Puls Kosmosu https://www.pulskosmosu.pl Prawdopodobnie najlepszy portal o astronomii Wed, 06 Sep 2023 18:22:18 +0000 pl-PL 1.2 https://www.pulskosmosu.pl https://www.pulskosmosu.pl 1 https://www.pulskosmosu.pl/wp-content/uploads/cropped-pk-min-32x32.png Puls Kosmosu https://www.pulskosmosu.pl 32 32 <![CDATA[Niesamowity blask pomidorów]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8342 Tue, 01 Mar 2016 08:30:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8342 szklarnia-zblizenie Szklarnia koło elektrowni Turów (fot. Liberecki Klub Astronomów, udalosti.astronomy.cz)[/caption] W minionym tygodniu pojawiło się sporo doniesień prasowych dotyczących problemu światła emitowanego przez szklarnię, w której hoduje się pomidory, a położoną tuż przy elektrowni Turów (gmina Bogatynia). Pisano o zagrożeniu dla parku ciemnego nieba w Górach Izerskich, i o niezadowoleniu okolicznych mieszkańców. A ponieważ Bogatynia leży blisko styku granic Polski, Niemiec i Czech, sprawa nabrała wymiaru międzynarodowego sporu. Zaangażowali się w nią lokalni politycy i władze centralne. W tym całym medialnym zamieszaniu niektóre fakty zostały wyolbrzymione a inne stracone. Można było odnieść wrażenie, że jest to sytuacja, w której musimy wybierać między szklarnią a rozgwieżdżonym niebem. Czy rzeczywiście tak jest? Na ile problem jest poważny? I czy jest rozwiązywany? Po pierwsze, zanieczyszczenie światłem jest jak najbardziej realnym zjawiskiem. Choć wciąż mało znane społeczeństwu, jest problemem zdefiniowanym i badanym przez naukowców. Najkrócej ujmując, zanieczyszczeniem światłem określa się zaburzanie nocnego środowiska przez tzw. sztuczne światło, czyli światło wytwarzane przez różnego rodzaju lampy służące do oświetlania naszego otoczenia w ciemnej porze doby. Oczywiście sztuczne światło pełni wiele bardzo ważnych funkcji w naszym życiu, a wręcz wydaje się niezbędne współczesnemu człowiekowi. Temu nie można zaprzeczyć. Okazuje się jednak, że oprócz tych pozytywnych stron, sztuczne światło ma też swoją mroczna stronę. Stronę, którą trudno dostrzec. Nikt z nas instynktownie nie kojarzy światła z czymś złym. Pewnie dlatego tak późno zaczęliśmy sobie zdawać sprawę z problemów powodowanych przez intensywne korzystanie ze sztucznego światła. Jakie to problemy? Życie na Ziemi podlega dobowemu cyklowi dzień-noc. Organizmy żywe żyją w rytm tego cyklu. Używany współcześnie sztucznego światła w tak dużej ilości, że zaburza ono ten cykl. Największym obciążeniem dla środowiska jest tzw. oświetlenie zewnętrze, czyli to, które oświetla ulice, chodniki, itd. Oczywiście nie cała Ziemia jest objęta tym problemem w takim samym stopniu. Tam, gdzie społeczeństwa są bogate a gęstość zaludnienie duża, sztuczne światło wywiera istotny negatywny wpływ na nasze otoczenie. Rośliny, zwierzęta, ludzie podlegają „świetlnemu stresowi”. Najmocniej chyba ludzie, bo przecież spędzamy dodatkowo długie godziny wieczorne i nocne w jasno oświetlonych pomieszczeniach. Zanieczyszczenie światłem to nie tylko zagrożenie dla organizmów żywych. Sztuczne światło rozjaśnia nocne niebo. W dużych miastach tak bardzo, że czasami prawie nie widać na nim gwiazd. Nocne niebo to nasze okno na Wszechświat, dzięki któremu możemy zrozumieć jak on działa i jakie jest nasze w nim miejsce. Ktoś powie, że nocne niebo jest ważne tylko dla astronomów. Nie tylko. Człowiek przez tysiące lat żył pod czarnym, rozgwieżdżonym niebem. Pozostawiło ono swój ślad w sztuce, filozofii, wierzeniach. A czasem było po prostu przyczyną zachwytu i zadumy. Tego nieba już nie znajdziemy w miastach i ich okolicach. W Europie coraz trudniej je znaleźć. Cenne stają się miejsca, gdzie noc jest jeszcze w miarę ciemna. W takich miejscach powstają parki ciemnego nieba. To nie są miejsca ciemnoty i powrotu do ery świeczki. One mają dać możliwość podziwiania nocnego nieba i zwrócić naszą uwagę, że ciemność jest nam tak samo potrzebna jak światło. Ważna jest równowaga. Takie funkcje pełni też powstały w 2009 r. pierwszy europejski park ciemnego nieba – Izerski PCN – wspólna inicjatywa polsko-czeska. [caption id="attachment_8344" align="aligncenter" width="1000"]viirs2014-2015 Nocne zdjęcia okolic Bogatyni wykonane przez satelitę Suomi NPP w 2014 i 2015 roku. Widać duży wzrost jasności w okolicy elektrowni Turów spowodowany uruchomieniem szklarni (znaczona czerwonym kółkiem). Wizualizacja zdjęć satelitarnych wykonana przez Jurija Stare (www.lightpollutionmap.info) na podstawie danych z Earth Observation Group, NOAA National Geophysical Data Center.[/caption] Po drugie, bogatyńska szklarnia jest silnym źródłem zanieczyszczenia światłem. To fakt zmierzony na danych satelitarnych i pomiarach naziemnych. Przed uruchomieniem szklarni, obszar elektrowni Turów świecił porównywalne do 30-tys. miasta. Po jej uruchomieniu jasność znacznie wzrosła i jest zbliżona do jasności 100-tys. miasta. Warto jednak zaznaczyć, że właściciel szklarni, firma Citronex, nie działał niezgodnie z polskim prawem. Nie ma w Polsce przepisów odnoszących się do zanieczyszczenia światłem, nie ma żadnych nakazów, czy zakazów. Ale przede wszystkim brak świadomości. Bardzo niewielka część społeczeństwa wie, że światło może być formą zanieczyszczenia. Paradoksalnie problem bogatyńskiej szklarni może trochę pomóc w podniesieniu tej świadomości. To jest pozytywna strona zaistniałej sytuacji. Co jednak z rzekomym zagrożeniem dla Izerskiego PCN powodowanym przez szklarnię? Obecnie jest ono małe. Pomiary wykonane przez miłośników astronomii z Liberca wskazują, że jasność nieba nocnego nad IPCN nie zwiększyła się dużo. Park znajduje się przecież w odległości około 30 km od szklarni. Dodatkowo szklarnia przesłaniana jest przez górzysty teren. Bardziej niż dla IPCN, światło szklarni może być obciążeniem dla najbliższego otoczenia, a szczególnie pobliskich miejscowości: Bogatyni-Trzcieńca i Bogatyni-Zatonia w Polsce oraz Hirschfelde, Rosenthal i Dittelsdorf w RFN. Traci też właściciel szklarni. Część światła zamiast przyczyniać się do wzrostu hodowanych roślin ucieka na zewnątrz. Sytuacja jest analogiczna do ogrzewania mieszkania przy nieszczelnych oknach. [caption id="attachment_8345" align="aligncenter" width="1000"]szklarnia-bogatynia Widok w kierunku Bogatyni i szklarni ze wzgórza odległego o 12 km od szklarni. Dwa zdjęcia porównują sytuację, w której oświetlenie w szklarni jest włączone i wyłączone (fot. Liberecki Klub Astronomów, udalosti.astronomy.cz).[/caption] Problem „presji świetlnej” wywieranej na otoczenie szklarni może się jednak znacznie pogłębić, ponieważ planowana jest jej rozbudowa z obecnych 10 ha do 100 ha. Jakie może być rozwiązanie zaistniałej sytuacji, i na teraz, i na przyszłość? Czy musimy wybierać między całorocznymi krajowymi warzywami, miejscami pracy a dobrem nocnego środowiska i ciemnym niebem? Na pewno doświetlanie w szklarni w okresie jesienno-zimowym jest potrzebne, jeśli uprawy mają dawać plony przez cały rok. Rozwiązanie na szczęście istnieje. Są nim specjalne kurtyny montowane wewnątrz szklarń. Kurtyny zaciągane są na noc i nie tylko blokują ucieczkę światła na zewnątrz, ale również odbijają je z powrotem na uprawy. To metoda już stosowana na świecie. W oświadczeniu, które opublikował Cironex na swoim profilu FB, firma pisze, że takie właśnie rozwiązanie ma zamiar zastosować. Odpowiednie techniczne rozwiązania mogą pogodzić konieczność używania sztucznego światła z potrzebą dbania o nocną ciemność. Tak, ogólnie i globalnie z zanieczyszczaniem światłem możemy sobie poradzić racjonalnie, stosując odpowiednią technikę oświetleniową i mając wiedzę o wpływie sztucznego światła na otoczenie. Izerski PCN do takich działań zachęca i je wspiera.
  Instytut Astronomiczny Uniwersytetu Wrocławskiego był inicjatorem utworzenia IPCN i jest instytucją zaangażowaną w działania związane z tym parkiem.]]>
8342 0 0 0
<![CDATA[Kepler odkrył dwie EPICkie planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8594 Sat, 12 Mar 2016 12:52:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8594 Artystyczna wizja gorącego Jowisza HD 189733b Credits: NASA/ESA/G. Bacon (STScI) Artystyczna wizja gorącego Jowisza HD 189733b
Credits: NASA/ESA/G. Bacon (STScI)[/caption] Choć w Kosmicznym Teleskopie Keplera w 2013 r. zepsuło się drugie z czterech kół reakcyjnych, to nie ustaje on w swoich poszukiwaniach planet pozasłonecznych. Ze względu na tę awarię, nie można już swobodnie sterować położeniem teleskopu. Kepler Space Telescope ogranicza się więc obecnie do prowadzenia precyzyjnej obserwacji fotometrycznej nieba tylko w płaszczyźnie swojej orbity, która z grubsza pokrywa się z płaszczyzną ekliptyki. Ten nowy etap działania teleskopu nosi nazwę K2. Wykorzystując dane z misji K2 zespół astronomów kierowany przez Rafaela Brahma z Pontifical Catholic University of Chile odkrył dwie nowe planety, zaliczające się do tzw. gorących Jowiszów. Odkrycie opisano w artykule, który 5 marca ukazał się na portalu arxiv.org: http://arxiv.org/abs/1603.01721. Gorące Jowisze to planety gazowe, przypominające największą z planet Układu Słonecznego, których okres obiegu wokół gwiazdy jest niezwykle krótki - poniżej dziesięciu dni. Charakteryzuje je wysoka temperatura powierzchni chmur. Wynika to z faktu, iż gorące Jowisze orbitują po bardzo ciasnych orbitach, w odległościach na poziomie 0,015 - 0,5 j.a. od gwiazdy. Dwie planety odkryte przez naukowców noszą nazwy EPIC210957318b i EPIC212110888b. Ich istnienie udało się potwierdzić badając okresowe zmiany prędkości radialnych ich macierzystych gwiazd, EPIC210957318 i EPIC212110888. Prędkość radialna, to prędkość poruszania się tych gwiazd względem Ziemi. Egzoplaneta, obiegająca gwiazdę, za sprawą grawitacji „szarpie” swoją gwiazdą w regularnych odstępach czasu. Powoduje to zmiany w prędkości radialnej, umożliwiające stwierdzenie obecności planety, orbitującej wokół gwiazdy. Oba gorące Jowisze udało się wykryć dzięki spektrografom zamontowanym na teleskopach w chilijskim Obserwatorium La Silla. Planeta EPIC210957318b okrąża gwiazdę podobną do Słońca z okresem 4,1 dnia. Jej masa to 0,65 masy Jowisza, a promień to około 1,07 promienia Jowisza. Temperatura planety waha się od 584 do 939 stopni Celsjusza. Układ znajduje się ok. 970 lat świetlnych od nas. EPIC212110888b jest większa. Jej promień to około 1,38 promienia Jowisza, a masa wynosi mniej więcej 1,63 masy Jowisza. Ta planeta orbituje wokół gwiazdy co 3 dni. Jej temperatura to 932-1430 stopni Celsjusza. Ten układ leży w odległości rzędu 1270 lat świetlnych od Ziemi. Gęstość obydwu nowoodkrytych globów jest podobna i utrzymuje się na poziomie bliskim połowy gęstości Jowisza. Źródło: phys.org]]>
8594 0 0 0
<![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9682 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9682 9682 0 0 0 <![CDATA[System księżyców Haumei mniejszy niż oczekiwano]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9737 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9737 Zdjęcie przedstawia porównanie czterech planet karłowatych i ich księżyców. Wszystkie obiekty w skali. Zdjęcie przedstawia porównanie czterech planet karłowatych i ich księżyców. Wszystkie obiekty w skali.[/caption] Planeta karłowata Haumea według najnowszych badań nie posiada księżyców podobnych do tych znajdowanych przy lepiej znanym kuzynie - Plutonie. Jest tak mimo dowodów wskazujących na to, że oba obiekty powstały wskutek podobnych, olbrzymich zderzeń. Aktualnie wiemy, że Haumea posiada dwa księżyce, nietypowo wysokie tempo obrotu wokół własnej osi]]> 9737 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9751 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9751 9751 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10012 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10012 "To zaskakujące odkrycie może stanowić ważną wskazówkę do zrozumienia tych tajemniczych części Wszechświata, które odpowiadają za 95% wszystkiego choć nie emitują światła, takich jak ciemna energia, ciemna materia i ciemne promieniowanie," mówi główny badacz oraz laureat Nagrody Nobla Adam Riess ze Space Telescope Science Institute oraz The Johns Hopkins University w Baltimore w Maryland. Wyniki badań zostaną opublikowane w najnowszych wydaniu periodyku Astrophysical Journal. Zespół Riessa dokonał swojego odkrycia precyzując aktualne tempo rozszerzania się Wszechświata z niespotykaną dotąd dokładnością i redukując niepewność do zaledwie 2.4 procent. Osiągnięcie takiego wyniku wymagało opracowania innowacyjnych technik pomiaru odległości do odległych galaktyk. Zespół skupił swoją uwagę na galaktykach zawierających zarówno cefeidy jak i supernowe typu Ia. Cefeidy pulsują z okresem zależnym od ich jasności absolutnej, która to z kolei może być porównywana z jasnością obserwowaną w celu określenia odległości do niej. Supernowe typu Ia to innego typu "linijka" do pomiaru odległości w kosmosie, bowiem eksplodujące w ten sposób gwiazdy świecą z taką samą jasnością widoczną z bardzo dużych odległości. Mierząc 2400 cefeid w 19 galaktykach i porównując jasność obu typów gwiazd, naukowcy dokładnie zmierzyli ich jasność absolutną i obliczyli odległość do około 300 supernowych typu Ia w odległych galaktykach. Poprawiona wartość stałej Hubble'a wynosi 73.2 kilometrów na sekundę na megaparsek (1 megaparsek = 3.26 lat świetlnych). Nowa wartość oznacza, że odległość między dwoma obiektami we Wszechświecie ulegnie podwojeniu w ciągu najbliższych 9.8 miliardów lat. Nowa wartość stanowi jednak zagadkę ponieważ nie zgadza się z tempem ekspansji przewidywanym na podstawie trajektorii po Wielkim Wybuchu. Pomiary promieniowania tła po Wielkim Wybuchu wykonane za pomocą sondy Wilkinson Microwave Anisotropy Probe (WMAP) oraz satelity Planck  wskazują na wartość stałej Hubble'a odpowiednio o 5 i 9 procent niższą. "Jeżeli znamy początkową ilość materii we Wszecświecie, w tym ciemnej energii i ciemnej materii, i dobrze rozumiemy fizykę, wtedy można rozpocząć od pomiaru w momencie czasu na krótko po Wielkim Wybuchu i wykorzystać tą wiedzę do przewidzenia jak szybko Wszechświat powinien się rozszerzać aktualnie," mówi Riess. "Niemniej jednak, jeżeli  te różnice się utrzymają, to znaczy, że czegoś wciąż nie uwzględniliśmy." Porównywanie tempa rozszerzania Wszechświata otrzymanego z satelitów WMAP, Planck i Hubble'a jest niczym budowanie mostu, tłumaczy Riess. Na odległym brzegu mamy obserwacje mikrofalowego promieniowania tła we wczesnym Wszechświecie. Na bliższym brzegu mamy pomiary wykonane przez zespół Riessa za pomocą Hubble'a. "Zaczynasz budować po obu stronach i masz nadzieję, że w środku dwa fragmenty mostu się ze sobą spotkają, jeżeli pomiary wykonano prawidłowo," mówi Riess. "jednak teraz końce się ze sobą nie spotkały, i chcielibyśmy się dowiedzieć dlaczego." Istnieje kilka możliwości wytłumaczenia nadmiernej prędkości Wszechświata. Jedna z nich mówi, że ciemna energia, która odpowiada za przyspieszanie rozszerzania Wszechświata, może oddalać od siebie galaktyki z jeszcze większą lub nawet rosnącą siłą. Inna z kolei mówi, że na wczesnych etapach historii Wszechświata, znajdowała się w nim nowa cząstka subatomowa, która poruszała się z prędkością zbliżoną do prędkości światła. Takie szybkie cząstki zwane są czasami pod określeniem "ciemnego promieniowania" i obejmują już wcześniej znane cząstki - neutrina. Więcej energii pochodzącej z dodatkowego ciemnego promieniowania może odpowiadać za wyżej opisane nieścisłości.  ]]> 10012 0 0 0 <![CDATA[Dania i nowe prawo kosmiczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10070 Fri, 17 Jun 2016 18:43:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10070 http://www.esa.int http://www.esa.int[/caption] Kolejnym państwem, które postanowiło skorzystać z możliwości inwestowania w technologie kosmiczne jest Dania. Państwo to posiada satelitę Orsted, który miał być pierwszym satelitą w ramach duńskiego programu małych satelitów, ale program ten został anulowany. Niemniej na początku maja bieżącego roku tamtejszy parlament uchwalił zupełnie nową ustawę kosmiczną. Celem nowej regulacji było ustanowienie państwowego nadzoru nad działalnością kosmiczną, uregulowanie kwestii rejestracji obiektów kosmicznych oraz uszczegółowienie zakresu odpowiedzialności za szkody spowodowane przez obiekty kosmiczne. Nadzór nad działalnością kosmiczną został powierzony Ministrowi Edukacji i Badań. Każdy podmiot podejmujący się działalności kosmicznej zobowiązany jest do uzyskania stosownego zezwolenia. Wcześniej musi przedstawić odpowiednie dokumenty potwierdzające własność obiektu kosmicznego, źródła finansowania, zaplecze technologiczne oraz inne informacje dotyczące ubezpieczenia, świadectwa bezpieczeństwa, oddziaływania na środowisko itp. Dodatkowo podmiot ubiegający się o zezwolenie musi złożyć poręczenie, że prowadzona działalność kosmiczna nie będzie kolidować z międzynarodowymi zobowiązaniami Dani. [caption id="attachment_10073" align="alignright" width="300"]Oersted_satellite_model Satelita Orsted; pl.wikipedia.org/wiki/Ørsted[/caption] Minister Edukacji i Badań będzie również odpowiedzialny za stworzenie krajowego rejestru obiektów kosmicznych. Nowa regulacja zezwala na dokonanie przeniesienie własności obiektu kosmicznego na rzecz innego podmiotu, z jednym zastrzeżeniem że jeśli jest nim podmiot zagraniczny odpowiedzialność Dani za ewentualne szkody wygasa. W kwestii odpowiedzialności duńska ustawa nakłada na operatora obowiązek odszkodowawczy za szkody powstałe na powierzchni ziemi jak i te powstałe w przestrzeni lotniczej, za wyjątkiem sytuacji kiedy to strona poszkodowana swoim rażącym niedbalstwem doprowadziła do ich powstania. W niektórych przypadkach Minister Edukacji i Badań może ograniczyć albo całkowicie zwolnić operatora z odpowiedzialności. Warto wspomnieć, że jednym z wymogów ubiegania się o zezwolenia na prowadzenie działalności kosmicznej jest przedstawienie stosownego ubezpieczenia albo innej gwarancji finansowej związanej z pokryciem ewentualnych szkód. Zakres i ich wysokość również ustali Minister Edukacji i Badań. Warto odnotować że przewidziane są również przepisy karne. Niezastosowanie się do przepisów ustawy podlega odpowiedzialności na podstawie duńskiego kodeksu karnego przewidującego kary finansowe oraz karę pozbawienia wolności do 4 miesięcy, zastosowanie mają też przepisy samej ustawy kosmicznej przewidującej w niektórych wypadkach karę aż 2 lat pozbawienia wolności.   Źródło: Space Thoughts - Law and Policy Thoughts on Issues Surrounding The Final Frontier]]> 10070 0 0 0 <![CDATA[RECENZJA: Wielkie spekulacje - Helge Kragh]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10330 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10330 Helge Kragh, Wielkie spekulacje Helge Kragh, Wielkie spekulacje[/caption] W upalną sobotę w moje ręce trafiła dość pokaźnych rozmiarów cegła traktująca, jak sam tytuł wskazuje, [caption id="attachment_10332" align="aligncenter" width="1000"]Spis treści "Wielkie spekulacje" Helge Kragh Spis treści "Wielkie spekulacje" Helge Kragh[/caption]]]> 10330 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10386 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10386 10386 0 0 0 <![CDATA[Marsjańskie wydmy badane przez łazik zaskakują]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10425 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10425 Rozmiary zmarszczek na powierzchni wydm widoczne są na tym zdjęciu wykonanym 13 grudnia 2015 roku przez łazik Curiosity. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS Rozmiary zmarszczek na powierzchni wydm widoczne są na tym zdjęciu wykonanym 13 grudnia 2015 roku przez łazik Curiosity. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Niektóre zmarszczki piasku na powierzchni marsjańskich wydm należą do typu niespotykanego na Ziemi, a ich związek z cienką marsjańską atmosferą istniejącą dzisiaj daje nam nowe informacje o historii atmosfery. Określenie, że te średnich rozmiarów zmarszczki stanowią osobny typ, możliwe było dzięki obserwacjom przeprowadzonym przez łazik Curiosity. Sześć miesięcy temu, Curiosity jako pierwszy w historii zbadał z bliska aktywne wydmy na powierzchni innego ciała niebieskiego niż Ziemia - były to Wydmy Bagnold znajdujące się na północno-zachodnim zboczu Mount Sharp. "Zarówno na Ziemi jak i na Marsie znajdujemy duże wydmy oraz małe zmarszczki na piasku. Jednak na Marsie mamy do czynienia także zze stadium pośrednim, które na Ziemi nie występuje," mówi Mathieu Lapotre, doktorant z Caltech w Pasadenie oraz członek zespołu naukowego misji łazika Curiosity. Lapotre jest głównym autorem raportu opisującego owe średnich rozmiarów zmarszczki, który pojawił się dzisiaj w periodyku Science. Na obu planetach występują prawdziwe wydmy -- zazwyczaj są one większe od boiska futbolowego --  charakteryzujące się zawietrznymi ścianami kształtowanymi przez osuwiska piasku, zazwyczaj dużo bardziej stromymi od nawietrznych. Na Ziemi także znajdujemy mniejsze zmarszczki - najczęściej występujące rzędami w odstępach mniejszych niż 30 centymetrów -- powstające wskutek przemieszczania przez wiatr ziaren piasku, które następnie zderzają się z innymi ziarnami piasku na ziemi. Często tego typu zmarszczki pojawiają się na powierzchni wydm i plaż piaskowych. Zdjęcia wydm marsjańskich wykonywane przez lata z orbity przedstawiały zmarszczki na powierzchni wydm oddalone od siebie o około 3 metry. Do momentu zbadania Wydm Bagnold przez łazik Curiosity, uważano, że riplemarki na Marsie mogą być kilkukrotnie razy większe niż riplemarki na Ziemi. Zmarszczki o rozmiarach zmarszczek występujących na Ziemi i tak nie byłyby widoczne przy rozdzielczości zdjęć wykonywanych z orbity, a nikt nie oczekiwałby ich istnienia gdyby kilkumetrowe riplemarki były właśnie ich odpowiednikami na Marsie. "Wraz ze zbliżaniem się łazika do Wydm Bagnold, coraz dokładniej widzieliśmy, że linie grzbietowe metrowych riplemarków są pofalowane," mówi Lapotre. "Nie przypominają jednak zmarszczek impaktowych, a bardziej zmarszczki falowe powstające w piasku wskutek pod wpływem poruszającej się wody na Ziemi.]]> 10425 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10481 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10481 10481 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10514 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10514 Wizja artystyczna linii śniegu wokół młodej gwiazdy V883 Orionis. Wizja artystyczna linii śniegu wokół młodej gwiazdy V883 Orionis.[/caption] Obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) pozwolił na pierwszą w historii obserwację]]> 10514 0 0 0 <![CDATA[Żyły na Marsie powstały wskutek odparowywania jezior]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10735 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10735 Źródło: NASA Źródło: NASA[/caption] Mineralne żyły odkryte w marsjańskim kraterze Gale powstały poprzez odparowanie dawnych jezior marsjańskich - wskazują naukowcy. W ramach badań prowadzonych przez naukowców z Open University oraz University of Leicester w ramach misji Mars Science Laboratory, wykorzystano łazik Curiosity do badania Zatoki Yellowknife w kraterze Gale oraz do zbadania mineralogii żył. Profesor John Bridges z University of Leicester mówi: "Smak tej marsjańskiej wody gruntowej z pewnością byłby nieprzyjemny, zważając na 20 razy większą zawartość siarczanów i sodu niż w wodzie mineralnej na Ziemi. "Niemniej jednak - jak podsumowuje dr Schwenzer z Open University - niektóre mikroby na Ziemi lubią ciecz o duzej zawartości siarki i żelaza, ponieważ wykorzystują te dwa pierwiastki jako źródło energii. Dlatego też przy szacowaniu możliwości powstania życia w Kraterze Gale, smak tej wody może być bardzo cenną informacją." Naukowcy wskazują, że odparowywanie dawnych jezior w Zatoce Yellowknife prowadziłoby do powstawania osadów bogatych w krzemionkę i siarczany. [caption id="attachment_10737" align="aligncenter" width="743"]Źródło: NASA Źródło: NASA[/caption] Rozpuszczenie tych osadów przez wody gruntowe - do którego według zespołu naukowców mogło dojść w Kraterze Gale - doprowadziło do powstania żył siarczanowych w piaskowcach występujących w Zatoce Yellowknife.  ]]> 10735 0 0 0 <![CDATA[HII 3441B – brązowy karzeł w Plejadach]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10816 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10816 10816 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=11907 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11907 "Naukowcy od dawna zastnawiali się, czy na Plutonie nie może istnieć podpowierzchniowa warstwa wody. Dane zebrane podczas przelotu sondy New Horizons mogły nam wiele w tej kwestii powiedzieć."

Dane z przelotu

19. stycznia 2006 roku sonda New Horizons została wyniesiona z Przylądka Canaveral na Florydzie w przestrzeń kosmiczną rozpoczynając swoją dziewięcioletnią podróż do odległej planety karłowatej. 14. lipca 2015 roku sonda zbliżyła się do Plutona obserwując jego powierzchnię i zbierając niesamowite ilości danych. Po przelocie sonda skierowała się wgłąb Pasa Kuipera. Podczas swojego przelotu w pobliżu Plutona, sonda New Horizons badała strukturę powierzchni, rozmiary jasnego obszaru Tombaugh Regio i wiele innych jego cech. W szczególności dużo uwagi naukowcy poświęcili na okrągły obszar znajdującym się w lewym "przedsionku" serca, znany jako Sputnik Planitia, który uważany jest za olbrzymi basen impaktowy. Opierając się na pomiarach wykonanych przez sondę Binzel wraz ze współpracownikami zmierzył rozmiary i głębokość Sputnik Planitia. "Rozmiarem obszar ten przypomina największe baseny znajdowane na Merkurym i Marsie," dodaje. Naukowcy ustalili, że przypominający kształtem serce region, a w szczególności Sputnik Planitia znajdują sie niemal dokładnie po przeciwnej stronie Plutona niż Charon. "Dane zebrane przez sondę New Horizons wskazują, że nie tylko znajduje się on po przeciwnej stronie, ale niemal dokładnie po przeciwnej stronie niż Charon," mówi Binzel. "Zadaliśmy sobie więc pytanie - jaka jest szansa na to, że to tylko przypadek? Okazuje się, że szansa na to jest mniejsza niż 5 procent. Powstało zatem nowe pytanie: co odpowiada za to ustawienie?"

Lepki ocean

Masywny basen wydaje się wyjątkowo jasny w porównaniu do reszty planety, a powodem jest - według danych zebranych przez sondę New Horizons - fakt, że jest on wypełniony zamarzniętym lodem azotowym. Wcześniej Binzel wraz z zespołem misji odkrył dowody na stałe odświeżanie tego ciekłego azotu, na konwekcję spowodowaną obecnością "miękkiego punktu na dnie basenu. Ten Previously, Binzel and the New Horizons team had found evidence that this liquid nitrogen may be constantly refreshing, or convecting, as a result of a weak spot at the bottom of the basin. This weak spot may let heat rise through Pluto's interior to continuously convect the ice, bubbling it over "like boiling oatmeal," Binzel says. To the New Horizons team, a weak spot in Sputnik Planitia's basin suggests that the planet's crust, particularly in this region, must be quite thin. If a massive impactor indeed created the basin, it may have also triggered any material beneath the surface to push the thin crust outward, causing a "positive gravitational anomaly," or a thick, heavy mass, that would have helped to align the region relative to Charon. But what sort of material would create enough of a gravitational weight to reorient the planet relative to its moon? To answer this, the team turned to a geophysical model of Pluto's interior, working in measurements from the New Horizons spacecraft. "Pluto is small enough that it's just about almost cooled off but still has a little heat, and it's about 2 percent the heat budget of the Earth, in terms of how much energy is coming out," Binzel says. "So we calculated Pluto's size with its interior heat flow, and found that underneath Sputnik Planitia, at those temperatures and pressures, you could have a zone of water-ice that could be at least viscous. It's not a liquid, flowing ocean, but maybe slushy. And we found this explanation was the only way to put the puzzle together that seems to make any sense." Read more at: http://phys.org/news/2016-11-horizons-mission-water-ice-ocean-lies.html#jCp]]>
11907 0 0 0
<![CDATA[RECENZJA: Prawda ostateczna - John Gribbin]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12077 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12077 No dobrze. To już druga próba napisania recenzji tej książki - nie, nie dlatego, że mam wątpliwości co do jej oceny, a jedynie dlatego, że wczoraj po napisaniu recenzji okazało się, że serwis hostingowy miał przerwę w działaniu i recenzja postanowiła sobie zniknąć - trudno. :) Od razu powiem - naprawdę dobra lektura. A mowa o kolejnej już recenzowanej przeze mnie książce autorstwa Johna Gribbina. Przyznam szczerze, że polski tytuł książki mnie trochę przeraził - "Prawda ostateczna" brzmi bardzo ryzykownie, lecz w oryginalnym tytule aż tyle zdecydowania nie wyczuwam. Nie zmienia to faktu, że motywem przewodnim, clue całej książki jest faktycznie   img_0069 img_0071
Tytuł: Prawda ostateczna - Jak odkryliśmy narodziny Wszechświata Autor: John Gribbin Stron: 237 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Link: https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,72793]]>
12077 0 0 0
<![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12154 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12154 HAT-P-7b ulega wielkoskalowym zmianom silnego wiatru wiejącego w atmosferze planety, co prawdopodobnie prowadzi do katastrofalnych zmian. Odkrycia dokonano poprzez monitorowanie światła odbitego od atmosfery HAT-P-7B i identyfikację zmian w tym świetle spowodowaną tym, że najjaśniejszy punkt planety zmienia swoje położenie. To przesunięcie spowodowane jest równikowymi dżetami]]> 12154 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12176 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12176 "Udało nam się ustalić najczęściej występujący rozmiar chłodnych planet. Wbrew niektórym teoretycznym przewidywaniom okazało się, że najliczniejsze planety charakteryzują się masą podobną do Neptuna i nie obserwujemy oczekiwanego wzrostu liczby planet o niższej masie," mówi główny badacz Daisuke Suzuki z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Maryland. "Doszliśmy do wniosku, że planety o masie Neptuna w zewnętrznych obszarach układów planetarnych występują 10 razy częściej niż planety o masie Jowisza na ]]> 12176 0 0 0 <![CDATA[Nieoczekiwane interakcje ciemnej materii z materią barionową w małych galaktykach spiralnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12189 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12189 Źródło: ESO / OmegaCAM na teleskopie VLT Survey Telescope[/caption] Statystyczna analiza małych galaktyk spiralnych wskazuje na nieoczekiwane oddziaływanie ciemnej materii z materią barionową. Według wyników badań SISSA opublikowanych niedawno w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, tam gdzie ten związek jest oczywisty i nie może być wytłumaczony trywialnie w kontekście Modelu Standardowego, takie obiekty mogą służyć za swego rodzau "portale" do całkowicie nowej formy fizyki, która może wytłumaczyć takie zjawiska jak materia i ciemna energia. Omawiane obiekty przypominają galaktyki spiralne takie jak nasza, tyle że dziesięć tysięcy razy mniejsze: mini-galaktyki spiralne badane przez prof. Paolo Salucci z International School for Advanced Studies (SSSA) w Trieście oraz dr Ekaterinę Karukes, mogą okazać się "portalami do zupełnie nowej fizyki, wykraczającej poza model standardowy i tłumaczącej fenomen materii i ciemnej energii. To pierwszy badania w historii analizujące te elementy statystycznie, metodą umożliwiającą usunięcie indywidualnej różnorodności obiektów, a tym samym odkrywającą ogólną charakterystykę całej klasy obiektów. "Przeanalizowaliśmy 36 galaktyk, co pozwoliło na analizę statystyczną. Dzięki temu odkryliśmy związek między strukturą zwykłej, barionowej materii takiej jak gwiazdy, pył czy gaz a ciemną materią." Ciemna materia jest jedną z wielkich tajemnic fizyki: nie emituje ona bowiem żadnego promieniowania elektromagnetycznego - zatem nie możemy jej obserwować, nawet za pomocą najbardziej zaawansowanych instrumentów. Została ona odkryta poprzez jej wpływ grawitacyjny na materię barionową. "Większość ciemnej materii według najbardziej wiarygodnych badań byłaby niebarionowa. Nie oddziaływałaby ze zwykłą materią na sposób inny niż grawitacyjny. Nasze obserwacje jednak nie zgadzają się z takimi założeniami." Salucci i Karukes wykazali, że w obserwowanych przez nich obiektach struktura ciemnej materii odzwierciedla na swój sposób materię widzialną.]]> 12189 0 0 0 <![CDATA[Face-lifting portalu]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12472 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12472 12472 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12552 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12552 Astronomical Journal. Europa charakteryzuje się cienką atmosferą składającą się głównie z tlenu cząsteczkowego powstającego w procesach napylania i radiolizy lodowej powierzchni księżyca przez jony magnetosferyczne. Choć tlen cząsteczkowy jest dominującym składnikiem atmosfery Europy,  napylanie powierzchni także prowadzi do powstawania wody i wodoru cząsteczkowego w tym samym tempie co tlenu  cząsteczkowego. Jednak wiemy, że tylko niekondensowalny tlen cząsteczkowy odpowiada za bliską powierzchni atmosferę księżyca, podczas gdy produkty napylania takie jak woda zamarzają po kontakcie z powierzchnią i szybko uciekają grawitacji księżyca - tak też jest w przypadku wodoru cząsteczkowego. Aby dokładniej przyjrzeć się naturze atmosfery Europy zespół astronomów kierowany przez Lorenza Rotha z KTH Royal Institute of Technology w Sztokholmie prowadził od grudnia 2014 roku do marca 2015 roku obserwacje księżyca w zakresie ultrafioletowym za pomocą HST. Z uwagi na fakt, że większość promieniowania ultrafioletowego jest pochłaniana przez atmosferę ziemską, tego typu obserwacje nie są możliwe przy wykorzystaniu teleskopów naziemnych i muszą być prowadzone przez obserwatoria kosmiczne takie jak HST. Kampania obserwacyjna Europy w dalekim ultrafiolecie pozwoliła naukowcom na uzyskanie zdjęć Europy podczas sześciu tranzytów na tle tarczy Jowisza i skupienie uwagi na wykrywaniu zlokalizowanych sygnałów od pary wodnej. Ku zdumieniu naukowców wyniki tych obserwacji okazały się bardziej zaskakujące niż oczekiwano. "Głównym celem kampanii obserwacyjne było odkrycie zlokalizowanych sygnałów od pary wodnej w zakresie emisyjnym wodoru w ultrafiolecie. Okazało się jednak, że udało nam się dostrzec rozległą, jednorodną otoczkę wodorową wokół Europy," mówi Lorenz portalowi Phys.org. Najnowsze obserwacje potwierdzają obfitość wodoru w atmosferze Europy przewidywaną we wcześniejszych badaniach.]]> 12552 0 0 0 <![CDATA[Naukowcy udostępnili potężną bazę obserwacji pobliskich gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12669 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12669 To niesamowity katalog, a uświadomiliśmy sobie, że jest nas zdecydowanie za mało, abyśmy mogli przeanalizować te wszystkie dane," powiedziała Jennifer Burt z MIT Kavli Institute for Astrophysics and Space Research. "Chcemy stworzyć swego rodzaju społeczność, która będzie pokazywała nowy sposób realizacji badań naukowych, tak aby opinia publiczna także miała dostęp do danych i możliwość odkrywania nowych obiektów." Burt wraz ze współpracownikami zarysowała szczegóły dostępnego zestawu danych w artykule, który ukaże się w periodyku The Astrophysical Journal. Przeglądając dane z tego zestawu badacze odkryli już ponad 100 potencjalnych planet, w tym tę orbitującą wokół gwiazdy GJ 411, czwartą pod względem odległości najbliższą nam gwiazdę. Nowe dane obserwacyjne zebrano za pomocą instrumentu HIRES (High Resolution Echelle Spectrometer) zainstalowanego na 10-metrowym teleskopie Obserwatorium Kecka na szczycie Mauna Kea na Hawajach. HIRES zaprojektowany jest do rozszczepiania wiązki światła biegnącego od gwiazdy i tworzenia widma. Naukowcy dzięki temu mogą precyzyjnie mierzyć intensywność tysięcy barw (długości fali), co pozwala na szczegółowe opisanie promieniowania emitowanego przez gwiazdę. Bardzo wcześnie naukowcy zorientwali się, że dane zebrane za pomocą HIRES umożliwiają szacowanie prędkości radialnej gwiazdy - bardzo niewielkiego ruchu gwiazdy będącego wynikiem procesów zachodzących wewnątrz gwiazdy lub oddziaływania z zewnątrz. Naukowcy zauważyli, że gdy gwiazda regularnie porusza się w kierunku do i od naszej planety, może to świadczyć o obecności planety w pobliżu gwiazdy. Grawitacja planety oddziałuje na gwiazdę, zmieniając regularnie jej prędkość względem Ziemi. "HIRES nie był optymalizowany pod kątem poszukiwania planet pozasłonecznych," mówi Burt. "Jego głównym celem było poszukiwanie słabych galaktyk i kwazarów. Niemniej jednak, jeszcze przed instalacją HIRES, nasz zespół opracował technikę, która sprawiła, że HIRES stał się skutecznym poszukiwaczem egzoplanet." W ciągu dwóch dekad naukowcy skierowali HIRES na ponad 1600 pobliskich gwiazd znajdujących się w odległości mniejszej niż 100 parseków (326 lat świetlnych) od Ziemi. Instrument HIRES zarejestrował prawie 61 000 obserwacji, z których każda trwała od 30 sekund do 20 minut w zależności od wymaganej precyzji pomiaru.]]> 12669 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12735 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12735 12735 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12739 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12739 12739 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12939 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12939 12939 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12958 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12958 12958 0 0 0 <![CDATA[Sonda SDO zaobserwowała trzy rozbłyski na Słońcu w dniach 2-3 kwietnia]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=13230 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13230 13230 0 0 0 <![CDATA[Burze Słoneczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=13338 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13338 13338 0 0 0 <![CDATA[Osuwiska na Ceres odsłaniają ukryty lód]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=13350 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13350 Struktury typu II to najpowszechniejsze osuwiska na Ceres przypominające struktury powstałe po lawinach na Ziemi. Powyższa przypomina także Barta Simpsona. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/DLR/IDA[/caption] Masywne osuwiska - przypominające te znane z Ziemi - to struktury, które można znaleźć także na planecie karłowatej Ceres. Tak wskazują najnowsze badania prowadzone w Georgia Institute of Technology. To kolejny dowód wskazujący na znaczące ilości lodu wodnego na Ceres. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature Geoscience. Aby je otrzymać naukowcy wykorzystali dane z sondy Dawn do zidentyfikowania trzech różnych typów osuwisk na powierzchni największego obiektu Pasa Planetoid.  ]]> 13350 0 0 0 <![CDATA[Kosmiczne bąble Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=13436 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13436 Powyższe zdjęcie przedstawia kilka delikatnych włókien tworzących Sh2-308, cienką i włóknistą otoczkę gazową oddaloną od nas o 5200 lat świetlnych w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa. Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] Sh2-308 to potężna struktura podobna do bąbla otaczającego ekstremalnie dużą i jasną gwiazdę Wolfa-Rayeta o nazwie katalogowej EZ Canis Majoris. Tego typu gwiazdy należą do najjaśniejszych i najmasywniejszych gwiazd we Wszechświecie o masie kilkudziesięciu mas Słońca. Gęste wiatry bezustannie emitowane przez te g]]> 13436 0 0 0 <![CDATA[Szybko rosnące galaktyki wczesnego Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=13808 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13808 Wizja artystyczna przedstawiająca kwazar i pobliskie łączące się galaktyki.[/caption]  ]]> 13808 0 0 0 <![CDATA[Rozważanie możliwości istnienia życia na superziemiach]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14072 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14072 Ziemia otoczona jest gigantycznym bąblem magnetycznym zwanym magnetosferą, który stanowi element dynamicznego systemu odpowiedzi na warunki panujące na Ziemi i w przestrzeni kosmicznej. Źródło: NASA[/caption] Oprócz estetycznej funkcji podczas tworzenia przepięknych zórz, silne pole magnetyczne otaczające naszą planetę ma także inną, ważną zaletę: umożliwia istnienie życia na Ziemi. Odchylając szkodliwe naładowane cząstki emitowane przez Słońce oraz promienie kosmiczne bezustannie bombardujące planetę, zapobiegając erozji atmosfery przez wiatr słoneczne, pole magnetyczne Ziemi umożliwiło powstanie i rozwój wielokomórkowych form życia. Teraz, w erze odkryć tysięcy planet poza Układem Słonecznym, naukowcy chcą się dowiedzieć czy skaliste "superziemie" o masie do 10 razy większej od masy Ziemi także mogą sprzyjać powstawaniu życia. Poszukiwanie planet sprzyjających powstaniu życia jest jednym z trzech najważniejszych zadań społeczności planetologów i astronomów - mówi Rick Krauss, fizyk z Livermore National Laboratory. Wraz z kolejnymi odkryciami pojawia się wiele nowych pytań: Jak wyglądają te planty? Czy nasz układ planetarny jest unikalny? Czy Ziemia jest unikalna?  Powyższe pytania stanowią inspirację dla obecnie realizowanej kampanii National Ignition Facility (NIF) Discovery Science, której celem jest określenie czy gigantyczne planety skaliste także mogą posiadać pola magnetyczne podobne do ziemskiego. Atmosfera, łagodny klimat i woda w stanie ciekłym to elementy zazwyczaj uważane za niezbędne, aby planeta sprzyjała ewolucji życia takiego jakie znamy, jednak obecność pola magnetycznego jest równie ważna. Uważa się, że aktywna tektonika płyt oraz pole magnetyczne są niezbędne, aby planeta była przyjazna dla życia - dodaje Kraus. Stabilne warunki na powierzchni, chronionej przed promieniowaniem jonizującym to jedna z najważniejszych cech planety jeżeli rozważamy jej przyjazność dla życia. Ziemskie pole magnetyczne generowane jest przez prądy konwekcyjne w zewnętrznym jądrze planety, składającym się z ciekłego żelaza, skręcane przez spin planety tym samym tworząc magnetodynamo, które odpowiada za magnetosferę (dynamo przemienia energię mechaniczną w energię elektryczną, a w tym przypadku w magnetyzm). Planeta ze stałym jądrem nie może posiadać pola magnetycznego, dlatego też najprawdopodobniej nie może być przyjazna dla życia jakie znamy. Musimy zrozumieć  topnienie żelaznych jąder planetarnych, aby określić czy w ogóle możliwe jest posiadanie ciekłego jądra zewnętrznego i stałego jądra wewnętrznego wewnątrz superziem - mówi Kraus. https://www.youtube.com/watch?v=bUKpxYisg4c Ciśnienie we wnętrzu superziemi jest na tak ekstremalne - do 35 milionów razy większe od ciśnienia atmosferycznego na Ziemi - że nawet nie mamy zbyt wiele informacji o tym jak materia może się zachowywać w takich warunkach. Krzywa topnienia żelaza jest w tym przypadku kluczowa, jeżeli chcemy określić czy superziemia może posiadać ochronną magnetosferę. To zestalenie żelaza wymuszone przez ciśnienie uwalnia ciepło utajone, które napędza złożony przepływ konwekcyjny w jądrze planety. Zespół badawczy wykorzystuje eksperymentalną platformę TARDIS (ang. TARget Diffraction In Situ) opracowaną przez NIF do badania krzywej topnienia żelaza przy ciśnieniu od 5 do 20 megabarów. System diagnostyczny TARDIS zaprojektowano do badania zmian fazowych oraz przejść strukturalnych między stanami materii, do których dochodzi w materiałach pod wpływem tak wysokich ciśnień i temperatur.  ]]> 14072 0 0 0 ]]> <![CDATA[Zdjęcie Słońca z SOHO na przesilenie letnie]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14111 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14111 Źródło: SOHO (ESA & NASA)[/caption] Mieszkańcy północnej półkuli Ziemi 21. czerwca cieszyli się najdłuższym dniem w ciągu całego roku. Przesilenie letnie to ten moment w roku kiedy oś Ziemi jest najbardziej nachylona w kierunku Słońca. Obserwatorium słoneczne SOHO (ESA & NASA) rozpoczęło swoje obserwacje Słońca w 1995 roku badając jego wnętrze, monitorując jego powierzchnię, burzliwą atmosferę oraz wiatr słoneczny. Powyższe zestawienie zdjęć przedstawia Słońce obserwowane przez SOHO w różnych zakresach promieniowania 21. czerwca 2017 roku.  ]]> 14111 0 0 0 <![CDATA[Japonia chce wysłać ludzi na Księżyc przed 2030?]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14142 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14142 Zdjęcie Księżyca wykonane w czerwcu 2009 roku przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] W najnowszych propozycjach japońskiej agencji kosmicznej znalazły się ambitne plany lotu załogowego na powierzchnię Księżyca, do którego miałoby dojść jeszcze przed 2030 rokiem. To pierwszy raz, kiedy przedstawiciele JAXA (Japan Aerospace Exploration Agency) mówią o wysłaniu astronautów dalej niż na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Według pomysłu JAXA chce dołączyć do kierowanej przez NASA misji, w ramach której w 2025 roku ma zostać zbudowana stacja kosmiczna na orbicie Księżyca, co miałoby być elementem dłuższego projektu NASA mającego na celu lot na Marsa. Tokio ma nadzieję, że współudział w międzynarodowej misji i dołożenie swojej cegiełki w zakresie technologii zapewni Japonii miejsce na stacji, z której mogłaby wysłać astronautę na powierzchnię Księżyca. Plany zostały zaprezentowane w dniu wczorajszym podczas panelu ministerstwa edukacji, a formalne plany oczekiwane są w przyszłym roku - poinformowała stacja NHK. Źródło: AFP]]> 14142 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14171 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14171 Wizja artystyczna przedstawiająca HD189733b, planetę której atmosfera odzierana jest przez promieniowanie wyemitowane przez jej gwiazdę macierzystą. Źródło: Ron Miller[/caption] Nowe modele masywnych erupcji gwiezdnych wskazują na dodatkową warstwę złożoności, którą należy uwzględnić rozważając przyjazność dla życia poszczególnych planet pozasłonecznych. Modele opracowane dla naszego Słońca stosowane były dotychczas do chłodnych gwiazd, w których szczególnie gustują poszukiwacze planet pozasłonecznych. Koronalne wyrzuty masy (CME) to potężne eksplozje plazmy i pola magnetycznego, do których regularnie dochodzi tak na Słońcu jak i na innych gwiazdach. Są one fundamentalnym czynnikiem tak zwanej "pogody kosmicznej" i są zdolne zaburzyć pracę satelitów i innego sprzętu elektronicznego na Ziemi. Niemniej jednak naukowcy wykazali, że wpływ pogody słonecznej może mieć także istotne znaczenie dla potencjalnej zamieszkiwalności planet krążących wokół chłodnych, małomasywnych gwiazd. Tradycyjnie planeta uważana jest za zamieszkiwalną jeżeli jej odległość od gwiazdy zapewnia temperaturę, w której woda może istnieć w stanie ciekłym na powierzchni. Małomasywne gwiazdy są chłodniejsze, a tym samym powinny mieć ekosfery dużo bliżej gwiazdy niż np. w Układzie Słonecznym, jednak ich CME powinny być dużo silniejsze z uwagi na ich intensywniejsze pole magnetyczne. Gdy CME dociera do planety, spręża jej magnetosferę, ochronny bąbel magnetyczny chroniący powierzchnię planety. Ekstremalne CME mogą wywrzeć na tyle duże ciśnienie, że kurczą magnetosferę na tyle, że odsłania ona atmosferę planety, która w ten sposób może zostać oderwana i wywiana z planety. W takim przypadku powierzchnia planety i wszelkie rozwijające się na niej formy życia zostałyby odsłonięte na zabójcze promieniowanie rentgenowskie emitowane przez pobliską gwiazdę. Swoje badania zespół badaczy oparł na pracach przedstawionych przez naukowców z Uniwersytetu w Bostonie, stosując ich opis CME w Układzie Słonecznym do opisu układów krążących wokół chłodnych gwiazd. https://www.youtube.com/watch?v=VwY1KCiSQH0 Zakolorowana sfera przedstawia powierzchnię Słońca]]> 14171 0 0 0 ]]> <![CDATA[Planet sprzyjających powstawaniu życia może być znacznie mniej niż myśleliśmy]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14366 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14366 W dniu dzisiejszym naukowcy poinformowali, że fakt utrzymania przez Ziemię ciekłej wody - kluczowego składnika życia -]]> 14366 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14461 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14461 Tidal Locking of Habitable Exoplanets został zaakceptowany do publikacji w periodyku Celestial Mechanics and Dynamical Astronomy. Rotacja synchroniczna ma swoje źródło w oddziaływaniach pływowych między obiektami znajdującymi się na orbitach wokół większych od nich obiektów (gwiazda-planeta, Ziemia-Księżyc, itd.).]]> 14461 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14543 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14543 14543 0 0 0 <![CDATA[Astronomowie odkrywają ciekawy śnieg na gorącej egzoplanecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14854 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14854 14854 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14873 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14873 14873 0 0 0 <![CDATA[JUNO - Odliczanie trwa - 365 dni...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/04/juno-odliczanie-trwa-365-dni/ Sat, 04 Jul 2015 13:48:18 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=8 528777main_pia13746-43_full-1-768x576 Dokładnie za rok do Jowisza dolatuje sonda Juno, która wystartowała z Ziemi 5. sierpnia 2011 r. Po wejściu na orbitę Juno okrąży planetę 33 razy od bieguna do bieguna badając jej chmury, atmosferę i magnetosferę. Źródło: NASA]]> 9 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dwie twarze drugiej czerwonej planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/04/pluton-dwie-twarze-drugiej-czerwonej-planety/ Sat, 04 Jul 2015 13:58:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=13 pluto-illo-768x693 Nowe kolorowe zdjęcia z sondy New Horizons pokazują dwa bardzo różne oblicza tajemniczej planety karłowatej. Na jednej z nich... widoczne są intrygujące, równo ułożone plamy wzdłuż równika. Każda z plam ma średnicę ok. 480 km. 11665510_1630772643873881_4828628743943202562_n Naukowcy jak dotąd nie zaobserwowali tego typu ciemnych plam. Ich obecność momentalnie przykuła uwagę zespołu New Horizons. Szczególnie interesujące jest ich podobieństwo do siebie oraz równe odległości między nimi. Mimo, że pochodzenie plam jest jak na razie tajemnicą, odpowiedzi mogą się pojawić w trakcie zbliżania sondy do Plutona. "To ogromna zagadka - nie wiemy czym są te plamy i nie możemy się doczekać odpowiedzi." powiedział Alan Stern, PI projektu New Horizons. "Zaskakująca jest także ogromna różnica barw i wyglądu Plutona w porównaniu z ciemniejszym i bardziej szarym księżycem Charonem."  11200825_1630772650540547_7983702052996763007_n
Członkowie zespołu New Horizons połączyli czarno-białe zdjęcia Plutona i Charona wykonane przez LORRI (Long-Range Reconnaissance Imager) z kolorowymi zdjęciami niższej rozdzielczości z instrumentu Ralph. Dzięki temu możemy ujrzeć planetę i jej największy księżyc w prawdziwych barwach, tzn. takich jakie ujrzelibyśmy siedząc na pokładzie New Horizons. 10984995_1630772670540545_1880459156972617957_n Jeżeli na Plutonie występują chmury, sonda będzie w stanie je wykryć. Zarówno LORRI jak Ralph będą wykorzystane przy poszukiwaniu chmur podczas zbliżenia i opuszczania układu Pluton-Charon.
Źródło: NASA]]>
13 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 7 0 0 243 http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/14/temu-sonda-new-horizons-przeleciala-poblizu-plutona-charona/ 0 0
<![CDATA[Bliskie spotkanie pulsara z gwiazdą już w 2018]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/03/gwiazdy-bliskie-spotkanie-pulsara-z-gwiazda-juz-w-2018/ Fri, 03 Jul 2015 14:02:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=19 1781148_1630320387252440_4192958353784095144_o-768x432 Astronomowie przewidują bliskie spotkanie obiektu będącego pozostałością po gwieździe wielkości miasta i jednej z najjaśniejszych gwiazd Drogi Mlecznej. Niewielki obiekt, pulsar, został pierwotnie odkryty przez Teleskop Kosmiczny Fermiego. Kolejne obserwacje radiowe przeprowadzone przez zespół z Centrum Astrofizyki Uniwersytetu w Manchester, przeprowadzone za pomocą 76-metrowego radioteleskopu Lovella wskazują, że pulsar porusza się po orbicie wokół gwiazdy towarzysza. Ta orbita na początku 2018 r zaprowadzi pulsar w szeroki dysk gazu i pyłu wokół gwiezdnego towarzysza, prowadząc do spektakularnej serii eksplozji. Naukowcy planują globalną kampanię obserwowania tego zdarzenia, która potencjalnie może dostarczyć wielu informacji o ewolucji gwiazd. Pulsar, znany jako PSR J2032+4127, to gwiazda neutronowa o masie równej dwóm masom Słońca. Obraca się wokół własnej osi 7 razy na sekundę, a jej średnica to zaledwie 20 km. Precyzyjne pomiary czasu upływającego między następującymi po sobie błyskami wskazują, że pulsar jest grawitacyjnie przyciągany przez masywną, młodą gwiazdę o nazwie MT91 213. Okres orbity wyliczono na 25 lat. Z obliczeń wychodzi także, że oba obiekty zbliżą się do siebie na niewielką odległość za niecałe 3 lata. MT91 213 to gwiazda typu Be o masie 15 mas słońca. Cechą charakterystyczną gwiazd tego typu są silne wypływy, tzw. wiatry gwiezdne oraz otaczające je duże dyski materii. Podczas przejścia pulsaru przez taki dysk, astronomowie będą w stanie wykorzystać go do pomiaru grawitacji gwiazdy, pola magnetycznego, gęstości wiatru wypływającego z gwiazdy oraz struktury dysku. Profesor Andrew Lyne z Uniwersytetu w Manchester jest głównym autorem artykułu dotyczącego tego zjawiska, który opublikowany został w najnowyszym wydaniu Monthly Notices of the Royal Astronomical Society (MNRAS). "Jest to układ podwójny zawierający pulsar radiowy. Dla takiego układu to najdłuższy aktualnie znany okres. To także doskonała okazja zbadania masywnej gwiazdy typu, który jest źródłem wielu ciężkich pierwiastków w Galaktyce." Dr Paul Ray z Naval Research Laboratories w Waszyngtonie dodaje: "Gdy odkryliśmy ten pulsar w 2009 roku zauważyliśmy, że znajduje się w tym samym kierunku co jedna z masywnych gwiazd w gwiazdozbiorze Łabędzia, jednak nasze wstępne pomiary nie wykazały, aby którykolwiek z obiektów był elementem układu podwójnego. Mogłoby tak być, gdyby był to układ o naprawdę długim okresie orbitalnym, dużo dłuższym niż podówczas znaliśmy w typowym układzie pulsar-masywna gwiazda." Jedynie wytrwałe, długoterminowe poświęcenie naukowców z Jodrell Bank odkryły podwójną naturę tego układu. Wydaje się, że układ ten niemalże został rozerwany przez wybuch supernowej, który utworzył pulsar i umieścił go na bardzo długiej i mimośrodowej orbicie. Ptof. Ben Stappers z Uniwersytetu w Manchesterze mówi: "Taka zapowiedź energetycznych eksplozji podczas bliskiego przejścia obu gwiazd za 3 lata umożliwia nam przygotowanie się do zbadania systemu w całym spektrum promieniowania elektro-magnetycznego za pomocą największych teleskopów." Po bliskim spotkaniu, prędkość pulsara wyrzuci go z pobliża gwiazdy, której grawitacja i tak go ponownie przyciągnie do siebie ćwierć wieku później. Źródło: MNRAS /phy.so]]> 19 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy Audi Quattro poleci na Księżyc?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/02/ksiezyc-czy-audi-quattro-poleci-na-ksiezyc/ Thu, 02 Jul 2015 14:11:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=25 moon-1-768x432 Jeden z zespołów współzawodniczących o 30 mln USD w konkursie Google Lunar XPRIZE spróbuje wylądować na Księżycu w pobliżu miejsca lądowania ostatnich astronautów misji Apollo (1972), z pomocą firmy.... Audi. Zespół o nazwie Part-Time Scientists buduje bezzałogowy, elektryczny łazik, który następnie będzie dostarczony na powierzchnię Księżyca. Jak słychać w filmie będzie to... Audi Lunar Quattro.
[embed]https://www.youtube.com/watch?v=vBsV2PAaHRo&feature=youtu.be[/embed] W zeszłym miesiącu, Google Lunar XPRIZE wydłużył termin wykonania zadania o kolejny rok, dając tym samym 16 konkurującym zespołom czas na przeprowadzenie misji do 31 grudnia 2017 r. Pierwszy zespół, który z powodzeniem dostarczy na powierzchnię Księżyca swój pojazd, przejedzie nim lub przeleci co najmniej 500 metrów i prześle na Ziemię wysokiej jakości zdjęcia i filmy otrzyma od Google nagrodę w wysokości 20 mln USD. Drugi zespół otrzyma 5 mln USD. Dodatkową nagrodę można także uzyskać gdy łazik pokona na Księżycu co najmniej 5000 metrów, wykona zdjęcia sprzętu z misji Apollo, znajdzie wodę lub przetrwa księżycową noc. Part-Time Scientists konstruują aluminiowy, elektryczny łazik na czterech kołach wyposażony w panele słoneczne, które mogą się pochylać w celu podążania za Słońcem, akumulatory oraz wysokiej jakości kamery HD. A z resztą sami zobaczcie na filmie poniżej. Źródło: SEN
]]>
25 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
<![CDATA[GAIA - Wykonując mapę Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/05/gaia-wykonujac-mape-drogi-mlecznej/ Sat, 04 Jul 2015 22:06:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=34 20150702b_hi-768x385 Obserwatorium Gaia skanuje niebo mierząc pozycje i prędkości miliarda gwiazd z niespotykaną dotąd dokładnością. Dla niektórych z gwiazd jest w stanie zmierzyć także ich prędkość na detektorze. Te informacje wykorzystywane są w czasie rzeczywistym przez system kontroli orbity obserwatorium do zapewnienia odpowiedniej orientacji w przestrzeni. Statystyka prędkości jest regularnie przesyłana na Ziemię wraz z danymi naukowymi. W danych zawarta jest informacja o całkowitej liczbie gwiazd wykorzystanej do kontroli ustawienia obserwatorium w przestrzeni. To właśnie te dane - które wskazują gęstość gwiazd na niebie - zostały wykorzystane do stworzeia tego nietypowego zdjęcia sfery niebieskiej. Jaśniejsze obszary wskazują na większe zagęszczenie gwiazd podczas gdy ciemniejsze odpowiadają fragmentom nieba w których obserwuje się mniej gwiazd. Płaszczyzna Drogi Mlecznej w której znajduje się większość gwiazd należących do Galaktyki, jest wyraźnie jaśniejszą częścią tego zdjęcia przebiegającą poziomo przez całą jego długość. Ciemniejsze regiony tego jasnego pasma gwiazd zwanego płaszczyzną galaktyki ukazują gęste, międzygwiezdne obłoki gazu i pyłu, które pochłaniają światło gwiazd znajdujących się za nimi. Płaszczyzna Galaktyki to rzut na sferę niebieską dysku Galaktyki, spłaszczonej struktury o średnicy około 100 000 lat świetlnych i grubości zaledwie 1000 lat świetlnych. Poza tą płaszczyzną widocznych jest zaledwie kilka obiektów, z których szczególnie odznaczają się Mały i Wielki Obłok Magellana, dwie galaktyki karłowate orbitujące wokół Drogi Mlecznej, znajdujące się w dolnej, prawej części zdjęcia. Kilka gromad kulistych - dużych zbiorowisk nawet do miliona gwiazd utrzymywanych blisko siebie przez grawitację - także otacza płaszczyznę Galaktyki. Gromady kuliste na które składają się najstarsze populacje gwiazd w Galaktyce tworzą sferyczne halo rozciągające się w odległości 100 000 lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej. Gromada kulista NGC 104 jest widoczna zaraz obok Małego Obłoku Magellana (po lewej). Co ciekawe, większość jasnych gwiazd widocznych gołych okiem, tworzących znane gwiazdozbiory na niebie nie znalazły się na tym zdjęciu bowiem są zdecydowanie za jasne, aby Gaia mogła wykorzystać je w systemie kontroli. Podobnie jest z Galaktyką w Andromedzie - największą galaktyką w naszym sąsiedztwie.. Co ciekawe, chociaż Gaia wyposażona jest w matrycę o rozdzielczości miliarda pikseli, celem misji nie jest wykonywanie zdjęć nieba. Celem Gai jest wykonanie największej, najbardziej precyzyjnej, 3-D mapy naszej Galaktyki, dzięki czemu będzie można badać formowanie się i ewolucję Drogi Mlecznej. Źródło: ESA Zdjęcie: Edmund Serpell]]> 34 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[New Horizons straszy na 10 dni przed wizytą na Plutonie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/05/pluton-new-horizons-straszy-na-10-dni-przed-wizyta-na-plutonie/ Sun, 05 Jul 2015 08:46:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=39 nhspacecraft-768x614 Na dzisięć dni przed przelotem w pobliżu Plutona, sonda New Horizons postanowiła przypomnieć o sobie wszystkim swoim wielbicielom. Aktualnie weszła.... w tryb awaryjny i pewnie minie jeden albo dwa dni zanim wróci do normalnej pracy. Informacja zespołu New Horizons brzmiała:
Wieczorem 4 lipca sonda New Horizons doświadczyła anomalii, która spowodowała utratę komunikacji z Ziemią. Od tego czasu udało się przywrócić komunikację i sprawdzić, że sonda pracuje prawidłowo. Centrum operacji misji w Hohns Hopkins University w Maryland utracili kontakt z bezzałogową sondą - 10 dni przed przelotem w pobliżu Plutona o 3:15 PM czasu wschodniego. W tym czasie autonomiczny autopilot na pokładzie sondy rozpoznał problem i - zgodnie z procedurami - przełączył się z głównego komputera na zapasowy. Następnie autopilot wprowadził sondę w tryb awaryjny i polecił komputerowi zapasowemu przywrócenie komunikacji z Ziemią. Sonda New Horizons rozpoczęła transmitowanie w kierunku Ziemi danych telemetrycznych, które umożlwią zdiagnozowanie problemu. Aktualnie zespół New Horizons pracuje nad przywróceniem sondy do oryginalnego planu lotu. Z uwagi na 9-godzinne opóźnienie w dwustronnej komunikacji spowodowane odległością sondy znajdującej się prawie 5 miliardów kilometrów od Ziemi, przywrócenie sondy do stanu normalnego oczekiwane jest w ciągu kilku dni. W tym czasie New Horizons nie będzie w stanie zbierać danych naukowych.
Ok, brzmi to strasznie. Nie tym chciał się zajmować teraz zespół New Horizons. Niemniej jednak sonda działa prawidłowo. Trajektoria lotu się nie zmieniła. Nawet w przypadku gdyby nigdy nie wyszła z trybu awaryjnego, wciąż przeleci w pobliżu Plutona w zaplanowanej odległości, z zaplanowaną prędkością, w zaplanowanym momencie. Jedyne zmiany mogłyby być wprowadzone w oryginalnym planie naukowym. Jak długo zajmie przywrócenie do stanu pierwotnego? Światło potrzebuje dziewięciu godzin, aby dotrzeć do sondy i wrócić na Ziemię. Zespół chciałby uzyskać więcej informacji zanim określi procedurę przywracania systemu. Zatem wysłane zaraz po przywróceniu komunikacji polecenia diagnostyczne zwrócą dane 9 godzin później. Jeżeli okaże się, że powód jest nieistotny, przywrócenie systemu potrwa kolejne 4.5 godziny od wysłania odpowiedniej procedury. Jeżeli problem będzie bardziej skomplikowany być może będzie wymagana jeszcze jedna 9-godzinna porcja diagnostyki. Tryby awaryjne przerażają i irytują, ale nie są czymś niespotykanym i póki co osoby śledzące podróż New Horizons nie powinny za bardzo panikować. Choć w zespole NH z pewnością paniki nie zabrakło. Jeżeli tylko otrzymam nowe wiadomości - poinformuję Was o statusie misji. Źródło: New Horizons / planetary.org]]>
39 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 8 0 0
<![CDATA[EUROPA: Jak badać gejzery?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/05/europa-jak-badac-gejzery/ Sun, 05 Jul 2015 15:26:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=44 oooo-768x568 W grudniu 2013 r naukowcy korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a ogłosili, że znaleźli dowód na obecność gejzerów wody tryskających z powierzchni Europy. Odkrycie momentalnie... wzbudziło zainteresowanie astrobiologów, ponieważ o tym księżycu wiadomo, że jego powierzchnię stanowi skorupa lodowa. Jeżeli woda ucieka przez skoropę lodową, pod powierzchnią może istnieć życie w postaci mikrobów. Od tego czasu jednak gejzerów nie zauważono i naukowcy wciąż zrozumieć dlaczego. W międzyczasie sama możliwość istnienia gejzerów stawia pytania o to w jaki sposób najlepiej je badać. Przecież jeżeli już nigdy nie zobaczymy ich na powierzchni Europy, to dość regularnie występują na księżycu Saturna - Enceladusie. "Myślimy o tym, aby stworzyć instrumenty oraz strategie badania lodowych księżyców i występujących na nich gejzerów," mówi Nathalie Cabrol, badaczka z SETI Institute, która niedawno przedstawiała prezentację pt "Europa i dalej: Adaptacyjna eksploracja gejzerów planetarnych przy wykorzystaniu robotów." Abstrakt został przedstawiony w lutym br. na warszatatach "Workshop on the Potential for Finding Life in a Europa Plume" (Warsztaty dot. możliwości wykrycia życia w gejzerach Europy) odbywających się w NASA Ames Research Center w Kaliforni przy współudziale NASA Astrobiology Institute. NASA posiada odpowiednie doświadczenie w wysyłaniu sond w przestrzeń kosmiczną. Sonda Cassini, wspólny projekt NASA i ESA aktualnie wykonuje zdjęcia Saturna i jego księżyców. Sonda znajduje się w pobliżu Saturna od 2004 roku i będzie pracować do 2017 roku. [caption id="attachment_46" align="aligncenter" width="946"]1-advancesinro Gejzery na powierzchni Enceladusa, Źródło: NASA/JPL[/caption] Jednak sondy znajdujące się w takich odległościach od Ziemi nie są w stanie reagować na żadne zdarzenia w czasie rzeczyistym. Z uwagi na odległość sygnał radiowy potrzebuje godzin, aby dotrzeć do sondy i kolejnych godzin, aby wrócić na Ziemię. To oznacza, że sondy muszą wykonywać wcześniej przesłane procedury, które planowane są z wyprzedzeniem na Ziemi. Jest to problemem już nawet na Marsie, który przecież jest stosunkowo blisko nas. "To strasznie niepraktyczne, łazik marnuje dużo czasu stojąc i nie wykonując żadnej pracy, czekając na kolejne polecenia," mówi Cabrol. Rozwiązaniem może być wykorzystanie bardziej inteligentnych robotów, które mogą przystosować się do środowiska w którym się znajdują. Takie roboty testowano już w wymagających klimatach na Ziemi, chociażby w Andach. Tego typu roboty zbierają dane, które pozwalają im się zorientować co jest normalne a co wyjątkowe w ich otoczeniu. Oprócz tego w pamięci mają zaprogramowaną listę priorytetów obserwacyjnych misji. "Dzięki temu cały czas obserwują co się dzieje wokół nich i są w stanie samodzielnie zareagować na nietypowe zdarzenia," dodaje Cabrol. [caption id="attachment_47" align="aligncenter" width="640"]2-advancesinro JUpiter ICy moons Explorer (JUICE), wizja artystyczna, Źródło: ESA[/caption] Nathalie Cabrol spędziła ostatnie kiladziesiąt lat budując adaptacyjne roboty dla kilku wymagających środowisk - od pustyni Atacama w Chile po rejony górskie. Wspomina także projekt nad którym pracuje aktualnie - zrobotyzowana eksploracja jeziora w Chile - tam testuje technologie, które mogą być wykorzystane do badania jezior na Tytanie. Jej robot został zaprogramowany tak, aby ostrzegać zespół naukowców o istotnych dla misji wydarzeniach, jeżeli miały one miejsce między zaplanowanymi działaniami. Z uwagi na to, że test przeprowadzano na Ziemi, ostrzeżenie było wysyłane przez robota za pomocą e-maila. Wiadomość zawierała zdjęcie panoramiczne oraz dane fizyko-chemiczne dot. powietrza i wody.  Pewnego dnia, gdy nad jeziorem wystąpiła burza, Cabrol otrzymała na swój adres e-mail ostrzeżenie od robota. "Otworzyłam okno i zobaczyłam w oddali burzę śnieżną nad jeziorem. Robot miał rację. Dobra robota," wspomina Cabrol. Do skutecznej eksploracji planety czy księżyca dobrze by było wysłać tam sieć robotów, które charakteryzowałaby rozproszona inteligencja. Mogłyby się ze sobą komunikować z powierzchni i z orbity uzyskując pełny obraz obszaru. Pozwoliłoby to na znaczne zwiekszeni produktywności misji. Źródło: astrobio.net]]> 44 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 9 0 0 10 http://pulskosmosu.wordpress.com 9 1 11 0 0 12 http://pulskosmosu.wordpress.com 11 1 13 0 0 14 http://pulskosmosu.wordpress.com 13 1 15 http://jurcio.blogspot.com/2009/02/slad-wody-na-marsie-atwo-to-wytumaczyc.html 0 0 16 http://pulskosmosu.wordpress.com 15 1 17 http://jurcio.blogspot.com/2009/02/slad-wody-na-marsie-atwo-to-wytumaczyc.html 16 0 18 http://pulskosmosu.wordpress.com 17 1 <![CDATA[HUBBLE: Galaktyka Wolfa-Rayeta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/06/hubble-galaktyka-wolfa-rayeta/ Mon, 06 Jul 2015 05:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=50 hubble-views-a-wolf-rayet-galaxy-768x382 Powyższe zdjęcie wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a przedstawia galaktykę o wdzięcznej nazwie... SBS 1415+437 (zwaną także SDSS CGB 12067.1) znajdującą się około 45 milionów lat świetlnych od Ziemi. Jest to galaktyka Wolfa-Rayeta - to typ galaktyki w której zachodzą intensywne procesy powstawania gwiazd, zawierającej nietypowo wysoką liczbę wyjątkowo gorących i masywnych gwiazd znanych jako gwiazdy Wolfa-Rayeta. Same gwiazdy Wolfa-Rayeta mogą posiadać masę równą dwudziestu masom Słońca jednak wydaje się, że ich głównym celem jest jak najszybsze zrzucenie nadmiarowej masy - odrzucają z siebie bardzo dużą masę w postaci tzw. wiatrów gwiezdnych. Typowa gwiazda tego typu jest w stanie utracić w takim wietrze masę równą masie Słońca w czasie zaledwie 100 000 lat! Owe masywne gwiazdy są wyjątkowo gorące. Temperatura ich powierzchni jest 10 do 40 razy wyższa niż temperatura Słońca. Co więcej są one od kilkudziesięciu tysięcy do miliona razy jaśniejsze niż Słońce. Jednak taka intensywność promieniowania ma swoje wady - takie gwiazdy nie żyją zbyt długo. W skali kosmicznej bardzo szybko tracą swoją masę - w zaledwie kilkaset tysięcy lat. Dlatego też w przeciętnej galaktyce można znaleźć zaledwie kilka takich gwiazd. No chyba, że jest to galaktyka Wolfa-Rayeta - jak ta na zdjęciu powyżej. Źródło: NASA/phy.so]]> 50 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 19 0 0 20 http://pulskosmosu.wordpress.com 19 1 21 http://www.idioteq.com 0 0 22 http://pulskosmosu.wordpress.com 21 1 <![CDATA[Zmiany na stronie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/zmiany-na-stronie/ Wed, 22 Feb 2017 08:51:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12785
  • naprawiona opcja "Press Tab to Search"
  • [AdSense-A]   21.02.2017
    • usunięty widget "Patronite.pl"
    • włączony widget odliczania do 15 września 2017
    ]]>
    12785 0 0 0
    <![CDATA[Puls Kosmosu zawiesza działalność...[AKTUALIZACJA]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/13/puls-kosmosu-zawiesza-dzialalnosc/ Sat, 13 May 2017 12:24:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13583 AKTUALIZACJA!

    Wasza reakcja na zamknięcie portalu (post poniżej) przerosła moje oczekiwania, dlatego też....


    Drodzy Czytelnicy,

    po 2 latach i 3 miesiącach codziennego dostarczania Wam informacji ze świata astronomii, astrofizyki, kosmologii i eksploracji Układu Słonecznego zmuszony jestem do zawieszenia działalności portalu. Przez ostatnie 25 miesięcy na portalu pojawiło się 1586 informacji prasowych i artykułów, na Facebooku nasz profil obserwowany jest przez 16 000 osób, na Instagramie ponad 1000, na Twitterze także jest Was kilkaset.

    Drogą wytłumaczenia...

    ...choć całkowite zanurzenie w świecie nowinek astronomicznych było i jest dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji, w pewnym momencie trzeba spojrzeć na swoją działalność z zewnątrz i ocenić ją racjonalnie.

    Z tej perspektywy już nie jest tak kolorowo, ponieważ:

    • przygotowanie 4-5 tekstów do opublikowania dziennie zajmuje min. 4 godziny dziennie,
    • kontakt z Czytelnikami na profilach społecznościowych i odpowiadanie na pytania nadsyłane e-mailem to kolejne godziny,
    • kontakt z wydawnictwami, przygotowywanie recenzji (które wymagają zapoznania się z recenzowanymi książkami) to długie wieczory,

    … to wszystko jest bardzo wciągające i satysfakcjonujące. Szczerze mówiąc, z mojej perspektywy taki rodzaj pracy jest bliski ideału. Niestety projekt całkowicie „leży” na poziomie finansowania. Przez ostatnie 1,5 roku nie udało mi się znaleźć żadnego sensownego sposobu finansowania działalności portalu. Nie udało mi się zainteresować żadnego podmiotu na rynku prasowym, który chciałby mieć portal taki jak Puls Kosmosu w swoim portfolio. W dzisiejszym świecie clickbaitowych tytułów, spłycania wartościowych treści do chwytliwych tytułów i zestawów slajdów wspomagających wyświetlanie możliwie jak największej ilości reklam, informacje relacjonujące badania naukowe „bez elementu sensacji” po prostu się nie sprzedają. Taką mamy rzeczywistość. Niestety.

    Popularyzacja i szerzenie nauki stanowi istotną wartość w edukacji rozwiniętego społeczeństwa, ale także na poziomie instytucji państwowych nie znalazłem wsparcia dla całego projektu o nazwie "Puls Kosmosu".

    W ciągu ostatnich kilku miesięcy zastanawiałem się, co zrobić z Pulsem Kosmosu: może zmniejszyć częstotliwość publikowania postów, może całkowicie zamknąć stronę, może zamknąć na jakiś czas. Nie chciałem jednak psuć dobrego imienia portalu. Od samego początku istnienia PK jego siłą była ilość dostarczanych informacji. To właśnie na PK bardzo często pojawiało się 4-6 artykułów dziennie – przez co był to najczęściej aktualizowany portal astronomiczny w Polsce. Wiadomości nierzadko publikowane były kilka kwadransów po tym jak pojawiły się w mediach zachodnich – taki właśnie model mi odpowiadał. W dzisiejszym świecie liczy się jakość informacji, wiarygodne źródło i szybkość publikacji. I chciałbym, aby nadal właśnie z tymi cechami kojarzony był Puls Kosmosu. Ograniczenie ilości artykułów, publikowanie ich już po tym, jak pojawiły się na portalach konkurencyjnych działałoby bardzo negatywnie na image portalu. Powstałoby wrażenie, że początkowy entuzjazm uległ rozmyciu i portal funkcjonuje wyłącznie siłą rozpędu. Takich skojarzeń chciałbym uniknąć, bo mój entuzjazm jest taki sam, jeżeli nie większy, jak na początku istnienia Pulsu Kosmosu. Determinacji i pomysłów również nie brakuje, jednak bez konkretnego wsparcia finansowego taki projekt nie ma szansy na przetrwanie.

    Portal nie zniknie całkowicie. Domena i hosting opłacone są na kolejny rok, wszystkie materiały archiwalne będą także dostępne tak jak dotąd. Co tydzień w weekend będą ukazywać się recenzje książek popularno-naukowych, bo jeszcze trochę mi ich do zrecenzowania zostało. Także jeżeli mnie lub Maciejowi uda się zorganizować jakiś wyjątkowo ciekawy wywiad - przeczytacie je na portalu tak jak dotąd. Bieżących doniesień prasowych jednak jak na razie nie będzie.

    Nadal będę podejmował próby znalezienia mecenatu, partnera, który dostrzeże wartość portalu i zdecyduje się finansować jego dalszą działalność – jeżeli mi się powiedzie, wrócimy do Was z mocą wodospadu i ponownie będziemy Was zalewać potokiem doniesień astronomicznych, zdjęć przesyłanych do nas prosto z sond kosmicznych, konkursów, wywiadów i podcastów. Do tego czasu jednak jestem zmuszony poświęcić znacznie więcej czasu na naukę zawodu z pewnością nawet w części niegwarantującego takiej satysfakcji jak PK, ale dającemu zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Trzymajcie zatem kciuki!

    Wszelkie oferty współpracy proszę kierować na adres: rk@pulskosmosu.pl

    Radosław Kosarzycki


    ]]>
    13583 0 0 0 419 http://www.totylkoteoria.pl/ 0 0 420 0 0 421 0 0 422 0 0 423 0 0 424 0 0 425 0 0 426 0 0 427 0 0 428 427 0 429 425 0 430 426 0 431 0 0 432 428 0 433 432 0 434 420 0 435 432 0 436 0 0 437 436 0 453 0 0
    <![CDATA[Nowy zwrot w opowieści o ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=15148 Wed, 20 Dec 2017 11:26:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15148 Zdjęcie gromady galaktyk w Perseuszu złożone z danych z obserwatorium Chandra, XMM-Netwon i Hitomi. Źródło: Rentgen: NASA/CXO/Fabian et al.; Radio: Gendron-Marsolais et al.; NRAO/AUI/NSF Optyczny: NASA, SDSS[/caption] Innowacyjna analiza rentgenowskich obserwacji gromady galaktyk może pomóc astronomom w określeniu natury ciemnej materii. Najnowsze odkrycie obejmuje nowe wytłumaczenie dla wyników uzyskanych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, XMM-Newton oraz Hitomi. Jeżeli zostanie potwierdzone w przyszłych obserwacjach, może stanowić duży krok na drodze do zrozumienia natury tajemniczej, niewidzialnej substancji, która stanowi 85% materii we wszechświecie. "Uważamy, że uzyskane przez  nas wyniki są albo niezwykle ważne albo całkowicie bezużyteczne" mówi Joseph Conlon z Uniwersytetu w Oksfordzie, który kierował badaniami. "Nie sądzę, aby istniał punkt pośredni kiedy szuka się odpowiedzi na jedno z największych pytań nauki". Historia tych prac rozpoczęła się w 2014 roku kiedy to zespół astronomów kierowany przez Esrę Bulbul (CfA) odkrył skok intensywności na bardzo określonym poziomie energii w obserwacjach gorącego gazu w gromadzie galaktyk w Perseuszu prowadzonych za pomocą obserwatoriów Chandra oraz XMM-Newton. Ów skok intensywności, tudzież linia emisyjna, występuje na poziomie 3.5 kiloelektronowoltów (keV). Intensywności linii emisyjnej 3.5 keV nie da się wytłumaczyć na bazie uprzednio obserwowanych lub przewidywanych cech obiektów astronomicznych, dlatego też podejrzewano ją o związek z ciemną materią. Bulbul wraz ze współpracownikami dowiódł także obecności linii na 3.5 keV w 73 innych gromadach galaktyk obserwowanych za pomocą obserwatorium XMM-Newton. Akcja opowieści o ciemnej materii zagęściła się, gdy zaledwie w tydzień po złożeniu artykułu przez zespół Bulbul, inna grupa kierowana przez Aleksieja Bojarskiego z Uniwersytetu w Lejdzie poinformowała o obserwacjach linii emisyjnej na 3.5 keV w obserwacjach M31 i gromady w Perseuszu prowadzonych za pomocą XMM-Newton, co tylko potwierdziło wyniki uzyskane przez Bulbul et al. Niemniej jednak obydwa wyniki uważane były za kontrowersyjne, bowiem później jedni astronomowie dostrzegali linie emisyjną 3.5 keV obserwując inne obiekty, a inni znowu jej nie dostrzegali. Debata nad tym problemem wydawała się zakończona w 2016 roku kiedy satelita Hitomi specjalnie zaprojektowany do obserwacji szczegółowych cech, takich jak linie emisyjne w rentgenowskim widmie źródeł kosmicznych, nie dostrzegł linii na 3.5 keV w gromadzie w Perseuszu. "Można by pomyśleć, że gdy Hitomi nie zaobserwował linii na 3.5 keV, powinniśmy się poddać i wystawić białą flagę" mówi współautorka artykułu Francesca Day z Oksfordu. "Wręcz przeciwnie, jak w każdej dobrej opowieści nastąpił tutaj zwrot akcji". Conlon wraz ze współpracownikami zauważyli, że teleskop Hitomi wykonywał znacznie bardziej rozmazane zdjęcia niż Chandra, więc zebrane za jego pomocą dane na temat gromady w Perseuszu składają się z sygnałów rentgenowskich pochodzących z dwóch źródeł: rozmytego składnika gorącego gazu otaczającego dużą galaktykę w środku gromady oraz emisji rentgenowskiej z pobliskiej supermasywnej czarnej dziury w tej galaktyce. Ostrzejsze obrazy z Chandry pozwoliły oddzielić od siebie te dwa regiony. Bulbul et. al wyizolowali sygnał rentgenowski gorącego gazu usuwając źródła punktowe ze swojej analizy, w tym promieniowanie rentgenowskie z materii znajdującej się w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. Aby sprawdzić czy to ma znaczenie, zespół z Oksfordu ponownie przeanalizował dane obejmujące obszar z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury w centrum gromady w Perseuszu zebrane w 2009 roku. Naukowcy odkryli coś zaskakującego: dowody na deficyt zamiast nadwyżki promieniowania na energii 3.5 keV, które wskazują, że coś w Perseuszu pochłania promieniowanie rentgenowskie dokładnie na tej energii. Gdy badacze stworzyli symulację widma z Hitomi dodając linię absorpcyjną do linii emisyjnej gorącego gazu obserwowanej za pomocą obserwatorium Chandra i XMM-Newton, nie odkryli w powstałym widmie ani absorpcji ani emisji promieniowania rentgenowskiego na 3.5 keV, co zgadzało się z obserwacjami przeprowadzonymi za pomocą Hitomi. Wyzwanie zatem stanowi wytłumaczenie tego zachowanie: wykrycie absorpcji promieniowania rentgenowskiego podczas obserwacji czarnej dziury i emisji promieniowania rentgenowskiego w tym samym zakresie podczas obserwacji gorącego gazu na większych kątach od czarnej dziury. Zespół z Oksfordu podejrzewa w swoim raporcie, że cząstki ciemnej materii mogą przypominać atomy w tym względzie, że posiadają dwa stany energetyczne rozdzielone przez 3.5 keV.  Jeżeli tak jest możliwe może być obserwowanie linii absorpcyjnej na 3.5 keV podczas obserwacji na kątach zbliżonych do kierunku czarnej dziury oraz linii emisyjnej podczas obserwacji gorącego gazu w większej odległości od czarnej dziury. "Nie jest to takie łatwe jak się wydaje, ale możliwe, że udało nam się zrozumieć nietypowe sygnały rentgenowskie z Perseusza i jednocześnie odkryć kolejną cechę ciemnej materii" mówi Nicholas Jennings, współautor artykułu pracujący na Uniwersytecie w Oksfordzie. Źródło: NASA]]> 15148 0 0 0 <![CDATA[RECENZJA: Kwantowy kosmos - Claus Kiefer]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=15781 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15781  ]]> 15781 0 0 0 <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=16003 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16003 16003 0 0 0 <![CDATA[NASA publikuje największy przegląd pobliskich galaktyk w ultrafiolecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=16116 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16116 Bazując na niezrównanej ostrości i zakresie widmowym Kosmicznego Teleskopu Hubble'a międzynarodowy zespół asttronomów opublikował kilka dni temu najobszerniejszy przegląd pobliskich galaktyk gwiazdotwórczych w zakresie ultrafioletowym. Badacze połączyli nowe obserwacje zrealizowane za pomocą Hubble'a z archiwalnymi zdjęciami 50 gwiazdotwórczych galaktyk spiralnych i karłowatych w lokalnym wszechświecie, tworząc duże i obszerne źródło wiedzy pomocne przy poznawaniu złożoności procesów gwiazdotwórczych oraz procesu ewolucji galaktyk. Projekt nazwany LEGUS (od Legacy ExtraGalactic UV Survey) obejmuje katalogi gwiazd dla każdej z galaktyk ujętych w prjektcie oraz katalogi gromad dla 30 galaktyk, jak również zdjęcia samych galaktyk. Udostępnione dane zawierają szczegółowe informacje o młodych, masywnych gwiazdach i gromadach gwiazd, oraz o tym jak ich otoczenie wpływa na ich rozwój. [caption id="attachment_16117" align="aligncenter" width="1024"] Sześć zdjeć przedstawia różne rejony gwiazdotwórcze w pobliskich galaktykach. Dwie z nich o galaktyki karłowate: UGC 5340 oraz UGCA 281, a cztery to duże galaktyki spiralne. Zdjęcia łączą dane zebrane w ultrafiolecie i zakresie widzialnym.
    Źródło: NASA/ESA/LEGUS team[/caption] Nigdy wcześniej nie mieliśmy katalogu gromad i gwiazd obejmujących obserwacje w ultrafiolecie - mówi liderka projektu Daniela Calzetti z Uniwersytetu Massachusetts w Amherst. Ultrafiolet jest jednym z głównych wykrywaczów najmłodszych i najgorętszych gwiazd, których astronomowie potrzebują do oszacowania wieku gwiazd oraz uzyskania całościowego obrazu historii gwiazd. Połączenie tych dwóch katalogów stanowi niespotykany skarb dla osob badających procesy gwiazdotwórcze.  ]]>
    16116 0 0 0
    <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=20108 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20108
    https://www.youtube.com/watch?v=Sb29kFA8AUw
    ]]>
    20108 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[VIDEO: Spacer kosmiczny przy ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=20188 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20188
    https://www.youtube.com/watch?v=DDU-rZs-Ic4
    ]]>
    20188 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=20387 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20387

    \]

    ]]>
    20387 0 0 0
    <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=21062 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21062

    Startuje największy na świecie turniej Valoranta dla studentów. Allegro Smart Student lokalnym partnerem Red Bull Campus Clutch

    Już za kilka dni rusza Red Bull Campus Clutch - międzynarodowy turniej Valorant przeznaczony dla społeczności studenckiej.

    Choć jest to pierwsza edycja zupełnie nowego projektu, to jej założenia są niezwykle ambitne. W ramach turnieju wyłoniona zostanie najlepsza drużyna akademicka Valorant na świecie.

    Zanim jednak dojdzie do międzynarodowego finału, w Polsce odbędą się cztery turnieje kwalifikacyjne. Zwycięzcy każdego z tych turniejów zmierzą się w finale krajowym. I to właśnie zwycięzcy finału krajowego będą reprezentować Polskę na światowym finale, w którym udział wezmą zwycięzcy turniejów krajowych z aż 50 krajów. Jest o co walczyć, bowiem drużyna, która wygra cały Red Bull Campus Clutch otrzyma nagrodę w wysokości 20 tysięcy euro, ale będzie też mogła wziąć udział i oglądać na żywo zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa Valorant Masters.

    Partnerami międzynarodowego finału Red Bull Campus Clutch są AOC Gaming, Intel oraz SteelSeries, natomiast lokalne rozgrywki wspierają w Polsce Allegro Smart Student oraz New Balance.

    Nie ma co się zastanawiać

    Jeżeli jesteś studentem, zbierze pięcioosobową drużynę i zgłoś się na stronie projektu. Czasu wbrew pozorom nie pozostało zbyt dużo. Turnieje kwalifikacyjne odbędą się 12, 19, 26 i 31 marca.

    Jakby nie patrzeć studentem nie jest się wiecznie (poza wyjątkami), więc jeżeli jesteś w tej uprzywilejowanej grupie, nie ma się nad czym zastanawiać i trzeba korzystać. Tak samo zresztą warto korzystać z oferty Allegro Smart! Student. Oferowany przez Allegro program lojalnościowy Allegro Smart! pozwala oszczędzać pieniądze podczas zakupów na największej platformie aukcyjnej w Polsce. Bezpłatna wysyłka (w odpowiednio oznaczonych ofertach), dostęp do ofert specjalnych i promocyjnych, procedura szybkich zwrotów oraz pomoc w ramach Programu Ochrony Kupujących realizowana w ciągu dwóch dni roboczych od złożenia wniosku, to atuty programu Allegro Smart! dostępnego dla wszystkich. Studenci jednak mają lepiej.

    W ramach specjalnego programu Allegro Smart! Student, każdy student rejestrujący się po raz pierwszy na platformie, po potwierdzeniu statusu studenta, może korzystać z programu przez sześć miesięcy całkowicie za darmo. Jeżeli program przypadnie mu do gustu, będzie mógł przedłużyć uczestnictwo w programie za jedyne 39 zł rocznie.

    Zresztą Allegro Smart! Student to nie tylko Allegro, ale także cała paleta wyjątkowych kodów zniżkowych.

    Blinkee.city

    Każdy uczestnik Allegro Smart! Student co miesiąc dostaje jeden nowy kod do wykorzystania na 20 przejazdów elektryczną hulajnogą, skuterem czy rowerem. Sprzęt tego typu dostępny jest w ponad 35 miastach w całej Polsce.

    Flixbus

    Tak samo jak w przypadku wyżej, otrzymujesz co miesiąc jeden nowy kod na podróż Flixbusem. W ramach sieci krajowej pojedziesz z Flixbusem, chociażby do Krakowa, Lublina, Poznania, Wrocławia czy Gdańska. Jeżeli pozwoli na to sytuacja pandemiczna, Flixbus zabierze cię także do Berlina, Pragi, Wilna, Budapesztu lub Wiednia.

    W celu zapewnienia maksymalnej ochrony w trakcie podróży wszystkie kursy realizowane są z zachowaniem rozszerzonych standardów bezpieczeństwa.

    T-Mobile i Heyah

    Jeżeli korzystasz z oferty operatorów sieci komórkowej T-Mobile lub Heyah, co miesiąc otrzymasz jeden kod (a jakże), dzięki któremu powiększysz pakiet bezpłatnego internetu o całe 7 GB.

    Multikino

    Jak tylko multipleksy zdecydują o ponownym otwarciu, wieczory spędzane w kinie znów staną się jedną z naszych ulubionych rozrywek. A dzięki Allegro Smart! Student będzie można tych seansów odbyć jeszcze więcej kupując bilet z 20 proc. zniżką. Allegro zapowiada, że wraz z nowym semestrem pojawią się nowe benefity i kolejne zniżki dla studentów.

    Masz jeszcze jakieś wątpliwości?

    Studentem jest się (zazwyczaj) raz w życiu. Jeżeli studiujesz zatem na uczelni wyższej to zachęcam do skorzystania ze wszystkich tego przywilejów: zbierz znajomych i zapisz się na turniej kwalifikacyjny Valoranta, a przy okazji wypróbuj ofertę Allegro Smart! Student. Pamiętaj, przez pierwsze pół roku nic nie płacisz, niczym nie ryzykujesz, a możesz sporo zaoszczędzić. Do dzieła i powodzenia!

    ]]>
    21062 0 0 0
    <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=21296 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21296

    Prywatność w sieci to tylko złudzenie. Sami rozdajemy szczegółowe informacje o sobie na lewo i prawo, nawet nie trzeba nas o to prosić.

    W życiu nie ma nic za darmo - ta prawda jeszcze sprzed ery technologicznej sprawdza się także w dzisiejszych czasach i także w aspektach, o których istnieniu nawet nikt nie śnił, gdy ludzie na Ziemi już od dawna powtarzali sobie tę prostą prawdę.

    W naszym codziennym życiu cyfrowym wiele jest w sytuacji, w których te siedem wyrazów można powtarzać do znudzenia. „Zapisz się na darmowy newsletter” przeczytasz tu i ówdzie. I faktycznie - w regulaminie nie ma nic o ukrytych opłatach, po prostu podaj swój adres e-mail, a my na ten adres e-mail będziemy regularnie przesyłać ci aktualności o wydarzeniach z naszej strony. Problem jednak w tym, że w rzeczywistości płacimy za newsletter udostępniając firmie swój adres e-mail, który jest skutecznym środkiem dotarcia do nas z reklamą. Warto jednak zauważyć, że to jest akurat jeden z bardziej niewinnych i „tanich” sposobów na kupowanie usługi.

    Spójrz na swój telefon i przyjrzyj się zainstalowanym na nim aplikacjom. Większość z nich to z pewnością aplikacje bezpłatne, pobrane ze sklepu Play czy też App Store. Owszem, są one bezpłatne w tym znaczeniu, że wybierając i instalując je nie musimy wyciągać z kieszeni portfela, czy też potwierdzać płatności odciskiem palca. W rzeczywistości jednak w większości z tych aplikacji płacimy swoimi danymi wrażliwymi, które pozwalają reklamodawcą tworzyć całkiem udane profile naszych osobowości. Takie dane są już natomiast warte górę złota.

    Inżynierowie z firmy SurfShark przeanalizowali ostatnio regulaminy i politykę prywatności ponad 200 różnych aplikacji sprawdzając, które z nich zbierają najwięcej, a której najmniej danych o swoich użytkownikach. Wyniki analizy nie pozostawiają złudzeń: korzystając z aplikacji płacimy swoimi danymi. Więcej, jesteśmy w tym zakresie okrutnie rozrzutni.

    Komunikatory i social media chłoną każdą informację o nas

    Już pierwszy rzut oka na dane wskazuje na pewną zależność - najwięcej danych pobierają o nas aplikacje, z którymi niemalże się nie rozstajemy na co dzień. Komunikatory oraz aplikacje mediów społecznościowych, które od lat stanowią nieodłączny element naszego cyfrowego życia niemalże o każdej porze dnia, najchętniej częstują się naszymi danymi i to w najszerszym zakresie. Aplikacje, które z założenia mają służyć codziennym kontaktom międzyludzkim w ukryciu zapisują nasze dane kontaktowe, dane o naszej aktywności fizycznej, sytuacji finansowej, położeniu, znajomych, historii wyszukiwania, zakupach i wielu innych.

    Uświadomienie sobie mechanizmów, które zachodzą w tle podczas gdy my przeglądamy zdjęcia znajomych z Krety i sprawdzamy co nasza ulubiona influencerka zrobiła podczas wycieczki do Wenecji, może sprawić, że zupełnie inaczej spojrzymy na te aplikacje następnym razem.

    Jeżeli chodzi o twórców aplikacji, absolutnym liderem jest tutaj Facebook, to właśnie stworzone przez niego aplikacje zajmują trzy pierwsze miejsca na liście aplikacji zbierających o nas najwięcej danych. Jeżeli masz zainstalowane na swoim smartfonie aplikacje: Messenger, Facebook oraz Instagram, to koncernowi Facebook sprzedajesz niemal wszystkie informacje przechowywane na telefonie. Każda z tych aplikacji pobiera i zachowuje po 32 rodzaje informacji z 14 różnych kategorii. Co ciekawe, Twitter w tym samym czasie pobiera o nas „jedynie” 19 różnych informacji odpuszczając sobie przy tym dane wrażliwe czy chociażby dane o naszej aktywności fizycznej.

    Równie ciekawe, jeżeli nie ciekawsze, jest to, że powszechnie uważana za szpiegującą, aplikacja TikTok także niektórych danych nie rejestruje. Jej wynik to 24 rodzaje pobieranych informacji. Facebook czy Instagram zbierają po 8 różnych informacji więcej niż ona.

    Tak zbierane przez lata informacje o nas samych stanowią dla reklamodawców prawdziwą żyłę złota. Na ich podstawie można bowiem stworzyć bardzo wiarygodny profil osobowości konsumenta i podsuwać mu tylko treści, które mogą nas zainteresować. To właśnie ten aspekt może paradoksalnie prowadzić do największej popularności aplikacji, które zbierają o nas najwięcej informacji. To one właśnie o nas wiedzą najwięcej i tym samym wiedzą jak być dla nas najciekawszymi. Niewątpliwie możemy poszukać dla nich alternatyw, które będą mniej lub nawet wcale nie będą ingerowały w naszą prywatność. Tylko co nam przyjdzie po obecności w bezpiecznych mediach społecznościowych, w których nie będzie tak rozbudowanej społeczności jak w najpopularniejszych serwisach?

    Możemy przecież zamiast Messengera zainstalować Cisco Webex Meetings, aplikację, która nie zapisuje żadnych naszych informacji prywatnych. Problem jest jednak taki, że nie będziemy mieli z kim tam porozmawiać. Jeżeli kiedykolwiek próbowaliście namówić rodzinę i znajomych na zmianę Messengera na Whatsappa (który notabene także należy do Facebooka), Telegrama czy Signal - wiecie o czym mówię. W większości przypadków jest to misja skazana na porażkę. Doskonale o tym wiecie. Facebook też o tym doskonale wie, wszak śledzi wasze próby i wie jak się one kończą. Fakt, że Messenger zapisuje o nas 32 różne informacje, a Signal tylko 1 nie zmienia niczego.

    O ile większym zaskoczeniem nie powinien być fakt, że informacje o nas zbierają aplikacje zakupowe czy randkowe, to jednak zaskoczyła mnie informacja, że przed nimi na liście znajdują się aplikacje firm dostarczających pożywienie. Zbierają one o nas mniej więcej tyle informacji co media społecznościowe.

    Czy zatem darmowe aplikacje są w rzeczywistości darmowe?

    Twórcy aplikacji zbierających o nas duże ilości informacji oferują nam je bezpłatnie tylko pozornie. Zamiast pieniędzmi, płacimy za nie swoimi danymi, które następnie sprzedawane są firmom, które chcą sprzedać coś nam. Na tym rynku nie ma altruistów, którzy dają nam coś, nie biorąc nic w zamian.

    W wielu przypadkach aplikacje, które nie zapisują naszych danych, oferują funkcje rozszerzone za opłatą, wymagają niewielkiej opłaty przy zakupie czy też oferują mikropłatności wewnątrz aplikacji. 

    Pozostaje zatem pytanie czy lepiej zapłacić za usługę pieniędzmi, czy swoimi danymi wrażliwymi? Na to pytanie jednak każdy z nas musi sobie odpowiedzieć samodzielnie.

    Szczegółowy raport z badania przeprowadzonego przez SurfShark można przeczytać tutaj. Ciekawe czy i was sprowokuje on do zmiany przynajmniej części wykorzystywanych na co dzień aplikacji.

    ]]>
    21296 0 0 0
    <![CDATA[]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=21978 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21978

    Twój biznes na to zasługuje. Serwer dedykowany to spokój dla twojej firmy

    Tempo rozwoju świata technologii od dekad przyspiesza z roku na rok. Innowacyjne technologie, początkowo stosowane w zastosowaniach specjalistycznych coraz szybciej trafiają pod strzechy i do rąk przeciętnego użytkownika technologii. Dzięki temu cały świat wokół nas się zmienia. Ostatnie dwa lata, fundamentalna rewolucja związana z rozpowszechnieniem się pracy zdalnej tylko przyspieszyły adopcję rozwiązań internetowych. Nawet osoby niezainteresowane technologiami zmuszone były przejść przyspieszony kurs radzenia sobie z codziennością za pomocą komputera i internetu. Teraz, gdy sytuacja się uspokoiła… nie ma komu wracać do świata sprzed 2020 roku. Staliśmy się społeczeństwem internetowym.

    Wyobraź sobie, że wpadłeś na naprawdę dobry pomysł na biznes. Czujesz, że twój produkt lub usługa potencjalnie może być atrakcyjny dla szerokiej rzeszy odbiorców. Od pomysłu do sukcesu jest bardzo daleka i żmudna droga. Nie można jednak w dzisiejszym świecie zakładać, że nowy produkt da się zaprezentować szerokiemu odbiorcy drogą analogową. Znaczna część społeczeństwa dzień w dzień spędza kilka godzin z wzrokiem utkwionym w ekranie komputera, smartfonu, czy tabletu. To właśnie tam powinna pojawić się twoja firma, twój pomysł, twój projekt badawczy, czy w końcu twój sklep, jeżeli chcesz zyskać rozgłos. Dawno minęły już bowiem czasy, gdy reklama dominowała na bilbordach, w gazetach, w radiu czy w telewizji. Bez internetu dzisiaj jak bez ręki.

    Jeżeli poważnie myślisz w dzisiejszym świecie o promocji, to twój serwis internetowy, twój sklep musi działać szybko i responsywnie cokolwiek by się nie działo. Owszem, można stworzyć prostą stronę internetową, opłacić hosting i mieć nadzieję, że wszystko będzie działało idealnie. Możliwe nawet, że uda ci się i przez całe lata nic złego się z taką stroną nie stanie. Warto jednak pamiętać, że wystarczy, że pojawi się awaria, że znacząco wzrośnie ruch u Twojego dostawcy internetu i problem gotowy.

    Jeżeli chcesz uniknąć takiego pesymistycznego scenariusza, powinieneś zainteresować się wykupieniem serwera dedykowanego. W ten sposób uniezależniasz działanie całego swojego serwisu od ruchu u operatora. Zapewniasz sobie, że cały serwer, fizyczny serwer, zbudowany z procesora, kart pamięci RAM, przestrzeni dyskowej i zapewniający odpowiednią moc obliczeniową ma za zadanie obsługiwać ruch wyłącznie na twojej stronie internetowej. Z nikim takiego serwera nie dzielisz, on jest po prostu przypisany do twojej domeny. 

    Choć na pierwszy rzut oka wykupienie własnego serwera może się wydawać czymś nietypowym, to wcale tak nie jest. Co więcej, operatorzy tacy jak OVH posiadają w swojej ofercie szeroką paletę serwerów o różnej konfiguracji, w zależności od potrzeb klienta. Niezależnie od tego na czym najbardziej ci zależy: na pojemności dysków przechowujących dane, czy też na mocy obliczeniowej serwera, w ofercie tej firmy znajdziesz coś dla siebie. OVH jest w stanie dostarczyć swoim klientom zarówno serwer idealny do umieszczania na nich ogólnodostępnych gier online, ale także serwer przystosowany do procesowania olbrzymich zbiorów danych, uruchamiania algorytmów nauczania maszynowego, uruchamiania aplikacji internetowych, archiwizacji kopii zapasowych czy do uruchamiania aplikacji biznesowych. 

    Jakie są podstawowe zalety serwerów dedykowanych w OVH?

    Wszystkie maszyny przeznaczone dla klientów są konfigurowane, serwisowane oraz utrzymywane w nienagannym stanie przez inżynierów pracujących dla firmy. To właśnie oni są w stanie zapewnić ci maksymalnie najlepszą wydajność serwera dobierając go pod kątem twoich potrzeb.

    Co więcej, decydując się na zakup serwera w OVH dbasz o środowisko. Aby zapewnić maksymalną wydajność energetyczną wszystkie komponenty serwerów wyposażone są w systemy chłodzenia cieczą zapewniające pracę na pełnych obrotach nawet przy wzmożonym ruchu z zewnątrz. Swoją drogą, jeżeli już o ruchu mowa, to dosłownie każdy serwer dedykowany oferowany przez OVH może obsługiwać całkowicie nielimitowany ruch przychodzący i wychodzący, a operator gwarantuje zachowanie przepustowości na poziomie min. 500 Mbps. Czego zatem chcieć więcej?

    Jaki serwer wybrać do swoich potrzeb?

    Linia Rise

    Do większości zadań, do których w zupełności wystarczy jeden dobrze skonfigurowany serwer, najbardziej optymalnym wyborem są oparte na architekturze Intel oraz AMD serwery z podstawowej linii Rise. Niezależnie od tego, czy umieścisz na takim serwerze swoją stronę WWW, forum, bloga, serwer do przechowywania danych archiwalnych czy aplikację, zapewnisz sobie z jednej strony wysoką wydajność, przepustowość min. 500 Mbps, pełną ochronę Anty-DDoS przy jednocześnie bardzo niskiej cenie. Co warto zauważyć, OVH posiada tego typu serwery w wielu regionach świata, dzięki czemu niezależnie od tego gdzie znajduje się klient odbiorczy takiego serwera, można mu zapewnić możliwie minimalny czas opóźnienia.

    Serwery z serii Rise standardowo wyposażone są w pamięć dyskową o pojemności 500 GB, aczkolwiek na życzenie klienta OVH może rozbudować ją do nawet 10 TB.

    Linia Advance

    Nieco wyżej od podstawowej serii Rise znajdziemy serwery linii Advance, które przeznaczone są przede wszystkim dla małych i średnich firm zainteresowanych zapewnieniem dostępności, ale i bezpieczeństwa swoich aplikacji internetowych. To właśnie te serwery stworzone są wprost do utrzymywania portali czy większych sklepów internetowych. Małe przedsiębiorstwa będą w stanie na taki serwerze tworzyć własną infrastrukturę, niemal na bieżąco testować aplikacje na całych flotach maszyn wirtualnych, jednocześnie zapewniając sobie integralność wrażliwych danych np. dzięki funkcjom confidential computing wbudowanym w procesory marki Intel czy AMD.

    Warto tutaj zauważyć, że w przypadku linii Advance użytkownik prognozujący wzrost ruchu na swoim serwerze może zapewnić sobie dodatkową przepustowość do sieci publicznej oraz tak jak w przypadku serwerów Rise dodatkową przestrzeń dyskową do nawet 10 TB.

    Linia Game

    Nazwa tej linii serwerów mówi sama dla siebie. Jeżeli potrzebujesz serwera, na którym można zainstalować grę online, a następnie udostępnić ją w wysokiej jakości, gwarantując brak zakłóceń i irytujących opóźnień, to właśnie ta linia stworzona została dla ciebie. Serwery z linii Game pracują na docenianych przez graczy procesorach serii AMD Ryzen, a instalowany na serwerach system ochrony przed atakami Anty-DDoS Game zapewni stabilność systemu i wysoką przepustowość dla wszystkich graczy. Dzięki niemu, nawet gdy do ataku DDoS faktycznie dojdzie, gracze nie zauważą jakiegokolwiek pogorszenia jakości rozgrywki.

    W przypadku linii Game, serwery wykorzystują przepustowość rzędu 1 Gbps pozwalającą zapewnić odpowiednią jakość przesyłanych strumieni danych. Warto także zauważyć, że klient może wybrać w którym centrum danych na świecie zostanie zainstalowany jego serwer tak, aby zagwarantować jak najmniejsze opóźnienia dla graczy docelowych.

    Linia Scale oraz High Grade

    Na samym szczycie oferty OVH znajdują się serwery z linii Scale oraz High Grade przeznaczone dla profesjonalnych zastosowań. To na bazie tych serwerów duże przedsiębiorstwa mogą tworzyć całe klastry maszyn o wysokiej wydajności. W ten sposób można na bieżąco optymalizować obciążenia i poprawiać wydajność całego  klastra.

    Co więcej, możliwość wirtualizacji na dedykowanych do tego serwerach pozwala zapewnić stale wysoką wydajność i odpowiednie zapasy mocy obliczeniowej. Serwery oferowane w linii Scale doskonale radzą sobie z najpopularniejszymi bazami danych zapewniając użytkownikom wysoką wydajność.

    W przypadku serwerów z linii High Grade mamy już do czynienia z usługą dopasowaną do indywidualnych potrzeb nie tylko największych przedsiębiorstw, ale także do obsługi krytycznych projektów. OVH jest w stanie tutaj zapewnić dyski o znacznie większej pojemności, wewnętrzną sieć o przepustowości nawet 50 Gbps oraz większej mocy obliczeniowej. W miejscu, gdzie niezawodność jest kluczowa, czyli właśnie w przypadku projektów krytycznych dostawca usług zapewnia podwójne zasilanie, możliwość wymiany dysków SSD bez konieczności restartowania serwera oraz redundantną sieć fizyczną. Cokolwiek zatem by się nie stało, dostępność usług będzie zawsze zagwarantowana.

    Do wyboru, do koloru

    Podsumowując, niezależnie od tego, czy chcesz założyć swój pierwszy sklep internetowy, czy też jesteś twórcą gier komputerowych, który chce udostępnić swój produkt rzeszy wygłodniałych graczy, czy w końcu jesteś instytucją naukową, która potrzebuje dużej mocy obliczeniowej, w ofercie OVH znajdziesz odpowiedni serwer dedykowany, który spełni twoje oczekiwania. Stawiając na własny fizyczny serwer raz na zawsze uwolnisz się od ograniczeń publicznej chmury, a to wartość, której nie sposób przecenić.

    ]]>
    21978 0 0 0
    <![CDATA[Czyli co słychać u sondy Dawn?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/06/ceres-czyli-co-slychac-u-sondy-dawn/ Mon, 06 Jul 2015 08:12:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=56 new_dawnblog_header-768x192 Sonda Dawn kontynuuje odkrywanie tajemnic jedynej między Słońcem a Neptunem planety karłowatej. Okrążając Ceres co 3.1 dnia na wysokości... 4400 km Dawn kieruje swoje bardzo czułe sensory na szary krajobraz obracającej się raz na 9 godzin planety. Podczas przelotu nad oświetloną przez Słońce częścią Ceres sonda wykonuje pomiary, a następnie wysyła wyniki tych pomiarów lecąc nad nocną półkulą Ceres. Większość obserwacji jak dotąd Dawn wykonywała patrząc prosto na powierzchnię pod sobą, jednak od czasu do czasu kamery są kierowane na krawędź planety. Dzięki tej perspektywie naukowcy byli w stanie zorientować się jak duże wzniesienia i doliny występują na Ceres. [caption id="attachment_58" align="aligncenter" width="1024"]PIA19568 Najjaśniejsze kropki na Ceres. Największa z nich ma średnicę 7 km. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] I jakież to niespodzianki na nas czekały! Kogo nie zachwyciły zupełnie nieoczekiwane jasne kropki na powierzchni Ceres? Chociaż nie są one źródłami światła, z jakiegoś powodu ich powierzchnia odbija znacznie więcej światła niż reszta powierzchni. Mimo, że naukowcy jeszcze nie określili minerałów występująców na powierzchni, sonda Dawn będzie zbierać kolejne dane z coraz to mniejszej wysokości. W międzyczasie na powierzchni zaobserwowano kolejne jasne kropki, niektóre niewielkie, inne większe. Także im przyjrzymy się wkrótce dokładniej. [caption id="attachment_59" align="aligncenter" width="1024"]Jasny materiał wewnątrz i w pobliżu krateru w górnej, prawej części kadru. Czy to potężne uderzenie wydobyło jasny materiał spod powierzchni czy też jest on pozostałością po obiekcie, który w nią uderzył? Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/DLR/IDA Jasny materiał wewnątrz i w pobliżu krateru w górnej, prawej części kadru. Czy to potężne uderzenie wydobyło jasny materiał spod powierzchni czy też jest on pozostałością po obiekcie, który w nią uderzył? Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/DLR/IDA[/caption] Jednak oprócz jasnych kropek, zdjęcia wykonane przez sondę Dawn z obecnej orbity dostarczają wielu innych, intrygujących widoków. Tysiące kraterów powstałych w skutek uderzeń mniejszych obiektów w powierzchnię, blizny będące wynikiem zamieszkiwania przez Ceres pasa planetoid przez ostatnie cztery miliardy lat. Obserwowane kratery także reprezentują szeroką paletę kształtów i rozmiarów. Niektóre z nich posiadają wzniesienie centralny, a niektóre zagłębienia i depresje. [caption id="attachment_60" align="aligncenter" width="1024"]Niektóre z kraterów posiadają wzniesienia centralne. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/DLR/IDA Niektóre z kraterów posiadają wzniesienia centralne. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/DLR/IDA[/caption] Ceres wykazuje także inne znaki aktywnej przeszłości. Niektóre obszary są mniej pokryte kraterami co sugeruje występowanie procesów geologicznych, które wymazywały obecność kraterów. W rzeczy samej, niektóre regiony wyglądają jakby w przeszłości coś po nich płynęło. Co więcej, oprócz oznak starzenia i odnawiania powierzchnie, wewnętrzne siły były w stanie wypiętrzyć góry. Uwagę przykuwa szczególnie stromy stożek o wysokości 5 kilometrów znajdujący się na stosunkowo gładkim i równym obszarze. [caption id="attachment_61" align="aligncenter" width="1024"]W prawej, górnej części kadru widać 5-kilometrowej wysokości wzgórze. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA W prawej, górnej części kadru widać 5-kilometrowej wysokości wzgórze. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] [caption id="attachment_62" align="aligncenter" width="1024"]Tutaj góra ze zdjęcia wyżej widoczna jest na krawędzi Ceres Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA Tutaj góra ze zdjęcia wyżej widoczna jest na krawędzi Ceres Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Za wcześnie jeszcze, aby naukowcy mogli zrozumieć intrygującą geologię Ceres, jednak sonda wciąż dostarcza im nowych danych. Jak dotąd, z drugiej orbity naukowej na Ziemię dotarło 1600 zdjęć pokrywających całą powierzchnię, ponad 5 milionów widm w zakresie promieniowania widzialnego i podczerwonego oraz setki godzin pomiarów grawitacji. W dniu 22 lipca b. Ziemia i sonda Dawn znajdą się w najmniejszej odległości od siebie od czerwca 2014 r (zaledwie 290 mln km). Na początku przyszłego roku ta odległość będzie niemal dwukrotnie większa. Kolejnym celem sondy Dawn będzie zejście na wysokość 1500 km nad powierzchnią Ceres gdzie m.in. sonda zacznie wykonywać fotografie stereo. Źródło: Dawn / NASA-JPL]]> 56 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 23 http://www.idioteq.com 0 0 24 http://pulskosmosu.wordpress.com 23 1 <![CDATA[ASKAP: Na progu odkrycia nowych radiogalaktyk?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/06/65/ Mon, 06 Jul 2015 13:01:31 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=65 smallcosmicf-768x513 Smuga kosmicznych fal radiowych wyemitowana przed powstaniem naszego Układu Słonecznego wskazuje, że... nowy radioteleskop będzie zdolny wykryć galaktyki, które dotychczas pozostawały w ukryciu. Badania prowadzone przez dr Jamesa Allisona CSIRO (Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation) w Australii zostały przedstawione w dniu dzisiejszym podczas National Astronomy Meeting w Llandudno, Północna Walia. To pierwsze odkrycie należącego to CSIRO radioteleskopu Australian Square Kilometre Array Pathfinder (ASKAP) znajdującego się 300 km od Geraldton w Zachodniej Australii. Zespół składający się z astronomów z University of Sydney oraz Australian Research Council's Centre of Excellence for All-sky Astrophysics (CAASTRO) wykorzystał do swojej pracy zaledwie sześć z tworzących ASKAP 36 anten. Sygnał pochodzący z galaktyki PK B1740-517 znajdującej się w Gwiazdozbiorze Ołtarza potrzebował ponad pięciu miliardów lat aby dotrzeć na Ziemię. Wykryty sygna jest słaby, ale pokazuje, że przy pełnej mocy ASKAP astronomom uda się dojrzeć naprawdę sporo nowych galaktyk. Mimo tego, że odebrany sygnał był bardzo słaby to był bardzo wyraźny na danych z ASKAP. Wiele radioteleskopów ma problemy z zakłóceniami radiowymi - niepożądanymi sygnałymi zaśmiecającymi widmo. "Przez to szukanie takich słabych sygnałów to szukanie igły w stogu siana," mówi Dr Allison. Jednak lokalizacja ASKAP jest wyjątkowo "radiowo cicha". [caption id="attachment_67" align="aligncenter" width="448"]Optyczny obraz radiogalaktyki PKS B1740-517 wykonany przez teleskop Gemini South. Źródło: M. Whiting (CSIRO) Optyczny obraz radiogalaktyki PKS B1740-517 wykonany przez teleskop Gemini South. Źródło: M. Whiting (CSIRO)[/caption] "ASKAP przegląda stosunkowo niezbadany zakres widma radiowego - 700-1800 MHz," mówi prof. Elaine Sadler, "dzięki temu będziemy w stanie wykryć gaz wodór w dalszych rejonach kosmosu, a dzięki szerokiemu polu widzenia ASKAP, także na większej powierzchni nieba. Będziemy polować na galaktyki w wieku 5 do 8 miliardów lat." Dziesięć miliardów lat temu gwiazdy w galaktykach powstawały 10 razy częściej niż obecnie. Patrząc na galaktyki 8 do 5 miliardów lat temu astronomowie liczą, że dowiedzą się czemu to tempo spadło. Źródło: Royal Astronomical Society]]> 65 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MARS: Ślady życia zamknięte w opalu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/mars-slady-zycia-zamkniete-w-opalu/ Wed, 08 Jul 2015 07:44:26 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=71 mars-768x507 Naukowcy po raz pierwszy odkryli bezpośrednie dowody występowania opali na Marsie. Ślady tych... kamieni szlachetnych odnalezione w meteorycie marsjańskim mogą umożliwić przyszłym misjom podjęcie decyzji o tym, gdzie szukać śladów życia na Czerwonej Planecie. Naukowcy z University of Glasgow odkryli opal w 1.7-gramowym odłamku meteorytu marsjańskiego znanego jako Nakhla, który został dostarczony do Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Nazwa meteorytu pochodzi od nazwy miasta w Egipcie, w którym tenże meteoryt spadł w 1911 roku, miliony lat po wyrzuceniu z powierzchni Marsa wskutek olbrzymego zderzenia z innym ciałem. W nowym artykule opublikowanym w periodyku Meteoritics and Planetary Science, zespół opisuje sposób identyfikowania śladów opalu. Kozystając z elektronowego mikroskopu skaningowego zespół był w stanie wykryć niewielkie ślady opalu na skale powstałe wskutek interakcji marsjańskiej wody z krzemionką w meteorycie. Profesor Martin Lee z Wydziału Nauk Geograficznych jest głównym autorem opracowania. "Kawałek Nakhli który posiadamy jest niewielki, a ilość opalu, którą wykryliśmy jest jeszcze mniejsza. Jednak to odkrycie jest istotne z kilku powodów. Po pierwsze, potwierdza ono wyniki badań powierzchni Marsa przeprowadzonych przez NASA, które wskazują na istnienie depozytów opalu. Po raz pierwszy znaleźliśmy opal w marsjańskiej skale na Ziemi. Po drugie wiemy, że na Ziemi opale tego typu często powstają w pobliżu gorących źródeł. W tych warunkach zazwyczaj znajdujemy obfitość mikrobów, które mogą z czasem zostać uwięzione w opalu na miliony lat. Jeżeli na Marsie istniały mikroby, dowody na ich istnienie mogą znajdować się w depozytach opalu znajdujących się na powierzchni Marsa. Dokładniejsze badania marsjańskich opali przez przyszłe misje może pomóc nam poznać przeszłość planety." Badania opierają się na odkrytych w 2013 r. pierwszych bezpośrednich dowodach na rozpuszczanie powierzchni Marsa przez wodę. Znaleziono wtedy ślady minerałów wtórnych powstałych wskutek oddziaaływania wody z oliwinami w Nakhli. Źródło: Meteoritics and Planetary Science]]> 71 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLANCK: Pierścienie i pętle - zachwycające zdjęcia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/planck-pierscienie-i-petle-zachwycajace-zdjecia/ Wed, 08 Jul 2015 09:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=74 ringsandloop Pyłowy pierścień o średnicy 200 lat świetlnych oraz pętla pokrywająca jedną trzecią nieba to dwa z wyników widocznych na dowej mapie wykonanej przez satelitę Planck. Dr Mike Peel oraz dr Paddy Leahy z Centrum Astrofizyki Jodrell Bank przedstawili wczoraj podczas National Astronomy Meeting w Llandudno (Walia) wyniki prac satelity. Satelita Planck stworzony przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA), wystrzelony w 2009 roku w celu badania promieniowania pochodzącego z Wielkiego Wybuchu dostarczył nam także map naszej Galaktyki w zakresie promieniowania mikrofalowego (promieniowanie o długości fali od cm do mm). Mikrofale emitowane są przez elektrony poruszające się w polu magnetycznym Drogi Mlecznej z prędkością bliską prędkości światła (proces synchrotronowy); przez zderzenia w plazmie międzygwiezdnej, przez wibracje termiczne ziaren pyłu międzygwiezdnego lub anomalną emisję mikrofalową (AME), która może pochodzić od obracających się ziaren pyłu. Względna siła tych procesów zmienia się wraz z długością fali, a można je oddzielić korzystając z pomiarów wykonanych na wielu długościach fali przez satelitę Planck (ESA), satelitę WMAP (NASA) oraz radioteleskopy naziemne. W ten sposob uzyskuje się mapy poszczególnych składników. Nowe mapy ukazują regiony pokrywające olbrzymie obszary naszego nieba emitujące AME; proces ten, odkryty dopiero w 1997 roku, może odpowiadać za dużą ilość galaktycznej emisji mikrofalowej na falach o długości zbliżonej do 1 cm. Za przykład może tu służyć wyjątkowo jasny pierścień pyłowy o średnicy 200 lat świetlnych wokół mgławicy Lambda Orionic (głowa w gwiazdozbiorze Oriona). To pierwszy raz, kiedy dostrzeżono taki pierścień. [caption id="attachment_75" align="aligncenter" width="1000"]Pełna mapa nieba wykonana przez satelitę ESA. Pętla 1 zaznaczona jest przerywaną elipsą. Źródło: M. Peel / JCBA / Planck / ESA Pełna mapa nieba wykonana przez satelitę ESA. Pętla 1 zaznaczona jest przerywaną elipsą.
    Źródło: M. Peel / JCBA / Planck / ESA[/caption] Mapa o szerokim poli ukazuje także pętle synchrotronowe (gdzie naładowane cząsteczki poruszają się po spirali wokół linii pola magnetycznego), wącznie z olbrzymią Pętlą 1 odkrytą ponad 50 lat temu. Co zadziwiające, astronomowie wciąż nie są pewni odległości do niej. Może się ona znajdować w odległości 400 do 25 000 lat świetlnych - i mimo, że pokrywa ponad 30% nieba, jak dotąd nie można odpowiedzieć na pytanie o jej wielkość Źródło: RAS]]>
    74 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[PLUTON: Wieloryb i pączek?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/pluton-wieloryb-i-paczek/ Wed, 08 Jul 2015 08:58:17 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=78 nh-pluto-map-768x384 Oto najnowsza mapa Plutona stworzona ze zdjęć wykonanych między 27. czerwca a 3. lipca za pomocą LORRI (Long... Range Reconnaissance Imager) i połączonych z danych kolorowych uzyskanych przez instrument Ralph o mniejszej rozdzielczości. Środek mapy odpowiada tej stronie Plutona, która będzie widoczna podczas przelotu sondy New Horizons 14. lipca. Niniejsza mapa jest istotnym narzędziem dla naukowców nadzorujących misję. Pomoże ona odszyfrować złożony i intrygujący obszar ciemnych i jasnych plam na powierzchni Plutona.  Dzięki mapie możemy teraz obejrzeć wszystkie strony Plutona z jednakowej perspektywy dzięki czemu można teraz porównać kształty i rozmiary obiektów na nim występujących. [caption id="attachment_79" align="aligncenter" width="1000"]Najnowsza mapa Plutona wykorzystana w programie Google Earth Źródło: JPL Najnowsza mapa Plutona wykorzystana w programie Google Earth
    Źródło: JPL[/caption] Wydłużony ciemny obszar nieformalnie nazwany "wielorybem" wzdłuż równika po lewej stronie jest jednym z najciemniejszych obszarów widzianych przez North Horizons. Jego długość to ok. 3000 km. Po prawej od "głowy" wieloryba znajduje się najjaśniejszy region planety o średnicy ok 1600 km. Może to być region wypełniony stosunkowo świeżymi depozytami szronu - prawdopodobnie zmrożonego metanu, azotu i/lub tlenku węgla. nh-7-2-15_pluto_globes_nasa_jhuapl_swri Idąc dalej w prawo, wzdłuż równika, natrafiamy na cztery, tajemnicze, ciemne plamy, które wprawiły w zdumienie większość obserwatorów na świecie. Każda z plam ma średnicę ok. 400 km. Na pierwszy rzut oka każda z nich przypomina okrągłe obiekty powszechne w Układzie Słonecznym takie jak kratery uderzeniowe czy wulkany. Jednak naukowcy wstrzymują się z jakimikolwiek interpretacjami tych i innych cech powierzchni Plutona do czasu otrzymania dokładniejszych zdjęć tego obszaru. CJW8REpW8AAzH7h Oczywiście, zdjęcia o lepszej rozdzielczości w najbliższych dniach pozwolą naukowcom wykonać dokładniejsze mapy. Jednak już ta mapa jest dobrym wstępem Źródło: NASA]]>
    78 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 25 https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/967642766613257/ 0 0 26 http://pulskosmosu.wordpress.com 25 1 27 https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/967642766613257/ 0 0 28 http://pulskosmosu.wordpress.com 27 1 245 http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/14/temu-sonda-new-horizons-przeleciala-poblizu-plutona-charona/ 0 0
    <![CDATA[UKŁAD PODWÓJNY: a może jednak pięciokrotny?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/uklad-podwojny-a-moze-jednak-pieciokrotny/ Wed, 08 Jul 2015 11:45:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=89 afivestardou-768x960 Astronomowie z Open University odkryli pierwszy system składający się z pięciu gwiazd zawierający dwa zaćmieniowe układy podwójne. Szczegóły tego... układu pięciu gwiazd zostaną zaprezentowane dzisiaj przez Marcusa Lohra z Open University w ramach odczytu podczas National Astronomy Meeting w Llandudno (Walia). Naukowcy uważają, że ponad 30% gwiazd należy do układów podwójnych lub wielokrotnch. Mimo to znalezienie pięciu gwiazd związanyc ze sobą grawitacyjnie to rzadki przypadek. Nietypowy układ gwiazd został po raz pierwszy odkryty na danych archiwalnych projektu SuperWASP (Wide Angle Search for Planets), który wykorzystywał stosunkowo małe i tanie kamery zainstalowane na Wyspach Kanaryjskich i w Ameryce Południowej do obrazowanie prawie całego nieba. Przez wiele lat, pomiary jasności pojedynczych gwiazd zostały zebrane w krzywe blasku - wykresy jasności względem czasu - dla ponad 30 milionów obiektów w Drodze Mlecznej. Regularne niewielkie spadki jasności mogą oznaczać obecność planet orbitujących wokół gwiazd, które podczas spadku jasności przechodzą na tle tarczy gwiazdy. SuperWASP odniósł wiele sukcesów na tym polu odkąd rozpoczął obserwacje w 2003 roku. Takie krzywe mogą też być wykorzystywane przy poszukiwaniu zaćmieniowych układów podwójnych, w których gwiazd okrążają współny środek ciężkości. Patrząc z Ziemi, każda z gwiazd będzie jeden raz przechodziła na tle drugiej gwiazdy na każdy okres orbitalny zaćmiewając jej światło. W ten sposób powstaje powtarzalny wykres obejmujący dwa spadki jasności, których głębokość i kształt charakteryzują własności fizyczne obu gwiazd. Krzywe blasku nowego układu pięciokrotnego oznaczonego 1SWASP J093010.78+533859.5 wstępnie wykryły obecność zaćmieniowego, kontaktowego układu podwójnego - układu w którym dwie gwiazdy znajdują się tak blisko siebie, że zewnętrzne części ich atmosfer się przenikają. Kontaktowe układy podwójne są dość powszechne, jednak ten konkretny układ wyróżnia się okresem orbitalnym, który trwa niecałe 6 godzin! Następnie zauważono, że krzywa blasku zawiera dodatkowe, nieoczekiwane zaćmienia. Dokładniejsza analiza danych odkryła drugi układ podwójny zaćmieniowy w tym samym miejscu na niebie. Gwiazdy tego nowego układu są od siebie oddzielone odległością ok 3 milionów km, a okres orbitalny w układzie to 1.3 dnia. Oba układy podwójne dzieli odległość 21 miliardów km. Wszystkie cztery gwiazdy były następnie obserwowane spetroskopowo - ich światło zostało rozłożone na różne długości fali - tak, aby można szczegółowo było badać cechy poszczególnych gwiazd. Te badania ukazały obecność piątej gwiazdy (!)  2 miliardy km od rozdzielonego układu podwójnego, jednak nie powodującej żadnych zaćmień. Połączenie danych z krzywych blasku i danych spektroskopowych dla wszystkich pięciu gwiazd umożliwiło astronomom z Open University potwierdzenie, że wszystkie pięc gwiazd jest związanych grawitacyjnie w jeden układ pięciokrotny znajdujący się 250 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. Dane umożliwiły też określenie mas, rozmiarów i temperatur dla wszystkich gwiazd. Wszystkie one są nieco mniejsze i chłodniejsze niż Słońce, jednak układ jako całość jest wystarczająco jasny ( 9 mag), aby dostrzec go z Ziemi przez małe teleskopy, dzięki czemu miłośnicy astronomii mogą sami zaobserwować zaćmienia. Dr Lohr komentując odkrycie powiedział: "To naprawdę egzotyczny system. Można przecież założyć, że nie ma żadnego powodu, aby wokół każdej z tych pięciu gwiazd nie było planet. A mieszkańcy takiej planety mieliby niebo, które zawstydziłoby twórców Gwiezdnych Wojen." Źródło: Astronomy & Astrophysics]]> 89 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[JUNO: Małe zmiany na rok przed spotkaniem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/juno-male-zmiany-na-rok-przed-spotkaniem/ Wed, 08 Jul 2015 15:08:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=104 withoneyeart-768x432 Z uwagi na to, że - jak wcześniej pisałem - pozostał rok z pięcioletniej podróży Juno do Jowisza, zespół misji ciężko pracuje przygotowując się na dotarcie do największej... planety Układu Słonecznego. Misja Juno ma na celu spojrzenie na proces formowania się Jowisza oraz zbadanie jego wewnętrznej struktury. Dane z Juno dostarczą wglądu w początki Układu Słonecznego, a to czego się dowiemy dzięki tej misji wzbogaci wiedzę naukowców o gazowych olbrzymach krążących wokół innych gwiazd. Juno dotrze do Jowisza 4. lipca 2016 roku. Po wejściu na orbitę sonda będzie musiała się zmierzyć z zagrożeniami wynikającymi z intensywnego promieniowania Jowisza podczas kolejnych zbliżeń na kilka tysięcy kilometrów nad szczyt chmur, podczas których będzie dokonywała swoich pomiarów. Juno to pierwsza misja, której głównym celem jest badanie wnętrza gazowego olbrzyma poprzez mapowanie pola magnetycznego i grawitacyjnego. Misja także będzie zbierała dane o obfitości pary wodnej w atmosferze planety dostarczając danych, które pozwolą zawęzić zbiór teorii dotyczących powstawania planety. Co więcej, Juno będzie także odwiedzała wcześniej nie badane rejony biegunów planety, wykonując pierwsze w historii ich zdjęcia. Jednocześnie będzie mierzyła siły elektromagnetyczne i poruszające się w nich wysokoenergetyczne cząsteczki. Mimo, że inne sondy już odwiedzały Jowisza, przestrzeń wokół planety jest pełna zagadek, szczególnie w rejonie biegunów. Mając to na uwadze, zespół Juno wciąż precyzuje swój plan lotu. "Przebyliśmy już ponad 90% drogi do Jowisza," mówi Scott Bolton, PI misji Juno z San Antonio. "Z uwagi na to, że pozostał nam tylko rok, dokładnie analizujemy nasze plany, aby zapewnić najlepsze możliwe wykorzystanie czasu misji." Po szczegółowej analizie przeprowadzonej przez zespół Juno, NASA ostatnio zatwierdziła zmiany w planie lotu sondy w pobliżu Jowisza. Okres orbitalny wokół planety zamiast 11 dni będzie wynosił 14 dni. Różnica w okresie orbitalnym będzie wprowadzona poprzez wykonanie nieco krótszego niż planowano uruchomienia silnika przy wejściu na orbitę. [caption id="attachment_105" align="aligncenter" width="1000"]Jowisz w zakresie podczerwonym. Źródło: NASA / JPL-Caltech Jowisz w zakresie podczerwonym.
    Źródło: NASA / JPL-Caltech[/caption] Nieco dłuższy okres orbitalny zapewni kilka dni więcej pomiędzy kolejnymi zbliżeniami do planety. Dzięki temu zespół będzie miał więcej czasu na zareagowanie na nieoczekiwane warunki na które sonda może natrafić w tak złożonym środowisku. "Posiadamy modele, które informują nas czego możemy oczekiwać, jednak w rzeczywistości Juno będzie zanurrzona w silnym i zmiennym polu magnetycznym i niebezpiecznym promieniowaniu. Co więcej będzie się zbliżać do planety znacznie bardziej niż jakakolwiek sonda wcześniej," mówi Bolton. "Juno może napotkać na zupełnie inne warunki, niż te, które przewidujemy - to właśnie sprawia, że eksploracja przestrzeni kosmicznej jest tak ekscytująca." Zmodyfikowany plan wydłuża czas trwania misji Juno w pobliżu Jowisza z pierwotnych 15 do 20 miesięcy, a sonda okrąży planetę 32 razy zamiast 30. Jednak dodatkowy czas nie niesie za sobą zwiększenia zakresu badań - to jedynie zmiana trajektorii, wysokości i planowania lotu wokół planety. Juno będzie zbierała zaplanowane dane naukowe nieco dłużej. Jednocześnie zestaw danych w niskiej rozdzielczości uzyska znacznie wcześniej niż planowano. NASA ostatnio zatwierdziła także zmianę orbity wstępnej sondy po dotarciu do Jowisza. Zmodyfikowany plan dzieli pierwotnie planowane 107-dniowe przechwycenie na dwie części. Nowe podejście da zespołowi Juno przedsmak operacji naukowych, pozwalając im na przetestowanie instrumentów naukowych zainstalowanych na pokładzie. Wcześniejszy scenariusz zakładał włączenie silnika w celu zmniejszenia wysokości nad Jowiszem, a 107 dni później ponowne włączenie silnika umieszczające Juno na orbicie o okresie 11 dni. Teraz po pierwszym manewrze nastąpią dwa kolejne w odstępach 53.5 dnia po których sonda zostanie umieszczona na orbicie o okresie 14 dni. Juno to druga misja wybrana przez NASA w ramach programu New Frontiers - częstych misji średniej klasy mających na celu rozwiązywanie istotnych kwestii badawczych w Układzie Słonecznym. Misja New Horizons, która za 6 dni przeleci w pobliżu Plutona jest pierwszą misją w ramach tego programu, natomiast kolejną po Juno jest misja OSIRIS-REx, która zostanie wyniesiona w przestrzeń w 2016 roku. Źródło: NASA /phy.so]]>
    104 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[PLUTON: 8 lipca 2015]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/pluton-8-lipca-2015/ Wed, 08 Jul 2015 21:02:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=152 7-8-15_pluto_color_new_nasa-jhuapl-swri_732 Dzisiaj w godzinach popołudniowych naukowcy nadzorujący misję New Horizons odebrali najnowsze zdjęcie... Plutona - najbardziej szczegółowe zdjęcie jak dotąd wykonane za pomocą instrumentu Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) zainstalowanego na pokładzie sondy. Zdjęcie zostało wykonane dzisiaj w godzinach porannych naszego czasu, gdy sonda znajdowała się niecałe 8 milionów km od Plutona. To pierwsze zdjęcie otrzymane od momentu wystąpienia w dniu 4. lipca anomalii, która posłała sondę w tryb awaryjny. Zdjęcie przedstawia mniej więcej obszar, który będzie widoczny dla sondy w czasie przelotu, który nastąpi 14 lipca. Tą stronę dominują trzy rozległe obszary o różnych jasnościach. Największą z nich jest wydłużona, ciemna plama nieformalnie nazwana "wielorybem" i duży jasny obszar w kształcie serca (o średnicy 2000 km) po prawej stronie od niego. "Następnym razem gdy ujrzymy tą stronę Plutona podczas najbliższego przelotu, część tego regionu sfotografujemy z rozdzielczością 500 razy lepszą niż dzisiaj," powiedział Jeff Moore z NASA Ames Research Center. "To będzie niesamowite!" Źródło: NASA]]> 152 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MAGNETAR: Sprawca ultra-długich rozbłysków gamma?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/09/magnetar-sprawca-ultra-dlugich-rozblyskow-gamma/ Thu, 09 Jul 2015 10:02:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=156 biggestexplo-768x768 Obserwacje przeprowadzone w należących do ESO (European Southern Observatory) obserwatoriach La Silla oraz Paranal ...w Chile po raz pierwszy umożliwiły połączenie bardzo długotrwałych błysków gamma i niespodziewanie jasnej eksplozji supernowej. Wyniki badań wskazują, że supernowa nie była napędzana rozpadem radioaktywnym jak oczekiwano, a rozpadem supersilnego pola magnetycznego wokół egzotycznego obiektu - magnetara. Wyniki zostaną w dniu dzisiejszym (9. lipca 2015) opublikowane w periodyku Nature. Rozbłyski promieniowania gamma (GRB - Gamma-ray bursts) są zdarzeniami związanymi z największymi eksplozjami, które miały miejsce od Wielkiego Wybuchu. Wykrywane są przez znajdujące się na orbicie teleskopy czułe na tego typu energetyczne promieniowanie, które nie przedostaje się przez ziemską atmosferę. GRB zazwyczaj trwają tylko kilka sekund, ale w bardzo rzadkich przypadkach rozbłyski gamma potrafią trwać kilka godzin. Jednym z takich wyjątkowo długich rozbłysków GRB jest ten zarejestrowany przez satelitę Swift 9 grudnia 2011 roku, nazwany GRB 111209A. To jednocześnie najdłuższy i najjaśniejszy rozbłysk gamma jaki dotąd zaobserwowano. Gdy poświata po rozbłysku gasła, była już badana przez instrument GROND zainstalowany na 2.2-metrowym teleskopie w obserwatorium La Silla oraz instrument X-shooter zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT - Very Large Telescope) w obserwatorium Paranal. Dzięki temu źródło błysku zdefiniowano jako wybuch supernowej, później oznaczony jako SN 2011kl. To pierwszy raz kiedy powiązano supernową z wyjątkowo długim rozbłyskiem gamma. Pierwszy autor nowej publikacji, Jochen Greiner z Instytutu Maxa Plancka w Garching tłumaczy: "Z uwagi na fakt, że długotrwały błysk promieniowania gamma powstaje raz na 10 000 - 100 000 wybuchów supernowej, gwiazda która wybuchła musiała w jakiś sposób być wyjątkowoa. Astronomowie zakłądali, że owe GRB pochodzą z bardzo masywnych gwiazd - o masach ponad 50 mas Słońca - i sygnalizują powstawanie czarnych dziur. Jednak teraz, nasze nowe obserwacje supernowej SN 2011kl odkrytej po GRB 111209A zmieniają nasze postrzeganie wyjątkowo-długich GRB." W aktualnie akceptowanym scenariuszu kolaps masywnej gwiazdy (czasami znany jako kolapsar) może powodować rozbłysk w zakresie optycznym/podczerwonym trwający ok. tygodnia i pochodzący z rozpadu radioaktywnego niklu-56 powstałego w trakcie wybuchu. Jednak w przypadku GRB 111209A połączone obserwacje GROND oraz VLT jednoznacznie pokazały, że tak nie jest. Inne aktualne wytłumaczenia także zostały wykluczone. [caption id="attachment_158" align="aligncenter" width="448"]Magnetar Źródło: NASA Magnetar
    Źródło: NASA[/caption] Jedyne wytłumaczenie, które pasowało do obserwacji wybuchu supernowej po której nastąpił GRB 111209A mówi o tym, że była ona zasilana przerz magnetar - niewielką gwiazdę neutronową obracającą się kilkaset razy na sekundę i posiadającą pole magnetyczne dużo silniejsze niż normalne gwiazdy neutronowe zwane radiopulsarami. Paulo Mazzali, współautor publikacji, mówiąc o znaczeniu nowych odkryć powiedział: "Nowe wyniki stanowią dobry dowód na nieoczekiwany związek między GRB, bardzo jasnymi wybuchami supernowej oraz magnetarami. Niektóre z tych związków już od lat przewidywano teoretycznie, jednak zaobserwowanie ich w rzeczywistości to ekscytujący krok." "Przypadek SN 2011kl / GRB 111209A wymusza na nas rozważenie scenariuszy alternatywnych dla kolapsaru. To odkrycie znacznie nas przybliża do zrozumienia działania i powstawania GRB", podsumowuje Jochen Greiner. Źródło: Nature/ESO/phy.so]]>
    156 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NEPTUN i jego zakręcone pole magnetyczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/09/neptun-i-jego-zakrecone-pole-magnetyczne/ Thu, 09 Jul 2015 13:38:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=161 neptunesbadl-768x767 Połączenie 26 lat temu zebranych danych z symulacjami przeprowadzonymi za pomocą superkomputerów umożliwiło naukowcom.... z Imperial College London (ICL) stworzenie szczegółowego modelu pola magnetycznego Neptuna. Naukowcy odkryli, że najdalsza planeta od Słońca (miłośnicy Plutona proszę odłożyć maczety!!) posiada nietypowe pole magnetyczne, które może pomóc nam zrozumieć ryzyko ze strony "kosmicznej pogody" w pobliżu Ziemi. Lars Mejnertsen z ICL zaprezentował swoje odkrycia podczas wykładu wygłoszonego w ramach National Astronomy Meeting w Llandudno (Walia). Neptuna, najdalszą planetę Układu Słonecznego, odwiedził jak dotąd tylko Voyager 2, który przemknął blisko niego w 1989 roku. Dane zebrane przez sondę okazały się niezwykle bogate jednak postawiły przed naukowcami więcej pytań niż uzyskały odpowiedzi. Jedną z największych zagadek jest fakt, że oś obrotu Neptuna jest nachylona w stosunku do Słońca, jego oś magnetyczna nie pokrywa się z osią rotacji, a jego pole magnetyczne ma asymetryczny kształt. https://www.youtube.com/watch?v=WWzEI4gacZc&w=640&h=480 Członek zespołu dr Adam Masters, planetolog w IMC powiedział: "Wyobraźcie sobie przechylenie Ziemi o 45 stopni, ustawienie magnetycznego bieguna północnego gdzieś w Europie środkowej. Tak mniej więcej sytuacja wygląda na Neptunie. Unikalne pole magnetyczne planety jest wciąż bardzo słabo poznane, a nasz nowy model jest dużym krokiem w kierunku jego zrozumienia." Zrozumienie Neptuna jest bardzo ważne ponieważ stawia wyzwanie naszemu podstawowemu rozumieniu pól magnetycznych planet i egzoplanet i ich zachowania. A nauka wyniesiona z modelowania Neptuna może być wykorzystana do zrozumienia pola magnetycznego Ziemi i jego wpływu na pogodę kosmiczną. [caption id="attachment_162" align="aligncenter" width="1000"]Pole magnetyczne Neptuna Źródło: Lars Mejnertsen Pole magnetyczne Neptuna
    Źródło: Lars Mejnertsen[/caption] Mimo, że przedstawiane są nowe pomysły na misję do Neptuna, żadna z nich nie dotrze do niego w najbliższych dziesięcioleciach. Dlatego jak na razie pozostało nam zrozumieć jej otoczenie za pomocą symulacji komputerowych. Źródło: Royal Astronomical Society]]>
    161 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[CIEMNA MATERIA: W nowym świetle]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/09/ciemna-materia-w-nowym-swietle/ Thu, 09 Jul 2015 15:35:29 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=173 hugenewsurve-768x361 Opublikowano właśnie pierwsze wyniki dużego przeglądu ciemnej materii na niebie południowym wykonanego za pomocą... należącego do ESO VLT Survey Telescope (VST) w Obserwatorium Paranal w Chile. Przegląd VST KiDS umożliwi astronomom dokonanie precyzyjnych pomiarów ciemnej materii, struktury halo galaktycznego oraz ewolucji galaktyk i gromad galaktyk. Pierwsze wyniki KiDS wskazują, że cechy obserwowanych galaktyk określane są przez otaczające je niewidoczne, ogromne zagęszczenia ciemnej materii. Ponad 85 % materii we Wszechświecie to materia ciemna, której naturę starają się poznać fizycy. Mimo, że nie świeci ani nie pochłania światła, astronomowie mogą ją wykryć poprzez jej wpływ na gwiazdy i galaktyki, zwłaszcza poprzez jej oddziaływanie grawitacyjne. Ogromny projekt wykorzystujący silne teleskopy ESO rzuca teraz więcej światła na związek między tajemniczą ciemną materią, a jasnymi galaktykami, które możemy obserwować bezpośrednio. Projekt nazwany Kilo-Degree Survey (KiDS) prowadzony jest za pomocą teleskopu VLT Survey Telescope i jego ogromnego detektora - OmegaCAM. Umieszczony w Obserwatorium Paranal w Chile teleskop przeznaczony jest do przeglądow nieba w pasmie widzialnym - i uzupełniany jest danym w pasmie podczerwonym wykonanymi przez teleskop VISTA. Jednym z głównych celów VST jest wykonanie mapy ciemnej materii i wykorzystanie jej do zrozumienia tajemniczej ciemnej energii, która odpowiedzialna jest za przyspieszanie rozszerzania się Wszechświata. Najlepszym sposobem odnajdywania ciemnej materii jest poszukiwanie jej przez soczewkowanie grawitacyjne - rozmycie tkanki Wszechświata przez grawitację, która zagina światło odległych galaktyk znajdujących się daleko za ciemną materią. Poprzez badanie tego efektu możliwe jest wykonanie map miejsc, w których grawitacja jest najsilniejsza, a tym samym znajduje się tam dużo materii - włącznie z ciemną materią. Międzynarodowy zespół naukowców KiDS prowadzony przez Koena Kuijkena z Obserwatorium w Lejdzie (Holandia) wykorzystał to podejście do analizowania obrazów ponad dwóch milionów galaktyk znajdujących się średnio 5,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Naukowcy badali zniekształcenie światła emitowanego przez te galaktyki, które zakrzywia się przechodząc przez masywne zagęszczenia ciemnej materii na drodze między galaktyką a Ziemią. Pierwszy wyniki obejmują zaledwie 7% całego obszaru przeglądu i koncentrują się na mapowaniu rozkładu ciemnej materii w grupach galaktyk. Większość galaktyk znajduje się w grupach - włącznie z Drogą Mleczną, która jest częścią Lokalnej Grupy - i zrozumienie zawartej w nich ciemnej materii będzie kluczowym testem całej teorii formowania się galaktyk w kosmiczne sieci. Dzięki efektowi soczewkowania grawitacyjnego, te grupy wydają się zawierać ponad 30 razy więcej ciemnej niż widzialnej materii. "Co ciekawe najjaśniejsze galaktyki prawie zawsze znajdują się w środku zagęszczenia ciemnej materii," mówi Massimo Viola, główny autor jedno z artykułów. "Przewidywania teorii formowania się galaktyk, w których galaktyk są wciągane w grupy i skupiają się w jej środku, nigdy wcześniej nie zostały tak wyraźnie zaobserwowane jak w trakcie naszych obserwacji," dodaje Koen Kuijken. Nowe wyniki stanowią dopiero początek dużego programy wykorzystywania obszernych zestawów danych pochodzących z teleskopów przeglądowych, a które dane są teraz udostępniane naukowcom na całym świecie w ramach archiwum ESO. Badania KiDS pozwolą nam poprawić nasze rozumienie ciemnej materii. Możliwość zrozumienia ciemnej materii i jej wpływu stanowiłoby istotny przełom w świecie fizyki. Źródło: Obserwatorium w Lejdzie / ESO]]> 173 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLUTON: Bez obróbki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/09/pluton-bez-obrobki/ Thu, 09 Jul 2015 15:49:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=177 lor_0298615084_0x630_sci_1-768x768 Czy nie sądzicie, że zdjęcia Plutona i Charona w czerni i bieli..., bez obróbki, takie prosto z aparatu zainstalowanego na New Horizons są lepsze od tych nieco obrobionych, wygładzonych z dodanym kolorem z drugiej kamery? Mi się wydaje, że te oryginalne, cz-b jednak mają dużo więcej uroku w sobie. Przenoszą tą pustkę i głębię i odległość, która nas dzieli od tego... aparatu. Zdjęcie wykonane wczoraj o 0:46.05 naszego czasu z odległości 7.8 mln km]]> 177 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 31 0 0 32 http://pulskosmosu.wordpress.com 31 1 <![CDATA[MERKURY: Gdzie skończył MESSENGER?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/09/merkury-gdzie-skonczyl-messenger/ Thu, 09 Jul 2015 19:04:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=180 mercury_globalview_impact_final 30 kwietnia 2015 roku po ponad 10 latach spędzonych w przestrzeni - z czego cztery na... orbicie - misja MESSENGER zakończyła się uderzeniem sondy w powierzchnię Merkurego. Mimo, że miejsce uderzenia zostało wcześniej oszacowane przez inżynierów (znajdowało się wtedy po stronie zwróconej do Słońca) dopiero miesiąc później dokładniej je określono. Zdjęcie powyżej ukazuje końcowy fragment lotu sondy i miejsce uderzenia. Zbliżenie poniżej: [caption id="attachment_181" align="aligncenter" width="1000"]Miejsce uderzenia sondy MESSENGER w powierzchnię Merkurego. Zdjęcie ukazuje fragment powierzchni o szerokości 130 km. Źródło: Johns Hopkins University Miejsce uderzenia sondy MESSENGER w powierzchnię Merkurego. Zdjęcie ukazuje fragment powierzchni o szerokości 130 km. Źródło: Johns Hopkins University[/caption] Wyliczenia wskazują, że MESSENGER uderzył we fragment powierzchni Merkurego o nachyleniu 8.5°. Ostateczne współrzędne miejsca uderzenia to 54.4398° N, 210.1205° E i są one niesamowicie zgodne z przewidywaniami, które wskazywały na 54.4° N, 210.1° E. Dokładny czas kolizji to 30 kwietnia 2015 r. 21:26.01.166 naszego czasu. Poniżej znajdziecie ostatnie zdjęcie powierzchni Merkurego przesłane przez sondę na Ziemię. [caption id="attachment_182" align="aligncenter" width="508"]Ostatnie zdjęcie Merkurego wykonane przez sondę MESSENGER Źródło: NASA/JHUAPL Ostatnie zdjęcie Merkurego wykonane przez sondę MESSENGER
    Źródło: NASA/JHUAPL[/caption] Podróżując z względną prędkością 14 081 km/h w momencie uderzenia MESSENGER prawdopodobnie utworzył krater o średnicy 16 m, który najprawdopodobniej zostanie sfotografowany przez kolejną misję do Merkurego - BepiColombo (ESA/JAXA), która dotrze na orbitę Merkurego w 2024 roku. Źródło: JHUAPL/lightinthedark]]>
    180 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 33 0 0 34 http://pulskosmosu.wordpress.com 33 1
    <![CDATA[V404 Cygni: rozbłysk rentgenowski]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/10/v404-cygni-rozblysk-rentgenowski/ Fri, 10 Jul 2015 09:01:26 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=194 nasasswiftre-768x768 Zdjęcie powyżej, które przypomina tarczę strzelniczą to w rzeczywistości obraz pierścieni promieniowania rentgenowskiego wokół... wybuchającej czarnej dziury. 15 czerwca br. satelita NASA o nazwie Swift wykrył początek nowego wybuchu V404 Cygni, obiektu obejmującego orbitujące wokół siebie czarną dziurę i gwiazdę podobną do Słońca. Od tego momentu astronomowie na całym świecie obserwują ten spektakl. 30 czerwca zespół pod kierownictwem Andrew Beardmore'a z University of Leicester w Wielkiej Brytanii wykonał zdjęcia systemu za pomocą teleskopu rentgenowskiego na pokładzie satelity Swift, które odkryły szereg koncentrycznych pierścieni rozciągających się na obszarze porównywalnym z jedną trzecią wielkości Księżyca w pełni. Animacja wykonana po dodaniu danych obserwacyjnych z 2. i 4. lipca pokazuje rozszerzanie się i stopniowe słabnięcie pierścieni. Astronomowie interpretują pierścienie jako echo promieniowania rentgenowskiego. Rozbłyski z czarnej dziury emitują promieniowanie rentgenowskie we wszystkich kierunkach. Warstwy pyłu odbijają część z tego promieniowania w naszym kierunku, jednak dzięki temu światło leci do nas nieco dłużej niż gdyby leciało w prostej linii. To opóźnienie powoduje powstawanie echo, które wygląda dla nas jak pierścienie. Szczegółowa analiza pierścieni wskazuje, że wszystkie mają swoje źródło w dużym rozbłysku, który miał miejsce 26 czerwca. Kolejne pierścienie powstawały na kolejnych, odbijających warstwach pyłu w odległościach 4000 do 7000 lat świetlnych od nas. Regularne monitorowanie pierścieni oraz ich zmian pozwoli astronomom na lepsze zrozumienie ich natury. V404 Cygni znajduje się 8000 lat świetlnych od nas. Co kilka dziesięcioleci czarna dziura rozbłyska wysokoenergetycznym promieniowaniem. Poprzedni rozbłysk zakończył się w 1989 roku. [caption id="attachment_196" align="aligncenter" width="1000"]Zdjęcie V404 Cygni z satelity Swift - porównanie rozmiaru kątowego do Księżyca widzianego z Ziemi Źródło: NASA Scientific Vis Studio, Andrew Beardmore, NASA Swift Zdjęcie V404 Cygni z satelity Swift - porównanie rozmiaru kątowego do Księżyca widzianego z Ziemi
    Źródło: NASA Scientific Vis Studio, Andrew Beardmore, NASA Swift[/caption] Zespół obserwatorów obejmował naukowców z University of Leicester, Southampton, Oksfordu oraz University of Alberta w Kanadzie i Europejskiej Agencji Kosmicznej w Hiszpanii. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]>
    194 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 228 http://www.pulskosmosu.pl/2016/03/17/astronomowie-obserwuja-czerwone-blyski-z-czarnej-dziury/ 0 0
    <![CDATA[Z KALENDARZA: Lutetia AD 2010]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/10/z-kalendarza-lutetia-ad-2010/ Fri, 10 Jul 2015 11:38:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=198 cjipuhnxaaapjgz Dokładnie 5 lat temu - 10 lipca 2010 r. sonda Rosetta zmierzająca w kierunku komety 67P/Churyumov-Gerasimienko wykonała zdjęcie powierzchni planetoidy 21 Lutetia. Lutetia to planetoida o średnicy 100 km odkryta w 1852 roku przez Hermanna Goldschmidta. Największy krater na jej powierzchni ma średnicę ok. 45 km. Sonda Rosetta zbliżyła się do niej na odległość 3162 km. Pięć lat temu była to największa planetoida do której dotarła sonda kosmiczna i taką została do momentu zbliżenia sondy Dawn do powierzchni Vesty. Źródło: ESA]]> 198 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[LIVE: Philae znów się odezwał!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/10/live-philae-znow-sie-odezwal/ Fri, 10 Jul 2015 13:05:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=202 rosettas_philae_touchdown-768x432 Właśnie przed chwilą Niemiecka Agencja Kosmiczna (DLR) poinformowała, że... o 1:00 w nocy nawiązany został kontakt z lądownikiem Philae na powierzchni komety P67/Czuriumov-Gerasimienko. Tym razem połączenie było bardzo stabilne. Sonda otrzymała pakiet poleceń i przesłała na Ziemię sporo danych, które aktualnie są analizowane. Jeżeli pojawi się więcej informacji o danych przesłanych przez sondę - poinformuję Was. Źródło: DLR]]> 202 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie Plutona wykonane o 6:23]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/10/dzisiejsze-zdjecie-zdjecie-plutona-wykonane-o-623/ Fri, 10 Jul 2015 14:43:17 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=206 cjj1hxhukae-nkc Zdjęcie Plutona wykonane dzisiaj o godzinie 4:23 UTC ]]> 206 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 35 0 0 <![CDATA[CERES: To jednak nie jest lód?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/10/ceres-to-jednak-nie-jest-lod/ Fri, 10 Jul 2015 15:03:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=211 nasa-dawn-ceres-bright-objects Przez najbliższe dni to Pluton będzie centrum sceny planet karłowatych, ale nie możemy zapominać... o Ceres. Od dawna zastanawiamy się czym są tajemnicze białe kropki na powierzchni. Jednak według naukowców z zespołu sondy Dawn, najpopularniejsza obecnie teoria - że kropki są pokładami lodu - prawdopodobnie jest fałszywa. https://www.youtube.com/watch?v=uHj_kmYSpkI&w=853&h=480 Według Christophera Russella z University of califormia w Los Angeles, zespół oddala się powoli teorii mówiącej o lodzie na powierzchni Ceres. "Generalnie zespół zgadza się co do tego, że woda stanowi jakiś czynnik na Ceres, jednak same kropki zbudowane są raczej z soli odbijającej dużą ilość światła," powiedział Russell dziennikowi Washington Post. Tajemnica kropek jest jednak jeszcze daleko od rozwiązania - ostrzega Russell. Zespołowi nie udało się wykonać odpowiedniej jakości pomiarów potrzebnych do zbadania kropek - i kolejna próba zostanie podjęta z następnej, niższej orbity na wysokości ok 1600 km. Zdjęcia z tej wysokości także będą charakteryzowały się dużo lepszą rozdzielczością, która powinna umożliwić zespołowi określenie składu kropek. Źródło: Washington Post]]> 211 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[P67: Nowe ujęcie komety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/11/p67-nowe-ujecie-komety/ Sat, 11 Jul 2015 09:56:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=217 ros25cze-768x768 Powyższe zdjęcie przedstawia jądro komety P67 wykonane przez sondę... Rosetta 25 czerwca z odległości 168 km od środka komety. Skala na zdjęciu to 14.3 m/piksel. Zdjęcie zostało poddane obróbce, która pozwoliła na uwydatnienie szczegółów aktywności jądra komety. Na zdjęciu wyraźnie zaznaczona jest depresja Hatmehit na mniejszym końcu jądra. Większy koniec schowany jest w cieniu, jednak w dolnym lewym rogu widać delikatny jego zarys. Źródło: ESA Zdjęcie w pełnym rozmiarze 1024x1024 dostępne pod linkiem: P67 - zdjęcie w pełnym rozmiarze]]> 217 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 36 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 37 http://pulskosmosu.wordpress.com 36 1 38 36 0 39 http://pulskosmosu.wordpress.com 38 1 <![CDATA[GOLDSTONE: proszę czekać, będzie rozmowa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/11/goldstone-prosze-czekac-bedzie-rozmowa/ Sat, 11 Jul 2015 10:15:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=221 goldstone_deep_space_communication_complex_-_gpn-2000-000506-768x513 Zdjęcie powyżej przedstawia kompleks radioteleskopów w Goldstone na pustyni Mojave w Kaliforni. Jego głównym zadaniem jest śledzenie i komunikacja z sondami kosmicznymi. Powszechnie uważa się, że właśnie w Goldstone został odebrany pierwszy sygnał potwierdzający umieszczenie pierwszego amerykańskiego satelity Explorer I na orbicie. Niemniej jednak jakieś 4 godziny temu Obserwatorium Goldstone miało dużo pracy, bowiem do domu jednocześnie dzwoniły: sonda New Horizons z Plutona, sonda Cassini z Saturna oraz ich starszy kolega Voyager I. To się nazywa rozmowa długodystansowa. :)]]> 221 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NGC 2346: Mgławica planetarna w szczegółach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/11/ngc-2346-mglawica-planetarna-w-szczegolach/ Sat, 11 Jul 2015 11:28:44 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=224 highestresol Naukowcy z NOAO korzystając z 8-metrowego Obserwatorium Gemini w Chile uzyskali jak dotąd najdokładniejsze zdjęcie... mgławicy planetarnej NGC 2346. Przypominająca motyla czy klepdydrę dwubiegunowa mgławica planetarna to obiekt znajdujący się w odległości 2300 lat świetlnych od Słońca w gwiazdozbiorze Jednorożca. Nowe obserwacje tej gazowej mgławicy przedstawione na zdjęciu powyżej pozwalają na rozdzielenie szczegółów o rozmiarach zbliżonych do Układu Słonecznego. Dzięki temu zespół był w stanie wykryć wcześniej nierozdzielone węzły i pasma wodoru cząsteczkowego - czyli szczegóły, których jak dotąd nie był w stanie dostrzec żaden teleskop naziemny, ani nawet Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Wodór cząsteczkowy w płatach mgławicy NGC 2346 został odkryty prawie 30 lat temu, chociaż wcześniejsze obserwacje wskazywały na jego ułożenie w gładki torus. Teraz odkryta pasmowa struktura odpowiada mechanizmowi, który naukowcy zaproponowali  - w którym gorący bąbel gazu otaczający centralną gwiazdę pęka i rozrywa powłokę otaczającego ją gazu. Gazowe węzły najprawdopodobniej są powszechne powstając gdy dwa płyny o różnej gęstości stykają się ze sobą, a lżejszy płyn naciska na cięższy. Autorzy stworzyli modele komputerowe, które pozwalają zrozumieć w jaki sposób gazy powinny ze sobą oddziaływać: poniższa animacja pokazuje ewolucję gazu w czasie. Arturo Manchado, główny autor powiedział: "Na tej animacji pokazujemy wyniki modelu dla 9 kroków o łącznym czasie trwania 9000 lat. Niebieski kolor odpowiada emisji wodoru cząsteczkowego. Na początku model przedstawia toroid chłodnego gazu na równiku. Po rozerwaniu powłoki na drobne fragmenty, toroid nie jest już obserwowany, a zamiast niego pojawiają się duże zagęszczenia gazu." [caption id="attachment_226" align="aligncenter" width="731"]Symulacja komputerowa ukazująca ewolucję mgławicy w czasie 9000 lat. Aktualnie mgławica rozpoczyna ten proces. Animacja przedstawia proces w 9 krokach po 1000 lat. Symulacja komputerowa ukazująca ewolucję mgławicy w czasie 9000 lat. Aktualnie mgławica rozpoczyna ten proces. Animacja przedstawia proces w 9 krokach po 1000 lat.[/caption] NGC 2346 to gwiazda w ostatnich fazach życia. Jej życie rozpoczęło się w układzie podwójnym. Każda z dwóch gwiazd miała masę ok. 2 mas Słońca i obie krążyły wokół wspólnego środka ciężkości. Masywniejsza z obu gwiazd szybciej zużyła wodór, zwiększyła swoje rozmiary przechodząc w stadium czerwonego olbrzyma i teraz odrzuciła swoje zewnętrzne powłoki przechodząc w stadium białego karła o masie między 0.3 a 0.7 masy Słońca. Dwubiegunowa mgławica przyjęła taki kształt w skutek oddziaływania pary gwiazd, choć to jeszcze jest badane. Przy okresie orbitalnym wynoszącym 16 dni, obie gwiazdy znajdują się bliżej siebie niż Słońce i Merkury. [caption id="attachment_227" align="aligncenter" width="504"]Wersja animacji przedstawiająca ewolucję w krokach co 200 lat. Wersja animacji przedstawiająca ewolucję w krokach co 200 lat.[/caption] Obserwacje w bliskiej podczerwieni przeprowadzono nowym instrumentem Adaptive Optics Imager zainstalowanym na teleskopie Gemini w trakcie wstępnej fazy testowania tego instrumentu. Źródło: Astrophysical Journal / arXiv]]> 224 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[3C 279: Kolejny potężny rozbłysk gamma?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/11/3c-279-kolejny-potezny-rozblysk-gamma/ Sat, 11 Jul 2015 19:50:36 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=236 3c2792-768x768 5 miliardów lat temu, potężna eksplozja wstrząsneła obszarem w pobliżu olbrzymiej czarnej dziury w centrum galaktyki 3C 279. 14 czerwca br. fala wysokoenergetycznego.... promieniowania wyemitowanego podczas tego zdarzenia dotarła w końcu do Ziemi budząc detektory na pokładzie m.in. Teleskopu Kosmicznego Fermi rejestrującego promieniowanie gamma. Astronomowie z całego świata skierowali swoje instrumenty na galaktykę, aby obserwować ten krótki, ale rekordowy rozbłysk. https://www.youtube.com/watch?v=9Rl4l6tuHGg&w=853&h=480 "Jednego dnia 3C 279 była tylko jedną z wielu galaktyk aktywnych, które widzimy, a następnego była najjaśniejszym obiektem nieba w zakresie promieniowania gamma," mówi Sara Cutini z Włoskiej Agencji Kosmicznej w Rzymie. 3C279 to znany blazar, galaktyka której aktywność wysoko-energetyczna napędzana jest przez centralną, supermasywną czarną dziurę o masie dochodzącej do miliarda mas Słońca i rozmiarach rzędu rozmiarów Układu Słonecznego. Wraz z opadaniem materii na czarną dziurę, niektóre cząsteczki uciekają od niej z prędkością bliską prędkości światła w dwóch dżetach skierowanych w przeciwne strony. Fakt, że jeden z tych dżetów jest skierowany niemalże prosto w naszą stronę sprawia, że blazar jest dla nas tak jasny. "Ten rozbłysk to najbardziej dynamiczny rozbłysk jaki Fermi zarejestrował w ciągu siedmiu lat swojego działania. Niemalże z dnia na dzień stał się 10-krotnie jaśniejszy," mówi Elizabeth Hays, zastępca kierownika projektu Fermi z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland. Astronomowie przypuszczają, że za rozbłysk odpowiedzialna jest jakaś zmiana w dżecie, jednak na razie nie wiadomo co to mogło być. Najjaśniejszym, stałym źródłem promieniowania gamma na niebie jest pulsar Vela, znajdujący się ok. 1 000 lat świetlnych od nas. 3C 279 jest miliony razy dalej, a mimo to podczas rozbłysku, ten obiekt był czterokrotnie jaśniejszy od Veli. To oznacza uwolnienie olbrzymiej ilości energii, które nie może trwać długo. Galaktyka wróciła do normalnego poziomu promieniowania gamma już 18 czerwca. To gwałtowne słabnięcie sprawiło, że astronomowie bez zwłoki zabrali się za zbieranie danych zaraz po wykryciu rozbłysku. "Naszym priorytetem jest wykonywanie obserwacji póki obiekt jest wciąż jasny," mówi Masaaki Hayashida, członek zespołu Fermi z University of Tokyo. "Dopiero potem zabieramy się za analizowanie zebranych danych i próby zrozumienia mechanizmu stojącego za tym zjawiskiem." 3C 279 to obiekt o szczególnym znaczeniu dla historii badań promieniowania gamma. Podczas rozbłysku w 1991 roku, wykrytym przez instrument EGRET zainstalowany na Compton Gamma Ray Observatory (CGRO), który działał do 2000 roku, galaktyka ta ustanowiła rekord najdalszego i najjaśniejszego znanego źródła promieniowania gamma. "Mimo, że nie oczekiwaliśmy, że znajdziemy tak jasną galaktykę, nie mieliśmy pojęcia co nas czeka," wspomina Robert Hartman, który prowadził pierwsze badania 3C 279 w zakresie gamma, a teraz jest członkiem zespołu Fermi, "Jej jasność bardzo się zmieniała, i zwiększyła się czterokrotnie w ciągu kolejnych 10 dni." Rozbłysk z 14. czerwca spowodował gwałtowny wzrost jasności w mniej niż jeden dzień. Wyprodukował błysk gamma 10-krotnie większy niż w 1991 roku. Te gwałtowne zmiany przenoszą także informacje o rozmiarze emitującego promieniowanie obszaru, który nie może być większy niż odległość, którą światło pokonuje w trakcie rozbłysku. Źródło: NASA / Francis Reddy]]> 236 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 42 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[PLUTON: Tytanie, cóż za podobieństwo!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/12/pluton-tytanie-coz-za-podobienstwo/ Sat, 11 Jul 2015 23:23:02 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=243 plutan-768x661 Wczorajsze zdjęcia Plutona wykonane z odległości 4 mln km zaczynają pokazywać... bogatą geologię na jego powierzchni. Co więcej - jak niektórzy obserwatorzy zauważyli - Pluton w ostatnich dniach przestał przypominać Marsa widzianego przez pierwsze sondy kosmiczne, a zaczyna przypominać Tytana widzianego przez sondę Cassini. Z resztą sami zobaczcie: tyton Źródło: NASA]]> 243 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLUTON: To zdjęcie przechodzi do historii!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/12/pluton-to-zdjecie-przechodzi-do-historii/ Sun, 12 Jul 2015 11:49:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=249 nh-pluto-7-11-15-768x768 Pięć miliardów kilometrów od ziemi i tylko cztery miliony kilometrów od Plutona, sonda New Horizons wykonała najlepsze zdjęcie czterech ciemnych plam na powierzchni Plutona, które wciąż zachwycają. Plamy znajdują się na stronie Plutona zwróconej do jego największego księżyca - Charona. Ta strona planety będzie niewidoczna podczas przelotu sondy w jej pobliżu 14. lipca. Alan Stern z Southwest Research Institute w Boulder, Colorado, kierownik całego projektu New Horizons określił powyższe zdjęcie jako "najlesze zdjęcie tej strony Plutona przez wiele kolejnych dziesięcioleci." Ciemne plamy połączone są z ciemnym pasem okrążającym region równikowy Plutona. Dla naukowców jednak najbardziej zdumiewający jest ich podobny rozmiar i rozmieszczenie. Ich rozmiar szacuje się na ok 480 km każda. Podczas przelotu sondy New Horizons w pobliżu Plutona, już za dwa dni, skupi się ona na drugiej jego stronie. Dokładnie o 13:49 naszego czasu sonda znajdzie się w odległości 12 500 km od powierzchni, na której wtedy będzie widoczny obszar, który na ostatnich zdjęciach przypominał ogromne serce. Źródło: NASA]]> 249 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[WENUS: Akatsuki powraca!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/12/wenus-akatsuki-powraca/ Sun, 12 Jul 2015 16:14:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=253 japansakatsu-768x543 7 grudnia br sonda Akatsuki wykona drugą próbę wejścia na orbitę wokół Wenus wykorzystując do tego tylko silniki sterowania reakcyjnego. Główny silnik przedwcześnie się wyłączył podczas pierwszej próby wejścia na orbitę 6 grudnia 2010 r. Akatsuki Wczoraj Japońska Agencja Kosmiczna (JAXA) ogłosiła, że Akatsuki wykona w tym miesiący trzy manewry korekty trajektorii w celu ustawienia sondy do wejścia na najlepszą możliwą orbitę naukową wokół Wenus. Manewry planowane są na 17, 24 i 31 lipca br. Więcej o misji: Akatsuki (jap. świt) to japońska sonda kosmiczna, której celem było wejście na orbitę Wenus i badanie struktury i dynamiki atmosfery planety. Start sondy Akatsuki Sonda wystrzelona została 20. maja 2010 r., a wejście na orbitę zaplanowano na 7 grudnia tego samego roku. Po 6-miesięcznym locie, 6 grudnia 2010 r. na krótko przed północą sonda zbliżyła się na odległość 550 km od Wenus. W tym momencie zgodnie z planem rozpoczął się 12-minutowy manewr wejścia na orbitę. Centrum kontroli misji otrzymał potwierdzenie odpalenia silnika głównego. W tym momencie sonda znalazła się (zgodnie z planem) za tarczą Wenus i na 22 minuty utraciła kontakt z Ziemią. Niestety po 22 minutach kontaktu nie udało się przywrócić. Sonda odezwała się dopiero 2 godziny później. Według danych przesłanych na Ziemię silnik został wyłączony z powodu przejścia w tryb awaryjny, po tym jak w trzeciej minucie po odpaleniu silnika - sonda wpadła w ruch obrotowy. akatsuki_cartoon_ill-be-back Mimo, że sonda nadal pozostawała sprawna, nie udało się jej wprowadzić na orbitę wokół Wenus i pozostała ona na orbicie heliocentrycznej. We wrześniu 2011 r. przeprowadzono dwa próbne testy silnika głównego, jednak okazało się, że nie działa prawidłowo. Miesiąc później odrzucono ze zbiorników zbędny utleniacz, a 1, 10 i 21 listopada 2011 wykonano trzy manewry korekcyjne, które doprowadzą sondę do ponownego spotkania Wenus.]]> 253 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 43 http://twitter.com/Idioteq 0 0 44 http://pulskosmosu.wordpress.com 43 1 <![CDATA[PLUTON: Aktualizacja!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/13/pluton-aktualizacja/ Mon, 13 Jul 2015 07:20:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=261 CJxcdmxUMAEzKte Późno w nocy zakończyła się konferencja zespołu New Horizons podsumowująca dotychczasowy stan wiedzy nt. systemu Pluton-Charon. Poniżej najważniejsze punkty omawiane w trakcie konferencji: - zarówno na Plutonie jak i na Charonie widzimy dowody na to, że były to ciała geologicznie aktywne w przeszłości, - na Plutonie zaobserwowaliśmy metan oraz ślady azotu, które dość trudno wykryć, - w widmie Charona wykonanym przez instrument LEISA można zauważyć obecność wody, - jak dotąd zespół nie posiada jeszcze danych jednoznacznie potwierdzających teorię Marka Showaltera dot. chaotycznej rotacji małych księżyców, - w dniu dzisiejszym (poniedziałek) zostaną opublikowane nowe zdjęcia układu. We wtorek zostaną opublikowane dane przesłane w poniedziałek, a w środę rozpocznie się przesyłanie lawiny danych z przelotu. Tymczasem na dwa dni przed przelotem Charon, do niedawna znany jako 8 pikseli wygląda tak: CJxatZUUEAAVSDe Pierwsze analizy zdjęć "odwrotnej strony" Plutona (odwrotnej w stosunku do przelotu) ukazują krater oraz wyraźne klify. Tymczasem jasny obszar "przypominający kształtem serce" zaczyna wchodzić w pole widzenia:   Tak czysto dla perspektywy. Ostatnim razem gdy New Horizons był 2 dni od przelotu w pobliżu planety, jego kamery zarejestrowały taki widok: CJxaYF9UYAAXUX8 Największe na Charonie szczeliny są dłuższe i kilometry głębsze od Wielkiego Kanionu. Na powierzchni można także zidentyfikować kratery uderzeniowe. CJxArkwUAAErazj Aha, już wczoraj wspominałem komuś o tym na Facebooku, ale zachęcam do obejrzenia krótkiego dokumentu dot. misji New Horizons oraz ludzi, którzy za nią stoją. http://graphics8.nytimes.com/bcvideo/1.0/iframe/embed.html?videoId=100000003783764&playerType=embed]]> 261 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLUTON: Kolejna konferencja]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/13/pluton-kolejna-konferencja/ Mon, 13 Jul 2015 14:54:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=280 plu Kilkanaście minut temu rozpoczęła się kolejna konferencja zespołu New Horizons podsumowujące nowe informacje dotyczące Plutona: - jutro będą nowe zdjęcia kolorowe, - ilość pracy teraz sprawia, że czujemy się jak byśmy "jechali windą przez dekadę, a teraz wsiedliśmy do rakiety naddźwiękowej" (A.Stern), CJzZ9CwW8AA155w - zbudowany przez studentów instrument mierzący ilość pyłu w pobliżu Plutona zbiera własne dane i zostaną one przesłane nieco później, - największe ryzyko będzie podczas przelotu przez płaszczyznę orbity księżyców, - aktualne modele wskazują na ryzyko 1:10000 zderzenia z zagrażającymi sondzie ziarnami pyłu, - jutro będzie trochę adrenaliny w zespole, New Horizons skupi się na zbieraniu danych i kontakt z Ziemią nawiązany zostanie dopiero po 24 godzinach, oczekiwanie na ten pierwszy sygnał będzie z pewnością emocjonujące, ale Alan Stern mówi, że będzie spał spokojnie, - promień Plutona to 1185 km, co jednoznacznie oznacza, że jest największym obiektem Pasa Kuipera (dotychczas nie było jasne czy największy jest Pluton czy Eris), oznacza to, że składa się w większej niż wcześniej przypuszczano ilości lodu i ma mniejszą gęstość, - potwierdzone występowanie lodowych czap polarnych składających się z metanu i azotu, - instrumenty wskazują uciekający z atmosfery azot - odkryto go wcześniej niż przypuszczano, a to oznacza, że ucieka z większą prędkością niż sądzono lub ucieczka spowodowana jest innym niż proponowanym mechanizmem, - tak swoją drogą: mhm]]> 280 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Galaktyka spiralna LEDA89996]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/14/hubble-galaktyka-spiralna-leda89996/ Tue, 14 Jul 2015 06:10:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=291 fff-768x743 Ta mało znana galaktyka o oficjalnej nazwie J04542829-6625280, od niedawna nazywana LEDA 89996 to klasyczny przykład galaktyki spiralnej, takiej jak nasza Droga Mleczna. Na powyższym zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a widoczna jest od góry, dzięki czemu możemy obserwować jej zwiniętą, spiralną strukturę. Ciemne plamy w ramionach to obszary wypełnione gazem i pyłem, które stanowią budulec dla nowych gwiazd. Wiele młodych gwiazd tworzących ramiona sprawiają, że ramiona wydają się jasne i niebieskie. LEDA 89996 znajduje się w jasnym fragmencie nieba w Gwiazdozbiorze Złotej Ryby na niebie południowym w pobliżu Wielkiego Obłoku Magellana. Źródło: NASA/Hubble]]> 291 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MARS: Region Samara Valles]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/14/mars-region-samara-valles/ Tue, 14 Jul 2015 09:27:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=294 cj0trotuyaaib-r To tak, żeby nie było, że dzisiejszy cały dzień zdominowany jest przez Plutona, choć tak w historii eksploracji Układu Słonecznego ten dzień się zapisze. CJ0trOaVEAA2A0E]]> 294 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> 47 http://twitter.com/Idioteq 0 0 <![CDATA[PLUTON: Spotkanie z New Horizons TERAZ!!!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/14/pluton-spotkanie-z-new-horizons-teraz/ Tue, 14 Jul 2015 11:49:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=298 hh-768x768 Właśnie w tej chwili sonda New Horizons przelatuje 12 500 km nad powierzchnią Plutona! Nie wiem jak Wy, ale ja jestem poruszony, że 5 miliardów kilometrów od Ziemi stworzona przez człowieka sonda właśnie poznaje, odkrywa system Pluton-Charon, obserwuje i fotografuje rzeczy, których nikt na Ziemi jeszcze nigdy nie widział. Pierwsze zdjęcie z przelotu przedstawione zostanie dopiero jutro wieczorem, ale to się dzieje teraz, dokładnie w tej chwili. Siedem instrumentów na pokładzie pobierając zaledwie 28 W mocy zbiera ogromne ilości danych, które jeszcze dzisiaj zacznie wysyłać na Ziemię i będzie wysyłał je przez kolejne kilkanaście miesięcy dając planetologom pracę na wiele, wiele lat. Wraz z NASA zapraszam do obejrzenia poniższego filmu o sondzie, o Plutonie, o ludziach którzy poświęcili swoją karierę dla tej jednej misji, którzy przez lata lobbowali za wysłaniem misji do Plutona, napotykali tony przeszkód, potem przeszli przez fazę projektowania misji, oczekiwania na start, a następnie musieli czekać właśnie na dzisiaj, na ten dzień, na 14. lipca 2015. Wczoraj głównym zdaniem wymienianym przez członków zespołu było:
    Nie możemy uwierzyć, że to już dzisiaj. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się, że ten przelot jest gdzieś w przyszłości. On zdefiniował nasze życie. To oczekiwanie właśnie się kończy. To surrealistyczne doświadczenie.
    Zapraszam na film: https://www.youtube.com/watch?v=EJxwWpaGoJs&w=1280&h=720]]>
    298 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 48 http://twitter.com/Idioteq 0 0 49 0 0 50 0 0 51 http://pulskosmosu.wordpress.com 49 1 52 http://www.julitapajak.pl 48 0
    <![CDATA[CIEMNA MATERIA: Galaktyczne super autostrady]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/15/ciemna-materia-galaktyczne-super-autostrady/ Wed, 15 Jul 2015 09:52:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=307 1-adarkmatterb-768x459 Wykorzystując najlepsze dostępne dane do monitorowania ruchu galaktyk w naszym sąsiedztwie, Noam Libeskind ze współpracownikami z Instytutu Astrofizyki Leibniza (AIP) w Poczdamie stworzyli szczegółową mapę ruchu galaktyk w naszym otoczeniu. Odnaleźli na niej "most" ciemnej materii rozciągający się od naszej Lokalnej Grupy aż do Gromady w Pannie - ogromnego skupiska 2000 galaktyk w odległości 50 milionów lat świetlnych od Ziemi otoczonej z każdej strony ogromnymi bąblami przestrzeni całkowicie pozbawionej galaktyk. Ten most i puste przestrzenie pomogą nam zrozumieć nierozwiązany od 40 lat problem osobliwego rozkładu przestrzennego galaktyk karłowatych. adarkmatterb Owe galaktyki karłowate często znajdują się w pobliżu większych galaktyk macierzystych, takich jak nasza Droga Mleczna. Z racji na niewielką jasność są one jednak trudne do wykrycia. Dlatego też znajdujemy je jedynie w naszym najbliższym otoczeniu. Osobliwą cechą tych galaktyk jest jednak fakt, że w pobliżu Drogi Mlecznej oraz dwóch najbliższych nam galaktyk - Galaktyki w Andromedzie oraz Centaurus A - owe galaktyki karłowate nie krążą po losowych orbitach, a skupione są w szerokich, płaskich, prawdopodobnie rotujących płaszczyznach. Takie struktury nie są przypadkowym wynikiem oddziaływania chłodnej ciemnej materii, dlatego stanowią wyzwanie dla obecnie obowiązującej doktryny. Według jednej z możliwości owe galaktyki karłowate odzwierciedlają geometrię struktur znacznie większych. "Po raz pierwszy uzyskaliśmy obserwacyjną weryfikację istnienia dużych "włókien" przesyłających galaktyki karłowate w kosmosie  za pomocą niesamowitych mostów ciemnej materii," mówi Libeskind. Kosmiczne "super autostrady" stanowią dla galaktyk satelitarnych drogi, wzdłuż których mogą one być przesyłane w kierunku Drogi Mlecznej, Andromedy czy Centaura A. "Fakt, że ten galaktyczny most może wpływać na galaktyki karłowate w naszym sąsiedztwie jest imponujący zważając na różnicę skali między drogą a galaktykami: płaszczyzny galaktyk karłowatych stanowią zaledwie 1 procent rozmiaru mostu galaktycznego prowadzącego do Gromady w Pannie." Źródło: MNRAS / AIP]]> 307 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Nowe ujęcia granic między regionami P67]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/15/p67-nowe-ujecia-granic-miedzy-obszarami/ Wed, 15 Jul 2015 13:48:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=311 1 W nowej galerii zdjeć dostępnej na stronie ESA można znaleźć takie cuda: Apis_i_Atum Nowe zdjęcia przedstawiają granice między poszczególnymi regionami na powierzchni jądra komety P67 Czuriumow-Gerasimienko. Khepry Ash_i_Seth Aten Babi_Seth_i_hapi Źródło: ESA]]> 311 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 53 0 0 54 0 0 <![CDATA[Bliźniak Układu Słonecznego?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/17/egzoplanety-blizniak-ukladu-slonecznego/ Thu, 16 Jul 2015 22:08:17 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=347 jupitertwind-768x576 Korzystającym z 3.6-metrowego teleskopu ESO astronomom udało się zidentyfikować planetę podobną do... Jowisza orbitującą wokół gwiazdy podobnej do Słońca (HP 11915) w podobnej odległości co Jowisz w Układzie Słonecznym. Według obowiązujących teorii, powstawanie planet o masie Jowisza odgrywa istotną rolę w ewolucji budowy układu planetarnego. Samo istnienie planety o masie Jowisza, na orbicie podobnej do Jowisza, wokół gwiazdy podobnej do Słońca sprawia, że układ planetarny może być bardzo podobny do Układu Słonecznego. https://www.youtube.com/watch?v=ljyLXiiY8Tg&w=1280&h=720 Jak dotąd przeglądy nieba w poszukiwaniu egzoplanet były najbardziej czułe na układy planetarne znajdujące się blisko gwiazdy i składające się z masywnych planet o masie co najmniej kilku mas Ziemi. To znacznie różne układy od naszego, w którym blisko gwiazdy znajdują się małe planety skaliste, a dalej gazowe olbrzymy. MTAyNHg3Njg,12993104_12993100 Według najnowszych teorii, budowę naszego Układu Słonecznego, tak sprzyjającego powstaniu życia, możemy zawdzięczać obecności Jowisza i grawitacyjnemu wpływowi tego gazowego olbrzyma na Układ Słoneczny w trakcie jego tworzenia. Możemy zatem wnioskować, że znalezienie planety bliźniaczej dla Jowisza to kolejny duży krok w kierunku znalezienia układu planetarnego podobnego do naszego. [caption id="attachment_349" align="aligncenter" width="762"]Instrument HARPS zainstalowany na 3.6-metrowym teleskopie ESO w Obserwatorium La Silla w Chile Instrument HARPS zainstalowany na 3.6-metrowym teleskopie ESO w Obserwatorium La Silla w Chile[/caption] Brazylijski zespół skupił się na badaniu gwiazd podobnych do Słońca szukając układów planetarnych podobnych do Układu Słonecznego. W trakcie badań udało się odkryć planetę o masie zbliżonej do masy Jowisza, orbitującą wokół gwiazdy podobnej do Słońca - HIP 11915 w odległości niemal identycznej do odległości Jowisza od Słońca. Za odkryciem stoi HARPS - jeden z najbardziej precyzyjnych instrumentów do poszukiwania planet na świecie - zainstalowany na 3.6-metrowym teleskopie ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Mimo, że wiele planet podobnych do Jowisza znajdowano już wcześniej w różnych odległościach od gwiazd podobnych do Słońca, nowa planeta pod względem masy i odległości od gwiazdy, i pod względem podobieństwa gwiazdy do Słońca jest jak na razie najlepszym analogiem Słońca i Jowisza. Gwiazda macierzysta planety - bliźniak naszego Słońca HIP 11915 - podobna jest do Słońca nie tylko pod względem masy lecz także wieku. Jakby tego było mało, skład gwiazdy jest również podobny do Słońca. Według Jorge Melendez z Universidade de São Paulo w Brazylii, kierownik zespołu i współautor publikacji "poszukiwanie Ziemi 2.0 oraz Układu Słonecznego 2.0 jest jednym z najbardziej ekscytujących zadań dzisiejszej astronomii. Cieszymy się, że możemy być częścią badań możliwych dzięki najnowszym instrumentom obserwacyjnym ESO." Megan Bedell z University of Chicago oraz główna autorka publikacji podsumowuje: "Po dwudziestu latach poszukiwania egzoplanet, w końcu zaczynamy znajdować długookresowe gazowe olbrzymy podobne do tych w Układzie Słonecznym. Jest to możliwe dzięki długoterminowej stabilności instrumentów takich jak HARPS. Nasze odkrycie podkażdym względem jest ekscytującym znakiem, że wiele układów słonecznych czeka jeszcze na odkrycie." Do potwierdzenia niezbędne są jeszcze dalsze obserwacje, jednak HIP 11915 jest jednym z najbardziej obiecujących kandydatów na gwiazdę wokół której może istnieć układ planetarny podobny do naszego. Źródło: phys.org / A&A]]> 347 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Niesamowita animacja gór na Plutonie 3D]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/17/pluton-niesamowita-animacja-gor-na-plutonie-3d/ Thu, 16 Jul 2015 22:21:34 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=352 Plutona wykonanego podczas przelotu sondy New Horizons w odległości zaledwie 12 500 km od powierzchni, a Mattias Malmer stworzył już trójwymiarową animację na podstawie tego jednego zdjęcia. Oczywiście z uwagi na to, że oparta jest na tylko jednym zdjęciu, nie jest całkowicie dokładna jednak daje przedsmak tego jak sfotografowany region może wyglądać z różnych punktów w przestrzeni. Sami zobaczcie. Źródło: Jason Major / litd]]> 352 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[PLUTON - Planeta z ogonem (jonowym)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/19/pluton-planeta-z-ogonem-jonowym/ Sun, 19 Jul 2015 13:49:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=356 03_bagenal_02-768x432 Sonda New Horizons odkryła region zimnego, gęstego, zjonizowanego gazu dziesiątki tysięcy kilometrów za... Plutonem - to uciekająca atmosfera planety, wywiewana przez wiatr słoneczny w przestrzeń kosmiczną. Półtorej godziny po przelocie w pobliżu Plutona instrument SWAP (Solar Wind Around Pluto) zaoobserwował lukę w wietrze słonecznym - wypływ elektrycznie naładowanych cząsteczek ze Słońca w odległości 77 000 - 109 000 km za Plutonem. Dane SWAP wskazały, że luka wypełniona jest jonami azotu, które tworzą "ogon plazmowy" o nieokreślonej strukturze i długości rozciągający się za planetą. Podobne ogony plazmowe obserwwoane są na planetarach takich jak Wenus i Mars. W przypadku głównie azotowej atmosfery Plutona, uciekające cząsteczki jonizowane są przez słoneczne promieniowanie ultrafioletowe, przechwycone przez wiatr słoneczny i wyniesione za Plutona gdzie tworzą ogon plazmy odkryty przez New Horizons. Jeszcze przed przelotem w pobliżu Plutona, jony azatu zostały wykryte daleko za Plutonem przez instrument PEPSSI (Pluto Energetic Particle Spectrometer Science Investigation) dając przedsmak uciekającej atmosfery Plutona. Tworzenie ogona plazmy jest jedną z podstawowych cech oddziaływania Plutona z wiatrem słonecznym, o którym wciąż wiemy stosunkowo mało. Najważniejszym z czynników jest tempo utraty atmosfery. "To jak na razie pierwsze, kuszące spojrzenie na otoczenie plazmowe Plutona," mówi Fran Bagenal z University of Colorado, Boulder, kierownik zespołu badającego plazmę w ramach misji New Horizons. "Więcej danych otrzymamy w sierpniu. Będziemy mogli je połączyć z pomiarami atmosfery z instrumentów Alice i Rex co pozwoli nam na ustalenie tempa utraty atmosfery przez Plutona. Dopiero posiadając te dane będziemy w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące ewolucji atmosfery i powierzchni Plutona." Źródło: NASA]]> 356 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[GROMADA COMA: Martwe galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/19/gromada-coma-martwe-galaktyki/ Sun, 19 Jul 2015 16:04:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=360 deadgalaxies-768x432 Według najnowszych autralijskich badań galaktyki w gromadzie oddalonej od nas o 300 milionów lat świetlnych mogą zawierać nawet 100 razy więcej ciemnej materii niż widocznej. Badania, których wyniki zostały opublikowane dzisiaj, oparte są na symulacjach komputerowych galaktyk, które znajdują się w Gromadzie Coma, jednaj z największych struktur we Wszechświecie składających się z tysięcy galaktyk związanych ze sobą grawitacyjnie. "Okazało się, że galaktyki mogły wpaść do gromady nawet siedem miliardów lat temu, co oznacza (jeżeli nasze aktualne teorie ewolucji galaktyk są prawidłowe), że musiały posiadać olbrzymie ilości ciemnej materii, która uchroniła widzialną materię od rozerwania przez gromadę." Ciemna materia, której nie można zaobserwować bezpośrednio według naukowców stanowi aż 84 procent materii we Wszechświecie. Doktorant International Centre for Radio Astronomy Research Cameron Yozin, który prowadził badania mówi, że wyniki dowodzą po raz pierwszy, że niektóre galaktyki, które wpadły w gromadę mogły zawierać nawet 100 razy więcej ciemnej materii niż widzialnej. 1-deadgalaxies Yozin, z University of Western Australia mówi,że badane przez niego galaktyki w Gromadzie Coma są tego samego rozmiaru co Droga Mleczna jednak zawierają zaledwie 1% jej gwiazd. Uważa, że w galaktykach przestały powstawać nowe gwiazdy gdy po raz pierwszy wpadły w objęcia gromady czyli od siedmiu do dziesięciu miliardów lat temu i od tego czasu proces nie rozpoczął się ponownie. Astrofizycy nazwali je "nieudanymi" galaktykami. Takie zakończenie formowania się gwiazd znane jest jako "zduszenie" (quenching). "Galaktyki powstają gdy duże obłoki gazu wodorowego  zapadają się pod wpływem grawitacji jednocześnie dając początek nowym gwiazdom - jeżeli usuniemy ten gaz, galaktyka przestaje rosnąć," mówi Yozin. "Wpadnięcie w gromadę galaktyk stanowi jeden z możliwych sposobów na pozbycie się gazu. Olbrzymie przyciąganie grawitacyjne gromady wciąga galaktykę, jednak jej gaz jest wypychany przez gorący gaz samej gromady." "Po raz pierwszy moje symulacje pokazują, że owe galaktyki mogły zostać zduszone przez gromadę nawet siedem miliardów lat temu. Jednocześnie uniknęły rozerwania w tym otoczeniu, bowiem zostały wciągnięte z wystarczającą ilością ciemnej materii, która zdołała ochronić materię widzialną." Czynnikiem inicjującym badania było niedawne odkrycie tych galaktyk przez zespół amerykańsko-kanadyjski pod kierownictwem prof. Pietera van Dokkuma z Yale University. Korzystając z danych zebranych przez północnoamerykański zespół, Yozin był w stanie stworzyć symulacje komputerowe modelu ewolucji galaktyk aż do dnia dzisiejszego. Źródło: MNRAS]]> 360 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem na 1. czerwonej planecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/19/mars-a-tymczasem-na-1-czerwonej-planecie/ Sun, 19 Jul 2015 16:55:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=365 19644335599_688eb6eab3_o-768x195 Przy całym zamieszaniu związanym z Plutonem i Charonem łatwo zapomnieć, że mamy też swoich wysłanników na Marsie. 17lipmar Powyższe zdjęcie wykonał łazik Curiosity w ubiegły piątek (17. lipca) w Kraterze Gale w pobliżu wzgórza Mount Shields. A poniższe zdjęcia to wspomnienia innych lokalizacji w których Curiosity się wcześniej pojawiał. To także jest fascynująca planeta :) Źródło: rwr 18016145315_eddae84be3_o 17572040062_d22996502b_o]]> 365 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 59 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[PLUTON: Piątkowa konferencja - co wiemy?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/19/pluton-piatkowa-konferencja-co-wiemy/ Sun, 19 Jul 2015 18:12:39 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=371 Opublikowane w piątek (i nie zrelacjonowane przeze mnie) nowe zbliżenia Plutona ukazują obszerne równiny pozbawione kraterów, które wydają się nie starsze niż 100 milionów lat. Co więcej owe równiny mogą wciąż być kształtowane przez procesy geologiczne.  Mroźny region znajduje się na północ od lodowych gór na Plutonie, w centralnej części jasnego obszaru przypominającego wyglądem serce, a nieoficjalnie nazwanego przez zespół New Horizons Tombaugh Regio na cześć odkrywcy Plutona - Clyde'a Tombaugh. "Ciężko wytłumaczyć wygląd tego obszaru," mówi Jeff Moore, kierownik grupy geologii, geofizyki i obrazowania w zespole New Horizons. "Odkrycie ogromnych, bardzo młodych równin całkowicie pozbawionych kraterów znacznie przekracza nasze najśmielsze oczekiwania sprzed przelotu." Te fascynujące lodowe równiny, rozdzielone pęknięciami  zostały nieformalnie nazwane "Sputnik Planum". Spękana powierzchnia tworzy nieregularne segmenty o średnicy ok. 20 kilometrów ograniczone płytkimi rowami. Niektóre z tych rowów wypełnione są ciemniejszą materią, a w innych znowu widać niewielkie wzgórza wyglądające nad powierzchnię równin. Naukowcy aktualnie posiadają dwie teorie robocze opisujące powstawanie tych segmentów. Nieregularne koształty mogą być wynikiem kurczenia się materiału na powierzchni - takiego samego jakie obserwujemy gdy zasycha błoto i jego wierzchnia warstwa pęka. Mogą one jednak być także wynikiem konwekcji, takiej jak wykorzystywana jest w kiedyś popularnych lampach typu "lawa". 612007__lava-lamp_p Na Plutonie konwekcja musiałaby zachodzić w wierzchniej warstwie zamrożonego dwutlenku węgla, metanu i azotu pod wpływem ogrzewania pochodzącego z wnętrza planety. Lodowe równiny Plutona ukazują także ciemne pasma o długości kilku kilometrów. Wydaje się, że wszystkie skierowane są w tą samą stronę i mogły powstać wskutek wiatrów wiejących po powierzchni lodu. Wtorkowe zdjęcie ukazujące "serce" na powierzchni planety zostało wykonane przez sondę New Horizons z odległości 77 000 km of Plutona i ukazuje szczegóły powierzchni o wielkości min. 1 km. Naukowcy dokładniej zbadają te regiony dzięki zdjęciom o większej rozdzielczości oraz zdjęciom stereo, które New Horizons z czasem prześle na Ziemię. Zespół New Horizons zaobserwował atmosferę nawet w odległości 1600 km nad powierzchnią. Atmosfera Plutona jest bogata w azot i jest stosunkowo rozciągnięta. To pierwszy raz gdy zaobserwowano atmosferę Plutona wyżej niż 270 km nad powierzchnią. "Wraz z przelotem zakończyła się dziesięcioletnia podróż do Plutona - jednak zyski naukowe dopiero do nas dotrą," powierdział Jim Green, dyrektor Nauk Planetarnych w głównej siedzibie NASA w Waszyngtonie. "Dane z sondy New Horizons będą dostarczały nam odkryć naukowych jeszcze przez wiele lat." Podsumowanie w formie video? Prosto ze studia Astrofaza najnowsze informacje przekazuje Piotrek: https://www.youtube.com/watch?v=ceNVdqRawT8&w=1280&h=720 Źródło: NASA]]> 371 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ESA: Wioska na Księżycu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/20/esa-wioska-na-ksiezycu/ Mon, 20 Jul 2015 08:52:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=377 11-768x432 Profesor Johann-Dietrich Woerner pracuje na stanowisku Dyrektora Generalnego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) od tygodnia. Będąc odpowiedzialnym za budżet agencji w wysokości 4.4 mld euro rocznie - jest odpowiedzialny za wszystko co się dzieje w EWA. Nowe europejskie satelity obserwacyjne, pogodowe, komunikacyjne, nawigacyjne, astronauci na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, misje na Marsa, Merkurego czy Jowisza, czy w końcu lądownik Philae na powierzchni komety P67 - wszystko musi przejść przez jego biurko. Spytany o swoją wizję działań ESA wręcz zaskakuje przedstawiając wizję eksploracji przestrzeni kosmicznej, która jest bardzo ambitna i zuchwała. 2 "Przyszłość powinniśmy widzieć dalej niż na ISS. Myślę, że powinniśmy skupić się na mniejszych sondach na niskiej orbicie okołoziemskiej badających mikrograwitację. Proponuje także zbudowanie wioski po niewidocznej stronie Księżyca." Taki pomysł przypomina wizję, która zaprowadziła NASA na Księżyc w latach sześćdziesiątych. "Wioska na Księżycu nie powinna oznaczać domów, kościoła i ratusza," mówi Woerner. "Wioska na Księżycu powinna oznaczać partnerów z całego świata przyczyniających się do rozbudowy sieci misji robotycznych czy załogowych czy też satelitów komunikacyjnych." Według Woernera istnieje wiele dobrych powodów powrotu na Księżyc. "Niewidoczna strona Księżyca jest bardzo interesująca. Można zbudować tam teleskopy obserwujący głęboki Kosmos, można poszerzyć wiedzę o budowie samego Księżyca, a isotny jest także aspekt międzynarodowy. Amerykanie planują wysłanie misji załogowej na Marsa - a ja za bardzo nie wiem jak oni chcą tego dokonać - zanim polecimy na Marsa, wszystko co tam planujemy zrobić powinniśmy przetestować na Księżycu." 3 Przykładowo NASA rozważa wykorzystanie olbrzymiej drukarki 3D, która mogłaby stopniowo zbudować bazę na Marsie. Ale czy nie lepiej najpierw wypróbować tą technologię na Księżycu? Nauka życia na innym globie będzie trudna - jednak to wyzwanie byłoby o wiele łatwiejsze - szczególnie w razie niepowodzenia - jeżeli odległość do Ziemi wynosiłaby 380 000 km niż 70 000 000 km. W swojej wizji Woerner widzimy osadę księżycową jako miejsce dla astronautów, rosyjskich kosmonautów czy nawet chińskich tajkonautów. To znacznie powiększyłoby stosunkowo małą liczbę narodów zaangażowanych w projekt ISS. "Powinniśmy dążyć do międzynarodowej współpracy bez żadnych ograniczeń, z każdym krajem na Ziemi, mówi Woerner. "Mamy wystarczająco dużo problemów na Ziemi między różnymi narodami - przestrzeń kosmiczna może być ponad tymi problemami." 4 Woerner ma gotową odpowiedź dla wszystkich krytykujących wydawanie pieniędzy na eksplorację przestrzeni kosmicznej i badania astronomiczne. "Doświadczenie pokazuje, że nie ma żadnej bariery między eksploracją a zastosowaniami praktycznymi. Spójrzmy chociażby na efekt cieplarniany - każdy wie co to jest i korzystamy z satelitów aby go badać i monitorować - jednak nie został on odkryty na Ziemi. Efekt cieplarniany odkryła sonda badająca Wenus." Jak na razie pomysł wioski na Księżycu jest tylko tym: pomysłem, propozycją. Żaden kraj ani żadna agencja kosmiczna nie przeznaczyła na ten cel jakichkolwiek środków. Jednak zainteresowanie powrotem na Księżyc rośnie. Gdy niedawno BBC Future poprosiła ekspertów o prognozy dla badań kosmicznych na najbliższą dekadę - wszyscy wspomnieli o Księżycu jako pierwszym celu. Niemniej jednak, z uwagi na stanowisko, doświadczenie i wiek samego Woernera - jego propozycja z pewnością zostanie zauważona.  NASA wciąż nie zdecydowała gdzie najpierw wyśle swój pojazd Orion, Księżyc pozostaje wciąż jedną z opcji. "W naszych genach jest coś więcej niż tylko praktyczne zastosowania," mówi Woerner. "Lubimy odkrywać, być pionierami - taka jest ludzkość i ta cecha popycha nas naprzód, w przyszłość." Źródło: bbc]]> 377 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 60 http://twitter.com/Idioteq 0 0 61 https://plus.google.com/108582581960671630697 60 0 <![CDATA[P67: Philae znów się chowa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/20/p67-philae-znow-sie-chowa/ Mon, 20 Jul 2015 16:06:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=383 philae_descent-768x432 Naukowcy sądzą, że lądownik Philae, który wylądował na powierzchni komety P67/Churyumov-Gerasimenko mógł zmienić położenie co spowodowało kolejne problemy z komunikacją między lądownikiem a sondą Rosetta. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) poinformowała,że nie otrzymała żadnych danych z lądownika od 9. lipca. Kierownik projektu lądownika Stephan Ulamec powiedział wczoraj, że zmienił się czas ładowania paneli słonecznych zamontowanych na lądowniku. Najprawdopodobniej lądownik zmienił położenie wskutek gwałtownych erupcji gazu na powierzchni komety. Jeden z przekaźników danych najprawdopodobniej uległ uszkodzeniu. Aktualnie przygotowywany jest plan wysyłania kolejnych poleceń do lądownika w nadziei, że na nie odpowie, tak jak miało to już miejsce. W międzyczasie centrum kontroli misji skupi się na danych przesyłanych przez sondę Rosetta, która podąża wraz z kometą w kierunku peryhelium swojej orbity. Źródło: ESA]]> 383 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ŻYCIE POZAZIEMSKIE: Zastrzyk gotówki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/21/zycie-pozaziemskie-zastrzyk-gotowki/ Tue, 21 Jul 2015 10:30:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=386 dd Rosyjski przedsiębiorca Jurij Milner przekazał okrągłą sumę 100 milionów dolarów na projekt poszukiwania inteligencji pozaziemskiej. Najbardziej zaawansowany w historii program ma obejmować 10-letnią kampanię poszukiwawczą z wykorzystaniem teleskopów optycznych oraz radioteleskopów, wyjątkowo czułych odbiorników oraz najnowszego oprogramowania, które skierowane zostaną na najbliższe gwiazdy i galaktyki w poszukiwaniu sygnałów obcych cywilizacji. Podczas konferencji w której udział wziął także Frank Drake - astrofizyk, który jest pionierem na polu poszukiwania życia pozaziemskiego i założycielem SETI, Geoff Marcy - słynny poszukiwacz planet pozasłonecznych, Stephen Hawking - fizyk teoretyczny czy chociażby Ann Druyan - żona Carla Sagana, Milner powiedział, że do tego kroku zainspirowały go najnowsze odkrycia planet typu ziemskiego i ich obfitość. Kepler Przywołując Teleskop Kosmiczny Kepler, który odkrył setki planet pozasłonecznych, Milner stwierdził, że owe odkrycia "naprawdę otworzyły możliwość znalezienia inteligencji pozaziemskiej, bowiem w samej Drodze Mlecznej muszą istnieć miliardy planet typu ziemskiego." Na poniedziałkowej konferencji w Londynie Milner ogłosił dwa projekty. Breakthrough Listen to inicjatywa w ramach której prowadzone będą poszukiwania sygnałów radiowych i optycznych wysłanych przez inne cywilizacje. Breakthrough Message natomiast skupi się na opracowywaniu możliwych odpowiedzi, które byłyby potrzebne w przypadku wykrycia sygnału nadanego przez inną cywilizację. Jednocześnie ma być to zachęta do rozpoczęcia globalnych dyskusji nad etycznymi i filozoficznymi implikacjami potencjalnej komunikacji z inteligentnym życiem pozaziemskim. Ann Druyan, która współpracowała ze swoim mężem Carlem Saganem przy opracowywaniu wiadomości z Ziemi wysłanej na pokładzie sond Voyager powiedziała, że "formułując taką wiadomość, niezależnie czy zostanie ona wysłana czy nie, zmuszeni jesteśmy spojrzeć na to kim jesteśmy, z kim dzielimy tą planetę." Program Brakethrough Listen skupi się na przeglądzie miliona najbliższych Ziemi gwiazd w płaszczyźnie Drogi Mlecznej, w kierunku jej centrum, gdzie zagęszczenie gwiazd jest większe, a także w kierunku najbliższych galaktyk. Wykorzystywane w programie instrumenty i odbiorniki będą w stanie wykrywać sygnały o natężeniu porównywalnym do radarów naziemnych nawet w odległości 2000 lat świetlnych. [caption id="attachment_389" align="aligncenter" width="720"]Radioteleskop w Green Bank Radioteleskop w Green Bank[/caption] "Jednym z problemów wydaje się fakt, że takie sygnały wysyłane są w mały kąt bryłowy na niebie," mówi Andrew Siemion, dyrektor SETI Research Center na University of California w Berkeley. "Zatem takie radary musiałyby być skierowane dokładnie w naszą stronę (abyśmy mogli je wykryć)." "Jednak patrząc w kierunku płaszczyzny Drogi Mlecznej i w kierunku jej centrum widzimy niezliczone gwiazdy, więc teoretycznie mielibyśmy dużą szansę wykrycia takiego sygnału,"  mówi Siemion. Dzięki niezbędnemu zewnętrznemu finansowaniu, projekt Breakthrough Listen będzie mógł zapewnić sobie dużo czasu obserwacyjnego na radioteleskopie w Green Bank w Wirginii Zachodniej czy 70-metrowym radioteleskopie w Obserwatorium Parkes w Australii. Cały projekt obejmie dziesięciokrotnie większy wycinek nieba badając go z pięćdziesięciokrotnie większą czułością niż wcześniejsze badania tego typu. [caption id="attachment_390" align="aligncenter" width="1000"]Radioteleskop w Obserwatorium Parkes, Australia Źródło: CSIRO Radioteleskop w Obserwatorium Parkes, Australia
    Źródło: CSIRO[/caption] Równie istotnym punktem programu Breakthrough Listen jest wykorzystanie 2.4-metrowego teleskopu Automated Planet Finder Telescope przeznaczonego do poszukiwania planet pozasłonecznych w Obserwatorium Lick w Kaliforni. Teleskop będzie wykorzystany do poszukiwaniu laserowych sygnałów optycznych. [caption id="attachment_391" align="aligncenter" width="1000"]vv Automated Planet Finder Telescope, Obserwatorium Lick[/caption] Marcy powiedział "Możliwe, że jeżeli w Drodze Mlecznej istnieją inteligentne cywilizacje zdolne do podróżowaniapo galaktyce, tworzące kolonie na kolejnych planetach, to mogą komunikować się ze sobą za pomocą laserów." Wszystkie zebrane w programie dane zostaną upublicznione, a projekt Breakthrough Listen dołączy i będzie wspierał projekt SETI@home, innowacyjny program stworzony na University of California, który wykorzystuje moce obliczeniowe podłączonych do sieci komputerów osobistych do analizowania danych zebranych w ramach projektu SETI. Źródło: spaceflightnow]]>
    386 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 62 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0
    <![CDATA[GWIAZDY: Gwiezdny gość w zgrubieniu centralnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/21/gwiazdy-gwiezdny-gosc-w-zgrubieniu-centralnym/ Tue, 21 Jul 2015 15:18:42 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=393 image-768x512 Zespół pod kierownictwem Andrei Kunder z Instytutu Astrofizyki Leibniza w Poczdamie zmierzył prędkości próbki zawierającej 100 starych gwiazd typu RR Lyare znajdujących się w zgrubieniu centralnym Ddrogi Mlecznej, centralnej grupie gwiazd charakterystycznej dla większości galaktyk. Ze zdumieniem naukowcy zauważyli, że jedna z tych gwiazd posiada prędkość o wartości 500 km/s - ponad pięciokrotnie większą od prędkości typowej dla gwiazd w zgrubieniu. Jako że gwiazdy RR Lyrae pulsują i mają tą samą jasność, naukowcy korzystajac z podstaw fizyki byli w stanie zmierzyć dokładną odległość gwiazdy od Ziemi oraz odtworzyć jej orbitę dla ostatniego miliarda lat. Dopiero wtedy mogli zorientować się skąd ta gwiazda przyleciała. Wyniki były zdumiewające: to wcale nie jest gwiazda należąca do zgrubienia centralnego, a jest to gość z halo galaktycznego właśnie przecinający zgrubienie.
    "Ta gwiazda o nazwie katalogowej MACHO 176.18833.411 ma największą prędkość spośród wszystkich gwiazd RR Lyrae w zgrubieniu Galaktyki. Porusza się z prędkością 482 km/s względem galaktycznego układu odniesienia, nieznacznie mniejszą niż prędkość ucieczki z Galaktyki,"
    mówi Andrea Kunder. Gwiazdy o tak dużej prędkości są bardzo rzadkim zjawiskiem w zgrubieniu centralnym, a dokładniejsze określenie odległości do RR Lyrae umożliwia dokładniejsze odtworzenie jej pochodzenia. Okazało się, że choć gwiazda aktualnie przebywa w zgrubieniu centralnym mniej niż 1 kiloparsek od centrum Drogi Mlecznej, nie należy ona do zgrubienia, a porusza się po eliptycznej orbicie jak w zwyczaju mają gwiazdy należące do halo Drogi Mlecznej. Centralny region Drogi Mlecznej zwany zgrubieniem przypomina kształtem orzech ziemny o długości 10 000 lat świetlnych i składa się ze starych gwiazd, gazu i pyłu. W ostatnich latach astronomowie stwierdzili, że właśnie zgrubienie centralne zawiera najstarsze gwiazdy w Galaktyce. Poszukiwania pierwszych gwiazd powstałych w Drodze Mlecznej idą pełną parą. Andrea Kunder i jej zespół pokazali teraz, że niektóre stare gwiazdy w zgrubieniu centralnym Drogi Mlecznej nie są tak naprawde mieszkańcami zgrubienia, a to komplikuje poszukiwania najstarszych gwiazd należących do zgrubienia. Badania Andrei są częścią większego badania o nazwie BRAVA-RR (Bulge RR Lyrae Radial Velocity Array) i kolejnym krokiem do oddzielenia najstarszych gwiazd zgrubienia od gwiazd z innych regionów Drogi Mlecznej. Wyniki badań wskazują, że zanieczyszczenie gwiazdami z halo galaktycznego jest istotnym czynnikiem przy badaniu zgrubienia Galaktyki. Przemykające przez zgrubienie gwiazdy z halo mogą z łatwością być wzięte za gwiazdy należące do zgrubienia. Gwiazda zidentyfikowana przez zespół Andrei z pewnością nie jest jedyna. Źródło: AIP]]>
    393 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[PLUTON: Kolejne zdjęcie, kolejne góry!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/21/pluton-kolejne-zdjecie-kolejne-gory/ Tue, 21 Jul 2015 21:03:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=398 pluto-mountains-2 Dzisiaj światło ujrzało nowe zdjęcie przesłane przez sondę New Horizons, przedstawiające nowe, mniejsze pasmo gór na południowo-zachodniej granicy regionu "serca" na Plutonie. Zdjęcie zostało wykonane 14. lipca podczas przelotu, gdy sonda przelatywała 12 000 km od powierzchni planety. Nowa grupa gór jest dużo niższa niż Norgay Montes - góry widziane na pierwszym zdjęciu z przelotu sięgające na 3 500 metrów nad otaczający teren. Nowe góry mają średnią wysokość rzędu 1 - 1.5 km i znajdują się zaledwie jakieś 110 km od poprzednich gór. Góry leżą na ostrej granicy między jasnym terenem zachodniej części Tombaugh Regio (serca) i dużo ciemniejszym terenem na zachodzie. pluto-mountains-2-crop Istnieje wyraźna różnica w teksturze między młodszymi, lodowymi równinami na wschodzie, a ciemniejszym, usianym kraterami terenem na zachodzie," powiedział Jeff Moore, kierownik grupy geologii, geofizyki i obrazowania w zespole New Horizons. Więcej informacji o nowych zdjęciach będzie przekazanych podczas konferencji zaplanowanej na godzinę 20.00 naszego czasu w piątek 24. lipca. (Konferencja będzie transmitowana na NASA TV). Źródło: lightsinthedark]]> 398 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obserwacje pierwszych typowych galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/22/alma-obserwacje-pierwszych-typowych-galaktyk/ Wed, 22 Jul 2015 19:26:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=403 95824_web

    Gdy pierwsze galaktyki zaczynały się formować kilkaset milionów lat po Wielkim  Wybuchu, Wszechświat był pełen mgły wodorowej. Jednak

    gdy pojawiły się coraz jaśniejsze źródła - zarówno gwiazdy jak i kwazary napędzane czarnymi dziurami - były one w stanie rozgonić mgłę. Dzięki temu Wszechświat stał się przezroczysty dla promieniowania ultrafioletowego.

    Astronomowie nazywają ten okres epoką rejonizacji, jednak mało wiadomo na temat tych pierwszych galaktyk, a do teraz obserwowane były tylko jako bardzo słabo świecące mgiełki. Jednak obserwacje wykorzystujące pełną moc obserwatorium ALMA zaczynają właśnie zmieniać ten stan rzeczy.

    Zespół astronomów pod kierownictwem Roberto Maiolino (Cavendish Laboratory oraz Institute for Cosmology, University of Cambridge) sprawdził obserwatorium ALMA na galaktykach widocznych zaledwie 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Astronomowie nie szukali promieniowania gwiazd, a słabej poświaty zjonizowanego węgla pochodzącej z obłoków gazu, w których formowały się gwiazdy. Chcieli bowiem badać interakcje między młodymi pokoleniami gwiazd i chłodnymi zagęszczeniami, które powolnie zaczynały formować pierwsze galaktyki.

    Co więcej nie poszukiwali wyjątkowo jasnych rzadkich obiektów - takich jak kwazary i galaktyki o dużym tempie tworzenia gwiazd - te już obserwowano wcześniej. Zamiast tego naukowcy skupili się na mniej dramatycznych, ale bardziej powszechnych galaktykach, które ponownie zjonizowały Wszechświat i stały się galaktykami, które teraz obserwujemy wokół nas.

    Z jednej z takich właśnie galaktyk - której nadano etykietę BDF 3299 - ALMA odebrała słaby, ale wyraźny sygnał świecącego węgla. Jednak to promieniowanie nie było emitowane w centrum galaktyki, lecz z jednego jej boku.

    Współautor Andrea Ferrara (Scuola Normale Superiore, Piza, Włochy) tłumaczy jak ważne to odkrycie mówiąc: "To najodleglejsze jak dotąd odkrycie tego typu emisji z 'normalnej' galaktyki. Obserwujemy tą emisję z czasu, gdy Wszechświat miał mniej niż miliard lat. Dzięki temu mamy okazję obserwować tworzenie pierwszych galaktyk. Po raz pierwszy w historii widzimy wczesne galaktyki nie tylko jako słabe mgiełki, ale jako obiekty o wewnętrznej strukturze!"

    Astronomowie uważają, że lokalizacja poza centrum galaktyki świadczy o tym, że promieniowanie pochodzi z miejsc, w których centralne obłoki rozrywane są przez środowisko tworzone przez nowouformowane gwiazdy.

    Dzięki połączeniu obserwacji ALMY z symulacjami komputerowymi możliwe było szczegółowe zrozumienie kluczowych procesów mających miejsce w pierwszych galaktykach. Skutki promieniowania gwiazd, przetrwanie obłoków molekularnych, ucieczka promieniowania jonizującego oraz złożona struktura ośrodka międzygwiezdnego może być teraz obliczana i porównywana z obserwacjami. BDF 3299 to najprawdopodobniej typowa galaktyka odpowiedzialna za rejonizację.

    "Staraliśmy się zrozumieć ośrodek międzygwiezdny i formowanie się źródeł rejonizacji od wielu lat. Możliwość testowania przewidywań i hipotez na rzeczywistych danych z obserwacji ALMA otwiera przed nami nowy zestaw pytań. Tego typu obserwacje pozwolą na szukanie odpowiedzi na wiele skomplikowanych problemów, na jakie napotykamy badając formowanie się pierwszych gwiazd i galaktyk we Wszechświecie, „ mówi Andrea Ferrara.

    Roberto Maiolino podsumowuje: "Te badania byłyby niemożliwe bez obserwatorium ALMA gdyż żaden inny instrument nie osiągnąłby wymaganej czułości i rozdzielczości przestrzennej. Mimo że są to jedne z najgłębiej sięgających obserwacji ALMA jak dotąd, wciąż jesteśmy daleko od wykorzystania maksymalnych możliwości obserwatorium. W przyszłości ALMA będzie obserwowała delikatną strukturę pierwotnych galaktyk i badała ich rozrastanie się."

    Źródło: astrobio

    ]]>
    403 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tajemnicza mgła nad jasnymi kropkami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/22/ceres-tajemnicza-mgla-nad-jasnymi-kropkami/ Wed, 22 Jul 2015 19:58:03 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=409 d Ceres, największa planetoida w Układzie Słonecznym, od czasu do czasu pozwala nam obserwować tymczasową mgłę w kraterach, tuż nad tajemniczymi jasnymi kropkami. Fenomem zaobserwowany przez sondę Dawn sugeruje, że jasne kropki "mogą sugerować pewnego rodzaju atmosferę w tym regionie Ceres," mówi Christopher Russell, planetolog z University of California w Los Angeles. Sonda Dawn znajduje się na orbicie wokół Ceres od marca 2015 r. Russell, kierownik misji przedstawił wstępne wyniki badań przeprowadzonych przez sondę na wczorajszej konferencji w NASA Ames Research Center w Moffett Field (Kalifornia). Mgła na Ceres byłaby pierwszą obserwowaną bezpośrednio w pasie planetoid. W 2014 roku naukowcy pracujący na danych z Kosmicznego Obserwatorium Herschel ogłosili, że zaobserwowali parę wodną w pobliżu Ceres, która mogłaby sugerować, że planeta karłowata jest geologicznie aktywna. Co najmniej 25% masy Ceres stanowi woda, znacznie więcej niż w większości planetoid. Jasne kropki pojawiają się na całej powierzchni Ceres, jednak mgiełka jak na razie została zaobserwowana w jednym miejscu - w kraterze Occator, w środku którego znajduje się duży jasny obszar oraz kilka mniejszych jasnych kropek. Naukowcy próbują określić, czy kropki składają się z lodu, odparowanych soli czy innych minerałów czy też czegoś zupełnie innego. Niektórzy członkowie zespołu skłaniali się ku soli, jednak odkrycie mgiełki sugeruje obecność sublimującego lodu. "W południe, jeżeli spojrzymy pod kątem, widać delikatną mgiełkę," mówi Russell. "Pojawia się ona dosyć regularnie." Mgiełka obejmuje prawie połowę krateru i kończy się przy jego krawędzi. PIA19597 Na pokładzie sondy Dawn znajduje się spektrometr działający w podczerwieni, który powinien z łatwością odróżnić lód od soli. Jednak instrument mapujący powierzchnię Ceres nie miał jeszcze okazji zbadać kropek. W pewnych okresach jest on wyłączany pozostawiając niewypełnione obszary na mapie Ceres. Ten sam spektrometr doświadczał problemów gdy Dawn krążyła wokół planetoidy Westa w latach 2011-12. Źródło: nature]]> 409 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ZIEMIA: The Blue Marble wersja 2.0]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/22/ziemia-the-blue-marble-wersja-2-0/ Wed, 22 Jul 2015 20:44:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=412 dscovr-768x768 Na pierwszy rzut oka to zdjęcie Ziemi. Niewiele się różni od tych wszystkich zdjęć Ziemi, które widziałeś wielokrotnie w przeszłości. Oczywiście do momentu kiedy uświadomisz sobie, że większość zdjęć Ziemi, które widziałeś w przeszłości to było jedno i to samo zdjęcie - "Blue Marble" to zdjęcie Ziemi wykonane przez astronautów w czasie misji Apollo 17 w 1972 roku z odległości 27 000 km. To już ponad 40 lat temu. W rzeczywistości nie ma zbyt wielu zdjęć przedstawiających w pełni oświetloną Ziemię, ponieważ aparat musi znajdować się między Ziemią i Słońcem na tyle daleko od Ziemi, aby w kadrze objąć całą planetę. Satelity pogodowe na orbicie geosynchronicznej mogą uzyskać podobny widok, jednak nie zmieszczą całej półkuli. Teraz Deep Space Climate Observatory (DSCOVR) będzie regularnie wykonywał takie zdjęcia, zawsze oświetlonej półkuli Ziemi. Pierwsze zdjęcie (powyżej) zostało opublikowane wczoraj (21. lipca). Pierwotnie sonda miała nazywać się "Triana" i była projektem v-ce prezydenta USA Ala Gore'a w 1998 roku, który uważał, że monitorowanie zmian powierzchni Ziemi na zdjęciach uchwyconych z odległości 1.5 mln kilometrów będzie inspirującą misją edukacyjną. Przeciwnicy nazwali projekt GoreSat i ostatecznie gotowa sonda skończyła w hangarze. Sonda jednak została wskrzeszona przez National Oceanic and Atmospheric Administration i wysłana aby patrzeć w przeciwną stronę - na Słońce, analizując nadchodzące burze słoneczne. Jednak z drugiej strony sondy umieszczono kamerę obserwującą Ziemię - w końcu zaczyna przysyłać zdjęcia. Źródło: nytimes]]> 412 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[KONFERENCJA NASA: Ziemia 2.0? Dziś o 18:00]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/23/konferencja-nasa-ziemia-2-0-dzis-o-1800/ Wed, 22 Jul 2015 23:11:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=415 kepler_spacecraft-768x472 W dniu dzisiejszym NASA ma zamiar ogłosić bardzo ważne odkrycie nowej planety przez Kosmiczny Teleskop Kepler. Dzisiaj wiemy już, że Ziemia jest zaledwie jedną z setek miliardów planet w naszej galaktyce, która też jest jedną z setek miliardów galaktyk. Chociaż jest to wiedza powszechna, niesamowite, że pierwszą planetę poza Układem Słonecznym odkryto dopiero 1992 roku - i to przez przypadek. Od tego czasu dzięki sieci teleskopów lepiej rozumiemy niektóre egzoplanety we Wszechświecie - od fascynujących gorących Jowiszów okrążających swoje gwiazdy macierzyste w zaledwie kilka dni do planet typu ziemskiego w eko-strefach w pobliżu czerwonych olbrzymów - jednak wciąż jest przed nami odkrycie prawdziwej Ziemi 2.0, tzn. planety rozmiaru Ziemi krążącej wokół gwiazdy podobnej do Słońca. "W dniu dzisiejszym, tysiące odkryć później, astronomowie są o włos od znalezienia czegoś o czym ludzie marzyli od tysięcy lat - drugiej Ziemi," To zdanie znalazło się w opublikowanej przez NASA zapowiedzi planowanej na godzinę 18:00 konferencji prasowej. Relacja tutaj: http://www.nasa.gov/multimedia/nasatv/]]> 415 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 63 0 0 <![CDATA[MINI-NEPTUNY: Życie w pobliżu karła typu M]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/23/mini-neptuny-zycie-w-poblizu-karla-typu-m/ Thu, 23 Jul 2015 12:50:48 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=422 minineptunes-1-768x641 Karły typu widmowego M, znacznie chłodniejsze od naszego Słońca, charakteryzują się ekostrefami znacznie bliższymi powierzchni gwiazdy niż w Układzie Słonecznym. Z tego też względu planety w ekostrefie krążące wokół tych gwiazd powodowałyby częste tranzyty, co sprawia, że łatwiej byłoby je wykryć. To obiecujący wniosek dla astrobiologii jednak życie na planecie krążącej wokół karła typu M narażone byłoby na niebezpieczne otoczenie. Gwiazdy tego typu są bardzo aktywne na wczesnym etapie swojego życia i jakakolwiek planeta w ich pobliżu byłaby zanurzona w ogromnych ilościach wysokoenergetycznego promieniowania, co uniemożliwiałoby przetrwanie jakichkolwiek organizmów. Co więcej, na tak blisko orbitujących planetach małoprawdopodobne jest występowanie wody. W dysku protoplanetarnym otaczającym młode gwiazdy lód powstaje tylko w wystarczająco chłodnym otoczeniu, z daleka od powierzchni gwiazdy. Dlatego właśnie gazowe olbrzymy są tak masywne bowiem akreują lód tak samo jak gaz i pył. Posiadając masywne jądro łatwiej im przychodzi przechwytywanie wodoru i helu i tworzenie z nich obszernych otoczek gazowych. Granica za którą może powstawać lód znana jest jako linia śniegu, natomiast planety powstające w ekostrefach wokół niektórych karłów typu M znajdują się znacznie bliżej niż linia śniegu. Dlatego właśnie pozbawione są wody. 1-minineptunes Lecz co by się stało, gdyby gazowy olbrzym przemieścił się do ekosfery? Astronom Rodrigo Luger z University of Washington, wraz z kolegami odkrył, że określony typ planet zwany mini-neptunem po utracie atmosfery mógłby stać się miejscem, w którym może powstać życie. Mini-neptun to gazowa planeta o masie do dziesięciu mas Ziemi. Taka planeta skryta za gęstą atmosferą gazową musiałaby ją utracić, aby stać się planetą pełną wody. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Astrobiology. 2-minineptunes Istnieją dwa mechanizmy w których mini-neptun mógłby stracić atmosferę. Pierwszym z nich jest proces zwany ucieczką hydrodynamiczną. Wyjątowo ekstremalne promieniowanie gwiazdy macierzystej w formie promieni rentgenowskich i ultrafioletowych bombarduje planetę powodując ogrzewanie atmosfery. Górne warstwy atmosfery się rozszerzają, a tworzący je gaz rozpędzany jest do prędkości naddźwiękowych. Taki hydrodynamiczny wiatr jest wystarczająco szybki, aby uciec grawitacji planety w przestrzeń. Drugi mechanizm opisuje rozszerzanie się atmosfery na odległości w których nie jest ona już grawitacyjnie związana z planetą. Granica wokół gwiazdy lub planety, za którą materia nie jest już z nią grawitacyjnie związana to powierzchnia Roche'a. Gdy cząsteczki gazu osiągną przypominającą kształtem powierzchnię Roche'a mogą opuścić otoczenie planety/gwiazdy. Oczywiście ucieczka poza powierzchnię Roche'a nie jest możliwa podczas formowania się planety gdyż uniemożliwiałaby niezbędną wcześniej akrecję materii. Jednak gdyby uformowana planeta przesunęła się bliżej gwiazdy zaczęłaby odczuwać jej grawitację, a to mogłoby spowodować wypływ poza powierzchnię Roche'a planety. Po odparowaniu atmosfery, skaliste jądro stałoby się planetą typu ziemskiego. Gdyby w tym momencie uformowała się atmosfera wtórna, np. poprzez odgazowanie wulkaniczne itp. takie jądro mogłoby stać się "odparowanym jądrem zdolnym utrzymać życie" (HEC - habitable evaporated core). Komputerowe symulacje przeprowadzone przez Lugera i jego współpracowników wskazują, że mini-neptun o jądrze masą równającym się z masą Ziemi byłby najlepszym kandydatem na HEC. Jeżeli masa jądra byłaby większa niż dwie masy Ziemi - nie doszłoby do powstania odparowanego jądra. Źródło: astrobio]]> 422 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[KONFERENCJA NASA - [zapis relacji na żywo]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/23/konferencja-nasa-relacja-na-zywo/ Thu, 23 Jul 2015 16:06:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=431 Podoba Ci się relacja na żywo? Wesprzyj Puls Kosmosu pod Zrzutka.pl - Wstęp mocny. Prowadzący zaczyna od przypomnienia najważniejszych pytań ludzkości "Skąd pochodzimy? Gdzie zmierzamy?" - "To odkrycie zainspiruje wielu" - Kepler stara się znaleźć planety typu ziemskiego w ekostrefie, w pobliżu gwiazd podobnych do Słońca, ss - Teleskop Hubble'a także stara się pomóc badać egzoplanety, tak samo teleskop Spitzer, - Dzisiaj ogłaszamy odkrycie egzoplanety jak dotąd najbardziej podobnej do Ziemi, - John Jankins (NASA Ames Research) przedstawi nowe odkrycie, aaKepler 452b - najprawdopodobniej skalista planeta krążąca wokół gwiazdy typu G2 - takiego jak Słońce, 0011 - planeta spędziła w ekostrefie ostatnie 6 miliardów lat, więcej niż cały wiek Ziemi - wystarczająco dużo czasu na rozwinięcie życia, - orbituje wokół podobnej do Słońca gwiazdy, w mniej więcej tym czasie co Ziemia, w takiej samej odległości co Ziemia, - ze względu na ograniczenia instrumentalne odkrywamy 1 na 50 planet w ekostrefie wokół gwiazd typu Słońca, a to znaczy, że takie planety są powszechne w Drodze Mlecznej, - [kolejne problemy USTREAM z relacją - później uzupełnię informacje utracone], - to 20. rocznica odkrycia pierwszej planety, porównajmy zatem tamtą z ogłoszoną dzisiaj, 00001 - to niesamowita przepaść w czułości instrumentów, którą wypełniliśmy w ciągu zaledwie 20 lat, - dlaczego kuzyn? 452b jest nieco większy od Ziemi, nie jest DOKŁADNIE taki sam, - zaczyna się sesja Q&A, - jak określiliście wiek tej planety na 6 mld lat?  - opieraliśmy się na modelach ewolucji gwiazd, metaliczność, skład, wiek gwiazdy, błąd w tym przypadku wynosi 2 mld lat, czyli wiek można określić na 6 +/- 2 mld lat, - dlaczego to jest najbliższy kuzyn Ziemi spośród innych planet odkrytych przez Kepler? - Promieniowanie gwiazdy odbite od tej planety jest takie samo jak na Ziemi. Gdyby tam były rośliny, z pewnością proces fotosyntezy by zachodził, - grawitacja 2-krotnie większa niż na Ziemi - czy bylibyśmy w stanie na niej przeżyć? :) - z czasem ludzie mogliby przystosować się do życia na takiej planecie (przez wiele pokoleń), czulibyśmy się jak strażacy ze sprzętem na plecach, nasze ciała stałyby się bardziej muskularne, - okres orbity, promień, masa planety? - 1400 lat świetlnych od nas, okres orbitalny 385 dni, masę ciężko oszacować, - póki co wiemy tylko o tej planecie w tym układzie planetarnym, - zwróćcie uwagę jak blisko siebie na wykresie poniżej są Ziemia i Kepler 452b 0000001 - po dokładnym określeniu masy gwiazdy (nieco większa od Słońca) można było określić promień planety na 1.6 promienia Ziemi, - oryginalne pytanie :D czy dzielą nas dekady od momentu kiedy przelecimy w pobliżu egzoplanety i wyślemy zdjęcia takie jak z Plutona? - optymistyczna odpowiedź, dla najbliższych egzoplanet: wiele pokoleń, - porównanie rozmiarów planety do Ziemi, 000000001 - jak na razie nie mamy żadnych dowodów na istnienie jakiegokolwiek życia poza Ziemią, Kepler stara się odkryć planety typu ziemskiego, - szacunkowa masa planety to 5+/-2 mas Ziemi, - co wiemy o atmosferze tej planety? - bardzo mało, nasze modele wskazują, że powinna mieć atmosferę, ale na razie nie wiemy wiele więcej, To wszystko na dzisiaj. W ciągu kilku kolejnych godzin publikacja opisująca szczegółowo ogłoszone dzisiaj odkrycie zostanie umieszczona na stronie Astrophysical Journal, a teraz jest już dostępna na stronie misji Kepler. Podoba Ci się relacja na żywo? Wesprzyj Puls Kosmosu pod Zrzutka.pl]]> 431 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BRĄZOWE KARŁY: Prawie jak gwiazdy..]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/24/brazowe-karly-prawie-jak-gwiazdy/ Fri, 24 Jul 2015 05:45:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=484 looksouth Astronomowie korzystający z obserwatorium Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) odkryli dżety materii wyrzucanej z formujących się młodych brązowych karłów. Odkrycie to jest pierwszym dowodem na to, że brązowe karły - których masa plasuje je między gwiazdami a planetami - powstają w tych samych procesach, w których powstają gwiazdy, tylko w mniejszej skali. Astronomowie badali próbkę wciąż formujących się brązowych karłów w regionie gwiazdotwórczym ok. 450 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Byka i odkryli, że cztery z nich emitują tego samego typu dżety co masywniejsze od nich gwiazdy na etapie formowania się. Dżety zostały odkryte podczas obserwacji w zakresie radiowym przeprowadzanych za pomocą VLA. Naukowcy także obserwowali te same brązowe karły teleskopami kosmicznymi Herschel Spitzer w celu potwierdzenia ich młodego wieku. "To pierwszy raz gdy udało nam się wykryć dżety pochodzące z brązowych karłów na tak wczesnym etapie formowania. To dowód na to, że powstają w sposób bardzo podobny do gwiazd," mówi Oscar Morata z Institute of Astronomy and Astrophysics w Acadamie Sinica na Tajwanie. "To najmniej-masywne obiekty powstające w ten sam sposób co gwiazdy," dodaje. Brązowe karły są mniej masywne niż gwiazdy lecz bardziej masywne niż planety olbrzymy takie jak Jowisz. Ich masa uniemożliwia osiągnięcie temperatur i ciśnienia w jądrach, które umożliwiłyby rozpoczęcie reakcji termojądrowych napędzających "normalne" gwiazdy. Teoretycy zasugerowali istnienie takich obiektów w latach sześćdziesiątych, jednak pierwszy z nich został zaobserwowany dopiero w 1994 roku. Kluczową kwestią pozostawało pytanie czy brązowe karły powstają jak gwiazdy czy jak planety. Gwiazdy powstają gdy olbrzymie obłoki gazu i pułu w przestrzeni międzygwiezdnej zapadają się grawitacyjnie skupiając masę. Dysk orbitującej materii powstaje wokół młodej gwiazdy,a w toku ewolucji z materii dysku powstają planety.. We wczesnych stadiach formowania się gwiazd, dżety materii emitowane są z biegunów dysku. Takich dżetów nie obserwuje się w przypadku planet. Wcześniejsze dowody silnie wspierały teorię mówiącą, że brązowe karły powstają w ten sam sposób co gwiazdy, jednak odkrycie dżetów silnie wzmacnia tą teorię. W oparciu o to odkrycie "stwierdzamy, że powstawanie brązowych karłów to pomniejszona wersja procesu formowania gwiazd," powiedział Morata. Źródło: NRAO]]> 484 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ZIEMIA 2.0 : Alternatywne spojrzenie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/24/ziemia-2-0-alternatywne-spojrzenie/ Fri, 24 Jul 2015 07:26:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=487 fig5-scale_of_452_system Wczorajsza konferencja NASA dotycząca odkrycia przez teleskop Kepler planety o oznaczeniu Kepler 452b pobudziła wyobraźnię prasy, która do końca chyba nie chciała usłyszeć wszystkiego, a tylko to co jest ciekawe i spowoduje kolejne kliknięcia na stronie. Przeglądając informacje przedstawiane przez główne media można odnieść wrażenie, że poszukiwania alternatywnej planety dla Ziemian właśnie się zakończyły - mamy Ziemię 2.0. Zatem poniżej przedstawię troszeczkę inny odbiór konferencji - tym razem uwzględniający te mniej sensacyjne czynniki, o których też mówiono podczas tej konferencji. Według informacji przekazanych przez NASA "Kepler-452b ma średnicę 60% większą od Ziemi i uważana jest za planetę rozmiaru super-Ziemi. Mimo, że jej masa i skład nie jest jeszcze określona, wcześniejsze badania sugerują, że planety rozmiaru Kepler-452b mogą być planetami skalistymi.... Mimo, że Kepler 452b jest większy od Ziemi, jego okres orbitalny wynoszący 385 dni jest tylko 5% dłuższy od ziemskiego. Planeta znajduje się 5 procent dalej od gwiazdy macierzystej niż Ziemia od Słońca. Wiek gwiazdy Kepler-452b to 6 miliardów lat, 1.5 miliarda więcej niż Słońca, temperatura porównywalna do Słońca, 20% większa jasność i 10% większa średnica...." Podczas sesji Q&A naukowcy misji Kepler Jon Jenkins (NASA) oraz Jeff Coughlin (SETI Institute) przekazali także dodatkowe informacje o swojej pracy nad opracowaniem wyników badań. Jenkins wspomniał że odkrywcy Kepler-452b współpracowali z geologiem planetarnym nad opracowaniem rozsądnego opisu potencjalnej charakterystyki planety. Uważają, że prawdopodobnie planeta jest skalista, ale nie można tego powiedzieć z całą pewnością. Jeden z reporterów zapytał w jaki sposób stworzyli opis planety "zważając na fakt, że mamy tak mało informacji o niej." Jenkins odpowiedział, że szansa na to, że planeta jest skalista "jest delikatnie większa niż 50%". Kolejny reporter o sposób określenia wieku gwiazdy i planety na 6 miliardów lat. Jenkins odpowiedział, że wiek został oszacowany na podstawie modeli ewolucji gwiazd. Dla gorących gwiazd takich jak gwiazda macierzysta dla Kepler-452b, niepewność wieku jest większa. Zatem dla tego układu planetarnego wiek można określić na 6 +/- 2 mld lat. Kolejni dziennikarze pytali naukowców "dlaczego ta planeta dzisiaj wyróżnia się jako najbliższy kuzyn" Ziemi oraz czy planeta "byłaby w stanie utrzymać życie na swojej powierzchni." Jenkins odpowiedział, że jest to planeta najbardziej podobna do Ziemi z dotychczas odkrytych. Jeszcze ktoś inny spytał jak określono masę planety. Jenkins odpowiedział "Nie sądzę, abyśmy kiedykolwiek mogli zmierzyć masę Kepler-452b. Ta planeta jest za mała, aby możliwe były bezpośrednie pomiary jej masy. Nasze szacunki (5 mas Ziemi) opierają się na masach i rozkładzie innych znanych egzoplanet." (Według informacji prasowej o Kepler-452b przekazanej przez McDonald Observatory na University of Texas "dane z teleskopu Kepler zawierają stosunek rozmiaru potencjalnej planety do rozmiaru gwiazdy, a nie bezwzględny rozmiar którejkolwiek z nich." Zauważa także, że " przy promieniu równym 1.5 promienia Ziemi jest na granicy przejścia między głównie skalistymi planetami a planetami zawierającymi więcej związków lotnych, lodów....co sprawia, że Kepler-452b może być mini-lodowym olbrzymem... nie wiemy zatem czy jest to duża planeta skalista czy mini-Neptun.") -------------- Na podstawie opinii Dyrektora ds. komunikowania nauki w National Institute of Aerospace (USA).]]> 487 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[HUBBLE: Galaktyczny żłobek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/24/hubble-galaktyczny-zlobek/ Fri, 24 Jul 2015 19:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=499 image_3038e-NGC-1140 Powyższe niesamowite zdjęcie wykonane Kosmicznym Teleskopem Hubble'a przedstawia galaktykę karłowatą o nazwie NGC 1140 znajdującą się w odległości 60 milionów lat świetlnych w Gwiazdozbiorze Erydanu. Jak widać na zdjęciu, NGC 1140 ma nieregularny kształt (podobny do Wielkiego Obłoku Magellana - małej galaktyki krążącej wokół Drogi Mlecznej). Ta niewielka galaktyka przechodzi właśnie przez okres intensywnego formowania gwiazd. Mimo, że jest dziesięć razy mniejsza od Drogi Mlecznej, tempo powstawania w niej gwiazd dorównuje tempu powstawania gwiazd w Drodze Mlecznej, tj. co roku powstaje jedna gwiazda rozmiaru Słońca. Wyraźnie to widać na zdjęciu pod postacią jasnego, niebieskobiałego światła młodych gwiazd. Galaktyki takie jak NGC 1140 - małe, gwiazdotwórcze i zawierające duże ilości pierwotnego gazu ze znacznie mniejszą zawartością pierwiastków cięższych od wodoru i helu niż w Słońcu - są szczególnie interesujące dla astronomów. Ich skład chemiczny sprawia, że podobne są do intensywnie tworzących gwiazdy galaktyk wczesnego Wszechświata. Galaktyki, które powstawały we wczesnym Wszechświecie były budulcami galaktyk takich jak Droga Mleczna. Jednak z uwagi na fakt, że galaktyki wczesnego Wszechświata trudniej obserwować z uwagi na ich odległość, bliższe gwiazdotwórcze galaktyki są dobrym zamiennikiem do badania ich ewolucji. Intensywne tworzenie gwiazd będzie miało jednak niszczący wpływ na tą małą, karłowatą galaktykę. Gdy większe gwiazdy przejdą cały proces ewolucji, zakończą swój żywot jako supernowe. W tego typu wybuchach gaz zostanie odrzucony w przestrzeń z łatwością uciekając grawitacji galaktyki. Usunięcie gazu z galaktyki oznacza koniec okresu tworzenia gwiazd, bowiem zabraknie podstawowego budulca nowych gwiazd. Źródło: nasa]]> 499 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chiny składają 500-metrową czaszę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/24/radioteleskop-chiny-skladaja-500-metrowa-czasze/ Fri, 24 Jul 2015 17:24:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=502 FAST Chińczycy rozpoczęli budowę największego na świecie radioteleskopu o średnicy czaszy równej 500 metrów. Five-hundred-meter Aperture Spherical Radio Telescope (w skrócie FAST) będzie się mieścił w dolinie między wzgórzami na południowym zachodzie prowincji Guizhou. Technicy rozpoczęli własnie montaż 4 450 trójkątknych paneli z których składa się teleskop, podała agencja informacyjna Xinhua. FAST będzie największym na świecie radioteleskopem o jednej czaszy bijąc w tym względzie dotychczasowo największe Obserwatorium Arecibo w Portoryko (średnica 305 metrów). Od lat chińscy naukowcy musieli polegać na "wtórnych" danych zebranych przez inne obserwatoria, a nowy teleskop "znacznie zwiększy" zdolności kraju do obserwacji przestrzeni kosmicznej. "Dzięki takiemu teleskopowmi możemy wychwytywać słabsze i odleglejsze sygnały radiowe," mówi Wu Xiangping, dyrektor generalny Chińskiego Towarzystwa Astronomicznego. "Z pewnością wspomoże nas w poszukiwaniu inteligentnego życia poza naszą galaktyką oraz w badaniu początków wszechświata." Pekin aktualnie przyspiesza swój warty wiele miliardów dolorów program badań kosmicznych, który uważa za symbol postępu kraju. Plany obejmują stworzenie stałej stacji orbitalnej do 2020 roku oraz z czasem wysłanie człowieka na Księżyc. Czasza teleskopu o obwodzie 1600 metrów umieszczona zostanie w odległości min. 5km od najbliższej miejscowości co zapewni odpowiednią ciszę do nasłuchiwania sygnałów Wszechświata. Budowa teleskopu rozpoczęła się w marcu 2011 roku i jej zakończenie planowane jest na koniec przyszłego roku. Źródło: xinhua]]> 502 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLUTON: Nowe zdjęcia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/24/pluton-nowe-zdjecia/ Fri, 24 Jul 2015 21:15:48 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=506 ich zabraknąć także tutaj. Niestety dopiero jutro będzie szeroki opis, zatem zapraszam już dzisiaj. A tymczasem trochę zdjęć poniżej :) Według członków zespołu materiał w zachodniej górnej i grubszej części "serca" jest źródłem materii w pozostałych częściach tego regionu, przesuwa się niczym lodowce na Ziemi wpływając na powierzchnię  pokrytej kraterami części planety, 004 002 005 006 A tutaj mamy fantastyczne zdjęcie Plutona wykonane po przelocie w pobliżu planety. Sonda oddaliła się od niej, odwróciła w kierunku Słońca i zobaczyła jego zaćmienie. Jasna obwódka wokół ciemnej tarczy Plutona to właśnie podświetlona atmosfera planety - dowód na to, że tam byliśmy. Takie zdjęcie można uzyskać tylko zza planety : 003 001]]> 506 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Informacje z wczorajszej konferencji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/25/pluton-informacje-z-wczorajszej-konferencji/ Sat, 25 Jul 2015 11:36:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=514 Pluto-mosaic-GC-4000 Przesuwający się lód oraz zaskakująca rozciągła mgła to tylko niektóre z najnowszych odkryć sondy New Horizons, która właśnie odkrywa przed nami lodowy świat pewien niespodzianek. "Wiedzieliśmy, że misja do Plutona przyniesie nam trochę niespodzianek, i teraz - 10 dni po przelocie w pobliżu planety - możemy powiedzieć, że to co widzimy znacznie przekracza nasze oczekiwania," powiedział John Grunsfeld (NASA). "Przesuwające się lody, egzotyczny skład chemiczny powierzchni, pasma górskie i rozległe mgły na Plutonie wskazują na naprawdę niesamowitą geologię planetarną." Zaledwie siedem godzin po przelocie w pobliżu Plutona sonda New Horizons skierowała swoją kamerę LORRI na Plutona aby uchwycić światło słoneczne przenikające przez atmosferę planety oraz mgły na wysokości nawet 130 kilometrów nad powierzchnią. Wstępna analiza zdjęć wskazuje na dwie wyraźne warstwy mgły - jedna 80 km nad powierzchnia, a druga na wysokości 50 km. "Szczęka mi opadła gdy po raz pierwszy zobaczyłem obcą atmosferę w Pasie Kuipera," powiedział Alan Stern, kierownik zespołu New Horizons (Southwest Research Institute w Boulder, Colorado). "To nam przypomina, że odkrywanie nowych miejsc daje nam więcej niż tylko niesamowitą naukę lecz także niesamowite piękno." Badanie atmosfery Plutona pozwoli na oszacowanie tego co się dzieje poniżej. "Mgły wykryte na tym zdjęciu są kluczowym elementem przy tworzeniu złożonych związków węglowodorowych, które nadają Plutonowi jego czerwony odcień," powiedział Michael Summers, członek zespołu NH. Modele sugerują, że mgły pojawiają się gdy światło ultrafioletowe rozbija cząsteczki gazu metanowego - prostego węglowodoru w atmosferze Plutona. Taki proces powoduje zbieranie się bardziej złożonych gazów węglowodorowych takich jak etylen i acetylen, które także zostały odkryte w atmosferze Plutona przez sondę New Horizons. Wraz z opadaniem tych związków w niższe, chłodniejsze warstwy atmosfery, ulegają kondensacją w drobiny lodu, które tworzą te mgły. Ultrafioletowe promieniowanie słoneczne zamienia mgły w "toliny", ciemne węglowodory barwiące powierzchnię Plutona. Naukowcy wcześniej obliczyli, że temperatury byłyby zbyt wysokie, aby mgły mogły formować się wyżej niż 30 kilometrów nad powierzchnią Plutona. Zespół misji New Horizons dopatrzył się w zdjęciach LORRY dowodów na płynięcie egzotycznych lodów na powierzchni Plutona oraz oznak niedawnej aktywności geologicznej - coś na co naukowcy mieli nadzieję, ale tak naprawdę nie oczekiwali. Nowe zdjęcia ukazują w niesamowitych szczegółach równinę nieformalnie nazwaną Sputnik Planum, która leży w zachodniej części serca nazwanego Tombaugh Regio. Wyraźnie widać tam oznaki przesuwania się warstwy lodu, który wciąż może się przesuwać, dokładnie tak jak lodowce na Ziemi. "Tego typu powierzchnie widzieliśmy tylko na aktywnych globach takich jak Ziemia i Mars," powiedział Hohn Spencer (SwRI). Dodatkowo, nowe dane dotyczące składu chemicznego pochodzące z instrumentu Ralph wskazują, że środkowy fragment Sputnik Planum bogaty jest w lód azotu, tlenku węgla i metanu. "Przy temperaturach panujących na Plutonie (-234 C), te lody mogą płynąć tak jak ziemskie lodowce," powiedział Bill McKinnon (University of St. Louis). "W południowej części Tombaugh Regio widać wyraźnie, że stara, gęsto pokryta kraterami powierzchnia została właśnie przykryta nowymi pokładami lodu." Sonda New Horizons będzie przesyłać dana zachowane na pokładzie prawie do końca 2016 roku. Aktualnie sonda znajduje się ponad 12 milionów kilometrów za Plutonem wlatując głębiej w Pas Kuipera. Źródło: NASA/ phys.org]]> 514 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lecimy na Jowisza Airbusem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/27/esa-lecimy-na-jowisza-airbusem/ Mon, 27 Jul 2015 07:22:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=517 europamond_pia01641_l Europejska misja na lodowe księżyce Jowisza coraz bliżej realizacji. 17 lipca br, Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) ogłosiła plan podpisania kontraktu z firmą Airbus Defense and Space. Otoczenie Jowisza to jedno z najbliższych nam miejsc, w których mogą istnieć warunki do powstania pozaziemskiego życia. A to dlatego, że trzy księżyce Jowisza - Europa, Ganimedes i Kalisto - mogą posiadać ogromne oceany pod lodową zewnętrzną powierzchnią. W ramach umowy, którą ESA oraz Airbus mają zamiar podpisać pod koniec lata, Airbus będzie odpowiedzialny za rozwój, testowanie, wystrzelenie w przestrzeń kosmiczną sondy JUICE czyli JUpiter ICy moons Explorer. Start sondy JUICE planowany jest na rok 2022, a planowane dotarcie do układu Jowisza na 2030. Po dotarciu do systemu sonda rozpocznie serię bliskich przelotów w pobliżu wszystkich trzech lodowych księżyców gazowego olbrzyma, szczególnie zwracając uwagę na Ganimedesa - największy księżyc Jowisza i zarazem największy księżyc w całym Układzie Słonecznym. Kulminacyjnym momentem misji będzie wejście na orbitę Ganimedesa na okres 8 miesięcy. Będzie to pierwsza sonda w historii orbitująca wokół lodowego księżyca. W marcu br., zespół naukowców korzystających z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a znalazł silne dowody na to, że Ganimedes nie tylko posiada wodę pod powierzchnią, lecz może posiadać globalny ocean o grubości 100 km zawierający więcej wody niż wszystkie oceany na Ziemi! juice_neu W poszukiwania śladów życia na Ganimedesie, jak również na Kallisto czy Europie, ESA planuje wyposażyć sondę JUICE w 10 najnowocześniejszych instrumentów badawczych takich jak kamery wykonujące zdjęcia powierzchni w poszukiwaniu gejzerów, które mogą wyrzucać w przestrzeń wodę bogatą w związki organiczne, spektrometry pozwalające naukowcom określić skład materii (azot czy węgiel) z której zbudowana jest powierzchnia, radary przenikające przez lód, które będą w stanie zbadać głębokość oceanu, czujniki, które pozwolą zmierzyć poziom promieniowania pochłanianego przez księżyc. NASA także wspomoże misję projektując jeden z instrumentów na pokładzie sondy, jednak nie zamierza pozwolić, aby ESA pozostała bez konkurencji. 14728449293_f4c676e4d5_o NASA także pracuje nad własną misją do lodowych księżyców Jowisza, jednak ich głównym celem jest Europa, a nie Ganimedes czy Kallisto. W przeciwieństwie do sondy JUICE, która według planu ma dwukrotnie przelecieć w pobliżu Europy, planowana przez NASA sonda Europa Clipper ma zbliżyć się do tego księżyc 45 razy w ciągu 3 lat. Kilka miesięcy temu NASA zrobiła istotny krok w kierunku rozpoczęcia prac nad misją Europa Clipper przeznaczając znaczne środki na prace wstępne w budżecie na rok 2016. W najbliższych miesiącach oczekiwane jest zielone światło od Kongresu, po którym pełną parą ruszą prace nad rozwojem misji i konstrukcją instrumentów, które zostaną zainstalowane na pokładzie sondy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem misja Clippera rozpocznie się wyniesieniem sondy w przestrzeń kosmiczną w.... 2022 roku, czyli w tym samym roku co sonda JUICE. Dzięki obu sondom dowiemy się znacznie więcej o lodowych księżycach Jowisza. Co więcej, informacje o składzie chemicznym, powierzchni czy charakterystyce oceanów (np. temperatura czy zasolenie) pozwolą rozpocząć planowanie przyszłych misji, które będą w stanie wylądować na powierzchni jednego z księżyców. Źródło: Business Insider / idioteq]]> 517 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromady kuliste odkrywają swój wiek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/27/gwiazdy-gromady-kuliste-odkrywaja-swoj-wiek/ Mon, 27 Jul 2015 18:34:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=523 SLUGGS_galaxies Korzystając z nowej metody datowania wieku, międzynarodowy zespół astronomów określił, że stare gromady gwiazd powstawały w dwóch różnych epokach - pierwszej 12.5 miliarda lat temu, i drugiej miliard lat później. Mimo, że gromady dorównują wiekiem całemu Wszechświatowi, nowe pomiary wskazują, że gromady gwiazd, zwane gromadami kulistymi, są w rzeczywistości nieznacznie młodsze niż wcześniej uważano. "Teraz uważamy, że gromady kuliste uformowały się w tym samym czasie co galaktyki, a nie nieznacznie wcześniej," powiedział kierownik zespołu badawczego profesor Duncan Forbes z Swinburne University of Technology. Uzyskanie nowych szacunków średniego wieku gromad gwiazd stało się możliwe dzięki danym uzyskanym w ramach przeglądu SLUGGS (SAGES Legacy Unifying Globulars and GalaxieS), przeprowadzanego za pomocą teleskopu Keck II na Hawajach. Obserwacje wykonywane były przez wiele lat za pomocą silnego spektrografu DEIMOS zainstalowanego na teleskopie Keck II. DEIMOS rozbija widzialne promieniowanie obiektu na widma, z których następnie zespół uzyskuje wiek gromad kulistych porównując ich skład chemiczny ze składem chemicznym Wszechświata na różnych etapach jego ewolucji. "Dobrze wiemy, że wiek Wszechświata to 13.7 miliarda lat. Teraz określiliśmy, że gromady kuliste powstały średnio 1.2 do 2.2 miliardów lat po Wielkim Wybuchu. Teraz kiedy już wiemy kiedy powstały gromady kuliste, musimy zmierzyć się z pytaniem: gdzie i w jaki sposób powstały." Celem przeglądu SLUGGS jest zrozumienie formowania się i ewolucji galaktyk i ich gromad kulistych, które są zwartymi gromadami około miliona gwiazd każda. Większość dużych galaktyk, takich jak Droga Mleczna, posiada własne gromady kuliste. Źródło: phy.so, MNRAS]]> 523 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Star Talk z Neilem DeGrasse Tysonem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/27/polecam-star-talk-z-neilem-degrasse-tysonem/ Mon, 27 Jul 2015 19:38:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=526 Tyson_-_Apollo_40th_anniversary_2009 Z pewnością jest Wam znana postać Neila deGrasse'a Tysona, jednego z czołowych popularyzatorów astronomii w USA w bardzo prosty sposób opisujący wiele zawiłości astrofizyki. Jeżeli nie, to zdecydowanie powinniście poznać. Po raz pierwszy trafiłem na niego kilka lat temu w serwisie YouTube szukając jakiegoś programu naukowego i spodobał mi się jego styl opowiadania o nauce. Rok temu natomiast trafiłem przypadkiem na StarTalk - program radiowy udostępniany także w formie podcastu, w którym co tydzień rozmawia się głównie o astronomii, choć czasami też o ludziach tworzących naukę. Niestety podcastów tłumaczyć z języka angielskiego nie ma sensu, bo bardzo dużo się traci z kwiecistości wypowiedzi prowadzącego i jego gości, ale dla tych zaznajomionych z mową Szekspira polecam raz w tygodniu poświęcić godzinkę na posłuchanie nowego odcinka pod adresem StarTalk Radio Show with Neil de Grasse Tyson. Moje osobiście ulubione odcinki to wywiad z Carolyn Porco - planetologiem pracującym od lat nad misją Cassini-Huygens: https://api.soundcloud.com/tracks/213400364 oraz wywiad z ludźmi w Rocket City, gdzie każdy kelner czy sprzątacz prędzej czy później buduje własną rakietę: https://api.soundcloud.com/tracks/191023605 Polecam]]> 526 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jakie fale radiowe z Ziemi można odebrać w kosmosie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/28/polecam-jakie-fale-radiowe-z-ziemi-mozna-odebrac-w-kosmosie/ Mon, 27 Jul 2015 22:02:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=530 Radio-Waves-logo Fantastyczna strona internetowa (najlepiej działa w przeglądarce Google Chrome) pokazuje w jakiej odległości od Ziemi co można z niej usłyszeć. Bardzo fajny projekt, nie sądzicie? A wszystko to znajdziecie pod adresem: http://lightyear.fm/ Źródło: Planetary Society]]> 530 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy to już koniec misji Philae?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/28/rosetta-czy-to-juz-koniec-misji-philae/ Tue, 28 Jul 2015 07:18:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=533 Urządzenie wielkości pralki z sukcesem (choć z przebojami) wylądowało na komecie Churyumov-Gerasimenko w listopadzie 2014 roku. Jednak podczas pierwszego przyziemienia harpuny, które miały za zadanie przymocować lądownik do powierzchni nie wystrzeliły co pozwoliło mu na odbicie się od powierzchni i lądowanie w zacienionym, mniej przychylnym komunikacji miejscu. Słabe warunki oświetleniowe w miejscu ostatecznego lądowania uniemożliwiły ładowanie baterii słonecznych i po 60 godzinach pracy, lądownik Philae zamilkł. Jednak nie oznaczało to końca dla lądownika. Odezwał się on bowiem 14 czerwca gdy kometa zaczęła otrzymywać więcej promieniowania słonecznego zbliżając się do swojego peryhelium przez które przejdzie w sierpniu i umożliwiła lądownikowi doładowanie baterii i wyjście z siedmiomiesięcznej hibernacji. Jednak od tego czasu kontakt z lądownikiem się kilkukrotnie urywał i pojawiał. Lądownik komunikował się z Ziemią za pomocą orbitera Rosetta siedmiokrotnie w czerwcu. Jednak większość z tych połączeń była przerywana lub niestabilna w inny sposób, przez co naukowcy zaczęli się zastanawiać czy lądownik będzie w stanie odpowiedzieć na wysłane do niego komendy. phspc098719 lipca br. naukowcy uzyskali kolejne połączenie z lądownikiem, które trwało około 12 minut. W tym czasie udało się pobrać część danych zebranych przez sondę na powierzchni komety. Jednak tak jak wcześniej połączenie było słabe i w pewnym momencie zostało przerwane. 20 lipca br. liderzey projektu wciąż optymistycznie patrzyli na szanse nawiązania kolejnej komunikacji z lądownikiem. "Lądownik z pewnością nadal pracuje, wszak przesyła nam dane, chociaż w nieregularnych odstępach czasu i w zaskakujących momentach," mówił Stephan Ulamec - menedżer projektu. "Już kilka razy obawialiśmy się, że lądownik już się więcej nie odezwie, lecz za każdym razem okazywało się, że nie mieliśmy racji." Mimo to, lądownik Philae po raz ostatni skomunikował się z Ziemią 9 lipca br. i od tego czasu cisza trwa. Ta przerwa może być spowodowana zmianą położenia lądownika na powierzchni komety. philae_touchdown Naukowcy pracujący nad misją jak na razie nie mają ochoty ogłaszać końca misji lądownika Philae, jednak ten moment się zbliża. "Oczywiście w pewnym momencie trzeba będzie stwierdzić, że Philae już nie pracuje, i to się na pewno zdarzy przed końcem misji Rosetty zaplanowanym na czerwiec 2016 r," mówi Koen Geurts, menedżer ds. technicznych projektu. "Nie ma określonego momentu decyzji, jednak będzie się to wiązało ze spadającymi temperaturami i możliwością zasilania lądownika. Myślę, że decyzja zostanie podjęta na przełomie listopada/grudnia jeżeli do tego czasu nie uda się nawiązać z lądownikiem regularnego kontaktu." Aktualnie orbiter Rosetta musiał się przenieść na wyższą orbitę wokół komety, bowiem naukowcy obawiali się, że pył wokół jądra komety mógłby ją uszkodzić. W sobotę Rosetta przesunęła się na orbitę z której kontakt z lądownikiem jest mało prawdopodobny, jednak wg Geurtsa "Rosetta będzie wracać na korzystną orbitę średnio co 2 - 3 tygodnie." Źródło: mashable]]> 533 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[UCD: Nowa klasa galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/28/ucd-nowa-klasa-galaktyk/ Tue, 28 Jul 2015 08:51:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=539 Pierwszy z systemów odkrytych przez badaczy M59-UCD3 charakteryzuje się rozpiętością dwieście razy mniejszą niż Droga Mleczna oraz gęstością rozkładu gwiazd 10 000 razy większą niż w otoczeniu Słońca. Dla obserwatora znajdującego się w centrum M59-UCD3 noc rozświetlałby ponad milion gwiazd. Gęstość drugiego układu M85-HCC1 jest jeszcze wyższa: około miliona razy większa niż w otoczeniu Słońca. Oba systemy należą do nowej klasy galaktyk zwanych ultrazwarte galaktyki karłowate (UCD - ultracompact dwarfs). Badania prowadzone przez studentów Michaela Sandovala oraz Richarda Vo oparte były na danych z przeglądu Sloan Digital Sky Survey, Teleskopu Subaru oraz Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, jak również danych spektroskopowych ze spektrografu Goodman oraz SOAR (Southern Astrophysical Research Telescope). Widmo pochodzące z SOAR zostało wykorzystane do udowodnienia, że M59-UCD3 związana jest z większą galaktyką macierzystą M59 oraz do zbadania wieku i składu chemicznego gwiazd galaktyki. 1-hidinginplai "Ultrazwarte systemy gwiezdne takie jak te są stosunkowo łatwe do znalezienia gdy już się wie czego szukać. Mimo to, nikt ich nie zauważył przez ostatnie dekady, bo nikt nie rozważał istnienia tego typu obiektów," mówi Richard Vo. "Gdy odkryliśmy jeden UCD, stwierdziliśmy, że musi być ich więcej, więc zaczęliśmy szukać dalej." 1-hidinginplai Natura i pochodzenie UCD są póki co tajemnicą - nie wiadomo czy stanowią one pozostałości po jądrach pływowo rozerwanych galaktyk karłowatych, czy też są połączonymi supergromadami gwiazd. Źródło: ApJL]]> 539 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ocean pod powierzchnią Plutona?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/28/news-ocean-pod-powierzchnia-plutona-alan-stern/ Tue, 28 Jul 2015 14:53:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=543 stern_new-horizons_signal-confirmation-879x4851 Właśnie przed chwilą Alan Stern kierujący zespołem misji New Horizons powiedział w wystąpieniu przed Kongresem USA, że mają teraz zdecydowane dowody na istnienie podpowierzchniowego oceanu na Plutonie, a być może także na Charonie. [18:59] Ok, z tego co się dowiedziałem od reporterów NG obecnych na wysłuchaniu w Kongresie Alan Stern powiedział to w kontekście modeli planety tworzonych przez grupy jak np. grupa Billa McKinnona, który wspominał o oceanie podczas piątkowej konferencji.  Trochę sprzecznych informacji pojawia się na temat tej wypowiedzi, ale jak tylko się dowiem więcej - dam znać. [19:08] Znalazłem. Wiadomość, która pojawiła się wcześniej była zdecydowanie trochę na wyrost. Co prawda na piątkowej konferencji Bill McKinnon bardzo mocno wspominał o możliwości istnienia oceanu pod powierzchnią Plutona. Dzisiaj natomiast Alan Stern podczas wysłuchania w Kongresie powiedział:
    Pluton, największy znany obiekt Pasa Kuipera posiada oszerną atmosferę azotową, złożone pory roku, nietypowe ślady na powierzchni, lodowo-skaliste wnętrze, które może obejmować ocean, i conajmniej pięć księżyców. Pośród nich, największy - Charon - może sam posiadać atmosferę oraz podpowierzchniowy ocean, lub obie te cechy, a nawet dowody niedawnej aktywności geologicznej.
    To powód całego zamieszania z oceanem. Całość wystąpienia Alana Sterna i innych członków misji New Horizons można znaleźć na stronie Kongresu USA pod adresem: http://science.house.gov/hearing/subcommittee-space-hearing-exploration-solar-system Wkrótce aktualizacja. Źródło: Ed]]>
    543 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 78 http://www.facebook.com/100000273967552 0 0
    <![CDATA[MRO przygotowuje się na przyjęcie gości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/29/mars-mro-przygotowuje-sie-na-przyjecie-gosci/ Wed, 29 Jul 2015 16:27:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=552 nasamarsorbi Wraz z największym manewrem orbitalnym od 2006 roku sonda Mars Reconnaissance Orbiter przygotuje się w tym tygodniu na przybyciew przyszłym roku kolejnego lądownika z Ziemi - tym razem będzie to InSight. 77-sekundowe uruchomienie sześciu dysz w dniu 29 lipca zmieni orbitę orbitera tak, aby mogła odbierać transmisje radiowe od sondy InSight w trakcie wchodzenia przez nią w atmosferę i lądowania na powierzchni w dniu 28 września 2016 roku. Każdy z sześciu silników zamontowanych na pokładzie orbitera wykorzystywanu był do korygowania trajektorii lotu z Ziemi na Marsa i może wytworzyć 22 N ciągu. "Bez wykonania manewru zmiany orbity orbiter Mars Reconnaissance Orbiter nie będzie w stanie komunikować się z sondą InSight podczas lądowania. Dzięki manewrowi ustawimy się w odpowiednim do nasłuchu miejscu," mówi menedżer projektu MRO Dan Johnston z NASA JPL w Pasadenie. nasa-image-of-mars-insight-mission-posted-on-americaspace1Orbiter zapisze dane przekazywane przez lądownik InSight, a następnie przekaże je na Ziemię jako zapis każdego etapu krytycznych minut wejścia w atmosferę i lądowania InSight na Marsie, tak jak to wcześniej miało miejsce w trakcie lądowania łazika Curiosity trzy lata temu oraz lądownika Phoenix w 2008 roku. Lądownik InSight będzie badał wnętrze planety szukając danych dotyczących formowania i wczesnej fazy ewolucji planet skalistych. Źródło: JPL]]> 552 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czerwone łuki na Tetydzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/29/saturn-czerwone-luki-na-tetydzie/ Wed, 29 Jul 2015 17:22:48 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=559 pia19637 Niczym grafitti wykonane przez nieznanego artyste, niewytłumaczone, łukowate, czerwonawe pasme widoczne są na powierzchni lodowego księżyca Saturna - Tetydzie. Czerwone łuki są wąskimi, zakrzywionymi liniami na powierzchni księżyca i są najbardziej nietypowymi obiektami na kolorowych mapach księżyców Saturna wykonanych przez sondę Cassini. Obrazy wykonane w filtrze bezbarwnym, zielonym podczerwonym i ultrafioletowym zostały połączone w celu utworzenia tych kolorowych zdjęć, które podkreślają delikatne różnice w barwie powierzchni lodowych satelitów nawet na długościach fali niewidocznych dla ludzkiego oka. pia19636_ip Kilka z tych czerwonych łuków można zauważyć na danych z obserwacji wykonanych wcześniej przez misję Cassini, która znajduje się na orbicie Saturna już od 2004 roku. Jednak kolorowe zdjęcia uzyskane w kwietniu 2015 roku po raz pierwszy pokazują dużą część północnych obszarów Tetydy w świetle słonecznym, dzięki czemu wyraźnie podkreślają czerwonawe łuki. pia19638_fig2 Jak na razie pochodzenie łuków jak i ich czerwonawe zabarwienie pozostają niewytłumaczone. Naukowcy spekulują, że mogą to być odkryte warstwy lodu zawierające zanieczszczenia. Mogą być także oznaką pęknięć niewidocznych na zdjęciach z powodu ograniczeń rozdzielczości aparatów zamontowanych na sondzie Cassini. Poza kilkoma małymi kraterami na księżycu Dione, czerwonawe obiekty są rzadkim okazem na księżycach Saturna. Wiele czerwonawych pasów pojawia się na geologicznie aktywnej powierzchni Jowiszowego księżyca - Europy. "Czerwone łuki muszą być geologicznie młode ponieważ przecinają starsze obiekty na powierzchni jak chociażby kratery uderzeniowe, jednak nadal nie znamy ich wieku," powiedział Paul Helfenstein, specjalista ds. obrazowania w zespole Cassini z Cornell University w Ithaca. Aktualnie zespół Cassini planuje kolejne obserwacje uzupełniające w wyższej rozdzielczości, które wykonane będą jeszcze w tym roku. Źródło: Cassini, JPL]]> 559 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Enceladus przedwczoraj]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/29/zdjecie-enceladus-przedwczoraj/ Wed, 29 Jul 2015 17:54:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=564 n00244768 Zdjęcie wykonane 27. lipca 2015 r. przez sondę Cassini przesłane na Ziemię i otrzymane 28. lipca. Zdjęcie nie było kalibrowane. Skalibrowana wersja tego zdjęcia będzie dostępna w archiwum sondy Cassini w 2016 roku. Źródło: Cassini]]> 564 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lit wykryty w wybuchu nowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/gwiazdy-lit-wykryty-w-wybuchu-nowej/ Thu, 30 Jul 2015 06:41:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=567 This image from the New Technology Telescope at ESO’s La Silla Observatory shows Nova Centauri 2013 in July 2015 as the brightest star in the centre of the picture. This was more than eighteen months after the initial explosive outburst. This nova was the first in which evidence of lithium has been found. This image from the New Technology Telescope at ESO’s La Silla Observatory shows Nova Centauri 2013 in July 2015 as the brightest star in the centre of the picture. This was more than eighteen months after the initial explosive outburst. This nova was the first in which evidence of lithium has been found.[/caption] Po raz pierwszy udało się wykryć pierwiastek chemiczny lit w materiale wyrzuconym w wybuchu nowej. Obserwacje nowej Centauri 2013 wykonane  w Obserwatorium La Silla pomogły wytłumaczyć daczego wiele młodych gwiazd ma znacznie więcej litu niż wcześniej oczekiwano. Nowe odkrycia wypełniają sporą lukę w układance ewolucji chemicznej naszej galaktyki i stanowią duży krok na drodze do zrozumienia ilości poszczególnych pierwiastków w gwiazdach Drogi Mlecznej. Lekki pierwiastek chemiczny jakim jest lit to jeden z kilku pierwiastków, o których uważa się, że powstały w Wielkim Wybuchu 13,7 miliarda lat temu. Jednak zrozumienie ilości litu obserwowanego aktualnie w gwiazdach w naszym otoczeniu przyprawiało astronomów o ból głowy. Starsze gwiazdy mają mniej litu niż oczekiwano, a niektóre młode gwiazdy mają go dziesięciokrotnie więcej. Od lat siedemdziesiątych astronomowie spekulowali, że większość dodatkowego litu obserwowanego w młodych gwiazdach może pochodzić z nowych - wybuchów gwiazd, które odrzucają spore ilości materii w przestrzeń międzygwiezdną przyczyniając się do wzbogacenia materiału, z którego powstają kolejne generacje gwiazd. Jednak dokładne badanie kilku nowych nie przyniosło żadnych konkretnych wyników. Zespół badaczy prowadzony przez Lucę Izzo (Uniwersytet Sapienza w Rzymie) wykorzystał instrument FEROS zainstalowany na 2.2-metrowym teleskopie ESO w Obserwatorium La Silla oraz spektrograf PUCHEROS na 0.5-metrowym teleskopie w Obserwatorium Pontificia Universidad Catolica de Chile w Santa Martina pod Santiago do zbadania nowej Nova Centauri 2013 (V1369 Centauri). Jest to gwiazda, która eksplodowała na południowym niebie w pobliżu jasnej Beta Centauri w grudniu 2013 roku i była jak dotąd najjaśniejszą nową w tym stuleciu - widoczną dla nieuzbrojonego oka. Szczegółowe nowe dane odkryły wyraźną sygnaturę litu wyrzuconego z prędkością dwóch milionów kilometrów na godzinę. To pierwszy raz kiedy udało się odkryć ten pierwiastek w materii wyrzuconej w wybuchu nowej. Współautor opracowania Massimo Della Valle tłumaczy znaczenie tego odkrycia: "To bardzo ważny krok naprzód. Jeżeli wyobrazimy sobie historię chemicznej ewolucji Drogi Mlecznej jako wielką układankę, to lit pochodzący z nowych jest jednym z najważniejszych brakujących elementów. Do momentu zrozumienia pochodzenia litu, można z łatwością kwestionować każdy model Wielkiego Wybuchu." Masa wyrzuconego przez Nova Centauri 2013 litu szacowana jest na mniej niż miliardowa część masy Słońca lecz z uwagi na fakt, że w historii Drogi Mlecznej wybuchów nowych były miliardy, jest to wystarczająca ilość aby wytłumaczyć obserwowane i nieoczekiwane duże ilości litu w naszej galaktyce. Autorzy Luca Pasquini oraz Massimo Della Valle szukali oznak litu w nowych przez ponad ćwierć wieku. Nowe odkrycie to satysfakcjonujący koniec długich poszukiwań. Źródło: phys.org / Astrophysical Journal Letters]]> 567 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BRĄZOWE KARŁY: Zorze jak na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/brazowe-karly-zorze-jak-na-ziemi/ Thu, 30 Jul 2015 07:13:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=570 55b8b6c132127 Astronomowie odkryli, że brązowe karły są miejscem powstawania silnych zórz takich jak na planetach. Brązowe karły, czyli gwiazdy, które nigdy nie powstały, trudne do wykrycia i sklasyfikowania to obiekty zbyt masywne aby być planetami. Jednak fizycy z uniwersytetów w Sheffield i Oksfordzie odkryli, że występują na nich zorze takie jak na Ziemi. Międzynarodowy zespół badaczy dokonał odkrycia obserwując w zakresie widzialnym i radiowym brązowego karła znajdującego się 20 lat świetlnych od nas. Odkrycie jest kolejnym dowodem na to, że te obiekty zachowują się jak super-duże planety. Dr Stuart Littlefair z Wydziału Fizyki i Astronomii Uniwersytetu w Sheffield powiedział: "Brązowe karły wypełniają przestrzeń między gwiazdami i planetami, a te wyniki są tylko kolejnym dowodem na to, że musimy myśleć o nich jak o potężnych planetach, a nie niespełnionych gwiazdach."   "Wiemy już, że brązowe karły otoczone są atmosferami - jak planety - choć chmury na brązowych karłach składają się z minerałów, które tworzą skały na Ziemi. Teraz dowiedzieliśmy się, że w atmosferze brązowych karłów powstają silne zorze." W trakcie badań międzynarodowy zespół badaczy pod kierownictwem profesora Gregga Hallinana z Caltech przeprowadził obszerną kampanię obserwacyjną brązowego karła o nazwie LSRJ1835+3259. Zespół korzystał z najsilniejszego radioteleskopu na Ziemi - Karl G. Jansky Very Large Array (JVLA) w Nowym Meksyku oraz teleskopów optycznych: Teleskope Hale na Palomar oraz teleskopów Obserwatorium W.M. Keck. Korzystając z JVLA naukowcy wykryli jasny puls radiowy pojawiający się wraz z obrotem brązowego karła. Obiekt ten wykonuje obrót wokół własnej osi co 2.84 godziny, więc zespół miało możliwość obserwacji trzech pełnych obrotów w ciągu jednej nocy obserwacyjnej. Jednocześnie astronomowie obserwowali obiekt teleskopem optycznym zauważając, że jego jasność zmieniała się z tym samym okresem co w zakresie radiowym. "To było niesamowicie ekscytujące, że mogliśmy obserwować promieniowanie w zakresie widzialnym Teleskopem Hale'a - jednym z najstarszych teleskopów na Ziemi, jednocześnie śledząc promieniowanie radiowe za pomocą JVLA - jednym z najnowszych teleskopów na Ziemi,"  mówi Dr Garret Cotter z Uniwersytetu w Oksfordzie. Następnie naukowcy wykorzystali teleskopy Kecka w celu precyzyjnego zmierzenia jasności brązowego karła w czasie co nie było znowu takie proste z uwagi na to, że są to bardzo ciemne obiekty, wiele tysięcy razy słabiej świecące niż Słońce. Wyniki badań, opublikowane zostały  w periodyku Nature. Źródło: nature]]> 570 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ABELL 78: Echo umierającej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/abell-78-echo-umierajacej-gwiazdy/ Thu, 30 Jul 2015 08:42:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=574 imagebornaga Pod barwnymi mgłami obłoku o nazwie Abell 78 rozgrywa się historia życia po życiu. W centrum mgławicy, umierająca gwiazda - podobna do Słońca - która odrzuciła swoje zewnętrzne powłoki w ostatnich podrygach życia, na pewien czas, wróciła do pełnej glorii przypominając o swojej przeszłości. Odrzucenie zewnętrznych powłok to standardowy koniec życia dla gwiazd o masie od 0.8 do 8 mas Słońca. Po miliardach lat życia i wyczerpaniu paliwa w jądrze takiej gwiazdy, zapadają się one i przechodzą w stadium gęstego, gorącego białego karła. Wokół nich odrzucona materia napotyka na swojej drodze gaz i pył otoczenia, z którymi tworzy piękne obłoki znane jako mgławice planetarne. Ta osobliwa nazwa została przyjęta przez XVIII-wiecznych astronomów, którym ich nadęty, okrągły kształt przypominał planety. Jednak powrót do życia widoczny na zdjęciu powyżej to zjawisko niespotykane wśród mgławic planetarnych. Odkryto zaledwie kilka takich obiektów, a w tym przypadku kształt przybierany przez materię ukazuję burzliwą historię mgławicy. Mimo, że przemiany jądrowe zakończyły się w jądrze umierającej gwiazdy i spowodowało to zapadanie się pod własnym ciężarem, a następnie rozdęcie otoczki gwiazdy, niektóre zewnętrzne warstwy gwiazdy stały się na tyle gęste, że ponownie rozpoczęła się w nich fuzja helu. Wznowiona aktywność nuklearna spowodowała powstanie kolejnego, dużo szybszego wiatru gwiezdnego wyrzucającego materię. Oddziaływanie między starym obłokiem a nowym wypływem ukształtowało złożoną strukturę obłoku, włącznie z włóknami uciekającymi z zapadającej się gwiazdy. To oddziaływanie między oboma wiatrami w otoczeniu Abell 78 podgrzało gaz do temperatury ponad miliona stopni, dzięki czemu świeci on w zakresie rentgenowskim. Astronomowie byli w stanie wykryć ten gorący gaz dzięki kosmicznemu obserwatorium XMM-Newton. Źródło: ApJ]]> 574 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gęste gromady gwiazd a podwójne czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/czarne-dziury-geste-gromady-gwiazd-a-podwojne-czarne-dziury/ Thu, 30 Jul 2015 18:45:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=580 densestarclu Łączenie dwóch czarnych dziur - bardzo gwałtowne i rzadkie wydarzenie - które próbują zaobserwować współcześni astronomowie. Jednak z uwagi na fakt, że tego typu połączenia nie emitują żadnego promieniowania, zauważenie takiego wydarzenia jak dotąd było niemożliwe. Zderzające się ze sobą czarne dziury uwalniają olbrzymie ilości energii w postaci fal grawitacyjnych. Pierwsze obserwatoria zdolne bezpośrednio wykryć te 'sygnały grawitacyjne' - fałdy w czasoprzestrzeni przewidziane 100 lat temu przez Alberta Einsteina - rozpoczną obserwowanie Wszechświata jeszcze w tym roku. Gdy fale grawitacyjne przenikające przestrzeń zostaną po raz pierwszy wykryte na Ziemi astronomowie "usłyszą" pięć razy więcej zderzających się czarnych dziur niż wcześniej oczekiwano. Bezpośrednie obserwacje tych "merdżerów" (połączeń) umożliwią obserwowanie Wszechświata w zupełnie nowy sposób. "Te informacje umożliwią astrofizykom lepsze zrozumienie natury czarnych dziur i teorii grawitacji Einsteina," mówi Frederic A. Rasio, astrofizyk teoretyczny i autor publikacji. "Nasze badania wskazują, że obserwatoria będą wykrywać więcej tych energetycznych wydarzeń niż wcześniej przewidywano." Zespół pod kierownictwem prof. Rasio bazując na obserwacjach naszej własnej Galaktyki wnioskuje o dwóch znaczących odkryciach dotyczących czarnych dziur:
    • Gromady kuliste mogą być fabrykami układów podwójnych składających się z dwóch czarnych dziur ciasno wzajemnie siebie okrążających,
    • Czułe nowe obserwatoria potencjalnie mogą wykrywać 100 łączących się układów podwójnych rocznie w gęstych gromadach gwiazd. To liczba ponad pięciokrotnie wyższa niż wcześniej przewidywano.
    Opracowanie badań zostało zaakceptowane do publikacji w periodyku Physical Review Letters i ukazało się w nim 29 lipca 2015 r. "Fale grawitacyjne pozwolą nam usłyszeć wszechświat po raz pierwszy, poprzez fałdy w czasoprzestrzeni wytworzone astronomicznymi wydarzeniami," powiedział Carl L. Rodriguez, główny autor opracowania. Źródło: Physical Review Letters]]>
    580 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 79 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 80 http://pulskosmosu.wordpress.com 79 1 81 http://www.facebook.com/100000273967552 79 0
    <![CDATA[Ezinu - 120-kilometrowy krater na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/zdjecie-dnia-ezinu-120-kilometrowy-krater-na-ceres/ Thu, 30 Jul 2015 19:04:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=583 cer Przyszła pora na nadawanie nazw kraterom i innym formacjom na powierzchni Ceres. Jedną z nich jest Ezinu - krater o śerdnicy 120 km sfotografowany przez sondę Dawn 24 kwietnia 2015 roku z wysokości 4400 km nad powierzchnią. cer1Innym z nazwanych obiektów jest krater Dantu, również o średnicy 120 km i głębokości 3 km. dantu Rzućcie okiem na nową mapę Ceres: https://www.youtube.com/watch?v=9eJaf6D64EY&w=853&h=480 Źródło: NASA]]> 583 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Najbliższa planeta skalista!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/egzoplanety-najblizsza-planeta-skalista/ Thu, 30 Jul 2015 19:24:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=591 15-160 Korzystając z danych Kosmicznego Teleskopu Spitzer astronomowie potwierdzili odkrycie najbliższej jak dotąd skalistej planety poza Układem Słonecznym. Planeta jest większa od Ziemi i może być złotą żyłą dla naukowców dostarczając ogromu danych naukowych. Oznaczona HD 219134b to planeta orbitująca zdecydowanie za blisko powierzchni swojej gwiazdy, aby mogła być miejscem na którym rozwinęło się życie. Znajduje się natomiast zaledwie 21 lat świetlnych od Ziemi. Mimo, że planety nie można obserwować bezpośrednio nawet za pomocą teleskopów, gwiazda wokół której krąży widoczna jest gołym okiem w gwiazdozbiorze Kasjopei. HD 219134b to także najbliższa Ziemi egzoplaneta odkryta przy wykorzystaniu metody tranzytu. Tym samym jest to idealny obiekt do obszernych badań. "Planety odkryte metodą tranzytu są dla nas żyłami złota, bowiem można je bardzo dokładnie opisywać. Ta planeta będzie najobszerniej badanym obiektem kolejnych dziesięcioleci," powiedział Michael Werner, naukowiec z zespołu misji teleskopu Spitzer (JPL, Pasadena). Planeta, początkowo odkryta instrumentem HARPS-North na włoskim 3,6-metrowym Teleskopie Galileo na Wyspach Kanaryjskich jest tematem opracowania zatwierdzonego do publikacji w periodyku Astronomy & Astrophysics. Dzięki badaniom za pomocą HARPS-North określono masę planety (4.5 masy Ziemi) oraz okres orbitalny (3 dni). Źródło: JPL]]> 591 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 82 http://gravatar.com/koperek123 0 0 83 http://pulskosmosu.wordpress.com 82 1 84 0 0 85 http://pulskosmosu.wordpress.com 84 1 <![CDATA[Pocztówka z Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/30/saturn-pocztowka-z-saturna/ Thu, 30 Jul 2015 21:10:43 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=594 dione Zdjęcie przedstawia zbliżenie fragmentu księżyca Dione. Zdjęcie wykonała dwa dni temu sonda Cassini. Źródło: Cassini Team]]> 594 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[DROGA MLECZNA: Nowa mapa odkrywa migrację gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/31/droga-mleczna-nowa-mapa-odkrywa-migracje-gwiazd/ Fri, 31 Jul 2015 07:25:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=598 newmilkywaym Naukowcy opracowujący dane z przeglądu Sloan Digital Sky Survey-III (SDSS) stworzyli nową mapę Drogi Mlecznej, która przynosi pierwsze wyraźne dowody migracji gwiazd w ramach naszej galaktyki. Badanie, które określiło, że 30 % gwiazd przemknęło przez galaktykę pozwala na nowo zrozumieć procesy formowania i przemieszczania się gwiazd w Drodze Mlecznej. "Byliśmy w stanie zmierzyć właściwości prawie 70 000 gwiazd w naszej galaktyce korzystając z innowacyjnego spektrografu podczerwonego SDSS," mówi Donald Schneider, profesor astronomii i astrofizyki na Pennsylvania State University oraz współautor badania. "To swego rodzaju archeologia galaktyczna. Te dane odkrywają przed nami położenie, ruch oraz skład chemiczny gwiazd. To wszystko daje nam wgląd w w formowanie i historię tych gwiazd." W celu stworzenia mapy Drogi Mlecznej naukowcy korzystali ze spektrografu APOGEE (Apache Point Observatory Galactic Evolution Explorer) do obserwowania 100 000 gwiazd w trakcie 4-letniej kampanii obserwacyjnej. "W dzisiejszym świecie wiele osób przenosi się daleko od miejsca swoich narodzin, czasami na drugi koniec świata. Teraz okazuje się, że tak samo dzieje się z gwiazdami w naszej galaktyce. Około 30 procent gwiazd w naszej galaktyce przebyło daleką drogę od miejsca w których się narodziły." Kluczem do stworzenia i analizy nowej mapy jest mierzenie zawartości poszczególnych pierwiastków w atmosferach tych gwiazd. "Badając skład chemiczny gwiazdy możemy wiele dowiedzieć się o jej przeszłości," dodaje Hayden. "Widma gwiazd pokazują nam, że skład chemiczny naszej galaktyki stale ulega zmianom," mówi Jon Holtzman, astronom z NMSU zaangażowany w badania. "Gwiazdy produkują cięższe pierwiastki w swoich jądrach, a gdy umierają, te cięższe pierwiastki uzupełniają gaz, z którego powstają nowe pokolenia gwiazd." W wyniku tego procesu "wzbogacania chemicznego," każda kolejna generacja gwiazd ma większą zawartość ciężkich pierwiastków niż poprzednia. W niektórych regionach galaktyki proces formowania gwiazd zachodził szybciej niż w innych - i w tych regionach powstało więcej pokoleń gwiazd. Stąd astronomowie wykorzystują dane o zawartości ciężkich pierwiastków w gwieździe do określenia miejsca, w którym gwiazda powstała. Hayden ze współpracownikami wykorzystali dane APOGEE aby stworzyć mapę względnych zawartości 15 różnych pierwiastków chemicznych takich jak węgiel, krzem czy żelazo. Wyniki ich zaskoczyły - prawie 30% gwiazd charakteryzował skład chemiczny wskazujący, że powstały w zupełnie innych miejscach w galaktyce, z dala od obecnej lokalizacji. Źródło: Penn State University]]> 598 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mgławica NGC 6565]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/31/hubble-mglawica-ngc-6565/ Fri, 31 Jul 2015 18:10:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=602 hubbleseesad Kosmiczny Teleskop Hubble'a uchwycił na powyższym zdjęciu ostatnie momenty życia umierającej gwiazdy. Ostatnie podrygi trwają tylko chwilę w skali kosmologicznej, jednak według naszych standardów gwiazda ma jeszcze trochę czasu. Ten etap życia gwiazdy może trwać dziesiątki tysięcy lat. Agonia gwiazdy wytworzyła przepiękną mgławicę planetarną znaną pod oznaczeniem NGC 6565, obłok gazu wyrzuconego z gwiazdy po tym jak silne wiatry gwiezdne odrzuciły zewnętrzne powłoki gwiazdy w przestrzeń kosmiczną. Wyrzucenie odpowiedniej ilości materii odkryło jasne jądro gwiazdy, którego promieniowanie ultrafioletowe podgrzało otaczający je gaz w różnym stopniu. Dzięki temu gaz świeci w przepięknej palecie kolorów. Te same kolory można obserwować w słynnej i zachwycające mgławicy Pierścień (NGC 6720), która reprezentuje ten sam rodzaj mgławicy. Mgławice planetarne oświetlane są przez około 10 000 lat zanim centralna gwiazda ochłodzi się, skurczy i przejdzie w stadium białego karła. Gdy to się stanie, promieniowanie gwiazdy drastycznie zmniejsza swoją intensywność i przestaje podgrzewać otaczający ją gaz i mgławica przestaje świecić. Źródło: HST]]> 602 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Enceladus i Dione z 29 lipca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/07/31/cassini-enceladus-i-dione-z-29-lipca/ Fri, 31 Jul 2015 18:26:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=605 endi2S onda Cassini uchwyciła Enceladusa oraz Dione (dwa księżyce Saturna) na jednym zdjęciu 29 lipca 2015 roku (przedwczoraj), a 30 lipca (wczoraj) przesłała je na Ziemie. Źródło: Cassini]]> 605 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Aktywność zjonizowanego helu tydzień temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/04/slonce-aktywnosc-zjonizowanego-helu-tydzien-temu/ Tue, 04 Aug 2015 08:57:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=611 slonce Powyższe zdjęcie przedstawia wydłużone strumienie plazmy płynące w tą i z powrotem wzdłuż linii pola magnetycznego nad kilkoma aktywnymi regionami powierzchni Słońca. Zdjęcie wykonano 26-27 lipca 2015 roku. Tego rodzaju aktywność jest powszechna na powierzchni Słońca. Na zdjęciu skupiono się na strumieniach zjonizowanego helu podgrzanego do temperatury 60 000 stopni Celsjusza świecących w ekstremalnym zakresie ultrafioletowym. Źródło: NASA/SDO/Steele Hill]]> 611 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLANETOIDY: Ciemne obiekty znad ekliptyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/04/planetoidy-ciemne-obiekty-znad-ekliptyki/ Tue, 04 Aug 2015 13:55:58 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=615 eufrosyne Wysoko nad płaszczyzną naszego Układu Słonecznego, w pobliżu bogatej w planetoidy pustki między orbitą Marsa i Jowisza naukowcy znaleźli wyjątkową rodzinę kosmicznych głazów. Te międzyplanetarne skały to planetoidy z rodziny Eufrosyne, które jak dotąd były dla nas odległe, ciemne i tajemnicze. Znajdujące się na zewnętrznej krawędzi pasa planetoid, planetoidy z rodziny Eufrosyne charakteryzują się nietypową orbitą, która przechodzi wysoko nad ekliptyką. Planetoida od której pochodzi nazwa całej rodziny - 31 Eufrosyne ma średnicę 260 kilometrów i jest jedną z dziesięciu największych planetoid pasa głównego. Aktualnie uważa się, że planetoida ta jest pozostałością po masywnym zderzeniu, które miało miejsce 700 milionów lat temu, wskutek którego powstała rodzina mniejszych planetoid. Naukowcy uważają, że była to jedno z ostatnich wielkich zderzeń w Układzie Słonecznym. Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z JPL w Pasadenie opierają się na danych z teleskopu NEOWISE (Near-Earth Object Wide-field Infrared Survey Explorer), który obserwował owe nietypowe planetoidy starając się dowiedzieć więcej o nich samych oraz o potencjalnym zagrożeniu dla Ziemi. Wyniki przedstawione przez astronomów sugerują, że planetoidy z tej rodziny mogą być źródłem niektórych ciemnych obiektów zbliżających się do Ziemi na bardzo nachylonych orbitach. W skutek oddziaływania grawitacyjnego ze strony Saturna, planetoidy z rodziny Eufrosyne mogą wyewoluować w obiekty zbliżające się do Ziemi w skali kilku milionów lat. "Planetoidy z rodziny Eufrosyne są w delikatnym rezonansie z orbitą Saturna, który powoli przesuwa te obiekty tak, że niektóre z nich mogą stać się obiektami zbliżającymi się do Ziemi," powiedział Joseph Masiero, główny autor badania. Dzięki badaniom planetoid za pomocą NEOWISE naukowcy z JPL mogli zmierzyć ich rozmiary oraz ilość odbijanego przez nie promieniowania słonecznego. Z uwagi na fakt, że NEOWISE obserwuje w zakresie podczerwonym, wykrywa ciepło. Dzięki temu, może obserwować ciemne obiekty dużo lepiej niż teleskopy obserwujące w paśmie widzialnym. 1400 planetoid Eufrosyne badanych przez Masiero i jego współpracowników okazało się dużymi i ciemnymi obiektami na bardzo nachylonych i eliptycznych orbitach. Lepsze zrozumienie pochodzenia i zachowania tych tajemniczych obiektów umożliwi naukowcom poszerzenie wiedzy o wszystkich planetoidach, a w szczególności NEO, które przemykają w pobliżu Ziemi. Takie badania są istotne, a wręcz krytyczne dla zapewnienia bezpieczeństwa ludzkości - dlatego też JPL wraz z partnerami na całym świecie bezustannie śledzą tego typu obiekty w Układzie Słonecznym. Jak dotąd ponad 98% odkrytych obiektów typu NEO wykryto w ramach misji i projektów finansowanych przez USA. Źródło: NASA]]> 615 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Największa (a nawet za duża) struktura we Wszechświecie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/04/grb-najwieksza-a-nawet-za-duza-struktura-we-wszechswiecie/ Tue, 04 Aug 2015 14:35:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=618 5billionligh Węgiersko-amerykański zespół astronomów odkrył jak się wydaje największą strukturę w obserwowalnym wszechświecie - pierścień dziewięciu rozbłysków gamma (gamma ray burst - GRB) - a tym samym galaktyk - o rozmiarze 5 miliardów lat świetlnych. Naukowcy pod kierownictwem prof. Lajosa Balazsa z Obserwatorium Konkoly w Budapeszcie ogłosili swoje odkrycie w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Rozbłyski gamma (GRB) to najjaśniejsze wydarzenia we wszechświecie, uwalniające w ciągu kilku sekund tyle energii co Słońce w ciągu całego swojego życia trwającego 10 miliardów lat. Uważa się, że rozbłyski gamma są wynikiem wpadania masywnych gwiazd w czarne dziury. Ich olbrzymia jasność pozwala astronomom mierzyć położenie odległych galaktyk. Tym właśnie zajmował się zespół prof. Balazsa. GRB składające się na nowo odkryty pierścień zostały zaobserwowane przy użyciu różnych, zarówno kosmicznych jak i naziemnych obserwatoriów. Wydaje się, że są one wszystkie oddalone od nas o 7 miliardów lat świetlnych - i rozciągają się na 36 stopni na niebie (70 razy większy obszar niż tarcza księżyca w pełni). Z tego można natomiast obliczyć, że cały pierścień ma rozmiar 5 miliardów lat świetlnych. Według prof. Balazsa prawdopodobieństwo, że GRB ułożone są w ten sposób przez przypadek wynosi 1: 20 000. Większość obecnych modeli wskazuje, że struktura kosmosu jest jednorodna w największych skalach. Ta 'zasada kosmologiczna' wspierana jest obserwacjami wczesnego Wszechświata oraz mikrofalowego promieniowania tła obserwowanego przez satelity WMAP oraz Planck. Inne, najnowsze badania wraz z opisywanym tu odkryciem podważają tą zasadę, która ustala teoretyczny limit 1.2 miliarda lat świetlnych jako maksymalny rozmiar największych struktur. Nowo odkryty pierścień jest wszak pięć razy większy. Profesor Balazs powiedział: "Jeżeli mamy rację, ta struktura podważa aktualne modele wszechświata. Znalezienie tej struktury było dla nas olbrzymim zaskoczeniem - i wciąż nie wiemy do końca w jaki sposób mogła ona powstać." Teraz zespół chce się dowiedzieć więcej o pierścieniu i ustalić czy znane procesy formowania się galaktyk oraz wielkoskalowych struktur mogły doprowadzić do jego powstania czy też astronomowie muszą radykalnie zmienić teorię ewolucji Wszechświata. Źródło: MNRAS/phy.so]]> 618 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Ostatnie spojrzenie sondy Cassini na lodowe księżyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/04/cassini-ostatnie-spojrzenie-na-lodowe-ksiezyce/ Tue, 04 Aug 2015 14:59:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=621 cassini-spacecraft_0 Sonda Cassini przygotowuje się do ostatniego spojrzenia na lodowe księżyce: Enceladusa i Dione w czasie swojej misji. Za kilka tygodni przyjrzymy się dokładniej Dione, a w ciągu najbliższych miesięcy także tajemniczemu Enceladusowi. Cassini wykona trzy dodatkowe przeloty w pobliżu Enceladua, wyjątkowo jasnego obiektu, który odbija niemalże całe promieniowanie słoneczne padające na jego powierzchnie oraz jeden w pobliżu Dione. Ten ostatni według space.com zaplanowany jest na 17 sierpnia 2015 r. Skąd takie zainteresowanie lodowymi księżycami? Discovery News tłumaczy, że NASA uważa, że to właśnie te obiekty są dla nas największą szansą na odkrycie życia poza Ziemią, bowiem pod lodową powierzchnią mogą skrywać ogromne płynne oceany pełne mikrobów. Oddziaływania grawitacyjne z Saturnem mogą podgrzewać wnętrze księżyców umożliwiając przetrwanie w nich życia. Na pierwszy ogień pójdzie Dione, gdzie Cassini wykona pomiary grawitacji, aby dowiedzieć się więcej o lodowej pokrywie i wnętrzu księżyca. Linda Spilker, naukowiec z zespołu Cassini w JPL/NASA mówi, że na Dione mogą występować tego samego rodzaju erupcje co zaobserwowane na Enceladusie. Być może uda je się zaobserwować jeszcze w tym miesiącu. W pobliżu Enceladusa sonda przyjrzy się jego erupcjom, które po raz pierwszy odkrył magnetometr zainstalowany na pokładzie sondy. Ostatnie trzy przeloty  rozpoczną się 14 października, kiedy to obserwowany będzie biegun północny Enceladusa. Dwa tygodnie później planowany jest przelot przez wcześniej obserwowany gejzer, którego położenie już znamy. W grudniu natomiast sonda zbada biegun południowy księżyca. Misja sondy Cassini zakończy się w 2017 roku, kiedy to wykorzysta ona grawitację Tytana aby skierować się między planetę a jej wewnętrzne pierścienie. Gdy tam dotrze, po 22 orbitach wpadnie w atmosferę Saturna w dniu 15 września 2017 r. Źródło: redorbit]]> 621 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> 86 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 87 http://pulskosmosu.wordpress.com 86 1 <![CDATA[GWIAZDY NEUTRONOWE: Dżety niczym z czarnych dziur!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/04/gwiazdy-neutronowe-dzety-niczym-z-czarnych-dziur/ Tue, 04 Aug 2015 18:49:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=624 gwneut Niektóre gwiazdy neutronowe mogą dorównywać czarnym dziurom w zdolności do przyspieszania silnych dżetów materii do prędkości bliskiej prędkości światła. Takie wnioski wyciągnęli ze swoich obserwacji astronomowie korzystający z obserwatorium Karl G. Jansky Very Large Array (VLA). "To zaskakujące! Odkryliśmy, że w układach gwiazd neutronowych, którym towarzyszą normalne gwiazdy musi dochodzić do czegoś, czego wcześniej nie przypuszczaliśmy," mówi Adam Deller (ASTRON) z Netherlands Institute for Radio Astronomy. Czarne dziury oraz gwiazdy neutronowe to odpowiednio pierwsze i drugie pod względem gęstości obiekty znane we Wszechświecie. W układach podwójnych, które te wyjątkowe obiekty tworzą z normalnymi gwiazdami, gaz z tych gwiazd może przepływać do gęstszego obiektu produkując przy tym spektakularne widowisko gdy część materii wyrzucana jest w silnych dżetach, których prędkość bliska jest prędkości światła. Jak dotąd to czarne dziury były niekwestionowanymi królami  w wytwarzaniu tak silnych dżetów. Jednak ostatnio połączone obserwacje gwiazdy neutronowej PSR J1023+0038 w zakresie radiowym i rentgenowskim całkowicie zmieniły dotychczasowy ranking. PSR J1023+0038 odkryta przez astronoma ASTRON Anne Archibald w 2009 roku jest prototypowym "przejściowym pulsarem milisekundowym" - gwiazdą neutronową, która przez lata pozostaje w stadium, w którym nie akreuje materii, od czasu do czasu uaktywniając proces akrecji. Podczas obserwacji wykonanych w 2013 i 2014 roku akreowała bardzo nieznaczne ilości materii i powinna wytwarzać tylko słaby dżet. "Nieoczekiwanie nasze obserwacje w zakresie radiowym przeprowadzone za pomocą Very Large Array wykazały stosunkowo silną emisję, wskazując na dżet jakiego oczekiwalibyśmy raczej po czarnej dziurze," powiedział Deller. Znane są jeszcze dwa takie "przejściowe" systemy i obydwa wytwarzają dżety dorównujące siłą dżetom z czarnych dziur. Co zatem sprawia, że te przejściowe systemy są tak wyjątkowe w porównaniu do innych gwiazd neutronowych? Aby odpowiedzieć na to pytanie Deller i jego współpracownicy planują dodatkowe obserwacje znanych i podejrzewanych systemów przejściowych co pozwoli na dopracowanie modeli teoretycznych procesu akrecji. Źródło: ApJ]]> 624 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa era małych sond księżycowych?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/05/ksiezyc-nowa-era-malych-sond/ Wed, 05 Aug 2015 13:19:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=632 Lunar IceCube to jedna z kilku misji zaproponowanych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, wybrana w programie NASA Next Space Technologies for Exploration Partnerships (NextSTEP). Pośród pierwszych małych sond, które będą badać przestrzeń kosmiczną Lunar IceCube stworzą fundamenty dla przyszłych małych misji planetarnych. Oprócz dostarczenia wartościowych danych naukowych Lunar IceCube pomoże dopracować strategie, które potem zostaną wykorzystane do wysłania misji załogowych w dalsze rejony Układu Słonecznego. Możliwość poszukiwania wartościowych zasobów może umożliwić astronautom produkcję paliwa oraz innych zapasów niezbędnych załodze w podróży na Marsa. Takie rozwiązanie pozwoliłoby zmniejszyć ilość paliwa oraz masę rakiety, którą NASA musiałaby wynieść w przestrzeń kosmiczną z Ziemi. Uniwersytet Stanowy w Morehead, Kentucky kieruje, przy znacznej pomocy ze strony naukowców z NASA Goddard Space Flight Center oraz firmy Busek z Massachusetts, projektem satelity typu CubeSat składającego się z 6 jednostek (6-U). silnik W ramach tego partnerstwa Morehead State Space Science Center zbuduje sondę 6-U i zapewni komunikację i śledzenie za pomocą 21-metrowej naziemnej anteny. Firma Busek dostarczy najnowocześniejszy silnik elektryczny, a Goddard zbuduje jedyny na pokładzie, miniaturowy instrument - Broadband InfraRed Compact High Resolution Explorer Spectrometer (BIRCHES).  Instrument będzie poszukiwał wody w stanie stałym, ciekłym i gazowym z bardzo nachylonej, eliptycznej orbity okołoksiężycowej. antena "Lunar IceCube to kluczowy eksperyment dla przyszłych miniaturowych misji planetarnych," mówi naukowiec Avi Mandell z Goddard Space Flight Center pracujący przy tworzeniu instrumentu BIRCHES. "Wierzę, że przyszłość jest jasna przed satelitami tego typu, dzięki ich różnorodności. Gdy zrozumiemy jak projektować takie platformy, możliwości ich wykorzystania są praktycznie nieograniczone." icecube IceCube będzie pracował na księżycowej orbicie przez 6 miesięcy. Podczas gdy sonda Lunar Flashlight (JPL/NASA) będzie poszukiwała depozytów lodu w stale zacienionych kraterach księżyca, instrument BIRCHES będzie badał rozkład wody w funkcji pory dnia, wysokości, wieku i składu regolitu. Badania IceCube nie ograniczają się do zacienionych obszarów. Jednak zanim Lunar IceCube rozpocznie swoje badania, będzie musiał dostać się na Księżyc. Satelity wybrane do EM-1 zostaną zainstalowane wewnątrz członu łączącego Oriona do górnego członu najnowszej rakiety - SLS o wysokości 32 pięter. Po osiągnięciu przez rakietę określonego punktu w drodze na Księżyc, kontrolerzy na Ziemi zwolnią ładunki, które podążą własnymi ścieżkami do miejsc przeznaczenia na i w pobliżu Księżyca. Silnik jonowy BIT-3 zaprojektowany przez firmę Buserk oraz trajektoria zaprojektowana przez naukowców z Goddard Space Flight Center z wykorzystaniem najnowocześniejszego oprogramowania do wyznaczania trajektorii umożliwią wprowadzenie IceCube na orbitę w trzy miesiące. Z uwagi na niewielką pojemność zbiornika na paliwo przy projektowaniu trajektorii sondy kluczowym było wykorzystanie grawitacji Ziemi, Słońca i Księżyca. trajektoria W przypadku wybrania sondy Lunar IceCube - będzie to pierwszy w pełni sprawny miniaturowy satelita, który będzie zbierał dane naukowe  poza orbitą okołoziemską.]]> 632 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[DSCOVR: Niewidoczna strona Księżyca na tle Ziemi!!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/05/dscovr-odwrotna-strona-ksiezyca-na-tle-ziemi/ Wed, 05 Aug 2015 15:28:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=639 dscovrepicmoontransitfull Zawsze chciałem to zobaczyć! Kamera umieszczona na pokładzie amerykańskiej sondy DSCOVR (Deep Space Climate Observatory) uchwyciła niesamowity obraz. Z punktu oddalonego od Ziemi o 1.5 miliona kilometrów sonda sfotografowała w pełni oświetloną niewidoczną (i nigdy niewidoczną z Ziemi) stronę Księżyca przechodzącą na tle Ziemi. Kamera EPIC stale zwrócona jest ku oświetlonej półkuli Ziemi umożliwiając prowadzenie obserwacji ozonu, wegetacji, wysokości pokrywy chmur oraz aerozoli w atmosferze. Zdjęcia, które złożyły się na animację zostały wykonane między 15:50 a 20:45 w dniu 16 lipca 2015 r i pokazują Księżyc na tle Oceanu Spokojnego w pobliżu wybrzeża Ameryki Północnej. W górnym lewym rogu znajduje się biegun północny. Niewidoczną stronę Księżyca po raz pierwszy sfotografowła radziecka sonda Luna 3 w 1959 roku. Od tego czasu kilka misji NASA wykonało szczegółowe zdjęcia tej części Księżyca. Z uwagi na fakt, że okres obiegu Ziemi przez Księżyc trwa tyle samo co obrót Księżyca wokół własnej osi z Ziemi możemy obserwować cały czas tą samą jego stronę. Źródło: NASA / DSCOVR]]> 639 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 88 0 0 89 http://pulskosmosu.wordpress.com 88 1 90 0 0 91 http://pulskosmosu.wordpress.com 90 1 <![CDATA[Zagadka pierścieni Saturna rozwiązana!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/05/saturn-zagadka-pierscieni-rozwiazana/ Wed, 05 Aug 2015 16:25:26 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=643 saturn1 Przełomowe badania prowadzone przez międzynarodowy zespół naukowców rozwiązał odwieczną zagadkę naukową dotyczącą pierścieni wokół planet takich jak Saturn. Okazało się, że pierścienie charakteryzują się uniwersalnym rozkładem cząsteczek o różnych rozmiarach. Wyniki badań opublikowane w periodyku naukowym Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS) sugerują także, że pierścienie Saturna są praktycznie niezmienne. Profesor Nikolai Brilliantov z University of Leicester tłumaczy: "Pierścienie Saturna są stosunkowo dobrze zbadane i wiadomo, że składają się z cząsteczek lodu o rozmiarach od centymetrów do około 10 metrów. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że są one pozostałościami po katastroficznym zdarzeniu z przeszłości, i nie jest zaskoczeniem, że takie pozostałości charakteryzują się różnym rozmiarem, od bardzo małych po bardzo duże. Co jest natomiast zaskakujące to fakt, że stosunek obfitości cząsteczek o różnych rozmiarach z dużą dokładnością charakteryzuje piękne matematyczne prawo odwrotnych sześcianów. Oznacza to, że obfitość głazów o rozmiarze 2 metrów jest 8 razy mniejsza od głazów 1-metrowych, obfitość skał 3-metrowych jest 27 razy mniejsza, i tak dalej. Prawo to działa do rozmiaru około 10 metrów, wyżej następuje gwałtowny spadek obfitości głazów. Powód tego gwałtownego spadku jak i natura tego zdumiewającego prawa odwrotnych sześcianów pozostawała zagadką aż do teraz." "W końcu udało nam się rozwiązać zagadkę rozkładu rozmiarów cząstek. W szczególności nasze badania pokazują, że obserwowany rozkład nie jest charakterystyczny tylko dla pierścieni Saturna lecz ma charakter uniwersalny. Innymi słowy, takimi samymi cechami charakteryzują się wszystkie pierścienie planetarne składające się z podobnych cząstek." Większość planet Układu Słonecznego okrążanych jest przez mniejsze ciała, lub satelity. Niektóre z nich, takie jak Saturn, Jowisz, Uran i Neptun dodatkowo otoczone są pierścieniami - zbiorami jeszcze mniejszych ciał różnego rozmiaru, które okrążają planetę. Prawdopodobnie pierścienie wokół planet istnieją także poza Układem Słonecznym. Duże planetoidy, takie jak Chariklo oraz Chiron o średnicy kilkuset kilometrów także posiadają własne pierścienie. Profesor Brilliantov dodaje: "Ogólny model matematyczny przedstawiony w naszych badaniach skupia się na pierścieniach Saturna jednak może być z powodzeniem stosowany do innych systemów, w których cząsteczki łączą się ze sobą poprzez zderzenia przy niskich prędkościach i defragmentują się przy dużych prędkościach." Źródło: pnas]]> 643 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wycieczka nad powierzchnią Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/06/ceres-wycieczka-nad-powierzchnia-ceres-video/ Thu, 06 Aug 2015 14:43:29 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=650 Wyróżniająca się góra z jasnymi pasmami spływającymi po jej stromych zboczach to obiekt szczególnie fascynujący dla naukowców. Kształt wzgórza przypomina stożek lub piramidę. Jego wysokość szacowana jest na 6 kilometrów mierząc od poziomu równin otaczających górę. Oznacza to, że góra może się równać z Mount McKinley na Alasce, najwyższym punktem Ameryki Północnej. gora Równie ciekawym obiektym jest krater Occator, w którym znajdują się najjaśniejsze na Ceres kropki. Nowa animacja symuluje przelot nad tym obszarem. Badając sposób w jaki jasne kropki Occatora odbijają światło na różnych długościach fali, zespół naukowców z misji Dawn nie zauważył zbytniego podobieństwa do lodu. Także albedo kropek - ilość światła odbijanego - jest mniejsze od prognoz dla lodu na powierzchni. kropy Źródło: NASA]]> 650 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowa NAJSTARSZA galaktyka!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/06/galaktyki-nowa-najstarsza-galaktyka/ Thu, 06 Aug 2015 16:59:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=655 najstarsza Zespół astrofizyków korzystających z Obserwatorium W.M. Kecka na Hawajach zmierzył odległość do najdalszej jak dotąd odkrytej galaktyki i, co ciekawsze, uchwycił w niej emisję wodoru z okresu gdy Wszechświat nie miał nawet 600 milionów lat. Metoda zięki której odkryto galaktykę EGSY8p7 daje nam wgląd w mechanizmy powstawania pierwszych gwiazd we Wszechświecie po Wielkim Wybuchu. Artykuł opisujący badania zostanie wkrótce opublikowany w periodyku Astrophysical Journal Letters. Przy użyciu ilnego spektrografu rejestrującego promieniowanie w podczerwieni MOSFRIE, zespół określił wiek galaktyki analizując linię emisyjną Lyman-alfa odpowiadającą za gorący gaz wodorowy podgrzewany przez silną emisję w zakresie ultrafioletowym pochodzącą od świeżo powstałych gwiazd. Chociaż ejst to linia często analizowana w galaktykach bliskich Ziemi, wykrycie emisji Lyman-alfa w galaktyce tak bardzo oddalonej nie było oczekiwane bowiem jest ona często pochłaniana przez liczne atomy wodoru, które miały wypełniać przestrzeń między galaktykami w początkowym okresie po Wielkim Wybuchu. Wyniki badań dają nowe spojrzenie na okres 'kosmicznej rejonizacji', proces w którym ciemne obłoki wodoru zostały rozdzielone na protony i elektrony przez pierwsze pokolenie galaktyk. "Często obserwujemy linie emisyjne Lyman-alfa wodoru w bliskich nam obiektach, bowiem jest to jeden z najbardziej wiarygnodnych wskaźników procesów gwiadotwórczych," mówi astronom Adi Zitrin z Caltech, główny autor opracowania. "Jednak im głębiej spoglądamy, a tym samym im dalej w przeszłość, przestrzeń między galaktykami zawiera coraz większą ilość ciemnych obłoków wodoru, które pochłaniają sygnał." Ostatnie badania wskazują, że ilość galaktyk w których da się wykryć tą wyraźną linię gwałtownie spada przy wieku Wszechświata szacowanym na miliard lat, co odpowiada przesunięciu ku czerwieni (redshift) równemu 6. Redshift to miara tego, jak bardzo Wszechświat się rozszerzył od czasu gdy światło opuściło odległy obiekt. Może być on mierzony tylko dla słabych obiektów spektrografem zainstalowanym na potężnych teleskopach takich jak dwa 10-metrowe teleskopy w Obserwatorium Kecka. "Zaskakującym aspektem naszego odkrycia jest wykrycie tej linii Lyman-alfa w odległej galaktyce przy redshifcie równym 8.68, co odpowiada czasom, w których Wszechświat powinien być pełen pochłaniających to promieniowanie obłoków wodoru," mówi współautor i astronom Richard Ellis z Caltech. Symulacje komputerowe kosmicznej rejonizacji wskazują, że Wszechświat był całkowicie nieprzezroczysty dla promieniowania Lyman-alfa w pierwszych 400 milionach lat swojego istnienia, a następnie stopniowo, wraz z powstawaniem pierwszych galaktyk, intensywne promieniowanie ultrafioletowe młodych gwiazd wypalało ten przesłaniający wodór w bąblach o rosnącym promieniu, które stopniowo na siebie nachodziły do czasu, aż cała przestrzeń między galaktykami została zjonizowana.  Dopiero wtedy promieniowanie Lyman-alfa mogło swobodnie podróżować przez przestrzeń kosmiczną. "Być może aktualnie obserwowana galaktyka EGSY8p7 charakteryzowała się szczególnymi właściwościami, które umożliwiły jej stworzenie wielkiego bąbla zjonizowanego wodoru dużo wcześniej niż w przypadku bardziej typowych galaktyk,"  mówi Sirio Belli, student z Caltech, który brał udział w obserwacjach. Źródło: ApJL]]> 655 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[To widzi marsjańska skała na chwilę przed śmiercią]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/07/mars-to-widzi-marsjanska-skala-na-chwile-przed-smiercia/ Fri, 07 Aug 2015 17:32:48 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=658 clybjh0uaaaz65e To spojrzenie widzą skały na Marsie, które zainteresowały ziemskich naukowców na tyle, że wysłali w ich pobliże łazik i zlecili mu potraktowanie skały laserem. Zdjęcie wykonane wczoraj na Marsie w kraterze Gale. Źródło: NASA]]> 658 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 92 https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/967642766613257/ 0 0 93 https://plus.google.com/108582581960671630697 92 0 <![CDATA[Ostatnie duże jeziora w historii Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/08/mars-ostatnie-duze-jeziora-w-historii-marsa/ Sat, 08 Aug 2015 08:38:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=661 sol Mars zmienł się w zimne i suche miejsce dawno temu, jednak naukowcy z Uniwersytetu Colorado w Boulder odkryli dowody na istnienie w przeszłości jeziora, ktore mogło być jednym z ostatnich rezerwuarów wód powierzchniowych istniejących na Czerwonej Planecie. Badania opublikowane w czwartek w periodyku Geology skupiły się na analizie depozytów soli na obszarze 46 kilometrów kwadratowych w regionie Meridiani w pobliżu miejsca lądowania łazika Opportunity. Podobnie jak na Ziemi, chociażby w Utah, rozległe depozyty soli uważane są za pozostałości po odparowanych zbiornikach wody. Cyfrowe mapowanie terenu oraz analiza mineralogiczna struktur otaczających depozyty wskazują, że badany teren, który kiedyś był dnem jeziora jest młodszy niż 3.6 miliarda lat, czyli powstał dużo po okresie gdy Mars był w stanie utrzymać duże ilości wody na powierzchni. Planetolodzy uważają, że układ słoneczny utworzył się około 4.6 miliarda lat temu. "To było bardzo długowieczne jezioro i udało nam się ustalić maksymalną granicę jego wieku," mówi Brian Hynek, badacz z Laboratory for Atmospheric and Space Physics (LASP) w CU-Boulder oraz główny autor badania. "Możemy być pewni, że jest to jedno z ostatnich dużych jezior na Marsie." W oparciu o rozmiar i grubość pokładów soli naukowcy oszacowali, że jezioro było tylko w 8% tak słone jak ziemskie oceany, a tym samym mogło być miejscem przyjaznym dla życia na poziomie mikrobów. "Wnioskując z zasolenia można powiedzieć, że jezioro było przyjazne dla życia przez większość swojego  istnienia," powiedział Hynek. Zauważył jednak, że inne czynniki takie jak poziom zakwaszenia nie były ujęte w ramach tego badania. Źródło: Geology]]> 661 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przestępcza przeszłość Słońca?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/08/sedna-przestepcza-przeszlosc-slonca/ Sat, 08 Aug 2015 21:43:03 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=664 q Okazuje się, że nasze pozornie łagodne Słońce ma przeszłość przestępczą. Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Obserwatorium w Lejdzie oraz Uniwersytetu Cornell rzucają nowe światło na osobliwy przypadek jednego z najbardziej nietypowych członków Układu Słonecznego: 90377 Sedna. Zespół naukowców pod kierownictwem Mike'a Browna odkrył 90377 Sedna pod koniec 2003 roku. Zanim Międzynarodowa Unia Astronomiczna nadała mu imię obiekt ten nazywał się 2003 VB12. w Od samego początku Sedna była nietypowa. Podróżując po trwającej 11400 lat orbicie, Sedna w peryhelium znajduje się "zaledwie" 76 AU (1 jednostka astronomiczna - odległość Ziemia-Słońce), natomiast w aphelium (punkt na orbicie najbardziej oddalony od Słońca) aż 936 AU. Tu warto zauważyć, że 1000 AU to już 1.6% roku świetlnego. Aktualnie Sedna  znajduje się 86 AU od Słońca i przygotowuje się do przejścia przez peryhelium już w 2076 roku. Można przypuszczać, że udało się ją odkryć tylko dlatego, że jest tak blisko peryhelium. Lecz to także daje do myślenia. Do myślenia o tym czego jeszcze nie zauważyliśmy albo dlaczego Sedna ma właśnie tak niesamowitą orbitę. e Zatwierdzony do publikacji w MNRAS artykuł analizuje czy Sedna nie została "ukradziona" innej gwieździe we wczesnym okresie powstawania Słońca i Układu Słonecznego. Wykorzystując symulacje komputerowe zespół stworzył modele 10 000 zbliżeń gwiazd do Słońca próbując ustalić, które bliskie przejście gwiazdy mogło spowodować wyrwanie z jej grawitacji Sedny i umieszczenie jej na takiej orbicie jaką teraz obserwujemy. [youtube https://www.youtube.com/watch?v=QB52UHYE8oc&w=640&h=480] "Ustaliliśmy, że gwiazda macierzysta Sedny miała od jednej do dwóch mas Słońca i zbliżyła się do Słońca na odległość 200-400 AU," mówi dr Lucie Jilkova z Obserwatorium w Lejdzie. "Tak bliskie spotkanie prawdopodobnie miało miejsce gdy Słońce wciąż jeszcze było członkiem gromady nowych gwiazd - rodziny około 1000 gwiazd powstałych w tym samym czasie stosunkowo blisko siebie, około 4 miliardów lat temu." Według modelu do obserwowanej orbity Sedny pasuje zbliżenie gwiazdy o masie 1.8 masy Słońca na odległość 340 AU (11 razy dalej niż odległość Słońce-Neptun). W artykule przyjęto nazwę "Sednitos" (lub "Sednoids") na tego typu obiekty odwiedzające Pas Kuipera. W 2012 roku astronomowie z Obserwatorium Cerro Tololo odkryli na podobnej orbicie obiekt 2012 VP113. Oznaczenie 'VP' spowodowało, że nieoficjalnie odległemu obiektowi nadano przezwisko 'Biden' po Vice Prezydencie USA... cóż, było to wszak rok wyborów prezydenckich w USA. r Także są powody, aby dopuszczać możliwość, że dalej w Układzie Słonecznym wysyła te Sednitos w kierunku peryhelium zbliżonego do peryhelium Sedny. Naukowcy dopuszczają także możliwość istnienia jednego lub kilku obiektów o masie planety w odległości 200-250 AU..... zaznaczam jednak, że jest to zupełnie oddzielna dyskusja oparta na badaniach naukowych od bzdurnego nonsensu dotyczącego "tajemniczej Nibiru"...... Jeżeli naukowcy nie pomylili się w swoich badaniach, Sedna może mieć sporo towarzystwa w regionie Senitos. W zakresie od 50 do 1000 AU może znajdować się nawet 930 planetazymali, a dalej w wewnętrznym Obłoku Oorta może znajdować się kolejnych 430 obiektów. Wszystkie one mogą pochodzić z tego samego zbliżenia do innej gwiazdy. Sedna - obiekt o jasności +21mag w gwiazdozbiorze Byka to wciąż tajemniczy świat, o którym prawie nic nie wiemy. Opierając się na szacunkach astronomowie oszacowali jej średnicę na 1000 km. Wydaje się, że jest to najbardziej czerwony obiekt Układu Słonecznego i może okazać się, że jest czerwonym bliźniakiem Plutona. Obserwatoria nowej generacji takie jak chociażby misja Gaia czy Large Synoptic Survey Telescope (planowany start obserwacji w 2019 roku) mogą odkryć przed nami kolejne obiekty tego typu. "Istotnym elementem układanki jest zaobserwowanie kolejnych obiektów takich jak Sedna," mówi dr Jilkova. "Aktualnie znamy tylko dwa takie obiekty. W najbliższych latach spodziewamy się kolejnych odkryć, które rzucą nowe światło na obiekty należące do rodziny Sedny oraz młodociane występki naszego Słońca." Źródło: MNRAS/technology.org]]> 664 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kepler szuka także egzoplanetoid!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/10/egzoplanety-kepler-szuka-takze-egzoplanetoid/ Mon, 10 Aug 2015 11:28:02 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=671 ddEgzoplanetoidy już czekają na obserwatorów. Jeszcze nigdy nie zaobserwowano planetoidy poza Układem Słoneczny, jednak analiza obserwacji wykonanych przez teleskop Kepler (NASA) pokazuje delikatne ślady ich obecności. W naszym własnym Układzie Słonecznym, planetoidy nazywane Trojańczykami mieszczą się w grawitacyjnych oazach zwanych punktami Lagrange'a, które znajdują się w pewnej odległości przed i za planetą na jej orbicie. Punkty te powstają bowiem właśnie tam równoważą się siły między planetami, a gwiazdą wokół której krążą. Jowisz przy swojej olbrzymiej masie ma najwięcej Trojańczyków, jednak podobne planetoidy zostały także zaobserwowane na orbicie Neptuna, Urana, Marsa, a nawet Ziemi. Analiza pełnego zestawu obserwacji teleskopem Kepler wskazuje ślady obecności Trojańczyków w pobliżu planet pozasłonecznych. Aby jednak te ślady zauważyć Michael Hippke z Institute for Data Analysis w Neukirchen-Vluyn, Niemcy oraz Daniel Angerhausen  z Goddard Space Flight Center w Maryland musieli przejrzeć dane dotyczące każdej planety odkrytej przez teleskop Kepler. Teleskop Kepler odnajduje planety wykrywając spadki jasności gwiazdy w trakcie tranzytu planety na tle tarczy gwiazdy. Planetoidy także powinny blokować pewną część światła, choć znacznie mniejszą. Spadek jasności spowodowany przez Trojańczyki w pojedynczym układzie planetarnym zostałby pochłonięty w szumie obserwacyjnym - jednak gdyby tak wiele tranzytów nałożyć na siebie, takie delikatne spadki stałyby się znacznie wyraźniejsze. Po połączeniu obserwacji ponad 1000 gwiazd przy których odkryto egzoplanety, zespół znalazł spadki jasności rzędu dwóch cząstek na milion w miejscach orbity, na których powinny występować punkty Lagrange'a. Taki spadek jasności mógłby odpowiadać planetoidzie o średnicy 970 km lub dużej grupie mniejszych ciał. Skala spadku jasności w przybliżeniu zgadza się z tą obserwowaną w naszym Układzie Słonecznym. Odnalezienie egzo-trojańczyków może pomóc w zrozumieniu jak gazowe olbrzymy przemieszczają się w układach planetarnych i jaki mają wpływ na rozkład planetoid. Jednak potwierdzenie tych wyników jeszcze przed nami. "Jak dotąd to wszystko co możemy wycisnąć z pełnego zestawu danych z Keplera", mówi Angerhausen. Następca Keplera, europejska sonda PLATO, pomoże rozwikłać tą kwestię gdy rozpocznie obserwacje w 2024 roku. Źródło: Joshua Sokol / newscientist]]> 671 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[W tym tygodniu kometa osiąga peryhelium!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/10/rosetta-w-tym-tygodniu-kometa-osiaga-peryhelium/ Mon, 10 Aug 2015 13:15:02 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=674 rosetta_osiris_nac_comet_67p_20140803_1 Kometa przemierzająca przestrzeń kosmiczną z lądownikiem Philae na powierzchni zbliży się w tym tygodniu na najmniejszą odległość od Słońca. Naukowcy mają nadzieję, że maksymalne promieniowanie słoneczne, które sonda będzie otrzymywała w peryhelium swojej orbity- czyli w momencie największego zbliżenia do Słońca - sprawi, że jądro komety odrzuci dużą część swojej lodowej powłoki. Gdyby tak się stało, spod powierzchni komety mogłyby zostać uwolnione cząsteczki pochodzące sprzed 4.6 miliarda lat, pozostałości po narodzinach Układu Słonecznego. Jeżeli tak się stanie w pobliżu komety 67P/Churyumov-Gerasimenko czeka już europejska sonda Rosetta gotowa rozpocząć analizowanie tych cząsteczek. "To właśnie teraz dzieje się najwięcej," mówi ekspert ESA Mark McCaughrean. Kometa niczym kosmiczny podróżnik zbliży się w tym tygodniu do Słońca na odległość 186 milionów kilometrów. Najbliższy Słońcu punkt orbity osiągnie około godziny 4:00 nad ranem polskiego czasu w czwartek, 13 sierpnia. Już od wielu tygodni robi się coraz cieplej, gaz i pył wyrzucane są z powierzchni komety pod wpływem promieniowania słonecznego, które zamienia lodową skorupę w kosmiczną mgłę. "To najlepsza okazja na chwytanie i analizowanie materiału, jeżeli szuka się naprawdę rzadko spotykanych cząsteczek," a szczególnie organicznych mówi McCaughrean. "Chcielibyśmy przyjrzeć się jeszcze bardziej pierwotnej materii, która może wydostać się spod zmrożonego pyłu znajdującego się na powierzchni." Najlepiej by było gdyby "szyja" komety, na której już jest pęknięcie rozciągające się na 500 metrów - pękła całkowicie dając naukowcom dostęp do najbardziej pierwotnej materii w środku jądra komety. "To prawdziwy św. Gral.... zobaczyć wnętrze jądra komety," powiedział McCaughrean, zaznaczając, że większość naukowców przypuszcza, że tym razem nie dojdzie do pęknięcia jądra. s Źródło: AFP]]> 674 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie się podziały kratery na Ceres?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/10/ceres-gdzie-sie-podzialy-kratery/ Mon, 10 Aug 2015 15:49:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=678 kerwan Grupy kraterów na Ceres wskazują na ciekawą przeszłość tej planety karłowatej. Nie wiemy jednak czy ta przeszłość obejmuje ukryte pokłady lodu, niszczące uderzenie innego dużego ciała czy coś zupełnie innego. "Wyraźnie widzimy, że coś naprawdę ciekawego się tam dzieje," powiedział Simone Marchi z Southwest Research Institute w Boulder, Colorado 3 sierpnia podczas Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej na Hawajach. Niektóre regiony Ceres charakteryzują się większą ilością kraterów niż inne. Mapy stworzone przez sondę Dawn, która znajduje się na orbicie wokół Ceres od marca 2015 r, wskazują, że obszary z mniejszą ilością kraterów nachodzą na obszary otaczające trzy największe kratery, z których dwa mają średnicę prawie 300 km. Powierzchnia w środku i wokół jednego z tych kraterów, nazwanego Kerwan, jest stosunkowo gładka i płaska. Obszar ten wydaje się młodszy niż 1 miliard lat. "To stosunkowo świeży i młody w skali geologicznej teren," mówi Marchi. Wszak Ceres istnieje już od 4.6 miliardów lat. Przesuwające się kieszenie lodu tuż pod powierzchnią Ceres mogły odświeżyć powierzchnię nad nimi usuwając z niej ślady najstarszych kraterów. Gdy lód przechodzi w stan gazowy, powierzchnia nad nim może się zapaść i wygładzić, tak jak to obserwujemy na niektórych księżycach planet zewnętrznych. Inną możliwością jest ogromne zderzenie z innym obiektem, które mogło spowodować przykrycie części terenu pyłem. Już po kilku miesiącach badań Ceres, sonda Dawn dowodzi, że jest to zaskakujący glob. "Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Ceres przypomina inne planetoidy," mówi Marchi. "Ale tak nie jest." Źródło: sciencenews]]> 678 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[WSZECHŚWIAT: ...i jego powolna śmierć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/10/wszechswiat-i-jego-powolna-smierc/ Mon, 10 Aug 2015 20:41:57 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=682 Międzynarodowy zespół astronomów badający ponad 200 000 galaktyk precyzyjnie zmierzył energię wytworzoną w dużej części przestrzeni. Uzyskane wyniki stanowią najbardziej kompleksową ocenę ilości energii uwolnionej w najbliższej nam części Wszechświata. Tym samym naukowcy potwierdzili, że energia wytwarzana w danej części Wszechświata dzisiaj równa jest zaledwie połowie energii wytwarzanej dwa miliardy lat temu. Co więcej okazało się, że tego typu spadek intensywności ma miejsce w każdym zakresie promieniowania: od ultrafioletowego po daleką podczerwień. Wszechświat powoli umiera. Do badań wykorzystano wiele z największych teleskopów na Ziemi włącznie z teleskopami przeglądowymi ESO: VIST oraz VST w Obserwatorium Paranal w Chile. Dodatkowe obserwacje wykonano z dwóch teleskopów kosmicznych obsługiwanych przez NASA: GALEX oraz WISE oraz przez ESA: Herschel. w1 Badania stanowią część projektu GAMA (Galaxy And Mass Assembly) - największego jak dotąd projektu obserwacyjnego w wielu zakresach promieniowania. "Wykorzystaliśmy wszystki teleskopy naziemne i kosmiczne do których mieliśmy dostęp, aby zmierzyć uwalnianą energię w ponad 200 000 galaktyk w jak najszerszym zakresie promieniowania," powiedział Simon Driver ICRAR, kierownik zespołu GAMA z University of Western Australia. Dane przeglądowe udostępnione dzisiaj astronomom na całym świecie obejmują pomiary energii w każdej galaktyce na 21 różnych długościach fali. Ten zestaw danych pozwoli naukowcom zrozumieć różne typy formowania się i ewolucji galaktyk. Cala energia we Wszechświecie powstała w Wielkim Wybuchu, z czego część została uwięziona w masie. Gwiazdy świecą zamieniając masę w energię - zgodnie z tym co opisał Einstein. Badania GAMA mają na celu stworzenie mapy i modelu energii wytworzonej w dużej objętości przestrzeni w teraźniejszości oraz w różnych okresach przeszłości.   "Podczas gdy większość energii we Wszechświecie powstała w Wielkim Wybuchu, dodatkowa energia jest wciąż produkowana w gwiazdach w procesach fuzji wodoru w hel," mówi Simon Driver. "Ta nowa energia jest pochłaniana przez pył w galaktyce, lub ucieka w przestrzeń międzygalaktyczną i podróżuje do momentu gdy zostanie pochłonięta przez obiekt z którym się zderzy, np. gwiazdę, planetę a czasami lustro teleskopu." Fakt, że Wszechświat powoli stygnie znany jest od późnych lat 90tych ubiegłego wieku, jednak nowe badania wskazują, że dzieje się tak praktycznie na każdej długości fali. Wyniki badań będą dzisiaj przedstawione w ramach XXIX Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Honolulu na Hawajach. Źródło: MNRAS/phy.so]]> 682 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dekada badań MRO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/11/mars-dekada-badan-mro/ Tue, 11 Aug 2015 09:27:02 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=687 ddd1 Przez dziesięć lat od wystrzelenia w kierunku Marsa sonda Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) odkryła przed nami różnorodność i aktywność powierzchni Czerwonej Planety wysyłając w ciągu tygodnia więcej danych niż sześć pozostałych, aktywnych misji naraz. Póki co na szczęście końca misji nie widać. Pracowity orbiter odgrywa kluczową rolę w planowanej przez NASA Drodze na Marsa (Journey to Mars). Obrazy z sondy ukazujące szczegóły powierzchni wielkości niewielkiego biurka są niezastąpione w analizie potencjalnych miejsc lądowania dla lądownika InSight w 2016 roku oraz łazika Mars 2020 cztery lata później. Dane z sondy będą także wykorzystane w ramach badań i wyboru potencjalnych miejsc lądowania pierwszej misji załogowej na Marsa w czwartej dekadzie XXI wieku. atlas_v_401_launch_with_mro Rakieta Atlas V wyniosła sondę w przestrzeń kosmiczną w dniu 12 sierpnia 2005 roku z Przylądka Canaveral. "Kluczowym wydarzenie po wyniesieniu w przestrzeń było wejście na orbitę zaplanowane na 10 marca 2006 roku," mówi Dan Johnston, menedżer projektu. "Praca głównego silnika trwająca 27 minut, niezbędna do przechwycenia orbity, zaplanowana była w momencie gdy sonda znajdowała się za tarczą Marsa tak więc musieliśmy czekać w napięciu na potwierdzenie, że wszystko się udało. I udało się. Zgodnie z planem wstępna orbita była bardzo eliptyczna. Następnie przez prawie pięć miesięcy zmniejszaliśmy prędkość sondy ponad 400 razy wprowadzając ją w górne warstwy atmosfery, gdzie tarcie cząsteczek spowalniało sondę - to pozwoliło na zmianę orbity na niemal kołową." rr Główna, naukowa część misji MRO rozpoczęła się w listopadzie 2006 roku i trwała jeden marsjański rok (prawie 2 lata na Ziemi). Do badań orbiter wykorzystuje sześć instrumentów, które badają powierzchnię, wnętrze oraz atmosferę Marsa. MRO orbituje na wysokości 300 km nad powierzchnią Czerwonej Planety przemykając nad jej biegunami 12 razy dziennie. "Dzisięć lat po starcie, MRO wciąż kontynuuje badania," mówi Kevin Gilliland, inżynier z Lockheed Martin Space System. "Jak dotąd jesteśmy bardzo wydajni. Sonda przesłała nam zdumiewającą ilość danych naukowych - jak dotąd jest to ponad 250 terabitów! Mimo ukończonych ponad 40 000 orbit, misja MRO wciąż fascynuje podejmując się nowych wyzwań takich jak chociażby wykonanie zdjęć przelatującej w pobliżu Marsa komety w zeszłym roku czy nadzór nad lądowaniem sondy InSight w przyszłym." 03012012_insight20120228-640_jpg_600 W ramach misji InSight, na powierzchnię Marsa dotrze lądownik, którego zadaniem będzie badanie wnętrza Czerwonej Planety w poszukiwaniu danych dotyczących formowania się i ewolucji planet skalistych. Dwa tygodnie temu sonda MRO wykonała manewr orbitalny, który pozwoli jej zapewnić komunikację podczas krytycznej fazy lądowania InSight 28 września 2016 roku. Źródło: NASA]]> 687 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze spotkanie zespołu misji do Europy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/11/europa-pierwsze-spotkanie-zespolu-misji-do-europy/ Tue, 11 Aug 2015 10:25:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=694 europa W zeszłym tygodniu zespół naukowców i inżynierów pracujących nad planowaną przez NASA misją do Europy - lodowego księżyca Jowisza po raz pierwszym w całości spotkał się w siedzibie Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, aby rozpocząć zmienianie planów w rzeczywistość. Po latach planowania i nadziei pierwsze spotkanie stanowiło ostatnią stronę w opowieści o początkach zespołu i pierwszą stronę nowego rozdziału, który może trwać przez kolejne 20 lat. https://www.youtube.com/watch?v=TGqQptXEPIM&w=640&h=360 Plan misji obejmuje wystrzelenie sondy do Jowisza na początku trzeciego dziesięciolecia i dotarcie na orbitę odległej planety po kolejnych 7 latach. Po wejście na orbitę wokół Jowisza sonda ma okrążać gazowego olbrzyma w czasie około dwóch tygodni. Dzięki temu będzie miała wiele okazji do bliskich przelotów w pobliżu Europy. Plan misji obejmuje 45 takich przelotów podczas których  sonda wykona wysokiej rozdzielczości zdjęcia powierzchni tego lodowego globu oraz zbada jego skład i strukturę wnętrza i lodowej pokrywy. W maju br. NASA ogłosiła listę instrumentów wybranych do tej misji, a w czerwcu misja oficjalnie weszła w fazę rozwoju. Europa to jedno z najbardziej obiecujących miejsc na których możemy znaleźć ślady życia poza Ziemią w oceanie, który najprawdopodobniej znajduje się pod lodową skorupą księżyca. W pierwszym spotkaniu zespołu wzięło udział wiele gwiazd ze świata planetologii. Niektórzy dopiero co zakończyli pracę w ramach misji New Horizons, która kilka tygodni temu przeleciała w pobliżu Plutona. Inni od dziesięcioleci specjalizują się w badaniu Europy i innych lodowych księżyców i mają doświadczenie w tym zakresie wyniesione z misji Cassini, Galileo czy Voyager. Inżynierowie już od kilku lat pracują nad misją, rozwijając koncepcję całej misji. Teraz przed nimi leży zaprojektowanie sondy, opracowanie jej planu lotu oraz oczywiście budowa samej sondy. W trakcie spotkania przekazali naukowcom informacje na temat sondy oraz planów umieszczenia na niej wybranych instrumentów oraz sposobów poradzenia sobie z niebezpiecznym promieniowaniem Jowisza. Teraz naukowcy pracują nad tym jak najlepiej wykorzystać wybrane instrumenty oraz jak mogą one się wzajemnie uzupełniać. Źródło: JPL]]> 694 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[EGZOPLANETY: ...otrzymają dzisiaj pierwsze oficjalne nazwy!!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/11/egzoplanety-otrzymaja-dzisiaj-pierwsze-oficjalne-nazwy/ Tue, 11 Aug 2015 13:02:14 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=697 W dniu dzisiejszym poznamy pierwsze oficjalne, wybrane publicznie nazwy niektórych planet pozasłonecznych. Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) ogłosi dzisiaj wyniki kampanii "Nazwij egzoplanety" ("Name the Exoworlds") - w ramach której zorganizowano publiczne głosowanie dotyczące nazw dla 32 planet pozasłonecznych w 20 różnych układach planetarnych. Ogłoszenie nastąpi dzisiaj na konferencji zorganizowanej w ramach XXIX Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Honolulu na Hawajach. Naukowcy odkrywając planety pozasłoneczne nadają im nazwy pochodzące od nazwy gwiazdy macierzystej dla danej planety. Standardowo oznacza się pierwszą planetę od danej gwiazdy nazwą gwiazdy oraz literką b, kolejną planetę w danym układzie planetarnym oznacza się literką c, itd. Dla przykładu pięć planet odkrytych wokół gwiazdy Kepler-186 nosi nazwy Kepler-186b, Kepler-186c, Kepler-186d, Kepler-186e oraz Kepler-186f. Nazwy gwiazd macierzystych zwykle brane są z katalogów gwiazd lub pochodzą od instrumentu lub misji, która je odkryła. Jednak takie naukowe oznaczenia mogą być zbyt techniczne i trudne do zapamiętania, szczególnie dla laików. Tymbardziej, że niektóre planety noszą aktualnie nazwy typu HD 104985b lub OGLE-2005-BLG-169Lb. Szczegóły wkrótce. Wszak czas na Hawajach jest cofnięty o 12 godzin w stosunku do polskiego. Źródło: prof. Abel Mendez]]> 697 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem dzisiaj na Marsie...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/11/zdjecie-a-tymczasem-dzisiaj-na-marsie/ Tue, 11 Aug 2015 17:48:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=700 ff Zdjęcie wykonane kilka godzin temu w dolinie Marathon Valley na Marsie przez łazik Opportunity. Źródło: MER]]> 700 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[EGZOPLANETY: ...i ich nazwy. Na pewno? Głosuj!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/12/egzoplanety-i-ich-nazwy-na-pewno-glosuj/ Wed, 12 Aug 2015 06:15:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=703 This is a screenshot of the voting page http://nameexoworlds.iau.org/exoworldsvote This is a screenshot of the voting page http://nameexoworlds.iau.org/exoworldsvote[/caption] Jak widać i na najwyższych szczeblach czasami pojawiają się niesprawdzone informacje, które udało mi się Wam wczoraj przekazać. Otóż nie poznamy dzisiaj nazw 32 planet pozasłonecznych, bo na to przyjdzie czas pod koniec roku. Ale macie swój głos i możecie zagłosować na nazwy dla poszczególnych planet. Konkurs NameExoWorlds zorganizowany przez Międzynarodową Unię Astronomiczną wchodzi w swoją historyczną fazę. Dzisiaj rozpoczyna się publiczne głosowanie na nazwy dla 20 układów planetarnych składających się z 15 gwiazd i 32 egzoplanet. Kluby astronomiczne i organizacje non-profit z 45 krajów przedłożyły 247 propozycji nazw dla 20 egzoplanet. Teraz można głosować na nazwy z tej listy pod adresem http://nameexoworlds.iau.org/ . Pełna lista egzoplanet znajduje się natomiast tutaj. Głosowanie będzie otwarte do 23:59 UTC 31 października 2015 roku. Aby zagłosować nie trzeba się nigdzie rejestrować, jednak z jednego komputera lub smartfonu można zagłosować tylko raz. Źródło: IAU]]> 703 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najmniejsza supermasywna czarna dziura]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/12/czarne-dziury-najmniejsza-supermasywna-czarna-dziura/ Wed, 12 Aug 2015 12:35:27 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=709 15-165 Astronomowie korzystający z Obserwatorium Chandra oraz 6.5-metrowego Teleskopu Clay w Chile zidentyfikowali najmniejszą dotychczas supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. Ten osobliwy obiekt może ułatwić zrozumienie procesu formowania się większych czarnych dziur oraz ich galaktyk macierzystych 13 miliardów lat temu. Astronomowie szacują, że ta supermasywna czarna dziura ma masę 50 000 mas Słońca. To ponad o połowę mniej niż dotychczasowa najmniejsza czarna dziura w centrum galaktyki. "Może to brzmieć jak sprzeczność jednak znalezienie takiej małej dużej czarnej dziury jest odkryciem bardzo istotnym," powiedziała Vivienne Baldassare z University of Michigan w Ann Arbor, autorka artykułu opisującego wyniki badań opublikowanego w czasopiśmie Astrophysical Journal Letters. "Korzystając z obserwacji najlżejszej supermasywnej czarnej dziury możemy lepiej zrozumieć procesy powstawania czarnych dziur każdego rozmiaru." Odkryta czarna dziura znajduje się w centrum dyskowej galaktyki karłowatej RGG 118, około 340 milionów lat świetlnych od Ziemi i została pierwotnie odkryta w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Naukowcy oszacowali masę czarnej dziury badając ruch chłodnego gazu w pobliżu centrum tej galaktyki obserwowanego w paśmie widzialnym za pomocą Teleskopu Clay. Następnie wykorzystano Obserwatorium Chandra do zmierzenia jasności w zakresie rentgenowskim gorącego gazu poruszającego się w kierunku czarnej dziury. "Okazało się, że małe supermasywne czarne dziury zachowują się bardzo podobnie do większych, a w niektórych wypadkach do dużo większych kuzynów," powiedziała współautorka opracowania Amy Reines z University of Michigan. "Oznacza to, że czarne dziury ewoluują w ten sam sposób niezależnie od rozmiaru." Czarna dziura w RGG 118 jest prawie 100 razy mniej masywna czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej. Jest także 200 000 razy mniej masywna niż najmasywniejsze czarne dziury odnajdywane w centrach innych galaktyk. Źródło: NASA/Chandra]]> 709 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 94 http://www.idioteq.com 0 0 <![CDATA[Może dobrze, że Philae wylądował w szczelinie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/12/philae-moze-dobrze-ze-wyladowal-w-szczelinie/ Wed, 12 Aug 2015 20:59:32 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=712 pia-19867-10411 Dzięki swojemu położeniu europejski lądownik Philae najprawdopodobniej przeżyje przelot komety P67 przez peryhelium o 4:00 nad ranem w czwartek. Miejsce w którym wylądował lądownik po swoim burzliwym lądowaniu miało wiele wad. Trzeba było natychmiast zmienić harmonogram prac i skupić się na kilku dniach po lądowaniu, aby wykonać jak najwięcej zadań. Z drugiej strony, dzięki swojemu położeniu Philae przetrwał znacznie dłużej. Wszak w miejscu, w którym miał wylądować byłoby zdecydowanie za gorąco już 4 miesiące temu. Gdyby Philae wylądował tam gdzie planowali inżynierowie, teraz byłby już nieaktywny. Dzięki temu, że odbił się od powierzchni i wylądował w zacienionym miejscu, być może będzie w stanie zaobserwować dramatyczne wydarzenia podczas przelotu przez peryhelium. Lądownik jest odporny na temperatury sięgające 50 stopni Celsjusza, podczas gdy w peryhelium temperatury na powierzchni mogą osiągnąć ok. 80 stopni Celsjusza. Kometa, która składa się z lodu, minerałów i cząsteczek organicznych rozpoczęła okres gwałtownej aktywności związanej ze zbliżaniem się do Słońca. Aktualnie wyrzuca setki kilogramów gazu i tonę pyłu na sekundę. Europejska Agencja Kosmiczna ogłosiła w tym tygodniu, że jeden z wybuchów na powierzchni komety był na tyle silny, że odepchnął cząsteczki przybywające od strony Słońca. "To jak dotąd najjaśniejszy dżet jaki udało się zaobserwować," powiedział Carsten Guettler, pracująca nad projektem astronom z Max Planck Institute for Solar System Research. "Zazwyczaj dżety są stosunkowo słabe i wręcz musimy podkreślać je na zdjęciach. Tutaj zdecydowanie jest to niepotrzebne." Kometa osiągnie najbliższy Słońcu punkt swojej orbity o 4:00 nad ranem w czwartek, a nastepnie uda się na 6.5-roczną podróż po swojej wydłużonej orbicie. Pytanie tylko czy Philae uda się jeszcze przesłać jakiekolwiek informacje ze swojej szczeliny na komecie. Źródło: AFP]]> 712 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cassini żegna się z Dione!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/13/saturn-cassini-zegna-sie-z-dione/ Thu, 13 Aug 2015 17:42:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=716 dione (1)17 sierpnia 2015 roku amerykańska sonda Cassini  po raz ostatni zbliży się do lodowego księżyca Saturna - Dione. Przelot w minimalnej odległości od powierzchni Dione - na wysokości 474 km nastąpi o 20:33  polskiego czasu w poniedziałek. Kontrolerzy sondy spodziewają się otrzymać najnowsze zdjęcia księżyca już w 2-3 dni po przelocie. Naukowcy z zespołu Cassini zaplanowali cały szereg badań, które sonda wykona zbliżając się do księżyca. Dane dotyczące jego grawitacji umożliwią naukowcom dokładniejsze zbadanie struktury wewnętrznej księżyca oraz pozwolą na porównanie jej do innych satelitów Saturna. Tego typu pomiary sonda Cassini wykonała dla zaledwie kilku spośród 62 znanych księżyców gazowego olbrzyma. Podczas przelotu kamery oraz spektrometry sondy wykonają wysokiej rozdzielczości zdjęcia północnego bieguna Dione o rozdzielczości zaledwie kilku metrów na piksel. Dodatkowo jeden z instrumentów wykona mapę obszarów księżyca charakteryzujących się anomaliami termicznymi - są to regiony wyjątkowo mocno pochłaniające ciepło. Będzie to piąty przelot w pobliżu Dione podczas całej misji sondy Cassini w pobliżu Saturna. Tego typu planowane przeloty wymagają wykonania odpowiednich manewrów ustawiających sondę na pożądanej ścieżce w pobliżu księżyca. W tym przypadku 9 sierpnia sonda na 12 sekund włączyła silnik, który ustawił jej trajektorię na zbliżenie. Najbliższy przelot sondy w pobliżu Dione nastąpił w grudniu 2011 roku, kiedy to Cassini zbliżyła się na 100 kilometrów do powierzchni księżyca. "Dione jest dla nas prawdziwą zagadką, bowiem widzimy na niej ślady procesów geologicznych, ślady atmosfery oraz wulkanów lodowych. Jednak nigdy nie udało nam się tych procesów złapać na gorącym uczynku. To będzie nasza ostatnia szansa," mówi Bonnie Buratti, członek zespołu naukowego misji Cassini z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Cassini to sonda znajdująca się na orbicie wokół Saturna od 2004 roku. Po wielu bliskich przelotach w pobliżu wielu księżyców tej planety, pod koniec tego roku sonda rozpocznie przygotowania do zakończenia swojej misji w 2017 roku. Źródło: NASA]]> 716 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcia z peryhelium P67!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/14/p67-zdjecie-z-peryhelium/ Fri, 14 Aug 2015 10:25:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=719 rosperi1 Powyższe zdjęcie przedstawia jądro komety P67/Churyumov-Gerasimienko wykonane przez sondę Rosetta z odległości 327 km o godzinie 3:07 polskiego czasu czyli niecałą godzinę przed osiągnięciem przez kometę peryhelium orbity. W trakcie przelotu przez peryhelum kometa uwalniała 300 litrów wody na sekundę. Oprócz wody każda sekunda to 1000 kg pyłu wyrzuconego w przestrzeń. Aktywność pozostanie wysoka jeszcze przez kilka tygodni i sonda Rosetta będzie obserwowała kometę starając się uchwycić jak najwięcej przykładów aktywności na powierzchni jądra. zblizeniedoperyhelium Aktywność komety w trakcie maksymalnego zbliżenia do Słońca była dość intensywna. Wbrew przypuszczeniom kometa jednak przetrwała zbliżenie i nie pękła na dwie części. approaching_perihelion_animation_medium Źródło: ESA]]> 719 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Osobliwe szybkie gwiazdy wybuchające z dala od domu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/14/supernowe-osobliwe-szybkie-gwiazdy-wybuchajace-z-dala-od-domu/ Fri, 14 Aug 2015 09:31:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=722 hs-2015-28-a-print-crop Osobliwe supernowe, które eksplodowały w pustce przestrzeni międzygalaktycznej stanowią jedną z tajemnic astronomii. Skąd one się wzięły? Jak się tam znalazły? Prawdopodobna odpowiedź: wyrzucenie przez układ dwóch czarnych dziur. Takie przynajmniej wnioski wynikają z nowych badań Ryana Foleya, profesora astronomii i fizyki z University of Illinois. Korzystając z danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i innych teleskopów, Foley prześledził drogę 13 eksplodujących gwiazd podróżujących z ogromnymi prędkościami, aż do momentu wyrzucenia z galaktyki macierzystej. Cofając się w czasie poszukiwał możliwych wydarzeń, które mogły doprowadzić do wyrzucenia gwiazd z galaktyki. Wyniki zostały wczoraj opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Celem Foleya było rozwiązanie zagadki rzadkiego, osobliwego typu supernowych znajdowanych z daleka od galaktyk czy gromad gwiazd. "Gdy obserwujemy otoczenie tych supernowych, nic tam nie ma - brak procesów formowania gwiazd, brak gromad starych gwiazd. W pobliżu praktycznie nie ma nic," mówi Foley. "Stąd wiedzieliśmy, że te gwiazdy musiały powstać gdzie indziej i przed śmiercią przebyć olbrzymią odległość." Badając położenie oraz kinematykę supernowych, Foley był w stanie określić, że owe gwiazdy były wyrzucane ze swoich galaktyk z ogromną prędkością miliony lat przed wybuchem. W celu zrozumienia w jaki sposób supernowe przebyły tak olbrzymie odległości - nawet pół miliona lat świetlnych - poruszając się z tak ogromnymi prędkościami, Foley obserwował galaktyki, które wyrzuciły owe gwiazdy. 3-nasashubblef Przede wszystkim zauważył, że wiele galaktyk składało się wyłącznie ze starych gwiazd. Oznacza to, że bogate w wapń supernowe musiały pochodzić z populacji starszych gwiazd takich jak białe karły. Większość gwiazd przechodzi w stadium białego karła gdy zakończy produkcję energii w swoim wnętrzu. Aby doszło do eksplozji tego typu, który obserwujemy, biały karzeł musi przyciągać materię z towarzyszącej mu gwiazdy. W takim wypadku dwie gwiazdy tworzą układ podwójny w którym dwie gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy do momentu gdy siły pływowe nie rozerwą jednej z nich. W tym momencie materia rozerwanej gwiazdy spada na jej towarzysza i powoduje eksplozję. Tysiące takich supernowych zaobserwowano w różnych galaktykach. Jednak skąd się wzięły te nieliczne przypadki podróżujące przez przestrzeń z dala od jakiejkolwiek galaktyki? Przyglądając się dokładniej danym Foley zauważył, że wszystkie galaktyki, które wyrzuciły owe gwiazdy wykazywały cechy "mergerów" - zderzenia dwóch galaktyk i połączenia w jedną. Dopiero wtedy zaczęły pojawiać się brakujące elementy układanki. "Prędkości były wprost niesamowite osiągając nawet 7 milionów kilometrów na godzinę," mówi Foley. "Istnieje tylko jedna możliwość wyrzucenia układu podwójnego gwiazd z taką prędkością: trampolina grawitacyjna podczas przelotu w pobliżu podwójnego układu supermasywnych czarnych dziur. Skąd wziąć dwie supermasywne czarne dziury? Połączyć dwie galaktyki." Podczas łączenia galaktyk ich czarne dziury tworząukład podwójny, który burzy choreografię obu łączących się galaktyk. W czasie takiego przetasowania, czasami na drodze podwójnej czarnej dziury staje układ podwójny z białym karłem. "Mamy dwie pary, z których jedna zostaje wyrzucona w przestrzeń. Biały karzeł i jego towarzyszka wyrzucane są niczym z procy. Po trwającej 50 milionów lat podróży z ogromną prędkością - biały karzeł eksploduje w całkowitej pustce. To skomplikowany łańcuch zdarzeń lecz jest to bardzo logiczne wytłumaczenie tych nietypowych supernowych." Foley ma nadzieję, że ten typ supernowych będzie w przyszłości wykorzystany do znalezienia większej liczby układów podwójnych czarnych dziur, które same w sobie są rzadkie i bardzo interesujące, bowiem mogą być źródłem informacji o grawitacji, ogólnej i szczególnej teorii względności, kwazarach, ciemnej energii i innych tajemnicach astronomii. Źródło: MNRAS]]> 722 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zdjęcie radarowe Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/14/wenus-nowe-zdjecie-radarowe/ Fri, 14 Aug 2015 17:00:43 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=732 ven Tak celem przypomnienia, że istnieją w Układzie Słonecznym inne obiekty niż Mars, kometa P67 czy Saturn - zdjęcie Wenus wykonane wczoraj (13. sierpnia 2015 r) na falach o długości 12,6 cm w Obserwatorium Arecibo (największy radioteleskop na świecie, przynajmniej jeszcze przez chwilę zanim Chińczycy nie dokończą swojego). Źródło: Smithsonian/NASA GFSC/Arecibo/NAIC]]> 732 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 95 http://www.idioteq.com 0 0 <![CDATA[GPI odkrywa młodszego bliźniaka Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/15/egzoplanety-gpi-odkrywa-mlodszego-blizniaka-jowisza/ Sat, 15 Aug 2015 07:48:31 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=735 goi-2-version-2csmall Jedną z najlepszych metod poznania ewolucji naszego Układu Słonecznego jest przyjrzenie się młodszych układom we wczesnych stadiach rozwoju. Ostatnio zespół astronomów odkrył planetę typu Jowisza w młodym układzie planetarnym, która może posłużyć za dekoder, który pozwoli nam zrozumieć procesy formowania się planet wokół naszego Słońca. Nowa planeta nazwana 51 Eridani b, to pierwsza planeta pozasłoneczna odkryta przez Gemini Planet Imager, nowy instrument wykorzystywany we współpracy międzynarodowej zainstalowany na 8-metrowym teleskopie Gemini South w Chile. GPI został zaprojektowany do poszukiwania i analizowania słabych, młodych planet orbitujących wokół jasnych gwiazd. Obserwacje prowadzone są w trybie "bezpośredniego obrazowania", w którym astronomowie wykorzystują zalety optyki adaptacyjnej do wyostrzenia obrazu gwiazdy, a następnie wycięciu światła tej gwiazdy. Następnie bada się pozostałe promieniowanie w poszukiwaniu innych jasnych kropek, które mogą okazać się planetami. "Ta planeta jest dokładnie tym do czego budowaliśmy GPI," mówi James Graham, profesor astronomii z University of California. W skali kosmicznej, 51 Eridani to układ bardzo młody, w wieku zaledwie 20 milionów lat - i tylko dlatego udało się bezpośrednio wykryć w nim planetę. W trakcie formowania się planet, materiał opadający na jej powierzchnię uwalnia energię i podgrzewa planetę. Przez kolejne kilkaset milionów lat planety wypromieniowują energię głównie w zakresie podczerwonym. 15539-exoplanet_gpi Obserwacje za pomocą GPI pozwoliły ustalić, że 51 Eri b ma masę dwukrotnie większą od Jowisza. Inne bezpośrednio obrazowane planety jak dotąd miały masy co najmniej 5 mas Jowisza. Oprócz tego, że jest to najmniej masywna planeta zobrazowana bezpośrednio, jest też najchłodniejsza - zaledwie 420 stopni Celsjusza - podczas gdy wcześniej odkrywane planety miały temperatury rzędu 650 stopni Celsjusza. Co więcej, atmosferę planety charakteryzuje znaczna ilość metanu. Największa jak dotąd wykryta na planecie pozasłonecznej. To wskazuje, że 51 Eri b w dużej mierze przypomina Jowisza w latach jego młodości. "Nowo odkryta 51 Eri b to pierwsza planeta wystarczająco chłodna i wystarczająco blisko swojej gwiazdy, że mogła powstać tam gdzie teraz się znajduje. Ta planeta naprawdę mogła powstać dokładnie w ten sam sposób co Jowisz - cały układ planetarny może być bardzo podobny do naszego." powiedział Bruce Macintosh, profesor fizyki z Uniwestytetu Stanforda. Źródło: NASA / science]]> 735 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[OSIRIS-REx Sonda nabiera kształtu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/15/osiris-rex-sonda-nabiera-ksztaltu-kamery/ Sat, 15 Aug 2015 08:36:58 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=739 osiris-rex_spacecraft_at_bennu Naukowcy i inżynierowie z University of Arizona zbudowali zestaw kamer, które poprowadzą sondę OSIRIS-REx do planetoidy Bennu, stworzą mapę jej powierzchni, zidentyfikują miejsce, z którego zostanie pobrana próbka gruntu, zarejestrują i zweryfikują pobranie próbki. Start pierwszej amerykańskiej misji, której celem jest pobranie próbki gruntu z planetoidy i przywiezienie jej na Ziemię zaplanowany jest na 3 września 2016 roku z przylądka Canaveral na Florydzie. Zestaw kamer OCAMS składa się z trzech kamer o różnych, nakładających się właściwościach, zbudowanych w Lunar and Planetary Lab w ramach kontraktu NASA o wartości 40 milionów USD. oio Bashar Rizk, specjalista ds. instrumentów w zespole OCAMS powiedział, że zostały one zaprojektowane i zbudowane specjalnie do celu, który został im wyznaczony w ramach misji. Największa kamera - PolyCam - jest praktycznie teleskopem o średnicy 8 cali, która także spełnia funkcję mikroskopu. W trakcie podróży jej zadaniem będzie wspomaganie nawigacji do planetoidy dzięki zdolności obserwowania niewielkiej Bennu (600 m średnicy) z odległości prawie 2 milionów kilometrów. Oprócz tego oczywiście będzie skanowała przestrzeń w poszukiwaniu obiektów, które mogłyby jej zagrozić. W trybie mikroskopu może natomiast badać potencjalne miejsca pobrania próbek w poszukiwaniu regolitu, który następnie zostanie pobrany za pomocą ramienia TAGSAM przymocowanego do sondy. Zebranie regolitu zostanie zweryfikowane przez kolejną kamerę z zestawu - SamCam. Jej zadaniem będzie sfilmowanie procesu pobierania próbki i potwierdzenie pobrania. Celem misji jest pobranie co najmniej 60 g materiału. https://www.youtube.com/watch?v=Asw9UZ_O8wc&w=640&h=360 Trzecia kamera w zestawie - MapCam - wykona mapę powierzchni Bennu w ciągu roku kiedy sonda będzie znajdowała się na orbicie wokół Bennu. MapCam będzie także identyfikowała potencjalne miejsca pobrania próbki, które następnie będą badane przez PolyCam w trybie mikroskopowym. Podczas testów owa kamera była w stanie rozdzielać elementy o średni 7 mm. To całkiem niezły wyczyn bowiem zespół misji wybrał planetoidę węglową , bowiem to na tym typie jest najwieksza szansa znalezienia organicznego materiału, prekursora życia biologicznego. Oznacza to też, że planetoida jest ciemna. "Odbija ona zaledwie 2-3 procent padającego na nią światła. Zwykła czarna farba odbija 7 procent." mówi Christian d'Aubigny. Kamera musi być zdolna wykonywać obrazy drobnych, ciemnych cząsteczek na powierzchni planetoidy, w słabym świetle głębokiej przestrzeni kosmicznej podczas krótkich ekspozycji z poruszającej się sondy. I to właśnie potrafi. System kamer został stworzony przy wydatnej pomodzy specjalistów z College of Optical Sciences oraz Steward Observatory  na University of Arizona. Teraz cały zestaw OCAMS będzie przesłany do Lockheed MArtin Space Systems w Littleton, Kolorado w celu zamontowania na sondzie. Misją kierują naukowcy z Lunar and Planetary Lab pod przewodnictwem głównego naukowca Dante Lauretta. Sonda, której start przewidziany jest na wrzesień 2016 roku dotrze do planetoidy w 2018 roku, przez 15 miesięcy będzie znajdował się na jej orbicie, a w 2019 roku pobierze próbki z jej powierzchni, które dotrą na Ziemię we wrześniu 2023 roku. Źródło: Tucson / Arizona Daily Star / Tom Beal]]> 739 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zderzenie galaktyk tuż za Drogą Mleczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/17/galaktyki-zderzenie-galaktyk-tuz-za-droga-mleczna/ Mon, 17 Aug 2015 16:17:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=743 rok2 Tuż za Drogą Mleczną odkryto spektakularne zderzenie galaktyk. Odkrycie najbliższego nam zdarzenia tego typu ogłosił dzisiaj zespół astronomów pod kierownictwem prof. Quentina Parkera z University of Hong Kong oraz prof. Alberta Zijestra z University of Manchester. Naukowcy opublikowali swoje wyniki w najnowszym wydaniu czasopisma Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Odkryta galaktyka znajduje się w odległości 30 milionów lat świetlnych od nas czyli stosunkowo niedaleko. Nazwano ją "Kołem Katarzyny" (Kahtryn's Wheel) zarówno na cześć słynnych fajerwerków, które przypomina, jak i  żony drugiego z autorów publikacji. Takie systemy galaktyk znajduje się stosunkowo rzadko i są skutkiem zderzenia galaktyk o podobnej masie. Fala uderzeniowa zderzenia ściska zasoby gazu w każdej z galaktyk i uruchamia proces tworzenia się nowych gwiazd. Ten proces odpowiada za spektakularny pierścień intensywnej emisji i podświetla cały układ. Galaktyki rosną wskutek kolizji, lecz stosunkowo rzadko zdarza się zaobserwować sam proces. Jak dotąd odkryto zaledwie około 20 tego typu układów galaktyk. Koło Katarzyny zostało odkryte w ramach specjalnego przeglądu południowej części Drogi Mlecznej za pomocą brytyjskiego Teleskopu Schmidta w Australii. Teleskop obserwował bardzo wąski zakres fal wyśrodkowany na linii emisyjnej H-alfa. Kolizję galaktyk zauważono podczas analizowania zdjęć z przeglądu wykonanego przez naukowców poszukujących pozostałości umierajacych gwiazd w Drodze Mlecznej. Dla autorów odkrycie tego spektakularnego kosmicznego pierścienia za obłokami gazu i pyłu w Drodze Mlecznej było sporym zaskoczeniem. rok Koło Katarzyny znajduje się siedem razy bliżej niż poprzedni tego typu obiekt i ponad czterdzieści razy bliżej niż słynna galaktyka Koło Wozu. Sam pierścień skrywa się za gęstym polem gwiazd w pobliżu bardzo jasnej gwiazdy należącej do Drogi Mlecznej, która dotychczas skutecznie uniemożliwiała odkrycie tego obiektu. W pobliżu Koła Katarzyny znajduje się bardzo niewiele galaktyk i szanse na znalezienie zderzenia galaktyk w takim pustym regionie przestrzeni są niewielkie. Profesor Parker powiedział: "Ten system nie tylko robi wrażenie wizualnie, lecz jest wystarczająco blisko, abyśmy mogli go szczegółowo zbadać. Sam pierścień ma stosunkowo niewielką masę rzędu kilku tysięcy milionów mas Słońca czyli mniej niż 1% masy Drogi Mlecznej." Profesor Zijlstra dodaje: "Nie często ma się szansę nazwania obiektu w przestrzeni kosmicznej, ale mam wrażenie że Koło Katarzyny pasuje tu wyjątkowo, bowiem przypomina szczególne fajerwerki i pozwala kontynuować tradycję nazywania obiektów imionami osób bliskich." Mniejsze galaktyki są bardziej powszechne niż większe, co sugeruje, że pierścienie pokolizyjne mogą być dziesięciokrotnie bardziej powszechne niż wcześniej uważano.  Autorzy planują przeprowadzenie dodatkowych badań tego obiektu większymi teleskopami. Źródło: Monthly Notices of the Royal Astronomical Society / phys.org]]> 743 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 96 0 0 97 http://pulskosmosu.wordpress.com 96 1 <![CDATA[Czy zderzenie było źródłem pierścienia F?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/18/saturn-czy-zderzenie-bylo-zrodlem-pierscienia-f/ Tue, 18 Aug 2015 17:33:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=752 satTajemniczy pierścień lodowego pyłu wokół Saturna, którego rozmiary ograniczane są przez dwa niewielkie księżyce, jest prawdopodobnie śladem kosmicznej kolizji. Na to wskazują wyniki badań opublikowane w poniedziałek w czasopiśmie Nature Geoscience. Tak zwany pierścień F znajduje się w odległości 140 000 kilometrów od powierzchni szóstej planety od Słońca. Bliżej powierzchni Saturna miliony lodowych skał nie mogą połączyć się w księżyc z powodu zbyt dużych sił pływowych planety. Natomiast dalej od Saturna znajdują się główne księżyce, którym udało się doprowadzić do kształtu kulistego: Mimas, Enceladus oraz Tytan, który jest jedynym księżycem Układu Słonecznego z gęstą atmosferą. Na granicy tych dwóch regionów znajduje się właśnie pierścień F składający się z lodowych drobin i szeroki na zaledwie 100 km. Po obu stronach pierścień ograniczają orbity dwóch księżyców - Prometeusza i Pandory. Naukowcy od dawna wiedzą, że te tak zwane księżyce pasterskie są częściowo odpowiedzialne za utrzymywanie niewielkiej szerokości tego pierścienia. Natomiast jak dotąd nie wiedzieli w jaki sposób powstała ta nietypowa konfiguracja. Ryuki Hyodo oraz Keiji Ohtsuki, astronomowie z Kobe University w Japonii wykorzystali symulacje komputerowe, aby udowodnić, że Prometeusz oraz Pandora są prawdopodobnie wynikiem kolizji do której doszło przy zewnętrznej krawędzi układu pierścieni Saturna. Wcześniejsze spekulacje prowadziły do wniosków, że dwa lodowe mini-księżyce w przypadku zderzenia czołowego uległyby całkowitemu zniszczeniu i stworzyły nowy pierścień materii wokół Saturna. Co jednak stałoby się gdyby owe obiekty składały się z czegoś twardszego i zderzyły się ze sobą pod kątem? W tym przypadku tego rodzaju zderzenie powoduje tylko częściowe zniszczenie mini-księżyców. Co więcej tego rodzaju zderzenie mogłoby stworzyć bardzo wąski pierścień cząstek, który stałby się nowym pierścieniem planety. sat2 Hyodo oraz Ohtsuki twierdzą także, że tego typu procesy mogą odpowiadać za więcej pierścieni w Układzie Słonecznym. Przykładem mogą być tutaj pierścienie Urana. Saturn to druga pod względem wielkości planeta Układu Słonecznego (zaraz po Jowiszu) o promieniu dziewięciokrotnie większym od promienia Ziemi. Układ jej pierścieni obejmuje dziewięć kompletnych pierścieni i kilka niepełnych łuków. Większość z nich składa się z cząsteczek lodu oraz mniejszych ilości skalistych odłamków i pyłu. Ponad 60 księżyców orbituje wokół Saturna wraz z setkami mniejszych obiektów takich jak chociażby Prometeusz i Pandora. Większość danych i wysokiej jakości zdjęć Saturna i jego pierścieni pochodzi z danych zebranych przez sondę Cassini, która dotarła na orbitę Saturna w 2004 i od tego czasu bezustannie przesyła nowe dane i zdjęcia na Ziemię. Zakończenie misji sondy Cassini planowane jest na wrzesień 2017 roku. Źródło: phys.org / Nature Geoscience]]> 752 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[UKŁAD SŁONECZNY nie powstałby gdyby nie pęknięcia obłoku?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/18/uklad-sloneczny-nie-powstalby-gdyby-nie-pekniecia-obloku/ Tue, 18 Aug 2015 18:49:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=756 ss Nowe badania pod kierownictwem Alana Bossa oraz Sandry Keiser (Carnegie) dostarczają zaskakujących informacji dotyczących momentu, który mógł rozpocząć najwcześniejsze fazy procesu formowania się planet w naszym Układzie Słonecznym. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Astrophysical Journal. Od dziesięcioleci dominuje hipoteza, że formowanie się Układu Słonecznego zostało zapoczątkowane przez falę uderzeniową po wybuchu supernowej. Zgodnie z tą teorią, ściana ciśnienia uformowana przez falę uderzeniową eksplodującej gwiazdy uderzyła w obłok pyłu i gazu inicjując proces jego zapadania się w nową proto-gwiazdę - nasze Słońce. Tak powstałe młode Słońce otoczone było przez rotujący dysk pyłu i gazu, w którym z czasem powstały planety Układu Słonecznego. Boss oraz Keiser przez kilka lat analizowali teorię kolapsu obłoku - i porównali do wcześniejszej teorii rozerwania obłoku przez falę uderzeniową - wykorzystując do tego zaawansowane modele 2D oraz 3D i opublikowali serię artykułów wspierających tą teorię. Istotnym aspektem tych badań jest rozkład określonych produktów eksplozji, krótkotrwałych radioizotopów. Izotopy to wersje pierwiastków zawierające tą samą liczbę protonów lecz różne liczby neutronów. Określone izotopy powstawały w trakcie eksplozji supernowej i rozprzestrzeniały się w regionie, który z czasem zmienił się w Układ Słoneczny zanim izotopy zdążyły ulec rozkładowi radioaktywnemu. Ich produkty pochodne można dzisiaj znaleźć w próbkach meteorytów. Wcześniejsze prace Bossa i Keisera sugerowały, że fala ciśnienia rozchodząca się od źródła wybuchu supernowej mogła uderzyć w obłok gazu i spowodować pęknięcia w powierzchni obłoku, dzięki czemu krótkotrwałe izotopy wnikały w zapadającą się kulę gazu i pyłu, z której następnie powstało Słońce i planety. Nowe modele obu naukowców wskazują, że takie wnikanie w obłok może odpowiadać nie tylko za rozkład izotopów teraz znajdowanych w meteorytach lecz także za ruch obrotowy Układu Słonecznego.  Moment pędu pęknięć w obłoku może być odpowiedzialny za powstanie dysku gazu i pyłu wokół Słońca. "To dla mnie całkowite zaskoczenie," powiedział Boss, "Sam fakt, że rotujący dysk wokół proto-Słońca mógł być wynikiem ruchu obrotowego wytworzonego przez czoło fali uderzeniowej. Bez tego ruchu obrotowego cały obłok mógł skupić się w proto-Słońcu, a dzięki niemu mógł powstać dysk, z którego z czasem powstały planety." Źródło: APJ]]> 756 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dione na tle Saturna - zdjęcie z wczoraj!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/18/saturn-dione-na-tle-saturna-zdjecie-z-wczoraj/ Tue, 18 Aug 2015 18:55:38 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=759 kl Sonda Cassini właśnie przesłała na Ziemię fantastyczne ujęcie Dione na tle Saturna. Zdjęcie wykonane zostało mniej niż 24 godziny temu. Oj, mam wrażenie, że będziemy tęsknić za sondą Cassini i jej fenomenalnymi zdjęciami już w 2017 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 759 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[LADEE potwierdza neon w atmosferze Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/18/ksiezyc-ladee-potwierdza-neon-w-atmosferze-ksiezyca/ Tue, 18 Aug 2015 19:28:16 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=763 ladee Cienka atmosfera Księżyca zawiera neon - gaz powszechnie wykorzystywany w lampach na Ziemi. Sonda NASA - Lunar Atmosphere and Dust Environment Explorer (LADEE) potwierdziła istnienie tego pierwiastka w atmosferze Księżyca. Do teraz naukowcy mogli tylko spekulować (i tak robili już od dekad) o jego istnieniu w tym miejscu. "Istnienie neonu w egzosferze księżyca było podejrzewane od czasów misji Apollo, jednak do teraz nie udało się go wykryć," powiedział Mehdi Benna z Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Maryland. "Jesteśmy bardzo zadowoleni, że w końcu udało nam się potwierdzić jego istnienie oraz określić, że jest go całkiem sporo."  Benna jest głównym autorem artykułu opisującego obserwacje instrumentem Neutral Mass Spectrometer zainstalowanym na pokładzie sondy LADEE, opublikowanego 28 maja w czasopiśmie Geophysical Research Letters. Oczywiście na Księżycu nie ma na tyle dużo neonu, aby Księżyc zaczął świecić ponieważ jego atmosfera jest 100 bilionów razy rzadsza niż na Ziemi na poziomie morza. Gęsta atmosfera taka jak na Ziemi występuje stosunkowo rzadko w Układzie Słonecznym ponieważ obiekt musi posiadać wystarczającą masę, aby mógł grawitacyjnie utrzymywać atmosferę. Zachowanie gęstej atmosfery skupia się głównie na zderzeniach między jej atomami i cząsteczkami. Natomiast atmosfera Księżyca jest zazwyczaj określana egzosferą, bowiem jest na tyle rzadka, że jej atomy rzadko kiedy się ze sobą zderzają.  Egzosfery to najpowszechniejszy typ atmosfery w naszym układzie planetarnym, stąd zainteresowanie naukowców. "Musimy się odpowiednio dużo dowiedzieć o księżycowej egzosferze zanim ludzie ją znacząco zmienią," powiedział Benna. Spektrometr LADEE NMS potwierdził, że egzosfera Księżyca składa się głównie z helu, argonu i neonu. Ich obfitość zależy od pory dnia na Księżycu - argonu jest najwięcej  świecie, neonu o 4 nad ranem a helu o 1 nad ranem.  NMS wykonywał systematyczne pomiary zawartości tych gazów przez siedem miesięcy dzięki czemu naukowcy mogli zrozumieć w jaki sposób gazy dostarczane są do egzosfery oraz w jaki sposób są uwalniane. Podczas gdy większość egzosfery Księżyca pochodzi z wiatru słonecznego, NMS wykazał, że niektóre gazy pochodzą ze skał księżycowych. Dla przykładu argon-40 pochodzi z rozkładu naturalnie występującego radioaktywnego potasu-40 obecnego w skałach wszystkich skalistych planet. Źródło: NASA / Ladee]]> 763 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiezdne Wojny a sprawa polska!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/18/inne-gwiezdne-wojny-a-sprawa-polska/ Tue, 18 Aug 2015 20:24:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=766 star-wars-7-trailer Jeden jedyny raz odejdę od tematyki czysto astronomicznej, ale myślę, że warto to uwiecznić także tutaj. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że przestrzeń kosmiczna ważna jest nie tylko dla astronomów i miłośników astronomii, lecz także dla naszych posłów. A przynajmniej tak wnioskuję po treści interpelacji nr 34164 w której to jeden z posłów PO zwraca się do Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego o zwrócenie się do dystrybutora filmu "Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy" o przyspieszenie premiery filmu zaplanowanej na 25 grudnia br. Niepokój posła budzi fakt, że film będzie miał premierę w większej części świata już 18 grudnia i między tym dniem a dniem premiery w Polsce z pewnością tysiące ludzi obejrzą wersję piracką nie mogąc się doczekać filmu. Jak to skomentować? Apeluję do posła, aby od 18. grudnia do 25. grudnia intensywnie śledził tylko artykuły publikowane na Pulsie Kosmosu, gdzie będzie mógł nasycić się kosmosem i pozytywnie naładować przed filmem. Ze swej strony obiecuję, że nie opublikuję tu ani jednego spoilera filmu i tym samym nie zepsuję seansu! Cała treść interpelacji poselskiej tutaj. Życzę miłej lektury!]]> 766 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 98 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[Wyślij swoje imię na Marsa z misją InSight]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/19/mars-wyslij-swoje-imie-na-marsa-z-misja-insight/ Wed, 19 Aug 2015 05:51:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=770 sa Entuzjaści misji marsjańskich z całego świata mogą teraz wziąć udział w jednej z podróży na Marsa dopisując swoje dane na mikroczip, który wraz z misją InSight w przyszłym roku wystartuje w kierunku Czerwonej Planety. “Naszym kolejnym krokiem w kierunku Marsa jest... kolejna fantastyczna podróż na powierzchnię,” mówi Jim Green, dyrektor nauk planetarnych w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. "Wysyłając swoje imię na pokładzie sondy InSight zmierzającej w kierunku Marsa pokazujesz swoje wsparcie dla tej podróży oraz przyszłych misji badawczych.” Swoje dane będzie można dodać do 8. września 2015 roku. Aby Twoje imię także poleciało na Marsa na pokładzie sondy InSight należy wypełnić formularz dostępny pod adresem: http://go.usa.gov/3Aj3G Każda osoba, która wypełni ten formularz będzie także zbierać punkty "frequent flyer", które będą odzwierciedlały wsparcie danej osoby dla misji marsjańskich. Kolejne punkty w ramach programu będzie można zbierać przy kolejnych misjach marsjańskich w nadchodzących dekadach. W grudniu ubiegłego roku 1.38 milionów nazwisk poleciało w przestrzeń kosmiczną na pokładzie modułu załogowego Orion, który będzie w stanie przetransportować astronautów w przestrzeń kosmiczną, na Marsa lub na planetoidę. Po starcie sondy InSight kolejną okazją na zebranie punktów będzie misja NASA Exploration Mission-1 - pierwszy planowany lot testowy łączący całkowicie nową rakietę SLS i kapsułę Orion. Sonda InSight wystartuje z bazy wojskowej Vandenberg Air Force Base w Kaliforni w marcu 2016 roku i wyląduje na Marsie 28 września 2016 roku. To pierwsza misja, której celem będzie zbadanie wnętrza planety. W ramach misji na powierzchni Marsa umieszczony zostanie sejsmometr mierzący trzęsienia powierzchni Marsa, dzięki czemu mierząc fale sejsmiczne będzie wnioskował o budowie wnętrza planety. Źródło: NASA]]> 770 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sąsiedztwo Drogi Mlecznej znacznie bogatsze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/19/galaktyki-sasiedztwo-drogi-mlecznej-znacznie-bogatsze/ Wed, 19 Aug 2015 09:17:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=774 ss1 Naukowcy biorący udział w przeglądzie nieba Dark Energy Survey wykorzystującym najmocniejsze detektory cyfrowe na świecie odkryli osiem nowych bardzo słabych obiektów kosmicznych w pobliżu Drogi Mlecznej. Wyniki wskazują, że... podobnie do obiektów odkrytych przez ten sam zespół w pierwszej połowie roku, są to najprawdopodobniej pobliskie galaktyki karłowate krążące wokół Galaktyki. To najmniejsze i najbliższe nam galaktyki. Galaktyki satelitarne to niewielkie obiekty niebieskie orbitujące wokół dużych galaktyk takich jak Droga Mleczna. Galaktyki karłowate mogą zawierać nawet mniej niż 1000 gwiazd co znacznie je odróżnia od Drogi Mlecznej, średniego rozmiaru galaktyki zawierającej miliardy gwiazd. Naukowcy przewidzieli, że większe galaktyki zbudowane są z mniejszych galaktyk bogatych w ciemną materię - substancję odpowiadającą za 25 % materii i energii we Wszechświecie. Zrozumienie satelitarnych galaktyk karłowatych jest kluczowe dla zrozumienia ciemnej materii i procesów powstawania większych galaktyk. Głównym celem Dark Energy Survey (DES) jest próba zrozumienia natury ciemnej energii odpowiadającej za 70% materii i energii we Wszechświecie. Naukowcy uważają, że ciemna energia jest kluczem do zrozumienia przyspieszenia ekspansji Wszechświata. Badajac ciemną energię DES wykonuje zdjęcia setek milionów odległych galaktyk. Niektóre zdjęcia z tego przeglądu zawierają gwiazdy w galaktykach karłowatych bardzo blisko Drogi Mlecznej. Dzięki temu te same dane mogą być wykorzystane do zbadania ciemnej energii, która według naukowców odpycha od siebie galaktyki oraz ciemnej materii, która trzyma galaktyki blisko siebie. Naukowcy mogą zauważyć najsłabsze galaktyki karłowate gdy znajdują się one naprawdę blisko, i jak dotąd odkryli tylko kilka takich obiektów. Jeżeli nowe odkrycia odzwierciedlają rozkład tych obiektów na całym niebie, w naszym kosmicznym sąsiedztwie może znajdować się jeszcze mnóstwo małych galaktyk. "Tylko w tym roku zauważono 20 tego typu satelitarnych galaktyk karłowatych, z czego 17 w danych pochodzących z Dark Energy Survey," mówi Alex Drlica-Wagner jeden z kierowników badań w ramach DES. "Praktycznie podwoiliśmy liczbę tych obiektów w ciągu zaledwie jednego roku!" W marcu naukowcy pracujących na danych z Dark Energy Survey oraz niezależny zespół naukowców z University of Cambridge wspólnie ogłosili odkrycie dziewięciu tego typu obiektów na zdjęciach wykonanych przez Dark Enrgy Camera, wyjątkowy instrument będący sercem przeglądu DES. Dwa z tych obiektów później potwierdzono jako faktyczne satelitarne galaktyki karłowate. Przed 2015 rokiem naukowcy znali zaledwie  około 20 tego typu galaktyk w pobliżu Drogi Mlecznej. Źródło: Fermi National Accelerator Laboratory]]> 774 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rosnące zagrożenie ze strony śmieci kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/19/orbita-ziemska-rosnace-zagrozenie-ze-strony-smieci-kosmicznych/ Wed, 19 Aug 2015 17:09:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=777 space-based-internet-services Śmieci kosmiczne to temat bardzo często poruszany w mediach. Stał się także głównym problemem bohaterów filmu Grawitacja. Dzięki temu filmowi szeroka publiczność dowiedziała się, że śmieci kosmiczne stanowią spore zagrożenie dla ziemskiego programu misji kosmicznych oraz dla aktywnych satelitów na orbicie okołoziemskiej. Nic dziwnego skoro przy prędkościach orbitalnych już nawet niewielkie drobiny... są w stanie doprowadzić do katastrofy. Któregoś dnia śmieci kosmiczne mogą doprowadzić do niesamowitych zniszczeń na orbicie. Wystarczy aby ich ilość osiągnęła krytyczny poziom, który spowoduje reakcję łańcuchową kolejnych zderzeń coraz większej liczby odłamków z innymi (syndrom Kesslera). Wiele osób natomiast nie jest świadoma faktu, że śmieci kosmiczne bezustannie obniżają orbitę i wchodzą w atmosferę ziemską gdzie ulegają dalszej fragmentacji i częściowemu spłonięciu. Fragmenty, które przetrwają wejście w atmosferę mogą uderzyć w dowolne miejsce na Ziemi. Jeżeli nikt nie weźmie się za zdecydowane działania z czasem ryzyko spotkania człowieka, samochodu, statku czy samolotu ze spadającym odłamkiem będzie stopniowo rosło. Śmieci kosmiczne na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) na wysokości między 160 a 2000 km są zazwyczaj postrzegane jako kwestia dotycząca tylko orbity. Jednak w ostatnich latach świadomość niebezpieczeństwa związanego z zagrożeniem ze strony niekontrolowanego wejścia w atmosferę zaczęła wzrastać. Wejście śmieci kosmicznych w atmosferę prowadzi do dezintegracji obiektu. Niektóre fragmenty ulegają całkowitemu zniszczeniu podczas wejścia w atmosferę, jednak inne mogą przetrwać lot i uderzyć w powierzchnię Ziemi. Ryzyko dla ludzi  ze strony fragmentów śmieci kosmicznych, które przetrwają lot przez atmosferę jest niewielkie jednak nie pomijalne. Eksperci mogą zapewniać, że ryzyko jest minimalne i jak dotąd nikt nie został zraniony ani nie zginął od uderzenia śmieciem kosmicznym. Wszak do dzisiaj jedyny kontakt człowiek ze spadającym odłamkiem kosmicznym miał miejsce w 1997 roku w miejscowości Tulsa w stanie Oklahoma w USA. Mieszkanka Tulsy wyprowadzająca psa została uderzona w ramię przez stosunkowo wolno opadający, metalowy element. Okazało się, że był to fragment drugiego stopnia rakiety Delta II, który po ośmiu miesiącach spędzonych na orbicie właśnie wszedł w atmosferę. Czego jednak eksperci najczęściej nie mówią to fakt, że w tym samym czasie w ogródku farmera z Georgetown w stanie Teksas wylądował ważący 250 kg stalowy zbiornik na paliwo z tej samej rakiety. orbital-debris-rocket-stage Informacje o "lądowaniu" podobnych śmieci kosmicznych regularnie pojawiają się w prasie - szczególnie jeżeli dotyczy to stosunkowo dużych fragmentów. Czy to jest rzadkie zdarzenie? Absolutnie nie! Aktualnie około 100 dużych śmieci kosmicznych wchodzi w atmosferę Ziemi w ciągu roku. Czasami są to śmieci rozmiarów samochodu osobowego, a czasami sporych rozmiarów ciężarówki. Przez wiele lat za znaczące zagrożenie uważano tylko bardzo duże obiekty kosmiczne takie jak Skylab czy stację MIR czy też satelity zawierające materiały radioaktywne lub trujące. Wiele satelitów i górnym stopni rakiet wchodzi w ziemską atmosferę, jednak tylko nieliczne zostały zgłoszone i odzyskane. Jest to wynikiem niskiego prawdopodobieństwa uderzenia w obszary zamieszkałe na powierzchni Ziemi. Jednak gdy zarządzano poszukiwania szczątków promu kosmicznego Columbia okazało się, że odnaleziono ich znacznie więcej niż przypuszczano. Zakłada się, że nawet od 10 do 40% suchej masy sprzed wejścia w atmosferę jest w stanie przetrwać i dolecieć do Ziemi. Niektóre badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych określają ryzyko zderzenia samolotu z przypadkowym śmieciem kosmicznym na 3 do 10 000. To spore ryzyko gdy patrzymy na to długofalowo. Niewielkie fragmenty śmieci kosmicznych nie stanowią niebezpieczeństwa dla ludzi na Ziemi z uwagi na ich niską energię kinetyczną podczas uderzenia jednak mogą stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo dla samolotów. Siły Powietrzne USA szacują, że fragment o masie 300 g może doprowadzić do katastrofy w momencie zderzenia z samolotem pasażerskim. W najbliższych latach liczba satelitów obecnych na niskiej orbicie okołoziemskiej będzie wzrastała wykładniczo. W styczniu 2015 roku na LEO znajdowało się 669 satelitów, jednak w ITU (International Telecommunication Union) w Genewie złożono już wnioski o umieszczenie na orbicie w najbliższych latach kolejnych 11 000 satelitów wliczając w to megakonstelacje 4000 satelitów takie jak chociażby zgłaszane przez US SpaceX czy Norway STEAM-1. Takie megakonstelacje są częścią tak zwanego kosmicznego internetu mającego na celu dostarczenie internetu do 3 miliardów użytkowników w rozwijających się krajach. Takie satelity internetowe będą mniejsze, średnio o masie 150 kg i będą miały krótszą żywotność, a tym samym będą wymagały częstej wymiany. Istnieją dwa główne sposoby pozbywania się sond i górnych stopni rakiet z orbity LEO: naturalna degeneracja orbity prowadząca do niekontrolowanego wejścia w atmosferę oraz kontrolowane wejście w atmosferę w skutek celowego zepchnięcia obiektu z orbity. Najtańszą metodą usunięcia satelity z orbity, niewymagającą dodatkowego paliwa lub specjalnych systemów jest obniżenie wysokości perygeum tak, aby opór atmosfery powodował szybszą degenerację orbity. Z uwagi na fakt, że do niekontrolowanych wejść w atmosferę dochodzi pod bardzo niewielkim kątem, przewidywanie obarczone są ogromnymi niepewnościami co do rzeczywistej gęstości atmosfery w momencie wejścia w nią obiektu. Kolejne niepewności dotyczą położenia i dynamiki wchodzącego w atmosferę sprzętu. Skutkiem tych niepewności jest brak możliwości precyzyjnego przewidzenia momentu i miejsca wejścia w atmosferę. W najlepszym wypadku błąd wynosi 10 procent, a to oznacza, że na godzinę przed wejściem w atmosferę punkt wejścia można określić z dokładnością....  ±2740 km. Kontrolowane wejście w atmosferę jest obowiązkowe w przypadku obiektów, których masa jest na tyle duża, że liczba szczątków, które mogą przetrwać lot przez atmosferę stwarza większe niż akceptowalne ryzyko. Ten rodzaj usuwania obiektów z orbity zapewnia pewność co do miejsca wejścia w atmosferę np. nad rozległym oceanem. W ten sposób znacznie można zminimalizować zagrożenie dla ludzi. W celu przeprowadzenia kontrolowanego wejścia w atmosferę po zakończeniu misji niezbędny jest prawidłowo działający napęd zdolny zmienić prędkość obiektu (delta V), odpowiedni zapas paliwa oraz sprawne systemy pokładowe. Aktualnie nie obowiązują żadne międzynarodowe przepisy dotyczące ryzyka związanego ze śmieciami kosmicznymi wchodzącymi w atmosferę ziemską. Póki co standardy ISO pozostawiają władzom danego kraju decyzję o dopuszczalnym poziomie ryzyka. Jeden kraj - Francja - zakazał prawnie niekontrolowanych wejść w atmosferę satelitów oraz górnych stopni rakiet. Przepisy zaczną obowiązywać od stycznia 2020 roku. Z uwagi na fakt, że satelity internetowe nadchodzących megakonstelacji są lekkimi konstrukcjami - z łatwością spełniają próg ryzyka ustawiony w USA na 1 do 10 000. Jednak gdyby policzyć górne stopnie rakiet pozostawione na orbicie w trakcie wysyłania tych megakonstelacji, wejścia w atmosferę nieaktywnych satelitów oraz elementów rakiet, może się okazać, że będą one się powtarzały wielokrotnie w ciągu dnia. Tym samym będą stanowić coraz większe ryzyko dla ludności na lądzie, na morzu czy w samolotach. Chyba, że odpowiednio wcześnie całkowicie zakaże się niekontrolowanych wejść w atmosferę na poziomie międzynarodowym. Źródło: Space Safety Magazine]]> 777 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fantastyczne zdjęcia wielkiego kanionu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/20/mars-fantastyczne-zdjecia-wielkiego-kanionu/ Thu, 20 Aug 2015 07:15:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=781 1 Indyjska sonda znajdująca się na orbicie wokół Marsa przesłała właśnie na Ziemię wspaniałe, trójwymiarowe zdjęcia powierzchni Czerwonej Planety. Przesłane zdjęcia skupiają się na Ophir Chasma, gigantycznym... kanionie o szerokości 62 km i długości 317 km. W niektórych miejscach głębokość kanionu sięga od 8 do 10 km czyli około ośmiu razy głębiej niż słynny Wielki Kanion w Kolorado (USA). Ophir Chasma jest częścią większej, słynnej formacji marsjańskiej - Valles Marineris, jednego z największych kanionów w Układzie Słonecznym. Zdjęcia zostały wykonane 19 lipca 2015 roku za pomocą kamery Mars Colour Camera zainstalowanej na pokładzie indyjskiego orbitera, z wysokości 1857 km. Sonda Mars Orbiter znana także jako Mangalyaan została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną przez Indyjską Organizację Badań Kosmicznych w 2013 roku i weszła na orbitę wokół Marsa we wrześniu 2014 roku. Indie tym samym stały się pierwszym krajem, któremu już za pierwszym razem udało się wejść na orbitę wokół Marsa (zważając na fakt, że połowa wszystkich misji na Marsa kończy się niepowodzeniem). Co więcej - była to jednocześnie najtańsza jak dotąd misja na Marsa - jej koszt zamknął się w sumie 74 mln USD. Dla porównania można tylko powiedzieć, że produkcja filmu Grawitacja kosztowała 100 mln USD, a najtańsza misja na Marsa wysłana przez NASA kosztowała ponad 450 mln USD. Teraz Mangalyaan przesłał na Ziemię wprost niesamowite zdjęcia Czerwonej Planety, dzięki czemu uwielbiamy tą misję jeszcze bardziej. 23 Źródło: spacealert / ISRO]]> 781 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czy gazowe olbrzymy powstały z kamyków?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/20/saturn-czy-gazowe-olbrzymy-powstaly-z-kamykow/ Thu, 20 Aug 2015 20:35:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=787 scientiststh1 Naukowcy z Southwest Research Institute (SwRI) oraz Queen's University w Kanadzie wyjaśnili tajemnicę powstania Jowisza i Saturna. Odkrycie, które zmienia nasze postrzeganie procesów formowania się wszystkich planet zostało opisane w artykule opublikowanym w dzisiejszym wydaniu czasopisma Nature. Co ciekawe, największe planety w Układzie Słonecznym mogły powstać jako pierwsze. Jowisz i Saturn, które głównie składają się z wodoru i helu, najprawdopodobniej zebrały odpowiednią ilość gazu przed rozproszeniem się mgławicy. Obserwacje młodego układu planetarnego wskazują, że dysk gazowy, z którego tworzą się planety istnieje przez zaledwie 1 do 10 milionów lat. To oznacza, że gazowe olbrzymy musiały powstać w takim czasie. W przeciwieństwie do nich Ziemia tworzyła się w czasie od 30 do nawet 100 milionów lat. Dlaczego zatem Jowisz i Saturn powstały tak szybko? Najczęściej przyjmowaną teorią opisującą formowanie się gazowych olbrzymów jest model akrecji jądra. W ramach tego modelu najpierw powstaje jądro składające się ze skał i lodu o rozmiarach rzędu planety. Następnie gaz i pył międzyplanetarny przyłącza się do rosnącej planety. Jednak ten model ma jedną wadę: jest nią pierwszy etap tego procesu. Aby stworzyć tak ogromną atmosferę, jądro musiałoby mieć masę 10 mas Ziemi. A przecież te olbrzymie obiekty musiały powstać w zaledwie kilka milionów lat. W standardowym modelu powstawania planet skaliste jądra powstają wskutek akumulacji obiektów o podobnych rozmiarów, procesu zwanego akrecją. Jednak w ramach tego modelu powstanie odpowiednio dużych jąder planetarnych zajęłoby zbyt dużo czasu niż miał na to Jowisz czy Saturn. Ten problem od jakiegoś czasu martwił naukowców.  Nowe obliczenia zespołu pod kierownictwem dr Hala Levisona z SwRI wskazują, że jądra Jowisza i Saturna mogły powstać w czasie krótszym niż 10 milionów lat, jeżeli rosły poprzez stopniowe łączenie populacji planetarnych kamyków - lodowych obiektów o średnicy 30-40 cm. Najnowsze badania wskazują także, że sam gaz może nieznacznie przyspieszać tego typu akrecję. Kamyki wchodzące na orbitę wokół powstającego jądra mogą stopniowo zbliżać się do protoplanety podczas gdy gaz może je nieznacznie spowalniać. "Z tego co wiem jest to pierwszy model zdolny odtworzyć budowę zewnętrznej części Układu Słonecznego, z dwoma gazowymi olbrzymami, dwoma lodowymi olbrzymami i pasem Kuipera," mówi Levison. "Po wielu latach wykonywania bez powodzenia symulacji komputerowych opartych o model standardowy, wielką ulgą jest znalezienie nowego modelu, który tak dobrze się sprawdza," dodaje Duncan. Źródło: Nature / phys.org]]> 787 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pożegnanie z Dione]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/20/cassini-pozegnanie-z-dione-zdjecia/ Thu, 20 Aug 2015 21:32:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=791 01 To jest coś absolutnie fantastycznego! Sami zobaczcie. Zdjęcia wykonane przez sondę Cassini podczas ostatniego jej przelotu w pobliżu Dione. Źródło: Cassini / NASA / JPL 02 0304]]> 791 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[DROGA MLECZNA i jej burzliwe centrum]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/21/droga-mleczna-i-jej-burzliwe-centrum/ Fri, 21 Aug 2015 09:22:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=798 wsW jaki sposób powstały blizny w sercu Drogi Mlecznej? Międzynarodowy zespół astronomów z Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics poszukiwał winowajcy w obrazach zarejestrowanych przez obserwatorium kosmiczne XMM-Newton. Głównym podejrzanym jest supermasywna czarna dziura kryjąca się w centrum Drogi Mlecznej. Jednak oprócz niej kilka masywnych gwiazd i supernowych budzi podejrzenia naukowców. Badanie emisji w zakresie rentgenowskim z centrum Galaktyki jest zadaniem kluczowym w astronomii. Jeden z pierwszych dużych projektów zatwierdzonych i wykonanych przez satelitę XMM-Newton tuz po starcie było przeskanowanie centrum Galaktyki. Zespół pod kierownictwem naukowców z MPE ostatnio otrzymał nowe dane z przeglądu XMM-Newton i połączył te obserwacje ze wszystkimi danymi archiwalnymi w celu uzyskania najlepszej możliwej mapy centrum Drogi Mlecznej. Dzięki tej mapie zespół był w stanie szczegółowo opisać pozostałości po katastroficznych wydarzeniach, które uwolniły olbrzymie ilości energii. Śledztwo doprowadziło do odkrycia wpływu potężnych (o rozmiarach dziesiątek lat świetlnych) bąbli plazmy emitujących olbrzymie ilości energii w zakresie rentgenowskim na otoczenie. Owe bąble prowadzą do powstania olbrzymich luk w gazie, pyle i chłodniejszej plazmie w centrum Drogi Mlecznej. Jedną z najbardziej wymownych wskazówek na zdjęciach rentgenowskich jest para przeciwnie skierowanych "płatów", rozciągających się na dziesiątki lat świetlnych nad i pod płaszczyznę galaktyki i stykających się w miejscu, w którym istnieje supermasywna czarna dziura. Źródła materii i energii niezbędne do wypełnienia owych płatów gorącym gazem emitującym w zakresie rentgenowskim mogą być wypływami wyrzuconymi z pobliża horyzontu zdarzeń supermasywnej czarnej dziury, wiatrami z masywnych gwiazd orbitujących wokół czarnej dziury lub katastroficznymi zdarzeniami związanymi z końcem życia masywnych gwiazd w jej pobliżu. Zespół był także w stanie odkryć ślady gorącej plazmy na obrzeżach obserwowanego regionu (setki lat świetlnych). Oznacza to, że wydarzenia w centrum Drogi Mlecznej mają wpływ na znacznie większy obszar. Nowoodkryte obszary plazmy mogą być związane z niejednorodną gorącą "atmosferą" gorącego gazu zajmującego centralne obszary Galaktyki. Podobne struktury są czasami obserwowane w centrach innych galaktyk. Jednak dzięki bliskości centrum Drogi Mlecznej, obserwatorium XMM-Newton może obserwować ten region bardzo szczegółowo. W tym burzliwym regionie odkryto również inne interesujące obiekty: kilka "superbąbli", olbrzymich luk o rozmiarach dziesiątek lat świetlnych wypełnionych gorącą plazmą emitującą w zakresie miękkiego promieniowania rentgenowskiego. Jeden z tych regionów posiada energię co najmniej 1051 erg (bliska całkowitej energii wyemitowanej przez Słońce w ciągu 10 miliardów lat). Dowody wskazują, że owa potężna struktura została wypełniona w ciągu ostatnich kilkudziesięciu tysięcy lat przez silne wiatry z najmasywniejszych gwiazd należących do gromady Quintuplet oraz katastroficzne zdarzenia takie jak wybuchy masywnych gwiazd. Tak ogromne ilości uwolnionej energii mają istotny wpływ na ewolucję materii międzygwiezdnej w centrum Drogi Mlecznej. Źródło: MNRAS / phys.org]]> 798 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Curiosity uległ modzie i zrobił sobie "selfie"]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/21/mars-curiosity-ulegl-modzie-i-zrobil-sobie-selfie/ Fri, 21 Aug 2015 15:26:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=802 pia19808-main_tight_crop-monday-1 Powyższe zdjęcie marsjańskiego łazika Curiosity ukazuje łazik w całej okazałości w miejscu, w którym opuszczono ramię w celu wywiercenia otworu w skale nazwanej Bucksin u podstawy wzgórza Mount Sharp. Do wykonania tego "selfie" wykorzystano kilka zdjęć wykonanych za pomocą Mars Hand Lens Imager (MAHLI) w dniu 5 sierpnia 2015 roku podczas 1065 marsjańskiego dnia (sol) pracy łazika na Marsie. Aby sobie wyobrazić rozmiar łazika warto wiedzieć, że jego koła mają 50 centymentrów średnicy i 40 cm szerokości. pia19807_flat-horizon-monday Po bliższym przyjrzeniu można zauważyć niewielki kamień wczepiony w lewe koło łazika Curiosity (po prawej stronie na tym zdjęciu). Kamień ten zauważono już kilka razy podczas okresowego sprawdzania stanu kół. Chociażby na zdjęciu poniżej. 1046mh0002640000400290e01_dxxx-br2 Instrument MAHLI zainstalowany jest na końcu robotycznego ramienia łazika. W celu wykonania tego portretu, zespół operatorów łazika ustawił kamerę niżej niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki temu na zdjęciu uchwycone zostało "podwozie" łazika tak jak w częściowym portrecie wykonanym pięć tygodni po lądowaniu łazika na Marsie w sierpniu 2012 roku w Kraterze Gale. pia16137 Źródło: NASA/JPL]]> 802 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 99 http://www.idioteq.com 0 0 <![CDATA[ESOcast: 10 największych odkryć ESO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/22/esocast-10-najwiekszych-odkryc-eso-video/ Sat, 22 Aug 2015 12:58:38 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=809 ESOcast. Tym razem w kilkuminutowym materiale ESO wspomina o najciekawszych odkryciach, których dokonano przy wykorzystaniu instrumentów należących do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). W dolnym panelu okna można wybrać polskie napisy. Zachęcam zatem do oglądania. Źródło: ESO  ]]> 809 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 166 0 0 <![CDATA[Przed wykonaniem - selfie wykonano najpierw na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/23/mars-przed-wykonaniem-selfie-wykonano-najpierw-na-ziemi/ Sun, 23 Aug 2015 11:50:54 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=812 pia19810_test_with_vstb Powyżej widać testowy łazik w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie (Kalifornia), na którym przetestowano ustawienia ramienia robotycznego i kamery, które następnie wykorzystano do wykonania portretu łazika na Marsie. Owa próba doprowadziła do wykonania 5 sierpnia 2015 roku niesamowitego "selfie" łazika Curiosity, które mogliście podziwiać już dwa dni temu. Kamera Mars Hand Lens Imager (MAHLI) zainstalowana na ramieniu łazika wykonała 92 zdjęcia, które następnie złożone zostały w powyższą mozaikę. Ta wersja próbna wykonana została na placu JPL w lipcu 2013 roku przy wykorzystaniu łazika Vehicle System Test Bed (VSTB), który na swoim ramieniu także ma zainstalowaną testową kopię kamery MAHLI. MAHLI została zbudowana przez Malin Space Science Systems, San Diego. JPL - wydział California Institute of Technology w Pasadenie zarządza projektem Mars Science Laboratory w ramach współpracy z NASA Science Mission Directorate w Waszyngtonie. JPL zaprojektowała i zbudowała łazik Curiosity. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS]]> 812 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Panorama wykonana przez naszego czytelnika]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/23/mars-panorama-naszego-czytelnika/ Sun, 23 Aug 2015 11:58:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=815 7 Jeden z naszych czytelników - Pan Tomasz Mielnik - wykorzystał 96 zdjęć wykonanych przez łazik Curiosity do stworzenie niesamowitej panoramy otoczenia łazika w momencie wykonywania selfie z niskiego ustawienia kamery. Dzięki pracy Pana Tomasza - możecie rzucić okiem na miejsce, w którym 5 sierpnia znajdował się łazik. Selfie to jedno, ale panorama to coś zupełnie innego. Świetna robota. Panoramę p. Tomasza możecie zobaczyć pod adresem: http://tomaszmielnik.pl/pan/mars1065/index.html Źródło: Tomasz Mielnik (www.tomaszmielnik.pl)]]> 815 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 100 http://www.idioteq.com 0 0 <![CDATA[Burze piaskowe pod okiem naukowców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/24/mars-burze-piaskowe-pod-okiem-naukowcow/ Mon, 24 Aug 2015 13:48:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=819 massive-dust-storm-on-mars-jeopardizes-the-longest-running-mars-rover W latach siedemdziesiątych XIX wieku astronomowie po raz pierwszy dostrzegli obecność żółtych obłoków na powierzchni Marsa. Już wtedy doszli do wniosku, że musi być to pył uniesiony z powierzchni przez wiatr. Dzisiaj burze piaskowe na Marsie są dobrze znane, a te które ukazują widoczną strukturę zwane są "teksturowanymi burzami piaskowymi." Teksturowane burze piaskowe aktywnie unoszą pył do atmosfery i spowodowane są różnymi efektami meteorologicznymi, w tym silnymi wiatrami. Oprócz przesłaniania marsjańskiej powierzchni, owe burze mogą wpływać na ogrzewanie atmosfery, a zgromadzenia pyłu na powierzchni może zmieniać jej albedo.  Burze piaskowe mimo trwających ponad 100 lat badań wciąż są dla nas tajemnicze. Jak dotąd nie wiadomo jak teksturowane burze rozmieszczone są na powierzchni planety, kiedy szczyt osiąga częstotliwość ich pojawiania się lub jakie ilości pyłu są w nich przenoszone. Astronom Huiqun Wang (CfA) wraz z trójką współpracowników wykorzystał dane z misji Mars Global Surveyor (MGS) do bliższego przyjrzenia się burzom piaskowym. MGS to sonda wystrzelona w kierunku Marsa w 1999 roku, która do dzisiaj obserwuje jego powierzchnię praktycznie bez przerwy. Naukowcy przeanalizowali pełen zestaw dziennych map wykonanych przez MGS pod kątem klimatologii owych burz piaskowych, ktore charakteryzują się niegładkimi teksturami oraz w celu odniesienia tych obserwacji do rozkładu pyłu na powierzchni. Okazało się, że teksturowane burze piaskowe w zależności od pory roku występują w gromadach, najczęściej w okolicach równonocy (jesień, wiosna) i najrzadziej w ciągu lata i zimy. Najczęściej pojawiają się w północnych regionach nad średnimi szerokościami geograficznymi. Co więcej udało się ustalić, że pył w teksturowanych burzach piaskowych ulega globalnemu wymieszaniu w skali kilku tygodni. Nowe badania, w ramach których przeanalizowano osiem lat obserwacji, objęły największy jak dotąd zestaw danych dotyczących marsjańskich burz piaskowych. Źródło: Icarus/phy.so]]> 819 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA pracuje nad komunikacją laserową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/24/orbita-nasa-pracuje-nad-komunikacja-laserowa/ Mon, 24 Aug 2015 20:27:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=822 s121e05914 Nowoczesna technologia wyeliminowała opóźnienia w telekomunikacji na Ziemi, jednak gdy do nich dochodzi - powodują frustrację. Szczególnie gdy chodzi o przesłanie złożonej lub pilnej informacji. Tego samego typu opóźnienia mogą się pojawiać podczas komunikacji z sondami czy członkami załogi podróżującej w kierunku Marsa. Komunikacja wykorzystująca fale radiowe może mieć opóźnienie rzędu 31 minut z powierzchni Marsa. Według najnowszych badań tego typu opóźnienia mogą obniżać wydajność zespołu oraz jego samopoczucie. opals_0_0 Naukowcy z Comm Delay Assessment postanowili określić czy opóźnienia w komunikacji, których mogą doświadczyć astronauci podczas długotrwałych misji do planetoidy czy na Marsa, mogą wpływać na ich indywidualną lub zespołową wydajność i samopoczucie. Aby to sprawdzić zbadano trzech członków załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz zespoły kontroli naziemnej, które wykonywały 10 zadań z rosnącym opóźnieniem: sześć zadań bez opóźnień w komunikacji oraz cztery zadania z opóźnieniem 50 sekund. Analizując wypowiedzi załogi sprzed i po locie, zapisy wideo oraz kwestionariusze, naukowcy byli w stanie określić, że wysokiej jakości komunikacja (bez opóźnień) skutkowała wyższą wydajnością i lepszym samopoczuciem załogi. Samopoczucie pogarszało się w trakcie zadań wykonywanych przy opóźnieniu w komunikacji. opals "Członkowie załogi reagowali frustracją, gdy potrzebowali szybko uzyskać informację,"  mówi Larry Palinkach, główny badacz w zespole. Część frustracji spowodowana była także dodatkowymi czynnikami takimi jak szum otoczenia w różnych miejscach na pokładzie stacji kosmicznej czy inni członkowie załogi zadający pytania w czasie gdy ktoś próbował skomunikować się z Ziemią. Niektóre ze sposobów radzenia sobie z opóźnieniami to zadawanie dłuższych i bardziej szczegółowych pytań, planowanie w ramach załogi tego o co należy zapytać centrum kontroli i w jaki sposób, wyprzedzające planowanie kolejnych pytań. Jedną z propozycji było także włączenie opóźnień w komunikacji już na etapie szkolenia astronautów. https://www.youtube.com/watch?v=1efsA8PQmDA&w=853&h=480 Inne sugestie związane ze stroną technologiczną obejmowały wykorzystanie urządzeń, które mogą odtwarzać komunikację, wspierać ją materiałem wideo tak, aby kontrola naziemna mogła lepiej zrozumieć kontekst pytania oraz rozwój technologii komunikacji, która mogłaby zminimalizować opóźnienia. Jedną z badanych technologii był projekt OPALS - Optical Payload for Lasercomm Science, który dowodził, że komunikacja laserowa zamiast radiowej umożliwia wysyłanie większej ilości danych z większą prędkością. W czercu 2014 roku NASA z powodzenie przesłała wysokiej jakości video za pomocą lasera z przestrzeni kosmicznej na Ziemię z prędkością 50 Mbit/s. To 175 MB wideo było pierwszym filmem w ramach projektu OPALS oraz pierwszym krokiem do poprawy przesyłu danych z orbity i dalszej przestrzeni kosmicznej. Skupiona energia laserowa potencjalnie umożliwia 10 do 100-krotnie szybszego przesyłu danych niż aktualnie stosowane. Sukces projektu OPALS stanowi istotni krok w poprawie komunikacji z sondami za niską orbitą okołoziemską. Źródło: NASA]]> 822 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kolejny rozbłysk na Słońcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/25/slonce-kolejny-rozblysk-na-sloncu/ Tue, 25 Aug 2015 05:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=827 20150824_074019_m5-6flare Skoro tak się powoooooli zaczyna chłodno robić, Słońce nie wydaje się już tak żółte i gorące jak dwa tygodnie temu - warto przypomnieć wokół czego krążymy niczym ćmy. Wczoraj o 9:33 polskiego czasu Słońce wyemitowało rozbłysk słoneczny. Kosmiczne obserwatorium Solar Dynamics Observatory (SDO), które bez wytchnienia obserwuje naszą dzienną gwiazdę - zarejestrowało rozbłysk na zdjęciu. Rozbłyski słoneczne to zjawisko spowodowane nagłym wydzieleniem w atmosferze Słońca potężnych ilości energii. Szkodliwe promieniowanie pochodzące z rozbłysku nie przedostaje się przez ziemską atmosferę i nie może zagrozić ludziom na Ziemi, jednak - jeżeli jest wystarczająco intensywne - może zaburzyć atmosferę na wysokości na której znajdują się satelity GPS. Aby sprawdzić w jaki sposób takie wydarzenie może wpłynąć na Ziemię, zachęcam do odwiedzenia strony NOAA Space Weather Prediction Center pod adresem http://spaceweather.gov - na stronie amerykańskiej agencji rządowej publikującej prognozy pogody kosmicznej oraz związane z nią ostrzeżenia i alerty. Wczorajszy rozbłysk został sklasyfikowany jako rozbłysk klasy M 5.6. Rozbłyski klasy M są dziesięciokrotnie mniejsze od najbardziej intensywnych rozbłysków klasy X. Cyfra przy klasie rozbłysku dodaje informacji o jego nasileniu. Rozbłysk klasy M2 jest dwa razy silniejszy od rozbłysku klasy M1, a rozbłysk klasy M3 jest trzy razy silniejszy, itd. Źródło: Karen C. Fox / NASA Goddard Space Flight Center]]> 827 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Dawn przesyła dokładniejsze zdjęcia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/25/ceres-sonda-dawn-przesyla-dokladniejsze-zdjecia/ Tue, 25 Aug 2015 16:22:25 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=830 pia19631 Najnowsze i jak dotąd najdokładniejsze zdjęcia powierzchni Ceres wykonane przez sondę Dawn przedstawiają w niespotykanej dotąd jakości cechy powierzchni włącznie z wysoką, unikalną na całym globie górą, formacją kraterów oraz wąskimi pęknięciami. "Sonda Dawn doskonale wykonuje swoje zadania na nowej orbicie kontynuując ambitny plan badawczy. Aktualne zdjęcia przesyłane przez sondę charakteryzuje trzy razy większa rozdzielczość niż na poprzedniej orbicie, dzięki czemu zdjęcia ukazują nowe szczegóły intrygującej planety karłowatej," mówi Marc Rayman, główny inżynier i dyrektor misji sondy Dawn z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. pia19632 Na obecnej orbicie na wysokości 1470 km, sonda Dawn spędza 11 dni na wykonaniu zdjęć całej powierzchni Ceres. Każdy 11-dniowy cykl składa się z 14 okrążeń. W ciągu kolejnych dwóch miesięcy  sonda sześciokrotnie wykona zdjęcia powierzchni całego globu. Każde zdjęcie wykonane z obecnej orbity charakteryzuje się rozdzielczością 140 metrów na piksel i obejmuje mniej niż 1 procent powierzchni Ceres. W tym samym czasie równolegle spektrometry w zakresie widzialnym i podczerwonym zbierają dane, które umożliwią naukowcom lepsze zrozumienie minerałów występujących na powierzchni Ceres. pia19633-1041 Inżynierowie i naukowcy planują także uszczegółowić swoje pomiary pola grawitacyjnego Ceres, co pozwoli im zaplanować kolejną orbitę sondy Dawn - najniższą w ramach misji - oraz podróż na tą orbitę. Pod koniec października Dawn zacznie obniżać się na swoją najniższą orbitę - na wysokości zaledwie 375 km. Dawn to pierwsza misja która weszła na orbitę wokół planety karłowatej oraz pierwsza misja, w ramach której sonda weszła na orbitę wokół dwóch różnych ciał Układu Słonecznego. Wcześniej sonda przez 14 miesięcy znajdowała się na orbicie wokół protoplanety Westa, a 6 marca br. weszła na orbitę wokół Ceres. Źródło: NASA / Elizabeth Landau]]> 830 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 101 0 0 102 http://pulskosmosu.wordpress.com 101 1 <![CDATA[Najlepsze zdjęcia małych księżyców z misji Galileo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/25/jowisz-najlepsze-zdjecia-malych-ksiezycow-z-misji-galileo/ Tue, 25 Aug 2015 17:47:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=835 20150824_saturn_small-moons-montage_nomimas Ludzi często proszę o zdjęcie porównujące rozmiary małych księżyców w dalszych ostępach Układu Słonecznego. Zdecydowanie łatwiej to zrobić dla księżyców Saturna, które zostały dobrze sfotografowane przez sondę Cassini, za wyjątkiem Pan - księżyca w górnym, lewym rogu kadru. Uwielibiam ostre zdjęcia z sondy Cassini. Niestety sonda Galileo nijak się nie równa z nią jeżeli chodzi o obrazowanie małych satelitów. Poniżej przedstawiam jak dotąd najdokładniejsze zdjęcia czterech z księżyców Jowisza: Metis, Adrastea, Amalthea oraz Thebe. Na zdjęciach są one w tej samej skali co księżyce Saturna na zdjęciu powyżej. 20150824_jupiter_smallsat_portrait_pixels_500m-pixel To porównanie nie jest do końca uczciwe, bowiem dane z sondy Galileo wciąż zawierają dużo szumu, który należałoby usunąć. Mimo to zdjęcia mają niską rozdzielczość w porównaniu do zdjęć z sondy Cassini: w tej skali widać już kwadratowe piksele. Cassini sfotografowała księżyce Saturna w skali poniżej kilometra na piksel, a wiele z nich - kilkaset metrów na piksel. Natomiast najlepsze zdjęcia sondy Galileo mają dziesięciokrotnie gorszą rozdzielczość. Skąd ta różnica? Pierwsza na myśl przychodzi rozdzielczość detektorów w kamerach - i to po części jest prawdą. Wszak zamontowany na pokładzie sondy Cassini  Imaging Science Subsystem Narrow-Angle Camera (ISS NAC)  to jedna z najlepszych kamer wysłanych w kosmos, o rozdzielczości kątowej zaledwie 6 mikroradianów na piksel. Natomiast zamontowany w Galileo Solid State Imager (SSI) ma rozdzielczość 10.16 mikroradianów na piksel. (Aktualnie najlepszą rozdzielczość w kosmosie ma LORRI zainstalowany na pokładzie sondy New Horizons - 4.94 mikroradianów na piksel). Jednak kątowa rozdzielczość to tylko połowa sukcesu gdy chodzi o wykonanie wyraźnych zdjęć małych obiektów. Wszak obiekty będą zajmowały większą część kadrów gdy się do nich zbliżymy. Powyższe zdjęcia charakteryzuje jednakowa skala - 500 metrów na piksel. Kamera sondy Cassini może uzyskać taką rozdzielczość lecąc w odległości 83 000 km od obiektu, Galileo musi się zbliżyć na 50 000 km, aby uzyskać taki sam efekt. Cassini wykonała zdjęcia prawie wszystkich księżyców Saturna (poza Pan oraz Atlasem) z odległości kilkudziesięciu tysięcy kilometrów . Niestety Galileo nigdy nie miała szansy tego zrobić. Promieniowanie w pobliżu Jowisza jest dużo bardziej niebezpieczne i pogarsza się wraz ze zbliżaniem się do planety. Sonda Galileo podobnie jak Cassini wykonała całą serię zbliżeń do Jowisza, jednak mimo to musiała się trzymać większych odległości od swojej planety niż Cassini. 20150824_galileo_tour_f537 Najlepsze momenty na wykonywanie zdjęć małym księżycom sonda Galileo miała w perycentrum orbity, gdy znajdowała się najbliżej Jowisza. Przez większą część misji, perycentrum znajdowało się w pobliżu orbity Europy, która znajduje się 671 000 km od centrum Jowisza. Orbita Tebe to 222 000 km, Alamthea krąży w odległości 181 000 km, Adrastea 129 000 km, a Metis 128 000 km od centrum Jowisza. Przy perycentrum w pobliżu orbity Europy, Galileo nigdy nie zbliżyła się do małych księżyców na odległość mniejszą niż 500 000 km - to dziesięciokrotnie dalej niż potrzebaby było, aby zdjęcia dorównywały rozdzielczością zdjęciom Cassini. 20150824_pia01627_f840 Pod koniec działania sondy Galileo, NASA przeprowadziła kampanię obserwacji Io - obniżając perycentrum orbity i podejmując ryzyko uszkodzenia sondy z nadzieją na wykonanie dokładniejszych zdjęć Io oraz przelotu grawitacyjnego w pobliżu Amaltei. Orbita Io znajduje się w odległości 421 000 km od centrum Jowisza, znacznie bliżej małych księżyców.  To właśnie w trakcie jednej z tych orbit sonda wykonała najdokładniejsze zdjęcia Metisa, Amaltei oraz Tebe. Małe księżyce zazwyczaj nie mają najwyższego priorytetu podczas misji do Jowisz. Cassini zebrała olbrzymie ilości danych dotyczących zachowania księżyców i pierścieni, jednak Jowisza będzie dużo trudniej zbadać. Następną misją do Jowisza jest misja Juno, w ramach której sonda będzie orbitować bardzo, bardzo blisko Jowisza, wewnątrz orbity wszystkich małych księżyców, na wysokości zaledwie 5000 km nad górnymi warstawmi chmur. Teoretycznie mogłaby zrobić dokładniejsze zdjęcia małych księżyców - gdyby miała kamerę taką jak Cassini czy Galileo. Ale nie ma. Ma natomiast Junocam, kamerę która zapewni nam niesamowite zdjęcia  biegunów i chmur Jowisza. Miejmy zatem nadzieję, że sondy JUICE (ESA) oraz Europa Clipper (NASA) będą w stanie więcej nam powiedzieć o tych małych księżycach. Artykuł autorstwa niezastąpionej Emily Lakdawalla. Całość artykułu w oryginale można przeczytać na blogu Planetary Society pod adresem http://www.planetary.org/blogs/emily-lakdawalla/2015/20150824-galileo-best-pictures-of-jupiter-ringmoons.html?referrer=https://www.facebook.com/]]> 835 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwszy rok obserwacji naukowych sondy GAIA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/26/gwiazdy-pierwszy-rok-obserwacji-naukowych-sondy-gaia/ Wed, 26 Aug 2015 14:03:34 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=840 stellar_density_map W ubiegły piątek - 21. sierpnia - sonda Gaia zakończyła pierwszy rok obserwacji naukowych w ramach katalogowania miliarda gwiazdy w naszym otoczeniu. Sonda została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną 19. grudnia 2013 roku i po sześciu miesiącach spędzonych na sprawdzaniu systemów na orbicie, rozpoczęła obserwacje naukowe w dniu 25 lipca 2014 roku. Znajdująca się w punkcie Lagrange'a L2, w odległości 1.5 mln km od Ziemi, sonda Gaia kataloguje gwiazdy i wiele innych obiektów astronomicznych obracając się wokół własnej osi. Wielokrotne pomiary pozycji gwiazd z niespotykaną dotąd dokładnością umożliwiają sondzie ustanie odległości do gwiazd i ich ruchu w Drodze Mlecznej. Przez pierwsze 28 dni sonda Gaia działała w specjalnym trybie skanowania, który umożliwiał zebranie danych niezbędnych do wstępnej kalibracji systemu. Pod koniec tej fazy, 21. sierpnia 2014 roku sonda Gaia rozpoczęła główny program obserwacji. Od rozpoczęcia podstawowej fazy badań, sonda zarejestrowała 272 miliardy pomiarów pozycyjnych lub astrometrycznych, 54.4 mld danych dotyczących jasności oraz 5.4 mld widm. the_parallax_method_of_measuring_a_star_s_distance_node_full_image_2 Zespół sondy Gaia pracowicie spędził cały rok na przetwarzaniu i analizowaniu danych, które będą tworzyć główny produkt misji - potężne publiczne katalogi pozycji, odległościu, ruchów oraz innych własności ponad miliarda gwiazd. Z uwagi na ogromne ilości danych oraz ich złożoność, taka analiza wymaga dużej pracy ze strony ekspertów oraz developerów oprogramowania rozprzestrzenionych w całej Europie. "Pozostał zaledwie rok do pierwszej publikacji danych zebranych przez sondę Gaia. Będzie to roboczy katalog, a jego publikacja planowana jest na lato 2016 roku. Pierwszy rok już za nami, a więc jesteśmy na półmetku i możemy przedstawić kilka wstępnych zestawów danych, aby potwierdzić, że sonda działa prawidłowa, a obróbka danych postępuje zgodnie z planem." Dla przykładu zespół Gaia był w stanie zmierzyć paralaksę dla początkowej próbki dwóch milionów gwiazd. Dla każdej z gwiazd wykonano 14 pomiarów, jednak zazwyczaj nie jest to wystarczająca liczba, aby oddzielić paralaksę od ruchu własnego. Dlatego też naukowcy połączyli dane z sondy Gaia z pozycjami z katalogu Tycho-2 opartego na pomiarach wykonanych w latach 1989-1993 przez poprzednika Gai - satelitę Hipparcos. To jednak ogranicza liczbę gwiazd do dwóch milionów z ponad miliarda, które Gaia zdążyła już zaobserwować. Im gwiazda znajduje się bliżej Słońca, tym większa jej paralaksa - dzięki temu paralaksę można wykorzystać, aby określić odległość danej gwiazdy od Słońca. Następnie odległość może być wykorzystana do zamiany widzialnej jasności gwiazdy na jej jasność absolutną. Po wykonaniu wszystkich powyższych obliczeń astronomowie umieszczają wyniki na wykresie jasności absolutnej względem temperatury - szacowanej z barwy danej gwiazdy - tworząc tym samym 'diagram Hertzsprunga-Russella', zwany tak od nazwisk dwóch dwudziestowiecznych naukowców, którzy odkryli, że taki diagram można wykorzystać do zrozumienia ewolucji gwiazd. gaia_s_first_hertzsprung-russell_diagram "Nasz pierwszy diagram H-R z jasnościami absolutnymi opartymi na danych z pierwszego roku obserwacji sondy Gaia oraz katalogu Tycho-2 oraz z informacjami o barwie z obserwacji naziemnych daje nam przedsmak tego czego dostarczy nam misja w nadchodzących latach," mówi Lennart Lindegren, profesor z University of Lund (Szwecja) i jeden z pierwszych pomysłodawców misji Gaia.]]> 840 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciemna strona Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/27/saturn-ciemna-strona-enceladusa/ Thu, 27 Aug 2015 05:54:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=845 darksideofen Na powyższym zdjęciu z sondy Cassini Enceladus wygląda jak gdyby był w połowie oświetlony przez Słońce, lecz to tylko złudzenie. Obszar po prawej stronie, gdzie elementy powierzchni można rozróżnić, oświetlony jest przez światło odbite od Saturna. Fragment powierzchni oświetlony bezpośrednio przez Słońce widoczny jest po lewej stronie. Zdjęcia takie jak to wykonywane są w poszukiwaniu gejzerów materii uwalnianych z okolic bieguna południowego tego księżyca. Tego typu zdjęcia muszą być wykonywane gdy sonda Cassini spogląda na nocną część księżyca, bowiem niewielkie cząsteczki wyrzucane w erupcjach gejzerów są najlepiej widoczne gdy są podświetlone przez Słońce. Powyższe ujęcie Enceladusa zostało wykonane w zakresie promieniowania widzialnego 10. maja 2015 roku. Średnica Enceladusa to 504 km. Zdjęcie zostało wykonane z odległości 364 000 km od  powierzchni Enceladusa. Źródło: JPL]]> 845 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ekstremofile wskazówką dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/27/astrobiologia-ekstremofile-wskazowka-dla-poszukiwaczy-zycia-pozaziemskiego/ Thu, 27 Aug 2015 17:05:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=848 earthsextrem Niesamowite stworzenia, które mogą przez lata żyć bez wody. Inne, które mogą przetrwać w próżni przestrzeni kosmicznej. Niektóre z najbardziej nietypowych organizmów na Ziemi wskazują planetologowi z Washington State University prof. Dirkowi Schulze-Makuch na to jakiego typu życie może występować we Wszechświecie. Odkrycie przez NASA pięciuset nowych planet przy gwiazdach Drogi Mlecznej w gwiazdozbiorze Lutni i Łabędzia wznowiło debaty na temat możliwości istnienia życia pozaziemskiego. W najnowszym artykule opublikowanym w czasopiśmie Life, Schulze-Makuch opierając się na najbardziej nietypowych organizmach na Ziemi, żyjących w ekstremalnych warunkach, oraz na warunkach panujących na Marsie i Tytanie, rozważa jakiego rodzaju życie może istnieć na innych planetach. Jego badania wspierane były przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych. "Jeżeli nie rozważymy różnych opcji, potencjalnie możliwych form życia we Wszechświecie, nie będziemy wiedzieli czego mamy szukać," powiedział Schulze-Makuch. "Nie mówimy, że te organizmy istnieją, ale zauważamy, że ich istnienie byłoby w zgodzie z prawami fizyki i chemii, jak również biologii."  Przykładowo, jeden z gatunków chrząszcza występujący na Ziemi wydala wybuchową mieszankę nadtlenku wodoru i innych związków chemicznych, aby odstraszyć drapieżników. "Na innych planetach, gdzie grawitacja przypomina tą na Marsie, taki sam chrząszcz mógłby tą samą mieszankę gazów wykorzystywać do odbicia się od powierzchni nawet na 300 m," mówi Schulze-Makuch Podczas gdy podróżnicy na Marsa mogliby odkryć życie podobne do ziemskiego, życie na planecie podobnej do Tytana wymagałoby całkowicie innych podstaw biochemii. Tego typu odkrycie byłoby wielkim osiągnięciem nauki z licznymi istotnymi konsekwencjami. Życie na Marsie Życie na Ziemi ze swoim unikalnym zestawem narzędzi biochemicznych, mogłoby przetrwać na planecie podobnej do Marsa po odpowiednim przystosowaniu w kilku kwestiach. f Po pierwsze organizmy musiałyby znaleźć sposób na pozyskiwanie wody w środowisku przypominających suchszą i chłodniejszą wersję pustyni Atacama w Chile. Możliwym rozwiązaniem byłoby użycie przez organizmy mieszanki wody i nadtlenku wodoru jako płynu wewnątrzkomórkowego. Nadtlenek wodoru jest naturalnym płynem niezamarzającym, który pomógłby mikroorganizmom przetrwać surowe marsjańskie zimy. Ponadto jest to związek higroskopowy co oznacza, że zbiera cząsteczki wody z atmosfery. W ciągu dnia mikroorganizmy roślinne na powierzchni marsjańskiej mogłyby fotosyntetyzować nadtlenek wodoru. W nocy, gdy atmosfera jest stosunkowo wilgotna mogłyby wykorzystywać zebrany nadtlenek wodoru do zbierania wody z atmosfery. Schulze-Makuch spekuluje, że większe, bardziej złożone stworzenia, być może przypominające wspomnianego strzela bombardiera mogłyby wykorzystywać te organizmy jako źródło pożywienia i wody. A w celu przemieszczania się z jednej izolowanej oazy do drugiej, mógłby wykorzystywać swój swoisty napęd rakietowy. Życie na Tytanie Z uwagi na znacznie większą odległość od Słońca, Tytan jest dużo chłodniejszy od Ziemi. Jego temperatura na powierzchni wynosi -178 stopni Celsjusza. Co więcej na powierzchni nie ma wody w stanie płynnym, ani dwutlenku węgla w atmosferze - dwóch związków chemicznych niezbędnych do powstania życia jakie znamy na Ziemi. Jeżeli życie na Tytanie (lub planecie podobnej do Tytana) istnieje we Wszechświecie, musi wykorzystywać coś zupełnie innego niż wodę jako płyn wewnątrzkomórkowy. Jedną z możliwości stanowią płynne węglowodory, takie jak metan czy etan. Formy życia nie oparte na wodzie mogłyby teoretycznie istnieć w płynnych jeziorach i morzach metanu i etanu, które stanowią dużą część powierzchni Tytana, tak jak organizmy żyjące w wodzie na Ziemi. Tego rodzaju stworzenia mogłyby pobierać z atmosfery wodór zamiast tlenu i łączyć go z wysokoenergetycznym acetylenem  w atmosferze produkując metan zamiast dwutlenku węgla. Z uwagi na mroźne środowisko, owe organizmy charakteryzowałyby się dużymi (na warunki ziemskie) komórkami o bardzo wolnym metabolizmie. Spowolniony metabolizm oznaczałby, że ewolucja i procesy starzenia trwałyby znacznie dłużej niż na Ziemi wydłużając ich żywotność. "Tylko i wyłącznie odkrycie pozaziemskiego życia i drugiej biosfery umożliwi nam przetestowanie tych hipotez, a to byłoby najważniejszym odkryciem w historii naszego gatunku." Źródło: Washington State University]]> 848 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Przygotowania do przybycia nowych członków załogi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/27/iss-przygotowania-do-przybycia-nowych-czlonkow-zalogi/ Thu, 27 Aug 2015 17:37:03 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=852 m15 W piątek 28. sierpnia br. połowa załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) wykona obrót w swoim orbitalnym otoczeniu na pokładzie statku Soyuz TMA-16M/ Transmisja na żywo w telewizji NASA TV rozpocznie się o 8:45 naszego czasu. Dowódca Expedition 44 Gienadij Padalka (Rosyjska Federalna Agencja Kosmiczna - ROSKOSMOS) oraz inżynierowie Scott Kelly (NASA) i Michaił Kornienko (ROSKOSMOS) przetransportują statek Soyuz z modułu Poisk do portu dokowania Zwiezda. Manewr relokacji rozpocznie się o 9:12 i zakończy o 9:37. Dzięki temu manewrowi zwolniony zostanie moduł Poisk, do którego dokować będzie nowy statek Soyuz - TMA-18M, który przywiezie trzech dodatkowych członków załogi. Jego start zaplanowany jest na środę, 2. września br. z Kosmodromu Baikonur w Kazachstanie. Na pokładzie misji Expedition 45 znajdą się Siergiej Wołkow (ROSKOSMOS) oraz Andreas Mogensen (ESA) i Aidyn Aimbetov (Kazachska Agencja Kosmiczna). Mogensen oraz Aimbetov wrócą na Ziemię wraz z Padałką w sobotę 12. września na pokładzie statku Soyuz TMA-16M. W marcu 2016 roku, Soyuz TMA-18M wróci na Ziemię z Wołkowem oraz członkami trwającej cały rok misji: Kelly i Kornienko, którzy dotarli na pokład ISS w marcu br. Więcej informacji o transmisjach NASA TV można znaleźć pod adresem: http://www.nasa.gov/nasatv Więcej informacji o Międzynarodowej Stacji Kosmicznej można znaleźć pod adresem: http://www.nasa.gov/station Źródło: Kathryn Hambleton (NASA)]]> 852 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają ich historię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/28/galaktyki-astronomowie-odkrywaja-ich-historie/ Fri, 28 Aug 2015 05:16:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=857 spiralgalaxy Międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem astronomów ze School of Physics and Astronomy na University of Cardiff wykazała po raz pierwszy, że galaktyki mogą zmieniać swoją strukturę w trakcie swojego życia. Obserwując niebo takie jakie jest dzisiaj i zaglądając w przeszłość za pomocą teleskopów Hubble'a oraz Herschel, zespół wykazał, że duża część galaktyk przeszła przez stadium istotnej 'metamorfozy' od czasu powstania po Wielkim Wybuchu. Dostarczając pierwszych bezpośrednich dowodów na rozmiary tej transformacji zespół ma nadzieję rzucić nieco światła na procesy, które spowodowały te dramatyczne zmiany, a tym samym lepiej zrozumieć wygląd i właściwości Wszechświata obserwowanego dzisiaj. W ramach badań, których wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, naukowcy obserwowali około 10 000 galaktyk aktualnie istniejących we Wszechświecie korzystając danych z przeglądu nieba stworzonego w ramach projektów ATLAS oraz GAMA. Naukowcy następnie sklasyfikowali galaktyki w dwa główne typy: płaskie, rotujące, dyskowe galaktyki (takie jak nasza Droga Mleczna) oraz duże, owalne galaktyki chaotycznie poruszających się gwiazd. Korzystając z teleskopów Hubble'a oraz Herschel naukowcy następnie spojrzeli w dalsze ostępy Wszechświata, a tym samym we wcześniejsze stadia jego rozwoju, aby obserwować galaktyki, które powstały wkrótce po Wielkim Wybuchu. Naukowcy wykazali, że 83% wszystkich gwiazd powstałych od Wielkiego Wybuchu na początku znajdowało się w galaktykach dyskowych. Jednak tylko 49% gwiazd istniejących obecnie we Wszechświecie znajduje się w galaktykach dyskowych - pozostałe znajdują się w galaktykach owalnych. Wyniki sugerują ogromną transformację w której galaktyki dyskowe przeistoczyły się w galaktyki owalne. Według popularnej teorii owa transformacja spowodowana była wieloma kosmicznymi katastrofami w których dwie galaktyki dyskowe, które za bardzo się do siebie zbliżyły, łączyły się w jedną galaktykę, w której zniszczony został ich dyskowy kształt. Przeciwna teoria wskazuje na łagodniejszy proces w ramach którego gwiazdy początkowo tworzące dysk stopniowo przesuwały się do centrum galaktyki tworząc centralne jej zgrubienie. Główny autor badania prof. Steve Eales powiedział "Wiele osób wcześniej sugerowało istnienie tego procesu metamorfozy, jednak łącząc dane z teleskopów Herschel oraz Hubble'a po raz pierwszy byliśmy w stanie dokładnie zmierzyć rozmiar owej transformacji. Galaktyki stanowią podstawowy budulec Wszechświata, tak więc ta zmiana  naprawdę przedstawia jedną z najistotniejszych zmian w wyglądzie i właściwościach galaktyk w ciągu ostatnich 8 miliardów lat." Źródło: MNRAS]]> 857 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Ewolucja oaz życia we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/28/astrobiologia-ewolucja-oaz-zycia-we-wszechswiecie/ Fri, 28 Aug 2015 09:20:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=860 interstellar Znamy tylko jedną planetę na której istnieje życie: Ziemię. Jednak już w kolejnym pokoleniu możemy odkryć  oznaki życia na planetach wokół odległych gwiazd. Jeżeli znajdziemy obce życie - powstaną nowe pytania. Przykładowo: czy to życie powstało spontanicznie? Czy może przybyło z innej planety? Jeżeli życie pokonało potężne obszary przestrzeni międzygwiezdnej - jak moglibyśmy to sprawdzić? Nowe badania prowadzone przez astrofizyków z Harvardu wskazują, że w przypadku gdy życie rozprzestrzeniałoby się między gwiazdami (w procesie zwanym panspermią), robiłoby to w charakterystyczny sposób, który moglibyśmy zidentyfikować. "Według naszej teorii gromady życia powstawałyby, rosły i nakładały się na siebie jak bąble w garnku gotującej się wody," mówi główny autor badań Henry Lin z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Istnieją dwa podstawowe sposoby rozprzestrzeniania się życia poza gwiazdę macierzystą danej planety. Pierwszy to procesy naturalne takie jak grawitacyjne wyrzucenie planetoid czy komet z otoczenia gwiazdy. Drugi sposób to celowe podróże na zewnątrz układu realizowane przez inteligentne formy życia.  Opublikowany artykuł jednak nie dotyczy sposobu napędzającego panspermię. Pyta natomiast: jeżeli tak się dzieje, czy bylibyśmy w stanie to wykryć? Zasadniczo odpowiedź brzmi: TAK. Model zakłada, że ziarna z jednej planety na której występuje życie będą się rozprzestrzeniały we wszystkich kierunkach. W przypadku gdy ziarno trafi na planetę w ekosferze przy pobliskiej gwieździe, może tam powstać życie. Z czasem wynikiem tego procesu będzie seria życiodajnych oaz na galaktycznym krajobrazie. "Życie mogłoby się rozprzestrzeniać z planety na planetę w sposób podobny do początku epidemii. W pewnym sensie Droga Mleczna byłaby zainfekowana kieszonkami życia," tłumaczy współautor opracowania Avi Loeb (CfA). Jeżeli uda nam się odkryć oznaki życia w atmosferze innych planet, kolejnym krokiem będzie poszukiwanie właśnie tego wzoru. W idealnym przypadku Ziemia mogłaby znajdować się na krawędzi takiego bąbla życia. W takim przypadku wszystkie planety posiadające życie byłyby po jednej stronie nieba, a po drugiej byłaby pustka. Lin raz Loeb zastrzegają, że ów wzór byłby rozpoznawalny tylko w przypadku gdyby życie rozprzestrzeniało się stosunkowo szybko. Z uwagi na to, że gwiazdy w Drodze Mlecznej poruszają się względem siebie, gwiazdy które teraz ze sobą sąsiadują, nie będą już sąsiadami za kilka milionów lat. Innymi słowy ruch względny gwiazd rozmyłby bąble życia. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters. Źródło: ApJL]]> 860 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 271 .ankor http:///]]> 0 0 272 .ankor http:///]]> 0 0 273 http://20mg-cheapest-pricelevitra.net/ online-purchaselevitra.net.ankor http://20mg-cheapest-pricelevitra.net/]]> 0 0 274 http://20mg-cheapest-pricelevitra.net/ online-purchaselevitra.net.ankor http://20mg-cheapest-pricelevitra.net/]]> 0 0 <![CDATA[Najbliższy Ziemi kwazar posiada DWIE czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/28/czarne-dziury-najblizszy-ziemi-kwazar-posiada-dwie-czarne-dziury/ Fri, 28 Aug 2015 11:48:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=863 ouastrophysi Astrofizycy korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryli Markarian 231 (Mrk 231), najbliższą nam galaktykę w której centrum znajduje się kwazar i która zasilana jest przez dwie centralne czarne dziury wściekle wirujące wokół siebie. Odkrycie sugeruje, że kwazary - bardzo jasne centra galaktyk aktywnych - mogą powszechnie zawierać dwie centralne supermasywne czarne dziury na orbicie wokół wspólnego środka masy. Obecność dwóch czarnych dziur można wytłumaczyć połączeniem dwóch galaktyk. Duet czarnych dziur generuje olbrzymie ilości energii przez co jądro galaktyki przewyższa jasnością miliardy gwiazd w tej galaktyce. Naukowcy przejrzeli dane archiwalne z obserwacji teleskopu Hubble'a i skupili się na promieniowaniu ultrafioletowym wyemitowanym z centrum Mrk 231. Jak to określają "zauważyli tam ekstremalne i zaskakujące własności obiektu." Gdyby w centrum owego kwazaru była obecna tylko jedna czarna dziura, cały dysk akrecyjny otaczającego ją gorącego gazu świeciłby w zakresie ultrafioletowym. Zamiast tego ultrafioletowy blask dysku pyłowego gwałtownie spada w kierunku centrum. Jest to obserwacyjny dowód, że dysk pyłowy w środku ma pustą przestrzeń wokół centralnej czarnej dziury. Najlepszym wytłumaczeniem danych obserwacyjnych, opierając się na modelach dynamicznych, jest fakt, że centrum dysku jest wycięte przez działanie dwóch czarnych dziur wzajemnie krążących wokół siebie.  Druga, mniejsza czarna dziura okrąża wewnętrzną krawędź dysku akrecyjnego i posiada własny mini-dysk promieniujący w ultrafiolecie. "Jesteśmy bardzo podekscytowani tym odkryciem bowiem wskazuje ono na bliski układ dwóch czarnych dziur w Mrk 231 oraz pozwala nam na stworzenie sposobu systematycznego poszukiwania podwójnych czarnych dziur,"  mówi Youjun Lu z National Astronomical Observatories of China. Centralna czarna dziura ma masę 150 milionów mas Słońca, a towarzysząca jej czarna dziura - 4 milionów mas Słońca. Dynamiczny duet dokonuje pełnego obrotu w czasie 1.2 lat. Mniejsza czarna dziura jest pozostałością po mniejszej galaktyce, która połączyła się z Mrk 231. Dowodu niedawnego połączenia można doszukiwać się w asymetrii galaktyki macierzystej oraz długich ogonach pływowych składających się z młodych niebieskich gwiazd. Przewiduje się, że dwie czarne dziury będą zbliżały się do siebie, a do zderzenia dojdzie w czasie kilkuset tysięcy lat. Mrk 231 znajduje się 600 milionów lat świetlnych od nas. Wyniki badań zostały opublikowane 14. sierpnia 2015 r. w czasopiśmie The Astrophysical Journal. Źródło: ApJ]]> 863 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje NGC 1783]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/28/gwiazdy-hubble-obserwuje-ngc-1783/ Fri, 28 Aug 2015 17:46:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=866 A youthful cluster Na powyższym nowym zdjęciu wykonanym za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys (ACS) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a widać gromadę kulistą NGC 1783. Jest to jedna z największych gromad kulistych w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce satelitarnej krążącej wokół Drogi Mlecznej. Po raz pierwszy zauważona przez Johna Herschela w 1835 roku, NGC 1783 znajduje się w odległości prawie 160 000 lat świetlnych od Ziemi i ma masę równo 170 000 masom Słońca. Gromady kuliste to gęste zbiory gwiazd utrzymywane własną grawitacją, krążące wokół galaktyk niczym ich satelisty. Zdjęcie wyraźnie przedstawia symetryczny kształt NGC 1783 oraz skupisko gwiazd w centrum - to właśnie cechy charakterystyczne gromad kulistych. Mierząc barwę oraz jasność pojedynczych gwiazd astronomowie mogą wydedukować wiek gromady oraz odtworzyć historię formowania się gwiazd. Szacuje się, że NGC 1783 ma wiek rzędu 1.5 miliarda lat - co sprawia, że jest stosunkowo młodym okazem gromady kulistej, bowiem inne są w wieku kilku miliardów lat. W czasie swojego życia co najmniej dwukrotnie przeszła okresy intensywnego formowania się gwiazd. Oba były oddzielone przerwą rzędu 50 do 100 milionów lat. Intensywność procesu powstawania nowych gwiazd jest wskaźnikiem ilości gazu w gromadzie pozwalającego na tworzenie nowych gwiazd. Gdy najmasywniejsze gwiazdy powstałe w pierwszym okresie intensywnego powstania gwiazd eksplodowały jako supernowe wypchnęły olbrzymie ilości gazu niezbędnego do tworzenia kolejnych gwiazd. Jednak zasoby gazu mogą być uzupełnione przez mniej masywne gwiazdy, które żyją dłużej i pozbywają się gazu mniej gwałtownie. Gdy taki właśnie gaz dotrze do gęstych rejonów centralnych gromady gwiazd rozpoczyna się druga faza intensywnego formowania się gwiazd. Ten cykl może się powtarzać kilkukrotnie. Źródło: ESA/Hubble & NASA]]> 866 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jest nowy cel dla sondy! Kolejny przelot 1.1.2019]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/29/new-horizons-jest-nowy-cel-dla-sondy-kolejny-przelot-1-1-2019/ Sat, 29 Aug 2015 12:44:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=869 newhorizonskboencounter NASA wybrała potencjalny, następny cel dla sondy New Horizons, która 14. lipca przeleciała w pobliżu Plutona i Charona! Kolejnym celem sondy będzie niewielki obiekt Pasa Kuipera (KBO) znany pod nazwą 2014 MU69 znajdujący się około 1.5 miliarda kilometrów za Plutonem. Ten odległy KBO jest jednym z dwóch zidentyfikowanych obiektów, które uznano za potencjalny cel i jedynym, który zespół misji New Horizons zaproponował jako kolejny cel. Mimo, że NASA wybrała 2014 MU69 jako kolejny cel sondy, zgodnie z procedurami agencja musi przeprowadzić szczegółową ocenę przedsięwzięcia przed oficjalnym zatwierdzeniem wydłużenia misji. "Nawet teraz gdy sonda New Horizons oddala się od Plutona i podąża w kierunku Pasa Kuipera, a dane z przelotu są bezustannie przesyłane na Ziemię, czekamy już na kolejny cel misji tego międzyplanetarnego podróżnika,"  mówi John Grunsfeld, astronauta i dyrektor NASA Science Mission Directorate w siedzibie agencji w Waszyngtonie. nh-kbo-path Podobnie do wszystkich innych misji NASA, które osiągnęły swój główny cel naukowy i starają się o wykonanie dodatkowej nauki, zespół New Horizons musi napisać kolejny wniosek do agencji o dodatkowe fundusze na misję do obiektu Pasa Kuipera. Taki wniosek - planowany na 2016 rok - będzie poddany ocenie przez niezależny zespół ekspertów zanim NASA zezwoli na realizację misji. Wczesny wybór celu był bardzo istotny, bowiem zespół musi skierować sondę New Horizons w kierunku obiektu jeszcze w tym roku, aby dolecieć do celu z odpowiednimi zapasami paliwa. New Horizons wykona serię czterech manewrów pod koniec października i na początku listopada, aby ustawić tor lotu w kierunku 2014 MU69 - nazwanego przez zespół PT1 (Potential Target 1) - do którego może dolecieć 1. stycznia 2019 roku. Jakiekolwiek opóźnienie wykonania manewrów zmuszałoby do zużycia większej ilości paliwa i podniesienia ryzyka misji. "Obiekt 2014 MU69 to doskonały wybór, bowiem reprezentuje bardzo stare obiekty Pasa Kuipera, które powstały tam gdzie wciąż przebywają,"  mówi Alan Stern - główny naukowiec misji New Horizons z Boulder, Colorado. "Co więcej, dotarcie do tego obiektu wymaga mniejszej ilości paliwa niż do innych potencjalnych obiektów, a dzięki temu zostaje więcej paliwa na przelot i wykonanie dodatkowych badań." New Horizons to misja, której głównym celem był przelot przez układ Plutona i zbadanie dodatkowego obiektu Pasa Kuipera. Sonda ma na pokładzie zapasy hydrazyny niezbędne do wykonania przelotu w pobliżu KBO; systemy komunikacji są zdolne do komunikowania się z Ziemią z odległości dużo większych niż odległość Plutona, system zasilania może pracować jeszcze przez wiele lat, a instrumenty naukowe zostały zaprojektowane do sprawnego działania w warunkach oświetlenia znacznie gorszych niż te, które wystąpią podczas przelotu w pobliżu 2014 MU69. Znalezienie odpowiedniego obiektu KBO, który mógł być celem sondy okazało się trudnym zadaniem. Poszukiwania obiektu rozpoczęły się w 2011 roku i wykorzystano do nich jedne z największych naziemnych teleskopów optycznych. Zespół New Horizons znalazł kilkanaście obiektów KBO, jednak żaden w nich nie znajdował się w zasięgu sondy. Dopiero latem 2014 roku Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostrzegł pięć obiektów, z których wybrano dwa, do których można było skierować sondę. Naukowcy oszacowali, że PT1 ma średnicę ok. 45 kilometrów, jest dziesięciokrotnie większy i 1000-krotnie masywniejszy od typowych komet, takich jak cel obecnej sondy Rosetta. W przeciwieństwie do planetoid, obiekty Pasa Kuipera były tylko nieznacznie ogrzewane przez Słońce i uważa się, że reprezentują dobrze zachowane, głęboko zmrożone próbki materii z czasów formowania się Układu Słonecznego 4.6 miliarda lat temu. Źródło: JHUAPL]]> 869 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obrazowanie odległych galaktyk Wielkim Teleskopem Milimetrowym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/31/galaktyki-obrazowanie-odleglych-galaktyk-wielkim-teleskopem-milimetrowym/ Mon, 31 Aug 2015 13:48:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=873 55e43e489caec W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku obserwacje pobliskich galaktyk wykonywane przez Infrared Astronomical Satellite wraz z obserwacjami tła w zakresie dalekiej podczerwieni i fal submilimetrowych przy użyciu satelity Cosmic Background Explorer wykazały, że wszechświat emituje tyle samo energii w zakresie podczerwonym i submilimetrowym co w zakresie optycznym i ultrafioletowym. Skąd się bierze to promieniowanie? Przełom nastąpił wraz z odkryciem dużej populacji bardzo odległych źródeł wyjątkowo jasnych w zakresie fal submilimetrowych. Te tak zwane galaktyki submilimetrowe (SMG) mają jasność setki razy większą od Drogi Mlecznej - część promieniowania pochodzi z procesów formowania gwiazd. Zidentyfikowanie oraz zrozumienie natury owych źródeł okazało się nie lada wyzwaniem ze względu na ich odległość, a tym samym niewielki rozmiar kątowy. Wielki Teleskop Milimetrowy (LMT - Large Milimeter Telescope) to największy, sterowany teleskop milimetrowy o pojedynczej czaszy zaprojektowany właśnie do obserwacji astronomicznych. Zlokalizowany na szczycie Volcan Sierra Negra na wysokości 4600 metrów teleskop to przedsięwzięcie meksykańsko-amerykańskie, które jest największym i najbardziej złożonym instrumentem naukowym powstałym w Meksyku. Astronomowie CfA Mark Gurwell oraz David Wilner wraz ze współpracownikami wykorzystali nowy teleskop w celu spektroskopowego przeglądu galaktyk submilimetrowych. Celem obserwacji były galaktyki jasne w dalekiej podczerwieni pochodzące z katalogu teleskopu Herschel - owe źródła to odległe jasne SMG grawitacyjnie soczewkowane przez gromady galaktyk, przez co wydają się wyjątkowo jasne. Jako tracera spektroskopowego zespół użył cząsteczki dwutlenku węgla. Głębokość linii umożliwiła oszacowanie ilości gazu, który to następnie można było porównać z ilością pyłu. Naukowcy w wynikach informują, że znaleziono siedemdziesiąt razy więcej gazu co zgadza się z oczekiwaniami. Gaz umożliwił także określenie przesunięcia dopplerowskiego galaktyki, a tym samym wyznaczenie odległości do niej, czego nie da się zrobić tylko ze zdjęć galaktyki. Najbardziej odległą galaktykę w badanej próbce datuje się na miliard do półtora miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Co szczególnie zdumiewające, zgromadzone dane spektroskopowe umożliwiły stwierdzenie, że jeden z obiektów w rzeczywistości jest trzema osobnymi galaktykami, w trzech odległościach od Ziemi, które przypadkowo znajdują się w jednej linii. Nowe wyniki doskonale unaoczniają moc nowego teleskopu i stanowią początek szczegółowej eksploracji źródeł kosmicznych odpowiedzialnych za tło w podczerwieni. Źródło: MNRAS]]> 873 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tranzyt Dione na tle pierścieni Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/31/saturn-tranzyt-dione-na-tle-pierscieni-saturna-zdjecie/ Mon, 31 Aug 2015 16:09:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=876 pia18330-1041 Dione, księżyc Saturn przechodzi na tle tarczy gazowego olbrzyma. Tranzyt księżyca na tle tarczy planety. Tranzyty odgrywają istotną rolę w astronomii gdzie są wykorzystywane do badania orbit planet oraz ich atmosfer tak w naszym układzie planetarnym jak i innych. Dokładnie mierząc momenty początku i końca tranzytu w układzie Saturna naukowcy mogą dokładnie określić parametry orbitalne jego księżyców. Powyższe zdjęcie zostało wykonane w zielonym zakresie promieniowania widzialnego przez sondę Cassini w dniu 21 maja 2015 roku z odległości 2.3 mln kilometrów od Saturna. Skala zdjęcia to 14 km/piksel. Źródło: NASA]]> 876 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Japoński pojazd transportowy podchodzi do ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/08/31/orbita-japonski-pojazd-transportowy-podchodzi-do-iss-zdjecie/ Mon, 31 Aug 2015 19:28:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=879 oo20871104776 Japoński pojazd transportowy Kontouri 5 H-II (HTV-5) podczas podejścia do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Nazwa automatycznego pojazdu transportowego - Kontouri pochodzi z języka japońskiego w którym oznacza "białego bociana". Pojazd przedstawiony na zdjęciu wypełniony jest ponad 4 tonami eksperymentów naukowych, zapasów, wody, części zamiennych i przyrządów badawczych. Źródło: spaceref / JAXA / NASA]]> 879 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[LSST: Zielone światło dla największej kamery cyfrowej na świecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/01/lsst-zielone-swiatlo-dla-najwiekszej-kamery-cyfrowej-na-swiecie/ Tue, 01 Sep 2015 07:22:02 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=882 worldsmostpo Departament Energetyki zatwierdził rozpoczęcie budowy 3.2-gigapikselowej kamery cyfrowej - największej na świecie - w sercu Large Synoptic Survey Telescope (LSST). Montowana w SLAC National Accelerator Laboratory kamera będzie okiem projektu LSST, które umożliwi obserwowanie Wszechświata w w niespotykanych dotąd szczegółach oraz rozwiązanie niektórych z jego największych tajemnic. Kamień milowy budowy o nazwie Decyzja Krytyczna 3, to ostatni główny etap decyzyjny przed przyjęciem ukończonej kamery, mówi Dyrektor LSST Steven Kahn: "Teraz możemy rozpocząć składanie komponentów i budowę kamery." Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zielone-swiatlo-dla-najwiekszej-kamery-cyfrowej-na-swiecie-1780.html]]> 882 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA rozważa misję do Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/01/saturn-nasa-rozwaza-misje-do-enceladusa/ Tue, 01 Sep 2015 10:30:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=885 sat (1) Za dziesięć lat dwie sondy NASA mogą być w drodze do dwóch potencjalnych oaz życia w Układzie Słonecznym. Jak na razie agencja planuje wystrzelenie sondy w kierunku księżyca Jowisza - Europy na początku lat dwudziestych, a teraz rozważa także misję do księżyca Saturna - Enceladusa, która mogłaby wystartować pod koniec 2021 roku. Wielu astrobiologów uważa, że Europa i Enceladus pod lodową skorupą skrywają oceany płynnej wody i są najlepszymi w Układzie Słonecznym miejscami do poszukiwania życia pozaziemskiego. Rozważany projekt misji do Enceladusa znanej jako Enceladus Life Finder (ELF), to jeden z ponad dwudziestu misji koncepcyjnych walczących o wsparcie w ramach prowadzonego przez NASA programu misji Discovery, w ramach którego w przestrzeń kosmiczną wysyłane są stosunkowo nisko-budżetowe misje do ciał Układu Słonecznego. W przyszłym miesiącu NASA zawęzi listę kandydatów do kilku projektów, a ostateczną decyzję o wyborze podejmie we wrześniu 2016 roku. Zespół stojący za projektem ELF - który jak sama nazwa wskazuje skupiałby się na poszukiwaniu aktywności biologicznej na Enceladusie - uważa, że ich projekt ma duże szanse powodzenia. enc "Uważamy, że mamy największe szanse powodzenia w poszukiwaniu oznak życia pozaziemskiego ze wszystkich obecnie rozważanych misji," mówi główny naukowiec projektu ELF - Jonathan Lunine z Cornell University. W 2005 roku sonda Cassini orbitująca wokół Saturna zauważyły gejzery lodu wodnego, soli i związków organicznych zawierających węgiel tryskające z południowego regionu biegunowego Enceladusa. Owe dżety napędzane intensywnym przyciąganiem grawitacyjnym Saturna łączą się ze sobą w "pióropusze" sięgające daleko w przestrzeń. De facto właśnie w ten sposób Enceladus zasila materię tworzącą pierścień E wokół Saturna. Naukowcy uważają, że lodowe dżety mają swoje źródło w podpowierzchniowym oceanie, a to daje szansę zebrania próbek materii ze środowiska mającego potencjał utrzymania życia bez potrzeby lądowania na powierzchni. I taki właśnie miałby być cel misji ELF. [youtube https://www.youtube.com/watch?v=PoeFmGPOpTo&w=853&h=480] "To darmowe próbki," mówi Lunine o pióropuszach. "Nie musimy lądować, drążyć, topić ani nic podobnego." Sonda Cassini wielokrotnie przelatywała przez pióropusze jednak nie jest wyposażona w sprzęt umożliwiający poszukiwanie życia. ELF badałby możliwość istnienia życia w oceanie Enceladusa oraz poszukiwał dowodów aktywności biologicznej. W tym celu sonda ELF wyposażona byłaby w dwa spektrometry masowe; jeden będzie przystosowany do badania cząsteczek gazu w gejzerach, a drugi skupiłby się na drobinach pyłu. Instrumenty te badałyby aminokwasy, kwasy tłuszczowe, metan i inne cząsteczki - umożliwiając wykonanie trzech niezależnych testów na istnienie aktywności biologicznej. "Pozytywne wyniki wszystkich trzech testów bardzo mocno świadczyłyby o obecności życia w Enceladusie," napisał zespół ELF w artykule zaprezentowanym w ramach 46. konferencji Lunar and Planetary Science Conference, w marcu w Woodlands, w stanie Teksas. "Projekt ELF może odpowiedzieć na najważniejsze pytanie wszystkich nauk kosmicznych w ramach programu Discovery i stanowi wyjątkową możliwość odkrycia życia pozaziemskiego w ramach niskobudżetowego projektu," dodają. (Niezależnie od tego, która misja zostanie wybrana w tej rundzie programu Discovery, limit budżetu wynosi 450 mln USD.) Czwarty test na obecność życia też powinien się zmieścić w tym limicie, mówi Lunine. Aktualne plany ELF skupiają się na stworzeniu instrumentu, który byłby przeznaczony do określenia chiralności aminokwasów. Całe życie na Ziemi wykorzystuje aminokwasy lewoskrętne; znalezienie podobnej zależności w próbce pozaziemskiej stanowiłoby zatem silny wskaźnik życia pozaziemskiego - mówią astrobiolodzy. W przypadku gdyby NASA wybrała projekt ELF, sonda byłaby gotowa do 2020 roku i mogłaby wystartować w tym lub w następnym roku. Podstawowy projekt zakłada wysłanie ELF na pokładzie rakiety United Launch Alliance Atlas V, w trwającą 9.5 roku podróż do Saturna (oczywiście podróż byłaby dużo krótsza, jeżeli udałoby się sondę wysłać na pokładzie aktualnie rozwijanej rakiety SLS (Space Launch System)). ELF weszłaby na orbitę wokół Saturna, a następnie przeleciała przez pióropusze Enceladusa od 8 do 10 razy w ciągu trzech lat. Podczas przelotów sonda zbliżałaby się do powierzchni Enceladusa na odległość zaledwie 50 kilometrów. ELF stanowi logiczną kontynuację misji Cassini i w dużej mierze wykorzystuje dane uzyskane przez tą sondę, choć są to dwie zupełnie różne misje. Sonda Cassini o rozmiarach autobusu kosztowała 3.2 miliarda USD i wyposażona jest w 12 instrumentów pokładowych. Co więcej Cassini napędzana jest trzema termoelektrycznymi generatorami (RTG), które zamieniają ciepło rozpadu radioaktywnego plutonu-238 na elektryczność. Sonda ELF byłaby napędzana promieniowaniem słonecznym z uwagi na fakt, że NASA w trosce o coraz mniejsze zasoby plutonu-238, zakazała wykorzystania napędu nuklearnego w ramach tego programu Discovery. Żadna sonda napędzana promieniowaniem słonecznym jeszcze nie wykonywała swoich zadań tak daleko w Układzie Słonecznym. Sonda Juno w przyszłym roku zostanie najdalej operującą sondą napędzaną promieniowaniem słonecznym gdy dotrze do Jowisza w lipcu przyszłego roku. Jednak Lunine uważa, że energia słoneczna całkowicie wystarczy do wypełnienia celów misji ELF jednak nie podaje szczegółów technicznych z uwagi na dużą konkurencję w ramach programu Discovery. Jak sam zauważa - zademonstrowanie zdolności zasilania słonecznego w rejonie Saturna samo w sobie stanowi cel naukowy, bowiem paliwa jądrowego zawsze będzie mało, a tym samym będzie zarezerwowane dla misji, które bez niego nie mają szans powodzenia, takich jak badania Tytana czy podróże do Neptuna. Misja NASA do Europy, która jak dotąd nie doczekała się oficjalnej nazwy, także będzie wykorzystywała napęd słoneczny. Misja, której koszt szacuje się na 2 miliardy USD obejmuje sondę umieszczoną na orbicie wokół Jowisza, która wykona 45 przelotów w pobliżu Europy w czasie dwóch i pół roku. [youtube https://www.youtube.com/watch?v=rdXGifkQ1xY&w=853&h=480] Lunine wraz ze swoją grupą nie są jedynymi naukowcami zainteresowanymi badaniem Enceladusa. Jeden z zespołów pracuje nad sondą o nazwie JET - Journey to Enceladus and Titan, która miałaby badać potencjał podtrzymania życia przez oba księżyce. Inny zespół badawczy rozwija koncepcję misji o nazwie Life Investigation for Enceladus (LIFE), w ramach której celem byłoby przywiezienie na Ziemię próbek pobranych z gejzerów Enceladusa. Jednak ani JET ani LIFE nie zostały zaproponowane NASA w ramach ostatniego naboru wniosków do programu Discovery. Zespół LIFE nie podjął wyzwania bowiem uważa, że do realizacji misji niezbędny jest napęd nuklearny. Zespół nadal pracuje nad koncepcją misji i planuje złożyć wniosek w trakcie kolejnego naboru. Źródło: Mike Wall / space.com]]> 885 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak pozbyć się satelitów po zakończeniu misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/01/orbita-jak-pozbyc-sie-satelitow-po-zakonczeniu-misji/ Tue, 01 Sep 2015 18:13:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=891 integralh-11 Naukowcy z Uniwersytetu La Rioja (Hiszpania) opracowali nową metodę eliminowania sztucznych satelitów na wysoce eliptycznych orbitach po zakończeniu ich misji. Metodologia pozwalająca na minimalizację ryzyka i kosztów została przetestowana w ramach misji INTEGRAL (ESA), która wejdzie w ziemską atmosferę i ulegnie dezintegracji w 2029 roku. Śmieci kosmiczne stanowią jedno z głównych wyzwań stojących przed inżynierami, bowiem stwarzają zgrożenie dla satelitów. W tym kontekście członkowie Naukowej Grupy Obliczeniowej (GRUCACI) z Uniwersytetu La Rioja opracowali metodę eliminowania satelitów znajdujących się na wysoce eliptycznych orbitach (HEO). Orbity HEO to orbity mimośrodowe (apogeum może znajdować się dziesięciokrotnie dalej niż od Ziemi niż perygeum) i nachylone (60 stopni lub więcej w odniesieniu do równika); na ich ewolucję silny wpływ mają efekty grawitacyjne wybrzuszenia równikowego Ziemi oraz przyciąganie Księżyca i Słońca. Oba efekty mogą sprawić, że satelity umieszczone na tego typu orbitach będą przelatywać przez dwa chronione regiony (niską orbitę okołoziemską (LEO) oraz orbity geostacjonarne (GEO)) zwiększając ryzyko kolizji z licznymi satelitami operującymi na tej samej orbicie. Co więcej prawdopodobieństwo niekontrolowanego wejścia w niższe warstwy atmosfery ziemskiej także się zwiększa. "Nasze badania skupiają się na wykorzystaniu tego samego efektu grawitacyjnego, który wpływa na orbity HEO w celu zminimalizowania kosztów usuwania satelitów z orbity po zakończeniu ich misji," mówi Roberto Armellin, współautor pracy. "Niezbędne jest zachowanie zapasów paliwa w celu wykonania manewrów pozwalających na deorbitację, dlatego nie można go użyć do przedłużenia misji. Z tego też powodu opracowaliśmy metodologię skupiającą się na obniżeniu ilości paliwa niezbędnego do deorbitacji, a tym samym na obniżeniu kosztów." Naukowcy podeszli do problemu jak do problemu optymalizacji matematycznej, w którym niezbędne jest jednoczesne wypełnienie kilku zadań. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Advances in Space Research. Podczas badań korzystali z własnego oprogramowania do symulowania ewolucji orbitera w okresie 100 lat w zaledwie kilka sekund. Program pozwala na znalezienie najlepszych warunków oraz okna czasowego na wejście satelity w atmosferę ziemską. Aby dowieść skuteczności nowej metodologii naukowcy zastosowali ją w ramach misji INTEGRAL, zaawansowanego obserwatorium w zakresie promieniowania gamma umieszczonego na orbicie w 2002 roku. "Wyniki symulacji sugerują wykonanie manewrów, które pozwolą satelicie INTEGRAL wejść w ziemską atmosferę i spłonąć w niej w okresie od września 2028 roku do lipca 2029 roku  w sposób kontrolowany przy zminimalizowanych kosztach," mówi Armellin. To rozwiązanie współgra z prawdziwą strategią przyjętą przez ESA w zakresie eliminacji satelity INTEGRAL, który czterokrotnie uruchomił silniki w tym roku tak, aby wejść w atmosferę w okolicach lutego 2029 roku. Najnowsze przepisy ESA odnośnie śmieci kosmicznych wymagają w przypadku satelitów przecinających chroniony obszar LEO, aby weszły one w atmosferę ziemską i uległy dezintegracji przed upływem 25 lat. Źródło: Plataforma SINC]]> 891 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Skład chemiczny egzoplanet może być inny niż Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/02/egzoplanety-sklad-chemiczny-egzoplanet-moze-byc-inny-niz-ziemi/ Wed, 02 Sep 2015 10:18:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=897 mgo2 Podczas gdy astronomowie wciąż znajdują nowe planety skaliste krążące wokół odległych gwiazd fizycy analizują jak mogą wyglądać wnętrza tych planet i jak bardzo ich skład chemiczny może się różnić od wnętrza Ziemi. Nowe prace zespołu składającego się z trzech naukowców z Carnegie wykazują, że we wnętrzach egzoplanet może być dużo więcej związków magnezu niż w Ziemi. Wyniki ich prac zostały opublikowane w czasopiśmie Scientific Reports. Tlen i magnez to dwa najobficiej występujące pierwiastki w płaszczu Ziemi. Niemniej jednak gdy naukowcy próbują przewidzieć skład chemiczny skalistych planet typu ziemskiego poza naszym Układem Słonecznym, nie powinni zakładać, że płaszcze tych planet będzie charakteryzowała taka sama mineralogia jak na Ziemi - tak twierdzą Sergiej Lobanov, Nicholas Holtgrewe i Alexander Goncharov z Carnegie. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sklad-chemiczny-egzoplanet-moze-byc-inny-niz-ziemi-1783.html]]> 897 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Miłośniku astronomii podejmij wyzwanie - dołącz do badań!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/02/slonce-milosniku-astronomii-podejmij-wyzwanie-dolacz-do-badan/ Wed, 02 Sep 2015 10:35:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=901 On August 31, 2012 a long filament of solar material that had been hovering in the sun's atmosphere, the corona, erupted out into space at 4:36 p.m. EDT. The coronal mass ejection, or CME, traveled at over 900 miles per second. The CME did not travel directly toward Earth, but did connect with Earth's magnetic environment, or magnetosphere, causing aurora to appear on the night of Monday, September 3.  Picuted here is a lighten blended version of the 304 and 171 angstrom wavelengths. Cropped Credit: NASA/GSFC/SDO NASA image use policy. NASA Goddard Space Flight Center enables NASA’s mission through four scientific endeavors: Earth Science, Heliophysics, Solar System Exploration, and Astrophysics. Goddard plays a leading role in NASA’s accomplishments by contributing compelling scientific knowledge to advance the Agency’s mission. Follow us on Twitter Like us on Facebook Find us on Instagram
    [/caption] Wielu z Was z pewnością wielokrotnie patrzyło w niebo i zastanawiało się jak fascynującą pracę mają astronomowie, wszak nie zajmują się fakturami, przychodem, polityką i innymi codziennymi, ziemskimi sprawami, ale zaglądają w głąb Wszechświata badając skały na Marsie, temperatury gwiazd, skład chemiczny obłoków molekularnych, budowę galaktyk czy wybuchy na Słońcu. Jeżeli tak - ta wiadomość jest skierowana właśnie do Was. Dzięki projektowi F-CHROMA możecie dołączyć do zespołu badającego rozbłyski słoneczne. Tak, Wy, miłośnicy astronomii! Poniżej w całości zamieszczam przesłaną do mnie informację o projekcie badawczym z jednoczesnym zaproszeniem dla wszystkich miłośników astronomii do wzięcia udziału w wartościowych badaniach.
    F-CHROMA to projekt badawczy, którego celem jest lepsze zrozumienie zachowania chromosfery słonecznej podczas rozbłysków. Częścią projektu jest kampania obserwacyjna, w którą chcielibyśmy zaangażować również astronomów amatorów. Równoczesne obserwacje przez kilka znaczących obserwatoriów naziemnych i orbitalnych będą wykonywane w dniach 19-27 września 2015. Fotografie amatorskie z tego przedziału czasowego będą bardzo pomocne dla naukowców. Instrumenty amatorów dostarczają szerszego pola widzenia, mogą uzupełnić luki w danych i służyć do jako dane porównawcze. Użyteczne będą obserwacje zarówno w linii H-alpha, Ca-K jak i w filtrze Solar Continuum lub świetle białym. Do rejestracji obrazu nadają się kamery CCD i lustrzanki cyfrowe z trybem RAW. Szczegóły techniczne (w tym poradniki i szczegółowe tutoriale) oraz informacje jak dołączyć do kampanii są umieszczone na naszej stronie (w języku angielskim) http://fchroma.astro.uni.wroc.pl/index.php/f-hunters.html Jeżeli jesteś zainteresowany(a) udziałem w projekcie, zapisz się proszę na nasz newsletter, gdzie będą wysyłane cele obserwacyjne oraz istotne informacje na temat kampanii. Na ewentualne pytania odpowiemy w tym wątku. Można również: - skorzystać z formularza kontaktowego na stronie http://fchroma.astro.uni.wroc.pl/index.php/ask.html - zapytać przez Facebooka: https://www.facebook.com/fchroma - dołączyć do grupy https://www.facebook.com/groups/436639956536513/ - dołączyć do wydarzenia https://www.facebook.com/events/862801493827301/ Przejrzystego nieba i czyśćcie już teleskopy przed wrześniem Emotikon smile Zespół F-HUNTERS
    Zachęceni? Nie ma co czekać - trzeba się rejestrować!]]>
    901 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Galaktyki eliptyczne najlepsze dla życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/02/astrobiologia-galaktyki-eliptyczne-najlepsze-dla-zycia/ Wed, 02 Sep 2015 17:26:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=905 moveovermilk Poszukiwanie życia pozaziemskiego jest jednym z najważniejszych zadań ludzkości. Jednak kosmos jest wielki i tak naprawdę nie wiemy, które jego obszary należy eksplorować w poszukiwaniu życia. Czy nie byłoby lepiej wiedzieć gdzie w ogóle mamy szukać? Stworzyliśmy pierwszy model kosmobiologiczny mapujący galaktyki w lokalnym wszechświecie w celu zrozumienia które z nich nadają się do utrzymywania życia. Ku naszemu zdumieniu okazało się, że nasza własna galaktyka nie jest najlepszym kandydatem. Bazując na naszym rozumieniu ekostref w ramach galaktyki założyliśmy, że całkowita zdolność utrzymywania życia w galaktyce zależy od trzech kryteriów astrofizycznych. Pierwsze z nich to po prostu całkowita liczba gwiazd przy których mogą znajdować się planety w danej galaktyce, która bezpośrednio zależy od rozmiaru galaktyki. Drugie kryterium to całkowita liczba  podstawowych elementów składowych planet i życia - węgla, tlenu i żelaza, tzw. metali astrofizycznych. I trzecim kryterium jest negatywny wpływ wybuchów supernowych, których promieniowanie może wstrzymywać formowanie się i ewolucję złożonego życia na pobliskich planetach. Co ciekawe największy przegląd nieba - Sloan Digital Sky Survey obserwuje dokładnie te trzy kluczowe cechy w ponad 150 000 galaktyk w pobliskim wszechświecie. Dane zebrane w ramach przeglądu wskazują, że największe galaktyki mają największą liczbę metali. Przeszukując zasoby danych dowiedzieliśmy się, że galaktyki eliptyczne, które mają zaokrąglony kształt zamiast ramion spiralnych jak w Drodze Mlecznej są najlepszym miejscem do poszukiwania życia. W rzeczywistości każda olbrzymia galaktyka eliptyczna co najmniej dwukrotnie większa od Drogi Mlecznej i charakteryzująca się dziesięciokrotnie mniejszą liczbą wybuchów supernowych może potencjalnie zawierać 10 000 razy więcej planet w ekosferze niż Droga Mleczna. Wyniki niedawno opublikowane w The Astrophysical Journal Letters wskazują, że w galaktykach eliptycznych występuje znacznie mniej eksplozji supernowych, a dzięki temu większość planet nie jest narażona na ich szkodliwe promieniowanie. 1-moveovermilk To pierwsze obliczenia, które rozważają życie w skali kosmologicznej. Model otwiera zatem nowe ścieżki badań, rozciągając kwestię ekosfer z pojedynczych gwiazd na cały kontekst kosmobiologiczny, który umożliwia rozważania ekosfer w całym wszechświecie. Droga Mleczna to typowa galaktyka spiralna średnich rozmiarów, w której powstaje średnio jedna gwiazda podobna do Słońca rocznie. Zważając na fakt, że galaktyki eliptyczne są dużo bardziej przyjazne dla życia można postawić czy życie tu, w Drodze Mlecznej jest tylko wybrykiem natury czy też obecność życia na co najmniej jednej planecie w Drodze Mlecznej wskazuje, że duże galaktyki eliptyczne kipią życiem. Niestety najbliższa galaktyka eliptyczna - Maffei1, znajduje się tak daleko od nas, że jakikolwiek sygnał radiowy wysłany z jej otoczenia doleciałby do nas dopiero po 9 milionach lat. Źródło: ApJL / The Conversation]]> 905 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Problemy behawioralne w pierwszych latach eksploracji kosmosu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/03/orbita-problemy-behawioralne-w-pierwszych-latach-eksploracji-kosmosu/ Thu, 03 Sep 2015 05:37:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=910 astronaut-on-moon-painting Problemy behawioralne stanowią jedne z najważniejszych czynników zagrażających integralności misji kosmicznej. Szczególnego znaczenia nabierają podczas długich misji załogowych. Wielomiesięczne życie w zamkniętej przestrzeni, w ograniczonym komforcie i odpowiedzialna, stresująca praca - mogą przyczynić się do znacznego obciążenia psychologicznego. Dodatkowym czynnikiem może być specyficzne funkcjonowanie samego mózgu. Najnowsze badania wykazały, że wiele podstawowych zdolności umysłowych takich jak skupianie uwagi, przełączanie się między zadaniami, koordynacja ruchowa oraz zdolność rozwiązywania problemów, może być ograniczonych w przestrzeni kosmicznej. Problemy behawioralne towarzyszą eksploracji kosmosu od samego początku. Wczesne problemy amerykańskie Wczesny amerykański program kosmiczny był świadkiem kilku incydentów podczas lotu kosmicznego związanych z zachowaniem załogi. Pierwszy z brzegu astronauta Carpenter zużył cenne paliwo podczas lotu kosmicznego Mercury w celu wykonania nieplanowanych zdjęć zachodu Słońca. Niezapowiedziane zużycie dodatkowego paliwa znacznie ograniczyła zdolność manewrowania pojazdem kosmicznym. Niski poziom paliwa spowodował konsternację wśród inżynierów NASA, bowiem znacznie ograniczył margines błędu dozwolony podczas wejścia pojazdu w atmosferę. Inny przypadek niewłaściwego zachowania astronauty miał miejsce podczas lotu Apollo 9. Załoga misji Apollo 9 wykazała się zaskakującym poziomem awanturnictwa. Niemniej jednak załodze udało się przejść do porządku dziennego nad interpersonalną niechęcią i pod koniec misji pozostała jedynie świadomość napięcia. Znacznie poważniejszy poziom niezrozumienia wystąpił także podczas misji Apollo 13. Jeszcze przed wystąpieniem słynnej usterki członkowie załogi Apollo 13 tak mocno byli poirytowani pozostałymi członkami załogi i kontrolą naziemną, że astronauci nalegali na jeden dzień przerwy od obowiązków, który chcieli przeznaczyć na rozwiązanie problemów. Ten dysonans między astronautami był na tyle poważny, że personel NASA poważnie rozważał natychmiastowe przerwanie misji i powrót na Ziemię w obawie przed jeszcze większą eskalacją konfliktu. Były astronauta Gerald Carr opisał jeszcze jeden przypadek podczas lotu Skylab 4. Załoga Skylab 4 na tyle pokłóciła się w laboratorium, że wkrótce potem była już wściekła na siebie, na otoczenie oraz kierownictwo misji na Ziemi. W połowie misji cała załoga nalegała na jeden dzień urlopu, który pozwoliłby im rozwiązać problemy w załodze. Owo naleganie zostało później określone przez członków kierownictwa NASA jako rebelia. Wczesne problemy rosyjskie Rosja (wtedy jeszcze Związek Radziecki) także w trakcie misji kosmicznych doświadczała problemów behawioralnych u kosmonautów. Jeden z problemów omal nie skończył się tragedią. Podczas pierwszej 96-dniowej misji Salut kosmonauta Greczko otrzymał zadanie sprawdzenia śluzy pod kątem uszkodzenia, które mogło uniemożliwić dokowanie statku Sojuz 25 dwa miesiące wcześniej. Był to pierwszy spacer kosmiczny od czasu gdy kosmonauci przeszli ze statku Sojuz 5 do Sojuz 4 w 1969 roku. Był to także pierwszy spacer z wykorzystaniem nowego kombinezonu Orlan. Greczko opuścił Salut podczas gdy drugi kosmonauta Romanenko pozostał w śluzie. Greczko poinformował, że nie widzi żadnych uszkodzeń w doku co oznaczało, że uszkodzony był mechanizm w statku Sojuz 25, a nie w Salut 6. Gdy Greczko powrócił do śluzy Romanenko pełen entuzjazmu z przebywania w przestrzeni kosmicznej postanowił także przespacerować się w przestrzeni kosmicznej. Po założeniu kombinezonu miał zamiar wyjrzeć na zewnątrz i samemu pooglądać Ziemię i przestrzeń spoza stacji kosmicznej. Niestety przed opuszczeniem stacji nie przyczepił się do niej żadną liną bezpieczeństwa i zanim się obejrzał powoli odpływał w bezkres przestrzeni. Na całe szczęście w ostatniej chwili kosmonauta Greczko złapał go za stopę. O incydencie kosmonauci nie poinformowali nikogo do zakończenia misji. To jeden z tych incydentów, które dowodzą, że nawet dobrze wyszkoleni i zdyscyplinowani członkowie załogi mogą zachwycić się bezkresem przestrzeni i stracić czujność. Inny znowu incydent wydarzył się w 1980 roku podczas rekordowej długości, 185-dniowego lotu statku Salut. Kosmonauci na tyle zirytowali się na personel naziemny, że zerwali komunikację zarówno radiową jak i wideo z centrum kontroli na okres dwóch dni. Źródło: USAF Human Resources Laboratory Paper, Daniel L. Collins]]> 910 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 103 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[Jeden z pierścieni wyraźnie różni się od pozostałych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/03/saturn-jeden-z-pierscieni-wyraznie-rozni-sie-od-pozostalych/ Thu, 03 Sep 2015 08:24:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=913 atsaturnoneo Gdy Słońce zachodziło na pierścieniach Saturna w sierpniu 2009 roku naukowcy misji Cassini uważnie się im przyglądali. Był to okres równonocy - jednego z dwóch okresów w ciągu roku na Saturnie gdy Słońce oświetla potężny system pierścieni z boku, od strony krawędzi dysku.  Była to wyjątkowa okazja dla naukowców do obserwowania krótkotrwałych zmian w płaszczyźnie pierścieni ujawniających szczegóły ich natury. Podobnie jak Ziemia, Saturn charakteryzuje się nachyloną do ekliptyki osią obrotu. W ciągu trwającego 29 lat roku na Saturnie promienie słoneczne przesuwają się z północnej półkuli na południową i z powrotem. Zmiana oświetlenia sprawia, że temperatura pierścieni - złożonych z miliardów cząsteczek lodu - zmienia się w zależności od pory roku.W trakcie równonocy trwającej tylko kilka dni zauważono obecność nietypowych cieni oraz pofalowanej struktury pierścieni, które skryte w cieniu zaczęły się ochładzać. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/jeden-pierscieni-saturna-rozni-sie-pozostalych-1787.html]]> 913 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Satelita traci jeden z dwóch instrumentów na pokładzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/03/smap-satelita-traci-jeden-z-dwoch-instrumentow-na-pokladzie/ Thu, 03 Sep 2015 12:17:44 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=917 newnasasoilm Satelita NASA wysłany w przestrzeń kosmiczną zaledwie siedem miesięcy temu stracił możliwość korzystania z jednego z dwóch instrumentów naukowych. Agencja zapewniła jednak w środę, że misja mapowania globalnej wilgotności gleby będzie kontynuowana. Radar zainstalowany na pokładzie satelity Soil Moisture Active Passive (SMAP) przestał przesyłać dane 8 lipca ze względu na problemy z wzmacniaczem dużej mocy. W Jet Propulsion Laboratory sformowano zespół badający anomalię, który starał się określić czy można przywrócić normalne działanie satelity. Próba uruchomienia radaru wykonana 24. sierpnia okazała się niepomyślna. Stwierdzono ponadto, że wszystkie możliwości przywrócenia instrumentu zostały wykorzystane i nie ma możliwości przywrócenia radaru do pracy. Satelita SMAP został wysłany w przestrzeń kosmiczną 31. stycznia z bazy Vandenberg w stanie Kalifornia na trzyletnią misję mapowania wilgotności gleby na kuli ziemskiej Oprócz powiększania wiedzy z zakresu cykli wody, energii i węgla na Ziemi satelita może być wykorzystywany do monitorowania i prognozowania powodzi i susz oraz poprawy metod prognozowania pogody i zbiorów. Satelita rozpoczął regularne obserwacje naukowe w kwietniu i w trakcie pracy radaru zebrał dane obejmujące okres trzech miesięcy. Pierwsze globalne mapy wilgotności gleb opublikowano 21. kwietnia br. Personel NASA stwierdził że aktywny radar oraz pasywny radiometr wzajemnie mają się uzupełniać i wzajemnie wypełniać luki w swoich ograniczeniach. Dara Entekhabi, kierownik zespołu naukowego SMAP w Massachusetts Institute of Technology przyznała, że niektóre planowane zadania nie zostaną wykonane ze względu na utratę radaru, jednak misja nadal będzie dostarczała wartościowych danych naukowych. NASA stworzyła zespół, który aktualnie będzie badał procesy, które doprowadziły do utraty instrumentu. Źródło: NASA]]> 917 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badanie gromad gwiazd w Galaktyce w Andromedzie (M31)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/04/galaktyki-badanie-gromad-gwiazd-w-galaktyce-w-andromedzie-m31/ Fri, 04 Sep 2015 06:15:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=921 hubblesurvey Podczas przeglądu zdjęć z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiających 2753 młode, niebieskie gromady gwiazd w pobliskiej Galaktyce w Andromedzie (M31), astronomowie odkryli, że M31 oraz Droga Mleczna mają podobny odsetek nowo narodzonych gwiazd w zależności od masy. Określenie jaki procent gwiazd charakteryzuje się określoną masą w ramach gromady, lub początkowej funkcji masy (IMF - initial mass function), pozwala naukowcom lepiej interpretować promieniowanie odległych galaktyk oraz rozumieć historię formowania się gwiazd we Wszechświecie. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/przeglad-m31-odkrywa-podobienstwa-miedzy-gromadami-gwiazd-1788.html]]> 921 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Oglądaj na żywo przybycie nowej załogi na ISS (09:20)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/04/live-ogladaj-na-zywo-przybycie-nowej-zalogi-na-iss-0920/ Fri, 04 Sep 2015 06:27:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=925 ok-andreas-mogensen Po dwudniowej podróży @AstroAndreas z resztą załogi docierają do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Transmisja rozpocznie się o godzinie 9:20 naszego czasu. Dokowanie planowane jest na godzinę 9:42, a otworzenie włazu na 10:15. Zapraszam do śledzenia tego wydarzenia poniżej. https://livestream.com/accounts/362/events/4282866/player?width=560&height=315&autoPlay=true&mute=false]]> 925 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pomiary odległości do gwiazd za pomocą bliźniaków... gwiezdnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/04/gwiazdy-pomiary-odleglosci-do-gwiazd-za-pomoca-blizniakow-gwiezdnych/ Fri, 04 Sep 2015 08:51:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=934 usingstellar Astronomowie z University of Cambridge opracowali nową, bardzo dokładną metodę mierzenia odległości między gwiazdami, która może przyczynić się do zmierzenia rozmiaru galaktyki co pozwoli na lepsze zrozumienie jej ewolucji. Dzięki wykorzystaniu techniki wyszukującej gwiezdnych "bliźniaków" naukowcy byli w stanie zmierzyć odległości między gwiazdami z dużo większą dokładnością niż jest to możliwe przy wykorzystaniu typowych metod opartych na modelowaniu. Technika może się okazać doskonałym uzupełnieniem dla misji satelity Gaia - która w ciągu pięciu lat stworzy trójwymiarową mapę nieba - i może wspomóc rozumienie fundamentalnych procesów astrofizycznych w odległych rejonach naszej galaktyki. Szczegóły nowej techniki zostały opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "Określanie odległości to kluczowy problem w astronomii ponieważ dopóki nie wiem jak daleko znajduje się gwiazda czy grupa gwiazd, nie jest możliwe określenie rozmiaru galaktyki lub zrozumienie procesów jej powstawania i ewolucji," mówi dr Paula Hofre Pfeil z Cambridge Institute of Astronomy, główny autor artykułu. Najlepszym sposobem mierzenia odległości do gwiazdy jest wyznaczenie jej paralaksy czyli pomiar widocznego ruchu bliskiej nam gwiazdy na tle gwiazd odleglejszych.  Jednak owa metoda może być stosowana tylko do obiektów stosunkowo nam bliskich. W przypadku odległości większych niż 1600 lat świetlnych - satelita Hipparcos, prekursor obserwatorium Gaia, nie był w stanie już wykryć owego ruchu. W związku z tym ze wszystkich 100 miliardów gwiazd w Drodze Mlecznej, dokładne odległości zmierzono dla 100 000 gwiazd. Obserwatorium Gaia charakteryzuje się dużo większą rozdzielczością i będzie w stanie mierzyć paralaksę dla gwiazd w odległości do 30 000 lat świetlnych od Ziemi. Dzięki temu wkrótce naukowcy otrzymają dokładne pomiary odległości dla miliarda gwiazd - jednak to wciąż tylko 1% gwiazd w Drodze Mlecznej. Jednak dla gwiazd odleglejszych naukowcy wciąż będą musieli używać modeli, które badają temperaturę gwiazdy, jej grawitację oraz skład chemiczny i wykorzystuję te informacje wraz z modelem ewolucji gwiazdy do oszacowania jasności absolutnej gwiazdy i wyznaczenia jej odległości. Jednak tego typu wyniki mogą charakteryzować się błędem rzędu 30 procent. "Korzystając z modeli trzeba przyjmować wiele założeń upraszczających - jak chociażby brak rotacji gwiazdy co przecież nie ma miejsca," mówi dr Thomas Madler, jeden ze współautorów metody. Astronomowie z Cambridge opracowali nowatorską metodę określania odległości między gwiazdami opierającą się na "gwiezdnych bliźniakach": dwóch gwiazdach o identycznym widmie. Przeglądając zestaw 600 gwiazd dla których posiadamy widma wysokiej rozdzielczości, naukowcy znaleźli 175 par gwiazd o identycznym widmie. W każdej z tych par pomiar paralaksy wykonano tylko dla jednej z gwiazd. Naukowcy odkryli, że różnica odległości między bliźniakami jest bezpośrednio związana z różnicą w ich jasności widomej na niebie, co oznacza, że odległości można badać bez konieczności korzystania z modeli. Opracowana metoda wskazywała różnicę maksymalnie w zakresie 8% w stosunku do znanych pomiarów paralaksy. Co więcej dokładność pomiarów nie spadała podczas wykonywania pomiarów dla odleglejszych gwiazd. "To niesamowicie prosty pomysł - tak prosty, że aż ciężko uwierzyć, że nikt o tym wcześniej nie pomyślał,"  mówi Jofre Pfeil. "Im dalej gwiazda się znajduje, tym słabiej świeci, zatem jeżeli dwie gwiazdy mają identyczne widmo, różnica jasności może wystarczyć do obliczenia odległości." Z uwagi na fakt, że widmo dla pojedynczej gwiazdy zawiera nawet 280 000 punktów, porównywanie całego widma dla różnych gwiazd byłoby czasochłonne. Dlatego też naukowcy wybrali 400 linii widmowych do porównywania widm różnych gwiazd. Te szczególne linie stanowią linie odpowiadające za najważniejsze cechy gwiazdy. Następnym krokiem będzie skompilowanie katalogu gwiazd dla których wykonano dokładne pomiary odległości, a następnie poszukiwanie ich bliźniaków w innych katalogach gwiazd dla których nie wyznaczono jeszcze odległości. Źródło: MNRAS]]> 934 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[New Horizons wznawia transmisję danych z przelotu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/05/pluton-new-horizons-wznawia-transmisje-danych-z-przelotu/ Sat, 05 Sep 2015 18:25:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=937 nh-plutosurface W siedem tygodni po historycznym przelocie sondy New Horizons w pobliżu Plutona i jego książyców - wcześniej niezbadanych - zespół misji rozpoczyna właśnie okres intensywnej transmisji dziesiątek gigabajtów danych z sondy zebranych i zapisanych na kartach pamięci. Proces przesyłania danych na Ziemię rozpoczął się dzisiaj - 5 września i potrwa przez około 12 miesięcy. "Na to czekaliśmy - te zdjęcia, widma i dane innych typów pomogą nam zrozumieć powstanie i ewolucję układu Plutona,"  mówi główny naukowiec misji New Horizons Alan Stern z Southwest Research Institute w Boulder, w stanie Kolorado. "To co teraz otrzymamy to nie tylko pozostałe 95% danych, które wciąż są na pokładzie sondy - to także najlepsze zestawy danych, zdjęcia i widma w najlepszej rozdzielczości, a co najważniejsze pakiety danych dotyczących atmosfery. Prawdziwa skrzynia skarbów." Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/new-horizons-wznawia-transmisje-danych-1791.html]]> 937 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> 104 https://plus.google.com/115194541081849436592 0 0 <![CDATA[Ziemia jako egzoplaneta pomaga naukowcom]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/05/egzoplanety-ziemia-jako-egzoplaneta-pomaga-naukowcom/ Sat, 05 Sep 2015 18:58:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=940 earthobserva Obserwacje azotu w ziemskiej atmosferze prowadzone przez sondę z odległości 25 milionów kilometrów pokazują astronomom w jaki sposób ów gaz może ukazywać im się na planetach pozasłonecznych wspomagając poszukiwania życia pozaziemskiego. Znalezienie i zmierzenie ilości azotu w atmosferze egzoplanety - planety spoza Układu Słonecznego - może być kluczem do określenia czy planeta może nadawać się do utrzymania życia. Azot bowiem może wskazywać astronomom poziom ciśnienia na powierzchni planety. Jeżeli w atmosferze planety jest dużo azotu z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ciśnienie na powierzchni pozwala na utrzymanie wody w stanie ciekłym. A woda jak wiemy jest jednym z czynników niezbędnych do powstania życia. Gdyby faktycznie życie istniało na innej planecie, wykrycie azotu oraz tlenu mogłoby wspomóc astronomów w weryfikacji biologicznego pochodzenia tlenu. Problem w tym, że azot bardzo ciężko zauważyć z daleka, dlatego często nazywany jest "niewidzialnym gazem". Najlepszym sposobem wykrywania azotu w odległych atmosferach planetarnych jest pomiar zderzających się ze sobą cząsteczek azotu. W artykule opublikowanym 28. sierpnia w czasopiśmie Astrophysical Journal Edward Schwieterman, doktorant astronomii z University of Washington, wraz z prof. Victorią Meadows wykazuje, że przyszłe duże teleskopy mogą wykrywać widmową sygnaturę azotu w atmosferach planet skalistych typu ziemskiego. Naukowcy wykorzystali trójwymiarowe dane dotyczące modelowania planet z Virtual Planetary Laboratory i sprawdzili w jaki sposób może się objawiać sygnatura kolizji cząsteczek azotu w ziemskiej atmosferze, a następnie porównali dane z symulacji z rzeczywistymi obserwacjami Ziemi wykonanymi przez wystrzeloną w 2005 roku sondę Deep Impact Flyby. Sonda wykonała program badawczy EPOXI - który obejmował obserwację i charakteryzację Ziemi jako egzoplanety. Porównując dane z misji EPOXI z danymi symulowanymi przez modele Virtual Planetary Laboratory, autorzy byli w stanie potwierdzić sygnaturę kolizji azotu w atmosferze ziemskiej oraz fakt, że byłyby one także widoczne na odległych egzoplanetach. "To właśnie dlatego tak istotne jest badanie Ziemi jako egzoplanety. W ten sposób możemy uzyskać potwierdzenie koncepcji badań i dowieść, że dany pomysł jest czymś co warto sprawdzić na odległych planetach pozasłonecznych," mówi Schwieterman. Źródło: ApJ]]> 940 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Boeing przygotowuje miejsce produkcji CST-100 Starliner]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/06/orbita-boeing-przygotowuje-miejsce-produkcji-cst-100-starliner/ Sun, 06 Sep 2015 10:32:36 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=945 updated_cst100_09012015 Oto CST-100 Starliner - to nowa nazwa pojazdu zdolnego do transportowania załóg na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) budowanego przez firmę Boeing. Pojazd został zaprojektowany z przeznaczeniem do zautomatyzowanych, bezpiecznych i częstych lotów na stację kosmiczną. Według producenta Starliner będzie w stanie także obsługiwać kosmicznych turystów zapewniając im zachwycające widoki z niskiej orbity okołoziemskiej i unikalne doświadczenie bezwładności. W ubiegłym roku NASA przyznała firmom Beoing oraz SpaceX kontrakty na stworzenie systemów, które będą w stanie bezpiecznie i tanio transportować astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną z USA. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/boeing-przygotuje-miejsce-powstawania-pojazdu-starliner-1792.html]]> 945 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chińczycy sfotografowali przyszłe miejsce lądowania]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/07/ksiezyc-chinczycy-sfotografowali-przyszle-miejsce-ladowania/ Mon, 07 Sep 2015 10:50:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=948 20150903_c4d217995471832 Tego lata chińska agencja kosmiczna dokonała istotnego postępu w zakresie przygotowań do planowanego na 2017 rok startu automatycznej misji Chang'e 5, której celem ma być dostarczenie na Ziemię próbek księżycowego gruntu. W ramach przygotowań testowy pojazd Chang'e 5 w okresie między 30. sierpnia a 2. września wykonał serię zdjęć przyszłego miejsca lądowania. Zdjęcia zostały wykonane z wysokości 30 kilometrów nad powierzchnią Księżyca. Chińczycy nie poinformowali jednak gdzie dokładnie znajduje się przedstawione na zdjęciu miejsce. Jeden z kartografów Planetary Society - Phil Stooke spróbował zawęzić obszar na którym znajduje się przedstawione na zdjęciu miejsce zwracając uwagę na cienie w kraterach: "W ciągu tych kilku dni terminator przecinał Morze Przesileń. Spodziewałem się lądowania w Oceanie Burz (Oceanus Procellarum), jednak tam Słońce znajdowało się w zenicie w tym okresie, a na zdjęciach wyraźnie widzimy cienie, które świadczą o niższej elewacji Słońca w tym miejscu. Najprawdopodobniej jest to obszar we wschodnich morzach, lecz na zachód od Morza Przesileń. Wciąż trochę za mało informacji." https://www.youtube.com/watch?v=25g0JFJEArI&w=640&h=360 Należy pamiętać, że Chińczycy wybrali już miejsce lądowania innej z misji - Chang'e 4 - na odwrotnej stronie Księżyca. Jednak start tej misji planowany jest najwcześniej na 2020 rok. Aby rozjaśnić nieco sytuację - poniżej podsumowanie całego programu Chang'e:
    • Chang'e 1 (start w 2007 roku) - orbiter księżycowy. Uderzył w powierzchnię Księżyca w 2009 roku.
    • Chang'e 2 (start w 2010 roku) - zapasowy egzemplarz Chang'e 1. Wszedł na orbitę Księżyca, a następnie przeleciał w pobliżu planetoidy Toutatis w 2012 roku. Z tego co wiemy, wciąż pozostaje aktywny na orbicie heliocentrycznej. Aktualnie z uwagi na odległość od Ziemi - nie ma z nią kontaktu. Sonda ponownie zbliży się do Ziemi w 2020 roku.
    • Chang'e 3 (start w 2013 roku) - lądownik księżycowy, który dostarczył na powierzchnię Księżyca łazik Yutu. Zarówno lądownik jak i łazik wciąż kontaktują się z Ziemią.
    • Chang'e 5 pojazd testowy, zwany także Chang'e 5 T1 (start w 2014 roku) - misja testowa składająca się z podobnego do Chang'e 2 modułu serwisowego, który przetransportował testowy moduł pobierania próbek na Księżyc i dostarczył go z powrotem na Ziemię. Od tego czasu sonda dotarła do punktu L2 układu Ziemia-Księżyc. Moduł serwisowy wciąż znajduje się na orbicie wokół Księżyca i aktualnie wykonuje mapy miejsca lądowania przyszłej misji Chang'e 5.
    • Chang'e 5 (start w 2017 roku) - automatyczna misja przywiezienia na Ziemię próbek gruntu księżycowego, lądowanie na bliskiej stronie Księżyca
    • Chang'e 4 (start ok. 2020 roku) - zapasowy egzemplarz lądownika Chang'e 3. Najprawdopodobniej wyląduje na odwrotnej stronie Księżyca.
    • Chang'e 6 - aktualnie brak oficjalnych informacji - tylko nieoficjalne doniesienia o kolejnej misji.
    Źródło: Emily Lakdawalla / planetary.org]]>
    948 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Wschód Słońca na orbicie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/06/orbita-wschod-slonca-na-orbicie/ Sun, 06 Sep 2015 15:41:38 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=949 oo205155971361 Astronauta NASA Scott Kelly z misji Expedition 44 wykonał powyższe zdjęcie 30. lipca 2015 roku podczas swojej rocznej misji na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Zdjęcie w większym rozmiarze: ISS044E025484(07/30/2015) Źródło: NASA]]> 949 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Misja CAREII będzie badać plazmę pyłową w ziemskiej atmosferze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/07/rakiety-misja-careii-bedzie-badac-plazme-pylowa-w-ziemskiej-atmosferze/ Mon, 07 Sep 2015 08:13:08 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=955 septemberlau Naukowcy z University of Washington wyczekują startu 15-metrowej rakiety z lotniska zlokalizowanego w Normwegii w górne warstwy atmosfery, gdzie będzie ona obserwowała i mierzyła zagadkowe zjawisko. Misja naukowa opracowana i finansowana przez US Naval Researach Laboratory jednocześnie stworzy i będzie obserwować "pyłową plazmę" w górnej warstwie atmosfery ziemskiej. Owe gorące, naładowane obłoki jonów, elektronów i pyłu tworzą się i naturalnie rozpraszają gdy szybko poruszające się obiekty takie jak satelita wysyłany na orbitę czy meteoryt spalający się w górnych warstwach atmosfery przelatują przez tą warstwę. Uważa się, że pyłowa plazma stanowi powszechne źródło interferencji w komunikacji radarowej i radiowej. "Z praktycznego punktu widzenia może to prowadzić do całkowitego zaburzenia normalnej dynamiki atmosfery na pewien okres,"  mówi profesor Robert Holzworth z University of Washington pracujący nad tym projektem wraz z prof. Michaelem McCarthy. Pyłowa plazma to złożona, przejściowa mieszanina gazu i pyłu trudna do zaobserwowania i scharakteryzowania gdy powstaje naturalnie. Misją Charged Aerosol Release Experiment II - lub CAREII - jest wykorzystanie silników rakiety do stworzenia pyłowej plazmy i jednoczesne zmierzenie jej właściwości za pomocą czujników umieszczonych na rakiecie. Badacze z UW zaprojektowali i zbudowali instrumenty na rakiecie, które zmierzą pole elektryczne powstałej po jej przelocie plazmy pyłowej. Współpracownicy z NASA udostępnili możliwość startu oraz swoje wsparcie, podczas gdy naukowcy z Oddziału Fizyki Plazmy w Naval Research Laboratory pod kierownictwem Paula Bernhardta dostarczyli dodatkowe instrumenty oraz rakiety CRV7, które stworzą pyłową plazmę. Plazma to gaz w superpodgrzanym i naładowanym stanie. Naukowcy mogą przewidywać zachowanie plazmy o znanym składzie chemicznym jednak przewidywanie zachowania plazmy pyłowej jest zbyt skomplikowane dla aktualnie obowiązujących teorii fizyki plazmy, mówi Holzworth. "Większość plazmy w atmosferze to plazma pyłowa w tym znaczeniu, że oprócz gazu zawiera także pył i aerozole," mówi Holzworth. "To stanowi problem ponieważ nasz opis plazmy i jej zachowania nie dotyczy plazmy, którą obserwujemy w rzeczywistości. Im więcej się uczymy tym bardziej możemy poprawiać nasze modele i rozumieć zachowanie plazmy pyłowej w atmosferze." Misja CAREII bazuje na sukcesie oryginalnego eksperymentu CARE z 2009 roku w ramach którego rakieta wystrzelona z NASA Wallops Flight Facility stworzyła plazmę pyłową w górnych warstwach atmosfery nad Wirginią, którą naukowcy następnie obserwowali sprzętem naziemnym. Rakieta CAREII zostanie wystrzelona z Andøya Space Center nad kołem podbiegunowych w pobliżu norweskiej miejscowości Andenes. Okno na wystrzelenie rakiety potrwa dwa tygodnie od 7. września. Zespół będzie wypatrywał idealnej widzialności i warunków atmosferycznych i dopiero w takich warunkach zdecyduje się na wystrzelenie rakiety. Po dotarciu na wysokość ok. 250 kilometrów, rakieta rozpocznie opadanie ku Ziemi. Na wysokości ok. 210 kilometrów nad Morzem Norweskim, przedni segment rakiety - który zawiera większość instrumentów naukowych - oddzieli się i skieruje swoje instrumenty w stronę tylnego segmentu rakiety. Tylny segment uruchomi w tym momencie 37 małych silników rakietowych CRV7 zaprojektowanych przez Bristol Aerospace w Kanadzie, które wytworzą plazmę pyłową o znanej zawartości gazu, jonów i pyłu, która otoczy przednią część rakiety. Próbniki i czujniki w przednim segmencie rakiety zbiorą pełen pakiet informacji o wytworzonej plazmie pyłowej. Stacje radarowe i lidarowe na Ziemi oraz lecący w pobliżu samolot wyposażony w kamery i czujniki także będzie śledził i mierzył sztuczną plazmę. "Od początku do końca cały eksperyment potrwa około 10 minut," mówi McCarthy. Źródło: University of Washington]]> 955 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Wolontariusze doganiają astronomów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/07/czarne-dziury-wolontariusze-doganiaja-astronomow/ Mon, 07 Sep 2015 12:50:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=960 volunteerbla Wyszkoleni wolontariusze są równie skuteczni w znajdywaniu dżetów emitowanych przez masywne czarne dziury i dopasowywaniu ich do ich galaktyk macierzystych co zawodowi astronomowie. Naukowcy pracujący nad projektem Radio Galaxy Zoo stworzyli w sieci podręcznik uczący wolontariuszy wyszukiwania czarnych dziur i innych obiektów emitujących duże ilości energii w zakresie radiowym. W ramach projektu wolontariusze otrzymują zdjęcia z teleskopu wykonane w zakresie radiowym i podczerwonym i porównując je starają się dopasować "źródło radiowe" do galaktyki, w której się ono znajduje. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wolontariusze-skuteczni-poszukiwaniu-czarnych-dziur-1795.html]]> 960 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Galaktyczny wir - Messier 96]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/07/hubble-galaktyczny-wir-messier-96/ Mon, 07 Sep 2015 14:57:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=963 A galactic maelstrom Powyższe zdjęcie wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a (NASA/ESA) przedstawia Messier 96, spiralną galaktyką znajdującą się nieco ponad 35 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Lwa. Rozmiarem i masą przypomina Drogę Mleczną. Po raz pierwszy odkryta została przez astronoma Pierre'a Mechaina w 1781 roku i dodana do słynnego katalogu obiektów astronomicznych Messiera zaledwie 4 dni po odkryciu. Galaktyka przypomina olbrzymi wir świecącego gazu, poprzecinany ciemnym pyłem spadającym spiralnie w kierunku jądra galaktyki. Messier 96 to wyjątkowo asymetryczna galaktyka;  tworzący ją gaz i pył są nierówno rozłożone w słabo wykształconych ramionach spiralnych, a jądro galaktyki nie znajduje się dokładnie w jej środku. Co więcej ramiona galaktyki są również asymetryczne - spowodowane jest to najprawdopodobniej przyciąganiem grawitacyjnym innych galaktyk z tej samej grupy co M96. Owa grupa, nazwana po prostu Grupą M96 obejmuje także jasne galaktyki oznaczone w katalogu Messiera numerami 105 i 95 oraz kilka mniejszych i ciemniejszych galaktyk. To najbliższa nam grupa zawierająca jednocześnie jasne galaktyki spiralne i jasną galaktykę eliptyczną (M105). Źródło: NASA]]> 963 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obłoki Magellana i międzygwiezdne włókno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/07/galaktyki-obloki-magellana-i-miedzygwiezdne-wlokno-zdjecie/ Mon, 07 Sep 2015 19:55:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=966 imagethemage Powyższe zdjęcie wykonane przez satelitę Planck (ESA) przedstawia dwa Obłoki Magellana, najbliższych towarzyszy Drogi Mlecznej. Wielki Obłok Magellana znajdujący się 160 000 lat świetlnych od Ziemi to ta czerwono-pomarańczowa plama blisko środka kadru. Mały Obłok Magellana znajdujący się 200 000 lat świetlnych od nas to trójkątny obiekt w dolnej, lewej części kadru. Przy masie odpowiednio dziesięciu i siedmiu miliardów mas Słońca, oba obiekty sklasyfikowano jako galaktyki karłowate. Dla porównania Droga Mleczna oraz Galaktyka w Andromedzie charakteryzują się masą kilkuset miliardów las Słońca. Obłoki Magellana nie są widoczne z wysokich szerokości geograficznych na półkuli północnej i zostały wprowadzone do europejskiej astronomii dopiero na początku XVI wieku. Jednak były znane długo wcześniej przez cywilizacje południowej półkuli oraz przez astronomów z Bliskiego Wschodu. Planck wykrył pył między gwiazdami tworzącymi Obłoki Magellana badając niebo w ramach poszukiwań kosmicznego promieniowania tła - najstarszego promieniowania we Wszechświecie. Pył międzygwiezdny rozproszonego ośrodka, który wypełnia naszą Galaktykę widoczny jest jako mieszanina czerwonych, pomarańczowych i żółtych obłoków w górnej części tego zdjęcia. Obszar ten należy do dużego kompleksu w którym trwają intensywne procesy gwiazdotwórcze w południowym gwiazdozbiorze Kameleona. Dodatkowo na zdjęciu można dostrzec włóknistą strukturę rozciągającą się od gęstych obłoków w Kameleonie, w górnej lewej części kadru, w kierunku przeciwległego rogu. Pozornie umieszczona między dwoma Obłokami Magellana z punktu widzenia satelity Planck, pyłowe włókno znajduje się dużo bliżej, zaledwie 300 lat świetlnych od nas. Zdjęcie doskonale pokazuje jak owa struktura jest ustawiona względem pola magnetycznego galaktyki, które jest przedstawione w postaci tekstury obrazu i zostało oszacowane pomiarami wykonanymi przez Plancka. Porównując strukturę pola magnetycznego i rozkładu pyłu międzygwiezdnego w Drodze Mlecznej naukowcy mogą badać względne położenie obłoków molekularnych i pola magnetycznego. Źródło: ESA]]> 966 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zespół kontroli misji gotowy na start Galileo 9 i 10]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/08/orbita-zespol-kontroli-misji-gotowy-na-start-galileo-9-i-10/ Tue, 08 Sep 2015 07:25:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=969 missionteamr Gdy kolejna para satelitów Galileo zostanie wystrzelona na orbitę w piątek, zespół ekspertów kontroli misji w Darmstadt (Niemcy) rozpocznie całodobową pracę, aby prawidłowo przeprowadzić satelity przez krytyczne pierwsze dni w przestrzeni kosmicznej. Satelity Galileo 9 i 10 wystartują z portu kosmicznego w Gujanie Francuskiej na szczycie rakiety Sojuz o godzinie 4:08 CEST w piątek 11 września. Będzie to już piąty start Galileo, w ramach którego liczba satelitów tego systemu zostanie zwiększona do 10. Pod koniec roku planowany jest start jeszcze jednej pary satelitów. Sam start potrwa około dziewięciu minut, po których górny człon Fregat dwukrotnie odpali silniki w celu umieszczenia satelitów na ich orbicie docelowej. Oddzielenie od segmentu Fregat po 3 godzinach i 48 minutach lotu rozpocznie okres krytycznych wczesnych orbit kontrolowanych z ESA Space Operation Centre w Darmstadt. "Po oddzieleniu, zespół będzie bardzo uważnie kontrolował pracę satelitów i obserwował, czy na ich pokładzie prawidłowo i zgodnie z harmonogramem wykonywana jest sekwencja automatycznych procedur," mówi Liviu Stefanov, dyrektor lotu w tej fazie. 1-missionteamr "Satelita musi się włączyć, przejść w podstawową konfigurację lotu, rozłożyć panele słoneczne, zorientować je w kierunku Słońca i zwrócić się ku Słońcu. W momencie gdy zostanie nawiązana komunikacja z satelitą, sprawdzimy jego stan i rozpoczniemy wysyłanie komend konfigurujących satelitę po zakończeniu automatycznej sekwencji. Tym samym przygotujemy ją na kolejny ważny krok: skierowanie Galileo w kierunku Ziemi." 2-missionteamr Powyższe intensywne działania rozpoczną dziesięciodniowy okres wczesnych operacji. W tym czasie kilka zespołów będzie pracowało 24 godziny na dobę nadzorując kolejne kroki niezbędne do przygotowania satelitów do przekazania do Galileo Control Centre w Oberpfaffenhofen. "Musimy trzykrotnie uruchomić silnik, aby przesunąć każdego satelitę na jego ostateczną orbitę operacyjną," mówi Jeremie Benoist, dyrektor lotu z CNES. "Jak w przypadku wszystkich naszych działań, będzie to wymagało wsparcia ze strony ekspertów zajmujących się dynamiką lotu, naziemnych stacji śledzenia oraz innych specjalistów z ESA oraz CNES. Sukces misji Galileo możliwy jest tylko jako efekt fantastycznej pracy zespołowej." Nawet po przekazaniu kontroli do Galileo Control Centre w okolicach 21 września, specjaliści od dynamiki lotów z ESOC będą wciąż zapewniać wsparcie dla pary nowych satelitów dostarczając bardzo precyzyjne dane orbitalne oraz obliczając manewry na orbicie. Do dnia startu zespoły zakończą bardzo wymagającą serię wspólnych sesji treningowych w ESOC, które będą także uzupełnione o bardziej szczegółowe szkolenia w każdym z centrów kontroli misji. [youtube https://www.youtube.com/watch?v=5UF2il_yl9Q&w=640&h=360] Wspólne sesje są szczególnie istotne bowiem pozwalają rozwinąć więzy zespołowe "na konsoli" - dzięki czemu poszczególni członkowie zespołu mają świadomość kto z nimi w danej chwili współpracuje w innym centrum. "Teraz większość inżynierów już się poznała, zaznajomiła się z systemami kontroli misji oraz normalnymi operacjami Galileo, więc możemy skupić szkolenie na sytuacjach nadzwyczajnych," mówi Liviu. "Szkolenie zazwyczaj kończymy kilkoma symulacjami normalnego startu - w ten sposób zwiększamy pewność siebie członków zespołu." Źrodło: ESA]]> 969 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Piorun uchwycony na zdjęciu z orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/08/orbita-piorun-uchwycony-na-zdjeciu-z-orbity/ Tue, 08 Sep 2015 13:51:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=974 21148308935_0c72b6ef9b_o Już sama Droga Mleczna uchwycona na zdjęciu powyżej jest wprost niesamowita lecz astronaucie Kjellowi Lindgrenowi udało się także uchwycić piorun na tyle jasny, że oświetla fragment paneli słonecznych stacji kosmicznej. Zdjęcie zostało przez niego opublikowane na Twitterze i Facebooku 2. września. Kjella można śledzić na Twitterze TUTAJ. W sumie racja: Piorun to jednak wyładowanie atmosferyczne, natomiast towarzyszy mu zjawisko świetlne - błyskawica oraz dźwiękowe - grom. Dzięki za uwagę Marcin :)]]> 974 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kanadyjczycy zdominowali zawody łazików marsjańskich]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/08/mars-kanadyjczycy-zdominowali-zawody-lazikow-marsjanskich/ Tue, 08 Sep 2015 14:38:08 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=977 canadadomina Kanadyjskie zespoły zdominowały drugą edycję największego europejskiego konkursu łazików marsjańskich, który odbył się w dniach 5-6 września w Regionalnym Centrum Naukowo-Technologicznym w Podzamczu. Space Design Team z University of Saskatchewan zdobył pierwsze miejsce, a McGill Robotics Team z McGill University w Montrealu zakończył na trzecim miejscu. Drugie miejsce natomiast zdobył zespół Next Team z Politechniki Białostockiej. Celem Europejskich Zawodów Łazików Marsjańskich (European Rover Challenge RC 2015) było zbudowanie łazika, który skutecznie poradzi sobie z czterema zadaniami symulującymi badania na Marsie. W zawodach wzięło udział 40 zespołów studenckich. Rywalizacja była nadzorowana i oceniana przez zespół polskich i międzynarodowych specjalistów z zakresu zdalnego sterowania, nawigacji satelitarnej i geologii planetarnej. Zwycięski zespół uzyskał we wszystkich konkurencjach łącznie 456.5 punktów, 36 więcej od zdobywcy drugiego miejsca. "Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego wyniku, i nie możemy doczekać się odrobiny odpoczynku. Będziemy nadal rozwijać projekt naszego łazika, a ten weekend pozwolił nam zapoznać się z wieloma interesującymi pomysłami," napisał zespół Space Design Team na swojej stronie. Gościem specjalnym zawodów był Harrison Schmitt, emerytowany geolog, profesor uniwersytecki, senator i były astronauta NASA, który był członkiem załogi Apollo 17 - ostatniej załogowej misji na Księżyc. W 1972 roku spędził 3 dni na powierzchni Księżyca. Podczas 22-godzinnego spaceru zdołał zebrać 110 kg próbek skał i gleby. Źródło: phys.org]]> 977 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ORION: Pierwsze elementy modułu załogowego połączone]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/08/orion-pierwsze-elementy-modulu-zalogowego-polaczone/ Tue, 08 Sep 2015 19:23:47 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=981 First weld of Orion Exploration Mission 1 crew module NASA wykonała kolejny krok w kierunku załogowej misji na Marsa. W sobotę inżynierowie pracujący w należącej do agencji Michoud Assembly Facility w Nowym Orleanie zespawali dwa pierwsze segmenty modułu załogowego Orion, który wyniesie załogę Oriona za pomocą rakiety SLS (Space Launch System)  w misję za odwrotną stronę Księżyca. "Każdego dnia zespoły w całym kraju pracują pełną mocą przygotowując misję Exploration Mission-1 (EM-1), w ramach której przetestujemy jednocześnie moduł Orion oraz rakietę SLS w przestrzeni kosmicznej, z dala od bezpiecznej Ziemi," mówi Bill Hill, zastępca administratora działu Exploration Systems Development w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. "Stopniowo zdążamy do momentu wysłania astronautów w głęboki kosmos." weld_diagram Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/montaz-modulu-zalogowego-oriona-rozpoczety-1796.html]]> 981 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają galaktyki 500 mln lat po Wielkim Wybuchu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/09/galaktyki-astronomowie-odkrywaja-galaktyki-500-mln-lat-po-wielkim-wybuchu/ Wed, 09 Sep 2015 08:44:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=985 parsingphoto Astronomowie z University of California oraz Space Telescope Science Institute w Baltimore stworzyli najdokładniejszy jak dotąd opis statystyczny słabych, wczesnych galaktyk, które istniały we Wszechświecie 500 milionów lat po Wielkim Wybuchu. W artykule opublikowanym wczoraj w czasopiśmie Nature Communications, zespół opisuje w jaki sposób wykorzystał nową metodę statystyczną do analizy danych zebranych podczas długich przeglądów nieba wykonywanych Kosmicznym Teleskopem Hubble'a. Metoda umożliwiła naukowcom odsiać zaszumienie na zdjęciach głębokiego kosmosu, dzięki czemu można było po raz pierwszy oszacować liczbę małych, pierwotnych galaktyk wczesnego Wszechświata. Naukowcy oszacowali, że jest ich dziesięciokrotnie więcej niż wcześniej udało się wykryć w trakcie przeglądów wykonywanych przez Teleskop Hubble'a. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomowie-odkrywaja-najwczesniejsze-galaktyki-we-wszechswiecie-1798.html]]> 985 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy Chińczycy wylądują na odwrotnej stronie Księżyca?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/09/ksiezyc-czy-chinczycy-wyladuja-na-odwrotnej-stronie-ksiezyca/ Wed, 09 Sep 2015 08:55:31 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=988 moon W ramach swojego ambitnego programu kosmicznego Chiny planują pierwsze w historii lądowanie próbnika na odwrotnej stronie Księżyca.W wywiadzie dla krajowej stacji telewizyjnej CCTV, Zou Yongliao z Chińskiej Akademii Nauk powiedział, że misja Chang'e 4 planowana jest jeszcze przed 2020 rokiem. Zou powiedział, że celem misji będzie zbadanie warunków geologicznych odwrotnej strony Księżyca, zwanej także ciemną stroną. Takie badania mogłyby poprzedzić umieszczenie tam radioteleskopu, z którego mogliby korzystać astronomowie. Taki radioteleskop mógłby wypełnić dużą lukę w wiedzy o Wszechświecie. Radiowe transmisje z Ziemi nie docierają na odwrotną stronę Księżyca, jest to zatem doskonała lokalizacja dla czułych instrumentów obserwujących Wszechświat. Najbliższa chińska misja księżycowa zaplanowana jest na 2017 rok, kiedy to Chińczycy spróbują wylądować na powierzchni Księżyca, pobrać próbki gruntu i przywieźć je na Ziemię. Jeżeli misja zakończy się sukcesem Chiny staną się trzecim krajem po USA i Rosji, który dokonał takiego manewru. Chiński program eksploracji Księżyca o nazwie Chang'e doprowadził już do wysłania pary orbiterów na orbitę wokół Księżyca oraz przewiezienia na jego powierzchnię łazika księżycowego w 2013 roku. Źródło: phy.so]]> 988 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> 105 0 0 <![CDATA[Huragan Jimena]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/09/orbita-huragan-jimena-zdjecie/ Wed, 09 Sep 2015 09:12:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=991 oo20908475758 Huragan Jimena na zdjęciu powyżej znajdował się 1600 km na wschód od Hawajów i przemieszczał się z prędkością 16 km/h. Zdjęcie zostało wykonane z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 30. sierpnia 2015 r. Zdjęcie w pełnym rozmiarze dostępne TUTAJ. Źródło: OnOrbit / ISS]]> 991 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Złożona masa plazmy słonecznej 1-3 września]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/09/sdo-zlozona-masa-plazmy-slonecznej-1-3-wrzesnia-video/ Wed, 09 Sep 2015 12:57:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=994 Temperatura zjonizowanych cząstek żelaza obserwowanych w tych ekstremalnie ultrafioletowym zakresie promieniowania wynosiła ok. 2 800 000 K. SDO rejestruje obraz w wielu długościach fali, z których każda odpowiada innej temperaturze materii i podkreśla inne procesy na powierzchni Słońca. Każdej długości fali przypisana jest odróżniająca ją barwa. Długość fali 335 A jak na ujęciu powyżej zaznaczona jest niebieskim kolorem. Źródło: SDO / NASA]]> 994 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Neutralny gaz wodorowy w gromadach galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/09/gromady-neutralny-gaz-wodorowy-w-gromadach-galaktyk/ Wed, 09 Sep 2015 16:00:46 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=997 55f01eaec3f13 Większość galaktyk należy do gromady, zgrupowania kilku do nawet tysięcy galaktyk. Nasza Droga Mleczna należy do Lokalnej Grupy, która składa się z około pięćdziesięciu galaktyk, m.in. Galaktyki w Andromedzie oddalonej o 2.3 mln lat świetlnych od Ziemi. Najbliższa duża gromada galaktyk to Gromada w Pannie składająca się z około 2000 galaktyk; jej centrum oddalone jest od nas o 50 milionów lat świetlnych. Grupowanie galaktyk wpływa na ewolucje poszczególnych galaktyk, jednak sposób w jaki to się dzieje nie jest jeszcze do końca zrozumiany. Wpływ gromady na aktywność gwiazdotwórczą należących do niej galaktyk to szczególnie interesująca kwestia ponieważ tempo powstawania nowych gwiazd pomaga ustalić jasność galaktyki, aktywność supernowych i przetwarzania gazu wodorowego w cięższe pierwiastki. Astronomowie uważają, że gdy gromady zaczynają się łączyć, wszelki wpływ poszczególnych gromad na procesy gwiazdotwórcze powinien być intensyfikowany. Większość badań dowodzi, że w przypadku łączenia gromad galaktyk często dochodzi do zintensyfikowania aktywności gwiazdotwórczej, w niewielu przypadkach zdaża się, że aktywność się zmniejszam, a co najmniej kilku autorów uważa, że procesy łączenia nie mają wpływu na tempo powstawania nowych gwiazd. Reinout van Weeren, astronom CfA wraz z pięcioma współpracownikami wykorzystał Westerbork Synthesis Radio Telescope do bardzo głębokich badań gazu wodoru atomowego w gromadzie CIZAJ2242.8+5301. Gaz wodorowy to prawdziwe paliwo napędzające procesy powstawania nowych gwiazd lecz zespół badaczy doszedł do wniosku, że wbrew wcześniejszym wynikom, jest go tyle samo w tworzących gwiazdy galaktykach należących do gromad jak i w galaktykach znajdujących się poza gromadami. Mogłoby to oznaczać, że połączenie gromad nie zmniejsza ilości gazu. Co więcej naukowcy wnioskują ze swoich wyników, że aktywność supernowych potwierdza, że procesy formowania się gwiazd trwają w tych galaktykach od około stu milionów lat i że przy obecnym tempie gazu wystarczy na ponad miliard lat. Nowe wyniki stanowią ważny krok w badaniu łączenia gromad galaktyk, ponieważ wskazują, że galaktyki należące do gromad wciąż posiadają duże zasoby gazu i mogą nadal tworzyć nowe gwiazdy. Źródło" MNRAS /HSCfA]]> 997 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Młode gazowe olbrzymy zbliżają się do swoich gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/09/egzoplanety-mlode-gazowe-olbrzymy-zblizaja-sie-do-swoich-gwiazd/ Wed, 09 Sep 2015 21:35:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1001 younggasgian Gorące Jowisze, olbrzymie egzoplanety podobne do Jowisza, które orbitują wokół swoich gwiazd macierzystych 20 razy bliżej niż Ziemia wokół Słońca, mogą migrować w pobliże swoich młodych gwiazd w zaledwie kilka milionów lat - dowodzą naukowcy z University of St Andrews. Międzynarodowy zespół badaczy pod kierownictwem francuskiego astronoma dr Jeana-Francois Donati składający się także z astronomów z University of St Andrews uzyskała wstępne dowody, że planety podobne do Jowisza, choć prawdopodobnie powstają z dala od gwiazdy macierzystej, szybko przesuwają się w rejony dużo bliższe swoim bardzo młodym gwiazdom. Odkrycie opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wydawanym przez Oxford University Press pomoże astronomom lepiej zrozumieć procesy powstawania i dorastania układów planetarnych takich jak nasz Układ Słoneczny. Dr Scott Gregory (School of Physics and Astronomy, St Andrews) współautor badania powiedział: "Owe młode gwiazdy podobne są do noworodka w wieku 1 tygodnia, jeżeli ich oczekiwany czas życia o długości 10 miliardów lat porównamy do ludzkiego życia." W naszym układzie planetarnym planety skaliste takie jak Ziemia czy Mars znajdują się w pobliżu Słońca, natomiast gazowe olbrzymy takie jak Jowisz czy Saturn znajdują się dużo dalej. W 1995 roku odkryto gazowego olbrzyma na orbicie bardzo blisko macierzystej gwiazdy. Od tego czasu astronomowie dowiedli, że takie planety muszą powstawać w zewnętrznych rejonach dysku protoplanetarnego, a następnie przemieszczać się w pobliże gwiazdy jednocześnie na nią nie spadając. Do tego przemieszczenia może dochodzić albo bardzo wcześnie po ich powstaniu, gdy wciąż znajdują się w dysku protoplanetarnym, albo dużo później po uformowaniu się wielu planet, które zaczynają ze sobą oddziaływać. Wyżej opisany zespół badaczy dowiódł teraz, że prawidłowa była pierwsza z tych hipotez. Profesor Moira Jardine (University of St Andrews) powiedziała: "Mimo, że potrzebujemy więcej danych do ostatecznego potwierdzenia, pierwsze wyniki są bardzo obiecujące i jasno demonstrują, że technika opracowana przez nasz zespół jest wystarczająco dobra, aby rozwiązać zagadkę powstawania gorących Jowiszów i ich przemieszczania się do wnętrza układu planetarnego." Odkrycia dokonano podczas obserwacji przeprowadzanych za pomocą Canada-France-Hawaii Telescope (CFHT) na Mauna Kea. Źródło:MNRAS]]> 1001 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zbliżenie na krater Occator na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/ceres-nowe-zblizenie-na-krater-occator-na-ceres-zdjecievideo/ Wed, 09 Sep 2015 22:01:29 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1004 4-ceresbrights Najjaśniejsze kropki na planecie karłowatej Ceres oślepiają tajemniczo na nowych zdjęciach przesłanych przez sondę Dawn. Nowe, najbliższe jak dotąd zdjęcia krateru Occator w skali 140 metrów/piksel dają naukowcom dokładniejszy obraz tych nietypowych obiektów. Nowe zbliżenie krateru Occator z obecnej orbity sondy Dawn przedstawia dokładniejszy zarys najjaśniejszej, centralnej kropki oraz  cech powierzchni krateru. Z uwagi na fakt, że kropki są o tyle jaśniejsze od pozostałej powierzchni Ceres, zespół misji Dawn musiał połączyć dwa osobne zdjęcia w jedno - jedno wyostrzone na jasnych kropkach, a drugie na otaczającej je powierzchni. Naukowcy stworzyli także animacje umożliwiające wirtualny przelot nad kraterem z nałożoną kolorową mapą topograficzną. Naukowcy należący do zespołu misji Dawn zauważają, że krawędź krateru Occator w niektórych miejscach jest niemalże pionowa i wznosi się na prawie 2 kilometry. Zdjęcia z obecnej orbity sondy Dawn, wykonane z wysokości 1470 km mają trzy razy lepszą rozdzielczość niż zdjęcia przesłane w czerwcu z poprzedniej orbity i niemal dziesięciokrotnie lepszą od zdjęć z pierwszej orbity przesłane w maju br. https://www.youtube.com/watch?v=lK03byyCFVs&w=853&h=480 Sonda zakończyła już dwa 11-dniowe cykle mapowania powierzchni Ceres z obecnej wysokości i 9. września rozpoczęła trzeci cykl. W ciągu dwóch miesięcy Dawn wykona mapę Ceres sześciokrotnie. Każdy cykl składa się z 14 orbit. Dzięki temu, że za każdym razem Dawn wykona zdjęcia pod nieznacznie innym kątem, naukowcy będą w stanie wykonać zdjęcia stereo, które posłużą do stworzenia map trójwymiarowych. Źródło: JPL/NASA]]> 1004 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 106 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[Relacja z powrotu na Ziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/iss-relacja-z-powrotu-na-ziemie/ Thu, 10 Sep 2015 06:31:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1007 m15-136 Trzech członków załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) opuści dzisiaj laboratorium na orbicie i wróci na Ziemię. Telewizja NASA TV planuje pełną relację odłączenia od ISS i lądowania. Dowódca Expedition 44 Gienadij Padalka (ROSKOSMOS) oraz dwóch członków załogi Andres Mogensen (ESA) oraz Aidyn Aimbetov (Kazachska Agencja Kosmiczna) odcumują swój pojazd Soyuz TMA-16M od stacji kosmicznej o godzinie 23:29 CEST i wylądują w Kazachstanie o 2:51 CEST w sobotę. Plan relacji NASA TV:
    • 19:45 -- Relacja z pożegnania i zamknięcia włazu między Soyuzem a Stacją (zamknięcie włazu ok. 20:00)
    • 23:00 -- Relacja z odcumowania
    • 01:30 --Relacja z lądowania
    Powrót trzech astronautów zakończy tym samym 168-dniowy pobyt Padalki na stacji kosmicznej. Mogensen oraz Aimbetov spędzili na stacji kosmicznej 10 dni odkąd dotarli na nią 4. września wraz z Siergiejem Wołkowem (Roskosmos), z którym wspólnie dostarczyli na orbitę statek Sojuz, którym na Ziemię wrócą Scott Kelly oraz Michaił Kornienko pod koniec swojej jednorocznej misji w przyszłym roku. W momencie lądowania Padalka będzie jedynym człowiekiem w historii, który spędził na stacji łącznie 879 dni w ramach pięciu misji - to dwa miesiące dłużej niż Siergiej Krikalev, poprzedni rekordzista. W momencie odcumowania statku Sojuz, na stacji formalnie rozpocznie się misja Expedition 45, której dowódcą będzie Scott Kelly. Oprócz niego na ISS zostaną Kornienko, Kjell Lindgren, Siergiej Wołkow, Oleg Kononenko oraz Kimiya Yui (JAXA). Relacja z wydarzenia dostępna będzie pod adresem:

    http://www.nasa.gov/multimedia/nasatv/index.html

    ]]>
    1007 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jak w galaktykach karłowatych powstają gromady gwiazd?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/galaktyki-jak-w-galaktykach-karlowatych-powstaja-gromady-gwiazd/ Thu, 10 Sep 2015 08:24:34 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1010 IDL TIFF file IDL TIFF file[/caption] Pobliska galaktyka karłowata skrywa intrygującą tajemnicę: W jaki sposób jest w stanie tworzyć nowe jasne gromady gwiazd przy braku pyłu i gazu, którego znacznie więcej jest w dużych galaktykach? Według astronomów odpowiedź leży w gęsto upakowanych i wcześniej niezauważonych  obłokach materii niezbędnej do tworzenia gwiazd, rozsianych po całej galaktyce. Międzynarodowy zespół astronomów korzystając z Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) odkrył nieoczekiwaną populację kompaktowych obłoków międzygwiezdnych ukrytych w pobliskiej galaktyce karłowatej Wolf-Lundmark-Melotte, znanej pod skrótem WLM. Owe obłoki zanurzone w gęstej okrywie materii międzygwiezdnej pozwalają wytłumaczyć w jaki sposób mogą powstawać gęste gromady gwiazd w środowisku tysiąckrotnie mniejszym i dużo bardziej rozproszonym niż Droga Mleczna. "Z wielu względów nieregularne galaktyki karłowate takie jak WLM nie są przystosowane do tworzenia gromad gwiazd," mówi Monica Rubio, astronom z University of Chile oraz główny autor artykułu, który zostanie opublikowany w czasopiśmie Nature. "Owe galaktyki charakteryzuje bardzo niska gęstość. Co więcej, brakuje w nich ciężkich pierwiastków przyczyniających się do procesów formowania gwiazd. Takie galaktyki powinny móc tworzyć jedynie rozproszone gwiazdy, a nie skoncentrowane gromady, ale jak widać - tak nie jest." Podczas badania tej galaktyki za pomocą obserwatorium ALMA astronomowie byli w stanie zlokalizować po raz pierwszy kompaktowe regiony, które przypominały środowisko większych galaktyk. 9-astronomersd Owe regiony zostały odkryte dzięki zauważeniu prawie niewidocznego, prawie punktowego promieniowania w zakresie milimetrowym emitowanego przez cząsteczki tlenku węgla (CO), które zazwyczaj odpowiadają międzygwiezdnym obłokom w których powstają gwiazdy. Już wcześniej zespół astronomów pod kierownictwem Deidre Hunter z Lowell Observatory w Flagstaff, w stanie Arizona odkrył CO w galaktyce WLM pojedynczą anteną Atacama Pathfinder Experiment (APEX). Te wstępne obserwacje niskiej rozdzielczości nie umożliwiły stwierdzenia gdzie znajdują się cząsteczki tlenku węgla. Zespół mógł jedynie potwierdzić, że WLM posiada najmniejszą obfitość CO dotychczas odkrytą w jakiejkolwiek galaktyce. Ten brak CO oraz ciężkich pierwiastków powinien znacznie hamować procesy gwiazdotwórcze. Wcześniejsze obserwacje WLM oraz podobnych jej galaktyk wykazywały bardzo małe ilości cięższych pierwiastków i według astronomów nie mogły z nich powstawać nowe gromady gwiazd, które obserwowali. Okazało się, że trudno było wcześniej dostrzec CO, bowiem w przeciwieństwie do normalnych galaktyk, w WLM obłoki były bardzo małe w porównaniu do otaczających je otoczek gazu cząsteczkowego i atomowego. Aby taki obłok CO mógł stać się fabryką gwiazd potrzebuje olbrzymich otoczek gazu, które będą na niego naciskały z każdej strony tak, aby gęstość CO w pewnym momencie pozwoliła na powstanie gromady gwiazd. WLM to stosunkowo samotna galaktyka karłowata zlokalizowana około 3 miliony lat świetnych od Ziemi, na zewnętrznej krawędzi Lokalnej Grupy: zbioru galaktyk obejmującego Drogę Mleczną, Obłoki Magellana, Galaktykę w Andromedzie, M33 oraz kilkadziesiąt mniejszych galaktyk. Źródło: Nature / NRAO]]> 1010 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Relacja na żywo ze startu Galileo 9 i 10 - piątek dniem telewizji kosmicznej :)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/esa-relacja-na-zywo-ze-startu-galileo-9-i-10-piatek-dniem-telewizji-kosmicznej/ Thu, 10 Sep 2015 08:48:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1014 jkj Jakby Wam było mało oglądania relacji z odcumowania i lądowania trzech członków załogi ISS, to mam na to radę. :) Wystarczy o godzinie 03:48 nad ranem kliknąć w link poniżej i przenieść się do Gujany Francuskiej, skąd 20 minut później, dokładnie o 04:08 naszego czasu oba satelity wystartują na szczycie rakiety Sojuz. http://livestream.com/accounts/362/events/4330634/player?width=640&height=360&autoPlay=true&mute=false Pierwsze trzy człony rakiety Sojuz wyniosą satelity Galileo oraz górny człon Fregat na niską orbitę okołoziemską. Następnie Fregat, który jest jednocześnie statkiem kosmicznym i członem rakiety, przejmie zadanie wyniesienia satelitów wyżej za pomocą dwukrotnego swoich własnych silników. Satelity zostaną uwolnione w przeciwnych kierunkach po osiągnięciu wysokości 22 522 kilometrów w 3 godziny 47 minut i 57 sekund po starcie. Planowana relacja będzie obejmowała start oraz wejście na orbitę w dwóch częściach. Pierwsza część relacji rozpocznie się o 3:48 i potrwa do 4:40, a druga część rozpocznie się o 7:43 i zakończy o 8:50. Zapraszam do oglądania! I to jest prawdziwe piątkowe imprezowanie w stylu astronomicznym :)]]> 1014 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zdjęcia z New Horizons już na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/pluton-nowe-zdjecia-z-new-horizons-juz-na-ziemi-nowe/ Thu, 10 Sep 2015 18:28:44 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1021 twilight-9-10-15 [DODATKOWE ZDJĘCIA NA NASZYM FACEBOOKU] Pluton w półmroku. Powyższe zdjęcie Plutona wykonane z pokładu sondy New Horizons  obrobione na dwa różne sposoby pokazuje jak jasna mgła na dużej wysokości powoduje powstawanie zmroku, który delikatnie oświetla powierzchnię przed wschodem Słońca i po jego zachodzie, dzięki czemu czułe kamery na pokładzie sondy mogły dojrzeć szczegóły w regionach nocnych, które w przeciwnym razie byłyby niewidoczne. Wersja zdjęcia po prawej stronie została mocno rozjaśniona, aby wyłuskać delikatne szczegóły  topografii planety za terminatorem (linią oddzielającą dzień i noc). Zdjęcie zostało wykonane w dniu 14 lipca 2015 roku z odległości 80 000 km. chaos-region-9-10-15 Region Chaosu. W centrum tego kadru o szerokości 470 km znajduje się spory region popękanej powierzchni na północno-zachodniej krawędzi rozległej, lodowej równiny nieformalnie nazwanej Sputnik Planum. Najmniejsze widoczne obiekty mają rozmiar 800 metrów. dark-areas-9-10-15 Ciemne obszary. Na powyższym zdjęciu o szerokości 350 km można dostrzec niesamowitą różnorodność powierzchni i jej zdolności odbijania światła. Na jednym kadrze widać bardzo starą geologicznie, ciemną, gęsto pokrytą kraterami powierzchnię, jasne, gładkie i młode geologicznie równiny, wzgórza oraz enigmatyczne pole ciemnych, równoległych pasm przypominających wydmy - ich pochodzie wciąż jest analizowane. composite-haze-image-9-10-15 Mgła na Plutonie. Dwie wersje tego samego zdjęcia przedstawiającego warstwy mgły na Plutonie wykonanego w 16 godzin po przelocie w pobliżu planety z odległości 770 000 km. coj11fqveau3flt coj11fdueaayxdm coj11a7uaaa-6vw coj11b6ukaauf8d Źródło: JHUAPL/NASA]]> 1021 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 107 0 0 108 http://pulskosmosu.wordpress.com 107 1 109 0 0 <![CDATA[Gromada galaktyk o młodzieńczym sercu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/galaktyki-gromada-galaktyk-o-mlodzienczym-sercu/ Thu, 10 Sep 2015 19:19:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1038 Image of the galaxy cluster SpARCS1049 Międzynarodowy zespół astronomów odkrył olbrzymią gromadę galaktyk, której jądro wypełnione jest nowymi gwiazdami - to niesamowicie rzadkie znalezisko. Odkrycie dokonane z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jest pierwszym, które dowodzi, że gigantyczne galaktyki w środku masywnych gromad mogą znacznie się powiększać, dzięki gazowi "ukradzionemu" z innych galaktyk. Gromady galaktyk to obszerne rodziny galaktyk związanych ze sobą grawitacyjnie. Nasza własna galaktyka Droga Mleczna znajduje się w małej grupie galaktyk znanej jako Lokalna Grupa, która to sama jest elementem masywnej supergromady Laniakea. Galaktyki znajdujące się w środku gromad  zazwyczaj składają się z gwiezdnych skamielin - starych, czerwonych gwiazd. Niemniej jednak astronomowie właśnie odkryli olbrzymią galaktykę w centrum gromady nazwanej SpARCS1049+56, która wyłamuje się z tego trendu tworząc gwiazdy w niespotykanie wysokim tempie. "Uważamy, że olbrzymia galaktyka w centrum tej gromady gwałtownie tworzy nowe gwiazdy dzięki połączeniu z inną, mniejszą galaktyką," tłumaczy Tracy Webb z McGill University w Montrealu, główny autor nowego artykułu zaakceptowanego do publikacji w czasopiśmie Astrophysical Journal. Po raz pierwszy galaktyka została odkryta za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz Canada-France-Hawaii Telescope na Mauna Kea na Hawajach, a jej odkrycie zostało potwierdzone w Obserwatorium W.M. Kecka (także Mauna Kea). Późniejsze obserwacje przy wykorzystaniu Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pozwoliły astronomom zbadać aktywność tej galaktyki. Gromada SpARCS1049+56 jest tak daleko od nas, że światło od niej dotarło na Ziemię dopiero po 9.8 miliardach lat. Składa się ona z co najmniej 27 galaktyk i ma łączną masę równą 400 bilionom mas Słońca. Najjaśniejsza galaktyka tej gromady gwałtownie tworzy 800 nowych gwiazd rocznie. Dla porównania w Drodze Mlecznej powstają najwyżej dwie gwiazdy rocznie. Źrodło: ApJ]]> 1038 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy to Jowisz odpowiada za jego skomplikowany ruch?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/merkury-czy-to-jowisz-odpowiada-za-jego-skomplikowany-ruch/ Thu, 10 Sep 2015 20:56:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1041 mercurysmove Pierwsze pomiary ruchu Merkurego z sondy znajdującej się na orbicie wokół tej planety ujawniają nowe dane dotyczące składu tego najbliższego Słońcu globu oraz jego interakcji z innymi planetami. Merkury nie obraca się wokół własnej osi płynnie lecz doświadcza regularnych fluktuacji w prędkości obrotu w cyklu powtarzającym się co 88 dni - czyli w ciągu jednego roku merkuriańskiego. Te oscylacje lub libracje spowodowane są interakcjami planety ze Słońcem. Przyciąganie grawitacyjne Słońca przyspiesza lub zwalnia tempo obrotu Merkurego w zależności gdzie wydłużona planeta znajduje się na swojej eliptycznej orbicie. 1-mercurysmove Naukowcy mogą wykorzystać pomiary obrotu Merkurego i jego libracji do uzyskania informacji o wnętrzu planety, mówi Alexander Stark, planetolog z Institute of Planetary Research w Berlinie oraz autor artykułu zaakceptowanego do publikacji w czasopiśmie Geophysical Research Letters. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/jowisz-odpowiedzialny-za-skomplikowany-ruch-merkurego-1799.html]]> 1041 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Masywne gwiazdy w układzie podwójnym a pole magnetyczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/11/gwiazdy-masywne-gwiazdy-w-ukladzie-podwojnym-a-pole-magnetyczne/ Fri, 11 Sep 2015 13:20:36 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1046 mysteriousma Kanadyjski doktorant odkrył unikalny obiekt - dwie masywne gwiazdy z polami magnetycznymi w układzie podwójnym. Matt Schultz z Queen University w Ontario odkrył system - epsilon Lupi - i swoje wyniki opublikował w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Około 1/3 gwiazd w naszej Galaktyce to gwiazdy w układach podwójnych, gdzie dwie lub więcej gwiazd okrążają wspólny środek masy. Są one bardzo wartościowe dla astronomów, bowiem obserwowanie ich zachowania pozwala im oszacować ich masę oraz połączyć ją z jasnością - to nasze główne źródło wiedzy o ewolucji gwiazd. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/masywne-gwiazdy-polem-magnetycznym-ukladzie-podwojnym-1801.html]]> 1046 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Satelity 9 i 10 umieszczone na orbicie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/11/galileo-satelity-9-i-10-umieszczone-na-orbicie/ Fri, 11 Sep 2015 13:43:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1049 amodeloftheg Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) wysłała dzisiaj rano w przestrzeń dwa satelity, które mają przywrócić zdeklasowany program nawigacji satelitarnej Galileo na właściwe tory. Orbiter 9 i 10 zostały wyniesione w przestrzeń z europejskiego portu kosmicznego w Kourou w Gujanie Francuskiej o 4:08 naszego czasu, i tym samym na orbicie znajduje się już 1/3 zaplanowanego systemu. Dwa satelity zostały z powodzeniem umieszczone na orbicie - informował operator programu kosmicznego Arianespace. "Misja zakończyła się pełnym sukcesem," powiedział Stephane Israel. https://www.youtube.com/watch?v=KnvDwvH3i44&w=853&h=480 Projekt konkurencyjny do amerykańskiego systemu nawigacji GPS zakłada umieszczenie na orbicie 30 satelitów, w tym sześciu zapasowych. Od samego początku projekt dręczą opóźnienia, usterki techniczne oraz problemy finansowe, przez co zaczęto wątpić czy uda się uruchomić system zgodnie z harmonogramem czyli w przyszłym roku. W sierpniu 2014 roku satelity 5 i 6 zostały umieszczone na trajektorii eliptycznej. Od tego czasu wykonano odpowiednie manewry, które pozwoliły na zmianę orbity na prawie kołową i oczekiwane jest dołączenie ich do konstelacji przed końcem roku. dataillustra Komisja Europejska, która finansuje ten projekt zakłada umieszczenie łącznie 16 satelitów do końca 2016 roku, dzięki czemu możliwe będzie zapewnienie wstępnych usług satelitarnych, które mogą znaleźć zastosowanie w smartfonach, nawigacjach samochodowych oraz działaniach służb ratowniczych. Zaplanowane na marzec 2015 roku wystrzelenie w przestrzeń satelitów 7 i 8 zostało opóźnione o ponad 3 miesiące w celu dokładnego zbadania zeszłorocznej awarii. Wyniki badań wskazują, że winne były zamarznięte przewody paliwowe w czwartym członie rakiety Sojuz, zwanym Fregat - według ESA od tego czasu usterka została wyeliminowana. Faivre powiedział, że pełne uruchomienie systemu zamknie się w koszcie 7 miliardów EUR, a jego roczne utrzymanie, zarządzanie i wymiana satelitów będą kosztowały około 500 milionów EUR. Jak na razie nie wiadomo, czy ESA dotrzyma terminu i Galileo rozpocznie świadczenie usług przed końcem 2016 roku. Źródło: AFP]]> 1049 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Unikalny podwójny krater zidentyfikowany w Szwecji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/11/kratery-unikalny-podwojny-krater-zidentyfikowany-w-szwecji/ Fri, 11 Sep 2015 14:46:18 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1054 1-globallyuniq Naukowcy z University of Gothenburg odnaleźli ślady dwóch potężnych uderzeń meteorytów w szwedzkiej Jämtland. Podwójne uderzenie w Ziemię miało miejsce około 460 milionów lat temu. Kratery nie są sobie równe: jeden z nich ma średnicę ponad 7 kilometrów, a średnica drugiego jest dziesięciokrotnie mniejsza. "Oba meteoryty spadły na Ziemię w tym samym czasie, około 458 milionów lat temu," mówi Erik Sturkell, profesor geofizyki z University of Gothenburg. Erik Sturkell i jego zespół badawczy zlokalizował jeden z kraterów 20 kilometrów na południe od Östersund w miejscowości Brunsflo. To ogromny krater o średnicy 7.5 kilometrów. W odległości 16 kilometrów od niego leży drugi krater o średnicy około 700 metrów. Oba meteoryty, które uderzyły w Ziemię 458 milionów lat temu nie były jedynymi w tym okresie. "Około 470 milionów lat temu w Pasie Planetoid między orbitami Marsa i Jowisza doszło do zderzenia dwóch dużych planetoid. Wiele z fragmentów powstałych w skutek tego zdarzenia zostało wybitych z pierwotnych orbit. Wiele z nich trafiło w Ziemię i stworzyło kratery, takie jak te odkryte w Brunsflo,"  mówi Erik Sturkell. Należy pamiętać, że ten region wtedy znajdował się pod wodą. Co więcej w miejscu uderzenia zbiornik wodny miał głębokość 500 metrów. Podwójne kratery to bardzo rzadkie znalezisko. "Informacje zdobyte podczas odwiertów wskazują na obecność identycznych sekwencji w obu kraterach, a osad powyżej charakteryzuje ten sam wiek," mówi Erik Sturkell. W momencie uderzenia woda została rozepchnięta na boki i przez około 100 sekund te ogromne leje były całkowicie suche.]]> 1054 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Stracił rękę przez spadający meteoryt]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/11/hot-stracil-reke-przez-spadajacy-meteoryt/ Fri, 11 Sep 2015 16:00:03 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1045 diablo Fragment spadającego meteorytu kosztował rękę jednego ze studentów w Arizonie. To drugi taki przypadek w historii. Fragment gigantycznego meteorytu, który spowodował powstanie Krateru Barringera w Arizonie... spadł ze stojaka w planetarium i zmiażdżył rękę studenta, który podszedł do okazu. Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że rękę trzeba amputować. Grant Black pozwał do sądu Radę Uniwersytetu i organizację non-profit Science Downtown. W trakcie wypadku Black wykonywał prace komunalne w należącym do Uniwersytetu w Arizonie Flandreu Science, gdy ponad 130-kilogramowy fragment meteorytu spadł z niestabilnego stojaka i zmiażdżył jego rękę. Na znaku umieszczonym przy meteorycie był napis "Please touch" (Dotknij). Jakiś czas przed zdarzeniem uniwersytet wypożyczył fragment meteorytu fundacji Science Downtown, która wystawiła go w centrum Tucson w stanie Arizona w ramach akcji "Mars and Beyond: The Search for Life on Other Planets". Gdy fundacja zwróciła skałę do uniwersytetu, jej pracownicy lub pracownicy uniwersytetu zmienili stojak, na którym umieszczono skałę. Do wypadku doszło 14. listopada 2014 roku. Dotychczas tylko jedna osoba w historii doznała obrażeń spowodowanych spadającym meteorytem. Ann Hodges przysypiała na kanapie w swoim domu w okolicach Sylacauga, w stanie Alabama, 30. listopada 1954 roku, gdy nagle kamień wielkości piłki do tenisa przebił dach jej domu, odbił się od radia i uderzył ją w nogę pozostawiając sporego krwiaka. Mieszkańcy całego hrabstwa i wschodniej części stanu licznie obserwowali zjawisko meteoru i jeszcze liczniej przybyli pod dom Ann Hodges gdy informacja o uderzeniu rozeszła się po okolicy. Tego samego popołudnia Ann Hodges musiała być hospitalizowana, jednak do końca nie wiadomo czy z powodu obrażeń spowodowanych przez meteoryt czy z powodu stresu spowodowanego przez gapiów. Powyższe zdarzenie miało miejsce w środku Zimnej Wojny dlatego też komendant policji skonfiskował skałę i przekazał ją Siłom Powietrznym obawiając się, że Związek Radziecki mógł mieć z tym coś wspólnego. Gdy jedna wojsko wykluczyło spisek komunistyczny, Hodges poprosiła o zwrócenie meteorytu. Tu jednak pojawił się dodatkowy problem. Hodges wynajmowała dom w którym mieszkała i właścicielka domu stwierdziła, że meteoryt należy się jej, skoro spadł na jej nieruchomość. Według artykułu Justina Noble'a, który ukazał się w magazynie National Geographic w lutym 2013 roku, właścicielka domu pozwała Hodges domagając się zwrotu meteorytu. Prawo było po jej stronie jednak opinia publiczna była po stronie Hodges. Ostatecznie doszło w sądzie do ugody między oboma paniami. Mąż pani Hodges, Eugene stwierdził, że na meteorycie można trochę zarobić, więc małżeństwo odrzuciło "skromną ofertę od Smithsonian Institute". Niestety nikt inny nie złożył kolejnej oferty i kilka lat później małżeństwo przekazało meteoryt do Smithsonian gdzie pozostaje do dnia dzisiejszego. Źródło: courthousenews.com]]> 1045 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcia mniejszych księżyców Plutona z sondy New Horizons]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/11/pluton-zdjecia-mniejszych-ksiezycow-plutona-z-sondy-new-horizons-aktualizowany/ Fri, 11 Sep 2015 18:03:52 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1059 Nix coo9rljuaaarst2 coo9ssfu8aaexbu Widoczny na zdjęciu dysk Nixa ma wymiary 48 x 30 km. Wkrótce powinna pojawić się także Hydra.]]> 1059 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Curiosity bada ciekawe wypiętrzenia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/13/mars-lazik-curiosity-bada-ciekawe-wypietrzenia/ Sun, 13 Sep 2015 19:53:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1064 marspanorama Część ciemnego piaskowca znajdującego się na obszarze badanym przez łazik marsjański Curiosity ma teksturę oraz nachylone podłoże charakterystyczne dla depozytów powstałych tak samo jak wydmy, a następnie skamieniałych. W sieci opublikowano właśnie zdjęcie panoramiczne wykonane za pomocą aparatu Mastcam zainstalowanego na pokładzie łazika, które przedstawia pasmo skały tego typu. Wspomniane wypiętrzenie piaskowca — element warstwy geologicznej, którą zespół naukowców z zespołu Curiosity nazywa jednostką Stimson — jest przykładem struktury zwanej wielkoskalowym przekątnym warstwowaniem. Naukowcy sądzą, że są to depozyty wydm piaskowych uformowane przez wiatr. Podobne skamieniałe wydmy piaskowe występują powszechnie na amerykańskim Południu. Geometria i orientacja warstwowania przekątnego ujawnia informacje o kierunkach wiatru, który utworzył te wydmy. Jednostka Stimson przykrywa warstwę mułowca powstałego na dnie jeziora. Curiosity stopniowo bada co raz to wyższe i młodsze warstwy Mount Sharp, poczynając od mułowca u podstawy wzgórza. Szuka dowodów potwierdzających zmiany środowiska, do których dochodziło w przeszłości. 1-marspanorama Kilkanaście pojedynczych zdjęć wykonanych za pomocą Mastcam, które złożyły się na to zdjęcie panoramiczne zostało wykonanych 27. sierpnia 2015 roku. Łazik Curiosity w kolejnych dwóch tygodniach przejechał około 94 metry w kierunku południowym. Wypiętrzenia piaskowca Stimson wciąż znajdują się w zasięgu łazika, a naukowcy planują wykorzystać pojazd do zgromadzenia i analizy próbki piaskowca Stimson w bieżącym miesiącu. Łazik Curiosity pracuje na Marsie od początku sierpnia 2012 roku. W ubiegłym roku dotarł do podstawy wzgórza Mount Sharp po roku wypełnionym badaniami wypiętrzeń zlokalizowanych blisko miejsca lądowania. Źródło: JPL/phys.org]]> 1064 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Procesy regionalne, a nie globalne, doprowadziły do wielkich powodzi na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/13/mars-procesy-regionalne-a-nie-globalne-doprowadzily-do-wielkich-powodzi-na-marsie/ Sun, 13 Sep 2015 21:02:20 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1069 460974677_640 Za powstanie największych kanałów powodziowych w Układzie Słonecznym około 3.2 mld lat temu odpowiadają gigantyczne erupcje wód gruntowych. Choć przez wiele lat uważano, że powstały przez uwolnienie wody z globalnego zwierciadła wód podziemnych, badania prowadzone przez J. Alexisa P. Rodrigueza z Planetary Science Institute dowodzą, że ich źródłem  są regionalne depozyty osadów i lodu datowane na 3.65 mld lat temu. "Powodzie naprawdopodobniej powstały wskutek procesów regionalnych, a nie globalnych" - mówi Rodriguez, główny autor opracowania, które opublikowano w Nature's Scientific Reports. "Sedymentacja osadów z rzek oraz stopione lodowce wypełniły olbrzymie kaniony znajdujące się poniżej pierwotnego oceanu na nizinach północnych. To właśnie woda zachowana w tych osadach mogła później spowodować wielkie powodzie, których skutki możemy obserwować do dzisiaj." Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/procesy-regionalne-doprowadzily-poteznych-powodzi-na-marsie-1805.html]]> 1069 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Udało się zajrzeć do wnętrza dysku protoplanetarnego HD 100546]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/14/gwiazdy-udalo-sie-zajrzec-do-wnetrza-dysku-protoplanetarnego-hd-100546/ Mon, 14 Sep 2015 09:10:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1072 55f5ddaa7830e-1 Astronomowie po raz pierwszy z powodzeniem zajrzeli do "worka owodniowego" (kto to wymyśla? :D) wciąż formującej się gwiazdy i przyjrzeli się najbardziej wewnętrznej części powstającego układu planetarnego. W artykule naukowym opublikowanym dzisiaj w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, międzynarodowy zespół astronomów opisał zaskakujące wyniki swoich obserwacji gwiazdy macierzystej zwanej HD 100546. Główny autor dr Ignacio Mendigutia (School of Physics and Astronomy, University od Leeds) powiedział: "Jak dotąd nikomu nie udało się zajrzeć tak blisko formującej się gwiazdy, w region w którym znajduje się co najmniej jedna planeta." "Udało nam się po raz pierwszy wykryć emisję z najbardziej wewnętrznej części dysku gazowego otaczającego centralną gwiazdę. Ku naszemu zaskoczeniu emisja była podobna do emisji jałowych młodych gwiazd, które nie wykazują aktywnego powstawania planet w ich pobliżu." 55f5ddbe56b5d Do obserwacji tego odległego systemu astronomowie wykorzystali Very Large Telescope Interferometer (VLTI), mieszczący się w obserwatorium w Chile. VLTI łączy moc obserwacyjną czterech 8.2-metrowych teleskopów, dzięki czemu jest w stanie uzyskać obrazy równie ostre co pojedynczy teleskop o średnicy 130 metrów. Profesor Rene Oudmaijer, współautor opracowania powiedział: "Zważając na znaczną odległość dzielącą nas od gwiazdy (325 lat świetlnych), wyzwanie z jakim się zmierzyliśmy można przyrównać do prób obserwacji główki od szpilki z odległości 100 km." HD 100546 to młoda gwiazda (tysiąckrotnie młodsza od Słońca) otoczona przez dyskową strukturę z gazu i pyłu - dysk protoplanetarny - w której mogą powstawać planety. Tego typu dyski powszechnie występują wokół młodych gwiazd, jednak ten otaczający HD 100546 jest osobliwy: gdyby ta gwiazda została umieszczona w środku Układu Słonecznego, zewnętrzna krawędź dysku byłaby 10 razy dalej niż Pluton. Dr Mendigutia powiedział: "Co ciekawsze, w dysku dostrzegliśmy lukę pozbawią jakiejkolwiek materii. Jest to całkiem znacząca luka, bowiem zajmuje obszar dziesięciokrotnie większy niż ten między Słońcem, a Ziemią. Wewnętrzny dysk gazowy mógłby przetrwać tylko przez kilka lat zanim zostałby pochłonięty przez gwiazdę, zatem w jakiś sposób musi być stale uzupełniany. Uważamy, że wpływ grawitacyjny wciąż formującej się planety - lub planet - w tej luce może intensyfikować transfer materii z bogatego w gaz zewnętrznego regionu dysku do jego wewnętrznych części." Systemy takie jak HD 100546, które mają zarówno planety i lukę w dysku protoplanetarnym są wyjątkową rzadkością. Jedyny układ tego typu poza nowym odkryciem również posiada lukę w dysku, jednak dziesięciokrotnie dalej od gwiazdy centralnej niż w przypadku HD 100546. "Dzięki obserwacjom wewnętrznego dysku gazowego w systemie HD 100546, zaczynamy rozumieć najwcześniejsze etapy życia gwiazd wokół których krążą planety," podsumowuje prof. Oudmaijer. Źródło: MNRAS]]> 1072 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Podpowierzchniowy ocean magmy tłumaczy lokalizację wulkanów na Io]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/14/jowisz-podpowierzchniowy-ocean-magmy-tlumaczy-lokalizacje-wulkanow-na-io/ Mon, 14 Sep 2015 10:05:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1076 undergroundm Pływy podpowierzchniowego oceanu stopionej skały lub magmy mogą tłumaczyć, dlaczego jowiszowy księżyc Io ma wulkany w "niewłaściwych" miejscach. Nowe badania NASA sugerują, że oceany znajdujące się pod skorupą pływowo rozciąganego księżyca mogą być powszechniejsze i bardziej długotrwałe niż dotychczas sądzono. Ten fenomen dotyczy oceanów powstałych z magmy lub wody co zwiększa szanse na istnienie życia gdzie indziej we Wszechświecie. "To pierwszy raz gdy udało się szczegółowo zbadać ilość oraz rozkład ciepła wytworzonego przez pływy płynu w podpowierzchniowym oceanie magmy na Io," mówi Robert Tyle (University of Maryland, NASA Goddard Space Flight Center, Greenbelt). "Okazało się, że przebieg ogrzewania pływowego przewidziany przez nasz model pływów może odtworzyć wzór ciepła na powierzchni obserwowany na Io." Tyler jest głównym autorem artykułu opisującego te badania, opublikowanego w czerwcu 2015 r. w Astrophysical Journal Supplement Series. undergroundm Io to najbardziej wulkanicznie aktywny glob w Układzie Słonecznym. Bezustannie na jego powierzchni dochodzi do setek erupcji wulkanicznych wyrzucających fontanny lawy na wysokość nawet 400 kilometrów. Intensywna aktywność geologiczna spowodowana jest ogrzewaniem, które jest wynikiem przyciągania księżyca przez ogromną grawitację Jowisza z jednej strony oraz mniejsze lecz regularne przyciąganie ze strony sąsiedniego księżyca - Europy. Io wykonuje dwa pełne obiegi wokół Jowisza w trakcie jednego obiegu Europy. Oznacza to, że Io doświadcza przyciągania ze strony Europy dokładnie w tych samych miejscach swojej orbity. Z tego też powodu orbita Io jest stopniowo rozciągana. Tak zmodyfikowana orbita sprawia, że Io zaczyna się rozciągać w trakcie swojego obiegu wokół Jowisza. Takie rozciąganie powoduje przesunięcie pozycji Io i powstawanie ogrzewania spowodowanego tarciem materii w jego wnętrzu, dokładnie tak jak pocieranie dłoni o siebie gdy jest zimno. Wcześniejsze teorie próbujące wyjaśnić ogrzewanie powstające we wnętrzu Io traktowały księżyc jako obiekt w stanie stałym choć elastyczny, przypominający glinę. Jednak gdy naukowcy porównali modele komputerowe przy tym założeniu do stworzenia mapy wulkanów na Io,  odkryli, że większość z nich przesunięta jest o 30 do 60 stopni na wschód od miejsca przewidzianego przez modele. To odchylenie powtarzało się zbyt regularnie aby uznać je za zwykłą anomalię. Tajemnica przesuniętych wulkanów wymagała zupełnie nowego wytłumaczenia - takiego które będzie łączyło interakcje między ogrzewaniem spowodowanym przez przepływ płynów oraz przez pływy ciał stałych. Zespół uważa, że duża część oceanu jest mieszaniną stopionej i stałej skały. Gdy stopiona skała płynie pod wpływem grawitacji, może tworzyć zawirowania i ocierać się o otaczające skały w stanie stałym powodując powstawanie ciepła. "Ten proces może być wyjątkowo wydajny dla określonych kombinacji grubości warstwy i lepkości, które mogą powodować powstanie rezonansów dodatkowo intensyfikujących powstawanie ciepła," powiedział Christopher Hamilton, współautor opracowania. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 1076 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Andreas Mogensen steruje łazikiem w Holandii z pokładu ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/14/orbita-andreas-mogensen-steruje-lazikiem-w-holandii-z-pokladu-iss/ Mon, 14 Sep 2015 11:39:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1079 supervisingt W ubiegłym tygodniu astronauta ESA Andreas Mogensen okazał się prawdziwym ekspertem w prowadzeniu pojazdów z przestrzeni kosmicznej. W ramach projektu o nazwie Meteron (ESA) Mogensen, który aktualnie przebywa w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, poprowadził łazik znajdujący się w ośrodku badawczym w Holandii ustawiony na atrapie bazy księżycowej. Andreas bezpośrednio sterował łazikiem Eurobot – który ma wielkość samochodu osobowego – którego zadaniem rozwiązanie problemu w symulowanej bazie księżycowej. Drugi łazik sterowany był z centrum ESA w Niemczech – dzięki czemu Andreas mógł skupić się na Eurobocie i w razie konieczności podjąć odpowiednią interwencję. [youtube https://www.youtube.com/watch?v=fFLwpfifIao&w=853&h=480] Nowy interfejs użytkownika do sterowania łazikiem z przestrzeni kosmicznej pracował bez zarzutu. Oba łaziki funkcjonowały w pełnej harmonii na przylegających sobie działkach. Eksperyment przebiegał na tyle bezproblemowo, że został ukończony w ciągu jednej sesji – zamiast planowych trzech sesji rozłożonych na dwa dni. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronauta-steruje-lazikiem-na-ziemi-pokladu-iss-1807.html]]> 1079 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fale uderzeniowe w odległych rozbłyskach promieniowania gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/14/grb-fale-uderzeniowe-w-odleglych-rozblyskach-promieniowania-gamma/ Mon, 14 Sep 2015 13:54:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1082 55f6b89e6da98 Rozbłyski promieniowania gamma (GRB - Gamma Ray Burst) - rozbłyski wysokoenergetycznego promieniowania pojawiające się na niebie średnio raz dziennie - to najjaśniejsze zjawiska w znanym nam Wszechświecie. Typowy rozbłysk jest miliony razy jaśniejszy od całej galaktyki. Astronomowie starają się odszyfrować ich naturę nie tylko z uwagi na związaną z nimi ogromną energię lecz również z uwagi na fakt, że ich jasność umożliwia dostrzeżenie ich z iście kosmologicznych odległości, dzięki czemu dają nam wgląd we wczesny wszechświat. Wydaje się, że istnieją dwa główne typy rozbłysków GRB: te związane ze śmiercią masywnych gwiazd, i te pochodzące z połączenia dwóch ekstremalnych obiektów (gwiazd neutronowych lub czarnych dziur), które krążyły wokół siebie w układzie podwójnym. Zasadniczo te dwa typy różnią się od siebie długością rozbłysku: pierwsze z nich trwają dłużej niż kilka sekund, a te drugie są krótsze. Astronomowie uważają, że pomimo różnic, oba typy GRB mają gorące dyski akreującej materii, dzięki czemu tworzą biegunowe dżety naładowanych cząstek poruszających się z prędkościami relatywistycznymi. W modelu standardowym, fale uderzeniowe prowadzą do wytworzenia promieniowania gamma w pierwszym (dłuższe rozbłyski) przypadku, podczas gdy fale uderzeniowe z oddziaływania dżetów z zewnętrznym ośrodkiem powodują powstanie wstępnego rozbłysku promieniowania gamma w drugim z przypadków. Pod wieloma względami oba scenariusze rozbłysku są identyczne, jednak w kilku szczegółach różnią się w zależności od typu. Astronomowie starają się określić różne parametry tak, aby można było dokładniej śledzić pochodzenie każdego z rozbłysków. Astronom Raffaella Margutti (CfA) wraz ze współpracownikami wykorzystała kilka teleskopów naziemnych do śledzenia GRB zarejestrowanego w czerwcu 2014 roku, badając poświatę po rozbłysku od około trzech dni po wykryciu i przez kolejne 120 dni. Astronomowie doszli do wniosku, że rozbłysk związany był ze śmiercią masywnej gwiazdy, jednak część jego emisji pochodzi z fali uderzeniowej widocznej w nienajjaśniejszej klasie rozbłysków. Wyniki są zgodne z przewidywaniami modeli wybuchu supernowych, jednak fakt, iż ten obiekt ma cechy charakterystyczne dla obu klas uświadamia nam złożoność mających w tym przypadku miejsce procesów fizycznych oraz konieczność obserwacji w wielu zakresach promieniowania. Źródło: MNRAS Artykuł naukowy: DOI: 10.1093/mnras/stv1327]]> 1082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Półmrok Saturna i Tetydy - zachwycające zdjęcie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/14/cassini-polmrok-saturna-i-tetydy-zachwycajace-zdjecie/ Mon, 14 Sep 2015 17:23:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1085 pia18333-1041 Ciemne strony Saturna i Tetydy to naprawdę ciemne miejsca. Wiemy, że cienie są ciemniejszymi obszarami od obszarów oświetlonych przez Słońce. W przestrzeni kosmicznej, gdzie nie ma powietrza, w którym światło mogłoby się rozpraszać, zacienione obszary mogą wydawać się całkowicie czarne. Tetyda (1062 km średnicy) ledwo widoczna w dolnej, lewej części tego zdjęcia poniżej płaszczyzny pierścieni została rozjaśniona, aby można było ją dostrzec. W górnej, środkowej części kadru widoczny jest zarys charakterystycznego sześciokątu przy biegunie Saturna. Zdjęcie wykonane szerokokątnym obiektywem zainstalowanym na pokładzie sondy Cassini z położenia 10 stopni nad płaszczyzną oświetlonych pierścieni zostało wykonane 15 stycznia 2015 roku w filtrze przepuszczającym najwięcej promieniowania na długości fali 752 nm (bliska podczerwień). W momencie wykonania zdjęcia sonda znajdowała się 2.4 mln km od Saturna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 1085 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 110 http://google.pl 0 0 <![CDATA[Proton-M wyniósł na orbitę rosyjskiego satelitę telekomunikacyjnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/15/rakiety-proton-m-wyniosl-na-orbite-rosyjskiego-satelite-telekomunikacyjnego/ Tue, 15 Sep 2015 06:12:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1089 arussianprot W poniedziałek Rosjanie z powodzeniem wysłali w przestrzeń kosmiczną rakietę Proton, na której pokładzie wynieśli rosyjskiego satelitę telekomunikacyjnego. Start przeprowadzono z Kosmodromu Bajkonur i był to drugi udany start od czasu katastrofy do której doszło podczas startu rakiety,która miała wynieść na orbitę satelitę meksykańskiego w maju 2015 roku. Rakieta Proton-M wystartowała zgodnie z planem o godzinie 22:10 czasu lokalnego (21:10 czasu polskiego) w poniedziałek. W sierpniu br. za pomocą rakiety Proton wyniesiono w przestrzeń brytyjskiego satelitę telekomunikacyjnego. https://www.youtube.com/watch?v=Vmj2x3mKups&w=1280&h=720 W maju doszło do utraty meksykańskiego satelity gdy rosyjska rakieta Proton-M uległa awarii tuż po starcie. Według państwowego producenta rakiet, firmy Khrunichev Centre do katastrofy doszło z powodu wady konstrukcyjnej jednego z silników. https://www.youtube.com/watch?v=NKRT2BRN2HM&w=1280&h=720 Proton-M - rakieta oparta na technologii z czasów Związku Radzieckiego uważana jest za weterana w przemyśle kosmicznym, a Rosjanie pracują nadnową generacją rakiet, które mogłyby ją zastąpić. Rosja zmuszona była wstrzymać wszystkie loty załogowe na orbitę po tym jak statek Progress wiozący zapasy na Międzynarodową Stację Kosmiczną uległ katastrofie pod koniec kwietnia br. Statek Progress utracił kontakt z kontrolą naziemną i spłonął w atmosferze. Z uwagi na katastrofę, którą wg Rosjan spowodowała wadliwa rakieta Soyuz, grupa astronautów musiała spędzić dodatkowy miesiąc na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W ubiegłym miesiącu astronauci z Rosji, Japonii i USA dotarli z powodzeniem na pokład ISS po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej usterką rakiety. Źródło: AFP]]> 1089 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ziemia i Księżyc mistrzami pierwszego planu w kadrze SDO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/15/slonce-ziemia-i-ksiezyc-mistrzami-pierwszego-planu-w-kadrze-sdo/ Tue, 15 Sep 2015 12:45:32 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1092 nasassdocatc 13. września 2015 roku gdy wysłane przez NASA obserwatorium Solar Dynamics Observatory (SDO) jak zawsze uważnie śledziło procesy zachodzące na Słońcu, w kadrze znalazł się nie jeden "mistrz pierwszego planu", ale dwa. Gdy w pole widzenia wchodził Księżyc, który za chwilę miał przejść na tle tarczy Słońca, Ziemia postanowiła zasłonić i Słońce i Księżyc całkowicie blokując pole widzenia sondy. Gdy Słońce w końcu pojawiło się z powrotem, Księżyc właśnie schodził z jego tarczy. nasassdocatc Mimo, że co roku SDO rejestruje dziesiątki zaćmień spowodowanych Ziemią i kilka tranzytów Księżyca, to po raz pierwszy oba te dwa zdarzenia zbiegły się w czasie. Ustawienie Słońca, Księżyca i Ziemi spowodowało także częściowe zaćmienie Słońca 13. września, widoczne z fragmentu Afryki i Antarktydy. Orbita SDO zazwyczaj zapewnia niezakłócony obraz Słońca, jednak ruch obiegowy Ziemi wokół Słońca sprawia, że orbita SDO przebiega za Ziemią dwa razy w roku, przez 2 do 3 tygodni. W tym okresie, Ziemia blokuje sondzie widok Słońca przez okres od kilku minut do ponad godziny dziennie. https://www.youtube.com/watch?v=lIVNDTPtyC8&w=853&h=480 Źródło: NASA Goddard]]> 1092 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Przeżyjmy jeszcze raz lądowanie Philae na powierzchni P67]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/15/rosetta-przezyjmy-jeszcze-raz-ladowanie-philae-na-powierzchni-p67-video/ Tue, 15 Sep 2015 14:57:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1096 wykonanych przez Philae 12. listopada 2014 roku. Wśród zdjęć znalazła się sekwencja siedmiu zdjęć wykonanych przez patrzącą w dół kamerę ROLIS, która rejestrowała zbliżające się miejsce pierwszego lądowania w punkcie Agilkia, wcześniej znanym pod roboczą nazwą Site J. (Jak dobrze wiadomo, po dotknięciu punktu Agilkia, lądownik Philae odbił się i ostatecznie wylądował w miejscu nazwanym Abydos.) Aby uczcić pierwszą rocznicę wyboru Site J jako miejsca lądowania Philae, zespół misji Rosetta opublikował specjalną wersję sekwencji zdjęć z instrumentu ROLIS. Siedem zdjęć wykonanych w odstępach 10 sekund zostało wykorzystanych do stworzenia filmu pokazującego opadanie lądownika Philae od momentu gdy znajdował się on 67 metrów nad powierzchnią aż do 9. metra przed lądowaniem. Film kończy się na wysokości 9 metrów, bowiem w sekwencji nie wykonano już kolejnych zdjęć. Przyziemienie nastąpiło przed upływem kolejnych 10 sekund. Z uwagi na to, że zespół współpracował już z Jakubem Knapikiem (Platige Image) z Warszawy przy produkcji krótkiego filmu sci-fi pt. "Ambition", z wielką radością przyjął informację, że Jakub postanowił wykorzystać te siedem zdjęć i złożyć je w filmową sekwencję. Ścieżkę dźwiękową filmu stanowi instrumentalna wersja utworu "Saline", z wydanego w 2008 roku albumu "Experiments in Mass Appeal", którego autorem jest Jem Godfrey of Frost. Źródło: spaceref]]> 1096 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 993 https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/15/kometa-67p-odlatuje/ 0 0 <![CDATA[Potężna tafla lodu tuż pod powierzchnią Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/15/mars-potezna-tafla-lodu-tuz-pod-powierzchnia-marsa/ Tue, 15 Sep 2015 20:16:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1099 mars_bramson Według naukowców tuż pod powierzchnią Marsa między jego równikiem a biegunem północnym skrywa się gigantyczna tafla lodu o powierzchni dwukrotnie większej od Francji. Lód może być pozostałością po opadach śniegu dziesiątki milionów lat temu. Teraz Mars jest suchy i zimny jednak wiele dowodów wskazuje, że rzeki, jeziora i morza pokrywały w przeszłości powierzchnię planety. Naukowcom udało się odkryć życie wszędzie tam na Ziemi gdzie odkryli wodę, dlatego też niektórzy naukowcy uważają, że życie mogło wyewoluować na Marsie w czasach gdy istniała na nim woda, i może wciąż istnieć w ukrytych podziemnych zbiornikach wody. Ilość wody na Marsie zmieniała się dramatycznie przez eony z powodu niestabilnego nachylenia Czerwonej Planety — w przeciwieństwie do Ziemi Mars nie posiada dużego księżyca, który stabilizowałby nachylenie planety, przez co kierunek, który wskazuje oś obrotu Marsa porusza się nieprzewidywalnym i chaotycznym ruchem, który regularnie powoduje kolejne epoki lodowe. Mimo, że naukowcy od dawna wiedzieli, że ogromne ilości lodu ukryte są na dużych szerokościach geograficznych wokół marsjańskich biegunów, dopiero teraz zaczęli odkrywać lód także na średnich szerokościach, a nawet w pobliżu marsjańskiego równika. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ogromna-tafla-lodu-tuz-pod-powierzchnia-marsa-1810.html]]> 1099 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Pod powierzchnią Enceladusa znajduje się globalny ocean]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/16/saturn-pod-powierzchnia-enceladusa-znajduje-sie-globalny-ocean/ Wed, 16 Sep 2015 08:01:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1102 undersaturni Dzięki wyjątkowo precyzyjnym pomiarom wahań Enceladusa, księżyca Saturna, którego ruch wykrywalny jest tylko na zdjęciach wykonanych przez instrumenty sondy Cassini w bardzo wysokiej rozdzielczości - naukowcy z Cornell University potwierdzili, że pod grubą lodową skorupą księżyca znajduje się globalny ocean. Planetolodzy z Cornell przeanalizowali zdjęcia Enceladusa wykonane przez sondę Cassini na przestrzeni ostatnich 7 lat."To był istotnie duży problem, który wymagał lat obserwacji i obliczeń zahaczających o wiele dziedzin, ale teraz jesteśmy pewni, że w końcu doszliśmy do celu," mówi Peter Thomas, naukowiec z Cornell i główny autor artykułu pt. "Enceladus' measured physical libration requires a global subsurface ocean" opublikowanego w czasopiśmie Icarus (wrzesień 2015). Geologicznie różnorodny Enceladus intensywnie uwalnia parę wodną i wodę w stanie ciekłym z pęknięć na lodowej skorupie w pobliżu południowego bieguna - ten fakt znany jest już z początków misji sondy Cassini w układzie Saturna. Jednak jak dotąd naukowcy nie byli pewni wielkości podpowierzchniowego źródła wody. cpalitfwuaafl9y Po każdym przelocie sondy Cassini w pobliżu księżyca, Thomas wraz ze współpracownikami precyzyjnie lokalizowali i mierzyli ręcznie ponad 5800 elementów jego topografii. Dzięki temu wykrywali nawet lekkie wahania rzędu 0.1 stopnia, jedna nawet ten niewielki ruch zwany libracją jest dużo większy niż gdyby zewnętrzna skorupa byłą na stałe połączona ze skalistym jądrem księżyca. Stąd naukowcy wywnioskowali, że księżyc musi wewnątrz posiadać globalną ciekłą warstwę dużo większą niż wcześniej proponowane "regionalne morze" pod biegunem południowym. "Gdyby powierzchnia i jądrą były ze sobą połączone na sztywno, jądro zapewniłoby odpowiednią bezwładność, która spowodowałaby, że wahania powierzchni księżyca byłyby dużo mniejsze niż obserwujemy," mówi Matthew Tiscareno, który latem opuścił Cornell i rozpoczął pracę w SETI Institute w Mountain View. "To dowód na to, że pod powierzchnią musi znajdować się globalna warstwa w stanie ciekłym oddzielająca powierzchnię od jądra," dodaje. Źródło: Icarus]]> 1102 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 111 0 0 112 https://plus.google.com/108582581960671630697 111 0 <![CDATA[Pobliskie czerwone karły źródłem wiedzy o powstawaniu planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/16/gwiazdy-pobliskie-czerwone-karly-zrodlem-wiedzy-o-powstawaniu-planet/ Wed, 16 Sep 2015 08:59:06 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1106 A brown dwarf surrounded by a swirling disk of planet-building dust. The brown dwarf, called OTS 44, is only 15 times the size of Jupiter, making it the smallest brown dwarf known to host a planet-forming, or protoplanetary disk. Przypadkowe odkrycie zbioru młodych czerwonych karłów w stosunkowo niedużej odległości może pozwolić nam przyjrzeć się powolnemu procesowi powstawania planet. Astronomowie z Australian National University (ANU) oraz UNSW Canberra odkryliwokół dwóch gwiazd duże dysku pyłowe, które świadczą o zachodzącym tam procesie formowania się planet. 55f8727e904d7 "Wiemy, że Ziemia i wszystkie inne planety powstały z dysków takich jak te. Możliwość obserwowania procesu powstawania nowego układu planetarnego jest fascynująca," mówi główny badacz dr Simon Murphy (ANU Research School of AStronomy and Astrophysics). Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dyski-pylowe-wokol-mlodych-czerwonych-karlow-1811.html]]> 1106 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gemini Planet Imager filmuje egzoplanetę na orbicie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/16/egzoplanety-gemini-planet-imager-filmuje-egzoplanete-na-orbicie/ Wed, 16 Sep 2015 13:19:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1111 watchinganex Zespół astronomów dostarczył nam najlepszy jak dotąd obraz planety poruszającej się po orbicie wokół swojej gwiazdy. Seria zdjęć wykonanych między listopadem 2013 roku, a kwietniem 2015 roku przedstawia egzoplanetę beta Pictoris poruszającą się przez 1.5 roku na fragmencie swojej 22-letniej orbity. Po raz pierwszy odkryta w 2008 roku, beta Pic b to gazowy olbrzym o masie równej 10-12 masom Jowisza, krążący po orbicie o średnicy porównywalnej z orbitą Saturna. Stanowi ona część dynamicznego i złożonego układu planetarnego beta Pictoris, gwiazdy leżącej 60 lat świetlnych od Ziemi. Układ ten zawiera komety, orbitujące obłoki gazowe oraz potężny dysk odłamków, który w naszym Układzie Słonecznym rozciągałby się od orbity Neptuna na prawie 2000 AU (1 AU - jednostka astronomiczna równa średniej odległości Ziemi od Słońca). Ponieważ planeta i dysk odłamków oddziałują ze sobą grawitacyjnie, układ ten stanowi dla astronomów idealne laboratorium do testowania teorii dotyczących powstawania układów planetarnych poza naszym własnym. Maxwell Millar-Blanchear, doktorant na University of Toronto, jest głównym autorem artykułu, który zostanie dzisiaj opublikowany w czasopiśmie Astrophysical Journal. Artykuł opisuje obserwacje układu beta Pictoris wykonane za pomocą instrumentu Gemini Planet Imager (GPI) na teleskopie Gemini South w Chile. "Zdjęcia w tej sekwencjii przedstawiają najdokładniejsze kiedykolwiek wykonane pomiary pozycji planety," mówi Millar-Blanchear. "Dodatkowo, dzięki GPI jesteśmy w stanie jednocześnie obserwować planetę oraz dysk. Dzięki połączeniu wiedzy o dysku i o planecie możemy poznawać architekturę systemu planetarnego oraz wzajemnych oddziaływań między jego elementami." Artykuł zawiera poprawki pomiarów orbity egzoplanety, nowe informacje dotyczące dynamicznego oddziaływania pierścienia z planetą oraz najdokładniejsze jak dotąd pomiary masy beta Pictoris. watchinganex Astronomowie jak dotąd odkryli prawie dwa tysiące planet pozasłonecznych w ostatnich dwóch dekadach, jednak większość z nich została wykryta za pomocą instrumentów - takich jak teleskop kosmiczny Kepler - wykorzystujących metodę tranzytu. Dzięki GPI astronomowie uzyskują obrazy samych planet - to niesamowite osiągnięcie zważając na fakt, że tego typu planeta zazwyczaj jest niedostrzegalna w blasku gwiazdy, wokół której krąży. Źródło: Dunlap Institute for Astronomy and Astrophysics / ApJ]]> 1111 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zaawansowane cywilizacje są bardzo rzadkie albo nie istnieją w lokalnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/16/galaktyki-zaawansowane-cywilizacje-sa-bardzo-rzadkie-albo-nie-istnieja-w-lokalnym-wszechswiecie/ Wed, 16 Sep 2015 18:08:38 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1114 advancedalie Najnowsze, bardzo czułe teleskopy umożliwiają astronomom wykrywanie nadwyżki ciepła, która wedle oczekiwań mogłaby być markerem istnienia zaawansowanej obcej cywilizacji, która potrafi wykorzystać energie rzędu energii uwalnianej przez gwiazdy we własnej galaktyce. Profesor Michael Garrett (ASTRON General & Scientific Director) przeanalizował obserwacje radiowe wybranych galaktyk i stwierdził, że tego typu zaawansowane cywilizacje występują bardzo rzadko lub wcale ich nie ma w lokalnym Wszechświecie. Zaawansowane cywilizacje zdolne ujarzmić energie całej galaktyki (tak zwane cywilizacje typu III w skali Kardaszewa)  powinno się ujawniać jako promieniowanie w zakresie średniej podczerwieni (mid-IR). Zespół astronomów pod kierownictwem dr Jasona Wrighta (Penn State University, USA) stworzył już listę kilkuset galaktyk (wybranych z łącznej populacji 100 000 galaktyk), w których zaobserwowano wyjątkowo silną emisję w zakresie średniej podczerwieni. Jedynym problemem jest fakt, że chociaż rzadko, to tego typu emisja może powstawać także w naturalnych procesach astrofizycznych związanych z emisją cieplną gorącego pyłu. Profesor Michael Garrett wykorzystał radiowe pomiary najlepszych galaktyk kandydackich i odkrył, że duża większość tych systemów charakteryzuje się emisją, którą najłatwiej wytłumaczyć naturalnymi procesami astrofizycznymi. Obecność emisji radiowej na poziomach oczekiwanych przez korelację promieniowania w zakresie średniej podczerwieni i fal radiowych sugeruje, że emisja w mid-IR nie pochodzi od ciepła z kosmicznych fabryk lecz jest wynikiem promieniowania pyłu - np. pyłu powstającego i ogrzewanego w regionach formowania się masywnych gwiazd. Prof. Garrett tłumaczy: "Pierwotne badania przeprowadzone na Penn State powiedziały nam już, że takie systemy są bardzo rzadkie, jednak nowa analiza wskazuje, że jest to zbyt optymistyczne podejście. W rzeczywistości zaawansowane cywilizacje typu III na skali Kardaszewa praktycznie nie istnieją w lokalnym wszechświecie. Moim zdaniem możemy spać spokojnie - inwazja obcych nam nie grozi!" Żarty żartami lecz prof. Garrett wciąż przygląda się kilku galaktykom, które nie podpadają pod w/w korelację: "Niektóre z tych galaktyk zdecydowanie wymagają dokładniejszej analizy, jednak te już szczegółowo przebadane także wykazały naturalne astrofizyczne źródło promieniowania. Prawdopodobnie wszystkie przypadki da się wykluczyć, ale mimo to warto spróbować." Technika stosowana przez prof. Garretta może być wykorzystana także do identyfikowania mniej zaawansowanych cywilizacji (typu II na skali Kardaszewa), które kontrolują energie rzędu pojedynczych gwiazd. Takie cywilizacje wciąż byłyby dużo bardziej zaawansowane od naszej (cywilizacja ziemska nie jest nawet cywilizacją typu I), jednak mogłyby być powszechniejsze we Wszechświecie. Profesor Garrett planuje poszukiwania cywilizacji II typu: "Trochę martwi mnie brak cywilizacji typu III. Być może zaawansowane cywilizacje są na tyle wydajne, że nie "ucieka" im tak dużo promieniowania w mid-IR - choć aktualnie wydaje się to bardzo trudne do wykonania z punktu widzenia fizyki. Ważne jednak, aby nadal poszukiwać markerów pozaziemskiej inteligencji." Wyniki badań zespołu opublikowano w tym tygodniu w liście do europejskiego czasopisma Astronomy & Astrophysics. Źródło: A&A Link do artykułu naukowego: http://www.aanda.org/articles/aa/abs/2015/09/aa26687-15/aa26687-15.html]]> 1114 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 113 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[NASA przesuwa pierwszy lot załogowy na 2023 rok]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/17/orion-nasa-przesuwa-pierwszy-lot-zalogowy-na-2023-rok/ Thu, 17 Sep 2015 06:24:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1118 nasapushes1s Najnowszy statek kosmiczny NASA - Orion nie zabierze astronautów w przestrzeń kosmiczną tak szybko jak planowano dotychczas. Wczoraj przedstawiciele NASA przyznali, że raczej nie uda się dotrzymać terminów i wysłać pierwszych astronautów w 2021 roku. Po części spowodowane jest to doświadczeniem agencji, która w tak dużych programach jak Orion często napotyka na nieoczekiwane problemy. Menedżerowie stwierdzili, że nową oficjalną datą startu będzie rok 2023, chociaż wciąż mają cień nadziei na start w 2021 roku. Celem programu Orion jest rozszerzenie zakresu załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej aż do Marsa. Ponad 3-metrowej wysokości kapsuła będzie wynoszona w przestrzeń kosmiczną na szczycie nowej rakiety wciąż konstruowanej przez NASA w ramach programu SLS (Space Launch System). Bezzałogowy lot testowy Oriona oraz rakiety SLS wciąż planowany jest na 2018 rok. Statek Orion miał już swój pierwszy lot testowy w grudniu ubiegłego roku. Robert Lightfoot, jeden z administratorów NASA przyznał, że zbyt wiele zmiennych trzeba uwzględnić, aby określić szanse startu w 2021 roku. Jak zauważył podczas telekonferencji z dziennikarzami "Nasz poziom pewności nie jest zbyt wysoki, bo z doświadczenia wiemy, że zazwyczaj pojawiają się nieoczekiwane przeszkody." Rozwój oprogramowania to jeden z obszarów, który zazwyczaj może powodować opóźnienia. Tak samo można powiedzieć o wielokrotnym wykorzystaniu platform testowych. Mimo, że w tych obszarach program nie ma opóźnień "to musimy brać je pod uwagę, bo przed nami jeszcze bardzo długa droga i problemy mogą się jeszcze pojawić." NASA wydała już 4,7 mld USD na program Orion, a od października przeznaczy kolejne 6,7 mld USD na przygotowanie pierwszego lotu załogowego Oriona w 2023 roku. Pierwszy lot załogowy zabierze astronautów na orbitę w celu sprawdzenia systemów załogowych Oriona. Kapsuła zaprojektowana jest dla czteroosobowej załogi. Podczas drugiej załogowej misji NASA planuje wysłać astronautów na niewidoczną stronę Księżyca. Ostatecznym celem Oriona i SLS jest wysłanie misji załogowej na Marsa w czwartej dekadzie tego wieku. Źródło: NASA]]> 1118 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESA wystawia BepiColombo przed misją do Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/17/merkury-esa-wystawia-bepicolombo-przed-misja-do-merkurego/ Thu, 17 Sep 2015 15:56:26 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1121 ESA ESTEC Noordwijk

    Zdjęcie przedstawia moduły sondy BepiColombo, które będą wystawione dla publiczności w niedzielę, 4 października podczas Dni Otwartych Centrum Technicznego ESTEC w Holandii.

    Na widok publiczny wystawiony zostanie ten sam sprzęt, który w styczniu 2017 roku rozpocznie swoją siedmioletnią podróż do Merkurego. Na szczycie modułu transportowego Mercury Transfer Module, którego zadaniem jest dostarczenie sondy w pobliże pierwszej planety od Słońca, widać europejską sondę Mercury Planetary Orbiter. To czego jeszcze brakuje to japoński Mercury Magnetosphere Orbiter, który umieszczony będzie na samym szczycie kolumny BepiColombo. Japońska sonda wejdzie na wysoce eliptyczną orbitę, z której badać będzie enigmatycznie silne pole magnetyczne planety, podczas gdy sonda ESA wejdzie na orbitę 400 x 1500 km, z której będzie wykonywała mapy planety. Aktualnie BepiColombo znajduje się w centrum testowym ESTEC w Noordwijk (Holandia), największym w Europie centrum testowania sond kosmicznych. Źródło: ESA]]>
    1121 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa partia zdjęć zachwyca jak żadna dotąd!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/17/pluton-nowa-partia-zdjec-zachwyca-jak-zadna-dotad-zdjecia/ Thu, 17 Sep 2015 16:12:36 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1124 nh-apluto-wide-9-17-15-final Najnowsze zdjęcia z sondy New Horizons po raz kolejny zachwyciły naukowców - nie tylko z uwagi na wspaniałe widoki majestatycznych gór lodowych, potoków zamrożonego azotu czy mrocznych niskich mgieł, lecz także dlatego, że bardzo przypominały znane nam widoki Arktyki. Zdjęcie w pełnej rozdzielczości tutaj: https://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/nh-apluto-wide-9-17-15-final_0.png Te nowe zdjęcia sierpa Plutona - wykonane przez szerokokątną kamerę Ralph/Multispectral Visual Imaging Camera (MVIC) 14 lipca i przesłane na Ziemię 13. września br. - dają nam okazję spojrzeć na krajobrazy Plutona niesamowicie podświetlone przez Słońce. Doskonale przedstawiają zróżnicowanie terenu i rozciągniętą atmosferę tego globu. Zdjęcie przedstawia rejon o szerokości 1250 kilometrów. nh-apluto-mountains-plains-9-17-15 "To zdjęcie naprawdę zabiera nas na Plutona, sprawia, że czujemy się jak byśmy tak byli rozkoszując się krajobrazem,"  mówi główny badacz misji New Horizons Alan Stern (SwRI Boulder, Colorado). nh-apluto-low-haze-9-17-15-updated Dzięki podświetleniu i wysokiej rozdzielczości, to zdjęcie ujawnia nowe szczegóły dotyczące mgieł w delikatnej i rozciągniętej azotowej atmosferze Plutona. Na zdjęciu wyraźnie widać kilkanaście cienki warstw mgły rozciągających się od samej powierzchni do wysokości aż 100 km nad powierzchnią. Oprócz tego, że zdjęcia same w sobie są zachwycające, te delikatne mgiełki wskazują na zmiany pogody z dnia na dzień na Plutonie, dokładnie takie same jak na Ziemi. nh-1overview_reduced-annotated-9-17-15 nh-3flow-detail-annotated-9-17-15 Źródło: Tricia Talbert]]> 1124 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 114 0 0 115 http://pulskosmosu.wordpress.com 114 1 116 http://szczezuja.wordpress.com/ 0 0 <![CDATA[3000 komet odkrytych przez SOHO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/17/komety-3000-komet-odkrytych-przez-soho/ Thu, 17 Sep 2015 21:02:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1132 esanasasolar-1 13. września 2015 roku Solar and Heliospheric Observatory (SOHO) - obserwatorium powstałe w ramach wspólnego projektu Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz NASA - odkryło swoją 3000. kometę potwierdzając tym samym swoją niezachwianą pozycję najlepszego odkrywcy komet. Przed startem obserwatorium w 1995 roku, z przestrzeni kosmicznej odkryto zaledwie kilkanaście komet, a z obserwatoriów naziemnych około 900. Trzytysięczna kometa została po raz pierwszy zaoobserwowana w pakiecie danych przez obserwatora Worachate Boonploda z Tajlandii. "Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem być częścią tak symbolicznego odkrycia w ramach projektu SOHO," powiedział Boonplod. "Chciałbym podziękować SOHO, ESA oraz NASA za umożliwienie mi pracy nad tymi danymi." Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/3000-komet-odkrytych-przez-soho-1814.html]]> 1132 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Advanced LIGO rozpoczyna obserwacje naukowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/18/ligo-advanced-ligo-rozpoczyna-obserwacje-naukowe/ Fri, 18 Sep 2015 08:40:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1135 advancedligo Projekt Advanced LIGO, istotna modernizacja obserwatorium Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory, przechodzi właśnie ostatnie przygotowania do rozpoczęcia obserwacji naukowych, które planowane jest na drugą połowę września.  LIGO - obserwatorium stworzone przez Caltech oraz MIT do obserwowania fal grawitacyjnych składa się z identycznych detektorów umieszczonych w Livingston, w stanie Luizjana oraz w Hanford, w stanie Waszyngton. "Zespół naukowców i inżynierów z Caltech oraz MIT przez ostatnie siedem lat pracował nad stworzeniem Advanced LIGO, najczulszego na świecie detektora fal grawitacyjnych," mówi David Reitze, dyrektor wykonawczy programu LIGO w Caltech. Istnienie fal grawitacyjnych zostało przewidziane przez Alberta Einsteina w 1916 roku w ramach ogólnej teorii względności. Same fale emitowane są przez gwałtowne zdarzenia we Wszechświecie takie jak wybuchy gwiazd czy zderzenie czarnych dziur. Tego rodzaju fale niosą informacje nie tylko o obiektach, które je wytworzyły, ale także o naturze grawitacji w ekstremalnych warunkach, której nie da się zmierzyć innymi instrumentami astronomicznymi. "Eksperymentalne próby znalezienia fal grawitacyjnych trwają od ponad 50 lat i jak dotąd nie udało się ich dostrzec. Są one bowiem bardzo rzadkie, a amplituda ich sygnału jest niezmiernie mała," mówi Reitze. Mimo, że wcześniejsze pomiary LIGO nie przyniosły żadnych odkryć, Advanced LIGO zwiększa czułość obserwatoriów o czynnik 10. "Pierwsze obserwacje naukowe Advanced LIGO sprawią, że interferometry będą w stanie "zobaczyć" zdarzenia trzy razy bardziej odległe od poprzedniego detektora LIGO," mówi David Shoemaker, lider projektu Advanced LIGO w MIT, "dzięki temu będziemy badać dużo większą część Wszechświata." Każdy interferometr LIGO w kształcie litery L o długości 4 km wykorzystuje wiązkę laserową podzieloną na dwie wiązki, które podróżują w tą i z powrotem w długich ramionach obserwatorium w próżniowych rurkach. Owe promienie służ do monitorowania odległości między precyzyjnie ustawionymi lustrami. Zgodnie z teorią Einsteina, odległość między lustrami ulegnie delikatnej zmianie, jeżeli przez obserwatorium przejdzie fala grawitacyjna. W pierwotnej konfiguracji LIGO było na tyle czułe, że było w stanie na 4-kilometrowym odcinku wykryć zmianę odległości rzędu jednej tysięcznej średnicy protonu. To poziom pomiaru, który po przeskalowaniu pozwoliłby zmierzyć odległość z Ziemi do najbliższej nam gwiazdy - ponad 4 lata świetlne - z dokładnością do szerokości ludzkiego włosa. Advanced LIGO, który będzie wykorzystywał infrastrukturę LIGO, jest dużo dokładniejszy. "Oczekujemy, że pełna optymalizacja działania detektora oraz osiągnięcie maksymalnej zakładanej czułości potrwa około pięciu lat," mówi Reitze. Źródło: Caltech]]> 1135 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zderzenie dwóch galaktyk NGC 3921]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/19/hubble-zderzenie-dwoch-galaktyk-ngc-3921-zdjecie/ Sat, 19 Sep 2015 20:44:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1139 Evolution in slow motion Wiadomo, że łączenie się galaktyk odgrywa istotną rolę w ewolucji galaktyk, a w szczególności w powstawaniu galaktyk eliptycznych. Niemniej jednak szczegółowo możemy przyjrzeć się tylko kilku procesom łączenia się galaktyk. Para oddziałujących ze sobą galaktyk widziana na powyższym zdjęciu - znana jako NGC 3921 - to właśnie jeden z tych przypadków. NGC 3921 — znajdujący się w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy — to para dwóch galaktyk dyskowych w zaawansowanym stadium łączenia. Obserwacje tego obiektu wskazują, że obie galaktyki są mniej więcej tego samego rozmiaru i masy i zderzyły się ze sobą około 700 milionów lat temu. Na zdjęciu powyżej doskonale widać zaburzoną morfologię, ogony oraz pętle charakterystyczne dla okresu po połączeniu galaktyk. Zderzenie galaktyk spowodowało zintensyfikowanie procesów formowania się nowych gwiazd co doskonale widać na wcześniejszych zdjęciach tego obiektu (poniżej). Przedstawiają one ponad 1000 jasnych, młodych gromad gwiazd dopiero co powstałych w centrum tej pary galaktyk. HST/WFPC2 image of galaxy NGC 3921 Zdjęcie: ESA/Hubble & NASA]]> 1139 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Start sondy ExoMars 2016 przesunięty z powodu usterki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/19/mars-start-sondy-exomars-2016-przesuniety-z-powodu-usterki/ Fri, 18 Sep 2015 22:40:32 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1140 orbiter2016_mars_02_1k Niedawno odkryty problem dotyczący dwóch czujników w układzie napędowym służącym do wejścia w atmosferę, opadania i lądowania, spowodował przesunięcie pierwotnie planowanego na styczeń startu misji ExoMars 2016. Późniejszy start wciąż zmieści się w oknie startowym na początku 2016 roku. ExoMars to wspólne przedsięwzięcie Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA oraz rosyjskiej agencji Roskosmos. Zalecenie przesunięcia startu misji zostało wspólnie wypracowane przez zespoły obu agencji i zostanie zatwierdzone przez kierownictwo 24 września. Moduł Schiaparelli sprawdzi skuteczność kluczowych technologii dowodząc, że Europa posiada zdolność przeprowadzenia kontrolowanego lądowania na Marsie. Czytaj więcej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/start-sondy-exomars-2016-przesuniety-1817.html
    ]]>
    1140 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Poranek nad USA z pokładu ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/20/iss-poranek-nad-usa-z-pokladu-iss-zdjecie/ Sun, 20 Sep 2015 20:36:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1148 iss045e013851 17 września 2015 roku astronauta NASA Scott Kelly uchwycił na zdjęciu wykonanym z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej obraz widok bardzo wczesnego poranka nad USA. Zdjęciem podzielił się na swoim koncie twitter podpisując je słowami "Czyste niebo nad większą częścią USA",(oryg. "Clear skies over much of the USA today. #GoodMorning from @Space_Station! #YearInSpace.") We wtorek, 15 września minęła połowa rocznej misji Scotta Kelly oraz rosyjskiego kosmonauty Michaiła Kornienko. Przeciętny czas pobytu astronautów na pokładzie ISS wynosi cztery do sześciu miesięcy. Wyniki badań wykonanych w czasie całorocznej misji pozwolą naukowcom lepiej zrozumieć reakcję organizmu na długotrwałe przebywanie w warunkach panujących w przestrzeni kosmicznej. Tego rodzaju wiedza jest kluczowa podczas planowania misji załogowych dalej w przestrzeń kosmiczną, np. na Marsa - dokąd podróż może trwać nawet 500 dni. Zdjęcie: NASA]]> 1148 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Galileo 9 i 10 już w systemie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/20/orbita-galileo-9-i-10-juz-w-systemie/ Sun, 20 Sep 2015 20:52:17 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1151 Artist_s_view_of_a_Galileo_Full_Operational_Capability_FOC_satellite 20 września o 18:22 zespół ESA/CNES w centrum operacyjnym ESOC potwierdził przekazanie satelitów Galileo 9/10 do centrum kontroli Galileo Control Center pod Monachium. Od tego momentu satelity należą do systemu i zawiaduje nimi zespół stale zajmujący się całą konstelacją satelitów Galileo. Po bezproblemowym doprowadzeniu na orbitę za pomocą rakiety Sojuz w dniu 11 września, krytyczna faza startu i wstępnego wprowadzenia na orbitę przebiegła idealnie i oba satelity pracują prawidłowo i zdążają na swoją docelową orbitę operacyjną. Formalne przekazanie satelitów zbiega się w czasie z przekazaniem drugiego z nich - pierwszy został już przekazany pod kontrolę centrum wczoraj (19 września). W momencie przekazania oba satelity działały zgodnie z planem, Mimo, że faza LEOP (Launch and Early Orbit Phase) zakończyła się w centrum ESOC, zespół dynamiki lotów Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA Flight Dynamics) będzie wspierał oba satelity do momentu osiągnięcia przez nie ostatecznej orbity do czego dojdzie w ciągu kilku nadchodzących tygodni. Źródło: ESA]]> 1151 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[45 lat temu: lądowanie Łuny 16 na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/20/historia-45-lat-temu-ladowanie-luny-16-na-ksiezycu/ Sun, 20 Sep 2015 21:03:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1154 cpxke0aucae9xee Dokładnie 45 lat temu sonda Łuna 16 wylądowała na Księżycu. To pierwszy bezzałogowy pojazd, który przywiózł na Ziemię próbki gruntu księżycowego o masie 101 gramów. Dokładnie o 5:23 UTC, 20 września 1970 roku sonda Łuna po problematycznym locie, podczas którego do końca nie wiedziano czy uda się wylądować w założonym miejscu, sonda Łuna 16 wylądowała na powierzchni Srebrnego Globu. Godzinę po wylądowaniu wiertło zamontowane na pokładzie lądownika wbiło się na głębokość 35 cm w powierzchnię Księżyca. Wycofując wiertło pobrana została próbka gruntu księżycowego, która kilkanaście godzin później wystrzelona została w kierunku Ziemi, gdzie wylądowała 24 września. Źródło: R. Baalke]]> 1154 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Szybkie błyski energii pozwolą stworzyć mapę 3D wszechświata?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/21/frb-szybkie-blyski-energii-pozwola-stworzyc-mape-3d-wszechswiata/ Mon, 21 Sep 2015 08:20:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1158 32-researchersp Gdyby tak określanie odległości Ziemi do odległych galaktyk było równie łatwe jak wyciągnięcie miary... Naukowcy z University of British Columbia (UBC) przedstawili nowy sposób obliczania odległości we wszechświecie wykorzystujący tajemnicze błyski energii. W artykule opublikowanym w piątek w czasopiśmie Physical Review Letters naukowcy z UBC zaproponowali nowy sposób obliczania odległości kosmologicznych, który do pomiaru wykorzystuje błyski energii znane jako szybkie błyski energii (FRB - Fast Radio Burst). Owa metoda pozwala naukowcom określanie położenia odległych galaktyk w trzech wymiarach oraz tworzenie map wszechświata. "Zaproponowaliśmy metodę, która wykorzystuje te nowe zjawiska do badania obiektów kosmologicznych we wszechświecie," mówi Kiyoshi Masui (UBC). "Jesteśmy przekonani, że błyski można wykorzystać do zbadania rozkładu galaktyk we wszechświecie." Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowy-sposob-na-stworzenie-trojwymiarowej-mapy-wszechswiata-1821.html]]> 1158 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pary supermasywnych czarnych dziur nie takie powszechne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/21/czarne-dziury-pary-supermasywnych-czarnych-dziur-nie-takie-powszechne/ Mon, 21 Sep 2015 21:04:37 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1164 processedxgalaxies_nrao Według nowych badań przeprowadzonych przez astronomów, którzy przeanalizowali dane z obserwatorium radioastronomicznego Very Large Array najprawdopodobniej w centrach dużych galaktyk znajduje się mniej par supermasywnych czarnych dziur orbitujących wokół wspólnego środka masy niż wcześniej uważano. pairsofsuper W centrum masywnych galaktyk znajdują się potężne czarne dziury o masie milionów mas Słońca. Gdy dwie tego typu galaktyki zderzą się ze sobą, ich supermasywne czarne dziury rozpoczynają swoisty taniec, który kończy się połączeniem dwóch czarnych dziur w jedną. Taki proces według naukowców może być źródłem od dawna poszukiwanych fal grawitacyjnych, których jak dotąd nie udało się bezpośrednio zaobserwować. "Odkrycie fal grawitacyjnych będzie stanowiło kolejny wielki krok w rozwoju astrofizyki i pozwoli na nowo spojrzeć na wszechświat jako całość," powiedział David Roberts (Brandeis University), który jest głównym autorem badań. "Istotne jest, abyśmy posiadali jak najwięcej informacji o źródle fal," dodał. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pary-supermasywnych-czarnych-dziur-nie-takie-powszechne-jak-uwazano-1822.html]]> 1164 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Poszerz swoją wiedzę o marsjańskich księżycach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/21/kurs-poszerz-swoja-wiedze-o-marsjanskich-ksiezycach/ Mon, 21 Sep 2015 21:49:43 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1169 phobos_hirise_20080323_f537 Wspaniała okazja aby odświeżyć (lub zbudować) swoją wiedzę o marsjańskich księżycach: Fobosie i Deimosie! Wirtualny Instytut Eksploracji Układu Słonecznego (SSERVI - Solar System Exploration Research Virtual Institute) organizuje darmowy kurs internetowy skupiający się na badanich i eksploracji Fobosa i Deimosa. W ramach kursu odbędzie się seria wykładów prowadzonych przez ekspertów z zakresu planetologii. To doskonała okazja dla każdego fana planetologii i badań Układu Słonecznego i szansa na przeniesienie swojej wiedzy o Marsie i jego otoczeniu na wyższy poziom. HiRISE view of Phobos, March 23, 2008 Wszystkie wykłady transmitowane są na żywo w poniedziałki o godzinie 21:00 naszego czasu od początku września do pierwszego tygodnia grudnia 2015 roku. Nie śledziłem zbyt uważnie informacji o kursie, dlatego przegapiłem dwa pierwsze wykłady, które odbyły się tydzień temu i dwie godziny temu. Na szczęście wykłady zostały nagrane i można w ciągu tygodnia nadgonić materiał, aby przygotować się na kolejny wykład. Wykłady odbywają się co tydzień TUTAJ. Dodatkowe informacje (oraz zarchiwizowane wykłady) dostępne są TUTAJ. Natomiast zalecana literatura, z którą w miarę możliwości warto się zapoznać, dostępna jest nie gdzie indziej, a.... TUTAJ. Poniżej harmonogram wykładów (w j. angielskim, bowiem cały kurs także jest w tym języku). 14.09: Introduction [discovery, physical properties, orbit…]; Dan Britt 21.09: The Age and Cratering History of Phobos; N. Schmedemann 28.09: The Formation & Effects of Stickney Impact on Phobos; K. Ramsley 5.10: The Character and Origin of Phobos’ Grooves; J. Murray 12.10: Ambiguity of Compositional Data for Phobos and Deimos; A. Rivkin/R. Klima 19.10: Geology and Geomorphology of Phobos and Deimos; S. Basilevsky 26.10: Origin of Phobos: Capture; J. Burns 2.11: Origin of Phobos: Co-accretion, Big Impact; R. Canup 9.11: Properties of Meteorite Analogues; C. Herd 16.11: Microgravity Within Mars’ Gravity Well; D. Scheeres 23.11: Space Weathering and Regolith, Dust; C. Pieters/M. Horanyi 30.11: Phobos-Deimos ISRU; P. Metzer/R. Mueller 7.12: Phobos as an Exploration Destination and Base for Mars Exploration; M. Gernhardt Źródło: Planetary Society]]> 1169 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Powierzchnia komety zmienia się na naszych oczach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/22/rosetta-powierzchnia-komety-zmienia-sie-na-naszych-oczach/ Tue, 22 Sep 2015 14:57:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1173 2-cometsurface W miesiącach prowadzących do przejścia przez kometę 67P/Churyumov-Gerasimenko przez peryhelium, naukowcy z zespołu misji Rosetta zaobserwowali dramatyczne i gwałtowne zmiany powierzchni komety w rejonie Imhotep. Wyniki swoich obserwacji opublikowali w czasopiśmie Astronomy and Astrophysics. Od momentu dotarcia do komety 67P/C-G w sierpniu 2014 roku, sonda Rosetta zaoobserwowała wzrost aktywności komety ogrzewanej wskutek zbliżania się jej do Słońca. Ogólny wzrost wypływów gazu i pyłu spowodowany był pojawieniem się dżetów oraz gwałtownych wybuchów w ostatnich tygodniach przed przejściem przez peryhelium - najbliższy Słońcu punkt na orbicie komety (13 sierpnia 2015 r.). Jednak w czerwcu 2015 roku, zaledwie dwa miesiące przed peryhelium, naukowcy z misji Rosetta zaczęli zauważać istotne zmiany na powierzchni jądra komety. Te zmiany widoczne były w Imhotep - rejonie charakteryzującym się gładkim terenem pokrytym zarówno drobnym materiałem jak i dużymi głazami. "Uważnie monitorujemy region Imhotep od sierpnia 2014 roku, ale do maja 2015 roku nie wykryliśmy żadnych zmian w skali nawet 10 cm/piksel," powiedział Olivier Groussin, astronom z Laboratoire d'Astrophysique w Marsylii (Francja), badacz zespołu OSIRIS oraz główny autor artykułu. "Jednak pewnego ranka zauważyliśmy coś nowego: powierzchnia Imhotep zaczęła się istotnie zmieniać. Te zmiany trwały przez dłuższy czas." Pierwsze ślady nowego, prawie okrągłego kształtu w rejonie Imhotep zauważono na zdjęciu wykonanym kamerą wąskokątną OSIRIS w dniu 3 czerwca. Kolejne zdjęcia wykonane w czerwcu pokazywały co raz większe rozmiary tego obrysu. Chwilę potem pojawił się drugi okrągły zarys. 2 lipca miały one już średnicę 220 m i 140 m. 3-cometsurface Do momentu wykonania ostatniego zdjęcia w dniu 11 lipca, wszystkie trzy kształty połączyły się w jeden większy, a obok nich pojawiły się dwa nowe. "Te spektakularne zmiany pojawiały się bardzo szybko. Krawędzie zarysów rozciągąły się w tempie kilkudziesięciu centymetrów na godzinę. To świadczy o złożoności zachodzących tam procesów fizycznych," dodaje Olivier. 5-cometsurface Sublimacja materiałów lotnych to ważny czynnik bowiem kolorowe zdjecia tego regionu ujawniają sygnatury odsłoniętego lodu na niektórych fragmentach krawędzi. Gwałtowne tempo wzrostu niemniej jednak było zaskoczeniem dla naukowców: modele sublimacji napędzanej promieniowaniem słonecznym przewidywało tempo erozji na kilka centymetrów na godzinę. Stąd też naukowcy uważają, że do wytłumaczenia obserwacji konieczne jest uwzględnienie dodatkowych mechanizmów. 4-cometsurface Proste wytłumaczenie sugeruje, że materiał na powierzchni komety jest bardzo słaby i umożliwia szybką erozję, lecz możliwe jest także, że krystalizacja amorficznego lodu lub destabilizacja tzw. klatratów mogą uwalniać energię a tym samym napędzać zwiększanie się rozmiarów tych obiektów. Erozji może towarzyszyć zwiększone tempo uwalniania gazów, m.in. H2O, CO2 czy CO. Naukowcy szukali także w zdjęciach z kamery OSIRIS dowodów zwiększonego tempa unoszenia pyłu z Imhotep wraz z ewolucją morfologii powierzchni jednak nie znaleźli na to dowodów. 2-cometsurface Choć mało prawdopodobnym wydaje się, żeby wiele małych (o rozmiarach rzędu mikronów) ziaren pyłu zostało uwolnionych podczas powstawania i powiększania się obiektów, możliwe, że ta sama masa została uwolniona w mniejszej liczbie większych (o rozmiarach rzędu milimetrów) ziaren, które odbijałyby mniej światła i byłyby trudniejsze do wykrycia przez OSIRIS. Co więcej, znaczna część uwolnionego pyłu mogła natychmiast opadać z powrotem na powierzchnię, zbierając się u podstawy rozszerzających się krawędzi. 3-cometsurface Mimo, że naukowcy początkowo byli zaskoczeni tak istotnymi zmianami na gładkiej powierzchni regionu Imhotep, lokalizacja tego regionu w pobliżu równika komety sprawia, że otrzymuje on znaczne ilości promieniowania słonecznego. "Czekamy na połączenie naszych obserwacji z instrumentu OSIRIS z danymi zebranymi przez inne instrumenty na pokładzie sondy Rosetta. Być może wtedy dowiemy się więcej o pochodzeniu tych interesujących obiektów," kończy Olivier. Źródło: ESA Więcej informacji: ]]> 1173 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Prometeusz i Pandora skrywają się w pierścieniach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/22/cassini-prometeusz-i-pandora-skrywaja-sie-w-pierscieniach-zdjecie/ Tue, 22 Sep 2015 15:08:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1181 pia18334-1041 Prometeusz i Pandora dobrze się chowają w pierścieniach Saturna na powyższym zdjęciu. Prometeusz (86 km średnicy) oraz Pandora (81 km średnicy) krążą wokół planety w pobliżu wąskiego pierścienia F, za którego kształt w pewnym stopniu odpowiada ich wpływ grawitacyjny.  Na powyższym zdjęciu Prometeusz to pierwszy księżyc od lewej w płaszczyźnie pierścieni (mniej więcej w środku kadru). Pandora znajduje się po prawej stronie kadru. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym w skali 10 km/piksel przez sondę Cassini w dniu 6 maja 2015 r z odległości 994 000 km od Prometeusza. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 1181 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Poszukiwanie nowych gwiazd w centrum Galaktyki w zakresie radiowym?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/22/gwiazdy-poszukiwanie-nowych-gwiazd-w-centrum-galaktyki-w-zakresie-radiowym/ Tue, 22 Sep 2015 17:09:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1184 radiotelesco Centrum Drogi Mlecznej to tajemnicze miejsce. Nie tylko oddalone jest od nas o tysiące lat świetlnych lecz także ukryte jest w tak dużej ilości pyłu, że niektórych gwiazd zanurzonych w nim nie możemy po prostu dojrzeć. Naukowcy z Harvardu zaproponowali nowy sposób zajrzenia wgłąb centrum galaktyki i dojrzenia ukrywających się tam gwiazd - proponują poszukiwanie fal radiowych emitowanych przez gwiazdy naddźwiękowe. "Wiemy bardzo niewiele o centrum naszej galaktyki i chcielibyśmy poszerzyć zakres naszej wiedzy w tym zakresie," mówi główny autor opracowania Idan Ginsburg z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian (CfA). "Stosując tę technikę będziemy w stanie ujrzeć gwiazdy, których jeszcze nikt nie dostrzegł." Ścieżka z centrum galaktyki na Ziemię jest tak bardzo zanieczyszczona pyłem, że na każdy bilion fotonów promieniowania w zakresie widzialnym wyemitowanych w kierunku Ziemi tylko jeden proton dotrze do naszych teleskopów. Fale radiowe pochodzące z innej części widma elektromagnetycznego mają niższe energie i większe długości fali przez co bez problemu przenikają przez pył. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/poszukiwanie-gwiazd-centrum-drogi-mlecznej-zakresie-radiowym-1824.html]]> 1184 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MAVEN świętuje rok na orbicie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/22/mars-maven-swietuje-rok-na-orbicie/ Tue, 22 Sep 2015 21:00:29 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1187 maven_mars W dniu dzisiejszym mija rok od momentu wejścia na orbitę wokół Marsa przez sondę Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN (MAVEN). MAVEN został wystrzelony w kierunku Marsa 18 listopada 2013 roku z Przylądka Canaveral na Florydzie i wszedł na orbitę wokół Marsa 21 września 2014 roku. "Jak dotąd sukces misji jest bezpośrednim wynikiem niesamowitej pracy wykonanej przez wszystkie osoby pracujące w ramach projektu MAVEN. Ten rok na Marsie odzwierciedla niesamowity wysiłek włożony w badanie Marsa przez ostatnie kilka dekad," mówi Bruce Jakosky, główny badacz misji MAVEN. Ważniejsze wydarzenia w pierwszym roku na orbicie:
    • manewr wejścia na orbitę
    • przetrwanie zbliżenia do Marsy komety Siding Spirit
    • przekazanie sondy do użytku
    • 10 miesięcy obserwacji w ramach głównej misji MAVEN
    • przeprowadzenie czterech kampanii zejść w niższe warstwy atmosfery
    "Zespół wykonał wspaniałą robotę dopasowując działania sondy do marsjańskiego środowiska," powiedział Richard Burns, menedżer projektu z ramienia NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Maryland. "Wszystkie systemy sondy MAVEN działają bez zarzutu." MAVEN rozpoczął swoją główną misję naukową 16 listopada 2014 roku. Sonda przeznaczona jest przede wszystkim do badania głównych warstw atmosfery marsjańskiej. Celem misji jest określenie roli jaką utrata gazów atmosferycznych odergała w zmianie marsjańskiego klimatu. "Wciąż mamy przed sobą dwa miesiące głównej części misji naukowej. Po niej rozpoczniemy dodatkową część misji," mówi Jakosky. Więcej informacji na stronie projektu: Źródło: Tom Mason / Nancy Neal-Jones]]>
    1187 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gorąca, gęsta materia wokół NGC 1624-2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/23/gwiazdy-goraca-gesta-materia-wokol-ngc-1624-2/ Wed, 23 Sep 2015 06:03:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1190 hotdensemate Obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium rentgenowskiego Chandra X-ray Observatory ujawniły, że nietypowo duża magnetosfera wokół gwiazdy typu O zwanej NGC 1624-2 charakteryzuje się gwałtownymi wiatrami gwiezdnymi oraz gęstą plazmą, która pochłania promieniowanie rentgenowskie zanim zdoła ono uciec w przestrzeń kosmiczną. Wyniki badań prowadzonych przez zespół naukowców pod kierownictwem prof. Veronique Petit z Florida Institute of Technology pomogą naukowcom lepiej zrozumieć cykl życia określonego typu masywnych gwiazd - kluczowego do tworzenia metali niezbędnych do formowania się innych gwiazd i planet. Wyniki badań zostaną opublikowane dzisiaj w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Masywna gwiazda typu O - najgorętszy i najjaśniejszy typ gwiazd we wszechświecie - posiada największą znaną magnetosferę w swojej klasie. Petit zauważyła, że pole magnetyczne gwiazdy NGC 1624-2 zatrzymuje gaz, który próbuje uciec z gwiazdy. Zatrzymany gaz pochłania własne promieniowanie rentgenowskie. Występujące tam silne wiatry gwiezdne są od trzech to pięciu razy szybsze oraz co najmniej 100 000 razy gęstsze niż wiatr słoneczny. Owe wiatry siłują się z polem magnetycznym, a uwięzione w ten sposób cząsteczki tworzą wokół gwiazdy potężną aurę gorącej, bardzo gęstej plazmy. "Pole magnetyczne nie pozwala uciec wiatrowi gwiezdnemu z gwiazdy, dlatego też powstają silne wypływy, które zderzają się ze sobą na równiku magnetycznym tworząc falę uderzeniową podgrzaną do temperatury 10 milionów K oraz intensywnie promieniującą w zakresie rentgenowskim," mówi Petit, która także była członkiem zespołu, który odkrył gwiazdę w 2012 roku. "Jednak magnetosfera jest na tyle duża, że ponad 80% tego promieniowania rentgenowskiego jest pochłaniane zanim zdoła uciec w przestrzeń kosmiczną i dotrzeć do teleskopu Chandra." Pole magnetyczne na powierzchni NGC 1624-2 jest 20 000 razy silniejsze niż na powierzchni Słońca. Gdyby NGC 1624-2 znajdowała się w środku Układu Słonecznego, pętke gęstej, gorącej plazmy sięgałyby orbity Wenus. Tylko 1 na 10 masywnych gwiazd posiada pole magnetyczne. W przeciwieństwie do mniejszych gwiazd takich jak nasze Słońce, które wytwarzają pole magnetyczne wewnętrznym dynamem, pola magnetyczne masywnych gwiazd są pozostałościami po wydarzeniach we wczesnym etapie życia gwiazdy, np. zderzenia z inną gwiazdą. Petit wraz ze swoim zespołem będzie wiedziała więcej o NGC 1624-2 w październiku gdy otrzyma dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który zbada dynamikę jej uwięzionego wiatru gwiezdnego. Więcej informacji: http://mnras.oxfordjournals.org/content/453/3/3288 Źródło: MNRAS / phys.org]]> 1190 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wzrost aktywności rentgenowskiej w centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/23/czarna-dziura-wzrost-aktywnosci-rentgenowskiej-w-centrum-drogi-mlecznej/ Wed, 23 Sep 2015 21:38:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1194 The 4-million-solar-mass black hole at the center of the Milky Way. Trzy znajdujące się na orbicie kosmiczne teleskopy rentgenowskie wykryły w ramach długoterminowego monitoringu zwiększoną częstotliwość rozbłysków rentgenowskich pochodzących z zazwyczaj spokojnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Naukowcy próbują dowiedzieć się czy jest to normalne zachowanie, które jak dotąd im umykało ze względu na ograniczony czas obserwacji czy też owe rozbłyski spowodowane są przez niedawne bliskie przejście w pobliżu czarnej dziury tajemniczego obiektu pyłowego. Łącząc informacje z długoterminowych kampanii obserwacydjnych Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz teleskopu XMM-Newton z obserwacjami teleskopem Swift astronomowie byli w stanie dokładnie śledzić aktywność supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej przez ostatnie 15 lat. Supermasywna czarna dziura zwana Sagittarius A* charakteryzuje się masą ponad 4 milionów mas Słońca. Promieniowanie rentgenowskie emitowane jest przez gorący gaz przemieszczający się w kierunku czarnej dziury. Nowe badania ujawniły, że Sgr A* emituje jeden jasny rozbłysk rentgenowski średnio co dziesięć dni. Jednak w ciągu ostatniego roku... Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wzrost-aktywnosci-rentgenowskiej-centrum-drogi-mlecznej-1830.html]]> 1194 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jest czwartek, są i nowe zdjęcia (i MEGA ZDJĘCIE) Plutona!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/24/pluton-jest-czwartek-sa-i-nowe-zdjecia-z-krancow-ukladu-slonecznego-aktualizowany/ Thu, 24 Sep 2015 19:14:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1198 snakeskin_detail Jak co czwartek tak i dzisiaj pojawiły się przed chwilą nowe zdjęcia z sondy New Horizons. Z uwagi, że nigdy nie macie ich dość: umieszczam je poniżej bez zbędnego komentarza. Komentarz zostanie uzupełniony w miarę możliwości w weekend, ale zdjęcia macie już teraz! :) [caption id="attachment_1222" align="aligncenter" width="660"]crop_p_color2_enhanced_release Kliknij i poczekaj aż się załaduje - OGROMNE ZDJĘCIE PLUTONA 8000x8000pix, Rozmiar: 68 MB[/caption] Jeżeli nie udaje Wam się otworzyć powyższego zdjęcia - zachęcam przejść do oryginału w linku poniżej: http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/crop_p_color2_enhanced_release.png Nowe zdjęcia Plutona w wysokiej rozdzielczości są jednocześnie zdumiewające i tajemnicze. Odkrywają przed nami wiele wcześniej niewidzianych szczegółów topograficznych. Zdjęcie powyżej - przedstawiający obszar w pobliżu terminatora (linii oddzielającej dzień od nocy) - pokazuje obszerne pęknięcia i nietypowe, liniowe krawędzie. “To unikalny i zaskakujący krajobraz rozciągający się na setki kilometrów,” mówi William McKinnon z zespołu misji New Horizons. "Na zdjęciu przypomina bardziej korę drzewa lub łuski smoka niż typowe cechy geologiczne. Sporo czasu zajmie nam wytłumaczenie tego obszaru; może to być połączenie wewnętrznych oddziaływań tektonicznych i sublimacji lodu, kto wie.” Zdjęcie przedstawiające "skórę węża" na Plutonie to tylko jedno z ciekawszych zdjęć przesłanych przez sondę w ostatnich dniach. Sonda przesłała także jak dotąd najlepsze zdjęcie w kolorze (najlepsza skala ze wszystkich przesłanych zdjęć), jak również mapy widmowe. cpsrqv0uwae_bzp pmap_pmc195_8092-shenk lorri_rider cpsq3whwwaakwom cpsrsxvwoaaaoml new_methane_maps-lrg cpssmucw8aanak1 cpsswtnwsaae6ux 12034365_10153665314882498_8221709544076942108_o]]> 1198 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 117 0 0 118 http://pulskosmosu.wordpress.com 117 1 119 0 0 120 0 0 247 http://cialis5mg-20mg.com/ Viagra http://cialis5mg-20mg.com/]]> 0 0 248 http://cialis5mg-20mg.com/ Pills Kamagra http://cialis5mg-20mg.com/]]> 0 0 <![CDATA[Nowe zdjęcie Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/24/ceres-nowe-zdjecie/ Thu, 24 Sep 2015 17:57:08 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1199 pia19901 Dosłownie przed chwilą pojawiło się nowe zdjęcie z Ceres. Nie jestem pewien czy to pojedynczy dodatek czy pojawi się nowe - w razie czego poinformuje i kolejne zdjęcia dodam w tym artykule. Według mnie jakość szczegółów jest wręcz niesamowita. Zdjęcie zostało wykonane przez sondę Dawn i pokazuje powierzchnię planety karłowatej z wysokości 1470 kilometrów. Skala zdjęcia to 140 metrów / piksel. Zdjęcie zostało wykonane 27 sierpnia 2015 roku. Źródło: Dawn team]]> 1199 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 121 https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/906102752797352/ 0 0 122 http://pulskosmosu.wordpress.com 121 1 <![CDATA[Galaktyka i jej trzydziestokrotnie za duża czarna dziura]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/24/czarne-dziury-galaktyka-i-jej-trzydziestokrotnie-za-duza-czarna-dziura/ Thu, 24 Sep 2015 21:49:57 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1203 blackholeis3 Centralna supermasywna czarna dziura w niedawno odkrytej galaktyce jest dużo większa niż powinna według aktualnych teorii ewolucji galaktyk. Nowe badania przeprowadzone przez astronomów z Keele University oraz University of Central Lancashire wskazują, że czarna dziura jest znacznie większa niż powinna jeżeli spojrzymy na masę galaktyki wokół niej. Naukowcy opublikowali wyniki swoich badań w artykule, który został opublikowany w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Galaktyka SAGE0536AGN została odkryta za pomocą kosmicznego teleskopu Spitzer w zakresie podczerwonym. Galaktyka istniejąca od 9 miliardów lat zawiera aktywne jądro galaktyczne (AGN) - niesamowicie jasny obiekt powstający wskutek akrecji gazu przez centralną supermasywną czarną dziurę. Gaz jest przyspieszany przez grawitację czarnej dziury do ogromnych prędkości i zaczyna emitować promieniowanie. Teraz zespół naukowców potwierdził także obecność czarnej dziury poprzez pomiar prędkości gazu wirującego wokół niej. Korzystając z Southern African Large Telescope (SALT) naukowcy zaobserwowali, że linia emisyjna wodoru w widmie galaktyki jest poszerzona przez efekt Dopplera. Stopień poszerzenia wskazuje, że gaz porusza się z dużą prędkością - to efekt silnego pola grawitacyjnego czarnej dziury. Dane te zostały wykorzystane do obliczenia masy czarnej dziury: im masywniejsza czarna dziura tym szersza linia emisyjna. Czarna dziura w SAGE0536AGN jak się okazało ma masę rzędu 350 milionów mas Słońca. Jednak masa samej galaktyki uzyskana w pomiarach ruchu jej gwiazd została oszacowana na 25 miliardów mas Słońca. To siedemdziesiąt razy więcej niż masa czarnej dziury, a mimo to czarna dziura wciąż jest trzydzieści razy większa niż oczekiwano dla tego rozmiaru galaktyki. "Galaktyki charakteryzują się olbrzymią masą, tak samo jak czarne dziury w ich centrach. Jednak ta jest zdecydowanie za duża jak na tą galaktykę - teoretycznie nie ma możliwości, żeby była aż tak duża," mówi dr Jacco van Loon, astrofizyk z Keele University oraz główny autor artykułu. W zwykłych galaktykach czarna dziura rośnie w tym samym tempie co cała galaktyka, jednak w SAGE0536AGN czarna dziura rosła dużo szybciej lub sama galaktyka przedwcześnie przestała się rozrastać. Z uwagi na fakt, że ta galaktyka została odkryta przez przypadek, możliwe jest, że więcej takich obiektów czeka na odkrycie. Czas pokaże czy SAGE0536AGN jest wyjatkowa czy też jest pierwszym odkrytym przykładem nowej klasy galaktyk. Więcej informacji: http://mnras.oxfordjournals.org/content/453/3/2341]]> 1203 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[11-letnie pomiary pulsarów nie wykryły fal grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/25/fale-grawitacyjne-11-letnie-pomiary-pulsarow-nie-wykryly-fal-grawitacyjnych/ Fri, 25 Sep 2015 06:44:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1229 11yearcosmic W sto lat po tym jak Einstein zaproponował istnienie fal grawitacyjnych w ramach swojej ogólnej teorii względności, 11-letnie poszukiwania tychże fal za pomocą teleskopu Parkes (CSIRO) nie przyniosły rezultatów rzucając tym samym cień na nasze rozumienie galaktyk i czarnych dziur. Dla naukowców fale grawitacyjne mają szczególne znaczenie, bowieum uważa się, że niosą one wiadomość o samym początku wszechświata. Mimo, że istnieją dowody na ich istnienie - nie zostały jak dotąd bezpośrednio zaobserwowane. Korzystając z bardzo precyzyjnego teleskopu Parkes naukowcy przez ponad dekadę poszukiwali fal grawitacyjnych lecz ich wysiłki nie przyniosły spodziewanych efektów. Wyniki prac prowadzonych przez dr Ryana Shannona (CSIRO/International Centre for Radio Astronomy Research) zostały wczoraj opublikowane w czasopiśmie Science. Korzystając z teleskopu Parkes naukowcy mieli nadzieję usłyszeć szum tła spowodowany falami pochodzącymi z łączących się galaktyk. "Jednak absolutnie nic nie usłyszeliśmy. Nawet szmeru," mówi Shannon. https://www.youtube.com/watch?v=eFW9wtdK8Aw&w=560&h=315 Uważa się, że każda duża galaktyka ma w swoim centrum supermasywną czarną dziurę. Gdy dwie galaktyki się ze sobą łączą, ich czarne dziury zaczynają się przyciągać i powoli zaczynają się do siebie zbliżać orbitując wokół wspólnego środka masy. W tym miejscu teoria Einsteina przewiduje powstawanie fal grawitacyjnych. Mimo, że ogólna teoria względności Einsteina wytrzymała każdy test, któremu poddawali ją naukowcy, fale grawitacyjne pozostają jedynym jak dotąd niepotwierdzonym jej elementem. W ramach poszukiwania fal zespół kierowany przez dr Shannona wykorzystał teleskop Parkes do monitorowania pary pulsarów milisekundowych. Te małe gwiazdy wytwarzają regularne serie pulsów radiowych i zachowują się niczym zegarki umieszczone w przestrzeni kosmicznej. Naukowcy rejestrowali czas dotarcia na Ziemię sygnałów z dokładnością do miliardowej części sekundy. Fala grawitacyjna przelatująca między Ziemią a pulsarem milisekundowym ściska i rozciąga przestrzeń zmieniając odległość między nimi o 10 metrów - niewielki fragment odległości pulsara od Ziemi. Tym samym powinny, bardzo delikatnie ale jednak, zmienić się momenty dotarcia sygnałów z pulsara na Ziemię. Naukowcy badali wybrane pulsary przez 11 lat co powinno stanowić wystarczająco długi czas do wykrycia fal grawitacyjnych. Dlaczego zatem tak się nie stało? Naukowcy rozważają kilka rozwiązań tej zagadki. Jednym z nich może być fakt, że czarne dziury łączą się bardzo szybko, spędzając mało czasu na zbliżaniu się do siebie po spirali, kiedy to mogłyby generować fale grawitacyjne. Niezależnie od wytłumaczenia oznacza to, że naukowcy chcący odkryć fale grawitacyjne obserwując pulsary muszą obserwować je jeszcze przez wiele lat. "Być może wykorzystanie wyższej częstotliwości mogłoby nam pomóc," powiedział dr Lindley Lentati (University of Cambridge), członek zespołu specjalizujący się w technikach pomiarów pulsarów. Astronomowie zyskają nowe możliwości po powstaniu bardzo czułego teleskopu Square Kilometre Array, którego budowa rozpocznie się w 2018 roku. Źródło: Science]]> 1229 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Indie będą miały własny teleskop kosmiczny do obserwacji czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/26/teleskopy-indie-beda-mialy-wlasny-teleskop-kosmiczny-do-obserwacji-czarnych-dziur/ Sat, 26 Sep 2015 04:33:20 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1235 launchofindi Naukowcy z University of Leicester są zaangażowani w budowę pierwszego, indyjskiego satelity przeznaczonego do obserwacji astronomicznych, który zostanie wystrzelony z centrum kosmicznego Satish Dhawan Space Centre w Sriharikota w południowo-wschodnich Indiach w poniedziałek, 28 września. Astrosat, który zostanie wysłany w przestrzeń przez Indian Space Research Organisation (ISRO) zaprojektowano do jednoczesnego badania promieniowania w zakresie ultrafioletowym, optycznym i rentgenowskim. Dzięki temu będzie to doskonały sprzęt do pomiaru zmienności w czasie obiektów kompaktowych takich jak gwiazdy neutronowe i czarne dziury. Czytaj dalej: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/indie-beda-obserwowac-czarne-dziury-przestrzeni-kosmicznej-1834.html]]> 1235 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planety ziemskie wokół małych gwiazd mają pole magnetyczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/29/egzoplanety-planety-ziemskie-wokol-malych-gwiazd-maja-pole-magnetyczne/ Tue, 29 Sep 2015 19:05:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1241 1-exoplanet Skaliste planety typu ziemskiego orbitujące wokół małych gwiazd najprawdopodobniej posiadają pole magnetyczne chroniące je przed promieniowaniem słonecznym i pomagające utrzymać warunki na powierzchni, które mogą sprzyjać życiu - do takich wniosków doszli astronomowie z University of Washington. Pole magnetyczne planety emanuje z jego jądra i odchyla naładowane cząsteczki wiatru gwiezdnego chroniąc atmosferę przed jej wywianiem w przestrzeń kosmiczną. Pola magnetyczne, które są skutkiem ochładzania wnętrza planety mogą także chronić życie na powierzchni planety przed szkodliwym promieniowaniem dokładnie tak jak ma to miejsce na Ziemi. Gwiazdy o niewielkiej masie stanowią większość gwiazd we Wszechświecie. Planety krążące wokół takich gwiazd są łatwiejsze do badania bowiem podczas tranzytu (przejścia na tle tarczy gwiazdy macierzystej) blokują większą ilość światła gwiazdy niż gdyby przechodziły na tle tarczy masywnej gwiazdy. Jednak z uwagi na fakt, że te gwiazdy są małe i spokojne, ekostrefa wokół nich leży stosunkowo blisko gwiazdy. Planeta znajdująca się tak blisko swojej gwiazdy wystawiona jest na silne przyciąganie grawitacyjne, które może zsynchronizować jej obrót tak, że jedna strona planety będzie stale zwrócona w stronę gwiazdy (tak jak w układzie Ziemia-Księżyc). To samo przyciąganie grawitacyjne ze strony gwiazdy jest źródłem ciepła we wnętrzu planety - tzw. ogrzewanie pływowe. Ogrzewanie pływowe napędza także najbardziej aktywny wulkanicznie obiekt Układu Słonecznego - Io - księżyc Jowisza. W artykule opublikowanym 22 września w czasopiśmie Astrobiology Peter Driscoll spróbował określić rozwój takich planet w czasie: "To na czym się skupiłem to kwestia tego czy wokół tych małych gwiazd, gdzie będziemy poszukiwać planet, czy planety zostaną zgrillowane przez oddziaływanie grawitacyjne." Oprócz tego Driscoll chciał zbadać długofalowy wpływ ogrzewania pływowego na pole magnetyczne. Badania łączyły modele oddziaływań orbitalnych oraz ogrzewania stworzone przez Rory Barnes, prof. astronomii, z modelami ewolucji termicznej wnętrz planetarnych stworzonymi przez Driscolla, który aktualnie jest geofizykiem w Carnegie Institution for Science (Waszyngton). Ich symulacje uwzględniały zakres mas od 1 masy Słońca do jednej dziesiątej części tej masy. Łącząc oba modele można było według Barnesa "stworzyć bardziej realistyczny obraz aktywności wnętrza tych planet." Barnes także zaznacza, że w środowisku astronomicznym istnieje ogólne przekonanie, że planety o obrocie synchronicznym najprawdopodobniej nie mają ochronnego pola magnetycznego "i tym samym są na łasce swojej gwiazdy." Badania Barnesa wskazują, że jednak to założenie jest fałszywe. Nie dość, że ogrzewanie pływowe nie wpływa negatywnie na pole magnetyczne planety, to dodatkowe może mu pomóc, a tym samym wspomagać powstawanie stref do rozwoju życia. Dzieje się tak ponieważ im więcej ogrzewania pływowego doświadcza płaszcz planety, tym skuteczniej rozprasza to ciepło ochładzając tym samym jądro co prowadzi do powstania pola magnetycznego. Barnes twierdzi, że w symulacjach komputerowych udało się stworzyć pola magnetyczne, które utrzymywały się przez cały czas życia planet. "Ucieszyło mnie, że ogrzewanie pływowe może de facto ocalić planetę wspomagając chłodzenie jej jądra. To podstawowy sposób powstawania pól magnetycznych." Biorąc pod uwagę fakt, że małe lub małomasywne gwiazdy są szczególnie aktywne na początkowych etapach swojego życia - pierwsze kilka miliardów lat - "magnetyczne pole może istnieć dokładnie wtedy gdy życie potrzebuje go najbardziej." Źródło: phys.org Więcej informacji: http://online.liebertpub.com/doi/10.1089/ast.2015.1325]]> 1241 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkrycie towarzyszy pulsarów milisekundowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/29/pulsary-odkrycie-towarzyszy-pulsarow-milisekundowych/ Tue, 29 Sep 2015 19:53:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1244 56091d347098d Gdy gwiazda o masie około dziesięciu mas Słońca kończy swoje życie, robi to w spektakularnej eksplozji znanej jako supernova. Po wybuchu pozostaje jedynie popiół w postaci gwiazdy neutronowej. Gwiazdy neutronowe charakteryzują się masą od jednej do kilku mas Słońca oraz średnicą zaledwie dziesięciu kilometrów. Gwiazdy neutronowe obracają się z ogromną prędkością, Jeżeli dodatkowo posiadają obracające się silne pola magnetycznee to emitują promieniowanie elektromagnetyczne w formie dwóch dżetów, które w niektórych przypadkach omiatają Ziemię w regularnych odstępach czasu. Takie gwiazdy neutronowe znane są jako pulsary. Takie pulsary  są dramatycznymi i istotnymi źródłami informacji o supernowych, gwiazdach w których wybuchu powstały oraz właściwościach materii w ekstremalnych warunkach panujących we wnętrzu tych gwiazd. Niektóre pulsary zwane pulsarami milisekundowymi obracają się znacznie szybciej i astronomowie doszli do wniosku, że aby mogły tak szybko się obracać obiekty te muszą regularnie akreować materię z pobliskiej gwiazdy towarzysza, z którą znajdują się w układzie podwójnym. Świeża materia z towarzysza pozwala "rozkręcić" gwiazdę neutronową, która w normalnych warunkach stopniowo by zwalniała. Aktualnie znanych jest ponad 200 pulsarów milisekundowych. Zrozumienie tych pulsarów utrudnione jest przez fakt, że tylko przy kilkunastu z nich zaobserwowano i zbadano towarzyszące im gwiazdy. Astronomowie Maureen van den Berg, Josh Gridnlay oraz Peter Edmonds wraz ze współpracownikami wykorzystali zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wykonane w zakresie ultrafioletowym do zidentyfikowania gwiazd towarzyszących dwóm pulsarom milisekundowym zlokalizowanym w gromadzie kulistej 47 Tucanae. Co więcej byli w stanie potwierdzić poprzednie lecz dotychczas wątpliwe dwie gwiazdy towarzyszące. W swoim artykule informują, że każda z tych gwiazd towarzyszących jest białym karłem - dojrzałą gwiazdą, która nie może już utrzymać procesów nuklearnych w swoim jądrze i która skurczyła się do rozmiarów mniejszych niż na wcześniejszych etapach życia. Każdy z pulsarów obraca się ponad 120 razy na sekundę, a towarzyszące im gwiazdy obiegają je po ciasnej orbicie w czasie od 0,43 dnia do 1,2 dni. Znajdują się one na tyle blisko siebie, że może dochodzić do takich aktów "kosmicznego kanibalizmu", w których to pulsary karmią się materią z białego karła. Uzyskane przez zespół wyniki znacznie zwiększają katalog zidentyfikowanych i zbadanych towarzyszy pulsarów milisekundowych. Źródło: phy.so / MNRAS Więcej informacji: http://arxiv.org/abs/1508.05291]]> 1244 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kometa 67P powstała z dwóch różnych obiektów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/29/rosetta-kometa-67p-powstala-z-dwoch-roznych-obiektow/ Tue, 29 Sep 2015 21:55:27 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1247 rosettacomet Charakterystyczny kształt komety 67P/Churyumov-Gerasimenko przypominający "gumową kaczkę" jest wynikiem łagodnego zderzenia dwóch obiektów do którego doszło miliardy lat temu. Osobliwy kształt komety 67P/Churyumov-Gerasimenko był zagadką dla naukowców odkąd po raz pierwszy pojawił się na zdjęciach przesłanych przez sondę Rosetta w zeszłym roku. Czy kształt ten był skutkiem zderzenia czy też przewężenie między dwoma płatami obiektu powstało wskutek erozji? Międzynarodowy zespół naukowców twierdzi w najnowszym wydaniu Nature, że znalazł odpowiedź na to pytanie. Według autorów artykułu "kometa 67P/Churyumov-Gerasimenko powstała z dwóch osobnych obiektów". "Doszliśmy do wniosku, że kometa powstała na wczesnym etapie powstawania Układu Słonecznego w wyniku delikatnej kolizji przy małej prędkości do której doszło między dwoma w pełni ukształtowanymi kometazymalami (mini-kometami) o średnicy 1 kilometra." Dowodem według naukowców są różnice między warstwami obu płatów tworzących dzisiejszą kometę. Czytaj więcej: Urania - Postępy Astronomii]]> 1247 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sztorm tropikalny Ida z orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/09/30/orbita-sztorm-tropikalny-ida-z-orbity-zdjecie/ Tue, 29 Sep 2015 22:09:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1252 21586375472_aa1c510b5b_o Zdjęcie sztormu tropikalnego Ida nad Atlantykiem wykonane o 6:00 UTC w poniedziałek, 21 września 2015 roku. Aktualizacje i zalecenia związane ze sztormem Ida można znaleźć na stronie GDACS. Dane w zakresie podczerwonym z satelity geostacjonarnego EUMETSAT, NOAA nałożone na komputerowo stworzony model Ziemi. Zdjęcie: 2015 EUMETSAT Większe zdjęcie tutaj. Źródło: spaceref]]> 1252 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na wyjątkową gromadę galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/01/galaktyki-nowe-spojrzenie-na-wyjatkowa-gromade-galaktyk/ Thu, 01 Oct 2015 18:29:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1255 A galaxy cluster nicknamed the "Phoenix Cluster" located about 5.7 billion light years from Earth. Gromady galaktyk opisywane są zazwyczaj w stopniu najwyższym. Wszak są one ogromnymi skupiskami galaktyk, gorącego gazu i ciemnej materii - największymi strukturami we Wszechświecie. Gromady galaktyk wykazują niską zdolność do produkowania nowych gwiazd w swoich centrach. W centrum gromady zazwyczaj znajduje się jedna gigantyczna galaktyka, w której zachodzą procesy powstawania gwiazd w tempie znacznie wolniejszym niż w przypadku większości galaktyk włącznie z Drogą Mleczną. Galaktyka centralna zawiera supermasywną czarną dziurę o masie około tysiąckrotnie większej od czarnej dziury w Drodze Mlecznej. Bez ogrzewania wybuchami z czarnej dziury, olbrzymie ilości gazu w galaktyce centralnej powinny się ochładzać, pozwalając na formowanie nowych gwiazd. Uważa się, że centralna czarna dziura działa niczym termostat zapobiegając gwałtownemu chłodzeniu otaczającego ją gorącego gazu i hamując tym samym tempo formowania gwiazd. Nowe dane przynoszą nowe informacje o tym jak gromada galaktyk SPT-CLJ2344-4243 zwana także Gromadą w Feniksie od gwiazdozbioru w którym jest zlokalizowana, zaprzecza temu trendowi. Gromada już w przeszłości dała się poznać jako wyjątkowa: w 2012 roku naukowcy ogłosili, że Gromada w Feniksie charakteryzuje się najwyższym tempem chłodzenia gorącego gazu i formowania się gwiazd jakie zaobserwowano w centrum gromady galaktyk, oraz że jest najsilniejszym źródłem promieniowania rentgenowskiego spośród wszystkich znanych gromad. Nowe obserwacje tej gromady galaktyk w zakresie promieniowania rentgenowskiego, ultrafioletowego i optycznego wykonane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz teleskopu Clay-Magellan w Chile pomagają astronomom lepiej zrozumieć ten niesamowity obiekt. Dane optyczne z teleskopu Clay-Magellan w zakresie optycznym odkrywają wąskie włókna wychodzące z centrum gromady, w których tworzą się gwiazdy. Owe masywne kosmiczne nici gazu i pyłu, z których większość wcześniej nie była obserwowana rozciągają się na 160 000 - 330 000 lat świetlnych - są więc dłuższe od całej Drogi Mlecznej. To najdłuższe włókna kiedykolwiek obserwowane w gromadzie galaktyk. Powyższe włókna otaczają duże luki - regiony o bardzo ograniczonej emisji rentgenowskiej - w gorącym gazie. Luki rentgenowskie widoczne są na powyższym zdjęciu, na którym dane rentgenowskie z Chandry zaznaczono na niebiesko, a optyczne z Hubble'a na czerwono, zielono i niebiesko. Astronomowie uważają, że luki rentgenowskie zostały wycięte z otaczającego je gazu przez silne dżety wysokoenergetycznych cząsteczek emitowanych z okolic supermasywnej czarnej dziury w centralnej galaktyce gromady. Gdy materia po spirali opada na czarną dziurę uwalniane są ogromne ilości energii grawitacyjnej. Połączone obserwacje rentgenowskie i radiowe supermasywnych czarnych dziur w innych gromadach galaktyk wskazują, że znaczna część tej energii uwalniana jest w postacji dżetów, które mogą trwać miliony lat. Obserwowany rozmiar luk rentgenowskich wskazuje, że wybuch, który doprowadził do ich powstania w SPT-CJL2344-4243 był jednym z najbardziej energetycznych zdarzeń tego typu kiedykolwiek zaobserwowanych. Niemniej jednak centralna czarna dziura w Gromadzie w Feniksie cierpi na kryzys tożsamości dzieląc właściwości zarówno z kwazarami - bardzo jasnymi obiektami napędzanymi materią opadającą na supermasywną czarną dziurę, oraz radiogalaktykami, które charakteryzują silne dżety energetycznych cząsteczek świecące w zakresie radiowym i napędzane przez olbrzymie czarne dziury. Połowa energii z tej czarnej dziury uwalniana jest w dżetach mechanicznie odpychających otaczający gaz (tryb radiowy), a druga połowa z promieniowania w zakresie optycznym, ultrafioletowym i rentgenowskim pochodzącym z dysku akrecyjnego (tryb kwazaru). Astronomowie uważają, że czarna dziura może być właśnie w trakcie przełączania się między oboma trybami. 2-afreshperspe Luki rentgenowskie zlokalizowane dalej od centrum gromady, określane jako "luki zewnętrzne" dostarczają dowdów na silne wybuchy z centralnej czarnej dziury do których doszło około 100 milionów lat temu (bez uwzględnienia czasu dotarcia promieniowania z gromady do nas). Oznacza to, że czarna dziura mogła promieniować w trybie radiowym około stu milionów lat temu, przejść następnie w tryb kwazara i potem ponownie w radiowy. Uważa się, że między tymi zmianami mogło dochodzić do gwałtownego chłodzenia, które powodowało rozpoczęcie procesów formowania się gwiazd w zagęszczeniach i włóknach w centralnej galaktyce w tempie około 610 mas Słońca rocznie. Dla porównania w Drodze Mlecznej powstaje zaledwie kilka gwiazd rocznie. Ekstremalne właściwości Gromady w Feniksie pozwalają na nowe spojrzenie na różne problemy astrofizyki takiej jak chociażby formowanie gwiazd, rozwój galaktyk i czarnyc dziur oraz wzajemne oddziaływanie czarnych dziur z otoczeniem. A galaxy cluster nicknamed the "Phoenix Cluster" located about 5.7 billion light years from Earth. Źródło: phy.so / Chandra X-ray Center]]> 1255 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Japoński statek transportowy HTV-5 bezpiecznie wszedł w atmosferę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/01/orbita-japonski-statek-transportowy-htv-5-bezpiecznie-wszedl-w-atmosfere/ Thu, 01 Oct 2015 21:23:03 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1260 htvreentry Japońska Agencja Kosmiczna JAXA ogłosiła, że statek transportowy H-II Transfer Vehicle (HTV) Kounotori-5 (biały bocian) bezpiecznie wszedł w ziemską atmosferę po zakończeniu zaplanowanych kontrolowanych manewrów deorbitacyjnych. Kounotori-5 zacumował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) 25 sierpnia 2015 roku i pozostał tam przez 35 dni. W tym czasie caly ładunek został przeniesiony do wnętrza stacji, a na statek załadowano odpadki oraz wykorzystane narzędzia do eksperymentów. Skonstruowany i zbudowany w Japonii HTV to bezzałogowy statek transportowy dostarczający zapasy na Międzynarodową Stację Kosmiczną. HTV stanowi podstawę działania ISS bowiem jest to jedyny pojazd zdolny do dostarczania dużego wyposażenia na orbitę. Statek zdolny jest przetransportować na stację około 6 ton metrycznych. Z uwagi na regularnie realizowane dostawy na czas praktycznie od pierwszego startu, HTV powszechnie jest uważany za bezpieczny i wiarygodny statek transportowy. htv HTV-5 wykonał bezpieczne, kontrolowane, niszczące wejście w atmosferę po trzecim manewrze deorbitacyjnym o godzinie 5:08 japońskiego czasu JST w dniu 30 września 2015 roku. htviss Szacowany moment wejścia w atmosferę (na wysokości 120 km): 30 września, 05:33 JST Szacowany moment uderzenia szczątku w powierzchnię Oceanu Spokojnego: 30 września, 05:47-06:13 JST]]> 1260 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pięć koncepcyjnych misji planetarnych przechodzi do kolejnego etapu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/02/nasa-piec-koncepcyjnych-misji-planetarnych-przechodzi-do-kolejnego-etapu/ Thu, 01 Oct 2015 22:27:17 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1265 nasaselectsi NASA wybrała pięć projektów naukowych do dokładniejszego opracowania w nadchodzącym roku w ramach pierwszego etapu wyboru jednej lub dwóch misji, które mogą zostać wysłane nawet w 2020 roku. Trzy projekty z wybranej piątki związane są z Jet Propulsion Laboroty w Pasadenie (Kalifornia). Złożone propozycje obejmują badanie Wenus, obiektów bliskich Ziemi oraz innych planetoid. Każdy zespół badawczy otrzyma 3 miliony dolarów na wykonanie prac projektowych i analiz koncepcji misji. Po szczegółowym przeglądzie i ocenie tych badań NASA do września 2016 roku zdecyduje która misja będzie kontynuować prace, które zakończą się startem misji. Budżet wybranej misji zamknie się w kwocie ok. 500 mln dolarów (nie uwzględniając kosztów rakiety i operacji po starcie). 1-nasaselectsi "Wybrane misje mają potencjał odkrycia wielu informacji o powstaniu Układu Słonecznego i jego procesach dynamicznych," powiedział John Grunsfeld, astronauta i zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Dynamiczne i ekscytujące misje tego typu obiecują odkrycie tajemnic Układu Słonecznego i inspirują przyszłe pokolenia odkrywców. To niesamowity czas dla nauki, a NASA otwiera nowe możliwości." Fundowany przez NASA program Discovery umożliwił przesyłanie propozycji misji w listopadzie 2014 roku. Panel NASA i innych naukowców i inżynierów przeanalizował 27 wniosków. Misje planetarne związane z JPL, które zostały wybrane do kolejnego etapu badań to: Czytaj dalej w moim artykule na portalu Urania.]]> 1265 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowy cel sondy New Horizons - już 1.1.2019 r.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/02/new-horizons-nowy-cel-sondy-new-horizons-juz-1-1-2019-r/ Fri, 02 Oct 2015 09:54:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1269 kbo1 To brzmi jak science fiction, a jednak to rzeczywistość: misja New Horizons zbadała system Plutona w tym roku - i na tym nie koniec! Przez najbliższy rok sonda New Horizons będzie praktycznie codziennie wysyłała na Ziemię dane zebrane podczas przelotu w pobliżu Plutona i jego księżyców. Będziemy także przygotowywać się do kolejnego przelotu w pobliżu średnich rozmiarów obiektu Pasa Kuipera (KBO) o nazwie 2014 MU69. Gdy w 2003 roku badanie Plutona zostało przesunięte na czoło kolejki w budżecie NASA w ramach dziesięcioletniego przeglądu Narodowej Akademii Nauk wiadomo było, że misja musi obejmować znacznie więcej niż tylko przelot w pobliżu Plutona i powinna obejmować co najmniej jeden przelot w pobliżu KBO o średnicy 30-50 km. Istotnie nawet osoby tworzące przegląd dziesięcioletni wyraźnie zaznaczyły tą kwestię wstępnie nazywając misję "Kuiper Belt Pluto Flyby". Menedżerowie NASA tak samo kładli nacisk na ten element wymagając od zespołu misji stworzenie sondy zdolnej do wykonywania zadań w odległości co najmniej 55 jednostek astronomicznych (8,25 mld km) od Słońca - i do zapewnienia zapasów paliwa niezbędnych do przelotu w pobliżu co najmniej jednego obiektu KBO daleko za Plutonem. Motywy chęci badania małych obiektów Pasa Kuipera są bezpośrednie. Te ciała są niezwykle cenne dla zrozumienia akrecji odległych małych planet takich jak Pluton, Eris, Makemake, Haumea, Sedna i im podobne. Dlaczego? Ponieważ KBO tego rozmiaru uważane są za budulec większch ciał niebieskich. A z uwagi na fakt, że KBO średnich rozmiarów mają 1000 razy większą masę niż chociażby kometa 67P/Churyumov-Gerasimenko (którą aktualnie bada sonda Rosetta) i 1000-10 000 razy mniejszą masę niż Pluton, ich zbadanie pozwoli połączyć luki w rozumieniu akrecji do której dochodziło 4,5 mld lat temu. Nasz obiekt docelowy 2014 MU69 (początkowo nazwany "PT1" od "Potential Target 1") został odkryty w 2014 roku za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (HST) w ramach programu obserwacyjnego, którego celem było znalezienie nowego celu dla misji New Horizons. W rzeczywistości HST znalazł kilka potencjalnych celów, jednak PT1 został wybrany z kilku powodów. Przede wszystkim najłatwiej do niego dolecieć - sonda New Horizons będzie potrzebowała mniej paliwa i krótszego czasu, aby do niego dolecieć. Jednak 2014 MU69 jest także idealny pod względem naukowym. Jego średnica to ok. 45 km i należy on do  "zimnej, klasycznej" populacji obiektów, które powstały w Pasie Kuipera bezpośrednio z pierwotnej mgławicy. pt1 Po sierpniowym zatwierdzeniu przez NASA przelotu w pobliżu 2014 MU69 rozpoczęło się planowanie serii korekt trajektorii sondy mających na celu skierowanie sondy w stronę 2014 MU69. Silniki zostaną uruchomione między 22 października a 4 listopada. W ich wyniku rozpocznie się trwający lot trwający 1150 dni, w ciągu których sonda przemierzy około 1,6 mld km. Przejście sondy w pobliżu KBO zaplanowane zostało na 1 stycznia 2019 roku w odległości 44,2 jednostek astronomicznych od Słońca. W momencie przelotu sonda będzie poruszała się z prędkością 14,4 km/s. Przelot zależy od zatwierdzenia i ufundowania przez NASA 4-letniego przedłużenia misji New Horizons - decyzja w tym zakresie planowana jest na koniec lata 2016 roku (kiedy to ostatnie dane z przejścia w pobliżu Plutona zostaną przesłane na Ziemię).  Jeżeli zgoda zostanie wydana w trakcie podróży do 2014 MU69 sonda będzie obserwowała heliosferę za pomocą instrumentów SWAP oraz PEPSSI, licznika pyłu i spektrografu ultrafioletowego. Po drodze zostaną wykonane zdjęcia około 20 innych obiektów KBO, które sonda minie w dużej odległości. Rozdzielczość nie umożliwi nam odkrycia ich kształtu jednak pozwoli na badanie w jaki sposób ich powierzchnie odbijają światło pod różnymi kątami Słońce-obiekt-kamera. Kamera zainstalowana na pokładzie sondy będzie w stanie także poszukiwać satelitów wokó tych obiektów KBO mogąc zauważyć więcej niż jakiekolwiek obserwatoria naziemne czy teleskop Hubble'a. rozmiarpt1 Oczywiście głównym celem naukowym misji do KBO będzie przelot w pobliżu 2014 MU69. Główne cele podczas przelotu to:
    • stworzenie mapy powierzchni, która pozwoli zrozumieć proces formowania i ewolucji
    • pomiar temperatury powierzchni
    • stworzenie trójwymiarowej mapy topografii
    • stworzenie map składu chemicznego powierzchni, co pozwoli na porównanie z kometami takimi jak 67P czy z Plutonem,
    • poszukiwanie oznak aktywności np. komy,
    • poszukiwanie (i badanie) satelitów i pierścieni
    • pomiar lub ograniczenie masy obiektu
    Zespół New Horizons już teraz stara się określić jak bardzo może się zbliżyć do 2014 MU69 i planują zbliżyć się do tego obiektu znacznie bardziej niż do Plutona, dzięki czemu zdjęcia i obserwacje spektroskopowe będą miały lepszą rozdzielczość niż w przypadku Plutona. Rozpoczęcie obserwacji 2014 MU69 planowane jest na październik 2018 roku, kiedy to rozpocznie się poszukiwanie potencjalnych satelitów obiektu oraz korekty nawigacyjne do przelotu.  Jednak dopiero kilka dni przed przelotem będzie można ujrzeć dysk (czy jakikolwiek kształt ten obiekt posiada) 2014 MU69. Dlatego już teraz warto zaznaczyć 1 stycznia 2019 roku w swoich długofalowych planach. Chociaż ten przelot prawdopodobnie nie będzie tak dramatyczny jak przelot w pobliżu Plutona w tym roku, będzie to najdalszy zbadany obiekt w historii i prawdziwa uczta dla badaczy Pasa Kuipera, bowiem tego rodzaju misja nie doleci w te rejony przez kolejne dekady. To co przeczytaliście to tłumaczenie artykułu autorstwa Alana Sterna (SwRI), głównego naukowca misji New Horizons, który ukazał się wczoraj w magazynie Sky and Telescope. Uważam, że warto przybliżyć przemyślenia i plany osoby znajdującej się w samym sercu tej misji, która zrewolucjonizowała nasze postrzeganie Plutona i zachwyciła miliony ludzi na świecie. Artykuł w oryginale znajdziecie tutaj. Źródło: Alan Stern / Sky & Telescope]]>
    1269 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe NAJLEPSZE zdjęcia i film największego księżyca Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/02/charon-nowe-najlepsze-zdjecia-najwiekszego-ksiezyca-plutona-zobacz/ Fri, 02 Oct 2015 15:41:23 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1275 charon Sonda New Horizons przesłała na Ziemię najlepsze jak dotąd kolorowe zdjęcia Charona - największego księżyca Plutona. Zdjęcia przedstawiają zaskakująco złożoną i burzliwą historię globu. Charon, którego średnica równa jest połowie średnicy Plutona to największy księżyc (w stosunku do rozmiaru swojej planety) w Układzie Słonecznym. Wielu naukowców z zespołu New Horizons zakładało, że Charon będzie tylko nudnym, usianym kraterami obiektem. Ku ich zdumieniu na powierzchni Charona widoczny jest różnorodny krajobraz z pasmami gór, kanionów, osuwisk, różnych odcieni powierzchni. "Uważaliśmy, że prawdopodobieństwo zobaczenia tak interesujących struktur geologicznych na księżycu planety na samych krańcach Układu Słonecznego jest niewielkie," mówi Ross Beyer z zespołu Geologii, Geofizyki i Obrazowania (GGI) misji New Horizons. Wysokiej rozdzielczości zdjęcia skierowanej ku Plutonowi strony Charona wykonane przez sondę New Horizons 14 lipca podczas przelotu przez układ Plutona i przekazane na Ziemię 21 września tego roku odkrywają szczegóły pasa pęknięć i kanionów znajdującego się tuż nad równikiem księżyca. Ten olbrzymi system kanionów rozciąga się na ponad 1600 kilometrów przez całą półkulę Charona, a prawdopodobnie także po jego drugiej stronie. Cztery razy dłuższy od Wielkiego Kanionu i dwa razy głębszy, system ten wskazuje na niespotykane zmiany geologiczne w historii Charona. char2 "To wygląda jak gdyby cała skorupa Charona pękła na pół," mówi John Spencer, zastępca kierownika zespołu GGI z Southwest Research Institute w Boulder (Kolorado). "Uwzględniając rozmiar tego pęknięcia i rozmiar całego Charona, struktura ta przypomina trochę Valles Marineris na Marsie." Zespół zauważył ponadto, że równiny znajdujące się na południe od systemu pęknięć na Charonie, nieformalnie nazwane Vulcan Planum - mają znacznie mniej dużych kraterów niż północne obszary księżyca co może wskazywać, że są one wyraźnie młodsze. Jednym z możliwych wytłumaczeń gładkiej powierzchni jest  zimna aktywność wulkaniczna, tzw. kriowulkanizm. "Zespół rozważa możliwość, że wewnętrzny ocean wody mógł dawno temu zamarznąć. Spowodowana zamarzaniem zmiana objętości mogła doprowadzić do pęknięcia Charona, w wyniku którego lawa oparta na wodzie mogła wydostać się na powierzchnię i pokryć pewne obszary," mówi Paul Schenk, członek zespołu New Horizons z Lunar and Planetary Institute w Houston (Teksas). charplut Sonda New Horizons prześle jeszcze lepszej jakości zdjęcia i dane dotyczące składu chemicznego w ciągu najbliższego roku - i wraz z lepszymi zdjęciami "Myślę, że historia Charona stanie się jeszcze bardziej zaskakująca!" mówi Hal Weaver, naukowiec z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w Laurel (Maryland). Sonda New Horizons aktualnie znajduje się 5 miliardów kilometrów od Ziemi. Wszystkie systemy działają prawidłowo. https://www.youtube.com/watch?v=lrMBzJcvtt0&w=853&h=480 New Horizons stanowi część programu NASA o nazwie New Frontiers zarządzanego przez Marshall Space Flight Center w Huntsville (Alabama). APL zaprojektowało, zbudowało i operuje sondą New Horizons i zarządza misją w imieniu Dyrektoratu Misji Naukowych NASA. SwRI kieruje misją naukową i planowaniem nauki podczas przelotu sondy przez układ Plutona. Źródło: NASA]]> 1275 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 244 http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/14/temu-sonda-new-horizons-przeleciala-poblizu-plutona-charona/ 0 0 <![CDATA[CURIOSITY: Za brudny aby szukać życia na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/03/curiosity-za-brudny-aby-szukac-zycia-na-marsie/ Fri, 02 Oct 2015 22:52:43 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1282 curiosity Naukowcy z NASA w czwartek ogłosili, że kosztujący miliardy dolarów robot wysłany na Marsa w poszukiwaniu życia musi trzymać się z dala od potencjalnych miejsc, w których mógłby je odkryć z uwagi na zagrożenie zanieczyszczeniem tych miejsc mikrobami z Ziemi. Ogrom straconej okazji ukazał się wyraźnie w tym tygodniu gdy naukowcy przedstawili dowody na istnienie wody w stanie ciekłym na Marsie nie tylko w przeszłości, ale i obecnie. "Łazik Curiosity nie jest przystosowany do tego, aby badać miejsca, które są w stanie nadal utrzymywać życie," powiedział Michael Meyer, naukowiec z programu Mars Exploration Program. "Do tego celu niezbędny jest wyższy poziom czystości łazika," który jest trudniejszy i droższy do osiągnięcia. Więcej? Czytaj dalej w wiadomościach na portalu Urania.]]> 1282 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 123 0 0 <![CDATA[Zdumiewający krajobraz marsjański sfotografowany przez Curiosity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/03/mars-zdumiewajacy-krajobraz-marsjanski-sfotografowany-przez-curiosity-zdjecie/ Sat, 03 Oct 2015 16:20:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1286 curiosity1 We wtorek, 29 września łazik Curiosity wywiercił swój ósmy otwór na Marsie, piąty od czasu dotarcia do Mount Sharp blisko rok temu. Wiercenie głębokiego na 65 mm otworu w skale nazwanej przez zespół misji "Big Sky" jest elementem wielodniowej i wieloetapowej sewkencji, która pozwoli na przeprowadzenie analizy skały marsjańskiej w dwóch laboratoriach zainstalowanych na pokładzie łazika - Chemistry and Mineralogy X-Ray diffractometer (CheMin) oraz Sample Analysis at Mars (SAM). ZAPRASZAM TAKŻE DO POLUBIENIA NASZEGO PROFILU NA FACEBOOK'U "W przypadku Big Sky mamy do czynienia ze zwykłym piaskowcem jakiego właśnie szukaliśmy," powiedział Ashwin Vasavada główny naukowiec misji Curiosity. "Zupełnie przez przypadek znajduje się on w pobliżu skały, która wygląda jakby ulegała zmianom pod wpływem płynów - prawdopodobnie wód ziemnych z innymi rozpuszczonymi w niej związkami chemicznymi. Planujemy wykonać odwiert także w tej skale, porównać wyniki i zrozumieć jakie zmiany w niej zaszły." Badanie sproszkowanych próbek skały Big Sky przeprowadzone za pomocą CheMin oraz SAM planowane jest na przyszły tydzień. W międzyczasie zespół planuje zwrócić uwagę łazika oraz jego koła w kierunku drugiej skały, gdzie ponownie rozpocznie się proces badania. Curiosity aktualnie znajduje się u podnóży Mount Sharp w rejonie pokrytym piaskowcym nazwanym Stimson Unit. Dwa tygodnie temu, mniej więcej w tym samym rejonie, Curiosity wykonał kilka zdjęć odległych wyższych regionów wzgórza. W tle - w odległości około 3 kilometrów od łazika - znajduje się długie pasmo obfite w hematyt, tlenki żelaza. Tuż za nimi znajduje się pofałdowana równina bogata w minerały ilaste. Tuż za nią znajdują się liczne zaokrąglone, strome wzgórza bogate w siarczany. Zmieniająca się mineralogia tych warst wzgórza Mount Sharp sugeruje zmienne warunki panujące na wczesnych etapach ewolucji Marsa. Zespół łazika Curiosity ma nadzieję zbadać te różnorodne obszary w nadchodzących miesiącach i latach. Jeszcze dalej na zdjęciu widać niesamowite, jasne klify skał, które mogły się uformować w bardziej suchych etapach historii Marsa i do teraz uległy silnej erozji. "Jedyną rzeczą bardziej zdumiewającą od tych zdjęć jest fakt, że Curiosity któregoś dnia dojedzie w te rejony," powiedział Vasavada. Źródło: JPL/NASA]]> 1286 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 124 0 0 125 0 0 126 https://plus.google.com/+RobertKurowski 0 0 <![CDATA[Kanada chce usunąć nieaktywnego satelitę Envisat z orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/04/orbita-kanada-chce-usunac-nieaktywnego-satelite-envisat-z-orbity/ Sun, 04 Oct 2015 13:24:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1292 envisat Kanada może odegrać ważną rolę w misji, której celem będzie sprowadzenie z orbity europejskiego satelity obserwującego Ziemię - Envisat za pomocą ramienia robotycznego. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) musi jeszcze zatwierdzić tą misję, jednak kanadyjscy eksperci planują opracowanie misji w latach 2017-2021, dzięki czemu start misji może się odbyć jeszcze w 2021 roku. Firma MDA Corp (Richmond, Kolumbia Brytyjska) zakończyła niedawno wstępne badania w ramach których określono, że usunięcie z orbity Envisatu jest możliwe do wykonania za pomocą robotycznego ramienia i narzędzi przechwytujących. "Dzięki swoim możliwościom, technologiom i doświadczeniu Kanada może odegrać istotną rolę w deorbitacji tego obiektu," oświadczyła Kanadyjska Agencja Kosmiczna 14 sierpnia 2014 roku w dokumencie dotyczącym satelicie Envisat, który ujrzał światło dzienne dzięki przepisom federalnym o dostępie do informacji. Dan King, dyrektor ds. robotyki i automatyki MDA powiedział, że do końca roku ESA powinna rozpocząć nową fazę badań nad misją deorbitacyjną. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1292 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rejon z "Marsjanina" według sondy Mars Express]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/05/mars-rejon-z-marsjanina-wedlug-sondy-mars-express-video/ Mon, 05 Oct 2015 19:00:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1296 Uwięziony w desperackim pościgu z czasem i gwałtownie kurczącymi się zapasami, Mark Watney podejmuje się dotrzeć do rakiety Ares 4, którą NASA "zaparkowała" w Kraterze Schiaparelli, aby wydostać się z jej pomocą z Marsa. Naukowcy z DLR niedawno przedstawili znaczną część tego obszaru - około 2,5 miliona kilometrów kwadratowych - w postaci precyzynych map. Dane zostały udostępnione w ramach projektu mapowania całej powierzchni Marsa. DLR wykorzystała ten zestaw danych do wykonania animacji przelotu z "Marsjanina". Wymagało to wykorzystania 7300 zdjęć stereo. Obrabianie każdego ze zdjęć zajmowało około 30 minut z uwagi na ilość szczegółów powierzchni oraz olbrzymi rozmiar tego obszaru. Dlatego też wykonanie tego filmu wymagało ponad pięciu miesięcy prac. Na szczęście rozłożenie pracy na kilka komputerów pozwoliło na skrócenie tego czasu o połowę. Pięciominutowy film 3D powstał w dwa i pół miesiąca. Ścieżka dźwiękowa została skomponowana specjalnie do tego filmu. Całkowita ilość wykorzystanych danych to ok. 2 terabajty. Nigdy wcześniej nie zrealizowano filmu tak szczegółowo odzwierciedlającego tak duży obszar Marsa. Źródło: DLR  ]]> 1296 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 127 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[Nowatorska metoda obliczania masy pulsarów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/05/pulsary-nowatorska-metoda-obliczania-masy-pulsarow/ Mon, 05 Oct 2015 21:25:27 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1300 pulsar Naukowcy z University of Southampton opracowali nową metodę pomiaru masy pulsarów - wysoce magnetycznych obracających się gwiazd neutronowych będących pozostałością po masywnych gwiazdach, które eksplodowały w wybuchu supernowej. Dotąd naukowcy określali masę gwiazd, planet i księżyców badając ich ruch względem innych pobliskich obiektów opierając się na przyciąganiu grawitacyjnym między nimi. Niemniej jednak w przypadku młodych pulsarów matematycy z Southampton odkryli nowy sposób mierzenia ich masy, nawet jeżeli w ich okolicy nie znajduje się inny obiekt. Dr Wynn Ho, który kierował badaniami powiedział: "Dla pulsarów jesteśmy w stanie wykorzystać zasady fizyki jądrowej zamiast grawitacji w celu określenia ich masy - to niesamowity przełom, który potencjalnie może zrewolucjonizować naszą metodykę w tym zakresie." Czytaj dalej w artykule na portalu Urania.]]> 1300 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obserwacje obłoków gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/06/obloki-obserwacje-oblokow-gwiazdotworczych-w-drodze-mlecznej/ Tue, 06 Oct 2015 06:57:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1303 peekingintoo Astronomowie od dawna zwracali swoje teleskopy, zarówno te umieszczone na orbicie, jak i w obserwatoriach na Ziemi, ku skupiskom ośrodka międzygwiezdnego w poszukiwaniu wiedzy dotyczącej formowania i narodzin nowych gwiazd. Jednak wykonywane w ten sposób przez ponad 50 lat zdjęcia wyglądały bardziej jak mapy pogodowe przedstawiające systemy burzowe niż mieniące się rozbłyski światła, których oczekiwałby amator patrzący na "mapę gwiazd". Przynajmniej do teraz. Międzynarodowy zespół badaczy pod kierownictwem Petera Barnesa, astronoma z University of Florida oraz Erika Mullera z National Astronomy Observatory of Japan opublikował właśnie najdokładniejsze zdjęcia zimnych obłoków gazu międzygwiezdnego w Drodze Mlecznej, w których powstają nowe gwiazdy i układy planetarne. "Zdjęcia te przedstawiają niesamowite nowe informacje o obłokach gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej," mówi Peter Barnes. "Pokazują chociażby, że prawdopodobnie dwu-, trzykrotnie nie doszacowaliśmy ilości materii w tych obłokach. Ten fakt niesie za sobą istotne konsekwencje w zakresie pomiaru aktywności gwiazdotwórczej nie tylko w Drodze Mlecznej lecz także w innych galaktykach. Dodatkowo, dzięki tym zdjęciom możemy dokładniej poznać okoliczności narodzin naszego własnego układu planetarnego, tj. temperaturę, gęstość i rozkład masy w tych obłokach." https://www.youtube.com/watch?v=3vQdhb4zkEc&w=853&h=480 Tak złożone zdjęcia mogły powstać dzięki zastosowaniu radioteleskopu Mopra zlokalizowanego w Australii. Sam program mapowania nazwano "ThrUMMS" od Three-mm Ultimate Mopra Milky Way Survey. W ramach programu obserwowano obłoki międzygwiezdne na tyle zimne, że składają się z cząsteczek wodoru (w odróżnieniu od dużo cieplejszych obłoków, w których wodór jest atomowy lub zjonizowany). "Tylko obłoki molekularne są na tyle zimne, aby pozwolić grawitacji na gromadzenie materii do tworzenia gwiazd. Jednak są na tyle zimne, że sam wodór jest niewykrywalny dla teleskopów," powiedział Barnes. Wykorzystanie teleskopu Mopra okazało się kluczowe dla powodzenia projektu. Mopra może jednocześnie tworzyć mapy obfitości kilku cząsteczek np. tlenku węgla czy cyjanu, które mogą być wskaźnikami trudnego do obserwacji wodoru. Jednoczesne mapowanie wielu wskaźników pozwoliło astronomom na poznanie warunków panujących w obłokach. Międzynarodowy zespół ThrUMMS składa się z astronomów z USA, Japonii, Australli, Wielkiej Brytanii, Kanady i kilku innych krajów. Wyniki przeglądu zostały opublikowane 5 października 2015 roku w czasopiśmie Astrophysical Journal. Źródło: ApJ / phy.so]]> 1303 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Północny biegun Księżyca wg sondy SMART-1 [zdjęcie]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/06/ksiezyc-polnocny-biegun-ksiezyca-wg-sondy-smart-1-zdjecie/ Tue, 06 Oct 2015 19:15:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1306 imagetheluna Usiany kraterami krajobraz powyżej pochodzi ze zdjęcia wykonanego przez sondę SMART-1 (ESA) i przedstawia powierzchnię naszego Księżyca. W samym środku kadru znajduje się północny biegun Księżyca sfotografowany w trakcie trwania misji SMART-1. Na zdjęcie wyraźnie widać charakterystyczne kratery księżycowe praktycznie każdego rozmiaru i kształtu. Największy krater na zdjęciu to krater Rożdiestwieńskiego wciśnięty między krater Hermite na północnym wschodzie i krater Plaskett na południowym zachodzie. Sonda SMART-1 znajdowała się na orbicie wokół Księżyca od 2004 do 2006 roku i wykonała w tym czasie 32 000 zdjęć niewielkich obszarów. W celu stworzenia zdjęcia przedstawiającego większy obszar jak powyżej, które umożliwia przedstawienie wzgórz i krateów w kontekście niezbędne było stworzenie mozaiki składającej się z setek zdjęć - to nie było łatwe zadanie. Największym wyzwaniem przy tworzeniu tej mozaiki było zmieniające się oświetlenie w zależności od rejonu. Mimo błędnie nazwanej "ciemnej strony Księżyca" obie strony Księżyca doświadczają dnia i nocy w ten sam sposób. Niewidoczna lub 'ciemna' strona księżyca oświetlana jest przez Słońce podczas dwutygodniowego "dnia księżycowego" tak samo jak widoczna strona Księżyca. Na biegunie północnym Księżyca przedstawionym na powyższym zdjęciu, tak jak na innych obszarach Słońce oświetla powierzchnię z różnych kierunków. Wraz z przesuwaniem się Słońca po księżycowym niebie, oświetlane są co raz to nowe obszary, a cienie stopniowo się przesuwają. Dlatego też, gdyby się przyjrzeć, na mozaice można dostrzec ledwo widoczne kwadraty w miejscach styku dwóch zdjęć wykonanych przy różnym oświetleniu. Końcowy efekt jednak był wart zachodu, a powstała w ten sposób mozaika daje nam świeże spojrzenie na naszego naturalnego satelitę. Astronomowie mogą wykorzytać tego typu zdjęcia do identyfikowania na biegunie północnym stale oświetlonych wzgórz i stale skrytych w ciemności kraterów. Obszary stale skryte w ciemności są szczególnie interesujące dla naukowców, bowiem może w nich znajdować się woda w stanie stałym. Źródło: ESA]]> 1306 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SWSpaceGDN: Ugrav box zwycięzcą Startup Weekend Space Gdańsk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/07/swspacegdn-ugrav-box-zwyciezca-startup-weekend-space-gdansk/ Wed, 07 Oct 2015 06:54:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1309 12108271_1031261460257455_2701137559742306038_n W niedzielę, 4 października zakończył się pierwszy w Polsce Startup Weekend Space. W trakcie weekendu powstało sześć ciekawych koncepcji. Pierwsza europejska edycja Startup Weekend Space odbyła się w Bremie – centrum niemieckiego sektora kosmicznego. Na miejsce drugiej edycji wybrano Gdańsk. Nie bez powodu, to właśnie w tym mieście kilka polskich firm z sektora kosmicznego ma swoje siedziby. 12112021_1031259590257642_299161567722132298_n Ponad 50 uczestników: programistów, inżynierów, marketingowców, grafików, przyjechało do Gdańska, aby wspólnie pracować nad modelami biznesowymi swoich projektów. Pierwszego dnia osoby mające pomysł na startup miały okazję zaprezentować go przed publicznością. Każda osoba miała minutę na to, aby zainteresować pozostałych swoim projektem. Po prezentacjach odbyło się głosowanie na najlepsze koncepcje. Osoby, których pomysły nie zostały wybrane w głosowaniu dołączyły do powstałych zespołów. W ten sposób uczestnicy rozpoczęli pracę i przygotowania do końcowej prezentacji, od której zależała ocena jury i zainteresowanie ze strony inwestorów. Przez całą sobotę zespoły pracowały nad swoimi rozwiązaniami. Przeważały aplikacje i pomysły software, ale znalazły się także rozwiązania z sektora upstream oraz te związane ze sprzętem. ak-3550 Uczestnicy Startup Weekend Space wspierani byli przez międzynarodowy zespół mentorów, składający się z osób, które aktywnie uczestniczą w różnych projektach kosmicznych. W niedzielę rozpoczęły się przygotowania do wielkiego finału. Oprócz prezentacji, niektóre z zespołów przygotowały modele swoich rozwiązań (do dyspozycji były drukarki 3d), a nawet wstępne wizualizacje oprogramowania i animacje. Finał odbył się w niedzielę popołudniu. Ostatecznie sześć zespołów zdecydowało się zaprezentować swoje projekty. Jury, złożone z czterech ważnych postaci związanych z polskim sektorem kosmicznym (Black Pearls VC, Polska Agencja Kosmiczna, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna), przysłuchiwało się prezentacjom, aby następnie zadać zespołom pytania. swsgdn Startup Weekend Space Gdańsk wygrał zespół Ugrav box, który zaproponował stworzenie stanowiska testowego dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, który mógłby być obsługiwany z Ziemi. Drugie miejsce przypadło zespołowi RedOut, który zaproponował ciekawą aplikację dla rowerzystów w przestrzeni miejskiej. Trzecie miejsce przyznano zespołowi Red-shift, który stworzył koncepcję sterowca wysokościowego. Tuż po ogłoszeniu wyników uczestnicy rozpoczęli w swoich zespołach rozmowy na temat dalszej współpracy. Historia niemieckiej edycji Startup Weekend Space pokazuje, że kilkanaście procent zespołów faktycznie kontynuuje swoje prace, niejednokrotnie modyfikując rozwiązanie zaproponowane podczas wydarzenia. Mentorzy obecni podczas Startup Weekendu często podkreślali, że liczą na kontynuację prac koncepcyjnych. Także w opinii Jury wszystkie tegoroczne pomysły mogą mieć duże znaczenie komercyjne i warto, aby praca pomysłodawców była podtrzymana. To od najbliższych miesięcy zależy, czy koncepcje przejdą do fazy realizacji. ugrav_box_zwyciezca Zwycięski zespół w ramach nagrody otrzymał wyjazd na Satellite Masters Conference, która odbędzie się 20-22 października w Berlinie. Konferencja poświęcona jest systemom satelitarnym związanym z nawigacją, obserwacją Ziemi i telekomunikacją. Nagroda została ufundowana przez sponsora wydarzenia firmę Blue Dot Solutions/Kosmonauta.net. Partnerem Startup Weekend Space Gdańsk został Gdański Park Naukowo-Technologiczny i Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna (PSSE). Sponsorzy: Black Pearls VC, O4, B2B Networking, Cloudeo, Kognitis, GCB oraz Atena. Więcej o Startup Weekend Space Gdańsk na Twitterze i Faccebooku: @SWSpaceGDN.]]> 1309 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jasne kropki to z pewnością...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/07/ceres-jasne-kropki-to-z-pewnoscia/ Wed, 07 Oct 2015 08:20:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1322 pia19889 Sonda Dawn znajduje się na orbicie wokół Ceres już od siedmiu miesięcy. Czy udało się już ustalić skład jasnych kropek? Okazuje się, że najprawdopodobniej są to olbrzymie pokłady soli. W trakcie konferencji European Planetary Science Congress, 28 września 2015 roku główny naukowiec misji Dawn - dr Chris Russell stwierdził, że "uważamy, że są to olbrzymie pokłady soli i przynajmniej dla mnie oznacza to aktywność geologiczną na powierzchni." Oczywiście chodzi o proces geologiczny, który odpowiedzialny jest za pojawienie się jasnych depozytów soli. Russell powiedział: "Oczywiście żadna kometa czy planetoida nie przyniosła soli na Ceres. Muszą one w jakiś sposób przedostawać się na powierzchnię z wnętrza." Powyższe stwierdzenia oparte są na pomiarach albedo jasnych kropek. Jeżeli składałyby się z wody pod postacią lodu, albedo byłoby znacznie wyższe. Tej możliwości jednak nie wyeliminowano na początku, bowiem jasność kropek i tak prześwietliła bardzo czułe instrumenty na pokładzie sondy. Po otrzymaniu prawidłowych danych dotyczących albedo, lód wodny został wyeliminowany jako potencjalne wytłumaczenie. Czytaj dalej na portalu Urania. Wybierz się na wycieczkę nad powierzchnią Ceres: https://www.youtube.com/watch?v=Inc9BtRip04&w=853&h=480]]> 1322 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Prywatna firma planuje miękkie lądowanie na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/07/ksiezyc-prywatna-firma-planuje-miekkie-ladowanie-na-ksiezycu/ Wed, 07 Oct 2015 11:55:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1326 memx1 W 2017 roku może dojść do pierwszego lądowania na Księżycu realizowanego w ramach prywatnego przedsięwzięcia. Jeżeli misja zakończy się powodzeniem Moon Express może stać się pierwszym przedsięwzięciem w ramach którego dojdzie do miękkiego lądowania na powierzchni Księżyca. Bob Richards jest CEO firmy Moon Express, który niedawno ogłosił plan wystrzelenia sondy w kierunku Księżyca podczas szczytu Space Technology & Investment Summit w San Francisco. Jego plan obejmuje wysłanie serii statków robotycznych zaprojektowanych do eksploracji. Na internetowej stronie firmy napisano, że "Większość pierwiastków rzadkich na Ziemi pochodzi prawdopodobnie z przestrzeni kosmicznej i w dużej ilości znajdują się na powierzchni Księżyca." Już w 2013 roku było jasne,że mieszcząca się w Kalifornii firma Moon Express pracuje nad wysłaniem komercyjnej misji na Księżyc i odblokowaniem jego zasobów. Teraz dociera do nas informacja, że firma podpisała umowę na wyniesienie sondy w przestrzeń kosmiczną z firmą Rocket Lab. Pierwszy start planowany jest na 2017 rok. Wedug agencji Reuters system rakietowy Rocket Lab Electron ma wynieść trzy misje lądownika księżycowego MX-1 (Moon Express) rozpoczynając serię w 2017 roku. Według danych serwisu GeekWire Moon Express jest na etapie budowy i testowania różnych wersji lądownika MX-1. Według słówn Boba Richardsa górne ograniczenie masy łazika to 200 kilogram włącznie z paliwem. Według agencji CNBC Naveen Jain, współzałożyciel Moon Express powiedział, że rozwój technologii budowy rakiet przyspieszył w ostatnim roku i pozwala na wyniesienie lądowników księzycowych Moon Express,które mogą wykorzystać niewielkie rakiety zaprojektowane z myślą o niskiej orbicie okołoziemskiej. Rocket Lab wykorzystuje silniki rakietowe napędzane akumulatorami, które są tańsze niż tradycyjne silniki. Według raportu CNBC Jain tłumaczył, że w projekcie Moon Express wykorzystuje się dwa małe lądowniki umieszczone jeden na drugim. Pierwszy z nich działa jako rakieta startowa, a drugi jako lądownik księżycowy. Według oświadczenia firmy przedstawionego na stronie firmy "Wierzymy, że istotne jest aby ludzkość stała się gatunkiem zamieszkującym więcej niż jedną planetę, a nasz pobliski Księżyc jest kolejnym, ósmym kontynentem bogatym w zasoby, które mogą nam pomóc zabezpieczyć naszą przyszłość." Lądownik MX-1 (Moon Express) zostanie wystrzelony w przestrzeń na pokładzie rakiety Electron (Rocket Lab). Według serwisu GeekWire Richards oświadczył, że Moon Express podpisał umowę na dwa starty rakiety Electron w 2017 roku oraz trzecie, którego termin jeszcze nie został określony z opcją na dwa kolejne starty. https://www.youtube.com/watch?v=erP8BUs4gyI&w=1280&h=720 Źródło: Moon Express]]> 1326 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Niebieskie niebo na Plutonie i jak zawsze.... WODA!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/08/pluton-niebieskie-niebo-na-plutonie-i-jak-zawsze-woda/ Thu, 08 Oct 2015 17:43:26 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1330 blue_skies_on_pluto-final-2 Pierwsze kolorowe zdjęcia atmosfery Plutona przesłane na Ziemię przez sondę New Horizons przedstawiają NIEBIESKĄ atmosferę. "Kto by pomyślał, że w Pasie Kuipera może być niebieskie niebo? Jest wspaniałe," powiedział Alan Stern, główny naukowiec misji NewHorizons (SwRI). Cząsteczki tworzące mgły same w sobie są prawdopodobnie szare lub czerwone, jednak sposób w jaki rozpraszają niebieskie światło przyciągnął uwagę naukowców. "Ten zdumiewający niebieski odcień sporo nam mówi o rozmiarze i składzie chemicznym cząsteczek mgły," mówi Carly Howett, naukowiec z zespołu naukowego misji. "Niebieskie niebo często powstaje wskutek rozpraszania światła słonecznego przez bardzo małe cząsteczki. Na Ziemi odpowiedzialne są za to drobne cząsteczki azotu. Na Plutonie wydają się one większe - choć wciąż bardzo małe. Cząstki, które nazywamy tholinami." Naukowcy uważają, że tholiny powstają wysoko w atmosferze, gdzie promieniowanie ultrafioletowe rozbija i jonizuje cząsteczki azotu i metanu oraz pozwalana ich reagowaniw w coraz bardziej złożone ujemnie i dodatnio naładowane jony. Gdy zachodzi ich rekombinacja powstają bardzo złożone makrocząsteczki - proces po raz pierwszy zaobserwowany w górnych warstwach Tytana - księżyca Saturna. Co raz bardziej złożone cząsteczki kontynuują kombinację do momentu osiągnięcia rozmiarów cząstki; lotne gazy skraplają się i pokrywają ich powierzchnię szronem zanim opadną z atmosfery na powierzchnię, gdzie odpowiadają za czerwone zabarwienie Plutona. context_map3-final Kolejnym ważnym odkryciem sondy New Horizons są liczne małe, odkryte obszary lodu wodnego na Plutonie. Odkrycia dokonano w przesłanych na Ziemię danych zebranych przez instrument Ralpj badający skład chemiczny powierzchni. "Na dużych obszarów Plutona nie występuje odkryty lód wodny," powiedział członek zespołu naukowego Jason Cook (SwRI), "ponieważ najprawdopodobniej jest zakryty przez inne, bardziej lotne lody występujące na większej części Plutona. Zrozumienie dlaczego woda pojawiła się tam gdzie się pojawiła, a nie gdzie indziej, jest dla nas wyzwaniem." Interesujący jest fakt, że regiony, które najwyraźniej charakteryzują się sygnaturami widmowymi lodu wodnego odpowiadają jasno-czerwonym obszarom na niedawno opublikowanych zdjęciach kolorowych. "Jestem całkowicie zaskoczona, że ten lód wodny jest tak czerwony," powiedziała Silvia Protopapa, członek zespołu naukowego (Univ or Maryland). "Jak na razie nie rozumiemy związku między lodem wodnym a czerwonymi tholinami na powierzchni Plutona." Sonda New Horizons aktualnie znajduje się 5 miliardów kilometrów od Ziemi. Wszystkie systemy działają prawidłowo i zgodnie z planem. Źródło: JHU-APL/NASA]]> 1330 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> 128 http://google.pl 0 0 129 http://pulskosmosu.wordpress.com 128 1 <![CDATA[Curiosity ogląda pozostałości po jeziorach i rzekach na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/08/mars-curiosity-oglada-pozostalosci-po-jeziorach-i-rzekach-na-marsie/ Thu, 08 Oct 2015 21:56:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1335 pia19839-galecrater-main Nowe badania zespołu misji Mars Science Laboratory/Curiosity potwierdziły, że miliardy lat temu na Marie panowały warunki umożliwiające utrzymywanie wody w jeziorach przez długie okresy czasu. Na podstawie danych zgromadzonych przez łazik Curiosity zespół stwierdził, że dawno temu woda wspomagała nanoszenie osadów w kraterze Gale, w którym ponad trzy lata temu wylądował łazik Curiosity. Osady nakładały się warstwowo, tworząc podstawę Mount Sharp – góry wyrastającej ze środka krateru. „Obserwacje łazika sugerują, że w okresie między 3,8 a 3,3 miliarda lat temu na powierzchni Marsa istniały długowieczne strumienie i jeziora, które przenosiły osady stopniowo tworzące dolne warstwy Mount Sharp” – stwierdził Ashwin Vasavada, główny naukowiec Mars Science Laboratory z JPL w Pasadenie, współautor nowego artykułu w czasopiśmie Science, który zostanie opublikowany jutro, tj. 9 października 2015 r. Czytaj więcej w artykule na portalu Urania.]]> 1335 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 130 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 131 http://pulskosmosu.wordpress.com 130 1 132 0 0 133 http://pulskosmosu.wordpress.com 132 1 <![CDATA[Aby wysłać człowieka na Marsa NASA najpierw musi...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/09/mars-aby-wyslac-czlowieka-na-marsa-nasa-najpierw-musi/ Fri, 09 Oct 2015 13:39:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1339 nasa-journey-to-mars-br2-40 NASA w czwartek przedstawiła listę wyzwań, kórym ludzie muszą sprostać, aby postawić stopę na Marsie. Według agencji problemy są "do rozwiązania", ale nie można ustalić pewnej daty załogowej misji na Czerwoną Planetę. Zaktualizowany plan amerykańskiej strategii, która ma na celu wysłanie człowieka na Marsa został przedstawiony w formie 36-stronicowego dokumentu opublikowanego przed zaplanowanymi rozmowami z Kongresem nad budżetem agencji oraz Międzynarodowym Kongresem Astronautycznym, który ma miejsce w Jerozolimie w przyszłym tygodniu. Charles Bolden, administrator NASA powiedział wczoraj, że USA "jest bliżej wysłania amerykańskiego astronauty na Marsa niż kiedykolwiek wcześniej." "W nadchodzących tygodniach będę kontynuował rozmowy o szczegółach naszego planu z członkami Kongresu jak również z naszymi partnerami biznesowymi i międzynarodowymi, z których większość będzie obecna na Międzynarodowym Kongresie Astronautycznym w przyszłym tygodniu," oświadczył. Astronauci, którzy wysłani zostaną w kierunku Marsa mogą spędzić trzy lata w przestrzeni kosmicznej, gdzie narażeni będą na wysoką dawkę promieniowania przez co narażają się na choroby nowotworowe, utratę masy kości i inne problemy - stwierdzono w dokumencie zatytułowanym "NASA's Journey to Mars: Pioneering Next Steps in Space Exploration." "Życie i praca w przestrzeni kosmicznej wymaga zaakceptowania ryzyka, a ta podróż warta jest tego ryzyka," stwierdza dokument nazywając Mars "osiągalnym celem". Trzy fazy Plan NASA podzielony został na trzy etapy, z których pierwszy jest już realizowany poprzez testowanie oraz eksperymentach nad ludzkim zdrowiem i zachowaniem, systemach wspierania życia (hodowanie roślin, recykling wody oraz drukowanie 3D na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej." Druga faza rozpocznie się w 2018 roku wraz ze startem nowej kapsuły załogowej Orion oraz najsilniejszej rakiety w historii - Space Launch System (SLS). Agencja planuje przeprowadzenie innych misji w przestrzeni między Ziemią a Księżycem (lub orbitą Księżyca) czyli w tzw. przestrzeni cis-lunarnej. W ramach tego etapu planowane jest wysłanie robotycznej sondy w 2020 roku, której zadaniem będzie zebranie głazu z powierzchni planetoidy i przewiezienie go w miejsce w przestrzeni kosmicznej, w którym astronauci będą mogli go zbadać. "NASA nauczy się przeprowadzać złożone operacje w głębokiej przestrzeni kosmicznej, z której astronauci będą w stanie powrócić w kilka dni," zapisano w raporcie. "To właśnie w przestrzeni cis-lunarnej NASA rozwinie i sprawdzi możliwości wymagane do załogowej eksploracji Marsa." Trzecia faza skupia się na życiu i pracy na powierzchni Marsa i w pojazdach kosmicznych "które mogą podtrzymywać życie latami, wymagając tylko rutynowego serwisowania," jak również "wykorzystanie marsjańskich zasobów do produkcji paliwa, wody, tlenu i budowy urządzeń." NASA nie nałożyła żadnych dat na tą fazę swojej strategii, choć na jednej z infografik wspomniano o "załogowych misjach w pobliże Marsa w latach 2030+." Przeszkody pozostają Wraz z postępami NASA w przestrzeni kosmicznej, agencja jednocześnie podkreśla, że problemy będą co raz bardziej złożone. "Przyszłe misje będą napotykały na co raz trudniejsze wyzwania związane z transportem, pracą w przestrzeni kosmicznej i zachowaniem zdrowia." NASA także oznajmiła, że musi stworzyć odpowiednie kombinezony dla załogi oraz przetestować zaawansowane rodzaje elektrycznych napędów słonecznych, które pozwolą na wydajne napędzanie pojazdów kosmicznych. "NASA na nowo będzie musiała nauczyć się działania w przestrzeni. Załoga musi być chroniona od wyjątkowo niebezpiecznego otoczenia w przestrzeni kosmicznej jak i na powierzchni Marsa. Wiele systemów będzie musiało działać autonomicznie lub latami pozostawać w uśpieniu w oczekiwaniu na załogę. Przezwyciężenie tych problemów jest kluczowe do wysłania ludzi na Marsa." Przed postawieniem stopy przez człowieka na powierzchni Marsa, amerykańska agencja kosmiczna jak i jej partnerzy na całym świecie planują wysłanie serii nowych łazików robotycznych, które dołączą do już wysłanych przez NASA. Niezbędne jest także stworzenie pojazdu zdolnego do wyniesienia ludzi z powierzchni Marsa na orbitę marsjańską, co jest kluczowe "dla przetrwania załogi." Według NASA "największym wyzwaniem dla pionierskiej misji załogowej jest zapewnienie bezpieczeństwa załodze w trakcie misji trwających nawet 1100 dni." Źródło: NASA]]> 1339 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Słupszczanie zagłosowali za budową obserwatorium astronomicznego!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/09/obserwacje-slupszczanie-zaglosowali-za-budowa-obserwatorium-astronomicznego/ Fri, 09 Oct 2015 21:39:25 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1342 ss W dniu dzisiejszym uzyskaliśmy oficjalne potwierdzenie, że w Słupsku powstanie obserwatorium astronomiczne. Fenomenalna wiadomość dla wszystkich miłośników astronomii i badań kosmicznych pojawiła się na stronie http://slupsk.wybiera.pl. Przedsięwzięcie zostanie zrealizowane w ramach Słupskiego Budżetu Partycypacyjnego w kategorii "Zadania infrastrukturalne ogólnomiejskie. Projekt stworzenia obserwatorium zebrał 758 głosów czym uzyskał trzecią lokatę wśród zaproponowanych projektów. Na realizację projektu zostanie przeznaczona kwota 260 000 PLN. Gratuluję pomysłodawcom projektu! Cieszę się bardzo z tak dobrego wyniku - Słupsk to w przeszłości moje miasto wojewódzkie i zawsze dobrze usłyszeć, że na starych włościach dzieje się coś dobrego. A szczególnie jeżeli jeszcze w mojej dziedzinie. Z pewnością Puls Kosmosu odwiedzi obserwatorium jak tylko zostanie uruchomione, Więcej informacji na portalu Urania.]]> 1342 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Znany astronom w centrum śledztwa o molestowanie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/10/egzoplanety-znany-astronom-w-centrum-sledztwa-o-molestowanie/ Sat, 10 Oct 2015 10:18:39 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1346 marcy Jeden z najbardziej uznanych astronomów na świecie znajduje się w centrum postępowania, które właśnie ujrzało światło dzienne, dotyczącego molestowania seksualnego. Po trwającym sześć miesięcy śledztwie stwierdzono, że Geoff Marcy - profesor na University of California w Berkeley, uważany za kandydata do nagrody Nobla - łamał w latach 2001-2010 obowiązujące na kampusie przepisy dotyczące molestowania seksualnego. Cztery kobiety zeznały, że Marcy wielokrotnie dopuszczał się niewłaściwego zachowania w stosunku do studentek. W związku ze śledztwem Marcy otrzymał "wyraźne wskazówki dotyczące jego przyszłych relacji ze studentami", do których musi się stosować pod groźbą "zawieszenia lub zwolnienia z zajmowanego stanowiska." Gdy w środowisku rozeszło się, że Marcy nie otrzymał żadnej poważnej kary, kolejni astronomowie zaczęli otwarcie wypowiadać się o jego zachowaniu jednocześnie wnioskując o poważniejsze sankcje. Niektórzy astronomowie także stwierdzili, że Marcy będzie uważany za persona non grata na największym dorocznym spotkaniu astronomów zajmujących się tą samą co on dziedziną. W środę wieczorem Marcy opublikował przeprosiny na swojej stronie wydziałowej. "Podczas gdy nie zgadzam się ze wszystkimi złożonymi skargami, wyraźnie widać, że moje zachowanie było niewłaściwe dla niektórych kobiet," napisał Marcy. "Trudno mi wyrazić, jak bolesne jest uświadomienie sobie że niezamierzenie mogłem być źródłem stresu dla moich koleżanek." List Marcy'ego to rzadki przypadek publicznego oświadczenia w związku z postępowaniem dyscyplinarnym prowadzonym niejawnie. Serwis Buzzfeed News uzyskał dostęp do dokumentów z postępowania, które dotychczas nie były dostępne publicznie. Marcy nie odpowiedział na nasze prośby o komentarz, a jedynie skierował nas do swojego prawnika. "Bierzemy tą sprawę bardzo poważnie. Uniwersytet podjął zdecydowane działania," można przeczytać w oświadczeniu wydanym przez Uniwersytet. David Charbonneau, profesor astronomii z Harvard University, stwierdził, że cała sprawa niesie ze sobą poważne skutki. "Geoff Marcy bez wątpienia jest jednym z najbardziej uznanych naukowców zajmującym się badaniem planet pozasłoncznych w USA," przyznał Charbonneau."Na szali jest naprawdę dużo. Ciężko pracujemy nad zapewnieniem parytetu płci na tym polu. Gdy okazuje się, że najważniejsza osoba w naszym środowisku regularnie dopuszcza się molestowania, jest to zagrożenie dla wszystkich naszych działań w całym kraju." W środę Charbonneau skontaktował się z Marcy'm z uwagi na zbliżającą się wielkimi krokami największą w roku konferencję dotyczącą egzoplanet, która zaplanowana jest na koniec przyszłego tygodnia. Charbonneau poinformował, że powiedział Marcy'emu, aby nie uczestniczył w wydarzeniu z uwagi na zastrzeżenia innych uczestników konferencji związane z toczącym się postępowaniem.. Charbonneau poinformował, że Marcy zgodził się nie brać udziału w konferencji oraz zrezygnować z uczestnictwa w naukowym komitecie organizacyjnym konferencji. "Przy całym tym wysiłku i wykorzystaniu odpowiednich kanałów, Berkeley nie podjęło żadnych decyzji," powiedziała Joan Schmelz, która do niedawna kierowała Komitetem ds. statusu kobiet w astronomii w American Astronomical Society. "Widziałam czasem, że osobom dopuszczającym się molestowania na końcu jedynie pogrożono palcem. Tutaj nawet tego nikt nie zrobił." Serwis BuzzFeed News rozmawiał z trzema z czterech osób, które złożyły skargę na Marcy'ego. Jedna z kobiet skarżących, określana jaka Skarżąca 3, studiowała astronomię na studiach magisterskich. Zgodziła się na wypowiedź zastrzegając sobie anonimowość, aby jej zaangażowanie w sprawę nie wpłynęło na jej aktualne zatrudnienie. Według jej oświadczenia złożonego w biurze zapobiegania prześladowaniu i dyskryminacji w Berkeley, podczas jednego ze spotkań po seminarium naukowym, Marcy położył dłoń na jej nodze, przesunął po udzie i złapał ją za krocze. Mimo to,nie złożyła oficjalnej skargi przez kolejne osiem lat. W tym czasie zdążyła już opuścić astronomię po części, jak mówi, z uwagi na molestowanie seksualne, którego doświadczyła ona i inne astronomki. "Gdy jesteś studentką i widzisz jak odrzucane i ignorowane są wszystkie skargi tego typu, a profesorowie nie ponoszą absolutnie żadnych konsekwencji, naprawdę ciężko jest wyjść i powiedzieć otwarcie o tym co się stało." W dokumentach ze śledztwa Marcy  stwierdził, że oskarżenia Skarżącej 3 są "całkowicie absurdalne i fałszywe" bowiem nigdy by nie dotknął kolana osoby, której nie zna. Według dokumentów śledzy uznali,że "W oparciu o dowody można stwierdzić, że bardziej prawdopodobne jest, że Marcy działał dokładnie tak jak zeznała Skarżąca 3." John Asher Johnson, profesor astronomii z Harvardu był studentem Marcy'ego w latach 2000-2007. W pierwszych latach pracy w laboratorium sam widział jak Marcy robił jednej ze studentek masaż pleców, wkładając ręcepod jej koszulę po godzinach pracy. Marcy za pomocą swojego prawnika zaprzeczył, że doszło do takiego zdarzenia. "Najbardziej irytujące w tym wszystkim jest to, że praktycznie każda osoba z mojego pokolenia zajmująca się egzoplanetami doskonale wie, że Geoff to robi," mówi Johnson. "Wszyscy się na tyle boją zrobić czy powiedzieć cokolwiek, choć wszyscy doskonale wiedzą, że tak jest." Jessica Kirkpatrick, Skarżąca 4, sama nie była nigdy molestowana przez Marcy'ego lecz widziała, że zachowywał się niewłaściwie w stosunku do studentek podczas spotkania American Astronomical Society w 2010 roku w Waszyngtonie. Według niektórych świadków wieczorem Marcy stał się zdecydowanie bardziej nachalny. "To jest możliwe," przyznał Marcy "jednak był to tylko przyjazny dotyk, o ile w ogóle do niego doszło. Oczywiście, nigdy więcej już bym tego nie zrobił." Kilka osób powiedziało serwisowi BuzzFeed news, że to właśnie ten incydent jest powszechnie znany astronomom i w dużej mierze on przyczynił się do złożenia skargi na kampusie. "Marcy ma długą historię niewłaściwego zachowania, szczególnie wśród studentek," powiedziała Kirkpatrick, która w 2010 roku była studentką astrofizyki w Berkeley. "Kobiety zniechęcały inne kobiety od wybierania Marcy'ego jako opiekuna prac badawczych. To był temat dobrze znany pośród wszystkich kobiet na wydziale." Kirkpatrick, która w międzyczasie opuściła uniwersytet, prowadzi swojego bloga Women in Astronomyprzez którego otrzymała informacje od trzech kolejnych kobiet dotyczące niewłaściwego zachowania Marcy'ego. Sarah Ballard zdecydowała się opowiedzieć o swoich doświadczeniach z Marcym po tym jak usłyszała, że wiele innych kobiet przechodziło przez to samo. Ballard, znana jako Skarżąca 2, zeznawała w śledztwie anonimowo. Geoff Marcy zajmuje się badaniem planet krążących wokół innych niż Słońce gwiazd. Tysiące takich planet odkryto w ostatnich latach, a wiele z nich podobnych jest do Ziemi. Marcy to rzadki okaz w swojej dziedzinie, który potrafi jednocześnie odnosić sukcesy na polu naukowym oraz fascynująco opowiadać o astronomii ludzkim językiem, przystępnym dla szerokiego odbiorcy. Marcy otrzymał liczne nagrody i wyrósł ponad świat akademicki jako swego rodzaju intelektualny celebryta. Jako osoba, często jest opisywany jako charyzmatyczny i przystępny. Został nawet określony przez New York Times jako "odkrywca nowych światów". Pojawił się także w popularnym programie telewizyjnym The Late Show with David Letterman. Więcej informacji: http://www.buzzfeed.com/azeenghorayshi/famous-astronomer-allegedly-sexually-harassed-students AKTUALIZACJA Świat amerykańskiej astronomii bardzo szeroko komentuje sprawę na portalu Twitter. Sprawa z pewnością nie rozejdzie się po kościach. Cieszy fakt, że kobiety otwarcie mówią o problemach z natarczywymy profesorami wykorzystującymi swoją pozycję. Liczę, że środowisko okaże im wszelkie potrzebne wsparcie. Jak widać rozwój intelektualny  nie zawsze idzie w parze z rozwojem emocjonalnym.]]> 1346 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 134 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 135 http://pulskosmosu.wordpress.com 134 1 136 0 0 <![CDATA[Jak przywieźć próbki gruntu marsjańskiego na Ziemię?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/10/mars-jak-przywiezc-probki-gruntu-marsjanskiego-na-ziemie/ Sat, 10 Oct 2015 21:50:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1349 mars Orbiter marsjański, który NASA planuje wysłać w kierunku Czerwonej Planety po 2020 roku może mieć na pokładzie mechanizmy niezbędne do zebrania i przechowywania próbek marsjańskiej powierzchni podczas powrotnej drogi na Ziemię. Taka technologia jest kluczowa do realizacji misji, która będzie miała na celu przewiezienie próbek marsjańskich na Ziemię. Co ciekawe misja ta jest podejrzanie omijana w rozpowszechnianych przez agencję informacjach w ramach kampanii "Journey to Mars" i tylko gdzieniegdzie pojawia się w oficjalnych dokumentach budżetowych przygotowywanych co roku jako uzasadnienie budowy nowych satelitów i łazików marsjańskich. Orbiter planowany jest jako kolejny krok w strategii NASA - to misja przygotowywana przez agencję i nie wybierana w konkursie, w ramach którego składa się propozycje misji do innych ciał Układu Słonecznego - w podróży do czerwonej planety po wysłaniu łazika Mars 2020, który zostanie wysłany w podróż na Marsa w 2020 roku gdzie zbierze próbki materiału i pozostawi je na powierzchni dla kolejnych misji. Według Jima Watzina, dyrektora programu eksploracji Marsa w NASA orbiter zostanie zaprojektowany na trwającą pięć lat misję i może być wysłany nawet już w 2022 roku. Watzin po raz pierwszy publicznie powiedział o orbiterze kilka miesięcy temu charakteryzując go jako satelitę telekomunikacyjnego, który ma zastąpić starzejącą się sondę Mars Odyssey, która aktualnie przesyła dane z powierzchni na Ziemię za pomocą sieci Deep Space Network. mars2020 W kolejnych wystąpieniach publicznych w tym roku Watzin opisywał co raz więcej potencjalnych zastosowań nowego satelity włącznie z możliwością komunikacji optycznej czy wyposażeniem w elektryczny napęd słoneczny, który znacznie zwiększyłby zdolności do wykonywania manewrów na orbicie. Teraz Watzin przyznał, że NASA rozważa dodanie osprzętu, który umożliwi przechwycenie próbki gruntu marsjańskiego na orbicie i przygotowanie jej do przesłania na Ziemię. W ten sposób rozwija się pomysł wysłania "orbitera wielofunkcyjnego", który będzie w stanie przechwycić próbki pobrane przez łazik Mars 2020 i wysłane na orbitę przez przyszły pojazd przystosowany do startu z powierzchni Marsa. Po przechwyceniu próbki orbiter mógłby wysłać je w kierunku Ziemi. Ów pojazd wynoszący próbki na orbitę, który tak samo jako orbiter jest jak na razie tylko propozycją i nie ma zatwierdzonego finansowania, może stanowić element misji łazika, który zostanie wysłany po łaziku Mars 2020 i zbierze próbki pobrane przez Mars 2020. Może być też tak,że pojazd wynoszący może być wysłany po misji łazika, który zbierze próbki, w zależności od tego jak - i czy - NASA zdecyduje się na przywiezienie na Ziemię próbek pobranych przez Mars 2020. Pierwotnie Watzin postulował wysłanie orbitera w 2022 roku, jednak z uwagi na fakt, że naukowcy z grupy Next Orbiter Science Analysis Group wciąż dodają dodatkowy sprzęt, 2024 rok wydaje się bardziej realistyczny. Takie dane pojawiają się w abstrakcie prezentacji, którą naukowcy z NASA planują przedstawić podczas jesiennego spotkania American Geophysical Union w San Francisco 14-18 grudnia br. Tak czy inaczej wciąż nie jest pewne czy Biały Dom w ogóle zatwierdzi realizację tej misji. NASA nie uwzględniła tej misji w propozycji budżetu na 2016 rok. Źródło: SpaceNews]]> 1349 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 137 0 0 <![CDATA[Menzel 2 - mgławica w gwiazdozbiorze Węgielnicy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/11/mglawice-menzel-2-mglawica-w-gwiazdozbiorze-wegielnicy-zdjecie/ Sun, 11 Oct 2015 06:50:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1356 Waving goodbye Powyższa mgławica planetarna o nazwie PK 329-02.2 zajduje się w gwiazdozbiorze Węgielnicy na południowym niebie. Czasami nazywana jest także Menzel 2 lub Mz2 - imię nadane jej na cześć astronoma Donalda Menzela, który odkrył ją w 1922 roku. Gdy gwiazdy o masie podobnej do masy Słońca osiągają ostatnie etapy życia, zaczynają odrzucać swoje zewnętrzne warstwy w przestrzeń. Warstwy te jawią się jako świecące obłoki gazu nazywane mgławicami planetarnymi. Odrzucenie masy jest jednak nieregularne i niesymetryczne - dzięki czemu mgławice planetarne mogą mieć bardzo złożony kształt. W przypadku Menzel 2, mgławica ułożyła się w niebieski obłok w samym środku którego znajdują się dwie gwiazdy. W 1999 roku astronomowie zauważyli, że gwiazda w prawej, górnej części obłoku jest de facto centralną gwiazdą mgławicy, a gwiazda po lewej stronie nieco niżej to prawdziwy, fizyczny towarzysz gwiazdy centralnej. Przez dziesiątki tysięcy lat jądro gwiazdy będzie otoczone kokonem spektakularnych obłoków gazu, a następnie w ciągu kilku tysięcy lat gwiazd ulotni się w przestrzeń kosmiczną. Łukowata struktura Menzel 2 jest swoistym pożegnaniem gwiazdy, zanim przejdzie w ostatnie stadium swojego życia i stanie się białym karłem. Źródło: ESA Zdjęcie: ESA/Hubble&NASA]]> 1356 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda przygląda się marsjańskich wydmom]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/11/mars-sonda-przyglada-sie-marsjanskich-wydmom-zdjecie/ Sun, 11 Oct 2015 20:47:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1359 orbiterviews Kamera High Resolution Imaging Science Experiment (HiRISE) zainstalowana na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (NASA) często wykonuje zdjęcia wydm marsjańskich badając ruchome gleby. Owe zdjęcia dostarczają naukowcom informacji o erozji oraz ruchu materii na powierzchni, wietrze, cyklach pogodowych a nawet o ziarenkach piasku i ich rozmiarach. Niemniej jednak oprócz samych wydm, zdjęcia często ukazują naturę skał pod wydmami. W przestrzeni między wydmami od czasu do czasu na zdjęciach pojawia się bardzo popękana powierzchnia. Spękane skały są odporne na erozję spowodowaną przez wiatr i wydają się być skałą macierzystą popękaną wskutek wielokrotnie występujących w historii Marsa zmian temperatury. Czytaj więcej na portalu Urania.]]> 1359 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niepokojące manewry rosyjskiego satelity wojskowego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/11/orbita-niepokojace-manewry-rosyjskiego-satelity-wojskowego/ Sun, 11 Oct 2015 21:16:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1362 intelsat-7a__1 Tajemniczy rosyjski satelita wojskowy zaparkował między dwoma satelitami Intelsat na orbicie geosynchronicznej i pozostawał tam przez pięć miesięcy tego roku alarmując tym samym dyrektorów Intelsat i prowadząc do tajnych spotkań urzędników amerykańskich. Rosyjski satelita zwany Luch lub Olymp został wystrzelony na orbitę we wrześniu 2014 roku, a siedem miesięcy później przesunął się na pozycję dokładnie między satelitami Intelsat 7 i Intelsat 901, które oddalone są od siebie  o zaledwie 0.5 stopnia 36000 km nad równikiem. W międzyczasie rosyjski satelita wykonywał manewry przesuwając się na odległość nawet 10 km od satelitów Intelsat - odległość na tyle niebezpieczną, że pracownicy Intelsat uznawali to za bezpośrednie zagrożenie zderzeniem satelitów. "To nie jest normalne zachowanie i jesteśmy nim wyraźnie zaniepokojeni," powiedział Kay Sears, prezes Intelsat General, oddziału firmy Intelsat przeznaczonej do świadczenia usług dla rządu. "Absolutnie potrzebujemy odpowiedzialnych operatorów. Przestrzeń kosmiczna to miejsce, które musi być chronione." Sears podkreślił, że rosyjskie satelity nie zakłócały pracy satelitów Intelsat. Wiele osób z branży kosmicznej uważa, że ten incydent to pierwszy udokumentowany przypadek sytuacji, w której komercyjny operator został w ten sposób potraktowany przez obce satelity wojskowe. To wydarzenie każe też zapytać co w takiej sytuacji mogą zrobić przedsiębiorstwa wysyłające satelity w celach komercyjnych. "W ramach obowiązujących przepisów i traktatów, operatorzy z sektora prywatnego nie mogą zrobić nic poza poproszeniem swojego rządu o pomoc," powiedział Brian Weeden, doradca z Secore World Foundation. Manewry satelity Luch doprowadziły do zorganizowania kilku tajnych spotkań z przedstawicielami Departamentu Obrony USA. Ruchy satelity  były obserwowane na kilka miesięcy po tym jak SIły Powietrzne poinformowały, że obserwują dwa inne rosyjskie satelity wojskowe  wykonujące manewry na orbicie, co może wskazywać, choć niekoniecznie, że może to być orbitalna broń niszcząca satelity. Owe satelity znane jako Cosmos 2499 oraz 2504 były tematem obszernych spekulacji prowadzonych przez ekspertów z zakresu śledzenia obiektów znajdujących się na orbicie. Więcej informacji w artykule na serwisie SpaceNews. Źródło: spacenews]]> 1362 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 138 http://www.idioteq.com 0 0 <![CDATA[Kolekcja ujęć z obserwatorium rentgenowskiego - edycja 2015]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/12/chandra-kolekcja-ujec-z-obserwatorium-rentgenowskiego-edycja-2015/ Mon, 12 Oct 2015 05:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1366 chandra2015 Archiwa w bardzo wielu formach zachowują informacje z dnia dzisiejszego, których ludzie będą chcieli użyć i zbadać w przyszłości. To kluczowa funkcja wszystkich archiwów. W przypadku danych pochodzących ze współczesnych teleskopów astronomicznych to szczególnie istotna kwestia. Obserwatorium rentgenowskie Chandra od ponad szesnastu lat zbiera dane o tysiącach różnych obiektów obserwowanych we Wszechświecie. Po obróbce wszystkie dane przesyłane są do archiwum i udostępniane publicznie. Powyższe zdjęcie to tylko kilka z najnowszych zdjęć z archiwum Chandra. Poprzez połączenie danych z obserwacji wykonywanych w różnych odstępach czasu, można rzucić nowe światło na niektóre obiekty kosmiczne. Dzięki archiwom takim jak archiwum obserwatorium Chandra oraz innych głównych obserwatoriów w przyszłości będzie można porównywać zdjęcia obiektów wykonane w odstępach wielu lat. Obiekty wybrane do tegorocznej mozaiki danych z Obserwatorium Chandra to: Górny rząd: W44: Obiekt znany także jako G34.7-0.4. W44 to pozostałość po wybuchu supernowej oddziałująca na otaczającą ją gęstą materię międzygwiezdną. Promieniowanie rentgenowskie (kolor niebieski)  to gorący gaz wypełniający rozszerzającą się powłokę pozostałości po supernowej. Obserwacje w podczerwieni wykonane Kosmicznym Teleskopem Spitzer ukazują samą powłokę pozostałości po supernowej (kolor zielony) oraz obłok molekularny (kolor czerwony) w kierunku którego podąża powłoka oraz gwiazdy w polu widzenia. Zdjęcie: NASA/CXC/Univ. of Georgia/R.Shelton/R.Petre/NASA/JPL-Caltech SN 1987A: Po raz pierwszy zauważona w 1987 rok supernova (oznaczona SN 1987A to najjaśniejsza i najbliższa Ziemi supernowa ostatniego stulecia. Podczas wybuchu supernowej, masywna gwiazda wyczerpuje zapas paliwa i zapada się na własne jądro następnie gwałtowie odrzucając zewnętrzne warstwy gwiazdy w przestrzeń kosmiczną. Połączenie danych rentgenowskich z Chandry (kolor niebieski) z danymi w zakresie optycznym z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (pomarańczowy i czerwony) umożliwia astronomom obserwowanie ewolucji powiększającej się otoczki gorącego gazu wytworzonego podczas eksplozji oraz obserwowanie jak fala uderzeniowa podgrzewa gaz, który kiedyś otaczał umierającą gwiazdę. Dwa jasne obiekty w pobliżu SN 1987A nie są związane z samą supernową. Zdjęcie: NASA/CXC/PUS/E.Helder et al /NASA/STScI Kesteven 79: Podobnie do SN 1987A, ten obiekt, znany jako Kesteven 79 jest pozostałością po eksplozji supernowej. Ta eksplozja jednak miała miejsce tysiące lat temu. Rozszerzająca się otoczka szczątków oraz pozostające po gwieździe gęste centralne jądro są często rozgrzane do temperatury milionów stopni, dzięki czemu silnie promieniują w zakresie podczerwonym. Na powyższym zdjęciu Kesteven 79, promieniowanie rentgenowskie zarejestrowane przez Chandrę (czerwony, zielony i niebieski) zostało połaczone z obrazem w zakresie optycznym wykonanym w ramach przeglądu Digitized Sky Survey (dzięki temu widać gwiazdy w kadrze). Zdjęcie: NASA/CXC/SAO/F.Seward et al. /DSS Dolny rząd: MS 0735.6+7421: Gromada galaktyk MS 0735.6+7421 jest źródłem jednych z najsilniejszych erupcji jakie kiedykolwiek zaobserwowano we Wszechświecie. Promieniowanie rentgenowskie wykryte przez Chandrę (niebieski) przedstawia gorący gaz, który stanowi większą część masy tego olbrzymiego obiektu. W danych z Chandry można dostrzec otwory lub luki. Owe luki powstały wskutek rozbłysków supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum gromady. Czarna dziura wyemitowała niezwykle silne dżety wykrywalne w zakresie radiowym (różowy) a zarejestrowane przez sieć Very Large Array. Te dane zostały połączone z danymi w zakresie optycznym z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiającymi galaktyki gromady i gwiazdy w polu widzenia (pomarańczowy). Zdjęcie: NASA/CXC/Univ. of Waterloo/A. Vantyghem et al /NASA/STScI/NRAO/VLA 3C295: Olbrzymi obłok gazu o temperaturze 50 milionów stopni wypełniający gromadę galaktyk 3C295 widoczny jest tylko w zakresie rentgenowskim przez teleskopy takie jak Chandra. Powyższy obraz przedstawia superpodgrzany gaz, wykryty przez Chandrę (różowy), którego masa równa jest około 1000 galaktyk. Dane w zakresie optycznym z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a ukazują niektóre pojedyncze galaktyki gromady. Gromady galaktyk takie jak 3C295 zawierają także duże ilości ciemnej materii, która utrzymuje razem gorący gaz i galaktyki. Całkowita masa niezbędnej do tego ciemnej materii równa jest pięciokrotności łącznej masy gazu i galaktyk Zdjęcie: NASA/CXC/Cambridge/S.Allen et al / NASA/STScI Mgławica Gitara: Pulsar B2224+65 bardzo szybko przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej. Ze względu na jego dużą prędkość, pulsar wytwarza falę uderzeniową w kształcie łuku i wzburzony strumień materii za sobą. Ta struktura znana jako Mgławica Gitara nazwę swoją wywodzi od kształtu materii za pulsarem widocznej w danych w zakresie optycznym (niebieski) na zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Dane rentgenowskie z Chandry (różowy) przedstawiają długi dżet, który zaczyna się tam gdzie obecnie znajduje się pulsar - na czubku "gitary", ale nie jest skierowany w kierunku ruchu pulsara. Astronomowie będą nadal badać ten obiekt, aby określić naturę tego dżetu rentgenowskiego Zdjęcie: NASA/CXC/UMass/S. Johnson et al. /NASA/STScI&Palomar Observatory 5m Hale Telescope Więcej zdjęć z teleskopu Chandra na stronie obserwatorium. Źródło: NASA]]> 1366 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESA będzie się przyglądać jak NASA rozbija sondę o planetoidę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/12/planetoidy-esa-bedzie-sie-przygladac-jak-nasa-rozbija-sonde-o-planetoide/ Mon, 12 Oct 2015 20:17:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1369 aida Dwie sondy - Asteroid Impact Mission (AIM) wysyłana przez ESA oraz Double Asteroid Redirection Test (DART) wysyłana przez NASA spotkają się z podwójną planetoidą (65803) Didymos. Start misji AIM planowany jest na październik 2020 roku, a spotkanie z planetoidą i jej małym naturalnym satelitą Didymoon na maj 2022 roku. Ten układ podwójny należy do rodziny planetoid Apollo. Został odkryty 11 kwietnia 1996 roku przez Joe Montani w Kitt Peak National Observatory w Arizonie. aida2Księżyc Didymoon charakteryzujący się wydłużonym kształtem (średnica 160 m) okrąża planetoidę Didymos (średnica 750 m) co 12 godzin na wysokości 1100 m. Naziemne obserwacje wykazały, że Didymos zbudowany jest planetoidą chondrytową lub kamienną powstałą z pyłu podczas tworzenia się Układu Słonecznego. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1369 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zdjęcie galaktyki spiralnej z poprzeczką NGC 4639]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/13/hubble-nowe-zdjecie-galaktyki-spiralnej-z-poprzeczka-ngc-4639/ Tue, 13 Oct 2015 05:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1373 ngc-4639 Zespół Kosmicznego Teleskopu Hubble'a opublikował niesamowite zdjęcie galaktyki znanej pod nazwą NGC 4639. NGC 4639 (także UGC 7884, PGC 42741) to spiralna galaktyka z poprzeczką znajdująca się w gwiazdozbiorze Panny w odległości około 72 milionów lat świetlnych od Ziemi. Galaktyka należy do Gromady w Pannie - grupy około 1500 galaktyk tworzących serce Supergromady w Pannie. Spiralne ramiona galaktyki świecą jasnymi regionami w których zachodzi aktywny proces tworzenia nowych gwiazd. Każdy z tych małych klejnotów ma w rzeczywistości rozmiar kilkuset lat świetlnych i zawiera tysiące młodych gwiazd. Pośród nich znajdują się starsze jasne gwiazdy zwane cefeidami - które wykorzystywane są jako wiarygodne latarnie pozwalające określić odległości do pobliskich galaktyk. Naukowcy mierzą jasność tych gwiazd, aby określić ich odległość od nas. W czerwcu 1990 roku astronomowie zauważyli w NGC 4639 jasną supernową typu Ia (nazwaną SN 1990N). Galaktyka skrywa także ciemny sekret w swoim jądrze - supermasywną czarną dziurę pożerającą otaczający ją gaz. To tak zwane aktywne jądro galaktyki (AGN), które dało się odkryć dzięki charakterystycznemu widmu światła pochodzącego z galaktyki oraz promieniowaniu rentgenowskiemu powstającemu w pobliżu czarnej dziury. Powyższe zdjęcie barwne zostało wykonane poprzez nałożenie zdjęć wykonanych w zakresie widzialnym, ultrafioletowym oraz bliskiej podczerwieni za pomocą kamery Wide Field Camera 3 na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: sci-news]]> 1373 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mgławica Worek Wegla w obiektywie 2.2m teleskopu ESO/MPG]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/14/eso-mglawica-worek-wegla-w-obiektywie-2-2m-teleskopu-esompg/ Wed, 14 Oct 2015 10:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1377 Part of the Coalsack Nebula Ciemne pasma prawie całkowicie blokują gęste pole gwiazd za nimi w polu widzenia na nowym zdjęciu uchwyconym przez kamerę Wide Field Imager zainstalowaną na 2.2-metrowym teleskopie MPG/ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Atramentowo czarne obszary to niewielkie części potężnej ciemnej mgławicy znanej jako Mgławica Worek Węgla, jednego z najważniejszych obiektów tego typu widzialnych gołym okiem. Za kilka milionów lat fragmenty Worka Węgla zapłoną blaskiem wielu nowych gwiazd. This chart of the famous small constellation of Crux (The Southern Cross) shows all the stars that can be seen with the naked eye on a clear dark night. This constellation and its neighbours are also home to the huge dark nebula called the Coalsack, which can be easily seen without a telescope as a dark area superposed on the glow of the Milky Way. The location of a particularly dark part of this cloud, which has been imaged in detail using the Wide Field Imager on the MPG/ESO 2.2-metre telescope, is marked with a red circle. Mgławica Worek Węgla znajduje się około 600 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Krzyż Południa. Ten potężny obiekt pyłowy zasłania fragmenty jasnej, naszpikowanej gwiazdami Drogi Mlecznej dlatego też znany jest dla ludności zamieszkującej półkulę południową od zawsze. Wide-field view of part of the Coalsack Nebula Hiszpański podróżnik Vicente Yanes Pinzon po raz pierwszy pisał o Mgławicy Worek Węgla w 1499 roku. W późniejszych czasach Worek Węgla zyskał nawet przydomek Czarnego Obłoku Magellana przez co jednocześnie opisywało jego kolor oraz duże rozmiary przypominające jasne dwa Obłoki Magellana, które w rzeczywistości są galaktykami krążącymi wokół Drogi Mlecznej. Te dwie jasne galaktyki są wyraźnie widoczne na południowym niebie i przyciągały uwagę Europejczyków podczas wypraw Ferdynanda Magellana w XVI wieku. Niemniej jednak Worek Węgla nie jest galaktyką. Tak jak inne ciemne mgławice - jest to obłok międzygwiezdnego pyłu na tyle gęsty, że blokuje światło gwiazd znajdujących się za nim. Duża  liczba ziaren pyłu w ciemnych obłokach pokryta jest zamrożoną wodą, azotem, tlenkiem węgla i innymi organicznymi cząsteczkami. To dlatego takie ziarna mogą skutecznie zapobiegać przedostawaniu się światła widzialnego przez tego typu obłok. Oczywiście niewielka ilość światła wciąż potrafi przedostać się przez Worek Węgla co widać na nowym zdjęciu ESO i innych zdjęciach wykonanych współczesnymi teleskopami. Ta niewielka ilość światła, której udaje się przedostać przez Worek Węgla, ulega jednak zmianie. Światło, które widzimy na powyższym zdjęciu jest bardziej przesunięte ku czerwieni niż powinno. Dzieje się tak dlatego, że pył w ciemnym obłoku pochłania i rozprasza niebieskie światło od gwiazd bardziej niż czerwone, barwiąc tym samym gwiazdy na nieco bardziej czerwone niż byłoby w rzeczywistości. Za wiele milionów lat ciemne dni Worka Węgla zakończą się. Gęste obłoki międzygwiezdne takie jak Worek Węgla zawierają bardzo dużo pyłu i gazu - materii niezbędnej do tworzenia nowych gwiazd. Źródło: ESO]]> 1377 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Próby wytłumaczenia sieci dolin na Marsie modelami klimatycznymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/13/mars-proby-wytlumaczenia-sieci-dolin-na-marsie-modelami-klimatycznymi/ Tue, 13 Oct 2015 07:34:54 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1382 mars04 Rozległa sieć dolin na powierzchni Marsa została stworzona przez wodę płynącą nimi miliardy lat temu, jednak źródło tej wody pozostaje nieznane. Teraz zespół naukowców z Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii oraz NASA wykorzystując modele klimatyczne stara się zrozumieć jak ocieplenie gazami cieplarnianymi mogło się przyczynić do pojawienia się wody. "Wszyscy szukają życia na Marsie, a jeżeli Mars mógł utrzymać życie dawno temu gdy na powierzchni istniała płynąca woda, szanse na istnienie życia na Marsie także teraz rosną," mówi Natasha Batalha, studentka astronomii i astrofizyki z Penn State. "Nasze prace opierają się na modelach, dzięki którym staramy się oszacować co się działo na powierzchni Marsa 3,8 miliarda lat temu." Poprzednie badania kraterów marsjańskich wspierają teorię o istnieniu płynącej wody na młodym Marsie, jednak jak na razie nie wiadomo w jaki sposób ogrzanie powierzchni Marsa mogło stopić lód i ile wody w rzeczywistości było. "Jeżeli porównamy niektóre z dolin na Marsie do tych znanych na Ziemi, na przykład do rzeki Kolorado, mają one mniej więcej taką samą szerokość," mówi James Kasting, profesor geonauk z Penn State"Wiemy ile wody trzeba było, aby powstał Wielki Kanion." W 2014 roku grupa prof. Kastinga zaproponowała model klimatu pokazujący Marsa ogrzewanego gęstą atmosferą gazów cieplarnianych, a dokładnie dwutlenku węgla i wodoru. W najnowszym wydaniu czasopisma Icarus zespół pisze, że przy wykorzystaniu modelu fotochemicznego, udało im się określić, że w przeszłości w atmosferze mogło znajdować się bardzo dużo wodoru. Według Batalhi i Kastinga modele fotochemiczne symulują różne aspekty atmosfery wykorzystując metody matematyczne do określenia składu chemicznego i interakcji między związkami chemicznymi. "Głównym celem naszych prac było określenie w jaki sposób, i czy to w ogóle możliwe, aby uzyskać aż 5 procent wodoru w atmosferze. 5 procent to bardzo dużo. Planety typu ziemskiego nie mają zazwyczaj tak dużej otoczki wodorowej bowiem wodór stosunkowo łatwo ucieka w przestrzeń kosmiczną," mówi Batalha. Aby uzyskać duże stężenie wodoru w atmosferze okazało się, że niezbędne są gazy wulkaniczne spowodowane ruchem płyt tektonicznych. Jednak choć naukowcy uważają, że na Marsie istnieją ślady ruchu płyt tektonicznych, teoria ta jest wciąż kontrowersyjna. W dalszych pracach naukowcy skupią się na poszukiwaniu dowodów, które wspierają ten model klimatu bez konieczności istnienia ruchu płyt. Konkurencyjna hipoteza, zwana hipotezą impaktową, skupia się na teorii w ramach której silne bombardowanie powierzchni Marsa planetoidami mogło doprowadzić do tymczasowego ogrzania atmosfery, powstania dużej ilości pary w atmosferze, kondensacji i dużych opadów. Wadą tej hipotezy jest powstanie niewystarczającej ilości wody, aby wytłumaczyć doliny i kaniony widoczne na Marsie. Dane zebrane przez łazik Curiosity przemawiają za tym, że na Marsie przez bardzo długi czas istniał zbiornik wody stojącej w kraterze Gale. Według Batalhi pojawiają się kolejne dowody na to, że woda na Marsie istniała przez miliony lat - a to niemożliwe w ramach hipotezy impaktowej. Źródło: phy.so]]> 1382 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak co roku Hubble wykonuje mapę Jowisza i zauważa fale]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/13/jowisz-jak-co-roku-hubble-wykonuje-mape-jowisza-i-zauwaza-fale/ Tue, 13 Oct 2015 17:32:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1385 This new image from the largest planet in the Solar System, Jupiter, was made during the Outer Planet Atmospheres Legacy (OPAL) programme. The images from this programme make it possible to determine the speeds of Jupiter’s winds, to identify different phenomena in its atmosphere and to track changes in its most famous features. The map shown was observed on 19 January 2015, from 2:00 UT to 12:30 UT. Astronomowie pracujący z danymi z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a stworzyli nowe mapy Jowisza, które przedstawiają ciągłe zmiany jego Wielkiej Czerwonej Plamy. Zdjęcia przedstawiają także rzadko pojawiającą się strukturę fal w atmosferze planety. Ostatni raz widziano je kilkadziesiąt lat temu. Nowe zdjęcie to pierwsze z serii corocznie wykonywanych portretów zewnętrznych planet Układu Słonecznego, które dają nam wgląd w te odległe globy i pozwalają naukowcom studiować ich zmiany w czasie. Jupiter at a glance Na powyższym, najnowszym zdjęciu Jowisza widać szeroką paletę obiektów, wiatr, chmury i burze. Naukowcy, którzy wykonali nowe zdjęcia Jowisza za pomocą zainstalowanej na teleskopie kamery Wide Field Camera 3 w obserwowali go przez dziesięć godzin uzyskując w ten sposób dwie mapy całej planety. Te mapy umożliwiły określenie prędkości wiatrów wiejących na Jowiszu, zidentyfikowanie innych zjawisk w jego atmosferze i śledzenie jego najsłynniejszych cech. Nowe zdjęcia potwierdzają, że potężna burza, która trwa na powierzchni Jowisza już od ponad 300 lat, wciąż się kurczy lecz z pewnością nie podda się bez walki. Burza znana jako Wielka Czerwona Plama widoczna jest w pobliżu środka kadru. Od pewnego czasu tempo jej kurczenia przyspiesza. Jednak na najnowszym zdjęciu zauważono, że tempo kurczenia zaczęło zwalniać, choć od ubiegłego roku i tak skurczyła się o 240 km. https://www.youtube.com/watch?v=3afEX8a2jPg&w=853&h=480 Rozmiar plamy to nie jedyna zmiana uchwycona na zdjęciu przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. W centrum plamy, które jest nieco jaśniejsze niż kiedyś zauważono nietypowe włókno rozciągające się przez całą szerokość plamy. Ta włóknista struktura obraca się i wije przez cały czas wykonywania sekwencji zdjęć (10 godzin), rozciągana przez wiatry wiejące z prędkością 540 kilometrów na godzinę. Innym interesującym obiektem na nowym zdjęciu jest nietypowa falista struktura (nieznacznie na północ od równika) - tego typu obiekt zauważono wcześniej jedynie raz - podczas przelotu sondy Voyager 2 w pobliżu Jowisza. Na zdjęciu wykonanym przez sondę ledwo widać falę i nawet astronomowie po jakimś czasie zaczęli uważać, że to tylko cecha zdjęcia, bowiem więcej już nigdy nie zaobserwowali tej fali. Do teraz. Nowa fala została odkryta w regionie naszpikowanym cyklonami i antycyklonami. Podobne fale - zwane falami baroklinicznymi - czasami pojawiają się w atmosferze Ziemi gdzie powstają cyklony. Fala może powstawać w warstwie pod powierzchnią chmur stając się widoczną dopiero gdy przenosi się wyżej. Obserwacje Jowisza stanowią element programu Outer Planet Atmospheres Legacy (OPAL), w ramach którego teleskop Hubble'a co rok przeznacza pewną ilość czasu na obserwacje planet zewnętrznych. Dodatkowo w ramach programu oprócz Jowisza obserwowano także Neptuna i Urana, a mapy obu tych obiektów także będą umieszczone w archiwum publicznym. Saturn zostanie dodany do serii później. Zbiór map, który powstanie z czasem pomoże naukowcom nie tylko zrozumieć atmosfery gazowych olbrzymów w Układzie Słonecznym, lecz także atmosfery naszej własnej planety i planet odkrywanych poza Układem Słonecznym. Zdjęcie: NASA, ESA, A. Simon (GSFC), M. Wong (UC Berkeley) oraz G. Orton (JPL-Caltech)]]> 1385 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie liczą uśpione komety wśród obiektów NEO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/13/planetoidy-astronomowie-licza-uspione-komety-wsrod-obiektow-neo/ Tue, 13 Oct 2015 21:12:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1389 561cf609eedf3 Obiekty bliskie Ziemi (ang. Near Earth Objects - NEO) to planetoidy lub komety, których orbity czasami prowadzą je w okolice Ziemi tym samym stwarzając potencjalne zagrożenie. Planetoida, która spadła nad Czelabińskiem w zeszłym roku była właśnie takim obiektem NEO o średnicy ok. 20 metrów.  Mimo, że stosunkowo łatwo jest wykryć obiekt NEO w świetle widzialnym obserwując jego ruch po niebie z nocy na noc, określenie jego rozmiaru i potencjalnego zagrożenia jest trudniejsze ponieważ jasność optyczna obiektu zależy zarówno od rozmiaru jak i albedo obiektu. Astronomowie z Center for Astrophysics  (CfA) na Harvardzie przez ostatnie kilka lat korzystając z kamery rejestrującej obraz w podczerwieni IRAC zainstalowanej na teleskopie Spitzer mierzyli promieniowanie podczerwone emitowane przez obiekty NEO, łączyli te dane z pomiarami optycznymi i na podstawie tych danych szacowali wymiary obiektów. Uważa się, że obiekty NEO stanowią fragmenty planetoid, które zderzyły się ze sobą w pasie planetoidy za orbitą Marsa. Aktualnie znanych jest około 10 000 obiektów NEO. Komety krótkookresowe także mogą należeć do kategorii obiektów NEO lecz w przeciwieństwie do planetoid najprawdopodobniej pochodzą z Pasa Kuipera, rezerwuaru lodowych ciał za orbitą Neptuna. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1389 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cassini dzisiaj przeleci w pobliżu Enceladusa o 12:41]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/14/saturn-cassini-dzisiaj-przeleci-w-poblizu-enceladusa-o-1241/ Tue, 13 Oct 2015 22:22:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1392 15-208 Sonda Cassini zakończy część swojej misji w regionie dużych lodowych księzyców Saturna serią trzech bliskich przelotów w pobliżu Enceladusa, z których pierwszy będzie miał miejsce już dzisiaj (14 października). Zdjęcia z przelotu zaczną docierać na Ziemię jutro lub pojutrze i będą po raz pierwszy przedstawiały z bliska północny obszar biegunowy Enceladusa. Środowy przelot określany jest za stosunkowo bliskie zbliżenie sondy Cassini, która przeleci na wysokości 1839 km nad powierzchnią księżyca. Największe zbliżenie do Enceladusa będzie miało miejsce dzisiaj o godzinie 12:41 polskiego czasu. Dwa kolejne zbliżenia do Enceladusa będą miały miejsce pod koniec października i w połowie grudnia. 15-208b Podczas pierwszych zbliżeń do Enceladusa na początku misji Cassini, północne obszary były skryte w zimowej ciemności. Teraz gdy Słońce oświetla północne obszary naukowcy będą poszukiwać śladów dawnej aktywności geologicznej podobnych do tygrysich pasów, które znamy z południowych obszarów Enceladusa. To co uda się zaobserwować podczas przelotu pozwoli na określenie czy północna część globu także wykazywała w przeszłości aktywność geologiczną. "Od dziesięciu lat śledzimy niektóre struktury na powierzchni Enceladusa," mówi Bonnie Buratti, członek zespołu naukowego misji Cassini oraz ekspert z zakresu księżyców lodowych w Jet Propulsion Laboratory (JPL) w Pasadenie. "Ilość obserwowanej aktywności na i pod powierzchnią księżyca była dla nas dużym zaskoczeniem. Do teraz zastanawiamy się jaka była historia tego księżyca i co do niej doprowadziło." Od czasu gdy w 2005 roku sonda Cassini odkryła ciągłe erupcje fontann lodu na powierzchni Enceladusa, księżyc ten stał się jednym z najbardziej obiecujących miejsc w Układzie Słonecznym, w którym można szukać form życia biologicznego. Naukowcy misji Cassini ogłosili w marcu, że na dnie podpowierzchniowego oceanu może trwać aktywność hydrotermalna. We wrześniu natomiast oznajmili, że podpowierzchniowy ocean -- który wcześniej uważano za regionalne morze -- może być de facto globalny. https://www.youtube.com/watch?v=G-i_4hbi7hI&w=853&h=480 "Globalna natura oceanu Enceladusa oraz możliwość istnienia systemów hydrotermalnych na jego dnia wzmacniają tezę, że na małym księżycu Saturna może istnieć środowisko podobne do tego jakie znajdujemy na dnie ziemskich oceanów," powiedział Jonathan Lunine, naukowiec z zespołu misji Cassini z Cornell University w Ithaca. Dzisiejszy przelot nad Enceladusem będzie jednak tylko przedsmakiem przed ważniejszym wydarzeniem, które będzie miało miejsce 28 października, w środę, kiedy to Cassini przeleci zaledwie 49 kilometrów nad powierzchnią południowych regionów księżyca. W trakcie tego przelotu Cassini  zanurkuje w pióropusz lodowego materiału tryskającego z powierzchni księżyca, wykonując zdjęcia i zbierając cenne dane dotyczące tego co się dzieje pod zamrożoną skorupą na powierzchni. Naukowcy z misji Cassini mają nadzieję, że dane z tego przelotu dostarczą informacji o intensywności aktywności hydrotermalnej w oceanie. Ostatni przelot sondy Cassini będzie miał miejsce 19 grudnia br. Sonda skupi się wtedy na zmierzeniu jak dużo ciepła wydobywa się z wnętrza księżyca na wysokości 4999 km. Informacje o wszystkich trzech ostatnich przelotach w pobliżu Enceladusa znajdziecie pod adresem:

    http://solarsystem.nasa.gov/finalflybys

    Źródło: NASA/JPL

    ]]>
    1392 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 139 0 0 140 http://pulskosmosu.wordpress.com 139 1
    <![CDATA[Potężne fale w atmosferze Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/15/slonce-potezne-fale-w-atmosferze-slonca/ Wed, 14 Oct 2015 22:03:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1398 blastwavesin Dwa zespoły naukowców pod kierownictwem Nariaki Nitta z Lockheed Martin Advanced Technology Center w USA oraz Radoslava Bucika z Max Planck Institute for Solar System Research (MPS) w Niemczech niezależnie odkryły nowe zjawisko na Słońcu: wielkoskalowe fale w atmosferze gwiazdy, którym towarzyszy emisja energetycznych cząstek bogatych w hel-3. Hel-3 to lekka odmiana helu. Potężne fale mogą przyczyniać się znacznie do przyspieszenia cząstek w przestrzeni- donoszą naukowcy z MPS w czasopiśmie Astrophysical Journal. Odkrycie było możliwe dzięki dwóm sondom: STEREO A oraz ACE, które umożliwiły jednoczesne obserwacje Słońca z dwóch różnych kierunków. W najbliższej przyszłości nie będziemy mieli ponownie do tego okazji. Słońce to gwiazda wysoce erupcyjna: raz po raz emituje energetyczne cząstki oraz promieniowanie w przestrzeń w trakcie gwałtownych rozbłysków. Przykładem takich rozbłysków są chociażby koronalne wyrzuty masy (coronal mass ejection - CME), w których plazma złożona z elektronów, protonów i kilku ciężkich atomów wyrzucana jest w przestrzeń czy też krótkie, skolimowane rozbłyski rentgenowskie. Oba zjawiska zachodzą przy okazji tak zwanych erupcji słonecznych. Dwie grupy badawcze niezależnie odkryły całkowicie nowy typ słonecznych wyrzutów: duże czoła fali w atmosferze słonecznej wraz z wypływamy cząstek bogatych w hel-3. Fale można śledzić obserwując atmosferę słońca w ekstremalnym ultrafiolecie. Fale wykryte w danych z 26 stycznia oraz 2 lutego 2010 roku rozciągały się na co najmniej pół miliona kilometrów i propagowały z prędkością około 300 kilometrów na sekundę. Pojawiały się na krótko po słabym rozbłysku rentgenowskim jednak znacząco się różniły od tej typowej formy promieniowania. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1398 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ogromne halo wokół galaktyk spiralnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/15/galaktyki-ogromne-halo-wokol-galaktyk-spiralnych/ Thu, 15 Oct 2015 05:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1404 vlarevealssp Badanie galaktyk spiralnych widzianych od krawędzi wykazało, że halo promieni kosmicznych oraz pól magnetycznych pod i nad dyskiej galaktyki jest dużo bardziej powszechnym zjawiskiem niż wcześniej uważano. Międzynarodowy zespół astronomów użył teleskopu Very Large Array (VLA) do zbadania 35 galaktyk spiralnych widzianych od krawędzi znajdujących się w odległości od 11 milionów do 137 milionów lat świetlnych od Ziemi. Badanie skorzystało ze zdolności VLA do wykrywania emisji radiowej znacznie słabszej niż dotychczas. "Wiedzieliśmy wcześniej, że niektóre halo istniały, jednak korzystając z pełnej mocy VLA oraz technik obróbki obrazu odkryliśmy, że owe halo jest dużo bardziej powszechne wśród galaktyk spiralnych niż wcześniej nam się wydawało," powiedziała Judith Irwin (Queen's University, Kanada), kierownik projektu. Galaktyki spiralne, takie jak nasza własna Droga Mleczna  skupiają znaczną większość gwiazd, gazu i pyłu w płaskim, obracającym się dysku z ramionami spiralnymi. WIększość światła i fal radiowych rejestrowanych przez teleskopy pochodzi z obiektów znajdujących się w tym dysku. Badanie obszarów nad i pod dyskami było dotychczas utrudnione. "Badanie tych halo radioteleskopami może dostarczyć nam cennych informacji o szerokiej palecie zjawisk, włącznie z tempem tworzenia gwiazd w dysku, wiatrów z wybuchających gwiazd oraz o naturze i pochodzeniu pól magnetycznych galaktyk," mówi Theresa Wiegert (także Queen's University), główna autorka artykułu opisującego wyniki badań, który ukazał się w czasopiśmie Astronomical Journal. Aby sprawdzić jak duże jest "typowe" halo astronomowie przeskalowali zdjęcia 30 galaktyk tak, aby miały tą samą średnicę. Następnie inna z autorek Jayanne English (University of Manitoba) połączyła je w jedno zdjęcie. W wyniku tej operacji, mówi Irwin, uzyskano "spektakularne zdjęcie na którym widać, że promienie kosmiczne oraz pola magnetyczne nie tylko przenikają sam dysk galaktyki lecz rozciągają się daleko nad i pod dyskiem." To złożone z wielu zdjęcie według naukowców potwierdza teorię ogłoszoną w 1961 roku według której takie halo musi istnieć. Publikując swoje wyniki astronomowie jednocześnie udostępnili pierwszą partię swoich zdjęć z VLA. W poprzednich publikacjach zespół opisywał szczegóły swojego projektu i jego cele. Zespół zakończył serię obserwacji VLA, a ich najnowszy artykuł opiera się na analizie pierwszego zestawu zdjęć. Aktualnie naukowcy zajmują się analizowaniem dodatkowych zestawów danych i planują udostępnienie dodatkowych zdjęć innym naukowcom po opublikowaniu wyników kolejnych analiz. Wyniki z tego przeglądu pozwolą nam lepiej zrozumieć wiele kwestii z zakresu ewolucji galaktyk i formowania gwiazd," mówi Marita Krause z Max Planck Institute for Radioastronomy w Bonn (Niemcy). Źródło: NRAO / Astronomical Journal]]> 1404 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze zdjęcia północnych regionów Enceladusa dotarły na Ziemię!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/15/enceladus-pierwsze-zdjecia-polnocnych-regionow-enceladusa-dotarly-na-ziemie/ Thu, 15 Oct 2015 17:47:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1407 enceladus-10-14 14 października 2015 roku sonda Cassini przeleciała w odległości 1839 km nad północnymi regionami Enceladusa znanego z pełnych materii organicznych gejzerów lodowych emitowanych z pęknięć lodowej skorupy w południowych regionach księżyca. Przelot o oznaczeniu technicznym E-20 to pierwszy z serii trzech bliskich przelotów, które zostaną wykonane do końca tego roku. Surowe dane z przelotu właśnie dotarły na Ziemię. Na środku powyższego kadru widać 10-kilometrowej średnicy krater Bahman, otoczony przez pomarszczone pole pęknięć i zagłębień na powierzchni Enceladusa. Najnowsze badania przeprowadzone w oparciu o dane dostarczone przez sondę Cassini potwierdziły obecność podpowierzchniowego oceanu między lodową skorupą a skalistym jądrem. Nie są to kieszenie wody w lodzie czy lokalne morze lecz potężny, globalny ocean przypominający oceany podpowierzchniowe na Europie i Ganimedesie. Poniżej więcej surowych, nieobrobionych zdjęć z wczorajszego przelotu. 8218_19682_1 8219_19683_1 8220_19684_1 8222_19686_1 8221_19685_1 8224_19688_1 Źródło: Ciclops]]> 1407 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężne burze słoneczne wymykają się obserwatoriom na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/17/slonce-potezne-burze-sloneczne-wymykaja-sie-obserwatoriom-na-ziemi/ Sat, 17 Oct 2015 20:32:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1416 largesolarst Według obserwacji przeprowadzonych przez Tihany Magnetic Observatory na Węgrzech, indeksy używane przez naukowców do oceny perturbacji geomagnetycznych Słońca w kierunku Ziemi nie są w stanie wykryć niektórych burz słonecznych, które mogą zagrozić sieciom dostaw prądu oraz sieciom komunikacyjnym na Ziemi. Naukowcy z Tihany Magnetic Observatory zajrestrowali burzę słoneczną podobną do największej dotąd zaobserwowanej podczas gdy inne obserwatoria w ogólnie nie były świadome istnienia tego sztormu. W 1859 roku w Obserwatorium Colaba w Indiach zarejestrowano największą i najsilniejszą burzę słoneczną znaną jako rozbłysk Carringtona na cześć angielskiego astronoma Richarda Carringtona, który ją zaobserwował. Owa słoneczna burza spowodowała pojawienie się jasnych zórz polarnych nawet w Madrycie i na Karaibach. Warto zauważyć, że rozbłysk Carringtona spowodował awarie sieci energetycznych oraz pożary stacji telegraficznych w Europie i Ameryce Południowej. Od tego czasu wiemy, że burze geomagnetyczne prowokowane przez Słońce stanowią poważne zagrożenie dla ludzi - szczególnie teraz gdy nasze życie w znacznie większym stopniu opiera się na wykorzystaniu technologii i sieci komunikacyjnych. W celu uniknięcia ryzyka naukowcy opracowali kilka indeksów, które pozwalają badać i przewidywać tego typu zjawiska. Jednym z najpowszechniej stosowanych indeksów do pomiaru burz geomagnetycznych jest Dst (Disturbance storm time) uzyskiwany co godzinę poprzez uśrednienie danych zarejestrowanych przez cztery obserwatoria: Hermanus (RPA), Kakioka (Japonia), Honolulu (Hawaje) oraz San Juan (Portoryko). Dokładniejsza wersja o nazwie SYM-H, która ocenia poziomy składnik pola magnetycznego Ziemi wykorzystuje informacje zebrane od większej ilości obserwatoriów zbierane co minutę. Naukowcy mogą śledzić efekty dużych burz słonecznych wykorzystując oba te indeksy. Jedną z takich dużych burz słonecznych była tak zwana Halloween Solar Storm, która miała miejsce w okresie pażdziernik-listopad 2003 roku. A mimo to, ani Dst ani SYM-H nie wykryła perturbacji magnetycznej, która dotarła na Ziemię 29 października 2003 roku. Był to rozbłysk słoneczny wyjątkowo podobny do rozbłysku Carringtona z 1859 roku. Burza Słoneczna Halloween  zakłóciła prace stacji energetycznych w Szwecji i RPA gdzie kilka stacji przekaźnikowych spłonęło. Właśnie to zdarzenie zostało zarejestrowane przez Tihany Magnetic Observatory na Węgrzech. Zespół naukowców z University of Alcala przeanalizował teraz oficjalne wskaźniki i okazało się, że w ogóle nie zauważyły one tej burzy. "Jednym z wniosków jest fakt, że indeksy powszechnie wykorzystywane przez naukowców, takie jak Dst czy SYM-H, które opierają się na perspektywie Ziemi i uzyskiwane poprzez obliczanie średniej nie były w stanie wykryć tak ważnego wydarzenia i najprawdopodobniej nie zarejestrowałyby również rozbłysku Carringtona," mówi Consuelo Cid, główny autor. Wyniki badań opublikowane w czasopiśmie Journal of Space Weather and Space Climate sugerują, że społeczność naukowa może popełniać błąd w obliczeniach uśredniając dane z różnych obserwatoriów na całym świecie. Być może jest to spowodowane faktem, że dodatnie i ujemne zaburzenia magnetyczne w różnych obserwatoriach wzajemnie się niwelują. "Zdarzenia podobne do rozbłysku Carringtona mogą być powszechniejsze niż nam się wydaje, być może dochodziło do nich nawet bez naszej wiedzy," mówi Cid, który zauważa potrzebę opracowania lokalnych indeksów, które byłyby przydatne dla firm, na które taki rozbłysk może bezpośrednio wpłynąć. Przykładowo zespół Cid opracował indeks lokalnych zaburzeń dla Hiszpanii (Local Disturbance for Spain), który oblicza perturbacje geomagnetyczne dla terytorium Hiszpanii. Jest on obliczany w oparciu o dane dotyczące pola magnetycznego zarejestrowane przez San Pablo Observatory w Toledo. Źródło: phys.org]]> 1416 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najlepsze zdjęcia powierzchni Charona wykonane przez sondę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/17/pluton-najlepsze-zdjecia-powierzchni-charona-wykonane-przez-sonde/ Sat, 17 Oct 2015 21:43:39 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1419 pluto-moon-charon-up-close-2 Powyższa mozaika złożona została z najlepszych zdjęć jakie sonda New Horizons zrobiła księżycowi Plutona - Charonowi. Patrząc od lewej strony na zdjęciu widać surowe, usiane kraterami obszary wzdłuż rozległych kanionów Serenity Chasma w kierunku młodych równim Vulcan Planum. Obie te nazwy jak na razie są nieformalnymi nazwami nadanymi przez zespół misji New Horizons.  Powiększony obszar Vulcan Planum na zdjęciu poniżej z pęknięciami (długimi i wąskimi depresjami) oraz gdzieniegdzie istniejącymi kraterami podkreśla krajobraz przypominający równiny wulkaniczne na ziemskim księżycu. Jednak księżycowe równiny (morza) składają się z bazaltu, natomiast równiny na powierzchni Charona to woda w stałym stanie skupienia. Źródło: Lillian Gipson/ NASA]]> 1419 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak powstał obszar Mangala Valles na Marsie? Woda i wulkany]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/18/mars-jak-powstal-obszar-mangala-valles-na-marsie-woda-i-wulkany/ Sat, 17 Oct 2015 22:29:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1422 imageflashfl Katastroficzne powodzie spowodowane stopieniem lodu przez ciepło aktywności wulkanicznej może być odpowiedzialne za powstanie chaotycznej scenerii przedstawionej na powyższym zdjęciu sieci kanałów Mangala Valles na Marsie. Zdjęcie zostało wykonane 12 lipca za pomocą wysokiej rozdzielczości kamery stereo zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Express (ESA). Sfotografowany region stanowi część sieci kanałów Mangala Valles, który mieści się w południowozachodniej części wyżyny Tharsis, na której kiedyś istniały wulkany włącznie z największym wulkanem Układu Słonecznego: Olympus Mons. Bliskość regionu do tych wulkanicznych olbrzymów najprawdopodobniej odegrała istotną rolę w powstaniu kanałów widocznych na zdjęciach. Kanały zostały wyżłobione przez płynące nimi olbrzymie ilości wody. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1422 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Misja AIM a komunikacja laserowa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/19/planetoidy-misja-aim-a-komunikacja-laserowa/ Sun, 18 Oct 2015 22:40:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1426 55Wyobraźmy sobie skierowanie wiązki laserowej z odległości milionów kilometrów w pustej przestrzeni kosmicznej prosto w kierunku Ziemi. Zaproponowana przez ESA misja Asteroid Impact Mission (AIM) ma takie wyzwanie przed sobą: zademonstrować zdolność komunikacji laserowej na ogromne odległości. Asteroid Impact Mission, której projekt jest właśnie szczegółowo doprecyzowany przed ostateczną decyzją o realizacji misji, którą Rada Ministerialna ESA podejmie w grudniu 2016 roku to misja, której zadaniem jest zademonstrowanie nowych technologii z zakresu komunikacji w przestrzeni kosmicznej. Jednocześnie będzie to pierwsza w historii ludzkości sonda, która zbada układ dwóch planetoid. 1-aimingalight Komunikacja laserowa może pozwolić na przesyłanie wyników z sondy na Ziemię kilkukrotnie szybciej niż za pomocą standardowych sygnałów radiowych. "Komunikacja optyczna nie jest jeszcze dobrze osadzona pośród technologii kosmicznych i przygotowywany przez ESA European Data Relay System (EDRS) będzie pierwszym praktycznym zastosowaniem tej technologii," tłumaczy inżynier optyki w ESA Zoran Sodnik. Czytaj dalej na portalu Urania. 4-aimingalight]]> 1426 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[GALAKTYKI: ALMA odkrywa intensywne procesy gwiazdotwórcze w odległej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/19/galaktyki-alma-odkrywa-intensywne-procesy-gwiazdotworcze-w-odleglej-galaktyce/ Mon, 19 Oct 2015 07:51:26 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1431 22 Dziewięć miliardów lat temu w galaktykach gwiazdy powstawały dużo szybciej i wydajniej niż dzisiaj. Większość gwiazd leżała na tzw. "ciągu głównym", dzięki czemu im większa masa galaktyki, tym wydajniej taka galaktyka tworzyła nowe gwiazdy. Niemniej jednak od czasu do czasu galaktyka przeżywa okresy gwałtownego wzrostu tempa powstawania nowych gwiazd, które świecą jaśniej niż inne. Zderzenie dwóch dużych galaktyk odpowiada zazwyczaj za takie okresy intensywnego tworzenia gwiazd, bowiem chłodny gaz obecny w olbrzymich obłokach molekularnych staje się paliwem, które podtrzymuje podwyższone tempo tworzenia gwiazd. Astronomowie od lat jednak zastanawiają się czy takie okresy intensywnego tworzenia gwiazd we wczesnym Wszechświecie były spowodowane dużymi zapasami gazu czy też galaktyki wydajniej zużywały ten gaz. Nowe wyniki badań, które zostały opublikowane w czasopiśmie Astrophysical Journal Letters 14 października przez Johna Silvermana z Kavli Institute for the Physics and Mathematics of the Universe, skupiają się na badaniach zawartości tlenku węgla w siedmiu odległych, intensywnie gwiazdotwórczych galaktykach, których światło zostało wyemitowane w czasach gdy Wszechświat miał dopiero 4 miliardy lat. Owe badania możliwe były do przeprowadzenia dzięki Atacama Large Milimeter Array (ALMA), obserwatorium znajdującym się w Chile, które jest w stanie obserwować promieniowanie w zakresie milimetrowym (kluczowym w badaniu gazu molekularnego) z czułością, którą dopiero teraz w pełni odkrywają astronomowie. Naukowcy odkryli, że ilość gazu CO  już była mniejsza choć galaktyka wciąż w dużym tempie tworzyła nowe gwiazdy. Opisywane obserwacje przypominają obserwacje galaktyk intensywnie tworzących gwiazdy znajdujących się znacznie bliżej Ziemi. Naukowcy doszli zatem do wniosku, że może istnieć ciągły wzrost wydajności w zależności od tego jak bardzo tempo tworzenia gwiazd odbiega od ciągu głównego. Badania opierają się na wielu silnych teleskopach dostępnych w ramach przeglądu COSMOS. Jedynie obserwatoria Spitzer i Herschel są w stanie dokładnie mierzyć tempo powstawania nowych gwiazd, a teleskop Subaru mógł potwierdzić naturę i odległość tych wyjątkowych galaktyk za pomocą spektroskopii. John Silverman skomentował to tak: "Owe obserwacje wyraźnie demonstrują unikalne możliwości obserwatorium ALMA w zakresie pomiaru krytycznych składników galaktyk o wysokim redshifcie. To znak, że ALMA dostarczy nam jeszcze wielu zaskakujących odkryć." Źródło: Astrophysical Journal Letters]]> 1431 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Zmarł Bob Farquhar. Przypominamy jego orbitalne przygody z sondą ISEE-3]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/19/zmarl-bob-farquhar-przypominamy-jego-orbitalne-przygody-z-sonda-isee-3/ Mon, 19 Oct 2015 11:20:46 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1434 farquhar W dniu wczorajszym (18.10) zmarł Robert Farquhar - człowiek od docierania do różnych miejsc. Aby upamiętnić tego wyjątkowego człowieka postanowiłem przypomnieć artykuł, który ukazał się na stronach npr.org w marcu 2014 roku, opowiadający o dość ciekawym aspekcie jego pracy. Zapraszam do lektury. ---------------------------------------------------------------------------------------------- 33 Ponad 30 lat temu Robert Farquhar ukradł sondę. Teraz próbuje ją oddać. Zielony satelita pokryty panelami słonecznymi zmierza w kierunku Ziemi po ponad trzech dekadach podróży na dużej orbicie okołosłonecznej. Jeżeli Farquhar, były specjalista od projektowania misji w NASA, dopnie swego, agencja poleci satelicie odpalenie silników, zbliżenie do Księżyca i powrót na miejsce, w którym miał się znajdować gdy został wystrzelony w przestrzeń kosmiczną w 1978 roku - skąd jak to nazywa Farquhar i jego współpracownicy "został pożyczony". W latach 80. dwudziestego wieku agencje kosmiczne na całym świecie przygotowywały swoje sondy do lotu w kierunku komety Halleya. Jednak NASA nie miała takiego zamiaru - urzędnicy stwierdzili, że misja do komety była zbyt droga. Nie spodobało się to Farquharowi, którego marzeniem było dotarcie do komety przed innymi. 551 Wymyślił zatem sposób wykorzystania istniejącego satelity o nazwie International Sun-Earth Explorer-3 (ISEE-3) znajdującego się między Ziemią i Słońcem i skierowanie go na innowacyjną orbitę przechodzącą przez punkty libracyjne (tzw. halo orbit), którą sam opracował. ff Farquhar opracował skomplikowaną trajektorię, która miała pozwolić na przechwycenie ścieżki innej komety - komety Giacobini-Zinner - we wrześniu 1985 roku - na kilka miesięcy przed tym jak armada sond kosmicznych miała dotrzeć do komety Halleya. "Wyprzedziliśmy wszystkie inne kraje,"  wspomina Farquhar. "Europejską Agencję Kosmiczną. Rosjan. Japończyków." Prezydent Reagan nawet wysłał mu list z gratulacjami. Jednak niektórzy naukowcy wykorzystujący satelitę ISEE-3 do badania wiatru słonecznego nie patrzyli przychylnym okiem na tą kometarną eskapadę. "Uważali - nawet pojawiło się to w prasie - że ukradliśmy ich satelitę," mówi Farquhar. "Nie ukradliśmy go tylko pożyczyliśmy na chwilę! Próbowałem im to wytłumaczyć." Przecież jakby nie patrzeć satelita był na kursie, który w pewnym momencie doprowadziłby go w to samo miejsce. "OK, pożyczyliśmy go w 1983 roku i dostaniecie go z powrotem w 2014 roku. Ile to lat?" mówi Farquhar szybko obliczając. "No właśnie, to około 31 lat." Aktualnie Farquhar ma 81 lat. Znany jest jako mistrz docierania do różnych miejsc. Jego geniusz w opracowywaniu niesamowitych planów lotu wykorzystujących grawitacyjne oddziaływanie Księżyca i zbliżenia do Ziemi w celu wysłania sond w odległe rejony Układu Słonecznego jest już legendarny. Farquhar posiadał na tyle dużo swobody w obliczaniu i projektowaniu egzotycznych trajektorii, że często - tylko dla zabawy - sprawiał, że kluczowe wydarzenia danej misji przypadały w czyjeś urodziny lub rocznice. Planowanie lotu ISEE-3 było tylko pierwszym popisem zdolności Farquhara. "Z pewnością wszyscy w branży kosmicznej wiedzą, że to moja sonda. Jestem z nią bardzo związany," dodaje. Jego wspomnienia wyraźnie pokazują jak bardzo był z nią związany. W swojej książce napisał, że gdy trafił do szpitala po ataku serca, sonda doświadczyła awarii akumulatora - wg Farquhara to wynik tego, że ma z nią "nadnaturalny związek." "To moje dziecko," powiedział Farquhar. "To coś nad czym pracowałem przez bardzo długi czas, a potem musiałem do tego przekonać NASA i sprzedać ten pomysł wielu ludziom." Teraz Farquhar próbuje przekonać do pomysłu obudzenia swojego satelity, aby mógł dotrzymać słowa. fff W ciągu najbliższych kilku miesięcy, jeszcze przed sierpniem jest małe okno czasowe, gdy można polecić sondzie ISEE-3 zwolnienie i podążenie ścieżką, która zaprowadziłaby ją do miejsca w którym znajdowała się zanim wyruszyła na kometarną eskapadę. "To nie byłaby tylko ciekawość. To mogłoby wciąż być bardzo pożyteczna misja naukowa," mówi Daniel Baker, dyrektor Laboratory for Atmospheric and Space Physics w University of Colorado. Aktualnie posiadamy inne satelity, które monitorują przestrzeń między Ziemią a Słońcem - mówi Baker. Jednak uważa, że ISEE-3 mogłaby zapewnić dodatkowe pomiary o sporej wartości. "Nie często się zdarza, że sonda którą posłaliśmy w otchłań, wraca do nas," mówi Baker, który pracował z danymi z ISEE-3 w swojej młodości. "Dla mnie fascynujące jest to, że możemy w ogóle myśleć o złożeniu tej układanki do miejsca z którego startowała - sprzed czasów gdy Bob ukradł nam sondę." Jednak obudzenie starego satelity nie jest łatwym zadaniem. "Żadna inna sonda nie była "uśpiona" przez tak długo," mówi Edward Smith, jeden z naukowców, którzy pracowali nad misją w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Uwierzę jak zobaczę, ale to ekscytujące przedsięwzięcie i biorę je na poważnie." Wszyscy ruszyli do pracy, aby sprawdzić co da się zrobić. Trzeba było zagłębić się w archiwach i wyciągnąć stare dokumenty, aby dowiedzieć się chociażby jakim językiem mówi ta maszyna. Wszak nie wszyscy, którzy pracowali nad tą misją, jeszcze żyją. James Green, aktualnie dyrektor oddziału nauk planetarnych w siedzibie NASA, gdy był trzydziestoparolatkiem pomagał tworzyć sieć komputerową, która miał odbierać dane z misji kometarnej. Ostatnio siedząc w swoim biurze przeglądał listę instrumentów naukowych sondy i naukowców, którzy je projektowali... "Keith Ogilvie - jestem przekonany, że jest na emeryturze.... Smith jest na emeryturze... Jean-Louis Steinberg, wydaje mi się, że jest na emeryturze," mówi Green skanując listę. "Bonnard Teegarden - od wielu lat jest na emeryturze." Innym problemem jest fakt, że część sprzętu niezbędnego do komunikacji z sondą... już nie istnieje. NASA pozbyła się tego sprzętu w trakcie modernizacji, mówi Green tłumacząc, że "komunikacja z sondami w przestrzeni kosmicznej radykalnie się zmieniła przez ostatnie 25 lat." Wydaje się jednak, że talerz satelitarny o średnicy 18 metrów w Johns Hopkins Applied Physics Laboratory wciąż ma odpowiedni sprzęt. "I właśnie dlatego NASA zgodziła się na podjęcie próby kontaktu z sondą," mów Green. Pracownicy teraz próbują sprawdzić jak dobrze będą mogli skontaktować się z sondą i ocenić jej stan. To wciąż pewnego rodzaju nieoficjalna praca, ponieważ menedżerowie NASA jeszcze nie podjęli ostatecznych decyzji - mimo bezustannego lobbowania ze strony Farquhara. "Wiecie co, Bob Farquhar to słowny człowiek. Jeżeli mówi, że zrobi wszystko co w jego mocy - ponieważ to on pożyczył sondę - aby ją przywrócić, to właśnie to zrobi," dodaje Green. Zauważa także, że Farquhar jest legendą w NASA. "Naprawdę dużo zawdzięczamy kreatywności Boba jeżeli chodzi o docieranie sondami w różne miejsca." Mimo to sam Farquhar nie jest już takim optymistą jeżeli chodzi o tą sondę. "Wydaje mi się, że szanse wynoszą 50-50," przyznaje. Gdy niedawno ze swojego domu opowiadał o tym wyzwaniu, miał na sobie flanelową piżamę i szlafrok, bowiem źle się czuł. Mimo to był w stanie opowiadać o sondzie przez bite dwie godziny. "To nasza najbardziej oszczędna sonda, i chciałbym aby była jeszcze oszczędniejsza. Według mnie może ona mieć kilka misji przed sobą," dodaje Farquhar. Jednak wszystko zależy od tego czy uda się wysłać odpowiednie komendy przed końcem maja. To nasza ostatnia szansa. Jeżeli trajektoria ISEE-3 nie ulegnie zmianie, sonda przeleci w pobliżu Ziemi i Księżyca w sierpniu. David Dunham z KinetX Aerospace Inc, jeden z wieloletnich współpracowników Farquhara mówi, że zbliżenie zmieni orbitę sondy. Sonda przeleci w pobliżu Ziemi ponownie za 15 lat, ale w odległości niewystarczającej do przechwycenia. "Jeżeli stracimy tą okazję, to później będzie za daleko od Ziemi," mówi Dunham. "Nie patrzyłem dokładnie - być może za 200 lat sonda może ponowie zbliżyć się do Ziemi." Ale nie wiadomo czy wtedy sonda będzie jeszcze aktywna. Link do artykułu oryginalnego Uzupełnienie Pulsu Kosmosu: 15 maja 2014 roku projekt przechwycenia sondy osiągnął założoną kwotę 125 000 USD na platformie crowdfundingowej RocketHub (swoją drogą zachęcam do naszej zbiórki na lepszy pulskosmosu.pl o tutaj :) ) Wcześniej w 1999 roku specjaliści z Goddard Space Flight Center przyznali, że sprzęt wymagany do transmitowania sygnałów do sondy został zdemontowany w 1999 roku i nie ma możliwości jego przywrócenia. Niemniej jednak członkowie projektu znaleźli dokumentację oryginalnego sprzętu i byli w stanie stworzyć elektronikę symulującą oryginalny sprzęt, otrzymali odpowiednie nadajniki i wzmacniacze i zamontowali je na antenie radioteleskopu Arecibo (o średnicy 305 m) 19 maja 2014 roku. Po uzyskaniu kontroli nad sondą zespół planował przeniesienie kontaktu na 21-metrowy radioteleskop w Morehead State University. 20-metrowa antena w Obserwatorium w Bochum (Niemcy) mogłaby stać się stacją wspierającą. Mimo, że NASA nie brała udziału w finansowaniu projektu, udostępniła swoich doradców i dała zielone światło na próbę uzyskania kontaktu. 29 maja 2014 roku zespół ogłosił, że udało się polecić sondzie przełączenie w tryb inżynieryjny i rozpoczęcie nadawania danych telemetrycznych. 26 czerwca członkowie zespołu korzystając z anteny DSS-24 uzyskali synchroniczną komunikację i cztery punkty niezbędne do  opisania parametró orbitalnych sondy. NASA w tym samym czasie dała zielone światło na kontynuowanie projektu co najmniej do 16 lipca i na podjęcie próby wykonania manewrów orbitalnych na początku lipca. 2 lipca zespół odpalił silniki po raz pierwszy od 1987 roku. 8 lipca dłuższa sekwencja pracy silników zakończyła się niepowodzeniem - najprawdopodobniej z powodu utraty azotu niezbędnego do wytwarzania ciśnienia w zbiornikach paliwa. 24 lipca zespół ISEE-3 Reboot Team ogłosił, że wszystkie próby zmiany orbity zakończyły się niepowodzeniem. 10 sierpnia o 18:16 UTC sonda przeleciała w odległości 15600 km od powierzchni Księżyca. Dalej lot będzie kontynuowany po orbicie heliocentrycznej, która zaprowadzi sondę w pobliże Ziemi ponownie za 17 lat. 25 września 2014 ogłoszono, że kontakt z sondą został utracony 9 dni wczesniej. Nie wiadomo czy uda się jeszcze wznowić komunikację z sondą bowiem jej orbita nie jest dokładnie znana. Orbita sondy po przelocie w pobliżu Księżyca oddaliła się od Słońca, a to oznacza, że energia zbierana przez panele słoneczne będzie mniejsza. Mniejsza ilość dostępnej energii może sprawić, że sonda wejdzie w tryb bezpieczeństwa, z którego może nie wyjść, jeżeli nie będziemy precyzyjnie znali położenia sondy na orbicie, a tym samym nie będzemy mogli precyzyjnie skierować sygnału w stronę sondy. Źródło: ICE/ISEE-3/npr/wikipedia]]> 1434 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MGŁAWICE: Minimalna masa dysku protoplanetarnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/20/mglawice-minimalna-masa-dysku-protoplanetarnego/ Mon, 19 Oct 2015 22:34:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1442 5624d4b52c5b5 Astronomowie szacują, że w okresie powstawania Układu Słonecznego, dysk protoplanetarny zawierał równowartość około dwudziestu mas Jowisza gazu i pyłu.  Ta tak zwana (mgławica słoneczna o minimalnej masie" (minimum mass solar nebula (MMSN)) opiera się na obecnych masach planet skalistych i obliczeniach dotyczących ich powstawania; używa się tutaj minimalnej masy na wypadek gdyby proces formowania się planet był mniej wydajny niż się tego oczekuje. (Niektóre wcześniejsze szacunki mówiły o wartościach rzędu 100 mas Jowisza.) Wraz z wiekiem mgławicy i rozwojem planet masa dysku naturalnie się zmniejsza; aktualne modele mówią, że układ planetarny może powstać w niecałe pięć milionów lat. Sean Andrews, astronom z CfA wraz z wspólnikami badał wczesne stadia mgławic w których powstają planety wokół innych gwiazd opierając się na założeniu, że tego typu dyski są chłodne i emitują promieniowanie głównie w zakresie podczerwonym i submilimetrowym. Zespół zatem korzystał z kamery rejestrującej promieniowanie submilimetrowe zainstalowanej na Teleskopie Jamesa Clerka Maxwella na Hawajach do rejestrowania dystrybucji pyłu w gromadzie młodych gwiazd znanej jako IC348 w obłoku molekularnym w Perseuszu odległym o około tysiąc lat świetlnych d Ziemi. Szacuje się, że wiek gromady to dwa do trzech milionów lat, a tym samym układy planetarne wokół gwiazd mogły już częściowo się rozwinąć. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1442 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[NASA codziennie publikuje zdjęcia Ziemi z sondy DSCOVR]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/20/ziemia-nasa-codziennie-publikuje-zdjecia-ziemi-z-sondy-dscovr/ Tue, 20 Oct 2015 05:38:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1445 dailyearthim W poniedziałek NASA uruchomiła nową stronę internetową, na której codziennie publikowany będzie obraz pełnej, oświetlonej strony Ziemi. Zdjęcia wykonywanesąprzez kamerę umieszczoną ponad 1.5 mln km od Ziemi na pokładzie sondy Deep Space Climate Observatory (DSCOVR), która jest efektem współpracy między NASA, National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) oraz Siłami Powietrznymi USA. Raz dziennie NASA będzie na stronie umieszczać kilkanaście nowych kolorowych zdjęć Ziemi wykonanych 12-36 godzin wcześniej za pomocą kamery EPIC (Earth Polychromatic Imaging Camera). Każda sekwencja zdjęć będzie przedstawiała rotację Ziemi bowiem poszczególne zdjęcia będą przedstawiały inne obszary Ziemi.. Na nowej stronie dostępne jest także archiwum zdjęć z kamery EPIC, które można przeszukiwać wg daty i kontynentów. Głównym celem misji DSCOVR jest  otrzymywanie na bieżąco informacji o wietrze słonecznym - co pozwoli na dokładne i szybkie wydawanie alertów pogodowych oraz prognoz NOAA. NASA posiada dwa obserwujące Ziemię instrumenty na pokładzie sondy. Zdjęcia Ziemi z kamery EPIC umożliwiają naukowcom badanie dziennych zmian w wegetacji, ozonie, aerozolach, wysokości pokrywy chmur czy albedo Ziemi. EPIC to teleskop oraz 4-megapikselowa kamera CCD. Kolorowe zdjęcia Ziemi powstają poprzez złożenie trzech zdjęć w różnych filtrach monochromatycznych, co pozwala na uzyskanie jakości obrazu porównywalnego z kamerą 12-megapikselową. Kamera wykonuje serie 10 zdjęć wykorzystując różne filtry wąskopasmowe - od ultrafioletu do bliskiej podczerwieni - co pozwala na uzyskanie różnych danych naukowych. Do stworzenia zdjęć kolorowych wykorzystuje się zdjęcia wykonane w kolorze czerwonym, zielonym i niebieskim. Każde zdjęcie ma rozmiar około 3 MB. "Końcowa rozdzielczość kamery EPIC pozwala na obrazowanie obiektów o rozmiarach od 10 do 15 km," powiedział Adam Szabo, główny naukowiec DSCOVR w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Maryland. Z uwagi na fakt, że Ziemia jest wyjątkowo jasna na ciemnym tle nieba, EPIC musi wykonywać bardzo krótkie ekspozycje (20-100 milisekund). Dzięki temu na zdjęciach nie widać dużo ciemniejszych od Ziemi gwiazd tła. Sonda DSCOVR znajduje się w punkcie libracyjnym Lagrange'a L1 dokładnie między Ziemią a Słońcem, dzięki temu sonda tylko od czasu do czasu wymaga niewielkich manewrów, choć jej orbita w ciągu kilku lat może się odchylać o 4-15 stopni od linii Słońce-Ziemia. Kamera EPIC została zbudowana przez Lockheed Martin Advanced Technology Center w Palo Alto, w Kaliforni. Codzienne zdjęcia z kamery EPIC publikowane są na stronie http://epic.gsfc.nasa.gov/ Więcej informacji o misji DSCOVR można znaleźć pod adresem http://www.nesdis.noaa.gov/DSCOVR/]]> 1445 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnicza gwiazda i kontrowersyjne teorie - KIC 8462852]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/20/egzoplanety-tajemnicza-gwiazda-i-kontrowersyjne-teorie-kic-8462852/ Tue, 20 Oct 2015 18:21:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1448 asmallportio Tajemnicza krzywa promieniowania odległej gwiazdy może być oznaką obcej cywilizacji stwierdzili niektórzy astronomowie robiąc spore zamieszanie pośród innych astronomów jak i w mediach. Nie tak szybko - mówi NASA. "Tajemnicza gwiazda KIC 8462852 charakteryzuje się osobliwą krzywą zmian jasności," powiedział Steve Howell pracujący na danych z kosmicznego teleskopu Kepler przeznaczonego do poszukiwania planet pozasłonecznych. "Krzywa zmian blasku tej gwiazdy nie przypomina standardowej egzoplanety czy układu podwójnego gwiazd. Niemniej jednak mówienie, że wytłumaczeniem może być obca cywilizacja jest nieco naciągane," powiedział Howell w mailu do AFP. Artykuł autorstwa Tabethy Bojajian, post-doca na uniwersytecie w Yale opisuje gwiazdę o nietypowej krzywej jasności i sugeruje, że za zmianami jasności może stać materia krążąca wokół gwiazdy. Artykuł został opublikowany w październiku w brytyjskim czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. thekeplerspa "Nigdy takiego czegoś jeszcze nie obserwowaliśmy," mówi Boyajian w magazynie The Atlantic. "To naprawdę dziwne." Kepler obserwuje odległe planety i gwiazdy poszukując tranzytów czyli pociemnień gwiazdy podczas przejścia innego obiektu na tle jej tarczy. Promieniowanie w tym wyjątkowym przypadku spadało o 15 do 22 procent w nieregularnych odstępach. Planeta zatem nie mogła odpowiadać za te spadki jasności, ponieważ nawet gdyby była rozmiaru Jowisza - największej planety w naszym Układzie Słonecznym - światło gwiazdy przygasłoby o zaledwie 1 procent gdyby tak duża planeta weszła między gwiazdę a teleskop. W artykule Boyajian przedstawiono różne naturalne scenariusze, włącznie z defektami kosmicznego teleskopu Kepler, istnieniem gromady planetoid, czy zderzenia, które mogłoby wytworzyć olbrzymią ilość komet. Jednak inny astronom - Jason Wright (Penn State University) przygotowuje własny artykuł, w którym pisze, że osobliwą krzywą można wytłumaczyć istnieniem obcej cywilizacji. Wright rozważa, że wokół gwiazdy może istnieć "mnóstwo megastruktur," potężnych paneli słonecznych, które mogą tak właśnie przesłaniać gwiazdę. "Gdy Boyajian pokazała mi swoje dane, byłem wstrząśnięty tym jak fascynująco wyglądają," napisał Wright do The Atlantic. "Obcy zawsze powinni być rozważani na samym końcu, ale w tym przypadku wygląda to jak coś co stworzyła właśnie obca cywilizacja." No i internet pochwycił to zdanie.... a media zaczęły bezkrytycznie powtarzać te bzdury. Howell zauważył, że inna gwiazda - KIC 4110611 - też już kiedyś miała nietypową krzywą zmian. "Jednak po kilku latach pracy doszliśmy do tego, że to układ pięciu gwiazd. Przyznaję unikalny, ale nie stworzony przez obcych," dodaje. "Wydaje mi się, że będziemy jeszcze obserwować tą tajemniczą gwiazdę i w końcu dowiemy się jakie procesy powodują powstawanie takiego nietypowego sygnału." Źródło: AFP / MNRAS]]> 1448 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Większość planet typu ziemskiego jeszcze nawet nie powstała]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/21/egzoplanety-wiekszosc-planet-typu-ziemskiego-jeszcze-nawet-nie-powstala/ Wed, 21 Oct 2015 05:24:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1452 dd Ziemia pojawiła się stosunkowo wcześnie w ewoluującym Wszechświecie. Według nowych badań teoretycznych, gdy powstawał nasz układ planetarny 4,6 miliarda lat temu istniało zaledwie osiem procent ze wszystkich planet zdolnych utrzymać życie, które kiedykolwiek powstaną we Wszechświecie. Co więcej planety będą wciąż powstawać gdy Słońce zakończy swoje życie za jakieś 6 miliardów lat. Duża część tych planet - 92 procent - dopiero powstanie. Takie wnioski oparte są na ocenie danych zebranych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a oraz niezrównane obserwatorium kosmiczne Kepler. "Naszym głównym celem było zrozumienie miejsca Ziemi w kontekście reszty Wszechświata," powiedział autor badań Peter Behroozi z Space Telescope Science Institute (STScI) w Baltimore. "W porównaniu do wszystkich planet, które kiedykolwiek powstaną we Wszechświecie, Ziemia pojawiła się stosunkowo wcześnie." Patrząc w odległe a tym samym we wczesne rejony kosmosu teleskop Hubble'a stworzył dla astronomów "album rodzinny" galaktyk dokumentujący historię powstawania gwiazd wraz ze wzrostem galaktyk. Dane wskazują, że Wszechświat bardzo intensywnie tworzył gwiazdy 10 miliardów lat temu, jednak część wodoru i helu, która brała w tym udział była bardzo mała. Dzisiaj gwiazdy powstają w dużo wolniejszym tempie lecz wciąż we Wszechświecie znajduje się bardzo dużo gazu, który pozwoli na tworzenie gwiazd i planet przez bardzo długi czas. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1452 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Śmiertelny pocałunek dwóch gwiazd przed zagładą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/21/gwiazdy-smiertelny-pocalunek-dwoch-gwiazd-przed-zaglada/ Wed, 21 Oct 2015 10:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1456 Artist’s impression of the hottest and most massive touching d Korzystając z należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) międzynarodowy zespół astronomów odkrył najgorętszy i najmasywniejszy układ podwójny gwiazd, w którym komponenty są tak blisko siebie, że się fizycznie ze sobą stykają. Dwie gwiazdy w ekstremalnym układzie VFTS 352 zdążają ku zagładzie, w której tu albo połączą się w jedną wielką gwiazdę, albo stworzą podwójną czarną dziurę. Układ podwójny oznaczony VFTS 352 znajduje się 160 000 lat świetlnych od nas w Mgławicy Tarantula. Ten niesamowity region stanowi najbardziej aktywny obszar gwiazdotwórczy w bliskim Wszechświecie, a nowe obserwacje uzyskane za pomocą VLT odkryły przed nami fakt, że ta para młodych gwiazd jest jak dotąd najbardziej ekstremalną i najdziwniejszą jaką znamy. Location of VFTS 352 in the Large Magellanic Cloud VFTS 352  składa się z dwóch bardzo gorących, jasnych i masywnych gwiazd okrążających się wzjamnie w nieco ponad jeden dzień. Środki gwiazd oddalone są od siebie o zaledwie 12 milionów kilometrów. Co więcej gwiazdy są tak blisko siebie, że ich powierzchnie się stykają i tworzą most między obiema gwiazdami. VFTS 352 nie tylko jest najmasywniejszą w tej klasie układów podwójnych kontaktowych - charakteryzuje się masą równą 57 masom Słońca - lecz także składa się z najgorętszych składników - których temperatura powierzchni przekracza 40 000 stopni Celsjusza. Ekstremalne gwiazdy takie jak dwa komponenty układu VFTS 352 odgrywają kluczową rolę w ewolucji galaktyk i uważane są za główne źródła pierwiastków takich jak tlen. Tego typu układy podwójne wiązane są także z egzotycznym zachowaniem takim jak w przypadku "gwiezdnych wampirów", gdzie mniejsze komponenty wysysają materię z powierzchni większego sąsiada. Jednak w przpadku VFTS 352 obie gwiazdy są niemal identycznego rozmiaru. Tym samym materia nie jest wysysana z jednej gwiazdy przez drugą. Gwiazdy tworzące ten układ posiadają część wspólną stanowiącą ok. 30 procent masy. https://www.youtube.com/watch?v=woNc-iU3Cjk&w=853&h=480 Tego typu system to bardzo rzadkie znalezisko ponieważ ta faza w życiu gwiazd jest bardzo krótka, więc ciężko trafić akurat na ten moment. Z uwagi na to, że te gwiazdy są tak blisko siebie, astronomowie uważają, że silne oddziaływania pływowe prowadzącą do wydajnego mieszania się materii we wnętrzach obu gwiazd. "VFTS 352 to jak dotąd najlepszy przykład gorącego i masywnego układu podwójnego, który wykazuje takie mieszanie wewnętrzne," tłumaczy główny autor opracowania Leonardo A. Almeida z University of Sao Paulo w Brazylii. Astronomowie przewidują, że VFTS 352 czeka potężny kataklizm, który może rozwinąć się dwutorowo. Może dojść do połączenia dwóch gwiazd, które doprowadziłoby do powstania gwałtownie obracającej się i prawdopodobnie magnetycznej, gigantycznej gwiazdy pojedynczej. "Jeżeli będzie się gwałtownie obracała może skończyć życie w jednym z najbardziej energetycznych wybuchów we Wszechświecie znanym jako długotrwały rozbłysk promieniowania gamma," mówi główny naukowiec projektu Hugues Sana z University of Leuven w Belgii. https://www.youtube.com/watch?v=mndNcAn2WRk&w=853&h=480 Drugą możliwość tłumaczy główny astrofizyk teoretyczny zespołu - Selma de Mink z University of Amsterdam: "Jeżeli gwiazdy wystarczająco się ze sobą wymieszają, pozostaną kompaktowe i VFTS 352 może uniknąć połączenia. Taka sytuacja poprowadziłaby układ na nową ścieżkę ewolucji, zupełnie inną od przewidywań klasycznej ewolucji gwiazd. W przypadku VFTS 352 składniki zakończyłyby życie w eksplozjach supernowej tworząc ciasny układ podwójny czarnych dziur. Taki obiekt byłby intensywnym źródłem fal grawitacyjnych." Dowiedzenie istnienia drugiej ścieżki ewolucyjnej byłoby przełomem na polu astrofizyki gwiazd. Jednak niezależnie od tego w jaki sposób VFTS 352 zakończy swoje życie, układ ten już teraz dostarczył astronomom nowych informacji o słabo zrozumiałych procesach ewolucyjnych masywnych, kontaktowych układów podwójnych. Źródło: ESO]]> 1456 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 141 0 0 142 http://pulskosmosu.wordpress.com 141 1 <![CDATA[ExoMars odkryje ślady życia na Marsie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/21/mars-exomars-odkryje-slady-zycia-na-marsie/ Wed, 21 Oct 2015 21:08:47 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1460 exomars Podczas zeszłotygodniowego, europejskiego spotkania astrobiologów w Holandii, Jorge Vago z Europejskiej Agencji Kosmicznej przedstawił raport o stanie nadchodzącej misji ExoMars (Exobiology on Mars), która staje się szczególnie interesująca w obliczu niedawnych informacji o znalezieniu ciekłej wody na Marsie. ExoMars to misja składająca się z trzech części. Według harmonogramu wiosną przyszłego roku wystartuje ExoMars Trace Gas Orbiter wraz z małym nieruchomym lądownikiem o nazwie Schiaparelli - mają dotrzeć na Marsa 19 października 2016 roku. Wysłanie większego łazika ExoMars planowane na 2018 rok może opóźnić się do 2020 roku; w tym przypadku lista potencjalnych miejsc lądowania łazika zostanie skrócona z czterech do dwóch jeszcze w tym miesiącu. Wszystkie pojazdy i sondy w ramach misji ExoMars będą łącznie miały na swoim pokładzie imponującą liczbę instrumentów. Tak jak sugeruje to nazwa - Trace Gas Orbiter będzie w stanie wykrywać gazy w marsjańskiej atmosferze występujące nawet w niewielkiej ilości. Przykładowo sonda będzie w stanie wykryć metan w stężeniu nawet 25 części na bilion. Taka dokładność będzie szczególnie przydatna do oceny czy metan wcześniej wykryty przez łazik Curiosity może mieć pochodzenie biologiczne. Lądownik Schiaparelli ma za zadanie miękko wylądować w Meridiani (ten sam region w którym wylądował łazik Opportunity w 2004 roku) i zademonstrować technologie wejścia w atmosferę, opadania i lądowania przygotowywane do misji łazika w 2018 roku. Jest on także pierwszą sondą, która będzie w stanie wykryć błyskawice na Marsie (jeżeli wystąpią). Jednak najważniejszym składnikiem misji ExoMars jest ważący 310 kilogramów (1/3 masy łazika Curiosity) łazik, który będzie w stanie wwiercić się w glebę na ponad 2 metry. To istotny element misji pozwalający uzyskać próbkę, która może zawierać interesujące związki organiczne, a nawet dowody istnienia życia na Marsie - wszak gleba na głębokości do 120 cm może być znacznie uboższa z powodu silnego promieniowania występującego na Marsie. Oprócz możliwości jazdy, sześciokołowy łazik będzie w stanie chodzić niczym owad lub poruszać się w bok niczym krab w celu uminięcia przeszkód. Co więcej na jego pokładzie znajdzie się także radar Ground-Penetrating Radar (GPR) oraz Neutron Spectrometer (który zdolny jest wykryć atomy wodoru, które mogą pomóc w lokalizacji wody), które wspomogą podjęcie decyzji o miejscu wykonania odwiertu. Najbardziej ekscytującym instrumentem na pokładzie jest jednak Mars Organic Molecule Analyzer (MOMA), który może wykryć cząsteczki organiczne z wyjątkowo wysoką czułością o masie atomowej 1000 i określić ich chiralność. Wielu naukowców NASA będzie współpracować w zadaniach MOMA nawet mimo faktu, że NASA oficjalnie wycofała się z tego projektu po tym jak ograniczono budżet agencji w 2013 roku. Wtedy to ESA musiała poszukiwać nowego partnera i znalazła go w Rosyjskiej Federalnej Agencji Kosmicznej (Roskosmos). Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem łazik ExoMars będzie pierwszą misją od czasów misji Viking w latach siedemdziesiątych, która będzie miała rzeczywistą szansę odkrycia przeszłego lub teraźniejszego życia na Marsie. https://www.youtube.com/watch?v=-JhCUVxjFfA&w=853&h=480 Źródło: airspacemag]]> 1460 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Największe w historii zdjęcie Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/21/droga-mleczna-najwieksze-w-historii-zdjecie-drogi-mlecznej/ Wed, 21 Oct 2015 14:02:39 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1461 56277fddb267f Astronomowie z Uniwersytetu Zagłębia Ruhry w Bochum stworzyli największe w historii zdjęcie astronomiczne. Zdjęcie Drogi Mlecznej składa się z 46 miliardów pikseli. Naukowcy pod kierownictwem prof. dr. Rolfa Chini stworzyli specjalne narzędzie online umożliwiające przeglądanie zdjęcia(http://gds.astro.rub.de/). Zdjęcie zawiera dane zebrane w trakcie trwających pięć lat obserwacji astronomicznych. Przez pięć lat astronomowie z Bochum monitorowali naszą Galaktykę w poszukiwaniu obiektów o zmiennej jasności. Owe obiekty mogą przykładowo obejmować gwiazdy przed którymi przechodzi planeta lub układy wielokrotne, w których gwiazdy wzajemnie się okrążają i czasami częściowo się zasłaniają. W ramach swojej rozprawy doktorskiej Moritz Hackstein stworzył katalog takich obiektów o średniej jasności. Aby to było możliwe zespół z Chair of Astrophysics co noc wykonywał zdjęcia południowego nieba. W tym celu wykorzystywano teleskopy w obserwatorium Uniwersytetu w Bochum zlokalizowane na pustyni Atacama w Chile. Dzięki temu udało się odkryć ponad 50 000 obiektów zmiennych, które dotychczas wymykały się klasyfikacji. Obszar obserwowany przez astronomów jest tak duży, że trzeba było go podzielić na 268 segmentów. Każdy segment był fotografowany co kilka dni. Porównując zdjęcia można było zidentyfikować obiekty zmienne. Zespół uzyskał w ten sposób pojedyncze zdjęcia 268 segmentów i złożył je w jeden duży  obraz. Po kilkutygodniowym okresie obliczeń udało się stworzyć jeden plik o rozmiarze 194 GB, w którym zawarto zdjęcia wykonane we wszystkich dostępnych filtrach. Źródło: Uni Bochum]]> 1461 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na gromadę galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/22/galaktyki-nowe-spojrzenie-na-gromade-galaktyk/ Thu, 22 Oct 2015 11:05:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1467 archives_ms0735 Gromada galaktyk MS 0735.6+7421 jest źródłem jednej z najsilniejszych erupcji jakie kiedykolwiek zaobserwowano. Promieniowanie rentgenowskie wykryte przez obserwatorium Chandra X-Ray Observatory (niebieski) przedstawia gorący gaz stanowiący większą część masy tego olbrzymiego obiektu. w samych danych z obserwatorium Chandra da się zauważyć dziury / luki. Owe struktury powstały wskutek rozbłysku z supermasywnej czarnej dziury w centrum gromady, który spowodował powstanie olbrzymich dżetów odkrytych na falach radiowych (różowy) w danych pochodzących z Very Large Array. Owe dane zostały połączone z optycznym obrazem gromady galaktyk wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a (pomarańczowy). To zdjęcie stanowi część zbioru nowych zdjęć udostępnionych w archiwum obserwatorium Chandra w ramach amerykańskiego miesiąca archiwów (American Archive Month). Archiwa jako takie w wielu formach przechowują informacje z dzisiaj dla osób, które będą chciały z nich skorzystać w przyszłości - to podstawowa funkcja wszystkich archiwów, jednak szczególnie istotna w przypadku olbrzymich ilości danych pochodzących ze współczesnych teleskopów. Samo obserwatorium Chandra zbierało dane przez ponad szesnaście lat o tysiącach obiektów we Wszechświecie. Po wstępnej obróbce wszystkie dane przenoszone są do archiwum, a następnie upubliczniane. Zdjęcie: NASA/CXC/Univ. of Waterloo/A. Vantyghem et al / STScI / NRAO/VLA]]> 1467 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Trzecie obserwatorium do rozbiórki na Mauna Kea]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/22/teleskopy-trzecie-obserwatorium-do-rozbiorki-na-mauna-kea/ Thu, 22 Oct 2015 11:18:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1470 ukirt_fisheye_720eq Uniwersytet Hawajski ogłosił trzecie obserwatorium na szczycie Mauna Kea, które zostanie rozebrane w ramach realizacji prośby gubernatora stanu o usunięcie 25% istniejących na wzgórzu teleskopów. W związku z protestami przeciwko budowie potężnego Teleskopu Trzydziestometrowego (Thirty Meter Telescope, TMT - zdjęcie poniżej), na którego przeznaczone zostanie 1,4 mld USD, gubernator David Ige przedstawił w maju plan lepszego zarządzania szczytem Mauna Kea, który dla wielu rdzennych hawajczyków jest świętym miejscem. top-view-of-tmt-complex-1940x1089 Ige powiedział, że 25% z obsecnie istniejących na szczycie 13 teleskopów musi być rozebranych zanim TMT będzie gotowy do rozpoczęcia prac. W środę uniwersytet potwierdził, że trzecim obserwatorium, które zostanie rozebrane będzie UKIRT Observatory, znane wcześniej jako United Kingdom Infrared Telescope. Aktualnie prace rozbiórkowe trwają także na Caltech Submilimeter Observatory oraz na teleskopie Hoku Kea. Źródło: AP]]> 1470 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda New Horizons przygotowuje się do kolejnego przelotu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/23/2014-mu69-sonda-new-horizons-przygotowuje-sie-do-kolejnego-przelotu/ Fri, 23 Oct 2015 09:23:38 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1474 pluton Sonda, która przesłała na Ziemię pierwsze zdjęcia Plutona ma teraz na celowniku dużo mniejszy obiekt. Sonda New Horizons dostała polecenie odpalenia silników w dniu wczorajszym, dzięki czemu zostanie umieszczona na trajektorii, która zaprowadzi ją do obiektu o średnicy ok. 50 km w dalszych obszarach Układu Słonecznego. Zbliżenie do obiektu znanego jako 2014 MU69 i oddalonego od Plutona o kolejne 1,6 mld km będzie miało miejsce w 2019 roku. Kontrolerzy lotu z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w Laurel, Maryland już wcześniej wysłali odpowiednie komendy zmiany trajektorii w kierunku sondy. Cały proces zmiany kierunku składa się z czterech manewrów, które zostaną wykonane w nadchodzących dwóch tygodniach. Wczorajszy manewr był pierwszym z serii. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1474 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[New Horizons przysłała na Ziemię zdjęcie Kerberosa - jest mniejszy niż uważano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/23/pluton-new-horizons-przyslala-na-ziemie-zdjecie-kerberosa-jest-mniejszy-niz-uwazano/ Fri, 23 Oct 2015 11:45:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1477 1-mysteriouske Zdjęcia jednego z małych księżyców Plutona - Kerberosa (nie mam pojęcia czemu nie tłumaczy się tego jako Cerber (?)) - wykonane przez sondę New Horizons i przesłane na Ziemię w tym tygodniu - uzupełniają portret rodziny księżyców Plutona. Kerberos okazuje się mniejszy niż oczekiwali tego naukowcy, a jego powierzchnia bardzo silnie odbija padające na niego promieniowanie. "Po raz kolejny Pluton nas zaskoczył," powiedział Hal Weaver, naukowiec projektu sondy New Horizons z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w Laurel. pluto_moon_p5_discovery_with_moons_orbits Nowe dane przesłane przez sondę New Horizons 20 października przedstawiają Kerberosa jako  wydłużony obiekt o dwóch platach (trochę jak kometa P67), z których większy ma średnicę około 8 km a mniejszy ok. 5 km. Członkowie zespołu naukowego misji wnioskują z tego nietypowego kształtu, że ów księżyc mógł powstać z połączenia dwóch mniejszych obiektów. Wysoka odbijalność powierzchni Kerberosa przypomina powierzchnię innych małych księżyców Plutona - prawdopodobnie tak jak w przypadku innych, księżyc pokryty jest warstwą czystego lodu wodnego. Przed zbliżeniem sondy do Plutona naukowcy skorzystali z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do próby "zważenia" Kerberosa poprzez pomiar jego grawitacyjnego wpływu na sąsiedujące z nim inne małe księżyce. Okazało się, że ten wpływ był stosunkowo silny, szczególnie biorąc pod uwagę jak słabo Kerberos świecił. Z tych danych naukowcy wnioskowali, że jest to stosunkowo duży i masywny obiekt, którego powierzchnia pokryta jest ciemnym materiałem. Jednak dane przesłane teraz przez sondę wyraźnie wskazują, że ta teoria była błędna - dlaczego? Jak na razie nie wiadomo. mysteriouske "Nasze przewidywania były bardzo trafione w przypadku innych małych księżyców, jednak nie w przypadku Kerberosa," powiedział Mark Showalter z SETI Institute w Mountain View. Nowe wyniki z pewnością pozwolą lepiej zrozumieć fascynujący układ księżyców Plutona. Źródło: JHUAPL]]> 1477 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 143 http://twitter.com/Idioteq 0 0 <![CDATA[Hubble odkrywa galaktyki odpowiedzialne za rejonizację Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/23/galaktyki-hubble-odkrywa-galaktyki-odpowiedzialne-za-rejonizacje-wszechswiata/ Fri, 23 Oct 2015 19:14:27 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1482 Hubble Frontier Fields view of MACSJ0416.1–2403 Obserwacje wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przy wykorzystaniu zjawiska soczewkowania grawitacyjnego pozwoliły na odsłonięcie największej próbki najsłabszych i najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie. Niektóre z tych galaktyk powstały zaledwie 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu i należą do najsłabszych galaktyk odkrytych jak dotąd przez teleskop Hubble'a. Zespół naukowców był w stanie określić, po raz pierwszy z pewną dozą pewności, że owe małe galaktyki były kluczowe dla powstania Wszechświata jaki widzimy teraz. Międzynarodowy zespół astronomów pod kierownictwem Hakima Ateka z Ecole Polytechnique Federale de Lausanne w Szwajcarii odkrył ponad 250 niewielkich galaktyk, które istniały zaledwie 600-900 milionów lat po Wielkim Wybuchu - to jedna z największych próbek galaktyk karłowatych odkryta w tej epoce. Światło z tych galaktyk podróżowało przez ponad 12 miliardów lat zanim dotarło do naszych teleskopów, umożliwiając astronomom spojrzenie w przeszłość, w czasy bardzo wczesnego wszechświata. Mimo, że imponująca, to jednak liczba znalezionych galaktyk w tak wczesnej epoce nie jest jedynym istotnym przełomem zespołu. Johan Richard z Observatoire de Lyon we Francji zauważa, że "Najsłabsze galaktyki wykryte w trakcie tych obserwacji teleskopem Hubble'a, są słabsze niż jakiekolwiek wcześniej odkryte przez ten teleskop." Przyglądając się światłu pochodzącemu od tych galaktyk, zespół astronomów odkrył, że skumulowane światło wyemitowane przez te galaktyki mogło odegrać główną rolę w jednym z najbardziej tajemniczych okresów historii wczesnego Wszechświata - w epoce rejonizacji. Rejonizacja rozpoczęła się gdy gęsta mgła gazu wodorowego spowijająca wczesny Wszechświat zaczęła się rozpływać. Światło ultrafioletowe mogło wtedy zacząć przemieszczać się na duże odległości nie napotykając na swojej drodze niczego. Tym samym Wszechświat stał się przezroczysty dla światła ultrafioletowego. Obserwując promieniowanie UV pochodzące od znalezionych galaktyk astronomowie byli w stanie obliczyć czy były to galaktyki, które brały udział w procesie rejonizacji. Zespół określił, po raz pierwszy z pewną dozą pewności, że najmniejszej i najbardziej obfite galaktyki mogły odgrywać głóną rolę w utrzymaniu przezroczystości Wszechświata. Dzięki temu, można było określić, że epoka rejonizacji - która zakończyła się gdy Wszechświat stał się całkowicie przezroczysty - zakończyła się około 700 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Główny autor Atek tłumaczy: "Jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko wkład ze strony jasnych i masywnych galaktyk okazuje się, że nie wystarczyłoby to to zrejonizowania Wszechświata. Musimy także dodać wkład ze strony bardziej obfitej populacji słabych galaktyk karłowatych." Aby dokonać tego odkrycia zespół wykorzystał najgłębsze zdjęcia soczewkowania grawitacyjnego wykonane w trzech gromadach galaktyk. Zdjęcia powstały w ramach programu Hubble Frontier Fields. Owe gromady wytwarzają olbrzymie pole grawitacyjne zdolne zakrzywić promieniowanie słabych galaktyk leżących daleko za tymi gromadami. Dzięki temu możliwe staje się poszukiwanie i badanie pierwszych generacji galaktyk we Wszechświecie. Jean-Paul Kneib, współautor badania z Ecole Polytechnique Federale de Lausanne w Szwajcarii tłumaczy "Gromady z programu Frontier Fields działają jak potężne teleskopy naturalne ukazując nam te słabe galaktyki karłowate, których w innej sytuacji nie bylibyśmy w stanie dostrzec." Współautor badania Mathilde Jauzac, z Durham University (Wielka Brytania) oraz University of KwaZulu-Natal (RPA) zauważa znaczenie odkrycia i udziału w nim teleskopu Hubble'a: "Hubble wciąż pozostaje niezrównanym pod względem zdolności obserwacji najodleglejszych galaktyk. Sama głębia danych z programu Hubble Frontier Field gwarantuje bardzo precyzyjne zrozumienie procesu powiększania obrazu przez gromady galaktyk." Owe wyniki podkreślają niesamowite możliwości programu Frontier Fields, w którym możemy doczekać się odkrycia kolejnych i jeszcze odleglejszych galaktyk gdy Hubble spojrzy na kolejne trzy gromady galaktyk w najbliższej przyszłości. Publikacja wyników badań naukowych oczekuje na zatwierdzenie w czasopiśmie Astrophysical Journal. Źródło: APJ]]> 1482 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 144 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[Naukowcy zidentyfikowali alkohol na komecie Lovejoy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/23/komety-naukowcy-zidentyfikowali-alkohol-na-komecie-lovejoy/ Fri, 23 Oct 2015 20:05:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1486 sd W dniu dzisiejszym naukowcy ogłosili, po raz pierwszy zidentyfikowali dwa złożone związki organiczne na powierzchni komety, rzucając tym samym nowe światło na pochodzenie planet takich jak Ziemia. Alkohol etylowy oraz prosty cukier jaki jest aldehyd glikolowy wykryte zostały w komecie Lovejoy - informują naukowcy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Science Advances. "Te złożone związki organiczne mogą stanowić część materiału skalnego, z którego uformowały się planety," czytamy w artykule. Inne związki organiczne były wcześniej odkrywane w kometach, chociażby niedawno na komecie 67P/Churyumov-Gerasimenko odkryto kilka związków organicznych, z których cztery wcześniej nie były odkryte na żadnej komecie. Z uwagi na fakt, że komety zawierają najstarszy i najbardziej prymitywny materiał w Układzie Słonecznym, naukowcy uważają je za swoiste kapsuły czasu, które umożliwiają spojrzenie w początki Układu Słonecznego 4,6 mld lat temu. Jednak chociaż najnowsze odkrycie nie kończy debaty o tym czy to komety zasiały na Ziemi związki niezbędne do powstania życia, to jednak poszerza naszą wiedzę, mówi Doninique Bockelee-Morvan, astrofizyczka z z Francuskiego Krajowego Centrum Badań Naukowych. "Obecność głównych związków chemicznych w materii kometarnej to istotny krok na drodze do zrozumienia warunków panujących w czasie gdy życie powstało na naszej planecie," powiedziała agencji AFP. "Te obserwacje wskazują możliwe wytłumaczenie powstania życia na Ziemi," dodaje. dd1 Należy jednak pamiętać, że istnieją także inne teorie powstania życia na Ziemi - np. gaz z erupcji wulkanicznych. Kometa Lovejoy jest szczególnie interesująca dla naukowców bowiem "jest jedną z najaktywniejszych komet w naszym orbitalnym sasiedztwie," napisano w artykule. Badania były wykonywane przy użyciu 30-metrowego teleskopu w Institut de Radioastronomie Milimetrique w Sierra Nevada w Hiszpanii w styczniu 2015, gdy kometa była w szczycie swojej jasności i aktywności. Źródło: Science Advances]]> 1486 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Oxia Planum - prawdopodobny cel łazika ExoMars 2018]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/25/mars-oxia-planum-prawdopodobny-cel-lazika-exomars-2018/ Sun, 25 Oct 2015 08:02:29 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1494 oxia_planum_node_full_image_2 Oxia Planum zostało zaproponowane jako główny kandydat na miejsce lądowania w ramach misji ExoMars 2018. ExoMars 2018 - misja składająca się z łazika i platformy powierzchniowej to druga z dwóch misji tworzących program ExoMars, przedsięwzięcie Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz rosyjskiej agencji Roskosmos. Start misji planowany jest na maj 2018 roku, a planowane lądowanie na Czerwonej Planecie na styczeń 2019 roku. Nieco wcześniej sonda Trace Gas Orbiter oraz demonstrator wejścia, opadania i lądowania Schiaparelli zostaną wystrzelone w podróż na Marsa w marcu 2016 roku i dotrą tam około października przyszłego roku. Schiaparelli wyląduje na obszarze znanym jako Meridiani Planum. Orbiter będzie natomiast badał atmosferę i działał jako pośrednik dla drugiej z misji. Poszukiwanie odpowiedniego miejsca lądowania dla drugiej z misji rozpocżęło się w grudniu 2013 roku, gdy społeczność naukową zaproszono do składania propozycji. W październiku 2014 roku grupa robocza Landing Site Selection Working Group wybrała cztery propozycje. Ubiegły rok minął na ocenie tych miejsc, uwzględnianiu ograniczeń inżynieryjnych podczas opadania i lądowania oraz potencjalnych korzyści naukowych takiej misji. Głównym celem dla łazika będzie poszukiwanie dowodów istnienia na Marsie życia w przeszłości lub teraźniejszości na obszarze, który kiedyś skryty był wodą. Wiertło zainstalowane na pokładzie łazika ExoMars będzie w stanie pobrać próbki z głębokości nawet 2 metrów pod powierzchnią. To jeden z najważniejszych aspektów... czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1494 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Amerykanie chcieli umieścić astronautów w satelitach szpiegowskich]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/25/historia-amerykanie-chcieli-umiescic-astronautow-w-satelitach-szpiegowskich/ Sun, 25 Oct 2015 21:05:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1499 p64 Amerykańskie Narodowe Biuro Rozpoznania (National Reconnaissance Office, NRO) w dniu 22 października br. opublikowało pokaźny zestaw odtajnionych nagrań - w tym poniższy niemy film i zdjęcia - z lat sześćdziesiątych XX wieku dotyczących wojskowego programu lotów załogowych. W ramach misji Manned Orbiting Laboratory (MOL) planowano wysłanie wojskowych astronautów na małą stację kosmiczną. Według oficjalnych informacji dotyczących MOL Siły Powietrzne USA testowało "korzyści dla wojska" z umieszczenia ludzi na orbicie, jednak w rzeczywistości prawdziwym celem programu było wysłanie astronautów, którzy mieli sterować satelitą szpiegowskim dla NRO. https://www.youtube.com/watch?v=cRNq8tbay_g&w=853&h=480 Prezydent Nixon anulował program MOL w czerwcu 1969 roku jeszcze przed pierwszym lotem ze względu na rosnące koszty oraz co raz doskonalsze rozwiązania stosowane na bezzałogowych satelitach szpiegowskich. p181-837x670 Siły Powietrzne wybrały już 17 astronautów do misji MOL przed anulowaniem całego programu. Z resztą niektórzy z nich przenieśli się następnie do NASA tak jak chociażby Robert Crippen, który znalazł się na pokładzie pierwszej misji wahadłowca w 1981 roku oraz Richard Truly, który po jakimś czasie został administratorem NASA. p55 p36 p18 p10 p9-534x670 Źródło: spacenews]]> 1499 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Promieniowanie rentgenowskie a masywne gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/26/gwiazdy-promieniowanie-rentgenowskie-a-masywne-gwiazdy/ Mon, 26 Oct 2015 19:29:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1508 dd2 Młode masywne gwiazdy znane są z silnej emisji promieniowania rentgenowskiego. Jednak w przeciwieństwie do promieniowania rentgenowskiego z gwiazd o niewielkiej masie, gdzie powstaje ono w fotosferze gwiazdy, promienie rentgenowskie w gwiazdach masywnych najprawdopodobniej są efektem potężnych fal uderzeniowych. Za to zjawisko odpowiedzialnych może być kilka rodzajów fal uderzeniowych: powstających wskutek bardzo silnych wiatrów napędzanych promieniowaniem gwiazdy,  powstających wskutek czołowego zderzenia wiatrów kierowanych magnetycznie przez pole magnetyczne gwiazdy lub zderzeń wiatrów w układach podwójnych gwiazd. Rozpoznanie mechanizmów umożliwia astronomom identyfikację najaktywniejszych procesów, a tym samym odszyfrowanie dodatkowych informacji o składzie fizycznym i etapie ewolucji gwiazdy. Astronomowie z Cfa (Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics) Nick Wright, Jeremy Drake oraz Marcio Guaqrcello wraz ze współpracownikami wykorzystali dane z obserwatorium rentgenowskiego Chandra do zbadania emisji pochodzących od 106 masywnych gwiazd w stosunkowo bliskiej gromadzie Cygnus-OB2. Ta stosunkowo duża próbka gwiazd umożliwiła naukowcom przetestowanie wykorzystywanych przez nich modeli poprzez sprawdzanie czy istnieją wyraźne związki między np. intensywnością promieniowania rentgenowskiego a jasnością gwiazdy. Astronomowie odkryli, że w badanej próbce gwiazd istnieje wyraźny związek między intensywnością w zakresie rentgenowskim, a całkowitą jasnością gwiazdy. Wyniki wskazują, że promieniowanie rentgenowskie jest szesnaście milionów razy mniejsze od całkowitego promieniowania gwiazdy. Wynik ten pokrywa się do wcześniej publikowanych wyników dla innego regionu formowania się masywnych gwiazd i skłania naukowców do pierwszej wersji wytłumaczenia fal uderzeniowych (związanego z promieniowaniem gwiazdy). Jednak dla najmasywniejszych gwiazd w próbce znaleziono także dowody na fale uderzeniowe powodowane zderzeniami wiatrów gwiezdnych. Nowe wyniki pozwoliły na uściślenie modeli emisji rentgenowskiej masywnych gwiazd. Z uwagi na fakt, że uzyskane wyniki z jednej gromady nie różnią się zbytnio od wyników w innych gromadach, najnowsza praca pozwala stwierdzić, że mechanizmy tej emisji nie zależą silnie od lokalnych warunków otoczenia. Źródło: CfA Więcej informacji: ]]> 1508 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zaobserwować wejście śmieci kosmicznych w atmosferę...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/26/orbita-zaobserwowac-wejscie-smieci-kosmicznych-w-atmosfere/ Mon, 26 Oct 2015 20:49:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1511 space-debris Miliony fragmentów śmieci kosmicznych - pozostałości po rakietach i sondach - znajdują się na orbicie ziemskiej. Większość z nich w końcu wpadnie w ziemską atmosferę i ulegnie dezintegracji i spaleniu w czasie lotu nie docierając nigdy na powierzchnię Ziemi. Astronomowie niedawno zaobserwowali jeden z takich obiektów i po raz pierwszy w historii potrafią przewidzieć kiedy i gdzie wejdzie on w atmosferę. Tego typu prognozy mogą pozwolić naukowcom na obserwowanie wejść śmieci kosmicznych w atmosferę, a przez to lepsze zrozumienie procesów zachodzących podczas wejścia obiektów w atmosferę i ocenę, które obiekty mogą zagrażać ludziom na Ziemi. Wspomniany obiekt został wykryty 3 października w ramach przeglądu nieba Catalina Sky Survey (CSS) - projektu w ramach którego na niebie poszukuje się komet i planetoid ze szczególną uwagą zwróconą na obiekty, które potencjalnie mogą zagrażać Ziemi. Wkrótce po odkryciu astronomowie uświadomili sobie że ten sam obiekt został już zauważony w ramach CSS w 2013 roku. Porównanie obu obserwacji pozwoliło naukowcom na określenie orbity obiektu. Okazało się, że orbita przypomina typową orbitę śmieci kosmicznych, a nie naturalnych obiektów. Co więcej, udało się określić, że obiekt wejdzie w ziemską atmosferę 13 listopada nad Oceanem Indyjskim w pobliżu Sri Lanki. Nick Moskovitz, planetolog z Lowell Observatory, jeden z wielu obserwatorów na całym świecie zajmujących się śmieciami kosmicznymi powiedział: "Nie jesteśmy na 100% pewni czy jest to sztuczny obiekt, ale będziemy starali się upewnić w ciągu nadchodzących kilku nocy. Orbita wskazuje, że w tym tygodniu obiekt niemalże otrze się o ziemską atmosferę, więc będziemy mieli okazję zebrać więcej danych." Moskovitz planuje zdalne obserwowanie obiektu za pomocą teleskopu Southern Astrophysical Research (SOAR) znajdującego się w Chile. Podczas obserwacji wykonane zostaną zdjęcia oraz przeprowadzona zostanie spektroskopia obiektu. Dzięki temu dokładniej poznamy ten obiekt, włącznie z jego składem chemicznym. Moskovitz powiedział: "Sztuczne obiekty pokryte są warstwą farby, a bardzo często farba ma w swoim składzie tlenek tytanu. Związek ten nie występuje naturalnie, więc jeżeli w widmie obiektu dostrzeżemy obecność tlenku tytanu - będziemy mieli pewność, że to sztuczny obiekt." Współpracownicy Moskovita z Włoch oraz z Jet Propulsion Laboratory w Kalifornii wykorzystają dane z obserwacji do uściślenia orbity  co pozwoli na dokładniejsze określenie miejsca wejścia w atmosferę 13 listopada. Moskovitz ma nadzieję, że zespół zdąży rozstawić instrumenty i zaobserwować moment wejścia obiektu w atmosferę z prędkością ponad 10 km/s. Jeden z członków zespołu, Peter Jenniskens z SETI Institute w Kalifornii poszukuje nawet możliwości wyczarterowania prywatnego samolotu w celu zaobserwowania wejścia w atmosferę z bliska. Według Moskovitza omawiany obiekt ma średnicę rzędu 1-2 m i prawdopodobnie spłonie w atmosferze. "Nie wiemy co to jest, więc nie znamy kształtu obiektu i nie wiemy czy ulegnie rozpadowi w atmosferze. Element panelu słoneczego będzie przecież zachowywał się zupełnie inaczej niż fragment rakiety czy zbiornika na paliwo. Istnieje możliwość, że fragmenty dotrą do powierzchni Ziemi, ale jest ona bardzo mała." Według danych NASA na orbicie okołoziemskiej znajdują się miliony śmieci kosmicznych z czego około połowa to obiekty o średnicy 1-2 cm, a 20 000 to obiekty większe od piłki do tenisa. Rosnąca populacja śmieci kosmicznych stanowi zagrożenie dla sond, satelitów czy chociażby Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Amerykańska sieć śledzenia przestrzeni kosmicznej (Space Surveillance Network) śledzi obiekty o rozmiarach większych od 5 cm, jednak jak dotąd nikomu nie udało się precyzyjnie okreslić momentu wejścia takiego obiektu w atmosferę. Taka zdolność znacznie poprawiłaby poziom bezpieczeństwa na orbicie. Według Moskovitza 13 listopada będzie doskonałą okazją do nauki: "To jak kontrolowany eksperyment. Ogólnie nie możemy przewidzieć kiedy planetoidy czy inne obiekty powodujące zjawisko meteoru uderzą w Ziemię i nie możemy zaplanować obserwacji takiego zdarzenia. Jednak na to konkretne zdarzenie możemy się przygotować. Obserwowanie wejścia obiektu w atmosferę pozwoli nam lepiej zrozumieć jak atmosfera oddziałuje na obiekty wchodzące w nią z dużą prędkością." Niezależnie od tego czy obiekt okaże się sztucznego pochodzenia czy naturalnego będzie doskonałą okazją do nauki. Źródło: Lowell Observatory]]> 1511 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ubiegłotygodniowe ogromne włókno na Słońcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/27/slonce-ubieglotygodniowy-ogromny-filament-na-sloncu/ Tue, 27 Oct 2015 11:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1514 oct-_23_-_very_long_filament W ubiegłym tygodniu na powierzchni Słońca można było obserwować długą, ciemną linię - tzw. włókno (filament), która rozciągała się na prawie połowie widocznej tarczy Słońca. Włókno doskonale widać na powyższym zdjęciu wykonanym 21 października 2015 roku przez sondę Solar Dynamics Observatory. To wyjątkowo długie włókno rozciąga się na odległość równą 50 średnicom Ziemi. Włókna to wydłużone obłoki materii słonecznej unoszone nad powierzchnią Słońca wzdłuż linii pola magnetycznego. Bardzo często są one niestabilne i ulegają rozerwaniu w czasie krótszym od tygodnia, choć czasami wytrzymują dłużej. Włókna są ciemniejsze niż większa część tarczy słonecznej jeżeli obserwowane są w zakresie promieniowania UV. Powyższe włókno obserwowane był na falach ultrafioletowych o długości 19.3 nm. Źródło: SDO/NASA]]> 1514 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Dawn obniża wysokość nad Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/27/ceres-sonda-dawn-obniza-wysokosc-nad-ceres/ Tue, 27 Oct 2015 06:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1518 pia199961 W ubiegły piątek (23.10) sonda Dawn (NASA) uruchomiła swój silnik jonowy i rozpoczęła podróż w kierunku czwartej i ostatecznej orbity naukowej wokół planety karłowatej Ceres. Sonda zakończyła właśnie dwa miesiące obserwacji z wysokości 1470 km i przesłała na Ziemię obszarne pakiety zdjęć i innych danych. Sonda opuściła swoją orbitę na wysokości 1470 km nad powierzchnią Ceres i przemieszcza się w kierunku ostatecznej orbity, tzw. niskiej orbity mapowania. Sonda Dawn będzie stopniowo obniżała swoją wysokość nad planetą przez kolejne siedem tygodni. Zniżanie zakończy się dopiero na wysokości poniżej 380 km nad powierzchnią Ceres. W połowie grudnia sonda rozpocznie wykonywanie obserwacji z tej wysokości. Dzięki takiemu zbliżeniu do powierzchni na zdjęciach wykonanych przez Dawn będą rozróżnialne szczegóły o rozmiarach do 35 metrów. Naukowcy z zespołu misji Dawn szczególnie zainteresowani są wykonywaniem dokładnych zdjęć krateru Occator, w którym znajdują się słynne jasne kropki. Powyżej mozaika zdjęć krateru Occator wykonanych z trzeciej orbity naukowej na wysokości 1470 km. Więcej informacji o misji sondy Dawn można znaleźć na stronach: Źródło: NASA]]> 1518 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini jutro zanurkuje w gejzery Enceladusa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/27/saturn-sonda-cassini-jutro-zanurkuje-w-gejzery-enceladusa/ Tue, 27 Oct 2015 08:37:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1521 pia20013niebur-1 W środę, 28 października 2015 roku o godzinie 17:23 naszego czasu sonda Cassini zbada ocean znajdujący się pod lodową skorupą Enceladusa przelatując przez gejzer lodowych cząstek w południowej części księżyca na wysokości zaledwie 49 km nad powierzchnią. https://www.youtube.com/watch?v=BZ1KowQXc3Y&w=853&h=480 Sonda Cassini została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w 1997 roku i weszła na orbitę Saturna w 2004 roku. Od tego momentu bezustannie bada gazowego olbrzyma, jego pierścienie i pole magnetyczne. Poniżej znajduje się siedem najważniejszych faktów o planowanym na środę przelocie sondy w pobliżu Enceladusa:
    • Enceladus to lodowy księżyc Saturna. Na samym początku misji sonda Cassini odkryła, że na Enceladusie widoczne są ślady intensywnej aktywności geologicznej, włącznie z potężnymi gejzerami lodu, pary wodnej oraz cząsteczek organicznych wyrzucanych z południowego regionu okołobiegunowego. Nieco później dane z sondy Cassini doprowadziły naukowców do wniosku, że pod lodową skorupą księżyca znajduje się globalny ocean, w którym ma miejsce aktywność hydrotermalna. To oznacza, że wewnątrz Enceladusa mogą istnieć warunki niezbędne do powstania i utrzymania życia.
    • Środowy przelot w pobliżu Enceladusa będzie najgłębszym przelotem przez gejzery Enceladusa, w których najprawdopodobniej znajduje się materia bezpośrednio pochodząca z podpowierzchniowego oceanu. Sonda przelatywała już bliżej powierzchni księżyca, ale nigdy bezpośrednio przez materię z aktywnego gejzeru.
    • czytaj dalej na portalu Urania...
    ]]>
    1521 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Rosja wyśle kosmonautów na Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/28/ksiezyc-rosja-wysle-kosmonautow-na-ksiezyc/ Wed, 28 Oct 2015 06:09:01 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1528 tg W trakcie konferencji dotyczącej technologii kosmicznych prezes Korporacji Rakietowo-Kosmicznej Energia poinformował, że Rosjanie planują załogowe lądowanie na Księżycu w 2029 roku. Przed tą datą dojdzie także do autonomicznego lotu na Księżyc. Władimir Sołncew, prezes korporacji Energia poinformował, że podróż rosyjskich kosmonautów na powierzchnię Księżyca zaplanowano na 2029 rok. Sołncew jest prezesem zakładu produkującego statki załogowe Sojuz, którymi astronauci z wielu krajów docierają na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Podczas tej samej konferencji Sołncew poinformował także, że w 2021 roku odbędzie się pierwszy lot nowego statku kosmicznego wykonanego z materiałów kompozytowych i zdolnego do lotu na Księżyc. Dwa lata później, w 2023 roku dojdzie do pierwszego cumowania nowego statku do ISS, a w 2025 roku statek zostanie przetestowany podczas autonomicznego lotu na Księżyc. Lot ten pozwoli na sprawdzenie technologii i opracowanie planu załogowego lotu na Księżyc. Według planów na powierzchnię Księżyca wybierze się czteroosobowa załoga, która spędzi tam co najmniej 14 dni. Jak dotąd sztuczka z lądowaniem na Księżycu udała się tylko Amerykanom, którzy w latach 1969-1972 aż sześć razy lądowali na powierzchni Księżyca. Wtedy wydawało się, że to dopiero początek ery załogowych misji kosmicznych - przyszłość napisała zupełnie inny scenariusz. Źródło: sputniknews]]> 1528 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Poświata horyzontalna na Księżycu wyjaśniona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/28/ksiezyc-poswiata-horyzontalna-na-ksiezycu-wyjasniona/ Wed, 28 Oct 2015 09:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1531 a12_ldd_lg Naukowcy z University of Western Australia znaleźli wytłumaczenie tajemniczego zjawiska, które intrygowało naukowców przez prawie pół wieku. Badaczom udało się znaleźć wytłumaczenie 'poświaty horyzontalnej' (nietypowej poświaty występującej na zachodnim horyzoncie Księżyca tuż po zachodzie Słońca), które związane jest z dwoma nowymi zjawiskami dotyczącymi ruchu pyłu na powierzchni Księżyca, tj. 'burzami pyłowymi przy wschodzie Słońca' oraz 'pojaśnieniem horyzontalnym'. Profesor Brian O'Brien z UWA School of Physics powiedział, że odkryć dokonano za pomocą niewielkiego detektora pyłu, który stworzył w 1966 roku. "W 2011 roku opisaliśmy dwa powody na to dlaczego wątpimy w popularną opinię, że poświata horyzontalna powstaje wskutek unoszenia drobin pyłu przez pola elektryczne na duże wysokości nad powierzchnią Księżyca," mówi O'Brien. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1531 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Cienki dysk młodych gwiazd w zgrubieniu centralnym!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/28/droga-mleczna-cienki-dysk-mlodych-gwiazd-w-zgrubieniu-centralnym/ Wed, 28 Oct 2015 11:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1534 Astronomers using the VISTA telescope at ESO’s Paranal Observatory have discovered a previously unknown component of the Milky Way. By mapping out the locations of a class of stars that vary in brightness called Cepheids, a disc of young stars buried behind thick dust clouds in the central bulge has been found. This diagram shows the locations of the newly discovered Cepheids in an artist’s rendering of the Milky Way. The yellow star indicates the position of the Sun. Korzystając z teleskopu VISTA w Obserwatorium Paranal w Chile astronomowie odkryli wcześniej nieznany składnik Drogi Mlecznej. Mapując położenie klasy gwiazd o zmiennej jasności, zwanych Cefeidami, odkryto dysk młodych gwiazd ukryty za gęstymi obłokami pyłu w zgrubieniu centralnym naszej Galaktyki. Prowadzony przez ESO przegląd nieba Vista Variables w ramach Via Lactea Survey obejmuje wielokrotne wykonywanie zdjęć centralnej części naszej Galaktyki w zakresie podczerwonym za pomocą teleskopu Vista w Obserwatorium Paranal w Chile. W ramach przeglądu odkryto już wiele nowych obiektów, w tym gwiazd zmiennych czy gromad. Zespół astronomów pod kierownictwem Istvana Dekany z Pontificia Universidad Catolica de Chile wykorzystał teraz dane z tego przeglądu zebrane miedzy 2010 a 2014 rokiem do odkrycia wcześniej nieznanego składnika naszej własnej galaktyki - Drogi Mlecznej. "Zgrubienie centralne Drogi Mlecznej składa się z olbrzymiej liczby starych gwiazd. Jednak dane z teleskopu VISTA odkryły coś nowego - i bardzo młodego wg standardów astronomicznych!" mówi Istvan Dekany, główny autor nowego opracowania. https://www.youtube.com/watch?v=3tBSAI34DJM&w=853&h=480 Analizując dane z przeglądu nieba astronomowie znaleźli 655 kandydatów na gwiazdy zmienne zwane cefeidami. Cefeidy okresowo zwiększają i zmniejszają swoje rozmiary w czasie od kilku dni do kilku miesięcy jednocześnie znacznie zmieniając swoją jasność. Czas w jakim cefeida zwiększa i zmniejsza swoją jasność jest dłuższy dla jaśniejszych gwiazd i krótszy dla ciemniejszych. Ten niesamowicie precyzyjnie określony związek odkryty w 1908 roku przez amerykańską astronom Henriettę Swan Leavitt, pozwala astronomom poprzez badanie cefeid mierzyć odległości we Wszechświecie i określać położenie odległych obiektów w Drodze Mlecznej i za nią. https://www.youtube.com/watch?v=E_VzHycqoKo&w=853&h=480 Jednak jest jeden haczyk - nie wszystkie cefeidy są takie same - można je podzielić na dwie główne klasy, z których jedna jest dużo młodsza niż druga. W próbce 655 gwiazd zespół zidentyfikował 35 gwiazd jako tzw. klasyczne cefeidy - młode, jasne gwiazdy istotnie odróżniające się od typowych, dużo starszych mieszkańców zgrubienia centralnego Drogi Mlecznej. Zespół astronomów zebrał informacje o jasności i okresie pulsacji tych 35 klasycznych cefeid i określił ich odległość od Ziemi. To właśnie okres pulsacji bezpośrednio związany z wiekiem gwiazdy ujawnił ich zaskakująco młody wiek. "Wszystkie odkryte przez nas klasyczne cefeidy są młodsze niż 100 milionów lat. Najmłodsza z nich może mieć zaledwie 25 milionów lat, choć nie wykluczamy, że wśród nich mogą być jeszcze młodsze i jaśniejsze cefeidy," mówi drugi autor opracowania Dante Minniti z Universidad Andres Bello w Santiago w Chile. Wiek tych klasycznych cefeid stanowi wyraźny dowód na istnienie ciągłych procesów gwiazdotwórczych w centralnym zgrubieniu Drogi Mlecznej 100 milionów lat temu. Jednak jak się wkrótce okazało, to nie było jedyne istotne odkrycie w danych z przeglądu nieba. Mapując odkryte cefeidy zespół naukowców odkrył całkowicie nowy obiekt w Drodze Mlecznej - cienki dysk młodych gwiazd w zgrubieniu centralnym. Ten nowy składnik naszej galaktyki pozostawał nieznany i dobrze ukryty za gęstymi obłokami pyłu. Odkrycie tego dysku doskonale obrazuje siłę teleskopu VISTA, który był projektowany do badania odległych rejonów Drogi Mlecznej poprzez wysokiej rozdzielczości zdjęcia w zakresie podczerwonym. "Nasze odkrycie to prawdziwa demonstracja niezrównanych zdolności teleskopu VISTA w poszukiwaniu dobrze ukrytych regionów naszej galaktyki, których nie można dojrzeć w ramach żadnego innego obecnego czy planowanego przeglądu nieba" mówi Dekany. "Ten region Drogi Mlecznej był całkowicie nieznany do czasu gdy znaleźliśmy go w ramach przeglądu VVV!" dodaje Minniti. Niezbędne są dalsze badania, które pozwolą ocenić czy cefeidy powstały tam gdzie się teraz znajdują czy dotarły w to miejsce z dalszych regionów galaktyki. Zrozumienie ich podstawowych cech, interakcji i ewolucji jest kluczowe dla naszego rozumienia ewolucji Drogi Mlecznej oraz ewolucji galaktyk w ogólności. Źródło: ESO]]> 1534 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Tlen cząsteczkowy na komecie 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/29/komety-tlen-czasteczkowy-na-komecie-67p/ Thu, 29 Oct 2015 06:48:02 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1540 5631125109fb2 Zaskoczeni naukowcy w środę ogłosili odkrycie dużych ilości tlenu na komecie, która przeszła w pobliżu Słońca w sierpniu i jest obiektem badań sondy Rosetta. Znalezisko to stanowi "ogromną niespodziankę" dla naukowców podważając powszechne teorie dotyczące powstania naszego Układu Słonecznego, mówi naukowiec Andre Bieler z University of Michigan. Pomiary wykonane przez sondę Rosetta sugerują, że cząsteczki tlenu znajdujące się w gazowym halo komety 67P musiały istnieć "przed lub w momencie" jej powstawania. Tego typu odkrycie może mieć istotny wpływ na nasze rozumienie procesów chemicznych zachodzących w okresie tworzenia się Układu Słonecznego 4,6 miliarda lat temu. "Wierzymy, że ten tlen jest pierwotny, co oznacza, że jest starszy od naszego Układu Słonecznego," mówi Bieler. Naukowcy wcześniej wykluczali obecność tlenu (O2) na kometach takich jak 67P/Churyumov-Gerasimenko - intensywnie badana przez europejską sondę. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1540 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 145 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 <![CDATA[Formowanie gwiazd niezależne od masy?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/31/gwiazdy-formowanie-gwiazd-niezalezne-od-masy/ Sat, 31 Oct 2015 07:44:34 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1543 onesizefitsa Obserwacje prowadzone przez astronomów z University of Leeds wykazały po raz pierwszy, że masywna gwiazda o masie równej 25 masom Słońca, powstaje w podobny sposób jak gwiazdy o niewielkiej masie. Odkrycie dokonane dzięki danym z najnowocześniejszego teleskopu Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) w Chile zostało przedstawione w artykule opublikowanym dzisiaj w Astrophysical Journal Letters. Główna autorka artykułu dr Katharine Johnston z School of Physics and Astronomy powiedziała: "Nasze przełomowe obserwacje wskazują, że nie tylko owa wciąż formująca się młoda gwiazda karmi się z otaczającego ją dysku materii tak jak gwiazdy podobne do Słońca, lecz przypomina je także pod względem rotacji dysku wokół gwiazdy." "Bez dysku, który może przekazywać materię na powierzchnię powstającej gwiazdy w cienkiej i gęstej warstwie, procesy energetyczne takie jak chociażby wiatry gwiezdne gorących gwiazd mogą powstrzymać opadanie materii na powierzchnię gwiazdy." Badania stanowią jeden z ostatnich elementów układanki do zrozumienia ewolucji najmasywniejszych i najjaśniejszych gwiazd typu O. Właśnie te gwiazdy mają największy wkład w produkcję cięższych pierwiastków We Wszechświecie, takich jak żelazo czy złoto, które wyrzucają w przestrzeń kosmiczną w dramatycznych eksplozjach supernowych. Z każdym krokiem pojawiały się kolejne dowody na to, że masywne gwiazdy powstają w sposób podobny do niewielkich gwiazd, jednak jak dotąd, obracające się dyski, które wyglądają dokładnie tak jak te znajdujące się wokół gwiazd o niewielkiej masie zauważono jedynie wokół gwiazd typu B o masie mniejszej niż 18 mas Słońca. Powyżej masy 18 mas Słońca do teraz nie udało się znaleźć dysków podobnych do tych otaczających małomasywne gwiazdy.  Co więcej, wokół takich gwiazd astronomowie często obserwowali chaotyczne, obracające się struktury setki razy większe od dysków gwiazd małomasywnych. "W pewnym momencie zaczęliśmy myśleć, że prawdziwe dyski nie występują wokół najmasywniejszych gwiazd, co może sugerować, że te gwiazdy powstają w inny sposób," mówi dr Johnston. "Jednak gdy spojrzeliśmy na obserwacje wykonane w obserwatorium ALMA znaleźliśmy dokładnie to czego poszukiwaliśmy. Znaleźliśmy dysk wokół gwiazdy typu O, który jest bardzo podobny do dysku, z którego powstały planety wokół Słońca. Oczywiście jest on dużo większy niż w przypadku Słońca - sam dysk ma rozmiary 10-krotnie większe i 100-krotnie większą masę niż dyski znajdowane przy innych młodych gwiazdach." Nic dziwnego, że na to odkrycie trzeba było długo czekać - gwiazdy masywne powstają znacznie szybciej niż gwiazdy o mniejszej masie i po prostu trudniej jest znaleźć gwiazdę, która właśnie teraz przechodzi przez to krótkie stadium swojej ewolucji. Co więcej masywnych gwiazd jest dużo mniej niż małomasywnych gwiazd, więc trzeba powiększyć terytorium poszukiwań. Dla przykładu Orion, najbliższy nam obszar formowania się masywnych gwiazd znajduje się prawie dziesięciokrotnie dalej od nas niż najbliżej obserwowane młode gwiazdy o małej masie otoczone dyskami. Prof. Melvin Hoare, współautor badania powiedział: "Po prostu potrzebowaliśmy lepszego teleskopu, które mogłyby zajrzeć znacznie dalej w otoczki gazu otaczające masywne gwiazdy podczas ich tworzenia. Potrzebowaliśmy rewolucyjnego teleskopu takiego jak ALMA. Teraz chcemy uzyskać więcej czasu obserwacyjnego na tym teleskopie, tym razem w lepszej rozdzielczości, aby spróbować zobaczyć czy dysk jest jednorodny czy też ulega fragmentacji, wskutek której mogą powstać kolejne gwiazdy lub planety."]]> 1543 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnice ośrodka międzygwiezdnego i pola magnetycznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/29/voyager-tajemnice-osrodka-miedzygwiezdnego-i-pola-magnetycznego/ Thu, 29 Oct 2015 21:37:18 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1545 pia17049-full W 2012 roku sonda Voyager 1 przeszła do historii wchodząc w przestrzeń międzygwiezdną i zostawiając za sobą wszystkie planety i wiatr słoneczny. Jednak obserwacje przesyłane z pionierskiej sondy zaskakiwały odczytami pola magnetycznego wokół niej, bowiem różniły się od obserwacji z innych sond. Nowe badania rzucają nowe światło na to zagadnienie. W artykule opublikowanym w Astrophysical Journal Letters, Nathan Schwadron z University of New Hampshire wraz ze współpracownikami przeanalizowali dane dotyczące pola magnetycznego z sondy Voyager 1 i odkryli, że kierunek pola magnetycznego powoli się zmienia od momentu gdy sonda osiągnęła przestrzeń międzygwiezdną. Naukowcy uważają, że jest to spowodowane przez bliskość granicy wiatru słonecznego, strumienia naładowanych cząstek ze Słońca. "Nasze badania dostarczyły bardzo silnych dowodów na to, że Voyager 1 znajduje się w regionie gdzie pole magnetyczne jest odchylane przez wiatr słoneczny," powiedział Schwadron, główny autor badania. Naukowcy przewidują, że za 10 lat sonda Voyager 1 osiągnie "czystszy" region przestrzeni międzygwiezdnej, gdzie wiatr słoneczny już nie wpływa tak bardzo na pole magnetyczne. Przejście sondy w przestrzeń międzygwiezdną oznaczało, że opuściła ona heliosferę - bąbel wiatru słonecznego otaczający naszą gwiazdę i jej planety. Obserwacje z instrumentów sondy Voyager odkryły, że gęstość cząsteczek jest 40-krotnie większa na zewnątrz tej granicy niż w środku, co potwierdza, że sonda faktycznie opuściła heliosferę. Jednak jak dotąd wykonane przez sondę Voyager 1 obserwacje kierunku lokalnego, międzygwiezdnego pola magnetycznego wciąż różnią się o ponad 40 stopni od tego co określiły inne sondy. Nowe badania sugerują, że owa nieścisłość spowodowana jest faktem, że sonda znajduje się w zaburzonym polu magnetycznym tuż za heliopauzą - granicą między wiatrem słonecznym i ośrodkiem międzygwiezdnym. W 2009 roku sonda Interstellar Boundary Explorer (IBEX) odkryła "wstęgę" energetycznych atomów, która może wiele powiedzieć o kireunku czystego, międzygwiezdnego pola magnetycznego. Tak zwana "wstęga IBEX", która tworzy okrągły łuk na niebie wciąż jest tajemnicza, jednak naukowcy uważają, że powstaje wskutek przepływu neutralnych atomów wodoru z wiatru słonecznego, które zostały zrejonizowane przez pobliską przestrzeń międzygwiezdną, a następnie przyłączyły elektrony. W ramach nowych badań wykorzystano wiele zestawów danych w celu potwierdzenia, że kierunek pola magnetycznego w centrum wstęgi IBEX jest taki sam jak kierunek pola magnetycznego w ośrodku międzygwiezdnym. Obserwacje z sond Ulysses oraz SOHO także wspierają te wyniki. "Wszystkie zestawy danych zebranych na przestrzeni ostatnich 25 lat wskazują ten same punkt pola magnetycznego," mówi Schwadron. Z czasem i w co raz większej odległości od heliosfery pole magnetyczne będzie stopniowo kierowało się w strone "prawdziwej północy" określonej przez wstęgę IBEX. Jeżeli pole wokół sondy będzie nadal zmieniało kierunek, to około 2025 roku  pokryje się z kierunkiem pola magnetycznego obserwowanym przez sondę IBEX. To będzie oznaczać, że sonda znalazła się w mniej zaburzonym regionie ośrodka międzygwiezdnego. "To ciekawy sposób patrzenia na dane. W ten sposób możemy przewidzieć ile jeszcze upłynie czasu zanim sonda Voyager 1 znajdzie się w ośrodku, który nie będzie już tak silnie perturbowany," mówi Ed Stone, naukowiec projektu Voyager nie związany z najnowszymi badaniami. Podczas gdy Voyager 1 będzie nadal dostarczał informacji o przestrzeni międzygwiezdnej, bliźniacza sonda Voyager 2 także dotrze do ośrodka międzygwiezdnego w ciągu najbliższych kilku lat. Obie sondy zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną w odstępie 16 dni w 1977 roku. Obie sondy przeleciały obok Jowisza i Saturna. Voyager 2 odwiedził także Urana i Neptuna. Sonda Voyager 2 została wystrzelona przed Voyager 1 i jest najdłużej bezustannie działającą sondą wysłaną z Ziemi. Voyager 1 natomiast jest najdalszym wytworem naszej cywilizacji we Wszechświecie. Źródło: NASA]]> 1545 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Aktualizacja danych na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/31/mars-aktualizacja-danych-na-pokladzie-mars-reconnaissance-orbiter/ Sat, 31 Oct 2015 06:42:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1548 rewriteofonb Tabele przechowywane w pamięci flash na pokładzie orbitera Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) zawierają informacje o położeniu Ziemi i Słońca w ciągu ostatnich 10 lat, jednak brakuje takich samych informacji na przyszły rok. I trzeba to zmienić. Ostrożnie. Sonda MRO korzysta z tych tabeli przy uruchamianiu oprogramowania po nieplanowanym resecie komputera. Gdy komputer na pokładzie sondy ulegnie restartowi, sprawdza w którą stronę powinien skierować anteny służące do komunikacji, a co ważniejsze, w którą stronę skierować swoje panele słoneczne. Pamięć flash nie jest pamięcią nieulotną, tzn. przechowuje informacje nawet po utracie zasilania - więc doskonale sprawdza się w roli pamięci zapasowej. Tabele zostały zapisane w pamięci sondy przed jej startem 12 sierpnia 2005 roku i zawierają inormacje o położeniu Ziemi i Słońca do 12 lipca 2016 roku. Dla zapewnienia bezpieczeństwa, zespół misji planuje rozpocząć aktualizacje tabeli w przyszłym tygodniu. Taka aktualizacja wymaga planowanego zresetowania komputera pokładowego podczas tygodniowej przerwy w obserwacjach naukowych MRO i przekazywaniu danych. Oba aktywne łaziki marsjańskie będą korzystały z innej sondy - Odyssey - do przekazywania danych na Ziemię. Od startu misji MRO szesnaście razy dochodziło do nieplanowanego resetu komputera, a tym samym do wykorzystania danych zapisanych w tabelach. Menedżerowie uważają, że do tego typu zdarzeń będzie dochodzić także w kolejnych latach. "Aktualizacja danych w pamięci jest kluczowa dla zapewnienia bezpieczeństwa misji i jej wydłużenia po zakończeniu głównej misji," powiedział menedżer projektu MRO Dan Johnston z Jet Propulsion Laboratory. W celu aktualizacji tabeli inżynierowie będą musieli przepisać całą zawartość pamięci nieulotnej na sondzie. Sonda wyposażona jest w dwa identyczne komputery, z których jeden jest zawsze aktywny. Każdy z komputerów posiada własną pamięć nieulotną niedostępną dla drugiego komputera. Dlatego też procedura aktualizacji musi być przeprowadzona dwukrotnie. Zawartość każdej z dwóch pamięci (każda o pojemności 256 MB) zawiera kopie zapasowe kluczowych plików operacyjnych komputera. "To fundamentalny system operacyjny sondy. Stąd zwiększone ryzyko," mówi Johnston. "Tak jak w przypadku komputera domowego. Jak się namiesza w systemie operacyjnym, cały komputer przestanie działać." Od startu misji MRO, zespół przepisywał całą pamięć nieulotną tylko raz w 2009 roku. Przepisywanie pierwszej z pamięci w przyszłym tygodniu będzie wykonywane zgodnie z tą samą procedurą co w 2009 roku. Dodatkowym zabezpieczeniem będzie wykonanie planowanego resetu po przepisaniu części pamięci. To pozwoli na sprawdzenie czy nowo wprowadzone dane są prawidłowe. Jeżeli nie będą, dane z 2009 roku pozwolą na odzyskanie kopii zapasowej. Po potwierdzeniu sukcesu częściowej aktualizacji, zamieniona zostanie także pozostała część tabel. Mimo, że sonda aktualnie realizuje już czwartą przedłużoną misję, MRO może stanowić filar floty Mars Exploration Program przez kolejne lata. Długotrwałość tej misji pozwoliła badaczom na badanie długotrwałych i sezonowych zmian zachodzących na powierzchni Marsa, włącznie z niedawno odkrytym sezonowym występowaniem zasolonej wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.  Pośród innych realizowanych przez MRO zadań, aktualnie sonda bada możliwe miejsca lądowania kolejnych misji marsjańskich oraz przekazuje na Ziemię dane z łazików pracujących na powierzchni Czerwonej Planety. Źródło: JPL]]> 1548 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini przetrwała lot przez gejzery - czekamy na wyniki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/31/enceladus-sonda-cassini-przetrwala-lot-przez-gejzery-czekamy-na-wyniki/ Sat, 31 Oct 2015 09:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1551 2-cassiniplung Sonda Cassini przeleciała przez lodowe gejzery Enceladusa, jednego z księżyców Saturna poszukując oznak środowiska, w którym mogłoby istnieć życie. Pióropusze pary wodnej, lodu i pyłu bezustannie tryskają na tysiące kilometrów w przestrzeń kosmiczną z tygrysich pasów w pobliżu południowego bieguna księżyca niosąc w sobie cząsteczki z obszernego, słonego oceanu znajdującego się pod lodową powierzchnią księżyca. Przelot sondy Cassini przez lodową fontannę stanowi drugi z trzech zaplanowanych na ten rok przelotów w pobliżu Enceladusa oraz najlepszą szansę na odkrycie dowodów, że ten niewielki glob może zawierać składniki niezbędne do powstania życia w jego wnętrzu. Spotkanie z materią tajemniczych gejzerów trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund, bowiem sonda przemknęła przez nie z prędkością ok. 35 000 km/h, a mimo to .... czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1551 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Czy Jowisz wyrzucił jedną z planet z Układu Słonecznego?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/10/31/jowisz-czy-jowisz-wyrzucil-jedna-z-planet-z-ukladu-slonecznego/ Sat, 31 Oct 2015 08:07:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1556 maxresdefault Troszeczkę to przypomina międzyplanetarne szachy. Astronomowie z University of Toronto (UoT) odkryli, że bliskie spotkanie z Jowiszem, do którego mogło dojść cztery miliardy lat temu, mogło wyrzucić jedną z planet z Układu Słonecznego. Istnienie piątego gazowego olbrzyma w okresie formowania się Układu Słonecznego - oprócz Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna, które znamy dzisiaj - zostało po raz pierwszy zaproponowane w 2011 roku. Jednak skoro taki olbrzym mógł istnieć, to w jaki sposób dał się wyrzucić? Przez lata o wyrzucenie planety z naszego układu planetarnego głównymi podejrzanymi były Jowisz i Saturn. "Nasze dowody wskazują jednak na Jowisza," mówi Ryan Cloutier, doktorant na UoT i główny autor opracowania opublikowanego w The Astrophysical Journal. Wyrzucenie planety może być skutkiem bliskiego spotkania obu planet, podczas którego jeen z obiektów przyspiesza na tyle, że uwalnia się od masywnego przyciągania grawitacyjnego ze strony Słońca. Jednak wcześniejsze badania skupiające się na możliwości wyrzucenia z układu planetarnego jednego z gazowych olbrzymów przez drugiego, nie uwzględniału wpływu takiego zbliżenia na mniejsze ciała, takie jak chociażby księżyce olbrzymich planet i zmiany ich orbit. Dlatego też Cloutier wraz z kolegami skupili się na księżycach i ich orbitach podczas opracowywania symulacji komputerowych opierających się na współczesnych trajektoriach Kallisto i Japeta, księżyców krążących wokół Jowisza i Saturna. Następnie naukowcy zmierzyli prawdopodobieństwo powstania ich aktualnych orbit wskutek wyrzucenia przez ich macierzystą planetę innej planety - czyli zdarzenia, które istotnie zaburzyłoby pierwotną orbitę takiego księżyca. "W końcu doszliśmy do wniosku, że Jowisz zdolny był do wyrzucenia piątego gazowego olbrzyma jednocześnie zachowując księżyc o orbicie Kallisto," powiedział Cloutier. "Jednocześnie w przypadku Saturna jest to mało prawdopodobne, bowiem tego typu zdarzenie zaburzyłoby orbitę Japeta znacznie bardziej niż to widzimy w dzisiejszej orbicie tego księżyca." Wyniki badań zostały przedstawione w artykule pt. "Could Jupiter or Saturn have ejected a fifth giant planet?", który zostanie opublikowany 1 listopada w czasopiśmie The Astrophysical Journal. Źródło: APJ/UoT]]> 1556 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 146 0 0 <![CDATA[Jedna z największych symulacji kosmologicznych w historii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/01/kosmologia-jedna-z-najwiekszych-symulacji-kosmologicznych-w-historii/ Sun, 01 Nov 2015 09:56:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1560 gvg Naukowcy analizują olbrzymie ilości danych wyprodukowanach w ramach jednej z największych symulacji kosmologicznych w historii przeprowadzonej przez naukowców z Argonne National Laboratory. Symulacja przeprowadzona na superkomputerze Titan w Oak Ridge National Laboratory pozwoliło na stworzenie modelu ewolucji wszechświata od zaledwie 50 milionów lat po Wielkim Wybuchu do dnia dzisiejszego - od najmłodszych dni wszechświata do obecnej dorosłości. W ciągu 13,8 mld lat materia we Wszechświecie grupowała się i tworzyła galaktyki, gwiazdy i planety - jednak dotąd nie wiemy jak dokładnie wyglądał ten proces. Tego rodzaju symulacje pomagają naukowcom zrozumieć ciemną energię, rodzaj energii, który wpływa na tempo rozszerzania wszechśwata oraz rozkład galaktyk, składających się ze zwyczajnej materii oraz ciemnej materii - tajemniczej materii, której nie jest w stanie jak dotąd zmierzyć żaden instrument. dd (1) Obszerne przeglądy nieba wykonywane silnymi teleskopami, np. Sloan Digital Sky Survey oraz nowy, dokładniejszy Dark Energy Survey pokazują naukowcom gdzie były galaktyki i gwiazdy po raz pierwszy emitując światło. Natomiast przeglądy kosmicznego promieniowania tła - światła z czasów gdy wszechświat miał zaledwie 300 000 lat, pokazują nam zupełne początki wszechświata - "gdy był bardzo jednorodny," mówi Katrin Heitmann, fizyczka z Argonne, która przeprowadziła symulację. Symulacja wypełnia lukę w naszej wiedzy o wszechświecie między tymi dwoma okresami. "Grawitacja oddziałuje na ciemną materię, która zaczyna się zagęszczać w miejscach, w których później powstaną galaktyki," powiedziała Heitmann. Symulacja nazwana Q Continuum obejmowała symulację 500 miliardów cząstek - po podzieleniu wszechświata na sześciany o długości boku 100 000 km. Dzięki temu jest to jedna z największych symulacji kosmologicznych o tak wysokiej rozdzielczości. Do jej wykonania wykorzystano ponad 90%  zasobów superkomputera. Dla porównania, tylko 1% prac przeprowadzanych na superkomputerze wykorzystuje więcej niż 90% jego zasobów. "To bardzo bogata symulacja," mówi Heitmann. "W danych z przeglądu możemy szukać odpowiedzi dlaczego galaktyki grupują się w taki sposób oraz jakie fundamentalne procesy fizyczne wpływają na formowanie się takich struktur." Analiza dwóch i pół petabajta wygenerowanych danych już się rozpoczęła i będzie trwała przez kilka kolejnych lat. Szczegóły przeprowadzanych prac opublikowano w artykule pt. "The Q continuum simulation: harnessing the power of GPU accelerated supercomputers" w sierpniowym wydaniu czasopisma Astrophysical Journal Supplement. Źródło: ApJS]]> 1560 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niesamowity sierp Plutona na nowym zdjęciu od zespołu NH]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/01/pluton-niesamowity-sierp-plutona-na-nowym-zdjeciu-od-zespolu-nh/ Sun, 01 Nov 2015 10:31:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1564 hfhf We wrześniu zespół misji New Horizons opublikował niesamowite lecz niepełne zdjęcie sierpa Plutona. Dzięki odpowiedniej obróbce obrazów przesłanych przez sondę, zespół misji New Horizons  publikuje pełne, zapierające dech w piersiach zdjęcie Plutona. Powyższe zdjęcie wykonano zaledwie 15 minut po najbliższym zbliżeniu sondy New Horizons do powierzchni Plutona 14 lipca 2015 roku, gdy sonda odwróciła się w kierunku Plutona i Słońca. Perspektywa tego zdjęcia ukazuje głębokie warstwy mgieł w atmosferze Plutona rozciągającej się nad całą powierzchnią planety. Cień Plutona rzucony na jego mgły widoczny jest także w górnej części dysku planety. Po jasnej stronie Plutona (po prawej), gładkie obszary regionu nieformalnie nazwanego równiną Sputnik Planum otoczone są wysokimi wzgórzami (o wysokości nawet 3500 m) Norgay Montes. Poniżej równiny Sputnik widoczna jest silnie pokryta kraterami dużo starsza powierzchnia. Odpowiednie podświetlenie znacznie uwydatnia ponad tuzin warstw mgły w atmosferze Plutona. Poziome kreski na niebie nad Plutonem to gwiazdy rozmyte przez ruch kamery śledzącej Plutona. Zdjęcie zostało wykonane kamerą Multi-spectral Visible Imaging Camera (MVIC) z odległości 18 000 km od Plutona. Skala zdjęcia to 700 metrów na piksel. Źródło: JHUAPL / NASA]]> 1564 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gejzery błyszczą na zdjęciach z sondy Cassini [zdjęcia]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/01/enceladus-gejzery-blyszcza-na-zdjeciach-z-sondy-cassini-zdjecia/ Sun, 01 Nov 2015 19:09:39 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1567 1-saturnsgeyse Sonda Cassini rozpoczęła (już przedwczoraj) transmitowanie na Ziemię zdjęć lodowego, geologicznie aktywnego księżyca Saturna - Enceladusa. 28 października sonda zbliżyła się do niego na odległość 49 km. Transmisja danych potrwa jeszcze kilka dni. "Niesamowite zdjęcia wykonane przez sondę Cassini podczas tego niesamowicie bliskiego przelotu w pobliżu księżyca umożliwiają nam spojrzenie na jego powierzchnię, jednak wciąż czekamy na najciekawsze dane naukowe z tego przelotu," mówi Linda Spilkej, naukowiec projektu misji Cassini z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. 2-saturnsgeyse Naukowcy wkrótce rozpoczną badanie danych zebranych przez analizator gazu i instrumenty detektora pyłu, które bezpośrednio pobrały próbki gazu i pyłu lodowego wyrzucanych z gejzerów tryskających z okolic południowego bieguna Enceladusa. Analiza danych najprawdopodobniej zajmie klika tygodni, jednak może dostarczyć nam istotnych informacji o składzie oceanu znajdującego się pod lodową skorupą księżyca oraz tego czy na dnie oceanu występuje aktywność hydrotermiczna. Sama możliwość występowania procesów hydrotermicznych we wnętrzu Enceladusa sprawia, że jest to jeden z najważniejszych obiektów dla naukowców poszukujących śladów życia w Układzie Słonecznym i poza nim. 3-saturnsgeyse Kolejny i zarazem ostatni przelot sondy Cassini w pobliżu Enceladusa będzie miał miejsce 19 grudnia, gdy sonda wykona pomiary ilości ciepła wydostającego się z wnętrza księżyca. Wysokość przelotu wyniesie 4999 km. saturnsgeyse Źródło: NASA /JPL]]> 1567 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Trójwymiarowy model chmur w atmosferze egzoplanety GJ1214b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/01/egzoplanety-trojwymiarowy-model-chmur-w-atmosferze-egzoplanety-gj1214b/ Sun, 01 Nov 2015 20:37:03 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1573 uwscientists Naukowcy skatalogowali jak dotąd prawie 2000 planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce. Choć większość z tych planet stanowią gazowe, nieprzyjazne dla życia olbrzymy, co raz lepsze techniki i sondy obserwacyjne pozwalają odkrywać co raz mniejsze planety. Można założyć, że zbliża się dzień ogłoszenia odkrycia planety bliźniaczo podobnej do Ziemi krążącej wokół odległej gwiazdy. Sam rozmiar jeszcze nie świadczy o planecie. Mimo tego, że Ziemia i Wenus mają niemal identyczny rozmiar, to na powierzchni Wenus temperatura sięga ponad 400 stopni Celsjusza. Astronomowie muszą zbierać informacje o atmosferach planet pozasłonecznych np. obserwując jak atmosfera planety rozprasza i pochłania światło swojej gwiazdy macierzystej. Jednak te informacje nie zawsze da się wykorzystać - tak jak w przypadku egzoplanety GJ1214b. uwscientists "Gdy egzoplaneta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, promieniowanie może być pochłonięte na pewnych długościach fali przez cząsteczki znajdujące się w atmosferze," mówi Benjamin Charnay, naukowiec z University of Washington. "Jednak w przypadku tej planety, gdy astronomowie zwrócili w jej stronę Kosmiczny Teleskop Hubble'a nie zauważyli żadnej zmiany długości fali." To "płaskie widmo" GJ1214b wskazywało, że coś w górnej warstwie atmosfery planety blokowało światło i nie pozwalało naukowcom poznać składu jej atmosfery. Charnay  postanowił stworzyć model atmosfery dla tej planety w oparciu o jej temperaturę i skład. W trakcie prac, opisanych w nowym artykule opublikowanym w Astrophysical Journal Letters, Charnayowi i jego współpracownikom udało się po raz pierwszy stworzyć symulację trójwymiarowych, egzotycznych chmur w atmosferze innej planety. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1573 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie pozostawione na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/02/historia-zdjecie-pozostawione-na-ksiezycu/ Mon, 02 Nov 2015 07:32:43 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1578 duke_on_the_craters_edge_-_gpn-2000-001132\ 20 kwietnia 1972 roku astronauta Charles Duke (Apollo 16) postawił swoje pierwsze kroki na powierzchni Księżyca. Miał wtedy 36 lat i był najmłodszym człowiekiem, któremu dane było chodzić po powierzchni naszego naturalnego satelity. Jednak to nie jedyne osiągnięcie Duke'a, które nadal jest bardzo żywe w amerykańskiej historii. Podczas swojego pobytu na Księżycu wykonał zdjęcie zdjęcia swojej rodziny na którym jest on, jego dwóch synów oraz jego żona. Zdjęcie po dziś dzień leży na powierzchni Księżyca. duke Na odwrocie zdjęcia Duke napisał: "This is the family of astronaut Charlie Duke from planet Earth who landed on the moon on April 20, 1972." [To rodzina astronauty Charliego Duke'a z planety Ziemia, który wylądował na Księżycu 20 kwietnia 1972 r.] Poniżej wyraźniejsza kopia zdjęcia, które dostarczył nam Duke. Po lewej stronie jego najstarszy syn Charles Duke III, który właśnie skończył siedem lat. W czerwonej bluzce z przodu najmłodszy syn Thomad Duke - 5 lat. Duke wraz z żoną Dorothy Meade Claiborne, w tle: screen-shot-2015-10-27-at-3-46-10-pm "Od początku planowałem zostawić je na Księżycu," powiedział Duke redakcji Business Insider. "Tak więc gdy je upuściłem, zrobiłem to aby dzieci wiedziały, że naprawdę zostawiłem je na księżycu." Od tego czasu zdjęcie to stało się swoistą ikoną, która pojawiała się w licznych albumach fotograficznych i jest doskonałym przykładem "ludzkiej strony eksploracji kosmosu," jak to ujął Duke. Gdy Duke szkolił się na astronautę do misji Apollo prawie cały czas spędzał na Florydzie. W tym czasie jego rodzina mieszkała w Houston, w Teksasie. Przez to jego dzieci nie widziały ojca zbyt często. "Więc aby dzieciaki też cieszyły się tym co robi tata, powiedziałem "Chcielibyście wszyscy ze mną polecieć na Księżyc?" Może zrobić sobie wspólne zdjęcie i wtedy wszyscy polecimy na Księżyc." Od czasu jego księżycowego spaceru minęły ponad 43 lata. Ślady jego butów wciąż są odciśnięte w księżycowej glebie, jednak Duke podejrzewa, że zdjęcie nie jest już w tak dobrym stanie. "Każdego miesiąca temperatura na Księżycu w ciągu dnia osiąga +150 stopni Celsjusza, a nocą obniża się do -150. Folia nie jest szczególnie odporna na takie temperatury. Zdjęcie wygladało dobrze gdy je upuściłem, jednak nigdy potem już go nie widziałem i wydaje mi się, że do teraz zdjęcie całkowicie wyblakło." Niestety nie ma żadnej możliwości, aby sprawdzić co się stało ze zdjęciem. To obiekt zdecydowanie za mały, aby zrobić mu zdjęcie z orbity. Niemniej jednak, zdjęcie było "bardzo ważne dla całej rodziny," wspomina Duke. A koniec końców, przecież właśnie to się liczy prawda? Artykuł autorstwa Jessici Orwig (@owrigwrites), który ukazał się na portalu Business Insider: http://www.businessinsider.com/apollo-16-hidden-family-portrait-on-the-moon-2015-10.]]> 1578 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwszy człowiek w kosmosie - nowe dokumenty]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/02/historia-pierwszy-czlowiek-w-kosmosie-nowe-dokumenty/ Mon, 02 Nov 2015 11:33:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1586 2844a Jak każdy kto się tym interesował wie, zarówno w źródłach papierowych jak i internetowych istnieje mnóstwo miejsc zawierających niesamowite informacje dotyczące radzieckiego programu kosmicznego. W czasach Zimnej Wojny świat zachodni wiedział naprawdę niewiele, jednak przedsiębiorczy amatorzy powoli zburzyli ścianę tajemnicy i wynieśli na światło dzienne wiele z jego ciemnych tajemnic. Koniec Zimnej Wojny oznaczał wręcz powódź informacji dotyczących programu kosmicznego. Większość z nich dostarczana była przez rosyjskich dziennikarzy, którzy z dużym powodzeniem wyszukiwali weteranów i wyciągali od nich informacje. Skutkiem tego była niemalże całkowita rewizja historii, historii skupiającej się na tym "co naprawdę się stało", a nie na tym "co wydawało nam się, że miało miejsce." 2844c Dzięki otwartości Rosjan zarówno w USA jak i Europie powstał potężny rynek dla pisarzy (głównie amatorów historii lub dziennikarzy), którzy zaczęli tworzyć potoki książek mówiących o arkanach programu kosmicznego. Ten strumień został uzupełniony także przez akademików - zawodowych historyków - którzy przyglądali się bogatemu dziedzictwu, które pozostało po radzieckim programie kosmicznym. Tego materiału jest naprawdę dużo, i część z pozycji książkowych bardzo dobrze opisuje tamte czasy, rzucając światło na znaczenie radzieckiego programu kosmicznego dla kultury. 2844b Mimo całej tej niesamowitej pracy wykonanej przez pisarzy, głównym wyzwaniem opisywania historii radzieckiego programu kosmicznego jest robienie badań na archiwach. Jak bowiem zabrać się za analizę archiwów dotyczących programu kosmicznego zgromadzonych w Moskwie? Od początku lat 90. możliwe jest odwiedzenie archiwów w Moskwie i uzyskanie dostępu do dokumentów partyjnych i rządowych. Nie jest to łatwe, ale da się zrobić i rzeczywiście istnieje wielu naukowców, zarówno profesorów jak i studentów, którzy na co dzień pracują z rosyjskimi archiwami dotyczącymi wielu aspektów historii ZSRR. Oczywiście jak w każdej pracy z dokumentami archiwalnymi, trzeba charakteryzować się krytycznym okiem i zdolnością umieszczania dokumentów w kontekście, oceniania, ważenia dokumentów porównując je z innymi źródłami. Niemniej jednak dostępność dokumentów archiwalnych dotyczących radzieckiego programu kosmicznego była jednocześnie źródłem wiedzy i nowych zagadek. Rosyjskie władze opublikowały w 2011 roku kilka zestawów dokumentów źródłowych dotyczących początków programu, które do dzisiaj są dostępne publicznie. Jednocześnie jednak należy wziąć pod uwagę, że istnieje pewna stronniczość w wyborze dokumentów, które zostały upublicznione. 2844d W tym katalogu bogactwa w czerwcu tego roku autor tego artykułu trafił na dokument dotyczący historycznego lotu słynnego kosmonauty Jurija Gagairna, który 12 kwietnia 1961 roku stał się pierwszym człowiekiem w kosmosie. Dokument rzuca nowe świato na ten historyczny lot odkrywając przed czytelnikiem niesamowite ryzyko z jakim wiązała się ta misja. Lot statku Wostok, którym leciał Gagarin został bardzo szczegółowo opisany w źródłach pisanych i online. Niemniej jednak w ciągu ostatnich diesięciu lat dokumenty dotyczące lotu wciąż się pojawiały i mimo, że żaden odtajniony dokument fundamentalnie nie zmienia naszego postrzegania misji, odtajnione w 2011 roku dokumenty wyjaśniły wiele kwestii dotyczących lotu. Dokument na który trafiono w tym roku zawiera potwierdzenie pewnych aspektów lotu co jest szczególnie ważne w obliczu mnożących się teorii spiskowych dotyczących lotu Gagarina. Wiele stron internetowych przekonuje, że Gagarin nie był pierwszym człowiekiem w przestrzeni kosmicznej, że wcześniej byli już "utraceni kosmonauci" lub, że przedwczesna śmierć Gagarina w 1968 roku była w rzeczywistości sprowokowana przez Partię Komunistyczną. Tekst nowego dokumentu napisany jest w bardzo powściągliwym tonie - co bardzo pasuje do radzieckich norm biurokratycznych. Tytuł artykułu stanowi dosłowny opis treści dokumentu: "O wynikach startu statku Wostok z człowiekiem na pokładzie oraz o planach przyszłych startów statku Wostok." To oficjalny raport - oznaczony "Ściśle tajne" dotyczący misji Gagarina, a przygotowany przez projektantów dla najwyższej rangi urzędników państwowych. To pięciostronicowe podsumowanie napisane 9 maja 1961 roku, w niecały miesiąc po locie Gagarina, w skrócie przedstawia wszystko to co inżynierowie wiedzieli o tym locie. Jaki wpływ miał lot na samego Gagarina? Jak sprawował się statek? Co można zrobić dalej? Na początek możemy odrzucić podejrzenia, że Gagarin źle zniósł cały lot. Autorzy dokumentu napisali, że "kosmonauta Major Jurij A. Gagarin zniósł normalnie wszystkie zjawiska towarzyszące umieszczeniu [jego] statku na orbicie, lotu oraz powrotu na Ziemię zachowując pełną zdolność do pracy podczas lotu oraz wykonał pełny plan lotu i program obserwacji." 2844e Dokument podkreśla fakt, który często przeoczany był przez amatorów historii - cały lot Gagarina statkiem Wostok osadzony był w realiach wojskowych. Jego statek był w rzeczywistości wersją specjalną nowego satelity szpiegowskiego ("Zenit") wbrew temu co wielu twierdzi (że satelita szpiegowski był wersją pojazdu załogowego). Inżynierowie praktycznie usunęli z satelity kamery, dodali system podtrzymywania życia, siedzenie i wyposażyli pojazd w niezbędne człowiekowi systemy. Oprócz komentowanego w dokumencie "programu obserwacji" już w kolejnym wersie otrzymujemy bezpośredni dowód na to, że lot Gagarina był ważny także dla wojska. Autor zauważa, że lot "Otworzył nowe perspektywy ujarzmiania przestrzeni kosmicznej i wykorzystania tych obiektów w celach obronnych." Oprócz oczywistych peanów na cześć lotu ("wszystkie systemy zapewniające wprowadzenia na orbitę, lot na orbicie oraz powrót modułu powrotnego i kosmonauty na Ziemię, działały prawidłowo") dokument zauważa, że w trakcie przygotowywania i realizacji misji wystąpiły liczne "podstawowe niedociągnięcia". Analizując je otrzymujemy rzadki i niespotykany wgląd w zimnowojenny radziecki program kosmiczny funkcjonujący w klimacie niezwykle wysokiego ryzyka i wysokiej stawki. Z dokumentu dowiadujemy się, że podczas przygotowywania dwóch poprzedzających misji statków, na pokładzie których poleciały psy w marcu 1961 roku, a następnie podczas produkcji statku Gagarina wykryto co najmniej 70 anomalii instrumentów na pokładzie. Mimo to lot otrzymał zielone światło! Po drugie, "klimatyzacja" (w rzeczywistości system podtrzymywania życia na pokładzie statku Wostok) "nie w pełni działało zgodnie z wymogami", co praktycznie oznacza, że system działał dosłownie na granicy możliwości. https://www.youtube.com/watch?v=RKs6ikmrLgg&w=853&h=480 Po trzecie, "przenośny awaryjny zestaw rezerwowy" (ros. NAZ - nosimyj awarijnyj zapas), zestaw wykorzystywany przez kosmonautów do przetrwania (przez trzy dodatkowe dni) w przypadku lądowania w nieoczekiwanym miejscu, nie został wystarczająco sprawdzony, szczególnie na wypadek lądowania w wodzie, co przecież było możliwe. Co więcej, w dokumencie zaznaczono, że po opuszczeniu kapsuły po wykonaniu jednej pełnej orbity, gdy Gagarin otworzył spadochron "kabel łączący go z "zestawem rezerwowym" pękł pozostawiając go bez jakichkolwiek zapasów. Innymi słowy, jeżeli faktycznie Gagarin wylądowałby w niesprzyjającym terenie, musiałby przetrwać tam bez jakichkolwiek zapasów. Po czwarte, kluczowy zawór w silniku (znany jako 8D719, RD-0109 lub RO-7) na dwóch górnych członach rakiety był niewłaściwie zmontowany w fabryce, co według dokumentu "mogło prowadzić do przedwczesnego wyłączenia silnika i niepowodzenia wprowadzenia statku na orbitę." Można sobie wyobrazić skutki dla Gagarina gdyby do tego doszło. W najlepszym przypadku zaliczyłby nieplanowane lądowanie we wschodniej Syberii na wstępnym etapie wprowadzania na orbitę. W najgorszym przypadku skończyłoby się to śmiercią. W rzeczywistości tak czy inaczej ten konkretny zawór i jego działanie podczas wprowadzenia na orbitę I TAK naraził życie Gagarina choć w zupełnie inny sposób. Po piąte, tryb krótkofalowy w systemie radiokomunikacji (o nazwie "Zarya") ogólnie rzecz biorąc "nie nadawał się do normalnej komunikacji kosmonauty ze stacjami naziemnymi w trakcie lotu", co tłumaczy wielokrotne problemy z wzajemnym zrozumieniem Gagarina i kontroli naziemnej, nie mówiąc już o słabej jakości dźwięku, który znamy dzięki rosyjskim archiwistom. Niemniej jednak Gagarinowi udało się nagrać sporo swoich wrażeń z lotu na orbicie na magnetofonie. ("Lot przebiega wspaniale. Uczucia wywołane stanem nieważkości nie sprawiają problemów, czuję się dobrze... Na krawędzi Ziemi, na horyzoncie widzę piękne, niebieskie halo, które ciemniej wraz z rosnącą odległością od Ziemi..."). https://www.youtube.com/watch?v=pOOIrNyGCMw&w=640&h=480 Po szóste, jeden z dwóch znajdujących się na pokładzie czujników radarowych (o nazwie "Rubin"), które pomagały kontroli naziemnej na śledzenie współrzędnych statku, nie pracował podczas lotu Gagarina. Oznacza to, że śledzenie lotu na Ziemi było najdelikatniej mówiąc szczątkowe. No i na koniec, główny system zapisywania danych (rodzaj "czarnej skrzynki") o nazwie "Mir-V1" nie pracował podczas wejścia w atmosferę i lądowania z powodu "nieprawidłowego montażu" w fabryce. Oznacza to, że praktycznie nie zebrano żadnych danych z tej części lotu Gagarina. Wiemy także o kilku innych "anomaliach", które wystąpiły podczas misji, włącznie z jedną, która mogła doprowadzić do śmierci Gagarina. Podczas wynoszenia statku na orbitę, górny człon silnika pracował dłużej (uszkodzony zawór!) niż powinien, prze co Gagarin został umieszczony na dużo wyższej orbicie niż planowano - apogeum orbity wynosiło 327 kilometrów zamiast planowanych 230. Oznaczało to, że gdyby system rakiety hamującej nie zadziałał - statek Gagarina zamiast wejść w atmosferę po siedmiu czy nawet dziesięciu dniach - co stanowiło absolutną granicę zapasów na pokładzie -wszedłby w atmosferę dopiero po 30 dniach, kiedy to Gagarin dawno już by się udusił. Innymi słowy, albo rakieta hamująca zadziała, albo Gagarin już nie żyje. Podczas samego lotu po wprowadzeniu statku na orbitę, uruchomił się stoper Granit-5V. Dokładnie 67 minut później stoper wysłał sygnał uruchomienia rakiety hamującej S5.4, która zadziałała prawidłowo i sprowadziła Gagarina w atmosferę. Sam fakt, że rakieta hamująca zadziałała nie zaskakuje, bowiem była najdokładniej przetestowanym elementem statku. Podczas testów naziemnych na 18 prób uruchomienia rakiety tylko raz się to nie udało. Zupełnie inną kwestią jest fakt, że podczas całego lotu Gagarin nie był świadom tego, że znajduje się na niewłaściwej orbicie. Jednak to nie był koniec problemów. Rakieta hamująca przestała pracować po 44 sekundach, jedną sekundę przed planem wskutek nieprawidłowej pracy INNEGO uszkodzonego zaworu. Ta jedna sekunda oznaczała, że statek wyląduje 300 km od planowanego miejsca lądowania. Nieprawidłowe wyłączenie silnika rakiety oznaczało, że pozostały materiał pędny w rakiecie hamującej wprowadził statek Gagarina w niekontrolowany spin (około 30 stopni na sekundę). Gagarin wspominał później, że widział "głowę, nogi, głowę nogi, gwałtowną rotację. Wszystko się obracało. Teraz widzę Afrykę... potem horyzont, potem niebo... Zastanawiał się co się dzieje". https://www.youtube.com/watch?v=cV32c-yw2Wk&w=640&h=480 Problem jednak był dużo poważniejszy, niż można było oczekiwać, bowiem nieoczekiwany spin zakłócił pracę wewnętrznego programu, który natychmiast (cztery do ośmiu sekund po wyłączeniu silnika) doprowadziłby do separacji dwóch modułów, z których składał się statek Wostok: sferycznego modułu z Gagarinem na pokładzie oraz stożkowego modułu z instrumentami, który nie był wyposażony w osłonę termiczną i miał spłonąć z dala od kapsuły Gagarina. W raporcie napisanym po locie Gagarin napisał "Czekałem na sperację, jednak wciąż nie było separacji." Zamiast tego, połączone ze sobą, oba obiekty zaczęły wchodzić w atmosferę jako jeden obiekt. Była to wyjątkowo niebezpieczna sytuacja, bowiem fragmenty modułu nie przeznaczonego do przetrwania wejścia w atmosferę z łatwością mogły uderzyć i przebić kapsułę Gagarina. Na szczęście dla niego, około dziesięć minut później, elementy statku Wostok oddzieliły się od siebie 150-170 kilometrów nad Morzem Śródziemnym - dużo niżej niż planowano. Czy to był koniec problemów? Oczywiście że nie. Przez kolejne kilka sekund oba moduły były jeszcze związane okablowaniem. Do pełnej separacji doszło dopiero gdy pękły cztery stalowe paski mocujące okablowanie do obu modułów. Po doświadczeniu przeciążeń rzędu 10-12g podczas wejścia w atmosferę Gagarin katapultował się z kapsuły na wysokości około 7 kilometrów. W chwilę po opuszczeniu kapsuły Gagarin zauważył, że mimo iż jego główny, duży spadochron się otworzył, nieco mniejszy spadochron zapasowy także częściowo się otworzył. Na szczęście opadanie z jednym w pełni otwartym spadochronem i jednym częściowo otwartym - co jest receptą na katastrofę - nie wpłynęło szczególnie na jego opadanie. Tak czy inaczej... Gagarin przez kolejne sześć minut był zajęty innym problemem próbował otworzyć zawór w swoim kombinezonie, który pozwoliłby mu na oddychanie powietrzem atmosferycznym. Trzeba tu zaznaczyć, że życie Gagarina nie było z tego powodu zagrożone, jednak przez kilka minut musiała być to bardzo niekomfortowa sytuacja. Niemniej jednak ostatecznie Gagarin bezpiecznie wylądował na Ziemi o 10:53 czasu moskiewskiego. Co to wszystko znaczy? Gagarin miał niesamowicie dużo szczęścia, skoro udało mu się przeżyć ten lot. W wyścigu ze Stanami Zjednoczonymi, radzieccy inżynierowie przesuwali granice dopuszczalnego ryzyka w nieskończoność. Na szczęście dla nich - wszystko poszło dobrze. Wiele zawdzięczają po prostu szczęściu. Elementy, które mogły pójść źle, poszły dobrze. Wiele problemów, którym Gagarin musiał stawić czoła podczas swojej misji, nie wynikało bezpośrednio ze złego projektu lecz raczej było skutkiem pośpiechu i słabej jakości pracy podczas budowy statku. Należy zauważyć, że statek Wostok składał się z 241 przewodów próżniowych, ponad 6000 tranzystorów, 56 silników elektrycznych, 800 przekaźników i przycisków połączonych 15 km kabla. Dodatkowo zamontowano 880 wtyczek, a części do statku Wostok produkowane były przez 123 organizacje i firmy. To wszystko wskazuje, że chociaż "dobre praktyki inżynierskie podlegają obiektywnej ocenie, to jednak trzeba także uwzględnić kontekst całej sytuacji. W tym przypadku pytaniem nie było "Czy statek jest zdolny zrealizować zadanie?" Prawidłowe pytanie w tym przypadku powinno brzmieć "Czy statek zrealizuje zadanie, na czas i nawet jak wiele rzeczy po drodze się popsuje?" Tym razem odpowiedź brzmiała "tak". Niezależnie od problemów przed i w trakcie misji, Gagarin na zawsze pozostanie pierwszym człowiekiem w kosmosie. I nikt mu tego nie odbierze. Artykuł stanowi tłumaczenie artykułu pt. "Declassified documents offer a new perspective on Yuri Gagarin's flight" autorstwa Asifa Siddiqi, profesora na California Institute of Technology. Tłumaczenie: Radosław Kosarzycki za zgodą autora. Artykuł oryginalny: http://www.thespacereview.com/article/2844/1]]> 1586 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 1009 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/27/zalogowa-eksploracja-kosmosu-wrozba/ 0 0 <![CDATA[Nie tylko planety mogą tłumaczyć luki w dyskach protoplanetarnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/02/gwiazdy-nie-tylko-planety-moga-tlumaczyc-luki-w-dyskach-protoplanetarnych/ Mon, 02 Nov 2015 20:38:25 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1598 5637a01a4cd1c Gdy astronomowie badają gazowo-pyłowe dyski protoplanetarne otaczające młode gwiazdy zdarza im się zauważyć ciemną przerwę przypominającą przerwę Cassiniego w pierścieniach Saturna. Uważa się, że każda taka przerwa spowodowana jest obecnością niezaobserwowanej planety, która powstała w dysku i usunęła materię ze swojego otoczenia na orbicie. Jednak najnowsze badania wskazują, że przerwy mogą być swego rodzaju iluzją, a nie dowodem na istnienie planety. "Fakt, że nie widzimy rozproszonego światła z tego miejsca dysku nie musi oznaczać, że tam nic nie ma," mówi główny autor opracowania Til Birnstiel (Max Planck Institute for Astronomy), który prowadził swoje badania podczas pracy w Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Naukowcy badali dyski, które świecą w zakresie widzialnym lub bliskiej podczerwieni dzięki rozpraszaniu lub odbijaniu promieniowania. W odróżnieniu od nich teleskopy obserwujące w zakresie radiowym lub milimetrowym obserwują emisję pochodzącą z samego dysku. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1598 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najmasywniejsza gromada we wczesnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/03/gromady-galaktyk-najmasywniejsza-gromada-we-wczesnym-wszechswiecie/ Tue, 03 Nov 2015 20:02:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1601 pia20052-spitzer_wise20151003 Astronomowie odkryli olbrzymie skupisko galaktyk w bardzo odległej części Wszechświata. Odkrycia dokonano za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Gromada galaktyk znajdująca się 8,5 miliarda lat świetlnych od nas to najmasywniejsza jak dotąd struktura odkryta w tak dużej odległości. Gromady galaktyk to grawitacyjnie związane grupy tysięcy galaktyk, z których każda zawiera setki miliardów gwiazd. Gromady z czasem powiększają się wraz z przyłączaniem się do nich kolejnych galaktyk. Jak gromady ewoluował w czasie? Jak wyglądały miliardy lat temu? Aby odpowiedzieć na te pytania astronomowie spoglądają w dalsze obszary wszechświata. Biegnące od nich światło wymaga więcej czasu, aby do nas dotrzeć, dzięki temu bardzo odległe obiekty widzimy takimi jakie były w przeszłości. Dla przykładu gdy obserwujemy nowo odkrytą gromadę galaktyk -- nazwaną Massive Overdense Obejct (MOO) J1142+1527 -- taką jaką była 8,5 miliarda lat temu, na długo przed powstaniem Ziemi. Gdy światło podróżuje do nas z odległych galaktyk ulega rozciągnięciu do dłuższych, podczerwonych długości fali - i tu z pomocą przychodzą instrumenty takie jak WISE czy Spitzer. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1601 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 147 https://plus.google.com/117882212153948573316 0 0 <![CDATA[Kolejna para satelitów Galileo przygotowuje się do startu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/03/orbita-kolejna-para-satelitow-galileo-przygotowuje-sie-do-startu/ Tue, 03 Nov 2015 21:16:34 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1604 Artist's view of Galileo Sat 5&6 Do portu kosmicznego w Gujanie Francuskiej dotarły kolejne dwa satelity nawigacyjne Galileo, które przygotowywane są do startu. Przybycie pary nowych satelitów rozpoczyna bardzo intensywny harmonogram działań, którego zwieńczeniem będzie wysłanie ich na orbitę 17 grudnia na szczycie rakiety Sojuz - będzie to trzeci start satelitów Galileo w tym roku. Galileo 11 i 12 wylądowały o godzinie 13:00 w piątek na targanym ulewami lotnisku Cayenne-Felix Eboue Airport. Następnie zostały wyładowane z Boeinga 747 zabezpieczone w wentylowanych kontenerach bezpośrednio na ciężarówki, które przewiozły je do portu kosmicznego. Kontenery z satelitami zostały dostarczone do magazynu S1A, gdzie w specjalnych cleanroomach usunięto ich opakowanie. Satelity rozpoczęły swoją podróż dzień wcześniej opuszczając centrum techniczne ESTEC (ESA) w Noordwik (Holandia) po zakończeniu długiej fazy testów, które miały potwierdzić ich gotowość do lotu. Następnie zostały przewiezione na lotnisko w Luksemburgu, skąd wystartowały następnego ranka. Dostarczenie satelitów do miejsca startu to ostatni krok długiego łańcucha produkcji i testów obejmującego swym zasięgiem większą część Europy. Satelity zostały zbudowane przez firmę OHB z Bremy (Niemcy), a ich oprzyrządowanie nawigacyjne dotarło z Surrey Satellite Technology Ltd w Guildford, UK, przy czym obie firmy mają dostawców w praktycznie każdym zakątku kontynentu. galileopairp Tak przygotowane satelity przekazywane są do ESTEC gdzie wystawia się je na każdy aspekt środowiska startu i przestrzeni kosmicznej, włącznie z hałasem, próżnią i ekstremalnymi temperaturami. Każdy satelita jest także podłączany do globalnej sieci naziemnej Galileo w celu sprawdzenia prawidłowości działania. Start satelitów Galileo 11 i 12 będzie oznaczał, że całkowita liczba satelitów Galileo na orbicie powiększy się o 100% w ciągu jednego roku, co oznacza, że cały program Galileo będzie mógł zacząć oferować wstępne usługi już w 2016 roku. 2-galileopairp 3-galileopairp Źródło: ESA]]> 1604 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Radarowe zdjęcia planetoidy z Halloween 2015 TB145]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/03/planetoidy-radarowe-zdjecia-planetoidy-z-halloween-2015-tb145/ Tue, 03 Nov 2015 21:43:58 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1610 p025usnolabel Najlepszej jakości zdjęcia radarowe planetoidy 2015 TB145, która bezpiecznie przeleciała w pobliżu Ziemi właśnie zostały opublikowane. Naukowcy z NASA wykorzystali olbrzymie, naziemne radioteleskopy do uzyskania obrazu radarowego planetoidy podczas jej przelotu 31 października w odległości 480 000 km od Ziemi. Planetoida 2015 TB145 okazała się sferycznym obiektem o średnicy ok. 600 metrów. "Radarowe zdjęcia planetoidy 2015 TB145 przedstawiają niewidziane wcześniej fragmenty powierzchni pokryte wklęsłościami, jasnymi kropkami, które mogą być głazami oraz inne złożone formy, które mogą być krawędziami," mówi lance Benner z Jet Propulsion Laboratory w Kalifornii, który nadzoruje program radarowych badań planetoid. "Zdjęcia znacznie różnią się od zdjęć uzyskanych za pomocą teleskopu Arecibo 30 października, co można wytłumaczyć inną perspektywą w czasie trzygodzinnego okresu rotacji." Radarowe zdjęcia planetoidy 2015 TB145 uzyskane przez Obserwatorium w Arecibo dostępne są pod tymi adresami: http://on.fb.me/1MahsY8 https://twitter.com/AreciboRadar/status/661293813713928192 Do otrzymania najnowszych zdjęć radarowych planetoidy naukowcy wykorzystali 70-metrowej średnicy antenę DSS-14 w Goldstone (Kalifornia), która wysłała silny sygnał w zakresie mikrofalowym w kierunku planetoidy. Sygnał odbił się od niej i echo radarowe zostało zarejestrowane przez 100-metrową antenę Green Bank Telescope w Zachodniej Wirginii. Powyższe zdjęcia radarowe uzyskały rozdzielczość 4 metrów na piksel. Po raz kolejny planetoida 2015 TB145 zbliży się do Ziemi we wrześniu 2018 roku mijając ją w odległości 38 milionów kilometrów (1/4 odległości Ziemia-Słońce). Radary doskonale się nadają do badania rozmiaru, kształtu, rotacji, cech powierzchni i szorstkości powierzchni planetoid oraz do poprawiania obliczeń orbit planetoid. Pomiary radarowe odległości i prędkości planetoid często pozwalają na obliczenie ich orbit na stosunkowo długi czas w przyszłości. NASA kładzie nacisk na śledzenie planetoid i ochronę naszej planety przed nimi. De facto, USA mają bardzo rozbudowany program przeglądu nieba i detekcji planetoid typu NEO (Near-Earth Objects). Jak dotąd to w ramach amerykańskich programów odkryto około 98% znanych obieków NEO. Źródło: NASA]]> 1610 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wciąż istnieje szansa na kontakt z lądownikiem Philae]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/04/komety-wciaz-istnieje-szansa-na-kontakt-z-ladownikiem-philae/ Wed, 04 Nov 2015 06:47:20 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1613 philae We wtorek jeden z kontrolerów naziemnych misji Rosetta stwierdził, że szansa na ponowny kontakt sondy z lądownikiem Philae jest całkiem duża mimo, że mały lądownik zamilkł już ponad cztery miesiące temu. "Faktycznie istnieje spora szansa na wznowienie kontaktu z lądownikiem. Powiedzmy, że prawdopodobieństwo wynosi 50%,"  powiedział menedżer projektu Stephan Ulamec z Niemieckiej Agencji Kosmicznej DLR dziennikarzowi AFP. Lądownik Philae wylądował na komecie 67P/Churyumov-Gerasimenko 12 listopada ubiegłego roku po 10-letniej podróży w trakcie której sonda Rosetta pokonała ponad 6,5 miliarda kilometrów. https://www.youtube.com/watch?v=W8bVOGN9jSg&w=853&h=480 Lądowanie było zbyt silne i po krótkim odbiciu od powierzchni robot wpadł w szczelinę, w której nie mógł skutecznie ładować swoich baterii. Po trzech dni badań na powierzchni komety, w lądowniku zabrakło zasilania i przeszedł on w stan hibernacji 15 listopada. Jednak zbliżając się do Słońca na powierzchni komety 67P, lądownik uzupełnił zapasy mocy i wznowił pracę 14 czerwca. Po ośmiu krótkich sesjach komunikacji z Ziemią, w której pośredniczyła krążąca wokół jądra komety sonda Rosetta, lądownik zamilkł ponownie 9 lipca. Aktualny stan lądownika jest nieznany. https://www.youtube.com/watch?v=wJOh9DL6yBQ&w=853&h=480 W lipcu br. kontrolerzy obawiali się, że Philae mógł przesunąć się na powierzchni komety w miejsce pozostające poza zasięgiem radiowym. Co więcej, panele słoneczne lądownika mogą być pokryte pyłem uwalnianym z powierzchni komety podczas jej przejścia przez peryhelium w sierpniu br. Kontakt z lądownikiem będzie możliwy "tylko jeżeli za dużo pyłu nie osiadło na panelach słonecznych - co jest trudne do oszacowania, oraz jeżeli system komunikacji pracuje poprawnie," powiedział Ulamec. Jest też możliwe, że Philae wyszedł ze stanu hibernacji i zbiera dane na powierzchni komety, choć o tym nie wiemy. https://www.youtube.com/watch?v=33zw4yYNGAs&w=853&h=480 Orbiter Rosetta musiał odsunąć się od komety w okresie przejścia przez peryhelium aby chronić swój system nawigacji przed uwalnianym z powierzchni komety materiałem. Znajdując się w odległości ok. 300 km od komety - w prównaniu z odległością < 10 km w październiku - sonda Rosetta była zdecydowanie za daleko, aby nawiązać kontakt z Philae. "Od września jednak kometa jest już mniej aktywna i warunki są co raz lepsze, aby można było ponownie zbliżyć się do komety,"  powiedział Sylvain Lodiot, menedżer operacji Rosetta z Europejskiej Agencji Kosmicznej. We wtorek orbiter znajdował się w odległości 270 km od komety i aktualnie kontynuuje zbliżanie się do komety na odległość 200 km. https://www.youtube.com/watch?v=iEQuE5N3rwQ&w=853&h=480 "Przygotowujemy się na nowy kontakt z Philae," powiedział Philippe Gaudon, menedżer projektu Rosetta z Francuskiej Agencji Kosmicznej CNES. "Jesteśmy umiarkowanymi optymistami w tym względzie," dodaje. Szanse na kontakt zespół ma jeszcze do końca roku. "Pod koniec grudnia lub w styczniu zaczniemy osiągać obszar, w którym sonda znajdzie się już za daleko, aby móc utrzymywać z nią kontakt,"  mówi Ulamec. Źródło: AFP]]> 1613 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[SEPIA - nowy instrument do obserwacji wody w kosmosie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/04/telekopy-sepia-nowy-instrument-do-obserwacji-wody-w-kosmosie/ Wed, 04 Nov 2015 11:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1616 New APEX instrument for finding water in the Universe Nowy instrument zainstalowany na 12-metrowym teleskopie Atacama Pathfinder Experiment (APEX) na wysokości 5000 m n.p.m. w chilijskich Andach otwiera przed naukowcami wcześniej niezbadane obszary Wszechświata. Odbiornik 'Swedish-ESO PI receiver for APEX (SEPIA' będzie rejestrował słabe sygnały wody i innych cząsteczek w Drodze Mlecznej, innych pobliskich galaktykach oraz wczesnym Wszechświecie. Instrument SEPIA zainstalowany na APEX kilka miesięcy temu czuły jest na promieniowanie w zakresie 1,4-1,9 mm. Wyjątkowe warunki obserwacyjne na ekstremalnie suchym płaskowyżu Chajnantor w północnym Chile oznaczają, że chociaż to promieniowanie jest blokowane przez parę wodną w atmosferze w większości miejsc na Ziemi, SEPIA wciąż może wykrywać słabe sygnały pochodzące z przestrzeni kosmicznej. Ten zakres promieniowania jest bardzo interesujący dla astronomów, bowiem to właśnie w nim odbierane są sygnały od wody znajdującej się w przestrzeni kosmicznej. Woda stanowi istotny wskaźnik wielu procesów astrofizycznych, włącznie z powstawaniem nowych gwiazd oraz odgrywa istotną rolę w powstawaniu życia. Badanie wody w kosmosie - w obłokach molekularnych, w regionach formowania gwiazd czy w kometach w Układzie Słonecznym - może dostarczyć istotnych informacji o roli wody w Drodze Mlecznej i historii Ziemi. Dodatkowo, czułość SEPIA sprawia, że jest to doskonałe narzędzie do wykrywania tlenku węgla oraz zjonizowanego węgla w galaktykach wczesnego Wszechświata. Nowy odbiornik SEPIA został wykorzystany do przeprowadzenia testowych obserwacji astronomicznych na teleskopie APEX w 2015 roku. Identyczne odbiorniki są aktualnie instalowane na antenach ALMA. Wyniki uzyskane nowym detektorem na APEX wykazały, że pracuje prawidłowo. Dzięki temu SEPIA jest teraz udostępniana szerokiej społeczności naukowej. Aktualnie astronomowie mogą składać proposale na obserwacje z wykorzystaniem detektora SEPIA. SEPIA instrument being installed on APEX "Pierwsze pomiary instrumentem SEPIA na teleskopie APEX pokazały, że naprawdę otwieramy nowe okno na Wszechświat oraz mamy możliwość obserwacji wody w przestrzeni międzygwiezdnej - SEPIA da astronomom szansę na poszukiwanie obiektów, które mogą być później obserwowane w wyższej rozdzielczości, gdy te same odbiorniki zostaną zainstalowane na sieci anten ALMA," mówi John Conway, dyrektor Onsala Space Observatory z Chalmers University of Technology w Szwecji. Tak samo jak ciemne niebo jest kluczowe do obserwacji słabych obiektów w zakresie widzialnym, tak bardzo suche warunki atmosferyczne niezbędne są do odbierania sygnałów od wody w kosmosie na dłuższych falach. Jednak suche warunki nie są jedynym wymogiem, detektory muszą być chłodzone do bardzo niskiej temperatury -269 stopni Celsjusza - zaledwie 4 stopnie powyżej absolutnego zera - aby pracowały prawidłowo. Schematic drawing of the SEPIA instrument Teleskop APEX  jest wynikiem współpracy między Max Planck Institute for Radio Astronomy (MPIfR), Onsala Space Observatory (OSO) oraz ESO i jest największym jednoantenowym teleskopem submilimetrowym działającym na południowej półkuli i oparty jest na prototypowej antenie zbudowanej w ramach projektu ALMA. = Źródło: ESO]]> 1616 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak powstają wydmy marsjańskie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/05/mars-jak-powstaja-wydmy-marsjanskie/ Thu, 05 Nov 2015 21:23:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1633 mappingwinds Trzech naukowców z Irlandii odkryło w jaki sposób wiatry kształtują wydmy na Marsie. Odkrycie możliwe było dzięki danym zebranym przez kamerę HiRISE zainstalowaną na pokładzie orbitera Mars Reconnaissance Orbiter i porównaniu wyglądu sfotografowanych wydm z modelami wiatru przetestowanymi na wydmach na północnoirlandzkim półwyspie Magilligan. Rozdzielczość danych z HiRISE jest na tyle dobra, że zespół był w stanie zaobserwować poszczególne fałdy wydm na Marsie oddanonym aktualnie o 225 milionów kilometrów od Ziemi. Modelowanie przepływu wiatru w 3D pozwoliło naukowcom po raz pierwszy zobaczyć w jaki sposób duże wydmy na Marsie zmieniają lokalny przepływ wiatru. 1-mappingwinds Wyniki badań są istotne, nie tylko dla zrozumienia ewolucji wydm na Marsie lecz także do prognozowania kierunku wiatru podczas lądowania nowych sond na Czerwonej Planecie czy też w pobliżu naszych obecnych geologów na Marsie - łazików Curiosity oraz Opportunity. Profesor geografii z School of Natural Sciences w Trinity College w Dublinie, dr Mary Bourke, współpracowała z profesorem Derekiem Jacksonem (University of Ulster) oraz dr Thomasem Smythem (Flinders University) nad tymi odkryciami. Wyniki ich badań zostały właśnie opublikowane w czasopiśmie Nature Communications. Dr Bourke powiedziała: "Zawsze zastanawiałam się w jakim kierunku wieją wiatry na Marsie. Niestety nie mamy tam stałych stacji meteorologicznych, aby łatwo poznać odpowiedź na to pytanie. Dlatego też właśnie kształt wydm, kierunek ich wydłużenia pozwalał nam na mapowanie przepływu wiatrów, jednak wciąż opuszczany dużo bardziej szczegółowych danych. Pracowaliśmy z danymi dotyczącymi Krateru Proctor znajdującego się na południowych wyżynach Marsa i dowiedliśmy, że wydmy przesuwają się ok. 1.5 metra rocznie. To dużo dokładniejsze dane niż te, którymi dysponowaliśmy wcześniej - teraz mamy lepsze podstawy do rozważania ewolucji marsjańskiej rzeźby terenu." Wyniki uzyskane przez dr Bourke i jej zespół wskazują, że wykorzystywanie wielkoskalowych, globalnych modeli cyrkulacji powietrza jest zbyt ogólne do zrozumienia sposobów w jaki wiatr przesuwa piasek w niektórych regionach Marsa. Źródło: Nature Communications / Trinity College Dublin]]> 1633 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy to Słońce odarło Marsa z dużej części atmosfery?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/05/mars-czy-to-slonce-odarlo-marsa-z-duzej-czesci-atmosfery/ Thu, 05 Nov 2015 22:41:54 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1637 15-217-master Sonda Mars Atmosphere and Volatile Evolution (MAVEN) zidentyfikowała proces, który najprawdopodobniej odegrał główną rolę w zmianie klimatu na Marsie z wczesnego, ciepłego i wilgotnego środowiska zdolnego do utrzymania życia na zimny i suchy jaki obserwujemy dzisiaj. Dane z sondy MAVEN umożliwiły naukowcom określenie aktualnego tempa utraty gazu przez marsjańską atmosferę w procesie "odzierania" atmosfery przez wiatr słoneczny. Wyniki wskazują, że erozja atmosfery Marsa znacznie przyspiesza podczas burz słonecznych. Wyniki naukowe misji MAVEN opublikowano dzisiaj w czasopismach Science oraz Geophysical Research Letters. "Wydaje się, że Mars posiadał gęstą atmosferę, wystarczająco ciepłą do utrzymywania ciekłej wody na powierzchni, która przecież jest kluczowym składnikiem dla życia jakie znamy," powiedział John Grunsfeld, astronauta oraz zastępca administratora w Dyrektoracie Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie.  "Zrozumienie tego co się stało z marsjańską atmosferą pozwoli nam uzupełnić naszą wiedzę o dynamice i ewolucji wszystkich atmosfer planetarnych. Informacja o czynnikach, które mogą doprowadzić do zmian środowiska z przyjaznego dla mikrobów na powierzchni do nieprzyjaznego jest kluczowa dla NASA w przygotowywaniu podróży na Marsa." Pomiary uzyskane przez sondę MAVEN wskazują, że wiatry słoneczne odzierają atmosferę Marsa z gazu w tempie 100 gramów na sekundę. To mało, lecz z czasem ilość utraconej atmosfery staje się znacząca. Główny naukowiec misji MAVEN Bruce Jakosky (Boulder, Kolorado) mówi: "Zauważyliśmy, że erozja atmosferyczna znacznie się nasila podczas burz słonecznych, dlatego też uważamy, że tempo utraty atmosfery było dużo wyższe miliardy lat temu, gdy Słońce było młodsze i dużo bardziej aktywne." Dodatkowo seria dramatycznych burz słonecznych dotarła do atmosfery marsjańskiej w marcu 2015 roku i sonda MAVEN zaobserwowała istotny wzrost tempa utraty atmosfery. Związek zwiększonego tempa utraty z wzmożoną aktywnością słoneczną w przeszłości może sugerować, że utrata atmosfery była głównym czynnikiem zmiany klimatu marsjańskiego. Wiatry słoneczne to strumienie cząsteczek, głównie protonów i elektronów emitowanych z atmosfery słonecznej z prędkością ponad 1.5 miliona kilometrów na godzinę. Pole magnetyczne przenoszone przez wiatr słoneczny w pobliżu Marsa może powodować powstawanie pola elektrycznego. Takie pole elektryczne przyspiesza elektrycznie naładowane atomy gazu tworzącego górne warstwy atmosfery Marsa pozwalając im uciekać w przestrzeń kosmiczną. MAVEN bada w jaki sposób wiatr słoneczny oraz promieniowanie ultrafioletowe odzierają z gazu górne warstwy atmosfery Marsa. Nowe wyniki wskazują, że do utraty atmosfery dochodzi w trzech różnych regionach Czerwonej Planety: wzdłuż "ogona", w którym wiatr słoneczny płynie za Marsem, nad biegunami marsjańskimi oraz w rozszerzonym obłoku gazu otaczającym Marsa. Zespół naukowców określił, że prawie 75% uciekających jonów pochodzi z ogona, a prawie 25% z obszarów biegunowych. https://www.youtube.com/watch?v=gX5JCYBZpcg&w=853&h=480 Wiele obszarów na Marsie wskazuje obecność dużych ilości wody w przeszłości - jak chociażby doliny przypominające koryta rzek czy depozyty minerałów, które powstają tylko w obecności wody w stanie ciekłym. To właśnie te elementy przekonują naukowców do tego, że miliardy lat temu atmosfera Marsa była dużo gęstsza i wystarczająco ciepła, aby na powierzchni mogły istnieć rzeki, jeziora, a nawet oceany ciekłej wody. Niedawno naukowcy z misji sondy Mars Reconnaissance Orbiter zaobserwowali miejsca sezonowego pojawiania się uwodnionych soli, co wskazuje na wystepowanie ciekłej wody na Marsie. Niemniej jednak, aktualna atmosfera marsjańska jest zdecydowanie za zimna i za rzadka, aby większe ilości wody mogły przez dłuższy czas utrzymywać się na powierzchni. "Erozja spowodowana wiatrem słonecznym to istotny mechanizm utraty atmosfery. Na tyle istotny, że może odpowiadać za znaczną część zmian klimatu na Marsie," mówi Joe Grebowsky, naukowiec projektu MAVEN z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland. Celem misji MAVEN wystrzelonej w przestrzeń kosmiczną w listopadzie 2013 roku jest określenie jak dużo atmosfery Mars utracił w swojej historii. To pierwsza misja poświęcona problemowi wpływu Słońca na zmiany atmosfery Marsa. Misja MAVEN zbiera dane od nieco ponad roku i zakończy główną część swojej misji naukowej 16 listopada br. Źródło: NASA]]> 1637 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[New Horizons zmierza na spotkanie z 2014 MU69]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/06/pas-kuipera-new-horizons-zmierza-na-spotkanie-z-2014-mu69/ Fri, 06 Nov 2015 06:30:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1640 nh-updatedmoc_tcm-2-11-4-15 Sonda New Horizons sukcesem zakończyła ostatni z serii czterech manewrów, które miały na celu skierowanie jej w kierunku obiektu Pasa Kuipera o nazwie 2014 MU69 do którego sonda zbliży się w styczniu 2019 roku. Obiekt ten znajduje się prawie 2 miliardy kilometrów za Plutonem. Sonda New Horizons odwiedzi ten obiekt, jeżeli NASA zatwierdzi rozszerzenie misji New Horizons. Wszystkie cztery manewry były jak dotąd najdalszymi od Ziemi korektami trajektorii lotu wykonanymi przez jakąkolwiek sondę. Czwarty z manewrów przekazany do komputerów sondy oraz wykonany przez napędzane hydrazyną silniki strumieniowe, rozpoczął się ok. 7:15 czasu warszawskiego w środę (04.11) i trwał prawie 20 minut. Operatorzy sondy z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory (APL) w Laurel w stanie Maryland rozpoczęli odbieranie danych od sondy za pomocą sieci Deep Space Network tuż przed 13:00 czasu warszawskiego w środę, ktore wskazywały, że manewr przebiegł pomyślnie. Same manewry nie przyspieszyły, ani nie spowolniły sondy, a jedynie "popchnęły" ją trochę w bok z prędkością 57 m/s w kierunku obiektu Pasa Kuipera. To wartość wystarczająca, aby sonda New Horizons przechwyciła MU69 za nieco ponad 3 lata. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1640 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Radiowe poszukiwanie sygnałów od cywilizacji wokół KIC8462852]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/07/gwiazdy-radiowe-poszukiwanie-sygnalow-od-cywilizacji-wokol-kic8462852/ Sat, 07 Nov 2015 09:00:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1644 lookingforde Czy może istnieć inteligentna cywilizacja w układzie planetarnym przy gwieździe KIC 8462852? Niedawno przedstawione wyniki analizy danych zebranych przez Kosmiczny Teleskop Kepler pokazały, że ta konkretna gwiazda charakteryzuje się nieregularnie występującym spadkiem jasności rzędu nawet ponad 20 procent. Mimo, że zaproponowano kilka naturalnych wytłumaczeń tak silnej zmiany jasności gwiazdy, jedną z możliwości pozostawały tzw. megastruktury zbudowane wokół gwiazdy przez technologicznie zaawansowaną cywilizację. Jednym z przykładów takich wielkoskalowych konstrukcji będących wytworem pozaziemskiej cywilizacji byłoby stworzenie tzw. sfery Dysona - składającej się z olbrzymich paneli słonecznych otaczających gwiazdę i zbierających energię wytwarzaną przez gwiazdę, na potrzeby tejże cywilizacji. 2015-11-01-1446402464-1081090-adamburn Aby zbadać czy dziwne zachowanie gwiazdy nie jest sztucznie spowodowane przez zamieszkujące jej okolice istoty, naukowcy z SETI Institute (Search for Extraterrestial Intelligence) skierowali w stronę tej gwiazdy sieć teleskopów Allen Telescope Array. Sieć składa się z 42 anten o średnicy 6 metrów każda, które zlokalizowane są 500 km na północ od San Francisco. Poszukiwano dwóch różnych typów sygnałów radiowych:
    1. sygnałów wąskopasmowych o szerokości zaledwie 1 Hz, o których uważa się, że mogłyby być sygnałami wysyłanymi przez inne cywilizacje w celu informowania o swoim istnieniu. Bardzo często właśnie takich sygnałów poszukuje się w ramach licznych eksperymentów SETI.
    2. sygnałów szerokopasmowych, które mogą pochodzić od strumieni wytwarzanych przez silniki używane w danym układzie planetarnym. Zakładając, że wokół KIC 8462852 budowane są megastruktury, można zakładać istnienie pojazdów kosmicznych wykorzystywanych do serwisowania i obsługi takich struktur. Jeżeli tego typu pojazdy byłyby napędzane przez silne strumienie mikrofalowe, część tej energii mogłaby uciekać w przestrzeń i tworzyć nadwyżkę promieniowania w szerokim pasmie.
    "Po raz pierwszy wykorzystaliśmy sieć Allen Telescope Array do poszukiwania stosunkowo szerokopasmowych sygnałów, typu emisji zwyczajowo raczej nie używanych do poszukiwania inteligencji pozaziemskiej," powiedział Gerry Harp, naukowiec z SETI Institute. Analiza danych z sieci nie wykazała jednak żadnych dowodów ani na istnienie sygnałów w zakresie częstotliwości od 1 do 10 GHz. W ten sposób wyeliminowano istnienie w tym układzie wielokierunkowych nadajników wysyłających 100 razy więcej promieniowania niż aktualne całkowite zużycie energii na Ziemi w przypadku sygnałów wąskopasmowych oraz 10 milionów więcej w zakresie szerokopasmowym. Mimo, że te granice są stosunkowo wysokie - przede wszystkim z uwagi na dużą odległość (ponad 1400 lat świetlnych) do gwiazdy KIC 8462852, należy pamiętać, że:
    1. moc nadajnika sygnałów wąskopasmowych może być znacząco mniejsza, jeżeli sygnał skierowany jest bezpośrednio w naszym kierunku,
    2. sygnały od silników napędzanych mikrofalami także mogłyby istnieć, i niejako dokładać się do emitowanych sygnałów, co dalej pozwala obniżyć moc nadajników.
    No i na koniec, należy zauważyć, że każda cywilizacja zdolna do budowy sfery Dysona miałaby dostęp do energii sięgającej nawet 10^27 W. Moglibyśmy zatem wykryć nawet sygnały pochodzące od nadajników wielokierunkowych gdyby choć niewielka część tej energii była wykorzystywana do sygnalizowania swojej obecności. "Historia astronomii mów nam, że za każdym razem gdy wydawało nam się, że odkryliśmy sygnał będący świadectwem istnienia obcej cywilizacji, zawsze się myliliśmy," zauważa Seth Shostak, astronom z SETI Institute. "Jednak nawet, że prawdopodobnie osobliwe zachowanie tej gwiazdy, da się wytłumaczyć procesami naturalnymi, a nie istnieniem cywilizacji - warto na wszelki wypadek sprawdzić takie sygnały." Obserwacje nadal będą trwały, jednak jak dotąd nie znaleźliśmy dowodu na celowo emitowane w naszym kierunku sygnały radiowe z układu wokół gwiazdy KIC 8462852. Wyniki obserwacji zespołu można przeczytać tutaj: http://arxiv.org/ftp/arxiv/papers/1511/1511.01606.pdf Źródło: SETI Institute]]>
    1644 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Swift świętuje odkrycie TYSIĘCZNEGO rozbłysku gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/07/grb-sonda-swift-swietuje-odkrycie-tysiecznego-rozblysku-gamma/ Sat, 07 Nov 2015 09:56:08 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1648 nasasswiftsp Sonda Swift wykryła swój tysięczny rozbłysk promieniowania gamma (GRB). GRB to najsilniejsze eksplozje we Wszechświecie, zazwyczaj związane z kolapsem masywnej gwiazdy i narodzinami czarnej dziury. "Odkrywanie GRB to chlep powszedni dla sondy Swift. Właśnie odkryliśmy tysięczny rozbłysk, a obserwacje wciąż trwają," mówi Neil Gehrels, główny naukowiec misji Swift z NASA Goddard Spac Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "Sonda jest w doskonałym stanie po prawie 11 latach w przestrzeni kosmicznej i oczekujemy, że odkryje jeszcze bardzo wiele takich rozbłysków." GRB to uderzenie bardzo wysokoenergetycznego promieniowania trwające często krócej niż minutę. Do takich rozbłysków dochodzi na cały niebie średnio co kilka dni. Naukowcy poszukują szczególnie wyjątkowych rozbłysków, które dają im wgląd w ekstremalne procesy fizyczne zachodzące podczas wybuchu. Krótko po 23:41 czasu warszawskiego, 27 października, instrument Burst Alert Telescope po raz tysięczny zarejestrował GRB jako silne uderzenie promieniowania gamma z lokalizacji w gwiazdozbiorze Erydanu. Astronomowie nazwali ten rozbłysk GRB 151027B, nazwą na którą składa się data odkrycia i fakt, że to drugi rozbłysk tego dnia. Sonda Swift automatycznie określiła lokalizację rozbłysku, przesłała ją do astronomów na całym świecie i skierowała w kierunku źródła swoje teleskopy obserwujące w zakresie rentgenowskim, ultrafioletowym i optycznym. Astronomowie klasyfikują rozbłyski GRB pod względem długości ich trwania. Podobnie do GRB 151027B około 90% rozbłysków należy do typu "długich" rozbłysków, w których błysk promieniowania gamma trwa dlużej niż dwie sekundy. Według obecnej wiedzy źródłem tego typu rozbłysków jest kolaps masywnej gwiazdy, w której wyczerpało się paliwo. Gdy materia zaczyna opadać na nowopowstałą czarną dziurę, uwalnia ona dżety cząsteczek subatomowych, które przenikają przez zewnętrzne warstwy gwiazdy z prędkością bliską prędkości światła. Gdy cząsteczki dżetu osiągają powierzchnię gwiazdy emitują promieniowanie gamma, najbardziej energetyczny rodzaj promieniowania. W wielu przypadkach taka gwiazda wkrótce wybucha jako supernowa. "Krótkie" rozbłyski trwają, krócej niż dwie sekundy, a czasami zaledwie kilka tysięcznych sekundy. Obserwacje Swift pozwalają stwierdzić, że ich źródłem jest złącznie dwóch gwiazd neutronowych lub czarnych dziur. 1-nasasswiftsp Tuż po zarejestrowaniu nowego rozbłysku rozpoczyna się wyścig do zaobserwowania jego słabnącego pomieniowania jak największą ilością instrumentów. W oparciu o alerty sondy Swift obserwatoria automatyczne jak i teleskopy sterowane manualnie kierują się w stronę źródła w celu zmierzenia gwałtownie słabnącej poświaty po rozbłysku. Mimo, że poświata w zakresie optycznym jest zazwyczaj bardzo słaba, to czasami zdarzają się na tyle jasne, że można je zaobserwować gołym okiem. "Przez wiele lat opracowywano techniki kierowania teleskopów w kierunku źródła rozbłysku gamma w jak najkrótszym czasie," mówi John Nousek, dyrektor operacji misji Swift oraz profesor astronomii i astrofizyki z Penn State University. 2-nasasswiftsp GRB 151027B stanowi doskonały przyklad. Pięć godzin po alercie wysłanym przez sondę Swift, źródło rozbłysku weszło w pole widzenia teleskopów Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) w Paranal w Chile. Znajdujący się tam zespół naukowców pod kierownictwem Dong Xu, naukowca z Pekinu zarejestrował promieniowanie widzialne poświaty za pomocą spektrografu zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT). Obserwacje ESO wykazały, że promieniowanie z rozbłysku podróżowało w naszą stronę przez ponad 12 miliardów lat, a to oznacza, że jest to jeden z najodleglejszych rozbłysków zarejestrowanych przez Swift w historii. Astronomowie aktualnie dysponują pomiarami odległości do ok. 30% rozbłysków GRB rejestrowanych przez Swift, dzięki czemu możliwe jest badanie w jaki sposób te silne zdarzenia rozłożone są w czasie i przestrzeni. Rekord odległości należy do rozbłysku GRB 090429B, ktory został wyemitowany ponad 13 miliardów lat temu, w początkach istnienia Wszechświata. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 1648 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najbardziej samotna z galaktyk MCG+01-02-015]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/09/galaktyki-najbardziej-samotna-z-galaktyk-mcg01-02-015/ Mon, 09 Nov 2015 10:58:14 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1657 The loneliest of galaxies Na powyższym zdjęciu widać tylko trzy lokalne gwiazdy (te z krzyżykami dyfrakcyjnymi). Wszystko inne na tym zdjęciu to galaktyki przypominające mikroby pływające w kropli wody. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery ACS (Advanced Camera for Surveys) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Na pierwszym planie widzimy spiralne ramiona galaktyki MCG+01-02-015 zaciskające się na sobie, szczelnie otaczając wnętrze galaktyki. Mogłoby się wydawać, że owa galaktyka ma bardzo bogate sąsiedztwo. Nic z tego - to tylko złudzenie. Wręcz przeciwnie, MCG+01-02-015 znajduje się w niesamowitej kosmicznej pustce i jest jedną z najbardziej samotnych galaktyk. Olbrzymia większość galaktyk znajduje się w długich włóknach galaktyk - włóknistych strukturach tworzących wielkoskalowy Wszechświat - utrzymywanych w ten sposób przez grawitację. Między tymi włóknami znajdują się olbrzymie obszary pustki, bezdroża Wszechświata, gdzie poza pojedynczymi galaktykami praktycznie nie ma żadnej materii - średnio 1 atom na metr kwadratowy. Jedną z takich pustek zamieszkuje właśnie MCG+01-02-015. Owa galaktyka znajduje się na tyle daleko od najbliższych jej galaktyk, że gdyby Droga Mleczna znajdowała się w tym miejscu to dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku moglibyśmy odkryć, że nie jest to jedyna galaktyka we Wszechświecie Źródło: ESA/Hubble & NASA / N. Gorin (STScI) Zdjęcie w lepszej jakości dostępne tutaj.]]> 1657 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 148 0 0 149 http://pulskosmosu.wordpress.com 148 1 150 149 0 151 http://pulskosmosu.wordpress.com 150 1 152 0 0 153 http://pulskosmosu.wordpress.com 152 1 <![CDATA[Galileo 5 i 6 będą testować ogólną teorię względności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/10/orbita-galileo-5-i-6-beda-testowac-ogolna-teorie-wzglednosci/ Tue, 10 Nov 2015 15:52:36 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1661 7-galileosatel Europejskie satelity Galileo 5 i 6 - które wykonywały skomplikowane manewry w celu skorygowania orbity po umieszczeniu ich w ubiegłym roku na niewłaściwej orbicie - wezmą udział w ambitnym eksperymencie, którego celem jest przetestowanie najsłynniejszej teorii Einsteina. Eksperyment potrwa okrągły rok. Galileo 5 i 6 zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Sojuz 22 sierpnia 2014 roku. Jednak usterka w górnym członie rakiety sprawiła, że satelity znalazły się na wydłużonych orbitach co uniemożliwiało wykorzystanie ich do nawigacji. Specjaliści z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) ruszyli z pomocą i zaplanowali wymagający zestaw manewrów orbitalnych, które miały podnieść wysokość perygeum ich orbity i sprawić, że staną się one bardziej kołowe. "Aktualnie satelity mogą już w pełni poprawnie wykorzystywać swój osprzęt nawigacyjny, a Komisja Europejska przy pomocy ESA ocenia czy można je wykorzystywać operacyjnie," powiedział starszy doradca ds. nawigacji satelitarnej ESA Javier Ventura-Traveset. "W międzyczasie okazało się, że satelity mogą być wyjątkowo użyteczne naukowo jako narzędzia do przetestowania ogólnej teorii względności Einsteina mierząc dokładniej niż to wcześniej było możliwe wpływ grawitacji na upływ czasu." Mimo, że orbity satelitów zostały poprawione, wciąż są jednak eliptyczne i każdy z satelitów wznosi się i opada o 8500 km dwa razy dziennie. 8-galileosatel To właśnie te regularne zmiany wysokości, a tym samym zmiany poziomu grawitacji, są szczególnie cenne dla naukowców. Albert Einstein 100 lat temu przewidział, że czas będzie płynął wolniej bliżej masywnego obiektu. Teorię tą potwierdzono eksperymentalnie - najdokładniej w 1976 roku gdy w tym celu w przestrzeń wysłano zegar atomowy na pokładzie sondy Gravity Probe A (wysokość lotu to 10 000 km). Zegary atomowe na satelitach nawigacyjnych muszą uwzględniać fakt, że czas na orbicie płynie szybciej niż na Ziemi - kilka dziesiątych mikrosekundy dziennie, a to mogłoby doprowadzić do błędów w nawigacji rzędu 10 km dziennie. "Teraz, po raz pierwszy od Gravity Probe A, mamy możliwość poprawienia precyzji i potwierdzenia teorii Einsteina bardziej szczegółowo," mówi Javier. "Zwiększona precyzja pomiaru jest bardzo interesująca, bowiem pozwoli na przetestowanie kilku alternatywnych teorii grawitacji. Co więcej, sonda Gravity Probe A obejmowała zaledwie jedną orbitę, a dzięki satelitom Galileo będziemy mogli prowadzić obserwacje podczas setek orbit w ciągu całego roku." 9-galileosatel Źródło: ESA]]> 1661 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Aktywny region przy prawej krawędzi Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/10/slonce-aktywny-region-przy-prawej-krawedzi-slonca-video/ Tue, 10 Nov 2015 16:12:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1666 Solar Dynamics Observatory przedstawia aktywny region w pobliżu prawej krawędzi dysku Słońca, w którym doszło do erupcji oraz towarzyszących jej mniejszych erupcji w ciągu 30 godzin w okresie 3-5 listopada 2015 roku. Gdy rywalizujące ze sobą siły magnetyczne starły się ze sobą, spore ilości materii słonecznej zostały oderwane od powierzchni Słońca i doszło do kilku niewielkich rozbłysków - widzianych tutaj jako białe błyski w ekstremalnym ultrafiolecie (długość fali: 30.4 nm). Mimo, że ekstremalne promieniowanie ultrafioletowe jest niewidoczne dla naszych oczu, na powyższym video przedstawione zostało w kolorze czerwonym. Źródło: NASA / SDO]]> 1666 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Marsjański księżyc Fobos powoli się rozpada]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/10/mars-marsjanski-ksiezyc-fobos-powoli-sie-rozpada/ Tue, 10 Nov 2015 18:03:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1669 fobos Długie, płytkie bruzdy pokrywające powierzchnię Fobosa najprawdopodobniej są wczesnymi oznakami  pęknięć, które z czasem doprowadzą do zniszczenia tego marsjańskiego księżyca. Fobos, który krąży wokół Marsa na wysokości zaledwie 6000 km jest bliżej swojej macierzystej planety niż jakikolwiek inny księżyc w Układzie Słonecznym. Grawitacja Marsa przyciąga Fobosa, większego z dwóch naturalnych satelitów Czerwonej Planety, w tempie 2 metrów na każde sto lat. Naukowcy przewidują, że księżyc ulegnie rozerwaniu za 30 do 50 milionów lat. "Uważamy, że Fobos już zaczął się rozpadać, a pierwszymi oznakami tego procesu są właśnie bruzdy pokrywające jego powierzchnię," mówi Terry Hurford z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. Bruzdy na powierzchni Fobosa od dawna uważane były za pęknięcia powstałe po zderzeniu, które doprowadziło do powstania krateru Stickney. To zderzenie było na tyle duże, że o mały włos nie doprowadziło do zniszczenia Fobosa. Jednak z czasem naukowcy stwierdzili, że bruzdy nie rozchodzą się na zewnątrz od krateru, a z miejsca znajdującego się obok krateru. Niedawno naukowcy zaproponowali teorię, według której bruzdy mogły powstać wskutek wielu mniejszych zderzeń z materiałem wyrzuconym z powierzchni Marsa. Jednak nowe modele stworzone przez Hurforda i jego współpracowników wskazują, że bruzdy są niczym blizny po rozciąganiu, które powstają wskutek deformacji Fobosa spowodowanych przez siły pływowe. Grawitacyjne przyciąganie między Marsem a Fobosem powoduje powstanie takich sił pływowych. Ziemia i Księżyc dokładnie w ten sam sposób na siebie oddziaływują, co widoczne jest w powstawaniu fal na oceanach oraz w spłaszczonym kształcie Ziemi i Księżyca. To samo wytłumaczenie bruzd na powierzchni Fobosa było zaproponowane już kilka dekad temu, po tym jak sonda Viking przesłała na Ziemię zdjęcia Fobosa. Wtedy jednak uważano, że oddziaływania były za słabe, aby mogły aż tak bardzo deformować kształt księżyca zwłaszcza, że wtedy uważano, że Fobos ma zupełnie jednorodną strukturę. Jednak według najnowszych badań wnętrze Fobosa jest sypkim skupiskiem głazów, ledwo utrzymującym się przy sobie, otoczonym warstwą drobnego regolitu o grubości 100 metrów. Oznacza to, że siły pływowe wywierane przez Marsa na Fobosa mogą prowadzić do powstawania pęknięć na powierzchni. Uskoki i bruzdy przewidywane przez nowy model doskonale pokrywają się z bruzdami obserwowanymi na powierzchni Fobosa. Co więcej, nowa teoria także pasuje do obserwacji faktu, że niektóre bruzdy są młodsze niż inne - bowiem oznacza to, że tworzący je proces wciąż trwa. Podobny los może czekać Trytona - księżyc Neptuna, który także powoli zawęża swoją orbitę i charakteryzuje się podobnymi bruzdami. Źródło: NASA/JPL PS. Jeżeli zainteresował Cię temat marsjańskich księżyców - przypominam także o fantastycznym kursie  skupiającym się właśnie na tych dwóch obiektach - aktualnie dostępnych jest dziewięć nagrań wykładów, a jeszcze cztery przed nami. Kurs dostępny jest tutaj.]]> 1669 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Warstwy i pęknięcia w Ophir Chasma na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/10/mars-warstwy-i-pekniecia-w-ophir-chasma-na-marsie-zdjecie/ Tue, 10 Nov 2015 22:13:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1673 imagelayersa Ophir Chasma stanowi północny fragment obszernego systemu marsjańskiego kanionu Valles Marineris, a powyższe zdjęcie wykonane 10 sierpnia br. za pomocą kamery HiRISE (High Resolution Imaging Science Experiment) zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter przedstawia niewielki fragment jego ściany i podłoża. Skały tworzące ścianę wyraźnie dzielą się na wiele warstw sedymentacyjnych, a podłoże pokryte jest nawianym materiałem, który tworzy łuki rozmiarem mieszczące się między fałdami piasku a wydmami. Zdjęcia tego typu pomagają geologom badać mechanizmy formowania się rozległych systemów tektonicznych takich jak Valles Marineris. (Słowo "tektonika" nie oznacza tego samego co "tektonika płyt", a odnosi się po prostu do istotnych napięć i naprężeń w skorupie planety. Tektonika płyt to główny rodzaj aktywności tektonicznej na Ziemi, na Marsie nie występuje tektonika płyt.) Źródło: NASA]]> 1673 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[To już 10 lat od startu sondy Venus Express]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/11/wenus-to-juz-10-lat-od-startu-sondy-venus-express/ Wed, 11 Nov 2015 07:15:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1676 imageunderst 9 listopada 2005 roku, dziesięć lat temu sonda Venus Express opuściła Ziemię i rozpoczęła 153-dniową podróż na Wenus. Po dotarciu do celu sonda spędziła blisko osiem lat szczegółowo badając planetę, aż do zakończenia misji w grudniu 2014 roku. Jednym z celów misji były długotrwałe obserwacje atmosfery planety mające na celu zrozumienie jej dynamiki. Atmosfera Wenus jest najgęstszą atmosferą ze wszystkich planet skalistych i składa się prawie w całości z dwutlenku węgla. Co więcej, Wenus otoczona jest grubą warstwą chmur złożonych w dużej mierze z kwasu siarkowego. To połączenie gazu cieplarnianego oraz stałej warstwy chmur doprowadziło do intensywnego efektu cieplarnianego przez co powierzchnia Wenus stała się ekstremalnie gorąca - nieco ponad 450ºC - i ukryta przed naszymi oczami. Mimo, że wiatry na powierzchni planety mają niewielką prędkość - zaledwie kilka kilometrów na godzinę - gęstość atmosfery na tej wysokości jest tak duża, że wywierają one większą siłę niż dużo szybsze wiatry na Ziemi. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1676 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wersja testowa Europejskiego Modułu Serwisowego już w USA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/11/orion-wersja-testowa-europejskiego-modulu-serwisowego-juz-w-usa/ Wed, 11 Nov 2015 09:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1679 Europejski moduł serwisowy (European Service Module - ESM) jest zmodyfikowaną wersją największego europejskiego pojazdu - ATV (Automated Transfer Vehicle), tóry zakończył swoją ostatnią misję do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) w lutym tego roku. Zaledwie dziewięć miesięcy później, główny wykonawca Airbus Defence & Space w Bremie (Niemcy) dostarczyły pierwszy moduł testowy. Moduł znajduje się bezpośrednio pod kapsułą załogową Oriona i zapewnia napęd, zasilanie, kontrolę temperatury oraz wodę i powietrze dla czterech astronautów. Panele słoneczne rozciągają się na 19 metrów i zapewniają wystarczającą ilość energii do zasilania dwóch domów. Przy średnicy nieco ponad 5 metrów i wysokości 4 metrów, moduł charakteryzuje się masą 13,5 tony. Około 8,6 tony materiałów pędnych będzie zasilało silnik główny oraz 32 mniejsze silniki sterujące. Dostarczony dzisiaj egzemplarz do testów strukturalnych został zbudowany przez firmę Thales Alenia Space z Turynu (Włochy). Po wstępnych testach przeprowadzonych w Europie moduł przejdzie teraz rygorystyczne testy wibracyjne w należącej do NASA stacji Plum Brook Station w Ohio. Testy mają na celu upewnienie się, czy konstrukcja i jej komponenty wytrzymaję ekstremalne warunki podczas startu. "To pierwszy duży element Europejskiego Modułu Serwisowego, który został dostarczony do USA," zauważa Philippe Deloo, menedżer programu ESA, "co potwierdza determinację ESA do załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej." Ponad 20 firm z całej Europy zaangażowanych jest w ten projekt, z czego większość opiera swoje projekty na doświadczeniach wyniesionych z rozwijania projektu pięciu pojazdów ATV, które dostarczały towary na Stację Kosmiczną w latach 2009-2015. Pierwszy bezzałogowy start pełnego pojazdu Orion planowany jest na 2018 rok. Zgodnie z planem pojazd wykona lot za orbitę Księżyca i wracając na Ziemię z większą prędkością niż jakikolwiek pojazd wcześniej. https://www.youtube.com/watch?v=ZNW174YuFyo&w=853&h=480 W trakcie misji moduł zostanie odłączony tuż przed wejściem w ziemską atmosferę.]]> 1679 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Świecące halo wokół gwiezdnego zombie (białego karła)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/11/gwiazdy-swiecace-halo-wokol-gwiezdnego-zombie-bialego-karla/ Wed, 11 Nov 2015 12:08:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1684 Artist’s impression of the glowing disc of material around the Astronomowie korzystający z Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Obserwatorium Paranal w Chile po raz pierwszy dokładnie zbadali szczątki po śmiertelnym oddziaływaniu umarłej gwiazdy i krążących wokół niej planetoid. To doskonała okazja, aby przyjrzeć się odległej przyszłości Układu Słonecznego. Zespół pod kierownictwem Christophera Mansera, doktoranta z University of Warwick (Wielka Brytania), wykorzystał dane z Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) i innych obserwatoriów do zbadania pozostałości po planetoidzie krążących wokół pozostałego po gwieździe białego karła o nazwie SDSS J1228+1040. Wykorzystując kilka instrumentów, m.in. Ultraviolet and Visual Echelle Spectrograph (UVES) oraz X-shooter zainstalowanych na VLT, zespół otrzymał szczegółowe obserwacje promieniowania pochodzącego od białego karła i otaczającej go materii w okresie dwunastu lat między 2003 a 2015 rokiem. W celu uzyskania danych z różnych punktów widzenia niezbędne było wykonanie obserwacji trwających kilka lat. Artist’s impression comparing the disc of material around SDSS Przy analizie danych zespół wykorzystał technikę nazywaną tomografią dopplerowską – podobną do badań tomograficznych stosowanych w medycynie – która pozwoliła im na opracowanie szczegółowej mapy obrazującej strukturę świecących pozostałości po „pożywieniu” białego karła J1228+1040. Podczas gdy masywne gwiazdy (tj. te o masie większej niż dziesięciokrotność masy Słońca) spektakularnie kończą swój żywot w eksplozji supernowej, mniejsze gwiazdy przechodzą przez dużo łagodniejszy proces. Pod koniec życia, po wyczerpaniu zapasów paliwa, gwiazdy podobne do Słońca powiększają swe rozmiary, a następnie uwalniają zewnętrzną powłokę, która odpływa w przestrzeń. Gorące i bardzo gęste jądro obumarłej gwiazdy – biały karzeł – to wszystko, co po niej pozostaje. Ale czy planety, planetoidy i inne ciała w takim systemie mogą przetrwać tę „próbę ognia”? Co po nich pozostanie? Nowe obserwacje dostarczają odpowiedzi na te pytania. The motions of the material around the white dwarf SDSS J1228+10 Rzadko się zdarza, aby białe karły otaczały dyski gazowej materii. Jak dotąd odnotowano zaledwie siedem takich przypadków. Zespół badaczy stwierdził, że w analizowanym przypadku planetoida nadmiernie zbliżyła się do białego karła i została rozerwana przez bardzo silne oddziaływania pływowe. W ten sposób powstał aktualnie obserwowany dysk materii. Krążący wokół karła dysk materii powstał w podobny sposób co fotogeniczne pierścienie wokół Saturna. Przy czym należy pamiętać, że choć J1228+1040 ma średnicę siedmiokrotnie mniejszą od Saturna, to jego masa jest aż 2500 razy większa. Co więcej, udało się określić, że odległość między białym karłem a jego dyskiem jest na tyle duża, że Saturn wraz ze swoimi pierścieniami zmieściłby się między nimi. https://www.youtube.com/watch?v=0rQ0iyosWmI&w=853&h=480 Nowe długofalowe badania z wykorzystaniem VLT pozwoliły naukowcom zaobserwować precesję dysku pod wpływem bardzo silnego pola grawitacyjnego białego karła. Udało się także ustalić, że dysk jest wciąż eliptyczny i nie zdążył jeszcze przyjąć kształtu kołowego. „Gdy odkryliśmy dysk szczątków wokół białego karła w 2006 roku, nawet nie wyobrażaliśmy sobie, ile szczegółów możemy dostrzec w danych zebranych w okresie 12 lat – warto było czekać," dodaje Boris Gansicke, współautor badania. Obiekty takie jak J1228+1040 pozwalają zrozumieć otoczenie gwiazd pod koniec ich życia. Taka wiedza umożliwia z kolei astronomom zrozumienie procesów zachodzących w układach egzoplanetarnych oraz pozwala na przewidzenie losu Układu Słonecznego pod koniec życia Słońca, czyli za za około siedem miliardów lat. Źródło: ESO]]> 1684 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Rzut oka na Międzynarodową Stację Kosmiczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/11/orbita-rzut-oka-na-miedzynarodowa-stacje-kosmiczna/ Wed, 11 Nov 2015 14:34:20 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1689 22891434092_b762b277be_o Labirynt kabli i urządzeń zainstalowanych na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej sfotografowany podczas spaceru kosmicznego 6 listopada 2015 roku. Astronauci NASA Scott Kelly oraz Kjell Lindgren przywrócili system chłodzenia do konfiguracji pierwotnej i przywrócili poziom amoniaku do odpowiedniego poziomu w głównym i zapasowym systemie. Spacer kosmiczny trwał 7 godzin i 48 minut. Źródło: NASA press release]]> 1689 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa planeta karłowata 3 razy dalej niż Pluton]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/11/planety-karlowate-nowa-planeta-karlowata-3-razy-dalej-niz-pluton/ Wed, 11 Nov 2015 14:46:24 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1692 fff Astronomowie zaobserwowali chłodny świat znajdujący się trzy razy dalej od Słońca niż Pluton. V774104 to obiekt o średnicy min. 500 km będący jak dotąd najbardziej odległą planetą karłowatą spośród dotychczas zaobserwowanych. Operatorzy japońskiego teleskopu Subaru planują teraz śledzić jej ruch, aby dowiedzieć się więcej o zachowaniu tak odległych obiektów, które często charakteryzują nietypowe orbity. Modele formowania Układu Słonecznego sugerują, że takie obiekty prawdopodobnie nie powstały na tak nietypowych orbitach mimośrodowych. Jedna z proponowanych teorii mówi, że ich ruch został zaburzony grawitacyjnie przez przejście w ich pobliżu większej planety i to spowodowało zmianę ich orbity na bardziej wydłużone. Niektórzy naukowcy spekulują nawet, że tego typu obiekty mogły zostać ukradzione z okolic gwiazdy, która powstała z tego samego obłoku gazu i pyłu co Słońce 4,6 miliarda lat temu. V774104 znajduje się w odległości równej 3/4 odległosci sondy Voyager od Słońca. Źródło: boingboing]]> 1692 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planetolodzy już zacierają ręce w oczekiwaniu na start JWST]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/11/teleskopy-planetolodzy-juz-zacieraja-rece-w-oczekiwaniu-na-start-jwst/ Wed, 11 Nov 2015 15:36:33 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1695 jwst_people Laureat Nagrody Nobla, główny astronom projektu Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba (JWST- James Webb Space Telescope) zalecił planetologom przygotowywanie się do składania propozycji badań, które będą mogli przeprowadzić za pomocą 6,5-metrowego lustra głównego teleskopu JWST skupiając się na obiektach bliższych niż jego docelowe przeznaczenie. "Już za dwa lata będą przyjmowane pierwsze propozycje," powiedział John Mather, naukowiec programu JWS w Goddard Space Flight Center (Greenbelt, Maryland) podczas prezentacji dotyczącej następcy Kosmicznego Teleskopu Hubble'a podczas dorocznego spotkania Oddziału Nauk Planetarnych Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego. "Rozpocznijcie negocjacje dotyczące współpracy. To przecież trochę potrwa. Może uda się zaplanować jakieś dodatkowe obserwacje [za pomocą innych teleskopów], dzięki którym pokażecie, że naprawdę o celu swoich obserwacji wiecie najwięcej." Mather, który otrzymał w 2006 roku Nagrodę Nobla w fizyce za odkrycie zgodności mikrofalowego promieniowania tła z modelem ciała doskonale czarnego (za pomocą Cosmic Background Explorer Satellite (COBE)) powiedział, że pod koniec 2017 roku NASA będzie analizowała pierwszą rundę gościnnych propozycji obserwacyjnych na JWST - wniosków o czas obserwacyjny na teleskopie od naukowców spoza kręgu astrofizyków bezpośrednio zaangażowanych w rozwój misji teleskopu, którego koszt szacowany jest na 9 miliardów dolarów. john-mather-with-jwst_2014-879x485 JWST, którego start planowany jest na drugą połowę 2018 roku na pokładzie europejskiej rakiety Ariane 5, zaprojektowany został z myślą o obserwowaniu odległych obiektów takich jak galaktyki, mgławice czy kwazary. Niemniej jednak JWST będzie także doskonale wyposażony do badania najodleglejszych obiektów w naszym Układzie Słonecznym (za wyjątkiem kilku szybko poruszających się komet i planetoid). Mars, jeden z najjaśniejszych obiektów w polu widzenia JWST może także być wymagającym obiektem dla JWST - mówi John Stansberry, naukowiec z Space Telescope Science Institute w Baltimore. Z drugiej strony księżyce w zewnętrznym Układzie Słonecznym, szczególnie lodowe księżyce takie jak Europa krążąca wokół Jowicza czy Tytan wokół Saturna stanowią obiecujące cele obserwacyjne nowego teleskopu. Co więcej, kolejnymi potencjalnymi celami obserwacji mogą być obiekty Pasa Kuipera czy gazowe olbrzymy. Mather przypomniał także, że pełną zdolność obserwacyjną JWST osiągnie w 2019 roku po zakończeniu wszystkich testów zaplanowanych na pierwszy okres po wyniesieniu teleskopu na orbitę. Propozycje pochodzące od planetologów oceniane będą przez międzynarodowy komitet składający się z naukowców amerykańskich, europejskich i kanadyjskich. Źródło: spacenews Więcej informacji: artykuł oryginalny]]> 1695 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lodowe chmury zwiastują zimę na biegunie południowym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/12/tytan-lodowe-chmury-zwiastuja-zime-na-biegunie-poludniowym/ Thu, 12 Nov 2015 07:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1699 pia17177 Nowe obserwacje okolic południowego bieguna Tytana wykonane przez sondę Cassini wskazują, że wyraźnie zbliża się zima na tym księżycu Saturna. Naukowcy odkryli potężną nową chmurę zamrożonych związków chemicznych w niskiej i średniej warstwie stratosfery - stabilnym... obszarze atmosfery znajdującym się powyżej troposfery czyli warstwy charakteryzującej się aktywnymi warunkami pogodowymi. Kamery sondy Cassini zarejestrowały już imponującą chmurę unoszącą się nad południowym biegunem Tytana na wysokości około 300 km. Niemniej jednak, ta chmura zaobserwowana po raz pierwszy w 2012 roku okazała się tylko wierzchołkiem góry lodowej. Dużo masywniejszy lodowy układ chmur został teraz odkryty w niższej warstwie stratosfery. Ta warstwa sięga wysokością na 200 km. Nowa chmura została odkryta za pomocą instrumentu rejestrującego promieniowanie w zakresie podczerwonym - Composite Infrared Spectrometer (CIRS) - który uzyskuje profile atmosfery w niewidocznym dla ludzkiego oka paśmie termicznym. Obłok charakteryzuje się niską gęstością podobną do ziemskiej mgły. Przez ostatnie kilka lat sonda Cassini rejestrowała powolną zmianę jesieni w zimę na południowym biegunie Tytana - to pierwszy raz, kiedy jakiejkolwiek sondzie udało się zarejestrować początek zimy na tym księżycu. Z uwagi na fakt, że każda pora roku na Tytanie trwa ok. 7.5 ziemskiego roku, biegun południowy będzie wciąż spowity zimowym mrozem gdy sonda Cassini zakończy swoją misję w 2017 roku. Czytaj znacznie więcej na portalu Urania.]]> 1699 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Bliźniaczka Wenus odkryta 39 lat świetlnych od Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/12/egzoplanety-blizniaczka-wenus-odkryta-39-lat-swietlnych-od-slonca/ Thu, 12 Nov 2015 08:00:00 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1702 Image converted using ifftoany Kolekcja skalistych planet krążących wokół odległych gwiazd właśnie powiększyła się o kolejny obiekt. Co więcej - wydaje się, że to jak dotąd najciekawsza planeta pozasłoneczna. Nowo odkryty obiekt mimo, że niesamowicie gorący, jest wystarczająco chłodny, aby utrzymać atmosferę. Jeżeli faktycznie ją posiada, to... znajduje się na tyle blisko (zaledwie 39 lat świetlnych od nas), że możemy szczegółowo zbadać taką atmosferę za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz powstających obecnie obserwatoriów takich jak chociażby Gigantyczny Teleskop Magellana. "Naszym ostatecznym celem jest znalezienie drugiej Ziemi, jednak po drodze do tego celu znaleźliśmy drugą Wenus," mówi David Charbonneau, astronom z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). "Podejrzewamy, że planeta ta posiada atmosferę podobną do tej na Wenus. Jeżeli tak jest - nie możemy się doczekać, aby ją zbadać." hires-11 "Ta planeta będzie ulubionym celem wielu astronomów przez najbliższe lata," dodaje główny autor opracowania - Zachory Berta-Thompson z MIT. Planeta GJ 1132b krąży wokół czerwonego karła o średnicy zaledwie 1/4 średnicy Słońca. Gwiazda macierzysta jest także chłodniejsza i ciemniejsza od Słońca - emituje zaledwie 0.5% promieniowania uwalnianego przez nasze Słońce. GJ 1132b okrąża swoją gwiazdę w czasie 1,6 dnia w odległości zaledwie 2,5 mln kilometrów. Z uwagi na tak niewielką odległość, temperatura na powierzchni planety wynosi ok. 230 stopni Celsjusza. Tego typu temperatury uniemożliwiają istnienie wody na powierzchni jednak nie uniemożliwiają istnienia atmosfery. Tak czy inaczej, nowa planeta jest znacząco chłodniejsza od jakiejkolwiek innej potwierdzonej skalistej egzoplanety. Dla porównania dobrze znane planety takie jak chociażby CoRoT-7b czy Kepler-10b charakteryzują się temperaturami rzędu 1500 stopni Celsjusza. GJ 1132b została odkryta za pomocą sieci MEarth-South przeznaczonej do poszukiwania skalistych planet krążących wokół czerwonych karłów. MEarth- South składa się z ośmi 40-cm teleskopów robotycznych znajdujących się w Cerro-Tololo Inter-American Observatory w Chile. https://www.youtube.com/watch?v=h1mMNn495Ck&w=640&h=480 Sieć MEarth-South monitoruje kilka tysięcy czerwonych karłów znajdujących się w odległości do 100 lat świetlnych od Ziemi. W ich pobliżu metodą tranzytów poszukuje planet skalistych. Po odkryciu planety za pomocą MEarth-South w czasie rzeczywistym, wykonano dodatkowe obserwacje gwiazdy zarówno za pomocą sieci oraz teleskopu Magellan Clay w Chile. Zespołowi naukowców udało się także zmierzyć grawitacyjne wahania gwiazdy macierzystej za pomocą spektrografu HARPS i w ten sposób określić masę planety. Okazało się, że GJ 1132b jest 16 procent większa od Ziemi i ma średnicę ok. 15000 km. Jej masa jest 60 procent większa od Ziemi, zatem jej gęstość wskazuje, że planeta ma skład skalisty podobny do Ziemi. Przyciąganie grawitacyjne na powierzchni wynosi 120% przyciągania ziemskiego. https://www.youtube.com/watch?v=MM7i4dC-7nk&w=640&h=480 Z uwagi na niewielkie rozmiary czerwonego karła, stosunek wielkości planety do gwiazdy jest inny niż dla gwiazd podobnych do Słońca. Dzięki temu i dzięki niewielkiej odległości planety od gwiazdy, możliwe jest wykrycie i zbadanie atmosfery planety, jeżeli taka istnieje. Zespół złożył już wnioski o czas obserwacyjny na kosmicznych teleskopach Hubble'a oraz Spitzer. Przyszłe obserwatoria takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba z pewnością także przyjrzą się GJ 1132b. Pytanie tylko czy owa planeta nie posiada bliźniaczych planet, które jeszcze nie zostały odkryte. Artykuł opisujący odkrycie został opublikowany dzisiaj (12.10.2015) w najnowszym wydaniu czasopisma Nature. Więcej informacji: Źródło: Nature]]> 1702 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Więcej niż się mogło wydawać - delta Orionis w pasie Oriona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/12/gwiazdy-wiecej-niz-sie-moglo-wydawac-delta-orionis-w-pasie-oriona/ Thu, 12 Nov 2015 21:20:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1711 Delta Orionis (z racji tego, że była ona obserwowana od wieków przez wszelakich obserwatorów nieba, oprócz oficjalnej nazwy ma jeszcze wiele innych w różnych kulturach, np. Mintaka). Współcześni astronomowie wiedzą jednak, że Delta Orionis to nie jest pojedyncza gwiazda, a złożony układ wielokrotny. Delta Orionis to mała grupa gwiazd składająca się z trzech składników i łącznie pięciu gwiazd: Delta Ori A, Delta Ori B oraz Delta Ori C. Delta Ori B oraz Delta Ori C to gwiazdy pojedyncze, które emitują niewielkie ilości promieniowania rentgenowskiego. Natomiast Delta Ori A jest silnym źródłem promieniowania rentgenowskiego i sama w sobie jest układem potrójnym gwiazd jak przedstawiono na obrazie poniżej. dori_ill W układzie Delta Ori A, dwie bliskie sobie gwiazdy okrążają się wzajemnie w czasie 5,7 dnia, podczas gdy trzecia gwiazda okrąża tą parę w okresie ponad 400 lat. Masywniejsza z dwóch gwiazd w ciasnym układzie charakteryzuje się masą około 25 mas Słońca, a mniej masywna około 10 mas Słońca. Przypadkowe ułożenie tej pary gwiazd pozwala na obserwacje tranzytu jednej gwiazdy na tle drugiej z punktu widzenia obserwatora znajdującego się na Ziemi. Tego typu klasa układów gwiezdnych znana jest jako "układy podwójne zaćmieniowe" - takie ułożenie gwiazd pozwala astronomom bezpośrednio zmierzyć masę i rozmiar gwiazd w układzie. Masywne gwiazdy, choć stosunkowo rzadkie, mogą mieć istotny wpływ na galaktyki, w których się znajdują. Owe gwiezdne olbrzymy są na tyle jasne, że ich promieniowanie powoduje emisję silnych wiatrów materii gwiezdnej, która wpływa na właściwości chemiczne i fizyczne gazu w galaktyce. Takie wiatry gwiezdne pozwolły także określić los samych gwiazd, które z czasem zakończą swoje życie w wybuchu supernowej i pozostawią po sobie jedynie gwiazdę neutronową lub czarną dziurę. dori Obserwując podwójny układ zaćmieniowy w Delta Orionis A (znany jako Delta Ori Aa) za pomocą obserwatorium rentgenowskiego Chandra X-ray Observatory przez równowartość sześciu dni, zespół naukowców uzyskał istotne informacje o masywnych gwiazdach oraz o roli wiatrów w ewolucji samych gwiazd jak i ich otoczenia. Zdjęcie z teleskopu Chandra przedstawione zostało w kwadracie nałożonym na optyczny obraz gwiazdozbioru Oriona wykonany przez jeden z teleskopów naziemnych. Dzięki temu, że Delta Ori Aa jest najbliższym masywnym układem podwójnym zaćmieniowym, może on zostać wykorzystany do odszyfrowania związku między właściwościami gwiazdy znanymi z obserwacji w zakresie optycznym a właściwościami wiatru widocznymi na zdjęciach rentgenowskich. Mniej masywna gwiazda układu Delta Ori Aa charakteryzuje się bardzo słabym wiatrym i niewielką jasnością w zakresie rentgenowskim. Astronomowie wykorzystali teleskop Chandra do obserwowania w jaki sposób owa gwiazda blokuje różne fragmenty wiatru masywniejszej gwiazdy. Dzięki temu naukowcy lepiej widzą co się dzieje z emitującym w zakresie rentgenowskim gazem otaczającym główną gwiazdę. Dane wskazują, że większość promieniowania rentgenowskiego pochodzi z wiatru gwiezdnego olbrzyma. Co więcej naukowcy odkryli, że promieniowanie rentgenowskie od konkretnych atomów w wietrze Delta Ori Aa zmienia się w trakcie ruchu układu podwójnego. Może być to spowodowane zderzeniami wiatrów obu gwiazd lub zderzeniem wiatru gwiazdy głównej z powierzchnią mniejszej gwiazdy. Równolegle uzyskane dane w zakresie optycznym pochodzące z teleskopu MOST (Microvariability and Oscillation of Stars Telescope) dostarczyły dowodów na oscylacje głównej gwiazdy powstające wskutek oddziaływań pływowych między główną i towarzyszącą jej gwiazdą. Pomiary zmian jasności w zakresie optycznym oraz szczegółowa analiza widm w zakresie optycznym i ultrafioletowym wykorzystane zostały do uściślenia parametrów obu gwiazd. Naukowcom udało się ponadto rozjaśnić rozbieżności między parametrami gwiazd a modelami ich ewolucji w czasie. Najnowsze wyniki zostały opublikowane w czterech artykułach niedawno opublikowanych w czasopiśmie The Astrophysical Journal, Autorzy opracowań to Michael Corcoran (Goddard Space Flight Center), Joy Nichols (CfA), Herbert Pablo (University of Montreal) oraz Tomer Shenar (University of Potsdam). Źródło: NASA / JPL]]> 1711 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[A tak przy okazji lotu w kierunku Tytana: rzut oka na Tetydę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/12/saturn-a-tak-przy-okazji-lotu-w-kierunku-tytana-rzut-oka-na-tetyde/ Thu, 12 Nov 2015 21:39:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1716 tethys-11-11-15-hr Wczoraj, 11 listopada 2015 roku, sonda Cassini przeleciała stosunkowo blisko powierzchni Tetydy - jednego z większych lodowych księżyców Saturna. Powyższa animacja została złożona z 29 zdjęć wykonanych przez jedną z kamer na pokładzie sondy Cassini. Na tym krótkim ujęciu można zauważyć niesamowitą, pokrytą kraterami i starą powierzchnię księżyca o średnicy 1065 km. Tetyda wraz ze swoimi większymi siostrami Dione i Reą stanowi najgęściej pokryte kraterami ciało Układu Słonecznego. Z uwagi na gęstość Tetydy wynoszącą 97% gęstości wody w stanie ciekłym można stwierdzić, że obiekt ten złożony jest praktycznie w całości z lodu wodnego z niewielką ilością skał. tethys-moon-scale Ten konkretny przelot w pobliżu księżyca nie był jakoś szczególnie planowany. Trajektoria sondy skierowanej na spotkanie z Tytanem (do którego dojdzie już jutro) po prostu przebiegała w pobliżu Tetydy. Animacja wykonana przez Jasona Majora (@JPMajor) Źródło: lightsinthedark]]> 1716 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[493 Griseldis zderzyła się z inną planetoidą w marcu br.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/13/planetoidy-493-griseldis-zderzyla-sie-z-inna-planetoida-w-marcu-br/ Fri, 13 Nov 2015 07:06:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1720 mainbeltaste Planetoida Pasa Głównego o nazwie (493) Griseldis zderzyła się z innym obiektem w marcu br. Wyniki obserwacji zostały przedstawione 12 listopada na dorocznym spotkaniu Oddziału Nauk Planetarnych Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego (Division for Planetary Sciences #DPS2015) w Waszyngtonie. Obserwacje wykonane 8-metrowym Teleskopem Subaru na szczycie Mauna Kea 17 marca 2015 pozwoliły na zaobserwowanie "wydłużonego obiektu" (czyli ogona) emitowanego z powierzchni planetoidy Pasa Głównego (493) Griseldis. Jednak w przeciwieństwie do ogonów/warkoczy kometarnych, które emitowane są w kierunku "od Słońca" w kierunku wiatru słonecznego, strumień emitowany z powierzchni Gryzeldy nie rozciągał się w kierunku antysłonecznym i na dodatek okazał się krótkotrwały. Dodatkowe obserwacje przeprowadzone za pomocą 6,5-metrowego teleskopu Magellana cztery doby później także pozwoliły na zaobserwowanie strumienia, choć był on już znacznie słabszy. Zdjęcia wykonane za pomocą... czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1720 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESO I PULS KOSMOSU ZAPRASZAJĄ NA KONKURS!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/13/eso-i-puls-kosmosu-zapraszaja-na-konkurs/ Fri, 13 Nov 2015 11:18:14 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1724 konkurs

    Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) oraz Puls Kosmosu zapraszają na konkurs!

    Konkurs zorganizowany został z okazji osiągnięcia 2000 polubień na naszym Facebookowym profilu.

    Sponsorem upominków w konkursie jest Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).

    1. Konkurs odbywa się w terminie od 13 listopada 2015 r. do 13 grudnia 2015 r.
    2. W każdy piątek o godzinie 20:00 na Facebookowym profilu opublikowane zostaną dwa pytania (jedno będzie dotyczyło Pulsu Kosmosu, a drugie ESO), na które należy prawidłowo odpowiedzieć w ciągu 48 godzin (do godziny 20:00 w niedzielę).
    3. Wszystkie odpowiedzi należy umieszczać w postach umieszczanych na tablicy profilu Puls Kosmosu (http://www.facebook.com/pulskosmosu), oznaczając w odpowiedziach profil polskiego oddziału ESO (poprzez wpisanie w treści posta @ESO Poland i wybranie z rozwijanej listy pierwszego z wyników).
    4. Spośród wszystkich osób, które w zadanym czasie (20:00 w piątek - 20:00 w niedzielę) prawidłowo odpowiedzą na oba pytania, rozlosowany zostanie jeden z zestawów upominków (plakat, 2 książki, płyta DVD, zawieszka na bagaż, kalendarz ścienny 2016, naklejki, pocztówki, przypinka).
    5. Łącznie zostanie rozlosowanych pięć zestawów, po jednym na każdy tydzień.
    6. Wyniki losowań publikowane będą w każdy poniedziałek o godzinie 20:00.

    Nagrody są naprawdę fajne - macie ochotę zgarnąć zestaw?

    [caption id="attachment_1726" align="aligncenter" width="1024"]Pięć takich zestawów czeka na swoich nowych właścicieli. Może to właśnie Ty? Pięć takich zestawów czeka na swoich nowych właścicieli. Może to właśnie Ty? Foto: RK[/caption]]]>
    1724 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 65 https://pulskosmosu1.wordpress.com/2015/11/13/egzoplanety-wiatry-o-predkosci-8000-kmh-na-egzoplanecie-hd-189733b/ 0 0
    <![CDATA[Wiatry o prędkości 8000 km/h na egzoplanecie HD 189733b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/13/egzoplanety-wiatry-o-predkosci-8000-kmh-na-egzoplanecie-hd-189733b/ Fri, 13 Nov 2015 21:32:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1731 5400mphwinds Wiatry o prędkości sięgającej nawet 2 km/s odkryto na planecie znajdującej się poza Układem Słonecznym. Odkrycie naukowców z University of Warick to pierwszy przypadek wykonania pomiarów i map systemu pogodowego na planecie pozasłonecznej.

    [WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE PULSU KOSMOSU I ESO - szczegóły pod artykułem]

    Zarejestrowana prędkość wiatru jest blisko dwudziestokrotnie większa od najszybszego wiatru zarejestrowanego na Ziemi. Prędkość tego rzędu na Ziemi równałaby się z siedmiokrotnością prędkości dźwięku. Komentując odkrycie, główny autor publikacji Tom Louden (University of Warwick) powiedział: "To pierwsza w historii mapa pogodowa planety spoza Układu Słonecznego. Mimo, że wcześniej wiedzieliśmy o wiatrach występujących na egzoplanetach, nigdy wcześniej nie udało nam się bezpośrednio zmierzyć i stworzyć mapy systemu pogodowego." Wiatry odkryto i zmierzono na egzoplanecie HD 189733b. Badacze z Warwick zmierzyli prędkości po obu stronach planety i odkryli silny wiatr poruszający się z prędkością sięgającą 8000 km/h wiejący ze strony dziennej w kierunku nocnej. "Prędkość wiatru a HD 189733b została zmierzona przy wykorzystaniu wysokiej rozdzielczości spektroskopii linii absorpcyjnej sodu w atmosferze. Dzięki ruchowi atmosfery w kierunku z/do Ziemi, efekt Dopplera zmienia nieznacznie długość fali na której obserwuje się tą linię. To pozwala na zmierzenie prędkości." 1-5400mphwinds Naukowcy uważają, że technika z której skorzystali może pomóc astronomom w badaniu planet typu ziemskiego. Dr Peter Wheatley, współpracownik Loudena, tłumaczy: "Jesteśmy niesamowicie szczęśliwi, że znaleźliśmy sposób na tworzenie map systemów pogodowych na odległych planetach. Rozwijając naszą technikę, będziemy w stanie co raz dokładniej badać przepływ wiatrów na mniejszych planetach." HD 189733b to jedna z najczęściej badanych planet należących do klasy tzw. gorących Jowiszów. Planeta ma średnicę 10% większą od Jowisza, lecz znajduje się 180 razy bliżej swojej gwiazdy. Na powierzchni HD 189733b temperatura wynosi 1800 stopni Celsjusza. Jej rozmiar i stosunkowa bliskość do Układu Słonecznego sprawia, że jest ona często wybieranym obiektem obserwacji. Dane zostały zebrane za pomocą instrumentu HARPS (High Accuracy Radial velocity Planet Searcher) znajdującego się w obserwatorium La Silla w Chile. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie The Astronomical Journal Letters. Więcej informacji: Źródło: AJL / phys.org

    PULS KOSMOSU ORAZ ESO ZAPRASZAJĄ DO UDZIAŁU W KONKURSIE

    NA PROFILU WWW.FACEBOOK.COM/PULSKOSMOSU

    konkurs

    ]]>
    1731 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[WT1190F spłonął w ziemskiej atmosferze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/14/smieci-kosmiczne-wt1190f-splonal-w-ziemskiej-atmosferze/ Sat, 14 Nov 2015 15:50:16 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1735 wt1190f Dokładnie o 8:18 czasu warszawskiego w piątek, 13 listopada obiekt oznaczony jako WT1190F zgodnie z przewidywaniami wszedł w ziemską atmosferę nad Oceanem Indyjskim w pobliżu południowych wybrzeży Sri Lanki.  Obiekt - najprawdopodobniej śmieć kosmiczny, pozostałość po wysłaniu jednej z sond w kierunku Księżyca lub do innych planet - spłonął po wejściu w atmosferę nie stwarzając zagrożenia dla nikogo znajdującego się na powierzchni Ziemi. Rozmiary obiektu oceniano na 1-2 metry. [WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE PULSU KOSMOSU I ESO – szczegóły pod artykułem] Obiekt WT1190F został odkryty gdy wciąż znajdował się na bardzo wydłużonej orbicie okołoziemskiej w dniu 3 października na danych pochodzących z przeglądu nieba Catalina Sky Survey (CSS), w ramach którego astronomowie z University of Arizona poszukują planetoid. Główną odpowiedzialność za śledzenie obiektu ponosiły Siły Powietrzne USA, jednak NASA także była zainteresowana śledzeniem obiektu, bowiem jego trajektoria kończyła się wejściem w atmosferę pod kątem przypominającym wejście w atmosferę planetoidy niż typowe śmieci kosmiczne. https://www.youtube.com/watch?v=YJT-q8_dl88&w=640&h=480 Dzięki temu była to doskonała okazjda do przećwiczenia niektórych procedur, które należałoby zastosować w przypadku wykrycia niewielkiej planetoidy na kursie kolizyjnym z Ziemią. Procedury te obejmują wykrycie oraz śledzenie obiektu, próbę scharakteryzowania jego parametrów fizycznych, obliczenie jego trajektorii przy wykorzystaniu precyzyjnego modelowania oraz prognozowanie miejsca i czasu wejścia obiektu w atmosferę - co pozwoliłoby naukowcom na obserwowanie tego wydarzenia z bliska. Źródło: NASA

    PULS KOSMOSU ORAZ ESO ZAPRASZAJĄ DO UDZIAŁU W KONKURSIE

    NA PROFILU WWW.FACEBOOK.COM/PULSKOSMOSU

    konkurs

    ]]>
    1735 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Naukowcy analizują żyły mineralne u podnóży Mount Sharp]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/15/mars-naukowcy-analizuja-zyly-mineralne-u-podnozy-mount-sharp/ Sun, 15 Nov 2015 16:38:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1740 wzgorze mount sharp Powyższe zdjęcie wykonane kamerą Mastcam zainstalowaną na maszcie marsjańskiego łazika Curiosity przedstawia obszar pokryty siecią wyraźnych żył mineralnych tuż u krawędzi zbocza na niższych obszarach wzgórza Mount Sharp. W marcu 2015 roku naukowcy wykorzystali łazik do zbadania struktury i składu przecinających się żył w miejscu nazwanym "Garden City" przedstawionym po środku tego zdjęcia. Dla geologów takie zgrupowanie żył stanowi trójwymiarowe odsłonięcie zmineralizowanych pęknięć w regionie geologicznym zwanym sekcją Pahrump. Łazik Curiosity spędził kilka miesięcy na badaniu różnych punktów sekcji Pahrump poniżej miejsca przedstawionego na zdjęciu, zanim dotarł do Garden City. Czytaj więcej na portalu Urania.]]> 1740 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rusza budowa Gigantycznego Teleskopu Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/16/teleskopy-rusza-budowa-gigantycznego-teleskopu-magellana/ Mon, 16 Nov 2015 07:07:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1743 gmt_artmtn Kierownictwo oraz osoby wspierające z McDonald Observatory wraz z przedstawicielami międzynarodowej grupy uniwersytetów partnerskich oraz instytucji naukowych zebrali się na odległym szczycie wzgórza w chilijskich Andach na uroczystości wzruszenia Ziemi pod budowę Gigantycznego Teleskopu Magellana (GMT). https://www.youtube.com/watch?v=cSxo2BGdq-A&w=853&h=480 Ceremonia oznacza rozpoczęcie prac budowlanych w miejscu, w którym zbudowana zostanie kopuła, w której umieszczony zostanie teleskop. GMT stanie się największym teleskopem na Ziemi gdy rozpocznie swoje wstępne obserwacje w 2021 roku. Według założeń teleskop będzie w stanie wykonywać zdjęcia 10 razy ostrzejsze od dostarczanych aktualnie przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a i pomoże naukowcom odpowiedzieć na kluczowe pytania z zakresu kosmologii, astrofizyki czy poszukiwania planet pozasłonecznych. GMT-2015-cutaway1 large "Niezmiernie się cieszymy rozpoczęciem prac budowlanych nad Gigantycznym Teleskopem Magellana w tak ekscytujących dla astronomii czasach," powiedział dr Taft Armandroff, dyrektor rady GMT oraz dyrektor McDonald Observatory. "Dzięki niespotykanemu rozmiarowi oraz rozdzielczości, Gigantyczny Teleskop Magellana pozwoli aktualnym i przyszłym pokoleniom astronomów kontynuować ekscytującą podróż odkryć kosmicznych." GMT-2015-MirrorsSunset1 large GMT zbudowany zostanie w Obserwatorium Las Campanas na Pustyni Atacama w Chile, w miejscu znanym z czystego, ciemnego nieba i wyjątkowej przejrzystości powietrza. Las Campanas to jedno z najlepszych miejsc do prowadzenia obserwacji astronomicznych na Ziemi. Ekipy budowlane wkrótce rozpoczną budowę dróg, sieci energetycznych i infrastruktury niezbędnej do obsługi obserwatorium. https://www.youtube.com/watch?v=uWHkoU2EqyM&w=853&h=480 Unikalny projekt teleskopu obejmuje siedem największych, możliwych do wyprodukowania luster, z których każde będzie miało średnicę 8,4 metra, które łącznie stworzą teleskop o średnicy 25 metrów. Olbrzymie lustra powstają w Richard F. Caris Mirror Laboratory na University of Arizona. Każde lustro musi być wypolerowane z dokładnością 25 nanometrów. GMT-2015-Mirrors1 large Jedno z luster zostało już wypolerowane zgodnie z docelową specyfikacją. Trzy kolejne aktualnie są w trakcie powstawania, a produkacja pozostałych luster będzie rozpoczynała się w tempie jednego lustra rocznie. Astronomowie rozpoczną wstępne obserwacje z wykorzystaniem pierwszych luster już w 2021 roku, a pełna zdolność operacyjna zostanie osiągnięta w ciągu najbliższych dziesięciu lat. https://www.youtube.com/watch?v=bo1XJVG6eGg&w=853&h=480 "Niesamowita ilość pracy została wykonana w fazie projektowania oraz tworzenia gigantycznych luster, które stanowią serce teleskopu. Pokonaliśmy najtrudniejsze problemy techniczne i nie możemy się doczekać połączenia wszystkich elementów teleskopu na szczycie tego wzgórza," powiedział Patrick McCarthy, prezydent organizacji GMT. GMT-2015-Night1 large GMT umożliwi astronomom charakteryzowanie planet krążących wokół odległych gwiazd, obserwowania wczesnych etapów powstawania galaktyk i gwiazd oraz pozwoli przyjrzeć się problemowi ciemnej materii i ciemnej energii. Odkrycia jakich z pewnością dostarczy GMT z pewnością dostarczą także nowych pytań, a być może także nieoczekiwanych odkryć. https://www.youtube.com/watch?v=FVVSGcfFWVc&w=853&h=480 Rada nadzorcza organizacji GMT oficjalnie potwierdziła wejście projektu w fazę budowy na początku 2015 roku, gdy 11 fundatorów z całego świata przeznaczyło ponad 500 milionów dolarów na ten projekt. Fundatorzy pochodzą z USA, Australii, Brazylii i Korei Południowej. Gospodarzem teleskopu jest Chile. https://www.youtube.com/watch?v=IW8mHxAkOtA&w=853&h=480 "Wraz z dzisiejszą uroczystością, wykonujemy istotny krok w ramach naszej misji zbudowania pierwszego teleskopu nowej generacji ekstremalnie dużych teleskopów. GMT rozpocznie nową erę odkryć i pozwoli nam odpowiedzieć na wiele kluczowych pytań o historię wszechświata," powiedział dr Charles Alcock, członek rady GMT oraz dyrektor Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. Źródło: University of Texas News]]> 1743 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Przyglądając się pierwotnym składnikom galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/16/gromady-gwiazd-przygladajac-sie-pierwotnym-skladnikom-galaktyk/ Mon, 16 Nov 2015 18:18:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1750 peeringintob Gdy olbrzymi obłok gazu molekularnego zagęszcza się powstają gromady gwiazd. Może wydawać się to proste, jednak formowanie się gromad gwiazd to wyjątkowo złożony proces jeszcze niedokładnie poznany przez naukowców.  Przyglądając się takim procesom można pozyskać cenne informacje z zakresu ewolucji galaktyk i poszerzyć swoją wiedzę o wielkoskalowych strukturach we Wszechświecie. "Gromady gwiazd często postrzega się jako obiekty, z których powstają galaktyki. Zrozumienie procesu powstawania i ewolucji takich obiektów jest kluczowe dla zrozumienia struktury, formowania i ewolucji galaktyk," mówi Denilso Camargo z Federal University of Rio Grande do Sul oraz Colegio Militar de Porto Alegre, Brazil. Camargo wraz ze swoimi pracownikami Eduardo Bica oraz Charlesem Bonatto (także Federal University of Rio Grande do Sul odkrył niedawno za pomocą satelity Wide-field Infrared Survey Expolorer liczne gromady gwiazd. W artykule opublikowanym online 9 listopada na serwisie ArXiv, zespół ogłosił odkrycie 652 gromad gwiazd i grup gwiazd w Drodze Mlecznej. Wykorzystując WISE naukowcy wytypowali 862 obiekty do obserwacji. W trakcie prac poszukiwali mgławic pyłowych, a następnie badali w nich gęstość gwiazd. Dzięki temu byli w stanie odkryć szeroką paletę interesujących obiektów takich jak gromady otwarte, kandydatki na gromady otwarte, gromady zanurzone, kandydatki na gromady zanurzone oraz grupy gwiazd. Istnieją dwa główne typy gromad gwiazd: gromady otwarte oraz kuliste. Gromady otwarte przeważnie zbudowane są przez młode obiekty w wieku do kilkudziesięciu milionów lat. Charakteryzują się on mniejszą gęstością i nie są tak ze sobą związane grawitacyjnie jak gwiazdy w gromadach kulistych. W przeciwieństwie do otwartych, gromady kuliste to zwarte grupy bardzo starych gwiazd znajdujące się w sferycznym halo galaktycznym, krążące wokół centrum galaktyki. Takie gromady poruszają się po eliptycznych orbitach wokół centrum galaktyki, podczas gdy gromady otwarte zazwyczaj znajduje się w płaszczyźnie galaktyki, praktycznie tylko w ramionach spiralnych. Gromady zanurzone to także intrygujące i osobliwe gromady gwiazd. Są to gromady częściowo lub całkowicie otoczone pyłem lub gazem międzygwiezdnym. Składają się one z wyjątkowo młodych, dopiero co powstałych lub wciąż powstających gwiazd. Dla naukowców są one istotnymi laboratoriami do badania procesów powstawania gwiazd i wczesnych etapów ich ewolucji. Camargo przyznaje, że różnorodność gromad gwiezdnych pomaga naukowcom w odkrywaniu odpowiedzi na pytania wciąż nurtujące astronomów. "Gromady otwarte wykorzystywane są do analizowania struktury, dynamiki, składu i ewolucji dysku Drogi Mlecznej. Stare gromady otwarte doskonale się nadają do badania procesów formujących dysk. Młode gromady otwarte z drugiej strony stanowią doskonałe znaczniki układu ramion spiralnych naszej galaktyki," mówi Camargo. Zespół badawczy kierowany przez Camargo jak dotąd odkrył 1098 gromad gwiezdnych. Najnowsza lista odkrytych obiektów uzupełnia poprzednią składającą się z 446 obiektów, których odkrycie zostało opisane w trzech innych artykułach naukowych. Źródło: phys.org / Denilso Camargo]]> 1750 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ostatni rzut oka na ExoMars 2016 przed podróżą na kosmodrom Bajkonur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/16/mars-ostatni-rzut-oka-na-exomars-2016-przed-podroza-na-kosmodrom-bajkonur/ Mon, 16 Nov 2015 10:33:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1751 schiaparelli Opracowywana wspólnie przez ESA oraz Roskosmos sonda ExoMars 2016 przygotowywana jest do transportu na Kosmodrom Baikonur w Kazachstanie, skąd zostanie wysłana w przestrzeń kosmiczną w marcu 2016 roku. 25 listopada 2015 r w Thales Alenia Space w Cannes media będą miały ostatnią możliwość przyjrzenia się  orbiterowi Trace Gas Orbiter oraz demonstratorowi wejścia w atmosferę, opadania i lądowania przed wyruszeniem w drogę na wschód. Sonda zostanie wystrzelona na szczycie rosyjskiej rakiety Proton między 14 a 25 marca 2016 roku i dotrze na Marsa w październiku  2016 r. TGO szczegółowo zbada obfitość gazów w atmosferze marsjańskiej. Szczególną uwagę zwróci na pochodzenie metanu - jego obecność wspazuje na aktywne, obecne źródło i TGO pomoże określić czy jego źródłem są procesy geologiczne czy biologiczne. Schiaparelli ma za zadanie zademonstrować pełną paletę technologii pozwalających na kontrolowane lądowanie na Marsie w ramach przygotowań do przyszłych misji ExoMars. TGO będzie także służył jako przekaźnik danych dla kolejnej misji z cyklu ExoMars, która będzie obejmowała łazik i platformę wykonującą badania na powierzchni Czerwonej Planety, a której wysłanie planowane jest na rok 2018. ExoMars jest efektem współpracy między Europejską Agencją Kosmiczną ESA a Rosyjską Agencją Kosmiczną Roskosmos i składa się z dwóch misji. Pierwsza z nich, która zostanie wysłana w 2016 roku składa się z orbitera Trace Gas Orbiter, który będzie badał pochodzenie istotnych gazów w atmosferze marsjańskiej i spróbuje określić czy powstały w procesach biologicznych czy geologicznych oraz modułu Schiaparelli, który zademonstruje szereg technologii wykorzystywanych podczas wejścia w atmosferę, opadania i lądowania. Druga z misji planowana na 2018 rok składa się z europejskiego łazika oraz rosyjskiej platformy wykonującej badania na powierzchni. Łazik będzie pierwszym obiektem tego typu na Marsie, który będzie miał możliwość przemieszczania się na powierzchni jak i wiercenia otworów na głębokość do dwóch metrów pod powierzcnią w celu uzyskania i analizowania próbek gruntu. ExoMars stanowi zatem początek nowej ery europejskiej eksploracji Marsa - od obserwacji zdalnych do badań prowadzonych na powierzchni planety· Źródło: ESA]]> 1751 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pulsujące gwiazdy w odległych galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/16/galaktyki-pulsujace-gwiazdy-w-odleglych-galaktykach/ Mon, 16 Nov 2015 19:38:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1757 wevegotthebe Zdjęcie galaktyki M87 odległej od nas o 50 milionów lat świetlnych, Źródło: Kosmiczny Teleskop Hubble'a[/caption] Astronomowie z Yale i z Harvardu odkryli galaktykę pulsującą niczym serce - zmierzyli zatem jej puls. To pierwszy raz gdy naukowcom udało się zmierzyć wpływ pulsujących, starszych czerwonych gwiazd na światło otaczającej je galaktyki. Szczegóły odkrycia zostały opublikowane 16 listopada w internetowym wydaniu czasopisma Nature. "Zazwyczaj rozpatrujemy galaktyki jako obiekty o stałej jasności na niebie, jednak w rzeczywistości galaktyki mrugają dzięki znajdującym się w nich olbrzymim, pulsującym gwiazdom," powiedział Pieter van Dokkum, dyrektor astronomii w Yale oraz współautor opracowania. [caption id="attachment_1759" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie obrazu gwiazdy T Leporis uzyskanego przez VLTI oraz rozmiaru orbity Ziemi wokół Słońca. Obserwacje VLTI przedstawiają obecność sferycznej warstwy gazu molekularnego wokół gwiazdy o rozmiarach 100-krotnie większych od Słońca. Porównanie obrazu gwiazdy T Leporis uzyskanego przez VLTI oraz rozmiaru orbity Ziemi wokół Słońca. Obserwacje VLTI przedstawiają obecność sferycznej warstwy gazu molekularnego wokół gwiazdy o rozmiarach 100-krotnie większych od Słońca.[/caption] Na późniejszych etapach życia gwiazdy takie jak nasze Słońce przechodzą istotne zmiany. Stają się bardzo jasne i puchną do olbrzymich rozmiarów pochłaniając wszelkie planety w promieniu odpowiadającym średniej odległości Ziemi od Słońca. Pod koniec życia zaczynają pulsować, zwiększając i zmniejszając jasność raz na kilkaset dni. W samej Drodze Mlecznej wiele gwiazd właśnie znajduje się w tej fazie. To jeszcze nie koniec - czytaj dalej na portalu Urania klikając TUTAJ.]]> 1757 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Łazik Curiosity zabiera się za wydmy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/17/mars-lazik-curiosity-zabiera-sie-za-wydmy/ Tue, 17 Nov 2015 21:21:46 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1762 15-nasascuriosi Kierując się w wyższe rejony Mount Sharp w celu zbadania środowiska, które ulegało zmianom miliardy lat temu, łazik Curiosity skorzysta z okazji i zbada obecnie aktywne na powierzchni Marsa wydmy ruchome. Za kilka dni łazik po raz pierwszy przyjrzy się tym ciemnym wydmom zwanym "wydmami Bagnold", które pokrywają północno-zachodni fragment Mount Sharp. Żaden z wcześniejszych łazików marsjańskich nie dotknął jeszcze wydmy. Jedna z wydm, którą zbada Curiosity ma wysokość piętrowego budynku i rozpiętość boiska. Co ciekawe - wydmy Bagnold są aktywne: zdjęcia z orbity wskazują, że niektóre z nich przemieszczają się o metr w ciągu roku (ziemskiego). Jak dotąd nie udało się odwiedzić żadnej aktywnej wydmy w Układzie Słonecznym poza Ziemią. [caption id="attachment_1805" align="aligncenter" width="1000"]16-nasascuriosi.jpg Zdjęcie wykonane z orbity przedstawia wydmę, która będzie zbadana jako pierwsza przez łazik Curiosity. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Univ. of Arizona[/caption] "Zaplanowaliśmy badania, które nie tylko powiedzą nam więcej o bieżącej aktywności wydm na Marsie lecz także pomogą nam zrozumieć skład warstw piaskowca powstałych z wydm, które dawno temu skamieniały," powiedziała Bethany Ehlmann z CalTech oraz JPL w Pasadenie (Kalifornia). Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 1762 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężne wyrzuty masy mogą niszczyć życie na planetach podobnych do Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/18/gwiazdy-potezne-wyrzuty-masy-moga-niszczyc-zycie-na-planetach-podobnych-do-ziemi/ Wed, 18 Nov 2015 07:48:31 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1813 radiationbla Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z University of Warwick wskazują, że duże ilości promieniowania mogły pozbawić większość planet podobnych do Ziemi warunków sprzyjających dla powstania życia. Atmosfera planety Kepler-438b prawdopodobnie została zdmuchnięta z powierzchni przez silne promieniowanie swojej macierzystej gwiazdy, czerwonego karła Kepler-438, na powierzchni którego dochodzi do potężnych rozbłysków. Regularnie pojawiające się co kilkaset dni super-rozbłyski są dziesięciokrotnie silniejsze od najsilniejszych zarejestrowanych na Słońcu (ekwiwalent 100 miliardów megaton trotylu). Mimo, że super-rozbłyski same w sobie raczej nie mają istotnego wpływu na atmosferę Kepler-438b, niebezpieczne zjawisko związane z silnymi rozbłyskami, tzw. koronalne wyrzuty masy (CME - coronal mass ejection) może pozbawić planetę atmosfery i sprawić, że powstanie na niej życia będzie niemożliwe. Planeta Kepler-438b - jak dotąd planeta o najwyższym wskaźniku podobieństwa do Ziemi (Earth Similarity Index) - przypomina Ziemię zarówno rozmiarem jak i temperaturą, jednak znajduje się znacznie bliżej czerwonego karła niż w układzie Słońce-Ziemia. Główny badacz dr David Armstrong z Grupy Astrofizyki na University of Warwick tłumaczy: "W przeciwieństwie do stosunkowo spokojnego Słońca, na Kepler 438 co kilkaset dni dochodzi do bardzo silnych rozbłysków, z których każdy jest silniejszy od najsilniejszych zarejestrowanych na Słońcu. Tego typu rozbłyskom mogą towarzyszyć potężne koronalne wyrzuty masy, które mogą skutecznie niszczyć warunki na powierzchni planety." "Jeżeli planeta Kepler-438b posiada pole magnetyczne tak jak Ziemia,  może ono po części chronić ją przed takim oddziaływaniem. Jeżeli jednak takiego pola nie ma lub rozbłyski są wystarczająco silne, planeta mogła utracić swoją atmosferę, zostać napromieniowana wysoką dawką promieniowania i stać się tym samym miejscem nieprzyjaznym dla życia." Omawiając wpływ super-rozbłysków oraz promieniowania na atmosferę Kepler-438b, Chloe Pugh z University of Warwick Centre for Fusion, Space and Astrophysics mówi: "Obecność atmosfery jest niezbędna do powstania życia. Podczas gdy rozbłyski raczej nie mają jako takiego wpływu na atmosferę planety, to koronalne wyrzuty masy już mają zdolność niszczenia atmosfer." "Koronalne wyrzuty masy to zdarzenia w ramach których potężne ilości plazmy wyrzucane są ze Słońca - i nie ma za bardzo powodów, aby do nich nie dochodziło także na innych aktywnych gwiazdach. Prawdopodobieństwo wystąpienia koronalnego wyrzutu masy wzrasta wraz z wystąpieniem silnych rozbłysków, a potężne wyrzuty masy mają zdolność oderwania każdej atmosfery na pobliskiej planecie, np. na Kepler-438b. W takim przypadku planeta zostałaby silnie napromieniowana w zakresie ultrafioletowym i rentgenowskim, a następnie do powierzchni dotarłby silny strumień naładowanych cząsteczek - wszystko to ma zdolność zniszczenia jakiegokolwiek życia na planecie." Źródło: MNRAS / University of Warwick]]> 1813 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA i Rosja planują lądowanie na Wenus!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/18/wenus-nasa-i-rosja-planuja-ladowanie-na-wenus/ Wed, 18 Nov 2015 09:21:47 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1865 wenus Po ponad rocznej przerwie spowodowanej agresją Rosji na Ukrainę, NASA oraz rosyjski Instytut Badań Kosmicznych wznowiły rozmowy o wspólnej misji, której zadaniem byłoby badanie Wenus. NASA nie wysłała żadnej misji w kierunku Wenus od czasów sondy Magellan (1990-1994), która wykonała mapę 98% powierzchni planety uchwytując obiekty o rozmiarach nawet 100 metrów. Jak dotąd NASA zobowiązała się jedynie do prowadzenia rozmów z rosyjską agencją o misji Venera-D, która mogłaby być wysłana na Wenus po roku 2020. Agencja kosmiczna zobowiązała się wykonać roczne studium wykonalności oraz odbyć kilka kolejnych spotkań w przyszłym roku. Następnie NASA oraz rosyjski Instytut Badań Kosmicznych (IKI) zdecydują o przyszłości współpracy - informuje portal Spaceflight Now. "Osiągneliśmy spory postęp w rozmowach," mówi David Senske, naukowiec z Jet Propulsion Laboratory, który jest kierownikiem zespołu definiowania nauki dla misji Venera-D ze strony amerykańskiej. "Dużo dowiedzieliśmy się o tym, jakie mają plany. Powiedziano nam, że to przedsięwzięcie IKI/Roskosmos, dlatego też to [Rosjanie] dowodzą projektem." Dla Rosji nowa misja na inną planetę ma bardzo duże znaczenie. Roskosmos ani jej odpowiedniki w ZSRR nie wysłały z powodzeniem, żadnej misji planetarnej od 1985 roku, kiedy to sondy Vega 1 oraz Vega 2 przeleciały w pobliżu Wenus i zbadały jej atmosferę w drodze do komety Halleya. Po kilku nieudanych próbach na początku lat dziewięćdziesiątych rosyjska agencja kosmiczna nie przeprowadziła ani jednej misji planetarnej. Pierwsza od dawna misja do marsjańskiego księżyca Fobosa w 2011 roku zakończyła się utratą kontaktu z sondą wkrótce po starcie. PIA00200-640x512.jpg Wenus nosi imię rzymskiej bogini miłości i piękna i Rosjanie od dawna mają sentyment do tej planety. Podczas gdy NASA zawsze skupiała się na robotycznej eksploracji Marsa, Rosja zawsze skupiała się na Wenus - jednak rzadko z powodzeniem. Między 1961 a 1964 rokiem ZSRR podjęła próbę wysłania co najmniej dziewięciu sond do Wenus poczynając od Sputnika 7 do Zond 1 - niestety wszystkie zakończyły się niepowodzeniem. Większość usterek dotyczyła rakiet. Następnie, w 1966 roku sonda Venera 2 przeleciała 24 000 km od powierzchni planety, jednak komunikacja z sondą została utracona podczas zbliżania do Wenus. W drugiej połowie 1966 roku sonda Venera 3 podjęła próbę lądowania na Wenus jednak została pokonana przez bardzo gestą atmosferę Wenus, gdzie ciśnienie jest 92-krotnie większe niż na Ziemi. W końcu od 1970 do 1975 roku - okresie, który można uważać za złote czasy rosyjskiej eksploracji planet - sondy Venera 7, 8 , 9 i 10 z powodzeniem wylądowały na Wenus. Sonda Venera 8 była pierwszym skutecznym lądowaniem na powierzchni innej planety. Venera 9 przesłała pierwsze zdjęcia  powierzchni Wenus. Wszystkie cztery sondy przetrwały na powierzchni planety mniej niż godzinę od lądowania, bowiem niesamowite ciśnienie oraz średnia temperatura powierzchni wynosząca 460 stopni Celsjusza z łatwością niszczyły wszystkie sondy. Wraz z misją Venera-D, po raz pierwszy zaproponowaną w 2004 roku, Rosja miała nadzieję wysłania na Wenus dużo bardziej odpornego lądownika. Litera D w nazwie misji to pierwsza litera rosyjskiego słowa "долгоживущие" czyli długotrwała. Wstępnie rosjanie planowali stworzenie lądownika, który byłby w stanie przetrwać w wenusjańskich warunkach do 30 dni. Jednak niepowodzenie misji na Fobosa spowodowało kolejne opóźnienia rosyjskiego programu badań planetarnych i znaczne okrojenie ambicji agencji. Teraz, we współpracy z NASA, Rosja ma nadzieję na współdzielenie kosztów. W zamian za wkład finansowy NASA będzie mogła zrealizować kilka celów badawczych za pomocą nowoczesnego orbitera oraz krótkotrwałego lądownika. Grupa zajmująca się badaniami Wenus jako swój główny cel określiła sprawdzenie w jaki sposób Wenus tak dramatycznie zaczęła odróżniać się od Ziemi - skupiając się przy tym na formowaniu, ewolucji i historii klimatu na Wenus. Co więcej, w przeciwieństwie do Rosji, NASA nigdy nie wylądowała na powierzchni Wenus. Źródło: arstechnica]]> 1865 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 66 0 0 <![CDATA[Trzydziestometrowego Teleskopu przepychanek ze świętą górą ciąg dalszy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/18/teleskopy-trzydziestometrowego-teleskopu-przepychanek-ze-swieta-gora-ciag-dalszy/ Wed, 18 Nov 2015 19:47:41 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1922 tmt Hawajski Sąd Najwyższy we wtorek tymczasowo cofnął pozwolenie na budowę gigantycznego teleskopu na szczycie góry uważanej przez wielu rdzennych mieszkańców za świętą. Sąd zgodził się na uznanie powództwa przeciwników teleskopu i cofnął pozwolenie na budowę do dnia 2 grudnia br. Decyzję wydano gdy protestujący zbierali się na Mauna Kea w celu rozpoczęcia blokady, która miała na celu niedopuszczenie do wznowienia prac budowlanych, które hamowane są już od kwietnia br. "Mahalo ke akua," powtarzał Kealoha Pisciotta, zaprawiony w bojach przeciwnik budowy teleskopu i jedna z osób zaskarżających zezwolenie na budowę. "Dzięki Bogu." Osoby zarządzające budową teleskopu ogłosiły w zeszłym tygodniu, że ekipy budowlane wrócą na plac budowy w tym miesiącu nie określając dokładnej daty. Czytaj więcej na portalu Urania.  ]]> 1922 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 67 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 265 http://www.pulskosmosu.pl/2016/11/01/byc-moze-tmt-jednak-nie-powstanie-na-hawajach/ 0 0 <![CDATA[Mała chłodna gwiazda z potężnym polem magnetycznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/19/gwiazdy-mala-chlodna-gwiazda-z-poteznym-polem-magnetycznym/ Thu, 19 Nov 2015 20:29:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=1966 hires Nasze Słońce to stosunkowo spokojna gwiazda, na której od czasu do czasu pojawiają się rozbłyski czy wyrzuty energetycznych cząsteczek zagrażających naszym sztucznym satelitom czy liniom energetycznym. Możnaby pomyśleć, że mniejsze, chłodniejsze gwiazdy będą jeszcze spokojniejsze. Niemniej jednak astronomowie zidentyfikowali właśnie niewielką gwiazdę o niesamowicie dużym temperamencie. Gwiazda ta charakteryzuje się dużo potężniejszymi rozbłyskami niż te obserwowane na Słońcu. Jeżeli podobne do niej gwiazdy okażą się równie burzliwe to planey znajdujące się w tak zwanych ekosferach w ich pobliżu mogą się okazać nieprzyjazne dla życia. "Jeżeli mieszkalibyśmy na planecie krążącej wokół gwiazdy takiej jak ta - nie mielibyśmy żadnej komunikacji satelitarnej. Co więcej, życiu w ogóle byłoby wyjątkowo trudno wyewoluować w tak burzliwym środowisku," powiedział głóny autor Peter Williams z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Zespół badawczy zbadał dobrze znanego czerwonego karła znajdującego się w odległości 35 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Wolarza. Obiekt ten jest tak mały i chłodny, że znajduje się na granicy między gwiazdami (w których zachodzi fuzja wodoru) i brązowymi karłami (brak fuzji).  Jedną z cech wyróżniających tą małą gwiazdę jest prędkość jej obrotu wokół własnej osi - gwiazda wykonuje pełen obrót w zaledwie 2 godziny. Porównajmy to ze Słońcem, które na jeden obrót potrzebuje prawie całego miesiąca. Wcześniejsze dane z Karl G. Jansky Very Large Array w Socorro, NM wskazywały, że owa gwiazda ma pole magnetyczne kilkaset razy silniejsze niż Słońce. Ten fakt dziwił astronomów ponieważ procesy fizyczne, które wytwarzają pole magnetyczne Słońca nie powinny działać w tak małej gwieździe. "Ta gwiazda to jednak obiekt zupełnie niepodobny do Słońca, szczególnie jeżeli chodzi o magnetyzm," powiedział astronom CfA i współautor opracowania Edo Berger. Naukowcy zbadali gwiazdę ponownie za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) i wykryli emisję na częstotliwości 95 GHz. To pierwszy raz kiedy udało się wykryć emisję rozbłysku na tak wysokiej częstotliwości w czerwonym karle. Nasze Słońce wytwarza podobną emisję podczas rozbłysków, ale tylko czasami. Co więcej, emisja z tej gwiazdy jest 10 000 razy jaśniejsza niż ta na Słońcu mimo, że masa gwiazdy jest 10-krotnie mniejsza od masy Słońca. Fakt, że ALMA była w stanie wykryć tą emisję w trakcie krótkich, 4-godzinnych obserwacji oznacza, że ten czerwony karzeł jest wyjątkowo aktywny. To odkrycie ma istotne implikacje dla poszukiwania planet w ekosferach poza Układem Słonecznym. Czerwone karły to najpowszechniejszy typ gwiazd w naszej galaktyce, dlatego też poszukuje się planet skalistych wokół takich gwiazd. Jednak z uwagi na fakt, że czerwone karły są stosunkowo chłodne, ekosfera wokół tych gwiazd znajduje się dużo bliżej gwiazdy niż w przypadku Słońca. Ta bliskość planety do powierzchni gwiazdy naraża je na intensywne oddziaływanie tak potężnych rozbłysków, które byłyby w stanie "zdmuchnąć" atmosferę z planety i zniszczyć wszelkie cząsteczki złożone na powierzchni. Artykuł opisujący wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w The Astrophysical Journal i są dostępne online. Źródło: CfA]]> 1966 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda STEREO-A wraca do pracy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/20/slonce-sonda-stereo-a-wraca-do-pracy/ Fri, 20 Nov 2015 07:30:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2008 nasasstereoa 9 listopada 2015 roku sonda Solar and Terrestrial Relations Observatory Ahead (STEREO-A) wznowiła transmitowanie danych w pełnym zakresie. Przez ostatni rok sonda wysyłała jedynie słaby sygnał, a czasami w ogóle przerywała komunikację - z uwagi na fakt, że na swojej orbicie heliocentrycznej znajdowała się bezpośrednio za Słońcem.  Po wznowieniu transmisji, 17 listopada 2015 roku sonda STEREO wznowiła standardowe operacje naukowe czyli przesyłanie niskiej rozdzielczości danych w czasie rzeczywistym - wykorzystywanych przez naukowców do monitorowania aktywności słonecznej - jak również przesyłanych z opóźnieniem zdjęć powierzchni i atmosfery Słońca w wysokiej rozdzielczości. Jednym z kluczowych elementów danych przesyłanych w czasie rzeczywistym jest obrazowanie koronografem - gdzie jasne promieniowanie Słońca jest blokowane w celu umożliwienia dokładniejszych obserwacji atmosfery Słońca. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 2008 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze zdjęcie powstającej egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/20/egzoplanety-pierwsze-zdjecie-powstajacej-egzoplanety/ Fri, 20 Nov 2015 17:27:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2046 planetarnynoworodek 450 lat świetlnych dzieli Ziemię i LkCa15, młodą gwiazdę otoczoną dyskiem przejściowym, w którym powstają nowe planety. Mimo znacznej odległości dysku od Ziemi oraz gazowej i pyłowej atmosfery naukowcom z University of Arizona udało się wykonać pierwsze w historii zdjęcie powstającej planety, planety znajdującej się w luce w dysku LkCa15. Ze wszystkich prawie 2000 znanych egzoplanet zaledwie dzięsięć planet udało uchwycić się na zdjęciu i wszystkie one powstały stosunkowo dawno. "To pierwszy raz kiedy udało nam się wykonać zdjęcie planety, o której możemy powiedzieć, że wciąż się formuje,"  mówi Steph Sallum, student UA, który wraz z Kate Follette, byłą studentką UA, aktualnie prowadzącą badania na Stanford University. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Nature w dniu 19 listopada 2015 r. Jeszcze kilka miesięcy temu Sallum oraz Follette niezależnie pracowali nad swoimi rozprawami doktorskimi - jednak obydwoje skupili się na tej samej gwieździe. Oboje obserwowaje LkCa15, gwieździe otoczonej szczególnego rodzaju dyskiem protoplanetarnym, w którego środku widoczna jest wyraźna przerwa. Dyski protoplanetarne powstają wokół młodych gwiazd z pozostałości po procesie formowania się gwiazdy. W tego rodzaju dyskach powstają planety zbierając pył i pozostałości na swojej orbicie w ten sposób tworząc przerwy w dysku. Nowe obserwacje także wspierają tą teorię. Sallum potwierdza, że naukowcy dopiero teraz mają możliwość obrazowania obiektów, znajdujących się w pobliżu dużo jaśniejszych od nich gwiazd, m.in. dzięki instrumentom takim jak Large Binocular Telescope (LBT) na Mount Graham w Arizonie czy Teleskop Magellana wyposażony w system optyki adaptacyjnej MagAO zlokalizowany w Chile. Źródło: Nature]]> 2046 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa metoda pomiaru odległości do mgławic planetarnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/20/mglawice-nowa-metoda-pomiaru-odleglosci-do-mglawic-planetarnych/ Fri, 20 Nov 2015 22:36:40 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2069 mglawiceplanetarne Zespół trzech astronomów z University of Hong-Kong ogłosił odkrycie nowego sposobu określania dokładnej odległości do tysięcy tzw. mgławic planetarnych rozsianych po Drodze Mlecznej. Dr David Frew, prof. Quentin Parker oraz dr Ivan Boijicic opublikowali wyniki swoich prac w czasopiśmie  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Mimo mylącej nazwy mgławice planetarne nie mają nic wspólnego z planetami. Zostały tak nazwane przez wczesnych astronomów, którzy w swoich teleskopach obserwowali je jako jasne obiekty dyskowe. Dzisiaj wiemy, że mgławice planetarne stanowią ostatni etap aktywności gwiazd podobnych do Słońca. Gdy gwiazdy tego typu kończą swoje życie, uwalniają w przestrzeń całą swoją atmosferę. W miejscu gwiazdy pozostaje tylko gorące, gęste jądro. Promieniowanie tego jądra sprawia, że powiększający się obłok gazu z atmosfery świeci w różnych kolorach, powoli odpływając i znikając w ciągu kilkudziesięciu tysięcy lat. Tylko w naszej galaktyce udało się zaobserwować tysiące mgławic planetarnych, które są świetnym celem obserwacji zarówno zawodowych astronomów jak i miłośników astronomii, którzy często wykonują spektakularne zdjęcia tych przepięknych obiektów. Jednak mimo intensywnie prowadzonych badań naukowcy przez długi czas nie potrafili zmierzyć odległości mgławic od Ziemi. 1-ghostlyandbe.jpg Dr Frew, główny autor artykułu powiedział: "Przez wiele dziesięcioleci mierzenie odległości do mgławic planetarnych w naszej galaktyce stanowiło niesamowity problem z uwagi na ogromną różnorodność samych mgławic i ich gwiazd centralnych. A przecież zmierzenie odległości jest niezbędne do zrozumienia ich prawdziwej natury i własności fizycznych." Rozwiązanie zaprezentowane przez astronomów jest zarówno proste i eleganckie. Metoda wymaga tylko oszacowania pociemnienia w kierunku obiektu (spowodowanego przez znajdujący się na drodze między nami a mgławicą gaz i pył), rozmiar obiektu na niebie (np. z najnowszych przelgądów nieba w wysokiej rozdzielczości) oraz pomiaru jasności obiektu (na podstawie najlepszych dostępnych zdjęć). Powstający w ten sposób "stosunek powierzchnia-jasność" został obszernie skalibrowany przy wykorzystaniu ponad 300 mgławic planetarnych, których odległości zostały określone niezależnymi i wiarygodnymi metodami. Prof. Parker tłumaczy, że "zasada techniki nie jest nowa, jednak to co odróżnia najnowsze prace od wcześniejszych to wykorzystanie najnowszych i wiarygodnych pomiarów wszystkich trzech kluczowych właściwości." Nowe podejście i nowa technika pozwala astronomom na wykonywanie nawet 5 razy dokładniejszych pomiarów odległości do mgławic planetarnych niż dotychczas.  "Nasza nowa metoda to pierwsza metoda, która pozwala precyzyjnie określić odległości do najciemniejszych mgławic planetarnych," mówi dr Frew. Źródło: MNRAS]]> 2069 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dzień na Plutonie - dzień na Charonie [zdjęcia]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/21/pluton-dzien-na-plutonie-dzien-na-charonie-zdjecia/ Sat, 21 Nov 2015 09:32:42 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2100 dziennaplutonie Dzień na Plutonie trwa 6.4 dnia ziemskiego. Powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą kamer Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) oraz Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera, w czasie gdy dystans między sondą New Horizons a Plutonem zmniejszał się z 8 milionów kilometrów do 645 000 km w dniu 13 lipca. Pierwsze, a tym samym najodleglejsze wykonane zdjęcia znajdują w okolicach godziny 3 na powyższym zestawieniu, natomiast strona Plutona, która zwrócona była w kierunku sondy New Horizons w momencie największego zbliżenia znajduje się "na godzinie 6".

    WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ ESO I PULS KOSMOSU! WYGRAJ KSIĄŻKI, PLAKATY I KALENDARZE ESO - WYSTARCZY ODPOWIEDZIEĆ NA DWA PYTANIA.

    TERMIN NADSYŁANIA ODPOWIEDZI - NIEDZIELA, G. 20:00

    SZCZEGÓŁY NA NASZYM FACEBOOK'U - http://www.facebook.com/pulskosmosu

    Zdjęcia te tak jak i wszystkie inne pochodzące z New Horizons odkrywają wiele szczegółów Plutona, o których dotąd nie mieliśmy pojęcia - łącznie z różnicami między półkulą zwróconą do New Horizons, a tzw. ciemną stroną Plutona, której zdjęcia mamy tylko w niskiej rozdzielczości. dziennacharonie.jpg Charon - podobnie jak Pluton - także obraca się wokół własnej osi co 6.4 dnia ziemskiego. Zdjęcia także zostały wykonane przez LORRI oraz Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera w dnia 7-13 lipca kiedy to sonda pokonała prawie 10 milionów kilometrów. Pierwsze, najodleglejsze zdjęcia przedstawiono "na godzinie 9" gdzie widać jedynie kilka charakterystycznych cech powierzchni takich jak pokryte kraterami wyżyny, kaniony czy równiny nazwane Vulcam Planum (nieformalnie). Najdokładniej sfotografowana strona Charona znajduje się "na godzinie 12". To zdjęcie wykonano 14 lipca. Źródło: NASA/JHUAPL]]>
    2100 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsze zdjęcia biegunów Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/21/ceres-pierwsze-zdjecia-biegunow-ceres/ Sat, 21 Nov 2015 13:32:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2131 PIA20126 Naukowcy z misji Dawn stworzyli pierwsze szczegółowe zdjęcia północnego (lewy) oraz południowego (prawy) obszaru biegunowego planety karłowetej Ceres, wykorzystując do tego zdjęcia wykonane przez sondę Dawn. Zdjęcia wykonano między 17 a 23 października 2015 roku z wysokości 1470 km. Region wokół bieguna południowego wygląda na czarny na powyższym zdjęciu bowiem znajduje się w cieniu od czasu kiedy sonda Dawn dotarła do Ceres 6 marca br. Na biegunie północnym natomiast widoczne są kratery Jarovit, Ghanan oraz Asari, jak również góra Ysolo Mons. W pobliżu bieguna południowego widoczne są tylko kratery Attis oraz Zadeni. Szczegółowe mapy obszarów biegunowych pozwalają naukowcom na badanie kraterów znajdujących się na tych obszarach i porównywanie ich z kraterami znajdującymi się w innych rejonach Ceres. Zróżnicowanie kształtu oraz złożoności może wskazywać na odmienny skład powierzchni. Dodatkowo, dna niektórych kraterów zlokalizowanych blisko biegunów nigdy nie są oświetlane przez Słońce. Naukowcy chcą sprawdzić, czy nie można tam znaleźć odkrytych warstw lodu. Misja Dawn zarządzana jest przez JPL dla Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Dawn to projekt realizowany w ramach programu Discovery. UCLA odpowiada za badania naukowe realizowane w ramach misji Dawn. Źródło: dawn.jpl.nasa.gov]]> 2131 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kilka godzin zdjęć z sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/21/video-kilka-godzin-zdjec-z-sondy-cassini/ Sat, 21 Nov 2015 16:20:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2157 znajdziecie kolekcję wszystkich zdjęć z sondy Cassini złożonych w trwający prawie 4 godziny film! Popcorn - gotowy, duża cola - także. Więc odpalamy :) Miłego seansu. Źródło: Planetary Society]]> 2157 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pierwsze zamówienie na loty załogowe do ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/22/spacex-pierwsze-zamowienie-na-loty-zalogowe-do-iss/ Sun, 22 Nov 2015 12:54:53 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2175 1-thisjune2820 Należąca do Elona Muska firma SpaceX otrzymała w piątek zlecenie od NASA na transportowanie w nadchodzących latach astronautów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), co pozwoli na przywrócenie Ameryce własnego dostępu do przestrzeni kosmicznej. Opublikowanie tej informacji to formalny krok w procesie rozpoczętym kilka miesięcy temu, kiedy to NASA zezwoliła Boeingowi na wysyłanie załóg na orbitę przed końcem 2017 roku. Zarówno Boeing jak i SpaceX otrzymały od NASA miliardy dolarów przeznaczonych na przywrócenie Ameryce własnego dostępu do ISS, po tym jak program wahadłowców kosmicznych zakończono w 2011 roku. dragonv2musk1.png Informacje o przekazaniu 4.2 mld dolarów dla Boeinga oraz 2.6 mld dolarów dla SpaceX opublikowano we wrześniu 2014 roku. W styczniu Boeing ogłosił, że jako pierwszy wyśle misję załogową na pokładzie kapsuły CST-100 Starliner przed końcem 2017 roku. W piątek jednak NASA w swoim komunikacie stwierdziła, że "decyzja o tym, która z firm pierwsza wykona lot załogowy na ISS zostanie podjęta w późniejszym terminie." SpaceX realizuje już loty transportowe do ISS i pracuje aktualnie nad załogową wersją kapsuły Dragon, w której podróżować będą astronauci. "Firma Boeing z Houston otrzymała swoje pierwsze zamówienie na loty załogowe w maju br." cst100_hero_lrg_1280x720-Copy.jpg Kathy Lueders, menedżer programu lotów załogowych w NASA powiedziała, że "istotnym jest, abyśmy mieli dwie niezależne, komercyjne możliwości wysyłania astronautów oraz sprzętu na pokład ISS tak długo, jak będzie ona istniała." Według planów ISS będzie pracowała co najmniej do 2024 roku. Od momentu zakończenia programu wahadłowców w 2011 roku, astronauci z całego świata korzystają z rosyjskich kapsuł załogowych Sojuz, aby dostać się na pokład ISS. Wysłanie każdego astronauty aktualnie kosztuje ok. 70 mln dolarów. "Zgoda na wykonanie pierwszego lotu załogowego kapsułą Dragon stanowi krok milowy komercyjnego programu załogowego i jest źródłem dumy dla całego zespołu SpaceX," powiedziała Gwynne Shotwell, prezes  i COO w SpaceX. "Gdy załogowa wersja kapsuły Dragon zabierze astronautów na stację kosmiczną w 2017 roku, będą oni podróżowali w najbezpieczniejszym i najbardziej wiarygodnym statku kosmicznym w historii. Jesteśmy dumni, że możemy rozwijać tą technologię dla NASA i całego kraju." Źródło: AFP]]> 2175 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nietypowa galaktyka eliptyczna z poprzeczką - zdjęcie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/22/galaktyki-nietypowa-galaktyka-eliptyczna-z-poprzeczka-zdjecie/ Sun, 22 Nov 2015 20:44:14 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2221 A young elliptical Na środku tego niesamowitego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a znajduje się galaktyka eliptyczna NGC 3610. W tle widocznych jest mnóstwo innych galaktyk praktycznie o każdym kształcie. Widać tam galaktyki spiralne, galaktyki z poprzeczką w regionach centralnych, rozmyte galaktyki czy też eliptyczne. W rzeczywistości  prawie każdy jasny obiekt na tym zdjęciu to galaktyka - no może poza pojedynczymi gwiazdami, które łatwo odróżnić. NGC 3610 to oczywiście najjaśniejszy obiekt na zdjęciu - i to wyjątkowo ciekawy. Odkryta w 1793 przez Williama Herschela galaktyka eliptyczna z czasem dowiodła swojej wyjątkowości gdy okazało się, że posiada dysk. To dość nietypowe, bowiem dyski są cechą charakterystyczną dla galaktyk spiralnych. A tutaj niespodzianka - galaktyka eliptyczna i z dyskiem i to na dodatek z bardzo jasnym dyskiem. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 2221 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowy instrument przybliży nas do górnictwa na planetoidach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/23/planetoidy-nowy-instrument-przyblizy-nas-do-gornictwa-na-planetoidach/ Mon, 23 Nov 2015 09:37:16 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2253 hfh Stworzenie spektroskopu nowej generacji działającego w zakresie promieniowania gamma może sprawić, że górnictwo na planetoidach może stać się realną gałęzią przemysłu. Okazuje się bowiem, że nowy spektroskop z łatwością wykrywa żyły złota, platyny i innych metali szlachetnych ukryte w planetoidach, księżycach i innych obiektach przestrzeni kosmicznej. Nowy spektroskop został stworzony przez zespół naukowców z Vanderbilt University we współpracy z Fisk University, Jet Propulsion Laboratory w Kalifornii oraz Planetary Science Institute w Arizonie i został szczegółowo opisany w artykule opublikowanym w ubiegłym miesiącu w SPIE Newsroom, czasopiśmie wydawanym przez International Society for Optics and Photonics. Planetarna spektroskopia promieniowania gamma opiera się na założeniu, że każdy obiekt w Układzie Słonecznym jest bezustannie bombardowany  promieniami kosmicznymi czyli wysokoenergetycznym promieniowaniem z dalekiej przestrzeni kosmicznej. Gdy tego typu promieniowanie uderzają w powierzchnię obiektu z prędkościami relatywistycznymi - wytwarzają swoistą lawinę neutronów, które zderzają się z atomami materii, wytwarzając promieniowanie gamma. Nowe urządzenie mierzy intensywność oraz długość fali tego silnego promieniowania gamma. Zebrane w ten sposób dane można przeanalizować pod kątem obfitości kluczowych pierwiastków tworzących skałę, takich jak tlen,  magnez, krzem czy żelazo.... W ten sposób można zbadać także obfitość złota czy diamentów w takich obiektach. Bardziej kompaktowy i wydajny energetycznniż porównywalne urządzenia "Misje kosmiczne wysyłane w kierunku Księżyca, Marsa, Merkurego czy planetoidy Westa miały na swoim pokładzie spektrometry niskiej rozdzielczości, jednak wymagały miesięcy obserwacji , aby stworzyć mapy składu chemicznego powierzchni z orbity," tłumaczy Keivan Stassun, profesor astronomii oraz współautor artykułu z Vanderbilt University. "Dzięki proponowanemu przez nas systemowi możliwe będzie precyzyjne zmierzenie obfitości pierwiastków pod powierzchnią obiektu. Co więcej nasze urządzenie generuje dużo niższe koszty bowiem opracowane przez nas czujniki są znacznie lżejsze i wymagają mniej mocy do prawidłowej pracy," dodał. "To doskonała informacja dla przedsięwzięć komercjalnych, w których koszt, moc i masa startowa są kluczowymi czynnikami." Elementem, który sprawia, że nowy spektrometr jest tak wyjątkowy jest wykorzystanie niedawno opracowanego materiału - jodku strontu wzbogaconego europem (SrI2), który jest przezroczystym kryształem, który wydajnie wykrywa promieniowanie gamma emitując światło w obecności tych wysokoenergetycznych cząsteczek. Mimo, że nie jest tak dobrym detektorem jak wysokiej czystości german (HPG - high purity germanium), naukowcy podkreślają, że urządzenie wykorzystujące SrI2 jest dużo mniejsze, pobiera znacznie mniej energii, a wyniki ma niemal tak dobre jak konkurencja. Mimo, że zanim wydobywanie kruszców z planetoid stanie się dziedziną przemysłu mogą minąć dekady, eksperci uważają, że pierwsza komercyjna misja, której zadaniem będzie rozpoczęcie wydobycia na planetoidach, może zostać wysłana w przestrzeń kosmiczną już w ciągu najbliższych pięciu lat. Do tego czasu nowy spektroskop będzie wykorzystywany do analizowania składu chemicznego planetoid, księżyców, planet karłowatych i komet, wzbogacając tym samym naszą wiedzę o początkach Układu Słonecznego. Źródło: redorbit/SPIE Newsroom]]> 2253 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 635 https://naukatechnologiapolityka.wordpress.com/2018/01/05/62/ 0 0 636 https://naukatechnologiapolityka.wordpress.com/2018/01/05/first-blog-post/ 0 0 <![CDATA[Strumienie gwiazd wokół Obłoków Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/23/galaktyki-strumienie-gwiazd-wokol-oblokow-magellana/ Mon, 23 Nov 2015 17:00:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2292 36-scientistsde Astronomowie z University of Cambridge w Wielkiej Brytanii odkryli liczne strumienie i rozmyte obłoki gwiezdnych pozostałości wokół dwóch pobliskich galaktyk karłowatych nieregularnych zwanych Obłokami Magellana. Badania także sugerują, że jedna z tych galaktyk - Wielki Obłok Magellana (LMC- Large Magellanic Cloud) może być masywniejsza niż wcześniej uważano. Artykuł szczegółowo przedstawiający wyniki badań opublikowano w zeszłym tygodniu na portalu ArXiv. "Mimo, że wyraźny gazowy strumień mający swoje źródło w obłokach znany jest i badany już od dłuższego czasu, dopiero niedawno odkryto strumienie gwiazd," powiedział Wasilij Belokurov, jeden ze współautorów artykułu reporterom portalu Phys.org. Belokurov wraz ze współpracownikiem Siergiejem Koposovem wykorzystał dane z przeglądu Dark Energy Survey (DES) do poszukiwania pozostałości gwiezdnych na obrzeżach Obłoków Magellana. Podczas badań oboje poszukiwali halo gwiezdnego opierając się na niebieskich gwiazdach gałęzi poziomej (BHB). To stare i ubogie w metale gwiazdy,w których wnętrzu zachodzi fuzja helu. Zostały one wybrane przez naukowców z Cambridge bowiem charakteryzują się niewielkim zanieczyszczeniem ze strony innych populacji gwiazd. "Dzięki unikalnym właściwościom gwiazdy BHB okazały się bardzo pomocnym narzędziem w badaniu halo galaktycznego od centralnej jego części, aż po najbardziej zewnętrzne warstwy," napisali naukowcy. "W samym halo nie tylko można z łatwością zidentyfikować te stare i ubogie w metale gwiazdy lecz także wykorzystać je jako doskonałe wskaźniki odległości." DES to przegląd astronomiczny, którego głównym celem jest badanie historii rozszerzania się wszechświata. "Do badań struktury halo gwiezdnego wokół Obłoków Magellana wykorzystaliśmy katalogi fotometryczne zawierające dane z publicznie dostępnego zestawu zdjęć DES Year 1," napisano w artykule. Badając wiele z gwiazd BHB astronomowie byli w stanie wykryć halo Obłoku Magellana wraz z jego strukturą. Każda z warstw halo ma inny kształt, zasięg i jasność i warto byłoby szczegółowo przyjrzeć się każdej z nich osobno. Odkrycie poszczególnych warstw halo galaktycznego sprawiło, że naukowcy zaczęli rozważać rewizję naszej aktualnej wiedzy o masie LMC. Okazuje się bowiem, że LMC może być dużo bardziej masywny niż wcześniej uważano. "Nasze odkrycia wskazują, że Wielki Obłok Magellana może być dużo większy niż wcześniej uważano. Aby sprawdzić dokładnie o ile większy może być LMC musimy spektroskopowo zbadać strumienie gwiazd i sprawdzić ich prędkości," powiedział Belokurov. Naukowcy także zauważają, że połączenie danych fotometrycznych z dodatkowymi obserwacjami spektroskopowymi pozostałości po interakcjach pływowych może dostarczyć więcej informacji o historii orbitalnej Obłoków Magellana. To kluczowe informacje pozwalające przewidzieć przyszłość obłoków, bowiem aktualnie przechodzą one proces łączenia się z Drogą Mleczną. Źródło: arxiv/phys.org]]> 2292 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sentinel-3A podąża w kierunku kosmodromu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/24/orbita-sentinel-3a-podaza-w-kierunku-kosmodromu/ Tue, 24 Nov 2015 06:32:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2380 sentinel3aon Najnowszy satelita przeznaczony do programu środowiskowego Copernicus opuścił Francję i rozpoczął podróż na platformę startową w Plesiecku w Rosji, skąd zostanie wysłany w przestrzeń w przyszłym miesiącu. Sentinel-3A, na którego pokładzie zainstalowano zestaw najnowocześniejszych instrumentów stanowi znaczący krok naprzód w rozwoju programu Copernicus dostarczającego danych o zmianach zachodzących w oceanach, na lądzie, w atmosferze i klimacie jako całości. Satelita rozpoczął swoją dwudniową podróż w Thales Alenia Space z Cannes na lotnisko w Nicei w ciężarówce. Potężny samolot transportowy Antonov następnie przetransportuje satelitę do Archangielska w Rosji zahaczając po drodze o Moskwę, gdzie niezbędne jest dokonanie formalności celnych. 1-sentinel3aon.jpg W Archangielsku satelita Sentinel i cały dodatkowy osprzęt załadowany zostanie z powrotem na ciężarówki, a na sam kosmodrom dotrze koleją. Opierające się na pionierskich rozwiązaniach zastosowanych w satelitach Envisat oraz Cryosat, czujniki Sentinela-3A będą mierzyć zmiany temperatury wody oraz wysokości powierzchni w oceanach - informacje niezbędne do prognozowania pogody oraz zapewnienia bezpieczeństwa ruchu morskiego. W przypadku wybrzeży takie dane pozwalają na przewidywanie nietypowych zjawisk takich jak burze czy powodzie. 2-sentinel3aon.jpg Monitorując jakość i zanieczyszczenie wody morskiej, Sentinel-3A będzie także wspomagał tworzenie map topografii i zasięgu lodu, oraz wysokości wód w jeziorach i rzekach. Nad obszarami lądowymi, satelita będzie zdolny do wykrywania pożarów i tworzenia map. Gdy Sentinel-3A znajdzie się w "cleanroomie" w Plesiecku niezbędne będzie sprawdzenie, czy wszystko jest w idealnym stanie i przygotowanie satelity do startu. Sentinel-3A wyniesiony zostanie w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Rockot pod koniec grudnia br. Źródło: ESA]]> 2380 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierścienie Saturna wepchnęły się na zdjęcie DIONE]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/24/zdjecie-pierscienie-saturna-wepchnely-sie-na-zdjecie-dione/ Tue, 24 Nov 2015 07:25:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2448 pia18344-1041 Pierścienie Saturna są tak rozległe, że często zakradają się na zdjęcia innych obiektów wykonywane przez sondę Cassini. Tutaj na przykład zakradły się na zdjęcie wykonane podczas bliskiego przelotu sondy w pobliżu księżyca Dione. Przelot w pobliżu Dione (księżyca o średnicy 1123 km) podczas którego wykonano to zdjęcie stanowił ostatni bliski przelot w pobliżu tego księżyca w ramach misji Cassini. Głównym celem przelotu było wykorzystanie sondy jako czujnika mierzącego pole grawitacyjne Dione. Niemiej jednak naukowcom udało się także wykonać kilka dokładnych zdjęć powierzchni. Wszystkie zebrane dane pomogą zrozumieć budowę wewnętrzną oraz histori geologiczną tego odległego, lodowego globu. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym w dniu 17 sierpnia 2015 roku z odległości 77 000 km od Dione. Każdy piksel na zdjęciu ma bok o długości śr. 464 metrów. Misja Cassini to efekt współpracy między ESA, NASA oraz Włoską Agencją Kosmiczną. Źródło: NASA/JPL]]> 2448 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kometa Encke głównym dostawcą wapnia na Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/24/merkury-kometa-encke-glownym-dostawca-wapnia-na-merkurego/ Tue, 24 Nov 2015 08:11:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2470 mercuryencketrail3 Na powierzchnię Merkurego mogą spadać intensywne deszcze meteorów,  gdy co jakiś czas kometa Encke bombarduje pyłem cienką atmosferę planety. Na Ziemi regularnie co roku możemy obserwować kilka deszczów meteorów, do których dochodzi gdy planeta przelatuje przez strumień pyłu pozostawiony przez kometę czy planetoidę zbliżającą się do Słońca. Te drobne cząsteczki wpadają w atmosferę i ulegają spaleniu przy okazji tworząc obserwowane przez nas zjawisko meteoru. Badania wskazują, że na Marsie także pojawił się intensywny deszcz meteorów w zeszłym roku gdy kometa Siding Spring przeszła w niewielkiej odległości od Czerwonej Planety. W porównaniu z atmosferą Ziemi czy Marsa, atmosfera Merkurego jest dużo rzadsza - składa się jedynie z obłoków cząstek wyrzuconych z powierzchni planety lub z wiatru słonecznego - jednak cząstki te wciąż mają wpływ na egzosferę, zewnętrzną krawędź atmosfery. Czytaj ciąg dalszy artykułu na portalu Urania TUTAJ.]]> 2470 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Gwiazda na progu sławy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/24/egzoplanety-gwiazda-na-progu-slawy/ Tue, 24 Nov 2015 08:27:25 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2538 CUj-ih3WEAAd6SW.jpg
    HD 219134 to gwiazda na progu sławy. Jak dotąd ta niewielka gwiazda (0.8 mas Słońca), ledwie widoczna nieuzbrojonym okiem miała tylko jedną charakterystyczną cechę: znajdowała się zaledwie 6.5 parseków od Ziemi, i należała do 150 gwiazd naszego najbliższego otoczenia.
    Motalebi et al. jednak odkryli, że ma jeszcze jedną cechę, która wyróznią ją spośród gwiazd w naszym sąsiedztwie - posiada bowiem skalistą planetę, która przechodzi na tle jej tarczy! Owa planeta HD 219134b okrąża swoją gwiazdę co trzy dni, ma masę 4.5 masy Ziemi, 1.7 promienia Ziemi, a tym samym średnią gęstość 5.9 g/cm^3 - typową dla planet skalistych.
    System składa się z trzech dodatkowych planet o minimalnych masach między 2.7 a 61 mas Ziemi i okresach orbitalnych od 6.8 do 1200 dni. Bliskość tego układu do Ziemi i jasność gwiazdy centralnej pozwoli na szczegółową charakteryzację układu, jego dynamiki, składu i historii formowania.
     
    Źródło: Astronomy and Astrophysics
    ]]>
    2538 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda NEOWISE obserwuje gazy cieplarniane w kometach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/24/komety-sonda-neowise-obserwuje-gazy-cieplarniane-w-kometach/ Tue, 24 Nov 2015 20:19:27 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2546 neowiseident Od czasu startu w 2009 roku sonda NEOWISE zaobserwowała 163 komety podczas głównej misji WISE/NEOWISE. Tak duża liczba komet odkrytych teleskopem kosmicznym stanowi największy jak dotąd przegląd komet w zakresie podczerwonym. Dane z przeglądu pozwalają odkryć nowe informacje o pyle, rozmiarach jąder kometarnych oraz tempie uwalniania trudnych w obserwacji gazów takich jak dwutlenek węgla czy tlenek węgla. Wyniki obserwacji komet sondą NEOWISE opublikowano niedawno w czasopiśmie Astrophysical Journal. Tlenek węgla (CO) oraz dwutlenek węgla (CO2) to cząsteczki powszechne we wczesnym Układzie Słonecznym, a tym samym w pozostałościach po nim - kometach. W większości przypadków, sublimacja lodu wodnego napędza aktywność komet podczas ich zbliżania do Słońca, lecz w większch odległościach i niższych temperaturach to właśnie CO i CO2 mogą odpowiadać za większość aktywności. Tlenek i dwutlenek węgla to związki trudne do obserwacji z powierzchni Ziemi, ponieważ ich obfitość w atmosferze ziemskiej przesłania sygnały docierające z przestrzeni kosmicznej. Sonda NEOWISE na szczęście znajduje się wysoko nad atmosferą ziemską i umożliwia obserwacje emisji tych gazów z powierzchni komet. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 2546 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przełomowy lot rakiety New Shepard! Przed SpaceX!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/24/blue-origin-przelomowy-lot-rakiety-new-shepard-przed-spacex/ Tue, 24 Nov 2015 21:10:30 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2596 1-reusablerock Prywatna firma z sektora kosmicznego założona przez Jeffa Bezosa, założyciela księgarni Amazon.com - dokonała dzisiaj przełomu w sektorze kosmicznym wykonując z powodzeniem start i lądowanie rakiety wielokrotnego użytku. https://www.youtube.com/watch?v=9pillaOxGCo&w=853&h=480 Bezos ogłosił wykonanie tego kroku milowego na swoim koncie Twitter, które posiada od 2008 roku. Mimo 26 600 osób obserwujących to konto, dzisiejszy tweet o treści   był jego pierwszym i jak dotąd jedynym. 1-jeffbezosthe.jpg Bezzałogowa rakieta New Shepard wystartowała z lądowiska w Teksasie, a następnie powróciła i bezpiecznie wylądowała. "Rakiety od zawsze były jednorazowego użytku. Od dzisiaj jest inaczej." napisał Bezos w poście na blogu swojej firmy Blue Origin. W porannym programie This Morning stacji CBS Bezos powiedział, że udany start i powrót rakiety to istotny krok ku upowszechnieniu podróży kosmicznych. "To mała rewolucja, bowiem wraz z tym lotem całkowicie zmieniamy strukturę kosztów lotów kosmicznych." 2-reusablerock.jpg Bezos dodał także, że jego firma nadal będzie kontynuowała "metodyczny program testów" przygotowując się do rozpoczęcia programu podróży kosmicznych. "Jedną z zalet tej rakiety jest fakt, że może ona wykonywać loty całkowicie autonomicznie. To taki latający robot, który może polecieć w przestrzeń kosmiczną, zawrócić i wylądować na Ziemi. Dzięki temu w ramach programu testowego nie musimy ryzykować życia pilotów. Jak już będziemy całkowicie pewni swojej technologii, wtedy zaczniemy zabierać ludzi w przestrzeń kosmiczną." Udany start i lądowanie sprawia, że Blue Origin wychodzi na prowadzenie przed SpaceX - firmę założoną przez Elona Muska - której jak dotąd nie udało się doprowadził do udanego startu i lądowania (poza lądowaniem Grasshoppera - ale on wzniósł się na wysokość 744 metrów. New Shepard dzisiaj wzleciał na 100.5 km). Małomówność Jeffa Bezosa najlepiej pokazała "rozmowa" Bezosa z Muskiem na Twitterze, która pozostała niemal całkowicie jednostronna. Różnica charakterów. Źródło: phys.org / spacenews]]> 2596 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Tajemnice utraty masy starzejącej się gwiazdy rozwiązane]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/25/gwiazdy-tajemnice-utraty-masy-starzejacej-sie-gwiazdy-rozwiazane/ Wed, 25 Nov 2015 11:00:05 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2655 VLT image of the surroundings of VY Canis Majoris seen with SPHE Zespół astronomów pracujących na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) wykonał najbardziej szczegółowe jak dotąd zdjęcia hiperolbrzyma VY Canis Majoris. Owe obserwacje tłumaczą jak wyjątkowo duże ziarna pyłu otaczającego gwiazdę umożliwiają jej uwalnianie olbrzymiej masy. Ten proces, który dopiero teraz udało się zrozumieć, jest niezbędny do przygotowania tak potężnej gwiazdy do jej końca w wybuchu supernowej. VY Canis Majoris to gwiezdny Goliat - czerwony hiperolbrzym, jednak z największych znanych gwiazd w Drodze Mlecznej. Przy masie równej 30-40 masom Słońca i jasności 300 000-krotnie większej od Słońca, jest to gwiazda, która umieszczona w Układzie Słonecznym na miejscu Słońca pochłonęłaby Merkurego, Wenus, Ziemię, Marsa i Jowisza - na tyl wzrosły jej rozmiary na ostatnich etapach ewolucji. eso1546b.jpg Nowe obserwacje gwiazdy przeprowadzono przy użyciu instrumentu SPHERE zainstalowanego na VLT. System optyki adaptacyjnej tego instrumentu koryguje zdjęcia lepiej niż jakikolwiek system optyki adaptacyjnej dotychczas dostępny. Dzięki temu możliwe jest dokładne obserwowanie obiektów znajdujących się bardzo blisko jasnych źródeł światła. Instrument SPHERE pozwolił zobaczyć jak jasne promieniowanie VY Canis Majoris oświetla otaczające ją obłoki materii. Pracując w trybie ZIMPOL instrumentu SPHERE, zespół mógł nie tylko głębiej zajrzeć do wnętrza tego obłoku gazowo-pyłowego lecz także zaobserwować w jaki sposób promieniowanie gwiazdy jest rozpraszane i polaryzowane przez otaczającą materię. To właśnie te pomiary doprowadziły do odkrycia osobliwych właściwości pyłu. eso1546c.jpg Dokładna analiza polaryzacji ujawniła, że ziarna pyłu są stosunkowo duże, sięgając rozmiarów 0.5 mikrometra. Może się to wydawać niewiele, jednak jest to średnio 50 razy większy rozmiar od rozmiaru ziaren pyłu znajdowanego zazwyczaj w przestrzeni międzygwiezdnej. W trakcie zwiększania swoich rozmiarów masywne gwiazdy odrzucają duże ilości materii - każdego roku VY CVanis Majoris uwalnia ze swojej powierzchni pył i gaz o masie przekraczającej 30-krotność masy Ziemi. Taki obłok materii wypychany jest na zewnątrz przed eksplozją, która zniszczy część pyłu, a resztę gwałtownie wypchnie w przestrzeń międzygwiezdną. Tak powstała materia, wraz z cięższymi pierwiastkami powstałymi w eksplozji supernowej, wykorzystywana jest przez gwiazdy następnej generacji. Dotychczas tajemnicą było w jaki sposób materia w górnych warstwach atmosfery tak potężnych gwiazd wypychana jest w przestrzeń międzygwiezdną przed wybuchem supernowej. Najbardziej prawdopodobnym podejrzanym dotychczas było ciśnienie promieniowania, siła wywierana przez promieniowanie słoneczne.  Gdy to ciśnienie jest bardzo słabe, cały proces opiera się na dużych ziarnach pyłu, w których duża powierzchnia ziaren pozwala na zauważalne efekty. "Masywne gwiazdy żyją bardzo krótko," mówi główny autor artykułu Peter Scicluna z Instytutu Astronomii i Astrofizyki Academia Sinica na Tajwanie. "Pod koniec swojego życia, tracą bardzo dużo swojej masy. W przeszłości mogliśmy tylko rozważać różne powody takiego zachowania. Jednak teraz, w nowych danych z instrumentu SPHERE, zauważyliśmy duże ziarna pyłu w otoczeniu tego hiperolbrzyma. Są one wystarczająco duże, aby do ich wypchnięcia wystarczyło intensywne ciśnienie promieniowania - to tłumaczy gwałtowną utratę masy tej gwiazdy." Duże ziarna pyłu obserwowane tak blisko gwiazdy oznaczają, że obłok może skutecznie rozpraszać widzialne światło emitowane przez gwiazdę. Co więcej, rozmiar ziaren pyłu oznacza, że większa jego część przetrwa oddziaływanie promieniowania wyemitowanego przez VY Canis Majoris w trakcie wybuchu supernowej. Wtedy, pył ten wzbogaci otaczający gwiazdę ośrodek międzygwiezdny i stanie się materiałem, z którego powstaną gwiazdy kolejnych generacji. Źródło: ESO]]> 2655 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Egzoplaneta o rozmiarach Neptuna z niebieskim niebem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/26/egzoplanety-egzoplaneta-o-rozmiarach-neptuna-z-niebieskim-niebem/ Thu, 26 Nov 2015 10:01:09 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2731 ablueneptune Zespół astronomów wykorzystał sieć LCOGT do wykrywania światła rozpraszanego przez niewielkie cząsteczki (rozpraszanie Rayleigh'a) w atmosferze tranzytującej egzoplanety o rozmiarach Neptuna. Oznacza to, że niebo jest niebieskie na tej planecie oddalonej od nas o 100 lat świetlnych. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Astrophysical Journal 20 listopada br. (i są dostępne na portalu ArXiV). Do tranzytów dochodzi gdy egzoplaneta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej zmniejszając ilość światła do nas docierającego o niewielki ułamek. Gdy orbita takiej egzoplanety jest ustawiana tak, że z Ziemi widać tranzyt astronomowie mogą zmierzyć rozmiar planety na różnych długościach fali w celu wygenerowania widmo jej atmosfery. Takie widmo umożliwia poznanie substancji tworzących atmosferę planety, a tym samym jej składu chemicznego. Tego typu pomiary najczęściej przeprowadza się w zakresie podczerwonym, w którym planeta jest najjaśniejsza i najłatwiejsza do obserwowania. W ciągu ostatnich kilku lat naukowcy badali atmosfery kilku niewielkich egzoplanet dużymi teleskopami naziemnymi i kosmicznymi, jednak zbadanie ich składu chemicznego przy wykorzystaniu tej metody okazało się nie lada wyzwaniem. Powodem problemów mogą być chmury obecne na tych planetach (które przesłaniają atmosferę) lub niewystarczająca precyzja pomiarów. Przy rozmiarach czterokrotnie większych od Ziemi, GJ 3470b to egzoplaneta tranzytująca rozmiarami dużo bardziej przypominająca Ziemię niż gorące Jowisze (około 10-krotnie większe od Ziemi), które jak dotąd tworzą większość egzoplanet o dobrze scharakteryzowanych atmosferach. Astronomowie pod kierownictwem Diany Dragomir z University of Chicago bazowali na odkryciach innej grupy, której wyniki wskazywały na obecność procesów rozpraszania Rayleigha w atmosferze GJ 3470b. Zespół dr Diany Dragomir uzyskał i połączył obserwacje tranzytu ze wszystkich miejsc obserwacji LCOGT (Hawaje, Teksas, Chile, Australia i RPA), aby ostatecznie potwierdzić wykrycie rozpraszania Rayleigha w GJ 3470b. Wyniki są istotne z kilku powodów. GJ 3470b to najmniejsza egzoplaneta na której wykryto rozpraszanie Rayleigha. Mimo, że planeta najprawdopodobniej posiada chmury i mgły, pomiary wskazują astronomom, że planeta posiada gęstą atmosferę bogatą w wodór pod warstwą mgły, która rozprasza niebieskie światło. Faktycznie niebo jest niebieskie na GJ 3470b. Co więcej planeta krąży wokół małej (czerwony karzeł) gwiazdy, co oznacza, że planeta blokuje stosunkowo dużą ilość światła podczas każdego tranzytu, dzięki czemu stosunkowo łatwo wykryć tranzyt i scharakteryzować planetę. Ten pomiar to także pierwsze wyraźne wykrycie cech widmowych atmosfery egzoplanety za pomocą wyłącznie niewielkich teleskopów (1- i 2-metrowe). Zespół także uzupełnił dane z LCOGT o obserwacje uzyskane 1.5-metrowym Teleskopem Kuiper w Arizonie. Dr Dragomir, która kierowała tym projektem, gdy była badaczem w LCOGT mówi, że "ta detekcja przybliża nas do zrozumienia natury co raz mniejszych egzoplanet przy wykorzystaniu nowatoreskiego podejścia, które pozwala nam badać atmosfery egzoplanet, nawet te przesłonięte chmurami." W tym samym czasie wyniki podkreślają rolę, jaką teleskopy metrowe mogą odegrać w charakteryzowaniu atmosfer planet pozałonecznych. Źródło: Astrophysical Journal / Las Cumbres Observatory Global Telescope Network]]> 2731 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najgorętszy biały karzeł w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/26/gwiazdy-najgoretszy-bialy-karzel-w-drodze-mlecznej/ Thu, 26 Nov 2015 15:03:32 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2770 thehottestwh Astronomowie z Uniwersytetów w Tybindze i Poczdamie zidentyfikowali najgorętszego białego karła spośród dotychczas odkrytych w naszej Galaktyce. Charakteryzująca się temperaturą 250 000 stopni Celsjusza umierająca gwiazda na obrzeżach Drogi Mlecznej weszła już w fazę stygnięcia. Oprócz tego naukowcy jako pierwsi zaobserwowali obłok gazu międzygalaktycznego poruszający się w kierunku Drogi Mlecznej -co wskazuje na to, że galaktyki zbierają świeżą materię z głębokiej przestrzeni kosmicznej, a nastepnie zamieniają ją w nowe gwiazdy. Wyniki badań zostały opublikowane w najnowszym numerze czasopisma Astronomy & Astrophysics. Stosunkowo małomasywne gwiazdy - takie jak nasze Słońce - stają się ekstremalnie gorące pod koniec swojego życia. Temperatura powierzchni Słońca jest stała i oscyluje w okolicach 6000 stopni Celsjusza od swoich narodzin 4,6 mld lat temu. Dosłownie na chwilę przed wyczerpaniem paliwa, za jakieś 5 miliardów lat temperatura Słońca wzrośnie trzydziestokrotnie sięgając nawet 180 000 stopni zanim rozpocznie się proces chłodzenia w fazie białego karła. Symulacje komputerowe wskazują, że gwiazdy mogą osiągać jeszcze wyższe temperature. Jak dotąd najwyższą temperaturą zarejestrowaną dla białego karła była 200 000 stopni Celsjusza. Przeprowadzona przez naukowców analiza widma promieniowania ultrafioletowego zarejestrowanego przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a wskazuje na nowy rekord - 250 000 stopni - temperatura, którą może osiągnąć tylko gwiazda co najmniej pięciokrotnie bardziej masywna od Słońca. Biały karzeł RX J0439.8-6809 weszła już w fazę powolnego stygnięcia. Wydaje się, że około tysiąc lat temu osiągnęła maksymalną temperaturę rzędu 400 000 stopni. Skład chemiczny białego karła jeszcze nie został poznany. Przeprowadzone analizy wskazują, że węgiel i tlen obecne są na jego powierzchni i stanowią produkty fuzji felu, procesu, który zazwyczaj zachodzi głęboko w jądrze gwiazdy. RX J0439.8-6809 został zaobserwowany po raz pierwszy ponad 20 lat temu jako bardzi jasny obiekt na zdjęciach rentgenowskich - wskazywało to na wyjątkowo wysoką temperaturę. Pierwotnie wydawało się, że jest to biały karzeł na którego powierzchni wciąż dochodzi do fuzji jądrowej  napędzanej materią przyciąganą z sąsiadującej gwiazdy. Astronomowie przypuszczali także, że znajduje się on w sąsiedniej galaktyce - Wielkim Obłoku Magellana. Jednak nowe dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazują, że gwiazda znajduje się na obrzeżach Drogi Mlecznej i oddala się od nas z prędkością ok. 220 km/s. Widmo gwiazdy w zakresie ultrafioletowym dostarczyło kolejnej niespodzianki. Wskazuje bowiem na obecność gazu, który nie należy do gwiazdy, jest bowiem częścią obłoku znajdującego się między Drogą Mleczną a RX J0439.8-6809. Dzięki efektowi Dopplera możliwe było określenie, że ów obłok oddala się od nas z prędkością 150 km/s i porusza się w kierunku Drogi Mlecznej. Astronomowie byli świadomi istnienia obłoków gazów przemieszczających się z dużymi predkościami w kierunku Wielkiego Obłoki Magellana lecz nie byli w stanie stwierdzić czy znajdowały się one w Drodze Mlecznej czy w LMC. Odkrycie takiego gazu w widmie RX J0439.8-6809 stanowi dowód, że obłok gazu należy do Drogi Mlecznej. Jednak jego skład chemiczny wskazuje, że pochodzi on z przestrzeni międzygalaktycznej - co z kolei stanowi dowód na to, że galaktyki zbierają świeżą materię z przestrzeni międzygalaktycznej. Źródło: Astronomy and Astrophysics]]> 2770 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Po 43 latach zlokalizowano krater po rakietach z misji Apollo 16]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/26/ksiezyc-po-43-latach-zlokalizowano-krater-po-rakietach-z-misji-apollo-16/ Thu, 26 Nov 2015 19:16:21 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2788 Apollo-16-SIVB-crater-plescia W ramach programu dedykowanych poszukiwań na Księżycu udało się zlokalizować miejsce uderzenia członu rakiety S-IVB z misji Apollo 16. Jako trzeci człon rakiety Saturn V, S-IVB zostały celowo skierowane w powierzchnię Księżyca, gdzie w momencie ich kontaktu z powierzchią wykonano pomiary sejsmiczne, które pozwoliły scharakteryzować budowę wewnętrzną Księżyca. Niemniej jednak w trakcie lotu Apollo 16, usterka spowodowała przedwczesną utratę możliwości śledzenia członów SIVB. Do teraz nie wiadomo było w którym miejscu na Księżycu doszło do zderzenia. LUNA-9-SEARCH-Jeff-Plescia-at-computer.jpg "W końcu udało mi się znaleźć krater powstały wskutek uderzenia SIVB z misji Apollo 16," mówi Jeff Plescia z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w stanie Maryland. "Wygląda jak wszystkie pozostałe, jednak jego dokładna lokalizacja nie była znana z uwagi na utratę danych na długo przed uderzeniem w powierzchnię Księżyca," powiedział Plescia portalowi Inside Outer Space. Człony SIVB rakiety Saturn V z misji Apollo 16 uderzyły w powierzchnię Księżyca 19 kwietnia 1972 roku. Do zidentyfikowania lokalizacji krateru Plescia wykorzystał super-szczegółowe zdjęcia wykonane za pomocą systemu LROC zainstalowanego na pokładzie sondy Lunar Reconnaissance Orbiter. apollo-16-launch.jpg Apollo 16 - misja, która wystartowała z Ziemi 16 kwietnia 1972 roku stanowiła piątą misję załogową obejmującą lądowanie ludzi na Księżycu i powrót na Ziemię. Członkami załogi w ramach tej misji byli John Young, Thomas Mattingly II oraz Charles Duke, Jr. Korzystając z lądownika księżycowego Orion - Young oraz Duke wylądowali na Wyżynie Kartezjusza na Księżycu. Źródło: leonarddavid]]> 2788 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble zaobserwował galaktyczne tango]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/27/galaktyki-hubble-zaobserwowal-galaktyczne-tango/ Fri, 27 Nov 2015 16:41:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2826 3-hubblecaptur.jpg Owa osobliwa galaktyka - znana tylko pod zdawałoby się losową zbitką liter i cyfr 2MASX J16270254+4328340 - została sfotografowana przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a w szalonym tańcu spowodowanym łączeniem się galaktyk. Owa galaktyka połączyła się z inną galaktyką - wskutek tego zderzenia powstała wokół niej delikatna mgła składająca się z milionów gwiazd wyrzuconych z galaktyki w długich strumieniach. Mimo pozornego chaosu, zdjęcie tego swoistego galaktycznego tanga zostało wykonane w ostatnich momentach łączenia galaktyk. Teraz galaktyka zmierza ku swojej starości i powoli przestaje tworzyć nowe gwiazdy. Dużo więcej akcji miało miejsce znacznie wcześniej, gdy różne obłoki gazu znajdujące się w obu galaktykach zostały tak zaburzone grawitacyjne, że w wielu miejscach ulegały kolapsowi co prowadziło do intensywnego powstawania nowych gwiazd. Tak intensywny okres tworzenia gwiazd sprawił, że w galaktyce pozostało niewiele gazu i pyłu, który mógłby być materiałem na nowe pokolenia gwiazd. Gwałtowość zjawiska łączenia dwóch galaktyk w tym przypadku powoli zanika, populacja gwiazd nowopowstałej galaktyki zaczyna się starzeć i z czasem temperatura gwiazd zacznie spadać, a gwiazdy będą świecić co raz słabiej. Bez kolejnych generacji gwiazd, które mogłyby przyjść na ich miejsce, galaktyka zmierza ku spokojnemu końcowi swojego życia.

    Źródło: NASA

    ]]>
    2826 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zaobserwowano gwiazdę, która wpadła do czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/27/czarne-dziury-zaobserwowano-gwiazde-ktora-wpadla-do-czarnej-dziury/ Fri, 27 Nov 2015 17:44:10 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2851 56582c741eeb7.jpg Międzynarodowy zespół astrofizyków pod kierownictwem naukowca z Johns Hopkins University jako pierwszy zaobserwował gwiazdę dosłownie połykaną przez czarną dziurę. Całemu zjawisku towarzyszyła emisja strumienia materii poruszającej się z prędkością bliską prędości światła. [WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE ORGANIZOWANYM PRZEZ PULSKOSMOSU.PL ORAZ ESO POLAND - SZCZEGÓŁY NA NASZYM FACEBOOK'U] Według informacji opublikowanej w czwartek w czasopiśmie Science - naukowcy śledzili gwiazdę - rozmiarami przypominającą Słońce - jak przesuwała się ze swojej ścieżki, poddawała się przyciąganiu grawitacyjnemu supermasywnej czarnej dziury, aż po jej całkowite wpadnięcie w czarną dziurę. "Takie wydarzenia są wyjątkowo rzadkie," mówi Sjoert van Velzen, naukowiec z Johns Hopkins Uni. "Po raz pierwszy udało nam się zobaczyć cały proces, od zniszczenia gwiazdy do emisji dżetu materii - cały proces obserwowaliśmy przez kilka miesięcy." Czarne dziury to obszary przestrzeni na tyle gęste, że charakteryzują się przyciąganiem grawitacyjnym, które nie pozwala na ucieczkę materii, gazu, a nawet światła - przez co owe czarne dziury są dla nas niewidoczne i stanowią swego rodzaju luki w przestrzeni. Astrofizycy przewidywali, że gdy w czarną dziurę wpadnie duża ilość gazu (w tym przypadku cała gwiazda), wtedy bardzo szybko poruszający się dżet plazmy - elementarnych cząsteczek w polu magnetycznym - może uciec z horyzontu zdarzeń. Powyższe wyniki potwierdzają, że przewidywania były słuszne. "Jak dotąd za każdym razem gdy zaczynaliśmy szukać takich dżetów, spóźnialiśmy się z obserwacjami," powiedział van Velzen, który kierował analizą i koordynował wysiłki 13 innych naukowców w USA, Holandii, Wielkiej Brytanii i Australii. :) POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOK'U I TRZYMAJ RĘKĘ NA PULSIE...KOSMOSU :) Supermasywne czarne dziury, największe czarne dziury, istnieją w centrach najmasywniejszych galaktyk. Ta konkretna czarna dziura leży w "lżejszym końcu" palety supermasywnych czarnych dziur - jej masa szacowana jest na milion mas Słońca. Pierwsze obserwacje gwiazdy, która powoli ulegała destrukcji zostały wykonane przez zespół z Ohio State University przy użyciu teleskopu optycznego na Hawajach. Zespół ten ogłosił swoje odkrycie na Twitterze na początku grudnia 2014 roku. Gdy przeczytał o tym van Velzen, skontaktował się z zespołem astrofizyków pracujących pod kierownictwem Roba Fendera na Uniwersytecie w Oksfordzie. Ta grupa natychmiast zabrała się za obserwacje tej gwiazdy radioteleskopem. Udało się zdążyć! Wkrótce międzynarodowy zespół zebrał dane z satelitów i naziemnych teleskopów rejestrujących promieniowanie w zakresie gamma, radiowym i optycznym, które składały się na portret tego wydarzenia w wielu zakresach promieniowania. Dużą zaletą tej konkretnej czarnej dziury jest fakt, że znajduje się ona w galaktyce znacznie nam bliższej niż inne wcześniej badane pod tym kątem galaktyki - 300 milionów lat świetlnych od Ziemi podczas gdy pozostałe badane znajdowały się blisko trzy razy dalej. "Zniszczenie gwiazdy przez czarną dziurę jest przepięknie skomplikowane, i długo nam zajmie zrozumienie tego procesu," mówi van Velzen. "Z naszych obserwacji dowiedzieliśmy się, że strumienie szczątków po gwieździe mogą stosunkowo szybko uformować się w dżet - to istotna informacja dla naukowców budujących teorię takich zdarzeń." Van Velzen w zeszłym roku obronił swoją pracę doktorską na Radboud University w Holandii gdzie badał dżety emitowane z supermasywnych czarnych dziur. W ostatnim wersie swojej rozprawy wyraził nadzieję, że uda się zaobserwować powstawanie takiego dżetu w najbliższych czterech latach. Okazało się, że udało się zaobserwować dokładnie to zaledwie kilka miesięcy po obronie przez niego pracy. Źródło: Science    ]]> 2851 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Plan pierwszego lotu kapsuły Orion i rakiety SLS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/27/misje-zalogowe-plan-pierwszego-lotu-kapsuly-orion-i-rakiety-sls/ Fri, 27 Nov 2015 19:18:38 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2918 22365637226_4e7b086d36_k NASA intensywnie pracuje nad budową statku Orion, rakiety Space Launch System (SLS) oraz systemów naziemnych niezbędnych do wysłania astronautów w przestrzeń kosmiczną. Agencja rozwija swoje kluczowe technologie niezbędne do wysłania człowieka na Marsa. Pierwszy lot kapsuły Orion na szczycie rakiety SLS będzie lotem bezzałogowym, ale będzie także krokiem milowym w drodze do pierwszych lotów załogowych. Ponadto pomoże także NASA przygotować się do misji na Czerwoną Planetę. Podczas tego lotu, aktualnie nazywanego Exploration Mission-1 (EM-1) w trakcie trwającej ponad trzy tygodnie misji kapsuła zostanie wyniesiona tysiące kilometrów za orbitę Księżyca. Orion zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie jednej z najpotężniejszych rokiet na świecie i poleci dalej niż jakikolwiek statek załogowy w historii. Orion pozostanie w przestrzeni dłużej niż jakikolwiek statek kosmiczny przeznaczony dla astronautów bez dokowania do stacji kosmicznej. Powrót na Ziemię również będzie wyjątkowy, bowiem Orion wejdzie w atmosferę z największą dotychczas prędkością, co będzie oznaczało najwyższą temperaturę, którą musiał wytrzymać jakikolwiek statek w historii. 23128844405_6151e276cd_k.jpg "Istotnie jest to misja, w której zrobimy to czego nikt nie robił i dowiemy się tego czego jeszcze nikt nie wie," powiedział Mike Sarafin, menedżer misji EM-1 w siedzibie NASA w Waszyngtonie. "W ten sposób przetrzemy szlak dla przyszłych lotów Oriona." SLS i Orion wystrzelują z kompleksu startowego 39B w zmodernizowanym porcie kosmicznym Kennedy Space Center na Florydzie. Statek rozłoży swoje panele słoneczne oraz uruchomi górny człon rakiety SLS - Interim Cryogenic Propulsion Stage (ICPS). To pozwoli na opuszczenie przez statek orbity Ziemi i lot w kierunku Księżyca. Następnie Orion oddzieli się od ICPS. ICPS w tym momencie uwolni kilka małych satelitów, tzw. cubsats, których zadaniem będzie wykonanie kilku eksperymetów i demonstracja technologii. W drodze z orbity Ziemskiej w kierunku Księżyca Orion będzie napędzany przez moduł serwisowy dostarczony przez Europejską Agencję Kosmiczną, który dostarczy główny system napędowy i zasilający pojazdu (jak również system zapewniania powietrza i wody dla astronautów podczas przyszłych misji). Następnie rion przeleci przez pasy Van Allena, konstelację satelitów systemu GPS oraz minie satelity komunikacyjne. W celu komunikacji z kontrolą misji w Houston, ORION przełączy się z satelitów Tracking and Data Relay System i po raz pierwszy od kilku dekad statek załogowy będzie komunikował się z Ziemią przez sieć Deep Space Network (DNS). PpSHtdY.png Podróż do Księżyca potrwa kilka dni, w czasie których inżynierowie ocenią pracę systemów statku oraz w razie potrzeby, będą korygować jego trajektorię. Orion przeleci ok. 100 km nad powierzchnią Księżyca, wykorzysta oddziaływanie grawitacyjne naszego naturalnego satelity do wejścia na orbitę ok. 70 000 km od Księżyca. Na tej orbicie pojazd pozostanie przez około sześć dni, podczas któych będzie zbierał dane i umożliwi kontrolerom misji ocenę kondycji pojazdu. Aby powrócić na Ziemię Orion wykona kolejny przelot na wysokości 100 km nad powierzchnią Księżyca, następnie w precyzyjnie obliczonym momencie odpali silnik modułu serwisowego (ESA) wykorzystując jednocześnie moc silników i oddziaływanie grawitacyjne Księżyca i skieruje się w stronę Ziemi. SLS_NASA4X3.jpg Orion wejdzie w atmosferę Ziemi z prędkością 11 km/s, dzięki czemu temperatura na zewnątrz statku wyniesie 2760 stopni Celsjusza - to znacznie większa prędkość i temperatura niż ta, której Orion doświadczył podczas lotu testowego w 2014 roku.  Ostatecznie Orion wyląduje w Oceanie Spokojnym niedaleko San Diego. Pierwsza misja bezzałogowa pozwoli naukowcom z NASA przetestować wszystkie technologie z dala od Ziemi i zademonstrować, że statek potrafi osiągnąć stabilną orbitę okołoksiężycową co pozwoli wysyłać ludzi znacznie dalej, m.in. w ramach misji Asteroid Redirect Mission. Źródło: NASA]]> 2918 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Początek instalacji lustra głównego JWST]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/28/teleskopy-poczatek-instalacji-lustra-glownego-jwst/ Sat, 28 Nov 2015 16:33:55 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=2990 itarappres2 NASA z powodzeniem zainstalowała pierwszy z 18 segmentów, które składać się będą na lustro główne Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST) rozpoczynając tym samym krytyczną fazę budowy obserwatorium. itarappres1.jpg W "clean roomie" Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland, zespół inżynierów korzystając z robotycznego ramienia podniósł i umieścił na stelażu ośmiokątny segment zwierciadła o średnicy 1.3 metra i masie ok. 40 kg. Po zainstalowaniu wszystkich osiemnastu elementów powstanie duże lustro główne o średnicy 6.5 metra. Cały proces instalowania poszczególnych elementów zakończy się na początku przyszłego roku. mirrorinstall1b.jpg "Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie stanowił najistotniejsze obserwatorium astronomiczne przyszłej dekady," powiedział John Grunsfeld, astronauta i v-ce administrator Dyrektoratu Misji Naukowych w siedzibie NASA w Waszyngtonie.  "Instalacja pierwszego lustra symbolizuje nowe technologie, które powstały po to, aby najnowsze obserwatorium kosmiczne było w stanie badać pierwsze gwiazdy i galaktyki, badać procesy zachodzące w powstających układach planetarnych oraz w powstających dopiero planetach, dostarczyć nam odpowiedzi na pytania dotyczące ewolucji naszego własnego układu planetarnego i dokonywać kolejnych wielkich odkryć w poszukiwaniu życia na planetach pozasłonecznych." Czytaj dalej w artykule na portalu Urania [KLIK].]]> 2990 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Druga szansa sondy AKATSUKI już za tydzień!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/30/wenus-druga-szansa-sondy-akatsuki-juz-za-tydzien/ Mon, 30 Nov 2015 07:03:44 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3050 planet-c1.jpg Jak dobrze pamietamy w grudniu 2010 roku japońska sonda Venus Climate Orbiter AKATSUKI (znana także jako Planet-C), po ponad pięciu miesiącach lotu ze względu na usterkę dyszy silnika nie weszła na orbitę wokół Wenus. Zamiast tego sonda przeleciała w pobliżu Wenus i weszła na orbitę heliocentryczną. Szczęśliwie japońskim inżynierom udało się ustalić przyczynę niepowodzenia i opracować poprawki, dzięki którym sonda po raz drugi - i ostatni - podejmie próbę wejścia na orbitę wokół Wenus dokładnie za tydzień - 7 grudnia. Po kilkukrotnym uruchomieniu silnika manewrowego OME na pokładzie sondy AKATSUKI okazało się, że ten konkretny silnik nie pracuje już prawidłowo. Uznano jednak, że silnik systemu kontroli RCS będzie w stanie wprowadzić sondę na orbitę wokół Wenus, szczególnie, że teraz sonda jest nieco lżejsza po tym jak pozbyła się części paliwa z silnika OME. Druga próba wejścia na orbitę Wenus będzie możliwa już 7 grudnia - co do dnia w pięć lat po pierwszej nieudanej próbie. venusakatsuki.png Według Japońskiej Agencji Kosmicznej (JAXA) sonda jest w bardzo dobrym stanie i jak dotąd poprawnie wykonała wszystkie zaplanowane manewry orbitalne przygotowujące ją do drugiej próby. Jeżeli tym razem naukowcom uda się wejść na orbitę Wenus - informacje o tym dotrą do nas po kilku dniach - sprawdzajcie zatem naszą stronę! Więcej informacji o sondzie jak i całej misji AKATSUKI/Planet-C możecie przeczytać tutaj. Źródło: litd/jaxa]]> 3050 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnicze obiekty nad Hiszpanią]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/30/smieci-kosmiczne-tajemnicze-obiekty-nad-hiszpania/ Mon, 30 Nov 2015 14:40:04 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3084 rocket_tank_reentry_spain Trzy 'tajemnicze' obiekty i inne śmieci kosmiczne zostały odkryte na przestrzeni jednego tygodnia na obrzeżach trzech hiszpańskich miast. Pierwszy - 3 listopada w Calasparra, drugi - w Villavieja i trzeci - w Eldzie kilka dni później. BYły to czarne kule o średnicy jednego metra i masie ok. 20 kg. Według hiszpańskiej gazety El Pais, wczesnego ranka 3 listopada świadkowie zaobserwowali 6-7 ognistych obiektów przecinających niebo. Po znalezieniu szczątków, którym udało się przetrwać lot przez atmosferę i dotrzeć do Ziemi - Hiszpańska Gwardia Cywilna wdrożyła protokół ochrony przeciwnuklearnej w celu oceny zagrożenia i zebrania szczątków w celu przeprowadzenia dalszych analiz. Śmieci kosmiczne spadające na tereny zamieszkałe stanowią zagrożenie nie tylko dla ludzi na Ziemi, lecz także dla lotnictwa. Lotnisko w Alicante, jednym z największych kurortów turystycznych w Hiszpanii obsługujące ponad 10 milion pasażerów rocznie znajduje się w niewielkiej odległości od miejsca w którym spadł największy z trzech obiektów. A przecież wiadomo, że wiele mniejszych śmieci także może przetrwać lot przez atmosferę i umknąć uwadze obserwatorów. Centaur-upper-stage-2.jpg Zatem dlaczego akurat ten przypadek był nietypowy? Na początku listopada nie przewidywano wejścia w atmosferę żadnych satelitów czy też górnych członów rakiet. Tajemnicę rozwiązał Satobs, sieć stworzona przez amatorów astronomii. Według ich informacji kule znalezione w hiszpanii to zbiorniki COPV (ang. composite overwrapped pressure vessels) r akiety Centaur, górnego członu rakiety Atlas-V, wystrzelonej 13 marca 2008 roku z Bazy Sił Powietrznych USA Vandenberg, która wyniosła na orbitę ładunek NROL-28. Centaur został odłączony od ładunku na bardzo eliptycznej orbicie typu Mołnia. Centaur miał 12 metrów długości, 3 metry średnicy, a masa pustego zbiornika to 2100 kg. Ten konkretny egzemplarz nosił oznaczenie 2008-010B oraz numer katalogowy 32707 USSTRATCOM (US Strategic Command). Według Satobs analiza najnowszych danych orbitalnych wskazuje, że 2008-010b powinien wejść w atmosferę w okolicach 3 listopada i jeżeli spadł nad Hiszpanią w tym czasie kiedy obserwowano meteory (ok. 6:00 UTC), spadłby w pobliżu miejsca, w którym odnaleziono jeden z obiektów. O tym konkretnym Centaurze wiemy, że wyposażony był w trzy sferyczne zbiorniki COPV o tej samej średnicy co obiekty znalezione w Murcii na obszarze między miejscowościami Mula i Calasparra. Zazwyczaj strona internetowa Space-Track należąca do USSTRATCOM podaje prognozy nadchodzących wejść w atmosferę jak również informacje historyczne - jednak tym razem na stronie nie było informacji o jakichkolwiek prognozowanych wydarzeniach nad Hiszpanią. Oznaczało to, że obiekty mogły być związane z misją wojskową, ponieważ USSTRATCOM rzadko podaje informacje dotyczące satelitów wojskowych i szpiegowskich. Brak jakichkolwiek oficjalnych informacji sprawił, że dość trubno było zidentyfikować obiekt, który wszedł w atmosferę. Więcej informacji na stronie Satobs: http://www.satobs.org/reentry/2008-010B/2008-010B.html#Summary]]> 3084 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[JWST: Plany obserwacji księżyców Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/30/jwst-plany-obserwacji-ksiezycow-ukladu-slonecznego/ Mon, 30 Nov 2015 15:52:46 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3141 3-scientistspl Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) często nazywany następcą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zostanie wysłany w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku i będzie badał każdy etap kosmicznej historii obserwując najodleglejsze obiekty we Wszechświecie. Co więcej teleskop będzie także przydatny do badania pozasłonecznych układów planetarnych jak i planet w naszym Układzie Słonecznym. Teraz zespół naukowców pod kierownictwem Laszlo Kestaya, dyrektora US Geological Survey's Astrogeology Science Center  przedstawił plan wykorzystania właściwości teleskopu do lepszego zrozumienia naszego planetarnego sąsiedztwa skupiając się na księżycach planet w zewnętrznej części Układu Słonecznego i ich geologii. Zespół proponuje dwa główne cele naukowe dla JWST podczas obserwacji księżyców. Pierwszym zadaniem byłoby wykonanie przeglądu głównych księżyców w zakresie podczerwonym. Drugi cel jest bardziej geologiczny i opisywany jako "monitorowanie zmian powierzchni aktywnych księżyców." Naukowcy zaprezentowali swoje propozycje w artykule opublikowanym na portalu arXiv. "Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba umożliwi obserwacje księżyców planet zewnętrznych przy unikalnym połączeniu rozdzielczości widmowej, przestrzennej i czasowej. Tutaj podkreślamy spektroskopię w podczerwieni księżyców lodowych oraz zmiany powierzchni w czasie geologicznie aktywnych księżyców jako dwa najcenniejsze zakresy badań," napisali naukowcy w artykule. JWST będzie wyposażony w cztery instrumenty naukowe: Near InfraRed Camera (NIRCam), Near InfraRed Spectrograph (NIRSpec), Mid-Infrared Instrument (MIRI) oraz Fine Guidance Sensor/Near Infrared Imager and Slitless Spectrograph (FGS/NIRISS). Owe instrumenty pozwalają na uzyskanie wysokiej rozdzielczości widmowej w podczerwieni w zakresach długości fal, których obserwacje z Ziemi są niemożliwe. Wyniki dostarczone przez JWST mogą uzupełniać obserwacje księżyców wykonane przez sondy Voyager i Casiini. Naukowcy mają nadzieję, że kluczowym wkładem teleskopu w badaniach może być możliwość określenia składu chemicznego nieregularnych księżyców krążących wokół gazowych olbrzymów. Tutaj naukowcy podkreślają, że nawet przy niskiej rozdzielczości przestrzennej spektroskopia w bliskiej podczerwieni jest czuła na H2O oraz inne rodzaje lodu, jak również na krzemiany. Nieregularne księżyce są istotnym źródłem pyłu w systemach wokół gazowych olbrzymów. Orbity pyłu ulegają ciągłej ewolucji w skutek oddziaływania ciśnienia promieniowania i pływów słonecznych. Łącząc rozmiar, gęstości i albedo cząsteczek pyłu i skład chemiczny powierzchni księżyców JWST może dostarczyć nowych informacji o tym jaką rolę owe księżyce odgrywają w wytwarzaniu tego pyłu. Obserwacje aktywności geologicznej księżyców w zewnętrznej części Układu Słonecznego opisane przez Kestaya i jego współpracowników jako drugi główny gol dla JWST mogą dostarczyć niesamowitych wyników naukowyc. Teleskop będzie w stanie wykryć zmiany powierzchni wskazujące na czasowe zmiany składu chemicznego i temperatury. Wiele z księżyców krążących wokół gazowych olbrzymów jest wyjątkowo aktywnych. Dla przykładu Io - księżyc Jowisza, Tryton - największy księżyc Neptuna czy Enceladus - lodowy księżyc Saturna - na wszystkich tych obiektach zaobserwowano erupcje materii z powierzchni. Najnowsze informacje o aktywnych gejzerach na Europie, krążącej wokół Jowisza są szczególnie ekscytujące ponieważ mogą w nich się skrywać dowody środowiska sprzyjającego powstaniu życia. Naukowcy uważają, że najlepszym księżycem do obserwacji byłby jednak Io. JWST mógłby obserwować istotne zmiany powierzchni tego księżyca znanego ze swojej wyjątkowej aktywności wulkanicznej. "Obserwacje księżyców Jowisza wykonywane co sześć miesięcy za pomocą JWST mogą pozwolić na monitorowanie powstawania i zanikania kolorowych depozytów na Io, które powstają i znikają na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy mimo rozmiarów sięgających setek kilometrów," napisali naukowcy. Więcej informacji w artykule naukowym >>tutaj<<. Źródło: phys.org/Tomasz Nowakowski]]> 3141 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ENCELADUS: Gejzery po nocnej stronie księżyca (zdjęcie)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/30/enceladus-gejzery-po-nocnej-stronie-ksiezyca-zdjecie/ Mon, 30 Nov 2015 18:52:39 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3211 pia18343-1041 Mimo, że Enceladus i pierścienie Saturna składają się głównie z H2O w formie lodu, wykazują zupełnie odmienne cechy. Drobne cząsteczki pierścieni są zbyt małe, aby utrzymywać wewnętrzne ciepło i nie mają możliwości się ogrzać dlatego pozostają zamrożone i geologicznie martwe. Jednak Enceladus poddawany jest oddziaływaniu grawitacyjnemu, które ogrzewa jego wnętrze do dnia dzisiejszego. To właśnie dzięki temu na jego biegunie południowym obserwujemy słynne dżety wody, które widoczne są na powyższym zdjęciu po nocnej stronie księżyca. Najnowsze badania zespołu misji Cassini sugerują, że Enceladus (o średnicy zaledwie 504 km) posiada globalny ocean ciekłej wody pod skorupą lodową. To odkrycie znacznie zwiększa zainteresowanie naukowców Enceladusem i chęć zrozumienia roli wody w rozwoju życiu w Układzie Słonecznym. To zdjęcie nieoświetlonej części księżyca zrobione zostało nieznacznie spod płaszczyzny pierścieni. Zdjęcie zostało wykonane przez kamerę zainstalowaną na pokładzie sondy Cassini 29 lipca 2015 roku z odległości 1 miliona kilometrów od Enceladusa. Źródło: NASA]]> 3211 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[HISTORIA: Księżycowe poszukiwania sondy sprzed 50 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/11/30/historia-ksiezycowe-poszukiwania-sondy-sprzed-50-lat/ Mon, 30 Nov 2015 20:44:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3234 LUNA_ENERGIA Trwają poszukiwania sondy księżycowej Łuna 9, której udało się pierwsze w historii ludzkości miękkie lądowanie na powierzchni innego niż Ziemia globu. Łuna 9 dotarła do Księżyca 3 lutego 1966 roku i wkrótce potem przesłała na Ziemię pierwsze zdjęcia wykonane z powierzchni Księżyca. Po złożeniu zdjęcia przedstawiały panoramiczne ujęcie szarej powierzchni i horyzont odległy o nieco ponad kilometr. Teraz, prawie 50 lat później, naukowcy korzystają z doskonałych kamer zainstalowanych na pokładzie sondy Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO), próbując zlokalizować miejsce spoczynku sondy  Łuna 9 - obiektu o średnicy niecałych 60 cm i masie ok 100 kg. (Kulista sonda waży na Księżycu zaledwie 17 kg). LUNA_9_NASA.jpg Dostarczenie Łuny 9 bezpiecznie na powierzchnię Księżyca wymagało od inżynierów sporej dawki kreatywności. "Wykorzystana metoda była całkowicie nowatorska," powiedział Philip Stooke, profesor planetologii na University of Western Ontario w Kanadzie. Stooke zaznacza, że sonda opadała rzy włączonych silnikach rakietowych zwalniając dopiero nad samą powierzchnią księżyca. Długi wysięgnik wystający spod sondy w końcu dotknął powierzchni i tym samym spowodował wyłączenie silników sondy. W tym momencie z modułu opadania wyrzucona została kapsuła lądownika. Owa kapsuła otoczona była materiałem, który miał zamortyzować upadek na powierzchnię Księżyca. Po stosunkowo krótkim okresie toczenia, sonda zatrzymała się, otworzyła swoje "płatki" i zaczęła działać. Luna_9_FIRST_IMAGE.jpg Czy uda nam się znaleźć Łunę 9 na zdjęciach z LRO? "Być może," mówi Stooke. "Trzeba jednak pamiętać, że Łuna 9 byłaby bardzo mała na tych zdjęciach - na najlepszych zajmowałaby dwa piksele." Jednak jak od razu dodaje, człon rakietowy byłby już większy na tych samych zdjęciach, a w pobliżu jego lokalizacji może być takze widoczna jasna plama powstała wskutek wzbicia w powietrze materiału powierzchni przez działający silnik rakiety. Takie plamy widoczne są praktycznie przy każdym miejscu lądowania na Księżycu. Ostatecznym dowodem mogłoby być porównanie kraterów w pobliżu takiego  miejsca z kraterami uwiecznionymi przez Łunę 9 na zdjęciach przesłanych prawie pół wieku temu. "Rosjanie opublikowali mapy miejsca lądowania, które moglibyśmy porównać ze zdjęciami z LRO. Zawsze uważano, że miejsce lądowania Łuny 9 znajdowało się na 7.13 N  64.37 W - jednak zdjęcia powierzchni tego nie potwierdzają." LUNA_9_NASA_Moon.jpg Łuna 9 wykonała panoramiczne zdjęcie, które przedstawia ponad 200 stopni horyzontu. Ów horyzont jest płaski, tak jak można się spodziewać po ciemnych równinach wulkanicznych, znanych jako morza (mare). "Współrzędne umieszczają [lądownik] praktycznie na krawędzi łańcucha wzgórz stanowiącego pozostałości po starej krawędzi krateru. Owe wzgórza powinny znajdować się na zdjęciach, jednak ich tam nie ma. Wydaje mi się, że do lądowania mogło dojść nieco dalej na północ lub wschód, wystarczająco daleko, aby wzgórza znajdowały się za horyzontem, niestety zdjęcia z Łuny 9 nie pomagają nam za bardzo." Kierownikiem poszukiwań Łuny 9 na zdjęciach z LRO jest Jeff Plescia, planetolog z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w Lqaurel, Maryland. "W rzeczywistości to co robię to nakładanie siatki na zdjęcia obejmujące dany obszar, a następnie przyglądanie się każdej poszczególnej kratce i poszukiwanie nietypowych szczegółów," mówi Plescia. Przyznaje, że Łuna 9, obiekt wielkości piłki plażowej będzie bardzo trudno znaleźć, jednak sprzęt, który ją tam dostarczył będzie łatwiej zauważyć. "Zważając na to, że doszło tam do opadania z wykorzystaniem silników rakietowych, liczę na znalezienie jaśniejszych plam (zaburzenie materiału na powierzchni) podobnych do tych obserwowanych w innych miejscach lądowania", powiedział Joe Plescia. Kolejnym utrudnieniem w poszukiwaniach może być błąd w opublikowanych współrzędnych lądowania Łuny 9. Przez to czasami uważa się, że Łuna wylądowała  na wschód od krateru Calverius F, a czasami na wyżynach na południowej granicy morza. Prawidłowa lokalizacja jednak znajduje się na wyżynach nazywanych Planitia Descensus. Jako relikt sprzed wielu dekad Łuna 9 interesuje m.in Beth O'Leary, emerytowaną profesor z New Mexico State University w Las Cruces. Obszary zainteresowania O'Leary to przede wszystkim antropologia kulturowa i archeologia. Jest ona także ekspertem archeologii przestrzeni kosmicznej. Źródło: Space.com Oryginalny artykuł ukazał się dzisiaj na portalu Space.com (link: http://www.space.com/31213-luna-9-soviet-moon-probe-search.html)]]> 3234 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wiry na Jowiszu prawie odszyfrowane]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/01/jowisz-wiry-na-jowiszu-prawie-odszyfrowane/ Tue, 01 Dec 2015 08:09:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3337 standard_sans_both Symulacje komputerowe tłumaczą położenie imponujących wirów w atmosferze Jowisza oraz dlaczego kierunek ich obrotu jest przeciwny do wiatrów na Ziemi. Liczne wiry pokrywające powierzchnię Jowisza spowodowane są gazem wynoszonym na powierzchnię z głębin gazowego olbrzyma. Do takich wniosków doszli naukowcy z University of Alberta (Kanada) oraz Max Planck Institute for Solar Research (MPS) w Niemczech po przeprowadzeniu rozległych symulacji komputerowych. Wznoszące się masy gazów są odchylane w wyżej leżących stabilnych warstwach gazu i zaczynają wirować w skutek efektu Coriolisa. Po raz pierwszy w historii symulacja wirów na Jowiszu wskazuje, że występują  one głównie w szerokich pasmach na północ i na południe od równika. To właśnie tam można znaleźć Wielką Czerwoną Plamę - gigantyczny antycyklon w atmosferze planety, który utrzymuję się od ponad 350 lat. Model ten także tłumaczy dlaczego burze na Jowiszu obracają się w kierunku przeciwnym do tego na Ziemi. Naukowcy opublikowali dzisiaj swoje wyniki w czasopiśmie Nature Geoscience. Atmosfera gazowego olbrzyma Jowisza to turbulentne miejsce. Szerokie, płynące na wschód i zachód strumienie przenoszą obłoki zamrożonych ziaren amoniaku wokół całej planety z prędkościami sięgającymi 550 kilometrów na godzinę. Inne znowu regiony zdominowane są przez ogromne, długowieczne wiry. Największym z nich jest Wielka Czerwona Plama, gigantyczny antycyklon o średnicy dwukrotnie większej niż średnica Ziemi. i trwający już od ponad 350 lat. Do teraz nie wiadomo było skąd się bierze taka pogoda na Jowiszu. Wiry na Jowiszu obracają się w kierunku przeciwnym do obrotu planety, tj. zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara na północnej półkuli i odwrotnie na południowej. Na Ziemi huragany rotują dokładnie odwrotnie. Powstawanie i rotacja tych burz na Jowiszu od zawsze stanowiły kontrowersyjną kwestię. Teraz nasze wysokiej rozdzielczości symulacje komputerowe pokazują jak kluczową rolę odgrywają interakcje między ruchem w głębokim wnętrzu planety a wyższymi stabilnymi warstwami," podsumowuje badania Johannes Wicht z MPS. Dalsza część tego artykułu do przeczytania na portalu Urania.  ]]> 3337 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda ExoMars 2016 gotowa do przetransportowania do kosmodromu Bajkonur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/01/sonda-exomars-2016-gotowa-do-przetransportowania-do-kosmodromu-bajkonur/ Tue, 01 Dec 2015 15:56:34 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3429 photo_-_exomars_catr_0 (1) Thales Alenia Space informuje, że sonda ExoMars 2016 wkrótce opuści pomieszczenia „cleanroom” w siedzibie firmy w Cannes, gdzie trwają pracę nad ostateczną integracją oraz testami systemu. Obiekt zostanie przetransportowany do kosmodromu Bajkonur. Rozpoczną się tam przygotowania do wyniesienia na orbitę, obejmujące zaopatrzenie w paliwo, finalne testy funkcjonalne oraz sparowanie z rakietą nośną. Start misji ExoMars 2016 zaplanowany jest na marzec 2016 roku.Misja ExoMars jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz Rosyjskiej Agencji Kosmicznej (Roscosmos) ze szczególną rolą Włoskiej Agencji Kosmicznej (ASI), która jest liderem projektu z ramienia państw członkowskich ESA. Włoska ASI wspólnie z Narodowym Instytutem Fizyki Nuklearnej (INFN) dostarczyła laserowy mikro-reflektor o nazwie INRRI (Instrument for landing-Roving laser Retroreflector Investigations). Program ExoMars jest realizowany przez europejskie konsorcjum przemysłowe zrzeszające 134 przedsiębiorstwa kosmiczne z państw członkowskich ESA pod przewodnictwem Thales Alenia Space Włochy. ExoMars jest pierwszą misją w ramach eksploracyjnego programu ESA Aurora, składającą się z dwóch oddzielnych misji kosmicznych. Pierwsza, w 2016, będzie badać atmosferę Marsa i przetestuje skuteczność technologii niezbędnych do wejścia w atmosferę, opadania i lądowania. Perfekcyjne dopracowanie tych kluczowych faz jest warunkiem dalszej eksploracji Marsa. Misja w roku 2016 zapewni również przekaźniki komunikacyjne umożliwiające przekaz danych pomiędzy Ziemią a łazikami z kolejnych marsjańskich misji. Druga misja tego programu, zaplanowana na rok 2018, będzie opierać się na autonomicznym europejskim łaziku, który będzie pobierał próbki gleby na głębokości dwóch metrów, analizował ich skład chemiczny oraz parametry fizyczne i biologiczne. Włoski oddział Thales Alenia Space jest głównym dostawcą przemysłowym ExoMars. W misji 2016 odpowiada za moduł EDM, czyli demonstrator lądowania (Entry, Descent and Landing Demonstration Module), podczas gdy Thales Alenia Space Francja zaprojektowała i zintegrowała orbiter TGO (Trace Gas Orbiter). Głównym wkładem Roscosmos, oprócz dostarczenia sprzętu, eksperymentów naukowych oraz wsparcia naziemnego, jest zbudowanie głównej części modułu lądownika ExoMars 2018, a także udostępnienie rakiety nośnej Proton dla obu misji. Sonda, która dotrze na marsa w październiku 2016, składa się z orbitera TGO i modułu demonstratora lądowania EDM. EDM przyjął nazwę „Schiaparelli”, na cześć włoskiego astronoma Giovanniego Virginio Schiaparelliego, uważanego za jednego z najważniejszych włoskich astronomów XIX wiecznych i wiodącego badacza antycznej astronomii i historii. „Dla Thales Alenia Space, rola lidera w wyjątkowym programie ExoMars i producenta orbitera oraz lądownika EDM służących eksploracji Marsa, jest wielkim technologicznym wyzwaniem i wyzwaniem dla możliwości umysłu ludzkiego”, powiedział Donato Amoroso, wiceprezes Thales Alenia Space. „By sprostać temu wyzwaniu, Thales Alenia Space wykorzystała ponad 40 lat doświadczenia w programach kosmicznych, w szczególności to płynące z zakończonej sukcesem misji Cassini/Huygens, która zrealizowała odważne zadanie lądowania na Tytanie, jednym z księżyców Saturna. Czerpaliśmy również z doświadczenia we wszystkich dotychczasowych europejskich projektach dedykowanych Marsowi, Wenus, komecie Czuriumow-Gierasimienko i w przyszłości Merkuremu.” Za cele misji ExoMars 2016 przyjęto :
    • Lądowanie na planecie Mars kapsuły demonstracyjnej o masie około 600 kg, z użyciem systemu kontroli opartego na radarze altymetrycznym, ze wsparciem amortyzatora wstrząsów z włókna węglowego łagodzącego kontakt z twardym podłożem
    • Zebranie największej możliwej ilości danych podczas wejścia w atmosferę Marsa
    • Pobranie naukowych próbek z powierzchni planety
    • Obserwowanie atmosfery i powierzchni Marsa przez okres dwóch lat z orbitera umieszczonego na wysokości 400 km
    • Dostarczenie łączności i wsparcia telekomunikacyjnego na potrzeby łazika misji ExoMars 2018
    W ramach misji ExoMars 2018, włoski oddział Thales Alenia Space odpowiada za opracowanie systemu nawigacji i kierowania dla orbitera i modułu lądownika, zaprojektowanie systemów łazika marsjańskiego oraz zbudowanie zintegrowanego z łazikiem laboratorium analitycznego. Laboratorium będzie wyposażone w „perforator”, który umożliwi odwierty na głębokość 2 metrów oraz pobranie próbek marsjańskiej gleby. Thales Alenia Space, spółka joint venture utworzona przez Thales (67%) i Finmeccanica (33%), jest wiodącą w Europie firmą działającą w dziedzinie telekomunikacji, nawigacji, obserwacji Ziemi, badań i infrastruktury orbitalnej. Thales Alenia Space i Telespazio tworzą „Sojusz Kosmiczny” tych dwóch spółek macierzystych, który oferuje pełny zakres usług i rozwiązań. Z uwagi na niezrównaną wiedzę i doświadczenie w zakresie zastosowań podwójnych(cywilnych/wojskowych), konstelacji satelitarnych, kompleksowych ładunków satelitarnych, systemów satelitarnego pomiaru wysokości, meteorologii oraz instrumentów optycznych i radarowych wysokiej rozdzielczości, Thales Alenia Space jest najlepszym partnerem dla krajów pragnących rozwijać swój program kosmiczny. W 2014 roku spółka osiągnęła skonsolidowany dochód w wysokości ponad 2 miliardów Euro,  zatrudniając 7500 pracowników w 8 krajach. Źródło: Thales Alenia press release]]>
    3429 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Cassini rozwiązuje zagadki magnetosfery Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/01/saturn-cassini-rozwiazuje-zagadki-magnetosfery-saturna/ Tue, 01 Dec 2015 18:42:54 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3443 cassinimissi.jpg Naukowcy odkryli pierwszy bezpośredni dowód wybuchowego uwalniania energii z magnetycznego bąbla wokół Saturna. Wykorzystali do tego dane z sondy Cassini stworzonej wspólnie przez NASA, Europejską Agencję Kosmiczną oraz Włoską Agencję Kosmiczną. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w czasopiśmie Nature Physics. Owe "wybuchy" powstają w procesie tzw. rekoneksji magnetycznej, zjawiska dobrze zbadanego na Ziemi, bowiem stanowi ważną część pogody kosmicznej. Fizycy pracujący na Lancaster University wykorzystali dane, aby wykazać, że sonda Cassini przeleciała przez obszar w pobliżu Saturna, w którym dochodziło do rekoneksji magnetycznej, zjawiska wcześniej tam nie obserwowanego. Czytaj dalej na portalu Urania.  ]]> 3443 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie góry Ahuna Mons]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/01/ceres-zdjecie-gory-ahuna-mons/ Tue, 01 Dec 2015 18:55:46 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3478 PIA20130 Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Dawn przedstawia wysoką, stożkowatą górę Ahuna Mons na powierzchni Ceres. Góra nazwana tak na cześć tradycyjnego festiwalu plemenia Sumi w Indiach ma wysokość 6 km i średnicę ok. 20 km. Sonda Dawn wykonała to zdjęcie 14 października 2015 roku z wysokości 1470 km. Każdy piksel zdjęcia odpowiada kwadratowi o boku 140 metrów. Misja Dawn zarządzana jest przez Jet Propulsion Laboratory dla Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Misja Dawn realizowana jest w ramach programu Discovery. Więcej informacji o misji Dawn można znaleźć pod adresem http://dawn.jpl.nasa.gov]]> 3478 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[20 lat sukcesów obserwatorium SOHO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/01/slonce-20-lat-sukcesow-obserwatorium-soho/ Tue, 01 Dec 2015 21:38:22 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3495 soho-artist-concept Mimo 20 lat w przestrzeni kosmicznej obserwatorium SOHO (Solar and Heliospheric Observatory) wciąż działa bez zarzutu. Pierwotnie wysłana w przestrzeń kosmiczną w 1995 roku do badania Słońca i jego wpływu na cały Układ Słoneczny, sonda SOHO zrewolucjonizowała tą dziedzinę nauki określaną mianem heliofizyki stając się podstawą prawie 5000 publikacji naukowych. SOHO odkryła także swoje powołanie w poszukiwaniu komet - odkrywając do września 2015 roku 3000 nowych komet. https://www.youtube.com/watch?v=LJAcrorHx8I&w=853&h=480 Gdy sonda SOHO została wysłana w przestrzeń kosmiczną 2 grudnia 1995 roku pole heliofizyki znacznie się różniło od tego jakie znamy dzisiaj. Pytania o wnętrze Słońca, pochodzenie stale wypływającej materii w formie wiatru słonecznego i tajemnicze ogrzewanie atmosfery słonecznej pozostawały wtedy bez odpowiedzi. Dwadzieścia lat później nie tylko dużo więcej wiemy o procesach napędzających Słońce, lecz także znacznie więcej wiemy o zachowaniu Słońca. "SOHO zmieniła popularne postrzeganie Słońca jako statycznego, niezmiennego obiektu na niebie w obraz prawdziwie dynamicznej bestii," mówi Bernhard Fleck, naukowiec projektu SOHO z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. Nawet sama idea pogody kosmicznej - zdefiniowanej teraz jako wszystkie zdarzenia i warunki mające swoje źródło w Słońcu a wpływające na kosmiczne czy naziemne systemy techniczne, a tym samym na nasze życie - nie była zbyt dobrze określona w momencie startu misji SOHO. W tym czasie uważano, że rozbłyski słoneczne stanowiły najistotniejsze zdarzenia na Słońcu mające wpływ na Ziemię - częściowo dlatego, że to właśnie je najczęściej obserwowano. Jednak dzięki koronografowi SOHO wiemy dzisiaj, że olbrzymie obłoki odrywane ze Słońca w koronalnych wyrzutach masy (CME) także stanowią istotny element układanki. Mimo, że jezcze przed SOHO dwie inne sondy kosmiczne były wyposażone w koronograf, żadna z nich nie przyniosła nam takiej ilości takiej jakości danych jak SOHO. "Wiele słabszych CME umykało naszej uwadze na poprzednich koronografach," mówi Hoe Gurman, naukowiec z zespołu SOHO w Goddard. "Dzięki danym z SOHO dowiedzieliśmy się, że CME są znacznie powszechniejsze niż nam się wydawało." CME które są potężnymi, szybko przemieszczającymi się obłokami elektrycznie naładowanej materii słonecznej zawierające w sobie pole magnetyczne mogą powodować powstawanie burz geomagnetycznych po zderzeniu z polem magnetycznym Ziemi. Zdolność połączenia skutków burz geomagnetycznych - takich jak zorze polarne, zakłócenia systemów komunikacji satelitarnej i GPS oraz prądów wzbudzonych geomagnetycznie, które mogą nadwyrężać sieci energetyczne - ze zdarzeniami na Słońcu wprowadziło ideę pogody kosmicznej do mainstreamu. "Dzięki SOHO co raz więcej osób ma świadomość życia w rozszerzonej atmosferze magnetycznie aktywnej gwiazdy," mówi Gurman. "I ludzie wokół są  świadomi tego, że aktywność słoneczna może wpływać na Ziemię." Jednak koronograf SOHO to nie jedyny rewolucyjny instrument. Przed startem SOHO, na której to pokładzie umieszczono Extreme Ultraviolet Imaging Telescope (EIT), jedyne kamery wykonujące zdjęcia Słońca w ekstremalnym ultrafiolecie - pasmie blokowanym przez ziemską atmosferę - wypuszczane były na pokładzie rakiet suborbitalnych, gdzie miały zaledwie kilka minut na wykonywanie zdjęć. "Po raz pierwszy w historii udało nam się zaobserwować fale podróżujące po powierzchni Słońca z prędkością 1.5 mln km/h  w ekstremalnym ultrafiolecie," mówi Alex Young, naukowiec z Goddard. Owe tsunami na powierzchni Słońca - wciąż przez wielu nazywane po prostu falami EIT od nazwy instrumentu, który je odkrył - pojawiają się na Słońcu w połączeniu z CME. Przed odkryciem słonecznych tsunami naukowcy  nie mieli możliwości stwierdzenia czy CME  skierowany jest bezpośrednio w kierunku Ziemi, bowiem wszystkie CME na stronie Słońca zwróconej do Ziemi pojawiają się na zdjęciach z koronografów jako potężne halo obejmujące całe Słońce. Naukowcy o mało co nie minęli się z tymi odkryciami SOHO. W 1998 roku sondę utracono na ponad cztery miesiące z powodu błędu oprogramowania. Zespół naukowców ESA i NASA był w stanie przywrócić sondę do pełnej sprawności we wrześniu 1998 roku, wykorzystując do tego radioteleskop Arecibo, który umożliwił zlokalizowanie sondy i przywrócenie komunikacji. Była to kluczowa dla heliofizyki misja ratunkowa bowiem większa część sukcesu SOHO związana jest z 20 latami niemal bezustannych obserwacji. Dzięki SOHO wiemy, że Słońce zmienia się niemal na każdej skali czasowej, niezależnie czy jest to 20 lat czy tylko kilka milisekund. soho20thgraphic01.jpg Źródło: NASA]]> 3495 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kosmiczne włókna w pobliżu olbrzymiej gromady]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/02/gromady-galaktyk-kosmiczne-wlokna-w-poblizu-olbrzymiej-gromady/ Wed, 02 Dec 2015 18:50:16 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3580 Galaxy_Cluster_Abell_2744_highlight_mob.jpg Obserwatorium rentgenowskie XMM-Newton odkryło trzy masywne włókna gorącego gazu płynące w kierunku gromady galaktyk tym samym odkrywając fragment kosmicznego rusztowania, na którym oparty jest cały Wszechświat. Galaktyki mają tendencję do skupiania się grupach i gromadach. Owe gromady stanowią najmasywniejsze struktury w kosmosie utrzymywane przez grawitację. Oprócz samych galaktyk, gromady obejmują olbrzymie ilości gorącego gazu i jeszcze więcej niewidocznej ciemnej materii. W większej skali galaktyki i gromady galaktyk wydają się połączone gigantyczną siecią włókien, a najmasywniejsze gromady znajdują się w najgęstszych węzłach tej 'kosmicznej sieci'. Symulacje komputerowe wskazują, że sieć kosmiczna składająca się głównie z ciemnej materii i zwykłej materii zachowuje się niczym rusztowanie utrzymujące nasz Wszechświat, na którym rozłożone są gwiazdy, galaktyki i gromady galaktyk. Galaxy_clusters_in_the_cosmic_web_article_mob.jpg W ostatnich kilku dziesięcioleciach astronomowie odkrywali strukturę kosmicznej sieci ukrytą w wielkoskalowym rozładzie galaktyk i odkrywali wskazówki tego, że rozrzedzony gaz jest ułożony w podobny sposób. Nowe badania przeprowadzone za pomocą rentgenowskiego obserwatorium XMM-Newton pozwoliły odkryć kilka włókien złożonych z galaktyk, gazu i ciemnej materii, które płyną w kierunku jednej z najmasywniejszych gromad galaktyk we Wszechświecie. Tym samym po raz pierwszy bez wątpienia wykryto gaz tworzący kosmiczną sieć. "To było całkowicie nieoczekiwane i przyjemne odkrycie," mówi Dominique Eckert z University of Geneva w Szwajcarii, główny autor artykułu opisującego wyniki badań, który ukazał się w tym tygodniu w czasopiśmie Nature. Obiekt badań to Abell 2744 znany także jako Gromada Pandora z uwagi na swoją złożoną i poszarpaną strukturę. Składa się ona z conajmniej czterech łączących się mniejszych elementów. "Wiedzieliśmy, że to niesamowicie masywna gromada, w której jądrze zachodzą aktywne procesy i zaobserwowanie bezpośredniego jej związku z kosmiczną siecią potwierdza nasze wyobrażenie o strukturach tworzących Wszechświat," dodaje dr Eckert. W danych obserwacyjnych obejmujących 30 godzin obserwacji teleskopem XMM-Newton w grudniu 2014 roku astronomowie odkryli pięć dużych struktur gorącego gazu, które mogą się łączyć z jądrem gromady Abell 2744. Porównując dane rentgenowskie z obserwacjami w zakresie optycznym udało się odkryć, że galaktyki leżą w różnych włóknach, a trzy z nich fizycznie są związane z gromadą, podczas gdy dwa pozostałe związane są z dalszymi strukturami widzianymi na tej samej linii wzroku. Źródło: ESA press release]]> 3580 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SpaceX planuje wylądować Falconem na przylądku Canaveral?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/02/rakiety-spacex-planuje-wyladowac-falconem-na-przyladku-canaveral/ Wed, 02 Dec 2015 20:48:51 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3627 spacex-falcon-9-liftoff-vandenburg.jpg SpaceX może pod koniec miesiąca ponownie spróbować swoich sił w wyścigu kosmicznym. Tym razem firma chce spróbować wylądować swoją rakietą na lądowisku, a nie jak dotąd na platformie na pełnym morzu - poinformował przedstawiciel NASA w dniu wczorajszym. Carol Scott, który odpowiada za techniczną integrację w SpaceX powiedział reporterom w bazie Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral, że pierwsza próba lądowania rakiety na lądzie może się odbyć wcześniej niż się tego oczekuje. "Znacie plany lądowania jednego z członów rakiety, tak? Firma planuje wylądować tym członem tutaj na Przylądku [Canaveral]," powiedział Scott reporterom. [embed]https://www.youtube.com/watch?v=BhMSzC1crr0&w=853&h=480[/embed] SpaceX odmówiła skomentowania uwag Scotta gdy skontaktowali się z nią reporterzy portalu Space.com. SpaceX, które wciąż analizuje nieudany start rakiety Falcon 9, do którego doszło w czerwcu, planuje powrócić do lotów w tym miesiącu. Firma ma zaplanowane wyniesienie na orbitę 12 satelitów Orbcomm OG2 z Kompleksu 40 na przylądku Canaveral na Florydzie w połowie grudnia. Zaplanowany lot miał także obejmować kolejną próbę lądowania pierwszego członu rakiety Falcon 0 na autonomicznej platformie na Oceanie Atlantyckim. Przedstawiciele SpaceX, włącznie z właścicielem firmy Elonem Muskiem, mówili w przeszłości, że jeżelu uda się wrócić czon rakiety na Ziemię i wykorzystać go ponownie, koszty wynoszenia satelitów na orbitę mogą zmaleć nawet 100-krotnie. Przed nieudanym lotem w czerwcu, który spowodował utratę bezzałogowego statku Dragon, SpaceX dwukrotnie podejmował próbę wylądowania pierwszym członem rakiety Falcon 9 na platformie oceanicznej. Za każdym razem lądowanie nie udawało się w ostatnich sekundach lądowania. spacexgraphiclarge W lutym br. SpaceX wynajęła dawne miejsce startów w celu stworzenia pierwszego w historii lądowiska dla rakiet w bazie Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral.  Firma wtedy informowała, że zamierza przenieść lądowania z platformy oceanicznej na lądowisko na kolejnych etapach rozwoju programu wielokrotnego wykorzystywania rakiet. Scott powiedział, że jeżeli lądowanie na lądzie się powiedzie, pierwszy człon rakiety Falcon 9 przyspieszy trwające prace na innym lądowisku - Pad 39A w Kennedy Space Center. https://www.youtube.com/watch?v=n8o7LQYNrTQ W kwietniu 2014 roku SpaceX podpisała z NASA umowę na 20-letni leasing Pad 39A, z którego planuje wysyłać w przestrzeń rakietę Falcon Heavy oraz Falcon 9 z astronautami podążającymi na pokład ISS. Źródło: Space.com]]> 3627 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[LISA Pathfinder w drodze na orbitę okołoziemską]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/03/lisa-pathfinder-w-drodze-na-orbite-okoloziemska/ Thu, 03 Dec 2015 08:09:25 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3677 unnamed.jpg Obserwatorium fal grawitacyjnych LISA Pathfinder wystartowało dzisiaj z Kourou na szczycie rakiety Vega VV06 o godzinie 4:04 GMT i jest w drodze na niską orbitę okołoziemską. Start rakiety poniżej: https://www.youtube.com/watch?v=MTKz2cQhM1A Fale grawitacyjne to fałdy w tkance czasoprzestrzeni przewidziane sto lat temu przez Alberta Einsteina w ramach jego ogólnej teorii grawitacji opublikowanej 2 grudnia 1915 roku. Teoria Einsteina przewiduje, że owe fluktuacje powinny być zjawiskiem uniwersalnym, wytwarzanym przez przyspieszająec masywne obiekty. Niemniej jednak jak dotąd z uwagi na swój niewielki rozmiar nie zostały zaobserwowane. Dla przykładu fluktuacje emitowane przez parę krążących wokół siebie czarnych dziur rozciągnęłyby linijkę o długości miliona kilometrów o mniej niż rozmiar atomu. LISA Pathfinder przetestuje wyjątkowe technologie, które mogą pozwolić zaobserwować fale grawitacyjne w przestrzeni kosmicznej. Jego centrum stanowi para identycznych sześcianów ze złota i platyny o boku długości 46 mm oddalonych od siebie o 38 cm, które są odizolowane od jakichkolwiek zewnętrznych i wewnętrznych sił poza jedną: grawitacją. [embed]https://www.youtube.com/watch?v=qbqox08OC-A&w=853&h=480[/embed] W ramach misji owe sześciany zostaną umieszczone w swobodnym spadku, najczystszym dotąd wytworzonym w przestrzeni kosmicznej, a następnie ich względne położenie będzie monitorowane ze zdumiewającą dokładnością -tym samym zostaną położone podwaliny pod kolejne obserwatoria fal grawitacyjnych w przestrzeni kosmicznej. Rakieta Vega wystartowała dzisiaj o 4:04 GMT z Gujany Francuskiej. Siedem minut później, po oddzieleniu pierwszych trzech członów, górny człon rakiety Vega odpalił silniki i wyniósł obserwatorium LISA Pathfinder na niską orbitę.  Kolejne odpalenie silników miało miejscę w 1h 40 min lotu. Obserwatorium oddzieliło się od górnego członu o 5:49 GMT. Kontrolerzy w centrum operacyjnym w Darmstadt w Niemczech nawiązali z nim komunikację i przejęli kontrolę nad sondą. W ciągu nadchodzących dwóch tygodni, sonda będzie podnosić apocentrum swojej orbity sześciokrotnie uruchamiając silniki. Ostatnie uruchomienie silników wyniesie sondę w w kierunku miejsca docelowego wokół stabilnego punktu L1, ok. 1.5 mln kilometrów od Ziemi. Źródło: ESA]]> 3677 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Dostawa na ISS prosto z USA po 8 miesiącach przerwy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/03/dostawa-na-iss-prostu-z-usa-po-8-miesiacach-przerwy/ Thu, 03 Dec 2015 15:45:35 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3720 usspacestati NASA ma nadzieję na wznowienie komercyjnych dostaw na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) już w tym tygodniu, po miesiącach frustrujących opóźnień. Ostatnie amerykańskie dostawy na pokład ISS dotarły w kwietniu. Od tego czasu tylko Rosji i Japonii udało się zapełnić powstałą wyrwę w dostawach. Bezzałogowa rakieta Atlas V dotarła na miejsce startu w środę. W czwartek rakieta ma za zadanie wynieść na orbitę ponad trzy tony zapasów, którymi wypakowana jest kapsuła transportowa Cygnus. Końcowymi odbiorcami przezysłki jest szóstka astronautów aktualnie przebywająca na pokładzie ISS, powiedział Frank Culbertson z firmy Orbital ATK Inc, "więc chcemy im dostarczyć tego na co czekają." 1-usspacestati.jpg "Mam nadzieję, że worek św. Mikołaja także ukryty jest gdzieś w zakamarkach Cygnusa, a astronauci czekają już na swoje skarpety z prezentami," dodał Culbertson, prezes grupy systemów kosmicznych w Orbital ATK. Tym razem Orbital wysyła swojego Cygnusa z Przylądka Canaveral. Ich rakieta Antares jest uziemiona od czasu eksplozji, d której doszło podczas startu w 2014 roku. Wtedy zniszczeniom uległ pad startowy w Wirginii, a rakieta i statek transportowy zostały doszczętnie zniszczone. Firma Orbital z siedzibą w Wirginii zakupiła wtedy dwie rakiety United Launch Alliance, aby móc wypełnić swoje zobowiązania wobec NASA. 2-usspacestati.jpg SpaceX, kolejny dostawca usług transportowych dla NASA także jest uziemiony od czasu nieudanego startu w czerwcu. SpaceX planuje wznowienie dostaw już w styczniu 2016 roku. Orbital planuje wykonać jeszcze jedną dostawę z wykorzystaniem rakiety Atlas w marcu, a potem wrócić do rakiety Antares w maju wykorzystując nowy typ silników zbudowanych w Rosji.]]> 3720 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SŁOŃCE: Czy grożą nam 1000-krotnie silniejsze rozbłyski na Słońcu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/03/slonce-czy-groza-nam-1000-krotnie-silniejsze-rozblyski-na-sloncu/ Thu, 03 Dec 2015 17:52:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3755 thesuncouldr Nowe badania rozbłysków gwiezdnych wskazują, że Słońce ma potencjał do wytwarzania super-rozbłysków. W ramach badań prawdzonych przez naukowców z University of Warwick zaobserwowano gwiezdny super-rozbłysk na powierzchni gwiazdy obserwowanej przez kosmiczny teleskop Kepler. Rozbłysk charakteryzował się wzorami fal podobnymi do tych obserwowanych na Słońcu. Super-rozbłyski są tysiące razy silniejsze niż te obserwowane na Słońcu i wielokrotnie były obserwowane na niektórych gwiazdach. Odnaleziony w Drodze Mlecznej podwójn układ gwiazd o nazwie KIC9655129 znany jest ze swoich super-rozbłysków. Naukowcy opierając się na podobieństwach między super-rozbłyskami na KIC9655129 a rozbłyskami na Słońcu, że fizyka na której się opierają może być ta sama - a to znaczy, że nasze Słońce także może mieć możliwość wytworzenia takiego super-rozbłysku. Typowe rozbłyski słoneczne mają energię równą 100 milionom megaton trotylu, jednak super-rozbłyski na Słońcu mog uwalniać energię nawet miliarda megaton trotylu. W przypadku wystąpienia takiego super-rozbłysku na Ziemi systemy komunikacji satelitarnej oraz systemy dostarczania energii elektrycznej mogłyby być zagrożone. Główny naukowiec Chloe Pugh z University of Warwick Centre for Fusion, Space and Astrophysics, tłumaczy: "Nasz układ słoneczny wypełniony jest plazmą lub zjonizowanym gazem pochodzącym ze Słońca pod postacią wiatru słonecznego i gwałtowniejszych i silniejszych wybuchów słonecznych takich jak chociażby rozbłyski. Na gwiazdach podobnych do Słońca obserwowano już potężne rozbłyski, tzw. super-rozbłyski. Abyśmy mogli określić, czy nasze Słońce może wytworzyć tak intensywne rozbłyski musimy najpierw określić czy te samme procesy fizyczne odpowiedzialne są za gwiezdne super-rozbłyski co za rozbłyski słoneczne." 1-thesuncouldr "Powszechnie obserwujemy, że rozbłyski słoneczne składają się z serii regularnie występujących impulsów. Bardzo często oew pulsacje przypominają fale o długości fali, która związana jest z różnymi właściwościami danego obszaru Słońca, na którym powstaje rozbłysk. Badaniem tego typu fal zajmuje się sejsmologia koronalna. Od czasu do czasu rozbłyski składają się z wspólnie nakładających się na siebie wielu fal. Odnaleźliśmy dowody na występowanie wielu fal w gwiezdnych super-rozbłyskach i ich właściwości są identyczne jak tych obserwowanych na Słońcu." Wyniki badań pt. "A Multi-Period Oscillation in a Stellar Superflare" zostały opublikowane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters. Źródło: ApJL  ]]> 3755 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[HAYABUSA-2: Japońska sonda przeleciała dziś w pobliżu Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/03/hayabusa-2-japonska-sonda-przeleciala-dzis-w-poblizu-ziemi/ Thu, 03 Dec 2015 19:23:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3804 topics_20140930.jpg Japońska sonda kosmiczna wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w ubiegłym roku przeleciała w dniu dzisiejszym w pobliżu Ziemi wykorzystując jej przyciąganie grawitacyjne do zmiany prędkości w drodze do odległej planetoidy, gdzie jej zadaniem będzie badanie początków Układu Słonecznego. Japoński podróżnik o imieniu Hayabusa 2 przeleciał dzisiaj o godzinie 10:08 GMT w odległości 3090 kilometrów nad powierzchnią Ziemi, po czym skierował się w stronę planetoidy Ryugu. Tak przynajmniej pokazywała to symulacja dostepna na stronie Japońskiej Agencji Kosmicznej JAXA. Hayabusa-2_Img-1.jpg Agencja kosmiczna spędzi teraz około tygodnia analizując czy sonda weszła na prawidłową orbitę. Hayabusa 2 została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną rok temu na pokładzie rakiety H-IIA z centrum kosmicznego Tanegashima Space Center. Misja sondy potrwa 6 lat, a głównym zadaniem misji jest przywiezienie na Ziemię próbek materiału z planetoidy. Według planów Hayabusa 2 dotrze to Ryugu (planetoidy nazwanej tak na cześć mitycznego zamku z japońskich opowieści ludowych) w połowie 2018 roku i spędzi w jej pobliżu około 18 miesięcy. Co więcej sonda opuści na powierzchnię planetoidy łaziki i "pakiet lądujący" obejmujący instrumenty do obserwacji i badania powierzchni. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to próbki gruntu dotrą na Ziemię pod koniec 2020 roku. Badanie materii pochodzącej z planetoidy pozwoli rzucić światło na narodziny Układu Słonecznego 4.6 miliarda lat temu  i przyczyny powstania życia na Ziemi. Sonda jest następcą pierwszej japońskiej sondy do planetoidy - Hayabusa (jap. sokół), która w 2010 roku po siedmioletniej podróży przywiozła na Ziemię próbki pyłu. Naukowcy uważają, że planetoida Ryugu o średnicy 900 metrów zawiera znacznie więcej materii organicznej i wody niż obiekt zbadany przez sondę Hayabusa. Źródło: phys.org]]> 3804 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Finał Galileo Masters połączony z debatą o rozwoju sektora kosmicznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/03/final-galileo-masters-polaczony-z-debata-o-rozwoju-sektora-kosmicznego/ Thu, 03 Dec 2015 19:37:19 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3849 12278728_427710170767494_5841308171085254488_n

    4 grudnia 2015 r. w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym odbędzie się Gala Finałowa konkursu Galileo Masters.

    European Satellite Navigation Competition (ESNC), bardziej rozpoznawalny pod nazwą Galileo Masters, uznawany jest za najważniejszy konkurs dla zainteresowanych technologiami satelitarnymi, którzy myślą o działalności w sektorze kosmicznym. Do konkursu zgłaszane są pomysły na aplikacje, urządzenia i technologie wykorzystujące nawigację satelitarną.

    20 października 2015 r. odbyła się międzynarodowa Gala Finałowa w Berlinie, podczas której wręczono nagrody dla zwycięzców poszczególnych regionów oraz laureatów nagród specjalnych ufundowanych m.in. przez Europejską Agencję Nawigacji Satelitarnej (GSA) czy Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).

    Nie zabrakło polskich akcentów, główne wyróżnienie od Niemieckiej Agencji Kosmicznej (DLR) otrzymał projekt MUPS (Mobile Underwater Positioning System), stworzony przez zespół naukowców z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Naukowcy zaproponowali retransmisję sygnału z satelitów nawigacyjnych na modulowany sygnał dźwiękowy, który pozwoliłby na lokalizowanie pod wodą.

    W czasie polskiej Gali Finałowej 4 grudnia w Gdańsku ogłoszeni zostaną wszyscy finaliści rodzimej edycji konkursu. Na razie znany jest wyłącznie główny zwycięzca, który został oficjalnie ogłoszony w Niemczech. Został nim zespół stojący za projektem Pastguide, w którym rekonstruowane są miejsca historyczne przy wykorzystaniu technologii wirtualnej rzeczywistości.

    Uroczyste wręczenie nagród połączone będzie z debatą na temat rozwoju technologii kosmicznych oraz wykorzystania systemów satelitarnych w Polsce i na świecie. W panelu dyskusyjnym uczestniczyć będzie wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej prof. Marek Moszyński, prezes Blue Dot Solutions dr Krzysztof Kanawka, a także przedstawiciele z chińskich i niemieckich instytucji związanych z nawigacją satelitarną. Warto zaznaczyć, że chińska reprezentacja podczas Gali Finałowej będzie liczyć prawie 10 osób, w związku z czym będzie to ważne wydarzenie z punktu widzenia budowania relacji pomiędzy firmami z naszych krajów.

    Sponsorzy nagród i partnerzy Galileo Masters 2015: Agencja Rozwoju PrzemysłuPomorska Specjalna Strefa EkonomicznaCreotech InstrumentsPolska Agencja Rozwoju PrzedsiębiorczościPolska Agencja Kosmiczna, Astri Polska, GMV Innovating SolutionsITTIHertz Systems oraz sponsorzy nagród: Business LinkNaviGate i PCPD.

    Patronat honorowy objęło Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego. Źródło: Blue Dot Solutions]]>
    3849 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Przy jakich gwiazdach powstają planety skaliste?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/03/przy-jakich-gwiazdach-powstaja-planety-skaliste/ Thu, 03 Dec 2015 22:17:42 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3859 whatkindsofs Odkrywając co raz więcej planet krążących wokół innych niż Słońce gwiazd, astronomowie próbują zorientować się jakie typy planet mogą powstawać wokół różnych rodzajów gwiazd. Tego typu informacje mogą znacznie przyspieszyć proces poszukiwania kolejnych planet oraz lepiej zrozumieć historię formowania się naszego własnego Układu Słonecznego. Gdy gwiazda jest młoda otoczona jest rotującym dyskiem gazu i pyłu, z którego tworzą się planety. Generalnie zakłada się, że skład chemiczny gwiazdy w jakiś sposób wpływa na skład chemiczny planet krążących wokół niej. W rzeczy samej, wcześniejsze badania wskazywały, że gazowe olbrzymy tworzą się wokół gwiazd bogatych w żelazo. Jednak nowsze wyniki zaczęły wskazywać, że mniejsze planety nie wymagają do powstania tak wysokiej zawartości żelaza w gwieździe. Nowe prace zespołu w składzie którego znalazła się m.in. Johanna Teske (Carnegie) rozszerzyły zakres badań poprzez zmierzenie szerokiej palety pierwiastków. Okazało się, że gwiazdy wokół których krążą planety skaliste rozmiarem przypominające Ziemię przypominają składem chemicznym gwiazdy przy których krążą planety wielkości Neptuna, oraz te przy których nie ma żadnych planet. Nie przypominają natomiast gwiazd, wokół których krążą gazowe olbrzymy. Zespół poddał analizie obfitość 19 różnych pierwiastków odkrytych w siedmiu gwiazdach, wokół których krąży co najmniej jedna planeta skalista podobna do Ziemi. Wyniki prac zespołu wskazują, że małe planety skaliste takie jak Ziemia nie występują częściej wokół gwiazd bogatych w pierwiastki takie jak żelazo i krzem. Wynik ten wydaje się zaskakujący zważając na fakt, że żelazo i krzem to najobfitsze pierwiastki w planetach skalistych. Czytaj dalej na portalu Urania.  ]]> 3859 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble i Spitzer obserwują początki Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/04/hubble-i-spitzer-obserwuja-poczatki-wszechswiata/ Fri, 04 Dec 2015 08:43:32 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3913 nasaspacetel Korzystając z łącznej mocy Kosmicznych Teleskopów Hubble'a i Spitzer astronomowie odkryli najsłabszy obiekt kiedykolwiek obserwowany we wczesnym Wszechświecie. Istniał on już około 400 milionów lat po Wielkim Wybuchu, który miał miejsce 13.7 miiliarda lat temu. Zespół nazwał ów obiekt Tayna co oznacza "pierworodny" w języku Aymara, którym mówi się w Andach i na obszarach Altiplano w Ameryce Płd. Mimo, że teleskopy Hubble'a i Spitzer wykrywały już inne galaktyki znajdujące się w większej odległości, to Tayna jest przedstawicielem mniejszej, ciemniejszej klasy nowo-formujących się galaktyk, które jak dotąd unikały wykrycia. Owe bardzo ciemne obiekty są bardzo charakterystyczne dla wczesnego Wszechświata i dostarczają nam wielu informacji o formowaniu się i ewolucji pierwszych galaktyk. "Dzięki temu wykryciu, zespół jako pierwszy miał okazję zbadać właściwości ekstremalnie słabych obiektów powstałych na krótko po Wielkim Wybuchu," powiedział główny autor opracowania Leopoldo Infante, astronom z Pontifical Catholic University of Chile. Tanya stanowi część pakietu 22 młodych galaktyk znajdujących się na granicy obserwowalnego wszechświata. Badania w ramach których odkryto owe obiekty stanowią istotny wkład do katalogu poznanych już bardzo odległych galaktyk. Wyniki badań zostały opublikowane 3 grudnia w The Astrophysical Journal. Rozmiarami Tanya przypomina Wielki Obłok Magellana (LMC), niewielką galaktykę satelitarną Drogi Mlecznej. Tempo powstawania w niej gwiazd jest dziesięciokrotnie większe niż w LMC. Obiekt może być rosnącym jądrem, które z czasem rozwinie się w dużą galaktykę. Niewielka i ciemna galaktyka została dostrzeżona tylko dzięki naturalnej soczewce w przestrzeni kosmicznej. W ramach programu Frontier Fields, Kosmiczny Teleskop Hubble'a obserwował masywną gromadę galaktyk o nazwie MACSS0416.1-2403 znajdującą się ok. 4 miliardów lat  świetlnych od Ziemi o masie ok. miliona miliardów mas Słońca. Owa olbrzymia gromada działa niczym silne szkło powiększające zakrzywiając i powiększając światło obiektów znajdujących się daleko za nimi. Grawitacja gromady zakrzywiła światło odległej protogalaktyki dzięki czemu świeci ona 20 razy jaśniej niż bez tego efektu znanego jako soczewkowanie grawitacyjne. Odległość galaktyki została oszacowana poprzez zbudowanie profilu barw z danych dostarczonych przez teleskopy Hubble'a i Spitzer. Rozszerzanie Wszechświata sprawia, że docierające do nas światło odległych galaktyk jest rozciągnięte / przesunięte ku czerwieni tym bardziej im dalej znajduje się dany obiekt. Mimo, że wiele nowych gwiazd w galaktyce jest biało-niebieskich, ich promieniowanie zostało przesunięte w zakres podczerwony. Należy tutaj zauważyć, że absorpcja na chłodnym, międzygalaktycznym wodorze także przesuwa promieniowanie galaktyk ku czerwieni. To wszystko oznacza, że bardzo wczesny Wszechświat będzie miejscem bogatym w cele badań dla nadchodzącego Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Źródło: ApJ]]> 3913 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MARS: Nieszczelność instrumentu przygotowanego w ramach misji InSight]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/05/mars-nieszczelnosc-instrumentu-przygotowanego-w-ramach-misji-insight/ Sat, 05 Dec 2015 15:25:28 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3944 marsmissiont.jpg W jednym z kluczowych instrumentów naukowych, który zainstalowany będzie na pokładzie sondy InSight (Interior Exploration Using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport) przygotowywanej do startu w marcu 2016 roku, wykryto nieszczelność próżniowego pojemnika, w którym znajdują się jego główne czujniki. Czujniki stanowią element instrumentu o nazwie Seismic Experiment for Interior Structure (SEIS), dostarczonego przez Francuską Agencję Kosmiczną (CNES). Sejsmometr stanowi kluczowy instrument naukowy, który pozwoli odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących budowy wnętrza Marsa i procesów zachodzących głęboko we wnętrzu planety. Instrument SEIS składa się z trzech bardzo czułych sejsmometrów zamkniętych w szczelnej sferze. Sejsmometry muszą pracować w warunkach próżni, aby zapewnić doskonałą czułość na ruchy gruntu nawet rzędu szerokości atomu. Po ostatecznym uszczelnieniu sfery wykryto jednak niewielki wyciek, który uniemożliwia spełnienie wymogów naukowych po dotarciu na powierzchnię Marsa. Zespół naukowców z CNES/JPL aktualnie zajmuje się eliminacją usterki, która musi się zakończyć przed integracją instrumentu oraz ostatecznymi testami środowiskowymi, które przeprowadzone zostaną we Francji przed wysłaniem do USA gdzie odbędzie się instalacja na pokładzie sondy i start. Lądownik InSight przeszedł już fazę montażu i testy w Lockheed Martin Space Systems w Kolorado i aktualnie przygotowywany jest do wysyłki do bazy Sił Powietrznych Vandenberg AFB.  Instalacja sejsmometru zaplanowana jest na początek stycznia. Instrument HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package) z Niemiec oraz pozostałe instrumenty naukowe zostały już zainstalowane na pokładzie sondy. Menedżerowie z NASA oraz CNES planują wyniesienie sondy w przestrzeń kosmiczną w marcu 2016 roku i aktualnie przygotowują harmonogram przygotowań do startu. Start misji będzie pierwszym startem misji marsjańskiej wykonanym z zachodniego wybrzeża USA i pierwszym projektem, którego głównym celem jest zbadanie wnętrza Czerwonej Planety. Źródło: NASA]]> 3944 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PLUTON: Nowe zdjęcia Plutona - z momentu max. zbliżenia!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/05/pluton-nowe-zdjecia-plutona-z-momentu-max-zblizenia/ Sat, 05 Dec 2015 15:45:14 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=3982 2-newhorizonsr.jpg Sonda New Horizons przesłała na Ziemię pierwszą serię najlepszych i najbliższych zdjęć Plutona wykonanych podczas przelotu w pobliżu planety 14 lipca br - są to najlepsze zbliżenia Plutona jakie dane będzie nam oglądać przez kilkadziesiąt nadchodzących lat. Co tydzień sonda New Horizons przesyła dane zapisane na cyfrowych nośnikach podczas przelotu w pobliżu Planety. Najnowsze zdjęcia stanowią część sekwencji zdjęć wykonanych w momencie największego zbliżenia do powierzchni planety - każdy piksel na zdjęciu przedstawia fragment powierzchni o bokach 77-85 metrów - dzięki czemu na zdjęciach widoczne są szczegóły wielkości bloku mieszkalnego. Na zdjęciach sondzie udało się uchwycić szeroką paletę obiektów, od kraterów, po góry i lodowce. [embed]https://www.youtube.com/watch?v=B0xkupKwjfM&w=853&h=480[/embed] "Te zbliżenia ukazujące różnorodność powierzchni Plutona ukazują w pełni moc naszej sondy, która jest w stanie dostarczyć naukowcom niesamowitych danych," powiedział John Grunsfeld, były astronauta i z-ca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Sonda New Horizons zachwyciła nas wszystkich przesyłając na Ziemię fenomenalne zdjęcia Plutona, i wraz z kolejnymi danymi docierającymi do nas niemalże bez przerwy, nasz zachwyt nad kolejnymi szczegółami nie maleje." 3-newhorizonsr.jpg Najnowsze zdjęcia przedstawiają pas o szerokości 80 kilometrów na globie znajdującym się ponad 5 miliardów kilometrów od nas. "Nowe zdjęcia dają  nam zapierający dech w piersiach obraz geologii Plutona,"  powiedział główny naukowiec misji NH Alan Stern z Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder, Kolorado. "Tak szczegółowych zdjęć nie mieliśmy w przypadku Marsa czy Wenus przez dekady od momentu pierwszego przelotu w ich pobliżu - w przypadku Plutona od razu mamy wszystko - kratery, góry, lodowce - zaledwie pięć miesięcy po przelocie! Nauka, którą możemy wynieść z tych zdjęć jest po prostu niesamowita!" Zdjęcia zostały wykonane za pomocą instrumentu Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) na pokładzie New Horizons ok. 15 minut przed maksymalnym zbliżeniem do Plutona z odległości zaledwie 17 000 kilometrów. 4-newhorizonsr.jpg W ciągu nadchodzących kilku dni naukowcy oczekują kolejnych zdjęć z tego zestawu, które ukażą kolejne szczegóły powierzchni w tej niesamowitej rozdzielczości. Źródło: JHUAPL/NASA]]> 3982 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Poznaliśmy zwycięzców Galileo Masters 2015]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/05/poznalismy-zwyciezcow-galileo-masters-2015/ Sat, 05 Dec 2015 20:31:36 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4032 Logotyp-Galileo-Masters-2015-PL.-Źródło-AZO-702x336 4 grudnia 2015 r. w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym odbyła się Gala Finałowa konkursu Galileo Masters. European Satellite Navigation Competition (ESNC), bardziej rozpoznawalny pod nazwą Galileo Masters, uznawany jest za najważniejszy konkurs dla zainteresowanych technologiami satelitarnymi, którzy myślą o działalności w sektorze kosmicznym. Zapis debaty poniżej: [embed]https://www.youtube.com/watch?v=hGlGy7GTrCw&w=853&h=480[/embed] Do wszystkich edycji regionalnych w tym roku spłynęło 494 poprawnie wypełnionych wniosków konkursowych, co stanowi najlepszy wynik konkursu Galileo Masters w historii! Do polskiej edycji konkursu w tym roku zgłoszono 64 pomysły na aplikacje, urządzenia i technologie wykorzystujące nawigację satelitarną. Tak wysoka liczba pomysłów nie została zanotowana w żadnym innym państwie na świecie! Jest to ogromny sukces dla Polski i ważny dowód na to, że w polskich studentach, pracownikach naukowych i przedsiębiorcach drzemie ogromny potencjał w dziedzinie wykorzystania nawigacji satelitarnej. W czasie polskiej Gali Finałowej 4 grudnia w Gdańsku ogłoszono zwycięzcę i wszystkich finalistów rodzimej edycji konkursu. Zwycięzcą został zespół stojący za projektem Pastguide, w którym rekonstruowane są miejsca historyczne przy wykorzystaniu technologii wirtualnej rzeczywistości. Drugie miejsce przypadło dla Airbone collision avoidance system for skydivers, paragiders, gliders, civilian aircrafts – projektu stworzonego przez Stanisława Rzewuskiego i Marka Pachwicewicza. Trzecie miejsce zajął InsectAlert, za którym stoi Szymon Moliński, Anna Molińska oraz Łukasz Ratajczak. Uroczyste wręczenie nagród połączone było z debatą na temat rozwoju technologii kosmicznych oraz wykorzystania systemów satelitarnych w Polsce i na świecie. W panelu dyskusyjnym brał udział wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej prof. Marek Moszyński, prezes Blue Dot Solutions dr Krzysztof Kanawka, a także przedstawiciele z chińskich i niemieckich instytucji związanych z nawigacją satelitarną. Warto zauważyć, że w wydarzeniu uczestniczyła chińska reprezentacja licząca prawie 10 osób, co nadało Gali Finałowej jeszcze większy wymiar. Ważnym momentem była również informacja o uruchomieniu w Gdańsku pierwszego w Polsce akceleratora kosmicznego. Podczas wydarzenia podpisano czterostronne porozumienie pomiędzy Miastem Gdańsk, Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną, funduszem kapitałowym Black Pearls VC oraz Blue Dot Solutions. Akcelerator ma na celu wsparcie młodych spółek z sektora komicznego. W jego działaniu pomóc ma bliskość Polskiej Agencji Kosmicznej oraz trójmiejskich firm z sektora kosmicznego. Sponsorzy nagród i partnerzy Galileo Masters 2015: Agencja Rozwoju Przemysłu, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Creotech Instruments, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Polska Agencja Kosmiczna, Astri Polska, GMV Innovating Solutions, ITTI, Hertz Systems oraz sponsorzy nagród: Business Link, NaviGate i PCPD. Organizator polskiej edycji Galileo Master Blue Dot Solutions.   Patronat honorowy objęło Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego. Źródło: AK]]> 4032 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[ALMA obserwuje młode galaktyki w sieci ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/05/alma-obserwuje-mlode-galaktyki-w-sieci-ciemnej-materii/ Sat, 05 Dec 2015 21:22:05 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4048 almaspotsmon.png Za pomocą obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) astronomowie odkryli gniazdo monstrualnych młodych galaktyk leżących 11.5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Owe galaktyki zdają się znajdować na skrzyżowaniu gigantycznych włókien w sieci ciemnej materii. Odkrycie to jest istotne dla naszego rozumienia w jaki sposób powstają takie galaktyki i w jaki sposób ewoluują w potężne galaktyki eliptyczne. Żyjemy w stosunkowo spokojnym okresie w historii Wszechświata. Dziesięć miliardów lat temu, na długo przed powstaniem Słońca i Ziemi, niektóre obszary Wszechświata zajmowane były przez monstrualne galaktyki, w których gwiazdy powstawały w tempie setki i tysiące razy większym niż obserwowane aktualnie w Drodze Mlecznej. Teraz we Wszechświecie nie ma już tych potężnych galaktyk, lecz astronomowie wierzą, że owe młode galaktyki wyrosły zamieniając się w gigantyczne galaktyki eliptyczne obserwowane współcześnie. Aktualne teorie opisujące formowanie się galaktyk przewidują, że tego typu galaktyki powstają w szczególnych miejscach charakteryzujących się dużą ilością ciemnej materii. Jednak jak dotąd trudno było określić położenie galaktyk aktywnie formujących gwiazdy z wystarczającą precyzją, która pozwoliłaby przetestować te przewidywania. Częścią problemu jest fakt, że potężne galaktyki, w których intensywnie powstają gwiazdy często przesłonięte są pyłem, przez co trudno je obserwować w zakresie widzialnym. Pyłowe galaktyki intensywnie emitują promieniowanie radiowe w zakresie submilimetrowym, lecz radioteleskopy jak dotąd nie miały wystarczającej rozdzielczości pozwalającej na zidentyfikowanie poszczególnych galaktyk. almaspotsmon Do poszukiwania monstrualnych galaktyk zespół badawczy pod kierownictwem Hideki Umehata, Yoichi Tamury oraz Kotaro Kohno wykorzystał obserwatorium ALMA i dokładnie zbadał niewielki obszar nieba o nazwie SSA22 w gwiazdozbiorze Wodnika. Przed rozpoczęciem obserwacji w ALMA, zespół poszukiwał młodych galaktyk w SSA22 za pomocą ASTE, 10-m teleskopem submilimetrowym operowanym przez NAOJ. Mimo, że czułość i rozdzielczość ASTE nie była wystarczająca, to dane z tego teleskopu wskazywało, że może w tym miejscu znajdować się gromada potężnych galaktyk. Dzięki dziesięciokrotnie większej czułości i sześćdziesięciokrotnie lepszej rozdzielczości ALMA umożliwiła astronomom zidentyfikowanie położenia dziewięciu takich galaktyk w SSA22. Zespół porównał położenie tych galaktyk z położeniem gromady młodych galaktyk 11.5 miliarda nat świetlnych od nas w SSA22, która była obserwowana w zakresie widzialnym przez teleskop Subaru. Kształt gromady obserwowanej przez Subaru wskazuje na obecność olbrzymiej trójwymiarowej sieci niewidocznej ciemnej materii. Włóknista strkuktura ciemnej materii może być protoplastą wielkoskalowej struktury Wszechświata. Jedną z najlepiej poznanych struktur we współczesnym Wszechświecie jest kosmiczny Wielki Mur, gigantyczna włóknista struktura rozciągająca się na 500 milionów lat świetlnych. Włóknista struktura w SSA22 może zatem stanowić proto-wielki mur. Zespół badaczy odkrył, że ich młode galaktyki wydają się znajdować dokładnie na przecięciu dwóch włókien ciemnej materii. To odkrycie wspiera model, w którym galaktyki powstają w obszarach koncentracji ciemnej materii. Źródło: Astrophysical Journal Letters / NINS  ]]> 4048 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SATURN: Przebić się przez atmosferę Tytana - zdjęcie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/05/saturn-przebic-sie-przez-atmosfere-tytana-zdjecie/ Sat, 05 Dec 2015 21:50:49 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4103 PIA20016 Powyższe zdjęcie przedstawia obraz Tytana - księżyca Saturna w podczerwieni. Zdjęcie zostało wykonane 13 listopada 2015 roku przez sondę Cassini podczas przelotu T-114 w pobliżu Tytana. Zdjęcie złożone jest z danych zebranych przez spektrometr działający w zakresie widzialnym i podczerwonym. Niebieski kolor na zdjęciu przedstawia promieniowanie w zakresie 1.3 mikrona, zielony - 2 mikrony a czerwony - 5 mikronów. Widok w zakresie widzialnym (0.5 mikrona) ukazałby jedynie gęstą atmosferę Tytana. Promieniowanie w zakresie bliskiej podczerwieni pozwala jednak instrumentom sondy Cassini przebi się przez atmosferę i ukazać powierzchnię księżyca. Podczas tego przelotu w pobliżu Tytana sonda zbliżyła się do niego na 10 000 km, odległość zdecydowanie większą, niż podczas obserwacji optycznych, które się wykonuje z odległości ok. 1200 km. Taki odległy przelot pozwolił instrumentowi VIMS (visual and infrared mapping spectrometer) wykonać zdjęcia dużych obszarów księżyca ze średnią rozdzielczością (kilka kilometrów na piksel). Zdjęcie zostało wykonane od strony zwróconej ku Saturnowi. Na zdjęciu widać równoległe, ciemne, wydmowe regiony nazwane Fensal (na północy) oraz Aztlan (na południu), które razem tworzą kształ przypominający przewróconą literę H. Źródło: NASA/JPL/University of Arizona/University of Idaho]]> 4103 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Na Jowisza z kamerą JunoCam!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/06/na-jowisza-z-kamera-junocam/ Sun, 06 Dec 2015 17:33:54 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4129 pia14447 (1) Gdy sonda Juno dotrze do Jowisza 4 lipca 2016 roku nowe zdjęcia burzliwych chmur gazowego olbrzyma zostaną przesłane na Ziemię dzięki kolorowej kamerze nazwanej JunoCam. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich misji kosmicznych - to nie zawodowi astronomowie będą odpowiadać za te zdjęcia. Co więcej - to także nie oni będą decydować, które zdjęcia wykorzystać. W tym przypadku to użytkownicy z całego świata będą tworzyć swoisty zespół odpowiadający za obróbkę zdjęć uczestnicząc w kluczowych elementach tego procesu - począwszy od identyfikacji interesujących obiektów, a kończąc na udostępnianiu końcowych efektów. "To naprawdę będzie kamera ogólnego dostępu. Mamy nadzieję, że studenci, uczniowie i całe klasy dołączą do naszego zespołu," powiedział Scott Bolton, główny naukowiec misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. Zespół Juno wykonał duży krok w stronę udostępnienia JunoCam uruchamiając nową platformę internetową na stronie misji. Teraz oraz w trakcie misji amatorzy astronomii mogą tam umieszczać swoje zdjęcia Jowisza wykonane własnymi teleskopami. Te zdjęcia będą stanowiły podstawę dyskusji internetowej o chmurach, pasach i plamach Jowisza, które warto sfotografować za pomocą JunoCam podczas kolejnych bliskich przelotów nad chmurami planety. Zdjęcia wykonane z Ziemi będą kluczowe do zidentyfikowania i śledzenia zmian chmur Jowisza podczas zbliżania sondy do planety. "Między kolejnymi zbliżeniami do powierzchni Jowisza, sonda Juno będzie oddalała się od planety, a Jowisz będzie malał w polu widzenia JunoCam do rozmiaru, przy którym zdjęcia nie będą nadawały się do wyboru miejsc wartych sfotografowania przy następnym zbliżeniu. Dlatego też naprawdę liczymy na pomoc ze strony obserwatorów naziemnych," powiedziała Candy Hansen, członek zespołu naukowego Juno, która odpowiada za planowanie pracy kamery. Juno zbliży się do Jowisza bardziej niż jakakolwiek sonda w historii, dzięki czemu JunoCam będzie miała okazję wykonać najlepsze zbliżenia kolorowych pasm chmur. Co 14 dni obracjąca się, napędzana panelami słonecznymi sonda będzie zbliżała się do Jowisza na zaledwie kilka godzin, podczas których będzie zbierała ogromne ilości danych naukowych oraz wykonywała kilkanaście zdjęć za pomocą JunoCam. Podczas największego zbliżenia, Juno będzie wykonywała zdjęcia z odległości zaledwie 5000 km nad chmurami Jowisza. Czytaj dalej na portalu Urania. https://www.youtube.com/watch?v=ka6OERznXh4&w=853&h=480]]> 4129 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Geminidy już blisko!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/06/na-niebie-geminidy-juz-blisko/ Sun, 06 Dec 2015 21:27:50 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4225 geminid-radiant-large1 Geminidy to chyba najatrakcyjniejszy rój meteorów królujący na zimowym nieboskłonie, szczególnie dlatego, że jego ZHR (przyp. red. zenitalna liczba godzinna - czyli liczba meteorów jakie może zaobserwować pojedynczy obserwator w ciągu godziny przy założeniu idealnych warunków pogodowych i radiancie roju znajdującym się w zenicie) jest prawie zawsze dość wysokie i dzięki temu jesteśmy w stanie doliczyć się około 120 zjawisk w ciągu jednej godziny. W tym roku maksimum przypada na 14 grudnia około godziny 19:00 UTC. Rój ten aktywny jest każdego roku zazwyczaj od 7 do 17 grudnia. Radiant Geminidów położony jest w gwiazdozbiorze Bliźniąt w okolicy Kastora, najjaśniejszej gwiazdy konstelacji, co stanowi jednocześnie ogromne ułatwienie dla osób, które dopiero co zaczynają interesować się nocnymi obserwacjami i meteorami. Tym razem Księżycem się nie ma co martwić, ponieważ będzie on krótko po nowiu, oświetlenie w dniu maksimum wyniesie około 11% tarczy. Jasna i obfita liczba meteorów oraz łatwy do zlokalizowania radiant to połowa sukcesu. Miejmy jeszcze nadzieję, że zimowa aura będzie nam w tym roku sprzyjać, i będziemy mogli podziwiać piękne ,,spadające gwiazdy". Zainteresowanych czytelników prosimy o podsyłanie uzyskanych przez Was wyników z obserwacji Geminidów do Pracowni Komet i Meteorów (PKiM). Wszystkim obserwatorom życzymy obfitych wrażeń i pogodnego nieba.                                                                                                                                                   Opracował: Tużnik Adam]]> 4225 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pomiary fal uderzeniowych w supernowej SN2011dh]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/08/supernowe-pomiary-fal-uderzeniowych-w-supernowej-sn2011dh/ Tue, 08 Dec 2015 07:28:56 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4235 5665784633331.jpg Supernowe, wybuchowa śmierć masywnych gwiazd, stanowią jedne z najistotniejszych eksplozji we Wszechświecie, bowiem to właśnie wtedy przestrzeń kosmiczna wzbogacana jest o pierwiastki chemiczne wyprodukowane we wnętrzu gwiazdy - w tym pierwiastki niezbędne do powstania planet i życia. Jasne promieniowanie supernowych pozwala wykorzystywać je jako swoiste  wskaźniki bardzo odległego wszechświata. 31 maja 2011 roku jeden z amatorów astronomii zauważył supernową w stosunkowo bliskiej Galaktyce Wir (M51) odległej o 257 milionów lat świetlnych. Analiza widma supernowej SN2011dh wskazywała, że gwiazda, która właśnie kończyła swoje życia była masywnym superolbrzymem o masie ponad trzynastu mas Słońca (pewne dowody wskazują na to, że gwiazda ta miała także towarzysza). Wybuch spowodował powstanie fali uderzeniowej, której jasna emisja w zakresie optycznym występuje głównie w wewnętrznej, gęstej części wolno poruszających się szczątków gwiazdy. Co więcej, astronomowie byli w stanie zauważyć także szybko poruszający się komponent fali uderzeniowej, który świeci w zakresie radiowym. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 4235 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odległe zbliżenie: New Horizons obserwuje odległy obiekt Pasa Kuipera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/08/odlegle-zblizenie-new-horizons-obserwuje-odlegly-obiekt-pasa-kuipera/ Tue, 08 Dec 2015 08:00:13 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4285 adistantclos Sonda New Horizons wykonała niedawno najbliższe w historii zdjęcia odległego obiektu Pasa Kuipera - demonstrując tym samym swoją zdolność obserwowania licznych obiektów tego typu w nadchodzących latach - jeżeli NASA zatwierdzi wydłużenie misji. W tej krótkiej animacji składającej się z czterech klatech wykonanych przez kamerę Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) 2 listopada w odstępach 60-minutowych widać poruszający się na tle gwiazd odległy obiekt o średnicy ok. 150 km noszący nazwę/oznaczenie 1994 JR1. Podczas wykonywania tych zdjęć 1994 JR1 znajdował się 5.3 mld km od Słońca i jedynie 280 mln km od sondy New Horizons. To jak dotąd najlepsze i najbliższe zdjęcie małego ciała z Pasa Kuipera - tzw. "trzeciej strefy" Układu Słonecznego, za wewnętrznymi planetami skalistymi i zewnętrznymi gazowymi olbrzymami. Naukowcy misji NH planują wykorzystać tego typu zdjęcia do badania wielu innych obiektów Pasa Kuipera po zatwierdzeniu misji przez NASA. Sonda New Horizons przeleciała w pobliżu Plutona 14 lipca br, po raz pierwszy wykonując dokładne zdjęcia Plutona i jego pięciu księżyców. Sonda zmierza do obiektu Pasa Kuipera o nazwie 2014 MU69, do którego dotrze 1 stycznia 2019 roku.  ]]> 4285 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe prawo regulujące górnictwo kosmiczne, a gorączka złota]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/08/nowe-prawo-regulujace-gornictwo-kosmiczne-a-goraczka-zlota/ Tue, 08 Dec 2015 14:00:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4301 3-illustration.jpg Biżuteria z międzyplanetarnego złota i popijanie "kosmicznej wody" mogą wydawać się pomysłami rodem z filmów sci-fi, ale wkrótce mogą stać się rzeczywistością - a wszystko przez nowe amerykańskie przepisy legalizujące górnictwo w przestrzeni kosmicznej. Po pierwsze, prezydent Barack Obama pod koniec listopada podpisał przepisy prawne zezwalające na wydobywanie minerałów i innych materiałów - włącznie z wodą - z planetoid i Księżyca. Może to być początek pozaziemskiej gorączki złota wspieranej przez prywatny sektor kosmiczny, który już rośnie w dużym tempie, oraz przez spadające koszty podróży kosmicznych (Blue Origin, SpaceX). Ustawa "US Commercial Space Launch Competitiveness Act" mówi o tym, że wszelkie materiały znalezione/wydobyte na planetoidzie lub na Księżycu przez amerykańskich obywateli i przedsiębiorstwa, należą do nich i mogą nimi swobodnie dysponować. Mimo, że ustawa łamie ideę, według której przestrzeń kosmiczna należy do wszystkich na Ziemi i może być wykorzystywana do badań naukowych i eksploracji, ustala ona także prawa inwestorów do czerpania korzyści ze swoich wysiłków - przynajmniej według praw obowiązujących w USA. Christopher Johnson, prawnik z Secure World Foundation, która skupia się na długoterminowym, rozsądnym wykorzystywaniu przestrzeni kosmicznej twierdzi, że nowe prawo będzie stanowić podstawę aktywności w przestrzeni kosmicznej w nadchodzącym stuleciu. Amerykański krok przywołuje na myśl wielkie otwarcie amerykańskiego dzikiego zachodu w XIX wieku, które doprowadziło do Kalifornijskiej Gorączki Złota z 1849 roku. Jednak jak na razie koszty pionierskiej, ekonomicznej eksploracji kosmosu pozostają olbrzymie, nie mówiąc już o ryzyku. Duże przedsiębiorstwa wciąż badają dostępne opcje, jednak mniejsze start-upy takie jak chociażby Planetary Resources (stworzone w 2012 roku przez współzałożyciela Google - Larry Page'a) już przebierają nogami. waterparticl "To pytanie zawsze istniało - czy zwykłe przedsiębiorstwo będzie w stanie wykorzystać te zasoby z zyskiem," mówi Chris Lewicki, prezes Planetary Resources. Jednak teraz, tzw. Space Act "zabezpiecza naszych klientów i inwestorów, podczas gdy my budujemy przedsiębiorstwo działające w przestrzeni kosmicznej," powiedział Lewicki agencji AFP. "Od momentu przyjęcia przepisów, dostajemy wiele wsparcia, a nasi obecni inwestorzy są bardzo podekscytowani," dodaje. Meagan Crawford, v-ce prezes innej firmy, która planuje działalność w górnictwie kosmicznym - Deep Space Industries mówi, że od momentu przyjęcia przepisów inwestorzy przestali się obawiać, że mogą zmarnować swoje pieniądze. "To dla nas ogromny sukces. Nie jesteśmy już szaleńcami dla niektórych. Nie jest nam już tak trudno przekonać nowych inwestorów." Według badań NASA spośród 1500 planetoid znajdujących stosunkowo blisko Ziemi, około 10% posiada cenne zasoby mineralne. Obie firmy widzą duże możliwości w przestrzeni kosmicznej: depozyty niklu, rudy żelaza, złota i platyny, które mogą wspierać przemysł kosmiczny w ten sam sposób, w który potężne depozyty rudy żelaza w USA stanowiły podwaliny przemysłu motoryzacyjnego w Detroit. Jednak pierwszym celem jest woda zamrożona w ogromnych ilościach na stosunkowo bliskich nam planetoidach. Wartość wody leży w zasobach wodoru, który może służyć do napędu statków kosmicznych. Takie planetoidy moga stanowić swego rodzaju stacje benzynowe dla rakiet zmierzających np. w kierunku Marsa. thearkydseri Lewicki uważa, że taka stacja benzynowa w przestrzeni kosmicznej może pozwolić na oszczędności rzędu setek milionów dolarów, które trzebaby było wydać na transport wody z Ziemi. "Jeżeli będziemy w stanie przechowywać tam tą wodę, możemy uzupełniać zbiorniki rakiet, satelity - to będzie naprawdę duża oszczędność. Jeżeli będzie można uzupełnić paliwo już na orbicie, będzie dużo łatwiej taką rakietę wynieść w przestrzeń z Ziemi. I dużo taniej." Pierwsze misje badawcze mogą wystartować z Ziemi już w 2017 roku, a wydobycie minerałów może zacząć się nawet w 2020 roku. Deep Space Industries planuje wysłanie mini-satelitów o masie rzedu 25-32 kg do planetoid w celu dokładniejszego zbadania dostępnych na nich zasobów i przesłania próbek na Ziemię. Planetary Resources natomiast już zidentyfikowało za pomocą teleskopów kosmicznych w ubiegłym roku planetoidy, do których chce dotrzeć. Według Lewickiego pierwsza sonda do planetoidy powinna wystartować już w przyszłym roku. Obie firmy zgodnie twierdzą, że nowa kosmiczna gorączka złota wymaga inwestycji ok. 3000 mld dolarów w nadchodzących 10-15 latach. A do tego trzeba światowego wsparcia ich operacji i przyjęcia w innych krajach podobnych do amerykańskich przepisów uznających prawo firm do minerałów dostępnych w przestrzeni kosmicznej. Źródło: AFP]]> 4301 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 70 https://plus.google.com/108582581960671630697 0 0 71 http://cosmicbulletin.wordpress.com 0 0 <![CDATA[Moon Express z umową na start - Google Lunar XPRIZE]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/08/moon-express-z-umowa-na-start-google-lunar-xprize/ Tue, 08 Dec 2015 19:18:45 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4375 moon_express_onmoon-640x360.jpg Powoli kończy się czas wyznaczony dla 16 zespołów, które rywalizują o nagrodę Google Lunar XPRIZE. Aby wygrać zespół musi doprowadzić do lądowania niewielkiego pojazdu na powierzchni Księżyca przed końcem 2017 roku. Jednak teraz, w osiem lat po ogłoszeniu konkursu uczestnicy zaczynają przedstawiać namacalne dowody postępów. W październiku br. izraelski zespół SpaceIL został pierwszym z szesnastu zespołów, który ogłosił podpisanie umowy na wyniesienie swojego lądownika na Księżyc. Zespół zdecydował się na start na szczycie rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Start planowany jest na drugą połowę 2017 roku. Dzisiaj drugi zespół także osiągnął ten cel - amerykański zespół Moon Express, któremu dowodzi Bob Richards, ogłosił podpisanie umowy na wyniesienie swojej sondy na szczycie rakiety Rocket Lab Electron także w 2017 roku. Czytaj dalej na portalu Urania.]]> 4375 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[WENUS: Akatsuki na orbicie z 5-letnim opóźnieniem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/09/wenus-akatsuki-na-orbicie-z-5-letnim-opoznieniem/ Wed, 09 Dec 2015 12:29:46 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4416 10-anartistsimp Japońska Agencja Kosmiczna poinformowała dzisiajna specjalnie zorganizowanej  konferencji prasowej, że sonda Akatsuki skutecznie weszła na orbitę wokół Wenus, po tym jak pierwsza próba wejścia na orbitę drugiej planety od Słońca zakończyła się niepowodzeniem dokładnie pięć lat wcześniej. Sukces sprawia, że po raz pierwszy w historii japońska sonda kosmiczna weszła na orbitę wokół planety innej niż Ziemia. "Funkcja działa prawidłowo," poinformował menedżer projektu Akatsuki Masato Nakamura   z JAXA. "Wstępne obserwacje będziemy prowadzili przez trzy miesięcy...Następnie przejdziemy w tryb pełnych obserwacji w okolicach kwietnia," powiedział. Sonda Akatsuki  została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2010 roku kosztem 205 milionów dolarów. Celem misji jest prowadzenie obserwacji atmosfery i gorącej, wulkanicznej powierzchni Wenus. Jednak sondzie nie udało się wejść na orbitę wokół Wenus. Zamiast tego sonda przeleciała tylko w pobliżu planety zmuszając inżynierów do wykonania drugiego podejścia. Udane wejście na orbitę miało miejsce w tydzień po tym jak inna japońska sonda kosmiczna Hayabusa-2 przeleciała w pobliżu Ziemi, wykorzystując jej przyciąganie grawitacyjne do zwiększenia prędkości w drodze do planetoidy Ryugu. Podczas maksymalnego zbliżenia Hayabusa-2 znajdowała się w odległości 3090 kilometrów od powierzchni planety. Hayabusa-2 wyruszyła w swoją sześcioletnią podróż rok temu. Celem misji jest przywiezienie na Ziemię próbek z powierzchni planetoidy. Do Ryugu sonda dotrze w połowie 2018 roku, a próbki powinny wrócić na Ziemię pod koniec 2020 roku.  ]]> 4416 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ceremonia podpisania umów dot. misji JUICE]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/09/ceremonia-podpisania-umow-dot-misji-juice/ Wed, 09 Dec 2015 17:23:12 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4439 Jupiter_mission_contract_ceremony Europejska Agencja Kosmiczna oraz Airbus Defence & Space podpisały dzisiaj umowę dotyczącą budowy sondy JUICE - JUpiter ICy moons Explorer. W maju 2012 roku misja JUICE została wybrana jako pierwsza misja dużej klasy w ramach programu Europejskiej Agencji Kosmicznej "Cosmic Vision 2015-25", jej start planowany jest na rok 2022, a dotarcie do gazowego olbrzyma na rok 2030. Przez trzy i pół roku JUICE będzie okrążał Jowisza, badając jego burzliwą atmosferę, rozległą magnetosferę oraz delikatny zestaw ciemnych pierścieni. Jednocześnie sonda będzie miała za zadanie lodowych księżyców: Ganimedesa, Europy i Kalisto. Ostatnim etapem misji będzie wejście na orbitę wokół Ganimedesa. Wszystkie trzy księżyce rozmiarami przypominające planety mogą skrywać pod lodową powierzchnią rozległe oceany ciekłej wody. Sonda Juice ma za zadanie sprawdzić czy we wnętrzach tych księżyców może istnieć potencjał do powstania życia. W lipcu br. Airbus Defence & Space SAS we Francji został wybrany jako pierwszy wykonawca, gdy ESA zatwierdziła umowę o wartości 350 milionów euro. Umowa obejmuje projekt, rozwój, budowę, integrację, testy, start oraz uruchomienie sondy w przestrzeni kosmicznej. Start na szczycie rakiety Ariane 5 nie wchodzi w skład umowy. W tym zakresie umowa zostanie podpisana z Arianespace w późniejszym czasie. W lutym 2013 roku ESA zatwierdziła wybór 10 najnowocześniejszych instrumentów, które powstają w zespołach rozprzestrzenionych na 16 europejskich krajów, ESA oraz Japonię. Sonda zostanie złożona w Airbus Defence and Space GmbH w Friedrichshafen w Niemczech. Źródło: ESA]]> 4439 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 72 http://cosmicbulletin.wordpress.com 0 0 73 http://pulskosmosu.wordpress.com 72 1 74 http://cosmicbulletin.wordpress.com 73 0 75 http://pulskosmosu.wordpress.com 72 1 <![CDATA[Nowe dane o jasnych kropkach na Ceres!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/09/nowe-dane-o-jasnych-kropkach-na-ceres/ Wed, 09 Dec 2015 19:36:15 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4467 PIA20180_ip.jpg Ceres odkrywa swoje najgłębiej skrywane sekrety w dwóch nowych artykułach naukowych opublikowanych w czasopiśmie Nature. W artykułach zawarto wskazówki dotyczące składu tajemniczych jasnych kropek obserwowanych przez sondę Dawn w kraterach Ceres. W jednym z badań naukowcy zidentyfikowali tą jasną materię jako rodzaj soli. Drugie badanie sugeruje wykrycie glin bogatych w amoniak - a to stawia nowe pytania o proces powstawania Ceres. PIA20179_ip.jpg Na Ceres zaobserwowano ponad 130 jasnych kropek, a większość z nich znajduje się w kraterach uderzeniowych. Autorzy badań prowadzonych pod kierownictwem Andreasa Nathuesa z Max Planck Institute for Solar System Research w Getyndze (Niemcy) wskazują, że jasna materia odpowiada typowi siarczku magnezu znanemu jako heksahydrat. Inny typ siarczku magnezu znany na Ziemi to tzw. sól Epsom lub sól gorzka. Natheus wraz ze współpracownikami, opierając się o zdjęcia z sondy Dawn, sugerują, że owe obszary bogate w sól powstały w skutek sublimacji lodu wodnego w przeszłości. Uderzenia planetoid w powierzchnię Ceres mogły odkryć mieszaninę lodu i soli ukrytych pod powierzchnią. PIA20136_ip.jpg "Globalna natura jasnych kropek na Ceres wskazuje, że ten glob pod powierzchnią posiada warstwę bogatą w zasolony lód wodny," mówi Nathues. [embed]https://www.youtube.com/watch?v=8er_0yY1S1o&w=853&h=480[/embed] Nowe spojrzenie na krater Occator Powierzchnia Ceres, której średnica wynosi ok. 940 km, jest zasadniczo ciemna - jej jasność porównywalna jest do świeżego asfaltu - napisali autorzy opracowania. Jasne kropki, które pokrywają powierzchnię charakteryzują się pełną paletą jasności, przy czym najjaśniejsze z nich odbijają nawet 50% padającego na nie światła słonecznego. Jednak jak dotąd nie odnaleziono bezsprzecznych pokładów wody na Ceres, do tego niezbędne są dane w wyższej rozdzielczości. Wewnętrzna część krateru Occator zawiera najjaśniejsze kropki na Ceres. Sam Occator jest kraterem o średnicy 90 km i wzniesieniu centralnym pokrytym jasną materią o średnicy 10 km i głębokości 500 m. Ciemne pasma, prawdopodobnie pęknięcia, przebiegają przez wzniesienie centralne. Occator wydaje się być jednym z najmłodszych obiektów na Ceres. Naukowcy z misji Dawn oceniają jego wiek na 78 milionów lat. Autorzy badania napisali, że na niektórych zdjęciach krateru Occator zauważalna jest rozmyta mgła przy powierzchni, wypełniająca dno krateru. Może to być związane z obserwacjami pary wodnej na Ceres przez kosmiczne obserwatorium Herschel, o którym pisano w 2014 roku. Mgła wydaje się pojawiać na Ceres w okolicach południa czasu lokalnego i znika przy wschodzie i zachodzie Słońca.  To z kolei przypomina zjawiska obserwowane na powierzchni komet, gdzie para wodna unosi drobne cząstki pyłu i lodu. Przyszłe dane i analizy mogą pozwolić na przetestowanie tej hipotezy i tym samym odkryć wskazówki, które pozwolą wytłumaczyć tego typu aktywność. "Zespół naukowców z misji Dawn wciąż omawia uzyskane wyniki i analizuje dane, aby lepiej zrozumieć co właściwie się dzieje w kraterze Occator," powiedział Chris Russell, główny naukowiec misji Dawn z University of California w Los Angeles. W drugim z opracowań opublikowanych w Nature, członkowie zespołu naukowego Dawn przeanalizowali skład Ceres i odkryli dowody na występowanie tam glin bogatych w amoniak. W tym celu wykorzystali dane ze spektrometru w zakresie widzialnym i podczerwonym, co pozwala na identyfikację minerałów występujących na powierzchni. Amoniak w formie lodu wyparowałby obecnie na Ceres ponieważ ta planeta karłowata jest zbyt ciepła. Niemniej jednak cząsteczki amoniaku mogą być stabilne, jeżeli związane są z innymi minerałami. Obecność związków amoniaku każe rozważać możliwość, że Ceres nie powstała w Pasie Planetoid między Marsem a Jowiszem gdzie znajduje się obecnie, ale mogła powstać w zewnętrznych obszarach Układu Słonecznego. Inną możliwością jest to, że Ceres powstała blisko swojej obecnej orbity, ale obserwujemy materię, która uderzyła w powierzchnię Ceres po przybyciu z zewnętrznych obszarów Układu Słonecznego - np. z okolic Neptuna, gdzie azot w formie lodu jest termicznie stabilny. Źródło: JPL/NASA]]> 4467 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[PLUTON: Nowa wizualizacja pogody kosmicznej na Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/10/pluton-nowa-wizualizacja-pogody-kosmicznej-na-plutonie/ Thu, 10 Dec 2015 09:03:14 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4531 Bez tytułu Poniższy film przedstawia symulację pogody kosmicznej aż do orbity Plutona w czasie przelotu sondy New Horizons w pobliżu Plutona w lipcu 2015 roku. W tym czasie naukowcy z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland współpracowali z zespołem misji New Horizons testując swoje modele - oraz modele dostarczone przez naukowców z całego świata - których zadaniem jest prognoza pogody kosmicznej w okolicach Plutona. Zrozumienie otoczenia, w którym porusza się sonda może pomóc nam chronić sondy od promieniowania i innych potencjalnie niebezpiecznych efektów. Specjaliści od wizualizacji z centrum Goddarda zaktualizowali film przedstawiający przewidywania modelu tworząc wersję poniższą. [embed]https://www.youtube.com/watch?v=o-LVK5TuKcA&w=853&h=480[/embed] Mimo, że próżnia panująca w przestrzeni kosmicznej jest niemal tysiąc razy "pustsza" niż próżnia w laboratorium, to wciąż nie jest całkowicie pusta. Słońce bezustannie emituje stały strumień cząstek zwany wiatrem słonecznym - jak również od czasu do czasu gęstsze obłoki materii w postaci koronalnych wyrzutów masy (CME) - oba te strumienie charakteryzują się polami magnetycznymi. Gęstość, prędkość i temperatura cząstek, jak również kierunek i siła pola magnetycznego charakteryzują pogodę kosmiczną. W celu przewidzenia pogody kosmicznej na Plutonie naukowcy połączyli przewidywania kilku modeli - zwracając uwagę na wydarzenia, które już dawno temu minęły Ziemię. "Rozpoczynamy symulację w styczniu 2015 roku, ponieważ cząsteczki, które mijają Plutona w lipcu 2015 roku musiały zostać wyemitowane ze Słońca jakieś sześć miesięcy wcześniej," powiedział Dusan Odstrcil, specjalista ds. pogody kosmicznej w Goddard, który odpowiada za model Enlil. Model Enlil, którego nazwa wywodzi się od sumeryjskiego boga wiatru, to jeden z głównych modeli wykorzystywanych do symulowania pogody kosmicznej w pobliżu Ziemi i to on właśnie stanowił podstawę symulacji dla sondy New Horizons. Nowy, złożony z wielu, model śledzi CME dalej niż kiedykolwiek wcześniej. Ponieważ cząsteczki podróżują przez wiele miesięcy zanim dotrą do Plutona, CME się rozmywają i napotykają inne CME oraz wiatr słoneczny, tworząc tym samym większe obłoki cząstek i nowe pole magnetyczne. Owe obłoku rozciągają się wraz z odległością od Słońca przyjmując kształt swoistych pierścieni zanim dotrą do Plutona - coś zupełnie innego od typowego CME w kształcie balona, obserwowanego na Ziemi. Źródło: NASA]]> 4531 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Spitzer i Kepler odkrywają układ burzowy na gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/11/spitzer-i-kepler-odkrywaja-uklad-burzowy-na-gwiezdzie/ Fri, 11 Dec 2015 07:21:47 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4568 telescopesde.gif Korzystając z kosmicznych teleskopów Spitzer oraz Kepler astronomowie odkryli obiekt, który wydaje się być niewielką gwiazdą charakteryzującą się potężnym systemem burzowym. Ciemna plama burzowa przypomina Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu: stały, aktywny antycyklon o średnicy większej od średnicy Ziemi. "Gwiazda ma rozmiar Jowisza, a burza ma rozmiar Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu," powiedział John Gizis z University of Delaware w Newark. "Wiemy, że ta burza trwa od conajmniej dwóch lat, a prawdopodobnie dłużej." Gizis jest głównym autorem opracowania, które zostało opublikowane w czasopiśmie Astrophysical Journal. Podczas gdy od zawsze wiadomo, że planety posiadają rozległe systemy burzowe, to teraz mamy do czynienia z pierwszym odkryciem chmur i burz na gwieździe. Gwiazda oznaczona W1906+40 należy do termicznie chłodnej klasy obiektów zwanych L-karłami. Niektóre L-karły uważane są za gwiazdy, ponieważ zachodzi w nich fuzja atomów i emisja promieniowania tak jak w przypadku innych gwiazd, podczas gdy brązowe karły, znane jako niedoszłe gwiazdy charakteryzują się brakiem fuzji atomów. Badany L-karzeł - W1906+40 - wydaje się być gwiazdą z uwagi na swój szacunkowy wiek (im starszy L-karzeł, tym bardziej prawdopodobnie jest gwiazdą). Temperatura na jego powierzchni wynosi ok. 2200K - jak na gwiazdę jest to stosunkowo niska temperatura. Wystarczająco niska, aby w atmosferze mogły powstawać chmury. Spitzer obserwował już inne zachmurzone brązowe karły znajdując dowody na krótkotrwałe burze trwające od kilku godzin do kilku dni. W ramach nowych badań astronomom udało się badać zmiany w atmosferze W1906+40 przez dwa lata. L-karzeł został pierwotnie odkryty w ramach przeglądu NASA Wide-field Infrared Survey Explorer w 2011 roku. Później Gizis wraz ze swoim zespołem zorientował się, że ten obiekt znajduje się w tym samym obszarze nieba, które obserwuje kosmiczny teleskop Kepler bezustannie poszukujący nowych planet pozasłonecznych. Kepler wykrywa planety poprzez rejestrowanie spadku jasności gwiazd gdy planety przechodzą na ich tle. W tym przypadku astronomowie wiedzieli jednak, że spadki jasności nie są spowodowane obecnością planet, a najprawdopodobniej plamami gwiezdnymi, które podobnie do naszych plam słonecznych, spowodowane są obecnością pola magnetycznego. Plamy gwiezdne także mogą powodować spadki jasności wraz z rotacją wokół osi gwiazdy. Dalsze obserwacje wykonane za pomocą Spitzera, który obserwuje w zakresie podczerwonym, pozwoliły na stwierdzenie, że ciemne plamy nie są spowodowane liniami pola magnetycznego, a kolosalnym układem burzowym o średnicy trzykrotnie większej od Ziemi. Owa burza okrąża gwiazdę co 9 godzin. Pomiary podczerwone Spitzera w dwóch długościach fali pozwoliły na zbadanie różnych warstw atmosfery, a w połączeniu z danymi w zakresie widzialnym z Keplera pozwoliły odkryć obecność burzy. Źródło: ApJ Więcej informacji: ]]> 4568 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zwiedzaj z Rosettą oczami Osirisa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/11/zwiedzaj-z-rosetta-oczami-osirisa/ Fri, 11 Dec 2015 15:39:05 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4629 Comet_on_10_December_2015_from_OSIRIS_narrow-angle_camera_highlight_mob.jpg Zespół inżynierów analizujących dane za kamery OSIRIS na pokładzie sondy Rosetta uruchomił nową stronę internetową, na której przedstawia najnowsze zdjęcia z komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Zdjęcia wysokiej rozdzielczości wykonane w trybie wąsko- oraz szerokokątnym przedstawiają kometę na zdjęciach aktualizowanych niemal na bieżąco. Zdjęcia będą publikowane na stworzonej do tego stronie, jednak można także dopisać swojego maila do listy mailingowej i otrzymywać zdjęcia tą dogą. Częstotliwość publikowania zdjęć będzie zależała od natłoku badań naukowych, które sonda będzie przeprowadzać oraz od obserwacji instrumentem OSIRIS w danym dniu. Przyjmuje się, że będzie się pojawiało przynajmniej jedno zdjęcie w tygodniu, ale częstotliwość może wzrosnąć do jednego zdjęcia dziennie. "Po przejściu przez peryhelium i oddaleniu od jądra komety, powróciliśmy w jego pobliże - na wysokość około 100 km - dzięki temu możemy znów widzieć to co widzieliśmy gdy sonda dotarła do komety 6 sierpnia 2014 roku," mówi Holger Sierks, główny naukowiec zespołu kamery OSIRIS z Max Planck Institute for Solar System Research w Getyndze (Niemcy). "Chcielibyśmy dzielić się naszymi zdjęciami ze społecznością astronomiczną i całą opinią publiczną niemal w czasie rzeczywistym podczas podejścia i ewentualnego opadania w kierunku powierzchni komety." Zdjęcia będą publikowane przez robotyczny system w formacie JPG po uprzedniej selekcji wykonanej przez naukowców OSIRIS. Do każdego zdjęcia dołączone będą tzw. metadane obejmujące czas, datę, odległość do komety i Słońca oraz rozdzielczość zdjęcia. Odwiedź stronę pod adresem https://planetgate.mps.mpg.de:8114/Image_of_the_Day/public/]]> 4629 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Członkowie Ekspedycji 45 wracają na Ziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/11/czlonkowie-ekspedycji-45-wracaja-na-ziemie/ Fri, 11 Dec 2015 16:53:18 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4661 cv8exhyueaajw0__0 Dowódca Ekspedycji 46 Scott Kelly (NASA) wykonał powyższe zdjęcie z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 11 grudnia 2015 roku. Zdjęcie przedstawia odcumowanie i separację statku Soyuz TMA-17M, na pokładzie którego znajdują się członkowie załogi Ekspedycji 45: Kjell Lindgren (NASA), Oleg Kononienko (Roskosmos) oraz Kimiya Yu (JAXA) kończący tym samym swoją 141-dniową misję w orbitalnym laboratorium. Załoga bezpiecznie wylądowała w Kazachstanie o godzinie 19:12 czasu lokalnego. Stacją nadal dowodzi załoga Ekspedycji 46, na której czele stoi Kelly. Wraz z Michaiłem Kornienko i Siergiejem Wołkowem (Roskosmos) trójosobowa załoga będzie zawiadywać stacją przez cztery dni do momentu przybycia trzech nowych członków załogi. Astronauta NASA Tim Kopra, rosyjski kosmonauta Jurij Malenczenko oraz Tim Peake (ESA) wystartują z Kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie 15 grudnia. Źródło: NASA]]> 4661 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najlepsze zdjęcie SOHO ostatnich 20 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/11/najlepsze-zdjecie-soho-ostatnich-20-lat/ Fri, 11 Dec 2015 17:04:11 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4673 soho-20th-anniversary-contest-winner Świętując dwudziestą rocznicę startu obserwatorium SOHO (Solar and Heliospheric Observatory), NASA ogłosiła głosowanie na najlepsze zdjęcie wykonane w ciągu dwóch dekad pracy obserwatorium. Jako najlepsze wybrano zdjęcie złożone z dwóch wykonanych przez dwa różne instrumenty zainstalowane na pokładzie SOHO. Tłem jest zdjęcie wykonane 8 styczna 2002 roku za pomocą koronografi - instrumentu blokującego jasną tarczę Słońca, co pozwala obserwować dużo słabszą atmosferę gwiazdy. To zdjęcie przedstawia rozległe koronalne wyrzuty masy (CME-coronal mass ejection), w których z powierzchni Słońca wyrzucane są miliardy ton materii z prędkościami rzędu milionów kilometrów na godzinę. Słońce widoczne w centrum powyższego zdjęcia zostało sfotografowane przez Extreme ultraviolet Imaging Telescope innego dnia. Drugie zdjęcie zostało powiększone i nałożone na dysk przesłaniający Słońce na poprzednim zdjęciu.  Obraz Słońca został zarejestrowany w ekstremalnym ultrafiolecie na długości fali 30.4 nm, które jest niewidoczne dla naszych oczu, a tutaj przedstawione w kolorze czerwonym. Źródło: NASA]]> 4673 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli nową planetę w Układzie Słonecznym? Raczej nie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2015/12/11/astronomowie-odkryli-nowa-planete-w-ukladzie-slonecznym-raczej-nie/ Fri, 11 Dec 2015 17:44:07 +0000 https://pulskosmosu1.wordpress.com/?p=4692 ALMA_potw_eso_130415-640x426.jpg Naukowcy i amatorzy astronomii od dawna zafascynowani są możliwością istnienia "Planety X" w zewnętrznych obszarach Układu Słonecznego, która mogłaby wytłumaczyć niektóre anomalie orbit planet takich jak Neptun czy Uran. Niemniej jednak, w ostatnich latach astronomowie wykluczali możliwość istnienia, dużej, niezauważonej planety daleko za orbitą Plutona. Grupa badaczy ze Szwecji i Meksyku właśnie zgłosiła preprinty dwóch artykułów naukowych na serwisie arXiv (tutaj i tutaj), w których twierdzi, że zaobserwowała masywny obiekt na krawędzi Układu Słonecznego. Opierając się na obserwacjach za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array w Chile wykonanych w 2014 i 2015 roku, astronomowie zaobserwowany "punktowe źródło" poruszające się wraz z układem gwiazd Alfa Centauri, oddalonym o 4.3 lata świetlne od Ziemi. Autorzy nie sądzą, że nowy obiekt jest składnikiem układu Alfa Centauri, ponieważ gdyby znajdowała się tak daleko taka gwiazda byłaby wystarczająco jasna, aby dało się ją zaobserwować wcześniej. Zamiast tego, astronomowie proponują kilka wytłumaczeń obserwowanego obiektu, który został nazwany przez jeden z zespołów badawczych "Gna." Jedna z propozycji rozważa istnienie tzw. super-Ziemi w odległości około 300 jednostek astronomicznych od Słońca, sześć razy dalej niż Pluton w aphelium. Innym wytłumaczeniem może być "super-chłodny" brązowy karzeł (obiekt za duży na planetę, za mały na gwiazdę) znajdujący się w odległości 20 000 j.a. od Słońca. "Proste argumenty przekonują nas, że ten obiekt nie może być zwykłą gwiazdą. Uważamy, że obserwowany obiekt jest najprawdopodobniej elementem układu słonecznego, znajdującym się za daleko, aby dało się go zaobserwować w innym zakresie promieniowania," mówią autorzy jednego z artykułów opublikowanego na portalu arXiv 8 grudnia 2015 roku. Gdy informacje o nowych artykułach rozprzestrzeniły się w środowisku planetologów w środę, spotkały się ze ścianą sceptycyzmu. W serii wpisów na portalu Twitter, Mike Brown, znany planetolog z California Institute of Technology, który specjalizuje się w zewnętrznych obszarach Układu Słonecznego napisał: "Zabawne: jeżeli to prawda, że ALMA przypadkowo odkryła masywny obiekt Układu Słonecznego w swoim małym, bardzo małym, malutkim polu widzenia - sugerowałoby to, że takich planet rozmiarów Ziemi w zewnętrznym Układzie Słonecznym jest ze 200 000.  Czyli.... nie bardzo. Co ciekawsze: właśnie sobie uświadomiłem, że tak wiele planet rozmiarów Ziemi zdestabilizowałoby cały Układ Słoneczny i wszyscy byśmy zginęli." (przyp. red. Mike Brown sam siebie nazywający 'plutokiller' ma naprawdę duży talent aktora i showmana, więc w jego wypadku takie reakcje to norma). Inni naukowcy podnoszą, że obserwacje przeprowadzone w ramach przeglądu Wide-field Infrared Survey Explorer, który przeznaczony był do przeszukiwania zewnętrznych obszarów Układu Słonecznego w poszukiwaniu dużych planet, wykluczyły możliwość istnienia planety rozmiaru Saturna lub większej w odległości do 10 000 AU oraz planety rozmiaru Jowisza w odległości do 26 000 AU. Jak w przypadku wszystkich preprintów, nowe artykuły muszą także przejść proces peer-review. Nowe dane mogą stanowić pewnego rodzaju artefakty w danych ALMA lub mogą doczekać się dużo mniej sensacyjnego wytłumaczenia. Ale tak to już jest w nauce. Źródło: arstechnica]]> 4692 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA tworzy biuro koordynujące wykrywanie i ochronę przed planetoidami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/12/nasa-tworzy-biuro-koordynujace-wykrywanie-i-ochrone-przed-planetoidami/ Tue, 12 Jan 2016 11:20:53 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5623 b42628f79a294675b36162209f86e045_L
    NASA sformalizowała swój program wykrywania i śledzenia obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO) tworząc Planetary Defense Coordination Office (PDCO).
    Biuro będzie się mieściło w  Dziale Nauk Planetarnych NASA mieszczącycm się w Dyrektoracie Misji Naukowych w Waszyngtonie. Będzie ono odpowiedzialne za nadzorowanie wszystkich finansowanych przez NASA projektów wyszukiwania i charakteryzowania planetoid i komet przechodzących w pobliżu orbity Ziemi.  Zadaniem biura będzie także koordynowanie międzyagencyjnych i międzyrządowych wysiłków w zakresie  odpowiedzi na jakiekolwiek zagrożenie związane z obiektami zbliżającymi się do Ziemi. Jak dotąd udało się odkryć ponad 13 500 obiektów typu NEO o dowolnym rozmiarze - ponad 95 procent z nich odkryto w ramach przeglądów finansowanych od 1998 roku przez NASA. Aktualnie rocznie odkrywa się średnio 1500 nowych obiektów tego typu. "Wykrywanie i śledzenie obiektów NEO, a tym samym ochrona Ziemi przed nimi to kwestia, którą NASA i jej partnerzy z całego świata uważają za niezmiernie istotną," powiedział John Grunsfeld, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Mimo, że aktualnie nie znamy ani jednego obiektu, który bezpośrednio zagrażałby Ziemi, wydarzenie do którego doszło w 2013 roku nad Czelabińskiem przypomina nam, że musimy być czujni i mieć oczy szeroko otwarte." Od pewnego czasu NASA angażuje się w międzynarodowe wysiłki mające na celu stworzenie planów obrony przed zagrożeniem ze strony obiektów NEO i utworzenie biura znacznie rozszerzy udział NASA w tym zakresie. Oprócz wykrywania i śledzenia potencjalnie niebezpiecznych obiektów, biuro będzie wydawało informacje o bliskich Ziemi przejściach planetoid i komet oraz ostrzeżenia w przypadku wykrycia bezpośrednio zagrożenia wejściem obiektu w atmosferę ziemską. Astronomowie wykrywają obiekty bliskie Ziemi wykorzystując do tego naziemne teleskopy rozmieszczone na całej Zemi oraz kosmiczny teleskop podczerwony NEOWISE. Zebrane w ten sposób dane zbierane są przez Minor Planet Center ustanowione przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Po wykryciu obiektu precyzyjnie obliczana jest jego orbita, a następnie jego położenie jest monitorowane przez Center for NEO Studies (CNEOS) w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Wybrane obiekty NEO są nieco dokładniej badane za pomocą InfraRed Telescope Facility, Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz radarów. Z uwagi na fakt, że przyjmuje się, iż odkryto już ponad 90% obiektów NEO o średnicy większej niż 1 kilometr wysiłki agencji skupiają się na poszukiwaniu obiektów większych niż 140 metrów. W 2005 roku NASA otrzymała zadanie odkrycia 90% tej populacji obiektów NEO do końca 2020 roku.  Jak dotąd przeglądy finansowane przez NASA umożliwiły odkrycie 25% populacji tych obiektów średniego rozmiaru, które wciąż mogą stanowić istotne zagrożenie dla Ziemi. Długofalowe działania w zakresie ochrony planetarnej obejmują rozwijanie technologii i technik odchylania toru lotu obiektów, które mogą się znajdować na kursie kolizyjnym z Ziemią. Koncepcja stworzenia centralnego biura zajmującego się koordynacją wysiłków skupiających się na wykrywaniu i ochronie przed planetoidami rozważana była od 2010 roku.  Jeszcze w 2010 roku program obserwacji obiektów NEO miał budżet 4 milionów dolarów. W tym samym roku prezydent USA ogłosił nowy cel dla NASA - załogowa misja do planetoidy. Prezydencki budżet na rok podatkowy 2012 zakładał przeznaczenie 20.4 milionów dolarów na rozszerzony program obserwacji NEO. W 2012 roku wystartował także Asteroid Grand Challenge, którego głównym celem jest znalezienie wszystkich niebezpiecznych planetoid - finansowanie wzrosło tym samym do 40 milionów dolarów w 2014 roku. Dzięki temu wzrostowi tempo wykrywania nowych obiektów NEO wzrosło o 40 procent i pozwoliło na rozpoczęcie prac nad potencjalnymi technikami odchylania toru lotu planetoid. W 2015 roku Program Obserwacji obiektów NEO wspierał 54 trwające projekty obejmujące wykrywanie, śledzenie i charakteryzację planetoid. Dziewięć z tych projektów skupia się natomiast na technikach unikania zderzenia z planetoidami. Ostatnio przegłosowany budżet na rok 2016 obejmuje przeznaczenie 50 milionów dolarów na obserwacje obiektów NEO i ochronę planetarną i stanowi 10-krotny wzrost środków przeznacznych na tego typu badania w ciągu zaledwie 5 lat. Aby otrzymywać bieżące informacje o mijających nas planetoidach NASA uruchomiła widget, który przedstawia pięć najbliższych przelotów w pobliżu Ziemi. Informacje przedstawiane w widgecie pochodzą z kompletnej listy ostatnich i nadchodzących przejść obiektów NEO w pobliżu Ziemi. Więcej informacji o Planetary Defense Coordination Office dostępnych jest pod adresem: http://www.nasa.gov/planetarydefense Źródło: astronomynow
    ]]>
    5623 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SpaceX spróbuje wylądować na platformie oceanicznej już 17 stycznia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/11/spacex-sprobuje-wyladowac-na-platformie-oceanicznej-juz-17-stycznia/ Mon, 11 Jan 2016 22:14:06 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5626 spacex1
    SpaceX ponownie spróbuje wylądować pierwszym członem rakiety Falcon 9 na autonomicznej platformie oceanicznej już w niedzielę, 17 stycznia. Do próby dojdzie zaledwie w miesiąc po udanym lądowaniu pierwszego członu Falcona 9 na lądzie.
    Poprzednie próby wylądowania rakietą na barce pływającej po Oceanie Atlantyckim zakończyły się niepowodzeniem, jednak według słów rzecznika firmy, której siedziba znajduje się w Kalifornii, kolejna próba lądowania na barce odbędzie się już 17 stycznia. Tym razem Falcon 9 wystartuje z Bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii. Według NASA rakieta będzie miała na swoim pokładzie "satelitę Jason-3, który w ramach międzynarodowej misji kierowanej przez National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) będzie kontynuował amerykańsko-europejskie satelitarne pomiary topografii powierzchni oceanu." Start rakiety zaplanowano na 13:42 czasu wschodniego (1842 GMT). Okno startowe potrwa 30 sekund. Zapasowa okazja do startu zaplanowana jest na 18 stycznia o 13:31 (1831 GMT). SpaceX pod kierownictwem Elona Muska trzykrotnie próbowała wylądować pierwszym członem rakiety Falcon 9 na tzw. platformie "droneship" charakteryzującym się dużą literą X na środku. Każda z prób kończyła się niepowodzeniem: rakieta albo nie trafiała w barkę, albo się z nią zderzała, albo przewracała w ostatnim etapie lądowania. 22 grudnia ub. r. udało się jednak po raz pierwszy wylądować pierwszym członem rakiety na stałym lądzie. Celem wszystkich powyższych prób jest obniżenie kosztów wynoszenia ładunków na orbitę przy wykorzystaniu rakiet wielokrotnego użytku. Źródło: AFP
    ]]>
    5626 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[O czym będzie głośno w 2016 roku w przestrzeni kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/11/o-czym-bedzie-glosno-w-2016-roku-w-przestrzeni-kosmicznej/ Mon, 11 Jan 2016 16:47:25 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5629 dawn_ceres
    Miłośnicy eksploracji Układu Słonecznego mają przed sobą wyjątkowo ciekawy rok.
    Mimo, że w tym roku nie będziemy mieli okazji przeżywać tak fascynujących wydarzeń jak przelot sondy New Horizons w pobliżu Plutona, do którego doszło 14 lipca 2015 roku to wciąż nad naszymi głowami będzie się dużo działo. Poniżej w skrócie przedstawiamy najciekawsze wydarzenia w Układzie Słonecznym w 2016 roku. 7 lutego: SpaceX wraca do lotów cargo SpaceX podpisał z NASA umowę wartą 1.6 miliarda dolarów na wykonanie co najmniej 12 robotycznych lotów do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) przy wykorzystaniu rakiety Falcon 9 i bezzałogowej kapsuły Dragon. Pierwsze sześć lotów przebiegło absolutnie bezproblemowo jednak siódmy zakończył się eksplozją zaledwie kilka minut po starcie 28 czerwca 2015 roku. SpaceX wykona pierwszy lot transportowy do ISS od czasu wypadku 7 lutego br. W międzyczasie SpaceX wprowadził zmiany w konstrukcji rakiety modyfikując system separacji członów oraz elektronikę sterującą. Nowa i zmodernizowana rakieta Falcon 9 odbyła swój pierwszy lot 21 grudnia 2015 roku kiedy to wyniosła na orbitę 11 satelitów dla swojego klienta - Orbcomm. Podczas tego lotu po raz pierwszy w historii pierwszy człon rakiety bezpiecznie wrócił na Ziemię i miękko wylądował w Bazie Sił Powietrznych USA na Przylądku Canaveral. Lądowanie pierwszego członu rakiety stanowi element planu SpaceX, który zakłada stworzenie rakiet wielokrotnego użytku, co może istotnie obniżyć koszty wynoszenia satelitów na orbitę. SpaceX nie planuje wysyłania w przestrzeń kosmiczną tego konkretnego członu, który został wykorzystany podczas lotu z 21 grudnia, jednak Elon Musk, CEO firmy ma nadzieję, że jeszcze w 2016 roku uda się dwukrotnie wysłać na orbitę kolejną rakietę - zatem to także stanowi kolejny ciekawy punkt rozwoju. 15332256421_a9105be08b_o_0 14 marca: Start pierwszego łazika w ramach misji ExoMars 14 marca br. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) planuje wystrzelić w przestrzeń kosmiczny pierwszy elementmisji ExoMars, w ramach którego wyniesiony zostanie orbiter Trace Gas Orbiter (TGO), który po siedmiu miesiącach dotrze do Czerwonej Planety niosąc na pokadzie lądownik Schiaparelli, którego zadaniem jest zademonstrowanie rozwijanych technologii. TGO będzie krążył wokół Marsa i rejestrował źródła metanu, który na Ziemi produkowany jest w większości przez organizmy żywe. Lądownik zbierze pełną paletę danych podczas wejścia w marsjańską atmosferę i opadaniu ku powierzchni. Jednak głównym celem lądownika jest przetarcie szlaków dla kolejnego łazika ExoMars poszukującego śladów życia, który zostanie wysłany w 2018 roku. Misja ExoMars realizowana jest przez Europejską Agencję Kosmiczną we współpracy z Rosyjską Federalną Agencją Kosmiczną. Trace_Gas_Orbiter_Schiaparelli_and_the_ExoMars_rover_at_Mars 18 marca: Kolejni astronauci lecą na Międzynarodową Stację Kosmiczną Astronauta Jeffrey Williams oraz kosmonauci Aleksiej Owczinin oraz Oleg Skripoczka 18 marca br. wystartują w kierunku ISS na pokładzie rosyjskiego statku Sojuz z Kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Kolejne starty załogowe zaplanowane są także na 21 czerwca, 23 września i 16 listopada. Kwiecień: Dziewiczy lot rakiety Falcon Heavy Na kwiecień SpaceX planuje pierwsze w historii wysłanie w przestrzeń potężnej rakiety Falcon Heavy. Start odbędzie się z Bazy Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral. Mierząca 68 metrów rakieta Falcon Heavy będzie najsilniejszą rakietą na świecie zdolną wynieść 53 tony metryczne ładunku na niską orbitę okołoziemską. Rakieta Falcon Heavy stanowi istotny element planu wysłania misji załogowej w kierunku Marsa. maxresdefault Lato: Koniec misji Dawn? Sonda Dawn znajduje się na orbicie planety karłowatej Ceres od marca 2015 roku. Od tego czasu bada ten gęsto pokryty kraterami obiekt charakteryzujący się osobliwymi jasnymi kropkami w środku niektórych kraterów. W ubiegłym miesiącu sonda Dawn zakończyła proces obniżania swojej orbity do ostatecznej orbity naukowej i aktualnie wykonuje zdjęcia i pomiary z wysokości zaledwie 375 km. Koniec misji kosztującej 466 milionów dolarów sondy zaplanowany jest na czerwiec, kiedy to w sondzie skończą się zapasy hydrazyny wykorzystywanej do napędzania silników kontrolujących wysokość. Jednak członkowie zespołu misji mają plany nieznacznego wydłużenia życia misji, dlatego też nie podają dokładnie daty zakończenia misji. Sonda Dawn przed dotarciem do Ceres przez 13 miesięcy badała protoplanetę Westa - dlatego też jest to pierwsza sonda w historii, która z orbity badała dwa różne ciała Układu Słonecznego. dawn-spacecraft-ceres 4 lipca: Sonda Juno dociera do Jowisza Sonda Juno wejdzie na orbitę wokół Jowisza 4 lipca czyli prawie pięć lat po starcie sondy z Ziemi. Napędzana panelami słonecznymi sonda Juno stworzy mapy pola magnetycznego i grawitacyjnego Jowisza odkrywając przed nami istotne szczegóły ewolucji i budowy tego gazowego olbrzyma - między innymi postara się odpowiedzieć na pytanie czy we wnętrzu znajduje się skaliste jądro. mainJuno 3 września: Start sondy OSIRIS-REx do planetoidy Bennu Kolejnym istotnym wydarzeniem dla NASA będzie wystrzelenie w przestrzeń kosmiczną sondy Origins-Spectral Interpretation-Resource Identification-Security-Regolith Explorer, w skrócie OSIRIS-REx. Sonda OSIRIS-REx będzie zmierzać w kierunku planetoidy Bennu (o średnicy 500 m) i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem dotrze do niej w 2018 roku. W ramach misji sonda pobierze co najmniej 60 g materii z powierzchni planetoidy i wyśle je w kierunku Ziemi, gdzie wg planów powinny dotrzeć w 2023 roku. OSIRIS_REx_Bennu 30 września: Koniec historycznej misji Rosetta Pierwsza misja w historii, w ramach której udało się wejść na orbitę i wylądować na jądrze komety zakończy się 30 września br. kiedy to sonda Rosetta uderzy w powierzchnię mierzącego 4 km jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Sonda Rosetta została wystrzelona z Ziemi w marcu 2004 roku i dotarła do komety 67P w sierpniu 2014 roku. Następnie w listopadzie 2014 roku z sondy znajdującej się na orbicie w kierunku jądra wysłano lądownik Philae. rosettaandph Koniec 2016 roku: Europejski system nawigacji satelitarnej w komplecie Europejska wersja amerykańskiego systemu nawigacji satelitarnej (GPS) powinna być gotowa do pracy pod koniec roku - twierdzą przedstawiciele Europejskiej Agencji Kosmicznej. W tym roku wystartują cztery kolejne sondy europejskiej konstelacji satelitów nawigacyjnych Galileo. Dzięki temu możliwe będzie rozpoczęcie oferowania wstępnych usług nawigacji satelitarnej. System Galileo docelowo będzie obejmował 30 satelitów znajdujących się na orbicie - 24 operacyjne i 6 zapasowych. Jak dotąd na orbitę wyniesiono 12 satelitów Galileo. 298077_93945514 Źródło: space.com
    ]]>
    5629 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>
    <![CDATA[Dowód na to, że niektóre galaktyki to kłamcy (LIERs)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/11/dowod-na-to-ze-niektore-galaktyki-to-klamcy-liers/ Sun, 10 Jan 2016 23:42:24 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5640 LIERs
    Wydawać by się mogło, że astronom z łatwością odróżni czarną dziurę od białego karła, prawda? A jednak natura może być zwodnicza.
    Astronomowie analizujący dane Sloan Digital Sky Survey (SDSS) dzisiaj rano ogłosili wyniki nowych badań, które tłumaczą prawdzwie pochodzenie zagadkowego promieniowania w pobliskich galaktykach. Wyniki zostały przedstawione podczas 227. spotkania American Astronomical Society w Kissimmee na Florydzie. "Teraz jesteśmy pewni, że to białe karły, a nie centralne czarne dziury stanowią wytłumaczenie tych obserwacji," mówi Francesco Belfiore, główny autor badania i doktorant na University of Cambridge. "Z uwagi na fakt, że wiemy, że to białe karły za nie odpowiadają, jesteśmy teraz znacznie bliżej zrozumienia w jaki sposób galaktyki przestają produkować gwiazdy." Aby rozwiązać tą zagadkę, zespół Belfiore przyjrzał się uważniej rzadkiemu gazowi międzygwiezdnemu, który wypełnia przestrzeń międzygwiezdną w pobliskich galaktykach. Naukowcy wykorzystali informacje o liniach emisyjnych w widmie tego gorącego, świecącego gazu do odszyfrowania źródła energii, która podgrzewa ten gaz. Zrozumienie pochodzenia linii emisyjnych nie należy jednak do prostych zadań. W szczególności astronomowie od dawna zastanawiają się nad źródłem energii wprowadzającym gaz w galaktykach w określony stan: źródło bowiem musi być gorętsze niż nowo powstałe gwiazdy jednak chłodniejsze niż promieniowanie z gwałtownie akreującej czarnej dziury, np. kwazara. Wiodąca jak dotąd teoria mówiła, że gaz był podświetlany przez słabowite aktywne jądro galaktyki, które akreauje jedynie niewielkie ilości gazu. Ta teoria wspierana była przez fakt, że regiony centralne wielu galaktyk zawierają takie region o niskiej aktywności zwany LINER (Low-Ionization Nuclear Emission-line Regions). "LINERy stanowią zagadkę już od 35 lat," mówi Belfiore. "W ostatnich latach kilku astronomów występowało przeciwko ogólnie przyjętej interpretacji i twierdziło, że nie za wszystkie LINERy odpowiadają czarne dziury. Nowe dane z przeglądu SDSS dały nam szanse przyjrzenia się na nowo tej kwestii i oceny możliwych teorii alternatywnych." Wcześniejsze obserwacje spektroskopowe były niewystarczające bowiem zazwyczaj obejmowały niewielki fragment galaktyki blisko jej centrum. Nowy instrument SDSS o nazwie MaNGA (MApping Nearby Galaxies at Apache Point Observatory) ma zdolność uzyskiwania danych spektroskopowych dla całej galaktyki jednocześnie. "Do otrzymania potrzebnych nam danych używamy stosunkowo prostej ale innowacyjnej techniki," mówi Kevin Bundy z Kavli Institute for the Physics and Mathematics of the Universe (Kavli IPMU), główny badacz przeglądu MaNGA oraz współautor badania. "Łączymy ze sobą kilkadziesiąt przewodów optycznych w jedną dużą sześciokątną wiązkę i kierujemy je na galaktykę. Wiązka pokrywa obserwacjami większość galaktyki, a każdy przewód mierzy widmo innego jej punktu." Belfiore wraz ze współpracownikami wykorzystał dane z MaNGI do stworzenia mapy stanu gazu i gwiazd w ponad 600 galaktykach LINER. "Korzystając z faktu, że MaNGA może zbierać jednocześnie dane dla całej galaktyki odkryliśmy, że źródła świecenia gazu muszą być rozłożone po całej galaktyce, nawet dziesiątki tysięcy lat świetlnych od centralnej czarnej dziury. To dowodzi, że nie wszystkie obserwowane linie emisyjne mogą być efektem oddziaływania centralnej czarnej dziury," mówi Belfiore. Claudia Maraston z University of Portsmouth, współautor badania tłumaczy najbardziej prawdopodobne rozwiązanie zagadki LINERów. "Białe karły odsłaniane są gdy ich gwiazdy macierzyste odrzucają swoją zewnętrzną otoczkę gazową i odsłaniają gorące jądra, które wciąż świecą, bowiem ich temperatura wynosi miliony stopni Celsjujsza. Te nowo odkryte białe karły stanowią idealne źródło podświetlenia międzygwiezdnego gazu i produkują linie emisyjne, które obserwujemy," mówi Maraston. Mimo, że ten mechanizm został pierwotnie zaproponowany tylko dla galaktyk eliptycznych nowe dane MaNGA wskazują na to, że jest to proces powszechny zarówno w galaktykach eliptycznych jak i spiralnych. "W galaktykach spiralnych gaz świecący jako LINER to resztki surowca do tworzenia gwiazd. Zasoby gazu ulegają wyczerpywaniu w centralnych regionach i procesy formowania gwiazd przenoszą się na zewnętrzne jej regiony. W galaktykach eliptycznych, w których formowanie się gwiazd zachodziło gwałtownie na początkowych stadiach ewolucji Wszechświata ten świecący gaz reprezentuje "odmładzanie" uśpionej galaktyki," mówi Belfiore. "Gaz uwalniany z gwiazd umierających w galaktyce lub z łączącej się z eliptyczną inną galaktyką  jest w stanie przechwycić ekstremalne promieniowanie i sprawić, ze galaktyka zacznie znów świecić, choć tylko jako LINER." Dzięki obszernemu mapowaniu regionów powstawania linii emisyjnych z daleka od jądra galaktyki, z daleka od centralnej supermasywnej czarnej dziury, natomiast blisko młodych, dopiero co powstałych białych karłów, litera N w skrócie LINER odpowiadająca za słowo 'nuclear' musi zniknąć. Okazuje się wtedy, że większość galaktyk to nie LINERy a zwykłe LIERy (en. kłamcy). Źródło: NASA/phys.og/#AAS227
    ]]>
    5640 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa, fenomenalna panorama Marsa autorstwa Tomasza Mielnika - AKTUALIZACJA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/10/nowa-fenomenalna-panorama-marsa-autorstwa-tomasza-mielnika-aktualizacja/ Sat, 09 Jan 2016 23:35:11 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5643 panorama_marsa
    Fantastyczny Tomasz Mielnik znów wykonał rewelacyjną panoramę Marsa złożoną ze zdjęć wykonanych kamerą na pokładzie łazika Curiosity. Zobaczcie sami.
    Zdjęcia do panoramy zostały wykonane 19 grudnia 2015 roku. Rozdzielczość panoramy to  niecałe 30 000 pikseli szerokości na 15 000 pikseli wysokości (200 zdjęć)  dzień marsjański 1197 Na swojej drodze łazik Curiosity napotkał dość sporych rozmiarów wydmę. Wydma złożona z szaro – czerwonego piasku jest efektem marsjańskich wiatrów, jak podaje NASA*). Curiosity który wylądował na Marsie w 2012 roku zmierza w kierunku szczytu Mount Sharp. Kliknij w obrazek albo w ten link aby pooglądać panoramę. A poniżej poprzednia panorama, która jakimś cudem się dzisiaj tutaj umieściła :) Sonda Curiosity dnia 5 sierpnia 2015 r. w 1065 dniu swojej wędrówki na Marsie przy pomocy specjalnej kamery Mars Hand Lens Imager (MAHLI) wykonała sobie tzw. zdjęcie „selfie”. Do wykonania tej panoramy zostało użyte 96 zdjęć, co dało rozdzielczość panoramy 18026 x 9013 czyli 162,5 Mega Pikseli. Jest to inna niż zwykle panorama, ponieważ kamera została ustawiona bardzo nisko nad ziemią w celu sprawdzenia stanu kół. Stan kół jest sprawdzany co pewien czas, widać że większość kół ma dość duże zużycie np. po prawej stronie sondy w jednym z kół jest wbity marsjański kamień. Wykorzystane zdjęcia należą do NASA (National Aeronautics and Space Administration) (pol. Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) – agencja rządu Stanów Zjednoczonych, odpowiedzialna za narodowy program lotów kosmicznych i zostały pobrane tylko w celu połączenia w panoramę. Kliknij w obrazek albo w ten link aby pooglądać panoramę.
    ]]>
    5643 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 803 https://gta5money.site gta 5 money hack]]> 0 0 928 https://pubghack.online 0 0 932 https://fortnitefreevbucks.space 0 0 951 https://gta5geld.space 0 0
    <![CDATA[Największa mapa wieku gwiazd w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/10/najwieksza-mapa-wieku-gwiazd-w-drodze-mlecznej/ Sun, 10 Jan 2016 17:38:40 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5646 mapawiekugwiazd
    Dumni rodzice często zapisują sobie wzrost swojego dziecka, jednak astronomowie z programu Sloan Digital Sky Survey (SDSS) wzięli na siebie większe wyzwanie: stworzenie wykresu wzrostu Drogi Mlecznej.
    W wynikach zaprezentowanych dzisiaj na spotkaniu American Astronomical Society w Kissimmee na Florydzie zespół pod kierownictwem Melissy Ness z Max Planck Institute for Astronomy w Heidelbergu stworzył pierwszy "wykres wzrostu" Drogi Mlecznej. Stworzony przez nich wykres przedstawiający wiek ponad 70 000 gwiazd na obrzarze ok. połowy naszej galaktyki (do odległości 50 000 lat świetlnych) pomaga nam zrozumieć historię wzrostu naszej galaktyki od narodzin po dzisiaj istniejącą jasną galaktykę spiralną. "W pobliżu centrum Galaktyki widzimy stare gwiazdy, które powstały gdy galaktyka była młoda i mała. Dalej widzimy znowu młode gwiazdy. Dzięki temu wiemy, że galaktyka rosła od centrum na zewnątrz," mówi Ness, główna autorka opracowania. "Aby jednak to zobaczyć musieliśmy stworzyć mapę wieku gwiazd na dużym obszarze - i właśnie to zrobiliśmy." Naukowcy stworzyli mapy Galaktyki obserwując czerwone olbrzymy, jasne gwiazdy na końcowych etapach życia, które można obserwować w dużej odległości od Słońca zarówno w kierunku centrum galaktyki jak i jej krawędzi. "Jeżeli znamy masę czerwonego olbrzyma, będziemy też znali jego wiek," mówi Marie Martig, główna autorka podobnego badania i współautorka badań Ness. "Odkrywanie mas czerwonych olbrzymów zawsze było bardzo trudne jednak przeglądy Galaktyki umożliwiły stworzenie nowych, rewolucyjnych technik pomiaru." Zespół rozpoczął pracę od widm zebranych przez jeden z przeglądów realizowanych w ramach SDSS - Apache Point Observatory Galaxy Evolution Experiment (APOGEE). "APOGEE to idealny przegląd do naszych prac ponieważ może zbierać wysokiej jakości widma 300 gwiazd jednocześnie na dużym obszarze nieba," mówi Steve Majewski z University of Virginia oraz główny badacz w przeglądzie APOGEE. "Obserwowanie tak wielu gwiazd jednocześnie oznacza, że uzyskanie widm 70 000 czerwonych olbrzymów będzie możliwe przy użyciu jednego teleskopu już za kilka lat." Wieku gwiazd nie można określić za pomocą samego widma APOGEE, lecz zespół APOGEE uświadomił sobie, że krzywe jasności z satelity Kepler, którego cele jest poszukiwanie planet wokół gwiazd, mogą stanowić brakujące ogniwo między widmami zebranymi w ramach APOGEE a znajomością wieku gwiazdy. APOGEE obserwował tysiące czerwonych olbrzymów, które znajdowały się w polu widzenia Keplera. Po połączeniu informacji uzyskanych z widm APOGEE i krzywych jasności Keplera naukowcy zastosowali swoje metody do pomiaru wieku ponad 70 000 czerwonych olbrzymów we wszystkich zakątkach galaktyki. "W galaktyce, którą znamy najlepiej - naszej własnej - wyraźnie możemy odczytać historię formowania się galaktyk we Wszechświecie wypełnionym dużymi ilościami chłodnej ciemnej materii," mówi Ness. "Dzięki temu, że widzimy tak wiele pojedynczych gwiazd w Drodze Mlecznej możemy stworzyć wykres ich wzrostu z niespotykaną precyzją. Ta niesamowita potężna mapa to najlepsza mapa wieku naszej Galaktyki." Źródło: SDSS
    ]]>
    5646 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA rozszerza zakres kolejnego naboru do programu New Frontiers]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/10/nasa-rozszerza-zakres-kolejnego-naboru-do-programu-new-frontiers/ Sun, 10 Jan 2016 08:00:47 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5656 3f4808b525a42a0bb340252b3c0de1d3_L NASA dodała dwa księżyce Saturna do listy możliwych celów dla kolejnej misji planetarnej z budżetem ok. 1 miliarda dolarów.
    6 stycznia br. w e-mailu do naukowców NASA poinformowała, że "Oceaniczne globy" (Ocean Worlds) czyli księżyce Saturna: Tytan i Enceladus, zostały dołączone do zestawu sześciu klas misji, na których realizację agencja ogłosi nabór w 2017 roku w ramach programu New Frontiers. "Temat oceanicznych globów skupia się na poszukiwaniu oznak pozaziemskiego życia i/lub próbach określenia potencjalnej możliwości istnienia życia na Tytanie i Enceladusie," napisano w e-mailu. Sam e-mail nie zawierał jednak uzasadnienia dlaczego zdecydowano się dołączyć "Ocean Worlds" do programu New Frontiers. W ostatnich latach naukowcy uzyskali dowody na to, że oba księżyce mogą potencjalnie być przyjazne dla życia. Tytan - największy księżyc Saturna charakteryzuje sę gęstą atmosferą i jeziorami wypełnionymi węglowodorami w stanie ciekłym na powierzchni. Mniejszy od niego, znacznie mniejszy, Enceladus posiada natomiast ocean ciekłej wody skryty pod lodową skorupą. Decyzja o włączeniu tych dwóch światów do programu New Frontiers dociera do nas po tym jak Izba Reprezentantów, w swoim raporcie dołączonym do jej wersji ustawy o wydatkach w roku fiskalnym 2016, nakazała NASA ustanowienie programu eksploracji księżyców lodowych "Ocean Worlds Exploration Program", szczególnie przy tym kładąc nacisk na odkrycia dokonane na Tytanie i Enceladusie. W raporcie napisano: "Komitet nakazuje NASA ustanowienie Ocean World Exploration Program, którego głównym celem miałoby być odkrycie pozaziemskiego życia w ramach misji flagowych, Discovery i New Frontiers zgodnych z zaleceniami aktualnego i przyszłych dekadowych przeglądow planetarnych."  Naukowcy już wcześniej przedstawiali propozycje mniejszych misji (program Discovery) do obu księżyców. Titan Mare Explorer - misja w ramach której miałoby dojść do lądowania sondy na powierzchni jednego z ciekłych jezior na Tytanie, doszła nawet do finału w konkursie Discovery w 2012 roku. Ostatecznie misja ta przegrała z misją Mars InSight (której start odwołano tydzień temu wskutek wykrycia usterki w jednym z kluczowych instrumentów lądownika). Enceladus Life Finder - misja w ramach której planowano wielokrotne przeloty w pobliżu Enceladusa została zgłoszona do ostatniego programu Discovery w 2015 roku, jednak nie zakwalifikowała się do finałowej piątki, którą NASA wybrała we wrześniu do dalszych prac. W przeciwieństwie do programu Discovery, który charakteryzuje się kilkoma ograniczeniami co do celu misji proponowanego przez naukowców, NASA ogranicza propozycje w ramach misji New Frontiers do wąskiego zestawu potencjalnych obiektów zidentyfikowanych przez naukowców w ramach przeglądu dekadalnego. Przed dodaniem Tytana i Enceladusa do listy, NASA zidentyfikowała pięć kategorii misji w ramach zbliżającego się konkursu New Frontiers opierając się na zaleceniach z ostatniego przeglądu dekadalnego z 2011 roku:
    • lądowanie na jądrze komety i przywiezienie próbek gruntu na Ziemię;
    • lądowanie na południowym biegunie Księżyca i przywiezienie próbek na Ziemię;
    • wysłanie sondy, która wejdzie w atmosferę Saturna;
    • wysłanie sondy do badania klasy planetoid znanych jako Trojańczyki znajdujących się na orbicie Jowisza;
    • Sonda atmosferyczna i lądownik na Wenus.
    NASA planuje przedstawić szkic ogłoszenia konkursu New Frontiers na lipiec br. i liczy na komentarze do tej wersji. Ostateczna wersja ogłoszenia opublikowana zostanie w styczniu 2017 roku, a propozycje będzie można składać do agencji przez 90 dni od daty ogłoszenia. NASA wybierze kilka propozycji, które zostaną skierowane do dalszych badań w listopadzie 2017 roku. Ostateczna decyzja o wyborze misji przedstawiona będzie w maju 2019 roku, a start misji odbędzie się do 2024 roku. Wybrana w toku konkursu misja New Frontiers będzie miała limit budżetu ustalony na 850 milionów dolarów. Ten koszt jednak nie obejmuje startu i operacji w trakcie realizacji misji co najprawdopodobniej wywinduje całkowity koszt misji pona 1 miliard dolarów. W ogłozeniu potwierdzono także, że do czasu startu NASA udostępni trzy izotopowe generatory termoelektryczne (MMRTG) do zasilania misji.  Jednak dodanie systemów zasilania nuklearnego opóźni start misji do 2025 roku. Wybrana misja będzie czwartą w programie New Frontiers, który stanowi pośredni program między mniejszymi misjami Discovery a dużymi flagowymi misjami planetarnymi. New Horizons, która 14 lipca 2015 r. przemknęła w pobliżu Plutona była pierwszą misją z cyklu New Frontiers, a Juno, któa 4 lipca wejdzie na orbitę wokół Jowisza jest drugą. Trzecią z kolei misją z cyklu New Frontiers jest OSIRIS-REx, której start zaplanowano na wrzesień tego roku, a o której pisałem dzisiaj w nocy tutaj: [KLIK]. Źródło: spacenews
    ]]>
    5656 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Instrument zbudowany przez studentów - już na pokładzie OSIRIS-REx]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/10/instrument-zbudowany-przez-studentow-juz-na-pokladzie-osiris-rex/ Sat, 09 Jan 2016 23:56:08 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5659 569585164bf57f8a1e8703b19497bdbc_L
    Zbudowany przez studentów instrument został właśnie zainstalowany na pokładzie przygotowywanej przez NASA misji Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer czyli w skrócie OSIRIS-REx.
    REXIS (Regolith X-ray Imaging Spectrometer) będzie miał za zadanie ocenę obfitości pierwiastków chemicznych na powierzchni planetoidy Bennu, uzupełniając nie jako zebrane dane za pomocą dwóch innych instrumentów mapującyh związki chemiczne i minerały. "Studenci włożyli niesamowicie dużo pracy, aby dojść do tego momentu," powiedział Mike Donnelly, menedżer projektu OSIRIS-REx z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "To niesamowite osiągnięcie, gdy uda się opracować instrument i zainstalować go na pokładzie sondy zmierzającej ku planetoidzie." REXIS będzie obserwował emitowane przez Słońce promieniowanie rentgenowskie i ich oddziaływanie z materiałem pokrywającym powierzchnię planetoidy - regolitem.  Powierzchnia odpowiada na uderzającą w nią energię reemitując to promieniowanie w zakresie rentgenowskim. Te wyemitowane z powierzchni promienie rentgenowskie mają energię charakterystyczną dla poszczególnych pierwiastków chemicznych. REXIS jest teleskopem, który rejestruje właśnie to promieniowanie rentgenowskie reemitowane przez powierzchnie przez co umożliwia stworzenie mapy obfitości różnych pierwiastków na powierzchni Bennu. W projekt REXIS zaangażowani są studenci i pracownicy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) oraz Harvard University z Cambridge. REXIS został wybrany w ramach konkursu na skonstruowany przez studentów instrument, który następnie poleci do planetoidy na pokładzie sondy OSIRIS-REx. W toku misji ponad 100 studentów będzie zaangażowanych w ten projekt. Studenci z Harvardu i MIT dokonają analizy danych z instrumentu w ramach swoich studiów. "Instrument REXIS osiągnął już swój główny cel - wyszkolenie nowego pokolenia naukowców i inżynierów,"powiedział Dante Lauretta, główny badacz OSIRIS-REx z University of Arizona w Tucson. "Ten zespół może być dumny ze swoich osiągnięć. Nie mogę się doczekać danych, które sonda dostarczy nt. planetoidy Bennu - dzięki nim dowiemy się więcej o chemii na powierzchni planetoidy." OSIRIS-REx będzie pierwszą amerykańską misją, która obejmuje pobranie próbki gruntu z planetoidy. Po starcie we wrześniu 2016 roku sonda OSIRIS-REx skieruje się w stronę bliskiej Ziemi planetoidy Bennu i pobierze z niej co najmniej 60 gram materiału powierzchniowego, który następnie wyśle w kierunku Ziemi do badań. Naukowcy przewidują, że Bennu może zawierać wiele cennych wskazówek dotyczących początków Układu Słonecznego i źródła wody i organicznych molekuł, które po jakimś czasie mogły dotrzeć na Ziemię. Więcej informacji można uzyskać na stronie misji: http://www.nasa.gov/osiris-rex lub http://www.asteroidmission.org Źródło:NASA
    ]]>
    5659 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ostatnia szansa na kontakt z lądownikiem Philae]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/09/ostatnia-szansa-na-kontakt-z-ladownikiem-philae/ Sat, 09 Jan 2016 16:35:41 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5662 4251dec72b18ac89643edfb7a8300016_L
    Naukowcy rozpoczęli w piątek manewr ostatniej szansy, który może pozwolić się z od dawna milczącym lądownikiem opuszczonym ponad rok temu na powierzchnię jądra komety 67P Czuriumow-Gerasimienko.
    Będący jednym z elementów misji Rosetta realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną lądownik Philae dostarczył nam niesamowitych danych naukowych - i kilku momentów przerażenia spowodowanych trudnym lądowaniem na powierzchni komety w listopadzie 2014 roku. Jednak minęło już ponad sześć miesięcy od momentu, kiedy inżynierowie z centrum kontroli misji DLR w Darmstadt po raz ostatni skomunikowali się z Philae i szanse na nawiązanie kontaktu szybko się zmniejszają wraz z oddalaniem się sondy i komety od Słońca. "Ostatni wyraźny sygnał aktywności lądownika Philae otrzymano 9 lipca 2015 roku," oświadczyła Niemiecka Agencja Kosmiczna. "Od tego czasu lądownik nie dał znaku życia." Naukowcy wysłali do lądownika o rozmiarach pralki polecenie uruchomienia koła zamachowego, które wykorzystywane było do stabilizacji próbnika podczas lądowania. Tym razem mają nadzieję, że uruchamiając je "strzepie pył z paneli słonecznych i lepiej ustawi się względem Słońca," tłumaczy menedżer projektu technicznego Koen Geurts. Możliwe jednak, że polecenie - przesłane za pośrednictwem sondy Rosetta - nigdy nie dotrze do lądownika Philae. Jeżeli tak się stanie podjęte zostanie kilka kolejnych prób. "Przyznajemy, że jest to ruch desperacki," mówi agencji AFP Philippe Gaudon z francuskiej agencji kosmicznej. "Prawdopodobieństwo uruchomienia lądownika jest bardzo małe." Menedżerowie misji wierzą, że jeden z dwóch radioprzekaźników lądownika i jeden z dwóch odbiorników nie działają prawidłowo. Pozostałe dwa także mogą już nie pracować. Okno możliwości skontaktowania się z Philae zamknie się na zawsze pod koniec stycznia, gdy kometa i towarzyszący jej sprzęt znajdzie się ok. 300 milionów kilometrów od Słońca. Wtedy to temperatura osiągnie wwartość -51 stopni Celsjusza, próg poniżej którego Philae nie będzie już pracował. Źródło: AFP
    ]]>
    5662 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kwazar wykorzystał cały gaz w otoczeniu i się wyłączył]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/09/kwazar-wykorzystal-caly-gaz-w-otoczeniu-i-sie-wylaczyl/ Sat, 09 Jan 2016 09:30:36 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5665 f5ddf7bd97d01d87f4a7985398aea709_L
    Astronomowie analizujący dane z Sloan Digital Sky Survey (SDSS) ogłosili, że w jednym z odległych kwazarów wyczerpały się zapasy gazu.
    Wyniki opisane 8 stycznia podczas spotkania American Astronomical Society w Kissimmee na Florydzie wyjaśniają dlaczego kwazar SDSS J1011+5442 uległ tak dramatycznym zmianom w ciągu zaledwie kilku lat między obserwacjami. "Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na niebie nic się nie zmienia," mówi profesor astronomii Scott Anderson z University of Washington, który jest głównym badaczem przeglądu spektroskopowego SDSS. "Dzięki SDSS mamy okazję dostrzec zmiany, które właście zachodzą." Kwazary to zwarte obszary w centrach dużych galaktyk zazwyczaj otaczające masywną czarną dziurę. Czarna dziura w centrum J1011+5442 ma masę 50 milionów mas Słońca. Pożerając olbrzymie ilości superogorącego gazu czarna dziura emituje olbrzymie ilości promieniowania i fal radiowych. Gdy astronomowie SDSS wykonywali pierwsze obserwacje J1011+5442 w 2003 roku wykonali pomiary widma kwazaru, co pozwoliło na zrozumienie właściwości gazu pochłanianego przez czarną dziurę.  Bardzo wyraźna linia wodoru alfa w widmie pozwoliła określić jak duża ilość gazu wpada do centralnej czarnej dziury. Na początku 2015 roku SDSS ponownie wykonał widmo tego kwazaru i dostrzegł ogromny spadek między danymi z 2003 a 2015 roku. Przez te 12 lat zespół wykonywał dodatkowe obserwacje za pomocą innych teleskopów, aby określić okres zmian. "Różnica była zaskakująca i niespotykana," powiedział doktorant astronomii na UW John Ruan. "Emisja H-alfa spadła o czynnik 50 w okresie krótszym niż 12 lat i kwazar zaczął teraz wyglądać jak normalna galaktyka." Zmiana była na tyle duża, że wśród współpracowników SDSS i społeczności astronomicznej kwazar ten znany był jako "kwazar zmieniający wygląd." Czarna dziura wciąż tam jest jednak w ciągu ostatnich 10 lat najprawdopodobniej pochłonęła cały gaz w swoim otoczeniu. Fakt braku gazu wokół czarnej dziury uniemożliwił zespołowi SDSS wykonanie spektroskopowej sygnatury kwazaru. "To pierwszy raz, kiedy udało nam się zaobserwować tak gwałtowne wyłaczenie kwazaru," mówi główny autor Jessie Runnoe, post-doc na Pennsylvania State University. Zanim Runnoe, Ruan i ich współpracownicy mogli dojść do tgo wniosku musieli wykluczyć dwie inne możliwości. Gęsta warstwa pyłu mogłaby przejść przez centralną część galaktyki zasłaniając czarną dziurę w jej centrum. Stwierdzono jednak, że żaden obłok pyłu nie może poruszać się na tyle szybko, aby spowodować 50-krotny spadek jasności w ciągu zaledwie 2 lat. Inną możliwością byłoby stwierdzenie, że jasny kwazar obserwowany w 2003 roku był tylko tymczasowym rozbłyskiem spowodowanym rozerwaniem przez czarną dziurę pobliskiej gwiazdy. Mimo, że w wielu przypadkach to wytłumaczenie się utrzymało, to nie da się w ten sposób wytłumaczyć faktu, że ten kwazar świecił bardzo jasno przez wiele lat zanim się wyłączył. W związku z tym zespół stwierdził, że kwazar wykorzystał cały gorący gaz w bezpośrednim otoczeniu co spowodowało gwałtowny spadek jasności. "W praktyce kwazarowi skończyło się pożywnie, przynajmniej na razie," mówi Runnoe. "Mieliśmy szczęście, że udało nam się zaobserwować to zdarzenie tuż przed i po." Kwazar zmieniający wygląd to pierwsze duże odkrycie ogłoszone w ramach spektroskopowego przeglądu Time-Domain Spectroscopic Survey, jednego z elementów czwartej fazy SDSS,która potrwa przez kolejne kilka lat. "Udało nam się odkryć ten kwazar ponieważ postanowiliśmy przeanalizować tysiące kwazarów badanych już wcześniej," powiedział Anderson. "To odkrycie było możliwe ponieważ SDSS to bardzo obszerny przegląd i trwa już tak długo." Więcej informacji: mnras.oxfordjournals.org/content/455/2/1691.short Źródło: University of Washington https://youtu.be/e87P6sQVLc0
    ]]>
    5665 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda Juno: aktualizacja postępów misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/09/sonda-juno-aktualizacja-postepow-misji/ Sat, 09 Jan 2016 09:23:36 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5669 60959e8d8c34f5c00b9627dfd768f462_L
    Gdzie jest Juno? Aktualnie, 8 stycznia 2016 roku sonda Juno znajduje się ok. 735 milionów kilometrów od Ziemi. Opóźnienie w odbiorze sygnału z Juno wynosi aktualnie 41 minut.
    Juno przemieszcza się z prędkością ok. 25 kilometrów na sekundę w stosunku do Ziemi, 7.6 km/s w stosunku do Słońca i 5.4 km/s w stosunku do Jowisza. Juno przemierzyła dotychczas 2.73 mld km lub 18.23 AU od momentu startu. Przed wejściem na orbitę Jowisza Juno musi przebyć jeszcze 104 mln km czyli 0.7 AU. Stan sondy Juno oceniany jest na perfekcyjny, wszystkie instrumenty pracują prawidłowo. Juno doleci do gazowego olbrzyma 4 lipca 2016 roku (o godzinie 7:47 PT). Kolorowa kamera zainstalowana na pokładzie sondy Juno nawana JunoCam umożliwia opinii publicznej udział w wirtualnym zespole analizującym zdjęcia. Czy wiedziałeś? Podczas najbliższego przelotu sonda Juno znajdzie się zaledwie 5000 km nad szczytami chmur Jowisza. W tym celu musi przelecieć przez niszczące pasy radiacyjne planety. Źródło: SwRI
    ]]>
    5669 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje supermasywną i supergłodną galaktykę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/08/hubble-obserwuje-supermasywna-i-superglodna-galaktyke/ Fri, 08 Jan 2016 17:00:29 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5675 a8bfce1b35b25b98e185785e8a683747_L
    Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia spiralną galaktykę NGC 4845 znajdującą się ponad 65 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Panny. Orientacja galaktyki wyraźnie odkrywa spiralną naturę galaktyki: płaski i wypełniony pyłem dysk rozciągający się wokół jasnego zgrubienia centralnego.
    Jasne centrum NGC 4845 zamieszkuje gigantyczna wersja czarnej dziury znana jako supermasywna czarna dziura. Obecność czarnej dziury w odległej galaktyce takiej jak NGC 4845 można potwierdzić z jej wpływu na najbliższe centrum gwiazdy. To właśnie tw gwiazdy doświadczają silnego przyciągania grawitacyjnego ze strony czarnej dziury i przemykają w pobliżu centrum galaktyki dużo szybciej niż gdyby czarnej dziury tam nie było. Badając ruchy tych centralnych gwiazd astronomowie mogą oszacować masę czarnej dziury - w przypadku NGC 4845 masa czarnej dziury szacowana jest na setki tysięcy mas Słońca. Ta sama technika została także wykorzystana do odkrycia supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej - Sagittarius A* - której masa szacowana jest na cztery miliony mas Słońca. Centrum galaktyki NGC 4845 jest nie tylko supermasywne, ale także super-głodne. W 2013 roku badacze obserwowali inną galaktykę, gdy zaobserwowali jasny rozbłysk w centrum NGC 4845. Rozbłysk pochodził z centralnej czarnej dziury, która rozrywała obiekt o masie wielokrotnie większej od Jowisza. Brązowy karzeł lub duża planeta po prostu za bardzo zbliżyły się do czarnej dziury i zostały pożarte przez głodne jądro NGC 4845. Źródło: NASA
    ]]>
    5675 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dawny obłok gazu może zawierać ślady pierwszych gwiazd we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/08/dawny-oblok-gazu-moze-zawierac-slady-pierwszych-gwiazd-we-wszechswiecie/ Fri, 08 Jan 2016 16:12:59 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5678 3bc7aa7f337d2b6d218588b9fca9e94f_L
    Badacze z Australii i USA odkryli odległy, dawny obłok gazu, który może zawierać sygnaturę pierwszych gwiazd, które powstały we Wszechświecie.
    Obłok gazu odznacza się ekstremalnie niską zawartością ciężkich pierwiastków - takich jak węgiel, tlen czy żelazo - zaledwie 0.001 ich obfitości w Słońcu. Obiekt zlokalizowano wiele miliardów lat świetlnych od Ziemi i docierający do nas obraz pochodzi z okresu zaledwie 1.8 miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Obserwacje wykonano za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu w Chile. "Ciężkie pierwiastki nie powstały w Wielkim Wybuchu, powstały dopiero później, w pierwszych gwiazdach," mówi główny badacz dr Neil Crighton ze Swinburne University of Technology Centre for Astrophysics and Supercomputing. "Pierwsze gwiazdy powstały z całkowicie czystego gazu i astronomowie uważają, że za ich powstanie odpowiadają zupełnie inne procesy niż obecnie." Naukowcy uważają, że wkrótce po uformowaniu te pierwsze gwiazdy - znane także jako gwiazdy populacji III - eksplodowały w potężnych wybuchach supernowej, wzbogacając otaczające je czyste obłoki o ciężkie pierwiastki.  Właśnie te obłoki przenoszą chemiczny zapis pierwszych gwiazd i ich eksplozji - stanowią swego rodzaju odciski palców pierwszych gwiazd. "Wcześniej odkrywane przez naukowców obłoki gazu wykazywały wyższe poziomy wzbogacenia ciężkimi pierwiastkami, więc prawdopodobnie były zanieczyszczone kolejnymi pokoleniami gwiazd, przez co sygnatury pierwszych gwiazd były wciąż ukryte dla naszych instrumentów," powiedział dr Crighton. "To pierwszy obłok charakteryzujący się niewielką zawartością ciężkich pierwiastków. Tego oczekiwaliśmy po obłokach wzbogaconych jedynie przez pierwsze gwiazdy," powiedział prof. Michael Murphy, współautor opracowania ze Swinburne. Badacze mają nadzieję znaleźć więcej takich systemów, co pozwoli na porównanie stosunku obfitości kilku różnych rodzajów pierwiastków. "W tym obłoku możemy zmierzyć stosunek obfitości dwóch pierwiastków - węgla i krzemu. Jednak otrzymywane wartości nie rozstrzygają ostatecznie czy obłok został wzbogacony jedynie przez pierwsze gwiazdy, możliwe jest także wzbogacenie pochodzące od kolejnych generacji gwiazd," powiedział koklejny współautor opracowania - prof. John O'Meara z Saint Michael's College w Vermont, USA. "Odkrywając kolejne obłoki, w których będziemy w stanie wykryć więcej pierwiastków, będziemy w stanie przetestować ten unikalny schemat obfitości, którego znalezienia oczekujemy w obłokach wzbogaconych jedynie przez pierwsze gwiazdy." Artykuł naukowy zostanie opublikowany w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society Letters w dniu 13 stycznia 2016 roku i jest dostępny online w formie pre-printu pod adresem: http://arxiv.org/abs/1512.00477 Źródło: phy.so
    ]]>
    5678 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kepler świętuje potwierdzenie istnienia 1000. planety pozasłonecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/08/kepler-swietuje-potwierdzenie-istnienia-1000-planety-pozaslonecznej/ Fri, 08 Jan 2016 14:18:50 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5681 753a82091bdf93df272697e1f26229c2_L
    Jak wiele gwiazd podobnych do Słońca posiada planety podobne do Ziemi? Kosmiczny Teleskop Kepler bezustannie monitoruje ponad 150 000 gwiazd i jak dotąd dostarczył naukowcom ponad 4000 kandydatów na planety wymagających dalszych badań - tysięczna planeta właśnie została zweryfikowana.
    Korzystając z danych z Keplera naukowcy dotarli do tej okrągłej liczby po potwierdzeniu, że osiem kandydatów na planety po głębszej analizie, faktycznie jest planetami. Zespół Keplera jednocześnie do kategorii potencjalnych planet dodał kolejne 554 obiekty, z których sześć ma masę podobną do masy Ziemi i znajduje się w ekosferze wokół gwiazd podobnych do Słońca. Trzy z ostatnio potwierdzonych planet znajduje się w ekosferze wokół swoich gwiazd, czyli w odległości, w której na powierzchni planety może występować woda w stanie ciekłym. Z tych trzech dwie prawdopodobnie są skaliste, tak jak Ziemia. "Każde wyniki uzyskane za pomocą teleskopu Kepler zbliżają nas o jeden krok do odpowiedzi na pytanie czy jesteśmy sami we Wszechświecie," powiedział John Grunsfeld, zastępca administratora NASA w Dyrektoracie Misji Naukowych w Waszyngtonie. "Zespół Keplera i skupiająca się wokół niego społeczność naukowa uzyskuje imponujące wyniki analizując dane z tego  wiekowego obserwatorium." Aby określić, czy planeta jest skalista czy gazowa naukowcy muszą znać jej rozmiar i masę. W przypadkach w których masy nie można określić bezpośrednio naukowcy mogą zorientować się z czego planeta jest wykonana opierając się na jej rozmiarze. Dwie z nowo potwierdzonych planet - Kepler-438b oraz Kepler-442b charakteryzują się średnicą mniejszą niż 1.5 średnicy Ziemi. Kepler-438b znajduje się 475 lat świetlnych od Ziemi, jest 12 procent większa od Ziemi i okrąża swoją gwiazdę z okresem 35.2 dni. Kepler-442b znajdujący się 1100 lat świetlnych od nas jest 33% większy od Ziemi i okrąża swoją gwiazdę w 112 dni. Zarówno Kepler-438b oraz Kepler-442b krążą wokół gwiazd mniejszych i chłodniejszych niż nasze Słońce, co sprawia, że ich ekosfery znajdują się bliżej gwiazdy niż w Układzie Słonecznym. Artykuł naukowy opisujący odkrycie został zaakceptowany do publikacji w czasopiśmie Astrophysical Journal. Dzięki odkryciu kolejnych 554 kandydatów na planety w danych zebranych podczas oberwacji Keplera z okresu między majem 2009 roku a kwietniem 2013 roku, zespół Kepler powiększył liczbę kandydatów do 4175 obiektów. Osiem z nowych kandydatów ma rozmiary rzędu 1-2 rozmiarów Ziemi o okrąża swoje gwiazdy w ekosferze. Z tych ośmiu kandydatów szerść krąży wokół gwiazd podobnych do Słońca pod względem rozmiaru i temperatury. Wszystkie 554 obiekty wymagają dalszych obserwacji i analiz zanim zostaną zweryfikowane jako planety. "Kepler zbiera dane od czterech lat - to wystarczająco długo, abyśmy mogli teraz wyłuskać z tych danych planety o rozmiarach Ziemi okrążające swoje gwiazdy w ciągu jednego ziemskiego roku," mówi Fergal Mullally, naukowiec z SETI Institute w Ames, który kieruje analizą nowego katalogu kandydatów. "Jesteśmy co raz bliżej znalezienia bliźniaczki Ziemi krążącej wokół gwiazdy podobnej do Słońca. Takich planet właśnie szukamy." Wyniki jego prac zostały złożone do publikacji w czasopiśmie Astrophysical Journal Supplement. Źródło: NASA/ApJ/ApJS
    ]]>
    5681 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA mierzy masę ekstremalnie masywnej młodej gromady galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/08/nasa-mierzy-mase-ekstremalnie-masywnej-mlodej-gromady-galaktyk/ Fri, 08 Jan 2016 07:10:26 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5689 821ee19c73076a9074fe1f4f0b493d5a_L
    Astronomowie w oparciu o dane z trzech największych obserwatoriów NASA wykonali jak dotąd najbardziej szczegółowe badania ekstremalnie masywnej młodej gromady galaktyk. Gromada znajdująca się 10 miliardów lat świetlnych od Ziemi ma masę 500 bilionów mas Słońca. Obiekt ten istotnie wpływa na nasze zrozumienie w jaki sposób powstawały i ewoluowały tego typu megastruktury we wczesnym Wszechświecie.
    Gromada galaktyk o nazwie IDCS J1426.5+3508 (w skrócie IDCS 1426) jest od nas na tyle oddalona, że odbierane od niej światło zostało wyemitowane, gdy Wszechświat miał zaledwie 1/4 swojego obecnego wieku. To najmasywniejsza gromada galaktyk odkryta w tak wczesnym Wszechświecie. Po raz pierwszy odkryta przez Kosmiczny Teleskop Spitzer w 2012 roku, gromada IDCS 1426 obserwowana była przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a oraz Obserwatorium Keck na Mauna Kea na Hawajach w celu określenia jej odległości od Ziemi.  Obserwacje przeprowadzone przez Combined Array for Milimeter Wave Astronomy wskazywały, że gromada była ekstremalnie masywna. Nowe dane dostarczone przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra potwierdzają masę tej gromady galaktyk oraz fakt, że 90% tej masy stanowi ciemna materia, tajemnicza substancja odkryta jak dotąd tylko pośrednie poprzez swoje przyciąganie grawitacyjne oddziałujące na normalną materię składającą się z atomów. "Tym odkryciem naprawdę przesuwamy granice," mówi Mark Brodwin z University of Missouri w Kansas City, który kierował badaniami. "Jako jedna z najwcześniejszych masywnych struktur, które powstały we Wszechświecie, ta gromada bardzo wysoko ustawia poprzeczkę dla teorii, które próbują wyjaśnić ewolucje gromad i galaktyk." Gromady galaktyk to największe obiekty we Wszechświecie utrzymywane grawitacyjnie. Ze względu na ich olbrzymie rozmiary naukowcy uważają, że ich powstanie powinno zająć kilka miliardów lat. Odległość IDCS 1426 sprawia, że astronomowie obserwują jak ona wyglądała gdy Wszechświat miał zaledwie 3.8 miliarda lat co oznacza, że gromada jest bardzo młoda. Dane zebrane przez obserwatorium Chandra odkrywają jasne węzły promieniowania rentgenowskiego w pobliżu środka gromady, jednak nie dokładnie w jej centrum. To niesamowicie gęste jądro zostało zostało wyrwane z centrum gromady prawdopodobnie w wyniku połączenia z inną rozwijającą się gromadą 500 milionów lat wcześniej. Takie połaczenie mogłoby sprawić, ze emitujący promieniowanie rentgenowskie gorący gaz zostałby zaburzony. "Połączenia z innymi grupami i gromadami galaktyk powinny być dużo bardziej powszechne na wczesnych etapach rozwoju Wszechświata," powiedział współautor opracowania Michael McDonald z MIT w Cambridge. "Najprawdopodobniej tego rodzaju proces odegrał istotną rolę w gwałtownym uformowaniu się tej młodej gromady." Poza jądrem, w pozostałej części gromady gorący gaz wydaje się równomiernie i symetrycznie rozłożony. To kolejna wskazówka tego, że IDCS 1426 powstała bardzo szybko. Co więcej astronomowie znaleźli dowody na to, że ilość pierwiastków cięższych od wodoru i helu w gorącym gazie jest wyjątkowo niska. To wskazuje na fakt, że ta gromada galaktyk może wciąż wzbogacać się o cięższe pierwiastki wraz z kolejnymi wybuchami supernowych do których dochodzi w należących do gromady galaktykach. "Obecność masywnych gromad galaktyk we wczesnym Wszechświecie nie wpływa na nasze rozumienie kosmologii," powiedział współautor opracowania Anthony Gonzalez z University of Florida w Gainesville. "Jednocześnie daje nam to dużo więcej informacji pozwalających na doprecyzowanie naszych modeli." Mamy także dowody na występowanie innych masywnych gromad galaktyk we wczesnym Wszechświecie, jednak żadna z nich nie dorównuje obiektowi IDCS 1426 pod kątem dużej masy i młodego wieku. Do określenia masy użyto trzech niezależnych metod. Wyniki badań zostały zaprezentowane podczas 227. spotkania American Astronomical Society w Kissimmee na Florydzie. Artykuł opisujący te wyniki został zaakceptowany do publikacji w czasopiśmie The Astrophysical Journal i jest dostępny online. Źródło: NASA/JPL
    ]]>
    5689 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Curiosity przesyła niesamowite zdjęcia zawietrznej strony jednej z wydm]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/07/curiosity-przesyla-niesamowite-zdjecia-zawietrznej-strony-jednej-z-wydm/ Thu, 07 Jan 2016 10:22:13 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5697 7fb770f34c796f7501d3cf0f0dc39075_L
    Marsjański łazik Curiosity, który aktualnie jako pierwszy pojazd w historii bada z bliska pozaziemską wydmę, przesłał na Ziemię niesamowite zdjęcia stromego zbocza wydmy. Osuwający się po zboczu piasek spowodował powstanie osobliwych kształtów, zupełnie innych od falistych łuków widocznych po nawietrznej stronie wydmy.
    Panoramiczne zdjęcia przedstawiające strome zbocze wydmy nazwanej "Namib Dune" dostępne są pod poniższymi adresami: http://www.jpl.nasa.gov/spaceimages/details.php?id=PIA20284 http://www.jpl.nasa.gov/spaceimages/details.php?id=PIA20281 Naukowcy wykorzystują łazik Curiosity do badania wydm Bagnold, sieci ciemnych wydm pokrywających na pónocny-zachód od Mt. Sharp - góry, na którą Curiosity stopniowo się wspina. Cechą charakterystyczną, która odróżnia prawdziwe wydmy od innych ukształtowanych przez wiatr struktur piasku jest strome zawietrzne zbocze. pia20284-full To tutaj piasek nawiewany po nawietrznej stronie wydmy nagle osiąga miejsce, w którym sama wydma osłania go od wiatru. Ziarna piasku zaczynają opadać ku powierzchni i powoduję powstanie co raz bardziej stromego zbocza na którym od czasu do czasu dochodzi do mini-lawin. pia20282-full Czytaj dalej na portalu Urania: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/curiosity-przesyla-zdjecia-zawietrznej-strony-wydmy-namib-2143.html pia20283  
    ]]>
    5697 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Właściwości obłoków z których powstają gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/19/wlasciwosci-oblokow-z-ktorych-powstaja-gwiazdy/ Tue, 19 Jan 2016 10:30:43 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4862 obłoki_protogwiezdne Gwiazdy podobne do Słońca rozpoczynają swoje życie jako chłodne, gęste jądra obłoków pyłowo-gazowych, które ulegają kolapsowi pod wpływem grawitacji aż do momentu rozpoczęcia w ich środku reakcji termojądrowych. Owe jądra obłoków często posiadają masę setki, a nawet tysiące razy większą od masy Słońca, a gęstość gazy jest tysiąckrotnie większa niż w typowej przestrzeni międzygwiezdnej (zazwyczaj jedna cząsteczka na centymetr kwadratowy). Jak dotąd niewiele wiemy o samym procesie kolapsu - nie wiemy ile gwiazd powstaje z takiego kolapsu czy o czynnikach determinujących ich masę. Nie wiemy także jaka jest skala czasowa takiego kolapsu. Wszak materia może po prostu opadać ku środkowi jądra jednak w większości realistycznych scenariuszy takie opadanie jest utrudniane przez ciśnienie gorącego gazu, turbulencje, pola magnetyczne i różne kombinacje wszystkich tych czynników. Astronomowie aktywnie badają te kwestie obserwując bardzo młode gwiazdy w trakcie ich powstawania. Niemniej jednak pył obecny w tych obłokach sprawia, że gwiazdy są niewidoczne w zakresie optycznym, i aby je obserwować trzeba skupić się na promieniowaniu podczerwonym, submilimetrowym czy radiowym. Na wczesnych etapach powstawania gwiazdy, taki swoisty embrion gwiezdny podgrzewa otaczający go pył do temperatur między 10 a 30 K, kiedy to wiatry gwiezdne i promieniowanie  rozwiewają otaczającą ją materię i pozwalają ujrzeć nowonarodzoną gwiazdę. Andres Guzman i Howard Smith - astronomowie z CfA (Harvard) wraz ze współpracownikami zakończyli analizę 3246 jąder, w których powstają gwiazdy. Jest to jak dotąd największa przebadana próbka tego typu obiektów. Same chłodne jądra obłoków zostały odkryte w ramach przeglądu nieba w zakresie promieniowania submilimetrowego APEX. Następnie obserwowano w nich szesnaście submilimetrowych linii widmowych; informacje widmowe pozwoliły astronomom na określenie odległości do każdego obłoku, jak również na zbadanie ich składu chemicznego i ruchu gazu w ich wnętrzach. Nowy artykuł naukowy łączy te wyniki z pomiarami w dalekiej podczerwieni wykonanymi w ramach przeglądu nieba za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Herschel. Dane z Herschela pozwoliły naukowcom na obliczenie gęstości, masy i temperatury pyłu w każdym obłoku; obszerny zestaw danych umożliwił wykonanie porównań statystycznych między obłokami. Źródła promieniowania w próbce można podzielić na cztery kategorie: spokojne zagęszczenia - o najniższej temperaturze (16.8K) i najsłabszej emisji w podczerwieni, zagęszczenia protogwiezdne - które są źródłami z najmłodszymi identyfikowalnymi obiektami gwiezdnymi, regiony zjonizowanego wodory - które są jądrami, w których gwiazdy zjonizowały część otaczającego je gazu, oraz jądra foto-dysocjacyjne - najgorętsze ze wszystkich, gdzie temperatura pyłu osiąga 28K i które są bardziej odewoluowanymi i jaśniejszymi obiektami od jąder zjonizowanego wodoru. Mimo, że te grupy niejako nakładają się na siebie w zakresie poszczególnych właściwości, duża próbka umożliwiła naukowcom określenie, że w spokojnych zagęszczeniach temperatura pyłu wzrasta ku zewnętrznym obszarom, podczas gdy  temperatury w jądrach protogwiezdnych i jądrach zjonizowanego wodoru wzrasta wraz ze zbliżaniem się do wnętrza - co zgadza się z przewidywaniami, że są one ogrzewane od środka. Jądra zjonizowanego wodoru także charakteryzują się szybszym wzrostem gęstości pyłu niż jądra spokojne. Badanie pozwoliło także na zidentyfikowanie populacji szczególnie chłodnych i ciemnych w podczerwieni obiektów, które prawdopodobnie wciąż są w stadium kontrakcji lub z jakiegoś powodu proces formowania gwiazd został w nich przerwany. Nowy artykuł i dołączony do niego katalog obiektów to dopiero początek - teraz po dokładnym scharakteryzowaniu pyłu we wszystkich tych obiektach astronomowie mogą powiązać skład chemiczny z temperaturą pyłu i badać podgrupy, które mogą prowadzić do powstawania obiektów o różnych masach. Więcej informacji:   Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics / phys.org]]> 4862 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje potężne łączenie galaktyk - NGC 3597]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/19/hubble-obserwuje-potezne-laczenie-galaktyk-ngc-3597/ Tue, 19 Jan 2016 08:09:35 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4865 ngc3597 Przedmiotem powyższego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (NASA/ESA) jest obiekt znany jako NGC 3597. Jest to efekt zderzenia dwóch sporych rozmiarów galaktyk, który stopniowo staje się olbrzymią galaktyką eliptyczną. Tego typu galaktyki stawały się coraz powszechniejsze we Wszechświecie w toku jego ewolucji, gdy mniejsze galaktyki łączyły się ze sobą w większe struktury galaktyczne. NGC 3597 znajduje się około 150 milionów lat świetlnych w gwiazdozbiorze Pucharu. Astronomowie badają NGC 3597, aby dowiedzieć się o mechanizmach formowania się galaktyk eliptycznych - wiele z nich początki swojego istnienia mają dużo wcześniej w historii Wszechświata. Starsze galaktyki eliptyczne zwane są często przez astronomów "czerwonymi i umarłymi" (red and dead), ponieważ w tych rozdętych galaktykach nie powstają już nowe, niebieskie gwiazdy i składają się one głównie ze starych i czerwonych populacji gwiezdnych. Jeszcze przed wejściem w okres niedołęstwa niektóre dopiero co powstałe galaktyki eliptyczne doświadczają ostatniego przebłysku młodości - tak też jest w przypadku NGC 3597. Zderzające się ze sobą galaktyki łączą swoje wspólne zasoby gazu i pyłu, aby znów choć przez chwilę intensywnie produkować nowe gwiazdy. Część tej materii kończy w gęstych kieszeniach gazowo-pyłowych zwanych proto-gromadami kulistymi - wiele takich obiektów można zaobserwować wewnątrz NGC 3597. Takie kieszenie z czasem ulegną kolapsowi w pełnowymiarowe gromady kuliste, olbrzymie kuliste zgromadzenia gwiazd krążące wokół centrum galaktyki niczym satelity upakowane milionami gwiazd. Źródło: NASA]]> 4865 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Czy supermasywne czarne dziury powstają z supermasywnych gwiazd?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/18/czy-supermasywne-czarne-dziury-powstaja-z-supermasywnych-gwiazd/ Mon, 18 Jan 2016 06:45:10 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4868 supermasywne_gwiazdy Supermasywne czarne dziury (SMBH) charakteryzujące się masą od milionów do miliardów mas Słońca można znaleźć w centrach wszystkich dużych galaktyk. Są wszędzie, bezpośrednio związane ze swoimi galaktykami macierzystymi karmią się gwiazdami, są wyrzucane ze swoich galaktyk, a czasami nawet łączą się ze sobą. Niemniej jednak wciąż nie wiemy w jaki sposób powstają.  Powstaje zatem kolejne pytanie: w jaki sposób zatem powstają supermasywne gwiazdy? Ponownie natykamy się na ten sam problem: czy promieniowanie gorącego gazu wokół rosnącej gwiazdy nie odetnie dopływu gazu zanim gwiazda rozrośnie się do SMS? Mamy tutaj do czenienia z dwoma procesami: dostawy świeżego gazu (akrecja) oraz opadanie gazu na powierzchnię rosnącej gwiazdy (kontrakcja Kelvina-Helmholtza). Jeżeli proces opadania gazu na powierzchnie będzie się przeciągał gwiazda ulegnie kontrakcji i wzrośnie jej temperatura. Intensywne promieniowanie gorącej gwiazdy będzie wtedy w stanie zablokować dopływ otaczającego ją gazu. Autorzy przewidują, że jeżeli gwiazda będzie nabierała masy szybciej niż ~0.04 masy Słońca rocznie (swego rodzaju wartość graniczna tempa przyrostu), świeży gaz nie zdąży się ustabilizować na gwieździe, a będzie się nawarstwiał na jej powierzchni. Powierzchnia takiej gwiazdy będzie się zwiększała wraz ze wzrostem masy (etap 'superolbrzymiej protogwiazdy'). Zwiększanie rozmiarów skutkuje niemalże stałą niską temperaturą powierzchni (ok. 5000 K), tak więc promieniowanie emitowane przez gwiazdę nie będzie zbyt intensywne. Wydaje się, że oto mamy działający sposób tworzenia SMSów! Tiles-768x828 Ta sama grupa badawcza rozwija tą ideę w najnowszym artykule i zadaje pytanie: czy ten schemat powstawania SMSów jest realistyczny? Autorzy podchodzą do tematu rozważając wyizolowany obłok gazowy, z którego powstaje masywna gwiazda (SMSy mogą powstawać także w zderzeniach dwóch galaktyk). Wykorzystując symulacje numeryczne śledzą kolaps masywnego obłoku gazowego w małą gwiazdę otoczoną dużym dyskiem gazowym i obserwują jak szybko gaz z dysku opada na centralną gwiazdę. Powyższy rysunek przedstawia gęstość powierzchniową gazu na różnych etapach symulacji. Grudkowata i włóknista gęstość gazu jest wyraźna na wszystkich ujęciach z uwagi na niestabilność grawitacyjną - to samo zjawisko, które może prowadzić do powstawania planet wokół gwiazdy. Zagęszczenia i włókna gazu ewoluują bardzo dynamicznie bezustannie powstając i ulegając zniszczeniu czy opadnięciu na gwiazdę. MdotPlots-768x867 Aby sprawdzić czy SMS może faktycznie powstać z takiego niejednorodnego dysku, spójrzmy jak szybko gaz opada na gwiazdę. Górny niebieski wykres na powyższym rysunku przedstawia ewolucję w czasie tempa wzrostu gwiazdy. Czarną przerywaną linią zaznaczono wyżej określoną wartość graniczną. Widzimy wyraźnie, że tempo wzrostu drastycznie się waha i bardzo często przekracza tą wartość, lecz uśrednione w aczasie wartości tempa wzrostu oznaczone przez czerwoną i zieloną linię w dużej mierze pozostają nad wartością graniczną. Czy można zatem wierzyć uśrednionemu w czasie tempu nabierania masy? Czy gwiazda ulega kontrakcji i tym samym zatrzymuje swój wzrost gdy tempo spada poniżej wartości granicznej? Wstawiając tempo wzrostu (górna niebieska linia) do szczegółowego modelu ewolucji gwiazdy autorzy potwierdzili, że rzeczywiście powierzchnia gwiazdy rośnie monotonicznie utrzymując niską temperaturą mimo częstych spadków poniżej wartości granicznej. Wyniki wskazują, że tego rodzaju system gwiazda-dysk może faktycznie być miejscem powstawania SMSów. Więcej informacji: Źródło: Benny Tsang / astrobites / MNRAS]]> 4868 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czwarta nieudana próba lądowania Falcona 9 na platformie oceanicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/17/czwarta-nieudana-proba-ladowania-falcona-9-na-platformie-oceanicznej/ Sun, 17 Jan 2016 21:21:31 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4871 Falcon9 Pierwszy człon rakiety Falcon 9 uległ dzisiaj zniszczeniu podczas próby lądowania na pływającej platformie na Oceanie Spokojnym - to czwarta tego typu nieudana próba lądowania na platformie. Niemniej jednak główny cel misji, która wystartowała dzisiaj z Bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii, został osiągnięty i wart 180 milionów dolarów amerykańsko-francuski satelita Jason-3 został poprawnie wyniesiony na orbitę skąd będzie badał wzrost poziomu mórz i oceanów. SpaceX potwierdził, że utracił połączenie wideo z pływającą platformą zanim rakieta podeszła do lądowania. Z tego też powodu nie można było obserwować samego momentu lądowania. Komentator SpaceX prowadzący relację z lądowania poinformował, że nagranie zostanie udostępnione w najbliższych godzinach. "Niestety rakieta nie stoi pionowo na platformie, jednak dobra wiadomość jest taka, że główny cel misji został osiągnięty," powiedział komentator odnosząc się tym samym do prawidłowego wyniesienia na orbitę amerykańsko-francuskiego satelity Jason-3. SpaceX próbuje udoskonalić technikę lądowań pierwszym członem rakiety tak, aby możliwe było ponowne ich wykorzystanie w przyszłości. Taka technologia pozwoli na wielokrotne obniżenie kosztów wynoszenia ładunków na orbitę. W grudniu pierwszy człon rakiety Falcon 9 prawidłowo wylądował na Przylądku Canaveral na Florydzie po wyniesieniu 11 satelitów na orbitę. Mimo, że lądowanie na oceanie jest trudniejsze do wykonania SpaceX uważa, że musi udoskonalić tą technikę, aby móc lądować swoimi rakietami w każdego rodzaju sytuacji. Jak dotąd kosztowne komponenty rakiet kosztujące setki milionów dolarów są wykorzystywane tylko jednokrotnie. Satelita naukowy Satelita Jason-3 wystartował na szczycie rakiety Falcon 9 z Bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii o godzinie 10:42 czasu lokalnego (1842 GMT). Celem jego misji jest przyjrzenie się jak globalne ocieplenie i wzrost poziomu mórz wpływa na prędkość wiatrów i prądów w odległości nawet 1 kilometra od wybrzeża. Wcześniejsze satelity były w stanie badać tą zależność z dokładnością do 10 kilometrów od wybrzeża. Technologia wykorzystywana w satelicie Jason-3 pozwoli na monitorowanie globalnych poziomów powierzchni mórz, tropikalnych cyklonów czy dokładniejsze opracowywanie prognoz klimatycznych. W trakcie trwającej pięć lat misji, dane z satelity będą także wykorzystywane do zarządzania połowami i badań nad wpływem ludzkości na oceany. Satelita jest owocem współpracy między National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA), amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, francuskiej agencji kosmicznej CNES (Centre National d'Etudes Spatiales) oraz European Organisation for the Exploitation of Meteorological Satellites (EUMETSAT). Źródło: AFP]]> 4871 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najnowsze zdjęcia Tytana, Enceladusa i Telesto wykonane przez Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/17/najnowsze-zdjecia-tytana-enceladusa-i-telesto-wykonane-przez-cassini/ Sun, 17 Jan 2016 09:31:11 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4874 Tytan W dniu wczorajszym sonda Cassini przeleciał w pobliżu Tytana wykorzystując jego grawitację do zwiększenia nachylenia swojej orbity i wyjścia ponad płaszczyznę pierścieni. Tym samym zakończył się wspaniały rok częstych spotkań z księżycami Saturna. W rzeczywistości - to tyle jeżeli chodzi o równikowe orbity sondy Cassini - w ramach misji nie ma już kolejnych zbliżeń, planowych bliskich przelotów w pobliżu innych księżyców niż Tytan, w pobliżu którego sonda musi się pojawiać do zmiany swojej orbity. Cassini nadal będzie wykonywała zdjęcia z większych odległości jednak na 2016 rok zaplanowano tylko trzy przeloty w pobliżu większych księżyców: w marcu sonda wykona zdjęcia Mimasa, a w listopadzie Tetydy i Enceladusa. Dlatego też warto zajrzeć na stronę ze zdjęciami przesłanymi przez sondę Cassini i rzucić okiem na najnowsze zdjęcia, które obejmują wiele zdjęć Enceladusa, Mimasa i mniejszych księżyców - szczególnie Telesto: 20160115_telesto_N00254245_sr

    Niesamowite zdjęcie Enceladusa na tle Saturna:

    20160113_23674532770_dd51696a4d_o_f537

    Nie możemy także zapominać o Tytanie - poniżej jego najnowszy portret:

    20160113_titan_20151231_klavans_atmosphere_f840

    Val Klavans obrobił inne zdjęcie wykonane podczas tych samych obserwacji w filtrze metanowym, dzięki czemu możemy dostrzec powierzchnię tego księżyca.

    20160113_titan_20151231_klavans_surface_f840

    Emily Lakdawalla wykonała poniższą mapę, abyście mogli zobaczyć jakie cechy geograficzne widoczne są na powyższym zdjęciu:

    20160113_titan_20151231_klavans_annotated_f840

    Wkrótce w archiwum pojawią się wszystkie zdjęcia z misji Cassini. Misja tej sondy zakończy się ostatecznie w 2017 roku wejściem w atmosferę planety. Zdecydowanie za szybko - tych zdjęć będzie brakowało przez długi czas. Miejmy nadzieję, że wkrótce Cassini znajdzie godnego następcę.

    Źródło: E.Lakdawalla / Planetary Society

    ]]>
    4874 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Chiny jako pierwsze wylądują na odwrotnej stronie Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/17/chiny-jako-pierwsze-wyladuja-na-odwrotnej-stronie-ksiezyca/ Sun, 17 Jan 2016 08:37:01 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4877 Ksiezyc Chiny wyślą na Księżyc sondę, która za dwa lata jako pierwsza wyląduje na odwrotnej jego stronie - podały chińskie media. Odwrotna strona Księżyca to ta część Księżyca, która nigdy nie jest bezpośrednio widoczna z Ziemi. Mimo, że wielokrotnie była fotografowana (pierwsze zdjęcia tej strony dotarły na Ziemię w 1959 roku, nigdy nie została dokładniej zbadana. Jak informuje oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua, sonda Chang'e-4 - nazwana tak na cześć bogini Księżyca w chińskiej mitologii - zostanie wysłana w kierunku naszego naturalnego satelity w 2018 roku.. "Lądownik Chang'e-4 wraz z łazikiem miękko wyląduje na odwrotnej stronie Księżyca i przeprowadzi pełną paletę badań zarówno w miejscu lądowania jak i w najbliższej okolicy," mówi kierownik ds. badań Księżyca Liu Jizhong. Pekin uważa wojskowy program kosmiczny za symbol swojej rosnącej pozycji na świecie i najnowocześniejszych technologii rozwijanych właśnie w Chinach. 6a00d8341bf7f753ef01b7c8083b02970b-800wi Jednak jak na razie w dużej mierze chiński program eksploracji Księżyca powtarza badania, które USA i Związek Radziecki przeprowadzały już kilkadziesiąt lat temu. "Wdrożenie misji Chang'e-4 pozwoli naszemu krajowi stać się liderem na polu eksploracji Księżyca. Takiej misji jak dotąd żaden inny kraj nie zorganizował," dodaje Liu. W 2013 roku na Księżyciu wylądował chiński łazik Yutu, a to dopiero początek, bowiem Pekin planuje stworzenie stałej stacji orbitalnej do 2020 roku, a następnie wysłanie człowieka na Księżyc. Loty kosmiczne stanowią "ważny dowód ogólnego potencjału kraju", powiedział agencji Xinhua Qian Yan dodając, że każdy sukces odniesiony w przestrzeni kosmicznej "znacznie rozbudzał dumę opinii publicznej z dokonań naukowych ojczyzny". Clive Neal - dyrektor Lunar Exploration Analysis Group przy NASA potwierdził nam, że misja Chang'e-4 to misja pionierska. "Jak dotąd nigdy nie badano odwrotnej strony Księżyca z powierzchni," powiedział w piątek agencji AFP. "Ten region Księżyca znacznie się różni od widocznej strony i znajduje się na nim największa 'dziura' w Układzie Słonecznym - Basen Biegun Południowy-Aitken" przedstawiony na zdjęciu powyżej, "w którym mogą być odsłonięte materiały tworzące płaszcz Księżyca oraz głębsze warstwy skorupy". Basen ten jest największym znanym kraterem uderzeniowym w Układzie Słonecznym przy średnicy 2500 kilometrów i głębokości 13 kilometrów. Wcześniejsze doniesienia chińskiej agencji informacyjnej Xinhua wskazywały na to, że Chiny mogą rozważać budowę pionierskiego radioteleskopu na odwrotnej stronie Księżyca. Źródło: DailyGalaxy / Xinhua News Agency Zdjęcie: apollo.sese.asu.edu]]> 4877 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Komety nie tłumaczą 'obcej megastruktury' wokół gwiazdy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/16/komety-nie-tlumacza-obcej-megastruktury-wokol-gwiazdy/ Sat, 16 Jan 2016 05:54:52 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4880 KIC8462852 Jedna z najdziwniejszych gwiazd ubiegłego roku właśnie stała się jeszcze dziwniejsza. I tak - to wciąż może być obca cywilizacja. Gwiazda znana jako KIC 8462852 zdumiewa astronomów od kilku miesięcy, odkąd to zespół badaczy zauważył, że jej jasność spada w osobliwy sposób. Proponowane przez naukowców wytłumaczenia obejmowały zarówno chmurę komet jak i "obce megastruktury" (tzw. sferę Dysona). Teraz nowa analiza obserwacji historycznych wskazuje, że w ciągu ostatnich stu lat gwiazda stopniowo co raz bardziej przygasała - to sprawia, że naukowcy znowu zaczynają się drapać po głowach. Pierwsze informacje o tej nietypowej gwieździe pochodzą z Kosmicznego Teleskopu Kepler, który bezustannie obserwował region nieba w którym znajduje się gwiazda między 2009 a 2014 rokiem. Większość gwiazd wokół których krążą planety charakteryzuje się niewielkimi, regularnymi spadkami jasności gdy krążące wokół nich planety przechodzą na tle ich tarczy. Jednak w przypadku gwiazdy KIC 8462852 jest inaczej - jej jasność nieregularnie spadała przez całe cztery lata, czasami nawet o 20 procent. We wrześniu ubiegłego roku zespół badaczy pracujący pod kierownictwem Tabethy Boyajian z Yale University próbował znaleźć wytłumaczenie tego nietypowego sygnału. Wynikiem ich prac była teoria mówiąca o tym, że to duży obłok komet odpowiada za nieregularne spadki jasności. Zaledwie miesiąc później gwiazda trafiła na czołówki gazet na całym świecie, kiedy to Jason Wright z Pennsylvania State University wraz ze współpracownikami zaproponował w artykule naukowym, że "obce megastruktury" - satelity zaprojektowane do zbierania promieniowania gwiazdy mogą być odpowiedzialne za tak nietypowy sygnał. Teraz Bradley Schaefer z Louisiana State University odkrył, że owa nietypowa gwiazda jest jeszcze bardziej zaskakująca niż nam się wydawało. Gdy zespół Boyajian badał gwiazdę - wykorzystywał do tego dane z archiwum cyfrowo zeskanowanych płyt fotograficznych z ostatniego stulecia zebranych na Harvard University. W ten sposób starano się sprawdzić czy gwiazda zachowywała się tak nietypowo także w przeszłości. Niestety niczego takiego nie zauważono. Schaefer zdecydował się przyjrzeć tej gwieździe jeszcze raz. Uśrednił dane w pięcioletnie segmenty starając się zaobserwować powolne, długoterminowe trendy - okazało się, że między 1890 a 1989 rokiem jasność gwiazdy spadła o 20%. "Sam efekt jest niewielki i nie taki znowu oczywisty." Aby upewnić się co do spadku jasności Schaefer sam wybrał się n Harvard, aby przyjrzeć się oryginalnym płytom fotograficznym i zbadać zarejestrowane na nich zmiany - to rzadka w dzisiejszych czasach umiejętność. "Z uwagi na fakt, że nikt już nie korzysta z płyt fotograficznych - jest to praktycznie wymarła umiejętność," mówi Wright. "Schaefer jest ekspertem w tej dziedzinie." Schaeferowi udało się także naocznie zaobserwować spadek jasności na płytach fotograficznych. Obliczył on, że do takiego spadku jasności trzeba by było 648 000 komet, z których każda miałaby średnicę 200 kilometrów - to praktycznie całkowicie niemożliwe. "Pomysł uwzględniający istnienie grupy/obłoku komet został wysunięty jako najlepsze rozwiązanie tej zagadki - nawet przy założeniu, że wszystkie zaproponowane rozwiązania były mało prawdopodobne. Jednak teraz mamy pewność, że także ta hipoteza jest całkowicie nieprawdopodobna." "To stanowi istotny problem dla hipotezy mówiącej o kometach," przyznaje Boyajian. "Niezbędne jest dalsze monitorowanie tej gwiazdy, aby w końcu udało się odkryć co tak naprawdę się tam dzieje." Co zatem z obcymi megastrukturami? Schaefer nie wydaje się do nich przekonany. "Idea megastruktur zbudowanych przez obcych nie pasuje do moic hobserwacji," mówi Schaefer, według którego nawet zaawansowana cywilizacja nie byłaby w stanie zbudować struktur zdolnych zakryć 20% gwiazdy w ciągu zaledwie stu lat. Poza tym tego rodzaju obiekt powinien reemitować światło zebrane od gwiazdy w zakresie podczerwonym. Obserwacje jednak wskazują, że intensywność promieniowania w podczerwieni jest przeciętna. "Nie wiem w jaki sposób spadek jasności wpływa na hipotezę o megastrukturach. Może być tak, że wcześniej także było sporo takich spadków jasności lub np. astronomowie mieli mniej szczęścia w przeszłości i po prostu zarejestrowali więcej spadków jasności w latach osiemdziesiątych XX wieku niż na początku XX wieku - choć to wydaje się mało prawdopodobne." Nie ulega wątpliwości, że KIC 8462852 zachowuje się dziwnie, więc coś musi za to odpowiadać. "Albo jedna z odrzuconych przez nas teorii może być prawdziwa, albo teoretycy muszą wypracować zupełnie nowe wytłumaczenie tego zjawiska." Więcej informacji: Źródło: New Scientist]]> 4880 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Czy to druga pod względem wielkości czarna dziura w Drodze Mlecznej?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/15/czy-to-druga-pod-wzgledem-wielkosci-czarna-dziura-w-drodze-mlecznej/ Fri, 15 Jan 2016 20:07:44 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4884 druga_czarna_dziura_w_Drodze_Mlecznej Astronomowie korzystający z 45-metrowej średnicy radioteleskopu Nobeyama odkryli ślady niewidocznej czarnej dziury o masie 100 000 mas Słońca krążącej wokół centrum Drogi Mlecznej. Zespół zakłada, że ta możliwa czarna dziura o średniej masie może stanowić klucz do zrozumienia narodzin supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk. Zespół astronomów pracujący pod kierownictwem Tomoharu Oka, profesora z Keio University w Japonii odkrył enigmatyczny obłok gazu (nazwany CO-0.40-0.22) znajdujący się zaledwie 200 lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej. Obłok ten ma jedną bardzo nietypową cechę: znaczącą dyspersję prędkości - w obłoku znajduje się gaz charakteryzujący się bardzo szeroką paletą prędkości. Cecha ta możliwa była do odkrycia dzięki wykorzystaniu dwóch radioteleskopów: 45-metrowego radioteleskopu Nobeyama w Japonii oraz ASTE Telescope w Chile - obydwa teleskopy wykorzystywane są przez National Astronomical Observatory of Japan. Aby szczegółowo zbadać strukturę obłoku, zespół obserwował CO-0.40-0.22 za pomocą teleskopu Nobeyama uzyskując w ten sposób widmo 21 linii emisyjnych dla 18 molekuł. Wyniki pomiarów wskazują, że obłok ma eliptyczny kształt i składa się z dwóch komponentów: kompaktowego choć rzadkiego komponentu o bardzo szerokiej dyspersji prędkości rzędu 100 km/s oraz gęstego komponentu rozciągającego się na 10 lat świetlnych o wąskiej dyspersji prędkości. Co sprawia, że dyspersja prędkości jest tak szeroka? W obłoku nie ma żadnych dziur. Co więcej obserwacje w zakresie rentgenowskim czy podczerwonym nie zakończyły się znalezieniem żadnego kompaktowego obiektu. To oznacza, że za dyspersję prędkości nie odpowiada żadne lokalne źródło energii takie jak wybuch supernowej. signsofsecon Zespół badaczy wykonał liczne symulacje obłoku gazowego napędzanego  silnym źródłem grawitacji. Wyniki symulacji wskazują, że obłoki gazowe są najpierw przyciągane przez źródło, ich predkość rośnie wraz ze zbliżaniem się do niego, osiąga maksymalną wartość w najmniejszej odległości od obiektu. Następnie obłok kontynuuje poruszanie się, ale jego prędkość spada. Okazało się, że model wykorzystujący źródło grawitacji o masie 100 000 mas Słońca mieszczący się w promieniu 0.3 roku świetlnego najlepiej pasuje do obserwowanych danych. "Zważając na fakt, że obserwacje w zakresie rentgenowskim i podczerwonym nie pozwoliły na zlokalizowanie żadnego kompaktowego obiektu," tłumaczy Oka, główny autor artykułu opublikowanego w czasopiśmie Astrophysical Journal Letters "jak na razie najlepszym kandydatem na kompaktowy masywny obiekt wewnątrz obłoku jest czarna dziura." Jeżeli faktycznie tak jest - będzie to pierwszy przypadek odkrycia czarnej dziury o średniej masie. Astronomowie jak dotąd znają dwa rodzaje czarnych dziur: czarne dziury o masie gwiazdy powstałe wskutek gigantycznych eksplozji bardzo masywnych gwiazd; oraz supermasywne czarne dziury (SMBH) często znajdowane w centrach galaktyk. Masa SMBH mieści się w zakresie od kilku milionów do kilku miliardów mas Słońca. Jak dotąd odkryto wiele SMBH, jednak nikt nie wie w jaki sposób one tak właściwie powstają. Jednym z proponowanych wytłumaczeń jest łączenie się wielu czarnych dziur o masie pośredniej. Jednak ta teoria ma jeden zasadniczy problem - jak dotąd nikomu nie udało się zaobserwować żadnej czarnej dziury o średniej masie(przyp. red. nie do końca jest to prawda - patrz ostatnie odkrycie dokonane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra opisane przez Tomasza Andela TUTAJ). Jeżeli obłok CO-0.40-0.22 znajdujący się zaledwie 200 lat świetlnych od radioźródła SgrA* (supermasywnej czarnej dziury o masie 400 milionów mas Słońca w centrum Drogi Mlecznej) zawiera w sobie czarną dziurę o średniej masie - może on stanowić dowód wspierający teorię o ewolucji supermasywnych czarnych dziur poprzez łączenie się ze sobą czarnych dziur o średniej masie. 1-signsofsecon Wyniki te pozwalają na stworzenie nowego sposobu poszukiwania czarnych dziur za pomocą radioteleskopów. Najnowsze obserwacje wskazują na istnienie wielu kompaktowych obłoków o szerokiej dyspersji prędkości podobnych do CO-0.40-0.22. Zespół badawczy uważa, że niektóre z nich mogą skrywać w swoich wnętrznościach czarne dziury. Badania wskazują, że w samej Drodze Mlecznej znajduje się około 100 milionów czarnych dziur, jednak obserwacje rentgenowskie pozwoliły jak dotąd na zlokalizowanie zaledwie kilkudziesięciu z nich. Większość czarnych dzur może być "ciemna" i bardzo trudna do zaobserwowania na jakiejkolwiek długości fali. "Badanie ruchu gazu za pomocą radioteleskopów może stanowić uzupełniający sposób poszukiwania ciemnych czarnych dziur," tłumaczy Oka. "Trwający aktualnie szeroki przegląd Drogi Mlecznej za pomocą teleskopu Nobeyama oraz wysokiej rozdzielczości obserwacje pobliskich galaktyk za pomocą obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) mogą potencjalnie znacząco zwiększyć liczbę odkrytych czarnych dziur." Wyniki obserwacji zostały opublikowane przez Oka et al. pod tytułem "Signature of an Intermediate-Mass Black Hole in the Central Molecular Zone of Our Galaxy" w czasopiśmie Astrophysical Journal Letters 1 stycznia 2016 roku. Członkowie zespołu badawczego to Tomoharu Oka, Reiko Mizuno, Kodai Miura, Shunya Takekawa - wszyscy z Keio University. 2-signsofsecon   Więcej informacji Źródło: NAOJ/phys/ApJL]]> 4884 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Szef Europejskiej Agencji Kosmicznej myśli o bazie księżycowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/15/szef-europejskiej-agencji-kosmicznej-mysli-o-bazie-ksiezycowej/ Fri, 15 Jan 2016 19:16:08 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4887 Ksiezyc1 Podczas porannej konferencji nowego szefa Europejskiej Agenji Kosmicznej mogliśmy posłuchać o jego planach zbudowania międzynarodowej wioski badawczej na Księżycu, która może być następcą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jak na razie jest to tylko pomysł - przez niektórych nazywany "szalonym" - jednak jest on według Jana Woernera szeroko dyskutowany zważając na zbliżający się koniec prac Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ogólna koncepcja opiera się na budowie przez ludzi i roboty bazy księżycowej, która mogłaby potencjalnie stanowić przystanek dla misji marsjańskich lub nawet miejsce wydobycia niektórych surowców. "Nie jest to pomysł, który zakłada budowę jakichś domków, a następnie całego miasta z ratuszem czy kościołem," tłumaczy Jan Woerner, który w lipcu ubiegłego roku przejął obowiązki dyrektora generalnego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Wioska Księżycowa ('Moon Village') mogłaby być wykorzystywana na różne sposoby przez różnych użytkowników - powierdział Woerner dziennikarzom zebranym w Paryżu. "Jeden z krajów może przecież skupiać się bardziej na badaniach naukowych, a z drugiej strony prywatne przedsiębiorstwo może być zainteresowane wydobyciem... kto inny może chcieć skorzystać z bazy jako z przystanku do dalszej eksploracji Układu Słonecznego," tłumaczy. "To tylko bardzo ogólny szkic, jednak teraz sprawdzamy na szczeblu międzynarodowym czy jest wystarczające zainteresowanie tym tematem, aby można było ruszyć z pracami," mówi Woerner. Jeżeli chodzi o czas realizacji misji - to chodzi o czas po zakończeniu misji ISS. ISS czyli Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to projekt realizowany wspólnie przez Europę, Kanadę, USA, Japonię i Rosję. Wszyscy członkowie poza Unią Europejską ustaliły, że będą wykorzystywać i finansować ISS do co najmniej 2024 roku. Woerner podkreśla, że ISS "także ma swoją wartość" i ma zamiar przekonać kraje członkowskie, że "ESA powinna kontynuować" swoje zaangażowanie w tej projekt. Jak na razie ESA zobowiązała się do uczestnictwa w projekcie do 2020 roku. Jeżeli natomiast chodzi o przyszłość "Wydaje mi się, że Wioska Księżycowa to idealny kandydat na następcę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w zakresie.... eksploracji," powiedział Woerner. "Jak na razie nie ma żadnej innej propozycji alternatywnej." W przeciwieństwie do ISS wioska księżycowa nie wymaga żadnej "formalnej decyzji" podejmowanej przez poszczególne kraje. "To raczej pewnego rodzaju zrozumienie między krajami, że wspólnie powinny dążyć do powrotu na Księżyc." Co jest natomiast istotne to dyskusja o najlepszej lokalizacji dla takiej bazy. "Czy powinna znaleźć się po odwrotnej stronie? Czy po widocznej stronie? Czy może na biegunach?" Po wybraniu odpowiedniego miejsca poszczególne kraje czy agencje kosmiczne mogą zdecydować w jakim zakresie chcą brać udział w tym projekcie. Kto zatem może być tym zainteresowany? "Rosja planuje kilka misji księżycowych - dlaczego nie mielibyśmy dołączyć Rosji do projektu Wioski Księżycowej?" pyta Woerner zauważając także, że "Chińczycy także planują kolejne misje księżycowe." Woernerowi nie przeszkadza fakt, że niektórzy uważają jego pomysł za szalony. "Słowo 'szalony' to dokładnie to słowo, którego sam bym użył. Musimy myśleć nieszablonowo - a to oznacza nowe pomysły." Temat tego przedsięwzięcia będzie poruszany w nadchodzących rozmowach z agencjami kosmicznymi USA, Japonii, Kanady i Rosji w nadchodzących tygodniach - kiedy to planowane są rozmowy o przyszłości ISS. Źródło: AFP]]> 4887 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Burzliwe narodziny kwazara]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/15/burzliwe-narodziny-kwazara/ Fri, 15 Jan 2016 12:00:56 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4890 kwazar Najjaśniejsza znana galaktyka we Wszechświecie - kwazar W2246-0526, którego widzimy z czasów gdy Wszechwiat miał mniej niż 10% swojego obecnego wieku jest na tyle burzliwa, że możemy w niej obserwować proces wyrzucania wszystkich zapasów gazu niezbędnego do tworzenia gwiazd. Na takie procesy wskazują najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA). Kwazary to odległe galaktyki z bardzo aktywnymi supermasywnymi czarnymi dziurami w swoich centrach, które emitują intensywne dżety cząsteczek i promieniowania. Większość kwazarów świeci jasno, jednak tylko niewielki procent tych energetycznych obiektów należy do niespotykanego typu znanego jako.... Hot DOG czyli Hot, Dust-Obscured Galaxies (Gorące, przesłonięte pyłem galaktyki). W tej grupie znajduje się WISE J224607.57-052635.0 - najjaśniejza znana galaktyka we Wszechświecie. Po raz pierwszy zespół naukowców pod kierownictwem Tanio Diaz-Santos z Universidad Diego Portales w Santiago w Chile wykorzystał unikalne możliwości obserwatorium ALMA, aby zajrzeć do środka W2246-0526 i śledzić ruch zjonizowanych atomów węgla między gwiazdami należącymi do tej galaktyki. "Duże ilości tej materii międzygwiezdnej znajdujemy w wyjątkowo burzliwym i dynamicznym stanie. Przesuwa się ona przez galaktykę z prędkością 2 000 000 kilometrów na godzinę," tłumaczy główny autor opracowania Tanio Diaz-Santos. Astronomowie uważają, że to gwałtowne zachowanie może mieć związek z ekstremalną dzielnością promieniowania galaktyki. W2246-0526 emituje tyle promieniowania co około 350 bilionów Słońc. Ta zdumiewająca jasność napędzana jest przez dysk gazu podgrzewanego do olbrzymich temperatur podczas opadania na supermasywną czarną dziurę znajdującą się w centrum tej galaktyki. Promieniowanie z tego jasnego dysku akrecyjnego w centrum tego Hot DOGa nie ucieka jednak bezpośrednio, jest pochłaniane przez otaczającą go gęstą otoczkę pyłu, która re-emituje tą energię w zakresie podczerwonym. To silne promieniowanie podczerwone ma bezpośredni i gwałtowny wpływ na całą galaktykę. Region wokół czarnej dziury jest co najmniej 100 razy jaśniejszy niż reszta galaktyki razem wzięta, dlatego też uwalnia intensywne choć zlokalizowane promieniowanie, które wywiera olbrzymie ciśnienie na całą galaktykę. "Podejrzewaliśmy, że ta galaktyka znajduje się na etapie transformacji z uwagi na olbrzymie ilości energii emitowane w podczerwieni," mówi współautor opracowania Peter Eisenhardt, naukowiec projektu WISE z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "ALMA pokazała nam teraz, że gorący piec w tej galaktyce sprawia, że galaktyka niejako zaczyna kipieć,"  dodaje Roberto Assef z Universidad Diego Portales oraz lider obserwacji w obserwatorium ALMA. Jeżeli tego typu burzliwe procesy będą kontynuowane, to intensywne promieniowanie w podczerwieni wyrzuci z galaktyki całą materię międzygwiezdną. Modele ewolucji galaktyk oparte na nowych danych z ALMA wskazują, że gaz międzyplanetarny już jest uwalniany z galaktyki we wszystkich kierunkach. "Jeżeli to będzie trwało to możliwe, że W2246 przejdzie w etap dojrzaego kwazara," podsumowuje Manuel Aravena, także z Universidad Diego Portales. "Tylko ALMA ze swoją niezrównaną zdolnością rozdzielczą umożliwia nam obserwowanie tego obiektu w wysokiej rozdzielczości i zrozumienie tego ważnego episodu w życiu tej galaktyi." Źródło: ESA]]> 4890 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najjaśniejsza supernowa w historii wciąż zdumiewa astronomów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/14/najjasniejsza-supernowa-w-historii-wciaz-zdumiewa-astronomow/ Thu, 14 Jan 2016 19:35:31 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4896 supernowa_najjasniejsza Siedem miesięcy po tym jak po raz pierwszy ją zauważono wciąż nie rozwiązano zagadki pochodzenia najjaśniejszej jak dotąd zaobserwowanej supernowej. Eksplodująca gwiazda odkryta w czerwcu 2015 roku, która w szczytowym momencie świeciła jaśniej niż 570 miliardów Słońc, należy do klasy "superjasnych" supernowych. Ponad 100 razy jaśniejsze i 1000 razy rzadziej występujące niż zwykłe supernowe tego rodzaju supernowe rejestrowane są dzięki rosnącej sieci zautomatyzowanych przeglądów nieba, które skupiają się na poszukiwaniu tego typu zdarzeń na dużych obszarach nieba. Pełne szczegóły zeszłorocznej eksplozji znanej jako ASASSN-15lh zostaną przedstawione 15 stycznia w czasopiśmie Science. "Ten wybuch poddaje w wątpliwość wszystkie nasze wcześniejsze teorie opisujące mechanizmy eksplozji i źródła energii w superjasnych supernowych," mówi Subo Dong, astronom z Kavli Institute for Astronomy and Astrophysics na Uniwersytecie Pekińskim, którego zespół zarejestrował ten wybuch. Jak zauważył Dong w swoim raporcie opublikowanym na serwerze preprintów naukowych arXiv w lipcu wybuch ten należy do klasy najjaśniejszych supernowych charakteryzujących się nieską zawartością wodoru. Uważa się, że tego typu eksplozje napędzane są przez magnetary: kompaktowe, gwałtownie obracające się, mocno namagnetyzowane jądra, które pozostają po wybuchu w którym gwiazda gwałtownie odrzuca swoje zewnętrzne warstwy.  Silne pole magnetyczne magnetara wytwarza wiatr, który podgrzewa gaz uciekający od supernowej. Jednak ASASSN-15lh jest gorętsza i jaśniejsza niż inne ubogie w wodór supernowe - tak bardzo, że magnetar w środku musiałby obracać się z maksymalną możliwą prędkością i zamieniać energię spinu w ciepło z wydajnością niemal 100%. Dlatego też Dong uważa, że teoria obejmująca magnetar w tym wypadku jest nieprawidłowa. Podczas gdy inne ubogie w wodór supernowe znajdują się w ciemnych galaktykach karłowatych, ASASSN-15lh znajduje się blisko centrum masywnej galaktyki jaśniejszej od Drogi Mlecznej - chociaż zespół Donga zaznacza, że nie wyklucza możliwości, że do wybuchu doszło w galaktyce karłowatej, która akurat znajdowała się w jednej linii z większą galaktyką. Istnieje niewielka szansa na to, że ASASSN-15lh w ogóle nie jest supernową. Może to być także rozbłysk związany z grawitacyjnym rozerwaniem gwiazdy przez supermasywną czarną dziurę - twierdzi obserwator supernowych Edo Berger z Harvard University w Cambridge, który nie należał do zespołu badawczego. Zespół Donga planuje teraz wykorzystać Kosmiczny Teleskop Hubble'a, aby dowiedzieć się więcej o galaktyce, w której doszło do wybuchu. Więcej informacji: http://www.nature.com/news/brightest-ever-supernova-still-baffles-astronomers-1.19176?WT.mc_id=TWT_NatureNews Źródło: Nature]]> 4896 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kolorowe zdjęcie kriowulkanu Wright Mons na Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/14/kolorowe-zdjecie-kriowulkanu-wright-mons-na-plutonie/ Thu, 14 Jan 2016 18:09:10 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4899 Pluton_Wright_Mons Naukowcy z zespołu pracującego na danych przesłanych przez sondę New Horizons stworzyli kolorowe zdjęcie w najwyższej jak dotąd jakości przedstawiające jeden z dwóch potencjalnych kriowulkanów zauważonych na powierzchni Plutona podczas przelotu sondy w pobliżu planety karłowatej 14 lipca 2015 roku. Przy średnicy 150 km i wysokości ok. 4 km ów kriowulkan - nieformalnie nazwany Wright Mons - jest po prostu olbrzymi. Jeżeli faktycznie jest to wulkan lodowy - byłby to największy tego typu obiekt odkryty w zewnętrznej części Układu Słonecznego. Naukowcy pracujący nad misją zafascynowani są rzadko rozłożonymi płatami czerwonej materii na zdjęciu i zastanawiają się czemu nie ma jej więcej. Ciekawy jest również fakt, że na samym Wright Mons zidentyfikowano tylko jeden krater uderzeniowy, co oznacza, że jego powierzchnia powstała stosunkowo niedawno. A to może oznaczać, że Wright Mons był wulkanicznie aktywny także stosunkowo późno w historii Plutona. Powyższe zdjęcie złożone zostało ze zdjęć wykonanych przez sondę New Horizons za pomocą Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) 14 lipca 2015 roku z odległości ok. 48 000 km i przedstawia szczegóły o rozmiarach min. 450 m. Na to zdjęcie z LORRI nałożono dane barwne zarejestrowane przez Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera (MVIC) zebrane ok. 20 minut po zdjęciach wykonanych przez LORRI z odległości 34 000 km i rozdzielczości 650 m/piksel Całe zdjęcie przedstawia obszar o rozmiarach 230 x 230 km. Źrodło: NASA/JHUAPL/SwRI]]> 4899 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niewielkie galaktyki skrywają tajemnicę kosmicznej rejonizacji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/14/niewielkie-galaktyki-skrywaja-tajemnice-kosmicznej-rejonizacji/ Thu, 14 Jan 2016 14:01:01 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5584 galaktyki_karlowate

    Nowopowstałe galaktyki karłowate były prawdopodobnie powodem podgrzania Wszechświata około 13 miliardów lat temu - takie wnioski prezentuje międzynarodowy zespół naukowców. Odkrycie otwiera nową ścieżkę dla lepszego zrozumienia wczesnego etapu historii Wszechświata.

    W okresie kilkuset tysięcy lat po Wielkim Wybuchu wszechświat był na tyle gorący i gęsty, że materia w nim była zjonizowana. Jednak 380 000 lat później rozszerzanie Wszechświata ochłodziło go na tyle, że materia przyjęła stan neutralny i zaczęły powstawać pierwsze struktury - obłoki gazowe składające się z wodoru i helu. Wtedy to grawitacja umożliwiła tym obłokom nabieranie masy, które doprowadzało do kolapsu i powstawania pierwszych gwiazd i galaktyk. Wtedy około miliarda lat po Wielkim Wybuchu doszło do kolejnej istotnej transformacji: Wszechświat uległ podgrzaniu i wodór - najpowszechniej występujący pierwiastek - uległ zjonizowaniu po raz drugi, tak jak po Wielkim Wybuchu - to wydarzenie nazywane jest przez astronomów "kosmiczną rejonizacją". Wciąż nie określono w jaki sposób do tego doszło.

    Astronomowie od dawna uważali, że galaktyki są odpowiedzialne za tą transformację.

    Międzynarodowy zespół naukowców zorganizowany przez astronoma Trinh Thuan z University of Virginia w dużej mierze potwierdził tą hipotezę w artykule opublikowanym dzisiaj w czasopiśmie Nature. Członkami zespołu naukowego byli naukowcy z Ukrainy, Republiki Czeskiej, Szwajcarii, Francji i Niemiec.

    Wykorzystując dane zarejestrowane przez spektrometr ultrafioletowy zainstalowany na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zespół zauważył, że pobliska kompaktowa galaktyka karłowata emituje dużą ilość jonizujących fotonów do ośrodka międzygalaktycznego czyli przestrzeni między galaktykami. Naukowcy uważają, że te fotony odpowiedzialne są za rejonizację wszechświata.

    "Ta galaktyka wydaje się być doskonałym lokalnym odpowiednikiem licznych galaktyk karłowatych, które uważa się za odpowiedzialne za rejonizację wczesnego Wszechświata," powiedział Trinh. "Odkrycie to jest istotne ponieważ jest to idealne miejsce do badania fenomenu rejonizacji, który miał miejsce w początkach historii Wszechświata takiego jaki znamy dzisiaj."

    Normalna materia we wczesnym wszechświecie składała się zasadniczo z gazu. Gwiazdy i gromady gwiazd powstają z obłoków gazu formując w ten sposób pierwsze galaktyki. Ultrafioletowe promieniowanie emitowane przez te gwiazdy zawiera liczne fotony jonizujące. Z tego też powodu naukowcy od dawna przypuszczali, że galaktyki były odpowiedzialne za kosmiczną rejonizację. Niemniej jednak, aby doszło do rejonizacji, galaktyki muszą emitować te fotony w przestrzeń międzygalaktyczną; w przeciwnym razie są one z łatwością pochłaniane przez gaz i pył zanim zdołają uciec z galaktyki. Pomimo 20 lat intensywnych poszukiwań nie udało się odkryć ani jednej galaktyki emitującej wystarczające ilości promieniowania jonizującego, a mechanizm który doprowadził do rejonizacji pozostaje tajemnicą.

    Aby rozwiązać ten problem międzynarodowy zespół badawczy zaproponował obserwowanie galaktyk tzw. "ziaren zielonego grochu". Odkryte w 2007 roku galaktyki tego typu reprezentują szczególną i rzadką klasę obiektów w pobliskim wszechświecie. Czujniki promieniowania rejestrują je jako zielone, okrągłe i kompaktowe obiekty - podobne do zielonego groszku. Uważa się, ze są one źródłem gwiezdnych eksplozji lub wiatrów wystarczająco silnych, aby emitować na zewnątrz jonizujące fotony.

    Zespół przebadał dane zebrane w przeglądzie nieba Sloan Digital Sky Survey - bazie danych obejmującej ponad milion galaktyk. W tychże danych zudało się zidentyfikować około 5000 galaktyk, które spełniają te kryteria: bardzo kompaktowe galaktyki emitujące bardzo intensywne promieniowanie UV. Naukowcy wybrali pięć galaktyk, które następnie obserwowali za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Dzięki zdolności wykrywania promieniowania UV przez teleskop Hubble'a zespół badawczy zdołał stwierdzić, że galaktyka J0925+1403 znajdująca się ok. trzech miliardów lat świetlnych od Ziemi, emituje jonizujace fotony z niespotykaną dotychczas intensywnością - to około 8 procent całej emisji. To fundamentalne odkrycie wskazuje, że galaktyki tego typu mogą wytłumaczyć kosmiczną rejonizację potwierdzając tym samym najpowszecheniej przyjmowane wytłumaczenie tego fenomenu.

    "Wraz z kolejnymi obserwacjami za pomocą teleskopu Hubble'a mamy nadzieje lepiej zrozumieć w jaki sposób fotony uwalniają się z tego typu galaktyk oraz określone typy galaktyk napędzające rejonizację," powiedział Trinh. "To dla nas kluczowe obserwacje w procesie cofania się w czasie do wczesnego wszechświata. Sa to obserwacje, które utorowały drogę przyszłym obserwacjom za pomocą następcy Kosmicznego Teleskopu Hubble'a czyli za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, którego start planowany jest na 2018 rok. Wszak jest to teleskop, który może zrewolucjonizować całą dziedzinę dzięki dużo większym możliwościom uchwycania szczegółów pierwszych galaktyk i źródeł kosmicznej rejonizacji."

    Więcej informacji: nature.com/articles/doi:10.1038/nature16456

    Źródło: phys.org/Nature

    ]]>
    5584 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ultra-szybkie wiatry rentgenowskie w galaktyce podobnej do Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/14/ultra-szybkie-wiatry-rentgenowskie-w-galaktyce-podobnej-do-drogi-mlecznej/ Thu, 14 Jan 2016 10:32:03 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5587 gaz_uciekajacy_z_galaktyki Europejskie obserwatorium XMM-Newton odkrył strumień bardzo szybkiego gazu wypływającego z centrum jasnej galaktyki spiralnej podobnej do Drogi Mlecznej, który może zmniejszać w niej zdolność do produkcji nowych gwiazd. Nie jest niczym wyjątkowym odkrycie gorących wiatrów wywiewanych z dysków materii wokół supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w centrach aktywnych galaktyk. Jeżeli są one wystarcząco silne, mogą na różne sposoby wpływać na swoje otoczenie. Głównym efektem ich działania jest wywiewanie zasobów gazu, które w przeciwnym razie mogłyby posłużyć jako surowiec do powstawania nowych gwiazd. Jednocześnie możliwe jest, że takie wiatry prowokują kolaps niektórych obłoków, który prowadzi właśnie do powstawania gwiazd. Uważa się, że takie procesy odgrywają fundamentalną rolę w ewolucji galaktyk i czarnych dziur od początku istnienia Wszechświata 13,8 miliardów lat temu. Jednak wpływały one tylko na największe obiekty takie jak masywne galaktyki eliptyczne powstałe wskutek dramatycznych kolizji i łączenia dwóch i więcej galaktyk - procesów, któe mogą wywołać wiatry na tyle intensywne, że wpływają na procesy gwiazdotwórcze. Teraz, po raz pierwszy w historii, wiatry te zostały zaobserwowane w bardziej zwyczajnym rodzaju galaktyk aktywnych znanych jako galaktyki Seyferta, które nie wykazują śladów łączenia z innymi galaktykami. Obserwowane w zakresie promieniowania widzialnego, prawie wszystkie galaktyki Seyferta charakteryzują się spiralnym kształtem przypominającym kształt Drogi Mlecznej. Jednak w przeciwieństwie do naszej galaktyki, g. Seyferta mają bardzo jasne jądra świecące w całym zakresie promieniowania elektromagnetycznego - to znak, że supermasywne czarne dziury w ich centrach nie są spokojne, a intensywnie pożerają swoje otoczenie. Supermasywna czarna dziura w sercu tej konkretnej galaktyki Seyferta znanej jako IRAS17020+4544 mieszczącej się 800 milionów lat świetlnych od Ziemi charakteryzuje się masą prawie 6 milionów mas Słońca. XMM-Newton pozwolił odkryć, że wiatry emitowane przez otoczenie czarnej dziury poruszają się z prędkościami 23 000 - 33 000 km/s czyli ok. 10 % prędkości światła. Istotnym odkryciem jest fakt, że wiatry z centrum galaktyki są wystarczająco energetyczne aby podgrzewać gaz w galaktyce i tłumić procesy gwiazdotwórcze - to pierwszy raz kiedy takiego rodzaju wiatry zaobserwowano w stosunkowo normalnej galaktyce spiralnej. "To pierwszy przypadek ultra-szybkiego wypływu rentgenowskiego obserwowanego w 'normalnej' galaktyce Seyferta," mówi Anna Lia Longinotti z Instituto Nacional de Astrofisica, Optica y Electronica of Puebla w Meksyku, główny autor artykułu opisującego odkrycie opublikowanego w Astrophysical Journal Letters. The_peculiar_wind_of_a_spiral_galaxy_large Owa galaktyka ma jeszcze jedną niespodziankę: emisja rentgenowska z szybkiego wiatru wypływającego z jądra galaktyki zazwyczaj jest zdominowana przez atomy żelaza z oderwanymi wieloma elektronami, jednak ten konkretny wiatr okazuje się bardziej nietypowy: widać w nim bowiem lżejsze pierwiastki takie jak tlen, a w ogóle nie widać żelaza. "Byłam bardzo zaskoczona odkryciem, że wiatr składa się głównie z tlenu. Jak dotąd nikt nie obserwował tak nietypowej galaktyki," mówi Anna Lia. Z uwagi na fakt, że galaktyka jest w dużej mierze bardzo podobna do naszej własnej - powstają nowe pytania o historię Drogi Mlecznej i rolę jaką w niej mogła odegrać centralna czarna dziura. "Z niedawno przeanalizowanych danych z obserwatorium XMM-Newton wiemy, że nasza czarna dziura o masie 4 milionów mas Słońca przechodziła fazy dużo silniejszej aktywności, przy czym ostatnia mogła mieć miejsce nawet kilkaset lat temu," mówi współautor opracowania Matteo Guainazzi, astronom ESA aktualnie pracujący w Institute of Space and Astronautical Science  w Japan Aerospace Exploration Agency (JAXA). "Oczywiście nie możemy mieć pewności, ale nasze odkrycie wskazuje, że szybkie wypływy jak te zaobserwowane w IRAS17020+4544 mogły kiedyś być aktywne takze w naszej galaktyce." "Wcześniej nie rozważaliśmy w ogóle takiej możliwości bowiem tego typu wypływy rentgenowskie obserwowane były wyłącznie w galaktykach znacznie się różniących od naszej."   Więcej informacji: http://iopscience.iop.org/article/10.1088/2041-8205/813/2/L39/meta;jsessionid=1D4E1BACE8DCB430706EF3D27EDFE79A.c4.iopscience.cld.iop.org   Źródło: ESA  ]]> 5587 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 992 https://biznesiswiat.pl/nauka-i-tech/zdjecie-dnia-nasze-oko-na-kosmos-fotografuje-kosmiczne-oko-w-centrum-galaktyki-ngc-5728/ 0 0 <![CDATA[Azot może stać się wskaźnikiem planet przyjaznych dla życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/14/azot-moze-stac-sie-wskaznikiem-planet-przyjaznych-dla-zycia/ Thu, 14 Jan 2016 07:56:16 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5590 Ziemia Zazwyczaj myśląc o atmosferze na Ziemi myślimy głównie o tlenie. Jednak w rzeczywistości cząsteczki tlenu stanowią zaledwie 20% jej objętości. Większość naszej atmosfery stanowi azot, którego obfitość wynosi aż 78%. Astrobiolodzy zaczynają uważać azot - nie tylko tlen - jako kluczowy wskaźnik przyjazności planety dla życia. Azot jest niezbędnym składnikiem dla życia na Ziemi  i może sygnalizować wystarczająco gęstą atmosferę, aby mogła ustabilizować ciekłą wodę na powierzchni planety - element fundamentalny do stworzenia warunków przyjaznych dla życia. Azotu było jeszcze więcej na Ziemi gdy wulkany i procesy zachodzące we wnętrzu naszej planety zaczęły zastępować jej pierwotną otoczkę składającą się z wodoru i helu. Wynikiem tych procesów geologicznych było powstanie "wtórnej" atmosfery składającej się z azotu, tlenu (głównie dzięki organizmom wykorzystującym proces fotosyntezy - roślinom) i elementów śladowych takich jak woda czy argon. Oto wyzwanie dla astrobiologów: azot jest trudny do zaobserwowania nawet przez wyrafinowane teleskopy. Jego chemiczna sygnatura nie jest łatwo wykrywalna przez spektrografy bowiem sam azot nie oddziałuje silnie z promieniowaniem jakiejkolwiek długości. A uwzględniając fakt, że planety typu ziemskiego mają cienką, trudną do zaobserwowania atmosferę, znalezienie w niej azotu na planetach pozasłonecznych będzie trudne. Jednak Edward Schwieterman, doktorant astronomii i astrobiologii na University of Washington wraz ze współpracownikami wykonał krok w dobrą stronę. W swoich badaniach Schwieterman współpracował z Victorią Meadows, głównym badaczem Virtual Planetary Laboratory (NASA Astrobiology Institute). Artykuł naukowy opierający się na ich badaniach pt. "Wykrywanie i nakładanie ograniczeń na obfitość N2 w atmosferach planetarnych przy wykorzystaniu par zderzeniowych," został opublikowany w sierpniu w czasopiśmie Astrophysical Journal. Badania zostały sfinansowane przez NASA Astrobiology Institute. 1-nitrogenmayb Schwieterman potraktował Ziemię jako egzoplanetę, która mogłaby stanowić analog potencjalnie zamieszkiwalnych egzoplanet w innych układach planetarnych. Większość satelitów znajduje się na niskiej orbicie okołoziemskiej, doskonałej do badania warunków pogodowych i zmian klimatu, jednak niezbyt dobrej do tego, aby sprawdzić jak Ziemia wyglądałaby z większej odległości, gdzie wszelkie informacje przestrzenne zlewają się w jeden punkt. "Gdyby udało nam się bezpośrednio zobrazować egzoplanetę podobną do Ziemi - widzielibyśmy punkt emitujący promieniowanie, ale nie moglibyśmy uzyskać jakichkolwiek informacji przestrzennych," powiedział Schwieterman. "Potrzebujemy wszystkich danych o Ziemi zawartych w jednym punkcie - dopiero to będzie mogło służyć jako narzędzie przydatne do porównywania z Ziemią wszystkich znajdowanych egzoplanet." Kluczem do realizacji tego zadania było zaobserwowanie Ziemi z odległej sondy. Naukowcy wybrali do tego dane z EPOXI, misji, w ramach której ponownie wykorzystano sondę Deep Impact (która wykonała z bliska zdjęcia komety 103P/Hartley w 2010 roku). EPOXI znajdowała się wystarczająco daleko od Ziemi, aby widzieć ją jako dysk. Kontrolerzy stracili kontakt z sondą w 2013 roku i misja została zakończona, jednak dane z niej przetrwały. Mimo, że azot jest trudny do zaobserwowania z daleka, gdy cząsteczki azotu się ze sobą zderzają tworzą parę azot-azot, która jest aktywna widmowo.  I to "parowanie" było widoczne dla spektrometru zainstalowanego na pokładzie EPOXI. 2-nitrogenmayb Z uwagi na fakt, że widmowe sygnatury zderzeń azotu i dwutlenku węgla nakładają się na siebie, naukowcy stworzyli za pomocą trójwymiarowego widmowego modelu Ziemi (Virtual Planetary Laboratory) modele różnego typu atmosfer syntetycznych podwajając lub zmniejszając o połowę obfitości dwutlenku węgla i azotu. Nawet po takich zmianach wciąż byli w stanie zaobserwować sygnaturę azotu na długości fali 4.15 mikronów. Odnalezienie azotu w atmosferze egzoplanety ma ciekawe implikacje w przypadku planet o rozmiarach zbliżonych do Ziemi. Często definiuje się przyjazność do życia jako zdolność do utrzymywania wody w stanie ciekłym na powierzchni. Często tak też definiujemy ekosferę - region wokół gwiazdy, gdzie woda w stanie ciekłym może istnieć na powierzchni planety skalistej przy założeniu wystarczająco gęstej atmosfery. A to zazwyczaj zależy od ilości promieniowania jakie planeta otrzymuje od gwiazdy. Aby zawęzić zakres planet pozasłonecznych przyjaznych dla życia Schwieterman zauważył, że azot może służyć jako wskaźnik atmosfery na tyle gęstej, aby na jej powierzchni istniała woda w stanie ciekłym. "Jeżeli wokół egzoplanety nie występuje wystarczająco gęsta atmosferta, to woda na jej powierzchni nie jest stabilna i wyparowuje do atmosfery. Jeżeli natomiast potwierdzimy, że w atmosferze znajduje się podobna ilość azotu co na Ziemi - wiemy, że atmosfra jest wystarczająco gęsta." Jeżeli inne planety pozasłoneczne nadające się do zamieszkania są takie same jak Ziemia, ich atmosfery też muszą być zdominowane przez azot. Przykład może tutaj stanowić.... Mars. Miliardy lat temu planeta charakteryzowała się atmosferą na tyle gestą, aby na jej powierzchni występowała woda w stanie ciekłym - czego ślady z resztą widać na powierzchni planety do dzisiaj. Dzisiaj jednak planeta ma znacznie rzadszą atmosferę. Dlaczego tak się stało stara się aktualnie odpowiedzieć sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution Mission). Najnowsze badania wskazują, że tlen nie zawsze musi być wiarygodnym wskaźnikiem życia. Jest tak, bowiem planety skaliste nie posiadające życia wciąż mogą wytwarzać tlen w niebiologicznych procesach takich jak fotoliza. Dzieje się tak gdy cząsteczki wody w wysokich partiach atmosfery planety są rozbijane przez promieniowanie gwiazdy - wtedy to lżejszy wodór ucieka z atmosfery, a cięższy tlen pozostaje w niej. Proponuje się także inne sposoby powstawania abiotycznego tlenu.   Źródło: ApJ]]> 5590 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Woda w stanie stałym na powierzchni komety 67P potwierdzona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/13/woda-w-stanie-stalym-na-powierzchni-komety-67p-potwierdzona/ Wed, 13 Jan 2016 19:23:00 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5596 ea91bb19891b6c623322a2cb25533741_L Obserwacje wykonane wkrótce po dotarciu przez sondę Rosetta do celu podróży w 2014 roku ostatecznie potwierdziły obecność lodu wodnego. Mimo, że para wodna jest jednym z głównych gazów ulatniających się z komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko uważa się, że znaczna ilość lodu pochodzi z wnętrza komety, i jak dotąd zidentyfikowano niewiele miejsc z odsłoniętym na powierzchni lodem wodnym. Niemniej jednak szczegółowa analiza wykonana za pomocą VIRTIS - instrumentu rejestrującego promieniowanie podczerwone zainstalowanego na pokładzie sondy Rosetta - odkrywa przed nami skład chemiczny najbardziej zewnętrznej warstwy komety: w znacznej części jądro komety pokryte jest ciemną, suchą i bogatą w związki organiczne materią, z niewielką domieszką lodu wodnego. W najnowszych badaniach, które skupiają się na skanach wykonanych między wrześniem a listopadem 2014 roku zespół potwierdził, że dwa obszary o średnicy kilkudziesięciu metrów każdy w regionie Imhotep, które widoczne są jako jasne plamy w zakresie widzialnym faktycznie cechują się dużą zawartością lodu wodnego. Lód znajduje się na ścianach klifu i podczas obserwacji jego temperatura wynosiła -120 stopni Celsjusza. W tych regionach czysty lód wodny zajmował około 5% każdego piksela, a resztę zajmowała ciemna, sucha materia. Obfitość lodu została obliczona przez porównanie pomiarów w podczerwieni wykonanych przez instrument VIRTIS z modelami, które uwzględniają w jaki sposób ziarna lodu różnych rozmiarów mogą mieszać się w jednym pikselu. Dane ujawniły istnienie dwóch różnych populacji ziaren: jeden o średnicy kilku dziesiętnych mikrometra, a drugi o średnicy 2 mm. Czytaj więcej: - http://www.esa.int/Our_Activities/Space_Science/Rosetta/Exposed_ice_on_Rosetta_s_comet_confirmed_as_water Źródło: ESA]]> 5596 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tymczasem - z pamiętnika łazika (niemal na żywo)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/13/tymczasem-z-pamietnika-lazika-niemal-na-zywo/ Wed, 13 Jan 2016 08:39:49 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5601 ce11944b98d0742eead2b016a253afd2_L Nie jest to typowy artykuł, ale jednak myślę, że jest to początek cyklu, który wielu Czytelnikom może się spodobać. Często gdy oglądamy albumy ze zdjęciami głębokiego kosmosu czy nawet ciał niebieskich przemierzających pustkę Układu Słonecznego nie czujemy zupełnego związku z tym co widzimy. To wszystko jest zbyt nierealne, zbyt abstrakcyjne. Zakładamy, że "to wszystko" gdzieś tam jest, a właściwie było, bo przecież galaktyki obserwujemy takimi jakie były miliony czy miliardy lat temu. Więc mimo tego, że to wszystko są bezpośrednie wykonane zdjęcia... to jakieś to wszystko wciąż nierealne. Dlatego też chciałbym przybliżyć Wam kosmos, który jest tu i teraz, który eksplorujemy także wtedy, kiedy jesz śniadanie, jedziesz do pracy czy wściekasz się na swojego szefa. Na pierwszy rzut oka - spójrzmy na Marsa, na planetę, na której przecież Mark Watney o mało co nie zginął.... ok, to akurat była fantastyka. Ale spójrzmy na to co się tam dzieje tak naprawdę, bez fantastyki. ----------------------------------- Kilka miliardów lat spokoju, nic się nie dzieje. Temperatura w zależności od wysokości terenu i pory roku waha się w przedziale -130 do 27 stopni Celsjusza. Ciśnienie atmosferyczne to zaledwie 5-9 hPa, od czasu do czasu po powierzchni przemknie wir pyłowy. I tyle. Wtem zza wzgórza wyjeżdża łazik Curiosity, staje na krawędzi krateru, rozgląda się, wykonuje zdjęcia, przesyła do statku bazy, a stamtąd sygnał leci na inną planetę.... - to brzmi jak sci-fi, ale to rzeczywistość, tylko to MY jesteśmy tą obcą cywilizacją właśnie na Marsie. ----------------------------------- Dzięki zdobyczom współczesnej cywilizacji można tą historię pociągnąć dalej. Zdjęcia pokonują drogę: łazik -> sonda na orbicie -> Ziemia -> JPL -> Internet -> Puls Kosmosu -> Twój Facebook. Dlatego też postaram się w tym cyklu publikować co ciekawsze zdjęcia czy to z łazików marsjańskich czy z sondy Cassini czy jakichkolwiek innych robotów na bieżąco eksplorujących Układ Słoneczny i wysyłających do nas zdjęcia. To wprowadza zupełnie inną jakość, gdy można obejrzeć zdjęcie wykonane przez łazik na Marsie, czy sondę "śmigającą" wokół Saturna, zaledwie kilka godzin po jego wykonaniu. Wtedy to połączenie myśli, że "dziś rano jak piłem/am kawę gdzieś na Marsie łazik Curiosity robił własnie to zdjęcie"  wprowadza element jakiegoś połączenia między nami, a tym co się dzieje na Marsie. Ale żeby nie przedłużać - dzisiaj łazik Curiosity ustawia i przygotowuje się do kolejnego etapu badania wydm: NRB_505898763EDR_F0521162NCAM00353M_ Zdjęcie wykonane 12.01.2016 21:25:00 naszego czasu NLB_505898796EDR_F0521162NCAM00353M_ Zdjęcie wykonane 12.01.2016 21:25:32 naszego czasu NRB_505898796EDR_F0521162NCAM00353M_ Zdjęcie wykonane 12.01.2016 21:25:32 naszego czasu FLB_505898830EDR_F0521162FHAZ00302M_ Zdjęcie wykonane 12.01.2016 21:26:07 naszego czasu RLB_505898865EDR_F0521162RHAZ00311M_ Zdjęcie wykonane 12.01.2016 21:26:42 naszego czasu   Źródło: NASA/JPL]]> 5601 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze światło instrumentu przyglądającego się czarnym dziurom]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/13/pierwsze-swiatlo-instrumentu-przygladajacego-sie-czarnym-dziurom/ Wed, 13 Jan 2016 13:00:18 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5609 daf30d03da42a5291604b3fcca07f0d0_L Przybliżanie czarnych dziur to główne zadanie nowego instrumentu GRAVITY zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile. Podczas pierwszych obserwacji GRAVITY z powodzeniem połączył promieniowanie zebrane przez wszystkie cztery teleskopy pomocnicze. Duży zespół europejskich astronomów i inżynierów pracujących pod kierownictwem Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics w Garching, który zaprojektował i zbudował GRAVITY jest zachwycony osiągniętymi przez instrument wynikami. Podczas tych wstępnych testów instrument zdołał wykonać wiele rzeczy jako pierwszy w historii. Jest to największy jak dotąd instrument wykorzystujacy interferometr VLT. GRAVITY łączy promieniowanie zbierane przez wiele teleskopów i tworzy z niego wirtualny teleskop o średnicy 200 metrów - technika ta zwana jest interferometrią. Dzięki niej astronomowie mogą dużo dokładniej przyjrzeć się szczegółom obiektów astronomicznych niż byłoby to możliwe za pomocą pojedynczego teleskopu. Zooming in on black holes is the main mission for the newly installed instrument GRAVITY at ESO’s Very Large Telescope in Chile. During its first observations, GRAVITY successfully combined starlight using all four Auxiliary Telescopes. Od lata 2015 roku międzynarodowy zespół astronomów i inżynierów kierowany przez Franka Eisenhauera (MPE, Garching, Niemcy) instalował instrument w specjalnie do tego przystosowanych tunelach pod Bardzo Dużym Teleskopem w Obserwatorium Paranal w północnym Chile. To pierwszy etap przekazywania instrumentu GRAVITY do użytku z Very Large Telescope Interferometer (VLTI). Teraz udało się osiągnąć kluczowy krok milowy: po raz pierwszy instrument skutecznie połączył promieniowanie zebrane przez cztery teleskopy VLT. "Podczas uzyskiwania pierwszego światła i po raz pierwszy w historii interferometrii wielkobazowej w astronomii optycznej, instrument GRAVITY mógł wykonywać ekspozycje kilkuminutowe co stanowi kilkaset razy dłuższy czas niż było to możliwe wcześniej," skomentował Frank Eisenhauer. "GRAVITY otworzy obserwacje intereferometryczne w zakresie optycznym na dużo słabsze obiekty." Zooming in on black holes is the main mission for the newly installed instrument GRAVITY at ESO’s Very Large Telescope in Chile. During its first observations, GRAVITY successfully combined starlight using all four Auxiliary Telescopes. W ramach pierwszych obserwacji zespół przyjrzał się jasnym, młodym gwiazdom tworzącym Gromadę Trapez mieszczącą się w sercu regionu gwiazdotwórczego w Orionie. Już w ramach tych pierwszych obserwacji, dane z GRAVITY pozwoliły dojrzeć, że jeden z komponentów gromady w rzeczywistości jest gwiazdą podwójną. Kluczem do sukcesu było ustabilizowanie wirtualnego teleskopu na wystarczająco długi okres czasu przy wykorzystaniu promieniowania gwiazdy referencyjnej tak, aby długa ekspozycja na innym, dużo słabszym obiekcie była możliwa. Co więcej astronomom udało się ustabilizować światło z czterech teleskopów jednocześnie - coś czego nigdy wcześniej nie udało się dokonać.   Gdyby na Księżycu były budynki, GRAVITY byłby w stanie je dostrzec. Tak ekstremalnie wysoka rozdzielczość obrazowania ma bardzo wiele zastosowań, jednak głównym jej przeznaczeniem będzie badanie otoczenia czarnych dziur. W szczególności GRAVITY będzie zajmował się badaniem tego co się dzieje w wyjątkowo silnym polu grawitacyjnym w pobliżu horyzontu zdarzeń wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej - stąd też z resztą pochodzi nazwa instrumentu. To region, w którym zachowanie opisywane jest ogólną teorią względności Einsteina. Oprócz tego, GRAVITY odkryje przed nami akreowanie masy i emisję dżetów - procesy zachodzące wokół dopiero co powstałych gwiazd (YSO) oraz wokół supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk.  Instrument przydatny będzie także do badania układów podwójnych, egzoplanet i badania powierzchni gwiazd. Jak dotąd GRAVITY przetestowany został na czterech 1.8-metrowych Teleskopach Pomocniczych  (Auxiliary Telescopes). Pierwsze obserwacje przy wykorzystaniu czterech ośmiometrowych teleskopów VLT zaplanowano na drugą połowę 2016 roku. Źródło: ESO]]> 5609 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fantastyczne pierwsze zdjęcia z najniższej orbity wokół Ceres!!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/12/fantastyczne-pierwsze-zdjecia-z-najnizszej-orbity-wokol-ceres/ Tue, 12 Jan 2016 18:36:12 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5614 144aba6c568fde2fce1a77afef2ebf5c_L Jasne kropki i inne charakterystyczne elementy krajobrazu ceresjańskiego, którego przykuwały uwagę naukowców w 2015 roku na najnowszych zdjęciach wprost zachwycają. To pierwsze zdjęcia z najniższej orbity naukowej, na którą niedawno dotarła sonda Dawn. Dawn wykonał poniższe zdjęcia z wysokości ok. 385 km nad powierzchnią Ceres między 19 a 23 grudnia 2015 roku. Krater Kupalo, jeden z najmłodszych kraterów na Ceres szczyci się wieloma fascynującymi szczegółami na zdjęciu w skali 35 metrów/piksel. Na ścianach krateru wyraźnie widać odsłonięty jasny materiał, który może być solą. Naukowcy teraz postarają się sprawdzić czy jasna materia ścian krateru związana jest w jakikolwiek sposób do "jasnych kropek" w kraterze Occator. Kupalo, którego średnica wynosi 26 kilometrów, a który znajduje się na południowej półkuli nazwany został na cześć słowiańskiego bóstwa wegetacji i żniw. pia20191 "Ten krater i niedawno powstałe depozyty będą głównym celem badań w dalszej części misji sondy Dawn," powiedział Paul Schenk, członek zespołu misji Dawn z Lunar and Planetary Institute w Houston. Niewielka wysokość sondy nad powierzchnią pozwoliła na uchwycenie na zdjęciach sieci pęknięć w podłożu krateru Dantu (średnica 126 km). Jeden z najmłodszych dużych kraterów na ziemskim Księżycu - krater Tycho - także ma takie same pęknięcia. TO pękanie może być spowodowane przez ochładzanie materii stopionej podczas zderzenia lub wskutek wypiętrzenia dna krateru po jego powstaniu. pia20193 32-kilometrowej średnicy krater znajdujący się na zachód od Dantu charakteryzuje się stromymi zboczami, skarpami i krawędziami. Inne instrumenty sondy Dawn także rozpoczęły w połowie grudnia obserwacje powierzchni Ceres. Spektrometr rejestrujący widmo w zakresie widzialnym i podczerwonym bada w jaki sposób światło o różnej długości fali jest odbijane przez powierzchnię Ceres - dzięki temu możliwe będzie zidentyfikowanie minerałów obecnych na powierzchni. Detektor promieni gamma i neutronów (GRaND) także zajmuje sporo czasu w pracy astronomów. Dane z instrumentu GRaND pomagają badaczom zrozumieć obfitość pierwiastków w powierzchni Ceres wraz ze szczegółami składu planety karłowatej, które mogą skrywać wskazówki dotyczące jej ewolucji. pia20194 Sonda pozostanie na obecnej wysokości do końca misji, a także na stałe po jej zakończeniu. Koniec głównej misji zaplanowano na 30 czerwca 2016 roku. "Gdy wyruszaliśmy w kierunku Ceres po zakończeniu badania Westy, mieliśmy nadzieję, że Ceres nas zaskoczy. Można powiedzieć, że Ceres nie zawiodła nikogo," powiedział Chris Russell, główny badacz misji Dawn z University of California w Los Angeles. "Gdziekolwiek nie spojrzymy na tych nowych zdjęciach z niskiej wysokości, widzimy niesamowite formy, które mówią nam wiele o unikalnym charakterze tego globu." Dawn to pierwsza sonda w historii, która dotarła do planety karłowatej, oraz pierwsza misja poza układem Ziemia-Księżyc, w ramach której zbadane z orbity zostały dwa ciała Układu Słonecznego. Sonda przez 14 miesięcy znajdowała się na orbicie wokół protoplanety Westa (2011-2012), a 6 marca 2015 roku dotarła do planety karłowatej Ceres. Zdjęcia w większej rozdzielczości tutaj: http://dawn.jpl.nasa.gov/multimedia/images/image-detail.html?id=PIA20191 http://dawn.jpl.nasa.gov/multimedia/images/image-detail.html?id=PIA20192 http://dawn.jpl.nasa.gov/multimedia/images/image-detail.html?id=PIA20193 http://dawn.jpl.nasa.gov/multimedia/images/image-detail.html?id=PIA20194 Źródło: NASA / JPL]]> 5614 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chiny planują ponad 20 lotów kosmicznych w 2016 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/12/chiny-planuja-ponad-20-lotow-kosmicznych-w-2016-roku/ Tue, 12 Jan 2016 12:00:34 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5620 4e0d2946bafc44e656cf2886c0b75bb2_L
    Chiny opublikowały swoje plany na 2016 rok w sektorzy kosmicznym obejmujące ponad 20 różnego rodzaju misji. Kraj, który w 2015 roku zrealizował z powodzeniem 19 lotów
    kosmicznych planuje między innymi wyniesienie w przestrzeń laboratorium kosmicznego Tiangong 2 oraz załogowego statku Shenzhou 11. Pierwszy chiński start tego roku odbędzie się 15 stycznia, kiedy to rakieta Długi Marsz 3B wyniesie na orbitę białoruskiego satelitę komunikacyjnego Belintersat 1. Start będzie miał miejsce w Xichang Satellite Launch Center mieszczącym się w prowincji Syczuan. Satelita został zbudowany przez China Aerospace Science and Technology Corporation i jest pierwszym satelitą komunikacyjnym eksportowanym przez Chiny do klienta europejskiego. 30 kwietnia Chiny planują wyniesienie na orbitę dwóch argentyńskich satelitów obserwujących Ziemię: NuSat-1 i NuSat-2, które dołączą do konstelacji Aleph-1. Rakieta Długi Marsz 4b zostanie wykorzystana w tej misji, a do startu dojdzie z Taiyuan Satellite Launch Center w prowincji Shanxi. Jak na razie upubliczniono tylko te dwie daty startów. Pozostałe starty podano tylko z dokładnością do miesiąca lub połowy roku, a daty wciąż są ustalane. Najważniejszym i najbardziej przyciągającym uwagę mediów startem będzie wysłanie na orbitę trzech astronautów. Załoga poleci na orbitę na pokładzie statku Shenzhou 11, który zostanie wyniesiony na szczycie rakiety Long March 2F zaprojektowanej specjalnie do lotów załogowych. Start będzie miał miejsce w Jiuquan Satellite Launch Centre w prowincji Gansu w drugiej połowie roku. Jak na razie nie przedstawiono informacji o planowanej załodze. Shenzhou 11 zacumuje do laboratorium orbitalnego Tiangong 2, które zostanie wyniesione w przestrzeń kosmiczną w pierwszej połowie roku także na szczycie rakiety Long March 2F z Jiuquan Satellite Launch Centre. Razem z Tiangong 2 w trakcie tego samego lotu na orbitę wyniesiony zostanie niewielki satelita Banxing-2, który służy do demonstracji rozwijanej technologii. W tym roku dojdzie także do pierwszych lotów nowej generacji rakiet Long March 5 i Long March 7. Long March 5 to mierząca 60.5 metrów rakieta zaprojektowana do wynoszenia na niską orbitę okołoziemską (LEO) nawet 25 ton ładunku lub 14 ton na transferową orbitę geostacjonarną (GTO). Przy masie 643 ton będzie to najcięższa i najbardziej zaawansowana technologicznie rakieta z rodziny Długi Marsz. CHiny planują także wyniesienie na orbitę dwóch satelitów obsługujących krajowy system nawigacji satelitarnejBeidou oraz trzy satelity Gaofen, które stanowią element High-Resolution Earth Observation System. Pierwszy ze startów Beidou zaplanowano na luty. Innych dat na razie nie podano. Inne istotne chińskie misje, które rozpoczną się w 2016 roku to: Chinese Carbon Dioxide Observation Satellite Mission (TanSa) oraz  Quantum Science Satellite (QSS). Oba satelity naukowe zostaną wystrzelone w lipcu br. Także w tym roku wystrzelony zostanie Hard X-ray Modulation Telescope (HXMT). Jest to rentgenowskie obserwatorium kosmiczne zaprojektowane do badania fundamentalnych procesów fizycznych zachodzących na wczesnych etapach rozwoju Wszechświata oraz w pobliżu horyzontu zdarzeń czarnych dziur. Obfity harmonogram uwzględnia także kilka misji realizowanych dla chińskiego wojska. Niemniej jednak z uwagi na naturę startów nie podano żadnych szczegółów tych misji. Z uwagi na start zarówno statku Shenzhou jak i laboratorium Tiangong, rok 2016 może być dla Chin krokiem milowym w kierunku stworzenia własnej stacji kosmicznej. Wyniesienie na orbitę głównego modułu stacji w celu przetestowania kluczowych technologii zaplanowano na 2018 rok. Stacja może rozpocząć swoją pracę już w 2022 roku.
    ]]>
    5620 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[30 lat temu sonda Voyager 2 przeleciała w pobliżu Urana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/25/30-lat-temu-sonda-voyager-2-przeleciala-w-poblizu-urana/ Mon, 25 Jan 2016 13:37:34 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4838 uranus Ludzie jak dotąd tylko raz odwiedzili Urana. Dokładnie 30 lat temu. Sonda Voyager 2 przyjrzała się z bliska tej tajemniczej, odległej, gazowej planecie 24 stycznia 1986 roku. Sonda Voyager 2 przesłała na Ziemię zachwycające zdjęcia planety i jej księżyców wykonane podczas przelotu. W maksymalnym zbliżeniu (w odległości 81 500 km) sonda przez ponad 5 godzin intensywnie badała te odległe obiekty. "Spodziewaliśmy się niespodzianek - wszak Uran przechylony jest całkowicie na bok," mówi Ed Stone, jeden z badaczy w ramach zespołu misji Voyager z California Institute of Technology w Pasadenie. Stone pracuje w zespole misji Voyager od 1972 roku do dnia dzisiejszego. Uran okazał się najchłodniejszą znaną planetą Układu Słonecznego; najchłodniejszą mimo faktu, że nie jest to najodleglejsza planeta od Słońca. Powodem tego zimna jest brak wewnętrznego źródła ciepła. Naukowcom udało się ustalić, że atmosfera Urana w 85% składa się z wodoru i w 15% z helu. Oprócz tego odkryto dowody na istnienie oceanu 800 kilometrów pod górną warstwą chmur. Naukowcy odkryli, że Uran posiada pole magnetyczne znacznie różniące się od wszelkich innych zbadanych wcześniej. W przypadku Merkurego, Ziemi, Jowisza czy Saturna pole magnetyczne zazwyczaj pokrywa się z osią obrotu planety. "Wtedy to zbliżyliśmy się do Urana i okazało się, że bieguny pola magnetycznego znajdują się w pobliżu równika," mówi Stone. "Neptun okazał się podobny. Pole magnetyczne nie jest wyśrodkowane w środku planety." Pole magnetyczne Urana okazał się także silniejsze od pola magnetycznego Saturna. Dane z sondy Voyager 2 pomogły naukowcom określić, że ogon magnetyczny ciągnący się za planetą zakręca się w swego rodzaju spiralę rozciągającą się na 10 milionów kilometrów za planetą w kierunku przeciwnym do Słońca. Zrozumienie w jaki sposób planetarne pola magnetyczne oddziaływują ze Słońcem jest kluczowym zagadnieniem w próbach zrozumienia elementarnej natury przestrzeni kosmicznej. Sonda Voyager 2 odkryła także 10 nowych księżyców (aktualnie znamy 27) i dwa nowe pierścienie Urana. Lodowy księżyc Miranda charakteryzuje sę osobliwym, zróżnicowanym krajobrazem wykazującym dowody aktywności geologicznej do której dochodziło w przeszłości. Mimo niewielkiego rozmiaru - zaledwie 500 km średnicy - ten niewielki obiekt ma na swojej powierzchni olbrzymie kaniony o głębokości 12-krotnie większej niż Wielki Kanion Kolorado. [caption id="attachment_4840" align="aligncenter" width="571"]Miranda - zdjęcie jednego z ciekawszych księżyców Urana wykonane przez sondę Voyager 2 Miranda - zdjęcie jednego z ciekawszych księżyców Urana wykonane przez sondę Voyager 2[/caption] Zespół przygotowujący sondę do przelotu w pobliżu Urana wykorzystał jego grawitację tak, aby sonda mogła następnie przelecieć w pobliżu Neptuna. W 1989 roku sonda Voyager 2 mogła dołożyć i tą planetę do swojej kolekcji odwiedzin. "Zbliżenie do Urana było dla mnie bardzo ekscytujące," mówi Suzanne Dodd, menedżer projektu Voyager z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, która rozpoczęła swoją karierę zawodową  gdy Voyager 2 dopiero zbliżał się do Urana. "To był mój pierwszy bliski przelot w pobliżu planety - i to planety, której ludzkość nigdy wcześniej z bliska nie widziała. Każde nowe zdjęcie przedstawiało więcej szczegółów Urana, a wiele z tych szczegółów bardzo zaskakiwało naukowców. Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia jakaś sonda odwiedzi Urana i zbada go dokładniej." Sonda Voyager 2 została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 20 sierpnia 1977 roku - 16 dni przed swoją bliźniaczką: sondą Voyager 1. Źródło: NASA]]> 4838 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Teleskop Hubble'a obserwuje galaktycznego buntownika]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/25/teleskop-hubblea-obserwuje-galaktycznego-buntownika/ Mon, 25 Jan 2016 15:44:27 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4843 Galaktyczny buntownik Większość galaktyk charaktertyzuje się majestatycznymi strukturami spiralnymi lub eliptycznymi. Jednak co czwarta galaktyka ignoruje wszelakie trendy i przyjmuje całkowicie chaotyczny, nieokreślony kształt. O takich galaktykach mówimy - galaktyki nieregularne. W tej grupie znajduje się między innymi NGC 5408 - galaktyka, której zdjęcie (widoczne powyżej) wykonał Kosmiczny Teleskop Hubble'a. John Herschel zarejestrował istnienie NGC 5408 w 1834 roku. Astronomowie przez bardzo długi czas omyłkowo uważali NGC 5408 za mgławicę planetarną, odrzuconą zewnętrzną warstwę starzejącej się gwiazdy. Okazało się jednak, że NGC 5408 to cała galaktyka znajdująca się 16 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Centaura. Jakby tego wszystkiego było mało - NGC 5408 jest nietypowa także pod innym względem. Jest bowiem związana z obiektem znanym jako ultra-jasne źródło rentgenowskie NGC 5408 X-1. To jeden z najlepiej zbadanych obiektów tego typu. Te rzadkie obiekty emitują olbrzymie ilości energetycznego promieniowania rentgenowskiego. Astrofizycy uważają, że takie obiekty mogą w rzeczywistości być czarnymi dziurami o średniej masie. Ten hipotetyczny typ czarnej dziury (niekoniecznie, wszak pierwsze już zostały zaobserwowane o czym możecie u nas przeczytać) charakteryzuje się dużo mniejszą masą niż supermasywne czarne dziury znajdywane w centrach galaktyk (których masa może sięgać miliardów mas Słońca) lecz większą od czarnych dziur powstałych wskutek kolapsu olbrzymiej gwiazdy. Źródło: ESA/Hubble & NASA / Judy Schmidt]]> 4843 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowo odkryta gwiazda Drogi Mlecznej pozwala zajrzeć w początki Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/23/nowo-odkryta-gwiazda-drogi-mlecznej-pozwala-zajrzec-w-poczatki-wszechswiata/ Sat, 23 Jan 2016 09:08:49 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4846 najstarsza_gwiazda_drogi_mlecznej Zespół badaczy zaobserwował najjaśniejszą jak dotąd ultra-ubogą w metale gwiazdę w Drodze Mlecznej. Gwiazda jest pozostałością po okresie formowania się Drogi Mlecznej. Jako taka stanowi ona wyjątkowo cenną dla astronomów okazję zbadania pochodzenia pierwszych gwiazd, które powstały w naszej Galaktyce i we Wszechświecie. Brazylijsko-amerykański zespół, w składzie którego znalazł się m.in. Vinicius Placco, profesor z University of Notre Dame oraz członek JINA-CEE (Joint Institute for Nuclear Astrophysics - Center for the Evolution of the Elements) i kierowany przez Jorge Melendeza z University of Sao Paulo wykorzystał dwa teleskopy Europejskiego Oberwatorium Południowego w Chile, aby odkryć gwiazdę oznaczoną później 2MASS J18082002-5104378. Gwiazda została zauważona w 2014 roku za pomocą teleskopu NTT (New Technology Telescope). Dalsze obserwacje wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) pozwoliły ustalić, że w odróżnieniu od młodszych gwiazd takich jak Słońce, owa gwiazda charakteryzuje się nietypowo niską obfitością metali w rozumieniu astronomicznym - czyli pierwiastków cięższych niż wodór i hel. Gwiazda ma na tyle mało metali, że określana jest jako gwiazda "ultra-ubogą w metale". Chociaż uważa się, że na wczesnych etapach ewolucji Wszechświata gwiazdy ubogie w metale były wszechobecne, to teraz są one rzadkim widokiem zarówno w Drodze Mlecznej jak i innych pobliskich galaktykach. Moetale powstają w reakcjach termojądrowych zachodzących we wnętrzach gwiazd i uwalniane są do ośrodka międzygwiezdnego gdy owe gwiazdy się starzeją i kończą życie w potężnych eksplozjach. Kolejne populacje gwiazd powstają zatem z materiału coraz bardziej bogatego w metale. Jednak gwiazdy ubogie w metale powstały z niezanieczyszczonej materii, która istniała wkrótce po Wielkim Wybuchu. Badanie gwiazd takich jak 2MASS J18082002-5104378 może pozwolić nam na zbadanie tajemnic ich powstawania, a tym samym rozjaśnić nam jakie warunki panowały na samym początku historii Wszechświata. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Astronomy and Astrophysics Więcej informacji: Źródło: A&A / University of Notre Dame / phy.so / ESO]]> 4846 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 164 0 0 <![CDATA[Ciemne obłoki kryjące się w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/22/ciemne-obloki-kryjace-sie-w-drodze-mlecznej/ Fri, 22 Jan 2016 14:46:14 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4849 ciemne_obłoki_w_drodze_mlecznej Niewidoczne struktury przypominające kształtem nitki makaronu, płaty lasagne czy skorupki orzechów mogą występować w Drodze Mlecznej radykalnie testując nasze rozumienie struktury gazu w Galaktyce. Astronom CSIRO i pierwszy autor artykułu opublikowanego dzisiaj w Science, dr Keith Bannister mówi, że struktury są swego rodzaju 'zagęszczeniami' rzadkiego gazu wypełniającego przestrzeń między gwiazdami Drogi Mlecznej. "Owe zagęszczenia mogą radykalnie zmienić nasze postrzeganie gazu międzygwiezdnego, który jest swego rodzaju rezerwuarem materii pozostałej po starych gwiazdach, która zostanie wykorzystana do tworzenia nowych gwiazd," mówi dr Bannister. Dr Bannister wraz ze swoimi współpracownikami opisał swoje przełomowe obserwacje jednego z takich zagęszczeń, dzięki którym był w stanie wstępnie oszacować jego kształt. Obserwacje były możliwe dzięki opracowaniu nowej innowacyjnej techniki, którą astronomowie wykorzystali podczas obserwacji prowadzonych za pomocą teleskopu Compact Array (CSIRO) we wschodniej Australii. Pierwsze ślady tych tajemniczych obiektów astronomowie zauważyli 30 lat temu gdy obserwowali fale radiowe pochodzące od jasnej, odległej galaktyki (kwazaru). Wtedy też zauważyli zmiany intensywności docierających do nas fal radiowych. Okazało się, że to specyficzne zachowanie było spowodowane oddziaływaniem niewidocznej 'atmosfery' naszej Galaktyki, rzadkiego gazu elektrycznie naładowanych cząsteczek, który wypełnia przestrzeń między gwiazdami. "Zagęszczenia gazu działają jak swego rodzaju soczewki, skupiające i rozmywające fale radiowe, przez co ich intensywność rośnie i słabnie w okresie dni, tygodni czy miesięcy," mówi dr Bannister. Jednak tego rodzaju zjawiska były na tyle trudne do zaobserwowania, że naukowcy porzucili próby ich zbadania. Teraz dr Bannister ze współpracownikami uświadomili sobie, że Compact Array pozwala na obserwacje tego typu obiektów. Skierowanie teleskopu w stronę kwazaru zwanego PKS 1939-315 w gwiazdozbiorze Strzelca pozwoliło na zaobserwowanie soczewkowania, które trwało przez ok. 12 miesięcy. Astronomowwie uważają, że soczewki są rozmiaru porównywalnego z orbitą Ziemi wokół Słońca i znajdują się około 3000 lat świetlnych od Ziemi - 1000 razy dalej niż najbliższa nam gwiazda Proxima Centauri (przy której aktualnie trwają poszukiwania planety w ramach projektu #palereddot (www.palereddot.org/pl)). Jak dotąd nikt nie znał kształtu tego typu obiektów jednak zespół naukowców wykazał, że ta soczewka nie może być kompaktowym zagęszczeniem ani wygiętą powłoką. "Możemy obserwować płaską warstwę od strony jej krawędzi," powiedział członek zespołu badawczego dr Cormac Reynolds. "Możemy też spoglądać w dół pustego cylindra lub na sferyczną skorupę, niczym po orzechu." Kolejne obserwacje z pewnością pozwolą na dokładne określenie geometrii obiektu. W trakcie soczewkowania zespół dr Bannistera obserwował obiekt także za pomocą innych radioteleskopów i teleskopów optycznych. Promieniowanie optyczne pochodzące od kwazaru nie ulegało zmianom w trakcie gdy obserwowano soczewkowanie radiowe. To istotna informacja, bowiem oznacza ona, że wcześniejsze przeglądy nieba w zakresie optycznym poszukujące ciemnych zagęszczeń gazu nie mogły zaobserwować tego obiektu obserwowanego przez zespół Bannistera. Zatem czym mogą być te soczewki? Jedną z możliwych odpowiedzi mogą stanowić chłodne obłoki gazu, które utrzymują swój kształt pod wpływem własnej grawitacji. Ten szczegółowo zbadany model każe uważać, że tego typu obłoki muszą odpowiadać za znaczącą część masy naszej Galaktyki. Jak dotąd nie wiadomo w jaki sposób powstają tego typu soczewki. "Jednak te struktury są rzeczywiste, a nasze obserwacje stanowią duży krok na drodze do określenia ich kształtu i rozmiaru," podsumowuje Bannister Więcej informacji: Źródło: CSIRO Australia / Science / phys.org]]> 4849 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dwie olbrzymie planety odkryte w pobliżu gwiazdy o średniej masie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/21/dwie-olbrzymie-planety-odkryte-w-poblizu-gwiazdy-o-sredniej-masie/ Thu, 21 Jan 2016 18:08:07 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4852 dwie_olbrzymie_egzoplanety HD 47366 to odewoluowana gwiazda o masie dwukrotnie większej od Słońca. Znajduje się ona około 260 lat świetlnych od Ziemi, a jej wiek szacuje się na 1.6 miliardów lat. Co więcej - okazuje się, że owa gwiazda jest domem dla dwóch potężnych planet, których masy są dwukrotnie większe od masy Jowisza. Artykuł naukowy opisujący odkryte planety został opublikowany 18 stycznia br. na portalu arXiv. Planety zostały odkryte przez międzynarodowy zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Bun'ei Sato z Tokyo Institute of Technology. Do obserwacji HD 47366 naukowcy wykorzystali Okayama Astrophysical Observatory (OAO) w Japonii, Xinglong Station w Chinach oraz Australian Astronomical Observatory (AAO). Planety zostały odkryte za pomocą metody pomiaru prędkości radialnych, czyli tzw. spektroskopii dopplerowskiej, która opiera się na grawitacji przy poszukiwaniu egzoplanet. Astronomowie poszukiwali jakichkolwiek oznak wahań podczas obserwacji HD 47366 wiedząc, że jeżeli planety tam występują to grawitacyjnie oddziaływują ze swoją gwiazdą sprawiając, że porusza się ona raz w jedną stronę, raz w drugą. Trzy silne spektrografy były potrzebne do wykrycia wahań: High Dispersion Echelle Spectrograph (HIDES) w OAO, Coude Echelle Spectrograph (CES) w Xinglong oraz University College London Echelle Spectrograph (UCLES) w AAO. Precyzyjne pomiary prędkości radialnych przy wykorzystaniu tych spektrografów  pozwoliły zauważyć obecność dwóch planet pozasłonecznych krążących wokół HD 47366. Po dopasowaniu podwójnego modelu do uzyskanych danych o prędkości radialnej naukowcy byli w stanie oszacować masę, półoś wielką i mimośród orbity odkrytych planet. Według ich obliczeń, wewnętrzna i zewnętrzna planeta charakteryzują się masą równą odpowiednio 1.75 i 1.86 masy Jowisza, półosią wielką 1.214 AU oraz 1.853 AU, a mimośród ich orbit wyniósł odpowiednio 0.089 i 0.278. Dzięki stosunkowo niewielkiej separacji, ten układ planetarny momentalnie wywołał zainteresowanie ze strony wielu naukowców. "Ów system planetarny jest intrygujący bowiem najlepsze dopasowanie orbit keplerowskich jest niestabilne. Znajdując się prawie w rezonansie 2:1 - to może być stabilny układ, ale jeżeli orbity będą niemal kołowe," stwierdzili naukowcy. W celu dokładniejszego zbadania stabilności orbit w układzie i określenia parametrów orbit, astronomowie przeprowadzili dynamiczną analizę układu. Analiza pozwoliła ustalić, że orbity planet są stabilne w następujących przypadkach: obie planety znajdują się w rezonansie 2:1; mimośród orbity planety zewnętrznej jest mniejszy niż 0.15; wzajemne nachylenie płaszczyzn orbit obu planet jest większe niż 160 stopni. Naukowcy także przyjmują, że obecna konfiguracja orbit może być efektem oddziaływania trzeciej planety w układzie. Jednak jak dotąd nie ma przekonujących argumentów za takim rozwiązaniem. Według zespołu badawczego jak dotąd nie wiadomo dlaczego układy składające się z kilku olbrzymich planet odległych o siebie o niewielkie odległości zazwyczaj znajdowane są wokół odewoluowanych gwiazd o średniej masie. Naukowcy oferują jedno możliwe wytłumaczenie tego zjawiska. "To może być pierwotna właściwość planet krążących wokół gwiazd o średniej masie, która może być wynikiem formowania się planet. Może to też być właściwość nabyta w toku ewolucji orbity związanej z ewolucją gwiazdy centralnej  (pływy i utrata masy)," napisano w artykule. Więcej informacji: Źródło: arXiv / phys.org]]> 4852 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dowody na istnienie prawdziwej DZIEWIĄTEJ planety Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/20/dowody-na-istnienie-prawdziwej-dziewiatej-planety-ukladu-slonecznego/ Wed, 20 Jan 2016 17:00:11 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4855 planeta9 Naukowcy z Caltech znaleźli dowody na istnienie olbrzymiej planety na nietypowej, wysoce eliptycznej orbicie w zewnętrznym Układzie Słonecznym.  Obiekt nazwany przez naukowców roboczo Dziewiąta Planeta ma masę równą 10 masom Ziemi i okrąża Słońce 20 razy dalej niż Neptun (który oddalony jest od Słońca o blisko 4 miliardy kilometrów). W rzeczywistości taka planeta na wykonanie jednego obiegu wokół Słońca może potrzebować nawet od 10 000 do 20 000 lat. Naukowcy Konstantin Batygin oraz Mike Brown odkryli istnienie planety poprzez modelowanie matematyczne i symulacje komputerowe, jednak jeszcze muszą zaobserwować ją bezpośrednio. "To będzie prawdziwa dziewiąta planeta," mówi Brown, profesor planetologii. "Od czasów starożytnych odkryto zaledwie dwie prawdziwe planety - to może być trzecia. W Układzie Słonecznym pozostało jeszcze naprawdę dużo ciekawych obiektów do odkrycia. To bardzo ekscytujące." Brown zauważa, że prawdopodobna dziewiąta planeta o masie równej 5000 mas Plutona - jest wystarczająco duża, aby nie było wątpliwości czy to prawdziwa planeta. W przeciwieństwie do klasy mniejszych obiektów zwanych planetami karłowatymi, Dziewiąta Planeta grawitacyjnie oddziaływuje z otoczeniem w Układzie Słonecznym. De facto planeta dominuje nad regionem większym niż jakakolwiek z innych planet Układu Słonecznego - fakt, który według Browna świadczy o tym, że jest to "Najbardziej planetarna planeta Układu Słonecznego." Batygin i Brown opisują swoje wyniki  w nowym artykule opublikowanym  w Astronomical Journal,  gdzie przedstawiają w jaki sposób Dziewiąta Planeta tłumaczy wiele tajemniczych cech Pasa Kuipera. "Mimo, że początkowo byliśmy sceptyczni co do istnienia tej planety, badając jej orbitę i to, co jej istnienie oznaczałoby dla zewnętrznego Układu Słonecznego, coraz bardziej przekonywaliśmy się, że ona musi tam być," mówi Batygin, profesor planetologii. "Po raz pierwszy od ponad 150 lat mamy silny dowód na to, że spis planet w Układzie Słonecznym jest niepełny." Droga do tego odkrycia teoretycznego nie była prosta. W 2014 roku były postdoc Browna - Chad Trujillo i jego współpracownik Scott Shepherd opublikował artykuł, w którym opisywali 13 z najodleglejszych obiektów Pasa Kuipera i ich zgodność co do niektórych cech orbity. Aby wytłumaczyć to podobieństwo, zasugerowali możliwość istnienia niewielkiej planety. Brown stwierdził, że wytłumaczenie związane z planetą jest mało prawdopodobne, ale zainteresował się tym tematem. Podzielił się zatem tym problemem z Batyginem - w ten sposób rozpoczęła się półtoraroczna współpraca przy badaniu odległych obiektów. Jeden z nich podszedł do tematu od strony obserwacji, a drugi od strony czysto teoretycznej, od strony dynamiki. Te zasadniczo różne podejścia umożliwiły tworzenie różnych teorii z jednego punktu widzenia i konsultowanie ich z drugim punktem widzenia. Stosunkowo szybko Batygin i Brown uświadomili sobie, że sześć najodleglejszych obiektów z oryginalnego zbioru analizowanego przez Trujillo i Shepherda porusza się po eliptycznych orbitach skierowanych w tą samą stronę w przestrzeni. To szczególnie zaskakujące zważając na fakt, że najodleglejsze punkty ich orbit poruszają się wokół centrum Układu Słonecznego i to w różnym tempie. "To prawie tak jakby mieć sześć wskazówek na zegarku poruszających się każda w innym tempie - w pewnym momencie spoglądasz i wszystkie są dokładnie w tym samym miejscu," mówi Brown. Prawdopodobieństwo, że tak się zdarzy może wynosić 1 do 100. Jednak jakby tego było mało, orbity tych sześciu obiektów są nachylone także w ten sam sposób - skierowane są bowiem 30 stopni poniżej w tym samym kierunku w stosunku do płaszczyzny orbit ośmiu znanych planet. Prawdopodobieństwo, że takie ułożenie jest tylko zbiegiem okoliczności wynosi 0.007 procent. "Taki przypadek jest praktycznie niemożliwy. Dlatego też stwierdziliśmy, że coś musi odpowiadać za kształt tych orbit." Pierwsza przetestowana teoria to podejrzenie, że być może istnieje więcej odległych obiektów Pasa Kuipera - z których wiele wciąż nie zostało odkrytych, a które mogłyby oddziaływać grawitacyjnie tak, że część z nich ulegałaby takiemu zgrupowaniu. Naukowcy szybko odrzucili tą teorię, gdy okazało się, że aby oddziaływanie było wystarczająco silne, Pas Kuipera musiałby mieć masę stukrotnie większą od przyjmowanej obecnie. Brown i Batygin zostali więc z pomysłem, że to może być jednak planeta. Oboje podchodzili do tego faktu dosyć sceptycznie. Aby przetestować swoją hipotezę, przeprowadzili symulację - użyli do tego celu pakietu do symulacji N-ciał 'mastery6' który można znaleźć tutaj: https://github.com/smirik/mercury Czyniąc długą historię krótką, po serii prób okazało się, że faktycznie układ zaczyna pracować i tłumaczyć  płaszczyzny orbit odległych obiektów Pasa Kuipera:   P9_KBO_orbits_labeled Ale teoria nie może być kompletna jeśli jest tylko 'dostosowana' do obserwacji, musi także zaskakiwać i uzupełniać się tam gdzie się tego nie spodziewaliśmy, lub w miejscach które nie brały udziału w 'dopasowaniu'. I faktycznie wydaje się, iż taka hipotetyczna planeta tłumaczy również orbity obiektów Sedna oraz 2012 VP1113. Problem z ich orbitami był mianowicie taki, że standardowe obiekty pasu Kuipera, które zbliżyły sie do Neptuna, zostały grawitacyjnie wyrzucone a następnie oczywiście ich orbity wróciły w pobliże Neptuna. Tymczasem ani Sedna ani 2012 VP1113 nigdy nie zbliżyły się zbyt blisko Neptuna! Dziewiąta Planeta tłumaczyłaby oddalanie się orbit takich obiektów typu Sedna z dala od Neptuna. Ale to nie wszystko, symulacje Browna i Batygina wskazywały również na obecność obiektów w Pasie Kuipera, których orbity będą  pochylone prostopadle do planety. Brown szybko stwierdził, iż faktycznie takie obiekty w ostatnich latach były obserwowane, po naniesieniu danych czterech ostatnio odkrytych, Brown i Batygin wiedzieli już, że coś jest na rzeczy, wszystko pasowało do ich symulacji! :   P9_KBO_extras_orbits_labeled Ciekawostką którą tutaj warto przytoczyć jest to co wiemy o układach planatarnych, a raczej to czego brakuje w naszym układzie, mianowicie: 12604945_1700702740214204_882530092279518916_o Ten wykres daje do myślenia, szczególnie w kontekscie ostatniej publikacji Browna i Batygina. Najciekawszą kwestią wydaje się, GDZIE ? Skoro owa planeta istnieje, to gdzie jej szukać ? Spójrzmy zatem na wykres treasure Czerwone linie zarysowują kontury Drogi Mlecznej, to ważne gdyż dużo trudniej jest znaleźć szukany obiekt, kiedy tłem jest jasna galaktyka. Przykłady mieliśmy w przypadku misji New Horizons. Niebieska linia to ekliptyka. Jak widzimy pasmo nieba na którym obecnie może znajdować się planeta, jest dosyć szerokie. Aphelium orbity może wynosić nawet 1200AU, magnitudo między ~16 a ~26. Najciekawsze chyba z punktu widzenia detekcji.. prędkość.. Typowy obiekt w pasie Kuipera to około 3arcsec na godzinę. Najbardziej oddalony obiekt w układzie Słonecznym - Eris to około 1.5 arcsec na godzinę, prędkość ta jest tak mała, że za pierwszym razem gdy obiekt był obserwowany został pominięty! Większość przeglądów zewnętrznej części Układu Słonecznego nie było by w stanie wykryć planety dziewiątej, sklasyfikowały by ją jako zwykłą gwiazdę. Większość nie znaczy, że wszystkie! Otóż.. WISE - pracujący w zakresie podczerwieni, teleskop kosmiczny NASA ma takie możliwości. Część pracy została już wykonana, ale potrzebne są dalsze obserwacje. Metod i technik obserwacji jest więcej, natomiast największym problem okazać się może obecne położenie planety, z danych które zostały naniesione na możliwe orbity planety dziewiątej wychodzi, że może ona się właśnie znajdować w najmniej przyjaznym do zbadania obszarze.. w tle Drogi Mlecznej i co gorsza blisko swojego aphelium...   Capture UPDATE: Tomasz Andel oraz Radosław Kosarzycki   Więcej informacji: http://www.sciencedaily.com/releases/2016/01/160120114539.htm?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter Oryginalny dokument: http://iopscience.iop.org/article/10.3847/0004-6256/151/2/22/pdf Źródło: sciencedaily / nature / new scientist]]> 4855 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sondy Van Allena rewolucjonizują nasze rozumienie pasów radiacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/20/sondy-van-allena-rewolucjonizuja-nasze-rozumienie-pasow-radiacyjnych/ Wed, 20 Jan 2016 05:17:42 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4859 sondy_van_allena Około 1000 kilometrów nad powierzchnią Ziemi napotykamy na pierwszy z dwóch łukowatych roków elektronów zwanych Pasami Van Allena lub pasami radiacyjnymi. Zrozumienie kształtu i rozmiaru tych pasów, które mogą się kurczyć i rozszerzać w odpowiedzi na docierające do Ziemi wiatry słoneczne, jest zagadnieniem kluczowym dla bezpieczeństwa naszych przyrządów pracujących w przestrzeni kosmicznej. Silne promieniowanie nie jest niczym dobrym dla zdrowia naszych satelitów, dlatego też naukowcy chcą się dowiedzieć na jakich orbitach sondy i satelity są najbardziej narażone na negatywne oddziaływanie pasów radiacyjnych. Od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku gdy naukowcy po raz pierwszy zaczęli tworzyć obraz tych pierścieni energetycznych cząsteczek, nasze rozumienie ich kształtu niewiele się zmieniło - mały, wewnętrzny pas, w dużej mierze pusta przestrzeń za nim i dopiero później zewnętrzny pas zdominowany przez elektrony - ten pierścień jest większy i znacznie bardziej dynamiczny od pasa wewnętrznego. Jednak nowe pomiary dostarczone przez Sondy Van Allen Probes (NASA) wskazują na to, że nie jest to takie proste. "Kształt pasów znacznie się różni w zależności od tego na jakie elektrony patrzymy," mówi Geoff Reeves z Los Alamos National Laboratory oraz New Mexico Consortium w Los Alamos w Nowym Meksyku, główny autor artykułu opublikowanego 28 grudnia 2015 roku w czasopiśmie Journal of Geophysical Research. "Elektrony o różnych poziomach energii są rozłożone w różnych częściach pasów." Zamiast klasycznego obrazu pasów radiacyjnych - mały wewnętrzny pas, pusta przerwa i większy zewnętrzny pas - nowe analizy wskazują, że kształt pasów może się różnić: mogą występować pojedyncze, ciągłe pasy bez żadnej przerwy, a może też być duży wewnętrzny pasń i mały zewnętrzny, a może być tak, że w ogóle nie ma wewnętrznego pasa. Wiele z tych rodzajów widać gdy się rozpatruje pojedynczo elektrony na różnych poziomach energii. 1-nasasvanalle "To jest tak samo jak gdybyśmy słuchali różnych elementów tej samej piosenki," mówi Reeves. "Sekcja basowa brzmi inaczej od wokali, a wokale inaczej od bębnów, itd." Naukowcy odkryli, że wewnętrzny pas - mniejszy pas w klasycznym ujęciu pasów - jest dużo większy niż zewnętrzny gdy obserwujemy elektrony o niższej energii, podczas gdy zewnętrzny pas jest większy gdy obserwujemy elektrony o wyższych energiach. Przy najwyższych poziomach energii struktura zewnętrznego pasa praktycznie zanika. Tak więc w zależności od tego na czym się skupimy, pasy radiacyjne mogą znacznie się od siebie różnić. Te struktury ulegają kolejnym zmianom podczas występowania tzw. burz geomagnetycznych. Gdy szybko poruszająca się materia magnetyczna ze Słońca - w formie strumieni szybko poruszającego się wiatru słonecznego lub koronalnych wyrzutów masy - zderzają się z polem magnetycznym Ziemi, powodują jego oscylacje, co prowadzi do powstania burzy geomagnetycznej. Burze geomagnetyczne mogą tymczasowo zwiększać lub zmniejszać liczbę energetycznych elektronów w pasach radiacyjnych, a pasy po jakimś czasie wracają do swojej oryginalnej konfiguracji. 2-nasasvanalle Te napędzane burzą zwiększenia lub zmniejszenia ilości elektronów są jak na razie nie do przewidzenia. "Gdy patrzymy na szeroki zakres energii zaczynamy widzieć pewne wyraźne zależności w dynamice burzy," mówi Reeves. "Odpowiedź elektronu na różnych poziomach energii różni się szczegółami, jednak występuje też pewne wspólne zachowanie. Przykładowo, zaobserwowaliśmy, że elektrony wyskakują ze swoich regionów przerwy stosunkowo szybko po burzy geomagnetycznej, jednak położenie przerwy zależy od energii elektronu." Często zewnętrzny pas elektronów rozciąga się do wnętrza, w kierunku wewnętrznego pasa podczas burz geomagnetycznych, całkowicie wypełniając przerwę elektronami o niższej energii i tworząc jeden duży pas radiacyjny. W przypadku niższych energii przerwa tworzy się dalej od Ziemi, sprawiając, że wewnętrzny pas staje się większy niż zewnętrzny. Przy wyższych poziomach enerii przerwa powstaje bliżej Ziemi prowadząc do odwrócenia stosunku rozmiarów pasów. Dwa satelity Van Allen Probe poszerzają zakres energetycznych elektronów, które możemy zarejestrować. Oprócz badania ekstremalnie energetycznych elektronów - o energii milionów elektronowoltów - które badane były już wcześniej, sondy Van Allen Probe  mogą rejestrować informacje o elektronach o niższej energii - rzędu kilku tysięcy elektronowoltów. Dodatkowo sonda może mierzyć energie elektronów z dużo większą rozdzielczością niż było to możliwe wcześniej. "Nasze poprzednie instrumenty pozwalały na mierzenie pięciu lub dziesięciu poziomów energii jednocześnie," mówi Reeves. "Jednak sondy Van Allena mogą mierzyć ich setki." Mierzenie strumienia elektronów na tych niższych poziomach energii okazywało się bardzo trudne w przeszłości z uwagi na obecność protonów w pasach radiacyjnych najbliższych Ziemi. Owe protony  przenikają przez detektory cząsteczek tworząc szum, z którego trzeba wyciągać pomiary rzeczywistych elektronów. Jednak dane z sond Van Allena dowodzą, że elektrony o niższej energii krążą znacznie bliżej Ziemi niż się wcześniej wydawało. 3-nasasvanalle "Mimo szumu protonowego, sondy Van Allena mogą wyraźnie zidentyfikować energie mierzonych elektronów," mówi Reeves. Precyzyjne obserwacje tego typu, obejmujące setki poziomów energii zamiast kilku, pozwolą naukowcom stworzyć precyzyjniejszy i bardziej rygorystyczny model tego co dokładnie się dzieje w pasach radiacyjnych, zarówno podczas burz geomagnetycznych jak i w okresach spokoju. Źródło: Journal of Geophysical Research / phys.org]]> 4859 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromady galaktyk odkrywają tajemnice ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/26/5434/ Tue, 26 Jan 2016 13:22:02 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5434 pia13339 Ciemna materia to tajemnicze forma materii odpowiedzialna za 27 procent całej materii i energii we Wszechświecie. Choć ciemna materia otacza nas z każdej strony - nie możemy jej zobaczyć ani poczuć. Jednak naukowcy mogą dowieść obecności ciemnej materii przyglądając się zachowaniu normalnej materii ją otaczającej. Gromady galaktyk składające się z tysięcy galaktyk są bardzo ważnymi obiektami w badaniach nad ciemną materią, bowiem znajdują się w miejscach gdzie ciemna materia jest gęstsza niż gdzie indziej. Naukowcy uważają, że im masywniejsza jest gromada galaktyk, tym więcej ciemnej materii znajduje się w jej otoczeniu. Jednak nowe badania wskazują, że związek między masą gromady a ilością ciemnej materii jest dużo bardziej skomplikowany. "Gromady galaktyk są swego rodzaju dużymi metropoliami we Wszechświecie. Gdy spoglądamy w nocy na światła miasta z lecącego samolotu - możemy oszacować rozmiary tego miasta. Tak samo jest z gromadami galaktyk, które mówią nam o ilości ciemnej materii, której nie widzimy bezpośrednio," mówi Hironao Miyatake z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. galaxyclusters Nowe badania, których wyniki opublikowano w Physical Review Letters, prowadzone przez Miyatake wskazują, że wewnętrzna struktura gromady galaktyk związana jest bezpośrednio z ciemną materią w jej otoczeniu. To pierwszy raz kiedy cecha gromady - poza jej masą - została w jakikolwiek sposób związana z ciemną materią. Badacze przeanalizowali około 9000 gromad galaktyk z katalogu Sloan Digital Sky Survey DR8 i podzielili je na dwie grupy w zależności od ich struktury wewnętrznej: jedna grupa to ta gdzie pojedyncze galaktyki w ramach gromady były rozprzestrzenione, a druga to ta gdzie galaktyki znajdują się bardzo blisko siebie. Korzystając z soczewkowania grawitacyjnego - patrząc jak grawitacja gromady zakrzywia światło pochodzące od innych obiektów - naukowcy potwierdzili, że obie grupy charakteryzują się podobnymi masami. Jednak porównując obie grupy odkryto istotne różnice w rozkładzie przestrzennym gromad galaktyk. Zazwyczaj gromady galaktyk oddalone są od siebie o ok. 100 milionów lat świetlnych. Jednak gromady, w których galaktyki znajdują się bliżej siebie, są gęściej "upakowane" mają dużo mniej innych gromad w swoim otoczeniu, niż galaktyki bardziej rozwlekłe. Innymi słowy, otaczająca gromady ciemna materia wpływa na to jak blisko siebie znajdują się galaktyki w gromadzie. "Różnice te wynikają z różnego rozkładu ciemnej materii w miejscach, w którym tworzyły się owe gromady galaktyk. Nasze wyniki wskazują, że związek między gromadą galaktyk a otaczającą ją ciemną materią nie ogranicza się tylko do masy gromady, ale także do historii jej powstawania," dodaje Miyatake. Współautor badania David Spergel, profesor astronomii w Princeton University w New Jersey dodaje: "Wcześniejsze badania obserwacyjne wskazywały, że masa gromady to najważniejszy czynnik określający jej właściwości globalne. Nasze prace wskazują jednak, że 'wiek też ma znaczenie': Młodsze gromady żyją w innym wielkoskalowym otoczeniu ciemnej materii niż ich starsze towarzyszki." Opublikowane wyniki są zgodne z przewidywaniami głównych teorii początków Wszechświata. Po etapie kosmicznej inflacji trwającym mniej niż jedna bilionowa część sekundy po Wielkim Wybuchu, pojawiły się niewielkie zmiany energii przestrzeni zwane fluktuacjami kwantowymi. Te zmiany odpowiadają za niejednorodną dystrybucję/rozkład materii we Wszechświecie. Naukowcy uważają, że gromady galaktyk obserwowane dzisiaj są wynikiem tych fluktuacji gęstości materii we wczesnym Wszechświecie. "Związek między wewnętrzną strukturą gromady galaktyk a rozkładem otaczającej je ciemnej materii jest konsekwencją natury początkowych fluktuacji gęstości powstałych w pierwszej sekundzie istnienia Wszechświata," mówi Miyatake. Naukowcy planują dalsze badania tego związku. "Gromady galaktyk są fascynującymi oknami na tajemnice Wszechświata. Badając je możemy dowiedzieć się więcej o ewolucji wielkoskalowej struktury Wszechświata i o jego początkach," powiedział Miyatake. Źródło: NASA]]> 5434 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Bilion kilometrów dzieli tę planetę od gwiazdy macierzystej! 7000 razy dalej niż Słońce-Ziemia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/26/bilion-kilometrow-dzieli-ta-planete-od-gwiazdy-macierzystej-7000-razy-dalej-niz-slonce-ziemia/ Tue, 26 Jan 2016 14:51:35 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5439 2MASSJ2126_1 Zespół astronomów z Wielkiej Brytanii, USA i Australii odkrył samotną planetę, o której dotychczas uważano, że swobodnie porusza się w przestrzeni międzygwiezdnej. Okazuje się jednak, że obiekt oznaczony 2MASS J2126 to planeta oddalona o 1 bilion kilometrów (1 milion milionów) od swojej gwiazdy. To 7000 razy większa odległość niż między Słońcem a Ziemią. Naukowcy ogłosili swoje odkrycie w artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. W ciągu ostatnich pięciu lat odkryto wiele swobodnie poruszających się planet. To potężne gazowe olbrzymy podobne do Jowisza, którym brakuje masy do rozpoczęcia reakcji jądrowych i dlatego nigdy nie zostały gwiazdami. Mierzenie temperatury takich obiektów jest stosunkowo proste, ale zależy od masy i wieku. Oznacza to, że astronomowie muszą znać wiek takiego obiektu, aby móc określić czy są to planety czy jednak cięższe 'nieudane gwiazdy' - tzn. brązowe karły. Naukowcy z USA odkryli 2MASS J2126 podczas przeglądu nieba w podczerwieni oznaczają ją jako młody obiekt o małej masie. W 2014 roku kanadyjscy naukowcy uznali 2MASS J2126 za możliwego członka grupy gwiazd i brązowych karłów (w wieku 45 milionów lat). Wtedy też uznano, że obiekt jest na tyle młody i ma na tyle niską masę, że należy go uznać za swobodnie przemieszczającą się planetę. W tym samym regionie nieba znajduje się TYC 9486-927-1 - gwiazda określana jako młoda, ale nie będąca członkiem żadnej grupy młodych gwiazd. Jak dotąd nikt jednak nie sugerował, że TYC 9486-927-1 i 2MASS J2126 mogą być w jakiś sposób ze sobą związane. 2MASSJ2126 Główny autor badań dr Niall Deacon z University of Hertfordshire przez ostatnie lata poszukiwał młodych gwiazd z towarzyszami na dużych orbitach. W ramach swoich prac jego zespół przyglądał się listom znanych młodych gwiazd, brązowych karłów i swobodnie poruszających się planet  - sprawdzając czy któreś z nich nie są ze sobą zwiazane. Okazało się, że TYC 9486-927-1 oraz 2MASS J2126 synchronicznie przemierzają przestrzeń kosmiczną i znajdują się w tej samej odległości 104 lat świetlnych od Ziemi. To była wskazówka, że mogą być ze sobą związane. "To najrozleglejszy układ planetarny dotąd odkryty i oba elementy tego układu znane są już od ośmiu lat," mówi Deacon, " jednak nikt nie wpadł na to, aby te obiekty ze sobą połączyć. Okazuje się, że ta planeta nie jest aż tak samotna, choć faktycznie jest to związek na odległość." Po dokładnym przyjrzeniu się tej parze, zespół nie był w stanie potwierdzić czy TYC 9486-927-1 oraz 2MASS J2126 należą do jakiejkolwiek znanej grupy młodych gwiazd. "Przynależność do grupy młodych gwiazd znacznie ułatwia ustalenie wieku tego typu obiektów," powiedział współautor badania Josh Schlieder z NASA Ames Research Center, "Jednak gdy nie możemy z tego skorzystać, musimy poszukać innych metod." Z uwagi na powyższe, zespół przyjrzał się widmu gwiazdy, badając w ten sposób zawartość litu. Pierwiastek ten ulega zniszczeniu na początkowych etapach życia gwiazdy, dlatego też im więcej litu, tym młodsza gwiazda. TYC 9486-927-1 wykazuje silniejszą sygnaturę litu niż pobliska grupa gwiazd, której wiek oszacowano na 45 milionów lat, jednak słabszą niż grupa gwiazd w wieku 10 milionów lat. Oznacza to, że wiek gwiazdy mieści się między 10 a 45 milionów lat. W oparciu o uzyskany w ten sposób wiek możliwe było oszacowanie masy 2MASS J2126 - okazało się, że jest to obiekt o masie między 11.6 a 15 mas Jowisza. Tym samym obiekt ten znajduje się na granicy między planetą a brązowym karłem. Oznacza to, że 2MASS J2126 ma podobną masę, wiek i temperaturę co jedna z pierwszych bezpośrednio obserwowanych planet przy innej gwieździe - beta Pictoris b. "W porównaniu do beta Pictoris b, 2MASS J2126 znajduje się 700 razy dalej od swojej gwiazdy macierzystej," mówi dr Simon Murphy z Australian National University - także współautor badań, "jednak w jaki sposób powstają tak rozległe układy planetarne wciąż pozostaje tajemnicą." 2MASS J2126 znajduje się 7000 razy dalej od swojej gwiazdy, niż Ziemia od Słońca - tym samym jest to najbardziej oddalona od swojej gwiazdy macierzystej planeta. W tej odległości wykonanie jednego obiegu wokół gwiazdy zajmuje około 900 000 lat, oznacza to, że od powstania planeta okrążyła swoją gwiazdę dopiero niecałe 50 razy. Więcej informacji:   Źródło: MNRAS]]> 5439 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini wspina się na coraz wyższą orbitę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/26/sonda-cassini-wspina-sie-na-coraz-wyzsza-orbite/ Tue, 26 Jan 2016 17:01:46 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5443 saturn_cassini Sonda Cassini rozpoczyna kolejny etap swojej pracy stopniowo zwiększając nachylenie swojej orbity  w stosunku do płaszczyzny pierścieni Saturna. Drugi z pięciu dużych manewrów w tej kampanii miał miejsce w sobotę 23 stycznia. Każdy manewr w tej serii ustawia sondę do przelotu w pobliżu masywnego Tytana - gdzie sonda wykorzystuje asystę grawitacyjną do zwiększenia nachylenia orbity względem równika planety. 35-sekundowe odpalenie silników rozpoczęło się o 14:47 PST w sobotę 23 stycznia i pozwoliło na zmianę prędkości na orbicie o 6.8 m/s. Dla porównania zbliżenie do Tytana do którego dojdzie 1 lutego (właśnie dzięki temu sobotniemu manewrowi) pozwoli na zmianę prędkości o 774 m/s. "Tytan wykonuje tutaj najcięższą pracę," mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Naszym zadaniem jest tylko dostarczenie sondy na precyzyjnie określoną wysokość i szerokość nad Tytanem w określonym czasie - do tego właśnie niezbędne są te manewry." Sonda Cassini nie powróci już na orbitę w pobliżu płaszczyzny pierścieni. Inżynierowie stopniowo zwiększają nachylenie orbity sondy w stosunku do równika Saturna przygotowując ją do ostatniego, dramatycznego roku pracy. Pod koniec listopada br. orbita sondy będzie przebiegała wysoko nad biegunami Saturna i tuż za zewnętrzną krawędzią pierścieni - rozpocznie się wtedy okres nazywany "orbitami pierścienia F". Po wykonaniu 20 obiegów planety sonda Cassini rozpocznie swój wielki finał, kiedy to 22 razy przeleci między pierścieniami a planetą i zakończy swoją misję wejściem w atmosferę Saturna 15 września 2017 roku. Sonda Cassini znajduje się na orbicie równikowej wokół Saturna od wiosny 2015 roku, kiedy to rozpoczęła się ostatnia kampania bliskich przelotów w pobliżu lodowych księżyców. W ramach tej kampanii po raz ostatni sonda przeleciała w pobliżu Hyperiona, Dione i Enceladusa. Sonda rozpoczęła zwiększanie nachylenia orbity manewrem do którego doszło 30 grudnia, a który pozwolił na zmianę prędkości o 3 m/s i przygotowanie do przelotu w pobliżu Tytana (do którego doszło 15 stycznia). Kolejny duży manewr orbitalny zaplanowano na 25 marca (zmiana prędkości o 7.95 m/s), a przelot w pobliżu Tytana - na 4 kwietnia. "Zaplanowaliśmy już ekscytujący rok badania Saturna podczas stopniowego zwiększenia nachylenia orbity. Z pewnością widoki będą spektakularne," powiedziała Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini w JPL. Źródło: NASA]]> 5443 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Opportunity nie próżnuje zimą. Nie tym razem.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/27/lazik-opportunity-nie-proznuje-zima-nie-tym-razem/ Wed, 27 Jan 2016 06:00:59 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5508 lazik_opportunity_marathon_valley Sędziwy łazik marsjański Opportunity ciężko pracował podczas swojej siódmej marsjańskiej zimy, kiedy to dostawy energii słonecznej były stosunkowo skąpe. Niemniej jednak w tym czasie łazik wykorzystywał swoje instrumenty i narzędzia badając historię Czerwonej Planety. Współczesna pogoda na Marsie nieznacznie pomogła łazikowi w pracy dostarczając wiatru, który usunął część pyłu nagromadzonego na panelach słonecznych łazika w tygodniach przed i po przesileniu, które miało miejsce 2 stycznia br. "Łazik Opportunity był bardzo aktywny tej zimy. Po części było to możliwe dzięki dużo czystszym panelom słonecznym niż w poprzednich latach," powiedział menedżer projektu MER John Callas z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Z uwagi na fakt, że zimowe przesilenie jest już za nami, ilość promieniowania słonecznego dostępnego dla łazika Opportunity będzie teraz rosła przez znaczną część roku. Łazik Opportunity właśnie świętował 12. rocznicę swojego lądowania na Marsie. Do lądowania na powierzchni Czerwonej Planety doszło 24 stycznia 2004 roku (w naszej strefie czasowej był już 25 stycznia). Po tym jak chroniony przez poduszki powietrzne pojazd zatrzymał się w kraterze Eagle (o średnicy 22 metrów), otworzył się uwalniając tym samym Opportunity. Analiza skał wypełniających krater Eagle podczas planowanej na trzy miesiące misji pozwoliła zebrać dowody na istnienie wilgotnego klimatu w historii Marsa. W kolejnych latach badacze wykorzystali łazik Opportunity do zbadania kilku większych i odleglejszych kraterów w celu przeanalizowania głębszych i starszych warstw historii Marsa. Każdy marsjański rok trwa 1.9 roku na Ziemi. Z uwagi na fakt, że Mars znajduje się dalej od Słońca niż Ziemia, potrzebuje więcej czasu, aby je okrążyć. Oś obrotu Marsa jest nachylona podobnie do ziemskiej - dlatego też na Marsie mamy do czynienia z porami roku. Są one średnio dwa razy dłuższe niż na Ziemi. Dlatego też po 12 latach na Ziemi łazik doświadczył dopiero siedmiu okresów zimowych. marathon_valley Od 2011 roku Opportunity bada zachodnią krawędź krateru Endevour (o średnicy 22 km). Tej zimy łazik bada skały w południowej części Marathon Valley - doliny, która przecina krater Endevour na linii wschód-zachód. To miejsce, w którym według danych dostarczonych przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter, znajdują się minerały, które mogły powstać w wilgotnych, niezakwaszonych warunkach. Obszar na którym łazik wykonuje swoje zimowe zadania pozwala na ustawienie paneli słonecznych w kierunku Słońca przemierzającego północne niebo. Oczyszczanie paneli słonecznych łazika i wybór zboczy nachylonych ku północy do prac zimowych to dwa kluczowe czynniki, które pozwoliły na 48-krotne wydłużenie misji łazika, która przecież planowana była na zaledwie trzy miesiące po lądowaniu. Panele słoneczne aktualnie generują ponad 460 watogodzin dziennie. To 40 % więcej niż na początku tej zimy na Marsie. Dla porównania, podczas pierwszej marsjańskiej zimy łazika Opportunity przez ponad dwa miesiące panele generowały poniżej 300 watogodzin dziennie - wtedy trzeba było przerwać jazdę i analizę skał na ponad cztery miesiące. "Dzięki dobrym zapasom energii oczekujemy zakończenia prac w Marathon Valley w tym roku i dalszych badań prowadzonych za pomocą łazika Opportunity," mówi Callas. Źródło: NASA]]> 5508 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Krystalicznie czysty galaktyczny sąsiad Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/27/krystalicznie-czysty-galaktyczny-sasiad-drogi-mlecznej/ Wed, 27 Jan 2016 11:00:12 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5512 Galaktyka karłowata IC 1613[/caption] Wiele galaktyk wypełnia pył, w innych znowu można dostrzec pasma nieprzejrzystej kosmicznej materii oplatające gaz i gwiazdy. Jednak głównym bohaterem tego nowego zdjęcia wykonanego za pomocą kamery OmegaCAM zainstalowanej na teleskopie VLT Survey Telescope w Chile jest nietypowa, mała galaktyka znana jako IC 1613 - krystalicznie czysty odmieniec! IC 1613 charakteryzuje się bardzo małą ilością kosmicznego pyłu - dzięki temu astronomowie mogą badać jej zawartość z rewelacyjną dokładnością. To nie tylko kwestia wyglądu - czystość tej galaktyki jest istotna dla naszego rozumienia naszego kosmicznego otoczenia. IC 1613 to galaktyka karłowata znajdująca się w gwiazdozbiorze Wieloryba (Cetus). Zdjęcie wykonane za pomocą VST wyjątkowo dokładnie przedstawia niespotykane piękno tego obiektu, rozproszone gwiazdy i jasnoróżowy gaz. eso1603b Niemiecki astronom Max Wolf odkrył delikatną poświatę IC 1613 w 1906 roku. W 1928 Walter Baade za pomocą 2.5-metrowego teleskopu w Obserwatorium Mount Wilson w Kalifornii skutecznie rozdzielił pojedyncze gwiazdy tej galaktyki. Dzięki tym obserwacjom astronomowie wywnioskowali, że galaktyka musi się znajdować stosunkowo blisko Drogi Mlecznej, bowiem tylko w najbliższych nam galaktykach można obserwować pojedyncze gwiazdy. Od tego czasu astronomowie faktycznie potwierdzili, że IC 1613 należy do Lokalnej Grupy - zbioru ponad 50 najbliższych galaktyk (w tym Drogi Mlecznej). IC 1613 znajduje się zaledwie 2.3 miliony lat świetlnych od Ziemi. Ze względu na woją bliskość do Ziemi jest to stosunkowo dobrze zbadany obiekt - astronomowie określają go jako nieregularną galaktykę karłowatą pozbawioną wielu cech takich jak chociażby dysk gwiazd, który charakteryzuje wiele innych małych galaktyk. Niemniej jednak braki formy IC 1613 nadrabia czystością. Znamy odległość do IC 1613 z niespotykaną dokładnością - po części dzięki nietypowo niskiemu poziomowi pyłu w samej galaktyce jak i na linii wzroku między nami a IC 1613. Drugim powodem dzięki któremu tak dobrze znamy odległość do IC 1613 jest fakt, że w galaktyce znajdują się gwiazdy zmienne typu RR Lyrae oraz cefeidy. Tego rodzju gwiazdy rytmicznie pulsują, powiększając swoje rozmiary i jasność w określonych odstępach czasu. Otoczenie galaktyki IC 1613 na niebie Jak wiemy z naszego codziennego doświadczenia obiekty świecące takie jak chociażby żarówki czy płomienie świecy wydają nam się tym słabsze im dalej od nas się znajdują. Astronomowie wykorzystują tą prostą zależność do pomiaru odległości w przestrzeni kosmicznej - oczywiście tylko wtedy kiedy wiedzą jaka jest prawdziwa jasność obiektu, tzw. jasność absolutna. Gwiazdy zmienne typu RR Lyrae i cefeidy mają tą szczególną własność, że okres zmian ich jasności jest bezpośrednio związany z ich jasnością absolutną. Dzięki temu pomiar okresu zmian ich jasności pozwala astronomom na określenie ich jasności absolutnych. Następnie tą wartość porównuje się w jasnością obserwowaną - w ten sposób można określić jak daleko gwiazda musi się znajdować, aby świeciła z taką jasnością jaką obserwujemy. Gwiazdy o znanej jasności absolutnej mogą być wykorzystywane jako tzw. świece standardowe pozwalające określić jak daleko musiałby znajdować się obiekt o znanej jasności absolutnej, aby dla nas świecił z jasnością obserwowaną. https://www.youtube.com/watch?v=TcRXEnKlr1c Wykorzystując świece standardowe - takie jak gwiazdy zmienne w IC 1613 czy rzadziej występujące eksplozje supernowe typu Ia, które mogą być obserwowane z dużo większych odległości - astronomowie byli w stanie ułożyć drabinę odległości w kosmosie. Kilkadziesiąt lat temu IC 1613 pomogła astronomom określić w jaki sposób można wykorzystać gwiazdy zmienne do zbadania odległości w przestrzeni kosmicznej. Całkiem nieźle jak na małą, bezkształtną galaktykę. Uwagi
    • OmegaCAM to składająca się z 32 kości CCD kamera o rozdzielczości 256 milionów pikseli zamontowana na teleskopie VLT Survey Telescope o średnicy lustra 2.6 metra (Obserwatorium Paranal w Chile).
    • Pył kosmiczny składa się z różnych cięższych pierwiastków takich jak węgiel czy żelazo, oraz z większych, ziarnistych molekuł. Sam pył nie tylko blokuje promieniowanie przez co osłonięte pyłem obiekty są trudniejsze w obserwacji, lecz także rozprasza niebieskie światło. W wyniku tego kosmiczny pył sprawia, że obserwowane obiekty wydają się czerwieńsze niż są w rzeczywistości. Astronomowie mogą oczywiście uwzględnić to poczerwienienie badając różne obiekty - nie zmienia to faktu, że mniej poczerwienienia oznacza dokładniejsze pomiary.
    • Poza dwoma obłokami Magellana, IC 1613 to jedyna nieregularna galaktyka karłowata w Lokalnej Grupie, w której udało się zidentyfikować gwiazdy zmienne typu RR Lyrae.
    Źródło: ESO]]>
    5512 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Betonowa kapsuła kosmiczna wylądowała nieopodal Winganon w Oklahomie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/27/betonowa-kapsula-kosmiczna-wyladowala-nieopodal-winganon-w-oklahomie/ Wed, 27 Jan 2016 09:19:05 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5521 winganon-space-capsule-12[6] Tuż przy drodze łączącej niewielkie wioski Talala i Winganon w stanie Oklahoma leży coś, co przypomina porzuconą kapsułę kosmiczną. Napisy 'NASA' oraz 'United States of America' wraz z amerykańską flagą są widoczne już z daleka. Jednak z bliska od razu widać, że owa kapsuła załogowa to w rzeczywistości gruszka betoniarki samochodowej. Nietypowy obiekt pojawił się przy drodze wskutek wypadku wyładowanej cementem betoniarki, która podążała na budowę mostu stawianego nad jeziorem Oologah w 1959 roku. Zanim na miejsce wypadku dotarł cięższy sprzęt cement w gruszce zastygł. Ze względu na ograniczenia udźwigu załoga pomocy drogowej zdecydowała się najpierw usunąć ciężarówkę, a po gruszkę wrócić później. Nikt jednak po nią się już nie pofatygował. Gdy okoliczni mieszkańcy zauważyli gruszkę - szybko stała się ona łatwym celem dla miłośników graffiti. Przez ostatnie pół wieku liczni miłośnicy farby w sprayu wylali na gruszkę niezliczone litry farby. We wrześniu 2011 roku lokalni artyści Barry i Heather Thomas zdecydowali się zamienić gruszkę w kosmiczną kapsułę, świętując tym samym piątą rocznicę swojego ślubu. Kosmiczna kapsuła z Winganon stanowi teraz popularną atrakcję turystyczną. Heather Thomas ma nadzieję, że nowe malowanie gruszki zniechęci kolejnych amatorów graffiti. Jak dotąd malowanie przetrwało, choć zniknęły "dysze wylotowe", które małżeństwo przymocowało na spodzie kapsuły. winganon-space-capsule-1[2] winganon-space-capsule-2[2] winganon-space-capsule-3[2] winganon-space-capsule-4[6] winganon-space-capsule-5[2] winganon-space-capsule-6[2] winganon-space-capsule-7[2]  winganon-space-capsule-9[15] winganon-space-capsule-11[6] winganon-space-capsule-12[6] winganon-space-capsule-8[2] Źródło: amusingplanet]]> 5521 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromady kuliste tworzą nowe gwiazdy zasysając gaz ze swojego otoczenia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/28/gromady-kuliste-tworza-nowe-gwiazdy-zasysajac-gaz-ze-swojego-otoczenia/ Thu, 28 Jan 2016 09:20:18 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5751 stellarparen
    Pośród najbardziej zachwycających obiektów wszechświata jedno z czołowych miejsc zajmują połyskujące, gęste skupiska gwiazd, które znamy jako gromady kuliste. Astronomowie od dawna uważali, że miliony gwiazd w gromadzie kulistej powstawały mniej więcej w tym samym czasie, i że gwiazdy danej gromady są mniej więcej w tym samym wieku niczym gwiezdne bliźnięta. Jednak najnowsze przypadki odkrywania młodych gwiazd w starych gromadach kulistych mocno zaburzyły ten obraz.
    Zamiast tworzyć wszystkie gwiazdy w tym samym wieku, gromady kuliste mogą w jakiś sposób tworzyć drugie, a nawet trzecie pokolenia składające się z tysięcy gwiazd w innym wieku. Najnowsze badania prowadzone przez badaczy z Kavli Institute for Astronomy and Astrophysics (KIAA) na Uniwersytecie Pekińskim, w których brali także udział astronomowie z Northwestern University, Adler Planetarium oraz Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Chińskiej Akademii Nauk (NAOC), mogą doprowadzić do rozwiązania zagadki wtórnych pokoleń gwiazd. Korzystając z obserwacji przeprowadzonych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zespół badawczy po raz pierwszy odkrył młode generacje gwiazd w gromadach kulistych, które powstały dzięki gazowi zasysanemu z otoczenia gromady kulistej. Ta metoda stoi w sprzeczności z powszechnie przyjętą konwencją w ramach której pierwsze gwiazdy gromady wywiewają z wiekiem gaz, który potem pobudza kolejne procesy gwiazdotwórcze. Wyniki badań zostały dzisiaj opublikowane w periodyku Nature. "Te nowe badania oferują wytłumaczenie problemu wielu generacji gwiazd w gromadach kulistych," mówi główny autor opracowania Chengyuan Li, astronom z KIAA i NAOC, który także pracuje w Purple Mountain Observatory. "Nasze badania wskazują, że paliwo do procesów gwiazdotwórczych prowadzących do powstania nowych populacji gwiazd znajduje się na zewnątrz gromady, a nie w jej wnętrzu." "Nasze wytłumaczenie mówiące o tym, że wtórne populacje gwiazd powstają z gazu przyciągniętego z otoczenia gromady jest jak dotąd najlepiej udokumentowanym," mówi Richard de Grijs, astronom w KIAA. "Gromady kuliste okazały się zatem dużo bardziej złożone niż nam się wydawało." Gromady kuliste to sferyczne, gęsto upakowane grupy gwiazd krążące wokół galaktyk. Wokół naszej galaktyki - Drogi Mlecznej - krąży kilkaset gromad kulustych. Większość tych lokalnych, masywnych gromad kulistych składa się ze starych gwiazd, jednak zespół naukowców z KIAA skupił się na młodych gromadach krążących wokół dwóch pobliskich galaktyk karłowatych - Obłoków Magellana. W szczególności naukowcy skupili się na obserwowanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a gromadach kulistych NGC 1783 i NGC 1696 w Wielkim Obłoku Magellana oraz  NGC 411 w pobliżu Małego Obłoku Magellana. Naukowcy zazwyczaj badają wiek gwiazd przyglądając się ich barwie i jasności. W gromadzie NGC 1783 Li, de Grijs wraz ze współpracownikami zaobserwowali początkową populację gwiazd w wieku 1.4 miliarda lat oraz dwie młodsze populacje, które powstały 890 milionów i 450 milionów lat temu. Jakie jest najprostsze wytłumaczenie istnienia tych różnych populacji gwiazd w gromadzie? Niektóre gromady kuliste mogą zachowywać wystarczającą ilość gazu, aby tworzyć wiele pokoleń gwiazd - jest to jednak mało prawdopodobne, twierdzi współautor opracowania Aaron M. Geller z Northwestern University oraz Adler Planetarium w Chicago. "Po powstaniu najmasywniejszych gwiazd są one niczym tykające bomby, których życie skończy się w ciągu zaledwie 10 milionów lat potężnym wybuchem supernowej i doprowadzi do usunięcia pozostającego w otoczeniu gazu i pyłu," mówi Geller. "Dopiero potem mniej masywne gwiazdy, których czas życia jest dłuższy, a jego koniec mniej gwałtowny, może pozwolić na powstanie nowych zapasów gazu i pyłu." Zespół badaczy z KIAA zaproponował jednak alternatywną teorię, w ramach której gromady kuliste mogą zasysać gaz i pył ze swojego otoczenia podczas podróży wokół galaktyki macierzystej. Teoria nowych gwiazd powstających w gromadach, które zasysają gaz z otoczenia pojawiła się już w artykule naukowym opublikowanym w 1952 roku. Ponad pół wieku później, ten sam pomysł doczekał się dowodów obserwacyjnych. W ramach badań, naukowcy z KIAA przeanalizowali obserwacje tych gromad gwiazd przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, a następnie Geller i Claude-André Faucher-Giguère przeprowadzili obliczenia, które wskazują, że postulowana teoria może być prawdziwa w badanych gromadach kulistych. "Ostatecznie wykazaliśmy, że idea gromad tworzących nowe gwiazd z zassanego z otoczenia gromady gazu może faktycznie działać," powiedział de Grijs, "i to nie tylko w przypadku tych trzech gromad kulistych, ale prawdopodobnie dla wielu innych." Dalsze badania mają na celu sprawdzenie tej teorii na innych gromadach kulistych krążących wokół Obłoków Magellana i Drogi Mlecznej. Więcej informacji: Źródło: Nature / phy.so
    ]]>
    5751 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Marsjański labirynt na zdjęciach z europejskiej sondy Mars Express]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/28/marsjanski-labirynt-na-zdjeciach-z-europejskiej-sondy-mars-express/ Thu, 28 Jan 2016 18:56:47 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5757 Perspective_view_in_Noctis_Labyrinthus_article_mob
    Ten fragment marsjańskiego obszaru pełen delikatnych wzorów, osuwisk i wydm, stanowi zaledwie niewielki wycinek rozległego labiryntu dolin, pęknięć i równin.
    Region znany jako Noctis Labyrinthus - "labirynt nocy" - znajduje się przy zachodniej krawędzi Valles Marineris, największego kanionu w Układzie Słonecznym. Zdjęcie wykonano za pomocą sondy Mars Express (ESA) 15 lipca 2015 roku. Noctis Labyrinthus jest elementem złożonej struktury, której początki leżą w rozdęciu skorupy - do którego doszło pod wpływem aktywności tektonicznej i wulkanicznej w regionie Tharsis (który jest domem dla Olympus Mons i innych dużych wulkanów). Gdy skorupa w prowincji Tharsis wybrzuszała się, rozciąganiu ulegała jej powierzchnia. Tym samym powstawały pęknięcia o głębokości kilku kilometrów. Cała sieć rowów tektonicznych i pęknięć rozciąga się na blisko 1200 km. Prezentowane tu zdjęcia przedstawiają obszar o szerokości ok. 120 km, którego centralnym obiektem jest duży, płaski blok. Noctis_Labyrinthus_context_article_mob Noctis_Labyrinthus_plan_view_article_mob Na zdjęciach doskonale widać osuwiska na zboczach oraz wzdłuż ścian doliny (najlepiej to widać na pierwszym zdjęciu w artykule). W niektórych miejscach, szczególnie wyraźnie w dolnym prawym rogu powyższego zdjęcia, widać jak wiatr uformował z pyłu ruchome wydmy rozciągające się na okoliczne równiny. Na wyższych terenach równinnnych (poniżej) także można zauważyć niemal proste smugi biegnące w różnych kierunkach - wskazują one na wiele epizodów aktywności tektonicznej w złożonej historii tego regionu. Noctis_Labyrinthus_topography_article_mob 3D_view_in_Noctis_Labyrinthus_article_mob Źródło: ESA
    ]]>
    5757 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gigantyczny obłok gazu wraca do Drogi Mlecznej niczym boomerang]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/29/gigantyczny-oblok-gazu-wraca-do-drogi-mlecznej-niczym-boomerang/ Thu, 28 Jan 2016 23:46:18 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5764 1-giantgasclou
    Odkąd astronomowie odkryli Obłok Smitha, gigantyczny obłok gazu opadający w kierunku Drogi Mlecznej, nie udaje się określić jego składu, który mógłby pomóc w określeniu jego pochodzenia. Nicholas Lehner, astrofizyk z University of Notre Dame  wraz ze współpracownikami określił, że pierwiastki tworzące obłok przypominają skład chemiczny Słońca, co oznacza, że sam obłok może pochodzić z zewnętrznych rejonów Drogi Mlecznej, a nie z przestrzeni międzygalaktycznej jak wcześniej spekulowano.
    Obłok Smitha odkryty w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku to jedyny obłok charakteryzujący się dużą prędkością w naszej galaktyce dla którego udało się dobrze określić orbitę - dzięki badaniom prowadzonym za pomocą radioteleskopów takich jak Green Bank Telescope (GBT). Pozbawiony gwiazd obłok gazowy porusza się z prędkością ponad 100 000 km/h i zderzy się z dyskiem gwiazd Drogi Mlecznej za 30 milionów lat. Gdyby był widoczny, Obłok Smitha od czoła do końca ogona miałby na niebie długość równą trzydziestokrotności tarczy Księżyca w pełni.
    Astronomowie od dawna uważali, że Obłok Smitha może być bezgwiezdną galaktyką lub gazem wpadającym do Drogi Mlecznej z przestrzeni międzygalaktycznej. Jeżeli tak by było, obłok składałby się głównie z wodoru i helu, a nie z cięższych pierwiastków będących produktem gwiazd. Zespół wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble'a do określenia stosunku cięższych pierwiastków do wodoru w Obłoku Smitha. Za pomocą instrumentu Cosmic Origins Spectrograph badacze zaobserwowali ultrafioletowe promieniowanie z jasnych jąder trzech aktywnych galaktyk znajdujących się miliardy lat świetlnych za obłokiem. Obłok Smitha pochłania część tego promieniowania w bardzo wąskim zakresie. Mierząc spadek jasności galaktyk znajdujących się za obłokiem można ocenić skład chemiczny samego obłoku. oblok_smitha Naukowcy szczególną uwagę zwrócili na absorpcję spowodowaną siarką, która stanowi stosunkowo dobry miernik ilości cięższych pierwiastków w obłoku. "Mierząc ilość siarki możemy sprawdzić jak dużo atomów siarki znajduje się w obłoku w porównaniu do Słońca," powiedział Andrew Fox, team leader z Space Telescope Science Institute w Baltimore. Następnie można było porównać pomiary ilości siarki (Kosmiczny Teleskop Hubble'a) z pomiarami ilości wodoru (Green Bank Telescope). Astronomowie odkryli, że Obłok Smitha ma taki sam stosunek siarki do wodoru co zewnętrzny dysk Drogi Mlecznej czyli region znajdujący się ok. 40 000 lat świetlnych od centrum galaktyki i 15 000 lat świetlnych dalej od środka niż Słońce. Oznacza to, że Obłok Smitha został zanieczyszczony materią pochodzącą z gwiazd. Byłoby to niemożliwe, gdyby obłok składał się  z samego wodoru spoza galaktyki. Zamiast tego okazuje się, że obłok był w bardzo bliskich stosunkach z Drogą Mleczną, jednak w jakiś sposób został z niej wyrzucony ok. 70 milionów lat temu i teraz niczym boomerang wraca do jej dysku. Astronomowie szacują, że w Obłoku Smitha znajduje się wystarczająco dużo gazu do stworzenia dwóch milionów gwiazd, gdy już zderzy się on z Drogą Mleczną. "Odkryliśmy kilka masywnych obłoków gazu w halo naszej galaktyki, które to mogą posłużyć za materiał do tworzenia gwiazd w dysku, jednak nie wiemy nic o ich pochodzeniu. Obłok Smitha to jeden z najlepszych przykładów na to, że ponownie przyciągnięty gaz może odpowiadać za ważny mechanizm ewolucji galaktyk," mówi Lehner. Artykuł pt. "On the Metallicity and Origin of the Smith High-velocity Cloud," został opublikowany w tym miesiącu w periodyku Astrophysical Journal Letters. Fox, Lehner oraz Jay Lockman z National Radio Astronomy Observatory omówili wyniki swoich badań podczas Space Telescope Science Institute Hubble Hangout wczoraj wieczorem (28.01). 2-giantgasclou Więcej informacji: Źródło: Astrophysical Journal Letters / Astrophysical Journal / University of Notre Dame / Hubble Hangout  
    ]]>
    5764 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa animacja lotu nad Ceres - tym razem w kolorze!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/29/nowa-animacja-lotu-nad-ceres-tym-razem-w-kolorze/ Fri, 29 Jan 2016 21:15:17 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5769 Kolorowa nowa animacja przedstawia symulację lotu nad powierzchnią planety karłowatej Ceres stworzoną na podstawie zdjęć przesłanych przez sondę Dawn znajdującą się na orbicie wokół tego obiektu.
    Film przedstawia Ceres w wersji kolorowej dzięki której możliwe było podkreślenie delikatnych różnic między materiałami tworzącymi powierzchnię tej planety karłowatej. Naukowcy uważają, że obszary przedstawione w różnych odcieniach błękitu zawierają młodszą, świeższą materię niż pozostałe. Film został stworzony przez członków zespołu analizującego zdjęcia pochodzące z sondy Dawn, który ma swoją siedzibę w Niemieckiej Agencji Kosmicznej DLR. Film stworzono w oparciu o zdjęcia z wysokiej orbity nad powierzchnią Ceres. Podczas wykonywania tych zdjęć - w okresie od sierpnia do października 2015 roku, sonda krążyła wokół Ceres na wysokości ok 1450 kilometrów. "Symulowany przelot nad powierzchnią Ceres przedstawia szeroką paletę kraterów, które napotkaliśmy na powierzchni Ceres.  Widz może obejrzeć potężne ściany krateru Occator oraz dużo bardziej płaskie kratery Dantu i Yalode," mówi Ralf Jaumann, naukowiec misji Dawn z DLR. Dawn to pierwsza misja, której celem jest planeta karłowata Ceres - największy obiekt głównego pasa planetoid leżącego między orbitą Marsa a Jowisza. Po drodze do Ceres sonda Dawn przez 14 miesięcy badała także planetoidę Vesta, a do Ceres dotarła w marcu 2015 roku. Aktualnie sonda znajduje się na ostatecznej i zarazem najniższej orbicie zaledwie 385 kilometrów nad powierzchnią. Źródło: NASA/ JPL
    ]]>
    5769 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Księżyc powstał wskutek czołowego zderzenia Ziemi z powstającą planetą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/29/ksiezyc-powstal-wskutek-czolowego-zderzenia-ziemi-z-powstajaca-planeta/ Fri, 29 Jan 2016 21:33:41 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5772 56aaa820af2d5 Księżyc powstał wskutek gwałtownego, czołowego zderzenia młodej Ziemi z "planetarnym embrionem" zwanym Teia około 100 milionów lat po uformowaniu Ziemi - donoszą gemochemicy z UCLA.
    Naukowcy wiedzieli już o tym zderzeniu, do którego doszło prawie 4.5 miliarda lat temu, jednak jak dotąd uważano, że Ziemia zderzyła się z Teią pod kątem co najmniej 45 stopni (tak jak w przedstawionej poniżej symulacji z 2012 roku). Nowe badania przedstawione dzisiaj, 29 stycznia w periodyku Science dowodzą jednak, że zderzenie między oboma ciałami było czołowe. Naukowcy przeanalizowali siedem skał przywiezionych na Ziemię z Księżyca w ramach misji Apollo 12, 15 i 17 oraz sześć skał wulkanicznych pochodzących z płaszcza Ziemi - pięć z Hawajów i jedną z Arizony. Klucz do odtworzenia gigantycznego zderzenia leżał w chemicznej sygnaturze skrywanej w atomach tlenu stanowiących element skał. (Tlen odpowiada za 90% objętości skały i 50 procent jej masy). Ponad 99.9% tlenu na Ziemi to O-16 - zwany tak bowiem każdy atom zawiera osiem protonów i osiem neutronów. Jednak występują tu także niewielkie ilości cięższych izotopów tlenu: O-17 - z jednym dodatkowym neutronem i O-18 - z dwoma dodatkowymi neutronami. Ziemia, Mars i inne planety naszego Układu Słonecznego mają unikalne stosunki ilości O-17 do O-16 - taki stosunek obfitości jest swego rodzaju odciskiem palca danej planety. https://www.youtube.com/watch?v=Fwl_JBQtH9o W 2014 roku zespół niemieckich naukowców ogłosił w periodyku Science, że Księżyc także ma swój własny charakterystyczny stosunek ilości izotopów tlenu, różny od ziemskiego. Nowe badania jednak wskazują, że jest inaczej. "Nie widzimy żadnych różnic między izotopami tlenu na Ziemi i na Księżycu, są one praktycznie nieodróżnialne,"mówi Edward Young, główny autor nowego badania i profesor geochemii i kosmochemii na UCLA. Zespół badawczy Younga wykorzystał najnowsze technologie i techniki do wykonania wyjątkowo precyzyjnych i dokładnych pomiarów, a następnie potwierdził je za pomocą nowego w UCLA spektrometru mas. moonwasprodu Sam fakt potwierdzenia identyczności tlenu w skałach ziemskich i księżycowych mówi bardzo wiele. Gdyby Ziemia i Teia zderzyły się ze sobą tylko częściowa to znacza część Księżyca ciągle składałaby się w dużej mierze z Tei, a tym samym i Ziemia i Księżyc miałyby własne, unikalne izotopy tlenu. Jednak zderzenie czołowe mogło spowodować powstanie jednorodnego składu chemicznego zarówno na Ziemi jak i na Księżycu. "Teia została wmieszana zarówno w skład Ziemi i Księżyca, równomiernie się między nimi rozkładając," mówi Young. "To doskonale tłumaczy dlaczego nie widzimy innych sygnatur na Ziemi i Księżycu." Teia, która nie przetrwała kolizji (poza faktem, że stanowi sporą część masy obu ciał niebieskich) znajdowała się w okresie wzrost i prawdopodobnie stałaby się kolejną planetą gdyby nie doszło do zderzenia. Young i część naukowców uważają, że planeta była rozmiaru Ziemi. Inni naukowcy uważają jednak, że Teia mogła być obiektem mniejszym od Ziemi, rozmiarem przypominając Marsa. Więcej informacji: Źródło: Science / UCLA / phy.so
    ]]>
    5772 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Znaczniej więcej lodu wodnego na powierzchni Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/30/znaczniej-wiecej-lodu-wodnego-na-powierzchni-plutona/ Sat, 30 Jan 2016 07:00:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=5778 plutoswidesp Dane przesłane na Ziemię przez sondę New Horizons wskazują na dużo większe ilości wody w stanie stałym na powierzchni Plutona niż wcześniej przypuszczano. Powyższe zdjęcie w fałszywych barwach będące wynikiem analizy obserwacji w zakresie podczerwonym przeprowadzonych za pomocą instrumentu Ralph/Linear Etalon Imaging Spectral Array (LEISA), wskazują gdzie widmowa charakterystyka lodu wodnego  została zaobserwowana na powierzchni Plutona. Zdjęcie opiera się na dwóch skanach w podczerwieni przeprowadzonych 14 lipca 2015 roku z odległości około 108 000 kilometrów. Skany wykonane w odstępie około 15 minut zostały następie połączone w jedno zdjęcie obejmujące cały dysk Plutona widziany przez instrumenty sondy New Horizons podczas zbliżenia do planety. Woda w stanie stałym stanowi swego rodzaju podłoże na którym bardziej lotne lody zarysowują swoje zmieniające się wraz z porami roku kształty. Wstępne mapy tego podłoża przesłane przez sondę New Horizons zostały wstępnie porównane z widmem czystego lodu wodnego. W ten sposób powstała mapa przedstawiona po lewej stronie. Wadą tej techniki jest fakt, że widmowa sygnatura wody w stanie stałym jest z łatwością maskowana przez metan w stanie stałym. Z tego też powodu na mapie zaznaczone zostały tylko obszary na których występował niemal czysty lód wodny lub na których było wyjątkowo mało metanu. Dużo dokładniejszą metodą wykorzystaną do stworzenia mapy po prawej stronie jest modelowanie uwzględniające wkład pochodzący z wielu innych występujących na Plutonie lodów. Owa metoda także ma swoje ograniczenia - pozwala bowiem na stworzenie mapy lodów uwzględnionych w modelu - dlatego też zespół naukowców stale dodaje nowe dane i udoskonala model. Nowa mapa wskazuje obszary odkrytego lodu wodnego - okazuje się bowiem, że są one dużo rozleglejsze niż wcześniej uważano - to bardzo ważne odkrycie. Niemniej jednak mimo dużo większej czułości metody, mapa wciąć wykazuje bardzo małe ilości lodu wodnego na obszarach nieformalnie nazywanych Sputnik Planum oraz Lowell Regio. To wskazuje na fakt, że przynajmniej w tych regionach lodowe podłoże Plutona jest dobrze ukryte pod grubą warstwą innych lodów - takich jak metan, azot czy tlenek węgla. Źródło: NASA]]> 5778 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa niepoprawną galaktykę spiralną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/30/hubble-odkrywa-niepoprawna-galaktyke-spiralna/ Sat, 30 Jan 2016 08:00:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=5790 LO 95 0313-192 Mimo niepozornego wyglądu, widzina od strony krawędzi galaktyka spiralna przedstawiona po lewej stronie tego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, jest w rzeczywistości bardzo ciekawa. Znajdująca się około miliarda lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Erydanu, ta osobliwa galaktyka znana pod oznaczeniem LO95 0313-192 - charakteryzuje się kształtem bardzo przypominającym naszą galaktykę, Drogę Mleczną.  Tak samo jak ona posiada duże zgrubienie centralne, ramiona pełne jasno świecącego gazu przepasanego ciemnymi włoknami ciemnego pyłu. Towarzysząca jej w prawej części kadru galaktyka znana jest natomiast pod mało romantyczną nazwą [LOY2001] J031549.8-190623. Dżety, rozbłyski supergorącego gazu poruszającego się z prędkością bliską prędkości światła zazwyczaj kojarzone są z jądrami gigantycznych galaktyk eliptycznych oraz galaktyk, które właśnie przechodzą proces łączenia/zderzenia z inną galaktyką. Jednak - w ramach nieoczekiwanego odkrycia - astronomowie  odkryli, że LO95 0313-192 - mimo, że jest galaktyką spiralną - charakteryzuje się intensywnymi dżetami radiowymi emitowanymi z jej centrum. Galaktyka ma ponadto dwa inne regiony, które także silnie emitują promieniowanie radiowe w tym zakresie widma - co sprawia, że to jeszcze rzadszy przypadek. Odkrycie tych gigantycznych dżetów w 2003 roku, niewidocznych na powyższym zdjęciu spowodowało w ostatnich latach odkrycie kolejnych trzech galaktyk spiralnych, w których także dostrzeżono dżety radiowe. Rosnąca klasa nietypowych galaktyk spiralnych wciąż rośnie i wciąż każe zadawać nowe pytania o pochodzenie tych dżetów. Źródło: ESA/Hubble & NASA, Judy Smith]]> 5790 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 160 http://www.minus4.info/ 159 3 159 http://o2.pl/artykul/potezna-chmura-leci-w-kierunku-naszej-galaktyki-5956350394933889a 0 0 161 http://o2.pl/artykul/potezna-chmura-leci-w-kierunku-naszej-galaktyki-5956350394933889a 160 0 <![CDATA[Z cyklu: A tymczasem na Marsie (29.01.2016)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/01/30/z-cyklu-a-tymczasem-na-marsie-29-01-2016/ Sat, 30 Jan 2016 09:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=5793 oppymars Łazik Opportunity na krawędzi krateru Endevour. Zdjęcie wykonane 29 stycznia 2016 roku o godzinie 22:15. Źródło: rwr]]> 5793 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Magnetyczne Słońce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/01/magnetyczne-slonce/ Mon, 01 Feb 2016 09:05:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7275 W latach pięćdziesiątych XX wieku po raz pierwszy mogliśmy ujrzeć ten swoisty balet słoneczny, który emituje promieniowanie tylko w zakresie niewidocznym dla naszych oczu. Gdy już udało się zaobserwować ten dynamiczny system następnym krokiem było zrozumienie procesów prowadzących do jego powstania. Do tego naukowcy wykorzystali połączenie obserwacji w czasie rzeczywistym z symulacjami komputerowymi - starając się przeanalizować w jaki sposób materia przemieszcza się w koronie. Wiemy, że odpowiedzi skryte są w fakcie, że Słońce jest gwiazdą magnetyczną, w której materia porusza się zgodnie z prawami elektromagnetyzmu. "Wciąż nie jesteśmy pewni gdzie w Słońcu powstaje pole magnetyczne," powiedział Dean Pesnell, naukowiec z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "Może to być blisko powierzchni lub głęboko we wnętrzu Słońca - a być może na róznych głębokościach." Zrozumienie procesów napędzających system magnetyczny jest zagadnieniem kluczowym do zrozumienia natury przestrzeni w Układzie Słonecznym: pole magnetyczne Słońca odpowiedzialne jest zarówno za koronalne wyrzuty masy, które napędzają pogodę kosmiczną na Ziemi (np. zorze polarne)  jak i za międzyplanetarne pole magnetyczne i promieniowanie w otoczeniu którego przemieszczają się wszystkie sondy wysłane z Ziemi w otchłań Układu Słonecznego. W jaki zatem sposób obserwujemy to niewidoczne pole? Przede wszystkim najpierw obserwujemy materię na Słońcu. Słońce składa się z plazmy, materii w stanie gazowym, w której elektrony i jony oddzieliły się od siebie tworząc super-gorącą mieszaninę naładowanych cząsteczek. Gdy naładowane cząsteczki poruszają się, tworzą wokół siebie pole magnetyczne, które zwrotnie wpływa na to jak cząsteczki się poruszają. Plazma w Słońcu prowadzi zatem do powstania skomplikowanego systemu przyczynowo-skutkowego regulującego  ruch plazmy we wnętrzu gwiazdy - wzbudzona przez niewyobrażalną energię produkowaną w procesach fuzji jądrowej we wnętrzu Słońca - tworzy pole magnetyczne Słońca. Ten system zwany jest słonecznym dynamo. Kształt pola magnetycznego nad powierzchnią Słońca możemy obserwować pośrednio, bowiem pole magnetyczne reguluje ruch plazmy - pętle i wieże materii w koronie jasno świecą na zdjęciach wykonanych w zakresie ultrafioletowym. Oprócz tego miejsca styku tych pętli z powierzchnią Słońca lub fotosferą mogą być precyzyjnie zmierzone za pomocą instrumentu zwanego magnetografem - mierzącego siłę i kierunek pola magnetycznego. Następnie naukowcy zwracają się ku modelom. Łączą swoje obserwacje - pomiary siły i kierunku pola magnetycznego  na powierzchni Słońca - z wiedzą o ruchu i magnetyzmie materii słonecznej, która to wiedza wypełnia luki w obserwacjach. Symulacje takie jak model Potential Field Source Surface (PFSS) - przedstawione w powyższym filmie - mogą pomóc w ilustrowaniu jak dokładnie pola magnetyczne poruszają się na Słońcu. Modele takie jak PFSS mogą przybliżyć nam jak słoneczne pole magnetyczne zmienia się w koronie Słońca, a nawet po jego niewidocznej stronie. Pełne zrozumienie pola magnetycznego Słońca - włącznie z wiedzą o tym w jaki sposób jest generowane oraz o jego strukturze we wnętrzu Słońca - jeszcze przed nami. Jednak już teraz astronomowie wiedzą dość sporo. [caption id="attachment_7276" align="aligncenter" width="985"]min-max Porównanie minimum i maksimum słonecznej aktywności magnetycznej[/caption] Zwróćmy też uwagę na porównanie w jaki sposób pole magnetyczne zmieniało się, rosło i uspokajało między styczniem 2011 roku a lipcem 2014 roku. Na poniższym zdjęciu wyraźnie widać, że pole magnetyczne skupione jest głównie w obszarach biegunowych w 2011 roku, trzy lata po minimum słonecznym. W 2013 roku pole magnetyczne dużo bardziej się skomplikowało i wydaje się dużo bardziej chaotyczne - to warunki bardzo dobre do powstawania słonecznych erupcji, rozbłysków czy koronalnych wyrzutów masy.  ]]> 7275 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Niebieska atmosfera Plutona w podczerwieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/01/niebieska-atmosfera-plutona-w-podczerwieni/ Mon, 01 Feb 2016 09:39:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7279 Niebieska atmosfera Plutona w podczerwieni Niebieska atmosfera Plutona w podczerwieni[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę New Horizons przedstawia pierwsze spojrzenie na atmosferę Plutona w podczerwieni. Jest to także pierwsze zdjęcie atmosfery tej planety wykonane na podstawie danych zebranych przez instrument Ralph/Linear Etalon Imaging Spectral Array (LEISA). Na powyższym zdjęciu promieniowanie słoneczne przenika znad i zza Plutona. Zdjęcie zostało wykonane 14 lipca 2015 roku, gdy sonda New Horizons znajdowała się 180 000 kilometrów za Plutonem. Na zdjęciu przedstawiono dane zebrane w pełnym zakresie promieniowania rejestrowanym przez LEISA (1.25 do 2.5 mikrona), podzielonym na trzy. Najkrótsza jedna trzecia pasma została przedstawiona na niebiesko, środkowa na zielono, a najdłuższa na czerwono. Północ na Plutonie na tym zdjęciu znajduje się na godzinie 10. Niebieski pierścień wokół Plutona powstaje wskutek  rozpraszania światła słonecznego przechodzącego przez cząsteczki tworzące mgły w atmosferze Plutona; naukowcy uważają, że mgły są swego rodzaju fotochemicznym smogiem powstałym wskutek oddziaływania promieniowania słonecznego z metanem i innymi cząsteczkami - w ten sposób powstaje złożona mieszanina węglowodorów takich jak acetylen i etylen. Owe węglowodory łączą się w małe cząsteczki - o rozmiarach rzędu ułamka mikrometra - które rozpraszają światło słoneczne i prowadzą do powstania niebieskiej mgły. Nowe zdjęcia w podczerwieni, połączone z wcześniejszymi zdjęciami wykonanymi w zakresie widzialnym stanowią dla naukowców nowe wskazówki dotyczące rozkładu cząsteczek w atmosferze w zależności od ich rozmiaru. Białawe obszary  widoczne gdzie nie gdzie wzdłuż niebieskiego pierścienia to promieniowanie słoneczne odbijające się od gładszych obszarów powierzchni Plutona - największa z białych plam to światło słoneczne odbite od zachodnich obszarów regionu zwanego nieformalnie Cthulhu Regio.  Obserwacje wykonane za pomocą LEISA nieco później uzupełnią to zdjęcie o brakujący dolny fragment pierścienia. Źródło: NASA]]> 7279 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcia z Księżyca wykonane przez chiński lądownik i łazik]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/01/zdjecia-z-ksiezyca-wykonane-przez-chinski-ladownik-i-lazik/ Mon, 01 Feb 2016 12:17:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7284 Widok Pyramid Rock (chiń. Long Yan) z łazika Yutu. Widok Pyramid Rock (chiń. Long Yan) z łazika Yutu.[/caption] Kilka dni temu w sieci pojawiły się informacje o chińskiej wersji systemu danych planetarnych, w którym publicznie dostępne są dane przesłane przez chiński lądownik Chang'e 3. Wszystkie dane z dwóch kamer zamontowanych na pokładzie łazika Yutu to.... 35 GB danych. Bez dalszego wstępu - miłośnicy Księżyca - poniżej zaledwie kilka ciekawszych ujęć uchwyconych w ramach chińskich misji księżycowych. [caption id="attachment_7286" align="aligncenter" width="840"]Yutu_w_drodze Łazik Yutu w drodze[/caption] [caption id="attachment_7287" align="aligncenter" width="537"]Rozgladajacy_sie_Yutu GIF przedstawiający rozglądający się łazik Yutu[/caption] [caption id="attachment_7288" align="aligncenter" width="840"]Cien Yutu Cień łazika Yutu uchwycony z jego kamery[/caption] panorama Chang'e slady w regolicie [caption id="attachment_7293" align="aligncenter" width="840"]Widok Pyramid Rock (chiń. Long Yan) z łazika Yutu. Widok Pyramid Rock (chiń. Long Yan) z łazika Yutu.[/caption] [caption id="attachment_7294" align="aligncenter" width="840"]Lądownik Chang'e 3 widziany przez łazik Yutu Lądownik Chang'e 3 widziany przez łazik Yutu[/caption] Pozostałe dane z łazików zostały zebrane na dwóch stronach przez Emily Lakdawalla z Planetary Society i dostępne są tutaj: Warto zauważyć, że to nie jedyne dane dostępne na stronie chińskiego programu kosmicznego. Oprócz powyższych danych dostępne są tam także dane z podejścia do lądowania oraz dane wykonane za pomocą teleskopu ultrafioletowego. Źródło: planetary.org]]> 7284 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 200 0 0 649 0 0 902 buy cialis online prescription]]> 0 0 <![CDATA[ESOcast - tym razem o czerwonych duszkach słów kilka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/01/esocast-tym-razem-o-czerwonych-duszkach-slow-kilka/ Mon, 01 Feb 2016 18:29:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7300 7300 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Bladoniebieska kropka, bladoczerwona kropka, bladozielona kropka....]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/02/bladoniebieska-kropka-bladoczerwona-kropka-bladozielona-kropka/ Tue, 02 Feb 2016 07:00:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7321 Dr  Alan Boss tłumaczy wyniki naukowe podczas spotkania NASA. Wtorek, 22 marca 2005 roku. Źródło: “NASA/Bill Ingalls” Dr Alan Boss tłumaczy wyniki naukowe podczas spotkania NASA. Wtorek, 22 marca 2005 roku. Źródło: “NASA/Bill Ingalls”[/caption] Autor: Alan Boss, Carnegie Institution for Science Nawet Carl Sagan byłby zaskoczony tym co osiągnęliśmy w ciągu 20 lat od uzyskania pierwszych dowodów istnienia olbrzymiej planety krążącej wokół gwiazdy podobnej do Słońca, w październiku 1995 roku. Ogłoszenie odkrycia gigantycznej planety znajdującej się na orbicie wokół podobnej do Słońca gwiazdy 51 Pegasus przez Michela Mayora oraz Didier Queloz, oraz potwierdzenie jej istnienia zaledwie kilka tygodni później przez Geoffa Marcy oraz Paula Butlera, było całkowicie nieoczekiwane, nie dlatego, że 51 Peg b charakteryzuje się masą równą połowie masy Jowisza, czy też kołową orbitą, a dlatego, że 51 Peg b krąży wokół swojej gwiazdy w odległości 100-krotnie mniejszej od odległości Słońce-Jowisz, 20-krotnie mniejszej od odległości Słońce-Ziemia. Teoretycy, tacy jak ja, nie mogli sobie wyobrazić formowania się gazowego olbrzyma tak blisko gwiazdy macierzystej, w przestrzeni pozbawionej surowców niezbędnych do powstania gazowej planety. Obawialiśmy się także, że jeżeli gazowy olbrzym powstał w nieco bardziej rozsądnej odległości, podobnej do obecnej odległości Jowisza od Słońca, oddziaływania grawitacyjne między gazową planetą a dyskiem protoplanetarnym składającym się z pyłu i gazu mogły doprowadzić do swego rodzaju orbitalnej migracji do wnętrza układu planetarnego, gdzie taka planeta zostałaby w końcu pochłonięta przez rosnącą centralną protogwiazdę. Jednak 51 Peg b dowiodła, że teoretycy zajmujący się formowaniem planet są w błędzie. Od tego czasu nadrabiamy nasze braki w wiedzy. [caption id="attachment_7322" align="aligncenter" width="600"]Zmiany prędkości gwiazdy podobnej do Słońca 51 Peg zostały wykorzystane przez M. Mayor oraz D. Queloz do odkrycia obecności planet o bardzo krótkim okresie obiegu wokół gwiazdy. Źródło: arXiv:astro-ph/0310261 Zmiany prędkości gwiazdy podobnej do Słońca 51 Peg zostały wykorzystane przez M. Mayor oraz D. Queloz do odkrycia obecności planet o bardzo krótkim okresie obiegu wokół gwiazdy. Źródło: arXiv:astro-ph/0310261[/caption] Dwa miesiące po ogłoszeniu odkrycia 51 Peg b, Carl Sagan wysłał list do George’a Wetherilla i do mnie, w których napisał, że przewidział teoretyczną możliwość formowania się planet podobnych do 51 Peg b. Sagan opublikował w 1977 roku artykuł, w którym wykorzystał prosty model procesu formowania planet do stwierdzenia, że jeżeli dysk protoplanetarny większą część swojej masy ma skoncentrowaną blisko protogwiazdy, wtedy pojedyncze, masywne planety mogą powstawać w odległości 10 razy większej niż odległość 51 Peg b. W podsumowaniu artykułu autorzy jednak zaznaczyli, że taki proces formowania planet jest “wysoce wątpliwy”. Wraz z odkryciem 51 Peg b, Sagan był gotów pominąć określenie “wysoce wątpliwy” i stwierdzić, że jako pierwszy teoretycznie przewidział istnienie planety pozasłonecznej. Wraz Wetherillem przedyskutowaliśmy sugestię Sagana, jednak mieliśmy własne zastrzeżenia: po pierwsze – czy warunki początkowe założone dla dysku przez Sagana były w ogóle możliwe, a po drugie – czy tak prosty model z jakiego korzystał Sagan był w stanie doprowadzić do przewidzenia tej planety. Szczegółowe modele obliczeniowe formowania planet stanowiły specjalność Wetherhilla, opierając się na twardych podstawach analitycznych stworzonych przez Victora Safronova i jego współpracowników. Wetherhill uważał prosty model wykorzystany w 1977 roku za bliższy numerologii niż właściwej fizyce. Dlatego też uprzejmie odmówiliśmy Saganowi uznania się za osobę, która teoretycznie odkryła istnienie 51 Peg b. Rok później Carl Sagan zmarł w wieku 62 lat na rzadką chorobę szpiku kostnego – to było szokiem dla nas wszystkich, którzy go znaliśmy jako człowieka, który zapoczątkował poszukiwania życia pozaziemskiego. Tak samo jak pamiętam zajęcia w siódmej klasie szkoły podstawowej, podczas których po raz pierwszy usłyszałem o śmierci prezydenta Kennedy’ego w 1963 roku, tak samo pamiętam światła na których stałem gdy usłyszałem w radiu o śmierci Carla. W momencie jego śmierci spis planet pozasłonecznych odkrytych za pomocą spektroskopii dopplerowskiej (patrzhttp://home.dtm.ciw.edu/users/boss/planets.html/) urósł z jednej do siedmiu, z których pięć odkryli Butler i Marcy. Lista potencjalnych egzoplanet rosła w tempie jednej planety miesięcznie. Carl był wizjonerem, który żył wystarczająco długo, aby uchwycić początek odkrywania Ziemi Obiecanej poza Ziemią, lecz nie wystarczająco długo, aby w pełni zrozumieć powszechność planet pozasłonecznych. 51 Peg b nie była w żaden sposób pierwszą odkrytą egzoplanetą. Wcześniej najsławniejszą planetą pozasłoneczną był gazowy olbrzym krążący wokół Gwiazdy Barnarda, czerwonego karła podobnego do Proxima Centauri  – najbliższej nam gwiazdy, będącej częścią układu potrójnego Alpha Centauri AB/Proxima Centauri. Peter van de Kamp ogłosił odkrycie tej planety w 1963 roku. Planeta była o 60% masywniejsza od Jowisza i okrążała swoją gwiazdę macierzystą dwukrotnie dłużej od Jowisza. Ta planeta była dużo bardziej sensowna dla teoretyków niż 51 Peg b i została uznana za rzeczywiste odkrycie. Van de Kamp wykorzystywał metodę astrometryczną do poszukiwania wahań gwiazdy centralnej spowodowanych przez niewidoczną planetę, widocznych na zdjęciach wykonywanych przez dekadę lub dłużej. Dziesięć lat później, w 1973 roku George Gatewood opublikował niezależny zestaw płyt astronomicznych, które wskazywały, że wahania, które van de Kamp uważał za spowodowane przez planetę krążącą wokół Gwiazdy Barnarda były spowodowane przez zmiany w 24-calowym refraktorze wykorzystywanym przez van de Kampa i przez emulsje fotograficzne wykorzystywane do wykonywania ekspozycji. Zatem w 1973 roku nie było ani jednego dobrego przykładu planety poza Układem Słonecznym – przez co teoretycy musieli ponownie skupić się wyłącznie na zagadkach związanych z formowaniem się naszego własnego zestawu planet skalistych, gazowych i lodowych. W ciągu dwudziestu lat dzielących rok 1973 i 1995 pojawiały się także inne informacje o odkryciach planet pozasłonecznych. Gordon Walker i Bruce Campbell w 1983 roku rozpoczęli jedno z pierwszych poszukiwań planet pozasłonecznych metodą spektroskopii dopplerowskiej. Po dwunastu latach obserwacji, na początku 1995 roku opublikowali swój końcowy artykuł, w którym stwierdzili, że nie znaleźli żadnych dowodów na istnienie planet o masie większej od masy Jowisza. W 1988 roku myśleli, że udało im się odkryć dowód istnienia Jowisza krążącego wokół Gamma Cephei, jednak po zebraniu większej ilości danych w 1992 roku wycofali się z tego twierdzenia. Przypadek istnienia planety wokół Gamma Cephei pozostaje wciąż tematem dyskusji (patrzhttp://exoplanet.eu/catalog/gamma_cephei_b/). W 1988 roku pojawiła się kolejna detekcja dopplerowska obiektu krążącego wokół gwiazdy HD114762. Za tym odkryciem stali David Latham oraz Michel Mayor. Jednak ten obiekt charakteryzował się masą minimum 11 mas Jowisza, niebezpiecznie blisko krytycznej wartości 13.5 masy Jowisza, która to oddziela brązowe karły od planet typu Jowisz. Brązowe karły są na tyle masywne aby spalać deuter na początkowych etapach swojej ewolucji, podczas gdy planety nie mogą cieszyć się energią generowaną przez reakcje fuzji wodoru (see http://home.dtm.ciw.edu/users/boss/definition.html/).Aleksander Wolszczan oraz Dale Frail skorzystali z najbardziej egzotycznej metody odkrywania obiektów o masie planety: w 1992 roku opublikowali dowody opierające się na precyzyjnych pomiarach radiowych pulsów emitowanych przez pulsar PSR1257+12 dowodzące istnienia nie jednej a dwóch  planet o masie równej kilku masom Ziemi. Fakt, że te obiekty znajdują się w zabójczym polu promieniowania gwiazdy neutronowej, która prawdopodobnie powstała wskutek eksplozji supernowej sprawiał, że było to wyjątkowo ciekawe odkrycie, jednak mało interesujące dla tych, których celem było poszukiwanie potencjalnie przyjaznych dla życia planet o masie bliskiej masie Ziemi krążącej wokół gwiazdy podobnej do Słońca. [caption id="attachment_7323" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna planety pozasłonecznej krążącej wokół pulsara PSR B1257+12. NASA/JPL-Caltech/R. Hurt (SSC) – http://photojournal.jpl.nasa.gov/catalog/PIA08042 Wizja artystyczna planety pozasłonecznej krążącej wokół pulsara PSR B1257+12.
    NASA/JPL-Caltech/R. Hurt (SSC) – http://photojournal.jpl.nasa.gov/catalog/PIA08042[/caption] W 2004 roku Butler wraz ze współpracownikami ogłosił odkrycie pierwszej planety pozasłonecznej nowej klasy: super-Ziemi. Zespół wykazał, że karzeł M o nazwie Gliese 436 ma towarzysza w postaci planety o masie zaledwie 21-krotnie większej od Ziemi, masie która wskazywała, że planeta nie była gazowa, a skalista. Przeglądy wykonywane za pomocą spektroskopii dopplerowskiej umożliwiły odkrycie setek planet pozasłonecznych i super-Ziem w kolejnych latach. De facto było ich na tyle dużo, że w 2009 roku uznano, że około 1/3 wszystkich karłów M posiadała w swoim otoczeniu super-Ziemie. Karły M charakteryzują się masą sięgającą 1/2 masy Słońca, dużo niższą mocą promieniowania przez co ekostrefa znajduje się dużo bliżej gwiazdy niż w przypadku Słońca. Jednocześnie te wyjątkowo wysokie szacunki liczby planet krążących wokół karłów M dawały nadzieję, że tak samo dużo planet może krążyć wokół karłów G takich jak Słońce. Dowiedzenie tego przypadło pierwszemu teleskopowi kosmicznemu zaprojektowanemu przez NASA specjalnie do wykrywania planet pozasłonecznych – Kosmicznemu Teleskopowi Kepler (patrz: http://kepler.nasa.gov/). Kepler był swego rodzaju dzieckiem Williama Boruckiego, który przez dekady starał się przekonać kolegów (i NASA) o niesamowitej mocy kosmicznego teleskopu przeznaczonego do odkrywania planet pozasłonecznych metodą fotometrii tranzytowej. Wysłany w przestrzeń kosmiczną w marcu 2009 roku teleskop Kepler postokroć wynagrodził swój koszt amerykańskim podatnikom, którzy ufundowali jego rozwój i misję – odkrywając prawie 5000 kandydatów na planety pozasłoneczne (koszt wykrycia każdej z nich to około 100 000 USD) i 1000 już potwierdzonych planet. Kepler dowiódł, że planety pozasłoneczne są wszędzie, także wokół gwiazd takich jak karły G, i to w ogromnych ilościach. Szacunki wskazują, że w naszej galaktyce może przypadać nawet jedna planeta podobna do Ziemi na każdą gwiazdę. [caption id="attachment_7324" align="aligncenter" width="1000"]Obiekty odkryte przez teleskop Kepler (wiele z nich to najprawdopodobniej planety) na dzień 23 lipca 2015 roku. Źródło: NASA Ames/W. Stenzel – Licensed under Public Domain via Commons Obiekty odkryte przez teleskop Kepler (wiele z nich to najprawdopodobniej planety) na dzień 23 lipca 2015 roku. Źródło: NASA Ames/W. Stenzel – Licensed under Public Domain via Commons[/caption] Jako osoba, która przeżyła wzloty i upadki historii odkrywania planet pozasłonecznych, zawsze jestem poruszony tym odkryciem, często zachwyt nim odbiera mi głos podczas publicznych wykładów. Nie mogę sobie wyobrazić, aby Carl Sagan nie czuł się tak samo, gdyby dożył naszych czasów i poznał obfitość kosmicznej Ziemi Obiecanej. Teraz nie marzymy już tylko o bladoniebieskich kropkach (pale blue dot), lecz także o bladozielonych kropkach wskazujących na chlorofil na ich powierzchni, o nieodległych w czasie przyszłych teleskopach kosmicznych zdolnych bezpośrednio obserwować pobliskie planety pozasłoneczne, teleskopach wystarczająco silnych, aby badać skład chemiczny atmosfer tych planet w poszukiwaniu molekuł związanych z planetami przyjaznymi dla życia czy nawet zamieszkałymi. Proxima Centauri to fantastyczny przykład takiej pobliskiej gwiazdy, którą będziemy dokładnie badać w nadchodzących latach. Carl Sagan żył w czasach, kiedy optymiści pośród nas mieli nadzieję, że może jedna na sto gwiazd może mieć w swoim otoczeniu jakąkolwiek planetę.  Jego słynne określenie Ziemi jako bladoniebieskiej kropki wskazywało na delikatność życia w Drodze Mlecznej, życia być może przykutego do niewielkiego obszaru w potężnej pustce niezainteresowanego wszechświata. Teraz wiemy, że prawie każda gwiazda, którą widzimy na nocnym niebie ma w swoim otoczeniu przynajmniej jedną planetę, i że spora część tych planet to planety skaliste krążące wystarczająco blisko swojej macierzystej gwiazdy, aby były na nich warunki sprzyjające rozwijaniu się życia. Poszukiwanie planety w ekosferze wokół Proxima Centauri jest naturalnym skutkiem swoistej eksplozji wiedzy o planetach pozasłonecznych, którą ludzie posiedli w ciągu ostatnich zaledwie dwudziestu lat z miliona lat naszego istnienia jako gatunku na Ziemi. Jeżeli bladoczerwone kropki znajdują się na orbicie wokół Proximy – z pewnością je znajdziemy, niezależnie czy znajdują się w ekosferze czy nie. [caption id="attachment_7325" align="aligncenter" width="600"]Dr Alan Boss tłumaczy wyniki naukowe podczas spotkania NASA. Wtorek, 22 marca 2005 roku. Źródło: “NASA/Bill Ingalls” Dr Alan Boss tłumaczy wyniki naukowe podczas spotkania NASA. Wtorek, 22 marca 2005 roku. Źródło: “NASA/Bill Ingalls”[/caption] O autorze. Dr Alan Boss jest badaczem w Carnegie Institution for Science’s Department of Terrestrial Magnetism. To międzynarodowej sławy astrofizyk teoretyczny, którego główne zainteresowania zawodowe skupiają się na procesach formowania gwiazd, ewolucji mgławicy słonecznej i innych dysków protoplanetarnych, Opublikował dwie książki traktujące o poszukiwaniu planet pozasłonecznych: “Looking for Earths: The Race to Find New Solar Systems” w 1998 roku oraz “The Crowded Universe: The Search for Living Planets” w 2009 roku. Boss aktualnie jest Dyrektorem NASA Exoplanet Exploration Program Analysis Group, oraz Dyrektorem NASA Exoplanet Technology Assessment Committee oraz WFIRST/AFTA Coronagraph and Infrared Detectors Technology Assessment Committees. Tłumaczenie: Puls Kosmosu Link do oryginału: http://palereddot.org/pl/pale-blue-dot-pale-red-dot-pale-green-dot/ Puls Kosmosu odpowiada za polską wersję strony projektu Pale Red Dot - programu poszukiwań skalistej planety wokół najbliższej nam gwiazdy Proxima Centauri. 12496454_1493972584245167_2335486310168660707_o]]>
    7321 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dlaczego naukowcy obserwują Słońce na różnych długościach fali]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/02/dlaczego-naukowcy-obserwuja-slonce-na-roznych-dlugosciach-fali/ Tue, 02 Feb 2016 13:15:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7332 719590main_Grid-Sun-orig_full Wykonanie zdjęcia Słońca zwykłym aparatem dostarczy nam znajomego widoku: żółtawy dysk pozbawiony szczegółów, być może trochę zaczerwieniony jeżeli Słońce znajduje się blisko horyzontu - wszak promieniowanie musi przebyć dłuższą drogę w ziemskiej atmosferze po drodze tracąc część promieniowania. Słońce emituje promieniowanie we wszystkich barwach - jednak z uwagi na fakt, że najjaśniej Słońce świeci w zakresie fali odpowiadającym za barwę żółtą - widzimy je właśnie w takim kolorze. Po zsumowaniu wszystkich barw zakresu widzialnego otrzymujemy "światło białe." Jednak wyspecjalizowane instrumenty, czy to naziemne czy kosmiczne mogą rejestrować promieniowanie daleko wykraczające poza zakres promieniowania widzialnego dla naszego oka. Różne długości fali przekazują nam informacje o różnych elementach powierzchni i atmosfery Słońca, dlatego też naukowcy wykorzystują je do stworzenia pełnego obrazu bezustannie zmieniającego się Słońca. Żółto-zielone promieniowanie o długości 5500 Å (550 nm) emitowane jest przez materię o temperaturze ok. 5700 stopni Celsjusza, która reprezentuje powierzchnię Słońca. Promieniowanie w dalekim ultrafiolecie o długości 94 Å emitowane jest przez atomy o temperaturze ok. 6 300 000 stopni Celsjusza - to doskonały zakres do obserwowania rozbłysków słonecznych, które mogą osiągać tak wysokie temperatury. Obserwując zdjęcia Słońca w różnych zakresach długości fali - tak jak to robią takie teleskopy jak Solar Dynamics Observatory (SDO), Solar Terrestrial Relations Observatory (STEREO) oraz Solar and Heliospheric Observatory (SOHO) - naukowcy mogą śledzić ruch cząsteczek i zmiany temperatury w słonecznej atmosferze. Promieniowanie w zakresie widzialnym widzimy ponieważ Słońce składa się z gorącego gazu - a ciepło emituje światło - tak samo jak to ma miejsce w żarówkach. Natomiast jeżeli chodzi o promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie - Słońce emituje w tych zakresach ponieważ wypełnione jest wieloma różnymi rodzajami atomów, które emitują światło o określonej długości fali gdy osiągną określoną temperaturę.  Słońce nie tylko zawiera wiele różnych atomów - np. hel, wodór, żelazo - lecz także różne rodzaje każdego z nich, charakteryzujące się różnymi ładunkami elektrycznymi - jony. Każdy jon może emitować promieniowanie o określonej długości fali gdy osiąga określoną temperaturę. Od początku XX wieku naukowcy starają się stworzyć katalog atomów, ich stanów i odpowiadających im zakresów promieniowania. Teleskopy słoneczne wykorzystują te długości fali na dwa sposoby. Po pierwsze, instrumenty zwane spektrometrami obserwują jednocześnie wiele długości fali i mierzą ile promieniowania dociera do Ziemi na poszczególnych długościach fali. To pozwala określić jakie zakresy temperatur przyjmuje materia wokół Słońca. Spektrografy nie przypominają typowych zdjęć lecz wykresy kategoryzujące ilość promieniowania w poszczególnych zakresach. Po drugie, instrumenty, które wykonują konwencjonalne zdjęcia Słońca skupiają się wyłącznie na promieniowaniu na (wokół) jednej określonej długości fali, często takiej, która jest niewidoczna dla ludzkiego oka. Naukowcy misji SDO wybrali 10 różnych długości fali, które teraz obserwowane są przez instrument AIA (Atmospheric Imaging Assembly). Za każdą z tych długości fali odpowiada jeden lub dwa typy jonów - choć na obrazie siłą rzeczy znajdują się czasami także inne jony, których długość fali jest nieznacznie krótsza lub dłuższa. Każda długość fali została wybrana dla podkreślenia określonego elementu atmosfery słonecznej. Patrząc od powierzchni Słońca na zewnątrz, długości fali obserwowane przez SDO, mierzone w Å to:
    • 4500: przedstawia powierzchnię Słońca - fotosferę,
    • 1700: przedstawia powierzchnię Słońca jak również warstwę atmosfery zwaną chromosferą - znajduje się ona tuża nad fotosferą. To miejsce w którym temperatura zaczyna rosnąć,
    • 1600: przedstawia mieszaninę górnej fotosfery oraz obszar przejściowy pomiędzy chromosferą i górną warstwą atmosfery słonecznej zwaną koroną. To właśnie w obszarze przejściowym między nimi dochodzi do gwałtownego wzrostu temperatury,
    • 304: promieniowanie emitowane przez chromosferę i obszar przejściowy
    • 171: Ta długość fali przedstawia atmosferę słoneczną - koronę - gdy jest spokojna. W tym zakresie widać także gigantyczne łuki magnetyczne znane jaki pętle koronalne,
    • 193: przedstawia nieznacznie gorętszy region korony oraz dużo gorętszą materię rozbłysków słonecznych,
    • 211: przedstawia gorętsze, magnetycznie aktywne regiony korony słonecznej,
    • 335: także przedstawia gorętsze, magnetycznie aktywne regiony korony,
    • 94: podkreśla regiony korony, w których dochodzi do rozbłysków słonecznych,
    • 131: najgorętsza materia rozbłysku.
    717606main_Sun-Wavelength-670 719999main_Sun-Wavelength-HMID 719998main_Sun-Wavelength-HMIB (1) 720000main_Sun-Wavelength-HMIIC 717616main_Sun-Wavelength-1700 717617main_Sun-Wavelength-4500 717615main_Sun-Wavelength-1600 717613main_Sun-Wavelength-304 717609main_Sun-Wavelength-171 717610main_Sun-Wavelength-193 717612main_Sun-Wavelength-211 717614main_Sun-Wavelength-335 717607main_Sun-Wavelength-94 717608main_Sun-Wavelength-131 Źródło: NASA/SDO/GSFC]]>
    7332 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Strumień promieniowania rentgenowskiego z odległej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/02/strumien-promieniowania-rentgenowskiego-z-odleglej-galaktyki/ Tue, 02 Feb 2016 18:30:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7350 pictora W filmach serii Gwiezdne Wojny mogliśmy oglądać fikcyjną "Gwiazdę Śmierci", która może strzelać potężnymi strumieniami silnego promieniowania. Wszechświat jednak często posiada w swoim arsenale zjawiska, które znacznie przekraczają wyobraźnię twórców gatunku sci-fi. Galaktyka Pictor A to jest jeden z takich niesamowitych obiektów. Owa galaktyka, znajdująca się prawie 500 milionów lat świetlnych od Ziemi, zawiera w swoim wnętrzu supermasywną czarną dziurę. Potężna ilość energii grawitacyjnej uwalniana jest przez materię spiralnie opadającą w kierunku horyzontu zdarzeń, punktu bez powrotu dla opadającej materii. Owa energia uwalniana jest w postaci potężnych promieni - dżetów cząsteczek emitowanych z prędkością bliską prędkości światła w przestrzeń międzygalaktyczną. Do stworzenia zdjęć tego dżetu naukowcy wykorzystali Obserwatorium Rentgenowskie Chandra zwracając jego instrumenty w kierunku Pictor A kilkukrotnie w ciągu 15 lat obserwacji. Dane rentgenowskie z Chandry (kolor niebieski) zostały połączone z danymi radiowymi zarejestrowanymi za pomocą Australia Telescope Compact Array (kolor czerwony) - w ten sposób powstało powyższe zdjęcie. Badając szczegóły struktury widzianej powyżej w zakresie rentgenowskim i radiowym astronomowie próbują lepiej zrozumieć te potężne, skolimowane strumienie promieniowania. Dżet (po prawej) w galaktyce Pictor A to najbliższy znany nam obiekt tego typu. Widać w nim ciągły strumień emisji rentgenowskiej rozciągający się na ponad 300 000 lat świetlnych. Dla porównania, średnica Drogi Mlecznej, naszej galaktyki to "zaledwie" 100 000 lat świetlnych. Dzięki niewielkiej odległości i zdolności Chandry do wykonywania bardzo szczegółowych obrazów w zakresie rentgenowskim naukowcy mogli dokładnie przyjrzeć się dżetom i ich budowie, a następnie spróbować zrozumieć mechanizmy odpowiadające za ich powstawanie. Oprócz wyraźnego dżetu skierowanego w prawo na zdjęciu, naukowcy dostrzegli także dowody na istnienie drugiego dżetu emitowanego w przeciwnym kierunku, tzw. kontradżetu. Mimo, że już wcześniej podejrzewano istnienie tego dżetu, nowe dane z obserwatorium Chandra potwierdzają jego istnienie. Kontradżet skierowany jest w przeciwną stronę, w kierunku "od Ziemi" dlatego na zdjęciu jest dużo słabszy. pictora_annotated_1a Zdjęcie z opisem przedstawia położenie supermasywnej czarnej dziury, dżetu i kontradżetu. Oprócz tego na zdjęciu zaznaczono "płaty radiowe", w miejscach gdzie dżet zderza się z gazem międzygalaktycznym oraz "gorące plamy" (hotspot) spowodowane przez powstającą przed dżetem falę uderzeniową - podobną do fali uderzeniowej powstającej za samolotem lecącym z prędkością naddźwiękową - tuż przed dżetem. Właściwości dżetu i kontradżetu obserwowanych przez obserwatorium Chandra wskazują, że emisja rentgenowska prawdopodobnie spowodowana jest przez elektrony spiralnie poruszające się wokół linii pola magnetycznego, w procesie zwanym emisją synchrotronową. W tym przypadku elektrony muszą być stale przyspieszane poruszając się wzdłuż dżetu. Jaki mechanizm za to odpowiada na razie nie wiadomo. W tym przypadku naukowcy wykluczyli inny mechanizm powstawania emisji rentgenowskiej w dżecie. Mowa o mechanizmie, w którym elektrony uciekające z czarnej dziury z prędkością bliską prędkości światła poruszają się w morzu kosmicznego promieniowania tła (CMB) będącego pozostałością po gorącej wczesnej fazie ewolucji Wszechświata tuż po Wielkim Wybuchu. Gdy szybko poruszający się elektron zderza się z fotonem CMB, może zwiększyć jego energię przesuwając jego promieniowanie w zakres rentgenowski. Jasność rentgenowska dżetu zależy od mocy strumienia elektronów i intensywności promieniowania tła. Stosunkowa jasność promieniowania rentgenowskiego pochodzącego z dżetu i kontradżetu w Pictor A nie zgadza się ze stosunkiem przewidywanym w procesie obejmującym CMB tym samym eliminując CMB jako źródło promieniowania rentgenowskiego w przypadku tego dżetu. Artykuł naukowy opisujący te wyniki  został opublikowany w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society i jest dostępny online. Autorami artykułu są Martin Hardcastle z University of Hertfordshire w Wielkiej Brytanii, Emil Lenc z University of Sydney w Australii, Mark Birkinshaw z University of Bristol w Wielkiej Brytanii, Judith Croston z University of Southampton w Wielkiej Brytanii, Joanna Goodger z University of Hertfordshire, Herman Marshall z MIT w Camrbidge, Eric Perlman z Florida Institute of Technology, Aneta Siemiginowska z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, Łukasz Stawarz z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz Diana Worrall z University of Bristol. Źródło: NASA]]> 7350 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierścienie Saturna igrają z naszą intuicją]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/03/pierscienie-saturna-graja-z-nasza-intuicja/ Wed, 03 Feb 2016 08:00:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7368 pia14636-1041 Intuicja nam mówi, że materia nieprzezroczysta powinna być gęstsza niż materia przezroczysta. Wszak brudna woda ma w sobie więcej cząsteczek pyłu i piasku niż czystsza woda. Podobnie - można by pomyśleć - w pierścieniach Saturna bardziej nieprzezroczyste obszary muszą zawierać większe nagromadzenie materii niż miejsca, w których pierścienie są bardziej przezroczyste. Niestety intuicja nie zawsze się sprawdza - dowodzą najnowsze badania wykonane za pomocą instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy Cassini. W swoich badaniach naukowcy znaleźli bardzo słaby związek między pozorną gęstością pierścienia - implikowaną przez jego nieprzezroczystość i współczynnik odbicia światła - a ilością materii w nim zawartej. Nowe wyniki skupiają się na pierścieniu B, najjaśniejszym i najmniej przezroczystym z wszystkich pierścieni Saturna - okazuje się, że wyniki są zgodne z tymi otrzymanymi dla pozostałych głównych pierścieni Saturna. [caption id="attachment_7373" align="aligncenter" width="1000"]To zdjęcie zostało wycięte z panoramicznego zdjęcia pierścieni Saturna. Na zdjęciu zaznaczono nazwy głównych elementów pierścieni To zdjęcie zostało wycięte z panoramicznego zdjęcia pierścieni Saturna. Na zdjęciu zaznaczono nazwy głównych elementów pierścieni[/caption] Naukowcom udało się ustalić, że choć nieprzezroczystość pierścienia B była zróżnicowana w jego przekroju poprzecznym, to masa - lub ilość materii - nie wykazywała znacznych różnic w takim samym przekroju. Po raz pierwszy udało się "zważyć" niemal nieprzezroczysty środek pierścienia B - czyli technicznie określono gęstość masy w kilku miejscach -analizując spiralne fale gęstości. To delikatne struktury powstające we wnętrzu pierścieni wskutek oddziaływania grawitacyjnego z jakim na cząsteczki działają księżyce Saturna i sama planeta. Struktura każdej fali zależy bezpośrednio od masy tej części pierścienia, w której powstaje. "Aktualnie nie wiemy jaki mechanizm sprawia, że obszary z tą samą ilością masy mogą wykazywać tak różny stopień przezroczystości. Może mieć to związek z rozmiarem i gęstością pojedynczych cząstek, a może z  samą strukturą pierścieni," mówi Matthew Hedman, główny autor badania i członek zespołu Cassini z University of Idaho w Moscow. Współpracownikiem Hedmana w badaniach był Phil Nicholson z Cornell University w Ithaca. [caption id="attachment_7374" align="aligncenter" width="896"]pia07578 Niektóry fragmenty pierścienia B są 10-krotnie mniej przezroczyste niż sąsiadujący z nim pierścień A mimo, że jego masa jest tylko 2-3 razy większa.[/caption] "Wygląd może być mylący," mówi Nicholson. "Doskonałym przykładem może być gęsta mgła, która staje się nieprzezroczysta, dużo mniej przezroczysta od wody w basenie, choć w basenie przecież jest dużo więcej wody charakteryzującej się większą gęstością niż mgła." Badania nad masą pierścieni Saturna są ważne także w przypadku chęci określenia ich wieku. Mniej masywny pierścień ewoluuje szybciej niż pierścień zawierający więcej materii, szybciej ciemniejąc wskutek przesłonięcia pyłem z meteorytów i innych kosmicznych źródeł. Tym samym im mniej masywny jest pierścień B, tym młodszy może być - jego wiek może być rzędu kilkuset milionów zamiast kilku miliardów lat. "Pomiar masy środka pierścienia B to istotny krok na drodze do zrozumienia wieku i pochodzenia pierścieni Saturna," mówi Linda Spilker, badacz z zespołu Cassini z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Choć wszystkie gazowe olbrzymy naszego Układu Słonecznego (Jowisz, Saturn, Uran i Neptun) posiadają własne pierścienie, to pierścienie Saturna istotnie się wyróżniają. Wytłumaczenie dlaczego pierścienie Saturna są tak jasne i rozległe stanowi jedno z wyzwań niezbędnych do zrozumienia w jaki sposób i kiedy powstały. Dla naukowców znajomość gęstości materii w poszczególnych fragmentach pierścieni to wiedza pozwalająca na przypisanie odpowiedniego procesu fizycznego, który może odpowiadać za ich powstanie. pia06193_0   Już wcześniejsze badania prowadzone za pomocą spektrometru pracującego w podczerwieni wskazywały, że w pierścieniu B może być mniej materii niż się to powszechnie uważało. Nowe badania, które po raz pierwszy pozwoliły na pomiar gęstości masy pierścienia, potwierdzają te przypuszczenia. Hedman i Nicholson wykorzystali do analizy dane zebrane w trakcie serii obserwacji za pomocą spektrometru VIMS, który patrząc przez dysk obserwował odległą jasną gwiazdę tła. Po połączeniu wielu obserwacji możliwe stało się zidentyfikowanie spiralnych fal gęstości w pierścieniu, które są nie do zaobserwowania w pojedynczych pomiarach. W toku badań okazało się także, że całkowita masa pierścienia B jest zaskakująco niska. To nieoczekiwane, bowiem niektóre fragmenty pierścienia B są nawet 10-krotnie bardziej nieprzezroczyste niż sąsiadujący z nim pierścień A, choć pierścień B może mieć zaledwie 2-3 razy więcej masy niż A. Mimo nieoczekiwanie niskiej masy, pierścień B wciąż zawiera większość materii całego systemu pierścieni. Choć pomiar masy wykonany przez Hedmana i Nicholsona wciąż obarczony jest pewną niepewnością, to dużo dokładniejszy pomiar całkowitej masy pierścieni Saturna jeszcze przed nami. Jakiś czas temu sonda Cassini mierzyła pole grawitacyjne Saturna, które pozwoliło naukowcom określić całkowitą masę Saturna i jego pierścieni. W 2017 roku sonda Cassini określi masę samego Saturna  zbliżając się do planety na tyle, że znajdzie się między pierścieniami a planetą. Różnica między tymi dwoma pomiarami ostatecznie pozwoli na ustalenie prawdziwej masy pierścieni. Wyniki powyższych badań zostały opublikowane online w periodyku Icarus. Źródło: NASA/JPL-Caltech]]> 7368 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem... na komecie 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/03/a-tymczasem-na-komecie-67p/ Wed, 03 Feb 2016 10:10:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7377 NAC_2016-01-30T10.41.49.690Z_ID30_1397549900_F22   Fragment jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko sfotografowany 30 stycznia 2016 roku o 10:43:12 UTC z odległości 62 km. Aktualnie sonda Rosetta znajduje się w odległości 336 113 920 km od Słońca i 225 517 360 km od Ziemi. Źródło: mps.mpg.de]]> 7377 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Misja lądownika Philae zakończy się w tym tygodniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/03/misja-ladownika-philae-zakonczy-sie-w-tym-tygodniu/ Wed, 03 Feb 2016 11:50:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7381 Rosetta-Philae-lądowanie-artist-by-WIki-1024x576 W ciemnym zaułku chłodnek komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko lądownik Philae rozpoczyna swoją samotną i milczącą wartę.  Po tym jak 12 listopada 2014 roku niezbyt łagodnie wylądował na powierzchni jądra komety, Philae pracował zaledwie przez niecałe trzy dni - taka de facto była planowana długość misji podstawowej lądownika - po czym zużył całe zapasy energii i przeszedł w stan hibernacji. Wraz ze zbliżaniem się do Słońca w 2015 roku, zasilany panelami słonecznymi lądownik zdołał się ogrzać i naładować akumulatory. 13 czerwca 2015 roku Europejska Agencja Kosmiczna  ponownie nawiązała kontakt z lądownikiem. Jednak tym razem wiadomości były sporadyczne i kontakt został ponownie zerwany 9 lipca. Po wielu kolejnych próbach ponownego nawiązania kontaktu z pierwszym lądownikiem, któremu udało się wylądować na powierzchni jądra komety, ESA w tym tygodniu oficjalnie zakończy misję lądownika Philae. Rosetta - sonda, na pokładzie której Philae dotarł do komety, wciąż krąży wokół jej jądra i nadal będzie zbierała dane naukowe. Utrata kontaktu z sondą czy lądownikiem, w którym wyczerpane zostały zapasy energii, czy też który został celowo rozbity o powierzchnię ciała niebieskiego - zawsze jest gorzkim - choć nieuniknionym - momentem dla ludzi, którzy go zbudowali i nim sterowali. "Już podczas planowania misji każdy jest świadom faktu, że na zebranie danych naukowych jest pewien okreśony czas," mówi Stephan Ulamec, menedżer projektu lądownika Philae w ramach misji Rosetta. welcome_to_a_comet.jpg__800x600_q85_crop Philae miał burzliwe życie na komecie 67P. Samo planowanie lądowania na komecie było wyjątkowo trudne. W przeciwieństwie do lądowników, których celem jest Mars czy Księżyc, zespół pracujący pod kierownictwem Stephana nie wiedział jak będzie wyglądało miejsce lądowania, de facto nie wiedział prawie nic o samej komecie - wszak żadna inna sonda nigdy nie zbliżyła się do tego obiektu. Osoby odpowiadające za planowanie misji musiały poczekać do momentu, gdy sonda Rosetta dotrze do komety i prześle na Ziemię zdjęcia powierzchni - dopiero wtedy było można wybrać odpowiednie miejsce lądowania. Z tego też powodu zamiast projektować lądownik przystosowany do jakiegoś konkretnego miejsca lądowania, naukowcy musieli zbudować jak najbardziej wszechstronny lądownik wyposażony w systemy redundantne, który będzie w stanie wylądować na każdego rodzaju powierzchni. [caption id="attachment_7382" align="aligncenter" width="590"]Nieczynne sondy wysyłane przez dziesięciolecia zaśmiecają dziś Układ Słoneczny . Niektóre z nich to lądowniki i impaktory, które badały powierzchnie innych ciał niebieskich, a następnie straciły kontakt z Ziemią. Inne to znowu orbitery wysłane do badania różnych ciał niebieskich, które po zakończeniu misji zostały celowo rozbite. Powyższe zdjęcie przedstawia ostateczne miejsca spoczynku kilku z tych obiektów ziemskiego pochodzenia. Źródło: Amanda Montanez/Scientific American Nieczynne sondy wysyłane przez dziesięciolecia zaśmiecają dziś Układ Słoneczny . Niektóre z nich to lądowniki i impaktory, które badały powierzchnie innych ciał niebieskich, a następnie straciły kontakt z Ziemią. Inne to znowu orbitery wysłane do badania różnych ciał niebieskich, które po zakończeniu misji zostały celowo rozbite. Powyższe zdjęcie przedstawia ostateczne miejsca spoczynku kilku z tych obiektów ziemskiego pochodzenia. Źródło: Amanda Montanez/Scientific American[/caption] Owe systemy redundantne okazały się kluczowe po tym jak Philae odbił się od powierzchni komety 67P i wylądował w niesprzyjającym regionie komety nazwanym Abydos. Bez promieniowania słonecznego panele nie były w stanie akumulować energii niezbędnej do napędzania lądownika. Na szczęście był on w stanie skorzystać z zapasowego akumulatora, który umożliwił mu kilka dni pracy. W ciągu trzech dni Philae wykonał pomiary składu chemicznego, twardości powierzchni i właściwości magnetycznych komety w międzyczasie wykonując zdjęcia powierzchni i skanując wewnętrzne właściwości komety. Koniec końców -lądownik był w stanie wykonać około 80% planowanej misji. Gdyby lądownik Philae wylądował w pierwotnie wybranym dla niego miejscu - miał potencjał na kontakt z Ziemią i pracę przez kilka miesięcy, a nie dni. Niestety nie udało się przymocować do komety podczas pierwszego uderzenia w powierzchnię. Zarówno harpuny jak i silniczki, które miały pozwolić na "zacumowanie do komety" zawiodły i lądownik odbił się od niej lądując chwilę później w dużo mniej przyjaznym zacienionym otoczeniu, w którym nie był w stanie korzystać ze swoich paneli słonecznych. Nieoczekiwanie to odbicie pozwoliło na uzyskanie informacji o powierzchni komety, którą wstępnie uważano za stosunkowo miękką. "Wiele osób ostrzegało nas, że możemy zapaść się w materii znajdującej się na powierzchni tak jak kamień wpadający w świeży śnieg," mówi Ulamec. Okazało się, że powierzchnia komety jest niesamowicie twarda. Utrata kontaktu z lądownikiem nie jest jednak porażką zważając na wyzwania stojące przed naukowcami w tej misji i ilość informacji zebranych przez lądownik mimo niesprzyjających warunków. "Jedynie odzyskanie kontaktu w czerwcu zeszłego roku i poczucie, że jest nadzieja na zebranie dodatkowych danych - to było dla nas swego rodzaju rozczarowaniem," mówi Ulamec.  Jednak pożegnanie z lądownikiem zawsze było w planach. "Sam fakt, że mamy ograniczony czas - to cecha charakterystyczna takich misji." lead_large Wielokrotnie ten ograniczony czas okazuje się dłuższy niż planowano. Łazik Opportunity bada Marsa już od 12 lat, choć wstępnie planowano misję na 90 dni.  "Króliczek Energizer nie wytrzymałby ani jednego dnia na Marsie, a Opportunity działa już od ponad 4000 dni i wciąż pracuje," mówi John Callas, menedżer projektu MER (obejmującego łaziki Spirit i Opportunity). "To tak jakby Twoja 95-letnia babcia dzień w dzień grała w tenisa." 091221-spirit-wheel-02 Bliźniak łazika Opportunity - Spirit także bardzo długo pracował na Marsie w porównaniu do Philae, jednak jego koniec bardzo przypomina koniec misji lądownika Philae. Spirit zakopał się w piasku i nie mógł ustawić swoich paneli słonecznych w kierunku Słońca, aby zebrać wystarczającą ilość energii, aby ogrzać się w trakcie marsjańskiej zimy. Po kilkudziesięciu latach wysyłania sond kosmicznych przez NASA, ESA i inne międzynarodowe agencje kosmiczne, niedziałające sondy przemierzają Układ Słoneczny dryfując w przestrzeni, orbitując czy leżąc na powierzchni planet, planetoid, komet i księżyców. "To nasze znaczniki eksploracji. Wysyłamy je w te nieprzyjazne warunki z biletem w jedną stronę," mówi Callas. Te pojazdy kosmiczne pozwalają na zgłębianie wiedzy o Układzie Słonecznym podążając tam, gdzie ludzie nie mogą. Choć przykro jest się z nimi żegnać, to co odkryją pozostaje na zawsze i napędza kolejne misje. W międzyczasie sonda Rosetta wciąż pracuje i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem za kilka miesięcy wejdzie na niską orbitę wokół komety. Wtedy też istnieje możliwość, że uda się wizualnie potwierdzić położenie lądownika na komecie. Dlatego też mimo, że już się z nim nie połączymy, to być może jeszcze go zobaczymy. Źródło: Jennifer Hackett / Scientific American]]> 7381 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zamrożony Latający Spodek w Mgławicy ro Ophiuchi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/03/zamrozony-latajacy-spodek-w-mglawicy-ro-ophiuchi/ Wed, 03 Feb 2016 15:43:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7392 Dysk protoplanetarny Latający Spodek Astronomowie wykorzystali teleskopy ALMA oraz IRAM do wykonania pierwszego bezpośredniego pomiaru temperatury dużych ziaren pyłu w zewnętrznych rejonach dysku protoplanetarnego wokół młodej gwiazdy. Stosując nowatorską technikę do obserwacji obiektu zwanego Latającym Spodkiem odkryli, że ziarna pyłu są dużo chłodniejsze niż oczekiwali - -266 stopni Celsjusza. Ten zaskakujący wynik sugeruje, że modele tych dysków muszą ulec aktualizacji. Międzynarodowy zespół pracujący pod kierownictwem Stephanie Guilloteau z Laboratoire d'Astrophysique de Bordeaux we Francji zmierzył temperaturę dużych ziaren pyłu wokół młodej gwiazdy  2MASS J16281370-2431391 znajdującej się w spektakularnym regionie gwiazdotwórczym Rho Ophiuchi zlokalizowanym ok. 400 lat świetlnych od Ziemi. Dysk wokół 2MASS J16281370-243 Owa gwiazd otoczona jest przez dysk gazu i pyłu - takie dyski zwane są dyskami protoplanetarnymi, bowiem jest to początkowe stadium powstawania układów planetarnych. Ten konkretny dysk obserwujemy dokładnie od strony krawędzi - dlatego jego wygląd w zakresie promieniowania widzialnego stoi za jego przezwiskiem - Latający Spodek. Astronomowie wykorzystali sieć teleskopów Atamacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) do obserwowania blasku pochodzącego od molekuł tlenku węgla znajdujących się w  dysku wokół 2MASS J16281370-2431391. Udało się wykonać bardzo wyraźne zdjęcia tego dysku, a na nich zaobserwowano coś bardzo dziwnego - w niektórych przypadkach rejestrowano ujemny sygnał! Zazwyczaj ujemny sygnał jest fizycznie niemożliwy, jednak w tym przypadku istnieje wytłumaczenie, które prowadzi do zaskakującego wniosku. Ro Ophiuchi Główny autor opracowania Stephane Guilloteau mówi: "Tego dysku nie obserwujemy na czarnym czy pustym tle. Zamiast tego obserwujemy go na tle blasku Mgławicy Rho Ophiuchi. Ten rozproszony blask jest zbyt rozległy, aby mogła go zarejestrować ALMA, ale dysk go pochłania. Powstający w ten sposób ujemny sygnał oznacza, że niektóre fragmenty dysku są chłodniejsze od tła. Ziemia jest dosłownie w cieniu Latającego Spodka!" Zespół połączył pomiary dysku wykonane za pomocą ALMA z obserwacjami blasku tła wykonanymi za pomocą 30-metrowego teleskopu IRAM w Hiszpanii. W ten sposób uzyskano temperaturę ziaren pyłu tworzącego dysk. Ziarna mają temperaturę -266 stopni Celsjusza (zaledwie 8 stopni ponad absolutnym zerem, 7K) w odległości 15 miliardów kilometrów od gwiazdy centralnej. To pierwszy bezpośredni pomiar temperatury dużych ziaren pyłu (o rozmiarach rzędu 1 milimetra) tworzących tego typu obiekty. Mgławica Ro Ophiuchi Ta temperatura jest dużo niższa niż -258 do -253 stopni Celsjusza (15-20K) przewidywane przez większość obecnych modeli.  Wytłumaczeniem różnicy muszą być inne niż zakładane właściwości dużych ziaren pyłu, które mogłyby pozwolić na wychłodzenie ich do tak niskich temperatur. "Aby zrozumieć wpływ tego odkrycia na strukturę dysku musimy znaleźć możliwe właściwości dysku, które mogą doprowadzić do tak niskich temperatur. Mamy kilka pomysłów - temperatura może zależeć od rozmiaru ziaren, gdzie duże ziarna są chłodniejsze niż małe. Jednak za wcześnie, aby o tym mówić," dodaje współautor Emmanuel di Folco (Laboratoire d'Astrophysique de Bordeaux). https://www.youtube.com/watch?v=BTIVNB4RVHI Jeżeli tak niskie temperatury pyłu okażą się normalną cechą dysków protoplanetarnych - może to nieść wiele konsekwencji dla naszego rozumienia ich powstawania i ewolucji. Inne właściwości pyłu mogą wpływać na to co się dzieje podczas zderzeń do których dochodzi między ziarnami, a tym samym mogą wpływać na ich rolę jako ziaren odpowiadających za powstawanie planet. Niskie temperatury pyłu mogą także mieć duży wpływ na mniejsze dyski pyłowe, o których istnieniu już wiemy.  Jeżeli te dyski składają się w większości z większych lecz chłodniejszych ziaren niż dotąd uważaliśmy, oznacza to, że wciąż mogą być masywne i mogą w nich powstawać gazowe olbrzymy blisko gwiazdy centralnej. Niezbędne są dalsze obserwacje lecz już teraz wydaje się, że zimny pył odkryty przez ALMA może mieć istotne konsekwencje dla naszej wiedzy o dyskach protoplanetarnych. Źródło: ESO]]> 7392 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Rozbłyski gamma w centrum Drogi Mlecznej to nie ciemna materia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/03/rozblyski-gamma-w-centrum-drogi-mlecznej-to-nie-ciemna-materia/ Wed, 03 Feb 2016 22:39:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7407 galacticcent Rozbłyski promieniowania gamma z środka naszej galaktyki najprawdopodobniej nie są oznakami ciemnej materii lecz odpowiadają za nie inne zjawiska astrofizyczne, np. szybko obracające się gwiazdy - pulsary milisekundowe - tak przynajmniej wskazują wyniki badań prowadzonych przez dwa niezależne zespoły - jeden z Princeton University oraz Massachusetts Institute of Technology, a drugi z Holandii. Wcześniejsze badania wskazywały, że promieniowanie gamma pochodzące z gęstego obszaru przestrzeni w centrum Drogi Mlecznej może być spowodowane przez zderzenia cząstek niewidzialnej ciemnej materii. Jednak korzystając z nowych metod analizy statystycznej dwa zespoły badawcze niezależnie wykazały, że sygnały gamma nie odpowiadają charakterystyce sygnałów, które mogłyby pochodzić od ciemnej materii. Oba zespoły ogłosiły wyniki swoich badań w tym tygodniu na łamach periodyku Physical Review Letters. "Nasza analiza wskazuje, że to co widzimy to dowód nowego astrofizycznego źródła promieniowania gamma w centrum galaktyki," mówi Mariangela Lisanti, profesor fizyki z Princeton. "To bardzo skomplikowany obszar nieba w którym występują także inne sygnały astrofizyczne, które można pomylić z sygnałami ciemnej materii." Uważa się, że centrum Drogi Mlecznej zawiera duże ilości ciemnej materii, bowiem znajduje się tam duże nagromadzenie masy, w tym gęste gromady gwiazd i czarna dziura. Ostateczne odkrycie zderzeń ciemnej materii w centrum galaktyki stanowiłoby istotny krok w potwierdzeniu naszej wiedzy o Wszechświecie. "Znalezienie bezpośredniego dowodu tych zderzeń byłoby interesujące ponieważ pomogłoby nam zrozumieć związek między ciemną materią i zwykłą materią," mówi Benjamin Safdi, badacz z MIT. Aby sprawdzić czy sygnały pochodzą od ciemnej materii czy innych źródeł, zespół badawczy z Princeton/MIT  zastosował techniki obróbki zdjęć. Naukowcy sprawdzili jak powinny wyglądać promienie gamma jeżeli pochodziłyby od zderzeń hipotetycznych cząstek ciemnej materii znanych jako WIMP (weakly interacting massive particles). W ramach analizy Lisanti, Safdi, Samuel Lee, Wei Xue  i Tracy Slatyer  badali zdjęcia promieni gamma wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Fermi, który śledzi promieniowanie gamma od 2008 roku. Uważa się, że cząsteczki ciemnej materii odpowiadają za 85% masy Wszechświata choć nigdy nie zostały bezpośrednio zaobserwowane. Zderzenie dwóch cząstek WIMP według ogólnie przyjętego modelu ciemnej materii powoduje ich annihilację, w trakcie której wyemitowane zostaje promieniowanie gamma, które jest najbardziej energetyczną formą promieniowania we Wszechświecie. Zgodnie z tym modelem energetyczne fotony powinny być równomiernie rozmieszczone na wielu pikselach zdjęć wykonanych za pomocą teleskopu Fermi. Z drugiej strony, inne źródła, takie jak chociażby szybko obracające się gwiazdy - pulsary emitują rozbłyski promieniowania w wyizolowanych, jasnych, pojedynczych pikselach. Naukowcy zastosowali swoją metodę analizy statystycznej do zdjęć zarejestrowanych za pomocą teleskopu Fermi i odkryli, że rozkład fotonów jest zlokalizowany miejscowo, a nie gładki i równomierny, co wskazuje na to, że promienie gamma najprawdopodobniej nie pochodzą od zderzeń cząstek ciemnej materii. Jak na razie nie wiadomo co jest źródłem tego promieniowania, mówi Lisanti, lecz jedną z możliwości mogą być bardzo stare pulsary milisekundowe.  Zbadanie źródła tego promieniowania może być możliwe przy wykorzystaniu innych typów przeglądów nieba - np. za pomocą teleskopów rejestrujących promieniowanie w zakresie radiowym. Douglas Finkbeiner, profesor astronomii i fizyki na Harvardzie, który nie jest bezpośrednio związany z powyższymi badaniami wskazuje, że choć wyniki komplikują poszukiwanie ciemnej materii, to prowadzą do innych odkryć. "Naszym zadaniem jako astrofizyków jest scharakteryzowanie tego co widzimy we Wszechświecie, a nie potwierdzanie jakiegoś wcześniej ustalonego, wymarzonego wyniku. Oczywiście doskonale byłoby odkryć ciemną materię, ale samo rozszyfrowanie co tam się dzieje tak naprawdę jest równie ekscytujące." Według Christopha Wenigera z University of Amsterdam, głównego autora badań prowadzonych w Holandii, uzyskane wyniki także stanowią rewelacyjną wiadomość. "Albo w ciągu najbliższej dekady znajdziemy setki i tysiące pulsarów milisekundowych - co rzuciłoby nowe światło na historię Drogi Mlecznej, albo nie znajdziemy nic.  W tym drugim przypadku ciemna materia znów stanie się silnym kandydatem do wytłumaczenia nadwyżki promieniowania gamma." Źródło: Physical Review Letters / Princeton University / phy.so]]> 7407 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy Ziemia też jest przyjazna dla życia?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/04/czy-ziemia-tez-jest-przyjazna-dla-zycia/ Thu, 04 Feb 2016 09:03:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7410 reflectionso Wiemy, że Ziemia jest przyjazna dla życia - wszak na niej mieszkamy. Ale czy spoglądając na nią z odległości kilkuset lat świetlnych też byśmy uznali, że jest doskonałym kandydatem na planetę przyjazną dla życia? Dobrą - tak, ale nie doskonałą - tak uważa astronom Rory Barnes z mieszczącego się na University of Washington Virtual Planetary Laboratory. Na powyższe pytanie, pośród innych, starał się wraz ze współpracownikami odpowiedzieć w najnowszym artykule naukowym. Barnes, który jest profesorem astronomii na UoW, wraz ze współpracownikami opracowuje "indeks przyjazności dla życia planet tranzytujących", którego zadaniem jest określanie, które z odkrytych egzoplanet mają większą lub mniejszą szansę na warunki przyjazne dla życia. Astronomowie odkrywają możliwe egzoplanety nie bezpośrednio, a obserwując spadki jasności promieniowania gwiazd, do których dochodzi gdy planeta przechodzi na tle ich tarczy blokując część promieniowania gwiazdy. Do określenia warunków na planecie trzeba uwzględnić wiele czynników takich jak ilość energii otrzymywanej od gwiazdy, odległość i promień orbity oraz zachowanie innych pobliskich planet. Spektrometria pozwala na oszacowanie masy i promienia gwiazdy macierzystej - dzięki tym danym astronomowie mogą oszacować rozmiar samej planety. Zebrane w ten sposób informacje pozwalają na stworzenie modelu planety, który następnie porównywalny jest z informacjami o innych planetach. "I wtedy staramy się określić, czy na tej planecie mogą istnieć warunki przyjazne do powstania życia." Jednak potwierdzanie istnienia planet to metodyczna i czasochłonna praca, a dostęp do dużych teleskopów jest bardzo kosztowny. Indeks przyjazności dla życia (habitability index) pomaga astronomom zdecydować, którym planetom warto przyjrzeć się dokładniej. Po uwzględnieniu niezliczonych obliczeń, indeks dla Ziemi obserwowanej z odległości w jakich obserwujemy egzoplanety, wynosi 82%. Ale zaraz... - tylko 82 procent? Dlaczego Ziemia - jedyny i doskonały przykład planety kipiącej życiem - nie otrzymała oceny 100%? "Tracimy trochę punktów, bowiem znajdujemy się troszeczkę za blisko gwiazdy," mówi Barnes. "W rzeczywistości znajdujemy się blisko wewnętrznej krawędzi ekostrefy. Gdybyśmy zaobserwowali Ziemię za pomocą aktualnie wykorzystywanych technik - moglibyśmy uznać, że znajduje się za blisko Słońca, aby było na niej życie." Ekostrefa to przedział odległości od gwiazdy, w którym na powierzchni skalistej planety może istnieć woda w stanie ciekłym, która jest jednym z czynników niezbędnych dla życia takiego, jakie znamy. Jednak odległość od gwiazdy macierzystej jest tylko jednym z wielu czynników uwzględnianych przez Barnes i współpracowników przy ustalaniu indeksu przyjazności dla życia. Inne to skład chemiczny planety, szczegóły jej orbity oraz zachowanie pobliskich planet. W swoim artykule Barnes wraz z współautorami uważa, że potencjalna przyjazność dla życia zależy także od "kwestii chłodzenia." Wiemy, że w pewnej odległości od gwiazdy występuje ekostrefa, ale istotne też jest jak skutecznie planeta re-emituje energię - od tego uzależnione jest występowanie odpowiednich warunków do istnienia ciekłej wody na jej powierzchni. Dlaczego zatem nasza obecność na Ziemi nie gwarantuje wyniku 100%? Ponieważ astronomowie obserwujący Ziemię z odległości setek czy tysięcy lat świetlnych nie wiedzieliby o naszym istnieniu. "Musimy pamiętać, że naukowcy obserwujący Ziemię z takiej odległości nie wiedzieliby o niej absolutnie nic," mówi Barnes. "Nie wiedzieliby o istnieniu oceanów, wielorybów i życia - widzieliby jedynie punkt, który powoduje spadek jasności gwiazdy, którą ten punkt okrąża." Tu powstają dodatkowe pytania. Ludzie z pewnością byliby podekscytowani gdyby astronomowie odkryli dokładną bliźniaczkę Ziemi krążącą wokół dokładnej bliźniaczki Słońca. Jednak jeżeli mielibyśmy zdecydować czy poświęcić środki i czas na badanie takiej bliźniaczki - znajdującej się blisko super-gorącej wewnętrznej krawędzi ekostrefy - czy na badanie innej planety, której przyznano wyższy indeks przyjazności dla życia - co byśmy wybrali? Bliźniaczka Ziemi nie byłaby zadowolona z naszego wyboru. Więcej informacji: Źródło: University of Washington]]> 7410 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[We wnętrzu komety 67P nie ma...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/04/we-wnetrzu-komety-67p-nie-ma/ Thu, 04 Feb 2016 11:13:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7414 Comet_67P_Churyumov-Gerasimenko_article_mob We wnętrzu jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko nie ma żadnych dużych luk/jam. Sonda Rosetta wykonała pomiary, które jasno potwierdzają, że jądro komety nie ma struktury porowatej. Komety to lodowe pozostałości po okresie formowania planet 4.6 miliardów lat temu. Jak dotąd sondy odwiedziły osiem komet i dzięki ich misjom udało nam się stworzyć swego rodzaju obraz podstawowych właściwości tych kosmicznych kapsuł czasu. Na niektóre pytania udało się odpowiedzieć, a niektóre pytania dopiero powstały. Komety stanowią mieszaninę pyłu i lodu. Jeżeli byłyby pełne, to byłyby cięższe od wody. Niemniej jednak dotychczasowe pomiary wskazywały, że niektóre z nich mają bardzo niską gęstość, dużo niższą od lodu wodnego. Niska gęstość wskazuje na to, że komety muszą mieć strukturę porowatą. Jednak czy ta porowatość wynika z istnienia potężnych pustych jam we wnętrzu komety czy bardziej równomiernie rozłożonej budowy o niskiej gęstości? W nowym artykule opublikowanym w tym tygodniu w periodyku Nature, zespół naukowców pracujący pod kierownictwem Martina Patzolda z Rheinische Institut fur Unweltforschung an der Universitat zu Koln w Niemczech wykazał, że kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko także charakteryzuje się niską gęstością - tym razem jednak udało się wykluczyć istnienie dużych jam we wnętrzu jądra komety. Wyniki te zgadzają się ze wcześniejszymi wynikami pomiarów radarowych za pomocą instrumentu CONSERT zainstalowanego na pokładzie sondy Rosetta, które wykazały, że jądro komety ma równomierną gęstość przy rozdzielczości rzędu kilkudziesięciu metrów. Najprostsze wytłumaczenie mówi, że porowatość komety musi być związana z podstawowymi cechami ziaren pyłu zawartych w lodzie tworzącym wnętrze komety. De facto wcześniejsze pomiary wykazały, że ziarna pyłu na komecie nie są jednolite, a są "puszystym" agregatem drobinek - przez co ziarna pyłu wykazują dużą porowatość i niską gęstość. Instrumenty COSIMA i GIADA na pokładzie sondy Rosetta wykazały, że takie same ziarna znajdują się także na powierzchni komety 67P. Zespół Patzolda dokonał swojego odkrycia wykorzystując Radio Science Experiment (RSI) do zbadania w jaki sposób sonda Rosetta jest przyciągana przez grawitację komety, która przecież bezpośrednio związana jest z jej masą. Wpływ grawitacji na ruch sondy Rosetta mierzony jest przez zmiany częstotliwości sygnału pochodzącego od sondy docierającego na Ziemię. W tym przypadku sonda Rosetta była przyciągana grawitacyjnie przez kometę co powodowało zmianę częstotliwości sygnału radiowego docierającego do Ziemi. Należąca do ESA 35-metrowej średnicy antena w stacji naziemnej New Norcia w Australii wykorzystywana jest do komunikacji z kometą podczas wykonywania rutynowych operacji. Wariacje odbieranego sygnału po przeanalizowaniu pozwoliły na stworzenie obrazu pola grawitacyjnego komety.  Jeżeli we wnętrzu komety występowałyby duże wewnętrzne luki - w ruchu komety można byłoby zauważyć spadki przyciągania ze strony komety. New_Norcia_station_article_mob Sonda Rosetta to pierwsza sonda, która przeprowadziła te skomplikowane pomiary dla komety. "Prawo grawitacji Newtona mówi nam, że sonda Rosetta jest przyciągana przez praktycznie wszystko," mówi Martin Ptzold, główny badacz eksperymentu RSI. "W rzeczywistości oznacza to, że musieliśmy uwzględnić i usunąć wpływ grawitacyjny Słońca, wszystkich planet - od olbrzymiego Jowisza po planety karłowate - jak również większych planetoid we wnętrzu Pasa Planetoid na ruch Rosetty tak, aby pozostał nam sam wpływ komety. Na szczęście wszystkie te efekty są dobrze znane i w dzisiejszych misjach międzyplanetarnych to standardowa procedura." Następnie należało odjąć ciśnienie promieniowania słonecznego oraz ogona gazowego uciekającego z komety. Te dwa czynniki także spychają sondę z kursu. W tym przypadku bardzo pomocny okazał się instrument ROSINA, który mierzy gaz opływający sondę. Dzięki temu Patzold i jego koledzy mogli usunąć także te efekty. Cały pozostały ruch spowodowany jest masą komety. W przypadku komety 67P mówimy o masie niecałych 10 miliardów ton.  Zdjęcia wykonane za pomocą kamery OSIRIS pozwoliły na stworzenie modelu kształtu komety i oszacowania jej objętości - 18.7 km3. Oznacza to, że gęstość jądra komety to 533 kg/m3. Naukowcy mieli sporo szczęścia, że w ogóle możliwe było uzyskanie szczegółowych informacji o wnętrzu komety. Z uwagi na brak informacji o aktywności komety zaprojektowano bardzo ostrożną i konserwatywną trajektorię podejścia do komety - tak aby zapewnić bezpieczeństwo sondy. Nawet w najlepszym przypadku taka trajektoria nie pozwoliłaby sondzie na zbliżenie się bardziej niż na 10 km do komety. Niestety przed 2014 rokiem zespół RSI przewidywał, że musiałby zbliżyć się bardziej niż na 10 km, aby móc zmierzyć rozkład materii we wnętrzu komety. Takie wnioski wyciągali w oparciu o obserwacje prowadzone z Ziemi, które wskazywały, że kometa jest okrągła.  W tym przypadku z wysokości 10 km można by było zmierzyć tylko masę całkowitą komety. Dopiero podczas podejścia do komety okazało się, że jej kształt jest zupełnie inny. Na szczęście dla zespołu RSI taka budowa jądra komety oznaczała, że różnice w polu grawitacyjnym będą dużo wyraźniejsze, a tym samym łatwiejsze w pomiarach z daleka. "Zmiany pola grawitacyjnego odczuwaliśmy już z odległości 30 km," mówi Patzold. Gdy sonda Rosetta osiągnęła orbitę w odległości 10 km, zespół RSI był w stanie wykonać bardzo szczegółowe pomiary. Stąd też duża pewność wyników. A może być jeszcze lepiej... We wrześniu br. sonda Rosetta zacznie obniżać orbitę i zakończy swoją misję kontrolowanym uderzeniem w powierzchnię komety. Ten manewr  będzie wyjątkowym wyzwaniem dla specjalistów od dynamiki lotu w European Space Operations Centre (ESOC) w Darmstadt w Niemczech. Wraz ze zbliżaniem się do komety, co raz bardziej złożone pole grawitacyjne komety będzie co raz bardziej utrudniało nawigację. Jednak dla zespołu RSI będzie to oznaczało zwiększenie precyzji pomiarów. W ten sposób możliwe, że uda się wykryć mniejsze luki/jamy o rozmiarach rzędu kilkuset metrów. Źródło: ESA]]> 7414 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Z pamiętnika łazika.... [Curiosity] 4 lutego 2016 r.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/04/z-pamietnika-lazika-curiosity-4-lutego-2016-r/ Thu, 04 Feb 2016 12:00:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7418 FLB_507841406EDR_F0521162FHAZ00323M_ RLB_507843858EDR_F0521312RHAZ00311M_ NLB_507843909EDR_F0521312NCAM00280M_ NLB_507843995EDR_F0521312NCAM00280M_ NLB_507844411EDR_F0521312NCAM00352M_ NRB_507844411EDR_F0521312NCAM00352M_ NLB_507844435EDR_F0521312NCAM00352M_ NRB_507844435EDR_F0521312NCAM00352M_ NLB_507844499EDR_F0521312NCAM00352M_ NLB_507844603EDR_F0521312NCAM07753M_ NRB_507844634EDR_F0521312NCAM07753M_ NLB_507844717EDR_F0521312NCAM07753M_]]> 7418 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwałtowny superwiatr wyrzucony z galaktyki odkrywa jej historię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/04/gwaltowny-superwiatr-wyrzucony-z-galaktyki-odkrywa-jej-historie/ Thu, 04 Feb 2016 19:57:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7436 aviolentwind Międzynarodowy zespół pracujący pod kierownictwem badacza z Hiroshima University odkrył szczegółową strukturę masywnego obłoku zjonizowanego gazu wypływającego z galaktyki gwiazdotwórczej NGC 6240. W swoich badaniach zespół wykorzystał kamerę Suprime-Cam zainstalowaną na 8.2-metrowej średnicy Teleskopie Subaru na Maunakea na Hawajach. Obserwowany przez astronomów zjonizowany gaz rozciąga się na 300 000 lat świetlnych. Cały obłok został wywiany z galaktyki przez silne wiatry. Wiatr ten jest napędzany przez intensywne procesy gwiazdotwórcze w centrum galaktyki. Zdolność zbierania światła i wysoka rozdzielczość przestrzenna Teleskopu Subaru umożliwiły po raz pierwszy zbadanie struktury jednego z największych superwiatrów napędzanych przez intensywne narodziny i śmierć gwiazd. Określenie "gwiazdotwórcza" wskazuje na wielkoskalowe, intensywne procesy formowania nowych gwiazd, stąd "galaktyka gwiazdotwórcza" to galaktyka, w której intensywnie powstają nowe gwiazdy. Tempo powstawania gwiazd (SFR - star formation rate) w Drodze Mlecznej to średnio 1 masa Słońca rocznie. Dla porównania SFR galaktyk gwiazdotwórczych wynosi 10, 100 a nawet 1000 mas Słońca rocznie. Aktywność gwiazdotwórcza jest bardzo istotnym elementem ewolucji galaktyk. Gdy dochodzi do wzrostu aktywności gwiazdotwórczej procesy te w szybkim tempie zużywają znajdujący się w galaktyce gaz międzygwiezdny. Dodatkowo promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez nowe masywne gwiazdy oraz przez ciepło i ciśnienie fali uderzeniowej po wybuchu supernowej wywiewają większą część gazu w galaktyce w przestrzeń międzygalaktyczną. Ten energetyczny wiatr na galaktyczną skalę nazywany jest wiatrem galaktycznym lub superwiatrem. Jego oddziaływanie bardzo skutecznie wypycha gaz międzygwiezdny  z galaktyki przyspieszając tempo utraty gazu przez galaktykę. To z kolei dławi procesy gwiazdotwórcze. 1-aviolentwind Bogaty w metale gaz wypchnięty z dysku galaktyki zanieczyszcza jej halo i przestrzeń międzygalaktyczną. Dlatego też galaktyki gwiazdotwórcze i superwiatry napędzane przez procesy gwiazdotwórcze istotnie wpływają na ewolucję galaktyki i gazu ją otaczającego. Jednym z mechanizmów, które mogą prowokować wielkoskalową aktywność gwiazdotwórczą są zderzenia i mergery galaktyk. Gdy dwie bogate w gaz gigantyczne galaktyki spiralne łączą się ze sobą, zaburzenia grawitacyjne spowodowane przez proces łączenia zaburzają orbity gwiazd. W tym samym czasie gaz w dysku galaktyki traci swój moment pędu wskutek procesów związanych z mieszaniem gazu i opada w kierunku grawitacyjnego centrum mergeru. To prowadzi do powstania obszernego zagęszczenia gazu, który zmienia się w węzeł gwiazdotwórczy. Intensywne procesy gwiazdotwórcze produkują duże ilości pyłu, który emituje silne promieniowanie podczerwone pochłaniając promieniowanie ultrafioletowe z nowopowstałych masywnych gwiazd. NGC 6240 to galaktyka gwiazdotwórcza znajdująca się stosunkowo blisko Drogi Mlecznej - w odległości ok. 350 milionów lat świetlnych. Jej SFR ocenia się na 25-80 razy większy od naszej galaktyki. Charakteryzuje się osobliwą, zaburzoną morfologią, która wskazuje na łączenie się dwóch galaktyk spiralnych. Z uwagi na intensywne procesy gwiazdotwórcze w jej centrum, NGC 6240 jest bardzo jasna w podczerwieni emitowanej przez rozgrzany pył. Całkowita moc promieniowania w podczerwieni jest około biliona (tysiąca miliardów) razy większa od Słońca. 2-aviolentwind NGC 6240 to ważny obiekt badań dla naukowców badających fizyczny i ewolucyjny związek między procesami łączenia galaktyk, aktywności gwiazdotwórczej i zjawiska aktywnych jąder galaktyk. Dlatego też jest to jedna z najlepiej zbadanych galaktyk gwiazdotwórczych w pobliskim wszechświecie. Zespół badawczy potrzebował szerokokątnego spojrzenia na NGC 6240. Kamera Suprime-Cam zainstalowana na Teleskopie Subaru skupiła się na szczegółowej budowie superwiatru wywiewanego z galaktyki. Dodatkowo zespół szukał wskazówek, które pomogłyby zrozumieć historię procesów gwiazdotwórczych w tej galaktyce. Galaktykę obserwowano przy wykorzystaniu specjalnego filtra, który przepuszcza promieniowanie wokół linii emisyjnej za którą odpowiedzialny jest zjonizowany wodór (tzw. linia H-alfa). Dzięki temu możliwe było zbadanie struktury zjonizowanego gazu związanego z superwiatrem. Ich niespotykanie dokładne obserwacje (długie czasy ekspozycji) odkryły złożoną, gigantyczną mgławicę zjonizowanego gazu (zwaną "mgławicą H-alfa") otaczającą NGC 6240. Mgławica ta rozciąga się na 300 000 lat świetlnych i zawiera złożone struktury włókien, pętli i zagęszczeń. Astronomowie wiedzieli, że taka duża mgławica zjonizowanego gazu otacza NGC 6240, lecz głębia obrazu znacznie przerasta jakiekolwiek wcześniejsze badania i umożliwiła zespołowi z Hiroszimy zbadanie najsłabszych, najdelikatniejszych włókien mgławicy. Zespół badawczy szczegółowo przeanalizował dane i odkrył, że NGC 6240 doświadczyła co najmniej trzech gwałtownych okresów gwiazdotwórczych w przeszłości, i każdy z nich napędzał energetyczny superwiatr. Właśnie te superwiatry odpowiadają za powstanie złożonej struktury mgławicy H-alfa. Najstarszy okres gwiazdotwórczy rozpoczął się ok. 80 milionów lat temu. Astronomowie uważają, że proces łączenia galaktyk rozpoczął się około miliarda lat temu co wskazuje, że dopiero późniejsze stadia procesu łączenia prowadzą do rozpoczęcia intensywnych procesów gwiazdotwórczych, w następstwie których powstają superwiatry. Źródło: Subaru Telescope / phy.so]]> 7436 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ujawniamy: Rosyjski załogowy lądownik księżycowy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/05/ujawniamy-rosyjski-zalogowy-ladownik-ksiezycowy/ Fri, 05 Feb 2016 07:00:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7447 landscape-1454504082-lunar-lander Mimo, że do jakiejkolwiek załogowej misji na Księżyc nie dojdzie przez co najmniej 10 najbliższych lat, za kulisami na tablicach pojawiły się już pierwsze informacje o następnej generacji lądowniku księżycowym. No dobra, nie na tablicach, a na ekranach komputerowych. Plany zakładają, że wsparta na czterech nogach maszyna będzie w stanie zabrać na pokład co najmniej dwóch kosmonautów, których przetransportuje z orbity wokół Księżyca na jego powierzchnię. Projekt rozwijany jest w celu realizacji rosyjskich strategicznych celów w zakresie załogowych lotów kosmicznych, jednak jeżeli klimat polityczny pozwoli możliwa jest także współpraca międzynarodowa. Prawie 20-tonowy pojazd na pierwszy rzut oka przypomina słynny lądownik Eagle, który dostarczył na Księżyc Neala Armstronga i Buzza Aldrina. Jednak nowy rosyjski projekt przystosowany jest do mniejszych, tańszych rakiet Angara-5V zamiast gigantycznych rakiet księżycowych takich jak Saturn V z ery misji Apollo. gallery-1454505613-surface Rosyjscy inżynierowie liczą, że para rakiet Angara-5V dostarczy lądownik bez załogi na orbitę okołoksiężycową. Dwie kolejne rakiety tego typu wyniosą pojazd transportowy z czterema kosmonautami z Ziemi na orbitę wokół księżyca, gdzie pojazd połączy się z lądownikiem. Dwóch członków załogi następnie przejdzie do modułu księżycowego, odłączy się od pojazdu transportowego i wyląduje na powierzchni Księżyca. Według najnowszych planów do pierwszego rosyjskiego lądowania na Księżycu może dojść pod koniec lat dwudziestych. Niestety rosyjski program kosmiczny drastycznie zwolnił w ostatnich latach z powodu problemów ekonomicznych kraju. Niemniej jednak jest nadzieja, że czołowe agencje kosmiczne podejmą się realizacji kolejnego wielkoskalowego projektu kosmicznego po tym jak zakończy się misja Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w drugiej połowie lat dwudziestych. Mimo, że ambicją NASA jest wyruszenie prosto na Marsa, co raz bardziej widać, że jej partnerzy - głównie Rosja i Europa - uważają, że lepiej byłoby zacząć od Księżyca. Jeżeli USA zmienią kurs i dołączą do realizacji wspólnego programu księżycowego, rosyjski lądownik mógłby się okazać bardzo przydatny - chociażby dlatego, że NASA już dawno porzuciła prace nad własnym lądownikiem Altair ze względów oszczędnościowych. Jednocześnie NASA skupia się na realizacji projektu SLS, rakiety doskonale przygotowanej do misji księżycowych. Tak samo z resztą jest w przypadku statku kosmicznego Orion, który mógłby dostarczyć załogę na orbitę, zaledwie kilkaset kilometrów nad powierzchnią Księżyca. Czego zatem brakuje do wyprawy na Księżyc? Pojazdu, który przetransportuje astronautów na powierzchnię. Według rosyjskich inżynierów lądownik przystosowany do misji załogowych składałby się z 11-tonowego członu lądującego wyposażonego w podwozie i napęd odpowiedzialny za kontrolowane opadanie z orbity na powierzchnię. Natomiast 8,5-tonowy człon powrotny będzie obejmował kabinę załogi z całym wyposażeniem podtrzymującym życie i silnikiem niezbędnym do wystrzelenia modułu z powierzchni i powrotu na orbitę. Kabina wyposażona będzie w dwa włazy - jeden z przodu modułu prowadzący do drabinki, a drugi jako port zlokalizowany na górze modułu - do transportu załogi między modułem księżycowym a statkiem transportowym. Jak dotąd rosyjscy inżynierowie rozważali różnego rodzaju potencjalnie możliwe konstrukcje kabiny załogi, w tym stożkowe oraz sferyczne. Wygrał jednak klasyczny kształt cylindryczny. Rosyjski program kosmiczny ma w swoim dorobku bogatą spuściznę po poprzednich misjach księżycowych szczególnie z czasów pamiętnego wyścigu na Księżyc. Związek Radziecki z sukcesem umieszczał lądowniki oraz łaziki księżycowe na naszym naturalnym satelicie. Trwały także prace nad lądownikiem, który miał zabrać na księżyc człowieka - jednoosobowy lądownik wykonał nawet trzy próby na orbicie ziemskiej, niestety nie zdążył polecieć w misji docelowej, gdyż w 1974 roku Związek Radziecki program księżycowy zamknęli. Obecnie rosyjscy inżynierowie pracują nad dwoma lądownikami (Luna-Glob), pierwszy z nich zgodnie z planem powinien wylądować w regionie południowego bieguna księżyca w 2019 roku - co ciekawe Rosjanie chcą wylądować na księżycowym lodzie wodnym. Jeśli rosyjski program eksploracji Księżyca pójdzie dalej do przodu to lądownik z 2019 roku będzie tylko prekursorem dla misji załogowych, a może i dla przyszłej bazy na Księżycu. Źródło: Anatolij Żak / Russianspaceweb]]> 7447 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 167 0 0 761 http://volvo.gcinba.org/landers-land-rover/ 0 0 <![CDATA[Nowe informacji o składzie chemicznym wczesnego Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/05/nowe-informacji-o-skladzie-chemicznym-wczesnego-ukladu-slonecznego/ Fri, 05 Feb 2016 14:14:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7456 addinganewdi Korzystając z wyrafinowanych symulacji komputerowych międzynarodowy zespół badawczy odkrył nowe informacje o składzie chemicznym ziaren pyłu, z których powstał Układ Słoneczny 4.5 miliarda lat temu. Badacze z Swinburne University of Technology w Melbourne oraz University of Lyon we Francji stworzyli dwuwymiarową mapę składu chemicznego pyłu tworzącego mgławicę słoneczną, rzadki dysk pyłu otaczający młode Słońce, z którego uformowały się planety. Oczekiwano, że materia o wysokiej temperaturze będzie znajdowała się blisko młodego Słońca, a materia lotna (taka jak lody i związki siarki) będą daleko od Słońca, tam gdzie temperatury są niskie. Nowe mapy stworzone przez zespół badawczy odkryły złożony chemiczny rozkład pyłu, gdzie związki lotne znajdowały się blisko Słońca, a te któe powinny być w tym miejscu odkrywane były także z daleka od młodej gwiazdy. "Nowe obliczenia dwuwymiarowe dały nam wyraźniejszy obraz chemii układu słonecznego wkrótce po jego powstaniu," mówi główny badacz Francesco Pignatale. "Choć mgławica słoneczna jest rzadka to jest dwuwymiarowa. Dzięki temu możliwe jest odkrycie regionów o stosunkowo wysokiej temperaturze w większej odległości od Słońca na powierzchni dysku ogrzewanych bezpośrednio przez promieniowanie słoneczne. Z drugiej strony w wewnętrznej części dysku bliżej Słońca możemy znaleźć regiony chłodniejsze. Tutaj wysokie nagromadzenie pyłu uniemożliwia promieniowaniu słonecznemu wydajne ogrzewanie lokalnego otoczenia." Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Więcej informacji: Źródło: Swinburne University of Technology]]> 7456 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiezdny kanibalizm: burzliwa przeszłość Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/05/gwiezdny-kanibalizm-burzliwa-przeszlosc-slonca/ Fri, 05 Feb 2016 22:00:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7467 cannibalismb Gwiazdy powstają wewnątrz rotującego obłoku składającego się z międzygwiezdnego pyłu i gazu, który ulega kontrakcji do gwiezdnych gęstości pod wpływem własnej grawitacji. Zanim jednak stanie się częścią gwiazdy duża część obłoku  tworzy dysk krążący wokół tworzącej się gwiazdy. Powstawanie takiego dysku związane jest z zasadą zachowania momentu pędu. Sposób w jaki materia jest transportowana wewnątrz dysku w kierunku gwiazdy - co powoduje wzrost masy gwiazdy - jest przedmiotem szeroko zakrojonych badań prowadzonych przez astrofizyków. Okazało się, że gwiazdy nie nabierają swojej ostatecznej masy równomiernie, a w serii gwałtownych zdarzeń, które powodują gwałtowne zwiększenie ich jasności. Młoda gwiazda w gwiazdozbiorze Oriona o nazwie FU Orionis to doskonały przykład - gwiazda gwałtownie zwiększyła swoją jasność o czynnik 250 w ciągu zaledwie roku i pozostaje na nowym poziomie jasności od ponad 100 lat. Jeden z mechanizmów, które mogą tłumaczyć takie rozjaśnienia został zaproponowany 10 lat temu przez Eduarda Worobiowa - aktualnie pracującego w Astrophysical Department of Vienna University pracującego z Shantanu Basu z University of Western Ontario w Kanadzie. Według ich teorii takie gwiezdne pojaśnienia mogą być powodowane przez fragmentacje spowodowane grawitacyjnymi niestabilnościami w masywnych dyskach gazowych otaczających młode gwiazdy, po których następuje migracja gęstych gazowych zagęszczeń w kierunku gwiazdy. Epizody "pożerania" tych zagęszczeń uwalniają nadmiar energii, który z kolei powoduje pojaśnienie gwiazdy o czynnik setek czy tysięcy. W każdym takim epizodzie gwiazda pochłania odpowiednik masy Ziemi w ciągu 10 dni. Gdy proces się zakończy, do następnego takiego zdarzenia może dojść nawet po kilku tysiącach lat. 1-cannibalismb (1) Eduard Worobiow opisuje proces powstawania zagęszczeń w dyskach wokółgwiezdnych i ich migrację w kierunku gwiazdy jako "kanibalizm zakrojony na astronomiczną skalę." Owe zagęszczenia mogłyby przeobrazić się w gazowe planety takie jak Jowisz - zamiast tego są pożerane przez gwiazdę macierzystą.Dzięki nowym, zaawansowanym instrumentom obserwacyjnym takim jak chociażby teleskop Subaru o średnicy lustra 8,2 metra, stojący na szczycie Mauna Kea na Hawajach po raz pierwszy pojawiły się możliwości przetestowania modeli teoretycznych. Wykorzystując wysokiej rozdzielczości optykę adaptacyjną w świetle spolaryzowanym międzynarodowa grupa astronomów pod kierownictwem Hauyu Liu z European Space Observatory (Garching, Niemcy) zweryfikowała obecność kluczowych elementów związanych z modelem fragmentacji dysku - wielkoskalowe ramiona i łuki otaczające cztery młode gwiazdy, które przechodzą intensywne zmiany jasności - wśród nich także FU Orionis. Wyniki ich badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Science Advances należącym do grupy wydawniczej Science. "To duży krok w stronę zrozumienia procesów formowania i ewolucji gwiazd i planet," mówi Worobiow, "jeżeli uda się dowieść, że większość gwiazd przechodzi przez takie procesy pojaśnienia spowodowane niestabilnościami grawitacyjnymi wewnątrz dysku, będzie to oznaczało, że nasze własne Słońce mogło doświadczać takich epizodów - co wskazywałoby, że nasze gazowe olbrzymy mogą być szczęściarzami, że udało im się przetrwać burzliwą przeszłość Słońca." Więcej informacji: Źródło: University of Vienna / Science Advances]]> 7467 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zwierciadło główne Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba gotowe!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/06/zwierciadlo-glowne-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba-gotowe/ Sat, 06 Feb 2016 10:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7512 jameswebbspa Instalacja osiemnastego i ostatniego segmentu głównego zwierciadła przyszłego największego i najsilniejszego teleskopu kosmicznego została zakończona. Instalacja ostatniego lustra w ośrodku Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland to istotny krok milowy w montażu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. "Naukowcy i inżynierowie spędzili ogromne ilości czasu na instalacji tych niesamowitych, niemal idealnych zwierciadeł, które będą skupiać światło pochodzące z dotąd ukrytych przed nami atmosfer planet pozasłonecznych, regionów formowania gwiazd i samych początków Wszechświata," powiedział John Grunsfeld, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Teraz kiedy zwierciadło jest już zainstalowane jesteśmy jeden krok bliżej niesamowitych obserwacji, które pozwolą nam na odkrycie wielu tajemnic Wszechświata." Każdy z sześciokątnych segmentów lustra ma średnicę 1.3 m i masę 40 kg. Po pełnym rozłożeniu teleskopu w przestrzeni kosmicznej, składające się z 18 takich segmentów lustro będzie działało jako jedno lustro o średnicy 6.5 m. "Zakończenie montażu zwierciadła głównego stanowi istotny krok milowy i kulminację ponaddziesięcioletniej pracy nad projektem, produkcją, testowaniem i montażem zwierciadła głównego," powiedział Lee Feinberg, menedżer projektu budowy optycznych elementów teleskopu. 1-jameswebbspa Mimo, że montaż zwierciadła głównego zakończył się, przed naukowcami jeszcze dużo pracy do zakończenia pełnej budowy obserwatorium kosmicznego. "Teraz po zakończeniu montażu zwierciadła zajmiemy się instalowaniem innych elementów optycznych i przeprowadzaniem testów wszystkich komponentów teleskopu tak, abyśmy mieli pewność, że teleskop przetrwa start na szczycie rakiety,"  mówi Bill Ochs, menedżer projektu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba.  ]]> 7512 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazdy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/07/gwiazdy/ Sun, 07 Feb 2016 11:29:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7541 Autor:  prof. Stefan Dreizler z Georg-August-Universität Göttingen – Institute for Astrophysics Gwiazda jest sferą bardzo gorącego gazu (tzw. plazmy) utrzymywaną przez własną grawitację. Nasze Słońce jest najbliższą nam gwiazdą – dlatego też astronomowie używają jej jako standardu, gwiazdy odniesienia. W porównaniu z ZiemiąSłońce jest 300 000 razy masywniejsze, a jego średnica jest stukrotnie większa. W przeciwieństwie do Ziemi i innych planet, takich jak chociażby Jowisz, gwiazdy wytwarzają energię w procesach fuzji nuklearnej, które prowadzą do emisji promieniowania w szerokim zakresie długości fal. Maksimum emisji w przypadku Słońca przypada na fragment widma widoczny dla naszych oczu, jednak Słońce także emituje znaczące ilości promieniowania ultrafioletowego i podczerwonego. Owe procesy nuklearne wymagają bardzo wysokich temperatur (milionów stopni) oraz bardzo wysokiego ciśnienia w centrum gwiazdy. Bezpośrednie szacunki wskazują, że minimalna masa niezbędna do osiągnięcia temperatur i ciśnienia pozwalających na rozpoczęcie stabilnych procesów fuzji jądrowej przez bardzo długi czas (w przypadku Słońca porównywalny z aktualnym wiekiem Wszechświata) wynosi 1/10 masy Słońca lub równowartość 80 mas Jowisza. Obiekty o masie mniejszej niż krytyczna masa 80 mas Jowisza nazywane są brązowymi karłami. Obiekty tego typu mogą doprowadzić do rozpoczęcia procesów jądrowych lecz utrzymują je przez krótki czas. Dlatego też często uważa się je za nieudane gwiazdy. Poniżej masy równej 13 masom Jowisza niemożliwe są nawet krótkotrwałe procesy jądrowe, obiekty o masie poniżej 13 mas Jowisza są planetami. Należy zauważyć, że rozróżnienie na planety i brązowe karły to tylko jedna z możliwości – używa się także innych. Jak powstają gwiazdy? Gwiazdy powstają z bardzo chłodnych obłoków gazu i pyłu zwanych obłokami molekularnymi, które wskutek zaburzeń grawitacyjnych zaczynają zapadać się pod swoją własną grawitacją. Powody zaburzeń/niestabilności mogą być różne począwszy od fal gęstości w Galaktyce, pobliskie wybuchy gwiazd a nawet zderzenia galaktyk! Owe obłoki  molekularne charakteryzują się gazem o masie kilkudziesięciu tysięcy mas Słońca i rozmiarami rzędu dziesiątek lat świetlnych — czyli nawet kilkadziesiąt tysięcy razy większymi od naszego Układu Słonecznego. Podczas kolapsu grawitacyjnego obłok może także ulegać fragmentacji, tzn. z jednego obłoku powstaje duża liczba gwiazd – często są to setki tysięcy gwiazd. Powstałe  w ten sposób gwiazdy bardzo często mogą pozostać ze sobą związane grawitacyjnie przez bardzo długi czas. Znajdujemy takie gromady gwiazd, zwane gromadami kulistymi, w naszej własnej Galaktyce jak i w innych galaktykach. Mniej liczne gromady gwiazd widoczne są dla nas jako gromady otwarte, których doskonałym przykładem są Plejady – jednak tego typu gromady stosunkowo szybko się rozpadają. Niemniej jednak, układy wielokrotne – zawierające dwie, trzy, a nawet więcej gwiazd – są bardzo powszechne. Proxima Centauri chociażby jest elementem układu potrójnego. globular_cluster-976x1024 Procesy fragmentacji i kontrakcji przechodzą przez kilka etapów do momentu gdy fragment – w tym momencie zwany już protogwiazdą – ma rozmiary niewiele większe od naszego Słońca. Kontrakcja prowadzi do ciągłej transformacji energii potencjalnej w kinetyczną, co z kolei prowadzi do znacznego ogrzewania gazu. Nowa gwiazda powstaje, gdy wnętrze jest na tyle gorące i gęste, że pozwala na utrzymanie fuzji jądrowej, która z kolei pozwala gwieździe utrzymać równowagę. W skalach astronomicznych proces formowania gwiazd jest krótki, tzn. rzędu milionów lat. Formowanie gwiazd ustaje samo, pierwsze gwiazdy powstałe w takim obłoku zaczynają ogrzewać obłok molekularny, co w krótkim czasie prowadzi do rozproszenia obłoku. Orion_nebula Stosunkowo bliskim nam obszarem formowania gwiazd jest Mgławica w Orionie znajdująca się zaledwie 1300 lat świetlnych od Ziemi. Już za pomocą niewielkiego teleskopu można dostrzec cztery wyraźne gwiazdy, które zaczęły ogrzewać otaczający je gaz. Fragmenty pierwotnego chłodnego gazu tworzącego obłok molekularny widoczne są jako ciemne obłoki. Dokładniejsze badanie badania za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a pozwalają odkryć dużą liczbę nowo powstałych gwiazd. Skład chemiczny gwiazd odzwierciedla sklad chemiczny materii tworzącej nasz Wszechświat. Gdyby ująć go w liczby, wodór odpowiada za 90% atomów gazu, hel za prawie 10%. Wszystkie pozostałe pierwiastki, takie jak węgiel, tlen czy żelazo łącznie  wypełniają mniej niż 1% atomów we Wszechświecie. Poniżej zobaczymy, że ilość tych pozostałych pierwiastków jest wskaźnikiem tego, do której populacji należy gwiazda, tzn. czy powstała na wczesnych etapach historii Galaktyki czy stosunkowo niedawno. Z uwagi na fakt, że ponad 99% materii tworzącej gwiazdę to wodór i hel w niemal identycznym składzie we wszystkich gwiazdach, właściwości nowo powstałych gwiazd określane są na postawie ich masy, która też może przyjmować różne wartości. Najmniejszymi powstającymi w ten sposób obiektami są brązowe karły;najmasywniejsze natomiast mogą mieć masę rzędu stu mas Słońca.Rozkład mas jest stosunkowo uniwersalny, przy czym gwiazdy o niskiej masie  między 1/10 a 1/2 masy Słońca stanowią najliczniejszą grupę. Proxima Centauri należy do tej kategorii gwiazd o niskiej masie. Pod tym względem stanowi ona lepszy standard astronomiczny niż nasze Słońce. Ewolucja gwiazd i diagram Hertzsprunga–Russella Jak napisano powyżej gwiazdy wytwarzają energię w reakcjach jądrowych. Skoro wodór jest najobficiej występującym pierwiastkiem, a ilość energii na atom uzyskiwana w reakcji jądrowej jest największa, fuzja wodoru w hel jest zdecydowanie najdłużej wykorzystywanym przez gwiazdy źródłem energii. Nasze Słońce przykładowo może korzystać z tego procesu przez 10 miliardów lat – Słońce jest dopiero w połowie tego etapu swojej ewolucji. Gwiazdy o niskiej masie, takie jak Proxima Centauri mają mniej zapasów wodoru do fuzji jądrowej, jednak jednocześnie emitują mniej energii (promieniowania) na jednostkę masy i dlatego też mogą utrzymywać procesy fuzji wodoru (w slangu astronomów “spalanie”) przez dłuższy czas. Z kolei bardziej masywne gwiazdy takie jak Słońce charakteryzują się krótszym życiem z uwagi na fakt, że dużo wydajniej zużywają swoje zapasy wodoru. HR_diagram Ta obserwacja prowadzi nas do podstawowych właściwości obserwowanych w gwiazdach, ich mocy promieniowania, tj. całkowitej ilości emitowanego promieniowania na sekundę oraz temperatury powierzchni. Te dwie cechy bardzo często przedstawiane są na diagramie zwanym diagramem Hertzsprunga–Russella, który jest jednym z najważniejszych diagramów dotyczących gwiazd w astronomii. Gwiazdy znajdujące się na etapie spalania wodoru tworzą tak zwany ciąg główny. To sekwencja w której najmniej masywne mają niskie temperatury oraz niską moc promieniowania, a zarówno temperatura i moc promieniowania rosną wraz z masą. Temperatura powierzchni określa kolor gwiazdy; chłodniejsze gwiazdy wydają się czerwone, gorące gwiazdy natomiast niebieskie. Temperatura powierzchni określa także wygląd widma gwiazdy. Emitowane przez gwiazde promieniowanie nie jest równo rozłożone w całym zakresie długości fali tak jak w przypadku klasycznej żarówki. Widmo słoneczne (widmo wytwarzane przez Słońce) charakteryzuje się milionami linii absorpcyjnych wskazującymi na obecność pierwiastków chemicznych. Chłodniejsze gwiazdy takie jak Proxima Centauri charakteryzują się liniami absorpcyjnymi wielu molekuł. Te widma stanowią swego rodzaju odciski palców, dzięki którym astronomowie mogą poznać bardzo dużo informacji o właściwościach fizycznych gwiazd. W kontekście poszukiwania planet wokół innych gwiazd można dodać, że linie widmowe, a mówiąc dokładniej przesunięcie ich długości fali ku czerwieni lub błękitowi, mogą posłużyć do pomiaru prędkości gwiazd. Takie pomiary stanowią podstawę Metody prędkości radialnych, która będzie wykorzystywana w ramach projektu Pale Red Dot do wykrywania planet krążących wokół Proxima Centauri. Na przedstawionym tutaj diagramie Hertzsprunga–Russella przedstawiono główne właściwości gwiazd. Ze względów historycznych gwiazdy podzielono na tak zwane klasy widmowe oznaczane wielkimi literami na osi poziomej (OBAFGKM, gwiazdy klasy O są bardziej niebieskie, a klasy M bardziej czerwone). Pośród innych, położenie Proxima Centauri na diagramie Hertzsprunga-Russella w prawej dolnej części wykresu wskazuje, że jest to czerwona gwiazda o małej masie klasy widmowej M charakteryzująca się temperaturą powierzchni rzędu 3000 Kelvinów oraz mocą promieniowania równą 1/1000 mocy promieniowania Słońca. Na diagramie Hertzsprunga–Russella widoczne są także inne gałęzie gwiazd. Owe gałęzie wypełnione są gwiazdami, które zakończyły swoje fazy spalania wodoru. Ze względu na ograniczenia długości tego artykułu, większość szczegółów dalszych etapów ewolucji gwiazd zostało tutaj pomieniętych. Ogólnie rzecz biorąc gwiazdy powiększają się po ustaniu procesu spalania wodoru. Gwiazdy przechodzą wtedy w fazę olbrzymów. Większość gwiazd rozpoczyna wtedy drugą fazę procesów jądrowych, w której hel przekształcany jest w węgiel i tlen. Ten proces jest jednak mniej wydajny i trwa krócej. Dla większości gwiazd wyczerpanie zapasów helu oznacza koniec procesów jądrowych i gwiazda przechodzi w stadium białego karła. Gwiazdy o masach co najmniej dziesięciokrotnie większych od Słońca przechodzą przez kolejne procesy jądrowe, aż do momentu gdy znaczna część materii w gwieździe zostaje przekształcona w żelazo. Końcowym etapem ich ewolucji jest albo gwiazda neutronowa albo czarna dziura powstałę w gwałtownej eksplozji supernovej. Spokojny koniec życia gwiazdy Późne stadia ewolucji gwiazd są interesujące dla planet i układów planetarnych z dwóch względów. Po pierwsze, przejście Słońca w stadium olbrzyma zakończy jakiekolwiek życie na Ziemi. Zwiększanie promienia Słońca oraz zwiększona moc promieniowania podniesie średnią temperaturę na Ziemi znacznie ponad 100 stopni Celsjusza. Wewnętrzne planety Merkury i Wenus najprawdopodobniej zostaną wchłonięte przez powiększające się Słońce. Kiedy Słońce w końcu przejdzie w stadium białego karła, Ziemia znajdująca się na swojej obecnej orbicie będzie dużo za zimna, aby utrzymać na sobie jakąkolwiek formę życia. Co więcej, istnieją obserwacje wskazujące, że oserwujemy rozpadające się dawne układy planetarne wokół białych karłów, które zostały zdestabilizowane przez ewolucję swojej gwiazdy macierzystej. Star_life_cycles_red_dwarf_en.svg_ Po drugie, gwiazdy tracą dużą część swojej masy w późnych fazach ewolucji. Z uwagi na fakt, że materia w takiej gwieździe wzbogacona jest o cięższe pierwiastki takie jak węgiel, tlen, krzem, żelazo, itd. a kolejne generacje gwiazd i ich planety powstają z tej samej maerii, późniejsze generacje gwiazd mają więcej materii do formowania planet takich jak Ziemia, która składa się w dużej mierze z żelaza i krzemu, oraz życia, które oparte jest o węgiel i wodór. Gwiazdy i ich planety Planety stanowią naturalny produkt uboczny procesów formowania gwiazd. Kontrakcja fragmentów obłoku molekularnego, z którego powstaje gwiazda centralna, z uwagi na zasadę zachowania momentu pędu – fundamentalną zasadę natury, prowadzi do utworzenia dysku wokół młodej protogwiazdy. Tego typu dyski są miejscami narodzin planet, które tworzą się w procesach dół-góra poprzez łączenie ziaren pyłu w co raz to większe obiekty, które z czasem osiągają masę planetarną lub góra-dół, bezpośredni kolaps grawitacyjny dzielącego się dysku. Wiele szczegółów tych procesów wciąż jest tematem debat, jednak podstawowe zasady wydają się jasne. Choć powyższe wskazuje, że wszystkie gwiazdy powinny mieć własne planety, gwiazdy mogą tracić planety chociażby podczas bliskich spotkań z innymi gwiazdami. Właściwości gwiazdy określają odległość, w której planeta może utrzymywać warunki sprzyjające powstaniu życia na jej powierzchni, tj. temperaturę pozwalającą na występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni. Ta odległość zależy od mocy promieniowania gwiazdy, która bezpośrednio wpływa na średnią temperaturę na powierzchni planety. Gwiazda o mniejszej mocy promieniowania, taka jak Proxima Centauri posiada swoją ekosferę znacznie bliżej gwiazdy niż Słońce, przy której w ekosferze znajduje się Ziemia. Właściwości gwiazdy określają także jak trudno jest odkryć planety wokół niej. Wykrywanie planet wokół czerwonych karłów takich jak Proxima Centauri jest łatwiejsze niż wokół gwiazd podobnych do Słońca. Jest tak z uwagi na mniejszą masę czerwonych karłów (gwiazdy wykazują większe zmiany prędkości radialnej spowodowane obecnością planet), mniejszy rozmiar (większy spadek jasności gwiazdy gdy planeta przechodzi na tle ich tarczy) oraz niższą moc promieniowania (wyższy kontrast planeta-gwiazda). Ważnym aspektem dla życia na innych planetach jest także aktywność gwiazdy. Dzięki temu, że możemy badać nasze Słońce z bliska, wiemy, że nie jest ono jednorodnie świecącą sferą. Turbulentny ruch zewnętrznych warstw Słońca w połączeniu z jego polem magnetycznym prowadzi do zjawisk, które opisujemy jako aktywność słoneczną. Tak aktywność określa ilość wysokoenergetycznego promieniowania i cząsteczek, na które wystawione są planety. Nie tylko ma to bezpośredni wpływ na życie na planecie, lecz także na warunki panujące w jej atmosferze. Ogólnie rzecz biorąc możemy powiedzieć, że wiedza o planetach krążących wokół innych gwiazd jes tylko na tyle szczegółowa jak nasza wiedza o ich gwiazdach macierzystych przez co astrofizyka gwiazd jest kluczowym aspektem naszych poszukiwań innych światów. IMG_0590-1024x768 O autorzeSpecjalnością Stefana Dreizlera jest fizyka gwiazd i spektroskopia obserwacyjna. Studiował fizykę i uzyskał stopień doktora na Uniwersytecie w Kilonii (1992). Następnie pracował na University of Erlangen-Nurnberg w latach 1992-95. W późniejszych latach pracował także na Uniwersytecie w Tybindze (1997-2000). W końcu przeniósł się na Uniwersytet w Getyndze, gdzie dzisiaj jest profesorem astrofizyki. W latach 2007-09 był dziekanem Wydziału Fizyki oraz był zaangażowany w powstanie Multi Unit Spectroscopic Explorer (MUSE zainstalowanego na teleskopie VLT), którego część mechaniczna budowana była w Getyndze. Źródło: Artykuł pochodzi z projektu Pale Red Dot, Puls Kosmosu jest odpowiedzialny za polską wersję serwisu. pale_red_dot https://www.youtube.com/watch?v=5wHldZgb7nI]]> 7541 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Intensyfikacja poszukiwań planety przy Proxima Centauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/08/intensyfikacja-poszukiwan-planety-przy-proxima-centauri/ Mon, 08 Feb 2016 10:05:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7561 Autor: Paul Gilster, autor Centauri Dreams Zawsze będzie jakaś ‘proxima’—gwiazda najbliższa naszej własnej—ale nie zawsze będzie to Proxima Centauri, która za kilkadziesiąt tysięcy lat bez wątpienia zmieni nazwę, być może na Alfa Centauri C lub coś w tym stylu. Żyjemy w bardzo dynamicznym wszechświecie, gdzie czerwony karzeł Ross 248 stanie się (za jakieś czterdzieści tysięcy lat) nową ‘proximą.’ Możemy także spodziewać się, że gwiazdy z czasem znajdą się znacznie bliżej nas niż aktualnie Proxima Centauri. Gdy wybierzemy się 1,4 miliona lat w przyszłość to GL 710 zbliży się na około 50 000 AU (jednostek astronomicznych – AU, równych odległości Ziemi od Słońca). Gdy wybierzemy się w podróż w czasie w przeciwnym kierunku, to trzy miliony lat temu jasny dzisiaj układ Alfa Centauri byłby niewidoczny gołym okiem. [caption id="attachment_7562" align="aligncenter" width="700"]700px-Near-stars-past-future-en.svg_ Najbliższe nam gwiazdy w zakresie od 20,000 lat temu do 80,000 lat w przyszłości.[/caption] W tym bezustannym tańcu ciał niebieskich, najbliższa nam gwiazda zawsze będzie zwracała uwagę społeczeństw technologicznych szukających życia gdzie indziej, rozważających strategie wysyłania sond w przestrzeń międzygwiezdną. Najbliższa gwiazda szczególnie przyciąga poszukiwaczy planet pozasłonecznych – tak też jest w przypadku całego układu Alfa Centauri składającego się z Centauri A oraz B oraz – jeżeli rzeczywiście związana jest z nimi grawitacyjnie, a tak się wydaje – Proximy Centauri. Co za wspaniała wiadomość, że w ramach projektu Pale Red Dot planowana jest trwająca dwa miesiące kampania obserwacyjna mająca na celu poszukiwanie potencjalnych analogów Ziemi w pobliżu Proxima Centauri za pomocą spektrografu HARPS (High Accuracy Radial velocity Planet Searcher) zainstalowanego na 3.6-metrowej średnicy teleskopie ESO w La Silla. Nocny monitoring rozpocznie się 18 stycznia 2016 roku. Odkryta w 1915 roku przez szkockiego astronoma Roberta Innesa Proxima Centauri od samego początku pobudza naszą wyobraźnię. Dla pisarza science fiction Roberta Heinleina, owa gwiazda stała się celem statku kosmicznego Vanguard, który transportował załogi, które żyły i umierały na pokładzie statku w dwóch wydanych w latach czterdziestych XX wieku krótkich opowiadaniach, które tworzą jego powieść Orphans of the Sky. Murray Leinster już wcześniej nazwał tą gwiazdę naszym głównym celem w opowieści z 1935 roku pt. “Proxima Centauri.” I choć Centauri B ostatnio zwracała największą uwagę z racji odkrycia wciąż niepotwierdzonej, a ostatnio nawet poddawanej w wątpliwość planety Centauri Bb, to jednak Proxima Centauri skupia teraz najwięcej uwagi poszukiwaczy planet pozasłonecznych. Znaleźć tranzytującą planetę Znajdujący się w odległości 4,218 lat świetlnych od Słońca czerwony karzeł byłby ledwo widoczny nawet z planety krążącej wokół Centauri A lub B. Oddalona od nich o zaledwie 15 000 AU Proxima jest na tyle mała i słaba, że każdemu astronomowi z układu Alfa Centauri uświadomienie sobie jej bliskości mogłoby zająć sporo czasu, i doszłoby do tego tylko wtedy gdy Proxima akurat zbliżyłaby się i jej ruch własny zostałby zauważony. Byłby to co prawda obiekt dostrzegalny gołym okiem, ale przy jasności zaledwie 3,7 magnitudo z pewnością nie wyróżniałby się na niebie. Niemniej jednak mógłby wywierać istotny wpływ na dwie większe gwiazdy. Niedawno nawet Greg Laughlin oraz Jeremy Wertheimer (UC­Santa Cruz) spekulowali, że Proxima mogłaby zaburzać komety z dysku wokół tego układu podwójnego, który może otaczać obie gwiazdy, dostarczając w ten sposób wodę na krążące wokół nich planety. Czy faktycznie w pobliżu Proximy istnieją planety pozostaje kwestią otwartą. Aby ją rozwiązać używa się różnych sposobów poszukiwania egzoplanet. Ostatnio używaną metodą było poszukiwanie tranzytów przez Davida Kippinga (CfA) za pomocą teleskopu kosmicznego MOST (Microvariability & Oscillations of STars) Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. W ramach projektu, który rozpoczął się latem 2014 roku zebrano dane z 13 dni, a w 2015 roku z kolejnych 30 dni. Wyniki analizy zebranych danych zostaną ogłoszone latem 2016 roku. Niewielki i niedrogi instrument – MOST najbardziej znany jest jako teleskop, który odkrył tranzyt planety 55 Cancri e, która krąży wokół planety widocznej z Ziemi gołym okiem. To pierwsza gwiazda widoczna gołym okiem, przy której odkryto planetę za pomocą metody tranzytu. [caption id="attachment_7563" align="aligncenter" width="200"]Proxima Centauri Proxima Centauri[/caption] Odkrycie tranzytu, wyśledzenie spadku jasności podczas przejścia planety na tle tarczy gwiazdy macierzystej, widzianego przez MOST, umieściłoby ten teleskop kosmiczny w annałach historii. Badania tranzytów mają swoje zalety w przypadku małych gwiazd takich jak Proxima Centauri. Rozmiary Proximy to zaledwie 1/10 rozmiarów Słońca. Każda potencjalnie przyjazna życiu planeta powodowałaby stosunkowo głęboki spadek jasności gwiazdy, ponieważ rozmiar planety w stosunku do gwiazdy jest znaczący – zupełnie inaczej jest w przypadku niewielkich planet krążących wokół dużo większych gwiazd klasy G- lub F-. Planeta w soczewce grawitacyjnej Mikrosoczewkowanie grawitacyjne to kolejny ze sposobów, który może pomóc w szukaniu planet krążących wokół Proximy – stwierdził Kailash Sahu (Space Telescope Science Institute) w 2013 roku gdy zauważył, że gwiazda o tak dużej prędkości kątowej na niebie może często przesłaniać dużo dalsze obiekty kosmiczne. W przypadku mikrosoczewkowania bliższe obiekty powodują efekt soczewkowania źródła światła znajdującego się dalej, gdy jego promieniowanie zostaje zakrzywione przez czasoprzestrzeń – zjawisko przewidziane przez Einsteina. Przesłonięcie odległej gwiazdy przez Proximę może pozwolić na zauważenie jednej lub większej liczby planet, gdy stworzą one własne soczewki już po przejściu Proximy Centauri powodujące delikatne pojaśnienie obrazu gwiazdy tła. Sahu zaobserwował dwa zjawiska zakrycia, pierwsze było przejściem przed gwiazdą tła o jasności 20 magnitudo w październiku 2014 roku, drugie natomiast zasłonięciem gwiazdy o jasności 19.5 magnitudo w lutym 2016 roku. Przy wykorzystaniu obu przypadków powinno być możliwe zmierzenie masy Proximy z dokładnością do pięciu procent. Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Bardzo Duży Teleskop (ESO VLT w Chile) oraz kosmiczny teleskop Gaia zdolne są do pomiarów z dokładnością do 0.2 milisekund łuku, podczas gdy zmiana położenia obu gwiazd tła spowodowana przez masę Proximy szacowana jest odpowiednio na 0.5 i 1.5 milisekundy łuku. Pomiary gwiezdnych ‘wahań’ Mikrosoczewkowanie grawitacyjne może ujawnić lub nie ujawnić obecność planety na orbicie wokół Proxima Centauri, jednak gwiazda ta była także przedmiotem kilku badań wykorzystujących analizę prędkości radialnych, w których analizuje się charakterystyczne zmiany ruchu gwiazdy. Taki sygnał objawia się niezmiernie małym przesunięciem dopplerowskim spowodowanym przez planetę krążącą wokół gwiazdy. Stąd gwiazda delikatnie przesuwa się raz w naszym kierunku, raz w przeciwnym. Możemy śledzić te ‘wahania’ ekstremalnie czułymi spektrografami – tego rodzaju pomiary dla Proxima Centauri zostały wykonane przez Michaela Endl (UT­Austin) oraz Martina Kürster (Max­Planck­Institut für Astronomie) przy użyciu danych obserwacyjnych obejmujących 7 lat obserwacji za pomocą spektrografu UVES zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Paranal (Chile). [caption id="attachment_7564" align="aligncenter" width="537"]Górny limit masy planety, która może być wykryta w pobliżu Proxima Centauri w oparciu o obserwacje M. Endla i M. Kürstera. Ekostrefę zaznaczono kolorem zielonym. Zdjęcie: Endl & Kürster, A&A, 488, 1149. Górny limit masy planety, która może być wykryta w pobliżu Proxima Centauri w oparciu o obserwacje M. Endla i M. Kürstera. Ekostrefę zaznaczono kolorem zielonym. Zdjęcie: Endl & Kürster, A&A, 488, 1149.[/caption] Nie udało się wykryć żadnej planety, ale to jeszcze nie koniec badań, bowiem teraz wiemy jakiego rodzaju planet z pewnością nie ma wokół Proxima Centauri. Endl oraz Kürster nie znaleźli żadnej planety o masie Neptuna lub większej, w odległości do 1 AU od gwiazdy. Wiemy także co nieco o tzw. ‘super-Ziemiach’ – planetach skalistych masywniejszych od Ziemi – badacze nie znaleźli żadnej planety tego typu większej od 8,5 mas Ziemi krążącej po orbicie, krótszej niż 100 dni. Zatem wciąż nie wykluczamy istnienia planet, a jedynie zaczynamy określać czego jeszcze nie sprawdziliśmy. Naukowcy nazywają ekostrefą obszar wokół gwiazdy, gdzie na powierzchni planety może istnieć woda w stanie ciekłym. W przypadku Proxima Centauri taka strefa rozciąga się w zakresie odległości od 0.022 do 0.054 AU od gwiazdy, czyli na orbitach między 3,6 a 13,8 dni. W tym rejonie wokół Proxima jeszcze niczego nie znaleźliśmy. Możemy jedynie stwierdzić, że nie ma tam  super-Ziemi o masie 23 mas Ziemi na orbitach kołowych. Mając te ograniczenia na uwadze warto zauważyć badania astrometryczne prowadzone przez G. Fritz Benedicta (McDonald Observatory) w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przy wykorzystaniu teleskopu Hubble’a, których celem było precyzyjne określenie położenia Proxima Centauri na niebie.  Po połączeniu tych badań z badaniami astrometrycznymi prowadzonymi w 2013 roku przez  Lurie (Research Consortium on Nearby Stars), nie wykryto żadnych planet. Oznacza to, że wokół Proximy nie krążą żadne planety o masie większej od masy Jowisza na orbitach od 0.14 do 12.6 lat. Co można znaleźć w ramach projektu Pale Red Dot  Badania prędkości radialnych w ramach kampanii obserwacyjnej Pale Red Dot skupiają się na celu, który może otworzyć pełną paletę możliwości. Jaka jest szansa na istnienie życia jeżeli uda nam się znaleźć planetę w ekostrefie wokół Proxima Centauri? Tutaj musimy wziąć pod uwagę dwie kwestie. Tak jak na wielu innych młodszych karłach typu M, na Proximie może dochodzić do nagłych, gwałtownych rozbłysków powodujących gwałtowne zmiany jasności zauważalne dla obserwatorów na Ziemi oraz kaskady cząsteczek zabójczych dla jakichkolwiek form życia występujących na potencjalnej planecie.  To może (lub nie) prowadzić do powstania niszy ewolucyjnej jeżeli owe formy życia przystosują się do możliwych lawin energetycznych cząsteczek; w jaki sposób można się do nich przystosować – pozostaje w sferze spekulacji. Równie istotna jest możliwość znalezienia planety w ekostrefie na tyle blisko gwiazdy macierzystej, że planeta może pozostawać w rotacji synchronicznej, w której jedna strona planety zawsze zwrócona jest w stronę gwiazdy. Na planecie tego typu, gdzie gwiazda nie przesuwa się po niebie mamy do czynienia z ciągłą nocą na jednej – prawdopodobnie bardzo chłodnej – półkuli planety i ciągłym dniem na drugiej. Na szczęście modele opracowane przez Jérémy’ego Leconte (University of Toronto) i jego współpracowników wskazują, że obecność atmosfery może w dużej mierze pomóc w dystrybucji temperatur na całej planecie, tak aby po obu jej stronach występowały zbliżone, umiarkowane warunki atmosferyczne. Co więcej, trójwymiarowe symulacje pogody opracowane przez Jun Yanga and Doriana Abbota (obydwoje z University of Chicago) oraz Nicholasa Cowana (Northwestern University) wskazują, że po stronie stale zwróconej do gwiazdy powstałyby wysoce nieprzezroczyste chmury w rejonie nieba, na którym bezpośrednio znajdowałaby się gwiazda. Tego rodzaju chmury mogłyby ustabilizować atmosferę powodując efekt ochłodzenia w umiarkowanych rejonach półkuli dziennej. W najnowszych badaniach prowadzonych przez Xaviera Delfosse (IPAG, Grenoble) dopuszcza się także możliwość istnienia planet w ekostrefie, które znajdują się w rezonansie spin-orbitalnym, ale niekonieczne w rotacji synchronicznej. Możliwość istnienia życia na planetach krążących wokół czerwonych karłów jest zatem wciąż kwestią otwartą. Czerwone karły takie jak Proxima Centauri odpowiadają za nawet 80 procent gwiazd w naszej galaktyce, co oznacza możliwość istnienia dziesiątek miliardów planet, które mogą znajdować się w ekostrefie wokół swoich gwiazd macierzystych. Około 100 takich gwiazd znajduje się stosunkowo blisko Ziemi, jednak Proxima szczyci się tytułem najbliższej nam gwiazdy po Słońcu. Z uwagi na odległość – 4.2 lata świetlne, jest to miejsce do którego być może będziemy mogli kiedyś dotrzeć wykorzystując technologie takie jak żagle napędzane laserami lub mikrofalami, jednak nawet przy prędkościach rzędu 10% prędkości światła taka sonda potrzebowałaby czterech dekad, aby dotrzeć do Proxima Centauri. Tym co może nas skłonić do realizacji takiej misji może być odkrycie planety w ekostrefie wokół tej gwiazdy – to byłaby inicjatywa, której przyklasnęliby wszyscy naukowcy pracujący nad poszukiwaniem planet pozasłonecznych. Dodatkową zachętą do realizacji takiego przedsięwzięcia jest obecność gwiazdy typu K – Centauri B oraz podobnej do Słońca gwiazdy typu G – Centauri A zaledwie 15 000 AU dalej. gilster O autorze: Paul Gilster prowadzi i pisze do Centauri Dreams (http://www.centauri-dreams.org), gdzie śledzi stały rozwój badań międzygwiezdnych – od napędów przez badania egzoplanet do SETI. Pisanie jest jego głównym zajęciem przez ostatnie trzydzieści pięć lat. W tym czasie napisał Centauri Dreams: Imagining and Planning for Interstellar Flight (Copernicus, 2004) oraz Digital Literacy (John Wiley & Sons, 1997). Jest także jednym z założycieli Tau Zero Foundation gdzie jest głównym dziennikarzem. Organizacja ta wyrosła z prac rozpoczętych w ramach programu NASA o nazwie Breakthrough Propulsion Physics i jej zadaniem jest poszukiwanie funduszy, które zostaną przeznaczone na badania nad zaawansowanymi koncepcjami napędu misji międzygwiezdnych. Gilster ma swój udział w licznych publikacjach technologicznych i biznesowych oraz publikował eseje, recenzje i fikcję zarówno ze świata przestrzeni kosmicznej i technologii. Źródło: Artykuł pochodzi z projektu Pale Red Dot, Puls Kosmosu jest odpowiedzialny za polską wersję serwisu. #palereddot Artykuł opublikowano pod adresem: https://palereddot.org/pl/intensifying-the-proxima-centauri-planet-hunt/ 12496454_1493972584245167_2335486310168660707_o https://www.youtube.com/watch?v=5wHldZgb7nI]]> 7561 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Tetyda na tle pierścieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/08/tetyda-na-tle-pierscieni/ Mon, 08 Feb 2016 15:51:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7591 Tetyda_08022016 Na powyższym zdjęciu Tetyda wydaje się znajdować między dwoma zestawami pierścieni, ale to tylko złudzenie. W rzeczywistości pierścienie znajdują się nad Tetydą, a poniżej jej widzimy jedynie cienie pierścieni widoczne na powierzchni Saturna. Tetyda (1062 km średnicy) to jeden ze średnich pod względem rozmiarów księżyców Saturna. W dużej części Tetyda składa się z lodu, podobnie z resztą do pierścieni Saturna. Lody rzadko występują w cieplejszych, wewnętrznych regionach Układu Słonecznego, jednak już w tak dużej odległości w jakiej znajduje się Saturn, temperatura jest na tyle niska, że lody zaczynają przypominać zachowaniem skały na Ziemi, i dlatego też stanowią większą część masy ciał niebieskich krążących w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego. Zdjęcie przedstawia odwróconą od Saturna półkulę Tetydy. Biegun północny Tetydy znajuje się u góry, odchylony o 1 stopień na lewo od pionu. Zdjęcie zostało wykonane 23 listopada 2015 roku w zakresie widzialnym za pomocą kamery szerokokątowej zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini. Zdjęcie wykonano z odległości około 65 000 km od Tetydy. Skala wynosi 4 kilometry na piksel. Źródło: ciclops]]> 7591 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Powstawanie gwiazd na obrzeżach galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/08/powstawanie-gwiazd-na-obrzezach-galaktyki/ Mon, 08 Feb 2016 21:21:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7595 Formowanie gwiazd na obrzeżach galaktyk Obszary formowania gwiazd mogą być zasadniczo podzielone na trzy typy w zależności od gęstości gazu (lub dokładniej mówiąc gęstości powierzchniowej gazu, która jest łatwiejsza do określenia od konwencjonalnej gęstości objętościowej). W regionach o stosunkowo wysokiej gęstości, gdzie gaz występuje głównie w formie molekularnej a nie atomowej istnieje silna zależność między intensywnością procesów gwiazdotwórczych a gęstością.  Ten wynik stanowi podstawę wniosku, że gwiazdy powstają z materii w formie molekularnej. W obszarach o bardzo dużej gęstości - jak te w łączących się i gwiazdotwórczych galaktykach - tempo powstawania gwiazd w porównaniu do całkowitej masy dostępnej materii jest jeszcze większe. W obszarach o niskiej gęstości nie ma prawie żadnego związku między całkowitą ilością gazu a aktywnością gwiazdotwórczą. Niemniej jednak obszary o niskiej gęstości są ważne: mogą one stanowić naprawdę duże regiony w zewnętrznych fragmentach galaktyk znacznie wykraczające poza rozmiary określone przez promieniowanie widoczne w zakresie widzialnym. Ostatnio w ramach bardzo dokładnych poszukiwań gazu molekularnego w tych zewnętrznych obszarach udało się stworzyć mapy tego komponentu. Przeglądy w zakresie ultrafioletowym zauważyły emisję w tym zakresie z miejsc oddalonych od centrum galaktyki nawet czterokrotnie dalej niż granica w zakresie optycznym. Z uwagi na fakt, że promieniowanie ultrafioletowe jest emitowane przez gorące, młode gwiazdy - można wywnioskować, że także tam tworzą się nowe gwiazdy. Czy procesy formowania gwiazd w tych zewnętrznych regionach galaktyk także zależą od gęstości gazu jak w gęstszych obszarach czy być może odbywają się tam w zupełnie inny sposób? Astronom Linda Watson (CfA) oraz jej pięcioro współpracowników próbowało odpowiedzieć na to pytanie. W tym celu przeanalizowali opublikowane obserwacje tlenku węgla (jasnego wskaźnika materii molekularnej) w piętnastu zewnętrznych obszarach galaktyki NGC 4625,  w których zaobserwowano promieniowanie UV, ale bardzo niewiele promieniowania w zakresie widzialnym. Dzięki temu można było oszacować związek między intensywnością procesów gwiazdotwórczych i gęstością gazu. Okazało się, że ogólnie rzecz biorąc aktywność jest podobna do tej jaka zachodzi w jaśniejszych, wewnętrznych obszarach galaktyki - to wynik, który dobrze wróży teoretykom. Jednak udało się zauważyć także kilka zewnętrznych obszarów gdzie działo się zupełnie coś innego: gwiazdy powstawały w nich znacznie intensywniej, Gaz molekularny jest zgrubnym wyznacznikiem wieku (ponieważ do powstania gazu molekularnego z gazu atomowego potrzeba trochę czasu) - z tego można wywnioskować, że większość z obszarów uwzględnianych w badaniu jest w wieku od 1 do 7 milionów lat. Więcej informacji:
    • artykuł naukowy: http://adsabs.harvard.edu/abs/2016MNRAS.455.1807W
    Źródło: MNRAS /CfA]]>
    7595 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>
    <![CDATA[Planety podobne do Ziemi mają podobną budowę wewnętrzną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/09/planety-podobne-do-ziemi-maja-podobna-budowe-wewnetrzna/ Tue, 09 Feb 2016 08:31:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7611 56b8bd2e4705bKażde dziecko w szkole uczy się o podstawowej budowie wewnętrznej Ziemi: cienka skorupa, gruby płaszcz i jądro o wielkości Marsa. Ale czy taka budowa jest uniwersalna? Czy wszystkie skaliste egzoplanety także będą miały tą samą budowę? Nowe badania wskazują, że tak - wnętrza planet skalistych będą bardzo podobne do wnętrza Ziemi. "Chcieliśmy sprawdzić z czego będą składać się takie planety skaliste. Okazuje się, że są one bardzo podobne do Ziemi," mówi główny autor Li Zeng  z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Aby uzyskać taki wyniki Zeng wraz ze współpracownikami skorzystał z modelu komputerowego PREM (Preliminary Reference Earth Model), który stanowi standardowy model wnętrza Ziemi. Po uwzględnieniu w nim różnych mas i składów chemicznych zastosowano go do sześciu znanych egzoplanet skalistystych o dobrze zmierzonych masach i rozmiarach. Okazało się, że owe planety pomimo różnic między nimi a Ziemią, powinny charakteryzować się niklowo-żelaznym jądrem odpowiadającym za około 30 procent masy planety. Dla porównania - około 1/3 masy Ziemi znajduje się w jego jądrze. Pozostała część planety powinno stanowić płaszcz i skorupę - tak jak na Ziemi. "Dopiero co udało nam się zrozumieć budowę Ziemi w ciągu ostatnich 100 lat. Teraz możemy obliczać budowę planet krążących wokół innych gwiazd mimo, że nie możemy ich odwiedzić," dodaje Zeng. Nowe oprogramowanie może być stosowane także do mniejszych, bardziej lodowych globów takich jak księżyce czy planety karłowate w dalszych ostępach Układu Słonecznego. Przykładowo wstawiając do kodu masę i rozmiary Plutona, zespół uzyskał wyniki, które wskazują, że Pluton w jednej trzeciej składa się z lodu (głównie z lodu wodnego lecz także amoniaku i metanu). Model zakłada, że odległe egzoplanety mają skład chemiczny podobny do ziemskiego. To właściwe podejście zważając na stosunkowe obfitości kluczowych pierwiastków chemicznych takich jak żelazo, magnez, krzem i tlen w pobliskich układach planetarnych. Niemniej jednak planety powstające w mniej lub bardziej obfitych w metale regionach galaktyki mogą charakteryzować się inną budową wnętrza. Zespół Zanga ma nadzieję zająć się także tymi planetami w przyszłości. Artykuł przedstawiający szczegóły pracy zespołu autorstwa Li Zenga, Dimitara Sasselova i Steina Jacobsena (Harvard) został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal i jest dostępny online. Więcej informacji: Źródło: ApJ/CfA]]> 7611 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nierówna praca pulsara Vela]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/09/nierowna-praca-pulsara-vela/ Tue, 09 Feb 2016 12:54:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7614 theglitching Zespół australijskich astronomów przeprowadził intensywną kampanię obserwacji ciekawego młodego pulsara. Obserwacje miały na celu zbadanie zmian w częstotliwości jego rotacji. Znajdujący się około 910 lat świetlnych od Ziemi pulsar Vela jest obiektem bardzo młodym w skali astronomicznej - jego wiek szacuje się na zaledwie 11 300 lat. Przykuwa on uwagę astronomów z uwagi na swoje nietypowe pulsacje. W artykule opublikowanym online 5 lutego br. na serwerze arXiv.org Jim Palfreyman z University of Tasmania wraz ze współpracownikami przedstawia więcej informacji dotyczących burzliwej natury tego pulsara. Astronomowie przeprowadzili długookresowe jak i dotyczące pojedynczych pulsów badania Vela przy wykorzystaniu 26-metrowej średnicy teleskopu Mount Pleasant Radio Observatory znajdującego się w pobliżu miejscowości Hobart w Australii. Kamapania obserwacyjna trwająca 18 miesięcy rozpoczęła się w marcu 2014 roku i w jej toku zebrano ponad 6 000 godzin danych obserwacyjnych pojedynczych pulsów. Łącznie zebrano ponad 1.5 petabajtów danych opisujących około 237 milionów pojedynczych pulsów. Z wcześniejszych badań wiemy, że Vela regularnie zwiększa częstotliwość rotacji średnio co trzy lata oraz doświadcza "mikro-przerw" kilka razy w roku. Nowe badania wskazują, że szerokość pulsu Veli także zmienia się z czasem - gwałtownie po mikro-przerwie oraz częstotliwość jasnych pulsów także zmienia się z mikro-przerwami. "To co zmienia szerokość pulsu zmienia także cały kształt pulsu. Nasze obserwacje wskazują, że po drugiej i większej mikro-przerwie, puls zmniejszył swoją szerokość," napisali astronomowie w artykule. Co zaciekawiło zespół Palfreymana to fakt, że pierwsza mikro-przerwa zbiegła się z gwałtownym wzrostem ilości jasnych pulsów, przy braku zmiany szerokości pulsu, podczas gdy druga mikro-przerwa zbiegła się z odwrotną sytuacją - znacznym spadkiem szerokości pulsu i brakiem zmiany ilości jasnych pulsów. "Nasze dane wskazują pewien schemat wzrostu szerokości pulsu, a następnie jej spadku po małej mikro-przerwie. Po dużo większej mikro-przerwie widzimy gwałtowny spadek szerokości pulsu, po którym następuje jej stabilny wzrost," zauważyli badacze. Wyjaśniając to zjawisko naukowcy wskazują, że strefy emisji pulsara mogą być matematycznie chaotyczne z natury i zauważają, że zmiany szerokości mogą być także spowodowane zmianą szerokości stożka emisji. Niemniej jednak ta teoria zakłada, że strefy emisji znajdują się w stożku, a przecież młode pulsary takie jak Vela powinny charakteryzować się emisją z jądra, a nie emisją stożkową. Astronomowie odkryli także, że zmiany w szerokości pulsu Veli mają trzy możliwe okresy cykliczne, które pasują do okresowości rentgenowskiej spiralnego dżetu - co może wskazywać na wolną precesję. Spiralny dżet rentgenowski emitowany z osi obrotu pulsaru - potencjalnie spowodowany precesją posiada okres 122, 73 i 91 dni - pisano o tym już we wcześniejszych artykułach naukowych. "Zauważamy trzy skończone okresy w danych dotyczącycych pulsów i ich zakresy zgadzają się  zakresami 'dopuszczalnych' okresów," napisano w artykule. Naukowcy uważają, że ich badania stanowią kluczowy element na drodze do zrozumienia dziennej, zintegrowanej szerokości profilu pulsu Veli, która ulega powolnym zmianom i doświadcza zaburzeń po mikro-przerwie. Według najnowszych badań owe mikro-przerwy wpływają także na ilość jasnych pulsów lecz w niejednorodny sposób. Palfreyman wraz ze współpracownikami uważa, że uzyskane przez niego wyniki mogą rzucić nowe światło na emisję pulsarów i proces przerywania. Planowane są także kolejne artykuły naukowe opracowywane na podstawie dużego zestawu danych zebranych podczas osiemnastomiesięcznej kampanii obserwacyjnej. Źródło: phys.org / T. Nowakowski]]> 7614 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie zauważyli niewielką galaktykę zaczepiającą olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/09/astronomowie-zauwazyli-niewielka-galaktyke-zaczepiajaca-olbrzyma/ Tue, 09 Feb 2016 14:08:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7620 astronomerss Międzynarodowy zespół badaczy pracujący pod kierownictwem Aarona Romanowsky'ego z San Jose State University wykorzystał Teleskop Subaru do zidentyfikowania słabej galaktyki karłowatej zaburzającej pobliską gigantyczną galaktykę spiralną. Obserwacje pozwalają przyjrzeć się procesowi, który jest ulotny, ale mający istotny wpływ na formowanie kształtu galaktyk. "Zewnętrzne regiony olbrzymich galaktyk takich jak chociażby Droga Mleczna wydają się być gruzem po setkach mniejszych galaktyk, które na nie opadły z czasem i zostały rozerwane na strzępy," mówi Romanowsky. "Owe galaktyki karłowate uważane są za  budulec olbrzymich galaktyk, jednak dowodów na pochłanianie galaktyk karłowatych przez duże galaktyki jest bardzo mało. Teraz udało nam się odkryć parę galaktyk, która znajduje się w takim śmiertelnym uścisku." Dwoma obiektami badania są NGC 253, zwana także Galaktyką Rzeźbiarza lub Galaktyką Srebrna Moneta oraz nowo odkryta galaktyka karłowata NGC 253-dw2. Znajdują się one w południowym gwiazdozbiorze Rzeźbiarza w odległosci 11 milionów lat świetlnych od Ziemi. Oddalone są od siebie o 160 000 lat świetlnych. Galaktyka karłowata charakteryzuje się wydłużonym kształtem, co jest oznaką rozciągania za które odpowiedzialna jest grawitacja większej sąsiadki. "Galaktyka karłowata została złapana w pułapkę przez pobliską, olbrzymią galaktykę i już nie ma szans na wyjście z tego uścisku bez szwanku," mówi Nicolas Martin, członek zespołu badawczego z Obserwatorium w Strasbourgu. "Następnym razem, kiedy zbliży się do olbrzyma, może zostać rozerwana na strzępy. Niemniej jednak NGC 253 także może doznać pewnych uszkodzeń jeżeli okaże się, że galaktyka karłowata jest wystarczająco masywna." 1-astronomerss Oddziaływanie między dwoma galaktykami może rozwiązać tajemnicę NGC 253, bowiem gigantyczna galaktyka spiralna wygląda jakby była zaburzana przez galaktykę karłowatą. Wcześniej nie udało się odkryć żadnej galaktyki w sąsiedztwie i zakładano, że mogła już ulec zniszczeniu - teraz udało się jednak zlokalizować winowajcę. "To wygląda jak galaktyczny atak ze strony galaktyki niewidzialnej dla radarów," mówi Gustavo Morales z Heidelberg University. "Galaktyka karłowata zanurkowała z głębi przestrzeni kosmicznej i zaatakowała olbrzyma pozostając niezauważoną dzięki swej niskiej jasności." Odkrycie NGC 253-dw2 to ciekawa historia. Wszystko zaczęło się od zdjęcia galaktyki spiralnej wykonanego przez astrofotografa Michaela Sidonio z Australii za pomocą 12-calowego teleskopu amatorskiego. Członkowie międzynarodowego zespołu zauważyli delikatną mgiełkę na zdjęciu i skierowali w jej stronę 30-calowy teleskop amatorski w Chile.   Tożsamość obiektu wciąż jednak była niejasna - dlatego też w grudniu 2014 roku w jego stronę skierowano 8-metrowy Teleskop Subaru stojący na szczycie Mauna Kea na Hawajach. "Na pierwszym zdjęciu wciąż nie byliśmy pewni czy faktycznie obserwujemy tam słabą galaktykę karłowatą czy być może jest to jakaś poświata," powiedział David Martinez-Delgado z Heidelberg University. "Dzięki wysokiej jakości zdjęciom wykonanym za pomocą instrumentu Suprime-Cam zainstalowanego na Teleskopie Subaru widzimy, że w owej "mgiełce" można wyróżnić pojedyncze gwiazdy, a więc faktycznie jest to galaktyka karłowata. To odkrycie to fantastyczny przykład owocnej współpracy między amatorami astronomii i astronomami." Więcej informacji: Źródło: Subaru Telescope /MNRASL]]> 7620 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Chwila sławy pewnej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/10/chwila-slawy-pewnej-gwiazdy/ Wed, 10 Feb 2016 11:00:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7639 Młoda gwiazda oświetla otaczający ją gaz Nowo powstała gwiazda oświetla otaczający ją obłok na nowym zdjęciu wykonanym w Obserwatorium La Silla (ESO) w Chile. Ziarna pyłu tworzące rozległy obłok otaczający gwiazdę HD 97300 rozpraszają jej światło niczym światła samochodu w gęstej mgle - tworząc w ten sposób mgławicę IC 2631. Chociaż HD 97300 teraz znajduje się w blasku fleszy, pył, który sprawia, że ją tak dobrze widzimy zwiastuje narodziny kolejnych, potencjalnie jeszcze ciekawszych, przyszłych gwiazd. Świecący region przedstawiony na powyższym nowym zdjęciu wykonanym przez 2.2-metrowym teleskopie MPG/ESO to mgławica refleksyjna znana pod oznaczeniem IC 2631. Tego typu obiekty to obłoki kosmicznego pyłu, odbijającego światło pobliskiej gwiazdy w przestrzeń kosmiczną - tworząc tym samym wspaniały pokaz światła taki jak uchwycono powyżej. IC 2631 to najjaśniejsza mgławica w Kompleksie Kameleona, dużym obszarze obłoków pyłu i gazu, w którym skrywają się liczne nowopowstałe i wciąż formujące się gwiazdy. Kompleks ten znajduje się około 500 lat świetlnych od Ziemi w południowym gwiazdozbiorze Kameleona. eso1605b IC 2631 oświetlana jest przez gwiazdę HD 97300, jedną z najmłodszych - jak również najmasywniejszych i najjaśniejszych - gwiazd otoczenia. Ten region pełen jest surowca do powstawania gwiazd co z resztą widać dzięki obecności ciemnych mgławic zauważalnych nad i pod IC 2631 na tym zdjęciu. Ciemne mgławice są tak gęste i wypełnione gazem i pyłem, że całkowicie przesłaniają promieniowanie gwiazd tła. Mimo swojej wyróżniającej się pozycji HD 97300 trzeba pamiętać, że to gwiazda typu T Tauri - najmłodszy, widoczny etap rozwoju stosunkowo niewielkich gwiazd. Dojrzewając gwiazdy tego typu tracą sporą część swojej masy i kurczą się. Jednak w fazie T Tauri gwiazdy te jeszcze nie zakończyły kontrakcji do mniejszych rozmiarów, które następnie będą utrzymywać przez miliardy lat jako gwiazdy ciągu głównego. A newly formed star lights up the surrounding cosmic clouds to create the blue reflection nebula IC 2631 at the centre of this striking panorama of gas and dust clouds in the southern constellation of Chameleon. This picture was created from images forming part of the Digitized Sky Survey 2. Owe młodociane gwiazdy już na tym etapie charakteryzują się temperaturami powierzchni podobnymi do tych, jakie będą miały w fazie ciągu głównego, a ponieważ obiekty w fazie T Tauri są powiększonymi wersjami samych siebie z późniejszych etapów, w młodości są dużo jaśniejsze niż na późniejszych etapach rozwoju. Jeszcze nie rozpoczęła się w ich jądrach fuzja wodoru w hel - tak jak ma to miejsce w gwiazdach ciągu głównego - ale już zaczynają świecić generując ciepło z procesu kontrakcji. Mgławica refleksyjna taka jak ta oświetlona przez HD 97300 jedynie rozprasza promieniowanie gwiazdy z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Bardziej energetyczne promieniowanie takie jak promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez bardzo gorące młode gwiazdy może jonizować pobliski gaz, sprawiając, że zaczyna on emitować własne promieniowanie. Te emisyjne mgławice wskazują na obecność gorętszych i silniejszych gwiazd, które w swojej dorosłości będą widzialne z odległości tysięcy lat świetlnych. HD 97300 nie jest na tyle silna i jej blask z pewnością długo nie przetrwa. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=Uvh2avqtiW0 https://www.youtube.com/watch?v=vpM_oou88eo]]> 7639 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy znaleźli setki nowych galaktyk za Drogą Mleczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/10/naukowcy-znalezli-setki-nowych-galaktyk-za-droga-mleczna/ Wed, 10 Feb 2016 07:45:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7645 14-scientistsdi Po raz pierwszy udało się zbadać setki pobliskich ukrytych galaktyk rzucając tym samym światło na tajemniczą anomalię grawitacyjną zwaną Wielkim Atraktorem. Mimo tego, że znajdują się zaledwie 250 milionów lat świetlnych od Ziemi - bardzo blisko w skali astronomicznej - nowe galaktyki były ukryte przed naszym wzrokiem przez naszą własną galaktykę - Drogę Mleczną. Korzystając z radioteleskopu Parkes (CSIRO) wyposażonego w innowacyjny odbiornik międzynarodowy zespół naukowców był w stanie przejrzeć przez gwiazdy i pył Drogi Mlecznej i zajrzeć we wcześniej niebadany region przestrzeni kosmicznej. Odkrycie może pozwolić wytłumaczyć region Wielkiego Atraktora, który wydaje się przyciągać Drogę Mleczną i setki tysięcy innych galaktyk z siłą przyciągania grawitacyjnego miliona miliardów mas Słońca. Główny autor artykułu naukowego prof. Lister Staveley-Smith z oddziału International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) na University of Western Australia powiedział, że jego zespołowi udało się odnaleźć 883 galaktyki, z których aż jednej trzeciej wcześniej nie znaliśmy. "Droga Mleczna jest oczywiście piękną galaktyką, która jest bardzo interesująca do badania, jednak całkowicie blokuje dostęp do odleglejszych galaktyk znajdujących się za nią," powiedział Staveley-Smith. 15-scientistsdi Prof. Staveley-Smith przypomina, że naukowcy  próbowali rozwiązać zagadkę tajemniczego Wielkiego Atraktora od czasu odkrycia istotnych odchyleń od uniwersalnej ekspansji w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. "Nie wiemy co odpowiada za przyspieszenie grawitacyjne Drogi Mlecznej i skąd ono pochodzi," powiedział. "Wiemy, że w tym regionie nieba występuje kilka bardzo dużych zgromadzeń galaktyk, które nazywamy gromadami lub superrgomadami, i nasza cała Droga Mleczna porusza się w ich kierunku z prędkością dwóch milionów kilometrów na godzinę." Badania pozwoliły na zidentyfikowanie kilku nowych struktur, które pozwolą nam wytłumaczyć ruch Drogi Mlecznej - między innymi trzy zagęszczenia galaktyk (nazwane NW1, NW2 i NW3) oraz dwie nowe gromady (nazwane CW1 i CW2). https://www.youtube.com/watch?v=5VFbT8lKsUo Profesor Renee Kraan-Korteweg z University of Cape Town powiedziała, że astronomowie próbują stworzyć mapę rozkładu galaktyk ukrytych za Drogą Mleczną już od dziesięcioleci. "Wykorzystywaliśmy do tego wiele różnych technik, jednak dopiero obserwacje radiowe przyniosły właściwe rezultaty, pozwalając nam przejrzeć przez najgęstszą warstwę pyłu i gwiazd," powiedziała. "Przeciętna galaktyka składa się ze 100 miliardów gwiazd, tak więc znalezienie setek nowych galaktyk ukrytych za Drogą Mleczną wskazuje na ogromną masę, o której dotąd nie wiedzieliśmy." Dr Barbel Koribalski z CSIRO Astronomy and Space Science powiedziała, że innowacyjne technologie zastosowane na radioteleskopie Parkes umożliwiły wykonanie przeglądu dużych obszarów nieba w bardzo krótkim czasie. Powyższa wizualizacja przedstawia współrzędne nowych 'ukrytych galaktyk'. W centrum znajduje się Ziemia. Kolor niebieski przedstawia galaktyki odkryte w innych przeglądach, inne kolory przedstawiają położenie nowych galaktyk. Źródło: ICRAR "Dzięki odbiornikowi fali 21 cm zainstalowanemu na radioteleskopie Parkes byliśmy w stanie stworzyć mapę nieba 13 razy szybciej niż było to możliwe wcześniej - tym samym przyspieszając tempo nowych odkryć," przyznaje. W badaniach wzięli udział badacze z Australii, RPA, USA oraz Holandii. Wyniki zostały opublikowane wczoraj w periodyku Astronomical Journal. Źródło: AJ / ICRAR]]> 7645 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 198 0 0 197 0 0 195 0 0 196 0 0 212 0 0 262 https://tomaszmajewskishow.wordpress.com/2016/10/18/we-wszechswiecie-jest-10-razy-wiecej-galaktyk-niz-myslelismy/ 0 0 <![CDATA[Lądowanie na planetoidzie - MASCOT-2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/10/ladowanie-na-planetoidzie-mascot-2/ Wed, 10 Feb 2016 17:00:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7653 Landing_on_an_asteroid Powyższe zdjęcie przedstawia mikro-lądownik, który ESA planuje dostarczyć na powierzchnię planetoidy w ramach misji Asteroid Impact Mission. Docelowa planetoida ma średnicę zaledwie 170 metrów i stanowi mniejszy element układu podwójnego Didymos - jej rozmiary porównywalne są z rozmiarami Piramidy Cheopsa w Gizie. Planetoida krąży w odległości 1.2 km od większego, 800-metrowego elementu głównego w tym układzie (Na wizualizacji to obiekt znajdujący się w tle), okrążając go w 12 godzin. Mikro-lądownik o rozmiarach mikrofalówki byłby pierwszym lądownikiem ESA od czasów lądownika Philae, który wylądował na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko w listopadzie 2014 roku. Planowany lądownik o nazwie Mobile Asteroid Surface Scout-2 (MASCOT-2) opracowywany jest przez German Aerospace Center DLR. MASCOT-1 to lądownik znajdujący się na pokładzie japońskiej sondy Hayabusa-2 wysłanej w przestrzeń kosmiczną 3 grudnia 2014 roku, a która dotrze do swojej planetoidy docelowej w 2018 roku. Podobnie do poprzednika MASCOT-2 miałby na swoim pokładzie kompaktową kamerę szerokokątną i radiometr do badania powierzchni planetoidy. Dodatkowo MASCOT-2 może być wyposażony w radar, który pomoże zbadać wnętrze planetoidy, na której się znajdzie. Akcelerometry będą miały za zadanie zebrać szczegółowe dane podczas uderzenia w powierzchnię, a panele słoneczne powinny zapewnić lądownikowi zapasy energii na co najmniej trzy miesiące pracy. Misja AIM, która aktualnie przechodzi szczegółowe prace konstrukcyjne w oczekiwaniu na decyzję 'go/no go', która ma zostać podjęta pod koniec roku, byłaby pierwszą misją ludzkości do podwójnego układu planetoid. Źródło: ESA]]> 7653 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fale grawitacyjne: powtórzenie wiedzy przed konferencją LIGO!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/11/fale-grawitacyjne-powtorzenie-wiedzy-przed-konferencja-ligo/ Thu, 11 Feb 2016 10:14:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7704 quadrupol Już niedługo, już bardzo niedługo. Dzisiaj, 11 lutego o godzinie 16:30 najprawdopodobniej dowiemy się z jednej z kilku konferencji prasowych - z National Press Club w Waszyngtonie, w Hannowerze czy w Pizie - że udało się po raz pierwszy bezpośrednio zmierzyć fale grawitacyjne. Oznaczałoby to pierwsze bezpośrednie wykrycie delikatnych zaburzeń czasoprzestrzeni, przemieszczających się z prędkością światła, a po raz pierwszy postulowanych przez Alberta Einsteina dokładnie 100 lat temu. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście - czas powtórzyć wiedzę o falach grawitacyjnych. Poniższa wizualizacja może pomóc w zrozumieniu idei.gw-waves-wave Mówiąc słowami słynnego fizyka relatywistycznego Johna Wheelera: teorię ogólnej względności można sprowadzić do dwóch zdań: Materia mówi przestrzeni i czasowi jak się zakrzywiać. Zakrzywione czas i przestrzeń mówią materii jak się poruszać. Einstein opublikował ostateczną wersję swojej teorii w listopadzie 1915 roku. Już wiosną kolejnego roku zorientował się, że rezultatem zakrzywienia czasu i przestrzeni może być powstawanie fal grawitacyjncych będących rytmicznymi zaburzeniami czasoprzestrzeni poruszającymi się w przestrzeni kosmicznej z prędkością światła. Przez jakiś czas fizycy nie byli pewni czy owe fale grawitacyjne są prawdziwe czy są tylko matematycznym artefaktem teorii Einsteina. Jednak od lat osiemdziesiątych XX wieku zaczęły pojawiać się pośrednie dowody na istnienie fal grawitacyjnych (przynosząc swoim odkrywcom nagrodę Nobla w 1993 roku). Fale grawitacyjne emitowane są przez krążące wokół siebie ciała i określone inne przyspieszone masy. Aktualnie największe wysiłki skupiają się na próbach bezpośredniego zaobserwowania fal grawitacyjnych. Jeżeli to się uda naukowcy mają nadzieje wykorzystać fale do "przysłuchania się" najgwałtowniejszym procesom we Wszechświecie: łączeniu się czarnych dziur i/lub gwiazd neutronowych będących pozostałością po eksplozjach supernowej. Tak jak zwykła astronomia wykorzystuje światło i inne formy promieniowania elektromagnetycznego do zbierania informacji o odległych obiektach, tak astronomia fal grawitacyjnych będzie odszyfrowywała informacje zawarte w falach grawitacyjnych. I jak słyszymy już od kilku miesięcy - być może dzisiaj dowiemy się, że epoka astronomii fal grawitacyjnych zaczęła się w połowie września 2015 roku. Co robią fale grawitacyjne? No właśnie - co robią fale grawitacyjne? Przyjrzyjmy się uproszczonej, czysto hipotetycznej sytuacji. (Poniższe informacje to informacje i animacje pierwotnie opublikowane na portalu Einstein Online). Rozważmy cząsteczki w przestrzeni znajdujące się daleko od jakiegokolwiek źródła grawitacji. Wyobraźmy sobie, że cząsteczki (czerwone) ułożone są w okrąg wokół środka (zaznaczonego na czarno). gw-waves-single Jeżeli przez ten obrazek przejdzie fala grawitacyjna zmierzająca bezpośrednio w Twoją stronę, odległości między tymi cząsteczkami zaczną się rytmicznie zmieniać - jak poniżej: gw-waves-single Zauważcie tutaj charakterystyczny schemat: gdy okrąg rozciągany jest w pionie, to ściskany jest w poziomie. To typowe dla fal grawitacyjnych (zaburzenie kwadrupolowe). Ważne, abyście pamiętali, że ta animacja i wszelkie następne znacząco wyolbrzymiają efekt oddziaływania fal grawitacyjnych. Detektory fal grawitacyjnych takie jak LIGO mają nadzieję zmierzyć są dużo, dużo słabsze. Jeżeli nasz hipotetyczny okrąg cząsteczek były wielkości orbity Ziemi wokół Słońca (czyli jego średnica wynosiłaby 300 000 000 km), to fala grawitacyjna zniekształciłaby go o mniej niż średnicę atomu wodoru. Fale grawitacyjne poruszające się w przestrzeni Powyższa animacja przedstawiała tak zwaną oscylację grawitacyjną. Jednak aby dojrzeć całą falę, musimy do niej dodać trzeci wymiar. O fali mówimy gdy oscylacje propagują się w przestrzeni. Spójrzmy na falę na plaży. W każdym punkcie powierzchni widzimy oscylację, gdzie poziom wody rytmicznie opada i się wznosi. Jednak dopiero fakt propagacji tej oscylacji robi z niej falę. Tak samo jest z falami grawitacyjnymi. Aby się im przyjrzeć - zamiast patrzeć na pojedynczy okrąg swobodnie poruszających się cząsteczek, spójrzmy na cały szereg takich okręgów umieszczonych jeden za drugim w kształt cylindra: gw-points Na tym zdjęciu ciężko zorientować się, które punkty znajdują się na pierwszym, a które na dalszym planie. Połączmy zatem cząsteczki z ich najbliższymi sąsiadami niebieską linią i wypełnijmy obszary  między powstałymi liniami - dzięki temu geometria cylindra będzie bardziej przejrzysta: gw-cylinder Pamiętajmy przy tym, że ani linie, ani biaława powierzchnia między nimi nie są fizyczne - nadal mamy do czynienia ze swobodnie unoszącymi się cząsteczkami. Zobaczmy teraz jak na taki zestaw cząsteczek będą oddziaływały przechodzące fale grawitacyjne. Z tej perspektywy fala przechodząca od prawej strony z tyłu, ku lewej stronie z przodu: gw-waves-wave-1 Jak widzimy fala propaguje/przemieszcza się w przestrzeni. Punkt, w którym odległość w pionie między cząsteczkami jest największa, przemieszcza się w kierunku obserwatora. Natura falowa jest jeszcze wyraźniejsza jeżeli spojrzymy na ten cylinder całkowicie z boku: gw-waves-side Powyższe animacje przedstawiają tylko jeden rodzaj prostej fali grawitacyjnej ("spolaryzowanej liniowo"). Poniżej zatem inny rodzaj ("spolaryzowana kołowo"): Action of a circularly polarized gravitational wave To jest właśnie to czego poszukują poszukiwacze fal grawitacyjnych. Z jednym małym wyjątkiem - nie mają takich ładnych okręgów cząsteczek unoszących się swobodnie w przestrzeni. Zamiast tego  detektory mają określoną masę (głównie potężne lustra) zawieszone tu na Ziemi oraz promień lasera, którego zadaniem jest wykrywanie delikatnych zmian odległości między lustrami spowodowanych falami grawitacyjnymi. Bardziej realistyczne sygnały fal grawitacyjnych zawierające informacje o łączących się czarnych dziurach lub ruchu materii wewnątrz eksplozji supernowej - są jeszcze bardziej skomplikowane, bowiem składają się z wielu pojedynczych fal o różnych częstotliwościach i amplitudzie fali, które będą się w charakterystyczny sposób zmieniały w czasie. Detektory fal grawitacyjnych: jak one działają? Pamiętacie jak delikatne są zmiany spowodowane przez fale grawitacyjne? Gdyby nasz hipotetyczny okrąg cząsteczek miał średnice 300 000 000 kilometrów, to fala grawitacyjna spłaszczyłaby/rozciągnęłaby go o.... mniej więcej średnicę atomu wodoru. Jak wykryć tak małe odkształcenia spowodowane przez fale grawitacyjne? Pierwsze nieudane próby wykrycia fal grawitacyjnych w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku starały się zmierzyć czy fale grawitacyjne nie wprowadzają aluminiowych cylindrów w wibracje, które sprawiają, że cylinder staje się bardzo cichym dzwonem. Fizyk stojący za tym eksperymentem był pewien, że odkrył fale grawitacyjne w ten sposób, jednak po gruntownej analizie społeczność naukowa ogłosiła, że odkrycia nie było. Następnie fizycy wpadli na inny pomysł. Wyobraźmy sobie, że w miejsce czarnego punktu po środku okręgu ustawiamy detektor, a w miejsce najbardziej w prawo oddalonej cząsteczki ustawiamy źródło światła laserowego. Teraz, wysyłamy pulsy laserowe (przedstawione poniżej za pomocą czerwonych kropek) ze źródła promieniowania do detektora. Zobaczmy zatem jak sytuacja wygląda bez udziału fali grawitacyjnej: simplified-nogw Za każdym razem gdy puls dociera do detektora, błyska w nim żółta kontrolka. Pulsy wysyłane są w równych odstępach, podróżują z prędkością światła, dlatego docierają do detektora w równych odstępach czasu. Jeżeli jednak fala grawitacyjna przejdzie przez ten system, zmienią się odległości.  Detektor pozostaje w tym samym miejscu, a kamera cały czas skierowana jest w jego stronę. Zmieniająca się odległość źródła światła oraz zmieniające się odległości między pulsami i zmiany odległości między pulsami a detektorem są skutkiem przejścia fal grawitacyjnych.  Wyglądałoby to tak (oczywiście znacznie przesadzone): simplified-gw Zwróćcie uwagę na kontrolkę - okazuje się, że nie błyska już równomiernie. Czasami błyska częściej, czasami rzadziej. To bezpośredni efekt przejścia fali grawitacyjnej.  Efekt, dzięki któremu możemy mieć nadzieję na odkrycie fali grawitacyjnej. My  w tym zdaniu to radioastronomowie pracujący nad Pulsar Timing Arrays. Źródłem regularnych pulsów są... pulsary, rotujące gwiazdy neutronowe omiatające swoimi dżetami radiowymi nasze anteny niczym kosmiczne latarnie morskie. Detektorami są w tym przypadku radioteleskopy na Ziemi. Tego typu detekcja nie jest łatwa. Przy pojedynczym pulsarze trzeba by było śledzić odstępy przed dotarciem na Ziemię pulsu z dokładnością do kilku miliardowych części sekundy przez ponad pół roku i upewnić się czy nie zostaliśmy zmyleni przez inne źródła zakłóceń. Jak dotąd nie udało się odkryć w ten sposób żadnych fal grawitacyjnych, choć radioastronomowie wciąż podejmują próby. Aby zobaczyć w jaki sposób działają detektory fal takie jak LIGO, musimy trochę bardziej się wysilić. Interferometryczne detektory fal grawitacyjnych Oto podstawowy układ: dwa zwierciadła (M1 i M2), odbiornik (LD), źródło światła (LS) oraz rozszczepiacz wiązki (B): Basic setup for an interferometric gravitational wave detector W tym wypadku światło jest przesyłane do detektora (LD) od źródła światła (laserowego) (LS) przez rozszczepiacz wiązki B, który zgodnie ze swoją nazwą wysyła część wiązki do lustra M1 a część do lustra M2. Oba lustra odbijają wiązkę z powrotem do B. Tam też światło docierające z M1 (lub M2) jest ponownie rozszczepiane - połowa wysyłana jest jest do detektora, a druga połowa do źródła światła. Zignorujemy tą drugą połowę i będziemy udawać, że całe światło wpadające do B z M1 lub M2 przesyłane jest do detektora LD. (Żeby się nie mylić - mówiąc o detektorze światła będę używał skrótu LD, a mówiąc "detektor" będę miał na myśli całe urządzenie). Swoją drogą to urządzenie to Interferometr Michelsona. Poniżej zobaczymy dlaczego to jest dobre urządzenie do wykrywania fal grawitacyjnych. Poniżej przyjmiemy, że lustra i rozszczepiacz wiązki, pokazane tutaj jako unoszące się w przestrzeni, reagują na fale grawitacyjne tak jak zareagowałyby swobodnie unoszące się cząsteczki. Kluczowe wydarzenia dzieją się między lustrami a rozszczepiaczem wiązki czyli w tzw. dwóch ramionach detektora. Długość ramienia jest ogromna w dzisiejszych detektorach - osiągając kilka kilometrów. Dla porównania źródło światła i detektor znajdują się bardzo blisko rozszczepiacza wiązki; zmiany odległości między nimi nie są istotne. Pulsy światła w detektorze fal grawitacyjnych Zobaczmy jak pulsy światła biegną w takim detektorze. Poniżej przedstawiono ten sam detektor, ale widziany z góry: int-working-static-en Źródło światła (LS), dwa zwierciadła (M1, M2), rozszczepiacz wiązki (B) i detektor światła (LD) - wszyscy obecni i gotowi. Teraz, źródło światła zaczyna emitować pulsy. Dla większej jasności - uwzględnimy dwie sztuczne i nierealistyczne zmiany. Do detektora będziemy wysyłać pulsy czerwone i zielone, które odpowiednio wysyłane są do ramienia poziomego i pionowego. W rzeczywistości nie ma takiego rozróżnienia. Światło podążające do M1 będzie odchylone nieznacznie w lewo, a wracając od M1 w prawo - dla większej przejrzystości. Tak samo w przypadku M2. A więc... włączamy światło. Simplified interferometric gravitational wave detector with light running through both arms Emisja rozpoczyna się w źródle światła po lewej. Światło opuszcza źródło jednocześnie, podróżuje jednocześnie (dlatego zielone i czerwone pulsy podróżują obok siebie), aż do rozszczepiacza wiązki. Rozszczepiacz następnie kieruje zielone pulsy w górę i przepuszcza czerwone pulsy do lustra po prawej. Wszystkie cząsteczki które docierają do rozszczepiacza wiązki po odbiciu od M1 i M2 kierowane są do detektora LD umieszczonego na dole. W naszym przypadku ramię poziome jest nieznacznie dłuższe od pionowego. Czerwone cząsteczki muszą pokonać nieznacznie większą odległość. Dlatego docierają do detektora nieco później i w LD otrzymujemy na przemian zielony, czerwony, zielony, czerwony puls w równych odstępach. To będzie ważne nieco później. Poniżej otrzymujemy diagram, swego rodzaju pasek zapisu przedstawiający czas dotarcia czerwonych i zielonych pulsów do LD. no-gw-timeplot-580x93 Wydruk jest wyraźny: czerwone i zielone pulsy w równej odległości, jeden po drugim. Włączmy falę grawitacyjną! Następnie włączamy naszą standardową falę grawitacyjną (przesadzoną, podróżującą w kierunku od ekranu do Ciebie). Wynik poniżej: int-working-gw Zakładamy, że skutecznie ustawiliśmy naszą kamerę na rozszczepiacz wiązki (w naszym przypadku rozszczepiacz się nie porusza), ignorujemy delikatne zmiany odległości między rozszczepiaczem a źródłem światła/detektorem światła. Zamiast tego skupiamy się na lustrach M1 i M2, których odległość od rozszczepiacza B istotnie się zmienia, tak jak byśmy tego oczekiwali. Spójrzmy zatem na pulsy docierające do naszego detektora LD: czasami czerwony i zielony docierają w tym samym czasie, czasami o różnym czasie. To efekt działania fali grawitacyjnej. Bez niej odległości między pulsami byłyby identyczne. No to znowu drukujemy pasek zapisu. I jak widać, od razu można zauważyć nieregularność pulsów. ankunft-pulse-gw-580x95 Strzałką zaznaczono pulsy docierające do detektora niemal jednocześnie. Jeżeli udałoby się zauważyć taką zmianę.... - odkryliśmy falę grawitacyjną. Rzeczywiste fale grawitacyjne, są oczywiście dużo bardziej skomplikowane. Nawet jeszcze nie zaczęliśmy mówić o wielu zaburzeniach, które naukowcy muszą uwzględniać. Jak bowiem zawiesić lustra tak (przynajmniej dla niektórych fal grawitacyjnych), aby można było je rozpatrywać jako swobodnie unoszące się cząsteczki? Jak wyeliminować szum sejsmiczny, wibracje spowodowane przez samochody czy pociągi w dalszej okolicy, które mogą przesunąć przecież lustra (czy to przez wibracje, czy przez własną grawitację)? A co z fluktuacjami światła laserowego? Poszukiwanie fal grawitacyjnych to w dużej mierze poszukiwanie szumu i sposobów jego eliminacji. Detektory fal grawitacyjnych LIGO i im podobne to bardzo skomplikowane maszyny wyposażone w setki obwodów kontrolnych, wyrafinowane sposoby zawieszenia luster, najbardziej stabilne lasery na świecie, technologia dostarczona przez grupy naukowców z całego świata. Więcej informacji o detektorach znajdziecie na ich stronach poniżej: No to w takim razie... Co powoduje powstawanie fal grawitacyjnych? Najprostszym źródłem fal grawitacyjnych w przestrzeni kosmicznej są dwa (lub więcej) obiekty krążące wokół siebie wskutek wzajemnego oddziaływania grawitacyjnego. Fale, które generują wyglądają mniej więcej tak: quadrupol Oczywiście to nie jest coś co da się zobaczyć. Fala przedstawiona powyżej przedstawia nasilenie delikatnych zmian odległości, które powstałyby wskutek fali grawitacyjnej. (Animacja: Sascha Husa z Universitat de les Illes Balears). Fale grawitacyjne emitowane przez okrążające się obiekty wysyłają w przestrzeń energię. Podstawowa fizyka mówi jednak, że jeżeli usuniemy energię z takiego układu, odległość między okrążającymi się obiektami zmaleje i będą one szybciej krążyć wokół siebie. De facto, fale grawitacyjne, które przyspieszały układ podwójny gwiazd neutronowych stanowią pierwszy dowód istnienia fal grawitacyjnych. Podwójny układ gwiazd neutronowych został odkryty prze Hulse i Taylora w 1974 roku, a przyspieszenie spowodowane przez fale grawitacyjne zostało opisane przez Taylora i Weisberga w 1984 roku, po dokładnej analizie danych zbieranych przez 7 lat. Hulse i Taylor otrzymali za to Nagrodę Nobla w fizyce w 1993 roku. Poniżej, na wykresie z artykułu Weisberga z 2010 roku przedstawiono dopasowanie między przewidywaniami ogólnej relatywistyki a obserwacjami w całej chwale (a przynajmniej w chwale trwającej do 2005 roku): weisberg2010-1-580x556 Wraz z przyspieszaniem obu gwiazd neutronowych będą one co raz wcześniej przechodziły przez punkt największego zbliżenia. O ile wcześniej (w sekundach) zaznaczono na osi pionowej, rok pomiaru zaznaczono na osi poziomej. Dzisiejsze naziemne detektory fal grawitacyjnych nie mogą wykryć fal pochodzących od wszystkich rodzajów okrążających się obiektów. Obiekty te muszą być masywne, kompaktowe i co najważniejsze, wystarczająco szybko się wokół siebie okrążać. Dla ciał okrążających się wolniej niż kilka razy na sekundę (to bardzo szybko, bo przecież mówimy o ciałach astronomicznych!) częstotliwość powstałej fali grawitacyjnej będzie za niska dla detektorów naziemnych. W zakresie częstotliwości poniżej 10-100 Hz zakłócenia spowodowane przez ruch powierzchni Ziemi ("szum sejsmiczny") są dominujące i całkowicie zasłaniają delikatne efekty wywoływane przez fale grawitacyjne. Dlatego też w przypadku fal grawitacyjnych emitowanych przez supermasywne czarne dziury lub białe karły - musimy poczekać na przyszłe detektory fal grawitacyjnych umieszczone w przestrzeni kosmicznej. Gdy orbitujący układ emituje fale grawitacyjne, prędkość elementów układu zwiększa się. Gdy prędkość się zwiększa, układ emituje jeszcze więcej energii w postaci fal grawitacyjnych. Ten proces kończy się kolizją obu okrążających się obiektów. Końcowa faza tego orbitalnego tańca charakteryzuje się gwałtownym wzrostem prędkości obiektów, odpowiadającym zwiększeniu częstotliwości i intensywności fal grawitacyjnych. Sygnał fali grawitacyjnej w tym stadium końcowym wygląda tak: chirp-en Wyraźnie widać jak częstotliwość i intensywność rosną aż do chwili "0", kiedy to dochodzi do zderzenia obu gwiazd neutronowych. W przypadku gwiezdnych czarnych dziur ( o masie od kilku do kilkudziesięciu mas Słońca) i gwiazd neutronowych (w dowolnej kombinacji) częstotliwości fal grawitacyjnych podobne są do częstotliwości słyszalnych fal dźwiękowych. Możecie sprawdzić jak brzmiałyby tego rodzaju fale sprawdzając na Twitterze hashtag #chirpForLIGO. Tego rodzaju sygnały od łączących się czarnych dziur lub gwiazd neutronowych to nasza największa szansa odkrycia fal grawitacyjnych przy użyciu obecnych detektorów - i sądząc po plotkach, być może właśnie to odkrył detektor LIGO. Końcowa część tego sygnału jest interesująca z jednego powodu: nie podąża ona za żadną prostą zasadą i może być tylko wymodelowana w złożonych symulacjach komputerowych - relatywistyka numeryczna. Jeżeli detektory z powodzeniem odkryją ten ostatni moment sygnału - będzie to doskonały test dla obecnych symulacji numerycznych ogólnej teorii względności! Innego rodzaju sygnał, który można by było odkryć jest periodyczny i może powstawać np. jeżeli gwałtownie rotująca gwiazda neutronowa nie jest idealnie gładka. Jak dotąd nie udało się. Kolejnymi źródłami fal grawitacyjnych mogłyby być mniej jak na razie zrozumiałe procesy zachodzące we wnętrzu supernowej. Gdy już naukowcy odkryją liczne sygnały i upewnią się, że ich detektory działają prawidłowo, może dojść do odkrycia całkowicie nieoczekiwanych sygnałów. Za każdym razem gdy astronomowie otwierali nowe okno na kosmos - czy to okno radiowe, czy podczerwone czy rentgenowskie - zawsze odkrywano coś nieoczekiwanego. Nikt nie jest w stanie powiedzieć czego dowiemy się o Wszechświecie otwierając okno Einsteina, okno fal grawitacyjnych... Konferencja zespołu LIGO już dzisiaj o godzinie 16:30. Stay tuned! Źródło: Universe Today]]> 7704 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 206 http://www.minus4.info/ 205 3 205 http://www.gravitational-waves.eu 0 0 204 0 0 201 http://Www.Idioteq.com 0 0 202 201 1 199 0 0 207 0 0 209 http://www.pulskosmosu.pl/2016/02/12/fale-grawitacyjne-ligo-czarne-dziury/ 0 0 211 0 0 213 0 0 214 0 0 215 214 1 225 http://www.pulskosmosu.pl/2016/02/16/sonda-lisa-pathfinder-uwolnila-obie-kostki-ze-zlota-i-platyny/ 0 0 270 http://www.pulskosmosu.pl/2016/12/16/liczba-znanych-czarnych-dziur-moze-sie-wkrotce-podwoic/ 0 0 778 https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/16/nowe-obserwatorium-fal-grawitacyjnych-juz-wkrotce/ 0 0 818 https://avanaavanafil.com/ avanafil]]> 0 0 984 https://elitadalafill.com/ evolution peptides tadalafil tadalafil without a doctor prescription]]> 0 0 <![CDATA[ASTROFAZA: Ciemna materia i ciemna energia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/11/astrofaza-ciemna-materia-i-ciemna-energia/ Thu, 11 Feb 2016 12:38:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7725 7725 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble: Śpiący gigant w centrum NGC 4889]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/11/hubble-spiacy-gigant-w-centrum-ngc-4889/ Thu, 11 Feb 2016 19:44:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7776 heic1602a Łagodny wygląd NGC 4889 mógłby zmylić nic nie podejrzewającego obserwatora. Jednak eliptyczna galaktyka przedstawiona na powyższych zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a skrywa ciemny sekret. W jej sercu czai się jedna z najmasywniejszych, kiedykolwiek odkrytych czarnych dziur. Znajdująca się około 300 milionów lat świetnych w Gromadzie Coma, gigantyczna galaktyka eliptyczna NGC 4889, najjaśniejsza i największa galaktyka na tym zdjęciu stanowi dom dla rekordowo-masywnej supermasywnej czarnej diury. Dwadzieścia jeden miliardów razy masywniejsza od Słońca czarna dziura ma horyzont zdarzeń o  15 razy większy od promienia orbity Neptuna. Dla porównania supermasywna czarna dziura znajdująca się w centrum naszej galaktyki Drogi Mlecznej ma masę około czterech milionów razy większą od masy Słońca i horyzont zdarzeń rozciągający się na zaledwie 20% promienia orbity Merkurego. NGC 4889 widziana z obserwatoriów naziemnych Jednak dobre czasy gdy czarna dziura w NGC 4889 pożerała gwiazdy i pochłaniała pył już się skończyły. Astronomowie uważają, że gigantyczna czarna dziura przestała nabierać masy i aktualnie odpoczywa po sporej uczcie. Otoczenie we wnętrzu galaktyki jest tak spokojne, że z pozostałości gazu zaczęły powstawać nowe gwiazdy, które niezaburzone krążą wokół czarnej dziury. https://www.youtube.com/watch?v=kewAsI7Pgnw Gdy supermasywna czarna dziura we wnętrzu NGC 4889 była aktywna, była zasilana w procesie gorącej akrecji. Gdy materia galaktyki -- taka jak gaz, pył i inne -- powoli opadały w kierunku czarnej dziury, stopniowo tworzyły dysk akrecyjny wokół niej. Okrążając czarną dziurę ten dysk materii przyspieszany był przez potężne przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury i podgrzewany do milionów stopni. Owa podgrzana materia powodowała powstawanie gigantycznych i bardzo energetycznych dżetów. W okresie aktywności astronomowie sklasyfikowaliby NGC 4889 jako kwazar, a dysk wokół czarnej dziury w tej galaktyce emitowałby tysiąc razy więcej energii niż cała Droga Mleczna. https://www.youtube.com/watch?v=XsV6xNfVcBQ Choć niemożliwym jest bezpośrednie obserwowanie czarnej dziury -- z uwagi na fakt, że światło nie może uciec przed jej przyciąganiem grawitacyjnym -- jej masa może być określona w sposób pośredni. Przy wykorzystaniu instrumentów zainstalowanych na teleskopach Keck II oraz Gemini North, astronomowie zmierzyli prędkości gwiazd poruszających się wokół centrum NGC 4889. Owe prędkości - zależne od masy obiektu, który okrążają - ujawniły potężną masę supermasywnej czarnej dziury. Źródło: NASA / ESA / Hubble]]> 7776 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Model wskazuje, że CO2 może wspomagać utratę wody na planetach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/12/model-wskazuje-ze-co2-moze-wspomagac-utrate-wody-na-planetach/ Fri, 12 Feb 2016 08:39:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7781 habitablezon Troje naukowców z Max Planck Institute for Meteorology i Princeton University opracowało symulację komputerową, która wskazuje, że znaczny wzrost obfitości dwutlenku węgla w atmosferze może prowadzić do utraty wody na planecie równo łatwo co wzrost promieniowania gwiazdy wokół której krąży. Zespół opublikował szczegóły swojego modelu i uzyskanych wyników w periodyku Nature Communications. W poszukiwaniu życia na innych planetach naukowcy skupiają się na planetach znajdujących się w tzw. ekostrefach - gdzie wydaje się, że odległość od gwiazdy pozwala na istnienie na powierzchni planety wody w stanie ciekłym. Jednak dzięki najnowszym badaniom, być może naukowcy muszą także uwzględniać jeszcze jeden czynnik - "wilgotny efekt cieplarniany", skutkiem którego może być utrata wody w atmosferze spowodowana zwiększeniem obfitości gazów cieplarnianych w atmosferze. Naukowcy doszli do tego wniosku zaczynając od standardowego modelu klimatu globalnego uproszczonej planety podobnej pod pewnymi względami do Ziemi (takimi jak odległość od Słońca, tempo obrotu), i bardzo od niej różnej pod innymi względami (powierzchnia całkowicie pokryta wodą, orbita idealnie kołowa, nie nachylona w stosunku do płaszczyzny orbity. Ponadto na planecie nie było mas lądów, czap polarnych ani prądów oceanicznych, a głębokość oceany wynosiła 50 metrów.  Naukowcy wprowadzili te ograniczenia, aby możliwie uprościć model planety i najlepiej wykorzystać zasoby komputerowe. Aby sprawdzić wpływ dwutlenku węgla na planetę naukowcy powoli zwiększali jego poziom w atmosferze - okazało się, że gdy obfitość osiągała 1520 cząstek na milion zaczęła wzrastać niestabilność - woda wyparowywała z oceanu do atmosfery, a temperatura powierzchni rosła do 57 stopni Celsjusza, co prowadziło do wilgotnego efektu cieplarnianego. Tym samym więcej promieniowania ultrafioletowego mogło uderzać w cząsteczki wody rozbijając je na wodór i tlen - tlen następnie ulegał rekombinacji, ale wodór uciekał w przestrzeń kosmiczną. W ciągu kilku milionów wirtualnych lat planeta utraciła całe swoje zasoby wody i stała się wyschniętym lądem. Według zespołu badaczy model wskazuje, że takie scenariusze powinny być brane pod uwagę przy dokonywaniu wyboru co do tego, które planety należy dokładniej badać w poszukiwaniu życia. Naukowcy zauważają także, że model nie przedstawia potencjalnej przyszłości naszej własnej planety ponieważ poziomy dwutlenku węgla niezbędne do rozpoczęcia takich procesów są zdecydowanie wyższe niż te, jakie kiedykolwiek ludzkość będzie w stanie spowodować. Więcej informacji: Źródło: phys.org / Nature Communications]]> 7781 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 208 0 0 210 http://www.minus4.info/ 0 3 <![CDATA[Fale grawitacyjne, LIGO, czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/12/fale-grawitacyjne-ligo-czarne-dziury/ Fri, 12 Feb 2016 09:03:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7784 <KLIK>]]> 7784 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Saturn i Enceladus emitują tyle samo plazmy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/12/saturn-i-enceladus-emituja-tyle-samo-plazmy/ Fri, 12 Feb 2016 21:30:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7799 saturnandenc Naukowcy z UCL pracujący w zespole misji Cassini odkryli pierwsze dowody na to, że górne warstwy atmosfery Saturna mogą, wskutek oddziaływania z wiatrem słonecznym, emitować taką samą ilość masy na sekundę w kierunku magnetosfery jak jego księżyc Enceladus. Magnetosfera to obszary przestrzeni, na który silnie wpływa pole magnetyczne pobliskiej planety, i które mogą zawierać naładowane cząsteczki w formie plazmy pochodzące zarówno z zewnętrznych, jak i wewnętrznych źródeł. W przypadku Saturna, jego księżyc Enceladus emituje wodę zjonizowaną do H2O+, O+, OH+ z gejzerów tryskających z południowych obszarów biegunowych, która następnie transportowana jest do magnetosfery. W przypadku Jowisza, Io jest księżycem, który dostarcza plazmę ze swoich siarkowych wulkanów. Natomiast magnetosfera Ziemi jest w dużej mierze napędzana przez wiatr słoneczny i zasilana przez wiatr polarny z jonosfery - warstwy atmosfery zjonizowanej przez promieniowanie słoneczne i kosmiczne. W ramach misji Cassini udało się już ustalić istotność Enceladusa jako dominującego źródła masy w magnetosferze Saturna, jednak najnowsze odkrycia wskazują, że jonosfera Saturna także potrafi okresowo dostarczać taką samą ilość masy co Enceladus. Wyniki badań opublikowane w periodyku Journal of Geophysical Research donoszą o wydarzeniu zaobserwowanym przez sondę Cassini 21 sierpnia 2006 roku, kiedy to sonda trawersowała przez ogon magnetyczny - część magnetosfery sprężoną i ograniczoną przez wiatr słoneczny. To sprężenie powoduje powstawanie dosyć dynamicznych, istotnych zmian, które powodują powstanie zórz zawierających energetyczne jony i elektrony. W momencie wykonywania pomiaru magnetosfera Saturna była skompresowana przez silne ciśnienie dynamiczne wiatru słonecznego, a sonda Cassini zaobserwowała zorze powstające w pobliżu północnego bieguna Saturna. Skład cząsteczek zmierzonych przez sondę Cassini w ogonie magnetycznym także różnił się od normalnego. Jony z grupy wody zniknęły, a w ich miejscu sonda Cassini zaobserwowała  jony H+, co jest zgodne z oczekiwaniami w przypadku wypływu jonosferycznego pochodzącego z górnych warstw atmosfery Saturna. Główna autorka artykułu Marianna Felici (doktorantka UCL Mullard Space Science Laboratory) mówi: "Poprzez zmierzenie strumienia cząsteczek w ogonie magnetycznym i nałożenie go na obszar wypływu obliczyliśmy, że całkowita masa emitowana w ciągu sekundy może dorównywać tej emitowanej przez Enceladusa. Nie wiadomo jak dużo tej masy pozostaje w magnetosferze, a ile ucieka wzdłuż ogona magnetycznego i łączy się z wiatrem słonecznym." To pierwsze pomiary, które pozwalają na zbadanie roli wypływu jonosferycznego w przypadku gazowych olbrzymów oraz dają nam dynamiczny obraz magnetosfery Saturna. Naukowcy doskonale wiedzą, że jonosfera odgrywa istotną rolę jako źródło masy magnetosfery na Ziemi w okresach intensywnej aktywności geomagnetycznej. Teraz mamy także pierwsze bezpośrednie pomiary źródła masy jonosferycznej na Saturnie. Profesor Andrew Coates, współautor artykułu oraz jeden z badaczy misji Cassini powiedział: "Cassini po prostu nie przestaje nas zadziwiać.  Najpierw sonda odkryła, że gejzery Enceladusa są głównym źródłem bogatej w wodę magnetosfery, która z czasem ucieka od planety. Teraz okazuje się, że kompresja wiatru słonecznego pozwala na ucieczkę dużo lżejszych jonów wodoru z górnych warstw atmosfery Saturna." Misja sondy Cassini zbliża się do końca. Nowa konfiguracja orbitalna pozwoli na uzyskanie jeszcze dokładniejszych informacji o tym jak ważnym źródłem masy dla magnetosfery Saturna jest jej jonosfera. Wyniki z tej sondy będą stanowić uzupełnienie danych zebranych przez sondę Juno, której celem jest także badanie składu magnetosfery Jowisza. Sonda Juno dotrze do Jowisza w lipcu 2016 roku. Więcej informacji: Źródło: Journal of Geophysical Research / University College London]]> 7799 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje niebieskie skrzydła Hen 2-437]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/12/hubble-obserwuje-niebieskie-skrzydla-hen-2-437/ Fri, 12 Feb 2016 15:37:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7800 s Powyższe zdjęcie przedstawia spektakularnie symetryczne skrzydła Hen 2-437 w niesamowitej niebieskiej poświacie. Hen 2-437 to mgławica planetarna, jeden z 3000 znanych obiektów tego typu znajdujących się w Drodze Mlecznej. Znajdująca się w niezbyt jasnym gwiazdozbiorze Liska (Vulpecula) mgławica Hen 2-437 została po raz pierwszy zaobserwowana w 1946 roku przed Rudolpha Minkowskiego, który później odkrył słynną i równie piękną M2-9 (znaną także jako Twin Jet Nebula). Hen 2-437 została dodana do katalogu mgławic planetarnych ponad 20 lat później przez astronoma i astronautę Karla Gordona Henize. Mgławice planetarne takie jak Hen 2-437 powstają gdy starzejąca się gwiazda o niskiej masie - taka jak Słońce - osiąga ostatnie stadia swojego życia. Gwiazda tego typu puchnie przechodząc do stadium czerwonego olbrzyma, a następnie odrzuca swoje gazowe zewnętrzne warstwy w przestrzeń kosmiczną. Sama gwiazda następnie powoli się kurczy do stadium białego karła, podczas gdy odrzucony gaz wypychany jest na zewnątrz przez wiatry gwiazdowe emitowane przez białego karła. Jak przedstawiono na powyższym, przepięknym zdjęciu - Hen 2-437 to mgławica dwubiegunowa - materia odrzucona przez umierającą gwiazdę utworzyła dwa lodowo-niebieskie płaty, które widać na zdjęciu. Źródło: NASA]]> 7800 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dies Natalis Copernici 2016 - Kosmos z polskiej perspektywy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/12/dies-natalis-copernici-2016-kosmos-z-polskiej-perspektywy/ Fri, 12 Feb 2016 17:54:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7807 torun Kosmos z polskiej perspektywy 19 lutego, o godz. 17:00, jak co roku, w Sali Mieszczańskiej Muzeum Okręgowego w Toruniu odbędzie się Dies Natalis Copernici, czyli obchody rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika. W tym roku mija 543 lat od narodzin wielkiego astronoma. Podobnie jak w poprzednich edycjach tegoroczna uroczystość odbędzie się w nawiązaniu do tematyki kosmicznej, a ściślej rzecz ujmując tematyki kosmicznej widzianej z polskiej perspektywy. Chcielibyśmy promować sukcesy polskich odkryć i badań w tym zakresie, a także przypominać chwile chwalebne, które odznaczyły się istotnym piętnem na historii podboju kosmosu.   Jedyny Polak w kosmosie Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale Polska ma swój wkład w eksplorację kosmosu. Jedynym dotychczas polskim przedstawicielem, który odwiedził kosmos pozostaje gen. Mirosław Hermaszewski. Pan generał będzie gościem specjalnym tegorocznych obchodów Dies Natalis Copernici. Podczas spotkania z publicznością podzieli się swoimi wspomnieniami z podróży w kosmos z 1978 roku, dzierżąc wciąż miano jedynego Polaka w kosmosie.   Łaziki, symulatory i satelity, czyli polski przemysł kosmiczny W ramach uroczystości odbędzie się także prezentacja osiągnięć polskiego przemysłu kosmicznego. Odbędzie się kilka pokazów, które zostaną poprzedzone krótkim omówieniem najnowszych dokonań polskich firm i instytutów badawczych z zakresu przygotowania technologii kosmicznych. W formie 10-15 min. wystąpienia odbędzie się prelekcja przygotowana przez inżynierów z firmy ABM Space Education p. Sebastiana Meszyńskiego i p. Oleksjia Sokołowa. Następnie prelegenci omówią i poprowadzą krótkie pokazy: a) pokaz techniki druku 3D elementów satelity badawczego wykonanych przez certyfikowaną przez ESA /Europejską Agencje Kosmiczną / firmę ABM Space Education – pokaz na urządzeniu ustawionym np. na końcu Sali mieszczańskiej z komentarzem osób obsługujących b) pokaz łazika marsjańskiego, pełnosprawnego robota wykorzystywanego w testach firm przemysłu kosmicznego, sterowany zdalnie (wymiary ok. 1,5 x 1 x 1 m ) z możliwością prezentacji urządzenia np. podczas imprezy (deklarowana przez gen M. Hermaszewskiego chęć podjęcia sterów urządzenia [urządzenie sterowane jest również za pomocą przygotowanego wcześniej  mapy ścieżki podróży, można je tak zaprogramować żeby po wystąpieniu gen. Hermaszewskiego przebyło drogę ok. 5 m wykonując wcześniej przygotowane zadania, które opatrzone byłoby komentarzem osób odpowiedzialnych za łazika c) pokaz satelity PW Sat1 – satelita skonstruowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej. Jest to egzemplarz, który po wykonaniu swojej misji został sprowadzony z orbity i stanowiłby gratkę pod hasłem: „urządzenie, które powróciło z wyprawy kosmicznej” d) pokaz The Remote Mars Yard (czyli aplikacji Zdalnego symulatora marsjańskiego)   Gwiezdne wojny w Sali Mieszczańskiej Jako element towarzyszący spotkaniu odbędzie się krótki koncert kwartetu instrumentów dętych Copernicus Brass w wykonaniu muzyków toruńskiej orkiestry symfonicznej. Kwartet zaprezentuje 20 minutowy program muzyki filmowej z głównym akcentem położonym na film Gwiezdne Wojny. Kwartet istnieje od 1994 roku i składa się z muzyków – solistów Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej. Obecnie jego skład  tworzą: Jacek Wieczorek -  I trąbka, solista - I trębacz TOS , Łukasz Ignac -  II trąbka, solista trębacz TOS , Robert Józefowicz  - waltornia, solista - I waltornista TOS , Grzegorz Radziejewski  - puzon, solista – I puzonista TOS Sam zespół prowadzi szeroko zakrojoną działalność koncertową o różnorodnym charakterze. Począwszy od koncertów plenerowych uświetniających wydarzenia kulturalne Torunia i województwa kujawsko – pomorskiego (Śniadanie Na Trawie, Piknik Ekologiczny) , poprzez  festiwale t. j. Tour de Carillon w Toruniu i w Gdańsku,  Toruń – Muzyka i Architektura, a skończywszy na projekcie organizowanym przez  Urząd Marszałkowski wraz  z TOS  -  Ochrona Dziedzictwa Kulturowego Województwa Kujawsko-Pomorskiego (cykl kilkunastu koncertów na terenie całego województwa). W 2009 roku Kwartet koncertował w Chinach w ramach współpracy pomiędzy Toruniem a miastem partnerskim Guilin. Zespół uczestniczył w Międzynarodowym Festiwalu Kultury, Scenerii i Krajobrazu, podczas którego reprezentował nasze miasto obok pianisty Pawła Wakarecego. Zespół współpracuje z instytucjami takimi jak: Dwór Artusa w Toruniu, Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko  Pomorskiego,  Urząd Miasta Torunia. Źródło: Muzeum Okręgowe w Toruniu]]> 7807 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BLOG: O falach grawitacyjnych - gościnnie na łamach Antyweb]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/13/blog-o-falach-grawitacyjnych-goscinnie-na-lamach-antyweb/ Fri, 12 Feb 2016 23:47:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11669 bez-tytulu   Ze względu na brak naukowców chętnych do komentowania przełomowego odkrycia fal grawitacyjnych, a może ze względu na nadmiar mediów aktualnie zainteresowanych tym tematem, zostałem poproszony wczoraj o napisanie dla czytelników portalu Antyweb.pl kilku słów o tym czym właściwie są fale grawitacyjne, z czym to się je, i dlaczego tak dobrze smakuje. Ku mojemu zdumieniu (porównywalnemu tylko ze zdumieniem odkrywców fal grawitacyjnych) artykuł chyba został dobrze odebrany, dlatego bez żadnego wstydu - zachęcam do lektury całości na portalu: http://antyweb.pl/mamy-je-fale-grawitacyjne-zaraz-co/]]> 11669 0 0 0 Mamy je! Fale grawitacyjne… zaraz, co?]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli wyjątkowo rzadki układ podwójny w pobliskiej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/13/astronomowie-odkryli-wyjatkowo-rzadki-uklad-podwojny-w-pobliskiej-galaktyce/ Sat, 13 Feb 2016 19:42:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7825 caughtinthea Brenna Binder z University of Washington większość swojego dnia spędza na poszukiwaniu promieniowania rentgenowskiego. W najnowszym artykule opublikowanym 12 lutego 2016 r. w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wraz ze współpracownikami, Brenna opisuje rozwiązanie pewnej zagadaki, w którą zaangażowane jest promieniowanie rentgenowskie - przypadek obecności promieni rentgenowskich tam gdzie ich nie powinno być. Główny bohater tej tajemnicy - gwiazda udająca supernową - doskonale ilustruje konieczność znalezienia się we właściwym miejscu, o właściwym czasie. Tak też było w maju 2010 roku kiedy to amator astronomii z RPA skierował swój teleskop w stronę NGC300, jednej z pobliskich galaktyk. Odkrył wtedy coś co wydawało się supernową - masywną gwiazdą kończącą swoje życie w blasku chwały. "Większość supernowych widoczna jest przez bardzo krótki czas, a następnie, w ciągu kilku tygodni powoli znika," powiedziała Binder. Gdy gwiazda wybucha jako supernowa zazwyczaj pozostawia po sobie czarną dziurę lub gwiazdę neutronową - zapadnięte, bardzo gęste jądro pozostałe po gwieździe. Jednak ani czarna dziura ani gwiazda neutronowa nie będą widoczne z Ziemi po kilku tygodniach od wybuchu. Jednak ta konkretna supernowa - SN 2010da - wciąż była widoczna. "SN 2010da to tzw. oszukana supernowa - obiekt, który na początku bierzemy za supernową w oparciu o jej wzrost jasności, a który później okazuje się masywną gwiazdą, która z jakiegoś powodu wskazuje tak niesamowity wzrost aktywności," mówi Binder. SN_2010da_2 Wiele takich oszukanych supernowych okazuje się być masywnymi gwiazdami w układach podwójnych - w których jedna gwiazda okrąża drugą. Astrofizycy gwiazdowi uważają, że nieregularne rozbłyski jasności oszukanej supernowej mogą być spowodowane perturbacjami wywołanymi przez towarzysza gwiazdy. W przypadku SN 2010da wydawało się, że sprawa jest jasna do września 2010 roku - cztery miesiące po potwierdzeniu, że to nie supernowa a oszukana supernowa. Wtedy też Binder skierowała w stronę NGC300 Obserwatorium rentgenowskie Chandra.... i odkrył coś nieoczekiwanego. "Okazało się że z kierunku SN 2010da rejestrowaliśmy ogromne ilości promieniowania rentgenowskiego, które nie powinno być widoczne w przypadku oszukanej supernowej," mówi. Binder rozważała różne rozwiązania tej zagadki. Materia z korny gwiazdy mogła uderzać w pobliski obłok pyłowy. Jednak to nie doprowadziłoby do takiej ilości promieniowania rentgenowskiego.  Intensywność tego promieniowania ze strony SN 2010da była zgodna z gwiazdą neutronową - gęstym, zapadniętym jądrem po gwieździe, która uległa wybuchowi. "Gwiazda neutronowa w tym miejscu byłaby bardzo zaskakująca," mówi Binder, "skoro byliśmy przekonani, że ta gwiazda to oszukana supernowa, a nie prawdziwa." W 2014 roku Binder wraz ze współpracownikami ponownie przyjrzała się tej gwieździe za pomocą Chandry oraz - po raz pierwszy - za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Ponownie udało się zlokalizować oszukaną supernową oraz tą zaskakującą emisję w zakresie rentgenowskim. W oparciu o nowe dane, zespół doszedł do wniosku, że podobnie jak wiele oszukanych nowych, także SN 2010da ma towarzysza. Jednak w przeciwieństwie do wszystkich innych układów tego typu odkrytych dotychczas, towarzyszem SN 2010da jest gwiazda neutronowa. "Jeżeli towarzysz tej gwiazdy to naprawdę gwiazda neutronowa, oznacz to, że gwiazda neutronowa była kiedyś olbrzymią, masywną gwiazdą, która także w przeszłości zakończyła życie w wybuchu supernowej," mówi Binder. "Sam fakt, że taki wybuch nie wyrzucił drugiej z gwiazd, która ma masę ok 20-25 razy większą od Słońca, sprawia, że jest to naprawdę rzadki przykład układu podwójnego." Aby zrozumieć w jaki sposób mógł powstać taki nietypowy układ podwójny Binder wraz ze współpracownikami zwróciła uwagę na wiek gwiazd w tym obszarze przestrzeni. Przyglądając się rozmiarom i jasności gwiazd, udało się odkryć, że najbliższe gwiazdy powstały w dwóch okresach, jeden 30 milionów lat temu, i drugi niecałe 5 milionów lat temu. Jednak ani SN 2010da ani towarzysząca jej gwiazda neutronowa nie mogły powstać w tym pierwszym okresie. "Większość gwiazd tak masywnych jak te żyje zaledwie 10 do 20 milionów lat, a nie 30 milionów," mówi Binder. "Najmasywniejsze, najgorętsze gwiazdy mogą powstać, nabrać masy, spuchnąć i eksplodować pozostawiając po sobie gwiazdę neutronową emitującą promieniowanie rentgenowskie w zaledwie 5 milionów lat." Przeglądy galaktyki wykonane w 2007 i 2008 roku nie zaobserwowały emisji rentgenowskiej z miejsca w którym znajduje się SN 2010da. Zamiast tego Binder uważa, że promieniowanie rentgenowskie zarejestrowane w 2010 roku pochodzi od gwiazdy neutronowej, "która właśnie się włącza" tuż po swoim powstaniu.  Promieniowanie rentgenowskie najprawdopodobniej powstaje gdy materia z oszukanej supernowej przenoszona jest na gwiazdę neutronową. "Oznaczałoby to, że to jest naprawdę rzadki układ w bardzo wczesnej fazie powstawania," mówi Binder, "I dzięki niemu możemy dowiedzieć się bardzo dużo o tym jak masywne gwiazdy powstają i umierają." Więcej informacji: Źródło: MNRAS / University of Washington]]> 7825 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Protoplaneta rządzona przez dwóch władców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/14/protoplaneta-rzadzona-przez-dwoch-wladcow/ Sun, 14 Feb 2016 10:00:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7834 protoplaneth W dniu dzisiejszym podczas dorocznego spotkania American Association for the Advancement of Science w Waszyngtonie jeden z badaczy Rice University będzie omawiał zdjęcia, które mogą przedstawiać powstawanie planety lub układu planetarnego wokół odległego układu podwójnego gwiazd. Andrea Isella, profesor fizyki i astronomii przedstawi zdjęcia układu podwójnego znanego jako HD 142527 wykonane za pomocą radioteleskopu ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) w Chile. Isella zaznacza, że od dawna wiadomo, że ten układ podwójny otoczony jest dyskiem pyłu i gazu, jednak zdjęcia wykonane za pomocą ALMA dostarczają dużo bardziej szczegółowego spojrzenia na ten układ i pozwalają na wykonanie dokładniejszej analizy składu i mechaniki tego układu. Isella zajmuje się formowaniem się układów planetarnych. W swojej prezentacji omówi istotność ich mapowania oraz wyjaśni dlaczego układy egzoplanetarne - czyli te znajdujące się poza Układem Słonecznym - "charakteryzują się taką różnorodnością właściwości." Rzeczony układ podwójny znajduje się około 450 lat świetlnych od Ziemi w gromadzie młodych gwiazd zawierającej obiekty podobne do HL Tau, jednego z pierwszych obiektów zobrazowanych w wysokiej rozdzielczości w ramach pierwszej kampanii obserwacyjnej ALMA rozpoczętej w 2014 roku. Zdjęcie HL Tau ukazały nam strukturę pierścieni pyłu i gazu wokół gwiazdy wskazującą na formowanie się układu planetarnego. 1-protoplaneth Zdjęcia HD 142527 przedstawiają obszerny pierścień wokół układu podwójnego. Większość pierścienia stanowi gaz, w tym izotopologi tlenku węgla, jednak sporych rozmiarów łuk, obejmujący trzecią część pierścienia składa się głównie z pyłu i lodu. "Tam gdzie czerwień na zdjęciu jest najwyraźniejsza - tam mamy do czynienia z największą gęstością pyłu," mówi Isella. "Tam gdzie obserwujemy zagęszczenie pyłu, tam praktycznie nie ma cząsteczek tlenku węgla." Isella wraz ze współpracownikami podejrzewa, że molekuły gazu zamarzły w pył. "Temperatura jest na tyle niska, że gaz zamienia się w lód, który przykleja się do ziaren pyłu," mówi Isella. "To istotny etap formowania planet. Ziarna pyłu muszą się ze sobą łączyć prowadząc do powstania większych ciał, które z czasem zaczną grawitacyjnie przyciągać więcej skał i gazu." "Jeżeli rzucimy jednym kamieniem w drugi, raczej się ze sobą nie zlepią," mówi. "Jeżeli jednak delikatnie uderzysz jedną kulką śnieżną w drugą, to mogą się ze sobą zlepić.  Dlatego też jeżeli wokół ziaren pyłu powstanie miękka otoczka z lodu, istnieje większe prawdopodobieństwo, że takie ziarna będą się ze sobą zlepiać." Jeszcze do niedawna astronomowie uważali, że powstawanie planet wokół układów podwójnych jest mało prawdopodobne. "Teoria mówiła, że dużo trudniej byłoby im znaleźć stabilne orbity. Większość planet albo zostałaby wyrzucona z takiego układu, albo opadłaby na gwiazdy. Wtedy jednak zaczęliśmy odkrywać planety krążące wokół układów podwójnych - dlatego niezbędne było dopracowanie teorii. Obserwacje układów takich jak HD 142527 to fantastyczna okazja badania procesów fizycznych, które regulują formowanie planet wokół układów podwójnych." HD 142527 będzie tematem nowego artykułu przygotowywanego przez post-doca Yann Boehler będącego członkiem grupy badawczej prowadzonej przez Isellę. Źródło: Rice University]]> 7834 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozpoczyna się siódmy rok obserwacji Słońca za pomocą SDO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/15/rozpoczyna-sie-siodmy-rok-obserwacji-slonca-za-pomoca-sdo/ Mon, 15 Feb 2016 09:00:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7878 Solar Dynamics Observatory, które od tego czasu bezustannie obserwuje w wysokiej rozdzielczości naszą gwiazdę macierzystą. SDO zapewnia nam niespotykane dotąd spojrzenie na bezustannie zmieniającą się atmosferę Słońca oraz na kosmiczną pogodę. Powyższy film stanowi kompilację zdjęć z SDO wykonanych za pomocą instrumentu Atmospheric Imaging Assembly (AIA) w 2015 roku, złożoną w jeden time-lapse. Każda klatka tego filmu przedstawia 2 godzinom w rzeczywistości - dzięki temu możemy wyraźnie zaobserwować aktywność magnetyczną i trwającą 25-30 dni rotację wokół własnej osi. Krótkie przerwy i przesunięcia obrazu spowodowane są przez fakt, że SDO od czasu do czasu przerywa obserwacje w celu wykonania ponownej kalibracji i poprawy położenia na orbicie. Pod koniec trzeciej minuty filmu heliofizyk z Goddard Space Flight Center opisuje niektóre cechy powierzchni obserwowane na Słońcu, więc zachęcamy co obejrzenia filmu w całości. (Film w jeszcze wyższej rozdzielczości można obejrzeć pod linkiem >>TUTAJ<<). Więcej informacji o misji SDO i najnowsze zdjęcia można obejrzeć >>TUTAJ<<. Czy filmy takie jak powyższy nie wywołują w Was zachwytu nad Słońcem? Osobiście za każdym razem jak widzę produkcje z SDO to heliofizyka wydaje mi się najlepszym działem astronomii - i jak to mawia mój znajomy z UWr - w ogóle bym nie wychodził poza koronę, bo tam zimno (@gronki) :) A Wy? Podzielcie się z nami swoimi uwagami i przemyśleniami w komentarzach poniżej :) Źródło: NASA/GSFC]]> 7878 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> 222 0 0 <![CDATA[Regiomontanus - astronom czasów przedkopernikańskich]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/15/regiomontanus-astronom-czasow-przedkopernikanskich/ Mon, 15 Feb 2016 13:00:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7881 1111 "Uczony z Królewskiej Góry"  W roku 2016 przypada 580 rocznica urodzin i zarazem 540 rocznica śmierci Johannesa Müllera. Żył w latach 1436–1476 i znany był również jako Johannes Molitoris de Künigsperg, Johannes Germanus, Johannes Francus lub Joannes de Monte Regio, jednak najczęściej określany był jako Regiomontanus „uczony z Królewskiej Góry”. W przeddzień rewolucji  Wystawa „Regiomontanus – astronom czasów przedkopernikańskich” jest ekspozycją, której celem jest prezentacja stanu wiedzy astronomicznej w przededniu rewolucji kopernikańskiej. Zaprezentowane na niej zostaną dawne druki związane z Johannesem Müllerem, zwanym Regiomontanusem, oraz prace prezentujące wykładnię o wszechświecie w ujęciu geocentrycznym. Regiomontanus za sprawą swoich dokonań na polu badań astronomicznych jest postacią najlepiej ilustrującą obraz wiedzy o wszechświecie w drugiej połowie XV w., a więc w czasach młodości Mikołaja Kopernika, późniejszego autora „De revolutionibus orbium coelestium” oraz sprawcy wspomnianej rewolucji. Almagest W sensie naukowym Regiomontanus tkwił głęboko w geocentryzmie, co raczej nie powinno dziwić, zważywszy, że jedną z głównych jego zasług było przywrócenie Europie filaru wykładni astronomicznej myśli starożytnych, to jest dzieła wielkiego Ptolemeusza - Almagestu. Związany był ze średniowiecznym Wiedniem, w którym współpracował z Georgiem Paurebachem – innym wpływowym uczonym ówczesnego czasu. Razem pracowali nad odtworzeniem oryginalnego tekstu Klaudiusza Ptolemeusza, co uwieńczyli wspólną pracą Epitoma in Almagestum Ptolemaei. Systematyka trygonometrii płaskiej i sferycznej Mikołaj Kopernik, co istotne z punktu widzenia przygotowywanej wystawy, posiadał w swoim księgozbiorze większość prac Regiomontanusa, w tym obok tłumaczonej na nowo edycji dzieła Ptolemeusza również De triangulis omnimodis libri quinque (O wszelkich trójkątach ksiąg pięć), w której Regiomontanus usystematyzował trygonometrię płaską i sferyczną. O bredzeniach na temat teorii planetarnych W roku 1461 astronom pojechał do Włoch, gdzie przebywał kilka lat, następnie udał się na Węgry, na zaproszenie króla Macieja Korwina. Wcześniej ten światły władca sprowadził na swój dwór innego uczonego z Polski – Marcina Bylicę z Olkusza. Obaj wspólnie opracowali tablice astronomiczne oraz Disputationes inter Viennensem et Cracoviensem super Cremonensia in planetarum theoriae deliramenta (Dialog miedzy Wiedeńczykiem i Krakowianinem o bredzeniach Gerarda z Kremony na temat teorii planetarnych) – krytykę przestarzałego podręcznika astronomii. Biskup i dżuma  W 1471 roku Regiomontanus założył w Norymberdze obserwatorium, a nawet drukarnię przy finansowym wsparciu bogatego patrycjusza Bernharda Walthera. Cztery lata później na zaproszenie papieża Sykstusa IV udał się do Rzymu, by wziąć udział w pracach nad reformą kalendarza. W tym samym roku papież konsekrował go na biskupa Ratyzbony, lecz niestety rok później, najprawdopodobniej za sprawą dżumy, uczony zmarł nagłą śmiercią. Dom Mikołaja Kopernika Wystawa czynna: 20 lutego – 11 września Kurator: Michał Kłosiński]]> 7881 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pożegnanie z lądownikiem Philae na komecie 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/15/pozegnanie-z-ladownikiem-philae-na-komecie-67p/ Mon, 15 Feb 2016 11:00:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7882 scientistsst W piątek naukowcy zaprzestali prób skontaktowania się z lądownikiem Philae milcząco podróżującym na powierzchni jądra komety. Tym samym zakończony został ważny etap misji Rosetta. "Pora pożegnać sież Philae," ogłosiło German Aerospace Center DLR, "nie będziemy już wysyłać żadnych komend w stronę lądownika." Nowy dom lądownika Philae - jądro komety 67P z ogromną prędkością oddala się od Słońca i jego promieni, które mogły doładowywać jego baterie. Aktualnie "praktycznie nie ma już szans na uzyskanie jakiegokolwiek sygnału z lądownika," powiedział agencji AFP menedżer projektu Stephan Ulamec. Najprawdopodobniej panele słoneczne lądownika zostały pokryte pyłem emitowanym przez kometę w niefortunnym miejscu lądowania na powierzchni komety 67P/Czurumow-Gerasimienko. Sonda Rosetta krążąca wokół jądra komety będzie prowadziła nasłuch jeszcze przez miesiąc lub dwa - do momentu, kiedy będzie musiała rozpocząć oszczędzanie energii. Jednak Ulamec podkreśla: "szczerze i realistycznie mówiąc: Naprawdę prawdopodobieństwo usłyszenia czegokolwiek jest wyjątkowo małe." Przygody lądownika wielkości pralki przez kilka miesięcy przykuwały do ekranów tysiące widzów, zarówno naukowców jak i dzieci, które śledziły każdy krok małego lądownika i wstrzymywały oddech kiedy ten przestawał się odzywać. Philae wylądował na powierzchni komety 12 listopada 2014 roku po 10-letniej odysei podczas której przemierzył na pokładzie sondy Rosetta ponad 6.5 miliarda kilometrów w przestrzeni kosmicznej. Umieszczenie sondy na powierzchni 67P było przełomowym momentem misji, której głównym celem było zbadanie komety w poszukiwaniu odpowiedzi o początki powstawania Układu Słonecznego. W kolejnych miesiącach sonda Rosetta przynosiła wiele istotnych odkryć, a nawet emocji gdy lądownik Philae milkł na długie okresy po to, aby nagle nieoczekiwanie z powrotem zadzwonić do domu. W ramach misji edukacyjnej lądownik "tweetował" o swoich przygodach oraz pojawiał się w rysunkowych produkcjach gdzie w kasku i ciężkich butach dzielnie badał nieznany nowy ląd. philae_wakes_up_0 Po raz ostatni lądownik Philae kontaktował się z sondą 9 lipca 2015 roku gdy sonda zbliżała się do peryhelium swojej orbity, które osiągnęła 13 sierpnia. Aktualnie sonda znajduje się jakieś 350 milionów kilometrów od Słońca, zdecydowanie w rejonie zbyt odległym i zbyt zimnym, aby lądownik miał szansę na doładowanie baterii i kontakt z sondą. Źródło: ESA]]> 7882 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SMART-1 obserwuje gromadę księżycowych kraterów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/15/smart-1-obserwuje-gromade-ksiezycowych-kraterow/ Mon, 15 Feb 2016 15:00:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7888 SMART-1_views_a_cluster_of_the_Moon_s_craters Źródło: ESA/SMART-1/AMIE camera team/Space Exploration Institute[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia usiany kraterami obszar północno-wschodniej tarczy Księżyca. Ujęcie przedstawia kilka ciekawych tworów takich jak chociażby: po lewej stronie kadru mały krater Keldysh. Nieco pod nim i na prawo od niego widać niewielką depresję Hercules F, która znajduje się na lewo od mało wyraźnej, zerodowanej krawędzi krateru Atlas E. Największy i najwyraźniejszy w kadrze krater po prawej stronie to krater Atlas. Należy zauważyć, że Atlas ma głębokość kilku kilometrów i średnicę 90 kilometrów. Dno krateru usiane jest wzgórzami, pęknięciami i rowami otaczającymi wyraźnie widoczne wzniesienie centralne (wyraźnie widać jak rzuca cień). Niektóre z tych cech krateru powstały wskutek procesów wulkanicznych, szczególnie sieć głębokich szczelin i pęknięć rozciągających się we wnętrzu krateru znana pod nazwą Rimae Atlas. Tuż pod Atlasem (poza kadrem) leży krater Hercules, główny krater grupy do której należy Hercules F. Hercules F znany jest jako krater satelitarny. Większość kraterów na Księżycu to satelity; jeden główny obiekt otrzymuje własną nazwę, a wszelkie mniejsze kratery satelitarne otrzymują tą samą nazwę i dodatkową literę: Atlas, Atlas A, Atlas B itd. Krater Keldysh znajdujący się najbardziej na lewo na powyższym ujęciu swego czasu oznaczany był jako Hercules A. Dopiero na początku lat osiemdziesiątych Międzynarodowa Unia Astronomiczna zdecydowała się na zmianę jego nazwy. Praktyka badania, mapowania i nazywania cech powierzchni Księżyca to selenografia. Wszystkie obiekty powierzchni Księżyca nazywane są imionami postaci mitologicznych (tak jak chociażby Atlas i Hercules) lub na cześć nieżyjących już naukowców lub odkrywców (tak jak Keldysh - nazwany tak na cześć sowieckiego matematyka Mścisława Wsiewołodowicza Keldysza 1911-78, który był jedną z ważniejszych osób w sowieckim programie kosmicznym). Powyższe zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy SMART-1 3 lutego 2006 roku, kiedy sonda znajdowała się 2474 km nad powierzchnią Księżyca. Europejska sonda SMART-1 (skrót od Small Missions for Advanced Research and Technology-1) została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną 27 września 2003 roku. Przez 14 miesięcy sonda poruszała się po spiralnej trajektorii wokół Ziemi w kierunku Księżyca testując nowe technologie takie jak chociażby elektryczny napęd słoneczny. Sonda znajdowała się na orbicie okołoksiężycowej od 15 listopada 2004 roku do 3 września 2006 roku, kiedy to celowo rozbiła się o powierzchnię Księżyca. Źródło: ESA]]> 7888 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Powstawanie gwiazd w odległych gromadach galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/15/powstawanie-gwiazd-w-odleglych-gromadach-gwiazd/ Mon, 15 Feb 2016 17:00:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7893 56c1c755de249 Pierwsze gwiazdy pojawiły się około 100 milionów lat po Wielkim Wybuchu i od tego czasu gwiazdy i procesy gwiazdotwórcze rozświetlają kosmos wytwarzając przy okazji cięższe pierwiastki, planety, czarne dziury i wszystkie inne, równie interesujące obiekty, które dzisiaj możemy obserwować we Wszechświecie. Gdy Wszechświat miał zaledwie 3 miliardy lat (aktualnie wiek Wszechświata szacowany jest na 13.8 miliardów lat) aktywność gwiazdotwórcza była dziesięciokrotnie intensywniejsza niż aktualnie. Dlaczego tak było i czy procesy fizyczne wtedy zachodzące różniły się od tych obserwowanych dzisiaj czy takie same ale bardziej aktywne (i dlaczego) - to jedne z najważniejszych pytań astronomii. To właśnie pytania tego typu napędzają budowę przyszłych olbrzymich teleskopów naziemnych i kosmicznych. Lokalne otoczenie galaktyczne odgrywa kluczową rolę w regulowaniu aktywności gwiazdotwórczej. Badania lokalnego Wszechświata wskazują na przykład, że w gęstych gromadach galaktyk (gromadach zawierających nawet tysiące galaktyk), procesy gwiazdotwórcze są tłumione, co zgadza się z ideą interakcji i innych mechanizmów, które wydzierają materię gwiazdotwórczą (gaz i pył) z galaktyk macierzystych i wyrzucają ją w przestrzeń międzygalaktyczną. W odległym wszechświecie jednak nie wszystko jest takie jasne, a niektóre badania wskazują nawet, że jest wręcz odwrotnie, tym samym - być może  tłumacząc większą aktywność gwiazdotwórczą. Choć badania pojedynczych galaktyk wczesnego wszechświata postępują, dzieje się tak dlatego, że te galaktyki są ekstremalnie aktywne i jasne. W gromadach galaktyk jest już inaczej. W gromadzie może się znaleźć jedna czy dwie jasne galaktyki, ale większość z nich jest zwyczajna, bardzo słaba i trudna w badaniu. W rzeczywistości faktycznie trudno jest nawet w ogóle zidentyfikować gromady galaktyk. Astronomowie CfA: Matt Ashby, Tony Stark i zespół współpracowników bada procesy gwiazdotwórcze w bardzo gęstych gromadach galaktyk wczesnego Wszechświata z czasów kiedy wszechświat miał około sześciu miliardów lat. Badania mają na celu rozwiązanie kwestii procesów gwiazdotwórczych w gromadach. Swoją pracę zespół rozpoczął od próbki ultrajasnych galaktyk z wcześniejszej epoki ok. 3 miliardów lat po Wielkim Wybuchu (lub jeszcze wcześniejszej), odkrytej za pomocą South Pole Telescope. Te odleglejsze galaktyki zostały odkryte po części dzięki temu, że wyemitowane przez nie światło zostało grawitacyjnie zsoczewkowane przez bliższe nam gromady; to właśnie w ten sposób zespół był w stanie odkryć te galaktyki. Wiedząc w którą stronę patrzeć naukowcy zwrócili się w stronę danych w podczerwieni zarejestrowanych przez kosmiczne teleskopy Herschel oraz Planck (i inne) w celu zbadania słabych, podczerwonych sygnałów emitowanych przez te gromady. To promieniowanie najprawdopodobniej pochodzi właśnie z procesów gwiazdotwórczych - a tym samym pozwala naukowcom oszacować poziom aktywności i jej właściwości. Główne wnioski wskazują na to, że aktywność gwiazdotwórcza jest wzmagana a nie tłumiona w tych gromadach - powstaje w nich nawet kilka tysięcy więcej gwiazd rocznie niż normalnie się przyjmuje w tego typu grupach galaktyk. Co więcej, okazało się, że tego typu procesy gwiazdotwórcze są aktywne także na obrzeżach gromadach czyli w zakresie nawet piętnastu milionów lat świetlnych  owo słabe promieniowanie w podczerwieni należy uwzględniać w badaniach początków tła kosmicznego. Więcej informacji: Źródło: MNRAS / CfA]]> 7893 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Największy radioteleskop na Ziemi wymaga przesiedlenia ludności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/16/najwiekszy-radioteleskop-na-ziemi-wymaga-przesiedlenia-ludnosci/ Tue, 16 Feb 2016 09:00:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7907 134455055_14380820975281n Chiny zamierzają przenieść prawie 10 000 ludzi z okolic miejsca, w którym powstaje największy na świecie radioteleskop, który może pomóc ludzkości w poszukiwaniu obcych cywilizacji - poinformowały dzisiaj chińskie rządowe media. FAST (Aperture Spherical Radio Telescope) o średnicy 500 metrów, który umieszczono między wzgórzami w południowo-zachodniej prowincji Guizhou, ma rozpocząć obserwacje jeszcze w tym roku. Władze prowincji ogłosiły plan przeniesienia do września 9110 mieszkańców żyjących w promieniu pięciu kilometrów od radioteleskopu - poinformowała agencja informacyjna Xinhua. FAST Relokacja zagwarantuje idealne warunki do prowadzenia obserwacji, powiedział Li Yuecheng, jeden z przedstawicieli władz prowincji. Przesiedlani mieszkańcy otrzymają po 1800 USD (12000 juanów) w subsydiach oraz pomoc w znalezieniu zakwaterowania. FAST wybudowany kosztem 1.2 miliarda juanów zabierze miano największego na świecie radioteleskopu teleskopowi Arecibo o średnicy 300 metrów znajdującego się w Portoryko. Agencja Xinhua zacytowała Wu Xiangpinga, dyrektora generalnego Chińskiego Towarzystwa Astronomicznego, który powiedział, że wysoki poziom czułości teleskopu "pomoże nam w poszukiwaniu inteligentnego życia poza naszą galaktyką." Chiny mają już doświadczenie w przesiedlaniu setek tysięcy ludzi w celu realizacji dużych projektów infrastrukturalnych takich jak budowa zapór czy kanałów. Wielu z przesiedlonych narzeka jednak na bardzo niskie odszkodowania. Obszar otaczający teleskop jest stosunkowo rzadko zamieszkany. Xinhua wcześniej informowała, że miejsce to zostało wybrane ze względu na brak dużych miast w pobliżu. Oprócz podnoszenia stawki w astronomii, Pekin przyspiesza także swój wielomiliardowy program eksploracji przestrzeni kosmicznej, w ramach którego planowane jest stworzenie stacji kosmicznej do 2020 roku oraz załogowa misja na Księżyc w kolejnej dekadzie. Źródło: AFP / Xinhua A jak Wy uważacie? Czy w tym wypadku cel uświęca środki? Czy nauka jest ważniejsza od losu tych 10 000 ludzi? Chętnie przeczytamy Wasze opinie w komentarzach poniżej. ]]> 7907 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Geologia Plutona na mapie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/16/geologia-plutona-na-mapie/ Tue, 16 Feb 2016 11:00:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7913 puttingpluto Jak zrozumieć zaskakującą złożoność procesów geologicznych na Plutonie? Z pomocą pospieszyli naukowcy z zespołu misji New Horizons, którzy stworzyli geologiczne mapy, które pozwalają zrozumieć różnorodność form terenu i historię ewolucji powierzchni Plutona. Powyższa mapa obejmuje fragment powierzchni Plutona o wysokości 2070 km  obejmujący rozległe równiny lodu azotowego nazwane nieformalnie Sputnik Planum oraz otaczające je obszary. Jak widać na legendzie opisującej mapę poniżej - na mapę nałożono barwy, które odpowiadają różnym formom geologicznym. Każdy rodzaj terenu został zdefiniowany na podstawie tekstury i morfologii, np. gładki, popękany, poprzecinany pasmami wzgórz. Dokładność określenia danego fragmentu zależy bezpośrednio od rozdzielczości zdjęć danego obszaru. Cały obszar przedstawiony na tej mapie został zobrazowany przez sondę w skali 320 metrów na piksel lub lepszej - dlatego też naukowcy mogli stosunkowo dokładnie określić poszczególne elementy tego obszaru. Różne niebieskie i zielonkawe fragmenty wypełniające środek mapy przedstawiają różne formy terenu widziane na Sputnik Planum, od komórkowych obszarów w centrum i na północy do gładkich równin na południu. Czarnymi liniami zaznaczono pęknięcia, które widoczne są między obszarami komórkowymi w lodzie azotowym. Kolorem fioletowym zaznaczono chaotyczne pasma górskie znajdujące się przy zachodnich granicach Sputnik Planum, a różowym - rozproszone, pływające wzgórza przy wschodniej krawędzi. Prawdopodobny kriowulkan nieformalnie zwany Wright Mons zaznaczony jest kolorem czerwonym w południowym rogu mapy. Poszarpane, chropowate wyżyny zwane Cthulhu Regio przedstawione są kolorem ciemnobrązowym przy zachodniej krawędzi, a znajdujące się w tym regionie żółte plamki oznaczają duże kratery impaktowe. 1-puttingpluto Poprzez badanie w jaki sposób granice między poszczególnymi fragmentami oddziałują ze sobą naukowcy z zespołu misji New Horizons mogą spróbować określić, które warstwy nachodzą na które, co pozwoli na stworzenie chronologii powstawania poszczególnych fragmentów. Dla przykładu żółte kratery (po lewej stronie, przy zachodniej krawędzi mapy) musiały powstać po tym jak uformowały się otaczające je tereny. Tworzenie map tego rodzaju jest bardzo ważne przy próbach zrozumienia jakie procesy i kiedy zachodziły na powierzchni Plutona. Mapa stanowiąca podstawę tej powyższej mapy geologicznej oparta jest na 12 zdjęciach uzyskanych za pomocą instrumentu Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) w rozdzielczości 390 metrów na piksel. Mozaika została wykonana z odległości ok. 77 300 kilometrów od Plutona około 100 minut przed maksymalnym zbliżeniem sondy New Horizons do Plutona 14 lipca 2015 roku. Źródło: NASA Co Wam najbardziej podoba się na powierzchni Plutona? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami nt. misji New Horizons w komentarzach poniżej.]]> 7913 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda LISA Pathfinder uwolniła obie kostki ze złota i platyny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/16/sonda-lisa-pathfinder-uwolnila-obie-kostki-ze-zlota-i-platyny/ Tue, 16 Feb 2016 15:15:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7919 Freely_Floating_in_space_article_mob Sonda LISA Pathfinder uwolniła obie kostki wykonane ze złota i platyny i niedługo rozpocznie swoją wymagającą misję naukową po umieszczeniu obu mas testowych w najczystszym stanie nieważkości kiedykolwiek osiągniętym, gdzie będzie testowała technologię obserwowania fal grawitacyjnych z przestrzeni kosmicznej. Wystrzelona 3 grudnia ubiegłego roku sonda LISA Pathfinder 22 stycznia osiągnęła cel swojej podróży znajdujący się 1,5 miliona kilometrów od Ziemi w kierunku Słońca. Test_masses_inside_LISA_Pathfinder_payload_article_mob Mimo, że testy sondy i jej cennego ładunku wciąż trwają, w dniu dzisiejszym osiągnięto wykonano kolejny ważny krok w ramach misji. Po raz pierwszy, obie masy - para identycznych sześcianów ze złota i platyny o długości boku 46 mm - znajdujące się w sercu sondy znalazły się w stanie nieważkości, kilka milimetrów od ścian swojej obudowy. Obie kostki znajdują się 38 cm od siebie i łączy je jedynie promień lasera. W trakcie prac naziemnych, startu, uruchomień silników, które stopniowo podnosiły orbitę oraz sześciotygodniowej podróży do lokalizacji docelowej, każda kostka była unieruchomiona ośmioma 'palcami' naciskającymi na jej rogi. https://www.youtube.com/watch?v=Y-CT4wxEOBA 3 lutego palce zostały wycofane i otwarto zawory, które pozwoliły na usunięcie cząsteczek gazu, które mogły znajdować się jeszcze w pobliżu kostek. Każda kostka pozostała w centrum swojej obudowy delikatnie przytrzymywana przez dwa pręty naciskające na nią po obu stronach. Wczoraj także i te pręty uwolniły jedną masę testową, dzisiaj uwolniona została druga masa. Po raz pierwszy obie kostki unoszą się całkowicie w stanie nieważkości, nie dotykając żadnego elementu sondy. "Właśnie po to wysłaliśmy obie kostki testowe w przestrzeń kosmiczną: aby odtworzyć warunki, które niemożliwe są do osiągnięcia w polu grawitacyjnym naszej planety," powiedział Paul McNamara, naukowiec projektu w ESA. "Tylko w tych warunkach możliwe jest przetestowanie  stanu nieważkości w najczystszej możliwej formie. Nie możemy się doczekać rozpoczęcia naszych eksperymentów w tym niesamowitym laboratorium grawitacyjnym." Minie jeszcze tydzień zanim obie kostki zostaną pozostawione całkowicie na łasce grawitacje, bez wpływu żadnych innych sił. Zanim to jednak nastąpi oddziałują na nie jeszcze mikroskopijne siły grawitacyjne tak, aby podążały za ruchem sondy, bowiem jej lot w przestrzeni jest nieco zaburzony przez zewnętrzne siły takie jak ciśnienie promieniowania słonecznego. 23 lutego br zespół przełączy sondę LISA Pathfinder w tryb naukowy, w którym role się odwrócą: kostki znajdą się w stanie nieważkości, a sonda rozpocznie pomiary ruchu w ich kierunku spowodowanego przez siły zewnętrzne. Mikrosilniki kierunkowe będą delikatnie sterowały sondą tak, aby była ona wycentrowana zawsze na jednej z kostek. Następnie naukowcy będą w stanie przez kilka miesięcy prowadzić eksperymenty, których celem jest określenie z jaką dokładnością można utrzymywać niezmienioną odległość między dwoma masami testowymi w stanie nieważkości. Pomiary będą wykonywane za pomocą lasera łączącego obie kostki. Oczekiwana i wymagana dokładność musi wynosić milionową część milionowej części metra. "Uwolnienie mas testowych było najbardziej krytycznym wydarzeniem w ramach tej misji, bowiem niemożliwe było przetestowanie tej czynności na Ziemi. Jesteśmy zachwyceni, że udało nam się tego dokonać," powiedział Cesar Garcia Marirrodriga, menedżer projektu z ESA. "To wynik innowacyjności i zaangażowania dużego zespołu ludzi, który odpowiadał za stworzenie tego wyjątkowego laboratorium kosmicznego." Po przeprowadzeniu ostatnich testów sonda LISA Pathfinder rozpocznie swoją misję naukową 1 marca br, starając się potwierdzić naszą technologię obserwowania fal grawitacyjnych z przestrzeni kosmicznej. Fale grawitacyjne to niewielkie fluktuacje tkanki czasoprzestrzeni (czym są fale grawitacyjne czytaj >>TUTAJ<<)przewidziane w ramach Ogólnej Teorii Względności Alberta Einsteina, po raz pierwszy zaobserwowane bezpośrednio przez Laser Interferometer Gravitational Wave Observatory (LIGO) - co ogłoszono na zeszłotygodniowej konferencji (zapis naszej relacji na żywo z konferencji >>TUTAJ<<). Źródło: ESA]]> 7919 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pierwsze badania atmosfery superziemi!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/16/pierwsze-badania-atmosfery-super-ziemi/ Tue, 16 Feb 2016 17:00:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7940 Astrophysical Journal wskazują, że atmosfera planety składa się głównie z wodoru i helu. Międzynarodowy zespół pracujący pod kierownictwem naukowców z University College London (UCL) w Wielkiej Brytanii skupili się na obserwacjach pobliskiej egzoplanety 55 Cancri e, superziemi o masie ok. 8 mas Ziemi. Planeta znajduje się w układzie planetarnym wokół 55 Cancri - gwiazdy odległej od nas o 40 lat świetlnych. Dzięki obserwacjom wykonanym za pomocą Wide Field Camera 3 (WFC3) , instrumentu zainstalowanego na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a naukowcy byli w stanie przeanalizować atmosferę tej egzoplanety. To pierwsza w historii detekcja gazów w atmosferze superziemi. Uzyskane wyniki pozwoliły zespołowi na szczegółowe zbadanie atmosfery 55 Cancri e i odkrycie w niej wodoru i helu. W atmosferze nie odkryto śladów pary wodnej. Uzyskanie powyższych wyników było możliwe dzięki zastosowaniu nowej techniki obróbki danych. "To bardzo ekscytujące wyniki ponieważ to pierwszy raz w historii kiedy udało nam się odkryć w widmie swego rodzaju odciski palców gazów tworzących atmosferę superziemi," tłumaczy Angelos Tsiaras, doktorant z UCL, który wraz ze współpracownikami Ingo Waldmannem oraz Marco Rocchetto opracował technikę analizy. "Obserwacje atmosfery 55 Cancri e wskazują, że planecie udało się utrzymać znaczącą ilość wodoru i helu z mgławicy, w której powstał ten układ planetarny." Superziemie takie jak 55 Cancri e uważane są za najpowszechniejszy typ planet w naszej galaktyce. Ich nazwa 'superziemia' wywodzi się stąd, że mają one masę większą od masy Ziemi, ale wciąż dużo mniejszą niż gazowe olbrzymy obecne w naszym Układzie Słonecznym. Instrument WFC3 zainstalowany na Hubble'u był już wykorzystywany do badania atmosfer dwóch innych planet tego typu, ale do teraz nie udało się z nich wyłuskać informacji o składzie chemicznym. 55 Cancri e to dość nietypowa superziemia bowiem znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej. Rok na tej egzoplanecie trwa tylko 18 godzin, a temperatury na powierzchni sięgają nawet 2000 stopni Celsjusza. Dzięki temu, że planeta krąży tak blisko swojej gwiazdy macierzystej zespół naukowców był w stanie wykorzystać nową technikę analizy do uzyskania informacji o planecie podczas jej tranzytu na tle tarczy gwiazdy macierzystej. Obserwacje obejmowały bardzo szybkie skanowanie gwiazdy za pomocą WFC3 tak, aby można było uzyskać wiele widm. Po połączeniu tych obserwacji i obróbce za pomocą oprogramowania do analizy, naukowcy byli w stanie wyodrębnić widmo 55 Cancri e zanurzone w świetle jej gwiazdy macierzystej. "Te wyniki umożliwiają nam po raz pierwszy w historii wgląd w atmosferę superziemi. Teraz mamy informacje o aktualnym stanie planety i jej ewolucji. To niezmiernie istotne informacje dla dalszych badań nad 55 Cancri e i innymi superziemiami," mówi Giovanna Tinetti także z UCL. Co ciekawe, dane wskazują także na obecność w atmosferze cyjanowodoru - markera atmosfer bogatych w węgiel. "Taka ilość cyjanowodoru wskazywałaby na atmosferę o bardzo wysokim stosunku węgla do tlenu," mówi Olivia Venot z KU Leuven, która opracowała chemiczny model atmosfery 55 Cancri e, który pomógł przy analizie danych obserwacyjnych. "Jeżeli obecność cyjanowodoru i innych związków zostanie za kilka lat potwierdzona przez kolejną generację teleskopów pracujących w podczerwieni, potwierdzi się teoria, że ta planeta faktycznie jest bardzo bogata w węgiel. Prawdziwie egzotyczne miejsce," podsumowuje Jonathan Tennyson z UCL. Źródło: spacetelescope [1] 55 Cancri e to planeta, która wcześniej nazywana była "diamentową" bowiem modele opierające się na jej masie i promieniu wskazywały, że jej wnętrze musi być bogate w węgiel.  ]]> 7940 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Blask Wielkiego Wybuchu podświetlił dżet z odległej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/17/blask-wielkiego-wybuchu-podswietlil-dzet-z-odleglej-czarnej-dziury/ Wed, 17 Feb 2016 09:00:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7971 b30727 Astronomowie wykorzystali Obserwatorium Rentgenowskie Chandra do odkrycia dżetu z bardzo odległej supermasywnej czarnej dziury. Dżet został oświetlony przez najstarsze promieniowanie we Wszechświecie. Odkrycie to wskazuje, że czarne dziury charakteryzujące się silnymi dżetami mogły być bardziej powszechne w pierwszych kilku miliardach lat po Wielkim Wybuchu niż wcześniej uważano. Promieniowanie wykryte w tym dżecie zostało wyemitowane gdy Wszechświat miał zaledwie 2,7 miliardy lat, zaledwie 1/5 swojego obecnego wieku. W tym czasie intensywność kosmicznego mikrofalowego promieniowania tła (CMB - cosmic microwave background) była znacznie większa niż teraz. Długość dżetu odkrytego w układzie B3 0727+409 wynosi co najmniej 300 000 lat świetlnych. W pobliskim wszechświecie udało się wykryć sporo takich długich dżetów wyemitowanych prze supermasywne czarne dziury, jednak jak dotąd nie ustalono w jakim procesie dżety emitują promieniowanie rentgenowskie. W przypadku B3 0727+409 wydaje się, że to właśnie CMB ulega energetyzacji do zakresu rentgenowskiego. "Ponieważ widzimy ten dżet w czasach kiedy Wszechświat miał mniej niż trzy miliardy lat, dżet jest około 150 razy jaśniejszy w zakresie rentgenowskim niż byłby w pobliskim wszechświecie," powiedziała Aurora Simionescu z JAXA Institute of Space and Astronautical Studies (ISAS), która kierowała badaniami. Z uwagi na to, że elektrony w tych dżetach lecą od czarnej dziury z prędkością bliską prędkości światła, poruszają się one przez morze promieniowania CMB i zderzają się z fotonami w zakresie mikrofalowym podnosząc ich energię do zakresu rentgenowskiego, który możemy wykryć za pomocą Chandry. To wskazuje, że elektrony w dżecie B3 0727+409 muszą poruszać się z prędkością bliską prędkości światła przez setki tysięcy lat świetlnych. Elektrony znajdujące się w dżetach emitowanych przez czarne dziury zazwyczaj bardzo silnie emitują w zakresie radiowym, dlatego tego typu systemy zazwyczaj znajdowane są w ramach obserwacji radiowych. Odkrycie dżetu w B3 0727+409 to wydarzenie szczególne ponieważ ten obiekt praktycznie wcale nie wykazuje emisji w zakresie radiowym, a wyraźnie zauważalny jest w zakresie rentgenowskim. "Prawdę mówiąc natknęliśmy się na ten dżet, bo akurat znalazł się w polu widzenia Chandry gdy obserwowaliśmy coś zupełnie innego," mówi Łukasz Stawarz z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Naukowcy jak dotąd zidentyfikowali niewiele dżetów na tyle odległych, żeby ich jasność w zakresie rentgenowskim była tak wzmocniona przez CMB jak w przypadku B3 0727+409. Jednak Stawarz dodaje "jeżeli jasne dżety rentgenowskie mogą istnieć  przy bardzo słabym lub niewykrywalnym promieniowaniu w zakresie radiowym, może ich być znacznie więcej, bo nawet ich nie szukaliśmy." "Aktywność supermasywnych czarnych dziur, w tym emisja dżetów, mogła być inna we wczesnym Wszechświecie, niż na dalszych etapach ewolucji Wszechświata," mówi współautor badań Teddy Cheung z Naval Research Laboratory w Waszyngtonie. "Znajdując i odkrywając więcej tego typu odległych dżetów możemy zacząć rozumieć w jaki sposób przez miliardy lat mogły się zmieniać właściwości supermasywnych czarnych dziur." Wyniki prac zostały opublikowane 1 stycznia 2016 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters i dostępne są online. Źródło: NASA]]> 7971 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Z albumu sondy Cassini: Podzielony Dione]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/17/z-albumu-sondy-cassini-podzielony-dione/ Wed, 17 Feb 2016 11:00:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7974 pia18358-1041 Na powyższym zdjęciu wykonanym przez sondę Cassini widzimy księżyc Dione przecięty przez niezwykle cienkie pierścienie widziane od strony krawędzi. Zdjęcie wykonane zostało z punktu znajdującego się zaledwie 0,02 stopnia nad płaszczyzną pierścieni. Jasne pasma na powierzchni Dione widoczne są blisko prawej krawędzi księżyca. Średniego rozmiaru krater Turnus (średnica 101 km) widoczny jest na linii terminatora. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym za pomocą kamery wąskokątowej w dniu 25 grudnia 2015 roku z odległości 2,3 milionów kilometrów od Dione. Skala zdjęcia to 13,8 km/piksel. Zdjęcie: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 7974 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ExoMars 2016: Podróż na Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/17/exomars-2016-podroz-na-marsa/ Wed, 17 Feb 2016 13:00:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7977 Trace Gas Orbiter oraz modułu lądownika Schiaparelli. Oba segmenty zostaną wystrzelone w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Proton-M/Breeze-M z kosmodromu Bajkonur w ramach okna startowego 14-25 marca 2016 roku. Około dziesięć i pół godziny po starcie sonda oddzieli się od rakiety i rozłoży panele słoneczne. Dwa tygodnie później rozłożona zostanie antena HGA. Po siedmiu miesiącach podróży do Marsa lądownik Schiaparelli oddzieli się od TGO 16 października 2016 roku. Trzy dni później wejdzie w atmosferę Czerwonej Planety, a TGO rozpocznie wejście na orbitę wokół Marsa. Źródło: ESA]]> 7977 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Odtwarzanie wielkoskalowej struktury Wszechświata z danych SDSS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/18/odtwarzanie-wielkoskalowej-struktury-wszechswiata-z-danych-sdss/ Thu, 18 Feb 2016 09:00:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7981 56c449c8ccead W ramach przeglądu BOSS przeskanowano niebo mierząc redshift (przesunięcie ku czerwieni) ponad miliona galaktyk, co pozwoliło na stworzenie trójwymiarowego obrazu jasnych źródeł w naszym Wszechświecie w zakresie do 4.5 miliarda lat temu. Międzynarodowy zespół astronomów odtworzył obserwowane struktury gromad galaktyk i określił niepewności pomiarowe obserwowanych wartości poprzez stworzenie tysięcy symulowanych katalogów galaktyk. Po raz pierwszy w historii odległości między parami galaktyk oraz odległości między trypletami galaktyk odzwierciedlają dane obserwacyjne. Dzięki temu udało się opisać kosmiczną sieć, a w szczególności puste przestrzenie między galaktykami. Rozkład galaktyk w wielkiej skali zawiera cenne informacje o początkach i przeznaczeniu Wszechświata. Aby te informacje wyłuskać w ramach przeglądu BOSS (Baryon Oscillation Spectroscopic Survey), który jest elemenetem SDSS-III (Sloan Digital Sky Survey), zmierzono rozkład redshiftów galaktyk z niespotykaną dotąd dokładnością. Podczas analizowania danych zebranych w tego typu przeglądach pojawia się zawsze jedno ważne pytanie: jeżeli porównać wszechświat do wielkiego, unikalnego eksperymentu - to w jaki sposób można określić niepewności pomiarowe uzyskanych danych? Podczas gdy zwykłe eksperymenty można powtarzać wielokrotnie w laboratoriach, wszechświat jest odtwarzalny jedynie za pomocą superkomputerów. Przygotowując tego typu symulacje należy uwzględnić statystyczne fluktuacje będące efektem tzw. kosmicznej niezgodności (cosmic variance), która ma swój początek w pierwotnych fluktuacjach. Niemniej jednak odtworzenie wielkoskalowej struktury obejmującej objętości porównywalne z przeglądami takimi jak BOSS z fluktuacji powstałych po Wielkim Wybuchu, aż do czasu utworzenia się galaktyk obserwowanych po 14 miliardach lat kosmicznej ewolucji to niezwykle kosztowne zadanie wymagające milionów godzin pracy superkomputerów. Francisco Kitaura z Leibniz Institute for Astrophysics w Poczdamie (AIP) powiedział: "Opracowaliśmy techniki niezbędne do stworzenia tysięcy symulowanych katalogów galaktyk, odtwarzając w ten sposób statystyczne właściwości obserwacji." Stworzenie katalogów przebiegało w trzech etapach: najpierw stworzono tysiące pól ciemnej materii charakteryzujących się różnymi perturbacjami w różnych epokach kosmicznych. Następnie galaktyki zostały  rozłożone w nieliniowy, stochastyczny sposób przypominający statystyczne właściwości uzyskane z obserwacji. Na końcu odtworzono masę każdej galaktyki - określoną przez jej otoczenie. W końcu, katalogi różnych etapów historii wszechświata zostały połączone w stożki światła odtwarzające właściwości obserwowane w danych z przeglądu BOSS, takie jak geometria przeglądu, gęstość galaktyk w różnych odległościach i czasach. Chia-Hsun Chuang z AIP tłumaczy: "Dzięki temu nowatorskiemu podejściu byliśmy w stanie wiarygodnie zawęzić niepewności parametrów kosmologicznych uzyskiwanych z danych." "Ośrodek superkomputerów MareNostrum należący do Barcelona Supercomputing Center (BSC) został wykorzystany do stworzenia największej w historii liczby syntetycznych katalogów galaktyk obejmujących objętości większe niż dziesięciokrotność sumy wszystkich wielkoskalowych symulacji dotychczas przeprowadzonych," mówi Gustavo Yepes z Autonomous University of Madrid (UAM). Właściwości statystyczne uzyskane z danych i porównane z modelami pozwoliły uzyskać nowe informacje: "Teraz lepiej rozumiemy związek między rozkładem galaktyk i wielkoskalowym polem ciemnej materii. Zamierzamy dalej dopracowywać nasze metody, które pozwolą nam lepiej zrozumieć struktury obserwowane we Wszechświecie," podsumowuje Kitaura. Źródło: AIP Potsdam]]> 7981 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie się podziały żelazne meteoryty, które spadły na Antarktydę?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/17/gdzie-sie-podzialy-zelazne-meteoryty-ktore-spadly-na-antarktyde/ Wed, 17 Feb 2016 16:04:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7982 1-meteorite Ukryty rezerwuar meteorytów żelaznych, które mogą przechowywać w sobie tajemnice początków Układu Słonecznego, może znajdować się pod powierzchnią antarktycznego lądolodu - twierdzi zespół badaczy z University of Manchester. Ich artykuł opublikowany w tym tygodniu w periodyku Nature Communications wskazuje, że owe meteoryty mogą znajdować się zaledwie 10-50 cm pod powierzchnią - co sprawia, że ich wydobycie jest co najmniej kuszące. Chociaż meteoryty spadają na powierzchnię Ziemi równomiernie, ponad dwie trzecie całkowitej liczby zebranych meteorytów pochodzi z Antarktyki - po części dzięki kontrastowi między białą powierzchnią lodu, a ciemnymi meteorytami na niej leżącymi. Ale przede wszystkim dzięki dynamice lodu, który transportuje i zbiera meteoryty ukryte w lodzie przez setki lat do określonych miejsc na powierzchni, znanych jako MSZ (meteorite stranding zone). Już od lat siedemdziesiątych organizowane są udane misje, których celem jest zbieranie meteorytów właśnie w takich MSZ. Zebrany tam materiał niesamowicie przyczynił się do rozwoju naszej wiedzy z zakresu planetologii. Co ciekawe jednak, na Antarktydzie znajduje się znacznie mniej żelaznych meteorytów niż gdziekolwiek indziej na Ziemi. Powód tej rozbieżności od dawna pozostawał tajemnicą.... a przynajmniej do teraz. Dr Geoff Evatt wraz ze swoim zespołem najprawdopodobniej rozwiązał tą zagadkę. Według naukowców, promienie słoneczne przenikające czystą warstwę lodu w MSZ mogą bardziej ogrzewać skały bogate w żelazo niż te ubogie w żelazo - przez co zapadają się one głębiej pod powierzchnię i pozostają na stałe uwięzione w lodzie. Autorzy połączyli eksperymenty laboratoryjne z modelami matematycznymi i wykazali, że typowe procesy odtajania i zamarzania  w praktyce równoważą się i nie powodują transportu ku górze meteorytów o dużej przewodności cieplnej (np. zawierających żelazo), natomiast wynoszą na powierzchnię meteoryty o niskiej przewodności cieplnej. Mechanizm filtrowania zidentyfikowany przez zespół z University of Manchester wskazuje, że podpowierzchniowe warstwy lodu znajdujące się zaledwie kilkadziesiąt centrymetrów pod powierzchnią MSZ  mogą potencjalnie zawierać sporo meteorytów bogatych w żelazo, które znajdują się w nich od tysięcy lat. Dotarcie do tych warstw może znacząco zwiększyć zakres naszej wiedzy o początkach Układu Słonecznego, bowiem właśnie meteoryty bogate w żelazo pochodzą z wnętrz dużych ciał planetarnych, które uległy zniszczeniu. "Z uwagi na duże prawdopodobieństwo istnienia ogromnych zasobów meteorytów leżących tuż pod powierzchnią lodu w określonych miejscach na Antarktydzie, znalezienie dowodu na ich istnienie może przyczynić się do rozwoju wiedzy o początkach Układu Słonecznego," mówi Evatt. "Teraz  naszym celem jest zostanie pierwszym zespołem badawczym, który zlokalizuje te zasoby meteorytów i pobierze z nich próbki." Więcej informacji: Źródło: University of Manchester]]> 7982 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozwiązanie zagadki znikających planetoid typu NEO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/17/rozwiazanie-zagadki-znikajacych-planetoid-typu-neo/ Wed, 17 Feb 2016 19:50:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7986 puzzlingaste Przez ostatnie dwie dekady uważano, że większość obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO - Near Earth Objects) - planetoidy i komety, które mogą stanowić zagrożenie dla życia na Ziemi - kończą swoje życie opadając na Słońce. Nowe wyniki badań, które opublikowane zostaną jutro, 18 lutego w periodyku Nature wskazują, że większość tego typu obiektów ulega zniszczeniu dużo dalej od Słońca niż wcześniej uważano. To zaskakujące odkrycie tłumaczy kilka z wydarzeń zaobserwowanych w ostatnich latach. Międzynarodowy zespół składający się z naukowców z Finlandii, Francji, Stanów Zjednoczonych oraz Czech rozpoczął prace nad stworzeniem najnowszego modelu populacji NEO potrzebnego przy planowaniu przyszłych przeglądów planetoid oraz misji kosmicznych. Model opisuje rozkład orbit NEO oraz szacuje liczbę obiektów NEO różnych rozmiarów. Znaczna większość NEO pochodzi z głównego pasa planetoid znajdującego się między orbitami Marsa i Jowisza. Orbity planetoid pasa głównego ulegają powolnym zmianom wskutek niejednorodnego uwalniania nadmiaru ciepła przez powierzchnię planetoidy. Ich orbity w pewnym momencie zaczynają oddziaływać z ruchami orbitalnymi Jowisza i Saturna, które zmieniają ich trajektorie, kierując je w pobliże Ziemi. Planetoida zostaje sklasyfikowana jako NEO kiedy najmniejsza odległość do Słońca na jej orbicie wynosi mniej niż 1,3 średniej odległości Ziemia-Słońce. Do stworzenia nowego modelu populacji zespół badaczy skorzystał z właściwości prawie 9 000 planetoid NEO wykrytych na ponad 100 000 zdjęć wykonanych w ciągu 8 lat w ramach przeglądu Catalina Sky Survey (CSS). Jednym z największych problemów, któremu trzeba było stawić czoła, było obliczenie, które planetoidy można w rzeczywistości wykryć. Planetoida na zdjęciach pojawia się jako punkt świetlny poruszający się na tle nieruchomych gwiazd. Jednak odkrycie planetoidy na zdjęciu uzależnione jest od dwóch czynników: jasności planetoidy i jej pozornej prędkości. Jeżeli teleskop nie jest zwrócony w odpowiednie miejsce i o odpowiednim czasie tak, aby zarejestrować planetoidę wystarczająco jasną i wystarczająco wolną, możemy nigdy jej nie zauważyć. Uwzględnienie wpływu odpowiedniego wyboru obiektów do obserwacji wymagało szczegółowego zrozumienia działania teleskopu i detektora oraz olbrzymich zasobów czasu obliczeniowego, nawet przy wykorzystaniu nowatorskich, szybkich metod matematycznych. Zespół stworzył najlepszy jak dotąd model populacji NEO łącząc informacje o wpływie wyboru obiektów do CSS z danymi CSS i modelami teoretycznymi rozkładów orbit obiektów NEO pochodzących z różnych części głównego pasa planetoid. Jednak wtedy zauważono, że model ma jedną wadę - szacuje, że powinno być 10 razy więcej obiektów na orbitach, które zbliżają się do Słońca na odległość równą 10 średnicom Słońca. Dlatego też zespół spędził cały rok na weryfikowaniu swoich obliczeń zanim doszedł do wniosku, że problem nie leży w ich analizie lecz w założeniach dotyczących pracy Układu Słonecznego. Dr Mikael Granvik, naukowiec z University of Helsinki oraz główny autor artykułu w Nature stwierdził, że ich model zdecydowanie lepiej pasowałby do obserwacji, jeżeli NEO ulegałyby zniszczeniu w pobliżu Słońca, ale na długo przed faktycznym wejściem w jego atmosferę. Zespół przebadał ten postulat i okazało się, że uwzględniając takie założenie model doskonale pasował do danych obserwacyjnych populacji NEO z wyłączeniem obiektów, które spędzały za dużo czasu wewnątrz dziesięciu średnic Słońca od Słońca. "Odkrycie, że planetoidy muszą rozpadać się zbliżając się za bardzo do Słońca było zaskoczeniem, dlatego tak dużo czasu spędziliśmy na weryfikacji naszych obliczeń," powiedział dr Robert Jedicke, członek zespołu z University of Hawaii Institute for Astronomy. Odkrycie, którego dokonał zespół, tłumaczy także kilka innych rozbieżności między obserwacjami i prognozami rozkładu orbit małych obiektów w Układzie Słonecznym. Meteory, czyli tak zwane spadające gwiazdy, to małe drobiny pyłu i skał pochodzące z powierzchni planetoid i komet, które kończą swoje życie płonąc po wejściu w naszą atmosferę. Meteory często podróżują w rojach, które podążają po ścieżce swojego obiektu macierzystego, jednak astronomowie nie byli w stanie połączyć niektórych rojów meteorów  na orbitach mocno zbliżających się do Słońca z żadnymi obiektami macierzystymi. Najnowsze wyniki  wskazują, że obiekty macierzyste uległy całkowitemu zniszczeniu gdy za bardzo zbliżyły się do Słońca- stąd samotne roje bez macierzystego obiektu NEO. Co więcej okazało się, że ciemniejsze planetoidy ulegają zniszczeniu dalej od Słońca niż jaśniejsze - tłumaczy to wcześniejsze odkrycie, że obiekty NEO zbliżające się do Słońca są jaśniejsze niż te znajdujące się dalej. Fakt, że ciemne obiekty łatwiej ulegają zniszczeniu wskazuje na to, że ciemne i jasne planetoidy charakteryzuje inna budowa wewnętrzna i skład chemiczny. "Najprawdopodobniej najciekawszym wnioskiem wyniesionym z nowych badań jest ten, że teraz możliwe jest testowanie modeli wnętrza planetoid poprzez śledzenie ich orbit i rozmiarów. To naprawdę niesamowite odkrycie, którego nie oczekiwaliśmy rozpoczynając prace nad nowym modelem NEO," mówi Ganvik. Więcej informacji: Źródło: Nature/University of Helsinki]]> 7986 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SDO obserwuje słoneczne protuberancje]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/18/sdo-obserwuje-sloneczne-protuberancje/ Thu, 18 Feb 2016 11:00:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8004 protuberancje słoneczne pojawiły się i powolnie rozwijały nad powierzchnią naszej Dziennej Gwiazdy 3 lutego 2016 roku. Całe zjawisko zostało zarejestrowane przez kamery obserwatorium SDO (Solar Dynamics Observatory). Protuberancje, znane jako włókna gdy widoczne są nad krawędzią Słońca, to chmury materii słonecznej zawieszone nad powierzchnią Słońca w jego polu magnetycznym. To ten sam złożony magnetyzm, który napędza takie zdarzenia jak rozbłyski słoneczne czy koronalne wyrzuty masy. Materia słoneczna w protuberancjach przemieszcza się wzdłuż linii pola magnetycznego, a następnie ulega rozrzedzeniu i stopniowo odrywa się od powierzchni Słońca. Powyższe zdjęcia zostały wykonane w ekstremalnym ultrafiolecie, na długości fali 304 A. Oczywiście jest to zakres promieniowania niewidoczny dla naszych oczu, jednak powyżej przedstawiony na czerwono. W ostatnich kilku sekundach filmu Słońce przesuwa się w kadrze - to efekt wykonywania kalibracji teleskopu zainstalowanego na pokładzie SDO. Źródło: NASA]]> 8004 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zaćmienie trwające 3.5 roku co 69 lat? Ciekawe!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/18/zacmienie-trwajace-3-5-roku-co-69-lat-ciekawe/ Thu, 18 Feb 2016 13:00:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8009 longestlasti Wyobraźcie sobie życie na planecie, na której co 69 lat Słońce znika w niemal całkowitym zaćmieniu na... trzy i pół roku. Tak właśnie dzieje się w nienazwanym jeszcze układzie podwójnym gwiazd znajdującym się prawie 10 000 lat świetlnych od Ziemi. Nowo odkryty układ znany tylko dzięki swojemu numerowi katalogowemu TYC 2505-672-1 ustanawia nowy rekord długości trwania zaćmienia gwiazdy i najdłuższego okresu między zaćmieniami w jakimkolwiek układzie podwójnym. Odkrycia wyjątkowych właściwości układu dokonał zespół astronomów z Vanderbilt oraz Harvardu przy pomocy współpracowników z uniwersytetów Lehigh, Ohio State oraz Pennsylvania State, Lac Cumbres Observatory Global Telescope Network oraz AAVSO. Wyniki ich badań opisano w artykule przyjętym do publikacji w periodyku Astronomical Journal. "To zdecydowanie najdłużej trwające zaćmienie gwiazdy i najdłuższy okres orbitalny w zaćmieniowym układzie podwójnym" powiedział główny autor artykułu doktorant Joey Rodriguez. Poprzednim rekordzistą w tym względzie był układ epsilon Aurigae, olbrzymia gwiazda zaćmiewana przez swego towarzysza co 27 lat na 640-730 dni. 1-longestlasti "Układ epsilon Aurigae znajduje się dużo bliżej - około 2200 lat świetlnych od Ziemi - i jest dużo jaśniejszy, dzięki czemu astronomowie mogli go dokładnie zbadać," mówi Rodriguez. Obowiązująca teoria mówi, że epsilon Aurigae składa się z żółtego olbrzyma, wokół którego krąży normalna gwiazda nieco większa od Słońca ukryta w gęstym obłoku pyłowo-gazowym widzianym z Ziemi od strony krawędzi. "Jednym z największych problemów w astronomii jest fakt, że niektóre najważniejsze zjawiska zachodzą w astronomicznej skali czasowej, a astronomowie ograniczeni są jedynie do znacznie krótszej skali swojego życia," mówi współautor Keivan Stassun, profesor fizyki i astronomii w Vanderbilt.  "Tutaj mamy rzadką okazję na zbadanie zjawiska, które trwa wiele dekad i otwiera nam okno do badań gwiazd znajdujących się w środowisku, gdzie istnieją warunki na powstawanie układów planetarnych jeszcze pod koniec życia układu gwiezdnego." Odkrycie było możliwe dzięki sieci AAVSO (American Association of Variable Star Observers) oraz dzięki programowi DASCH (Digital Access to a Sky Century @ Harvard). AAVSO to organizacja non-profit zrzeszająca zawodowych astronomów jak i amatorów astronomii, którzy łączą swoje wysiłki w celu zrozumienia gwiazd zmiennych. To właśnie ta organizacja dostarczyła kilkuset obserwacji ostatniego zaćmienia układu TYC 2505-672-1. Przegląd DASCH opiera się na tysiącach płyt fotograficznych wykonanych przez astronomów z Harvardu w latach 1890-1989 w ramach regularnego przeglądu nieba północnego. W ostatnich latach uniwersytet rozpoczął digitalizację płyt. W procesie digitalizacji układ TYC 2505-672-1 przyciągnął uwagę Sumin Tang z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. Rodriguez brał udział w konferencji, na której Tang zaprezentowała wyniki badań TYC 2505-672-1 i także zainteresował się tym układem. Rodriguez jest członkiem zespołu wykonujące przegląd nieba za pomocą niskokosztowego systemu Kilodegree Extremely Little Telescope (KELT) składającego się z pary teleskopów robotycznych, których przeznaczeniem jest poszukiwanie egzoplanet wokół jasnych gwiazd. KELT charakteryzuje się wyjątkowo szerokim polem widzenia (26 x 26 stopni), dlatego też Rodriguez pomyślał, że baza danych KELT może zawierać zdjęcia tego odległego układu podwójnego. Po wykładzie Rodriguez skontaktował się z Tang i tak rozpoczęła się ich współpraca badawcza. Po przeszukaniu bazy danych KELT, Rodriguez znalazł 9000 zdjęć układu wykonanych w ciągu ostatnich ośmiu lat, które można było połączyć z 1432 zdjęciami wykonanymi w ostatnim stuleciu na Harvardzie. Rodriguez skontaktował się także z AAVSO gdzie uzyskał jeszcze kilkaset dodatkowych obserwacji ostatniego zaćmienia tego układu, które niejako uzupełniły paletę danych. Z uwagi na zaangażowanie w inne projekty Tang zgodziła się, aby pracę nad danymi przejął Rodriguez. Wynikiem prac jest stwierdzenie, że układ przypomina epsilon Aurigae, aczkolwiek z istotnymi różnicami. Okazuje się, że układ składa się z pary czerwonych olbrzymów, z których jeden został odarty z materii, aż do stosunkowo małego jądra i otoczony jest olbrzymim dyskiem materii, który powoduje tak długie zaćmienia. "Jedynym sposobem na uzyskanie tak długo trwającego zaćmienia jest istnienie rozległego dysku nieprzezroczystej materii. Nic innego nie jest na tyle duże, aby zasłaniać gwiazdę na kilkanaście miesięcy," mówi Rodriguez. TYC-2505-672-1 to układ na tyle odległy, że ilość danych, którą astronomowie mogli uzyskać ze zdjęć, jest bardzo ograniczona. Niemniej jednak udało się oszacować temperaturę powierzchni gwiazdy towarzysza, która jest o 2000 stopni Celsjusza wyższa od temperatury powierzchni Słońca. Po uwzględnieniu obserwacji wskazujących, że średnica gwiazdy jest o połowę mniejsza od średnicy Słońca okazało się, że jest to czerwony olbrzym, z którego oderwana została zewnętrzna powłoka gwiazdy i właśnie materia tworząca ową powłokę może odpowiadać za nieprzezroczysty dysk. Niemniej jednak - w tym względzie pewności nie ma. Aby okres orbitalny wynosił 69 lat obie gwiazdy muszą być oddalone od siebie o 20 AU (jednostek astronomicznych) co odpowiada mniej więcej odległości między Słońcem a Uranem. "Jak na razie nawet najsilniejsze teleskopy nie mogą rozdzielić elementów tego układu," mówi Rodriguez. "Miejmy nadzieję, że będziemy w stanie tego dokonać już przy okazji następnego zaćmienia w 2080 roku." Źródło: Astronomical Journal]]> 8009 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA przedstawia nowe, szersze okno na Wszechświat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/18/nasa-przedstawia-nowe-szersze-okno-na-wszechswiat/ Thu, 18 Feb 2016 18:34:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8015 Wide Field Infrared Survey Telescope (WFIRST). Dzięki polu widzenia 100 razy większemu od pola Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, WFIRST pomoże naukowcom odkryć tajemnice ciemnej energii i ciemnej materii oraz zbadać ewolucję Wszechświata. Oprócz tego teleskop wspomoże poszukiwania nowych planet pozasłonecznych, a w szczególności tych, które mogą być przyjazne dla życia. Rada Zarządzania Programem NASA, która ocenia programy i projekty agencji pod kątem zawartości, zarządzania ryzykiem i potencjalnych korzyści wczoraj podjęła decyzję o kontynuacji projektu WFIRST. "WFIRST może potencjalnie otworzyć nasze oczy na wszechświat w tak samo rewolucyjny sposób jak zrobił to Kosmiczny Teleskop Hubble'a," powiedział John Grunsfeld, astronauta i zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Projekt ten w unikalny sposób łączy zdolność odkrywania i charakteryzowania planet pozasłonecznych z czułością i optyką zdolną do szerokiego i głębokiego spojrzenia na Wszechświat, które umożliwi odkrycie tajemnic ciemnej energii i ciemnej materii." WFIRST stanowi kolejne główne obserwatorium astrofizyczne, nad którym prace skupią się po wystrzeleniu w przestrzeń Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba w 2018 roku. Obserwatorium podejmie się przeglądu dużych obszarów nieba w bliskiej podczerwieni, próbując odpowiedzieć na fundamentalne pytania dotyczące struktury i ewolucji Wszechświata oraz starając się poszerzyć naszą wiedzę o planetach pozasłonecznych. Na pokładzie obserwatorium znajdzie się Wide Field Instrument (WFI) do przeglądów oraz Coronagraph Instrument (CI) zaprojektowany do blokowania blasku pojedynczych gwiazd w celu odkrycia słabego promieniowania planet krążących wokół nich. Poprzez zablokowanie blasku gwiazdy macierzystej Coronagraph Instrument umożliwi wykonanie szczegółowych pomiarów składu chemicznego atmosfer planetarnych. Porównanie tych danych z innymi egzoplanetami pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć pochodzenie i fizykę tych atmosfer oraz umożliwi poszukiwanie chemicznych oznak środowiska przyjaznego dla życia. "WFIRST zaprojektowano do badania zagadnień określanych jako priorytetowe przez społeczność astronomiczną," powiedział Paul Hertz, dyrektor Działu Astrofizyki NASA w Waszyngtonie. "WFI pozwoli teleskopowi wykonać pojedyncze zdjęcia o głębi i jakości zdjęć z HST jednak obejmujące 100 razy większy obszar. Koronagraf pozwoli na zrewolucjonizowanie pola poszukiwań planet pozasłonecznych poprzez wykonywanie bezpośrednich zdjęć odległych gazowych światów i superziem." https://www.youtube.com/watch?v=LbJpVHMV1m4 Czułość i szerokie pole widzenia teleskopu pozwolą na wielkoskalowe poszukiwania egzoplanet poprzez monitorowanie jasności milionów gwiazd w zatłoczonym centralnym regionie naszej galaktyki. Taki przegląd nieba pozwoli na zaobserwowanie tysięcy nowych egzoplanet podobnych pod względem rozmiaru i odległości od gwiazd macierzystych do planet znajdujących się w Układzie Słonecznym, co pozwoli na uzupełnienie prac rozpoczętych przez Kosmiczny Teleskop Kepler oraz nadchodzący Transiting Exoplanet Survey Satellite. Stosując wiele różnych technik astronomowie wykorzystają WFIRST także do badań nad ciemną energią i ciemną materią i ich wpływem na budowę Wszechświata. Ciemna energia to tajemnicze, ujemne ciśnienie, które przyspiesza rozszerzanie wszechświata. Ciemna materia to niewidzialna materia, która odpowiada za większość materii we Wszechświecie. Mierząc odległości do tysięcy supernowych astronomowie mogą dokładnie zmierzyć o ile rozszerzanie Wszechświata przyspiesza w czasie. WFIRST umożliwi także precyzyjne pomiary kształtów, położenia i odległości do milionów galaktyk pozwalając na odtworzenie rozkładu i wzrostu struktur kosmicznych. Start misji WFIRST planowany jest na połowę lat dwudziestych. Obserwatorium rozpocznie obserwacje po dotarciu do punktu L2 znajdującego się 1.5 miliona kilometrów od Ziemi w kierunku przeciwnym do Słońca. Źródło: NASA]]> 8015 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble bezpośrednio mierzy rotację zachmurzonego super-Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/19/hubble-bezposrednio-mierzy-rotacje-zachmurzonego-super-jowisza/ Fri, 19 Feb 2016 08:55:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8018 hubbledirect Astronomowie pracujący na danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble;'a zmierzyli tempo obrotu ekstremalnej egzoplanety obserwując zmienną jasność jej atmosfery. To pierwszy pomiar obrotu masywnej egzoplanety przy wykorzystaniu techniki obrazowania bezpośredniego. "Uzyskane przez nas wyniki są bardzo ekscytujące," powiedział Daniel Apai z University of Arizona w Tucson, kierownik zespołu badawczego Hubble.  "Udało się opracować unikalną technikę badania atmosfer egzoplanet oraz pomiaru tempa ich rotacji." Planeta zwana 2M1207b charakteryzuje się masą czterokrotnie większą od Jowisza przez co określana jest mianem "super-Jowisza". Owa planeta krąży wokół nieudanej gwiazdy, tzw. brązowego karła w odległości ok. prawie 8 miliardów kilometrów. Dla porównania Jowisz oddalony jest od Słońca o około 770 milionów kilometrów. Brązowy karzeł znany jest jako 2M1207. Cały układ znajduje się 170 lat świetlnych od Ziemi. Stabilność obrazu, wysoka rozdzielczość i zdolność obrazowania przy wysokim kontraście w HST umożliwiły astronomom precyzyjne zmierzenie zmian jasności planety wraz z jej obrotem. Naukowcy przypisują zmiany jasności złożonemu systemowi chmur w atmosferze planety. Nowe pomiary wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a nie tylko potwierdzają obecność tych chmur ale także potwierdzają, że warstwy chmur są niejednorodne i bezbarwne. Astronomowie po raz pierwszy zaobserwowali tą masywną egzoplanetę 10 lat temu za pomocą HST. Obserwacje pozwoliły na stwierdzenie, że jej atmosfera jest wystarczająco gorąca, aby chmury "deszczowe" w jej atmosferze składały się z krzemianów: odparowanej skały, która ochładza się prowadząc do powstania niewielkich ziaren o rozmiarach podobnych do ziaren w dymie tytoniowym. Głębiej w atmosferze formują się krople żelaza, które opadają niczym deszcz po pewnym czasie wyparowując w niższych warstwach atmosfery. "Tak więc w wyższych warstwach atmosfery padają krople szkła, a w niższych pada żelazo," mówi Yifan Zhou z University of Arizona, główny autor artykułu naukowego. "Temperatury atmosfery wahają się między 1200 a 1500 stopni Celsjusza." Super-Jowisz jest na tyle gorący, że najjaśniej świeci w podczerwieni. Astronomowie wykorzystali kamerę Wide Field Camera 3 do zbadania egzoplanety w zakresie promieniowania podczerwonego co pozwoliło na zbadanie warstw chmur oraz zmierzenie tempa rotacji planety. Sama planeta jest tak gorąca ponieważ jej wiek to zaledwie 10 milionów lat i wciąż ulega ona kontrakcji i ochładzaniu. Dla porównania Jowisz w naszym Układzie Słonecznym ma już 4.5 miliarda lat. inahubblefir Niemniej jednak planeta nie będzie w stanie utrzymać tak wysokich temperatur. W ciągu następnych kilku miliardów lat ochłodzi się i jej jasność dramatycznie spadnie. Wraz ze spadkiem temperatury chmury składające się z krzemianów i żelaza będą formowały się co raz niżej w atmosferze, aż w końcu przestaną być widoczne. Zhou wraz z zespołem ustalił także, że super-Jowisz wykonuje jeden pełen obrót wokół własnej osi w ciągu 10 godzin, obracając się w tym samym tempie co Jowisz. Ów super-Jowisz jest zaledwie 5 do 7 razy mniej masywny od brązowego karła, wokół którego krąży. Dla porównania nasze Słońce jest około 1000 razy masywniejsze od Jowisza. "To ważna wskazówka, że układ 2M1207  powstał zupełnie inaczej niż nasz własny układ planetarny." tłumaczy Zhou. Planety krążące wokół naszego Słońca powstał w okołogwiezdnym dysku wskutek akrecji. Jednak super-Jowisz i jego towarzysz mogły powstać wskutek kolapsu grawitacyjnego pary osobnych dysków. "Nasze badania pokazują, że Hubble oraz jego następca - Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, będą w stanie tworzyć mapy chmur egzoplanet w oparciu o ilość odbijanego przez nie światła," mówi Apai. W rzeczy samej, ten super-Jowisz stanowi idealny cel dla teleskopu takiego jak JWST, który zostanie wysłany w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku. Webb pomoże astronomom lepiej określić skład atmosfery egzoplanety oraz uzyskać szczegółowe mapy w oparciu o zmiany jasności przy wykorzystaniu nowej techniki zaprezentowanej w obserwacjach przeprowadzonych za pomocą Hubble'a. Wyniki badań zostały opublikowane 11 lutego 2016 roku w periodyku The Astrophysical Journal. Więcej informacji: Źródło: ApJ / NASA Goddard Space Flight Center  ]]> 8018 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Księżycowy Hulk - Charon: Czyżby dawny ocean?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/19/ksiezycowy-hulk-charon-czyzby-dawny-ocean/ Fri, 19 Feb 2016 11:00:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8022 nh-charon_serenitychasma_context_02182016_melded Górny fragment powyższego zdjęcia przedstawia fragment obszaru nazwanego nieformalnie Serenity Chasma, który stanowi element rozległego, równikowego pasu pęknięć na powierzchni Charona. W rzeczywistości ten system pęknięć jest jednym z najdłuższych w całym Układzie Słonecznym (rozciąga się na ponad 1800 kilometrów i miejscami jego głębokość osiąga 7.5 km). Dla porównania Wielki Kanion ma 446 km długości i zaledwie 1.6 km głębokości. Dolny fragment zdjęcia przedstawia pokolorowaną topografię tego samego obszaru. Kształty widoczne na tym obszarze wskazują, że warstwa lodu wodnego Charona mogła być przynajmniej częściowo ciekła we wczesnej historii księżyca, i od tego czasu ponownie zamarzła. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu LORRI (Long-Range Reconnaissance Imager) zainstalowanego na pokładzie sondy New Horizons. Północ jest na górze, źródło światła znajduje się w górnym, lewym rogu zdjęcia. Skala zdjęcia wynosi 394 metry na piksel. Zdjęcie przedstawia obszar o wymiarach 386 km na 175 km i zostało wykonane z odległości 78700 kilometrów od Charona, około 100 minut przed największym zbliżeniem sondy do Charona w dniu 14 lipca 2015 roku. Źródło: NASA]]> 8022 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Diament ukryty w obłoku pyłu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/19/diament-ukryty-w-obloku-pylu/ Fri, 19 Feb 2016 17:46:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8032 hubble_friday_02192016 (1) Tematem powyższego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jest młoda, dopiero tworząca się gwiazda o oznaczeniu HBC1 zanurzona w otoczce pyłowej. Gwiazda wciąż znajduje się w fazie dojrzewania przed wejściem na tzw. główny ciąg, który jest swoistym wskaźnikiem "dojrzałości" w życiu gwiazdy. Jak widać powyżej, HBC 1 podświetla włóknistą mgławicę refleksyjną znaną pod oznaczeniem IRAS 00044+6521. Powstałe z obłoków pyłu międzygwiezdnego mgławice refleksyjne nie świecą własnym światłem w zakresie widzialnym. Zamiast tego niczym mgła otaczająca latarnię - świeci pył tworzący mgławicę odbijając promieniowanie, którego źródłem jest gwiazda zanurzona w mgławicy. Pobliskie gwiazdy nie mogą zjonizować pyłu w mgławicy tak jak mogą to zrobić z gazem w jaśniejszych mgławicach emisyjnych, ale ich promieniowanie oświetla mgławicę, która odbijając promieniowanie staje się mgławicą refleksyjną. Źródło: NASA]]> 8032 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PALE RED DOT: Chłodne gwiazdy z magnetyczną osobowością]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/19/pale-red-dot-chlodne-gwiazdy-z-magnetyczna-osobowoscia/ Fri, 19 Feb 2016 21:22:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8035 Autor: Élodie Hébrard (York University) oraz Rakesh Yadav (Harvard-Smithonian CfA).

    Na Słońcu aktywna jest niewidzialna siła związana z jego polem magnetycznym. Z pewnością wiecie, że pola magnetyczne mogą być wytwarzane przez przepływ prądu elektrycznego. Plazma słoneczna to właśnie taki silnie naładowany płyn. Z uwagi na wspólne działanie wielkoskalowych ruchów spowodowanych rotacją Słońca oraz chaotycznie wrzącej plazmy, na Słońcu jest wystarczająco dużo prądów elektrycznych, aby utrzymać jego pole magnetyczne. Proces tworzenia pola przez ruch płynu znany jest jako mechanizm dynama.

    Pola magnetyczne odpowiedzialne są za powstawanie bardzo gwałtownych zjawisk na powierzchni Słońca znanych jako rozbłyski rentgenowskie. Energia przechowywana w polu magnetycznym w formie napięcia uwalniana jest pod postacią energetycznego promieniowania elektromagnetycznego (promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie). Owe rozbłyski mogą także przyspieszyć ruch plazmy w otoczeniu, która wyrzucana jest z dużą prędkością z powierzchni Słońca. Tego typu zjawiska znane są jako Koronalne Wyrzuty Masy (CME). Energetyczne promieniowanie oraz CME tworzą niebezpieczną mieszankę, bowiem stopniowo mogą powodować erozję atmosfery (kluczowej do rozwoju życia) pobliskich planet. Więcej o rozbłyskach rentgenowskich możesz dowiedzieć się z poniższego krótkiego filmu.

    https://www.youtube.com/embed/oOXVZo7KikE Ale wyjdźmy z Układu Słonecznego i porozmawiajmy o Pale Red Dot. Gwiazdy znacznie chłodniejsze od Słońca zazwyczaj nazywane są "czerwonymi karłami" lub "gwiazdami o niskiej masie". Proxima Centauri to właśnie taka gwiazda. Jednak nie dajcie się jej zwieść! Astronomowie przyglądają się gwiazdom tego typu od dziesięcioleci -- okazuje się, że są to bardzo aktywne gwiazdy. W rzeczywistości, rejestruje się na nich dużo więcej rozbłysków rentgenowskich oraz CME niż na Słońcu. Z uwagi na sporą liczbę gwałtownych zdarzeń na powierzchni tych gwiazd, planety krążące wokół nich muszą zmierzyć się z dużo mniej przyjaznym otoczeniem niż planety naszego układu planetarnego. Tak wysoka aktywność spowodowana jest obecnością pola magnetycznego dużo silniejszego niż pole związane ze Słońcem. Co więcej, wysoka aktywność sprawia, że trudniej jest szukać planet podobnych do Ziemi wokół takich gwiazd. Hej, zaraz, ale skąd właściwie wiemy, że te gwiazdy mają tak silne pola magnetyczne? Najlepszą metodą pomiaru pola magnetycznego gwiazdy jest wykorzystanie delikatnego wpływu, które pole wywiera na promieniowanie emitowane przez gwiazdę. W rzeczywistości, jeżeli gwiazda ma silne pole magnetyczne, to ma ono wpływ na widmo gwiazdy: różne linie widmowe dzielą się na kilka składników, a każdy składnik ma własną polaryzację (oznacza to, że pole magnetyczne zmienia właściwości wibracyjne światła). Ten efekt dzielenia linii widmowych nazywa się efektem Zeemana. Pomiar polaryzacji linii widmowych pozwala na wiarygodny pomiar pola magnetycznego, tak jak na filmie poniżej. https://www.youtube.com/watch?v=SRTP-Obia0w To teraz już wiemy jak zmierzyć pole magnetyczne gwiazdy. Następnym naturalnym krokiem jest próba odtworzenia mapy pola magnetycznego gwiazdy w celu określenia jak wygląda: pole dipolowe? pole toroidalne?… W tym celu wykorzystujemy obrót gwiazdy wokół własnej osi! A dokładniej mówiąc, badając polaryzację kołową linii widmowych w różnych momentach czasu otrzymujemy pełny dwuwymiarowy obraz pola magnetycznego na powierzchni gwiazdy. W tym celu astronomowie wykorzystują metodę znaną obrazowaniem Zeemana-Dopplera (ZDI - Zeeman-Doppler Imaging) -- opierającą się na technikach opracowanych pierwotnie do obrazowania medycznego! Poniższe animacje podsumowują zasadę działania ZDI. zdi_rad zdi_tor Ciemne plamy na powierzchni gwiazdy (podobne do znanych nam plam słonecznych) to widoczne skutki aktywności pola magnetycznego gwiazdy. Jak napisano w artykule Xaviera Dumusque, owe plamy indukują zaburzenia profili linii widmowych (z powodu efektu Dopplera), które z kolei powodują przesunięcie w prędkości radialnej (RV). Co więcej, wraz z obrotem gwiazdy, gdy plamy przechodzą przez widoczny dla nas dysk, to zaburzenie także podróżuje w profilu linii (patrz zdjęcie poniżej). Dlatego też zbieranie danych w różnych fazach obrotu gwiazdy pozwala zbadać jak jasne elementy rozłożone są na powierzchni gwiazdy - dokładnie tak jak w przypadku pola magnetycznego. W takiej sytuacji metodę tą określa się po prostu obrazowaniem dopplerowskim. movdi_low_70 Instrumenty opracowane do jednoczesnego rejestrowania widma i polaryzacji nazywane są spektropolarymetrami. Najczęściej wykorzystywane instrumenty tego typu to ESPaDOnS na szczycie Mauna Kea na Hawajach, NARVAL na szczycie Pic-du-Midi we Francji oraz HARPS-pol w obserwatorium La Silla w Chile. OBS Co możemy zrobić z takimi pomiarami? Po pierwsze, z uwagi na to, że plamy gwiezdne często zakłócają detekcję planet z pomiarów prędkości radialnych, możemy wykorzystać mapy rozkładu plam w celu oszacowania RV. Choć to nowa metoda, ma ona możliwość odfiltrowywania sygnału gwiazdy, a tym samym przywracania zdolności do wnioskowania o obecności potencjalnych planet wokół zaplamionej gwiazdy. Po drugie, jeżeli naszym ostatecznym celem jest odkrycie planet typu ziemskiego w ekostrefach wokół chłodnych gwiazd - charakteryzowanie otoczenia planet jest dla nas kluczowe. W rzeczy samej niższa temperatura chłodnych gwiazd przesuwa ekostrefy bliżej powierzchni gwiazdy niż w przypadku gwiazd podobnych do Słońca. Planety typu ziemskiego krążące wokół takich gwiazd mogą być narażone na silniejsze ciśnienie promieniowania gwiazdy, na erozję atmosfery planety przez wiatr gwiezdny oraz CME. Dlatego też istotne jest oszacowanie wpływu pola magnetycznego gwiazdy na otoczenie takich planet. Z rekonstrukcji wielkoskalowej topologii pola magnetycznego za pomocą ZDI można ekstrapolować pole na zewnątrz (obraz V374 Peg poniżej) co pozwoli na dokładniejszą charakteryzację odkrywanych planet i lepsze oszacowanie przyjazności takich planet do utrzymywania życia.  W końcu, obserwowane wielkoskalowe właściwości magnetyczne mogą być wykorzystane do lepszego zrozumienia wnętrz gwiazd i procesów prowadzących do powstawania pól magnetycznych. moira_mov Jak dotąd omówiliśmy co wiemy o czerwonych karłach z obserwacji. Spójrzmy zatem na najnowsze modele teoretyczne, które próbują wytłumaczyć dlaczego te gwiazdy mają tak silne pola magnetyczne. Poniżej omówimy najnowsze symulacje superkomputerowe, w których próbowano odtworzyć procesy zachodzące we wnętrzu czerwonych karłów. W symulacjach komputerowych zakłada się, że gwiazda jest idealną sferą gorącej plazmy obracającą się wokół własnej osi. Aby stworzyć model przepływu plazmy, zakładamy, że jest on zgodny z równaniem Naviera-Stokesa -- które praktycznie mówi nam, że zmiana momentu pędu niewielkiego pakietu płynu jest proporcjonalna do sumy różnych sił działających na niego. Zachowanie pola magnetycznego zgodne jest z równaniami Maxwella (w ramach tzw. przybliżenia MHD). Oprócz tego ważne są także równania opisujące zachowanie energii i stan termodynamiczny płynu (temperatura, ciśnienie, itd). Równania te rozwiązywane są za pomocą wyrafinowanych algorytmów numerycznych (które zawierają dziesiątki tysięcy linii kodu) przy użyciu największych superkomputerów na świecie. Hydra570 Jeżeli w ramach modelu odtworzymy warunki, które są podobne do tych obecnych we wnętrzach czerwonych karłów, symulacja przedstawia nam wiele właściwości do tych, które rzeczywiście obserwujemy. Pole magnetyczne powstałe w ramach symulacji przedstawiono poniżej. Linie pola wychodzą z widocznego północnego bieguna "gwiazdy". Spowodowane jest to dużym obszarem pola magnetycznego z jedną polaryzacją (przedstawionego w odcieniach żółci). Podobne zachowanie widać w pobliżu niewidocznego z tej perspektywy bieguna połodniowego. Wraz z rozległymi obszarami o podobnej polaryzacji widoczne są mniejsze regiony zawierające obie polaryzacje pola magnetycznego (bliskie sobie obszary żółci i błękitu), rozproszone niemal po całej powierzchni gwiazdy. Te "dwubiegunowe" obszary  niezbędne są do wytworzenia poskręcanych i powyciąganych linii pola, które prowadzą do powstawania rozbłysków rentgenowskich oraz CME. W rzeczywistości dwubiegunowe obszary "aktywne" tej gwiazdy są dużo liczniejsze niż te obserwowane na Słońcu. Jak widać model przewiduje, że czerwone karły powinny charakteryzować się dużo większą liczbą rozbłysków rentgenowskich. Siła pola magnetycznego na tym zdjęciu to zazwyczaj kilka kiloGaussów, co najmniej dziesięć razy więcej niż w przypadku typowego pola magnetycznego Słońca. Magnetic_field Podsumowując, ta "gwiazda w komputerze" jest w stanie sama wytwarzać bardzo silne pole magnetyczne i zakłada, że tego typu gwiazdy powinny być dużo bardziej aktywne niż Słońce. Uczyniliśmy pewien postęp w tym względzie, że owa symulowana gwiazda mieści się w granicach, które ustaliliśmy obserwacyjnie. Kolejnym krokiem jest wykorzystanie prognoz z symulacji i przetestowanie ich w dokładniejszych obserwacjach. Projekt Pale Red Dot to właśnie ten krok. O autorach Photo-on-2016-02-09-at-9.07-AM-2-300x255 Élodie Hébrard uzyskała stopień doktora w astrofizyce w 2015 roku w Institut de Recherches en Astrophysique et Planétologie na Uniwersytecie w Tuluzie (Francja). W swojej pracy bada wykorzystanie techniki obrazowania Zeemana-Dopplera (ZDI) do charakteryzowania aktywności i pola magnetycznego gwiazd, tworząc nowe podejścia do filtrowania sygnałów prędkości radialnej spowodowanych aktywnością gwiazdy, które mogą być brane za sygnały potwierdzające obecność planet. Élodie aktualnie jest pracownikiem naukowym w Departamencie Fizyki i Astronomii na University of York (Kanada). DSC_0233-300x262 Rakesh Yadav jest astrofizykiem teoretycznym wykorzystującym superkomputery do zrozumienia w jaki sposób planety i gwiazdy wytwarzają swoje pola magnetyczne. W 2011 ukończył studia na kierunku Fizyka w Indian Institute of Technology w Kanpur, w Indiach. Przeniósł się do Niemiec w 2012 roku, aby rozpocząć studia doktoranckie z astrofizyki obliczeniowej w  Max Planck Institut für Sonnensystemforschung oraz na Uniwersytecie w Getyndze. Po otrzymaniu stopnia doktora w 2015 roku rozpoczął pracę naukową w Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. Źródło: Pale Red Dot]]>
    8035 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[PALE RED DOT: 'Sygnał!']]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/20/pale-red-dot-sygnal/ Sat, 20 Feb 2016 11:55:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8056 LCOGT zbierają bardzo dobre dane (fotometria w filtrach UBV ), a teleskop ASH2 zebrał już dane fotometryczne z 19 nocy obserwacyjnych (w zakresie widzialnym i czerwieni). Stacja BOOTES aktualnie stara uporać się problemami technicznymi, które miejmy nadzieje wkrótce zostaną rozwiązane. Na szczęście teleskop ASH2 (ostatni, który dołączył do programu i jednocześnie najlepszy fotometr dotychczas!) gwarantuje stopień redundancji, który uratował sprawę! W nadchodzących postach postaramy się przedstawić wszystkie powyższe obserwatoria. [caption id="attachment_8057" align="aligncenter" width="1000"]Aktualizacja statusu obserwacji. Niedawno udało się zebrać już 25% danych z instrumentu HARPS, a swoje obserwacje w tym samym czasie prowadziły dwa dodatkowe obserwatoria fotometryczne. Spodziewamy się więcej przerw w obserwacjach spowodowanych niekorzystnymi warunkami pogodowymi, ale cel naszej kampanii zostanie osiągnięty jeżeli uda się wykonać 80% planowanych obserwacji. Aktualizacja statusu obserwacji. Niedawno udało się zebrać już 25% danych z instrumentu HARPS, a swoje obserwacje w tym samym czasie prowadziły dwa dodatkowe obserwatoria fotometryczne. Spodziewamy się więcej przerw w obserwacjach spowodowanych niekorzystnymi warunkami pogodowymi, ale cel naszej kampanii zostanie osiągnięty jeżeli uda się wykonać 80% planowanych obserwacji.[/caption] Teraz gdy już mieliśmy okazję przeczytać o  metodzie Dopplerowskiej oraz o tym jak aktywność gwiazdy może pozorować obecność planety, porozmawiajmy o tym co właściwie staramy się osiągnąć. Analiza wcześniejszych kampanii wskazuje, że możliwe było zaobserwowanie gładkiego sygnału poprzez monitorowanie gwiazdy ze stosunkowo wysoką częstotliwością; jednak musimy być czujni ponieważ aktywność gwiazdy może także generować taką zmienność. Jak już opisywaliśmy w artykule Paula Glistera wokół Proximy już poszukiwano małych planet. Najdokładniejsze badania wykonane zostały w ramach przeglądu UVES/ESO, w ramach którego poszukiwano planet skalistych wokół karłów typu M w latach 2000-2009; poszukiwaniach za pomocą HARPS prowadzonych przez zespół genewski; oraz ostatnio uzyskane dane za pomocą HARPS przez nasz własny zespół w ramach programu obserwacji z wysoką częstotliwością zwanego Cool Tiny Beats(2013-2014). Poniżej trochę danych technicznych dla osób zainteresowanych... Dane dopplerowskie z przeglądu VLT/UVES oraz potencjalny sygnał w nich ukryty Pomiary dopplerowskie z przeglądu UVES zostały opublikowane przez Kuester & Endl 2008. W poprzednich postach dowiedzieliśmy się, że jeżeli wokół gwiazdy krąży planeta z czasem powinniśmy zaobserwować oscylacje. Pomiary jednak tak nie wyglądały (rysunek 2). Mimo to prędkości zarejestrowane przez UVES nie wydawały się całkowicie chaotyczne. [caption id="attachment_8058" align="aligncenter" width="600"]Rysunek 1. Przykład pomiarów (czerwony) nałożonych na oczekiwany sygnał dopplerowski spowodowany egzoplanetą krążącą wokół gwiazdy. Zmiany prędkości gwiazdy podobnej do Słońca 51 Peg wykorzystywane przez M. Mayor oraz D. Queloz zostały użyte do odkrycia obecności gazowego olbrzyma o krótkim okresie orbitalnym. Rysunek 1. Przykład pomiarów (czerwony) nałożonych na oczekiwany sygnał dopplerowski spowodowany egzoplanetą krążącą wokół gwiazdy. Zmiany prędkości gwiazdy podobnej do Słońca 51 Peg wykorzystywane przez M. Mayor oraz D. Queloz zostały użyte do odkrycia obecności gazowego olbrzyma o krótkim okresie orbitalnym.[/caption] [caption id="attachment_8059" align="aligncenter" width="636"]Rysunek 2. Pomiary dopplerowskie Proximy z UVES. Nie widać wyraźnej sinusoidy - to wyklucza możliwość istnienia gazowego olbrzyma na odległej orbicie wokół gwiazdy. Rysunek 2. Pomiary dopplerowskie Proximy z UVES. Nie widać wyraźnej sinusoidy - to wyklucza możliwość istnienia gazowego olbrzyma na odległej orbicie wokół gwiazdy.[/caption] Gwiazdy widoczne są na niebie tylko przez kilka miesięcy w roku, dlatego też może to być możliwy sygnał planety o okresie zbliżonym do okresu orbitalnego Ziemi, który próbkujemy w mniej więcej losowych momentach orbity. Kuester & Endl 2008 mieli powody przypuszczać, że ta zmienność faktycznie była spowodowana aktywnością lub nawet jakimś nieznanym zachowaniem instrumentu. Po usunięciu tego potencjalnego sygnału przez dopasowanie sinusoidy, pozostało bardzo niewiele poza losowym szumem na poziomie 2-3 m/s. Sygnał dopplerowski planety jest silniejszy jeżeli planeta znajduje się bliżej gwiazdy (tak jak w Układzie Słonecznym gdzie Merkuremu potrzeba mniej niż 3 miesiące na pełne okrążenie Słońca, wszak planety na ciasnych orbitach poruszają się szybciej). Zatem mimo, że nie udało się wyodrębnić żadnego wyraźnego sygnału z pomiarów, dane mówiły naukowcom, że wokół gwiazdy nie krążą żadne duże planety na orbitach krótszych niż kilkaset dni. [caption id="attachment_8060" align="aligncenter" width="537"]Rysunek 3. Ograniczenia minimalnej masy planet krążących wokół Proximy. Ekostrefa oznaczona została na zielono w zakresie 4-15 dni, jednak nowe modele wskazują, że rozciąga się ona do okresu nawet 27 dni. Planety o rozmiarach do 3 mas Ziemi (ograniczenie dolne) zostały wykluczone. Endl, M.; Kürster, M. 2008 A&A Rysunek 3. Ograniczenia minimalnej masy planet krążących wokół Proximy. Ekostrefa oznaczona została na zielono w zakresie 4-15 dni, jednak nowe modele wskazują, że rozciąga się ona do okresu nawet 27 dni. Planety o rozmiarach do 3 mas Ziemi (ograniczenie dolne) zostały wykluczone. Endl, M.; Kürster, M. 2008 A&A[/caption] Minimalne masy planet wykluczone z danych UVES zostały przedstawione na rysunku 3. Musimy jednak tutaj podkreślić, że mówimy o 'minimalnej masie' planety ponieważ metoda dopplerowska pozwala na zmierzenie ruchu tylko na naszej linii widzenia. Nawet w takim przypadku metody statystyczne wskazują, że bardzo mało prawdopodobne jest odkrycie jakiejkolwiek planety o masie mniejszej niż ~5 mas Ziemi w ekostrefie. Po określeniu tego górnego ograniczenia program UVES zakończył obserwacje Proximy i kilku innych karłów typu Me pod koniec 2008 roku. Obserwacje HARPS/zespołu genewskiego Proximy przed 2012 rokiem W tych samych latach Proxima była obserwowana ok. 25 razy za pomocą instrumentu HARPS. Mimo, że gwiazda wykazywała zmienność na poziomie 2-3 m/s wskazywała także na aktywność okazjonalnych rozbłysków czy też nadmiar promieniowania emitowany przez chromosferę gwiazdy. W każdym przypadku pomiary zgadzały się z tymi obserwowanymi w ramach przeglądu UVES w tym sensie, że nie obserwowano wyraźnego sygnału powyżej ~2 m/s. W 2013 roku gwiazda była ponownie obserwowana w ramach rozszerzonego przeglądu karłów typu M za pomocą instrumentu HARPS prowadzonego przez byłego genewskiego astronoma X. Bonfils aktualnie pracującego w Grenoble. Jednak jak dotąd nie ukazały się żadne informacje o zaobserwowaniu wyraźnej zmienności okresu. Tak więc te kampanie nie przyniosły żadnych przekonujących dowodów na sygnał. [caption id="attachment_8061" align="aligncenter" width="567"]Pomiary prędkości dopplerowskich wykonane przez X.Bonfils i jego zespół wykonane w latach 2002-2009 za pomocą HARPS. Źródło: Bonfils et al. 2013 A&A, dostępne na arXiv. Pomiary prędkości dopplerowskich wykonane przez X.Bonfils i jego zespół wykonane w latach 2002-2009 za pomocą HARPS. Źródło: Bonfils et al. 2013 A&A, dostępne na arXiv.[/caption] Obserwacje 'HARPS - Cool Tiny Beats' (2013-2014) W 2013 roku ten sam zespół co odpowiada za kampanię Pale Red Dot rozpoczął program pomiarów prędkości radialnych z wysoką częstotliwością (skupiający się na małej próbce bardzo bliskich nam karłów typu M) w poszukiwaniu krótkookresowych planet, pulsacji i w celu zrozumienia aktywności gwiezdnej powodującej powstawanie wykrywalnych sygnałów dopplerowskich. Proxima była naturalnym celem przeglądu, który został zrealizowany w dwóch turach po 12 nocy (maj 2013-styczeń 2014). W przeciwieństwie do pozostałych gwiazd w próbce, pomiary prędkości radialnych Proximy nieznacznie się różniły między oboma turami. Niestety, z uwagi na długość obu tur, nie można było zweryfikować okresu zmian. Co gorsza, okazało się, że długoterminowa zmienność dopplerowska odkryta w przeglądzie UVES była wciąż obecna choć raczej nieprzewidywalna - połączenie danych zebranych kilka lat wcześniej nie pomogło w potwierdzeniu sygnału. Wtedy właśnie powstała idea projektu Pale Red Dot... [caption id="attachment_8062" align="aligncenter" width="902"]Górny panel przedstawia pomiary dopplerowskie Proximy zebrane w ciągu 12 kolejnych nocy w maju 2013 roku, które wskazują na gładką zmienność w skali 10-20 dni. Dolny panel to tzw. periodogram, który jest matematycznym narzędziem przeznaczonym do identyfikacji potencjalnej okresowości danych. Z uwagi na fakt ograniczenia tury do 12 dni, nie możemy ograniczyć potencjalnego okresu na podstawie tych danych. Kampania Pale Red Dot ma na celu sprawdzenie w toku obserwacji trwających ~60 nocy czy jest to ściśle okresowy sygnał. Jeżeli tak to w toku obserwacji powinniśmy być w stanie zaobserwować kilka pełnych cykli i jednocześnie porównać taką zmienność z danymi fotometrycznymi. Źródło: G.Anglada-Escude. Górny panel przedstawia pomiary dopplerowskie Proximy zebrane w ciągu 12 kolejnych nocy w maju 2013 roku, które wskazują na gładką zmienność w skali 10-20 dni. Dolny panel to tzw. periodogram, który jest matematycznym narzędziem przeznaczonym do identyfikacji potencjalnej okresowości danych. Z uwagi na fakt ograniczenia tury do 12 dni, nie możemy ograniczyć potencjalnego okresu na podstawie tych danych. Kampania Pale Red Dot ma na celu sprawdzenie w toku obserwacji trwających ~60 nocy czy jest to ściśle okresowy sygnał. Jeżeli tak to w toku obserwacji powinniśmy być w stanie zaobserwować kilka pełnych cykli i jednocześnie porównać taką zmienność z danymi fotometrycznymi. Źródło: G.Anglada-Escude.[/caption] Tak więc choć jesteśmy przekonani, że w pomiarach dopplerowskich Proximy jest sygnał, wcześniejsze dane nie pozwalają na potwierdzenie jego obecności i wyjaśnienie jego pochodzenia. Długoterminowa zmienność Proximy zniweczyła nasze próby połączenia danych z poprzednich obserwacji - dlatego też potrzebowaliśmy kampanii dedykowanej. Podsumowując Połączenie danych z UVES oraz HARPS  zebranych z różną częstotliwością wskazuje, że gwiazda wykazuje delikatny sygnał dopplerowski. Z uwagi na to, że w ramach przeglądu UVES górne ograniczenie masy ustalono na 2-3 masy Ziemi i jeżeli sygnał nie jest wywoływany aktywnością gwiazdy to musi odpowiadać planecie mniejszej niż to ograniczenie (między 1-2 masami Ziemi). Sygnał może równie dobrze być wywoływany aktywnością gwiazdy kwazi-periodyczną (w odróżnieniu od orbitalnego ruchu potencjalnej planety, który charakteryzowałby się dokładną okresowością). Właśnie tego chcielibyśmy się dowiedzieć! Po więcej informacji zapraszamy do kontaktu z którymkolwiek z członków zespołu Pale Red Dot! To jaki dokładnie jest plan? Śledzimy Proxima Centauri przez około dwa miesiące. Jeżeli faktycznie wokół niej krąży planeta, powinniśmy zaobserwować 3-5-krotny wzrost lub spadek prędkości gwiazdy w zależności od okresu orbitalnego planety. Jednocześnie monitorujemy Proximę za pomocą teleskopów LCOGT.net, teleskopu ASH2 Atacama oraz sieci BOOTES. Regularne próbkowanie obserwacji wraz z kwazi-jednoczesną fotometrią powinny pozwolić nam na stworzenie dokładniejszego modelu zmienności i, mamy nadzieję, potwierdzenie czy sygnał spowodowany jest obecnością planety czy też nie. Jeżeli nie... zaczniemy poszukiwanie#palereddots krążących wokół innych pobliskich gwiazd...   Źródło: Pale Red Dot]]> 8056 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rośnie poparcie dla powrotu do Urana i Neptuna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/20/rosnie-poparcie-dla-powrotu-do-urana-i-neptuna/ Sat, 20 Feb 2016 16:49:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8068 022016_icegiants_opener_free Na chłodnych peryferiach Układu Słonecznego można spotkać dwóch enigmatycznych podróżników, którzy powolnie krążą wokół Słońca. Każde pełne okrążenie Słońca zajmuje im średnio 100 razy więcej niż Ziemi (Uran: 84 lata, Neptun: 164 lata), pory roku na ich powierzchniach trwają po kilkadziesiąt lat. Przy tak dużych odległościach od Ziemi planety tego typu powoli odkrywają swoje tajemnice. Podczas gdy inne planety Układu Słonecznego odwiedzane były wielokrotnie przez sondy i lądowniki, Neptun i Uran za wyjątkiem, krótkiego spotkania w latach osiemdziesiątych, pozostają w dużej mierze niezbadane. Trzydzieści lat temu, sonda Voyager 2 przeleciała w pobliżu Urana, a cztery lata później w pobliżu Neptuna. Te krótkie przelotu pozwoliły naukowcom na szybki rzut oka w kierunku obu planet, które w teleskopie wydawały się tylko niebieskimi kropkami. W kolejnych latach większe i lepsze instrumenty powoli zbierały troszeczkę więcej informacji, odkrywając niektóre tajemnice obu planet. Jednak z odległości kilku miliardów kilometrów dużo więcej nie da się już zobaczyć. Dlatego też naukowcy zarówno w USA jak i w Europie uważają, że już najwyższa pora aby wrócić do Urana i Neptuna - lodowych olbrzymów Układu Słonecznego. W przeciwieństwie do sond takich jak New Horizons, która przemknęła w pobliżu Plutona w 2015 roku, nowa misja do jednego z dwóch niebieskich olbrzymów miała by więcej czasu na badanie swojej planety docelowej. W sierpniu ubiegłego roku Jim Green dał inżynierom z JPL w Pasadenie cały rok na zbadanie w jaki sposób można umieścić satelitę na orbicie wokół Urana lub Neptuna. Według Greena, który jest dyrektorem Oddziału Nauk Planetarnych NASA w Waszyngtonie, obie planety stanowią nowe i ważne pole badań dla NASA. "Tak naprawdę bardzo mało o nich wiemy." Nowe konstrukcje rakiet i najnowsze odkrycia egzoplanet wskazują, że teraz jest właśnie dobry czas na badanie lodowych olbrzymów. Lodowe olbrzymy nie są w rzeczywistości zamarzniętymi kulami; de facto są w dużej mierze gazowe. Jednak tak Uran jak i Neptun w dużej mierze składają się z wody, amoniaku i metanu - substancji określanych przez astronomów jako lód niezależnie od tego czy są zamrożone czy nie. W odróżnieniu od nich Jowisz i Saturn składają się głównie z wodoru i helu, które pozostają gazami praktycznie w każdej temperaturze. Wewnętrzne planety natomiast to po prostu niewielkie skalne kulki. [caption id="attachment_8070" align="aligncenter" width="730"]022016_icegiants_slideshow1_free Gdy Voyager 2 przeleciał w pobliżu Urana i rozpoczął podróż do Neptuna, odwrócił się i wykonał to zdjęcie Urana - 25.01.1986. Niebiesko-zielona barwa jest efektem promieniowania odbitego i przefiltrowanego przez metan znajdujący się w atmosferze.[/caption] [caption id="attachment_8071" align="aligncenter" width="730"]Burze i pasma widoczne w atmosferze Urana na powyższym zdjęciu wykonanym w podczerwieni przez Keck Observatory na Hawajach w 2014 roku. Burze i pasma widoczne w atmosferze Urana na powyższym zdjęciu wykonanym w podczerwieni przez Keck Observatory na Hawajach w 2014 roku.[/caption] [caption id="attachment_8072" align="aligncenter" width="730"]Chmury krążące wokół Wielkiej Ciemnej Plamy na Neptunie. Plama to burza wielkością przypominająca Ziemię zarejestrowania 23 sierpnia 1986 roku przez sondę Voyager 2 zniknęła zanim Kosmiczny Teleskop Hubble'a spojrzał w kierunku planety w 1994 roku. Chmury krążące wokół Wielkiej Ciemnej Plamy na Neptunie. Plama to burza wielkością przypominająca Ziemię zarejestrowania 23 sierpnia 1986 roku przez sondę Voyager 2 zniknęła zanim Kosmiczny Teleskop Hubble'a spojrzał w kierunku planety w 1994 roku.[/caption] Przez trzydzieści lat od czasów misji Voyager astronomowie znacznie poszerzyli swoją wiedzę. Teraz naukowcy wiedzą, że gdy gazowe olbrzymy walczyły o władzę ponad 4 miliardy lat temu Uran i Neptun pomogły utworzyć Pas Kuipera - pierścień lodowego gruzu będący źródłem wielu komet. Gdy sonda Voyager 2 przeleciała w pobliżu Neptuna w 1989 roku astronomowie znali tylko te planety, które krążą wokół Słońca. Od tego czasu naukowcy skatalogowali około 2000 planet krążących wokół innych gwiazd, a kosmiczny teleskop Kepler dostarczył dowodów na to, że najpowszechniejszymi planetami są planety rozmiaru Urana i Neptuna. Lodowe giganty właśnie tego typu mogą być najpowszechniej występującym typem planet w galaktyce. "Ledwo rozumiemy te dwie planety na naszym własnym podwórku, a znajdujemy ich setki przy innych gwiazdach," mówi Candice Hansen, planetolog z Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie. "Jak mamy badać te planety przy innych gwiazdach, skoro tak mało wiemy o tych krążących wokół Słońca?" Uran i Neptun to jedyne planety (wybacz Plutonie) układu słonecznego odkryte od wynalezienia teleskopu; wszystkie inne znamy już od starożytności. William Herschel trafił na Urana w 1781 roku, astronom Johann Galle zauważył Neptuna w 1846 roku niemalże w tym samym miejscu, w którym obecność ósmej planety wyliczyli matematycy Urbain Le Verrier oraz John Couch Adams. [caption id="attachment_8073" align="aligncenter" width="730"]W 1977 roku sondy Voyager 1 i 2 rozpoczęły swoją wędrówkę, która zabrała je do Jowisza i Saturna. Voyager 1 skierował się w przestrzeń międzygwiezdną, a Voyager 2 skręcił w lewo w kierunku Urana i Neptuna. W 1977 roku sondy Voyager 1 i 2 rozpoczęły swoją wędrówkę, która zabrała je do Jowisza i Saturna. Voyager 1 skierował się w przestrzeń międzygwiezdną, a Voyager 2 skręcił w lewo w kierunku Urana i Neptuna.[/caption] Zanim sonda Voyager doleciała w te rejony naukowcy bardzo mało wiedzieli o tych dwóch planetach. Znajdując się w odległości 2.9 i 4.5 mld kilometrów od Słońca, obie planety znajdują się na granicy możliwości obserwacyjnych naszych teleskopów. Naukowcy byli jednak w stanie określić kilka ich cech. Średnice obu planet są równe średnio czterokrotności średnicy Ziemi, a masa jest szesnastokrotnie większa. Bliższa z planet - Uran okrąża Słońce w ciągu 84 lat, podczas gdy Neptun potrzebuje na to dwa razy więcej czasu. Każda z planet ma swoją rodzinę księżyców i zestaw pierścieni (pierścienie Neptuna były przewidywane, a następnie potwierdzone przez sondę Voyager 2). Od samego początku Uran wydawał się być najdziwniejszą planetą ze wszystkich: to świat przewrócony na bok, prawdopodobnie wskutek jakiejś dawnej kolizji z innym ciałem układu słonecznego. Z uwagi na ten fakt pory roku na Uranie trwają po kilkadziesiąt lat. Opierając się na obserwacjach naziemnych, można było stwierdzić, że na Uranie właściwie nic się nie dzieje. Neptun z drugiej strony błyskał, gdy odbijające światło chmury przemykały po tarczy planety - ale to wszystko czego mogliśmy się dowiedzieć z Ziemi. Aby dowiedzieć się więcej niezbędne było zbliżenie się do tych planet. Gdy sonda Voyager 2 dotarła do Urana 24 stycznia 1986 roku została przywitana przez nudny glob. Bladoniebieska warstwa chmur nie wykazywała żadnej aktywności, przez co Uran nawet zaczął być nazywany "nudną planetą." Sonda Voyager zauważyła jedynie niespotykanie złożone pole magnetyczne i kilka nowych pierścieni. Przy okazji sonda dobrze przyjrzała się lodowym księżycom planety - w tym Mirandzie, osobliwemu satelicie, który wygląda jakby coś go rozpołowiło, a następnie pospiesznie skleiło. Trzy lata i siedem miesięcy później sonda Voyager 2 przeleciała nad północnym biegunem Neptuna, gdzie napotkała na dużo ciekawszą planetę. Niebieska atmosfera tego globu usiana była burzami oraz plamą nazwaną później Wielką Ciemną Plamą, bowiem przypominała kolosalną czerwoną plamę na Jowiszu. Sonda Voyager zmierzyła także prędkość chmur na Neptunie, które śmigają z prędkościami ponad 2000 km/h - to zdecydowanie najszybsze wiatry w Układzie Słonecznym. Na największym księżycu Neptuna - Trytonie zaobserwowano wybuchające kriowulkany, które wskazują na procesy geologiczne w jego wnętrzu. Jednak wciąż wiele tajemnic pozostaje nierozwiązanych. Uran emituje bardzo mało ciepła. De facto w porównaniu do Urana to dwukrotnie bardziej oddalony od Słońca Neptun wydaje się być istnym piecem rozmiarów planety. Pola magnetyczne obu planet nie przypominają w żaden sposób pól magnetycznych innych planet: są dużo bardziej odchylone od osi obrotu i wydają się powstawać z dala od jądra planety. Pierścienie Neptuna łączą się w łuki, a te wokół Urana sięgają aż do jego atmosfery. Nie znamy także połowy ze wszystkich księżyców Urana. Sondy Voyager zmieniły podejście astronomów do lodowych olbrzymów. I zrobiły to za pomocą instrumentów zbudowanych w latach siedemdziesiątych. Zarówno Voyager 1 jak i 2 zostały wystrzelone z Ziemi w 1977 roku, w tym samym roku kiedy do produkcji wszedł pierwszy masowo produkowany komputer marki Apple (Apple II) oraz gra komputerowa Atari 2600. "Za pomocą właśnie takiej technologii badaliśmy te lodowe olbrzymy," mówi Hammel. "Gdybyśmy wysłali iPhone'a w kierunku tych planet - zebralibyśmy więcej danych." [caption id="attachment_8074" align="aligncenter" width="445"]Burze (jasne plamy) pojawiły się w 2014 roku na zazwyczaj spokojnym Uranie. Zdjęcie wykonane w podczerwieni w obserwatorium Keck. Burze (jasne plamy) pojawiły się w 2014 roku na zazwyczaj spokojnym Uranie. Zdjęcie wykonane w podczerwieni w obserwatorium Keck.[/caption] Od tego czasu nowoczesne obserwatoria takie jak chociażby teleskopy Kecka na Hawajach czy Kosmiczny Teleskop Hubble'a znajdujący się na niskiej orbicie okołoziemskiej zebrały więcej danych niż sondy Voyager. Jednak wyrafinowane teleskopy też mają swoje ograniczenia. "Zdjęcia takich planet to zdecydowanie za mało," mówi Leigh Fletcher, planetolog z University of Leicester. "Aby zrozumieć ich fizykę i chemię, trzeba tam być." W 2010 roku europejscy naukowcy próbowali przekonać Europejską Agencję Kosmiczną do wysłania w kierunku Urana orbitera w ramach misji średniej klasy przy koszcie około 500 milionów euro. Gdy to się nie udało w 2013 roku złożono propozycję "dużej" misji - której koszt wyniósłby 1 mld euro, a w 2014 roku ponownie zaproponowano misję średniej klasy. ESA oceniła wszystkie te propozycje bardzo wysoko, ale nie wystarczająco wysoko, aby przeznaczyć na nie środki. Wiosną tego roku odbędzie się kolejny nabór wniosków na misję średniej klasy, ale może być trudno. Co konkretnie można by zbadać zależy od tego, do której planety wysłalibyśmy sondę. Każda z nich ma swoje zalety. Uran jest przewrócony na bok, pory roku na nim są zatem ekstremalne. Każdy biegun wystawiony jest na 42 lata bezustannego oświetlenia, po których następuje równie długi okres ciemności. To sprawia, że Uran jest fantastycznym miejscem do badania nowych koncepcji dotyczących funkcjonowania planet. Punkt dla Urana. Z drugiej strony Uran jest trochę za bardzo dziwny. Neptun może być dużo lepszym celem do zrozumienia w jaki sposób zachowują się typowe lodowe olbrzymy - a to ważne dla zrozumienia wielu planet krążących wokół innych gwiazd. Sonda Voyager 2 dowiodła już, że atmosfera Neptuna pełna jest burz, a to przedstawia możliwość zbadania szczegółów jego atmosfery. Punkt dla Neptuna. Zupełnie odwrotnie jest z badaniem księżyców: "Jeżeli polecimy do Neptuna, zobaczymy normalną planetę z nienormalnymi księżycami. Jeżeli polecimy do Urana, zobaczymy dziwną planetę ze zwyczajnymi księżycami." Uran ma pięć głównych i 22 mniejsze księżyce. Naukowcy uważają, że jego księżyce mogą być dobrym przykładem tego co powstaje wokół lodowych olbrzymów. Z uwagi na fakt, że cały system, planeta, pierścienie i księżyce są nachylone, sonda Voyager 2 była w stanie zaobserwować tylko jedną półkulę tych obiektów. Cała druga połowa układu pozostaje tajemnicą. "Te księżyce to prawdziwa terra incognita," mówi Fletcher. Punkt dla Urana. Jednak Neptun posiada Trytona - prawdziwy diament zewnętrznego Układu Słonecznego. "To fascynujący zamarznięty raj," mówi Hansen. Podobnie jak Enceladus, Tryton ma na swojej powierzchni tryskające gejzery najprawdopodobniej związane z podpowierzchniowym oceanem.  Powierzchnia tego księżyca ulegała zmianom w ciągu ostatnich 10 milionów lat, co jest bardzo niedawną historią jak na Układ Słoneczny i wskazuje na aktywne procesy geologiczne. Punkt dla Neptuna. Tryton nie zawsze był jednak księżycem Neptuna. To obiekt, który krąży w przeciwnym kierunku do kierunku rotacji Neptuna, który najprawdopodobniej został przechwycony z Pasa Kuipera, obszaru w którym znajduje się Pluton. "To kuzyn Plutona," mówi Hammel. "Pluton i Tryton to idealna para do badań porównawczych." Dwa punkty dla Neptuna. Obie planety są istnymi enigmami i misja do którejkolwiek z nich z pewnością przyniesie planetologom obszerną wiedzę. "Większość naukowców byłaby szczęśliwa z misji zrealizowanej do którejkolwiek z tych planet," mówi Simon. Dotarcie do lodowych olbrzymów nie będzie łatwe. Taka sonda potrzebuje co najmniej dziesięciu lat, aby dotrzeć do celu. Oczywiście istnieją sposoby skrócenia takiej podróży, chociażby przez trampolinę grawitacyjną ze strony Jowisza czy Saturna, ale to zależy od odpowiedniego ułożenia planet w danym czasie. Jakby nie patrzeć Uran jest bliżej i można do niego dotrzeć łatwiej (i taniej). Jednak jeżeli okaże się, że jest okazja skorzystania z grawitacji Jowisza lub Saturna - Neptun może okazać się lepszym celem. Wszystko może zmienić nowa rakieta Space Launch System rozwijana przez NASA, której debiut planowany jest na 2018 rok. "To największa rakieta w historii," mówi Green. "Ma niesamowitą moc wynoszenia w przestrzeń kosmiczną." Sonda wysłana w przestrzeń kosmiczną na szczycie SLS może potrzebować zaledwie kilku lat, aby dotrzeć do lodowego olbrzyma. Skrócenie międzyplanetarnej podróży pozwala oszczędzić czas i pieniądze, jednak im szybciej taka sonda się porusza, tym bardziej musi hamować pod koniec podróży. "W takim wypadku trzeba wyrzucić kilka instrumentów naukowych, aby móc załadować zapasy paliwa niezbędne do hamowania," mówi Hofstadter. Jednym z możliwych rozwiązań jest zaplanowanie manewru "aeroprzechwytywania", w którym to za hamowanie odpowiada atmosfera planety docelowej. Sonda musi wlecieć w atmosferę na tyle głęboko, aby wyhamować, ale nie na tyle głęboko, aby spłonąć. Nikt jeszcze nie wykorzystywał tej metody do wejścia na orbitę. Zadaniem JPL w tym roku będzie ocena ryzyka i stworzenie kilku opcji misji do każdej z tych planet. "Każda z nich ma własną historię do opowiedzenia," mówi Hansen. "Tu nie ma złego wyboru - każda misja będzie rewolucyjna." Źródło: Sciencenews]]> 8068 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 227 http://www.pulskosmosu.pl/2016/02/26/astrofaza-uran-lodowy-gigant/ 0 0 <![CDATA[Pierwsze szczegóły Forum Sektora Kosmicznego 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/21/pierwsze-szczegoly-forum-sektora-kosmicznego-2016/ Sun, 21 Feb 2016 15:59:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8082 logo-forum Już 9 marca w Warszawie odbędzie się Forum Sektora Kosmicznego. W tym artykule prezentujemy szczegóły tej konferencji. Forum Sektora Kosmicznego jest współorganizowane przez Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego (ZPSK) oraz Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Celem tego wydarzenia jest popularyzacja potencjału polskiego przemysłu kosmicznego, a także wskazania kierunków jego rozwoju na najbliższe lata. Poza konferencją zorganizowana zostanie wystawa polskich osiągnięć w tym obszarze, w ramach której przedstawiciele przedsiębiorstw oraz instytutów naukowo-badawczych zaprezentują najciekawsze projekty, produkty oraz usługi, powstałe dzięki realizacji kontraktów dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ta konferencja odbędzie się w Warszawie, w Centrum Nauki Kopernik. Rozpoczęcie Forum jest planowane na godzinę 9 rano a zakończenie na 18 wieczorem. W tym czasie są planowane wystąpienia przedstawicieli rządowych i Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) oraz dwa panele dyskusyjne: 1.Prowadzony w języku angielskim pt. “Effective International Space Cooperation”, 2.Prowadzony w języku polskim pt. “Bilans Polskich Osiągnięć w Sektorze Kosmicznym w Ostatnich 3 Latach”. Jednym z moderatorów panelu w języku angielskim jest dr Krzysztof Kanawka, prezes Blue Dot Solutions oraz przedstawiciel Kosmonauta.net. Oprócz wyżej wymienionych wystąpień i paneli dyskusyjnych na Forum Sektora Kosmicznego odbędzie się wystawa polskich podmiotów związanych z sektorem kosmicznym. W tej chwili jest już około 30 stanowisk różnych firm, projektów i instytutów naukowych. Zapraszamy na nasze stanowisko, na którym będzie można dowiedzieć się o naszych projektach i inicjatywach. W najbliższych dniach opublikujemy więcej szczegółów na temat Forum Sektora Kosmicznego. Już teraz uruchamiamy dwa hasztagi, które będą związane z tą konferencją: #fsk2016 dla informacji w języku polskim i #fsk2016en w języku angielskim. Oba hasztagi będą moderowane wspólnie przez zespoły portali Kosmonauta.net oraz Puls Kosmosu, które będą obecne na konferencji. Wstępne informacje są już teraz dostępne na Twitterze pod tymi hasztagami.]]> 8082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rosja planuje powrót na Marsa i Księżyc mimo braku pieniędzy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/21/rosja-planuje-powrot-na-marsa-i-ksiezyc-mimo-braku-pieniedzy/ Sun, 21 Feb 2016 19:18:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8090 amodelofaroc W muzeum moskiewskiego Instytutu Badań Kosmicznych rzadko można spotkać dzisiaj zwiedzających chociaż znajdują się tam takie perełki jak model sowieckiego łazika Łunochod, pierwszego łazika, który wylądował na Księżycu w 1970 roku. Choć Zimna Wojna i wyścig kosmiczny sprowokował gwałtowny postęp technologiczny, rosyjski program misji planetarnych znacznie wyhamował w ostatnich trzydziestu latach -- aż do teraz. W ramach ambitnego planu realizowanego wspólnie z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) rosyjscy naukowcy znów mają szansę powrócić do wysyłania misji na Księżyc czy na Marsa. "Ostatnia dekada była dla nas naprawdę trudnym okresem," mówi dyrektor instytutu Lew Zielenyj agencji AFP. Jedną z największych porażek agencji było wystrzelenie sondy Phobos-Grunt, której nie udało się w 2011 roku osiągnąć właściwej trajektorii prowadzącej na jeden z księżyców Marsa i która z powrotem weszła w ziemską atmosferę nad Oceanem Spokojnym. "Jednak teraz program kosmiczny rozpoczyna nowy etap." W przyszłym miesiącu rosyjska rakieta Proton wyniesie w przestrzeń kosmiczną pierwszą z dwóch misji realizowanych w ramach programu ExoMars - wspólnego projekto Roskosmosu i ESA, który ma na celu poszukiwanie śladów przeszłego lub obecnego życia na Czerwonej Planecie. Zielenyj wiąże z tym projektem duże nadzieje na powrót Moskwy do dni chwały w badaniach przestrzeni kosmicznej - jeżeli oczywiście projekt oderwie się od Ziemi. azenit2sbroc W ramach pierwszej misji orbiter Trace Gas Orbiter będzie poszukiwał śladów metanu w atmosferze Marsa - metan może wskazywać na aktywność biologiczną na Marsie. W ramach drugiej misji planowanej na 2018 rok rosyjscy inżynierowie mają zbudować złożony system lądowania, którego celem będzie opuszczenie zbudowanego przez ESA łazika marsjańskiego na powierzchnię planety.  System musi się składać z platformy, która nie tylko zapewni miękkie lądowanie, ale także będzie służyła za "laboratorium naukowe", które będzie w stanie zbadać miejsce lądowania. "Jeżeli nam się to uda, będzie to dla nas przełomowe osiągnięcie," mówi Zielenyj. Ten ambitny plan spotyka się jednak ze skrajnymi reakcjami - u jednych wywołuje ekscytację, a inni uważają go za nierealny. roscosmoschi W styczniu ESA poinformowała, że druga część misji planowana na 2018 rok może ulec opóźnieniu, które może być spowodowane problemami z przepływami finansowymi. Z uwagi na kryzys finansowy rosyjskie władze także muszą ograniczać wydatki budżetowe, a badania przestrzeni kosmicznej nie należą aktualnie do priorytetów. Rosyjska Federalna Agencja Kosmiczna Roskosmos sama znajduje się w finansowym zawieszeniu. Niemniej jednak w styczniu ogłosiła swój program na nadchodzącą dekadę. Jednak ten plan musi jeszcze zostać zatwierdzony - mówi Igor Martinin, dziennikarz magazynu Space News. "Aktualnie nie ma oficjalnego planu, nie ma zatem żadnych finansów i Roskosmos zmuszony jest zapożyczać się, aby w ogóle płacić pensje swoim pracownikom," mówi agencji AFP. "Z tego też powodu jestem sceptyczny i nie wydaje mi się, aby udało nam się zbudować dobrą platformę lądownika na czas." Szef agencji Roskosmos Igor Komarow w zeszłym miesiącu przyznał, że Rosja "nie ma zasobów finansowych na realizację zaawansowanych projektów kosmicznych." Co więcej, Komarow poinformował, że aktualnie występują także problemy z importem komponentów krytycznych do realizacji misji - problemy związane są z sankcjami nałożonymi przez Zachód na Rosję w związku z interwencją na Ukrainie. Niezależnie od kwestii finansowych sceptycy zauważają, że Rosja nie wylądowała niczym na Marsie od lat siedemdziesiątych, a porażka może doprowadzić do zniszczenia łazika wyprodukowanego przez ESA. To byłaby niesamowicie duża porażka zważając na fakt, że łazik ExoMars-2018 to "najdroższy pojazd do badań planetarnych wyprodukowany przez ESA od prawie dwudziestu lat," mówi Anatolij Żak, autor RussianSpaceWeb.com, strony poświęconej przemysłowi kosmicznemu w Rosji. Jeżeli jednak lądowanie się powiedzie "będzie stanowiło wzór przyszłej współpracy z Europą w ramach misji w dalekie ostępy Układu Słonecznego," mówi Żak. A Zielenyj faktycznie ma szerokie plany takiej współpracy. W jego planach znajduje się między innymi powrót do badań Księżyca, które zakończyły się w 1976 roku gdy USA i ZSRR skupiły się na innych fragmentach przestrzeni kosmicznej. Zielenyj poinformował, że Rosja chce utworzyć międzynarodową stację badawczą na Księżycu, gdzie brak atmosfery oraz szumu radiowego gwarantują idealne warunki obserwacyjne dla astronomów. Pierwsza z misji księżycowych miałaby wystartować do 2019 roku i jej celem miałoby być zbadanie księżycowego bieguna południowego, który stanowi jedno z rozważanych miejsc, w których można by ustawić sieć teleskopów, do których obsługi można by było wysyłać naukowców pracujących sezonowo. Przypominałoby to "ludzi pracujących w stacjach badawczych w Arktyce" mówi Zielenyj dodając, że trzeba by było wybudować jakieś schrony, w których ludzie mogliby się chronić przed promieniowaniem kosmicznym. Sonda nazwana Łuna-25 mogłaby być pierwszą taką sondą od czasów rosyjskiej Łuny-24, która odkryła wodę na Księżycu w 1976 roku - i niejako byłaby kontynuacją słynnej sowieckiej serii Łuna, w ramach której wykonano pierwsze lądowanie na Księżycu w 1959 roku. Jak dotąd tylko USA wysłało ludzi na Księżyc - po raz pierwszy Amerykanom udało się postawić nogę na Księżycu w 1969 roku, a po raz ostatni w 1972 roku. W tamtych czasach nie szczędzono pieniędzy na wyścig kosmiczny i naukowcy "bardzo dużo wiedzy wynieśli z tej rywalizacji," mówi Zielenyj. Jednak teraz jedyną drogą jest współpraca. Zielenyj poinformował także, że jego instytut ostatnio wznowił rozmowy z amerykanami dotyczące wspólnej misji, której celem miałoby być wysłanie lądownika (długoterminowego) na Wenus - rozmowy dotyczące tej misji zostały wstrzymane w 2013 roku z uwagi na konflikt na Ukrainie. "Naukowcy od dawna są zainteresowani tą współpracą, ale teraz także Roskosmos i NASA wspierają tą ideę," mówi Zielenyj. Źródło: AFP A jak Wam się wydaje? Jakie są szanse na powodzenie misji ExoMars-2018 i planów powrotu na Księżyc? Podzielcie się z nami swoją opinią w komentarzach poniżej.]]> 8090 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PALE RED DOT: Jak gwiazda może ukryć swoje Ziemie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/22/pale-red-dot-jak-gwiazda-moze-ukryc-swoje-ziemie/ Mon, 22 Feb 2016 09:20:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8106 front-672x372

    Autor: Xavier Dumusque, Observatory of Geneva

    Załóżmy, że chcemy znaleźć planetę bardzo podobną do Ziemi, tzn. krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca, o masie równej masie Ziemi i okresie orbitalnym równym 1 rok. Załóżmy także, że chcemy wykryć ten obiekt wykrywając grawitacyjny wpływ tej planety na jej gwiazdę macierzystą. Wiem, co teraz sobie myślisz; “Nie ma szans, Słońce jest na tyle masywne, że nawet nie drgnie!”. Masz rację, Słońce jest ekstremalnie masywne, de facto jest 300 000 razy masywniejsze niż Ziemia, ale trzymajmy się praw fizyki. Prawa grawitacji (dzięki Newton!) mówią nam, że wszystkie obiekty obdarzone masą będą ze sobą oddziaływać, dlatego też Słońce także powinno się poruszyć. Pytanie tylko o ile? Jeżeli podstawimy wszystkie dane do wzorów okazuje się, że środek Słońca przemieści się w ciągu 6 miesięcy o 500 km. Czyli Słońce przesunie się o odległość 1500 razy mniejszą od promienia Słońca, a maksymalna prędkość, którą Słońce w związku z tym osiągnie wyniesie tylko 0.3 km/h (czyli w praktyce prędkość żółwia wybierającego się na spacer). Zgadzam się z Tobą, że to niewiarygodnie małe liczby, ale jednak!

    [caption id="attachment_8107" align="aligncenter" width="300"]Odchylenie środka Słońca spowodowane przez przyciąganie grawitacyjne wszystkich planet Układu Słonecznego, w funkcji czasu. Słońce przesuwa się łącznie o równowartość swojego promienia, głównym ciałem powodującym ten ruch jest najmasywniejsza planeta Układu Słonecznego - Jowisz (CC, Carl Smith’s derivative work) Odchylenie środka Słońca spowodowane przez przyciąganie grawitacyjne wszystkich planet Układu Słonecznego, w funkcji czasu. Słońce przesuwa się łącznie o równowartość swojego promienia, głównym ciałem powodującym ten ruch jest najmasywniejsza planeta Układu Słonecznego - Jowisz (CC, Carl Smith’s derivative work)[/caption]

    Teraz wyobraźmy sobie, że budujemy idealny instrument do mierzenia tego wpływu bliźniaczej Ziemi na jej gwiazdę macierzystą. Taki instrument musiałby być w stanie wykryć zmianę prędkości rzędu 0.3 km/h w gwieździe oddalonej o sto tysięcy miliardów kilometrów. Nie chciałbym wchodzić tutaj w szczegóły, ale użyjmy tutaj analogii aby pokazać o jakich trudnościach w tym przypadku mówimy. Wyobraźcie sobie, że tym idealnym instrumentem jest linijka, którą chcemy zmierzyć szerokość obiektu z tą samą dokładnością jaka niezbędna jest do wykrycia bliźniaczki Ziemi. Wymagana precyzja jest na poziomie 10 000 razy mniejszym od najmniejszej podziałki na linijce. Nie tak łatwo, prawda? Przy świetnym wzroku może uda nam się zejść do 1/3 lub 1/4 najmniejszej podziałki, ale 1/10000?! Dzisiaj, najlepsze wykorzystywane przez nas instrumenty zdolne są do osiągnięcia precyzji rzędu 1/1000 (patrz HARPS oraz HARPS-N). Dlatego też jesteśmy w stanie wykryć planety dziesięć razy masywniejsze niż Ziemia, jeżeli gwiazda macierzysta jest podobna do Słońca i jeżeli okres orbitalny planety wynosi jeden rok. Na University of Geneva gdzie pracuję, naukowcy opracowują nowy instrument - zwany ESPRESSO, który będzie charakteryzował się precyzją wymaganą do wykrycia bliźniaczki Ziemi.

    Wyobraźmy sobie, że za rok ESPRESSO może już być gotowy do pracy (taki jest rzeczywisty plan) i rozpoczynamy obserwacje kilku gwiazd w poszukiwaniu bliźniaczek Ziemi. Aby być pewnym detekcji musimy obserwować takie gwiazdy przez co najmniej jeden pełen okres orbitalny planety, czyli w tym wypadku jeden rok. Jeżeli takie bliźniaczki Ziemi istnieją, a mamy pewność, że powinno być ich sporo, powinniśmy odkryć świętego Graala planet przed 2020 rokiem. Ale - zaraz! - kilka rzeczy może pójść nie po naszej myśli, i tutaj chciałbym podkreślić największy problem, z którym musimy się mierzyć. Największy problem stanowią... gwiazdy.

    Pozwólcie mi zatem wyjaśnić w jaki sposób gwiazdy mogą wszystko zniweczyć. Wszystko zaczyna się od efektu Dopplera. Trudna nazwa, której lubią używać fizycy, jednak jeżeli nie studiowałeś fizyki, pewnie nie wiesz co to oznacza, albo słyszałeś coś o tym w szkole średniej, ale dawno już zapomniałeś o co chodzi. Nie zmienia to faktu, że większość z Was spotkała się już w życiu z efektem Dopplera. Z pewnością gdy szedłeś chodnikiem gdzieś, kiedyś obok Ciebie przejechała karetka pogotowia. Słyszałeś ten pojazd już z daleka dzięki jego syrenie - skupiłeś się na dźwięku i słyszałeś jego ton. Jednak gdy pojazd już Cię minął, ton nieznacznie się zmienił. Czy kierowca nacisną przycisk zmiany tonu przejeżdżając właśnie obok Ciebie? Prawdopodobnie nie. Aby się upewnić, pytasz kilka innych osób na chodniku czy odnieśli to samo wrażenie (cóż, w rzeczywistości ci ludzie pomyśleliby "a co to za dziwne pytania?", ale to tylko eksperyment myślowy, w którym możesz być tak dziwny jak Ci się to podoba). I tak,  wszyscy potwierdzili, że owo zjawisko zaszło dokładnie w momencie gdy pojazd ich minął - tym samym potwierdzają, że kierowca nie bawi się przyciskami.  W rzeczywistości przed minięciem Ciebie pojazd zbliżał się do Ciebie, a gdy Cię minął zaczął się od Ciebie oddalać.  A z uwagi na fakt, że fale dźwiękowe poruszają się w powietrzu z ograniczoną prędkością, różnicy prędkości ambulansu przed i po minięciu Ciebie powoduje powstanie tej różnicy tonu.

    [caption id="attachment_8108" align="aligncenter" width="1000"]Metoda prędkości radialnych w wykrywaniu egzoplanet opiera się na detekcji wariacji prędkości gwiazdy centralnej spowodowanej zmieniającym się kierunkiem przyciągania grawitacyjnego ze strony (niewidocznej) egzoplanety krążącej wokół tej gwiazdy. Gdy gwiazda porusza się w naszym kierunku, jej widmo przesunięte jest ku błękitowi, a ku czerwieni jeżeli gwiazda oddala się od nas. Regularnie przyglądając się widmu gwiazdy - mierząc jej prędkość - można zauważyć okresowe zmiany spowodowane przez towarzyszącą jej planetę. Źródło zdjęcia: ESO Metoda prędkości radialnych w wykrywaniu egzoplanet opiera się na detekcji wariacji prędkości gwiazdy centralnej spowodowanej zmieniającym się kierunkiem przyciągania grawitacyjnego ze strony (niewidocznej) egzoplanety krążącej wokół tej gwiazdy. Gdy gwiazda porusza się w naszym kierunku, jej widmo przesunięte jest ku błękitowi, a ku czerwieni jeżeli gwiazda oddala się od nas. Regularnie przyglądając się widmu gwiazdy - mierząc jej prędkość - można zauważyć okresowe zmiany spowodowane przez towarzyszącą jej planetę. Źródło zdjęcia: ESO[/caption]

    Teraz już wiesz czym jest efekt Dopplera, ale co ma wspólnego ambulans z tematem tego artykułu - gwiazdami i planetami? Cóż, gwiazdy emitują promieniowanie, a ponieważ promieniowanie także ma ograniczoną prędkość (dzięki Albert Einstein!), dochodzi dokładnie do tego samego zjawiska. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły, obiekty emitujące światło poruszające się w Twoją stronę wydają się nieco bardziej niebieskie (przesunięcie ku błękitowi), a obiekty poruszające się w kierunku przeciwnym do Ciebie wydają się bardziej czerwone (przesunięte ku czerwieni). Ten efekt Dopplera leży u podstaw techniki prędkości radialnych wykorzystywanej do wykrywania planet. Jeżeli gwiazda porusza się w Twoją stronę, a następnie w przeciwną, i na dodatek robi to okresowo, najprawdopodobniej ten ruch spowodowany jest przez planetę krążącą wokół tej gwiazdy. Innym słynnym przykładem wykorzystania efektu Dopplera w astrofizyce jest pomiar rozszerzania się Wszechświata. Patrząc na wszystkie otaczające nas galaktyki, widzimy, że ich promieniowanie jest przesunięte ku czerwieni, a tym samym wszystkie galaktyki we Wszechświecie oddalają się od siebie nawzajem, a to prowadzi do wniosku, że Wszechświat się rozszerza.

    Powiedziałem Wam, że największą przeszkodą w wykrywaniu bliźniaczek Ziemi są ich gwiazdy macierzyste. Wróćmy zatem do tego problemu. Gwiazdy powstają w procesie kontrakcji olbrzymich obłoków molekularnych. Przypominając sobie zasadę zachowania momentu pędu dochodzimy do wniosku, że gwiazdy obracają się wokół swojego środka niczym łyżwiarka, która powoli zbliża swoje ramiona do ciała jednocześnie przyspieszając swój obrót. Przy założeniu, że okres obrotu Słońca wokół osi to 25 dni, a promień Słońca to ok. 500 000 km, możemy policzyć prędkość obrotu Słońca na powierzchni - wynosi ona 7200 km/h. Dlatego też, przyglądając się uważnie Słońcu, możemy zobaczyć, że światło docierające do nas z krawędzi zbliżającej się do nas jest przesunięte ku błękitowi, a światło przy chowającej się krawędzi, jest przesunięte ku czerwieni; pamiętacie jeszcze efekt Dopplera? Czy zatem widzimy połowę Słońca jakby poruszało się w naszą stronę, a drugą połowę jakby oddalała się od nas z powodu rotacji gwiazdy? Tak, dokładnie tak, ale z racji tego, że część Słońca poruszająca się w naszą stronę jest taka sama jak część oddalająca się od nas - średnia prędkość wynosi zero. To ma sens, bowiem Słońce tylko porusza się wokół własnej osi, ale nie oddala ani nie zbliża się do nas.

    Teraz, prawdopodobnie wiesz, że na Słońcu często pojawiają się ciemne plamy na swojej powierzchni, tak zwane plamy słoneczne. Te plamy słoneczne spowodowane są silnymi polami magnetycznymi we wnętrzu Słońca, które czasami pojawiają się na powierzchni. Z uwagi na to, ze są ciemne, plamy słoneczne możemy czasami zauważyć jako ciemne dyski blokujące część dysku gwiazdy. Tym samym takie plamy zaburzają równowagę przesunięcia ku czerwieni i ku błękitowi; Słońce wyda się wtedy nieznacznie przesunięte ku czerwieni (lub błękitowi) i moglibyśmy dojść do błędnego wniosku, że gwiazda się porusza. Zakładając wystąpienie dużej plamy na Słońcu, obejmującej 0.1% obszaru powierzchni i maksymalną prędkość rotacji równą 7200 km/h dochodzimy do wniosku, że taka plama słoneczna spowoduje zauważenie prędkości radialnej gwiazdy rzędu 7,2 km/h, która jest o jeden rząd wielkości większa od 0.3 km/h wymaganych do wykrycia bliźniaczki Ziemi.

    [caption id="attachment_8109" align="aligncenter" width="1000"]f2-1024x512 Mapa prędkości dopplerowskich Słońca obserwowana przez instrument MDI na pokładzie satelity SOHO (lewy panel). Czarna kropka symuluje tutaj plamę słoneczną obserwowaną na powierzchni Słońca (patrz prawdziwa plama słoneczna obserwowana przez SOHO na panelu prawym). Rotacja Słońca gwarantuje równe półkule przesunięte ku czerwieni i ku błękitowi, jednak ta równowaga zaburzana jest przez plamy słoneczne. Dla przykładu plama zasłaniająca część półkuli przesuniętej ku błękitowi sprawia, że końcowy pomiar wskazuje, że gwiazda jest przesunięta ku czerwieni (Źródło: SOHO/MDI).[/caption]

    Podsumowując, nawet za pomocą instrumentu osiągającego precyzję wymaganą do wykrycia bliźniaczki Ziemi, sygnały zaburzające powstające na powierzchni gwiazdy, takie jak plamy, mogą znacznie skomplikować wykrycie potencjalnych planet. Już od 20 lat mamy świadomość problemu z plamami gwiezdnymi, a ostatnio odkryliśmy także inne efekty gwiezdne zaburzające obserwacje. Wielu naukowców stara się lepiej zrozumieć owe perturbacje i bada nowe techniki ich eliminacji. Jestem właśnie jednym z nich i jestem przekonany, że uda nam się rozwiązać ten krytyczny problem sygnałów gwiezdnych w nadchodzących latach.

    Xavier2-300x252

    O autorze

    Dr Xavier Dumusque specjalizuje się w odkrywaniu planet pozasłonecznych przy uwzględnieniu sygnałów zaburzających powstających w gwiazdach macierzystych. Xavier studiował astrofizykę na University of Geneva, gdzie uzyskał stopień doktora w 2012 roku we współpracy z University of Porto. Po dwóch okresach badań podoktorskich na Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (USA), powrócił do Observatory of Geneva gdzie aktualnie pracuje. Jest pierwszym autorem artykułu opublikowanego w Nature, w którym ogłoszono odkrycie planety o masie Ziemi krążącej wokół Alfa Centauri B (2012) oraz artykułu prezentującego odkrycie mega-Ziemi krążącej wokół gwiazdy Kepler-10 (2014). Xavier aktywnie udziela się przy rozwoju teleskopu słonecznego, który pomoże w scharakteryzowaniu i zrozumieniu pochodzenia sygnałów perturbujących na Słońcu, które mogą pomóc rozwinąć nowatorskie techniki anulowania ich wpływu na wykrywalność bliźniaczek Ziemi wokół innych gwiazd. Pośród nagród jakie otrzymał chcielibyśmy tylko wymienić Schläfli Prize za wyjątkową pracę doktorską (Swiss Academy of Science, 2014), Yale Center for Astronomy and Astrophysics Postdoctoral Prize fellowship (2015) oraz Branco Weiss fellowship (2015).

    ]]>
    8106 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Galaktyka z olbrzymim ogonem gazu w Gromadzie w Pannie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/22/galaktyka-z-olbrzymim-ogonem-gazu-w-gromadzie-w-pannie/ Mon, 22 Feb 2016 14:29:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8121 NGC 4569 Astronomowie odkryli spektakularną smugę gazu o szerokości ponad 300 000 lat świetlnych podążającą za pobliską galaktyką. Strumień gazu składa się z wodoru - surowca, z którego powstają nowe gwiazdy - i jest pięciokrotnie dłuższy od samej galaktyki. Odkrycia dokonał międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem dr Alessandro Boselli z Laboratoire d'Astrophysique w Marsylii. Wyniki swoich obserwacji opublikowali w periodyku Astronomy & Astrophysics. Luca Cortese, astrofizyk z International Centre for Radio Astronomy Research, który jest członkiem zespołu badawczego mówi, ze naukowcy już dawno temu zauważyli, że galaktyka NGC 4569 zawiera mniej gazu niż się tego oczekiwali, ale jak dotąd nie wiedzieli gdzie się ten gaz podział. "Nie mieliśmy jak dotąd wyraźnego dowodu na bezpośrednie usunięcie gazu z galaktyki," mówi Cortese. "Teraz dzięki nowym obserwacjom byliśmy w stanie zauważyć olbrzymią ilość gazu, która tworzy strumień podążający za galaktyką." "Co ciekawe, jeżeli zmierzymy masę strumienia to jest ona identyczna z ilością gazu, której brakuje w dysku galaktyki." NGC 4569 znajduje się w Gromdzie w Pannie, w grupie galaktyk oddalonej o 55 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej. Przez gromadę galaktyka podróżuje z prędkością 1200 kilometrów na sekundę i dr Cortese uważa, że to właśnie ten ruch doprowadził do wyrwania gazu z galaktyki. "Wiemy, że duże gromady galaktyk zatrzymują duże ilości gorącego gazu," dodaje. "Dlatego też gdy galaktyka wpada do gromady odczuwa ciśnienie całego gazu tak samo jak my czujemy silny wiatr na twarzy, ciśnienie tego wiatru/gazu może oderwać sporo gazu z galaktyki." Odkrycia dokonał zespół badaczy korzystających z super-czułej kamery zainstalowanej na Canada France Hawaii Telescope obserwującym NGC 4569 dłużej niż kiedykolwiek wcześniej. Dr Cortese uważa, że to może być pierwsza z wielu galaktyk, w której zauważymy długie ogony gazu. "To naprawdę ekscytujące odkrycie bowiem dokonaliśmy go w ramach pilotażowego projektu, i zwróciliśmy oko teleskopu w kierunku najjaśniejszej galaktyki spiralnej w Gromadzie w Pannie," dodaje. Więcej informacji: Źródło: Astronomy & Astrophysics / University of Western Australia]]> 8121 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA ujawnia dziwną 'muzykę', którą słyszeli astronauci w 1969 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/22/nasa-ujawnia-dziwna-muzyke-ktora-slyszeli-astronauci-w-1969-roku/ Mon, 22 Feb 2016 20:57:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8125 theapollo10c NASA upubliczniła nagranie osobliwej "muzyki", którą astronauci słyszeli w 1969 roku znajdując się po odwrotnej stronie Księżyca, gdzie nie było kontaktu radiowego z Ziemią. Historia związana z tymi nietypowymi "gwizdami" została przedstawiona wczoraj wieczorem na kanale Discovery w ramach serii  "NASA's Unexplained Files." Szumy były słyszane w maju 1969 roku przez astronautów misji Apollo 10, którzy okrążali Księżyc na kilka miesięcy przed tym jak pierwsi astronauci postawili stopę na powierzchni Księżyca 21 lipca tego samego roku. Załogę misji Apollo 10 stanowili Thomas Stafford, John Young i Eugene Cernan. Dźwięki, które były słyszane przez około 60 minut zostały nagrane i przesłane do centrum kontroli lotu w Houston. Transkrypt tekstu został upubliczniony w 2008 roku jednak rzeczywiste nagranie zostało upublicznione dopiero teraz. "Słyszysz to? Ten gwizd?" spytał Cernan opisując to co słyszy jako "muzykę przestrzeni kosmicznej." Trójka astronautów na tyle zainteresowała się tymi dźwiękami, że zastanawiali się czy nie poinformować o tym szefów w NASA. Nie zdecydowali się na to obawiając się, że nie zostaną potraktowani poważnie i więcej nie zostaną wybrani do misji kosmicznych. NASA mówi, że słyszane przez astronautów dźwięki to bynajmniej nie muzyka innych cywilizacji. Jeden z inżynierów NASA mówi, że dźwięki najprawdopodobniej spowodowane zostały interferencją odbiorników znajdujących się zbyt blisko siebie w module księżycowym i module orbitalnym. https://www.youtube.com/watch?v=bjLZBrQ-Oq4 Astronauta Al Worden, który był członkiem załogi podczas misji Apollo 15 nie dowierza jednak temu wyjaśnieniu mówiąc, że "logika mi podpowiada, że jeżeli coś się nagrało, to coś musiało tam być." Jednak Michael Collins, pilot misji Apollo 11, który został pierwszym człowiekiem, który przeleciał solo po ciemnej stronie Księżyca, gdy Buzz Aldrin i Neil Armstrong chodzili po powierzchni, powiedział, że on także słyszał "osobliwe buczenie" jednak przyjmuje wytłumaczenie mówiące o interferencji. W rzeczywistości został nawet uprzedzony o możliwości wystąpienia takiego zjawiska - pisze w swojej książce pt. "Carrying the Fire: An Astronaut's Journey." https://www.youtube.com/watch?v=_QYRVCqwuYI "Gdybym jednak nie został o tym uprzedzony, cholernie bym się przestraszył," napisał. "Na szczęście radiotechnicy (a nie fani UFO) mieli swoje wytłumaczenie tego zjawiska: to interferencja między nadajnikami VHF w module lądownika i w module orbitalnym." Źródło: AFP]]> 8125 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 263 http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/18-astronautyka/54302-apollo_18_19_20_prawda_czy_fikcja-3.html#post1205213 0 0 <![CDATA[Mapy zmian temperatury na Tytanie w ciągu saturnianego roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/23/mapy-zmian-temperatury-na-tytanie-w-ciagu-saturnianego-roku/ Tue, 23 Feb 2016 08:00:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8131 temperatura_Tytana Powyższa sekwencja map przedstawia zmiany temperatury na powierzchni księżyca Saturna - Tytana w odstępach dwuletnich od 2004 do 2016 roku. Pomiary zostały wykonane za pomocą instrumentu CIRS (Composite Infrared Spectrometer) zainstalowanego na pokładzie sondy Cassini. Mapa przedstawia termiczne promieniowanie podczerwone (ciepło) pochodzące z powierzchni Tytana, o długości fali 19 mikronów, oknie  w którym zazwyczaj nieprzezroczysta atmosfera staje się przezroczysta. Temperatury zostały uśrednione na całym globie wzdłuż długości geograficznej (wschód-zachód), aby podkreślić zmiany sezonowe w szerokości (północ-południe). Czarne obszary to miejsca, w których danych nie zbierano. Temperatury na powierzchni Tytana zmieniają się powoli wraz z długimi porami roku panującymi w układzie Saturna, z których każda trwa siedem i pół roku. Tak jak na Ziemi, ilość światła słonecznego otrzymywana na danej szerokości geograficznej zmienia się w ciągu trwającego 30 lat roku na Saturnie. Gdy sonda Cassini dotarła w pobliże Saturna w 2004 roku na południowej półkuli Tytana trwało późne lato - dlatego też to ten region był wtedy najcieplejszy. Wkrótce po równonocy, która nastąpiła w 2009 roku, w 2010 roku temperatury były mniej więcej jednakowe na północnej i południowej półkuli i odzwierciedlały rozkład temperatur obserwowany przez sondę Voyager 1 w 1980 roku (jeden rok na Tytanie wcześniej).  W kolejnych latach temperatury na półkuli południowej spadały, a na północnej rosły wraz z nadejściem zimy w południowych regionach księżyca. PIA20020 Powyższa animacja przedstawia uproszczony model oparty na danych zebranych w rocznych odstępach. Gradacja wzdłuż szerokości geograficznej została wygładzona, aby uwypuklić jak maksymalna temperatura przesuwa się od 19 stopni szerokości południowej do 16 stopni szerokości północnej w okresie 2004-2016. Mały glob w górnym prawym rogu animacji przedstawia wygląd Tytana widzianego z pozycji Słońca. Szerokość geograficzna na Tytanie, na której Słońce znajduje się w zenicie zaznaczona została żółtą gwiazdką. Mimo przesuwania się w szerokości geograficznej, maksymalna zmierzona temperatura na Tytanie wynosi ok. -179,6 stopni Celsjusza (93,6K), a minimalna na zimowym biegunie jest zaledwie 3,5 stopnia Celsujsza niższa. To znacznie mniejszy kontrast niż na Ziemi, gdzie między najcieplejszym a najzimniejszym miejscem różnica może wynosić nawet 100 stopni Celsjusza. Powyższe mapy temperatury na powierzchni Tytana stanowią wizualizację pomiarów, które zostały opublikowane przez D. E. Jennings et al. w periodyku Astrophysical Journal Letters. Więcej informacji: Źródło: NASA/JPL-Caltech/GSFC]]> 8131 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rzut oka na rozgwieżdżone niebo nad pustynią Atacama]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/23/rzut-oka-na-rozgwiezdzone-niebo-nad-pustynia-atacama/ Tue, 23 Feb 2016 10:00:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8138 8138 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Chmury na marsjańskim niebie - widziałeś?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/23/chmury-na-marsjanskim-niebie-widziales/ Tue, 23 Feb 2016 13:00:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8140 marshorizon_opportunity_big Gdybyś tak stanął na Marsie - co mógłbyś zobaczyć? Biorąc za przykład łazik Opportunity - mógłbyś zobaczyć przed sobą rozległe równiny czerwonego piasku, zabarwione na pomarańczowo niebo oraz delikatne, włókniste chmury. Taki przynajmniej widok uchwycił łazik Opportunity po dotarciu do krateru Victoria w październiku 2006 roku. W przeciwieństwie do typowych panoram marsjańskich, na tym zdjęciu nie widać prawie żadnych głazów. Odległy czerwony horyzont jest tak płaski i pozbawiony obiektów, że przypomina horyzont, który widzimy patrząc na spokojną taflę oceanu na Ziemi. Chmury na Marsie mogą się składać z dwutlenku węgla lub wody i mogą przemieszczać się stosunkowo szybko, tak jak chmury na Ziemi. Czerwony pył w marsjańskiej atmosferze może zmienić kolor nieba marsjańskiego z niebieskiego na czerwony w zależności od gęstości i rozmiarów ziaren pyłu unoszących się w atmosferze. Źródło: Mars Exploration Rover Mission / Cornell / JPL / NASA  ]]> 8140 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ograniczono obszar poszukiwań dziewiątej planety Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/23/ograniczono-obszar-poszukiwan-dziewiatej-planety-ukladu-slonecznego/ Tue, 23 Feb 2016 20:40:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8165 researchersf Amerykańscy astronomowie ogłosili w ubiegłym tygodniu, że udało im się odkryć dowody istnienia dziewiątej planety za orbitą Neptuna, jednak aktualnie nie są w stanie określić gdzie znajduje się owa planeta na swojej trwającej 10 000 - 20 000 lat orbicie. Dzisiaj francuski zespół naukowców ogłosił, że zawęził obszar poszukiwań. Analizując dane z sondy Cassini krążącej wokół Saturna, szóstej planety od Słońca, uznali że mogą wykluczyć dwie strefy. Wyniki swoich badań opisali w periodyku Astronomy and Astrophysics. W swojej pracy astronomowie potwierdzili, że dziewiąta planeta faktycznie może istnieć w dalekich obszarach Układu Słonecznego, jednak jak Jacques Laskar z Paryskiego Obserwatorium powiedział dziennikarzom AFP - "nie wszędzie." W oparciu o modele matematyczne francuscy naukowcy obliczyli wpływ, jaki bliskie przejście dziewiątej planety - znajdującej się na orbicie postulowanej przez Amerykanów - miałoby na zachowanie pozostałych planet Układu Słonecznego. Następnie naukowcy skupili się na analizie obserwowanego ruchu pozostałych planet. Przyjmuje się, że hipotetyczna dziewiąta planeta okrąża Słońce po bardzo wydłużonej, owalnej orbicie. W najodleglejszym punkcie swojej orbity planeta znajdowałaby się zbyt daleko, aby mieć jakikolwiek obserwowalny wpływ na pozostałe planety Układu Słonecznego - stąd też okres poszukiwań można ograniczyć do połowy całej orbity tej planety. Teraz Laskar ze swoim zespołem zmniejszyli obszar poszukiwań o 50 procent poprzez wyeliminowanie dwóch stref, w których - według nich - model nie oddaje rzeczywistości. "W praktyce zmniejszyliśmy ilość niezbędnej pracy o połowę," powiedział agencji AFP. W ubiegłym miesiącu Konstantin Batygin oraz Mike Brown przewidzieli istnienie dziewiątej planety (nazywanej przez nich Planet9) w Układzie Słonecznym - owa planeta miałaby masę dziesięciokrotnie większą od Ziemi. Jej istnienie zostało przewidziane za pomocą modelowania matematycznego i symulacji komputerowych. Obecność Planet9 mogłaby doskonale tłumaczyć nietypowe zachowanie grupy planet karłowatych w Pasie Kuipera daleko za orbitą Neptuna. Laskar wraz ze swoim zespołem zaznacza, że obszar poszukiwań da się jeszcze bardziej zawęzić jeżeli misja sondy Cassini, której koniec planowany jest na przyszły rok, zostanie wydłużona do 2020 roku. Astronomowie uważają, że znalezienie Planet9 może zająć lata - jeżeli owa planeta w ogóle istnieje. Do zauważenia planety znajdującej się w tak dużej odległości niezbędne byłoby wykorzystanie bardzo dużych teleskopów. Istnienie wielu planet przewidywano na podstawie modeli matematycznych - w większości jednak przewidywania się nie potwierdzały. Ale... w jednym z takich przypadków matematyka miała rację - w przypadku Neptuna, którego istnienie zostało przewidziane na podstawie jego oddziaływania grawitacyjnego na Urana. Źródło: Astronomy and Astrophysics  ]]> 8165 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak dostać się na Marsa w 3 dni? NASA myśli]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/24/jak-dostac-sie-na-marsa-w-3-dni-nasa-mysli/ Wed, 24 Feb 2016 08:27:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8174 prędkości relatywistycznych. Możemy zorganizować misję na Marsa, jednak napędzany w sposób tradycyjny pojazd kosmiczny potrzebuje na dotarcie do Czerwonej Planety kilku miesięcy. I nawet wtedy ograniczeni jesteśmy tylko do optymalnego okna startowego, które pojawia się tylko co 2 lata. Jednak tęgie umysły w NASA nigdy nie przestają myśleć nad alternatywnymi rozwiązaniami. Dlatego też teraz dr Philip Lubin, profesor fizyki na University of California w Santa Barbara ma pewien pomysł: napęd fotonowy, który według niego może skrócić czas podróży z Ziemi na Marsa do 3 dni dla sondy o masie 100 kg. laser-sail-adrian-mann-300x246 Proponowany przez niego system nosi nazwę DEEP IN czyli Directed Propulsion for Interstellar Exploration. Ogólna zasada działania zakłada, że udało nam się osiągnąć relatywistyczne prędkości w laboratoriach, ale jednak nigdy nie przenieśliśmy tej technologii - która z natury jest elektromagnetyczna, a nie chemiczna - do zastosowań pozalaboratoryjnych. Innymi słowy, potrafimy rozpędzać pojedyncze cząsteczki do prędkości bliskich prędkości światła w akceleratorach kosmicznych, ale nigdy nie robiliśmy tego w skali makro. Directed Energy Propulsion zasadniczo różni się od technologii rakietowej w tym względzie, że system napędowy pozostaje na Ziemi, a sonda nie posiada na swoim pokładzie żadnego paliwa czy materiału pędnego. Zamiast tego wyposażona jest w system reflektorów, które będą odbijały napędzający ją skolimowany strumień fotonów. Według dr Lubina cały system jest modułowy i całkowicie skalowalny. photonic-580x230 Jeżeli to za mało - taki system może być także wykorzystywany do zmiany toru niebezpiecznych śmieci kosmicznych czy do odkrycia innych cywilizacji technologicznych. Dr Lubin wskazuje w swoim artykule, że odkrycie wykorzystywania takiego napędu fotonowego przez inne cywilizacje może de facto być dla nas najlepszą szansą odkrycia pozaziemskiej cywilizacji. Stworzono nawet wstępną mapę drogową do wykorzystywania tego systemu. Zaczyna się ona od mniejszych przedsięwzięć. Początkowo DEEP IN zostałby przetestowanych na niewielkich mikro-satelitach typu "cube". Nauka wyniesiona z tego typu testów pozwoliłaby na określenie kolejnego kroku, takiego jak na przykład ochrona Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przed śmieciami kosmicznymi. Dalej rozwijane systemy spełniałyby co raz bardziej złożoną rolę napędzając satelity na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) czy geostacjonarnej orbicie okołoziemskiej (GEO),  aż do odchylania toru lotu niebezpiecznych planetoid. Ostatecznym celem całego projektu byłoby opracowanie napędów relatywistycznych zdolnych do podróży międzygwiezdnych. Oczywiście wiele pytań jak na razie pozostaje bez odpowiedzi - jak np. co się stanie z taką sondą podróżującą z prędkością bliską prędkości światła, gdy uderzy w nią mikro-meteoryt. Jednak odpowiedzi na te pytania będziemy poszukiwać wraz z rozwojem systemu i jego zdolności. Oczywiście DEEP IN potencjalnie może przybliżyć nam inne gwiazdy. Tego typu napęd mógłby pozwolić na wysyłanie sond do co bardziej obiecujących egzoplanet czy też umożliwić ludzkości przyjrzenie się innym układom planetarnym. Jeżeli faktycznie DEEP IN może być skalowalny tak jak wskazuje dr Lubin - będzie to rewolucyjna technologia. Poniżej nieco dłuższy film, w którym dr Lubin dokładniej i bardziej szczegółowo tłumaczy koncepcję projektu DEEP IN: http://livestream.com/viewnow/niac2015seattle A tutaj znajduje się strona Grupy Kosmologii Eksperymentalnej na University of California w Santa Barbara: http://www.deepspace.ucsb.edu/ Źródło: UniverseToday]]> 8174 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zakończył się przegląd naszej galaktyki ATLASGAL]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/24/zakonczyl-sie-przeglad-naszej-galaktyki-atlasgal/ Wed, 24 Feb 2016 10:55:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8187 The southern plane of the Milky Way from the ATLASGAL survey Aby uczcić zakończenie przeglądu APEX Telescope Large Area Survey of the Galaxy (ATLASGAL) opublikowano spektakularne nowe zdjęcie Drogi Mlecznej. Teleskop APEX w Chile jako pierwszy stworzył mapę całej widocznej płaszczyzny Galaktyki widocznej z półkuli południowej w zakresie promieniowania submilimetrowego - czyli między promieniowaniem podczerwonym a radiowym - dokładniej niż niedawne przeglądy wykonywane z przestrzeni kosmicznej. Pionierski 12-metrowej średnicy teleskop APEX pozwala astronomom na badanie chłodnego Wszechświata: gazu i pyłu o temperaturze zaledwie kilkudziesięciu stopni powyżej zera absolutnego (0K). The southern plane of the Milky Way from the ATLASGAL survey APEX czyli Atacama Pathfinder EXperiment to teleskop znajdujący się 5100 metrów nad poziomem morza na płaskowyżu Chajnantor na pustyni Atacama w Chile. Przegląd ATLASGAL wykorzystał unikalną charakterystykę teleskopu do wykonania szczegółowej mapy rozkładu chłodnego, gęstego gazu w płaszczyźnie Drogi Mlecznej. Nowe zdjęcie obejmuje większość regionów gwiazdotwórczych Drogi Mlecznej widocznej z półkuli południowej. [caption id="attachment_8192" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie obrazu Drogi Mlecznej w różnych zakresach promieniowania, źródło: ESO Porównanie obrazu Drogi Mlecznej w różnych zakresach promieniowania, źródło: ESO[/caption] Nowe mapy ATLASGAL obejmują obszar nieba o długości 140 stopni i szerokości 3 stopni, czyli są ponad cztery razy większe od pierwszej mapy ATLASGAL. Nowe mapy charakteryzują się także wyższą jakością, dzięki temu, że niektóre obszary były powtórnie badane w celu uzyskania jednorodnych danych na całym obszarze badania. Comparison of the central part of the Milky Way at different wav Przegląd ATLASGAL to najobszerniejszy duży program realizowany przez APEX, w którym opublikowano już prawie 70 artykułów naukowych, a jego  dziedzictwo znacznie wykracza poza zredukowane dane dostępne teraz dla całej społeczności astronomicznej. Sercem teleskopu APEX są jego bardzo czułe instrumenty. Jeden z nich - LABOCA (LArge BOlometer Camera) został wykorzystany właśnie do przeglądu ATLASGAL. LABOCA mierzy docierające do teleskopu promieniowanie rejestrując delikatny wzrost temperatury wywoływany przez promieniowanie na detektorze. Instrument może wykryć emisję od chłodnych, ciemnych pasm pyłu przesłaniających promieniowanie gwiazd. https://www.youtube.com/watch?v=Ip3YHk0gu0I Nowe opublikowane zdjęcie z ATLAS GAL uzupełnia obserwacje wykonane przez satelitę Planck (ESA). Połączenie danych z Plancka oraz APEX pozwoliło astronomom na odkrycie emisji rozłożonej na większym obszarze nieba i oszacowanie z niego zawartości gęstego gazu w wewnętrznych obszarach Galaktyki. Dane z przeglądu ATLASGAL posłużyły także do stworzenia kompletnego katalogu chłodnych i masywnych obłoków w rejonach powstawania nowych generacji gwiazd. https://www.youtube.com/watch?v=VUn6O_WQ9xY "Przegląd ATLASGAL zarejestrował obszary formowania się kolejnych generacji gromad i gwiazd o wysokiej masie. Łącząc te dane z obserwacjami z Plancka możemy zrozumieć ich związek z wielkoskalowymi strukturami olbrzymich obłoków molekularnych," mówi Timea Csengeri z Max Planck Institute for Radio Astronomy w Bonn, która kierowała pracami nad połączeniem danych z APEX z danymi z Plancka. Teleskop APEX niedawno świętował dziesięciolecie badań chłodnego Wszechświata. Teleskop APEX opiera się na prototypowej antenie zbudowanej w ramach projektu ALMA i w toku swoich obserwacji znalazł wiele obiektów, które ALMA może teraz badać bardziej szczegółowo. Źródło: ESO  ]]> 8187 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[SpaceX przygotowuje się na dzisiejszą porażkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/24/spacex-przygotowuje-sie-na-dzisiejsza-porazke/ Wed, 24 Feb 2016 17:37:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8204 569a084b2a5e6 SpaceX informuje, że najprawdopodobniej w nocy nie powiedzie się próba lądowania pierwszego członu rakiety Falcon 9, do której dojdzie po wyniesieniu na odległą orbitę europejskiego satelitę. 90-minutowe okno startowe dla bezzałogowej rakiety otwiera się dzisiejszej nocy (2346 GMT) na Przylądku Canaveral na Florydzie. W przypadku wystąpienia złych warunków pogodowych kolejne okno startowe pojawi się w czwartek mniej więcej o tej samej porze. Celem misji jest wyniesienie zbudowanego przez firmę Boeing satelity SES-9, którego zadaniem będzie dostarczanie sygnału telewizyjnego i szeropasmowego w Azji - na geostacjonarną orbitę transferową nad równikiem. Następnie SpaceX podejmie próbę wylądowania pierwszym członem rakiety Falcon 9 na barce 'Of Course I Still Love You'. "Z uwagi na unikalny profil misji do geostacjonarnej orbity transferowej, nie oczekujemy udanego lądowania." SpaceX doprowadził do udanego lądowania pierwszego członu rakiety Falcon 9 na Ziemi w ubiegłym roku, jednak jak na razie wszystkie próby lądowania na barkach na Oceanie Spokojnym i Atlantyckim nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Źródło: AFP  ]]> 8204 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy znajdują 'brakującą' materię dzięki nowemu błyskowi FRB]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/24/naukowcy-znajduja-brakujaca-materie-dzieki-nowemu-blyskowi-frb/ Wed, 24 Feb 2016 21:00:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8207 56c5d5bcca76c Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystując zestaw teleskopów radiowych i optycznych po raz pierwszy zidentyfikował położenie źródła szybkiego błysku radiowego (FRB - Fast Radio Burst) co umożliwiło im potwierdzenie obecnego modelu kosmologicznego rozkładu materii we Wszechświecie. 18 kwietnia 2015 roku należący do CSIRO (Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation) 64-metrowy radioteleskop Parkes w Australii wykrył szybki błysk radiowy. Detekcja uruchomiła międzynarodowy alarm pozwalający innym teleskopom szybko przeprowadzić obserwacje uzupełniające. Dzięki temu zaledwie kilka godzin później kilka teleskopów na całym świecie już wypatrywało źródła FRB (włącznie z także należącym do CSIRO teleskopem ATCA (Australian Telescope Compact Array)). FRB to tajemnicze jasne błyski radiowe trwające zaledwie kilka milisekund. Ich pochodzenie jest wciąż owiane tajemnicą - naukowcy mają jednak kilka hipotez na temat ich źródła. FRB są przede wszystkim bardzo trudne do odkrycia - przed kwietniową detekcją odkryto ich zaledwie 16. "W przeszłości FRB były znajdowane w danych zebranych miesiące czy nawet lata wcześniej. Tyle że wtedy już jest za późno na obserwacje uzupełniające," mówi dr Evan Keane, naukowiec projektu w Square Kilometre Array Organisation oraz główny naukowiec projektu. Aby temu zaradzić, zespół opracował własny system obserwacji, który pozwala wykryć FRB w kilka sekund i natychmiast zaalarmować obsługę innych teleskopów, które wtedy będą miały czas na zebranie danych tuż po zaobserwowaniu rozbłysku. 56c5d5c6d71d8 Wykorzystując sześć 22-metrowych anten ATCA i ich łączną rozdzielczość, zespół był w stanie ustalić lokalizację źródła sygnału z dużo większą dokładnością niż to było możliwe w przeszłości i odkryć poświatę radiową, która widoczna była przez kolejne sześć dni. To właśnie ta poświata umożliwiła im ustalenie lokalizacji źródła FRB niemal 1000 razy dokładniej niż w przypadku wcześniejszych rozbłysków. "Kluczem tego projektu była błyskawiczna lokalizacja FRB i identyfikacja galaktyki pochodzenia," powiedział Benjamin Stappers,  profesor astrofizyki z University of Manchester. "Odkrycie kolejnych FRB pozwoli nam na jeszcze dokładniejsze badania brakującej materii, a być może na zbadanie ciemnej energii. Aby tego dokonać rozpoczynamy właśnie projekty badawcze wykorzystujące sieci teleskopów takie jak eMerlin oraz MeerKAT, które pozwolą nam na ustalenie lokalizacji bezpośrednio z samego rozbłysku." Zespół następnie skorzystał z 8.2-metrowego teleskopu optycznego Subaru (NAOJ) na Hawajach do sprawdzenia skąd przybył sygnał i jako źródło ustalił eliptyczną galaktykę jakieś 6 miliardów lat świetlnych od Ziemi. "To pierwszy raz kiedy udało nam się zidentyfikować galaktykę macierzystą błysku FRB," dodaje dr Keane. Optyczne obserwacje pozwoliły także na zmierzenie redshiftu (przesunięcia ku czerwieni) galaktyki - to pierwszy w historii pomiar odległości do źródła FRB. Błyski FRB wykazują także dyspersję w funkcji częstotliwości, opóźnienie sygnału radiowego spowodowane materią przez którą błysk podróżuje. "Jak dotąd mieliśmy tylko pomiary dyspersji. Teraz gdy oprócz niej mamy także pomiar odległości, możemy zmierzyć jak gęsta materia znajduje się między źródłem rozbłysku a Ziemią i porównać tą gęstość z obecnymi modelami rozkładu materii we Wszechświecie," mówi  dr Simon Johnston, współautor badania. "W praktyce pozwala nam to zmierzyć masę Wszechświata, a przynajmniej materii w nim zawartej." Według obecnie przyjmowanych modeli wszechświat składa się w 70% z ciemnej energii, 25% ciemnej materii i 5% 'zwyczajnej' materii czyli tej, którą możemy obserwować. Niemniej jednak w ramach obserwacji gwiazd, galaktyk i wodoru astronomowie byli w stanie odkryć zaledwie połowę zwykłej materii, reszty nie dało się zaobserwować i jak dotąd mogliśmy mówić o 'brakującej' materii. "Dobrą wiadomością jest fakt, że nasze obserwacje pasują do modelu, znaleźliśmy brakującą materię. To pierwszy raz w historii kiedy szybkie błyski radiowe wykorzystane zostały do pomiarów kosmologicznych." Oczekuje się, że SKA ze swoją ekstremalną czułością, rozdzielczością i szerokim polem obserwacji będzie w stanie odkrywać setki FRB i lokalizować ich galaktyki macierzyste. Dużo większa próbka błysków pozwoli na precyzyjne pomiary parametrów kosmologicznych takich jak rozkład materii we Wszechświecie oraz na lepsze zrozumienie ciemnej energii. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Nature. Więcej informacji: Źródło: nature  ]]> 8207 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 226 http://www.pulskosmosu.pl/2016/02/25/czarne-dziury-transportuja-materie-w-kosmiczna-pustke/ 0 0 <![CDATA[RECENZJA: Kompleks Kopernika - Caleb Scharf]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/21/recenzja-kompleks-kopernika-caleb-scharf/ Sun, 21 Feb 2016 17:19:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8774 Kompleks Kopernika   Jesteś czytelnikiem Pulsu Kosmosu, interesujesz się nowymi informacjami ze świata astronomii, astrofizyki i kosmologii. Twoją uwagę przykuwają doniesienia o odkryciu kolejnych fascynujących planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce. Częstotliwość pojawiania się takich informacji jest na tyle duża, że zaczynasz się zastanawiać czy tych planet czasem nie jest więcej niż gwiazd na bezchmurnym nocnym niebie. Dowiadujesz się, że wiele z nich to planety skaliste, mniej lub bardziej podobne do Ziemi, niektóre z nich krążą wokół gwiazd bardzo podobnych do Słońca. Powoli pączkuje w Tobie podejrzenie, że takich planet jak nasza musi być mnóstwo, setki, tysiące, miliony, a może miliardy. Czy na nich także powstało życie? Czy na niektórych z planet na których powstało życie, powstało życie inteligentne? Czy jesteśmy w jakikolwiek sposób wyjątkowi we Wszechświecie czy na Ziemi wydarzyło się tylko to co wielokrotnie wydarzało się na wielu planetach we Wszechświecie? Jesteśmy unikalni czy może jesteśmy jednymi z wielu? Te pytania powodują w Twojej głowie powstawanie tylko kolejnych pytań. Książka pt. "Kompleks Kopernika. Kosmiczny sens naszego istnienia we wszechświecie planet i prawdopodobieństw" autorstwa Caleba Scharfa stanowi próbę całościowego spojrzenia na ten problem. Historia ludzkości to historia myśli zarówno stawiającej człowieka na szczycie Wszechświata, jak i spychającej go w otchłań powszechności; historia ignorancji i odkrywania kolejnych tajemnic. Już od pierwszych słów książki autor stara się ukazać nam jak wąsko patrzymy na życie i jak bardzo ignorujemy życie, które jest tuż obok nas, ba, nawet w nas samych. Historia Antonie van Leeuwenhoeka, który odkrył przed nami cały otaczający nas mikrokosmos , o którym do jego czasów nie mieliśmy zielonego pojęcia - pozwala nam spojrzeć na ograniczenia naszego postrzegania. Ta pouczająca historia niesamowicie wciąga, ale stanowi zaledwie preludium do przedstawienia problemu makrokosmosu. Caleb Scharf, dyrektor Centrum Astrobiologii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku prowadzi nas przez historię ewolucji myśli o miejscu człowieka we Wszechświecie. Poczynając od poglądów przedkopernikańskich poruszamy się wraz z kolejnymi odkryciami, obserwujemy ewolucję myśli kopernikańskiej, która strąciła Ziemię z piedestału, aż po powstanie koncepcji antropicznej. Autor swobodnym językiem, aczkolwiek przesiąkniętym rozległą wiedzą astronomiczną, waży racje zarówno zwolenników idei kopernikańskiej jak i naukowców skłaniających się ku zasadzie antropicznej. Nie stając po żadnej ze stron Scharf pozwala nam samym rozważyć nasze miejsce we Wszechświecie podając nam jedynie kolejne informacje o odkrywanych przez naukowcach planetach, gwiazdach, zależnościach między nimi, o warunkach jakie muszą panować na planecie, aby pojawiło się na nim życie takie jakie znamy. Jednocześnie rozważamy czy we Wszechświecie może istnieć tylko takie życie jakie znamy na Ziemi czy może być zupełnie inne, oparte na innej chemii, na innego rodzaju ewolucji. To wszystko każe nam ponownie rozważyć naszą opinię na ten temat. Książka napisana jest z dużą lekkością, dzięki czemu jest idealną pozycją na leniwy weekend. Jestem absolutnie przekonany, że niezależnie od tego jaką masz opinię na temat naszego miejsca we Wszechświecie, w trakcie czytania tej pozycji nie raz i nie dwa Twoje poglądy zatrzęsą się w posadach. Lektura Kompleksu Kopernika z pewnością pozwoli Ci usystematyzować wiedzę o najnowszych odkryciach astronomicznych oraz o szerokim spektrum poglądów na problem istnienia życia we Wszechświecie. Z czystym sumieniem polecam. Przytrzymajcie tę książkę na słoneczny wolny weekend, wstańcie w sobotę o 7 rano, wyjdźcie na balkon i zacznijcie czytać. Wielu z Was wyjdzie z balkonu dopiero po ostatniej stronie. Książka "Kompleks Kopernika" autorstwa Caleba Scharfa wydana została nakładem  Wydawnictwa Prószyński i S-ka i dostępna jest w księgarni internetowej pod adresem poniżej. http://www.proszynski.pl/Kompleks_Kopernika__Kosmiczny_sens_naszego_istnienia_we_Wszechswiecie_planet_i_prawdopodobienstw-p-34082-.html]]> 8774 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarne dziury transportują materię w kosmiczną pustkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/25/czarne-dziury-transportuja-materie-w-kosmiczna-pustke/ Thu, 25 Feb 2016 08:55:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8219 dm_slice Przekrój sześcianu będący wynikiem symulacji Illustris. Wskazuje na rozkład ciemnej materii w sześcianie o boku długości 350 milionów lat świetlnych i grubości 300 000 lat świetlnych. Galaktyki znajdują się w małych, białych, gęsto upakowanych kropkach. Źródło: Markus Haider / Illustris[/caption] Żyjemy we Wszechświecie zdominowanym przez niewidoczną materię, a w największych skalach galaktyki i wszystko co się w nich znajduje  skoncentrowane są we włóknach, które rozciągają się na krawędziach rozległych obszarów pustki. Dotychczas uważano, że owe obszary były praktycznie puste, jednak teraz grupa astronomów z Austrii, Niemiec i USA uważa, że owe ciemne dziury zawierają nawet 20% normalnej materii we Wszechświecie, a galaktyki zajmują zaledwie 1/500 objętości Wszechświata. Zespół pracujący pod kierownictwem dr Markusa Haidera z Institute of Astro- and Particle Physics na University of Innsbruck w Austrii opublikował wyniki swoich badań w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Przyglądając się kosmicznemu promieniowaniu tła (CMB) współczesne obserwatoria kosmiczne takie jak COBE, WMAP oraz Planck stopniowo precyzowały nasze rozumienie składu wszechświata, a najnowsze pomiary wskazują, że składa się on w 4.9% 'normalnej' materii (tj. materii z której składają się gwiazdy, planety, gaz i pył) czyli materii barionowej podczas gdy 26.8% to tajemnicza i niewidzialna ciemna materia, a 68.3% to nawet bardziej tajemnicza ciemna energia. [caption id="attachment_8221" align="aligncenter" width="1024"]Te same dane lecz tym razem przedstawiające rozkład normalnej (barionowej) materii. Źródło: Markus Haider / Illustris Te same dane lecz tym razem przedstawiające rozkład normalnej (barionowej) materii. Źródło: Markus Haider / Illustris[/caption] W uzupełnieniu tych misji, naziemne obserwatoria stworzyły mapy położenia galaktyk, i pośrednio, związanej z nimi ciemnej materii, wskazując, że ułożone są one w włóknach tworzących swego rodzaju kosmiczną sieć. Haider wraz ze swoim zespołem przyjrzał się tym obserwacjom bardziej szczegółowo wykorzystując dane z projektu Illustris, obszernej komputerowej symulacji ewolucji i formowania się galaktyk. Celem symulacji było zmierzenie masy i objętości włókien i galaktyk się w nich znajdujących. W ramach symulacji Illustris stworzono sześcian przestrzeni we Wszechświecie o boku długości 350 milionów lat świetlnych. Symulacja rozpoczyna się gdy Wszechświat miał zaledwie 12 milionów lat, czyli niewielką część obecnego wieku, i bada jak z czasem grawitacja i przepływ materii zmienia strukturę Wszechświata do dnia dzisiejszego. Symulacja przy obliczeniach uwzględnia zarówno materię normalną jak i ciemną - dlatego jednym z najważniejszych efektów w niej obserwowanych jest oddziaływanie grawitacyjne ciemnej materii. Gdy naukowcy przyjrzeli się danym, odkryli, że około 50% całkowitej masy we Wszechświecie znajduje się w miejscach, w których znajdują się galaktyki i ściśnięte jest do 0.2% objętości wszechświata, 44% znajduje się w pozostałych częściach włókien. Zaledwie 6% znajduje się w obszarach pustki, które jednocześnie zajmują 80% objętości. Jednak zespół Haidera odkrył także, że zaskakująca część normalnej materii - 20% - może być transportowana z włókien do obszarów pustki. Odpowiedzialne za to mogą być super-masywne czarne dziury w centrach galaktyk. Część materii opadającej na czarną dziurę zamieniana jest na energię. Owa energia przekazywana jest do otaczającego czarną dziurę gazu  i prowadzi do intensywnego odpływu materii, który rozciąga się na setki tysięcy lat świetlnych od czarnej dziury, daleko poza galaktykę macierzystą. Oprócz wypełniania obszarów pustki większą ilością materii niż uważano, wynik ten może odpowiadać za problem 'brakującej materii barionowej' czyli problem, z którym zmagają się astronomowie nie widząc tyle materii barionowej co przewidują modele (de facto wczoraj ten sam problem został poruszony przez naukowców obserwujących szybkie błyski radiowe - pisaliśmy o tym tutaj: KLIKNIJ). Dr Haider komentując powiedział: "Ta symulacja, jedna z najbardziej skomplikowanych w historii, wskazuje, że czarne dziury znajdujące się w centrach galaktyk pozwalają emitować materię do najbardziej pustych miejsc we Wszechświecie. Teraz chcielibyśmy doprecyzować nasz model i potwierdzić te wstępne wyniki." W ramach projektu Illustris aktualnie prowadzone są nowe symulacje, których wyniki powinny być dostępne w ciągu kilku miesięcy.  Trudno będzie jednak dostrzec tą materię w obszarach pustki, bowiem najprawdopodobniej będzie bardzo rzadka i zbyt chłodna, aby emitować promieniowanie rentgenowskie, które pozwoliłoby na jej odkrycie przez obserwatoria znajdujące się na orbicie. Źródło: MNRAS / University of Innsbruck]]> 8219 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Długa śmierć supernowej typu Ia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/25/dluga-smierc-supernowej-typu-ia/ Thu, 25 Feb 2016 10:55:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8225 theprolonged Trzy lata po eksplozji, supernowa typu Ia wciąż świeci jaśniej niż oczekiwano - wskazują nowe badania. Obserwacje wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i opublikowane dzisiaj w periodyku The Astrophysical Journal wskazują, że silne eksplozje wytwarzają duże ilości ciężkiej formy kobaltu, która dostarcza energii do energii z rozpadu jądrowego. Praca może pomóc badaczom w lokalizowaniu gwiazd wybuchających jako supernowe Ia i badaniu mechanizmu takich wybuchów. Supernowa Ia to typ eksplozji często wykorzystywany do mierzenia odległości do odległych galaktyk. "Supernowe typu Ia stały się bardzo ważne dla świata fizyki kilkadziesiąt lat temu, kiedy okazało się, że mogą pokazywać przyspieszanie rozszerzania się wszechświata," powiedział główny autor artykułu Or Graur z American Museum of Natural History, post-doc na New York University. "Wciąż jednak nie wiemy dokładnie jaki typ układu gwiazd eksploduje w supernowych typu Ia lub jak wygląda proces prowadzący do tego wybuchu. Aby rozwiązać te dwie kwestie prowadzono już wiele badań, ale odpowiedzi wydają się wciąż nam umykać." Aktualne badania wskazują, że do eksplozji supernowych typu Ia dochodzi w układach podwójnych - w których dwie gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy - w których co najmniej jedna gwiazda jest białym karłem, gęstą pozostałością po gwieździe kilka razy masywniejszej od Słońca. Eksplozja jest wynikiem termonuklearnej reakcji łańcuchowej, która prowadzi do powstanie dużej ilości ciężkich pierwiastków. Promieniowanie, które naukowcy widzą podczas wybuchu supernowej typu Ia pochodzi z radioaktywnego rozkładu izotopu niklu 56Ni na izotop kobaltu 56Co, a następnie na stabilny izotop żelaza 56Fe. Mimo, że maksimum jasności supernowej Ia jest osiągane stosunkowo szybko i większość naukowców przestaje obserwować supernowe po około 100 dniach od rozpoczęcia eksplozji, ich światło emitowane jest jeszcze przez długie lata. https://www.youtube.com/watch?v=t3pUbZe8wqk Wcześniejsze badania wskazywały, że około 500 dni po eksplozji badacze powinni zauważyć gwałtowny spadek jasności tego typu supernowych - tzw. katastrofa w podczerwieni. Niemniej jednak nie udało się takiego spadku zaobserwować. Dlatego też Ivo Seitenzahl, badacz z Australian National University oraz ARC Centre of Excellence for All-sky Astrophysics i jeden ze współautorów artykułu przewidział w 2009 roku, że musi to być spowodowane radioaktywnym rozpadem kobaltu 57Co. Jest to cięższy izotop kobaltu o dłuższym czasie połowicznego rozpadu niż 56Co i może być dodatkowym źródłem energii, które uruchomione może być w dwa do trzech lat po wybuchu. Naukowcy przetestowali te przewidywania bezpośrednio za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który obserwował SN 2012cg - supernową typu Ia ponad trzy lata po tym jak wybuchła w galaktyce NGC 4424 znajdującej się około 50 milionów lat świetlnych od Ziemi - czyli stosunkowo niedaleko w świecie astronomii. "Okazało się, że jasność supernowej ewoluowała tak jak przewidział to Ivo," powiedział Graur. "Co ciekawe okazało się, że ilość kobaltu 57Co niezbędna do utrzymania obserwowanej jasności była dwa razy większa niż oczekiwana. Te dwie informacje pozwoliły nam na określenie nowych ograniczeń na modele eksplozji. Inaczej mówiąc mamy teraz nowy element układanki jaką jest supernowa Ia - jedno z najważniejszych narzędzi współczesnej kosmologii." "Gdy opracowaliśmy swoje przewidywania w 2009 roku byłem sceptyczny co do tego czy uda się zaobserwować obecność 57Co w supernowej typu Ia za mojego życia," mówi Seitenzahl. "Jestem niesamowicie podekscytowany tym, że zaledwie 7 lat później już ograniczamy możliwe scenariusze eksplozji na podstawie naszych pomiarów." Źródło: ApJ / American Museum of Natural History]]> 8225 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowa planeta w Hiadach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/25/nowa-planeta-w-hiadach/ Thu, 25 Feb 2016 15:27:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8229 2-newlydiscove Astronom Andrew Mann z University of Texas wraz ze współpracownikami odkrył planetę w pobliskiej gromadzie gwiazd. Owa planeta może pomóc astronomom lepiej zrozumieć w jaki sposób formują się i ewoluują planety. Do odkrycia planety K2-25b wykorzystano zarówno kosmiczny teleskop Kepler oraz należące do obserwatorium McDonald Observatory. Wyniki obserwacji zostały opublikowane w najnowszym wydaniu periodyku Astrophysical Journal. Tytułowa planeta krąży wokół czerwonego karła, gwiazdy mniejszej i słabszej od Słońca. Czerwone karły stanowią najliczniejszą grupę gwiazd w naszej galaktyce. Ta konkretna gwiazda znajduje się w gromadzie gwiazd znanej jako Hiady, która jest najbliższą nam gromadą otwartą. Gwiazdy tworzące gromadę są bardzo młode, dlatego też ich planety również muszą być młode. "Gromady otwarte to doskonałe narzędzia do badań, bowiem wszystkie gwiazdy uformowały się w tym samym czasie i mają ten sam skład," mówi Mann. Gdy już znajdziemy wiele planet krążących wokół młodych gwiazd w gromadzie, "możemy porównać je z planetami krążącymi wokół starszych gwiazd gdzie indziej, aby sprawdzić czy w jakiś fundamentalny sposób różnią się od nich - aby sprawdzić jak planety zmieniają się w czasie." Dla przykładu, jeżeli okaże się, że planety krążące wokół młodych gwiazd znajdują się dalej od swoich gwiazd niż w przypadku starych gwiazd - może to sugerować, że z czasem planety migrują do wnętrz układów planetarnych. Mogą powstawać dalej od swoich gwiazd, a następnie migrować w pobliże gwiazdy. Wiele innych od naszego układów planetarnych charakteryzuje się występowaniem gazowych olbrzymów bardzo blisko gwiazdy macierzystej. Tego typu badania mogą przetestować teorie migracji planetarnych. Jeżeli uda nam się znaleźć dużo więcej planet krążących wokół młodych gwiazd "będziemy w stanie ubrać to w liczby," mówi Mann. "Możemy nawet w ten sposób dowiedzieć się jak kiedyś wyglądał nasz układ słoneczny." 3-newlydiscove Planeta w Hiadach ma cztery razy większe rozmiary od Ziemi czyli jest rozmiarów Neptuna. W porównaniu do prawie wszystkich innych planet krążących wokół czerwonych karłów, ta planeta jest ekstremalnie duża. "Wszystkie pozostałe mają rozmiary mniej niż dwa razy większe od Ziemi," mówi Mann. Duży rozmiar planety może wskazywać, że planeta może być otoczona rozdętą atmosferą z wodoru i helu. Promieniowanie emitowane przez gwiazdę macierzystą może z czasem powoli rozwiać tą atmosferę. "To mogłoby mieć duże implikacje dla naszego rozumienia ewolucji planet, także takich planet jak Ziemia, bowiem chcielibyśmy się dowiedzieć jak skutecznie planeta może utrzymać atmosferę w określonych warunkach - dzięki czemu dowiemy się jak długo może pozostać przyjazna dla życia." 4-newlydiscove Amatorzy astronomii Thomas Jacobs i Daryll LaCourse odkryli tą potencjalną planetę w publicznie dostępnych danych K2 z kosmicznego teleskopu Kepler. Skontaktowali się z Mannem, który postanowił sprawdzić sygnał za pomocą nowego instrumentu IGRINS zainstalowanego na 2.7-metrowym teleskopie Harlana J. Smitha  w McDonald Observatory. "Młode gwiazdy bardzo ciężko się obserwuje bez urzadzenia takiego jak IGRINS," dodaje Mann. Z uwagi na to, że jest to czerwony karzeł, gwiazda jest chłodna i musi być badana w zakresie podczerwonym z bardzo dużą rozdzielczością widmową. Wysoka rozdzielczość IGRINS pozwala astronomom wyeliminować możliwość, że gwiazda ma gwiezdnego towarzysza zamiast planety. Co więcej, instrument pozwolił także potwierdzić, że gwiazda jest członkiem gromady Hiady poprzez pomiar prędkości gwiazdy i porównanie jej z prędkością gwiazd gromady. Źródło: ApJ]]> 8229 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Halo radiowe w masywnej gromadzie galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/26/halo-radiowe-w-masywnej-gromadzie-galaktyk/ Fri, 26 Feb 2016 11:00:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8240 radiohalodis Halo radiowe to rozległy obszar rozproszonej emisji radiowej zazwyczaj znajdujące się w centrach gromad galaktyk. Niedawno międzynarodowy zespół astronomów odkrył taki duży obszar rozproszonej emisji o średnicy trzech milionów lat świetlnych. Nowe halo znajduje się w odległej, łączącej się gromadzie galaktyk oznaczonej jako MACSJ2243.3-0935. Odkrycie zostało opisane w artykule naukowym opublikowanym 18 lutego br. na portalu arXiv. Naukowcy pracujący pod kierownictwem Therese Cantwell z Jodrell Bank Centre for Astrophysics na University of Manchester w Wielkiej Brytanii do wykrycia halo wykorzystali dwa radioteleskopy. Znajdujący się w RPA teleskop KAT-7 został użyty do obserwacji MACSJ2243.3-0935 7 września 2012 roku. Prawie dwa lata później - 20 czerwca 2014 roku zespół skorzystał z teleskopu Giant Meterwave Radio Telescope (GMRT) w Indiach, do przeprowadzenia obserwacji uzupełniających. KAT-7 to sieć siedmiu anten o średnicy 12 metrów każda, a GMRT składa się z 30 anten o średnicy 45 metrów każda. Odkrycie halo radiowego było nie lada wyzwaniem z uwagi na fakt, że taka rozproszona emisja charakteryzuje się wyjątkowo słabą jasnością powierzchniową, szczególnie w zakresie częstotliwości GHz. Dlatego też gdy naukowcy skanują co raz to niższe częstotliwości, ich jasność rośnie, odkrywając przed nami obecność regionów emitujących w zakresie radiowym. "GMRT to doskonały teleskop do wykrywania halo radiowego, bowiem jest zdolny do wykonywania obserwacji tak niskich częstotliwości. GMRT  jest także w stanie tworzyć obrazy tak w wysokiej jak i niskiej rozdzielczości. To bardzo ważne, bowiem możemy trafić na kompaktowe obszary emisji radiowej, które mogą pochodzić od innych obiektów astronomicznych i nakładać się na rozległe obszary emisji, tym samym utrudniając określenie właściwości halo. Dzięki możliwości stworzenia map w wysokiej rozdzielczości możemy usunąć wkład źródeł punktowych do emisji rozległego halo," powiedział Cantwell portalowi Phys.org. Astronomowie odkryli, że halo radiowe w MACSJ2243.3-0935 charakteryzuje się strumieniem i rozmiarami podobnymi do innych halo radiowych. Niemniej jednak zauważają, że mało jak na razie wiemy o tych obszarach rozproszonej emisji, a szczególnie mało o ich pochodzeniu. Powstawanie halo radiowych może mieć swoje źródło w łączeniu gromad galaktyk, które są bardzo energetycznymi zdarzeniami - ilość energii emitowana w takich zderzeniach jest rzędu biliona eksplozji supernowych. Jeden ze scenariuszy powstawania wskazuje, że turbulencje gazu w gromadzie galaktyk przyspieszają cząsteczki do energii w których emitują radiowo. Niemniej jednak nie wszystkie łączące się gromady galaktyk posiadają własne halo radiowe. "Nie wiemy jak na razie dlaczego tak jest chociaż najprawdopodobniej jest to związane z ilością energii uwolnionej podczas zderzenia. Mniej energetyczne zderzenia mogą nie powodować wystarczających turbulencji pozwalających na powstawanie halo radiowego," mówi Cantwell. Według zespołu niezbędne są kolejne obserwacje zarówno na niższych jak i wyższych częstotliwościach, które pozwolą zbadać różne scenariusze powstawania halo. Więcej informacji: Źródło: arXiv / phys.org]]> 8240 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zamrożone kaniony północnego bieguna Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/26/zamrozone-kaniony-polnocnego-bieguna-plutona/ Fri, 26 Feb 2016 08:55:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8246 nh-northpolerotatedcontrast Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę New Horizons przedstawia kolejne dowody na różnorodność geologii i składu chemicznego powierzchni Plutona - tym razem bohaterem zdjęcia są obszary wokół północnego bieguna planety. Długie kaniony biegnące pionowo przez obszary okołobiegunowe stanowią fragment obszaru nazwanego nieformalnie  Lowell Regio na cześć Percivala Lowella, który ufundował Lowell Observatory i rozpoczął poszukiwania, które doprowadziły do odkrycia Plutona. Najszerszy z kanionów (zaznaczony na żółto na zdjęciu poniżej) ma szerokość ok. 75 kilometrów i przebiega w pobliżu bieguna północnego planety. Leżące niemal równoległe do niego kaniony na wschodzie i zachodzie (zaznaczone na zielono) mają szerokość ok. 10 kilometrów. Zerodowane ściany kanionów wydają się być dużo starsze od innych kanionów na powierzchni Plutona - najprawdopodobniej dlatego, że kaniony biegunowe są dużo starsze i składają się z bardziej miękkiego materiału. Te kaniony wydają się potwierdzać dawny okres aktywności tektonicznej. Płytka, kręta dolina (zaznaczona na niebiesko) przebiega przez całą długość podłoża kanionu. Na wschód od kanionów,  inna dolina (zaznaczona na różowo)  wije się w kierunku dolnego, prawego rogu zdjęcia. Pobliskie obszary wypełniające dolny, prawy róg obrazu wydają się być pokryte materią przesłaniającą mniejsze cechy topografii. Duże, nieregularne wgłębienia (zaznaczone na czerwono) mają do 70 km średnicy i 4 km głębokości. Owe wgłębienia to miejsca, w których podpowierzchniowy lód uległ stopieniu lub sublimacji powodując zapadnięcie się powierzchni. Kolor i skład tego regionu także należą do nietypowych. Wzniesienia przedstawione na żółto nie występują nigdzie indziej na powierzchni Plutona. Żółtawe obszary przechodzą w niebiesko-szare wraz ze spadkiem wysokości terenu. Pomiary w podczerwieni wskazują na duże ilości lodu metanowego w całym regionie Lowell Regio oraz niewielkie ilości lodu azotowego. "Możliwe, że żółte tereny odpowiadają starszym depozytom metanu, które wystawione były na działanie promieniowania słonecznego dłużej niż tereny bardziej szare," mówi Will Grundy, członek zespołu New Horizons z Lowell Observatory we Flagstaff w Arizonie. Zdjęcie wykonane zostało za pomocą kamery MVIC (Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera). Skala zdjęcia to 680 metrów/piksel. Dolna krawędź zdjęcia przedstawia obszar o szerokości 1200 km. Zdjęcie zostało wykonane z odległości 33 900 kilometrów od Plutona, około 45 minut przed momentem największego zbliżenia do planety w dniu 14 lipca 2015 roku. [caption id="attachment_8248" align="aligncenter" width="1000"]nh-northpolerotatedcontrast_annotated Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI]]> 8246 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROFAZA: Uran - lodowy gigant]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/26/astrofaza-uran-lodowy-gigant/ Fri, 26 Feb 2016 13:11:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8255 >>TUTAJ<<]]> 8255 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[PALE RED DOT: Polowanie na samotne planety w naszej Galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/26/pale-red-dot-polowanie-na-samotne-planety-w-naszej-galaktyce/ Fri, 26 Feb 2016 16:54:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8258 Autor: Dante Minniti, Universidad Andrés Bello Planety pozasłoneczne to nazwa nadana wszystkim ciałom o masie planet, które krążą wokół gwiazd innych niż Słońce. Jak dotąd, udało się odkryć mnóstwo planet pozasłonecznych, a wśród nich są takie, które należą do całych układów planetarnych krążących wokół jednej gwiazdy. Jak dotąd rekordową gwiazdą pozostaje Słońce, wokół którego krąży 8 dobrze znanych planet, jednak podejrzewamy, że takich układów planetarnych jak nasz może być dużo więcej w Drodze Mlecznej, a nawet mamy dowody wskazujące na to, że wokół gwiazdy HD10180 krąży 9 planet. Jednak nawet jeżeli planety powstają wokół gwiazd, mogą zostać wyrzucone ze swojego układu macierzystego, a tym samym stać się odizolowanymi planetami błąkającymi się w próżni przestrzeni międzygwiezdnej. Tego typu ciała nazywamy planetami samotnymi, globami które samotnie przemierzają naszą Galaktykę. Dlaczego jednak uważamy, że w przestrzeni międzygwiezdnej mogą znajdować się właśnie takie samotne planety? Ze względu na sposób w jaki powstają i ewoluują układy planetarne. Wiele protoplanet powstaje w dyskach protoplanetarnych, a następnie przechodzi przez fazę zderzeń i przetasowań zanim znajdą się w stabilnym układzie planetarnym. Podczas gdy jedne planety łączą się ze sobą tworząc olbrzymy, a inne opadają na gwiazdę i ulegają zniszczeniu, oczekujemy, że wiele może być wyrzucanych całkowicie z układu planetarnego. W rzeczywistości liczba samotnych planet w naszej Galaktyce może przekroczyć liczbę planet związanych z gwiazdami. Po prostu nie wiemy... Łatwiej powstać planecie w zewnętrznych częściach dysku protoplanetarnego, gdzie obiekty są słabiej związane z gwiazdą i z łatwością mogą uwolnić się od jej przyciągania grawitacyjnego wskutek bliskiego przejścia innej planety w dysku lub zbliżenie sąsiadującej gwiazdy (nie zderzenie, bo te między gwiazdami należą do rzadkości). [caption id="attachment_8263" align="aligncenter" width="720"]Wizja artystyczna samotnej planety rozmiarów Ziemi podróżującej przez Drogę Mleczną, Źródło: J.B. Pullen Wizja artystyczna samotnej planety rozmiarów Ziemi podróżującej przez Drogę Mleczną, Źródło: J.B. Pullen[/caption] Także z punktu widzenia nauki ważne jest poznanie liczby takich obiektów w przestrzeni - to pozwoli nam przetestować nasze idee (teorie) formowania planet. Czy jest to liczba podobna do liczby planet znajdujących się w układach planetarnych? Czy może są to rzadkie przypadki, np. 10 razy rzadsze? Czy też może są one znacznie liczniejsze, 10 razy liczniejsze? Poza tym - równie interesująca kwestia - czy małe skaliste planety swobodne są liczniejsze niż samotne gazowe olbrzymy? Ostatnie pytanie jest szczególnie ciekawe, bowiem niektóre teorie formowania Układu Słonecznego wskazują, że powstało w nim dużo więcej planet, a większość z nich została wyrzucona z Układu Słonecznego wskutek kolizji. Wiemy, że samotne planety powinny znajdować się w przestrzeni międzygwiezdnej, bo kilka już dało się wykryć w młodych gromadach gwiazd. Bardzo młode, dopiero co powstałe planety przez krótki okres czasu (astronomicznie krótki: kilka milionów lat) emitują światło tak jak gwiazdy, zanim ostygną i staną się zbyt ciemne, aby można było je wykryć z naszego punktu w przestrzeni przy użyciu obecnych technologii. Tego typu ciała to bardzo młode olbrzymie planety, które choć ciemne - wciąż mogą być wykryte w podczerwieni zanim dojrzeją i ich powierzchnia ostygnie. Jednak uważamy, że dużo więcej samotnych planet czeka na odkrycie. Głównym problemem w poszukiwaniu takich samotnych planet jest fakt, że starsze planety takie jak Ziemia są małe i ciemne, i same z siebie nie emitują żadnego promieniowania. Są one na tyle ciemne, że niemożliwe jest ich wykrycie na zdjęciach w zakresie optycznym czy w bliskiej podczerwieni wykonanych nawet za pomocą największych dostępnych aktualnie teleskopów (VLT, Keck, Gemini itd.) lub nawet teleskopów przyszłości (JWST, GMT, TMT, EELT). Niektóre z tych planet mogą emitować promieniowanie w zakresie radiowym, jednak byłoby one na tyle słabe, że byłyby niewykrywalne nawet za pomocą najsilniejszych radioteleskopów takich jak Arecibo czy ALMA. No to jesteśmy ugotowani - nie możemy bezpośrednio wykryć tych słabych, samotnych planet. Niemniej jednak wciąż musimy się dowiedzieć czy samotne planety istnieją i jeżeli tak - jak są liczne. Jednak nie traćmy nadziei, astronomowie czasami potrafią znaleźć sprytne rozwiązanie potencjalnie nierozwiązywalnego problemu. Istnieje bowiem technika pośrednia. Pośrednia w tym względzie, że nie prowadzi do uwiecznienia planety na obrazie, ale może wykryć wpływ grawitacyjny ciała o masie planety. Ojcem tej idei jest nie kto inny jak Albert Einstein. Przewidział on, że światło emitowane przez odległy obiekt zostanie zakrzywione przechodząc blisko masywnego obiektu.  Dzieje się tak, ponieważ masywne obiekty odkształcają przestrzeń i czas. Technika ta zwana jest mikrosoczewkowaniem grawitacyjnym. W ramach tej techniki mierzy się pojaśnienie odległego źródła spowodowane zakrzywieniem promieni światła przez masywną soczewkę przechodzącą na jej tle. Pomiar mikrosoczewkowania składa się z wykrycia zmiany jasności odległego obiektu (zwanego źródłem) w linii widzenia obserwatora (nas czy naszych teleskopów). [caption id="attachment_8264" align="aligncenter" width="1000"]Przykład mikrosoczewkowania zaobserwowanego w przeglądzie VVV przedstawionego na wykresie jasności w funkcji czasu. Wzrost i spadek jasności gwiazdy spowodowany jest przejściem przed nim innego masywnego obiektu. Przykład mikrosoczewkowania zaobserwowanego w przeglądzie VVV przedstawionego na wykresie jasności w funkcji czasu. Wzrost i spadek jasności gwiazdy spowodowany jest przejściem przed nim innego masywnego obiektu.[/caption] Niemniej jednak wcale nie jest tak łatwo. Skala czasowa mikrosoczewkowania spowodowanego przez przejście samotnej planety jest bardzo krótka, rzędu kilku godzin, w przeciwieństwie do tego spowodowanego obiektem o masie gwiazdy, które trwa tygodnie czy miesiące. Skala czasowa jest tutaj krytycznym pomiarem, jednak jeżeli będziemy w stanie wykryć i zmierzyć te krótkotrwałe pojaśnienia, możemy wykryć planety takie jak Ziemia czy nawet mniej masywne - jak Mars, czy jeszcze mnie masywne. To bardzo trudny do wykonania pomiar ponieważ wymaga w praktyce bezustannego obrazowania dziesiątek milionów gwiazd.  Można sobie łatwo wyobrazić, że tego rodzaju obserwacje prowadzą w krótkim czasie do powstania gigantycznych baz danych i problemów technicznych w obróbce tych danych. Kilka grup badaczy jednak przeciera szlaki w tej dziedzinie, odkrywając tysiące takich zdarzeń mikrosoczewkowych (OGLE, MOA, MACHO, itd.). Niemniej jednak, krótkotrwałych sygnałów spowodowanych mikrosoczewkowaniem na naszej potencjalnej samotnej planecie wciąż nie ma. Czy dlatego, że one nie istnieją? Czy też może dlatego, że aktualnie prowadzone eksperymenty nie są w stanie wykryć zjawisk zachodzących w tak krótkiej skali czasowej? Wydaje nam się, że jednak to ostatnie. Mimo, że dowody na istnienie samotnych planet są wciąż słabe uważamy, że jest ich bardzo dużo i powinniśmy doprecyzować nasze narzędzia wykorzystywane do ich poszukiwania. Wkrótce misja K2 da nam nadzieję na odkrycie takich planet swobodnych w kierunku centralnych obszarów naszej Drogi Mlecznej - jej zgrubienia centralnego. Ta wydłużona faza misji kosmicznego teleskopu Kepler będzie obserwowała pole w kierunku zgrubienia centralnego, gdzie znajduje się bardzo dużo gwiazd. Z drugiej strony przez ostatnich kilka lat prowadzony jest przegląd zgrubienia centralnego Drogi Mlecznej zwany VVV survey (vvvsurvey.org) wykorzystujący znajdujący się w Obserwatorium Paranal  teleskop VISTA pracujący w bliskiej podczerwieni. Rewelacyjnie byłoby móc wykonać jednoczesne obrazowanie w bliskiej podczerwieni pola obserwowanego przez K2 w celu scharakteryzowania źródeł. Połączenie danych zebranych w zakresie optycznym i podczerwonym dałoby bardzo wszechstronne narzędzie pomiaru właściwości gwiazd. Znając parametry gwiazd (jasności, odległości, poczerwienienie itd.) moglibyśmy scharakteryzować rzadkie zjawiska mikrosoczewkowania spowodowane samotnymi planetami i jednocześnie zmierzyć masy planet za nie odpowiadających. Gdyby udało się odkryć wiele takich planet, moglibyśmy pokusić się o zaktualizowanie danych szacunkowych i określenie np. czy swobodnych Ziem jest więcej niż swobodnych olbrzymów. Obserwacje zgrubienia w ramach K2 zostaną przeprowadzone w okresie kwiecień-maj tego roku, więc bądźcie przygotowani na informacje o samotnych planetach! [caption id="attachment_8265" align="aligncenter" width="1000"]Region Drogi Mlecznej badany w ramach przeglądu VVV obejmujący także centrum galaktyki. Region Drogi Mlecznej badany w ramach przeglądu VVV obejmujący także centrum galaktyki.[/caption] No i w końcu - poszalejmy i rozważmy możliwość życia na swobodnych planetach. To czyste spekulacje jednak ja przyjmuję, że tego typu obiekty są jednymi z najbardziej obiecujących nośników życia. W toku swojej podróży przez Drogę Mleczną mogą bowiem rozsiewać życie na swojej drodze. Głównym problemem w utrzymaniu życia takiego jakie znamy na samotnej planecie jest brak głównego źródła energii: gwiazdy macierzystej. Niemniej jednak, gdy planety typu ziemskiego powstają - są bardzo gorące. Z czasem skały magmowe na powierzchni ulegają ochłodzeniu. Proces chłodzenia trwa miliardy lat w zależności od pierwotnej masy planety. Przykładowo nasza Ziemia ma aktualnie ok. 4.5 miliarda lat i jeszcze całkowicie nie ostygła. Dowodem na to są wulkany, procesy tektoniczne i fakt, że badania sejsmologiczne wskazują, że jądro naszej planety jest wciąż płynne. Owa aktywność wulkaniczna może być trwałym źródłem energii dla życia na samotnej planecie. Fakt ten nie powinien być zaskoczeniem, wszak kominy geotermiczne w głębinach oceanicznych wciąż utrzymują przy życiu szeroką paletę organizmów. W rzeczywistości, gdyby w jakiś sposób Ziemia utraciła Słońce, oceany zamarzłyby - jednak tylko na powierzchni. W głębinach pozostałyby w stanie ciekłym przez wiele miliardów lat. To zupełnie inna sytuacja niż w przypadku planetoid czy planet karłowatych, które także mogą znajdować się w przestrzeni międzygwiezdnej lecz są tylko chłodnymi obiektami. Jakiekolwiek formy życia na ich powierzchni musiałyby praktycznie przetrwać chłód próżni i hibernację trwającą miliardy lat, aby mogły być nośnikiem życia. Dlatego też samotne planety stanowią lepsze nośniki życia, a przecież mogą być ich miliony (lub miliardy!). A dla tych z Was, którzy lubią popuścić wodze fantazji - rozważcie coś takiego: wystarczająco zaawansowana, technologiczna cywilizacja może chcieć celowo uwolnić swoją planetę od gwiazdy macierzystej. Pozwoliłoby to jej swobodnie podróżować przez Galaktykę. De facto, za kilka miliardów lat nasze Słońce zacznie puchnąć przechodząc w stadium czerwonego olbrzyma i pochłaniając wewnętrzne planety Układu Słonecznego. W celu zachowania naszej planety możemy chcieć uwolnić ją od gwiazdy macierzystej zanim ta przejdzie w stadium czerwonego olbrzyma. Oczywiście jeżeli będziemy mieli wystarczającą do tego technologię (ilość energii potrzebna do takiego manewru jest niewyobrażalna), i jeżeli postanowimy, że nie chcemy stracić naszej Ziemi, gdzie ma swój początek historia całej Ludzkości. Możemy wtedy zdecydować się na opuszczenie naszego Słońca i rozpocząć życie na samotnej planecie. Mamy do wyboru albo to, albo całkowite upieczenie Ziemi.  Podróżowanie przez Drogę Mleczną na samotnej Ziemi to marzenie przyszłych astronomów. Nie wiem jak Wy, ale ja chciałbym zachować nasze dziedzictwo w ten sposób... Mail-Attachment O autorze.  Dante Minniti jest profesorem na Universidad Andres Bello w Chile oraz adiunktem w Obserwatorium Watykańskim we Włoszech. Studiował astronomię na Universidad Nacional de Cordoba w Argentynie, a tytuł doktora otrzymał w 1993 roku na University of Arizona (USA). W latach 1993-1996 pracował w European Southern Observatory, a w latach 1996-1998 w Lawrence Livermore National Laboratory. Dante jest członkiem zespołu MACHO od 1996 roku oraz kierownikiem zespołu badawczego VVV od 2006 roku.  Do jego głównych zainteresowań naukowych należą: planety pozasłoneczne, astrobiologia, gromady kuliste, populacje gwiezdne, ewolucja gwiazd, mikrosoczewkowanie grawitacyjne, formowanie galaktyk oraz budowa galaktyk. Jest autorem ponad 300 publikacji cytowanych ponad 12000 razy w literaturze naukowej.]]> 8258 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jedna masywna gwiazda, dwie czarne dziury, fale grawitacyjne i promieniowanie gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/27/jedna-masywna-gwiazda-dwie-czarne-dziury-fale-grawitacyjne-i-promieniowanie-gamma/ Sat, 27 Feb 2016 08:00:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8272 base 14 września 2015 roku interferometr LIGO (Laser Interferometer Gravitational-wave Observatory) wykrył fale grawitacyjne wyemitowane w momencie połączenia się dwóch czarnych dziur o masie 29 i 36 mas Słońca. Takie zdarzenie powinno być ciemne, jednak Kosmiczny Teleskop Fermi wykrył rozbłysk promieniowania gamma zaledwie ułamek sekundy po sygnale LIGO. Nowe badania wskazują, że obie czarne dziury mogły znajdować się w pojedynczej masywnej gwieździe, której śmierć wyemitowała rozbłysk gamma. "To kosmiczny odpowiednik ciąży mnogiej," mówi Avi Loeb, astrofizyk z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Zasadniczo gdy masywna gwiazda osiąga koniec swojego życia, jej jądro zapada się w pojedynczą czarną dziurę. Jeżeli jednak gwiazda obraca się z ogromną prędkością wokół własnej osi, jej jądro może ulec rozciągnięciu w kształt przypominający hantle i rozdzielić się na dwa fragmenty, z których każdy zamienia się w czarną dziurę. Bardzo masywna gwiazda - z jaką mieliśmy tu do czynienia - często powstaje z połączenia dwóch mniejszych gwiazd. Aby wyemitować jednocześnie fale grawitacyjne i rozbłysk gamma, obie czarne dziury musiały powstać blisko siebie w odległości rzędu średnicy Ziemi, a następnie połączyć się ze sobą w ciągu kilku minut. Powstała w ten sposób pojedyncza czarna dziura pochłaniała opadającą na nią materię konsumując nawet masę całego Słońca w każdej sekundzie i emitując silne dżety materii, które odpowiadają za rozbłysk. Fermi wykrył rozbłysk zaledwie 0.4 sekundy po tym jak LIGO wykrył fale grawitacyjne, i mniej więcej z tego samego kierunku na niebie. Niemniej jednak europejski satelita INTEGRAL nie potwierdził tego sygnału. "Nawet jeżeli detekcja, którą zarejestrował Fermi, jest fałszywym alarmem, to przyszłe wydarzenia obserwowane przez LIGO powinny być monitorowane pod kątem towarzyszącego im promieniowania - niezależnie czy mają źródło w mergerach dwóch czarnych dziur. Natura ma tendencję do zaskakiwania nas," mówi Loeb Jeżeli uda się wykryć więcej rozbłysków promieniowania gamma związanych z emisją fal grawitacyjnych - umożliwi nam to stworzenie nowej metody pomiaru odległości we Wszechświecie, a tym samym rozszerzania się wszechświata. Obserwując poświatę rozbłysku gamma i mierząc jego przesunięcie ku czerwienie, a następnie porównując je do niezależnego pomiaru odległości z LIGO, astronomowie mogą precyzyjnie określić parametry kosmologiczne. "Astrofizyczne czarne dziury są dużo prostsze niż inne wskaźniki odległości, takie jak supernowe, bowiem określa je jedynie masa i spin," mówi Loeb. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal Letters i są dostępne online. Źródło: CfA]]> 8272 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zobacz co widział pierwszy łazik marsjański w 1997 roku (VR360)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/27/zobacz-co-widzial-pierwszy-lazik-marsjanski-w-1997-roku-vr360/ Sat, 27 Feb 2016 14:33:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8280 Sojourner w ramach misji Mars Pathfinder po wylądowaniu na powierzchni Marsa w 1997 roku. Obejmująca 360 stopni panorama została złożona ze zdjęć wykonanych w 1997 roku, posklejanych tak, aby można było rozejrzeć się wokół miejsca lądowania. W ramach misji Pathfinder 4 lipca 1997 roku na powierzchni Czerwonej Planety wylądował pierwszy łazik marsjański Sojourner. Badacze mieli nadzieję, że łazik przetrwa na powierzchni Marsa przez tydzień, jednak mały robot transmitował dane i zdjęcia na Ziemię przez całe 83 dni. Źródło: NASA / techinsider.io]]> 8280 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[IBEX obserwuje międzygwiezdne pole magnetyczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/27/ibex-obserwuje-miedzygwiezdne-pole-magnetyczne/ Sat, 27 Feb 2016 18:59:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8285 nasasibexobs Natychmiast po starcie w 2008 roku satelita IBEX czyli Interstellar Boundary Explorer zauważył ciekawą cechę cienkiego wycinka przestrzeni: w cienkim fragmencie nieba można było zaobserwować znacznie intensywniejszy strumień cząsteczek niż gdziekolwiek indziej. Pochodzenie tak zwanej wstążki IBEX było nieznane - jednak jej istnienie otworzyło drzwi do obserwowania tego co znajduje się poza naszym Układem Słonecznym, tak samo jak krople deszczu na oknie mówią dużo o pogodzie na zewnątrz. Teraz nowe badania danych zebranych przez sondę IBEX oraz symulacje granicy międzygwiezdnej - która leży na samej krawędzi olbrzymiego bąbla magnetycznego otaczającego nasz Układ Słoneczny, zwanego heliosferą - pozwalają nam lepiej opisać przestrzeń w naszym galaktycznym otoczeniu. Artykuł opublikowany 8 lutego 2016 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters precyzyjnie określa siłę i kierunek pola magnetycznego poza heliosferą. Tego typu informacje pozwalają nam badać oddziaływania magnetyczne w Galaktyce, dzięki czemu dowiadujemy się więcej o otoczeniu naszego układu planetarnego. Nowy artykuł opiera się na jednej z teorii pochodzenia wstążki IBEX, mówiącej o tym, że cząsteczki wpływające ze wstążki to w rzeczywistości materia słoneczna odbita z powrotem w naszą stronę po długiej podróży do granic oddziaływania magnetycznego Słońca. Wokół Słońca istnieje olbrzymi "bąbel" zwany heliosferą, wypełniony tzw. wiatrem słonecznym czyli stałym wypływem zjonizowanego gazu (plazmy) ze Słońca. Gdy cząsteczki wiatru słonecznego osiągają granicę heliosfery, ich ruch staje się skomplikowany. [caption id="attachment_8286" align="aligncenter" width="320"]Powyższa symulacja przedstawia pochodzenie cząstek we wstążce o różnej energii lub prędkości. Cząśteczki tworzące wstążkę IBEX oddziałują z międzygwiezdnym polem magnetycznym (oznaczonym tutaj ISMF) i wracają w kierunku Ziemi, przez co wydaje się, że wstążka rozpościera się na całe niebo. Źródło: SwRI/Zirnstein Powyższa symulacja przedstawia pochodzenie cząstek we wstążce o różnej energii lub prędkości. Cząsteczki tworzące wstążkę IBEX oddziałują z międzygwiezdnym polem magnetycznym (oznaczonym tutaj ISMF) i wracają w kierunku Ziemi, przez co wydaje się, że wstążka rozpościera się na całe niebo. Źródło: SwRI/Zirnstein[/caption] Teoria mówi, że niektóre protony wiatru słonecznego są zawracane z powrotem w kierunku Słońca gdy neutralne atomy po skomplikowanej serii wymian ładunku, tworzą wstążkę IBEX," mówi Eric Zirnstein, naukowiec z Southwest Reseach Institute w San Antonio w Teksasie, główny autor opracowania. "Symulacje w połączeniu z obserwacjami IBEX pozwoliły na uznanie tego procesu - który średnio zabiera od trzech do sześciu lat - za najbardziej prawdopodobne źródło wstążki IBEX." Poza heliosferą znajduje się ośrodek międzygwiezdny, w którym plazma charakteryzuje się prędkością, gęstością i temperaturą inną od plazmy słonecznej. Owa materia oddziałuje z krawędzią heliosfery tworząc obszar znany jako płaszcz Układu Słonecznego, który od wnętrza odgrodzony jest szokiem końcowym - który znajduje się dwa razy dalej od nas niż Pluton - a z zewnątrz odgrodzony jest heliopauzą, granicą między wiatrem słonecznym i porównywalnie gęstym ośrodkiem międzygwiezdnym. Niektóre protony wiatry słonecznego wypływające ze Słońca i podążające do tej granicy uzyskają elektron, przez co staną się neutralne i przekroczą heliopauzę. Gdy już się znajdą w ośrodku międzygwiezdnym mogą ponownie utracić ten elektron i rozpocząć podążać zgodnie z liniami międzygwiezdnego pola magnetycznego. Jeżeli takie cząsteczki "złapią" kolejny elektron we właściwym miejscu i o właściwym czasie, zostaną z powrotem wepchnięte w heliosferę, w której będą podróżować z powrotem w kierunku Ziemi gdzie mogą się zderzyć.... z detektorem zainstalowanym na pokładzie satelity IBEX. Cząsteczki przenoszą informacje o swoim oddziaływaniu z międzygwiezdnym polem magnetycznym i uderzając w detektor mogą dać nam wgląd w charakterystykę tego obszaru przestrzeni kosmicznej. "Tylko sonda Voyager 1 jak dotąd bezpośrednio obserwowała międzygwiezdne pole magnetyczne, a i w tym przypadku było to tylko pole magnetyczne tuż przy heliopauzie, tam gdzie jest ono zaburzone," mówi Zirnstein. "Jednak ta analiza  pozwala na określenie siły i kierunku pola znacznie dalej. Kierunki różnych cząsteczek wstążki  odbijanych z powrotem w kierunku Ziemi określane są przez charakterystykę międzygwiezdnego pola magnetycznego. Przykładowo symulacje wskazują, że najbardziej energetyczne cząsteczki pochodzą z innych obszarów przestrzeni kosmicznej niż najmniej energetyczne cząsteczki, dzięki czemu możemy dowiedzieć się jak międzygwiezdne pole magnetyczne oddziałuje z heliosferą. [caption id="attachment_8287" align="aligncenter" width="985"]image description Wstążka IBEX to stosunkowo wąski pas cząsteczek wlatujących w kierunku Słońca spoza heliosfery.[/caption] W najnowszych badaniach właśnie takie obserwacje wykorzystane zostały jako dane wejściowe do symulacji pochodzenia wstążki. Nie tylko te symulacje prawidłowo przewidują położenie neutralnych cząsteczek wstążki o różnych energiach, lecz także przewidywane przez nie międzygwiezdne pole magnetyczne zgadza się z pomiarami wykonanymi przez sondę Voyager 1, odchyleniem międzygwiezdnego neutralnego gazu i obserwacjami odległego spolaryzowanego promieniowania gwiazd. Niemniej jednak, niektóre wstępne symulacje międzygwiezdnego pola magnetycznego nie pasują do obserwacji. Szacunki opracowane przed danymi z IBEX opierały się w dużej mierze na dwóch punktach - odległościach, w których Voyager 1 i 2 przekroczył szok końcowy. "Voyager 1 przekroczył szok końcowy w odległości 94 jednostek astronomicznych (AU) od Słońca, a Voyager 2 w odległości 84 AU," mówi Zirnstein. 1 AU to odległość równa średniej odległości Ziemi od Słońca czyli ok. 150 milionów kilometrów. "Różnica prawie 1.5 miliarda kilometrów może być tłumaczona silnym, bardzo nachylonym międzygwiezdnym polem magnetycznym napierającym na heliosferę." Jednak owa różnica może być także tłumaczona silniejszym wpływem cyklu słonecznego, który może prowadzić do zmian siły wiatru słonecznego, a tym samym odległości w której znajduje się szok końcowy. Obie sondy Voyager wykonały swoje pomiary w odstępie trzech lat, co jest wystarczającym okresem na znaczną zmianę natężenia wiatru słonecznego, a tym samym odległości szoku końcowego. Więcej informacji: Źródło: ApJL/Goddard Space Flight Center]]> 8285 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazda WR 31a i jej niebieski bąbel]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/28/gwiazda-wr-31a-i-jej-niebieski-babel/ Sun, 28 Feb 2016 08:00:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8290 Sparkling at the centre of this beautiful NASA/ESA Hubble Space Telescope image is a Wolf–Rayet star known as WR 31a, located about 30 000 light-years away in the constellation of Carina (The Keel). The distinctive blue bubble appearing to encircle WR 31a, and its uncatalogued stellar sidekick, is a Wolf–Rayet nebula — an interstellar cloud of dust, hydrogen, helium and other gases. Created when speedy stellar winds interact with the outer layers of hydrogen ejected by Wolf–Rayet stars, these nebulae are frequently ring-shaped or spherical. The bubble — estimated to have formed around 20 000 years ago — is expanding at a rate of around 220 000 kilometres per hour! Unfortunately, the lifecycle of a Wolf–Rayet star is only a few hundred thousand years — the blink of an eye in cosmic terms. Despite beginning life with a mass at least 20 times that of the Sun, Wolf–Rayet stars typically lose half their mass in less than 100 000 years. And WR 31a is no exception to this case. It will, therefore, eventually end its life as a spectacular supernova, and the stellar material expelled from its explosion will later nourish a new generation of stars and planets. Na środku powyższego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a świeci gwiazda Wolfa-Rayeta znana pod oznaczeniem WR 31a, znajdująca się ok. 30 000 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Kila. Charakterystyczny niebieski bąbel, który otacza WR 31a to mgławica Wolfa-Rayeta - międzygwiezdny obłok pyłu, wodoru, helu i innych gazów. Tego typu obłok powstaje gdy szybkie wiatry gwiezdne oddziałują z zewnętrznymi powłokami wodoru emitowanymi przez gwiazdy Wolfa-Rayeta. Takie mgławice bardzo często przybierają kształt pierścienia lub sferyczny. Powyższy bąbel - który powstał około 20 000 lat temu - powiększa się w tempie 220 000 kilometrów na godzinę! Niestety cykl życia gwiazdy Wolfa-Rayeta to zaledwie kilkaset tysięcy lat - praktycznie mrugnięcie oka w kosmicznej skali. Choć zaczynają one życie z masą ponad 20 mas Słońca, gwiazdy Wolfa-Rayeta tracą połowę swojej masy w pierwszych 100 000 lat swojego życia. WR 31a nie jest pod tym względem wyjątkiem. Dlatego też wkrótce zakończy swoje życie w spektakularnym wybuchu supernowej, a gwiezdna materia wyrzucona w tej eksplozji będzie potem surowcem do powstawania nowych generacji gwiazd i planet. Źródło: ESA Źródło zdjęcia: ESA/Hubble & NASA]]> 8290 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Bezimienny krater wewnątrz krateru Gaue na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/28/bezimienny-krater-wewnatrz-krateru-gaue-na-ceres/ Sun, 28 Feb 2016 12:00:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8293 PIA20389 Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Dawn (NASA) przedstawia nienazwany jeszcze krater znajdujący się w północno-wschodniej części większego obiektu poimpaktowego Gaue (o średnicy  84 km). Kształt krateru zaburzony jest przez osuwisko materiału (w górnej części kadru) na jego krawędzi. Reszta obszaru zdominowana jest przez niewielkie kratery i w przeważającej mierze gładki teren. Zdjęcie zostało wykonane 2 stycznia 2016 roku z wysokości 377 kilometrów nad powierzchnią Ceres. Skala obrazu to 35 metrów na piksel. Misja Dawn zarządzana jest przez JPL dla Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Dawn to projekt realizowany w ramach programu misji Discovery. Źródło:NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA]]> 8293 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Orbiter i lądownik ExoMars 2016 oczekują na start]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/28/orbiter-i-ladownik-exomars-2016-oczekuja-na-start/ Sun, 28 Feb 2016 18:26:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8300 Lądownik Schiaparelli przyłączany do orbitera Trace Gas Orbiter 12 lutego 2016 roku. Źródło: ESA - B. Bethge Lądownik Schiaparelli przyłączany do orbitera Trace Gas Orbiter 12 lutego 2016 roku. Źródło: ESA - B. Bethge[/caption] ExoMars2016_20160212_LC_AIT_96_625 Jedyna w tym roku sonda wysyłana w kierunku Czerwonej Planety została zmontowana do konfiguracji startowej. Aktualnie zgodnie z harmonogramem trwają wszystkie przygotowania do startu z Kosmodromu Bajkonur na początku okna startowego, które otwiera się 14 marca 2016 roku. Ambitna misja ExoMars 2016 składa się z europejskiego modułu orbitalnego Trace Gas Orbiter (TGO) oraz lądownika Schiaparelli zbudowanego i sfinansowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Technicy zakończyli właśnie montaż obu modułów w konfiguracji startowej pracując w tzw. ' cleanroomie' na kosmodromie Bajkonur w Kazachstanie. Oba elementy zostaną wyniesione w przestrzeń kosmiczną na szczycie rosyjskiego rakiety Proton. "Główne cele misji to poszukiwanie metanu i innych gazów atmosferycznych, które mogą stanowić oznaki aktywnych procesów biologicznych lub geologicznych oraz przetestowanie kluczowych technologii, które zostaną wykorzystane w kolejnych etapach misji ExoMars," informuje ESA. Po starcie oba moduły zostaną złączone ze sobą przez całą siedmiomiesięczną podróż w kierunku Marsa. Dopiero 16 października br. lądownik Schiaparelli oddzieli się od orbitera. Trzy dni później - 19 października br. - TGO wejdzie na orbitę wokół Marsa, a lądownik Schiaparelli wejdzie w marsjańską atmosferę i - miejmy nadzieję - miękko wyląduje na powierzchni Czerwonej Planety. [caption id="attachment_8305" align="aligncenter" width="1000"]Wysyłany w ramach misji ExoMars 2016 lądownik Schiaparelli podczas transportu z cleanroomu na kosmodromie Bajkonur do miejsca gdzie zostanie połączony z Trace Gas Orbiter. Źródło: ESA - B. Bethge Wysyłany w ramach misji ExoMars 2016 lądownik Schiaparelli podczas transportu z cleanroomu na kosmodromie Bajkonur do miejsca gdzie zostanie połączony z Trace Gas Orbiter. Źródło: ESA - B. Bethge[/caption] Operacja połączenia obu modułów rozpoczęła się 12 lutego po zatankowaniu lądownika hydrazyną po platformie montażowej zbudowanej wokół orbitera. W kolejnych dniach technicy wykonali wszystkie niezbędne połączenia między dwoma modułami i przeprowadzili końcowe testy mające potwierdzić, że systemy pracują zgodnie ze specyfikacją. Specjlasiści z Airbus Defence and Space team uszczelni ostatnie elementy ochrony termicznej lądownika Schiaparelli. [caption id="attachment_8307" align="aligncenter" width="625"]ExoMars 2016: Trace Gas Orbiter oraz Schiaprelli, Źródło: ESA/ATG medialab ExoMars 2016: Trace Gas Orbiter oraz Schiaprelli, Źródło: ESA/ATG medialab[/caption] Okno startowe otwarte jest do 25 marca. Sonda ExoMars dołączy do jedynego europejskiego orbitera na orbicie marsa - Mars Express - który dotarł na orbitę w 2004 roku i od tego czasu bezustannie pracuje bez zarzutu. Orbiter ExoMars 2016 wyposażony jest w cztery instrumenty naukowe. Ich zadaniem jest zbadanie źródła i ilości metanu i innych gazów śladowych w atmosferze Marsa. Orbiter został zbudowany w Europie, a instrumenty zostały dostarczone przez zespoły naukowców z Europy i Rosji. Metan (CH4) to najprostsza cząsteczka organiczna, której śladowe ilości wykryto w atmosferze Marsa. Jednak jak dotąd dane nie potwierdziły ich pochodzenia. Metan może być markerem aktywnego życia biologicznego lub może powstawać w procesach geologicznych. Na Ziemi metan w 90% ma pochodzenie biologiczne. W ramach misji ExoMars 2018 planuje się dostarczenie na powierzchnię Czerwonej Planety zaawansowanego łazika. Zostanie on wyposażony w wiertło, które będzie w stanie pobrać próbki z głębokości 2 metrów pod powierzchnią - to głębokość już całkowicie chroniona przed szkodliwymi warunkami na powierzchni, tj. promieniowaniem kosmicznym i obecnością silnych utleniaczy, które mogą niszczyć związki organiczne. Źródło: UniverseToday / Ken Kremer]]> 8300 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Burzliwa przeszłość meteorytu Gujba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/29/burzliwa-przeszlosc-meteorytu-gujba/ Mon, 29 Feb 2016 08:15:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8315 1-researcherun Student Florida State University odkrył głęboką i fascynującą historię starożytnego meteorytu, który najprawdopodobniej powstał gdy planety Układu Słonecznego dopiero się formowały. Jonathan Oulton, student FSU pracujący pod nadzorem prof. Munira Humayuna badał fragmenty meteorytu o nazwie Gujba. Korzystając z wyrafinowanych laserów i spektrometrów masowych w National High Magnetic Field Laboratory, Humayun oraz Oulton przeprowadzili dokładną analizę składu chemicznego próbek meteorytu, która pozwoliła na obalenie wcześniejszych teorii o czasie i sposobie jego powstania. "W ramach naszych badań chcieliśmy dokładniej przeanalizować pochodzenie tego meteorytu," mówi Oulton, który aktualnie jest studentem studiów doktoranckich na University of Colorado. Wcześniej naukowcy uważali, że Gujba powstał z pyłu w Układzie Słonecznym. Jednak w toku badań Humayun oraz Oulton odkryli, że badane przez nich próbki mają dużo bardziej złożoną historię geologiczną niż dotychczas uważano. Okazało się bowiem, że Gujba powstała z pozostałości po kolizji planety macierzystej - która miała i skorupę i płaszcz, czyli cechy charakterystyczne dla dużej planety - obiektu obecnie niespotykanego w Pasie Planetoid. Oulton, Humayun wraz ze współpracownikami uważają, że Gujba powstał ze stopionych odłamków powstałych gdy potężny obiekt z metalu uderzył w powierzchnię innej planety - w zderzeniu, które doprowadziło do zniszczenia obu ciał. W oparciu o ślady chemiczne zachowane we wnętrzu meteorytu można stwierdzić, że planeta biorąca udział w zderzeniu mogła być większa od planetoidy 4 Westa, która jest jednym z największych obiektów Pasa Planetoid (średnica 525 kilometrów). "Zwykło się mawiać, że meteoryty takie jak Gujba stanowiły budulec Układu Słonecznego," mówi Humayun. "Teraz wiemy, że mogą to być także odłamki powstałe w brutalnych procesach powstawania planet." Wyniki badań zostaną opublikowane w nadchodzącym wydaniu periodyku Geochimica et Cosmochimica Acta lecz już są dostępne online. Oulton przedstawił wstępne wyniki już podczas 2015 Lunar & Planetary Science Conference za co otrzymał Nagrodę Dwornika ufundowaną przez Geological Society of America. Więcej informacji: Źródło: Geochmica et Cosmochimica Acta / Florida State University / phys.org]]> 8315 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROFAZA: Saturn - władca pierścieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/29/astrofaza-saturn-wladca-pierscieni/ Mon, 29 Feb 2016 11:00:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8319 8319 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NASA testuje wiertło do wykrywania życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/29/nasa-testuje-wiertlo-do-wykrywania-zycia/ Mon, 29 Feb 2016 13:12:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8322 nasatestslif W surowym środowisku niemalże pozbawionym życia i skąpanym w promieniowaniu ultrafioletowym, na pustyni Atacama w Chile większość życia to kolonie mikrobów znajdujące się pod powierzchnią gruntu lub w skałach. Naukowcy z NASA uważają, że tak samo może być na Marsie, jeżeli istnieje tam jakiekolwiek życie. Chłodne i suche warunki panujące na Marsie sprawiają, że istnieje możliwość, że właśnie pod powierzchnią - tam gdzie nie dociera już szkodliwe promieniowanie - znajdziemy dowody na istnienie życia w formie związków organicznych, tzw. biomarkerów. Jednak dopóki ludzie nie postawią stopy na Czerwonej Planecie uzyskiwanie próbek spod powierzchni będzie wymagało od nas zdolności identyfikowania miejsc o dużym prawdopodobieństwie występowania życia teraz lub w przeszłości, umieszczenia wiertła i zdalnego wykonywania odwiertów. Projekt Atacama Rover Astrobiology Drilling Studies (ARADS) właśnie zakończył pierwszy etap prac - miesiąc robót w wyjątkowo suchym sercu Pustyni Atacama, "najbardziej suchym miejscu na Ziemi." Mimo, że jest tam znacznie cieplej niż na Marsie,  ekstremalna suchość sprawia, że chemia gleby w tym regionie jest niezwykle podobna do marsjańskiej. Dlatego też jest to doskonałe miejsce dla naukowców do testowania możliwości wykonywania odwiertów i sprawdzania technologii wykrywania życia na Marsie. 1-nasatestslif "Umieszczenie instrumentów do wykrywania życia w trudnym, niedostępnym środowisku będącym analogiem Marsa pozwoli nam opracować najlepsze sposoby poszukiwania życia na Marsie - jeżeli kiedykolwiek tam istniało," mówi dr Brian Glass, naukowiec z NASA Ames oraz główny badacz projektu ARADS. Ponad 20 naukowców z USA, Chile, Hiszpanii i Francji rozbiło obóz kilkadziesiąt kilometrów od cywilizacji gdzie następnie pracowało w suchym, gorącym i wietrznym środowisku w pierwszej turze badań w ramach projektu ARADS. Ich pierwszym miejscem pracy była stacja Yungay, wymarłe miasto w jednym z najsuchszych miejsc na pustyni Atacama, które należy do University of Antofagasta w Chile. Yungay to jedno z głównych miejsc, w których prowadzi się badania astrobiologiczne przez ostatnie 20 lat. Naukowcy z projektu ARADS badają także dwa inne miejsca na pustyni Atacama - Salar Grande oraz Maria Elena - które mogą zostać wykorzystane wraz z Yungay podczas kolejnych testów ARADS zaplanowanych na lata 2017-19. Podczas tegorocznych testów naukowcy przetestowali kilka kluczowych technologii - prototyp wiertła marsjańskiego, ramię transportujące próbkę, detektor SOLID (Signs Of Life Detector) opracowany przez hiszpańskie Centro de Astrobiologia (CAB) oraz prototyp WCL (Wet Chemistry Laboratory). Inżynierowie i naukowcy osiągnęli wszystkie zaplanowane w tej sesji badawczej cele - użyli wiertła ARADS oraz robotycznego ramienia transportującego próbkę do pozyskania i przeniesienia próbki do detektora SOLID oraz instrumentów WCL. Wszystko to miało miejsce w bardzo wymagających warunkach pogodowych. Przeprowadzone na miejscu analizy próbki pozwoliły skalibrować urządzenia, co umożliwi interpretację przyszłych danych przesyłanych z obu instrumentów. Dodatkowo, naukowcy z Johns Hokins University oraz NASA Ames pobrali próbki do badań laboratoryjnych ekstremalnych mikroorganizmów żyjących wewnątrz pokładów soli na pustyni Atacama. Występujące tam pokłady soli mogą być ostatnim przyczółkiem życia w tym wyjątkowo suchym regionie pozbawionym roślinności, zwierząt i większości mikroorganizmów. Źródło: NASA]]> 8322 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Centralna Strefa Molekularna Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/29/centralna-strefa-molekularna-drogi-mlecznej/ Mon, 29 Feb 2016 14:55:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8326 56d42bdb5d444 Centrum Drogi Mlecznej znajduje się 27 000 lat świetlnych od nas w kierunku Gwiazdozbioru Strzelca. W centrum Drogi Mlecznej znajduje się supermasywna czarna dziura o masie około czterech milionów Słońc. Wokół czarnej dziury znajduje się dysk o średnicy ośmiu lat świetlnych otaczający leżący w jego wnętrzu neutralny gaz i tysiące pojedynczych gwiazd. Ów dysk otoczony jest z kolei przez gęstą strefę aktywności zwaną Centralną Strefą Molekularną (CMZ - Central Molecular Zone). W tejże strefie znajduje się prawie osiemdziesiąt procent całego gęstego gazu w naszej galaktyce - to obszar wypełniony kilkudziesięcioma milionami mas Słońca materii, w którym znajdują się olbrzymie obłoki molekularne oraz gromady jasnych gwiazd, w których wciąż trwają procesy formowania masywnych gwiazd. W srtefie CMZ znajduje się wiele gęstych obłoków molekularnych,  w których oczekiwalibyśmy intensywnych procesów gwiazdotwórczych, a które okazują się niesamowicie puste. Znajdują się tam także bardzo dużo szybko poruszającego się gazu (setki kilometrów na sekundę). Skąd się zatem wzięła CMZ? Żadne inne miejsce w Drodze Mlecznej nie przypomina tego obszaru (choć w innych galaktykach mogą występować analogiczne obszary).  W jaki sposób CMZ utrzymuje swój kształt mimo dużych predkości gazu w tym regionie, w jaki sposób te gwałtowne ruchy wpływają na jego ewolucję? Jednym z problemów, przed którymi stoją astronomowie chcący zgłębić ten region, jest obfity pył między nami a CMZ, który w zakresie widzialnym sprawia, że promieniowanie z CMZ zanim do nas dotrze osłabione jest o czynnik biliona. Na szczęście promieniowanie podczerwone, radiowe i część rentgenowskiego przenika przez ten płaszcz pyłowy i dzięki temu mógł powstać powyższy obraz tego regionu. Astronomowie Cara Battersby, Dan Walker oraz Qizhou Zhang z CfA wraz ze współpracownikami wykorzystali australijski radioteleskop Mopra do zbadania obfitości trzech molekuł: HNCO, N2H+ oraz HNC w obszarze CMZ. Te konkretne trzy cząsteczki zostały wybrane ponieważ doskonale pozwalają określić szeroką paletę warunków panujących w CMZ, od szybko poruszającego się gazu do spokojnej materii. Naukowcy opracowali nowy kod komputerowy pozwalający na wydajne analizowanie dużych ilości danych. Astronomowie potwierdzili, że CMZ nie jest wyśrodkowane na czarnej dziurze lecz (z powodów jak dotąd nie poznanych) jest nieznacznie przesunięte; potwierdzili także, że gaz porusza się z prędkościami naddźwiękowymi. Udało się zidentyfikować dwa wielkoskalowe strumienie w tym regionie, które tworzą jeden spójny (lub maksymalnie dwa niezależne) strumienie materii, które także mogą mieć swego rodzaju ramiona spiralne. Naukowcy przeanalizowali także gaz w kilku wcześniej zidentyfikowanych strefach CMZ i dowiedzieli się, że jeden obszar o strukturze powłoki uważany za pozostałość po supernowej, może w rzeczywistości być połączeniem kilku obszarów, które są fizycznie od siebie niezależne. Natomiast potężny obłok wcześniej uważany za niezależny w rzeczywistości okazał się fragmentem większego obiektu. Naukowcy podkreślają, że ich praca to dopiero pierwszy krok w odkrywaniu tajemnic niezwykle złożonego centrum galaktyki. Więcej informacji: Źródło: MNRAS / Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics P.S. Jeżeli mowa mieszkańców Albionu nie jest Wam obca: zachęcam do obejrzenia poniższego filmu też wspominającego o osobliwościach obszaru znanego jako CMZ https://www.youtube.com/watch?v=Yw5ooo6Tyn4]]> 8326 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda MAVEN przygląda się Fobosowi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/02/29/sonda-maven-przyglada-sie-fobosowi/ Mon, 29 Feb 2016 17:20:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8333 phobos_composite Naukowcy z NASA są coraz bliżej odpowiedzi na pytanie o to jak powstał marsjański księżyc Fobos. Pod koniec listopada i na początku grudnia 2015 roku sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution) wykonała serię przelotów w pobliżu marsjańskiego księżyca Fobosa, zbierając dane z odległości 500 kilometrów od jego powierzchni. orbit_compare Pośród danych przesłanych przez sondę znalazły się także widmowe obserwacje Fobosa w ultrafiolecie. Zdjęcia te pozwolą naukowcom z misji MAVEN lepiej ocenić skład tego enigmatycznego obiektu, którego pochodzenie jest nieznane. phobos_composite (1) Porównanie zdjęć i widm powierzchni Fobosa zebranych przez sondę MAVEN z podobnymi danymi dotyczącymi planetoid i meteorytów pozwoli planetologom na poznanie pochodzenia tego księżyca i ustalenie czy został przechwycony z Pasa Planetoid czy też powstał na orbicie wokół Marsa. Dane zebrane przez sondę MAVEN po analizie pozwolą naukowcom sprawdzić czy na powierzchni Fobosa znajdują się związki organiczne. Ślady obecności związków organicznych na powierzchni były obserwowane w poprzednich pomiarach w zakresie ultrafioletowym wykonanych przez sondę Mars Express. Źródło: NASA]]> 8333 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy przegapiliśmy sygnał od innej cywilizacji?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/01/czy-przegapilismy-sygnal-od-innej-cywilizacji/ Tue, 01 Mar 2016 09:45:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8349 talkingtoali Podczas gdy naukowcy robię kolejne kroki w swoim poszukiwaniu życia we Wszechświecie, dwóch astrofizyków twierdzi, że warto się upewnić czy czasem my nie pomijamy sygnałów od innych cywilizacji, które starają się z nami skontaktować. Rene Heller oraz Ralph Pudritz uważają, że największą szansę odkrycia sygnału od cywilizacji pozaziemskiej jest założenie, że tacy obserwatorzy do poszukiwania (dla nich) obcej cywilizacji wykorzystują takie same metody jak my. Na Ziemi naukowcy skupiają się na planetach i księżycach, które znajdują się zbyt daleko, aby można było je zaobserwować bezpośrednio. Dlatego też wykorzystujemy m.in. metodę tranzytów, która pozwala na badanie planety poprzez śledzenie jej wpływu na promieniowanie jej gwiazdy macierzystej gdy planeta przechodzi na tle jej tarczy. Mierząc zmianę jasności gwiazdy podczas tranzytu planety na tle jej tarczy pozwala naukowcom na uzyskanie mnóstwa informacji bez potrzeby bezpośredniego obserwowania planety. Dzięki wykorzystaniu metod pozwalających na oszacowanie średniej jasności i temperatury powierzchni gwiazdy naukowcy znaleźli już wiele miejsc, w których istnieje potencjał na istnienie życia. W artykule opublikowanym w periodyku Astrobiology i dostępnym online, Heller i Pudritz odwracają tą kwestię i pytają czy zauważylibyśmy gdyby pozaziemscy obserwatorzy odkryli Ziemię podczas jej tranzytu na tle tarczy Słońca. Jeżeli tacy obserwatorzy korzystają z podobnych metod badawczych co naukowcy na Ziemi, to ludzkość powinna nadstawić ucho w kierunku tzw. strefy tranzytów - cienkiego wycinka przestrzeni, w którym możliwe jest wykrycie tranzytu Ziemi na tle tarczy Słońca. "Oczywiści nie mamy możliwości stwierdzić czy cywilizacje pozaziemskie używają tych samych technik obserwacyjnych co my," mówi Heller. "Jednak wiemy, że muszą się mierzyć z tymi samymi prawami fizycznymi co my, a tranzyty Ziemi na tle tarczy Słońca wydają się jedną z prostszych metod wykrycia naszej obecności." Strefa tranzytów pełna jest gwiazd, wokół których krążą całe układy planetarne. Wśród nich znajduje się około 100 000 potencjalnych celów, wokół których mogą krążyć planety i księżyce w ekostrefie - a to jedynie liczba, którą możemy dostrzec za pomocą współczesnych radioteleskopów. "Jeżeli  na którejkolwiek z tych planet istnieje inteligentne życie, to mogło ono zidentyfikować Ziemię jako planetę w ekosferze, a nawet zamieszkałą. Dlatego też taka cywilizacja może wysyłać w naszą stronę sygnały, które teraz docierają do Ziemi," piszą Heller i Pudritz. Heller jest adiunktem, który podczas swojej pracy w McMaster współpracował w Pudritzem, profesorem fizyki i astronomii. Aktualnie Heller pracuje w Institute for Astrophysics w Getyndze (Niemcy). Problem kontaktu z cywilizacjami pozaziemskimi nie jest kwestią czysto hipotetyczną. Aktualnie realizowanych jest kilka projektów, w ramach których zarówno wysyłamy w przestrzeń kosmiczną sygnały jak i staramy się nasłuchiwać sygnałów pochodzących od cywilizacji pozaziemskich. Heller i Pudritz uważają, że projekt Breakthrough Listen Initiative, który stanowi jeden z najobszerniejszych projektów poszukiwań życia pozaziemskiego, może zmaksymalizować szanse powodzenia koncentrując się na poszukiwaniach tego typu sygnałów w wąskiej strefie tranzytów Ziemi. Źródło: phys.org/Astrobiology]]> 8349 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sezon zaćmień rozpoczęty (dla obserwatorium SDO)!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/01/sezon-zacmien-rozpoczety-dla-obserwatorium-sdo/ Tue, 01 Mar 2016 20:04:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8374 Solar Dynamics Observatory rozpoczął się 19 lutego 2016 roku. Okresy, kiedy to Ziemia codziennie blokuje sondzie SDO widok Słońca zdarzają się dwa razy w roku w pobliżu równonocy i trwają około trzech tygodni. Na początku i na końcu sezonu zaćmienia są stosunkowo krótkie, jednak w środku okresu trwają nawet 72 minuty. Większość sond obserwujących Słońce z orbity okołoziemskiej musi pogodzić się z takimi zaćmieniami, jednak orbita sondy SDO zaprojektowana jest tak, aby zminimalizować je tak bardzo jak to tylko możliwe. Sezon wiosenny zakończy się 12 marca 2016 roku. feb_eclipse_earth_big Powyższa animacja została złożona ze zdjęć wykonanych 22 lutego 2016 roku w ultrafiolecie na długości fali 304 angstrom. Ten zakres promieniowania jest niewidoczny dla naszych oczu, dlatego został przedstawiony tutaj w kolorze czerwonym.  Granica Ziemi blokującej widok na Słońce nie jest wyraźna ze względu na to, że część słonecznego promieniowania przenika przez ziemską atmosferę. Źródło: NASA]]> 8374 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronauta Scott Kelly powrócił na Ziemię po roku na ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/02/astronauta-scott-kelly-powrocil-na-ziemie-po-roku-na-iss/ Wed, 02 Mar 2016 08:26:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8379 one-year-crew-landing Astronauta NASA i dowódca Ekspedycji 46 Scott Kelly wraz z Michaiłem Kornienko powrócił dziś nad ranem na Ziemię po 340 dniach spędzonych na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kelly i Kornienko wylądowali w Kazachstanie o godzinie 4:26 naszego czasu. Na pokładzie statku Sojuz TMA-18M znajdował się także Siergiej Wołkow - także z rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos. Wołkow rozpoczął swoją misję 4 września 2015 roku. "Trwająca cały rok misja Scotta Kelly na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej z pewnością stanowi element amerykańskiej drogi na Marsa i do eksploracji głębokiej przestrzeni kosmicznej," powiedział administrator NASA Charles Bolden. "Scott to pierwszy amerykański astronauta, który spędził cały rok na pokładzie stacji kosmicznej." Podczas rekordowej misji jednorocznej załoga stacji przeprowadziła prawie 400 eksperymentów, które mają na celu poszerzyć naszą wiedzę naukową i przyczynić się do rozwoju całej ludzkości. Kelly i Kornienko wzięli w tym czasie udział w badaniach mających sprawdzić jak ludzki organizm przystosowuje się do stanu nieważkości, izolacji, promieniowania i stresu podczas długich misji kosmicznych. Były astronauta Mark Kelly, identyczny bliźniak Scotta także wziął udział w badaniach porównawczych, które pozwolą naukowcom porównać wpływ przestrzeni kosmicznej na organizm do poziomu komórkowego włącznie. Jedno z badań skupiało się na dynamice płynów w organizmie w środowisku bezwładności.  Sam stan bezwładności może m.in.powodować zmiany wzroku oraz wzrost ciśnienia wewnątrzczaszkowego - to kwestie, które należy dobrze zbadać zanim ludzie zdecydują się wybrać dalej niż na okołoziemską orbitę. Z uwagi na charakterystyczną orbitę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która przelatuje nad 90% populacji Ziemi, astronauci mieli okazję wykonać zdjęcia prawie całej Ziemi. W trakcie ich pobytu na stacji do stacji dotarło sześć statków z zapasami. Kelly był zaangażowany w robotyczne przechwycenie dwóch zamówionych przez NASA transportów - jeden z nich przybył na pokładzie statku Dragon (SpaceX),a drugi na pokładzie statku Cygnus (Orbital ATK). Oprócz nich także jeden japoński i trzy rosyjskie statki dostarczyły na pokład stacji kilka ton zapasów. W trakcie swojej misji Kelly trzykrotnie wychodził na zewnątrz stacji kosmicznej. Za pierwszym razem jego zadaniem było wykonanie kilku zadań modernizacyjnych i serwisowych. W czasie drugiego spaceru Kelly pomagał w rekonfiguracji systemu chłodzenia amoniakiem i odzyskaniu pełnej zdolności generowania zasilania z paneli słonecznych. Celem trzeciego spaceru było przywrócenie funkcjonalności systemu transportera. Łącznie z Gienadijem Padalką, z którym Kelly i Kornienko wystartowali w swoją misję 27 marca 2015 roku na pokładzie stacji w trakcie misji jednorocznej przebywało 10 astronautów i kosmonautów z sześciu różnych krajów (Rosja, Japonia, Dania, Kazachstan i Anglia). Wraz z końcem misji Kelly spędził łącznie na pokładzie ISS 520 dni - czyli najwięcej ze wszystkich amerykańskich astronautów. Kornienko w trakcie dwóch lotów spędził na pokładzie ISS 516 dni, a Wołkow - 548 ale w trakcie trzech misji. Aktualnie na stacji dowodzi astronauta Tim Kopra - dowódca Ekspedycji 47. Oprócz niego na pokładzie znajduje sie Tim Peake (ESA) oraz Jurij Malenczenko (Roskosmos).  Za około 2 tygodnie dołączy do nich trzech nowych członków załogi - astronauta Jeff Williams oraz kosmonauci Aleksiej Owczinin i Oleg Skripoczka wystartują z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie 18 marca br. Źródło: NASA]]> 8379 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Królestwo Ukrytych Olbrzymów - gwiazdy typu widmowego O]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/02/krolestwo-ukrytych-olbrzymow-gwiazdy-typu-widmowego-o/ Wed, 02 Mar 2016 10:50:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8383 The sky around the star formation region RCW 106 Na powyższym, nowym zdjęciu szkarłatne obłoki gazu podświetlane są przez rzadko rozsiane masywne gwiazdy, które dopiero co zapłonęły i wciąż skryte są głęboko w gęstych obłokach pyłowych. Te wyjątkowo gorące, bardzo młode gwiazdy to tylko chwilowi aktorzy na kosmicznej scenie. Ich pochodzenie wciąż pozostaje tajemnicą. Rozległa mgławica, w której powstały owe olbrzymy, wraz z ich bogatym i fascynującym otoczeniem została uchwycona za pomocą teleskopu VLT Survey Telescope (VST) w Obserwatorium Paranal w Chile. RCW 106 to rozległy obłok gazu i pyłu znajdujący się 12 000 lat świetlnych od nas w Gwiazdozbiorze Węgielnicy. Nazwa regionu pochodzi od numeru w katalogu regionów H II znajdujących się w obszarach Drogi Mlecznej widocznych z półkuli południowej. Obszary H II takie jak RCW 106 to obłoki gazu wodorowego jonizowane przez intensywne promieniowanie wyjątkowo gorących, młodych gwiazd - stąd też obłoki świecą ujawniając swoje osobliwe i wspaniałe kształty. The sky around the star formation region RCW 106 (annotated) RCW 106 to czerwony obłok znajdujący się nieco nad środkiem kadru, choć większa część tego potężnego obszaru H II skryta jest za gęstym pyłem. Na powyższym zdjęciu wykonanym przez VST widać także wiele innych obiektów. Dla przykładu włókna widoczne w prawej części kadru to pozostałości po dawnej supernowej, natomiast świecące czerwone włókna widoczne w dolnej, lewej części kadru otaczają nietypową, bardzo gorącą gwiazdę. Całe zdjęcie usiane jest także ciemnymi obłokami pyłu. Astronomowie badają RCW 106 już od jakiegoś czasu choć to nie czerwone obłoki przykuwają ich uwagę, a tajemnicze pochodzenie masywnych gwiazd w nich ukrytych. Chociaż są bardzo jasne, gwiazdy te nie są widoczne w zakresie promieniowania widzialnego, bowiem otaczający je pył jest zbyt gęsty. Gwiazdy dostrzegalne są dopiero na dłuższych długościach fali. W przypadku mniej masywnych gwiazd takich jak Słońce, proces ich powstawania jest dobrze znany - obłoki gazu zapadają się pod własną grawitacją, gęstość i temperatura rosną i rozpoczynają się procesy jądrowe w ich wnętrzach - jednak to wytłumaczenie nie pasuje do najmasywniejszych gwiazd ukrytych w regionach takich jak RCW 106. Owe gwiazdy - znane dla astronomów jako gwiazdy typu O - mogą charakteryzować się masą kilkudziesięciu mas Słońca i do końca nie wiadomo w jaki sposób są w stanie zebrać i utrzymać razem tak duże ilości gazu. eso1607d Gwiazdy typu widmowego O powstają z najgęstszych fragmentów obłoków molekularnych takich jak RCW 106 i znane są z tego, że są bardzo trudne w badaniu. Oprócz tego, że skrywają się w gęstych obłokach pyłowych to wyjątkowo krótko żyją. Spalają całe swoje zapasy paliwa w zaledwie kilkadziesiąt milionów lat, podczas gdy najlżejsze gwiazdy mogą żyć nawet tysiąc razy dłużej. Trudności związane z formowaniem tak masywnych gwiazd oraz ich "chwilowość" sprawiają, że są to bardzo rzadko występujące obiekty - zaledwie jedna na 3 miliony gwiazd w naszym otoczeniu to gwiazda typu O.  Żadna z odkrytych dotąd gwiazd tego typu nie jest na tyle blisko, aby można było ją zbadać szczegółowo - dlatego też powstawanie tych olbrzymów pozostaje dla nas tajemnicą. Źródło: ESO]]> 8383 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnicze błyski radiowe mogą się powtarzać]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/03/tajemnicze-blyski-radiowe-moga-sie-powtarzac/ Thu, 03 Mar 2016 08:56:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8389 mysteriousco Po raz pierwszy w historii astronomowie wykryli powtarzające się szybkie błyski radiowe pochodzące z enigmatycznego źródła znajdującego się poza naszą galaktyką. Odkrycia wskazują, że te "szybkie błyski radiowe" emitowane są przez wyjątkowo silne źródło, które od czasu do czasu emituje kilka błysków na minutę. Jak dotąd wszystkie odkryte szybkie błyski radiowe (FRB) rejestrowane były jako pojedyncze zdarzenia, dlatego też astronomowie uważali, że mogą one powstawać w zdarzeniach, które prowadzą do zniszczenia ich źródła - np. w wybuchach supernowych czy kolapsie gwiazdy neutronowej do czarnej dziury. Nowe wyniki wskazują jednak, że przynajmniej część FRB ma zupełnie inne źródło. Trwające zaledwie kilka milisekund szybkie błyski radiowe zastanawiają naukowców odkąd udało się zarejestrować pierwszy FRB prawie 10 lat temu. Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań, aż do teraz nie udawało się wykryć powtarzających się błysków. Wszystko się zmieniło 5 listopada ubiegłego roku, kiedy to Paul Scholz doktorant McGill University analizował dane obserwacyjne zebrane za pomocą radioteleskopu Arecibo w Portoryko, największego aktualnie radioteleskopu na świecie. Nowe dane zebrane w maju i czerwcu i przeanalizowane za pomocą superkomputera w McGill High Performance Computing Centre ujawniły kilka błysków charakteryzujących się tymi samymi właściwościami co FRB odkryte w 2012 roku. Powtarzające się sygnały były zaskakujące - i "bardzo ekscytujące," mówi Scholz. "Od razu wiedziałem, że to odkrycie będzie niesamowicie ważne w badaniach FRB." Podczas gdy specjalistyczne oprogramowanie przeznaczone do poszukiwania pulsarów i błysków radiowych wyświetlało kolejne wyniki, wokół komputera Scholza zbierała się co raz większa grupa współpracowników. W danych udało się odkryć łącznie 10 nowych błysków. Odkrycie wskazuje, że owe błyski muszą pochodzić od bardzo egzotycznego obiektu takiego jak obracająca się gwiazda neutronowa o niespotykanej sile, zdolna do emisji wyjątkowo jasnych pulsów. "Co więcej, nie tylko owe błyski się powtarzały, ale ich jasność i widmo także różnią się od innych FRB," zauważa Laura Spitler, pierwszy autor nowego artykułu i postdoc w Max  Planck Institute for Radio Astronomy w Bonn (Niemcy). Naukowcy uważają, w oparciu o zjawisko zwane dyspersją plazmy, że te jak i inne błyski radiowe mają swoje źródło w odległych galaktykach. Pulsy podróżujące w przestrzeni kosmicznej można odróżnić od interferencji naziemnej dzięki wpływowi elektronów z przestrzeni międzygwiezdnej, które sprawiają, że fale radiowe podróżują wolniej na niższych częstotliwościach. 10 nowych błysków, podobnie do tego odkrytego w 2012 roku, posiadają trzykrotnie większą dyspersję od tej, której można by oczekiwać jeżeli źródło błysku znajdowałoby się w Drodze Mlecznej. Co ciekawe, najważniejszy wynik badań - fakt, że powtarzające się FRB emitowane są przez bardzo młodą gwiazdę neutronową znajdującą się poza naszą galaktyką - stoi w sprzeczności z wynikami badań opublikowanych w Nature w zeszłym tygodniu przez inny zespół badawczy. Wtedy to bowiem naukowcy stwierdzili, że błyski FRB związane są z kataklizmicznymi zdarzeniami, takimi jak krótkie błyski promieniowania gamma, które nie są powtarzalne. "Niemniej jednak ta pozorna sprzeczność może zniknąć, jeżeli okaże się, że mogą istnieć dwa różne źródła błysków FRB," zauważa prof. Victoria Kaspi z McGill University, członek międzynarodowego zespołu, który przeprowadzał badania z wykorzystaniem radioteleskopu Arecibo. W ramach kolejnych badań zespół ma nadzieję zidentyfikować galaktykę, w której wyemitowane zostały błyski radiowe. Aby tego dokonać, niezbędne będzie wykrycie błysków za pomocą radioteleskopów o dużo większej zdolności rozdzielczej niż radioteleskop Arecibo. "Jeżeli uda nam się precyzyjnie określić położenie źródła błysków na niebie, będziemy w stanie porównać je z obserwacjami w zakresie optycznym i rentgenowskim i sprawdzić, czy w tym miejscu dostrzegamy jakąś galaktykę," mówi Jason Hessels, profesor na University of Amsterdam oraz współautor artykułu w Nature. "Odnalezienie galaktyki pochodzenia błysku jest absolutnie niezbędne do zrozumienia jego właściwości,"  dodaje. Więcej informacji: http://dx.doi.org/10.1038/nature17168 Źródło: McGill University]]> 8389 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Aktywne i zmienne morze na Tytanie na zdjęciach z sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/03/aktywne-i-zmienne-morze-na-tytanie-na-zdjeciach-z-sondy-cassini/ Thu, 03 Mar 2016 11:00:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8393 pia20021_figa_moderate_2991x4000_0 Powyższe zdjęcia wykonane za pomocą radaru zainstalowanego na pokładzie sondy Cassini przedstawiają ewolucję przejściowego obiektu na rozległym morzu węglowodorowym zwanym Ligeia Mare na księżycu Saturna - Tytanie. Analiza przeprowadzona przez naukowców pracujących na danych z misji Cassini wskazuje, że jasny obiekt, nieformalnie znany jako "magiczna wyspa" to obiekt, który ulega zmianom w czasie. Według naukowców mogą to być fale, ciała stałe na powierzchni lub pod powierzchnią lub bąble - przy czym fale wydają się najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem. Przypływy, zmiany poziomu morza czy dna morskiego raczej nie są brane pod uwagę. pia20021_figb_labeled_1496x2000 Zdjęcia w kolumnie po lewej stronie przedstawiają ten sam fragment Ligeia Mare obserwowany za pomocą radaru w 2007, 2013, 2014 i 2015 roku. Dolne zdjęcie zostało wykonane przez sondę Cassini 11 stycznia 2015 roku. Omawiany przejściowy obiekt widoczny jest na zdjęciach z 2013 i 2014 roku, lecz już nie na pierwszym i ostatnim. Warto nadmienić, że sonda Cassini obserwowała podobne obiekty przejściowe w innych fragmentach Ligeia Mare oraz w Kraken Mare. Te obiekty stanowią pierwszy przykład aktywnych procesów zachodzących w morzach i jeziorach Tytana, które zostały potwierdzone w toku wielokrotnych obserwacji. Zmienna natura owych obiektów dowodzi, że morza Tytana nie są statycznym, a dynamicznym środowiskiem. pia20021_figc_moderate_2991x4000 Zespół analizujący dane z radaru sondy Cassini planuje ponowne obserwacje tego konkretnego regionu Ligeia Mare podczas ostatniego przelotu w pobliżu Tytana w kwietniu 2017 roku. Wyniki tych obserwacji pozwolą lepiej zbadać zjawisko odpowiedzialne za powstawanie tych czasowych obiektów. Duża część zdjęcia przedstawia morze Ligeia Mare w całości. Ligeia to drugie pod względem rozmiarów morze węglowodorowe na Tytanie (o powierzchni 130 000 kilometrów kwadratowych). Zdjęcie stanowiące mozaikę złożoną z pięciu zdjęć radarowych wykonanych w latach 2007-2014 przedstawia obszar o rozmiarach 530 x 490 kilometrów. Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/Cornell]]> 8393 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa najodleglejszą dotychczas galaktykę!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/03/hubble-odkrywa-najodleglejsza-dotychczas-galaktyke/ Thu, 03 Mar 2016 19:12:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8399 "Wykonaliśmy kolejny wielki krok w przeszłość, poza granicę, o której myśleliśmy, że jest nie do przeskoczenia dla teleskopu Hubble'a. Obserwujemy galaktykę GN-z11 w czasie gdy Wszechświat miał zaledwie 3% swojego obecnego wieku," tłumaczy główny badacz Pascal Oesch z Yale University. Zespół badaczy składał się z naukowców z Yale University, Space Telescope Science Institute (STScI) oraz University of California. Astronomowie zbliżają się do odkrycia pierwszych galaktyk, które powstały we Wszechświecie. Nowe obserwacje za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zabierają astronomów do królestwa, które uważano za dostępne dopiero dla Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST). Ten konkretny pomiar dostarcza silnych dowodów na to, że niektóre nietypowe i niespotykanie jasne galaktyki odkrywane wcześniej na zdjęciach z HST faktycznie znajdują się w niesamowitych odległościach. Wcześniej zespół oszacował odległość GN-z11 poprzez określenie jej barwy na zdjęciach z teleskopów Hubble i Spitzer. Teraz po raz pierwszy w przypadku tak odległej galaktyki, zespół wykorzystał kamerę Wide Field Camera 3 do wykonania precyzyjnego pomiaru odległości galaktyki GN-z11 metodą spektroskopową. image2i1607bw Astronomowie mierzą potężne odległości określając przesunięcie ku czerwieni, czyli tzw. redshift galaktyki. Zjawisko to jest efektem rozszerzania się wszechświata; każdy odległy obiekt we wszechświecie wydaje się oddalać od nas ponieważ jego promieniowanie rozciągane jest do dłuższych, bardziej czerwonych długości fali pokonując rozszerzającą się przestrzeń kosmiczną. Im większy redshift, tym dalej galaktyka znajduje się od nas. "Nasze obserwacje spektroskopowe pozwoliły określić, że galaktyka znajduje się dalej niż wcześniej nam się wydawało, na granicy możliwości obserwacyjnych teleskopu Hubble'a," tłumaczy Gabriel Brammer (STScI), drugi autor badania. Zanim astronomowie określili odległość do GN-z11 najodleglejszym obiektem o zmierzonej spektroskopowo odległości był obiekt o redshifcie 8.68 (czyli widziany 13.2 mld lat temu).  Teraz zespół potwierdził, że redshift GN-z11 wynosi 11.1, czyli jeszcze 200 milionów lat bliżej do Wielkiego Wybuchu. "To naprawdę niesamowite osiągnięcie dla HST. Udało się pobić wieloletni rekord zmierzonej odległości we Wszechświecie," mówi Pieter van Dokkum z Yale University. "Jestem przekonany, że ten rekord nie zostanie już pobity do startu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba." Połączenie danych z HST oraz Spitzera pozwoliło określić, że GN-z11 jest 25 razy mniejsza od Drogi Mlecznej i ma zaledwię 1% masy gwiazd w naszej galaktyce. Niemniej jednak młoda GN-z11 gwałtownie się rozrasta, procesy gwiazdotwórcze w niej zachodzące są 20 razy intensywniejsze od zachodzących w Drodze Mlecznej. Nowe wyniki odkrywają przed nami zaskakującą naturę wczesnego Wszechświata. "Niesamowite jest to, że tak masywna galaktyka mogła istnieć już 200-300 milionów lat po tym jak zaczęły się formować pierwsze gwiazdy.  Oznacza to, że procesy gwiazdotwórcze były niezwykle intensywne," mówi Garth Illingworth z University of California w Santa Cruz. To odkrycie to dopiero przedsmak tego, co będzie w stanie dojrzeć Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, gdy już zostanie wystrzelony w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku. Artykuł zawierający wyniki badań zespołu został zaakceptowany do publikacji w najnowszym wydaniu periodyku Astrophysical Journal. Źródło: NASA / ESA / A. Feild (STScI)]]> 8399 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ALMA dojrzała rosnący dysk wokół młodej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/04/alma-dojrzala-rosnacy-dysk-wokol-mlodej-gwiazdy/ Fri, 04 Mar 2016 08:45:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8405 almaspotsbab Badacze pracujący na danych zebranych przez Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) wykonali pierwsze, bezpośrednie obserwacje dysku gazowego wokół młodej gwiazdy, stworzonego z zapadającej się otoczki gazowej. Obserwacje te wypełniają lukę w naszym rozumieniu wczesnych faz ewolucji gwiazd. Zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Yusuke Aso (University of Tokyo) oraz Nagayoshi Ohashi (profesor z Subaru Telescope, National Astronomical Observatory of Japan) zaobserwował młodą gwiazdę, oznaczaną jako TMC-1A, znajdującą się 450 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Byka. TMC-1A to protogwiazda - gwiazda jeszcze w trakcie powstawania - otoczona przez duże ilości gazu. Gwiazdy powstają w gęstych obłokach gazowych. Młode gwiazdy zwiększają swoje rozmiary karmiąc się otaczającym je gazem. W takim procesie gaz nie może opadać bezpośrednio na gwiazdę - zamiast tego najpierw tworzy się rozległy dysk wokół gwiazdy. Dopiero wtedy młoda gwiazda stopniowo zaczyna zasysać materię z tego dysku. Jednak jak dotąd nie wiadomo, na którym etapie formowania gwiazdy pojawia się taki dysk i w jaki sposób ewoluuje. Brak czułości i rozdzielczości w obserwacjach radiowych uniemożliwiał obserwowanie tego typu zjawisk. "Dyski wokół młodych gwiazd to miejsca, w których z czasem pojawią się planety," mówi Aso, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal. "Aby zrozumieć mechanizm powstawania dysku musimy być w stanie precyzyjnie oddzielić dysk od zewnętrznej otoczki i dokładnie określić granice między nimi." Korzystając z ALMA jego zespół był w stanie po raz pierwszy, bezpośrednio i precyzyjnie zaobserwować granicę między wewnętrznym rotującym dyskiem, a zewnętrzną otoczką. Ze względu na fakt, że gaz z zewnętrznej otoczki bezustannie opada na dysk, trudno było jak dotąd zidentyfikować obszar przejściowy między nimi. Szczególną trudnością był fakt, że rzadki lecz poruszający się z dużą prędkością gaz w rotującym dysku wewnętrznym jest szczególnie trudny do zaobserwowania. Na szczęście obserwatorium ALMA charakteryzuje się wystarczającą czułością, aby zaobserwować także ten komponent i precyzyjnie przedstawić prędkość i rozkład gazu w dysku. Dzięki temu zespół badawczy był w stanie odróżnić dysk od otoczki gazowej. W ramach swoich badań badacze ustalili, że granica między dyskiem a otoczką znajduje się w odległości 90 jednostek astronomicznych (AU - jednostka astronomiczna to odległość równa średniej odległości Ziemia-Słońce, czyli ok. 150 mln km) od młodej gwiazdy centralnej. Odległość ta zatem jest trzykrotnie większa od odległości Słońce-Neptun w naszym Układzie Słonecznym. Zaobserwowany dysk przestrzega wszystkich praw ruchu Keplera: materia krążąca bliżej gwiazdy centralnej porusza się szybciej niż materia w dalszych regionach dysku. Wysoka czułość obserwatorium ALMA pozwoliła na określanie także innych cech obserwowanego obiektu. Dzięki dokładnym pomiarom prędkości rotacji, zespół badawczy był w stanie ustalić, że młoda gwiazda ma aktualnie masę równą 0,68 masy Słońca.  Tempo opadania gazu na gwiazdę wynosi milionową część masy Słońca rocznie, a prędkość opadania to 1 km/s.  Grawitacja sprawia, że gaz opada na centralną młodą gwiazdę, jednak zmierzona prędkość jest dużo niższa od prędkości spadku swobodnego. Coś zatem musi spowalniać opadający gaz. Naukowcy podejrzewają, że gaz spowalniany jest przez pole magnetyczne wokół młodej gwiazdy. Więcej informacji: Źródło: NAOJ]]> 8405 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężny wulkan sprawił, że cały Mars się przechylił]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/04/potezny-wulkan-sprawil-ze-caly-mars-sie-przechylil/ Fri, 04 Mar 2016 10:36:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8408 ahighresolut Marsjański wulkan, którego powierzchnia równała się połowie powierzchni Francji wyrzucił z siebie na tyle dużo lawy 3.5 miliarda lat temu, że jej ciężar przemieścił zewnętrzne warstwy Czerwonej Planety. Pierwotne bieguny północne i południowe Marsa od dawna już nie znajdują się tam gdzie wcześniej. To odkrycie tłumaczy nieoczekiwane położenie wyschniętych koryt rzecznych i podpowierzchniowych tafli lodu jak i inne marsjańskie tajemnice, które od dawna zastanawiały naukowców - powiedział główny badacz projektu reporterom agencji AFP. "Gdyby do podobnego zdarzenia doszło na Ziemi, Paryż znalazłby się w Kole Podbiegunowym," mówi Sylvain Bouley, geomorfolog z Universite Paris-Sud. "We Francji obserwowalibyśmy zorze polarne, winogrona uprawiane byłyby w Sudanie." Według badań, wulkaniczne zmiany, które trwały kilkaset milionów lat, doprowadziły do przesunięcia powierzchni Marsa o 20-25 stopni. Płynąca lawa odpowiada za powstanie Tharsis - równiny rozciągającej się na powierzchni 5000 kilometrów kwadratowych i grubej na 12 kilometrów na planecie, której średnica jest o połowę mniejsza od średnicy Ziemi. "Wyżyna Tharsis jest ogromna, szczególnie w stosunku do rozmiaru Marsa. To prawdziwy ewenement," mówi Bouley. Ten wylew - o masie miliardów miliardów ton - był na tyle duży, że doprowadził do przesunięcia zarówno skorupy i płaszcza Marsa. Już w 2010 roku teoretyczne badania wskazały, że gdyby z Marsa usunąć Tharsis, to bieguny z pewnością by się przesunęły. Bouley wraz ze współpracownikami  powiązał owe modele komputerowe z symulacjami i obserwacjami - tak własnymi jak i opracowanymi przez innych naukowców. Wiele kwestii, które od lat pozostawały niewytłumaczone, nagle zaczęły mieć sens. "Naukowcy nie mogli zrozumieć dlaczego rzeki" - a dzisiaj już koryta rzek - "znajdują się tam gdzie się znajdują. Według naszej wiedzy powinny być gdzie indziej," powiedział Bouley agencji AFP. "Jeżeli jednak uwzględnimy przesunięcie całej powierzchni Marsa to nagle się okazuje, że wszystkie koryta znajdują się w tym samym pasie tropikalnym." Podobnie jest z podwodną warstwą lodu, która powinna znajdować się bliżej biegunów. Teraz wiemy, że przed erupcją wulkanu, właśnie tam się znajdowała. Nowa teoria tłumaczy także dlaczego Tharsis znajduje się na "nowym" równiku, czyli dokładnie tam gdzie powinna być, aby planeta odzyskała stan równowagi. Wyniki badań, opublikowane w Nature kontestują standardową chronologię, według której rzeki na Czerwonej Planecie powstały już po powstaniu wyżyny Tharsis. Większość z tych rzek i tak płynęłaby z silnie usianych kraterami wyżyn południowej półkuli w kierunku nizin na północy, nawet bez masywnych równin lawowych. "Jednak wciąż wiele pytań czeka na odpowiedź," zaznacza Bouley. "Czy owo przesunięcie doprowadziło do zniknięcia pola magnetycznego? Czy to doprowadziło do zniknięcia większej części marsjańskiej atmosfery lub do wyschnięcia rzek? Tego jeszcze nie wiemy." Więcej informacji: Źródło: Nature / AFP  ]]> 8408 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sygnały radiowe pozwalają na identyfikację cząstek kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/04/sygnaly-radiowe-pozwalaja-na-identyfikacje-czastek-kosmicznych/ Fri, 04 Mar 2016 13:09:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8411 astronomersu LOFAR, wielki międzynarodowy teleskop, może być teraz wykorzystywany jako detektor cząstek. Astronomowie stworzyli model pozwalający na określenie typu i źródła pochodzenia wpadających w atmosferę ziemską cząstek. Wczoraj w magazynie Nature opublikowany został artykuł prezentujący wyniki badań. LOFAR standardowo wykrywa bardzo słabe promieniowanie radiowe wczesnego Wszechświata. Jednak od czasu do czasu obserwuje także bardzo krótkie, jasne błyski radiowe. Typowe radio samochodowe odbiera je jako szum - to ostatni sygnał cząsteczki elementarnej wchodzącej w ziemską atmosferę. Astronomowie poznali teraz kod pozwalający na określenie typu i źródła takich cząsteczek. Supernowe, umierające gwiazdy, czarne dziury. Wszystkie te obiekty uważane są za potencjalne źródła kosmicznych cząstek. Jednak tak naprawdę nigdy nie udało się tego potwierdzić. Kosmiczne cząstki to cząstki elementarne przemierzające Wszechświat z energią miliony razy większą od  osiąganej w największych akceleratorach cząsteczek na świecie. Ich oddziaływanie z ziemskim polem magnetycznym prowadzi do powstania krótkich sygnałów radiowych, krótszych od miliardowej części sekundy. Tysiące anten LOFAR rozmieszczone na potężnym obszarze rozciągającym się od Irlandii po Szwecję, Polskę, Szwajcarię i Francję pomagają odkryć takie sygnały i precyzyjnie je zmierzyć. Wykrycie sygnału to jedna rzecz, znalezienie jego źródła to coś zupełnie innego. Po raz pierwszy astronomom udało się obliczyć i stworzyć model zarejestrowanej cząsteczki. "Teraz możemy identyfikować wystrzeliwane w naszą stronę kule," powiedział Heino Falcke. Falcke jest profesorem radioastronomii na Radboud University w Holandii i kierownikiem rady naukowej LOFAR. "W większości przypadków taką kulą jest pojedynczy proton czy lekkie jądro atomu helu." Wskazuje to, że źródło tych cząstek leży najprawdopodobniej w Drodze Mlecznej - a to stoi w sprzeczności z większością wcześniejszych teorii. "Z uwagi na ogromną energię, większość astrofizyków zakłada, że cząstki kosmiczne mają swoje źródło w dalekim kosmosie, np. w czarnych dziurach znajdujących się w innych galaktykach," mówi Stihn Buitink. Prof. Buitink z Vrije Universiteit Brussel jest pierwszym autorem artykułu, który ukazał się w Nature. "Uważamy, że pochodzą one z bliskiego źródła, a energii nabywają  przelatując w pobliżu kosmicznych akceleratorów w Drodze Mlecznej - np. w pobliżu bardzo masywnych gwiazd..." Źródłem kosmicznych cząstek są kosmiczne akceleratory miliony razy silniejsze od Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) w Genewie. "Te cząsteczki tak czy inaczej docierają do Ziemi, my musimy je tylko znaleźć," mówi Falcke. Nowy model umożliwiający astronomom identyfikacje nadlatujących cząsteczek otwiera nowe okno do wszechświata wysokich energii. "Teraz możemy zając się fizyką wysokich energii za pomocą prostych anten radiowych." Prof. Olaf Scholten, astrofizyk z University of Groningen tłumaczy, że wynik opiera się na bardzo szczegółowej wiedzy o procesach prowadzących do emisji radiowej w kaskadzie cząsteczek rozpoczętej w momencie uderzenia kosmicznej cząstki w ziemską atmosferę. Więcej informacji: Źródło: Radboud University]]> 8411 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niespodzianka! Chmury na Plutonie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/04/niespodzianka-chmury-na-plutonie/ Fri, 04 Mar 2016 17:39:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8418 clouds-on-pluto Nieoficjalne informacje krążące w wewnętrznej sieci sugerują, że niektóre struktury w mglistej atmosferze Plutona mogą być chmurami! Tak też sugeruje artykuł, który dzisiaj ukazał się w magazynie New Scientist. Powyższe zdjęcie przedstawia fragment zdjęcia dołączonego do e-maila wysłanego przez naukowca z SwRI Johna Spencera, w którym oznaczył on szczególnie jasne  fragmenty atmosfery Plutona. "Na pierwszym zdjęciu wyjątkowo jasny łuk na niskiej wysokości nad południowo-wschodnim Sputnikiem (po lewej) oraz delikatna chmura na tle oświetlonej przez Słońce powierzchni Krun Macula (po prawej)." napisał w mailu. Chociaż bardzo szybko po lipcowym przelocie sondy New Horizons w pobliżu Plutona zorientowano się, że planetę otacza złożona atmosfera składająca się z niebieskawych warstw, do teraz nie udało się zauważyć pojedynczych chmur. Najprawdopodobniej to się teraz zmieniło wraz z kolejnymi danymi bezustannie przesyłanymi na Ziemię przez sondę, która znajduje się już 1.9 AU od Plutona. W przeciwieństwie do chmur na Ziemi, chmury na Plutonie nie składają się z wody - najprawdopodobniej składają się z drobinek lodu azotowego, metanowego i innych związków tego typu. Chmury odróżniają się od mgieł tym, że mgła jest bardzo rozmytą i rozległą warstwą unoszących się cząstek, podczas gdy chmury są bardziej skoncentrowane, ograniczone rozmiarowo i dużo bardziej krótkotrwałe. Jeżeli nasze informacje się potwierdzą, to będzie pierwszy raz kiedy udało się zidentyfikować chmury na Plutonie. Jak na razie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tych rewelacji. Źródło: lightsinthedark / J. Major  ]]> 8418 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy Tytan to dla surferów nowy raj? Chyba jednak nie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/05/czy-tytan-to-dla-surferow-nowy-raj-chyba-jednak-nie/ Sat, 05 Mar 2016 10:02:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8426 242B136D00000578-2880839-Scientists_at_the_American_Geophysical_Union_in_San_Francisco_sa-a-89_1419011976941 Przestrzeń kosmiczna jest rozległa i w dużej mierze pusta. Dlatego, jeżeli zauważymy np. fale na jeziorze na powierzchni mroźnego księżyca krążącego wokół gazowego olbrzyma, z pewnością przykuje to naszą uwagę. Podczas spotkania American Geophysical Union w San Francisco w tym tygodniu poinformowano, że zdjęcia Tytana wykonane przez sondę Cassini przedstawiają światło odbite od powierzchni Ligeia Mare, mroźnego morza węglowodorowego. Kolejne zdjęcia przedstawiają jednak to samo zjawisko na dwóch innych morzach Tytana. Najprawdopodobniej są to fale na powierzchni, pierwsze fale odkryte poza Ziemią, fale wskazujące na dużo większą aktywność geofizyczną niż wcześniej przypuszczano. Ziemscy surferzy znani z wyszukiwania nietypowych i dziewiczych plaż nie powinni się jednak pakować w podróż na Tytana. Zgodnie z modelami matematycznymi i danymi radarowymi, fale mają wysokość..... 1.5 cm i poruszają się 70 cm/s. No i jakby nie patrzeć owe fale powstają na powierzchni morza węglowodorów - głównie metanu - o temperaturze -180 stopni Celsjusza. Planetolodzy jednak się im przyglądają, bowiem takie fale wskazują na aktywne środowisko, a nie na księżyc zamarznięty w czasie. Uważa się, że za powstanie fal może odpowiadać zmiana pór roku na Tytanie, na którym właśnie rozpoczyna się trwające 7 lat lato. Procesy związane ze zmianą pór roku na Tytanie doprowadziły do powstania wiatrów, które mogą powodować powstawanie zmarszczek na powierzchni mórz. 1-surfingontit Oczywiście na Tytanie widoczne są dowody na aktywność pogodową, takie jak powstawanie wydm, koryta rzek czy linie brzegowe. Jednak fale stanowią pierwsze obserwacje aktywnych zjawisk pogodowych, a nie jedynie ich skutków. Koniec końców, ewidentnie Tytan jest bardziej aktywnym i dynamicznym środowiskiem niż wcześniej uważano. Węglowodorowe jeziora na Tytanie mogą mieć głębokość do 200 metrów i zgromadzone są w pobliżu północnego bieguna księżyca. Jedno z jezior wypełnione jest 9000 km sześciennych metanu. Tytan to drugi pod względem wielkości księżyc Układu Słonecznego (po Ganimedesie). Został odkryty przez Chrisiaana Huygensa w 1655 roku. Źróło: Universe Today]]> 8426 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble i gwiezdne odciski palców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/06/hubble-i-gwiezdne-odciski-palcow/ Sun, 06 Mar 2016 17:38:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8431 Showcased at the centre of this NASA/ESA Hubble Space Telescope image is an emission-line star known as IRAS 12196-6300. Located just under 2300 light-years from Earth, this star displays prominent emission lines, meaning that the star’s light, dispersed into a spectrum, shows up as a rainbow of colours marked with a characteristic pattern of dark and bright lines. The characteristics of these lines, when compared to the “fingerprints” left by particular atoms and molecules, can be used to reveal IRAS 12196-6300’s chemical composition. Under 10 million years old and not yet burning hydrogen at its core, unlike the Sun, this star is still in its infancy. Further evidence of IRAS 12196-6300’s youth is provided by the presence of reflection nebulae. These hazy clouds, pictured floating above and below IRAS 12196-6300, are created when light from a star reflects off a high concentration of nearby dust, such as the dusty material still remaining from IRAS 12196-6300’s formation. Po środku powyższego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (NASA/ESA) znajduje się IRAS 12196-6300 - gwiazda charakteryzująca się liniami emisyjnymi. Znajdująca się niecałe 2300 lat świetlnych od Ziemi gwiazda  posiada wyraźne linie emisyjne - co oznacza, że promieniowanie tej gwiazdy - rozszczepione na pryzmacie rozkłada się na tęczę barw złożoną z ciemnych i jasnych linii. Charakterystyka tych linii, po porównaniu z "odciskami palców" pozostawionymi przez określone atomy i cząsteczki, może posłużyć do określenia składu chemicznego IRAS 12196-6300. Wiek owej gwiazdy to niecałe 10 milionów lat, w jej wnętrzu nie zachodzą jeszcze procesy spalania wodoru - to prawdziwe gwiezdne dziecko. Innym dowodem młodego wieku gwiazdy jest obecność mgławicy refleksyjnej. Te wzburzone obłoki unoszące się nad i pod IRAS 12196-6300 powstają gdy promieniowanie gwiazdy odbija się od gęstych obłoków otaczającego  ją pyłu, który wciąż jest pozostałością po okresie formowania się tej gwiazdy. Źródło: ESA/Hubble & NASA / Judy Schmidt]]> 8431 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Śnieg metanowy na szczytach gór na Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/06/snieg-metanowy-na-szczytach-gor-na-plutonie/ Sun, 06 Mar 2016 20:48:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8434 nh-cthulhusnowcapsfull Klinkij aby otworzyć w pełnym rozmiarze. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Zespół misji New Horizons odkrył łańcuch egzotycznych, pokrytych śniegiem gór rozciągający się przez ciemne obszary Plutona nazwane nieformalnie Cthulhu Regio. Jeden z najłatwiejszych w identyfikacji obszarów Plutona - Cthulhu (czyt. k-TU-lu) rozciąga się wzdłuż połowy równika Plutona, zaczynając się na zachodzie od wielkich równin lodu azotowego (Sputnik Planum). Przy długości 3000 km i szerokości 750 km, Cthulhu jest nieznacznie większy od Alaski. Pod względem wyglądu Cthulhu odróżnia się od reszty ciemną barwą. Naukowcy uważają, że kolor spowodowany jest przez warstwę ciemnych tholinów - złożonych molekuł, które powstają gdy metan wystawiony jest na działanie światła słonecznego. Geologia tego regionu jest bardzo różnorodna - od górzystej po równinną, silnie pokrytą kraterami i pęknięciami. Czerwonawe powiększenie (lewe zbliżenie) przedstawia pasmo gór mieszczące się w południowo-wschodniej części Cthulhu o długości 420 km. Pasmo znajduje się między kraterami, a jedynie wąskie doliny oddzielają w nim kolejne szczyty. Zbocza najwyższych szczytów pokryte są jasnym materiałem, który wyraźnie kontrastuje z ciemno-czerwoną barwą otaczających je równin. Naukowcy uważają, że ten jasny materiał to w przeważającej mierze metan, który zestalił się w lód na szczytach. "Fakt, że ten materiał pokrywa tylko górne fragmenty szczytów sugeruje, że lód metanowy może zachowywać się jak woda w ziemskiej atmosferze, kondensując się jako szron na dużych wysokościach," powiedział John Stansberry, członek zespołu naukowego New Horizons z Space Telescope Science Institute w Baltimore, Maryland. Dane dotyczące składu chemicznego zebrane przez kamerę Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera (MVIC), przedstawione po prawej, wskazują, że położenie jasnego lodu na szczytach górskich odpowiada prawie dokładnie rozkładowi lodu metanowego, przedstawionego tutaj w kolorze fioletowym. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI]]> 8434 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PALE RED DOT: Dlaczego mamy obsesję na punkcie metali!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/07/pale-red-dot-dlaczego-mamy-obsesje-na-punkcie-metali/ Mon, 07 Mar 2016 08:46:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8437 Autor: James Jenkins, Universidad de Chile Tutaj, na Ziemi, wszyscy wiemy czym są metale. Wszak to składniki stworzonego przez ludzkość świata przemysłu. Od puszek aluminiowych, w których przechowujemy napoje gazowane, przez kable miedziane, w których przesyłamy energię elektryczną po całym świecie, po olbrzymie budynki z żelaza dominujące na horyzoncie dużych miast.  Jednak dla astronomów metale to coś zupełnie innego. To wszystkie atomy, które nie powstały w dużej ilości w Wielkim Wybuchu[1]. Oznacza to, że w rzeczywistości astronomowie nazywają metalami wszystkie pierwiastki poza wodorem i helem. To wszystkie atomy, które uległy przekształceniu we wnętrzach olbrzymich gwiazd lub w potężnych eksplozjach gwiazd znanych jako supernowe. Idea metali została poetycko przedstawiona przez Carla Sagana w słynnym zdaniu, które ukazało się w jego książce pt. "Cosmos": “Azot w naszym DNA, wapń w naszych zębach, żelazo w naszej krwi, węgiel w naszych szarlotkach - wszystko to powstało w zapadającej się gwieździe. Wszyscy jesteśmy z pyłu gwiezdnego.” Obfitość metali, lub metaliczność, obiektów we Wszechświecie, ma istotny wpływ na wiele cech tych obiektów. Dla przykładu w przypadku supernowych, gwałtownych eksplozji stanowiących śmierć masywnych gwiazd, metaliczność umierającej gwiazdy przed kolapsem, który prowadzi do eksplozji, odgrywa główną rolę w określeniu typu supernowej, a tym samym ilości energii uwolnionej w eksplozji. Z drugiej strony, w środowisku egzoplanetologów [2] metaliczność gwiazd uzyskała zupełnie nowe znaczenie w 1997 roku, kiedy to zbadane zostały trzy gwiazdy macierzyste nowych egzoplanet. Okazało się, że wszystkie trzy miały dużo większą zawartość metali w atmosferach niż Słońce. Okazało się, że to tak zwane gwiazdy bogate w metale. W kolejnych 19 latach od tego odkrycia astronomowie zauważyli, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy ilością atomów żelaza w atmosferze gwiazdy i prawdopodobieństwem, że wokół niej krąży gazowa, olbrzymia planeta. De facto, okazało się, że w przypadku gwiazd podobnych do Słońca, charakteryzujących się metalicznością trzy razy wyższą od Słońca, ponad 30% posiada gazowe olbrzymy podobne do Jowisza, podczas gdy tylko 3% gwiazd o masie podobnej do Słońca posiada tego typu planety. Ten mniejszy procent gwiazd o niższej metaliczności, wokół których krążą gazowe olbrzymy, ujawnia się także w gwiazdach o jeszcze mniejszej zawartości metali. Zaledwie 0,3% gwiazd o metaliczności równej 0,1 metaliczności Słońca posiada gazowe planety. Ten związek stanowił pierwszy bezpośredni związek między właściwościami gwiazd mierzalnymi obserwacyjnie, a ich układami planetarnymi. Okazuje się, że taki związek jak ten między ilością gazowych olbrzymów a metalicznością gwiazdy, stanowi kluczowy element procesu formowania planet poprzez akrecję jądra. W tym czasie główne teorie formowania planet skupiały się wokół akrecji jądra lub kolapsu grawitacyjnego. Proces formowania planet przez akrecję jądra to proces typu "dół-góra" (bottom-up), gdzie najmniejsze cząsteczki pyłu tworzącego dysk materii pozostały po procesie formowania gwiazdy, zaczynają się ze sobą zlepiać tworząc to co raz większe kamienie, skały i w końcu planetazymale. Planetazymale mogą dalej rosnąć poprzez akrecję większej ilości pyłu lub pozyskiwanie co raz większej ilości gazu z dysku. Z drugiej strony kolaps grawitacyjny to proces "góra-dół", w którym dysk ulega fragmentacji na mniejsze obłoki pyłu i gazu wskutek niestabilności grawitacyjnej fragmentów dysku, które następnie z czasem zapadają się w sobie tworząc olbrzymie obiekty planetarne krążące wokół centralnej gwiazdy. Tak czy inaczej, warto pamiętać, że Ziemia, na której powstały istoty żywe, powstała z odpadków po procesie formowania się Słońca. [caption id="attachment_8441" align="aligncenter" width="524"]swp Procent gwiazd wokół których krążą gazowe olbrzymy w stosunku do metaliczności gwiazdy ([Fe/H]). Wyraźnie widać, że gwiazdy z większą ilością metali w atmosferze mają dużo większą szansę na powstanie w ich pobliżu gazowych olbrzymów. Czerwona krzywa wskazuje najlepsze dopasowanie do danych (zamalowany obszar) a powyższe równanie opisuje model. Tak jak napisano w tekście, procent gwiazd, wokół których krążą gazowe olbrzymy wzrasta wraz ze wzrostem stosunku zawartości żelaza (Fe) do wodoru (H) w atmosferze gwiazdy. Źródło: Grafika zmodyfikowana w stosunku do oryginału opublikowanego przez Fischer & Valenti 2005, ApJ.[/caption]Oba te mechanizmy prowadzą do możliwych do przetestowania założeń, a stosunek gazowych olbrzymów krążących wokół gwiazdy w funkcji metaliczności gwiazdy był tym, który prowadził do różnych wniosków.  Z uwagi na fakt, że model akrecji jądra zaczyna się od sklejania najmniejszych drobin pyłu prowadząc do powstania większych obiektów - im więcej pyłu w dysku, tym szybciej takie struktury powstaną, i tym szybciej owe jądra będą mogły pozyskać gaz z dysku zanim dysk rozpłynie się w przestrzeń międzygwiezdną. Ponieważ dysk to tylko gruz pozostały po formowaniu się gwiazdy centralnej, dyski bogate w pył powinny istnieć wokół gwiazd bogatych w metale, czyli o większej metaliczności,  co wydaje się zgodne z obserwacjami. Z drugiej strony model kolapsu grawitacyjnego nie zależy od ilości pyłu w dysku i po prostu dyski o mniejszej zawartości pyłu powinny prowadzić do powstania równie wielu dużych planet jak w dyskach bogatych w pył - co oznacza, że żadne różnice między nimi nie powinny być obserwowane. Dlatego też był to kluczowy dowód na to, że planety powstają w procesach "dół-góra" takich jak akrecja jądra. Dzięki najnowszym osiągnięciom technologii w laboratoriach oraz najnowszym danym dostarczanym astronomom przez teleskopy znajdujące się na orbicie takie jak Kepler, okazuje się, że nie wszystko jest takie proste w przypadku planet o mniejszej masie, szczególnie planet o masie zbliżonej do Neptuna lub mniejszej. Procent gwiazd, wokół których krążą takie planety, tzw. superziemie, nie rośnie wraz ze wzrostem metaliczności gwiazdy tak jak w przypadku gazowych olbrzymów. Co ciekawe - może być wręcz odwrotnie, tzn. planety o małej masie mogą częściej powstawać wokół gwiazd o niskiej metaliczności. [caption id="attachment_8442" align="aligncenter" width="939"]debris_disk Wizja artystyczna bogatego w metale dysku protoplanetarnego wokół młodej gwiazdy. Gwiazdą jest jasne, świecące źródło w środku dysku, a małe skały i planetazymale zaczynają się tworzyć wokół niej dzięki dużej ilości metali, które mogą się ze sobą zlepiać i tworzyć zalążki planet. Źródło: NASA/JPL[/caption] Jeżeli populacja planet typu superziemia nie podąża tym samym torem co gazowe planety, co to mówi o ich procesie powstawania? Czy to oznacza, że nie powstają one w ten sam sposób poprzez akrecję jądra? Odpowiedź brzmi: nie, to wcale tego nie oznacza. Pamiętajmy, że akrecja jądra zakłada, że gazowe olbrzymy będą przeważnie powstawały wokół gwiazd o wysokiej metaliczności, ponieważ małe jądra, które zwiększają rozmiary do etapu dużego planetazymala zdolnego do przyciągania gazu muszą rosnąć wystarczająco szybko, aby załapać się na gaz, który mógłby uciec w przestrzeń międzygwiezdną. Niemniej jednak, planety o niskiej masie, które są zdominowane przez jądro lub nie wymagają dużych ilości gazu, nie muszą tak szybko powstawać. W otoczeniu charakteryzującym się mniejszą ilością metali, jądra powstają dłużej i dlatego też ich masa pozostaje niska, aż do momentu utraty dysku. Tym samym akrecja jądra także przewiduje, że planety o niskiej masie będą częściej występowały wokół gwiazd ubogich w metale niż gazowe olbrzymy - kolejny punkt dla teorii o formowaniu planet w procesie akrecji jądra!! [caption id="attachment_8443" align="aligncenter" width="471"]Metaliczność gwiazd, wokół któych krążą planety w funkcji minimalnej masy[3] planet odkrytych w tych układach. Należy wziąć pod uwagę, że jest to wykres tylko dla gwiazd, wokół których krążą planety o masie oszacowanej na masę Neptuna lub mniejszą. Czerwony obszar stanowi bardzo bogatą w metale część diagramu i wskazuje brak planet w porównaniu do bardziej ubogiego w metale obszaru w dolnej lewej ćwiartce wykresu. Metaliczność gwiazd, wokół których krążą planety w funkcji minimalnej masy[3] planet odkrytych w tych układach. Należy wziąć pod uwagę, że jest to wykres tylko dla gwiazd, wokół których krążą planety o masie oszacowanej na masę Neptuna lub mniejszą. Czerwony obszar stanowi bardzo bogatą w metale część diagramu i wskazuje brak planet w porównaniu do bardziej ubogiego w metale obszaru w dolnej lewej ćwiartce wykresu.[/caption]Rola jaką metale odegrały w rozwoju ewoluującego wszechświata i powstaniu życia na Ziemi nie może być pomniejszana. Metale stanowią tkankę, która łączy nas z całym kosmosem. To ironiczne, że takie piękno ma swoje początki w tak gwałtownych wybuchach w przestrzeni kosmicznej. Jeżeli chodzi o Proxima Centauri, to gwiazda wyjątkowo bogata w metale, co oznacza, że jej mały dysk protoplanetarny może być bogaty w materię idealną do tworzenia planet. Możemy zatem mieć nadzieję, że część tych metali rozpoczęła chaotyczny taniec, który zakończył się powstaniem nowych planet i kto wie, przy takiej bogatej palecie metali, które mogły tam być obecne od początku, na owych planetach, które wykorzystały potencjał drzemiący w metalach, może powstało życie? Może właśnie projekt Pale Red Dot pomoże nam to sprawdzić!! people-jamesjenkins O autorze. James Jenkins jest profesorem na Universidad de Chile w Santiago, stolicy Chile. Skryty między otaczającymi go Andami, na szczycie Cerro Calan prowadzi obserwacje pobliskich gwiazd, szukając i próbując lepiej zrozumieć planety pozasłoneczne i ich gwiazdy macierzyste. James otrzymał tytuł doktora na University of Hertfordshire w 2007 roku, a następnie przyjął stanowisko adiunkta na Pennsylvania State University, gdzie pracował nad Precision Radial Velocity Spectrograph. Pod koniec 2008 roku rozpoczął pracę na Universidad de Chile jako adiunkt, a następnie jako Fondecyt Fellow w latach 2010-2013. Jego główne pole zainteresowań obejmuje odkrywanie planet krążących wokół gwiazd bogatych w metale w ramach przeglądu Calan-Hertfordshire Extrasolar Planet Search, poszukiwanie planet o bardzo niskiej masie w danych obejmujących prędkości radialne oraz planet krążących wokół olbrzymich gwiazd. James bada także aktywność magnetyczną gwiazd, wokół których krążą planety, starając się zrozumieć jak to źródło "szumu" można odfiltrować z danych wykorzystywanych do poszukiwania planet. James jst bardzo aktywnym członkiem projektu Pale Red Dot i jest jednym z edytorów palereddot.org.
    Uwagi  [1] Wielki Wybuch to nazwa nadana aktualnie obowiązującemu modelowi momentu powstania Wszechświata. [2] Nazwa "egzoplaneta" to skrót od wyrażenia "planeta pozasłoneczna" oznaczającego planety krążące wokół gwiazd innych niż Słońce. [3] Pamiętaj, że metoda detekcji za pomocą prędkości radialnych nie pozwala na ustalenie bezwzględnej masy towarzyszy gwiazdy, a jedynie 'masy minimalnej', ponieważ nie znamy w takim przypadku nachylenia układu do naszej linii widzenia.]]>
    8437 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Europejskie Zawody Łazików Marsjańskich częścią światowej ligi robotycznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/07/europejskie-zawody-lazikow-marsjanskich-czescia-swiatowej-ligi-robotycznej/ Mon, 07 Mar 2016 10:00:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8447 European Rover Challenge 2015
    Rozszerzona formuła, warsztaty mentoringowe oraz powołanie światowej ligi robotycznej to wyróżniki trzeciej edycji European Rover Challenge. Wydarzenie, będące największą imprezą robotyczno-kosmiczną w Europie, odbędzie się w dniach 10-13 września 2016 r. w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Jasionce (województwo podkarpackie).
    Podczas ERC 2016, oprócz zawodów oraz strefy pokazów naukowo-technologicznych, znanych z wcześniejszych edycji, odbędą się również warsztaty mentoringowe dla zawodników i wystawców. Wykłady i zajęcia praktyczne związane będą m.in. z rozwojem technologii, finansowaniem projektów oraz budowaniem wizerunku. Zaprezentowany zostanie także raport specjalny nt. potencjału i kompetencji polskich zespołów startujących w konkursach robotycznych na całym świecie.
    W tym roku zawody dla konstruktorów robotów marsjańskich odbędą się w nowej lokalizacji - Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Jasionce, największym i najnowocześniejszym obiekcie tego typu w regionie.
    Cieszymy się, że możemy być gospodarzami ERC 2016, które doskonale wpisuje się w strategię promocji regionu, jako miejsca innowacyjnego i wspierającego rozwój nowych technologii - mówi Władysław Ortyl, Marszałek Województwa Podkarpackiego - Wydarzenie będzie platformą wymiany doświadczeń między biznesem a nauką, pozwoli na stworzenie społeczności ludzi otwartych na wyzwania o nieszablonowym sposobie myślenia.
    [caption id="attachment_8449" align="aligncenter" width="1000"]European Rover Challenge 2015 European Rover Challenge 2015[/caption]
    Nowością, związaną z imprezą,  jest powołanie Rover Challenge Series - ligi najbardziej prestiżowych zawodów robotycznych na świecie. Jej celem będzie podnoszenie rangi zawodów, współpraca międzynarodowa w zakresie ich organizacji oraz rozszerzenie idei konkursu na inne kontynenty w najbliższej przyszłości.
    W skład serii wejdą europejskie zawody, organizowane w Polsce, ich amerykański odpowiednik - University Rover Challenge oraz mniejsze, zamknięte, krajowe konkursy - mówi Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej, organizator ERC 2016 - Liga zarządzana będzie przez globalną organizację The Mars Society. Wszystkie drużyny, startując w poszczególnych zawodach, będą zbierać punkty w Pucharze Rover Challenge, co pod koniec sezonu pozwoli wyłonić najlepszy zespół na świecie - dodaje Wilczyński.
    Więcej informacji na temat European Rover Challenge znajduje się na stronie wydarzenia: www.roverchallenge.eu.
    ]]>
    8447 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Bliska wizyta planetoidy 2013 TX68 dziś w nocy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/07/bliska-wizyta-planetoidy-2013-tx68-dzis-w-nocy/ Mon, 07 Mar 2016 12:00:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8451 asteroid20160225-16 W mediach zaczynają pojawiać się informacje o przewidywanym na dzisiaj bliskim przelocie niewielkiej planetoidy w pobliżu Ziemi. Według NASA planetoida o oznaczeniu 2013 TX68 nie uderzy w powierzchnię Ziemi, jednak przejdzie bardzo blisko. 2013 TX68 przeleci w pobliżu Ziemi dzisiaj w nocy (ok. 1:06, 9 marca). Według aktualnych obliczeń planetoida może przelecieć w odległości 5 milionów kilometrów (czyli ponad 12 razy dalej niż Księżyc), ale też może zbliżyć się do nas na odległość 24 000 km, a to odległość mniejsza niż ta, która dzieli nas od satelitów na orbicie geostacjonarnej (nie przewiduje się jednak zagrożenia dla jakichkolwiek satelitów). Tak duży rozstrzał przewidywanej odległości przelotu spowodowany jest brakiem danych. Planetoida została odkryta i po raz ostatni widziana w 2013 roku w danych z przeglądu Catalina Sky Survey. Wtedy też naukowcy byli w stanie zebrać dane obserwacyjne z zaledwie trzech dni przed przejściem planetoidy na tle tarczy Słońca. 01asteroidearth.adapt.768.1   "I choć astronomom udało się ustalić orbitę planetoidy, nie udało się określić niepewności parametrów orbity [szczegółowej trajektorii lotu]," mówi Patrick Taylor, badacz planetoid z Obserwatorium Arecibo w Portoryko. Od tego czasu przewidywania co do ścieżki planetoidy troszeczkę się zmieniły. Taylor zaznacza, że najprawdopodobniej astronomom nie uda się ustalić z wyprzedzeniem dokładnej odległości przelotu w pobliżu Ziemi, ponieważ 2013 TX68 nadlatuje do nas od strony Słońca, i pozostanie ukryta w jego blasku, aż do momentu zbliżenia. "W momencie minięcia Ziemi, jej jasność wzrośnie dramatycznie, bowiem będziemy wtedy ją obserwować oświetloną przez Słońce. Miejmy nadzieję, że zostanie ona zarejestrowana przez któryś z teleskopów prowadzących conocne przeglądy nieba skupiające się na katalogowaniu planetoid," mówi Taylor. "Nowe obserwacje pozwolą nam ograniczyć niepewności orbity i zbadać dokładniej jak blisko Ziemi znalazła się ta planetoida." Gdy już będziemy mieli więcej danych, naukowcy będą w stanie śledzić planetoidę przez dłuższe okresy czasu i określić jak szybko obraca się wokół własnej osi, jakie są jej rozmiary i z czego jest zbudowana. Astronomowie z niecierpliwością oczekują tych danych, bo dzięki nim powiększą swoją wiedzę o planetoidach i kometach przecinających ziemską orbitę czyli tzw. obiektach NEO (Near-Earth Objects). Najlepsze szacunki wskazują, że TX68 ma około 30 metrów średnicy, a to oznaczałoby, że jest 50% większa od obiektu, który eksplodował nad Czelabińskiem trzy lata temu. Fala uderzeniowa po tej eksplozji spowodowała wybicie okien w wielu budynkach i zranienie ponad 1000 osób. Taka sama eksplozja w przypadku TX68 uwolniłaby dwa razy więcej energii. "W przestrzeni kosmicznej może znajdować się około miliona obiektów tego rozmiaru - o średnicy kilkudziesieciu metrów - a jak dotąd udało nam się odkryć około 10 000 obiektów dowolnych rozmiarów," mówi Taylor. Podczas gdy astronomowie już wyeliminowali ryzyko kolizji z tym obiektem podczas dzisiejszego zbliżenia, obliczenia dalszego toru lotu planetoidy wskazują, że podczas kolejnego zbliżenia do Ziemi 28 września 2017 roku szansa na kolizję wyniesie 1 do 250 milionów. Szanse na zderzenie są jeszcze mniejsze podczas kolejnych zbliżeń przeanalizowanych aż do 2047 roku. Źródło: Andrew Fazekas/Night Sky Guy]]> 8451 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Alerty naukowe misji Gaia wracają]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/07/alerty-naukowe-misji-gaia-wracaja/ Mon, 07 Mar 2016 14:35:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8460 Gaia_Poster_1500 Mierząc pozycję i prędkość miliarda gwiazd na niebie, sonda Gaia rejestruje także wiele 'gościnnych gwiazd' - źródeł astronomicznych, które przez krótki okres czasu są jaśniejsze niż zwykle. Niektóre z tych przejściowych obiektów to gwiazdy, na których dochodzi do potężnych rozbłysków, które powodują nagły wzrost ich jasności. Z kolei inne to eksplozje supernowe, oznaczające koniec życia masywnych gwiazd. Wśród zarejestrowanych obiektów z pewnością niektóre to całe galaktyki, które od czasu do czasu stają się jaśniejsze, gdy aktywność akrecyjna supermasywnych czarnych dziur w ich jądrach nagle ulega intensyfikacji. Aby lepiej zrozumieć właściwości fizyczne tych przejściowych źródeł promieniowania niezbędne jest obserwowanie ich przez dłuższy okres po wykryciu. Z tego też powodu powstał zespół naukowców w Gaia Data Processing and Analysis Consortium (CPAC), odpowiedzialny za regularne codzienne analizowanie danych w poszukiwaniu nietypowych źródeł. Za każdym razem, kiedy uda się zidentyfikować obiekt przejściowy, zespół Gaia Science Alert Team, znajdujący się w Institute of Astronomy w Cambridge ogłasza detekcję społeczności astronomicznej tak, aby inni naukowcy mogli się przyjrzeć takiemu obiektowi za pomocą innych teleskopów naziemnych i kosmicznych. Zespół rozpoczął ogłaszanie alertów naukowych we wrześniu 2014 roku, wkrótce po rozpoczęciu rutynowych badań naukowych. Niemniej jednak zespół Science Alert Team był wkrótce tak przytłoczony ilością źródeł przejściowych (nawet milion dziennie), że trzeba było bardzo filtrować dane, aby odsiać faktyczne gwiazdy przejściowe od szumu w strumieniu danych. To przeładowanie danymi po części było spowodowane faktem, że naukowcy w DPAC wciąż wdrażali się w złożoną naturę obserwacji wykonywanych przez obserwatorium Gaia. Dlatego też po około 10 miesiącach i wydaniu ponad trzystu alertów naukowych, publikacja alertów została wstrzymana na sześć miesięcy w drugiej połowie 2015 roku. W tym czasie zespół Science Alert Team wdrożył liczne usprawnienia w algorytmach odpowiadających za filtrowanie danych i detekcję obiektów przejściowych. Ponownie cały projekt uruchomiono w styczniu br. Nowy algorytm filtrowania jest teraz przystosowany do maskowania bardzo gęstych obszarów nieba, szczególnie najbardziej zatłoczonych w kierunku plaszczyzny naszej Galaktyki, gdzie liczba błędnych detekcji jest wciąż za duża. Łącząc to maskowanie z lepszymi metodami analizy danych z obserwatorium Gaia, zespół był w stanie obniżyć liczbę potencjalnych detekcji z prawie miliona do kilkuset dziennie. Zidentyfikowanie prawdziwych obiektów przejściowych wciąż wymaga dużo prac ze strony naukowców - średnio cztery obiekty dziennie - wśród potencjalnych źródeł, jednak teraz jest to dużo łatwiejsze. Od połowy stycznia do końca lutego zespół zidentyfikował łącznie 175 obiektów przejściowych i wydał tyleż alertów naukowych. Większość źródeł to najprawdopodobniej supernowe oraz układy kataklizmiczne. Źródło: ESA/Timo Prusti]]> 8460 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozwiązanie zagadki ciemnej powierzchni Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/07/rozwiazanie-zagadki-ciemnej-powierzchni-merkurego/ Mon, 07 Mar 2016 16:44:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8464 mercurysmyst Naukowcy od dawna zastanawiali się co sprawia, że powierzchnia Merkurego jest taka ciemna. Najbliższa Słońcu planeta odbija dużo mniej promieniowania słonecznego niż Księżyc, ciało na których jasność powierzchni kontrolowana jest przez obfitość minerałów bogatych w żelazo. A o tych wiadomo, że jest ich mało na powierzchni Merkurego. Co zatem jest "czynnikiem zaciemniającym"? Około roku temu naukowcy zaproponowali teorię mówiącą, że ciemna powierzchnia Merkurego jest efektem akumulacji węgla pochodzącego z uderzeń komet, które zawędrowały do wnętrza Układu Słonecznego. Teraz naukowcy pod kierownictwem Patricka Peplowskiego z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory (JHUAPL) wykorzystali dane z sondy MESSENGER do potwierdzenia, że wysoka obfitość węgla faktycznie obecna jest na powierzchni Merkurego. Niemniej jednak, okazało się także, że zamiast pochodzenia kometarnego, węgiel najprawdopodobniej powstaje głęboko pod powierzchnią planety w bogatej w grafit skorupie, która od czasu do czasu była odkrywana wskutek impaktów. Wyniki badań opublikowano w dniu dzisiejszym w periodyku Nature Geoscience (Advanced Online Publication). Współautor i zastępca głównego naukowca misji MESSENGER Larry Nittler tłumaczy: Wcześniej proponowana teoria, w której węgiel dostarczany był na powierzchnię Merkurego w kometach opierała się o modelowanie i symulacje.  Mimo, że już wcześniej mieliśmy pewne przesłanki, że to właśnie węgiel może być czynnikiem zaciemniającym, nie mieliśmy żadnych bezpośrednich dowodów. Wykorzystaliśmy zatem dane zebrane za pomocą instrumentu Neutron Spectrometer zainstalowanego na pokładzie sondy MESSENGER do przestrzennego rozdzielenie rozkładu węgla na powierzchni. Okazało się, że ten rozkład jest bezpośrednio związany z najciemniejszą materią na Merkurym, i że ten materiał najprawdopodobniej powstał głęboko we wnętrzu skorupy. Co więcej, udało nam się potwierdzić, że ciemny materiał na powierzchni nie jest wzbogacony w żelazo, w przeciwieństwie do Księżyca, na którym to właśnie minerały bogate w żelazo odpowiadają za ciemne obszary powierzchni. 56dd8542121c3 Sonda MESSENGER zebrała obszerny materiał obserwacyjny podczas wielu przelotów, podczas których znajdowała się nawet poniżej 100 km nad powierzchnią planety w ostatnim roku swojej misji. Dane  wykorzystane do zidentyfikowania węgla obejmowały pomiary wykonane zaledwie kilka dni przed tym jak sonda MESSENGER uderzyła w powierzchnię Merkurego w kwietniu 2015 roku. Gdy Merkury był bardzo młody, większa część planety najprawdopodobniej była na tyle gorąca, że była tak naprawdę globalny oceanem stopionej magmy. Dzięki eksperymentom laboratoryjnym i modelowaniu, naukowcy stwierdzili, że gdy ten ocean magmy ulegał ochłodzeniu, to większość minerałów, która zestalała się, tonęła w magmie. Wyjątkiem może być grafit, który unosiłby się na jej powierzchni i ostatecznie odpowiadał za powstanie grafitowej skorupy. Więcej informacji: Źródło: Nature Geoscience]]> 8464 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lustro wtórne zainstalowane na Kosmicznym Teleskopie Jamesa Webba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/08/lustro-wtorne-zainstalowane-na-kosmicznym-teleskopie-jamesa-webba/ Tue, 08 Mar 2016 10:52:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8491 1-nasasjameswe Pojedyncze lustro wtórne, które będzie stanowiło element układu optycznego Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba zostało zainstalowane na teleskopie w ośrodku NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland 3 marca 2016 roku. Kosmiczny teleskop wykorzystuje wiele luster do kierowania zbieranego światła do instrumentów teleskopu. Lustro wtórne jest nazywane... wtórnym ponieważ to druga powierzchnia z kolei, w którą uderza promieniowanie na drodze do instrumentów teleskopu. Przed startem teleskopu inżynierowie muszą zbudować i przetestować teleskop, aby upewnić się czy przetrwa start i podróż do punktu docelowego znajdującego się 1.5 miliona kilometrów od Ziemi. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba jest za duży, aby zmieścić się do rakiety w swoim ostatecznym kształcie, dlatego też inżynierowie musieli zaprojektować go tak, aby mógł rozłożyć się niczym origami po starcie. Co więcej same zwierciadło teleskopu także musi się rozłożyc. Lustro wtórne utrzymywane jest przez trzy wysięgniki przymocowane do lustra głównego. Wysięgniki mają długość ponad 8 metrów i wykonane są z bardzo wytrzymałego i lekkiego materiału. To puste kompozytowe rurki o grubości 1 mm. W przeciwieństwie do 18 segmentów tworzących największe, główne lustro Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, lustro wtórne charakteryzuje się idealną krzywizną. Jest to lustro wypukłe w kierunku źródła światła. Co do zasady przypomina trochę zakrzywione zwierciadła mocowane czasami w pobliżu wyjazdów z garaży podziemnych, a stosowane do ułatwienia kierującym sprawdzenia co znajduje się za rogiem. Jakość powierzchni lustra wtórnego jest na tyle dobra, że ostateczny kształt w niskich temperaturach nie różni się od projektu o więcej niż kilka milionowych części milimetra - lub 1/10.000 średnicy ludzkiego włosa. 2-jameswebbspa Ogromne zwierciadło główne teleskopu JWST zaprojektowane jest do zbierania słabego promieniowania pochodzącego od pierwszych i najodleglejszych galaktyk we Wszechświecie. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba składa się łącznie z 21 zwierciadeł, z czego 18 stanowi segmenty lustra głównego o łącznej średnicy 6,5 metrów. Budowa zwierciadła głównego została zakończona wraz z zainstalowaniem ostatniego, osiemnastego elementu w dniu 4 lutego 2016 roku. Lustro wtórne i wszystkie segmenty lustra głównego wykonano z berylu, który został wybrany ze względu na swoją sztywność, lekkość i stabilność przy niskich temperaturach. Sam beryl nie jest zbyt skuteczny w odbijaniu promieniowania w bliskiej podczerwieni, dlatego też każde lustro pokryto warstwą złota, która znacznie powiększa zdolność odbijania promieniowania podczerwonego. Zwierciadła zostały wykonane przez Ball Aerospace & Technologies Corp w Boulder, w stanie Kolorado. Ball jest głównym podwykonawcą Northrop Grumman w zakresie technologii optycznych i projektowania układów optycznych. Źródło: NASA]]> 8491 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Umierająca gwiazda pokazuje nam przyszłość Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/08/umierajaca-gwiazda-pokazuje-nam-przyszlosc-slonca/ Tue, 08 Mar 2016 19:22:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8497 The Hubble community bids farewell to the soon-to-be decommissioned Wide Field Planetary Camera 2 (WFPC2) onboard the Hubble Space Telescope. In tribute to Hubble's longest running optical camera, a planetary nebula has been imaged as WFPC2's final "pretty picture". This planetary nebula is known as Kohoutek 4-55 (or K 4-55). It is one of a series of planetary nebulae that were named after their discoverer, Czech astronomer Luboš Kohoutek. A planetary nebula is formed from material in the outer layers of a red giant star that were expelled into interstellar space when the star was in the late stages of its life. Ultraviolet radiation emitted from the remaining hot core of the star ionises the ejected gas shells, causing them to glow. In the specific case of K 4-55, a bright inner ring is surrounded an asymmetric, fainter layer. The entire system is then surrounded by a faint red halo of light emitted by ionised nitrogen. This multi-shell structure is fairly uncommon in planetary nebulae. To ostatni etap życia niebieskiej piękności przed odpłynięciem w bezkres kosmicznej historii. Po środku powyższej kolorowej, gazowej spirali znajduje się niewidoczna, umierająca gwiazda o rozmiarach podobnych do rozmiarów Słońca. Wraz z wiekiem, reakcje jądrowe zachodzące we wnętrzu takiej gwiazdy zaczynają słabnąć. Nierówna "praca" i nierównomierne uwalnianie energii sprawia, że gwiazdy zaczynają nieregularnie pulsować powoli odrzucając zewnętrzne warstwy gwiazdy w przestrzeń kosmiczną. Gdy zewnętrzne warstwy gwiazdy odrzucane są w przestrzeń kosmiczną, powoli odkrywane jest super-gorące jądro gwiazdy. Owo jądro bardzo intensywnie promieniuje w zakresie ultrafioletowym przez co sprawia, że powłoki gazowe zaczynają świecić. To własnie takie powłoki gazowe umierającej gwiazdy o masie Słońca nazywane są mgławicami planetarnymi. Na powyższym zdjęciu przedstawiono mgławicę Kohoutek 4-55. Mgławica, nazwana na cześć czeskiego astronoma Lubosa Kohouteca, znajduje się 4600 lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Łabędzia. Zdjęcie wykonane zostało za pomocą kamery Wide Field Planetary Camera 2 (WFPC2) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Kamera zainstalowana została w 1993 roku i pracowała do 2009 roku zapewniając 16-letni zakres niesamowitych obserwacji. WFPC2 to instrument odpowiedzialny za wiele z ikonicznych zdjęć wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Kolor czerwony na powyższym zdjęciu przedstawia azot, zieleń przedstawia wodór, a błękit - tlen. Cała sekwencja zdjęć została uchwycona w ciągu dwóch godzin 4 maja 2009 roku. Smugi gazu przedstawiają także odległą przyszłość naszego Słońca. Za 5 miliardów lat nasza Gwiazda Dzienna także zacznie etap umierania. Aktualnie uważa się, że będzie zachowywała się podobnie do gwiazdy przedstawionej na zdjęciu - zacznie odrzucać swoje zewnętrzne warstwy, aż odsłoni swoje gorące jądro, które stanie się powoli stygnącym obiektem znanym jako biały karzeł. Źródło: ESA  ]]> 8497 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem na Marsie w dniu wczorajszym...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/09/a-tymczasem-na-marsie-w-dniu-wczorajszym/ Wed, 09 Mar 2016 07:09:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8500 CdDi0Q-UIAARf7d CdDi0nMUUAAt4YM CdDi0twUYAE-Mf5 A tutaj materiał znaleziony na stronie sketchfab.com - marsjańskie żyły zebrane w rewelacyjną animację 3D - sami zobaczcie jak możemy się przyjrzeć tym ciekawym tworom na powierzchni Marsa (Sol 1275, instrument MAHLI)

    MSL MAHLI Sol 1275 Vein Model by Doug Ellison on Sketchfab

    ]]>
    8500 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ziarna pyłu pozostałościami gwiezdnych eksplozji sprzed miliardów lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/09/ziarna-pylu-pozostalosciami-gwiezdnych-eksplozji-sprzed-miliardow-lat/ Wed, 09 Mar 2016 10:00:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8502 dustgrainsco W materii meteorytowej na Ziemi odkryto mikroskopijne ziarna pyłu , które mogły powstać w gwiezdnych eksplozjach, do których doszło na długo przed powstaniem Słońca. To czy owe ziarna pyłu gwiezdnego znane jako "ziarna przed-słoneczne" powstał w klasycznych wybuchach nowych, jest tematem trwających badań z zakresu eksperymentalnej fizyki jądrowej, prowadzonych w National Superconducting Cyclotron Laboratory na Michigan State University. Owe badania doprowadziły do ciekawych wniosków o pochodzeniu tych ziaren. Nowe wyniki badań zostały opublikowane w prestiżowym periodyku Physical Review Letters. Główny autor opracowania to Michael Bennet, doktorant MSU na NSCL. Naukowcy badają czy ziarna mogły powstać w klasycznych nowych, termonuklearnych eksplozjach zachodzących na powierzchni małych gwiazd będących elementami układu podwójnego - dwóch gwiazd krążących wokół wspólnego środka masy. Tego typu eksplozje wyrzucałyby materię gwiezdną w formie gazu i pyłu w przestrzeń międzygwiezdną. Część tego materiału mogła być surowcem, z którego powstał nasz Układ Słoneczny. "Zachodzi tutaj swoisty proces recyklingu," mówi Christopher Wrede, profesor fizyki na MSU i rzecznik zespołu badawczego. "Gdy gwiazdy umierają, wyrzucają materię w formie gazu i pyłu, które następnie ponownie wykorzystywane są do tworzenia kolejnych generacji gwiazd i planet." Aby odpowiedzieć na tą zagadkę mającą już 5 miliardów lat, Wrede wraz ze swoim zespołem z NSCL przeprowadził eksperyment, w którym stworzył i zbadał egzotyczne, radioaktywne jądra atomowe, które mają największy wpływ na produkcję izotopów krzemu w nowych. Okazuje się, że ziarna pyłu gwiezdnego zawierają niespotykanie wysoką ilość izotopu krzemu-30, składającego się z 14 protonów i 16 neutronów. Krzem-30 jest rzadko występującym izotopem na Ziemi (najpowszechniejszy jest krzem-28). Naukowcy wiedzą, że krzem-30 powstaje w klasycznych nowych, jednak nie wiedzieli wystarczająco dużo o reakcjach jądrowych zachodzących podczas eksplozji, aby można było oszacować jak duż powstaje w nich krzemu-30.  Stąd niepewność dotycząca pochodzenia ziaren. Nowo odkryta ścieżka reakcji jądrowych oraz komputerowe modele eksplozji zostaną wykorzystane do identyfikacji ziaren. "Te konkretne ziarna mogą pochodzić z wybuchów klasycznych nowych, a to pozwala nam badać te wydarzenia w dość nietypowy sposób," mówi Wrede. "Zwyczajowo moglibyśmy skierować teleskop w kierunku nowej i przyglądać się emitowanemu przez nią promieniowaniu. Jednak jeżeli można wziąć w rękę drobinę materii z tej gwiazdy i zbadać ją szczegółowo, mamy zupełnie nowe okno badań tego typu gwiezdnych eksplozji." Źródło: Michigan State University]]> 8502 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SOFIA: Gwiezdne erupcje rozrzucają pierwiastki niezbędne do budowy planet skalistych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/09/sofia-gwiezdne-erupcje-rozrzucaja-pierwiastki-niezbedne-do-budowy-planet-skalistych/ Wed, 09 Mar 2016 14:00:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8509 dsc_r50_3461_sofia_flt_239 Obserwacje wykonane za pomocą latającego obserwatorium Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (SOFIA) wskazują, że w erupcjach nowych powstają pierwiastki, z których mogą powstać planety skaliste, takie jak Ziemia. Astronomowie od czasu do czasu mają okazję zaobserwować nowe, które mogą wydawać się "nowymi" gwiazdami, które przez chwilę świecą jaśniej, a po kilku tygodniach ich jasność spada. Jednak już od dawna wiemy, że nowe to w rzeczywistości nie są nowe gwiazdy, a raczej mają one związek z późnym etapem życia gwiazdy: eksplozje do których dochodzi na powierzchni wypalonych gwiazd. Są one mniej gwałtowne i częstsze niż rozrywające gwiazdy eksplozje supernowych, w których wyniku gwiazdy ulegają zniszczeniu. Główny badacz Bob Gehrz z University of Minnesota Twin Cities wraz ze współpracownikami korzystał z obserwatorium SOFIA do badania nowych w ramach trwającego programu badawczego, którego celem jest zrozumienie roli, jaką te obiekty odgrywają w tworzeniu pierwiastków i dostarczaniu ich do ośrodka międzygwiezdnego. [caption id="attachment_8511" align="aligncenter" width="519"]Zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia obłok materii wyrzuconej po wybuchu nowej do którego doszło kilkadziesiąt lat przed wykonaniem tego zdjęcia. Opisane w artykule badania za pomocą SOFIA skupiały się na Nova Delphini 2013, wybuchu do którego doszło zbyt niedawno, aby udało się uzyskać obraz obłoku materii z tego wybuchu. Źródło: NASA/ESA/STScI/AURA/NSF/Mike Shara, Bob Williams, David Zurek, Dina Prialnik Zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia obłok materii wyrzuconej po wybuchu nowej do którego doszło kilkadziesiąt lat przed wykonaniem tego zdjęcia. Opisane w artykule badania za pomocą SOFIA skupiały się na Nova Delphini 2013, wybuchu do którego doszło zbyt niedawno, aby udało się uzyskać obraz obłoku materii z tego wybuchu. Źródło: NASA/ESA/STScI/AURA/NSF/Mike Shara, Bob Williams, David Zurek, Dina Prialnik[/caption]   Gerhz wraz ze swoim zespołem odkrył duże ilości pierwiastków takich jak węgiel, azot, tlen, neon, magnez, krzem i glin w obiekcie Nova Delphini, który wybuchł w 2013 roku w Gwiazdozbiorze Delfina. Niektóre z tych pierwiastków znajdywane są w organizmach żywych, a inne z kolei stanowią ważne składniki planet skalistych takich jak Ziemia. Istnieją dowody, że gdy w Wielkim Wybuchu powstał Wszechświat, oprócz wodoru i helu powstały tylko śladowe ilości innych pierwiastków. Atomy cięższych pierwiastków powstały dopiero w procesach zachodzących we wnętrzach gwiazd lub podczas eksplozji takich jak nowe czy supernowe. Obserwacje obłoku pyłowego powstałego w Nova Delphini wskazują, że nowe mogą być co do zasady głównym źródłem pierwiastków o średniej masie. Artykuł autorstwa zespołu został opublikowany w periodyku Astrophysical Journal. Naukowiec z programu SOFIA Pam Marcum zauważa, że "owe widma Nova Delphini mogły być zarejestrowane jedynie przez obserwatorium SOFIA. Niemożliwe by to było przy pomocy teleskopów naziemnych lub teleskopów znajdujących się w przestrzeni kosmicznej, ponieważ tylko SOFIA umożliwia obserwowanie określonych zakresów promieniowania podczerwonego niezbędnych do tego typu badań. Nasze badania stanowią element szerokich, trwających wysiłków wielu astronomów, których nadrzędnym celem jest zrozumienie cyklu życia gwiazd oraz procesów formowania się planet takich jak Ziemia." Obserwacje wykorzystane  w tych badaniach zostały wykonane za pomocą instrumentu FORCAST - Faint Object InfraRed CAmera for the SOFIA Telescope, który może rejestrować widma planet, gwiazd, obłoków międzygwiezdnych i galaktyk w średniej podczerwieni. SOFIA to samolot Boeing 747SP, na którym zainstalowano 2.5-metrowej średnicy teleskop. Źródło: NASA / SOFIA Science Center]]> 8509 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA ratuje projekt anulowanej misji marsjańskiej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/10/nasa-ratuje-projekt-anulowanej-misji-marsjanskiej/ Thu, 10 Mar 2016 07:40:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8541 nasasalvages A jednak - ta misja na Marsa nie jest jeszcze stracona. W dniu wczorajszym NASA ogłosiła, że zamiast anulować całkowicie uziemioną ostatnio misję Mars InSight, planowany jest jej start w kolejnym oknie startowym zaplanowanym na rok 2018. Sonda InSight pierwotnie miała wystartować w tym miesiącu, niestety jej start został odwołany z powodu wykrycia wycieku w jednym z kluczowych instrumentów sondy. W maju 2018 roku nadarzy się kolejna szansa na wystrzelenie sondy w kierunku Czerwonej Planety, bowiem odpowiednie ustawienie Marsa względem Ziemi pojawia się co 26 miesięcy. Celem misji InSight jest badanie wnętrza Marsa poprzez wwiercenie się w jego powierzchnię.  Czujniki francuskiego sejsmometru do pracy wymagają całkowitej próżni, która umożliwia badanie delikatnych drgań gruntu. Niestety w grudniu ubiegłego roku okazało się, że komora próżniowa jest nieszczelna. Jak na razie nie wiadomo jaki będzie koszt tego dwuletniego opóźnienia, jednak jedyną inną opcją było całkowite anulowanie projektu. John Grunsfeld, dyrektor dyrektoratu misji naukowych NASA powiedział, że cele naukowe są bardzo ambitne, a plan usunięcia usterki jest rozsądny. Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie przejmie prace nad usunięciem usterki, budową i testami komory próżniowej, a francuska agencja kosmiczna skupi się na samym instrumencie naukowym. "Zadanie zrozumienia wnętrza Marsa od dekad stanowi cel prac wielu planetologów," powiedział Grunsfeld w oświadczeniu. "Cieszymy się, że możemy poinformować, że znajdujemy się na ścieżce prowadzącej do startu misji w 2018 roku." Mars w ostatnich latach stanowi główny cel prac NASA. W zeszłym tygodniu astronauta Scott Kelly zakończył trwającą 340 dni misję na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - misję, która uważana jest za krok milowy na drodze do wysłania człowieka w kierunku Marsa w latach trzydziestych. Kolejny lądownik marsjański NASA - tym razem łazik rozmiarami przypominający samochód osobowy - powinien wystartować w kierunku Marsa w 2020 roku. Na Czerwonej Planecie aktualnie pracują łaziki Opportunity i Curiosity, a z orbity jej powierzchnię obserwują sondy Odyssey, Mars Reconnaissance Orbiter oraz Maven. Oprócz nich, na orbicie znajduje się także europejska sonda Mars Express. Na poniedziałek planowany jest start europejskiej misji ExoMars 2016 z kosmodromu Bajkonur. Źródło: NASA]]> 8541 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najwyraźniejsze zdjęcie dysku pyłowego wokół starej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/10/najwyrazniejsze-zdjecie-dysku-pylowego-wokol-starej-gwiazdy/ Thu, 10 Mar 2016 10:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8544 sharpestview Niektóre gwiazdy pod koniec swojego życia tworzą wokół siebie stabuilne dyski gazu i pyłu. Materia tworząca tego typu dyski jest wyrzucana przez wiatry gwiezdne w fazie czerwonego olbrzyma. Tego typu dyski przypominają dyski, z których powstają planety wokół młodych gwiazd. Jednak jak dotąd astronomowie nie mieli okazji porównać obu typów dysków - tych, które powstały na początku życia gwiazdy z powstałymi pod koniec jej życia. Chociaż wiele dysków związanych z młodymi gwiazdami znajduje się wystarczająco blisko nas, aby można je było szczegółowo zbadać, jak dotąd nie mieliśmy ani jednego dysku powstałego przy starej gwieździe na tyle blisko, aby się mu przyjrzeć. Teraz jednak to się zmieniło. Zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Michela Hillena oraz Hansa van Winckel z Instituut voor Sterrrenkunde w Leuven, w Belgii wykorzystał pełną moc VLTI (Very Large Telescope Interferometer) znajdującego się w Obserwatorium Paranal w Chile i instrumentów PIONIER i RAPID. Ich celem stał się układ podwójny IRAS 08544-4431 znajdujący się 4000 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Żagla. Ten układ podwójny sklada się z czerwonego olbrzyma, który odrzucił materię tworzącą otaczający go dysk i gwiazdy znajdującej się wciąż w fazie stabilnego palenia wodoru (ciąg główny). Jacques Kluska, członek zespołu z Exeter University w Wielkiej Brytanii tłumaczy: "Łącząc światło zebrane przez kilka teleskopów sieci Very Large Telescope Interferometer otrzymaliśmy obraz o wyjątkowej ostrości - porównywalny z takim, który można byłoby uzyskać za pomocą teleskopu o średnicy lustra równej 150 metrów. Rozdzielczość tego zdjęcia jest tak duża, że  - dla porównania - mogłaby pozwolić na określenie rozmiaru i kształtu monety 1 euro z odległości dwóch tysięcy kilometrów." Dzięki niespotykanej ostrości obrazów z VLTI oraz nowej techniki obrazowania, możemy usunąć obraz gwiazdy centralnej ze zdjęcia i pokazać, co znajduje się wokół niej. Dzięki temu po raz pierwszy zespół był w stanie zbadać poszczególne fragmenty układu IRAS 08544-4431. Najbardziej rzucającym się w oczy obiektem na zdjęciu jest wyraźnie przedstawiony dysk. Wewnętrzna krawędź dysku pyłowego, widziana po raz pierwszy w historii właśnie na tym zdjęciu, zgadza się z oczekiwanym przez naukowców wyglądem dysku pyłowego: bliżej gwiazdy pył by odparował wskutek oddziaływania intensywnego promieniowania emitowanego przez gwiazdę. "Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że zaobserwowaliśmy słabą poświatę z niewielkiego dysku akrecyjnego wokół drugiej z gwiazd układu. Wiedzieliśmy, że to układ podwójny, ale nie sądziliśmy, że uda nam się zobaczyć gwiezdnego towarzysza bezpośrednio. Stało się tak dzięki ogromnemu skokowi w możliwościach osiągniętemu za pomocą detektora PIONIER," mówi główny autor Michel Hillen. Zespół odkrył, że dyski wokół starych gwiazd są rzeczywiście bardzo podobne do dysków protoplanetarnych wokół bardzo młodych gwiazd. Pytaniem otwartym pozostaje zatem to, czy z takich dysków wokół gwiazdy mogą powstawać nowe planety.]]> 8544 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciemne towarzyszki galaktyk karłowatych powodują powstawanie nowych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/11/ciemne-towarzyszki-galaktyk-karlowatych-powoduja-powstawanie-nowych-gwiazd/ Fri, 11 Mar 2016 08:07:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8562 darkmattersa Jednym z głównych przewidywań obecnie przyjmowanego modelu powstawania struktur we wszechświecie - znanego jako Model Lambda-CDM (Lambda Cold Dark Matter) - jest twierdzenie, że galaktyki zanurzone są w obszernych i masywnych halo ciemnej materii, które to otoczone są tysiącami mniejszych pod-halo także składających się z ciemnej materii. Wokół dużych galaktyk, takich jak Droga Mleczna, owe pod-halo składające się z ciemnej materii są wystarczająco duże, aby w ich wnętrzu było wystarczająco dużo gazu i pyłu, aby powstawały z nich małe galaktyki. Niektóre z nich, znane jako galaktyki satelitarne, możemy obserwować. Tego typu galaktyki satelitarne mogą krążyć wokół dużych galaktyk przez miliardy lat zanim zderzą i połączą się z nimi.  Gdy jednak dochodzi do tego typu połączeń, do galaktyki centralnej wpada bardzo dużo gazu i gwiazd co z kolei wyzwala gwałtowne epizody intensywnego powstawania nowych gwiazd. Z uwagi na oddziaływania grawitacyjne między galaktyką satelitarną a centralną dochodzi do zaburzenia kształtu i morfologii tej drugiej. Mniejsze halo powodują powstawanie galaktyk karłowatych, wokół których z kolei będą krążyć jeszcze mniejsze pod-halo ciemnej materii, które tym razem są za małe, aby znajdował się w nich gaz i gwiazdy. Takie ciemne satelity będą zatem niewidoczne dla teleskopów, ale będą się pojawiać w modelach teoretycznych opracowywanych w symulacjach komputerowych. Bezpośrednie zaobserwowanie ich oddziaływania z ich galaktykami macierzystymi jest niezbędne, aby można było dowieść ich istnienia. Laura Sales, profesor na University of California we współpracy z Tjitske Starkenburg oraz Aminą Helmi (oboje z Kapteyn Astronomical Institute w Holandii), zaprezentowała nowatorską analizę symulacji komputerowych, opartą na modelach teoretycznych, które badają oddziaływanie galaktyk karłowatych z ciemnymi satelitami. Ich odkrycia zostały opisane w dopiero co opublikowanym artykule pt. "Dark influences II: gas and star formation in minor mergers of dwarf galaxies with dark satellites" w periodyku Astronomy & Astrophysics. Naukowcy odkryli, że w momentach największego zbliżenia ciemnego satelity do galaktyki karłowatej, wskutek oddziaływań grawitacyjnych gaz jest sprężany w galaktyce karłowatej, co prowadzi do krótkich, ale istotnych okresów charakteryzujących się intensyfikacją procesów gwiazdotwórczych. Takie okresy gwiazdotwórcze mogą trwać nawet kilka miliardów lat, w zależności od masy, orbity i gęstości ciemnego satelity. Ten scenariusz przewiduje, że wiele galaktyk karłowatych już dzisiaj przez nas obserwowanych, może charakteryzować się dużo większym tempem procesów gwiazdotwórczych - czyli dokładnie tłumaczy dane obserwacyjne. Co więcej, podobnie jak w przypadku łączenia masywniejszych galaktyk, oddziaływania między galaktyką karłowatą a ciemnym satelitą powodują powstawanie zaburzeń w morfologii galaktyki karłowatej, które mogą całkowicie zmienić jej strukturę z "dyskowej" na sferyczną / eliptyczną. Ten mechanizm także tłumaczy powstawanie izolowanych, sferycznych galaktyk karłowatych, które stanowią zagadkę nierozwiązaną od kilkudziesięciu lat. Źródło: Astronomy & Astrophysicws]]> 8562 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[10 lat rewelacyjnej pracy sondy Mars Reconnaissance Orbiter]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/11/10-lat-rewelacyjnej-pracy-sondy-mars-reconnaissance-orbiter/ Fri, 11 Mar 2016 11:28:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8565 "Ta misja pozwoliła nam docenić jak bardzo Mars --planeta, która uległa wielkim zmianom w przeszłości -- wciąż się zmienia," powiedział naukowiec projektu MRO Rich Zurek z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. JPL odpowiada za nadzorowanie tej misji. [caption id="attachment_8566" align="aligncenter" width="985"]Źródło: NASA Źródło: NASA[/caption] Dane zebrane przez sondę MRO istotnie rozszerzyły naszą wiedzę o trzech różnych okresach w historii Marsa. Obserwacje najstarszych powierzchni na planecie wskazują na istnienie tam różnorodnego środowiska wilgotnego -- jedne bardziej sprzyjające powstaniu życia niż inne. Nieco później w historii, woda krążyła w atmosferze Marsa w postaci gazowej między depozytami lodu przy biegunach a niższymi szerokościami geograficznymi. Dynamiczna aktywność na powierzchni dzisiejszego Marsa obejmuje nowe kratery, lawiny, burze pyłowe, sezonowe zamarzanie i odtajanie warstw dwutlenku węgla i letnie wycieki solanki. Misja MRO także wspomaga na trzy różne sposoby misje marsjańskich lądowników i łazików. Obserwacje prowadzone przez sondę pozwalają na ocenę potencjalnych miejsc lądowania, wspierają zespoły sterujące łazikami w wyborze tras i miejsc docelowych. Wraz z sondą Mars Odyssey, która znajduje się na orbicie wokół Marsa od 2001 roku, MRO przekazuje dane z robotów znajdujących się na powierzchni Marsa do anten sieci Deep Space network na Ziemi, przez co umożliwia zwielokrotnienie wydajności misji powierzchniowych. W ramach misji badane są także obszary proponowane jako potencjalne miejsca lądowania przyszłych załogowych misji na Marsa.

    Wejście na orbitę Marsa

    10 marca 2006 roku sonda uruchomiła sześć swoich największych silników rakietowych na 27 minut, co pozwoliło na zmniejszenie prędkości sondy na tyle, aby mogła ona zostać przechwycona przez grawitację Marsa.  Silniki te były wcześniej użyte jedynie raz - pracowały przez 15 sekund podczas pierwszej korekty trajektorii trwającego 7 miesięcy lotu. Od wejścia sondy na orbitę, silniki nie były uruchamiane. Mniejsze silniki odpowiadają za manewry orbitalne. Przez pierwsze trzy tygodnie na Marsie sonda podążała po wydłużonej, trwającej 35 godzin orbicie, której apocentrum znajdowało się nawet 43 000 km od powierzchni Czerwonej Planety. W ciągu kolejnych sześciu miesięcy, w ramach procesu zwanego aerobraking  sonda zanurzała się w atmosferę planety stopniowo korygując parametry orbity. Od września 2006 roku sonda znajduje się na niemal idealnie kołowej orbicie o okresie ok. 2 godzin i na wysokości od 250 do 316 km nad powierzchnią. Dwa duże panele słoneczne sondy MRO dają jej rozpiętość porównywalną z autobusem. Tak duża powierzchnia paneli znacznie zwiększała wydajność hamowania sondy w atmosferze, a dzisiaj dostarcza sondzie 2000 W energii elektrycznej, gdy panele zwrócone są prosto do Słońca. Duże zasoby energii pozwalają sondzie na transmitowanie na Ziemię ogromnych ilości danych za pomocą 3-metrowej anteny.  Łączna ilość danych naukowych przesłanych na Ziemię przez MRO - 264 TB - to więcej niż wszystkie inne sondy międzyplanetarne w przeszłości. Źródło: NASA]]>
    8565 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pomiar tempa rotacji supermasywnej czarnej dziury!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/11/pomiar-tempa-rotacji-supermasywnej-czarnej-dziury/ Fri, 11 Mar 2016 14:03:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8569 Ilustracja przedstawia podwójny układ czarnych dziur OJ287. Źródło: Gary Poyner, Wielka Brytania Ilustracja przedstawia podwójny układ czarnych dziur OJ287. Źródło: Gary Poyner, Wielka Brytania[/caption] Niedawno przeprowadzona kampania obserwacyjna obejmująca ponad dwadzieścia teleskopów optycznych oraz kosmiczne obserwatorium rentgenowskie SWIFT umożliwiła zespołowi astronomów bardzo dokładne zmierzenie tempa rotacji jednej z najmasywniejszych czarnych dziur we Wszechświecie. Tempo rotacji tej czarnej dziury równe jest jednej trzeciej maksymalnego tempa rotacji dozwolonego przez Ogólną Teorię Względności. Owa masywna czarna dziura o masie ponad 18 miliardów mas Słońca napędza kwazar znany pod oznaczeniem OJ287, który znajduje się około 3.5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Kwazi-gwiezdne źródła radiowe, w skrócie kwazary, to bardzo jasne centra odległych galaktyk emitujące olbrzymie ilości promieniowania elektromagnetycznego  wskutek opadania materii na supermasywną czarną dziurę. Ten konkretny kwazar leży bardzo blisko ścieżki pozornego ruchu Słońca na nieboskłonie, gdzie najczęściej skupiają się poszukiwania planetoid i komet. Tym samym optyczne, fotometryczne pomiary tego obiektu prowadzone są od ponad 100 lat. Dokładna analiza tych obserwacji wskazuje, że w OJ 287 dochodziło do kwazi-okresowych rozbłysków optycznych w odstępach ok. 12 lat począwszy od 1891 roku. Co więcej, dokładna inspekcja nowszych danych pozwala dostrzec obecność podwójnych maksimów jasności podczas tych rozbłysków. Powyższe informacje zachęciły prof. Mauri Valtonena z University of Turku w Finlandii oraz jego współpracowników do opracowania modelu, w którym wewnątrz kwazaru OJ287 znajdują się dwie czarne dziury o różnych masach. Ich model zakłada istnienie masywnej czarnej dziury z dyskiem akrecyjnym (dyskiem materii międzygwiezdnej utworzonym przez materię opadającą na obiekty takie jak czarne dziury) oraz mniej masywnej czarnej dziury krążącej wokół niej. Kwazar OJ287 jest widoczny dzięki powolnej akrecji materii tworzącej dysk akrecyjny na największą czarną dziurę. Dodatkowo, mała czarna dziura przechodzi przez dysk akrecyjny podążając po swojej orbicie, powodując podgrzanie materii dysku do bardzo wysokich temperatur. Tak podgrzana materia wypływa z obu stron dysku akrecyjnego i jasno promieniuje przez kolejne kilka tygodni. To właśnie odpowiada za maksima jasności, a podwójne szczyty spowodowane są eliptycznością orbity - tak jak przedstawiono na rysunku powyżej. Model podwójnej czarnej dziury w kwazarze OJ287 zakłada, że orbita mniejszej czarnej dziury powinna się obracać, stąd zmiany miejsca, w którym mniejsza czarna dziura uderza w dysk akrecyjny. Ten efekt wynika z Ogólnej Teorii Względności Einsteina, a tempo precesji zależy głównie od mas obu czarnych dziur i tempa rotacji masywniejszej z nich. W 2010 roku Valtonen wraz ze współpracownikami wykorzystał osiem dobrze zmierzonych jasnych rozbłysków OJ287 do dokładnego zmierzenia tempa precesji orbity mniejszej czarnej dziury. Owa analiza umożliwiła po raz pierwszy zmierzenie tempa rotacji masywnej czarnej dziury oraz oszacowanie mas obu czarnych dziur. Było to możliwe z uwagi na fakt, że orbita mniejszej czarnej dziury ulega precesji o niesamowite 39 stopni w trakcie jednego obiegu. Model OJ287 także przewidział, że do następnego rozbłysku powinno dojść w okolicach 100-letniej rocznicy ogłoszenia Ogólnej Teorii Względności 25 listopada 2015 roku. W związku z powyższym w celu zaobserwowania tego rozbłysku zorganizowano kampanię obserwacyjną. Przewidziany rozbłysk optyczny rozpoczął się 18 listopada 2015 roku i osiągnął maksymalną jasność 4 grudnia tego roku. To właśnie czas tego jasnego rozbłysku pozwolił Valtonenowi i jego współpracownikom na bezpośredni pomiar tempa obrotu masywniejszej czarnej dziury i określenie, że wynosi ono 1/3 maksymalnego tempa obrotu dozwolonego przez Ogólną Teorię Względności. Innymi słowy, jej  parametr Kerra wynosi 0.31. Maksymalna jego wartość zgodna z Ogólną Teorią Względności wynosi 1. Warto zauważyć, że parametr Kerra czarnej dziury związanej z pierwszym bezpośrednim odkryciem fal grawitacyjnych szacowany jest na zaledwie 0.7. Obserwacje prowadzące do dokładnego zmierzenia spinu zostały wykonane w ramach współpracy licznych teleskopów optycznych w Japonii, Korei Południowej, Indiach, Turcji, Grecji, Finladii, Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, USA i Meksuku. Wysiłki, którymi kierował Staszek Zola z Polski obejmowały prawie 100 astronomów w powyższych krajach. Co ciekawe, znaczną część kluczowych uczestników projektu stanowili amatorzy astronomii wykorzystujący własne teleskopy. Zespół Valtonena, który opracował model obracającego się układu podwójnego czarnych dziur składał się z astrofizyka teoretycznego A. Gopakumara z TIFT w Indiach oraz włoskiego astronoma rentgenowskiego Stefano Ciprini, który uzyskał i przeanalizował dane rentgenowskie. Więcej informacji: Źródło: ApJ / Tata Institute of Fundamental Research]]> 8569 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Teleskopy łączą siły w badaniu zderzeń gromad galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/12/teleskopy-lacza-sily-w-badaniu-zderzen-gromad-galaktyk/ Sat, 12 Mar 2016 16:07:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8574 Dwie gromady galaktyk znajdujące się odpowiednio 4.3 i 5.4 miliarda lat świetlnych od Ziemi Gromady galaktyk stanowią potężne zbiory setek  czy nawet tysięcy galaktyk zanurzonych w potężnych obłokach gorącego gazu, które z kolei zanurzone są w masywnych obłokach ciemnej materii czyli niewidocznej materii, która nie emituje i nie pochłania światła, ale może być obserwowana dzięki oddziaływaniu grawitacyjnemu z materią barionową. Te kosmiczne olbrzymy nie tylko stanowią ciekawostkę dzięki swojemu rozmiarowi -- w rzeczywistości są one naszą ścieżką do zrozumienia ewolucji całego Wszechświata w przeszłości oraz jego losu w przyszłości. Aby dowiedzieć się więcej o tych gromadach, włącznie z tym jak rosną wskutek kolizji, astronomowie wykorzystali jedne z najsilniejszych teleskopów na Ziemi obserwujące różne zakresy promieniowania. Wszystkie zwierciadła zostały skierowane na długi czas w stronę kilku gromad galaktyk. Cały projekt obserwacji gromad galaktyk nosi nazwę "Frontier Fields". Dwie spośród obserwowanych gromad galaktyk: MACS J0416.1-2403 (w skrócie MACS J0416) oraz MAC J0717.5+3745 (MACS J0717) przedstawiono tutaj na mozaikach złożonych ze zdjęć wykonanych w różnych zakresach promieniowania. Znajdująca się ok. 4.3 miliarda lat świetlnych od Ziemi, MACS J0416 to para zderzających się ze sobą gromad galaktyk, które z czasem połączą się tworząc jedną, większą gromadę. MACS J0717, jedna z najbardziej złożonych i zaburzonych gromad galaktyk, stanowi efekt zderzenia aż czterech gromad. Znajduje się ona 5.4 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Powyższe zdjęcia MACS J0416 oraz MACS J0717 przedstawiają dane zebrane przez trzy różne teleskopy: Obserwatorium Rentgenowskie Chandra (rozmyta emisja w kolorze niebieskim), Kosmiczny Teleskop Hubble'a (czerwony, zielony i niebieski) oraz Jansky Very Large Array (rozmyta emisja w kolorze różowym). Tam gdzie emisja rentgenowska i radiowa nakładają się na siebie, na zdjęciu widać kolor fioletowy. Astronomowie wykorzystali także dane z Giant Metrewave Radio Telescope w Indiach do zbadania właściwości MACS J0416. Dane z obserwatorium Chandra przedstawiają gaz w łączących się gromadach o temperaturach sięgających milionów stopni. Dane optyczne przedstawiają galaktyki leżące w gromadach oraz inne, odleglejsze galaktyki, znajdujące się za gromadami. Niektóre z tych galaktyk znajdujących się w tle wydają się bardzo zaburzone z uwagi efekt soczewkowania grawitacyjnego - zakrzywiania promieni przez masywne obiekty. Efekt ten pozwala także powiększyć ilość promieniowania od odległych obiektów, co pozwala astronomom badać galaktyki znajdujące się znacznie dalej niż byłoby to możliwe bez soczewki. Struktury danych radiowych przedstawiają potężne fale uderzeniowe i turbulencje. Fale uderzeniowe podobne do gromu dźwiękowego powstają właśnie podczas łączenia gromad. Nowe wyniki badań w szerokim zakresie promieniowania opisano w dwóch osobnych artykułach. [caption id="attachment_8601" align="aligncenter" width="1000"]Zderzenie gromad galaktyk znane jako MACS J0416 Źródło: Rentgenowskie: NASA/CXC/SAO/G. Ogrean et al.; Optyczne: NASA/STScI; Radio: NSF/NRAO/VLA Zderzenie gromad galaktyk znane jako MACS J0416
    Źródło: Rentgenowskie: NASA/CXC/SAO/G. Ogrean et al.; Optyczne: NASA/STScI; Radio: NSF/NRAO/VLA[/caption]

    MACS J0416:

    Otwartym pytaniem dotyczącym MACS J0416 jest od dawna: czy to co widzimy to kolizja gromad do której niedługo dojdzie, czy taka do której już doszło? Do niedawna naukowcy nie byli w stanie odróżnić tych dwóch zjawisk. Teraz dane zebrane przez trzy różne obserwatoria pozwalają na uzyskanie odpowiednich wskazówek. W przypadku MACS J0416 ciemna materia (która pozostawia ślad grawitacyjny w danych optycznych) oraz gorący gaz (wykryty przez obserwatorium Chandra) nakładają się na siebie. To wskazuje, że galaktyki obserwujemy tuż przed zderzeniem. Jeżeli oglądalibyśmy je już po zderzeniu ciemna materia i gorący gaz powinny oddzielić się od siebie - tak jak ma to miejsce w przypadku słynnego układu zderzających się gromad galaktyk o nazwie Gromada Pocisk. Gromada w górnym lewym rogu zdjęcia zawiera zwarte jądro gorącego gazu, najwyraźniej zauważalne w specjalnie obrobionym zdjęciu, oraz pobliską pustkę w gazie emitującym promieniowanie w zakresie rentgenowskim. Obecność tych struktur wskazuje także, że w niedawnej historii nie doszło tam do żadnej dużej kolizji, inaczej tego typu obiekty byłyby silnie zaburzone. Co więcej, brak wyraźnych struktur w zakresie radiowym wskazuje na to, że do zderzenia jeszcze nie doszło. W gromadzie znajdującej się w dolnym, prawym rogu obserwatorzy dostrzegli wyraźną zmianę gęstości na południowej krawędzi gromady. Ta zmiana gęstości najprawdopodobniej spowodowana jest kolizją między tą gromadą i mniej masywną strukturą znajdującą się jeszcze niżej po prawej. [caption id="attachment_8602" align="aligncenter" width="1000"]Zderzenie czterech gromad galaktyk znane jako MACS J0717 Źródło: Rentgenowskie: NASA/CXC/SAO/van Weeren et al.; Optyczne: NASA/STScI; Radio: NSF/NRAO/VLA Zderzenie czterech gromad galaktyk znane jako MACS J0717
    Źródło: Rentgenowskie: NASA/CXC/SAO/van Weeren et al.; Optyczne: NASA/STScI; Radio: NSF/NRAO/VLA[/caption]

    MACS J0717

    W zdjęciach tej gromady wykonanych za pomocą sieci Jansky Very Large Array dostrzegamy siedem grawitacyjnie soczewkowanych źródeł. Wszystkie są widoczne jako źródła punktowe lub niewiele większe od punktu. To sprawia, że MACS J0717 to gromada w której znajduje się najwięcej soczewkowanych radio-źródeł. Dwa z nich widoczne są także na zdjęciach wykonanych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. Wszystkie soczewkowane radio-źródła to galaktyki znajdujące się między 7.8 a 10.4 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Jasność tych galaktyk w zakresie promieniowania radiowego wskazuje, że bardzo intensywnie powstają tam gwiazdy. Bez wzmocnienia za pomocą soczewkowania grawitacyjnego, niektóre z tych źródeł radiowych byłyby zbyt słabe, aby udało się je dostrzec. Dwa źródła rentgenowskie dostrzeżone na zdjęciach z obserwatorium Chandra to najprawdopodobniej aktywne źródła galaktyk (AGN) znajdujące się w centrach galaktyk. AGN to zwarte, jasne źródła napędzane przez gaz podgrzany do milionów stopni podczas opadania na supermasywną czarną dziurę. Te dwa źródła rentgenowskie można by było wykryć bez soczewkowania, ale byłyby dwa do trzech razy słabsze. Duże łuki emisji radiowej w MACS J0717 bardzo różnią się od tych w MACS J0416 ze względ na fale uderzeniowe powstałe podczas wielokrotnych zderzeń. Emisja rentgenowska w MACS J0717 charakteryzuje się większą ilością zagęszczeń, powstałych wskutek brutalnego zderzenia czterech gromad galaktyk. Georgiana Ogrean, która pracowała na Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics podczas prac nad MACS J0416, aktualnie pracuje na Stanford University. Artykuł opisujący badania został opublikowany 20 października 2015 roku w periodyku Astrophysical Journal i jest dostępny online. Badania MACS J0717 prowadzone przez Reinouta van Weeren z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics zostały opublikowane 1 lutego 2016 roku w Astrophysical Journal i są dostępne online. Źródło: NASA]]>
    8574 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda DSCOVR obserwuje zaćmienie Słońca na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/13/sonda-dscovr-obserwuje-zacmienie-slonca-na-ziemi/ Sun, 13 Mar 2016 07:28:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8605 Cień Księżyca pada na Indonezję w tym zdjęciu wykonanym przez sondę DSCOVR 9 marca 2016 roku.  Źródło: DSCOVR EPIC team Cień Księżyca pada na Indonezję w tym zdjęciu wykonanym przez sondę DSCOVR 9 marca 2016 roku.
    Źródło: DSCOVR EPIC team[/caption] 8 marca br. Księżyc na chwilę zablokował światło słoneczne w ramach jedynego w tym roku całkowitego zaćmienia Słońca. Wydarzenie to można było obserwować z części południowo-wschodniej Azji, Indonezji i Mikronezji. Tysiące obserwatorów przyglądało się temu zjawisku zarówno z Ziemi jak i na żywo w internecie. Choć dla większości widok ten przedstawiał Księżyc powoli nachodzący na tarczę Słońca przed pełnym zaćmieniem, które pozwoliło na zaobserwowanie jasnej korony, spoglądając na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, można było zobaczyć ciemny cień Księżyca przechodzący powoli przez tarczę Ziemi. Powyższe zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu EPIC (Earth Polychromatic Imaging Camera) zainstalowanego na pokładzie sondy DSCOVR. To jedno z dwunastu zdjęć wykonanych w trakcie zaćmienia z punktu L1 (znajdującego się 1.6 miliona km od Ziemi). Wystrzelona w przestrzeń kosmiczną 11 lutego 2015 roku, sonda DSCOVR obserwuje zarówno Ziemię jak i pogodę kosmiczną co pozwala jej na wydawanie ostrzeżeń o burzach słonecznych nawet z godzinnym wyprzedzeniem. Położenie sondy pozwala jej bezustannie obserwować oświetloną przez Słońce tarczę Ziemi - sonda DSCOVR znajduje się zawsze między Słońcem a Ziemią. [caption id="attachment_8607" align="aligncenter" width="580"]eclipse_epc_2016068_3-580x431 Cień Księżyca podczas całkowitej fazy zaćmienia wygląda jak czarna dziura na Ziemi (aczkolwiek bez osobliwości). Źródło: DSCOVR/EPIC[/caption] Sami zobaczcie animację cienia Księżyca przesuwającego się po Oceanie Spokojnym poniżej: eclipse_epc_2016068 Kolejne zaćmienie Słońca w 2016 roku będzie miało miejsce 1 września - będzie to zaćmienie częściowe widoczne z Afryki i Oceanu Indyjskiego. Kolejne całkowite zaćmienie Słońca będzie miało miejsce 21 sierpnia 2017 roku - będzie je można obserwować w USA. Źródło: NASA Earth Observatory Uwaga: Marcowe zaćmienie zostało zarejestrowane także przez japońskiego satelitę pogodowego znajdującego się na orbicie geostacjonarnej: https://www.youtube.com/watch?v=8EPFb1cO4xg Źródło: UniverseToday]]>
    8605 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda Cassini obserwuje epsilon Orionis przez gejzery Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/13/sonda-cassini-obserwuje-epsilon-orionis-przez-gejzery-enceladusa/ Sun, 13 Mar 2016 07:47:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8611 Wizja artystyczna gejzerów na Enceladusie. Zdjęcie: NASA/JPL Wizja artystyczna gejzerów na Enceladusie. Zdjęcie: NASA/JPL[/caption] Źródło: Universe Today]]> 8611 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Europejski Teleskop Słoneczny kluczowym projektem naukowym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/14/europejski-teleskop-sloneczny-kluczowym-projektem-naukowym/ Mon, 14 Mar 2016 06:47:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8615 theeuropeans 10 marca br. podczas spotkania w Amsterdamie oficjalnie ogłoszono aktualizację mapy drogowej ESFRI (Forum for a European Strategy in Research Infrastructures).Owa mapa drogowa obejmuje także EST (European Solar Telescope - Europejski Teleskop Słoneczny). EST to projekt budowy największego teleskopu słonecznego na świecie - o średnicy czterech metrów - w Obserwatorium Wysp Kanaryjskich. W pracach nad projektem koordynowanym przez Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) biorą udział instytuty badawcze z czternastu krajów europejskich. Głównym zadaniem teleskopu byłoby badanie zjawisk słonecznych takich jak plamy słoneczne czy rozbłyski z niespotykaną dotąd dokładnością i rozdzielczością sięgającą kilkudziesięciu kilometrów na powierzchni Słońca. Dzięki temu EST może pozwolić nam lepiej zrozumieć aktywność magnetyczną Słońca oraz gwałtowne erupcje związane z emisją dużych ilości elektrycznie naładowanej materii, które powodują zakłócenia w pracy satelitów znajdujących się na orbicie okołoziemskiej. Teraz gdy projekt uzyskał status projektu priorytetowego, istnieją spore szanse na zapewnienie wsparcia finansowego ze strony krajów członkowskich w najbliższej przyszłości. Hiszpański rząd, już teraz przez Sekretarza Stanu ds. Badań, Rozwoju i Innowacji, zaoferował wyraźne wsparcie i wkład finansowy przeznaczony na budowę EST. Mapa drogowa ESFRI 2016 określa nowe projekty naukowe, którymi jest zainteresowana cała europejska społeczność naukowa  które obejmują wszystkie pola nauki. Aktualnie mapa uwzględnia 21 projektów, w tym sześć nowych - wśród nich EST - oraz 29 "symbolicznych" projektów, które znajdowały się w fazie rozwoju praktycznego przed końcem 2015 roku. SOLARNET oraz GREST to dwa aktualnie działające europejskie projekty koordynowane przez IAC, które zapewniają ciągłość badań nad projektem EST, który ma na celu utrzymać zintegrowaną aktywność społeczności heliofizyków w Europie poprzez aktywność w sieci, w szkołach, mobilność młodych naukowców oraz programy dostępu do teleskopów i baz danych oraz wspólne działania R&D prowadzące do powstawania najnowocześniejszych technologii niezbędnych do realizacji tego projektu. Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC)]]> 8615 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PALE RED DOT: Światy z lodu i skał]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/14/pale-red-dot-swiaty-z-lodu-i-skal/ Mon, 14 Mar 2016 10:00:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8618 Autor: Yiannis Tsapras, Zentrum für Astronomie w Heidelbergu oraz LCOGT.net Jaką nową wiedzę możemy posiąść badając planety pozasłoneczne? Istnieje sylogistyczny związek między tym ulotnym polem badań a naszą coraz większą wiedzą na temat tego złożonego zestawu procesów, które łącznie definiujemy jako życie. Nasze rozumienie życia bazuje na obserwacjach tego, na jak różnorodne sposoby życie manifestuje się na naszej planecie - jednocześnie ze sobą połączone wspólnym pochodzeniem biologicznym - wspólną genezą. Odkrycie 'innej genezy' życia, gdzie indziej we wszechświecie, które nie opiera się na kwasie rybonukleinowym (RNA) ani dezoksyrybonukleinowym (DNA) miałoby niesamowity wpływ nie tylko na naukę, lecz na praktycznie każdą dziedzinę życia. Podejście góra-dół w tej kwestii przenosi nas do projektów takich jak poszukiwanie pozaziemskich cywilizacji, tj. Search for ExtraTerrestrial Intelligence (SETI).  Projekt ten rozpoczął się w latach siedemdziesiątych i do dzisiaj nasłuchuje oznak transmisji nadawanych przez obce cywilizacje. Alternatywne podejście oznacza stopniowe poszerzanie naszej wiedzy w procesie dół-góra, gdzie na każdym kroku możemy zdobywać coraz to nową wiedzę. Planety powstają w gazowo-pyłowych dyskach otaczających młode gwiazdy, lecz dokładne procesy fizyczne napędzające formowanie i ewolucję planet wciąż nie są w pełnie poznane. https://www.youtube.com/watch?v=UNPj7e6XJCQ Wiemy, że te dyski istnieją przez kilka milionów lat, a embriony planetarne mogą migrować, gdy są w nich wciąż zanurzone. Niektóre z nich oczywiście opadają na gwiazdę macierzystą, a innym z kolei udaje się przetrwać i urosnąć w tym procesie, kończąc etap formowania w zupełnie innym miejscu, niż to w którym powstały.  Jak owe planety rozkładają się wokół swoich gwiazd macierzystych i czy przypominają nasz własny układ planetarny, czy też może Układ Słoneczny jest na swój sposób unikalny? Obecność wody w stanie ciekłym na powierzchni planety nie gwarantuje istnienia na niej życia, lecz jest składnikiem niezbędnym do powstania życia takiego jakie znamy. Woda w stanie ciekłym może występować tylko w określonym zakresie odległości od gwiazdy macierzystej, w tzw. 'ekostrefie'. Jaki procent planet znajduje się w ekostrefach wokół gwiazd macierzystych, czy ich orbity są zazwyczaj stabilne czy niestabilne,  i jaka jest ich charakterystyka fizyczna? Odnalezienie tych planet i zbadanie ich rozkładu to nasz pierwszy cel, zarówno obserwacyjny jak i teoretyczny.  Musimy zgłębić ich różnorodność i zrozumieć procesy, które odpowiadają za ich formowanie i ewolucję. Poszukiwania planet pozasłonecznych przyniosły już całe mnóstwo odkryć, wśród których znaleźliśmy niesamowicie różnorodne planety. Już na tym etapie niezbędne stało się zaktualizowanie naszych modeli formowania planet pierwotnie stworzonych do wytłumaczenia ewolucji Układu Słonecznego. Wśród nich są planety krążące wokół pulsarów, "Gorące jowisze"---gazowe olbrzymy okrążające swoje gwiazdy w ciągu kilku dni, planety, które zostały wyrzucone ze swoich układów i swobodnie przemierzają pustkę przestrzeni międzygwiezdnej i pierwszych kilka planet o rozmiarach Ziemi, krążących wystarczająco daleko od swoich gwiazd, aby na ich powierzchni mogła istnieć woda w stanie ciekłym. Astronomowie wykorzystują wiele metod do poszukiwania tych planet, a każda z tych metod jest szczególnie czuła na inny typ rozkładu planet w układzie planetarnym. [caption id="attachment_8619" align="aligncenter" width="540"]exoplanets_snowline Rozkład znanych egzoplanet jako funkcja masy vs. wielkiej półosi (znormalizowany do położenia linii śniegu). Planety odkryte za pomocą metody prędkości radialnych (czarne trójkąty), tranzytów (czerwone kółka), obrazowania bezpośredniego (niebieskie kwadraty), pomiaru pulsarów (żółte gwiazdki) i mikrosoczewkowania (zielone pięciokąty). Planety Układu Słonecznego (żółte kółka) zaznaczono dla porównaniu. Zaznaczono także region czułości każdej z metod.[/caption] Badając charakterystykę rozkładu planet, a następnie testując przewidywania teoretyczne na danych obserwacyjnych, rozwijamy naszą wiedzę o tym jak planety powstają i jak ewoluują ich orbity. Istnieje jednak jeden typ planet, o których wciąż wiemy bardzo mało; zimne planety skaliste, znajdujące się wystarczająco daleko od swoich gwiazd, aby woda na ich powierzchni zamarzała. Teoria przewiduje, że na wczesnych etapach formowania planet, protoplanetarne embriony w tych regionach mogą tworzyć jądra składające się z lodu i skał, a następnie - pod warunkiem wystąpienia odpowiednich warunków - stopniowo akreować materię z otaczającego je dysku gazowego, powoli transformując je w gazowe olbrzymy. Niemniej jednak, jeżeli w otoczeniu jest mało gazu lub szybko się wyczerpuje, takie planety zbyt duże nie urosną. Tego typu obiekty są praktycznie niewykrywalne za pomocą metod tranzytu lub prędkości radialnych, ale są dokładnie tym typem planet, który pasuje do poszukiwań opartych o zjawisko mikrosoczewkowania. Einstein przewidział, że każda masywna gwiazda będzie zachowywała się jak soczewka grawitacyjna i będzie zakrzywiała promienie światła wyemitowane przez gwiazdę tła przechodzącą dokładnie za nią, a tym samym zaburzając jej kształt. Efekt soczewkowania w odległościach kosmologicznych jest obserwowany jako wiele rozmytych obrazów gwiazd tła otaczających krawędź wpływu grawitacyjnego gwiazdy soczewkującej. W przypadku mikrosoczewkowania odległości kątowe między obrazami tworzonymi wskutek soczewkowania są rzędu mikro-sekund łuku, i owe obrazy nie mogą być rozdzielone na pojedyncze przy wykorzystaniu obecnych technologii. To co w rzeczywistości obserwujemy podczas zjawiska mikrosoczewkowania to zwiększenie jasności gwiazdy tła gdy na niebie zbliża się do niej soczewka i zmniejszanie jasności do normalnego poziomu, gdy soczewka się od niej oddala.   [video width="430" height="216" mp4="http://www.pulskosmosu.pl/wp-content/uploads/2016/03/pspl.mp4" autoplay="true"][/video]   Stosunek ruchów własnych między gwiazdami w Galaktyce umożliwia powstawanie zjawisk mikrosoczewkowania trwających przez kilka tygodni, a nawet kilka miesięcy.  Jeżeli soczewką jest układ planetarny, istnieje szansa, że planety mogą zaburzyć światło pochodzące z gwiazdy tła i spowodować powstanie krótkich lecz intensywnych anomalii na krzywej jasności, które mogą ujawnić istnienie planety wokół gwiazdy soczewkującej. Tego typu anomalie zazwyczaj trwają kilka dni w przypadku planet o masie Jowisza i zaledwie kilka godzin w przypadku planet o masie Ziemi. Z uwagi na fakt, że obecność obiektu soczewkującego można wywnioskować tylko przez wpływ grawitacyjny, a nie emitowane przez niego promieniowanie, metoda ta może pozwolić na wykrywanie planet krążących wokół bardzo słabo świecących gwiazd, a nawet wokół brązowych karłów czy czarnych dziur. [caption id="attachment_8621" align="aligncenter" width="580"]Krzywa zmian blasku podczas mikrosoczewkowania OGLE-2005-BLG-390 przedstawiająca trwającą 12 godzin anomalię planetarną przypisywaną planecie o masie 5.5 mas Ziemi. Krzywa zmian blasku podczas mikrosoczewkowania OGLE-2005-BLG-390 przedstawiająca trwającą 12 godzin anomalię planetarną przypisywaną planecie o masie 5.5 mas Ziemi.[/caption] Mikrosoczewkowanie to rzadkie zjawisko. W naszej własnej Galaktyce tylko około miliona gwiazd może być soczewkowanych w danym momencie. Mimo to, współczesne przeglądy nieba pod kątem mikrosoczewkowania  (OGLE,  MOA), monitorujące ekstremalnie zatłoczone pole Centralnego Zgrubienia Galaktycznego ogłaszają ~2,000 tego typu zjawisk w ciągu roku. Niewielka część tego typu zjawisk wybierana jest do dalszego monitoringu przez inne zespoły (RoboNet,  μFun,  MiNDSTeP, PLANET), następnie rozpoczynają się intensywne obserwacje mające na celu poszukiwanie odchyleń planetarnych. Pierwsze wyniki poszukiwań zjawisk mikrosoczewkowania w zakresie promieni orbity od 1 do 10 AU wskazują, że lodowe i gazowe olbrzymy są stosunkowo powszechne wokół karłów typu widmowego M. Owe poszukiwania pozwoliły na odkrycie wielu masywnych planet i brązowych karłów krążących wokół gwiazd o małej masie, kilku planet o masie zbliżonej do Ziemi, układów z wieloma planetami, a prawdopodobnie także pierwszego egzoksiężyca. W ciągu najbliższych kilku lat naziemne poszukiwania zostaną wsparte przez misje kosmiczne, które pozwolą na dużo wyraźniejsze poznanie rozkładu planet w lodowych regionach układów planetarnych i dalej. tsapras_2 O autorze. Aktualnie zatrudniony na stanowisku badawczym w Zentrum für Astronomie w Heidelbergu.  Wcześniej Yiannis sycił swoją ciekawość naukową pracując dla instytutu LCOGT (2007-2014). W latach 2012-2014 był także wykładowcą w School of Physics and Astronomy, Queen Mary University. Wcześniej piastował stanowisko badawcze w  ARI w Liverpoolu. Otrzymał tytuł doktora astronomii na University of St Andrews w 2003 roku oraz MSc w radioastronomii na University of Manchester w 1999 roku. Jego główne zainteresowania naukowe skupiają się na badaniu i poszukiwaniu egzoplanet za pomocą mikrosoczewkowania oraz tranzytów. Jest także członkiem-założycielem projektu RoboNet, w ramach którego wykorzystuje sieć teleskopów LCOGT  do wykrywania egzoplanet za pomocą mikrosoczewkowania. Oprócz egzoplanet, interesuje się astronomi robotyczną, przeglądami ciemnej materii, kosmologią CMB i programami popularyzującymi naukę.]]> 8618 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[Relacja na żywo ze startu sondy ExoMars 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/14/relacja-na-zywo-ze-startu-sondy-exomars-2016/ Mon, 14 Mar 2016 08:40:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8626 ]]> 8626 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[30 lat temu sonda Giotto zbliżyła się do komety Halleya!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/14/30-lat-temu-sonda-giotto-zblizyla-sie-do-komety-halleya/ Mon, 14 Mar 2016 11:06:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8630 Sonda Giotto zbliża się do komety Halleya Źródło: ESA/Giotto/HMC - Copyright MPAe/MPS 1986 Sonda Giotto zbliża się do komety Halleya
    Źródło: ESA/Giotto/HMC - Copyright MPAe/MPS 1986[/caption] W nocy z 13 na 14 marca 1986 roku sonda Giotto (ESA) przeleciała w odległości 596 km od Komety Halleya, odkrywając przed nami po raz pierwszy wygląd jądra kometarnego z bliska. Powyższa mozaika przedstawia sześć zdjęć z historycznego przelotu. Pierwsze z nich (u góry po lewej) wykonano na ok. 3 godziny przed momentem przejścia w najbliższej odległości od komety, z odległości 766 371 km, a ostatnie (na dole po prawej) zaledwie 27 sekund przed zbliżeniem, z odległości 1917 km od jądra. Wraz ze zbliżaniem się sondy do komety coraz wyraźniej widzieliśmy ciemny, nieregularny obiekt o rozmiarach 15 x 7.2 x 7.2 km. Kometa znana także pod oznaczeniem 1P/Halley, gdzie 1P oznacza, że jest to pierwsza kometa zidentyfikowana jako kometa okresowa. To właśnie Edmund Halley zauważył, że komety obserwowane w latach 1531, 1607 i 1682 miały niesamowicie podobne parametry orbitalne i zasugerował, że to może być ten sam obiekt regularnie powracający nad nasze głowy. W 1705 roku przewidział, że kometa poruszająca się po wydłużonej elipsie z okresem około 76 lat powinna być widoczna ponownie w 1758 roku. Niestety Halley zmarł zanim do tego doszło, jednak inni astronomowie faktycznie obserwowali powrót komety w 1758 i 1759 roku, potwierdzając jego prognozą i sam fakt okresowości niektórych komet. Kolejne powroty Komety Halleya w 1835 i 1910 roku były oczekiwane z niepewnością i pozwoliły wnioskować o naturze komet dzięki coraz to lepszym instrumentom obserwacyjnym. Po nastaniu ery kosmicznej w drugiej połowie XX wieku, kometa powracająca w 1986 roku została zbadana przez armadę sond kosmicznych. W szrankach owej armady znajdowała się europejska sonda Giotto, dwie sondy ze Związku Radzieckiego - Vega-1 oraz Vega-2 i dwie z Japonii - Sakigake oraz Suisei. Amerykańska sonda International Cometary Explorer, która stała się pierwszą sondą kosmiczną, która zbliżyła się do komety przelatując w odległości 7800 km od komety 21P/Giacobini-Zinner w 1985 roku, także obserwowała Kometę Halleya w 1986 roku. Sonda Giotto, nazwana tak na cześć włoskiego malarza, który w 1303 roku namalował gwiazdę betlejemską jako kometę, uzyskała najbliższe wtedy zdjęcie komety. Po tym jak sondy Vega-1 i Vega-2 zbliżyły się do komety na odległość 8900 i 8000 km w marcu 1986 roku naukowcy z ESA wykorzystali zebrane przez nie dane do dokładniejszego ustalenia trajektorii sondy Giotto. W tym tygodniu naukowcy świętują 30. rocznicę zbliżenia sondy Giotto do komety Halleya oraz trwające w ramach misji Rosetta badania sondy 67P/Czuriumow-Gerasimienko, podczas 50. Sympozjum ESLAB "From Giotto to Rosetta" w Lejdzie (Holandia). Źródło: ESA Pięć lat temu ESA przedstawiła ciekawy materiał poświęcony sondzie Giotto - zapraszamy do obejrzenia poniżej: https://www.youtube.com/watch?v=eI-W8ss4x5I]]>
    8630 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwszy lot rakiety Falcon Heavy przeniesiony na listopad 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/15/pierwszy-lot-rakiety-falcon-heavy-przeniesiony-na-listopad-2016/ Tue, 15 Mar 2016 07:27:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8650 fheavy_product_page1 Pierwszy lot rakiety Falcon Heavy (SpaceX) został przeniesiony na co najmniej (NET - no-earlier-than) listopad br. Najnowsza rakieta wystartuje z historycznego kompleksu startowego L-39A znajdującego się w Centrum Lotów Kosmicznych Kennedy na Florydzie. W ramach swojego panelu podczas konferencji Satellite 2016, Prezes i COO SpaceX Gwynne Shotwell powiedziała, że Falcon Heavy wystartuje z 39A najwcześniej w listopadzie tego roku. Falcon Heavy pierwotnie miał wystartować w 2015 roku, jednak później datę startu przeniesiono na maj 2016 roku, a następnie na wrzesień tego samego roku. To może być bardzo pracowity rok dla SpaceX. Do końca roku rakiety firmy z Hawthorne mogą wystartować jeszcze 12 razy. W tym roku SpaceX zrealizował już dwa starty ze swojego kompleksu w Bazie Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii (Jason-3 dla NOAA) oraz z Bazy Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral na Florydzie (satelita komunikacyjny SES-9). Kompleks startowy 39A to miejsce, z którego wystartowali ludzie, którzy jako pierwsi postawili stopę na powierzchni Księżyca w ramach misji Apollo 11 w lipcu 1969 roku. Jak dotąd z tego miejsca wykonano 92 starty m.in. rakiet Saturn V czy promów kosmicznych. Rakieta Falcon Heavy powinna umożliwić SpaceX wyniesienie ok. 53 000 kg na orbitę (zamiast 13 150 kg w przypadku rakiety Falcon 9). Źródło: spaceflightinsider]]> 8650 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Proton wynosi ExoMars 2016 na orbitę. Jednak co z ExoMars 2018?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/15/proton-wynosi-exomars-2016-na-orbite-jednak-co-z-exomars-2018/ Tue, 15 Mar 2016 08:23:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8653 ExoMars-rover-photo-industry-day-879x485 Rosyjska rakieta Proton w dniu wczorajszym (14 marca) z powodzeniem umieściła europejsko-rosyjską sondę ExoMars 2016 na orbicie realizując tym samym pierwszy element programu, którego druga połowa zaplanowana na rok 2018, wciąż jest niepewna. Chociaż składający się na sondę ExoMars 2016 demonstrator technologii wejścia, opadania i lądowania Schiaparelli oraz orbiter szukający metanu w atmosferze Marsa Trace Gas Orbiter zapewniają wartość naukową  samą w sobie, to jednak ExoMars 2016 powstała jako element misji składającej się także z drugiego elementu - europejskiego lądownika oraz rosyjskiej platformy powierzchniowej, której start zaplanowano na rok 2018. Szczególnie ciekawy jest plan wyposażenia łazika w wiertło zdolne do wwiercenia się 2 metry pod powierzchnię Marsa - wystarczająco głęboko, aby dotrzeć w miejsce, na które nie ma wpływu szkodliwe promieniowanie na powierzchni. To właśnie tam możemy jeszcze znaleźć ślady jakiegokolwiek życia na Marsie. Przedstawiciele europejskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej, którzy 13 marca spotkali się na Kosmodromie Bajkonur w Kazachstanie, niewiele jednak mówili o wyzwaniach i ograniczeniach, które mogą opóźnić start misji ExoMars 2018 nawet do 2020 roku. Podczas briefingu prasowego Dyrektor Generalny Europejskiej Agencji Kosmicznej Johann-Dietrich Woerner zdecydował się przedstawić w swojej prezentacji start kolejnej sondy w 2020 roku, mówiąc że "nie chciałby zawieść ludzi, jeżeli faktycznie trzeba będzie przesunąć start na 2020 rok." Igor A. Komarov, dyrektor rosyjskiej agencji Roskosmos powiedział, że obie agencje wciąż prowadzą rozmowy dotyczące sondy ExoMars 2018, jednak jak na razie nie podjęto żadnej decyzji. "Mamy jednak pewne ograniczenia dotyczące startu w 2018 roku," powiedział Komarov. Głównym wkładem Rosji do misji ExoMars 2018 jest start na szczycie rakiety Proton. Jednak rola, którą rakieta musi odegrać w tym przypadku, jest dużo większa niż w przypadku startu sondy ExoMars 2016. ESA od dawna przyznaje, że będzie musiała otrzymać ostatnią transzę finansowania, aby móc ukończyć misję ExoMars 2018. Agencja wskazuje, że aby zapewnić ukończenie prac na czas przez konsorcjum firm przygotowujących sondę, ESA musi otrzymać potwierdzenie przyznania środków finansowych przez poszczególne rządy najpóźniej do czerwca tego roku. Przedstawiciele ESA szacują, że na zakończenie projektu niezbędne jest uzyskanie dodatkowego finansowania w wysokości ok. 200 milionów euro. Największym udziałowcem projektu ExoMars są Włochy, następnie Wielka Brytania - która odpowiada za projekt i budowę łazika - oraz Francja. Przewodniczący wszystkich trzech agencji kosmicznych z tych krajów także byli wczoraj na konferencji na Kosmodromie Bajkonur. W udzielonym wczoraj wywiadzie Woerner powiedział jednak, że problemem są nie tylko pieniądze. Możliwe, że kwestie związane z opracowaniem ładunku misji ExoMars 2018 mogą także zmusić do opóźnienia projektu do 2020 roku, nawet jeżeli kwestie finansowe zostaną rozwiązane. Woerner poinformował, że jeszcze przed latem przedstawi krajom członkowskim ESA scenariusze kosztów dla startu w 2018 i 2020 roku. To nic nowego dla misji ExoMars - programu, który od początku zmaga się z przeciwnościami losu.  Poprzedni dyrektor generalny ESA - Jean-Jacques Dordain uznał jednak realizację tego projektu za absolutnie priorytetową i nie pozwalał na przerwanie prac nad misją. Mimo wsparcia Dordaina, które obejmowało także kreatywne wykorzystanie mechanizmów finansowych ESA, kilka rządów członkowskich ESA wciąż wątpiło czy zespół firm pod kierownictwem Thales Alenia Space, może doprowadzić do startu w 2016 roku. Szczególnie istotny jest fakt, że konsorcjum przemysłowe musiało pracować mając zapewnione finansowanie tylko na kilka miesięcy do przodu, bez żadnej gwarancji, że następne transze będą zatwierdzane. Budżet projektu ExoMars określa się na 1.2 mld euro. ExoMars 2016 dotrze do Marsa w październiku wchodząc na bardzo wydłużoną orbitę (300 x 96 000 km). Następnie Trace Gas Orbiter będzie stopniowo zmieniał orbitę na kołową o wysokości ok. 400 km nad powierzchnią. Ostateczną orbitę powinien osiągnąć w listopadzie 2017 roku. 600-kilogramowy demonstrator wejścia w atmosferę, opadania i lądowania Schiaparelli oddzieli się od orbitera w październiku 2016 roku i wyląduje na powierzchni Marsa trzy dni później. Pracując na wewnętrznym zasilaniu będzie zbierał dane przez kilka kolejnych dni. Głównym zadaniem lądownika jest zademonstrowanie zdolności ESA do wejścia w atmosferę i lądowania na powierzchni Marsa. Źródło: spacenews]]> 8653 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obrazowanie pola magnetycznego Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/16/obrazowanie-pola-magnetycznego-slonca/ Wed, 16 Mar 2016 07:32:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8667 march_14-picturing_magnetic_field_lines_2 Źródło: NASA/SDO/AIA/LMSAL[/caption] Powyższa ilustracja przedstawia linie pola magnetycznego Słońca nałożone na zdjęcie wykonane 12 marca 2016 r. przez sondę Solar Dynamics Observatory (SDO). Złożona warstwa linii magnetycznych przekazuje naukowcom istotne informacje o zmianach pola magnetycznego Słońca spowodowanych stałym ruchem na powierzchni i we wnętrzu Słońca. Warto zauważyć, że linie pola magnetycznego najgęściej pojawiają się w pobliżu jasnych plam na powierzchni Słońca - to bardzo aktywne magnetycznie miejsca - a wiele linii pola łączy jeden aktywny region z innymi. Powyższa mapa została stworzona w oparciu o model PFSS - Potential Field Source Surface. Jest to model pola magnetycznego w atmosferze Słońca oparty na pomiarach magnetycznych powierzchni Słońca. Zdjęcie stanowiące tło dla modelu zostało wykonane w zakresie promieniowania ultrafioletowego na długości fali 171 A. Ten zakres promieniowania jest niewidoczny dla naszych oczu, dlatego na powyższym zdjęciu został przedstawiony w kolorze złotym. Źródło: NASA / Steele Hill]]> 8667 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nieoczekiwane zmiany jasnych kropek na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/16/nieoczekiwane-zmiany-jasnych-kropek-na-ceres/ Wed, 16 Mar 2016 10:55:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8670 Ceres widziana przez sondę Dawn Obserwacje wykonane za pomocą spektrografu HARPS zainstalowanego w Obserwatorium La Silla w Chile pozwoliły odkryć nieoczekiwane zmiany jasnych kropek na powierzchni planety karłowatej Ceres. Chociaż Ceres z Ziemi widoczna jest tylko jako słabe punktowe źródło światła, bardzo dokładne badania jej promieniowania wskazują nie tylko na przewidywalne zmiany spowodowane obrotem wokół własnej osi, lecz także fakt, że kropki jaśnieją w ciągu dnia. Owe obserwacje wskazują, że materia, z której złożone są kropki jest lotny i odparowuje w ciepłym blasku Słońca. Ceres to największy obiekt Pasa Planetoid znajdującego się między orbitami Marsa i Jowisza i jedyny obiekt tam sklasyfikowany jako planeta karłowata. Sonda Dawn znajduje się na orbicie wokół Ceres już od ponad roku, dzięki czemu była w stanie stworzyć bardzo dokładną mapę powierzchni Ceres.  Jednym z większych zaskoczeń związanych z Ceres było odkrycie bardzo jasnych kropek na jej powierzchni, które odbijają wielokrotnie więcej światła niż otaczające je obszary. Najjaśniejsza i najwyraźniejsza z nich znajduje się w kraterze Occator i wskazuje, że Ceres może być dużo bardziej aktywnym obiektem niż otaczające je planetoidy. eso1609b Nowe i bardzo precyzyjne obserwacje wykonane za pomocą spektrografu HARPS zamontowanego na 3.6-metrowym teleskopie w La Silla, w Chile odkryły teraz nie tylko zmiany jasności kropek spowodowane obrotem Ceres wokół własnej osi, lecz także dodatkowe, nieoczekiwane zmiany jasności, które wskazują, że materia kropek jest lotna i odparowuje w blasku Słońca. Główny autor nowego badania - Paolo Molaro z INAF-Trieste Astronomical Observatory - mówi: "Gdy tylko sonda Dawn odkryła tajemnicze jasne kropki na powierzchni Ceres, natychmiast zacząłem się zastanawiać jaką ich cechę możemy zmierzyć z powierzchni Ziemi. Wraz z ruchem obrotowym Ceres kropki niejako zbliżają się do Ziemi, a następnie oddalają - to wpływa na widmo odbitego przez nie światła docierające do Ziemi." https://www.youtube.com/watch?v=AN9MxTDyqww Ceres wykonuje pełen obrót wokół własnej osi co 9 godzin i obliczenia wskazywały, że efekty związane z ruchem kropek zbliżających się i oddalających od Ziemi w związku z tą rotacją, będą bardzo małe -ok. 20 km/h. Jednak już ten ruch jest wystarczająco duży, aby można było go zmierzyć dopplerowsko bardzo precyzyjnym instrumentem takim jak HARPS. Zespół obserwował Ceres za pomocą HARPS przez nieco ponad 2 noce w lipcu i sierpniu 2015 roku.  "Wyniki były zaskakujące," dodaje Antonino Lanza z INAF-Catania Astrophysical Obsrvatory, współautor badania. "Faktycznie wykryliśmy oczekiwane przez nas zmiany w widmie spowodowane rotacją Ceres, ale towarzyszyły im znaczne wariacje między kolejnymi obrotami." Zespół stwierdził, że obserwowane zmiany mogą być spowodowane obecnością lotnych substancji, które wyparowują wskutek oddziaływania promieniowania słonecznego. Gdy kropki we wnętrzu krateru Occator znajdują się po stronie oświetlanej przez Słońce, powodują powstanie  strumieni, które bardzo wydajnie odbijają promieniowanie słoneczne. Owe strumienie następnie bardzo szybko odparowują, tracą zdolność odbijania światła tym samym powodując powstawanie obserwowanych przez nas zmian. Ten efekt jednak zmienia się z nocy na noc, co powoduje powstanie kolejnych wariacji, zarówno w krótszej jak i dłuższej skali czasowej. https://www.youtube.com/watch?v=AN9MxTDyqww Jeżeli to wytłumaczenie się potwierdzi, Ceres okaże się bardzo różna od Westy i innych planetoid pasa głównego.  Mimo, że Ceres wydaje się stosunkowo odizolowana od reszty, mamy wrażenie, że jej wnętrze jest aktywne. Wiemy także, że na Ceres znajduje się stosunkowo dużo wody, jednak jak na razie nie wiadomo czy ma to związek z jasnymi kropkami. Sonda Dawn kontynuuje badania Ceres i zachowania tajemniczych kropek z orbity. Obserwacje naziemne za pomocą HARPS i innych instrumentów będą mogły być prowadzone także po zakończeniu misji sondy. Źródło: ESA]]> 8670 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Studenci tworzą mapę M-karłów w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/16/studenci-tworza-mape-m-karlow-w-drodze-mlecznej/ Wed, 16 Mar 2016 15:18:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8675 studentsmapm Dwoje studentów astronomii z Leiden University stworzyło pierwszą mapę całej Drogi Mlecznej zawierającą gwiazdy karłowate. Mapa wskazuje, że w całej Drodze Mlecznej znajduje się 58 miliardów karłów, z czego siedem procent przebywa w zewnętrznych regionach Galaktyki. Wynik ten stanowi jeden z najlepszych modeli rozkładu tego typu gwiazd w naszej Galaktyce. Wyniki badań ukazały się w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Droga Mleczna - galaktyka, w której żyjemy, składa się z wyraźnego, stosunkowo płaskiego dysku złożonego z bliskich sobie jasnych gwiazd oraz z halo - sfery gwiazd znacznie rzadziej rozłożonych wokół galaktyki. Astronomowie zakładają, że halo stanowi pozostałość po pierwszych galaktykach, których połączenie doprowadziło do powstania Drogi Mlecznej. Aby dowiedzieć się dokładnie jak wygląda Droga Mleczna, astronomowie wykonywali wcześniej mapy zliczając gwiazdy na nocnym niebie. Studenci astronomii z Lejdy Isabel van Vledder oraz Dieuwertje van der Vlugt wykorzystali tą samą technikę w swoich badaniach. Jednak zamiast badać jasne gwiazdy studenci  wykorzystali dane zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble dotyczące 274 karłów, które zostały zaobserwowane przez kosmiczne obserwatorium podczas gdy poszukiwało ono najodleglejszych galaktyk wczesnego Wszechświata. Dokładnie mówiąc, studenci skupili się na czerwonych karłach typu widmowego M. Karły charakteryzują się niewielkim rozmiarem, a często także masą za niską do palenia wodoru w swoim wnętrzu. Jako ciepłe (raczej ciepłe niż gorące) obiekty często najlepiej widoczne są w bliskiej podczerwieni. Van Vledder mówi: "Astronomowie uważają, że tych gwiazd jest naprawdę bardzo dużo. To sprawia, że są one naprawdę odpowiednimi obiektami do mapowania Galaktyki, nawet jeżeli tak trudno je znaleźć." 1-studentsmapm Aby zbadać rozkład karłów typu M, Van Vledder oraz Van der Vlugt wykorzystali trzy modele gęstości, których astronomowie używają do opisania płaskiego dysku i halo, zarówno osobno jak i łącznie. Aby sprawdzić, który model najlepiej opisuje strukturę Drogi Mlecznej studenci zastosowali metodę Monte Carlo (Łańcuch Markowa). Van der Vlugt opisuje zasadę działania: "Pozwalamy programowi komputerowemu przetestowanie wszystkich możliwych wartości każdego parametru danego modelu. Następnie ustalamy wartości, które najlepiej odtwarzają dane obserwacyjne." Model zawierający zarówno dysk jak i halo okazał się idealnym dopasowanie. Z położenia 274 karłów M w próbce, van Vledder oraz van der Vlugt wywnioskowali obecność 58 miliardów karłów. Co więcej, udało im się także dokładnie oszacować liczbę karłów  w halo na 7% co okazało się wartością większą niż astronomowie wcześniej wywnioskowali dla całej Drogi Mlecznej. Wyniki badań przeprowadzonych przez studentów są ważne dla dalszych badań za pomocą europejskiego teleskopu kosmicznego Euclid, którego start planowany jest na 2020 rok. Podobnie jak Hubble, Euclib będzie tworzył obrazy całego nieba w bliskiej podczerwieni. Van Vledder dodaje: "Dzięki naszym badaniom, astronomowie mogą teraz lepiej ocenić czy  to co widzą to odległa galaktyka czy też gwiazda w naszej własnej Galaktyce." Studenci są przekonani, że obserwacje za pomocą teleskopu Euclid pozwolą na uzyskanie jeszcze dokładniejszego obrazu Drogi Mlecznej. Van der Vlugt oraz van Vledder wykonali swoje badania w ramach pracy licencjackiej z astronomii na Uniwersytecie w Lejdzie. Podczas badań współpracowali razem z astronomami Benne Holwerda, Matthew Kenworthy oraz Rychardem Bouwensem. Więcej informacji: Źródło: MNRAS / RAS]]> 8675 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kappa Ceti pokazuje młodość Słońca i Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/16/kappa-ceti-pokazuje-mlodosc-slonca-i-ziemi/ Wed, 16 Mar 2016 17:18:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8681 youngsunlike Prawie cztery miliardy lat temu na Ziemi powstało życie. Pojawiło się tutaj, bowiem Ziemia miała skalistą powierzchnię, wodę w stanie ciekłym na powierzchni oraz atmosferę. Jednak życie rozkwitło także dzięki innemu, równie ważnemu czynnikowi: obecności ochronnego pola magnetycznego. Nowe badania młodej gwiazdy podobnej do Słońca - Kappa Ceti wskazują, że pole magnetyczne odgrywa kluczową rolę w powstaniu życia na planecie. "Aby na planecie mogło powstać życie niezbędne jest ciepło, woda i ochrona przed młodym, gwałtownym Słońcem," mówi główny autor Jose-Dias Do Nascimento z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) oraz University of Rio Grande do Norte (UFRN) w Brazylii. Kappa Ceti znajdująca się 30 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Wieloryba (Cetus) jest bardzo podobna do Słońca, ale znacznie młodsza. Zespół badaczy szacuje jej wiek na zaledwie 400-600 milionów lat, co zgadza się z wiekiem wnioskowanym z okresu rotacji (technika zapoczątkowana przez innego astronoma CfA - Sorena Meiboma). Ten wiek odpowiada okresowi, kiedy mniej więcej na Ziemi pojawiło się życie. Dzięki temu, badanie Kappa Ceti może powiedzieć nam wiele o wczesnej historii Układu Słonecznego. Tak jak inne gwiazdy w jej wieku Kappa Ceti jest bardzo aktywna magnetycznie. Jej powierzchnia jest usiana wieloma ogromnymi plamami przypominającymi plamy słoneczne, lecz większymi i liczniejszymi. Tak samo jak Słońce, owa gwiazda emituje ciągły strumień plazmy - zjonizowanych gazów - w przestrzeń kosmiczną. Zespół badawczy odkrył, że ów wiatr gwiezdny jest 50 razy silniejszy od naszego wiatru słonecznego. 1-youngsunlike Tak silny wiatr gwiezdny mógłby zerwać atmosferę z każdej planety znajdującej się w ekostrefie, chyba że byłaby chroniona przez pole magnetyczne. W skrajnym wypadku planeta bez pola magnetycznego mogłaby stracić większość swojej atmosfery. W naszym Układzie Słonecznym Marsa spotkało dokładnie to samo - wiatr słoneczny sprawił, że ciepły glob pełen oceanów stał się chłodną, zimną pustynią. Zespół stworzył model silnego wiatru gwiezdnego Kappa Ceti i jego wpływ na młodą Ziemię. Szacuje się, że pole magnetyczne wczesnej Ziemi mogło być równie silne co dzisiaj, lub nieznacznie słabsze. W zależności od założonej siły pola magnetycznego, naukowcy oszacowali, że rejon ochronny - magnetosfera - Ziemi byłaby 1/3-1/2 obecnego rozmiaru. "Wczesna Ziemia nie cieszyła się tak dużą ochroną jak dzisiaj, ale wystarczającą,"  mówi DO Nascimento. [caption id="attachment_8684" align="aligncenter" width="423"]Linie pola magnetycznego Kappa Ceti wychodzące z powierzchni gwiazdy. Linie pola magnetycznego Kappa Ceti wychodzące z powierzchni gwiazdy.[/caption] Kappa Ceti wskazuje także ślady "superrozbłysków" - potężnych erupcji uwalniających 10 do 100 milionów razy więcej energii niż największe rozbłyski obserwowane na Słońcu. Tak energetyczne rozbłyski mogą całkowicie pozbawić planetę atmosfery. Badając Kappa Ceti naukowcy mają nadzieję dowiedzieć się jak często powstają na jej powierzchni super-rozbłyski.]]> 8681 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA wywoła pożar na pokładzie bezzałogowej kapsuły na orbicie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/16/nasa-wywola-pozar-na-pokladzie-bezzalogowej-kapsuly-na-orbicie/ Wed, 16 Mar 2016 20:14:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8695 maxresdefault NASA poinformowała, że przetestuje skutki dużego pożaru w przestrzeni kosmicznej wywołując pożar wewnątrz znajdującego się na orbicie statku kosmicznego. W przeszłości NASA wywoływała już kontrolowane pożary w przestrzeni kosmicznej, jednak nigdy jeszcze nie sprawdzano jak duże płomienie ewoluują wewnątrz kapsuły kosmicznej znajdującej się na orbicie. Tego typu badania "są kluczowe dla bezpieczeństwa obecnych i przyszłych misji kosmicznych," mówi Gary Ruff, jeden z inżynierów kierujących eksperymentem z Glenn Research Center w Cleveland w stanie Ohio. Celem eksperymentu jest pomiar rozmiaru płomieni oraz prędkości rozprzestrzeniania się oraz ilości wyemitowanego gazu. Eksperyment zostanie przeprowadzony wewnątrz kapsuły Cygnus (Orbital ATK) po tym jak wyniesie zapasy na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kapsuła Cygnus wystartuje w swoją ostatnią misję z Przylądka Canaveral na Florydzie na szczycie rakiety Atlas 5  dwudziestego trzeciego marca. Gdy kapsuła odcumuje od ISS i znajdzie się w bezpiecznej odległości, centrum kontroli naziemnej wywoła pożar na jej pokładzie. Wyniki eksperymentu nazwanego Saffire-1 pozwolą określić jak wysoka powinna być ognioodporność bardzo lekkich materiałów wykorzystywanych do budowy statków kosmicznych oraz wyposażenia astronautów. Zebrane informacje pozwolą NASA także zaprojektować nowe systemy wykrywania i gaszenia pożarów w przestrzeni kosmicznej oraz zbadać w jaki sposób mikrograwitacja oraz ograniczone zasoby tlenu wpływają na rozmiar płomieni. "Zrozumienie pożarów w przestrzeni kosmicznej było celem wielu eksperymentów w ostatnich latach," mówi Ruff. Chociaż wiele "niewielkich pożarów, o rozmiarach ok. 1 cm było wywoływanych w przestrzeni kosmicznej, aby tak naprawdę zrozumieć pożar, musimy przyjrzeć się bardziej realistycznym rozmiarom." Czujniki temperatury, tlenu i dwutlenku węgla zarejestrują dane dotyczące pożaru, który - oczekuje się - potrwa około 20 minut. Całemu pożarowi będą także przyglądać się kamery. Kilka dni po pożarze pozostałości Cygnusa wejdą w ziemską atmosferę, w której najprawdopodobniej spłoną. Źródło: AFP]]> 8695 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Centrum Drogi Mlecznej źródłem super-energetycznych promieni kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/17/centrum-drogi-mlecznej-zrodlem-super-energetycznych-promieni-kosmicznych/ Thu, 17 Mar 2016 08:14:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8699 asourceaccel Od ponad 10 lat obserwatorium H.E.S.S. w Namibii prowadzone w ramach międzynarodowej współpracy 42 instytucji z 12 krajów mapuje centrum naszej galaktyki w zakresie bardzo wysoko-energetycznego promieniowania gamma. Owe promienie gamma są wytwarzane przez promienie kosmiczne pochodzące z najbardziej wewnętrznych regionów galaktyki. Szczegółowa analiza najnowszych danych z obserwatorium H.E.S.S. opublikowana w dniu wczorajszym (16 marca) w periodyku Nature, po raz pierwszy przedstawia źródło tego kosmicznego promieniowania charakteryzującego się energiami nigdy wcześniej nie obserwowanymi w Drodze Mlecznej: supermasywna czarna dziura w centrum Galaktyki pozwala rozpędzić promienie gamma do energii 100 razy wyższych od tych osiąganych przez największe naziemne akceleratory cząsteczek takie jak LHC w CERN. Ziemia jest bezustannie bombardowana wysoko-energetycznymi cząsteczkami (protonami, elektronami i jądrami atomowymi) o pochodzeniu kosmicznym, cząsteczkami które składają się na tak zwane "promieniowanie kosmiczne." Owe "promienie kosmiczne" posiadają ładunek elektryczny dlatego też są silnie odchylane przez międzygwiezdne pole magnetyczne, które przenika naszą galaktykę. Ich tor lotu w przestrzeni kosmicznej jest randomizowany właśnie przez takie odchylanie, dzięki czemu niemożliwym staje się bezpośrednie obserwowanie źródeł astrofizycznych odpowiedzialnych za ich powstawanie. Dlatego też od ponad stu lat pochodzenie kosmicznych promieni pozostaje jedną z najstarszych tajemnic nauki. Na szczęście promienie kosmiczne oddziałują ze światłem i gazem znajdującym się w pobliżu ich źródła powodując powstawanie promieni gamma. Owe promienie gamma przemieszczają się po linii prostej, nieodchylane przez pola magnetyczne, i dlatego też można zbadać co jest ich źródłem. Gdy wysokoenergetyczny promień gamma dociera do Ziemi, oddziałuje z cząsteczką w górnej atmosferze wywołując lawinę wtórnych cząsteczek, które emitują krótkie pulsy tzw. promieniowania Czerenkowa.  Wykrywając takie błyski promieniowania za pomocą teleskopów wyposażonych w duże zwierciadła, czułe foto-detektory oraz szybką elektronikę w ostatnich trzech dekadach udało się zidentyfikować ponad 100 źródeł bardzo wysoko-energetycznego promieniowania gamma. Obserwatorium H.E.S.S. (High Energy Stereoscopic System) w Namibii stanowi najnowszej generacji sieć teleskopów.  Jest ono obsługiwane przez naukowców z 42 instytucji w 12 krajach (przy czym najwięcej prac wykonują naukowcy z MPIK Heidelberg w Niemczech oraz CEA i CNRS we Francji). [caption id="attachment_8700" align="aligncenter" width="358"]Wizja artystyczna olbrzymiego obłoku molekularnego otaczającego centrum Galaktyki bombardowanego bardzo wysoko-energetycznymi protonami przyspieszanymi w pobliżu centralnej czarnej dziury. Źródło: Dr Mark A. Garlick / H.E.S.S. Wizja artystyczna olbrzymiego obłoku molekularnego otaczającego centrum Galaktyki bombardowanego bardzo wysoko-energetycznymi protonami przyspieszanymi w pobliżu centralnej czarnej dziury. Źródło: Dr Mark A. Garlick / H.E.S.S.[/caption] Dzisiaj wiemy, że promienie kosmiczne o energiach do ok. 100 teraelektronowoltów (TeV) powstają w naszej galaktyce w obiektach takich jak pozostałości po supernowych oraz mgławicach wiatru pulsarowego. Teoretyczne założenia i bezpośrednie pomiary promieniowania kosmicznego docierającego do Ziemi wskazują jednak, że fabryki promieniowania kosmicznego w naszej galaktyce powinny być zdolne do emitowania cząsteczek o energii nawet petaelektronowoltów (PeV).  Choć w ostatnich latach udało się odkryć wiele akceleratorów do energii wielu TeV, to poszukiwanie źródeł najbardziej energetycznych galaktycznych promieni kosmicznych spełzły na niczym. Szczegółowe obserwacje centralnego obszaru Galaktyki realizowane przez H.E.S.S. przez ostatnie 10 lat i opublikowane wczoraj w periodyku Nature w końcu pozwoliły na bezpośrednie zaobserwowanie przyspieszania promieni kosmicznych do energii PeV. W trakcie trzech pierwszych lat obserwacji H.E.S.S. odkrył bardzo silne punktowe źródło promieniowania gamma  w centralnym regionie Galaktyki oraz rozproszoną emisję promieniowania gamma z olbrzymiego obłoku molekularnego, które je otacza o średnicy ok. 500 lat świetlnych. Owe obłoki molekularne bombardowane są przez promienie kosmiczne poruszające się z prędkościami bliskimi prędkości światła, które powodują emisję promieniowania gamma wskutek oddziaływania z materią w obłokach. Wyjątkowo duża zbieżność między obserwowanym promieniowaniem gamma oraz gęstością materii w obłokach wskazuje na obecność co najmniej jednego akceleratora promieni kosmicznych w tym regionie. Jednak natura samego źródła pozostawała tajemnicą. Dokładniejsze obserwacje wykonywane za pomocą H.E.S.S. w latach 2004-2013 rzuciły nowe światło na procesy napędzające promienie kosmiczne w tym regionie. Według Auona Viana (MPIK, Heidelberg) "niespotykana ilość danych oraz postęp metodologii analizy pozwala nam jednocześnie mierzyć rozkład przestrzenny i energię promieni kosmicznych." Dzięki tym unikalnym pomiarom naukowcy pracujący na danych z H.E.S.S. po raz pierwszy byli w stanie zlokalizować źródło tego promieniowania. "Gdzieś w centralnych 33 latach świetlnych Drogi Mlecznej znajduje się astrofizyczne źródło zdolne do przyspieszania protonów do energii ok. 1 petaelektronowolta bezustannie przez co najmniej 1000 lat," mówi Emmanuel Moulin (CEA). Analogicznie do "Tevatron" - pierwszego zbudowanego przez ludzkość akceleratora zdolnego do osiągnięcia energii 1 TeV, nowa klasa kosmicznych akceleratorów została nazwana "Pevatron." "Dzięki H.E.S.S. jesteśmy teraz w stanie śledzić propagację protonów PeV w centralnym regionie Drogi Mlecznej," dodaje Stefano Gabici (CNRS). Centrum naszej galaktyki jest domem dla wielu obiektów zdolnych do emitowania promieni kosmicznych o wysokiej energii, w tym szczególnie pozostałości po supernowych, mgławic wokół pulsarów czy zwartych gromad masywnych gwiazd. Niemniej jednak "supermasywna czarna dziura znajdująca się w centrum naszej Galaktyki, zwana Sgr A*, to najbardziej prawdopodobne źródło protonów PeV," mówi Felix Aharonian (MPIK, Heidelberg, DIAS, Dublin) dodając, że "można rozważać kilka regionów przyspieszania protonów, albo w bezpośredniej bliskości czarnej dziury lub nieco dalej, gdzie część materii opadającej na czarną dziurę wyrzucana jest do otoczenia tym samym inicjując przyspieszanie cząsteczek." Pomiary emisji promieniowania gamma wykonane przez H.E.S.S. mogą być wykorzystane do uzyskania widma protonów, które zostały przyspieszone przez centralną czarną dziurę co potwierdza, ze Sgr A* najprawdopodobniej przyspiesza protony do energii PeV. Aktualnie owe protony wciąż nie odpowiadają za całkowity strumień promieni kosmicznych rejestrowanych na Ziemi. "Jeżeli jednak nasza centralna supermasywna czarna dziura była bardziej aktywna w przeszłości, może faktycznie być odpowiedzialna za galaktyczne promienie kosmiczne obserwowane dzisiaj na Ziemi." Jeżeli faktycznie tak jest - informacja ta dramatycznie wpłynie na niemal stuletnią debatę dotyczącą pochodzenia tych enigmatycznych cząsteczek. Więcej informacji: Źródło: CNRS / phys.org]]> 8699 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wędrujący Jowisz mógł pozamiatać Układ Słoneczny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/17/wedrujacy-jowisz-mogl-pozamiatac-uklad-sloneczny/ Thu, 17 Mar 2016 13:02:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8703 maxresdefault Przemieszczający się młody Jowisz może tłumaczyć dlaczego nie ma żadnych planet między Słońcem a Merkurym oraz dlaczego najbliższa Słońcu planeta jest tak mała. Jądro Jowisza mogło powstać blisko Słońca, a następnie meandrować w rejonie w którym powstawały planety skaliste. Przemieszczając się młody Jowisz mógł pochłonąć część materii, która mogła być budulcem dla planet skalistych, a inną część wyrzucić w przestrzeń kosmiczną. Dlatego też rozwój wewnętrznych planet został zahamowany - po prostu przez brak surowca, pisze planetolog Sean Raymond wraz ze współpracownikami w artykule opublikowanym online 5 marca w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "Kiedy mi to przyszło do głowy po raz pierwszy, stwierdziłem, że to niepoważne," mówi Raymond z Laboratory of Astrophysics z Bordeaux we Francji. "Ten model jest trochę szalony, ale sprawdza się." Skaliste planety blisko swoich gwiazd macierzystych powszechnie występują w naszej galaktyce. Wiele układów odkrytych za pomocą kosmicznego teleskopu Kepler  posiada liczne planety - niektóre nawet większe od Ziemi - znajdujące się bliżej gwiazdy niż Merkury. Mimo, że Kepler przeznaczony jest do poszukiwania właśnie takich ciasnych układów planetarnych, naukowcy wciąż zastanawiają się skąd tak duża luka między Merkurym a Słońcem. Naukowcy podejrzewają, że wewnętrzne planety naszego Układu Słonecznego powstały 4.6 miliarda lat temu z pasa materii rozciągającego się między obecnymi orbitami Wenus i Ziemi. Merkury i Mars powstały z materii znajdującej się na krawędziach tego pasa, co tłumaczy ich niewielkie rozmiary. Jowisz, który podejrzewany jest o powstanie dużo dalej od Słońca, obwiniany jest za stworzenie zewnętrznej krawędzi pasa. Co ukształtowało wewnętrzną krawędź pasa? Wciąż nie wiadomo. Raymond wraz ze współpracownikami przeprowadził symulacje komputerowe, aby sprawdzić co by się stało z wewnętrznym Układem Słonecznym, jeżeli ciało o masie 3 mas Ziemi istniałoby na orbicie Merkurego, a następnie emigrowało w dalsze ostępy układu. Okazało się, że gdyby taki obiekt nie migrował zbyt szybko lub zbyt wolno, mógłby oczyścić wewnętrzne obszary dysku z gazu i pyłu, który wtedy otaczał Słońce i zostawiłby jedynie tyle materii, aby mogły z nich powstać planety skaliste. Raymond i jego współpracownicy odkryli także, że młody Jowisz mógł spowodować powstanie drugiego jądra - takiego, które zostało wyrzucone od Słońca w toku migracji Jowisza. To drugie jądro mogło być ziarnem, z którego powstał Saturn. Grawitacja Jowisza mogła także przeciągnąć sporo materii do pasa planetoid. Raymond zaznacza, że taki scenariusz może tłumaczyć powstanie meteorytów żelaznych, o których wiele naukowców mówi, że powinny powstać stosunkowo blisko Słońca. Jowisz buszujący w wewnętrznych obszarach Układu Słonecznego brzmi prawdopodobnie, mówi Sourav Chatterjee, astrofizyk z Northwestern University in Evanston w stanie Illinois. "Jednak sporo rzeczy mogłoby pójść niewłaściwie." Stworzenie jądra olbrzymiej planety wewnątrz orbity Merkurego nie jest trudne. Kamienie i głazy istniejące w obłoku leżącym u podstaw Układu Słonecznego prawdopodobnie przesuwały się do wnętrza dysku. Mogły łączyć się ze sobą blisko Słońca, gdzie pola magnetyczne odpowiadały za turbulencje, które wychwytywały opadającą materię. Jeżeli tylko część tego materiału łączyła się ze sobą, mogły z nich powstawać obiekty o masie kilku mas Ziemi. Jednak, aby taki proto-Jowisz przeniósł się w zewnętrzne obszary układu planetarnego, potrzeba naprawdę wiele szczęścia. Oddziaływania grawitacyjne ze spiralnymi falami w dysku otaczającym Słońce mogą przyspieszyć taką planetę zarówno na zewnątrz jak i do wewnątrz Układu Słonecznego. Jednak prędkość, odległość i kierunek w którym planeta będzie się przemieszczać, zależy od takich wartości jak temperatura i gęstość dysku. Symulacje Raymonda i jego współpracowników uwzględniają bardzo uproszczony dysk. Źródło: SN]]> 8703 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują czerwone błyski z czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/17/astronomowie-obserwuja-czerwone-blyski-z-czarnej-dziury/ Thu, 17 Mar 2016 14:40:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8706 2-astronomerss Gwałtowne czerwone błyski trwające zaledwie ułamki sekund zostały zaobserwowane podczas jednego z najjaśniejszych rozbłysków czarnej dziury ostatnich lat. W czerwcu 2015 roku czarna dziura znana jako V404 Cygni wyraźnie zwiększyła swoją jasność na dwa tygodnie pożerając materię oderwaną z krążącej wokół niej gwiazdy. V404 Cygni znajdująca się około 7800 lat świetlnych od Ziemi to pierwsza ostatecznie zidentyfikowana czarna dziura w naszej Galaktyce, która doświadcza znacznych pojaśnień gdy aktywnie pochłania materię. W nowym artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez naukowców z University of Southampton informuje, że czarna dziura emitowała zdumiewające czerwone błyski trwające zaledwie ułamki sekund podczas gdy z jej pobliża uciekała materia, której czarna dziura nie mogła pochłonąć. Astronomowie wiążą czerwony kolor z szybko poruszającymi się dżetami materii, które zostały wyrzucone z bliskiego otoczenia czarnej dziury. Owe obserwacje dostarczają nowych informacji o powstawaniu takich dżetów o procesach odpowiadających za powstawanie takich dżetów oraz ekstremalnych zjawisk w pobliżu czarnych dziur. Główny autor badania dr Poshak Gandhi, profesor astronomii z University of Southampton komentując artykuł powiedział: "Bardzo duża prędkość mówi nam, że obszar, z którego emitowane jest owo czerwone światło musi być bardzo kompaktowy. Połączenie informacji o barwie, prędkości i intensywności tych błysków prowadzi do wniosku, że to promieniowanie musi być emitowane przy podstawie dżetu emitowanego z czarnej dziury. Źródło powstawania takich dżetów jest wciąż nieznane, ale uważa się, że istotną rolę odgrywa silne pole magnetyczne." [caption id="attachment_8707" align="aligncenter" width="1000"]Powiększony fragment zdjęcia przedstawia jedno zdjecie czerwonego błysku z czarnej dziury V404 Cygni zarejestrowane przez ULTRACAM zainstalowanym na Teleskopie William Herschel we wczesnych godzinach porannych 26 czerwca 2015 roku. Powiększony fragment zdjęcia przedstawia jedno zdjecie czerwonego błysku z czarnej dziury V404 Cygni zarejestrowane przez ULTRACAM zainstalowanym na Teleskopie William Herschel we wczesnych godzinach porannych 26 czerwca 2015 roku. Źródło: DSS2/sky-map.org /Gandhi et al.[/caption] "Co więcej, okazało się, że owe czerwone błyski najwyraźniejsze były podczas szczytów aktywności czarnej dziury. Szacujemy, że gdy czarna dziura była intensywnie karmiona przez krążącą wokół niej gwiazdę, gwałtownie wyrzucała część materii w formie szybko poruszającego się dżetu. Czas trwania tych epizodów może być związany z włączaniem i wyłączaniem dżetu, widzianym tak szczegółowo po raz pierwszy w historii." Z uwagi na nieprzewidywalną naturę i rzadkość tych jasnych rozbłysków czarnych dziur, astronomowie mieli bardzo mało czasu na reakcję. V404 Cygni po raz ostatni rozbłysnęła w 1989 roku. V404 Cygni stała się wyjątkowo jasna w czerwcu 2015 roku dostarczając okazji do tego typu badań. De facto był to jeden z najjaśniejszych rozbłysków czarnych dziur w ostatnich latach. Większość rozbłysków jest dużo słabsza - stąd trudność w ich badaniu. Każdy rozbłysk był oślepiająco intensywny przy mocy równej 1000 Słońcom. Niektóre z rozbłysków trwały krócej niż 1/40 sekundy - czyli dziesięć razy krócej niż typowe mrugnięcie okiem. Obserwacje takich zjawisk wymagają nowatorskich technologii, dlatego też astronomowie wykorzystali kamerę ULTRACAM zainstalowaną na Teleskopie William Herschel w La Palma na Wyspach Kanaryjskich. Profesor Vik Dhillon z University of Scheffield oraz współtwórca ULTRACAM powiedział: "ULTRACAM jest urządzeniem unikalnym z uwagi na fakt, że może pracować z bardzo dużą prędkością, rejestrując filmy o dużej częstotliwości odświeżania - jednocześnie w trzech kolorach. Dzięki temu udał nam się ustalić czerwony kolor tych błysków promieniowania z V404 Cygni." Dr Gandhi podsumowuje: "Rozbłysk z 2015 roku bardzo zmotywował astronomów do skoordynowania międzynarodowych wysiłków w celu obserwowania przyszłych rozbłysków. Krótki czas trwania, silna emisja w całym spektrum elektromagnetycznym wymagają bliskiej komunikacji, wymiany danych oraz wspólnej pracy wielu astronomów. Takie obserwacje stanowią duże wyzwanie, szczególnie gdy próbujemy wykonywać jednoczesne obserwacje za pomocą teleskopów naziemnych i kosmicznych." Więcej informacji: Źródło: RAS]]> 8706 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa monstrualnie masywne gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/17/hubble-odkrywa-monstrualnie-masywne-gwiazdy/ Thu, 17 Mar 2016 15:31:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8722 R136 obserwowana za pomocą WFC3 Wykorzystując unikalne zdolności Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do obrazowania w ultrafiolecie astronomowie zidentyfikowali dziewięć ogromnych gwiazd o masach przekraczających 100 mas Słońca w gromadzie gwiazd R136. To największa próbka bardzo masywnych gwiazd jak dotąd zidentyfikowana. Wyniki, które zostaną opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society stawiają przed nami wiele nowych pytań o formowanie się masywnych gwiazd. Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble'a do wykonania - za pomocą Wide Field Camera 3 zdjęć o niespotykanej dotąd rozdzielczości przestrzennej w ultrafiolecie - młodej gromady gwiazd R136. Pseudo image of R136 R136 ma średnicę zaledwie kilku lat świetlnych i znajduje się w Mgławicy Tarantula znajdującej się w Wielkim Obłoku Magellana około 170 000 lat świetlnych od Ziemi. W tej młodej gromadzie znajduje się wiele ekstremalnie masywnych, gorących i jasnych gwiazd, które emitują energię głównie w ultrafiolecie. Dlatego też naukowcy postanowili przeanalizować promieniowanie ultrafioletowe z tej gromady. Oprócz znalezienia kilkudziesięciu gwiazd o masach przekraczających 50 mas Słońca, w ramach nowych badań udało się odkryć łącznie dziewięć bardzo masywnych gwiazd o masie ponad 100 mas Słońca. Niemniej jednak aktualny rekordzista - R136a1 utrzyma swoje miejsce na podium jako najmasywniejsza gwiazda znana we Wszechświecie (ok. 250 mas Słońca). Wykryte w ramach przeglądu gwiazdy są nie tylko ekstremalnie masywne lecz także ekstremalnie jasne. Łączna moc promieniowania tych dziewięciu gwiazd przewyższa moc promieniowania Słońca o czynnik 30 milionów. Naukowcom udało się także zbadać wypływy z tych gwiezdnych behemotów, które zdecydowanie łatwiej zbadań w zakresie ultrafioletowym. Z tych gwiazd ucieka materia o masie Ziemi w każdym miesiącu. Owa materia oddala się od gwiazdy z prędkością równą 1% prędkości światła co powoduje gwałtowną utratę masy w krótkim życiu takiej gwiazdy. "Zdolność rozdzielenia promieniowania ultrafioletowego w tak wyjątkowo zatłoczonym regionie na poszczególne jego elementy i oddzielenie sygnatur pojedynczych gwiazd, możliwe było tylko za pomocą instrumentów na pokładzie Hubble'a," tłumaczy Paul Crowther z University of Sheffield i główny autor badania. W 2010 roku Crowther wraz ze współpracownikami wykazał obecność czterech gwiazd wewnątrz R136, z których każda miała masę przekraczającą 150 mas Słońca. W tym czasie ekstremalne właściwości tych gwiazd były zaskoczeniem, bowiem przekraczały górny limit masy dla gwiazd, który podówczas był ogólnie przyjmowany. Teraz nowa analiza danych pozwoliła wykazać obecność kolejnych pięciu gwiazd o masie powyżej 100 mas Słońca w R136. Wyniki zebrane w R136 i innych gromadach każą postawić nowe pytania o procesy odpowiadające za powstawanie masywnych gwiazd, bowiem pochodzenie tego typu olbrzymów pozostaje niejasne. Saida Caballero-Nieves, współautorka badania tłumaczy: "Sugerowano, że tego typu potwory powstają z połączenia mniejszych gwiazd w ciasnych układach podwójnych. Z tego co wiemy o częstotliwości masywnych mergerów, ten scenariusz nie może odpowiadać za wszystkie naprawdę masywne gwiazdy, które widzimy w R136."    ]]> 8722 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rosja obcina środki na badania kosmiczne o 30 procent!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/17/rosja-obcina-srodki-na-badania-kosmiczne-o-30-procent/ Thu, 17 Mar 2016 18:13:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8748 Premier Rosji: Dmitrij Miedwiediew Źródło: REUTERS/Dmitry Astakhov/Sputnik/Pool Premier Rosji: Dmitrij Miedwiediew Źródło: REUTERS/Dmitry Astakhov/Sputnik/Pool[/caption] Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew zgodził się dzisiaj obciąż fundusze przeznaczone na rosyjski program kosmiczny o 30 procent z uwagi na pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Zatwierdzając plan przedłożony w styczniu przez rosyjską agencję kosmiczną Roskosmos, Miedwiediew nakazał ograniczenie budżetu przeznaczonego na program kosmiczny w latach 2016-2025 z 2 bilionów rubli (29.2 mln USD) do 1.4 biliona rubli. "To duży program, i potrzebujemy takich dużych problemów, nawet w obliczu kłopotów gospodarczych," powiedział agencji TASS premier Rosji. Program badań kosmicznych to część narodowej dumy w Rosji od czasów zimnowojennego wyścigu kosmicznego między Rosją a USA. Jednak podobnie jak inne duże i kosztowne projekty realizowane w tym kraju, takie jak Puchar Świata w piłce nożnej w 2018 roku, wsparcie państwa dla Roskosmos także padło ofiarą załamania gospodarki Rosji, napędzanego załamaniem się cen ropy na międzynarodowych rynkach jak i sankcjami nałożonymi przez Zachód. Z uwagi na ograniczone środki finansowe, agencja kosmiczna zgodziła się przełożyć załogowy lot na Księżyc o pięć lat - z 2030 na 2035 rok - oraz zrezygnować z planów stworzenia rakiet wielokrotnego użytku. Niedawno rzecznik Roskosmos informował, że agencja będzie ponownie oceniała swoje plany rozwoju dopiero po 2025 roku. Źródło: reuters]]> 8748 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pluton wciąż odkrywa przed nami swoje tajemnice]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/18/pluton-wciaz-odkrywa-przed-nami-swoje-tajemnice/ Fri, 18 Mar 2016 15:49:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8756 fivepaperspr Osiem miesięcy po zbliżeniu się do niego sondy New Horizons, Pluton wciąż zaskakuje naukowców badających jego tajemnice. Pluton i jego największy księżyc Charon stanowią w rzeczywistości podwójną planetę: dwa ciała o porównywalnych rozmiarach krążące wokół wspólnego środka masy. Cztery mniejsze księżyce - Styx, Nix, Kerberos i Hydra - powstały najprawdopodobniej w tym samym czasie co Charon wskutek potężnej kolizji. "Dlatego też uważaliśmy, że małe księżyce będą przypominały Charona," mówi Mark Showalter, starszy naukowiec z SETI Institute. "Wbrew naszym oczekiwaniom okazuje się, że ich powierzchnia jest dużo jaśniejsza i dużo starsza niż ich dużego brata." Co więcej, naukowcy są zdumieni nietypową charakterystyką rotacji tych księżyców, które szybko obracają się wokół własnych osi, które sa mocno nachylone. "Grawitacyjne oddziaływanie ze strony Plutona powinno spowodować zmniejszenie prędkości obrotowej i zmianę orientacji osi obrotu. Tak się jednak nie stało," zauważa Showalter. Zespół misji New Horizons spekuluje, że za nietypową rotację odpowiadają zderzenia z obiektami spoza układu. Sonda New Horizons odkryła przed nami zaskakująco złożone procesy geologiczne na powierzchni Plutona i Charona. Na Plutonie możemy podziwiać jasne równiny o szerokości 1000 km, nieformalnie zwane Sputnik Planum, które pokryte są lodem z azotu i dwutlenku węgla. Na ich powierzchni praktycznie nie ma żadnych kraterów co wskazuje na trwającą do czasów obecnych aktywność geologiczną. Tuż obok równin rozciągają się silnie pokryte kraterami tereny będące świadkami zderzeń, których Pluton doświadczał przez miliony i miliardy lat. Krawędzie i wzgórza na tych obszarach są całkowicie pokryte lodem i szronem. https://www.youtube.com/watch?time_continue=2&v=ei5aF6Bw56E "Jednymi z najciekawszych  obiektów są dwa wysokie nasypy z centralnymi zapadliskami, które wyglądają jak wulkany," mówi Ross Beyer, starszy naukowiec z SETI Institute. "Wright Mons ma wysokość ponad 3 km, a u podstawy jego średnica to ponad 200 km. To mogą być kriowulkany, ale ustalenie tego jeszcze przed nami." Obserwacje przeprowadzone przez sondę New Horizons zrewolucjonizowały naszą wiedzę o atmosferze Plutona. "Dużym zaskoczeniem było dla nas zaobserwowanie wielowarstwowej mgły rozciągającej się od powierzchni aż do 200 km nad powierzchnią Plutona. Górne warstwy atmosfery są dużo chłodniejsze niż tego oczekiwano, a to znacznie spowalnia proces uciekania atmosfery z Plutona.  Po raz pierwszy udało nam się także zmierzyć ciśnienie atmosferyczne na powierzchni - około 11 mikrobarów - oraz odkryć, że struktura temperatury w niższych warstwach atmosfery różni się z miejsca do miejsca," dodaje David Hinson z SETI Institute. 1-fivepaperspr Partner Plutona - Charon - może poszczycić się własnymi charakterystycznymi cechami.  Bogata w wodę lodowa powierzchnia jest szczególnie czerwona na północnych obszarach. Barwa tego regionu spowodowana jest obecnością tholinów, molekuł powstałych wskutek oddziaływania promieniowania ultrafioletowego na proste związki takie jak metan i etan.  Na powierzchni Charona można także natrafić na lód amoniakowy. "W przeciwieństwie do Plutona, powierzchnia Charona jest dość stara i jednorodna. W większości pokryta jest lodem wodnym z niewielką domieszką amoniaku. Charon nie jest aż tak aktywny geologicznie jak Pluton," mówi Cristina Dalle Ore, naukowiec z SETI. ksiezyce_Plutona W wydanym 18 marca wydaniu periodyku Science można znaleźć wiele artykułów dotyczących badań Plutona i jego księżyców. Jak dotąd sonda New Horizons przesłała na Ziemię około połowę danych zebranych podczas przelotu w pobliżu Plutona 14 lipca 2015 roku. Naukowcy oczekują, że jeszcze wiele zaskakujących informacji z przelotu przed nami. plutoreveals 1-plutoreveals Źródło: Science]]> 8756 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowa egzoplaneta i jej rekordowo wydłużona orbita]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/18/nowa-egzoplaneta-i-jej-rekordowo-wydluzona-orbita/ Fri, 18 Mar 2016 19:26:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8764 mosteccentri Zespół naukowców pracujących pod kierownictwem Stephena Kane'a - astronoma z San Francisco State University odkrył planetę pozasłoneczną znajdującą się 117 lat świetlnych od Ziemi krążącą po najbardziej mimośrodowej orbicie z dotychczas odkrytych. Co więcej, Kane wraz ze współpracownikami był w stanie zarejestrować sygnał promieniowania odbitego od planety oznaczonej  HD 20782 - błysk promieniowania gwiazdy odbity od atmosfery planety, wyemitowany gdy planeta przechodziła przez perycentrum swojej orbity. Odkrycie zostało opublikowane online 28 lutego 2016 roku w periodyku The Astrophysical Journal. Mimośrodowość to jeden z parametrów orbity wskazujący na to jak bardzo jest ona spłaszczona. Podczas gdy planety w Układzie Słonecznym charakteryzują się niemal kołowymi orbitami, astronomowie odkryli kilka planet pozasłonecznych o bardzo wydłużonych czy mimośrodowych orbitach. HD 20782 ma jak dotąd najbardziej mimośrodową orbitę. Jej mimośród wynosi 0,96. Oznacza to, że owa planeta porusza się po bardzo wydłużonej elipsie, znacznie oddalając się od swojej gwiazdy macierzystej tylko po to, aby wrócić po jakimś czasie i błyskawicznie przemknąć niezmiernie blisko gwiazdy. Naukowcy zauważają, że HD 20782 jest doskonałą okazją do obserwowania atmosfer planetarnych na planetach o wydłużonych orbitach, bowiem obiektów tego typu w naszym Układzie Słonecznym nie ma. Badając promieniowanie odbite od HD 20782 astronomowie mogą dowiedzieć się sporo o strukturze i składzie atmosfery planety, która potrafi przetrwać krótkie lecz gorące wystawienie na palące promieniowanie gwiazdy. 1-mosteccentri A apocentrum (najdalszym od gwiazdy punkcie) swojej orbity planetę dzieli od gwiazdy 2.5 AU (jednostki astronomicznej), a w perycentrum średnia odległość między gwiazdą a planetą wynosi zaledwie 0,06 AU - to odległość dużo mniejsza niż odległość Merkurego od Słońca, mówi Kane, profesor fizyki i astronomii. "Masa planety zbliżona jest do masy Jowisza, choć planeta przemyka w pobliżu gwiazdy niczym kometa." Już wcześniejsze obserwacje HD 20782 wskazywały, że planeta może mieć wyjątkowo mimośrodową orbitę. Kane wraz ze współpracownikami był w stanie potwierdzić ten i resztę parametrów orbitalnych w ramach projektu Transit Ephemeris Refinement and Monitoring Survey (TERMS), w ramach którego Kane wykrywa tranzytujące planety pozasłoneczne. Korzystając z nowych parametrów zespół był w stanie zaplanować obserwacje i wykorzystać teleskop kosmiczny do zarejestrowania promieniowania odbitego od planety podczas przejścia przez perycentrum orbity. Naukowcom udało się wykryć zmiany jasności, które najprawdopodobniej są skutkiem odbicia promieniowania gwiazdy przez atmosferę planety. Takie odbite światło może powiedzieć naukowcom dużo więcej o tym jak atmosfera planety takiej jak HD 20782 oddziałuje z promieniowaniem gwiazdy podczas bardzo krótkiego intensywnego zbliżenia do niej. Ilość światła odbitego od planety lub jej jasność zależy w części od składu jej atmosfery. Planety skryte pod obłokami pełnymi cząsteczek lodu, jak na Wenus czy Jowiszu, odbijają bardzo dużo światło. Jednak jeżeli Jowisz zbliżyłby się do Słońca, wysokie temperatury usunęłyby lodowy materiał z jego obłoków. W przypadku niektórych planet pozasłonecznych o rozmiarach Jowisza, które poruszają się po krótkich, kołowych orbitach, właśnie to zjawisko eliminuje z atmosfer odbijające światło cząsteczki, co sprawia, że planety wydają się "ciemne". Jednak w przypadku HD 27802 "atmosfera planety nie ma czasu na reakcję. Czas przejścia w pobliżu gwiazdy jest tak krótki, że nie ma szans na usunięcie wszystkich lodowych cząsteczek, które odpowiadają za dużą odbijalność promieniowania." Astronomowie jak na razie nie potrafią określić skadu chemicznego atmosfery HD 20782, ale najnowsze obserwacje wskazują, że jej atmosfera może być podobna do atmosfery Jowisza. Planety pozasłoneczne takie jak HD 20782 odpowiadają za wiele pytań trapiących astronomów. "Kiedy widzimy planetą taką jak ta, z bardzo wydłużoną orbitą, bardzo ciężko wytłumaczyć w jaki sposób ona powstała. To tak jak przyglądanie się miejscu popełnienia morderstwa. Wiadomo, że coś strasznego się tam musiało stać, ale trzeba dojść do tego co konkretnie się stało." W przypadku HD 27802 mamy kilkoro "podejrzanych", zauważa Kane. Mogło być tak, że pierwotnie w tym układzie znajdowało się więcej planet i jedna z nich za bardzo zbliżyła się do drugiej. Takie zderzenie lub bliskie przejście mogło spowodować wyrzucenie jednej z planet całkowicie z układu planetarnego oraz wydłużenie orbity drugiej z nich. Planeta znajduje się w układzie podwójnym gwiazd - może zatem być tak, że to jedna z dwóch gwiazd w układzie za bardzo zbliżyła się do planety i wyrzuciła HD 27802 z bardziej kolistej orbity. Kane jest członkiem zespołu naukowego dwóch nadchodzących misji satelitarnych - Transiting Expolanet Survey Satellite (TESS) oraz Characterizing ExOPLanet Satellite (CHEOPS) - które także będą obserwować HD 20782 po starcie zaplanowanym na 2018 rok. Źródło: ApJ / San Francisco State University]]> 8764 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dwie komety przemkną w pobliżu Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/19/dwie-komety-przemkna-w-poblizu-ziemi/ Sat, 19 Mar 2016 19:06:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8770 twocomets20160318-16 Dwie komety, które bezpiecznie miną Ziemię w tym miesiącu mogą mieć ze sobą więcej wspólnego niż tylko intrygująco podobne orbity. De facto mogą być to kometarne bliźniaki. Kometa P/2016 BA14 została odkryta 22 stycznia 2016 roku za pomocą należącego do University of Hawaii teleskopu PanSTARRS na Haleakala na wyspie Maui. Początkowo uważano, że to planetoida, jednak kolejne obserwacje wykonane przez zespół z University of Maryland oraz Lowerll Observatory za pomocą Teleskopu Discovery Channel ukazały delikatny ogon co pozwoliło potwierdzić, że jednak jest to kometa. Orbita  tej nowo odkrytej komety skrywała jednak jeszcze jedną niespodziankę. Kometa P/2016 BA14 podąża po orbicie bardzo podobnej do orbity komety 252P/LINEAR, która została odkryta w ramach prowadzonego przez Massachustetts Institute of Technology przeglądu Lincoln Near Earth Asteroid Reseach (LINEAR) w dniu 8 kwietnia 2000 roku. Podobieństwa orbit mogą wskazywać na wspólne pochodzenie obu komet. P/2016 BA14 ma rozmiary o połowę mniejsze od 252P/LINEAR i może stanowić fragment oddzielony od większej komety w przeszłości. "Kometa P/2016 BA14 prawdopodobnie stanowi fragment 252P/LINEAR. Oba obiekty mogą mieć wspólną przeszłość patrząc na niesamowite podobieństwo ich orbit," mówi Paul Chodas, menedżer Centrum Badań NEO (CNEOS) w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Obserwacje komety 252P/LINEAR wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz komety P/2016 BA14 wykonane za pomocą Infrared Telescope Facility pozwolą na dalsze zbadanie wspólnego pochodzenia tych komet. Kometa 252P/LINEAR o średnicy ok. 230 metrów przeleci 21 marca w odległości 5.2 mln km od Ziemi. Następnego dnia, kometa P/2016 BA14 przemknie obok Ziemi w odległości 3.5 mln km. To będzie trzeci pod względem odległości najbliższy zarejestrowany przelot komety w pobliżu Ziemi. Bliższe były tylko komety D/1770 L1 (Lexell) w 1770 roku i C/1983 H1 (IRAS-Araki-Alcock)  w 1983 roku. Choć obie komety bezpiecznie przemkną w stosunkowo niewielkiej odległości od Ziemi, każdy kto chciałby je zobaczyć musi wyposażyć się w stosunkowo silny, profesjonalny teleskop ze względu na stosunkowo niewielkie rozmiary jądra komety. Przeloty w pobliżu Ziemi będą stanowiły najbliższe przeloty obu komet w najbliższej przyszłości. "Przelot 22 marca będzie najbliższym dla komety P/2016 BA14 w najbliższych co najmniej 150 latach," mówi Chodas. Źródło: CNEOS/NASA]]> 8770 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tymczasem na Marsie...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/21/tymczasem-na-marsie/ Mon, 21 Mar 2016 08:49:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8778 25939007995_ff70a84bff_k Mozaika ze zdjęć wykonanych za pomocą MastCam 34 mm w dniu sol 1285 o 13:11 czasu lokalnego.  Na pierwszym planie widoczne wychodnie, a w tle ściana krateru Gale. Jeżeli chodzi o skalę zdjęcia - odległy krater po lewj stronie panoramy ma 4 km średnicy.  Kolory zostały dopasowane do skalibrowanych kolorów PDS. 25938203385_cf791819a6_o Mozaika ze zdjęć wykonanych za pomocą MastCam 100 mm w dniu sol 1272 o 8:05 czasu lokalego. Na zdjęciu doskonale widać kolejne warstwy wychodni oraz interesujące jasne skały (gips?) u podstawy. 25937642025_f2b8781ac4_o Remote Micro Imager, który stanowi element instrumentu ChemCam, wykonał w dniu sol 1275 zdjęcia dwóch jasnych żył (prawdopodobnie gipsowych). Środkowe zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery MastCam 34 mm w sol 1274 o 14:10 czasu lokalnego. Prawa i lewa część zostały wykonane poprzez połączenie obrazów RMI (zapewniających ostrość) oraz obrazów wykonanych za pomocą MastCam 100 mm (zapewniających kolory). 25835543151_ea39269350_o Remote Micro Imager, który stanowi element instrumentu ChemCam, wykonał zdjęcia fragmentu podstawy Mount Sharp (sol 1283). Zdjęcie po lewej wykonane zostało za pomocą MastCam 100 mm w sol 1238 o 15:00 czasu lokalnego. Zdjęcie po prawej zostało wykonane poprzez połączenie obrazów RMI (zapewniających ostrość) oraz obrazów wykonanych za pomocą MastCam 100 mm (zapewniających kolory). 25806884862_8b69600c0a_o Mozaika złożona z dwóch zdjęć wykonanych za pomocą MastCam 100 mm w sol 1283 o 15:00 czasu lokalnego. 25832346931_abf76ec4de_o Mozaika złożona z dwóch zdjęć wykonanych za pomocą MastCam 100 mm w sol 1283 o 15:00 czasu lokalnego. 25926828555_1dc26f6bd0_o Jak w przypadku większości kamer cyfrowych, matryca CCD kamer MarsCam składa się z siatki Bayera. To siatka filtrów barwnych rejestrujących obraz w filtrze czerwonym, zielonym i niebieskim (patrz http://www.g1zm0.republika.pl/cmos_ccd.html). Demozaikowanie wykonywane jest za pomocą ImageJ. Po tym etapie pozostają jednak zielone artefakty. Usuwane są one w Gimpie za pomocą wtyczki G'MIC. Kolory następnie regulowane są, aby odpowiadały skalibrowanym kolorom PDS. 25279285466_d3afdcfbd5_o Remote Micro Imager wykonał zdjęcia odległych wzgórz znajdujących się u podnóża północnej ściany krateru Gale. Zbliżenia zostały wykonane w sol 1263. Środkowe zdjęcie stanowi natomiast mozaikę zdjęć wykonanych za pomocą MastCam 34 mm w sol 1163 o 14:35 czasu lokalnego. I na koniec: 24954875781_76e124745c_o Montaż 3 zdjęć wykonanych za pomocą MastCam 100 mm przedstawiających ścianę krateru Gale (o wysokości ok. 3 km) o różnych porach dnia. Zdjęcie po lewej wykonane zostało o 7:00 czasu lokalnego w sol 1235. Środkowe zdjęcie wykonane zostało o 12:31 czasu lokalnego w sol 1234. Zdjęcie po prawej wykonano o 16:33 czasu lokalnego w sol 1246. Jeżeli chcesz przeliczyć podawane tu daty i godziny czasu marsjańskiego na datę na Ziemi - skorzystaj z zegara marsjańskiego dostępnego pod adresem: http://jtauber.github.io/mars-clock/ Źródło: Thomas Appere Jeżeli podoba Ci się działalność portalu Puls Kosmosu i chcesz, aby nasz portal bezustannie się rozwijał czy pojawił się także na portalu YouTube - wesprzyj nasz najnowszy projekt. Bez Waszej pomocy nam się nie uda. 
     ]]>
    8778 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkryli gwiazdę o rekordowo długim okresie zmienności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/21/astronomowie-odkryli-gwiazde-o-rekordowo-dlugim-okresie-zmiennosci/ Mon, 21 Mar 2016 13:52:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8792 2-astronomersf Trzy lata temu astronomowie z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa odkryli jasną gwiazdę TYC 2505-672-1, która od tego czasu znacznie przygasła. Naukowcy zakładają, że TYC 2505-672-1 to w rzeczywistości układ podwójny, chociaż natura towarzysza obserwowanej gwiazdy wciąż pozostaje tajemnicą. Artykuł o odkryciu zostanie opublikowany w periodyku Astronomy & Astrophysics, a dostępny jest już jako preprint na portalu ArXiv. Rosyjscy naukowcy pracujący w ramach globalnej sieci teleskopów robotycznych MASTER określili, że olbrzymia gwiazda w Gwiazdozbiorze Mały Lew znacznie zmniejszyła swoją jasność - o czynnik rzędu 100 razy. Sieć teleskopów MASTER została zaprojektowana przez naukwców z MUP pracujących pod kierownictwem prof. Władimira Lipunowa w celu wykrywania i badania najbardziej energetycznych błysków we Wszechświecie - rozbłysków promieniowania gamma towarzyszących powstawaniu czarnych dziur i gwiazd neutronowych. Oprócz tego teleskopy wykorzystywane były do poszukiwań rozbłysków termonuklearnych na białych karłach, błysków w centrach galaktyk oraz kwazarów. Teleskopy MASTER odkryły dotąd ponad 1000 rozbłysków w odległościach od kilkuset do miliarda lat świetlnych od Ziemi oraz wiele potencjalnie zagrażających nam planetoid. Teleskopy znajdują się w pobliżu Błagowieszczeńska, Irkucka, Kisłowodska, na Uralu, w regionie moskiewskim oraz w Argentynie, RPA i Hiszpanii (na Wyspach Kanaryjskich). Początkowo obserwowany spadek jasności gwiazdy nie wydawał się szczególnie interesujący, wszak tego typu zjawisk jest wiele. Jednak powód tego spadku jasności wciąż pozostawał nieokreślony. Proponowano różne rozwiązania tego problemu, m.in. sugerowano, że czerwony olbrzym wyemitował obłok pyłu gwiezdnego składającego się z ziaren węgla i skrył się w nim. [caption id="attachment_8793" align="aligncenter" width="600"]Automatyczny teleskop MASTER-2 z Irkuckiego Uniwersytetu Państwowego w dolinie Tunkińskiej, Źródło: Moskiewski Uniwersytet Państwowy im. Łomonosowa Automatyczny teleskop MASTER-2 z Irkuckiego Uniwersytetu Państwowego w dolinie Tunkińskiej, Źródło: Moskiewski Uniwersytet Państwowy im. Łomonosowa[/caption] Późniejsze pomiary fotometryczne wykonane za pomocą teleskopu MASTER-Amur oraz pomiary widmowe wykonane za pomocą 6-metrowego teleskopu BTA-6 pozwoliły określić, że gwiazda nie zmieniła koloru na czerwony tak jak robi to Słońce przed zachodem Słońca, kiedy to atmosfera rozprasza promieniowanie o krótszej długości fali. Z tego też powodu gwiazdę dalej uważnie śledzono. Po jakimś czasie moc promieniowania gwiazdy wzrosła, a w październiku 2014 roku gwiazda wróciła do normalnego poziomu jasności. W tym samym czasie gwiazda przykuła uwagę Rolfa Yansena - holenderskiego astronoma pracującego w Arizonie. Przeanalizował on dane zebrane w bibliotece zdjęć obserwatorium harwardzkiego dostępnej publicznie od czerwca 2014 roku i odkrył, że w latach 1942-1945 gwiazda TYC 2505-672-1 doświadczyła takiego samego spadku mocy promieniowania. Według obliczeń Yansena, gwiazda charakteryzuje się niespotykanym okresem zmian jasności równym 25 245 dni czyli ok. 69 lat. Tym samym gwiazda ta pobiła rekord długości okresu zmian jasności. Według Denisa Denisenko, jednego z autorów, wcześniejszy rekord należał do Epsilon Aurigae. Zaćmienia w tym układzie pojawiają się co 9890 dni, czyli nieco ponad 27 lat. Jak dotąd znamy zaledwie pięć gwiazd o okresie zmian dłuższym niż 10 lat. Innymi słowy, nowa zmienna bije rekord ponad 2.5-krotnie. "To ironia, ale w ramach projektu MASTER, którego celem jest obserwowanie bardzo krótkotrwałych zjawisk takich jak rozbłyski promieniowania gamma, udało się odkryć niespotykaną zmienność w zupełnie innej skali," komentuje Denis Denisenko. Naukowcy uważają, że owa gwiazda to w rzeczywistości układ podwójny, chociaż jak na razie mogą jedynie spekulować o naturze towarzysza obserwowanej gwiazdy. Więcej informacji: Źródło: MUT]]> 8792 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Formowanie planet - tryb przyspieszony wokół HL Tauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/21/formowanie-planet-tryb-przyspieszony-wokol-hl-tauri/ Mon, 21 Mar 2016 14:27:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8796 Scheibe und Inset - en Obserwacje przy wykorzystaniu sieci radioteleskopów VLA w Nowym Meksyku pozwoliły wykonać wyjątkowo szczegółowe zdjęcie wewnętrznego fragmentu dysku protoplanetarnego wokół młodej gwiazdy HL Tauri. Na owym zdjęciu wyraźnie widoczne jest zagęszczenie pyłu o masie 3 do 8 mas Ziemi, które stanowi idealne warunki do formowania planety, swego rodzaju planetarny żłobek z wystarczającą ilością surowców do budowy planety o masie między masą Ziemi a masą Neptuna. Obecność tego zagęszczenia wskazuje na rozwiązanie fundamentalnego problemu w formowaniu planet, tj. w jaki sposób powstają planety w ograniczonej skali czasowej dostępnej dla tego typu procesów. Nowe obserwacje przy wykorzystaniu sieci radioteleskopów Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) w Nowym Meksyku  pozwoliły na uzyskanie jednych z najostrzejszych obrazów radiowych dysku wokół młodej gwiazdy HL Tauri. Wcześniejsze zdjęcia wykonane za pomocą obserwatorium ALMA przedstawiały charakterystyczne pierścienie pyłowe oddzielone lukami w dysku protoplanetarnym. Nowe zdjęcie przedstawia masywne zagęszczenie pyłu w najbardziej wewnętrznym jasnym pierścieniu, o masie od 3 do 8 mas Ziemi. Dyrektor MPIA i drugi kierownik zespołu badawczego Thomas Henning mówi: "To zagęszczenie wygląda jak embrion planetarny, który może rozwinąć się w pełnowymiarową planetę w ciągu kilku następnych milionów lat." Nowe odkrycie ma jednak jeszcze szerszy wpływ na całą dziedzinę: Od dawna wiadomo, że najprostsze modele formowania planet mają problem ze skalą czasową. W tych modelach to dyski protoplanetarne złożone z pyłu i gazu, krążące wokół nowej gwiazdy, są gładkie i jednorodne. Wszystkie zjawiska zachodzą w krótkich skalach czasowych, ziarna pyłu sklejają się ze sobą i formują coraz to większe obiekty, aż do momentu powstania planet. Jednak to raczej jest wolny proces - za wolny, dlatego też czas jest ograniczony. W ciągu pierwszych dziesięciu milionów lat gaz i pył w dysku są wywiewane w przestrzeń kosmiczną przez intensywne promieniowanie młodej gwiazdy. Bez gazu i pyłu nie ma jednak procesów formowania planet, bo brakuje surowca. Jeżeli do tego czasu planety nie powstaną - nigdy już nie powstaną. Nowe zdjęcia wydają się przedstawiać przyspieszony, ultraszybki tryb formowania planet: Przepływ gazu w dysku powoduje powstanie lokalnych zagęszczeń pyłu, a procesy powstawania planet w tych obszarach o dużej gęstości pyłu, mogą zachodzić dużo szybciej. Hubert Klahr z MPIA tłumaczy: "Dziesięć lat temu odkryliśmy pierwsze wskazania takich ultra-szybkich procesów formowania planet w naszych symulacjach. Teraz po raz pierwszy obserwacje przedstawiły nam szczegóły tego typu procesów: pierścienie pyłowe o dużej gęstości, w których powstają lokalne zagęszczenia pyłu." Aktualnie trwające badania i analizy mają na celu stworzenie szczegółowego modelu dysku HL Tauri oraz wykazanie czy ogromne zagęszczenie pyłu faktycznie przyciąga pobliską materię i zwiększa masę tego obiektu. Thomas Henning podsumowuje: "Bardzo szczegółowe zdjęcia tego typu wynoszą badanie procesów formowania planet na nowy poziom." Więcej informacji: Źródło: MPIA]]> 8796 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[7 polskich zespołów w finale University Rover Challenge]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/21/7-polskich-zespolow-w-finale-university-rover-challenge/ Mon, 21 Mar 2016 15:01:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8800 ROV SO HARD Stowarzyszenie The Mars Society ogłosiło wyniki kolejnego etapu konkursu URC. Do finału zakwalifikowało się 30 najlepszych zespołów. Wśród nich znalazło się aż 7 ekip z Polski, które w dniach 2-4 czerwca będą rywalizować na pustyni Utah w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie trwa wciąż rekrutacja do europejskiej edycji zawodów – European Rover Challenge, które we wrześniu odbędą się w Polsce, w woj. podkarpackim. W następnej fazie zawodów URC znaleźli się polscy studenci z Białegostoku, Rzeszowa, Częstochowy, Łodzi, Warszawy oraz dwa zespoły z Wrocławia. Finaliści zostali wyłonieni przez amerykańskich sędziów, po tzw. Critical Design Review, czyli szczegółowym przeglądzie projektów technicznych łazików. Tymczasem jury ERC wciąż przyjmuje zgłoszenia do europejskiej edycji konkursu. Do końca rejestracji na European Rover Challenge pozostało zaledwie 10 dni – termin składania aplikacji dla drużyn chcących wziąć udział w ERC, mija wraz z końcem marca.  Na zawodników europejskich zawodów czekają w tym roku, dedykowane specjalnie dla nich, warsztaty mentoringowe oraz prelekcje gości specjalnych. ERC, którego trzecia edycja odbędzie się w dniach 10-13 września, tym razem w Jasionce, w województwie podkarpackim, stanowi największe robotyczno-kosmiczne wydarzenie w Europie. W zeszłym roku w wydarzeniu uczestniczyło ponad 30 tysięcy widzów oraz najważniejsze osoby związane z branżą kosmiczną: m.in.  dr Gianfranco Visentin – szef działu robotyki w ESA i dr Harrison Schmitt – uczestnik misji Apollo 17. URC i ERC wspólnie tworzą Rover Challenge Series, czyli ligę najbardziej prestiżowych zawodów robotycznych na świecie. Do ligi, zarządzanej przez stowarzyszenie Mars Society zostały włączone także mniejsze, zamknięte konkursy krajowe. Drużyny, rywalizujące w poszczególnych zawodach, będą zbierać punkty do klasyfikacji generalnej, z której na koniec sezonu wyłoniony zostanie najlepszy zespół robotyczny na świecie.]]> 8800 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astrofizycy odkrywają ultra-szybkie wiatry w pobliżu supermasywnej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/22/astrofizycy-odkrywaja-ultra-szybkie-wiatry-w-poblizu-supermasywnej-czarnej-dziury/ Tue, 22 Mar 2016 07:29:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8806 Wizja artystyczna burzliwego wiatru krążącego wokół czarnej dziury. Część gazu opada na czarną dziurę, ale część jest wywiewana na zewnątrz dysku. Źródło: NASA / M. Weiss (Chandra X-ray Observatory) Wizja artystyczna burzliwego wiatru krążącego wokół czarnej dziury. Część gazu opada na czarną dziurę, ale część jest wywiewana na zewnątrz dysku. Źródło: NASA / M. Weiss (Chandra X-ray Observatory)[/caption] Nowe badania prowadzone przez astrofizyków z York University pozwoliły im odkryć najszybsze kiedykolwiek zarejestrowane wiatry w zakresie promieniowania ultrafioletowego wiejące w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. "Mówimy tu i wiatrach o prędkości rzędu 20 % prędkości światła, czyli ponad 200 milionów kilometrów na godzinę,"mówi Jesse Rogerson, który prowadził badania w ramach swojej pracy doktorskiej na Wydziale Fizyki i Astronomii York University. "Co więcej mamy powody twierdzić, że  istnieją jeszcze szybsze wiatry kwazarowe." Astronomowie mają świadomość istnienia wiatrów kwazarowych od późnych lat sześćdziesiątych. Co najmniej jeden kwazar na cztery posiada takie wiatry. Kwazary to dyski gorącego gazu powstające wokół supermasywnych czarnych dziur w centrach masywnych galaktyk - takie dyski są większe niż orbita Ziemi wokół Słońca i gorętsze od powierzchni Słońca - dzięki czemu widoczne są w całym obserwowalnym Wszechświecie. "Czarne dziury mogą mieć masę równą miliardom mas Słońca, głównie dzięki temu, że połykają każdą materię, która za bardzo się do niej zbliży," mówi prof. Patrick Hall z York University, który nadzorował pracę Rogersona. "Jednak gdy materia zbliża się do czarnej dziury, część z niej jest wywiewana przez intensywne promieniowanie i wysoką temperaturę kwazaru. To właśnie tego typu wiatry wykrywamy." Rogerson wraz ze swoim zespołem wykorzystał do badań dane z dużego przeglądu nieba znanego jako Sloan Digital Sky Survey, dzięki czemu był w stanie zidentyfikować nowe wypływy z kwazarów. Po rozpoznaniu około 300 obiektów, wybrano prawie 100 do dalszych badań. Te obiekty obserwowane były przez podwójne teleskopy Obserwatorium Gemini na Hawajach i w Chile. "Nie tylko udało nam się potwierdzić najszybszy jak dotąd wiatr ultrafioletowy, ale odkryliśmy także nowy wiatr w tym samym kwazarze poruszający się nieco wolniej, z prędkością 140 milionów kilometrów na godzinę," mówi Hall. "Planujemy dalsze obserwacje tego kwazaru, aby zobaczyć jak się sytuacja rozwinie." W dużej mierze badania te mają na celu lepsze zrozumienie wypływów z kwazarów i procesów prowadzących do ich powstawania. "Wiatry kwazarowe odgrywają istotną rolę w formowaniu galaktyk," mówi Rogerson. "Gdy galaktyki powstają, owe wiatry wyrzucają materię na zewnątrz i powstrzymują tym samym procesy gwiazdotwórcze. Jeżeli takie wiatry by nie istniały, albo były słabsze, widzielibyśmy wiele więcej gwiazd w dużych galaktykach niż ma to miejsce." Odkrycia zespołu zostały opublikowane wczoraj w drukowanym wydaniu periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Więcej informacji: Źródło: MNRAS / phys.org]]> 8806 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niewielka pobliska galaktyka ozłocona przez gwiazdy neutronowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/22/niewielka-pobliska-galaktyka-ozlocona-przez-gwiazdy-neutronowe/ Tue, 22 Mar 2016 09:58:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8814 Zdjęcie galaktyki Reticulum II uzyskane w ramach Dark Energy Survey przy wykorzystaniu 4-metrowego teleskopu Blanco w Cerro Tololo Inter-American Observatory. Dziewięć gwiazd opisanych w artykule zaznaczono na czerwono. Widma wskazują na bardzo silną obecność baru w trzech gwiazdach. Tło: Dark Energy Survey/Fermilab. Pierwszy plan: Alexander Ji, Anna Frebel, Anirudh Chiti oraz Josh Simon Zdjęcie galaktyki Reticulum II uzyskane w ramach Dark Energy Survey przy wykorzystaniu 4-metrowego teleskopu Blanco w Cerro Tololo Inter-American Observatory. Dziewięć gwiazd opisanych w artykule zaznaczono na czerwono. Widma wskazują na bardzo silną obecność baru w trzech gwiazdach. Tło: Dark Energy Survey/Fermilab. Pierwszy plan: Alexander Ji, Anna Frebel, Anirudh Chiti oraz Josh Simon[/caption] Najlżejsze pierwiastki w układzie okresowym powstały w kilka minut po Wielkim Wybuchu. Cięższe pierwiastki chemiczne powstały w gwiazdach, albo wskutek fuzji jądrowej w ich wnętrzach, albo w katastroficznych eksplozjach. Niemniej jednak, od prawie 60 lat naukowcy nie mogli dojść do porozumienia co do sposobu powstawania najcięższych pierwiastków takich jak złoto czy ołów. Nowe obserwacje niewielkiej galaktyki odkrytej w zeszłym roku wskazują, że te ciężkie pierwiastki mogą być pozostałościami po rzadkich zderzeniach dwóch gwiazd neutronowych. Artykuł opisujący nowe badania został opublikowany w periodyku Nature. Nowa galaktyka nazwana Reticulum II ze względu na położeniu w południowym Gwiazdozbiorze Sieci (Reticulum), jest jedną z najmniejszych i najbliższych nam galaktyk. Jej bliskość sprawiła, że stała się kuszącym celem badań zespołu naukowców, który zajmuje się analizą składu chemicznego pobliskich galaktyk. "Reticulum II ma więcej gwiazd na tyle jasnych, aby można było badać ich skład chemicznych, niż jakakolwiek inna ultra-słaba galaktyka karłowata dotąd odkryta," tłumaczy Simon. Takie ultra-słabe galaktyki stanowią pozostałości po erze powstawania pierwszych gwiazd we Wszechświecie. Krążą one wokół Drogi Mlecznej,a  ich prosty skład chemiczny może pomóc astronomom zrozumieć historię procesów zachodzących w gwiazdach w pierwotnym Wszechświecie, włącznie z powstawaniem pierwiastków. Wiele pierwiastków chemicznych powstaje wskutek fuzji jądrowej, w której dwa jądra atomowe łączą się ze sobą uwalniając przy tym energię, tworząc tym samym  inne, cięższe atomy. Jednak pierwiastki cięższe niż cynk powstają w procesie zwanym wychwytem neutronu, w którym to istniejący pierwiastek pozyskuje dodatkowe pojedyncze neutrony,  które następnie ulegają rozpadowi na protony, zmieniając tym samym budowę atomu. Neutrony mogą być wychwytywane powoli, w długich okresach czasu we wnętrzach gwiazdy lub w ciągu kilku sekund, kiedy katastroficzne zjawiska sprawiają, że otoczenie jest zalewane dużą ilością neutronów. W każdej z tych metod powstają inne typy pierwiastków. Ku zaskoczeniu naukowców, zespół odkrył, że siedem z dziewięciu najjaśniejszych gwiazd galaktyki Reticulum II posiada dużo więcej pierwiastków powstałych wskutek gwałtownego wychwytu neutronów niż w jakiejkolwiek innej galaktyce karłowatej. "Owe gwiazdy mają nawet 1000 razy więcej pierwiastków powstałych wskutek wychwytu neutronów niż inne gwiazdy obserwowane w podobnych galaktykach," mówi główny autor artykułu Alexander Ji (MIT). Wcześniej astronomowie byli podzieleni co do tego czy takie pierwiastki powstają głównie w wybuchach supernowych czy w bardziej egzotycznych zjawiskach kosmicznych takich jak np. połączenie dwóch gwiazd neutronowych. Niemniej jednak odkrycie tak dużej - niespotykanej wcześniej - ilości ciężkich pierwiastków w jednej galaktyce karłowatej dowodzi, że źródło pierwiastków powstałych wskutek wychwytu neutronów w Reticulum II musi być jakimś rzadkim zjawiskiem - dużo rzadszym od typowych supernowych. Co więcej, sama ilość takich pierwiastków w Reticulum II znacznie przekracza ilość, która mogłaby powstać w większości supernowych. "Powstanie pierwiastków wskutek gwałtownego wychwytu neutronów w trakcie łączenia dwóch gwiazd neutronowych może idealnie tłumaczyć te obserwacje," mówi współautorka Anna Frebel (MIT). Stare gwiazdy Drogi Mlecznej wskazują zawartość pierwiastków powstałych w wychwycie neutronów podobną do tej w Reticulum II. To wskazuje, że proces powstawania pierwiastków wskutek wychwytu neutronów w dużych galaktykach jest prawdopodobnie taki sam jak w galaktykach karłowatych, co sugeruje, że nawet ciężkie pierwiastki na Ziemi mogły powstać w mergerach gwiazd neutronowych. Zespół badawczy uważa, że obserwacje większej liczby gwiazd w Reticulum II mogą rzucić więcej światła na pochodzenie ciężkich pierwiastków oraz historie formowania tego unikalnego systemu. "Ze względu na to, że ta galaktyka jest tak mała, doskonale przechowuje dowody tych zamierzchłych rzadkich wydarzeń," mówi Simon. "Naprawdę mamy szczęście, że taka ważna galaktyka znajduje się tak blisko nas." Więcej informacji: Źródło: Nature]]> 8814 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdy fala uderzeniowa supernowej dociera do powierzchni gwiazdy...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/22/gdy-fala-uderzeniowa-supernowej-dociera-do-powierzchni-gwiazdy/ Tue, 22 Mar 2016 13:07:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8824 KSN 2011a o rozmiarach 300 razy większych od Słońca znajduje się 700 milionów lat świetlnych od Ziemi. Drugi, KSN 2011d rozmiarami 500-krotnie przewyższa Słońce i znajduje się 1.2 miliarda lat świetlnych od Ziemi. "Jeżeli umieścilibyśmy te gwiazdy w miejscu Słońca, to orbita Ziemi znalazłaby się w ich wnętrzu," powiedział Garnavich. Niezależnie czy jest to katastrofa lotnicza, wypadek samochodowy czy wybuch supernowej, uchwycenie momentu gwałtownego, katastroficznego zjawiska jest ekstremalnie trudne, choć niesamowicie pomocne w zrozumieniu powodów tego zjawiska. Bezustanne wpatrywanie się teleskopu Keplera w jedno miejsce na niebie pozwoliło w końcu astronomom zaobserwować falę uderzeniową supernowej, gdy właśnie docierała do powierzchni gwiazdy. Samo wyjście fali uderzeniowej z gwiazdy trwa około 20 minut, więc uchwycenie tego błysku energii to milowy krok dla astronomów. "Aby zobaczyć coś co będzie trwało zaledwie kilka-kilkanaście minut, jak np. wyjście fali uderzeniowej w supernowej, trzeba posiadać kamerę bezustannie wpatrzoną w ten region nieba," mówi Garnavich. "Nigdy nie wiadomo kiedy dojdzie do eksplozji, ale czujność Keplera pozwoliła nam zaobserwować sam początek tej eksplozji." [caption id="attachment_8826" align="aligncenter" width="1000"]Diagram przedstawia jasność supernowej w stosunku do jasności Słońca. Po raz pierwszy udało się zaobserwować błysk fali uderzeniowej docierającej do powierzchni gwiazdy, w zakresie optycznym. Śmierć gwiazdy KSN 2011d trwała 14 dni. Jednak wyjście fali uderzeniowej trwa zaledwie około 20 minut. Uchwycenie tego momentu stanowi potężny krok milowy dla astronomii. Źródło: NASA Ames/W. Stenzel Diagram przedstawia jasność supernowej w stosunku do jasności Słońca. Po raz pierwszy udało się zaobserwować błysk fali uderzeniowej docierającej do powierzchni gwiazdy, w zakresie optycznym. Śmierć gwiazdy KSN 2011d trwała 14 dni. Jednak wyjście fali uderzeniowej trwa zaledwie około 20 minut. Uchwycenie tego momentu stanowi potężny krok milowy dla astronomii. Źródło: NASA Ames/W. Stenzel[/caption] Supernowe tego typu - znane jako supernowe typu II - wybuchają w momencie gdy wewnętrzny piec gwiazdy wyczerpuje wszystkie zapasy paliwa jądrowego i dochodzi do kolapsu jądra gwiazdy. Obie supernowe zgadzają się z modelami matematycznymi eksplozji typu II, co jedynie potwierdza obecnie przyjęte teorie. Jednocześnie odkryły przed nami nieoczekiwaną różnorodność pojedynczych szczegółów tych kataklizmicznych wybuchów. Chociaż obie gwiazdy uwolniły zbliżoną ilość energii, w mniejszej z nich nie zauważono wyjścia fali uderzeniowej. Naukowcy uważają, że odpowiedzialny za to może być obłok gazu osłaniający gwiazdę, który mógł być wystarczająco gęsty, aby zasłonić falę uderzeniową, kiedy dotarła do powierzchni gwiazdy. "Te wyniki stanowią ogromną zagadkę," mówi Garnavich. "Patrzymy na dwie supernowe i widzimy dwie różne rzeczy. To niesamowite." Zrozumienie fizyki leżącej u podstaw tych gwałtownych zjawisk pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć w jaki sposób ziarna chemicznej różnorodności i samego życia rozprzestrzeniały się w przestrzeni i czasie w Drodze Mlecznej. "Wszystkie ciężkie pierwiastki we Wszechświecie pochodzą z eksplozji supernowych. Dla przykładu, całe srebro, nikiel i miedź na Ziemi i w naszych ciałach pochodzą z wybuchów supernowych," mówi Steve Howell, naukowiec projektu Kepler i misji K2 z NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej. "Życie istnieje dzięki supernowym." kepler-snburp-point1second-nograph-1280x720-shorter-10lossy Garnavich jest członkiem zespołu naukowego znanego jako Kepler Extragalactic Survey (KEGS). Aktualnie zespół kończy analizę danych z głównej misji teleskopu Kepler, która zakończyła się w 2013 roku wraz z awarią kół zamachowych, które stabilizowały teleskop w przestrzeni. Niemniej jednak dzięki ponownemu uruchomieniu teleskopu Kepler w ramach misji K2, na bieżąco zespół skanuje kolejne dane w poszukiwaniu supernowych w kolejnych, jeszcze odleglejszych galaktykach. Artykuł opisujący powyższe odkrycia został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal.    ]]> 8824 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Helorus w półmroku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/22/helorus-w-polmroku/ Tue, 22 Mar 2016 14:17:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8830 pia18359 Sonda Cassini uchwyciła na zdjęciu dwa kratery na powierzchni księżyca Saturna Dione, które częściowo nałożone są na starsze, liniowe struktury powierzchni. Górny krater - Italus - powstał na zagęszczeniu starych rowów Petelia Fossae. Dolny krater - Caieta powstał natomiast na obszarze uskoków zwanym Helorus Fossa. Naukowcy są przekonani, że Helorus i tego typu formy terenu są bardzo stare - zarówno dlatego, że pokryte są one wieloma starymi kraterami jak i dlatego, że dużo materiału wypełniło już płytkie doliny nadając krawędziom łagodniejszy wygląd. Uskoki na Dione (średnica 1123 km) takie jak Helorus najprawdopodobniej mają pochodzenie tektoniczne. Powyższe zdjęcie zostało wykonane z odległości 41 000 km od Dione. Jeden piksel odpowiada 245 m na powierzchni. Źródło: NASA/Martin Perez]]> 8830 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy ExoMars ledwo uniknął katastrofy po starcie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/22/czy-exomars-ledwo-uniknal-katastrofy-po-starcie/ Tue, 22 Mar 2016 16:08:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8834 Źródło: ESA Źródło: ESA[/caption] W zeszłym tygodniu Europejska Agencja Kosmiczna wraz z rosyjskimi partnerami świętowała historyczny start długo oczekiwanej sondy ExoMars, która zmierza teraz w kierunku Czerwonej Planety w poszukiwaniu potencjalnych śladów życia. Sonda o masie 4,3 tony, na którą składa się Trace Gas Orbiter, który wejdzie na orbitę wokół Marsa oraz lądownik Schiaparelli, wystartowały 14 marca z Kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie na szczycie rosyjskiej rakiety Proton. Po starcie i po osiągnięciu początkowej orbity parkingowej wokół Ziemi, czwarty człon rakiety Proton o nazwie Briz-M czterokrotnie uruchamiając silniki rozpędził sondę umieszczając ją na ścieżce w kierunku Marsa. To, do czego doszło później, mogło przedwcześnie zakończyć misję katastrofą. Co więcej, ExoMars jeszcze nie jest do końca bezpieczny. Wkrótce po oddzieleniu sondy ExoMars od zużytego członu Briz-M, sonda skontaktowała się z centrum kontroli naziemnej w Darmstadt w Niemczech i potwierdziła wejście na trajektorię, która zabierze ją w stronę Marsa. Jednak astronomowie śledzący lot sondy wkrótce zauważyli obłok odłamków towarzyszący sondzie w przestrzeni. Nawet sześć dużych odłamków/śmieci kosmicznych pojawiło się na zdjęciach wykonanych przez obserwatorium OASI w Brazylii. fk To wydało się podejrzane. Przede wszystkim Briz-M miał oddzielić się od sondy jako jeden duży obiekt, bez wytwarzania żadnych dodatkowych fragmentów. Po drugie, tuż po oddzieleniu Briz-M miał dwukrotnie uruchomić silniki, aby odsunąć się od sondy na bezpieczną odległość. Dzięki temu mielibyśmy pewność, że "ślepy i głuchy" czwarty człon rakiety przemierzający przestrzeń międzyplanetarną, nie zbliży się do Marsa, gdzie mógłby zanieczyścić środowisko planety organizmami z Ziemi. (W przeciwieństwie do lądowników marsjańskich, człony rakiety nie są sterylizowane zgodnie z ostrymi standardami międzynarodowymi.) Źródła w rosyjskim przemyśle kosmicznym informują, że pierwszy z dwóch manewrów Briz-M po oddzieleniu od sondy miał trwać 12 sekund. Po znalezieniu się w bezpiecznej odległości, Briz-M miał ponownie uruchomić silnik na 90 sekund, aż do wyczerpania całych zapasów paliwa na pokładzie. Po zakończeniu drugiego manewru, zawory zostałyby zwolnione, aby usunąć ze zbiorników pozostałości gazu wykorzystywanego do wtłaczania materiałów pędnych do silników. I tak miało się stać. Wstępne informacje otrzymane przez rosyjskich ekspertów wskazywały, że start sondy ExoMars przebiegł zgodnie z planem. Jednak najnowsze zdjęcia wskazują, że coś się stało, zanim czwarty człon rakiety przeszedł na bezpieczną odległość od sondy.  Sytuacja jest skomplikowana z uwagi na fakt, że Rosja nie posiadała instrumentów do śledzenia w zachodniej części półkuli południowej, nad którą to Briz-M miał wykonać powyższe manewry. Rosyjska Akademia Nauk miała wcześniej podpisane umowy na wykorzystanie teleskopów śledzących w Australii i Boliwii, ale obydwa teleskopy nie pracowały akurat podczas startu sondy ExoMars. [caption id="attachment_8835" align="aligncenter" width="730"]Oddzielenie sondy ExoMars, Źródło: Anatolij Żak Oddzielenie sondy ExoMars, Źródło: Anatolij Żak[/caption] To nie byłby pierwszy przypadek usterki Briz-M po starcie. Taki sam czwarty człon rakiety 13 grudnia dostarczył tajnego satelitę wojskowego na orbitę, po czym eksplodował 16 stycznia. Według ekspertów od śledzenia, obiekt ten sporadycznie wyrzuca gaz ze swoich uszkodzonych zbiorników. Dokładna analiza widocznych odłamków powstałych w tej katastrofie wskazuje, że jeden z ciśnieniowych zbiorników znajdujących się na pokładzie Briz-M został rozszczelniony. Najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie wskazuje, że nie udało się opróżnić zbiorników z gazu i materiałów pędnych. Promieniowanie słoneczne mogło podgrzać zawartość zbiorników doprowadzając tym samym do eksplozji. To co nas jednak szczególnie martwi to fakt, że Briz-M najprawdopodobniej eksplodował zaledwie 10.5 godziny po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną, gdy sonda ExoMars była wciąż w pobliżu. Dobra informacja jest taka, że ExoMars najprawdopodobniej uniknął uszkodzeń wskutek eksplozji swojej kosmicznej wyciągarki. Niemniej jednak sonda nie jest jeszcze całkowicie bezpieczna. [caption id="attachment_8836" align="aligncenter" width="730"]1458657141-briz-m-cutaway Przekrój modułu Briz-M Źródło: Anatolij Żak[/caption]   17 marca kontrola naziemna zakończyła rozruch sondy, aczkolwiek jak na razie pracują tylko najbardziej istotne systemy na pokładzie. W tym tygodniu europejscy inżynierowie mają rozpocząć uruchamianie innych systemów, w które wyposażony został orbiter. Cztery wyjątkowo czułe instrumenty naukowe, które stanowią podstawę całej misji, zostaną w pełni uruchomione dopiero w kwietniu. Dopiero wtedy zespół misji będzie mógł odetchnąć i potwierdzić, że sonda w idealnym stanie gotowa jest na dotarcie i rozpoczęcie badań Czerwonej Planety. Tymczasem Briz-M, a przynajmniej to co z niego pozostało, kontynuuje swoją bezcelową podróż w przestrzeni planetarnej niosąc ze sobą tajemnicę tego co się stało po zeszłotygodniowym starcie. O autorze: Anatolij Żak jest wydawcą portalu RussianSpaceWeb.com i autorem książki Russia in Space: the Past Explained, the Future Explored Powyższy artykuł pojawił się dzisiaj na portalu Popular Mechanics pod adresem: http://www.popularmechanics.com/space/rockets/a20044/exomars-narrow-escape-launch-disaster/ Thanks Anatolij!]]> 8834 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESO: Nietknięty strażnik Lokalnej Grupy Galaktyk - WLM]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/23/eso-nietkniety-straznik-lokalnej-grupy-galaktyk-wlm/ Wed, 23 Mar 2016 11:00:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8841 Galaktyka WLM Powyższe zdjęcie, wykonane za pomocą kamery OmegaCAM zainstalowanej na teleskopie VLT Survey Telescope, przedstawia samotną galaktykę znaną pod nazwą Wolf-Lundmark-Melotte (WLM). Chociaż uważana jest za element naszej Lokalnej Grupy galaktyk, WLM samotnie unosi się na zewnętrznej krawędzi grupy jako jedna z najbardziej odizolowanych jej członków. W rzeczywistości, owa galaktyka jest tak mała i wyizolowana, że mogła nigdy nie oddziaływać z żadną inną galaktyką Lokalnej Grupy - lub z jakąkolwiek inną galaktyką w historii Wszechświata. Niczym odizolowane plemię żyjące w głębi puszczy amazońskiej czy na jednej z wysp Oceanii, WLM pozwala nam badać pierwotną naturę galaktyk, które zostały w bardzo małym stopniu zaburzone przez otoczenie. WLM została odkryta w 1909 roku przez niemieckiego astronoma Maxa Wolfa i zidentyfikowana jako galaktyka jakieś piętnaście lat później przez astronomów Knuta Lundmarka i Philiberta Jacquesa Melotte'a - stąd też jej osobliwa nazwa. Ta stosunkowo ciemna galaktyka znajduje się w gwiazdozbiorze Wieloryba w odległości ok. trzech milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej, która jest jedną z trzech największych galaktyk spiralnych w Lokalnej Grupie. Położenie galaktyki WLM WLM jest stosunkowo niewielka i pozbawiona jest struktury, stąd klasyfikowana jest jako karłowata galaktyka nieregularna. WLM rozciąga się na blisko 8000 lat świetlnych w najszerszym miejscu - włącznie z obszernym halo bardzo starych gwiazd odkrytym w 1996 roku. Astronomowie uważają, że porównywalnie małe pierwotne galaktyki oddziaływały grawitacyjnie ze sobą i w wielu przypadkach łączyły się ze sobą, prowadząc do powstania większych galaktyk złożonych. Przez miliardy lat takie procesy łączenia prowadziły do powstawania większych galaktyk spiralnych i eliptycznych, których teraz bardzo dużo obserwujemy we Wszechświecie. Otoczenie galaktyki WLM W przeciwieństwie do nich WLM rozwinęła się sama, z dana od wpływu innych galaktyk i ich gwiezdnych populacji. Niczym ukryte w puszczy plemię, które nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym, WLM stanowi stosunkowo nienaruszoną "czystą naturę", w której jakiekolwiek zmiany w toku jej życia zachodziły niezależnie od procesów zachodzących na zewnątrz. Owa niewielka galaktyka posiada rozległe halo składające się z ciemnych czerwonych gwiazd, rozciągające się w czerń otaczającej ją przestrzeni kosmicznej. Ta czerwonawa poświata wskazuje na zaawansowany wiek tych gwiazd. Możliwe, że to halo powstało już w czasach formowania się samej galaktyki, dzięki czemu może nam wiele powiedzieć o mechanizmach, które doprowadziły do powstania pierwszych galaktyk we Wszechświecie. Gwiazdy znajdujące się w centrum WLM wydają się natomiast młodsze i bardziej niebieskie. Zauważalne na tym zdjęciu różowe obłoki podkreślają obszary, gdzie intensywne promieniowanie młodych gwiazd zjonizowało otaczający je gaz wodorowy, sprawiając tym samym powstanie charakterystycznej, czerwonej poświaty. Powyższe szczegółowe zdjęcie zostało wykonane za pomocą potężnej kamery OmegaCAM zainstalowanej na teleskopie VLT Survey Telescope (VST) w Chile - 2.6-metrowej średnicy teleskopie przeznaczonym wyłącznie do przeglądów nieba nocnego w zakresie widzialnym. 32 detektory CCD składające się na OmegaCAM pozwalają na tworzenie 256-megapikselowych zdjęć zapewniających bardzo wyraźny, szerokokątny obraz przestrzeni kosmicznej.  ]]> 8841 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa teoria pozwala przewidywać aktywność gwiazd podobnych do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/23/nowa-teoria-pozwala-przewidywac-aktywnosc-gwiazd-podobnych-do-slonca/ Wed, 23 Mar 2016 18:30:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8846 4-anewwaytodet Naukowcy opracowali nowe ramy koncepcyjne pozwalające zrozumieć ewolucję gwiazd podobnych do naszego Słońca. Nowa koncepcja pozwala wytłumaczyć w jaki sposób rotacja gwiazd, emisja rentgenowska i intensywność ich wiatrów gwiezdnych zmienia się w czasie. Według głównego autora Erica Blackmana, profesora fizyki i astronomii na University of Rochester, ich praca może także "pomóc w dokładniejszym niż aktualnie określaniu wieku gwiazd." W artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, naukowcy opisują w jaki sposób udało im się potwierdzić dostępne dane obserwacyjne dotyczące aktywności gwiazd podobnych do Słońca za pomocą fundamentalnej teorii astrofizycznej. Przyglądając się fizyce stojącej za rozpędzaniem i zwalnianiem rotacji gwiazdy, za jej aktywnością rentgenowską oraz powstawaniem pól magnetycznych - mówi Blackman - nowe badania stanowią "pierwszą próbę zbudowania kompleksowego modelu ewolucji aktywności takich gwiazd." Korzystając ze Słońca jako punktu kalibracyjnego, model bardzo dokładnie opisuje prawdopodobne zachowanie Słońca w przeszłości oraz jak będzie się ono zachowywało w przyszłości. Jednak Blackman dodaje, że gwiazd o podobnej masie i promieniu jest sporo - dlatego też model jest dobrym punktem startowym do badania takich gwiazd. "Nasz model wskazuje, że gwiazdy młodsze od Słońca mogą się znacznie różnić pod względem intensywności promieniowania rentgenowskiego oraz tempa utraty masy," mówi Blackman. "Jednak w pewnym wieku następuje zmiana aktywności gwiazd, więc można powiedzieć, że nasze Słońce jest bardzo typowe jak na gwiazdę o tej masie, promieniu i w tym wieku. Wraz z wiekiem gwiazdy stają się dużo bardziej przewidywalne." "Jeszcze nie jesteśmy na etapie, na którym możemy dokładnie przewidzieć wiek gwiazdy, bowiem niektóre założenia modelu prowadzą do jego uproszczenia," mówi Blackman. "Ale zasadniczo, rozszerzając zakres prac w celu potwierdzenia niektórych założeń będziemy mogli przewidzieć wiek szerokiej palety gwiazd w oparciu o ich jasność w zakresie rentgenowskim." W tym momencie empiryczne określanie wieku gwiazd jest najłatwiejsze, jeżeli badana gwiazda jest członkiem gromady gwiazd. Blackman tłumaczy, że wiek takiej gwiazdy można oszacować z dokładnością nie większą niż 25% jej wieku, co często oznacza granicę błędu rzędu miliardów lat. Jeszcze większym problemem jest badanie gwiazd tła, które nie znajdują się w gromadach. W takim przypadku astronomowie  skupiają się na żyrochronologii - wykorzystując fakt, że starsze gwiazdy mają niższe tempo rotacji wokół własnej osi oraz niższą moc promieniowania w zakresie rentgenowskim niż młodsze gwiazdy. "W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat astronomowie byli w stanie empirycznie mierzyć te trendy w rotacji i aktywności magnetycznej dla gwiazd podobnych do Słońca, jednak Eric wraz ze współpracownikami próbuje opracować kompleksową interpretację teoretyczną tych pomiarów," mówi Eric Mamajek, profesor fizyki i astronomii na University of Rochester i jeden z astronomów zajmujących się rozwojem metod empirycznych stosowanych do określania wieku gwiazd. "Z czasem powinno to doprowadzić do ustalenia lepszych ograniczeń  ewolucji rotacji i aktywności gwiazd podobnych do Słońca, oraz ograniczeń opisujących zmiany właściwości magnetycznych Słońca w toku jego życia na ciągu głównym." I właśnie tutaj istotny staje się model opracowany przez Blackmana oraz Jamesa E. Owena: zapewnia on fizyczne wytłumaczenie wspólnej ewolucji rotacji, aktywności i pól magnetycznych gwiazd w funkcji wieku. Więcej informacji: Źródło: University of Rochester]]> 8846 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kwazary wyhamowały procesy gwiazdotwórcze 11 mld lat temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/23/kwazary-wyhamowaly-procesy-gwiazdotworcze-11-mld-lat-temu/ Wed, 23 Mar 2016 22:03:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8855 4-newresearchs Badania prowadzone przez naukowców z Johns Hopkins University umożliwiły odkrycie przekonujących dowodów, które mogą pomóc rozwiązać jedną z tajemnic astrofizyki: Dlaczego intensywność procesów gwiazdotwórczych we Wszechświecie spadła jakieś 11 miliardów lat temu? Artykuł opublikowany w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society opisuje dowody na to, że odpowiedzią na to pytanie jest intensywne promieniowanie kwazarów w galaktykach, w których powstają nowe gwiazdy. Intensywne promieniowanie i wiatry galaktyczne emitowane przez kwazary - najjaśniejsze obiekty we Wszechświecie - podgrzewają obłoki pyłu i gazu. Właśnie to podgrzewanie uniemożliwia ochłodzenie materii i tworzenie gęstszych obłoków, z których czasem mogą powstać gwiazdy. "Można powiedzieć, że to pierwszy przekonujący dowód obserwacyjny na wpływ kwazarów na Wszechświat w wieku zaledwie ok. 3 miliardów lat, kiedy to procesy gwiazdotwórcze były we Wszechświecie bardzo intensywne," mówi Tobias Marriage, profesor Wydziału Fizyki i Astronomii na Johns Hopkins University.  Chociaż wnioski opisane w periodyku publikowanym przez Oxford University Press nie są ostateczne, Marriage zaznacza, że dowody są bardzo przekonujące i niesamowicie zainteresowały naukowców. "To przypomina znalezienie jeszcze dymiącej broni palnej z odciskami palców w pobliżu ciała, choć jak na razie nie możemy znaleźć kuli wystrzelonej z tej broni," mówi Marriage. Badacze przyjrzeli się informacjom dotyczącym 17 468 galaktyk i odkryli wskaźnik energii znany jako Efekt Siuniajewa-Zeldowicza. Zjawisko to nazwane na cześć dwóch rosyjskich fizyków, którzy przewidzieli je prawie 50 lat temu obserwowane jest, gdy wysokoenergetyczne elektrony rozpraszają fotony kosmicznego promieniowania tła (CMB) w odwrotnym procesie Comptona. CMB stanowi przenikające wszystko morze mikrofalowego promieniowania - pozostałość supergorących narodzin Wszechświata jakieś 13,7 miliardów lat temu. Devin Crichton, student JHU i główny autor artykułu mówi, że przeanalizował poziomy energii termicznej w celu sprawdzenia czy wzrastają ponad przewidywany poziom, który pozwoliłby zatrzymać procesy gwiazdotwórcze. W ten sposób przeanalizowano dużą próbkę galaktyk, aby uzyskać prawidłowości statystyczne. "Aby takie promieniowanie było w stanie zatrzymać procesy gwiazdotwórcze, musiałoby oddziaływać na duże odległości," mówi Crichton, jeden z pięciu naukowców JHU, którzy prowadzili prace wykonywane przez 23 badaczy z 18 instytucji. Większość z tych badaczy należy do grupy Atacama Cosmology Telescope nazwanej tak od nazwy jednego z trzech instrumentów wykorzystywanych do badań. Aby wykonać precyzyjne pomiary temperatury, które pozwoliłyby na zauważenie Efektu Siuniajewa-Zeldowicza, naukowcy wykorzystali informacje zebrane przed dwa teleskopy naziemne i jeden odbiornik zainstalowany na pokładzie obserwatorium kosmicznego.  Wykorzystanie kilku instrumentów o różnej mocy w poszukiwaniu Efektu S-Z to stosunkowo nowe podejście, mówi Marriage. "To naprawdę oryginalny rodzaj termometru." Informacje zebrane w ramach Sloan Digital Sky Survey za pomocą optycznego teleskopu w Apache Point Observatory w Nowym Meksyku zostały wykorzystane do znalezienia kwazarów. Poziomy energii termicznej oraz dowody na efekt S-Z zostały odkryte w informacjach zebranych przez Atacama Cosmology Telescope - instrument zaprojektowany do badania CMB i zlokalizowany na pustyni Atacama w północnym Chile. Aby skupić się na pyle kosmicznym, badacze przeanalizowali dane z SPIRE (Spectral and Photometric Imaging Receiver) - instrumentu zainstalowanego na pokładzie Kosmicznego Obserwatorium Herschel. Galaktyki osiągnęły maksymalne tempo powstawania gwiazd jakieś 11 miliardów lat temu. Potem tempo powstawania nowych gwiazd zmalało. Zespół astronomów ponad trzy lata temu oszacował, że tempo powstawania nowych gwiazd wynosi aktualnie zaledwie 1/30 tempa obecnego podczas tego szczytu. Naukowcy od lat zastanawiają się co doprowadziło do takiego stanu rzeczy. Od dawna głównym podejrzanym jest właśnie proces ogrzewania materii przez kwazary. Nadia L. Zakamska, profesor z Wydziału Fizyki i Astronomii w Johns Hopkins University i jedna ze współautorek raportu zauważa, że dopiero kilka lat temu zaczęły się pojawiać dowody obserwacyjne potwierdzające to zjawisko. Efekt S-Z stanowi zupełnie nowatorskie podejście do tematu wyraźnie pokazując pełnię wpływu wiatru galaktycznego na resztę galaktyki. "W odróżnieniu od innych metod wykorzystywanych do badania niewielkich zagęszczeń wewnątrz wiatru, Efekt Siuniajewa-Zeldowicza występuje w rozległych obszarach wiatru, w ekstremalnie gorącej plazmie wypełniającej objętość wiatru. Jednocześnie efekt ten nie jest wykrywalny przy zastosowaniu jakiejkolwiek innej techniki." Źródło: JHU/MNRAS/phys.org]]> 8855 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze obserwacje towarzysza supernowej typu Ia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/24/pierwsze-obserwacje-towarzysza-supernowej-typu-ia/ Thu, 24 Mar 2016 09:03:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8858 Błękitno-biała kropka w centrum tego zdjęcia to supernowa 2012cg, widziana tutaj przez 1.2-metrowy teleskop w Fred Lawrence Whipple Observatory. W odległości 50 milionów lat świetlnych owa supernowa jest na tyle odległa, że jej galaktyka macierzysta - widziana od strony krawędzi galaktyka spiralna NGC 4244 widoczna jest tutaj jako jedynie rozciągnięte halo fioletowego światła. Źródło: Peter Challis/Harvard-Smithsonian CfA Błękitno-biała kropka w centrum tego zdjęcia to supernowa 2012cg, widziana tutaj przez 1.2-metrowy teleskop w Fred Lawrence Whipple Observatory. W odległości 50 milionów lat świetlnych owa supernowa jest na tyle odległa, że jej galaktyka macierzysta - widziana od strony krawędzi galaktyka spiralna NGC 4244 widoczna jest tutaj jako jedynie rozciągnięte halo fioletowego światła. Źródło: Peter Challis/Harvard-Smithsonian CfA[/caption] Zespół naukowców w skład którego wchodzi m.in. Robert Kirsher (CfA) oraz Peter Challis (CfA) odkrył błysk promieniowania z gwiazdy towarzyszącej wybuchającej gwieździe. To pierwszy raz, kiedy astronomom udało się zaobserwować wpływ eksplodującej gwiazdy na swojego towarzysza.  To najlepszy dowód na istnienie układów podwójnych, w których dochodzi do wybuchów supernowych typu Ia. Nowe badania odkrywają przed nami okoliczności gwałtownej śmierci niektórych białych karłów i pozwalają nam lepiej zrozumieć możliwość wykorzystania ich jako narzędzi do śledzenia historii rozszerzania się wszechświata. Tego typu gwiezdne eksplozje pozwoliły na odkrycie ciemnej energii, przyspieszania rozszerzania Wszechświata, które stanowią jedne z najważniejszych problemów dzisiejszej nauki. Debata nt. powstawania supernowych typu Ia trwa wśród astronomów od wielu lat. "Uważamy, że supernowe typu Ia spowodowane to wybuchy białych karłów, które krążą wokół innej gwiazdy w układzie podwójnym," mówi członek zespołu i profesor astronomii J. Craig Wheeler (UT Austin). Teoria mówiąca o powstawaniu supernowych typu Ia w układach podwójnych mówi o wypalonej pozostałości po gwieździe, tzw. białym karle. Aby doszło do eksplozji, biały karzeł musi zwiększyć swoją masę - dochodzi do tego gdyż biały karzeł ściąga materię z drugiej gwiazdy w układzie podwójnym.  Gdy masa białego karła wzrośnie do punktu, w którym jest on wystarczająco gorący i gęsty, aby doszło do zapłonu węgla i tlenu w jego wnętrzu, rozpoczyna się reakcja termonuklearna, która powoduje eksplozję supernowej Ia. Przez długi czas uważano, że towarzyszem takiego karła może być stary, czerwony olbrzym, który powiększył rozmiary i oddał część materii swojemu niewielkiemu towarzyszowi, jednak najnowsze obserwacje praktycznie wykluczyły taką możliwość. Nie widać bowiem żadnych czerwonych olbrzymów. Nowa praca przynosi dowody na to, że gwiazda będąca źródłem masy dla karła wciąż jest na etapie spalania wodoru w swoim wnętrzu, tj. wciąż jest jeszcze gwiazdą w sile wieku. Według Roberta P. Kisrshnera, jednego z członków zespołu badawczego  "Jeżeli biały karzeł eksploduje obok zwykłej gwiazdy, powinno dać się zauważyć rozbłysk niebieskiego światła spowodowany przez jej ogrzanie.  Taki rozbłysk został przewidziany przez teoretyków, a teraz także zarejestrowany przez nas." Znajdująca się 50 milionów lat świetlnych od nas w Gwiazdozbiorze Panny, supernowa 2012cg została odkryta 17 maja 2012 roku w ramach programu Lick Observatory Supernova Search. Zespół Marion rozpoczął badania tej supernowej już następnego dnia za pomocą teleskopów Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. "Bardzo istotne jest wykonanie obserwacji na wczesnym etapie eksplozji," mówi Marion, "ponieważ oddziaływanie z gwiazdą-towarzyszem ma miejsce bardzo szybko po wybuchu." Zespół badaczy kontynuował obserwacje supernowej przez kilka kolejnych tygodni za pomocą wielu różnych teleskopów, włącznie z 1.2-metrowym teleskopem w Fred Lawrence Whipple Observatory wyposażonym w KeplerCam, kosmicznym teleskopem promieniowania gamma Swift oraz Hobbly-Eberly Telescope w McDonald Observatory. "To globalne przedsięwzięcie," mówi Wheeler. Członkowie zespołu to badacze z kilkunastu amerykańskich uniwersytetów, jak również z instytucji w Chile, na Węgrzech, w Danii i Japonii. Naukowcom udało się odkryć dowody w charakterystyce promieniowania supernowej, które wskazywały, że może ono pochodzić od gwiazdy towarzyszącej wybuchającemu obiektowi. A konkretnie, udało się odkryć nadwyżkę promieniowania w zakresie niebieskim. Ta nadwyżka doskonale pasuje do powszechnie akceptowanych modeli stworzonych przez Dana Kasena z U.C. Berkeley, opisujących to co astronomowie powinni obserwować w przypadku eksplozji gwiazdy w układzie podwójnym. "Ta supernowa wybucha w pobliżu gwiazdy towarzysza, a sama eksplozja ma ogromny wpływ na tą drugą gwiazdę," tłumaczy Wheeler. "Jedna strona owej gwiazdy, zwrócona do wybuchającego białego karła zostaje podgrzana i jaśniej świeci. Nadwyżka promieniowania w zakresie niebieskim pochodzi właśnie od tej strony gwiazdy towarzysza, która zostaje podgrzana przez eksplozję białego karła." Obserwacje oraz model teoretyczny wskazują, że gwiezdny towarzysz białego karła ma masę min. sześciu mas Słońca. "To interpretacja zgodna z danymi," mówi członek zespołu badawczego Jeffrey Silverman jednocześnie zaznaczają, że nie jest to ostateczny dowód na dokładny rozmiar towarzysza. Tak wczesne obserwacje eksplozji supernowej typu Ia udało się wykonać zaledwie kilka razy, jednak to pierwszy raz kiedy udało się zaobserwować także nadwyżkę w błękicie. Wyniki prac zespołu zostały opublikowane wczoraj w periodyku The Astrophysical Journal. Źródło: CfA/UT Austin]]> 8858 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jasne kropki i różnice barw odkryte na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/24/jasne-kropki-i-roznice-barw-odkryte-na-ceres/ Thu, 24 Mar 2016 13:52:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8861 Krater Occator (średnica 92 km, głębokość 4 km) i znajdujące się w nim jasne kropki. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI Krater Occator (średnica 92 km, głębokość 4 km) i znajdujące się w nim jasne kropki. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Naukowcy z zespołu misji Dawn przedstawili we wtorek na 47. dorocznej konferencji Lunar and Planetary Science Conference nowe zdjęcia z najniższej orbity sondy wokół Ceres, włącznie z długo wyczekiwanymi zdjęciami Krateru Occator. Krater Occator, którego średnica to 92 km, a głębokość to 4 km, to miejsce w którym znajdują się najjaśniejsze kropki na powierzchni Ceres, planety karłowatej badanej przez sondę Dawn od początku 2015 roku. Najnowsze zdjęcia wykonane z wysokości 385 km nad powierzchnią Ceres przedstawiają wypukłość w jasnym centrum krateru. Liczne liniowe formy i pęknięcia przecinają szczyt i zbocza tego wzgórza. Wyraźne pęknięcia także otaczają wzniesienie i biegną przez mniejsze, jasne obszary wewnątrz krateru. "Zanim Dawn rozpoczął swoje intensywne obserwacje Ceres w ubiegłym roku, krater Occator wyglądał jak jeden duży, jasny punkt. Teraz, dzięki najnowszym zbliżeniom, możemy zobaczyć jak złożona jest jego budowa," mówi Ralf Jaumann, planetolog i jeden z członków zespołu badawczego w DLR w Berlinie. "Skomplikowana geometria wnętrza krateru wskazuje na aktywność geologiczną w najnowszej historii, jednak będziemy musieli ukończyć szczegółowe mapowanie geologiczne w celu przetestowania hipotez dotyczących jego powstania." https://www.youtube.com/watch?v=AtLdprhvtVE

    Różnice kolorów na Ceres

    Zespół badawczy przedstawił także mapy powierzchni Ceres w podbitych barwach, na których podkreślono różnorodność materiału na powierzchni oraz ich związek z morfologią powierzchni. Naukowcy badają kształty kraterów i ich rozkład z dużym zainteresowaniem. Ceres nie ma tak wiele dużych kraterów uderzeniowych jak wcześniej oczekiwano, ale liczba mniejszych kraterów zasadniczo zgadza się z przewidywaniami. Niebieski materiał przedstawiony na mapie barw poniżej związany jest z pływami, gładkimi równinami i górami, które wydają się być bardzo młodymi formami na powierzchni Ceres. "Chociaż procesy impaktowe dominują w geologii powierzchni Ceres, zidentyfikowaliśmy określone wariacje barw na powierzchni wskazujące na zmiany materiału spowodowane złożonym oddziaływaniem impaktu ze składem chemicznym materii podpowierzchniowej," powiedzał Jaumann. "W ten sposób dodatkowo dowiedzieliśmy się o podpowierzchniowej warstwie bogatej w lód." [caption id="attachment_8863" align="aligncenter" width="1000"]Powyższa mapa przedstawia część północnej półkuli Ceres z uwzględnionymi zliczeniami neutronów zebranymi przez detektor promieniowania gamma i neutronów (GRaND) na pokładzie sondy Dawn. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/ASI/INAF Powyższa mapa przedstawia część północnej półkuli Ceres z uwzględnionymi zliczeniami neutronów zebranymi przez detektor promieniowania gamma i neutronów (GRaND) na pokładzie sondy Dawn. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/ASI/INAF[/caption] Dane wskazujące na obecność podpowierzchniowego lodu znaleźć można także w danych z detektora promieniowania gamma i neutronow (GRaND), który rozpoczął zbieranie podstawowego pakietu danych w grudniu ub. r. Neutrony i promienie gamma wytwarzane przez oddziaływanie promieni kosmicznych z materią na powierzchni dostarczają nam informacji o składzie chemicznym Ceres. Pomiary te czułe są na skład chemiczny wierzchniej warstwy regolitu do głębokości 1 metra. Na najniższej orbicie sondy Dawn, instrument zarejestrował mniej neutronów w pobliżu biegunów Ceres niż na równiku, co wskazuje na wyższe zagęszczenie wodoru na dużych wysokościach. Jako, że wodór jest głównym składnikiem wody, możemy wywnioskować, że lód wodny może znajdować się blisko powierzchni w regionach polarnych. "Nasze analizy przetestują od dawna uznane przewidywania, że lód wodny może przetrwać tuż pod zimną powierzchnią obszarów okołobiegunowych Ceres przez miliardy lat," mówi Tom Prettyman, kierownik zespołu instrumentu Grand z Planetary Science Institute w Tucson, w Arizonie. [caption id="attachment_8864" align="aligncenter" width="1000"]1-brightspotsa Krater Haulani na Ceres (średnica 34 km) w zakresie promieniowania widzialnego i podczerwonego. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/ASI/INAF[/caption] Tajemnica Krateru Haulani Jednak warstwa podpowierzchniowa nie ma tego samego składu chemicznego na całym Ceres - wskazują dane z spektrometru (VIR), narzędzia, które rejestruje w jaki sposób różne długości fali promieniowania słonecznego odbijane są od powierzchni. Dzięki temu możliwe jest zidentyfikowanie minerałów. Krater Haulani  jest szczególnie intrygującym przykładem na to, jak bardzo różnorodna jest Ceres pod względem składu chemicznego materii na powierzchni. Ten nieregularnych kształtów krater z charakterystycznymi jasnymi pasmami materii, wskazuje inne proporcje materiału powierzchniowego niż całe jego otoczenie widziane za pomocą spektrometru VIS. I choć powierzchnia Ceres w dużej mierze składa się z mieszaniny materiałów zawierających węglany i filokrzemiany, ich proporcje różnią się w zależności od obszaru na Ceres. "Zdjęcia krateru Haulani wskazują, że materia odkryta podczas impaktu jest inna od składu chemicznego powierzchni Ceres. Różnorodność materiałów wskazuje, że pod powierzchnią znajduje się inna warstwa lub, że sam impakt zmienił właściwości materiału," mówi Maria Cristina de Sanctis, główny badacz instrumentu VIS z National Institute of Astrophysics w Rzymie. Źródło: NASA]]>
    8861 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Ultra? Hiper? Niee, to są 'odrażająco jasne' galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/24/ultra-hiper-niee-to-sa-odrazajaco-jasne-galaktyki/ Thu, 24 Mar 2016 18:49:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8869 2-umassamherst Astronomowie z University of Massachusetts Amherst informują, że udało im się zaobserwować najjaśniejsze galaktyki kiedykolwiek widziane we Wszechświecie, obiekty na tyle jasne, że standardowe określenia takie jak "ultra-" czy "hiper-jasne" wykorzystywane do opisu wcześniej najjaśniejszych galaktyk we Weszechświecie nie są w stanie ich opisać. Główny autor badań i student Kevin Harrington mówi "zaczęliśmy nazywać je 'odrażająco jasnymi' z uwagi na brak właściwego określenia naukowego." Szczegóły badań zostały opublikowane w wydaniu online periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Harrington jest jednym ze studentów należących do grupy profesora Min Yuna, która wykorzystuje dane z 50-metrowego Large Milimeter Telescope (LMT), największego, najczulszego, jedno-talerzowego instrumentu  przeznaczonego do badania procesów gwiazdotwórczych. Teleskop wykorzystywany jest wspólnie przez UMass Amherst i meksykański Instituto Nacional de Astrofisica, Optica y Electronica i znajduje się na szczycie Sierra Negra, wygasłego wulkanu o wysokości 5 km w stanie Puebla, w pobliżu najwyższej góry Meksyku. Yun, Harrington i współpracownicy wykorzystali także najnowszej generacji teleskop kosmiczny i eksperyment kosmologiczny zainstalowany na pokładzie satelity Planck, który wykrywa poświatę Wielkiego Wybuchu i mikrofalowe promieniowanie tła. Naukowcy szacują, że nowo zaobserwowane galaktyki powstały zaledwie 4 miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Harrington przypomina także, że kategoryzując jasne źródła, astronomowie nazywają galaktykę podczerwoną "ultra-jasną" gdy szacuje się jej jasność na ok. 1 bilion jasności Słońca, a "hiper-jasną" gdy owa jasność dochodzi do poziomu 10 bilionów jasności Słońca. Powyżej tego poziomu, dla obiektów o jasności równej 100 bilionom jasności Słońca "nie mamy nawet żadnej nazwy." Yun dodaje: "istnienie galaktyk, które odkryliśmy nie było nawet przewidywane przez teoretyków, są zdecydowanie za duże i za jasne, dlatego też nikt ich nie szukał." Odkrycie tych obiektów pozwoli astronomom lepiej poznać wczesny Wszechświat. "Wiedząc jednak, że one istnieją i jak bardzo urosły w pierwszych 4 miliardach lat po Wielkim Wybuchu, możemy lepiej oszacować ile materii miały do dyspozycji. Ich istnienie uczy nas wiele o procesie zbierania materii i formowaniu galaktyk. Nasze odkrycie sugeruje, że ten proces jest dużo bardziej złożony niż wcześniej uważano." Naukowcy zaznaczają jednak, że nowo zaobserwowane galaktyki nie są takie duże jak się wydają. Dodatkowe badania wskazują, że ich ekstremalna jasność spowodowana jest soczewkowaniem grawitacyjnym - przez co wydają się one 10 razy jaśniejsze niż są w rzeczywistości. Ale nawet mimo to ich jasność jest imponująca. Soczewkowanie grawitacyjne odległej galaktyki przez inną galaktykę to dość rzadkie zjawisko, dlatego też znalezienie aż ośmiu potencjalnie soczewkowanych obiektów w ramach badań "także stanowi ważne odkrycie." Harrington zauważa, że już samo znalezienie soczewkowanych obiektów jest jak trudne jak szukanie igły w stogu siana, bowiem wymaga idealnego ułożenia obiektów. "A znalezienie tak jasnego obiektu soczewkowanego grawitacyjnie to już w ogóle poszukiwanie otworu w igle w stogu siana." Oprócz tego z przeprowadzonych analiz wynika, że za jasność galaktyk odpowiadają wyłącznie niesamowicie intensywne procesy gwiazdotwórcze. "W Drodze Mlecznej powstają gwiazdy w tempie kilku mas Słońca rocznie, a w tych obiektach powstaje jedna masa Słońca co godzinę," mówi Yun. Harrington dodaje "Wciąż nie wiemy w jaki sposób dziesiątki czy setki mas Słońca gazu tak wydajnie zamieniane są w gwiazdy. Badanie tych obiektów może nam pomóc odpowiedzieć na to pytanie." Do badań zespół wykorzystał dane z najsilniejszych międzynarodowych obiektów aktualnie dostępnych, takich jak Planck Surveyor, Herschel oraz LMT. Pokrycie całego nieba obserwacjami Plancka jest niezbędne do znalezienia tych rzadkich i wyjątkowych obiektów, jednak dużo wyższa rozdzielczość Herschela i LMT niezbędna jest do dokładnego określenia ich położenia. "Jeżeli Planck jest w stanie znaleźć obiekt, który nas interesuje, w Bostonie, to Herschel i LMT są w stanie nam powiedzieć na którym stoliku w określonym barze przy Fenway Park on się znajduje." Gdy już mamy te informacje, inny instrument LMT zwany Redshift Search Receiver może być wykorzystany do określenia odległości do obiektu i jego wieku oraz ilości gazu, którą on zawiera. Źródło: MNRAS]]> 8869 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najwyższe wzgórza na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/24/najwyzsze-wzgorza-na-tytanie/ Thu, 24 Mar 2016 21:35:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8872 pia20023 Naukowcy pracujący w zespole misji Cassini zidentyfikowali najwyższy punkt na Tytanie, księżycu Saturna. Najwyższy szczyt Tytana sięga na wysokość 3337 metrów i znajduje się  w grupie trzech pasm górskich zwanych Mithrim Montes. Naukowcom udało się ustalić, że wszystkie najwyższe szczyty na Tytanie mają ok. 3000 metrów wysokości. W ramach badań wykorzystano zdjęcia i inne dane z radaru sondy Cassini, który może przeniknąć gęstą atmosferę Tytana i tworzyć obrazy powierzchni tego globu. [caption id="attachment_8874" align="aligncenter" width="1000"]Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI[/caption] "To nie tylko najwyższy punkt, który dotąd odkryliśmy, ale wydaje nam się, że to w ogóle najwyższy szczyt na Tytanie," mówi Stephan Wall, zastępca kierownika zespołu radarowego misji Cassini z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, w Kalifornii. Wyniki pomiarów zaprezentowano dzisiaj podczas 47. dorocznej konferencji Lunar and Planetary Science Conference w Woodlands w Teksasie. Większość największych gór na Tytanie znajduje się w pobliżu równika. Naukowcy zidentyfikowali także inne szczyty o podobnej wysokości w Mithrim Montes, jak również na obszarze Xanadu i kilka pojedynczych szczytów  w pobliżu miejsca lądowania próbnika Huygens. PIA20023_fig2 Pierwotnym celem badań było poszukiwanie aktywnych stref w skorupie Tytana -- miejsc, gdzie aktywność dynamiczna kształtowała krajobraz prawdopodobnie w nie tak odległej przeszłości. Góry i klify na Ziemi powstają zazwyczaj w miejscach, w których powierzchnia została wypchnięta w górę spod spodu Erozja, wiatr, deszcz, to wszystko stopniowo sprawia, że góry tracą na wysokości. Sonda Cassini odkryła, że na Tytanie także występują deszcze i rzeki, które powodują erozję krajobrazu. Według Radebaugh, proces prawdopodobnie postępuje dużo wolniej na Tytanie niż na Ziemi, bowiem w odległości od Słońca 10-krotnie większej niż Ziemia, dociera dużo mniej energii, która może napędzać procesy erozyjne w atmosferze księżyca. CeUwOkWUIAAeO0c Pod lodową skorupą Tytana znajduje się głęboki ocean ciekłej wody, który prawdopodobnie zachowuje się podobnie do górnych warstw płaszcza w Ziemi -- warstwy gorących, płynnych skał pod wysokim ciśnieniem pod skorupą, która może powoli przepływać i odkształcać się. Fakt, że na Tytanie występują tak wysokie góry wskazuje, że powierzchnia może podlegać pewnym procesom tektonicznym, np. związanych z rotacją Tytana, oddziaływaniem pływowym ze strony Saturna czy ochładzania skorupy. Źródło: NASA/Twitter]]> 8872 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przelot komety zarejestrowany przez radary]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/24/przelot-komety-zarejestrowany-przez-radary/ Thu, 24 Mar 2016 22:11:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8878 8878 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zamarznięte jezioro azotowe na Plutonie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/25/zamarzniete-jezioro-azotowe-na-plutonie/ Fri, 25 Mar 2016 08:48:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8887 pond Sonda New Horizons wyśledziła kilka obiektów na powierzchni Plutona, które dowodzą istnienia miliony czy miliardy lat temu (dzięki dużo wyższemu ciśnieniu atmosfery Plutona i cieplejszym warunkom na powierzchni) ciekłych substancji, które mogły płynąć po powierzchni tego odległego globu. "Oprócz tego byłego jeziora (na zdjęciu), widzimy pozostałości po kanałach, w których także mogły płynąć ciekłe substancje w przeszłości Plutona," mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons i główny autor artykułu naukowego. Przedstawiony na zdjęciu obiekt wydaje się być zamarzniętym jeziorem kiedyś ciekłego azotu, znajdującym się w pasmie górskim na północ od obszaru nieformalnie zwanego Sputnik Planum. Zdjęcie wykonano za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) zainstalowanej na pokładzie sondy New Horizons, podczas przelotu w pobliżu planety, do którego doszło 14 lipca 2015 roku. Zdjęcie przedstawia szczegóły o średnicy min. 130 metrów. W najszerszym punkcie jezioro rozciąga się na 30 kilometrów. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI]]> 8887 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Księżyce Saturna mogą być młodsze od dinozaurów!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/25/ksiezyce-saturna-moga-byc-mlodsze-od-dinozaurow/ Fri, 25 Mar 2016 11:57:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8890 saturnmoons Najnowsze badania wskazują, że niektóre lodowe księżyce Saturna jak i jego słynne pierścienie mogą być bardzo świeżym dodatkiem do jego otoczenia. Ich gwałtowne powstanie mogło mieć miejsce zaledwie sto milionów lat temu, później niż na Ziemi pojawiły się dinozaury. "Księżyce zawsze zmieniają swoje orbity. To nieuniknione," mówi Matija Cuk, główny naukowiec z SETI Institute. "Właśnie ten fakt pozwolił nam wykorzystać symulacje komputerowe do odtworzenia historii wewnętrznych księżyców Saturna. Okazało się, że powstały najprawdopodobniej w ostatnich 2% historii planety." "Choć pierścienie Saturna znane są od XVII wieku, wciąż nie możemy ustalić ich wieku. Pierwsze przypuszczenia zakładały, że pochodzą one z pierwotnej materii - że ich wiek jest równy wiekowi samej planety, czyli wynosi ok. 4 miliardów lat. Jednak w 2012 astronomowie francuscy odkryli, że oddziaływania pływowe - grawitacyjne oddziaływanie księżyców wewnętrznych z płynami głęboko we wnętrzu Saturna - sprawiają, że księżyce stosunkowo szybko zwiększają promień swojej orbity. To wskazuje natomiast na to - zważając na ich obecne położenie - że księżyce jak i pierścienie są stosunkowo młodym nabytkiem Saturna." Cuk, Luke Dones i David Nesvorny z Southwest Research Institute wykorzystali modele komputerowe do odtworzenia przeszłości dynamicznej wewnętrznych księżyców lodowych Saturna. Podczas gdy nasz Księżyc ma całą orbitę dla siebie, to wiele księżyców Saturna musi współdzielić swoje orbity. Wszystkie ich orbity stopniowo się powiększają pod wpływem oddziaływań pływowych, ale w różnym tempie. To sprawia, że pary księżyców od czasu do czasu wchodzą w tzw. rezonanse orbitalne (tzn. okres orbitalny jednego księżyca stanowi równą część (1/2 czy 1/3) okresu orbity innego. W takich szczególnych konfiguracjach nawet niewielkie księżyce o słabej grawitacji mogą silnie wpływać na orbity innych, wydłużając je lub zmieniając ich nachylenie. [caption id="attachment_8891" align="aligncenter" width="1015"]Tetyda ze swoim olbrzymim kanionem Ithaca Chasma. Uważamy, że Ithaca Chasma powstała wskutek silnych oddziaływań pływowych miliony lat temu, kiedy Tetyda znalazła się w rezonansie orbitalnym z sąsiednim księżycem Dione. Źródło: NASA Tetyda ze swoim olbrzymim kanionem Ithaca Chasma. Uważamy, że Ithaca Chasma powstała wskutek silnych oddziaływań pływowych miliony lat temu, kiedy Tetyda znalazła się w rezonansie orbitalnym z sąsiednim księżycem Dione. Źródło: NASA[/caption] Porównując obecne nachylenia orbit i te przewidywane przez symulacje komputerowe, naukowcy dowiedzieli się sporo o tym o ile urosły orbity księżyców Saturna. Okazuje się, że w przypadku niektórych najważniejszych satelitów Saturna - Tetydy, Dione czy Rei, ich orbity zostały mniej zmienione niż wcześniej uważano. Stosunkowo niewielkie nachylenie ich orbit wskazuje, że nie doświadczyły one zbyt wielu rezonansów orbitalnych.  To oznacza, że najprawdopodobniej powstały niezbyt daleko od miejsc, w których się teraz znajdują. Ale właśnie - kiedy one powstały? Cuk wraz ze swoim zespołem wykorzystał dane zebrane przez sondę Cassini,  aby odpowiedzieć na to pytanie. Sonda Cassini obserwowała lodowe gejzery na powierzchni Enceladusa. Zakładając, że energia niezbędna do "napędzania" tych gejzerów pochodzi bezpośrednio z oddziaływań pływowych i że poziom aktywności geotermalnej na Enceladusie jest mniej więcej stały, oznacza to, że pływy wewnątrz Saturna są stosunkowo silne. Według analiz przeprowadzonych przez zespół, byłyby one zdolne przesunąć księżyce na niewielką odległość wskazaną w symulacjach w czasie zaledwie 100 milionów lat. A to z kolei oznacza, że powstanie głównych księżyców Saturna, za wyjątkiem bardziej odległych Tytana i Japeta, można datować na erę dinozaurów. "Powstaje zatem pytanie - co spowodowało tak późne powstanie wewnętrznych księżyców Saturna?" mówi Cuk. "Podejrzewamy, że Saturn miał podobny zbiór księżyców już wcześniej, ale ich orbity zostały zaburzone przez jakieś szczególne rezonanse orbitalne związane z ruchem Saturna wokół Słońca. W pewnym momencie orbity księżyców zaczęły się przecinać i dochodziło do zderzeń poszczególnych księżyców. Z gruzu pozostałego po zderzeniach mogły się uformować pierścienie i obecny zestaw księżyców." Jeżeli powyższe wyniki są prawidłowe, to jasne pierścienie Saturna mogły powstać później niż na Ziemi pojawiły się dinozaury i naprawdę mamy szczęście, że możemy je dzisiaj obserwować. Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu Astrophysical Journal. Więcej informacji: Źródło: ApJ/SETI Institute/phys.org]]> 8890 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Google dzisiaj przypomina o konkursie Google Lunar X-Prize]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/26/google-dzisiaj-przypomina-o-konkursie-google-lunar-x-prize/ Sat, 26 Mar 2016 10:18:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8902 Google Lunar X-Prize. Bez tytułu A link prowadzi do serii filmów opisujących poszczególne zespoły, które wciąż jeszcze biorą udział w wyścigu. Pozwoliłem sobie przedstawić je Wam poniżej, w dużym rozmiarze :)   https://www.youtube.com/watch?v=cuXxBoSYmfc]]> 8902 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowe mapy Tytana w podczerwieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/26/nowe-mapy-tytana-w-podczerwieni/ Sat, 26 Mar 2016 15:42:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8906 pia20022 pia20022_figb Obydwa powyższe zdjęcia wskazują cztery syntetyczne widoki Tytana stworzone na podstawie danych zebranych przez VIMS (spektrometr w zakresie optycznym i podczerwonym) zainstalowany na pokładzie sondy Cassini w latach 2004-2015. Owe zdjęcia doskonale obrazują postęp jaki nastąpił w tworzeniu wyraźnych map Tytana z licznych obserwacji przeprowadzonych za pomocą instrumentu VIMS w różnych warunkach oświetlenia i widoczności. Od 2004 roku sonda Cassini przelatywała w pobliżu Tytana średnio raz w miesiącu, korzystając z okazji do obserwowania tego księżyca jak i do zmiany trajektorii lotu. Z  każdym przelotem, instrument VIMS uzupełniał swoją mapę Tytana. Stworzenie jednorodnej globalnej mapy Tytana to spore wyzwanie, wszak warunki obserwacyjne mogą ulegać dużym zmianom między kolejnymi przelotami sondy w pobliżu księżyca. Zmianie ulega kąt padania Słońca na powierzchnię, oraz położenie sondy względem powierzchni podczas obserwacji. Tego typu zmiany mogą jeszcze bardziej utrudnić odejmowanie wpływu rozpraszania i absorpcji światła przez gęstą, mglistą atmosferę Tytana. Zmiany pór roku mogły także odegrać swoją rolę w zmianie wyglądu powierzchni Tytana w trakcie długiej misji sondy Cassini. Wszystkie powyższe czynniki składają się na złożony problem, nad którego rozwiązaniem wciąż pracują naukowcy. Na każdej mozaice zdjęcia od lewej do prawej przedstawiają różne widoki w szerokim spektrum widmowym instrumentu VIMS. Górny rząd obrazów przedstawia określony region: w pierwszym przypadku jest to 80-kilometrowej średnicy krater impaktowy Sinlap, a w drugim okolice miejsca lądowania próbnika Huygens. Dolny rząd przedstawia mapy półkuli na których powyższe regiony się znajdują. Źródło: NASA]]> 8906 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dawne pokłady lodu wskazują na zmianę osi obrotu Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/27/dawne-poklady-lodu-wskazuja-na-zmiane-osi-obrotu-ksiezyca/ Sun, 27 Mar 2016 18:15:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8910 przesuniecieosiksiezyca Czy księżycowa twarz mogła wyglądać inaczej w przeszłości? Nowe, sponsorowane przez NASA badania wskazują, że oś obrotu Księżyca przesunęła się o pięć stopni jakieś trzy miliardy lat temu. Dowody tego ruchu widoczne są w rozkładzie starych pokładów lodu na powierzchni Księżyca. "Dobrze nam znana 'twarz' na Księżycu nie zawsze zwrócona była w kierunku Ziemi," mówi Matthew Siegler z Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie, główny autor artykułu, który ukazał się w tym tygodniu w czasopiśmie Nature. "Wraz ze zmianą nachylenia osi obrotu zmieniało się położenie 'twarzy' na Księżycu." Mówiąc obrazowo - Księżyc nieznacznie zadarł nosa na Ziemię. Powyższe międzydyscyplinarne badania zostały przeprowadzone w ramach współpracy między wieloma instytucjami w ramach NASA Solar System Exploration Research Virtual Institute (SSERVI) mieszczącego się w NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej w Kalifornii. Lód wodny może istnieć na Księżycu tylko na obszarach spowitych na stałe w ciemności. Jeżeli lód na Księżycu zostanie wystawiony na bezpośrednie promieniowanie słoneczne, wyparowuje. Autorzy artykułu w Nature  przedstawili dowody, że przesunięcie osi obrotu miliardy lat temu pozwoliło światłu słonecznemu dotrzeć do miejsc wcześniej od niego osłoniętych, w których mógł znajdować się lód. Naukowcy odkryli, że lód, który przetrwał to przesunięcie niemalże "namalował" ścieżkę, po której przemieściła się oś obrotu Księżyca. Po połączeniu tej ścieżki z modelami przewidującymi gdzie lód mógł pozostać stabilny można było wywnioskować, że oś obrotu przesunęła się o ok. 5 stopni. To pierwszy fizyczny dowód na tak istotne zmiany orientacji Księżyca. "Nowe odkrycie stanowi przekonujący obraz dynamicznej przeszłości Księżyca," mówi dr Yvonne Pendleton, dyrektor SSERVI, które wspiera naukowe badania planet i Księżyca zmierzające do załogowej eksploracji Układu Słonecznego. W ramach swoich badań autorzy przeanalizowali dane z kilku misji NASA takich jak Lunar Prospector, Lunar Reconnaissance Orbiter, Lunar Crater and Observation Sensing Satellite czy Gravity Recovery and Interior Laboratory. Topografia dostarczona przez Lunar Orbiter Laser Altemeter (LOLA) oraz pomiary termiczne z Diviner Lunar Radiometer (oba instrumenty zainstalowane na pokładzie LRO - zostały wykorzystane do pomocy przy interpretacji danych neutronowych z Lunar Prospector, które wspierają hipotezę przesunięcia biegunów Księżyca. figure_1lunaraxistilt_sservi_study_ Siegler zauważyła, że rozkład lodu obserwowany na obu biegunach Księżyca wydaje się bardziej ze sobą związany niż to wcześniej przyjmowano. Po dalszych badaniach, Siegler oraz Richard Miller z University of Alabama w Huntsville - odkryli, że zagęszczenia lodu oddalone są od obu biegunów o taką samą odległość, lecz w przeciwnych kierunkach. To wskazuje na to, że oś obrotu w przeszłości była nachylona inaczej niż to obserwujemy dzisiaj. Zmiana nachylenia oznacza, że część lodu już wyparowała w przestrzeń kosmiczną po wystawieniu na bezpośrednie światło słoneczne, lecz na obszarach pozostających w stałym zacienieniu wciąż znajduje się lód i wskazuje na dawne zmiany. Obiekty planetarne mogą zmieniać nachylenie osi obrotu kiedy dochodzi do bardzo dużych zmian w rozkładzie masy takiego obiektu. Współautor artykułu James Keane z University of Arizona w Tuscon stworzył model tego, w jaki sposób zmiany wnętrza Księżyca mogły wpłynąć na obrót i nachylenie jego osi obrotu. Okazało się, że obszar Oceanu Burz na widocznej stronie Księżyca to jedyny obszar, który pasuje do kierunku i skali zmiany osi wskazywanych przez rozkład lodu w pobliżu biegunów. Co więcej, zagęszczenia materiału radioaktywnego w Oceanie Burz są wystarczająco duże, aby były w stanie podgrzać część płaszcza Księżyca co mogło doprowadzić do zmiany gęstości wystarczającej na zmianę orientacji osi obrotu. Część tej ogrzanej materii płaszcza stopiła się i wypłynęła na powierzchnię formując tam widoczne ciemne plamy, które wypełniają olbrzymie księżycowe baseny zwane morzami (mare.). To właśnie te ciemne plamy sprawiają, że na powierzchni Księżyca widzimy znajomą 'twarz'. Siegler, Miller oraz współautor David Lawrence z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory w Laurel, w stanie Maryland stanowią część zespołu badawczego Volatiles, Regolith and Thermal Investigations Consortium for Exploration and Science - jednego z dziewięciu zespołów sponsorowanych przez SSERVI. "Te wyniki otwierają nam drogę do dalszych badań ewolucji wnętrza Księżyca, jak również pochodzenia wody na Księżycu i na wczesnej Ziemi," mówi Siegler. Źródło: NASA]]> 8910 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Japończycy utracili kontakt z obserwatorium kosmicznym Hitomi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/27/japonczycy-utracili-kontakt-z-obserwatorium-kosmicznym-hitomi/ Sun, 27 Mar 2016 18:52:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8916 pct05_b Japońska Agencja Kosmiczna JAXA poinformowała dzisiaj, że od wczorajszego popołudnia ma problem z komunikacją z niedawno wystrzelonym w przestrzeń kosmiczną obserwatorium rentgenowskim - przez co nie ma możliwości oceny stanu satelity. Satelita Hitomi, który do czasu wyniesienia w przestrzeń kosmiczną w połowie lutego nazywany był Astro-H (pisaliśmy o nim już TUTAJ), mógł doświadczyć niedoboru moc z uwagi na zmianę pozycji, która mogła doprowadzić do niemożności korzystania z energii słonecznej. Satelita powinien znajdować się na orbicie 580 km nad powierzchnią Ziemi, jednak JAXA przypuszcza, że Hitomi może znajdować się na innej orbicie. Aktualnie agencja stara się przywrócić komunikację z satelitą, jednak jeżeli sytuacja będzie się utrzymywała przez dłuższy czas, niemożliwe będzie rozpoczęcie obserwacji astronomicznych, które miały zacząć się latem. W momencie gdy pojawiły się problemy, agencja była w trakcie kalibrowania instrumentów na pokładzie sondy. "Bardzo poważnie podchodzimy do tej sytuacji," powiedział Saku Tsuneta, dyrektor Institute of Space and Astronautical Science podczas konferencji, dodając, że w tej chwili nie wie czy przywrócenie komunikacji z sondą jest w ogóle możliwe. Hitomi - projekt współpracy JAXA, NASA i innych koncernów to obserwatorium kosmiczne wyposażone w cztery teleskopy rentgenowskie oraz dwa detektory promieniowania gamma. Naukowcy mają nadzieję, że dane uzyskane za pomocą Hitomi pozwolą rzucić nowe światło na tajemnice związane z ewolucją Wszechświata i czarnych dziur. Satelita został wystrzelony w przestrzeń kosmiczną 17 lutego na pokładzie rakiety H-2A z centrum kosmicznego w prefekturze Kagoshima. Źródło: Japan Times]]> 8916 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa symulacja Słońca pozwala na badanie procesów w różnej skali]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/29/nowa-symulacja-slonca-pozwala-na-badanie-procesow-w-roznej-skali/ Tue, 29 Mar 2016 09:19:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8919 56f53cac35751 Zespół naukowców z USA, Chin i Japonii opracował symulację komputerową Słońca, która jest w stanie odtworzyć zarówno procesy wielkoskalowe jak i te zachodzące w małej skali. W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Science naukowcy opisują zasady działania nowej symulacji i uzasadniają dlaczego wydaje im się, że pozwoli ona zmierzyć się z najważniejszymi pytaniami heliofizyki. Przez lata naukowcy opracowywali wiele narzędzi pozwalających badać w jaki sposób działa Słońce. W ostatnich latach opracowano także wiele symulacji, których celem było odtworzenie aktywności Słońca, włącznie z 11-letnim cyklem prowadzącym do odwrócenia pola magnetycznego. Jednak tego typu symulacje zawsze dzielono na dwie kategorie: symulacje odtwarzające procesy wielkoskalowe oraz te odtwarzające stosunkowo niewielkie procesy. Celem zatem stało się połączenie obu kategorii symulacji w jedną, która pozwoliłaby kompleksowo badać aktywność słoneczną i odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób Słońce jest w stanie utrzymać stałe wielkoskalowe pole magnetyczne pomimo faktu, że w mniejszej skali dostrzegamy tylko chaos na powierzchni Słońca. W tym ostatnim zadaniu naukowcom najprawdopodobniej udało zbliżyć się do celu poprzez opracowanie nowego typu symulacji Słońca, która obejmuje procesy zachodzące zarówno w wielkiej jak i małej skali. Aby stworzyć nową symulację naukowcy wykorzystali narzędzia matematyczne do zminimalizowania dyfuzyjności w małej skali (parametrów używanych do opisywania jak Słońce działa jako całość), co pozwoliło na zminimalizowanie ich wpływu na mechanizmy, w których Słońce wytwarza pole elektromagnetyczne. To pozwoliło na stworzenie nowych obrazów Słońca. [caption id="attachment_8925" align="aligncenter" width="768"]Radialne pole magnetyczne w odległości r=0,92R, gdzie R to promień Słońca, Źródło: Hideyuki Hotta, Chiba University Radialne pole magnetyczne w odległości r=0,92R, gdzie R to promień Słońca, Źródło: Hideyuki Hotta, Chiba University[/caption] Jak dotąd symulacja nie odpowiedziała na pytanie jak Słońce jest w stanie utrzymać swoje wielkoskalowe pole magnetyczne, jednak naukowcy przypuszczają, że odpowiadają za to silne pola magnetyczne o niskiej lepkości w małej skali, które tłumią widoczny chaos i tym samym pozwalają na utrzymanie dużego pola w większej skali. Zespół naukowców ma nadzieję wykorzystać swoją nową symulację do lepszego zrozumienia 11-letniego cyklu i jego istotną rolę w emitowaniu cząsteczek, które mogą powodować zakłócenia satelitów i urządzeń elektrycznych na Ziemi. Więcej informacji: Źródło: phys.org]]> 8919 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czyżby udało się zaobserwować skutek anihilacji ciemnej materii?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/28/czyzby-udalo-sie-zaobserwowac-skutek-anihilacji-ciemnej-materii/ Mon, 28 Mar 2016 15:42:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8927 56f90d7be5017 Zdjęcie emisji w zakresie promieniowania gamma z centralnego obszaru Drogi Mlecznej. Naukowcy podejrzewają, że za emisję odpowiada proces anihilacji ciemnej materii. Źródło: Daylan et al.[/caption] Żyjemy w niesamowitej epoce rozwoju astrofizyki. Przełomowe odkrycia takie jak egzoplanety, fale grawitacyjne od zlewających się czarnych dziur czy przyspieszanie rozszerzania się wszechświata pojawiają się praktycznie co dekadę, a czasami nawet częściej. Jednak jednym z najbardziej nieoczekiwanych, tajemniczych i stanowiących wyzwanie odkryć było odkrycie, że olbrzymia część materii we Wszechświecie nie może być zaobserwowana bezpośrednio. Owa materia to tzw. ciemna materia, a jej natura wciąż wymyka się naukowcom. Według najnowszych badań prowadzonych za pomocą satelity Planck, zaledwie 4,9% Wszechświata składa się ze zwykłej materii (tzn. materii zbudowanej z atomów). Reszta to ciemna materia, którą możemy wykryć tylko poprzez jej wpływ grawitacyjny na gwiazdy czy inne obiekty zbudowane z normalnej materii. Ciemna energia to jeszcze inny składnik Wszechświata. Zrozumienie tej umykającej nam tajemniczej substancji stanowi jeden z najważniejszych celów współczesnej astrofizyki. Niektórzy astronomowie postulują, że ciemna materia może mieć jeszcze jedną inną cechę, poza grawitacją, wspólną ze zwykłą materią: może składać się z dwóch typów- materii i antymaterii, które jeżeli wejdą z sobą w kontakt prowadzą do anihilacji i emisji wysokoenergetycznego promieniowania gamma. Najważniejszą klasą cząsteczek w tej kategorii są tzw. WIMP - weakly interacting massive particles (słabo oddziałujące masywne cząstki). Odkrycie, że faktycznie dochodzi do anihilacji ciemnej materii pozwoliłoby zawęzić wiele parametrów teoretycznej natury ciemnej materii. Astronom CfA Doug Finkbeiner wraz z zespołem naukowców przypuszcza, że właśnie udało mu się zidentyfikować sygnaturę anihilacji ciemnej materii. Zespół badał rozkład przestrzenny emisji promieniowania gamma w Drodze Mlecznej, a w szczególności w obszarze centrum Galaktyki. Ten region  znajduje się stosunkowo blisko nas i charakteryzuje się dużą gęstością materii (tak normalnej jak i ciemnej materii).  Jeżeli zatem faktycznie zachodzi proces anihilacji ciemnej materii - to miejsce powinno być jasne w zakresie promieniowania gamma. W rzeczy samej, stosunkowo silne promieniowanie gamma widoczne jest na obszarze rozciągającym się na setki lat świetlnych (słabsza emisja w zakresie gamma rozciąga się nawet na tysiące lat świetlnych). Oczywiście proponowane są także inne wytłumaczenia tej jasności - np. promieniowanie gamma może pochodzić od dużej populacji gwałtownie obracających się pulsarów, pozostałości po wybuchach supernowych. Naukowcy ponownie przeanalizowali zestaw wcześniej opublikowanych obserwacji w zakresie promieniowania gamma, wykorzystując do tego nowe metody redukcji danych, co pozwoliło im na precyzyjne określenie źródeł emisji. Tego typu analizy przeprowadzono dla kilku obserwowanych reżimów energii promieniowania gamma. Pulsary mają charakterystyczny rozkład przestrzenny: zazwyczaj znajdują się tam gdzie znajduje się dużo gwiazd, szczególnie w płaszczyźnie galaktyki. Zespół był w stanie wykazać z dużą pewnością, że rozkład źródeł emisji promieniowania gamma dobrze zgadza się z przewidywaniami prostych modeli anihilacji ciemnej materii, lecz mniej z rozkładem opartym na rozkładzie przestrzennym pulsarów. Ich wyniki, w przypadku potwierdzenia, mogą stanowić niesamowity przełom w naszej wiedzy o naturze ciemnej materii, głównego składnika przestrzeni kosmicznej. Źródło: phys.org]]> 8927 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Symulacja atmosfery gorącego gazowego olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/28/symulacja-atmosfery-goracego-gazowego-olbrzyma/ Mon, 28 Mar 2016 15:53:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8930 pia20066 Planeta ta spędza większość swojego czasu daleko od swojej gwiazdy macierzystej zbliżając się na bardzo małą odległość co 111 dni. Kosmiczny Teleskop Spizer był w stanie zmierzyć cały cykl ogrzewania tej planety i określić występującą na niej najniższą (poniżej 200 stopni Celsjusza) jak i nawyższą (ponad 1100 stopni Celsjusza) temperaturę. Źródło: NASA/JPL-Caltech]]> 8930 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Herschel odkrywa wstęgę przyszłych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/29/herschel-odkrywa-wstege-przyszlych-gwiazd/ Tue, 29 Mar 2016 11:05:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8938 Źódło: ESA/Herschel/SPIRE/M. Juvela (U. Helsinki, Finlandia) Źódło: ESA/Herschel/SPIRE/M. Juvela (U. Helsinki, Finlandia)[/caption] Gwiazdy powstają wszędzie wokół nas. Droga Mleczna pełna jest obłoków pyłu i gazu, które mogą stać się żłobkami, w których będą powstawać kolejne generacje gwiazd. Dzięki kosmicznemu obserwatorium Herschel możemy teraz zajrzeć do wnętrza takich obłoków i sprawdzić co się w nich naprawdę dzieje. Może się to wydawać ironiczne, ale poszukując miejsc, w których mogą powstać nowe gwiazdy, astronomowie poszukują najchłodniejszych miejsc w Drodze Mlecznej. Jest tak bowiem zanim gwiazdy zapłoną, gaz z którego powstaną musi ulec kolapsowi. Aby do niego jednak doszło gaz musi być chłodny i powolny, aby nie mógł oprzeć się grawitacji. Oprócz gazu oczywiście mamy jeszcze pył. On także jest ekstremalnie chłodny, zaledwie 10-20 stopni powyżej absolutnego zera. Dla teleskopów optycznych taki pył jest całkowicie ciemny, jednak widoczny jest w dalekiej podczerwieni. Ciekawy jest fakt, że najchłodniejsze fragmenty obłoku tworzą włókna, które rozciągają się przez cieplejsze obszary obłoku. Powyższe zdjęcie przedstawia chłodne włókno obłoku znane astronomom jako G82.65-2.00. Niebieskie włókno stanowi najchłodniejszą część obłoki i zawiera 800 razy więcej masy niż Słońce. Pył w tym włóknie charakteryzuje się temperaturą -259 stopni Celsjusza. Przy tak niskiej temperaturze, jeżeli włókno zawiera wystarczająco dużo masy najprawdopodobniej z czasem ulegnie kolapsowi w gwiazdy. Zdjęcie zostało przygotowane tak, aby promieniowanie o najdłuższej długości fali (odpowiadające najchłodniejszym regionom) przedstawione było w kolorze niebieskim, a najkrótsze długości fali odpowiadające za nieco cieplejszy pył w kolorze czerwonym. Obszar przedstawiony na zdjęciu odpowiada obszarowi nieba o szerokości około dwóch tarczy Księżyca w pełni. To jeden ze 116 regionów obserwowanych przez kosmiczne obserwatorium Herschel w ramach projektu Galactic Cold Cores. Każde obserwowane pole zostało wybrane z danych zebranych przez satelitę Planck, który wskazywał regiony galaktyki, w których znajdują się duże ilości chłodnego pyłu. Źródło: ESA]]> 8938 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Model tłumaczy długotrwałe erupcje na Enceladusie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/29/model-tlumaczy-dlugotrwale-erupcje-na-enceladusie/ Tue, 29 Mar 2016 13:36:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8941 2-computermode Sonda Cassini obserwuje gejzery tryskające z południowego bieguna Enceladusa (jednego z księżyców Saturna) od 2005 roku, jednak proces napędzający i podtrzymujące te erupcje pozostaje wciąż nieodkryty. Teraz naukowcy z University of Chicago oraz Princeton University odkryli mechanizm, w którym cykliczne oddziaływania pływowe z Saturnem mogą napędzać długotrwałe erupcje na Enceladusie. "Erupcje do których dochodzi na Ziemi nie trwają zbyt długo," mówi Edwin Kite, profesor geofizyki na University of Chicago. "Kiedy już zauważymy erupcje, które trwają przez dłuższy czas, zazwyczaj są one zlokalizowane w pojedyncze, wąskie tuby stosunkowo od siebie oddalone." Jednak Enceladus, pod którego powierzchnią prawdopodobnie znajduje się globalny ocean, jest w stanie utrzymywać gejzery tryskające z długich pęknięć w pobliżu bieguna południowego. Te "tygrysie pasy" bezustannie od dziesięcioleci, a zapewne znacznie dłużej, emitują parę wodną i niewielkie drobiny lodu. "Zagadką zatem staje się wyjaśnienie dlaczego ten system pęknięć sam się nie zablokuje tym lodem," mówi Kite. "Dodatkowo mamy problem z wytłumaczeniem dlaczego energia usunięta z wody w procesie chłodzenia wyparnego nie sprawia, że wszystko wokół zamarza." Niezbędne zatem jest źródło energii, które wyrównuje braki energii spowodowane chłodzeniem wyparnym. "Uważamy, że źródłem energii może być nowy mechanizm dyssypacji energii pływowej, który wcześniej nie był rozważany," mówi Kite. Kite wraz z Allanem Rubinem z Princeton zaprezentowali swoje odkrycia we wczesnym wydaniu periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences. 3-computermode "Bardzo się ucieszyłam, gdy usłyszałam o pracy Kite'a i Rubina, która podnosi kwestię procesu, który umknął naszej uwadze - czyli pompowaniu wody do wnętrza i na zewnątrz pęknięć w południowej skorupie lodowej przez oddziaływania pływowe," mówi Carolyn Porco, kierownik zespołu obrazowania misji Cassini i główny naukowiec badań Enceladusa w ramach misji. Enceladus, którego Kite nazywa "okazją do przeprowadzenia najlepszego eksperymentu astrobiologicznego w Układzie Słonecznym", jest najlepszym kandydatem miejsca, w którym możemy odkryć życie pozaziemskie. Dane z sondy Cassini silnie wskazują, że gejzery kriowulkaniczne na Enceladusie mają swoje źródło w przyjaznym dla biomolekuł podpowierzchniowym oceanie. Kriowulkanizm mógł także kształtować powierzchnię Europy, jednego z księżyców Jowisza. "Powierzchnia Europy na wiele sposobów przypomina powierzchnię Enceladusa, dlatego też mamy nadzieję, że nasz model przyda się także do badań Europy," mówi Kite. Jednym z problemów, które przyciągnęły uwagę Kite'a i Rubina był fakt, że erupcje osiągały maksimum intensywności pięć godzin po tym jak ich oczekiwano, nawet przy uwzględnieniu 40 minut, których potrzebują wyrzucane cząsteczki na dotarcie na wysokość, na której Cassini jest w stanie je wykryć. Inni naukowcy proponowali już wytłumaczenia tego opóźnienia erupcji, np. elastyczna, powoli reagująca skorupa lodowa. Co więcej, naukowcy chcieli się dowiedzieć dlaczego Enceladus utrzymuje aktywność kriowulkaniczną nawet w tych miejscach na swojej orbicie, gdzie szczeliny powinny się zamykać i kończyć erupcje. Inne stojące przed nimi pytania to: Dlaczego  system wulkaniczny generuje pięć gigawatów mocy, a nie dużo więcej lub dużo mniej? Dlaczego erupcje nie zamarzają? Opracowany przez Kite'a i Rubina model  systemu hydraulicznego Enceladusa pozwala odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytania.  Ów model obejmuje serię niemal równoległych, pionowych szczelin łączących powierzchnię z oceanem wody we wnętrzu księżyca. Naukowcy wprowadzili do modelu oddziaływania pływowe ze strony Saturna i obserwowali co się dzieje z księżycem. "Jedynym trudnym etapem jest obliczenie elastycznych interakcji między poszczególnymi szczelinami i zmienne poziomy wody w każdej szczelinie w odpowiedzi na odkształcenia pływowe," tłumaczy Kite. Szerokość szczeliny wpływa na szybkość jej reakcji na oddziaływania pływowe. W przypadku szerokich szczelin, erupcje szybko reagują na oddziaływania pływowe. Natomiast w przypadku wąskich szczelin, do erupcji dochodzi ok. ośmiu godzin po osiągnięciu maksimum przez oddziaływania pływowe. Między nimi mamy punkt - mówi Kite - gdzie oddziaływania pływowe zamieniają ruch wody w ciepło wytwarzając wystarczającą ilość energii do generowania erupcji odpowiadających obserwowanemu, pięciogodzinnemu opóźnieniu. Pompowanie pływowe ogrzewa wodę i skorupę lodową poprzez turbulencje. Kite i Rubin twierdzą, że nowe dane z sondy Cassini pozwolą przetestować tą ideę poprzez sprawdzenie czy powłoka lodowa w okolicach bieguna południowego jest ciepła. "Jeżeli nowy mechanizm w znacznej mierze odpowiada za ciepło pochodzące ze szczelin, wtedy południowa skorupa lodowa między szczelinami może być chłodna," mówi Porco.  "Musimy jednak poczekać na wyniki z ostatnich przelotów sondy Cassini w pobliżu Enceladusa, do których doszło w zeszłym roku." Więcej informacji: Źródło: phys.org  ]]> 8941 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Badanie tempa powstawania gwiazd w odległych galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/29/badanie-tempa-powstawania-gwiazd-w-odleglych-galaktykach/ Tue, 29 Mar 2016 17:02:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8948 tracingstarf Odległe galaktyki, źródło: NASA, ESA oraz Bahram Mobasher[/caption] Kiedy myślimy o galaktykach - myślimy przede wszystkim o potężnych zbiorach gwiazd. W rzeczy samej gwiazdy stanowią najważniejszy składnik każdej galaktyki. Aby zrozumieć prawa fizyczne stojące za ewolucją i powstawaniem galaktyk niezbędna jest wiedza o tempie formowania gwiazd w takiej galaktyce. Ta informacja opisuje aktywność galaktyki: w młodych galaktykach zawierających duże ilości gazu powstaje bardzo wiele gwiazd, podczas gdy w czerwonych i starych galaktykach, w których zapasy gazu już się wyczerpały, procesy gwiazdotwórcze praktycznie już nie występują. Zdarzenia kosmologiczne takie jak mergery (łączenie) galaktyk mogą także sprowokować wzrost tempa powstawania nowych gwiazd. Niemniej jednak, jeżeli nie skupiamy się na obserwowaniu Drogi Mlecznej i pobliskich lokalnych galaktyk, nie jesteśmy w stanie obserwować pojedynczych gwiazd i obszarów formowania gwiazd w odległych galaktykach. Dlatego też musimy polegać na globalnie obserwowanych właściwościach galaktyk, aby oszacować tempo powstawania gwiazd w galaktykach znacznie od nas oddalonych. Najlepszym sposobem badania właściwości galaktyk jest obserwowanie ich w szerokim zakresie promieniowania; wszak każdy rodzaj promieniowania emitowany jest przez inne zjawiska i obiekty znajdujące się w galaktykach. Przykładowo promieniowanie ultrafioletowe pochodzi od najmłodszych i najbardziej masywnych gwiazd, podczas gdy promieniowanie w zakresie optycznym i bliskiej podczerwieni pochodzi od bardziej odewoluowanych gwiazd. Promieniowanie podczerwone pozwala nam badać pył w galaktyce, a linie emisyjne wykrywane w widmie ujawniają przed nami obłoki gazu. W artykule opublikowanym online 22 marca, zespół badaczy pracujących pod kierownictwem Irene Shivaei (Uni of California) obserwował 17 jasnych odległych galaktyk za pomocą wysokiej rozdzielczości spektrometru pracującego w podczerwieni MOSFIRE zainstalowanego na teleskopach w Obserwatorium Keck. Następnie połączono otrzymane widma ze zdjęciami w podczerwieni wykonanymi przez Kosmiczny Teleskop Spitzer, Kosmiczne Obserwatorium Herschel oraz zdjęciami w zakresie optycznym wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a - tworząc w ten sposób kompletny obraz tych galaktyk w szerokim zakresie promieniowania, od ultrafioletu po daleką podczerwień. Badacze przyjrzeli się różnym cechom, które zazwyczaj wykorzystywane są do szacowania intensywności procesów gwiazdotwórczych w galaktykach, a następnie porównywali je ze sobą. Czynniki wykorzystywane do oceny tempa powstawania gwiazd to: ilość promieniowania ultrafioletowego wyemitowanego przez młode gwiazdy; ilość promieniowania podczerwonego, które pokazuje ile promieniowania ultrafioletowego zostało pochłonięte przez pył; mgławicowe linie emisyjne, za które odpowiadają młode gwiazdy, które sprawiają, że otaczające je obłoki gazu świecą. Tego typu diagnostykę prowadzono w ostatniej dekadzie dla pobliskich galaktyk, jednak w przypadku odległych galaktyk ciężko jest uzyskać komplet danych obejmujących szeroki zakres promieniowania. W ramach badań po raz pierwszy przeprowadzono  bezpośrednie porównanie optycznych linii emisyjnych ze wskaźnikami intensywności procesów gwiazdotwórczych w podczerwieni i ultrafiolecie. Otrzymane wyniki pozwolą stworzyć podstawy do badań ewolucji galaktyk, tzn pozwolą przewidywać ilościowo różne cechy (w tym przypadku, tempa procesów gwiazdotwórczych) odległych galaktyk na podstawie ich światła docierającego do naszych teleskopów. Powyższa analiza stanowi element przeglądu MOSFIRE Deep Evolution Field (MOSDEF) przeprowadzanego przez astronomów z UC Riverside, UCLA, UC Berkeley, UC San Diego. Zespół MOSDEF korzysta z danych zebranych przez spektrometr MOSFIRE na teleskopach obserwatorium Keck dla galaktyk istniejących 1.5-4.5 mld lat po Wielkim Wybuchu, na etapie na którym we Wszechświecie najintensywniej powstawały gwiazdy. Celem przeglądu jest zbadanie ilości gwiazd, gazu i czarnych dziur znajdujących się w galaktykach w tej ważnej epoce historii Wszechświata. Artykuł naukowy został opublikowany w periodyku Astrophysical Journal Letters. Więcej informacji: Źródło: phys.org]]> 8948 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Radioteleskop o średnicy 150 000 km i gorąca niespodzianka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/29/radioteleskop-o-srednicy-150-000-km-i-goraca-niespodzianka/ Tue, 29 Mar 2016 18:56:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8952 earthspacete Korzystając ze znajdującego się na orbicie radioteleskopu oraz czterech naziemnych radioteleskopów astronomowie osiągnęli najlepszą w historii rozdzielczość (zdolność rozdzielania szczegółów obiektów astronomicznych). Ich osiągnięcie dostarczyło nam kilku niespodzianek, które wskazują na możliwość postępu w badaniach kwazarów, supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w centrach galaktyk. Naukowcy połączyli rosyjskiego satelitę RadioAstron z teleskopami naziemnymi, tworząc wirtualny radioteleskop o średnicy ponad 150 000 km. Następnie skierowali ten system teleskopów w stronę kwazara znanego jako 3C 273 znajdującego się ponad 2 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Kwazary takie jak 3C 273 napędzają potężne dżety materii poruszającej się z prędkościami bliskimi prędkości światła. Takie silne dżety emitują dużo promieniowania w zakresie radiowym. Jednak dotąd uważano, że maksymalna jasność tej emisji ograniczona jest procesami fizycznymi. Ten limit naukowcy stawiali na wartości 100 miliardów stopni. Teraz dzięki zastosowaniu wirtualnego obserwatorium naziemno-kosmicznego okazało się, że temperatura jest wyższa od 10 bilionów stopni. "Tylko ten radioteleskop naziemno-kosmiczny może zaobserwować takie temperatury, dlatego też teraz musimy pojąć w jaki sposób mogą powstać tak wysokie temperatury," mówi Jurij Kowalew, naukowiec projektu RadioAstron. "Uzyskane przez nas wyniki stanowią ogromne wyzwanie dla naszej aktualnej wiedzy o dżetach emitowanych przez kwazary," dodaje. Obserwacje pozwoliły po raz pierwszy uzyskać obraz struktury powstały wskutek rozpraszania fal radiowych przez rzadką materię międzygwiezdną w naszej Drodze Mlecznej. "To trochę przypomina spoglądanie przez gorące, wzburzone powietrze tuż nad płomieniem świecy," mówi Michael Johnson z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. "Jak dotąd nigdy nie udało nam się zaobserwować takiego zniekształcenia obiektu pozagalaktycznego," dodaje. "Niesamowite wyniki uzyskane przez RadioAstron współpracujący z naziemnymi teleskopami potwierdzają, że mamy silne, nowe narzędzie do badania nie tylko ekstremalnie egzotycznej fizyki w pobliżu odległych supermasywnych czarnych dziur, lecz także rozproszonej materii w naszej własnej Galaktyce," mówi Johnson. Satelita RadioAstron przy opisywanych wyżej obserwacjach współpracował z teleskopami Green Bank Telescope w Wirginii Zachodniej, Very Large Array w Nowym Meksyku, Teleskopem w Effelsbergu oraz Obserwatorium Arecibo w Portoryko. Sygnały zarejestrowane przez radioteleskop znajdujący się na orbicie transmitowane były do anteny w Green Bank, gdzie były  zapisywane, a następnie przesyłane internetowo do Rosji, gdzie były łączone z danymi zebranymi przez naziemne radioteleskopy. W ten sposób powstały wysokiej rozdzielczości obrazy 3C 273. Astronomowie ogłosili wyniki swoich badań w periodyku Astrophysical Journal Letters. Źródło: phys.org]]> 8952 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Magnetary mogą odpowiadać za wyjątkowo jasne supernowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/30/magnetary-moga-odpowiadac-za-wyjatkowo-jasne-supernowe/ Wed, 30 Mar 2016 07:26:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8955 Wizja artystyczna magnetara wzmacniającego jasność supernowej Wizja artystyczna magnetara wzmacniającego jasność supernowej[/caption] Obliczenia wykonane przez naukowców wskazują, że wysoce namagnetyzowane, gwałtownie rotujące gwiazdy neutronowe zwane magnetarami mogły być źródłem energii dwóch wyjątkowo jasnych gwiezdnych eksplozji. Eksplozje gwiazd znane jako supernowe zazwyczaj świecą miliard razy jaśniej niż Słońce. Super-jasne supernowe (SLSNe) to stosunkowo nowa i rzadko występująca klasa gwiezdnych eksplozji charakteryzująca się jasnością 10 do 100 razy większą niż normalne supernowe. Jednak źródło ich super-jasności oraz mechanizmy odpowiadające za takie eksplozje pozostają dla nas tajemnicą. Grupa badaczy pracująca pod kierownictwem Meliny Bersten z Instituto de Astrofisica de La Plata wraz z głównym badaczem Ken-ichi Nomoto (Kavli IPMU), przetestowała model, który wskazuje, że źródłem energii napędzającej jasność dwóch niedawno odkrytych SLSNe: SN 2011kl oraz ASASSN-15lh, może być energia rotacji tracona przez nowo powstały magnetar. Zespół analizował dwie niedawno odkryte super-jasne supernowe: SN 2011kl oraz ASASSN-15lh. "Te supernowe pojawiły się w bardzo odległym wszechświecie, dlatego mogą nieść w sobie informacje o właściwościach pierwszych gwiazd we Wszechświecie,"  mówi Nomoto. Co ciekawe, obie eksplozje stanowią ekstremalne przypadki SLSNe. Pierwsza - SN 2011kl została odkryta w 2011 roku i jest pierwszą supernową charakteryzującą się wyjątkowo długim rozbłyskiem promieniowania gamma, który trwał kilka godzin, podczas gdy typowy długi rozbłysk promieniowania gamma znika w ciągu kilku minut. Druga - ASASSN-15lh została odkryta w 2015 roku i jest najprawdopodobniej najjaśniejszą eksplozją kiedykolwiek zarejestrowaną. Jej jasność była ponad 500 razy większa od normalnych supernowych. Przez ponad miesiąc jej jasność była większa niż jasność całej Drogi Mlecznej. [caption id="attachment_8957" align="aligncenter" width="1000"]1-magnetarcoul Żółto-pomarańczowa galaktyka macierzysta (po lewej) przed superową i po (po prawej) gdzie niebieskie światło supernowej ASASSN-15lh przyćmiewa światło samej galaktyki. Źródło: Dark Energy Survey / B. Shappee / ASAS-SN team[/caption] W ramach badań zespół przeprowadził numeryczne obliczenia hydrodynamiczne mające na celu zbadanie hipotezy mówiącej o magnetarze i doszedł do wniosku, że oba przypadki SLSNe mogą być wytłumaczone jako supernowe napędzane przez magnetar. W szczególności dla ASASSN-15lh udało się znaleźć źródło magnetara charakteryzującego się fizycznie dopuszczalnymi wartościami pola magnetycznego i prędkości rotacyjnej. "Te dwie ekstremalnie super-jasne supernowe testują naszą wiedzę o eksplozjach gwiezdnych," mówi Bersten. Aby potwierdzić obliczenia zespołu, niezbędne będzie wykonanie dalszych obserwacji gdy materia wyrzucona w supernowej stanie się rzadka. W tym celu niezbędne będzie wykorzystanie najsilniejszych teleskopów, w tym Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Jeżeli obliczenia się potwierdzą, obserwacje umożliwią naukowcom zajrzenie do wnętrza eksplodującego obiektu i dostarczą nowych informacji o ich pochodzeniu i ewolucji gwiazd we Wszechświecie. Artykuł opisujący obliczenia naukowców został opublikowany w styczniu w periodyku Astrophysical Journal Letters. [caption id="attachment_8958" align="aligncenter" width="929"]magnetarcoul Krzywe jasności ASASSN-15lh oraz SN 2011kl porównane z normalnymi supernowymi SN 1999em i SN 1987A, Źródło: Bersten et al[/caption] Źródło: phys.org]]> 8955 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Amatorzy astronomii zaobserwowali uderzenie planetoidy w Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/30/amatorzy-astronomii-zaobserwowali-uderzenie-planetoidy-w-jowisza/ Wed, 30 Mar 2016 16:45:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8976 Wstępna obróbka obserwacji wideo wykonanych przez Johna McKeona. Planeta obraca się od lewej do prawej - dlatego też miejsce uderzenia zniknęło z pola widzenia w kilka minut po zderzeniu. Jasność samego zderzenia można porównać z jasnością księżyców planety. Obróbka zdjęcia: R. Hueso Wstępna obróbka obserwacji wideo wykonanych przez Johna McKeona. Planeta obraca się od lewej do prawej - dlatego też miejsce uderzenia zniknęło z pola widzenia w kilka minut po zderzeniu. Jasność samego zderzenia można porównać z jasnością księżyców planety. Obróbka zdjęcia: R. Hueso[/caption] W niedzielę 20 marca w mediach społecznościowych i na forach internetowych zrzeszających amatorów astronomii zawrzało. Kilka dni temu w sieci zaczęły krążyć informacje o uderzeniu jakiegoś obiektu w Jowisza. Amator astronomii z Modling w Austrii Gerrit Kernbauer zarejestrował  sekwencję wideo, na której widać trwający zaledwie sekundę błysk światła na krawędzi Jowisza. Inny film przedstawiający to samo zdarzenie zarejestrował także John McKeon z Dublina w Irlandii, który poszukiwał śladów zderzenia po tym jak dotarła do niego informacja o tym wydarzeniu. Tak więc faktycznie: nieznany obiekt uderzył w Jowisza 17 marca 2016 roku o godzinie 00:18:33 UT. Zderzenie było na tyle energetyczne, że wywołany nim błysk można było dostrzec przy użyciu nawet niewielkich teleskopów. Gerrit Kernbauer prowadził obserwacje za pomocą teleskopu o średnicy zwierciadła głównego zaledwie 20 cm, a John McKeon wpatrywał się w niebo przez nieco większy, 28-centymetrowy teleskop. Gdybyście w tym momencie obserwowali Jowisza, zauważylibyście krótkotrwały błysk świetlny porównywalny z gwiazdą o jasności +5 mag, która dosłownie na sekundę pojawiła się przy krawędzi planety, po czym zniknęła. Na sekwencji wideo zarejestrowanej przez Johna McKeona można dostrzec nawet piękne wzory dyfrakcyjne jasnego źródła punktowego. Film zarejestrowany przez Gerrita Kernbauera https://www.youtube.com/watch?v=4LiL7RYG7ac&feature=youtu.be Film zarejestrowany przez Johna McKeona https://www.youtube.com/watch?v=qAJI4gqX3Zg&feature=youtu.be Musieliśmy odczekać połowę obrotu Jowisza, aby móc obserwować miejsce upadku obiektu. Zdjęcia pozyskane za pomocą innych teleskopów amatorskich nie wykazały żadnych śladów w rejonie upadku. Przykładowe zdjęcie wykonane przez Randy'ego Cristensena z Kalifornii potwierdza, że obiekt był na tyle mały, że nie pozostawił żadnych śladów w atmosferze Jowisza. Analysis_Randy_Christensen Co zatem uderzyło w Jowisza? Tak naprawdę nie wiemy, ale tego typu impakty są w przypadku Jowisza dużo powszechniejsze niż mogłoby się wydawać. De facto jest to już  czwarty tego typu impakt zaobserwowany przez amatorów astronomii na Jowiszu. Pierwszy został zaobserwowany przez Anthony'ego Wesley z Australii i Christophera Go z Filipin w lipcu 2010 roku. Drugi superbolid w atmosferze Jowisza zaobserwowany został w Japonii w sierpniu 2010 roku przez trzech amatorów astronomii (Masayuki Tachikawa, Kazuo Aoki oraz Masayuki Ichimaru) za pomocą teleskopów o rozmiarze zaledwie 15 cm. Trzeci obiekt został zarejestrowany we wrześniu 2012 roku przez Dana Petersena z Racine, Wisconsin, który zobaczył go w okularze swojego teleskopu i wydał alert, który dotarł do George'a Halla, który w tym czasie prowadził obserwacje wideo Jowisza. Wszystkie te obiekt są jednak małe w porównaniu do poprzedniego impaktu zarejestrowanego przez Anthony'ego Wesleya w 2009 roku. W tym przypadku to planetoida i rozmiarach 500 m uderzyła w Jowisza pozostawiając duży, ciemny obłok materii w atmosferze Jowisza.  Ta z kolei była mniejsza od niesamowitej serii impaktów, do której doszło w 1994 roku, kiedy to w Jowisza uderzyły fragmenty komety Shoemaker Levy 9. Cztery zdarzenia do których doszło od 2010 roku nie mogły powstać wskutek zderzenia z obiektami tak dużymi jak te z 1994 czy 2009 roku. Zamiast tego, wyemitowane kilka dni temu światło można wytłumaczyć uderzeniem w atmosferę Jowisza obiektu o rozmiarach rzędu zaledwie 10-20 metrów. To obiekty rozmiarami przypominające obiekt, który eksplodował nad Czelabińskiej w 2013 roku. W przypadku Jowisza są to jednak dużo bardziej energetyczne kolizje ze względu na fakt, że grawitacja tego gazowego olbrzyma sprawia, że obiekty uderzają w jego atmosferę z prędkościami rzędu minimum 60 kilometrów na sekundę. Stąd też tak duża ilość energii, która pozwala obserwować zderzenie z Ziemi oddalonej o ponad 600 milionów kilometrów, i to za pomocą niewielkich teleskopów. Czy możemy spodziewać się kolejnych takich obserwacji? Oczywiście. Najnowsze badania wskazują, że tego typu obiekty uderzają w Jowisza 10-50 razy w ciągu roku. Z uwagi na fakt, że Jowisz jest ponad 310 razy masywniejszy od Ziemi, obrywa on takimi obiektami tysiące razy częściej, a zderzenia sią kilkanaście razy bardziej energetyczne niż w przypadku Ziemi. Źródło: Ricardo Hueso Alonso /asteroidday]]> 8976 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji rozszerzone o 20 000 gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/31/poszukiwanie-pozaziemskiej-inteligencji-rozszerzone-o-20-000-gwiazd/ Thu, 31 Mar 2016 07:18:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8988 1-thisartistsc Poszukiwanie sygnałów radiowych z innych planet właśnie zostało rozszerzone na 20 000 gwiazd, które wcześniej były uważane za nieciekawe cele do poszukiwania inteligentnego życia pozaziemskiego. Nowe dane naukowe wskazują, że planety krążące wokół czerwonych karłów - ciemnych, długo żyjących gwiazd, miliardy lat starszych od Słońca - warto jednak przeanalizować pod kątem występowania na nich życia. "To może być jeden z tych przypadków, gdzie starsze znaczy lepsze,"mówi astronom Seth Shostak z mieszczącego się w Kalifornii SETI Institute, prywatnej organizacji non-profit, której głównym celem jest poszukiwanie życia pozaziemskiego. "Stasze od naszego układy planetarne miały wszak więcej czasu, aby powstały w nich inteligentne istoty." Dwuletni projekt ma na celu przeanalizowanie listy około 70 000 czerwonych karłów, a następnie dokładne zbadanie 20 000 najbliższych nam wraz z obiektami krążącymi wokół nich. Do przeprowadzenia badań naukowcy wykorzystają należący do SETI Institute Allen Telescope Array w północnej Kalifornii, grupę 42 anten, które mogą jednocześnie obserwować nawet trzy gwiazdy. "Przeanalizujemy wybrane gwiazdy w kilku pasmach częstotliwości między 1 a 10 GHz," mówi Gerry Harp, naukowiec z SETI. "Około połowę z nich będą stanowiły tak zwane 'magiczne częstotliwości' - pasma związane bezpośrednio z podstawowymi stałymi matematycznymi," dodaje. "Uważamy, że istoty pozaziemskie, które chciałyby zwrócić na siebie uwagę, mogą emitować sygnały właśnie na takich szczególnych częstotliwościach." Przez długi czas astronomowie nie byli zainteresowani poszukiwaniem życia wokół czerwonych karłów, ponieważ ekostrefy wokół tych gwiazd są bardzo małe. Wszelkie planety krążące wokół tych gwiazd znajdowałyby się na tyle blisko nich, że jedną stroną stale zwrócone byłyby w kierunku gwiazdy, a to oznaczałoby, że jedna część planety byłaby bardzo gorąca, a druga stosunkowo zimna i ciemna. Jednak niedawno naukowcy doszli do wniosku, że ciepło mogłoby być transportowane z jasnej strony planety na ciemną i dlatego większa część powierzchni mogłaby sprzyjać powstaniu na niej życia. "Oprócz tego, dane dotyczące egzoplanet wskazują, że między 1/6 a 1/2 czerwonych karłów posiada planety w ekostrefach - to większy odsetek niż w przypadku gwiazd podobnych do Słońca." Eksperci poszukują pozaziemskiej inteligencji już od sześćdziesięciu lat. Jak dotąd bez skutku. Źródło: phys.org]]> 8988 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[G1.9+0.3 - co spowodowało eksplozję najmłodszej supernowej w Drodze Mlecznej?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/31/g1-90-3-co-spowodowalo-eksplozje-najmlodszej-supernowej-w-drodze-mlecznej/ Thu, 31 Mar 2016 09:51:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8991 Źródło: NASA/CXC/CfA/S. Chakraborti et al. Źródło: NASA/CXC/CfA/S. Chakraborti et al.[/caption] Naukowcy wykorzystali dane z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz sieci Jansky Very Large Array do odnalezienia obiektu odpowiadającego za najnowszą supernową w Drodze Mlecznej. W tym celu zastosowano nową technikę, której wykorzystanie może mieć wpływ na naszą wiedzę o innych supernowych typu Ia - klasie gwiezdnych eksplozji, którą naukowcy wykorzystują do określania tempa rozszerzania się Wszechświata. Jakiś czas temu astronomowie zidentyfikowali obiekt G1.9+0.3 jako pozostałość po najnowszej supernowej w naszej Galaktyce. Eksplozja ta miała miejsce około 110 lat temu w regionie Galaktyki na tyle gęstym od pyłu, że promieniowanie w zakresie widzialnym nie może się przez niego przebić i dotrzeć do Ziemi. G1.9+0.3 należy do kategorii supernowych typu Ia - ważnej klasy supernowych charakteryzującej się powtarzalnymi zależnościami, które pozwalają wykorzystywać je do mierzenia tempa rozszerzania się Wszechświata. "Astronomowie wykorzystują supernowe typu Ia jako markery odległości we Wszechświecie - to właśnie one pozwoliły nam odkryć, że rozszerzanie Wszechświata przyspiesza," mówi Sayan Chakraborti, który prowadził badania na Harvard University. "Jeżeli między poszczególnymi supernowymi tego typu występują różnice co do mechanizmu eksplozji czy emitowanej przez nie ilości światła - może mieć to istotny wpływ na naszą wiedzę o tempie ekspansji Wszechświata." Większość naukowców zgadza się, że do supernowych typu Ia do chodzi gdy białe karły, geste pozostałości po gwiazdach podobnych do Słońca, które wyczerpały swoje paliwo, eksplodują. Niemniej jednak, wciąż trwa dyskusja na temat tego co bezpośrednio wyzwala eksplozję tych białych karłów. Dwie główne teorie mówią o akrecji materii na białego karła z drugiej gwiazdy w układzie podwójnym lub gwałtownym połączeniu dwóch białych karłów. Nowe badania opierające się na archiwalnych danych z Chandra i VLA skupiają się na badaniu w jaki sposób pozostałości po supernowej G1.9+0.3 oddziałują z gazem i pyłem otaczającym miejsce eksplozji. Zarejestrowana przez instrumenty emisja w zakresie radiowym i rentgenowskim  wskazuje przyczyny eksplozji. W szczególności wzrost jasności supernowej w zakresie rentgenowskim i radiowym w czasie, zgodnie z pracami teoretycznymi zespołu Chakrabortiego, może zachodzić tylko w przypadku połączenia dwóch białych karłów. "Zauważyliśmy, że jasność w zakresie rentgenowskim i radiowym wzrasta z czasem, zatem dane wskazują silnie na zderzenie dwóch białych karłów jako czynnik wyzwalający eksplozję supernowej w G1.9+0.3," mówi współautorka badań Francesca Childs z Harvardu. Wyniki wskazują, że supernowe typu Ia powstają zawsze wskutek zderzeń dwóch białych karłów, lub po części w ten sposób lub poprzez akrecję materii z drugiej gwiazdy w układzie podwójnym. "Ważne jest zidentyfikowanie mechanizmu prowadzącego do eksplozji supernowych typu Ia, ponieważ jeżeli mamy więcej niż jeden czynnik, wkład z niego może się zmieniać w czasie," mówi Alicia Soderberg, kolejna współautorka opracowania. To oznacza, że astronomowie być może będą musieli ponownie skalibrować niektóre metody wykorzystywania tych eksplozji jako 'świece standardowe' w kosmologii. Zespół był w stanie także skorygować szacunkowy wiek pozostałości po supernowej na 110 lat z poprzednio przyjmowanych 150 lat. Artykuł opisujący powyższe badania pojawił się 1 marca 2016 roku w periodyku Astrophysical Journal i jest dostępny online. Więcej informacji: Źródło: phys.org]]> 8991 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mapa skalistej egzoplanety odkrywa przed nami półpłynny świat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/31/mapa-skalistej-egzoplanety-odkrywa-przed-nami-polplynny-swiat/ Thu, 31 Mar 2016 14:29:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8994 mapofrockyex Wizja artystyczna 55 Cancri e, Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów pracujący pod kierownictwem naukowców z University of Cambridge zarejestrował najbardziej jak dotąd szczegółowy zapis składu chemicznego egzoplanety skalistej. Jednocześnie udało się dostrzec, że jedna połowa planety jest całkowicie stopiona, a druga jest całkowicie stała. Według naukowców, warunki panujące na gorącej części planety są na tyle ekstremalne, że mogły spowodować odparowanie atmosfery przez co warunki panujące po obu stronach planety diametralnie się od siebie różnią: temperatura gorącej strony może osiągać 2500 stopni Celsjusza, podczas gdy po chłodnej stronie wynosi około 1100 stopni. Wyniki swoich badań naukowcy ogłosili w periodyku Nature. Wykorzystując dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Spitzer naukowcy zbadali planetę znaną jako 55 Cancri e, która krąży wokół gwiazdy podobnej do Słońca znajdującej się 40 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Raka i stworzyli mapę przedstawiającą jak zmieniają się warunki na planecie na całej jej orbicie. To pierwszy raz kiedy udało się przeprowadzić takie badania dla tak małej planety. 55 Cancri e to tak zwana 'superziemia': skalista planeta pozasłoneczna rozmiarami dwukrotnie, a masą ośmiokrotnie przewyższająca Ziemię, która krąży wokół swojej gwiazdy macierzystej na tyle blisko, że pełen obieg gwiazdy zajmuje jej zaledwie 18 godzin. Ze względu na silne oddziaływania pływowe planeta jest stale jedną stroną zwrócona do gwiazdy (tak jak Księżyc jest jedną stroną zwrócony do Ziemi), dlatego też na jednej półkuli panuje wieczny 'dzień', a na drugiej stale jest 'noc'. Dzięki temu, że jest to jedna z najbliższych nam superziem, 55 Cancri e jest jedną z lepszych planet skalistych do szczegółowych badań powierzchni i warunków atmosferycznych na skalistych planetach pozasłonecznych. https://www.youtube.com/watch?v=xL9pktFZP2k Odkrywanie cech superziem jest trudne ze względu na ich niewielkie rozmiary w porównaniu do gwiazd macierzystych jak i ze względu na fakt, że odbijają dużo mniej światła niż ich większe, gorętsze siostry - gazowe olbrzymy zwane 'gorącymi jowiszami'. "Jak dotąd nie udało nam się znaleźć żadnej innej tak małej planety, krążącej tak blisko gwiazdy macierzystej i znajdującej się tak stosunkowo niedaleko. Dlatego też 55 Cancri e umożliwia nam przeprowadzenie wielu unikalnych badań," mówi dr Brice-Olivier Demory z Cavendish Laboratory, główny autor badania. "Wciąż nie wiemy dokładnie z czego zbudowana jest ta planeta - to jest dla nas zagadką. Najnowsze wyniki stanowią kolejny element układanki, jednak dokładna natura tej planety wciąż pozostaje tajemnicą." 55 Cancri e jest intensywnie badana od momentu odkrycia w 2011 roku. W oparciu o stopniowo zbierane dane uważano już, że to wodny świat, lub nawet planeta wykonana z diamentu, jednak teraz naukowcy uważają, że planeta w dużej mierze pokryta jest lawą. "Weszliśmy w nową erę zdalnego badania atmosfer planet skalistych," mówi współautor badania dr Nikku Madhusudhan z Institute of Astronomy w Cambridge. "To niesamowite, że jesteśmy już w stanie badać wielkoskalowy rozkład temperatur na powierzchni skalistych egzoplanet." W oparciu o nowe pomiary w podczerwieni, "dzienna" strona planety wydaje się całkowicie stopiona, podczas gdy "nocna" strona planety jest prawie w całości stała. Ciepło z dziennej strony jednak nie jest zbyt efektywnie przekazywane na nocną stronę. Na Ziemi przykładowo to atmosfera wspiera rozłożenie ciepła na całej planecie, sprawiając, że temperatura na całej planecie ograniczona jest do stosunkowo wąskiego zakresu. W przypadku 55 Cancri e, gorąca strona jest gorąca, a zimna jest zimna. Według Demory'ego za tak duże różnice temperatury może być odpowiedzialny całkowity brak atmosfery lub atmosfera, która w dużej części została zniszczona przez silne promieniowanie ze strony pobliskiej gwiazdy macierzystej. "Po dziennej stronie temperatura planety sięga 2500 stopni Celsjusza, podczas gdy po nocnej stronie, temperatura jest 1400 stopni niższa - to naprawdę ogromna różnica," mówi Demory. "Uważamy, że w nocnej części wciąż może istnieć atmosfera, jednak po dziennej stronie wysoka temperatura mogła sprawić odparowanie atmosfery." Tajemnicą nadal pozostaje, skąd się tak właściwie bierze "dodatkowe" ciepło na 55 Cancri e, bowiem obserwacje wskazują na dodatkowe, nieznane źródło ciepła, które sprawia, że planeta jest gorętsza niż można by tego oczekiwać biorąc pod uwagę tylko promieniowanie gwiazdy macierzystej - aby odpowiedzieć na to pytanie naukowcy muszą jednak poczekać na kosmiczne teleskopy kolejnych generacji. Więcej informacji: Źródło: phys.org]]> 8994 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pierwsza gwiazda neutronowa dostrzeżona w Galaktyce Andromedy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/31/pierwsza-gwiazda-neutronowa-dostrzezona-w-galaktyce-andromedy/ Thu, 31 Mar 2016 16:26:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8999 Andromeda_s_spinning_neutron_star_article_mob Gwiazda neutronowa w Galaktyce Andromedy, Źródło: Andromeda: ESA/Herschel/PACS/SPIRE/J. Fritz, U. Gent/XMM-Newton/EPIC/W. Pietsch, MPE; data: P. Esposito et al (2016)[/caption] Dekady poszukiwań w pobliskiej 'bliźniaczej' do Drogi Mlecznej Galaktyce Andromedy (M31) w końcu przyniosły rezultaty. W danych zebranych przez kosmiczny teleskop XMM-Newton udało się odkryć pierwszą gwiazdę neutronową w M31. Galaktyka Andromedy to popularny cel badań wśród astronomów. W bezksiężycowe noce często można ją dojrzeć nawet gołym okiem. Jej bliskość, a zarazem podobieństwo budowy do naszej własnej spiralnej galaktyki, sprawia, że jest ona naturalnym laboratorium dla astronomów. Obiekt ten dogłębnie badany jest od dziesięcioleci za pomocą teleskopów pokrywających cały zakres promieniowania elektromagnetycznego. Mimo obszernych badań jak dotąd nie udało się dojrzeć w M31 jednej konkretnej klasy obiektów: rotujących gwiazd neutronowych. Gwiazdy neutronowe to małe i niezwykle gęste pozostałości po masywnych gwiazdach, które wybuchły jako supernowe pod koniec swojego naturalnego cyklu życia. Tego typu obiekty charakteryzują się niezwykle szybką rotacją i regularnym omiataniem przestrzeni kosmicznej silnym strumieniem promieniowania - niczym kosmiczne latarnie morskie. Tego typu 'pulsary' można często znaleźć w gwiezdnych parach, gdzie gwiazda neutronowa pożera materię ze swojego sąsiada. Taka aktywność prowadzi do zwiększenia prędkości rotacji gwiazdy neutronowej i emisji pulsów wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego przez gorący gaz poruszający się wzdłuż linii pola magnetycznego w kierunku gwiazdy neutronowej. Tego typu układy podwójne z gwiazdą neutronową są dość powszechne w naszej własnej Galaktyce, jednak jak dotąd nigdy nie udało się zauważyć regularnych sygnałów emitowanych przez taki układ znajdujący się w M31. Teraz, astronomowie systematycznie przeglądający archiwalne dane z teleskopu rentgenowskiego XMM-Newton odkryli sygnał nietypowego źródła, który pasuje do szybko obracającej się gwiazdy neutronowej. Gwiazda obraca się z okresem równym 1.2 sekundy i najprawdopodobniej zasysa materię z sąsiadującej z nią gwiazdy, którą okrążą co 1.3 dni. "Mieliśmy nadzieję wykryć sygnały okresowe wśród najjaśniejszych obiektów rentgenowskich w Andromedzie, zgodnie z tym co udało nam się odkryć w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w naszej własnej Galaktyce," mówi Gian Luca Israel z INAF-Osservatorio Astronomica di Roma we Włoszech, jeden z autorów artykułu opisującego wyniki. "Jednak stałe, jasne rentgenowsko pulsary tego typu wciąż są dość osobliwe, więc nie byliśmy pełni, czy uda nam się jakiekolwiek znaleźć w Andromedzie." "Przeszukiwaliśmy dane archiwalne z lat 2000-2013, lecz dopiero w 2015 roku udało nam się w końcu zidentyfikować ten obiekt w jednym z zewnętrznych ramion  galaktyki. Dostrzegliśmy go w zaledwie 2 z 35 pomiarów." Choć dokładna natura tego układu wciąż pozostaje tajemnicą wiemy, że jest to obiekt bardzo nietypowy i egzotyczny. Źródło: ESA]]> 8999 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA odkrywa dysk protoplanetarny wokół TW Hydrae z niespodzianką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/03/31/9003/ Thu, 31 Mar 2016 17:57:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9003 Zdjęcie dysku wokół TW Hydrae Źródło: S. Andrews (Harvard-Smithsonian CfA); B. Saxton (NRAO/AUI/NSF); ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)[/caption] Powyższe nowe zdjęcie wykonane za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) stanowi najbardziej szczegółowe zdjęcie dysku protoplanetarnego wokół pobliskiej gwiazdy podobnej do Słońca TW Hydrae. W dysku wyraźnie widać lukę w tej samej odległości od gwiazdy co w przypadku układu Słońce - Ziemia, co oznacza, że możemy być świadkami powstawania młodej wersji naszej planety, lub nieco masywniejszej superziemi. [caption id="attachment_9006" align="aligncenter" width="750"]Źródło: S. Andrews (Harvard-Smithsonian CfA), ALMA (ESO/NAOJ/NRAO) Źródło: S. Andrews (Harvard-Smithsonian CfA), ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)[/caption] Gwiazda TW Hydrae stanowi popularny cel badań dla astronomów ze względu na jej bliskość do Ziemi (zaledwie 175 lat świetlnych) jak i jej status bardzo młodej gwiazdy (zaledwie 10 milionów lat). Co więcej, ze względu na orientację w przestrzeni, astronomowie mogą obserwować cały dysk protoplanetarny wokół tej gwiazdy. "Wcześniejsze badania wykonywane za pomocą teleskopów w zakresie optycznym i radiowym potwierdzają, że wokół TW Hydrae krąży rozległy dysk protoplanetarny z lukami, które silnie świadczą o tym, że powstają w nim nowe planety," mówi Sean Andrews z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, główny autor artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal Letters. "Nowe zdjęcia z ALMA przedstawiają dysk w niespotykanej dotychczas rozdzielczości, dzięki czemu możemy obserwować serię koncentrycznych, jasnych pierścieni pyłowych oraz ciemne luki, wśród których jedna znajduje się w odległości 1 AU od gwiazdy." [caption id="attachment_9007" align="aligncenter" width="1000"]Wewnętrzny oszar dysku protoplanetarnego wokół TW Hydrae, Źródło: S. Andrews (Harvard-Smithsonian CfA); B. Saxton (NRAO/AUI/NSF); ALMA (ESO/NAOJ/NRAO) Wewnętrzny oszar dysku protoplanetarnego wokół TW Hydrae, Źródło: S. Andrews (Harvard-Smithsonian CfA); B. Saxton (NRAO/AUI/NSF); ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)[/caption] Pozostałe wyraźne luki widoczne na zdjęciach znajdują się w odległościach 3 i 6 miliardów kilometrów od gwiazdy centralnej - to odległości przypominające orbity Urana i Plutona w Układzie Słonecznym. W przypadku obserwacji TW Hydrae, astronomowie byli w stanie zaobserwować słabą emisję w zakresie radiowym pochodzącą od ziaren pyłu o rozmiarze 1 mm w dysku, co pozwoliło na zarejestrowanie szczegółów z dokładnością do odległości Ziemi od Słońca (około 150 mln km). Tak szczegółowe obserwacje możliwe były tylko dzięki wysokiej rozdzielczości konfiguracji obserwatorium ALMA. "To jak dotąd najbardziej szczegółowe zdjęcie dysku protoplanetarnego wykonane przez ALMA, i ciężko będzie pobić tą rozdzielczość," mówi Andrews. https://www.youtube.com/watch?v=Ru32mJcrUM0 "TW Hydrae to wyjątkowy obiekt. To najbliższy znany nam dysk protoplanetarny, który bardzo przypomina Układ Słoneczny z czasów, gdy miał tylko 10 milionów lat," dodaje współautor David Wilner, także z CfA. Wcześniejsze obserwacje innego układu - HL Tauri - prowadzone za pomocą ALMA wskazują, że nawet młodsze dyski protoplanetarne - w wieku 1 miliona lat - także posiadają cechy wskazujące na procesy prowadzące do powstawania planet.  Badając dysk wokół TW Hydrae astronomowie mają nadzieję lepiej zrozumieć ewolucję Ziemi i szanse na powstanie takich samych układów w Drodze Mlecznej. Źródło: ESO]]> 9003 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble zagląda w centrum Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/01/hubble-zaglada-w-centrum-galaktyki-2/ Fri, 01 Apr 2016 17:08:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9021 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia centrum Drogi Mlecznej 27 000 lat świetlnych od Ziemi. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia centrum Drogi Mlecznej 27 000 lat świetlnych od Ziemi.[/caption] Zaglądając głęboko w serce naszej galaktyki Drogi Mlecznej, Kosmiczny Teleskop Hubble'a odsłania przed nami gęsto utkany gobelin zawierający ponad pół miliona gwiazd. Poza kilkoma, niebieskimi gwiazdami znajdującymi się na pierwszym planie, prawie wszystkie gwiazdy na tym zdjęciu należą do centralnej gromady gwiazd Drogi Mlecznej, najgęstszej i najmasywniejszej gromady gwiazd w naszej galaktyce. Dobrze skryta za gwiazdami, w centrum gromady leży supermasywna czarna dziura. Centrum Drogi Mlecznej znajdujące się 27 000 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Strzelca to tłoczne miejsce. Ten obszar naszej galaktyki jest ak gesto upakowane, że przy tej gęstości między Ziemią a Alfa Centauri znajdującą się 4.3 lata świetlne od Ziemi zmieściłoby się milion innych gwiazd. W samym centrum naszej galaktyki, owa gęsta gromada gwiazd otacza centralną supermasywną czarną dziurę, znaną pod oznaczeniem Sagittarius A* o masie ponad czterech milionów mas Słońca. Sagittarius A*  to jednak nie jedyna tajemnica skrywająca się w tej części galaktyki. Tłoczne centrum pełne jest licznych obiektów, które skryte są przed nami w zakresie widzialnym przez gęste obłoki pyłu znajdujące się w dysku galaktyki. Aby dobrze poznać centralną część naszej galaktyki astronomowie prowadzą obserwacje w podczerwieni za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, dzięki czemu mogą spojrzeć wgłąb obłoków pyłowych. Aby stworzyć powyższe zdjęcie naukowcy przypisali odpowiednie kolory w zakresie widzialnym do różnych długości fali promieniowania podczerwonego, które jest niewidoczne dla naszych oczu. Niebieskie gwiazdy na powyższym zdjęciu to gwiazdy znajdujące się na pierwszym planie, które znajdują się dużo bliżej Ziemi niż centralna gromada gwiazd, podczas gdy czerwone gwiazdy znajdują się albo za znajdującym się na drodze pyłem lub w samych obłokach pyłu. Niektóre ekstremalnie gęste obłoki pyłu i gazu widoczne są jako ciemne pasma na tle jasnego pola gwiazdowego. Te obłoki są na tyle gęste, że nawet Hubble nie jest w stanie zajrzeć w ich wnętrza. Oprócz gwiazd skrytych w tych obłokach, astronomowie szacują, że w gromadzie znajduje się około 10 milionów gwiazd zbyt słabo świecących, aby je dostrzec, nawet za pomocą Hubble'a. Korzystając z faktu, że Kosmiczny Teleskop Hubble'a znajduje się nad atmosferą ziemską i charakteryzuje się niezwykle dużą rozdzielczością, astronomowie nie tylko mogli zarejestrować gwiazdy w gromadzie lecz także zmierzyć ich ruchy w okresie czterech lat. Dzięki takim informacjom, można było poznać wiele cech centralnej gromady gwiazd, takich jak jej masa czy struktura.  Ruchy gwiazd odkrywają przed astronomami także informacje o tym w jaki sposób powstała owa wyjątkowa gromada - czy powstała z czasem z mniejszych gromad kulistych, które przesuwały się w kierunku centrum galaktyki czy też z gazu docierającego do centrum galaktyki, gdzie dopiero ten gaz stanowił surowiec do formowania gwiazd. Dane do stworzenia tego zdjęcia zostały zebrane we wrześniu 2011 roku. Cała mozaika złożona jest z dziewięciu osobnych zdjęć wykonanych za pomocą Wide Field Camera 3 (WFC3). Źródło: NASA/ESA/ Hubble Heritage Team (STScI/AURA)]]> 9021 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[UGC 4459 - nieregularna galaktyka karłowata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/01/ugc-4459-nieregularna-galaktyka-karlowata/ Fri, 01 Apr 2016 21:38:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9027 UGC 4459[/caption] Chociaż mniej słynne niż ich eliptyczne i spiralne kuzynki, nieregularne galaktyki karłowate takie jak powyższa uchwycona na zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble, stanowią najpowszechniejszy typ galaktyk we Wszechświecie. Znana jako UGC 4459, ta konkretna galaktyka karłowata znajduje się ok. 11 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy, w której znajduje się także Galaktyka Wiatraczek (M101), Mgławica Sowa (M97), Messier 81, Messier 82 i kilka innych galaktyk należących do grupy M81. Rozmyty i chaotyczny wygląd UGC 4459 to cecha charakterystyczna nieregularnych galaktyk karłowatych. Ze względu na brak charakterystycznej struktury czy kształtu, nieregularne galaktyki karłowate często wydają się całkowicie chaotyczne - nie posiadają zgrubienia centralnego, tj. potężnej, ciasno upakowanej centralnej grupy gwiazd, czy też ramion spiralnych - regionów wypełnionych gwiazdami, rozciągających się od środka ku zewnętrznej krawędzi galaktyki. Astronomowie podejrzewają, że niektóre nieregularne galaktyki karłowate wcześniej mogły być galaktykami spiralnymi lub eliptycznymi, ale zostały zniekształcone na skutek grawitacyjnego oddziaływania pobliskich galaktyk. Bogata w młode niebieskie gwiazdy oraz starsze czerwone, UGC 4459 składa się z kilku miliardów gwiazd. Choć na pierwszy rzut oka to duża liczba, to jest ona niczym w porównaniu do 200-400 miliardów gwiazd w Drodze Mlecznej! Obserwacje za pomocą Hubble'a wskazują, że  z uwagi na niską masę galaktyk karłowatych takich jak UGC 4459, procesy gwiazdotwórcze są dużo mniej intensywne niż w większych galaktykach. Bardzo mała część gazu pierwotnie znajdującego się w tych galaktykach została zamieniona w gwiazdy. Dlatego też takie małe galaktyki (galaktyczki?) są niezmiernie interesujące dla badaczy starających się zrozumieć pierwotne środowiska galaktyczne i procesy gwiazdotwórcze. Źródło: ESA Zdjęcie: ESA/Hubble oraz NASA / Judy Schmidt]]> 9027 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Milczenie gwiazd - Paul Davies]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/03/recenzja-milczenie-gwiazd-paul-davies/ Sun, 03 Apr 2016 20:24:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9032 178484_milczenie-gwiazd_400 Projekt poszukiwanie pozaziemskiej cywilizacji od wielu lat stanowi jeden z najbardziej kontrowersyjnych projektów badawczych znajdujących się na samym styku nauki i niemalże fantastyki. Sam cel badań, skądinąd szczytny, wydaje się tak niedostępny współczesnym metodom badawczym, tak ulotny, że wielu naukowców do dnia dzisiejszego cały plan badań uważa za wyjęty ze świata nauki. Jak bowiem mamy zabrać się do poszukiwania pozaziemskiej INTELIGENCJI, skoro nie wiemy czy w ogóle gdzieś istnieje jakieś inne życie? Czego mamy szukać? Skąd wiemy, że inne cywilizacje - jeżeli w ogóle istnieją - także w toku ewolucji wpadły na pomysł budowy radioteleskopu? Skąd wiemy czy w ogóle ewolucja przebiegała w ten sam sposób co na Ziemi? Nie znamy odpowiedzi, na żadne z tych pytań. Nasze przypuszczenia usiane są antropocentryzmem - zakładamy duże podobieństwo innych cywilizacji do naszej, choć ewolucja na Ziemi każe nam myśleć, że tak naprawdę to, kim teraz jesteśmy, jest skumulowanym efektem licznych zmian, przypadków, losowych połączeń na poziomie komórkowym, wydarzeń historycznych - słowem "istnym przypadkiem". To wszystko uzasadnione wątpliwości, jednak już we wstępie swojej książki, Paul Davies przytacza artykuł dwóch fizyków z Cornell - Giuseppe Cocconiego i Philipa Morrisona - opublikowany w 1959 roku...
    "...zatytułowany Searching for interstellar communications (W poszukiwaniu międzygwiezdnych wieści), w którym autorzy zachęcali radioastronomów do nasłuchiwania przekazów radiowych docierających od pozaziemskich cywilizacji. Cocconi i Morrison przyznawali, że ich pomysły są w dużej mierze oparte na przypuszczeniach, lecz na koniec trafnie zauważyli: "Trudno oszacować prawdopodobieństwo powodzenia poszukiwań, jeśli jednak nigdy ich nie podejmiemy, prawdopodobieństwo powodzenia będzie równe zeru.""
    Okazuje się jednak, że poszukiwanie odpowiedzi na pytanie "Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?" ma dużo więcej poziomów, w które możemy się zagłębić. Czy odnalezienie życia na Marsie pozwoli nam na to pytanie odpowiedzieć? Nie do końca, wszak w toku ewolucji Układu Słonecznego Ziemia i Mars wymieniły się miliardami ton masy, więc istnienie życia na Marsie nie gwarantuje, że powstało ono całkowicie niezależnie od życia ziemskiego. "Milczenie gwiazd" to próba przeglądu wszelkich aspektów problematyki poszukiwania cywilizacji pozaziemskiej. Paul Davies - autor od ponad trzydziestu lat przewodzi SETI Post-Detection Task Group - grupie, której zadaniem jest opracowanie strategii działania, w przypadku gdybyśmy faktycznie uzyskali dowody na istnienie pozaziemskiej cywilizacji. Będąc na bieżąco z badaniami w tej dziedzinie, Davies zauważa, że naukowcy mogli nieznacznie zbłądzić zbyt dużo cech ludzkich przypisując obcym cywilizacjom. Czy obcy de facto muszą wyglądać tak jak my? Czy muszą myśleć, zachowywać się i rozumować tak jak my? Co więcej, nasze programy także nie do końca przystają do współczesnych czasów. Wciąż SETI skupia się na nasłuchiwaniu sygnałów radiowych z przestrzeni kosmicznej, a przecież.... sami już przeszliśmy przez szczyt wykorzystywania fal radiowych. Jeżeli coraz większa część komunikacji na Ziemi przesyłana jest światłowodami... to możemy w pewnym momencie przestać nadawać radiowo, prawda? Zdecydowanie powinniście sięgnąć po tą książkę jeżeli:
    • podejrzewacie, że SETI to program skazany na porażkę i nastawiony na "pozyskiwanie dotacji",
    • chcecie się dowiedzieć w jaki sposób może z nami się skomunikować inna cywilizacja i jak powinniśmy jej odpowiedzieć,
    • chcecie się dowiedzieć dlaczego powinniśmy także szukać śladów na Ziemi (nie, nie UFO, nie Sumerowie),
    • nie wiecie czym jest biosfera cieni,
    • uważacie, że Wszechświat kipi życiem,
    • uważacie, że tylko na Ziemi powstało życie,
    • nie wiecie dlaczego innych cywilizacji w Drodze Mlecznej warto szukać w kierunku południowego bieguna Galaktyki, a nie północnego.
    • nie wiesz kto powiedział "Gdzie oni wszyscy są?"
    "Milczenie Gwiazd. Poszukiwania pozaziemskiej inteligencji" Paula Daviesa to pozycja, która ma jedną zasadniczą zaletę - przedstawia program SETI od strony naukowej, udowadniając nam, że u podstaw programu nie leży strzelanie na ślepo czy myślenie czysto życzeniowe, ale rozległa wiedza i systematyczne badania na wielu poziomach. Jeżeli kiedykolwiek patrzyłeś w gwiazdy zastanawiając się czy tam ktoś jeszcze jest - ta pozycja jest dla Ciebie, choć odpowiedzi w niej jeszcze nie ma.
    Autor: Paul Davies Tytuł: Milczenie gwiazd. Poszukiwania pozaziemskiej inteligencji Stron: 328 Oprawa: miękka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Książka dostępna jest w cenie promocyjnej pod adresem: http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,61890]]>
    9032 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rusza konkurs Galileo Masters 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/04/rusza-konkurs-galileo-masters-2016/ Mon, 04 Apr 2016 08:27:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9038 LOGO_ESNC-poland_coulored_lightbg_2016 1 kwietnia rozpoczyna się tegoroczna edycja European Satellite Navigation Competition. Do konkursu zgłaszać można pomysły na innowacyjne wykorzystanie nawigacji satelitarnej. Do zawodów Galileo Masters może zaaplikować każdy, kto ma pomysł jak wykorzystać nawigację satelitarną w życiu codziennym. Projekty mogą być zgłaszane nawet jeśli są dopiero w fazie koncepcyjnej, ale oczywiście im prace są bardziej zaawansowane, tym większa szansa na dostrzeżenie ich potencjału przez ekspertów. „Do konkursu przesyłane są pomysły na wykorzystanie technologii GNSS (ang. Global Navigation Satellite System) w dowolnej dziedzinie nauki, gospodarki czy też życia codziennego. Może to być innowacyjna usługa, produkt albo pomysł na badania naukowe.”- mówi Maciej Mickiewicz, jeden z organizatorów konkursu. Do Galileo Masters można przystąpić zarówno samodzielnie jak i z zespołowo. Aplikować mogą także organizacje, firmy czy instytucje. Wygrana w edycji regionalnej jest przepustką do finału międzynarodowego, którego Gala Finałowa odbędzie się jesienią w Berlinie. Nagroda główna w konkursie wynosi 20 000 euro, a suma wszystkich nagród przekracza 1 milion euro. Oprócz nagród finansowych uczestnicy co roku walczą o nagrody specjalne i inkubację swoich pomysłów w europejskiej sieci inkubatorów sektora kosmicznego. Na finalistów polskiej edycji czekają również staże w firmach sektora kosmicznego, szkolenia, usługi IT, powierzchnie biurowe oraz pomoc mentorów, która może okazać się niezbędna w przekuciu pomysłu w rzeczywisty produkt lub usługę. Na najlepszych czeka możliwość udziału w programie akceleracyjnym Space3ac. W 2015 roku w rodzimej edycji konkursu zwyciężył projekt Pastguide firmy Pixel Legend, która zgłosiła aplikację przedstawiającą jak różne miejsca wyglądały przed wieloma laty, zamieniając na chwilę zabytki w tętniące życiem obrazy z historii. Pastguide lokalizuje położenie użytkownika, a następnie wyświetla w pełni trójwymiarową scenerię historycznego miejsca. Pozwala na odbycie spaceru wśród ludzi z innej epoki, na przekonanie się, jak zmieniło się odwiedzane miejsce. Otacza nas obecnie w świecie rzeczywistym duża ilość rozmaitej infrastruktury i procesów, choćby transportowych, których funkcjonowanie może zostać poprawione dzięki aplikacjom wykorzystującym nawigację satelitarną. Dlatego namawiamy do udziału w webinariach, spotkaniach, a także do zapoznania się z przykładami wielu aplikacji na stronie głównej konkursu” – mówi Hubert Bartkowiak, organizator konkursu. Rejestracja i składanie aplikacji odbywa się w języku angielskim poprzez oficjalną stronę: www.galileo-masters.eu. Zamknięcie zgłoszeń do konkursu nastąpi 30 czerwca. Więcej informacji o konkursie znaleźć można na facebooku i stronie internetowej .  ]]> 9038 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[To jednak nie była poświata po szybkim błysku radiowym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/05/to-jednak-nie-byla-poswiata-po-szybkim-blysku-radiowym/ Tue, 05 Apr 2016 08:13:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9042 Źródło: cmu.edu Źródło: cmu.edu[/caption] W lutym tego roku zespół astronomów poinformował o odkryciu poświaty po tajemniczym zjawisku jakim jest szybki błysk radiowy, dzięki czemu udało się precyzyjnie ustalić miejsce, z którego pochodził błysk, co od lat było celem badań tych tajemniczych zjawisk. Nowe badania prowadzone przez astronomów z Harvardu Petera Williamsa i Edo Bergera wskazują, że emisja radiowa, którą wzięto za poświatę, w rzeczywistości miała swoje źródło w jądrze odległej galaktyki i nie była związana z szybkim błyskiem radiowym. "Jedną z części procesu naukowego jest sprawdzanie odkryć pod kątem potencjalnych innych rozwiązań. Wydaje się, że w tym konkretnym przypadku obserwacje mogą mieć dużo zwyklejsze wytłumaczenie," mówi Williams. Artykuł opisujący analizę został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal Letters. Jak sama nazwa wskazuje, szybkie błyski radiowe (fast radio bursts - FRB) to krótkie lecz silne błyski energii w zakresie radiowym, które trwają zaledwie kilka milisekund. Pierwsze FRB zostały zidentyfikowane dopiero w 2007 roku. Jak dotąd ich pochodzenie pozostaje tajemnicą. "Nie wiemy nawet czy pochodzą one z naszej galaktyki czy swoje źródło mają w innych galaktykach," mówi Berger. Większość FRB została odkryta w danych archiwalnych, przez co niemożliwe było zbadanie źródła pochodzenia. Nowe zdarzenie oznaczone jako FRB 150418 stanowi dopiero drugi przykład identyfikacji FRB w czasie rzeczywistym. Obserwacje radiowe opisane w Nature uważano za słabnącą poświatę radiową związaną z FRB. Owa poświata została wykorzystana do połączenia FRB z galaktyką macierzystą znajdującą się 6 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Pod koniec lutego i w marcu tego roku, Williams i Berger  zbadali ową galaktykę macierzystą za pomocą sieci radioteleskopów Jansky Very Large Array. Fantastyczna czułość VLA pozwoliła naukowcom monitorować radiogalaktykę z odpowiednią częstotliwością jednocześnie nie zakłócając regularnego trybu pracy obserwatorium. Jeżeli wstępne obserwacje byłyby poświatą, powinny całkowicie zniknąć. Zamiast tego naukowcy odkryli stałe źródło radiowe, którego natężenie promieniowania losowo się zmieniało o czynnik trzy, często osiągając wartość jasności na poziomie porównywalnym z obserwowaną poświatą. "To co zaobserwował pierwszy zespół nie było w żaden sposób nietypowe," mówi Berger. "Emisja radiowa z tego źródła słabnie i się wzmacnia, ale nie znika. Oznacza to, że nie może być wiązana z FRB." Emisja pochodzi z aktywnego jądra galaktyki napędzanego supermasywną czarną dziurą. Dwustronne dżety emitowane są z dwóch biegunów czarnej dziury, a złożone procesy fizyczne w tych dżetach są stałym źródłem fal radiowych. Zmienność obserwowana z Ziemi może być wynikiem procesu zwanego "scyntylacją", w którym to międzygwiezdne obłoki gazu sprawiają, że stałe źródło promieniowania radiowego wydaje się mrugać, tak samo jak promieniowanie gwiazd, które przechodząc przez ziemską atmosferę także sprawia, że wydaje się nam, że gwiazdy mrugają. Choć związek FRB z tą konkretną galaktyką zniknął, astronomowie pozostają optymistami. "Nauka o szybkich błyskach radiowych znajduje się aktualnie tam, gdzie 30 lat temu była wiedza o rozbłyskach promieniowania gamma. Widzieliśmy te zjawiska, ale nie wiedzieliśmy co je powoduje. Teraz znamy już źródła zarówno krótkich jak i długich rozbłysków promieniowania gamma. Mamy nadzieję, że wkrótce zdobędziemy ten sam poziom wiedzy dotyczący FRB." Źródło: phys.org]]> 9042 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przechylony Saturn w oczach sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/05/przechylony-saturn-w-oczach-sondy-cassini/ Tue, 05 Apr 2016 11:46:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9045 pia18364-1041 Zazwyczaj w momencie upubliczniania nowych zdjęć, zdjęcia Saturna wykonane przez sondę Cassini są zorientowane tak, aby biegun północny Saturna był skierowany ku górze. Nie zmienia to faktu, że sonda obserwuje planetę jak i jej księżyce pod wieloma różnymi kątami. Na powyższym zdjęciu Saturn jest przechylony na bok, a niewielki księżyc Dione (1123 km średnicy) znajduje się w dolnym lewym rogu. Linia terminatora, oddzielająca dzień i noc na Saturnie także jest przechylona ze względu na fakt, że zbliża się moment przesilenia letniego. W związku z tym, biegun północny planety oświetlony jest przez cały dzień - tak jak na Ziemi w trakcie lata na półkuli północnej. Zdjęcie wykonano z miejsca na orbicie znajdującego się 7 stopni nad płaszczyzną pierścieni. Zdjęcie wykonane zostało za pomocą kamery szerokokątnej 19 lutego 2016 roku za pomocą filtru, który przepuszcza promieniowanie w bliskiej podczerwieni wyśrodkowane wokół 752 nm. Północ Saturna na tym zdjęciu jest na górze i obrócona o 20 stopni w prawo. Zdjęcie zostało wykonane z odległości 1.9 mln kilometrów od Saturna. Skala zdjęcia to 110 kilometrów na piksel. Misja Cassini to projekt współpracy między NASA, ESA oraz Włoską Agencją Kosmiczną. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 9045 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Supernowe dostarczyły materiały radioaktywne na Ziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/06/supernowe-dostarczyly-materialy-radioaktywne-na-ziemie/ Wed, 06 Apr 2016 17:31:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9048 supernovaesh Wizja artystyczna supernowej. Źródło: Greg Stewart, SLAC National Accelerator Lab[/caption] Międzynarodowy zespół naukowców odkrył dowody na serię masywnych eksplozji supernowych w pobliżu Układu Słonecznego, który doprowadził do obfitych deszczów promieniowania radioaktywnego na Ziemi. Naukowcy odkryli radioaktywne żelazo-60 w osadach i próbkach skorupy ziemskiej pobranych z Oceanu Spokojnego, Atlantyckiego i Indyjskiego. Żelazo-60 odnaleziono w okresie między 3.2 a 1.7 milionów lat temu, czyli całkiem niedawno w skali astronomicznej, mówi kierownik badań dr Anton Wallner z Australian National University (ANU). "Zaskoczeniem dla nas był fakt, że ślady radioaktywne wyraźnie rozłożone były na przestrzeni 1.5 mln lat," mówi dr Wallner, fizyk jądrowy z ANU Research School of Physics and Engineering. "To wskazuje na to, że musiało dojść do serii supernowych, jedna po drugiej." "Interesujący jest również fakt, że odpowiada to okresowi, w którym Ziemia się ochłodziła i nastąpiło przejście z pliocenu do plejstocenu." Zespół naukowców z Australii, University of Vienna w Austrii, Hebrew University w Izraelu, Shimizo Corp. oraz University of Tokyo, Nihon University oraz University of Tsukuba w Japonii, Senckenberg Collections of Natural History Dresden oraz Helmholtz-Zentrum Dresden-Rossendorf (HZDR) w Niemczech, odkrył ponadto ślady żelaza-60 ze starszej supernowej osiem milionów lat temu, okresu globalnych zmian roślinności w późnym miocenie. Niektóre teorie wskazują, że promienie kosmiczne z supernowych mogły spowodować zwiększenie pokrywy chmur w atmosferze. Supernowa to masywna eksplozja gwiazdy, w której skończyło się paliwo do podtrzymywania procesów jądrowych. [caption id="attachment_9050" align="aligncenter" width="1000"]2-supernovaesh Zdjęcie supernowej Cassiopeia A wykonane za pomocą teleskopów Hubble, Sptizer i obserwatorium Chandra. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Naukowcy uważają, że supernowe w tym wypadku znajdowały się nie dalej niz 300 lat świetlnych od Ziemi, wystarczająco blisko, aby były widoczne z Ziemi w ciągu dnia i o jasności porównywalnej do Księżyca. Chociaż Ziemia była wtedy wystawiona na intensywniejsze bombardowanie promieniami kosmicznymi, to jednak promieniowanie było zbyt słabe, aby spowodować szkody biologiczne i spowodować masowe wymieranie. W eksplozjach supernowych powstaje wiele ciężkich pierwiastków i radioaktywnych izotopów, które rozrzucane są po przestrzeni międzygwiezdnej. Jednym z tych izotopów jest żelazo-60, które ulega rozpadowi w okresie połowicznego rozpadu wynoszącym 2.6 mln lat, w przeciwieństwie do stabilnego kuzyna - żelaza-56. Jakiekolwiek żelazo-60 z czasów gdy powstawała Ziemia ponad 4 miliardy lat temu, już dawno zniknęło. Atomy żelaza-60 dotarły do Ziemi w naprawdę niewielkich ilościach, dlatego też zespół musiał wykorzystać ekstremalnie czułe techniki do zidentyfikowania atomów żelaza międzygwiezdnego. [caption id="attachment_9051" align="aligncenter" width="920"]1-supernovaesh Anton Wallner, Źródło: Stuart Hay[/caption] Dra Wallnera zaintrygowały pierwsze odkrycia żelaza-60 w próbkach pobranych z dna Oceanu Spokojnego ponad dziesięć lat temu przez grupę naukowców z TU w Monachium. Dlatego też stworzył międzynarodowy zespół naukowców, aby wspólnie z nimi poszukać międzygwiezdnego pyłu w 120 próbkach z dna oceanicznego, powstałych w ostatnich 11 milionach lat. Możliwym źródłem supernowych mogła być starzejąca się gromada gwiazd, która od tego czasu odsunęła się od Ziemi - wskazują prace opublikowane przez naukowców z TU Berlin w równolegle opublikowanym artykule. Owa gromada charakteryzuje się brakiem dużych gwiazd, co oznacza, że mogły już one eksplodować jako supernowe. Źródło: phys.org]]> 9048 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 230 http://www.pulskosmosu.pl/2016/04/06/dowody-na-supernowe-w-sasiedztwie-zachecaja-do-poszukiwania-skutkow-eksplozji-na-ziemi/ 0 0 <![CDATA[Dowody na supernowe w sąsiedztwie zachęcają do poszukiwania skutków eksplozji na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/06/dowody-na-supernowe-w-sasiedztwie-zachecaja-do-poszukiwania-skutkow-eksplozji-na-ziemi/ Wed, 06 Apr 2016 18:36:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9058 Nature dostarczają dowodów na to, że promieniowanie supernowych nawiedzały naszą planetę - twierdzi astrofizyk Adrian Melott z University of Kansas. Melott przedstawia swoje przemyślenia dotyczące tych badań w liście zatytułowanym "Supernowe w naszym sąsiedztwie", który także ukazał się w tym samym wydaniu Nature. Jeden z artykułów, autorstwa Antona Wallnera i jego współpracowników, dowodzi istnienia dawnych depozytów żelaza-60 (pisaliśmy o tym przed chwilą tutaj ) w dnie oceanicznym, które mogą pochodzić z supernowej, która wybuchła 325 lat świetlnych od Ziemi. Drugi artykuł, autorstwa zespołu pracującego pod kierownictwem Deitera Breitschwerdta, szacuje moment eksplozji tych supernowych, wydzielając z nich dwa zdarzenia, jedno 1,7 do 3.2 mln lat temu, a drugie 6.5 do 8.7 mln lat temu. Dowody na supernowe w sąsiedztwie zachęcają do poszukiwania skutków eksplozji na Ziemi "Badania te potwierdzają, że do tych zjawisk doszło w niedalekiej przeszłości," mówi Melott, profesor fizyki i astronomii na KU. "Dzięki tym badaniom możemy oszacować kiedy do tych wybuchów doszło i jak daleko od nas. Uzbrojeni w taką wiedzę, możemy przyjrzeć się historii Ziemi i zobaczyć czy nie ma związku między takimi wybuchami, a zmianami na Ziemi." Melott wskazuje, że do obu eksplozji doszło poza strefą śmierci wynoszącą 30 lat świetlnych, co nie zmienia faktu, że oba wybuchy mogły mieć wpływ na środowisko na Ziemi - w tym na ewolucję gatunku ludzkiego. "Nasza lokalna grupa badawcza próbuje sprawdzić do czego mogły doprowadzić tak bliskie wybuchy," mówi. "Tak naprawdę tego nie wiemy. Oba zjawiska nie zaszły na tyle blisko, aby spowodować masowe wymieranie gatunków, jednak nie były na tyle daleko, aby całkowicie zignorować ich wpływ na Ziemię. Dlatego też staramy się oszacować, czy możliwe jest zaobserwowania skutków eksplozji na Ziemi." Źródło: University of Kansas]]> 9058 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Młody analog Jowisza odkryty w sąsiedztwie Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/06/mlody-analog-jowisza-odkryty-w-sasiedztwie-slonca/ Wed, 06 Apr 2016 19:31:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9063 Astrophysical Journal Letters. Obiekt zidentyfikowany pod nazwą 2MASS J1119-1137 o masie między 4 a 8 masami Jowisza (czyli między dużą planetą a małym brązowym karłem) to praktycznie dziecko w skali galaktycznej, bowiem jego wiek szacuje się na zaledwie 10 milionów lat. 2MASS J1119-1137 został zidentyfikowany w danych z przeglądu WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) i innych naziemnych teleskopów na podstawie unikalnej sygnatury widoczne w połączeniu zdjęć wykonanych w zakresie optycznym jak i podczerwonym. "Udało nam się zidentyfikować 2MASS J1119-1137 w oparciu o jego wysoce nietypową sygnaturę" mówi główny autor badań Kendra Kellogg, studentka na University of Western Ontario. "Obiekt ten emituje dużo więcej promieniowania w zakresie podczerwieni, niż się tego spodziewamy w przypadku obiektów, które mają dłuższą historię i już zdążyły się ochłodzić." Według Jacqueline Faherty, badaczki z Carnegie, w przypadku identyfikowania obiektów tego typu wyzwaniem jest odróżnienie ich od wielu innych obiektów. "Dużo częściej odległe, stare i czerwone gwiazdy znajdujące się w odległych zakątkach naszej galaktyki charakteryzują się wyglądem podobnym do pobliskich obiektów planetarnych," mówi Faherty. "Gdy  światło z odległych gwiazd przemierza potężne odległości przez pył znajdujący się w naszej galaktyce zanim dotrze do naszych teleskopów, ulega poczerwienieniu, przez co wygląda często jak bliski, młody obiekt planetarny." Wiedząc o takiej możliwości pomyłki, zespół badawczy natychmiast sprawdził swoje odkrycie za pomocą spektrografu FLAMINGOS-2 zainstalowanego na teleskopie Gemini South w Chile. "Szybko potwierdziliśmy, że 2MASS J1119-1137 to w rzeczywistości młody obiekt o niskiej masie, znajdujący się stosunkowo blisko Słońca, a z pewnością nie jest to odległa poczerwieniona gwiazda," mówi Stanimir Metchev. [caption id="attachment_9064" align="aligncenter" width="819"]2MASS J1119-1137 należy do najmłodszej grupy gwiazd w sąsiedztwie Słońca, znanej jako TW Hydrae, w której znajduje się kilkadziesiąt gwiazd w wieku ok. 10 mln lat. Cała grupa razem przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej. Źródło: David Rodriguez 2MASS J1119-1137 należy do najmłodszej grupy gwiazd w sąsiedztwie Słońca, znanej jako TW Hydrae, w której znajduje się kilkadziesiąt gwiazd w wieku ok. 10 mln lat. Cała grupa razem przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej. Źródło: David Rodriguez[/caption] Następnie zespół zabrał się do precyzyjnego określania wieku tego obiektu. "Nasze obserwacje za pomocą Gemini wskazały jedynie, że obiekt jest młodszy niż 200 milionów lat. Jeżeli byłby jednak dużo młodszy, mogłaby to być swobodna planeta - analog naszego Jowisza, jednak bez gwiazdy macierzystej," mówi Metchev. Ostatnim elementem układanki, za który odpowiadał Jonathan Gagne (Carnegie), było wykorzystanie jednego z najwydajniejszych instrumentów do spektroskopii w podczerwieni - spektrografu FIRE zainstalowanego na 6.5-metrowym teleskopie Baade w Chile. FIRE pozwolił na zmierzenie prędkości radialnej 2MASS J1119-1137 poprzez pomiar przesunięcia dopplerowskiego emitowanego światła. Połączenie tego pomiaru z ruchem na niebie tego obiektu, umożliwiło zespołowi potwierdzenie, że należy on do najmłodszej grupy gwiazd w słonecznym sąsiedztwie. Owa grupa zawiera kilkadziesiąt gwiazd w wieku 10 milionów lat i razem przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej - to tzw. TW Hydrae. "Potwierdzenie, że 2MASS J1119-1137 należy do grupy TW Hydrae, a zatem ma zaledwie 10 milionów lat, doprowadziło nas do ekscytującej informacji," mówi Gagne. Ze względu na niewielką odległość - 95 lat świetlnych, 2MASS J1119-1137 niemalże osiągnął tytuł najjaśniejszej planety swobodnej. Tytuł ten należy do obiektu znanego jako PSO J318.5?22, odkrytego trzy lata temu. Niemniej jednak w wieku 23 milionów lat, PSO J318.5?22 jest dwa razy starszy od 2MASS J1119-1137, a zatem jest dużo masywniejszy. "Odkrywanie planet swobodnych takich jak 2MASS J1119-1137 oraz PSO J318.5?22 to doskonała okazja do badania olbrzymich planet spoza Układu Słonecznego," podsumowuje Kellogg, który zaznacza, że planety swobodne to obiekty "dużo łatwiejsze do badania niż planety krążące wokół innych gwiazd." Obiekty takie jak 2MASS J1119-1137 samotnie przemierzają przestrzeń kosmiczną, a w ich obserwacji nie przeszkadza jasność gwiazdy macierzystej znajdującej się w pobliżu. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 9063 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają rzadkiego brązowego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/07/naukowcy-odkrywaja-rzadkiego-brazowego-karla/ Thu, 07 Apr 2016 10:06:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9068 Zespół pracujący pod kierownictwem Justina Creppa odkrył brązowego karła HD 4747B. Źródło: UND Zespół pracujący pod kierownictwem Justina Creppa odkrył brązowego karła HD 4747B. Źródło: UND[/caption] Zespół naukowców pracujący pod kierownictwem Justina Creppa, profesora fizyki na University of Notre Dame, odkrył rzadkiego brązowego karła, słabo świecący obiekt o cechach stawiających go między gwiazdą a planetą. Oprócz tego, że po raz pierwszy udało się zrobić zdjęcie takiego obiektu, zespół Creppa określił także jego masę, wiek i skład - najważniejsze informacje, które mogą być wykorzystane do rozpoczęcia badań tych ulotnych obiektów. Brązowe karły to obiekty, które powstały w takich samych procesach formowania co gwiazdy, jednak nie udało im się zebrać wystarczającej masy, aby ciśnienie w jądrze pozwoliło na rozpoczęcie procesów fuzji jądrowej. Ze względu na brak stałych reakcji jądrowych, brązowe karły świecą bardzo słabo, przez co stanowią bardzo trudny do obserwacji most między gwiazdami a egzoplanetami. Odkrycie tego obiektu - HD 4747B - możliwe było dzięki trwającym 18 lat precyzyjnymi pomiarom widmowym gwiazdy, która wykazywała obecność towarzysza. "Podejrzewamy, że tacy gwiezdni towarzysze powstają w tym samym czasie i z tej samej materii," mówi Crepp.  "Właściwości fizyczne brązowego karła w takim układzie takie jak wiek czy skład można wyczytać z właściwości gwiazdy. Aktualnie nie znamy innych obiektów dla których udało się określić masę, wiek i metaliczność  niezależnie od promieniowania emitowanego przez towarzyszącą mu gwiazdę. Dlatego też możemy wykorzystać HD 4747B do testowania naszej wiedzy o brązowych karłach, co pozwoli na precyzyjne badania astrofizyczne nad bezpośrednio obserwowanymi obiektami tego typu." W przeszłości masa brązowych karłów oszacowana została na podstawie teoretycznych modeli ewolucyjnych. Zespół Creppa obliczył masę HD 4747B bezpośrednio na podstawie obserwacji jego orbity - pozwoliło to na uściślenie modeli brązowych karłów. Naukowcy uważają, że ich prace także pozwolą na udoskonalenie modeli planet pozasłonecznych. W oparciu o trójwymiarową analizę orbity możliwe było określenie masy HD 4747B na poziomie 60 mas Jowisza (80 mas Jowisza to próg powyżej którego możliwe jest rozpoczęcie fuzji jądrowej w jądrze obiektu), co jest znacznie niższą wartością od teoretycznych szacunków wynoszących 72 masy Jowisza, niemniej jednak mieszczącą się w granicy błędu. "To swoisty okres przejściowy między 'Hej, znalazłem coś ciekawego' a 'Hej, znam masę tego obiektu z dokładnością do kilku procent.' Teraz możemy w końcu testować nasze modele teoretyczne," mówi Crepp. Zespołowi udało się odkryć ten obiekt za pomocą teleskopów Keck na Hawajach, a artykuł opisujący wyniki badań zostanie opublikowany w periodyku Astrophysical Journal. Źródło: University of Notre Dame]]> 9068 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planeta 9 nabiera kształtów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/07/planeta-9-nabiera-ksztaltow/ Thu, 07 Apr 2016 18:10:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9072 planet9takes Astrofizycy z Uniwersytetu w Bernie stworzyli model ewolucji domniemanej dziewiątej planety w zewnętrznych obszarach Układu Słonecznego. Udało im się oszacować, że aktualnie promień planety może wynosić 3.7 promienia Ziemi, a temperatura na powierzchni wynosi -226 stopni Celsjusza. Jak duża i jak jasna jest Planeta 9 jeżeli w ogóle istnieje? Jaka jest temperatura na jej powierzchni i jaki teleskop mógłby ją dostrzec? To pytania na które chcieli odpowiedzieć prof. Christoph Mordasini oraz jego doktorantka Esther Linder, gdy usłyszeli o możliwej dodatkowej planecie Układu Słonecznego sugerowanej przez Konstantina Batygina i Mike'a Browna z California Institute of Technology w Pasadenie. Szwajcarscy naukowcy są ekspertami w modelowaniu ewolucji planet. Zazwyczaj zajmują się badaniem formowania się młodych egzoplanet w dyskach wokół innych gwiazd lata świetlne od nas oraz możliwościami bezpośredniego obrazowania tych obiektów za pomocą instrumentów przyszłości, takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Dlatego też, Esther Linder zauważa: "Dla mnie potencjalna Planeta 9 to bardzo bliski obiekt, chociaż może znajdować się nawet 700 razy dalej od Słońca niż Ziemia." Astrofizycy zakładają, że Planeta 9 jest mniejszą wersją Urana i Neptuna - małego lodowego olbrzyma otoczonego warstwą wodoru i helu. Wykorzystując swój model ewolucji planet naukowcy obliczyli jak parametry takie jak promień planety czy jej jasność ewoluowały z czasem od czasów powstania Układu Słonecznego blisko 4.6 mld lat temu. Badania zostały sfinansowane w ramach projektu naukowego szwajcarskiej National Science Foundation zatytułowanego PlanetsInTime W artykule zaakceptowanym do publikacji w periodyku Astronomy & Astrophysics naukowcy podsumowują, że planeta o masie równej 10 masom Ziemi posiada aktualnie promień rzędu 3.7 promieni Ziemi. Temperatura na jej powierzchni wynosi -226 stopni Celsjusza (47K). "Oznacza to, że emisja planety zdominowana jest przez chłodzenie jej jądra, w przeciwnym razie wynosiłaby zaledwie 10K," tłumaczy Esther Linder. Odbijane przez nią światło stanowi niewielką część emitowanego przez planetę promieniowania, które potencjalnie można wykryć. Oznacza to, że planeta musi być dużo jaśniejsza w podczerwieni niż w zakresie widzialnym.  "Dzięki naszym badaniom Planeta 9 nie jest już jedynie prostą masą punktową, a nabiera kształtu dzięki określonym cechom fizycznym," mówi Christoph Mordasini. Naukowcy sprawdzili także, czy ich wyniki potrafią wytłumaczyć dlaczego Planeta 0 nie została wykryta jeszcze za pomocą teleskopów. W tym celu obliczono jasność mniejszych i większych planet poruszających się po różnych orbitach. Wywnioskowano jednak że przeglądy nieba przeprowadzane w przeszłości miały niewielką szansę wykrycia obiektu o masie 20 mas Ziemi lub mniejszej, szczególnie jeżeli znajduje się on w pobliżu najdalszego punktu orbity wokół Słońca. Jednak przegląd WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) mógłby dostrzec planetę o masie równej 50 masom Ziemi lub większej. "To pozwala na określenie górnego ograniczenia masy dla planety," tłumaczy Esther Linder. Według naukowców teleskopy przyszłości takie jak Large Synoptic Survey Telescope powstajacy w pobliżu Cerro Tololo w Chile lub dedykowane przeglądy powinny być w stanie znaleźć lub wyeliminować możliwość istnienia Planety 9. "To naprawdę ekscytująca perspektywa," mówi Christoph Mordasini. Więcej informacji: Źródło: University of Bern]]> 9072 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężna czarna dziura odkryta w nieoczekiwanym miejscu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/07/potezna-czarna-dziura-odkryta-w-nieoczekiwanym-miejscu/ Thu, 07 Apr 2016 20:46:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9076 behemoth_blackhole Komputerowa symulacja supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. Czarny okrąg w środku przedstawia horyzont zdarzeń czarnej dziury, z którego nie może uciec nawet światło. Silne pole grawitacyjne czarnej dziury zakrzywia przestrzeń w pobliżu, dlatego światło gwiazd znajdujących się za czarną dziurą jest rozciągane wokół czarnej dziury. Źródło: NASA, ESA, and D. Coe, J. Anderson, and R. van der Marel (STScI)[/caption] Astronomowie odkryli niemal rekordową supermasywną czarną dziurę o masie 17 miliardów mas Słońca w bardzo nietypowym miejscu: w centrum galaktyki znajdującej się w stosunkowo pustym obszarze Wszechświata. Obserwacje przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Teleskopu Gemini na Hawajach mogą wskazywać, że tak monstrualnych rozmiarów obiekty mogą być powszechniejsze we Wszechświecie niż nam się wydawało. Jak dotąd największe supermasywne czarne dziury - o masie ok. 10 miliardów mas Słońca - znajdywano w centrach bardzo dużych galaktyk znajdujących się w obszarach Wszechświata gęsto usianych dużymi galaktykami. De facto, aktualnie rekordowa supermasywna czarna dziura o masie 21 miliardów mas Słońca znajduje się w zatłoczonej Gromadzie Galaktyk Coma składającej się z ponad 1000 galaktyk. "Nowo odkryta supermasywna czarna dziura znajduje się w centrum masywnej galaktyki eliptycznej NGC 1600, znajdującej się w kosmicznej pustce, niewielkiej grupie zaledwie 20 galaktyk," mówi główny odkrywca Chung-Pei Ma, astronom z University of California-Berkeley i kierownik Przeglądu MASSIVE w ramach którego badane są najmasywniejsze galaktyki i supermasywne czarne dziury w lokalnym wszechświecie. Odkrycie gigantycznej czarnej dziury w centrum masywnej galaktyki w zatłoczonym obszarze Wszechświata nie jest niczym nowym - to tak jakby trafić na drapacz chmur na Manhattanie - to jednak wydawało nam się dotychczas, że trafienie na taką czarną dziurę w NGC 1600 to jak trafienie na drapacz chmur w Pąchałach. "Znamy całkiem sporo galaktyk o rozmiarach podobnych do NGC 1600 znajdujących się w przeciętnych rozmiarów grupach galaktyk," mówi Ma. "Szacujemy, że tych mniejszych grup może być nawet 50 razy więcej niż spektakularnych gromad galaktyk takich jak Gromada Coma. Pytanie zatem brzmi: 'Czy to nie jest tylko czubek góry lodowej?' Być może jest więcej ogromnych czarnych dziur, które nie znajdują się w drapaczu chmur na Manhattanie, a pośród pustki środkowego zachodu." Co więcej naukowcy byli zaskoczeni odkryciem, iż owa czarna dziura jest 10 razy masywniejsza od czarnej dziury, którą przewidzieli dla galaktyki o tej masie. W oparciu o przeglądy czarnych dziur wykonane za pomocą Hubble'a, astronomowie opracowali korelację między masą czarnej dziury a masą zgrubienia centralnego jej galaktyki macierzystej - im większe zgrubienie centralne galaktyki, tym większa czarna dziura. Jednak w przypadku NGC 1600, masa gigantycznej czarnej dziury niesamowicie przewyższa masę stosunkowo niewielkiego zgrubienia centralnego. "Okazuje się, że ten stosunek nie ma zastosowania w przypadku ekstremalnie masywnych czarnych dziur, stanowią one dużo większą część masy galaktyki macierzystej," mówi Ma. Ma wraz ze współpracownikami ogłosiła odkrycie czarnej dziury, znajdującej się około 200 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Erydanu, w periodyku Nature z 6 kwietnia br. Jens Thomas z Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics w Garching jest głównym autorem artykułu. Jednym ze sposobów na wytłumaczenie olbrzymiego rozmiaru czarnej dziury jest połączenie z inną czarną dziurą dawno temu, gdy interakcje między galaktykami były dużo częstsze. Gdy dwie galaktyki się ze sobą łączą, ich centralne czarne dziury docierają w centrum nowej galaktyki i krążą wokół siebie.  Gwiazdy opadające w kierunku układu podwójnego czarnych dziur, w zależności od ich prędkości i trajektorii, mogą nieznacznie odrzeć czarne dziury z momentu pędu i nabrać prędkości, która pozwoli im wyrwać się z jądra galaktyki. Takie oddziaływania grawitacyjne sprawiają, że powoli czarne dziury się do siebie zbliżają, aby w końcu połączyć się w jedną jeszcze większą czarną dziurę.  Taka supermasywna czarna dziura jednak nadal rośnie pochłaniając gaz dostarczony do centrum galaktyk wskutek zderzenia dwóch galaktyk. Źródło: NASA  ]]> 9076 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli gwiazdę otoczoną dyskiem lodu wodnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/08/astronomowie-odkryli-gwiazde-otoczona-dyskiem-lodu-wodnego/ Fri, 08 Apr 2016 09:24:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9084 star1 Najnowsze badania wskazują, że wykorzystując zaawansowane instrumenty obserwacyjne naukowcy odkryli niedawno zamarzniętą wodę w dysku materii otaczającym odległą gwiazdę. Grupa badaczy odkryła lód krążący wokół HD 100546 - młodej gwiazdy w wieku zaledwie 10 milionów lat, znajdującej się 320 lat świetlnych od Ziemi. To gwiazda dobrze poznana przez astronomów, a Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył już płaski dysk krążący wokół gwiazdy, charakteryzujący się złożoną, spiralną strukturą o nieznanym pochodzeniu. Do zaobserwowania zamarzniętej wody zespół badawczy wykorzystał Near-Infrared Coronagraphic Imager (NICI) zainstalowany na teleskopie Gemini South w Chile. NICI to kamera zaprojektowana do przeglądów w poszukiwaniu dużych, gazowych planet podobnych do Jowisza. Pozwala astronomom poszukiwać takich planet w pobliżu pobliskich gwiazd poprzez poszukiwanie zmian widmowych na zdjęciach w liniach metanu w atmosferach gazowych olbrzymów. Naukowcy usunęli widmo rozproszonego światła pochodzącego od różnych fragmentów dysku protoplanetarnego wokół HD 100546. Obserwacje w zakresie widzialnym uzupełnione zostały przez obserwacje termiczne i modele stworzone w oparciu o informacje widmowe. NICI pomógł naukowcom zaobserwować linie absorpcyjne w widmie rozproszonego światła pochodzącego z dysku. Właśnie owa linia absorpcyjna najprawdopodobniej związana jest z ziarnami lodu wodnego. Zespół badawczy zaznacza, że płytkość tej linii absorpcyjnej oznacza utratę ziaren lodu przy zewnętrznej części dysku. "Praktycznie we wszystkich obszarach dysku zauważalna jest stosunkowo płytka linia absorpcyjna spowodowana obecnością ziaren lodu wodnego." Wcześniejsze publikacje wskazywały, że ziarna lodu wodnego mogą ulegać szybkiemu zniszczeniu na zewnątrz dysku wokół gwiazd takich jak HD 100546 wskutek oddziaływania silnego promieniowania ultrafioletowego. Badania przeprowadzone przez zespół mogą wnieść wiele nowego do prac nad teoriami powstawania planet, jako że lód wodny może odgrywać wiele ról na różnych etapach formowania planet. Przykładowo lód zwiększa gęstość  materii w chłodnych, zewnętrznych fragmentach dysku protoplanetarnego, co prowadzi do powstawania jąder planet gazowych. Źródło: NASA/JPL-Caltech/redorbit]]> 9084 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak powstają masywne młode gromady gwiazd?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/08/jak-powstaja-masywne-mlode-gromady-gwiazd/ Fri, 08 Apr 2016 17:38:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9092 5707a4af6f1e0 Młode masywne gromady gwiazd to zbiory grawitacyjnie związanych gwiazd o łącznej masie materii równej ponad 10 000 mas Słońca i w wieku niższym niż 100 milionów lat. Zagęszczenie gwiazd w takich gromadach może osiągnąć, a nawet przekroczyć gęstość gwiazd w gromadach kulistych, dużo bardziej dojrzałych układach składających się z setek tysięcy gwiazd na obszarze o średnicy zaledwie kilkudziesięciu lat świetlnych. Obserwacje wskazują, że młode masywne gromady gwiazd mają bardzo różne rozmiary: istnieją otwarte gromady o niskiej masie, w których znajduje się zaledwie 100 mas Słońca, a także i takie o masie stu milionów mas Słońca. Dlaczego tak jest? Nie wiadomo, ale ma to istotne skutki. Gromady tego typu o najwyższej masie mogą być analogami pierwotnego stanu dzisiaj obserwowanych najstarszych dużych gromad kulistych, które powstały na początku Wszechświata. Ogólnie uważa się, że od czasów wczesnego Wszechświata do dnia dzisiejszego mogły przetrwać i wyewoluować tylko najmasywniejsze gromady, natomiast te o niższej masie stosunkowo szybko uległyby dezintegracji. Jeżeli tak faktycznie jest to zrozumienie młodych masywnych gromad pozwoli nam dokładniej poznać procesy formowania gromad każdego rozmiaru, także gromad kulistych. Mechanizm powstawania masywnych młodych gromad gwiazd nie jest do końca poznany. Dwa najpopularniejsze scenariusza to formowanie gromad z obłoków materii charakteryzujących się najwyższą gęstością w centrum, które stopniowo ewoluuje i powoli pozbywa się pozostałego gazu (model "monolityczny") oraz formowanie w mniejszych grupach gwiazd, które z czasem łączą się w jedną centralnie skondensowaną grupę (model "hierarchiczny"). Daniel Walker, astronom z CfA wraz ze współpracownikami przetestował zmodyfikowane wersje obu scenariuszy powstawania gromad w trybie "pasa transportowego" (zarówno obłok jak i gromada gwiazd się kurczą), w trybie "in-situ" (gęsty gaz w ogóle lub nieznacznie ulega kontrakcji) lub w trybie "pękania" (gaz ma większą gęstość niż młode gwiazdy, ale następnie jego gęstość spada wraz z rozszerzaniem obłoku). Naukowcy stworzyli próbkę dziesięciu młodych masywnych obłoków gazu i porównali je z sześcioma istniejącymi młodymi masywnymi gromadami w centralnym regionie naszej galaktyki, a następnie przeanalizowali ich właściwości obserwując emisję pyłu w zakresie submilimetrowym - co pozwoliło na zmierzenie mas i temperatur. Okazało się, że tryb "pasa transportowego" najczęściej okazywał się najbardziej prawdopodobny, choć w nielicznych przypadkach dopuszczalny był także tryb "in-situ". Wyniki analiz wskazują, że młode masywne gromady gwiazd formują się gdy obłoki ulegają stopniowej kontrakcji kumulując coraz więcej masy w swoim centrum przy jednocześnie zachodzących procesach gwiazdotwórczych. Źródło: Harvard Smithsonian Center for Astrophysics]]> 9092 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hipotetyczna Planeta 9 nie zaburza orbity sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/09/hipotetyczna-planeta-9-nie-zaburza-orbity-sondy-cassini/ Sat, 09 Apr 2016 10:12:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9095 Saturn w obiektywie sondy Cassini w 2008 roku. Wieloletnie śledzenie położenia sondy nie pozwoliło na odkrycie żadnych nieprzewidzianych zaburzeń orbity.  Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute Saturn w obiektywie sondy Cassini w 2008 roku. Wieloletnie śledzenie położenia sondy nie pozwoliło na odkrycie żadnych nieprzewidzianych zaburzeń orbity.
    Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] Wbrew pojawiającym się doniesieniom, sonda Cassini nie doświadcza żadnych niewytłumaczonych odchyleń orbity wokół Saturna - informują menedżerowie misji i eksperci od planowania orbity w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. W ostatnich dniach pojawiły się liczne informacje mówiące o tym, że tajemnicza anomalia w orbicie sondy Cassini mogłaby być wytłumaczona grawitacyjnym wpływem teoretycznej, masywnej, nowej planety w Układzie Słonecznym znajdującej się daleko za orbitą Neptuna. Choć istnienie proponowanej planety może zostać potwierdzone w inny sposób, nawigatorzy misji Cassini informują, że nie zaobserwowali żadnych odchyleń orbity sondy od czasu jej dotarcia do Saturna w 2004 roku. "Nieodkryta planeta znajdująca się za orbitą Neptona, o masie równej 10 masom Ziemi, miałaby wpływ na orbitę Saturna, a nie sondy Cassini," mówi William Folkner, planetolog z JPL. Folkner zajmuje się opracowywaniem informacji o orbitach planet wykorzystywanych do precyzyjnej nawigacji w przestrzeni kosmicznej. Niedawno opublikowany artykuł przewiduje, że gdyby dane orbitalne sondy Cassini zbierane były do 2020 roku, mogłyby zostać wykorzystane do odkrycia "najbardziej prawdopodobnego" położenia nowej planety na jej wydłużonej orbicie wokół Słońca. Niestety, misja sondy Cassini zgodnie z planem zakończy się pod koniec 2017 roku, kiedy to sonda - z powodu wyczerpania zapasów paliwa - wpadnie w atmosferę Saturna i ulegnie zniszczeniu. "Chociaż chcielibyśmy, aby sonda Cassini przyczyniła się do wykrycia nowej planety w Układzie Słonecznym, nie zarejestrowaliśmy żadnych zaburzeń orbity sondy wokół Saturna, których nie bylibyśmy w stanie wytłumaczyć przy wykorzystaniu obecnych modeli," mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini w JPL. Misja Cassini-Huygens jest efektem współpracy NASA, ESA i Włoskiej Agencji Kosmicznej. Źródło: NASA]]>
    9095 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[PALE RED DOT: Dynamika układów planetarnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/09/pale-red-dot-dynamika-ukladow-planetarnych/ Sat, 09 Apr 2016 13:40:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9098 front.001-1-672x372 Autor: Francisco J. Pozuelos, Instituto de Astrofísica de Andalucía (IAA-CSIC) Ostatecznym celem badań planet pozasłonecznych jest ustalenie naszego miejsca we Wszechświecie. Czy jesteśmy tylko wynikiem normalnej ewolucji? To znaczy, czy życie ma tendencję do pojawiania się wszędzie wokół, co oznaczałoby, że powstanie inteligentnych form życia jest tylko kwestią czasu. Czy odwrotnie, jesteśmy unikalni? Czy jesteśmy efektem procesu, do którego doszło zaledwie kilka razy w całej historii Wszechświata? To pytanie wisi nad ludzkością od powstania świadomości, i po raz pierwszy w historii zbliżamy się do odpowiedzi na nie. Żyjemy w bardzo ekscytującym momencie historii. Gdy kolejnej generacji teleskopy i instrumenty zwrócą się ku niebu, będziemy w stanie obserwować układy planetarne jak nigdy wcześniej. Superziemie, egzotyczne planety, układy planetarne w ekstremalnych warunkach... Nie wiemy nawet co uda nam się znaleźć, ale z pewnością czeka nas wiele niespodzianek. [caption id="attachment_9100" align="aligncenter" width="639"]foto Wizja artystyczna sondy PLATO poszukującej egzotycznych układów egzoplanetarnych. Źródło: DLR (Susanne Pieth).[/caption] Niemniej jednak, należy wziąć pod uwagę fakt, że owa nowa technologia dostarcza nam jedynie obrazu zamrożonego w czasie. Aby zrozumieć to co obserwujemy, niezbędne są badania dynamiki obejmujące okres istnienia układu, który może wynosić od kilku milionów do miliardów lat. Wykonanie tego zadania jest możliwe dzięki wielkiemu postępowi nauk obliczeniowych, do którego doszło w ostatnich dziesięcioleciach. Dzięki temu możemy zbadać w jakich procesach układy doszły do stanu w którym je teraz obserwujemy i jak będą ewoluować w przyszłości. Niezbędne jest także zrozumienie, że poszczególne układy planetarne musimy badać jako całość, uwzględniając inne planety, dyski protoplanetarne, nawet ewolucję gwiazdy macierzystej. Poniżej przedstawiamy kilka elementów dynamiki planet, które pozwolą nam poszerzyć nasza wiedzę o formowaniu i ewolucji układów planetarnych:
    • Interakcje planeta-planeta oraz migracje. Wydaje się, że układy składające się z wielu planet mają bardziej kołowe orbity. Ten fakt obniża wpływ planet na siebie, dzięki czemu mogą one być stabilne przez bardzo długie okresy czasu. Z drugiej strony, układy planetarne, w których występują planety podążające po wydłużonych orbitach powodują chaotyczne i niestabilne scenariusze, w których poszczególne planety mogą się ze sobą zderzać lub wyrzucać inne na zewnątrz układu. Dodatkowo, na pierwszych etapach ewolucji po procesie formowania układu, planety mogą migrować. Wskutek takiego procesu migracji planety mogą zmieniać orbity na bardziej zewnętrzne lub wewnętrzne: taki scenariusz może tłumaczyć istnienie tzw. gorących jowiszów. [caption id="attachment_9101" align="aligncenter" width="1000"]Symulacja przedstawiająca ewolucję Układu Słonecznego. Po lewej: wczesna konfiguracja zewnętrznych planet i pasa planetazymali przed powstaniem rezonansu 2:1 Jowisza i Saturna. Po środku: rozproszenie planetazymali do wnętrza Układu Słonecznego po przesunięciu orbity Neptuna (ciemnoniebieski) i Urana (jasnoniebieski). Po prawej: ostateczna konfiguracja po wyrzuceniu planetazymali przez planety. Źródło: R. Gomes et al. Symulacja przedstawiająca ewolucję Układu Słonecznego. Po lewej: wczesna konfiguracja zewnętrznych planet i pasa planetazymali przed powstaniem rezonansu 2:1 Jowisza i Saturna. Po środku: rozproszenie planetazymali do wnętrza Układu Słonecznego po przesunięciu orbity Neptuna (ciemnoniebieski) i Urana (jasnoniebieski). Po prawej: ostateczna konfiguracja po wyrzuceniu planetazymali przez planety. Źródło: R. Gomes et al.[/caption]  
    • Oddziaływania pływowe. Niektóre techniki obserwacyjne wykorzystywane do wykrywania obecności egzoplanet są bardziej czułe na planety znajdujące się stosunkowo blisko gwiazdy macierzystej. Takie planety wskutek tej bliskości będą doświadczały bardzo silnego oddziaływania pływowego. Istotność tych pływów w ewolucji planet na ciasnych orbitach została uwidoczniona w momencie odkrycia 51 Peg b, której półoś wielka orbity wynosiła zaledwie 5% odległości Słońce-Ziemia. Od tego czasu wiemy, że oddziaływania pływowe między gwiazdą macierzystą a bliskimi jej planetami odpowiadają za wiele istotnych efektów. Przykładowo wiemy, że takie oddziaływania prowadzą do zrównania osi obrotu planet, synchronizacji okresów rotacji z okresem orbitalnym, zmniejszania eliptyczności orbity (pływowe ukołowienie orbity), zmniejszanie półosi wielkiej i zamiana energii orbitalnej na pływowe ogrzewanie planety. Skutki ogrzewania pływowego skalistych lub ziemskich planet czy egzoksiężyców mogą mieć kluczowy wpływ na możliwość powstania życia na nich. Przykładowo - w Układzie Słonecznym - chłodny satelita Europa jest lodowym globem pokrytym grubą na 150 km skorupą lodową, we wnętrzu którego istnieje globalny ocean wody właśnie dzięki oddziaływaniom pływowym. W przypadku Io - innego księżyca Jowisza, ekstremalne oddziaływania pływowe odpowiadają za intensywny wulkanizm i gwałtowne zmiany na powierzchni, które praktycznie eliminują jakąkolwiek możliwość powstania życia. Dlatego też odpowiednie uwzględnienie oddziaływań pływowych jest absolutnie niezbędne do oceny tego czy na planecie mogło/może/będzie mogło powstać jakiekolwiek życie. Szczególnym zainteresowaniem będą się cieszyły planety na ciasnych orbitach, sklasyfikowane jako planety typu ziemskiego, krążące wokół gwiazd typu widmowego M, wokół których ekostrefy rozciągają się właśnie tam, gdzie można się spodziewać silnych oddziaływań pływowych.
    [caption id="attachment_9103" align="aligncenter" width="700"]Ewolucja półosi wielkiej (a), mimośrodu (e), oraz odległości syntentycznego układu planetarnego składającego się z planet podobnych do Jowisza i do Ziemi przy uwzględnieniu oddziaływań pływowych. Źródło: Francisco J. Pozuelos. Ewolucja półosi wielkiej (a), mimośrodu (e), oraz odległości syntentycznego układu planetarnego składającego się z planet podobnych do Jowisza i do Ziemi przy uwzględnieniu oddziaływań pływowych. Źródło: Francisco J. Pozuelos.[/caption]  
    • Interakcje dysk odłamkowy-planeta. Dyski odłamkowe podobne jakościowo do głównego pasa planetoid czy Pasa Kuipera w Układzie Słonecznym, zostały zaobserwowane w wielu układach egzoplanetarnych. Owe dyski składają się z materii drugiej generacji, a ich obecność wskazuje na istnienie sporej populacji planetazymali. Zakres zderzeń tych małych ciał z planetami jest szczególnie interesujący w tych układach planetarnych, w których planety znajdują się w ekostrefie. Z jednej strony, przyjmuje się, że stanowią one ważne źródło wody i związków organicznych już po zakończeniu okresu formowania. Z drugiej strony, duże zderzenia eliminują możliwość istnienia życia. Ten fakt został doskonale zrozumiany podczas zapierającego dech w piersiach uderzenia komety Shoemaker-Levy 9 w Jowisza w 1994 roku,  kiedy to po raz pierwszy na żywo obserwowano zderzenie dwóch ciał w Układzie Słonecznym.
    Wszystkie te badania będą uzupełniały korpus informacji uzyskanych za pomocą teleskopów, dając nam lepszy ogląd ewolucji układów planetarnych. Dzięki temu będziemy w stanie określić jak często, albo jak rzadko powstają układy takie jak Układ Słoneczny, a w nich planety takie jak Ziemia.   me O Autorze Francisco J. Pozuelos jest badaczem w Instituto de Astrofísica de Andalucía w Hiszpanii. Otrzymał tytuł doktora w 2014 roku badając związek między aktywnością komet a ich ewolucją dynamiczną. Jego badania rozszerzają naszą wiedzę o powstawaniu naszego Układu Słonecznego oraz o grawitacyjnych interakcjach między małymi ciałami a planetami Układu Słonecznego. Od 2014 roku Pozuelos współpracuje z PLATO 2.0-ESPAÑA na Uniwersytecie w Granadzie (Hiszpania), gdzie opracowuje kody obliczeniowe do badania ewolucji układów planetarnych, uwzględniające takie procesy jak ewolucja gwiazdy, oddziaływania pływowe i wiatry gwiezdne. Źródło: Pale Red Dot]]>
    9098 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Kepler w trybie awaryjnym!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/09/kosmiczny-teleskop-kepler-w-trybie-awaryjnym/ Sat, 09 Apr 2016 15:23:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9107 keplerbeautyshot Podczas  zaplanowanego na czwartek (7 kwietnia) kontaktu, inżynierowie odkryli, że teleskop Kepler pracuje w trybie awaryjnym (EM - Emergency Mode). EM to najbardziej okrojony tryb pracy, zużywający przy tym bardzo dużo energii. Wyjście z trybu EM jest teraz zadaniem priorytetowym. Zespół misji Kepler ogłosił wejście w tryb alarmowy dzięki czemu uzyskał priorytetowy dostęp do naziemnej sieci komunikacyjnej w ramach Deep Space Network. Wstępne informacje, mówią, że Kepler wszedł w tryb EM 36 godzin temu (to informacja z wczoraj), zanim zespół kontrolujący teleskopem mógł rozpocząć manewr orientowania teleskopu w stronę centrum Drogi Mlecznej w celu rozpoczęcia kampanii obserwacyjnej mikrosoczewkowania w ramach misji K2. Teleskop znajduje się ponad 100 milionów kilometrów od Ziemi, przez co komunikacja z nim jest stosunkowo wolna. Nawet przy prędkości światła potrzeba 13 minut, aby sygnał z Ziemi dotarł do teleskopu i wrócił na Ziemię. Ostatni prawidłowy kontakt z teleskopem miał miejsce 4 kwietnia. Teleskop był wtedy w dobrym stanie i działał prawidłowo. Więcej informacji - jak tylko się pojawią. Źródło: NASA]]> 9107 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Słońce jakiego nie znamy - wykład w Kaliszu (14 kwietnia)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/11/slonce-jakiego-nie-znamy-wyklad-w-kaliszu-14-kwietnia/ Mon, 11 Apr 2016 06:04:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9110 Źródło: https://svs.gsfc.nasa.gov/vis/a000000/a004100/a004128/SlicesOfSDO_rotor_stand.Legend_print.jpg Źródło: https://svs.gsfc.nasa.gov/vis/a000000/a004100/a004128/SlicesOfSDO_rotor_stand.Legend_print.jpg[/caption] Zbliża się kulminacyjny moment wydarzenia "Kwiecień 2016 - miesiąc z astronomią w Kaliszu". W najbliższy czwartek, 14 kwietnia wykład popularno-naukowy pt. "Słońce jakiego nie znamy" wygłosi dr Urszula Bąk-Stęślicka z Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Wraz z mężem, dr Markiem Stęślickim naukowcy opowiedzą młodszym i starszym jak zbudowane jest Słońce i jak wygląda. "Gdy obserwujemy Słońce na różnych długościach fali wygląda ono inaczej niż przywykliśmy. Pole magnetyczne Słońca powoduje szereg bardzo ciekawych zjawisk, do nich należą między innymi plamy słoneczne, protuberancje, rozbłyski oraz koronalne wyrzuty materii." - mówi dr Bąk-Stęślicka. Na wykładzie z pewnością dowiemy się jak często zjawiska te obserwujemy na Słońcu oraz czy mają one wpływ na mieszkańców Ziemi. Tematyka Słońca jest bliska każdemu. Atrakcyjną formą wykładu pragniemy zaprosić wszystkich: młodszych i starszych zainteresowanych astronomią! Chcemy, aby wszyscy byli pod wrażeniem Słońca: gwiazdy, która daje nam światło, ciepło i... życie. Na wykład zapraszamy każdego (bez ograniczeń wieku) do Auli Błękitnej PWSZ w Kaliszu, przy ul. Nowy Świat, w czwartek 14 kwietnia, o godz. 18:00 Informację przesłał: Damian Kowalski]]> 9110 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Silniki grawitacji - Caleb Scharf]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/11/recenzja-silniki-grawitacji-caleb-scharf/ Mon, 11 Apr 2016 08:31:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9113 Silniki grawitacji. Jak Czarne dziury rządzą galaktykami i gwiazdami - Caleb Scharf Silniki grawitacji. Jak Czarne dziury rządzą galaktykami i gwiazdami - Caleb Scharf[/caption] Od czasu gdy John Wheeler, amerykański fizyk, ukuł termin "czarne dziury" w 1969 roku, obiekty określane w ten sposób bezustannie są tematem licznych publikacji, książek, programów popularno-naukowych. Co więcej, szturmem weszły także w świat fantastyki naukowej, jako nowa granica. Granica Wszechświata jaki znamy, granica znanych nam praw fizyki, granica naszego poznania. Czarne dziury to temat na tyle skomplikowany, że często nawet odpuszczamy sobie próby zrozumienia tego czym tak naprawdę są. Caleb Scharf, dyrektor Centrum Astrobiologii na Uniwersytecie Columbia dzięki swojemu talentowi literackiemu łamie ten stereotyp. Jego książka "Silniki grawitacji. Jak czarne dziury rządzą galaktykami i gwiazdami" to opowieść o Wszechświecie, która pochłania Czytelnika bez reszty.  Już pierwsze kilkanaście stron zabiera nas w podróż zaczynającą się 12 miliardów lat temu, gdy pewna galaktyka wyemitowała wiązkę promieni rentgenowskich w kierunku nieistniejącej jeszcze wtedy Ziemi. Przez kolejne strony towarzyszymy fotonom w podróży przez rosnący, budzący się Wszechświat. Jednocześnie Autor informuje nas co na poszczególnych etapach podróży dzieje się na naszym lokalnym podwórku:
    Fotony cierpliwie kontynuowały podróż, przemierzając regiony dziś coraz lepiej znane astronomom, których jeszcze wówczas nie było na świecie. W pobliżu znajdowały się wielkie gromady galaktyk; ich nazwy będziemy czerpać od nazw gwiazdozbiorów, w których je widzimy: Warkocz Bereniki, Centaur i Hydra. Nasza Galaktyka, widziana z perspektywy mijanego przez mknące fotony obserwatora, stanowiła teraz jedną z rozsianych przed nimi tysięcy plamek światła. Trzeba było kolejnych 490 milionów lat, żeby nasze cząstki dotarły do Grupy Lokalnej, zbieraniny wszelkich galaktyk. Są wśród nich duże, takie jak Andromeda i Droga Mleczna, ale są i małe, jak galaktyki karłowate Wieloryba, Pegaza, Pieca i Feniksa. Nic szczególnego, miejsce, jakich wiele, wszystkiego może kilka bilionów gwiazd. Na Ziemi nastawały i przemijały kolejne wielkie epoki w rozwoju życia. Już od ponad sześćdziesięciu milionów lat nie widywano tu dinozaurów. (...) Kilkadziesiąt lat później fotony przemierzały już peryferie Układu Słonecznego. Z chwilą gdy przedarły się przez magnetyczną skórę heliopauzy - gdzie kończą się wpływy Słońca, ustępując miejsca przestrzeni międzygwiezdnej - zostały im ledwie godziny drogi. Wreszcie, jak gdyby odgrywały z góry zaplanowaną rolę w jakiejś wielkiej kosmicznej tragedii, trafiły wprost do wnętrza tuby, której średnica, równa 120 centymetrów, stanowi nie więcej jak 0,0000000000000000001 procent średnicy Drogi Mlecznej...
    Dlatego będąc zaledwie na 19. z 287 stron tej książki, odruchowo zanotowałem na marginesie swoją reakcję: Wow! 20160411_095906 Jakby tego było mało, aż miałem ochotę uścisnąć dłoń Autora. Co też zrobiłem... wirtualnie :) cscharftweet A przecież to dopiero początek tej fascynującej podróży. Dalej jest już tylko lepiej. Z kolejnymi stronami książki przekonujemy się, że można mówić o coraz trudniejszych obszarach nauki, zachowując przy tym przyjazny język zrozumiały dla każdego czytelnika, niezależnie czy mówimy o atomach:
    Wynika z tego, że w typowych warunkach elektron i proton dzieli odległość sto tysięcy razy większa od rozmiarów protonu. Zarówno ty, jak i ja, jesteśmy zbudowani z atomów, ale nasze ciała wypełnia głównie pustka.
    czy też o procesach prowadzących do powstania dżetów emitowanych z biegunów czarnej dziury:
    Nitki spaghetti są liniami pola magnetycznego, końcówka widelca to wirujący dysk lepkiej materii. Zanurzmy widelec w spaghetti. Nitki makaronu zostaną pochwycone i zaczną się zawijać, ponieważ widelec ciągnie za sobą makaron, który wciąż leży na talerzu. Nad okrążającym czarną dziurę dyskiem, jak też pod nim, nitki magnetycznego spaghetti skręcają się, tworząc lejkowatą tubę, uchodzącą na zewnątrz z obu biegunów. Staje się ona wąskim przesmykiem, przez który energia może uciec....
    Taki sposób narracji prowadzi nas w coraz ciekawsze rejony Wszechświata. Podążając za autorem zmierzamy ku największym we Wszechświecie zbiorowiskom materii - potężnym gromadom galaktyk,  w których gaz podąża do centrum gromady stopniowo się ochładzając i kondensując, dowiadujemy się czym jest bremsstrahlung. Zaczynamy pieczołowicie badać obszary gęstego gazu w centralnych galaktykach eliptycznych leżących w samym środku poszczególnych gromad. Zaglądając do wnętrza galaktyk zbliżamy się nieuchronnie do czarnej dziury, zaczynamy zauważać coraz ciekawsze efekty, takie jak wleczenie czasoprzestrzeni. Nieuchronnie, niczym dysk materii przechodzimy przez "statyczna powierzchnię", na której fotony poruszające się z prędkością światła dla zewnętrznego obserwatora wydają się nieruchome w przestrzeni, następnie przez ergosferę, a w końcu znikamy za horyzontem zdarzeń. Silniki grawitacji to właśnie taka podróż: zapierająca dech w piersiach, pochłaniająca niczym czarna dziura, pozostawiająca ogromną pustkę po przewróceniu ostatniej strony.
      Autor: Caleb Scharf Tytuł: Silniki grawitacji. Jak czarne dziury rządzą galaktykami i gwiazdami Stron: 280 Oprawa: miękka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Książka dostępna jest w cenie promocyjnej pod adresem: http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,65008]]>
    9113 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Blue Dot Solutions finalistą Disrupt Space]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/11/blue-dot-solutions-finalista-disrupt-space/ Mon, 11 Apr 2016 08:59:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9120 Krzysztof Kanawka prezentuje projekt firmy Blue Dot Solutions na Disrupt Space Credits Blue Dot Solutions Blue Dot Solutions, polska firma sektora kosmicznego, została finalistą Disrupt Space - niemieckiego wydarzenia dedykowanego najbardziej obiecującym start-upom z tej branży, które miało miejsce 7-8 kwietnia w Bremie. Disrupt Space bazuje na osiągnięciach pierwszego w Europie Startup Weekend Space, który odbył się w kwietniu ubiegłego roku w Bremie. Wówczas 80 osób, z 18 krajów, uczestniczyło w wydarzeniu rozwijając w ciągu 60 godzin modele biznesowe swoich pomysłów. Analogiczne wydarzenie miało miejsce w październiku w Gdańsku, gdzie odbył się drugi Startup Weekend Space w Europie. Panel dotyczący przedsiębiorczości na DIsrupt Space Credits Blue Dot Solutions Podobnie jak rok temu, na Disrupt Space pojawiły się zespoły, które miały okazję zaprezentować swoje projekty związane z sektorem kosmicznym, tym razem jednak przed szerszą publicznością. W tym roku zespoły rywalizowały ze sobą w kilku kategoriach, m.in. "Moon Village", "Made in space", czy wykorzystania danych satelitarnych dla poprawy dostępu do żywności. Nowością na tegorocznej konferencji była prezentacja istniejących już małych firm z sektora kosmicznego, które mają największy potencjał, aby zmienić różne dziedziny tego przemysłu. Łącznie do udziału w wydarzeniu wyselekcjonowano ponad dwadzieścia firm z całego świata, nie tylko z Europy i USA, ale także z Australii. Jedną z nich jest polska firma Blue Dot Solutions. Strona wydarzenia Disrupt Space Źródło DisruptSpace Przez pierwszy dzień konferencji Disrupt Space firmy prezentowały swoje dokonania i plany przed tzw. “Decision Makers”. W ich skład weszły m.in. osoby z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), amerykańskiej agencji NASA, niemieckiej agencji DLR, Komisji Europejskiej (KE), środowisk inwestycyjnych i dużych firm sektora kosmicznego. Zadaniem “Decision Makers” było wyselekcjonowanie grupy pięciu najciekawszych firm do prezentacji swoich działań przed grupą inwestorów. Ostatecznie wybranych zostało pięć firm: dwie planujące budowę małych rakiet nośnych, jedną związaną z pozyskiwaniem surowców z planetoid, jedną oferującą nową formę procesu planowania projektu kosmicznego oraz Blue Dot Solutions. W porównaniu z pozostałymi czterema firmami, Blue Dot Solutions jako jedyna głównie skupia się na wykorzystaniu danych satelitarnych dla zastosowań na Ziemi. Pozostałe cztery firmy należały natomiast to tzw. branży upstream. Zwycięzcy Disrupt Space _Źródło Blue Dot Solutions „Projekt Blue Dot Solutions opiera się na wykorzystaniu nawigacji satelitarnej dla wsparcia prac i operacji na lotniskach. W rozwiązaniu planowane jest użycie kilku różnych źródeł danych dla zidentyfikowanego problemu. Projekt jest obecnie na etapie budowy prototypu.” – mówi dr Krzysztof Kanawka, prezes Blue Dot Solutions, który prezentował firmę podczas wydarzenia. Wybór Blue Dot Solutions jako jednego z najciekawszych start-upów w sektorze kosmicznym jest dużym wyróżnieniem na arenie międzynarodowej, jest to także duża motywacja dla zespołu do prowadzenia dalszych prac nad rozwiązaniami technologicznymi. Źródło: 027ce29b-d175-4fa8-84eb-01edcdf08890]]> 9120 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gorące superziemie odarte przez swoje gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/11/gorace-superziemie-odarte-przez-swoje-gwiazdy/ Mon, 11 Apr 2016 18:12:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9129 Planeta odzierana przez promieniowanie gwiazdy macierzystej. Źródło: Peter Devine Planeta odzierana przez promieniowanie gwiazdy macierzystej.
    Źródło: Peter Devine[/caption] Astrofizycy z University of Birmingham wykorzystali dane zebrane przez kosmiczny teleskop Kepler do odkrycia klasy planet pozasłonecznych, których atmosfery zostały zdarte przez gwiazdy wokół których krążą - czytamy w artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature Communications. Planety charakteryzujące się gazowymi atmosferami, a leżące bardzo blisko gwiazdy macierzystej bombardowane są powodzią wysoko-energetycznego promieniowania. Ze względu na bliskość gwiazdy, planety doświadczają tak intensywnego promieniowania, że ich 'otoczki' są stopniowo z nich zdzierane. Tego typu odzieranie z atmosfery ma miejsce w przypadku planet posiadających skaliste jądro i gazową, zewnętrzną warstwę. Naukowcy wykorzystali asterosejsmologię do scharakteryzowania gwiazd i ich planet z niespotykaną dotąd dokładnością dla takich układów. Asterosejsmologia wykorzystuje naturalny rezonans gwiazd do badania ich właściwości i budowy wewnętrznej. Wyniki badania mają istotne implikacje dla naszej wiedzy o tym w jaki sposób układy planetarne, takie jak nasz Układ Słoneczny, ewoluują w czasie oraz o roli jaką w tej ewolucji odgrywają gwiazdy macierzyste. Dr Guy Davies z University of Birmingham powiedział: "Można powiedzieć, że te planety stoją przy potężnej suszarce do włosów ustawionej na maksymalną temperaturę. Od dawna teoretycznie spekulowano, że takie planety mogą być odzierane ze swoich atmosfer. Teraz w końcu mamy dowody obserwacyjne, które to potwierdzają - dzięki czemu możemy wyzbyć się wszelkich wątpliwości co do prawdziwości tej teorii." Dr Davies dodaje: "Nasze wyniki wskazują, że planety o określonym rozmiarze, które znajdują się w pobliżu swoich gwiazd prawdopodobnie są dużo większe na początku swojego życia. Dużo wcześniej wyglądały zupełnie inaczej." Naukowcy mają nadzieję, że uda się odkryć i scharakteryzować dużo więcej tych 'odartych układów' za pomocą nowej generacji satelitów, np. misji TESS, której start zaplanowany jest na przyszły rok. Więcej informacji: Źródło: Uni of Birmingham]]>
    9129 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Przez programowanie do gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/11/przez-programowanie-do-gwiazd/ Mon, 11 Apr 2016 11:27:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9131 SpaceApps_logo_01 Stwórz interaktywny symulator portu kosmicznego, napisz grę oddającą realia pozaziemskiej kolonii, zaprojektuj rakietę, którą można zbudować za pomocą drukarki 3D – to niektóre z zadań, jakie czekają na uczestników kwietniowego maratonu programistyczno-naukowego NASA Space Apps Challenge w Warszawie. 23 i 24 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie pod egidą amerykańskiej Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej odbędzie się hackathon NASA Space Apps Challenge, czyli intensywny, kilkudziesięciogodzinny maraton programistyczno-naukowy. Jego celem jest opracowanie projektów i rozwiązań koncepcyjnych oprogramowania, aplikacji mobilnych, sprzętu i platform wizualizacji danych, przydatnych w badaniach i eksploracji kosmosu. Współorganizatorami NASA Space Apps Challenge w Polsce są szkoła programowania Coders Lab oraz software house Visuality. Partnerem strategicznym wydarzenia, udostępniającym przestrzeń do pracy, jest Business Link. NASA Space Apps Challenge to jedno z największych przedsięwzięć tego typu na świecie. W tym roku odbywa się już po raz piąty. Ubiegłoroczny hackathon zorganizowano jednocześnie w 133 miastach – wzięło w nim udział ok. 14 tys. osób. Tym razem koderzy, projektanci, graficy, inżynierowie, jak również miłośnicy astronautyki i badań kosmosu spotkają się w 193 lokalizacjach rozsianych w 72 krajach na całym świecie – w tym po raz pierwszy w Polsce. Na uczestników tegorocznej edycji czekają zadania pogrupowane w sześciu kategoriach tematycznych: Aeronautyka, Ziemia, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, Podróż na Marsa, Układ Słoneczny i nie tylko oraz Technologia kosmiczna. Do najciekawszych należą m.in. stworzenie koncepcji „plecaka rakietowego”, czyli podręcznego, indywidualnego środka transportu dla astronautów kolonizujących Marsa oraz wzorów elektroniki ubieralnej do użytku w przestrzeni kosmicznej. Programiści będą mogli wykazać się tworząc gry symulacyjne, oddające realia stacji orbitalnej i kolonii pozaziemskiej. Jury każdego z lokalnych hackathonów przyzna po dwie nagrody główne dla autorów najlepszych projektów. Zwycięskie prace ocenią następnie eksperci NASA, którzy wybiorą 25 najlepszych – ich pomysłodawcy zostaną zaproszeni do Stanów Zjednoczonych na ścisły finał NASA Space Apps Challenge. – NASA Space Apps Challenge potwierdza, że programowanie to kompetencja coraz bardziej przydatna, możliwa do wykorzystania w zasadzie każdej dziedzinie życia – ocenia Leszek Wolany z Coders Lab. – Dzięki umiejętności kodowania możemy szybciej rozwiązywać problemy współczesności, niezależnie od tego, czy dotyczą zaawansowanych projektów badawczych, czy spraw codziennych. NASA Space Apps Challenge – strona wydarzenia: https://2016.spaceappschallenge.org/locations/warsaw-poland NASA Space Apps Challenge – profil na Facebooku: https://www.facebook.com/SpaceAppsChallengeWarszawa/ Źródło: profeina]]> 9131 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wiatry emitowane przez olbrzymie gwiazdy są napędzane pulsacjami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/11/wiatry-emitowane-przez-olbrzymie-gwiazdy-sa-napedzane-pulsacjami/ Mon, 11 Apr 2016 15:04:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9134 15-metrowej średnicy SEST zaprojektowano do obserwacji submilimetrowych (prawie fal radiowych). Został zbudowany w 1987 roku w La Silla. Na SEST zaprzestano obserwacji w 2003 roku kiedy to  rozpoczęto obserwacje na teleskopie APEX na płaskowyżu Chajnantor. 15-metrowej średnicy SEST zaprojektowano do obserwacji submilimetrowych (prawie fal radiowych). Został zbudowany w 1987 roku w La Silla. Na SEST zaprzestano obserwacji w 2003 roku kiedy to rozpoczęto obserwacje na teleskopie APEX na płaskowyżu Chajnantor.[/caption] Prawie wszystkie gwiazdy charakteryzują się wiatrami. Wiatr słoneczny, który powstaje w gorącej zewnętrznej warstwie atmosfery (koronie), zawiera naładowane cząśtki emitowane w tempie równym milionowej części masy Księżyca rocznie. Niektóre cząsteczki bombardują Ziemię, wytwarzając szum radiowy, zorze polarne, a nawet (w ekstremalnych przypadkach) zakłócając komunikację na Ziemi. Wiatry gwiazd bardziej odewoluowanych od Słońca (olbrzymów chłodniejszych i znacznie większych od Słońca) często zawierają cząstki pyłu, które wzbogacają ośrodek międzygwiezdny w cięższe pierwiastki. Owe wiatry zawierają także niewielkie ziarna, na powierzchni których wskutek reakcji chemicznych powstają bardziej złożone związki. Pył pochłania także promieniowania i stoi na drodze promieniowania widzialnego. Zrozumienie mechanizmów powstawania tych wiatrów w wyewoluowanych gwiazdach jest ważne zarówno dla modelowania wiatru oraz charakteru otoczenia gwiazdy, jak również do przewidywania jej przyszłej ewolucji. Mechanizm, który napędza wiatry w olbrzymich gwiazdach jest bardzo słabo poznany. Astronomowie rozważają aktualnie trzy możliwości: promieniowanie - w którym ciśnienie promieniowania wypycha ziarna, napędzanie magnetyczne - w którym pole magnetyczne gwiazdy odgrywa role w zasilaniu przepływu, oraz napędzane pulsacyjnie - w którym to okresowe nawarstwienie energii promieniowania we wnętrzu gwiazdy ulega rozładowaniu. Przez wiele lat naukowcy preferowali zmiennie to jedną to drugą teorię - w zależności od konkretnej badanej gwiazdy. Astronom z CfA Chris Johnson wraz ze współpracownikami  badał problem mechanizmu napędzania wiatrów w olbrzymich gwiazdach poprzez pomiar ruchu wypływającego gazu CO w pobliżu jednej z najbliższych i najjaśniejszych olbrzymich gwiazd - EU Del, która znajduje się zaledwie 380 lat świetlnych od Ziemi i świeci 1600 razy intensywniej od Słońca. Jej promień, jeżeli umieścić by ją w miejscu Słońca, sięgałby poza orbitę Wenus. Eu Del to częściowo-regularna gwiazda zmienna, która pulsuje co sześćdziesiąt dni, a obserwacje w podczerwieni wskazują, że wokół gwiazdy znajduje się otoczka pyłowa. Astronomowie wykorzystali teleskop submilimetrowy APEX (Atacama Pathfinder Experiment) do przyjrzenia się ciepłemu gazowi CO w wietrze. W ten sposób EU Del została jedną z pierwszych gwiazd w swojej klasie badanych w ten stosunkowo nowy sposób. Zespół naukowców donosi o odkryciu CO poruszającego się z prędkością 10 kilometrów na sekundę (36000 km/h) w tempie wynoszącym jedną masę Księżyca rocznie. Po przeanalizowaniu tego ruchu i związanego z nim zachowania, naukowcy doszli do wniosku, że choć należy uwzględnić pewne niepewności, to najbardziej prawdopodobnym mechanizmem odpowiadającym za napędzanie wiatru są pulsacje gwiazdy. Ten wniosek jest jedynie wzmacniany poprzez porównanie wiatru EU Del do wiatrów obserwowanych przy innych gwiazdach olbrzymich, które charakteryzują się inną pulsacją i innymi cechami wiatru. Więcej informacji: Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 9134 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SDO dostrzega wydłużoną dziurę koronalną na Słońcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/12/sdo-dostrzega-wydluzona-dziure-koronalna-na-sloncu/ Tue, 12 Apr 2016 07:45:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9142 Solar Dynamics Observatory w dniach 23-25 marca 2016 roku widać niesamowicie dużą, wydłużoną dziurę w koronie Słońca. Dziury koronalne to obszary na Słońcu, gdzie pola magnetyczne  rozciągają się aż w przestrzeń międzyplanetarną emitując materię słoneczną z bardzo dużą prędkością jako wiatr słoneczny. Naukowcy badają takie szybkie strumienie wiatru słonecznego, ponieważ czasami oddziałują one z polem magnetycznym Ziemi wywołując burze geomagnetyczne, które mogą powodować zakłócenia w komunikacji z satelitami znajdującymi się na orbicie. Film został zarejestrowany w ekstremalnym ultrafiolecie na długości fali 19,3 nm. Źródło: NASA]]> 9142 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hawking wspiera projekt wysłania sondy do układu Alpha Centauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/12/hawking-wspiera-projekt-wyslania-sondy-do-ukladu-alpha-centauri/ Tue, 12 Apr 2016 17:49:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9147 Wizja artystyczna przedstawiająca  jak może wyglądać żagiel słoneczny. Źródło: Christian Darin/Science Photo Library Wizja artystyczna przedstawiająca jak może wyglądać żagiel słoneczny. Źródło: Christian Darin/Science Photo Library[/caption] Podróże międzygwiezdne od dawna są marzeniem olbrzymiej części ludzkości, jednak wciąż przed nami stoją ograniczenia technologiczne. Profesor Stephen Hawking powiedział stacji BBC News, że statki, które obecnie znajdują się tylko w sferze fantazji, mogą stać się rzeczywistością dużo wcześniej niż nam się wydaje. "Jeżeli mamy przetrwać jako gatunek, musimy przenieść się w gwiazdy," powiedział Hawking. "Astronomowie uważają, że planeta o rozmiarach Ziemi może krążyć wokół jednej z gwiazd układu Alfa Centauri [o projekcie poszukiwania planety w pobliżu Proxima Centauri czytaj u nas TUTAJ - przyp. red.]. Jednak mamy nadzieję potwierdzić obecność takiej planety w ciągu najbliższych dwudziestu lat za pomocą obserwacji prowadzonych za pomocą teleskopów naziemnych i kosmicznych." "Rozwój technologii w ostatnich i nadchodzących dwóch dekadach pozwala nam twierdzić, że uda się zrealizować cały projekt w ramach jednego pokolenia." Prof. Hawking tym samym wspiera projekt realizowany przez fundację Breakthrough Foundation założoną przez Milnera.  Breakthrough Foundation to prywatna organizacja finansująca badania naukowe uważane przez publicznych grantodawców za zbyt ambitne. W ramach swoich prac organizacja stworzyła grupę ekspertów, których zadaniem jest ocena możliwości stworzenia sond, które będą w stanie dotrzeć do najbliższej nam gwiazdy w ramach jednego pokolenia, a następnie przesłać na Ziemię informację o nim. Najbliższa nam gwiazda (poza Słońcem), Proxima Centauri, znajduje się 40 bilionów kilometrów od nas. Przy wykorzystaniu obecnych technologii dotarcie do niej zajęłoby nam około 30 000 lat. Grupa ekspertów pracująca w ramach projektu Breakthrough uważa, że w ciągu dwóch kolejnych dekad będzie możliwe stworzenie sond, które mogłyby dotrzeć do Proximy w zaledwie 30 lat. "Jeszcze kilka lat temu powiedziałbym, że podróż do innej gwiazdy, przy tak dużej prędkości, jest absolutnie niemożliwa," mówi dr Pete Worden, główny naukowiec projektu. Worden jest prezesem Breakthrough Prize Foundation oraz byłym dyrektorem NASA Ames Research Center w Kalifornii. _87789934_965eaeab-967e-4d1e-bf15-75438752f556 "Jednak nasza grupa ekspertów stwierdziła, że z uwagi na gwałtowny rozwój technologii, wkrótce będziemy w stanie stworzyć mikrosondę, która będzie w stanie pokonać problemy technologiczne." Założenia są proste. Konieczne jest zminimalizowanie rozmiarów sondy do rozmiaru chipów wykorzystywanych w urządzeniach elektronicznych. Cały pomysł opiera się na wysłaniu tysiąca takich mini-sond na orbitę ziemską i wyposażenie każdej z nich w żagiel słoneczny. Zasada jego działania jest taka sama jak w przypadku żagla na łodzi - tyle, że ten żagiel będzie napędzany światłem a nie wiatrem. Gigantyczny laser na Ziemi będzie odpowiadał za napędzanie żagli, dzięki czemu będą one w stanie osiągnąć 20% prędkości światła. To wszystko brzmi jak science fiction, jednak Jurij Milner wierzy, że także od strony technicznej możliwe jest stworzenie takich sond i dotarcie do Proxima Centauri jeszcze za naszego życia. "Historia ludzkości stanowi jeden ogromny krok milowy. Pięćdziesiąt pięć lat temu Jurij Gagarin został pierwszym człowiekiem, który znalazł się w przestrzeni kosmicznej. Dzisiaj przygotowujemy się do kolejnego wielkiego kroku - do podróży międzygwiezdnej." Profesor Sir Martin Sweeting, który jest badaczem w Surrey Space Centre oraz dyrektorem Surrey Satellite Technology w Guildford w Wielkiej Brytanii także chce zaangażować się w ten projekt. Trzydzieści lat temu założył firmę, która zajmuje się minimalizowaniem rozmiarów i kosztów wysyłania satelitów w przestrzeń kosmiczną. Prof. Andrew Coates z Mullard Space Science Laboratory, które jest częścią University of London, zgadza się, że projekt jest wielkim wyzwaniem, ale nie jest niemożliwy. Prof. Hawking wierzy, że to co kiedyś było odległym marzeniem może i musi stać się rzeczywistością w ciągu najbliższych trzydziestu lat. "Nie ma bardziej szczytnych celów niż dotarcie do gwiazd. Wszak nierozważnym jest trzymanie wszystkich jaj w jednym delikatnym koszu," powiedział stacji BBC News. "Życie na Ziemi narażone jest na zagrożenia z kosmosu, takie jak zderzenia z planetoidami czy eksplozje supernowych." Źródło: BBC]]> 9147 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 236 http://oksposoby.pl/3-planety-najbardziej-podobne-ziemi/ 0 0 237 http://oksposoby.pl/zbotowac-pendrive-nagrac-windows-788-110/ 0 0 <![CDATA[Rekordowa liczba drużyn w European Rover Challenge 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/12/rekordowa-liczba-druzyn-w-european-rover-challenge-2016/ Tue, 12 Apr 2016 19:06:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9154 European Rover Challenge 2015 European Rover Challenge 2015[/caption] Do trzeciej edycji European Rover Challenge zgłosiło się 60 drużyn, niemal dwukrotnie więcej niż w zeszłym roku. To reprezentanci 12 krajów całego świata, m.in. Kanady, Stanów Zjednoczonych, Włoch, Polski, a nawet Peru. Finał zawodów odbędzie się w dniach od 10 do 13 września 2016, w Centrum Wystawienniczo- Kongresowym w Jasionce, w województwie podkarpackim. Wydarzeniu patronuje Europejska Agencja Kosmiczna.   Jak co roku, w zawodach wezmą udział studenci z najlepszych uczelni technicznych na świecie. Mocną reprezentację, na tle wszystkich zgłoszonych do konkursu zespołów, stanowią Polacy. Do konkursu zgłosiło się aż 19 drużyn, reprezentantów Białegostoku, Bydgoszczy, Częstochowy, Gdańska, Kielc, Krakowa, Lublina, Łodzi, Opola, Poznania, Rzeszowa, Stargardu, Warszawy oraz Wrocławia.   - W tym roku na konstruktorów, poza szansą, jaką daje udział w największych zawodach łazików marsjańskich w Europie, czekać będą dedykowane warsztaty mentoringowe. Ruszyła także najbardziej prestiżowa liga zawodów robotycznych na świecie - Rover Challenge Series, zarządzana przez stowarzyszenie Mars Society – mówi Łukasz Wilczyński, dyrektor ERC. -  European Rover Challenge stanowi jeden z jej trzonów. W ramach ligi, drużyny rywalizujące w poszczególnych konkursach (ERC, URC oraz mniejszych zawodach krajowych), będą zbierać punkty do klasyfikacji generalnej. Na koniec sezonu wyłoniony zostanie najlepszy zespół robotyczny na świecie. European Rover Challenge 2015 Na zawodników, którzy zgłosili się do European Rover Challenge 2016 czeka teraz kolejne zadanie. Polega ono na przygotowaniu tzw. The Preliminary Report, zawierającego szczegółowe informacje dotyczące projektu łazika. Czas na nadesłanie tego dokumentu minie 5. maja 2016. Na podstawie łącznej punktacji z tej części oraz ocenianych teraz przez sędziów Proposals (nadesłanych przez drużyny wraz ze zgłoszeniami), wyłonione zostaną najlepsze drużyny, które od 10 września w finale, rywalizować będą o zwycięstwo w European Rover Challenge 2016. European Rover Challenge to nie tylko największe w Europie, prestiżowe zawody łazików marsjańskich.  To także strefa biznesu dla osób związanych z przemysłem oraz pokazy naukowo –technologiczne dedykowane dla szerokiej publiczności, w tym rodzin z dziećmi – nadające wydarzeniu wyjątkowego, edukacyjnego charakteru. Poprzednie edycje ERC przyciągnęły łącznie ponad 50 tysięcy widzów. ]]> 9154 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwszy hiperprędkościowy układ podwójny - czyżby gość z innej galaktyki?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/13/9160/ Wed, 13 Apr 2016 08:04:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9160 newhypervelo PB3877 to hiperszybki układ podwójny przemierzający zewnętrzne rejony Drogi Mlecznej. Wizualizacja przedstawia jego aktualne położenie oraz położenie Słońca. Źródło: Thorsten Brand[/caption] Zespół astronomów z Friedrich Alexander University pracujący pod kierownictwem Petera Nemetha odkrył gwiazdę podwójną poruszającą się z prędkością zbliżoną do prędkości ucieczki z naszej galaktyki. Znamy aktualnie nieco ponad 20 gwiazd poruszających się z hiper-prędkościami i uciekających z naszej galaktyki. Wszystkie dotąd znane gwiazdy hiperprędkościowe to gwiazdy pojedyncze, PB3877 to pierwsza gwiazda podwójna poruszająca się z tak dużą prędkością. Co więcej, wyniki nowego badania podważają powszechnie akceptowany scenariusz, według którego gwiazdy hiperprędkościowe przyspieszane są przez supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. Wyniki badań zostały opublikowane dzisiaj w Astrophysical Journal Letters. Zespół, wraz z badaczami z California Institute of Technology, wykazał, że układ podwójny nie może pochodzić z centrum Galaktyki i aktualnie nie znamy żadnego mechanizmu, który mógłby odpowiadać za rozpędzenie takiego układu podwójnego do takich prędkości bez odrywania składników od siebie. Stąd hipoteza, że wokół musi znajdować się bardzo dużo ciemnej materii, która utrzymuje gwiazdy wewnątrz Drogi Mlecznej. Może być też tak, że gwiazda podwójna PB3877 pochodzi z innej galaktyki i może w przyszłości ponownie opuścić Drogę Mleczną. PB3877 po raz pierwszy została zaklasyfikowana jako gorąca gwiazda hiperprędkościowa gdy została odkryta w danych z przeglądu Sloan Digital Sky Survey (SDSS) w 2011 roku. Nowe obserwacje spektroskopowe wykonano za pomocą 10-metrowego teleskopu Keck II w Obserwatorium W. M. Kecka na Mauna Kea, na Hawajach oraz za pomocą 8,2-metrowego Bardzo Dużego Teleskopu (VLT-Very Large Telescope) należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile. Astronomowie z Caltech Thomas Kupfer oraz Felix Furst obserwowali PB3877 za pomocą instrumentu ESI Instrument zainstalowanego na teleskopie Keck II. "Gdy zaczęliśmy analizować nowe dane, ku naszemu zaskoczeniu, odkryliśmy słabe linie absorpcyjne, które nie mogły pochodzić od gorącej gwiazdy," mówi Kupfer. "Chłodny towarzysz, tak jak i gorąca gwiazda, wykazuje bardzo dużą prędkość radialną. Stąd uważamy, że obie gwiazdy stanowią układ podwójny, który jest pierwszym kandydatem na hiperprędkościowy układ podwójny." Powierzchnia gorącej gwiazdy jest pięć razy gorętsza od powierzchni Słońca, podczas gdy jej chłodniejszy składnik jest o 1000 stopni chłodniejszy od Słońca. Ustalono, że układ znajduje się 18 000 lat świetlnych od Słońca. Masa gorącej gwiazdy szacowana jest na połowę masy Słońca, a jej towarzysza na 0,7 masy Słońca. "Badamy hiperprędkościowe gwiazdy od 2005 roku, od momentu odkrycia pierwszych trzech gwiazd tego typu," mówi członek zespołu Ulrich Heber. "W międzyczasie odkryto kilkadziesiąt gwiazd tego typu, jednak wszystkie są gwiazdami pojedynczymi. Jak dotąd żadna nie miała towarzysza widocznego bezpośrednio w widmie." W centrum naszej galaktyki znajduje się supermasywna czarna dziura, która może przyspieszać i wyrzucać tym samym gwiazdy z galaktyki, rozrywając przy tym pierwotne układy podwójne.  Naukowcy uważają, że większość gwiazd hiperprędkościowych pochodzi z centrum galaktyki. "Nasze obliczenia wskazują, że PB3877 nie może pochodzić z centrum Drogi Mlecznej, bowiem jej trajektoria nigdy nie przebiegała w pobliżu supermasywnej czarnej dziury," mówi członek zespołu Eva Ziegerer, specjalistka od kinematyki gwiazd, która zbierała dane astrometryczne i rekonstruowała orbitę tego układu podwójnego. "Proponowano także inne mechanizmy, takie jak zderzenia gwiazd czy eksplozje supernowych, jednak każdy z nich doprowadziłby do rozerwania układu podwójnego." "PB3877 może być przybyszem z innej galaktyki," zaznacza Nemeth. "W takim przypadku jego wydłużone w czasie stopniowe przyspieszanie nie doprowadziłoby do rozerwania układu. Zewnętrzne granice Drogi Mlecznej zawierają wiele strumieni gwiazd, o których uważa się, ze mogą być pozostałościami galaktyk karłowatych rozerwanych na strzepy przez silne oddziaływania pływowe ze strony Drogi Mlecznej." Niestety, aktualnie dostępne dane nie pozwalają na połączenie gwiazdy podwójnej z żadnym ze znanych strumieni. Dlatego też, pochodzenie układu podwójnego pozostaje nieznane tak jak jego przyszłość. To czy obie gwiazdy pozostaną w Drodze Mlecznej zależy od ilości ciemnej materii w naszej Galaktyce. Dlatego też, samo istnienie tego układu wpływa na nasze modele i aktualną wiedzę o ciemnej materii w Drodze Mlecznej. "Przeanalizowaliśmy różne modele masy do obliczenia prawdopodobieństwa, że ten układ pozostanie w Drodze Mlecznej. Analizy wykazały, że gwiazdy pozostaną już w Drodze Mlecznej, tylko w przypadku gdy właściwy jest model uwzględniający największą masę Drogi Mlecznej. Dlatego też PB3977 to doskonały obiekt do badania modeli halo ciemnej materii wokół naszej galaktyki," mówi Andreas Irrgang, badacz z Dr. Karl Remeis-Observatory. Aktualnie trwają dalsze badania spektroskopowe - mające na celu potwierdzenie właściwości orbitalnych układu PB3877, oraz fotometryczne - w poszukiwaniu zmienności układu. "Odnalezienie kolejnych gwiazd lub układów podwójnych znajdujących się na podobnej orbicie wskazywałoby na zewnętrzne pochodzenie. Dlatego też, nasze poszukiwania podobnych obiektów będą trwały nadal," mówi Nemeth. Więcej informacji: Źródło: W.M. Keck Observatory / ApJ / ApJL]]> 9160 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jutro ekipa z Polski ma umówioną rozmowę z ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/13/jutro-ekipa-z-polski-ma-umowiona-rozmowe-z-iss/ Wed, 13 Apr 2016 13:18:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9164 unnamed Jutro, 14 kwietnia, Tim Peake, astronauta ESA połączy się na żywo z nauczycielami z Norwegii, Wielkiej Brytanii i Polski. Relacja na żywo będzie dostępna na stronie ESA, a także u nas - poniżej. Relacja rozpocznie się o godzinie 14:00 polskiego czasu. Sama rozmowa powinna rozpocząć się ok. 14:40 i będzie trwała około 20 minut. Nie przegap tego! Tim Peake, który aktualnie pracuje na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będzie odpowiadał na pytania dotyczące ogólnie tematyki #STEM oraz kariery w przemyśle kosmicznym. Nauczyciele ze szkół podstawowych i ponadpodstawowych, jak również naukowcy i inżynierowie zajmujący się tematyką kosmiczną organizują spotkania w Yorku, Warszawie i Oslo - na których będą oglądać Tima, z którym będą mogli chwilę porozmawiać. Wydarzenie zorganizowane zostało przez ESERO UK, ESERO Poland oraz Nordic ESERO (to ostatnie obejmuje Norwegię, Danię, Szwecję i Finlandię). ESERO Ireland także zorganizowało z tej okazji spotkanie dla nauczycieli w Dublinie i będzie w nim uczestniczyło zdalnie. Rozmowa z astronautą znajdującym się na pokładzie ISS stanowi element programu działań edukacyjnych realizowanych przez ESA w ramach projektu ESERO. Aktualnie w całej Europie działa 10 oddziałów ESERO, do których należy łącznie 13 krajów członkowskich ESA. Źródło: ESA]]> 9164 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromada galaktyk w Piecu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/14/gromada-galaktyk-w-piecu/ Thu, 14 Apr 2016 05:52:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9167 1 Powyższe nowe zdjęcie wykonane za pomocą teleskopu VLT Survey Telescope (VST) w Obserwatorium Paranal w Chile przedstawia spektakularne zagęszczenie galaktyk znane jako Gromada w Piecu, którą można znaleźć w gwiazdozbiorze Piec znajdującym się w części nieba widocznej z południowej półkuli. Gromada składa się z galaktyk różnego kształtu i rozmiaru, z których część skrywa ciemne tajemnice. Wydawać by się mogło, że galaktyki to towarzyskie zwierzęta, które mają tendencję do skupiania się w dużych grupach znanych jako gromady. W rzeczywistości to grawitacja ma tendencję do utrzymywania galaktyk blisko siebie w gromadach. W tej skali przyciąganie grawitacyjne spowodowane jest dużą ilością ciemnej materii jak i zwykłej materii widzialnej dla naszych oczu. Gromady mogą zawierać od 100 do 1000 galaktyk i mogą mieć rozmiary rzędu 5 do 30 milionów lat świetlnych. 2 Same gromady nie mają jasno określonego kształtu, dlatego też ciężko określić gdzie tak naprawdę się zaczynają, a gdzie kończą. Niemniej jednak astronomowie oszacowali, że centrum Gromady w Piecu znajduje się około 65 milionów lat świetlnych od Ziemi. Dokładniej natomiast wiemy, że w gromadzie znajduje się prawie 60 dużych galaktyk i podobna liczba galaktyk karłowatych. Gromady galaktyk tego typu powszechnie występują we Wszechświecie i doskonale unaoczniają wpływ grawitacji na ogromnych odległościach przyciągając ogromną masę pojedynczych galaktyk w jedno miejsce. https://www.youtube.com/watch?v=HLBt_4l_IrQ W centrum tej konkretnej gromady, środkowa z trzech jasnych, rozmytych plam w lewej części zdjęcia to tzw. galaktyka cD - galaktyczny kanibal. Galaktyki cD takie jak ta - NGC 1399 - przypominają galaktyki eliptyczne, ale są od nich większe i posiadają rozległe, delikatne otoczki. Powstają one wskutek pochłaniania mniejszych galaktyk przyciągniętych grawitacyjnie do wnętrza gromady. 3 W rzeczy samej, istnieją dowody, że ten proces ma miejsce na naszych oczach - musimy się jedynie dokładniej im przyjrzeć. Najnowsze badania prowadzone przez zespół astronomów pracujący pod kierownictwem Enrichetty Iodice (INAF - Osservatorio di Capodimonte w Neapolu), przy wykorzystaniu danych z VST pozwoliły dostrzec bardzo słaby pomost światła między NGC 1399 a mniejszą galaktyką NGC 1387 znajdującą się po jej prawej stronie. Ten właśnie pomost, który wcześniej pozostawał niezauważony (i zdecydowanie za słabo świecący, aby móc go dostrzec na tym zdjęciu), jest nieco bardziej niebieski niż obie galaktyki, co wskazuje na to, że składa się z gwiazd powstałych z gazu wyciągniętego z NGC 1387 przez grawitacyjne przyciąganie ze strony NGC 1399. Mimo niewielu dowodów na interakcje międy galaktykami w Gromadzie w Piecu, wydaje się, że NGC 1399 wciąż pochłania swoich galaktycznych sąsiadów. https://www.youtube.com/watch?v=Bv8Vy8Myx10 W dolnej, prawej części zdjęcia znajduje się duża galaktyka spiralna z poprzeczką NGC 1365.  To jeden z najlepszych przykładów galaktyk tego typu, w którym wyraźnie widzimy jasną poprzeczkę przebiegającą przez jądro galaktyki, i dwa ramiona spiralne wypływające z obu końców poprzeczki.  Jednak o NGC 1365 można powiedzieć dużo więcej. Ta konkretna galaktyka sklasyfikowana jest jako galaktyka Seyferta z bardzo jasnym aktywnym jądrem galaktycznym, w którego środku znajduje się supermasywna czarna dziura. 4 Powyższe spektakularne zdjęcie wykonane zostało za pomocą teleskopu VLT Survey Telescope (VST) w Obserwatorium Paranal w Chila.  Charakteryzujący się 2.6-metrową średnicą lustra VST być może nie jest największym teleskopem, ale zaprojektowany został przede wszystkim do wielkoskalowych przeglądów nieba. Jego cechą wyróżniającą jest olbrzymie skorygowane pole widzenia i 256-megapikselowa kamera OmegaCAM, która zaprojektowana została do przeglądów nieba. Dzięki tej kamerze VST może szybko tworzyć głębokie zdjęcia dużych obszarów nieba, pozostawiając naprawdę dużym teleskopom - takim jak Very Large Telescope (VLT) - skupienie się na szczegółach poszczególnych obiektów. Źródło: ESO]]> 9167 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Pierwsze światło sondy ExoMars]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/14/pierwsze-swiatlo-sondy-exomars/ Thu, 14 Apr 2016 10:06:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9175 ExoMars_first_light_article_mob Realizowana wspólnie przez ESA i Roskosmos sonda ExoMars jest w doskonałym stanie po starcie w ubiegłym miesiącu. Orbiter przesłał na Ziemię pierwsze zdjęcie testowe wykonane w drodze do Czerwonej Planety, a przedstawiające pole gwiazd. W ciągu kilku tygodniu od startu, który miał miejsce 14 marca, operatorzy i naukowcy związani z misją intensywnie sprawdzali orbiter Trace Gas Orbiter (TGO) oraz demonstrator technologii lądowania Schiaparelli, upewniając się czy wszystkie systemy będą właściwie działały w październiku w momencie dotarcia do Marsa. https://www.youtube.com/watch?v=kfWmn9lDgSw Systemy kontroli, nawigacji i komunikacji na pokładzie TGO zostały ustawione, 2.2-metrowej średnicy antena już zapewnia połączenie z Ziemią o przepustowości 2Mbit/s, a instrumenty naukowe z powodzeniem przeszły wstępne testy. Po wejściu na orbitę wokół Marsa, głównym zadaniem TGO będzie pomiar obfitości i rozkładu rzadkich gazów w atmosferze Marsa za pomocą wyrafinowanych czujników. Szczególną uwagę naukowców przykuwa metan, który może wskazywać na aktywność biologiczną lub geologiczną na powierzchni planety. W międzyczasie zadaniem Schiaparelli będzie zademonstrowanie technologii niezbędnych do przeprowadzenia kontrolowanego lądowania na Marsie. Do lądowania dojdzie 19 października. "Wszystkie systemu zostały uruchomione i sprawdzone, włącznie z systemami zasilania, komunikacji, śledzenia gwiazd i nawigacji, a zespół operatorów  przystosował się do obsługi tego nowatorskiego urządzenia," mówi Peter Schmitz, mendżer operacji pojazdu w ESA. 7 kwietnia po raz pierwszy od startu uruchomiono kamerę o wysokiej rozdzielczości znajdującą się na pokładzie TGO i wykonano pierwsze zdjęcia przestrzeni kosmicznej. ExoMars_first_light_-_annotated_article_mob Powyższe zdjęcie przedstawia losowo wybrany fragment nieba w pobliżu południowego bieguna niebieskiego. Zdjęcie składa się z dwóch klatek wykonanych w dwóch różnych kierunkach dzięki mechanizmowi obrotu kamery. "Wstępne uruchomienie kamery przebiegło bezproblemowo i jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem," mówi Nicolas Thomas z University of Bern w Szwajcarii, główny naukowiec odpowiadający za pracę kamery. "Chociaż kamera nie została zaprojektowana do obserwacji słabych gwiazd, pierwsze zdjęcia bardzo nas cieszą. Wydaje się, że będziemy mogli zebrać niesamowite dane po dotarciu do Marsa." Już z orbity wokół Marsa, kamera będzie rejestrowała struktury na jego powierzchni - także te, które mogą być związane z źródłem rejestrowanych gazów, np. z wulkanami. Trace_Gas_Orbiter_and_Schiaparelli_labelled_article_mob Po raz pierwszy uruchomiono także czujniki rejestrujące gaz oraz detektor cząsteczek, który będzie w stanie wykryć pokłady lodu wodnego znajdujące się pod powierzchnią. Inżynierowie rozpoczęli także intensywną serię testów systemów i instrumentów zainstalowanych na pokładzie lądownika Schiaparelli. Choć jego głównym zadaniem jest zademonstrowanie technologii lądowania, Schiaparelli także wykona pomiary w miejscu lądowania. Między innymi jako pierwszy zbada on pola elektryczne, co w połączeniu z pomiarami stężenia pyłu w atmosferze pozwoli na zbadanie roli sił elektrycznych na unoszenie pyłu - co może odpowiadać za powstawanie burz pyłowych. Lądownik także wykona zdjęcia podczas trwającego 6 minut lotu przez atmosferę. "Instrumenty zainstalowane na pokładzie TGO i Schiaparelli pracują prawidłowo, a zespoły naukowe, które za nie odpowiadają, będą kontynuowały kalibrację i kontrolę konfiguracji w trakcie lotu do Marsa," mowi Hakan Svedhem, naukowiec projektu ExoMars 2016. Przed nami jeszcze korekta kursu zaplanowana na lipiec, która ustawi sondę w kierunku Marsa. Jak dotąd, miesiąc po starcie - TGO oraz Schiaparelli pokonały 83 miliony kilometrów z zaplanowanej na 500 milionów kilometrów drogi do Marsa. Źródło: ESA  ]]> 9175 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Na Księżycu zidentyfikowano żelazo z supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/14/na-ksiezycu-zidentyfikowano-zelazo-z-supernowej/ Thu, 14 Apr 2016 14:50:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9183 Zdjęcie widocznej strony Księżyca wykonane z pokładu sondy Lunar Reconnaissance Orbiter w czerwcu 2009 roku. Źródło: NASA Zdjęcie widocznej strony Księżyca wykonane z pokładu sondy Lunar Reconnaissance Orbiter w czerwcu 2009 roku. Źródło: NASA[/caption] Około dwóch milionów lat temu w pobliżu naszego Układu Słonecznego eksplodowała supernowa: ślady tego wybuchu do dzisiaj znajdowane są pod postaciąż izotopu żelaza na dnie oceanicznym. Teraz naukowcy z Uniwersytetu Technicznego w Monachium (TUM) wraz ze współpracownikami z USA odkryli  zagęszczenia tego samego żelaza z supernowej także w próbkach księżycowych. Według badaczy źródłem obu odkryć jest ta sama eksplozja. Pod koniec cyklu swojego życia masywne gwiazdy ulegają kataklizmicznej eksplozji, wskutek której duże ilości materii gwiezdnej bogatej w nowopowstałe pierwiastki wyrzucane są w przestrzeń międzygwiezdną. Jedna lub więcej takich supernowych miało miejsce stosunkowo blisko naszego układu planetarnego około dwóch milionów lat temu. Dowody tego wydarzenia znajdowane są na Ziemi w formie lokalnych zagęszczeń izotopu żelaza 60Fe wykrywanych w próbkach osadów z dna oceanicznego i skorupy dna Oceanu Spokojnego. Dowody są bardzo przekonujące: Radioaktywny izotop żelaza 60Fe powstaje praktycznie tylko podczas eksplozji supernowych. Przy czasie połowicznego rozpadu wynoszącym 2,62 mln lat, stosunkowo krótkim w porównaniu z wiekiem Układu Słonecznego, jakikolwiek radioaktywny 60Fe powstały w czasie narodzin Układu Słonecznego już dawno rozpadłby się na stabilne pierwiastki i nie możnaby go było znaleźć na Ziemi.

    Próbki księżycowe z misji Apollo

    Hipoteza mówiąca o pochodzeniu pierwiastków z wybuchów supernowych została przedstawiona w 1999 roku przez naukowców z Uniwersytetu Technicznego w Monachium, którzy znaleźli wstępne dowody takiego wydarzenia w skorupie ziemskiej na dnie oceanu. Teraz ich przypuszczenia zostały wzmocnione kolejnymi dowodami: fizycy z TUM wraz ze współpracownikami z USA  odnaleźli nietypowo wysokie zagęszczenia żelaza 60Fe w próbkach księżycowych. Próbki zostały zebrane w latach 1969-72 podczas załogowych misji Apollo 12, 15 i 16. Możliwe, że żelazo 60Fe może powstawać na Księżycu wskutek bombardowania cząstkami kosmicznymi, bowiem nie rozpadają  się one podczas zderzeń z cząsteczkami w atmosferze, jak to ma miejsce na Ziemi. Zamiast tego bezpośrednio uderzają w powierzchnię Księżyca co może prowadzi do zmian w pierwiastkach tworzących wierzchnią warstwę. "Jednak ten proces może się przyczynić do powstania bardzo niewielkiej części znalezionego przez nas 60Fe," tłumaczy dr Gunther Korschinek, fizyk z TUM oraz naukowiec z Cluster of Excellence Structure and Origin of the Universe. "Dlatego też zakładamy, że znalezione przez nas żelazo 60Fe zarówno w próbkach ziemskich jak i księżycowych ma to samo pochodzenie: te osady stanowią materię powstałą w gwiazdach w procesie wybuchu jednej lub kilku supernowych," mówi dr Korschinek. Z uwagi na fakt, że Księżyc jest bardziej wiarygodnym źródłem informacji o przeszłości układu słonecznego niż Ziemia, naukowcy byli w stanie określić po raz pierwszy w historii górne ograniczenie ilości żelaza 60Fe, ktore musiało dotrzeć do Księżyca. Oprócz innych wniosków, taka informacja pozwala badaczom określić odległość supernowej w momencie eksplozji: "Zmierzony przeplyw żelaza 60Fe odpowiada eksplozji do której mogło dojść około 300 lat świetlnych od Ziemi," mówi Korschinek. "Taka wartość dobrze zgadza się z niedawnymi teoretycznymi szacunkami opublikowanymy w periodyku Nature." Próbki księżycowe były badane za pomocą spektrometru masowego w Maier-Leibnitz Laboratory pod Monachium. Więcej informacji: Źródło:TUM/phys.org]]>
    9183 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ciemna galaktyka karłowata dostrzeżona dzięki soczewkowaniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/14/ciemna-galaktyka-karlowata-dostrzezona-dzieki-soczewkowaniu/ Thu, 14 Apr 2016 16:20:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9187 Soczewka grawitacyjna SDP.81 przedstawiająca zniekształcony obraz innej, dużo dalszej galaktyki (czerwone łuki) i nałożony na to obraz pobliskiej galaktyki soczewkującej (niebieski obiekt centralny). Analizując zniekształcenia pierścienia astronomowie doszli do wniosku, że ciemna galaktyka karłowata (dane widoczne jako biała kropka w dolnej, lewej części łuku) znajduje się prawie 4 miliardy lat świetlnych od nas. Źródło: Y. Heazaveh, Stanford, ALMA (NRAO/ESO/NAOJ); NASA/ESA Hubble Space Telescope Soczewka grawitacyjna SDP.81 przedstawiająca zniekształcony obraz innej, dużo dalszej galaktyki (czerwone łuki) i nałożony na to obraz pobliskiej galaktyki soczewkującej (niebieski obiekt centralny). Analizując zniekształcenia pierścienia astronomowie doszli do wniosku, że ciemna galaktyka karłowata (w danych widoczna jako biała kropka w dolnej, lewej części łuku) znajduje się prawie 4 miliardy lat świetlnych od nas. Źródło: Y. Heazaveh, Stanford, ALMA (NRAO/ESO/NAOJ); NASA/ESA Hubble Space Telescope[/caption] Delikatne zniekształcenia ukryte na niesamowitym zdjęciu wykonanym za pomocą obserwatorium ALMA przedstawiającym soczewkę grawitacyjną SDP.81 wskazują, że ciemna galaktyka karłowata skrywa się w halo dużo większej galaktyki znajdującej się prawie 4 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Odkrycie pozwala mieć nadzieję, że ALMA będzie dostrzegała teraz dużo więcej takich obiektów i pomoże astronomom w poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań dotyczących natury ciemnej materii. W 2014 roku w ramach kampanii ALMA Long Baseline Campaign astronomowie badali różne obiekty astronomiczne w celu przetestowania nowych możliwości obserwatorium. Jedno z wykonanych w ramach eksperymentu zdjęć przedstawiało pierścień Einsteina powstały wokół masywnej galaktyki, która zakrzywiała światło wyemitowane przez inną galaktykę znajdującą się prawie 12 miliardów lat świetlnych od Ziemi. To zjawisko, zwane soczewkowaniem grawitacyjnym, zostało przewidziane w ogólnej teorii względności Einsteina i stanowi niesamowicie użyteczne narzędzie do badania galaktyk, które w przeciwnym razie byłyby zbyt odległe i których nie moglibyśmy obserwować. Co więcej, samo zjawisko pozwala nam poznać właściwości galaktyki soczewkującej. Badając sposób w jaki taka galaktyka zakrzywia i skupia promienie odległych obiektów, możemy pokusić się o szacowanie masy takiej galaktyki. W nowym artykule, zaakceptowanym do publikacji w periodyku Astrophysical Journal astronom Yashar Hezaveh z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii wraz z zespołem tłumaczy w jaki sposób szczegółowa analiza tego szeroko komentowanego zdjęcia pomogła im odkryć ślady ukrytej ciemnej galaktyki karłowatej w halo  bliższej względem nas masywnej galaktyki. Obecne teorie wskazują, że ciemna materia, która odpowiada za około 80% masy Wszechświata, zbudowana jest z jeszcze niezidentyfikowanych cząstek, które nie oddziałują z promieniowaniem widocznym ani żadnym innym promieniowaniem elektromagnetyznym. Ciemna materia ma jednak masę, więc może być zauważona poprzez to jak oddziałuje grawitacyjnie na normalną materię. Do wykonania swoich badań naukowcy zaprzęgli tysiące komputerów, które przez wiele tygodnie wspólnie analizowały dane. Wśród nich był także najsilniejszy superkomputer Blue Waters należący do National Science Foundation. Celem analiz było poszukiwanie subtelnych anomalii, które byłyby stałe i mierzalne w każdym "pasmie" danych radiowych. Dzięki tym szczegółowym obliczeniom naukowcy byli w stanie poznać halo galaktyki soczewkującej - rozmyty i głównie pozbawiony gwiazd obszar wokół galaktyki - i odnaleźć wyraźne zagęszczenie o masie mniejszej niż tysięczna część masy Drogi Mlecznej. Z uwagi na związek z większą galaktyką, szacowaną masę oraz brak optycznego odpowiednika, astronomowie uważają, że owa grawitacyjna anomalia może wskazywać na wyjątkowo ciemną, zdominowaną przez ciemną materię galaktykę satelitarną galaktyki soczewkującej. Zgodnie z teoretycznymi przewidywaniami, większość galaktyk może charakteryzować się wieloma podobnymi ciemnymi galaktykami. Jednak jak dotąd wykrywanie ich okazuje się wyjątkowo trudne. Nawet wokół naszej własnej Drogi Mlecznej astronomowie zidentyfikowali tylko około czterdziestu z tysięcy przewidywanych obiektów tego typu. "Rozdźwięk między przewidywaną liczbą obiektów tego typu, a faktycznie odkrytymi obserwacyjnie, jest jednym z głównych problemów kosmologii już od prawie dwudziestu lat. Niektórzy naukowcy nazywają to prawdziwym 'kryzysem'," mówi Neal Dalal z University of Illinois, członek zespołu badawczego. "Jeżeli tego typu obiekty karłowate zdominowane są przez ciemna materię, może to stanowić istotną informację o naturze ciemnej materii." Modele komputerowe ewolucji Wszechświata wskazują, że poprzez pomiar "grudkowatości" ciemnej materii, możliwe jest zmierzenie jej temperatury. Po zliczeniu liczby małych zagęszczeń ciemnej materii wokół odległych galaktyk, astronomowie będą w stanie oszacować temperaturę ciemnej materii, co może stanowić istotną wskazówkę co do natury Wszechświata. "Jeżeli tych obiektów tam po prostu nie ma," zauważa współautor Daniel Marrone z University of Arizona, "wtedy nasze aktualne modele ciemnej materii są nieprawidłowe i będziemy musieli zmodyfikować nasze założenia dotyczące cząstek ciemnej materii." Nowe badania wskazują jednak, że większość galaktyk karłowatych mogła być po prostu niezauważona, ponieważ składa się głównie z niewidocznej ciemnej materii i praktycznie nie emituje żadnego promieniowania. "Nasze obecne pomiary zgadzają się z przewidywaniami zimnej ciemnej materii,"mówi członek zespołu Gilbert Holder z McGill University w Montrealu w Kanadzie. "Jednak aby zwiększyć poziom pewności, będziemy musieli przyjrzeć się większej liczbie takich soczewek." Więcej informacji: Źródło: NRAO]]> 9187 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pył międzygwiezdny w pobliżu Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/14/pyl-miedzygwiezdny-w-poblizu-saturna/ Thu, 14 Apr 2016 19:30:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9192 Interstellar_dust_at_Saturn_article_mob Sonda Cassini wykryła słabą lecz wyraźną sygnaturę pyłu spoza Układu Słonecznego. Sonda Cassini krąży wokół Saturna już od 12 lat badając gazowego olbrzyma i jego pierścienie i księżyce.  Co więcej, zainstalowany na jej pokładzie analizator pyłu Cosmic Dust Analyser zarejestrował miliony bogatych w lód ziaren, z czego znaczna część pochodzi z Enceladusa. Pośród wykrytych przez sondę ziaren pyłu, 36 wyraźnie wyróżnia się na tle innych - naukowcy uważają, że przybyły one spoza Układu Słonecznego. Pył z zewnątrz Układu Słonecznego nie jest czymś całkowicie nieoczekiwanym. W latach dziewięćdziesiątych misja Ulysses (ESA/NASA) jako pierwsza odkryła ziarna pyłu międzygwiezdnego, następnie zrobiła to także sonda Galileo. Pył ma swoje źródło w lokalnym obłoku międzygwiezdnym: niemal pustym bąblu gazu i pyłu przez który podróżujemy w określonym kierunku i z określoną prędkością. "Od tego czasu zawsze mieliśmy nadzieję, że uda nam się wykryć takich międzygwiezdnych podróżników za pomocą sondy Cassini: wiedzieliśmy, że jeżeli skierujemy czujniki we właściwą stronę - coś znajdziemy," mówi Nicolas Altobelli, naukowiec projektu Cassini  w ESA oraz główny autor artykułu opisującego odkrycie w periodyku Science. Local_interstellar_cloud_article_mob "W rzeczy samej, co roku udawało nam się kilka zarejestrować kilka sztuk podróżujących z dużą prędkością po określonym torze, znacznie różniącym się od typowych ziaren lodu, który rejestrujemy wokół Saturna." Drobne ziarna pyłu podróżują z prędkością ponad 72 000 km/h, wystarczająco wysoką, aby nie przechwyciła ich grawitacja Saturna czy nawet Słońca. Co ważne, w przeciwieństwie do sond Ulysses i Galileo, sonda Cassini była w stanie przeanalizować skład pyłu i stwierdzić, że składają się z bardzo określonej mieszaniny minerałów, a nie lodu. Wszystkie cząstki miały zaskakująco podobny skład chemiczny obejmujący pierwiastki takie jak magnez, krzem, żelazo i wapń. Źródło: ESA]]> 9192 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kosmiczny pająk nadzoruje młode gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/15/kosmiczny-pajak-nadzoruje-mlode-gwiazdy/ Fri, 15 Apr 2016 11:07:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9202 Mgławica Pająk znajduje się około 10 000 lat świetlnych od Ziemi i wciąż jest miejscem intensywnych procesów gwiazdotwórczych, Źródło: NASA/JPL-Caltech/2MASS Mgławica Pająk znajduje się około 10 000 lat świetlnych od Ziemi i wciąż jest miejscem intensywnych procesów gwiazdotwórczych, Źródło: NASA/JPL-Caltech/2MASS[/caption] Mgławica znana jako Pająk świeci na zielono na powyższym zdjęciu wykonanym w podczerwieni za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz w ramach przeglądu 2MASS (Two Micron All Sky Survey). Pająk, oficjalnie zwany IC 417,  znajduje się w pobliżu dużo mniejszego obiektu znanego pod oznaczeniem NGC 1931, niewidocznego na powyższym zdjęciu. Razem oba obiekty często nazywane są mglawicami "Pająk i Mucha". Mgławice to obłoki gazu i pyłu międzygwiezdnego, w których mogą powstawać nowe gwiazdy. Pająt, znajdujący się około 10 000 lat świetlnych od Ziemi, z pewnością jest miejscem powstawania nowych gwiazd. Zlokalizowany jest w zewnętrznych rejonach Drogi Mlecznej, niemal dokładnie w przeciwnym kierunku niż centrum galaktyki. Grupa studentów, nauczycieli i naukowców przyjrzała się temu obszarowi w 2015 roku w ramach projektu NASA/IPAC Teacher Archive Research Program (NITRAP). Celem projektu była identyfikacja nowych gwiazd w tej mgławicy. Na powyższym zdjęciu wyraźnie widać największą gromadę młodych gwiazd w Pająku. Nieco na prawo od środka zdjęcia, na ciemnym tle pustej przestrzeni kosmicznej widzimy jasną grupę gwiazd znaną pod nazwą "Stock 8". Światło z tej gromady stworzyło pustą sferę w otaczającym ją obłoku pyłowym, widzianym na zdjęciu w postaci zielonej mgiełki. W samym zielonym obłoku widoczne są także grupy czerwonych punktowych źródeł światła - to także są młode gwiazdy. Na powyższym zdjęciu promieniowanie podczerwone, niewidoczne dla naszych oczu, przedstawiono kolorami z zakresu widzialnego. Promieniowanie o długości fali 1,2 mikrona - wykryte przez 2MASS - przedstawiono na niebiesko. Promieniowanie o długości fali 3,6 oraz 4,5 mikrona zarejestrowane przez Spitzera, przedstawiono odpowiednio w kolorze zielonym i czerwonym. Dane ze Spitzera wykorzystane do stworzenia powyższego zdjęcia zostały zebrane przez teleskop w "ciepłej fazie" misji, która rozpoczęła się po wyczerpaniu środka chłodzącego w połowie 2009 roku. Dzięki zaawansowanej budowie, Spitzer wciąż nadaje się do prowadzenia obserwacji na dwóch kanałach promieniowania podczerwonego. To już 12 rok pracy teleskopu. Źródło: NASA/Tony Greicius]]> 9202 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Elastyczny lód na Europie może wytwarzać więcej ciepła niż nam się wydawało]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/15/elastyczny-lod-na-europie-moze-wytwarzac-wiecej-ciepla-niz-nam-sie-wydawalo/ Fri, 15 Apr 2016 15:32:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9205 Powyższe zdjęcie przedstawia zaskakującą powierzchnię Europy. Kadr po lewej przedstawia obszary, gdzie fragmenty skorupy pękły i zmieniły swoje położenie. Źródło: NASA/JPL Powyższe zdjęcie przedstawia zaskakującą powierzchnię Europy. Kadr po lewej przedstawia obszary, gdzie fragmenty skorupy pękły i zmieniły swoje położenie. Źródło: NASA/JPL[/caption] Europa, księżyc krążący wokół Jowisza, stale odczuwa z jego strony przyciąganie grawitacyjne. Naukowcy uważają, że to przyciąganie jest na tyle silne, że unosząca się i opadająca skorupa lodowa wytwarza wystarczającą ilość ciepła, aby utrzymywać we wnętrzu księżyca globalny ocean ciekłej wody. Teraz, eksperymenty przeprowadzone przez planetologów z uniwersytetów Brown i Columbia wskazują, że ten proces, zwany dyssypacją energii pływowej może produkować dużo więcej ciepła w lodzie Europy niż wcześniej zakładano. Najnowsze prace mogą w końcu pomóc naukowcom lepiej oszacować grubość zewnętrznej skorupy księżyca. Artykuł opisujący wyniki badań zostanie opublikowany 1 czerwca w periodyku  Earth and Planetary Science Letters. Największe księżyce Jowisza - Io, Europa, Ganimedes i Kalisto - zostały odkryte przez Galileusza na początku XVII wieku. Gdy NASA wysłała sondy w kierunku Jowisza w latach siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, jego księżyce okazały się pełne niespodzianek. "Naukowcy spodziewali się zimnych, martwych globów, lecz zaraz po dotarciu do nich okazało się, że charakteryzują się one fascynującą różnorodnością," mówi Christine McCarthy z Uniwersytetu Columbia, która nadzorowała opisywane badania na Uniwersytecie Brown. "Od razu widać było aktywność tektoniczną, ruchome płyty i pęknięcia. Niektóre miejsca na Europie wyglądały jak roztopiony lód." Jedynym wytłumaczeniem ciepła niezbędnego do napędzania tego typu procesów tak daleko od Słońca była dyssypacja pływowa. To efekt podobny do efektu obserwowanego gdy wielokrotnie zaczynamy zginać metalowy wieszak. "Jeżeli zaczniesz go zginać w tą i z powrotem poczujesz ciepło w miejscu zgięcia," mówi McCarthy. "Dzieje się tak ponieważ wewnętrzne nierówności w metalowym pręcie ocierają się o siebie - w podobnym procesie energia rozpraszana jest także w lodzie." Niemniej jednak szczegóły procesów zachodzących w lodzie nie są dobrze poznane, a próby ich modelowania w celu uchwycenia dynamiki na Europie przynoszą nam zaskakujące informacje. "Naukowcy zazwyczaj wykorzystywali proste modele mechaniczne do zrozumienia lodu," mówi McCarthy. Choć już te obliczenia wskazywały na ciekłą wodę pod powierzchnią Europy,  "naukowcy nie byli w stanie wytłumaczyć tak dużego przepływu ciepła, który mógłby odpowiadać za tą aktywność tektoniczną. Dlatego też przeprowadziliśmy kilka eksperymentów z nadzieją, że uda nam się lepiej zrozumieć procesy zachodzące we wnętrzu Europy." Pracując wspólnie z Reidem Cooperem, profesorem planetologii na Uniwersytecie Brown, McCarthy załadowała próbki lodu do urządzenia sprężającego. Następnie poddała próbki cyklicznym naprężeniom podobnym do tych działających na skorupę Europy. Po przyłożeniu i zwolnieniu naprężenia, lód odkształca się, a następnie w pewnym stopniu wraca na swoje miejsce. Mierząc opóźnienie między przyłożeniem naprężenia a odkształceniem lodu McCarthy mogła obliczyć ilość wytworzonego ciepła. Eksperymenty przyniosły zaskakujące wyniki. W eksperymentach zakładano, że większość ciepła powstaje w procesie tarcia między ziarnami lodu. Oznaczałoby to, że zmiana rozmiaru ziaren wpłynie na ilość wytworzonego ciepła. Jednak McCarthy zauważyła, że wyniki są bardzo do siebie podobne nawet przy znacznie zmienionym rozmiarze ziaren w próbkach, co oznacza, że tarcie między ziarnami lodu nie jest głównym źródłem powstającego ciepła. Wyniki wskazują, że największa część ciepła powstaje z uszkodzeń powstających w sieci krystalicznej lodu wskutek deformacji. Takie uszkodzenia powodują powstanie większej ilości ciepła niż tarcie między ziarnami. Więcej dyssypacji oznacza więcej ciepła, a to może mieć duże znaczenie w przypadku Europy. "Najpiękniejszy jest fakt, że gdy już poznamy właściwe procesy fizyczne, to doskonale można je ekstrapolować," mówi Cooper. "Wiedza fizyczna to podstawa do zrozumienia grubości skorupy na Europie. Z kolei grubość skorupy w odniesieniu do całego księżyca, może nam dużo powiedzieć o chemii oceanu podpowierzchniowego. A jeżeli szukamy gdzieś życia, to poznanie chemii oceanu jest wyjątkowo ważne." McCarthy i Cooper mają nadzieję, że osoby zajmujące się modelowaniem skorzystają z ich pracy i postarają się odkryć tajemnice ukrytego oceanu na Europie. Więcej informacji: Źródło: Brown University]]> 9205 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble zagląda w paszczę Leo A]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/15/hubble-zaglada-w-paszcze-leo-a/ Fri, 15 Apr 2016 18:37:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9210 Leo A Na pierwszy rzut oka powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wydaje się przedstawiać paletę różnych obiektów kosmicznych, jednak sieć gwiazd przedstawionych na tym zdjęciu w rzeczywistości składa się na jeden obiekt - pobliską galaktykę karłowatą znaną jako Leo A. Te kilka milionów gwiazd składające się na galaktykę jest na tyle rozstrzelone, że można przez nie dojrzeć kilka odległych galaktyk znajdujących się daleko za nimi. Galaktyka Leo A znajduje się około 2.5 milionów lat świetlnych od Ziemi i należy do Lokalnej Grupy galaktyk; grupy w skład której wchodzą Droga Mleczna czy dobrze wszystkim znana Galaktyka w Andromedzie. Astronomowie badają galaktyki karłowate ponieważ jest ich bardzo dużo, a i budowę mają dużo prostszą niż ich olbrzymie kuzynki. Niestety, niewielkie rozmiary sprawiają, że trudne jest badanie galaktyk karłowatych leżących w dużych odległościach. Stąd szczególne zainteresowania galaktykami karłowatymi Lokalnej Grupy - są one wystarczająco blisko, aby można było je badać wystarczająco szczegółowo. Jak się okazuje - Leo A to stosunkowo nietypowa galaktyka. To jedna z najbardziej samotnych galaktyk w Lokalnej Grupie, a jej budowa nie wyróżnia się niczym szczególnym - to w miarę sferyczna masa gwiazd nie wykazująca żadnych śladów interakcji z innymi galaktykami w ostatnim czasie. Niemniej jednak, w przeważającej części galaktyka ta składa się ze stosunkowo młodych gwiazd - co zazwyczaj wskazuje na niedawne oddziaływanie z innymi galaktykami. Około 90% gwiazd w Leo A ma mniej niż osiem miliardów lat - to mało w skali galaktycznej! Ten fakt każe zadawać kolejne intrygujące pytania o procesy gwiazdotwórcze w Leo A - m.in. dlaczego nie zachodziły one wcześniej? Czemu galaktyka tak długo zwlekała z produkcją nowych gwiazd? Źródło: ESA Źródło zdjęcia: ESA/Hubble&NASA/J. Schmidt]]> 9210 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble spogląda w stronę Czerwonego Czworokątu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/16/hubble-spoglada-w-strone-czerwonego-czworokatu/ Sat, 16 Apr 2016 12:50:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9217 Mgławica Czerwony Czworokąt Źródło: Hubble/ESA/NASA Mgławica Czerwony Czworokąt Źródło: Hubble/ESA/NASA[/caption] Gwiazda HD44179 otoczona jest przez wyjątkową strukturę zwaną Czerwony Czworokąt. Taką nazwę nadano jej ze względu na jej kształt i kolor widziany na zdjęciach wykonanych z Ziemi.  Powyższe, wyjątkowo szczegółowe zdjęcie wykonane w przestrzeni kosmicznej za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkrywa przed nami jak mgławica przypomina kształtem nie tyle prostokąt co literę X z dodatkowymi liniami świecącego gazu między czterema ramionami litery. Gwiazda znajdująca się w samym środku jest gwiazdą podobną do Słońca, lecz dużo od niego starszą. Sama gwiazda intensywnie emituje gaz i pył, który tworze mgławicę widoczną na zdjęciu. Co więcej, najprawdopodobniej gwiazda jest ciasnym układem podwójnym otoczonym gęstym obszarem pyłu - oba te fakty mogą tłumaczyć nietypowy kształt mgławicy. Czerwony Czworokąt stanowi przykład mgławicy protoplanetarnej. Powstają one wokół starych gwiazd, a wkrótce potem przekształcają się w mgławice planetarne. Po zakończeniu emisji gazu i pyłu po gwieździe pozostanie jedynie bardzo gorący biały karzeł, którego bardzo jasne promieniowanie w zakresie ultrafioletowym sprawi, że otaczająca go mgławica zacznie świecić. Czerwony Czworokąt znajduje się około 2300 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Jednorożca (Monoceros). Powyższe zdjęcie HD44179 i otaczającej jej mgławicy Czerwony Czworokąt zostało wykonane za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Jak dotąd jest to najbardziej szczegółowe zdjęcie tego obiektu. Źródło: ESA  ]]> 9217 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mgły na Plutonie są niejednorodne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/17/mgly-na-plutonie-sa-niejednorodne/ Sun, 17 Apr 2016 16:39:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9225 nh-limb-haze-stack Naukowcy z zespołu nadzorującego misję sondy New Horizons dowiadują się coraz więcej o strukturze i zachowaniu złożonej atmosfery Plutona, poznając coraz dokładniej cechy charakterystyczne rozległych warstw atmosfery. Mgły w atmosferze zostały dostrzeżone przez sondę New Horizons w lipcu ubiegłego roku podczas przelotu w pobliżu Plutona. Naukowcy misji odkryli, że warstwy mgieł w azotowej atmosferze Plutona różnią się jasnością w zależności od oświetlenia i punktu patrzenia. Mimo to mgły utrzymywały swoją strukturę pionową. Różnice jasności mogą być spowodowane oscylacjami wypornościowymi - nazywanymi przez naukowców zajmujących się badaniem atmosfer falami grawitacyjnymi -które powstają wskutek przepływu powietrza nad łańcuchami górskimi. Atmosferyczne fale grawitacyjne występują na Ziemi, Marsie, a teraz dowiadujemy się, że także na Plutonie. nh-limb-haze-stack-notext Warstwy mgieł na Plutonie najlepiej widoczne są na zdjęcia wykonanych przez sondę New Horizons już po przelocie w pobliżu Plutona. Sonda wykonała zdjęcia atmosfery podświetlonej przez promieniowanie słoneczne podczas oddalania się od Plutona po przelocie w jego pobliżu, do którego doszło 14 lipca 2015 roku. Na wykonanych za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) zdjęciach sonda zarejestrowała kilkukrotnie w odstępie od do 5 godzin mgły unoszące się nad określonym obszarem geograficznym. Jasność warstw różniła się o 30 procent, chociaż wysokość warstw nad powierzchnią pozostawała taka sama. "Pluton jest po prostu wspaniały," mówi Andy Cheng, główny naukowiec instrumentu LORRI z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w Laurel, w stanie Maryland. "Gdy po raz pierwszy ujrzałem te zdjęcia i zarejestrowaną na nich strukturę mgieł, wiedziałem, że właśnie otrzymaliśmy nową wskazówkę dotyczącą ich natury. Sam fakt, że nie widzimy, aby warstwy się unosiły i opadały, będzie bardzo istotny podczas modelowania atmosfery planety." Źródło: NASA/JHUAPL]]> 9225 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak sprawdzić czy "Sygnał Wow!" był spowodowany przez kometę?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/18/jak-sprawdzic-czy-sygnal-wow-byl-spowodowany-przez-komete/ Mon, 18 Apr 2016 15:25:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9231 reportsugges Sygnał Wow! został zarejestrowany 15 sierpnia 1977 roku. Jedynki, dwójki i trójki wskazują słaby szum tła. Litery, szczególnie te z końca alfabetu, wskazują na silne sygnały. Sekwencja "6EQUJ5" wskazuje, że siła sygnału wzrosła z 6 do U, a następnie opadła do poziomu 5. Źródło: Big Ear Radio Observatory oraz North American AstroPhysical Observatory (NAAPO)[/caption] Komety obwiniane są o wszystko. Zarazy w średniowiecznej Europie? Komety!  Masowe wymieranie? Komety! Nawet anomalie w zmienności jasności gwiazdy odkrytej przez teleskop Kepler KIC 8462852 przez jakiś czas wyjaśniane były obecnością komet. Teraz, wygląda na to, że najsłynniejszy "sygnał od obcej cywilizacji" kiedykolwiek wychwycony na niebie, tzw. sygnał "Wow!"... też mógł być spowodowany przez komety. W sierpniu 1977 roku radioastronom Jerry Ehman przeglądał dane obserwacyjne zarejestrowane za pomocą Big Ear Radio Telescope kilka dni wcześniej (15 sierpnia). Poszukiwał sygnałów wyróżniających się z szumu tła, które mogłyby być celowo nadane przez obce cywilizacje. Z uwagi na fakt, że wodór jest najpowszechniej występującym pierwiastkiem we Wszechświecie i emituje energię na określonej częstotliwości (1420 MHz), obce cywilizacje mogłyby go wykorzystywać jako "uniwersalny język" w komunikacji kosmicznej. Dlatego też naukowcy na Ziemi postanowili poszukiwać silnych sygnałów właśnie na tej częstotliwości. Dotychczasowe poszukiwania prowadzone przez Ehmana nie przynosiły żadnego skutku, jednak tej nocy zauważył coś nietypowego - pionową kolumnę, w której pojawiła się alfanumeryczna sekwencja "6EQUJ5" wskazująca na bardzo silny sygnał na częstotliwości wodoru. Dokładnie tak jak przewidywano. Sygnał zarejestrowany przez Big Ear pochodził od gwiazdy Chi-1 Sagittarii we wschodniej części gwiazdozbioru Strzelca, niedaleko od gromady kulistej M55. [caption id="attachment_9233" align="aligncenter" width="864"]1-reportsugges Obserwatorium Big Ear Observatory znajdujące się na terenie Ohio Wesleyan University, działające w latach 1963-98. Obserwatorium stanowiło istotny element programu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence). Obserwatorium rozebrano w 1998 roku aby stworzyć tam pole golfowe. Źródło: Bigear.org / NAAPO[/caption] Zachwycony swoim odkryciem Ehman chwycił za czerwony długopis, zaznaczył sekwencję i napisał "Wow!" na marginesie. Od tego czasu sygnał znany jest właśnie jako "sygnał Wow!" i uważany jest za jeden z kilku nielicznych sygnałów, których nie możemy do końca wytłumaczyć. Zanim dowiemy się jak może się ten stan rzeczy zmienić, przyjrzyjmy się samej sekwencji. Każda cyfra odpowiada intensywności sygnału w zakresie od 0 do 35. Każdy poziom powyżej "9" reprezentowany jest przez literę z zakresu A do Z. To właśnie najprawdopodobniej "U" tak bardzo zszokowała Ehmana, bowiem wskazywała sygnał radiowy 30 razy silniejszy od szumu tła przestrzeni kosmicznej. W ciągu 35 lat obserwacji za pomocą Big Ear, to ten moment stanowił najsilniejszy zarejestrowany niewytłumaczalny sygnał. Co więcej, był bardzo wąski i bardzo blisko częstotliwości 1420 MHz. [caption id="attachment_9234" align="aligncenter" width="793"]2-reportsugges Wykres intensywności sygnału Wow! w czasie. Sygnał wzrósł i opadł w ciągu 72 sekund obserwacji. Źródło: Maksim Rossomakhin[/caption] Big Ear nasłuchywał przez zaledwie 72 sekundy zanim obrót Ziemi wokół własnej osi przesunął źródło ekranu z pola widzenia anteny. Ze względu na fakt, że radioteleskop posiadał dwa konwertery, transmisji oczekiwano w odstępie około 3 minut, jednak udało się zarejestrować tylko jeden taki sygnał. Mimo kolejnych obserwacji prowadzonych przez Ehmana i innych (ten region był tematem ponad 100 prac naukowych), sygnału nigdy już nie zarejestrowano. Co więcej nigdy już podobnego sygnału nie udało się zarejestrować także w pozostałej części nieba. Dokładne analizy wyeliminowały źródła ziemskie takie jak samoloty czy satelity. Nikt inny także nie nadawał sygnałów na częstotliwości 1420 MHz ponieważ był to chroniony fragment widma wykorzystywany przez astronomów i niedostępny do regularnego nadawania. Natura sygnału silnie wskazywała na źródło pozaziemskie. Lecz gdzie? [caption id="attachment_9235" align="aligncenter" width="970"]3-reportsugges 15 sierpnia 1977 roku dwie komety okresowe 266P/Christensen oraz 335P/Gibbs znajdowały się bardzo blisko gwiazdy Chi Sagittarii gdzie zarejestrowano sygnał Wow! Czy mają one jakikolwiek związek ze słynnym sygnałem? Diagram: Bob King, źródło: Stellarium[/caption] Jeżeli to faktycznie była próba kontaktu ze strony obcych, to dlaczego mieliby wysyłać sygnał tylko raz, i to taki krótki? Nawet Ehman wątpił (i nadal wątpi) w to, że źródłem sygnału mogłaby być pozaziemska inteligencja. Jednak najnowsze badania prowadzone przez prof. Antonio Parisa z St. Petersburg College na Florydzie mogą w końcu rozwiązać zagadkę. Paris pracował jakiś czas temu jako analityk dla Departamentu Obrony USA, a teraz powrócił na "miejsce zbrodni" węsząc za podejrzanymi. Po przeanalizowaniu astronomicznych baz danych odkrył, że dwie komety - 266P/Christensen oraz 335P/Gibbs, odkryte w ostatniej dekadzie, znajdowały się dokładnie tam gdzie źródło sygnału Wow! Kiedy? 15 sierpnia 1977 roku. Drogą przypomnienia - kometa składa się z dwóch lub trzech podstawowych elementów: jądra komety oraz jednego lub dwóch warkoczy - gazowego i pyłowego. Choć tego nie widać z teleskopów naziemnych (teleskopy kosmiczne nie mają problemu z obserwacjami w zakresie promieniowania ultrafioletowego), jądro komety otoczone jest potężnym obłokiem neutralnego gazu wodorowego. gdy Słońce ogrzewa powierzchnię komety, lód wodny wyparowuje z jądra komety. Energetyczne promieniowanie ultrafioletowe rozbija cząsteczki wody na H2 oraz O. Wodór H2 tworzy olbrzymie, rozległe halo wokół jądra komety, które może rozciągać się na obszar większy od Słońca. [caption id="attachment_9236" align="aligncenter" width="648"]Olbrzymi obłok wodoru otaczający kometę Hale-Bopp gdy zbliżała się do Słońca w 1997 roku.  Obłok promieniowania ultrafioletowego zarejestrowany przez instrument SWAN na pokłądzie sondy SOHO miał średnicę 70 razy większą od średnicy Słońca.  Źródło: SOHO (ESA & NASA) oraz SWAN Consortium Olbrzymi obłok wodoru otaczający kometę Hale-Bopp gdy zbliżała się do Słońca w 1997 roku. Obłok promieniowania ultrafioletowego zarejestrowany przez instrument SWAN na pokładzie sondy SOHO miał średnicę 70 razy większą od średnicy Słońca. Źródło: SOHO (ESA & NASA) oraz SWAN Consortium[/caption] Paris opublikował już w tym roku artykuł opisujący możliwość, że to właśnie otoczki wodorowe tych komet mogły być odpowiedzialne za silny sygnał na częstotliwości 1420 MHz zarejestrowany przez Big Ear. Na pierwszy rzut oka - to ma sens, choć nie wszyscy astronomowie zgadzają się z tą teorią.  Po pierwsze, jeżeli komety są tak jasne radiowo na częstotliwości wodoru, dlaczego radioteleskopy nie rejestrują ich częściej? Bo faktycznie nie rejestrują. Po drugie, niektórzy astronomowie wątpią czy sygnały z tych komet mogłyby być na tyle silne, aby było w stanie je wyłapać Wielkie Ucho (Big Ear). Szybkie przejrzenie danych pozwala zauważyć, że 266P oraz 335P w momencie zarejestrowania sygnału znajdowały się w okolicach 5 jednostek astronomicznych od Słońca (1AU - 1 jednostka astronomiczna - równa jest średniej odległości Słońce-Ziemia, czyli 150 mln km) i świeciły bardzo słabo z jasnością zaledwie 22 i 27 magnitudo. Czy w tak dużej odległości byłyby na tyle aktywne, aby stworzyć na tyle duże obłoki wodorowe, aby mogła je wychwycić antena? Paris wie, że jest tylko jeden sposób aby się tego dowiedzieć. Kometa 266P/Chrsitensen przeleci przez ten sam obszar nieba 25 stycznia 2017 roku, a 335P/Gibbs zrobi to samo 7 stycznia 2018 roku. Z uwagi na to, że nie ma możliwości skorzystania z istniejącego radioteleskopu (wszystkie są już zarezerwowane!), Paris rozpoczął kampanię na portalu gofundme, w ramach której mógłby zakupić i zainstalować 3-metrowej średnicy radioteleskop do śledzenia i analizowania widma obu komet. Celem jest zebranie 20 000 dolarów - jak na razie zbiórka idzie dobrze. Smutno by było gdyby się okazało, że sygnał Wow! to "tylko kometa", jednak rozwiązanie mającej już 39 lat zagadki, także byłaby źródłem niesamowitej satysfakcji, prawda? 5-reportsugges Więcej informacji: Źródło: Universe Today]]> 9231 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 490 http://www.pulskosmosu.pl/2017/06/07/tajemniczy-sygnal-wow-sprzed-40-lat-w-koncu-wytlumaczony/ 0 0 <![CDATA[Fermi idealnym teleskopem do rejestrowania źródeł fal grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/18/fermi-idealnym-teleskopem-do-rejestrowania-zrodel-fal-grawitacyjnych/ Mon, 18 Apr 2016 17:49:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9239 "To niesamowite odkrycie, a szansa na to, że jest to fałszywy alarm, jest niesamowicie mała. Jednak zanim zaczniemy pisać podręczniki na nowo, musimy poczekać na obserwacje kolejnych rozbłysków związanych z falami grawitacyjnymi pochodzącymi z łączenia czarnych dziur," mówi Valerie Connahghton, członek zespołu GBM w National Space, Science and Technology Center w Huntsville w stanie Alabama, główna autorka artykułu opisującego rozbłysk. Artykuł został złożony do publikacji w The Astrophysical Journal. Wykrycie promieniowania ze źródła fal grawitacyjnych pozwoli nam dużo lepiej poznać charakterystykę takiego zdarzenia. Instrument GBM obserwuje całe niebo nieblokowane przez Ziemię i jest czuły na promieniowanie rentgenowskie i gamma o energii między 8000 a 40 milionów elektronowoltów. Dla porównania energia promieniowania w zakresie widzialnym zawiera się w zakresie między 2 a 3 eV. fermi_in_fairing_labeled_0 Dzięki szerokiemu zakresowi energii i dużemu polu widzenia, GBM jest idealnym instrumentem do wykrywania promieniowania krótkich rozbłysków gamma (GRB), które trwają mniej niż dwie sekundy. Uważa się, że tego typu rozbłyski emitowane są podczas zderzenia dwóch krążących wokół siebie kompaktowych obiektów takich jak np. gwiazdy neutronowe czy czarne dziury. Te same układy odpowiedzialne są za powstawanie fal grawitacyjnych. "Jeżeli jedno wydarzenie powoduje powstanie rozbłysku gamma i fal grawitacyjnych, to będziemy mogli dowiedzieć się znacznie więcej o naturze krótkich rozbłysków promieniowania gamma," mówi Lindy Blackburn, post-doc z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, MA i członek zespołu naukowego LIGO Scientific Collaboration. Aktualnie obserwatoria fal grawitacyjnych charakteryzują się bardzo słabym wzrokiem, jednak to się z czasem poprawy gdy uruchamiane będą kolejne obserwatoria. Jak na razie, w przypadku wrześniowych fal grawitacyjnych (które oznaczane są GW150914), astronomowie byli w stanie zawęzić obszar, na którym znajdowało się źródło do łuku nieba rozciągającego się na 600 stopniach kwadratowych. "To niesamowicie rozległy obszar nieba, jeżeli mamy na nim poszukać krótkiego rozbłysku GRB, który trwa bardzo krótko i jest bardzo słaby. Ale do tego właśnie służy nasz instrument," mówi Eric Burns, członek zespołu GMB z University of Alabama w Huntsville. https://www.youtube.com/watch?v=9W9GInWeFcM Mniej niż pół sekundy po wykryciu przez LIGO fal grawitacyjnych, GBM zarejestrował słaby rozbłysk wysoko-energetycznego promieniowania rentgenowskiego trwający zaledwie około sekundy. Rozbłysk miał miejsce pod teleskopem Fermi i pod dużym kątem do detektora GBM, przez co tylko w ograniczonym stopniu udało się określić precyzyjne położenie źródła. Źródło: NASA]]> 9239 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Moduł BEAM zainstalowany]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/18/modul-beam-zainstalowany/ Mon, 18 Apr 2016 18:00:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9243 2016_04_16_BEAM_2-702x336 W sobotę 16 kwietnia BEAM został przyłączony do modułu Tranquility. Nadmuchiwanie BEAM nastąpi w przyszłym miesiącu.   Dziesiątego kwietnia bezzałogowy pojazd Dragon w misji CRS-8 dotarł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) i został przyłączony do modułu Node 2 (Harmony). Na pokładzie Dragona znajduje się ponad 3,1 tony ładunku dla Stacji. W “bagażniku” Dragona znajduje się z kolei eksperymentalny moduł Bigelow Expandable Activity Module (BEAM). Jego instalacja za pomocą ramienia Space Station Remote Manipulator System (SSRMS) nastąpiła w dniu 16 kwietnia. Moduł został przyłączony do jednego z węzłów modułu Node 3 (Tranquility). Instalacja przebiegła prawidłowo i trwała około pięć i pół godziny. Poniższe nagranie prezentuje proces instalacji modułu BEAM. https://www.youtube.com/watch?v=a8Q49Mss9iw Przez najbliższy miesiąc BEAM pozostanie przyłączony do Node 3 w tym samym stanie. Nadmuchanie modułu nie powinno nastąpić wcześniej niż pod koniec maja, w zależności od wcześniejszych badań stanu tego modułu. https://www.youtube.com/watch?v=VopaBsuwikk Testy BEAM na ISS powinny potrwać około dwóch lat. Technologia “nadmuchiwanych” modułów może być kluczowa dla załogowych lotów poza bezpośrednie otoczenie Ziemi. Pierwsze z takich lotów powinny nastąpić już w przyszłej dekadzie. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9243 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[HAWC czyli nowe spojrzenie na wysoko-energetyczne niebo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/19/hawc-czyli-nowe-spojrzenie-na-wysoko-energetyczne-niebo/ Tue, 19 Apr 2016 08:02:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9247 Widok 2/3 nieba w zakresie bardzo wysoko-energetycznego promieniowania gamma obserwowanego przez HAWC. Wiele źródeł widać w naszej galaktyce jak również w dwóch innych: Markarian 421 i Markarian 501. Źródło: HAWC Collaboration Widok 2/3 nieba w zakresie bardzo wysoko-energetycznego promieniowania gamma obserwowanego przez HAWC. Wiele źródeł widać w naszej galaktyce jak również w dwóch innych: Markarian 421 i Markarian 501. Źródło: HAWC Collaboration[/caption] Stany Zjednoczone oraz Meksyk stworzyły wspólnie High Altitude Water Cherenkov (HAWC) Gamma-ray Observatory, za pomocą którego mogą obserwować najbardziej energetyczne zjawiska we Wszechświecie - pozostałości po śmierci masywnych gwiazd, świecące obłoki elektronów wokół ekstremalnie szybko obracających się gwiazd neutronowych czy supermasywne czarne dziury podczas pożerania materii i emitowania silnych dżetów cząsteczek. Te gwałtowne eksplozje emitują wysokoenergetyczne promieniowanie gamma oraz promienie kosmiczne, które mogą przemieszczać się na ogromne odległości - dzięki czemu jesteśmy w stanie dostrzec obiekty i zdarzenia daleko poza granicami naszej galaktyki. W dniu wczorajszym naukowcy pracujący w obserwatorium HAWC opublikowali wyniki nowego przeglądu nieba pod kątem najbardziej energetycznych promieni gamma jakie kiedykolwiek udało się zaobserwować. Nowa mapa nieba, wykorzystująca dane zebrane od początku pracy obserwatorium w pełnej mocy (od marca), pozwala nam lepiej zrozumieć wysoko-energetyczne procesy zachodzące w naszej galaktyce i poza nią. "HAWC pozwala nam na nowo spojrzeć na wysoko-energetyczne zjawiska na niebie," mówi Jordan Goodman, profesor fizyki z University of Maryland oraz rzecznik prasowy zespołu HAWC. "Nowe dane zebrane przez HAWC pozwalają nam bardzo dokładnie przyjrzeć się naszej galaktyce, ujawniając przed nami źródła promieniowania wysokoenergetycznego i wcześniej niezauważone szczegóły już znanych źródeł." Naukowcy z zespołu HAWC zaprezentowali nowe dane obserwacyjne i mapę nieba 18 marca br. na spotkaniu American Physical Society. Nowa mapa nieba obejmuje wiele nowych źródeł promieniowania gamma w Drodze Mlecznej. Dzięki temu, że HAWC obserwuje przestrzeń kosmiczną 24 godziny na dobę przez okrągły rok obejmując szerokie pole widzenia, obserwatorium jest w stanie obserwować wyższy zakres energii, szczególnie dla obiektów rozciągłych. Dodatkowo HAWC może monitorować niebo pod kątem występowania rozbłysków promieniowania gamma pochodzących ze źródeł w naszej galaktyce czy innych aktywnych galaktykach takich jak Markarian 421 czy Markarian 501. [caption id="attachment_9249" align="aligncenter" width="1000"]Obserwacje HAWC wskazują, że znane już wcześniej źródło promieniowania gamma w Drodze Mlecznej - TeV J1930+188 jest dużo bardziej skomplikowane niż wcześniej uważano. Źródło: HAWC Collaboration Obserwacje HAWC wskazują, że znane już wcześniej źródło promieniowania gamma w Drodze Mlecznej - TeV J1930+188 jest dużo bardziej skomplikowane niż wcześniej uważano. Źródło: HAWC Collaboration[/caption] Jeden z zestawów nowych obserwacji HAWC pozwala lepiej zrozumieć wysoko-energetyczną naturę obszaru Łabędzia (Cygnus) - gwiazdozbioru nieba północnego leżącego w płaszczyźnie Drogi Mlecznej. Znajduje się tam wiele gwiazd neutronowych oraz pozostałości po supernowych. Naukowcy z zespołu HAWC zaobserwowali wcześniej nieznane obiekty w obszarze Łabędzia, a obiekty widziane już wcześniej udało się zobrazować w większej rozdzielczości. W regionie Drogi Mlecznej gdzie już wcześniej naukowcy zidentyfikowali pojedyncze źródło promieniowania gamma znane jako TeV J1930+188, HAWC dostrzegł kilka gorących źródeł wskazując, że region ten może być dużo bardziej skomplikowany niż wydawało się wcześniej. "Badanie tych obiektów w zakresie wysokich energii może pozwolić nam poznać mechanizm powstawania promieniowania gamma, a także może w końcu uda nam się rozwiązać mającą już 100 lat zagadkę pochodzenia wysoko-energetycznych promieni kosmicznych, które bezustannie bombardują Ziemię," mówi Goodman. [caption id="attachment_9250" align="aligncenter" width="1000"]Kompletna sieć zbiorników detektora HAWC. Zdjęcie z grudnia 2014 roku. Źródło: HAWC Collaboration Kompletna sieć zbiorników detektora HAWC. Zdjęcie z grudnia 2014 roku. Źródło: HAWC Collaboration[/caption] Obserwatorium HAWC - położone 4114 m n.p.m na zboczu meksykańskiego Volcan Sierra Negra - składa się z 300 zbiorników ultra-czystej wody. Każdy zbiornik zawiera około 200 000 litrów wody i wyposażony jest w cztery czujniki światła przymocowane do dna. Gdy promienie gamma lub promienie kosmiczne docierają do atmosfery ziemskiej, wywołują kaskadę naładowanych cząsteczek, a gdy te cząsteczki dosięgną wody w detektorach HWC, produkują stożkowy rozbłysk promieniowania znany jako promieniowanie Czerenkowa. Efekt ten podobny jest do gromu dźwiękowego powstającego przy przekraczaniu prędkości dźwięku przez samolot odrzutowy, ponieważ cząsteczki podróżują nieznacznie szybciej niż prędkość światła w wodzie gdy wchodzą do detektora. Czujniki światła zapisują każdy rozbłysk promieniowania Czerenkowa wewnątrz zbiorników detektora. Porównując nanosekundowe różnice  w czasie dotarcia promieniowania do każdego z czterech czujników światła, naukowcy są w stanie odtworzyć kąt, z którego przybyła każda cząsteczka kaskady. Intensywność promieniowania wskazuje energię pierwotnej cząstki. Dzięki umieszczeniu aż 300 detektorów na obszarze większym od trzech boisk, HAWC może "obserwować" tego typu zjawiska ze stosunkowo dużą rozdzielczością. "W przeciwieństwie do tradycyjnych teleskopów, dzięki HAWC mamy teraz instrument, który może obserwować 2/3 nieba w najwyższych energiach, w ciągu dnia i nocy," mówi Andres Sandoval, rzecznik prasowy meksykańskiej części zespołu naukowego HAWC. HAWC charakteryzuje się 15 razy wyższą czułością od swojego poprzednika - obserwatorium Milagro działającego w pobliżu Los Alamos w Nowym Meksyku do 2008 roku. Źródło: University of Maryland / physorg]]> 9247 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[W Polsce powstanie baza księżycowa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/19/w-polsce-powstanie-baza-ksiezycowa/ Tue, 19 Apr 2016 11:19:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9252 W Rzepienniku Biskupim powstaje pierwsza w Polsce i jedna z pierwszych w Europie baz księżycowych - pomóż urzeczywistnić ten ambitny cel i dołącz do nas: https://polakpotrafi.pl/projekt/baza-ksiezycowa-pod-krakowem   https://www.youtube.com/watch?v=wqnKxhamQhY Pierwsza w Polsce i jedna z pierwszych w Europie testowa baza księżycowa powstanie w Rzepienniku Biskupim w woj. małopolskim. Ambitny projekt naukowy realizowany jest przez Europejską Fundację Kosmiczną, która uruchomiła właśnie projekt społecznościowego zbierania funduszy na portalu Polak Potrafi.   To oddolna inicjatywa blisko 40 specjalistów z różnych dziedzin nauki, którzy chcą stworzyć wspólną platformę dla naukowców, nie tylko z Polski – mówi dr Agata Kołodziejczyk, koordynatorka projektu, na co dzień pracująca w Europejskiej Agencji Kosmicznej w Holandii. Księżyc jest strategicznym kierunkiem rozwoju nie tylko europejskiej eksploracji kosmosu. Chcemy w tej globalnej misji uczestniczyć właśnie poprzez budowę testowej bazy księżycowej, która posłuży do realizacji projektów badawczo-naukowych, wykorzystywanych w przyszłości w prawdziwych misjach księżycowych ESA czy też NASA – dodaje dr Kołodziejczyk.   Baza wraz z terenem badawczym powstanie na obszarze blisko 2 hektarów w pobliżu Obserwatorium Astronomicznego Królowej Jadwigi w Rzepienniku Biskupim. Prace budowlane ruszą w czerwcu po udanym zakończeniu społecznościowej zbiórki funduszy na jej realizację. Z własnych środków zostanie sfinansowany zakup wyposażenia bazy, m.in. maszyny do symulacji mikrograwitacji, czy też specjalne bioreaktory z glonami. 13023597_10154132779839803_242249346_n Wraz z akcją na Polak Potrafi, rozpoczęliśmy także selekcję pierwszych „astronautów”, którzy spędzą w bazie dwa tygodnie w sierpniu – wyjaśnia dr Jakub Mielczarek, wiceprezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej. Uczestnicy misji będą realizowali zgłoszone przez siebie projekty badawcze, wśród nich m.in. analizy spektrometryczne pobranych przez łaziki próbek skał, czy dostosowywanie symulantów regolitu księżycowego na potrzeby uprawy roślin – dodaje dr Mielczarek.   Realizacja misji analogowych umożliwi również testowanie nowatorskich rozwiązań technologicznych, w szczególności tych opracowanych przez rodzime firmy. Przyczyni się to do wzrostu konkurencyjności na międzynarodowej arenie międzynarodowego przedsiębiorstw pracujących na rzecz sektora kosmicznego. 13014814_10154132779734803_1827283305_n   Analogowe misje planetarne to jedyna na razie forma zdobywania wiedzy i doświadczenia na temat operacyjno-technicznych wyzwań, jakie stoją przez astronautami w trakcie misji załogowych. Najbardziej znaną misją tego typu był “Mars 500”, w ramach którego przez 520 dni w izolacji przebywało sześciu mężczyzn. W trakcie “Mars 500” sprawdzano m.in. autonomiczność załogi, zdolność do współpracy z kontrolą misji, zdolność do rozwiązywania problemów, identyfikację konfliktów oraz wyniki przeprowadzanych testów i prac. Więcej na temat projektu oraz prowadzonej akcji społecznościowej zbiórki funduszy można przeczytać na stronie: https://polakpotrafi.pl/projekt/baza-ksiezycowa-pod-krakowem]]> 9252 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 234 http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/05/m-a-r-s-coraz-blizej-realizacji/ 0 0 <![CDATA[Rozbłysk klasy M6.7 z grupy 2529 (18.04.2016)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/19/rozblysk-klasy-m6-7-z-grupy-2529-18-04-2016/ Tue, 19 Apr 2016 13:48:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9259 Moment fazy maksymalnej rozbłysku klasy M6.7 / Credits - NASA/SDO/Goddard Moment fazy maksymalnej rozbłysku klasy M6.7 / Credits - NASA/SDO/Goddard[/caption] Osiemnastego kwietnia grupa 2529 wyemitowała rozbłysk klasy M6.7. To najsilniejszy rozbłysk w tym roku.   Rok 2016 to czas wyraźnego spadku aktywności słonecznej. W styczniu i lutym Słońce wyemitowało łącznie tylko pięć rozbłysków dolnych stanów klasy M. W marcu i przez pierwszą połowę kwietnia nie zarejestrowano żadnego silniejszego rozbłysku. Sytuacja zmieniła się za sprawą grupy 2529, która pojawiła się 8 kwietnia przy wschodnim brzegu tarczy słonecznej. Początkowo jej konfiguracja magnetyczna była dość prosta, przez co szanse na silniejsze rozbłyski były niewielkie. W kolejnych dniach grupa 2529 zaczęła ewoluować, co skomplikowało jej konfigurację magnetyczną. Największa plama tej grupy przybrała dość charakterystyczny kształt, co można zobaczyć na poniższym nagraniu. https://www.youtube.com/watch?v=jE7NR72iqRc Rozwój grupy 2529 w dniach 9 – 14 kwietnia / Credits – SciNews Szesnastego kwietnia ten rejon aktywny wyemitował rozbłysk średnich stanów klasy C, co było znaczną zmianą w stosunku do poprzednich tygodni. Dwa dni później,18 kwietnia, grupa 2529 wyemitowała rozbłysk klasy M6.7. Maksimum rozbłysku przypadło na godzinę 02:39 CEST. Ten rozbłysk prezentujemy na poniższym nagraniu. https://www.youtube.com/watch?v=5EukTAK_R_c Rozbłysk klasy M6.7 z 18 kwietnia 2016 / Credits – SDO, NASA, Andres Muiño Rozbłysk wyemitował koronalny wyrzut masy (CME), być może częściowo skierowany ku Ziemi. Wybita plazma może dotrzeć do okolicy naszej planety w nocy z 20 na 21 kwietnia. Był to pierwszy rozbłysk klasy M od 28 września 2015 roku, od czasu rozbłysku klasy M7.6. W tym roku podobnych rozbłysków co ten z 18 kwietnia możemy się spodziewać zaledwie kilku, występujących w dość nieregularnych okresach. Aktualnie grupa 2529 zmierza ku zachodniej krawędzi tarczy słonecznej. W ciągu kilkudziesięciu najbliższych godzin zniknie z pola widzenia obserwatorów z Ziemi. Wówczas po widocznej z naszej planety stronie Słońca pozostanie jedynie jeden mały obszar. Jest możliwe, że ten rejon aktywny niebawem zniknie i tarcza słoneczna po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy będzie całkowicie pozbawiona plam słonecznych. Aktywność słoneczna jest komentowana na Polskim Forum Astronautycznym. Polecamy także listę najsilniejszych rozbłysków w tym roku oraz najsilniejszych w całym 24. cyklu aktywności słonecznej. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9259 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Planeta podobna do Ziemi w pobliskim układzie planetarnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/19/planeta-podobna-do-ziemi-w-pobliskim-ukladzie-planetarnym/ Tue, 19 Apr 2016 14:58:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9263 Wizja artystyczna potencjalnie przyjaznej dla życia planety Gliese 832c, na tle mgławicy. Źródło: PHL @ UPR Arecibo, NASA Hubble, Stellarium Wizja artystyczna potencjalnie przyjaznej dla życia planety Gliese 832c, na tle mgławicy. Źródło: PHL @ UPR Arecibo, NASA Hubble, Stellarium[/caption] Planeta podobna do Ziemi może skrywać się w układzie planetarnym oddalonym od nas zaledwie o 16 lat świetlnych. Gwiazda skatalogowana jako Gliese 832 została niedawno przebadana przez zespół astronomów poszukujących dodatkowych egzoplanet, które mogą znajdować się między dwoma dotychczas znanymi planetami w tym układzie planetarnym. Artykuł opisujący szczegóły odkrycia został opublikowany 15 kwietnia br. w periodyku arXiv. Gliese 832 to czerwony karzeł charakteryzujący się masą i promieniem o połowę mniejszym od Ziemi, Słońca. Wokół tej gwiazdy krąży olbrzymia planeta podobna do Jowisza o oznaczeniu Gliese 832b oraz planeta o masie superziemi - Gliese 832c. Gazowy olbrzym o masie równej 0.64 masy Jowisza krąży wokół gwiazdy w odległości 3.53 AU, podczas gdy druga z planet, prawdopodobnie skalista i o masie około 5 mas Ziemi, znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej - w odległości zaledwie 0.16 AU. Teraz zespół astronomów pracujący pod kierownictwem Sumana Satyala z University of Texas w Arlington ponownie przeanalizował dostępne dane dotyczące tego pobliskiego układu planetarnego w nadziei odkrycia kolejnych egzoplanet, które mogą krążyć w olbrzymiej przestrzeni między orbitami dwóch znanych planet. Naukowcy przeprowadzili symulacje numeryczne, które miały na celu sprawdzenie możliwości istnienia innych ciał niebieskich krążących wokół czerwonego karła. Gliese 832b oraz Gliese 832c zostały odkryte za pomocą techniki prędkości radialnych pozwalającej na określenie parametrów orbity za pomocą metody najlepszego dopasowania. Tak uzyskane parametry zostały wykorzystane jako warunki początkowe w symulacjach. Obliczenia przeprowadzone przez zespół pozwoliły na odkrycie dodatkowej planety podobnej do Ziemi charakteryzującej się dynamicznie stabilną konfiguracją, przebywającej w zakresie odległości od 0.25 AU do 2 AU od gwiazdy. Zgodnie z wynikami pomiarów masa tej planety typu ziemskiego jest większa od masy Ziemi - od 1 do 15 mas Ziemi. "Dla środkowej planety udało nam się uzyskać kilka krzywych prędkości radialnej dla różnych mas i odległości," zauważają naukowcy. Dla przykładu, jeżeli planeta znajduje się ok. 1 AU od gwiazdy, górny limit jej masy to 10 mas Ziemi - stąd planeta generuje sygnał prędkości radialnej rzędu 1.4 m/s. Planeta o masie Ziemi w tym samym miejscu odpowiadałaby za sygnał zaledwie 0,14 m/s - dużo mniejszy. Naukowcy podkreślają, że głównym celem ich badań jest nakreślenie obserwatorom czego i gdzie powinni szukać przyglądając się temu układowi. Jednak aby potwierdzić obecność nowych planet w układzie planetarnym Gliese 832 niezbędne są dalsze obserwacje prędkości radialnych, obserwacje tranzytów i bezpośrednie obrazowanie układu. Źródło: physorg]]> 9263 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zdjęcia Ceres znów przedstawiają jasne kratery]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/19/nowe-zdjecia-ceres-znow-przedstawiaja-jasne-kratery/ Tue, 19 Apr 2016 21:03:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9267 Krater Haulani o średni 34 kilometrów. Zdjęcie wykonane z wysokości 1470 km nad powierzchnią Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA Krater Haulani o średni 34 kilometrów. Zdjęcie wykonane z wysokości 1470 km nad powierzchnią Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Kratery wypełnione jasną materią na powierzchni planety karłowatej Ceres świecą na nowych zdjęciach dostarczonych na Ziemię z pokładu sondy Dawn. Sonda znajdująca się na najniższej orbicie w ramach misji - 385 kilometrów nad powierzchnią - wciąż dostarcza nam spektakularnych zdjęć powierzchni Ceres. Krater Haulani o średnicy 34 kilometrów ujawnia przed nami ślady osuwisk na zboczach krawędzi krateru. Gładka materia i centralne wzniesienie wyraźnie widoczne są na dnie krateru. Specjalnie podkolorowane zdjęcie pozwala naukowcom poznać materiał tworzący powierzchnię i jego związek z morfologią powierzchni. Powyższe zdjęcie przedstawia także promienie niebieskawej materii wyrzuconej z krateru. Na takich zdjęciach Ceres kolor niebieski związany jest z młodymi formami na powierzchni. "Haulani jest doskonałym przykładem na to, czego oczekiwalibyśmy po bardzo młodym kraterze impaktowym na powierzchni Ceres. Dno krateru pozbawione jest mniejszych kraterów uderzeniowych i wyraźnie odróżnia się barwą od starszych form na powierzchni Ceres," mówi Martin Hoffmann, jeden z badaczy zespołu odpowiadającego za kamery na pokładzie sondy Dawn, pracujący na co dzień w Max Planck Institute for Solar System Research w Getyndze, w Niemczech. Wielokątna natura krateru (wydaje się, że składa się z prostych linii) jest szczególnie godna uwagi ponieważ większość kraterów widzianych na innych ciałach niebieskich, także na Ziemi, jest niemal okrągła. Proste krawędzie niektórych kraterów na powierzchni Ceres, także Haulani, powstały wskutek już istniejących tam naprężeń i uskoków podpowierzchniowych. https://www.youtube.com/watch?v=AtLdprhvtVE Ukrytym skarbem na powierzchni Ceres jest 10-kilometrowej średnicy Krater Oxo, który jest drugim pod względem jasności obiektem na powierzchni Ceres (tylko centralny obszar w kraterze Occator jest jaśniejszy). Oxo znajduje się na w pobliżu południku zerowego, który określa krawędź wielu map Ceres, przez co ten niewielki krater często umyka naszej uwadze. Inną charakterystyczną cechą krateru Oxo jest dość znaczne osuwisko na krawędzi krateru. Członkowie zespołu naukowego Dawn badają także sygnatury minerałów na dnie krateru, które wydają się odróżniać od innych obszarów na powierzchni Ceres. [caption id="attachment_9269" align="aligncenter" width="1000"]Krater Haulani na zdjęciu wykonanym z wysokości 385 km nad powierzchnią Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI Krater Haulani na zdjęciu wykonanym z wysokości 385 km nad powierzchnią Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] "Niewielki Oxo może znacznie się przyczynić do zrozumienia górnej warstwy skorupy Ceres," mówi Chris Russell, główny naukowiec misji, pracujący na University of California w Los Angeles. [caption id="attachment_9270" align="aligncenter" width="1000"]Krater Oxo o średnicy 10 kilometrów to drugi pod względem jasności krater na powierzchni Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI Krater Oxo o średnicy 10 kilometrów to drugi pod względem jasności krater na powierzchni Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Źródło: NASA]]> 9267 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Samotny obiekt o masie planety odkryty w rodzinie gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/20/samotny-obiekt-o-masie-planety-odkryty-w-rodzinie-gwiazd/ Tue, 19 Apr 2016 22:51:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9273 Obiekt oznaczony jako WISEA J114724.10-204021.3 najprawdopodobniej jest wyjątkowo małomasywnym "brązowym karłem". Astronomowie analizując dane z przeglądów WISE oraz 2MASS odkryli go w młodej, mającej zaledwie 10 milionów lat grupie gwiazd TW Hydrae Obiekt oznaczony jako WISEA J114724.10-204021.3 najprawdopodobniej jest wyjątkowo małomasywnym "brązowym karłem". Astronomowie analizując dane z przeglądów WISE oraz 2MASS odkryli go w młodej, mającej zaledwie 10 milionów lat grupie gwiazd TW Hydrae[/caption] W 2011 roku astronomowie ogłosili, że nasza galaktyka może wręcz tętnić od swobodnych planet poruszających się bez gwiazdy macierzystej w przestrzeni międzygwiezdnej. De facto, takie samotne planety, które bezszelestnie skrywają się w ciemnościach przestrzeni kosmicznej bez żadnych towarzyszących im planet czy gwiazd macierzystych, mogą pod względem liczebności przewyższać nawet liczbę gwiazd w Drodze Mlecznej. To zaskakujące odkrycie każe zadać pytanie: skąd one się tam wzięły? Czy są to planety wyrzucone z układów planetarnych, czy może są to mało-masywne gwiazdy, znane jako brązowe karły, które powstały w przestrzeni kosmicznej w taki sam sposób jak gwiazdy? Nowe badania wykorzystujące dane z przeglądów nieba WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) oraz 2MASS (Two Micron All Sky Survey) przynoszą nowe wskazówki, które mogą pomóc nam rozwiązać tę zagadkę o galaktycznych proporcjach. Naukowcy zidentyfikowali nowy swobodny obiekt o masie planety wewnątrz bardzo młodej rodziny gwiazd zwanej TW Hydrae. Nowoodkryty obiekt, oznaczony WISEA J114724.10-204021.3 (w skrócie WISEA 1147) charakteryzuje się masą między 5 a 10 masami Jowisza. WISEA 1147 to jeden z kilku swobodnych obiektów, o których astronomowie myślą, jako o obiektach, które powstały jak brązowe karły, a nie jak planety.  Z uwagi na fakt, że obiekt należy do rodziny bardzo młodych gwiazd TW Hydrae - astronomowie uważają, że także i ten obiekt jest bardzo młody -- jego wiek szacuje się na zaledwie 10 milionów lat. Ponieważ planety  potrzebują co najmniej 10 milionów lat na uformowania, i prawdopodobnie znacznie więcej, aby wylecieć z układu planetarnego, naukowcy skłaniają się ku teorii, że WISEA 1147 to brązowy karzeł. Brązowe karły powstają jak gwiazdy, lecz mają zbyt małą masę, aby w ich jądrach rozpoczęły się reakcje jądrowe. "Stale monitorując ten obiekt, być może uda nam się prześledzić historię WISEA 1147, przez co moglibyśmy stwierdzić czy powstała w odosobnieniu czy też nie,"  mówi Adam Schneider z University of Toledo w Ohio, główny autor nowego badania zaakceptowanego do publikacji w periodyku Astrophysical Journal. [caption id="attachment_9275" align="aligncenter" width="1000"]Mapa nieba wykonana na podstawie danych z przeglądu WISE przedstawia lokalizację grupy gwiazd TW Hydrae, która znajduje się około 175 lat świetlnych od Ziemi. Gwiazdy tworzące grupę powstały prawdopodobnie zaledwie 10 milionów lat temu. Źródło: NASA/JPL-Caltech Mapa nieba wykonana na podstawie danych z przeglądu WISE przedstawia lokalizację grupy gwiazd TW Hydrae, która znajduje się około 175 lat świetlnych od Ziemi.
    Gwiazdy tworzące grupę powstały prawdopodobnie zaledwie 10 milionów lat temu.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Pośród miliardów swobodnych planet, które mogą przemierzać naszą galaktykę, niektóre mogą być bardzo mało-masywnymi brązowymi karłami, a inne mogą być faktycznymi planetami wyrzuconymi z młodych układów planetarnych. Jak na razie, nie wiemy jaki jest stosunek ilościowy między tymi dwoma grupami. Prześledzenie pochodzenia swobodnych globów oraz określenie czy są one planetami czy brązowymi karłami to trudne zadanie właśnie dlatego, że te obiekty są tak bardzo osamotnione. "Jesteśmy dopiero na początku drogi - staramy się określić naturę swobodnej populacji i stosunek liczby planet do brązowych karłów," mówi współautor artykułu Davy Kirkpatrick z NASA Infrared Processing and Analysis Center (IPAC) na California Institute of Technology w Pasadenie. Astronomowie odkryli WISEA 1147 przeczesując zdjęcia całego nieba wykonane przez WISE w 2010 roku oraz 2MASS niemal dziesięć lat wcześniej. Poszukiwali bliskich nam młodych brązowych karłów. Jednym ze sposobów na stwierdzenie, że coś znajduje się stosunkowo blisko jest sprawdzanie czy przesunięcie na tle innych gwiazd jest znaczące w pewnym okresie czasu. Im bliżej nas obiekt się znajduje, tym bardziej będzie się przesuwał z naszego punktu widzenia na tle innych, bardziej odległych od nas obiektów. Analizując dane wykonane w odstępie 10 lat, bliskie nam obiekty od razu stają się widoczne. Poszukiwanie mało-masywnych obiektów i brązowych karłów dobrze pasuje do przeglądów WISE oraz 2MASS, w ramach których rejestrowano właśnie promieniowanie podczerwone. Brązowe karły nie są jasnymi obiektami w zakresie widzialnym, ale najlepiej są widoczne właśnie w zakresie podczerwonym. Brązowy karzeł WISEA 1147 wyraźnie na czerwono świecił na zdjęciach wykonanych w ramach przeglądu nieba 2MASS, co oznacza, że wokół niego znajduje się dużo pyłu, i że jest to młody obiekt. "Jego cechy wręcz krzyczały do nas "Jestem młodym brązowym karłem","  mówi Schneider. Po dokładniejszej analizie astronomom udało się ustalić, że obiekt ten należy do grupy gwiazd TW Hydrae znajdującej się około 150 lat od Ziemi. Gwiazdy w tej gromadzie mają dopiero 10 milionów lat. Dlatego też WISEA 1147 o masie od pięciu do dziesięciu mas Jowisza, jest jednym z najmłodszych i najmniej masywnych brązowych karłów, jakie udało się zaobserwować. Co ciekawe, drugi, bardzo podobny mało-masywny członek grupy TW Hydrae został ogłoszony zaledwie kilka dni później (2MASS 1119-11) przez inną grupę naukowców pracującą pod kierownictwem Kendry Kellogg z Western University of Ontario w Kanadzie. Źródło: NASA]]>
    9273 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Postępy prac nad PW-Satem2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/20/postepy-prac-nad-pw-satem2/ Wed, 20 Apr 2016 06:05:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9277 Logo PW-Sata 2 / Credits: Studenckie Koło Astronautyczne Logo PW-Sata 2 / Credits: Studenckie Koło Astronautyczne[/caption] Prace nad satelitą PW-Sat2 trwają od 2013 roku. W połowie 2015 r. wkroczyły w kolejny etap – fazę C, która zakończy się zamknięciem projektowej części misji oraz serią pierwszych testów komponentów satelity. PW-Sat2 to drugi satelita studencki budowany w Polsce. Projekt realizowany jest przez zespół ponad trzydziestu członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej. To mały satelita w standardzie CubeSat 2U, czyli o wymiarach ok. 20 x 10 x 10 cm, którego podstawową misją jest przetestowanie innowacyjnego systemu deorbitacji w postaci żagla o powierzchni 4 m2. Najpóźniej dwa miesiące po umieszczeniu na orbicie nastąpi uwolnienie żagla ze specjalnie skonstruowanego zasobnika o średnicy ok. 80 mm. W ten sposób opór aerodynamiczny PW-Sata2 znacznie wzrośnie, co przyśpieszy obniżanie orbity satelity. Według analiz zespołu rozwiązanie to skróci czas deorbitacji w najlepszym wypadku z ponad 20 lat do nawet kilku miesięcy (dla orbity 700 km SSO). Zastosowanie takiego systemu w innych satelitach pozwoliłoby w przyszłości na ograniczenie problemu kosmicznych śmieci. Otwarcie żagla deorbitacyjnego zarejestrują dwie kamery umieszczone na pokładzie PWSata2. Kolejnym testowanym eksperymentem będzie czujnik słoneczny służący do wyznaczenia orientacji satelity w przestrzeni na podstawie kąta padania promieni słonecznych na czujniki światła (ALS – ambient light sensor). PW-Sat2 będzie także wyposażony w rozkładane panele słoneczne, które poprawią efektywność zbierania energii niezbędnej do zasilania satelity. Zawiasy tych paneli oraz pozostałe eksperymenty są pracami dyplomowymi członków zespołu. Obecnie prace nad PW-Satem2 znajdują się w fazie C. Oznacza to, że na tym etapie dopracowywane są ostatnie zagadnienia projektowe. Szczegóły projektu zostaną zamieszczone w dokumentacji fazy C, którą zespół planuje opublikować w najbliższych miesiącach. Po ich ukończeniu zespół przystąpi do wytworzenia, integracji i testowania satelity. Następnym etapem będzie już wystrzelenie PW-Sata2 na orbitę. Według planu nastąpi ono przed końcem 2017 roku. Z końcem 2015 roku PW-Sat2 otrzymał 180 tys. € dofinansowania z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które przeznaczy na wyniesienie satelity na orbitę. Projekt pozyskał także dwóch nowych partnerów strategicznych: firmy Future Processing Sp. z o.o. oraz FP Instruments Sp. z o.o.. Dzięki nawiązanej współpracy zespół PW-Sat2 otrzymał komputer pokładowy. Jest to niezbędny element projektu PWSat2 do realizacji kolejnych etapów prac oraz pełnego wykonania misji satelity. Partnerzy zaoferowali również wsparcie merytoryczne projektu. Specjaliści z obu firm doradzają studentom przy tworzeniu oprogramowania zarządzającego misją i wszystkimi podsystemami satelity oraz testowaniu opracowanych rozwiązań. W ciągu ostatnich miesięcy zespół przeprowadził serię warsztatów obejmujących najważniejsze punkty tej fazy projektowania, czyli plan testów i integracji oraz plan misji PW-Sata2. Zespół PW-Sata2 wziął udział również w warsztatach dla młodych inżynierów kosmicznych prowadzonych przez Davida Evansa, menadżera projektu ESA OPS-SAT. W dniach 5-8 kwietnia poprowadził on na Politechnice Warszawskiej cykl wykładów pod hasłem „The Ladybird Guide to Spacecraft Operations”. Specjalnie dla zespołu PW-Sata2 przeprowadził również spotkanie, w czasie którego podzielił się swoją specjalistyczną wiedzą i wraz z zespołem OPS-SAT zrecenzował dotychczasową dokumentację projektu. Pomimo otrzymanego dofinansowania, koszt projektu wciąż przekracza „studencki budżet” zespołu. Uzyskane fundusze być może pokryją koszty startu, jednak zespół musi sfinansować również dokończenie budowy satelity (ok. 20 000€) i przeprowadzenie testów kwalifikacyjnych do lotu (wstępnie kolejne 20 000 €). Większość kosztów to wykonanie struktury mechanicznej satelity (zasobnik żagla, żagiel, zawiasy) oraz kampania testowa. Studenci ciągle poszukują brakującej kwoty, dlatego zapraszają do kontaktu wszystkich zainteresowanych przez stronę internetową www.pw-sat.pl, gdzie już można znaleźć najnowszą broszurę z materiałami informacyjnymi w języku polskim i angielskim. Dziękujemy Pani Alicji Kasjanowicz z SKA za nadesłanie tekstu. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9277 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubblecast: Przyszłość Hubble'a, część 1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/21/hubblecast-przyszlosc-hubblea-czesc-1/ Thu, 21 Apr 2016 07:27:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9281 Hubblecast zrealizowany wspólnie przez Europejskie Obserwatorium Południowe oraz HST. W linku możliwość wybrania napisów w języku polskim. Tłumaczenie nasze.]]> 9281 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble fotografuje urodzinową bańkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/21/hubble-fotografuje-urodzinowa-banke/ Thu, 21 Apr 2016 15:00:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9286 NGC 7635 czyli Mgławica Bąbel okiem Kosmicznego Teleskopu Hubble'a NGC 7635 czyli Mgławica Bąbel okiem Kosmicznego Teleskopu Hubble'a[/caption] Najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a opublikowane w ramach obchodów 26-lecia pracy teleskopu na orbicie, przedstawia w dużej rozdzielczości obiekt przypominający wyglądem gigantyczną bańkę mydlaną. Obiekt ten znany jako Mgławica Bąbel to w rzeczywistości obłok gazu i pyłu podświetlany przez jasne gwiazdy w jego wnętrzu. Ten niesamowity portret zapewnia Bąblowi miejsce w ekskluzywnym gronie zdjęć publikowanych co roku w ramach obchodów rocznicy rozpoczęcia pracy przez teleskop. The Bubble Nebula, also known as NGC 7653, is an emission nebula located 8 000 light-years away. This stunning new image was observed by the NASA/ESA Hubble Space Telescope to celebrate its 26th year in space. Dwadzieścia sześć lat temu, 24 kwietnia 1990 roku, Kosmiczny Teleskop Hubble'a wyniesiony został na orbitę na pokładzie promu kosmicznego Discovery jako pierwszy teleskop kosmiczny tego typu. Od tego czasu co roku, teleskop wykorzystuje pewną część swojego czasu obserwacyjnego do wykonania fenomenalnego zdjęcia wybranego obiektu astronomicznego. [caption id="attachment_9291" align="aligncenter" width="1000"]Szerokokątny rzut oka na Mgławicę Bąbel Szerokokątny rzut oka na Mgławicę Bąbel[/caption] W tym roku celem obserwacji została Mgławica Bąbel znana także jako NGC 7635, znajdująca się 8000 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Kasjopei. Obiekt ten został odkryty przez Williama Herschela w 1787 roku i nie po raz pierwszy obserwowany jest za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Niemniej jednak ze względu na spore rozmiary na niebie, wcześniejsze zdjęcia tego obiektu przedstawiały jedynie niewielkie fragmenty mgławicy, dostarczając nam dużo mniej spektakularnego widoku. Teraz, mozaika złożona z czterech zdjęć wykonanych za pomocą Wide Field Camera 3 (WFC3) zainstalowanej na pokładzie teleskopu Hubble'a pozwala nam zobaczyć cały obiekt na jednym zdjęciu. Powyższe zdjęcie pozwala nam w pełni docenić niemal perfekcyjnie symetryczną otoczkę, której wygląd odpowiada za imię całej mgławicy. Otoczka jest wynikiem intensywnego wypływu gazu - wiatru gwiezdnego - z jasnej gwiazdy znajdującej się nieco na lewo od centrum tego zdjęcia. Gwiazda SAO 20575 ma masę między 10 a 20 mas Słońca, a ciśnienie wywierane przez jej wiatr gwiezdny wypycha materię międzygwiezdną na zewnątrz tworząc swego rodzaju bańkę czy też bąbel. Olbrzymi obłok molekularny otaczający gwiazdę - świecący wskutek oddziaływania z intensywnym promieniowaniem ultrafioletowym - stara się powstrzymywać powiększanie bąbla. Niemniej jednak, chociaż sfera ma już średnicę około dziesięciu lat świetlnych, wciąż rośnie podtrzymywana przez wiatr gwiezdny poruszający się z prędkością ponad 100 000 kilometrów na godzinę! Oprócz samej symetrii "bąbla" jedną z najbardziej fascynujących cech tego obiektu jest fakt, że gwiazda nie znajduje się w jego centrum. Astronomowie wciąż debatują nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Źródło: spacetelescope.org Źródło zdjęć: NASA, ESA, Hubble Heritage Team  ]]> 9286 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chłodne obszary atmosfery Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/21/chlodne-obszary-atmosfery-wenus/ Thu, 21 Apr 2016 16:06:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9294 Venus_Express_aerobraking ESA opublikowała ciekawe dane z końcowego etapu misji Venus Express. Wynika z nich, iż pewne rejony atmosfery Wenus mają temperaturę wynoszącą zaledwie minus 157 Celsjusza. styczniu 2015 roku zakończyła się misja Venus Express, kierowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Misja sondy krążącej wokół drugiej planety od Słońca rozpoczęła się w kwietniu 2006 roku. Długi okres przebywania na orbicie Wenus pozwolił na detekcję wielu ciekawych szczegółów dotyczących planety i jej grubej atmosfery. Jednym z nich jest możliwa detekcja wciąż aktywnych wulkanów na powierzchni Wenus. Po ponad roku od zakończenia misji ESA opublikowała ostatni zestaw danych z końcowych faz lotu. Publikacja nastąpiła na łamach prestiżowego czasopisma naukowego Nature Physics i była wynikiem prac dużego zespołu naukowców pod przewodnictwem Ingo Müller-Wodarg’a z Imperial College London. W ostatnich miesiącach lotu Venus Express schodziła na coraz niższą orbitę wokół Wenus, dzięki czemu instrumenty sondy miały szansę „posmakować” atmosferę planety. Przeloty odbywały się także nad obszarami polarnymi Wenus, dotychczas słabo poznanymi. Sonda wykonała nad nimi kilka przelotów na wysokości 130-140 km. Były to pierwsze bezpośrednie pomiary tych rejonów atmosfery Wenus. Pomiary z wykorzystaniem instrumentu SPICAV (SPectroscopy for the Investigation of the Characteristics of the Atmosphere of Venus) wykazały, że polarne obszary atmosfery Wenus mają temperaturę wynoszącą minus 157 stopni. Jest to wartość o około 70 stopni niższa od wcześniejszych założeń. Jest to również wartość niższa od tej występującej w ziemskiej atmosferze (a ściślej, w jej warstwie o nazwie mezosfera), w której najniższe temperatury wynoszą około minus 145 stopni. Ponadto, gęstość atmosfery Wenus na wysokości 130-140 km jest o 22-40% niższa od wcześniejszych założeń. Uczeni uważają, że niższa gęstość atmosfery w regionach polarnych może mieć związek z kierunkiem wiatrów oraz obecnością fal atmosferycznych. Takie zachowania atmosfery Wenus są podobne do tych zaobserwowanych w atmosferze naszej planety. Wokół Wenus krąży obecnie japońska sonda Akatsuki. Od połowy kwietnia tego roku sonda Akatsuki wypełnia swoją podstawową misję naukową, która powinna trwać przez dwa lata. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9294 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Na co komu misja Asteroid Impact Mission?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/21/na-co-komu-misja-asteroid-impact-mission/ Thu, 21 Apr 2016 13:27:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9297 Asteroid Impact Mission, której start zaplanowano na 2020 rok, a dotarcie do celu na 2022 rok, będzie pierwszą w historii misją do układu dwóch planetoid. Celem misji jest dotarcie do planetoidy o średnicy ok. 180 m i przeprowadzenie sześciomiesięcznych badań jej powierzchni i struktury wewnętrznej. Następnym zadaniem europejskiej sondy jest wykonanie pomiarów przed i po tym jak amerykańska sonda Double Asteroid Redirection Test uderzy prosto w powierzchnię planetoidy starając się zmienić jej okres orbitalny - będzie to pierwsza w historii ludzkości próba przesunięcia ciała niebieskiego przez urządzenie wysłane z Ziemi.  Powodzenie takiej próby sprawiłoby, że moglibyśmy rozważać wykorzystanie takiej techniki w przypadku odkrycia planetoidy, która mogłaby nam zagrażać. Obie powyższe misje łącznie stanowią elementy projektu Asteroid Impact & Deflection Assessment - w skrócie AIDA. Jednak po co w ogóle zabierać się za planowanie takiego eksperymentu? Astrofizyk i gitarzysta zespołu Queen Brian May, astronauta ESA Luca Parmitano, brytyjski astronom królewski Sir Martin Rees oraz kanadyjski astronauta Chris Hadfield dzielą się swoimi spostrzeżeniami. Więcej informacji o misjach AIM oraz AIDA: http://www.esa.int/AIM Źródło: ESA]]> 9297 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pierwszy człon Falcona 9 wraca na teren Kennedy Space Center]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/21/pierwszy-czlon-falcona-9-wraca-na-teren-kennedy-space-center/ Thu, 21 Apr 2016 14:50:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9306 Zbliżenie odzyskanego pierwszego członu rakiety Falcon 9 napędzanego za pomocą 9 silników Merlin 1 D podczas transportu do hangaru SpaceX na terenie Kennedy Space Center. Źródło: Julia Leek Zbliżenie odzyskanego pierwszego członu rakiety Falcon 9 napędzanego za pomocą 9 silników Merlin 1 D podczas transportu do hangaru SpaceX na terenie Kennedy Space Center. Źródło: Julia Leek[/caption] Pierwszy człon rakiety Falcon 9 (SpaceX), który jako pierwszy wylądował pionowo na barce oceanicznej, został przedwczoraj przetransportowany do hangarów w Kennedy Space Center (KSC) w celu przeprowadzenia testów i przygotowania do kolejnego startu. Kilku fotografów i przypadkowych turystów zwiedzających przedwczoraj Bazę Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral z pokładu autobusu wycieczkowego miała okazję wykonać rewelacyjne zdjęcia i nagrania (powyżej i poniżej) transportu rakiety na terenie KSC. To musiała być nie lada gratka dla entuzjastów eksploracji przestrzeni kosmicznej - którzy mogli z bliska przyjrzeć się rakiecie, która już zapisała się na kartach historii, a w przyszłości może stanowić początek rewolucji w podróżach kosmicznych radykalnie obniżając koszty wynoszenia ładunków w przestrzeń kosmiczną. Dziewięć silników Merlin 1 D pierwszego członu rakiety zasłoniętych było ochronnym materiałem na czas transportu. [caption id="attachment_9307" align="aligncenter" width="1000"]Odzyskany pierwszy członk rakiety Falcon 9 podczas transportu do hangaru firmy SpaceX na terenie Kennedy Space Center w dniu 19 kwietnia 2016 r. Źródło: Julian Leek Odzyskany pierwszy członk rakiety Falcon 9 podczas transportu do hangaru firmy SpaceX na terenie Kennedy Space Center w dniu 19 kwietnia 2016 r. Źródło: Julian Leek[/caption] 8 kwietnia br. powyższy pierwszy człon rakiety Falcon 9 z powodzeniem miękko wylądował na platformie oceanicznej znajdującej się 320 km od wybrzeża wgłąb Oceanu Atlantyckiego zaledwie 9 minut po starcie z Bazy Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral. Cztery dni później odzyskany Falcon 9 na pokładzie autonomicznej platformy oceanicznej, którą SpaceX nazywa 'Autonomous Spaceport Drone Ship (ASDS)' dotarł do portu Port Canaveral na Florydzie. Mierzący 55 metrów Falcon 9 został przetransportowany do KSC przez specjalistów z Beyel Bros. Crane and Rigging. 13041429_1201511446539367_2129825259800427166_o Po wstępnym oczyszczeniu i usunięciu czterech nóg-wsporników, rakieta została ostrożnie ułożona w pozycji poziomej na wielokołowym pojeździe Goldhofer/KMAG i przetransportowana do KSC przez ciągnik siodłowy Peterbilt Prime Mover. Falcon 9 został przetransportowany do historycznego Kompleksu 39A w KSC, gdzie będzie dokładnie zbadany wewnątrz nowego, olbrzymiego hangaru należącego do SpaceX. De facto teraz pierwszy człon Falcon 9 znajduje się w hangarze tuż obok drugiej z rakiet, które kiedykolwiek udało się odzyskać - Falcona 9, który wylądował na Przylądku w grudniu 2015 roku - poniżej zdjęcie wykonane przez CEO SpaceX Elona Muska. Musk podpisał zdjęcie słowami "By land and sea." [caption id="attachment_9310" align="aligncenter" width="970"]By land and sea - dwa pierwsze człony rakiety Falcon 9, które miękko powróciły na Ziemię po wykonaniu swojej misji. Źródło: SpaceX/Elon Musk By land and sea - dwa pierwsze człony rakiety Falcon 9, które miękko powróciły na Ziemię po wykonaniu swojej misji. Źródło: SpaceX/Elon Musk[/caption] Poniżej możecie obejrzeć fragment filmu wykonanego z autobusu wycieczkowego na terenie KSC. https://www.youtube.com/watch?v=uC3Szb5raXE Inżynierowie SpaceX planują przeprowadzić serię 12 uruchomień silników Merlin 1 D, aby upewnić się, że pracują zgodnie ze specyfikacją - co pozwoli na ponowne wykorzystanie pierwszego członu. SpaceŹ [caption id="attachment_9311" align="aligncenter" width="715"]Dziewięć silników Merlin 1 D pierwszego członu rakiety Falcon 9. Źródło: Julian Leek Dziewięć silników Merlin 1 D pierwszego członu rakiety Falcon 9. Źródło: Julian Leek[/caption] SpaceX planuje ponowne wykorzystanie tej rakiety w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Źródło: UniverseToday]]> 9306 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda Dawn może polecieć do KOLEJNEJ planetoidy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/21/sonda-dawn-moze-poleciec-do-kolejnej-planetoidy/ Thu, 21 Apr 2016 18:10:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9314 pia18922-1200x800 Niektóre sondy nigdy nie mają dość! Po zbadaniu planetoidy Westa i planety karłowatej Ceres, sonda Dawn może odwiedzić jeszcze jeden obiekt Pasa Planetoid. Sonda Dawn została wystrzelona z Ziemi we wrześniu 2007 roku, spędziła 14 miesięcy na orbicie wokół Westy w latach 2011-2012, a następnie poleciała w kierunku Ceres, do której dotarła w marcu 2015 roku i którą bada do dzisiaj. To pierwsza w historii sonda, która odwiedziła i dokładnie zbadała dwie różne planetoidy dzięki swojemu unikalnemu napędowi jonowemu. Latem tego roku misja sondy Dawn wokół Ceres oficjalnie dobiegnie końca. Jednak kilka dni temu główny naukowiec misji Chris Russell z University of California w Los Angeles wraz ze swoim zespołem wysłał do NASA wniosek o przedłużenie misji sondy Dawn. Zazwyczaj pod koniec życia sondy parkowane są na orbicie daleko od ciała wokół którego krążyły albo rozbijają się na jego powierzchni. Taki plan chociażby dotyczy sondy Rosetta, która uderzy w powierzchnię komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko pod koniec roku. Jednak sonda Dawn nie podzieli jej losu. "Nasza sonda nie była sterylizowana, więc nie możemy uderzyć w powierzchnię Ceres," mówi Russell. "Wyraźne zasady ochrony ciał niebieskich zabraniają nam wysyłania na inne globy mikrobów pochodzenia ziemskiego. Dlatego też zamiast tego, chcemy polecieć w drugą stronę, oddalić się od Ceres i odwiedzić jeszcze jeden obiekt." Z uwagi na niewielką ilość paliwa ksenonowego na pokładzie, lista potencjalnych celi raczej nie jest za długa, jednak Russell nie chce na razie zdradzać szczegółów. "Do momentu zatwierdzenia przez NASA projektu wydłużenia misji, nie powiem wam dokąd chcemy polecieć," mówi Russell. "Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać miesiącami na decyzję." Źródło: newscientist]]> 9314 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przejażdżka po Księżycu okiem astronauty z misji Apollo 16]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/22/przejazdzka-po-ksiezycu-okiem-astronauty-z-misji-apollo-16/ Fri, 22 Apr 2016 06:38:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9317 Lunar Roving Vehicle) po wyżynach krateru Kartezjusz. Na filmie widać jak koła wykonane z drutu fortepianowego wzbijają tumany regolitu w warunkach niemal próżni i przy 1/6 ziemskiego przyciągania grawitacyjnego. Jeżeli wydaje Wam się, że Young po prostu sobie "szaleje" po Księżycu, z pewnością w części tak jest - jednak nie jest to tylko odrobina szaleństwa. Jednym z elementów misji była ocena zachowania LRV, także podczas ostrych zakrętów i gwałtownych prób zatrzymania łazika. Zbudowane specjalnie dla NASA przez Boeinga, LRV przechowywane były w formie złożonej pod pokładem członu zniżania Modułu Księżycowego podczas misji Apollo 15, 16 i 17. Korzystając z LRV astronauci mogli zbadać znacznie większe obszary na Księżycu, przewieźć więcej sprzętu i zebrać więcej próbek, niż gdyby musieli to robić na piechotę. Podczas misji Apollo 16 John Young oraz Charlie Duke przejechali łącznie 26,7 km w ciągu 20 godzin. Film pochodzi od użytkownika YT: britoca Źródło: lightsinthedark]]> 9317 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Kosmiczne latarnie odkrywają przed nami centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/22/kosmiczne-latarnie-odkrywaja-przed-nami-jadro-drogi-mlecznej/ Fri, 22 Apr 2016 12:46:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9320 Płaszczyzna Galaktyki w zakresie promieniowania podczerwonego na zdjęciu z satelity WISE Źródło: NOAO/AURA/NSF/AIP/A.Kunder Płaszczyzna Galaktyki w zakresie promieniowania podczerwonego na zdjęciu z satelity WISE
    Źródło: NOAO/AURA/NSF/AIP/A.Kunder[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów pracujący pod kierownictwem dr Andrei Kunder z Instytutu Astrofizyki Leibniza (AIP) w Poczdamie odkrył, że centralne 2000 lat świetlnych Drogi Mlecznej zawiera bardzo starą populację gwiazd. Gwiazdy te mają ponad 10 miliardów lat, a ich orbity w przestrzeni kosmicznej skrywają w sobie wczesne etapy formowania się Drogi Mlecznej. To pierwszy raz kiedy udało się kinematycznie odseparować ten wyjątkowo stary komponent od populacji gwiazd, które aktualnie zdominowały masę centrum Galaktyki. Astronomowie z Poczdamu w swoich pracach wykorzystali spektrograf AAOmega zainstalowany na Anglo Australian Telescope w pobliżu Siding Spring w Australii skupiając się na dobrze znanej starej klasie gwiazd zwanej RR Lyrae. Gwiazdy tego typu charakteryzują się pulsacjami jasności o okresie ok. jednego dnia, przez co są trudniejsze w badaniu, ale jednocześnie mogą służyć jako tzw. świece standardowe. Gwiazdy typu RR Lyrae pozwalają na wykonywanie bardzo dokładnych pomiarów odległości i występują tylko w populacjach gwiazd w wieku ponad 10 miliardów lat, np. w gromadach kulistych tworzących halo naszej galaktyki. Naukowcy wykonali pomiary prędkości setek gwiazd znajdujących się w kierunku Gwiazdozbioru Strzelca na obszarze nieba równym powierzchni tarczy Księżyca w pełni. Dzięki temu zespół był w stanie wykorzystać wiek gwiazd do zbadania warunków panujących w centralnej części Drogi Mlecznej na początku jej istnienia. Tak jak Londyn i Paryż zbudowane są na starszych pozostałościach rzymskich, a nawet wcześniejszych, Droga Mleczna także zawiera w sobie wiele pokoleń gwiazd, które powstawały od początków istnienia Drogi Mlecznej do czasów obecnych.  Z uwagi na fakt, że cięższe pierwiastki - nazywane przez astronomów "metalami" - powstają we wnętrzach gwiazd, kolejne generacje gwiazd są coraz to bardziej bogate w metale. Stąd wiemy, że najstarszymi komponentami naszej Drogi Mlecznej są gwiazdy ubogie w metale. Większość  obszarów centralnych Galaktyki zdominowanych jest przez gwiazdy bogate w metale, tzn. takie które zawierają podobną ilość metali co nasze Słońce, ułożone w swego rodzaju poprzeczkę. Tego typu gwiazdy tworzące poprzeczkę (kształtem przypominającą boisko piłkarskie) podążają po zbliżonych orbitach w tym samym kierunku wokół centrum Galaktyki. Gaz wodorowy także podąża w tą samą stronę.  Stąd uważano, że wszystkie gwiazdy w centrum Galaktyki będą podążać po zbliżonych torach. Jednak ku zdumieniu astronomów, gwiazdy RR Lyrae nie trzymają się tej reguły, ale charakteryzują się dużo bardziej chaotycznymi ruchami, tak jak gdyby powstały w dużej odległości od centrum Drogi Mlecznej. "Oczekiwaliśmy, że te gwiazdy będą podążać tymi samymi drogami co gwiazdy poprzeczki" mówi główny badacz Andrea Kunder. Współ-autor opracowania Juntai Shen z Shanghai Astronomical Observatory dodaje: "Odpowiadają one jedynie za jeden procent całkowitej masy poprzeczki, jednak te wyjątkowo stare populacje gwiazd wydają się mieć zupełnie inne pochodzenie niż pozostałe gwiazdy, co skłania nas ku teorii, że są to jedne z pierwszych gwiazd, które powstały w Drodze Mlecznej." Gwiazdy typu RR Lyrae stanowią dla astronomów ruchome cele - ich pulsacje sprawiają, że w okresie dnia obserwujemy zmiany ich pozornej prędkości. Zespół starał się uwzględnić tą zmienność i był w stanie wykazać, że dyspersja prędkości lub losowe ruchy populacji RR Lyrae były bardzo duże w porównaniu z pozostałymi gwiazdami tworzącymi centrum Drogi Mlecznej. Kolejnym etapem badań będzie zbadanie zawartości metali w populacji RR Lyrae, co wzbogaci naszą wiedzę o historii tych gwiazd, a także pozwoli na trój- a nawet czterokrotne zwiększenie liczby przebadanych gwiazd tego typu (aktualnie to około 1000). Więcej informacji: Źródło: AIP]]>
    9320 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiny chcą wysłać łazik na Marsa w 2020 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/22/chiny-chca-wyslac-lazik-na-marsa-w-2020-roku/ Fri, 22 Apr 2016 16:13:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9324 mars Chiny planują wysłanie na Marsa łazika, który będzie zdalnie badał Czerwoną Planetę - poinformował członek kadry kierowniczej chińskiego programu kosmicznego. Dyrektor National Space Administration, Xu Dazhe podczas konferencji prasowej w Pekinie poinformował, że rząd zatwierdził plany misji marsjańskiej w styczniu br. Aktualnie start misji zaplanowany jest na rok 2020 - co wg dyrektora będzie nie lada wyzwaniem, które - jeżeli się powiedzie - będzie olbrzymim skokiem w technologii kosmicznej w Chinach. "Nasze plany przewidują wejście na orbitę Marsa, lądowanie i wypuszczenie łazika w trakcie jednej misji. Mamy świadomość, że to dość trudne zadanie." Chiny przeznaczają miliardy dolarów na rozwój swojego programy kosmicznego starając się dogonić USA i Europę. Mimo to w wyścigu na Marsa chińczyków pokonały Indie, które umieściły nisko-kosztową sondę na orbicie wokół Marsa już we wrześniu 2014 roku. Po wylądowaniu na powierzchni, zadaniem chińskiego łazika będzie badanie gleby, atmosfery, środowiska i poszukiwanie śladów wody. "Badanie Marsa to w jakimś stopniu badanie nas samych i początków życia na Ziemi," mówi Xu dodając: "Dopiero po zrealizowaniu tej misji marsjańskiej Chiny będą w stanie powiedzieć, że naprawdę rozpoczęły badanie przestrzeni kosmicznej." Chiny bezustannie rozwijają swój ambitny, prowadzony przez wojsko, wielomiliardowy program kosmiczny, który uważany jest przez Pekin za symbol postępu i rosnącego znaczenia kraju na arenie międzynarodowej. Ostatnie wysiłki Chin w przestrzeni kosmicznej skupiały się na badaniu Księżyca. Pierwszy w historii kraju łazik księżycowy Yutu - został wysłany na Srebrny Glob w 2013 roku. Do 2018 roku Chiny planują także wysłać sondę Chang'e-4, której zadaniem jest lądowanie na niewidocznej stronie Księżyca. Jak dotąd w większości Chiny odtwarzają misje zrealizowane przez USA i ZSRR kilkadziesiąt lat temu. Źródło: AFP/physorg]]> 9324 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Herschel przedstawia panoramę naszej Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/22/herschel-przedstawia-panorame-naszej-galaktyki/ Fri, 22 Apr 2016 17:26:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9327 Mgławica Orzeł okiem Herschela Źródło: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project Mgławica Orzeł okiem Herschela
    Źródło: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project[/caption] W odróżnieniu od nich, jasny, świecący na niebiesko i fioletowo gaz podświetlany jest przez silne promieniowanie emitowane przez nowonarodzone gwiazdy znajdujące się w pobliżu. Te oznaki nowopowstałych gwiazd uzupełniają listę wszystkich etapów procesu formowania gwiazd przedstawionych na tej zachwycającej panoramie. Zestaw pojedynczych zdjęć wybranych z całej animacji przedstawia kilka perełek zanurzonych w płaszczyźnie Galaktyki, takich jak Mgławica Orzeł, Mgławica Kocia Łapa czy Mgławica Wojna i Pokój. Te jaśniejące obłoki są domem dla gromad młodych, jasno świecących gwiazd emitujących silne wiatry gwiezdne, które wydzierają luki w otaczającej je materii. [caption id="attachment_9330" align="aligncenter" width="1000"]RCW 120 okiem Herschela Źródło: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project RCW 120 okiem Herschela
    Źródło: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project[/caption] Zdjęcie RCW 120 opowiada kolejną historię formowania się gwiazd: gwiazda w centrum, niewidoczna w zakresie podczerwieni, wywiała piękny bąbel wokół siebie za pomocą ciśnienia intensywnego promieniowania, które emituje. Ciśnienie promieniowania tej gwiazdy jest na tyle silne, że doprowadziło do powstania zagęszczeń materii na krawędzi bąbla. Zagęszczenia zaczęły się zapadać grawitacyjnie i rozpoczął się w nich proces formowania nowych gwiazd. [caption id="attachment_9331" align="aligncenter" width="1000"]Centrum Galaktyki okiem Herschela Centrum Galaktyki okiem Herschela[/caption] Jeszcze ciekawszy widok zauważymy w kierunku Centrum Galaktyki, gdzie gęstość gwiazd przewyższa gęstość w pozostałych częściach galaktyki. To właśnie tam obłoki gazu i płu wydają się rozłożone wzdłuż olbrzymiego, pierścienia o średnicy 600 lat świetlnych, otaczającego supermasywną czarną dziurę znajdującą się w centrum Galaktyki. Źródło: ESA]]>
    9327 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Czas odrodzony - Lee Smolin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/25/recenzja-czas-odrodzony-lee-smolin/ Mon, 25 Apr 2016 06:39:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9336 Czas.odrodzony   W tym tygodniu ze świata astronomii przechodzimy na chwilę do świata bardziej fundamentalnej fizyki, do rzeczy leżących u podstaw wszystkich wielkich teorii, tak z zakresu fizyki jak i filozofii czy biologii - mianowicie, w tym tygodniu skupiamy się na czasie. Czas odrodzony. Od kryzysu w fizyce do przyszłości Wszechświata to pozycja, która zaskoczyła mnie pod wieloma względami. Jak sam tytuł wskazuje tematem przewodnim książki jest czas, przez wielu naukowcy od dziesięcioleci, a nawet stuleci uważany za urojony. Autor książki, Lee Smolin swobodnie oprowadza Czytelnika po historii czasu w naukach fizycznych. Pierwsza część książki przedstawia koncepcję czasu od starożytności, przez Galileusza, Newtona, aż po Einsteina. Przez te wszystkie stulecia czas był czasem urojonym, czystą iluzją, a wszechświat był bezczasowy i uniwersalny. Co więcej, wiele teorii włącznie z paradygmatem newtonowskim, prowadziło do determinizmu, według którego można przewidzieć przyszły stan każdego układu znając warunki początkowe i rządzące układem prawa. W pewnym momencie jednak czegoś zabrakło. Zaczęły powstawać nowe teorie, nasze próby wytłumaczenia Wszechświata ugrzęzły w jednym punkcie, a zaczęły się pojawiać coraz bardziej fantazyjne teorie takie jak chociażby teoria strun. Lee Smolin zatem podsumowuje ten okres w historii nauki zbierając kolejne etapy eliminacji czasu z fizycznej koncepcji przyrody. Druga część książki stanowi próbę rozprawienia się z kolejnymi etapami, kolejnymi argumentami przeciwko realności czasu. I muszę przyznać, że idzie to Autorowi dość łatwo. Niejako na dodatek Autor stara się wytłumaczyć w jaki sposób przywrócenie realności czasu wpłynie na rozwój nauk fizycznych i samej kosmologii. Dopiero tutaj można się dopatrzeć jak bardzo, pozornie niewielka zmiana, może wpłynąć na przyszłość nauki, a tym samym na przyszłość naszego postrzegania przyszłości Wszechświata. W całej tej podróży zahaczamy o bardzo szerokie spektrum nauk o naturze, o skalę mikro (mechanika kwantowa) i o skalę makro (kosmologia), o biologię i o filozofię, o nowe wszechświaty powstające we wnętrzach czarnych dziur i o śmierć cieplną naszego Wszechświata. Przyznaję uczciwie - Czas odrodzony - nie jest łatwą lekturą, a podążanie za tokiem rozumowania Autora wymaga wysiłku, ale gwarantuję, że przebrnięcie przez 360 stron historii - przyszłości, teraźniejszości i przeszłości - czasu sprawi, że będziecie mieli wrażenie, że zanurzyliście się w coś co istnieje wokół i przenika nas na wskroś, a czemu nigdy nie poświęcaliśmy wystarczającej ilości.... cóż, czasu. Książka autorstwa Lee Smolina trafia na półkę. Przyprawiła mnie o weekend zaskoczeń, satysfakcji i frustracji. Wielokrotnie podczas czytania miałem ochotę się poddać i rzucić książką w kąt... i tak też robiłem. Ciekawość jednak wracała bardzo szybko i książka znów lądowała na stole. Przebrnięcie przez całość wywodu Autora pozostawia po sobie naprawdę ciekawe spojrzenie na zagadnienie czasu, na zagadnienie, które choć kluczowe, rzadko jest centralnym punktem, tematem przewodnim rozważań naukowych. Bardzo się cieszę, że zmusiłem się do przeczytania tej pozycji i mam nieodparte wrażenie, że choć książka trafia na półkę, to za kilka tygodni czy miesięcy, jeszcze do niej wrócę. Ocena: 8/10
    Autor: Lee Smolin Tytuł: Czas odrodzony. Od kryzysu w fizyce do przyszłości Wszechświata Stron: 360 Oprawa: miękka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Książka dostępna jest w cenie promocyjnej pod adresem: http://www.proszynski.pl/Czas_odrodzony__Od_kryzysu_w_fizyce_do_przyszlosci_Wszechswiata-p-32326-.html  ]]>
    9336 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dwanaście nowych egzoplanet (kwiecień 2016)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/25/dwanascie-nowych-egzoplanet-kwiecien-2016/ Mon, 25 Apr 2016 08:49:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9340 pia20583-main_-wise_ldwarf-1 Artystyczna wizja WISEA 1147 / Źródło: NASA/JPL Caltech[/caption] W kwietniu różne grupy badawcze poinformowały o istnieniu dwunastu nieznanych wcześniej egzoplanet. Wszystkie obiekty są gazowymi gigantami.   Odkryte planety pozasłoneczne otrzymały oznaczenia Pr 0211 c, HD 147873 c, HD 147873 b, HD 165155 b, HD 224538 b, HD 128356 b, HD 72892 b, HD 68402 b, HD 9174 b, OGLE-2012-BLG-0724L b, EPIC 205117205 i WISEA 1147. Są to odkrycia różnych grup badawczych z całego świata, korzystających z różnych technik detekcyjnych. Wszystkie te egzoplanety są gazowymi gigantami. Najlżejszą z nich jest OGLE-2012-BLG-0724L b, o masie około połowy Jowisza. Najcięższą jest natomiast Pr 0211 c, o masie około ośmiu mas największej planety w naszym Układzie Słonecznym. Dwie z egzoplanet – Pr 0211 c oraz HD 147873 c – to już drugie obiekty odkryte w swoich układach planetarnych. Wszystkie te egzoplanety krążą stosunkowo daleko od swych gwiazd – najdalej krąży Pr 0211 c, z czasem ponad 14,5 roku w o średniej odległości prawie 6 jednostek astronomicznych. Ciekawym i wyjątkowym obiektem w tym zestawieniu jest WISEA 1147. Ten gazowy gigant nie krąży wokół żadnej gwiazdy – prawdopodobnie został on niegdyś “wyrzucony” ze swojego układu planetarnego. Masa minimalna WISEA 1147 jest szacowana na około 5 mas Jowisza. Jest możliwe, że ten obiekt nie jest planetą, ale brązowym karłem. To odkrycie zawdzięczamy danym z kosmicznego teleskopu WISE. W kwietniu pojawiły się także informacje o pobliskim układzie planetarnym Gliese 832 (GJ 832). Ten czerwony karzeł znajduje się w odległości 16 lat świetlnych od naszego Układu Słonecznego. W tym układzie astronomowie odkryli już dwie egzoplanety. Jedna z tych planet krąży bardzo blisko swej gwiazdy, natomiast druga w odległości około 3,5 jednostki astronomicznej. Pomiędzy tymi dwiema egzoplanetami może krążyć jeszcze jeden obiekt. Wyliczenia sugerują, że masa tej hipotetycznej planety mogłaby zawierać się w zakresie od 1 do nawet 15 mas Ziemi, w odległości od około 0,25 do około 2 jednostek astronomicznych. Jak na razie nie ma potwierdzenia istnienia tego obiektu – potrzebne są dalsze obserwacje astronomiczne. Aktualnie na liście znanych i potwierdzonych znajduje się 2109 egzoplanet. Od początku tego roku poinformowano o istnieniu ponad 60 planet pozasłonecznych. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9340 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak wygląda powierzchnia Neptuna?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/25/jak-wyglada-powierzchnia-neptuna/ Mon, 25 Apr 2016 10:23:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9343 whatisthesur "Powierzchnia" Neptuna, najwyższa warstwa atmosfery, jest jednym z najbardziej burzliwych i aktywnych miejsc w Układzie Słonecznym. Źródło: NASA/JPL[/caption] Jako gazowy olbrzym (a właściwie lodowy olbrzym) Neptun nie ma stałej powierzchni. Tak naprawdę, niebiesko-zielony dysk, który widzieliśmy na zdjęciach przez te wszystkie lata to w sumie tylko iluzja. To co na nich widzimy to tylko szczyt bardzo głębokich obłoków gazowych, które w pewnym momencie przechodzą w wodę i inne roztopione lody, które pokrywają jądro skaliste z krzemianów i mieszanki niklu i żelaza. Rozmiarem jądro Neptuna przypomina Ziemię. Gdyby ktoś wpadł na pomysł stanięcia na Neptunie, od razu wpadłby w gazową powłokę. Opadając doświadczałby wzrostu temperatury oraz ciśnienia, aż do momentu kiedy dotarłby do stałego jądra planety. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że Neptun ma swego rodzajuwłasną powierzchnię (tak jak inne gazowe i lodowe olbrzymy), którą astronomowie przyjmują za punkt w atmosferze, w którym ciśnienie osiąga 1 bar. Tak na to patrząc możemy powiedzieć, że powierzchnia Neptuna jest jedną z najaktywniejszych i najbardziej dynamicznych miejsc w całym Układzie Słonecznym.

    Skład chemiczny i struktura:

    Przy promieniu o długości 24 622 +/- 19 km, Neptun jest czwartą pod względem wielkości planetą Układu Słonecznego. Jednak patrząc przez pryzmat masy (1,0243 * 10^26 kg) równej ok. 17 masom Ziemi, jest to trzecia planeta pod względem masy, wyprzedzając w tym względzie Urana.  Ze względu na mniejsze rozmiary i większą zawartość substancji lotnych w porównaniu do Jowisza i Saturna, Neptun (podobnie do Urana) często nazywany jest "lodowym olbrzymem" - to jedna z podklas planet olbrzymich. Tak jak w przypadku Urana, pochłanianie czerwonego światła przez metan znajdujący się w atmosferze sprawia, że górne warstwy atmosfery wydają nam się niebieskie,  chociaż Neptun jest ciemniejszy i bardziej nasycony niż Uran. Ze względu na fakt, że zawartość metanu w atmosferze jest podobna do tej w Uranie, jakiś inny, nieznany składnik atmosfery musi przyczyniać się do dużo wyraźniejszej barwy. [caption id="attachment_9345" align="aligncenter" width="500"]Wewnętrzna budowa i skład chemiczny Neptuna (od góry: górna warstwa atmosfery, szczyt chmur; atmosfera (wodór, hel, metan); płaszcz (woda, amoniak, metan); jądro (skały, lód). Źródło: NASA Wewnętrzna budowa i skład chemiczny Neptuna (od góry: górna warstwa atmosfery, szczyt chmur; atmosfera (wodór, hel, metan); płaszcz (woda, amoniak, metan); jądro (skały, lód). Źródło: NASA[/caption] Tak jak w przypadku Urana, budowa wewnętrzna Neptuna jest podzielona na skaliste jądro składające się z krzemianów i metali, płaszcz składający się z lodów wody, amoniaku i metanu oraz atmosferę składającą się z gazowego wodoru, helu i metanu. Sama atmosfera także dzieli się na cztery warstwy (od najgłębszej do najwyższej): niską troposferę, stratosferę, termosferę i egzosferę. Dwa główne regiony atmosfery Neptuna to niższa troposfera, w której temperatury spadają wraz ze wzrostem wysokości oraz stratosfera, w której temperatury rosną wraz z wysokością. W troposferze ciśnienie waha się w zakresie od 1 do 5 barów (100 do 500 kPa), dlatego też to właśnie w tej warstwie przyjmuje się istnienie powierzchni Neptuna. [caption id="attachment_9346" align="aligncenter" width="565"]2-whatisthesur Atmosfera Neptuna, Źródło: Erich Karkoschka[/caption]

    Atmosfera:

    Zgodnie z powyższym można przyjąć, że "powierzchnia" Neptuna składa się w 80% z wodoru, 19% helu i śladowych ilości metanu. Co więcej powierzchnię przenikają pasma obłoków o zróżnicowanym składzie, w zależności od wysokości i ciśnienia. W górnych warstwach temperatury pozwalają na kondensację metanu, a ciśnienie pozwala na powstawanie obłoków amoniaku, siarczku amoniaku, siarczku wodoru oraz wody. W niższych warstwach, powstają także obłoki amoniaku i siarczku wodoru.  Głębsze obłoki lodu wodnego można także znaleźć w niższych warstwach troposfery, gdzie ciśnienie wynosi 50 barów (5 MPa), a temperatury oscylują wokół 0 stopni Celsjusza. Z nieznanych jak dotąd powodów, w termosferze Neptuna da się zarejestrować niespodziewanie wysokie temperatury sięgające nawet 476.85 stopni Celsjusza (750K). Planeta znajduje się zbyt daleko od Słońca, aby to ciepło spowodowane było przez promieniowanie ultrafioletowe, a to oznacza, że w grę musi wchodzić inny mechanizm ogrzewania - który może być związany z interakcjami atmosfery z jonami w polu magnetycznym planety, lub falami grawitacyjnymi z wnętrza planety, które rozpraszają się w atmosferze. Ze względu na fakt, że Neptun nie jest ciałem stałym, jego atmosfera doświadcza rotacji różnicowej. Szeroka strefa równikowa wykonuje pełen obieg wokół własnej osi w czasie ok. 18 godzin, czyli nieco wolniej niż trwający 16.1 godziny okres obrotu pola magnetycznego planety. Dla porównania - odwrotnie jest na biegunach, gdzie okres obrotu wynosi 12 godzin. Rotacja różnicowa na Neptunie jest najwyraźniejszą w Układzie Słonecznym i powoduje powstanie silnych wiatrów i bardzo gwałtownych burz. Trzy najbardziej imponujące zostały zarejestrowane w 1989 roku przez sondę Voyager 2. https://www.youtube.com/watch?v=COI5LBpvDyU Pierwsza zauważona burza to masywny antycyklon o rozmiarach 13 000 x 6 600 km przypominający Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu. Co ciekawe, owa Wielka Ciemna Plama nie została dostrzeżona pięć lat później (2 listopada 1994 roku), kiedy to poszukiwał jej Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Zamiast tego udało się dostrzec podobną plamę na półkuli północnej, co wskazuje na to, że tego typu burze na Neptunie trwają dużo krócej niż na Jowiszu. Scooter to kolejna burza, grupa białych obłoków znajdujących się dalej na południe niż Wielka Ciemna Plama. Nazwa została jej nadana na kilka miesięcy przed przelotem Voyagera 2 w pobliżu Neptuna, kiedy to zauważono, że owa grupa obłoków porusza się znacznie szybciej niż Wielka Ciemna Plama. Mała Ciemna Plama, południowy cyklon to druga pod względem intensywności burza obserwowana w 1989 oku. Początkowo widoczna była jako całkowicie ciemna plama, lecz wraz ze zbliżaniem Voyagera 2, w środku plamy powstało jasne jądro, które było widoczne na większości zdjęć w dużej rozdzielczości.

    Wewnętrzne ogrzewanie

    Z przyczyn jak na razie nieznanych, wnętrze Neptuna jest zaskakująco gorące. Choć Neptun znajduje się dużo dalej od Słońca niż Uran i otrzymuje 40% mniej światła słonecznego, temperatury ich powierzchni są takie same. Co więcej, Neptun emituje 2,6 razy więcej energii niż otrzymuje ze Słońca. Nawet bez Słońca, Neptun świeci. Ta duża ilość ogrzewania wewnętrznego w połączeniu z chłodem przestrzeni kosmicznej powoduje ogromną różnicę temperatur. A to napędza wiatry omiatające Neptuna. Maksymalna prędkość wiatru na Jowiszu może wynosić 500 km/h. To dwa razy więcej niż najsilniejsze huragany na Ziemi. Jednak to nic w porównaniu z Neptunem. Astronomowie obliczyli, że wiatry smagające po powierzchni Neptuna mają prędkość 2100 km/h. W samym centrum Neptuna, może faktycznie znajdować się stała powierzchnia. W samym środku tego gazowego/lodowego olbrzyma może znajdować się skaliste jądro o rozmiarach Ziemi. Jednak temperatury w tym regionie mogą wynosić tysiące stopni, wystarczająco dużo, aby upłynniać skały. Ciśnienie spowodowane masą ogromnej atmosfery byłoby tam całkowicie miażdżące. Innymi słowy - nie ma szans na to aby stanąć na "powierzchni Neptuna." Źródło: UniverseToday]]>
    9343 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 838 cialis for sale online[/url]]]> 0 0
    <![CDATA[Hubble obserwuje: NGC 4111]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/25/hubble-obserwuje-ngc-4111/ Mon, 25 Apr 2016 11:50:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9350 NGC 4111, Źródło: NASA NGC 4111, Źródło: NASA[/caption] Elegancja i prostota NGC 4111, galaktyki widzianej na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, skrywa dużo bardziej gwałtowną historię niż  mogłoby się wydawać. NGC 4111 to galaktyka soczewkowa znajdująca się około 50 milionów lat świetlnych od nas w Gwiazdozbiorze Psów Gończych (Canes Venatici). Galaktyki soczewkowe stanowią pośrednie ogniwo pomiędzy galaktykami eliptycznymi i spiralnymi. Znajdują się w nich głównie stare gwiazdy, tak jak w eliptycznych, ale charakteryzują się dyskiem tak jak spiralne. Niemniej jednak w tym miejscu podobieństwa się kończą: galaktyki soczewkowe odróżniają się od eliptycznych występowaniem zgrubienia centralnego i cienkiego dysku; od galaktyk spiralnych natomiast odróżnia je bardzo mała ilość gazu i pyłu i brak ramion charakterystycznych dla galaktyk spiralnych. Powyższe zdjęcie przedstawia dysk NGC 4111 od strony krawędzi - dlatego z naszego punktu widzenia obserwujemy ją jako cienkie pasmo światła na niebie. Na pierwszy rzut oka NGC 4111 wygląda jak przeciętna, spokojna galaktyka. Dostrzegamy jednak nietypowe cechy, które wskazują, że nie zawsze było to tak spokojne miejsce. Przez sam środek galaktyki pod kątem prostym do płaszczyzny dysku przebiegają liczne włókna podświetlone przez jasne jądro galaktyki.  Owe ciemne włókna składają się z pyłu, a astronomowie uważają, że związane są one z pierścieniem materii otaczającym jądro galaktyki. Z uwagi na fakt, że pierścień ten nie znajduje się w płaszczyźnie galaktyki,, możliwe, ze ów pierścień gazu i pyłu jest jedynie pozostałością po mniejszej galaktyce, która została wchłonięta przez NGC 4111 dawno temu. Źródło: NASA]]> 9350 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Extremely Genius Geeks i EuropaTeam wygrały warszawski hackathon NASA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/25/extremely-genius-geeks-i-europateam-wygraly-warszawski-hackathon-nasa/ Mon, 25 Apr 2016 11:57:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9353 IMG_2010a_sm Główne nagrody polskiej edycji maratonu naukowo-programistycznego NASA Space Apps Challenge zdobyli autorzy projektów przydatnych do kontroli czystości powietrza na Ziemi. 23 i 24 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie, pod egidą amerykańskiej Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej, odbył się hackathon Space Apps Challenge. To globalny maraton naukowo-programistyczny, organizowany w tym roku w 193 lokalizacjach rozsianych w 72 krajach. Jego uczestnicy mieli za zadanie w ciągu kilkudziesięciu godzin opracować innowacyjne projekty i rozwiązania koncepcyjne w zakresie oprogramowania, aplikacji mobilnych, sprzętu i platform wizualizacji danych. - Jak się okazało, tworzono projekty przydatne nie tylko w badaniach i eksploracji kosmosu. Niektóre prace dotyczyły spraw ziemskich, ale wcale nie przyziemnych – np. czystości i jakości powietrza – mówi Leszek Wolany ze szkoły programistycznej Coders Lab, współorganizującej hackathon. I właśnie autorom tych projektów jury polskiej edycji hackathonu przyznało nagrody główne (w każdym z lokalnych hackathonów nagradza się dwa najlepsze projekty). Zespół Extremely Genius Geeks zdobył uznanie jurorów za projekt aplikacji mobilnej Lungs Watcher, służącej do oceny jakości i czystości powietrza. Program może okazać się przydatny np. sportowcom i biegaczom, którzy w oparciu o dane aplikacji będą mogli zaplanować sobie trasy treningowe.  Do aplikacji można wprowadzić takie dane, jak stan zdrowia i planowana trasa biegu – program pokaże, z jakimi zanieczyszczeniami powietrza trzeba się liczyć na danej trasie albo zaproponuje trasę alternatywną. Drugi z nagrodzonych zespołów, EuropaTeam, opracował system umożliwiający raportowanie o objawach takich jak łzawienie oczu czy kichanie oraz niekorzystnych zjawiskach, takich jak kurz i pył unoszący się w powietrzu. W oparciu o informacje uzyskane od społeczności użytkowników będzie można ocenić jakość powietrza w miejscu, w które np. udajemy się na wypoczynek. Trzecie miejsce, uprawniające do udziału w globalnym głosowaniu internautów na „Nagrodę publiczności”, zdobył projekt Astro-Zorya – gra mobilna autorstwa studentów Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu Warszawskiego, będąca symulatorem astronauty-kolonizatora Marsa. Zwycięskie prace Polaków, podobnie jak projekty nagrodzone w pozostałych, organizowanych równolegle hackathonach, trafią teraz na biurka ekspertów NASA. Ci poddadzą je gruntownej ocenie i wybiorą 25 najlepszych – ich pomysłodawcy zostaną zaproszeni do Stanów Zjednoczonych na ścisły finał NASA Space Apps Challenge. Hackathon NASA Space Apps Challenge został zorganizowany na świecie już po raz piąty, ale do Polski zawitał po raz pierwszy. Oorganizatorami polskiej edycji konkursu były szkoła programowania Coders Lab oraz software house Visuality. Partnerem strategicznym wydarzenia, udostępniającym przestrzeń do pracy, był Business Link. Patronat nad wydarzeniem objęły Spotkania IT oraz Crossweb. NASA Space Apps Challenge – strona wydarzenia: https://2016.spaceappschallenge.org/locations/warsaw-poland NASA Space Apps Challenge – profil na Facebooku: https://www.facebook.com/SpaceAppsChallengeWarszawa/ O Coders Lab Coders Lab (www.coderslab.pl) to największa w Polsce szkoła programowania, mająca oddziały w Warszawie, Krakowiei Katowicach. Oferuje dwa rodzaje kursów bootcampowych – „Zostań programistą front-end” i „Zostań programistą back-end”. Kursy opracowywane są przez praktyków programowania w zgodzie z bieżącymi potrzebami rynku, a ich tryb wzorowany jest na najlepszych praktykach szkół języków obcych. Coders Lab pomaga też absolwentom w procesie zmiany zatrudnienia, organizując targi pracy i współpracując z ok. 30 firmami partnerskimi. Kursy ukończyło już ponad 150 osób. O Visuality Visuality (www.visuality.pl) to twórcy aplikacji wyspecjalizowani w technologii Ruby on Rails. Firma ta działa na całym świecie w przestrzeni rozwiązań internetowych, innowacyjności i Internetu Rzeczy tzw. Internet od Things. Wdraża projekty start-upowe, porządkuje i rozwija istniejące produkty współpracując ze środowiskami początkującego i zaawansowanego biznesu. O Business Link Business Link (www.blpoland.com) to największa w tej części Europy sieć akceleratorów rozwoju biznesu. Oferuje w pełni wyposażone przestrzenie biurowe, dostosowane do potrzeb start-upów, małych i średnich firm, lokalnych i globalnych korporacji oraz doświadczonych inwestorów. Business Link to także baza wiedzy oraz rozległa sieć kontaktów, dzięki którym każdy przedsiębiorca może skutecznie rozwijać się i realizować swoje cele – nie wychodząc z biura.]]> 9353 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Anomalie chemiczne w niewielkiej gromadzie kulistej NGC 6362]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/25/anomalie-chemiczne-w-niewielkiej-gromadzie-kulistej-ngc-6362/ Mon, 25 Apr 2016 16:06:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9357 Kolorowa fotografia gromady kulistej NGC 6362 wykonana za pomocą Wide Field Imager zainstalowanego na 2.2-metrowym teleskopie MPG/ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Źródło: ESO Kolorowa fotografia gromady kulistej NGC 6362 wykonana za pomocą Wide Field Imager zainstalowanego na 2.2-metrowym teleskopie MPG/ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Źródło: ESO[/caption] Naukowcy od lat uważają, że gromady kuliste składają się z gwiazd, które powstały z tej samej materii, a zatem charakteryzują się identycznym, początkowym składem chemicznym, jednak teraz docierają do nas dowody na to, że gromady kuliste mają dużo bardziej złożoną naturę. 14 kwietnia br. zespół włoskich naukowców pracujących pod kierownictwem Aslessio Mucciarelli z Uniwersytetu Bolońskiego opublikował artykuł naukowy opisujący anomalie chemiczne w gromadzie kulistej o niskiej masie NGC 6362, który wskazuje, że gromady kuliste nie są takie proste jak wcześniej uważano. Wyniki badań można przeczytać na serwerze preprintów arXiv. NGC 6362 znajduje się około 25 000 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Ołtarza. Jej wiek szacuje się na 13,5 miliardów lat, a masę na około 50 000 mas Słońca. To najmniej masywna gromada kulista, w której wykryto liczne fotometryczne populacje gwiazd o różnych obfitościach metali. Aby określić skład chemiczny NGC 6362 zespół wykorzystał spektrograf FLAMES (Fibre Large Array Multi Element Spectrograph) zainstalowany na jednym z teleskopów sieci VLT (Very Large Telescope - Bardzo Duży Teleskop) w Chile. Za pomocą FLAMES badacze przeanalizowali widma ponad 200 olbrzymich gwiazd i wyprowadzili z nich obfitość żelaza i sodu w tej gromadzie. Instrument może zarejestrować na jednym zdjęciu wysokiej jakości widma około 140 gwiazd w polu widzenia o średnicy 25 minut łuku. "W przypadku NGC 6362 przeanalizowaliśmy widma ponad 200 olbrzymich gwiazd w gromadzie w celu rozróżnienia gwiazd gromady według ich kinematyki i składu chemicznego Nasze prace stanowią element większego projektu mającego na celu stworzenie kompletnego opisu tej gromady pod kątem właściwości fotometrycznych, składu chemicznego, kinematyki," powiedział Mucciarelli portalowi Phys.org. Przeprowadzone badania pozwoliły na uzyskanie pierwszej chemicznej charakterystyki NGC 6362. Autorzy artykułu określili różnice między gwiazdami w zakresie obfitości sodu i zauważyli, że różnice między gwiazdami w tej stosunkowo małej gromadzie przypominają różnorodność składu chemicznego obserwowaną w bardziej masywnych gromadach. "Nasze badania NGC 6362 wskazują, że ta gromada jest najmniej masywną gromadą kulistą, w której zaobserwowano takie anomalie w zawartości lekkich pierwiastków, takich jak tlen czy sód," mówi Mucciarelli. Badania pozwoliłu na określenie ważnego ograniczenia: gromady gwiazd o masie nawet 50 000 mas Słońca są w stanie tworzyć gwiazdy bogate w sód.  Warto tutaj zauważyć, że gromady otwarte nie wykazują takich anomalii składu chemicznego, a charakteryzują się masą o jeden rząd niższą od gromad kulistych. Biorąc to pod uwagę, badania NGC 6362 pozwalają zawęzić nam pole poszukiwań minimalnej masy pozwalającej zdefiniować gromadę kulistą. Źródło: Phys.org]]> 9357 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA wybrała 13 małych projektów w ramach NIAC]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/26/nasa-wybrala-13-malych-projektow-w-ramach-niac/ Tue, 26 Apr 2016 07:23:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9360 NASA Innovative Advanced Concepts (NIAC) / Źródło: NASA NASA Innovative Advanced Concepts (NIAC) / Źródło: NASA[/caption]
    Amerykańska agencja NASA wyselekcjonowała 13 małych projektów przygotowawczych o dużym potencjale. Zakres badań tych projektów jest bardzo szeroki.
    Oprócz najbardziej znanych dużych programów i projektów, w których technologie zwykle są dość “konserwatywne”, NASA finansuje także bardziej ambitne i ryzykowne projekty. Niektóre z takich szans technologicznych są identyfikowane i rozwijane w ramach programu o nazwie NASA Innovative Advanced Concepts (NIAC). Projekty w ramach NIAC są finansowane od 2011 roku.NIAC zwykle finansuje ambitne projekty w dwóch fazach, zanim rozwinięte technologie będą gotowe do zintegrowania z innymi projektami (np. nowa misja satelitarna). Pierwsza faza to studia wykonalności, które trwają około 9 miesięcy. Następnie, w drugiej fazie w ciągu około 2 lat rozwijane są koncepcje technologiczne. Na początku kwietnia NASA ogłosiła trzynaście projektów pierwszej fazy, które będą finansowane w ramach NIAC. Należą do nich: Light Weight Multifunctional Planetary Probe for Extreme Environment Exploration and Locomotion, Venus Interior Probe Using In-situ Power and Propulsion, Project RAMA: Reconstituting Asteroids into Mechanical Automata, Molecular Composition Analysis of Distant Targets, Brane Craft, Stellar Echo Imaging of Exoplanets, Mars Molniya Orbit Atmospheric Resource Mining, Journey to the Center of Icy Moons, E-Glider: Active Electrostatic Flight for Airless Body Exploration, Marco Quadrelli, Urban bio-mining meets printable electronics: end-to-end at destination biological recycling and reprinting, Automaton Rover for Extreme Environments, Fusion-Enabled Pluto Orbiter and Lander, NIMPH – Nano Icy Moons Propellant Harvester. Szczegóły dotyczące wybranych projektów można zobaczyć na poniższej stronie:https://www.nasa.gov/feature/niac-2016-phase-i-selections Te projekty są zarówno związane z eksploracją Układu Słonecznego (zarówno planet, jak i mniejszych obiektów), jak i elektroniki oraz obliczeń do wielu różnych zastosowań. Powyżej wybrane projekty charakteryzują się dużym ryzykiem i z pewnością długim czasem realizacji od koncepcji nawet do pierwszego prototypu. Z drugiej strony – bez właśnie takich prób definicji i stworzenia nowych technologii poszerzanie obecności człowieka w Układzie Słonecznym może być bardzo trudne, jeśli niewykonalne. Źródło: Kosmonauta.net
    ]]>
    9360 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Powierzchnia Marsa w niespotykanych szczegółach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/26/powierzchnia-marsa-w-niespotykanych-szczegolach/ Tue, 26 Apr 2016 13:09:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9365 marssurfacer Naukowcy z UCL przedstawili powierzchnię Marsa - włącznie z położeniem Beagle-2 - w niespotykanych dotąd szczegółach dzięki wykorzystaniu rewolucyjnej metody stackowania i łączenia zdjęć. Niesamowite zdjęcia przedstawiające lądownik Beagle-2, stare dno jeziora odkryte przez łazik Curiosity, ślady łazika MER-A oraz skały pokrywające równinę "Home Plate" zostały opublikowane przez naukowców z UCL, którzy złożyli i dopasowali zdjęcia wykonane z orbity, przez co byli w stanie przedstawić obiekty w rozdzielczości pięciokrotnie wyższej niż dotychczas. Artykuł opisujący technikę nazwaną Super-Resolution Restoration (SRR), został opublikowany w periodyku Planetary and Space Science w lutym, jednak dopiero niedawno został wykorzystany do obrazowania określonych obiektów na Marsie. Technika może zostać wykorzystana do poszukiwania innych artefaktów pochodzących z nieudanych lądowań oraz do poszukiwania miejsca do bezpiecznych lądowań w ramach kolejnych misji marsjańskich. Co więcej, taka technika może umożliwić naukowcom zbadanie dużo większych połaci terenu niż jest to możliwe za pomocą pojedynczego łazika. Współautor artykułu, prof. Jan-Peter Muller z UCL Mullard Space Science Laboratory powiedział: "Teraz mamy coś co można porównać do widoku zarejestrowanego przez drona, który pokrywa wszystkie obszary Marsa, które wystarczająco często fotografowano. Dzięki temu możemy przyglądać się powierzchni Marsa dużo dokładniej z orbity niż możliwe to było wcześniej, a jakość zdjęć porównywalna jest z tą uzyskiwaną przez lądowniki." Nawet przy wykorzystaniu największych teleskopów, które da się wynieść na orbitę, poziom szczegółowości obrazu powierzchni planet jest ograniczony. Powodem jest ograniczenie masy, głównie optyki teleskopu, przepustowości łącza, którym trzeba przekazać wysokiej jakości zdjęcia na Ziemię oraz interferencja w atmosferach planetarnych. Dla kamer krążących wokół Ziemi i Marsa, ograniczenie rozdzielczości wynosi aktualnie około 25 cm. Technika stackowania i dopasowywania obrazów tego samego obszaru, wykonywanych pod różnymi kątami - SSR (Super-Resolution Restoration) pozwala na dostrzeżenie obiektów o średnicy 5 cm przy wykorzystaniu tego samego teleskopu o średnicy 25 cm. W przypadku Marsa, gdzie powierzchnia zmienia się w tempie liczonym od dekad do milionów lat, takie zdjęcia można zbierać nawet przez 10 lat i wciąż osiągnąć niesamowitą rozdzielczość. W przypadku Ziemi, atmosfera just dużo bardziej burzliwa, dlatego zdjęcia do każdego stacku muszą być wykonywane w ciągu kilku-kilkunastu sekund. Zespół naukowców z UCL zastosował SRR do stacków od 4 do 8 zdjęć powierzchni marsjańskiej wykonanych za pomocą kamery HiRISE, dzięki czemu uzyskał docelową rozdzielczość 5 cm. Wśród nich znajdują się najnowsze zdjęcia miejsca lądowania lądownika Beagle-2 wykonane za pomocą kamery HiRISE a użyczone przez profesora Johna Bridgesa z University of Leicester. Źródło: University College London]]> 9365 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciemne pasy na zdjęciach Wenus w ultrafiolecie bez związku z siarką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/26/ciemne-pasy-na-zdjeciach-wenus-w-ultrafiolecie-bez-zwiazku-z-siarka/ Tue, 26 Apr 2016 13:56:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9369 Zdjęcie Wenus w zakresie ultrafioletowym, źródło: NASA Zdjęcie Wenus w zakresie ultrafioletowym, źródło: NASA[/caption] Przepiękne ciemne pasy widoczne na zdjęciach tarczy Wenus zarejestrowanych w zakresie promieniowania ultrafioletowego w żaden sposób nie są związane z krystalicznymi cząstkami siarki w jej atmosferze - ultrafiolet jest pochłaniany przez inną substancję - dowiodły tego dane uzyskane z pierwszego w historii modelu rozkładu siarki w gazowej otoczce Wenus opracowanego przez prof. Władimira Krasnopolskiego, dyrektora MIPT Laboratory of High Resolution Infrared Spectroscopy of Planetary Atmospheres. Wyniki jego badań zostały opublikowane w periodyku Icarus. Wenus obserwowana przez normalny teleskop w zakresie promieniowania widzialnego widoczna jest jako gładka, żółto-biała tarcza pozbawiona jakichkolwiek szczegółów. W zakresie promieniowania ultrafioletowego obraz ten ulega drastycznym zmianom - na tarczy planety pojawiają się ciemne i jasne obszary ujawniające dynamikę atmosfery. "Owe ciemne obszary oznaczają, że gdzieś w górnych warstwach chmur znajduje się substancja pochłaniająca promieniowanie ultrafioletowe. Przez ostatnie 30 lat proponowano wiele hipotez co do składu chemicznego tej substancji. Wielu naukowców uważało, ze to cząsteczki węgla odpowiedzialne są za pochłanianie. Jednak teraz będziemy musieli porzucić także tą hipotezę," mówi Krasnopolski. Po raz pierwszy Krasnopolski zakwestionował "hipotezę siarki" w 1986 roku dowodząc, że ilość siarki była niewystarczająca do wytłumaczenia efektu pochłaniania promieniowania UV. W nowym artykule przedstawia pierwszy model fotochemiczny powstawania cząstek siarki w obłokach Wenus. Jego model uwzględnia określone procesy rozpadu związków siarki pod wpływem światła, które nie były uwzględniane w poprzednich modelach. Wynikiem badań  jest profil przedstawiający stężenie siarki na różnych wysokościach. Model dowodzi, że aerozol siarki  znajduje się przede wszystkim w niższych warstwach atmosfery. Jego masa odpowiada za dziesiątą część warstwy i nie jest obserwowana z zewnątrz. Niemniej jednak, obserwacje w bliskim ultrafiolecie uzyskane przez sondę Wenera 14 wskazują, że pochłanianie w tym zakresie występuje dopiero w górnych warstwach atmosfery na wysokości ok. 60 km. [caption id="attachment_9370" align="aligncenter" width="543"]Porównanie stężenia względem wysokości dla dwóch profili aerozolu siarki (kolor czerwony) w obłokach atmosferycznych Wenus na podstawie danych z misli Pioneer Venus (mode 1, 2 i 3 oznaczają stężenie względem wysokości dla cząstek o rozmiarach ~0.5, 2.5, 7 um), Źródło: autorzy badania Porównanie stężenia względem wysokości dla dwóch profili aerozolu siarki (kolor czerwony) w obłokach atmosferycznych Wenus na podstawie danych z misli Pioneer Venus (mode 1, 2 i 3 oznaczają stężenie względem wysokości dla cząstek o rozmiarach ~0.5, 2.5, 7 um), Źródło: autorzy badania[/caption] "Oznacza to, że aerozol siarki nie może być przyczyną pochłaniania promieniowania UV w atmosferze Wenus," mówi Krasnopolski. W jego opinii, głównym czynnikiem odpowiadającym za pochłanianie i ciemne pasy na tarczy Wenus może być  chlorek żelaza (FeCl3), który został odkryty w atmosferze tej planety za pomocą spektrometru rentgenowskiego znajdującego się na pokładzie sondy Wenera 12. Warstwa chmur na Wenus w dużej mierze składa się z ciekłych kropki kwasu siarkowego (H2SO4). W 1981 roku, Instytut Badań Kosmicznych Rosyjskiej Akademii Nauk przeprowadził testy laboratoryjne współczynnika odbicia w bliskim ultrafiolecie dla 1% roztworu chlorku żelaza w kwasie siarkowym i otrzymane wtedy wyniki całkowicie zgadzają się z najnowszymi obserwacjami. "Możemy zatem podejrzewać, że mieszanina kwasu siarkowego i chlorku żelaza może być najbardziej prawdopodobną substancją powodującą tą tajemniczą absorpcję promieniowania UV," mówi Krasnopolski. Więcej informacji: * artykuł naukowy: DOI: 10.1016/j.icarus.2016.03.010 Źródło: Moskiewski Instytut Fizyki i Technologii]]> 9369 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Profil morza metanowego na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/26/profil-morza-metanowego-na-tytanie/ Tue, 26 Apr 2016 16:19:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9373 Ligeia Mare - drugie pod względem wielkości morze na Tytanie przedstawione na zdjęciu zarejestrowanym przez sondę Cassini. Jego rozmiary to 420 x 350 km. Morze wypełnione jest ciekłym metanem. Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/Cornell Ligeia Mare - drugie pod względem wielkości morze na Tytanie przedstawione na zdjęciu zarejestrowanym przez sondę Cassini. Jego rozmiary to 420 x 350 km. Morze wypełnione jest ciekłym metanem.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/Cornell[/caption] Największy księżyc Saturna usiany jest morzami i jeziorami wypełnionymi ciekłymi węglowodorami - a właśnie teraz okazało się, że jedno z mórz wypełnione jest czystym metanem, na dnie morza znajdują się muły bogate w materię organiczną, a na wybrzeżu znajdują się liczne bagna. Ze wszystkich księżyców Układu Słonecznego tylko na Tytanie mamy do czynienia z gęstą atmosferą i dużymi zbiornikami cieczy na powierzchni - przez co przypomina on bardziej planetę podobną do Ziemi niż jakikolwiek inny księżyc. Zarówno Ziemia jak i Tytan charakteryzują się atmosferami zdominowanymi przez azot - w przypadku Tytana azot odpowiada za 95% atmosfery. Niestety tlenu akurat tam jest bardzo mało: pozostałe 5 procent składa się głównie z metanu, z niewielką domieszką wodoru i śladowymi ilościami innych gazów takich jak etan. Dzięki niskim temperaturom panującym tak daleko od Słońca, metan i etan mogą zasadniczo znajdować się w stanie ciekłym na powierzchni. Dość długo spekulowano o możliwości występowania jezior i mórz wypełnionych węglowodorami na powierzchni Tytana, zanim w 2004 roku dotarła do niego sonda Cassini-Huygens i potwierdziła te przypuszczenia. Od tego czasu, sonda Cassini potwierdziła, że powierzchnia mórz i jezior na Tytanie to 1,6 mln kilometrów kwadratowych czyli ponad 2% powierzchni. Na ten obszar składają się trzy duże morza, wszystkie znajdujące się w pobliżu bieguna północnego, otoczone dziesiątkami mniejszych jezior na półkuli północnej. Co ciekawe, na półkuli południowej odkryto tylko jedno jezioro. Do niedawna skład chemiczny cieczy wypełniającej te zbiorniki pozostawał tajemnicą. Nowe badania przeprowadzone na danych zebranych przez radar zainstalowany na pokładzie sondy Cassini w latach 2007-2015 podczas przelotów w pobliżu Tytana potwierdzają, że jedno z największych mórz na tym księżycu - Ligeia Mare - składa się prawie wyłącznie z ciekłego metanu. [caption id="attachment_9374" align="aligncenter" width="1000"]Radarowe zdjęcia północnego obszaru biegunowego (środkowe zdjęcie), ze zbliżeniami licznych jezior (po lewej) i dużego morza (po prawej). Morze - Ligeia Mare - rozciąga się na obszarze 420 x 350 km i jest drugim pod względem wielkości zbiornikiem ciekłych węglowodorów na Tytanie. Linia brzegowa ciągnie się przez blisko 2000 km i widać liczne rzeki wpadające do tego morza. W przeciwieństwie do niego, liczne jeziora mają zazwyczaj średnicę poniżej 100 km i bardziej okrągłe kształty. Zdjęcia: środkowe: NASA/JPL-Caltech/ASI/USGS, prawe i lewe: NASA/ESA/T. Cornet, ESA Radarowe zdjęcia północnego obszaru biegunowego (środkowe zdjęcie), ze zbliżeniami licznych jezior (po lewej) i dużego morza (po prawej). Morze - Ligeia Mare - rozciąga się na obszarze 420 x 350 km i jest drugim pod względem wielkości zbiornikiem ciekłych węglowodorów na Tytanie. Linia brzegowa ciągnie się przez blisko 2000 km i widać liczne rzeki wpadające do tego morza. W przeciwieństwie do niego, liczne jeziora mają zazwyczaj średnicę poniżej 100 km i bardziej okrągłe kształty.
    Zdjęcia: środkowe: NASA/JPL-Caltech/ASI/USGS, prawe i lewe: NASA/ESA/T. Cornet, ESA[/caption] "Przypuszczaliśmy, że Ligeia Mare okaże się wypełnione głównie etanem, który obficie powstaje w atmosferze, gdzie promieniowanie słoneczne rozbija cząsteczki metanu," mówi Alice Le Gall z Laboratoire Atmospheres w Millieux, główna autorka artykułu. "Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że to morze w dużej mierze składa się z czystego metanu." Istnieje kilka możliwości, które mogłyby wytłumaczyć nieoczekiwany skład chemiczny Ligeia Mare. "Albo Ligeia Mare uzupełniana jest przez świeże opady metanowego deszczu, albo w jakiś sposób usuwany jest z niego etan," mówi Alice. "Możliwe, że etan przedostaje się do skorupy pod dnem morza, lub że w jakiś sposób przepływa do przylegającego morza Kraken Mare - jednak te przypuszczenia wymagają od nas dalszych badań." Źródło: ESA]]>
    9373 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa księżyc planety karłowatej Makemake]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/26/hubble-odkrywa-ksiezyc-planety-karlowatej-makemake/ Tue, 26 Apr 2016 18:20:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9378 Makemake i MK2 - jej nowy księżyc. Źródło: hubblesite Makemake i MK2 - jej nowy księżyc.
    Źródło: hubblesite[/caption] Spoglądając w zewnętrzne rejony Układu Słonecznego, Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostrzegł mały, ciemny księżyc krążący wokół Makemake, drugiej pod względem jasności lodowej planety karłowatej - po Plutonie - w Pasie Kuipera. Księżyc - tymczasowo noszący oznaczenie S/2015 (136472) 1 i nieformalnie nazwany przez naukowców MK2  - jest ponad 1300 razy słabszy od Makemake. MK2 został dostrzeżony blisko 20 000 km od planety karłowatej, a jego średnicę szacuje się na 180 km. Makemake ma średnicę prawie 1300 km. Planeta karłowata odkryta w 2005 roku i nazwana na cześć bóstwa czczonego przez rdzenną ludność Rapa Nui z Wyspy Wielkanocnej (dzięki za poprawkę RK). Pas Kuipera to rozległy obszar pozostałości materii lodowej z czasów formowania się Układu Słonecznego 4.5 miliarda lat temu, w którym odkryto już kilka planet karłowatych. Niektóre z nich posiadają już znane księżyce, jednak dzisiejsze odkrycie to pierwszy obiekt, który towarzyszy Makemake. Makemake to jedna z pięciu planet karłowatych uznanych przez Międzynarodową Unię Kosmiczną. Obserwacje wykonano w kwietniu 2015 roku za pomocą kamery Wide Field Camera 3 na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.  Unikalna zdolność wypatrywania słabych obiektu w pobliżu jasnych połączona z niesamowitą rozdzielczością, umożliwiła astronomom pracującym na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a dostrzec księżyc w blasku Makemake. Odkrycie ogłoszono dzisiaj w elektronicznym cyrkularzu Minor Planet Electronic Circular.
     

    Jeżeli podoba Ci się jak szybko informujemy o najnowszych odkryciach z dziedziny astronomii - wesprzyj nasze działania na 

    zrzutka.pl/ua5hv7


    Zespół obserwacyjny wykorzystał tą samą technikę do obserwowania księżyca co do odkrycia niewielkich księżyców Plutona w 2005, 2011 i 2012 roku. Poprzednie poszukiwania obiektów krążących wokół Makemake nie przyniosły żadnych rezultatów. "Nasze pierwsze szacunki wskazują, że orbita księżyca jest do nas skierowana krawędzią, dlatego też często patrząc w kierunku Makemake można nie dostrzec tego księżyca, bowiem tonie on całkowicie w blasku planety karłowatej," mówi Alex Parker z Southwest Research Institute w Boulder, Kolorado, który kierował analizami zdjęć z obserwacji. Odkrycie księżyca może dostarczyć nam cennych informacji o Makemake. Zmierzenie orbity księżyca może pozwolić astronomom obliczenie masy układu i zrozumienie jego ewolucji. Co więcej, odkrycie tego księżyca wzmacnia tezę, że większość planet karłowatych posiada księżyce. "Makemake jest członkiem klasy rzadkich obiektów podobnych do Plutona, więc odkrycie jej satelity jest naprawdę ważnym odkryciem," mówi Parker. "Odkrycie tego księżyca pozwoli nam zbadać Makemake dużo dokładniej niż bylibyśmy to w stanie zrobić bez niego." Odkrycie tego obiektu zwiększa podobieństwo Makemake do Plutona. Wiemy już, że oba te obiekty pokryte są lodem metanowym. Tak jak to było w przypadku Plutona, dalsze badania księżyca pozwolą określić gęstość Makemake, co pozwoli oszacować podobieństwo budowy wewnętrznej Makemake i Plutona. "To nowe odkrycie otwiera nowy rozdział w planetologii porównawczej w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego," mówi lider zespołu badaczy marc Buie z Southwest Research Institute w Boulder, Kolorado. https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=er1sBpyih0s Naukowcy będą potrzebowali większej liczby obserwacji z Teleskopu Hubble'a, aby dokładnie określić czy orbita księżyca jest kołowa czy eliptyczna. Wstępne szacunki wskazują, że jeżeli orbita obiektu jest kołowa, to okres orbitalny wokół Makemake musi wynosić 12 dni lub więcej. Określenie kształtu orbity obiektu pozwoli także odpowiedzieć na pytanie o jego pochodzenie. Ciasna orbita kołowa wskazywałaby, że MK 2 jest prawdopodobnie produktem kolizji między Makemake a innym obiektem Pasa Kuipera. Jeżeli księżyc podąża po wydłużonej, szerokiej orbicie, może być obiektem przechwyconym z Pasa Kuipera. Tak czy inaczej do tych zdarzeń doszło najprawdopodobniej kilka miliardów lat temu, gdy Układ Słoneczny był bardzo młody. Odkrycie mogło rozwiązać jedną z tajemnic okrywających Makemake. Wcześniejsze badania tej planety karłowatej prowadzone w podczerwieni wskazywały, że choć powierzchnia Makemake jest prawie w całości jasna i bardzo zimna, niektóre obszary wydają się cieplejsze od otoczenia. Astronomowie wskazywali, że różnica może być spowodowana tym, jak Słońce ogrzewa określone ciemne miejsca na powierzchni Makemake. Niemniej jednak, jeżeli Makemake nie jest do nas odpowiednio skierowana, to owe ciemne plamy powinny powodować zmiany jej jasności wraz z obrotem Makemake wokół własnej osi. Jednak tak znacznej zmienności nie udało się nigdy zaobserwować. Wcześniejsze dane z obserwacji w zakresie podczerwieni nie charakteryzowały się wystarczającą rozdzielczością, która pozwoliłaby odseparować Makemake od MK 2. Ponowna analiza w oparciu o nowe dane obserwacyjne z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazuje, że cieplejsza powierzchnia wykrywana wcześniej w zakresie podczerwonym, mogła w rzeczywistości być ciemną powierzchnią księżyca MK 2. Istnieje kilka teorii tłumaczących dlaczego księżyc może charakteryzować się czarną powierzchnią, nawet jeżeli krąży wokół planety karłowatej, która jest jasna jak świeży śnieg. Jedna z teorii mówi, że w przeciwieństwie do większych obiektów takich jak Makemake, MK2 jest na tyle mały, że nie może grawitacyjnie utrzymać jasnej, lodowej skorupy, która sublimuje, zmieniając stan skupienia ze stałego na gazowy pod wpływem promieniowania słonecznego. W ten sposób księżyc przypominałby komety i inne obiekty Pasa Kuipera, z których wiele pokrytych jest bardzo ciemną materią. Gdy Charon - księżyc Plutona - został odkryty w 1978 roku astronomowie szybko obliczyli masę układu. Masa Plutona była kilkaset razy mniejsza od wcześniejszych szacunków. Dzięki odkryciu Charona astronomowie od razu mogli stwierdzić, że Pluton znacznie się różni od innych obiektów Układu Słonecznego. "To właśnie do takich rewolucyjnych wniosków może prowadzić odkrycie satelity krążącego wokół masywnego obiektu," mówi Parker. Źródło: hubblesite]]>
    9378 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 231 http://www.pulskosmosu.pl/2016/04/27/astrofaza-o-makemake-juz-wiecie-a-czy-nasz-wlasny-ksiezyc-ma-wlasny-ksiezyc/ 0 0 793 https://rupl.wiki/wiki/%28136472%29_Makemake 0 0
    <![CDATA[Pobliska eksplozja masywnej gwiazdy 30 mln lat temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/27/pobliska-eksplozja-masywnej-gwiazdy-30-mln-lat-temu/ Wed, 27 Apr 2016 06:00:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9386 Masywna gwiazda, która eksplodowała 30 milionów lat temu była jedną z nabliższych Ziemi supernowych w ostatnich latach - mówią astrofizycy z Southern Methodist University w Dallas. Widoczna była jako punkt światła na nocnym niebie. Powyższy wykres supernowej 2013ej przedstawia gwiazdę tuż przed eksplozją. Źródło: Govinda Dhungana, SMU Masywna gwiazda, która eksplodowała 30 milionów lat temu była jedną z najbliższych Ziemi supernowych w ostatnich latach - mówią astrofizycy z Southern Methodist University w Dallas. Widoczna była jako punkt światła na nocnym niebie. Powyższy wykres supernowej 2013ej przedstawia gwiazdę tuż przed eksplozją. Źródło: Govinda Dhungana, SMU[/caption] Olbrzmia gwiazda, która eksplodowała 30 milionów lat temu w pobliskiej galaktyce tuż przed przejściem w stadium supernowej miała promień 200 razy większy od promienia Słońca - twierdzą astrofizycy z Southern Methodist University w Dallas. Gwałtowna eksplozja wyrzuciła na zewnątrz materię gwiezdną z prędkością 10 000 kilometrów na sekundę, czyli około 36 milionów kilometrów na godzinę,  mówi Govinda Dhungana, fizyk z SMU oraz główny autor nowego opracowania. Kompleksowa analiza krzywej zmian blasku gwiazdy i widma pozwoliła na odczytanie nowych informacji o charakterze i gwałtownej śmierci wielu supernowych. "Jest tak wiele cech, które możemy poznać analizując bardzo wczesne dane," mówi Dhungana. "To była potężna, masywna gwiazda, spalająca ogromne ilości paliwa. Gdy osiągnęła punkt, w którym jej jądro nie było w stanie już zrównoważyć przyciągania grawitacyjnego, gwałtownie się zapadła i eksplodowała." Masywna eksplozja była jedną z najbliższych nam eksplozji ostatnich lat. Supernowa była widoczna jako punkt świetlny na niebie od 24 lipca 2013 roku - mówi Robert Kehoe, profesor fizyki SMU, który kieruje zespołem astrofizyków z SMU. Eksplozja, oznaczona przez astronomów jako SN 2013ej, do której doszło w galaktyce znajdującej się w pobliżu Drogi Mlecznej uwolniła energię porównywalną do jednoczesnej detonacji 100 milionów Słońc. Gwiazda była tylko jedną z miliardów gwiazd w galaktyce spiralnej M74 w Gwiazdozbiorze Ryb. Uważana za bliską nam, jak na standardy supernowych, SN 2013ej  eksplodowała na tyle daleko, że promieniowanie eksplozji potrzebowało 30 milionów lat, aby dotrzeć do Ziemi. Z tej odległości nawet tak potężna eksplozja widoczna była jedynie za pomocą teleskopów. Dhungana wraz ze współpracownikami przeanalizował SN 2013ej dzięki obszernym danym obserwacyjnym pochodzącym z siedmiu naziemnych teleskopów i teleskopu kosmicznego Swift. Dane obejmują okres czasu od momentu sprzed pojawienia się supernowej w lipcu 2013 roku do ponad 450 dni po eksplozji. https://www.youtube.com/watch?v=wBHu-5ApQTI Zespół był w stanie zbadać ewoluującą temperaturę, masę, promień i obfitość różnych pierwiastków w supernowej i jej odległość od Ziemi. Oprócz tego, udało się oszacować moment wyjścia fali uderzeniowej na zewnątrz gwiazdy, jasny rozbłysk fali uderzeniowej. Pierwotna masa gwiazdy wynosiła około 15 mas Słońca, mówi Dhungana. Temperatura na jej powierzchni wynosiła 12 000 K dziesiątego dnia po eksplozji i opadała do 4500 K w 50. dniu po wybuchu. Dla porównania, temperatura na powierzchni Słońca to 5800 K, a temperatura jądra Ziemi szacowana jest na 6000 K. Nowe pomiary opublikowano tutaj w majowym wydaniu periodyku Astrophysical Journal. Do eksplozji supernowych dochodzi w całym Wszechświecie, jednak wciąż nie mamy pełnego obrazu takiej eksplozji. Naukowcy nie obserwują bezpośrednio początku eksplozji, a jedynie wykrywają zmiany jasności spowodowane wyrzucenie materii z eksplodującej gwiazdy na kilka sekund i dni po eksplozji. Teleskopy takie jak robotyczny teleskop ROTSE-IIIb w Obserwatorium McDonalda w Teksasie wpatrują się w niebo i rejestrują punktów światła o rosnącej jasności.Takie, jak chociażby teleskop Hobby Eberly, obserwują ich widmo. SN 2013ej to trzecia supernowa w galaktyce M74 w ostatnich 10 latach.To dosyć wysoka częstotliwość w porównaniu do Drogi Mlecznej, w której zaobserwowano zaledwie jedną supernową w ostatnich 400 latach. NASA szacuje, że w galaktyce M74 znajduje się około 100 miliardów gwiazd. [caption id="attachment_9390" align="aligncenter" width="800"]Zdjęcie przedstawia supernową SN 2013ej w momencie maksymalnej jasności. Źródło: Govinda Dhungana, SMU Zdjęcie przedstawia supernową SN 2013ej w momencie maksymalnej jasności. Źródło: Govinda Dhungana, SMU[/caption] M74 to jedna z pierwszych kilkudziesięciu galaktyk skatalogowanych przez Charlesa Messiera pod koniec XVIII wieku. Charakteryzuje się budową spiralną - podobną do Drogi Mlecznej - co wskazuje, że nadal zachodzą w niej procesy gwiazdotwórcze, w przeciwieństwie do galaktyk eliptycznych, w których już nie powstają nowe gwiazdy. Całkiem możliwe, że wokół gwiazdy, która eksplodowała jako SN 2013ej, krążyły planety. Jeżeli tak było, tego typu obiekty zostałyby unicestwione przez eksplozję, zauważa Kehoe. "Gdyby ktoś znajdował się w pobliżu tego wybuchu, nawet na moment przed eksplozją nie wiedziałby o zbliżającej się katastrofie, bowiem na powierzchni gwiazdy nie widać skutków wzrostu temperatury jądra, a następnie jego kolapsu," mówi Kehoe. "Nagle gwiazda eksploduje - i już jesteśmy upieczeni." "Kolaps jądra i sposób w jaki prowadzi on do eksplozji jest szczególnie zagadkowy," mówi Kehoe. "Dzięki takim obiektom jak SN 2013ej astronomowie są w stanie porównać różne modele, aby zrozumieć co się tak naprawdę dzieje. Dzięki temu, otrzymaliśmy nowy typ obiektów, które pozwolą nam badać wszechświat w większej skali, a kiedyś być może nawet ciemną energię." Znajdująca się 30 milionów lat świetlnych od Ziemi SN 2013ej to stosunkowo bliskie nam zjawisko pozagalaktyczne - mówi Jozsef Vinko, astrofizyk z Obserwatorium Konkoly oraz Uniwersytetu w Szeged na Węgrzech. "Odległości do pobliskich galaktyk odgrywają istotną rolę w tworzeniu tak zwanej drabinki odległości." Vinko dostarczył ważnych danych z teleskopów należących do Obserwatorium Konkoly oraz Obserwatorium Baja oraz wykonał pomiary odległości do SN 2013ej. "Pobliskie supernowe są szczególnie istotne," mówi Vinko. "Paradoksem jest fakt, że odległości do najbliższych galaktyk znamy gorzej niż do dalszych obiektów. W tym konkretnym wypadku mamy możliwość połączenia obszernych danych dotyczących SN 2013ej z danymi dotyczącymi SN 2002ap - innej supernowej, do której także doszło w M74. Dzięki temu możemy znacznie zmniejszyć niepewność odległości." Analiza widma SN 2013ej w zakresie od ultrafioletu do podczerwieni wskazuje, że światło z eksplozji dotarło do Ziemi 23 lipca 2013 roku. Supernowa odkryta została 25 lipca 2013 roku przez KAIT (Katzman Automatic Imaging Telescope) znajdujący się w Obserwatorium Lick w Kalifornii. Analiza zdjęć zarejestrowanych przez teleskop ROTSE-IIIb wskazuje, że ten teleskop robotyczny wykrył supernową kilka godzin wcześniej. "W obserwacjach widać gwałtownie jaśniejącą supernową, która rozpoczęła się zaledwie 20 godzin wcześniej," mówi Dhungana. Tak jak wiele innych, SN 2013ej to supernowa typu II, tzn. że dochodzi do niej gdy w jądrze gwiazdy znajduje się już tylko żelazo, brakuje paliwa do dalszych procesów jądrowych i jądro gwiazdy się zapada. W ciągu 1/4 sekundy gwiazda eksploduje. Masywne gwiazdy żyją znacznie krócej niż ich mniejsze kuzynki. "Gwiazda, która eksplodowała jako SN 2013ej, prawdopodobnie istniała kilkadziesiąt milionów lat," mówi Kehoe. "We wszechświecie to zaledwie mrugnięcie okiem, dużo mniej niż przeciętna długość życia gwiazd podobnych do Słońca, które mogą żyć miliardy lat. Chociaż masywne gwiazdy są dużo większe i mają większe ilości paliwa, spalają je znacznie szybciej od mniejszych gwiazd." Przez większość krótkiego życia SN 2013ej we wnętrzu zachodziły procesy fuzji wodoru w hel, który następnie ulegał fuzji przez kilkaset tysięcy lat, potem przyszedł czas na fuzję węgla i tlenu przez kilkaset dni, wapnia przez kilka miesięcy i krzemu przez kilka dni. Źródło: Southern Methodist University]]> 9386 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciepły Jowisz na planetarny jubileusz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/27/cieply-jowisz-na-planetarny-jubileusz/ Wed, 27 Apr 2016 08:25:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9393 prof. Andrzeja Niedzielskiego z Centrum Astronomii UMK międzynarodowy zespół astronomów odkrył bardzo egzotyczną planetę, tak zwanego ciepłego Jowisza, przy bardzo starej, blisko dwukrotnie bardziej masywnej niż Słońce gwieździe. To już dwudziesty układ planetarny odkryty przez astronomów z UMK. Gwiazda macierzysta, o nazwie TYC 3667-1280-1, to tzw. czerwony olbrzym. Jest to obiekt o średnicy sześciokrotnie większej niż Słońce i 30 razy jaśniejszy. Znajduje się w gwiazdozbiorze Kasjopei, około 1600 lat świetlnych od Słońca. Takie planety są niezwykle rzadkie, odkryta przez naukowców z UMK jest jedyną znaną przy tak masywnej gwieździe. Planeta, nazwana zgodnie z obowiązującą konwencją TYC 3667-1280-1 b, ma masę ponad pięciokrotnie większą niż Jowisz i krąży wokół swojej gwiazdy na bardzo ciasnej orbicie - jej "rok" trwa zaledwie 26,5 dnia. Gdyby umieścić ją w Układzie Słonecznym, byłby to najbliższy Słońcu obiekt, o orbicie dwa razy ciaśniejszej niż orbita Merkurego. Ze względu na tak małą odległość od gwiazdy, na tej gazowej planecie panuje temperatura około 1100 stopni Celsjusza. To już dwudziesty układ planetarny znaleziony przez zespół prof. Niedzielskiego. Wszystkie badania prowadzące do tych odkryć zostały wykonane za pomocą 10-metrowego teleskopu Hobby-Eberly w Teksasie, a ostatnich pięć także przy współudziale włoskiego teleskopu Galileusza, o średnicy zwierciadła 3.6 metra. Instrument ten wyposażony jest w spektrograf HARPS-N, jedno z dwóch najdokładniejszych tego typu urządzeń na świecie, które pozwala na pomiar prędkości gwiazd z dokładnością lepszą niż 1 m/s . Wśród układów odkrytych przez zespół większość stanowią stare układy planetarne przy tzw. czerwonych olbrzymach, w których poszukiwaniach zespół ten się specjalizuje. W trzech z nich jednocześnie odkryte zostały po dwie planety. Odkrywane przez zespół prof. Niedzielskiego planety zazwyczaj krążą znacznie dalej swoich gwiazd niż ta przy TYC 3667-1280-1. Rekordzistką wśród nich jest planeta przy gwieździe BD+49 828, która krąży w odległości aż 4.2 jednostki astronomicznej, a jej "rok" trwa 2590 dni. W skład zespołu wchodzą także prof. Aleksander Wolszczan (Uniwersytet Stanowy Pensylwanii, USA), dr Eva Villaver (Uniwersytet Autonomiczny w Madrycie, Hiszpania),dr Grzegorz Nowak (Instytut Astronomiczny Wysp Kanaryjskich, Hiszpania), dr Monika Adamów (Uniwersytet Stanowy w Teksasie i Obserwatorium Astronomiczne McDonalda, USA, a także UMK), dr Gracjan Maciejewski (Centrum Astronomii UMK), dr Kacper Kowalik (Narodowe Centrum Zastosowań Superkomputerowych w Illinois, USA) oraz doktorantki: Beata Deka-Szymankiewicz i Michalina Adamczyk z UMK. Badania prof. Niedzielskiego finansowane są przez Narodowe Centrum Nauki. Praca prezentująca najnowsze odkrycie została opublikowana w europejskim periodyku Astronomy & Astrophysics w formie listu do wydawcy. Źródło: UMK]]> 9393 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zapraszamy na #ActInSpace Warsaw - prawdziwie kosmiczny hackaton!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/27/zapraszamy-na-actinspace-warsaw-prawdziwie-kosmiczny-hackaton/ Wed, 27 Apr 2016 10:50:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9396 cover facebook Zastanawiałeś/zastanawiałaś się kiedykolwiek jak trafić do przemysłu kosmicznego, jak znaleźć pracę w zaawansowanych technologiach, jak wykorzystać fakt życia w erze podboju kosmosu? A może uważasz, że idealnie byś się sprawdził/sprawdziła jako twórca rozwiązań satelitarnych? Czemu tylko o tym myśleć? Czemu miałbyś/miałabyś tego spróbować? Jeżeli tak uważasz - zgłoś się do udziału w  

    #ActInSpaceWarsaw

    actWar

     

    20 maja 2016 roku firma Kapitech organizuje hackaton dla Europejskiej Kosmicznej Agencji.

    #ActInSpaceWarsaw - hackathon technologii kosmicznych w Polsce, który w Warszawie organizowany jest przez firme Kapitech, we współpracy z firmą Astri, Airbus DS, Wydziałem Geodezji i Kartografii PW, Cezamatem, CZIiTTEM, BESTem, pod patronatem Polskiej Agencji Kosmicznej i Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego.

    Uczestnicy będą rywalizowali z uczestnikami tego samego wydarzenia w 27 różnych miastach Europy.

    Inicjatorem całego przedsięwzięcia jest Europejska Agencja Kosmiczna ESA i Francuska Agencja Kosmiczna CNES.

    Hackathon to 24 godziny ciągłego projektowania i prototypowania produktów, rozwiązań dla biznesu kosmicznego. Uczestnicy wydarzenia będą projektowali produkty transferując technologię „from space to earth”.

    Wyzwania projektowe i opisy technologii przygotowały ESA i CNES.

    Rejestracja jest otwarta na stronie :

    http://www.actinspace.org/en/inscription

    Strona internetowa:

    http://www.actinspace.org/en/node/126

    Facebook:

    https://www.facebook.com/ActInSpaceWarsaw

    ]]>
    9396 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ASTROFAZA: O Makemake już wiecie, a czy nasz własny Księżyc ma... własny księżyc?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/27/astrofaza-o-makemake-juz-wiecie-a-czy-nasz-wlasny-ksiezyc-ma-wlasny-ksiezyc/ Wed, 27 Apr 2016 18:33:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9401 http://www.facebook.com/Astrofazapl) w swoim stylu podsumowuje wczorajszą informację o księżycu odkrytym wokół planety karłowatej Makemake i dorzuca jeszcze jeden księżyc, obiekt krążący wokół.... cóż, Księżyca :) Źródło: Youtube]]> 9401 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[BLOG: O sondzie Dawn - gościnnie na łamach Antyweb]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/22/blog-o-sondzie-dawn-goscinnie-na-lamach-antyweb/ Thu, 21 Apr 2016 22:37:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11666 bez-tytulu   Dzisiaj dla odmiany gościnny artykuł o poczynaniach sondy Dawn w Pasie Planetoid na łamach portalu Antyweb.pl. Link do artykułu poniżej: http://antyweb.pl/sonda-dawn-czyzby-czekal-nas-kosmiczny-hat-trick/  ]]> 11666 0 0 0 Sonda Dawn – czyżby czekał nas kosmiczny hat-trick?]]> Sonda Dawn – czyżby czekał nas kosmiczny hat-trick?]]> Sonda Dawn – czyżby czekał nas kosmiczny hat-trick?]]> Sonda Dawn – czyżby czekał nas kosmiczny hat-trick?]]> Sonda Dawn – czyżby czekał nas kosmiczny hat-trick?]]> ]]> Sonda Dawn – czyżby czekał nas kosmiczny hat-trick?]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odsłonięte złote lustro Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/odsloniete-zlote-lustro-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba/ Wed, 27 Apr 2016 22:30:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9404 Źródło: NASA/Chris Gunn Źródło: NASA/Chris Gunn[/caption] Inżynierowie NASA odsłonili olbrzymie złote lustro Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba w toku integracji i testów teleskopu, który będzie obserwował wszechświat w podczerwieni. 18 segmentów tworzących łącznie zwierciadło główne chronionych było za pomocą czarnych osłon przez cały proces montażu na stelażu teleskopu. Teraz, po raz pierwszy od zakończenia montażu segmentów, osłony zostały zdjęte. Dominujący swoim złotym blaskiem nad cleanroomem Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie największym teleskopem wysłanym jak dotąd w przestrzeń kosmiczną. Aktualnie inżynierowie intensywnie pracują nad montażem i testowaniem innych elementów teleskopu. Naukowcy z całego świata będą wykorzystywać to unikalne obserwatorium do uzyskiwania zdjęć i widm nie tylko pierwszych galaktyk, które pojawiły się 13.5 miliardów lat temu, lecz także szerokiej palety innych obiektów astronomicznych, takich jak mgławice gwiazdotwórcze, egzoplanety, a nawet księżyce i planety naszego Układu Słonecznego. Aby upewnić się, że lustro jest jednocześnie wytrzymałe i lekkie, zostało ono wykonane z berylu. Każdy segment zwierciadła głównego ma rozmiary niewielkiego stolika i waży około 20 kg. Bardzo cienka warstwa złota pokrywa każdy segment - dzięki temu teleskop lepiej odbija promieniowanie w zakresie podczerwonym. W pełni rozłożone lustro jest większe od jakiejkolwiek rakiety, dlatego dwie części lustra zostaną złożone na czas transportu. Za każdym segmentem lustra znajduje się kilka silniczków, dzięki którym zespół naukowy będzie w stanie skolimować teleskop znajdujący się w przestrzeni kosmicznej. Ten od dawna oczekiwany teleskop wkrótce poddany będzie serii rygorystycznych testów, które mają zapewnić jego bezpieczne wyniesienie w przestrzeń kosmiczną. W ciągu nadchodzących kilku tygodni inżynierowie zainstalują inne kluczowe elementy konstrukcji i wykonają dodatkowe pomiary, aby upewnić się, że teleskop jest gotowy do podróży. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba jest następcą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną natychmiast stanie się najsilniejszym kosmicznym teleskopem jaki kiedykolwiek wysłano w przestrzeń kosmiczną. Webb będzie badał wiele faz historii Wszechświata, włącznie z okresami formowania układów planetarnych zdolnych do podtrzymywania życia na planetach podobnych do Ziemi, jak i naszego własnego Układu Słonecznego. Start zaplanowano na rok 2018. Teleskop zostanie wyniesiony z Gujany Francuskiej na szczycie rakiety Ariane 5. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba jest efektem współpracy NASA, ESA oraz Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 9404 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Red Dragon na Marsie już w 2018 roku?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/red-dragon-na-marsie-juz-w-2018-roku/ Wed, 27 Apr 2016 23:00:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9407 Grafika prezentująca kapsułę Red Dragon na Marsie / Źródło: SpaceX Grafika prezentująca kapsułę Red Dragon na Marsie / Źródło: SpaceX[/caption] Firma SpaceX ogłosiła, że spróbuje wysłać kapsułę Red Dragon na Marsa już podczas następnego okienka startowego, w 2018 roku. Od kilku lat Elon Musk – założyciel firmy SpaceX – otwarcie mówi o swoim zainteresowaniu lotami na Marsa. Taki lot miałaby wykonać kapsuła o nazwie Red Dragon – zmodyfikowana wersja kapsuły Dragon 2. Jednakże, jak na razie SpaceX nie podawał żadnych wiążących dat – aż do 27 kwietnia 2016. Dwudziestego siódmego kwietnia Elon Musk podał na swoim koncie twitter, że planuje wykonać lot na Marsa “tak szybko jak w 2018 roku” . Kapsuły Red Dragon mają być ważnym elementem całej architektury. [caption id="attachment_9409" align="aligncenter" width="600"]Grafika prezentująca startującą rakietę Falcon Heavy / Źródło: SpaceX Grafika prezentująca startującą rakietę Falcon Heavy / Źródło: SpaceX[/caption] Jak na razie nie podano większej ilości szczegółów, ale wraz z tym krótkim ogłoszeniem pojawiły się dwie grafiki: jedna prezentująca kapsułę Red Dragon na powierzchni Marsa i drugą, prezentującą start rakiety Falcon Heavy. SpaceX jednak poinformował, że do końca tego roku zaprezentowane zostaną dalsze informacje dotyczące marsjańskiej misji Red Dragona. Komercyjny lub prywatny lot kapsuły na powierzchnię Marsa jeszcze w tej dekadzie może otworzyć nową erę w eksploracji Czerwonej Planety. Może to także mocno wpłynąć na plany NASA, która obecnie przewiduje lądowanie człowieka na Marsie mniej więcej w trzeciej dekadzie tego wieku. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9407 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[APOD: Omega Centauri - najjaśniejsza gromada kulista]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/apod-omega-centauri-najjasniejsza-gromada-kulista/ Wed, 27 Apr 2016 23:09:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9411 Omega Centauri, źródło: Roberto Colombari Omega Centauri, źródło: Roberto Colombari[/caption] Ta potężna kula gwiazd jest dużo starsza od naszego Słońca. Na długo zanim wyewoluował gatunek ludzki, zanim pojawiły się dinozaury, a nawet zanim pojawiła się Ziemia, powstała potężna grupa gwiazd, która spokojnie krążyła wokół młodej jeszcze Drogi Mlecznej. Spośród około 200 gromad kulistych, które przetrwały do dzisiaj Omega Centauri jest największa i składa się z ponad 10 milionów gwiazd. Omega Centauri jest także najjaśniejszą gromadą kulistą na naszym niebie, a jej jasność wynosi aż 3.9 magnitudo - widoczna jest gołym okiem dla wszystkich obserwatorów zamieszkujących południową półkulę Ziemi. Skatalogowana jako NGC 5139, Omega Centauri znajduje się około 18 000 lat świetlnych od Ziemi i charakteryzuje się średnicą ok. 150 lat świetlnych. W przeciwieństwie do wielu innych gromad kulistych, gwiazdy w Omega Centauri należą do kilku populacji gwiazd różniących się wiekiem i metalicznością, co oznacza, że ta gromada kulista ma bogatą i ciekawą historię, która trwa już od ponad 12 miliardów lat. Źródło: APOD]]> 9411 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pajechali – pierwszy start z Wostocznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/pajechali-pierwszy-start-z-wostocznego/ Thu, 28 Apr 2016 08:17:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9414 czwartek 28 kwietnia o godzinie 05:01 czasu moskiewskiego (02:01 GMT) z nowego rosyjskiego kosmodromu Wostocznyj odbył się pierwszy, inauguracyjny start w przestrzeń kosmiczną. Rakieta Sojuz-2.1a/Wołga z trzema satelitami wystartowała o czasie i poprawnie. Cywilne satelity naukowe (Łomonosow – do obserwacji promieniowania kosmicznego i gamma, eksperymentalny Aist-2 do obserwacji naziemnych, i SamSat-218/D – typu cubesat) trafiły na orbitę okołobiegunową. Start, zaplanowany pierwotnie na środę, został przełożony z przyczyn technicznych (usterka systemu kontroli lotu) na kilka minut przed odpaleniem silników, ku wielkiemu niezadowoleniu prezydenta Putina. Wierchuszka Federacji Rosyjskiej, Putin, wicepremier Rogozin, szef Roskosmosu Komarow, i dowódca sił kosmicznych Gołowko, zaczekała jednak dodatkową dobę i oglądała udany start na żywo. Wostocznyj był budowany od 2012 roku i ma pozwolić Rosji uniezależnić się od wynajmowanego od Kazachstanu kosmodromu w Bajkonurze. Budowa placówki była nękana wieloma problemami, np. klęskami żywiołowymi, ale przede wszystkim korupcją i błędami organizacyjnymi. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9414 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Silne wiatry z tajemniczych rentgenowskich układów podwójnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/silne-wiarty-z-tajemniczych-rentgenowskich-ukladow-podwojnych/ Thu, 28 Apr 2016 09:36:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9419 Źródło: ESA–C. Carreau Źródło: ESA–C. Carreau[/caption] Obserwatorium XMM-Newton (ESA) odkryło gaz uciekający z prędkością równą 1/4 prędkości światła z bardzo jasnych w zakresie rentgenowskim układów podwójnych w dwóch pobliskich galaktykach. W zakresie promieniowania rentgenowskiego niebo zdominowane jest przez dwa typy obiektów astronomicznych: supermasywne czarne dziury siedzące w centrach dużych galaktyk i łapczywie pochłaniające materię je otaczającą, oraz układy podwójne składające się z pozostałości po byłych gwiazdach - białego karła, gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury - i odzieranej przez nie z materii gwiazdy towarzysza. W obu przypadkach otaczający te obiekty gaz tworzy obracający się dysk wokół kompaktowego i bardzo gęstego obiektu centralnego: tarcie w dysku prowadzi do ogrzewania gazu i emitowania promieniowania w szerokim zakresie. Najjaśniej taki gaz świeci w zakresie rentgenowskim. Jednak nie cały gaz otaczający masywny obiekt jest przez niego pochłaniany, część gazu może zostać wypchana w przestrzeń kosmiczną przez silne wiatry i dżety. W latach osiemdziesiątych odkryto pośrednią klasę obiektów, której do dzisiaj nie udało się w pełni zrozumieć. Dziesiątki do setek razy jaśniejsze niż zwykłe jasne rentgenowsko układy podwójne, owe źródła świecą zbyt słabo, aby można je było łączyć z supermasywnymi czarnymi dziurami, tym bardziej, że odkrywa się je z daleka od centrum galaktyk macierzystych. "Uważamy, że te 'ultra-jasne źródła rentgenowskie' to specjalna klasa układów podwójnych, pochłaniających gaz w dużo większym tempie niż zwykłe rentgenowskie układy podwójne," mówi Ciro Pinto z Institute of Astronomy w Cambridge w Wielkiej Brytanii. "W niektórych z nich mogą znajdować się wysoce magnetyczne gwiazdy neutronowe, a w innych mogą skrywać się od dawna poszukiwane czarne dziury o masie pośredniej równej ok. 1000 masom Słońca. Jednak w większości przypadków, powód nietypowego zachowania układu jest wciąż nieznany." Ciro jest głównym autorem nowego badania wykonywanego na danych zebranych za pomocą obserwatorium XMM-Newton, w którym po raz pierwszy opisuje silne wiatry uciekające z ogromną prędkością z dwóch tego typu egzotycznych obiektów. Artykuł opublikowany w tym tygodniu w periodyku  Nature potwierdza, że te źródła charakteryzują się kompaktowym obiektem pochłaniającym materię w wyjątkowo szybkim tempie. Ciro wraz ze współpracownikami zanurzył się w archiwalne dane z teleskopu XMM-Newton, skąd wyłowił obserwacje trzech ultra-jasnych źródeł rentgenowskich znajdujących się w pobliskich galaktykach w odległości mniejszej niż 22 miliony lat świetlnych od Drogi Mlecznej. Dane te zostały zebrane w ciągu kilku lat za pomocą Reflection Grating Spectrometer - bardzo czułego instrumentu, który pozwolił naukowcom dostrzec bardzo delikatne cechy widma promieniowania rentgenowskiego emitowanego przez te źródła. We wszystkich trzech źródłach, naukowcom udało się zidentyfikować emisję rentgenowską gazu pochodzącego z zewnętrznych fragmentów dysku otaczającego centralny, kompaktowy obiekt. Jednak w dwóch z tych trzech źródeł - znanych jako NGC 1313 X-1 oraz NGC 5408 X-1 - widać także wyraźne znaki promieniowania rentgenowskiego pochłanianego przez gaz uciekający od centralnego obiektu z prędkością blisko 70 000 km/s. "To pierwszy raz kiedy udało nam się zaobserwować wiatry emitowane przez ultra-jasne źródła rentgenowskie," mówi Ciro. "I to nie wszystko, bardzo duża prędkość wypływów mówi nam dość dużo o naturze kompaktowego obiektu we wnętrzu źródła, pożerającego materię w zastraszającym tempie." Gorący gaz wciągany przez grawitację kompaktowego obiektu mocno się rozgrzewa i jasno świeci, ciśnienie tego promieniowania wypycha gaz na zewnątrz. To swego rodzaju równowaga: im większa masa, tym szybciej przyciąga otaczający gaz. Z tego też powodu gaz szybciej się podgrzewa, emituje więcej promieniowania, a to prowadzi do wzrostu ciśnienia, które odpycha gaz. Istnieje też teoretyczne ograniczenie ilości materii, która może ulec akrecji przez obiekt o danej masie - to ograniczenie to tzw. jasność Eddingtona. Jasność Eddingtona po raz pierwszy wyliczona została przez Arthura Eddingtona dla gwiazd, jednak może być także zastosowana do kompaktowych obiektów takich jak czarne dziury czy gwiazdy neutronowe. Obliczenia Eddingtona odnoszą się do idealnego przypadku, w którym materia ulegająca akrecji na centralny obiekt oraz promieniowanie emitowane przez ten obiekt robią to równomiernie, we wszystkich kierunkach. Jednak obiekty badane przez Ciro i jego współpracowników zasilane są przez dysk akrecyjny prawdopodobnie rozdymany przez wewnętrzne ciśnienie gazu z dużą prędkością podążającego ku centralnemu obiektowi. W takiej konfiguracji materia dysku może świecić 10 lub więcej razy jaśniej niż wynika z jasności Eddingtona, a z części gazu, której uda się wymknąć z grawitacyjnego uścisku, powstają bardzo szybkie wiatry takie jak te obserwowane przez XMM-Newton. "Obserwując źródła rentgenowskie świecące jaśniej niż wynika z obliczeń jasności Eddingtona, możemy bardzo szczegółowo badać proces akrecji, sprawdzając jak bardzo można przekroczyć to ograniczenie i co powoduje powstanie tak silnych wiatrów," mówi Norbert Schartel, naukowiec projektu XMM-Newton. Natura kompaktowych obiektów znajdujących się w tych źródłach wciąż jednak pozostaje nieuchwytna, choć naukowcy podejrzewają, że mogą to być czarne dziury o masie kilkudziesięciu mas Słońca. Źródło: ESA]]> 9419 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ELEKTRA: Nowa planetoida potrójna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/elektra-nowa-planetoida-potrojna/ Thu, 28 Apr 2016 13:13:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9423 Astronomowie odkryli drugi księżyc krążący wokół planetoidy Elektra Źródło: Yang/ESO[/caption] Astronomowie odkryli nowy księżyc krążący wokół planetoidy Pasa Głównego (130) Elektra - to ten najmniejszy obiekt widoczny na powyższym zdjęciu. Zespół pracujący pod kierownictwem Bina Yanga (ESO, Santiago, Chile) wykonał zdjęcia obiektu wykorzystując instrument SPHERE zainstalowany na teleskopie UT3 stanowiącym element sieci Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Cerro Paranal w Chile. Nowy, drugi księżyc planetoidy (130) Elektra ma średnicę około 2 kilometrów i został tymczasowo nazwany S/2014 (130) 1 - tym samym Elektra dołączyła do rodziny układów potrójnych.  Wykorzystując niespotykaną czułość i wysoką rozdzielczość przestrzenną instrumentu SPHERE zespół zaobserwował także inny układ potrójny w pasie głównym - planetoidę (93) Minerva. Planetoidy to pozostałości po materii, z której uformowały się planety skaliste na początku istnienia Układu Słonecznego. Badanie planetoid za pomocą różnych instrumentów i sond jest zadaniem kluczowym dla zrozumienia mechanizmów, które prowadziły do powstania planet i ich ewolucji w czasie. Wykorzystując dane zebrane za pomocą instrumentu SPHERE zespół naukowców był w stanie określić, że zarówno (130) Elektra jak i (93) Minerva powstały wskutek zderzenia. W wyniku tego zderzenia znaczne odłamki materii oderwały się i uleciały w przestrzeń kosmiczną stając się satelitami jednego z ciał biorących udział w zderzeniu. W tym przypadku niewielka odległość satelitów od większej planetoidy macierzystej, duży stosunek masy między księżycami a ich planetoidą macierzystą oraz ten sam skład chemiczny wspierają powyższą teorię. Więcej informacji: Źródło: ESO]]> 9423 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Japonia odpuszcza próby uratowania satelity Hitomi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/28/japonia-odpuszcza-proby-uratowania-satelity-hitomi/ Thu, 28 Apr 2016 14:16:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9426 2-scientistsbe Japonia porzuciła prób uratowania wartego ćwierć miliarda dolarów satelity wysłanego w przestrzeń kosmiczną w celu badania czarnych dziur - poinformowali dzisiaj naukowcy po miesiącu wysiłków, których celem miało być przywrócenie jego funkcjonalności. Ultra-nowoczesny satelita Hitomi - czyli oko - został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w lutym br. gdzie miał obserwować promieniowanie rentgenowskie czarnych dziur i gromad galaktyk. Jednak wkrótce po osiągnięciu orbity przez satelitę, naukowcy przyznali, że stracili nad nim kontrolę i nie mogą się z nim skomunikować - naukowcy z agencji informowali także, że być może satelita uległ dezintegracji. Kierownictwo Japońskiej Agencji Kosmicznej JAXA zaprzęgło kilkudziesięciu swoich naukowców do podjęcia próby uratowania satelity. Dziś w nocy naukowcy poddali się i poinformowali, że zmuszeni są porzucić próby uruchomienia satelity. "Doszliśmy do wniosku, że satelita znajduje się w stanie, w którym nie możemy oczekiwać przywrócenia jego funkcjonalności," powiedział Saku Tsuneta, dyrektor generalny Institute of Space and Astronautical Science w JAXA. "Bardzo przepraszamy za zaprzestanie prac nad naprawą satelity," dodał. Przedstawiciele JAXA uważają, że panele słoneczne, które miały zapewniać zasilanie instrumentom satelity, mogły ulec oderwaniu od niego, przez co sprawiły, że wart 250 milionów dolarów teleskop stał się kolejnym bezużytecznym śmieciem kosmicznym. Satelita stworzony we współpracy z NASA i innymi grupami, miał za zadanie rozwiązanie tajemnic czarnych dziur, obiektów nigdy dotąd bezpośrednio nie zaobserwowanych. [caption id="attachment_9428" align="aligncenter" width="512"]Naukowcy przyznali, że wysłanie satelity Hitomi w przestrzeń kosmiczną kosztowało 273 miliony dolarów. Naukowcy przyznali, że wysłanie satelity Hitomi w przestrzeń kosmiczną kosztowało 273 miliony dolarów.[/caption] Kolejny start podobnego satelity Europejska Agencja Kosmiczna planuje na rok 2028. Tsuneta powiedział, że utrata urządzenia, którego budowa i start kosztowały 273 miliony dolarów, jest rozczarowaniem nie tylko dla Japończyków, lecz także dla astronomów z całego świata, którzy także liczyli na sukces tej misji. "Bardzo nam przykro, że nie możemy sprostać tym oczekiwaniom," dodał. Satelita został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety H-IIA z centrum Tanegashima Space Center w Japonii. Źródło: AFP]]> 9426 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badania tekstu sprzed 1000 lat opisującego obserwacje supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/29/badania-tekstu-sprzed-1000-lat-opisujacego-obserwacje-supernowej/ Fri, 29 Apr 2016 07:22:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9434 Arabski tekst mówiący o obserwacjach SN 1006 przez Ibn Sina w al-Shifa. Właściwy  opis rozpoczyna się w połowie drugiego wersu od góry i kończy się pod koniec (po lewej) trzeciego wersu od dołu. Źródło: arXiv: 1604.03798 Arabski tekst mówiący o obserwacjach SN 1006 przez Ibn Sina w al-Shifa. Właściwy opis rozpoczyna się w połowie drugiego wersu od góry i kończy się pod koniec (po lewej) trzeciego wersu od dołu. Źródło: arXiv: 1604.03798[/caption] Trzech niemieckich naukowców przedstawiło dowody obserwacji supernowej 1006 (SN 1006) przez arabskiego uczonego Ibn Sina. Nowe dowody dołączą do innych, pochodzących z całego świata, zapisków relacjonujących obserwacje najjaśniejszego zjawiska gwiezdnego kiedykolwiek zaobserwowanego i zapisanego przez ludzkość. W swoim artykule, udostępnionym dzisiaj na serwerze preprintów arXiv, Ralph Neuhaeuser, Carl Ehrig-Eggert oraz Paul Kunitzsch opisują swoje badania nad tekstem, jego tłumaczenie i wagę informacji przekazanych przez dawnego obserwatora nieba. Ibn Sina był perskim naukowcem i filozofem, który w ramach swoich obserwacji bardzo dużo podróżował opisując co widzi i co go zainteresowało - pisywał z resztą na wiele tematów począwszy od medycyny a kończąc na astronomii. To właśnie jeden z tych tekstów, zwany Kitab al-Shifa, mówiący o fizyce, meteorologii i astronomii, przykuł uwagę naukowców - w szczególności fragment opisujący jasny obiekt, który pojawił się na niebie w 1006 roku. Ten fragment tekstu już wcześniej poddawany był badaniom, jednak wtedy uznano, że najprawdopodobniej omawia pojawienie się na niebie komety. W ramach najnowszych badań naukowcy uznali jednak, że może to być opis SN 1006. Oprócz samej zgodności czasu, szczegółowy opis - zauważają - bardziej pasuje do gwałtownego pojawienia się na niebie eksplodującej gwiazdy. W nowym tłumaczeniu widzimy jak Sina opisuje bardzo jasny obiekt, z czasem zmieniający barwę i powoli gasnący - a nawet zauważa, że w pewnym momencie obiekt wyrzucił z siebie iskry. SN 1006 była obserwowana i opisywana przez innych astronomów na całym świecie, od Maroko, Japonii, Jemenu, aż po Chiny - jednak żaden z tych opisów nie mówił o zmianie barwy w czasie. Sina natomiast napisał, że obiekt początkowo był zielonkawo-żółty i intensywnie "mrugał", szczególnie w momencie osiągnięcia maksimum jasności, a potem stopniowo zmieniał barwę na białą, aż w końcu zniknął. Większość współczesnych astronomów uważa, że SN 1006 to nie była tylko supernowa typu Ia (do której dochodzi gdy biały karzeł ściągnie na siebie wystarczająco dużo materii z gwiazdy mu towarzyszącej, aby eksplodować), a że mogła ona być skutkiem zderzenia dwóch białych karłów.  Nowe informacje pochodzące od dawnego astronoma - wskazują naukowcy - mogą pomóc nam w lepszym zrozumieniu zdarzenia, które miało miejsce ponad tysiąc lat temu. Więcej informacji: Źródło: arXiv / phys.org]]> 9434 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje galaktykę ukrywającą się w gwiazdach nocnego nieba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/29/hubble-obserwuje-galaktyke-ukrywajaca-sie-w-gwiazdach-nocnego-nieba/ Fri, 29 Apr 2016 13:09:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9439 UGC 477, Źródło: ESA/Hubble & NASA / Judy Smith UGC 477, Źródło: ESA/Hubble & NASA / Judy Smith[/caption] Rewelacyjne zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia galaktykę UGC 477 znajdującą się ponad 110 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej w Gwiazdozbiorze Ryb (Pisces). UGC 477 to galaktyka o niskiej jasności powierzchni (LSB). Po raz pierwszy zaproponowane w 1976 roku istnienie galaktyk LSB zostało potwierdzone w 1986 roku  gdy odkryto galaktykę Malin 1. Galaktyki LSB takie jak UGC 477 są dużo bardziej rozproszone niż galaktyki takie jak Galaktyka w Andromedzie czy Droga Mleczna. Przy jasności powierzchni nawet 250 razy słabszej od nocnego nieba, tego typu galaktyki są niesamowicie trudne do dostrzeżenia. Większość materii tworzącej galaktyki LSB to gaz wodorowy, a nie gwiazdy. W przeciwieństwie do normalnych galaktyk spiralnych w centrum galaktyk LSB nie ma dużej ilości gwiazd. Astronomowie podejrzewają, że jest tak ponieważ galaktyki LSB znajdowane są z dala od jakichkolwiek innych galaktyk, przez co doświadczają dużo mniej oddziaływań ze strony innych obiektów, które mogłyby prowadzić do zintensyfikowania procesów gwiazdotwórczych w ich wnętrzach. W galaktykach LSB takich jak UGC 477 dominuje ciemna materia, dzięki czemu są to doskonałe obiekty do badania tej tajemniczej materii. Niemniej jednak ze względu na niewielką liczbę galaktyk LSB obserwowanych w przeglądach galaktyk -ze względu na ich niską jasność - naukowcy dopiero niedawno dowiedzieli się jak cenne naukowo są te obiekty. Źródło: ESA/Hubble & NASA / J. Smith]]> 9439 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Unikalna planetoida wraca z trwającej miliardy lat podróży do Obłoku Oorta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/04/29/unikalna-planetoida-wraca-z-trwajacej-miliardy-lat-podrozy-do-obloku-oorta/ Fri, 29 Apr 2016 17:42:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9442 Wizja artystyczna unikalnego obiektu C/2014 S3 (PANSTARRS), Źródło: ESO/M. Kommesser Wizja artystyczna unikalnego obiektu C/2014 S3 (PANSTARRS), Źródło: ESO/M. Kommesser[/caption] Astronomowie odkryli unikalny obiekt, który wydaje się składać z materii powstałej w wewnętrznej części Układu Słonecznego w czasach formowania Ziemi, który został zachowany w Obłoku Oorta z dala od Słońca przez miliardy lat. Obserwacje wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu oraz Teleskopu Kanadyjsko-Francusko-Hawajskiego wskazują, że C/2014 S3 (PANSTARRS) to pierwszy obiekt  odkryty na orbicie przypominającej orbitę komety długookresowej, którego charakterystyka przypomina czystą planetoidę pochodzącą z wewnętrznego Układu Słonecznego. Obiekt może dostarczyć nam ważnych wskazówek o tym w jaki sposób uformował się Układ Słoneczny. W artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Science Advances, główny autor Karen Meech z Uniwersytetu Hawajskiego wraz ze współpracownikami twierdzi, że planetoida C/2014 S3 (PANSTARRS) powstała w wewnętrznej części Układu Słonecznego mniej więcej w czasie formowania się Ziemi, ale została wyrzucona w dalsze ostępy Układu Słonecznego na wczesnym etapie. [caption id="attachment_9444" align="aligncenter" width="1000"]Obserwacje za pomocą VLT i Teleskopu Kanadyjsko-Francusko-Hawajskiego wskazują, że C/2014 S3 (PANSTARRS) to pierwszy obiekt odkryty na długoterminowej orbicie kometarnej, o charakterystyce pierwotnej planetoidy z wnętrza Układu Słonecznego Źródło: ESO/L.Calcada Obserwacje za pomocą VLT i Teleskopu Kanadyjsko-Francusko-Hawajskiego wskazują, że C/2014 S3 (PANSTARRS) to pierwszy obiekt odkryty na długoterminowej orbicie kometarnej, o charakterystyce pierwotnej planetoidy z wnętrza Układu Słonecznego Źródło: ESO/L.Calcada[/caption] Obserwacje zespołu naukowców wskazują, że jest to bardzo stary obiekt skalisty podobny do ciał, z których formowały się planety skaliste takie jak Ziemia, który został wyrzucony z wnętrza Układu Słonecznego i zachowany w głębokim chłodzie Obłoku Oorta przez miliardy lat. Keren Meech tłumaczy: "Znamy już wiele planetoid, jednak wszystkie zostały upieczone przez miliardy lat spędzonych w pobliżu Słońca. Ten obiekt, to pierwsza nie upieczona planetoida, którą udało nam się zaobserwować. Cztery miliardy lat spędziła w najlepszej możliwej zamrażarce." [caption id="attachment_9445" align="aligncenter" width="1000"]Źródło: K. Meech (IfA/UH)/CFHT/ESO Źródło: K. Meech (IfA/UH)/CFHT/ESO[/caption] Obiekt C/2014 S3 (PANSTARRS) został po raz pierwszy zidentyfikowany za pomocą teleskopu Pan-STARRS1 jako słabo aktywna kometa w odległości 2AU od Słońca. Jej aktualny długi okres orbitalny (około 860 lat) wskazuje, że jej źródło znajduje się w Obłoku Oorta, i stosunkowo niedawno została wypchnięta na orbitę po której okresowo zbliża się do Słońca. Zespół natychmiast zauważył, że C/2014 S3 (PANSTARRS) to obiekt nietypowy, jako że nie posiada charakterystycznego ogona typowego dla większości komet długookresowych zbliżających się do Słońca. Dlatego też nazwano go kometą Manx (od rasy kotów bez ogona). W ciągu kilku tygodni od odkrycia, zespół wykonał obserwacje widma tego bardzo słabego obiektu za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Chile. Szczegółowe badania promieniowania odbijanego przez C/2014 S3 (PANSTARRS) wskazują, że planetoida jest typową planetoidą typu S, które zazwyczaj znajdują się w pasie głównym planetoid. Co więcej, obiekt nie wygląda na typową kometą, o których uważa się, że powstają w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego i raczej są obiektami lodowymi niż skalistymi. Wydaje się, że materia, z której złożona jest planetoida uległa bardzo niewielkim zmianom, co oznacza, że pozostała głęboko zamrożona w przez bardzo długi czas. Bardzo słaba aktywność kometarna z C/2014 S3 zgodna z sublimacją lodu wodnego jest milion razy słabsza od aktywnych komet długookresowych znajdujących się w tej samej odległości od Słońca. Współautor artykułu Olivier Hainaut (ESO, Garching, Niemcy) podsumowuje: "Udało nam się odkryć pierwszą skalistą kometę i szukamy kolejnych. W zależności od tego ile ich znajdziemy, będziemy mogli powiedzieć czy gazowe olbrzymy przemieszczały się po Układzie Słonecznym w młodości czy spokojnie powstały tam gdzie je teraz znajdujemy." Źródło: ESO  ]]> 9442 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Misja do Urana w stylu Galileo (2003)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/misja-do-urana-w-stylu-galileo-2003/ Mon, 02 May 2016 07:06:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9456 Uran, przedostatnia planeta Układu Słonecznego, mógły stać się celem wyprawy bezzałogowej sondy w misji o profilu zblizonym do Galileo (NASA) Uran, przedostatnia planeta Układu Słonecznego, mógły stać się celem wyprawy bezzałogowej sondy w misji o profilu zblizonym do Galileo (NASA)[/caption] Cztery największe i najbardziej masywne księżyce Jowisza, wymieniając je w kolejności pod względem ich odległości od planety, to Io, Europa, Ganimedes i Kallisto. Io i Europa tworzą parę o mniej więcej takiej samej wielkości; podobnie Ganimedes i Kallisto. Io posiada średnicę 3636 kilometrów, podczas gdy Europa, najmniejsza z czwórki, ma 3138 kilometrów. Ganimedes, największy księżyc w Układzie Słonecznym, mierzy 5262 kilometrów średnicy. Kallisto, księżyc Jowisza, który z tej czwórki jest najbardziej od niego oddalony, posiada natomiast średnicę wynoszącą 4810 kilometrów. Obecność czterech dużych, masywnych księżyców, umożliwiła sondzie Galileo przeprowadzenie złożonych przelotów w systemie Jowisza począwszy od grudnia 1995 roku do września 2003 roku. W ciągu 34 wykonanych orbit wokół gazowego olbrzyma, Galileo wykorzystał manewry asysty grawitacyjnej wymienionych czterech księżyców do zmiany swojej orbity, nie zużywając przy tym cennego paliwa. Saturn i Neptun natomiast posiadają tylko po jednym dużym, masywnym księżycu. Księżyc Saturna, Tytan, drugi co do wielkości w Układzie Słonecznym, mierzy 5152 kilometrów średnicy, podczas gdy księżyc Neptuna, Tryton, tylko 2706 kilometrów. Pojazd Cassini, który obecnie bada system Saturna, musi więc wykorzystywać Tytana do większości swoich manewrów asysty grawitacyjnej, co oznacza, że jest zmuszony w większym stopniu polegać na swoim ograniczonym zapasie materiałów pędnych aby przemieszczać się wewnątrz systemu tego gazowego giganta. Orbiter wysłany do Neptuna, który miałby do dyspozycji tylko Trytona w charakterze obiektu pozwalającego na wykonywanie manewrów asysty grawitacyjnej stanąłby w obliczu podobnych wyzwań. images_stories_2011_Pozostale_beyond_apollo_uranian_moons W przypadku Urana, jego cztery największe i najbardziej masywne księżyce są stosunkowo niewielkie w porównaniu z Io, Europą, Ganimedesem, Kallisto, Tytanem i Trytonem. Tytania, największy z nich, mierzy zaledwie 1578 kilometrów średnicy. Inne to Ariel (1158 kilometrów) – najbliższy planecie księżyc; Umbriel (1169 kilometrów) i Oberon (1552 kilometry) – znajdujący się najdalej. Tytania obiega Urana pomiędzy Umbrielem, a Oberonem. W artykule opublikowanym w czasopiśmie Journal of Spacecraft and Rockets, na krótko przed tym jak Galileo zakończył misję, Andrew Heaton z Centrum Lotów Kosmicznych im. Marshalla (NASA) i James Longuski z Uniwersytetu Purdue (Indiana) wykazali, że system Urana mógłby umożliwiać złożony układ przelotów w stylu misji Galileo. Było to, jak wyznali, „sprzeczne z intuicją … ponieważ satelity Urana są znacznie mniej masywne od Jowiszowych”. Wyjaśnili, że przeloty w stylu Galileo były jednak możliwe, ponieważ „kluczem do właściwego manewru asysty grawitacyjnej nie jest rozmiar satelity, ale stosunek jego masy do planety, którą obiega – a stosunek mas satelitów Urana w stosunku do niego samego jest zbliżony do obserwowanego w przypadku Jowiszowych księżyców i samego Jowisza”. Tytania i Oberon tworzą dużą, wewnętrzną parę, będącą ekwiwalentem Io i Europy. Naukowcy stwierdzili, że „satelity systemu Urana stanowią wręcz mniejszą replikę systemu Jowisza”. Następnie opisali posiadającą trzy fazy, 811-dniową misję w systemie Urana. Po wystrzeleniu z Ziemi w marcu 2008 roku i wykonaniu manewru asysty grawitacyjnej w trakcie przelotu w pobliżu Jowisza we wrześniu 2009 roku, pojazd mający wykonać przeloty w systemie Urana uruchomiłby swoje silniki rakietowe by wejść na eliptyczną orbitę tej planety w lutym 2018 roku. Manewr rozpocząłby pierwszą fazę misji, która byłaby przeznaczona na dopasowanie nachylenia orbity sondy do płaszczyzny równika Urana i co za tym idzie jego pierścieni, a także księżyców. Uran porusza się po swojej orbicie położony niemal „na boku” w stosunku do innych planet Układu Słonecznego, a jego księżyce posiadają orbity równikowe. Heaton i Longuski pisali, że system Urana wydawałby się ustawiony krawędzią pierścieni do Słońca w 2007 roku, a następnie kąt jego nachylenia stopniowo by się zwiększał do momentu, w którym planeta skierowałaby swój północny biegun w stronę Słońca w 2028 roku. Gdy pojazd misji dotarłby do Urana w 2018 roku, planeta byłaby nachylona pod kątem 13,6 stopnia w stosunku do Słońca. Sonda minęłaby księżyc Tytania jako pierwszy w odległości 316 kilometrów, co miało by miejsce w maju 2019 roku, pozwalając temu satelicie na zmianę płaszczyzny orbity pojazdu. Łącznie dziewięć podobnych przelotów w pobliżu Tytanii przez 261 dni pozwoliłoby statkowi kosmicznemu na zajęcie orbity o tym samym nachyleniu co równik Urana oraz orbity jego księżyców. images_stories_2011_Pozostale_beyond_apollo_uranus_sun Drugi etap misji w systemie Urana – faza redukcji energii – miałaby za zadanie zredukować rozmiar orbity, zmniejszając także jej okres orbitalny, jednocześnie umożliwiając badanie czterech największych księżyców Urana. Te rozpoczęłyby się od przelotu w pobliżu Oberona na wysokości 414 kilometrów, co miałoby miejsce 287 dni po wejściu pojazdu kosmicznego na orbitę gazowej planety, a następnie byłyby kontynuowane w trakcie ośmiu przelotów obok Ariela, pięciu w pobliżu Umbriela, trzech koło Tytanii, a także czterech dodatkowych przelotów obok Oberona w przeciągu kolejnych 395 dni. Największe zbliżenia do satelitów miałyby miejsce w trakcie tej fazy misji; pojazd przeleciałby w odległości 54 kilometrów nad lodową powierzchnią Umbriela na początku swojej 14 orbity – niemal dokładnie w rok (364.3 dnia) po osiągnięciu Urana. Heaton i Longuski nie zawarli intrygującego księżyca Miranda na swojej liście planowanych bliskich przelotów ponieważ orbituje on w bardzo niewielkiej odległości od Urana i posiadając średnicę tylko 470 kilometrów jest o połowę mniejszy od Ariela, najmniejszego księżyca wykorzystywanego do wykonywania manewrów asysty grawitacyjnej. Odległość do gazowej planety i niska masa oznaczałyby, że Miranda mogłaby się w bardzo niewielkim stopniu przyczynić do kształtowania przelotów sondy kosmicznej w systemie Urana. Można by jednak przypuszczać, że pojazd wykonywałby obrazowanie Mirandy jeśli tylko jego trajektoria pozwalałaby na stosunkowo bliski przelot w pobliżu tego ciała. Trzecia faza misji rozpoczęłaby się przelotem w niewielkiej odległości od Umbriela na wysokości 151 kilometrów po 691 dniach od przybycia sondy do Urana. Celem trzeciej fazy misji byłoby umieszczenie sondy na orbicie Ariela. Dzięki trzem dodatkowym przelotom obok Umbriela oraz czterem koło Tytanii, w przeciągu 120 dni pojazd wszedłby na orbitę niemal identyczną z orbitą Ariela, zmniejszając prędkość w stosunku do swojego celu o nieco mniej niż jeden kilometr na sekundę. Następnie pojazd kosmiczny mający badać system Urana uruchomiłby swoje silniki rakietowe by wejść na orbitę wokół Ariela. David S.F. Portree Beyond Apollo blog Na podstawie: “Feasibility of a Galileo-Style Tour of the Uranian Satellites,” A. Heaton and J. Longuski, Journal of Spacecraft and Rockets, Vol. 40, No. 4, July-August 2003, pp. 591-596. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9456 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pluton - globalna perspektywa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/pluton-globalna-perspektywa/ Mon, 02 May 2016 09:57:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9461 dd Zespół naukowy misji New Horizons opublikował nową, zaktualizowaną panchromatyczną, globalną mapę Plutona. Mapa uwzględnia dane ze wszystkich zdjęć powierzchni Plutona wykonanych w dniach 7-14 lipca 2015 roku, których rozdzielczość waha się od 30 km/piksel po stronie Plutona skierowanej do Charona (lewa i prawa część mapy) do 235 metrów/piksel po stronie skierowanej do sondy New Horizons podczas przelotu w pobliżu Plutona 14 lipca 2015 r. (środek mapy). Półkula Plutona niewidziana przez sondę podczas przelotu sondy New Horizons obserwowana była ze znacznie większej odległości i dlatego też w gorszej rozdzielczości. Najnowsze zdjęcia uwzględnione na powyższej mapie zostały przesłane na Ziemię 25 kwietnia br. a zespół bezustannie dodaje do niej nowe zdjęcia stopniowo przesyłane na Ziemię. Wszystkie zdjęcia wykonane podczas przelotu powinny dotrzeć na Ziemię na początku jesieni. Aktualnie zespół pracuje nad aktualną mapą kolorową. Źródło: NASA/JHUAPL/SWRI]]> 9461 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem... na komecie 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/a-tymczasem-na-komecie-67p-2/ Mon, 02 May 2016 10:48:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9470 Zdjęcie wykonane za pomocą NavCam 10 kwietnia  2016 roku gdy sonda Rosetta znajdowała się 31.4 km od jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Skala to 2.7 m/piksel. Bok zdjęcia to 2.7 km, Źródło: ESA/Rosetta/NavCam - CC BY-SA IGO 3.0 Zdjęcie wykonane za pomocą NavCam 10 kwietnia 2016 roku gdy sonda Rosetta znajdowała się 31.4 km od jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Skala to 2.7 m/piksel. Bok zdjęcia to 2.7 km, Źródło: ESA/Rosetta/NavCam - CC BY-SA IGO 3.0[/caption] Aktualnie (dane na dzisiaj) sonda Rosetta znajduje się 422 miliony kilometrów od Słońca, 301 milionów kilometrów od Ziemi i 40 kilometrów od jądra komety 67P. CgUB1kiWEAAxB-O [caption id="attachment_9473" align="aligncenter" width="1000"]Zdjęcie wykonane za pomocą kamery nawigacyjnej NavCam 13 marca 2016 roku z odległości 17 km. Bok zdjęcia to 1.5 km. Zdjęcie przedstawia obszar Anuket i jego otoczenie na powierzchni komety 67P/Czuriuow-Gerasimienko. Źródło: ESA/Rosetta/NavCam - CC BY-SA IGO 3.0 Zdjęcie wykonane za pomocą kamery nawigacyjnej NavCam 13 marca 2016 roku z odległości 17 km. Bok zdjęcia to 1.5 km. Zdjęcie przedstawia obszar Anuket i jego otoczenie na powierzchni komety 67P/Czuriuow-Gerasimienko. Źródło: ESA/Rosetta/NavCam - CC BY-SA IGO 3.0[/caption] Zespół naukowy misji Rosetta opublikował dzisiaj 819 nowych zdjęć wykonanych za pomocą kamery NAVCAM między 10 lutego a 8 marca! Zdjęcia można obejrzeć klikając >>TUTAJ<<. CgZ5dz-W4AE7VQq Poniżej wybrane ujęcia dla tych, którym nie chce się przeglądać obszernej galerii. [caption id="attachment_9475" align="aligncenter" width="1000"]Obszar Hatmehit po prawej oraz obszar Babi po lewej uchwycone za pomocą kamery wąskokątowej OSIRIS 13 kwietnia 2016 r. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA Obszar Hatmehit po prawej oraz obszar Babi po lewej uchwycone za pomocą kamery wąskokątowej OSIRIS 13 kwietnia 2016 r. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA[/caption] [caption id="attachment_9476" align="aligncenter" width="1000"]Obszar Imhotep na powierzchni komety 67P. Zdjęcie wykonano z odległości 31 km. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA Obszar Imhotep na powierzchni komety 67P. Zdjęcie wykonano z odległości 31 km.
    Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA[/caption] [caption id="attachment_9477" align="aligncenter" width="1000"]Zdjęcie jądra komety 67P wykonane za pomocą kamery nawigacyjnej NavCam 19 kwietnia 2016 r. z odległości 29.4 km. Skala to 2.5 m/piksel, a bok zdjęcia to 2.6 km. Źródło: ESA/Rosetta/NavCam - CC BY-SA IGO 3.0 Zdjęcie jądra komety 67P wykonane za pomocą kamery nawigacyjnej NavCam 19 kwietnia 2016 r. z odległości 29.4 km. Skala to 2.5 m/piksel, a bok zdjęcia to 2.6 km. Źródło: ESA/Rosetta/NavCam - CC BY-SA IGO 3.0[/caption]]]>
    9470 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Druga część misji ExoMars przesunięta na rok 2020!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/druga-czesc-misji-exomars-przesunieta-na-rok-2020/ Mon, 02 May 2016 11:10:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9479 Orbiter Trace Gas Orbiter, lądownik Schiaparelli oraz łazik marsjański. Źródło: ESA Orbiter Trace Gas Orbiter, lądownik Schiaparelli oraz łazik marsjański. Źródło: ESA[/caption] 14 marca 2016 roku Roskosmos oraz Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) wystrzeliły w przestrzeń kosmiczną wspólnie opracowaną sondę ExoMars składającą się z orbitera Trace Gas Orbiter (TGO) i lądownika Schiaparelli. Sonda została wyniesiona w przestrzeń na szczycie rakiety Proton z kosmodromu Bajkonur rozpoczynając tym samym współpracę obu agencji w zakresie misji ExoMars. Sukces ekspertów rosyjskich i europejskich zaangażowanych w misję ExoMars 2016 jest efektem długiej i owocnej współpracy. Sonda ExoMars 2016 dotrze do Marsa w październiku 2016. Druga część misji ExoMars składa się z rosyjskiej platformy powierzchniowej i europejskiego łazika, które także zostaną wyniesione w przestrzeń na szczycie rakiety Proton z Kosmodromu Bajkonur. Rosyjscy i europejscy eksperci zrobili co w ich mocy, aby prace postępowały zgodnie z harmonogramem pozwalającym na start sondy w 2018 roku. Pod koniec 2015 roku specjalny zespół Tiger Team złożony z ekspertów ESA, Roskosmosu, oraz przedstawicieli rosyjskiego i europejskiego przemysłu kosmicznego, rozpoczął analizę wszystkich możliwych rozwiązań mających na celu wyeliminowanie opóźnień. Tiger Team przedstawił raport końcowy ze swoich prac podczas spotkania Joint ExoMars Steering Board (JESB), które odbyło się w Moskwie. Po przeprowadzeniu oceny wszystkich możliwych rozwiązań, JESB doszła do wniosku, że uwzględniając opóźnienia  europejskich i rosyjskich dostawców instrumentów naukowych, najlepszym rozwiązaniem będzie start sondy w 2020 roku. Dyrektor generalny ESA Johann-Dietrich Woerner oraz Dyrektor generalny Roskosmosu Igor Komarow wspólnie omówili sytuację misji ExoMars 2018. Po uwzględnieniu raportu przygotowanego przez Tiger Team oraz zaleceń JESB, wspólnie zdecydowali o przesunięciu startu misji na kolejne dostępne okno startowe w lipcu 2020 roku. Aktualnie przygotowywany jest harmonogram prac zapewniający odpowiedni zapas, który pozwoli na start misji w 2018 roku. Jednocześnie powzięto dodatkowe środki pozwalające na ścisłą kontrolę postępów prac w obu agencjach. Źródło: ESA]]> 9479 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/trzy-planety-typu-ziemskiego-odkryte-przy-pobliskiej-ultra-chlodnej-gwiezdzie/ Mon, 02 May 2016 15:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9482 Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego z powierzchni jednej z jego planet Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego z powierzchni jednej z jego planet[/caption] Astronomowie korzystający z teleskopu TRAPPIST w Obserwatorium La Silla w Chile odkryli trzy planety krążące wokół ultra-chłodnego karła zaledwie 40 lat świetlnych od Ziemi. Odkryte planety charakteryzują się rozmiarami i temperaturami podobnymi do Wenus i Ziemi i aktualnie są najlepszymi celami dla poszukiwaczy życia poza Układem Słonecznym. To pierwsze planety kiedykolwiek odkryte w pobliżu tak małej i ciemnej gwiazdy. Nowe wyniki zostały opublikowane dzisiaj (02.05.2016) w periodyku Nature. Zespół astronomów kierowany przez Michaela Gillona z Institut d'Astrophysique et Geophysique w University of Liege w Belgii, wykorzystał belgijski teleskop TRAPPIST do przeprowadzenia obserwacji gwiazdy 2MASS J23062928-0502285 teraz znanej także jako TRAPPIST-1. Naukowcy odkryli, że owa ciemna i chłodna gwiazda przygasa w regularnych odstępach czasu, co wskazywało na to, że kilka obiektów przechodziło między gwiazdą a Ziemią. Szczegółowa analiza wskazuje, że wokół gwiazdy krążą trzy planety o rozmiarach Ziemi. [caption id="attachment_9484" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego znad powierzchni jednej z jego planet Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego znad powierzchni jednej z jego planet[/caption] TRAPPIST-1 to ultra-chłodny karzeł - dużo chłodniejszy i bardziej czerwony niż Słońce i niewiele większy od Jowisza. Tego typu gwiazdy są bardzo powszechne w Drodze Mlecznej i bardzo długowieczne, jednak dopiero teraz udało się odkryć pierwsze planety krążące wokół gwiazdy tego typu. Choć gwiazda znajduje się tak blisko Ziemi - jest ona zbyt ciemna i zbyt czerwona, aby można było ją dostrzec gołym okiem czy nawet za pomocą dużego teleskopu amatorskiego obserwującego w zakresie widzialnym. Gwiazda znajduje się w Gwiazdozbiorze Wodnika. Emmanuel Jehin, współautor nowego badania jest bardzo podekscytowany: "Nasze wyniki naprawdę zmieniają naszą optykę co do populacji planet i sposobów poszukiwania życia we Wszechświecie. Jak dotąd, istnienie takich "czerwonych światów" krążących wokół ultra-chłodnych karłów, było czysto teoretyczne, jednak teraz mamy nie tylko jedną samotną planetę w pobliżu słabej, czerwonej gwiazdy, ale cały układ planetarny składający się z trzech planet!" [caption id="attachment_9485" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 i jego trzech planet Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 i jego trzech planet[/caption] Michael Gillon, główny autor artykułu opisującego odkrycie, tłumaczy wagę nowego odkrycia: "Dlaczego staramy się wykryć planety podobne do Ziemi, krążące wokół najmniejszych i najchłodniejszych gwiazd w otoczeniu Słońca? Powód jest prosty: układy planetarne wokół tych małych gwiazd to -uwzględniając znane dla nas technologie -  jedyne miejsca, w których możemy odkryć życie na planecie o rozmiarach Ziemi. Dlatego jeżeli chcemy odkryć życie we Wszechświecie, to właśnie tu powinniśmy zacząć nasze poszukiwania." Astronomowie będą poszukiwać oznak życia badając wpływ atmosfery tranzytującej planet na światło docierające od gwiazdy do Ziemi. W przypadku planet o rozmiarach Ziemi, taki wpływ zazwyczaj tonie w blasku gwiazdy macierzystej. Tylko w przypadku słabych, czerwonych, ultra-chłodnych karłów - takich jak TRAPPIST-1, ten efekt może być dostrzeżony. Dalsze obserwacje prowadzone za pomocą większych teleskopów, takich jak 8-metrowej średnicy Bardzo Duży Teleskop (VLT) wyposażony w instrument HAWK-I,  pozwoliły określić, że planety krążące wokół TRAPPIST-1 mają rozmiary bardzo podobne do Ziemi. Dwie planety mają okresy orbitalne o długości 1.5 i 2.4 dnia, a trzecia z nich ma słabiej określony okres orbitalny zawierający się w granicach 4.5-73 dni. [caption id="attachment_9486" align="aligncenter" width="1000"]Ultra-chłodny karzeł TRAPPIST-1 w Gwiazdozbiorze Wodnika Ultra-chłodny karzeł TRAPPIST-1 w Gwiazdozbiorze Wodnika[/caption] "Przy tak krótkim okresie orbitalnym, planety znajdują się 20-100 razy bliżej swojej gwiazdy niż Ziemia. Budowa tego układu planetarnego dużo bardziej przypomina układ księżyców krążących wokół Jowisza niż Układ Sloneczny," tłumaczy Michael Gillon. Choć krążą one bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej, wewnętrzne dwie planety otrzymują odpowiednio zaledwie cztery i dwa razy więcej promieniowania niż Ziemia od Słońca. Dzieje się tak bowiem TRAPPIST-1 jest dużo słabszą gwiazdą od Słońca. To z kolei oznacza, że obie planety znajdują się bliżej swojej gwiazdy niż jej ekostrefa, jednak możliwe, że na powierzchni tych planet istnieją obszary, na których warunki pozwalają na istnienie życia. Trzecia, zewnętrzna planeta nie ma jeszcze dokładnie określonej orbity, ale najprawdopodobniej otrzymuje dużo mniej promieniowania niż nasza Ziemia, choć wciąż może znajdować się w ekostrefie. [caption id="attachment_9487" align="aligncenter" width="1000"]This picture shows the Sun and the ultracool dwarf star TRAPPIST-1 to scale. The faint star has only 11% of the diameter of the sun and is much redder in colour. Porównanie rozmiarów Słońca i ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1[/caption] "Dzięki kilku olbrzymim teleskopom, które aktualnie znajdują się w fazie budowy - takim jak E-ELT czy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku,  wkrótce będziemy w stanie badać skład chemiczny atmosfery tych planet, zbadać je pod kątem występowania wody, a następnie śladów aktywności biologicznej. To ogromny krok w poszukiwaniach życia we Wszechświecie," podsumowuje Julien de Wit, współautor z Massachusetts Institute of Technology (MIT) w USA. Opisywane powyżej odkrycie otwiera całkowicie nowy kierunek w poszukiwaniu planet pozasłonecznych. Około 15% gwiazd w pobliżu Słońca to właśnie ultra-chłodne karły, a warto podkreślić, że dzięki nim poszukiwanie egzoplanet przeszło na poziom poszukiwania potencjalnie przyjaznych dla życia kuzynek Ziemi. Przegląd TRAPPIST jest tylko prototypem dużo bardziej ambitnego projektu o nazwie SPECULOOS, który zostanie wdrożony w Obserwatorium Paranal. Film przedstawiający odkrycie dostępny w języku polskim tutaj: Trzy planety typu ziemskiego przy ultra-chłodnym karle 40 lat świetlnych od Słońca Źródło: ESO]]> 9482 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 233 http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/trzy-planety-typu-ziemskiego-przy-ultra-chlodnym-karle-40-lat-swietlnych-od-slonca/ 0 0 250 http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/pierwsze-badania-atmosfer-planet-skalistych-krazacych-wokol-trappist-1/ 0 0 332 http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/11/rozmowy-pk-michael-gillon-odkrywca-trzech-planet-wokol-trappist-1/ 0 0 356 http://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/ultrachlodny-karzel-i-jego-siedem-planet/ 0 0 <![CDATA[Trzy planety typu ziemskiego przy ultra-chłodnym karle 40 lat świetlnych od Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/trzy-planety-typu-ziemskiego-przy-ultra-chlodnym-karle-40-lat-swietlnych-od-slonca/ Mon, 02 May 2016 15:11:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9492 Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe Polskie napisy: Radosław Kosarzycki / Puls Kosmosu]]> 9492 0 0 0 ]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 232 http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/trzy-planety-typu-ziemskiego-odkryte-przy-pobliskiej-ultra-chlodnej-gwiezdzie/ 0 0 251 http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/pierwsze-badania-atmosfer-planet-skalistych-krazacych-wokol-trappist-1/ 0 0 <![CDATA[Dużo tlenu w dawnej atmosferze Marsa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/03/duzo-tlenu-w-dawnej-atmosferze-marsa/ Tue, 03 May 2016 08:16:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9500 Łazik Curiosity spogląda ku Mt Sharp (po prawej stronie zdjęcia). Obraz uzyskany 4 kwietnia 2016 / Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS Łazik Curiosity spogląda ku Mt Sharp (po prawej stronie zdjęcia). Obraz uzyskany 4 kwietnia 2016 / Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Łazik Curiosity odkrył bezpośredni dowód na dużą zawartość tlenu w dawnej marsjańskiej atmosferze. Czy Mars był niegdyś zdatny do życia? Dziś, dzięki misjom orbiterów oraz łazików, w tym Mars Science Laboratory (MSL) “Curiosity”, wiemy, że niegdyś na Czerwonej Planecie przynajmniej okresowo znajdowała się woda w stanie ciekłym. Wiadomo także, że miliardy lat temu atmosfera Marsa musiała być gęstsza. Nie jest jednak znany skład dawnej atmosfery tej planety. Naukowcy analizujący dane zebrane przez MSL doszli do wniosku, że dawna atmosfera Marsa musiała zawierać duże ilości tlenu. Ten wniosek powstał na podstawie detekcji tlenku manganu w skałach na dnie krateru Gale, czyli w obszarze, który bada łazik Curiosity. [caption id="attachment_9503" align="aligncenter" width="900"]Możliwy zasięg jeziora we wnętrzu krateru Gale w czasach, gdy Mt Sharp jeszcze nie istniało / Źródło: NASA/JPL-Caltech/ESA/DLR/FU Berlin/MSSS Możliwy zasięg jeziora we wnętrzu krateru Gale w czasach, gdy Mt Sharp jeszcze nie istniało / Źródło: NASA/JPL-Caltech/ESA/DLR/FU Berlin/MSSS[/caption] Około 3 procent wszystkich skał zawiera duży udział tlenku manganu. Aby takie ilości tego tlenku powstały, potrzebna jest woda w stanie ciekłym oraz warunki utleniające – czyli duża zawartość tlenu atmosferycznego. Pomiary tlenku manganu wykonano przy pomocy instrumentu ChemCam łazika MSL. Naukowcy nie wiedzą jeszcze w którym momencie w przeszłości Marsa powstał tlenek manganu. Do tego potrzeba kolejnej serii badań, na różnych wysokościach wewnątrz kanionu przecinającego Mt Sharp – góry znajdującej się w centralnej części krateru Gale. Pierwszego maja minął marsjański dzień (sol) numer 1328 misji Curiosity. Łazik łącznie przejechał 13839 metrów. [caption id="attachment_9502" align="aligncenter" width="900"]Jedno z ostatnich wierceń wykonanych przez MSL u podnóża Mt Sharp, w obszarze o nazwie "Lubango" / Źródło: NASA, USGS Jedno z ostatnich wierceń wykonanych przez MSL u podnóża Mt Sharp, w obszarze o nazwie "Lubango" / Źródło: NASA, USGS[/caption] Źródło: Kosmonauta.net]]> 9500 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wrząca woda może odpowiadać za marsjańskie ciemne linie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/03/wrzaca-woda-moze-odpowiadac-za-marsjanskie-ciemne-linie/ Tue, 03 May 2016 12:01:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9510 Wyniki przeprowadzonych na Ziemi eksperymentów wspierają teorię powstawania ciemnych linii na marsjańskich zboczach pod wpływem wody Wyniki przeprowadzonych na Ziemi eksperymentów wspierają teorię powstawania ciemnych linii na marsjańskich zboczach pod wpływem wody[/caption] Wyniki przeprowadzonych na Ziemi eksperymentów laboratoryjnych wspierają teorię mówiącą o tym, że ciemne linie na marsjańskich zboczach powstają pod wpływem wody - choć w zupełnie nieziemski sposób, poinformowali wczoraj naukowcy. Zespół z Francji, Wielkiej Brytanii i USA stworzył modele i przeprowadził symulacje warunków marsjańskich, aby dokładniej przeanalizować dane zebrane w badaniach, których wyniki pojawiły się w ubiegłym roku, a które mówiły o "najmocniejszych jak dotąd dowodach" występowania wody w stanie ciekłym na Czerwonej Planecie. Odkrycie to sprawiło, że wielu naukowców zaczęło zastanawiać jak to możliwe, wszak niskie ciśnienie marsjańskiej atmosfery oznacza, że woda nie może zbyt długo przetrwać na powierzchni w stanie ciekłym. Albo zacznie wrzeć albo zamarznie. Zidentyfikowanie wody na Marsie jest trudne ze względu na naszą ograniczoną wiedzę o procesach naturalnych zachodzących w warunkach tak bardzo różniących się od warunków panujących na Ziemi. We wrześniu ubiegłego roku, zespół naukowców poinformował w periodyku  Nature Geoscience, że osobliwe ciemne linie zaobserwowane na zboczach marsjańskich "latem" mogą być smugami super-słonej wody. Co więcej, poinformowano także o odkryciu dowodów na obecność w owych liniach "uwodnionych" minerałów, które wymagają wody do powstania. Linie długością sięgające nawet kilkuset metrów, o szerokości nie przekraczającej 5 metrów, pojawiają się na zboczach w okresie letnim, stopniowo zwiększając swoją długość, a następnie zanikają wraz ze spadkiem temperatur. "W określonych warunkach udało nam się odkryć występowanie wody w stanie ciekłym na Marsie," informowała wtedy NASA. W ramach najnowszych badań naukowcy skupili się na pracy laboratoryjnej starając się wytłumaczyć w jaki sposób woda może odpowiadać za powstawanie ciemnych linii. Także wyniki tych badań opublikowano w periodyku  Nature Geoscience. W zespole pracującym pod kierownictwem Marion Masse z University  of Nantes we Francji znalazło się także kilku autorów pierwotnego artykułu mówiącego o odkryciu wody. Naukowcy umieścili blok lodu na plastikowym zboczu o nachyleniu 30 stopni, pokrytym drobnym piaskiem, a następnie pozwolili mu stopnieć w komorze, w której odtworzono marsjańskie ciśnienie atmosferyczne oraz temperatury letnie. Dla porównania zachodzących procesów, ten sam eksperyment przeprowadzono także w warunkach ziemskich. Okazało się, że przy ciśnieniu atmosferycznym panującym na Marsie, topniejący lód zamieniał się w ciecz, która gwałtownie wrzała spływając w dół zbocza i przesączając się przez piasek. Parująca para wodna wyrzucała w górę ziarna, tworząc  pasma, które zapadały się gdy stawały się coraz bardziej strome, tworząc kanały. "Morfologia powstałych w ten sposób zboczy jest uderzająco podobna do ciemnych linii obserwowanych na Marsie," mówi Wouter Marra z Wydziału Nauk o Ziemi na University of Utrecht w Holandii. "Ten proces, w którym niestabilna wrząca woda powoduje podskakiwanie ziaren piasku i powstawanie osuwisk, może odpowiadać za niektóre aktywne formy obserwowane na powierzchni Marsa." Zapis wideo eksperymentu poniżej: https://www.youtube.com/watch?v=ge1IaLViB_A Wideo przepływu spowodowanego przez lód wodny topniejący na piasku w warunkach marsjańskich (9 mbar, 293K). https://www.youtube.com/watch?v=rIdr8KguNGc Wideo przepływu spowodowanego przez lód wodny topniejący na piasku w warunkach marsjańskich (6.5 mbar, 293K). Gwałtowne wrzenie obserwowane z przodu oraz na szczycie bloku lodu. Więcej informacji: Źródło: AFP / physorg]]> 9510 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie: Enceladus i pierścienie Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/03/zdjecie-enceladus-i-pierscienie-saturna/ Tue, 03 May 2016 14:06:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9514 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Wodny świat Enceladus widoczny jest na powyższym zdjęciu jako niewielka kropka tuż nad pierścieniami Saturna, niczym kropla rosy na liściu. Mimo, że wydaje się jedynie niewielkim punktem na tle potężnego Saturna, Enceladus przypomina nam, że nawet taki mały glob skrywa w sobie tajemnice, których odkrycie jeszcze przed nami. Wedle wszystkich prognoz sprzed dolotu sondy Cassini do Saturna, księżyc o rozmiarach Enceladusa (504 kilometry średnicy) miał być tylko martwym, zamarzniętym globem. Jednak ku zdumieniu wielu, Enceladus aż kipi aktywnością geologiczną, co najlepiej obrazują potężne gejzery  tryskające z okolic bieguna południowego czy potężny ocean podpowierzchniowy. Gejzery, odkryte na zdjęciach wykonanych przez sondę Cassini, składają się głównie z pary wodnej i ziaren pyłu. Powyższe zdjęcie przedstawia nieoświetloną stronę pierścieni pod kątem 0,3 stopni poniżej płaszczyzny pierścieni. Zdjęcie wykonano 25 maja 2015 roku za pomocą szerokokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini przy użyciu filtra, który najwięcej promieniowania przepuszcza w zakresie bliskiej podczerwieni na długości fali równej 728 nm. Zdjęcie wykonano z odległości 1.5 miliona kilometrów od Saturna. Źródło: NASA]]> 9514 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SDO obserwuje łuk materii słonecznej tuż nad krawędzią Słońca (28.4.2016)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/03/sdo-obserwuje-luk-materii-slonecznej-tuz-nad-krawedzia-slonca-28-4-2016/ Tue, 03 May 2016 14:20:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9519 Solar Dynamics Observatory 28 kwietnia 2016 roku. Choć znaczna część materii słonecznej opadła z powrotem na powierzchnię naszej Dziennej Gwiazdy, dezintegracja tego łuku magnetycznego wysłała spory strumień cząsteczek w przestrzeń kosmiczną. Powyższe obrazy zostały zarejestrowane na długości fali nie widocznej dla ludzkiego oka - w ekstremalnym ultrafiolecie. Dla ułatwienia to promieniowanie przedstawiono kolorem złotym. Źródło: NASA/SDO]]> 9519 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 776 https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/25/10-lat-obserwacji-slonca-za-pomoca-solar-dynamics-observatory/ 0 0 809 https://avanaavanafil.com/ avanafil buy]]> 0 0 905 https://tadalisetadalafil.com/ is tadalafil and cialis the same thing]]> 0 0 948 https://elitadalafill.com/ cialis at canadian pharmacy]]> 0 0 969 https://elitadalafill.com/ tadalafil pah tadalafil side effects]]> 0 0 971 https://chloroquineorigin.com/ hydroxyzine hydrochloride anti-malaria drug chloroquine]]> 0 0 <![CDATA[RECENZJA: Jądro ciemności - Jeremiah P. Ostriker, Simon Mitton]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/recenzja-jadro-ciemnosci-jeremiah-p-ostriker-simon-mitton/ Wed, 04 May 2016 06:59:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9522 Źródło: proszynski.pl Źródło: proszynski.pl[/caption] W tym tygodniu trafiła w moje ręce książka, której okładka już od dłuższego czasu mnie przyciągała obietnicą zajęcia się bardzo ulotnym tematem: ciemną materią i ciemną energią. To wciąż niesamowicie świeża tematyka, choć przecież po raz pierwszy terminu dunkle Materie (niem. ciemna materia) Fritz Zwicky użył już w 1936 roku.  
    Wszystkie najważniejsze podstawowe prawa i fakty nauk fizycznych zostały już odkryte i są obecnie tak ugruntowane, że prawdopodobieństwo zastąpienia ich jakimiś nowymi odkryciami jest niezwykle małe. Nasze przyszłe odkrycia mogą mieć wpływ najwyżej na wartości na szóstym miejscu po przecinku dziesiętnym. - Albert Michelson, 1894 Nie ma już w zasadzie powodów, by dyskutować o tym, czy mgławice są zewnętrznymi galaktykami. Odpowiedź na to pytanie poznaliśmy dzięki kolejnym odkryciom. Możemy bezpiecznie stwierdzić, że żaden szanujący się myśliciel mający przed oczyma całość zebranych dowodów nie mógłby obecnie utrzymywać, iż którakolwiek mgławica może być układem gwiazd o randzie porównywalnej z Drogą Mleczną. Zdobyliśmy praktyczną pewność, że cała zawartość gwiezdna i mgławicowa sfery niebieskiej tworzy jedno olbrzymie skupisko. - Agnes Mary Clerke, 1885
      Szczerze mówiąc, im bardziej zagłębiałem się w treść książki, tym bardziej targały mną dwa, na pierwszy rzut oka sprzeczne, uczucia. Pierwsze, negatywne - połykałem kolejne strony, a ciemnej materii i ciemnej energii nigdzie nie mogłem znaleźć, jak gdyby ktoś przykleił do książki nie tą okładkę. W sumie - to uczucie podobne do tego odczuwanego przez naukowców badających tą tematykę: "Wiemy, że ona gdzieś tam jest, tylko... NIE UDAJE NAM SIĘ JEJ DOSTRZEC!!". Drugie, pozytywne - stopniowo coraz bardziej zanurzałem się w historię odkryć prowadzących do powstania samej idei ciemnej materii i ciemnej energii. Dawno nie czytałem tak dobrze zsyntentyzowanej historii odkryć kosmologicznych, badania Wszechświata jako całości. Co ciekawe, nie jest to prosty, chronologiczny zapis kolejnych badań - i bardzo dobrze! Historia kosmologii to przecież historia niesamowitych skoków w przyszłość i w przeszłość. Wielokrotnie uczeni wracali do idei, które pojawiły się wiele dekad wcześniej i pozostawały niedostrzeżone i niedocenione przez kolejne pokolenia naukowców, i to właśnie te idee nagle ujawniały swoje piękno i przenikliwość ich autorów w świetle nowych danych obserwacyjnych. Tak też skonstruowano "Jądro ciemności" - podążając za kolejnymi naukowcami, którzy łączyli uzyskane przez siebie dane z teoriami najnowszymi i tymi już dawno zapomnianymi, czy też tymi, którzy zupełnym przypadkiem zajęli się tą tematyką.
    Hans Bethe uciekł z Niemiec w 1933 roku. Po krótkim pobycie w Wielkiej Brytanii na uniwersytecie w Bristolu osiedlił się na spartańskim i odosobnionym kampusie Uniwersytetu Cornella, gdzie szybko dał się poznać jako jeden z największych autorytetów w dziedzinie teoretycznej fizyki jądrowej. Gdy w 1938 roku przyjechał do Waszyngtonu na spotkanie zorganizowane przez Gamowa i Tellera, nic nie wiedział o wnętrzach gwiazd, ale szybko zainteresował się zagadnieniem wytwarzania energii w Słońcu, które potraktował jak zwyczajny problem z zakresu fizyki jądrowej. (...) W pociągu powrotnym z Waszyngtonu na Uniwersytet Cornella Bethe opracował podstawowe założenia tego cyklu (protonowego - przyp. red.), który jest dokładnie taki jak przeczuwał Eddington (...) Pół roku później, po uzupełnieniu wiedzy z zakresu astrofizyki, Bethe zaproponował alternatywny cykl węglowo-azotowo-tlenowy (CNO). - Jądro ciemności,  s. 144
    Dopiero po ponad 200 stronach tak obszernego wstępu trafiamy na dwa rozdziały szczegółowo omawiające ciemną materię i ciemną energię. Dopiero czytając te rozdziały zacząłem rozumieć po co w książce umieszczono wprowadzenie, które samo w sobie swoją objętością mogłoby służyć za osobną książkę - to wprowadzenie jest niezwykle pomocne do zrozumienia tematyki ciemnej materii i ciemnej energii i motywacji naukowców ich poszukujących.
    Voyager 1 obecnie pędzi z prędkością około 61 000 kilometrów na godzinę i jest w trakcie realizacji rozszerzonej misji. (...) Każdego dnia sonda oddala się od nas niemal o 1,5 miliona kilometrów. Przypuśćmy jednak, że po kilku latach lotu z taką prędkością specjaliści z działu kontroli lotu stwierdzają, że prędkość sondy (mierzona względem Układu Słonecznego) zaczęła bardzo powoli rosnąć, mimo że wciąż znajduje się ona wiele lat świetlnych od innych gwiazd (innych niż Słońce). Im dalej sonda dociera, z tym większą prędkością się od nas oddala. Zdziwniej i zdziwniej, jak ujęła to Alicja. Takie odkrycie zupełnie zbiłoby wszystkich z tropu, byłoby gorsze od odkrycia istnienia ciemnej materii, znacznie gorsze. (...) To zdumiewające, ale takie zachowanie, jakie opisaliśmy właśnie w naszym eksperymencie myślowym, jest rzeczywistością w gigantycznych, kosmologicznych skalach. - Jądro ciemności, s. 258
    Choć tak naprawdę o 'ciemnej stronie Wszechświata' wiemy coraz więcej - wiemy gdzie się znajduje, wiemy ile jej jest, to jednak nie wiemy CZYM jest i nie potrafimy jej wciąż bezpośrednio zaobserwować. Jeremiah Ostriker - jeden z autorów książki - sam zajmuje się tą tematyką od kilku dekad i z łatwością, bazując na wiedzy uzyskanej przez Czytelnika we wstępie do książki, tłumaczy co wiemy, skąd wiemy i dlaczego mamy tak dużą pewność co do istnienia ciemnej materii. Po wchłonięciu ostatniej strony "Jądra ciemności" mam w głowie dwie główne myśli:
    1. moja wiedza o ciemnym wszechświecie została dobrze usystematyzowana i poszerzona,
    2. mam ochotę jeszcze raz, dokładniej przeczytać wstęp, bo wypatrywanie w nim ciemnej materii i ciemnej energii mogło sprawić, że coś jeszcze mogło mi umknąć.
    Moja rada: Jeżeli chcesz zrozumieć czym jest ciemna energia lub ciemna materia to ta pozycja jest dla Ciebie, ale nie wypatruj ich od pierwszej strony. Zapewniam Cię, że w końcu do niej dojdziesz, ale ciesz się także całą drogą do niej prowadzącą. Bo warto.  
    Autor: Jeremiah P. Ostriker, Simon Mitton Tytuł: Jądro ciemności. Ciemna materia, ciemna energia i niewidzialny Wszechświat Stron: 376 Oprawa: miękka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Książka dostępna jest w cenie promocyjnej pod adresem: http://www.proszynski.pl/Jadro_ciemnosci__Ciemna_materia__ciemna_energia_i_niewidzialny_Wszechswiat-p-33225-.html]]>
    9522 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Podlodowcowe erupcje wulkaniczne na wczesnym Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/podlodowcowe-erupcje-wulkaniczne-na-wczesnym-marsie/ Wed, 04 May 2016 08:16:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9534 Grafika przedstawia region na Marsie, gdzie z orbity udało się wykryć kilka minerałów - siarczany (niebieski) oraz tlenki żelaza (różowy) - które mogą wskazywać gdzie doszło do erupcji wulkanu pod lądolodem. Miejsce to znajduje się daleko od jakiejkolwiek obecnie istniejącej czapy polarnej na Marsie, na nietypowo ukształtowanym terenie charakteryzującym się górami o płaskich wierzchołkach. Źródło: NASA/JPL-Caltech/JHUAPL/ASU Grafika przedstawia region na Marsie, gdzie z orbity udało się wykryć kilka minerałów - siarczany (niebieski) oraz tlenki żelaza (różowy) - które mogą wskazywać gdzie doszło do erupcji wulkanu pod lądolodem. Miejsce to znajduje się daleko od jakiejkolwiek obecnie istniejącej czapy polarnej na Marsie, na nietypowo ukształtowanym terenie charakteryzującym się górami o płaskich wierzchołkach.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/JHUAPL/ASU[/caption] Miliardy lat temu pod lądolodem na Marsie dochodziło do erupcji wulkanów. Dzisiaj w pobliżu tego miejsca nie ma żadnego lądolodu na Czerwonej Planecie - wskazują najnowsze dane z sondy Mars Reconnaissance Orbiter. Badania owych wulkanów potwierdzają istnienie rozległych lądolodów na dawnym Marsie. Co więcej, uzyskane wyniki mówią wiele o temperaturze i wilgotności Marsa w przyszłości. Sheridan Ackiss z Purdue University w West Lafayette w stanie Indiana wraz ze współpracownikami wykorzystał dane zebrane przez spektrometr zainstalowany na pokładzie sondy MRO do zbadania składu chemicznego powierzchni nietypowo ukształtowanego obszaru Sisyphi Montes na południowej półkuli Marsa.  Obszar ten jest wręcz usiany górami o płaskich szczytach. Inni naukowcy już wcześnie zauważali podobieństwo tych wzgórz do wulkanów na Ziemi, które wybuchały pod powierzchnią lodu. "Skały mówią bardzo wiele. Badanie skał może powiedzieć nam w jaki sposób powstał wulkan oraz jak się zmieniał w czasie," mówi Ackiss. "Chciałem się dowiedzieć co mają do powiedzenia skały na tych wulkanach." Gdy rozpoczyna się erupcja wulkanu pod lądolodem na Ziemi, gwałtownie powstająca para wodna zazwyczaj prowadzi do eksplozji, która przebija się przez lód i odpowiada za emisję dużych ilości pyłu do atmosfery. Przykładowo, erupcja skrytego pod lodem wulkanu Eyjafjallajokull na Islandii w 2010 roku spowodowała przedostanie się do atmosfery ogromnych ilości pyłu, który zakłócił operacje lotnicze nad całą Europą na ponad tydzień. Charakterystyczne minerały powstające w takich podlodowcowych wulkanach na Ziemi to m.in. zeolity, siarczany i gliny. To właśnie takie minerały odkrył instrument CRISM (Compact Reconnaissance Imaging Spectrometer for Mars) na niektórych płaskich szczytach w regionie Sisyphi Montes. "Tego typu wyników nie udałoby nam się osiągnąć gdyby nie wysoka rozdzielczość instrumentu CRISM," mówi Ackiss. CRISM zapewnił skalę zdjęć rzędu 18 metrów na piksel. Obszar Sisyphi Montes rozciąga się od 55 do 75 stopni szerokości geograficznej południowej. Niektóre obszary o kształtach i składzie chemicznym zgodnym z erupcjami wulkanicznymi pod lądolodem znajdują się ok. 1600 kilometrów od granicy obecnej południowej czapy polarnej na Marsie. Aktualnie czapa polarna ma średnicę ok. 350 kilometrów. Źródło: NASA]]>
    9534 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planeta 9: Świat, który nie powinien istnieć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/planeta-9-swiat-ktory-nie-powinien-istniec/ Wed, 04 May 2016 13:04:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9538 Wizja artystyczna Planety 9. Źródło: Caltech/R. Hurt (IPAC) Wizja artystyczna Planety 9.
    Źródło: Caltech/R. Hurt (IPAC)[/caption] Na początku tego roku naukowcy zaprezentowali dowody na istnienie dziewiątej planety Układu Słonecznego o masie Neptuna, poruszającej się po eliptycznej orbicie 10 razy dalej od Słońca niż Pluton. Od tego czasu teoretycy próbują dowiedzieć się w jaki sposób planeta tego typu mogła znaleźć się na tak odległej orbicie. Nowe badania przeprowadzone przez astronomów z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) skupiły się na kilku scenariuszach - okazało się, że większość z nich charakteryzuje się bardzo niskim prawdopodobieństwem wystąpienia. Dlatego też obecność Planety 9 wciąż pozostaje pod dużym znakiem zapytania. "Dowody wskazują na istnienie Planety 9, ale nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć w jaki sposób mogła ona się tam znaleźć," mówi Gongjie Li, astronom CfA, główny autor artykułu zaakceptowanego do publikacji w periodyku Astrophysical Journal Letters. Planeta 9 krąży wokół Słońca w odległości od 400 do 1500 jednostek astronomicznych. Znajduje się ona zatem znacznie dalej niż wszystkie inne planety Układu Słonecznego. Powstaje zatem pytanie: czy ona już tam powstała czy też może powstała gdzie indziej i dopiero potem znalazła się na swojej nietypowej orbicie? Li oraz jej współautor Fred Adams z University of Michigan przeprowadzili miliony symulacji komputerowych, aby przetestować trzy różne możliwości. Pierwsza i najbardziej prawdopodobna  zakłada przejście w pobliżu Układu Słonecznego innej gwiazdy, która swoją grawitacja odciągnęła Planeta 9 od Słońca. Tego typu oddziaływanie nie tylko wysłałoby planetę na znacznie szerszą, ale także bardziej eliptyczną orbitę. A skoro Słońce powstało w gromadzie gwiazd składającej się z tysięcy innych gwiazd, tego typu oddziaływania zapewne były dużo częstsze we wczesnej historii Układu Słonecznego. Niemniej jednak, przechodząca blisko gwiazda prawdopodobnie całkowicie wyrwałaby Planeta 9 z Układu Słonecznego. Li i Adams doszli do wniosku, że prawdopodobieństwo, że Planeta 9 wylądowałaby na obecnej orbicie wynosi zaledwie 10%. Co więcej, aby do tego doszło, od samego początku planeta musiałaby się znajdować bardzo daleko od Słońca. Astronom CfA Scott Kenyon uważa, że być może rozwiązał ten problem. W dwóch artykułach złożonych do publikacji w periodyku Astrophysical Journal, Kenyon wraz z Benjaminem Bromleyem (University of Utah) wykorzystał symulacje komputerowe do stworzenia możliwych scenariuszy powstawania Planeta 9 na odległej orbicie. "Najprostszym rozwiązaniem jest sytuacja, w której w Układzie Słonecznym powstałby jeszcze jeden gazowy olbrzym," mówi Kenyon. Naukowcy zaproponowali teorię według której Planeta 9 uformowała się dużo bliżej Słońca, a oddziaływania grawitacyjne z innymi gazowymi olbrzymami, takimi jak Jowisz cz Saturn mogły z czasem wyrzucić planetą na większą i bardziej eliptyczną orbitę. "Można to sobie wyobrazić na przykładzie dziecka na huśtawce. Jeżeli lekko je popchniemy w odpowiednim momencie, będzie się bujać coraz wyżej," tłumaczy Kenyon. "W pewnym momencie jednak wyzwaniem jest nie pchnąć planety na tyle mocno, aby całkowicie wyleciała z Układu Słonecznego." Jednak według niego, można tego uniknąć poprzez oddziaływanie z dyskiem gazowym Układu Słonecznego. Kenyon i Bromley zbadali także możliwość uformowania się Planety 9 na bardzo odległej orbicie. Okazało się, że odpowiednie połączenie początkowej masy dysku i czasu życia dysku mogło pozwolić na powstanie Planety 9 zanim koło Słońca przeszła gwiazda wzmiankowana przez Li. "Najlepszą cechą tych scenariuszy jest fakt, że są one obserwacyjnie testowalne," zauważa Kenyon. "Wyrzucony gazowy olbrzym będzie wyglądał jak zimny Neptun, podczas gdy planeta, która już tam powstała przypominałaby gigantycznego Plutona, bez otoczki gazowej." Badania Li pozwalają także nałożyć ograniczenia na epoki formowania się i migracji Planety 9. Słońce powstało w gromadzie, w której gwiazdy częściej się do siebie zbliżały. Odległa orbita Planety 9 sprawiłaby, że byłaby ona podatna na wyrzucenie z układu planetarnego podczas takiego zbliżenia. Dlatego też najprawdopodobniej Planeta 9 znalazła się na obecnej orbicie już po tym jak Słońce opuściło swoją gromadę. Na samym końcu Li oraz Adams przyjrzeli się dwóm bardziej egzotycznym możliwościom: 1. Planeta 9 jest egzoplanetą przechwyconą z przechodzącego w pobliżu Słońca innego układu planetarnego, lub planetą swobodną, która została przechwycona po tym jak za bardzo zbliżyła się do Układu Słonecznego. Niemniej jednak badacze doszli do wniosku, że szanse na prawdziwość któregokolwiek z tych scenariuszy są mniejsze niż 2 procent. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]>
    9538 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 901 kamagra special delivery uk]]> 0 0
    <![CDATA[Test ASKAP pozwolił odkryć potężną czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/test-askap-pozwolil-odkryc-potezna-czarna-dziure/ Wed, 04 May 2016 17:00:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9541 Dzięki informacji o prędkości gazu udało się bezpośrednio zmierzyć masę czarnej dziury, która powodowała wirowanie gazu. Źródło: NASA/ESA/Hubble Heritage Team/AURA/B. Whitmore et al. Dzięki informacji o prędkości gazu udało się bezpośrednio zmierzyć masę czarnej dziury, która powodowała wirowanie gazu. Źródło: NASA/ESA/Hubble Heritage Team/AURA/B. Whitmore et al.[/caption] Wyobraź sobie, że zakładasz nową parę okularów, rozglądasz się aby je sprawdzić i zauważasz potwora - dokładnie do tego doszło gdy skierowano anteny ASKAP w kierunku grupy trzech łączących się galaktyk 1.8 miliarda lat świetlnych od Drogi Mlecznej. Rzeczonym potworem jest supermasywna czarna dziura o masie 3 miliardów mas Słońca. Uważa się, że wszystkie galaktyki posiadają potężne czarne dziury w swoich centrach, jednak ta jest naprawdę gigantyczna nawet w skali kosmosu. Jest bowiem 750 razy większa od czarnej dziury znajdującej się w centrum Drogi Mlecznej, której masa to zaledwie 4 miliony mas Słońca. Czarne dziury rosną pochłaniając olbrzymie ilości materii, włącznie z innymi czarnymi dziurami, które za bardzo się do nich zbliżą - w tym przypadku doszło do połączenia czarnych dziur znajdujących się wcześniej w trzech różnych galaktykach. Dr Lisa Harvey-Smith z CSIRO wraz ze swoim zespołem wiedziała o istnieniu silnego źródła promieniowania radiowego, znanego jako maser astrofizyczny, w tej grupie i skierowała w jego stronę sieć anten ASKAP. Wyniki zostały następnie potwierdzone za pomocą teleskopu Australia Telescope Compact Array w Narrabri, który odkrył, że gaz odpowiadający za maser przemieszcza się z prędkością 600 kilometrów na sekundę. Wiedza o prędkości gazu pozwoliła na bezpośredni pomiar masy czarnej dziury, która napędzała ten gaz. [caption id="attachment_9543" align="aligncenter" width="1000"]Sieć anten ASKAP Źródło: skatelescope.org Sieć anten ASKAP
    Źródło: skatelescope.org[/caption] ASKAP (Australian Square Kilometre Array Pathfinder) jest prekursorem Square Kilometer Array i budowany jest w Murchison. Po zakończeniu budowy ASKAP będzie składał się z 36 identycznych anten, każda o średnicy 12 metrów, które będą pracowały jako jeden duży instrument. "Pełna sieć 36 anten będzie uruchomiona do 2018 roku," mówi dr Harvey-Smith. "Aktualnie testy przechodzi dziewięć anten, a nasze pierwsze badania naukowe rozpoczną się po uruchomieniu 12 anten." Dr George Heald, który kieruje grupą astrofizyki w CSIRO w Perth podkreśla, że zaletą ASKAP jest własna technologia odbiornika o nazwie Phased Array Feed (PAF), który działa niczym kamera cyfrowa na falach radiowych. "Pozwala nam ona dużo szybciej tworzyć mapy rozległych obszarów nieba niż za pomocą tradycyjnych radioteleskopów." Źródło: Science Network WA]]>
    9541 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/czy-na-planetach-krazacych-wokol-trappist-1-moze-byc-woda/ Wed, 04 May 2016 18:30:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9545 Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego znad powierzchni jednej z jego planet Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego znad powierzchni jednej z jego planet[/caption] Zeszłotygodniowe informacje o odkryciu trzech planet podobnych rozmiarami i temperaturą do Ziemi, krążących wokół ultra-chłodnego karła zaledwie 40 lat świetlnych od Słońca rozpaliły wyobraźnię wielu miłośników poszukiwania życia poza Układem Słonecznym. Nic w tym dziwnego zważając na takie fakty jak:
    • bliskość układu planetarnego do Słońca (w skali kosmicznej 40 lat świetlnych to naprawdę jest "tuż obok"),
    • powszechność występowania gwiazd tego typu w Drodze Mlecznej (odpowiadają za około 15% wszystkich gwiazd w naszej galaktyce, w której może znajdować się od 200 do 400 miliardów gwiazd),
    • rozmiary planet zbliżone do Ziemi i Wenus,
    • obecność planet w pobliżu ekostrefy wokół gwiazdy macierzystej,
    • badanie atmosfer tych trzech planet możliwe jest za pomocą instrumentów takich jak Kosmiczny Teleskop Hubble'a czy w przyszłości Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.
    Nikogo zatem nie powinno dziwić, że informacje te przyciągnęły uwagę innych naukowców zajmujących się poszukiwaniem egzoplanet czy badających różnego typu gwiazdy. W artykule złożonym dzisiaj do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society (MNRAS) Emeline Belmont wraz ze swoimi współpracownikami rozważa możliwość występowania wody na planetach o rozmiarach Ziemi znajdujących się w ekostrefach wokół ultra-chłodnych  karłów, uwzględniając w swojej pracy także możliwe implikacje dla planet odkrytych wokół gwiazdy TRAPPIST-1. Belmont uważa, że warto przyjrzeć się tej kwestii z kilku istotnych powodów. Obiekty klasy UCD (ultra-chłodne karły), na które składają się zarówno brązowe karły jak i późne karły klasy M, stygną monotonicznie, a to sprawia, że ekostrefy znajdujące się wokół nich stopniowo przybliżają się do gwiazdy. Planety, które obecnie znajdują się w ekostrefie wokół UCD, na wcześniejszych etapach ewolucji układu planetarnego znajdowały się w miejscu, gdzie było zdecydowanie za gorąco na występowanie wody w stanie ciekłym. Można założyć, że takie planety zanim znalazły się w ekostrefie zostały skutecznie wysterylizowane przez silne promieniowanie gwiazdy, a tym samym nie są dobrymi obiektami do poszukiwań aktywności biologicznej. Już we wstępie artykułu Belmont zauważa, że planety TRAPPIST-1 b, c - znajdują się za blisko gwiazdy, natomiast trzecia planeta d może faktycznie znajdować się w ekostrefie wokół UCD. Masę gwiazdy TRAPPIST-1 szacuje się na 0.08 masy Słońca (niesamowicie blisko wartości 0.075 masy Słońca, przy której brązowe karły przechodzą w karły późnej klasy M). Brązowe karły stopniowo stygną, jednak w przypadku gwiazd takich jak TRAPPIST-1 masa jest wystarczająco duża na rozpoczęcia fuzji wodoru w jej jądrze. Gdy już w jądrze rozpoczną się reakcje jądrowe, ekostefa wokół gwiazdy przestaje się przesuwać ku jej powierzchni i pozwala na przebywanie planet w ekostrefie przez ponad 10 miliardów lat. Niemniej jednak ekostrefa zbliży się na tyle do gwiazdy, to planety, które już się tam znalazły mogły utracić znaczną ilość wody  - całe ziemskie zasoby wody wyparowałyby w ciągu jednego miliarda lat. Tak szybka utrata wody spowodowana może być fotolizą H2O przez fotony dalekiego ultrafioletu oraz ucieczką wodoru za sprawą ogrzewania górnych warstw atmosfery przez promieniowanie w ekstremalnym ultrafiolecie (podobnie jak w przypadku Wenus). Wszystkie trzy planety krążące wokół TRAPPIST-1 to planety o rozmiarach Ziemi, a tym samym prawdopodobnie są to planety skaliste. Krążą one niesamowicie blisko gwiazdy macierzystej:
    • TRAPPIST-1b w odległości 0,01111 jednostki astronomicznej,
    • TRAPPIST-1c w odległości 0,01522 jednostki astronomicznej,
    • TRAPPIST-1d w odległości co najmniej 0,022 jednostki astronomicznej (nie określono jej dokładnie).
    Dzięki temu wiemy, że planety otrzymują odpowiednio 4.25, 2.26 i 0.02-1 ilości promieniowania otrzymywanego ze Słońca przez Ziemię. Widzimy wyraźnie, że ostatnia planeta może wciąż znajdować się w ekostrefie. W zależności od przyjętego wieku samej gwiazdy, autorzy uważają, że ostatnia planeta do momentu znalezienia się w ekostrefie mogła utracić zaledwie 22-37% wody. Nawet jeżeli planeta będąca już w ekostrefie nadal traci wodę, biorąc pod uwagę wiek karła, wciąż powinno na niej się znajdować 20% początkowej wody. Autorzy zaznaczają jednak, że ich obliczenia i ograniczenia mogą dawać zbyt pesymistyczne wyniki i możliwe jest, że także dwie wewnętrzne planety wciąż posiadają znaczne ilości wody na swojej powierzchni. Dlatego też naukowcy z niecierpliwością czekają na uruchomienie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który będzie w stanie badać atmosfery tych planet. Już samo wykrycie wody na dwóch wewnętrznych planetach pozwoli nam na nałożenie ograniczeń na intensywność promieniowania w ekstremalnym ultrafiolecie, a to z kolei pozwoli dużo dokładniej określić warunki panujące na wszystkich trzech planetach. Więcej informacji: Źródło: arXiv]]>
    9545 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 355 http://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/ultrachlodny-karzel-i-jego-siedem-planet/ 0 0
    <![CDATA[GoPro poleciało na wycieczkę rakietą - niesamowity zapis lotu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/gopro-polecialo-na-wycieczke-rakieta-niesamowity-zapis-lotu/ Wed, 04 May 2016 21:33:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9547 9547 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 235 http://mynameisaks.com/piateczka-45/ 0 0 561 https://new.wrealu24.pl/kamera-gopro-na-rakiecie-suborbitalnej-niesamowity-zapis-lotu/ 0 0 <![CDATA[Unikalne interakcje Plutona z wiatrem słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/05/unikalne-interakcje-plutona-z-wiatrem-slonecznym/ Thu, 05 May 2016 09:10:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9550 Powyższą mozaikę złożono z czterech zdjęć wykonanych za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) na pokładzie sondy New Horizons. Zdjęcia wykonano z odległości 450 000 km od Plutona, Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Powyższą mozaikę złożono z czterech zdjęć wykonanych za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) na pokładzie sondy New Horizons. Zdjęcia wykonano z odległości 450 000 km od Plutona, Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Pluton w oddziaływaniu z wiatrem słonecznym, bezustannym strumieniem naładowanych cząsteczek emitowanych przez Słońce, nie zachowuje się tak jak kometa - choć tego oczekiwano - a bardziej jak planeta, podobnie do Marsa czy Wenus. To pierwsze wnioski płynące z wstępnej analizy oddziaływania Plutona z wiatrem słonecznym, a opublikowanej dzisiaj w periodyku Journal of Geophysical Research - Space Physics wydawanym przez American Geophysical Union (AGU). Wykorzystując dane zebrane przez instrument SWAP (Solar Wind Around Pluto) zainstalowany na pokładzie sondy New Horizons, która w lipcu ubiegłego roku przeleciała w pobliżu Plutona, naukowcy mogli po raz pierwszy zaobserwować materię odrywaną z górnych warstw atmosfery Plutona i zbadać w jaki sposób ona oddziałuje z wiatrem słonecznym. Badania te przyniosły nam kolejną "niespodziankę związaną w Plutonem." "Tego typu interakcji nigdy jeszcze nie widzieliśmy w Układzie Słonecznym," mówi David J. McComas, główny autor opracowania. McComas, profesor astrofizyki na Uniwersytecie w Princeton i wice-prezydent Princeton Plasma Physics Laboratory. "Wyniki są zdumiewające." McComas kieruje grupą badawczą odpowiedzialną za instrument SWAP na pokładzie sondy New Horizons raz był odpowiedzialny za rozwój instrumentu SWAP gdy pracował na Southwest Research Institute (SwRI) w San Antonio, w Teksasie. Zespół badawczy posiada teraz ogromny zbiór danych dotyczących interaktcji atmosfery Plutona z wiatrem słonecznym. Wiatr słoneczny to plazma składająca się głównie z protonów i elektronów, a wyrzucana przez Słońce w przestrzeń kosmiczną z prędkościami rzędu 160 milionów kilometrów na godzinę, w której skąpane są planety, planetoidy, komety czy przestrzeń międzyplanetarna. Do niedawna większość naukowców uważała, że Pluton przypomina bardziej kometę, która posiada rozległy obszar łagodnego spowalniania wiatru słonecznego, w przeciwieństwie do nagłego odchylania wiatru słonecznego przez planety takie jak Mars czy Wenus. Okazuje się, że tak jak samochody napędzane benzyną, ale i wyposażone w niewielkie silniki elektryczne, Pluton jest swego rodzaju hybrydą. Zatem po raz kolejny Pluton zaskakuje. "Te wyniki doskonale obrazują jak cenna jest eksploracja. Po raz kolejny udało nam się polecieć do zupełnie nowego obiektu i odkryć zupełnie nowe zjawiska, zupełnie nowe przykłady na to, jak nieprzewidywalna jest natura," mówi Alan Stern, główny naukowiec misji New Horizons. Ze względu na dużą odległość od Słońca - średnio 5.5 miliarda kilometrów - oraz ze względu na niewielkie rozmiary, Pluton uważany był przez naukowców za obiekt niezdolny do grawitacyjnego utrzymania ciężkich jonów w rozległej atmosferze. Jednak "okazuje się, że grawitacja Plutona wystarcza na utrzymanie materii przy powierzchni," mówi McComas. Dzięki instrumentowi SWAP naukowcy byli w stanie oddzielić ciężkie jony metanu, głównego gazu uciekającego z atmosfery Plutona, od lekkich jonów wodoru, które pochodzą ze Słońca. Oprócz tego:
    • Podobnie do Ziemi, Pluton charakteryzuje się długim ogonem jonowym, rozciągającym się w kierunku wiania wiatru słonecznego na odległość ok. 100 promieni Plutona (118,700 kilometrów), pełnym ciężkich jonów oderwanych z atmosfery,
    • Oddziaływanie Plutona z wiatrem słonecznym zaczyna się dopiero w odległości kilku promieni planety od niej (ok. 3000 km).
    Heather Elliott, astrofizyczka z SwRI oraz współautorka artykułu zauważa: "Porównywanie interakcji wiatru słonecznego z Plutonem z interakcjami wiatru słonecznego z innymi planetami i obiektami Układu Słonecznego jest wyjątkowo ciekawe, ponieważ przy każdym z tych obiektów natrafiamy na inne warunki fizyczne, a główne procesy związane z oddziaływaniem wiatru słoneczne opierają się właśnie na tych warunkach." Źródło: NASA]]>
    9550 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[M.A.R.S. coraz bliżej realizacji!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/05/m-a-r-s-coraz-blizej-realizacji/ Thu, 05 May 2016 15:25:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9554 as15-82-11054 thru as15-82-11058 Wizja artystyczna bazy księżycowej M.A.R.S.[/caption] O projekcie budowy analogu bazy księżycowej pod Krakowem już Was informowaliśmy TUTAJ. Dzisiaj twórcy akcji na portalu PolakPotrafi.pl poinformowali o bieżącym stanie zbiórki i ogłosili nowych partnerów akcji. Jak dotąd udało się zebrać 13 527 PLN z potrzebnych 60 000 PLN, czyli ponad 20% już udało się zebrać. Cały projekt budowy Modular Analog Research Station (M.A.R.S.) zyskał także wsparcie Politechniki Wrocławskiej oraz Fundacji Manus! Tak jak już Was dzisiaj informowaliśmy - Patronem Medialnym natomiast został portal Puls Kosmosu!   Wisienką na torcie w dzisiejszej aktualizacji jest informacja, że centralny element całej bazy, całą kopułę wybuduje firma....

    - Freedomes -

    Nic Wam to nie mówi? To powiem tylko, że firma Freedomes stworzyła bazę marsjańską na potrzeby filmu... "Marsjanin" Ridleya Scotta!

    Jak wewnątrz może wyglądać baza księżycowa? Według wstępnych planów (które od tego czasu uległy aktualizacji) tak:

    0d82129b217dba49afd0b2451e752a1d

    4201fa8bf993d0bd8d350818864e25f3

    Aktualnie, przy stanie zbiórki na poziomie 20% udałoby się sfinansować następujący etap projektu:

    [caption id="attachment_9555" align="aligncenter" width="1000"]20% zebranych środków 20% zebranych środków[/caption] Na co wciąż potrzeba środków widać poniżej: c07ebfb88a9a2facf905641759e20086   Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o całym projekcie, o inicjatywie oraz o osobach, które go realizują zachęcamy do odwiedzenia strony projektu na portalu PolakPotrafi.pl, gdzie można także wesprzeć całą akcję - każdemu wspierającemu Organizatorzy oferują coś w zamian - sami zobaczcie w linku poniżej.

    https://polakpotrafi.pl/projekt/baza-ksiezycowa-pod-krakowem

    Go M.A.R.S.!

    ]]>
    9554 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dokładnie zmierzona czarna dziura o masie 660 milionów mas Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/05/dokladnie-zmierzona-czarna-dziura-o-masie-660-milionow-mas-slonca/ Thu, 05 May 2016 17:32:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9565 NGC 1332, galaktyka z czarną dziurą, której masa została dokładnie zmierzona za pomocą obserwatorium ALMA. Źródło: Carnegie-Irvine Galaxy Survey NGC 1332, galaktyka z czarną dziurą, której masa została dokładnie zmierzona za pomocą obserwatorium ALMA. Źródło: Carnegie-Irvine Galaxy Survey[/caption] Ma masę 660 milionów razy większą od masy Słońca, a otaczający ją dysk gazu wiruje z prędkością prawie 2 milionów kilometrów na godzinę. Ta supermasywna czarna dziura leży w środku galaktyki NGC 1332 oddalonej od nas o 73 miliony lat świetnych. Międzynarodowy zespół naukowców zmierzył jej masę z niespotykaną dotąd dokładnością. Wyniki ich przełomowych obserwacji wykonywanych za pomocą rewolucyjnego obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) w Chile zostały opublikowane dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal Letters. ALMA, największy astronomiczny projekt na Ziemi, składa się z 66 anten ustawionych na płaskowyżu Chajnantor w Chile. Czarne dziury - wśród których najmasywniejsze znajdowane są w centrach galaktyk - to obiekty na tyle gęste, że ich grawitacja wciąga wszystko co za bardzo się do nich zbliży, włącznie ze światłem, mówi Andrew J. Baker, profesor astronomii na Rutgers University. Supermasywne czarne dziury znajdujące się w centrach masywnych galaktyk rosną poprzez pochłanianie olbrzymich ilości gazu, gwiazd a nawet innych czarnych dziur. Jednak "nawet jeżeli jesteś w pobliżu czarnej dziury, nie działa ona jak wielki kosmiczny odkurzacz," podkreśla Baker. [caption id="attachment_9567" align="aligncenter" width="1000"]Powyższe zdjęcie NGC 1332 przedstawia centralny dysk gazu otaczający supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. Mniejsze zdjęcie po lewej pochodzi z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i przedstawia centralny obszar galaktyki w podczerwieni - dysk pyłowy widoczny jest tutaj jako ciemny cień. Zdjęcie po lewej to obraz utworzony z danych zebranych przez obserwatorium ALMA - przedstawia rotację dysku, która pozwoliła astronomom obliczenie masy czarnej dziury. Źródło: A. Barth (UC Irvine), ALMA(NRAO/ESO/NAOJ); NASA/ESA Hubble; Carnegie-Irvine Galaxy Survey Powyższe zdjęcie NGC 1332 przedstawia centralny dysk gazu otaczający supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. Mniejsze zdjęcie po lewej pochodzi z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i przedstawia centralny obszar galaktyki w podczerwieni - dysk pyłowy widoczny jest tutaj jako ciemny cień. Zdjęcie po lewej to obraz utworzony z danych zebranych przez obserwatorium ALMA - przedstawia rotację dysku, która pozwoliła astronomom obliczenie masy czarnej dziury. Źródło: A. Barth (UC Irvine), ALMA(NRAO/ESO/NAOJ); NASA/ESA Hubble; Carnegie-Irvine Galaxy Survey[/caption] Gwiazdy mogą znacząco zbliżać się do czarnych dziur, ale dopóki znajdują się na stabilnych orbitach i poruszają się wystarczająco szybko, nie wpadną do czarnej dziury. "Czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej, największa w naszej galaktyce znajduje się tysiące lat świetlnych (jakieś 30 000 lat świetlnych - przyp.red.) od nas. Z pewnością do niej nie wpadniemy," dodaje Baker. Według naukowców każda masywna galaktyka, taka jak chociażby Droga Mleczna czy Galaktyka w Andromedzie, posiada supermasywną czarną dziurę w swoim centrum. "Wszechobecność czarnych dziur jest jednym ze wskaźników ich znaczenia w formowaniu się galaktyk," dodaje. Zrozumienie formowania i ewolucji galaktyk to jedno z głównych wyzwań współczesnej astrofizyki. Dokładny pomiar masy tej supermasywnej czarnej dziury ma istotny wpływ na naszą aktualną wiedzę o powstawaniu galaktyk i ich masywnych czarnych dziur. Stosunek masy czarnej dziury do masy galaktyki to jedna z kluczowych informacji pozwalających na poznanie ich budowy, mówi Baker. Naukowcy uważają bowiem, że wzrost masy galaktyki jest skoordynowany ze wzrostem masy czarnej dziury. Dlatego też chcąc zrozumieć procesy odpowiadające za powstawanie galaktyk, musimy poznać procesy odpowiadające za powstawanie czarnych dziur. Jednym z elementów tego procesu naukowego jest dokładne mierzenie mas czarnych dziur. To pozwala naukowcom określić czy masa czarnej dziury rośnie szybciej czy wolniej niż galaktyka. Jeżeli pomiary masy czarnych dziur są niedokładne, naukowcy nie będą w stanie wyciągnąć z nich żadnych konkretnych wniosków. "Już od 20 lat jest to bardzo aktywne pole badań - charakteryzowanie mas czarnych dziur w centrach galaktyk," mówi Baker, który rozpoczął badanie czarnych dziur już jako student. "W tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której nowe instrumenty pozwalają nam na dokonywanie coraz dokładniejszych pomiarów i uzyskiwanie coraz większej wartości naukowej." Baker wraz ze swoimi współpracownikami niedawno złożył kolejny wniosek o czas obserwacyjny na obserwatorium ALMA, gdzie zamierza badać inne masywne czarne dziury. Źródło: Rutgers University]]> 9565 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hydra - lodowy księżyc Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/06/hydra-lodowy-ksiezyc-plutona/ Thu, 05 May 2016 22:14:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9569 Nowe dane przesłane na Ziemię przez sondę New Horizons wskazują wyraźną sygnaturę lodu wodnego na powierzchni najdalszego księżyca Plutona - Hydry. Największy księżyc Plutona Charon ma średnicę 1210 kilometrów, natomiast Hydra ma średnicę około 50 kilometrów. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Nowe dane przesłane na Ziemię przez sondę New Horizons wskazują wyraźną sygnaturę lodu wodnego na powierzchni najdalszego księżyca Plutona - Hydry. Największy księżyc Plutona Charon ma średnicę 1210 kilometrów, natomiast Hydra ma średnicę około 50 kilometrów. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Sonda New Horizons przesłała na Ziemię pierwsze dane dotyczące czterech małych księżyców Plutona. Nowe dane wskazują, że powierzchnia Hydry, najbardziej odległego z małych księżyców Plutona, zdominowana jest przez niemal czysty lód wodny - co potwierdza wcześniejsze przypuszczenia naukowców, którzy już zwracali uwagę na silnie odbijającą światło powierzchnię tego księżyca. Najnowsze dane, kilka dni temu przesłane na Ziemię, zostały zebrane za pomocą instrumentu LEISA (Ralph/Linear Etalon Imaging Spectral Array) 14 lipca 2015 roku gdy sonda znajdowała się w odległości 240 000 kilometrów od Plutona. [caption id="attachment_9571" align="aligncenter" width="648"]Hydra - najdalszy księżyc Plutona. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Hydra - najdalszy księżyc Plutona. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Nowe dane - znane jako widma w podczerwieni - wskazują bardzo wyraźną sygnaturę lodu wodnego: głęboka linia absorpcyjna od 1.5 do 1.6 mikronów oraz węższa linia lodu wodnego na długości 1.65 mikronów. Widmo Hydry przypomina widmo największego księżyca Plutona - Charona, którego powierzchnia także w dużej mierze pokryta jest lodem wodnym. Jednak linie absorpcyjne lodu wodnego na powierzchni Hydry są jeszcze głębsze niż w przypadku Charona, co wskazuje na to, że ziarna lodu na powierzchni Hydry są większe lub odbijają więcej światła pod określonym kątem niż ziarna znajdujące się na powierzchni Charona. Hydra prawdopodobnie powstała w dysku drobin lodowych powstałym, gdy bogate w wode płaszcze zostały wyrwane z wnętrza dwóch ciał, których kolizja doprowadziła do powstania układu Pluton-Charon jakieś 4 miliardy lat temu. Głębokie linie wody w widmie Hydry oraz wysokie albedo wskazują na stosunkowo niski poziom zanieczyszczenia lodu ciemniejszą materią, która z czasem zakumulowała się na powierzchni Charona. Naukowcy misji New Horizons starają się odpowiedzieć na pytanie dlaczego lód na Hydrze wydaje się być czystszy od lodu na Charonie. "Być może uderzenia mikrometeorytów bezustannie odświeżają powierzchnię Hydry z zanieczyszczeń," mówi Simon Porter, członek zespołu naukowego misji New Horizons z Southwest Research Institute w Boulder w stanie Kolorado. "Taki proces byłby nieskuteczny na dużo większym Charonie, którego dużo większe przyciąganie grawitacyjne powstrzymywało by ucieczkę zanieczyszczeń spowodowaną przez takie uderzenia." Zespół misji New Horizons czeka na możliwość zbadania podobnych widm innych małych księżyców Plutona, aby móc je porównać z Hydrą i Charonem. Źródło: NASA]]> 9569 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Otwarcie naboru do akceleratora technologii kosmicznych Space3.ac]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/06/otwarcie-naboru-do-akceleratora-technologii-kosmicznych-space3-ac/ Thu, 05 May 2016 22:33:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9574 DSC_0308Rozpoczęcie naboru do akceleratora technologii kosmicznych ogłosiła podsekretarz stanu Jadwiga Emilewicz wraz z organizatorami przedsięwzięcia – ekspertem w dziedzinie technologii downstream – dr. Krzysztofem Kanawką z firmy Blue dot Solutions i Wojciechem Drewczyńskim z gdańskiego funduszu venture capital – Black Pearls VC. Celem akceleratora jest wsparcie rozwoju krajowego sektora kosmicznego poprzez selekcję i rozwój najlepszych rozwiązań polskiej myśli technicznej i zapewnienie im rynków zbytu oraz finansowania. Akcelerator technologii kosmicznych Space3ac będzie wspierał rozwój projektów dolnego segmentu sektora kosmicznego (tzw. downstream) wykorzystujących dane z obserwacji Ziemi i nawigacji satelitarnej. Autorzy najlepszego ze zgłoszonych do akceleratora pomysłów otrzymają 50 tys. zł na badania naukowe, a pula inwestycji w akcelerowane projekty to nawet 2 miliony zł.   „Sektor kosmiczny jest jednym z najbardziej innowacyjnych i zaawansowanych technologicznie obszarów, mającym coraz większe znaczenie dla gospodarki europejskiej i światowej. Wiele wynalazków i innowacyjnych rozwiązań wykorzystujących dane satelitarne usprawnia nam nasze codzienne życie. Mam nadzieję, że podobnie jak w ubiegłych latach nasi naukowcy, inżynierowie i przedsiębiorcy będą licznie uczestniczyli w tym konkursie i zaproponują innowacyjne zastosowania nawigacji satelitarnej” - podkreśliła wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz.   logo-space3ac-rozszerzone   Misją akceleratora jest rozwijanie polskiego przemysłu kosmicznego poprzez łączenie przemysłu i spółek skarbu państwa ze startupami. Chcemy wspierać eksport polskich produktów i usług związanych z sektorem kosmicznym nie tylko w Europie, ale i poza nią” – mówi Wojciech Drewczyński, jeden z pomysłodawców Space3ac. Mechanika programu wynika z doświadczeń praktyków, którzy na co dzień pracują ze startupami. Zakłada ona, że na sukces pracują zarówno organizatorzy jak i uczestnicy akceleratora. Ci ostatni wnoszą dobry pomysł wpisujący się w zidentyfikowaną potrzebę rynku, zgrany zespół ludzi którzy chcą go rozwijać i – 6 tygodni wolnego czasu na intensywną pracę w Gdańsku. Organizatorzy zaś skupiają się na sprawach zarówno bardziej przyziemnych jak zapewnienie noclegów czy warunków do pracy ale - przede wszystkim – organizują mentorów, którzy poprowadzą zespoły projektowe, a także zapewniają partnerów biznesowych – potencjalnych klientów rozwijanej przez te zespoły technologii. Wpisanie projektów w potrzeby konkretnych podmiotów, czyli nadanie im kontekstu biznesowego już na tak wczesnym etapie jest więc podstawą całej koncepcji. Aplikacje do akceleratora będzie można składać do 20 czerwca przez stronę www.space3.ac. W pierwszym etapie zostanie wyselekcjonowanych 10 zespołów, które zostaną zaproszone na Preparation Camp do Gdańskiego Inkubatora Starter w terminie 27-29 czerwca. O udział w programie akceleracyjnym starać się mogą startupy, laureaci konkursów Galileo Masters, Copernicus Masters, zespoły akademickie, które pracują nad projektami wykorzystującymi technologie kosmiczne (EO, GNSS, ICT Space, telekomunikacja). Przy selekcji najlepszych projektów istotną rolę odegra wiedza techniczna pomysłodawców, świadomość rynkowa, kompletność zespołu, potencjał biznesowy, a przede wszystkim projekt i problem, który ma on rozwiązywać. Właściwa akceleracja, dla 5 najlepszych zespołów wybranych podczas obozu przygotowawczego, rozpocznie się 18 lipca i potrwa do 28 sierpnia 2016. Podczas trwania programu uczestnicy będą uczyć się jak realizować projekty kosmiczne i nimi zarządzać. Szerokie grono polskich i zagranicznych mentorów będzie pomagać zespołom w kwestiach biznesowych i technicznych niezbędnych do realizacji projektu. Finałem pierwszego naboru do akceleratora będzie prezentacja projektów przed międzynarodową grupą inwestorów, podczas Demo Day, które odbędzie się 8 września. Łączna pula na inwestycje w projekty z zakresu technologii kosmicznych od podmiotów krajowych i zagranicznych wynosi 2 000 000 PLN. Oprócz bezpośredniego wsparcia finansowego zespoły mogą liczyć na szeroką sieć kontaktów, którą posiada akcelerator Space3.ac w podmiotach tj. ESA, GSA, POLSA, oraz w polskich i zagranicznych firmach z sektora kosmicznego. Dla najlepszego zespołu czekać będzie 50 000 PLN na prace badawczo-rozwojowe. Zespoły mają także szanse na komercyjne wdrożenia wytworzonych technologii u partnerów programu - przedstawicieli przemysłu i spółek skarbu państwa. ]]> 9574 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obejrzyj lot Alana Sheparda na pokładzie Freedom 7]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/06/obejrzyj-lot-alana-sheparda-na-pokladzie-freedom-7/ Thu, 05 May 2016 22:52:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9578 Lights in The Dark]]> 9578 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężna fala uderzeniowa w łączącej się gromadzie galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/06/potezna-fala-uderzeniowa-w-laczacej-sie-gromadzie-galaktyk/ Thu, 05 May 2016 23:21:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9584 Zdjęcie RGB gromady. Kolor czerwony przedstawia promieniowanie w zakresie optycznym, zielony  w radiowym, a niebieski emisję w zakresie rentgenowskim. Źródło: Obserwatorium Rentgenowskie Chandra Zdjęcie RGB gromady. Kolor czerwony przedstawia promieniowanie w zakresie optycznym, zielony w radiowym, a niebieski emisję w zakresie rentgenowskim. Źródło: Obserwatorium Rentgenowskie Chandra[/caption] Odkrycie przez doktoranta fizyki z University of Alabama (UAH) w Huntsville drugiej pod względem intensywności fali uderzeniowej powstałej wskutek łączenia się gromad galaktyk wywołało podniecenie wśród fizyków i astronomów, otwiera bowiem kolejne drzwi do badania tego typu zjawisk. Sarthak Dasadia, którego opiekunem jest profesor fizyki Ming Sun, odkrył bardzo silną falę uderzeniową w łączącej się gromadzie galaktyk Abell 655. Odkrycie możliwe było dzięki danym obserwacyjnym zebranym za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. Fala uderzeniowa widoczna w północnej części gromady ustępuje tylko intensywnością tej zaobserwowanej w Gromadzie Pocisk. Sama fala uderzeniowa przemieszcza się ze zdumiewającą prędkością 2700 kilometrów na sekundę, czyli trzy razy szybciej niż lokalna prędkość dźwięku w gromadzie. Dla porównania, sonda Juno, która w 2013 roku stała się najszybszym obiektem kiedykolwiek wysłanym w przestrzeń przez człowieka, po tym jak przeleciała w pobliżu Ziemi, podróżuje z prędkością zaledwie 40 kilometrów na sekundę. "Badanie łączących się gromad galaktyk okazało się kluczowe dla naszej wiedzy o tym jak powstają i ewoluują obiekty wielkoskalowe," mówi Dasadia. Fale uderzeniowe pozwalają nam badać wysokoenergetyczne zjawiska zachodzące w materii między gromadami - w gorącej plazmie między galaktykami. "Nasze odkrycie potencjalnie otwiera nowe drzwi dla naukowców, którzy mogą prowadzić wiele różnych kolejnych badań bazując na zdobytej przez nas wiedzy," dodaje. Już teraz naukowcy zwracają się ku falom uderzeniowym w gromadach galaktyk w celu badania ciemnej materii, pola magnetycznego przestrzeni między gromadami, przyspieszania cząsteczek i transferu energii w ośrodku wewnątrz gromad. [caption id="attachment_9586" align="aligncenter" width="600"]Sarthak Dasadia tłumaczy swoje badania. Źródło: Michael Mercier/UAH Sarthak Dasadia tłumaczy swoje badania. Źródło: Michael Mercier/UAH[/caption] W ciągu zaledwie 10 dni, artykuł naukowy Dasadii został przyjęty do publikacji w periodyku Astrophysical Journal Letters. Wszechświat pełen jest gromad galaktyk, zarówno tych luźnych jak i sprężonych. Luźne gromady są spokojne - istnieją już od bardzo dawna, nie są im obce łączenia gromad z przeszłości i nie są już aktywne dynamicznie. Sprężone gromady takie jak Abell 665 są natomiast doskonałymi kandydatami do badania procesów towarzyszących łączeniu gromad, takich jak fale uderzeniowe czy turbulencje. "Takie gromady galaktyk nie mają wyraźnych granic," zaznacza Dasadia. Gdy niezdefiniowane granice masywnych gromad galaktyk o rozmiarach rzędu 3 milionów lat świetlnych  przyciągają się do siebie niczym w zwolnionym tempie, ich chłodne jądra i otaczający je gorący gaz tworzy fale uderzeniowe i fronty gazu o różnych temperaturach. "Gdy dochodzi do zderzenia dwóch chłodnych jąder, powstaje fala uderzeniowa podgrzanego gazu," mówi Dasadia. "Takie zjawiska to jedne z najbardziej energetycznych wydarzeń we Wszechświecie, może poza Wielkim Wybuchem." Źródło: UAH]]> 9584 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: NGC 4394 - galaktyka spiralna z poprzeczką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/06/hubble-obserwuje-ngc-4394-galaktyka-spiralna-z-poprzeczka/ Fri, 06 May 2016 17:12:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9588 NGC 4394. Źródło: ESA/Hubble & NASA / J. Schmidt NGC 4394. Źródło: ESA/Hubble & NASA / J. Schmidt[/caption] NGC 4394 to galaktyka spiralna z poprzeczką odkryta w 1784 roku przez Williama Herschela.  Galaktyka znajduje się 55 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Warkocza Bereniki i należy do Gromady w Pannie. NGC 4394 to typowa galaktyka spiralna z poprzeczką charakteryzująca się jasnymi, spiralnymi ramionami wychodzącymi z końców poprzeczki przecinającej centralne zgrubienie galaktyki. Owe ramiona usiane są młodymi, niebieskimi gwiazdami, ciemnymi włóknami pyłu kosmicznego i jasnymi, mglistymi obszarami powstawania nowych gwiazd. W centrum NGC 4394 znajduje się region zjonizowanego gazu zwany obszarem jądrowych linii emisyjnych o niskiej jonizacji (LINER - ang. low-ionization nuclear emission-line region). LINERy to aktywne obszary charakteryzujące się zestawem linii emisyjnych w widmie - głównie mówiących o słabo zjonizowanych atomach tlenu, azotu i siarki. Choć galaktyki tego typu są stosunkowo powszechne, do dzisiaj nie wiemy co jest źródłem energii niezbędnej do zjonizowania gazu. W większości przypadków uważa się, że za jonizację odpowiada czarna dziura znajdująca się w centrum galaktyki lub bardzo wysokie tempo powstawania nowych gwiazd. W przypadku NGC 4394 możliwe, że to grawitacyjne oddziaływanie z pobliską galaktyką spowodowało przemieszczenie dużych ilości gazu w kierunku centrum galaktyki, gdzie jest on intensywnie pochłaniany przez czarną dziurę lub wykorzystywany do formowania nowych gwiazd. Źródło: NASA]]> 9588 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Udany start Falcona 9 oraz lądowanie pierwszego stopnia na barce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/06/udany-start-falcona-9-oraz-ladowanie-pierwszego-stopnia-na-barce/ Fri, 06 May 2016 17:45:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9591 Był to już czwarty lot Falcona 9R U w tym roku. Start nastąpił z Cape Canaveral na Florydzie. Głównym ładunkiem jest JCSat-14, satelita telekomunikacyjny należący do japońskiej korporacji SKY Perfect JSat. Oddzielenie od drugiego stopnia Falcona 9R U nastąpiło o godzinie 7:54 czasu polskiego. Satelita został wyniesionyna orbitę transferową ku geostacjonarnej. Docelowo będzie znajdował się nad 154 stopniem długości wschodniej i świadczył usługi telekomunikacyjne dla Rosji, krajów Azji Wschodniej, Oceanii i Pacyfiku. Satelita zbudowany przez Space Systems Loral posiada 26 transponderów pasma C oraz 18 transponderów pasma Ku. Masa startowa wynosi 4696 kg. Po raz trzeci udało się również odzyskać pierwszy stopień, który wylądował na barce ASDS (Autonomous Spaceport Drone Ship) 658 kilometrów w głąb Oceanu Atlantyckiego. Jest to szczególne osiągnięcie, ponieważ z racji profilu tego lotu SpaceX wcześniej informował, iż istnieje mała szansa na udany powrót pierwszego stopnia. Wkrótce po lądowaniu Elon Musk zażartował nawet, że będzie musiał znacznie zwiększyć ilość miejsca w hangarach SpaceX. Kolejny lot firmy Elona Muska ma odbyć się również w maju i wyniesie satelitę telekomunikacyjnego Thaicom-8. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9591 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[OSIRIS-REx z bliska i prywatnie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/08/osiris-rex-z-bliska-i-prywatnie/ Sun, 08 May 2016 09:44:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9595 Rzut oka na sondę OSIRIS-REx w "clean room'ie" Lockheed Martin w Littleton, Kolorado, Źródło: UANews/Robin Tricoles Rzut oka na sondę OSIRIS-REx w "clean room'ie" Lockheed Martin w Littleton, Kolorado, Źródło: UANews/Robin Tricoles[/caption] Od wielu lat, Dante Lauretta dzielił swój czas między dom w Tucosn w Arizonie i Littleton w Kolorado. Trzy dni temu Lauretta spędził cały dzień na rozmowach z gośćmi potężnego kompleksu Lockheed Martin w Kolorado, tłumacząc powody swoich częstych podróży. Wraz ze współpracownikami z całego świata realizuje trwający całe lata program projektowania, budowy i wysłania w przestrzeń kosmiczną sondy, której celem będzie dotarcie do zbliżającej się do Ziemi planetoidy, pobranie z jej powierzchni próbek i przewiezienie ich na Ziemię do analizy. Nadrzędnym celem całej misji jest lepsze poznanie planetoid, a przez to początków Układu Słonecznego. W ten sposób powstał OSIRIS-REx. W piątek, podczas zorganizowanego przez Lockheed Martin i NASA spotkania dla mediów, dziennikarze po raz ostatni mieli okazję obejrzeć i sfotografować sondę, która 8 września rozpocznie swoją podróż w przestrzeń kosmiczną. Podczas wycieczki po zabudowaniach Lockheed Martin dziennikarze i przedstawiciele mediów społecznościowych mogli obserwować ostatnie przygotowania sondy do lotu. 20 maja OSIRIS-REx zostanie przetransportowany na pokładzie samolotu C-17 należącego do Sił Powietrznych USA na Przzylądek Canaveral na Florydzie. Oprócz Lauretty, dziennikarze mogli posłuchać także Jasona Dworkina, naukowca z NASA, Richarda Kuhnsa, menedżera projektu z Lockheed oraz Scotta Messera,menedżera projektu ze strony United Launch Alliance. Sonda OSIRIS-REx (Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security, Regolith Explorer) ma za zadanie pobrać próbkę regolitu, lekkiego pyłu i materii skalnej z powierzchni planetoidy. [caption id="attachment_9598" align="aligncenter" width="612"]Inżynier Lockheed Martin prezentujący model kapsuły powrotnej. Źródło: Robin Tricoles/UANews Inżynier Lockheed Martin prezentujący model kapsuły powrotnej. Źródło: Robin Tricoles/UANews[/caption] "Jestem niesamowicie ciekaw tego jaką rolę te ciała odgrywały i wciąż odgrywają w początkach życia na Ziemi i powstaniu warunków sprzyjających dla życia na naszej planecie," mówi Lauretta, profesor planetologii i kosmochemii w Lunar and Planetary Laboratory na University of Arizona oraz główny naukowiec misji OSIRIS-REx. "W ten sposób tak naprawdę cofamy się o 4.5 miliarda lat," dodaje. "W ramach tej misji otrzymamy skały, które niosą w sobie historię zapisaną w początkach Układu Słonecznego, gdy dopiero rodziły się planety oraz materia, z której te planety powstawały." Sonda została zaprojektowana i zbudowana w zakładach Lockheed Martin w Littleton. W ciągu najbliższych kilku dni naukowcy zakończą fazę testów. Aby pobrać próbkę regolitu sonda będzie unosiła się nad dokładnie wybranym obszarem powierzchni planetoidy, a następnie zostanie delikatnie opuszczona (z prędkością 10 centymetrów na sekundę) na pięć sekund, podczas których zbierze z powierzchni trochę regolitu. Precyzyjne manewrowanie sondą w pobliżu planetoidy stanowiło jedno z największych wyzwań dla projektantów misji. "To naprawdę istotna kwestia każdej misji do planetoid, które będą realizowane w przyszłości." W przypadku misji OSIRIS-REx nie mamy jednak do czynienia ze zwykłą, starą planetoidą. W tym przypadku jest to Bennu, jedna z 700 000 planetoid w Układzie Słonecznym. Została ona wybrana z wielu powodów, lecz głównie dlatego, że jest jedną z najbardziej dostępnych planetoid klasy C i jedną z najlepiej scharakteryzowanych. Naukowcy posiadają sporą ilość danych radarowych i teleskopowych dotyczącą jej orbity i składu chemicznego. "Rozległa wiedza o obiekcie znacznie ułatwia planowania misji," mówi Lauretta. Dane wskazują, że Bennu, wstępnie oznaczony jako 1999 RQ36, charakteryzuje się średnicą ok. 492 metrów. "Uważamy, że jest to obiekt złożony z luźno zlepionej materii," mówi Lauretta. Oznacza to, że prawdopodobnie Bennu składa się z wielu głazów o rozmiarach od dziesiątek do setek metrów. "(Te głazy) są luźno ze sobą związane i niejako odpowiadają na siły powstające wskutek obrotu planetoidy, przez co materia migruje z okolic biegunów i akumuluje się na równiku," mówi Lauretta. "Tak przynajmniej mówi teoria. Na szczęście polecimy tam, dokładnie przyjrzymy się tej planetoidzie i przetestujemy tę teorię." [caption id="attachment_9599" align="aligncenter" width="612"]Technicy pracujący w clean roomie podczas budowy sondy OSIRIS-REx w Lockheed Martin. Źródło: Robin Tricoles/UANews Technicy pracujący w clean roomie podczas budowy sondy OSIRIS-REx w Lockheed Martin. Źródło: Robin Tricoles/UANews[/caption] Niezależnie od powodu, Bennu znajduje się na niestabilnej orbicie, co oznacza, że prawdopodobnie nie przetrwa dłużej niż 10 milionów lat i zderzy się z Ziemią lub inną planetą, albo za bardzo zbliży się do Słońca. A to już powód do zmartwień dla naukowców. De facto Bennu uważana jest za obiekt potencjalnie zagrażający Ziemi o stosunkowo dużym ryzyku zderzenia z nią. Stąd też naukowcy chcą zrozumieć mechanizmy ewolucji orbit planetoid. Kluczem do ewolucji orbit jest tzw. efekt Jarkowskiego. "Co po prostu oznacza, że planetoida otrzymuje energię słoneczną, zamienia ją w ciepło i wraz ze zmierzchem reemituje tą energię w przestrzeń kosmiczną w formie energii termicznej - co napędza jej rotację i powoli lecz stale zmienia jej orbitę," tłumaczył Lauretta. Podobnie sprawa ma się w przypadku budowy planetoidy. Wtedy trzeba zwrócić się ku danym widmowym. "Dzięki spektroskopii możemy badać w jaki sposób obiekt odbija i emituje światło," mówi Lauretta. "Dzięki temu możemy poznać temperaturę na powierzchni oraz jej skład chemiczny, w szczególności minerały, z których zbudowana jest powierzchni planetoid. Mamy na Ziemi próbki (planetoid) w formie meteorytów. Jednak naprawdę trudno jest połączyć dane widmowe meteorytu z planetoidą tak, aby poznać rozkład związków w Układzie Słonecznym." Dlatego tak ważne jest uzyskanie czystej próbki regolitu z powierzchni planetoidy. "Nigdy nawet nie marzyłem o tym, żeby kierować tak ważnym projektem tej skali. Nie mogę się doczekać startu i wyniesienia sondy w przestrzeń kosmiczną, a tym samym zmiany trybu pracy. Projektowanie i budowa sondy trwa już tak długo - nie możemy się już doczekać, aby nią polecieć." Źródło: UANews]]> 9595 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Dreams of other worlds - Chris Impey, Holly Henry]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/08/recenzja-dreams-of-other-worlds-chris-impey-holly-henry/ Sun, 08 May 2016 17:48:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9601 20160508_144041 "Co za fantastyczna podróż!" - to pierwsze zdanie, które przychodzi mi do głowy po zaledwie sześciu godzinach spędzonych na lekturze tej książki. Odkąd pamiętam zawsze interesowałem się astronomią mniej lub bardziej. Nigdy nie potrafiłem się zdecydować która "działka" astronomii jest najciekawsza: czy są to galaktyki? Gwiazdy? A może planety i księżyce? Zawsze towarzyszyła mi jakaś nieodparta chęć badania Wszechświata jako całości, odległych galaktyk, a co tam, nawet gromad galaktyk... a jednocześnie wiedziałem, że bardziej ekscytująca może być mniejsza skala, nasz układ planetarny, nasze kosmiczne sąsiedztwo, które już dzisiaj możemy badać za pomocą międzyplanetarnych sond kosmicznych. [caption id="attachment_9603" align="aligncenter" width="905"]1 "Sprzęt projektowany był, aby przetrwać dziewięćdziesiąt dni, ale okazał się bardzo trwały. Orbiter Viking 1 przetrwał prawie dwa lata, a orbiter Viking 2 przetrwał nieco ponad cztery. Na powierzchni natomiast, lądownik Viking 2 zakończył pracę po wyczerpaniu baterii po trzech i pół roku, natomiast niezłomny Viking 1 wciąż dobrze działał po ponad sześciu latach, gdy prostu ludzki błąd podczas aktualizacji oprogramowania sprawił, że złożeniu uległa antena przez co kontakt z Ziemią został utracony." - Dreams of other worlds, strona 23[/caption] Książka, którą dzisiaj mam okazję Wam opisać zabiera Czytelnika w fantastyczną podróż po historii eksploracji przestrzeni kosmicznej ostatnich 40 lat. Choć na pierwszy rzut oka pokaźne ponad 400 stron wydaje się nieco przytłaczające, to po kilku godzinach okazuje się, że przewracamy ostatnią stronę... i chcemy więcej, dużo więcej. 20160508_144113 Autorzy zręcznie prowadzą nas przez wzloty i upadki  wieloletniego programu badań kosmicznych, pozwalając nam zajrzeć za kulisy 11 przełomowych misji kosmicznych, które zrewolucjonizowały naszą wiedzę o naszym miejscu we Wszechświecie. W książce przedstawiono następujące misje:
    1. Viking
    2. Łaziki Mars Exploration Rovers
    3. Voyager
    4. Cassini
    5. Stardust
    6. SOHO
    7. Hipparcos
    8. Spitzer
    9. Chandra
    10. Kosmiczny Teleskop Hubble'a
    11. WMAP
    Nie dajmy się jednak zwieść - ta książka zdecydowanie nie jest miejscem, w którym znajdziemy szczegółowe informacje techniczne o ładunku, opis instrumentów czy spisz wszystkich eksperymentów wykonywanych w ramach kolejnych misji. Zamiast tego otrzymujemy do ręki wciągającą i ekscytującą opowieść o postępie nauki, o naukowcach, ich nadziejach, oczekiwaniach, zaskoczeniach i o tym jak stopniowo przedostawali się i zajmowali miejsce w powszechnej świadomości. Choć badania przestrzeni kosmicznej, poszukiwania nowych światów są niesamowicie fascynujące, należy też pamiętać o ludziach, którzy za nimi stoją. To także są przeciętni ludzie, którzy codziennie idą do pracy i dokonują niesamowitych rzeczy - kontaktują się z sondami, które właśnie opuszczają nasz Układ Słoneczny, kontrolują łaziki na Marsie czy nawigują lądownikiem, który po długiej tułaczce ląduje na powierzchni olbrzymiego księżyca Saturna. 2 Dreams of other worlds to lekki, z polotem spisany zapis początków pozaziemskiego etapu historii ludzkości - etapu, który rozpoczął się dopiero kilkadziesiąt lat temu. Autorzy: Chris Impey - profesor astronomii na Uniwersytecie Arizony. Autor takich książek jak The Living Cosmos, How it Ends oraz How it began. Holly Henry - profesor na California State University w San Bernardino. Autorka Virginia Woolf and the Discourse of Science: The Aesthetics of Astronomy.
    Tytuł: Dreams of Other Worlds. The Amazing Story of Unmanned Space Exploration Autorzy: Chris Impey, Holly Henry Stron: 450 Język: angielski Wydawnictwo: Princeton University Press Link: http://press.princeton.edu/titles/10067.html Review in English: https://readaboutscience.wordpress.com/2016/05/08/dreams-of-other-worlds-chris-impey/ 20160508_144002]]>
    9601 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdy kometa trafia w Ganimedesa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/08/gdy-kometa-trafia-w-ganimedesa/ Sun, 08 May 2016 18:52:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9611 Zdjęcie wykonane przez sondę Galileo przedstawiające łańcuch kraterów na powierzchni Ganimedesa. Źródło: NASA/JPL Zdjęcie wykonane przez sondę Galileo przedstawiające łańcuch kraterów na powierzchni Ganimedesa. Źródło: NASA/JPL[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Galileo 5 kwietnia 1997 roku przedstawia  Enki Catena, łańcuch kraterów o długości 161.3 km na powierzchni Ganimedesa - jednego z księżyców Jowisza. Nazwany na cześć sumeryjskiego boga wody, Enki Catena najprawdopodobniej powstał wskutek uderzenia w powierzchnię księżyca komety, która za bardzo zbliżyła się do Jowisza i uległa rozerwaniu na 13 fragmentów, które kolejno uderzały w powierzchnię Ganimedesa.... taka miniaturowa wersja upadku komety Shoemaker-Levy 9 w 1994 roku. Ganimedes jest nie tylko największym księżycem Jowisza, lecz także największym księżycem w całym Układzie Słonecznym. Przy średnicy 5268 km jest on większy od Plutona i Merkurego. Jednocześnie jest to jedyny księżyc charakteryzujący się własną magnetosferą. Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w październiku 1989 roku sonda Galileo dotarła do Jowisza w grudniu 1995 roku. Po 34-krotnym okrążeniu gazowego olbrzyma zakończyła swoją misję wpadając w górne warstwy atmosfery Jowisza 21 września 2003 roku. Źródło: CICLOPS]]> 9611 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Intensywny wiatr w otoczeniu czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/09/intensywny-wiatr-w-otoczeniu-czarnej-dziury/ Mon, 09 May 2016 16:40:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9614 Wizja artystyczna dysku akrecyjnego otaczającego czarną dziurę V404 Cygni. Źródło: Gabriel Perez, IAC Wizja artystyczna dysku akrecyjnego otaczającego czarną dziurę V404 Cygni. Źródło: Gabriel Perez, IAC[/caption] Międzynarodowy zespół astrofizyków odkrył intensywny wiatr w pobliżu jednej z najbliższych nam czarnych dziur. Podczas obserwacji V404 Cygni, gwiazdy która gwałtownie i bardzo jasno rozbłysła w czerwcu 2015 roku po ponad 25 latach spokoju, zespół  rozpoczął wykonywanie pomiarów optycznych dysku akrecyjnego wokół czarnej dziury za pomocą 10.4-metrowego teleskopu Gran Telescopio CANARIAS (GTC) - największego teleskopu obserwującego w zakresie optycznym i podczerwonym na świecie mieszczącego się w obserwatorium Roque de los Muchachos (Garafia, La Palma) na Wyspach Kanaryjskich. Wyniki, które zostały opublikowane dzisiaj w periodyku Nature wskazują obecność wiatru neutralnej materii (niezjonizowanego wodoru i helu), który powstaje w zewnętrznych warstwach dysku akrecyjnego i reguluje akrecję (opadanie) materii na czarną dziurę. Ten wiatr, wykryty po raz pierwszy w układzie tego typu, charakteryzuje się bardzo wysoką prędkością (3000 km/s), przez co może uciec z pola grawitacyjnego wokół czarnej dziury. Profesor Phil Charles z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Southampton powiedział: "Jego obecność umożliwia nam wytłumaczenie dlaczego rozbłysk, pomimo swojej jasności i gwałtowności, przy stałych zmianach jasności i wyrzutach masy w formie dżetów, był bardzo krótki i trwał tylko dwa tygodnie." Pod koniec tego rozbłysku obserwacje GTC ujawniły obecność mgławicy powstałej z materii wyrzuconej przez wiatr. To zjawisko, które po raz pierwszy zostało zaobserwowane przy czarnej dziurze, pozwala naukowcom oszacować ilość masy wyrzuconej do ośrodka międzygwiezdnego. Teo Munoz Darias, badacz z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) oraz główny autor badania mówi: "Jasność źródła oraz duży obszar obserwowany przez GTC umożliwił nam nie tylko wykrycie wiatru, ale też zmierzenie zmienności jego właściwości w skali minut. Uzyskana w ten sposób baza danych stanowi najdokładniejszy zestaw obserwacji obiektu tego typu." "Rozbłysk V404 Cygni ze względu na swoją złożoność oraz wysoką jakość i dużą ilość obserwacji, pozwoli nam zrozumieć w jaki sposób czarne dziury pożerają materię z dysków akrecyjnych." "Uważamy, że to co zaobserwowaliśmy za pomocą GTC w przypadku V404 Cygni zdarza się także w przypadku innych czarnych dziur charakteryzujących się dużym dyskiem akrecyjnym," mówi prof. Charles oraz Jorge Casares z IAC, dwóch odkrywców V404 Cygni oraz współautorów opracowania. V404 Cygni to czarna dziura znajdująca się w układzie podwójnym w Gwiazdozbiorze Łabędzia. W układach tego typu (aktualnie znamy niecałe 50 przypadków), czarna dziura o masie około 10 mas Słońca pożera materię z bardzo blisko wokół niej krążącej gwiazdy - towarzysza. W tym procesie materia opada na czarną dziurę i tworzy dysk akrecyjny, którego gorące, wewnętrzne obszary emitują promieniowanie rentgenowskie. Zewnętrzne regiony dysku możemy nadal badać w zakresie promieniowania widzialnego, które znajduje się w zakresie obserwowanym przez teleskop GTC. V404 Cygni, znajdująca się zaledwie 8000 lat świetlnych od Ziemi, jest jedną z najbliższych nam czarnych dziur i charakteryzuje się wyjątkowo rozległym dyskiem akrecyjnym (o promieniu około 10 milionów kilometrów), którego rozbłyski są szczególnie jasne we wszystkich zakresach promieniowania (promieniowanie rentgenowskie, widzialne, podczerwone i radiowe). 15 czerwca 2015 roku V404 Cygni ponownie rozbłysnęła po ponad 25 latach spokoju. W tym okresie jej jasność wzrosła ponad milionkrotnie w zaledwie kilku dni, przez co obiekt ten stał się najjaśniejszym źródłem w zakresie rentgenowskim na niebie. GTC rozpoczął wykonywanie obserwacji spektroskopowych 17 czerwca w ramach specjalnego programu opracowanego przez naukowców IAC do obserwacji tego typu zjawisk. Obserwacje wykonano za pomocą instrumentu OSIRIS zainstalowanego na GTC i trwały one przez dwa tygodnie od momentu rozbłysku, po 1-2 godzinę na dobę. Dodatkowo, badania obejmowały obserwacje w zakresie rentgenowskim za pomocą satelitów INTEGRAL oraz SWIFT, jak również radio-interferometru AMI znajdującego się w Wielkiej Brytanii. Źródło: University of Southampton]]> 9614 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciężki żywot małego księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/09/ciezki-zywot-malego-ksiezyca/ Mon, 09 May 2016 16:53:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9617 Epimeteusz na tle Saturna Epimeteusz na tle Saturna[/caption] Mały księżyc to ma ciężkie życie. Epimeteusz, widziany powyżej na tle Saturna, ma nieregularny kształt - po części ze względu na swój rozmiar, a po części przez proces w jakim powstał. Epimeteusz nie powstał od razu z tymi wszystkimi kraterami - ale stopniowe bombardowanie trwające eony pozostawiło głębokie blizny na jego powierzchni. Epimeteusz (średnica 113 km) jest zdecydowanie za małym obiektem, aby grawitacyjnie przyjąć kształt kulisty, i ma za mało wewnętrznego ciepła, aby utrzymać jakąkolwiek aktywność geologiczną. Dlatego też jego nieregularny kształt wiele nam mówi o procesie jego powstawania, a liczne kratery na jego powierzchni świadczą o ilości zderzeń, których musiał doświadczyć w swojej długiej historii. Północ Epimeteusza znajduje się u góry kadru i odchylona jest o 5 stopni na lewo. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym za pomocą kamery wąskokątnej na pokładzie sondy Cassini w dniu 6 grudnia 2015 roku. Zdjęcie zostało wykonane z odległości około 2690 kilometrów od Epimeteusza. Skala zdjęcia to 160 metrów na piksel na powierzchni księżyca. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 9617 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gejzery Enceladusa: niespodzianka w świetle gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/09/gejzery-enceladusa-niespodzianka-w-swietle-gwiazd/ Mon, 09 May 2016 19:57:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9620 Przyciąganie grawitacyjne Saturna zmienia ilość cząsteczek emitowanych z południowego bieguna Enceladusa - aktywnego księżyca Saturna, Więcej cząsteczek sprawia, że pióropusz wydaje się dużo jaśniejszy na zdjęciu w podczerwieni po lewej. Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona/Cornell/SSI Przyciąganie grawitacyjne Saturna zmienia ilość cząsteczek emitowanych z południowego bieguna Enceladusa - aktywnego księżyca Saturna, Więcej cząsteczek sprawia, że pióropusz wydaje się dużo jaśniejszy na zdjęciu w podczerwieni po lewej. Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona/Cornell/SSI[/caption] Podczas niedawnej sesji obserwacyjnej, sonda Cassini obserwowała jasną gwiazdę przechodzącą za pióropuszami gazu i pyłu emitowanymi z południowych obszarów Enceladusa - jednego z lodowych księżyców Saturna. Początkowo, dane z obserwacji sprawiły, że naukowcy zaczęli drapać się po głowach. To co zobaczyli nie zgadzało się z ich przewidywaniami. Obserwacje doprowadziły do zaskakujących wniosków dotyczących niesamowitej aktywności geologicznej Enceladusa: okazuje się, że co najmniej niektóre wąskie dżety emitowane z powierzchni księżyca tryskają z większą intensywnością gdy księżyc znajduje się na swojej orbicie dalej od Saturna, a nie bliżej. [caption id="attachment_9622" align="aligncenter" width="826"]Pióropusze gejzerów na Enceladusie widoczne nad powierzchnią południowego bieguna sięgają na wysokość setek kilometrów. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute Pióropusze gejzerów na Enceladusie widoczne nad powierzchnią południowego bieguna sięgają na wysokość setek kilometrów. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] W jaki sposób i dlaczego tak się dzieje - jak na razie nie wiemy, ale obserwacje odkrywają przed naukowcami nowe możliwości badania zaskakującej, podpowierzchniowej "hydrauliki" tego lodowego globu.  Astronomowie z zaangażowaniem poszukują jakichkolwiek wskazówek, ponieważ pod lodową skorupą Enceladus skrywa globalny ocean, w którym mogą występować składniki umożliwiające powstanie tam życia. Podczas pierwszych lat obserwacji po dotarciu do Saturna w 2004 roku, sonda Cassini odkryła, że Enceladus charakteryzuje się potężnymi gejzerami gazu i ziaren lodu tryskającymi z obszaru otaczającego biegun południowy tego księżyca.  Pióropusze mają wysokość setek kilometrów nierzadko równą kilku średnicom tego małego księżyca. Liczne, wąskie dżety materii tryskając z powierzchni wzdłuż potężnych pęknięć znanych jako "pasy tygrysie". Źródłem tej aktywności jest podpowierzchniowy ocean słonej, ciekłej wody, która ucieka w przestrzeń kosmiczną. Sonda Cassini z czasem dowiodła, że ponad 90 procent materii w gejzerach to para wodna. Gaz ten unosi ziarna pyłu w przestrzeń kosmiczną, gdzie promieniowanie słoneczne się o nie rozprasza sprawiając, że gejzery są widoczne dla kamer sondy. Co więcej, sonda Cassini nawet zebrała nieliczne cząsteczki materii emitowanej przez gejzery i zbadała ich skład chemiczny. [caption id="attachment_9623" align="aligncenter" width="1000"]Wąskie dżety gazu i drobinek lodu emitowane z południowych obszarów Enceladusa przyłączają się do gigantycznych pióropuszy księżyca. Cykl aktywności tych małych dżetów może prowadzić do znacznego rozjaśniania całego gejzeru. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute Wąskie dżety gazu i drobinek lodu emitowane z południowych obszarów Enceladusa przyłączają się do gigantycznych pióropuszy księżyca. Cykl aktywności tych małych dżetów może prowadzić do znacznego rozjaśniania całego gejzeru. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] Wcześniejsze obserwacje za pomocą sondy Cassini pozwoliły zaobserwować, że gdy Enceladus zbliżał się do najdalszego punktu swojej eliptycznej orbity wokół Saturna wyrzucał trzy razy więcej lodowego pyłu niż w innych miejscach orbity. Jednak aż do teraz naukowcy nie mieli okazji sprawdzić czy część gazowa erupcji - która odpowiada za większość wyrzucanej masy - także przybiera na intensywności w tym czasie. 11 marca 2016 roku podczas dokładnie zaplanowanych obserwacji, Cassini zwróciła swoje oczy na gwiazdę Epsilon Orionic, centralną gwiazdę pasa Oriona.. W odpowiednim momencie Enceladus i jego gejzery przemknęły przed gwiazdą. Zainstalowany na pokładzie sondy Cassini spektrometr UVIS (ultraviolet imaging spectrometer) zmierzył w jaki sposób para wodna zawarta w pióropuszu przyciemniła promieniowanie gwiazdy w zakresie ultrafioletowym, co pozwoliło na zbadanie ilości gazu w gejzerach. Z uwagi na fakt, że w tym miejscu orbity zazwyczaj obserwujemy dużo więcej pyłu, naukowcy zakładali, że gejzer będzie emitował dużo więcej gazu, który z kolei napędza ten pył. Ku zdumieniu naukowców, nie udało się zaobserwować dużego wzrostu emitowanych ilości pary wodnej. Instrument UVIS zarejestrował zaledwie niewielki wzrost - około 20-procentowy. Jeden z naukowców misji Cassini, Candy Hansen szybko zabrała się do pracy, starając się zrozumieć procesy odpowiadające za takie wyniki obserwacji. Hansen, członkini zespołu odpowiadającego za instrument UVIS odpowiadała za planowanie tych obserwacji. "Początkowo skłanialiśmy się ku najprostszemu wyjaśnieniu, jednak dane kazały nam bardziej wgłębić się w temat," mówi. Okazało się, że aby zrozumieć co się dzieje trzeba się przyjrzeć temu co się dzieje bliżej powierzchni księżyca. Hansen wraz ze współpracownikami skupiła swoją uwagę na jednym dżecie znanym nieformalnie pod nazwą "Bagdad I". Naukowcy odkryli, że choć ilość gazu w całym pióropuszu nie zmieniła się diametralnie, ten konkretny dżet był cztery raz silniejszy niż w innych miejscach orbity Enceladusa. Zamiast odpowiadać za zaledwie 2 procent ilości pary wodnej w pióropuszu, jak to wcześniej miało miejsce, ten niewielki dżet odpowiadał teraz za aż 8 procent gazu. Powyższe informacje odkryły przed nami coś delikatnego, ale niezmiernie ważnego - mówi Larry Esposito, kierownik zespołu instrumentu UVIS z Uniwersytetu Kolorado w Boulder. "Uważaliśmy, że ilość pary wodnej w całym gejzerze ulega silnym zmianom pod wpływem oddziaływań pływowych ze strony Saturna. Okazuje się jednak, że tak naprawdę zmieniają się niewielkie dżety." To  właśnie ten wzrost aktywności dżetów sprawia, że więcej ziaren lodu unoszonych jest w przestrzeń kosmiczną, gdzie obserwuje je sonda Cassini. Nowe obserwacje pozwalają nałożyć ograniczenia na to co może dziać się pod powierzchnią księżyca, w pęknięciach i szczelinach, przez które woda z podpowierzchniowego oceanu ucieka w przestrzeń kosmiczną. Dzięki nowym danym uzyskanym przez sondę Cassini, Hansen może teraz przekazać pałeczkę teoretykom: "My możemy obserwować tylko to co się dzieje nad powierzchnią, teraz specjaliści od modelowania muszą wziąć uzyskane przez nas dane i dojść do tego co się dzieje pod powierzchnią." Źródło: NASA]]> 9620 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Latające obserwatorium wykrywa tlen atomowy w atmosferze Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/09/latajace-obserwatorium-wykrywa-tlen-atomowy-w-atmosferze-marsa/ Mon, 09 May 2016 21:57:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9625 Widmo tlenu [O I] zarejestrowanego przez SOFIA/GREAT nałożone na zdjęcie Marsa wykonane przez sondę MAVEN. Ilość tlenu atomowego obliczona na podstawie danych z obserwatorium SOFIA równa jest połowie oczekiwanej wartości. Źródło: SOFIA/GREAT, widmo: NASA/DLR/USRA/DSI/MPIfR/GREAT Consortium/MPIfS/Rezac et al. 2015. Zdjęcie Marsa: NASA/MAVEN Widmo tlenu [O I] zarejestrowanego przez SOFIA/GREAT nałożone na zdjęcie Marsa wykonane przez sondę MAVEN. Ilość tlenu atomowego obliczona na podstawie danych z obserwatorium SOFIA równa jest połowie oczekiwanej wartości. Źródło: SOFIA/GREAT, widmo: NASA/DLR/USRA/DSI/MPIfR/GREAT Consortium/MPIfS/Rezac et al. 2015. Zdjęcie Marsa: NASA/MAVEN[/caption]Instrument zainstalowany na pokładzie obserwatorium SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) wykrył tlen atomowy w atmosferze Marsa po raz pierwszy od 40 lat. Atomy tlenu zostały wykryte w górnych warstwach marsjańskiej atmosfery zwanych ogólnie mezosferą. Tlen atomowy wpływa na procesu ucieczki innych gazów z atmosfery Marsa i dlatego też ma istotny na nią wpływ. Naukowcy zaobserwowali zaledwie połowę oczekiwanej ilości tlenu, co może być spowodowane zmiennością marsjańskiej atmosfery. Naukowcy zamierzają jednak kontynuować badania za pomocą obserwatorium SOFIA i nadal badać zmienność atmosfery, co pozwoli lepiej zrozumieć procesy zachodzące na Czerwonej Planecie. "Tlen atomowy w atmosferze Marsa jest wyjątkowo trudny do zaobserwowania," mówi Pamela Marcum, naukowiec projektu SOFIA. "Aby móc obserwować promieniowanie w dalekiej podczerwieni, niezbędne do wykrycia tlenu atomowego, naukowcy muszą prowadzić obserwację nad znaczną częścią ziemskiej atmosfery i korzystać z wysoce czułych instrumentów -w tym przypadku spektrometru. Obserwatorium SOFIA spełnia wszystkie powyższe warunki." 728037main_ED10-0182-04c Misje Viking oraz Mariner w latach siedemdziesiątych pozwoliły na przeprowadzenie pomiarów tlenu atomowego w atmosferze Marsa. Nowsze obserwacje możliwe były dzięki temu, że obserwatorium SOFIA prowadzi obserwacje znajdując się nad znaczną warstwą ziemskiej atmosfery, gdzie nie musi się martwić o wilgotność, która blokuje promieniowanie w podczerwieni. Zaawansowane detektory zainstalowane na jednym z instrumentów obserwatorium, takie jak GREAT (ang. German Receiver for Astronomy at Terahertz Frequencies) umożliwiły astronomom odróżnienie tlenu w atmosferze Marsa od tlenu w atmosferze Ziemi. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań w artykule opublikowanym w periodyku Astronomy and Astrophysics w 2015 roku. Obserwatorium SOFIA to obserwatorium zainstalowane na pokładzie samolotu Boeing 747SP zmodyfikowanego i przystosowanego do przewożenia 2.5-metrowej średnicy teleskopu. Źródło: NASA]]> 9625 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Burzliwy ośrodek międzygwiezdny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/10/burzliwy-osrodek-miedzygwiezdny/ Tue, 10 May 2016 06:52:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9631 Galaktyka M101 widziana w zakresie optycznym i w paśmie wodoru atomowego (czerwony). Linie wodoru odkrywają gwałtowny i turbulentny ruch gazu. Nowe badania wskazują, że turbulencje w galaktyce często powstają wskutek samych efektów grawitacyjnych. Terry Hancock Galaktyka M101 widziana w zakresie optycznym i w paśmie wodoru atomowego (czerwony). Linie wodoru odkrywają gwałtowny i turbulentny ruch gazu. Nowe badania wskazują, że turbulencje w galaktyce często powstają wskutek samych efektów grawitacyjnych. Terry Hancock[/caption] Gaz w galaktykach zazwyczaj porusza się z bardzo dużymi, często nawet naddźwiękowymi prędkościami dowodząc tym samym, że ośrodek międzygwiezdny jest bardzo turbulentny. Przyglądając się obłokom gazu w naszej własnej Drodze Mlecznej astronomowie byli w stanie udowodnić w toku różnych obserwacji, że  także tutaj ośrodek międzygwiezdny jest turbulentny. Generalnie turbulencje stanowią kluczowy parametr fizyczny w procesie powstawania gwiazd ponieważ podobnie do ciśnienia termicznego ciepłego gazu, powstrzymują one zapadanie się obłoków w gwiazdy wskutek kontrakcji grawitacyjnej. Mimo ich wagi, wciąż bardzo słabo rozumiemy turbulencje. Nawet proces ich powstawania jest wciąż niejasny. Niektórzy naukowcy uważają, że turbulencje powstają właśnie wskutek procesów powstawania gwiazd, kiedy to nowe gwiazdy oraz wiatry pochodzące z wybuchów supernowych wzburzają ośrodek międzygwiezdny. Inni astronomowie uważają znowu, że już sam wpływ grawitacji może spowodować naddźwiękowy ruch gazu w obracającej się galaktyce. Blakesley Burkhart, astronomka CfA wraz ze swoim współpracownikiem zbadała od strony teoretycznej procesy fizyczne odpowiadające za powstawanie turbulencji, a następnie porównała swoje wnioski z obserwacjami galaktyk. Od dawna uważano, że tempo powstawania gwiazd w galaktykach wydaje się skorelowane z rozkładem prędkości gazu w tych galaktykach. De facto, właśnie dlatego zaproponowano związek między powstawaniem gwiazd a turbulencjami. Naukowcy jednak zauważają, że gdyby to powstawanie gwiazd było odpowiedzialne za ten rozkład prędkości, korelacja byłaby dużo większa. W rzeczywistości to model turbulencji napędzanych grawitacyjnie wskazuje dużo lepszą zgodność z danymi obserwacyjnymi. Właśnie ten model bez problemu odtwarza przypadki galaktyk, w których występują bardzo wysokie prędkości gwiazd przy jednocześnie niskim tempie powstawania gwiazd; w takiej sytuacji w galaktyce znajduje się niewiele gazu, z którego mogą powstać gwiazdy, ale grawitacja jest w stanie napędzać szybkie ruchy. Uzyskane wyniki mocno faworyzują takie wytłumaczenie, jednak nie są jednoznaczne. Wciąż możliwe jest istnienie przypadków, w których zarówno procesy powstawania nowych gwiazd oraz grawitacja odgrywają porównywalne role. Autorzy w podsumowaniu swojego artykułu omawiają ograniczenia aktualnego zestawu danych obserwacyjnych i wskazują na konieczność wykonywania dalszych pomiarów, które pozwolą doprecyzować wnioski. Tak czy inaczej, udało się udowodnić, że turbulencje mają dużo bardziej skomplikowane pochodzenie niż dotychczas uważano. Źródło: Harvard-Smithsonian CfA]]> 9631 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwszy globalny model topografii Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/10/pierwszy-globalny-model-topografii-merkurego/ Tue, 10 May 2016 07:41:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9634 "Sonda MESSENGER już wcześniej odkryła ślady przeszłej aktywności wulkanicznej, która pogrzebała ten obszar planety pod rozległymi warstwami lawy gdzieniegdzie grubymi nawet na prawie 2 kilometry i pokrywającymi rozległe obszary o powierzchni porównywalnej z 60% powierzchni USA," mówi Nancy Chabot, naukowiec z zespołu odpowiadającego za instrument MDIS (Mercury Dual Imaging System). Niemniej jednak, ze względu na fakt, że ten region znajduje się w pobliżu północnego bieguna planety, Słońce zawsze znajduje się tam nisko na horyzoncie i rzuca długie cienie, które przesłaniają nam kolory charakterystyczne dla skał tam się znajdujących. Instrument MDIS wykonał dokładne zdjęcia tego obszaru planety minimalizując cienie za pomocą pięciu filtrów wąskopasmowych. Północne równiny wulkaniczne Merkurego przedstawiono w niesamowitych kolorach na zdjęciu poniżej. [caption id="attachment_9635" align="aligncenter" width="1000"]Rzut oka na północne równiny wulkaniczne Merkurego w barwach podkreślających róznorodność skał na powierzchni  Merkurego. W dolnym, prawym fragmencie zdjęcia krater uderzeniowy Mendelssohn o średnicy 291 km, niemal w pełni wypełniony lawą.  Idąc w kierunku lewej dolnej części zdjęcia widać duże zmarszczki, które powstały wskutek ochładzania lawy. Źródło: NASA/JHUAPL/Carnegie Institution of Washington Rzut oka na północne równiny wulkaniczne Merkurego w barwach podkreślających różnorodność skał na powierzchni Merkurego. W dolnym, prawym fragmencie zdjęcia krater uderzeniowy Mendelssohn o średnicy 291 km, niemal w pełni wypełniony lawą. Idąc w kierunku lewej dolnej części zdjęcia widać duże zmarszczki, które powstały wskutek ochładzania lawy. Źródło: NASA/JHUAPL/Carnegie Institution of Washington[/caption] Choć praca sondy MESSENGER na orbicie zakończyła się rok temu, ten najnowszy zestaw danych jest jednym z najważniejszych kroków milowych całego projektu. Obszerne pokłady danych zebrane przez sondę MESSENGER i zarchiwizowane w Planetary Data System pozostaną na zawsze dziedzictwem tej misji. Źródło: NASA]]> 9634 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[SDO rejestruje tranzyt Merkurego na tle tarczy Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/10/sdo-rejestruje-tranzyt-merkurego-na-tle-tarczy-slonca/ Tue, 10 May 2016 15:20:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9640 Solar Dynamics Observatory także wczoraj obserwował tranzyt Merkurego na tle tarczy Słońca. Z tej perspektywy faktycznie wygląda to rewelacyjnie, prawda? Źródło: NASA]]> 9640 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 775 https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/25/10-lat-obserwacji-slonca-za-pomoca-solar-dynamics-observatory/ 0 0 819 https://avanaavanafil.com/ avanafil india]]> 0 0 907 https://tadalisetadalafil.com/ buy tadalafil powder]]> 0 0 947 https://elitadalafill.com/ cialis at canadian pharmacy]]> 0 0 <![CDATA[1284 nowych planet Keplera!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/10/1284-nowych-planet-keplera/ Tue, 10 May 2016 17:47:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9644 Kosmiczny teleskop Kepler odpowiedzialny jest za prawdziwą rewolucję w naszym postrzeganiu Wszechświata. Dzięki niemu wiemy już, że Wszechświat jest wręcz “wypełniony” planetami pozasłonecznymi, zarówno dużymi gazowymi gigantami, jak i małymi skalistymi obiektami wielkości Ziemi. [caption id="attachment_9645" align="aligncenter" width="985"]Odkrycia egzoplanet w ostatnich latach - na brązowo zaznaczono najnowsze ogłoszenie / Credits - NASA Ames/W. Stenzel; Princeton University/T. Morton Odkrycia egzoplanet w ostatnich latach - na brązowo zaznaczono najnowsze ogłoszenie / Credits - NASA Ames/W. Stenzel; Princeton University/T. Morton[/caption] Co kilka miesięcy NASA organizuje konferencje, podczas których informuje o odkryciach z kosmicznego teleskopu Kepler. Najnowsze odkrycia, ogłoszone 10 maja 2016 roku, dotyczą potwierdzenia istnienia 1284 planet pozasłonecznych z danych uzyskanych przez teleskop Kepler.  Jest to największe jednorazowe ogłoszenie istnienia nieznanych wcześniej planet pozasłonecznych. Wśród odkryć są obiekty od wielkości zbliżonej do Marsa (0,5 – 0,7 średnicy Ziemi), wielkości podobnej do Ziemi (0,7 – 1,2 średnicy Ziemi), klasy “super-Ziemia” (1,2 – 1,9 średnicy Ziemi, tego typu obiektu brak w naszym Układzie Słonecznym), mniejsze od Neptuna (1,9 – 3,1 średnicy Ziemi, są to prawdopodobnie gazowe obiekty), zbliżone do Neptuna (3,1 – 5,1 średnicy Ziemi), mniejsze od Jowisza (5,1 – 8,3 średnicy Ziemi), zbliżone wielkością do Jowisza (8,3 – 13,7 średnicy Ziemi) i większe od Jowisza (powyżej 13,7 średnicy Ziemi). Łącznie obiektów podobnych do Ziemi znamy już około dwustu, co jest bardzo dużą wartością. Najwięcej wykrytych przez teleskop Kepler planet pozasłonecznych jest klasy “super-Ziemia” oraz mniejszych od Neptuna. [caption id="attachment_9646" align="aligncenter" width="985"]Nowe małe planety pozasłoneczne (kolor brązowy) z najnowszego odkrycia Keplera, które leżą blisko lub w ekosferze swych gwiazd / Credits - NASA Ames/N. Batalha and W. Stenzel Nowe małe planety pozasłoneczne (kolor brązowy) z najnowszego odkrycia Keplera, które leżą blisko lub w ekosferze swych gwiazd / Credits - NASA Ames/N. Batalha and W. Stenzel[/caption] Dziewięć nowych odkryć – Kepler-1638b, Kepler-1606b, Kepler-1544b, Kepler-1455b, Kepler-560b, Kepler-1410b, Kepler-705b, Kepler-1229b i Kepler-1593b to obiekty klasy Ziemia lub “super-Ziemia”, krążące blisko lub wewnątrz ekosfery swych gwiazd. Oznacza to, że woda w stanie ciekłym może istnieć przez dłuższy czas na tych planetach. Oczywiście, dokładne poznanie warunków panujących na tych obiektach wymagać będzie serii dodatkowych obserwacji i pomiarów. Dzięki temu ogłoszeniu rok 2016 jest już rekordowy pod względem odkryć planet pozasłonecznych. Łącznie w tym roku odkryto już ponad 1300 różnych egzoplanet. Łączna liczba wszystkich poznanych egzoplanet przekroczyła już trzy tysiące potwierdzonych obiektów planetarnych. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9644 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowe olbrzymy bogate w lit w starej gromadzie otwartej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/11/nowe-olbrzymy-bogate-w-lit-w-starej-gromadzie-otwartej/ Wed, 11 May 2016 10:30:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9649 trumpler20 Międzynarodowy zespół astronomów pracujący pod kierownictwem dr Rodolfo Smiljanica z Centrum Nauki im. Mikołaja Kopernika w Toruniu odkrył dwie nowe gwiazdy olbrzymy bogate w lit w starej otwartej gromadzie gwiazd znanej pod nazwą Trumpler 20. Odkrycie to może przynieść nam nowe, ważne informacje dotyczące powszechnego występowania gwiazd bogatych w lit w różnych środowiskach we Wszechświecie. Wyniki badań zespołu zostały opublikowane 6 maja w wersji online na serwerze arXiv. [caption id="attachment_9650" align="aligncenter" width="353"]Zdjęcie otwartej gromady Trumpler 20. Źródło: Uniwersytet Wiedeński Zdjęcie otwartej gromady Trumpler 20. Źródło: Uniwersytet Wiedeński[/caption] Nowo odkryte gwiazdy oznaczono MG 340 oraz MG 591. Zostały one wykryte podczas analizy próbki 40 olbrzymów znalezionych w gromadzie Trumpler 20, której wiek szacuje się na 1.66 mld lat. Wysokiej rozdzielczości widma tych gwiazd uzyskano za pomocą instrumentu UVES (Ultraviolet and Visual Echelle Spectrograph) zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile. Obserwacje prowadzono w ramach przeglądu Gaia-ESO Public Spectroscopic Survey, w którym wykorzystywany jest VLT oraz sonda Gaia, które badają zgrubienie centralne, dysk Drogi Mlecznej oraz składniki halo galaktycznego, jak również otwarte gromady gwiazd. Jednym z celów tego przeglądu jest stworzenie pierwszego, homogenicznego przeglądu rozkładu kinematyki i obfitości pierwiastków w naszej galaktyce. Dzięki danym zebranym za pomocą spektrografu UVES Smiljanic wraz ze swoimi współpracownikami uzyskał parametry atmosferyczne i obfitość litu w MG 340 oraz MG 591. Co więcej, oszacowano masę tych nowo odkrytych gwiazd na 1.5-3.6 mas Słońca. Gwiazdy bogate w lit znajdowane są w bardzo różnych środowiskach: w gromadach otwartych, gromadach kulistych, polach gwiazd bogatych w metale i ubogich w metale, w zgrubieniu centralnym Galaktyki, jak również w galaktykach karłowatych. We wcześniejszych badaniach wskazywano, że niektóre z tych gwiazd mogą posiadać planety, które zatopione w blasku gwiazdy mogą odpowiadać za podwyższoną ilość litu. Ten proces mógł aktywować wewnętrzną produkcję litu i pojawienie się go na powierzchni. Według toruńskiego zespołu badawczego nowe odkrycia wspierają jednak inną teorię. "Właściwości wielu olbrzymów bogatych w lit odkrytych w ramach przeglądu Gaia-ESO wydają się zgadzać z właściwościami olbrzymów, które pochłonęły blisko nich krążące gazowe olbrzymy przed wejściem na gałąź czerwonych olbrzymów. Niemniej jednak, niewielka część przypadków wciąż wymaga innego wytłumaczenia. W swoim artykule opisujemy odkrycie dwóch olbrzymów bogatych w lit, które mogą być przykładami takiego alternatywnego procesu powstawania takich gwiazd w otwartej gromadzie Trumpler 20," napisali naukowcy. Jeden z oferowanych przez naukowców modeli nie uwzględnia żadnych procesów mieszania materii na powierzchni, dlatego też obfitość litu na powierzchni w tych gwiazdach pozostaje na poziomie przewidywanym przez standardowe modele ewolucji gwiazd. "Postulujemy, że część olbrzymów bogatych w lit, odkrytych w naszej próbce zgadza się z teorią, że są to wyewoluowane odpowiedniki magnetycznych karłów klasy Ap. W tym przypadku procesy dodatkowego mieszania mogły być tłumione przez oddziaływanie pól magnetycznych," napisano w artykule. Jeżeli autorzy się nie mylą, ten scenariusz prawdopodobnie ma miejsce w wielu, jeżeli nie we wszystkich, olbrzymach bogatych w lit o podobnej masie i obfitości tego pierwiastka. Według naukowców tego typu gwiazdy nie doświadczałyby produkcji świeżego litu, a jedynie zachowałyby część pierwotnej jego obfitości. Zespół postuluje prowadzenie dalszych obserwacji, które mogą wesprzeć lub podważyć postulowany scenariusz. Źródło: phys.org]]> 9649 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozmowy PK: Michael Gillon - odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/11/rozmowy-pk-michael-gillon-odkrywca-trzech-planet-wokol-trappist-1/ Wed, 11 May 2016 16:13:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9653 Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego znad powierzchni jednej z jego planet Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 widzianego znad powierzchni jednej z jego planet[/caption] Michael Gillon jest kierownikiem zespołu naukowców, który 2 maja ogłosił odkrycie trzech planet skalistych o rozmiarach Ziemi. Planety krążą w pobliżu ekostrefy wokół ultrachłodnego karła TRAPPIST-1 znajdującego się zaledwie 40 lat świetlnych od Słońca. Wstępne dane wskazują, że na powierzchni tych planet mogą występować warunki sprzyjające powstaniu życia. Michael pracuje w Instytucie Astrofizyki i Geofizyki na Uniwersytecie w Liege (Belgia).   Radek Kosarzycki: Michael! Przede wszystkim dziękuję, że znalazłeś chwilę czasu na rozmowę z Pulsem Kosmosu o swoim odkryciu. To chyba musi być naprawdę dobry dzień dla Ciebie? Michael Guillon: Faktycznie! To dla mnie wspaniały dzień, ale przed nami jeszcze dużo ekscytującej pracy nad zgłębianiem szczegółów tego układu planetarnego oraz nad poszukiwaniem kolejnych. Jak dotąd – dzięki obserwatoriom takim jak Kosmiczny Teleskop Kepler – znamy już ponad 2000 planet pozasłonecznych. Co więcej, co chwilę słyszymy o kolejnych potwierdzonych planetach i kolejnych kandydatach na planety. Dlaczego zatem układ planetarny TRAPPIST-1 jest tak wyjątkowy? MG: Rzeczywiście. Przede wszystkim:
    • po raz pierwszy udało się odkryć planety pozasłoneczne podobne rozmiarami i zakresem temperatur na powierzchni do Ziemi – planety, które z tego właśnie powodu mogą (przynajmniej teoretycznie) posiadać wodę w stanie ciekłym na powierzchni, a być może także być domem dla jakichś form życia, przynajmniej na jakimś obszarze swojej powierzchni. W przypadku tych planet jesteśmy w stanie zbadać skład chemiczny atmosfery przy wykorzystaniu aktualnie obecnej technologii, a nawet zauważyć występowanie chemicznych zaburzeń atmosfery o podłożu biologicznym;
    • to także pierwsze potwierdzone planety krążące wokół 'ultrachłodnych karłów' - to termin określający najmniejsze i najchłodniejsze gwiazdy we Wszechświecie. Na dodatek udało się odkryć nie jedną, a trzy planety na raz. To wskazuje, że powstawanie planet o rozmiarach Ziemi wokół tych niewielkich obiektów gwiazdowych – których liczba jest WIELOKROTNIE większa od liczby gwiazd podobnych do Słońca w Galaktyce – jest wydajnym procesem. To całkowicie nowa populacja planet. Całkiem możliwe, że jest to najliczniejsza grupa planet w Drodze Mlecznej.
    Jeżeli w naszym gwiezdnym otoczeniu znajduje się tak wiele ultrachłodnych karłów,  jakim cudem byliśmy w stanie wykryć tak wiele planet krążących wokół innych, dalszych gwiazd, zanim udało Wam się odkryć pierwsze planety wokół gwiazdy należącej do tak licznej populacji? Dlaczego znalezienie ich było tak trudne? MG: Przed naszym odkryciem powszechna opinia w środowisku była taka, że wokół ultrachłodnych karłów, tj. najmniej masywnych gwiazd, oraz tzw. nieudanych gwiazd (brązowych karłów), może powstawać stosunkowo mało nieprzyjaznych dla życia planet, prawdopodobnie dużo mniejszych od Ziemi. Uważano, że nie warto ich szukać, bowiem i tak samo odkrywanie i badanie takich planet byłoby niezmiernie trudne. Faktycznie, ultrachłodne karły (takie jak TRAPPIST-1) to bardzo ciemne obiekty – nawet jeżeli znajdują się blisko nas – wymagające specjalnej strategii obserwacyjnej. A skoro na niebie mamy zaledwie około 1000 gwiazd tego typu, wystarczająco jasnych, aby można było wykryć i scharakteryzować hipotetycznie krążące wokół nich planety, musimy obserwować je po kolei za pomocą stosunkowo dużego teleskopu i kamery czułej w zakresie podczerwonym. Poszukiwanie planet wokół takich obiektów niesie za sobą wysokie ryzyko nieznalezienia niczego. Wcześniejsze poszukiwanie egzoplanet, włącznie z najambitniejszymi, np. za pomocą teleskopu Kepler, pomijały obserwacje ultrachłodnych karłów i były zaprojektowane do obserwowania gorętszych i większych gwiazd, bardziej podobnych do Słońca. My natomiast zaryzykowaliśmy i postawiliśmy na to, że wokół ultrachłodnych karłów krąży mnóstwo przyjaznych dla życia planet o rozmiarach Ziemi – wbrew powszechnie panującej opinii o tego typu gwiazdach. Tak powstał projekt TRAPPIST oraz nasz jeszcze ambitniejszy projekt SPECULOOS, które były przygotowane specjalnie dla tego typu poszukiwań, a które wymagały innego osprzętu i innych strategii obserwacyjnych niż w przypadku dużych przeglądów prowadzonych za pomocą teleskopu Kepler. Okazało się, że było warto – i to jeszcze ZANIM rozpoczęliśmy projekt SPECULOOS, a już na etapie wstępnego projektu TRAPPIST, w ramach którego obserwowaliśmy jedynie 60 ultrachłodnych karłów. Wykrycie tego układu planetarnego w tak małej próbie gwiazd wskazuje, że mieliśmy rację: wokół ultrachłodnych karłów krąży mnóstwo egzo-Ziem! Nasze odkrycie niesie za sobą dwa skutki: po pierwsze, wzmożenie wysiłków nastawionych na zbadanie wszystkich pobliskich ultrachłodnych karłów pod kątem występowania przy nich planet; po drugie, badanie tych planet, analizowanie składu chemicznego ich atmosfer i poszukiwanie oznak życia! Przed nami ekscytujące czasy! [caption id="attachment_9485" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 i jego trzech planet Wizja artystyczna ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 i jego trzech planet[/caption] Wspomniałeś świętego Graala wszystkich poszukiwaczy egzoplanet, czyli poszukiwanie życia we Wszechświecie. Jeżeli udało Wam się znaleźć trzy planety gdzieś w okolicach ekostrefy wokół gwiazdy, czy to działa na Twoją wyobraźnię, tzn. czy myślisz, że na którejś z tych planet faktycznie mogą występować warunki podobne do ziemskich? Przecież w Układzie Słonecznym także Wenus i Mars znajdują się w pobliżu ekostrefy, a mimo to nie ma tam warunków sprzyjających powstaniu życia.  Informacja prasowa o Waszym odkryciu mówiła o odkryciu planet o temperaturach podobnych do Wenus i Ziemi, ale przecież wiemy, jak ogromna jest różnica temperatur między tymi dwoma planetami Układu Słonecznego. Jakich zatem temperatur oczekujecie na powierzchni planet odkrytych przez wasz zespół? MG: 'Klasyczna' ekostrefa wokół gwiazdy TRAPPIST-1 rozciąga się od 0,024 do 0,049 jednostki astronomicznej (1 jednostka astronomiczna, 1AU to średnia odległość Słońce-Ziemia, ok. 150 milionów kilometrów – przyp.red.). Planety TRAPPIST-1b oraz c, znajdujące się bliżej gwiazdy niż ekostrefa, nie mogą sprzyjać życiu na całej swojej powierzchni, ale są wystarczająco chłodne, aby potencjalnie mogły sprzyjać powstawaniu życia na pewnych obszarach swojej powierzchni – na zachodnich obszarach nocnej półkuli. TRAPPIST-1d natomiast może potencjalnie posiadać warunki sprzyjające życiu na całej powierzchni. Faktycznie na tych planetach fotony emitowane przez gwiazdę uderzają tylko w jedną półkulę planety. Wszystkie trzy planety krążące wokół TRAPPIST-1 najprawdopodobniej są w rotacji synchronicznej, tzn. że zawsze skierowane są tą samą stroną wokół gwiazdy – tak jak Księżyc zawsze skierowany jest tą samą stroną względem Ziemi. A to z kolei oznacza, że jedna półkula planety jest zawsze ciemna i dużo chłodniejsza od strony dziennej. Jeżeli atmosfera takiej planety jest bardzo gęsta, tak jak na Wenus, ciepło z dziennej strony z łatwością może być przenoszone na stronę nocną. W takim przypadku, wewnętrzne planety b i c, które nie znajdują się w "ekostrefie", miałyby obie strony planety za gorące, aby mogła na niej występować woda w stanie ciekłym i jakiekolwiek życie. W takim wypadku woda całkowicie odparowałaby z powierzchni. Niemniej jednak, jeżeli atmosfera jest wystarczająco rzadka, dzienna strona planety może być chłodniejsza, temperatury na powierzchni dużo niższe – wystarczająco niskie, aby cała występująca tam woda znajdowała się w fazie stałej. Jeżeli faktycznie istnieje tam czapa lodowa, różne mechanizmy fizyczne mogą zapewniać występowanie długotrwałych zbiorników wody w stanie ciekłym na krawędzi i/lub pod czapą lodową. Dlatego właśnie nasza informacja prasowa mówiła o tym, że wszystkie trzy planety mogą posiadać warunki przyjazne dla życia. Chodziło o to, że na wszystkich trzech może występować woda w stanie ciekłym na pewnym obszarze powierzchni. Co do TRAPPIST-1d, nawet jeżeli okaże się, że znajduje się ona na zewnątrz ekostrefy, wciąż może posiadać warunki przyjazne do powstania życia, jeżeli jest wystarczająco silnie ogrzewana przez oddziaływania pływowe ze strony gwiazdy. Klasyczna idea ekostrefy jest wyraźnie za wąska z astrobiologicznego punktu widzenia, przynajmniej w przypadku planet krążących wokół ultrachłodnych karłów. Czy na tych planetach faktycznie występują warunki sprzyjające do powstania życia? Nie wiemy. Gwiazda macierzysta bardzo silnie emituje w zakresie promieniowania ultrafioletowego, dlatego też atmosfery planet ulegałyby stałej erozji i musiałoby istnieć jakieś źródło uzupełniania atmosfery, aby mogła przetrwać. Takim źródłem mogłyby być procesy odgazowywania powierzchni lub silna aktywność wulkaniczna podtrzymywana przez ogrzewanie pływowe. Aby to sprawdzić, musimy zbadać skład chemiczny atmosfer (jeżeli one w ogóle istnieją), najpierw za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, potem Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba i kolejnych teleskopów. To sprawia, że te planety są tak szczególne: okazuje się, że możemy je bardzo szczegółowo badać już za pomocą aktualnie dostępnych technologii! Zważając na fakt, że przynajmniej dwie wewnętrzne planety znajdują się tak blisko gwiazdy macierzystej, jakie jest prawdopodobieństwo tego, że krążą one w rotacji synchronicznej? MG: Niemal stuprocentowe. Tak samo jest zresztą w przypadku trzeciej planety. Aktualnie trwają poszukiwania planety, która mogłaby krążyć wokół najbliższej nam gwiazdy – Proxima Centauri. De facto, właśnie teraz trwa analiza danych obserwacyjnych zebranych w ramach kampanii Pale Red Dot. Niemniej jednak wielu naukowców postuluje, że nawet jeżeli w ekostrefie wokół tej gwiazdy znajduje się jakaś planeta, jest ona wystawiona na niezwykle trudne warunki związane z wysoką aktywnością na powierzchni gwiazdy: rozbłyskami, wyrzutami masy itd. Czy tak samo jest w przypadku TRAPPIST-1? W jaki sposób te dwie gwiazdy różnią się od siebie pod względem aktywności? MG: Proxima Centauri jest dużo aktywniejszą gwiazdą od TRAPPIST-1, dlatego też planeta krążąca wokół niej miałaby duży problem, aby utrzymać atmosferę, która nieustannie zdzierana jest przez silne promieniowanie rentgenowskie, ultrafioletowe i naładowane cząsteczki (wiatr gwiezdny). Jednak teoretycznie jeżeli planeta charakteryzuje się wystarczająco silną magnetosferą i posiada źródło uzupełniania atmosfery, mogą nadal występować na niej warunki przyjazne dla życia, tak jak w przypadku planet krążących wokół TRAPPIST-1. Jednak to mogą nam powiedzieć tylko obserwacje! Jeżeli w ramach projektu Pale Red Dot uda się odkryć planetę krążącą wokół Proximy, będzie ona musiała przechodzić na tle tarczy swojej gwiazdy, abyśmy mogli ją szczegółowo badać. Jeżeli tak nie będzie, nie poznamy warunków panujących na jej powierzchni przez dziesięciolecia, a prawdopodobnie dużo dłużej... Trzymam zatem kciuki za dalsze badania prowadzone przez Twój zespół i jeszcze raz dziękuję, że znalazłeś dla nas chwilę! MG: Dziękuję i pozdrawiam.
    Wywiad przeprowadzony 2 maja 2016 r.
    https://www.youtube.com/watch?v=Ddjot5ZwyvU Więcej o odkryciu planet wokół TRAPPIST-1 pisaliśmy także tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/trzy-planety-typu-ziemskiego-odkryte-przy-pobliskiej-ultra-chlodnej-gwiezdzie/ http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/pierwsze-badania-atmosfer-planet-skalistych-krazacych-wokol-trappist-1/ http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/czy-na-planetach-krazacych-wokol-trappist-1-moze-byc-woda/  ]]>
    9653 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> ]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> ]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> ]]> ]]> ]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> 335 http://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/ultrachlodny-karzel-i-jego-siedem-planet/ 0 0
    <![CDATA[2007 OR10: Największy bezimienny obiekt w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/11/2007-or10-najwiekszy-bezimienny-obiekt-w-ukladzie-slonecznym/ Wed, 11 May 2016 17:03:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9659 Nowe wyniki przeglądu K2 wskazują, że 2007 OR10 to największy obiekt Układu Słonecznego nie posiadający własnej nazwy i trzecia pod względem wielkości planeta karłowata. Źródło: Konkoly Observatory/Andras Pal/Ivan Eder/NASA/JHUAPL/SwRI Nowe wyniki przeglądu K2 wskazują, że 2007 OR10 to największy obiekt Układu Słonecznego nie posiadający własnej nazwy i trzecia pod względem wielkości planeta karłowata. Źródło: Konkoly Observatory/Andras Pal/Ivan Eder/NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Planety karłowate to zazwyczaj tajemnicze obiekty. Oprócz Ceres, która znajduje się w głównym pasie planetoid między orbitami Marsa a Jowisza, wszystkie obiekty należące do tej klasy małych obiektów Układu Słonecznego skrywają się na granicach Układu Słonecznego za orbitą Neptuna. Znajdują się daleko od Ziemi - są chłodne i małe - przez co są wyjątkowo trudne w obserwacji, nawet za pomocą dużych teleskopów. Nic więc dziwnego, że większość z nich została odkryta dopiero w ciągu ostatnich 10 lat. Pluton jest doskonałym przykładem ulotności planet karłowatych. Zanim sonda New Horizons nie odwiedziła tego globu w lipcu 2015 roku, ta największa z planet karłowatych znana była jedynie jako rozmyta kulka, nawet dla niesamowitego Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Z tego też powodu astronomowie starający się obserwować te odległe globy często muszą łączyć dane z różnych źródeł, aby móc wyłuskać jakieś szczegóły, jakieś informacje o ich własnościach. Niedawno tej samej metody użyła grupa astronomów, która połączyła dane z dwóch kosmicznych obserwatoriów do zaskakującego odkrycia: planeta karłowata o nazwie 2007 OR10 jest znacznie większa niż wcześniej uważano. https://www.youtube.com/watch?v=5ucT3dBcGrk Teleskop Kepler obserwował planetę karłowatą 2007 OR10 przez 19 dni pod koniec 2014 roku. Ruch obiektu, zaznaczony strzałką na tle gwiazd spowodowany jest zmieniającym się położeniem Keplera związanym z ruchem po orbicie wokół Słońca. Rozmyta poświata po prawej pochodzi od Marsa, który był blisko pola widzenia teleskopu. Źródło: Konkoly Observatory/Laszlo Molnar oraz Andras Pal Wyniki pozwalają stwierdzić, że 2007 OR10 to największy, nienazwany obiekt w Układzie Słoneczny i trzecia pod względem wielkości planeta karłowata. Badania wskazują także, że obiekt jest stosunkowo ciemny i rotuje wolniej niż jakiekolwiek inne ciało krążące wokół Słońca - obraca się wokół własnej osi w 45 godzin. Do swoich badań naukowcy wykorzystali Kosmiczny Teleskop Kepler - którego aktualna misja nosi oznaczenie K2 - oraz dane archiwalne z Kosmicznego Obserwatorium Herschel obserwującego niebo w podczerwieni. Herschel to misja Europejskiej Agencji Kosmicznej przy udziale NASA. Artykuł naukowy opisujący najnowsze wyniki opublikowano w periodyku The Astronomical Journal. "W ramach misji K2 po raz kolejny udało się dokonać ważnego odkrycia - ponownie szacując rozmiary 2007 OR10. Sposób w jaki połączenie danych z K2 i Herschela generuje olbrzymie ilości nowych informacji o właściwościach fizycznych obiektu jest wprost niesamowity," mówi Geert Barentsen, naukowiec projektu Kepler/K2 z NASA Ames Research Center w Moffett Field w Kaliforni. Aktualna średnica obiektu wynosi 1535 km, przez co o ponad 100 kilometrów przewyższa rozmiary następnego w kolejce obiektu - Makemake. Inna planeta karłowata Haumea charakteryzuje się wydłużonym kształtem i wzdłuż najdłuższej osi jest większa od 2007 OR10 ale jej całkowita objętość jest mniejsza. Tak jak to było wcześniej, w ramach misji K2 teleskop Kepler wypatruje zmian jasności odległych obiektów. Niewielkie spadki jasności gwiazdy mogą być oznaką planety przechodzącej na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Jednak dużo bliżej domu, teleskop Kepler wypatruje także małych ciał, takich jak komety, planetoidy, księżyce i planety karłowate. Dzięki swojej wyjątkowej czułości i możliwości dostrzeżenia naprawdę małych zmian jasności, Kepler jest idealnym instrumentem do obserwowania jasności odległych obiektów Układu Słonecznego i analizowania zmian tej jasności spowodowanych rotacją obiektu. Szacowanie rozmiaru małego, ciemnego obiektu bardzo odległego od Ziemi to nie lada wyzwanie. Z uwagi na fakt, że są one zaledwie punktami światła, trudne może być określenie czy taki punkt to promieniowanie emitowane przez mniejszy jasny obiekt czy większy i ciemniejszy. Stąd trudności w obserwacjach obiektu takiego jak 2007 OR10 - choć jego orbita w pewnym okresie przybliża go na odległość Neptuna, to aktualnie znajduje się on dwa razy dalej od Słońca niż Pluton. I tu z pomocą przychodzi duet Kepler & Herschel. Wcześniejsze szacunki opierające się tylko na danych z Herschela wskazywały, że średnica obiektu wynosi 1280 kilometrów. Jednak bez informacji o okresie rotacji obiektu, tego typu badania były ograniczone przez brak możliwości oszacowania jasności, a tym samym rozmiaru obiektu. Odkrycie bardzo powolnej rotacji w ramach misji K2 było kluczowe dla zespołu, który zabrał się do stworzenia bardziej szczegółowego modelu, który odkrył wiele osobliwości tego obiektu. Wspólnie obydwa teleskopy kosmiczne umożliwiły zespołowi zmierzyć część promieniowania odbitego przez 2007 OR10 (za pomocą Keplera) oraz część pochłoniętą, a następnie re-emitowaną w postaci ciepła (za pomocą Herschela). Połączenie tych dwóch zestawów danych pozwoliło na jednoznaczne oszacowanie rozmiaru i albedo tej planety karłowatej. Według najnowszych pomiarów, średnica 2007 OR10 jest jakieś 250 kilometrów większa niż uważano wcześniej. Większy rozmiar także wskazuje na wyższą grawitację i bardzo ciemną powierzchnię - to drugie ponieważ ta sama ilość światła odbijana jest przez większy obiekt. Wcześniejsze obserwacje naziemne wskazywały, że 2007 OR10 ma charakterystyczną czerwoną barwę, a niektórzy naukowcy wskazywali, że może ona być spowodowana lodami metanu na powierzchni. Co do kwestii nadania nazwy obiektowi 2007 OR10 - ten przywilej należy do odkrywców obiektu. Astromowie Meg Schwamb, Mike Brown oraz David Rabinowitz dostrzegli ten obiekt w 2007 roku w ramach przeglądu nieba w poszukiwaniu odległych obiektów Układu Słonecznego za pomocą teleskopu Samuela Oschina w Obserwatorium Palomar w San Diego. Źródło: NASA Aktualizacja: Tak teraz przyglądam się rozmowom między naukowcami zaangażowanymi w odkrycie tego obiektu 9 lat temu i należy przywołać wczorajsze słowa Mike'a Browna: tłum. Proszę z dystansem podchodzić do informacji mówiącej, że 2007 OR10 jest trzecią pod względem wielkości planetą karłowatą. Ma ona najmniej dokładnie zmierzone rozmiary. Możliwe, że jest mniejsza od Makemake. tłum. Przy czym z pewnością jest to największy znany obiekt bez nazwy własnej. Obiecuję, że coś z tym zrobimy. Naprawdę. Wkrótce. Serio.]]> 9659 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Łazik Curiosity już 2 marsjańskie lata eksploruje Krater Gale]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/12/lazik-curiosity-juz-2-marsjanskie-lata-eksploruje-krater-gale/ Thu, 12 May 2016 12:12:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9669 msl20110526_MSL_Artist_Concept_PIA14165-full W dniu wczorajszym łazik Curiosity świętował zakończenie drugiego marsjańskiego roku od momentu lądowania we wnętrzu Krateru Gale prawie cztery ziemskie lata temu. Oznacza to, że łazik miał okazję dwukrotnie zarejestrować pełen cykl pór roku na Marsie. Powtarzalność pozwala odróżnić zmiany spowodowane porami roku od zmian sporadycznych. Przykładowo duży wzrost ilości metanu w lokalnej atmosferze podczas pierwszej jesieni w kraterze Gale na półkuli południowej nie pojawił się kolejnej jesieni. Było to epizodyczne zdarzenie, które z resztą do dzisiaj pozostaje niewyjaśnione. Niemniej jednak pomiary wykonane za pomocą łazika wskazują, że dużo delikatniejsze zmiany stężenia metanu - dużo niższe od tego wzrostu - mogą być związane z porami roku. Pomiary temperatury, ciśnienia, natężenia promieniowania ultrafioletowego docierającego do powierzchni oraz pary wodnej w powietrzu w Kraterze Gale charakteryzują się wyraźnymi, powtarzalnymi zmianami sezonowymi. 3-curiositymar Monitorowanie aktualnej atmosfery, warunków pogodowych oraz klimatu pozwala na wypełnianie jednego z celów misji łazika Curiosity jakim jest uzupełnienie znanych warunków na powierzchni Marsa panujących miliardy lat temu o bieżące dane. Miliardy lat temu w kraterze Gale znajdowały się jeziora, a także woda gruntowa, która potencjalnie mogła sprzyjać powstawaniu mikrobów, jeżeli jakiekolwiek kiedyś istniały na Marsie. Aktualnie, choć warunki na Marsie są dużo mniej przyjazne, czynniki środowiskowe są wciąż dynamiczne. Zainstalowany na pokładzie łazika instrumenr REMS (Rover Environmental Monitoring Station dostaczony przez Centro de Astrobiologia (Hiszpania) wykonał pomiary temperatury powietrza sięgające od +15.9 stopni Celsjusza w środku letniego dnia do -100 stopni Celsjusza w środku zimowej nocy. https://www.youtube.com/watch?v=-mkA6uxBI2Y "Stacja pogodowa na pokładzie łazika Curiosity wykonuje pomiary warunków pogodowych co godzinę, każdego dnia od dnia lądowania," mówi naukowiec projektu Curiosity Ashwin Vasavada z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Długotrwałość pomiarów jest bardzo ważna, ponieważ drugi pełen rok marsjański pomiarów pozwala nam zauważyć powtarzalne, sezonowe zmiany." Każdy rok marsjański - czyli okres, w którym Czerwona Planeta okrąża Słońce po orbicie - trwa 687 ziemskich dni. Curiosity wylądował na Marsie 5 sierpnia 2012 roku. Wczoraj, 11 maja 2016 roku, 1337. marsjańskiego dnia misji (dni na Marsie noszą nazwę "sol") rozpoczął się trzeci marsjański rok pobytu łazika na powierzchni Czerwonej Planety. Każdy sol trwa około 39,6 minut dłużej niż dzień na Ziemi - stąd marsjański rok trwa 668,6 soli. Podobne nachylenie osi rotacji Marsa do tego na Ziemi sprawia, że obie planety doświadczają rocznego cyklu pór roku. Jednak pod niektórymi względami oba te globy różnią się diametralnie - np. porównanie temperatur panujących za dnia i w nocy. Nawet w okresach roku gdy temperatury w Kraterze Gale wzrastają ponad 0 stopni Celsjusza w ciągu dnia, spadają do -90 stopni w ciągu nocy - spowodowane to jest bardzo rzadką atmosferą na Marsie. Co więcej, dużo bardziej eliptyczna orbita Marsa sprawia, że pory roku na półkuli południowej są dużo bardziej ekstremalne. "Mars jest dużo bardziej suchym miejscem niż nasza planeta, a w szczególności Krater Gale znajdujący się w pobliżu równika, to naprawdę suche miejsce," mówi German Martinez, jeden z członków zespołu naukowego Curiosity z University of Michigan w Ann Arbor. "Zawartość pary wodnej w atmosferze jest od tysiąca do dziesięciu tysięcy razy mniejsza niż na Ziemi." Stosunkowa wilgotność jest funkcją zarówno temperatury jak i zawartości pary wodnej. W trakcie zimowych nocy łazik Curiosity rejestrował stosunkową wilgotność na poziomie 70%, wystarczająco wysoką, aby naukowcy zaczęli sprawdzać czy na powierzchni nie powstaje szron.  Inne łaziki marsjańskie wykrywały obecność szronu, łazikowi Curiosity się to nie udało. Pomiary ciśnienia atmosferycznego wykonane przez łazik Curiosity potwierdzają silny sezonowy trend wcześniej obserwowany w ramach innych misji. "Istnieją spore zmiany związane z wychwytem i uwalnianiem dwutlenku węgla przez sezonowe czapy polarne," tłumaczy Martinez. Marsjańska atmosfera w dużej mierze składa się z dwutlenku węgla. Podczas zimy na każdym z biegunów miliony ton tego gazu przechodzi w stały stan skupienia i uwalniane są dopiero wiosną, przez co sprawiają, że ciśnienie atmosferyczne rośnie aż o 25 procent. Inne charakterystyczne zmiany sezonowe zarejestrowane przez łazik Curiosity w ciągu dwóch lat na Marsie to zmiany lokalnej atmosfery, która zimą jest czysta, dużo bardziej zapylona latem i wiosną i wietrzna jesienią. Widoczność w Kraterze Gale latem wynosi 30 kilometrów, a zimą aż 130 kilometrów. Do śledzenia zmian stężenia metanu w atmosferze nad Kraterem Gale naukowcy wykorzystują spektrometr laserowy z zestawu instrumentów SAM (Sample Analysis at Mars). Pomiary te wykonywane są rzadziej niż pomiary za pomocą REMS, ale wystarczająco często, aby można było dostrzec zmiany sezonowe. Przez większą część dwóch lat spędzonych na Marsie, łazik Curiosity rejestrował stężenie metanu na poziomach między 0,3 do 0,8 części na miliard. Przez kilka tygodni pierwszej jesieni poziom wzrósł osiągając 7 części na miliard. Naukowcy dokładnie sprawdzili czy drugiej jesieni także taki wzrost wystąpił, jednak nie udało się dostrzec podobnego zdarzenia. Źródło: NASA]]> 9669 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Polski zespół w półfinale konkursu NASA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/12/polski-zespol-w-polfinale-konkursu-nasa/ Thu, 12 May 2016 14:08:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9674 Astro-Zorya Polski zespół Astro-Zorya znalazł się w półfinale hackathonu naukowo-programistycznego NASA Space Apps Challenge 2016 w kategorii „Nagroda publiczności”.  Space Apps Challenge to globalny maraton naukowo-programistyczny, organizowany pod egidą amerykańskiej Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej. Tegoroczna, piąta już, edycja odbyła się 23-24 kwietnia jednocześnie w 193 lokalizacjach w 72 krajach – w tym po raz pierwszy w Polsce (organizatorami były szkoła programowania Coders Lab oraz software house Visuality). Uczestnicy hackathonu mieli za zadanie w ciągu kilkudziesięciu godzin stworzyć innowacyjne projekty i rozwiązania koncepcyjne w zakresie oprogramowania, aplikacji mobilnych, sprzętu i platform wizualizacji danych. Przygotowali rekordową liczbę 1287 projektów. – 128 prac z całego świata zostało nominowanych do udziału w głosowaniu internetowym, z czego eksperci NASA wskazali 24 najlepszych i najciekawszych, które zakwalifikowały się do półfinału. W tym gronie znalazła się grupa Astro-Zorya, złożona ze studentów Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej – wyjaśnia Leszek Wolany z Coders Lab. Astro-Zorya, która w polskiej edycji hackathonu zajęła trzecie miejsce, zdobyła uznanie jury projektem gry na system mobilny Android, będącej symulatorem kolonizacji Marsa. To taki marsjański SIM: gracz kieruje poczynaniami astronautki Zorii, zarządzając dostępnymi, acz ograniczonymi zasobami i rozbudowując bazę planetarną. Pomysłodawcą założenia zespołu i podjęcia wyzwania NASA jest Daniel Wlazło, student automatyki i robotyki Politechniki Warszawskiej oraz członek tamtejszego Koła Naukowego Robotyków. Oprócz niego w skład zespołu wchodzą Anna Mizerska i Agata Kicun – studentki kosmonautyki i lotnictwa PW oraz Maksymilian Sokołowski i Przemysław Gumienny – studenci Uniwersytetu Warszawskiego, odpowiednio na wydziałach astronomii i informatyki. Internetowe głosowanie trwa do 15 maja br. pod adresem:  https://2016.spaceappschallenge.org/awards/peoples-choice. Zwycięzca głosowania internautów, jak również laureaci pozostałych kategorii konkursowych, otrzymają zaproszenia od NASA na jedno z planowanych przez agencję wydarzeń związanych z prowadzonym przez nią programem badań kosmicznych. Partnerem strategicznym NASA Space Apps Challenge 2016, udostępniającym przestrzeń do pracy, był Business Link. Patronat nad wydarzeniem objęły Spotkania IT oraz Crossweb. Źródło: CodersLab]]> 9674 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: dżet emitowany przez kometę 252P/LINEAR]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/12/hubble-obserwuje-dzet-emitowany-przez-komete-252plinear/ Thu, 12 May 2016 18:39:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9678 Kometa 252P/LINEAR podczas przejścia w pobliżu Ziemi. Źródło: NASA/ESA/J.Y. Li (Planetary Science Institute) Kometa 252P/LINEAR podczas przejścia w pobliżu Ziemi. Źródło: NASA/ESA/J.Y. Li (Planetary Science Institute)[/caption] Powyższa sekwencja zdjęć wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia kometę 252P/LINEAR podczas jej zbliżenia do Ziemi. To była jedno z największych zbliżeń komet do Ziemi. hubble_comet252 Zdjęcia wykonano 4 kwietnia 2016 roku, około dwóch tygodniu po największym zbliżeniu do Ziemi, do którego doszło 21 marca br. W najbliższym momencie kometa znalazła się ok. 5 milionów kilometrów od Ziemi czyli. Powyższe obserwacje przedstawiają najbliższy Ziemi obiekt kiedykolwiek obserwowany za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (oprócz Księżyca). Zdjęcia przedstawiają wąski, dobrze zdefiniowany dżety pyłu wyrzucanego z lodowego, delikatnego jądra komety. Jądro tej komety było za małe, aby Hubble mógł zarejestrować jej kształt. Astronomowie szacują, że jego średnica jest mniejsza niż 1.5 kilometra. Kometa emituje dżet materii zbliżając się do Słońca na swojej orbicie. Promieniowanie słoneczne ogrzewa lód na powierzchni jądra komety, i sprawia, że duże ilości pyłu i gazu odrywane są z jądra komety - czasami właśnie w formie dżetów. Dżet przedstawiony na zdjęciach z teleskopu Hubble'a podświetlony jest przez promieniowanie słoneczne. Na zdjęciach można także zauważyć zmianę kierunku dżetu co jest dowodem na obrót jądra komety wokół własnej osi. Obracające się jądro komety sprawia, że dżet wygląda jak woda tryskająca z automatycznego zraszacza. Kometa 252P/LINEAR odlatuje aktualnie od Ziemi i Słońca, jej orbita przywiedzie ją z powrotem w stronę wewnętrznego Układu Słonecznego w 2021 roku, lecz ten przelot już nie będzie tak bliski Ziemi. Źródło: NASA]]> 9678 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SN 1572: Chandra obserwuje rosnącą mgławicę po supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/13/sn-1572-chandra-obserwuje-rosnaca-mglawice-po-supernowej/ Fri, 13 May 2016 07:48:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9684 tycho-xray-crunched Gdy gwiazda - która doprowadziła do powyższej supernowej - eksplodowała w 1572 roku, była na tyle jasna, że z Ziemi była widoczna w ciągu dnia. I choć nie był on ani pierwszą, ani jedyną osobą obserwującą to zjawisko, duński astronom Tychon Brahe napisał książkę, w której obszernie opisywał swoje obserwacje tego zjawiska - w ten sposób z resztą zasłużył sobie na nazwanie jej jego imieniem. Aktualnie astronomowie obserwują pole pozostałości po tej eksplozji - znanej jako Supernowa Tychona - na podstawie danych zebranych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) oraz wielu innych teleskopów. Dzisiaj wiemy już, że gwiazda Tychona powstała wskutek eksplozji białego karła - przez co należy ona do supernowych typu Ia wykorzystywanych często do mierzenia odległości we Wszechświecie. Ze względu na fakt, że materia wyrzucona z rozerwanej gwiazdy została rozgrzana przez powstałe w wyniku eksplozji fale uderzeniowe, intensywnie świeci w zakresie rentgenowskim. Teraz astronomowie wykorzystali obserwacje wykonane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra w latach 2000-2015 do stworzenia najdłuższej sekwencji wideo (opierającej się na pięciu zdjęciach) przedstawiającej ewolucję mgławicy po supernowej Tychona. Widać na niej, że rozszerzanie się mgławicy wciąż trwa  po 450 latach.  Obiekt znajduje się 10 000 lat świetlnych od nas. Łącząc dane w zakresie rentgenowskim z zbieranymi przez 30 lat za pomocą VLA obserwacjami w zakresie radiowym, astronomowie stworzyli także film wykorzystujący trzy inne zdjęcia. Naukowcy zmierzyli prędkość fali uderzeniowej w wielu różnych miejscach w pobliżu obiektu. Jego duże rozmiary pozwalają na zmierzenie tego ruchu ze stosunkowo wysoką precyzją. Choć kształt obiektu jest niemal kulisty, zauważalne są istotne różnice prędkości fali uderzeniowej między poszczególnymi regionami. Prędkość w dół i w prawo jest dwa razy większa od prędkości materii skierowanej w górę i w lewo. Te różnice zauważono już we wcześniejszych obserwacjach. Tego typu dyspersja prędkości rozprzestrzeniania się materii spowodowana jest różnymi gęstościami gazu otaczającego supernową. Z tego też powodu miejsce eksplozji nie znajduje się w geometrycznym środku mgławicy, a jest od niej przesunięte o ok. 10% obecnego promienia pozostałości po supernowej. Udało się także określić, że maksymalna prędkość fali uderzeniowej wynosi ok. 18 milionów kilometrów na godzinę. Takie różnice między miejscem eksplozji, a geometrycznym środkiem pozostałości po niej mogą występować także w innych obiektach tego typu. Zrozumienie położenia miejsca eksplozji supernowych typu Ia jest istotne, bowiem pozwala zawęzić obszar poszukiwań gwiezdnego towarzysza sprzed eksplozji. Gwiazda, która towarzyszyła białemu karłowi przed eksplozją może pomóc zidentyfikować mechanizm, który do niej doprowadził. Biały karzeł mógł ściągać materię z gwiezdnego towarzysza do momentu, w którym osiągnął krytyczną masę i eksplodował. Brak gwiezdnego towarzysza wspiera natomiast inny mechanizm, w którym dwa białe karły połączyły się ze sobą co prowadzi do przekroczenia masy krytycznej i eksplozji. Znaczne odchylenie miejsca eksplozji od geometrycznego środka pozostałości po supernowej to stosunkowo nowe zjawisko. Przez pierwsze kilkaset lat, fala uderzeniowa eksplozji była na tyle silna, że gęstość gazu, w który uderzała nie stanowiła żadnej przeszkody. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 9684 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odległa niebieska galaktyka może rzucić nowe światło na Wielki Wybuch]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/13/odlegla-niebieska-galaktyka-moze-rzucic-nowe-swiatlo-na-wielki-wybuch/ Fri, 13 May 2016 13:11:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9691 galaxy-1 Słaba, niebieska galaktyka oddalona od nas o 30 milionów lat świetlnych, znajdująca się w Gwiazdozbiorze Małego Lwa może rzucić nowe światło na warunki panujące w początkach Wszechświata. Astronomowie z Uniwersytetu Indiany odkryli niedawno, że galaktyka o nazwie Leoncino (wł. lwiątko) zawiera najmniejszą ilość ciężkich pierwiastków chemicznych, tzw. metali, jak dotąd obserwowaną w jakimkolwiek układzie gwiazd związanych ze sobą grawitacyjnie. Wyniki badania opublikowano wczoraj w periodyku Astrophysical Journal. Głównym autorem artykułu jest Alec S. Hirschauer, student na IU Bloomington College of Arts and Sciences. Oprócz niego autorami artykułu są prof. John J. Salzer oraz prof. Katherine L. Rhode. "Odkrycie najbardziej ubogiej w metale galaktyki jest wyjątkowo ekscytujące ponieważ może pomóc nam w przeprowadzaniu ilościowych testów Wielkiego Wybuchu," mówi Salzer. "Istnieje stosunkowo niewiele sposobów na poznanie warunków wystepujących tuż po powstaniu Wszechświacia, ale badanie galaktyk ubogich w metale jest jedną z najbardziej obiecujących technik." Dzieje się tak ponieważ aktualnie przyjmowane modele początku Wszechświata wyraźnie przewidują ilość helu i wodoru obecnego podczas Wielkiego Wybuchu, a stosunek ilości tych pierwiastków w galaktykach ubogich w metale bezpośrednio testuje przewidywania modelu. W astronomii każdy pierwiastek inny od wodoru i helu nazywany jest metalenm. Skład chemiczny galaktyk ubogich w metale jest bardzo bliski składowi chemicznemu Wszechświata tuż po powstaniu. Jednak aby dojrzeć tego typu galaktyki astronomowie muszą szukać ich bardzo daleko od domu. Nasza własna galaktyka Droga mleczna jest słabym źródłem informacji ze względu na wysoki poziom cięższych pierwiastków z czasem powstałych we wnętrzach gwiazd. "Niska zawartość metali w galaktyce jest oznaką bardzo niskiej aktywności gwiazd w porównaniu do innych galaktyk," mówi Hirschauer. Leoncina uważana jest za członka "lokalnego Wszechświata," obszaru przestrzeni w promieniu 1 miliarda lat świetlnych od Ziemi, w którym znajduje się szacunkowo kilka milionów galaktyk, z których skatalogowana została jedynie niewielka część. Galaktyka wcześniej uważana za zawierającą najmniejszą ilość metali odkryta została w 2005 roku, jednak Leoncina ma szacunkowo 29% niższą obfitość metali. Obfitość pierwiastków w galaktyce określana jest na podstawie obserwacji spektroskopowych, w ramach których rejestruje się widma światła emitowanego przez te obiekty. Obszary przestrzeni, w których intensywnie powstają nowe gwiazdy emitują światło zawierające określonego typu jasne linie, z których każda wskazuje atomy pochodzące od różnych gazów: wodór, hel, tlen, azot itd. W świetle emitowanym przez obszary formowania nowych gwiazd w Leoncino  naukowcy z IU  wykryli nie pochodzące od tych pierwiastków, a następnie wykorzystali prawa fizyki atomowej do obliczenia obfitości poszczególnych pierwiastków. "Zdjęcie jest lepsze od tysiąca słów, ale widmo jest lepsze od tysiąca zdjęć," mówi Salzer. "Ilość informacji, którą z widma można odczytać o miejscach znajdujących się miliony lat świetlnych od nas jest wprost niesamowita." Obserwacje w ramach badań przeprowadzono za pomocą spektrografów zainstalowanych na dwóch teleskopach znajdujących się w Arizonie: 4-metrowego teleskopu Mayall w Kitt Peak National Observatory oraz Multiple Mirror Telescope na szczycie Mt. Hopking w okolicach Tucson. Galaktyka pierwotnie została odkryta w ramach prowadzonego przez Uniwersytet Cornell radiowego przeglądu nieba Arecibo Legacy Fast ALFA lub ALFALFA. Oficjalnie "lwiątko" nosi oznaczenie AGC 198691. Naukowcy, którzy przeprowadzili analizę obfitości metali nazwali galaktykę Leoncino na cześć zarówno gwiazdozbioru, w którym się znajduje, jak i radioastronoma włoskiego pochodzenia Riccardo Giovanelli, który kierował zespołem, który jako pierwszy zidentyfikował ten obiekt. Oprócz wyjątkowo niskiego poziomu cięższych pierwiastków, Leoncino jest obiektem unikalnym także pod innymi względami. Jest to tak zwana "galaktyka karłowata", której średnica to zaledwie 1000 lat świetlnych. W jej wnętrzu znajduje się kilka milionów gwiazd. Dla porównania Droga Mleczna ma średnicę ok. 100 000 lat świetlnych i od 200 do 400 miliardów gwiazd. Co więcej Leoncino jest niebieska ze względu na obecność niedawno powstałych gorących gwiazd, przy czym jest stosunkowo ciemną galaktyką. "Mamy zamiar dalej badać tę tajemniczą galaktykę," mówi Salzer, który przygotowuje wnioski o czas obserwacyjny m.in. na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a w ramach którego będzie w stanie dokładniej badać ten fascynujący obiekt. "Galaktyki o bardzo niskiej zawartości metali są wyjątkowo rzadkie, dlatego chcemy się dowiedzieć o Leoncino jak najwięcej." Źródło: Indiana University]]> 9691 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: Spiralny płatek śniegu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/13/hubble-obserwuje-spiralny-platek-sniegu/ Fri, 13 May 2016 16:12:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9694 Spiralny płatek śniegu Wraz z galaktykami nieregularnymi, galaktyki spiralne odpowiadają za około 60 procent galaktyk w lokalnym Wszechświecie. Niemniej jednak mimo ich przewagi, każda galaktyka spiralna jest unikalna - niczym płatki śniegu, każdy jest inny. Widać to wyraźnie na przykładzie powyższej, niesamowitej galaktyki spiralnej NGC 6814, której jasne jądro i spektakularne ramiona z wplecioną delikatną siecią ciemnych włókien pyłu zarejestrowało zwierciadło Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. NGC 6814 posiada ekstremalnie jasne jądro, co jest cechą charakterystyczną galaktyki Seyferta. Tego typu galaktyki posiadają bardzo aktywny obszar centralny, który może emitować silne rozbłyski promieniowania. Jasne serce NGC 6814 jest bardzo zmiennym źródłem promieniowania rentgenowskiego, w związku z czym naukowcy podejrzewają, że w jego środku znajduje się supermasywna czarna dziura o masie około 18 milionów mas Słońca. Ze względu na fakt, że NGC 6814 jest bardzo aktywną galaktyką, jej ramiona spiralne usiane są obszarami zjonizowanego gazu. W tych olbrzymich obłokach gazowych stosunkowo niedawno doszło do intensywnego wzrostu tempa powstawania nowych jasnych, gorących, niebieskich gwiazd, które widoczne są na powyższym zdjęciu w całej galaktyce. Źródło: ESA/Hubble & NASA /J. Schmidt]]> 9694 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Misja MMS przynosi wytłumaczenie zjawiska rekoneksji magnetycznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/13/misja-mms-przynosi-wytlumaczenie-zjawiska-rekoneksji-magnetycznej/ Fri, 13 May 2016 18:48:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9697 Wizja artystyczna magnetosfery Ziemi oraz czterech satelitów MMS. Źródło: University of Maryland Wizja artystyczna magnetosfery Ziemi oraz czterech satelitów MMS. Źródło: University of Maryland[/caption] Po raz pierwszy w historii fizykom udało się zaobserwować tajemnicze zjawisko rekoneksji magnetycznej - w którym to przeciwległe linie pola magnetycznego łączą się ze sobą wyzwalając przy tym duże ilości energii. Odkrycie, które opisane zostało dzisiaj w periodyku Science może pomóc nam rozwiązać tajemnice pogody kosmicznej i dowiedzieć się tym samym wiele o bardzo osobliwych obiektach w przestrzeni kosmicznej. Magnetosfera, niewidoczne pole magnetyczne otaczające naszą planetę jest główną tarczą chroniącą życie na Ziemi. Owo pole osłania nad przez wszelakiego rodzaju wysokoenergetycznymi cząstkami emitowanymi bezustannie przez Słońce. Gdy szczególnie silna fala energii słonecznej uderza w czoło magnetosfery (zwane magnetopauzą), mamy do czynienia ze zjawiskami z zakresu pogody kosmicznej obejmującymi między innymi burze geomagnetyczne, które zorzami rozświetlają niebo w pobliżu ziemskich biegunów, a czasami zaburzają pracę satelitów i sieci energetycznych. https://www.youtube.com/watch?v=0vY4nDPrEKg Lepsze zrozumienie pogody kosmicznej pozwoli nam przygotowywać się na kolejne masywne burze geomagnetyczne - zdarzenia do których dochodzi średnio co sto lat, a które mogą dosłownie spowodować globalną awarię sieci energetycznych. "Procesy odpowiadające za pogodę kosmiczną mają swoje źródło na Słońcu - tam też rekoneksja prowadzi do koronalnych wyrzutów masy i rozbłysków słonecznych, które to prowadzą do powstania pogody kosmicznej na Ziemi," mówi James Burch, specjalista od pogody kosmicznej w Southwest Research Institute. "Gdy wiatr słoneczny i zanurzone w nim linie pola magnetycznego zderzają się z ziemską magnetosferą pod dużym kątem, mamy do czynienia z bezpośrednim połączeniem między Słońcem a Ziemią." Teraz, po raz pierwszy Burch wraz ze współpracownikami zaobserwował to połączenie Słońce-Ziemia w skali subatomowej wykorzystując dane zebrane w ramach realizowanej przez NASA misji Magnetospheric Multiscale (MMS). To swoiste laboratorium fizyczne o wysokiej rozdzielczości składa się z czterech identycznych sond poruszających się w formacji piramidy wokół ziemskiej magnetopauzy, co 30 milisekund zbierających precyzyjne informacje o niewielkich naładowanych cząsteczkach. [caption id="attachment_9698" align="aligncenter" width="800"]Wizja artystyczna czterech satelitów MMS lecących w formacji. Zdjęcie: University of Maryland Wizja artystyczna czterech satelitów MMS lecących w formacji. Zdjęcie: University of Maryland[/caption] Niemal natychmiast po rozpoczęciu misji w marcu 2015 roku naukowcy zaczęli obserwować rekoneksję magnetyczną w niespotykanej rozdzielczości. Najbardziej szczegółowe obserwacje stanowią temat nowego artykułu naukowego. "Udało nam się," mówi Roy Torbert, zastępca głównego naukowca misji MMS. "Sonda przeleciała bezpośrednio przez obszar dyssypacji elektronów i udało nam się wykonać pierwszy w historii eksperyment fizycznym w tym środowisku." Cechy rekoneksji zapisane w danych obejmują spadek pola magnetycznego do wartości bliskich zeru, oraz wzrost ładunku elektrycznego spowodowany przyspieszaniem elektronów. "Uświadomiliśmy sobie, że proces rekoneksji jest napędzany przez elektrony," mówi Burch. "Wcześniej wszystkie pomiary przeprowadzano w dużo większej skali. Obserwowaliśmy dramatyczne zjawiska, ale one były wynikiem rekoneksji, a nie jej przyczyną." Burch wraz ze współpracownikami wciąż badają pięć innych przypadków rekoneksji magnetycznej ostatnio zaobserwowanych w ramach misji MMS i mają nadzieję na zaobserwowanie w najbliższych latach kolejnych zjawisk tego typu. Oprócz rzucenia nowego światła na pogodę kosmiczną, rekoneksja magnetyczna pozwoli nam lepiej zrozumieć egzotyczne obiekty astronomiczne jakimi są magnetary. "Jakość danych rejestrowanych w ramach misji MMS jest naprawdę zachwycająca," mówi James Drake, fizyk z Uniwersytetu Maryland oraz współautor artykułu. "Nie wiemy czy kiedykolwiek będziemy mieli okazję realizacji tak niesamowitej misji jak ta." Źródło: NASA/gizmodo]]> 9697 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[M.A.R.S. - akcja wciąż trwa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/13/m-a-r-s-akcja-wciaz-trwa/ Fri, 13 May 2016 19:03:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9701 Modular Analog Research Station M.A.R.S.? Jeżeli nie to klikajcie u góry i już możecie obejrzeć jak od wnętrz będzie wyglądała baza. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji wesprzeć tej rewelacyjnej aukcji na portalu PolakPotrafi.pl (https://polakpotrafi.pl/projekt/baza-ksiezycowa-pod-krakowem) to zapraszamy do przyłączenia się do tej inicjatywy. A może jeszcze macie wątpliwości czy w ogóle warto się w to angażować, nie wiecie kto za tym stoi i o co tak w ogóle chodzi? Jeżeli tak, to ustawiamy budziki na godzinę 8:00 - jutro o 8:30 w porannym programie "Dzień dobry TVN" o projekcie opowiadać będzie Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej oraz pierwsi kandydaci na astronautów. Zespół organizatorów w międzyczasie zabezpieczył już sprzęt i wyposażenie bazy, a do bazy organizatorów i podmiotów wspierających projekt dołączyła właśnie firma Estimote, która dostarczy do bazy odpowiednie beacony ze swojej oferty. Jeszcze tylko kilka dni akcji, a docieramy dopiero do połowy kwoty - CZAS NA MOBILIZACJĘ!

    GO M.A.R.S.!

    Puls Kosmosu jest Patronem Medialnym Projektu M.A.R.S.

    ]]>
    9701 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[RECENZJA: The Cosmic Web - J. Richard Gott]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/14/recenzja-the-cosmic-web-j-richard-gott/ Sat, 14 May 2016 17:24:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9706 20160514_090719 Z geometrycznego punktu widzenia, w największej skali - jak wygląda Wszechświat? Czy składa się z małych wysp materii unoszących się w pustce? Czy też może jest dokładnie odwrotnie i bąble pustki zanurzone są we Wszechświecie pełnym materii, z której zbudowane są gromady galaktyk, włókna, galaktyki, gwiazdy, jowisze, planety? The Cosmic Web to wyjątkowa książka, która prowadzi czytelnika przez Wszechświat w dużej skali oraz struktury napotykane przez naukowców starających się badać Wszechświat jako całość. Jednak taka podróż wymaga solidnych podstaw - autor książki dzięki lekkości swojego pióra dostarcza naprawdę dużych ilości informacji także w tym zakresie. Pierwsze rozdziały zapoznają czytelnika niezajmującego się na co dzień kosmologią ze światem Edwina Hubble'a, Vesto Sliphera oraz Franza Zwicky i ich odkryciami. Poznajemy ich tok myślenia i drogi jakimi musieli pójść aby odkryć, że galaktyki to nie tylko mało istotne mgławice znajdujące się w jedynej we wszechświecie wyspie jasnej materii, jaką jest Droga Mleczna - ale że to są osobne wyspy znajdujące się daleko poza granicami naszej galaktyki. Chwilę później, zmieniamy skalę i wraz z ówczesnymi naukowcami zaczynamy dostrzegać całe gromady galaktyk połączone delikatnymi włóknami, w których także znajdujemy galaktyki. Im większą skalę przyjmiemy, tym bardziej wszechświat wydaje się jednorodny. Po obszernym wprowadzeniu do początków kosmologii z pierwszej połowy XX wieku, Autor przejrzyście zaczyna tłumaczyć różnice pomiędzy amerykańską i rosyjską szkołą kosmologii. Pojawia się kluczowe pytanie: czy galaktyki skupiają się w formie wysp unoszących się w pustej przestrzeni, czy to przestrzeń wypełniona galaktykami i materią usiana jest bąblami pozbawionymi materii? 20160514_090817 W dalszej części książki Gott wspomina realizowany przez siebie w szkole średniej projekt z zakresu geometrii i stara się przeprowadzić nas przez ewolucję swoich myśli dotyczących geometrii gąbki w odniesieniu do wszechświata. W końcu już obyty w podstawach Czytelnik poznaje metody, które doprowadziły autora do odkrycia Wielkiej Ściany Galaktyk Sloan - jednej z największych struktur we Wszechświecie, rozciągającej się na 1,37 miliardów lat świetlnych. Słowo ostrzeżenia: To nie jest łatwa książka. Tak, docelowym Czytelnikiem są osoby, które nie mają specjalistycznej wiedzy, choć i takie z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Jednak potrzeba trochę czasu, aby przedrzeć się przez dużą ilość informacji i zacząć przyswajać ogromne skale, na których operują współcześni kosmologowie oraz fantastyczne wyniki do których udaje im się dojść. Niemniej jednak, to wyzwanie warto podjąć. Wiedza, którą zdobędziesz może zmienić Twoje postrzeganie Wszechświata oraz wielkich umysłów próbujących rozwikłać najbardziej skrywane tajemnice przestrzeni kosmicznej. J. Richard Gott - profesor astrofizyki na Uniwersytecie w Princeton. Autor Time Travel in Einstein's Universe: The Physical Possibilities of Travel through Time
      Tytuł: The Cosmic Web. Mysterious Architecture of the Universe Autor: J. Richard Gott Stron: 280 Język: angielski Wydawnictwo Princeton University Press Link: http://press.princeton.edu/titles/10539.html Moja recenzja w języku angielskim na blogu Let's read about science:  http://readaboutscience.wordpress.com/2016/05/14/the-cosmic-web-j-richard-gott/]]>
    9706 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Kwanty - Jim Al-Khalili]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/15/recenzja-kwanty-jim-al-khalili/ Sun, 15 May 2016 18:03:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9713 680628-kwanty   Jeżeli wiele razy już próbowałaś/próbowałeś ugryźć cokolwiek co ma w nazwie słowo "kwantowy/kwantowa" i za każdym razem zęby pękały, bolało i temat odkładałeś na przyszłość - czytaj dalej. W swojej książce Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych rewelacyjny brytyjski fizyk i popularyzator nauki Jim Al-Khalili podjął się zadania pozornie niewykonalnego. Jak wielu przed nim spróbował wytłumaczyć czym tak właściwie jest fizyka kwantowa. Brzmi strasznie, ale już szybkie przekartkowanie tej pozycji dodaje otuchy. W całej książce znajduje się tylko jeden wzór. Reszta to treść napisana ludzkim językiem. Już pochłaniając pierwsze rozdziały można dostrzec błyskotliwy zamysł autora, który zamiast zacząć od podstawowych operatorów, wzorów, funkcji falowej opisuje samą ideę fizyki kwantowej - a co unikalne - tłumaczy czego nie powinniśmy nawet próbować sobie wyobrazić. Wydaje mi się to bardzo dobrym podejściem do tematu. Zawsze gdy po raz pierwszy w życiu ktoś styka się ze światem kwantowym pojawia się ten sam problem. Próba zobrazowania wszystkich elementów świata kwantowego skazana jest na porażkę. Próba logicznego podejścia także. Próba odniesienia zdarzeń kwantowych do zjawisk i obiektów znajdujących się w dobrze nam znanym świecie makroskopowym także.  I właśnie tutaj przydaje się lektura "Kwantów" Al-Khaliliego - można się tutaj dowiedzieć, nie tylko tego czego my nie rozumiemy, ale czego od 70 lat nie rozumieją naukowcy na co dzień zajmujący się tą nauką. Taka wiedza stanowi nieocenioną pomoc przy pierwszym podejściu do tematyki kwantów - wiemy, że wyobrażanie sobie niektórych konceptów nie ma sensu, nie musimy się tym gryźć i możemy iść dalej poznając opis matematyczny zjawisk kwantowych. [caption id="attachment_9717" align="aligncenter" width="614"]Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych. Autor: Jim Al-Khalili Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych. Autor: Jim Al-Khalili[/caption] Z uwagi na to, że autor jest fizykiem jądrowym, dostajemy także solidny opis świata subatomowego. I tutaj także okazuje się, że można w bardzo przejrzysty sposób przedstawić (i przyswoić) świat składający się nie tylko z protonów, neutronów i elektronów, ale także i cząstek je tworzących. Nigdy jakoś nie potrafiłem porządnie przysiąść do fizyki jądrowej, dlatego teraz skorzystałem z okazji i... przyznam się, że czułem się jak Antoni van Leeuwenhoek odkrywający mikroświat w kropli wody. Fascynujący świat kwarków, mionów, pionów, leptonów, ich zapachów i kolorów całkowicie mnie pochłonął i już wiem, że to nie ostatnia książka z tej dziedziny. Możecie się za jakiś czas spodziewać rozwinięcia także tego tematu. Jeżeli kiedykolwiek podjąłeś próbę zmierzenia się z fizyką kwantową i poległeś - ta książka pozwoli Ci przygotować się do kolejnego starcia. Jeżeli nigdy jeszcze nie miałeś styczności z tą dziedziną nauki - ta książka stanowi doskonały wstęp do zupełnie innego świata niż znałeś do teraz.
      Tytuł: Kwanty. Przewodnik dla zdezorientowanych Autor: Jim Al-Khalili Język: polski Stron: 290 Wydawnictwo: Prószyński i s-ka Link: ksiegarnia.proszynski.pl/product,71812]]>
    9713 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Interakcje pól magnetycznych i grawitacji w Mgławicy Orion a powstawanie gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/16/interakcje-pol-magnetycznych-i-grawitacji-w-mglawicy-orion-a-powstawanie-gwiazd/ Mon, 16 May 2016 15:57:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9721 Włókno w kształcie całki, dwie gromady nad włóknem oraz obłok L1641 nieco niżej. Zdjęcie polewej przedstawia mapę gęstości złożoną z danych s Kosmicznego Teleskopu Herschel. Zdjęcie po prawej to zdjęcie w podczerwieni wykonane przez Kosmiczny Teleskop WISE. Zdjęcie w środku stanowi połączeniu obu tych zdjęć. Źródło: A.M. Stutz ?MPIA Włókno w kształcie całki, dwie gromady nad włóknem oraz obłok L1641 nieco niżej. Zdjęcie polewej przedstawia mapę gęstości złożoną z danych s Kosmicznego Teleskopu Herschel. Zdjęcie po prawej to zdjęcie w podczerwieni wykonane przez Kosmiczny Teleskop WISE. Zdjęcie w środku stanowi połączeniu obu tych zdjęć. Źródło: A.M. Stutz ?MPIA[/caption] W przestrzeni kosmicznej bezustannie powstają gwiazdy. Czasami jednocześnie powstają całe gromady gwiazd - i to w stosunkowo krótkim czasie. Amelia Stutz oraz Andrew Gould z Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu zaproponowali nowy mechanizm tłumaczący tak szybkie ich powstawanie. Naukowcy przyjrzeli się dokładniej włóknom gazu i pyłu, m.in. takim jak dobrze znana Mgławica w Orionie. Powstawanie gwiazd to stosunkowo prosty proces: należy wziąć bardzo chłodny obłok składający się z wodoru dodać odrobinę pyłu i pozostawić resztę naturze. W ciągu zaledwie kilku milionów lat, wystarczająco chłodne obszary ulegną kolapsowi pod własną grawitacją i zamienią się w nowe gwiazdy. Rzeczywistość jest jednak nieco bardziej skomplikowana. Szczególnie istotny jest fakt, że znamy dwa osobne procesy powstawania gwiazd. W konwencjonalnych, mniejszych obłokach molekularnych może powstać jedna lub kika gwiazd - zanim gaz ulegnie rozproszeniu w ciągu około trzech milionów lat. Większe obłoki  mogą jednak przetrwać nawet dziesięć razy dłużej. W tych obłokach jednocześnie powstają całe gromady gwiazd oraz wiele bardzo masywnych gwiazd. Dlaczego zatem w ciągu tych trzydziestu milionów lat powstaje tak dużo gwiazd? Z perspektywy astronomii, to bardzo krótki okres czasu. Większość prób wytłumaczenia opiera się o swego rodzaju reakcję łańcuchową, w której powstawanie pierwszych gwiazd w obłoku prowokuje powstawanie kolejnych. Eksplozje supernowe najmasywniejszych (a tym samym najkrócej żyjących) gwiazd, które dopiero co powstały mogą być jednym z powodów, ponieważ fale uderzeniowe takich eksplozji sprężają materię w obłoku i prowadzą do powstania nowych gwiazd. Amelia Stutz oraz Andrew Gould z Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu skupili się na innym mechanizmie uwzględniającym grawitację i pola magnetyczne. Aby przetestować swój pomysł dokładnie zbadali Mgławicę w Orionie znajdującą się 1300 lat świetlnych od nas. Jasnoczerwony obłok gazu o skomplikowanej strukturze to jeden z najlepiej poznanych obiektów naszego nieba. Za początek rozważań Stutz oraz Gould przyjęli mapy rozkładu masy w strukturze znanej jako "włókno w kształcie całki", której centralnym punktem jest właśnie Mgławica w Orionie. Naukowcy z Heidelbergu uwzględnili także wyniki badań nad polami magnetycznymi wokół i wewnątrz tego obiektu. Dane wskazują, że pola magnetyczne oraz grawitacja mają mniej więcej taki sam wpływ na włókno. Opierając się na tej wiedzy astronomowie opracowali scenariusz, w którym włókno jest elastyczną falującą strukturą. Typowe modele formowania gwiazd opiera się z kolei na obłokach gazu zapadających się pod własną grawitacją. Ważnym dowodem przemawiającym na korzyść nowej idei jest rozkład protogwiazd i młodych gwiazd wewnątrz i wokół włókna. Protogwiazdy są prekursorami gwiazd: nadal zapadają się pod własną grawitacją do momentu, kiedy w ich wnętrzu ciśnienie i temperatura osiągają takie wartości, że rozpoczynają się reakcje fuzji jądrowej. W tym momencie dopiero powstają nowe gwiazdy. Protogwiazdy są na tyle lekkie, że mogą się unosić wraz z falującym w te i z powrotem włóknem. Młode gwiazdy są jednak dużo bardziej kompaktowe i zazwyczaj wypychane są przez falujące włókno i pozostają poza nim. Dzięki temu model tłumaczy to co faktycznie wskazują dane obserwacyjne: protogwiazdy znajdują się głównie w gęstej warstwie włókna, a młode gwiazdy zazwyczaj na zewnątrz włókna. Powyższy scenariusz może stać się nowym mechanizmem, który tłumaczy powstawanie całych gromad gwiazd w krótkim okresie czasu (w skali astronomicznej). Obserwowane położenie gromad gwiazd  wskazują, że włókno o kształcie całki pierwotnie rozciągało się dużo dalej na północ niż dzisiaj. Przez miliony lat, poczynając od północy powstały coraz to nowe gromady gwiazd. Każda nowa gromada gwiazd prowadziła do rozproszenia otaczającej jej mieszaniny gazu i pyłu. Dlatego też teraz widzimy trzy gromady gwiazd znajdujące się wewnątrz i w pobliżu włókna: najstarsza gromada jest jednocześnie najbardziej oddalona od północnego końca włókna, druga jest nieco bliżej i wciąż otoczona jest resztkami włókna, a trzecia znajdująca się w centrum włókna dopiero powstaje. Interakcje pól magnetycznych z grawitacją prowadzą do różnego typu niestabilności, wśród których są te znane z fizyki plazmy i które mogą prowadzić do powstawania kolejnych gromad gwiazd. Ta hipoteza opiera się na danych obserwacyjnych włókna. Nie jest to jednak pełen dojrzały model formowania się nowych gwiazd. Teoretycy muszą najpierw przeprowadzić odpowiednie symulacje, a astronomowie muszą wykonać dalsze obserwacje. Źródło: Max Planck Society]]> 9721 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Międzynarodowa Stacja Kosmiczna okrążyła Ziemię już 100 000 razy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/16/miedzynarodowa-stacja-kosmiczna-okrazyla-ziemie-juz-100-000-razy/ Mon, 16 May 2016 17:08:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9724 International_Space_Station_after_undocking_of_STS-132 Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) już sto tysięcy razy okrążyła Ziemię i wciąż ma się całkiem dobrze. Stacja Kosmiczna osiągnęła tą okrągłą liczbę po 17.5 latach na orbicie. NASA przypomina, że 100 000 orbit to 2 600 000 000 kilometrów.  Taka odległość można porównać do 10 podróży na Marsa w tą i z powrotem lub jednego wypadu na Neptuna. Od 2000 roku na pokładzie ISS stale znajdują się astronauci. Budowa stacji rozpoczęła się dwa lata wcześniej. Od 2000 roku na stacji przebywało dłużej lub krócej ponad 220 osób. Aktualnie na pokładzie stacji znajduje się dwóch Amerykanów, trzech Rosjan i jeden Anglik. Kilka dni temu także oni osiągnęli okrągłą liczbę wykonując trójmilionowe zdjęcie z pokładu stacji. Źródło: NASA]]> 9724 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Poszukiwanie życia na planetach krążących wokół starych czerwonych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/16/poszukiwanie-zycia-na-planetach-krazacych-wokol-starych-czerwonych-gwiazd/ Mon, 16 May 2016 18:36:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9727 ff Wszechświat wypełniony jest gwiazdami w różnym wieku i na różnych etapach ewolucji. Najstarsze planety odkryte za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera mają nawet 11 miliardów lat, a planetarna różnorodność wskazuje, że wokół innych gwiazd, takie początkowo zamarznięte globy mogą mieć rozmiary Ziemi, a na pewnym etapie ewolucji mogą na nich panować warunki sprzyjające powstaniu życia. Astronomowie zazwyczaj skupiali się na gwiazdach w średnim wieku, podobnych do naszego Słońca, ale aby znaleźć planety na których warunki mogą pozwalać na powstanie życia, należy zwracać oczy w kierunku gwiazd praktycznie w każdym wieku. W swoim najnowszym artykule, Ramses M. Ramirez, naukowiec Instytutu Carla Sagana w Cornell oraz Lisa Kaltenegger, z profesor astronomii i dyrektor Instytutu Carla Sagana przedstawili model lokalizacji ekostref wokół starzejących się gwiazd oraz oszacowali jak długo planety mogą w tych strefach pozostawać. Artykuł zatytułowany "Habitable Zones of Post-Main Sequence Stars" został opublikowany dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal. Ekostrefa to obszar wokół gwiazdy, w którym woda na powierzchni planety może pozostawać w stanie ciekłym. "Gdy gwiazda się starzeje i jej jasność wzrasta, ekostrefa przesuwa się na większą odległość od gwiazdy pozwalając na drugi oddech w jej układzie planetarnym," mówi Ramirez. "Aktualnie obiekty w tych zewnętrznych regionach są zamarznięte w naszym układzie planetarnym, a Europa i Enceladus - księżyce krążące wokół Jowisza i Saturna - jak na razie są globami lodowymi." W zależności od masy gwiazdy macierzystej, planety i krążące wokół nich księżyce przebywają w ekostrefie wokół czerwonego olbrzyma przez nawet 9 miliardów lat. Przykładowo Ziemia, znajduje się jak na razie w ekostrefie wokół Słońca od 4.5 miliarda lat i od dawna kipi życiem. Jednak za kilka miliardów lat nasze Słońce przejdzie w stadium czerwonego olbrzyma, pochłaniając po drodze Merkurego i Wenus, zamieniając Ziemię i Marsa w gorące planety skaliste i ogrzewając odległe globy takie jak Jowisz, Saturn i Neptun - i ich księżyce - tworząc zupełnie nową ekostrefę wokół czerwonego olbrzyma. "Długo po tym jak nasze żółte Słońce powiększy się do rozmiarów czerwonego olbrzyma i zamieni Ziemię w skwierczący wegielek, zupełnie inne obszary naszego układu planetarnego, mogą stać się miejscem kipiącym życiem," mówi Kaltenegger. "W przypadku gwiazd podobnych do naszego Słońca, lecz starszych, takie rozmrożone planety mogą posiadać odpowiednie temperatury przez nawet pół miliarda lat przebywając w ekostrefie wokół czerwonego olbrzyma. To sporo czasu!" mówi Ramirez, główny autor artykułu. "W dalekiej przyszłości takie planety mogą stać się przyjazne dla życia krążąc wokół małych czerwonych gwiazd przez nawet miliardy lat. Być może właśnie na nich powstanie życie tak jak to miało miejsce na Ziemi." dodaje Kaltenegger.]]> 9727 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[ASTROFAZA: Pluton - Strażnik Układu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/16/astrofaza-pluton-straznik-ukladu/ Mon, 16 May 2016 18:42:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9730 9730 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Co słychać w sprawie gwiazdy KIC 846852]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/17/co-slychac-w-sprawie-gwiazdy-kic-846852/ Tue, 17 May 2016 07:09:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9733 Spadki jasności gwiazdy KIC 846852 Spadki jasności gwiazdy KIC 846852[/caption] Kosmiczny Teleskop Keplera został zaprojektowany specjalnie do poszukiwania planet o rozmiarach Ziemi znajdujących się w ekostrefie wokół swoich gwiazd z wykorzystaniem metody tranzytów, tzn. pomiarów spadku jasności gwiazdy spowodowanego przez przejście planety na tle tarczy gwiazdy. Bardzo czuła kamera zainstalowana na pokładzie teleskopu obserwuje 150 000 gwiazd w Gwiazdozbiorze Łabędzia i Lutni, i jak dotąd odkryła w ten sposób ponad 5000 potencjalnych planet. Jednak Kepler oprócz swojego głównego zadania monitoruje zmiany jasności gwiazd także niespowodowane tranzytami planety - i na tym polu także udało się zaobserwować osobliwe sytuacje. Najprawdopodobniej najbardziej nietypowym przypadkiem jest gwiazda KIC 846852, która na pierwszy rzut oka jest normalną gwiazdą, nieznacznie większą od Słońca. Jednak w jej przypadku udało się zaobserwować nieregularne spadki jasności, które mogą trwać od kilku do nawet 80 dni, a spadek jasności może wynosić nawet 20%. To jak na razie jedyny taki przypadek w bazie danych zebranych przez teleskop Kepler. Nieregularna i ekstremalna natura okresu spadku jasności oznacza, że z pewnością nie jest to tranzyt planety. Podjęte próby wytłumaczenia tego zjawiska to m.in. kolizja planet, która mogłaby doprowadzić do powstania pokaźnych rozmiarów obłoku odłamków, oraz obecność zbudowanej przez obcą cywilizację "sfery Dysona". Astronomowie Mike Dunham, Glen Petitpas oraz Lars Kristensen z Centrum Astrofizyki w Harvardzie wraz ze współpracownikami stwierdzili, że jeżeli w tym układzie występuje obłok pyłowy, powinna istnieć możliwość wykrycia jego obecności na falach submilimetrowych i milimetrowych. W celu zbadania tej teorii naukowcy wykorzystali sieć Submilimeter Array oraz Teleskop Jamesa Clerka Maxwella, za pomocą których poszukiwali takiego pyłu. Niestety nie udało się wykryć żadnego sygnału, który mógłby pochodzić od pyłu. Tym samym można nałożyć górne ograniczenie na ilość materii w układzie na poziomie 1/10 masy Księżyca (przynajmniej w rejonie, w którym najprawdopodobniej można byłoby odkryć pył) oraz mniej niż osiem mas Ziemi w całym układzie gwiezdnym. Według naukowców, tak mała ilość pyłu sprawia, że teoria mówiąca o kolizji dwóch planet jest bardzo mała prawdopodobna, choć wciąż może zgadzać się z teorią mówiącą o rozpadzie gromady około trzydziestu komet o rozmiarach komety Halleya. Jednak jak dotąd nie udało się wytłumaczyć w jaki sposób mogłoby dojść do tak dramatycznego zdarzenia, dlatego też inne scenariusze wciąż są możliwe. Nie zmienia to faktu, że wyniki uzyskane przez astronomów nakładają spore ograniczenia na ilość materii pyłowej w pobliżu tej osobliwej i unikalnej gwiazdy. Źródło: CfA]]> 9733 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[EPIC212521166b: Egzoplaneta o masie Neptuna i gęstości Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/17/epic212521166b-egzoplaneta-o-masie-neptuna-i-gestosci-ziemi/ Tue, 17 May 2016 13:55:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9740 Wizja artystyczna układu planetarnego. Źródło: NASA/JPL-Caltech Wizja artystyczna układu planetarnego. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów ogłosił odkrycie egzoplanety o masie Neptuna oraz gęstości porównywanej z gęstością Ziemi. Według wyników, nowa planeta oznaczona EPIC212521166 b to jak dotąd najbardziej masywna planeta o promieniu mniejszym od promienia Neptuna. Artykuł opisujący szczegółowo odkrycie został opublikowany 13 maja na portalu arXiv. Zespół pracujący pod kierownictwem Hugh Osborna z University of Warwick w Wielkiej Brytanii przeanalizował dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Keplera w ramach przedłużonej misji K2, pod kątem poszukiwania planet wokół gwiazdy EPIC212521166. Gwiazdę tą charakteryzuje wiek około 8 miliardów lat, niska metaliczność i masa niewiele większa od 0.7 masy Słońca, a jej odległość od Ziemi wynosi około 380 lat świetlnych. Dane zebrane w ramach misji K2 pozwoliły uznać tę gwiazdę za najprawdopodobniej posiadającą planety. Osborn wraz ze współpracownikami przeprowadził dodatkowe pomiary prędkości radialnej EPIC212521166, aby potwierdzić obecność egzoplanet w jej pobliżu. Do obserwacji przeprowadzonych w marcu 2016 roku, zespół wykorzystał spektrograf HARPS (Gigh Accuracy Radial velocity Planet Searcher) zainstalowany na 3,6-metrowym teleskopie w Obserwatorium La Silla w Chile. "Przedstawiamy informację o wykryciu planety o promieniu mniejszym od promienia Neptuna, krążącej wokół gwiazdy EPIC212521166 w danych fotometrycznych zebranych w ramach misji K2 oraz potwierdzenie i pomiar masy tej planety metodą prędkości radialnych z wykorzystaniem spektrografu HARPS," napisali naukowcy w artykule. Według informacji przedstawionych w artykule EPIC 212521166b okrąża swoją gwiazdę macierzystą w około 14 dni. Planeta ma masę 18,3 mas Ziemi oraz promień ok. 2,6 promienia Ziemi - dzięki czemu jest to najmasywniejsza planeta o promieniu mniejszym od promienia Neptuna. Przy gęstości na poziomie 5,7 g/cm3 planeta najprawdopodobniej posiada duże skaliste jądro. Naukowcy obliczyli, że takie jądro musi składać się głównie z enstatytu (70 procent) i żelaza (30 procent).  Ponadto może zawierać znaczne ilości wody oraz wodorowo-helową atmosferę. Źródło: phys.org  ]]> 9740 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Powalające zdjęcie krateru Jackson na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/17/powalajace-zdjecie-krateru-jackson-na-ksiezycu/ Tue, 17 May 2016 14:53:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9743 Źródło: Lunar Reconnaissance Orbiter Źródło: Lunar Reconnaissance Orbiter[/caption] Nieco ponad dwa tygodnie temu, 28 kwietnia 2016 roku, sonda LRO wykonała powyższe zachwycające zdjęcie zachodniej ściany krateru Jackson wyłaniającego się z mroku dwutygodniowej nocy. Wyobraź sobie, że stoisz na krawędzi krateru Jackson, dno krateru znajduje się prawie 4 kilometry poniżej, a Ty przyglądasz się wschodzącemu Słońcu, które powoli oświetla kolejne głazy na zboczu. [caption id="attachment_9745" align="aligncenter" width="952"]Głazy wynurzają się z ciemności i rzucają długie cienie podczas wschodu Słońca nad kraterem Jackson Źródło: NASA/GSFC/Arizona State University Głazy wynurzają się z ciemności i rzucają długie cienie podczas wschodu Słońca nad kraterem Jackson Źródło: NASA/GSFC/Arizona State University[/caption] Krater Jackson, pomimo swojej umiarkowanej średnicy wynoszącej 71 kilometrów jest jednym z najwyraźniejszych kraterów na odwrotnej stronie Księżyca ze względu na rozległy system promieni rozchodzących się od krawędzi krateru. Owe promienie wskazują, że jest to stosunkowo młody krater, ponieważ wraz z wiekiem, promienie wokół kraterów tracą swój jasny kolor i zlewają się z otoczeniem. Innym wskaźnikiem młodości krateru są dobrze zachowane głazy i suevity, których mnóstwo na dnie krateru i w jego pobliżu. Wiele z głazów na tym zdjęciu z czasem opadnie na dno krateru i ulegnie erozji lub zostanie pogrzebanych w osuwiskach, a dno krateru z czasem pokryje się mniejszymi kraterami, przez co Jackson zacznie przypominać wiele z otaczających go starszych kraterów. Ten proces de facto już trwa - jeżeli by się dobrze przyjrzeć tym zdjęciom, już teraz na dnie krateru można dostrzec wiele małych kraterów impaktowych.  ]]> 9743 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda New Horizons przygląda się pierwszemu obiektowi Pasa Kuipera po Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/18/sonda-new-horizons-przyglada-sie-pierwszemu-obiektowi-pasa-kuipera-po-plutonie/ Wed, 18 May 2016 08:02:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9753 nh-kbo-deep_press_anno Przygotowując się do wykonania rozszerzonej misji, sonda New Horizons już dwa razy przeprowadziła obserwacje 1994 JR1 - obiektu Pasa Kuipera o średnicy 145 kilometrów, krążącego wokół Słońca w odległości ok. 5 miliardów kilometrów. Członkowie zespołu naukowego wykorzystali te obserwacje do uzyskania nowych informacji o tym odległym artefakcie skrywającym wiele tajemnic wczesnego Układu Słonecznego. Zdjęcia tego obiektu wykonane 7-8 kwietnia za pomocą kamery LORRI (Long Range Reconnaissance Imager) biją rekord jak dotąd najbliższych zdjęć tego obiektu ustanowiony w listopadzie 2015 roku, kiedy to sonda obserwowała JR1 z odległości 280 milionów kilometrów. Nowe zdjęcia wykonano bowiem z odległości 111 milionów kilometrów. Simon Porter, członek zespołu naukowego New Horizons z Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder, Kolorado podkreśla kilka istotnych osiągnięć. "Połączenie obserwacji wykonanych w listopadzie ub.r z obserwacjami z kwietnia br. pozwala nam określić położenie JR1 z dokładnością do 1000 kilometrów, czyli dużo lepszą niż w przypadku jakiegokolwiek innego Obiektu Pasa Kuipera." Dokładniejsze dane o orbicie obiektu pozwoliły naukowcom obalić teorię zasugerowaną kilka lat temu, a mówiącą, że JR1 jest kwazi-satelitą Plutona. nh-kbo_light_curve_graphic Z mniejszej odległości podczas kwietniowych obserwacji, zespół był w stanie określić okres rotacji obiektu poprzez obserwacje promieniowania odbijanego od powierzchni JR1. Pełen obrót wokół własnej osi trwa na JR1 zaledwie 5.4 godziny. "To stosunkowo duża prędkość jak na obiekt Pasa Kuipera," mówi John Spencer, członek zespołu naukowego misji. "To jest właśnie ta ekscytująca część eksploracji przestrzeni kosmicznej - dostrzeganie czegoś czego nigdy wcześniej nikt nie widział." Spencer dodaje, że tego typu obserwacje stanowią doskonałe przygotowanie do wykonania zdjęć jeszcze 20 innych obiektów Pasa Kuipera, które mogą znajdować się wystarczająco blisko sondy w ciągu najbliższych kilku lat - jeżeli oczywiście NASA zatwierdzi rozszerzoną część misji. Sonda New Horizons przeleciała w pobliżu Plutona 14 lipca 2015 roku wykonując pierwsze w historii bliskie zdjęcia powierzchni tej planety i jej księżyców. Aktualnie sonda kieruje się w stronę obiektu 2014 MU69, do którego może dotrzeć 1 stycznia 2019 roku.]]> 9753 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Rewelacyjne zdjęcie mgławicy emisyjnej N55 w Wielkim Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/18/rewelacyjne-zdjecie-mglawicy-emisyjnej-n55-w-wielkim-obloku-magellana/ Wed, 18 May 2016 10:00:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9757 In this image from ESO’s Very Large Telescope (VLT), light from blazing blue stars energises the gas left over from the stars’ recent formation. The result is a strikingly colourful emission nebula, called LHA 120-N55, in which the stars are adorned with a mantle of glowing gas. Astronomers study these beautiful displays to learn about the conditions in places where new stars develop. Na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) światło wyjątkowo jasnych niebieskich gwiazd jonizuje resztki gazu pozostałego po niedawnym procesie formowania gwiazd. W wyniku tego możemy obserwować niesamowicie kolorową mgławicę emisyjną LHA 120-N55, w której gwiazdy otoczone są płaszczem świecącego gazu. Astronomowie badają te niesamowite obiekty aby lepiej poznać warunki panujące w obszarach formowania nowych gwiazd. LHA 120-N55, albo w skrócie N55, to świecący obłok gazu w Wielkim Obłoku Magellana (LMC), galaktyce krążącej wokół Drogi Mlecznej oddalonej od nas o 163 000 lat świetlnych. N55 znajduje się w super-olbrzymiej powłoce, lub superbąblu zwanym LMC 4. Superbąble, które często osiągają rozmiary setek lat świetlnych powstają gdy gwałtowne wiatry emitowane przez nowopowstałe gwiazdy i fale uderzeniowe z eksplozji supernowych współpracują przy wywiewaniu większości gazu i pyłu, który pierwotnie je otaczał tworząc tym samym olbrzymie komory kształtem przypominające bąble. eso1616b Materia, z której powstała N55, jakimś cudem przetrwała niczym niewielka kieszeń gazu i pyłu. Teraz jest pojedynczą, samotną mgławicą wewnątrz superbąbla, a grupa jasnych niebieskich i białych gwiazd - znana jako LH 72 - powstała setki milionów lat po wydarzeniach, które doprowadziły do powstania superbabla. Gwiazdy w LH 72 mają zaledwie kilka milionów lat, więc one z pewnością nie odgrywały roli w opróżnieniu przestrzeni kosmicznej wokół N55. Te gwiazdy stanowią drugą generację gwiazd w tym regionie. Niedawny wzrost nowej populacji gwiazd także tłumaczy osobliwe kolory otaczające gwiazdy na powyższym zdjęciu. Intensywne światło emitowane przez jasne, błękitno-białe gwiazdy odziera atomy wodoru w N55 z elektronów, sprawiając, że gaz świeci charakterystyczną, różową barwą w zakresie widzialnym. Astronomowie uważają taki świecący gaz wodorowy jano oznakę niedawnych procesów gwiazdotwórczych. Choć wydaje się, że wewnątrz N55 sytuacja jest stabilna, wkrótce czekają ją duże zmiany. Za zaledwie kilka milionów lat, najmasywniejsze i najjaśniejsze gwiazdy w grupie LH 72 eksplodują jako supernowe, rozpraszając zawartość mgławicy N55. Efektem takich eksplozji będzie powstanie bąbla wewnątrz superbąbla, i cykl narodzin i śmierci nowych gwiazd w tym zakątku galaktyki będzie trwał nadal. Powyższe zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu FOcal Reducer and low dispersion Spectrograph (FORS2) zainstalowanego na teleskopie VLT.]]> 9757 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pas komet krążący wokół odległego układu planetarnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/18/pas-komet-krazacy-wokol-odleglego-ukladu-planetarnego/ Wed, 18 May 2016 13:25:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9763 Zdjęcie gwiazdy HR 8799 i jej otoczenia wykonane za pomocą obserwatorum ALMA. Nałożona na zdjęcie grafika przedstawia gwiazdę i cztery bezpośrednio zaobserwowane egzoplanety. Na niebiesko przedstawiono dysk, w którym dotychczas nie widziano żadnych nieregularności. Przerywaną linią oznaczono boki trójkąta o długości 100 jednostek astronomicznych. Źródło: Booth et al. ALMA (NRAO/ESO/NAOJ) Zdjęcie gwiazdy HR 8799 i jej otoczenia wykonane za pomocą obserwatorum ALMA. Nałożona na zdjęcie grafika przedstawia gwiazdę i cztery bezpośrednio zaobserwowane egzoplanety. Na niebiesko przedstawiono dysk, w którym dotychczas nie widziano żadnych nieregularności. Źródło: Booth et al. ALMA (NRAO/ESO/NAOJ)[/caption] Astronomowie prowadzący obserwację za pomocą radioobserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) w Chile wykonali pierwsze wysokiej rozdzielczości zdjęcie pasa komet (obszary podobnego do Pasa Kuipera w Układzie Słonecznym) wokół gwiazdy HR 8799, jedynej gwiazdy wokół której bezpośrednio udało się zaobserwować więcej niż jedną planetę. Kształt tego dysku pyłowego, a szczególnie jego wewnętrznej krawędzi, zupełnie nie zgadza się z orbitami planet - co wskazuje, że albo z czasem zmieniały się orbity planet, albo wciąż nie udało nam się zaobserwować co najmniej jeszcze jednej planety w tym układzie planetarnym. Astronomowie ogłosili wyniki swoich obserwacji w artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "Te dane naprawdę pozwalają nam obserwować wewnętrzną krawędź tego dysku," tłumaczy Mark Booth z Pontifica Universidad Catolica de Chile oraz główny autor artykułu. "Badając interakcje między planetami a dyskiem, możemy powiedzieć, że albo planety, które widzimy charakteryzowały się innymi orbitami w przeszłości, albo w tym układzie planetarnym istnieje jeszcze co najmniej jedna planeta, której nie dostrzegliśmy." Dysk, który wypełnia region o średnicy od 150 do 420 jednostek astronomicznych powstaje w skutek ciągłych kolizji między jądrami komet w zewnętrznych obszarach tego układu planetarnego. ALMA była w stanie zaobserwować emisję pochodzącej od pyłu o rozmiarach ziaren rzędu kilku milimetrów, który wypełnia obszar tego dysku. Według naukowców, niewielki rozmiar ziaren pyłu wskazuje na to, że planety w tym ukłądzie są większe od Jowisza. Wcześniejsze obserwacje za pomocą innych teleskopów nie pozwoliły odkryć tych nieregularności struktury dysku. Nie wiadomo na razie, czy różnice między dawnymi a aktualnymi obserwacjami spowodowane są niską rozdzielczością wcześniejszych obserwacji czy też dlatego, że różne długości fali rejestrują promieniowanie pochodzące od ziaren różnych rozmiarów, które mogą zupełnie inaczej rozkładać się w dysku. HR 8799 to młoda gwiazda o masie ok. 1.5 masy Słońca, znajdująca się 129 lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Pegaza. "To pierwszy raz kiedy udało nam się zaobserwować układ wielu planet i dysk pyłowy wokół odległej gwiazdy. Nasze obserwacje pozwalają na bezpośrednie porównanie z formowaniem i dynamiką naszego własnego Układu Słonecznego," mówi Antonio Hales, współautor opracowania z National Radio Astronomy Observatory w Charlottesville w Wirginii. Źródło: NRAO]]> 9763 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 985 https://biznesiswiat.pl/nauka-i-tech/planety-beda-poruszac-sie-jak-kulki-flippera-ten-uklad-planetarny-rozsypie-sie-w-drobny-mak/ 0 0 <![CDATA[Zapasowy zbiornik paliwa supernowej typu Ia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/18/zapasowy-zbiornik-paliwa-supernowej-typu-ia/ Wed, 18 May 2016 16:38:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9767 Wizja artystyczna supernowej typu Ia. Źródło: David A. Hardy & PPARC Wizja artystyczna supernowej typu Ia. Źródło: David A. Hardy & PPARC[/caption] Niektóre supernowe mają zapasowy zbiornik paliwa radioaktywnego, który potrafi trzykrotnie wydłużyć czas trwania eksplozji. Zespół astronomów pracujący pod kierownictwem dr Ivo Seitenzahla z Australian National University (ANU) wykrył delikatną poświatę po supernowej i odkrył, że jest ona napędzana przez radioaktywny kobalt-57. Odkrycie to daje nam nowe, istotne wskazówki dotyczące mechanizmów prowadzących do eksplozji supernowych typu Ia wykorzystywanych przez astronomów do pomiaru odległości we Wszechświecie. Dr Seitenzahl mówi, że odkrycie śladów kobaltu-57 w supernowej typu Ia pozwala uzyskać dodatkowe informacje o gwieździe, która eksplodowała. "Eksplozja wskazuje, że była to gwiazda pobierająca materię z drugiej, krążącej wokół niej gwiazdy. W pewnym momencie gwiazda miała już na tyle dużą masę, że warunki w jej wnętrzu doprowadziły do zapłonu węglowego jądra i eksplozji," mówi dr Seitenzahl, astronom z ANU Research School of Astronomy and Astrophysics. "Prace nad tym zagadnieniem są naprawdę ekscytujące, bowiem wciąż istnieją sprzeczne teorie dotyczące mechanizmu eksplozji supernowych typu Ia. Dziwi mnie, że wciąż dokładnie nie wiem czym tak naprawdę są, choć są tak ważne dla kosmologów." Supernowe typu Ia to eksplozje, które jesteśmy w stanie dostrzec nawet w odległych galaktykach.  Dzięki temu są one często wykorzystywane przez astronomów badających wielkoskalową strukturę Wszechświata. Przez nawet kilka tygodni po eksplozji świecą jaśniej niż miliardy innych gwiazd w danej galaktyce przy czym są bardzo jednorodne, dzięki czemu są wiarygodnymi miernikami odległości (tzw. świecami standardowymi) we Wszechświecie. Astronomowie uważają, że supernowe typu Ia eksplodują gdy materia opada na starego białego karła i zwiększa jego masę do poziomu, przy którym jego węglowe jądro ulega zapłonowi, który prowadzi do eksplozji. Niemniej jednak, jak dotąd nie było wiadomo czy gwiazda tego typu powoli pobiera materię z gwiezdnego towarzysza, czy to kolizja dwóch mniejszych gwiazd prowadzi do przekroczenia granicy masy białego karła. W przypadku kolizji, teorie wskazują, że biały karzeł może mieć masę ok. 1.1 masy Słońca podczas eksplozji. Według nowych badań musi to być większa gwiazda o masie ok. 1.4 masy Słońca - co wydaje się wspierać model uwzględniający powolną akrecję masy. Zespół naukowców obliczył masę gwiazdy uwzględniając obfitość izotopów kobaltu powstałych podczas fuzji jądrowej w supernowej. Gdy dochodzi do zapłonu jądra, węgiel i tlen łączą się w duże ilości radioaktywnego kobaltu-56, którego radioaktywny rozpad na żelazo-56 z czasem połowicznego rozpadu wynoszącym 77 dni napędza jasność supernowej. Niemniej jednak dr Seitenzahl uważał, że w trakcie eksplozji muszą także powstawać śladowe ilości kobaltu-57 i ich ilość może pozwolić na rozróżnienie eksplozji gwiazd o masie 1.1 i 1.4 masy Słońca. "Mogłoby się wydawać, że to niewielka różnica, ale w rzeczywistości różnica gęstości w jądrze między nimi jest rzędu 100, a to oznacza, że powstaje w nich dużo więcej kobaltu-57." Mimo to, ilość powstałego w eksplozji kobaltu-57 jest wciąż niewielka, dlatego też zespół musiał cierpliwie czekać, aby móc go dostrzec w blasku kobaltu-56. Dłuższy czas połowicznego rozpadu kobaltu-57 wynoszący 270 dni sprawia, że wciąż on świeci po tym jak po kilku latach znikają ślady kobaltu-56. Międzynarodowy zespół obserwował supernową przez 1055 dni po eksplozji za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i odkrył utrzymujący się blask, po tym jak kobalt-56 już zniknął - zgodnie z tym co przewidział dr Seitenzahl w 2009 roku. "Sceptycznie podchodziłem do tego czy uda nam się zaobserwować obecność kobaltu-57 w supernowych typu Ia za mojego życia," mówi Seitenzahl. "Jestem niesamowicie podekscytowany, że zaledwie siedem lat po naszych przewidywaniach, Kosmiczny Teleskop Hubble'a pozwolił nam zaobserwować dokładnie to co przewidzieliśmy i dowiódł prawdziwości teorii." Źródło: Australian National University]]> 9767 0 0 0 Pas komet krążący wokół odległego układu planetarnego]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiezdny kanibalizm zamienia gwiazdę w brązowego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/19/gwiezdny-kanibalizm-zamienia-gwiazde-w-brazowego-karla/ Thu, 19 May 2016 08:01:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9774 Obraz powyżej przedstawia białego karła (po prawej) ściągającego materię z brązowego karła. Źródło: Rene Breton, Uni of Manchester Obraz powyżej przedstawia białego karła (po prawej) ściągającego materię z brązowego karła. Źródło: Rene Breton, Uni of Manchester[/caption] Astronomowie odkryli obiekt o masie niższej od masy gwiazdy, który na wcześniejszym etapie swojej ewolucji był gwiazdą ale został odarty z materii przez towarzyszącego mu białego karła. Międzynarodowy zespół astronomów dokonał odkrycia podczas obserwacji bardzo słabo świecącego układu podwójnego J1433 znajdującego się 730 lat świetlnych od Ziemi. Układ składa się z obiektu o niskiej masie - około 60 mas Jowisza - krążącego po ciasnej orbicie z okresem zaledwie 78 minut wokół białego karła (pozostałości po gwieździe podobnej do Słońca). Ze względu na bliskość dwóch składników układu, biały karzeł odzierał swojego towarzysza z materii. W procesie tym gwiezdny towarzysz utracił około 90% swojej początkowej masy, przez co zmienił swój status z gwiazdy na brązowego karła. Większość brązowych karłów to tak zwane 'nieudane gwiazdy', obiekty których początkowa masa była za niska, aby mogły w ich wnętrzach rozpocząć się procesy fuzji wodoru. Jednak w omawianym tutaj przykładzie, brązowy karzeł powstał jako pełnowymiarowa gwiazda, która w toku trwającego miliardy lat gwiezdnego kanibalizmu stopniowo odzierana była z materii. Artykuł, opublikowany w periodyku Nature opisuje obserwacje wykonane za pomocą instrumentu X-Shooter zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Cerro Paranal w Chile, które pozwoliły na bezpośrednie wykrycie i scharakteryzowanie układu, który pozostał po tak dramatycznych przemianach. Główny autor artykułu Juan Venancio Hernandez Santisteban, doktorant z Uniwersytetu w Southampton, mówi: "X-Shooter to wyjątkowy instrument, który może obserwować obiekty astronomicznie jednocześnie w zakresie od ultrafioletu po podczerwień. Dzięki temu możliwe było szczegółowe przeanalizowanie promieniowania emitowanego przez ten układ i odkrycie ukrytego sygnału od ciemnego brązowego karła. "Nasza wiedza o ewolucji układów podwójnych wskazuje, że jeżeli gwiazda towarzysząca może przetrwać taką zmianę, brązowe karły powinny być powszechnym składnikiem takich układów. Niemniej jednak, pomimo kilku prób, udało się zidentyfikować tylko kilka układów, które potencjalnie mogą skrywać brązowego karła przy białym karle. Nasze obserwacje w końcu potwierdzają, że faktycznie możliwa jest zmiana gwiazdy w brązowego karła." Astronomowie wykorzystali zebrane dane także do stworzenia mapy temperatury powierzchni brązowego karła. Okazuje się, że obiekt ten charakteryzuje się różnymi temperaturami w różnych fragmentach swojej powierzchni, co jest spowodowane przez silne promieniowanie pochodzące z dużo gorętszego białego karła. Mapa przedstawia wyraźne różnice temperatur między stroną dzienną (skierowaną w stronę białego karła) a nocną. Średnia różnica między nimi to 57 stopni Celsjusza, jednak najgorętsze miejsce na powierzchni brązowego karła jest 200 stopni Celsjusza gorętsze od najchłodniejszego. Prof. Christian Knigge z Uniwersytetu w Southampton, który rozpoczął i nadzorował projekt, powiedział: "Stworzenie tej mapy temperatury powierzchni to niesamowite osiągnięcie. W przypadku wielu olbrzymich planet, tzw. gorących jowiszów, promieniowanie gwiazdy macierzystej istotnie przewyższa ilość ciepła generowanego we wnętrzu planety. W naszym przypadku, wewnętrzny przepływ ciepła w brązowym karle jest podobny do ilości promieniowania otrzymywanego od białego karła. To nietypowe i jak dotąd niebadane środowisko - dlatego stanowi doskonałe laboratorium do badania atmosfer planet i obiektów sub-gwiezdnych." Źródło: University of Southampton]]> 9774 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze ślady lodowych komet wokół gwiazd podobnych do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/19/pierwsze-slady-lodowych-komet-wokol-gwiazd-podobnych-do-slonca/ Thu, 19 May 2016 10:15:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9777 Wizja artystyczna pierścienia pyłowego otaczającego HD 181327. Źródło: Amanda Smith, University of Cambridge Wizja artystyczna pierścienia pyłowego otaczającego HD 181327. Źródło: Amanda Smith, University of Cambridge[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył lód i komety krążące wokół pobliskiej gwiazdy podobnej do Słońca. Odkrycie może pozwolić nam spojrzeć na rozwój naszego własnego Układu Słonecznego. W danych zebranych za pomocą Atacama Large Milimeter Array (ALMA) naukowcy pracujący pod kierownictwem astronomów z Uniwersytetu w Cambridge odkryli bardzo niskie poziomy tlenku węgla w pobliżu gwiazdy - w ilościach zgodnych z kometami w naszym układzie planetarnym. Wyniki, które zostaną zaprezentowane dzisiaj podczas konferencji 'Resolving Planet Formation in the era of ALMA and extreme AO' w Santiago w Chile stanowią pierwszy krok w określaniu właściwości obłoków komet krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca tuż po ich narodzeniu. Komety to tak naprawdę brudne kule śniegowe składające się z lodu i skał, za którymi czasami ciągnie się ogon pyłu lub odparowującego lodu. Powstają one na bardzo wczesnym etapie formowania się układów planetarnych. Zazwyczaj komety znajduje się przy zewnętrznych krawędziach układu planetarnego, jednak bardziej widoczne stają się dopiero gdy odwiedzają wewnętrzne obszary układu. Przykładowo Kometa Halleya odwiedza wnętrze Układu Słonecznego co 75 lat, inne komety docierają do nas nawet co 100 000 lat, a niektóre wpadają na wizytę tylko jeden raz, po czym uciekają w przestrzeń międzygwiezdną. Uważa się, że gdy powstawał Układ Słoneczny Ziemia była skalistym globem podobnym do dzisiejszego Marsa, a dopiero gdy komety zaczęły uderzać w powierzchnię młodej planety, przyniosły ze sobą wiele nowych pierwiastków i związków, m.in. wodę. Badana przez zespół gwiazda - HD 181327 - charakteryzuje się masą 30% większą od masy Słońca i znajduje się 160 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Malarza. Tworzący się tam układ ma dopiero 23 miliony lat - niewiele w porównaniu do 4,6 miliardów lat w przypadku Układu Słonecznego. [caption id="attachment_9778" align="aligncenter" width="831"]Zdjęcie pierścienia komet wokół gwiazdy HD 181327 wykonane za pomocą ALMA (kolory zostały zmienione). Białe kontury przedstawiają rozmiary Pasa Kuipera w Układzie Słonecznym. Źródło: Amanda Smith, University of Cambridge Zdjęcie pierścienia komet wokół gwiazdy HD 181327 wykonane za pomocą ALMA (kolory zostały zmienione). Białe kontury przedstawiają rozmiary Pasa Kuipera w Układzie Słonecznym. Źródło: Amanda Smith, University of Cambridge[/caption] "Młode układy takie jak ten są bardzo aktywne, komety i planetoidy bezustannie się zderzają tak ze sobą, jak i z planetami," mówi Sebastian Marino, doktorant z Instytutu Astronomii w Cambridge i główny autor artykułu. "Układ ten przypomina nasz układ planetarny pod względem składu lodu - dlatego też jest świetnym miejscem do badania jak wyglądał Układ Słoneczny w swojej młodości." Za pomocą ALMA astronomowie obserwowali gwiazdę otoczoną pierścieniem pyłu ze zderzeń komet, planetoid i innych ciał niebieskich. Całkiem możliwe, że wokół tej gwiazdy krążą także planety, ale pozostają one poza zasięgiem aktualnie dostępnych teleskopów. "Jeżeli założymy, że wokół tej gwiazdy krążą planety, to najprawdopodobniej już by się uformowały i ich zaobserwowanie wymagałoby bezpośredniego obrazowania - a to technika, którą aktualnie możemy stosować tylko dla największych planet takich jak Jowisz," mówi współautorka artykułu Luca Matra, doktorantka w Instytucie Astronomii w Cambridge. W celu sprawdzenia czy wokół gwiazdy krążą komety, naukowcy wykorzystali obserwatorium ALMA do poszukiwania sygnatur gazu, ponieważ kolizje, które spowodowały powstanie pierścienia pyłowego powinny także doprowadzić do uwolnienia gazu. Jak dotąd  taki gaz został odkryty tylko wokół kilku gwiazd znacznie masywniejszych niż Słońce. Przy wykorzystaniu symulacji do modelowania składu chemicznego w układzie, naukowcy byli w stanie wzmocnić stosunek sygnału do szumu w danych ALMA i wykryć bardzo niskie poziomy tlenku węgla. "To jak dotąd najniższe stężenie gazu w pasie planetoid i komet jakie udało się wykryć. Naprawdę wykorzystujemy pełną moc ALMA," mówi Marino. "Wykryta przez nas ilość gazu odpowiada bryle lodu o średnicy 200 kilometrów. To naprawdę niesamowite zważając z odległość z jaką mamy do czynienia," mówi Matra. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: Uni of Cambridge  ]]> 9777 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Co się dzieje z gwiazdami w gromadzie kulistej M4?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/19/co-sie-dzieje-z-gwiazdami-w-gromadzie-kulistej-m4/ Thu, 19 May 2016 14:00:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9781 Messier_4_Hubble_WikiSkyWykorzystując najnowsze osiągnięcia w zakresie technologii wykorzystywanych przy budowie teleskopów, zespół naukowców z Monash University dokonał odkrycia, które stawia obecnie przyjmowane modele ewolucji gwiazd pod znakiem zapytania. Naukowcy odkryli, że duża liczba gwiazd będących na etapie spalania helu przedwcześnie umiera w gromadzie kulistej M4. M4 to jedna z najbliższych i najjaśniejszych gromad kulistych, przez co jest też jedną z najlepiej zbadanych. Profesor John Lattanzio uznał to odkrycie za zaskakujące, szczególnie z uwagi na stosunkową bliskość gromady. "Gromady kuliste są jednymi z najstarszych obiektów we Wszechświecie. Choć wydaje nam się, że wiemy mniej więcej jakie procesy w nich zachodzą, za każdym razem gdy się im uważniej przyjrzymy, odkrywamy coś nieoczekiwanego. Są one przez to jednocześnie fascynujące i frustrujące," mówi prof. Lattanzio. Do swoich badań naukowcy wykorzystali nowy instrument HERMES (Hign Efficiency and Resolution Multi-Element Spectrograph). Po zainstalowaniu go na teleskopie AAT (Anglo Australian Telescope) badacze  dokonali swojego odkrycia analizując skład chemiczny gwiazd znajdujących się w M4. Międzynarodowy zespół odkrył, że prawie połowa gwiazd pomija fazę czerwonych olbrzymów i od razu przechodzi do stadium białych karłów - miliony lat przed czasem. Choć powód tej anomalii pozostaje tajemnicą, analiza chemiczna przeprowadzona za pomocą instrumentu HERMES wskazuje, że przedwczesna śmierć zazwyczaj dotyczy gwiazd bogatych w sód i ubogich w tlen. Zdumiewający jest fakt, że nasze najlepsze modele tych gwiazd nie przewidują takiej ścieżki ewolucyjnej. Najnowsze badania oparte są na wcześniejszych projektach realizowanych przez Monash University, a których wyniki wskazywały, że w gromadzie kulistej NGC 6752 także wiele gwiazd za szybko się starzeje. Komentując to odkrycie dr Simon Campbell mówi, że jest zaskoczony, iż podobne wyniki dotyczą także 'normalnych' gwiazd. "Choć już wcześniej obserwowaliśmy, że wiele gwiazd bogatych w sód nie dożywa starości, zupełnie nie przypuszczaliśmy, że może to dotyczyć także tej 'normalnej' gromady gwiazd," mówi dr Campbell. Przeprowadzania tego rodzaju badań do niedawna było niemożliwe w Australii i wymagałoby użycia dużo większych teleskopów w innych częściach świata. Stworzenie i instalacja instrumentu HERMES na AAT pozwoliła naukowcom z Australii badanie składu chemicznego nawet 400 gwiazd na raz. Rozważając o przyszłych badaniach na tym polu, prof. Lattanzio podkreśla rolę jaką będą miały teraz do odegrania zaawansowane symulacje komputerowe. "Symulacje komputerowe nie zgadzają się z naszymi obserwacjami; dlatego też oprócz kontynuowania obserwacji, będziemy musieli także opracować nowe modele, które pozwolą nam zrozumieć procesy zachodzące w jądrach tych gwiazd," mówi prof. Lattanzio. Źródło: Monash University]]> 9781 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tytan przecięty pierścieniami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/19/tytan-przeciety-pierscieniami/ Thu, 19 May 2016 15:36:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9787 5632_PIA14923 Pierścienie Saturna przesłaniają fragment tarczy Tytana na powyższym zdjęciu wykonanym przez sondę Cassini. Wir na południowym biegunie Tytana, który pojawił się na zdjęciach tego księżyca w 2012 roku widoczny jest na powyższym zdjęciu na samym dole Tytana. Średnica Tytana to 5150 kilometrów. Część przesłaniających Tytana pierścieni wydaje się ciemna w środku - w rzeczywistości to cień Saturna przesłania część pierścienia. Jednak w tej ciemnej części możemy dostrzec bardzo cienki fragment Tytana przenikający przez Przerwę Cassiniego w pierścieniach. Zdjęcie wykonano w filtrach RGB w celu odtworzenia naturalnego koloru Tytana. Zdjęcie wykonano wąskokątną kamerą 16 maja 2012 roku z odległości 3 milionów kilometrów.]]> 9787 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[O sektorze kosmicznym podczas InfoShare]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/19/o-sektorze-kosmicznym-podczas-infoshare/ Thu, 19 May 2016 16:36:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9790 DSC_0601 W dniach 18-20 maja odbywa się największa konferencja technologiczna w Europie Środkowo-Wschodniej – infoShare 2016. W pierwszy dzień  infoShare dużo mówiło się o kosmosie. Infoshare to konferencja organizowana już od 10 lat w Gdańsku, z początkowo małej konferencji na Politechnice Gdańskiej, przerodziła się w największe technologiczne wydarzenie skupiające ponad 5 000 uczestników. Program imprezy jest obszerny i każdy może znaleźć coś dla siebie. Jego podstawą pozostają prelekcje reprezentantów największych firm oraz innowatorów, których projekty osiągnęły globalny sukces. Podczas ich wystąpień oraz profesjonalnych warsztatów uczestnicy zdobywają wiedzę z dziedziny technologii informatycznych i nowych mediów. Prelekcje prowadzą m.in. Jon von Tetzchner (twórca przeglądarek Vivaldi i Opera), Kevin Goldsmith (Dyrektor Technologiczny Spotify), Jeff Szczepanski (Dyrektor Operacyjny platformy Stack Overflow), Jacek Świderski (założyciel Wirtualnej Polski), Marcin Iwiński (współzałożyciel CD Projekt) czy Mateusz Kusznierewicz (Mistrz Olimpijski oraz współtwórca ZOOM.ME). W tym roku goście występują na pięciu scenach: Inspiracji, Technologii, Startupów, Warsztatowej oraz Liderów. Na scenie inspiracji, czyli największej scenie infoShare, 18 maja odbyła się prelekcja na temat sektora kosmicznego, w której wziął udział dr. Krzysztof Kanawka z Blue Dot Solutions/Kosmonauta.net, prof. Marek Moszyński z Polskiej Agencji Kosmicznej oraz Justyna Redelkiewicz-Musiał z GSA (Agencja Europejskiego GNSS). Reprezentanta GSA rozwiała wątpliwości, czy jest sens, aby Europa budowała własny system Galileo, skoro możemy korzystać z amerykańskiego GPS. Jak powiedziała Justyna Redelkiewicz, już niedługo system GPS nie będzie wystarczający, dlatego jest potrzeba posiadania odrębnego systemu, który zwiększy precyzję. Mogliśmy usłyszeć zapewnienie, że na jesień europejski system Galileo będzie już dostępny. Podczas wykładu poznaliśmy największe trendy związane z nawigacja satelitarną, którymi będą: Smart Mobility, Big Data, rozszerzona rzeczywistość oraz internet rzeczy (IoT). Dr Krzysztof Kanawka zaznaczył już na samym początku, że sektor kosmiczny to nie tylko budowa rakiet, liczą się rozwiązania biznesowe i zarabianie na nich. Zwrócił także uwagę na silny związek między ICT a  sektorem kosmicznym. Krzysztof Kanawka przedstawił aktywności związane ze wsparciem branży kosmicznej, które aktualnie są w Polsce prowadzone. Zwrócił uwagę na rolę POSITION, projektu który trwa od zeszłego roku i ma na celu wsparcie 10 najlepszych polskich projektów wykorzystujących technologie kosmiczne. Na scenie startupowej natomiast odbył się wykład zatytułowany Jak rozpocząć przygodę w sektorze kosmicznym? Do udziału w prelekcji został zaproszony Krzysztof Kanawka z Blue Dot Solutions, Łukasz Wilczyński z Planet PR i Rainer Horn z niemieckiej firmy Space.tec. Na spotkaniu szczegółowo przedstawiono jakie możliwości stoją przed osobami, które posiadają pomysł na kosmiczny biznes. Pierwszym krokiem jest zazwyczaj udział w 24-godzinnych hacatonach, czy weekendowych warsztatach typu Startup Weekend Space. Na tego typu wydarzeniach można wstępnie zweryfikować swój pomysł. Obecność osób o podobnych zainteresowaniach umożliwia zbudowanie zespołu, a udział mentorów pomaga weryfikować pomysł i podjąć decyzję o akceptacji projektu bądź jego modyfikacji.   Następnym możliwym krokiem jest udział w konkursie Galileo Masters (European Satellite Navigation Competition), na najlepsze wykorzystanie nawigacji satelitarnej w aplikacji, produkcie czy usłudze. Zgłoszenia składane są przez stronę www.esnc.eu co roku do 30 czerwca. Galileo Masters pozwala na zweryfikowanie pomysłu przez polskich i zagranicznych ekspertów pod kątem biznesowym, technicznym i prawnym. Udział w konkursie jest atrakcyjny nie tylko ze względu na nagrody finansowe (20 tys. euro dla głównego zwycięzcy), ale także na szereg pozostałych możliwości dla uczestników (staże w firmach z sektora, kontakty biznesowe, wsparcie rozwoju pomysłów).   W tym roku po raz pierwszy w naszym kraju, pomysły zgłaszane do konkursów Galileo Masters, Copernicus Masters, a także pozostałe koncepcje związane z nawigacją satelitarną, obserwacjami Ziemi, telekomunikacją, mają szansę na wsparcie w wejściu na rynek. Pomoc ta będzie udzielana poprzez udział w intensywnym 6-tygodniowym programie akceleracyjnym Space3ac. Akceleracja odbywać się będzie w Gdańsku, a jej uczestnicy mogą liczyć na wsparcie od strony biznesowej i technologicznej. Finałem pierwszego naboru do Space3ac, będzie tzw. Demo Day, czyli prezentacja pomysłów z sektora kosmicznego przez grupą polskich i międzynarodowych inwestorów. Będzie to pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce. Jest o co walczyć, inwestorzy chcą przeznaczyć minimum 2 mln zł na projekty z tej branży, a zwycięzca programu akceleracyjnego dodatkowo otrzymuje 50 tys. zł na prace badawczo- rozwojowe.   Aby zgłosić się do Space3.ac należy przesłać aplikację do 20 czerwca przez stronę www.space3.ac.]]> 9790 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Już jutro opozycja Marsa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/20/juz-jutro-opozycja-marsa/ Thu, 19 May 2016 23:25:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9793 This image shows our neighbouring planet Mars, as it was observed shortly before opposition in 2016 by the NASA/ESA Hubble Space Telescope. Some prominent features of the planet are clearly visible: the ancient and inactive shield volcano Syrtis Major; the bright and oval Hellas Planitia basin; the heavily eroded Arabia Terra in the centre of the image; the dark features of Sinus Sabaeous and Sinus Meridiani along the equator; and the small southern polar cap. W maju 2016 roku Ziemia i Mars będą bliżej siebie niż przez ostatnie dziesięć lat. Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykorzystał tą szczególną konfigurację do wykonania nowego zdjęcia naszego czerwonego sąsiada, na którym uchwycił niektóre z jego słynnych, charakterystycznych szczegółów powierzchni. 22 maja Mars znajdzie się w opozycji, w punkcie w którym znajduje się na niebie dokładnie po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce. Oznacza to, że Słońce, Ziemia i Mars ustawią się w jednej linii. Opozycja stanowi także punkt największego zbliżenia do Ziemi, przez co Mars wydaje się większy i jaśniejszy niż zazwyczaj. Tego typu wydarzenie pozwala astronomom wykorzystującym teleskopy kosmiczne jak i naziemne na dostrzeżenie większej ilości szczegółów powierzchni marsa. Dla obserwatorów wykorzystujących teleskopy naziemne planeta widoczna jest przez całą noc i w pełni oświetlona - a to pozwala na przeprowadzenie szczegółowych badań powierzchni. Opozycja Marsa 2016 12 maja br. teleskop Hubble'a skorzystał z tego unikalnego ustawienia i planet i skierował swoje zwierciadło w stronę Marsa, aby wykonać zdjęcie jego zardzewiałej powierzchni. Z tak dużej odległości Hubble był w stanie dostrzec szczegóły powierzchni o średnicy co najmniej 30 kilometrów. Hubble obserwował Marsa za pomocą kamery Wide Field Camera 3 (WFC3). Ostateczne zdjęcie przedstawia bardzo wyraźnego Marsa w naturalnym kolorze i pozwala dostrzec charakterystyczne struktury geologiczne, od mniejszych gór po zerodowane kanały i kaniony. Rozległy, ciemny obszar po prawej to Syrtis Major Planitia, jeden z pierwszych szczegółów powierzchni zidentyfikowany przez siedemnastowiecznych obserwatorów Czerwonej Planety. Syrtis Major to dawny, nieaktywny wulkan tarczowy. Popołudniowe chmury skrywają szczyt wulkanu na powyższym zdjęciu. Owalny obiekt na południe od Syrtis Major to jasna niecka Hellas Planitia, największego krateru na Marsie charakteryzującego się średnicą 1800 km oraz głębokością 8 km, a powstałego 3.5 miliarda lat temu wskutek upadku planetoidy. Pomarańczowy obszar w centrum kadru to Arabia Terra - rozległy teren wyżynny. Krajobraz tego miejsca jest gęsto usiany kraterami i mocno zerodowany co wskazuje, że jest to jeden z najstarszych obszarów planety. Na południe od Arabia Terra, od wschodu do zachodu wzdłuż równika ciągnie się długi, ciemny obszar znany jako Sinus Sabaeous (na wschodzie) oraz Sinus Meridiani (na zachodzie). Owe ciemniejsze obszary pokryte są lawą z dawno wygasłych wulkanów. Północna czapa polarna skryta jest pod rozległym obszarem chmur. Lodowa czapa polarna na północy zmniejszyła się do niewielkich rozmiarów ze względu na trwające tam lato. Średni czas pomiędzy kolejnymi opozycjami Marsa - jego okres synodyczny - to 780 dni. Ostatnia opozycja miała miejsce w kwietniu 2014 roku. Kosmiczny Teleskop Hubble'a obserwował Marsa w (lub w pobliżu) opozycji wielokrotnie, w 1995, 1999 (dwa razy), 2001, 2003 (dwa razy), 2005 i 2007 roku. Źródło: Hubblesite]]> 9793 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kongres zdeterminowany do wysłania DWÓCH misji na Europę!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/20/kongres-zdeterminowany-do-wyslania-dwoch-misji-na-europe/ Fri, 20 May 2016 15:21:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9799 PIA20025-640x445 Planetolodzy uważają Europę - jeden z galileuszowych księżyców Jowisza - za jeden z najważniejszych celów swoich przyszłych badań. Uważa się, że pod lodową powierzchnią Europa skrywa ciepły ocean, w którym mogą istnieć warunki przyjazne dla życia. Nowe badania opublikowane w tym tygodniu przez naukowców z Jet Propulsion Laboratory wskazują, że warunki panujące w oceanach Europy mogą przypominać warunki w oceanach na Ziemi. Pomimo chęci społeczności planetologów do badania Europy, NASA jak dotąd ostrożnie podchodziła do pomysłu zorganizowania misji na ten księżyc ze względu na wiążące się z nią koszty - sporo ponad miliard dolarów. Co więcej, planetologia jako taka nie należała do priorytetów w budżecie NASA opracowywanym przez administrację Prezydenta Obamy, a sama agencja wolała skupić swoje wysiłki w tym zakresie na eksploracji Marsa. Czerwona Planeta jest dużo bliżej, a NASA chce skupić się na przygotowywaniu gruntu pod przyszłe misje załogowe na Marsa. Z drugiej strony Kongres był dużo bardziej zainteresowany planetologią. Szczególnie zainteresowany Europą jest przewodniczący podkomitetu zajmującego się przygotowywaniem budżetu NASA - John Culberson (republikanin z Teksasu). Nawet gdy NASA nie wnioskowała o środki na badanie Europy, kongresmen zapewniał naukowcom z JPL niezbędne fundusze na badania. W latach 2013-2016 NASA wnioskowała o zaledwie 45 milionów dolarów na badania Europy, ale Kongres przeznaczył na nie 395 milionów. Na rok podatkowy 2017 NASA wnioskowała o 49,6 mln dolarów na ten cel, a podkomitet Culbersona zaproponował w tym tygodniu 260 milionów dolarów na planowanie i rozwój misji. W ramach misji na Europę, Culberson chciałby wysłać lądownik, który dotrze na powierzchnię tego skutego lodem księżyca. Tego typu urządzenie pozwoliłoby naukowcom lepiej scharakteryzować oceany znajdujące się pod skorupą lodową, a jeżeli lądownik wyląduje w pobliżu jednej ze szczelin, być może nawet będzie w stanie pobrać próbki z oceanu. Niestety w tym przypadku istnieją pewne obawy, że wyniesienie w przestrzeń kosmiczną na szczycie jednej rakiety orbitera i lądownika może być zbyt dużym wyzwaniem. Dlatego też w nowej propozycji Izby Reprezentantów misja na Europę została rozbita na dwie części: orbiter, a dwa lata później lądownik.  Przedstawiony plan mówi o wysłaniu w kierunku Europy orbitera, który będzie przelatywał przez nieprzyjazne środowisko w pobliżu Europy (silne promieniowanie związane z bliskością księżyca do planety) i wylatywał z niego w celu przekazania danych na Ziemię. W ramach podstawowej misji miałoby dojść do co najmniej 45 bliskich przelotów w pobliżu Europy (w odległości od 2700 do 25 km nad powierzchnią). Analizując zebrane w ten sposób dane, naukowcy na Ziemi byliby w stanie określić najlepsze miejsce dla lądownika, który dotarłby tam dwa lata później. "Zwiększyliśmy finansowanie programów planetarnych, abyśmy mieli pewność, że uda nam się zrealizować niesamowicie ważną misję na Europę, na której być może uda nam się odkryć jakieś formy życia," powiedział we wtorek Culberson. "To będzie przełomowy moment w historii ludzkości i naszego kraju." W swoim dokumencie dotyczącym misji na Europę NASA oficjalnie nie potwierdziła misji lądownika, a jedynie wspomniała o wysłaniu orbitera "gdzieś w latach dwudziestych." Propozycja Izby jest dużo bardziej konkretna i wzywa do wysłania orbitera do 2022 roku i lądownika nie później niż w 2024 roku. Kierownictwo JPL potwierdziło Culbersonowi, że te daty są realistyczne. Dodatkowo, w propozycji zaznaczono, że w następnym budżecie NASA na rok fiskalny 2018, ujęto pięcioletni profil finansowania obu startów. NASA po raz ostatni odwiedziła Jowisza w latach dziewięćdziesiątych oraz na początku tego wieku w ramach misji Galileo. Sonda Galileo wykonała zdjęcia Europy podczas jedenastu bliskich przelotów w jej pobliżu. Zdjęcia zapisywane były na dysku taśmowym o pojemności 114 megabajtów, jednak powtarzające się usterki sondy nie pozwoliły w pełni wykorzystać nawet tego urządzenia. Nie zmienia to faktu, że dane, które udało się przesłać na Ziemię wystarczyły do wzbudzenia w naukowcach zainteresowania tym globem. Źródło: arstechnica]]> 9799 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: gąszcz gromad kulistych wokół galaktyki NGC 5308]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/20/hubble-obserwuje-gaszcz-gromad-kulistych-wokol-galaktyki-ngc-5308/ Fri, 20 May 2016 20:57:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9802 Hubble obserwuje: Gąszcz gromad kulistych wokół NGC5308 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia gromady gwiazd krążące wokół galaktyki niczym pszczoły wokół ula. Ulem na tym konkretnym zdjęciu jest galaktyka soczewkowata NGC 5308 znajdująca się niecałe 100 milionów lat świetlnych od nas w Gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. Tego typu galaktyki stanowią stadium pośrednie między galaktykami eliptycznymi i spiralnymi. To galaktyki w kształcie dysku, które wykorzystały lub utraciły większość gazu i pyłu. W rezultacie doświadczają bardzo niewielu procesów gwiazdotwórczych i składają się w dużej mierze ze starych i starzejących sę gwiazd. 9 października 1996 roku naukowcy dostrzegli w NGC 5308 eksplodującą supernową typu Ia. Galaktyki soczewkowate czesto okrążane są przez grawitacyjnie z nimi związane zbiory setek tysięcy starszych gwiazd. Takie gromady kuliste to bardzo gęste grupy gwiazd, które tworzą delikatne halo wokół głównego dysku galaktyki widoczne jako jasne kropki na tle ciemnego nieba. Ciemna, nieregularna galaktyka na prawo od NGC 5308 to SDSS J134646.18+605911.9. Źródło: ESA/Hubble & NASA / Judy Schmidt]]> 9802 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najsłabsza dotychczas galaktyka wczesnego Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/21/najslabsza-dotychczas-galaktyka-wczesnego-wszechswiata/ Sat, 21 May 2016 19:09:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9806 1-faintestearl Międzynarodowy zespół naukowców korzystający z Obserwatorium W. M. Kecka na szczycie Mauna Kea na Hawajach odkrył najsłabszą z dotąd dostrzeżonych galaktyk wczesnego Wszechświata. Oprócz wykorzystywania najsilniejszego teleskopu na świecie, zespół wykorzystał zjawisko soczewkowania grawitacyjnego aby dojrzeć ten niesamowicie ciemny obiekt powstały wkrótce po Wielkim Wybuchu. Wyniki obserwacji opublikowano w czwartek w periodyku Astrophysical Journal Letters. Zespołowi udało się zaobserwować galaktykę taką, jak wyglądała ona 13 miliardów lat temu, czyli gdy Wszechświat był ledwie niemowlęciem w kosmicznej skali. Odkrycie wymagało wykorzystania instrumentu DEIMOS zainstalowanego na teleskopie Keck II i było możliwe dzięki zjawisku soczewkowania grawitacyjnego opisanego przez Einsteina ponad 100 lat temu a polegającemu na powiększeniu obiektu przez grawitację innego obiektu leżącego dokładnie między nim a obserwatorem. W tym przypadku nowa galaktyka została dostrzeżona za gromadą galaktyk MACS2129.4-0741, która jest na tyle masywna, że wokół niej powstały trzy różne obrazy nowej galaktyki. "Teleskopy Obserwatorium Kecka to najlepsze tego typu instrumenty na świecie idealnie nadające się do tej pracy," mówi Bradac. "Ich możliwości w połączeniu z mocą soczewkowania grawitacyjnego masywnej gromady galaktyk, pozwoliła na dostrzec to czego żaden człowiek nigdy nie miał okazji obserwować." "Dzięki temu, że widzimy tą galaktykę w trzech różnych miejscach, i ma ona identyczne cechy we wszystkich trzech obrazach wiemy, że jest ona soczewkowana," mówi Marc Kassis, astronom z Obserwatorium Kecka, który asystował zespołowi podczas obserwacji. "Inną ciekawą cechą jest rozmiar galaktyki - jest ona stosunkowo mała. Jej dostrzeżenie było możliwe tylko i wyłącznie dzięki zjawisku soczewkowania. Dzięki niemu można było zidentyfikować ją jako zwykłą galaktykę znajdującą się na granicy widzialnego Wszechświata." "Gdyby światło tej galaktyki nie zostało powiększone przez czynnik 11, 5 i 2, nie bylibyśmy w stanie jej dostrzec," mówi Kuang-Han Huang, członek zespołu z UC Davis oraz główny autor artykułu. "Galaktyka znajduje się blisko końca epoki rejonizacji." Wzmocnione przez soczewkę obrazy galaktyki były pierwotnie dostrzeżone osobno w danych z Obserwatorium Kecka i z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Zespół aukowców następnie zebrał i połączył wszystkie widma uzyskane za pomocą DEIMOSa w Obserwatorium Kecka i potwierdził, że faktycznie wszystkie trzy obrazy przedstawiają tą samą galaktykę. "Dzięki temu mamy teraz dobre ograniczenie co do tego gdzie kończy się proces rejonizacji - przy redshifcie 6 lub 12,5 miliarda lat temu - jednak wciąż nie znamy wielu szczegółów dotyczących tego końca," mówi Huang. "Galaktyka odkryta przez nasz zespół należy do populacji ciemnych galaktyk napędzających proces rejonizacji." "Ta galaktyka jest szczególnie ciekawa ponieważ zespół określił jej masę na wyjątkowo niską - zaledwie 1 procent jednego procenta Drogi Mlecznej," mówi Kassis.  "To naprawdę bardzo, bardzo, bardzo mała galaktyka w bardzo dużej odległości, jednak stanowi ona istotną wskazówkę do odpowiedzi na jedno z fundamentalnych pytań w astronomii: o sprawiło, że wodór  na samym początku Wszechświata przeszedł ze stanu obojętnego do zjonizowanego 13 miliardów lat temu. To wtedy pojawiły się pierwsze gwiazdy, a materia zrobiła się dużo bardziej złożona." Główną cześć zespołu stanowił Bradac, Huang, Brian Lemaux oraz Austin Hoag z UC Davis, którzy zaangażowani byli przede wszystkim w spektroskopowe obserwacje oraz redukcję danych galaktyk o z>7 (z - przesunięcie ku czerwieni, redshift). Źródło: W.M. Keck Observatory]]> 9806 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Człowiek i Wszechświat - Brian Cox, Andrew Cohen]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/21/recenzja-czlowiek-i-wszechswiat-brian-cox-andrew-cohen/ Sat, 21 May 2016 21:30:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9809 20160521_214930   W tym tygodniu w moje ręce trafiła pozycja, którą już wielokrotnie widziałem ostatnio na listach bestsellerów i na wystawach księgarskich. Po kilku godzinach lektury zrozumiałem fenomen tej pozycji i jej miejsce na "książkowej liście przebojów". Człowiek i Wszechświat jak sam tytuł wskazuje traktuje o kosmosie w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Nie jest to zdecydowanie książka systematycznie opisująca przestrzeń kosmiczną i metody jej badania - jakich wiele już miałem okazję recenzować. To raczej próba refleksji nad życiem, nad miejscem człowieka Wszechświecie, nad fundamentalnymi pytaniami, które na pewnym etapie życia zadaje sobie większość z nas. Te pytania stanowią także tytuły poszczególnych rozdziałów, na które podzielona została książka:
    • Gdzie jesteśmy?
    • Czy jesteśmy sami?
    • Kim jesteśmy?
    • Dlaczego tu jesteśmy?
    • Jaka czeka nas przyszłość?
    Brian Cox, profesor fizyki cząstek, z ogromną zręcznością podchodzi do tych pytań od strony humanistycznej i bez wysiłku stara się przedstawić Czytelnikowi aktualny stan wiedzy prowadzącej nas do odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Już w pierwszym rozdziale poznajemy swoje miejsce we Wszechświecie, dowiadując się jak ludzie doszli do wniosku, że Ziemia nie stanowi centrum Wszechświata, po czym na chwilę odwiedzamy załogę misji Apollo 8 towarzysząc im w locie wokół Księżyca i znów wracamy do historii wielkich odkryć, które prowadziły nas do wielkich odkryć definiujących naszą wiedzę o początkach i historii Wszechświata. Gdy już Czytelnik zachwyci się nad geniuszem wielkich umysłów tego świata, które odkrywały zdarzenia sprzed miliardów lat - autor przeskakuje do innego kluczowego pytania, na które do dzisiaj nie znamy odpowiedzi - czy jesteśmy sami we Wszechświecie. Czy życie na Ziemi jest jedynym życiem we Wszechświecie, czy może jest powszechne? Nawet jeżeli jest powszechne - na ilu planetach z życiem powstały cywilizacje. To pytania, które frustrują i fascynują jednocześnie. Nie udzielając bezpośredniej odpowiedzi na to pytanie prof. Cox przedstawia różne metody poszukiwania życia we Wszechświecie, opowiada o naszych ograniczeniach obserwacyjnych, programach poszukiwania pozaziemskich cywilizacji oraz potencjalnych konsekwencjach ewentualnego odkrycia sygnału od innej cywilizacji. Prowadzenie rozważań nad życiem we Wszechświecie prędzej czy później prowadzi nas do nas samych. Wszak musimy przyjrzeć się sobie z zewnątrz, aby określić czego tak naprawdę szukamy. Nic dziwnego zatem, że w następnym rozdziale przyglądamy się sobie samym, człowiekowi, jego historii, zarówno tej sprzed 40 000 lat jak i tej sprzed milionów lat. We wszystkich rozważaniach nad człowiekiem i nad wszechświatem zawartych w książce widoczny jest zachwyt autora nad faktem, że człowiek w ogóle miał szansę powstać i że ma okazję badać samego siebie i swoje bliższe i dalsze otoczenie. Jak sam autor pisze już we wstępie:
    Człowiek i Wszechświat to przede wszystkim list miłosny do ludzkości, wyraz radości z tego niezwykłego szczęścia, że w ogóle istniejemy. Postanowiłem napisać ten list językiem nauki, ponieważ nie istnieje lepsze świadectwo naszego wspaniałego wzniesienia się z pyłu ku byciu najwspanialszym ze zwierząt, niż przyrost wiedzy naukowej. Dwa miliony lat temu byliśmy małpoludami. Dziś wyruszamy w Kosmos. Z tego, co nam wiadomo, coś takiego nie zdarzyło się nigdzie indziej. Jest to coś, co warto uczcić.
    Jeżeli na co dzień czytasz dużo literatury popularno-naukowej, śledzisz bieżące informacje ze świata nauki, nałogowo czytasz wszystkie artykuły na Pulsie Kosmosu, ta książka może być dla Ciebie zbyt ogólnikowa. Ale wiem też, że każdy z nas - osób oczarowanych nauką i wszechświatem - ma wewnętrzną potrzebę zarażania innych swoją pasją. Niezależnie od tego czy chcesz pokazać piękno nauki znajomym, dzieciom czy swoim rodzicom, warto podarować im egzemplarz Człowieka i Wszechświata. Książka ta ma bowiem moc zachwycania wszystkich pięknem otaczającego nas świata - tak na poziomie odległych galaktyk, jak i na poziomie kwarków górnego i dolnego, z których składamy się my sami. Co więcej, czyni to językiem zrozumiałym dla każdego.
      Tytuł: Człowiek i Wszechświat Autor: Brian Cox, Andrew Cohen Stron: 354 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: http://www.ccpress.pl/produkt/Czlowiek_i_Wszechswiat_263]]>
    9809 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: How Do You Find an Exoplanet? - J. A. Johnson]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/22/recenzja-how-do-you-find-an-exoplanet-j-a-johnson/ Sun, 22 May 2016 18:07:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9815 20160522_180158 W tym tygodniu miałem okazję bliżej przyjrzeć się jednej z najciekawszych książek, które miałem okazje przeczytać w tym roku. Tytuł książki sam wiele wyjaśnia: Jak znaleźć planetę pozasłoneczną. John Asher Johnson, profesor astronomii na Harvardzie zabiera nas w ciekawą podróż po świecie poszukiwaczy planet pozasłonecznych. Zamiast koncentrować się na opisie planet, które już udało nam się odkryć w ostatnich trzech dekadach, w książce otrzymujemy przekrojową wiedzę o metodach wykorzystywanych do odkrywania nowych światów. Egzoplanety, czyli planety krążące wokół innych słońc od zawsze były marzeniem tak astronomów, jak i pisarzy science-fiction, fanów Gwiezdnych Wojen Star Treka (kolejność przypadkowa) czy naukowców poszukujących sygnałów od pozaziemskich cywilizacji w ramach projektu SETI. 1992 rok przyniósł nam odkrycie pierwszej planety krążącej poza Układem Słonecznym. 1996 rok przyniósł nam odkrycie pierwszej planety krążącej wokół gwiazdy podobnej do Słońca. Od tego czasu astronomowie bezustannie odkrywają to co raz więcej egzoplanet, a tempo ich odkrywania także bezustannie rośnie. Aktualnie (maj 2016) udało się już potwierdzić odkrycie ponad 3000 planet pozasłonecznych, a doskonale wiemy, że to dopiero początek. Gdy dodamy do tego wizję poszukiwania życia pozaziemskiego - wyraźnie widać dlaczego jest to jedno z najbardziej ekscytujących działów badań współczesnej astronomii. "How Do You Find an Exoplanet?" to przewodnik po metodach wykorzystywanych do odkrywania nowych globów bezszelestnie krążących wokół innych gwiazd.  Nie dajcie się jednak zwieść - odkrywanie nowych planet nie jest zadaniem trywialnym. Jednak procedury wykorzystywane przez naukowców właśnie w tym celu opierają się na fundamentalnych prawach fizyki. I to właśnie Autor próbował pokazać w swojej książce. Według mnie udało mu się to doskonale. Gdy po raz pierwszy przewertowałem tą książkę - byłem bardzo zaskoczony ilością równań wplecionych w tekst - jest ich całkiem sporo. Jednak jeżeli nie zapomnieliście całkowicie matematyki i fizyki ze szkoły średniej - poradzicie sobie z nimi bez problemu. Każde równanie jest obszernie wytłumaczone, dzięki czemu naprawdę łatwo jest podążać "krok po kroku" za kolejnymi etapami procesu odkrywania, a następnie opisywania cech odkrytej planety. 20160522_174657 20160522_174745 Cztery metody poszukiwania planet pozasłonecznych opisane w książce to:
    • metoda pomiarów prędkości radialnych,
    • metoda tranzytów,
    • mikrosoczewkowanie grawitacyjne,
    • bezpośrednie obrazowanie.
    Ze względu na rozmiary książki wszystkie powyższe metody opisane są stosunkowo szczegółowo lecz przy wykorzystaniu uproszczonych przykładów, dzięki czemu Autorowi udało się zaoszczędzić sporo miejsca i utrzymać wysoki poziom dostępności dla szerokiej publiczności. Przykładowo, przy opisywaniu chybotania gwiazd spowodowanego przez gwiazdy krążące wokół nich - autor zakłada, że planety poruszają się po orbitach kołowych, dzięki czemu można ominąć wpływ eliptyczności orbit na obliczenia. Niemniej jednak, gdy czytelnik już w pełni zrozumie przedstawiony przykład uproszczony, dodanie do niego eliptyczności nie powinno stanowić już tak dużego problemu. W mojej opinii to naprawdę DOSKONAŁA książka dla wszystkich osób zainteresowanych poszukiwaniem planet pozasłonecznych, ale także dla studentów astronomii, jeżeli w programie nauczania mają np. jedno-semestrowy kurs dotyczący egzoplanet. Ilość wiedzy zawarta w książce idealnie pasuje na zajęcia z "Wstępu do egzoplanet", a sposób w jaki napisano książkę, może zachęcić niejednego studenta do pozostania w tej dziedzinie na dużo dłużej.
      Tytuł: How do you find an exoplanet? Autor: John Asher Johnson Stron: 178 Wydawnictwo: Princeton University Press Link: http://press.princeton.edu/titles/10645.html Recenzja w języku angielskim: https://readaboutscience.wordpress.com/2016/05/22/how-do-you-find-an-exoplanet-j-a-johnson/]]>
    9815 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Burze słoneczne przyczyniły się do powstania życia na Ziemi?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/23/burze-sloneczne-przyczynily-sie-do-powstania-zycia-na-ziemi/ Mon, 23 May 2016 17:40:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9821 Młode Słońce Młodzieńcze lata naszego Słońca były naprawdę burzliwe - nowe badania wskazują, że owa cecha może po części odpowiadać za powstanie na Ziemi życia. Jakieś cztery miliardy lat temu Słońce świeciło z jasnością równą 75% obecnej jasności, jednak na jego powierzchni bezustannie dochodziło do olbrzymich erupcji, w których potężne ilości materii i promieniowania słonecznego wyrzucane były w przestrzeń kosmiczną. Te silne eksplozje mogły  zapewnić energię niezbędną do ogrzania Ziemi mimo niskiej jasności Słońca. Erupcje mogły nam dostarczyć także energię niezbędną do zmiany prostych cząsteczek w bardziej złożone takie jak RNA czy DNA. Wyniki badań zostały opublikowane w dniu dzisiejszym w periodyku Nature. https://www.youtube.com/watch?v=3qohnUC_JaQ Zrozumienie jakie warunki były niezbędne do powstania życia na naszej planecie pozwala nam przyjrzeć się początkom życia na Ziemi oraz pomaga nam poszukiwać życia na innych planetach. Jednak do teraz w pełnym prześledzeniu ewolucji Ziemi przeszkadzał nam prosty fakt - młode Słońce nie było wystarczająco jasne, aby odpowiednio ogrzać Ziemię. "W tamtych czasach Ziemia otrzymywała zaledwie ok. 70 procent energii słonecznej, którą otrzymuje dzisiaj," mówi Władimir Airapetian, główny autor artykułu i heliofizyk z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "Oznacza to, że Ziemia powinna być wtedy lodowym globem. Jednak dowody geologiczne wskazują, że Ziemia była wtedy ciepłym globem z wodą w stanie ciekłym na powierzchni. Zjawisko to nazywamy Paradoksem słabego, młodego Słońca. Nowe badania wskazują, że głównym 'ogrzewaczem' Ziemi były burze słoneczne." Naukowcy aktualnie są w stanie odtworzyć historię naszego Słońca poszukując podobnych do niego gwiazd w naszej Galaktyce. Po ustawieniu tego typu gwiazd w kolejności pod względem wieku, otrzymujemy oś, na której możemy prześledzić ewolucję naszej Gwiazdy Dziennej.  To właśnie dzięki tego typu informacjom naukowcy wiedzą, że 4 miliardy lat temu Słońce było ciemniejsze. Badania tego typu wskazują także, że gwiazdy podobne do Słońca na wczesnym etapie życia charakteryzują się dużo większą aktywnością na powierzchni - potężnymi rozbłyskami promieniowania - podobnymi do rozbłysków, które teraz też możemy obserwować na Słońcu. Tego typu rozbłyskom często towarzyszą potężne obłoki materii słonecznej zwane koronalnymi wyrzutami masy (CME). W ramach misji Kepler naukowcy odkryli gwiazdy przypominające nasze Słońce w kilka milionów lat po narodzinach. Dane z Keplera wskazują na wiele przykładów tzw. super-rozbłysków - potężnych eksplozji, do których w dzisiejszych czasach dochodzi średnio co 100 lat. Zupełnie inaczej jest w przypadku młodych gwiazd - one potrafią produkować nawet dziesięć super-rozbłysków dziennie. Choć nasze Słońce wciąż wytwarza rozbłyski i CME, nie są one już tak częste czy tak intensywne jak to miało miejsce w przeszłości. Co więcej, Ziemia dzisiaj charakteryzuje się silnym polem magnetycznym, które powstrzymuje znaczną część energii z takich rozbłysków od uderzenia w Ziemię.  Pogoda kosmiczna może jednak istotne zaburzyć magnetyczny bąbel wokół naszej planety - jej magnetosferę. Zjawisko zwane burzą geomagnetyczną może istotne zaburzyć komunikację radiową i pracę satelitów w przestrzeni kosmicznej. Prowadzi ono także do powstawania zórz polarnych. Młoda Ziemia charakteryzowała się słabszym polem magnetycznym, przez co cząsteczki wiatru słonecznego docierały nad dużo rozleglejszy obszar wokół biegunów. "Nasze obliczenia wskazują, że regularnie możnaby było obserwować zorze nawet bardzo daleko od obszarów okołobiegunowych," mówi Airapetian. "Zatem cząsteczki pogody kosmicznej podróżując po liniach pola magnetycznego uderzały w liczne cząsteczki azotu w atmosferze. Zmiana składu chemicznego atmosfery mogła być kluczowa dla powstania życia na Ziemi." Atmosfera wczesnej Ziemi także była zupełnie inna niż obecnie: azot cząsteczkowy - tzn. dwa atomy azotu związane ze sobą w cząsteczkę - odpowiadał za 90 procent atmosfery. Aktualnie azotu w atmosferze jest 78%.  Gdy energetyczne cząstki uderzały w cząsteczki azotu, rozbijały je na pojedyncze atomy azotu. Te z kolei zderzały się z dwutlenkiem węgla rozdzielając go na tlenek węgla i tlen. Swobodny azot i tlen łączyły się w tlenek azotu, który jest silnym gazem cieplarnianym. Jeżeli chodzi o ogrzewanie atmosfery, tlenek azotu jest niemal 300 razy skuteczniejszy od dwutlenku węgla. Obliczenia przeprowadzone przez zespół naukowców wskazują, że jeżeli we wczesnej atmosferze znajdowało się mniej tlenku azotu niż 1% dwutlenku węgla, byłby on w stanie ogrzać atmosferę na tyle, aby pojawiła się woda w stanie ciekłym na powierzchni Ziemi. Taki ciągły przypływ cząstek wiatru słonecznego na Ziemię mógł jednak nie tylko ogrzać atmosferę - mógł także dostarczyć na Ziemię energię niezbędną do powstawania złożonych związków chemicznych. Na planecie usianej prostymi cząsteczkami musi pojawić się naprawdę dużo energii z zewnątrz, aby stworzyć cząsteczki takie jak RNA i DNA, które z czasem prowadzą do powstania życia. Choć ilość dostarczanej energii jest bardzo ważna dla ewoluującej planety, za duże ilości energii też mogą stanowić problem - bezustanny łańcuch słonecznych erupcji może powodować potężne przepływy silnego promieniowania. Tego typu ulewa obłoków magnetycznych może zniszczyć atmosferę planety, jeżeli jej magnetosfera jest zbyt słaba. Zrozumienie tego typu równowagi może pomóc naukowcom w określaniu jakiego rodzaju planety krążące wokół jakich rodzajów gwiazd mają szansę na rozwinięcie się na nich życia. Źródło: NASA]]> 9821 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 252 http://chemiatomy.pl/czy-burze-sloneczne-przyczynily-sie-powstania-zycia-na-ziemi/ 0 0 <![CDATA[Ponad 450 konstruktorów z całego świata na zawodach ERC]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/23/ponad-450-konstruktorow-z-calego-swiata-na-zawodach-erc/ Mon, 23 May 2016 17:55:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9825 European Rover Challenge European Rover Challenge[/caption] Rekrutacja na European Rover Challenge 2016 zakończona – w zawodach wezmą udział aż 44 drużyny z 10 krajów świata. Oprócz 17 zespołów reprezentujących Polskę, w konkursie wystąpią przedstawiciele Australii, Kanady, Włoch, Hiszpanii, Peru, Bangladeszu, Indii, Egiptu czy Turcji. Jednocześnie trwa nabór wystawców do strefy pokazów naukowo – technologicznych. Drużyny, które zakwalifikowały się do finału mają ponad 3 miesiące na to, aby przygotować swoje łaziki do zrealizowania zadań konkursowych. Specjalnie przygotowana do zawodów arena stanie się polem rywalizacji w czterech konkurencjach będących odbiciem rzeczywistych zadań wykonywanych przez łaziki na powierzchni Marsa. - Cieszymy się, że wyraźnie rosnąca popularność European Rover Challenge przekłada się na poziom zawodów. Otrzymaliśmy od prawie 60 zespołów dokumentacje projektowe spełniające wymogi stawiane przy poważnych, naukowych przedsięwzięciach. W finale zobaczymy najlepszych – mówi Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej, dyrektor zawodów ERC. Selekcja drużyn, które wezmą udział w zawodach już się zakończyła, natomiast wciąż trwa rekrutacja wystawców, którzy swoją działalność zaprezentują szerokiej publiczności w ramach strefy pokazów naukowo technologicznych w czasie ERC 2016. Od 10 do 12 września na publiczność wydarzenia czekać będą specjalnie przygotowane prezentacje naukowe, interaktywne zabawy i ciekawe pokazy technologiczne. Trzecia edycja European Rover Challenge odbędzie się pod dachem Centrum Wystawienniczo – Kongresowego w Jasionce, w województwie podkarpackim. To największe wydarzenie kosmiczno-robotyczne w Europie dedykowane jest w równym stopniu szerokiej publiczności i młodym inżynierom. W ciągu dwóch poprzednich odsłon, w ERC uczestniczyło łącznie ponad 50 tysięcy widzów. Wydarzeniu towarzyszyć będzie również konferencja dotycząca robotyki kosmicznej oraz specjalne warsztaty wspierające dalszy rozwój zespołów konstruktorów. Pełna lista zakwalifikowanych oraz więcej informacji na stronie www.roverchallenge.eu.]]> 9825 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkryli młode kratery księżycowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/23/naukowcy-odkryli-mlode-kratery-ksiezycowe/ Mon, 23 May 2016 19:52:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9828 Wykorzystując intrument LAMP zainstalowany na pokładzie sondy LRO, naukowcy z SwRI odkryli dwa geologicznie młode kratery - jeden (po prawej) w wieku 16 milionów lat, drugi (po lewej) w wieku między 75 a 420 milionów lat. Jeden z nich znajduje się we wnętrzu Krateru Slater nazwanego tak na cześć zmarłego dr Davida C. Slatera, byłego naukowca z SwRI i pomysłodawcy instrumentu LAMP. Źródło: Mapa albedo: NASA GSFC/SwRI, Mapa topograficzna: NASA GSFC/ASU Jmoon Wykorzystując intrument LAMP zainstalowany na pokładzie sondy LRO, naukowcy z SwRI odkryli dwa geologicznie młode kratery - jeden (po prawej) w wieku 16 milionów lat, drugi (po lewej) w wieku między 75 a 420 milionów lat. Jeden z nich znajduje się we wnętrzu Krateru Slater nazwanego tak na cześć zmarłego dr Davida C. Slatera, byłego naukowca z SwRI i pomysłodawcy instrumentu LAMP. Źródło: Mapa albedo: NASA GSFC/SwRI, Mapa topograficzna: NASA GSFC/ASU Jmoon[/caption] Zespół naukowców z Southwest Research Institute odkrył dwa geologicznie młode kratery - jeden z nich powstał 16 milionów lat temu, a drugi między 75 a 420 milionów lat temu - w jednym z najciemniejszych obszarów Księżyca. "Te 'młode' kratery uderzeniowe stanowią naprawdę ekscytujące odkrycie," mówi dr. Kathleen Mandt z SwRI, która opisała wyniki swoich badań w artykule opublikowanym w periodyku Icarus. "Odkrywanie geologicznie młodych kraterów i ocenianie ich wieku pozwala nam lepiej zrozumieć historię zderzeń w Układzie Słonecznym." Odkrycie możliwe było dzięki opracowanemu w SwRI instrumentowi Lyman-Alpha Mapping Project (LAMP) zainstalowanemu na pokładzie sondy Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO).  Instrument LAMP wykorzystuje poświatę nieba w pasmie Lyman alfa oraz promieniowanie gwiazd jasnych w ultrafiolecie do "patrzenia" w ciemnościach i wykonywania zdjęć stale zacienionych obszarów Księżyca. Przy wykorzystaniu instrumentu LAMP oraz danych z radaru Mini-RF, zespół stworzył mapy bardzo dużych, głębokich kraterów w pobliżu bieguna południowego.  Kratery te są wyjątkowo trudne do badania ze względu na to, że promieniowanie słoneczne nigdy ich bezpośrednio nie oświetla. Niewielkie różnice albedo zmierzone za pomocą instrumentu LAMP pozwoliły naukowcom odkryć te dwa kratery i oszacować ich wiek. "Zajmujemy się geologią planetarną, aby zrozumieć historię powstawania Układu Słonecznego," mówi dr Thomas Greathouse z SwRI, zastępca głównego badacza zespołu zajmującego się instrumentem LAMP. "Przypadkowe odkrycie unikalnej i nieoczekiwanej metody odkrywania i określania wieku młodych kraterów w trakcie misji to naprawdę ekscytujące dla nas wydarzenie." Kolizje w przestrzeni kosmicznej odegrały istotną rolę w formowaniu się Układu Słonecznego, włącznie z formowaniem samego Księżyca. Kratery uderzeniowe opowiadają historię zderzeń między obiektami Układu Słonecznego. Z uwagi na fakt, że Księżyc jest wręcz usiany kraterami uderzeniowymi, jego powierzchnia stanowi żywy zapis historii. Określenie, kiedy doszło do tych zderzeń pozwala naukowcom tworzyć mapy ruchu ciał niebieskich na przestrzeni wieków. Kratery, które w skali geologicznej należą do młodych (w wieku rzędu milionów lat) niosą w sobie informacje o częstotliwości tego typu zderzeń. Gdy niewielki obiekt zderza się z większym, takim jak Księżyc, uderzenie prowadzi do powstania krateru na większym ciele. Kratery mogą mieć średnicę kilku metrów lub kilku kilometrów. Podczas zderzenia, wyrzucona materia  osadza się w pobliżu krateru. Wyrzucona materia charakteryzuje się zawartością jasnego pyłu. Przez miliony lat pył ulega wietrzeniu i pokrywany jest ciemnym pyłem. Naukowcy określili, że obszary wokół obu kraterów są jaśniejsze i charakteryzują się ostrzejszymi krawędziami niż kratery w ich sąsiedztwie. Zespół oszacował wiek jednego z kraterów na 16 milionów lat. W przypadku drugiego krateru wyrzucona materia już nie jest taka jasna, więc krater ten musi mieć co najmniej 75 milionów lat. Jednak wszelkie różnice jasności zniknęłyby w ciągu 420 milionów lat - a to znaczy, że to jest górny limit wieku tego krateru. "Odkrycie tych dwóch kraterów oraz nowej metody wykrywania młodych kraterów w jednym z najbardziej tajemniczych regionów Księżyca jest szczególnie ekscytujące," mówi Mandt. "Ta metoda będzie wykorzystywana nie tylko do badań Księżyca, ale także takich ciał niebieskich jak Merkury, Westa czy Ceres." Źródło: SwRI/phys.org]]> 9828 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Tajemnicze obłoki na Marsie a pogoda kosmiczna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/24/tajemnicze-obloki-na-marsie-a-pogoda-kosmiczna/ Tue, 24 May 2016 06:00:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9831 Tajemnicze obłoki na Marsie. Źródło: D. Parker & W.Jaeschke / D. Andrews Tajemnicze obłoki na Marsie. Źródło: D. Parker & W.Jaeschke / D. Andrews[/caption] Tajemnicze chmury, które już kilka razy pojawiały się wysoko w marsjańskiej atmosferze mogą być związane z pogodą kosmiczną - mówią naukowcy z misji sondy Mars Express. Amatorzy astronomii korzystający z teleskopów na Ziemi jako pierwsi zaobserwowali nietypowe chmury na Marsie w 2012 roku. Według najlepszych pomiarów chmury sięgały nawet na wysokość 250 kilometrów nad powierzchnię planety. Co więcej powstawały w czasie krótszym niż 10 godzin i pokrywały obszar o rozmiarach 1000 x 500 kilometrów, po czym pozostawały widoczne przez około 10 dni. Mystery_plume_on_Mars_article_mob Ekstremalna wysokość chmur jednak nastręczała sporo problemów naukowcom starającym się wyjaśnić to zjawisko: to znacznie wyżej niż gdzie zazwyczaj powstawałyby obłoki zamrożonego dwutlenku węgla i wody w tej atmosferze. W rzeczy samej, na tej wysokości znajduje się już jonosfera, w której atmosfera wchodzi w bezpośrednie interakcje z wiatrem słonecznym składającym się z naładowanych cząstek. Spekulowano, że pojawienie się obłoków spowodowane było wyjątkowymi warunkami atmosferycznymi, związkiem z anomaliami w skorupie, uderzeniem meteoru - jednak jak dotąd nie udawało się zidentyfikować głównego powodu. Niestety sondy krążące wokół Marsa nie krążyły po orbitach pozwalających na bezpośrednie zaobserwowanie obłoków w 2012 roku, jednak naukowcy teraz przyjrzeli się pomiarom plazmy i wiatru słonecznego zebranego w tym czasie przez sondę Mars Express. W zarejestrowanych danych znaleźli dowody na to, że pokaźnych rozmiarów koronalny wyrzut masy (CME) ze Słońca uderzył bezpośrednio w marsjańską atmosferę w tym miejscu, o tym czasie. "Nasze obserwacje plazmy wskazują, że mieliśmy wtedy do czynienia z intensywnym zjawiskiem pogody kosmicznej w pobliżu Marsa oraz z dużym wzrostem ucieczki plazmy z atmosfery marsjańskiej," mówi David Andrews ze Szwedzkiego Instytutu Fizyki Kosmicznej (Swedish Institute of Space Physics) oraz główny autor artykułu opisującego wyniki zebrane przez sondę Mars Express. "Jednym z problemów jest fakt, że obłok został zauważony na granicy dzień-noc, nad regionem znanym z silnego pola magnetycznego, o którym wiemy, że mocno zaburza jonosferę znajdującą się nad nim. Dlatego też poszukiwanie dodatkowych sygnatur zewnętrznego zjawiska stanowi nie lada wyzwanie." Naukowcy przyjrzeli się jednak szansom wystąpienia na raz obu tych rzadkich zdarzeń - dużego i szybkiego CME uderzającego w Marsa i pojawienia się tego tajemniczego obłoku. Przeanalizowano także dane archiwalne pod kątem występowania takich zjawisk, ale są one wyjątkowo rzadkie. Przykładowo, Kosmiczny Teleskop Hubble'a obserwował podobny obłok w maju 1997 roku, i mniej więcej wtedy silny CME zarejestrowano na Ziemi. Choć ten koronalny wyrzut masy został bardzo dokładnie zbadany, nie posiadamy żadnych informacji z sond marsjańskich, które pozwoliłyby oszacować jego wpływ na Czerwoną Planetę. Podobnie, wielokrotnie obserwowano CME uderzające w Marsa, a nie rejestrowano wtedy żadnych obłoków, chociaż zmiany odległości i widzialności Marsa z Ziemi  sprawiają, że nie zawsze możemy uzyskać  dobrej jakości zdjęcia wykonywane w ramach obserwacji naziemnych. "Wciąż trwają debaty co do fizyki stojącej za tym zjawiskiem, ale zważając na wysokość obłoku, jesteśmy przekonani, że interakcje z plazmą odgrywają w nim znaczącą rolę," mówi David. Źródło: ESA]]> 9831 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lisek i olbrzymie gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/24/lisek-i-olbrzymie-gwiazdy/ Tue, 24 May 2016 09:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9835 Lisek i olbrzymie gwiazdy. Źródło: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project Lisek i olbrzymie gwiazdy. Źródło: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project[/caption] Nowe gwiazdy to świeża krew naszej Galaktyki, a jak widać na powyższym zdjęciu wykonanym przez obserwatorium Herschel - jest w niej wystarczająco dużo materii, aby nowe gwiazdy mogły powstawać przez kolejne miliony lat. Znajdujący się 8000 lat świetlnych od nas w kierunku Gwiazdozbioru Liska (Vulpecula) obszar na powyższym zdjęciu znany jest jako Vulpecula OB1. To grupa gwiazd, w której powstaje garść naprawdę olbrzymich gwiazd typu OB. Duże ilości promieniowania ultrafioletowego emitowanego przez te gwiazdy sprężają otaczający je obłok, doprowadzając pobliskie obszary pył i gazu do kolapsu grawitacyjnego, który z kolei prowadzi do powstawania nowych gwiazd. Z czasem ten proces przerobi cały obłok, zamieniając całe zapasy surowca w nowe gwiazdy. Zdjęcie zostało wykonane w ramach projektu Hi-GAL realizowanego za pomocą obserwatorium Herschel. W ramach tego projektu wykorzystywano instrumenty podczerwonego obserwatorium kosmicznego do stworzenia zdjęć całej płaszczyzny galaktyki na pięciu długościach fali w podczerwieni. Te długości fali pozwalają obserwować chłodną materię, głównie o temperaturze między -220 a -260 stopni Celsjusza. Tego typu materii nie da się zaobserwować w normalnym zakresie promieniowania widzialnego, jednak spojrzenie w podczerwieni pozwala astronomom dostrzec zaskakującą ilość szczegółów struktury wnętrza obłoku. Ku zaskoczeniu naukowców, w ramach przeglądu Hi-GAL dostrzeżono pajęczą sieć włókien rozciągających się na całe obszary gwiazdotwórcze w naszej Galaktyce. Fragment tej rozległej sieci widoczny jest na powyższym zdjęciu  w formie czerwonych i pomarańczowych nici. W zakresie widzialnym, grupa gwiazd OB związana jest z gromadą gwiazd skatalogowaną jako NGC 6823. Została ona odkryta przez Williama Herschela w 1785 roku i zawiera 50-100 gwiazd. Mgławica emitująca światło widzialne, skatalogowana jako NGC 6820 także stanowi element tego obszaru gwiazdotwórczego. Olbrzymie gwiazdy w sercu Vulpecula OB1 to jedne z największych gwiazd w naszej Galaktyce. Charakteryzują się one masą kilkunastokrotnie przewyższającą masę Słońca, przez co są gwiazdami, które bardzo szybko wyczerpią zapasy swojego paliwa. Ich wiek szacuje się na około dwa miliony lat, a ich czas już powoli się kończy. Gdy w ich wnętrzach wyczerpie się całe paliwo, dojdzie do kolapsu i gwiazdy eksplodują jako supernowe. Fala uderzeniowa powstała wskutek takiej eksplozji przechodząc przez obłok materii spowoduje narodziny jeszcze większej ilości gwiazd - cykl życia zacznie się powtarzać.]]> 9835 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Mechanika kwantowa. Teoretyczne minimum - Leonard Susskind, Art Friedeman]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/24/recenzja-mechanika-kwantowa-teoretyczne-minimum-leonard-susskind-art-friedeman/ Tue, 24 May 2016 08:48:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9838 20160524_101214 Mechanika kwantowa nie należy do dziedzin łatwych dlatego też przystępując do poznawania tej dziedziny nie powinniśmy liczyć na taryfę ulgową. Nie bez powodu ludzie, którzy od lat zajmują się nią zawodowo, wciąż powtarzają, że choć potrafią z niej korzystać to jej nie rozumieją. Jeżeli wpadniesz na pomysł, aby zrozumieć mechanikę kwantową "na chłopski rozum" - przepadłeś z kretesem. Mechanika kwantowa w dużej mierze opiera się na zjawiskach sprzecznych z naszą intuicją, przeczących całej naszej wiedzy opierającej się na świecie makro. Po takim wstępie należy się kilka słów otuchy. Jeżeli powyższy opis nie zniechęcił Cię, a wręcz zachęcił do podjęcia wyzwania i zaznajomienia się z podstawami tej niesamowitej dziedziny nauki to Teoretyczne minimum stanowi aktualnie najlepszy podręcznik na rynku. Susskind ze swoją lekkością słowa sprawia, że trudne rzeczy stają się... nie łatwe, ale mniej trudne. Wszystko co da się jasno wyjaśnić jest wyjaśnione jasno. To co jest trudne i nieintuicyjne jest ujęte na tyle obszernie, że przy odrobinie determinacji można "przegryźć się" przez opisywany materiał. Co ciekawe mimo poważnej materii, czytając Teoretyczne Minimum odniosłem wrażenie, że książka napisana jest wręcz ze swadą. Lekki język, satyryczne dialogi na początku każdego rozdziału nie pozwalają zapomnieć, że książka ta powstała w efekcie współpracy nauczyciela z uczniem. Art Friedeman uczęszczał na wykłady Susskinda z mechaniki kwantowej, z którym potem jeszcze dużo o niej dyskutował. Stąd też pomysł na stworzenie tej książki, ale też jej unikalny charakter. Rozmawiając z żółtodziobem Leonard Susskind słyszał pytania, o których - gdyby sam pisał podręcznik - zapewne by nie pomyślał. Odpowiedź na wszystkie te pytania Czytelnik znajdzie w Teoretycznym Minimum. To duża zaleta tej pozycji. 20160524_101109 Zastrzeżenie: Zdecydowanie już podchodząc do tej książki, dobrze mieć za sobą solidne podstawy z mechaniki klasycznej, a w tym może pomóc pierwsza część tej książki Teoretyczne Minimum. Co musisz wiedzieć, aby zacząć zajmować się fizyką?
    Tytuł: Mechanika kwantowa. Teoretyczne minimum Autor: Leonard Susskind, Art Friedeman Stron: 336 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Link: http://www.proszynski.pl/Mechanika_kwantowa__Teoretyczne_minimum-p-33197-.html ISBN: 978-83-8069-236-7    ]]>
    9838 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Suborbitalny lot indyjskiego wahadłowca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/24/suborbitalny-lot-indyjskiego-wahadlowca/ Tue, 24 May 2016 08:55:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9841 Wizja artystyczna indyjskiego demonstratora pojazdu powrotnego (RLV-TD) / Credits: ISRO Wizja artystyczna indyjskiego demonstratora pojazdu powrotnego (RLV-TD) / Credits: ISRO[/caption] Indyjska Agencja Kosmiczna ISRO 23 maja przetestowała za pomocą własnej rakiety statek demonstracyjny wielokrotnego użytku będący małym wahadłowcem kosmicznym. ISRO (Indian Space Research Organisation) prowadzi już dłuższego czasu prace badawczo-rozwojowe nad własnym statkiem kosmicznym wielokrotnego użytku. Prace te podzielone są na widoczne etapy, z których jeden obejmował będzie testy napędu typu scramjet (Scramjet Propulsion Experiment, SPEX). Pozostałe zaś etapy to eksperymenty z lotami hipersonicznymi (Hypersonic Flight Experiment, HEX), lądowaniami (Landing Experiment, LEX) oraz lotami powrotnymi (Return Flight Experiment, REX). System ma opierać się na dwustopniowym dostępie do orbity, tzw. Two-Stage To Orbit. Wystrzelony dzisiaj statek realizował misję HEX. W ramach misji HEX wysłany został na trajektorię suborbitalną demonstrator pojazdu wielokrotnego użytku RLV-TD (Reusable Launch Vehicle – Technology Demonstrator). Statek ma masę niecałych dwóch ton, jest długi na 6,5 metra i można go wynieść na wysokość do około 70 kilometrów. Do wyniesienia RLV-TD wykorzystano posiadającą na starcie masę 9 ton rakietę HS9 na paliwo stałe. Miejscem startu był port kosmiczny Satish Dhawan Space Center. Po 90 sekundach rakieta HS9 zakończyła swoją pracę, a wahadłowiec wznosił się dalej ponad większość gazów atmosferycznych osiągając wysokość około 70 kilometrów nad Ziemią. Po zakończeniu pracy rakiety spadła do Zatoki Bengalskiej, natomiast wahadłowiec podniósł nos ponad linię horyzontu, w sposób znany z misji amerykańskich promów kosmicznych. Na tarcie o cząsteczki atmosfery z czasem wystawione zostało poszycie pojazdu złożone z 600 odpornych na działanie wysokich temperatur płytek. Inżynierowie zebrali w ten sposób ogrom informacji dotyczących charakterystyki lotu, co pozwoli w efekcie na potwierdzenie wysokiej efektywności opracowanej konstrukcji. Demonstrator technologii w ramach misji HEX nie zakładał możliwości powrotu nad ląd i lądowania na pasie, dlatego po locie szybowcowym wahadłowiec rozbił się o wody Zatoki Bengalskiej. Przy misji trwającej od momentu startu do rozbicia w wodach na wschód od Indii około 20 minut, przeprowadzonych zostało pięć eksperymentów, wliczając w nie: walidację charakterystyk aerodynamicznych całej konstrukcji w czasie lotu hipersonicznego, określenie sił oddziałujących na konstrukcję w trakcie wejścia w atmosferę, odzyskanie pozostałości pojazdu z morza, określenie sprawności włókna węglowego (obecnego na nosie konstrukcji) oraz demonstrację poprawności separacji rakiety od wahadłowca. Zauważalnie element odzyskania z wody przy rozbiciu konstrukcji nie był ostatecznie uwzględniony w dzisiejszej misji RLV-TD. Warto pamiętać, że projekt indyjskiego wahadłowca początkowo miał zostać zademonstrowany w 2009 roku. Rzeczywistość zweryfikowała jednak te plany, a agencja ISRO za bardziej priorytetowe uznała realizację komercyjnych lotów swoich rakiet z ładunkami. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9841 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kongres mówi: zapomnijcie o misji na planetoidę - wracamy na Księżyc!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/24/kongres-mowi-zapomnijcie-o-misji-na-planetoide-wracamy-na-ksiezyc/ Tue, 24 May 2016 13:54:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9849 Najlepsze zdjęcie odwrotnej strony Księżyca. Źródło: NASA Najlepsze zdjęcie odwrotnej strony Księżyca. Źródło: NASA[/caption] We wtorek osoby odpowiadające za tworzenie budżetu w Izbie Reprezentantów dokonają zmian w ustawie, która przydziela fundusze agencjom federalnym oraz m.in. NASA, na przyszły rok. Jednak szkic pełnej treści ustawy opublikowany w poniedziałek zawiera duże zaskoczenie dla agencji kosmicznej: Izba proponuje zwrot w pracach agencji z bezpośredniej ścieżki na Marsa na ścieżkę obejmującą najpierw lądowanie na Księżycu. Od czasów mowy Prezydenta Obamy w 2010 roku, kiedy to omawiał politykę kosmiczną swojej administracji, agencja kosmiczna podążała luźną zdefiniowaną ścieżką mającą doprowadzić do wysłania najpierw astronautów na planetoidę w pobliżu Księżyca, a następnie do przeprowadzenia innych operacji w jego pobliżu - co miałoby być uwieńczone lądowaniem na Marsie w latach 2030-40. Niemniej jednak wiele raportów, w tym przygotowany przez Krajową Radę Badawczą (NRC) raport Pathways to Exploration, kwestionowało sensowność planu bezpośrednio zdążającego na Marsa. Panel zalecał NASA oraz Białemu Domowi ponowne rozważenie wykorzystania Księżyca jako pośredniego celu. W nowym budżecie przedstawionym przez Izbę, a przyznającym fundusze na rok fiskalny 2017, komitet przyznaje, że niektóre komponenty misji do planetoidy byłyby przydatne, np. badania nad napędem, zmiana orbity planetoidy - jednak jednocześnie członkowie komitetu uważają, że "ani robotyczna, ani załogowa misja do planetoidy w znacznym stopniu nie przyczyni się do lądowania na Marsie." Co więcej, koszty tego typu misji są trudne do oszacowania. "W związku z powyższym, w projekcie budżetu dla NASA nie zaplanowano żadnych funduszy na rozwój misji robotycznej ani załogowej do planetoidy," napisano w projekcie. "Zamiast tego, NASA powinna rozpocząć prace nad planem powrotu na Księżyc w celu przetestowania technologii, które niezbędne będą podczas lotu na Marsa: moduły mieszkalne, badanie powierzchni Księżyca, lądowniki i statki ze zdolnością startu z powierzchni Księżyca." Tak czy inaczej ustawa musi przejść jeszcze przez Appropriations Committee oraz Izbę Reprezentantów, a następnie musi być przyjęta przez Senat. Jeszcze zanim Prezydent Obama objął swój urząd w społeczności kosmicznej w USA panowała ogólna zgoda co do tego, że NASA powinna ustanowić Marsa jako swój główny cel. Jednak za prezydentury George'a W. Busha, plan agencji kosmicznej uwzględniał najpierw powrót na Księżyc. Taka misja pozwoliłaby NASA oraz jej astronautom opracowanie technologii niezbędnych do życia na powierzchni globu bez atmosfery, pozbawionej ochrony przed wiatrem słonecznym czy też technologii pozyskiwania wody z lodu znajdującego się w kraterach - co byłoby bardzo przydatne w misjach na dalsze ciała Układu Słonecznego, takie jak Mars. Od 2010 roku NASA podążała w kierunku realizacji celów administracji nowego Prezydenta. Jednak jak dotąd NASA nie przedstawiła konkretnej mapy drogowej prowadzącej do tego celu, ani nie powiedziała ile misja na Marsa może kosztować. Krytycy od jakiegoś czasu podkreślają, że agencja bez konkretnego planu zmierza donikąd, a inni uważają, że agencja nie przedstawiła Kongresowi budżetu takiej misji, aby ustawodawcy nie doznali szoku. "Skupienie NASA na projekcie "Journey to Mars" podczas gdy nawet nie mamy technologii, które pozwalają na jego realizację, jest źródłem rosnącej frustracji w przemyśle kosmicznym." W ubiegłym tygodniu były astronauta Leroy Chiao oraz prezes Space Foundation Elliot Pulham dali wyraz swojej frustracji. Pisząc o chęci badania Marsa zaznaczyli "To jest główny cel w dalszym horyzoncie badań kosmicznych. Jednak ze względu na fakt, że projekt ten wymaga dużo więcej środków niż jest dostępne, pomimo całej otoczki medialnej, USA wciąż nie mają formalnego programu podróży na marsa." W swoim liście Chiao i Pulham zaproponowali powrót na Księżyc - i nie tylko dlatego, że jest on mniej kosztowny. Większość międzynarodowych partnerów NASA, włącznie z Europejską Agencją Kosmiczną, wielokrotnie wyrażała większą chęć do badań Księżyca. Podczas gdy NASA chce latać w przestrzeni cis-lunarnej - ostrzegają Pulham i Chiao - te kraje mogą rozpocząć współpracę z Chinami, które od jakiegoś czasu informują, że chcą wysłać ludzi na Księżyc w nadchodzących dekadach. Co więcej, amerykański sektor kosmiczny także skłania się do lądowania na Księżycu. Pod koniec 2015 roku Kongres przyjął ustawę Commercial Space Launch Competitiveness Act, która pozwala prywatnym przedsiębiorcom zatrzymać wszelkie zasoby uzyskane na powierzchni planetoid i  - co ważne - Księżyca.  Wiele firm jest zainteresowanych eksploracją lodu zalegającego w ciemnych kraterach w pobliżu biegunów Księżyca. Tego typu przedsiębiorcy mogliby sprzedawać go z kolei NASA lub innym klientom jako paliwo rakietowe. Jednak bez NASA jako potencjalnego klienta - przedsiębiorstwa ciągle nie są pewne wartości takiego przedsięwzięcia. Jedno ze źródeł portalu Ars Technica w Izbie Reprezentantów potwierdziło, że proponowana ustawa zamierza przywrócić NASA na ścieżkę prowadzącą do lądowania na Księżycu, a dopiero później na Marsie. To podejście zdroworozsądkowe, ponieważ pozwala na współpracę z międzynarodowymi partnerami, stanowi konkretny plan eksploracji i wspiera prywatny sektor kosmiczny w USA Źróło: arstechnica]]> 9849 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Orbital Mechanics and Astrodynamics - Gerald R. Hintz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/24/recenzja-orbital-mechanics-and-astrodynamics-gerald-r-hintz/ Tue, 24 May 2016 15:43:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9852 9783319094434 Orbital Mechanics and Astrodynamics to pozycja przeznaczona przede wszystkim dla studentów astronomii i kierunków związanych z eksploracją przestrzeni kosmicznej jak i dla inżynierów na co dzień zajmujących się planowaniem misji kosmicznych i manewrów w przestrzeni kosmicznej. Obszernie ilustrowany podręcznik autorstwa Geralda R. Hintza szczegółowo zaznajamia czytelnika z fundamentalnymi i zaawansowanymi tematami z zakresu mechaniki orbitalnej i astrodynamiki, które pozwalają dokładnie zaznajomić się z dynamiką obiektów poruszających się w przestrzeni kosmicznej. [caption id="attachment_9856" align="aligncenter" width="642"]strona Strona 248, Źródło: Springer[/caption] Rozwiązania przedstawione w tej liczącej prawie 400 stron pozycji wykorzystywane są przez inżynierów w trakcie projektowania misji kosmicznych, a następnie podczas prowadzenia nawigacji wysyłanych z Ziemi sond.  Dzięki temu, że w książce opisano tak podstawowe, obliczeniowe jak i komputerowe metody planowania trajektorii międzyplanetarnych jak i orbitalnych otrzymujemy szeroki wgląd w techniki i narzędzia astronautyczne wykorzystywane na co dzień w sektorze kosmicznym. Oprócz praktycznych zastosowań i technik wykorzystywanych w przemyśle pierwsze rozdziały książki opisują wszystkie fundamentalne zasady fizyczne, które stanowią podstawę do rozwoju astrodynamiki i jej zastosowań. Każdy rozdział książki kończy się serią pytań i zadań, które w szczególności studentom pozwalają na sprawdzenie przyswojonej wiedzy.
    Tytuł: Orbital Mechanics and Astrodynamics. Techniques and Tools for Space Missions Autor: Gerald R. Hintz Stron: 386 (w tym 206 ilustracji) Wydawnictwo: Springer ISBN: 978-3-319-09443-4 Cena: 80,24 EUR / 100 CHF Link: http://www.springer.com/gp/book/9783319094434  ]]>
    9852 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble odsłania kulisy powstawania supermasywnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/25/hubble-odslania-kulisy-powstawania-supermasywnych-czarnych-dziur/ Tue, 24 May 2016 22:34:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9861 Wizja artystyczna zalążka supermasywnej czarnej dziury. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss Wizja artystyczna zalążka supermasywnej czarnej dziury. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss[/caption] Astrofizycy wykonali kolejne, istotne kroki na drodze do zrozumienia procesów odpowiadających za powstawanie supermasywnych czarnych dziur. W danych zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz dwóch innych kosmicznych teleskopów włoscy naukowcy odkryli najlepsze jak dotąd dowody na istnienie zalążków, które z czasem rozrastają się w supermasywne czarne dziury. Od wielu lat astronomowie zastanawiali się w jaki sposób tak szybko po Wielkim Wybuchu powstały supermasywne czarne dziury. Teraz zespół włoskich badaczy zidentyfikował dwa obiekty wczesnego Wszechświata, które wydają się być supermasywnymi czarnymi dziurami na bardzo wczesnym etapie ewolucji. Aby odkryć i zidentyfikować owe obiekty grupa naukowców wykorzystała modele komputerowe oraz zastosowała nową metodę analizy danych zebranych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Obydwa obiekty obserwowane są w niecały miliard lat po Wielkim Wybuchu i mają początkową masę ok. 100 000 mas Słońca. "Nasze odkrycie, jeżeli zostanie potwierdzone, może tłumaczyć w jaki sposób powstają te monstrualne czarne dziury," mówi Fabio Pacucci, główny autor badania z Scuola Normale Superiore w Pizie. Nowe wyniki pozwalają także wytłumaczyć dlaczego widzimy supermasywne czarne dziury już w niecały miliard lat po Wielkim Wybuchu. Istnieją dwie główne teorie tłumaczące powstawanie supermasywnych czarnych dziur we wczesnym Wszechświecie. Jedna z nich zakłada, że takie zalążki rozrastają się z czarnych dziur o początkowej masie dziesięciu do stu mas Słońca, powstałych wskutek kolapsu masywnej gwiazdy. Następnie takie dziury rosną łącząc się z innymi małymi czarnymi dziurami i akreując gaz ze swojego otoczenia. Niemniej jednak w tym przypadku musiałyby rosnąć w niesłychanym tempie, aby osiągnąć masę supermasywnej czurnej dziury, którą odkryliśmy zaledwie miliard lat po Wielkim Wybuchu. [caption id="attachment_9863" align="aligncenter" width="1000"]Zalążek supermasywnej czarnej dziury okiem Hubble'a. Źródło: NASA/STScI/ESA Zalążek supermasywnej czarnej dziury okiem Hubble'a. Źródło: NASA/STScI/ESA[/caption] Nowe odkrycie wskazuje jednak na inny scenariusz, w którym masywna czarna dziura o masie 100 000 razy większej od masy Słońca powstaje bezpośrednio wskutek kolapsu masywnego obłoku gazu. W tym przypadku wzrost czarnej dziury zaczyna się z poziomu dużej masy, i postępuje dużo szybciej. "Istnieje wiele wątpliwości co do tego, którą ścieżką podążają supermasywne czarne dziury," mówi współautorka artykułu Andrea Ferrara także z Scuola Normale Superiore. "Nasze wyniki wskazują jednak wyraźnie na jedną odpowiedź, w której czarne dziury zaczynają swoje życie z dużą masą i rosną w normalnym tempie zamiast zaczynać z niewielką masą i rosnąć w bardzo szybkim tempie." Andrea Grazian, współautorka opracowania z National Institute for Astrophysics we Włoszech tłumaczy: "Bardzo trudno odkryć takie zalążki czarnych dziur, a i potwierdzenie ich wykrycia jest wyjątkowo trudne. Niemniej jednak udało nam się najprawdopodobniej odkryć dwa dokładnie takie obiekty." Mimo, że obydwa obiekty zgadzają się z przewidywaniami teoretycznymi, niezbędne są dalsze obserwacje, które pozwolą potwierdzić ich prawdziwą naturę. Do ostatecznego potwierdzenia tej teorii powstawania supermasywnych czarnych dziur niezbędne będzie znalezienie większej liczby takich obiektów. [caption id="attachment_9865" align="aligncenter" width="1000"]Zalążki supermasywnej czarnej dziury widziane okiem Chandry. Źródło:  NASA/CXC/Scuola Normale Superiore/Pacucci Zalążki supermasywnej czarnej dziury widziane okiem Chandry. Źródło: NASA/CXC/Scuola Normale Superiore/Pacucci[/caption] Zespół badaczy planuje dalsze obserwacje w pasmie rentgenowskim i podczerwonym, które pozwolą sprawdzić czy oba obiekty mają także inne cechy zgodne z przewidywaniami teoretycznymi. Obserwatoria nowej generacji takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba oraz Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski z pewnością doprowadzą do przełomu w tej dziedzinie odkrywając jeszcze mniejsze i odleglejsze czarne dziury. Źródło: ESO/Hubble Uwagi [1] Supermasywne czarne dziury charakteryzują się masą rzędu milionów a nawet miliardów mas Słońca. We współczesnym wszechświecie tego typu czarne dziury znajdują się w centrach prawie wszystkich dużych galaktyk, włącznie z Drogą Mleczną. Supermasywna czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej charakteryzuje się masą czterech milionów mas Słońca. Dwa potencjalne zalążki czarnych dziur także mogły być początkowym stadium współczesnych supermasywnych czarnych dziur. [2] Zalążki czarnych dziur powstałe wskutek kolapsu masywnego obłoku gazu pomijają wszelkie pośrednie fazy ewolucji takie jak formowanie i śmierć masywnych gwiazd.  ]]> 9861 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem: Curiosity ogląda się za siebie [zdjęcie]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/25/a-tymczasem-curiosity-oglada-sie-za-siebie-zdjecie/ Tue, 24 May 2016 22:47:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9867 CjP6lKHUgAITfkj]]> 9867 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ocean na Marsie: nowe tropy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/25/ocean-na-marsie-nowe-tropy/ Tue, 24 May 2016 23:03:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9870 Ocean na Marsie. Wizja artystyczna. ESO/M. Kornmesser/N. Risinger (skysurvey.org) Ocean na Marsie. Wizja artystyczna. ESO/M. Kornmesser/N. Risinger (skysurvey.org)[/caption] Znaną od lat hipotezą jest istnienie wielkiego oceanu na północnej półkuli Marsa. Wskazuje na to kilka tropów, chemicznych – śladów pierwiastków w atmosferze i na powierzchni jak i fizycznych – linii brzegowych. Linie brzegowe są jednak znacznie bardziej tajemnicze i dopiero teraz zespół geologów przedstawił teorię na temat ich niespodziewanego rozmieszczenia i kształtu. Hipoteza o oceanie pokrywającym trzecią część Marsa powstała pod koniec lat 80 XX wieku. W ciągu kolejnych dziesięcioleci wiele obserwacji zdawało się potwierdzać tę koncepcję: poczynając od zdjęć w paśmie widzialnym po obserwacje radarowe i badanie składu gleby oraz atmosfery. Piętą achillesową hipotezy były jednak linie brzegowe. Mają one różne wysokości, a przy oceanach linia brzegowa znajduje się raczej na stałym poziomie. Te różnice (siegające 11 kilometrów) wyjaśniano poprzez teorię o zmianie obrotu osi Marsa. Jest jeszcze jeden szkopuł. Na Marsie można wyróżnić kilka linii brzegowych. Geolodzy i hydrolodzy z Planetary Science Institute w USA zaproponowali wyjaśnienie tej zagadki. Według nich, na kształt linii brzegowych oraz na rozłożenie materiału skalnego wpływ miały dwie potężne fale tsunami o wysokości 120 metrów. Obie były wywołane przez uderzenie meteorytów w powierzchnię oceanu. Pierwszy impakt nastąpił 3,4 miliarda lat temu. Potężna fala znacznie przesunęła linię brzegową, porywając przy okazji głazy o wielkości 10 metrów w głąb morza (przy cofaniu się) i zmieniając kształt dna na krawędziach oceanu. Następnie klimat się ochłodził a ocean zamarzł. Kilka milonów lat później na zamarznięte morze spadł kolejny meteoryt, który wypchnął lodową falę, ta szybko zamarzła i nie cofnęła się już z powrotem do starej niecki. Teorie te powstały przy analizie zobrazowań satelitarnych, przede wszystkim transportowanego przez tsunami materiału (głazów i lodu). Źródło: Scientific Reports / Kosmonauta.net]]> 9870 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy pierwotne czarne dziury mają związek z ciemną materią?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/25/czy-pierwotne-czarne-dziury-maja-zwiazek-z-ciemna-materia/ Wed, 25 May 2016 12:18:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9874 Po lewej: zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Spitzer przedstawia promieniowanie podczerwone w Wielkiej Niedźwiedzicy. Po prawej: po zamaskowaniu wszystkich znanych gwiazd, galaktyk i artefaktów i podbiciu pozostałego promieniowania pojawia się nieregularne promieniowanie tła. To kosmiczne promieniowanie tła w podczerwieni (CIB); Poświata CIB jest bardziej nieregularna niż można to wytłumaczyć przez odległe, niezauważone galaktyki. Nadmiar struktury może być światłem wyemitowanym w czasach gdy Wszechświat miał mniej niż 1 miliard lat. Naukowcy uważają, że za to promieniowanie odpowiedzialne są pierwsze obiekty we Wszechświecie takie jak pierwsze gwiazdy i czarne dziury. Źródło: NASA/JPL-Caltech/A Kashlinsky (Goddard) Po lewej: zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Spitzer przedstawia promieniowanie podczerwone w Wielkiej Niedźwiedzicy. Po prawej: po zamaskowaniu wszystkich znanych gwiazd, galaktyk i artefaktów i podbiciu pozostałego promieniowania pojawia się nieregularne promieniowanie tła. To kosmiczne promieniowanie tła w podczerwieni (CIB); Poświata CIB jest bardziej nieregularna niż można to wytłumaczyć przez odległe, niezauważone galaktyki. Nadmiar struktury może być światłem wyemitowanym w czasach gdy Wszechświat miał mniej niż 1 miliard lat. Naukowcy uważają, że za to promieniowanie odpowiedzialne są pierwsze obiekty we Wszechświecie takie jak pierwsze gwiazdy i czarne dziury. Źródło: NASA/JPL-Caltech/A Kashlinsky (Goddard)   Ciemna materia to tajemnicza substancja tworząca większość materii we Wszechświecie. Aktualnie naukowcy skłaniają się ku teorii mówiącej, że ciemna materia to pewnego rodzaju masywne cząstki egzotyczne. Dość intrygującą alternatywą dla tej teorii jest wytłumaczenie według którego ciemna materia składa się z czarnych dziur powstałych w pierwszej sekundzie istnienia naszego Wszechświata - tzw. pierwotnych czarnych dziur. Teraz naukowcy z NASA Goddard Space  Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland wskazują, że taka interpretacja zgadza się z naszą wiedzą o kosmicznym promieniowaniu tła w zakresie promieniowania podczerwonego i rentgenowskiego i może tłumaczyć nieoczekiwanie duże masy łączących się czarnych dziur wykrytych w zeszłym roku. "Nasze badania stanowią próbę połączenia szerokiego zestawu idei z obserwacjami i sprawdzenia jak one do siebie pasują. Okazuje się, że pasują do siebie zaskakująco dobrze," mówi Aleksander Kashlinsky, astrofizyk z NASA Goddard. "Jeżeli to prawda, to wszystkie galaktyki, włącznie z naszą, otoczone są w ogromnej sferze złożonej z czarnych dziur, z których każda ma masę ok. 30 mas Słońca." W 2005 roku Kashlinky kierował zespołem astronomów wykorzystującym Kosmiczny Teleskop Spitzer do badania podczerwonego promieniowania tła w jednym fragmencie nieba. Naukowcy donosili wtedy o niejednorodności promieniowania i doszli do wniosku, że promieniowanie pochodzi od pierwszych źródeł, które rozświetliły wszechświat 13 miliardów lat temu. Dalsze badania potwierdziły, że to kosmiczne promieniowanie tła w podczerwieni (CIB - cosmic infrared background) charakteryzuje się podobną, nieoczekiwaną strukturą w innych częściach nieba. W 2013 roku w ramach kolejnych badań porównano  kosmiczne promieniowanie tła w zakresie rentgenowskim (CXB) wykryte przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra z CIB na tym samym obszarze nieba.  Pierwsze gwiazdy emitowały promieniowanie głównie w zakresie optycznym i ultrafioletowym, które dzisiaj jest już przesunięte w zakres podczerwieni, dlatego też nie mogą one znacząco przyczyniać się do CXB. Mimo to nieregularne tło nisko-energetycznego promieniowania rentgenowskiego w CXB zgadzało się dość dobrze z nieregularnościami promieniowania CIB. Jedyny obiekt, o którym wiemy, że może być wystarczająco jasny w tak dużym zakresie energii, to czarna dziura. Zespół badaczy doszedł do wniosku, że pierwotne czarne dziury musiały bardzo licznie występować między pierwszymi gwiazdami, odpowiadając za co najmniej jedno na każde pięć źródeł przyczyniających się do CIB. Natura ciemnej materii pozostaje jedną z najważniejszych nierozwiązanych zagadek astrofizyki. Naukowcy aktualnie skłaniają się ku modelom teoretycznym tłumaczącym ciemną materię jako egzotyczne masywne cząstki, jednak jak dotąd poszukiwania takich cząstek nie przyniosły żadnych efektów. NASA  zajmuje się tą kwestią w ramach misji Alpha Magnetic Spectrometer oraz Kosmicznego Teleskopu Fermi. "Właśnie te badania dostarczają nam coraz dokładniejszych wyników, stopniowo zmniejszając zakres parametrów, w których mogą skrywać się cząstki ciemnej materii," mówi Kashlinsky. "Niepowodzenie tych poszukiwań doprowadziło do zwiększenia zainteresowania badaniami nad tym w jaki sposób pierwotne czarne dziury - czarne dziury, które pojawiły się w pierwszej sekundzie po Wielkim Wybuchu - mogą tłumaczyć zjawisko ciemnej materii." Fizycy określili kilka sposobów na które gorący, gwałtownie rozszerzający się Wszechświat mógł wytworzyć pierwotne czarne dziury w pierwszych tysięcznych częściach pierwszej sekundy po Wielkim Wybuchu. Im starszy jest Wszechświat gdy zachodzą te mechanizmy, tym większe mogą być czarne dziury. Z uwagi na fakt, że okno na ich tworzenie trwa zaledwie ułamek pierwszej sekundy, naukowcy oczekują, że pierwotne czarne dziury będą mieściły się w wąskim zakresie mas. 14 września ubiegłego roku obserwatorium LIGO zarejestrowało fale grawitacyjne powstałe w wyniku połączenia się dwóch czarnych dziur 1,3 miliarda lat temu. To było pierwsze odkrycie fal grawitacyjnych jak również pierwsze bezpośrednie odkrycie czarnych dziur. Sygnał dostarczył naukowcom z projektu LIGO informacji o masach pojedynczych czarnych dziur - w tym wypadku było to 29 i 36 mas Słońca +/- 4 masy Słońca. Wartości te były nieoczekiwanie duże i zaskakująco podobne do siebie. "W zależności od faktycznie zachodzących mechanizmów, pierwotne czarne dziury mogą mieć właściwości podobne do tych wykrytych przez LIGO," tłumaczy Kashlinsky. "Jeżeli przyjmiemy, że tak jest, że LIGO zarejestrował łączenie się czarnych dziur powstałych we wczesnym Wszechświecie, możemy wyciągnąć sporo wniosków na temat konsekwencji jakie takie zdarzenia mają dla ewolucji Wszechświata." W swoim artykule opublikowanym wczoraj (24 maja) w periodyku Astrophysical Journal Letters, Kashlinsky analizuje co by było gdyby ciemna materia składała się z populacji czarnych dziur podobnych do tych wykrytych przez LIGO. Czarne dziury zaburzają rozkład masy we wczesnym Wszechświecie, dodając niewielkie fluktuacje, których efekty widoczne są setki milionów lat później, gdy zaczęły powstawać pierwsze gwiazdy. Przez znaczną część pierwszych 500 milionów lat historii Wszechświata, normalna materia pozostawała zbyt gorąca, aby zacząć się ze sobą łączyć. Wysoka temperatura nie miała jednak wpływu na ciemną materię ponieważ ciemna materia oddziałuje przede wszystkim grawitacyjnie.  Łącząca się ciemna materia zapadała się w zagęszczenia zwane mini-halo, które z kolei mogły prowadzić do zagęszczania się normalnej materii. Gorący gaz opadający w kierunku mini-halo powodował powstawanie kieszeni gazu na tyle gęstych, aby mogły one kontynuować kolaps w nowe, pierwsze we Wszechświecie, gwiazdy. Kashlinsky wskazuje, że jeżeli czarne dziury odpowiadają za ciemną materię, ten proces zachodzi dużo szybciej i z łatwości prowadzi do niejednorodności CIB wykrytej w danych z teleskopu Spitzer, nawet jeżeli tylko z niewielkiej części mini-halo powstały gwiazdy. Podczas gdy gaz opadał na mini-halo, część gazu przechwytywana była także przez leżące w ich środku czarne dziury. materia opadająca na czarną dziurę podgrzewa się i zaczyna emitować promieniowanie rentgenowskie. Połączenie promieniowania podczerwonego pierwszych gwiazd z promieniowaniem rentgenowskim gazu opadającego na czarne dziury zgadza się z obserwowanym podobieństwem niejednorodności w promieniowaniu CIB i CXB. Od czasu do czasu, niektóre pierwotne czarne dziury na tyle się do siebie zbliżą, że powstaje układ podwójny czarnych dziur, który przez eony emituje promieniowanie grawitacyjne, traci energię i prowadzi do połączenia dwóch czarnych dziur w jedną większą. Tego typu zjawisko zarejestrowało właśnie obserwatorium LIGO. "Przyszłe obserwacje prowadzone za pomocą LIGO powiedzą nam dużo więcej o populacji czarnych dziur we Wszechświecie, i powinniśmy dość szybko dowiedzieć się czy proponowany przeze mnie scenariusz jest prawidłowy czy nie," mówi Kashlinsky. Więcej informacji: Źródło: NASA]]> 9874 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESO podpisuje umowę na budowę kopuły i konstrukcji teleskopu E-ELT]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/25/eso-podpisuje-umowe-na-budowe-kopuly-i-konstrukcji-teleskopu-e-elt/ Wed, 25 May 2016 12:58:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9879 Źródło: ESO/L. Calçada/ACe Consortium Źródło: ESO/L. Calçada/ACe Consortium[/caption] Podczas ceremonii, która odbyła się 25 maja 2016 r. w Garching pod Monachium, Europejskie Obserwatorium Południowe podpisało kontrakt z ACe Consortium składającym się z firm Astaldi, Cimolai oraz podwykonawcy EIE Group, na budowę kopuły i struktury teleskopu E-ELT (Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu Europejskiego). To największy kontrakt w historii ESO lecz także największy kontrakt kiedykolwiek zawarty w historii astronomii naziemnej. Podczas uroczystości przedstawiono projekt budowy E-ELT. Prace konstrukcyjne nad budową teleskopu i kopuły mogą się już zacząć. At a ceremony in Garching bei München, Germany on 25 May 2016, ESO signed the contract with the ACe Consortium, consisting of Astaldi, Cimolai and the nominated sub-contractor EIE Group for the dome and telescope structure of the European Extremely Large Telescope (E-ELT). This is the largest contract ever awarded by ESO and the largest ever contract in ground-based astronomy. At this occasion the construction design of the E-ELT was unveiled. In this picture Paolo Astaldi, Chairman of Astaldi (left) and Luigi Cimolai, President of Cimolai (right) sign the contract with ESO’s Director General, Tim de Zeeuw (centre). Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski (E-ELT) charakteryzuje się zwierciadłem głównym o średnicy 39 metrów i będzie największym na świecie teleskopem obserwującym w zakresie optycznym i w bliskiej podczerwieni: to naprawdę nasze największe oko na Wszechświat. Teleskop powstanie w północnym Chile na już przygotowanym do tego miejscu budowy. At a ceremony in Garching bei München, Germany on 25 May 2016, ESO signed the contract with the ACe Consortium, consisting of Astaldi, Cimolai and the nominated sub-contractor EIE Group for the dome and telescope structure of the European Extremely Large Telescope (E-ELT). This is the largest contract ever awarded by ESO and the largest ever contract in ground-based astronomy. At this occasion the construction design of the E-ELT was unveiled. This artist’s rendering of the E-ELT is based on the detailed construction design for the telescope. Umowa budowy kopuły i konstrukcji teleskopu została podpisana przez Dyrektora Generalnego ESO Tima de Zeeuwa, Prezesa Astaldi Paulo Astaldiego oraz Prezydenta Cimolai Luigi Cimolai. ESO Signs Largest Ever Ground-based Astronomy Contract for E-ELT Umowa obejmuje zaprojektowanie, stworzenie, transport, montaż na miejscu i weryfikację kopuły i konstrukcji teleskopu. Przy kwocie opiewającej na 400 milionów euro, jest to największy kontrakt kiedykolwiek zawarty przez ESO i zarazem największy kontrakt w astronomii naziemnej. ESO Signs Largest Ever Ground-based Astronomy Contract for E-ELT Kopuła E-ELT i konstrukcja teleskopu wyniesie technologię budowy teleskopów na zupełnie nowy poziom. Kontrakt obejmuje nie tylko potężną 85-metrowej średnicy obrotową kopułę o łącznej masie 5000 ton, lecz także ruchomy montaż teleskopu o masie 3000 ton.  Obydwie konstrukcje znacznie przewyższają rozmiarami swoich poprzedników. [caption id="attachment_9885" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie rozmiarów E-ELT do rozmiarów Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Źródło: ESO Porównanie rozmiarów E-ELT do rozmiarów Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Źródło: ESO[/caption] E-ELT powstaje na szczycie Cerro Armazones, wysokiej na 3000 metrów góry, znajdującej się około 20 kilometrów od Obserwatorium Paranal. Na miejscu powstała już droga dojazdowa na szczyt oraz wyrównano wierzchołek - prace nad budową kopuły rozpoczną się na miejscu w 2017 roku. [caption id="attachment_9886" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie rozmiarów E-ELT z VLT Porównanie rozmiarów E-ELT z VLT[/caption] Tim de Zeeuw, dyrektor generalny ESO powiedział: "E-ELT dostarczy nam odkryć, o których aktualnie nawet nie możemy marzyć, zainspiruje ludzi na całym świecie do zwrócenia się ku nauce, technologii oraz do przyjrzenia się naszemu miejscu we Wszechświecie. Dzisiejsza uroczystość jest krokiem milowym na drodze do rozpoczęcia obserwacji za pomocą E-ELT w 2024 roku." [caption id="attachment_9887" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie rozmiarów E-ELT z Big Benem w Londynie Porównanie rozmiarów E-ELT z Big Benem w Londynie[/caption] Wiele innych aspektów budowy E-ELT także postępuje w dobrym tempie. ESO podpisało już umowy na budowę pierwszych instrumentów: MICADO, HARMONI oraz METIS, jak również systemu optyki adaptacyjnej MAORY. Kontrakt na budowę potężnego lustra wtórnego zostanie podpisany wkrótce. Powierzchnia lustra zbierającego światło w E-ELT będzie większa od wszystkich istniejących teleskopów obserwujących w zakresie optycznym ŁĄCZNIE, a system optyki adaptacyjnej pozwoli na rejestrowanie obrazów 15 razy ostrzejszych od tych z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a na tej samej długości fali. Źródło: ESO]]> 9879 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 763 https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/09/ekstremalnie-wielki-teleskop-elt-trailer/ 0 0 <![CDATA[Ogromna młoda gromada galaktyk dostrzeżona we wczesnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/25/ogromna-mloda-gromada-galaktyk-dostrzezona-we-wczesnym-wszechswiecie/ Wed, 25 May 2016 17:10:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9889 ayoungmammot Nowa proto-gromada galaktyk w Gwiazdozbiorze Wolarza na zdjęciu z przeglądu NOAO Deep Wide-field Survey. Zielonymi kółkami zaznaczono należące do gromady galaktyki. Białe linie, kontury gęstości podkreślają zagęszczenie galaktyk w kierunku centrum kadru. Przedstawiony wycinek nieba ma rozmiary kątowe 20 x 17 minut łuku. Gromady galaktyk są zazwyczaj wyjątkowo ciemne, ok. 10 milionów razy słabsze niż najsłabsze gwiazdy widoczne gołym okiem. Nałożone zdjęcia przedstawiają dwie przykładowe galaktyki świecące w linii Lyman alfa. Źródło: dr Rui Xue, Purdue University[/caption] Astronomowie odkryli dowody na istnienie olbrzymiego zbioru młodych galaktyk 12 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Nowoodkryta "protogromada" galaktyk widziana w czasie gdy Wszechświat miał zaledwie 1,7 miliarda lat (12% aktualnego wieku), to jedna z najmasywniejszych struktur w tej odległości. Odkrycie dokonane w obserwatorium Kitt Peak National Observatory w Arizonie oraz Obserwatorium W. M. Kecka na szczycie Mauna Kea na Hawajach zostało opisane w artykule, który ukazał się w periodyku Astrophysical Journal. "Protogromada najprawdopodobniej z czasem rozrośnie się w masywną gromadę galaktyk podobną do Gromady Coma o masie nawet biliarda mas Słońca," mówi astrofizyk dr. Kyoung-Soo Lee z Purdue University, który jako pierwszy dostrzegł tę protogromadę. Tak masywne gromady spotyka się wyjątkowo rzadko:w tak wczesnym wszechświecie znamy zaledwie kilka takich obiektów. Nowo odkryta gromada to pierwsza gromada, do której przynależność poszczególnych galaktyk potwierdzono obszernymi badaniami spektroskopowymi. [caption id="attachment_9890" align="aligncenter" width="1000"]Gromada Coma na zdjęciu wykonanym w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Źródło: Dustin Lang oraz SDSS Gromada Coma na zdjęciu wykonanym w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Źródło: Dustin Lang oraz SDSS[/caption] Zespół pracujący pod kierownictwem dr Lee oraz dr Arjuna Dey z National Optical Astronomy Observatory korzystał z teleskopu Mayall na Kitt Peak do otrzymania bardzo głębokich zdjęć niewielkiego wycinka nieba (o rozmiarach kątowych porównywalnych z dwoma Księżycami w pełni) w kierunku Gwiazdozbioru Wolarza. Następnie zespół przerzucił się na teleskop Keck II na szczycie Mauna Kea w celu zmierzenia odległości do słabych galaktyk odkrytych na tym wycinku nieba. W ten sposób odkryto rozległą grupę. "Wiele galaktyk w tym fragmencie nieba znajduje się w tej samej odległości od Ziemi," mówi dr Dey. "Związane są ze sobą grawitacyjnie i dowody wskazują na to, że jest to właśnie tworząca się gromada." Materia we Wszechświecie łączy się ze sobą w większe struktury głównie pod wpływem grawitacji. Większość gwiazd znajduje się w galaktykach, które z kolei łączą się w grupy i gromady. Gromady galaktyk powszechnie obserwowane są we współczesnym Wszechświecie i w ich centrach znajdują się jedne z najstarszych i najmasywniejszych znanych nam galaktyk. Formowanie i wczesna historia gromad jest jednak słabo poznana. Odkrycie młodej proto-galaktyki pozwala naukowcom bezpośrednio obserwować i badać proces powstawania gromady. Źródło: Apj/phys.org]]> 9889 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Supermasywne czarne dziury wyłączają swoje galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/26/supermasywne-czarne-dziury-wylaczaja-swoje-galaktyki/ Thu, 26 May 2016 09:29:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9893 37-scientistsdi Międzynarodowy zespół naukowców zidentyfikował zjawisko, które sprawia, że duża liczba galaktyk zamienia się w kosmiczne cmentarzyska. Galaktyki rozpoczynają swoje życie jako aktywne i barwne galaktyki spiralne, pełne gazu i pyłu, wręcz kipiące od aktywności gwiazdotwórczej. Niemniej jednak, w toku ewolucji procesy gwiazdotwórcze w pewnym momencie ustają, a galaktyki zamieniają się w bezkształtne pustynie, pozbawione nowych gwiazd i w takim stanie już pozostają przez resztę swojego życia. Lecz mechanizm, który prowadzi do tak dramatycznych zmian i sprawia, że galaktyki już nie wracają do dawnej aktywności, jest jednym z największych tajemnic ewolucji galaktyk. Teraz, dzięki nowemu, obszernemu przeglądowi galaktyk SDSS-IV MaNGA, wspólnej pracy naukowców z uniwersytetów w Tokio i na Oxfordzie, udało się odkryć zaskakująco powszechne zjawisko, tzw. czerwone gejzery, które mogą wytłumaczyć powyższe zjawisko. Czerwone gejzery to galaktyki, w których centrach znajdują się nisko-energetyczne supermasywne czarne dziury, które emitują intensywne wiatry międzygwiezdne. Wiatry te zduszają procesy powstawania nowych gwiazd poprzez ogrzewanie gazu otoczenia w galaktykach, przez co nie może on się ochłodzić i skondensować w gwiazdy. Wyniki badań zostaną opublikowane w periodyku Nature. Główny autor artykułu dr Edmond Cheung z Instytutu Kavli na Uniwersytecie w Tokio powiedział: "Gwiazdy powstają z gazu, jednak w wielu galaktykach gwiazdy w ogóle nie powstawały pomimo dużych ilości gazu. Wiedzieliśmy, że w takich spokojnych galaktykach muszą zachodzić jakieś procesy, które powstrzymują formowanie się nowych gwiazd, i teraz uważamy, że zjawisko czerwonych gejzerów może odpowiadać za ciszę panującą w tych spokojnych galaktykach.' "Gwiazdy powstają z gazu, tak jak krople deszczu powstają z pary wodnej. W obu przypadkach trzeba jednak poczekać na ochłodzenie gazu, aby doszło do kondensacji. Dotąd nie mogliśmy zrozumieć co powstrzymywało chłodzenie tego gazu w wielu galaktykach," mówi współautor opracowania dr Michele Cappellari z Wydziału Fizyki na Uniwersytecie w Oxfordzie. "Jednak gdy stworzyliśmy model ruchu gazu w czerwonych gejzerach, okazało się, że gaz był wypychany z centrum galaktyki i uwalniał się spod jej grawitacyjnego wpływu." "Odkrycie było możliwe dzięki niezwykłej mocy przeglądu galaktyk MaNGA," mówi dr Kevin Bundy z Uniwersytetu w Tokio. "Przegląd ten umożliwia nam obserwowanie galaktyk w trzech wymiarach, dzięki temu że mapujemy nie tylko ich wygląd na niebie, lecz także ruch gwiazd i gazu w tych galaktykach." Na przykładzie odległej galaktyki nazwanej Akira naukowcy pokazali jak mechanizm napędzający wiatry ma swoje źródło w jądrze galaktyki. Ilość energii emitowana przez jądro napędzane przez supermasywną czarną dziurę wystarcza na zasilenie wiatru, który z kolei niesie ze sobą energię niezbędną do ogrzania chłodniejszego gazu otoczenia, co prowadzi do zahamowania procesów gwiazdotwórczych. Naukowcy zidentyfikowali także okresowość tych wiatrów - stąd nazwa "czerwone gejzery" (z uwagi na brak niebieskich młodych gwiazd). Zjawisko to, opisane w artykule na przykładzie Akiry, ma miejsce zaskakująco często i może być stosowane do wszystkich spokojnych galaktyk. Źródło: University of Oxford]]> 9893 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Liczba planet przyjaznych dla życia może być mniejsza przez atmosfery]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/26/liczba-planet-przyjaznych-dla-zycia-moze-byc-mniejsza-przez-atmosfery/ Thu, 26 May 2016 10:17:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9898 Wizja artystyczna układu planetarnego. Źródło: NASA/JPL-Caltech Wizja artystyczna układu planetarnego. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Nowe badania wskazują, że mniej planet może być przyjaznych życiu ze względu na atmosfery, które utrzymują na ich powierzchni za wysokie temperatury. Poszukując planet przyjaznych dla życia, naukowcy poszukują planet w tak zwanych ekosferach poszczególnych gwiazd - planet znajdujących się w odpowiednich odległościach od gwiazdy, gdzie na powierzchni planety może występować woda w stanie ciekłym. Zazwyczaj takie poszukiwania skupiały się na szukaniu planet krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca w podobny sposób do Ziemi. Niemniej jednak ostatnie badania skupiają się na małych planetach krążących wokół gwiazd zwanych karłami klasy M lub czerwonymi karłami - dużo mniejszymi i ciemniejszymi od Słońca. Karły klasy M stanowią 75% wszystkich gwiazd w naszej galaktyce, a najnowsze odkrycia wskazują, że wiele z nich posiada planety - przez co szacowana liczba planet w naszej galaktyce sięga miliardów. W tym miesiącu, zespoły naukowców pracujących przy projektach TRAPPIST i Kepler ogłosiły odkrycie wielu planet o rozmiarach podobnych do Ziemi, krążących wokół karłów klasy M. Niektóre z nich znajdują się w ekosferach tych gwiazd. Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z Imperial College London oraz Institute for Advanced Studies w Princeton, opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wskazują, że pomimo faktu, że planety krążą wokół mniejszych i ciemniejszych gwiazd, na wielu z nich temperatury mogą być wciąż za wysokie dla życia. Naukowcy wskazują, że niektóre z nich faktycznie mogą sprzyjać powstawaniu życia, lecz tylko te o masie niższej niż masa Ziemi. Dr James Owen, główny autor artykułu z Institute for Advanced Physics w Princeton powiedział: "Wcześniej zakładano, że planety o masach podobnych do Ziemi będą miały warunki sprzyjające powstaniu życia jeżeli znajdują się w 'ekosferze'. Jednak gdy przyjrzymy się ewolucji takich planet na przestrzeni miliardów lat okazuje się, że jest inaczej." Już wcześniej wiedzieliśmy, że wiele z tych planet powstało z gęstymi atmosferami składającymi się z wodoru i helu o masie 1% masy planety. Dla porównania ziemska atmosfera stanowi zaledwie milionową część masy planety. Efekt cieplarniany powstały w tak gęstej atmosferze sprawiłby, że powierzchnia takiej planety byłaby zbyt gorąca dla ciekłej wody, przez co początkowo planeta nie sprzyjałaby powstaniu na niej życia. Niemniej jednak uważano, że z czasem silne promieniowanie rentgenowskie oraz ultrafioletowe ze strony karła M doprowadziłoby do odparowania dużej części atmosfery, przez co warunki na powierzchni stałyby się dużo przyjaźniejsze dla życia. Nowe analizy wskazują jednak, że tak nie jest. Szczegółowe symulacje komputerowe wskazują, że takie gęste otoczki wodorowo-helowe nie uciekną grawitacji planety o masie podobnej lub większej od masy Ziemi. To oznacza, że taka atmosfera pozostanie na stałe wokół takiej planety. Jednak nie wszystko stracone. Podczas gdy większość planet o masie podobnej do masy Ziemi, krążących wokół karłów klasy M utrzyma swoje gęste atmosfery, mniejsze planety - porównywalne z Wenus czy Marsem, mogą wciąż się ich pozbywać. Dr Subjanjoy Mohanty, drugi z autorów opracowania, powiedział: "Najnowsze odkrycia egzoplanet wskazują, że stosunkowo małe planety mogą dużo liczniej występować wokół czerwonych karłów niż planety o masie Ziemi lub większe. W takim przypadku możemy znaleźć całe mnóstwo planet sprzyjających powstaniu życia w pobliżu chłodnych czerwonych karłów." Źródło: Imperial College London]]> 9898 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają olbrzymią planetę przy bardzo młodej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/26/astronomowie-odkrywaja-olbrzymia-planete-przy-bardzo-mlodej-gwiezdzie/ Thu, 26 May 2016 16:11:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9901 Astronomowie wykorzystali Teleskop Harlana J. Smitha w Obserwatorium McDonald w pobliżu Fort Davis w Teksasie. Źródło: Ethan Tweedie Photography Astronomowie wykorzystali Teleskop Harlana J. Smitha w Obserwatorium McDonald w pobliżu Fort Davis w Teksasie. Źródło: Ethan Tweedie Photography[/caption] W dniu dzisiejszym astronomowie ogłosili odkrycie olbrzymiej planety na ciasnej orbicie wokół gwiazdy na tyle młodej, że wciąż wokół niej krąży dysk gazu i pyłu. Odkrycie to stoi w sprzeczności z powszechnym poglądem, że duże planety potrzebują więcej czasu na uformowanie się. "Od dziesięcioleci powszechna wiedza mówi nam, że duże planety o masie Jowisza potrzebują co najmniej 10 milionów lat, aby się uformować," mówi Christopher Johns-Krull, główny autor opracowania opisującego nową planetę Cl Tau b, opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal. "Teoria ta była poddawana w wątpliwość w ostatnim dziesięcioleciu, a nawet oferowano wiele nowych pomysłów, jednak faktem jest, że musimy zidentyfikować dużo więcej nowo powstałych planet krążących wokół młodych gwiazd, jeżeli chcemy w pełni zrozumieć procesy ich powstawania." Cl Tau b jest co najmniej osiem razy większa od Jowisza, i krąży wokół gwiazdy w wieku 2 milionów lat znajdującej się ok. 450 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Byka. Ziemia i Słońce mają ponad 4 miliardy lat i choć katalog aktualnie znanych ponad 3300 egzoplanet zawiera planety tak młodsze jak i starsze od Ziemi, to przeszkody stojące na drodze do odkrywania planet krążących wokół dopiero co powstałych gwiazd są ogromne i frustrujące.  Istnieje stosunkowo niewiele gwiazd, które są na tyle młode i na tyle jasne, aby można je było obserwować wystarczająco szczegółowo za pomocą aktualnie dostępnych teleskopów, a jednocześnie posiadają dyski gazu i pyłu, w których powstają planety. Tak młode gwiazdy często są bardzo aktywne, obserwuje się na nich rozbłyski, pociemnienia, ogromne plamy gwiezdne oraz silne pola magnetyczne, które mogą wyglądać pozorować istnienie planet tam gdzie w rzeczywistości ich nie ma. CI Tau b krąży wokół Cl Tau z okresem równym dziewięć dni. Planetę odkrytą za pomocą metody prędkości radialnych w ramach przeglądu 140 gwiazd w rejonie gwiazdotwórczym Taurus-Auriga, który rozpoczął się w 2004 roku. [caption id="attachment_9902" align="aligncenter" width="527"]Powyższy obraz z teleskopu interferometrycznego przedstawia dysk gazu i pyłu otaczający Cl Tau. Źródło: Stephane Guilloteau/University of Bordeaux Powyższy obraz z teleskopu interferometrycznego przedstawia dysk gazu i pyłu otaczający Cl Tau. Źródło: Stephane Guilloteau/University of Bordeaux[/caption] "Te wyniki są zaskakujące, ponieważ dowodzą, że olbrzymie planety mogą powstawać na tyle szybko, że dysk gazowo-pyłowy, będący pozostałością obłoku, z którego powstała gwiazda, wciąż istnieje," mówi Lisa Prato z Lowell Observatory, współtwórca przeglądu młodych planet i współautorka artykułu. "Powstanie olbrzymiej planety przy wewnętrznej krawędzi dysku, będzie miało w przyszłości ogromny wpływ na cały obszar, w którym potencjalnie mogą powstawać mniejsze planety typu ziemskiego." Wstępne obserwacje prędkości radialnych w zakresie optycznym wykonywane w McDonald Observatory wskazywały na możliwość obecności planety w pobliżu gwiazdy. W związku z tym zespół wykonał także pomiary fotometryczne w Lowell i dorzucił 5 lat obserwacji w podczerwieni wykonywanych na Hawajach, Kitt Peak oraz w McDonald w celu wykluczenia możliwości, że sygnał optyczny pochodzi od plam gwiezdnych lub innych tego typu zakryć. Źródło: Rice University]]> 9901 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Radar NASA odnajduje ślady epoki lodowcowej na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/26/radar-nasa-odnajduje-slady-epoki-lodowcowej-na-marsie/ Thu, 26 May 2016 21:58:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9905 Cykle pogodowe prowadzą do powstawania coraz to nowych warstw lodu i pyłu w marsjańskich czapach polarnych. Powyższe zdjęcie to rzut  wykonany na podstawie danych zebranych za pomocą instrumentu THEMIS na pokładzie sondy Mars Odyssey. Źródło: NASA/JPL/Arizona State University, R. Luk Cykle pogodowe prowadzą do powstawania coraz to nowych warstw lodu i pyłu w marsjańskich czapach polarnych. Powyższe zdjęcie to rzut wykonany na podstawie danych zebranych za pomocą instrumentu THEMIS na pokładzie sondy Mars Odyssey. Źródło: NASA/JPL/Arizona State University, R. Luk[/caption] Naukowcy analizujący dane radarowe zebrane za pomocą sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) odkryli zapis ostatniej epoki lodowcowej na Marsie zapisany w północnej czapie polarnej. Nowe wyniki zgadzają się z wcześniejszymi modelami, które wskazują na koniec ostatniej epoki lodowcowej jakieś 400 000 lat temu oraz z przewidywaniami tego jak dużo lodu zebrało się na biegunach od tego czasu. Wyniki, które zostaną opublikowane jutro w periodyku Science, pomagają dopracować modele przeszłości i przyszłości klimatu Czerwonej Planety pozwalając naukowcom oszacować ilość i ruch  lodu między biegunami, a średnimi szerokościami geograficznymi. Na Marsie występują jasne czapy polarne, które można dostrzec za pomocą teleskopów z Ziemi. W ciągu roku wyraźnie widać zmiany ilości lodu składającego się z dwutlenku węgla. W ciągu lata na półkuli północnej, pozostała czapa polarna składa się w całości z lodu wodnego, południowa czapa polarna także składa się z lodu wodnego, jednak ona nawet latem pozostaje przykryta cienką warstwą lodu składającego się z dwutlenku węgla. Jednak w toku setek tysięcy lat na Marsie także zachodzą zmiany w nachyleniu i kształcie orbity. Tego typu zmiany powodują znaczące zmiany klimatyczne na planecie, włącznie z epokami lodowcowymi. Na Ziemi także mamy do czynienia z takimi fazami - są to tzw. cykle Milankovicia. Naukowcy wykorzystali dane zebrane przez instrument SHARAD (Shallow Subsurface Radar) zainstalowany na pokładzie MRO do stworzenia obrazów zwanych radargramami, które są pionowymi przekrojami przez warstwy lodu i pyłu tworzące marsjańskie czapy polarne. W ramach najnowszych badań, badacze przeanalizowali setki takich zdjęć w celu  zbadania różnic we właściwościach poszczególnych warstw. [caption id="attachment_9907" align="aligncenter" width="840"]Analizując obrazy radarowe jak ten na górze, naukowcy odkrywają dowody przeszłości klimatycznej północnej czapy polarnej na Marsie. Źródło: NASA/JPL/Sapienza University of Rome Analizując obrazy radarowe jak ten na górze, naukowcy odkrywają dowody przeszłości klimatycznej północnej czapy polarnej na Marsie. Źródło: NASA/JPL/Sapienza University of Rome[/caption] Udało się zidentyfikować granicę w lodzie rozprzestrzeniającą się na całą północną czapę polarną. Powyżej tej granicy warstwy akumulowały się bardzo szybko i jednorodnie, w porównaniu do warstw poniżej. "Warstwy znajdujące się w górnych kilkuset metrach  wykazującą cechy wskazujące na okres erozji, a następnie okres gwałtownej akumulacji, która trwa do dzisiaj," mówi planetolog Isaac Smith, główny autor badania. Smith kierował badaniami podczas swojego pobytu w Southwest Research Institute w Boulder w Kolorado. Teraz pracuje w Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie. Na Ziemi epoki lodowcowe przychodzą gdy obszary okołobiegunowe oraz na wysokich szerokościach geograficznych ochładzają się przez tysiące lat, przez co lodowce się rozrastają w kierunku niższych szerokości geograficznych. W przeciwieństwie do tego procesu na Marsie zmienność pojawia się gdy - w wyniku zwiększonego nachylenia osi obrotu planety - jego bieguny stają się cieplejsze niż niższe szerokości. W tych okresach czapy polarne wycofują się, a para wodna przemieszcza się w kierunku równika prowadząc do powstawania zlodowacenia podziemnego i powstawania lodowców na niższych szerokościach. Gdy ciepły okres na biegunach dobiega końca, ponownie dochodzi do gromadzenia się lodu na biegunach i jego utraty na niższych szerokościach. To cofanie i ponowny wzrost czapy polarnej to dokładnie to, co Smith wraz ze współpracownikami zauważył w danych radarowych z instrumentu SHARAD. Wzrost rozmiarów czapy polarnej po zakończeniu epoki lodowcowej oczekiwany jest także w modelach klimatu pokazujących jak lód przemieszcza się wraz ze zmianami właściwości orbity planety, szczególnie z jej nachyleniem. Modele te przewidują, że ostatnia epoka lodowcowa na Marsie zakończyła się około 400 000 lat temu, gdy bieguny zaczęły się ochładzać w stosunku do równika. Modele wskazują, że od tego czasu grubość lodu na biegunach wzrosła o około 300 metrów. Górna warstwa określona przez Smitha i jego współpracowników osiąga maksymalną grubość 320 metrów na całej czapie polarnej co odpowiada 60-centymetrowej grubości warstwie lodu na całej powierzchni planety. Wartości te zgadzają się z przewidywaniami modeli opracowanych przez innych naukowców w 2003 i 2007 roku. "Oznacza to, że udało nam się zidentyfikować zapis ostatniej epoki lodowcowej na Marsie oraz wzrost czapy polarnej od tego czasu. Wykorzystując te pomiary, możemy poprawić naszą wiedzę o tym jak dużo wody przemieszcza się między biegunami a niższymi szerokościami, a tym samym poprawić naszą wiedzę o marsjańskim klimacie," mówi Smith. Po 10 latach spędzonych na orbicie wokół Marsa, sonda Mars Reconnaissance Orbiter wraz ze swoimi sześcioma instrumentami naukowymi wciąż działa doskonale. "Żywotność tej sondy pozwoliła nam dokładniej zbadać radarowo marsjańskie bieguny," mówi Richard Zurek, główny naukowiec misji z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Źródło: NASA]]> 9905 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ganimedes w pełnej glorii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/27/ganimedes-w-pelnej-glorii/ Thu, 26 May 2016 23:46:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9909 ganymede_vgr1_global_render_final_p_8b_caption KLIKNIJ ABY OTWORZYĆ W PEŁNYM ROZMIARZE. Źródło: Bjorn Jónsson[/caption] To chyba największa globalna mozaika Ganimedesa - składa się z 17 klatek. Źródłowe zdjęcia zostały wykonane przez sondę Voyager 1 w dniu 5 marca 1979 roku w ciągu 2 godzin. Podczas tych dwóch godzin odległość Voyager-Ganimedes zmalała z 305 000 do 180 000 kilometrów. Oryginalne zdjęcia powyżej zostały przedstawione w projekcji cylindrycznej. Zostały one wykonane w filtrach GBV lub OBV, a następnie na ich podstawie powstał syntentyczny obraz RGB przedstawiający księżyc w prawdziwych barwach. Dużym problemem przy tworzeniu tej mozaiki był fakt, że niektóre zdjęcia źródłowe były rozmazane. Powodem było intensywne promieniowanie magnetosfery Jowisza, które wpłynęło na komputer i zegar sondy Voyager 1.  Z tego też powodu niektóre zdjęcia były wykonywane gdy platforma skanująca instrumentu wciąż była w ruchu. Na szczęście dekonwolucja pozwoliła na częściowe wyostrzenie zdjęć. Źródło: Unmannedspaceflight]]> 9909 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Największe zbliżenia powierzchni Plutona na dłuuugie lata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/27/najwieksze-zblizenia-powierzchni-plutona-na-dluuugie-lata/ Fri, 27 May 2016 19:25:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9917 "To nowe zdjęcie przyciąga jak magnes," powiedział Alan Stern, główny badacz misji New Horizons z Southwest Research Institute w Boulder w stanie Kolorado. "Aż chciałoby się wrócić kolejną sondą na Plutona i wykonać zdjęcia całej powierzchni planety w tej rozdzielczości." Zdjęcia, które złożyły się na powyższą mozaikę zostały wykonane za pomocą instrumentu Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) z odległości około 15,850 kilometrów od Plutona, na 23 minuty przed momentem największego zbliżenia sondy do planety. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI]]> 9917 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kometa 67P posiada składniki niezbędne do powstania życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/27/kometa-67p-posiada-skladniki-niezbedne-do-powstania-zycia/ Fri, 27 May 2016 21:53:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9920 Rosetta_s_comet_article_mob Na powierzchni komety 67p/Czuriumow-Gerasimienko wokół której od dwóch lat krąży sonda Rosetta odkryto składniki uważane za kluczowe dla powstania życia na Ziemi miliardy lat temu. Wśród odkrytych składników jest aminokwas glicyna, powszechny w białkach, raz fosfor - główny składnik DNA i błon komórkowych. Naukowcy już od dawna zastanawiają się czy być może woda i związki organiczne nie dotarły na Ziemię w kometach i planetoidach po tym jak Ziemia już się ochłodziła. Choć znamy już komety i planetoidy zawierające wodę podobną do tej znajdowanej w ziemskich oceanach, sonda Rosetta odkryła, że lód na powierzchni komety 67p ma inny skład niż woda na Ziemi - tym samym od nowa rozpoczynając debatę o roli komet w historii wody na Ziemi. Niemniej jednak najnowsze wyniki wskazują, że komety tak czy inaczej mają potencjał dostarczania na Ziemię składników kluczowych do powstania życia jakie znamy. [caption id="attachment_9921" align="aligncenter" width="1000"]Kometa 67P posiada składniki niezbędne do powstania życia Kometa 67P posiada składniki niezbędne do powstania życia[/caption] Aminokwasy to niesłychanie ważne związki organiczne składające się z węgla, tlenu, wodoru i azotu. Stanowią one podstawę do budowy białek. Ślady najprostszego aminokwasu - glicyny - odkryte zostały już w próbkach pyłu z komety Wild-2. Próbki wróciły w specjalnym zasobniku na Ziemię w 2006 roku w ramach misji Stardust. Jednak wtedy istniało ryzyko, że zebrany pył został zanieczyszczony materiałem pochodzenia ziemskiego, przez co analiza była wyjątkowo trudna. Teraz sonda Rosetta kilkukrotnie bezpośrednio wykryła glicynę w atmosferze, w komie komety 67P. "To pierwsza w historii bezsprzeczna detekcja glicyny w materiale kometarnym," mówi Kathrin Altwegg, główna badaczka instrumentu ROSINA, który wykonał pomiary oraz główna autorka artykułu opublikowanego w dniu dzisiejszym w periodyku Science Advances. "Jednocześnie udało nam się odkryć określone inne cząsteczki organiczne, które mogą być prekursorami glicyny, wskazujące na możliwe sposoby jej powstania." Pomiary zostały wykonane zanim kometa osiągnęła peryhelium swojej orbity w sierpniu 2015 roku. Pierwsza detekcja glicyny miała miejsce w październiku 2014 roku, gdy sonda Rosetta znajdowała się zaledwie 10 km od jądra komety. Ponownie udało się zarejestrować obecność glicyny w marcu 2015 roku, gdy sonda znajdowała się 15-30 km od jądra komety. Glicyna przechodzi w stan gazowy, gdy osiągnie temperaturę nieco poniżej 150 stopni Celsjusza co oznacza, że z powierzchni lub spod powierzchni komety uwalniana jest w bardzo małych ilościach - ze względu na niskie temperatury. Dlatego też sondzie Rosetta nie zawsze udało się zarejestrować ślady glicyny. Źródło: ESA]]> 9920 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno przechodzi spod grawitacji Słońca pod grawitację Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/28/sonda-juno-przechodzi-spod-grawitacji-slonca-pod-grawitacje-jowisza/ Sat, 28 May 2016 09:29:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9924 Wizja artystyczna sondy Juno podczas bliskiego  przelotu w pobliżu Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech Wizja artystyczna sondy Juno podczas bliskiego przelotu w pobliżu Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Od momentu startu pięć lat temu, trzy główne siły oddziaływały na sondę Juno przemierzającą Układ Słoneczny. Była to grawitacja Słońca, Ziemi i Jowisza - swego rodzaju trójoddziaływanie. W niektórych momentach sonda znajdowała się na tyle blisko Ziemi, że to właśnie jej grawitacja wiodła prym. Od jakiegoś czasu to Słońce przede wszystkim oddziaływało na trajektorię lotu sondy Juno. W dniu dzisiejszym, stery przejął Jowisz. Oddziaływanie ze strony Jowisza jest teraz silniejsze niż ze strony Słońca. "W dniu dzisiejszym oddziaływanie grawitacyjne Jowisza jest równie silne co ze strony Słońca," powiedział Rick Nybakken, menadżer projektu Juno z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, w Kalifornii. "Od jutra  już do końca misji to oddziaływanie grawitacyjne Jowisza będzie odpowiadało za trajektorię sondy. Wpływ zaburzający ze strony innych ciał niebieskich będzie niemal zerowy." Sonda Juno została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 5 sierpnia 2011 roku. 4 lipca 2016 roku sonda wykona manewr wejścia na orbitę wokół Jowisza - włączenie silnika na 35 minut pozwoli na zmianę prędkości o 542 metry na sekundę. Gdy sonda znajdzie się już na orbicie, okrąży Jowisza 37 razy zbliżając się do niego nawet na 5 000 km nad wierzchołki chmur. Podczas planowanych bliskich przelotów sonda Juno postara się zajrzeć pod warstwę chmur, a także zbada zorze starając się dowiedzieć więcej o pochodzeniu, budowie, atmosferze i magnetosferze planety. Źródło: NASA]]> 9924 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 239 http://www.astronomos.pl/sonda-juno-przechodzi-spod-grawitacji-slonca-pod-grawitacje-jowisza/ 0 0 <![CDATA[Nowy portal ESA o Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/28/nowy-portal-esa-o-ksiezycu/ Sat, 28 May 2016 09:39:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9927 Eksploracja Księżyca wg ESA. Źródło: ESA Eksploracja Księżyca wg ESA. Źródło: ESA[/caption] Wraz z rosnącym zainteresowaniem misjami do Księżyca, ESA uruchomiła specjalny portal pozwalający w interaktywny sposób lepiej poznać naszego satelitę. Interaktywny Przewodnik po Księżycu można odwiedzić pod adresem http://lunarexploration.esa.int Na serwisie internetowym można poznać historię księżyca, technologie związane z jego eksploracją, a także szczegóły dotyczące poszczególnych misji załogowych i bezzałogowych. Nowy Dyrektor Generalny ESA, Jan Woerner, od 2015 roku głośno promuje koncepcję budowy międzynarodowej bazy na Księżycu o nieformalnej nazwie “Moon Village”. Taka “księżycowa wioska” realizowana powstałaby po zakończeniu programu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), której pobyt na orbicie został przedłużony do minimum 2024 roku. ESA również zaangażowana jest w rozwój amerykańskiego statku kosmicznego Orion. W Bremie powstaje moduł serwisowy statku. Konstrukcja Oparta na doświadczeniach rozwijanych dla pojazdów ATV, będzie odpowiadać za zasilanie oraz silniki nowego statku kosmicznego. Źródło: Kosmonauta.net]]> 9927 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ekosferyczny przegląd Keplera, cz 1.: Kepler-560b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/28/ekosferyczny-przeglad-keplera-cz-1-kepler-560b/ Sat, 28 May 2016 15:54:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9930 Różne typu egzoplanet, które czekają na odkrycie: gazowe giganty z dużymi egzoksiężycami, lodowe globy, jałowe skaliste obiekty, "super-Ziemie" z głębokim oceanem oraz (w środku) Ziemia. Planety nie są w skali w porównaniu z Ziemią / Źródło: K. Kanawka, Kosmonauta.net Różne typu egzoplanet, które czekają na odkrycie: gazowe giganty z dużymi egzoksiężycami, lodowe globy, jałowe skaliste obiekty, "super-Ziemie" z głębokim oceanem oraz (w środku) Ziemia. Planety nie są w skali w porównaniu z Ziemią / Źródło: K. Kanawka, Kosmonauta.net[/caption] Wraz z serwisem Kosmonauta.net przedstawiamy dziewięć najciekawszych skalistych egzoplanet z najnowszych odkryć teleskopu Kepler. W tym artykule spojrzymy na Kepler-560b. Dziesiątego maja 2016 roku NASA opublikowała kolejny zestaw informacji o odkryciach z kosmicznego teleskopu Kepler. Jest to potwierdzenie istnienia 1284 planet pozasłonecznych. Wśród nich znajduje się dziewięć małych, skalistych egzoplanet, krążących blisko lub wewnątrz ekosfer swoich gwiazd. Planety otrzymały oznaczenia Kepler-1638b, Kepler-1606b, Kepler-1544b, Kepler-1455b, Kepler-560b, Kepler-1410b, Kepler-705b, Kepler-1229b i Kepler-1593b. Wraz z serwisem Kosmonauta.net, w tej serii artykułów opiszemy te dziewięć egzoplanet. Czy jest wśród nich “druga Ziemia”? W tym artykule spojrzymy na Kepler-560b. Egzoplaneta Kepler-560b krąży wokół czerwonego karła o masie około 34% masy Słońca z czasem zaledwie 18,5 dnia. Średnicę tej egzoplanety wyznaczono na około 15% średnicy Jowisza. Ta wartość odpowiada mniej więcej 1,65 x średnica Ziemi. Kepler-560b otrzymuje około 1,3 x więcej promieniowania od swej gwiazdy niż Ziemia od Słońca. Stawia to Keplera-560b blisko wewnętrznej krawędzi ekosfery (w dość konserwatywnej definicji ekosfery). Jak na razie brak dalszych informacji na temat Keplera-560b. Nie są znane parametry orbity tej egzoplanety ani masa tego obiektu. Promień tej planety sugeruje, że najprawdopodobniej jest to obiekt typu “super-Ziemia”, o grubej atmosferze i być może warstwie wody pomiędzy atmosferą a skalistą powierzchnią. Jak mogłyby wyglądać warunki wewnątrz lub na powierzchni Keplera-560b? Zakładając, że jest to “super-Ziemia” a nie gazowy obiekt typu “mini-Neptun”, można spodziewać się grubej atmosfery, dużej aktywności geologicznej i stosunkowo silnego pola magnetycznego. Ciśnienie atmosferyczne powinno być znacznie wyższe niż na Ziemi – być może nawet kilkadziesiąt razy więcej od ziemskiej atmosfery. Temperatura powierzchni Keplera-560b może znacznie przekraczać 100 stopni Celsjusza W takich warunkach, przy dużym ciśnieniu atmosferycznym, woda może nadal istnieć w stanie ciekłym. Jest jednak dość mało prawdopodobne, aby w takich warunkach mogło powstać czy utrzymać się życie, gdyż w wyższych temperaturach nie mogą się utrzymać bardziej skomplikowane związki organiczne. Podsumowując: Kepler-560b może być bardzo małym mini-Neptunem albo pozbawioną życia gorącą “super-Ziemią”, choć może na niej występować woda. (Kosmonauta.net, Puls Kosmosu)]]> 9930 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 238 http://www.pulskosmosu.pl/2016/06/11/ekosferyczny-przeglad-keplera-cz-2-kepler-705b/ 0 0 <![CDATA[RECENZJA: Droga do rzeczywistości - Roger Penrose]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/29/recenzja-droga-do-rzeczywistosci-roger-penrose/ Sun, 29 May 2016 10:23:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9935 penrose   Droga do rzeczywistości. Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem to długi tytuł. Na pierwszy rzut oka nieco buńczuczny. No bo jak to? Serio? Kto chciałby próbować nawet ująć cały Wszechświat w jednym podręczniku? Jednak już szybkie przekartkowanie tej pozycji pozwala nam odkryć ogromny zakres wiedzy ujęty w tej pozycji. Wszak pierwsze rozdziały opowiadają o Platonie, twierdzeniu Pitagorasa czy tłumaczą czym są liczby rzeczywiste, a ostatnie rozdziały traktują o grawitonach nieliniowych czy twistorowej kohomologii snopów... no właśnie. Żaden ze mnie matematyk i ta książka bardzo dobrze mi to uświadomiła. Jak widać na ponad 1100 stronach może zmieścić naprawdę bardzo dużo wiedzy. Ale to nie jest najważniejsza zaleta Drogi do rzeczywistości. Niezależnie bowiem od tego na której stronie otworzycie tego giganta to natraficie na ludzki, zrozumiały dla każdego język. Nieistotne czy będziecie poszukiwać wiedzy o tym czym jest całkowanie czy o tym jak wyglądają kwantowomechaniczne procesy Hawkinga - wciąż traficie na ten sam, bardzo opisowy język, a to już rzadkość wśród pozycji traktujących głównie o matematyce. 20160529_104501 20160529_104520 20160529_104536 20160529_104547 20160529_104702 Droga do rzeczywistości to swego rodzaju długi wykład, w ramach którego autor stopniowo przybliża nam matematykę, fizykę i kosmologię. Jak nigdzie indziej u Penrose'a można odczuć jedność tych trzech nauk i płynne przejście od zrozumienia podstawowej matematyki do prób odkrywania tajemnic Wszechświata. Dlatego też jest to pozycja kierowana do bardzo szerokiego spektrum odbiorców: matematyków, fizyków, astronomów, kosmologów, filozofów przyrody czy w końcu wszystkich zainteresowanych współczesnym stanem wiedzy o Wszechświecie. Co więcej to nie tylko zapis historii, ale także opis aktualnych tendencji w nauce, preferowanych kierunków poszukiwań czy ślepych zaułków. "Penrose przybliża nam m.in. fizyczne znaczenie różnego rodzaju liczb, ideę - i magię - rachunku różniczkowego i całkowego, a także współczesną geometrię, rodzaje nieskończoności, teorię względności, fundamenty i kontrowersje mechaniki kwantowej, model standardowy fizyki cząstek elementarnych, kosmologię, wielki wybuch, czarne dziury, struny i teorię M, zmienne pętlowe kwantowej grawitacji, mody pojawiające się w nauce.." - to tylko fragment opisu z okładki, który wskazuje na ogromny zasób wiedzy ujęty w tej pozycji, choć w całości go nie opisuje. Dlatego też, poniżej możecie zobaczyć cały spis treści - dopiero wtedy można przekonać się jak wartościowa jest to pozycja. 20160529_121144 20160529_121203 20160529_121214 20160529_121226 20160529_121235 20160529_121247 20160529_121254 20160529_121306  
      Tytuł: Droga do rzeczywistości. Wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem Autor: Roger Penrose Stron: 1100 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Link: http://www.proszynski.pl/Droga_do_rzeczywistosci__Wyczerpujacy_przewodnik_po_prawach_rzadzacych_Wszechswiatem-p-26084-.html]]>
    9935 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: The New Cosmos - David J. Eicher]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/29/recenzja-the-new-cosmos-david-j-eicher/ Sun, 29 May 2016 18:13:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9952 20160529_183020 Z książkami do astronomii dla miłośników astronomii jest jeden problem. Przyswajanie wiedzy można rozpocząć albo od standardowych podręczników astronomii albo z czasopism poświęconych tej tematyce. Niestety w podręcznikach nie znajdziemy zazwyczaj najnowszej wiedzy, świeżych odkryć, ekscytacji nowymi wynikami, bowiem nie są one tak często wznawiane, a i tak znaczna część ich objętości poświęcona jest opisaniu podstaw całej dziedziny. Z drugiej strony w czasopismach znajdziemy informacje o najnowszych odkryciach, ale często teksty tam publikowane są za krótkie, aby szczegółowo przeanalizować dane zagadnienie. W takiej sytuacji początkujący miłośnik skazany jest albo na podręczniki, w których znajdują się solidne podstawy, albo na czasopisma - w których są tylko krótkie notki informujące o najnowszych odkryciach. The New Cosmos autorstwa Davida I. Eichera to książka, której założeniem jest wypełnienie tej luki. To swego rodzaju próba podania aktualnie najciekawszych odkryć i umieszczenie ich w kontekście ogólnej wiedzy. To także fenomenalna pozycja dla szerokiej rzeszy popularyzatorów i osób, które są na tyle zachwycone przestrzenią kosmiczną, że gdzie się nie pojawią,t am rozmowa prędzej czy później schodzi na tematy "nie z tego świata". Jest to pozycja bardzo przekrojowa - niezależnie od tego czy interesujesz się kosmologią, planetami, gwiazdami czy ciemną materią - znajdziesz tu coś dla siebie. [wzslider autoplay="true"]   Książka została podzielona na 17 niezależnych rozdziałów. W każdym z rozdziałów autor podejmuje próbę odpowiedzi na jedno fundamentalne pytanie z zakresu astronomii. Każdy rozdział zamyka się w 15-20 stronach bardzo interesująco podanego tekstu. Oprócz bezpośredniej odpowiedzi na tytułowe pytanie, znajdujemy tu wiele informacji poszerzających naszą wiedzę o kolejne, dobrze skrojone dawki informacji. Czego możemy się spodziewać? Cóż, chyba same tytuły rozdziałów wiele Wam powiedzą o zawartości książki:
    • The awakening of astronomy - krótka historia narodzin astronomii obserwacyjnej i ewolucji naszej wiedzy o Wszechświecie,
    • How the Sun will die - Jak umrze Słońce
    • The end of life on Earth - Koniec życia na Ziemi
    • How the Moon formed - Jak powstał Księżyc
    • Where has all the water gone - Gdzie się podziała woda (na Marsie - przyp.red)
    • Why did Venus turn inside-out - Kto wywrócił Wenus na lewą stronę?
    • Is Pluto a planet - Czy Pluton to planeta?
    • Planets everywhere... - Wszędzie są planety...
    • The Milky Way as barred spiral - Droga Mleczna jako galaktyka spiralna z poprzeczką
    • Here comes Milkomeda - Nadchodzi Mlekomeda
    • The Big Bang's cosmic echo - Kosmiczne echo Wielkiego Wybuchu
    • How large is the universe? - Jak duży jest wszechświat?
    • The mystery of dark matter - Tajemnica ciemnej materii
    • The bigger mystery of dark matter - Jeszcze większa tajemnica ciemnej energii
    • Black holes are ubiquitous - Czarne dziury są wszechobecne
    • What is the universe's fate - Jaki los czeka wszechświat?
    • The meaning of life in the universe - Znaczenie życia we Wszechświecie
    Co tydzień prowadzę zajęcia w niewielkim planetarium, które odwiedzają tak dzieci, młodzież jak i dorośli. Jeżeli uda mi się poprowadzić zajęcia na tyle ciekawie, że natchnę kogoś do zadania pytania po seansie, w 80% to są właśnie te pytania powyżej. Dlatego też uważam, że z doborem tematyki David J. Eicher trafił idealnie. Wiedza uzyskana z tej pozornie niewielkiej książki pozwoli mi jeszcze lepiej odpowiadać na pytania. Dlatego z czystym sercem - polecam. Ta książka powinna się znaleźć w każdej bibliotece wydziału fizyki, na każdym uniwersytecie.
      Tytuł: The New Cosmos. Answering Astronomy's Big Questions Autor: David J. Eicher (with a foreword by Alex Filippenko) Stron: 279 Wydawnictwo: Cambridge University Press ISBN: 9781107068858 Cena: 19.99 GBP, 29.99 US$]]>
    9952 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Polscy inżynierowie współtworzą sondę lecącą do księżyców Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/30/polscy-inzynierowie-wspoltworza-sonde-lecaca-ksiezycow-jowisza/ Mon, 30 May 2016 15:56:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9965 Artist_s_impression_of_JUICE COPY ESA Polscy inżynierowie z SENER Polska będą współtworzyć jeden z kluczowych elementów misji JUICE, której celem jest zbadanie księżyców Jowisza. Termin startu jest sztywno ustalony przez odpowiedni układ planet, dlatego w misji będą uczestniczyć głównie doświadczone, sprawdzone firmy. JUpiter ICy moons Explorer (JUICE) to ważna misja Europejskiej Agencji Kosmicznej, mająca na celu poszerzenie wiedzy o Jowiszu i jego lodowych księżycach: Europie, Kallisto i Ganimedesie. Istotnym podzespołem sondy jest ponad 10-metrowy manipulator magnetometru – służy on do umieszczenia części instrumentów pomiarowych z dala od magnetycznych zakłóceń statku kosmicznego. Grupa SENER wygrała przetarg na zaprojektowanie, wyprodukowanie, przetestowanie i zamontowanie właśnie tego elementu. Zadanie dla polskich inżynierów – przetestować podzespoły w ekstremalnych warunkach  Manipulator składa się z konstrukcji o długości 10,6 metra, w której zastosowane zostaną m.in. takie rozwiązania, jak połączenie stopów tytanu z włóknami węglowymi (na które SENER posiada patent). W momencie startu konstrukcja będzie złożona na trzy segmenty. Dopiero po wejściu na orbitę zostaną uruchomione mechanizmy rozkładające i synchronizujące, za które również odpowiada SENER. Duże wyzwanie w tej misji stanowi długość manipulatora, wymóg magnetycznej „czystości” oraz bardzo szeroki zakres temperatur, na jakie będzie wystawiona sonda (ponad 500 ºC). To właśnie za przeprowadzenie symulacji i testów w takich ekstremalnych warunkach odpowiada zespół inżynierów z SENER Polska. Wykonają oni symulację FEM (Finite Element Method – Metoda Elementów Skończonych) komponentów wchodzących w skład manipulatora oraz stworzą stanowisko symulujące warunki mikro grawitacji, które zostanie wykorzystane do finalnych testów na Ziemi. Zadaniem manipulatora jest odpowiednie ustawienie oraz ochrona pięciu spośród dziesięciu instrumentów naukowych przenoszonych przez sondę JUICE. Te pięć urządzeń zostanie wykorzystane do wykonania eksperymentów badających fale magnetyczne (instrument J-MAG) oraz radiowe i plazmowe (instrument RPWI). Ten ostatni powstaje z udziałem Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. Zadaniem tych instrumentów jest zbadanie, czy naprężenia w wymienionych księżycach spowodowane wpływem grawitacji ogromnego Jowisza nie prowadzą do możliwości wystąpienia wody w stanie płynnym pod ich lodowymi czapami. Przede wszystkim sprawdzone rozwiązania  Misja JUICE ma sztywno określony termin startu – przełom maja i czerwca 2023 roku. Wynika on ze wzajemnego położenia Ziemi, Wenus i Marsa oraz wykorzystania pięciu asyst grawitacyjnych wokół nich. Z tego powodu ESA zastosowała kilka rozwiązań, mających zredukować ryzyko opóźnień. - Po pierwsze zmniejszono liczbę modeli pośrednich sondy, które zostaną zbudowane przed tzw. modelem lotnym. Skrócono również plan testów. Po drugie zastosowano tzw. podejście konserwatywne w odniesieniu do podsystemów, co oznacza, że misja w dużym stopniu oparta jest o komponenty, które już wcześniej były wykorzystywane w misjach kosmicznych. To powoduje, że wśród wykonawców należy spodziewać się głównie doświadczonych firm z zapleczem – wyjaśnia Aleksandra Bukała, dyrektor generalna SENER Polska. Jeśli sonda nie byłaby gotowa w wyznaczonym terminie, to następna możliwość startu pojawi się rok później, ale wówczas podróż zamiast 7,5 roku potrwa ponad 9 lat i skróci się czas, jaki sonda będzie mogła pracować na orbicie księżyców Jowisza. Źródło: Planet PR]]> 9965 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble: gromada galaktyk MACS J1149.5+2223]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/30/hubble-gromada-galaktyk-macs-j114952223/ Mon, 30 May 2016 18:55:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9968 Gromada galaktyk Gromada galaktyk J1149.5+2223[/caption] Niemal tak głębokie jak Ultragłębokie Pole Hubble'a, które zawiera około 10 000 galaktyk, powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkrywa przed nami tysiące barwnych galaktyk w Gwiazdozbiorze Lwa. To niesamowite okno na wczesny Wszechświat zostało wykonane w ramach kampanii Frontier Fields, której celem jest badanie gromad galaktyk dużo dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki temu możliwe jest badanie najodleglejszych galaktyk we Wszechświecie.

    Czym jest gromada galaktyk?

    Gromady galaktyk są bardzo masywne. Mogą niesamowicie wpływać na swoje otoczenie, ich grawitacja zakrzywia, ugina i wzmacnia światło obiektów jeszcze odleglejszych. To zjawisko, znane jako soczewkowanie grawitacyjne, umożliwia astronomom dostrzeżenie galaktyk, które bez niego były by zbyt ciemne do obserwacji. MACS J1149.5+2223 to gromada galaktyk znajdująca się około pięciu miliardów lat świetlnych od Ziemi. W 2012 roku pomogła ona astronomom w odkryciu jednej z najodleglejszych galaktyk kiedykolwiek odkrytych. Światło z młodej galaktyki, powiększone piętnastokrotnie przez gromadę galaktyk, zostało wyemitowane gdy Wszechświat miał zaledwie 500 milionów lat - niecałe 3,6 % aktualnego wieku! W 2014 i 2015 roku, gromada galaktyk MACS J1149.5+2223 obserwowana była w ramach kampanii obserwacyjnej Frontier Fields. Podczas gdy jedna z kamer Hubble'a obserwowała samą gromadę galaktyk, inna jednocześnie wykonywała niezwykłe zdjęcie zwykłego obszaru nieba- to zdjęcie widzicie powyżej. Takie równoległe pola pozwalają astronomom zrozumieć jak Wszechświat wygląda w różnych rejonach nieba. Źródło: NASA]]>
    9968 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Woda na Księżycu - nowe badania]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/31/woda-na-ksiezycu/ Tue, 31 May 2016 06:00:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9971 Woda na Księżycu Woda na Księżycu[/caption] Jeszcze przed misjami Apollo na Księżyc naukowcy spekulowali, że związki lotne - włącznie z wodą - mogły się z czasem zgromadzić w stale zacienionych obszarach biegunowych. Gdy w końcu nadeszła era misji Apollo i na Ziemię dotarły próbki gruntu księzycowego, możliwe było wykonanie rzeczywistych pomiarów. Okazało się, że w próbkach nie ma żadnych minerałów powszechnych na Ziemi i zawierających wodę. Czy zatem woda na Księżycu nie istnieje? W ciągu ostatnich dziesięciu lat nowe informacje sprawiły, że dyskusja na ten temat powróciła. Nowe analizy szkliwa wulkanicznego w próbkach wskazują na obecność wody we wnętrzu Księżyca. W międzyczasie w kierunku Srebrnego Globu wysłano kilka kolejnych sond. Te z nich, które do poszukiwania wody wykorzystywały metodę spektroskopii neutronowej dostarczyły mieszanych wyników, lecz te wykorzystujące metodę analizy spektroskopowej w podczerwieni wskazywały jednoznacznie na obecność wody na powierzchni Księżyca. Astronomowie Centrum Astrofizyki na Harvardzie Anthony Case oraz Justin Kasper są członkami zespołu astronomów, który zaproponował nową metodę wykrywania uwodnionej materii na Księżycu - np. wody - poprzez pomiar strumienia protonów uwalnianych z powierzchni Księżyca. Strumień rejestrowany jest przez instrument CRaTer (Cosmic Ray Telescope for the Effects of Radiation) zainstalowany na pokładzie sondy Lunar Reconnaissance Orbiter. Promienie kosmiczne pochodzące z dalszych rejonów galaktyki uderzając w powierzchnię Księżyca wybijają protony z materii tworzącej powierzchnię. To właśnie te protony może rejestrować instrument CRaTer. Zespół przeprowadził serię testów laboratoryjnych, w których wykorzystywał akceleratory cząstek energetycznych do symulacji wpływu promieni kosmicznych na materię zawierającą wodór i doszedł do wniosku, że obecność wodoru - np. w wodzie - zazwyczaj tłumi całkowitą emisję protonów. Oznacza to, że jeżeli w pobliżu biegunów księżycowych faktycznie znajduje się woda, to globalny skan powierzchni księżycowej powinien wskazywać na spadek ilości protonów wybijanych z powierzchni w obszarach biegunowych. Co ciekawe, skanowanie powierzchni przeprowadzone za pomocą instrumentu CRaTer wykazało wzrost ilości emitowanych protonów w pobliżu biegunów. Wkrótce po tym odkryciu naukowcy zorientowali się, że istnieją pewne efekty, które są za to odpowiedzialne, a które wcześniej uważano za marginalne. Protony i neutrony uwalniane z materii pod powierzchnią Księżyca (do 10 cm głębokości), będą zderzały się z innymi atomami i prowadziły do emisji wtórnych cząstek. Wzbogacenie o te wtórne protony jest zgodne z obecnością wodoru. Jednak okazuje się, że istnieją także inne możliwości wytłumaczenia takich danych. Zespół naukowców aktualnie nadal je analizuje. W międzyczasie artykuł ich autorstwa potwierdza, że technika wykorzystywania pomiarów z instrumentu CRaTER do poszukiwania wody jest - przynajmniej z zasady - właściwa. Gdy już uda się ją ostatecznie dopracować, będzie można ją wykorzystywać do badania innych ciał Układu Słonecznego. Źródło: CfA]]> 9971 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 741 https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/21/skladniki-wody-moga-powstawac-na-powierzchni-ksiezyca/ 0 0 <![CDATA[Czy Planeta 9 jest egzoplanetą znajdującą się w Układzie Słonecznym?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/31/planeta-9-egzoplaneta-znajdujaca-sie-ukladzie-slonecznym/ Tue, 31 May 2016 13:04:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9974 theftbehindp W ramach prowadzonych przez siebie symulacji komputerowych, astronomowie z Uniwersytetu w Lund w Szwecji wykazali, że bardzo możliwe, że tzw. Planeta 9 jest egzoplanetą. Jeżeli tak jest, byłaby to pierwsza egzoplaneta odkryta wewnątrz naszego własnego Układu Słonecznego. Hipoteza przedstawiona przez naukowców mówi, że Słońce, w czasach swojej młodości jakieś 4.5 miliarda lat temu przechwyciło Planetę 9 z orbity wokół innej gwiazdy. Planeta pozasłoneczna - egzoplaneta - to z definicji planeta znajdująca się poza Układem Słonecznym. Jednak teraz wydaje się, że ta definicja może już nie wystarczać. Według astronomów z Lund, wiele informacji wskazuje, że Planeta 9 została przechwycona przez młode Słońce i od tego czasu stanowi część naszego własnego układu planetarnego. "To niezła ironia, że podczas gdy astronomowie odkrywają tysiące egzoplanet setki lat świetlnych od Ziemi, jedna z nich może skrywać się w naszym własnym układzie planetarnym," mówi Alexander Mustill, astronom z Uniwersytetu w Lund. Gwiazdy powstają w gromadach i często zbliżają się do siebie. To właśnie podczas takich zbliżeń gwiazda może "ukraść" jedną lub więcej planet krążących wokół innej gwiazdy. Tak najprawdopodobniej się stało gdy nasze Słońce przechwyciło Planetę 9. W swoim modelu komputerowym Alexander wraz z innymi astronomami z Lund i Bordeaux wykazał, że Planeta 9 została najprawdopodobniej przechwycona przez Słońce po istotnym zbliżeniu do jej gwiazdy macierzystej. "Planeta 9 mogła zostać grawitacyjnie wyrzucona przez inne planety, a gdy znalazła się na zbyt szerokiej orbicie wokół własnej gwiazdy, Słońce skorzystało i przechwyciło ją swoją własną grawitacją. Gdy Słońce opuściło gromadę gwiazd, w której powstało, Planeta 9 pozostała na rozległej orbicie wokół niego," mówi Alexander Mustill. https://www.youtube.com/watch?v=gVSEK9yvr3s "Jak dotąd nie mamy żadnego zdjęcia Planety 9, nie mamy nawet źródła punktowego. Nie wiemy czy planeta składa się ze skał, lodu czy gazu. Jedyne co wiemy to to, że jej masa to około dziesięciu mas Ziemi." Abyśmy mogli się upewnić, że Planeta 9 jest pierwszą egzoplanetą w Układzie Słonecznym, niezbędne są kolejne badania. Jeżeli ta hipoteza jest prawidłowa, według Alexandra Mustilla, nasza wiedza o Układzie Słonecznym znacznie się poszerzy. "Byłaby to jedyna egzoplaneta, do której - realistycznie - bylibyśmy w stanie wysłać sondę," mówi. Artykuł omawiający powyższą hipotezę został opublikowany w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society Letters. Źródło: Lund University]]> 9974 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[Studentka astronomii i nowe planety - KOI 408.05]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/31/studentka-astronomii-odkrywa-koi-408-05/ Tue, 31 May 2016 17:25:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9979 Rozmiary czterech nowych planet przedstawione w skali. Źródło: University of British Columbia Rozmiary czterech nowych planet przedstawione w skali. KOI 205.02, KOI 488.02, KOI 290.02, KOI 408.05 Źródło: University of British Columbia[/caption] Michelle Kunimoto - studentka fizyki i astronomii na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej, odkryła cztery nowe planety krążące wokół gwiazdy innej niż Słońce (wśród nich KOI 408.05 na zdjęciu powyżej). Planety, aktualnie będące "kandydatami na planety" aż do momentu niezależnego potwierdzenia, stanowią ekscytujące odkrycie. Dwie z nich mają rozmiary zbliżone do rozmiarów Ziemi, jedna ma rozmiary Merkurego, a jedna jest nieznacznie większa od Neptuna. To właśnie ta ostatnia, największa, jest szczególnie interesująca. Oficjalnie skatalogowana jako KOI 408.05 (Kepler Object of Interest) planeta znajdująca się 3200 lat świetlnych od Ziemi, krąży w ekosferze swojej gwiazdy, czyli w odległości, w której możliwe jest wystepowanie wody w stanie ciekłym. "Tak jak Neptun w Układzie Słonecznym, najprawdopodobniej ta planeta nie posiada skalistej powierzchni czy oceanów,"  mówi Michelle Kunimoto. "Ekscytujące jest jednak to, że podobna jest do dużych planet Układu Słonecznego i tak jak one może mieć własne, duże księżyce, a na tych księżycach mogą być oceany wody." "Pandora w filmie Avatar też nie była planetą, a jednym z księżyców gigantycznej planety," mówi Jaymie Matthews, profesor astronomii na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej. Choć możliwość występowania życia na takim księżycu jest ekscytująca, Kunimoto cieszy się z tego odkrycia z innych powodów. W ramach kursu stworzonego w celu zapewnienia studentom doświadczenia badawczego, Michelle spędziła miesiące przeglądając dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Keplera próbując znaleźć sygnał przeoczony przez innych naukowców. https://www.youtube.com/watch?v=YXIauLV90p8 Animacja przedstawiająca orbity nowych planet w porównaniu do orbity Ziemi. Źródło: University of British Columbia. Kosmiczny Teleskop Kepler spędził cztery lata na wpatrywaniu się w około 150 000 gwiazd w naszej galaktyce, poszukując okresowych zmian jasności i zapisując dane w postaci krzywych blasku. "Gwiazda jest tylko punktowym źródłem światła, zatem poszukuję delikatnych spadków jasności spowodowanych przez przechodzącą na tle gwiazdy tarczę planety," mówi Kunimoto. "Tego typu przejścia na tle tarczy gwiazdy zwane są tranzytami - tylko w ten sposób jesteśmy w stanie poznać średnicę planety spoza Układu Słonecznego." Im szersza orbita, tym mniej widzimy możemy dojrzeć tranzytów. Właśnie dlatego odkrycie tego typu ciepłego Neptuna należy do rzadkości. Obieg wokół gwiazdy zajmuje tej planecie 637 dni. Spośród prawie 5000 planet i kandydatów na planety znalezionych w danych z Keplera, zaledwie 20 obiektów ma okres orbitalny dłuższy niż KOI 408.05. Kunimoto i Matthews złożyli wyniki swoich badań do publikacji w periodyku Astronomical Journal. We wrześniu br. Kunimoto wróci na UBC w celu rozpoczęcia studiów magisterskich z zakresu fizyki i astronomii oraz rozpocznie dalsze poszukiwania kolejnych planet pozaziemskich. [caption id="attachment_9982" align="aligncenter" width="770"]Odkrywczyni KOI 408.05 Jaymie Matthews oraz Michelle Kunimoto. Źródło: Martin Dee[/caption]]]> 9979 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Masywny problem: masa Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/01/masywny-problem-masa-drogi-mlecznej/ Wed, 01 Jun 2016 06:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9987 masa Drogi Mlecznej Budowa Drogi Mlecznej Źródło: Wikipedia[/caption] To z pewnością wyzwanie galaktycznych rozmiarów, ale Gwendolyn Eadie zbliża się do odpowiedzi na pytanie, które zdefiniowało początki jej kariery w astrofizyce: jaka jest masa Drogi Mlecznej? Aktualnie obowiązująca krótka odpowiedź to: 7 x 10^11 mas Słońca. Czyli mówiąc językiem niematematycznym - to masa Słońca pomnożona jakieś 700 miliardów razy. Masa Słońca to 2 (i trzydzieści zer) kilogramów, czyli 330 000 razy więcej niż masa Ziemi. "A przecież nasza galaktyka nie jest największą we Wszechświecie," mówi Eadie. Pomiar masy naszej galaktyki, jak i każdej innej galaktyki, to wyjątkowo trudne zadanie. Na galaktykę wszak składają się nie tylko gwiazdy, planety, księżyce, gaz pył i inne obiekty, lecz także spore ilości ciemnej materii, tajemniczej i niewidocznej formy materii, która wciąż nie jest w pełni poznana i nie została bezpośrednio zaobserwowana. Astronomowie i kosmologowie obserwują obecność ciemnej materii poprzez jej wpływ grawitacyjny na obiekty, które obserwują. Eadie, doktorantka z zakresu fizyki i astronomii na Uniwersytecie McMaster zajmuje się badaniem masy Drogi Mlecznej i zawartej w niej ciemnej materii od początku studiów magisterskich. Do swoich badań wykorzystuje prędkości i położenie gromad kulistych krążących wokół Drogi Mlecznej. Orbity gromad kulistych uzależnione są od wpływu grawitacyjnego galaktyki, który z kolei zależy m.in. od ogromnych ilości ciemnej materii. Nowością opracowaną w ramach prac prowadzonych przez Eadie jest technika wykorzystywania prędkości gromad kulistych. Całkowita prędkość gromady kulistej musi być mierzona w dwóch kierunkach: prędkość radialna (prędkość wzdłuż linii patrzenia) oraz prędkość transwersalna (prędkość przesuwania się po niebie). Niestety naukowcy jak dotąd nie zmierzyli prędkości transwersalnych wszystkich gromad kulistych w pobliżu Drogi Mlecznej. Niemniej jednak Eadie opracowała metodę wykorzystania prędkości znanych tylko częściowo wraz z prędkościami, które zostały w pełni określone, do oszacowania masy galaktyki. Owa metoda pozwala także na szacowanie masy zawartej w dowolnym promieniu od środka galaktyki, wraz z niepewnościami pomiarowymi, co pozwala na łatwe porównanie jej wyników z uzyskanymi we wcześniejszych badaniach. Eadie wraz ze swoim promotorem, prof. Williamem Harrisem, opublikowała artykuł opisujący najnowsze wyniki badań, w których to ciemna materia i widzialna materia mają różny rozkład w przestrzeni. Artykuł został złożony do publikacji w periodyku Astrophysical Journal, a Eadie w dniu wczorajszym przestawiła swoje wyniki w ramach konferencji Kandyjskiego Towarzystwa Astronomicznego w Winnipeg. Źródło: McMaster University]]> 9987 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cassini obserwuje: Janus i Mimas]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/01/cassini-obserwuje-janus-i-mimas/ Wed, 01 Jun 2016 10:00:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9991 pia18369-1041 Księżyce Saturna Janus i Mimas dryfują bezszelestnie po swoich orbitach za granicą pierścieni Saturna na zdjęciu wykonanym za pomocą sondy Cassini. Ansa czyli zewnętrzna krawędź pierścieni widoczna jest w lewej części zdjęcia. Janus unosi się tuż nad środkiem kadru, a Mima świeci po prawej. Ze względu na nieregularny kształt Janusa linia terminatora czyli linia oddzielająca dzień od nocy jest nierówna, podczas gdy gładka linia terminatora na Mimasie świadczy o jego kulistym kształcie i większych rozmiarach. Zdjęcie zostało wykonane w pasmie zielonym za pomocą kamery wąskokątnej w dniu 27 października 2015 roku. Zdjęcie zostało wykonane z odległości ok. 963 000 kilometrów od Janusa oraz 1.1 miliona kilometrów od Mimasa. Źródło: NASA]]> 9991 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie: Coming out młodego obiektu gwiazdowego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/01/zdjecie-coming-out-mlodego-obiektu-gwiazdowego/ Wed, 01 Jun 2016 12:00:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9994 1-imagestellar Ta młoda gwiazda właśnie przychodzi na świat. Niczym pisklę wychodzące ze skorupki, ten gwiezdny noworodek powoli wychodzi z domu. Złoty welon światła przesłania młody obiekt gwiazdowy znany jako IRAS 14568-6304. Emituje on duże ilości gazu z prędkościami naddźwiękowymi i wkrótce  zrobi otwór w otaczającym go obłoku i w końcu stanie się widoczny dla obserwatorów znajdujących się na zewnątrz obłoku. Gwiazdy rodzą się głęboko w gęstych obłokach pyłu i gazu. Ten konkretny obłok znany jest jako obłok molekularny Circinus. Znajduje się 2280 lat świetlnych od Ziemi i rozciąga się na 180 lat świetlnych. Gdyby nasze oczy były w stanie rejestrować delikatną, podczerwoną poświatę gazu tworzącego obłok, widzielibyśmy go na obszarze nieba 70 razy większym od Księżyca w pełni. W obłoku znajduje się wystarczająca ilość materii, aby stworzyć z niej 250 000 gwiazd takich jak Słońce. IRAS 14568-6304 został odkryty za pomocą teleskopu Infrared Astronomical Satellite (IRAS) wyniesionego w przestrzeń kosmiczną w 1983 roku w ramach wspólnego projektu realizowanego przez USA, Wielką Brytanię i Holandię. Celem misji było wykonanie przeglądu całego nieba w podczerwieni. Powyższe zdjęcie wykonane zostało za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.  Zdjęcie stanowi połączenie zaledwie dwóch długości fali: światło widzialne (kolor niebieski) oraz podczerwień (złoto-pomarańczowy). Ciemne plama przecinająca zdjęcie to właśnie obłok molekularny Circinus, który jest na tyle gęsty, że przesłania gwiazdy tła. Na dłuższych zakresach promieniowania podczerwonego, ta ciemność pełna jest punktowych gwiazd głęboko osadzonych wewnątrz obłoku, a a które kiedyś wyjdą na powierzchnię tak jak IRAS 14568-6304. Źródło: ESA]]> 9994 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zostań Patronem Pulsu Kosmosu!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/01/zostan-patronem-pulsu-kosmosu/ Wed, 01 Jun 2016 13:49:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9998 patron

    Moi Drodzy Czytelnicy,

    rozpoczynam akcję na Patronite.pl

    http://patronite.pl/pulskosmosu

    Pewnie pomyślicie

    "oho, przeczytał o sukcesie Krzyśka Gonciarza i chce się podłączyć pod falę".

    I pewnie tak jest, choć cele mamy różne.

    Powiem Wam bardzo krótko dlaczego zdecydowałem się na tę akcję.

    Prowadzenie portalu, czytanie książek do recenzji, wyszukiwanie informacji, nawiązywanie kontaktów, przeprowadzanie wywiadów zajmuje tyle czasu co dwa etaty. Od 15 miesięcy dzień w dzień piszę, szukam, publikuję dla Was. I BARDZO TO LUBIĘ, to de facto najbardziej satysfakcjonujące zajęcie jakie kiedykolwiek wykonywałem.

    Jedynym minusem jest fakt, że w przeciwieństwie do kosmosu, na Ziemi wciąż istnieje konieczność zapewnienia sobie pożywienia (aby mieć siły na pisanie), opłacania rachunków i zapewnienia sprzętu niezbędnego do prowadzenia portalu (wzglednie do jego rozwoju). A przy tak intensywnej pracy nad portalem - na pracę już nie starcza czasu, choć udaje mi się wcisnąć planetarium w niedzielę.

    Gdyby Puls Kosmosu był portalem: plotkarskim, politycznym, publicystycznym, motoryzacyjnym, piłkarskim czy technologicznym - TEJ AKCJI BY NIE BYŁO. :)

    Ale popularyzacja nauki w Polsce wciąż raczkuje i jak na razie nie jest źródłem zarobku, a poszukiwanie sponsorów portalu o tematyce czysto naukowej jest trudniejsze niż poszukiwanie planet typu ziemskiego w ekosferach wokół swoich gwiazd.

    Wiem, że to co robię jest wartościowe, widzę to po Waszej aktywności, która jest dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji.

    Teraz, dzięki portalowi Patronite możemy w końcu zaoferować Wam możliwość wyrażenia zadowolenia z portalu.

    Możecie zostać patronami/sponsorami/mecenasami portalu zobowiązując się do miesięcznego wsparcia w wysokości 5, 10 czy 30 PLN. To niewiele, a dla mnie to ogromna różnica. 

    Zebrane w ten sposób pieniądze pozwolą mi na zakup sprzętu, który pozwoli na znaczne rozbudowanie portalu i jego treści. Wywiady, rozmowy, KURSY astronomii, materiały dedykowane, a nawet książka - powstaną dużo szybciej dzięki Waszemu wsparciu.

    Jeżeli podoba Wam się to co robię na Pulsie Kosmosu - zostańcie patronami portalu traktując wpłatę jako opłatę za czasopismo, tylko dostarczane codziennie, na świeżo :)

    Wszystkim sponsorom już teraz serdecznie dziękuję, a wkrótce specjalnie dla Was dodatkowe, bardziej rozbudowane materiały.

    Pozdrawiam,

    Radek

    Aby zostać Patronem naszego portalu kliknij TUTAJ.

    ]]>
    9998 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Serce na Plutonie odświeżane przez konwekcję]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/02/serce-plutonie-odswiezane-konwekcje/ Thu, 02 Jun 2016 07:06:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10005 Naukowcy z zespołu misji New Horizons wykorzystali najnowocześniejsze symulacje komputerowe do wykazania, że powierzchnia obszaru Plutona, zwanego Sputnik Planum pokryta jest "komórkami" geologicznie młodego lodu, bezustannie odświeżanego w procesie konwekcji. Powyższe zdjęcie przedstawia obszar o boku 400 kilometroów. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Naukowcy z zespołu misji New Horizons wykorzystali najnowocześniejsze symulacje komputerowe do wykazania, że powierzchnia obszaru Plutona, zwanego Sputnik Planum pokryta jest "komórkami" geologicznie młodego lodu, bezustannie odświeżanego w procesie konwekcji. Powyższe zdjęcie przedstawia obszar o boku 400 kilometrów.
    Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Łącząc modele komputerowe z informacjami o topografii i składzie chemicznym zebranymi przez sondę New Horizons w ubiegłym roku, członkowie zespołu naukowego misji New Horizons ustalili głębokość tej warstwy lodu azotowego na obszarze tzw. serca na powierzchni Plutona czuli rozległej równiny nieformalnie nazwanej Sputnik Planum oraz ustalili prędkość płynięcia tego lodu. Wyniki badań zostały opublikowane dzisiaj w periodyku Nature. Naukowcy z zespołu misji wykorzystali najnowocześniejsze symulacje komputerowe do wykazania, że powierzchnia Sputnik Planum pokryta jest lodowymi "komórkami" konwekcyjnymi o średnicy od 16 do 48 kilometrów, których wiek można datować na mniej niż milion lat. Odkrycie to przynosi nam kolejne informacje o nietypowej i bardzo aktywnej geologii na Plutonie, a być może, także na innych ciałach Pasa Kuipera. "W końcu udało nam się określić czym tak naprawdę są te nietypowe pręgi na lodowej powierzchni Plutona," mówi William B. McKinnon z Washington University w St. Louis, który kierował badaniami i jest jednym z członków zespołu naukowego misji New Horizons. "Udało nam się znaleźć dowody, że nawet w tak odległym i chłodnym obszarze Układu Słonecznego, miliardy kilometrów od Ziemi, wciąż jest wystarczająco dużo energii do podtrzymania wysokiej aktywności geologicznej, oczywiście o ile mamy do czynienia z odpowiednim materiałem - np. z miękkim i elastycznym lodem azotowym."

    Podoba Ci się Puls Kosmosu? Zostań naszym patronem na Patronite.pl!

    Aby zobaczyć co możesz otrzymać w zamian za wsparcie kliknij logo poniżej.

    patron


    McKinnon wraz ze współpracownikami uważa, że owe komórki powstały w wyniku powolnej konwekcji termicznej lodów, których głównym składnikiem jest azot, a które tworzą powierzchnię Sputnik Planum. W warstwie lodu, która w niektórych miejscach ma kilka kilometrów grubości, zestalony azot jest podgrzewany przez wewnętrzne ogrzewanie Plutona, staje się lekki i unosi się ku powierzchni w olbrzymich bąblach - jak w lampie lawowej - po czym ulega ochłodzeniu i ponownie zaczyna opadać rozpoczynając nowy cykl. Modele komputerowe wskazują, że wystarczy kilkukilometrowa warstwa takiego lodu, aby ten proces mógł zajść. Modele także wskazują, że bąble mieszającego się lodu azotowego mogą wolno ewoluować  i łączyć się na przestrzeni milionów lat. "Sputnik Planum to jedno z najbardziej zaskakujących odkryć geologicznych w ponad pięćdziesięcioletniej historii badań planetarnych, a odkrycie przez zespół McKinnona i pozostałych członków zespołu naukowego, że ten rozległy obszar kształtowany jest przed trwający także teraz proces konwekcji lodu to jedno z najbardziej spektakularnych odkryć sondy New Horizons," mówi główny badacz misji New Horizons Alan Stern. Źródło: NASA]]>
    10005 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa mapa radiowa Jowisza pozwala zajrzeć pod chmury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/03/nowa-mapa-radiowa-jowisza-pozwala-zajrzec-chmury/ Fri, 03 Jun 2016 06:49:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10013 newradiomapo Astronomowie korzystający z sieci teleskopów Karl G. Jansky Very Large Array w Nowym Meksyku stworzyli najbardziej szczegółową dotąd radiową mapę atmosfery Jowisza, odkrywając przed nami niesamowity ruch gazowego amoniaku pod kolorowymi pasmami, plamami i obłokami widocznymi gołym okiem. Badacze z University of California w Berkeley zmierzyli promieniowanie w zakresie radiowym pochodzące z atmosfery Jowisza, na długościach fali, na których obłoki są przezroczyste. Obserwatorzy byli w stanie zajrzeć nawet na głębokość 100 kilometrów pod szczyty chmur - to w dużej mierze niezbadany obszar powstawania obłoków. Termiczna emisja radiowa planety jest częściowo pochłaniana przez gaz amoniakowy. W oparciu o ilość pochłaniania, naukowcy byli w stanie określić ilość obecnego amoniaku oraz jego położenie. Badając te obszary atmosfery planety, astronomowie mają nadzieję dowiedzieć się więcej o globalnej cyrkulacji i procesach powstawania chmur napędzanych przez silne wewnętrzne ogrzewanie Jowisza. Tego typu badania rzucą nowe światło na podobne procesy zachodzące na pozostałych gazowych olbrzymach w naszym układzie planetarnym oraz na innych dopiero odkrywanych gazowych egzoplanetach krążących wokół gwiazd innych niż Słońce. "Zasadniczo stworzyliśmy trójwymiarowy zapis gazu amoniakowego w atmosferze Jowisza, który odkrywa przed nami pionowe ruchy w jego burzliwej atmosferze," mówi główny autor opracowania Imke de Pater, profesor astronomii na UC Berkeley. Mapa jest niezwykle podobna do zdjęć wykonywanych pasmie widzialnym przez amatorów astronomii i Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Mapa radiowa przedstawia gazy bogate w amoniak unoszące się i tworzące górne warstwy obłoków: obłok wodorosiarczku amonu o temperaturze ok. 200K oraz obłok lodu amoniakowego w otoczeniu o temperaturze 160K. Oba obłoki można z łatwością dostrzec z Ziemi za pomocą teleskopów optycznych. [caption id="attachment_10014" align="aligncenter" width="889"]Wykonana za pomocą VLA mapa radiowa obszaru wokół Wielkiej Czerwonej Plamy w atmosferze Jowisza wskazuje złożone wybrzuszenia i wklęsłości w warstwie gazu amoniakowego (górna mapa), który kształtuje kolorowe warstwy obloków widoczne na zdjęciach z teleskopu Hubble'a. Dwa zakresy długości fal przedstawiono powyżej na niebiesko (2 cm) i na złoto (3 cm). Przedstawiają one rozkład obłoków 30-90 km pod górną warstwą obłoków. Źródło: Michael H. Wong, Imke de Pater, Robert J. Sault / NASA, ESA, A.A. Simon, M.H. Wong i G.S. Orton Wykonana za pomocą VLA mapa radiowa obszaru wokół Wielkiej Czerwonej Plamy w atmosferze Jowisza wskazuje złożone wybrzuszenia i wklęsłości w warstwie gazu amoniakowego (górna mapa), który kształtuje kolorowe warstwy obłoków widoczne na zdjęciach z teleskopu Hubble'a. Dwa zakresy długości fal przedstawiono powyżej na niebiesko (2 cm) i na złoto (3 cm). Przedstawiają one rozkład obłoków 30-90 km pod górną warstwą obłoków. Źródło: Michael H. Wong, Imke de Pater, Robert J. Sault / NASA, ESA, A.A. Simon, M.H. Wong i G.S. Orton[/caption] Przeciwnie, mapy radiowe przedstawiają powietrze ubogie w amoniak zapadające się do wnętrza planety. Mapa przedstawia także gorące plamy - zwane tak ponieważ są jasne na zdjęciach zarówno w zakresie radiowym jak i termicznym - to obszary ubogie w amoniak, które obejmują planetę niczym pas nieznacznie powyżej równika. Pomiędzy tymi gorącymi plamami znajdują się bogate w amoniak wybrzuszenia, które wynoszą na powierzchnię amoniak z głębszych warstw planety. "Dzięki danym radiowym możemy wejrzeć wgłąb obłoków i dostrzec, że owe gorące plamy są porozdzielane gejzerami amoniaku unoszonego z głębszych warstw atmosfery," mówi Michael Wong badacz z UC Berkeley. Ostateczne mapy charakteryzują ię najlepszą dotąd rozdzielczością mapy radiowej: 1300 kilometrów. De Pater, Wong i ich współpracownicy opiszą swoje odkrycia i bardzo szczegółowe mapy 3 czerwca 2016 w czasopiśmie Science. https://www.youtube.com/watch?v=AWz2cn0j25Y

    Rozgrzewka przed Juno

    Wyniki obserwacji zostały opublikowane zaledwie na miesiąc przed 4 lipca 2016 roku, kiedy to sonda Juno dotrze do Jowisza gdzie planuje, zmierzyć ilość wody w niższych warstwach atmosfery Jowisza, tam gdzie VLA szukało amoniaku. "Mapy takie jak nasza mogą pomóc w tworzeniu szerszego obrazu tego co się dzieje w atmosferze Jowisza," mówi de Pater, zauważając, że jej zespół będzie obserwował Jowisza za pomocą VLA dokładnie wtedy, gdy Juno będzie poszukiwał wody. Kluczem do wykonania nowych obserwacji była modernizacja VLA, która poprawiła czułość sieci o czynnik 10, mówi Bryan Butler, współautor i astronom w National Radio Astronomy Observatory w Soccoro w Nowym Meksyku. Zespół prowadził obserwacje w całym zakresie częstotliwości między 4 a 18 GHz (1.7-7 cm długości fali), dzięki czemu udało się stworzyć dokładny model atmosfery, mówi David DeBoer astronom w UC Berkeley. "Wyraźnie widzimy teraz delikatną strukturę w pasmie 12-18 GHz, niemal tak dokładnie jak w pasmie widzialnym, szczególnie w pobliżu Wielkiej Czerwonej Plamy," mówi Wong. Obserwacje pozwoliły zauważyć ciekawą rozbieżność między stężeniem amoniaku wykrytym przez sondę Galileo gdy wpadła w atmosferę Jowisza w 1995 roku - 4.5 razy większy od stężenia w Słońcu - a pomiarami VLA sprzed 2004 roku, które wskazywały dużo mniej gazu amoniakowego. Źródło: University of California]]>
    10013 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[BLOG: Gwiaździsta Noc z Małym Księciem w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/04/blog-gwiazdzista-noc-z-malym-ksieciem-w-bibliotece-raczynskich-w-poznaniu/ Sat, 04 Jun 2016 21:44:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11654 malyksiaze4 W dniu dzisiejszym w ramach Nocy Bibliotek miałem wielką przyjemność poprowadzić godzinne zajęcia dla dzieciaków biorących udział w Gwieździstej Nocy z Małym Księciem - specjalnym wydarzeniu organizowanym przez Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu. Po raz kolejny miałem okazję przekonać się jak rewelacyjnymi odbiorcami są dzieci w wieku 6-12 lat. Wspomagając się jakąś tam prezentacją zabrałem dzieciaki na szybki przegląd mniejszych i większych planet Układu Słonecznego w poszukiwaniu Małego Księcia. Oczywiście nie byłaby to wesoła noc gdyby poszukiwania nie zakończyły się sukcesem. I jaki to był sukces! Odnaleźliśmy nie jednego, a znacznie więcej małych książąt - jeden z nich siedział na powierzchni komety, uciekając od Słońca w kierunku Jowisza, kilku maruderów siedziało na powierzchni Marsa, inny właśnie minął Plutona, ale już leciał do następnego celu. No ale kto nie był na wykładzie, ten nie wie którego wybraliśmy prawdziwym Małym Księciem! :)]]> 11654 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wielki sukces Polaków na University Rover Challenge]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/05/wielki-sukces-polakow-university-rover-challenge/ Sun, 05 Jun 2016 09:59:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10021 European Rover Challenge 2015 Pustynia w Utah, w Stanach Zjednoczonych już po raz kolejny zamieniła się w pole walki łazików marsjańskich. W finałowym starciu URC najlepszy okazał się zespół Legendary Rover Team z Politechniki Rzeszowskiej. Kolejne miejsca na podium należą do WSU Everett Engineering Club z amerykańskiego Washington State University i Continuum z Uniwersytetu Wrocławskiego. Jednak to nie koniec tegorocznych, marsjańskich zmagań. Już we wrześniu konstruktorzy z całego świata staną do rywalizacji o miano najlepszego zespołu na świecie podczas European Rover Challenge. 2 czerwca 2016 na linii startu zawodów University Rover Challenge, które tradycyjnie miały miejsce na pustyni w Utah, stanęło 30 zespołów, w tym 7 polskich drużyn. Po konkurencjach półfinałowych, w ścisłej czternastce walczącej o tytuł zwycięscy URC 2016, Polskę reprezentowało aż 5 zespołów. Oprócz drużyn z Rzeszowa i Wrocławia, które zajęły pierwszy i trzeci stopień podium, w głównej finałowej fazie znaleźli się studenci z Łodzi (Raptors – 5 miejsce), Białegostoku (#next Team – 7 miejsce) i Częstochowy (PCz Rover Team – 10 miejsce). Zwycięstwo w University Rover Challenge w tym roku nabiera dodatkowej wartości. Punktacja uzyskana w zawodach URC i ERC sumowana będzie w ramach Rover Challenge Series, czyli ligi najbardziej prestiżowych zawodów robotycznych na świecie. Do ligi, zarządzanej przez stowarzyszenie Mars Society zostały włączone także mniejsze, zamknięte konkursy krajowe. Najlepsze zespoły z konkursu w Stanach Zjednoczonych, podczas European Rover Challenge, we wrześniu w Polsce, walczyć będą nie tylko o wygraną w największych zawodach w Europie, ale także o utrzymanie wysokiej pozycji w klasyfikacji generalnej i finalnie o Puchar Świata Światowej Ligi Robotycznej. Trzecia edycja European Rover Challenge odbędzie się w województwie podkarpackim, pod dachem Centrum Wystawienniczo – Kongresowego w Jasionce. To największe wydarzenie kosmiczno- robotyczne w Europie. W odróżnieniu od konkursu amerykańskiego, którego pustynne realia uniemożliwiają stworzenie przestrzeni dla widzów, ERC dedykowane jest w równym stopniu szerokiej publiczności i młodym inżynierom. Dwie poprzednie odsłony European Rover Challenge przyciągnęły łącznie ponad 50 tysięcy widzów. Tegorocznej edycji zawodów towarzyszyć będą: konferencja skupiona wokół tematu robotyki kosmicznej, warsztaty wspierające dalszy rozwój zespołów konstruktorów oraz strefa pokazów naukowo technologicznych. Obecnie trwa otwarty nabór wystawców. Wszyscy, którzy chcą zaprezentować swoją działalność i przybliżyć tym samym odwiedzającym tajniki świata nauki, mogą zgłaszać chęć udziału w wydarzeniu przez stronę internetową. Więcej informacji dostępne na stronie: www.roverchallenge.eu]]> 10021 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnice "strefy zmierzchu" na Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/06/tajemnice-strefy-zmierzchu-plutonie/ Mon, 06 Jun 2016 05:50:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10024 secretsrevea Sonda New Horizons wykonała te zachwycające zdjęcia Plutona zaledwie kilka minut po maksymalnym zbliżeniu do powierzchni planety karłowatej w dniu 14 lipca 2015 roku. Zdjęcie zostało wykonane podczas gdy Słońce znajdowało się po drugiej stronie Plutona. Jak widać powyżej promieniowanie słoneczne przechodzi oświetla złożone warstwy mgły w atmosferze Plutona. Na górnym zdjęciu widzimy także południowe obszary równin lodu azotowego nazwanych nieformalnie Sputnik Planum, jak również góry nieformalnie zwane Norgay Montes wzdłuż łuku horyzontu Plutona. Spojrzenie na Plutona uwiecznionego na zdjęciach tego typu wykonanych za pomocą instrumentów na pokładzie sondy New Horizons pozwala naukowcom uzyskać informacje o mgłach i właściwościach powierzchni, których nie mogli dotąd uzyskać ze zdjęć wykonanych podczas zbliżania do Plutona. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu MVIC (Ralph/Multispectral Visual Imaging Camera) z odległości 21 550 kilometrów od Plutona, około 19 minut po momencie maksymalnego zbliżenia do Plutona. Skala na zdjęciu to 430 metrów/piksel. Średnica Plutona to 2374 km.

    Podoba Ci się Puls Kosmosu? Zostań naszym patronem na Patronite.pl!

    Aby zobaczyć co możesz otrzymać w zamian za wsparcie kliknij logo poniżej.

    patron
    Zdjęcie w górnym prawym rogu przedstawia szczegóły łuku horizontu Plutona, włącznie z intrygującą jasną smugą (blisko środka zdjęcia) o rozmiarach kilkudziesięciu kilometrów, która może być pojedynczą, niską chmurą w atmosferze Plutona.  Jeżeli tak faktycznie jest, byłaby jak dotąd jedyną taką niską chmurą na zdjęciach wykonanych przez sondę New Horizons. Obłok ten - jeżeli faktycznie nim jest - widoczny jest z tego samego powodu, który powoduje, że warstwy mgieł są tak jasne: oświetlenie promieniami słonecznymi pod niewielkim kątem. Modele atmosferyczne wskazują na to, że obłoki metanowe mogą od czasu do czasu pojawiać się w atmosferze Plutona. Fragment przedstawia obszar o długości ok. 230 km. Zdjęcie w dolnym prawym rogu przedstawia więcej szczegółów tzw. nocnej strony Plutona.  Teren na tym zdjęciu jest widoczny dzięki temu, że jest podświetlony od tyłu przez mgły, które rozciągają się na horyzoncie. Topografia wydaje się bardzo zróżnicowana, wzdłuż krawędzi widać zarówno szerokie doliny jak i ostre szczyty o wysokości nawet 5 kilometrów. To zdjęcie, wykonane z dużo mniejszej odległości, jest dużo lepsze od zdjęcia tego samego obszaru w mniejszej rozdzielczości wykonane kilka dni przed maksymalnym zbliżeniem do planety. Fragment na tym zdjęciu przedstawia obszar o szerokości 750 kilometrów. Źródło: NASA]]>
    10024 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Symulacja supernowej w 3D]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/06/symulacja-supernowej-3d/ Mon, 06 Jun 2016 08:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10027 Trójwymiarowa symulacja ostatnich minut życia masywnej gwiazdy wykonana w 3D za pomocą superkomputera Mira. Źródło: San Couch, MSU Trójwymiarowa symulacja ostatnich minut życia masywnej gwiazdy wykonana w 3D za pomocą superkomputera Mira. Źródło: San Couch, MSU[/caption] W swoim słynnym programie telewizyjnym "Cosmos" astronom Carl Sagan powiedział "Wszyscy zbudowani jesteśmy z materii gwiezdnej." Pod  koniec swojego życia masywne gwiazdy eksplodują w spektakularny sposób, wyrzucając w przestrzeń kosmiczną swoje wnętrzności - składające się z węgla, żelaza i praktycznie wszystkich innych pierwiastków naturalnych. Te pierwiastki po jakimś czasie, w innych okolicznościach stają się budulcem nowych gwiazd, nowych układów planetarnych i wszystkiego co widzimy we Wszechświecie - łącznie z życiem na Ziemi. Pomimo ich kluczowej roli w kosmologii, mechanizmy napędzające eksplozje supernowych wciąż nie są do końca poznane. "Jeżeli chcemy zrozumieć chemiczną ewolucją całego Wszechświata i dowiedzieć się w jaki sposób powstała i rozprzestrzeniała się w kosmosie materia, z której jesteśmy zbudowani, musimy zrozumieć mechanizm eksplozji supernowych," mówi Sean Couch, profesor fizyki i astronomii na Michigan State University. Aby rzucić nowe światło na to niezwykle złożone zjawisko, Couch wykorzystuje superkomputer Mira należąc do Argonne Leadership Computing Facility (ALCF) do przeprowadzenia największych i najbardziej szczegółowych trójwymiarowych symulacji supernowej powstałej wskutek kolapsu jądra. Po milionach lat spalania coraz cięższych pierwiastków, takie super-masywne gwiazdy (o masie co najmniej 8 mas Słońca) wyczerpują swoje paliwo jądrowe i powstaje jądro z żelaza. Nie będąc w stanie odpierać w reakcjach jądrowych niesamowicie silnego przyciągania grawitacyjnego, gwiazdy zaczynają się zapadać.  Jednak wciąż do końca nie znany proces sprawia, że dochodzi do odwrócenia kolapsu, eksplozji i rozerwania gwiazdy. "Jako teoretycy staramy się zrozumieć ten moment przejścia. W jaki sposób przechodzimy z zapadającego się jądra żelaznego do eksplozji?" mówi Couch. W ramach swoich prac w ALCF, Couch wraz ze swoim zespołem opracował i przedstawił bardzo szczegółowe symulacje 3D, które dają nam dużo lepszy wgląd w ten moment przejścia, niż poprzednie symulacje supernowych. Choć metoda wykorzystana do stworzenia symulacji 3D jest wciąż na wczesnym etapie rozwoju, już pierwsze wyniki Coucha są obiecujące. W 2015 roku jego zespół opublikował artykuł w periodyku Astrophysical Journal Letters, w którym szczegółowo opisał swoje trójwymiarowe symulacje ostatnich trzech minut życia żelaznego jądra gwiazdy o masie 15 mas Słońca. Okazało się, że bardziej precyzyjne przedstawienie budowy i ruchu mas gwiazdy spowodowanego przez burzliwą konwekcję (na poziomie kilkuset kilometrów na sekundę) odgrywa istotną rolę w momencie kolapsu. 3dsim "Nic w tym dziwnego. Pokazujemy, że bardziej realistyczne warunki początkowe mają istotny wpływ na uzyskiwane przez nas wyniki," mówi Couch.

    Dodatkowy wymiar

    Pomimo faktu, że gwiazdy rotują, posiadają pola magnetyczne i nie są idealnymi sferami, większość jedno- i dwuwymiarowych symulacji supernowych do dzisiaj uwzględniały model nierotującej, niemagnetycznej i sferycznie symetrycznej gwiazdy. Naukowcy zmuszeni byli przyjąć takie uproszczone założenia ponieważ modelowanie supernowych to zadanie wymagające wyjątkowo dużych mocy obliczeniowych. Tego typu symulacje obejmują bardzo złożone obliczenia fizyczne oraz ekstremalne skale czasowe: gwiazdy ewoluują przez miliony lat, a mimo to mechanizm eksplozji supernowej trwa zaledwie sekundę. Według Coucha, wykorzystywanie nierealistycznych warunków początkowych prowadziło do problemów w wytwarzaniu potężnych i stałych eksplozji w symulacjach - to jedno z wyzwań astrofizyki obliczeniowej. Niemniej jednak, dzięki postępowi w przemyśle komputerowym (zarówno w zakresie sprzętu jak i oprogramowania) Couch wraz ze współpracownikami  wykonuje coraz to bardziej precyzyjne symulacje supernowych uwzględniające wszystkie trzy wymiary przestrzeni.

    Chcesz współtworzyć Puls Kosmosu? Proponować tematy kolejnych artykułów? Zostań naszym patronem na Patronite.pl!

    Aby zobaczyć co możesz otrzymać w zamian za wsparcie kliknij logo poniżej.

    patron
      Powstanie superkomputerów takich jak Mira umożliwiło uwzględnienie w symulacjach rotacji gwiazdy, jej pól magnetycznych i innych złożonych procesów fizycznych. Wcześniej było to niemożliwe. "Generalnie gdy przeprowadzaliśmy tego typu symulacje w przeszłości, ignorowaliśmy obecność pól magnetycznych we Wszechświecie, bowiem dodanie ich do obliczeń zwiększa złożoność problemu  czynnik dwa," mówi Couch. "Jednak dzięki naszym symulacjom przeprowadzonym za pomocą superkomputera Mira, dowiedzieliśmy się, że pole magnetyczne może dostarczyć we właściwym momencie dodatkowej energii, która prowokuje eksplozję." Jednak nawet na dzisiejszym etapie rozwoju technologii niemożliwe jest uwzględnienie wszystkich czynników fizycznych w jednej symulacji. Tego typu obliczenia będą możliwe dopiero w przyszłości. "Nasze symulacje stanowią tylko pierwszy krok w stronę stworzenia naprawdę realistycznych trójwymiarowych symulacji supernowych," mówi Couch. "Jednak już teraz wiemy, że zasadniczo ostatnie minuty ewolucji masywnej gwiazdy należy symulować w 3D." Źródło: Argonne National Lab]]>
    10027 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NGC 6496: heavy-metalowa gromada]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/06/ngc-6496-heavy-metalowa-gromada/ Mon, 06 Jun 2016 10:00:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10031 NGC 6496. Źródło: ESA/Hubble & NASA/Judy Schmidt NGC 6496. Źródło: ESA/Hubble & NASA/Judy Schmidt[/caption] Powyższa gromada kulista - NGC 6496 - której wiek szacuje się na 10.5 miliarda lat jest domem dla gwiazd o bardzo wysokiej metaliczności. Gwiazdy tworzące tą spektakularną, sferyczną gromadę wzbogacone są o dużo większą domieszkę metali - pierwiastki cięższe od wodoru i helu zwane są metalami w astronomii - niż inne gwiazdy znajdowane w tego typu gromadach.

    Zmienne gwiazdy o wysokiej metaliczności

    Niektóre z tych gwiazd są także gwiazdami zmiennymi, co oznacza, że ich jasność regularnie zmienia się w czasie. NGC 6496 charakteryzuje się grupą zmiennych długookresowych - olbrzymich pulsujących gwiazd, których jasność zmienia się w okresie nawet ponad 1000 dni - oraz krótkookresowych zmiennych zaćmieniowych, których jasność spada gdy przesłaniane są przez swoich gwiezdnych towarzyszy. Natura zmienności tych gwiazd może powiedzieć nam wiele o ich masie, promieniu, mocy promieniowania, temperaturze, składzie chemicznym i ewolucji, dzięki czemu astronomowie otrzymują informacje, których uzyskanie w przeciwnym razie byłoby bardzo trudne, a nawet niemożliwe. Gromada kulista NGC 6496 została odkryta w 1826 roku przez szkockiego astronoma Jamesa Dunlopa. Gromada znajduje się około 35 000 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze nieba południowego - Skorpionie. Źródło: ESA

    Aby Puls Kosmosu nadal istniał - potrzebujemy Ciebie jako Patrona, a nawet Mecenasa!

    Aby zobaczyć co możesz otrzymać w zamian za wsparcie kliknij logo poniżej.

    patron
     ]]>
    10031 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Otoczenie także naciska na obłoki molekularne, w których powstają gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/06/otoczenie-takze-naciska-obloki-molekularne-ktorych-powstaja-gwiazdy/ Mon, 06 Jun 2016 12:02:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10034 obloki molekularne Ruch gazu międzygwiezdnego nałożony na optyczny obraz obłoku molekularnego w Orionie. Źródło: Stephen Gwyn, Canadian Astronomy Data Centre/NRC[/caption] Najnowsze badania prowadzone pod kierownictwem kanadyjskich astronomów pozwoliły nam na niespotykany dotąd wgląd w narodziny gwiazd.  Wykorzystując dane obserwacyjne zebrane za pomocą Green Bank Telescope w Wirginii Zachodniej oraz za pomocą James Clerk Maxwell Telescope w USA, astronomowie z National Research Council of Canada (NRC) odkryli, że procesy powstawania gwiazd są regulowane przez ciśnienie otoczenia w większym stopniu niż dotychczas uważano. Narodziny gwiazd mają miejsce głęboko we wnętrzach gęstych obłoków międzygwiezdnego gazu i pyłu. Tego typu miejsca, jądra obłoków zawierają materię o masie równej kilku masom Słońca na obszarze około 10 000 razy większym od rozmiarów Układu Słonecznego. Tego typu jądra obłoków znajdują się głęboko we wnętrzach obłoków gazu molekularnego, których mnóstwo w całej Drodze Mlecznej. Choć pył we wnętrzu takiego jądra skrywa wczesne etapy formowania gwiazd przed czujnym okiem teleskopów optycznych, obserwacje wykonywane za pomocą specjalistycznych radioteleskopów pozwalają przejrzeć przez pył i badać ich dynamiczną naturę. W ramach przeglądu Gould Belt Survey wykonanego za pomocą James Clerk Maxwell Telescope zidentyfikowano położenie, rozmiary i masy jąder w obłoku Orion A, a w ramach przeglądu Green Bank Ammonia Survey udało się zarejestrować ruch cząsteczek gazu w obrębie obłoku. "Łącząc te dane dowiedzieliśmy się, że większość jąder w Orionie jest związana grawitacyjnie, dlatego najprawdopodobniej za jakiś czas zapadną się one pod wpływem grawitacji i powstaną w nich nowe gwiazdy," mówi dr Helen Kirk, astronom z National Research Council, która kierowała grupą badawczą. "Co ciekawe, materia otaczająca obłoki wydaje się ściskać jądra dużo bardziej niż sama jego grawitacja." Wcześniejsze analizy jąder obłoków całkowicie pomijały ciśnienie wywierane przez na obłok przez otoczenie, jednak nowe prace wskazują, że jest to jeden z istotnych czynników, które należy uwzględnić, aby w pełni zrozumieć przyszłość takich jąder. "To wskazuje, że obłoki wewnątrz naszej Galaktyki także odczuwają ciśnienie, które wspomaga formowanie gwiazd," podsumowuje Kirk. Źródło: National Research Council of Canada]]> 10034 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dużo ciężkich pierwiastków przecieka galaktykom przez palce do CGM]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/06/duzo-ciezkich-pierwiastkow-przecieka-galaktykom-palce-cgm/ Mon, 06 Jun 2016 14:00:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10044 Galaktyki spiralne takie jak Droga Mleczna ukazane na środku zdjęcia, otoczone są przez ośrodek wokółgalaktyczny, który dla naszych oczu pozostaje ciemny. Jednak ośrodek wokółgalaktyczny zawiera bardzo gorący gaz, który powyżej przedstawiono na czerwono, pomarańczowo i biało. Źródło: Adrien Thob, LJMU Galaktyki spiralne takie jak Droga Mleczna ukazane na środku zdjęcia, otoczone są przez ośrodek wokółgalaktyczny, który dla naszych oczu pozostaje ciemny. Jednak ośrodek wokółgalaktyczny zawiera bardzo gorący gaz, który powyżej przedstawiono na czerwono, pomarańczowo i biało. Źródło: Adrien Thob, LJMU[/caption] Galaktyki "marnują" ogromne ilości ciężkich pierwiastków powstałych w gwiazdach poprzez wyrzucanie ich nawet milion lat świetlnych w przestrzeń kosmiczną w otaczające je halo galaktyczne - wskazują wyniki nowych badań prowadzonych przez naukowców z University of Colorado w Boulder. Badania, których wyniki niedawno opublikowano online w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wskazują, że więcej atomów tlenu, węgla i żelaza wykrywa się w rozległym, gazowym halo galaktycznym niż w samej galaktyce. A to oznacza, że galaktyki pozbawione są surowca niezbędnego do tworzenia nowych gwiazd i planet. "Wcześniej uważaliśmy, że te cięższe pierwiastki ulegną recyklingowi i posłużą do tworzenia kolejnych generacji gwiazd i układów planetarnych," mówi Benjamin Oppenheimer, badacz z Center for Astrophysics & Space Astronomy (CASA) na CU-Boulder oraz główny autor badania. "Okazuje się jednak, że galaktyki nie sprawdzają się w recyklingu." Niemal niewidoczny obłok gazu, który otacza galaktykę, znany jako ośrodek wokółgalaktyczny (CGM - circumgalactic medium), najprawdopodobniej odgrywa kluczową rolę w przejmowaniu i oddawaniu pierwiastków z i do wnętrza galaktyki, jednak konkretne mechanizmy pozostają jak na razie nieznane. Typowa galaktyka ma rozmiary od 30 000 do 100 000 lat świetlnych, podczas gdy obłok CGM może rozpościerać się nawet na milion lat świetlnych. Naukowcy wykorzystali dane zebrane za pomocą spektrografu COS (Cosmic Origin Spectrograph). Jest to instrument warty 70 milionów dolarów, zaprojektowany w CU-Boulder i zbudowany przez Ball Aerospace Technology Corp. Jego głównym zadaniem jest badanie składu chemicznego CGM. COS zainstalowany jest na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a i wykorzystuje metody spektroskopii w ultrafiolecie do badania ewolucji Wszechświata. Galaktyki spiralne podobne do Drogi Mlecznej aktywnie produkują gwiazdy i mają błękitne zabarwienie, a galaktyki eliptyczne charakteryzują się niską aktywnością w zakresie tworzenia nowych gwiazd i wydają się czerwone. Oba typy galaktyk zawierają od dziesiątek do setek miliardów gwiazd, w których powstają ciężkie pierwiastki. Po przeprowadzeniu serii symulacji, naukowcy odkryli, że CGM otaczające galaktyki obu typów zawierają ponad połowę ciężkich pierwiastków w całej galaktyce, co wskazuje na to, że galaktyki nie potrafią wydajnie utrzymywać w sobie surowca do tworzenia nowych gwiazd. "Niesamowita zgodność galaktyk w naszych sumulacjach z tymi obserwowanymi za pomocą COS pozwoliła nam pewniej zinterpretować dane obserwacyjne," mówi Robert Crain, badacz z Liverpool John Moores University oraz współautor badania. Nowe symulacje tłumaczą także zagadkowe obserwacje COS wskazujące na mniejszą ilość tlenu wokół galaktyk eliptycznych niż wokół spiralnych. "CGM otaczający galaktyki eliptyczne ma wyższą temperaturę," mówi Joop Schaye, profesor z Uniwersytetu w Lejdzie w Holandii oraz współautor badania. "Wysokie temperatury, sięgające ponad 1 000 000 K, zmniejszają ilość tlenu pięciokrotnie zjonizowanego - to właśnie jony obserwowane za pomocą COS." Dla porównania, temperatury gazu w CGM galaktyk spiralnych sięgają 300 000 K, czyli są zaledwie 50 razy gorętsze od powierzchni Słońca. "Aby supernowe i supermasywne czarne dziury mogły wyrzucić te wszystkie ciężkie pierwiastki na zewnątrz galaktyki, do CGM, potrzeba olbrzymich ilości energii," mówi Oppenheimer. "To gwałtowny i długotrwały proces, który może trwać ponad 10 milirdów lat, co oznacza, że w galaktyce takiej jak Droga Mleczna, ten wysoce zjonizowany tlen, który obserwujemy, jest tutaj od czasów sprzed narodzin Słońca." Źródło: CU-Boulder]]> 10044 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Asterosejsmolodzy nasłuchują stare gwiazdy Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/07/asterosejsmolodzy-nasluchuja-stare-gwiazdy-drogi-mlecznej/ Tue, 07 Jun 2016 06:32:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10047 asterosejsmologia Astrofizycy z University of Birmingham uchwycili dźwięki jednych z najstarszych gwiazd w naszej galaktyce - Drodze Mlecznej - możemy przeczytać w artykule opublikowanym wczoraj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Zespół badawczy z School of Physics and Astronomy na University of Birmingham ogłosił wykrycie oscylacji akustycznych gwiazd w jednej z najstarszych znanych nam gromad kulistych - M4, której wiek szacuje się na około 13 miliardów lat. Opierając się na danych zebranych w ramach misji K2 teleskopu Kepler, badacze poszukiwali rezonansowych oscylacji gwiazd za pomocą technik zwanych asterosejsmologią. Tego typu oscylacje prowadzą do niewielkich zmian lub pulsów jasności, które powodowane są przez fale dźwiękowe uwięzione we wnętrzach gwiazd. Mierząc ton takiej "gwiezdnej muzyki" można określić masę i wiek pojedynczych gwiazd. To odkrycie otwiera drzwi do wykorzystania asterosejsmologii do badania bardzo wczesnej historii naszej Galaktyki. Dr Andrea Miglio z University of Birmingham, która kierowała badaniami, powiedziała: "Skala wieku gwiazd jak dotąd ograniczała się do stosunkowo młodych gwiazd, ograniczając nam możliwość badania wczesnej historii naszej Galaktyki. W ramach naszych badań byliśmy w stanie dowieść, że asterosejsmologia umożliwia precyzyjne i dokładne określenie wieku najstarszych gwiazd w Galaktyce." Profesor Bill Chaplin, kierownik międzynarodowego zespołu zajmującego się asterosejsmologią mówi: "Tak samo jak archeolodzy odkrywają przeszłość podczas wykopalisk, ak my możemy wykorzystać dźwięk uwięziony wewnątrz gwiazd do badań archeologicznych naszej Galaktyki." Źródło: U of B]]> 10047 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Blazary powoli odkrywają swoje tajemnice]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/07/blazary-powoli-odkrywaja-swoje-tajemnice/ Tue, 07 Jun 2016 09:28:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10050 Wizja artystyczna blazara, w którym powstają silne dżety energetycznych cząstek, mające swoje źródło w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. Źródło: Marscher et al., Wolfgang Steffen, Cosmovision, NRAO/AUI/NSF Wizja artystyczna blazara, w którym powstają silne dżety energetycznych cząstek, mające swoje źródło w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. Źródło: Marscher et al., Wolfgang Steffen, Cosmovision, NRAO/AUI/NSF[/caption] Blazary to galaktyki, których centralna, supermasywna czarna dziura akreuje materię ze swojego otoczenia. Choć do takiego procesu akrecji dochodzi w wielu galaktykach i sytuacjach, w przypadku blazar opadająca materia jest reemitowana w silnym, wąskim, skolimowanym strumieniu bardzo szybkich naładowanych cząstek. Tak powstały dżet w przypadku blazara skierowany jest w naszą stronę. Naładowane cząstki emitują fotony promieniowania gamma. Każdy z tych fotonów niesie ponad 100 milionów razy wyższą energię niż najbardziej energetyczne fotony w zakresie rentgenowskim rejestrowane przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra. Sam strumień elektronów prowadzi do kolejnych zjawisk. W przypadku blazarów może to być gwałtowna, silna i niejednorodna zmienność. Blazar 1ES1741+196 był pierwszym blazarem dostrzeżonym w 1996 roku za pomocą satelity rentgenowskiego Einstein. Dalsze obserwacje pozwoliły ustalić, że jest to układ potrójny: eliptyczna galaktyka z towarzyszącymi jej dwoma innymi galaktykami, na tyle jej bliskimi, że związanymi grawitacyjnie. Interakcje między tymi galaktykami mogą odgrywać znaczącą rolę w mieszaniu materii opadającej na czarną dziurę. W 2011 roku astronomowie odkryli, że obiekt ten emituje promieniowanie gamma jednak z intensywnością, która sprawiała, że jest to jedno z najsłabszych źródeł tego promieniowania. VERITAS - Very Energetic Radiation Imaging Telescope Array System to obserwatorium zaprojektowane do badania promieniowania gamma. Składa się ono z czterech 12-metrowych teleskopów znajdujących się w Obserwatorium Freda L. Whipple na Mt. Hopkins w Arizonie. Astronomowie Cfa Wystan Benbom, M. Cerruti, Pascal Fortin, V. Pelassa oraz Thomas Roche są członkami zespołu ośmiu astronomów wykorzystującego VERITAS do badania 1ES1741+196 w celu stworzenia modelu blazarów charakteryzujących się słabym natężeniem promieniowania gamma. Naukowcy obserwowali ten konkretny blazar w kilku zakresach energii przez trzydzieści godzin w czasie łącznie kilku lat. Dzięki temu byli w stanie uzyskać i stworzyć model pierwszego widma obiektu w zakresie bardzo wysokich energii. Zasadniczo, wysokoenergetyczne fotony powstają w dwóch procesach: bezpośredniego promieniowania naładowanych cząstek oraz rozpraszania przez szybko poruszające się cząstki fotonów o niższej energii. Naukowcom udało się stworzyć model obejmujący tylko te dwa energteyczne procesy. Wyniki wskazują, że naukowcom udało się prawidło scharakteryzować ten blazar - pomimo jego niskiej jasności - jako jeden z tych blazarów, które wytwarzają najbardziej energetyczne promieniowanie gamma.]]> 10050 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze życie we Wszechświecie mogło pojawić się na węglowych planetach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/07/pierwsze-zycie-we-wszechswiecie-moglo-pojawic-sie-weglowych-planetach/ Tue, 07 Jun 2016 18:55:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10053 Powyższa wizja artystycna przedstawia planetę węglową krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca we wczesnym Wszechświecie. Źródło: Christine Pulliam (CfA) Powyższa wizja artystycna przedstawia planetę węglową krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca we wczesnym Wszechświecie. Źródło: Christine Pulliam (CfA)[/caption] Ziemia składa się z krzemowych skał i żelaznego jądra. Na powierzchni znajduje się cienka warstwa wody i życia. Jednak pierwsze przyjazne dla życia globy mogły istotnie różnić się od Ziemi. Najnowsze badania wskazują, że powstawanie planet we wczesnym Wszechświecie mogło skupiać się na planetach węglowych składających się z grafitu, węglików i diamentów. Astronomowie mogą poszukiwać takich diamentowych planet skupiając się na stosunkowo rzadkiej klasie gwiazd. "Nasze prace wskazują, że nawet gwiazdy charakteryzujące się niewielką zawartością węgla w porównaniu do naszego Układu Słonecznego, mogą posiadać planety," mówi główna autorka artykułu i doktorantka na Harvardzie - Natalie Mashian. "Wszystko wskazuje na to, że obce formy życia także opierają się na węglu, tak jak życie na Ziemi, dlatego też jest to dobra wiadomość dla poszukiwaczy życia we wczesnym Wszechświecie," dodaje. Pierwotny Wszechświat składał się głównie z wodoru i helu i brakowało w nim pierwiastków chemicznych, takich jak węgiel i tlen, niezbędnych do powstania życia jakie znamy. Mashian i jej promotor rozprawy doktorskiej Avi Loeb (Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics) skupili się na określanej klasie gwiazd znanych jako gwiazdy ubogie w metale i wzbogacone węglem (CEMP - carbon-enhanced metal-poor stars). Te na swój sposób anemiczne gwiazdy zawierają jedynie jedną stutysięczną część żelaza zawartego w Słońcu - oznacza to, że powstały one zanim ośrodek międzygwiezdny został wzbogacony w cięższe pierwiastki. "Gwiazdy te są skamielinami z wczesnego Wszechświata," tłumaczy Loeb. "Badając je, możemy dowiedzieć się w jaki sposób powstawały planety, a nawet życie, we Wszechświecie." Choć gwiazdy CEMP nie posiadają zbyt wiele żelaza, ani innych ciężkich pierwiastków, charakteryzują się stosunkowo wysoką zawartością węgla - większą niż można byłoby się spodziewać biorąc pod uwagę ich wiek. Ta stosunkowo wysoka obfitość w węgiel może wpływać na proces formowania planet - węglowy pył może łączyć się ze sobą, prowadząc do powstania czarnych niczym smoła planet. Z dużej odległości tego typu węglowe planety byłoby bardzo trudno odróżnić od planet bardziej podobnych do Ziemi. Ich masy i rozmiary fizyczne byłyby mniej więcej takie same. Astronomowie musieliby zbadać ich atmosfery, aby odkryć ich prawdziwą naturę. Węglowe planety otoczone byłyby gazami takimi jak tlenek węgla oraz metan. Mashian i Loeb doszli do wniosku, że wykorzystując technikę tranzytów można poszukiwać planet wokół gwiazd typu CEMP. "To doskonała metoda, która może nam pozwolić odkryć jak wcześnie w historii Wszechświata zaczęły powstawać planety." "Nie dowiemy się czy one istnieją jeżeli nie zaczniemy ich szukać," dodaje Mashian. Źródło: Harvard CfA]]> 10053 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie się podziały czerwone olbrzymy w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/08/sie-podzialy-czerwone-olbrzymy-drodze-mlecznej/ Wed, 08 Jun 2016 06:00:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10057 Oparta na symulacjach sekwencja kolejnych etapów  wejścia i wyjścia czerwonego olbrzyma w zagęszczenie ulegającego fragmentacji dysku. W tym przypadku, przejście przez obłok zajmuje gwieździe 4 dni (każdy 0.1 jednostki czasu to ok. 1 godzina). Źródło: Georgia Institute of Technology Oparta na symulacjach sekwencja kolejnych etapów wejścia i wyjścia czerwonego olbrzyma w zagęszczenie ulegającego fragmentacji dysku. W tym przypadku, przejście przez obłok zajmuje gwieździe 4 dni (każdy 0.1 jednostki czasu to ok. 1 godzina). Źródło: Georgia Institute of Technology[/caption] Nowe symulacje komputerowe przeprowadzone przez naukowców z Georgia Institute of Technology umożliwiły przeprowadzenie testu hipotezy tłumaczącej dlaczego centrum Drogi Mlecznej wydaje się wypełnione młodymi gwiazdami, a brakuje w nim gwiazd starych. Zgodnie z teorią pozostałości starszych, czerwonych olbrzymów wciąż tam są - po prostu nie są wystarczająco jasne, aby można było je dostrzec za pomocą teleskopów. Symulacje przeprowadzone w Georgia Tech testowały teorię, według której owe czerwone olbrzymy utraciły swoją jasność po tym, jak miliony lat temu zostały odarte z kilkudziesięciu procent swojej masy w licznych zderzeniach z dyskiem akrecyjnym znajdującym się w centrum galaktyki. Samo występowanie młodych gwiazd, które są dzisiaj obserwowane w centrum galaktyki wskazuje, że taki gazowy dysk akrecyjny istniał w centrum galaktyki. To właśnie z niego powstały te młode gwiazdy. Niektóre z nich powstały dopiero kilka milionów lat temu. Wyniki badań zostaną opublikowane w czerwcowym wydaniu periodyku Astrophysical Journal. To pierwsze badania w ramach których przeprowadzono symulacje komputerowe teorii, która została zaprezentowana w 2014 roku. Astrofizycy z Georgia Tech stworzyli modele czerwonych olbrzymów podobnych do tych, których brakuje w centrum galaktyki - gwiazd, których wiek szacuje się na ponad miliard lat, a które są kilkadziesiąt razy większe od Słońca. Następnie te gwiazdy umieszczono w komputerowej wersji tunelu aerodynamicznego, w którym symulowano zderzenia gwiazd z gazowym dyskiem, który kiedyś zajmował większą część przestrzeni w odległości 5 parseków od centrum galaktyki. Symulowano różne prędkości orbitalne oraz gęstości dysku, w celu odkrycia warunków niezbędnych do spowodowania znacznych uszkodzeń czerwonych olbrzymów. https://www.youtube.com/watch?v=5-QSgWitvt8 "Czerwone olbrzymy mogły utracić znaczną część swojej masy tylko w przypadku zderzenia z bardzo masywnym i gęstym dyskiem," mówi Tamara Bogdanovic, profesor na Georgia Tech i współautorka opracowania.  "Na tyle gęstym, że grawitacja doprowadziłaby do fragmentacji samego dysku i powstania masywnych zagęszczeń, które mogłyby być budulcem nowej generacji gwiazd." Symulacje wskazują, że każdy czerwony olbrzym wlatywał i wylatywał z dysku nawet kilkanaście razy,  a samo przejście przez dysk zajmowało niekiedy kilka dni lub tygodni. Każde zderzenie powodowało oderwanie części masy od gwiazdy. Według Thomasa Forresta Kieffera, byłego studenta na Georgia Tech, głównego autora artykułu, jest to proces, który mógł mieć miejsce 4 do 8 milionów lat temu, co zgadza się z wiekiem młodych gwiazd obserwowanych dzisiaj w centrum Drogi Mlecznej. [caption id="attachment_10058" align="aligncenter" width="1500"]Sekwencja pojedynczych ujęć z symulacji przedstawia czerwonego olbrzyma przechodzącego przez zagęszczenie gazu o wysokiej gęstości.  Źródło: Georgia Institute of Technology Sekwencja pojedynczych ujęć z symulacji przedstawia czerwonego olbrzyma przechodzącego przez zagęszczenie gazu o wysokiej gęstości. Źródło: Georgia Institute of Technology[/caption] "Jedyny scenariusz, w którym mogło do tego dojść w tak stosunkowo krótkim czasie wymaga, aby dysk, który uległ fragmentacji, charakteryzował się dużo większą masą niż wszystkie młode gwiazdy, które z niego powstały - co najmniej 100 do 1000 razy większą." Ponadto zderzenia najprawdopodobniej zmniejszyły energię kinetyczną czerwonych olbrzymów o co najmniej 20-30 procent, co doprowadziło do zawężenia ich orbit i zbliżenia gwiazd do czarnej dziury znajdującej się w centrum Drogi Mlecznej. Jednocześnie, zderzenia mogły zwiększyć prędkość obrotu czerwonych olbrzymów wokół własnej osi. "Nie wiemy zbyt wiele o warunkach, które doprowadziły do ostatniego okresu powstawania gwiazd w centrum galaktyki lub o tym czy ten obszar mógł zawierać tak dużo gazu," przyznaje Bogdanovic. "Jeżeli tak było, to w centrum galaktyki spodziewamy się znaleźć wiele bardzo ciemnych czerwonych olbrzymów, o ciasnych orbitach, obracających się w szybszym tempie niż byśmy tego oczekiwali. Jeżeli zaobserwujemy taką populację czerwonych olbrzymów poza niezbyt liczną grupą gwiazd, które osiągają poziom jasności pozwalający na detekcję, otrzymamy bezpośrednie potwierdzenie hipotezy mówiącej o zderzeniach gwiazd z dyskiem oraz dowiemy się dużo więcej o początkach historii Drogi Mlecznej." Źródło: Georgia Institute of Technology]]> 10057 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[LISA Pathfinder pierwszym krokiem do wykrywania fal grawitacyjnych z przestrzeni kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/08/lisa-pathfinder-bedzie-wykrywac-fale-grawitacyjne-przestrzeni-kosmicznej/ Wed, 08 Jun 2016 08:00:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10061 lpf_artist_impression_2015-11-24 LISA Pathfinder - misja prowadzona przez Europejską Agencję Kosmiczną przy współudziale NASA, z powodzeniem przetestowała kluczową technologię niezbędną do zbudowania kosmicznego obserwatorium, którego zadaniem będzie wykrywanie fal grawitacyjnych. Te niewielkie fałdy w czasoprzestrzeni przewidziane przez Alberta Einsteina sto lat temu, zostały po raz pierwszy w historii zarejestrowane w ubiegłym roku w obserwatorium LIGO (Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory). Źródła szumu sejsmicznego, termicznego i innych ograniczają możliwości LIGO do wykrywania fal grawitacyjnych o wysokiej frekwencji (ok. 100 cykli na sekundę, 100 Hz). Jednak odkrycie sygnałów pochodzących od bardziej egzotycznych wydarzeń, takich jak łączenie się supermasywnych czarnych dziur w zderzających się galaktykach, wymaga zdolności detekcji częstotliwości rzędu 1 Hz lub mniej - a to już jest poziom czułości możliwy do osiągnięcia tylko w przestrzeni kosmicznej. Zadaniem obserwatorium kosmicznego byłoby śledzenie położenia mas testowych poruszających się tylko pod wpływem grawitacji. Każda sonda spokojnie poruszałaby się wokół swoich mas testowych, nie wpływając na nie w żaden sposób. Głównym celem misji LISA Pathfinder było przetestowanie obecnych technologii poprzez uwolnienie pary identycznych kostek o boku 46 mm, wykonanych ze stopu złota i platyny i analizowanie ich lotu. Materiał do wykonania kostek został wybrany ze względu na swoją gęstość i brak czułości na pola magnetyczne. Naukowcy poinformowali właśnie, że wyniki tej misji są wprost zachwycające. Oddziaływania niegrawitacyjne działające na kostki zostały zredukowane do poziomów znacznie przekraczających oryginalne wymagania projektu i osiągają poziom kontroli niezbędny w przypadku docelowego obserwatorium. https://www.youtube.com/watch?v=TsgfnkSJdqs "Pomiary przekroczyły nasze najbardziej optymistyczne oczekiwania," mówi Paul McNamara, naukowiec projektu LISA Pathfinder z Dyrektoratu Naukowego ESA w Noordwijk w Holandii. "Już pierwszego dnia osiągnęliśmy poziom precyzji planowany dla misji LISA Pathfinder. W toku kolejnych tygodni udało nam się poprawić te wyniki o czynnik pięć." Wyniki badań zostały opublikowane 7 czerwca w periodyku Physical Review Letters. "LISA Pathfinder zawsze uważana była za krok na drodze do uzyskania precyzji wymaganej w przypadku pełnowymiarowego obserwatorium fal grawitacyjnych, jednak uzyskane wyniki wskazują, że osiągnęliśmy niemal docelową precyzję. Pełnowymiarowe obserwatorium, które osiągnęłoby poziom precyzji demonstrowany przez LISA Pathfinder pozwoliłoby na osiągnięcie praktycznie wszystkich planowanych celów naukowych," mówi Ira Thorpe, członek zespołi z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. [caption id="attachment_10062" align="aligncenter" width="3840"]Powyższy wykres przedstawia wyniki dwumiesięcznego eksperymentu LISA Pathfinder, którego celem było podążanie za masami testowymi, które przemieszczają się w przestrzeni kosmicznej tylko pod wpływem grawitacji. W ramach misji LISA Pathfinder udało się wyeliminować wpływ sił niegrawitacyjnych na masy testowe do poziomu pięciokrotnie niższego niż planowany. Przyczyna skoku na poziomie 0,07 Hz wciąż jest badana. Źródło: Goddard Space Flight Center Powyższy wykres przedstawia wyniki dwumiesięcznego eksperymentu LISA Pathfinder, którego celem było podążanie za masami testowymi, które przemieszczają się w przestrzeni kosmicznej tylko pod wpływem grawitacji. W ramach misji LISA Pathfinder udało się wyeliminować wpływ sił niegrawitacyjnych na masy testowe do poziomu pięciokrotnie niższego niż planowany. Przyczyna skoku na poziomie 0,07 Hz wciąż jest badana. Źródło: Goddard Space Flight Center[/caption] Masy testowe umieszczone zostały w sondzie eksperymentalnej zwanej LISA Technology Package (LTP), zbudowanej przez konsorcjum europejskich agencji kosmicznych i ESA. LTP wykorzystuje precyzyjny interferometr laserowy do określania położenia mas testowych, a następnie zebrane dane przesyła do systemu kontroli położenia sondy, który z kolei wysyła odpowiednie polecenia do mikrosilników sondy, które kontrolują jej położenie. Dzięki temu sonda przemieszcza się w formacji ze swoimi masami testowymi izolując je od sił zewnętrznych. Wyniki wskazują, że sonda LISA Pathfinder była w stanie zredukować oddziaływanie sił niegrawitacyjnych do poziomu około 10 000 razy niższego niż w poprzednich misjach naukowych. Na częstotliwościach w zakresie 1-60 mHz na kontrolę mas testowych wpływa niewielka liczba cząsteczek gazu odbijających się od kostek.  Efekt ten został z czasem zminimalizowany  ponieważ cząsteczki uciekły w przestrzeń kosmiczną. Oczekuje się, że ten szum będzie ulegał minimalizacji w nadchodzących miesiącach. Poniżej 1 mHz naukowcy wykryli niewielką siłę odśrodkową działającą na masy testowe. Jest ona efektem kształtu orbity sondy i szumu, którego źródłem są urządzenia śledzące gwiazdy w celu utrzymania odpowiedniej orientacji sondy LISA Pathfinder. Jednak ten komponent zostanie znacznie zminimalizowany w pełnowymiarowym obserwatorium, gdzie każda z sond będzie posiadała własne masy testowe i będzie połączona laserowo z pozostałymi sondami znajdującymi się miliony kilometrów dalej. Nawet promienie kosmiczne przenikające przez sondę mogą wpływać na wyniki poprzez przekazywanie masom testowym ładunku elektrycznego. Gdyby nie uwzględniono tego efektu, zbierający się ładunek spowodowałby powstanie siły, która mogłaby zakłócić pomiary. W ramach misji LISA Pathfinder testowany jest system nigdy wcześniej nie wykorzystywany w przestrzeni kosmicznej, gdzie kostki oświetlane są światłem ultrafioletowym w celu usunięcia ładunku bez kontaktu z nimi. "Te rewelacyjne wyniki wskazują, że LISA Pathfinder z powodzeniem zademonstrowała zaawansowane technologie niezbędne w przyszłym kosmicznym obserwatorium fal grawitacyjnych," mówi Paul Hertz, dyrektor Działu Astrofizyki NASA w Waszyngtonie. "ESA aktualnie planuje budowę takiego obserwatorium na lata trzydzieste." LISA Pathfinder została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 3 grudnia 2015 roku i rozpoczęła krążenie wokół punktu L1, oddalonego o 1.5 mln km od Ziemi w kierunku Słońca, pod koniec stycznia 2016 roku. Źródło: NASA]]> 10061 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czarna dziura zasilana międzygalaktyczną powodzią]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/08/czarna-dziura-zasilana-miedzygalaktyczna-powodzia/ Wed, 08 Jun 2016 16:50:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10082 Wizja artystyczna Międzynarodowy zespół astronomów korzystający z obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) jako pierwszy w historii zaobserwował  jedno z nietypowych zjawisk pogody kosmicznej - gromadę gęstych obłoków gazu międzygalaktycznego opadającą na supermasywną czarną dziurę w centrum olbrzymiej galaktyki znajdującej się miliard lat świetlnych od Ziemi. Wyniki badań zostaną opublikowane jutro w periodyku Nature. Nowe obserwacje wykonane za pomocą obserwatorium ALMA stanowią pierwszy bezpośredni dowód na to, że chłodne geste obłoki mogą powstawać z gorącego gazu międzygalaktycznego i opadać do centrum galaktyki, aby zasilić jej centralną, supermasywną czarną dziurę. Owe wyniki mają istotny wpływ na naszą wiedzę o tym, w jaki sposób w wyniku akrecji powstają supermasywne czarne dziury. [caption id="attachment_10084" align="aligncenter" width="1280"]Wizja artystyczna chłodnej powodzi międzygalaktycznej Wizja artystyczna chłodnej powodzi międzygalaktycznej[/caption] Dotychczas astronomowie uważali, że w największych galaktykach supermasywne czarne dziury karmiły się stałym dopływem gorącego zjonizowanego gazu pochodzącego z halo galaktycznego. Nowe obserwacje wskazują, że gdy wystąpią odpowiednia pogoda międzygalaktyczna, czarne dziury mogą żywić się także  chaotycznie poruszającymi się olbrzymimi obłokami bardzo chłodnego gazu molekularnego. "Chociaż  było to jedno z głównych przewidywań teoretycznych ostatnich lat, dopiero teraz mamy pierwszy, wyraźny dowód obserwacyjny na opadanie chaotycznego, zimnego deszczu na supermasywną czarną dziurę," mówi Grant Tremblay, astronom z Uniwersytetu Yale w New Haven w stanie Connecticut i główny autor oproacowania. "To niesamowicie ekscytujące móc obserwować te potężne opady zasilające czarną dziurę o masie ok. 300 milionów mas Słońca." [caption id="attachment_10085" align="aligncenter" width="1280"]Najjaśniejsza Galaktyka w Gromadzie Abell 2597 Najjaśniejsza Galaktyka w Gromadzie Abell 2597[/caption] Tremblay wraz ze swoim zespołem wykorzystał obserwatorium ALMA, aby zajrzeć wgłąb niespodziewanie jasnej gromady około 50 galaktyk znanej pod nazwą Abell 2597. W jej centrum znajduje się masywna galaktyka eliptyczna nazywana jedynie Najjaśniejszą Galaktyką W Gromadzie Abell 2597. Przestrzeń między galaktykami gromady wypełnia rozproszona atmosfera gorącego, zjonizowanego gazu, obserwowanego wcześniej za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. "Ten bardzo, bardzo gorący gaz może ulec szybkiemu ochłodzeniu, kondensacji podobnie do wilgotnego, ciepłego powietrza w ziemskiej atmosferze, które prowadzi do szybkiego powstania chmur deszczowych i opadów," mówi Tremblay. "Powstałe w ten sposób obłoki następnie opadają na galaktykę napędzając procesy gwiazdotwórcze i zasilając supermasywną czarną dziurę." W pobliżu centrum galaktyki badacze odkryli dokładnie takie zdarzenie: trzy masywne zagęszczenia chłodnego gazu opadają na supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki z prędkością miliona kilometrów na godzinę. Każdy z tych obłoków ma masę równą milionowi mas Słońca i rozmiary rzędu kilkudziesięciu lat świetlnych. W normalnych warunkach, obiekty w tej skali byłyby trudne do zaobserwowania z tak dużej odległości, nawet za pomocą obserwatorium ALMA. Udało się je jednak zauważyć, dzięki temu, że rzucają na Ziemię "cień" o długości miliarda lat świetlnych. Dodatkowe dane zebrane za pomocą sieci Very Long Baseline Array wskazują, że obłoki gazu obserwowane za pomocą ALMA znajdują się zaledwie około 300 lat świetlnych od centralnej czarnej dziury. Choć ALMA była w stanie wykryć zaledwie trzy obłoki gazu w pobliżu czarnej dziury, astronomowie szacują, że w pobliżu mogą się ich znajdować tysiące, dzięki czemu opady na czarną dziurę mogą ją jeszcze zasilać przez bardzo długi okres czasu. Teraz astronomowie planują wykorzystać obserwatorium ALMA do poszukiwania tych "opadów" w innych galaktykach, dzięki czemu będzie można określić, czy tego typu zjawiska są na tyle powszechne jak wskazują obecne teorie. Źródło: ESO]]> 10082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[5. Astro Festiwal w Bydgoszczy już za 3 dni!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/08/5-astro-festiwal-bydgoszczy-juz-3-dni/ Wed, 08 Jun 2016 19:38:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10087 Astro Festiwal Tegoroczny kujawsko-pomorski ASTRO FESTIWAL przebiegnie pod hasłem "Dotknij planet"! Jest to nawiązanie do idei imprezy pt. "Dotknij Księżyc", która w kwietniu ubiegłego roku przyciągnęła na bydgoską Wyspę Młyńską rzesze osób zainteresowanych kosmosem i zjawiskami na niebie. Organizatorzy chcą powtórzyć ten sukces, a jeśli pogoda będzie sprzyjała, to wieczorem 11 czerwca naszym oczom ukażą się aż trzy jasne planety: Jowisz, Mars i Saturn! Będzie także sposobność do podziwiania Księżyca w pierwszej kwadrze. Z pomocą w obserwacjach przyjdą ekipy kujawsko-pomorskich ASTROBAZ z licznymi teleskopami, wspierane przez toruński oddział PTMA. Na Wyspie Młyńskiej stanie też m.in. największy mobilny teleskop w Polsce służący do bezpośrednich obserwacji Słońca, pojawią się również teleskopy własnoręcznie skonstruowane przez miłośników astronomii. W programie ASTRO FESTIWALU znajdzie się wiele atrakcji serwowanych przez kadrę naukową bydgoskiego UTP - pokazy, doświadczenia i eksperymenty. Nie zabraknie gier i zabaw: przygotowano m.in. rozstrzygnięcie ogólnopolskiego konkursu plastycznego dla uczniów, kosmiczne potyczki familijne pt. "Bezpiecznie ku Drodze Mlecznej" oraz zabawę dla dzieci z Tomaszem Cebo pt. "Kosmiczne studio nagrań". Piknik na Wyspie Młyńskiej ubarwią postacie z "Gwiezdnych Wojen" dzięki kujawsko-pomorskiej Akademii Jedi. Uczestnicy imprezy będą mieli okazję do stworzenia wielkiego murala z Galerią Rusz. Ze sceny popłyną nieziemskie dźwięki za sprawą formacji Voices of the Cosmos. Zagrają też twórcy elektro-popu (Half Light) i muzyki ambient (Mr. S). Na telebimie pokazana zostanie multimedialna podróż przez Układ Słoneczny z opowieścią Piotra Majewskiego i Jerzego Rafalskiego z "Radia Planet i Komet”. Osobom szczególnie zainteresowanym tajemnicami Wszechświata dedykowana jest seria astronomicznych prelekcji w sąsiadującym z Wyspą Młyńską budynku Galerii Sztuki Nowoczesnej (17:00-20:00).  Zwieńczeniem imprezy będzie koncert zespołu KOMBI ilustrowany pokazem najpotężniejszych w Polsce laserów scenicznych (początek o 22:00).  5. ASTRO FESTIWAL odbywa się w ramach ŚWIĘTA WOJEWÓDZTWA KUJAWSKO-POMORSKIEGO. Organizatorami tegorocznego ASTRO FESTIWALU                   są Województwo Kujawsko-Pomorskie oraz Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy                 w Bydgoszczy. Partnerami wydarzenia są: Miasto Bydgoszcz, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Bydgoszczy, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Toruniu, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu, Softeam, Remedia ,Remondis, Bank Spółdzielczy w Koronowie, Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii Oddział w Toruniu oraz Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy im. Leona Wyczółkowskiego 11 CZERWCA, BYDGOSZCZ, WYSPA MŁYŃSKA, START O 17:00!  Więcej o wydarzeniu www.facebook.com/events/641058662711764]]> 10087 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pochmurna pogoda na egzoplanetach może ukrywać wodę w atmosferze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/09/pochmurna-pogoda-egzoplanetach-moze-ukrywac-wode-atmosferze/ Thu, 09 Jun 2016 05:57:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10091 PIA20687_fig2 Woda to gorący temat w badaniu planet pozasłonecznych, także "gorących jowiszów", których masy podobne są do masy Jowisza, ale które krążą znacznie bliżej swojej gwiazdy macierzystej niż Jowisz. Ich powierzchnie mogą osiągać temperaturę nawet 1100 stopni Celsjusza, przez co jakakolwiek woda w nich obecna przyjmowałaby postać pary wodnej. Astronomowie odkryli wiele gorących jowiszów, w których atmosferach znajduje się woda. W innych z kolei w ogóle nie ma wody. Naukowcy z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii jakie wspólne cechy charakteryzują atmosfery tych olbrzymich planet. Badacze skupili się na zbiorze gorących jowiszów badanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Okazało się, że atmosfery około połowy planet skrywały się pod warstwą chmur lub mgieł. PIA20687 "Motywacją do przeprowadzenia tych badań była chęć sprawdzenia jak te planety można podzielić na grupy i czy dzielą one jakieś wspólne właściwości atmosfer," mówi Aishwarya Iyer, student z California State University w Northridge, który kierował zespołem badawczym. Wyniki badań opublikowane 1 czerwca w periodyku Astrophysical Journal wskazują, że warstwy chmur oraz mgieł mogą utrudniać wykrywanie znacznych ilości wody w atmosferach za pomocą teleskopów kosmicznych. Same chmury najprawdopodobniej nie składają się z wody - planety w tej próbce są zbyt gorące, aby mogły na nich występować chmury składające się z wody. "Chmury lub mgły wydają się być obecne praktycznie na każdej badanej przez nas planecie," mówi Iyer. "Trzeba uwzględniać możliwość występowania chmur oraz mgieł - w przeciwnym razie możemy zaniżyć szacunki dotyczące ilości wody w atmosferze egzoplanety o czynnik dwa." W ramach badania naukowcy przyjrzeli się zestawowi 19 gorących jowiszów wcześniej obserwowanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Zamontowana na teleskopie kamera Wide Field Camera 3 wykryła parę wodną w atmosferach 10 z tych planet oraz brak wody na pozostałych dziewięciu. Jednak te informacje pojawiły się w kilkunastu różnych badaniach. Metody analizy i interpretacji różniły się między tymi badaniami, bowiem były to całkowicie osobne, niezależne od siebie badania. Jak dotąd nie przeprowadzono przekrojowej analizy tych planet. Aby móc porównać planety i poszukać między nimi zależności, zespół naukowców z JPL musiał ustandaryzować dane: naukowcy połączyli zestawy danych dotyczących wszystkich 19 gorących jowiszów i stworzyli uśrednione widmo dla tej grupy planet. Następnie porównano dane z modelami atmosfer czystych i pozbawionych chmur, jak i atmosfer charakteryzujących się różnymi grubościami chmur. Naukowcy ustalili, że praktycznie w przypadku każdej badanej przez nich planety, chmury lub mgły blokowały średnio połowę atmosfery. "W przypadku niektórych planet, woda wystaje nad warstwę chmur lub mgieł, a pod nimi może znajdować się jeszcze więcej wody," mówi Iyer. Naukowcy nie znają jeszcze natury tych chmur lub mgieł, a nawet nie wiedzą z czego one się składają. "Fakt, że chmury i mgły występują praktycznie na wszystkich badanych przez nas planetach jest zaskakujący," mówi Robert Zellem, współautor badania. Implikacje tych wyników zgadzają się z wynikami opublikowanymi w periodyku Nature 14 grudnia 2015 roku. W tym badaniu, naukowcy wykorzystali dane zebrane przez Kosmiczne Teleskopy Hubble'a i Spitzera i na ich podstawie stwierdzili, że chmury lub mgły mogą ukrywać wodę w atmosferach gorących jowiszów. W ramach nowych badań wykorzystano dane dotyczące egzoplanet zebrane przez jeden instrument Hubble'a tak, aby można było jednorodnie scharakteryzować większą grupę gorących jowiszów. Opisane powyżej badania mogą mieć istotny wpływ na dalsze badania prowadzone za pomocą przyszłych obserwatoriów kosmicznych, takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST). Egzoplanety charakteryzujące się grubymi warstwami chmur, blokującymi możliwość wykrycia wody czy innych substancji nie będą pożądanymi celami szerszych badań. Naukowcy uważają, że uzyskane przez nich wyniki będą także pomocne przy rozwiązywaniu zagadki formowania się planet. "Czy te planety powstały tam gdzie teraz się znajdują, czy może powstały w większej odległości od gwiazdy macierzystej, a następnie się do niej zbliżyły? Wiedza o obfitości cząsteczek takich jak woda może pomóc nam znaleźć odpowiedzi na te pytania," mówi Zellem. Źródło: NASA]]> 10091 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odwiedź miejsce lądowania misji Mars Pathfinder i łazika Sojourner (360)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/09/odwiedz-miejsce-ladowania-misji-mars-pathfinder-lazika-sojourner-360/ Thu, 09 Jun 2016 08:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10095 http://go.nasa.gov/1TcjxuN Pathfinder wylądował na Marsie 4 lipca 1997 roku wykorzystując nowatorską technologię poduszek powietrznych, które amortyzowały sondę podczas lądowania. Od momentu lądowania do ostatniego przekazu danych 27 września 1997 roku Pathfinder przesłał na Ziemię ponad 16 5000 zdjęć z lądownika i 550 z łazika. Pathfinder niejako spełnił obietnicę zawartą w swoim imieniu i utorował drogę przyszłym łazikom marsjańskim: Spirit i Opportunity, które wylądowały na Marsie w styczniu 2004 roku oraz Curiosity, który wylądował na Marsie w sierpniu 2012 roku. Opportunity oraz Curiosity wciąż badają powierzchnię Marsa i nadal regularnie przesyłają na Ziemię dane naukowe. Źródło: NASA]]> 10095 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Polacy rozkręcają kosmiczne biznesy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/09/polacy-rozkrecaja-kosmiczne-biznesy/ Thu, 09 Jun 2016 07:14:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10098 Galileo_satellite_in_orbit-e1427536817902 Sądzisz, że największym polskim sukcesem w podboju kosmosu jest lot Mirosława Hermaszewskiego? Czas zweryfikować poglądy. W branży kosmicznej obok wielkich agencji i koncernów pojawiło się miejsce dla małych firm i start-upów. A Polacy mają potencjał, by włączyć się do rynku wartego setki miliardów dolarów. W kraju już teraz działa kilkadziesiąt firm sektora kosmicznego, a w zeszłym roku uczestnicy z Polski stanowili najliczniejszą grupę w największym na świecie konkursie na wykorzystanie danych satelitarnych. Dla polskich startupowców wspartych przez doświadczonych biznesmenów Sky is the limit! Eksploracja kosmosu i rozwijanie kosmicznego biznesu przez dziesięciolecia było domeną agend rządowych oraz działających dla nich potężnych koncernów przemysłowych. Z czasem rozwinęły się niezależne prywatne firmy zdolne nawet do produkcji i wysyłania w kosmos własnych pojazdów. Przedsiębiorstwa takie jak SpaceX, wynajmowane dziś m.in. przez NASA do transportu ładunków, dysponują dziś tysiącami pracowników i miliardowymi budżetami. Bo kosmicznemu biznesowi towarzyszą kosmiczne pieniądze – i to niekoniecznie związane z rakietami i kosmodromami. Około jednej trzeciej (blisko 100 mld dolarów) wartości całego światowego sektora kosmicznego stanowią usługi telekomunikacyjne. I to właśnie działka związana z satelitami otworzyła drogę do kosmosu małym firmom i start-upom. Także z Polski. Ci początkujący - start-upy i zespoły akademickie - chętnie zajmują się właśnie zagospodarowaniem danych z nawigacji satelitarnej, czy wyników obserwacji Ziemi. To tzw. dolny segment sektora kosmicznego (downstream), biznes wymagający wiedzy i kreatywności, ale niekoniecznie dużych nakładów finansowych. Można go rozpocząć dzięki uczestnictwu w programach pomagających w rozwinięciu kosmicznej kariery. Należy do nich trwający właśnie konkurs Galileo Masters i nowe przedsięwzięcia: polski akcelerator Space3ac, projekt POSITION, czy tzw. hackathon #ActInSpace. Polskie projekty kosmiczne doceniane na świecie Galileo Masters - European Satellite Navigation Competition (ESNC) to największy międzynarodowy konkurs na komercyjne użycie nawigacji satelitarnej. Właśnie trwa tegoroczna edycja, w której na zwycięzców czekają nagrody o łącznej wartości miliona euro (projekty można zgłaszać do 30 czerwca). W ubiegłym roku w konkursie wystartowały 64 polskie zespoły i była to najsilniej obsadzona narodowa odsłona Galileo Masters. Uwagę jurorów, ale też europejskich form i agencji kosmicznych, zwróciło kilka z nich. Naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie opracowali np. koncepcję podwodnej nawigacji i lokalizacji, w którym radiowy sygnał z satelitów jest przetwarzany na sygnał - dużo lepiej rozchodzący się po wodą. Firma RS Technologies została nagrodzona za system zapobiegający kolizjom małych pojazdów latających (np. paralotni i małych samolotów), będący rodzajem prywatnej czarnej skrzynki. Z kolei nagrodzona aplikacja na komórki „Insect Alert” ma nas chronić na ziemi – ostrzegając, że wchodzimy na teren, gdzie występują bezkręgowce mogące przenosić groźne choroby: malarię, gorączkę Zachodniego Nilu, czy boreliozę. Wśród polskich firm kosmicznych mamy już także kilku bardziej doświadczonych graczy: firma Space Forest tworzy systemy łączności bezprzewodowej, które mogą znacząco zmniejszyć masę pojazdów kosmicznych (70% masy elektroniki europejskiej rakiety Ariane 5 to kable). Blue Dot Solutions współorganizuje m.in. polską edycję Galileo Masters, jest też partnerem Europejskiej Agencji Kosmicznej w kilku przedsięwzięciach, mi.in. w projekcie poprawy zarządzania wodą w Jordanii (z wykorzystaniem danych satelitarnych). Natomiast Creotech Instruments jest już w stanie produkować mikrosatelity. Od milionów do miliardów na kosmiczne inwestycje Co decyduje o sukcesie w branży kosmicznej? Połączenie wiedzy i pomysłu z doświadczeniem w biznesie i inwestycją w przedsięwzięcie. Bez tego najciekawsze nawet pomysły wylądowałyby w szufladzie lub pozostały na etapie naukowego doświadczenia i prototypu. Start na międzynarodowym kosmicznym rynku ułatwiają uruchomiony właśnie w wyrastającym na czołowy ośrodek sektora kosmicznego w Polsce Gdańsku - akcelerator Space3ac i projekt POSITION. - Misją akceleratora jest łączenie polskiego i zagranicznego przemysłu oraz polskich spółek skarbu państwa ze startupami – mówi Wojciech Drewczyński z Black Pearls VC, jeden z pomysłodawców Space3ac i współorganizator POSITION. - Zapewnimy znakomitych polskich i zagranicznych mentorów, ekspertów w kwestiach technicznych i biznesowych. Projekt POSITION ma zbliżony charakter i wspiera inkubację innowacji i technologii z dziedziny nawigacji satelitarnej. Nabór do akceleratora trwa jeszcze tylko do 20 czerwca, a finałem pierwszej edycji będzie prezentacja przed międzynarodową grupą inwestorów, która odbędzie się 8 września. Szacuje się, że mogą oni przeznaczyć na inwestycje w projekty nawet 2 miliony złotych. Jednak to nie wysokość tej kwoty ma kluczowe znacznie. Najważniejsze dla polskich firm jest zaistnienie na międzynarodowej rynku, zdobycie doświadczeń i kontaktów. Dla odniesienia sukcesu w branży wysokich technologii, gdzie współpraca i konkurencja mają charakter globalny, ważne jest świadome budowanie masy krytycznej podmiotów o różnym potencjale i wykorzystywanie efektu ich synergii. Priorytet: kosmos Z taką sytuacją mamy do czynienia np. w Gdańsku i na Pomorzu, gdzie powstała siedziba Polskiej Agencji Kosmicznej POLSA i gdzie działa kilka firm sektora kosmicznego, m.in. Blue Dot  Solutions, Space Forest, SIRC, Optinav, czy kosmonauta.net. Tu otwarto również akcelerator Space3ac, a trzy trójmiejskie uczelnie, oprócz projektów budowy radioteleskopu (Politechnika Gdańska) czy monitoringu satelitarnego Bałtyku (Uniwersytet Gdański), tworzą właśnie nowy, wspólny kierunek studiów „Technologie kosmiczne i satelitarne”. To dzięki takiej synergii i budowaniu relacji z liczącymi się graczami ze świata firmy z Polski mają szansę na udział w kosmicznym torcie wartym miliardy. Wiele wskazuje, że Polacy korzystają z tej szansy.    ]]> 10098 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Młoda planeta zbyt blisko swojej gwiazdy macierzystej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/10/mloda-planeta-zbyt-blisko-swojej-gwiazdy-macierzystej/ Fri, 10 Jun 2016 06:00:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10105 Wizja artystyczna przedstawiająca olbrzymią planetę PTFO8-8695 b, która krąży wokół młodej gwiazdy w Gwiazdozbiorze Oriona. Grawitacja nowej gwiazdy wydaje się odrywać zewnętrzne warstwy planety. Źródło: A. Passwaters/Rice University Wizja artystyczna przedstawiająca olbrzymią planetę PTFO8-8695 b, która krąży wokół młodej gwiazdy w Gwiazdozbiorze Oriona. Grawitacja nowej gwiazdy wydaje się odrywać zewnętrzne warstwy planety. Źródło: A. Passwaters/Rice University[/caption] Astronomowie poszukujący najmłodszych planet w naszej galaktyce odkryli przekonujące dowody na istnienie planety znacznie różniącej się od innych - młodego "gorącego jowisza", którego zewnętrzne warstwy są zrywane przez gwiazdę, wokół której krąży z okresem równym 11 godzin. "Kilka znanych planet znajduje się na podobnych ciasnych orbitach, lecz z uwagi na fakt, że ta gwiazda ma zaledwie 2 miliony lat, jest to jeden z najbardziej ekstremalnych przypadków," mówi Christopher Johns-Krull, astronom z Rice University, oraz główny autor artykułu opisującego gazowego olbrzyma na ciasnej orbicie wokół gwiazdy PTFO8-8695 w Gwiazdozbiorze Oriona. Artykuł zostanie opublikowany w periodyku Astrophysical Journal. [caption id="attachment_10107" align="aligncenter" width="1650"]Gwiazdozbiór Oriona widziany nad 4-metrowym teleskopem Mayall w Obserwatorium Kitt Pick. Źródło: J. Glaspey/NOAO/AURA/NSF Gwiazdozbiór Oriona widziany nad 4-metrowym teleskopem Mayall w Obserwatorium Kitt Pick. Źródło: J. Glaspey/NOAO/AURA/NSF[/caption] "Nie mamy jeszcze ostatecznego dowodu na to, że jest to planeta, ponieważ nie wykonaliśmy jeszcze dokładnych pomiarów jej masy, jednak nasze obserwacje pozwalają z dużą dozą pewności założyć, że to rzeczywiście jest planeta," mówi Johns-Krull. "Porównaliśmy nasze dowody z każdym innym scenariuszem i wszystko wskazuje na to, że udało nam się zaobserwować jedną z jak dotąd najmłodszych obserwowanych planet w historii." Nazwana PTFO8-8695 b, potencjalna planeta krąży wokół gwiazdy znajdującej się około 1100 lat świetlnych od Ziemi i ma maksymalnie masę dwóch Jowiszów. Zespół, który analizował dane, był kierowany przez Johns-Krulla oraz Lisę Prato, astronomkę z Obserwatorium Lowella. "Nie znamy ostatecznego losu tej planety," mówi Johns-Krull. "Najprawdopodobniej powstała dalej od gwiazdy, a następnie przemieściła się w miejsce, w którym jest stopniowo niszczona. Znamy planety krążące po ciasnych ale stabilnych orbitach wokół gwiazd w średnim wieku. W tym przypadku nie wiem jak szybko ta młoda planeta będzie tracić masę i czy czasem nie straci jej za dużo, aby przetrwać." [caption id="attachment_10108" align="aligncenter" width="5063"]Astronomowie wykorzystywali Teleskop Harlana J. Smitha w Obserwatorium McDonalda w pobliżu Fort Davis w Teksasie do poszukiwań planety PTFO8-8695. Źródło: Ethan Tweedie Photography Astronomowie wykorzystywali Teleskop Harlana J. Smitha w Obserwatorium McDonalda w pobliżu Fort Davis w Teksasie do poszukiwań planety PTFO8-8695. Źródło: Ethan Tweedie Photography[/caption] Astronomowie odkryli już ponad 3300 egzoplanet, lecz prawie wszystkie z nich krążą wokół gwiazd w średnim wieku, takich jak Słońce. 26 maja Johns-Krull, Prato  i inni współautorzy ogłosili odkrycie Cl Tau b - pierwszej egzoplanety krążącej wokół gwiazdy na tyle młodej, że wciąż wokół niej znajduje się wokółgwiezdny dysk gazowy. Johns-Krull zaznaczył, że odkrycie tak młodych planet jest dużym wyzwaniem ponieważ istnieje stosunkowo mało gwiazd tak młodych i jednocześnie wystarczająco jasnych, aby można je było obserwować za pomocą obecnych teleskopów w wystarczających szczegółach. Co więcej poszukiwania planet wokół młodych gwiazd utrudnione są także ze względu na aktywność młodych gwiazd, która prowadzi do rozbłysków, pociemnień, powstawania silnych pól magnetycznych czy olbrzymich plam na powierzchni gwiazdy. PTFO8-8695 b została zidentyfikowana jako potencjalna planeta w 2012 roku w ramach przeglądu Oriona za pomocą Palomar Transit Factory. Orbita planety sprawia, że okresowo przechodzi ona między gwiazdą i Ziemią, przesłaniając część tarczy gwiazdy - dzięki temu astronomowie mogą wykorzystać technikę poszukiwania planet na podstawie tranzytu do określenia obecności planety i oszacowania jej promienia. "W 2012 roku nie mieliśmy twardych dowodów na obecność planet wokół gwiazd w wieku 2 milionów lat," mówi Prato. "Krzywe jasności i zmienność tej gwiazdy wymagały specjalnej techniki do potwierdzenia obecności planety krążącej wokół niej.  Co więcej, 11-godzinny okres orbitalny sprawiał, że nie musieliśmy wracać każdej nocy, rok po roku. Praktycznie w ciągu nocy byliśmy w stanie zaobserwować planetę. Więc właśnie to robiliśmy. Obserwowaliśmy gwiazdę przez całą noc." Analiza widmowa promieniowania pochodzącego z gwiazdy ujawniła nadwyżkę emisji w linii H-alfa. Zespół odkrył, że promieniowanie w H-alfa emitowane jest w dwóch komponentach - jeden z nich pasuje do niewielkiego tempa rotacji samej gwiazdy, a drugi wydaje się pochodzić od źródła, które krąży wokół niej. Hojn-Krull mówi, że obserwacje tranzytu wskazują, że planeta ma rozmiary 3-4% rozmiaru gwiazdy, jednak emisja w H-alfa pochodząca od planety jest niemal równie jasna co emisja w H-alfa pochodząca od gwiazdy. "Nie ma możliwości, aby cokolwiek związanego z powierzchnią planety, mogło prowadzić do tych wyników," mówi Johns-Krull. "Gaz musi wypełniać dużo większy obszar - na tyle duży, że grawitacja planety nie byłaby w stanie już go utrzymywać. W takiej odległości głównym czynnikiem działającym na gaz jest grawitacja gwiazdy i gaz z czasem opadnie na gwiazdę." Zespół wielokrotnie obserwował PTFO8-8695 z Obserwatorium McDonald w pobliżu Fort Davis w Teksasie oraz z Obserwatorium Kitt Peak w Arizonie. Źródło: Rice University]]> 10105 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obserwatorium SOFIA lokalizuje parę wodną wokół młodej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/10/obserwatorium-sofia-lokalizuje-pare-wodna-wokol-mlodej-gwiazdy/ Fri, 10 Jun 2016 08:02:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10111 Widmo w podczerwieni protogwiazdy AFGL 2591 wykonane za pomocą instrumentu EXES zainstalowanego na pokładzie SOFIA, nałożone na zdjęcie gwiazdy i otaczającej jej mgławicy wykonane w podczerwieni w Obserwatorium Gemini Widmo w podczerwieni protogwiazdy AFGL 2591 wykonane za pomocą instrumentu EXES zainstalowanego na pokładzie SOFIA, nałożone na zdjęcie gwiazdy i otaczającej jej mgławicy wykonane w podczerwieni w Obserwatorium Gemini[/caption] Zespół naukowców wykorzystujących dane obserwacyjne zebrane za pomocą obserwatorium SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) z niespotykaną dotąd precyzją zlokalizował i określił ilość pary wodnej w otoczce nowo powstającej gwiazdy. Dzięki danym zebranym na pokładzie SOFIA, zespół określił, że większość pary wodnej wokół tej gwiazdy znajduje się w materii wypływającej z gwiazdy, a nie w dysku materii, który ją otacza. Taka lokalizacja pary wodnej jest całkowicie nieoczekiwana i wskazuje, że jeżeli wokół tej gwiazdy powstały planety, mogą zawierać tylko niewielką część wody znajdującej się w układzie. Zebranie danych możliwe było dzięki temu, że obserwatorium SOFIA znajdujące się na pokładzie odpowiednio do tego przystosowanego Boeinga 747 obserwuje niebo ze stratosfery - z miejsca znajdującego się nad 99% pary wodnej znajdującej się w atmosferze ziemskiej. Para wodna w naszej atmosferze uniemożliwia prowadzenie tego typu obserwacji z powierzchni Ziemi. Ponadto przy obserwacjach wykorzystano niespotykaną precyzyjność i czułość instrumentu EXES (Echelon-Cross-Echelle Spectrograph) zainstalowanego na pokładzie SOFIA. Instrument rozkłada promieniowanie w podczerwieni na poszczególne barwy z niesamowitą rozdzielczością, dzięki czemu naukowcy mogą wyczytać z tego widma więcej informacji niż to było możliwe wcześniej. "Żadne naziemne obserwatorium nie byłoby w stanie wykryć pary wodnej wokół tej gwiazdy. Co więcej, aktualnie nie ma ani jednego teleskopu kosmicznego, który mógłby wykonać tego typu obserwacje," mówi Pamela Marcum, naukowiec projektu SOFIA. "Obserwacje w podczerwieni pozwalają nam bezpośrednio zmierzyć ilość pary wodnej w tej młodej gwieździe, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć rozkład wody we Wszechświecie i jej obecność na planetach. Odkryta przez nas woda może w przyszłości znaleźć się w oceanach na powierzchni planet powstających wokół młodych gwiazd." [caption id="attachment_10113" align="aligncenter" width="1500"]Obserwatorium SOFIA ląduje w swojej bazie w NASA Armstrong Flight Research Center Hangar 703 w Palmdale w Kalifornii. Źródło: NASA Obserwatorium SOFIA ląduje w swojej bazie w NASA Armstrong Flight Research Center Hangar 703 w Palmdale w Kalifornii. Źródło: NASA[/caption]]]> 10111 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno na 25 dni przed Jowiszem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/10/sonda-juno-25-dni-jowiszem/ Fri, 10 Jun 2016 16:56:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10125 Wizja artystyczna przedstawia sondę Juno podczas jednego ze zbliżeń do chmur Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech Wizja artystyczna przedstawia sondę Juno podczas jednego ze zbliżeń do chmur Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Sonda Juno znajduje się aktualnie 25 dni i 17 milionów kilometrów od największej planety Układu Słonecznego - Jowisza. 5 lipca (w USA będzie jeszcze wieczór 4 lipca) sonda Juno włączy swój główny silnik na 35 minut i wejdzie na orbitę biegunową wokół tego gazowego olbrzyma. To będzie prawdziwie niesamowite spotkanie. Jowisz otoczony jest silnymi pasami radiacyjnymi - to najbardziej nieprzyjazne środowisko w naszym układzie planetarnym, ale sonda Juno została zaprojektowana tak, aby bezpiecznie nawigować także w takich wymagających warunkach. "Aktualnie sonda zbliża się do Jowisza z prędkością ok. 7 km/s," mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "Jednak z każdym dniem przyciąganie grawitacyjne ze strony Jowisza przyciąga sondę co raz bardziej i zanim dotrze ona do Jowisza, będzie już podróżowała z prędkością 70 km/s - jednak wtedy silnik rakiety wyhamuje sondę umieszczając ją na orbicie biegunowej." Zespół naukowy misji Juno wykorzystuje te ostatnie tygodnie przed dotarciem do celu na ocenę i analizę każdego etapu procesu wprowadzenia sondy na orbitę wokół Jowisza. W ramach tych analiz zespół skupia się na wydarzeniach o bardzo niskim prawdopodobieństwie wystąpienia - i eliminuje je do zera. Zidentyfikowano dwa zdarzenia, które wymagają jeszcze dodatkowych prac. W pierwszym przypadku należy przeanalizować w jaki sposób Juno może wyjść z trybu awaryjnego - ochronnego trybu pracy przeznaczonego do sytuacji, w której sonda doświadcza anomalii lub nieoczekiwanych warunków. W drugim przypadku należy przeanalizować wpływ niewielkiej aktualizacji oprogramowania. "Przeprowadzamy ostatnie fazy testów i analiz sekwencji JOI w ramach przygotowań do wejścia na orbitę wokół Jowisza," mówi Rick Nybakken, menedżer projektu Juno z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii. "W trakcie trwania całego projektu, włącznie z operacjami naukowymi, nasz proces analiz przejrzał zdarzenia prawdopodobne, mało prawdopodobne i bardzo mało prawdopodobne. Teraz analizujemy ekstremalnie mało prawdopodobne zdarzenia, które mogłyby się wydarzyć podczas wprowadzenia sondy na orbitę." Źródło: NASA]]> 10125 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 240 http://drozdowski.org/2016/06/10/sonda-juno-na-25-dni-przed-jowiszem/ 0 0 <![CDATA[Hubble odkrywa galaktycznego samotnika. UGC 4879]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/11/hubble-odkrywa-galaktycznego-samotnika-ugc-4879/ Sat, 11 Jun 2016 07:44:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10128 Tajemniczy samotnik - UGC 4879 UGC 4879. Źródło: ESA/NASA[/caption] Zbieranina gwiazd widoczna na tym zdjęciu tworzy galaktykę znaną pod nazwą UGC 4879. To nieregularna galaktyka karłowata - jak sama nazwa wskazuje, galaktyki tego typu są nieco mniejsze i bardziej chaotyczne niż ich kosmiczni kuzyni charakteryzujący się majestatycznymi ramionami spiralnymi czy zwartością budowy galaktyk eliptycznych.

    UGC 4879 ma wszędzie daleko

    To wyjątkowo samotna galaktyka. Między nią, a jej najbliższym sąsiadem - Leo A odległość wynosi 2 300 000 lat świetlnych, co jest porównywalne z odległością dzielącą Drogę Mleczną od Galaktyki w Andromedzie.

    Tajemniczy okres spokoju

    Takie odizolowane położenie tej galaktyki oznacza, że nigdy w swojej historii nie wchodziła w interakcje z żadną inną galaktyką - przez co jest idealnym laboratorium do badania procesów formowania gwiazd. Badania UGC 4879 odkryły wysoką intensywność procesów gwiazdotwórczych w pierwszych czterech miliardach lat po Wielkim Wybuchu, po których nastąpił osobliwy, trwający 9 miliardów lat, brak procesów gwiazdotwórczych. Co więcej - ten spokój zakończył się około 1 miliarda lat temu, kiedy to tempo powstawania gwiazd znowu istotnie wzrosło. Powód takiego zachowania tej galaktyki pozostaje jak dotąd nieznany, a nasz galaktyczny samotnik bezustannie dostarcza nowego materiału do badań dla astronomów starających się rozwikłać tajemnice narodzin nowych gwiazd we Wszechświecie. Źródło: NASA/ESA

    Zostań Patronem Pulsu Kosmosu - postaw mi piwo (5 PLN) albo pizzę (10 PLN, 30 PLN) raz w miesiącu w zamian za dostęp do najświeższych wiadomości ze świata astronomii. 

    Kliknij w logo poniżej.

    patron

    Dla każdego Patrona dodatkowe korzyści! Sprawdź!


     ]]>
    10128 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ekosferyczny przegląd Keplera, cz. 2: Kepler-705b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/11/ekosferyczny-przeglad-keplera-cz-2-kepler-705b/ Sat, 11 Jun 2016 12:58:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10131 Różne typu egzoplanet, które czekają na odkrycie: gazowe giganty z dużymi egzoksiężycami, lodowe globy, jałowe skaliste obiekty, "super-Ziemie" z głębokim oceanem oraz (w środku) Ziemia. Planety nie są w skali w porównaniu z Ziemią / Źródło: K. Kanawka, Kosmonauta.net Różne typu egzoplanet, które czekają na odkrycie: gazowe giganty z dużymi egzoksiężycami, lodowe globy, jałowe skaliste obiekty, "super-Ziemie" z głębokim oceanem oraz (w środku) Ziemia. Planety nie są w skali w porównaniu z Ziemią / Źródło: K. Kanawka, Kosmonauta.net[/caption]   Zapraszamy na drugą część przeglądu najciekawszych małych egzoplanet z ostatniego zestawu danych z kosmicznego teleskopu Kepler. W tym artykule opisujemy Keplera-705b. Wraz z serwisem Kosmonauta.net publikujemy dostępne informacje na temat dziewięciu małych, prawdopodobnie skalistych egzoplanet z ostatniego zestawu danych z kosmicznego teleskopu Kepler. Te dziewięć planet pozasłonecznych krąży wewnątrz lub bardzo blisko ekosfery swoich gwiazd. Oznacza to, że warunki na niektórych z tych egzoplanet mogą być zbliżone do tych, jakie występują na Ziemi. Planety otrzymały oznaczenia Kepler-1638b, Kepler-1606b, Kepler-1544b, Kepler-1455b, Kepler-560b, Kepler-1410b, Kepler-705b, Kepler-1229b i Kepler-1593b. W pierwszej części tego przeglądu przedstawiliśmy Keplera-560b. W tym artykule spojrzymy na Keplera-705b. Kepler-705b krąży wokół czerwonego karła o średnicy i masy nieco większej od połowy masy i średnicy naszego Słońca. Temperatura efektywna tej gwiazdy to około 3720 K, czyli o ponad 2 tysiące stopni mniej od naszej Dziennej Gwiazdy. Układ Kepler-705b znajduje się około 820 lat świetlnych od naszego Układu Słonecznego. Egzoplaneta Kepler-705b ma średnicę około 2,1 raza większą od średnicy Ziemi. Stawia to tę planetę pozasłoneczną prawdopodobnie w kategorii “super-Ziemia”, czyli obiektów większych i masywniejszych od naszej planety, ale mniejszych od małych gazowych gigantów, takich jak Uran czy Neptun. Jest także możliwe, że może to być tzw. “mini-Neptun”, czyli bardzo mały gazowy gigant. Masa tej egzoplanety nie jest jeszcze znana, ale z pewnością jest to więcej od około 3-5 mas Ziemi. Kepler-705b krąży wokół swej gwiazdy z czasem około 56 dni. Parametry orbity tej planety nie są jeszcze znane, ale jeśli nie jest ona zbyt ekscentryczna, wówczas Kepler-705b krąży wewnątrz ekosfery, stosunkowo daleko od zarówno wewnętrznej jak i zewnętrznej granicy tej strefy. Ta egzoplaneta otrzymuje około 82% energii od swej gwiazdy w porównaniu z Ziemią. Kepler-705b jest ciekawym obiektem, gdyż prawdopodobnie ma grubą atmosferę, która z kolei może zatrzymywać więcej ciepła od atmosfery Ziemi. W konsekwencji, temperatura na powierzchni tej planety może utrzymywać się poniżej punktu zamarzania wody. Jeśli jest to obiekt typu “super-Ziemia”, wówczas jest możliwe, że jest to oceaniczna planeta, w całości pokryta oceanem o grubości kilkudziesięciu lub więcej kilometrów. Ta egzoplaneta może mieć wszystkiego pod dostatkiem, by mogło się na niej rozwinąć proste życie - o ile oczywiście jest na niej bezpośredni dostęp do odpowiedniego źródła energii. Takim przykładem źródła energii mogą być kominy hydrotermalne na dnie - o ile dno jest dostępne, a nie pokryte warstwą egzotycznych lodów. Jeśli na Keplerze-705b grubość oceanu nie jest zbyt duża, jest też możliwe, że na takiej oceanicznej planecie powstałoby bardziej zaawansowane życie - być może nawet odpowiedniki ziemskich ryb. Mniej prawdopodobne jest natomiast, by mogła tam powstać tam cywilizacja techniczna, m.in. z uwagi na większe problemy w pozyskaniu surowców. Rok temu na Polskim Forum Astronautycznym trwała dyskusja na temat możliwości powstania cywilizacji technicznej na oceanicznej planecie. Pojawiły się m.in. koncepcje “cywilizacji biotechnologicznej” oraz możliwości istnienia latających organizmów w grubej atmosferze ponad oceanem. Jest także możliwe, że Kepler-705b to jałowy glob, pokryty grubą warstwą wodoru i helu. Na takim obiekcie życie, nawet w najbardziej prymitywnej formie, prawdopodobnie nie będzie w stanie się rozwinąć. Podsumowując, Kepler-705b to z pewnością ciekawy obiekt do dalszych badań. Z pewnością nie jest to “druga Ziemia”, ale w jej oceanach może występować życie.]]> 10131 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Podróż do granic Wszechświata - John i Mary Gribbin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/13/recenzja-podroz-granic-wszechswiata-john-mary-gribbin/ Mon, 13 Jun 2016 07:28:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10134 Podróż do granic Wszechświata. Przewodnik astronomiczny Królewskiego Oberwatorium w Greenwich. Autor: John i Mary Gribbin Podróż do granic Wszechświata. Przewodnik astronomiczny Królewskiego Oberwatorium w Greenwich. Autor: John i Mary Gribbin Podróż do granic Wszechświata. Przewodnik astronomiczny Królewskiego Obserwatorium w Greenwich autorstwa Johna i Mary Gribbin to jedna z tych książek, które można polecić każdemu - tak amatorom, którzy dopiero co wyszli z kina z filmu "Marsjanin" czy "Interstellar" i nagle poczuli miętę do przestrzeni kosmicznej, jak i zawodowcom, którzy na co dzień zanurzeni są w świat fizyki i astronomii, a którym brakuje czasami wiedzy, którą byliby w stanie zainteresować osoby, które nigdy nie wyglądały poza ziemską atmosferę. Podróż do granic Wszechświata w bardzo prosty i opisowy sposób przedstawia nasz aktualny stan wiedzy o przestrzeni kosmicznej. Kolejne rozdziały traktują o Ziemi, Księżycu, Słońcu, planetach wewnętrznych, planetach zewnętrznych, gwiazdach, Drodze Mlecznej i innych galaktykach oraz o kosmologii i życiu we Wszechświecie. Wszystkie rozdziały są obficie ilustrowane rewelacyjnymi zdjęciami, przez co nie mamy wrażenia przytłoczenia tekstem i dużą ilością wiedzy, której nie sposób na raz zapamiętać (patrz zdjęcia poniżej). 20160613_081920 20160613_082051 20160613_082021 20160613_082001 20160613_081951 20160613_081941 20160613_081929 20160613_081911 20160613_081851 Jedną z wyróżniających cech tej książki jest fantastyczny dobór materiału. Jedną z głównych wad książek przeznaczonych dla szerokiego odbiorcy jest przeładowanie zbyt dużą ilością wiedzy, wkładanie w treść tabelek, których nikt nie będzie czytał, informowanie o mimośrodzie orbity planety czy przesadne zarzucanie Czytelnika dużą ilością encyklopedycznych danych liczbowych. W przewodniku Johna i Mary Gribbin nie spotkamy się z tym problemem. Tę książkę można przeczytać "od deski do deski", nie pomijając ani słowa. Co więcej, każdy znajdzie w tej książce coś nowego. Czasami jest tak, że znamy się na czymś bardzo dobrze, znamy mniej więcej stan wiedzy naukowej na jakiś temat, doskonale się dogadujemy z innymi osobami zanurzonymi w tej tematyce - a potem przychodzi ktoś zupełnie z zewnątrz i zadaje bardzo proste, niespodziewane pytanie - i wszyscy specjaliści włącznie z nami zamierają. Podróż do granic Wszechświata to zbiór odpowiedzi na takie proste i jednocześnie bardzo trudne pytania. Podczas lektury tej książki wielokrotnie zastanawiałem się "czemu ja tego nie wiedziałem?", ale równie często pytanie to brzmiało "czemu nigdy się nad tym nie zastanowiłem?" Podsumowując, zdecydowanie jest to książka, którą z czystym sumieniem będę polecał... cóż, każdemu! Kto jest docelowym odbiorcą tej książki? Humanista? Fizyk? Informatyk? Osoba starsza? Nastolatek? W każdym z tych przypadków odpowiedź jest jedna: TAK!
    Tytuł: Podróż do granic Wszechświata. Przewodnik astronomiczny Królewskiego Obserwatorium w Greenwich Autor: John i Mary Gribbin Stron: 278 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Link: http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,63590  ]]>
    10134 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdy typu T-Tauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/13/gwiazdy-typu-t-tauri/ Mon, 13 Jun 2016 15:21:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10149 Młode gwiazdy w Kameleonie, gwiazdozbiorze widocznym głównie na niebie południowym. Najnowsze badania młodych gwiazd (T Tauri) pozwoliły na określenie ich wieku na 5-6 milionów lat. Źródło: FORS Team, VLT Antu, ESO Młode gwiazdy w Kameleonie, gwiazdozbiorze widocznym głównie na niebie południowym. Najnowsze badania młodych gwiazd typu T-Tauri pozwoliły na określenie ich wieku na 5-6 milionów lat. Źródło: FORS Team, VLT Antu, ESO[/caption] Dopiero co powstała gwiazda zazwyczaj przechodzi przez cztery etapy dojrzewania. Zaczyna swoje życie jako protogwiazda wciąż osłonięta przez obłok molekularny z którego powstała, i wciąż akreuje materię powoli prowadząc do powstania wokół niej dysku protoplanetarnego. Stopniowo wiatry gwiezdne i promieniowanie rozwiewają otaczającą gwiazdę otoczkę gazowo-pyłową. Gdy ostatecznie otoczka zostanie rozwiana, następuje faza dojrzewania zwana T Tauri. Gwiazdy typu T-Tauri (cała klasa została nazwana tak od nazwy pierwszej odkrytej gwiazdy tego typu) mają mniej niż 10 milionów lat i są rewelacyjnym laboratorium dla astronomów do badania wczesnych etapów życia gwiazd i planet. Gwiazdy tego typu były pierwszymi zidentyfikowanymi młodymi gwiazdami. Na wcześniejszych etapach ewolucji, gwiazdy pozostają zakryte w otoczkach gazowo-pyłowych i są niewidoczne w zakresie optycznym, bowiem przesłania je nieprzezroczysty pył. Na czwartym etapie ewolucji, dysk przestaje akreować się na gwiazdę, a jej promieniowanie pochodzi już z samej fotosfery. Gwiazdy typu T-Tauri emitują silne promieniowanie rentgenowskie pochodzące z aktywności koronalnej podobnej do obserwowanej na Słońcu, aczkolwiek w niektórych przypadkach promieniowanie to może pochodzić z gorącej materii znajdującej się w dysku pyłowym. Pomiary dysków wokół gwiazd T-Tauri stanowią doskonałą bazę testową dla teorii dotyczących powstawania i migracji planet. Przykładowo pomiary w bliskiej podczerwieni uwidaczniają ziarna pyłu o wyższej temperaturze i mogą prowadzić do odkrycia przerw w dysku (najprawdopodobniej wytworzonych przez krążące tam masywne gwiazdy) tam gdzie oczekiwaliśmy pierścienia ciepłego pyłu wokół gwiazdy. W ostatnich kilku dekadach astronomowie mogli badać dyski wokół gwiazd T Tauri za pomocą kosmicznych teleskopów obserwujących w podczerwieni takich jak Kosmiczny Teleskop Spitzer. Jednak wciąż wiele tajemnic pozostaje nierozwiązanych, w szczególności dotyczących mechanizmów odpowiadających za akrecję i rozproszenie materii oraz okresów ewolucji, w których te procesy zachodzą. Astronom CfA Philip Cargile to jeden z członków zespołu składającego się z siedmiu naukowców badających ewolucję gwiazd typu T-Tauri  i ich dysków. Naukowcy wzięli pod lupę szczegółowe obserwacje optyczne (włącznie w widmami) próbki składającej się z 25 gwiazd T Tauri w dwóch pobliskich obłokach gwiazdotwórczych i próbowali określić wiek i masy tych gwiazd. Okazało się, że większość źródeł promieniowania rentgenowskiego w jednym z obłoków jest w wieku 5 i 6 milionów lat. Kilka wydaje się mieć ok. 25 milionów lat i nie należy do grupy gwiazd typu T-Tauri. Z kolei w drugim obłoku, większość źródeł ma mniej niż dziesięć milionów lat. Wyniki dobrze pasują do modeli teoretycznych oraz innych obserwacji tego typu obiektów. Co szczególnie przydatne, wyżej opisane wyniki pozwalają zidentyfikować prawdziwe gwiazdy typu T-Tauri z dyskami, które będą doskonałym celem obserwacji dla nowej generacji dużych teleskopów. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 10149 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[To nie Pandora zburzyła strukturę saturnowego pierścienia F]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/13/pandora-zburzyla-strukture-saturnowego-pierscienia-f/ Mon, 13 Jun 2016 15:52:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10152 7379_PIA20485_full Widzicie tą jasną przerwę w wąskim pierścieniu F wokół Saturna? Wskazuje ona na to, że to miejsce zostało niedawno zaburzone. Winnym najprawdopodobniej nie jest Pandora - księżyc o średnicy ok. 81 kilometrów - który znajduje się w pobliżu (niżej, na prawo). Najprawdopodobniej luka powstała wskutek oddziaływań małego obiektu znajdującego się wewnątrz pierścienia z materią tworzącą środek pierścienia. Naukowcy czasami nazywają takie kształty w strukturze pierścienia dżetami. Ponieważ tego rodzaju obiekty są małe i znajdują się wewnątrz samego pierścienia F, bardzo trudno je zauważyć na zdjęciach wykonanych kamerami zainstalowanymi na pokładzie sondy Cassini. To właśnie ich oddziaływania sprawiają, że możemy dostrzec ich obecność w pierścieniu. Naukowcy wykorzystują sondę Cassini do badania tych niewidzialnych rzeźbiarzy pierścienia F. Zdjęcie wykonane zostało w zakresie widzialnym 8 kwietnia 2016 roku, z odległości ok. 2,2 milionów kilometrów od Saturna. Źródło zdjęcia: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 10152 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kepler-1647 b: największa planeta okołopodwójna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/14/kepler-1647-b/ Tue, 14 Jun 2016 05:30:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10155 Wizja artystyczna zaćmienia dwóch gwiazd i tranzytu planetarnego  w układzie Kepler-1647 b. Źródło: Lynette Cook Wizja artystyczna zaćmienia dwóch gwiazd i tranzytu planetarnego w układzie Kepler-1647 b. Źródło: Lynette Cook[/caption] Jeżeli skierujesz swój wzrok w kierunku Gwiazdozbioru Łabędzia, będziesz patrzył w kierunku największej jak dotąd odkrytej planety krążącej wokół układu dwóch gwiazd. Co prawda gwiazd nie widać gołym okiem, ale zespół naukowców pracujący pod kierownictwem astronomów z NASA Goddard Space Flight Center oraz San Diego State University (SDSU) wykorzystał Kosmiczny Teleskop Keplera do zidentyfikowania nowej planety skatalogowanej jako Kepler-1647 b. Odkrycie zostało ogłoszone dzisiaj w San Diego podczas spotkania American Astronomical Society. Planety krążące wokół dwóch gwiazd, zwane planetami okołopodwójnymi, są czasami nazywane planetami typu "Tatooine" - na cześć rodzinnej planety Luke'a Skywalkera z "Gwiezdnych Wojen". Korzystając z Keplera astronomowie poszukiwali niewielkich spadków jasności, które mogłyby wskazywać na to, że na tle tarczy jednej lub drugiej gwiazdy przechodzi inna planeta, która tym samym zasłania część światła gwiazdy macierzystej. "Poszukiwanie planet okołopodwójnych jest dużo trudniejsze niż poszukiwanie gwiazd krążących wokół pojedynczych gwiazd," mówi William Welsh, astronom z SDSU, jeden ze współautorów artykułu. "Odstępy czasu między kolejnymi tranzytami są zmienne, co więcej mogą się różnić długością, a nawet głębokością spadku jasności." Jeżeli już uda się odkryć potencjalną planetę, naukowcy zaprzęgają do roboty zaawansowane oprogramowanie komputerowe w celu określenia czy to faktycznie może być planeta. To może być naprawdę trudny proces. Laurance Doyle, jeden ze współautorów artykułu i astronom z Instytutu SETI, zauważył tranzyt w 2011 roku. Jednak, aby można było potwierdzić, że mamy do czynienia z planetą okołopodwójną potrzeba było dużo więcej danych i kilku lat analiz. Sieć amatorów astronomii KELT Follow-Up Network dostarczyła naukowcom dodatkowych obserwacji, które pozwoliły oszacować masę planety. Artykuł opisujący odkrycie został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal. Głównym autorem opracowania jest Veselin Kostov z NASA Goddard. [caption id="attachment_10157" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie względnych rozmiarów kilku gwiazd okołopodwójnych odkrytych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler, od najmniejszej Kepler-47 b, do największej Kepler-1647 b. Kepler-1647 b jest planetą znacznie większą od wszystkich dotychczas poznanych planet okołopodwójnych. Źródło: Lynette Cook Porównanie względnych rozmiarów kilku gwiazd okołopodwójnych odkrytych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler, od najmniejszej Kepler-47 b, do największej Kepler-1647 b. Kepler-1647 b jest planetą znacznie większą od wszystkich dotychczas poznanych planet okołopodwójnych. Źródło: Lynette Cook[/caption] Kepler-1647 b znajduje się 3700 lat świetlnych od Ziemi, a jej wiek szacuje się na 4.4 miliardów lat - mniej więcej tyle samo co wiek Ziemi. Obydwie gwiazdy są podobne do Słońce, jedna z nich jest nieznacznie większa od Słońca, a druga nieznacznie mniejsza.  Krążąca wokół nich planeta charakteryzuje się masą i promieniem identycznym jak w przypadku Jowisza - tym samym jest to największa dotąd odkryta planeta okołopodwójna. "To naprawdę interesujące, że potwierdzenie istnienia tak dużej planety wymagało tak długiego czasu, wszak duże planety łatwiej znaleźć niż małe," mówi Jerome Orosz, astronom SDSU i jeden ze współautorów artykułu. "Jednak potwierdzenie wymagało tak długiego czasu ponieważ okres orbitalny tej planety jest wyjątkowo długi." Odkryta przez naukowców planeta okrąża swoje gwiazdy macierzyste w 1107 dni (nieco ponad 3 lata) - to najdłuższy okres orbitalny spośród wszystkich potwierdzonych metodą tranzytu planet pozasłonecznych. Ponadto Kepler-1647 b znajduje się dużo dalej od swoich gwiazd niż jakakolwiek odkryta planeta okołopodwójna, przez co łamie widoczną do teraz tendencję bardzo ciasnych orbit w takich układach. Planeta znajduje się w ekosferze wokół swoich gwiazd. Tak jak Jowisz, Kepler-1647 b jest gazowym olbrzymem, dlatego też istnienie życia na tej planecie jest mało prawdopodobne. Z drugiej strony, jeżeli wokół tej planety krążą duże księżyce, mogą potencjalnie być przyjaznym miejscem dla życia. [caption id="attachment_10158" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna planety Kepler-1647 b.  Ze względu na fakt, że planeta jest niemal taka sama jak Jowisz pod względem rozmiaru i masy, oczekuje się, że może podobnie wyglądać. Źródło: Lynette Cook Wizja artystyczna planety Kepler-1647 b. Ze względu na fakt, że planeta jest niemal taka sama jak Jowisz pod względem rozmiaru i masy, oczekuje się, że może podobnie wyglądać. Źródło: Lynette Cook[/caption] "Pomijając już kwestię występowania życia, należy zauważyć, że Kepler-1647 b jest ważnym odkryciem, bowiem to dopiero czubek góry lodowej przewidywanej teoretycznie od dawna populacji dużych, długookresowych gwiazd okołopodwójnych," mówi Welsh. Źródło: SDSU]]> 10155 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozbłyski na brązowych karłach - i to całkiem silne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/14/rozblyski-brazowych-karlach-calkiem-silne/ Tue, 14 Jun 2016 08:29:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10160 John Gizis, profesor fizyki i astronomii na UD. Źródło: Evan Krape / University of Delaware John Gizis, profesor fizyki i astronomii na UD. Źródło: Evan Krape / University of Delaware[/caption] Choć astronomowie często mówią, że brązowe karły są "nieudanymi gwiazdami," to naukowcom z University of Delaware udało się odkryć co najmniej jeden z tego typu obiektów, który potrafi emitować silne rozbłyski. Zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Johna Gizisa, profesora astronomii na UD, odkrył "ultrachłodnego" brązowego karła o nazwie 2MASS 0355+23, którego temperatura wynosi zaledwie 2700K,  a który potrafi wyemitować rozbłyski silniejsze niż obserwowane na Słońcu. Gizis poinformował wczoraj (13.6.2016) o swoim odkryciu podczas dorocznego spotkania American Astronomical Society w San Diego. "Ten brązowy karzeł jest bardzo młody jak na gwiazdę - ma zaledwie 23 miliony lat," mówi Gizis. "Obserwujemy na nim wiele rozbłysków, równie gorących a nawet gorętszych od tych obserwowanych na pełnoprawnych gwiazdach. Oznacza to, że cieplejsze brązowe karły mogą generować rozbłyski o podłożu magnetycznym tak jak inne gwiazdy. Nasze prace wskazują jednak, że chłodniejsze brązowe karły nie mogą wygenerować rozbłysków nawet jeżeli posiadają pole magnetyczne." Brązowe karły rozpoczynają swoje życie tak samo jak gwiazdy, powstając w kolapsie obłoku pyłu i gazu, jednak nie są one wystarczająco masywne i gorące, aby w ich jądrach rozpoczęła się fuzja wodoru w hel, która napędza standardowe gwiazdy. Gizis wraz ze swoim zespołem oraz ze współpracownikami z University of California w San Diego i z Harvard University, dokonał swojego odkrycia za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który monitorował tego brązowego karła rejestrując jego obraz co minutę przez trzy miesiące. Analizując tysiące zdjęć rozmiaru znaczka pocztowego, zespół poszukiwał nagłych wzrostów jasności. Podczas takich rozbłysków brązowy karzeł świecił dwa razy jaśniej przez dwie do czterech minut. W okresie trzech miesięcy zarejestrowano kilkanaście takich rozbłysków. "Te rozbłyski są wyjątkowo silne - silniejsze niż na Słońcu. To pokazuje nam do czego było zdolne Słońce gdy było młodsze," mówi Gizis. Sam Gizis jest de facto odkrywcą tego brązowego karła - odkrycia dokonał w 1999 roku podczas pracy na University of Massachusetts w Amherst, gdzie pracował w ramach projektu 2MASS (Two Micron All Sky Survey). Teraz wiemy, że jest on elementem grupy Beta Pictoris, zbioru gwiazd, który powstał w tym samym czasie, a którego gwiazdy synchronicznie poruszają się w przestrzeni kosmicznej, aktualnie 63 lata świetlne od Ziemi. Wszystkie te gwiazdy pierwotnie stanowiły fragment obłoku międzygwiezdnego, skupiska pyłu, gazu i plazmy. Gdy ten obłok uległ kolapsowi, brązowe karły zostały wywiane z obłoku. Gizis ma nadzieję dowiedzieć się więcej o zwykłych gwiazdach poprzez badanie najbardziej nietypowych i ekstremalnych obiektów, takich jak np. brązowe karły.   Jedną z nietypowych cech brązowych karłów jest ich tempo obrotu - zaledwie 5 godzin. "Pod pewnymi względami brązowe karły przypominają planety takie jak Jowisz, gazowy olbrzym w Układzie Słonecznym," mówi Gizis. "Z czasem brązowe karły przybierają mniej więcej te same rozmiary i ulegają stopniowemu ochłodzeniu, tak jak planety. Co więcej, niektóre brązowe karły także posiadają chmury." Gizis w ramach prowadzonych przez siebie badań poszukuje chmur oraz planet krążących wokół brązowych karłów. "Uważamy, że wokół brązowych karłów mogą krążyć planety, choć rozbłyski powstające na powierzchni brązowych karłów, mogą być dla nich istotnym problemem," mówi Gizis. Źródło: University of Delaware]]> 10160 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[CVSO-30 c - egzotyczna egzoplaneta sfotografowana przez VLT]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/14/cvso-30-c-egzotyczna-egzoplaneta-sfotografowana-vlt/ Tue, 14 Jun 2016 10:09:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10163 potw1624a Do poszukiwania planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce astronomowie wykorzystują różne metody. Jedną ze skutecznych metod jest tzw. obrazowanie bezpośrednie (ang. direct imaging). Jest to metoda szczególnie skuteczna dla planet krążących po szerokich orbitach wokół młodych gwiazd, ponieważ światło pochodzące od planety nie jest w tym przypadku przyćmiewane światłem jej gwiazdy macierzystej - dzięki czemu łatwiej można dostrzec planetę. Powyższe zdjęcie idealnie demonstruje moc tej techniki. Zdjęcie przedstawia gwiazdę typu T-Tauri o nazwie CVSO-30, znajdującą się około 1200 lat świetlnych od Ziemi w grupie 25 Orionis (nieco na północny zachód od Pasa Oriona). W 2012 roku astronomowie wykorzystując metodę tranzytów odkryli, że wokół CVSO 30 krąży jedna egzoplaneta (CVSO-30 b). Teraz astronomowie powrócili do obserwacji tego układu za pomocą kilku teleskopów. W ramach programu obserwacyjnego połączono moc Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Chile, Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach i Obserwatorium Calar Alto w Hiszpanii. Wykorzystując zebrane dane astronomowie byli w stanie wykonać zdjęcie najprawdopodobniej drugiej planety! Do stworzenia zdjęcia wykorzystano zdolności astrometryczne instrumentów NACO i SINFONI zainstalowanych na VLT. Nowa egzoplaneta - nazwana CVSO-30 c, to ta mała kropka w górnym lewym rogu zdjęcia (jasna kropka na środku to sama gwiazda). Podczas gdy wcześniej odkryta planeta - CVSO-30 b, krąży wokół gwiazdy po bardzo ciasnej orbicie, okrążając ją w niecałe 11 godzin w odległości 0,008 AU, CVSO-30 c krąży znacznie dalej - w odległości 660 AU. Jedno okrążenie gwiazdy zabiera jej 27 000 lat. (dla porównania: Merkury krąży wokół Słońca w odległości 0,39 AU, a Neptun - 30 AU). Jeżeli faktycznie potwierdzi się, że CVSO 30 c krąży wokół CVSO 30, będzie to pierwszy układ planetarny, w którym udało się dostrzec zarówno planetę na bardzo ciasnej orbicie (za pomocą metody tranzytów) oraz odległą planetę (za pomocą metody obrazowania bezpośredniego). Astronomowie wciąż badają w jaki sposób tak szybko mógł uformować się taki układ planetarny - wszak gwiazda ma dopiero 2.5 miliona lat! Źródło: ESO/Schmidt et al.]]> 10163 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[FU Orionis - gwiazda, która pożera swój dysk protoplanetarny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/15/fu-orionis-gwiazda-ktora-pozera-swoj-dysk-protoplanetarny/ Wed, 15 Jun 2016 06:13:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10166 Jasność FU Orionis stopniowo spada od momentu gwałtownego rozbłysku w 1936 roku. Naukowcy odkryli, że jasność spadła o 13 procent w zakresie bliskiej podczerwieni w okresie od 2004 (po lewej) do 2016 (po prawej). Źródło: NASA/JPL-Caltech Jasność FU Orionis stopniowo spada od momentu gwałtownego rozbłysku w 1936 roku. Naukowcy odkryli, że jasność spadła o 13 procent w zakresie bliskiej podczerwieni w okresie od 2004 (po lewej) do 2016 (po prawej). Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] W 1936 roku młoda gwiazda FU Orionis rozpoczęła gwałtowne pożeranie materii z otaczającego jej dysku gazu i pyłu. W trakcie trwającej trzy miesiące uczty, podczas której materia zamieniała się w energię, gwiazda stała się 100-krotnie jaśniejsza nagrzewając dysk do temperatury około 7000K. Do dnia dzisiejszego FU Orionis pożera gaz z otoczenia, aczkolwiek już nie tak gwałtownie. Powyższe pojaśnienie gwiazdy jest jak dotąd najbardziej ekstremalnym zjawiskiem tego typu zaobserwowanym wokół gwiazdy o rozmiarach Słońca - obserwacje tego zjawiska mogą nieść wiele wskazówek dotyczących procesów formowania gwiazd i planet. Intensywne ogrzewanie otaczającego gwiazdę dysku najprawdopodobniej zmieniło jego skład chemiczny, na stałe zmieniając materię, z której w przyszłości mogą powstać planety. "Badając FU Orionis obserwujemy bardzo wczesny okres rozwoju układu planetarnego," mówi Joel Green, główny badacz projektu z Space Telescope Science Institute w Baltimore, w stanie Maryland. "Nasze Słońce także mogło przechodzić przez taki okres pojaśnienia, który mógł stanowić istotny etap formowania się Ziemi i innych planet Układu Słonecznego." Obserwacje w zakresie promieniowania widzialnego gwiazdy FU Orionis, znajdującej się około 1500 lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Oriona, pozwoliły astronomom dostrzec, że wyjątkowa jasność gwiazdy zaczęła spadać po wstępnym rozbłysku w 1936 roku. Jednak Green wraz ze współpracownikami chciał dowiedzieć się więcej o związku między gwiazdą, a otaczającym ją dyskiem. Czy gwiazda karmi się dyskiem? Czy jej skład chemiczny ulega zmianom? Kiedy jasność gwiazdy powróci do poziomu sprzed rozbłysku? Aby odpowiedzieć na te pytania naukowcy zmuszeni byli obserwować jasność gwiazd w zakresie promieniowania podczerwonego pozwalającego na pomiary temperatury. Green wraz z zespołem porównał dane w podczerwieni uzyskane w 2016 roku za pomocą obserwatorium SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) z obserwacjami wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer w 2004 roku. "Połączenie danych zebranych za pomocą dwóch różnych teleskopów w odstępie 12 lat pozwoliło nam  na zaobserwowanie zmienności zachowania gwiazdy w czasie," mówi Green. Opracowanie wyników zostało zaprezentowane wczoraj podczas spotkania American Astronomical Society w San Diego. Wykorzystując dane zebrane w podczerwieni oraz inne dane historyczne, naukowcy odkryli, że FU Orionis wciąż kontynuuje pochłanianie materii z dysku po początkowym rozbłysku z 1936 roku. W ciągu ostatnich 80 lat gwiazda pochłonęła materię o masie około 18 Jowiszów. Najnowsze pomiary wykonane za pomocą obserwatorium SOFIA pozwoliły badaczom określić, że łączna ilość  promieniowania w zakresie widzialnym i podczerwonym emitowanego przez FU Orionis spadła o 14 procent w ciągu 12 lat od obserwacji wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Naukowcom udało się określić, że ten spadek intensywności promieniowania spowodowany jest spadkiem jasności w zakresie bliskiej podczerwieni. W dalszej podczerwieni spadek jasności nie był aż taki duży. Oznacza to, że zniknęło nawet 14 procent gorącej materii dysku, a chłodniejsza część dysku wciąż krąży wokół gwiazdy. "Spadek ilości gorącego gazu oznacza, że gwiazda pożera najbardziej wewnętrzną część dysku, podczas gdy reszta dysku pozostaje niezmieniona od 12 lat," mówi Green. "Takie wyniki są zgodne z modelami komputerowymi." Astronomowie przewidują, po części w oparciu o nowe wyniki, że FU Orionis wyczerpie zapasy gorącej materii w ciągu kilkuset najbliższych lat. Gdy już tak się stanie, gwiazda powróci do stanu sprzed rozbłysku z 1936 roku. Gdyby nasze Słońce też przechodziło takie okresy pojaśnienia jak FU Orionis w 1936 roku, mogłoby to tłumaczyć różne obfitości niektórych pierwiastków na Marsie i na Ziemi. Gwałtowny, stukrotny wzrost jasności byłby w stanie zmienić skład chemiczny materii znajdującej się blisko gwiazdy. Z uwagi na fakt, że Mars znajduje się dalej od Słońca niż Ziemia, materia na jego powierzchni nie zostałaby aż tak podgrzana jak materia na Ziemi. FU Orionis to prawdziwy noworodek wśród gwiazd - jej wiek szacuje się na zaledwie kilkaset tysięcy lat. 80-letni okres pojaśnienia i spadku jasności trwający od 1936 roku stanowi niewielką część dotychczasowego życia gwiazdy - szczęśliwie ma on miejsce w czasie kiedy astronomowie mogą obserwować całe zjawisko. "To naprawdę niesamowite, że cały dysk protoplanetarny może ulec tak istotnym zmianom, w tak krótkim czasie," mówi Luisa Rebull, współautor artykułu i badacz z Infrared Processing and Analysis Center (IPAC) z Caltech w Pasadenie. Źródło:]]> 10166 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1060 https://www.focus.pl/artykul/gwiazda-fu-orionis-pozera-planete 0 0 <![CDATA[Małe gwiazdy niszczą dyski protoplanetarne promieniami X]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/15/male-gwiazdy-niszcza-dyski-protoplanetarne-promieniami-x/ Wed, 15 Jun 2016 09:31:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10169 Źródło: Chandra X-ray Center Źródło: Chandra X-ray Center[/caption] Młode gwiazdy o masie dużo mniejszej od masy Słońca mogą emitować ogromne ilości promieniowania rentgenowskiego, które w znacznym stopniu może skrócić życie otaczających je dysków protoplanetarnych. Takie wnioski można wysnuć z najnowszych badań grupy pobliskich gwiazd przeprowadzonych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i innych teleskopów. Badacze odkryli dowody na to, że intensywne promieniowanie rentgenowskie emitowane przez niektóre młode gwiazdy w asocjacji TW Hya znajdującej się ok. 160 lat świetlnych od Ziemi, zniszczyło otaczające je dyski pyłowo-gazowe. Tego typu dyski to miejsca, w których powstają planety. Wiek badanych gwiazd określono na ok. 8 milionów lat co jest niewielką liczbą w porównaniu do wieku Słońca - 4,5 miliarda lat. Astonomowie chcą dowiedzieć się więcej o układach na tak wczesnych etapach rozwoje, bowiem są one kluczem do poznania mechanizmów prowadzących do narodzin i wczesnego rozwoju planet. Kolejną istotną różnicą między Słońcem a badanymi gwiazdami jest ich masa. Gwiazdy w TWA charakteryzują się masą między 0.1 - 0.5 masy Słońca i emitują mniej światła. Jak dotąd nie wiedzieliśmy czy promieniowanie rentgenowskie emitowane przez takie małe, słabe gwiazdy może mieć jakikolwiek wpływ na otaczające je dyski protoplanetarne. Najnowsze badania wskazują, że intensywność promieniowania rentgenowskiego emitowanego przez małe, ciemne gwiazdy może odgrywać kluczową rolę w określaniu przeżywalności otaczających je dysków. Wyniki oznaczają ponadto, że astronomowie muszą ponownie przeanalizować aktualne teorie dotyczące procesu formowania i wczesnych etapów życia planet wokół tego typu gwiazd. Bazując na danych obserwacyjnych w zakresie rentgenowskim zebranym za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, obserwatorium XMM-Newton oraz ROSAT, zespół naukowców przyjrzał się intensywności promieniowania rentgenowskiego emitowanego przez grupę gwiazd w asocjacji TWA oraz liczbie obserwowanych dysków protoplanetarnych wokół nich. Badane gwiazdy podzielono na dwie grupy. W pierwszej grupie gwiazdy charakteryzowały się masą od 0,3 do 0,5 masy Słońca. W drugiej znalazły się gwiazdy  o masie ok. 0,1 masy Słońca. W tej grupie znalazły się także stosunkowo masywne brązowe karły. [caption id="attachment_10170" align="aligncenter" width="1000"]Źródło: Chandra X-ray Center Źródło: Chandra X-ray Center[/caption] Naukowcy odkryli, że masywniejsze gwiazdy z pierwszej grupy emitują więcej promieniowania rentgenowskiego niż mniej masywne gwiazdy z drugiej grupy. Aby dowiedzieć się jak powszechne są dyski protoplanetarne w obu grupach wykorzystano dane zebrane za pomocą WISE (Wide-Field Infrared Survey Explorer), a w niektórych przypadkach za pomocą prowadzonej z Ziemi spektroskopii. Okazało się, że wszystkie gwiazdy z masywniejszej grupy pozbyły się już swoich dysków protoplanetarnych, a w mniej masywnej grupie połowa gwiazd wciąż miała dyski. Takie wyniki wskazują, że promieniowanie rentgenowskie emitowane przez bardziej masywne gwiazdy przyspiesza rozpraszanie dysków poprzez ogrzewanie materii dysku i odparowywanie jej w przestrzeń międzygwiezdną. We wcześniejszych badaniach astronomowie odkryli, że gwiazdy w wieku 10 milionów lat znajdujące się w Gwiazdozbiorze Skorpiona, tworzące inną asocjacje gwiazd, wykazywały podobny trend wzrostu długości życia dysku w pobliżu mniej masywnych gwiazd. Niemniej jednak wtedy nie wzięto pod uwagę danych o promieniowaniu rentgenowskim, które może być wytłumaczeniem tego trendu. Właśnie dlatego nowe badania gwiazd w wieku 8 milionów lat w asocjacji TWA są tak ważne. Co więcej, teoretyczne modele ewolucji dysków protoplanetarnych zazwyczaj przewidują brak zależności długości życia dysku od masy gwiazdy. Nowe badania gwiazd w asocjacji TWA wskazują na konieczność ponownego przeanalizowania modeli ewolucji dysków protoplanetarnych przy uwzględnieniu promieniowania rentgenowskiego emitowanego przez gwiazdy o małej masie. W poszukiwaniu planet poza Układem Słonecznym wielu astronomów skupiło się na obserwacjach gwiazd mniej masywnych od Słońca, takich jak opisane tutaj. Takie gwiazdy mogą stanowić najlepszy cel do poszukiwania planet znajdujących się w ekosferach metodą obrazowania bezpośredniego.]]> 10169 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fale grawitacyjne - kolejna detekcja!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/15/fale-grawitacyjne-kolejna-detekcja/ Wed, 15 Jun 2016 19:04:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10175 2-gravitationa 26 grudnia 2015 roku o godzinie 3:38:53 UTC naukowcy po raz drugi zaobserwowali fale grawitacyjne - fałdy w czasoprzestrzeni. Fale grawitacyjne zostały zarejestrowane przez oba detektory obserwatorium LIGO (Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory) znajdujące się w Livingston w stanie Luizjana oraz Hanford w stanie Waszyngton. Obserwatorium LIGO finansowane jest przez National Science Foundation (NSF), a zostały zaprojektowane, zbudowane i są obsługiwane przez Caltech i MIT. Odkrycie, zaakceptowane do publikacji w periodyku Physical Review Letters,  było możliwe w ramach współpracy naukowej LIGO oraz Virgo Collaboration. Fale grawitacyjne przenoszą unikalne informacje o swoim pochodzeniu i o naturze grawitacji - informacje, których nie można uzyskać w żaden inny sposób. Analizując dane obserwacyjne fizycy wywnioskowali, że owe fale grawitacyjne zostały wyemitowane w ostatnich momentach procesu łączenia dwóch czarnych dziur o masie odpowiednio 14 i 8 mas Słońca. W wyniku połączenia powstała jedna, masywna czarna dziura o masie 21 mas Słońca. "To bardzo ważna informacja, że te czarne dziury były dużo mniej masywne niż obserwowane za pierwszym razem," mówi Gabriela Gonzales, rzecznik LIGO Scientific Collaboration (LSC) oraz profesor fizyki i astronomii na Louisiana State University. "Ze względu na to, że te czarne dziury  charakteryzowały się niższą masą, spędziły więcej czasu - około jednej sekundy - w zakresie czułości detektorów. To obiecujący początek procesu mapowania populacji czarnych dziur we Wszechświecie." Podczas mergeru, który miał miejsce około 1,4 miliarda lat temu, ilość energii równa masie Słońca została zużyta do wyemitowania fali grawitacyjnej. Wykryty sygnał obejmuje ostatnie 27 orbit czarnych dziur przed połączeniem. W oparciu o czas dotarcia sygnału - detektor w Livingston zarejestrował fale 1,1 milisekundy przed detektorem w Hanford - można oszacować położenie na niebie źródła sygnału. "W bliskiej przyszłości, Virgo - europejski interferometr, dołączy do rosnącej sieci detektorów fal grawitacyjnych, która współpracuje z teleskopami naziemnymi, które mają za zadanie obserwowanie źródła pochodzenia fal," zauważa Fulvio Ricci, rzecznik Virgo Collaboration, fizyk w Instituto Nazionale di Nucleare (INFN) oraz profesor na Uniwersytecie Sapienza w Rzymie. "Współpracujące ze sobą trzy interferometry pozwolą znacznie lepiej zlokalizować położenie źródła obserwowanych sygnałów." https://www.youtube.com/watch?v=6XSAVqm0XBI Pierwsze odkrycie fal grawitacyjnych, które ogłoszono na konferencji 11 lutego 2016 roku, było kamieniem milowym w fizyce i astronomii - było to ostateczne potwierdzenie ogólnej teorii względności Alberta Einsteina z 1915 roku. Ten dzień uważa się za początek nowej dziedziny nauki: astronomii fal grawitacyjnych. "Fakt, że udało nam się zarejestrować dwa silne zjawiska w ciągu pierwszych czterech miesięcy obserwacji, pozwala nam szacować jak często możemy w przyszłości obserwować docierające do nas fale grawitacyjne. LIGO pozwala nam w zupełnie nowy sposób obserwować jedne z najciemniejszych, a jednocześnie najbardziej energetycznych, zjawisk we Wszechświecie." Źródło: MIT]]> 10175 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Małe planety skrywaja się w ogromnych otoczkach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/15/male-planety-skrywaja-sie-ogromnych-otoczkach/ Wed, 15 Jun 2016 19:41:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10179 Wizja artystyczna gorącej planety o rozmiarach Neptuna skrywającej się za swoją gwiazdą macierzystą. Źródło: NASA/JPL-Caltech Wizja artystyczna gorącej planety o rozmiarach Neptuna skrywającej się za swoją gwiazdą macierzystą. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Mgły i obłoki znajdujące się wysoko w atmosferach egzoplanet mogą sprawiać, że planety będą się wydawać znacznie większe niż są w rzeczywistości - sugerują wyniki najnowszych badań prowadzonych przez astronomów z Space Research Institute (IWF) na Austriackiej Akademii Nauk. Zespół kierowany przez dr Helmuta Lammera opublikował wyniki swoich badań w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Od pierwszego, potwierdzonego odkrycia w 1993 roku do dzisiaj astronomowie odkryli ponad 3000 planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce. Teraz, kolejnym wyzwaniem jest scharakteryzowanie tych planet pod względem masy, rozmiaru i składu chemicznego. To pozwoli nam lepiej zrozumieć ewolucję układów planetarnych oraz oszacować szanse na znalezienie podobnych do Ziemi planet, na których mogło rozwinąć się życie. W 2014 roku Lammer wraz ze swoim zespołem wykorzystał teleskop kosmiczny CoRoT (ESA) do badania górnych warstw atmosfery dwóch małomasywnych planet, które regularnie przechodziły na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Obserwowane przez nich planety okrążają swoją gwiazdę w ciągu 5 i 12 dni, wydają się mieć średnicę równą 4 i 5 średnic Ziemi i masę odpowiednio mniej niż 6 i 28 mas Ziemi. Zewnętrzna, masywniejsza planeta, CoRoT-24c charakteryzuje się masą podobną do masy Neptuna. Co ciekawe, wewnętrzna planeta - CoRoT-24b, jest niecałe 25% mniej masywna, ale ma podobne rozmiary - to z kolei wskazuje na jej bardzo niską gęstość. Przy tak krótkim okresie orbitalnym obie planety znajdują się bardzo blisko i doświadczają ogromnej ilości ogrzewania ze strony swojej gwiazdy macierzystej. Zespół naukowców stworzył model takich planet i doszedł do wniosku, że planeta o mniejszej masie utraciłaby w tym środowisku swoją atmosferę w czasie krótszym niż 100 milionów lat, jeżeli faktycznie jest na tyle duża jak się sugeruje. Jednak gwiazda wokół której krążą planety ma już kilka miliardów lat na karku  - to znaczy, że planeta już dawno powinna była utracić swoją atmosferę. Rozwiązaniem może być sytuacja, w której planeta w rzeczywistości ma o połowę mniejsze rozmiary niż się obecnie uważa. Lammer wskazuje, że rozległa, bardzo rzadka atmosfera otaczająca stosunkowo zwartą planetą, może charakteryzować się chmurami na dużych wysokościach, które mogą mylić naukowców próbujących określić rozmiary planety. "Promień planety wyznaczamy opierając się na tym co widzimy, gdy planeta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Jednak chmury lub mgły znajdujące się w górnych warstwach atmosfery mogą skutecznie nas zmylić," tłumaczy Lammer. Współautor opracowania Luca Fosseti dodaje, że ten efekt należy uwzględniać w przyszłych obserwatoriach kosmicznych poszukujących egzoplanet, takich jak chociażby realizowany przez ESA projekt CHaracterising ExOPlanets Satellite (CHEOPS), którego start zaplanowano na grudzień 2017 roku. Możliwe, że ponownie trzeba będzie przeanalizować wyniki dotyczące niektórych planet, uzyskane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler. "Nasze wyniki wskazują, że naukowcy pracujący nad projektem CHEOPS muszą ostrożnie podejść do pierwszych pomiarów," mówi Fossati. "Zważając na fakt, że Kepler odkrył kilka podobnych planet o niskiej masie i niskiej gęstości, bardzo prawdopodobne, że określone dla nich rozmiary różnią się od rzeczywistej wartości." Jeżeli austriacki zespół ma rację, ich wyniki mają będą miały bardzo duży wpływ na badanie egzoplanet. Źródło: RAS]]> 10179 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przepychanki w centrum gromady kulistej źródłem czarnych dziur wykrytych przez LIGO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/16/przepychanki-centrum-gromady-kulistej-zrodlem-czarnych-dziur-wykrytych-ligo/ Thu, 16 Jun 2016 12:04:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10183 5761be99c1e08 Astrofizycy z Northwestern University przewidzieli historię. W najnowszym badaniu naukowcy wykazali, że ich przewidywania teoretyczne z ubiegłego roku były prawidłowe: historyczne połączenie dwóch masywnych czarnych dziur, wykryte 14 września 2015 roku - mogło być spowodowane przez dynamiczne interakcje w gęstym jądrze starej gromady kulistej. Tego typu układy dwóch czarnych dziur powstają w chaotycznym tańcu grawitacyjnym ciał gęsto upakowanych w centrum gromady kulistej, skąd są grawitacyjnie wyrzucane i w końcu łączą się w jedną, większą czarną dziurę. Taka teoria znana jako teoria dynamicznego formowania jest jednym z dwóch sposobów wytłumaczenia powstawania tego typu układów dwóch czarnych dziur. https://www.youtube.com/watch?v=d6iHSR-DH1M Pierwsza detekcja fal grawitacyjnych wyemitowanych podczas łączenia się dwóch czarnych dziur, zarejestrowana przez obserwatorium LIGO idealnie zgadza się z modelem dynamicznego formowania opracowanym przez zespół badawczy z Northwestern University. Zderzenie dwóch czarnych dziur nie prowadzi do wyemitowania promieniowania widzialnego, jednak niesamowicie duża ilość energii emitowana jest w postaci fal grawitacyjnych. Pierwsza detekcja fal grawitacyjnych miała miejsce 14 września 2015 roku, a druga - ogłoszona zaledwie kilkanaście godzin temu - miała miejsce trzy miesiące później. Te dwie obserwacje stanowią początek nowej ery w astronomii: ery, w której do badań kosmosu wykorzystywane są badania fal grawitacyjnych. https://www.youtube.com/watch?v=70UtCFRJ9t0 "Dzięki obserwatorium LIGO, nie jesteśmy już tylko teoretykami - teraz mamy konkretne dane obserwacyjne," mówi Frederic A. Rasio, astrofizyk teoretyczny z Northwestern oraz jeden z autorów opracowania. "Stosunkowo prosty i dobrze zrozumiały przez nas proces wydaje się sprawdzać. Do wytłumaczenia oddziaływań grawitacyjnych pierwszych wykrytych przez LIGO czarnych dziur wystarczy podstawowa fizyka - pierwsze prawo Newtona." Połączenie dwóch czarnych dziur jest bardzo gwałtownym i egzotycznym zjawiskiem. Rasio wraz ze swoim zespołem wykorzystał modele gromad kulistych - sferycznych zbiorów nawet miliona gęsto upakowanych gwiazd, powszechnych we Wszechświecie - do zademonstrowania, że typowa gromada może naturalnie doprowadzić do powstania układu dwóch czarnych dziur, które z czasem połączą się w jedną, większą czarną dziurę. Ich złożony model komputerowy pozwala także na oszacowanie liczby możliwych do wykrycia przez LIGO zjawisk tego typu: około 100 rocznie. Model także wskazuje gdzie we Wszechświecie znajdują się układy dwóch czarnych dziur, jak dawno temu się ze sobą łączyły, oraz jakimi masami się charakteryzują. "Podstawowe procesy fizyczne sprawiają, że masywne czarne dziury przemieszczają się do centrum gromady," mówi Rasio. "Takie pary z czasem łączą się w jedną czarną dziurę - właśnie to zjawisko rejestrowane jest przez obserwatorium LIGO." "Uważamy, że do końca tej dekady LIGO wykryje setki, a nawet tysiące układów podwójnych składających się z czarnych dziur," dodaje Rodriguez. Rasio i Rodriguez są członkami Center for Interdisciplinary Exploration and Research in Astrophysics (CIERA) na Northwestern University. W ramach swoich badań, Rasio, Rodriguez wraz ze współpracownikami szczegółowo opisali procesy interakcji dynamicznych, które mogą prowadzić do powstawania podwójnych układów czarnych dziur. Źródło: Northwestern University]]> 10183 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Trailer manewru wejścia sondy Juno na orbitę wokół Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/16/trailer-manewru-wejscia-sondy-juno-orbite-wokol-jowisza/ Thu, 16 Jun 2016 14:59:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10187 Widzieliście już nowy trailer zapowiadający manewr wejścia sondy Juno na orbitę wokół Jowisza? Jeżeli nie - to gorąco polecam - naprawdę smakowity. A tutaj transkrypcja w języku polskim: W Jowiszu najbardziej przerażają mnie niewiadome. Nie wiemy tak wielu rzeczy o środowisku, z którym będziemy musieli się zmierzyć. Nie jesteśmy pewni tego co się może wydarzyć. To istny potwór. On nie wybacza, nie zawaha się przed niczym. Obraca się wokół własnej osi tak szybko, że jego grawitacja działa niczym proca, która rozpędza i wyrzuca skały, pył, elektrony, całe komety. Wszystko co się do niego zbliży - staje się jego śmiertelną bronią. Jednak jest tak, że to właśnie we wnętrzu tego obiektu leżą tajemnice, które chcemy rozwiązać. Tajemnice naszego własnego Układu Słonecznego. To największa i najgroźniejsza planeta Układu Słonecznego i charakteryzuje się największym i najsilniejszym promieniowaniem, największym i najsilniejszym polem magnetycznym. Poziom promieniowania tła, którego doświadczamy na Ziemi wynosi 0,3 rad. Przy Jowiszu spodziewamy się natrafić na poziom promieniowania równy 20 000 000 rad. Jeszcze nigdy żadna sonda nie zbliżyła się tak bardzo do Jowisza, nie wleciała tak głęboko w pasy radiacyjne. Zatem tak naprawdę musimy znacznie zbliżyć się do Jowisza, zebrać dane i jak najszybciej się oddalić. I pierwszy raz kiedy będziemy mieli okazję to zrobić jest tym najbardziej niebezpiecznym. Ten manewr nazywamy Jupiter Orbit Insertion - JOI (wprowadzenie na orbitę wokół Jowisza). Nie jesteśmy pewni niczego co może nas tam spotkać. Źródło: NASA Jet Propulsion Laboratory]]> 10187 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nieoczekiwany nadmiar planet olbrzymów w gromadzie kulistej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/17/nieoczekiwany-nadmiar-planet-olbrzymow-gromadzie-kulistej/ Fri, 17 Jun 2016 19:49:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10193 gorące jowisze w gromadzie otwartej Międzynarodowy zespół astronomów odkrył, że w gromadzie otwartej Messier 67 znajduje się dużo więcej planet typu "gorących jowiszów" niż oczekiwano. Zaskakujące wyniki badań uzyskano przy wykorzystaniu licznych teleskopów i instrumentów - w tym spektrografu HARPS w Obserwatorium La Silla w Chile. Zagęszczenie obiektów wewnątrz gromady powoduje dużo częstsze występowanie interakcji między planetami i pobliskimi gwiazdami - co może tłumaczyć nadmiar gorących jowiszów. Chilijsko-brazylijsko-europejski zespół naukowców pracujący pod kierownictwem Roberto Saglia z Max-Planck-Institut fur extraterrestrische Physik w Garching w Niemczech i Luci Pasquini z ESO poświęcił kilka lat na zbieraniu bardzo precyzyjnych pomiarów 88 gwiazd należących do gromady M67.  Ta otwarta gromada gwiazd charakteryzuje się wiekiem podobnym do Słońca - co więcej, uważa się, że Układ Słoneczny również powstał w tak gęstym otoczeniu. [caption id="attachment_10199" align="aligncenter" width="1000"]Szerokokątny widok na gromadę Messier 67 Szerokokątny widok na gromadę Messier 67[/caption] Zespół naukowców wykorzystał HARPS i inne instrumenty do poszukiwania sygnatur planet gazowych na krótkookresowych orbitach, mając nadzieję, że uda się dostrzec "wahania" gwiazdy spowodowane obecnością masywnego obiektu na bliskiej orbicie. Tego rodzaju sygnatura gorącego jowisza została odkryta dla trzech gwiazd w gromadzie - te planety dołączyły do odkrytych wcześniej kilku innych planet. Gorący jowisz to olbrzymia, gazowa egzoplaneta o masie co najmniej 1/3 masy Jowisza. Tego typu planety są "gorące", ponieważ krążą wokół swojej gwiazdy macierzystej w bardzo małej odległości (na co wskazuje okres orbitalny trwający mniej niż 10 dni). Tego typu planety znacznie się różnią od Jowisza znanego z naszego Układu Słonecznego, który jest znacznie chłodniejszy od Ziemi, a którego okres orbitalny wynosi 12 ziemskich lat. "Mamy zamiar wykorzystać tę gromadę otwartą jako laboratorium do badania właściwości egzoplanet i teorii formowania planet," tłumaczy Roberto Saglia. "Tutaj nie dość, że mamy wiele gwiazd, wokół których najprawdopodobniej krążą gwiazdy, to mamy do czynienia z gęsto usianym gwiazdami środowiskiem, w którym musiały one powstawać." https://www.youtube.com/watch?v=DwNZmTVZhAY W ramach badań odkryto, że gorące jowisze są bardziej powszechne wokół gwiazd należących do Messier 67, niż w przypadku gwiazd znajdujących się poza gromadami. "To naprawdę zdumiewający wniosek," zachwyca się Anna Brucalassi, która analizowała dane. "Nowe wyniki oznaczają, że gorące jowisze występują wokół 5% gwiazd należących do Messier 67 - znacznie więcej niż w porównywalnych badaniach gwiazd nie należących do gromad - gdzie ten odsetek wynosi ok. 1%." Astronomowie uważają, że wysoce mało prawdopodobne jest, aby te egzotyczne olbrzymy faktycznie powstały tam gdzie teraz je znajdujemy, ponieważ warunki panujące tak blisko gwiazdy macierzystej nie sprzyjałyby powstawaniu planet podobnych do Jowisza. Uważa się, że najprawdopodobniej powstały one znacznie dalej od gwiazdy - tak jak Jowisza, a następnie stopniowo migrowały w pobliże gwiazdy. To co wcześniej było odległym, chłodnym, gazowym olbrzymem stało się dużo gorętszym obiektem. Powstaje zatem pytanie: co sprawiło, że te planety zbliżyły się do swojej gwiazdy? Istnieje wiele możliwych odpowiedzi na to pytanie, jednak autorzy opracowania twierdzą, że powodem są najprawdopodobniej częste zbliżenia między gwiazdami, które mogą mieć znaczący wpływ na ewolucję orbit takich planet. W gromadzie takiej jak Messier 67, gdzie gwiazdy znajdują się bliżej siebie niż zwykle, takie zbliżenia są dużo częstsze - co może tłumaczyć dużą liczbę gorących jowiszów odkrytych w tej gromadzie. Współautor opracowania Luca Pasquini z ESO podsumowując najnowszą historię badań planet w gromadach powiedział: "Jeszcze kilka lat temu nie znaliśmy ani jednego gorącego Jowisza w gromadach otwartych. W ciągu zaledwie trzech lat wszystko się zmieniło - z całkowitego braku doszliśmy do znacznej nadwyżki!" Źródło: ESO]]> 10193 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[2016 HO3 - drugi księżyc Ziemi?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/17/2016-ho3-drugi-ksiezyc-ziemi/ Fri, 17 Jun 2016 10:50:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10194 2016 HO3 najprawdopodobniej także okrąża Ziemię. Jest ona co prawda zbyt odległa, aby mogła być uznana za prawdziwego satelitę naszej planety, ale jest to najlepszy i najbardziej stabilnym przykład obiektu bliskiego Ziemi, swego rodzaju kwazi-satelity. "Z uwagi na fakt, że 2016 HO3 przelatuje koło Ziemi, jednak nigdy nie oddala się za bardzo od niej na naszej wspólnej orbicie wokół Słońca, uważamy ją za kwazi-satelitę Ziemi," mówi Paul Chodas, menedżer w Center for Near-Earth Objects (NEO) Studies w JPL w Pasadenie. "Jeszcze jedna planetoida - 2003 YN107 - znajdowała się na podobnej orbicie przez jakiś czas 10 lat temu, jednak w pewnym momencie opuściła otoczenie Ziemi. 2016 HO3 jest zdecydowanie bardziej z nami związana. Nasze obliczenia wskazują, że 2016 HO3 jest stabilnym kwazi-satelitą Ziemi od prawie 100 lat, i pozostanie nim jeszcze przez wiele stuleci." "W swojej rocznej drodze wokół Słońca planetoida 2016 HO3 spędza połowę czasu  bliżej Słońca niż Ziemia, przechodzi nad naszą planetą i spędza drugą połowę nieco dalej niż Ziemia. Grawitacja Ziemi jest jednak na tyle silna, aby powstrzymać uciekanie planetoidy i nie pozwolić jej oddalić się od nas na więcej niż 100-krotność odległości Ziemia-Księżyc," mówi Chodas. "Ten sam efekt sprawia, że planetoida nie zbliża się do nas bardziej niż na 38-krotność tej odległości." Planetoida 2016 HO3 po raz pierwszy została dostrzeżona 27 kwietnia 2016 roku za pomocą teleskopu przeglądowego Pan-STARRS 1 na szczycie Haleakala na Hawajach. Rozmiary tego obiektu nie zostały jeszcze dokładnie określone, ale najprawdopodobniej ma on średnicę między 40 a 100 metrów. Na stronie ośrodka Center for NEO Studies można znaleźć listę ostatnich i nadchodzących zbliżeń małych ciał Układu Słonecznego do Ziemi, jak również informacje o orbitach znanych obiektów NEO - naukowcy jak i każdy zainteresowany mogą tam śledzić aktualności dotyczące obserwowanych obiektów. Źródło: NASA]]> 10194 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ultra-ostre zdjęcie ukazuje nam burzliwe życie młodych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/18/ultra-ostre-zdjecie-ukazuje-nam-burzliwe-zycie-mlodych-gwiazd/ Sat, 18 Jun 2016 08:29:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10202 Zdjęcie w bliskiej podczerwieni wykonane za pomocą Gemini South GeMS/GSAOI, przedstawiające pole N159W w Wielkim Obłoku Magellana. Zdjęcie przedstawia obszar o szerokości 1.5 minuty kątowej i rozdziela gwiazdy do poziomu 0,09 sekundy łuku. Zdjęcie wykonane w filtrach J, H i K. Czas integracji w każdym filtrze wyniósł 25 minut. Źródło: Gemini Observatory/AURA Zdjęcie w bliskiej podczerwieni wykonane za pomocą Gemini South GeMS/GSAOI, przedstawiające pole N159W w Wielkim Obłoku Magellana. Zdjęcie przedstawia obszar o szerokości 1.5 minuty kątowej i rozdziela gwiazdy do poziomu 0,09 sekundy łuku. Zdjęcie wykonane w filtrach J, H i K. Czas integracji w każdym filtrze wyniósł 25 minut. Źródło: Gemini Observatory/AURA[/caption] Niespotykane dotychczas zdjęcie wykonane za pomocą teleskopu Gemini South w Chile przedstawia gąszcz młodych i formujących się gwiazd, które wydają się powstawać wskutek przejścia fali uderzeniowej. Grupa znana jako N159W znajduje się jakieś 158 000 lat świetlnych od Ziemi w  Wielkim Obłoku Magellana (LMC) - galaktyce będącej satelitą naszej Drogi Mlecznej. Pomimo odległości grupy od naszej galaktyki, ekstremalna rozdzielczość zdjęcia umożliwiła badaczom wgląd w to jak wcześniejsze generacje gwiazd mogą sprowokować formowanie się nowej generacji. "Dzięki niezwykłej szczegółowości, czułości i głębi tego zdjęcia, udało nam się zidentyfikować około 100 nowych młodych obiektów gwiazdowych (YSO) w tym regionie," mówi Benoit Neichel z Laboratoire d'Astrophysique de Marseille, który przy swoich badaniach współpracował z doktorantką Anais Bernard. Bernard dodaje, że YSO są bardzo czerwonymi obiektami, często wciąż skrytymi w kokonie materii, z której powstały. "To co tu widzimy wydaje się być grupami YSO powstających na krawędzi bąbla wypełnionego zjonizowanym gazem rozszerzającym się od starszej generacji gwiazd znajdujących się wewnątrz tego bąbla." Astronomowie nazywają tego typu obszary rozszerzającego się gazu - regionami HII z uwagi na obfitość zjonizowanego (wzbudzonego) wodoru. "W całkiem dosłownym sensie te młode gwiazdy zostały gwałtownie powołane do życia przez rozszerzający się gaz pochodzący od bardziej dojrzałych gwiazd," mówi Bernard. "Bez zaawansowanej technologii optyki adaptacyjnej na Gemini nie bylibyśmy w stanie przesunąć  granic naszych możliwości obserwacyjnych aż do LMC," mówi Neichel. "Dzięki temu mamy unikalną możliwość zbadania procesów powstawania gwiazd w zupełnie nowym otoczeniu." Neichel jednocześnie dodaje, że częścią wyzwania jest odróżnienie "nudnych pól gwiazdowych" od YSO, które są "...prawdziwymi klejnotami umożliwiającymi nasze badania." Zespół badawczy kierowany przez Neichel i Bernarda opbulikował swoje prace w periodyku Astronomy and Astrophysics. Przy swojej pracy zespół korzystał z teleskopu Gemini South wyposażonego w Gemini Multi-conjugate adaptice optics System (GeMS) w połączeniu z Gemini South Adaptive Optics Imager (GSAOI). System optyki adaptacyjnej na Gemini South charakteryzuje się konfiguracją, która analizuje kilka warstw atmosfery ziemskiej na podstawie "konstelacji" pięciu sztucznych gwiazd. Tego typu system pozwala na uzyskanie wyjątkowo dużego pola widzenia i wysokiego poziomu korekcji pozwalającego na zminimalizowanie rozmycia spowodowanego przez ziemską atmosferę. Źródło: Gemini Observatory LMC (Wielki Obłok Magellana) to największa galaktyka krążąca wokół Drogi Mlecznej. Pod względem budowy uważana jest za galaktykę nieregularną (Irr) choć można w niej dostrzec elementy struktury spiralnej. Uważa się, że jej wcześniejsza struktura spiralna została zaburzona przez oddziaływania grawitacyjne ze strony Drogi Mlecznej. Odległość do LMC wynosi ok. 163 000 lat świetlnych. Bliżej znajdują się tylko niektóre galaktyki karłowate takie jak SagDEG czy Karzeł Wielkiego Psa. Średnica LMC to ok. 35 000 lat świetlnych (Droga Mleczna: ok. 100 000 lat świetlnych). [caption id="attachment_10204" align="aligncenter" width="1000"]Zdjęcie przedstawia cały Wielki Obłok Magellana z zaznaczonymi najjaśniejszymi obiektami.  Źródło: Robert Gendler/ESO Zdjęcie przedstawia cały Wielki Obłok Magellana z zaznaczonymi najjaśniejszymi obiektami. Źródło: Robert Gendler/ESO[/caption] YSO (Młody Obiekt Gwiazdowy) to określenie dla gwiazdy na bardzo wczesnym etapie ewolucji. Do tej klasy zaliczają się dwie grupy obiektów: protogwiazdy i gwiazdy przed ciągiem głównym.]]> 10202 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnice magnetycznie napędzanych dżetów w supermasywnych czarnych dziurach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/18/tajemnice-magnetycznie-napedzanych-dzetow-supermasywnych-czarnych-dziurach/ Sat, 18 Jun 2016 11:48:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10206 blackhole Symulacja silnych dżetów emitowanych przez supermasywne czarne dziury znajdujące się w centrach największych galaktyk tłumaczy dlaczego niektóre rozbłyski świecą niczym latarnie morskie widoczne w całym wszechświecie podczas gdy inne rozpadają się i nigdy nie przebijają się przez halo swojej galaktyki. Około 10 procent wszystkich galaktyk z aktywnymi jądrami - w których zgrubieniach centralnych spodziewamy się występowania supermasywnych czarnych dziur - charakteryzuje się dżetami gazu emitowanymi w przeciwnych kierunkach, pochodzących z jądra galaktyki. Gorący, zjonizowany gaz jest napędzany przez splątane pola magnetyczne obracającej się czarnej dziury, której masa może sięgać nawet kilku miliardów mas Słońca. https://www.youtube.com/watch?v=ErmoeAk8MvA Od 40 lat jednak zagadką było dlaczego niektóre dżety są na tyle silne, że przebijają się z galaktyki do przestrzeni międzygalaktycznej, podczas gdy inne są znacznie węższe i często nie docierają nawet do granic swojej własnej galaktyki. Odpowiedź na to pytanie może rzucić nowe światło na to jak galaktyki i ich centralne czarne dziury ewoluują - ponieważ uważa się, że słabsze dżety wzbudzają galaktykę  i powolne procesy powstawania gwiazd oraz hamują opadanie gazu na czarną dziurę. Model mógłby pomóc astronomom zrozumieć dżety innych typów, jak np. dżety emitowane przez pojedyncze gwiazdy, które rejestrujemy jako rozbłyski promieniowania gamma czy pulsary. "Podczas gdy stosunkowo łatwo było odtworzyć w symulacjach stabilne dżety, niesamowicie trudnym okazało się wytłumaczenie co sprawia, że dżety się rozpadają," mówi Aleksander Czekowskoj, astrofizyk teoretyczny z University of California w Berkeley, który kierował projektem badawczym. "Aby wytłumaczyć niestabilność niektórych dżetów, naukowcy uciekali się do rozwiązań mówiących o czerwonych olbrzymach stojących na drodze dżetu, nasycających dżety zbyt dużą ilością gazu, co mogłoby sprawiać, że stają się za ciężkie i niestabilne, co z kolei prowadzi do ich rozpadu." Uwzględniając pola magnetyczne, które generują owe dżety, Czekowskoj wraz ze swoim współpracownikiem Omerem Brombergiem z Princeton University odkrył, że niestabilności magnetyczne w dżetach mogą odpowiadać za ich los. Jeżeli dżet nie jest wystarczająco silny, aby przebić się przez otaczający gaz, staje się on wąski (skolimowany) - a to jest kształt podatny na odkształcenia i przerwanie. Gdy tak się dzieje, gorący zjonizowany gaz przenoszony przez pole magnetyczne rozlewa się po całej galaktyce, tworząc powiększający się bąbel gorącego gazu, który stopniowo ogrzewa galaktykę.   Silne dżety jednak są znacznie szersze i dzięki temu są w stanie przebić się przez gaz otoczenia aż do ośrodka międzygalaktycznego. Decydującym czynnikiem jest moc dżetu oraz tempo spadania gęstości gazu z odległością, które z kolei zależne jest od masy i promienia jądra galaktyki. Symulacja, która dobrze zgadza się z danymi obserwacyjnymi, tłumaczy zjawisko zwane morfologiczną dychotomią dżetów Fanaroffa-Rileya po raz pierwszy opisaną przez Berniego Fanaroffa z RPA oraz Julię Riley z Wielkiej Brytanii w 1974 roku. "Wykazaliśmy, że dżet może się rozpaść bez udziału jakiegokolwiek zewnętrznego czynnika zaburzającego tylko dlatego, że taka jest fizyka dżetów," mówi Czekowskoj. Wraz z Brombergiem, który aktualnie pracuje na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, opublikował swoje symulacje 17 czerwca br. w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Linie pola magnetycznego rotującej czarnej dziury oplatają dżet przez nią emitowany niczym sprężyna. Obracające się, nawinięte wokół dżetu linie pola magnetycznego działają niczym elastyczna wiertarka starająca przedostać się przez otaczający gaz. Symulacja opierająca się wyłącznie na interakcjach między polem magnetycznym a cząsteczkami zjonizowanego gazu wskazuje, że jeżeli dżet nie jest wystarczająco silny, aby przebić się przez gaz, magnetyczna wiertarka ulega wygięciu i rozpada się. Tego typu dżet znajduje się chociażby w galaktyce M87 - to jeden z najbliższych nam dżetów tego typu. Odległość do niego wynosi ok. 50 milionów lat świetlnych, a czarna dziura w centrum tej galaktyki charakteryzuje się masą ok. 6 miliardów mas Słońca. [caption id="attachment_10208" align="aligncenter" width="750"]Czarna dziura w centrum galaktyki M87 emituje słaby dżet, który nie potrafił przebić się przez otaczający go gaz. Zdjęcie wykonane w 1989 roku. Źródło: VLA/NRAO/NSF Czarna dziura w centrum galaktyki M87 emituje słaby dżet, który nie potrafił przebić się przez otaczający go gaz. Zdjęcie wykonane w 1989 roku. Źródło: VLA/NRAO/NSF[/caption] Z kolei dżety emitowane przez galaktykę Cygnus A znajdującą się 600 milionów lat świetlnych od Ziemi są doskonałym przykładem silnych dżetów przebijających się do przestrzeni międzygalaktycznej. Czekowskoj uważa, że niestabilne dżety odpowiadają za zjawisko, w którym materia wokół czarnej dziury spowalnia "dokarmianie" czarnej dziury i hamuje jej wzrost. Niestabilne dżety wnoszą do galaktyki dużo energii, która podgrzewa gaz i zapobiega jego opadaniu na czarną dziurę. Dżety jak i inne procesy skutecznie utrzymują rozmiary supermasywnych czarnych dziur poniżej 10 miliardów mas Słońca - choć astronomowie z UC w Berkeley odkryli niedawno czarną dziurę o masie bliskiej 21 miliardów mas Słońca. Najprawdopodobniej tego typu dżety nie są stałe, a naprzemiennie się włączają i wyłączają na okresy trwające 10-100 milionów lat - taki trend widoczny jest na niektórych zdjęciach, gdzie widoczny jest więcej niż jeden dżet, przy czym jeden wygląda na wyraźnie starszy i poszarpany. Najwidoczniej czarne dziury przechodzą przez okresy "wyżerki" przerywane przez okresy emitowania niestabilnych dżetów, które pozbawiają je jedzenia. Symulacje przeprowadzono na komputerach Savio w UC Berkeley, Darter w National Institute for Computational Sciences na University of Tennessee w Knoxville oraz Stampede, Maverick i Ranch na University of Texas w Austin. Przeprowadzenie całej symulacji wymagało 500 godzin pracy 2000 rdzeni komputerowych - czyli równowartość 1 miliona godzin pracy standardowego laptopa. Źródło: UC Berkeley]]> 10206 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble obserwuje pole gwiazdowe w Strzelcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/19/hubble-obserwuje-pole-gwiazdowe-strzelcu/ Sun, 19 Jun 2016 09:07:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10217 mw Ten barwny i usiany gwiazdami rzut oka na Drogę Mleczną został zarejestrowany gdy Kosmiczny Teleskop Hubble'a skierował swoje kamery w stronę Gwiazdozbioru Strzelca (Sagittarius). Na zdjęciu widać niebieskie gwiazdy dominujące nad tłem złożonym z czerwonawych gwiazd.  Widoczne tutaj niebieskie gwiazdy najprawdopodobniej uformowały ię z tego samego zapadającego się obłoku molekularnego. Barwa gwiazd może odsłonić przed nami wiele z ich tajemnic. Czerwony odcień wskazuje gwiazdy dużo chłodniejsze od Słońca - zatem są to albo gwiazdy już pod koniec swojego życia lub dużo mniej masywne niż Słońce. Tego typu gwiazdy o niższej masie nazywane są czerwonymi karłami i uważa się, że są najpowszechniejszym typem gwiazd w Drodze Mlecznej. Analogicznie jasne, niebieskie obiekty, to gorące, młode lub masywne gwiazdy charakteryzujące się masą wielokrotnie wyższą od masy Słońca. Masa gwiazdy decyduje o jej losie; bardziej masywne gwiazdy świecą jasno, ale krócej, dokonując swojego żywota po zaledwie kilkudziesięciu milionach lat. Gwiazdy takie jak Słońce charakteryzują się mniej aktywnym i dłuższym życiem, trwającym około 10 miliardów lat. Z kolei gwiazdy mniejsze od Słońca zużywają swoje siły witalne znacznie wolniej i przewiduje się, że mogą istnieć przez całe biliony lat, znacznie dłużej niż obecny wiek Wszechświata. Źródło: ESA/NASA]]> 10217 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na lodowe księżyce Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/19/nowe-spojrzenie-lodowe-ksiezyce-plutona/ Sun, 19 Jun 2016 16:22:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10221 Księżyce Plutona: Charon, Nix i Hydra. Sonda New Horizons wykonała kolorowe zdjęcia Charona i Nix. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Księżyce Plutona: Charon, Nix i Hydra. Sonda New Horizons wykonała kolorowe zdjęcia Charona i Nix. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Niedawno przesłane na Ziemię widmowe obserwacje Nix, jednego z książyców Plutona dostarczyły przekonujących dowodów na to, że jego powierzcnię pokrywa lód wodny - podobnie jak na powierzchni innego księżyca Plutona - Hydry. Nowe wyniki dostarczają nowych wskazówek dotyczących satelitów Plutona i ich powstania. Dzięki obserwacjom wykonanym za pomocą instrumentu LEISA (compositional spectral imager) zainstalowanego na pokładzie sondy - naukowcy uzyskali znacznie bardziej szczegółowy obraz układu czterech małych, zewnętrznych księżyców Plutona (Styx, Nix, Kerberos i Hydra). [caption id="attachment_10223" align="aligncenter" width="1000"]Porównanie widma Charona, Nix i Hydry do czystego lodu wodnego. Powierzchnia Nix charakteryzuje się najgłębszymi liniami lodu wodnego ze wszystkich trzech księżyców. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Porównanie widma Charona, Nix i Hydry do czystego lodu wodnego. Powierzchnia Nix charakteryzuje się najgłębszymi liniami lodu wodnego ze wszystkich trzech księżyców. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Głębsze linie widmowe na powierzchni Nix widoczne na powyższym wykresie to sygnatura stosunkowo dużych ziaren stosunkowo czystego lodu wodnego, ponieważ kształt i głębokość linii absorpcyjnych lodu wodnego zależy od rozmiaru i czystości ziaren lodu na powierzchni. Rozpraszanie pochodzące od mniejszych lub mniej czystych  ziaren prowadzi do rozmycia linii widmowych i ich spłycenia. "Małe księżyce Plutona najprawdopodobniej powstały z obłoku odłamków powstałego wskutek uderzenia małej planety w młodego Plutona," mówi naukowiec projektu Hal Weaver z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory w Laurel w stanie Maryland. "W takiej sytuacji oczekiwalibyśmy podobnego składu chemicznego. Silna linia widmowa lodu wodnego na powierzchni wszystkich trzech księżyców wskazuje, że taki scenariusz może być prawdopodobny. Choć nie udało nam się zarejestrować widma dwóch najmniejszych satelitów - Styx i Kerberosa, ich wysokie albedo wskazuje, że najprawdopodobniej także mają lód wodny na powierzchni." Różnica w głębokości linii absorpcyjnych lodu wodnego na powierzchni Nix i Hydry pozwala stawiać nowe pytania. Zespół naukowy zastanawia się zatem dlaczego Nix i Hydra najprawdopodobniej charakteryzują się różną teksturą lodu na powierzchni, pomimo podobnych rozmiarów obu księżyców. Inną zagadką z kolei jest pytanie dlaczego albedo Hydry w zakresie widzialnym jest wyższe niż w przypadku Nix - takie wyniki z przelodu sondy New Horizons zespół opublikował w marcu w periodyku Science - mimo że powierzchnia Nix wydaje się bardziej lodowa, co wskazywałoby na wyższe albedo w zakresie widzialnym. Obserwacje Nix za pomocą instrumentu LEISA przeprowadzono 14 lipca 2015 roku z odległości 60 000 kilometrów - co pozwoliło na uzyskanie rozdzielczości 3,7 kilometra na piksel. Źródło: NASA]]> 10221 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wenus ma potencjał - ale nie na istnienie wody]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/20/wenus-potencjal-istnienie-wody/ Mon, 20 Jun 2016 18:26:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10225 Pole elektryczne Wenus. Źródło: ESA-C. Carreau Pole elektryczne Wenus. Źródło: ESA-C. Carreau[/caption] Sonda Venus Express być może umożliwiła wytłumaczenie zagadkowego braku wody na Wenus. Planeta charakteryzuje się zaskakująco silnym polem elektrycznym - to pierwszy tego typu pomiar na jakiejkolwiek planecie - wystarczająco silnym do do usunięcia z górnych warstw atmosfery tlenu, jednego ze składników wody. Wenus często nazywana jest bliźniaczką Ziemi ponieważ jest tylko nieznacznie mniejsza od trzeciej planety od Słońca. Jednak jej atmosfera jest już znacznie inna: składa się głównie z dwutlenku węgla z niewielką domieszką azotu i śladowymi ilościami dwutlenku siarki i innych gazów. Atmosfera Wenus jest dużo gęstsza od ziemskiej, a ciśnienie na powierzchni przekracza 90-krotność ciśnienia na poziomie morza na Ziemi. Co więcej, atmosfera Wenus jest niesamowicie sucha - obfitość wody w atmosferze tej planety jest 100-krotnie niższa niż na Ziemi. Jakby tego było mało, atmosfera Wenus charakteryzuje się silnym efektem cieplarnianym, a temperatura na powierzchni jest wystarczająco wysoka, aby topić ołów. Wenus, w przeciwieństwie do Ziemi, nie ma silnego pola magnetycznego. Naukowcy uważają, że na powierzchni Wenus 4 miliardy lat temu występowały duże ilości wody, lecz wraz z ocieplaniem planety woda odparowywała do atmosfery gdzie była rozbijana przez promieniowanie słoneczne i stopniowo uciekała w przestrzeń kosmiczną. Wiatr słoneczny - silny strumień naładowanych cząstek emitowany przez Słońce - jest jednym z winnych tego stanu rzeczy. To właśnie on stopniowo odrywa jony  wodoru i tlenu z atmosfery planety, pozbawiając ją tym samym surowca do tworzenia wody. Teraz naukowcy wykorzystujący dane zebrane przez sondę Venus Express zidentyfikowali kolejną różnicę między Wenus a Ziemią: Wenus posiada silne pole elektryczne o potencjale około 10 V. Jest to wartość co najmniej 5-krotnie wyższa od oczekiwanej. Wcześniejsze obserwacje mające na celu poszukiwanie pól elektrycznych na Ziemi i Marsie nie pozwoliły na uzyskanie jednoznacznych wyników - jeżeli jednak takowe istnieją, potencjał jest niższy niż 2 V. "Uważamy, że wszystkie planety z atmosferami charakteryzują się słabym polem elektrycznym, jednak nasze wyniki stanowią pierwszą bezpośrednią detekcję," mówi Glyn Collinson z NASA Goddard Flight Space Center, główny autor opracowania. W każdej atmosferze planetarnej protony  i inne jony odczuwają przyciąganie grawitacyjne ze strony planety. Elektrony są dużo lżejsze, a tym samym łatwiej mogą uciec z atmosfery w przestrzeń kosmiczną. Jednak gdy elektrony unoszą się z atmosfery w przestrzeń kosmiczną, wciąż są połączone z protonami i jonami za pomocą siły elektromagnetycznej - a to prowadzi do powstania pola elektrycznego nad atmosferą planety. Źródło: ESA]]> 10225 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[K2-33b: najmłodsza znana egzoplaneta!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/21/k2-33b-najmlodsza-znana-egzoplaneta/ Tue, 21 Jun 2016 07:58:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10229 K2-33b - jest nieznacznie większa od Neptuna i okrąża swoją gwiazdę w czasie ok. 5 dni. Jej wiek szacuje się na zaledwie 5 do 10 milionów lat - dzięki czemu jest to jedna z zaledwie kilku odkrytych bardzo młodych planet. "Wiek Ziemi szacuje się na 4,5 miliarda lat," mówi Trevor David z Caltech w Pasadenie, główny autor nowego artykułu naukowego opublikowanego online w dniu wczorajszym (20/6/2016) w periodyku Nature"W porównaniu z nią, planeta K2-33b jest bardzo młoda. Można powiedzieć, że to planetarny noworodek." David jest doktorantem pracującym pod kierownictwem astronom Lynne Hillenbrand, także z Caltech. pia20690_-_main Powstawanie planet to złożony i burzliwy proces, który wciąż okryty jest nimbem tajemniczości. Jak dotąd astronomowie odkryli ok. 3000 planet pozasłonecznych, jednak niemal wszystkie z nich krążą wokół gwiazd w średnim wieku - miliarda lat lub więcej. Dla astronomów próba zrozumienia cyklu życia układów planetarnych na podstawie istniejących odkryć jest równie trudna jak zrozumienie życia człowieka od noworodka przez dzieci do dorosłego tylko na podstawie badań wykonanych na dorosłych.
     

    ZOSTAŃ PATRONEM PULSU KOSMOSU!

    PODOBAJĄ CI SIĘ INFORMACJE NA NASZEJ STRONIE? POSTAW MI PIWO LUB PIZZĘ WPŁACAJĄC 5 PLN/10 PLN MIESIĘCZNIE NA PATRONITE.PL/PULSKOSMOSU

    DZIĘKI! :)


      "Nowo powstała planeta pozwoli nam lepiej zrozumieć procesy formowania planet, które z kolei rzucą nowe światło na wczesne etapy życia Ziemi," mówi współautor opracowania Erik Petigura z Caltech. Pierwsze sygnały wskazujące na istnienie planety zostały zauważone w danych z misji K2. Kamera zainstalowana na pokładzie teleskopu dostrzegła okresowe spadki jasności gwiazdy macierzystej, co może być sygnałem wskazującym na tranzyt planety na tle tarczy gwiazdy macierzystej. Dane zebrane w Obserwatorium W. M. Kecka potwierdziły, że spadki jasności faktycznie spowodowane są przez planetę i pozwoli także na określenie młodego wieku planety. pia20691 Pomiary w podczerwieni zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer wskazują, że układ gwiazda otoczona jest cienkim dyskiem odłamków planetarnych, co wskazuje na kończącą się fazę formowania planet, które powstają z gęstych dysków gazu i pyłu zwanych dyskami protoplanetarnymi, które otaczają młode gwiazdy. "Początkowo taka materia może przesłaniać formujące się planety, jednak po kilku milionach lat, pył powoli się rozprasza," powiedziała współautorka opracowania Anne Marie Cody z NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej."To właśnie w tym okresie możemy zacząć odkrywać sygnatury młodych planet w ramach misji K2." Zaskakującą cechą planety K2-33b jest jej niesamowita bliskość do gwiazdy macierzystej. Odległość między planetą a gwiazdą jest 10-krotnie mniejsza niż odległość Słońce-Merkury w układzie Słonecznym. Choć już wcześniej naukowcy odkrywali liczne starsze egzoplanety krążące bardzo blisko swoich gwiazd, to zawsze mieli trudności ze zrozumieniem w jaki sposób tak masywne planety docierają w tak bezpośrednie sąsiedztwo gwiazdy. Niektóre teorie mówiły o stopniowym, trwającym kilkaset milionów lat, zbliżaniu planet do gwiazd -- jednak w tym przypadku tak nie jest, K2-33b nie miała tyle czasu. Zespół naukowy rozważa dwie teorie mogące wytłumaczyć w jaki sposób K2-33b znalazła się tak blisko swojej gwiazdy. Mogła przemieścić się tam w procesie zwanym migracją w dysku, który trwa kilkaset tysięcy lat, lub mogła powstać "in situ" - tam gdzie się znajduje. "Od pierwszych odkryć masywnych egzoplanet krążących po ciasnych orbitach około 20 lat temu uważano, że absolutnie nie mogły one powstać w tych miejscach. Jednak w ostatnich kilku latach widać zwrot tendencji i wzrost teorii mówiących o powstawaniu tych planet w pobliżu gwiazdy," mówi David. Źródło: Ames Research Center]]>
    10229 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Ocean we wnętrzu Plutona? Wszystko na to wskazuje!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/21/ocean-we-wnetrzu-plutona-wskazuje/ Tue, 21 Jun 2016 17:48:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10237 researchbols Gdy sonda New Horizons przelatywała w pobliżu Plutona w lipcu 2015 roku, zebrała dane, które wskazywały, że owa planeta karłowata może posiadać - lub posiadała w przeszłości - ciekły ocean pod lodową powierzchnią. Według najnowszych analiz przeprowadzonych przez doktoranta Brown University - taki ocean najprawdopodobniej istnieje także dzisiaj. Badania wykorzystujące model ewolucji termicznej Plutona zaktualizowany o dane przesłane przez sondę New Horizons, wskazują, że gdyby ocean pod powierzchnią Plutona zamarzł miliony czy miliardy lat temu, doprowadziłoby to do skurczenia się całej planety. Jednak na powierzchni Plutona naukowcy nie dostrzegli jakichkolwiek oznak wskazujących na globalne kurczenie się planety. Wręcz przeciwnie, dane przesłane przez sondę New Horizons wskazują, że Pluton się nieznacznie rozszerza. "To dzięki niesamowitym danym przesłanym na Ziemię przez sondę New Horizons byliśmy w stanie zaobserwować  cechy tektoniczne na powierzchni Plutona, zaktualizować nasz model ewolucji termicznej o nowe dane i dojść do wniosku, że pod powierzchnią Plutona najprawdopodobniej znajduje się ciekły ocean," mówi Noah Hammond, doktorant na Brown University oraz główny autor opracowania. Wyniki badań, których współautorami są Amy Barr z Planetary Science Institute w Arizonie oraz Marc Parmentier, geolog z Brown University, zostały opublikowane w periodyku Geophysical Research Letters. Zdjęcia przesłane przez sondę New Horizons po bliskim przelocie w pobliżu najsłynniejszego obiektu Pasa Kuipera udowodniły, że Pluton jest czymś więcej niż tylko wielką śnieżną kulą przemierzającą przestrzeń kosmiczną. Co więcej, charakteryzuje się egzotyczną powierzchnią składającą się z wielu różnych lodów - wody, azotu i metanu. Na powierzchni Plutona znajdziemy góry o wysokości setek metrów oraz rozległe równiny. Oprócz nich znajdziemy także olbrzymie uskoki o długości kilkuset kilometrów i głębokości dochodzącej do nawet 4 kilometrów. To właśnie te formacje tektoniczne sprawiły, że naukowcy zaczęli zastanawiać się czy pod powierzchnią wciąż nie znajduje się ciekły ocean. "Sonda New Horizons wykazała, że niektóre formacje tektoniczne powstały wskutek globalnego rozszerzania Plutona," mówi Hammond. "Powoli zamarzający ocean podpowierzchniowy mógłby spowodować tego typu rozszerzanie powierzchni planety." Naukowcy uważają, że wewnątrz skalistego jądra Plutona znajdowało się wystarczająco dużo pierwiastków radioaktywnych, aby stopić część lodowej warstwy Plutona. Z czasem, w mroźnych rejonach Pasa Kuipera owa stopiona część warstwy lodowej mogła zacząć ponownie zamarzać. Lód ma mniejszą gęstość od wody, dlatego zamarzając zwiększa swoją objętość.  Jeżeli Pluton miałby ocean, który zamarzł lub byłby w trakcie zamarzania, na powierzchni występowałyby pęknięcia tektoniczne - i takie też zarejestrowała sonda New Horizons. Nie ma zbyt wiele mechanizmów, w których Pluton mógłby nabawić się takich pęknięć. Jedną z możliwości jest aktywne rozciąganie grawitacyjne ze strony Charona. Jednak aktywna dynamika grawitacyjna między oboma obiektami już dawno wygasła, a niektóre uskoki wyglądają na stosunkowo świeże (w skali geologicznej). Dlatego też wielu naukowców uważa, że istnienie oceanu jest najbardziej przekonującym scenariuszem.

    Lubisz te artykuły o Plutonie, prawda? Ja również! Chciałbym, aby osoby nie znające języka angielskiego także miały dostęp do tak fascynujących informacji.

    Dlatego właśnie powstał Puls Kosmosu. Jeżeli uważasz, że nasza praca jest warta choć kilka złotych miesięcznie 

    ZOSTAŃ PATRONEM PORTALU na PATRONITE.PL

    patron


    Jednak jeżeli Pluton posiadał ocean, co się z nim dzieje dzisiaj? Czy proces zamarzania nadal trwa czy może ocean zamarzł już miliard lat temu? Tutaj z pomocą przychodzi model ewolucji termicznej opracowany przez Hammonda i jego współpracowników. Model opiera się na zaktualizowanych przez sondę New Horizons danych dotyczących średnicy i gęstości Plutona - parametrów niezbędnych do zrozumienia dynamiki wnętrza Plutona. Model wskazuje, że ze względu na niskie temperatury i wysokie ciśnienie we wnętrzu planety, ocean całkowicie zamarznięty szybko zmieniłby stan z normalnego lodu na fazę zwaną lodem II. Lód II charakteryzuje się bardziej zwartą strukturą krystaliczną niż lód standardowy, dlatego ocean zamarznięty do fazy lodu II zajmowałby mniejszą objętość, a to doprowadziłoby do globalnego kurczenia Plutona, a nie do jego rozszerzania. "Na powierzchni Plutona nie dostrzegliśmy żadnych formacji wskazujących na globalne kurczenie. Dlatego też uważamy, że we wnętrzu planety nie ma jeszcze lodu w fazie lodu II, a to oznacza, że ocean jeszcze całkowicie nie zamarzł." Jednak naukowcy zaznaczają, że istnieje kilka zastrzeżeń. Powstawanie lodu II uzależnione jest od grubości lodowej warstwy Plutona. Lód II powstaje wyłącznie gdy warstwa lodu ma grubość co najmniej 260 kilometrów. Gdyby warstwa była cieńsza niż 260 km, ocean mógłby zamarznąć nie prowadząc do powstania lodu II.  Gdyby tak było, ocean mógłby zamarznąć całkowicie nie powodując kurczenia Plutona. Niemniej jednak naukowcy uważają, że są powody, aby przyjąć, że warstwa lodowa ma grubość większą niż 260 kilometrów. Zaktualizowany model wskazuje, że warstwa lodowa ma grubość co najmniej 300 kilometrów. Co więcej, lód azotowy i metanowy odkryty przez sondę na powierzchni także wskazuje na grubą warstwę lodu. "Te egzotyczne lody są bardzo dobrymi izolatorami," mówi Hammond. "Mogą pomagać Plutonowi w utrzymywaniu ciepła w swoim wnętrzu." Źródło: Brown University]]>
    10237 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsza odkryta mgławica wiatru pulsarowego wokół magnetara]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/22/pierwsza-odkryta-mglawica-wiatru-pulsarowego-wokol-magnetara/ Wed, 22 Jun 2016 08:07:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10242 To zdjęcie rentgenowskie przedstawia rozległe źródło emisyjne wokół źródła znanego jako Swift J1834.9-0846, które jest niezwykle rzadko odkrywaną ultra-magnetyczną gwiazdą neutronową (magnetarem). Poświata powstaje w obłoku szybko poruszających się cząsteczek emitowanych przez gwiazdę neutronową. Kolory wskazują energie w zakresie rentgenowskim: czerwony: 2000-3000 eV, zielony 3000-4500 eV, niebieski 5000-10000 eV. Zdjęcie przedstawia dane obserwacyjne zebrane przez sondę XMM-Newton 16 marca i 16 pażdziernika 2014 roku. Źródło: ESA/XMM-Newton/Younes et al. To zdjęcie rentgenowskie przedstawia rozległe źródło emisyjne wokół źródła znanego jako Swift J1834.9-0846, które jest niezwykle rzadko odkrywaną ultra-magnetyczną gwiazdą neutronową (magnetarem). Poświata powstaje w obłoku szybko poruszających się cząsteczek emitowanych przez gwiazdę neutronową. Kolory wskazują energie w zakresie rentgenowskim: czerwony: 2000-3000 eV, zielony 3000-4500 eV, niebieski 5000-10000 eV. Zdjęcie przedstawia dane obserwacyjne zebrane przez sondę XMM-Newton 16 marca i 16 pażdziernika 2014 roku. Źródło: ESA/XMM-Newton/Younes et al.[/caption] Astronomowie po raz pierwszy w historii odkryli rozległy obłok wysoko-energetycznych cząstek zwany mgławicą wiatru pulsarowego (plerionem) wokół niesamowicie rzadkiej ultra-magnetycznej gwiazdy neutronowej, zwanej magnetarem. Gwiazda neutronowa to ściśnięte jądro masywnej gwiazdy, która wyczerpała swoje paliwo, zapadła się pod własnym ciężarem i eksplodowała jako supernowa. Gwiazda neutronowa charakteryzuje się masą pół miliona mas Ziemi ściśniętą w kulkę o średnicy ok. 20 kilometrów. Tego typu egzotyczne obiekty często odkrywamy jako pulsary, emitujące silne strumienie promieniowania radiowego, widzialnego, rentgenowskiego i gamma wzdłuż linii pola magnetycznego. Gdy pulsar obracając się wokół własnej osi kieruje te strumienie w stronę Ziemi, astronomowie odkrywają pulsy energii - stąd też nazwa. [caption id="attachment_10244" align="aligncenter" width="1000"]Ilustracja przedstawia porównanie rozmiary gwiazdy neutronowej do rozmiarów wyspy Manhattan w Nowym Jorku. Źródło: Goddard Space Flight Center Ilustracja przedstawia porównanie rozmiary gwiazdy neutronowej do rozmiarów wyspy Manhattan w Nowym Jorku. Źródło: Goddard Space Flight Center[/caption] Pole magnetyczne typowego pulsara może być 100 miliardów do 10 bilionów silniejsze niż pole magnetyczne Ziemi. Pola magnetyczne magnetara są jeszcze 1000 razy silniejsze i jak na razie naukowcy nie wiedzą w jaki sposób one powstają. Z około 2600 znanych gwiazd neutronowych tylko 29 obiektów sklasyfikowano jako magnetary. Nowo odkryta mgławica wiatru pulsarowego otacza magnetar znany pod oznaczeniem Swift J1834.9-0846 -- w skrócie J1834.9 -- odkryty za pomocą satelity Swift 7 sierpnia 2011 roku podczas krótkiego rozbłysku rentgenowskiego. Astronomowie podejrzewają, że obiekt ten związany jest z pozostałością po supernowej W41, znajdującą się 13 000 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Tarczy, w kierunku centralnej części naszej galaktyki. "Aktualnie nie wiemy w jaki sposób J1834.9 wyemitował i utrzymuje swoją mgławicę wiatru pulsarowego, która jak dotąd była strukturą obserwowaną tylko wokół młodych pulsarów," mówi główny badacz George Younes z George Washington University w Waszyngtonie. "Jeżeli proces odpowiadający za jej powstanie jest taki sam jak w młodych pulsarach, to zaledwie 10 procent energii rotacji magnetara wykorzystywane jest na zasilanie blasku mgławicy." W miesiąc po odkryciu za pomocą satelity Swift, zespół kierowany przez Younesa ponownie skierował swój wzrok w stronę J1834.9, tym razem za pomocą obserwatorium rentgenowskiego Europejskiej Agencji Kosmicznej XMM-Newton i dostrzegl nietypowy rozmyty blask o średnicy 15 lat świetlnych, w którego centrum znajdował się magnetar. Nowe obserwacje magnetara za pomocą XMM-Newton wykonane w marcu i październiku 2014 roku, połączone z danymi archiwalnymi z XMM-Newton i Swift potwierdzają, że ten blask pochodzi od pierwszej w historii mgławicy wiatru pulsarowego odkrytej wokół magnetara. Artykuł opisujący analizę danych zostanie opublikowany w periodyku The Astrophysical Journal. "Szczególnie zastanawia mnie dlaczego jest to jedyny jak dotąd magnetar z plerionem? Gdy już uda nam się znaleźć odpowiedź na to pytanie, być może dowiemy się jak powstaje magnetar, a jak zwykły pulsar," mówi współautorka artykułu Chryssa Kouveliotou z George Washington University. Najsłynniejszym plerionem jest mgławica napędzana przez pulsar powstały niecały tysiąc lat temu, znajdujący się w sercu pozostałości po supernowej w Mgławicy Kraba w gwiazdozbiorze Byka. Młode pulsary tego typu mają wysokie tempo rotacji rzędu kilkudziesięciu obrotów na sekundę. Takie tempo rotacji pulsara oraz silne pole magnetyczne prowadzą do przyspieszania elektronów i innych cząstek do bardzo wysokich energii. To prowadzi do powstania wiatru pulsarowego, który jest źródłem cząstek tworzących plerion (mgławicę wiatru pulsarowego). [caption id="attachment_10245" align="aligncenter" width="1000"]Najlepiej poznana mgławica wiatru pulsarowego to Mgławica Kraba znajdująca się 6500 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Byka. W centrum mgławicy znajduje się gwałtownie obracająca się gwiazda neutronowa rozpędzająca naładowane cząstki np. elektrony do prędkości bliskiej prędkości światła. Gdy takie elektrony podróżują wzdłuż linii pola magnetycznego, emitują niebieskawą poświatę. Powyższe zdjęcie złożono ze zdjęć wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 1999 i 2000 roku. Mgławica Kraba ma średnicę 11 lat świetlnych. Źródło: NASA/ESA/J. Hester i A. Loll (Arizona State University) Najlepiej poznana mgławica wiatru pulsarowego to Mgławica Kraba znajdująca się 6500 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Byka. W centrum mgławicy znajduje się gwałtownie obracająca się gwiazda neutronowa rozpędzająca naładowane cząstki np. elektrony do prędkości bliskiej prędkości światła. Gdy takie elektrony podróżują wzdłuż linii pola magnetycznego, emitują niebieskawą poświatę. Powyższe zdjęcie złożono ze zdjęć wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 1999 i 2000 roku. Mgławica Kraba ma średnicę 11 lat świetlnych. Źródło: NASA/ESA/J. Hester i A. Loll (Arizona State University)[/caption] Źródło: NASA]]> 10242 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pora zacząć odkrywać egzoksiężyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/22/pora-zaczac-odkrywac-egzoksiezyce/ Wed, 22 Jun 2016 09:42:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10249 elm_copy-800x533 Egzoksiężyce powoli pojawiają się na horyzoncie. Nowa technika może pozwolić nam na odkrywanie księżyców o rozmiarach Marsa, krążących wokół planet pozasłonecznych. Planety w naszym Układzie Słonecznym mają łącznie 176 księżyców. We wnętrzach wielu z nich najprawdopodobniej istnieją rozległe oceany ciekłej wody, w których nawet może skrywać się życie. Sama możliwość występowania krążących wokół planet pozasłonecznych księżyców, które potencjalnie mogą charakteryzować się warunkami sprzyjającymi powstawaniu życia sprawia, że są to bardzo poszukiwane obiekty. Jednak jak dotąd, pomimo odkrycia tysięcy egzoplanet, nie udało się zaobserwować żadnego egzoksiężyca. Teraz Sujan Sengupta z Indian Institute of Astrophysics oraz Mark Marley z NASA Ames Research Center w Mountain View w Kaliforni twierdzą, że kolejna generacja dużych teleskopów powinna pozwolić na odkrywanie egzoksiężyców poprzez analizę spolaryzowanego światła planety, wokół której mogą krążyć. Większość odkrytych dotąd planet pozasłonecznych odkryto przy wykorzystaniu metody tranzytów polegającej na obserwowaniu spadków jasności gwiazdy, gdy na jej tle przechodzi planeta. Sengupta oraz Marley wskazują, że w ten sam sposób można odkrywać egzoksiężyce: jeżeli możemy dostrzec światło odbite od planety, powinniśmy być w stanie dostrzec tranzyty jej księżyców.

    Cień księżyca

    Nie jest to jednak takie proste. Zamiast poszukiwać bezpośredniego cienie księżyca, naukowcy proponują skupić się na analizie polaryzacji światła. Wystarczy założyć okulary polaryzacyjne i spojrzeć na niebo w bezchmurny dzień. Polaryzacja nieba będzie się zmieniała w zależności od miejsca, w które spojrzysz. Jednak wykonaj zdjęcie całego nieba i tego typu zmiany wzajemnie się eliminują. Tego też oczekują astronomowie patrząc na odległą egzoplanetę przez filtr polaryzacyjny: niczego. Jeżeli jednak na tle tarczy planety przejdzie egzoksiężyc, zablokuje część światła odbitego od planety i spowoduje wzrost polaryzacji - będzie to swego rodzaju sygnatura egzoksiężyca. "Warto wszak pamiętać, że planety pozasłoneczne znajdują się na tyle daleko, że nigdy nie uda nam się uzyskać zdjęcia planety, której towarzyszy mniejszy księżyc, dlatego też musimy szukać takich sprytnych sposobów odkrywania obecności księżyca," mówi Marley. Alternatywą dla tej techniki, opracowaną przez Davida Kippinga z Columbia University w Nowym Jorku, jest wykorzystanie faktu, że egzoksiężyce mogą być wykrywalne tuż przed lub po tym jak ich planeta macierzysta rozpoczyna tranzyt na tle tarczy jej gwiazdy macierzystej. Tak jak sama planeta, egzoksiężyc też blokowałby światło pochodzące od gwiazdy - aczkolwiek w znacznie mniejszym stopniu.

    Od rana dostarczam Ci aktualności ze świata astronomii - masz ochotę w zamian postawić mi piwo? :) Zostań patronem Pulsu Kosmosu na http://patronite.pl/pulskosmosu


    Kipping wraz z innymi  naukowcami analizował już dane zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera poszukując tego typu sygnatur. Jak na razie poszukiwania nie przyniosły pożądanego skutku eliminując możliwość występowania księżyców masywniejszych od Ziemi. Jednak metoda polaryzacji może pozwolić na wykrywanie księżyców o masie Marsa. Jednak to z pewnością będzie trudne zadanie. Eric Agol z University of Washington zauważa, że tego typu poszukiwania zdolności wykrycia bardzo słabego sygnału od bardzo słabego źródła. Co więcej konieczne jest wykorzystanie do tego najlepszych teleskopów na świecie. Fakt, że wzrost polaryzacji ma miejsce podczas każdego przejścia księżyca na tle planety oznacza, że sygnał będzie pojawiał się regularnie i pozwoli naukowcom na potwierdzenie detekcji. "Pomimo wyzwań leżących przed nami - to może się udać jeżeli będziemy korzystali z olbrzymich teleskopów, precyzyjnych instrumentów, a dodatkowo będziemy mieli dużo szczęścia i przychylność komitetu przydzielającego czas obserwacyjny," dodaje Agol. "Im więcej metod odkrywania tym lepiej," mówi Kipping. "Wciąż uważam, że metoda tranzytów gwarantuje największe szanse powodzenia w krótkim terminie, jednak nauka zawsze zyskuje jeżeli podchodzi się do niej z każdej możliwej strony." Niezależnie od tego, która metoda pozwoli na odkrycie pierwszego egzoksiężyca, Marley uważa, że korzystając z większych teleskopów i lepszych instrumentów, uda nam się wykryć kilkanaście egzoksiężyców jeszcze przed 2030 rokiem. Źródło: newscientist]]>
    10249 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Astrophysics in a Nutshell - Dan Maoz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/22/recenzja-astrophysics-in-a-nutshell-dan-maoz/ Wed, 22 Jun 2016 12:32:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10255 20160622_130820 Tym razem trafił do mnie podręcznik do astrofizyki. Już z założenia jest to podręcznik służący za wprowadzenie do astrofizyki jako takiej, uwzględniając jej wszystkie aspekty, przeznaczony dla studentów nauk ścisłych (fizyki, astronomii, chemii itd.). Dlatego też już na wstępie warto zauważyć, że aby przedrzeć się przez materiał zawarty w książce, matematykę i fizykę warto opanować na poziomie pierwszych lat studiów wyższych - znajomość całek, pochodnych, podstaw mechaniki klasycznej i kwantowej, relatywistyki czy termodynamiki - MILE WIDZIANE. No tak, zapewne to zdanie czyta już dużo mniej osób niż pierwszy akapit. Jeżeli jednak nadal uważasz, że to książka dla Ciebie, to mam dobrą wiadomość. Ze wszystkich podręczników do astrofizyki z jakimi miałem do czynienia - to jest zdecydowanie najlepsza, a śmiem twierdzić, że nawet lepsza niż "big orange book" (jeżeli wiesz co mam na myśli). Dlaczego? Dlatego, że materiał zawarty w książce jest niesamowicie dobrze dobrany - obejmując wszystkie główne działy astrofizyki poczynając od fizyki gwiazd przez ich ewolucję, powstawanie, aż do śmierci. Znajdziemy tu także obszerne rozdziały traktujące o ośrodku międzygwiezdnym, planetach pozasłonecznych, Drodze Mlecznej i innych galaktykach czy o kosmologii i Wielkim Wybuchu.  Z resztą myślę, że w tym miejscu warto po prostu wkleić spis treści: 20160622_130930 20160622_130951 20160622_130956 No dobrze. To dlaczego tak właściwie ta książka jest taka dobra? Pamiętam bardzo dobrze swój kurs Wstępu do astrofizyki na studiach. Faktycznie "big orange book" to klasyka, fantastyczna, imponująca rozmiarami i ciężarem kopalnia wiedzy. Jednak ze względu na ograniczoną liczbę godzin przeznaczoną na kurs - tak naprawdę w dużej mierze ta książka pozostała nietknięta. W odróżnieniu od niej podręcznik autorstwa  Maoza posiada ok. 280 stron materiału - ale właśnie dzięki temu można ją "przerobić" od deski do deski. Co więcej - jest w niej absolutnie cały materiał jaki udało nam się zrealizować na wykładach i na zajęciach praktycznych z astrofizyki. Sam materiał w książce ma bardzo przejrzystą strukturę, podąża za jakimś ciągiem logicznym, dzięki czemu Autorowi udało się uniknąć encyklopedyzacji podręcznika. Każdy rozdział kończy zestaw ćwiczeń pozwalający sprawdzić poziom przyswojenia wiedzy. Wiele kluczowych wyprowadzeń wzorów jest rozbitych na poszczególne, szczegółowo opisane punkty - dzięki czemu zyskujemy nie tylko odpowiedzi na pytanie "co?" ale także na pytanie "w jaki sposób? skąd to się wzięło?" - a wydaje mi się, że jest to kluczowy element na drodze do gruntownego i dobrego przyswojenia nowej wiedzy. Czym innym wszak jest poznanie równań budowy gwiazd, a czym innym jest ich wyprowadzenie. To drugie znacznie ułatwia to pierwsze. Z czystym sumieniem mogę zatem polecić "Astrophysics in a Nutshell" prowadzącym zajęcia ze wstępu do astrofizyki. 20160622_130842 20160622_130858 20160622_130909
      Tytuł: Astrophysics in a Nutshell. Second Editon Autor: Dan Maoz Stron: 290 Wydawnictwo: Princeton University Press Link: press.princeton.edu/titles/10772.html]]>
    10255 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ocean mniej niż 5 kilometrów pod powierzchnią Enceladusa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/22/ocean-niz-5-kilometrow-powierzchnia-enceladusa/ Wed, 22 Jun 2016 16:52:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10264 Zdjęcie przedstawia grubość skorupy lodowej Enceladusa, która osiąga 35 km w silnie usianych kraterami obszarach równikowych (żółty) i mniej niż 5 km w aktywnym obszarze bieguna południowego (niebieski). Źródło: LPG-CNRS-U. Nantes/U. Karola, Praga Zdjęcie przedstawia grubość skorupy lodowej Enceladusa, która osiąga 35 km w silnie usianych kraterami obszarach równikowych (żółty) i mniej niż 5 km w aktywnym obszarze bieguna południowego (niebieski). Źródło: LPG-CNRS-U. Nantes/U. Karola, Praga[/caption] Dzięki erupcjom lodu i pary wodnej, jak również oceanowi skrytemu pod lodową skorupą, księżyc Saturna Enceladus jest jednym z najbardziej fascynujących obiektów Układu Słonecznego, szczególnie zważając na fakt, że aż do teraz interpretacje danych obserwacyjnych przesłanych na Ziemię przez sondę Cassini często były ze sobą sprzeczne. Międzynarodowy zespół składający się z naukowców z Laboratoire de Planetologie Geodynamique de Nantes (CNRS), Uniwersytetu Karola w Pradze i Królewskiego Obserwatorium Belgii  w ostatnich dniach zaproponował nowy model, który zdaje się łączyć różne zestawy danych, a który wskazuje, że skorupa lodowa w okolicach południowego bieguna Enceladusa  może mieć grubość zaledwie kilku kilometrów. To z kolei wskazuje na silne źródło ciepła we wnętrzu księżyca, dodatkowy czynnik wspierający możliwość występowania życia w jego oceanie. Wyniki badań zostały opublikowane online na stronie periodyku  Geophysical Research Letters. Wstępne interpretacje danych zebranych podczas bliskich przelotów sondy Cassini w pobliżu Enceladusa szacowały grubość skorupy lodowej na 30-40 kilometrów w pobliżu bieguna południowego do 60 kilometrów na równiku. Owe modele nie były jednak w stanie odpowiedzieć na pytanie czy ocean rozciąga się pod całą skorupą lodową. Niemniej jednak, zeszłoroczne (2015) odkrycie oscylacji w rotacji Enceladusa - czyli libracji, która związana jest z oddziaływaniami pływowymi wskazuje, że we wnętrzu Enceladusa znajduje się globalny ocean skryty pod dużo cieńszą warstwą lodu niż uważano, średnio wynoszącą około 20 kilometrów. Niemniej jednak taka grubość wydawała się nie zgadzać z innymi danymi dotyczącymi grawitacji i topografii.

    27 stopni na zewnątrz. Uff! Postaw mi zgrzewkę wody raz w miesiącu, żebym nie padł pisząc o kosmosie :))) http://patronite.pl/pulskosmosu


    W celu połączenia różnych ograniczeń naukowcy zaproponowali nowy model, w którym górne dwieście metrów grubości warstwy lodu działa niczym elastyczna skorupa. W ramach tego modelu Enceladus składa  się kolejno ze skalistego jądra o promieniu 185 km, wewnętrznego oceanu o głębokości 45 km odizolowanego od powierzchni za pomocą lodowej skorupy o średniej grubości około 20 km za wyjątkiem bieguna południowego gdzie grubość lodu wynosi mniej niż 5 km. W ramach tego modelu ocean znajdujący się pod lodem obejmuje nawet 40% całkowitej objętości księżyca, a zawartość soli w oceanie szacowana jest na poziomie podobnym do oceanów ziemskich. Wszystkie te dane wskazują nowy budżet energetyczny dla Enceladusa. Skoro cieńsza skorupa lodowa utrzymuje mniej ciepła, to oddziaływania pływowe ze strony Saturna działające na duże pęknięcia w lodzie w pobliżu bieguna południowego nie wystarczają do wytłumaczenia silnego przepływu ciepła rejestrowanego w tym rejonie. Model zatem wzmacnia teorię mówiącą o silnej produkcji ciepła głęboko we wnętrzu Enceladusa, które to ciepło może zasilać źródła hydrotermalne na dnie oceanu. Z uwagi na fakt, że złożone cząsteczki organiczne, których dokładny skład pozostaje nieznany, zostały wykryte w dżetach Enceladusa, określone przez model warunki wydają się wspierać teorię o możliwości powstania życia we wnętrzu Enceladusa. Stosunkowo niewielka grubość skorupy lodowej na biegunie południowym może w przyszłości pozwolić na zorganizowanie misji badawczej, której zadaniem byłoby zebranie danych, w szczególności danych radarowych,  które dużo łatwiej uzyskać w przypadku cienkiej skorupy lodu, niż gdyby jej grubość wynosiła 40 km. Wydaje się zatem, że Enceladus skrywa przed nami jeszcze wiele ekscytujących tajemnic. Źródło: CNRS]]>
    10264 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 241 http://drozdowski.org/2016/06/24/ocean-mniej-niz-5-kilometrow-pod-powierzchnia-enceladusa/ 0 0
    <![CDATA[Zgłoś pomysł na wykorzystanie nawigacji satelitarnej i wygraj 20 000 euro]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/23/zglos-pomysl-wykorzystanie-nawigacji-satelitarnej-wygraj-20-000-euro/ Thu, 23 Jun 2016 08:20:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10274 Zdjecie_gala_finałowa 2015 źródło anna kreauz Tylko do 30 czerwca 2016 trwa Galileo Masters - European Satellite Navigation Competition (ESNC), największy międzynarodowy konkurs na komercyjne użycie nawigacji satelitarnej. W tym roku po raz kolejny poszukiwane są wyjątkowe pomysły i modele biznesowe. Suma nagród w konkursie wynosi 1 mln euro. European Satellite Navigation Competition (ESNC) to najważniejszy konkurs dla zainteresowanych technologią satelitarną, którzy myślą o karierze w sektorze kosmicznym i założeniu start-upu. Zgłaszane do rywalizacji o nagrody mogą być pomysły na aplikacje, urządzenia bądź technologie wykorzystujące nawigację satelitarną. Uczestnicy konkursu nie muszą posiadać prototypu rozwiązania – wystarcza dobra koncepcja. Wypełnienie formularza zgłoszeniowego nie powinno zająć więcej niż 3 godziny, nie wliczając wcześniejszego procesu „układania pomysłu” z uwzględnieniem weryfikacji realnego zapotrzebowania na rynku, przeszkód prawnych czy komplikacji technicznych. „Do konkursu przesyłane są pomysły na wykorzystanie technologii GNSS (ang. Global Navigation Satellite System) w dowolnej dziedzinie nauki, gospodarki czy też życia codziennego. Może to być innowacyjna usługa, produkt albo pomysł na badania naukowe.”- mówi Maciej Mickiewicz, organizator polskiej edycji konkursu. LOGO_ESNC-poland_coulored_lightbg_2016 Czy warto podejmować to wyzwanie? Laureaci poprzednich edycji Galileo Masters zdecydowanie rekomendują ten wysiłek z uwagi na wymierne korzyści jakie można uzyskać. Rozwiązań wykorzystujących nawigację satelitarną będzie coraz więcej. Samych odbiorników sygnałów nawigacyjnych w 2019 roku w użyciu będzie ponad 7 miliardów, czyli dwukrotnie więcej niż obecnie. W 2013 europejski rynek aplikacji wygenerował 17,5 miliarda euro dochodu przy zatrudnieniu 1,8 miliona ludzi. Przewiduje się, że w 2018 r. dochody wyniosą 63 miliardy euro, a branża zatrudniać będzie niemalże 5 milionów ludzi. W kontekście tak prognozowanych trendów trudno pozostać obojętnym na możliwości jakie oferuje Galileo Masters. Oprócz nagrody głównej w konkursie, która wynosi 20 000 euro, uczestnicy mogą liczyć na nagrody specjalne i inkubację swoich pomysłów. Na finalistów polskiej edycji czekają również staże w firmach sektora kosmicznego, szkolenia, usługi IT, powierzchnie biurowe oraz pomoc mentorów, która może okazać się niezbędna w przekuciu pomysłu w rzeczywisty produkt lub usługę. Na najlepszych czeka możliwość udziału w programie akceleracyjnym Space3ac. Galileo Masters to konkurs ukierunkowany dla osób i zespołów z przedsiębiorstw, ośrodków badawczych i uczelni wyższych z całego świata. Zainteresowani mogą wziąć udział w konkursie od 1 kwietnia do 30 czerwca 2016 r. Na stronie www.esnc.info lub www.galileo-masters.pl dostępnych jest więcej informacji. Partnerami konkursu są: Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Agencja Rozwoju Przemysłu, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Polska Agencja Kosmiczna, Black Pearls VC, Blue Dot Solutions. Patronat honorowy objęło Ministerstwo Rozwoju, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego.]]> 10274 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rentgenowskie echo gwiazdy rozrywanej przez czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/23/rentgenowskie-echo-gwiazdy-rozrywanej-czarna-dziure/ Thu, 23 Jun 2016 11:02:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10278 Swift J1644+57 pochodził od pływowego rozerwania gwiazdy i nagłego rozbłysku wcześniej nieaktywnej czarnej dziury. https://www.youtube.com/watch?v=XtpID_Ic-pA Teraz astronomowie korzystający z archiwalnych obserwacji Swifta, europejskiego obserwatorium XMM-Newton i japońskiego satelity Suzaku zidentyfikowali odbicia rozbłysków rentgenowskich wyemitowanych podczas tego zdarzenia. Zespół naukowców pracujących pod kierownictwem Erin Kara z Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland wykorzystał te swego rodzaju echo świetlne, odbicia światła do stworzenia mapy przepływu gazu w pobliżu na nowo obudzonej czarnej dziury. "Choć jak na razie nie wiemy co powoduje emisję rozbłysków rentgenowskich w pobliżu czarnej dziury, to wiemy, że gdy do takiego rozbłysku dochodzi, możemy wykryć jego echo kilka minut później kiedy światło już dotarło i oświetliło część tego przepływu," tłumaczy Kara. "Ta technika, zwana mapowanie echa rentgenowskiego, już wcześniej wykorzystywana była do badania stabilnych dysków wokół czarnych dziur. Teraz, po raz pierwszy w historii, zastosowaliśmy tę technikę do nowego dysku powstałego wskutek rozerwania gwiazdy przez oddziaływania pływowe." [caption id="attachment_10279" align="aligncenter" width="756"]Wizja artystyczna przedstawia gęsty dysk akrecyjny uformowany wokół supermasywnej czarnej dziury wskutek rozerwania pływowego gwiazdy, która za bardzo się zbliżyła do czarnej dziury. Szczątki gwiazd opadły na czarną dziurę i utworzyły gęsty chaotyczny dysk gorącego gazu. Rozbłyski promieniowania rentgenowskiego z obszaru znajdującego się blisko dysku powodują powstawanie echo świetlnego, które pozwala astronomom odtworzenie struktury dysku. Źródło: NASA/Swift/Aurore Simonnet, Sonoma State University Wizja artystyczna przedstawia gęsty dysk akrecyjny uformowany wokół supermasywnej czarnej dziury wskutek rozerwania pływowego gwiazdy, która za bardzo się zbliżyła do czarnej dziury. Szczątki gwiazd opadły na czarną dziurę i utworzyły gęsty chaotyczny dysk gorącego gazu. Rozbłyski promieniowania rentgenowskiego z obszaru znajdującego się blisko dysku powodują powstawanie echo świetlnego, które pozwala astronomom odtworzenie struktury dysku. Źródło: NASA/Swift/Aurore Simonnet, Sonoma State University[/caption] Szczątki gwiazdy opadające w kierunku czarnej dziury zbierają się w rotującą strukturę zwaną dyskiem akrecyjnym. To właśnie w nim dysk jest sprężany i podgrzewany do milionów stopni jeszcze zanim wpadnie za horyzont zdarzeń czarnej dziury. Dysk akrecyjny Swift J1644+57  był gęstszy, bardziej burzliwy i bardziej chaotyczny niż stabilne dyski, które miały czas się ustatkować. Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań w artykule opublikowanym online w periodyku Nature. Jednym z zaskoczeń był fakt, że wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie ma swoje źródło w wewnętrznej części dysku. Astronomowie dotychczas uważali, że większość tego promieniowania ma swoje źródło w wąskim dżecie cząstek przyspieszanych do prędkości bliskiej prędkości światła. W blazarach - najjaśniejszej klasie galaktyk - napędzanych przez supermasywne czarne dziury, to właśnie dżety emitują najwięcej wysoko-energetycznego promieniowania. "Faktycznie zaobserwowaliśmy dżet emitowany z Swift J1644, jednak promieniowanie rentgenowskie pochodziły ze zwartego obszaru w pobliżu czarnej dziury, u podstawy gazu wpływającego do czarnej dziury," mówi współautor opracowania Lixin Dai z UMCP.

    Zostań Patronem Pulsu Kosmosu! http://patronite.pl/pulskosmosu


    Promieniowanie rentgenowskie powstające w pobliżu czarnej dziury wzbudza jony żelaza w wirującym gazie sprawiając, że zaczynają emitować charakterystyczną, wysoko-energetyczną poświatę zwaną emisją w linii K.  Wraz ze wzrostami i spadkami jasności rozbłysku rentgenowskiego, gaz robi to samo z nieznacznym opóźnieniem zależnym od odległości od źródła. "Samo promieniowanie rejestrowane w rozbłysku ma inne właściwości niż jego echo, i możemy dostrzec takie odbicia monitorując zmiany jasności na poszczególnych poziomach energii w zakresie rentgenowskim," - mówi współautor opracowania Jon Miller, profesor astronomii z University of Michigan w Ann Arbor. Swift J1644+57 to jedno z trzech tego typu rozerwań pływowych, przy których wyemitowane zostało wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie. Co więcej, do dzisiaj jest to jedyne tego typu zjawisko zarejestrowane w maksimum emisji. Takie rozerwanie gwiazdy na krótki okres czasu aktywują czarne dziury, o których w przeciwnym razie astronomowie nawet by nie wiedzieli. Astronomowie szacują, że na każdą czarną dziurę, która aktualnie akreuje materię i emituje promieniowanie przypada dziewięć innych, uśpionych i całkowicie ciemnych. Te ciemne czarne dziury były aktywne we wczesnych okresach historii Wszechświata i odgrywały istotną rolę w ewolucji galaktyk. [caption id="attachment_10280" align="aligncenter" width="1000"]Zdjęcia zarejestrowane przez Swift w zakresie ultrafioletowym i widzialnym (biały, fioletowy) oraz przez teleskopy rentgenowskie (żółty, czerwony) zostały połączone, aby stworzyć powyższe zdjęcie Swift J1644+57, rentgenowskiego rozbłysku spowodowanego przez pływowe rozerwanie gwiazdy. Źródło: NASA/Swift/Stefan Immler Zdjęcia zarejestrowane przez Swift w zakresie ultrafioletowym i widzialnym (biały, fioletowy) oraz przez teleskopy rentgenowskie (żółty, czerwony) zostały połączone, aby stworzyć powyższe zdjęcie Swift J1644+57, rentgenowskiego rozbłysku spowodowanego przez pływowe rozerwanie gwiazdy. Źródło: NASA/Swift/Stefan Immler[/caption] "Jeżeli będziemy obserwować tylko aktywne czarne dziury, możemy ograniczać się tylko do wąskiej grupy," mówi członek zespołu naukowego Chris Reynolds, profesor astronomii na UMCP. "Może być też tak, że te czarne dziury mieszczą się tylko w pewnym wąskim zakresie spinów i mas czarnych dziur. Dlatego też trzeba badać całą populację, aby upewnić się, że nie skupiamy się tylko na jednej grupie." Naukowcy szacują, że masa czarnej dziury w Swift J1644+57 równa jest masie około miliona mas Słońca. Nie udało się natomiast zmierzyć jej spinu. Źródło: NASA]]>
    10278 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Czego dowiedzieliśmy się o Charonie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/23/czego-dowiedzielismy-sie-o-charonie/ Thu, 23 Jun 2016 15:10:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10287 Czternastego lipca minie rok od czasu przelotu sondy New Horizons (NH) obok planety karłowatej 134340 Pluton i jego księżyców. Ten przelot zmienił dużo w naszym postrzeganiu zewnętrznego Układu Słonecznego. Pluton oczywiście był w centrum zainteresowania misji NH. Po przelocie okazało się jednak, że księżyce Plutona są także bardzo interesujące. W szczególności największy księżyc – Charon – okazał się być zupełnie innym obiektem, niż to przypuszczano. Poniższa prezentacja została opublikowana przez instytut SETI pod koniec maja tego roku. O Charonie opowiada Dr. Ross Beyer, jeden z naukowców misji NH. Charon okazał się być księżycem o zróżnicowanej powierzchni, o bardzo dużej różnicy w wysokości poszczególnych elementów terenu. Zaobserwowano depresje, żleby, wzgórza i kaniony. Ma to z pewnością związek ze składem tego księżyca, w dużej części złożonego z lodu wodnego. Sonda NH zarejestrowała także dość zaskakujące formacje, takie jak duże wzgórze położone wewnątrz obniżonego terenu. Źródło: Kosmonauta.net]]> 10287 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pierwsze obserwacje centrum Galaktyki za pomocą GRAVITY]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/23/pierwsze-obserwacje-centrum-galaktyki-pomoca-gravity/ Thu, 23 Jun 2016 16:38:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10290 Wizja artystyczna gwiazdy S2 przechodzącej 17 godzin świetlnych od czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej Wizja artystyczna gwiazdy S2 przechodzącej 17 godzin świetlnych od czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej[/caption] Instrument GRAVITY pracujący aktualnie z czterema 8,2-metrowymi teleskopami tworzącymi Bardzo Duży Teleskop VLT (ESO) już we wczesnej fazie testów udowadnia, że wkrótce będzie dostarczał wyników naukowych światowej klasy. GRAVITY jest elementem sieci VLT Interferometer. Łącząc światło zbierane z czterech teleskopów, jest w stanie osiągnąć tę samą rozdzielczość przestrzenną i precyzję pomiaru pozycji co jeden teleskop o zwierciadle głównym o średnicy 130 metrów. Taki wzrost zdolności rozdzielczej dokładności pomiarów pozycji - o czynnik 15 w stosunku do pojedynczych 8,2-metrowych teleskopów VLT - pozwoli na uzyskiwanie niesamowicie dokładnych pomiarów obiektów astronomicznych. Jednym z głównych zadań GRAVITY będzie wykonywanie szczegółowych obserwacji otoczenia czarnej dziury o masie 4 milionów mas Słońca, znajdującej się w samym centrum Drogi Mlecznej. Choć pozycję i masę czarnej dziury znamy już od 2002 roku, wykonując precyzyjne pomiary ruchu gwiazd krążących wokół nich, GRAVITY pozwoli na bardzo szczegółowe badanie pola grawitacyjnego wokół czarnej dziury co będzie unikalnym testem ogólnej teorii względności Einsteina. I pod tym kątem, pierwsze obserwacje wykonane za pomocą GRAVITY już przynoszą ekscytujące wyniki. Zespół naukowy instrumentu GRAVITY wykorzystał go do obserwacji gwiazdy znanej jako S2 przemieszczającej się po orbicie wokół czarnej dziury z okresem zaledwie 16 lat. Ten test dowiódł imponującej czułości instrumentu GRAVITY, który był w stanie dostrzec tą niezwykle słabą gwiazdę już w kilka minut po rozpoczęciu obserwacji. Wkrótce zespół będzie w stanie ultra-precyzyjnie określić położenie gwiazdy. Poziom precyzji odpowiada określeniu położenia obiektu na Księżycu z dokładnością do 1 centymetra. To pozwoli naukowcom określić czy ruch gwiazdy wokół czarnej dziury odpowiada temu przewidzianemu przez ogólną teorię względności Einsteina - czy też nie. Nowe obserwacje wskazują, że centrum Galaktyki jest idealnym laboratorium do badań OTW. Obserwacje gwiazdy S2 nie mogły mieć miejsca w lepszym momencie. W 2018 roku S2 przejdzie przez najbliższy czarnej dziury punkt na swojej orbicie. W tym momencie gwiazda znajdzie się zaledwie 17 godzin świetlnych od czarnej dziury, a jej prędkość osiągnie 30 milionów kilometrów na godzinę czyli 2,5% prędkości światła. Źródło: ESO]]> 10290 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 768 https://www.spidersweb.pl/2020/04/vlt-gwiazda-s2-orbita-wokol-supermasywnej-czarnej-dziury.html 0 0 <![CDATA[NOWA ciemna plama na Neptunie - dostrzeżona przez HST]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/24/nowa-ciemna-plama-neptunie-dostrzezona-hst/ Thu, 23 Jun 2016 22:28:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10293 hs-2016-22-c-full_tif_dark_spot Nowe zdjęcia wykonane 16 maja 2016 roku za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a potwierdzają obecność ciemnego wiru w atmosferze Neptuna. Choć podobne formacje obserwowane były podczas przelotu sondy Voyager 2 w pobliżu Neptuna w 1989 roku oraz przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a w 1994 roku, nowy wir jest pierwszym dostrzeżonym na Neptunie w XXI wieku. Odkrycie zostało ogłoszone 17 maja 2016 roku w elektronicznym telegramie Central Bureau for Astronomical TElegrams (CBAT) przez Mike'a Wonga, astronoma z University of California w Berkeley, który kierował zespołem analizującym dane zebrane przez HST. Ciemne wiry na Neptunie to układy wysokiego ciśnienia, którym zazwyczaj towarzyszą jasne "chmury towarzyszące," które teraz także można dostrzec na tej odległej planecie. Jasne chmury powstają gdy przepływ gazów otoczenia jest zaburzany i kierowany w górę nad ciemnym wirem, co sprawia, że gazy najprawdopodobniej zamarzają w kryształki lodu metanowego. "Ciemne wiry przemieszczają się w atmosferze niczym ogromne, soczewkowate góry gazu," mówi Wong. "Natomiast towarzyszące im obłoki przypominają tzw. chmury orograficzne, które pojawiają się niczym naleśnikowate chmury nad górami na Ziemi." Od początku  lipca 2015 roku jasne obłoki były kilkukrotnie obserwowane na Neptunie przez kilku obserwatorów, od amatorów po astronomów z Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach. Astronomowie podejrzewali, że te obłoki mogą być jasnymi towarzyszami podążającymi za niewidocznym ciemnym wirem. Ciemne wiry na Neptunie zazwyczaj widoczne są tylko w pasmie niebieskim i tylko Hubble ma wystarczająco wysoką rozdzielczość, aby móc je dostrzec. [caption id="attachment_10294" align="aligncenter" width="1000"]image2hubbleneptunei1622aw Nowe zdjęcie wykonane za pomocą HST potwierdza pojawienie się ciemnego wiru w atmosferze Neptuna. Źródło: NASA/ESA/ M.H. Wong i J. Tollefson (UC Berkeley)[/caption] We wrześniu 2015 roku w ramach programu OPAL (Outer Planet Atmospheres Legacy), długoterminowego projektu rejestrowania globalnych map planet zewnętrznych, odkryto cimną plamę w pobliżu jasnych chmur, które śledzono z Ziemi. Obserwując ten wir po raz drugi, nowe zdjęcia wykonane za pomocą teleskopu Hubble'a potwierdzają,  że OPAL faktycznie wykrył długookresową formację w atmosferze Neptuna.  Nowe dane pozwoliły zespołowi na stworzenie wysokiej jakości mapy wiru i jego otoczenia. Ciemne wiry na Neptunie wykazywały się zaskakującą różnorodnością jeżeli chodzi o kształt, rozmiar i stabilność (czasami zmieniają szerokość geograficzną, czasami przyspieszają lub zwalniają). Planetolodzy mają nadzieję lepiej zrozumieć procesy prowadzące do powstania ciemnych wirów, ich pływów i oscylacji oraz oddziaływania z otoczeniem. Źródło: NASA]]> 10293 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA['Super Wielki Kanion' na powierzchni Charona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/24/super-wielki-kanion-powierzchni-charona/ Fri, 24 Jun 2016 07:45:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10300 Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Na powierzchni największego księżyca Plutona - Charona znajduje się nietypowa sieć kanionów. Widoczny na zdjęciu kanion jest dłuższy i głębszy od Wielkiego Kanionu. Powiększenie nałożone na zdjęcie powyżej przedstawia fragment wschodniej krawędzi Charona uchwyconej na zdjęciu przez sondę New Horizons na kilka godzin przed momentem przejścia w najmniejszej odległości 14 lipca 2015 roku. Głęboki kanion nieformalnie nazwany Argo Chasma znajduje się na samej krawędzi tarczy Charona. Widoczny tutaj jego fragment ma około 300 kilometrów długości. Z tego co udało się odkryć naukowcom z zespołu misji New Horizons, całkowita długość Argo wynosi około 700 kilometrów - dla porównania Wielki Kanion w Arizonie ma długość 450 km.

    Brytyjczycy wyszli z Unii Europejskiej, ale Puls Kosmosu nie chce wyjść z Internetu! Zostań Patronem Pulsu Kosmosu na http://patronite.pl/pulskosmosu


    Pod tym kątem kanion widoczny jest od strony krawędzi, a w północnym jego fragmencie można z łatwością oszacować jego głębokość. Opierając się na tym i innych zdjęciach wykonanych mniej więcej w tym samym czasie, naukowcy z zespołu misji New Horizons oszacowali głębokość Argo Chasma na około 9 kilometrów - oznacza to, że ten potężny kanion jest 5 razy głębszy od Wielkiego Kanionu. W niektórych miejscach można dostrzec klify o wysokości kilku kilometrów, które dorównują klifom Verona Rupes na powierzchni Mirandy, jednego z księżyców Urana (które mają co najmniej 5 km wysokości). Zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu LORRI na pokładzie sondy New Horizons z rozdzielczością ok 2,33 km/piksel z odległości 466 000 km od Charona, na 9 godzin i 22 minuty przed maksymalnym zbliżeniem do Carona 14 lipca 2015 roku. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI]]>
    10300 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jak zmierzyć kształt czarnej dziury w środku Drogi Mlecznej?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/24/zmierzyc-ksztalt-czarnej-dziury-srodku-drogi-mlecznej/ Fri, 24 Jun 2016 15:30:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10307 Obraz powyżej przedstawia rozmieszczenie radioteleskopów wykorzystanych jednocześnie do obserwacji supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Źródło: Ortiz-LeOn et al. Obraz powyżej przedstawia rozmieszczenie radioteleskopów wykorzystanych jednocześnie do obserwacji supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Źródło: Ortiz-LeOn et al.[/caption] W centrum naszej Galaktyki znajduje się SgrA* - supermasywna czarna dziura o masie czterech milionów mas Słońca. SgrA* jest stosunkowo ciemna w przeciwieństwie do wielu supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w centrach niektórych galaktyk. Dzieję się tak ponieważ w przeciwieństwie do wielu swoich aktywnych kuzynów, nasza supermasywna czarna dziura nie akreuje dużych ilości materii, dzięki czemu nie ogrzewa swojego otoczenia, ani nie emituje intensywnych dżetów szybko poruszających się naładowanych cząstek. Oczywiście trudność w jej dostrzeżeniu spowodowana jest odległością od Ziemi, która wynosi około dwudziestu pięciu tysięcy lat świetlnych oraz dużą ilością pyłu, która znajduje się między nami a SgrA*. Niemniej jednak, promieniowanie w zakresie radiowym, submilimetrowym, podczerwonym i rentgenowskim może przeniknąć przez otaczający centralne obszary Drogi Mlecznej pył. Jako najbliższa Ziemi supermasywna czarna dziura, SgrA* stanowi dla astronomów badających czarne dziury swego rodzaju laboratorium oferujące najdokładniejsze dane o ich właściwościach fizycznych i otoczeniu. Promieniowanie emitowane szczególnie w zakresie radiowym pochodzi od materii opadającej na dysk wokół czarnej dziury i podgrzewającej elektrony oraz z materii wyrzucanej z otoczenia czarnej dziury pod postacią dżetów.

    33 stopnie Celsjusza! W ostatnich dniach Michał, Adam i Dorota zapewnili mi duże ilości chłodnej wody, dzięki czemu mogę dzisiaj pisać!

    :) Dołącz do nich na http://patronite.pl/pulskosmosu i zostań Patronem Pulsu Kosmosu! :)


    Jeden z najbardziej ekscytujących nowych projektów badawczych dotyczących SgrA* wykorzystuje technikę VLBI (Very Long Baseline Interferometry), która łączy sieć szeroko rozmieszczonych radioteleskopów do uzyskania bardzo wysokich rozdzielczości przestrzennych. Astronomowie CfA: Michael Johnson, Shep Doeleman, Lindy Blackburn, Mark Reid, Andrew Chael, Katherine Rosenfeld, Hotaka Shiokawa i Laura Vertatschitsch wraz ze współpracownikami wykorzystali sieć VLBI do obserwacji SgrA* w zakresie milimetrowym. Dzięki włączeniu w sieć teleskopu Large Milimeter Telescope Alfonso Serrano w Meksyku naukowcom udało się stworzyć model rozmiaru czarnej dziury. Naukowcy doszli do wniosku, że promieniowanie radiowe emitowane jest z obszaru o średnicy tylko 1,2 jednostki astronomicznej (1 jednostka astronomiczna = 1 AU = średnia odległość Ziemi do Słońca, ok. 150 000 000 kilometrów). Promień Schwarzschilda czarnej dziury jest dziesięciokrotnie mniejszy. Naukowcy szacują, że obserwowana przez nich emisja pochodzi od gorących elektronów w wewnętrznej części przepływu akrecyjnego - jednak należy przeprowadzić dalsze badania, aby wyeliminować inne możliwości. Niemniej jednak, wstępne wyniki stanowią niesamowity postęp w badaniu natury supermasywnych czarnych dziur, ich otoczenia i procesów w nich zachodzących. Źródło: CfA]]>
    10307 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy misja do 2016 HO3 jest możliwa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/24/misja-2016-ho3-mozliwa/ Fri, 24 Jun 2016 16:05:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10314 asteroid20160615-16 Na ile technicznie jest wykonalna misja załogowa lub bezzałogowa do planetoidy 2016 HO3?   Pod koniec kwietnia tego roku odkryto planetoidę 2016 HO3. Jest to mały obiekt, prawdopodobnie o średnicy około kilkudziesięciu metrów. To czym się wyróżnia 2016 HO3 jest orbita – ten obiekt zawsze przebywa blisko Ziemi. Jest to tak zwany “pseudo-księżyc” – nie krąży on dookoła Ziemi, ale okołosłoneczna orbita 2016 HO3 jest kształtowana przez naszą planetę. Ta orbita 2016 HO3 nie jest “wieczna” – obiekty tego typu w perspektywie od kilkunastu do kilkuset lat zmieniają swoją orbitę i oddalają się od Ziemi. 2016 HO3 nie jest pierwszym takim “pseudo-księżycem” Ziemi. Aktualnie znamy już kilka obiektów, których aktualne orbity są czasowo “dyrygowane” przez obecność Ziemi. Przykładowo, obiekt o oznaczeniu 2003 YN107 pomiędzy 1996 a 2006 rokiem był takim “pseudo-księżycem”. Jest nawet możliwe, że i w tej chwili niedaleko naszej planety krążą inne takie “pseudo-księżyce”, wciąż czekające na detekcję. Orbita 2016 HO3, głównie z uwagi na wpływ Ziemi i Słońca, dość dynamicznie się zmienia. Do pierwszej połowy przyszłej dekady 2016 HO3 będzie przebywać w odległości od ok 0,15 do 0,23 jednostki astronomicznej od naszej planety. Około 2030 roku ta planetoida będzie znajdować się w odległości pomiędzy 0,1 a 0,3 jednostki astronomicznej od Ziemi. Orbita 2016 H03 jest dość stabilna – ten obiekt powinien pozostać “pseudo-księżycem” naszej planety jeszcze przez kilkaset lat. https://www.youtube.com/watch?v=DjRD1_o4CVg Orbita 2016 HO3 względem orbity Ziemi / Credits – JPL Small-Body Database , Shahrin Ahmad Odkrycie 2016 HO3 zbiega się z czasem prac nad załogowymi systemami załogowymi do lotów poza bezpośrednie otoczenie Ziemi (ang. Beyond Earth Orbit, BEO). Wydaje się to być ciekawy cel do jednej z pierwszych misji załogowych, zanim dojdzie do misji marsjańskich. Nasuwa się więc pytanie: na ile jest już technicznie wykonalna misja załogowa lub bezzałogowa do tej planetoidy? Podstawowe dwa parametry, które określają wykonalność misji – zarówno załogowej jak i bezzałogowej – to wymagana zmiana prędkości (delta v) oraz czas całkowity wyprawy. Pierwszy parametr z reguły próbuje się zminimalizować, gdyż ma on bezpośredni związek z ilością paliwa, jakie jest potrzebne do rozpędzenia sondy lub pojazdu kosmicznego, co ostatecznie przekłada się na dobór rakiety, górnego stopnia i masę całkowitą. Dostępne wyliczenia ze strony JPL wskazują minimalną wartość delta v na poziomie ok.6,2 km/s (plus start z powierzchni Ziemi na niską orbitę okołoziemską). W locie z niskiej orbity okołoziemskiej. Jest to więcej niż w przypadku lotu na powierzchnię Księżyca, ale mniej niż w przypadku misji ku Czerwonej Planecie. Całkowity czas misji – lot ku planetoidzie, czas spędzony w pobliżu oraz powrót – to około 355 dni. Dla misji bezzałogowej, np. do pobrania próbki z powierzchni 2016 HO3, taki czas lotu jest w zasięgu technicznych możliwości. Już dziś różne agencje kosmiczne realizują podobne misje, np Dawn, Hayabusa-2czy OSIRIS-REx. W tych lotach są wykorzystywane rakiety nośne takie jak Altas V z górnym stopniem Centaur. Z kolei dla lotu załogowego – wydaje się, że w przyszłej dekadzie będzie już możliwe przeprowadzenie misji załogowej o takiej długości – szczególnie, jeśli się wykorzysta potężną rakietę SLS lub Falcon Heavy i dodatkowy moduł dla załogi. Wciąż jednak tak długa misja byłaby wyzwaniem z uwagi na “element ludzki” – byłby to bardzo długi lot poza polem magnetycznym Ziemi. Prawdopodobnie jednak w przyszłej dekadzie nastąpi przynajmniej jedna taka długotrwała misja. 2016 HO3 może być atrakcyjnym celem do lotu załogowego. Warto tu dodać, że “okienka startowe” do misji ku 2016 HO3 są częste. Jest to cecha wyróżniająca 2016 HO3 względem innych obiektów tego typu. Do 2030 roku praktycznie każdego roku okienko startowe trwa przynajmniej kilka tygodni (w zależności od budżetu delta v nawet i dłużej). Oznacza to pewną elastyczność przy planowaniu misji – opóźnienie w przygotowaniu do startu nie oznacza odłożenia startu o kilka lub kilkanaście miesięcy (czego przykładem są opóźnienia w misjach marsjańskich – o ponad dwa lata). Co ciekawe, 2016 HO3 nie jest obiektem, do którego najłatwiej dotrzeć.Dziś znamy już kilkanaście innych małych planetoid, które wymagają niższego delta v. Aktualnie najłatwiej dotrzeć do planetoidy 2000 SG344, wymagająca minimalnie delta v o wartości około 3,6 km/s. Podsumowując, bezzałogowa misja ku 2016 HO3 jest już dziś wykonalna, nawet w formie z powrotem próbki na Ziemię. W przypadku misji załogowej sprawa jest bardziej skomplikowana – długi czas wyprawy oznacza konieczność użycia niezawodnych systemów podtrzymania życia i dobrej wiedzy na temat długotrwałego lotu człowieka w warunkach BEO. (NASA, JPL) Źródło: Kosmonauta.net  ]]> 10314 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda Juno coraz bliżej wejścia na orbitę wokół Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/25/sonda-juno-coraz-blizej-wejscia-orbite-wokol-jowisza/ Sat, 25 Jun 2016 07:12:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10318 Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Juno nad biegunem północnym Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Juno nad biegunem północnym Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] W dniu dzisiejszym, dokładnie o 0:57 i 48 sekund czasu warszawskiego sonda Juno znajdowała się 8,9 miliona kilometrów od miejsca, w którym 4 lipca rozpocznie się manewr wejścia na orbitę wokół Jowisza. W ciągu ostatnich dwóch tygodni, zespół misji Juno wykonał kilka kluczowych zadań niezbędnych dla powodzenia trwającego 35 minut włączenia silnika rakietowego, które pozwoli umieścić sondę na orbicie biegunowej wokół gazowego olbrzyma. "Mamy za sobą ponad pięć lat lotu międzyplanetarnego, a przed sobą jedynie 10 dni do wejścia na orbitę," mówi Rick Nybakken, menedżer projektu Juno z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii. "To wspaniałe uczucie móc zamknąć etap podróży międzyplanetarnej i skupić się na największej planecie Układu Słonecznego, która z dnia na dzień powiększa się przed nami." 11 czerwca br. sonda Juno rozpoczęła nadawanie i odbieranie danych z Ziemi 24/7. Stały kontakt pozwoli zespołowi misji monitorować stan sondy z zaledwie kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. 20 czerwca br. otwarta została ochronna osłona, która chroniła główny silnik sondy Juno przed mikrometeorytami i pyłem międzygwiezdnym. Przy okazji naukowcy przesłali na pokład sondy oprogramowanie, które będzie odpowiedzialne za funkcjonowanie sondy podczas manewru wejścia na orbitę. Kolejnym istotnym krokiem będzie zwiększenie ciśnienia w układzie napędowym - do tego manewru dojdzie 28 czerwca. Następnego dnia wszystkie instrumenty nie biorące udział w procesie wejścia na orbitę zostaną wyłączone. "Każdy instrument, który nie bierze udziału w manewrze, zostanie wyłączony," mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z SwRI w San Antonio. "Ten manewr jest kluczowy dla powodzenia całej misji. I choć nie będziemy wykonywać zdjęć na samym podejściu do planety, to już mamy ciekawe zdjęcia planety i jej księżyców z odległości 9 milionów kilometrów." PIA20701_hires

    Zostań Patronem Pulsu Kosmosu na http://patronite.pl/pulskosmosu


    [caption id="attachment_10320" align="aligncenter" width="536"]Zdjęcie Jowisza wykonane 21 czerwca 2016 roku z odległości 10,9 mln km od gazowego olbrzyma. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS Zdjęcie Jowisza wykonane 21 czerwca 2016 roku z odległości 10,9 mln km od gazowego olbrzyma. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Kamera JunoCam obserwująca Jowisza w zakresie optycznym 21 czerwca br wykonała zdjęcie Jowisza z odległości 10,9 mln km. Zdjęcie przedstawia Jowisza z jego charakterystycznymi pasami oraz jego cztery największe księżyce - Europę, Io, Kallisto i Ganimedesa. Sonda Juno zbliża się do Jowisza od strony bieguna północnego, co pozwala na unikalne spojrzenie na cały układ Jowisza i jego księżyców. Wcześniejsze misje, w ramach których wykonywano zdjęcia Jowisza podchodziły do niego w płaszczyźnie dużo bardziej równikowej. JunoCam to instrument przede wszystkim przeznaczony do popularyzacji nauki - celem zainstalowania tego instrumentu na pokładzie sondy było umożliwienie opinii publicznej udziału w misji. Układ optyczny kamery JunoCam został zaprojektowany tak, aby możliwe było uzyskiwanie wysokiej rozdzielczości zdjęć biegunów Jowisza, gdy sonda znajdzie się dużo bliżej planety. Sonda Juno znajdzie się bliżej wierzchołków chmur planety niż jakakolwiek inna misja w historii - dlatego też rozdzielczość wykonanych podczas tych zbliżeń zdjęć będzie najlepsza w historii. Wszystkie instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy, włącznie z JunoCam, zostaną włączone około dwóch dni po wejściu sondy na orbitę. Zdjęcia wykonane za pomocą JunoCam zostaną przesłane na Ziemię pod koniec sierpnia lub na początku września. "To zdjęcie stanowi początek czegoś wyjątkowego," mówi Bolton. "W przyszłości będziemy mili okazję spojrzeć na zorze na biegunach Jowisza z nowej perspektywy. Zobaczymy szczegóły pasów, pomarańczowe i białe obłoki, a nawet Wielką Czerwoną Plamę." Sonda Juno została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 5 sierpnia 2011 roku z Przylądka Canaveral na Florydzie. JPL zarządza misją Juno, której głównym badaczem jest Scott Bolton z SwRI w San Antonio. Misja Juno realizowana jest w ramach programu NASA o nazwie New Frontiers. Źródło: NASA]]>
    10318 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje: gwiazdy w Wielkim Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/26/hubble-obserwuje-gwiazdy-wielkim-obloku-magellana/ Sun, 26 Jun 2016 06:10:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10327 Gwiazdy Wielkiego Obłokiu Magellana. Źródło: ESA/Hubble & NASA Gwiazdy Wielkiego Obłokiu Magellana. Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia gromadę kulistą NGC 1854, zbiór białych i niebieskich gwiazd w południowym gwiazdozbiorze Złota Ryba (Dorado). NGC 1854 znajduje się około 135 000 lat świetlnych od nas w Wielkim Obłoku Magellana (LMC), jednej z najbliższych nam galaktyk poza Drogą Mleczną. LMC jest miejscem intensywnych procesów gwiazdotwórczych. Bogata w gaz i pył galaktyka jest domem dla blisko 60 gromad kulistych i 700 gromad otwartych. Te gromady są bardzo częstym celem wielu badań astronomicznych, ponieważ Wielki Obłok Magellana, tak jak jej bliźniacza galaktyka Mały Obłok Magellana (SMC) to jedyne galaktyki, w których udało się dostrzec gromady praktycznie na wszystkich etapach ewolucji. Kosmiczny Teleskop Hubble'a często wykorzystywany jest do badania tych gromad, ponieważ ekstremalnie wysoka rozdzielczość jego kamer pozwala oddzielić pojedyncze gwiazdy, nawet te znajdujące się w zatłoczonych jądrach tych gromad - a to pozwala na badanie ich mas, rozmiarów i etapów ewolucji Źródło: ESA]]> 10327 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jowisz już czeka na przybycie Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/27/jowisz-juz-czeka-przybycie-juno/ Mon, 27 Jun 2016 07:33:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10334 eso1623a W ramach przygotowań na przybycie sondy Juno do Jowisza, astronomowie wykorzystali Bardzo Duży Teleskop (VLT) do stworzenia nowych, spektakularnych zdjęć Jowisza w zakresie podczerwonym. Stanowią one część kampanii, której celem jest stworzenie wysokiej rozdzielczości map gazowego olbrzyma. Wykonane za pomocą VLT zdjęcia pomogą naukowcom zaplanować obserwacje za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Juno w nadchodzących miesiącach. Zespół pracujący pod kierownictwem Leigh Fletcher z University of Leicester w Wielkiej Brytanii zaprezentował nowe zdjęcia Jowisza podczas spotkania National Astronomy Meeting w Nottingham. Zdjęcia wykonane za pomocą instrumentu VISIR zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie stanowią element wysiłków, których celem jest poszerzenie naszej wiedzy o atmosferze Jowisza zanim doleci do niego sonda Juno. [caption id="attachment_10336" align="aligncenter" width="1000"]Zdjęcia stworzone na podstawie obserwacji za pomocą VLT w lutym i marcu 2016 roku przedstawiają dwie różne twarze Jowisza. Źródło: ESO/L.N. Fletcher Zdjęcia stworzone na podstawie obserwacji za pomocą VLT w lutym i marcu 2016 roku przedstawiają dwie różne twarze Jowisza. Źródło: ESO/L.N. Fletcher[/caption] W ramach kampanii obserwacyjnej wykorzystano kilka teleskopów znajdujących się w Chile i na Hawajach, jak również materiał zebrany przez amatorów astronomii z całego świata. Powstałe w jej ramach mapy nie tylko przedstawiają chwilowy wygląd atmosfery Jowisza, ale także zmiany, które zachodziły w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Sonda Juno została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2011 roku i przebyła już prawie 3000 milionów kilometrów, aby dotrzeć do układu Jowisza. Obserwacje wykonywane za pomocą instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy pozbawione będą ograniczeń charakteryzujących obserwacje wykonywane teleskopami naziemnymi - dlatego też dziwnym wydawać się może, że kampania obserwacyjna prowadzona z Ziemi uważana jest za tak ważną. Leigh Fltcher opisuje znaczenie tych obserwacji w przygotowywaniu na dotarcie Juno do Jowisza: "Te mapy pozwolą nam zaplanować całą serię obserwacji, które sonda Juno będzie prowadziła w nadchodzących miesiącach. Obserwacje na różnych długościach fali w zakresie podczerwonym pozwalają nam uzyskać trójwymiarowy obraz przepływu energii i materii w atmosferze." [caption id="attachment_10337" align="aligncenter" width="1000"]Powyższe zdjęcie przedstawia porównanie zdjęcia Jowisza w podczerwieni wykonanego techniką "lucky imaging" za pomocą instrumentu VISIR z bardzo wyraźnym zdjęciem amatorskim w zakresie widzialnym. Źródło: ESO/L.N. Fletcher/Damian Peach Powyższe zdjęcie przedstawia porównanie zdjęcia Jowisza w podczerwieni wykonanego techniką "lucky imaging" za pomocą instrumentu VISIR z bardzo wyraźnym zdjęciem amatorskim w zakresie widzialnym. Źródło: ESO/L.N. Fletcher/Damian Peach[/caption] Wykonywanie ostrych zdjęć przez gęstą i stale zmieniającą się ziemską atmosferę jest jednym z największych wyzwań astronomii obserwacyjnej prowadzonej za pomocą teleskopów naziemnych. Ten rzut oka na burzliwą atmosferę Jowisza poprzecinaną chłodnymi obłokami gazu, był możliwy dzięki technice zwanej "lucky imaging". Instrument VISIR wykonał serię zdjęć Jowisza z bardzo krótkim czasem naświetlania - w ten sposób powstały tysiące pojedynczych klatek. Z tych zdjęć wybrano tylko te "szczęśliwe", na których obraz jest w najmniejszym stopniu zakłócony przez atmosferę, a następnie je połączono w niesamowicie dokładne zdjęcia takie jak te przedstawione powyżej. Glenn Orton, lider naziemnej kampanii obserwacyjnej wspierającej misję Juno, tłumaczy dlaczego takie przygotowawcze obserwacje prowadzone z Ziemi są tak cenne: "Połączone wysiłki międzynarodowego zespołu astronomów i amatorów astronomii pozwolił nam na zebranie w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy niesamowicie obszernego zestawu danych. W połączeniu z obserwacjami wykonanymi przez Juno, dane zebrane za pomocą instrumentu VISIR pozwolą nam na scharakteryzowanie globalnej struktury termicznej Jowisza, jego gazowej otoczki i rozkładu różnego rodzaju gazów w atmosferze." https://www.youtube.com/watch?v=hAl8-SvGPPo Źródło: ESO]]> 10334 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli najszybciej rotującego brązowego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/27/astronomowie-odkryli-najszybciej-rotujacego-brazowego-karla/ Mon, 27 Jun 2016 13:42:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10341 Wizja artystyczna brązowego karła. Źródło: R. Hurt/NASA Wizja artystyczna brązowego karła. Źródło: R. Hurt/NASA[/caption] Astronomowie odkryli obiekt, który wydaje się być najszybciej obracającym się, ultra-chłodnym brązowym karłem. Super-krótki okres obrotu wokół własnej osi został zmierzony za pomocą 305-metrowej średnicy radioteleskopu Arecibo w Portoryko - tego samego teleskopu, który przyczynił się do odkrycia pierwszych planet pozasłonecznych. "Nasze odkrycie ultra-chłodnego karła podkreśla niesamowitą czułość radioteleskopu w Arecibo. To właśnie ta czułość pozwala nam mierzyć pola magnetyczne bardzo mało-masywnych gwiazd, brązowych karłów, a potencjalnie nawet planet. Zważając na fakt, że pola magnetyczne planet chronią życie przed szkodliwym działaniem wiatru gwiezdnego, to właśnie kolejne projekty badawcze wykorzystujące teleskop Arecibo będą kluczowe dla rozwoju naszej wiedzy o możliwości występowania życia na planetach krążących wokół innych gwiazd," mówi Aleksander Wolszczan, który wraz z Matthem Route odkrył promieniowanie w zakresie radiowym pochodzące od tego nowego brązowego karła. Odkrycie zostało szczegółowo opisane w najnowszym wydaniu periodyku The Astrophysical Journal Letters. Powtarzalne błyski radiowe emitowane przez brązowego karła pozwolił naukowcom zmierzyć wyjątkowo wysokie tempo rotacji tego egzotycznego obiektu. Ich odkrycie doskonale pokazuje, że nawet najchłodniejsze brązowe karły, a być może także młode gazowe olbrzymy, można odkrywać i badać wykorzystując do tego obserwacje radiowe. "Nasze odkrycie niesamowitego tempa rotacji J1122+25 tworzy nowe wyzwania dla teoretycznych modeli ewolucji rotacji tego typu obiektów i wewnętrznych dynamo napędzających ich pola magnetyczne," mówi Route. J1122+25 to skrócona wersja pełnego numeru katalogowego nowego brązowego karła - WISEPC J112254.73+255021.5. "Błyski radiowe i szybka rotacja J1122+25 pozwoli nam dowiedzieć się więcej o pochodzeniu i ewolucji pól magnetycznych brązowych karłów, a tego typu wiedzę będziemy mogli zastosować do młodych gazowych olbrzymów," dodaje Route. Jak dotąd zebrane dane dotyczące tego brązowego karła wskazują, że okres obrotu wokół własnej osi może wynosić 17, 34 lub 51 minut - sprecyzowanie ostatecznego okresu obrotu wymaga zebrania większej ilości danych. Niezależnie od tego, która z tych trzech wartości okaże się prawdziwa, będzie to okres wielokrotnie krótszy od najszybszych dotąd zmierzonych okresów obrotu dla brązowych karłów. Brązowy karzeł został po raz pierwszy odkryty za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE) w 2011 roku. Route i Wolszczan obserwowali ten obiekt, w pięciu różnych epokach w ciągu ośmiu miesięcy w ramach projektu poszukiwania brązowych karłów charakteryzujących się nagłymi rozbłyskami energii na falach radiowych. "J1122+25 znajduje się około 55 lat świetlnych od nas i jest jedynym z sześciu ultra-chłodnych brązowych karłów, na którym odkryto błyski radiowe," dodaje Route. Źródło: Penn State]]> 10341 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SDO obserwuje łuki materii nad powierzchnią Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/27/sdo-obserwuje-luki-materii-nad-powierzchnia-slonca/ Mon, 27 Jun 2016 14:52:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10344 10344 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Łazik Curiosity odkrywa dowody na dużo więcej tlenu w dawnej atmosferze Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/27/lazik-curiosity-odkrywa-dowody-duzo-wiecej-tlenu-dawnej-atmosferze-marsa/ Mon, 27 Jun 2016 20:37:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10349 Łazik Curiosity badający formację Kimberley w kraterze Gale na Marsie. Przed łazikiem widoczne są dwa otwory wywiercone przez instrument do pobierania próbek i kilka  ciemniejszych punktów, które zostały oczyszczone z pyłu. Źródło: MSSS/JPL/NASA Łazik Curiosity badający formację Kimberley w kraterze Gale na Marsie. Przed łazikiem widoczne są dwa otwory wywiercone przez instrument do pobierania próbek i kilka ciemniejszych punktów, które zostały oczyszczone z pyłu. Źródło: MSSS/JPL/NASA[/caption] Odkrycie tlenków manganu w marsjańskich skałach może nam powiedzieć jak bardzo Mars przypominał Ziemię w toku swojej ewolucji. Nowy artykuł opublikowany w periodyku Geophysical Research Letters ujawnia, że łazik Curiosity zaobserwował duże poziomy stężenia tlenków manganu w skałach marsjańskich - co może wskazywać na to, że w atmosferze Marsa w przeszłości znajdowało się dużo więcej tlenu. Taka informacja doskonale uzupełnia inne odkrycie łazika Curiosity - odkrycie dowodów na występowanie w przeszłości ogromnych jezior na powierzchni Marsa. "Wszystkie znane procesy prowadzące do powstawania takich związków manganu na Ziemi wymagają albo tlenu atmosferycznego albo mikrobów," mówi Nina Lanza, planetolog z Los Alamos National Laboratory oraz główna autorka artykułu opublikowanego w periodyku Amerykańskiej Unii Geofizycznej. "Teraz zaobserwowaliśmy tlenki manganu na Marsie i zastanawiamy się w jaki sposób mogły się tam znaleźć." Lanza do swoich badań wykorzystuje opracowany w Los Alamos instrument ChemCam znajdujący się na szczycie łazika Curiosity, którego zadaniem jest analiza chemiczna skał na Marsie. W przeciągu niecałych czterech lat od lądowania łazika na Marsie, ChemCam przeanalizował około 1500 różnych próbek skał i gleby. Jak na razie mikroby wydają się zbyt nieprawdopodobnym wytłumaczeniem istnienia tlenków manganu na Marsie, mówi Lanza, jednak możliwość występowania w przeszłości dużo większej ilości tlenu w atmosferze wydaje się realistyczna. "Tego typu związki z dużą ilością manganu nie mogą powstać bez dużej ilości wody w stanie ciekłym oraz silnie utleniających warunków," mówi Lanza. "Tutaj na Ziemi było bardzo dużo wody, jednak rozległych depozytów tlenków manganu nie było tu dopóki poziom tlenu w atmosferze nie wzrósł w skutek działalności mikrobów fotosyntetyzujących." W historii geologicznej Ziemi pojawienie się dużych ilości manganu jest istotnym markerem dużych zmian składu atmosfery - w szczególności znacznego wzrostu stężenia tlenu w powietrzu. Obecność tego samego typu związków na Marsie wskazuje, że podobny proces musiał mieć miejsce także tam. Jeżeli faktycznie tak było, w jaki sposób powstało to bogate w tlen środowisko na Marsie? "Jedną z możliwości jest powstawanie tlenu z rozkładu cząsteczek wody w czasie gdy Mars tracił swoje pole magnetyczne," mówi Lanza. "Uważa się, że w tym czasie wody na Marsie było całkiem dużo."  Jednak kiedy Mars tracił chroniące go pole magnetyczne, do powierzchni zaczęło docierać promieniowanie jonizujące, które rozbijało cząsteczki wody na tlen i wodór.  Stosunkowo niska grawitacja na Marsie nie była w stanie utrzymać bardzo lekkich atomów wodoru, które z czasem uciekły w przestrzeń kosmiczną. Jednak cięższe atomy tlenu pozostały w marsjańskiej atmosferze. Duża część tego tlenu  została uwięziona w skałach - to doprowadziło do powstania rdzawego, czerwonego pyłu pokrywającego dzisiaj powierzchnię planety.  Choć słynne czerwonawe tlenki żelaza wymagają umiarkowanego środowiska utleniającego, to do powstania tlenków manganu niezbędne jest silnie utleniające środowisko. Nowe wyniki wskazują, że w przeszłości atmosfera marsjańska charakteryzowała się dużo większą ilością tlenu. Materia bogata w mangan została odkryta w bogatych w minerały pęknięciach piaskowca w rejonie Kimberley wewnątrz krateru Gale badanego przez łazik Curiosity od czterech lat. Jednak to nie jest jedyne miejsce, w którym odkryto związki bogate w mangan. Łazik Opportunity, który badana powierzchnię Marsa od 2004 roku także niedawno odkrył bogate w mangan złoża znajdujące się tysiące kilometrów od łazika Curiosity - to wskazuje na fakt, że warunki niezbędne do powstania związków manganu nie były ograniczone jedynie do krateru Gale, a raczej były  to warunki globalne. Źródło: Los Alamos National Laboratory]]> 10349 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 242 http://drozdowski.org/2016/06/29/lazik-curiosity-odkrywa-dowody-na-duzo-wiecej-tlenu-w-dawnej-atmosferze-marsa/ 0 0 <![CDATA[Przyczajona czarna dziura prekursorem nowej populacji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/28/przyczajona-czarna-dziura-prekursorem-nowej-populacji/ Tue, 28 Jun 2016 06:00:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10352 Łącząc dane z obserwatorium Chandra i kilku innych teleskopów astronomowie ustalili prawdziwą naturę nietypowego źródła promieniowania w Drodze Mlecznej. Odkrycie wskazuje na to, że w naszej galaktyce może znajdować się dużo większa liczba czarnych dziur niż dotychczas uważano. Główna część zdjęcia przedstawia promieniowanie rentgenowskie zarejestrowane przez obserwatorium Chandra (fioletowy), na które nałożono obraz optyczny zarejestrowany za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Na mniejszych panelach u dołu widać jasne źródło w zakresie promieniowania radiowego, które jednocześnie jest bardzo ciemne w zakresie rentgenowskim. Dane te pozwalają ocenić, że w środku tego źródła znajduje się czarna dziura o masie równej kilku masom Słońca. Źródło: NASA/CXC/Univ.of Alberta/B. Tetarenko et al; optyczny: NASA/STScI; radiowy: NSF/NRAO/VLA/Curtin Univ./J.Miler-Jones Łącząc dane z obserwatorium Chandra i kilku innych teleskopów astronomowie ustalili prawdziwą naturę nietypowego źródła promieniowania w Drodze Mlecznej. Odkrycie wskazuje na to, że w naszej galaktyce może znajdować się dużo większa liczba czarnych dziur niż dotychczas uważano. Główna część zdjęcia przedstawia promieniowanie rentgenowskie zarejestrowane przez obserwatorium Chandra (fioletowy), na które nałożono obraz optyczny zarejestrowany za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Na mniejszych panelach u dołu widać jasne źródło w zakresie promieniowania radiowego, które jednocześnie jest bardzo ciemne w zakresie rentgenowskim. Dane te pozwalają ocenić, że w środku tego źródła znajduje się czarna dziura o masie równej kilku masom Słońca. Źródło: NASA/CXC/Univ.of Alberta/B. Tetarenko et al; optyczny: NASA/STScI; radiowy: NSF/NRAO/VLA/Curtin Univ./J.Miler-Jones[/caption] Astronomowie połączyli dane zebrane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz należącej do National Science Foundation  sieci Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) i doszli do wniosku, że osobliwe źródło promieniowania na falach radiowych uważane dotychczas za odległą galaktykę, w rzeczywistości jest pobliskim układem podwójnym składającym się z gwiazdy o małej masie i czarnej dziury. Odkrycie to wskazuje, że w naszej Galaktyce może znajdować się olbrzymia liczba czarnych dziur, które dotychczas pozostawały niezauważone. Od około dwudziestu lat astronomowie znają obiekt o oznaczeniu VLA J213002.08+120904 (w skrócie VLA J2130+12). Choć znajduje się on blisko linii widzenia do gromady kulistej M15, większość astronomów uważała, że źródłem jasnego promieniowania w zakresie radiowym była odległa galaktyka. Dzięki najnowszym pomiarom odległości wykonanym za pomocą międzynarodowej sieci teleskopów, m.in. EVN (European Very Long Baseline Interferometry Network),  Teleskopu w Green Bank oraz Obserwatorium Arecibo w Portoryko, astronomowie uświadomili sobie, że VLA J2130+12 znajduje się 7200 lat świetlnych od nas - zatem znajduje się w naszej własnej galaktyce - Drodze Mlecznej - blisko pięć razy bliżej niż gromada kulista M15.  Zdjęcie wykonane za pocą obserwatorium Chandra wskazuje, że źródło emituje bardzo niewiele promieniowania w zakresie rentgenowskim, podczas gdy najnowsze dane zebrane za pomocą VLA wskazują, że jest ono bardzo jasne w zakresie radiowym. Najnowsze badania wskazują, że VLA J2130+12 jest czarną dziurą o masie kilkukrotnie większej od masy Słońca, która powoli odziera z materii towarzyszącą jej gwiazdę. Przy tak niewielkim tempie zasysania materii VLA J2130+12 nie był dotychczas obiektem podejrzewanym o to, że jest czarną dziurą, ponieważ nie posiadał niektórych charakterystycznych dla tego typu obiektów oznak. "Zazwyczaj odkrywamy czarne dziury gdy zasysają one ogromne ilości materii ze swoich gwiezdnych towarzyszy. Zanim opadnie na czarną dziurę, taka materia bardzo się podgrzewa i staje się bardzo jasna w zakresie rentgenowskim," mówi Bailey Tetarenko z University of Alberta w Kanadzie, który kierował badaniami. "Natomiast ta czarna dziura jest na tyle spokojna, że praktycznie jest niewidoczna." To pierwszy w historii przypadek odkrycia układu podwójnego z czarną dziurą poza gromadą kulistą, w którym udało się odkryć czarną dziurę w fazie spokojnego zasysania niewielkiej ilości materii. Obserwacje wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pozwoliły przypisać VLA J2130+12 o gwiazdy o masie zaledwie 1/10 do 1/5 masy Słońca. Obserwowana jasność w zakresie radiowym oraz ograniczenie jasności w zakresie rentgenowskim pozwoliły badaczom wyeliminowanie innych możliwych interpretacji, takich jak np. ultra-chłodne karły, gwiazdy neutronowe czy białe karły ściągające materię z gwiezdnego towarzysza. Ze względu na fakt, że te konkretne badania ograniczały się jedynie do bardzo małego wycinka nieba, można wnioskować, że musi istnieć o wiele więcej takich układów podwójnych ze spokojną czarną dziurą. Szacunki wskazują, że w naszej Galaktyce może się znajdować od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów takich czarnych dziur - to prawie 3-10 tysięcy razy więcej niż wskazywały na to wcześniejsze badania. "W naszej galaktyce musi istnieć wiele więcej takich czarnych dziur - chyba że mieliśmy naprawdę niesamowicie duże szczęście, aby odkryć jeden taki obiekt na tak małym skrawku nieba," mówi współautor opracowania Arash Bahramian z University of Alberta. Istnieją także inne implikacje faktu ustalenia, że VLA J2130+12 znajduje się stosunkowo blisko nas. "Niektóre z tych nieodkrytych czarnych dziur mogą znajdować się bliżej Ziemi niż nam się wydawało," mówi Robin Arnason, współautor z Western University w Kanadzie. "Jednak nie ma co się obawiać - nawet w takiej sytuacji owe czarne dziury wciąż znajdowałyby się wiele lat świetlnych od nas." Aby możliwe było odkrycie kolejnych obiektów tego typu niezbędne będzie przeprowadzenie  przeglądów rozległych obszarów nieba w zakresie rentgenowskim i radiowym. Jeżeli, tak jak wiele innych, ta czarna dziura powstała w płaszczyźnie dysku Drogi Mlecznej, potrzebowała niezłego przyspieszenia przy narodzinach, aby znaleźć się tam gdzie teraz się znajduje, 3000 lat świetlnych nad płaszczyzną galaktyki. Artykuł opisujący wyniki badań opublikowany został w periodyki The Astrophysical Journal. Źródło: NASA]]> 10352 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają księżyc Makemake w Pasie Kuipera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/28/naukowcy-odkrywaja-ksiezyc-nad-makemake-pasie-kuipera/ Tue, 28 Jun 2016 08:00:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10355 Zespół naukowców z SwRI odkrył na zdjęciach zarejestrowanych za pomocą WFC3 na HST mały, ciemny księżyc krążący wokół Makemake. Zdjęcie przedstawia dwa różne ujęcia Makemake wykonane w odstępie dwóch dni. Księżyc widoczny jest tuż nad Makemake na zdjęciu po lewej, jednak na zdjęciu po prawej całkowicie skrywa się w blasku swojej macierzystej planety karłowatej. Źródło: NASA/Hubble WFC3/SwRI/Alex Parker Zespół naukowców z SwRI odkrył na zdjęciach zarejestrowanych za pomocą WFC3 na HST mały, ciemny księżyc krążący wokół Makemake. Zdjęcie przedstawia dwa różne ujęcia Makemake wykonane w odstępie dwóch dni. Księżyc widoczny jest tuż nad Makemake na zdjęciu po lewej, jednak na zdjęciu po prawej całkowicie skrywa się w blasku swojej macierzystej planety karłowatej. Źródło: NASA/Hubble WFC3/SwRI/Alex Parker[/caption] Zespół naukowców kierowany przez Southwest Research Institute odkrył ciemny księżyc krążący wokół Makemake, jednej z "czterech dużych" planet karłowatych krążących wokół Słońca w Pasie Kuipera. Odkrycie zostało opisane w artykule pt. "Discovery of Makemakean Moon" opublikowanym 27 czerwca w periodyku Astrophysical Journal Letters. "Księżyc krążący wokół Makemake dowodzi, że wciąż na odkrycie czekają naprawdę niesamowite obiekty, nawet w miejscach, w których już ich szukaliśmy," mówi dr Alex Parker, główny autor artykułu i astronom SwRI, który odkrył księżyc. Parker zauważył niewielki punkt świetlny w pobliżu planety karłowatej na zdjęcia wykonanych za pomocą kamery Wide Field Camera 3 zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. "Księżyc Makemake - nazwany MK2 - jest bardzo ciemny. To obiekt 1300 razy ciemniejszy od Makemake." Konfiguracja orbity sprawiająca, że dla obserwatora z Ziemi, jest ona widoczna od strony krawędzi, z pewnością pozwoliła księżycowi uniknąć wykrycia przez długi czas, bowiem przez większość czasu znajduje się on w blasku lodowej Makemake, która jest jednym z najjaśniejszych obiektów Pasa Kuipera (jej jasność przebija tylko Pluton). Średnica księżyca szacowana jest na mniej niż 160 km, a średnica Makemake szacowana jest na ok. 1400 kilometrów. Odkryta w 2005 roku Makemake ma kształt piłki do futbolu amerykańskiego i pokryta jest zamarzniętym metanem. "Dzięki odkryciu księżyca, możemy policzyć masę i gęstość Makemake," mówi Parker. "Możemy także porównać orbity i właściwości planety karłowatej i jej księżyca, aby zrozumieć pochodzenie i historię tego układu. Możemy także porównać Makemake i jej księżyc z innymi tego typu układami - co pozwoli nam z kolei zrozumieć procesy, które kształtowały ewolucję naszego Układu Słonecznego." [caption id="attachment_10356" align="aligncenter" width="1000"]Źródło: NASA/SwRI/Alex Parker Źródło: NASA/SwRI/Alex Parker[/caption] Po odkryciu MK2 wiemy, że wszystkie cztery aktualnie znane planety karłowate posiadają co najmniej po jednym księżycu. Fakt, że księżyc Makemake tak długo wymykał się naukowcom, pozwala twierdzić, że inne duże obiekty Pasa Kuipera mogą także posiadać ukryte księżyce. Źródło: SwRI]]> 10355 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Próbki materii z planetoidy Itokawa wiele mówią o historii Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/28/probki-materii-planetoidy-itokawa-mowia-o-historii-ukladu-slonecznego/ Tue, 28 Jun 2016 09:30:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10359 Wzory na powierzchni jednego z mikroskopowych rozmiarów ziaren pyłu z powierzchni planetoidy Itokawa. Źródło: JAXA Wzory na powierzchni jednego z mikroskopowych rozmiarów ziaren pyłu z powierzchni planetoidy Itokawa. Źródło: JAXA[/caption] W 2003 roku japońska agencja kosmiczna JAXA (Japanese Aerospace Exploration Agency) wystrzeliła w przestrzeń kosmiczną sondę Hayabusa. Celem misji było dotarcie do planetoidy 25143 Itokawa w 2005 roku. Po dotatciu na miejsce sonda zbadała liczne cechy Itokawy, włącznie z jej kształtem, topografią, składem chemicznym, barwą, spinem, gęstością czy historią. Jednak najbardziej ekscytującą częścią misji było zebranie próbek materii z planetoidy i przesłanie ich na Ziemię. W toku misji pojawiły się liczne komplikacje, włącznie z awarią Minervy, mini-lądownika, który miał odłączyć się od Hayabusy. Jednak Hayabusa wylądowała na planetoidzie i zebrała próbki materii - niewielkie ziarna materii znajdującej się na powierzchni Itokawy.  Była to pierwsza misja, która obejmowała lądowanie, zebranie próbek i przesłanie ich na Ziemię od czasu misji na Księżyc. Gdy zebrana materia powróciła na Ziemię w 2010 roku, a naukowcy potwierdzili, że to faktycznie materia z powierzchni planetoidy, wśród naukowców zapanowało podekscytowanie. Owe ziarna miały stać się kluczem do zrozumienia wczesnego okresu Układu Słonecznego, kiedy to formowały się dopiero obiekty planetarne. I faktycznie - zebrana na Itokawie materia przedstawiała gwałtowną historię ostatnich 4,5 miliarda lat. Same ziarna były naprawdę mikroskopicznych rozmiarów - ich średnica sięgała 10 mikrometrów. Wzory na ich powierzchni trzeba było liczyć w nanometrach. Początkowo naukowcy uważali, że wszystkie wzory na powierzchni ziaren były tego samego typu. Jednak zespół badawczy wykorzystał mikroskopy elektronowe oraz techniki mikrotomografii rentgenowskiej do odkrycia czterech różnych typów wzorów na powierzchni ziaren materii z planetoidy. [caption id="attachment_10361" align="aligncenter" width="580"]Sonda Hayabusa spłonęła przy wejściu w ziemską atmosferę, jednak kapsuła zawierająca próbki przetrwała. Błyszczący fragment w dolnej części czoła strumienia odłamków to kapsuła z próbkami. Zdjęcie: NASA Ames, domena publiczna Sonda Hayabusa spłonęła przy wejściu w ziemską atmosferę, jednak kapsuła zawierająca próbki przetrwała. Błyszczący fragment w dolnej części czoła strumienia odłamków to kapsuła z próbkami. Zdjęcie: NASA Ames, domena publiczna[/caption] Pierwszy wzór, który mógł powstać 4,5 miliarda lat temu wykazywał cechy krystalizacji spowodowanej intensywnym ogrzewaniem. W tym okresie czasu Itokawa była częścią większej planetoidy. Drugi wzór wskazuje na kolizję z meteorem, do której doszło około 1,3 miliarda lat temu. Kolejny wzór powstał wskutek oddziaływania z wiatrem słonecznym między 1 milionem a 1 tysiącem lat temu. Czwarty wzór odkryty przez naukowców wskazuje na tarcie między poszczególnymi ziarnami. Zebrane dane prowadzą do wniosku, że Itokawa nie zawsze charakteryzowała się obecnym kształtem i formą. Gdy powstała ponad 4 miliardy lat temu jej rozmiary były około 40 razy większe od obecnych. Obiekt macierzysty uległ zniszczeniu i naukowcy uważają, że Itokawa powstała właśnie z fragmentów tego obiektu. Jeżeli jeszcze miałeś jakieś wątpliwości co do burzliwej natury Układu Słonecznego, ziarna materii z Itokawy powinny je rozwiać. Kolizje, fragmentacje, bombardowania i oczywiście wiatr słoneczny - to wydaje się normą w historii Układu Słonecznego. Samo zebranie próbek z Itokawy było tak naprawdę efektem dużej ilości szczęścia. Mechanizm zbierania próbki na pokładzie Hayabusy uległ awarii, a ziarna pyłu, które po latach dotarły na Ziemie zostały zdmuchnięte z powierzchni podczas lądowania sondy. Po jakimś czasie część z tych ziaren opadając opadła na kapsułę przeznaczoną na zebrane próbki. Swoją drogą JAXA już wyniosła w przestrzeń kosmiczną następcę sondy Hayabusa - o nazwie Hayabusa 2. Sonda została wystrzelona w grudniu 2014 roku i zmierza aktualnie do planetoidy 162173 Ryugu. Powinna do niej dotrzeć w lipcu 2018 roku, a następnie spędzi w jej pobliżu około 1.5 roku. Hayabusa 2 także została zaprojektowana z myślą o zebraniu próbek materii i przesłaniu ich na Ziemię - tym razem jednak sonda spróbuje wbić się w powierzchnię planetoidy i pobrać próbki spod powierzchni. Hayabusa 2 powinna powrócić na Ziemię w grudniu 2020 roku. [caption id="attachment_10360" align="aligncenter" width="580"]Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Hayabusa oddalającą się od Ziemi. Źródło: JAXA Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Hayabusa oddalającą się od Ziemi. Źródło: JAXA[/caption] Sonda Hayabusa doświadczyła kilku usterek, włącznie z usterką lądownika, problemami z pobraniem próbki, a nawet uszkodzeń paneli słonecznych wskutek rozbłysku słonecznego, które doprowadziły do obniżenia ilości energii i opóźnienia w dotarciu do Itokawy. A mimo to - była to udana misja. Jeżeli Hayabusa 2 uniknie przynajmniej niektórych z tych problemów, kto wie czego możemy się dowiedzieć z bardziej planowo zebranych próbek? Źródło: UniverseToday]]> 10359 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie publikują dane z niesamowitego przeglądu odległego kosmosu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/28/astronomowie-publikuja-dane-niesamowitego-przegladu-odleglego-kosmosu/ Tue, 28 Jun 2016 13:02:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10366 Zdjęcie niewielkiego wycinka (0,4%) pola UDS. Większość obiektów na tym zdjęciu stanowią bardzo odległe galaktyki oddalone od nas o ponad 9 miliardów lat świetlnych. Na pełnym zdjęciu wykryto 250 000 galaktyk na obszarze równym czterem tarczom Księżyca w pełni. Źródło: Omar Almaini, University of Nottingham Zdjęcie niewielkiego wycinka (0,4%) pola UDS. Większość obiektów na tym zdjęciu stanowią bardzo odległe galaktyki oddalone od nas o ponad 9 miliardów lat świetlnych. Na pełnym zdjęciu wykryto 250 000 galaktyk na obszarze równym czterem tarczom Księżyca w pełni. Źródło: Omar Almaini, University of Nottingham[/caption] W dniu dzisiejszym (28 czerwca) astronomowie opublikowali spektakularne, nowe, zdjęcia odległego Wszechświata zarejestrowane w podczerwieni. Jest to najgłębsze zdjęcie wykonane na tak dużym obszarze nieba. Zespół pracujący pod kierownictwem prof. Omara Almaini zaprezentował wyniki swoich badań podczas National Astronomy Meeting na University of Nottingham. Ostateczne dane zebrane w ramach przeglądu nieba Ultra-Deep Survey (UDS) pozwoliły stworzyć niezwykle głęboką mapę obszaru o powierzchni około czterokrotnie większego od powierzchni tarczy Księżyca w pełni. Na tym obszarze udało się odkryć ponad 250 000 galaktyk, wśród których kilkaset widzimy z czasów gdy Wszechświat miał mniej niż miliard lat. Astronomowie z całego świata będą wykorzystywali nowe zdjęcia do badania wczesnych etapów formowania się i ewolucji galaktyk. Opublikowanie ostatecznych zdjęć z UDS stanowi punkt kulminacyjny projektu, w ramach którego zbieranie danych rozpoczęto w 2005 roku. Naukowcy korzystając z teleskopu UKIRT (United Kingdom Infrared Telescope) na Hawajach wielokrotnie obserwowali ten sam wycinek nieba, stopniowo zbierając ponad 1000 godzin danych obserwacyjnych. Obserwacje prowadzone w podczerwieni są kluczowe w badaniach bardzo odległych obiektów, bowiem promieniowanie widzialne przesunięte jest ku czerwieni ze względu na rozszerzanie się Wszechświata. Ze względu na skończoną prędkość światła, najodleglejsze galaktyki obserwowane są w takim stanie, w jakim były miliardy lat temu. "Dzięki danym z przeglądu UDS możemy badać  liczne odległe galaktyki i obserwować w jaki sposób ewoluowały na różnych etapach historii Wszechświata," mówi Almaini. UDS to najgłębszy z pięciu projektów realizowanych łącznie w ramach UKIRT Infrared Deep Sky Survery (UKIDSS). Wcześniej publikowane cząstkowe dane z przeglądu UDS umożliwiły już pewien postęp w rozwoju naszej wiedzy, m.in. w badaniach najwcześniejszych galaktyk istniejących w pierwszym miliardzie lat po Wielkim Wybuchu, w pomiarach rozrostu galaktyk w czasie i badaniach wielkoskalowego rozkładu galaktyk we Wszechświecie, który pozwolił oszacować masę 'ciemnej materii' istniejącej w przestrzeni kosmicznej. Głębia najnowszych zdjęć z pewnością doprowadzi do kolejnych przełomowych odkryć. "W szczególności zainteresowani jesteśmy zrozumieniem dramatycznej transformacji wielu masywnych galaktyk, do której doszło około 10 miliardów lat temu," mówi dr William Hartley z University College w Londynie. "W tym okrasie w wielu galaktykach gwałtownie ustały procesy gwiazdotwórcze i doszło do zmian kształtu galaktyk w sferoidalny. Do dzisiaj nie wiemy dlaczego tak się stało, ale najnowsze zdjęcia z projektu UDS pozwolą nam zaobserwować wiele galaktyk w trakcie tej transformacji. Dlatego też mamy nadzieję, że teraz uda się rozwiązać tę zagadkę." Źródło: RAS]]> 10366 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROFAZA przedstawia: Pas Kuipera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/28/astrofaza-przedstawia-pas-kuipera/ Tue, 28 Jun 2016 13:52:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10370 10370 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[CR7 nie jest sama - grupa super jasnych galaktyk z epoki rejonizacji!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/28/cr7-grupa-super-jasnych-galaktyk-epoki-rejonizacji/ Tue, 28 Jun 2016 19:03:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10373 ateamofsuper Astronomowie zidentyfikowali rodzinę niesamowitych galaktyk, które mogą rzucić światło na transformację, która miała miejsce we wczesnym Wszechświecie, zwaną epokę rejonizacji. Dr David Sobral z Lancaster University przedstawił wczoraj (27/6) podczas National Astronomy Meeting w Nottingham wyniki badań prowadzonych przez jego zespół. Około 150 milionów lat po Wielkim Wybuchu, ponad 13 miliardów lat temu Wszechświat był całkowicie nieprzezroczysty dla wysokoenergetycznego promieniowania ultrafioletowego. Jego przepływ blokowany był przez neutralny gaz wodorowy. Astronomowie od dawna wiedzą, że ten etap zakończył się tak zwaną epoką rejonizacji, w której promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez pierwsze gwiazdy zaczęło rozbijać neutralne atomy wodoru, i w końcu mogło swobodnie przemieszczać się w przestrzeni kosmicznej. Ten okres rejonizacji stanowi kluczowe przejście między stosunkowo prostym wczesnym Wszechświatem, w którym dominowała materia składająca się z wodoru i helu, a Wszechświatem jaki znamy dzisiaj: przezroczystym w wielkiej skali i wypełnionym cięższymi pierwiastkami. W 2015 roku Sobral kierował zespołem, który odkrył pierwszą spektakularnie jasną galaktykę z czasów epoki rejonizacji - nazwaną Cosmos Redshift 7 lub CR7 - w której mogły znajdować się gwiazdy pierwszej generacji. Ten sam zespół był w stanie odkryć kolejną galaktykę tego typu - MASOSA, która wraz z galaktyką Himiko odkrytą przez zespół z Japonii, wskazuje na dużo większą populację podobnych obiektów zbudowanych z pierwszych gwiazd i/lub czarnych dziur. [caption id="attachment_10375" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna przedstawiająca CR7, bardzo odległą galaktykę odkrytą za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu. Wizja artystyczna przedstawiająca CR7, bardzo odległą galaktykę odkrytą za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu. je[/caption] Wykorzystując teleskopy Subaru oraz Kecka na Hawajach, Bardzo Duży Teleskop w Chile, Sobral wraz ze swoim zespołem odkrył kolejne obiekty należące do tej kategorii. Wszystkie nowo odkryte galaktyki charakteryzują się otaczającym je wielkim bąblem zjonizowanego gazu. Komentując odkrycie, Sobral powiedział: "Gwiazdy i czarne dziury należące do najwcześniejszych, najjaśniejszych galaktyk musiały emitować tak dużo promieniowania ultrafioletowego, że stosunkowo szybko zaczęły rozbijać atomy wodoru w swoim otoczeniu. Słabsze galaktyki pozostawały skryte w materii neutralnej jeszcze przez długi okres czasu. Nawet gdy później stały się widoczne, wciąż widać wokół nich dużo nieprzezroczystej materii." "Dzięki temu jasne galaktyki widzimy dużo wcześniej w historii Wszechświata, co pozwala nam nie tylko na badanie samej rejonizacji, lecz także na badanie właściwości pierwszych galaktyk i czarnych dziur, które mogą się w nich znajdować," dodaje członek zespołu Jorryt Matthee, doktorant z Obserwatorium w Lejdzie. Źródło: RAS]]> 10373 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gorące planety skaliste mogą zmieniać swój skład chemiczny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/29/gorace-planety-skaliste-moga-zmieniac-swoj-sklad-chemiczny/ Wed, 29 Jun 2016 06:59:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10377 6-whathappensw Media często nas informują, że celem poszukiwaczy planet pozasłonecznych jest odnalezienie skalistej planety o rozmiarach Ziemi, krążącej wokół gwiazdy takiej jak Słońce, w odległości umożliwiającej istnienie wody w stanie ciekłym na jej powierzchni. Innymi słowy - celem poszukiwań jest odnalezienie Ziemi 2.0. Jednak istnieją ważne powody, dla których powinniśmy być zainteresowani badaniem innych światów, nawet jeżeli na ich powierzchni nie może występować życie. Gorące, skaliste planety mogą skrywać cenne wskazówki co do charakteru i ewolucji wczesnej Ziemi. Teleskop Keplera odkrył podczas swojej misji ponad 100 gorących, skalistych planet krążących stosunkowo blisko swojej gwiazdy macierzystej. Jeżeli te planety powstały z obłoków międzygwiezdnych o podobnej do ziemskiej obfitości związków lotnych takich jak wodór, woda czy dwutlenek węgla - wokół niż mogą utrzymywać się parne atmosfery. Powolne "gotowanie na parze" takiej planety nie tylko wygładza zmarszczki na jej powierzchni. Ze względu na fakt, że pierwiastki tworzące skały mogą rozpuszczać się w parze, z czasem może dojść do zmian składu chemicznego, gęstości i budowy wewnętrznej takiej planety - szczególnie jeżeli cała lub część tej parnej atmosfery z czasem ucieknie w przestrzeń kosmiczną. Bruce Fegley oraz Katharina Lodders-Fegley, profesorowie nauk o Ziemi i planetolodzy z Washington University w St. Louis, opublikowali modele chemii parnej atmosfery pozostającej w równowadze z oceanem magmy przy różnych temperaturach i ciśnieniu. Modele zostały opublikowane 20 czerwca 2016 roku w periodyku The Astrophysical Journal. Na podstawie swoich badań, naukowcy wypracowali zestaw wskazówek dla poszukiwaczy planet, dotyczących tego co naukowcy mogą dostrzec gdy skierują swoje teleskopy na gorące planety skaliste. Fakt, że poszukiwacze planet odkryli wiele gorących planet skalistych rozmiarami przypominających Ziemię to tylko jeden z trzech dowodów na wartość tych badań. Pozostałe dwa to rozpuszczalność krzemionki i innych związków, z których zbudowane są skały oraz teoria mówiąca o tym, że Ziemia także na wczesnym etapie swojej ewolucji miała parną atmosferę. Sama idea tego, że skały rozpuszczają się pod wpływem pary wydaje się mało prawdopodobna na pierwszy rzut oka, ale to wiedza powszechna wśród geologów. "Geologowie głównie skupiają się na bardzo gorącej wodzie lub mieszaninach wody i pary, natomiast my skupiamy się na samej parze i temperaturach o kilkaset stopni wyższych," mówi Fegley. Podejrzenie, że wczesna Ziemia posiadała własną parną atmosferę sięga roku 1974, kiedy to Gustave Arrhenius z Scripps Institute of Oceanography zasugerował, że planetazymale, które uderzały w formującą się Ziemię topiły się i uwalniały związki lotne do atmosfery. Pierwszy model parnej atmosfery wczesnej Ziemi przedstawiony został w 1985 roku przez Yutaka Abe i Takafumi Matsui z Uniwersytetu Tokijskiego. "Głównie interesowała ich fizyka tego zagadnienia i kwestia tego czy gazy cieplarniane działające niczym koc termiczny byłyby w stanie utrzymać powierzchnię planety w stanie stopiony. Wydaje mi się, że jako pierwsi skupiamy się na szczegółach chemicznych tego procesu." Fegley i Lodders szczególnie dokładnie przyjrzeli się magnezowi, krzemowi i żelazu, trzem najpowszechniejszych pierwiastkom, które w połączeniu z tlenem tworzą skały - zarówno na Ziemi, jak i na innych planetach typu ziemskiego oraz planetach pozasłonecznych krążących wokół gwiazd charakteryzujących się składem chemicznym podobnym do składu Słońca. Pierwiastki niezbędne do powstania skał wchodzą w atmosferę jako wodorotlenki (Si(OH)4, Fe(OH)2, Mg(OH)2). Ze względu na różną rozpuszczalność tych związków w parze, ugotowanie planety na parze może zmienić jej skład chemiczny. "Dla przykładu potas, łatwo rozpuszcza się w parze i jeżeli w ten sposób ucieknie z planety, tracimy także jego radioaktywny izotop co wpływa na zmianę ilości wytwarzanego ciepła na planecie," mówi Fegley. "Jeżeli w atmosferze rozpuści się więcej krzemu niż magnezu, a część atmosfery odparuje w przestrzeń kosmiczną, zmieni się stosunek obfitości tych pierwiastków na planecie. To może tłumaczyć dlaczego stosunek  krzemu do magnezu na Ziemi jest o 15 procent mniejszy od tego na Słońcu, pomimo faktu, że obydwa ciała powstały z tego samego obłoku międzygwiezdnego." "Jeżeli wygotujemy dużo krzemu, może powstać planeta dużo gęstsza niż byśmy oczekiwali. I faktycznie naukowcy odkrywają bardzo gęste planety pozasłoneczne," mówi Fegley. "Czasami gęstość planety jest niesamowicie wysoka. Gęstość Ziemi wynosi 5,51 g/cm3, ale Corot-7b charakteryzuje się gęstością bliską 10 g/cm3." Choć naukowcy bazują swoje eksperymenty na modelach numerycznych - ich wnioski można testować obserwacyjnie. "Mamy nadzieje, że astrofizycy przygotowujący diagramy masa/promień przy badaniu składu wewnętrznego planet będą uwzględniać także skład chemiczny inny niż na Ziemi," mówi Fegley. "Mamy także nadzieję na to, że spektrometry kosmiczne będą przygotowane także do badania gorących planet skalistych. Astrofizycy obserwują krzem, magnez i sód uwalniany z atmosfer gorących jowiszów i gorących neptunów, jednak jak dotąd nie zauważyli takich w przypadku gorących planet skalistych," dodaje Fegley. Intensywne promieniowanie ultrafioletowe z pobliskiej gwiazdy najprawdopodobniej rozbija cząsteczki wodorotlenków w górnych warstwach atmosfery. "Fotoprodukty" tych reakcji takie jak monoatomowe gazy aluminium, wapnia, żelaza, magnezu i krzemu mogą być łatwiejsze do zaobserwowania ze względu na ich obfitość oraz wyraźne linie widmowe. Źródło: Washington University in St. Louis]]> 10377 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble łowi kosmiczną kijankę - LEDA 36252]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/29/hubble-lowi-kosmiczna-kijanke-leda-36252/ Wed, 29 Jun 2016 09:14:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10381 LEDA 36252 Najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia kosmiczną kijanką charakteryzującą się jasną głową i wydłużonym tułowiem wijącym się w atramentowo czarnej przestrzeni kosmicznej. Tego typu galaktyki są bardzo rzadkie i ciężko je dostrzec w lokalnym Wszechświecie. Ten niesamowity przykład nazwany LEDA 36252 badany był w ramach programu badań tajemniczych właściwości tego typu obiektów. Program zakończył się ciekawymi wynikami. Wszechświat wypełniony jest wirującymi galaktykami przemieszczającymi się w pustce przestrzeni kosmicznej. Choć dwoma głównymi typami galaktyk są galaktyki spiralne galaktyki eliptyczne, to oprócz nich możemy także znaleźć liczne galaktyki, które wymykają się z tej klasyfikacji. Galaktyka LEDA 36252 - znana także jako Kiso 5639 - stanowi dobry przykład galaktyki kijankowatej, która charakteryzuje się jasną, kompaktową głową i długim ogonem gwiazd. Tego typu galaktyki należą do rzadkości w lokalnym Wszechświecie - w próbce 10 000 galaktyk z naszego najbliższego otoczenia, tylko 20 należy do tej grupy. Niemniej jednak tego typu galaktyki były powszechniejsze we wczesnym Wszechświecie. [caption id="attachment_10383" align="aligncenter" width="1000"]LEDA 36252 widziana z Ziemi LEDA 36252 widziana z Ziemi[/caption] Powyższe zdjęcie LEDA 36252 zostało wykonane w ramach badań właściwości galaktyk. To idealne kosmiczne laboratorium dla astronomów badających akrecję gazu przez galaktyki i formowanie się gromad kulistych. Gwiazdy znajdujące się wewnątrz takich galaktyk charakteryzują się sędziwym wiekiem - są one żywą skamieliną z okresu wczesnego Wszechświata i z czasów formowania się tych galaktyk. Niemniej jednak, badania LEDA 36252 przyniosły niespodziewane wyniki; je głowa zawiera masą zaskakująco młodych gwiazd o łącznej masie równej masie 10 000 Słońc. Gwiazdy te pogrupowane są w duże gromady i wydają się składać głównie z wodoru i helu z niesamowicie małą domieszką jakichkolwiek innych pierwiastków. Astronomowie uważają, że intensywne procesy gwiazdotwórcze, które doprowadziły do powstania tych gwiazd, rozpoczęły się gdy galaktyka przyciągnęła duże ilości pierwotnego gazu - gazu, który w bardzo niewielkim stopniu został wzbogacony o cięższe pierwiastki powstałe we wnętrzach wcześniejszych gwiazd. https://www.youtube.com/watch?v=i_Ei3vwHqXA Także wydłużony ogon galaktyki rozciągający się od głowy usiany jasnymi, niebieskimi gwiazdami, zawiera co najmniej cztery wyróżniające się obszary formowania gwiazd. Wydają się one jednak starsze od tych w głowie galaktyki. Obserwacje wskazują także na oznaki występowania silnych wiatrów gwiezdnych i eksplozji supernowych, które doprowadziły do powstania dziur w głowie LEDA 36252. Obserwacje prowadzone za pomocą kamery WFC3, a które składają się na powyższe zdjęcie, porywały szeroki zakres widma elektromagnetycznego od ultrafioletu, przez pasmo optyczne, H-alfa do podczerwieni. Źródło: ESO]]> 10381 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble zaobserwował zorzę w atmosferze Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/30/hubble-zaobserwowal-zorze-atmosferze-jowisza/ Thu, 30 Jun 2016 14:00:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10387 This image combines an image taken with Hubble Space Telescope in the optical (taken in spring 2014) and observations of its auroras in the ultraviolet, taken in 2016. To zdjęcie przedstawia zdjęcie Jowisza wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w zakresie optycznym w 2014 roku i obserwacje zórz w ultrafiolecie wykonane w 2016 roku.[/caption] Astronomowie korzystają z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do badania zórz pojawiających się na biegunach największej planety Układu Słonecznego - Jowisza. Program obserwacyjny przygotowano z myślą o wspieraniu pomiarów, które wykonywane będą przez sondę Juno, która właśnie teraz zbliża się do Jowisza. Jowisz, największa planeta w Układzie Słonecznym, najbardziej znany jest z kolorowych pasm chmur i potężnych plam, z których najbardziej  znana jest Wielka Czerwona Plama.  Teraz astronomowie skupili się na innej cesze charakterystycznej dla tej planety, korzystając z możliwości obserwacji promieniowania ultrafioletowego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Wyjątkowo wyraźna poświata widoczna w najnowszych danych obserwacyjnych to zorza. Tego typu zorze powstają gdy wysokoenergetyczne cząsteczki wchodzą w atmosferę planety w pobliżu biegunów magnetycznych i zderzają się z atomami gazu. Oprócz rejestrowania tak fenomenalnych zdjęć jak powyżej, program obserwacyjny ma na celu określenie w jaki sposób różne składniki zorzy na Jowiszu odpowiadają na zmienne warunki wiatru słonecznego - strumienia naładowanych cząsteczek emitowanych stale przez Słońce. https://www.youtube.com/watch?v=ihDFCs3o-gI Cały program obserwacyjny idealnie zbiegł się w czasie z lotem sondy Juno, która aktualnie przemieszcza się przez strumień wiatru słonecznego w pobliżu Jowisza i wejdzie na orbitę wokół planety już za 5 dni. Podczas gdy Hubble bada i mierzy zorze na Jowiszu, sonda Juno będzie wykonywała pomiary właściwości samego wiatru słonecznego - to przykład idealnej współpracy teleskopu i sondy kosmicznej. "Te zorze są bardzo dramatyczne i są to jedne z najbardziej aktywnych zórz jakie dane mi było obserwować," mówi Jonathan Nichols z University of Leicester w Wielkiej Brytanii, główny badacz tego projektu. "Można by pomyśleć, że Jowisz zrobił pokaz fajerwerków specjalnie na przylot sondy Juno." Aby zaobserwować zmiany zórz, Hubble obserwuje Jowisza codziennie przez okres około miesiąca. Wykorzystując tak powstałą serię zdjęć możliwe będzie stworzenie filmu przedstawiającego ruch zorzy pokrywającej obszar większy od rozmiarów Ziemi. https://www.youtube.com/watch?v=hPC9pLZ51S8 Oprócz tego, że zorze na Jowiszu są olbrzymie, są także setki razy bardziej energetyczne niż zorze na Ziemi. I w przeciwieństwie do zórz obserwowanych na Ziemi, jowiszowe zorze nigdy nie zanikają. Podczas gdy na Ziemi najintensywniejsze zorze powodowane są przez burze słoneczne - y naładowane cząsteczki uderzają w górne warstwy atmosfery, wzbudzają gazy atmosferyczne i sprawiają, że zaczynają one świecić na czerwono, zielono i fioletowo - Jowisz ma dodatkowe źródło napędzające powstawanie zorzy. Silne pole magnetyczne gazowego olbrzyma przechwytuje naładowane cząsteczki ze swojego otoczenia. Dotyczy to nie tylko naładowanych cząsteczek wiatru słonecznego lecz także cząsteczek wyrzucanych w przestrzeń kosmiczną przez księżyc Io, znany ze swoich licznych i olbrzymich wulkanów. (Zdjęcie księżyca Io wykonane w 1999 roku przez sondę Galileo publikowaliśmy wczoraj na Facebooku: https://www.facebook.com/pulskosmosu/photos/a.1561265484157931.1073741827.1561244344160045/1773373389613805/?type=3&theater ) Najnowsze obserwacje i pomiary wykonane za pomocą teleskopu Hubble'a oraz sondy Juno pomogą nam lepiej zrozumieć jak Słońce i inne źródła wpływają na zorze. Choć obserwacje za pomocą Hubble'a wciąż trwają, a dane będą wymagały kilkumiesięcznej analizy, pierwsze zdjęcia i filmy są już dostępne i przedstawiają zorze na północnym biegunie Jowisza w pełnej krasie. Źródło: ESO]]> 10387 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Sonda Juno zbada wnętrze Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/30/sonda-juno-zbada-wnetrze-jowisza/ Wed, 29 Jun 2016 23:53:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10391 575991main_juno20110727-6-full_1042 4 lipca sonda Juno po długiej podróży w końcu dotrze do Jowisza. Stając twarzą w twarz z gazowym olbrzymem Juno rozpocznie odkrywać przed nami największe tajemnice skrywane przez największą planetę Układu Słonecznego. Jedną z tych tajemnic jest pochodzenie jej masywnej magnetosfery. Magnetosfery najczęściej powstają wskutek oddziaływania pola magnetycznego planet z wiatrem słonecznym. Magnetosfera Jowsza - objętość wycięta w wietrze słonecznym, w której dominuje pole magnetyczne planety - rozciąga się na 3 miliony kilometrów. Gdyby była widoczna z Ziemi jej rozmiary sprawiałyby, że zajmowałaby na niebie obszar porównywalny z rozmiarami tarczy Księżyca w pełni. Badając magnetosferę Jowisza naukowcy uzyskają szerszą wiedzę o tym w jaki sposób powstaje pole magnetyczne Jowisza. Mają także nadzieję określić czy planeta posiada stałe jądro - to z kolei powie nam wiele o tym w jaki sposób powstał Jowisz w początkach historii Układu Słonecznego. https://www.youtube.com/watch?v=ITPizr7Pqgg Aby móc zajrzeć do wnętrza planety, zespół naukowców wyposażył sondę Juno w parę magnetometrów. Magnetometry, które zostały zaprojektowane i zbudowane przez zespół naukowców i inżynierów z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland pozwolą naukowcom stworzyć szczegółową mapę pola magnetycznego Jowisza i obserwować zmiany pola w czasie. "Najłatwiej pomyśleć o magnetometrze jak o kompasie," mówi Jack Connerney, zastępca głównego badacza i kierownik zespołu odpowiedzialnego za magnetometry w Goddard. "Kompasy rejestrują kierunek pola magnetycznego, natomiast magnetometry rejestrują zarówno kierunek jak i intensywność pola magnetycznego." Czujniki magnetometru zainstalowane są na wysięgniku przytwierdzonym do jednego z paneli słonecznych, w odległości około 12 metrów od korpusu sondy. Dzięki temu mamy pewność, że sonda nie zakłóca pracy magnetometru. Z drugiej strony orientacja sensora zmienia się w czasie wraz z mechanicznym odkształceniami paneli słonecznych i wysięgnika spowodowanymi ekstremalnie niskimi temperaturami głębokiego kosmosu. Tego typu odkształcenia ograniczałyby dokładność pomiarów wykonywanych za pomocą magnetometrów. Aby zapewnić wysoką dokładność pomiarów wykonywanych przez te instrumenty, zespół naukowców wyposażył instrumenty w zestaw czterech kamer. Te kamery odpowiedzialne są za pomiary odkształcenia czujników magnetometru w stosunku do gwiazd używanych do orientacji sondy w przestrzeni. "To nasza pierwsza szansa na wykonanie bardzo precyzyjnych, bardzo dokładnych pomiarów pola magnetycznego innej planety," mówi Connerney. "Będziemy w stanie zbadać całą trójwymiarową przestrzeń wokół Jowisza, obudowując go gęstą siecią obserwacji pola magnetycznego obejmującego kompletną sferę wokół planety." Jedną z tajemnic, które zespół ma nadzieję rozwiązać, jest pochodzenie pola magnetycznego Jowisza. Naukowcy oczekują, że uda im się znaleźć podobieństwa między polami magnetycznymi Jowisza i Ziemi. Same pola magnetyczne generowane są przez tzw. dynamo - ruch konwekcyjny elektrycznie przewodzącej cieczy we wnętrzu planety. Wraz z ruchem planety  wokół własnej osi, elektrycznie przewodząca ciecz  wiruje i powoduje powstawanie prądu elektrycznego, który z kolei indukuje powstawanie pola magnetyczne. Pole magnetyczne Ziemi napędzane jest przez ciekłe żelazo w jądrze planety. "Jednak w przypadku Jowisza nie wiemy jaka materia odpowiada za powstawanie pola magnetycznego," mówi Jared Espley, naukowiec programu Juno z siedziby głównej NASA w Waszyngtonie. "Jednym z głównych zadań Juno jest zbadanie jaki to materiał i jak głęboko we wnętrzu planety się znajduje." Obserwacje wykonane za pomocą magnetometrów zainstalowanych na pokładzie Juno pozwolą nam także lepiej zrozumieć ziemskie dynami, źródło pola magnetycznego naszej planety, które leży głęboko pod namagnetyzowaną warstwą skał i żelaza. "Jeden z powodów, dla których misja Juno jest tak ekscytująca, jest fakt, że możemy badać pole magnetyczne Jowisza bez potrzeby zaglądania przez pole magnetyczne skorupy, która często działa jak magnes w lodówce," mówi Connerney. "Jowisz posiada gazową otoczkę zbudowaną z wodoru i helu - dzięki temu mamy wyraźny wgląd w budowę dynama." Źródło: NASA]]> 10391 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Niedawna aktywność hydrotermalna tłumaczy jasne kropki na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/30/niedawna-aktywnosc-hydrotermalna-tlumaczy-jasne-kropki-ceres/ Thu, 30 Jun 2016 08:00:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10395 recenthydrot Najjaśniejsze obszary na powierzchni Ceres, znajdujące się na dnie tajemniczego Krateru Occator, charakteryzują się największym zawartością minerałów węglowych kiedykolwiek odkrytych poza Ziemią - wskazują wyniki najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z zespołu misji Dawn. Wyniki badań opublikowane online w periodyku Nature, to jeden z dwóch nowych artykułów opisujących skład chemiczny Ceres. "To pierwszy raz kiedy udało nam się zaobserwować tego typu materię poza Ziemią w tak dużej ilości," mówi Maria Cristina De Sanctis, główna autorka i główna badaczka zespołu zajmującego się spektrometrem analizującym Ceres w zakresie widzialnym i podczerwonym. De Sanctis na co dzień pracuje w National Institute of Astrophysics w Rzymie. Przy wieku 80 milionów lat, krater Occator uważany jest za stosunkowo młody krater. Jego średnica wynosi 92 kilometry, a wzniesienie centralne ma szerokość około 6 kilometrów. Wzniesienie w samym centrum krateru pokryte jest materią bardzo dobrze odbijającą światło i charakteryzuje się koncentrycznymi i radialnymi pęknięciami. Badania przeprowadzone przez De Sanctis wskazują, że przeważającym materiałem jasnej kropki jest węglan sodu - rodzaj soli występującej na Ziemi w środowisku aktywnym hydrotermalnie. Wydaje się, że ta materia pochodzi z wnętrza Ceres, ponieważ uderzająca w powierzchnię Ceres planetoida nie mogła jej dostarczyć. Wypłynięcie tego typu materii wskazuje, że temperatury we wnętrzu Ceres są wyższe niż wcześniej uważano. Uderzenie planetoidy w powierzchnię Ceres mogło wspomóc wypłynięcie materii z wnętrza na powierzchnię, choć naukowcy uważają, że procesy wewnętrzne też odegrały w tym swoją rolę. Co ciekawe, wyniki badań wskazują, że woda w stanie ciekłym mogła istnieć pod powierzchnią Ceres stosunkowo niedawno (w skali geologicznej). Sole mogą być pozostałością po oceanie lub lokalnych zbiornikach wody, które wydostały się na powierzchnię i zamarzły miliony lat temu. "Minerały, które odkryliśmy w centralnej jasnej kropce we wnętrzu krateru Occator, aby powstać wymagają oddziaływania z wodą," mówi De Sanctis. "Węglany wspierają teorię mówiącą o tym, że we wnętrzu Ceres mieliśmy do czynienia z aktywnością hydrotermalną, która sprawiła, że owa materia wydostała się na powierzchnię, na dnie krateru Occator." jasnakropka Znajdujący się pokładzie sondy spektrometr mapujący powierzchnię w zakresie widzialnym i podczerwonym bada jak różne długości fali światła słonecznego odbijane są przez powierzchnię Ceres. To pozwala naukowcom zidentyfikowanie minerałów, które wytwarzają te sygnały. Nowe wyniki oparte są na mapach stworzonych w podczerwieni. W ubiegłym roku, w innym artykule opublikowanym w Nature, zespół De Sanctis donosił, że powierzchnia Ceres zawiera filokrzemiany lub iły zawierające amoniak. Ze względu na to, że amoniak obficie występuje w zewnętrznej części Układu Słonecznego, wyniki te wskazywały, że być może Ceres mogła powstać w pobliżu orbity Neptuna i z czasem przemieścić się bliżej Słońca. Alternatywnie Ceres mogła równie dobrze powstać blisko miejsca, w którym teraz się znajduje, ale z czasem zebrać sporo materii z zewnętrznej części Układu Słonecznego.
     

    Już tylko 40 PLN dzieli nas od osiągnięcia pierwszego progu patronatu na portalu http://patronite.pl/pulskosmosu. Pomożecie go przekroczyć? :)


    Nowe wyniki także wskazują na obecność soli zawierających amoniak - chlorek amonu i/lub wodorowęglan amonu - w kraterze Occator. Odkrycie węglanów także wzmacnia związek Ceres z lodowymi obiektami zewnętrznego Układu Słonecznego. Amoniak wraz z węglanem sodu i wodorowęglanem sodu odkryte w kraterze Occator, obserwowane były także w gejzerach Enceladusa - lodowego księżyca Saturna. Tego typu materia sprawia, że Ceres staje się ciekawym źródłem badań dla astrobiologów. "Musimy zbadać czy inne jasne kropki na powierzchni Ceres także charakteryzują się podobnym składem chemicznym," mówi De Sanctis. Osobne badania opublikowane w periodyku  Nature w 2015 roku przez naukowców z zespołu kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Dawn rozważały teorię, w ramach której  jasne obszary na powierzchni Ceres mogły zawierać sole innego rodzaju - siarczan magnezu. Jednak najnowsze wyniki wskazują, że dużo bardziej prawdopodobną solą jest węglan sodu. "Niesamowite jak dużo mogliśmy się dowiedzieć o wnętrzu Ceres z danych przesłanych na Ziemię przez sondę Dawn. Oczekujemy kolejnych odkryć tego typu wraz z przedzieraniem się przez tony danych dostarczonych na Ziemię przez sondę," mówi Carol Raymond, zastępca głównego badacza misji Dawn z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Źródło: NASA]]>
    10395 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co kolory mówią nam o ewolucji galaktyk?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/30/kolory-mowia-nam-o-ewolucji-galaktyk/ Thu, 30 Jun 2016 10:00:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10399 Zdjęcia niebieskiej, zielonej i czerwonej galaktyki powstałe w ramach symulacji EAGLE. Zielona galaktyka w trakcie przekształcania z niebieskiej w czerwoną wraz z wyczerpywaniem się gazu. Źródło: James Trayford/EAGLE/Durham University Zdjęcia niebieskiej, zielonej i czerwonej galaktyki powstałe w ramach symulacji EAGLE. Zielona galaktyka w trakcie przekształcania z niebieskiej w czerwoną wraz z wyczerpywaniem się gazu. Źródło: James Trayford/EAGLE/Durham University[/caption] Międzynarodowy zespół naukowców działający pod kierownictwem astronomów z Institute for Computational Cosmology (ICC) w Durham wykorzysta nowe techniki modelowania komputerowego Wszechświata do zbadania kolorów galaktyk i związki między tymi kolorami a ewolucją galaktyk. Wykorzystując najnowocześniejsze symulacje EAGLE, badacze stworzyli modele przedstawiające jak wiek gwiazd w galaktykach, i skład chemiczny tych gwiazd przekładają się na barwę światła emitowaną przez galaktykę. Zespół badawczy stwierdził, że symulacje wskazują, że barwy galaktyk mogą także pomóc nam określić ich stopień ewolucji. Podczas gdy czerwone i niebieskie galaktyki są stosunkowo powszechne, rzadko występujące zielone galaktyki odpowiadają za ważny etap w ich ewolucji, kiedy to gwałtownie zmieniają się z niebieskich - w których powstają nowe gwiazdy i planety - w czerwone, w których gwiazdy powoli zaczynają się wypalać. Badania ufundowane przez Science and Technology Facilities Council (STFC) oraz ERC zaprezentowane zostały dzisiaj podczas spotkania National Astronomy Meeting w Nottingham w Wielkiej Brytanii. Główny badacz projektu James Trayford, doktorant w ICC w Durham powiedział: "Galaktyki emitują zdrową niebieską poświatę gdy powstają w nich nowe gwiazdy i planety. Niemniej jednak gdy procesy gwiazdotwórcze ustają, galaktyki zmieniają barwę na czerwoną - gwiazdy zaczynają się starzeć i powoli wymierać." "Faktycznie we Wszechświecie obserwujemy liczne galaktyki niebieskie i czerwone. Zielone obiekty tego typu są dużo rzadsze." "To wskazuje, że nieliczne odkryte galaktyki emitujące barwę zieloną znajdują się w krytycznej fazie ewolucji, gwałtownie zmieniają się z niebieskich w czerwone." [caption id="attachment_10401" align="aligncenter" width="1024"]Zielona galaktyka w trakcie przemiany z niebieskiej w czerwoną. Źródło: James Trayford/EAGLE/Durham University Zielona galaktyka w trakcie przemiany z niebieskiej w czerwoną. Źródło: James Trayford/EAGLE/Durham University[/caption] Ponieważ gwiazdy powstają z gęstych obłoków gazu, do zniszczenia zapasu surowca niezbędne są niezwykle silne procesy, które mogłyby doprowadzić do tak dramatycznych zmian koloru - wskazują autorzy badania. James dodaje: "W najnowszych badaniach analizowaliśmy symulowane galaktyki podczas zmiany barwy i badaliśmy jakie procesy mogły powodować te zmiany." "Okazuje się, że mniejsze zielone galaktyki są gwałtownie zaburzane przez przyciąganie grawitacyjne masywniejszego sąsiada, który może odrzeć małą galaktykę z jej gazu.' "Natomiast większe zielone galaktyki mogą same się niszczyć wskutek potężnych eksplozji spowodowanych przez supermasywne czarne dziury w ich centrach,  które mogą wywiać gęsty gaz z całej galaktyki." Niemniej jednak badania wskazują, że istnieje jeszcze jakaś szansa dla zielonych galaktyk. Niektóre szczęściary mogą wchłonąć świeży gaz z otoczenia, co może doprowadzić do wznowienia procesów gwiazdotwórczych i powrotu barwy do zdrowego, niebieskiego koloru. Źródło: Durham University]]> 10399 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Powierzchnia Merkurego pochodzi z wnętrza planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/30/powierzchnia-merkurego-pochodzi-wnetrza-planety/ Thu, 30 Jun 2016 11:00:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10403 mercury Naukowcy z NASA odkryli, że kilka osadów wulkanicznych na powierzchni Merkurego wymagają, aby do stopienia płaszcza planety doszło blisko granicy między płaszczem a jądrem planety znajdującym się zaledwie 400 km pod powierzchnią planety. Informacje o tym odkryciu przedstawiono dzisiaj w nocy na konferencji Goldschmidt w Jokohamie w Japonii. Niedawno zakończona misja sondy MESSENGER do Merkurego wykazała, że powierzchnia planety jest bardzo jednorodna, ale może być podzielona na dwa główne typy obszarów. Jeden z nich to stosunkowo młode Północne Równiny Wulkaniczne (NVP, ang. Northern Volcanic Plains) - w wieku 3,7 do 3,8 miliarda lat. Drugi, nieco starszy (4 do 4,2 Ga) obszar składa się z równin między kraterami i obszarów gęsto pokrytych kraterami (IcP-HCT, ang. intercrater plains-heavily-cratered terrains). Starsze obszary obejmują kilka wcześniej niebadanych obszarów, włącznie z bogatą w magnez plamą o powierzchni 10 milionów kilometrów kwadratowych (rozmiarów Kanady). Ze względu na fakt, że Merkury jest dużo mniejszy od Ziemi, owa plama zajmuje 15% powierzchni planety. Jak dotąd nie mieliśmy żadnego satysfakcjonującego wytłumaczenia w jaki sposób mogły powstać tak jednorodne obszary bez stopienia jednorodnego płaszcza planety. Teraz, grupa naukowców z NASA Johnson Space Center w Houston wykonała serię eksperymentów, które tłumaczą większość składu chemicznego powierzchni Merkurego. Naukowcy poszukiwali odpowiedzi symulując warunki panujące na wczesnym Merkurym. Uważa się, że Merkury powstawał w bardzo zredukowanych warunkach. Podobnie zredukowane są chondryty enstatytowe, które mogą być dobrym przybliżeniem składników chemicznych w tamtym okresie.  Dlatego też naukowcy  założyli taki sam skład chemiczny jak ten w chondrytach enstatytowych i zaczęli na nie działać ciśnieniami i temperaturami panującymi głęboko w płaszczu Merkurego. Pierwsza autorka artykułu opisującego badania, dr Asmaa Boujibar powiedziała: "Wzięliśmy sproszkowaną mieszankę chemiczną składem przypominającą skład chondrytów enstatytowych, które mogą przypominać materię, z której powstał Merkury, i poddaliśmy je działaniu wysokiego ciśnienia i temperatur. Ciśnienie było naprawdę wysokie i sięgało 5 GPa (50 000 razy większe niż ciśnienie atmosferyczne na Ziemi) - to poziom na którym mogą powstawać diamenty. Takie ciśnienie panuje na granicy między płaszczem a jądrem Merkurego." "Merkury jest nietypową planetą skalistą. W przeciwieństwie do Ziemi, charakteryzuje się dużym jądrem i stosunkowo płytkim płaszczem. Dlatego też granica między płaszczem a jądrem znajduje się zaledwie 400 kilometrów pod skorupą planety." Kluczowym odkryciem jest fakt, że tylko zmieniając ciśnienie i temperaturę oddziałujące na jeden typ składu chemicznego, byliśmy w stanie wytworzyć różnego rodzaju materię obserwowaną na powierzchni planety. Wyniki wskazują zatem, że starsze obszary powstały wskutek stopienia materii pod wysokim ciśnieniem na granicy płaszcz-jądro planety, podczas gdy młodsze obszary powstały bliżej powierzchni. Wyniki wskazują także, że Merkury najprawdopodobniej powstał z materii przypominającej składem chemicznym chondryty enstatytowe. Cechą charakterystyczną Merkurego i tego typu meteorytów jest ich wysoka zawartość siarki.  Rola siarki w składzie magmy była trudna do określenia, bowiem Merkury jest jedyną planetą skalistą charakteryzującą się tak wysokim stężeniem siarki. Zarówno ciśnienie jak i zawartość siarki tłumaczą jednorodność składu chemicznego powierzchni Merkurego. Źródło: materiały konferencyjne z konferencji Goldschmidt]]> 10403 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 249 http://drozdowski.org/2016/07/18/powierzchnia-merkurego-pochodzi-z-wnetrza-planety/ 0 0 <![CDATA[Koniec misji Rosetta zaplanowano na 30 września]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/06/30/koniec-misji-rosetta-zaplanowano-30-wrzesnia/ Thu, 30 Jun 2016 18:59:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10409 Rosetta_approaching_comet_article_mob Sonda Rosetta zakończy swoją misję kontrolowanym opadaniem na powierzchnię jądra komety 67P w dniu 30 września br. Misja sondy zakończy się z uwagi na rosnącą odległość sondy od Słońca i Ziemi. Aktualnie kometa 67P zmierza w kierunku orbity Jowisza przez co znacznie zmniejsza się ilość energii słonecznej docierającej do sondy i jej instrumentów. Zważając na wiek sondy i instrumentów naukowych, które przetrwały nieprzyjazne środowisko przestrzeni kosmicznej przez ponad 12 lat, w tym dwa lata w pobliżu jądra komety, trzeba stwierdzić, że sonda Rosetta stopniowo zbliża się do końca swojego naturalnego cyklu pracy. [caption id="attachment_10411" align="aligncenter" width="1000"]Gdzie będzie znajdowała się sonda Rosetta 30 września 2016 roku? Źródło: http://sci.esa/int/where_is_rosetta/ Gdzie będzie znajdowała się sonda Rosetta 30 września 2016 roku?
    Źródło: http://sci.esa/int/where_is_rosetta/[/caption] W przeciwieństwie do sytuacji z 2011 roku, kiedy to sonda Rosetta została przełączona na trwający 31 miesięcy okres hibernacji na czas podróży do komety, tym razem sonda podróżuje tuż obok komety. Maksymalna odległość komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko od Słońca (ponad 850 milionów km) to więcej niż Rosetta kiedykolwiek miała okazję się oddalić. W takiej odległości sonda nie będzie otrzymywała wystarczającej ilości energii, aby utrzymać instrumenty w odpowiedniej temperaturze pozwalającej na  przetrwanie sondy. Dlatego też tym razem po konsultacjach z zespołem naukowym misji Rosetta w 2014 roku zdecydowano, że sonda Rosetta podąży za lądownikiem Philae i osiądzie na powierzchni komety. [caption id="attachment_10412" align="aligncenter" width="1000"]Powierzchnia komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA Powierzchnia komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko.
    Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA[/caption] Ostatnie godziny opadania na powierzchnię komety Rosetta wykorzysta do wykonania wielu pomiarów oraz zdjęć w bardzo wysokiej rozdzielczości. Komunikacja z sondą zostanie utracona po osiągnięciu przez nią powierzchni jądra komety - w tym momencie zakończy się misja sondy. "Staramy się upakować  jak najwięcej obserwacji naukowych zanim utracimy zasilanie słoneczne," mówi Matt Taylor, naukowiec projektu Rosetta z ESA. "30 września zakończą się operacje związane z sondą i rozpocznie się faza, w której wszyscy naukowcy skupią się na analizie danych naukowych.  To był podstawowy cel całej misji, a analiza danych zajmie nam wiele kolejnych lat." [caption id="attachment_10413" align="aligncenter" width="1000"]Wymagające warunki w pobliżu jądra komety 67P, na które bezustannie od dwóch lat wystawiona jest sonda Rosetta.  Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA Wymagające warunki w pobliżu jądra komety 67P, na które bezustannie od dwóch lat wystawiona jest sonda Rosetta.
    Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA[/caption] Operatorzy sondy Rosetta rozpoczną zmiany trajektorii sondy w sierpniu tak, aby przed opadnięciem na powierzchnię sonda poruszając się po eliptycznych orbitach kilkukrotnie bardzo zbliżyła się do powierzchni jądra komety. "Planowanie tej fazy lotu jest de facto dużo bardziej złożone niż w przypadku opadania lądownika Philae," mówi Sylvain Lodiot, menedżer operacji sondy. "Ostatnie sześć tygodni misji będzie stanowiło nie lada wyzwanie, ze względu na bardzo eliptyczną orbitę wokół komety." "Im bardziej będziemy zbliżać się do komety, tym większy wpływ na sondę będzie miało niejednorodne pole grawitacyjne jadra komety, a to będzie wymagało od nas kontrolowania trajektorii i wykonywania większej ilości manewrów - nasze cykle planowania trajektorii będą coraz krótsze." Kolejne specjalnie zaprojektowane manewry wykonywane w dniach poprzedzających koniec misji zakończą się ostatnią zmianą trajektorii, do której dojdzie około 20 km od komety na 12 godzin przed opadnięciem na jej powierzchnie. Aktualnie naukowcy wciąż analizują, które miejsce będzie najlepszym miejscem lądowania. Tak czy inaczej, naukowcy zakładają, że do lądowania dojdzie przy prędkości około 50 cm/s - jest to wartość o połowę mniejsza od prędkości lądowania lądownika Philae w listopadzie 2014 roku. Polecenia przesłane do komputerów sondy na kilka dni przed lądowaniem sprawią, że przed zderzeniem wyłączony zostanie przekaźnik, instrumenty i jednostki kontrolujące orbitę i wysokość.  ]]>
    10409 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Polski projekt wygrał międzynarodowy konkurs #ActInSpace]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/01/polski-projekt-wygral-miedzynarodowy-konkurs-actinspace/ Fri, 01 Jul 2016 07:11:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10415 Polski project optymizacji “ECODRIVING Techniques” dla kierowców z wykorzystaniem Technologii Kosmicznych  zajął pierwsze miejsce w konkursie #ActInSpace - Międzynarodowym Hackatonie Technologii Kosmicznych Europejskiej Agencji Kosmicznej. Pracowaliśmy nad wyzwaniem "Oprogramowania CNES01 EcoDrive". 13566248_209037072828794_744048201_n W dniach 28-29 czerwca, podczas Toulouse Space Show, wybrano zwycięzcę międzynarodowego finału Kosmicznego Hackatonu Europejskiej Agencji Kosmicznej #ActInSpace. Została nim drużyna Blue Divine I (Happy Fleet), zwycięzca warszawskiej edycji #ActInSpaceWarsaw, która rywalizowała z zespołami z 13 krajów. Zespół zaprezentował rozwiązanie kierowane do firm logistycznych, pozwalające im zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 30% rocznie przy użyciu technologii kosmicznej opatentowanyej przez CNES. Rozwiązanie składa się z dotykowego sprzężenia zwrotnego sprzętu umieszczonego na pedale gazu , oprogramowania komputerowego optymizującego trasy jazdy, a także optymalnego profilu przyspieszania. Kierowca nie wymaga specjalnego przeszkolenia przed użyciem, ponieważ system jest bardzo łatwy do zrozumienia i przejrzysty dla użytkownika. Projekt wywołał duże zainteresowanie pośród ekspertów ESA, CNES, Airbus DS, a sam zespół dostał wiele propozycji międzynarodowej współpracy. Zwycięzców już w sierpniu czeka lot na pokładzie samolotu Airbus A310 Zero-G w Tuluzie. Maszyna przystosowana jest do wykonywania lotów parabolicznych, podczas których możliwa jest symulacja stanu nieważkości. Trzymamy za nich kciuki i czekamy na zdjęcia. 13576346_209036999495468_2095279652_n #ActInSpace Hackathon to 24h ciągłego projektowania i prototypowania produktów, rozwiązań, biznesów. Uczestnicy projektowali produkty transferując technologie „From Space to Earth”. Wyzwania projektowe i opisy technologii przygotowały wspólnie ESA i CNES. Firma Kapitech, główny organizator warszawskiej edycji wydarzenia oraz współorganizator ogólnopolskiego finału serdecznie zaprasza do udziału w kolejnych edycjach. Zapraszamy na stronę na Facebooku dla zapoznania z aktualnościami i możliwością obejrzenia filmu o zwycięskim zespole. Facebook: https://www.facebook.com/ActInSpaceWarsaw/]]> 10415 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda Dawn zakończyła wczoraj podstawową misję naukową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/01/sonda-dawn/ Fri, 01 Jul 2016 07:35:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10420 pia20358_main Wczoraj, 30 czerwca sonda Dawn zakończyła realizację podstawowej misji naukowej. Wyniki uzyskane w czasie realizacji misji przekroczyły najśmielsze oczekiwania naukowców. Dawn to historyczna misja, w ramach której udało się po raz pierwszy wejść na orbitę kolejno wokół dwóch różnych ciał niebieskich oraz po raz pierwszy wejść na orbitę wokół obiektu należącego do Pasa Głównego między orbitami Marsa i Jowisza. 6 marca 2015 roku sonda Dawn została także pierwszą sondą, która weszła na orbitę wokół planety karłowatej. embed_in_story Powyższa infografika przedstawia kilka osiągnięć sondy od czasu wyniesienia jej w przestrzeń kosmiczną we wrześniu 2007 roku. Od momentu startu sonda Dawn przemierzyła już ponad 5,6 miliarda kilometrów, 2450 razy okrążyła Westę i Ceres i przesłała na Ziemię łącznie około 69 000 zdjęć obu tych obiektów. Dwukrotne wejście na orbitę wokół dwóch różnych obiektów Pasa Planetoid możliwe było dzięki zaawansowanemu napędowi jonowemu.  Łącznie silnik znajdujący się na pokładzie sondy pracował przez 48 000 godzin. W ramach misji naukowcy dowiedzieli się bardzo dużo o tych unikalnych, stosunkowo masywnych mieszkańcach pasa planetoid.  Sonda Dawn dowiodła, że Westa jest całkowicie suchym obiektem, a Ceres składa się w 25 procentach z lodu wodnego. Oprócz tego udało się odkryć wiele ciekawych obiektów na powierzchni obu ciał: na powierzchni Westy znajduje się góra, której wysokość dwukrotnie przewyższa Mt Everest, a na powierzchni Ceres znajduje się krater Occator, na dnie którego można dostrzec tajemnicze jasne kropki, które wciąż frapują naukowców. Źródło: NASA]]> 10420 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[New Horizons leci dalej, Dawn zostaje przy Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/02/new-horizons-leci-dawn-zostaje-przy-ceres/ Fri, 01 Jul 2016 23:19:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10428 Sonda New Horizons Sonda New Horizons[/caption] Po historycznym przelocie w pobliżu Plutona, misja sondy New Horizons właśnie otrzymała zielone światło na przedłużenie i lot ku kolejnemu obiektowi Pasa Kuipera - 2014 MU69. Przelot w pobliżu tego obiektu - uważanego za doskonały przykład pierwotnej materii, z której powstał Układ Słoneczny - zaplanowano na 1 stycznia 2019 roku. "Misja sondy New Horizons do Plutona przerosła nasza najśmielsze oczekiwania i nawet dzisiaj, w niemal rok po przelocie w pobliżu Plutona, przesyłane na Ziemię dane nie przestają zaskakiwać," mówi  Dyrektor Nauk Planetarnych w NASA Jim Green. "Niezmiernie cieszy nas możliwość kontynuowania badań w dalszych ostępach Układu Słonecznego i nowy obiekt do zbadania - obiekt, o którego istnieniu nawet nie wiedzieliśmy gdy sonda była wynoszona w przestrzeń kosmiczną."
     

    Jesteście wspaniali! Mam już 20 PATRONÓW portalu Puls Kosmosu na http://patronite.pl/pulskosmosu - naprawdę WIELKIE DZIĘKI :)


      [caption id="attachment_10430" align="aligncenter" width="1000"]Sonda Dawn Sonda Dawn[/caption] Oprócz zatwierdzenia przedłużenia misji New Horizons, NASA zdecydowała, że sonda Dawn powinna pozostać na orbicie wokół planety karłowatej Ceres zamiast kierować się do Adeony - planetoidy pasa głównego. Green podkreślił jednocześnie, że przy podejmowaniu decyzji o tym co zrobić z daną sondą, przygotowywany jest raport o wartości naukowej poszczególnych opcji naukowych. "Długoterminowy monitoring Ceres, szczególnie gdy Ceres zbliża się do peryhelium - punktu na orbicie, w którym Ceres znajdzie się najbliżej Słońca - może potencjalnie przynieść więcej wartościowych danych naukowych niż przelot w pobliżu Adeony," dodaje Green. Pozostałe misje, które otrzymały zielone światło na kontynuowanie misji w latach 2017-2018 to: Mars Reconnaissance Orbiter (MRO), Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN (MAVEN), łaziki marsjańskie Opportunity i Curiosity, orbiter Mars Odyssey, Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) oraz wsparcie dla europejskiej misji Mars Express. Źródło: NASA]]>
    10428 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ALMA odkrywa krople rosy w Galaktyce Sieci Pajęczej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/02/alma-odkrywa-krople-rosy-galaktyce-sieci-pajeczej/ Fri, 01 Jul 2016 23:51:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10432 1-almadiscover Astronomowie odkryli świecące krople skondensowanej wody w odległej Galaktyce Sieci Pajęczej (MRC 1138-262) - jednak nie tam gdzie się ich spodziewali. Dane obserwacyjne zebrane przez obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) wskazują, że woda znajduje się daleko od środka galaktyki, a to oznacza, że nie można jej wiązać z centralnymi, pyłowymi obszarami gwiazdotwórczymi. Wyniki badań zostały zaprezentowane podczas spotkania National Astronomy Meeting 2016 w Nottingham przez dra Bitten Gullberga. "Obserwacje promieniowania emitowanego przez wodę i przez pył często się ze sobą pokrywają. Zazwyczaj interpretujemy je jako wgląd w obszary gwiazdotwórcze, w których promieniowanie młodych gwiazd ogrzewa ziarna pyłu i cząsteczki wody do punktu, w którym zaczynają świecić. Teraz, dzięki wysokim możliwościom obserwacyjnym ALMA możemy - po raz pierwszy w historii - oddzielić promieniowanie pochodzące od pyłu od promieniowania emitowanego przez wodę i określić ich dokładne źródło w galaktyce. Uzyskane przez nas wyniki są dużym zaskoczeniem, bowiem okazało się, że woda znajduje się zupełnie gdzie indziej niż pyłowe żłobki gwiezdne," tłumaczy dr Gullberg z Centre for Extragalactic Astronomy na Uniwersytecie w Durham. Galaktyka Sieci Pajęczej to jedna z najmasywniejszych znanych nam galaktyk. Znajduje się około 10 miliardów lat świetlnych od Ziemi i składa się z licznych galaktyk, w których intensywnie zachodzą procesy gwiazdotwórcze. Wszystkie te  galaktyki obserwujemy w momencie łączenia w jedną dużą galaktykę. Obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium ALMA wskazują, że promieniowanie pochodzące od pyłu ma swoje źródło w samej Galaktyce Sieci Pajęczej, jednak promieniowanie pochodzące od wory skocentrowane jest w dwóch regionach daleko na zachód i na wschód od jądra galaktyki. [caption id="attachment_10433" align="aligncenter" width="944"]Galaktyka Sieci Pajęczej widziana przez Kosmiczny Teleskop Hubble (w zakresie optycznym) przedstawiona w kolorze czerwonym, przez Very Large Array (w zakresie radiowym) na zielono i przez ALMA (w zakresie submilimetrowym) na niebiesko. Czerwony kolor wskazuje gdzie znajdują się gwiazdy w tym układzie galaktyk. Dżet radiowy przedstawiono kolorem zielonym, położenie pyłu i wody widoczne jest w kolorze niebieskim. Woda znajduje się na lewo i na prawo od centralnej galaktyki. Woda po prawej stronie znajduje się w miejscu, w którym dżet radiowy zakrzywia się ku dołowi. Pył także przedstawiono kolorem niebieskim - znajduje się om blisko centralnej galaktyki i w mniejszych galaktykach satelitarnych. Źródło: NASA/ESA/HST/STScI/NRAO/ESO Galaktyka Sieci Pajęczej widziana przez Kosmiczny Teleskop Hubble (w zakresie optycznym) przedstawiona w kolorze czerwonym, przez Very Large Array (w zakresie radiowym) na zielono i przez ALMA (w zakresie submilimetrowym) na niebiesko. Czerwony kolor wskazuje gdzie znajdują się gwiazdy w tym układzie galaktyk. Dżet radiowy przedstawiono kolorem zielonym, położenie pyłu i wody widoczne jest w kolorze niebieskim. Woda znajduje się na lewo i na prawo od centralnej galaktyki. Woda po prawej stronie znajduje się w miejscu, w którym dżet radiowy zakrzywia się ku dołowi. Pył także przedstawiono kolorem niebieskim - znajduje się om blisko centralnej galaktyki i w mniejszych galaktykach satelitarnych. Źródło: NASA/ESA/HST/STScI/NRAO/ESO[/caption] Gullberg wraz ze współpracownikami uważa, że wytłumaczenie danych obserwacyjnych leży w silnych dżetach radiowych emitowanych w pobliżu supermasywnej czarnej dziury leżącej w centrum Galaktyki Sieci Pajęczej. Dżety radiowe sprężają obłoki gazu leżące na ich drodze i podgrzewają cząśteczki wody zawarte w obłokach, do momentu kiedy zaczynają one świecić. "Nasze wyniki wskazują jak ważne jest dokładne określenie położenia i źródła promieniowania emitowanego przez galaktyki. Dzięki nim mamy nowe wskazówki, które wiele nam mówią o procesach, które rozpoczynają formowanie się gwiazd z obłoków międzygwiezdnych," mówi Gullberg. "Gwiazdy powstają z chłodnych, gęstych obłoków gazu cząsteczkowego. Regiony Sieci Pajęczej, w ktrych wykryliśmy wodę, aktualnie są zbyt gorące, aby mogły w nich powstawać gwiazdy. Jednak oddziaływanie z dżetami radiowymi zmieniają skład obłoków gazu. Gdy cząsteczki ponownie się ochłodzą, także i w tych obłokach powstaną miejsca gdzie zaczną tworzyć się nowe gwiazdy. Te "krople rosy" mogą stać się kolejnymi gwiezdnymi przedszkolami wewnątrz tej masywnej, złożonej galaktyki." Źródło: RAS]]> 10432 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: gniazdo intensywnych procesów gwiazdotwórczych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/02/hubble-obserwuje-gniazdo-intensywnych-procesow-gwiazdotworczych/ Sat, 02 Jul 2016 05:41:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10436 Aż pęka w szwach Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia wnętrze jednej z najaktywniejszych galaktyk w naszym lokalnym otoczeniu - NGC 1569,  niewielkiej galaktyki znajdującej się 11 milionów lat świetlnych od nas w Gwiazdozbiorze Żyrafy (Camelopardalis). Galaktyka aktualnie charakteryzuje się silnymi procesami gwiazdotwórczymi. NGC 1569 to galaktyka gwiazdotwórcza, oznacza to - zgodnie z nazwą - że aż pęka w szwach od gwiazd, aktualnie produkując je w tempie dużo większym niż obserwowane w większości innych galaktyk. Od prawie 100 milionów lat NGC 1569 produkuje gwiazdy 100 razy szybciej niż Droga Mleczna. W związku z powyższym, powyższa migocąca galaktyka jest domem dla supergromad gwiazd, z których trzy widoczne są na powyższym zdjęciu - jedna z dwóch jasnych gromad stanowi w rzeczywistości nałożone na siebie dwie masywne gromady gwiazd. Każda z nich zawiera ponad milion gwiazd, owe jasne niebieskie gromady znajdują się w olbrzymiej pustce wyciętej w gazie otoczenia przez liczne wybuchy supernowych, energetyczne pozostałości po bardzo masywnych gwiazdach. W 2008 roku Hubble obserwował zatłoczone jądro tej galaktyki i jej rzadko usiane gwiazdami rejony zewnętrzne. Poprzez dokładne ustalenie położenia pojedynczych czerwonych olbrzymów, kamera ACS (Advanced Camera for Surveys) zainstalowana na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a umożliwiła astronomom obliczenie nowej, dużo bardziej precyzyjnej, wartości odległości do NGC 1569. Dzięki temu okazało się, że galaktyka w rzeczywistości znajduje się 1.5 raza dalej niż wcześniej uważano, i jest członkiem grupy galaktyk IC 342. Astronomowie używamy, że zgrupowanie galaktyk IC 342 odpowiedzialne jest za intensywne procesy gwiazdotwórcze obserwowane we wnętrzu NGC 1569. Oddziaływania grawitacyjne między galaktykami najprawdopodobniej doprowadziły do sprężenia gazu we wnętrzu NGC 1569. Wraz ze sprężaniem, gaz ulega kolapsowi, co prowadzi do wzrostu temperatury i powstania nowych gwiazd. Źródło: ESA Źródło zdjęcia: ESA/Hubble & NASA, Aloisi, Ford / Judy Schmidt]]> 10436 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Drugi rok Rosetty przy komecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/02/drugi-rosetty-przy-komecie/ Sat, 02 Jul 2016 06:38:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10439 10439 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda Juno weszła na orbitę wokół Jowisza!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/05/sonda-juno-weszla-orbite-wokol-jowisza/ Tue, 05 Jul 2016 04:00:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10442 http://www.youtube.com/watch?v=kMdcTRE8uR8 Piątego lipca amerykańska sonda Juno weszła na orbitę wokół Jowisza. To dopiero druga taka misja orbitująca wokół największej planety Układu Słonecznego. Start misji Juno nastąpił 5 sierpnia 2011 roku. Jest to wyprawa NASA w ramach programu New Frontiers – tej samej klasy pojazdu, co New Horizons. Przez kolejne pięć lat Juno krążyła po wewnętrznym Układzie Słonecznym, stopniowo zmieniając swoją orbitę. W tym czasie sonda wykonywała badania wiatru słonecznego oraz (niedawno) “wpłynięcia” w silną magnetosferę Jowisza. Wreszcie, 5 lipca (w USA jeszcze 4 lipca - amerykańskie święto) sonda została przechwycona przez Jowisza. Wejście na orbitę wokół tego gazowego giganta nastąpiło w wyniku odpalenia głównego silnika sondy przez 35 minut. Operacja, która rozpoczęła się 5 lipca o godzinie 05:18 CEST, przebiegła prawidłowo i sonda weszła na wstępną orbitę wokół Jowisza o okresie obiegu ponad 53 dni. Ta orbita będzie ulegać stopniowej zmianie. Jest to dopiero drugi orbiter Jowisza w historii astronautyki – pierwszym była sonda Galileo, która krążyła wokół tego gazowego giganta w latach 1995 – 2003. Przynajmniej przez najbliższy rok Juno będzie wykonywać badania naukowe. Główne badania, jakie Juno wykona to: lepsze zrozumienie struktury wewnętrznej Jowisza, określenie ilości wody we wnętrzu Jowisza (i w konsekwencji lepsze zrozumienie procesu formowania planet), mapowanie pola magnetycznego oraz mapowanie pola grawitacyjnego tej planety. Na pokładzie Juno zainstalowano łącznie dziewięć instrumentów naukowych. Sonda będzie w stanie przesłać około 40 megabajtów danych z każdej swojej orbity, co jest względnie niewielką wartością. Z tego powodu na pokładzie Juno zainstalowano tylko jedną kamerę pracującą w świetle widzialnym – JunoCam. Co ciekawe, inżynierowie z NASA uważają, że ta kamera będzie działać nie dłużej niż przez siedem pierwszych orbit – następnie wysoki poziom promieniowania ją uszkodzi. Największa rozdzielczość JunoCam w obrazowaniu Jowisza wyniesie około 15km/piksel. Cechą wyróżniającą Juno jest zastosowanie paneli słonecznych zamiast radioizotopowego generatora termoelektrycznego (RTG). Panele słoneczne Juno są bardzo duże – każdy z nich ma długość 8,9 metra i szerokość 2,7 metra. Łączna efektywna powierzchnia paneli słonecznych Juno to 60 metrów kwadratowych, co pozwoli na wytworzenie 486 W mocy do zasilania pokładowych systemów podczas prac w pobliżu Jowisza. Ta wartość spadnie do około 420 W po roku krążenia wokół Jowisza. Rozpoczyna się właśnie bardzo ciekawa misja naukowa wokół największej planety Układu Słonecznego. Jowisz wciąż skrywa wiele tajemnic, które mają duże znaczenie dla naszego zrozumienia procesu powstania planet oraz ich obecnego składu. Poniższe nagranie prezentuje konferencję naukowców odnośnie celów misji Juno. Ta konferencja odbyła się 30 czerwca 2016 roku.
    ]]>
    10442 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[ALMA odkrywa chłodny dżet z otoczenia rosnącej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/05/alma-odkrywa-chlodny-dzet-otoczenia-rosnacej-czarnej-dziury/ Tue, 05 Jul 2016 16:53:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10446 dxb37buepdujdh6pouex Zespół astronomów pracujących pod kierownictwem naukowców z Chalmers University of Technology przy użyciu teleskopu ALMA dokonał zaskakującego odkrycia dżetu chłodnego, gęstego gazu emitowanego z centrum galaktyki znajdującej się 70 milionów lat świetlnych od Ziemi. Dżet charakteryzujący się nietypową spiralną strukturą dostarcza naukowcom nowych wskazówek dotyczących tego w jaki sposób rosną supermasywne czarne dziury. Astronomowie kierowani przez Susanne Aalto, profesor radioastronomii w Chalmes, wykorzystali teleskop ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) do obserwowania niesamowitego obiektu w centrum galaktyki NGC 1377 znajdującej się 70 milionów lat świetlnych w Gwiazdozbiorze Erydanu. Wyniki zostały zaprezentowane w artykule opublikowanym w lipcu 2016 roku w periodyku Astronomy and Astrophysics. "Interesowała nas ta galaktyka ze względu na jej jasne, skryte w dużej ilości pyłu centrum. Zupełnie nie oczekiwaliśmy, że dostrzeżemy tam długi, wąski dżet emitowany z jądra galaktyki," mówi Susanne Aalto. Obserwacje przeprowadzone za pomocą ALMA pozwoliły zaobserwować dżet o długości 500 lat świetlnych i średnicy 60 lat świetlnych, charakteryzujący się prędkością ok. 800 000 kilometrów na godzinę. Większość galaktyk posiada supermasywną czarną dziurę w swoim centrum, masa takiej czarnej dziury mieści się między kilkoma milionami a kilkoma miliardami mas Słońca. Jednak jak dotąd naukowcy nie wiedzą w jaki sposób powstają tak masywne czarne dziury. Obecność czarnej dziury może być pośrednio zaobserwowana przez teleskopy, gdy opada na nią materia - w procesie zwanym przez astronomów "akrecją". Dżety szybko poruszającej się materii są charakterystyczne dla czarnej dziury, która zwiększa swoją masę w procesie akrecji. Dżet emitowany przez NGC 1377 także ujawnia przed nami obecność supermasywnej czarnej dziury. Jednak dżet w tej galaktyce może nam powiedzieć dużo więcej, mówi Francesco Costagliola z Chalmers, współautor artykułu. "Dżety, które zazwyczaj obserwujemy w jądrach galaktyk to bardzo wąskie strumienie gorącej plazmy. Ten dżet jest jednak inny jest niesamowicie chłodny, a jego światło emitowane jest przez gęsty gaz cząsteczkowy." Dżet wyrzucił gaz cząsteczkowy o masie łącznej dwóm milionom mas Słońca w czasie pół miliona lat - to bardzo krótki okres w życiu galaktyki. W tej krótkiej i dramatycznej fazie ewolucji galaktyki, bardzo szybko rośnie centralna, supermasywna czarna dziura. "Czarne dziury, które emitują silne, wąskie dżety mogą rosnąć powoli akreując gorącą plazmę. Czarna dziura w NGC 1377 żywi się jednak chłodnym gazem i pyłem, przez co może rosnąć w dużo większym tempie," tłumaczy członek zespołu badawczego Jay Gallagher z University of Wisconsin-Madison. Ruch gazu w dżecie także zaskoczył astronomów. Pomiary wykonane za pomocą ALMA zgodne są z dżetem charakteryzującym się precesją. Nietypowa struktura wirowa dżetu może być spowodowana niejednorodnym wpływanie gazu do centralnej czarnej dziury. Może to być także układ dwóch supermasywnych czarnych dziur, które krążą wokół wspólnego środka masy. Źródło: Cchalmers University of Technology.]]> 10446 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Symulacje: życie na Tytanie bez udziału wody? Możliwe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/06/symulacje-zycie-tytanie-bez-udzialu-wody-mozliwe/ Wed, 06 Jul 2016 07:08:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10453 titan Zespół badaczy z Cornell University stworzył i przeprowadził symulację wskazującą na to, że prebiotyczne reakcje mogą zachodzić n powierzchni jednego z księżyców Saturna - Tytana. Wyniki symulacji wskazują na możliwość wyewoluowania życia w środowisku za zimnym, aby woda mogła być w ogóle czynnikiem. W swoim artykule opublikowanym w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences zespół badaczy opisuje symulację stworzoną w odpowiedzi na odkrycie (za pomocą lądownika Huygens), że polimery takie jak poliimin mogły już rozwinąć się na powierzchni tego księżyca. W toku poszukiwań życia na innych planetach naukowcy coraz chętniej przyznają, że niekoniecznie musi ono istnieć w tak zwanych ekosferach - w miejscach znajdujących się w odpowiedniej odległości od gwiazdy macierzystej, gdzie na powierzchni może występować woda w stanie ciekłym. Jednak najnowsze badania wskazują na istnienie reakcji chemicznych, które mogą prowadzić do powstania nowych form życia bez udziału wody. Niemniej jednak, aby doszło do powstania życia w takich miejscach - wskazują naukowcy - w takim miejscu musimy mieć do czynienia z jakąś aktywnością. Właśnie dlatego tak wielu naukowców skupia się na Tytanie - to jedyny poza Ziemią obiekt w Układzie Słonecznym charakteryzujący się opadami atmosferycznymi i erozją gleby spowodowaną cyrkulacją cieczy. Jednak woda na Tytanie znajduje się głęboko pod powierzchnią, a sam Tytan jest zdecydowanie za zimnym miejscem, aby woda miała jakiekolwiek znaczenie. Jednak badacze, którzy zabrali się za analizę danych przesłanych przez lądownik Huygens wskazują, że na powierzchni znajdują się osady zawierające cyjanowodór, którego źródło leży w deszczach metanowych i etanowych. To właśnie te związki leżą u podstaw symulacji - zespół naukowców chciał bowiem sprawdzić, czy mogą one stanowić podstawę do reakcji, które mogą prowadzić do powstania polimerów takich jak poliimin, który - jak zauważają badacze - mogą prowadzić do reakcji prebiotycznych, które mogą leżeć u podstaw pewnych form życia. Symulacje wskazują, że faktycznie tego typu reakcje są możliwe, a powstałe w ich wyniku struktury były w stanie pochłaniać promieniowanie słoneczne na długościach fali obserwowanych na powierzchni Tytana. Naukowcy wskazują, że ich prace, jak i prace innych badaczy, stanowią silny argument za wysłaniem kolejnej sondy na powierzchnię Tytana - takiej, która będzie w stanie poszukiwać innych form życia lub przynajmniej jego prekursorów. Źródło: B. Yirka/phys.org]]> 10453 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 363 http://itvpolska.pl/5-miejsc-w-kosmosie-gdzie-moze-byc-zycie/ 0 0 <![CDATA[Wielkie zderzenie - skąd się wzięły księżyce Marsa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/06/wielkie-zderzenie-skad-sie-wziely-ksiezyce-marsa/ Wed, 06 Jul 2016 16:30:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10456 Chronologia zdarzeń, które mogły doprowadzić do powstania Fobosa i Deimosa. W Marsa uderza protoplaneta o rozmiarach 1/3 rozmiarów Marsa (1). W ciągu kilku godzin powstaje dysk odłamków wokół Marsa. Podstawowe elementy Fobosa i Deimosa (ziarna o średnicy mniejszej od mikrometra) kondensują się bezpośrednio z gazu w zewnętrznej części dysku (2). Z dysku odłamków wkrótce bardzo blisko Marsa powstaje księżyc, który stopniowo oddala się od Marsa propagując swoje dwa obszary wpływu dynamicznego niczym zmarszczki (3), które prowadzą w ciągu kilku tysięcy lat do akrecji mniejszych odłamków w dwa księżyce - Fobosa i Deimosa (4). Wskutek oddziaływań pływowych ze strony Marsa duży księżyc opada z powrotem na powierzchnię planety w ciągu 5 milionów lat (5), a Fobos i Deimos przyjmują swoje obecne położenie (6). Źródło: Antony Trinh / Royal Observatory of Belgium Chronologia zdarzeń, które mogły doprowadzić do powstania Fobosa i Deimosa. W Marsa uderza protoplaneta o rozmiarach 1/3 rozmiarów Marsa (1). W ciągu kilku godzin powstaje dysk odłamków wokół Marsa. Podstawowe elementy Fobosa i Deimosa (ziarna o średnicy mniejszej od mikrometra) kondensują się bezpośrednio z gazu w zewnętrznej części dysku (2). Z dysku odłamków wkrótce bardzo blisko Marsa powstaje księżyc, który stopniowo oddala się od Marsa propagując swoje dwa obszary wpływu dynamicznego niczym zmarszczki (3), które prowadzą w ciągu kilku tysięcy lat do akrecji mniejszych odłamków w dwa księżyce - Fobosa i Deimosa (4). Wskutek oddziaływań pływowych ze strony Marsa duży księżyc opada z powrotem na powierzchnię planety w ciągu 5 milionów lat (5), a Fobos i Deimos przyjmują swoje obecne położenie (6). Źródło: Antony Trinh / Royal Observatory of Belgium[/caption] Skąd się wzięły dwa naturalne księżyce Marsa - Fobos i Deimos? Od długiego czasu ich kształt wskazywał, że są to planetoidy przechwycone przez Marsa. Niemniej jednak kształt i charakterystyka ich orbit zdają się przeczyć tej hipotezie. Dwa niezależne i wzajemnie się uzupełniające badania przynoszą jednak nowe odpowiedzi. Jedno z tych badań, które zostanie opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal  i przeprowadzone głównie przez naukowców z CNRS oraz Aix-Marseille Universite uznaje za niemożliwą teorię o przechwyceniu planetoid i wskazuje, że jedynym scenariuszem zgodnym z charakterystyką powierzchni Fobosa i Deimosa jest ten mówiący o olbrzymim zderzeniu. W ramach drugiego badania, zespół badaczy z Francji, Belgii i Japonii wykorzystał najnowsze symulacje cyfrowe do sprawdzenia czy księżyce były w stanie powstać z odłamków po gigantycznej kolizji między Marsem a protoplanetą o rozmiarach 1/3 rozmiarów Marsa. Te badania, będące wynikiem współpracy między naukowcami z Universite Paris Diderot i Royal Observatory of Belgium oraz CNRS, Universite de Rennes i japońskim instytutem ELSI, zostały opublikowane 4 lipca 2016 roku w periodyku Nature Geoscience. Pochodzenie dwóch księżyców Marsa - Fobosa i Deimosa - od zawsze było owiane tajemnicą. Pod względem rozmiarów i nieregularnego kształtu bardzo przypominały planetoidy, jednak nikt nie rozumiał w jaki sposób Mars mógł je przechwycić i umieścić na niemal kołowej i równikowej orbicie. Alternatywna teoria mówi, że pod koniec okresu formowania Marsa doszło do kolizji Marsa z protoplanetą: jednak dlaczego odłamki z takiego zderzenia doprowadziły do powstania dwóch małych satelitów zamiast jednego dużego - tak jak to było w przypadku Ziemi? Trzecia możliwość to uformowanie się Fobosa i Deimosa w tym samym czasie co formował się Mars, na co wskazuje podobny skład chemiczny do Marsa, choć niska gęstość księżyców przeczą tej hipotezie. Dwa niezależne badania wykazały teraz, że księżyce Marsa musiały powstać wskutek gigantycznej kolizji. W ramach jednego z projektów badawczych, zespół badaczy z Belgii, Francji i Japonii po raz pierwszy stworzyło kompletny scenariusz powstania Fobosa i Deimosa - w którym to księżyce powstały wskutek kolizji Marsa z protoplanetą o rozmiarach 1/3 rozmiarów Marsa jakieś 100-800 milionów lat po rozpoczęciu procesu formowania się Marsa. Według naukowców, odłamki powstałe z kolizji doprowadziły do powstania bardzo szerokiego dysku wokół Marsa, złożonego z gęstej wewnętrznej części oraz bardzo rzadkiej zewnętrznej części składającej się głównie z gazu. W wewnętrznej części dysku powstał księżyc 1000 razy większy od Fobosa, którego już aktualnie nie ma. Grawitacyjne oddziaływania tego masywnego obiektu na zewnętrzną część dysku stopniowo doprowadziły do powstania dalszych, mniejszych księżyców. Po kilku tysiącach lat Mars otoczony był grupą około dziesięciu małych księżyców i jednego masywnego księżyca. W ciągu kilku milionów lat pływowe oddziaływania ze strony Marsa sprawiły, że większość księżyców opadła z powrotem na planetę, włącznie z bardzo dużym księżycem. Przetrwały tylko dwa najodleglejsze księżyce - Fobos i Deimos. Ze względu na złożoność procesów fizycznych, żadna symulacja cyfrowa nie jest w stanie odtworzyć całego procesu. Zespół Pascala Rosenblatt i Sebastiena Charnoz połączył zatem trzy kolejne symulacje obejmujące kolizję, dynamikę odłamków powstałych w kolizji i ich akrecję w księżyce, a następnie długofalową ich ewolucję. W ramach drugiego badania, naukowcy z Laboratoire d'astrophysique de Marseille (CNRS/Aix-Marseille Universite) wyeliminowali możliwość powstania księżyców wskutek przechwycenia obiektów z Pasa Planetoid opierając się na argumentach statystycznych bazując na różnorodności składu chemicznego w Pasie Planetoid. Co więcej, naukowcy wskazują, że sygnatura promieniowania emitowanego przez Fobosa i Deimosa nie zgadza się z pierwotną materią, z której uformował się Mars. Tym samym naukowcy skłaniają się ku scenariuszowi mówiącemu o kolizji.  Sygnatura światła odbittego od księżyców wskazuje, że są one zbudowane z pyłu o bardzo niewielkich ziarnach (mniejszych od 1 mikrometra). Jednak bardzo małego rozmiaru ziaren na powierzchni Fobosa i Deimosa nie można, według naukowców, wytłumaczyć erozją wskutek bombardowania pyłem międzyplanetarnym. Oznacza to, że oba księżyce od początku składały się z bardzo drobnych ziaren, które mogą powstać tylko wskutek kondensacji gazu w zewnętrznych obszarach dysku odłamków. Oba badania zgadzają się w tym względzie. Co więcej, powstanie obu księżyców z tak drobnych ziaren może być odpowiedzialne za dużą wewnętrzną porowatość, która z kolei tłumaczy ich zaskakująco niską gęstość. [caption id="attachment_10458" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna potężnej kolizji wskutek której powstały Fobos i Deimos oraz basen Borealis. W tym czasie Mars był młody i posiadał gęstą atmosferę oraz ciekłą wodę na powierzchni. Źródło: Universite Paris Diderot / Labex UnivEarthS Wizja artystyczna potężnej kolizji wskutek której powstały Fobos i Deimos oraz basen Borealis. W tym czasie Mars był młody i posiadał gęstą atmosferę oraz ciekłą wodę na powierzchni. Źródło: Universite Paris Diderot / Labex UnivEarthS[/caption] Teoria mówiąca o potężnej kolizji, którą potwierdzają oba te niezależne badania, może także tłumaczyć dlaczego północna półkula Marsa charakteryzuje się niższą średnią wysokością niż półkula południowa: basen Borealis stanowi najprawdopodobniej pozostałość po olbrzymiej kolizji - tej, która prowadziła do powstania Fobosa i Deimosa. https://vimeo.com/172932057 Nowe obserwacje wkrótce umożliwią uzyskanie kolejnych informacji o wieku i składzie chemicznym księżyców Marsa. Japońska agencja kosmiczna JAXA postanowiła wysłać w 2022 roku misję Mars Moons Exploration (MMX), której celem będzie przesłanie na Ziemię w 2027 roku próbek z Fobosa. Analiza tych próbek może potwierdzić lub zaprzeczyć temu scenariuszowi. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) planowała podobną misję w 2024 roku. Źródło: CNRS]]> 10456 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Chmury pełne wody w pierwszym widmie najchłodniejszego brązowego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/08/chmury-pelne-wody-pierwszym-widmie-najchlodniejszego-brazowego-karla/ Fri, 08 Jul 2016 06:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10461 Wizja artystyczna WISE 0855 w zakresie podczerwonym. Źródło: Joy Pollard, Gemini Observatory/AURA Wizja artystyczna WISE 0855 w zakresie podczerwonym. Źródło: Joy Pollard, Gemini Observatory/AURA[/caption] Od momentu odkrycia w 2014 roku, brązowy karzeł znany jako WISE 0855 fascynuje astronomów. Obiekt znajdujący się zaledwie 7,2 lat świetlnych od Ziemi jest najchłodniejszym obiektem znanym poza Układem Słonecznym i jest ledwo widoczny w zakresie podczerwonym nawet za pomocą największych teleskopów naziemnych. Teraz zespół naukowców pracujących pod kierownictwem astronomów z UC Santa Cruz uzyskał widmo obiektu WISE 0855 w zakresie podczerwonym za pomocą teleskopu Gemini North na Hawajach. Dzięki temu, po raz pierwszy możliwym stało się poznanie szczegółów składu chemicznego tego obiektu. Oprócz tego naukowcy odkryli dowody wskazujące na obecność obłoków wody i lodu wodnego - to pierwsze tego typu chmury odkryte poza Układem Słonecznym. "Domyślaliśmy się, że tak chłodne obiekty mogą posiadać chmury wodne, a teraz posiadamy bardzo silne na to dowody," mówi Andrew Skemer, profesor astronomii i astrofizyki z UC Santa Cruz. Skemer jest pierwszym autorem artykułu opisującego odkrycie, który zostanie opublikowany w periodyku Astrophysical Journal Letters. Zasadniczo brązowy karzeł to nieudana gwiazda powstała w procesie kolapsu grawitacyjnego obłoku gazu i pyłu - tak jak inne gwiazdy. Jednak brązowy karzeł to obiekt, który nie był w stanie zebrać tak dużej masy, aby w jego wnętrzu rozpoczęły się procesy fuzji wodoru w hel, które sprawiają, że gwiazdy świecą. Charakteryzując się masą około 5 mas Jowisza, WISE 0855 przypomina gazowego olbrzyma pod wieloma względami. Jego temperatura wynosząca około 250 K, czyli -23 stopnie Celsjusza sprawia, że brązowy karzeł ma temperaturę zbliżoną do Jowisza (130K). "WISE 0855 to dla nas pierwsza okazja badania pozasłonecznego obiektu o masie planety równie chłodnego co nasze gazowe olbrzymy," mówi Skemer. Wcześniejsze obserwacje tego brązowego karła, wyniki których zostały opublikowane w 2014 roku, delikatnie wskazywały na występowanie chmur wodnych, na podstawie bardzo ograniczonych danych fotometrycznych. Skemer, współautor wcześniejszego artykułu, powiedział, e uzyskanie widma to jedyny sposób na poznanie składu chemicznego obiektu. https://www.youtube.com/watch?v=InqD7x0AcgU WISE 0855 to obiekt zbyt słabo świecący, aby badać go za pomocą konwencjonalnej spektroskopii w zakresie optycznym lub w bliskiej podczerwieni, jednak emisja termiczna z głębi atmosfery na długości fali w wąskim oknie około 5 mikronów była teoretycznie możliwa do zaobserwowania. Zespół badaczy korzystał z teleskopu Gemini North na Hawajach oraz spektrografu Gemini Near Infrared Spectrograph do obserwowania WISE 0855 w ciągu 13 nocy przez łącznie 14 godzin. "Ten obiekt jest pięć razy ciemniejszy od jakiegokolwiek innego obiektu badanego za pomocą spektroskopii naziemnej na tej długości fali," powiedział Skemer. "Teraz kiedy mamy już widmo, możemy zacząć się zastanawiać co się dzieje na tym obiekcie. Nasze widmo wskazuje, że WISE 0855 zdominowane jest przez parę wodną i obłoki - ogólnie widmo jest zdumiewająco podobne do widma Jowisza." Naukowcy opracowali modele atmosferyczny równowagi chemicznej dla brązowego karła o temperaturze 250 K i stworzyli widma zakładając różne warunki, w tym także obejmujące obecność chmur jak i bezchmurne. "Uzyskane widmo pozwala nam badać właściwości dynamiczne i chemiczne, które od dawna badane były w przypadku Jowisza, jednak tym razem na obiekcie pozasłonecznym," dodaje Skemer. Źródło: UC Santa Cruz]]> 10461 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Mgławica Kraba jakiej nie widzieliście]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/08/mglawica-kraba-jakiej-widzieliscie/ Fri, 08 Jul 2016 07:00:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10464 Serce Mgławicy Kraba Najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkrywa przed nami bijące serce jednej z najciekawszych wizualnie i najdokładniej zbadanych pozostałości po supernowej - Mgławicy Kraba. W centrum tej mgławicy znajduje się rotujące jądro byłej gwiazdy, które pompuje życie w otaczający je gaz. https://www.youtube.com/watch?v=oJ9qJFQ0EE8 Mgławica Kraba znajdująca się 6500 lat świetlnych w Gwiazdozbiorze Byka (Taurus) jest pozostałością po supernowej - olbrzymiej eksplozji, która zakończyła życie masywnej gwiazdy. Podczas tej eksplozji większość materii, z której składała się gwiazda została wywiana w przestrzeń kosmiczną z potężną prędkością, prowadząc do powstania powiększającego się obłoku gazu. To wyjątkowe zdjęcie mgławicy przedstawia widok wcześniej nie obserwowany. W przeciwieństwie do wielu popularnych zdjęć tego dobrze znanego obiektu, które podkreślają spektakularne włókna w zewnętrznych obszarach, to zdjęcie przedstawia tylko wewnętrzny fragment mgławicy i zostało złożone z połączenia trzech osobnych zdjęć - każde w innym kolorze - wykonanych w odstępie około dziesięciu lat. Digitized Sky Survey 2 image of the Crab Nebula (ground-based im W samym centrum Mgławicy Kraba znajduje się jądro pierwotnej gwiazdy, które dzisiaj jest egzotycznym obiektem znanym jako gwiazda neutronowa. Ten obiekt składający się jedynie z neutronów charakteryzuje się masą porównywalną z masą Słońca, jednak upakowaną w sferę o średnicy zaledwie kilkudziesięciu kilometrów. Typowa gwiazda neutronowa bardzo szybko rotuje - ta znajdująca się w sercu Mgławicy Kraba rotuje w tempie 30 obrotów na sekundę. Obszar wokół gwiazdy neutronowej  jest miejscem niesamowitych procesów fizycznych zachodzących bardzo gwałtownie. Gwałtowny ruch materii znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie gwiazdy widoczny jest na tym zdjęciu pod postacią delikatnej tęczy barw. Efekt tęczy spowodowany jest ruchem materii w czasie między kolejnymi zdjęciami. Bystre oko teleskopu Hubble'a dostrzegło także delikatne szczegóły zjonizowanego gazu, przedstawionego w kolorze czerwonym na powyższym zdjęciu. Gaz tworzy rozległe, splątane włókna. Wewnątrz natomiast znajduje się zjonizowany gaz świecący na niebiesko w pobliżu gwiazdy neutronowej. Ta niebieska poświata emitowana jest przez elektrony poruszające się wzdłuż linii pola magnetycznego wokół gwiazdy. Źródło: ESO]]> 10464 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 798 lasix pharmacy takes paypal payment[/url]]]> 0 0 806 levitra sold over the counter[/url]]]> 0 0 950 order lasix overnight delivery[/url]]]> 0 0 <![CDATA[HD 131399 Ab ma trzy słońca!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/08/hd-131399-ab-slonca/ Fri, 08 Jul 2016 07:25:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10470 Wizja artystyczna układu HD 131399 - czerwonym kolorem zaznaczono orbitę gazowego giganta / Źródło: ESO Wizja artystyczna układu HD 131399 - czerwonym kolorem zaznaczono orbitę gazowego giganta / Źródło: ESO[/caption] Astronomowie poinformowali o detekcji egzoplanety, która znajduje się w układzie potrójnym gwiazd.   Układ HD 131399 składa się z trzech gwiazd, z wokół wspólnego śroka masy których największa HD 131399A krąży oddzielnie a HD 131399B i HD 131399C krążą blisko siebie. Wokół HD 131399A odkryto obiekt planetarny o masie około 4 razy większej od masy Jowisza. Ta egzoplaneta otrzymała oznaczenie HD 131399Ab. Odległość pomiędzy HD 131399A a HD 131399Ab wynosi około 80 jednostek astronomicznych. Czas obiegu tego gazowego giganta wokół HD 131399A wynosi około 550 lat. Poniższa  animacja prezentuje ten dość nietypowy układ planetarny.  Można więc napisać, że HD 131399Ab ma trzy słońca. https://www.youtube.com/watch?v=SrzJEkovZLw Nie jest to pierwsza egzoplaneta odkryta w układzie potrójnym. Ten układ jest jednak dość szczególny, gdyż odległość pomiędzy HD 131399A a HD 131399B i HD 131399C wynosi około 300-400 jednostek astronomicznych. Te wartości sugerują, że HD 131399Ab powstała w zupełnie innym miejscu, gdyż raczej żaden dysk protoplanetarny nie zdołałby wytworzyć gazowego giganta przy relatywnie bliskiej obecności dwóch innych gwiazd. HD 131399 może zatem pomóc w zrozumieniu procesów formacji i ewolucji układów planetarnych we Wszechświecie. (ESO) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10470 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Łazik Curiosity w trybie awaryjnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/08/lazik-curiosity-trybie-awaryjnym/ Fri, 08 Jul 2016 08:07:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10474 curiosityrov Powyższy portret łazika Curiosity wykonany 11 maja 2016 roku przedstawia pojazd w miejscu odwiertu Okoruso na równinie Naukluft u podstaw Mount Sharp. Zdjęcie jest mozaiką powstałą z wielu ujęć wykonanych za pomocą zamontowanej na wysięgniku kamery MAHLI (Mars Hands Lens Imager). Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Zespół kontrolujący łazik Curiosity na Marsie podejmuje działania mające na celu przywrócenie pełnej funkcjonalności łazika po tym jak w ostatni weekend wszedł w tryb awaryjny. Aktualnie łazik komunikuje się z kontrolerami na Ziemi i pracuje stabilnie. Curiosity aktywował tryb awaryjny 2 lutego i przerwał większość wykonywanych zadań oprócz ustalonej sekwencji wznawiania komunikacji. Inżynierowie pracują nad określeniem powodu wejścia łazika w tryb awaryjny. Wstępne informacje wskazują na nieoczekiwany błąd  między oprogramowaniem kamery i oprogramowaniem do obróbki danych w głównym komputerze łazika. Łazik Curiosity już trzykrotnie wchodził w tryb awaryjny - w 2013 roku. Łazik wylądował w Kraterze Gale w sierpniu 2012 roku. W pierwszym roku pobytu na Marsie, misja osiągnęła swój cel ustalając, że trzy miliardy lat temu w tym regionie znajdowały się jeziora i rzeki, a warunki sprzyjały rozwojowi życia. W ubiegłym tygodniu NASA zatwierdziła finansowanie kolejnych dwóch lat misji Curiosity na Marsie począwszy od 1 października 2016 roku. Źródło: NASA]]> 10474 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Dawn obserwuje stale zacienione kratery na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/12/sonda-dawn-obserwuje-stale-zacienione-kratery-ceres/ Tue, 12 Jul 2016 07:07:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10483 Na biegunach Ceres naukowcy odkryli kratery, które są stale zacienione (zaznaczone tutaj na niebiesko). Takie kratery nazywane są "zimnymi pułapkami" jeżeli temperatura w nich nie wzrasta powyżej -151 stopni Celsjusza. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA Na biegunach Ceres naukowcy odkryli kratery, które są stale zacienione (zaznaczone tutaj na niebiesko). Takie kratery nazywane są "zimnymi pułapkami" jeżeli temperatura w nich nie wzrasta powyżej -151 stopni Celsjusza. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Naukowcy z misji sondy Dawn zidentyfikowali na powierzchni planety karłowatej Ceres obszary, które skryte są w wiecznej ciemności i nigdy nie otrzymują światła słonecznego. Większość z tych obszarów jest na tyle zimnych, że mogły więzić lód wodny od miliardów lat, a to wskazuje, że mogą tam się znajdować spore zasoby lodu. "Warunki panujące na Ceres są idealne do stopniowego akumulowania depozytów lodu wodnego," mówi Norbert Schorghofer z University of Hawaii w Manoa. "Ceres charakteryzuje się wystarczającą masą, aby móc utrzymać przy sobie cząsteczki wody, a stale zacienione obszary powierzchni są wyjątkowo zimne - zimniejsze niż w przypadku Księżyca czy Merkurego." Do stale zacienionych obszarów nigdy nie dociera bezpośrednie promieniowanie słoneczne. Zazwyczaj znajdują się one na dnie kraterów lub wzdłuż fragmentu ściany krateru skierowanej w stronę bieguna. Do takich obszarów wciąż może docierać pośrednie promieniowanie słoneczne, lecz jeżeli temperatura u podłoża nie wzrasta powyżej -151 stopni Celsjusza,  takie miejsce staje się zimną pułapką - idealnym miejsce do stopniowego akumulowania lodu wodnego. Już wcześniej naukowcy przewidywali istnienie takich pułapek na Ceres, ale do teraz nie udawało się ich zidentyfikować. W ramach najnowszych badań, Schorghofer wraz ze współpracownikami badał północną, lepiej oświetloną półkulę Ceres. Zdjęcia wykonane za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie sondy Dawn zostały wykorzystane do odtworzenia kształtu planety karłowatej, dzięki czemu ujawniły kratery, równiny i inne formy terenu w trzech wymiarach. Wykorzystując te dane, wyrafinowany model komputerowy opracowany w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland wykorzystały został do określenia, do których obszarów bezpośrednio dociera promieniowanie słoneczne, ile tego promieniowania dociera do powierzchni, i jak te warunki zmieniają się w ciągu roku na Ceres. Badaczom udało się zidentyfikować kilkadziesiąt dość dużych stale zacienionych obszarów na północnej półkuli Ceres. Największy z nich znajduje się wewnątrz krateru o średnicy 16 kilometrów znajdującego się ok. 65 kilometrów od bieguna północnego. Łączna powierzchnia zidentyfikowanych stale zacienionych obszarów to ok. 1800 kilometrów kwadratowych. To mniej niż 1 procent powierzchni północnej półkuli Ceres. https://www.youtube.com/watch?v=aUZCwD2oCXs Zespół naukowców uważa, że stale zacienione obszary Ceres są dużo chłodniejsze niż takie same obszary na Merkurym czy Księżycu. Jest tak ponieważ Ceres znajduje się dużo dalej od Słońca. Sytuacja na Ceres bardziej przypomina tę z Merkurego niż z Księżyca. Stale zacienione obszary Merkurego także zajmują około 1% powierzchni półkuli północnej. Zdolność akumulowania lodu wodnego jest również porównywalna między Ceres a Merkurym. Według obliczeń przeprowadzonych przez zespół, średnio 1 na każdy tysiąc cząsteczek wody powstałych na powierzchni Ceres zostanie uwięziona w pułapce w ciągu roku ceresjańskiego trwającego 1682 dni. To ilość wystarczająca do zakumulowania cienkiej lecz wykrywalnej warstwy lodu w przeciągu około 100 000 lat. Artykuł naukowy opisujący odkrycie dostępny jest online na stronie periodyku Geophysical Research Letters. Źródło: NASA]]> 10483 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Rekord prędkości sondy?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/12/rekord-predkosci-sondy/ Tue, 12 Jul 2016 07:45:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10487 Sondy Juno (po lewej) i Helios 2 (po prawej) / Źródło: NASA Sondy Juno (po lewej) i Helios 2 (po prawej) / Źródło: NASA[/caption] Jak wyliczyć rekord prędkości w poruszaniu się sondy kosmicznej? Czy jest to sonda Juno, Helios 2 czy New Horizons?   grudniu 1974 roku w przestrzeń kosmiczną została wystrzelona sonda Helios 1. W styczniu 1976 roku sonda Helios 2 rozpoczęła swoją podróż po wewnętrznym Układzie Słonecznym. Celem obu sond było zbadanie warunków (plazma, wartość i zwrot pola magnetycznego, poziom natężenia promieniowania, obecność elektronów i jonów, obecność mikrometeoroidów), jakie występują w przestrzeni pomiędzy Ziemią a Słońcem. Całkowita masa Heliosa 1 to 370 kg a Heliosa 2 to 376,5 kg. Orbity obu próbników były bardzo eliptyczne z peryhelium około 0,30 jednostki astronomicznej (Helios 1 – 0,31 jednostki astronomicznej, Helios 2 – 0,29 jednostki astronomicznej). Peryhelium Heliosa 2 było bliższe Słońcu niż peryhelium Merkurego. Pozwoliło to na osiągnięcie dużych prędkości, zarówno względem Słońca, jak i Ziemi. Oba próbniki funkcjonowały do połowy lat 80. XX wieku. Już wówczas Helios 2, z racji peryhelium bliższemu Słońcu niż Helios 1, ustanowił rekord prędkości poruszania się pojazdu zbudowanego przez człowieka. Ten rekord został ustanowiony 16 kwietnia 1976 roku i wyniósł 68,6 km/s. Mowa tutaj o prędkości heliocentrycznej, liczonej względem Słońca. [caption id="attachment_10489" align="aligncenter" width="1000"]Artystyczna wizja sondy Juno w pobliżu Jowisza Źródło: NASA Artystyczna wizja sondy Juno w pobliżu Jowisza Źródło: NASA[/caption] Ten rekord nie zostanie pobity do sierpnia 2016 roku, do czasu perycentrum wstępnej orbity Juno wokół Jowisza. Maksymalna (przewidywana) prędkość, jaka zostanie osiągnięta to 73,7 km/s. Mowa tutaj o prędkości planetocentrycznej, w tym przypadku liczonej względem Jowisza. Okazuje się jednak, że sondy Helios 1 i Helios 2 osiągnęły jeszcze wyższe prędkości, jeśli je liczyć geocentrycznie, czyli względem Ziemi. W tym przypadku trzeba wziąć pod uwagę ruch Ziemi po orbicie wokół Słońca. I tak sonda Helios 1 osiągnęła prędkość 96,2 km/s względem Ziemi w grudniu 1980 roku, a Helios 2 w styczniu 1989 roku osiągnęła prędkość 98,9 km/s względem naszej planety. [caption id="attachment_10490" align="aligncenter" width="964"]Trajektoria lotu sondy New Horizons (sierpień 2015) / Źródło: NASA, JPL Trajektoria lotu sondy New Horizons (sierpień 2015) / Źródło: NASA, JPL[/caption] Dla porównania, sonda New Horizons, określana jako “najszybszy próbnik, jaki kiedykolwiek opuścił Ziemię”, osiągnęła prędkość zaledwie 16,5 km/s względem Ziemi i 45 km/s względem Słońca. Wcześniejszy rekord należał do sondy Pioneer 10, która w grudniu 1972 po starcie poruszała się z prędkością 14,5 km/s względem Ziemi. Prędkość New Horizons względem Słońca to obecnie około 15 km/s – jest to o około 2 km/s wolniej od sondy Voyager 1. [caption id="attachment_10491" align="aligncenter" width="1000"]Solar Probe Plus - wizualizacja. Źródło: NASA Solar Probe Plus - wizualizacja. Źródło: NASA[/caption] Te wszystkie rekordy już niebawem mogą zostać “zakwestionowane” przez kolejną słoneczną misję. W lipcu 2018 roku powinno dojść do startu sondy Solar Probe Plus, której peryhelium wyniesie około 6 milionów kilometrów, czyli mniej niż 0,04 jednostki astronomicznej. W peryhelium Solar Probe Plus ma osiągnąć zawrotną prędkość rzędu 200 km/s względem Słońca. (NASA, PFA, JSR, Q, W) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10487 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[VLT: Spojrzenie wgłąb Oriona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/12/vlt-spojrzenie-wglab-oriona/ Tue, 12 Jul 2016 09:49:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10495 A deep infrared view of the Orion Nebula from HAWK-I HAWK-I - instrument rejestrujący obrazy w podczerwieni, zainstalowany na pokładzie Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Chile został wykorzystany do zajrzenia wgłąb Mgławicy w Orionie. Spektakularne zdjęcie odkrywa przed naukowcami dziesięć razy więcej brązowych karłów i pojedynczych obiektów o masie planetarnej niż znaliśmy przed wykonaniem tego zdjęcia. To odkrycie stanowi nie lada wyzwanie dla powszechnie przyjmowanego scenariusza historii powstawania gwiazd w Orionie. https://www.youtube.com/watch?v=1J9-blBXsbY Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał zdolności intrumentu HAWK-I zainstalowanego na VLT do stworzenia najgłębszego i najbardziej kompleksowego obrazu Mgławicy w Orionie. W wyniku tego przedsięwzięcia powstało nie tylko spektakularne zdjęcie, ale naszym oczom ukazały się liczne brązowe karły i obiekty o masach planetarnych. Sama obecność tych mało-masywnych obiektów dostarcza naukowcom wielu informacji o historii procesów gwiazdotwórczych wewnątrz tej mgławicy. [caption id="attachment_10497" align="aligncenter" width="1000"]Powyższe zdjęcie przedstawia ciekawsze ujęcia, które stanowią fragmenty dużego zdjęcia Mgławicy w Orionie przedstawionej powyżej. Źródło: ESO Powyższe zdjęcie przedstawia ciekawsze ujęcia, które stanowią fragmenty dużego zdjęcia Mgławicy w Orionie przedstawionej powyżej. Źródło: ESO[/caption] Słynna Mgławica w Orionie rozciągająca się na 24 lata świetlne i jest widoczna nawet gołym okiem jako delikatna mgiełka w okolicach miecza w Gwiazdozbiorze Oriona. Niektóre mgławice, takie jak ta w Orionie, są silnie oświetlane przez promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez liczne gorące gwiazdy w niej powstające. Gaz tworzący mgławicę ulega jonizacji i zaczyna świecić. Stosunkowa bliskość Mgławicy w Orionie sprawia, że jest to doskonałe laboratorium do badania procesów i historii formowania gwiazd oraz szacowania liczby powstających obiektów o różnych masach. https://www.youtube.com/watch?v=8uX41PQqGbY Amelia Bayo z Universidad de Velparaiso w Chile, współautorka nowego artykułu i członkini zespołu badawczego tłumaczy, dlaczego jest to ważne: "Wiedza o tym jak dużo mało-masywnych obiektów znajduje się w Mgławicy w Orionie jest kluczowa w ograniczaniu aktualnych teorii mówiących o procesach gwiazdotwórczych. Teraz uświadomiliśmy sobie, że sposób w jaki powstają takie mało-masywne obiekty zależny jest od środowiska." [caption id="attachment_10498" align="aligncenter" width="795"]Mapka przedstawia położenie Mgławicy w Orionie (Messier 42) Mapka przedstawia położenie Mgławicy w Orionie (Messier 42)[/caption] Nowe zdjęcie wzbudziło nie lada podekscytowanie wśród naukowców, ponieważ odkrywa przed nami bogactwo obiektów o bardzo małej masie, co wskazuje na to, że w tej mgławicy powstaje proporcjonalnie dużo więcej mało-masywnych obiektów niż bliższe i mniej aktywne obszary formowania gwiazd. Astronomowie liczą jak wiele obiektów o różnych masach powstaje w regionach takich jak Mgławica w Orionie, aby zrozumieć charakterystykę procesów gwiazdotwórczych. Przed tymi badaniami, największą grupę obiektów stanowiły obiekty o masie równej 1/4 masy Słońca. Odkrycie niesamowicie obfitej grupy nowych obiektów o dużo mniejszej masie wskazuje na istnienie drugiego maksimum w rozkładzie mas obiektów znajdujących się w Mgławicy w Orionie. https://www.youtube.com/watch?v=ALfJBIDUnw4 Obserwacje te wskazują także, że liczba obiektów o masie planetarnej może być dużo większa niż wcześniej uważano. Choć jak na razie nie istnieje technologia umożliwiająca obserwowanie tego typu obiektów, to Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski (E-ELT), który rozpocznie obserwacje w 2024 roku, będzie już zdolny do poszukiwania takich obiektów. Główny naukowiec projektu Holger Drass (Astronomisches Institut, Ruhr-Universitat Bochum) podsumowuje: "Uzyskane przez nas wyniki mówią mi, że stoimy na progu nowej ery w badaniach procesów formowania gwiazd i planet. Olbrzymia liczba swobodnych planet tuż na granicy naszych aktualnych możliwości obserwacyjnych daje mi nadzieję, że z E-ELT zaczniemy odkrywać olbrzymie liczby mniejszych obiektów o rozmiarach Ziemi." Źródło: ESO]]> 10495 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Niespodzianka: mała galaktyka eliptyczna okazała się wielką spiralą!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/12/niespodzianka-mala-galaktyka-eliptyczna-okazala-sie-wielka-spirala/ Tue, 12 Jul 2016 12:49:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10502 Po lewej - w zakresie optycznym - UGC 1382 wydaje się prostą galaktyką eliptyczną. Spiralne ramiona widoczne są dopiero po nałożeniu zdjęć wykonanych w ultrafiolecie (środkowe zdjęcie). Połączenie tych obrazów z rzadkim gazem wodorowym (kolor zielony po prawej stronie) pozwala dostrzec potężne rozmiary UGC 1382. Źródło: NASA/JPL/Caltech/SDSS/NRAO/L. Hagen i M. Seibert Po lewej - w zakresie optycznym - UGC 1382 wydaje się prostą galaktyką eliptyczną. Spiralne ramiona widoczne są dopiero po nałożeniu zdjęć wykonanych w ultrafiolecie (środkowe zdjęcie). Połączenie tych obrazów z rzadkim gazem wodorowym (kolor zielony po prawej stronie) pozwala dostrzec potężne rozmiary UGC 1382. Źródło: NASA/JPL/Caltech/SDSS/NRAO/L. Hagen i M. Seibert[/caption] Od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku astronomowie uważali, że galaktyka znana jako UGC 1382 to stosunkowo nudna, mała galaktyka eliptyczna.  Galaktyki eliptyczne to najpowszechniejszy typ galaktyk charakteryzujacy się brakiem spiralnej struktury dyskowej typowej dla galaktyk takich jak chociażby Droga Mleczna. Teraz, wykorzystując dane zebrane w wielu przeglądach nieba na różnych długościach fali, astronomowie odkryli, że w rzeczywistości jest to kolosalnych rozmiarów galaktyka o niskiej jasności powierzchniowej dysku (ang. Giant Low Surface Brightness disk galaxy), która rozmiarami dorównuje liderowi tej klasy - galaktyce znanej jako Malin 1. Malin 1 charakteryzuje się średnicą 7-krotnie większą od Drogi Mlecznej. Wyniki badań  opublikowano w periodyku Astrophysical Journal. Olbrzymie galaktyki o niskiej jasności powierzchniowej to jednej z najmasywniejszych, odizolowanych galaktyk spiralnych. To bardzo rzadkie obiekty składające się z dwóch składników - galaktyki dyskowej o wysokiej jasności powierzchniowej oraz otaczającego ją rozległego dysku o niskiej jasności powierzchniowej. Dlaczego zatem astronomowie tak dali się zmylić w przypadku UGC 1382? Mark Seibert z Carnegie Institution of Science tłumaczy: "Chociaż wielokrotnie badaliśmy tę galaktykę od momenty odkrycia i skatalogowania w latach sześćdziesiątych, pierwsze podejrzenia co do tego czy to aby na pewno jest galaktyka eliptyczna pojawiły się dopiero w 2009 roku, kiedy to jeden z przeglądów wskazywał, że być może wokół galaktyki krąży dysk wodoru, jednak nikt nie kontynował tego tematu. UGC 1382 przykuła naszą uwagę gdy poszukiwaliśmy obszarów gwiazdotwórczych w galaktykach wczesnego typu za pomocą Galaxy Evoluton Explorer (GALEX). Zauwayżliśmy, że w ultrafiolecie widoczne są ramiona spiralne - coś czego się nie oczekuje wokół galaktyk eliptycznych. To odkrycie skłoniło nas do bardziej szczegółowych badań tego obiektu!" Dalsze badania pozwoliły ustalić, że faktycznie galaktyka otoczona jest rotującym dyskiem wodoru o potężnych rozmiarach. Dla porównania - średnica naszej galaktyki - Drogi Mlecznej - szacowana jest na 30 kiloparseków, natomiast średnica UGC 1382 szacowana jest na 220 kpc - to siedem razy więcej!  Pomimo kolosalnej różnicy rozmiarów, obie galaktyki charakteryzują się zbliżoną masą - tzn. znajduje się w nich podobna ilość gwiazd i gazu. Lea Hagen - główna autorka artykułu i doktorantka na Pennsylvania State University zauważa, że "to naprawdę niespotykane i zaskakujące, że posiadamy bardzo dobrze zbadaną galaktykę i jakimś cudem przeoczyliśmy jej najbardziej unikalną cechę: potężny zestaw ogromnych ramion spiralnych.  Sam fakt, że owe ramiona spiralne i gaz wodorowy rozciągają się na tak duże odległości w porównaniu do innych galaktyk sprawia, że jest to ekscytujący obiekt do badania najbardziej nietypowych przykładów ewolucji galaktyk." "Szczególnie ciekawą cechą na nowo sklasyfikowanej galaktyki UGC 1382 jest fakt, że znajduje się ona znacznie bliżej nas niż Malin 1 - w zaledwie  1/4 odległości do tego olbrzyma," mówi Seibert. "Ta bliskość umożliwiła nam wykonanie badań na różnych zakresach promieniowania i pozwoli nam na rozpoczęcie odkrywania tajemnic tych ekstremalnych systemów.  Wiemy, że takie obiekty wymagają środowiska o bardzo niskiej gęstości. Co więcej w ich pobliżu raczej nie mogą znajdować się żadne inne duże galaktyki, które zaburzałyby ich strukturę. Z drugiej strony, aby powstały potrzebne jest istnienie małych i bogatych w gaz galaktyk karłowatych, materia których wykorzystywana jest do budowy naprawdę dużego, rozmytego halo gazowego. W przeciwieństwie do typowego procesu powstawania galaktyk, zewnętrzny, niebieski dysk składający się z ramion spiralnych wydaje się starszy od wewnętrznego dysku czerwonego. To z pewnością istotna wskazówka na drodze do zrozumienia w jaki sposób te dziwne galaktyki powstają." Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 10502 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli nową planetę karłowatą!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/12/astronomowie-odkryli-nowa-planete-karlowata/ Tue, 12 Jul 2016 17:35:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10506 Zdjęia na których odkryto RR245. Zdjęcia przedstawiają powolny ruch RR245 na tle gwiazd w czasie 3 godzin. Źródło: zespół OSSOS Zdjęcia na których odkryto RR245. Zdjęcia przedstawiają powolny ruch RR245 na tle gwiazd w czasie 3 godzin. Źródło: zespół OSSOS[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył nową planetę karłowatą krążącą wokół Słońca w dysku małych ciał lodowych daleko za orbitą Neptuna. Średnicę nowego obiektu szacuje się na 700 kilometrów, a jego orbita uważana jest za jedną z największych dla planet parłowatych. Oznaczona przez Minor Planet Center Międzynarodowej Unii Astronomicznej jako 2015 RR245 - planeta karłowata odkryta została za pomocą teleskopu CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope) znajdującego się na szczycie Mauna Kea na Hawajach w ramach trwającego przeglądu Outer Solar System Origins Survey (OSSOS). "Lodowe obiekty krążące wokół Słońca za orbitą Neptuna mogą nam wiele powiedzieć o tym w jaki sposób powstały gazowe olbrzymy, pozwalają nam odtworzyć historię naszego Układu Słonecznego. Jednak niemal wszystkie lodowe obiekty są niesamowicie małe i ciemne. Dlatego też naprawdę ekscytujące jest odkrycie jednego dużego i jasnego obiektu, który możemy zbadać bardziej szczegółowo," mówi dr Michele Bannister z University of Victoria w Kolumbii Brytyjskiej. Dr JJ Kavelaars z National Research Council of Canada po raz pierwszy zauważył RR245 w lutym 2016 roku na zdjęciach z przeglądu OSSOS wykonanych we wrześniu 2015 roku. "Po prostu pojawiła się na ekranie - ta jasna kropka powoli przesuwająca się na tle gwiazd. Przesuwała się na tyle wolno, że musiała znajdować się co najmniej dwa razy dalej od Słońca niż Neptun," mówi Bannister. Zespół jeszcze bardziej zdziwił się gdy zorientował się, że orbita obiektu prowadi go nawet na odległość 120 razy większą niż odległość Ziemi od Słońca. Rozmiar RR245 nie jest jeszcze znany ponieważ określenie właściwości powierzchni wymaga dalszych pomiarów. "To może być mały i bardzo jasny obiekt, lub duży i ciemny," mówi Bannister. [caption id="attachment_10508" align="aligncenter" width="1000"]Orbita 2015 RR245. Źródło: CFHT Orbita 2015 RR245. Źródło: CFHT[/caption] Znaczna większość planet karłowatych podobnych do RR245 uległa zniszczeniu lub wyrzuceniu z Układu Słonecznego w chaosie, który nastąpił gdy gazowe olbrzymy zmieniły swoje położenie w Układzie Słonecznym: RR245 jest jedną z nielicznych planet karłowatych, które przetrwały do dnia dzisiejszego - wraz z Plutonem i Eris - największymi znanymi planetami karłowatymi. RR245 krąży teraz wokół Słońca pośród populacji dziesiątek tysięcy dużo mniejszych, w dużej mierze nieobserwowalnych obiektów trans-neptunowych. Obiekty, które podróżują daleko od Słońca charakteryzują się egzotyczną geologią i krajobrazami zbudowanymi z wielu różnych, zamrożonych materiałów, co doskonale uświadomiła nam sonda New Horizons przesyłając na Ziemię zdjęcia niesamowitej geologii Plutona i Charona. Ponad 80 jednostek astronomicznych od Słońca, RR245 zdąża do peryhelium swojej orbity znajdujące się ok. 5 miliardów kilometrów od Słońca (34 AU), do którego dotrze w okolicach 2096 roku. RR245 znajduje się na swojej wysoce eliptycznej orbicie co najmniej przez ostatnie 100 milionów lat. Z uwagi na fakt, że RR245 była obserwowana tylko raz, a jej okres orbitalny wynosi 700 lat, jak na razie nie wiemy w jaki sposób jej orbita będzie ewoluowała w przyszłości. Orbita tego obiektu będzie uszczegóławiana w nadchodzących latach. dopiero potem RR245 otrzyma nazwę własną. W ramach przeprowadzonych już przeglądów skatalogowano prawie wszystkie jasne planety karłowate. 2015 RR245 może być jedną z ostatnich dużych planet karłowatych za orbitą Neptuna, które będą odkryte zanim uruchomione zostaną znacznie większe teleskopy, takie jak chociażby LSST. Źródło: CFHT]]> 10506 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno wysyła pierwsze zdjęcie z orbity!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/13/sonda-juno-wysyla-pierwsze-zdjecie-orbity/ Wed, 13 Jul 2016 08:38:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10510 Powyższe kolorowe zdjęcie wykonane za pomocą kamery JunoCam to jedno z pierwszych zdjęć wykonanych przez sondę Juno po wejście na orbitę wokół Jowisza w dniu 4 lipca 2016 r. Samo zdjęcie potwierdza, że kamera JunoCam przetrwała przejście przez silne pasy radiacyjne wokół planety i jest gotowe do wykonywania zdjęć gazowego olbrzyma w toku misji Juno. Zdjęcie zostało wykonane 10 lipca 2016 r o godzinie 5:30 UTC, gdy sonda znajdowała się 4,3 mln km od Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS Powyższe kolorowe zdjęcie wykonane za pomocą kamery JunoCam to jedno z pierwszych zdjęć wykonanych przez sondę Juno po wejście na orbitę wokół Jowisza w dniu 4 lipca 2016 r. Samo zdjęcie potwierdza, że kamera JunoCam przetrwała przejście przez silne pasy radiacyjne wokół planety i jest gotowe do wykonywania zdjęć gazowego olbrzyma w toku misji Juno. Zdjęcie zostało wykonane 10 lipca 2016 r o godzinie 5:30 UTC, gdy sonda znajdowała się 4,3 mln km od Jowisza. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS[/caption] Kamera JunoCam znajdująca się na pokładzie sondy Juno już działa i rozpoczęła przesyłanie na Ziemię danych.  Urządzenie rejestrujące obrazy Jowisza w zakresie widzialnym zostało uruchomione w sześć dni po wejściu przez sondę na orbitę wokół Jowisza. Pierwsze zdjęcia w wysokiej rozdzielczości dotrą do nas jednak dopiero za kilka tygodni. "Powyższe ujęcie wykonane za pomocą JunoCam wskazuje, że kamera przetrwała przejście przez bardzo niebezpieczne środowisko w pobliżu Jowisza bez żadnego uszczerbku i może zacząć wykonywanie zdjęć," mówi Scott Bolton, główny badacz misji z Southwest Research Institute w San Antonio. "Nie możemy się doczekać pierwszych zdjęć biegunów Jowisza." Zdjęcie zostało wykonane 10 lipca 2016 r. o godzinie 5:30 UTC, gdy sonda znajdowała się 4,3 miliona kilometrów od Jowisza i oddalała się  od niego po trwającej 53,5 dni orbicie. Barwne zdjęcie przedstawia charakterystyczne pasy w atmosferze Jowisza, włącznie z Wielką Czerwoną Plamą oraz trzy z czterech księżyców galileuszowych - Io, Europę i Ganimedesa (od lewej do prawej). https://www.youtube.com/watch?v=XpsQimYhNkA "Sonda JunoCam będzie nadal wykonywała zdjęcia planety, gdy z powrotem zaczniemy się do niej zbliżać,"  mówi Candy Hansen, członek zespołu misji Juno z Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie. "Pierwsze zdjęcie w wysokiej rozdzielczości zostanie wykonane 27 sierpnia gdy sonda ponownie bardzo zbliży się do Jowisza." Podczas swojej misji, sonda Juno okrąży Jowisza 37 razy przelatując nisko nad szczytami chmur planety, zbliżając się do nich nawet na 4100 kilometrów. Podczas tych przelotów sonda Juno będzie badała co znajduje się pod osłaniającą Jowisza warstwą chmur oraz będzie badała zorze bezustannie trwające w regionach biegunowych. Wszystko to aby dowiedzieć się więcej o pochodzeniu, strukturze, atmosferze i magnetosferze największej planety Układu Słonecznego. Źródło: NASA]]> 10510 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 246 http://drozdowski.org/2016/07/16/sonda-juno-wysyla-pierwsze-zdjecie-z-orbity/ 0 0 <![CDATA[Astronomowie odkryli rozdętą egzoplanetę krążącą wokół podolbrzyma KELT-11]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/14/astronomowie-odkryli-rozdeta-egzoplanete-krazaca-wokol-podolbrzyma-kelt-11/ Wed, 13 Jul 2016 23:30:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10517 Zdjęcie KELT-11. Źródło: Pepper et al., 2016 Zdjęcie KELT-11. Źródło: Pepper et al., 2016[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Joshua Pepper z Lehigh University w Pensylwanii odkrył wyjątkowo rozdętą planetę pozasłoneczną o masie mniejszej od masy Saturna, krążącą wokół jasnego podolbrzyma. Nowo odkryta planeta jest jedną z najbardziej rozdętych, najrzadszych planet dotąd odkrytych. Wyniki badań zostały zaprezentowane w artykule opublikowanym 6 lipca na portalu arXiv.org. Zespół korzystający z teleskopu Kilodegree Extremely Little Telescope (KELT) obserwował jasnego podolbrzyma HD 93396 (KELT-11), znajdującego się jakieś 320 lat świetlnych od Ziemi. Astronomowie poszukiwali sygnałów tranzytu, który mógłby wskazywać na obecność planety krążącej wokół tej odległej gwiazdy. Do tego zadania wybrano teleskop KELT, bowiem może on obserwować gwiazdy jaśniejsze od tych obserwowanych w ramach innych naziemnych przeglądów nieba. "KELT jest szczególnie skuteczny w odkrywaniu tranzytujących olbrzymich planet krążących wokół jasnych gwiazd. To najlepsze cele do rozwoju narzędzi służących do mierzenia właściwości atmosfer planetarnych. Choć KELT nie odkrywa dużej ilości planet w porównaniu do innych przeglądów, te odkrycia, które się potwierdzają są wyjątkowo cenne," Pepper powiedział portalowi phys.org. KELT składa się z dwóch teleskopów robotycznych: KELT-North oraz KELT-South wykonujących przeglądy nieba w poszukiwaniu tranzytujących egzoplanet. KELT-North znajduje się w Arizonie, a KELT-South znajduje się w RPA. Sygnał tranzytu zarejestrowany przez KELT był bardzo słaby i bardzo długi - trwał prawie siedem godzin, co spowodowane jest faktem, że HD 93396 jest podolbrzymem. Dlatego też było bardzo trudne uchwycenie całego tranzytu w ciągu jednej nocy. "To odkrycie było dla nas nie lada wyzwaniem. Pierwotne obserwacje gwiazdy  - jej krzywej blasku - za pomocą KELT zawierały tylko niewyraźny fragment sygnału. Wystarczył on jednak do tego, abyśmy zakwalifikowali tę gwiazdę do kolejnych obserwacji. Ze względu na fakt, że tranzyt jest jednocześnie płytki (zmiana jasności gwiazdy poniżej 0,3%) i długi - bardzo trudno było uzyskać wiarygodne, kompletne potwierdzenie odkrycia," mówi Pepper. W celu potwierdzenia planety wykrytego obiektu oraz uzyskania jego charakterystyki, zespół wykonał kolejne obserwacje, angażując do nich zestaw innych teleskopów na całym świecie. Planeta oznaczona jako KELT-11b to małomasywny gazowy olbrzym, większy od Jowisza (promień równy 1,37 promienia Jowisza), jednak o masie równej zaledwie 20% masy Jowisza. To sprawia, że KELT-11b jest trzecią w kolejności najrzadszą planetą dotąd odkrytą o dokładnie zmierzonej masie i promieniu. Źródło: phys.org/Tomasz Nowakowski]]> 10517 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rok temu: przelot New Horizons w pobliżu Plutona i Charona [MEGA GALERIA]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/14/temu-sonda-new-horizons-przeleciala-poblizu-plutona-charona/ Thu, 14 Jul 2016 00:37:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10520

    Jestem niezmiernie dumny, że mogłem towarzyszyć Wam w tej trwającej już ponad rok podróży przez układ Plutona i Charona - mam nadzieję, że Wam także się podobało i śledziliście te informacje razem ze mną. Jeżeli to krótkie przypomnienie przekonało nas, że warto aby w polskim internecie istniał taki portal jak Puls Kosmosu - gorąco zachęcam do wsparcia mojej działalności i dołączenia do już 20 Patronów portalu na

    http://patronite.pl/pulskosmosu


    Na kilka tygodni przed przelotem sondy New Horizons w pobliżu Plutona najlepsze zdjęcia tej planety wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wyglądały tak: 421590main_p1006ay-full Nieco ponad rok temu to było wszystko co wiedzieliśmy o Plutonie. Jak bardzo nasza wiedza i znajomość tego globu zmieniła się dzięki sondzie New Horizons możecie zobaczyć w poniższej mozaice zdjęć i filmów stopniowo przesyłanych od roku na Ziemię (sonda New Horizons wciąż przesyła zdjęcia wykonane dokładnie rok temu - naukowcy szacują, że dane z tego przelotu będą docierać na Ziemię jeszcze do października tego roku). [caption id="attachment_16" align="aligncenter" width="800"]Zdjęcia dwóch stron Plutona upublicznione przez zespół sondy New Horizons 4 lipca 2015 roku. Zdjęcia dwóch stron Plutona upublicznione przez zespół sondy New Horizons 4 lipca 2015 roku.[/caption] Artykuł z 4 lipca 2015 r. - http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/04/pluton-dwie-twarze-drugiej-czerwonej-planety/ [caption id="attachment_6574" align="aligncenter" width="768"]Wieloryb i pączek na mapie wykonanej ze zdjęć z przedziału 27.6-3.7.2015 r. Wieloryb i pączek na mapie wykonanej ze zdjęć z przedziału 27.6-3.7.2015 r.[/caption] Podczas zbliżania do planety naukowcy zaczęli dostrzegać pierwsze kształty na jego powierzchni - w ten sposób pojawił się "wieloryb" i "pączek" na powyższym zdjęciu. Więcej o nich w artykule z 8 lipca 2015 r. - http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/pluton-wieloryb-i-paczek/ [caption id="attachment_153" align="aligncenter" width="732"]7-8-15_pluto_color_new_nasa-jhuapl-swri_732 Najdokładniejsze zdjęcie powierzchni Plutona na dzień 8 lipca 2015 r.[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia Plutona sfotografowanego za pomocą instrumentu LORRI z odległości 8 milionów kilometrów od Plutona. To było najdokładniejsze zdjęcie tej planety na dzień 8 lipca 2015 r. -  http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/08/pluton-8-lipca-2015/ [caption id="attachment_207" align="aligncenter" width="599"]Zdjęcie Plutona wykonane 10 lipca 2015 r. Zdjęcie Plutona wykonane 10 lipca 2015 r.[/caption] [caption id="attachment_7223" align="aligncenter" width="768"]Zdjęcie wykonane 12 lipca 2015 r. Zdjęcie wykonane 12 lipca 2015 r.[/caption] [caption id="attachment_281" align="aligncenter" width="767"]Zdjęcie Plutona wykonane 13 lipca 2015 r. Zdjęcie Plutona wykonane 13 lipca 2015 r.[/caption] I w końcu doszło do przelotu w pobliżu Plutona. Sonda skupiła się na planowaniu, przygotowywaniu i wykonywaniu setek zdjęć i ujęć - dlatego na Ziemię przestały docierać nowe zdjęcia. Już w 2 dni po przelocie w pobliżu Plutona na podstawie zaledwie jednego zdjęcia z przelotu Mattias Malmer stworzył poniższą animację przedstawiającą góry zaobserwowane na powierzchni planety karłowatej. https://www.youtube.com/watch?v=37TNyDHZExA Kilka zdań o niej przeczytacie tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/17/pluton-niesamowita-animacja-gor-na-plutonie-3d/ 19 marca najnowsze zdjęcia Plutona komentował Piotrek z Astrofazy, o tu o: https://www.youtube.com/watch?v=ceNVdqRawT8 Więcej o pierwszych zdjęciach przesłanych po przelocie naukowcy misji New Horizons powiedzieli nam na konferencji 19 lipca 2015 r. Co powiedzieli? Patrz tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/19/pluton-piatkowa-konferencja-co-wiemy/ 001 002 003 004 005 Powyższe pięć zdjęć zostało opublikowane 24 lipca 2015 r. Pluto-mosaic-GC-4000 Na kolejnej konferencji naukowcy zaczęli opowiadać nam co sprawiło, że im szczęki zaczęły opadać. Przeczytajcie sami: http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/25/pluton-informacje-z-wczorajszej-konferencji/ Tutaj tylko krótki cytat z tego artykułu dla tych, którzy nie lubią klikać w linki:
    „Wiedzieliśmy, że misja do Plutona przyniesie nam trochę niespodzianek, i teraz – 10 dni po przelocie w pobliżu planety – możemy powiedzieć, że to co widzimy znacznie przekracza nasze oczekiwania,”powiedział John Grunsfeld (NASA). „Przesuwające się lody, egzotyczny skład chemiczny powierzchni, pasma górskie i rozległe mgły na Plutonie wskazują na naprawdę niesamowitą geologię planetarną.”
    Już w dwa tygodnie po przelocie, główny badacz misji New Horizons Alan Stern wspomniał o możliwości istnienia oceanu pod powierzchnią Plutona - http://www.pulskosmosu.pl/2015/07/28/news-ocean-pod-powierzchnia-plutona-alan-stern/ A potem zapadła cisza.... trwająca 7 tygodni. Trzeba było czekać dość długo na kolejne zdjęcia wykonane przez sondę New Horizons, ale już pierwsza próbka przesłana na Ziemię 5 września 2015 r. potwierdziła, że warto było czekać. nh-plutosurface.0 10 września 2015 r. dostajemy kolejną solidną dawkę zdjęć, pojawiają się także zdjęcia Charona! - http://www.pulskosmosu.pl/2015/09/10/pluton-nowe-zdjecia-z-new-horizons-juz-na-ziemi-nowe/ dark-areas-9-10-15   composite-haze-image-9-10-15 coj11fqveau3flt 17 września otrzymujemy pierwsze zdjęcia mgieł na Plutonie: nh-apluto-wide-9-17-15-final nh-apluto-mountains-plains-9-17-15 24 września otrzymujemy solidną dawkę zdjęć kolorowych oraz jedno WIEEELKIE zdjęcie globalne całego Plutona - http://www.pulskosmosu.pl/2015/09/24/pluton-jest-czwartek-sa-i-nowe-zdjecia-z-krancow-ukladu-slonecznego-aktualizowany/ cpsswtnwsaae6ux 12034365_10153665314882498_8221709544076942108_o cpsrsxvwoaaaoml cpsrqv0uwae_bzp To zdjęcie w potężnej rozdzielczości dostępne jest tutaj: http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/crop_p_color2_enhanced_release.png snakeskin_detail Październik rozpoczął się zdjęciami Charona - http://www.pulskosmosu.pl/2015/10/02/charon-nowe-najlepsze-zdjecia-najwiekszego-ksiezyca-plutona-zobacz/ charon Tydzień później wracamy w kolorze na niebieskie niebo Plutona: blue_skies_on_pluto-final-2 Aby dowiedzieć się więcej o tym czego dowiedzieliśmy się w ciągu roku o Plutonie zajrzyj na stronie głównej Pulsu Kosmosu w zakładkę Układ Słoneczny / Pluton albo kliknij tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/uklad-sloneczny/pluton-uklad-sloneczny/ Wróćcie na chwilę na samą górę, spójrzcie na zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, a potem spójrzcie na najnowszy film wykonany na podstawie zdjęć przesłanych przez sondę New Horizons. To się nazywa przesuwanie granic, to się nazywa postęp! https://www.youtube.com/watch?v=sP88MveQ-wI
     

    Jestem niezmiernie dumny, że mogłem towarzyszyć Wam w tej trwającej już ponad rok podróży przez układ Plutona i Charona - mam nadzieję, że Wam także się podobało i śledziliście te informacje razem ze mną. Jeżeli to krótkie przypomnienie przekonało nas, że warto aby w polskim internecie istniał taki portal jak Puls Kosmosu - gorąco zachęcam do wsparcia mojej działalności i dołączenia do już 20 Patronów portalu na

    http://patronite.pl/pulskosmosu


     ]]>
    10520 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Największa mapa rozkładu galaktyk rzuci światło na ciemną energię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/14/najwieksza-mapa-galaktyki-rzuci-swiatlo-ciemna-energie/ Thu, 14 Jul 2016 16:27:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10527 Przekrój przez mapę wielkoskalowej struktury Wszechświata wykonaną w ramach Sloan Digital Sky Survey oraz przeglądu Baryon Oscillation Spectroscopic Survey. Każda kropka na tym zdjęciu oznacza położenie galaktyki sześć miliardów lat temu. Zdjęcie obejmuje obszar równy 1/20 nieba, plaster Wszechświata o szerokości 6 miliardów lat Wszechświata, wysokości 4,5 miliarda lat świetlnych oraz grubości 500 milionów lat świetlnych. Kolor oznacza odległości od Ziemi od małej w kolorze żółtym do dużej - w kolerze fioletowym. Źródło: Daniel Eisenstein i SDSS-III. Przekrój przez mapę wielkoskalowej struktury Wszechświata wykonaną w ramach Sloan Digital Sky Survey oraz przeglądu Baryon Oscillation Spectroscopic Survey. Każda kropka na tym zdjęciu oznacza położenie galaktyki sześć miliardów lat temu. Zdjęcie obejmuje obszar równy 1/20 nieba, plaster Wszechświata o szerokości 6 miliardów lat Wszechświata, wysokości 4,5 miliarda lat świetlnych oraz grubości 500 milionów lat świetlnych. Kolor oznacza odległości od Ziemi od małej w kolorze żółtym do dużej - w kolerze fioletowym. Źródło: Daniel Eisenstein i SDSS-III.[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów stworzył największą w historii trójwymiarową mapę odległych galaktyk. Mapa ma na celu pomóc astronomom zrozumieć jedną z najbardziej tajemniczych sił we Wszechświecie. Naukowcy, wśród których jest zespół kierowany przez dr Floriana Beutlera z Institute of Cosmology and Gravitation na University of Portsmouth, spędził dziesięć lat na zbieraniu pomiarów 1,2 miliona galaktyk w ramach Sloan Digital Sky Survey III (SDSS-III). Owe pomiary pozwolą im na wykonanie najbardziej precyzyjnych w historii pomiarów ciemnej energii - siły napędzającej przyspieszające rozszerzanie się Wszechświata. Dr Beutler mówi: "Ta ekstremalnie szczegółowa trójwymiarowa mapa to ukoronowanie kolosalnej ilości pracy. University of Portsmouth współpracowało nad nią  z licznymi instytucjami partnerskimi przez blisko 10 lat zbierając pomiary dotyczące galaktyk pokrywających ćwierć nieba." "Wykorzystując tę mapę będziemy w stanie wykonać najbardziej precyzyjne dotychczas pomiary ciemnej materii i określić jej rolę w rozszerzaniu się Wszechświata." Nowe pomiary wykonano w ramach programu Baryon Oscillation Spectroscopic Survey (BOSS). Ukształtowana przez bezustanne przepychanki między ciemną materią a ciemną energią, mapa utworzona w ramach przeglądu BOSS pozwala astronomom zmierzyć tempo rozszerzania się Wszechświata, a tym samym określić ilość materii i ciemnej energii tworzącej znany nam Wszechświat. Zestaw artykułów naukowych opisujących te wyniki został złożony w tym tygodniu do publikacji w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. W ramach programu BOSS naukowcy wykonują pomiary tempa rozszerzania Wszechświata poprzez określanie rozmiarów barionowych oscylacji akustycznych (BAO) w trójwymiarowym rozkładzie galaktyk. Pierwotne rozmiary BAO określane są przez fale ciśnienia przemierzające młody Wszechświat w pierwszych 400 000 lat historii Wszechświata. Po tym czasie fale ciśnienia pozostały wmrożone w rozkład materii we Wszechświecie. Pomiary rozkładu galaktyk po tym czasie pozwalają astronomom zmierzyć w jaki sposób ciemna materia i ciemna energia konkurują ze sobą o rolę zarządzającego tempem rozszerzania się Wszechświata. W celu zmierzenia rozmiarów tych dawnych potężnych fal z tak dużą precyzją, niezbędne było wykonanie niespotykanej i ambitnej mapy galaktyk, o wiele większej od jakichkolwiek map wykonywanych w przeszłości. Kiedy planowano badania w ramach projektu BOSS uważano, że ciemna energia miała wpływ na rozszerzanie się Wszechświata dopiero jakieś 5 miliardów lat temu. Dlatego też BOSS został zaprojektowany do wykonania pomiarów BAO w zakresie od 7 miliardów lat temu do 2 miliardów lat temu. [caption id="attachment_10529" align="aligncenter" width="850"]W ramach programu BOSS SDSS-III przetransformowano dwuwymiarowy obraz nieba (po lewej) na trójwymiarową mapę obejmującą miliardy lat świetlnych, przedstawioną powyżej na zielono z dwóch ujęć. Mapa obejmuje 120 000 galaktyk znajdujących się zaledwie na 10% badanego obszaru. Źródło: Jeremy Tinker i SDSS-III W ramach programu BOSS SDSS-III przetransformowano dwuwymiarowy obraz nieba (po lewej) na trójwymiarową mapę obejmującą miliardy lat świetlnych, przedstawioną powyżej na zielono z dwóch ujęć. Mapa obejmuje 120 000 galaktyk znajdujących się zaledwie na 10% badanego obszaru. Źródło: Jeremy Tinker i SDSS-III[/caption] Dr Beutler powiedział także, że: "Jeżeli ciemna energia napędza rozszerzanie się Wszechświata w czasie, nasze mapy wskazują, że bardzo wolno ewoluuje, jeżeli w ogóle. Zmiana wynosi najwyżej 20 procent w ciągu ostatnich 7 miliardów lat." Źródło: arXiv/phy.so]]> 10527 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciepłe jowisze nie takie samotne jak się wydawało]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/15/cieple-jowisze-samotne-sie-wydawalo/ Thu, 14 Jul 2016 22:51:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10531 Wizja artystyczna ciepłego jowisza na orbicie wokół gwiazdy macierzystej (wraz z innymi planetami). Źródło: Detlev Vn Ravenswaay/Science Photo Library Wizja artystyczna ciepłego jowisza na orbicie wokół gwiazdy macierzystej (wraz z innymi planetami). Źródło: Detlev Vn Ravenswaay/Science Photo Library[/caption] Po przeanalizowaniu obserwacji prowadzonych przez cztery lata za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera, astronomowie z University of Toronto przedstawili aktualny stan wiedzy o klasie planet pozasłonecznych znanej jako "ciepłe jowisze" zaznaczając, że wiele z nich nie jest jedyną planetą w swoim układzie planetarnym. Analiza przeprowadzona przez zespół naukowców, która została opublikowana 10 lipca w periodyku Astrophysical Journal dostarcza silnych dowodów na istnienie dwóch różnych typów ciepłych jowiszów - każdy z nich charakteryzuje się własną dynamiką i historią powstawania. Pierwszy typ obejmuje planety, które mają innych planetarnych towarzyszy i najprawdopodobniej powstały tam gdzie znajdujemy je dzisiaj, a drugi - planety bez innych planet w układzie, które najprawdopodobniej migrowały na swoją obecną orbitę. Wedłg głównej autorki artykułu Chelsea Huang z Dunlap Institute for Astronomy & Astrophysics na University of Toronto "wyniki wskazują, że duża część ciepłych jowiszów nie mogła migrować dynamicznie na aktualną orbitę i warto poważnie rozważyć teorię, według której powstały one tam gdzie znajdują się aktualnie." Ciepłe jowisze to duże, gazowe olbrzymy krążące wokół gwiazd innych niż Słońce. Rozmiarami porównywalne są z gazowymi olbrzymami w Układzie Słonecznym, jednak w przeciwieństwie do nich ciepłe jowisze krążą wokół swoich gwiazd macierzystych w odległości podobnej do odległości planet skalistych od Słońca na naszym planetarnym podwórku. Pełne okrążenie gwiazdy zajmuje im od 10 do 200 dni. [caption id="attachment_10533" align="aligncenter" width="1000"]Wizja artystyczna przedstawiająca teleskop Keplera. Źródło: NASA/Kepler/Wendy Stenzel Wizja artystyczna przedstawiająca teleskop Keplera. Źródło: NASA/Kepler/Wendy Stenzel[/caption] Ze względu na bliskość ciepłych jowiszów do gwiazd macierzystych, są one zdecydowanie cieplejsze od chłodnych gazowych olbrzymów Układu Słonecznego, aczkolwiek nie są tak ciepłe jak gorące jowisze, które zazwyczaj znajdują się bliżej swoich gwiazd niż Merkury. Ogólnie przyjmowało się, że ciepłe jowisze nie powstały tam gdzie znajdujemy je aktualnie; wszak znajdują się za blisko swoich gwiazd macierzystych, aby móc tam zakumulować potężne, gazowe otoczki. Dlatego też naukowcy uważali, że powstały one w zewnętrznych obszarach swoich układów planetarnych, a następnie przemieszczały się do ich wnętrza, a być może nadal są na drodze do stania się gorącymi jowiszami. Podczas takiej migracji grawitacja dużego ciepłego jowisza zaburzyłaby sąsiednie planety, wyrzucając je z układu planetarnego. Jednak zamiast znajdować "samotne" ciepłe jowisze, badacze ustalili, że 11 z 27 zbadanych przez nich planet znajduje się w układach planetarnych składających się z planet o rozmiarach Ziemi czy Neptuna. "Zważając na fakt, że jeszcze dużo materiału pozostało do przeanalizowania," mówi Huang, "liczba ciepłych jowiszów w układach z mniejszymi planetami może wzrosnąć. Może się nawet okazać, że ponad połowa ciepłych jowiszów ma planetarnych towarzyszy." Źródło: Dunlap Institute for Astronomy & Astrophysics]]> 10531 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Krater Sekhet na Ceres - zdjęcie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/15/krater-sekhet-ceres-zdjecie/ Thu, 14 Jul 2016 23:27:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10535 PIA20828   Powyższe zdjęcie przedstawia krater Sekhet na powierzchni Ceres. Sekhet (krater po prawej) ma średnicę 41 kilometrów. Sonda Dawn wykonała powyższe zdjęcie 15 czerwca 2016 roku.  Gładkie równiny otaczają mniejszy krater widoczny po lewej stronie. Sonda Dawn wykonała powyższe zdjęcie z niskiej orbity na wysokości 385 km nad powierzchnią Ceres. Skala obrazu to 35 metrów/piksel. Więcej informacji o misji sondy Dawn można znaleźć na stronie http://dawn.jpl.nasa.gov. Zdjęcie: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA  ]]> 10535 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chandra obserwuje łączenie dwóch gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/15/chandra-obserwuje-laczenie-dwoch-gwiazd/ Fri, 15 Jul 2016 01:04:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10538 grb_v2 Rozbłyski promieniowania gamma (GRB) to jedne z najgwałtowniejszych i najbardziej energetycznych zjawisk we Wszechświecie. Choć owe zjawiska są najjaśniejszymi eksplozjami we Wszechświecie, nowe badania prowadzone za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, satelity Swift oraz innych teleskopów wskazują, że naukowcy mogą nie zauważać większości tych kosmicznych detonacji. Astronomowie uważają, że niektóre GRB powstają wskutek kolizji i łączenia dwóch gwiazd neutronowych lub gwiazdy neutronowej z czarną dziurą. Nowe badania wskazują, że tego typu kolizje prowadzą do powstania bardzo wąskiego strumienia, dżetu promieni gamma. Jeżeli taki wąski dżet nie jest skierowany w stronę Ziemi, GRB nie zostanie z niej wykryty. Kolizje dwóch gwiazd neutronowych lub gwiazdy neutronowej i czarnej dziury są źródłem silnych fal grawitacyjnych, które mogłyby być wykrywane niezależnie od tego, czy dżet skierowany jest w stronę Ziemi. To istotna informacja dla naukowców szacujących liczbę możliwych do wykrycia fal grawitacyjnych. 3 września 2014 roku obserwatorium Swift zarejestrowało rozbłysk GRB - oznaczony GRB 140903A. Naukowcy wykorzystali obserwacje w zakresie optycznym prowadzone za pomocą teleskopu w Obserwatorium Gemini na Hawajach do określenia, że GRB 140903A ma swoje źródło w galaktyce znajdującej się 3,9 miliarda lat świetlnych od Ziemi - to stosunkowo blisko jak na GRB. Główna część powyższej grafiki to ilustracja przedstawiająca skutki łączenia gwiazd neutronowych, włącznie z wyemitowaniem rozbłysku GRB. W centrum kadru znajduje się kompaktowy obiekt - czarna dziura lub masywna gwiazda neutronowa - na czerwono przedstawiono dysk materii pozostały po mergerze zawierający materię opadającą na kompaktowy obiekt. Energia z tej opadającej materii napędza dżet GRB przedstawiony na żółto. Kolorem pomarańczowym oznaczono wiatr cząstek wywiewanych z dysku, natomiast niebieskim materię wyrzuconą z kompaktowego obiektu i uciekającą z prędkością równą 1/10 prędkości światła. Mniejsze zdjęcie po lewej przedstawia widok w zakresie optycznym wykonany za pomocą Discovery Channel Telescope (DCT) przedstawiający GRB 140903A w środku kadru. Zdjęcie po prawej przedstawia zbliżenie w zakresie rentgenowskim wykonane za pomocą Obserwatorium Chandra. Jasna gwiazda widoczna na zdjęciu w zakresie optycznym nie jest związana z  GRB. Rozbłysk promieniowania gamma trwał niecałe dwie sekundy - tym samym należał do kategorii "krótkich" rozbłysków GRB, które według astronomów pochodzą z kolizji gwiazda neutronowa-gwiazda neutronowa lub gwiazda-neutronowa-czarna dziura, wskutek których powstaje albo czarna dziura albo gwiazda neutronowa z silnym polem magnetycznym (naukowcy zakładają, że GRB trwające ponad 2 sekundy mają swoje źródło w kolapsie masywnej gwiazdy). Około trzech tygodni po odkryciu GRB 140903A przez satelitę Swift, zespół badaczy pracujący pod kierownictwem Eleonory Troja z University of Maryland w College Park (UMD), obserwował poświatę tego GRB w zakresie rentgenowskim za pomocą Obserwatorium Chandra. Obserwacje prowadzone w zakresie rentgenowskim i pokazujące w jaki sposób jasność tego GRB malała w czasie dostarczają istotnych informacji o właściwościach dżetu. Istotną informacją był fakt, że dżet emitowany jest w wyjątkowo wąski kąt bryłowy o szerokości zaledwie 5 stopni. Oznacza to, że astronomowie wykrywają zaledwie około 0,4% tego typu rozbłysków GRB, bowiem cała pozostała reszta nie jest skierowana bezpośrednio w stronę Ziemi. Źródło: NASA]]> 10538 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda SDO wykonała obrót o 360 stopni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/15/sonda-sdo-wykonala-obrot-o-360-stopni/ Fri, 15 Jul 2016 19:33:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10544 Źródło: NASA Goddard Space flight Center/SDO/Joy Ng Źródło: NASA Goddard Space flight Center/SDO/Joy Ng[/caption] Manewr ten wykonywany jest dwa razy w roku, aby pomóc instrumentowi HMI (Helioseismic and Magnetic Imager) wykonanie precyzyjnych pomiarów krawędzi Słońca. Gdyby Słońce było idealnie sferyczne, byłoby to dużo prostsze zadanie. Jednak powierzchnia Słońca jest dynamiczna, a to prowadzi do okresowych rozmyć krawędzi. Przez to HMI czasami ma problemy ze znalezieniem krawędzi Słońca. Obrót sondy SDO pozwala każdej części kamery spojrzenie na cały obwód Słońca i udokładnienie danych dotyczących jego kształtu. HMI śledzi  zmiany krawędzi Słońca w czasie badając zmiany kształtu Słońca w różnych okresach cyklu słonecznej aktywności. Im więcej wiemy o procesach napędzających tę aktywność - aktywność, która charakteryzuje się potężnymi erupcjami materii słonecznej i promieniowania, które może być niebezpieczne dla satelitów jak i astronautów w przestrzeni kosmicznej - tym skutecznie będziemy wykrywać jej wzrosty i spadki. Źródło: NASA]]> 10544 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze światło super radioteleskopu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/18/pierwsze-swiatlo-super-radioteleskopu/ Sun, 17 Jul 2016 23:54:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10548 Część radioteleskopu MeerKAT w Carnarvon w dniu 16 lipca 2016. Część radioteleskopu MeerKAT w Carnarvon w dniu 16 lipca 2016.[/caption] Nawet działając przy zaledwie 1/4 docelowej mocy, południowoafrykański radioteleskop MeerKAT dowiódł w sobotę swoich fenomenalnych zdolności odkrywając 1300 galaktyk w niewielkim wycinku nieba, w którym wcześniej naukowcy znali zaledwie 70. Zdjęcie opublikowane w sobotę to pierwsze zdjęcie wykonane za pomocą radioteleskopu MeerKAT. 16 czasz  składających się na teleskop w sobotę zostało oficjalnie oddanych do użytku. Pełna konfiguracja 64 odbiorników w przyszłym roku zostanie zintegrowana z międzynarodowym teleskopem Square Kilometre Array (SKA), który w tym momencie stanie się najsilniejszym radioteleskopem na świecie. Zdjęcia wykonywane za pomocą MeerKAT "są dużo lepszej jakości niż tego oczekiwaliśmy," powiedział główny naukowiec pojektu SKA w RPA Fernando Camilo w Carnarvon, 600 kilometrów od Kapsztadu, w miejscu gdzie stoją poszczególne czasze sieci MeerKAT. "Oznacza to, że ten radioteleskop jest dzisiaj, już przy 1/4 docelowej mocy, najlepszym radioteleskopem na półkuli południowej," powiedział Camilo agencji AFP. Gdy w latach dwudziestych zostanie w pełni uruchomiona sieć SKA - będzie się ona składała z lasu 3000 czasz rozstawionych na obszarze kilometra kwadratowego i pozwoli naukowcom zajrzenie głęboko w przestrzeń kosmiczną. Moc SKA będzie 10 000 razy większa od najbardziej zaawansowanych współczesnych instrumentów i pozwoli na badanie eksplodujących gwiazd, czarnych dziur, ciemnej energii i początków Wszechświata sprzed prawie 14 miliardów lat. [caption id="attachment_10549" align="aligncenter" width="1000"]Pierwsze zdjęcie wykonane za pomocą MeerKAT. Każda kropka przedstawia intensywność promieniowania radiowego zarejestrowaną za pomocą 16 czasz teleskopu MeerKAT w Karoo Pierwsze zdjęcie wykonane za pomocą MeerKAT. Każda kropka przedstawia intensywność promieniowania radiowego zarejestrowaną za pomocą 16 czasz teleskopu MeerKAT w Karoo[/caption] MeerKAT powstaje w Karoo, odległym i suchym obszarze RPA gwarantującym idealne warunki do obserwacji astronomicznych. Sieć MeerKAT będzie stanowiła jedno z dwóch głównych grup teleskopów SKA. Druga grupa powstanie w Australii. [caption id="attachment_10550" align="aligncenter" width="1000"]Montaż radiowego obrazu MeerKAT First Light i czterech zbliżeń. Dwa panele po prawej przedstawiają odległe galaktyki z masywnymi czarnymi dziurami. Po lewej na dole jest galaktyka znajdująca się około 200 milionów lat świetlnych od Ziemi. Źródło: MeerKAT Montaż radiowego obrazu MeerKAT First Light i czterech zbliżeń. Dwa panele po prawej przedstawiają odległe galaktyki z masywnymi czarnymi dziurami. Po lewej na dole jest galaktyka znajdująca się około 200 milionów lat świetlnych od Ziemi. Źródło: MeerKAT[/caption] Technologie, sprzęt i oprogramowanie stanowiące system MeerKAT powstały dzięki ponad 200 naukowcom, inżynierom i technikom współpracującym z przemysłem, lokalnymi i zagranicznymi uniwersytetami. [caption id="attachment_10551" align="aligncenter" width="512"]Część sieci czasz tworzących południowoafrykański radioteleskop MeerKAT. Zdjęcie wykonane w Carnarvon 16 lipca 2016 r. Część sieci czasz tworzących południowoafrykański radioteleskop MeerKAT. Zdjęcie wykonane w Carnarvon 16 lipca 2016 r.[/caption] Już ponad 500 grup naukowców z 45 krajów zarezerwowało czas obserwacyjny na MeerKAT pomiędzy przyszłym rokiem a rokiem 2022. Źródło: AFP]]> 10548 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/18/wyglada-powierzchnia-wenus-skrywana-chmury/ Mon, 18 Jul 2016 16:24:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10558 Venus Express, naukowcy wykazali po raz pierwszy w jaki sposób układy pogodowe widoczne w gęstych chmurach Wenus są bezpośrednio związane z topografią powierzchni poniżej. Zamiast uniemożliwiać nam obserwowanie powierzchni, chmury ją skrywające mogą nam bardzo dużo powiedzieć o tym co się dzieje na powierzchni. [caption id="attachment_10559" align="aligncenter" width="1000"]Fale grawitacyjne na Wenus, Źródło: ESA Fale grawitacyjne na Wenus, Źródło: ESA[/caption] Wenus to gorące miejsce z uwagi na zaawansowany efekt cieplarniany, który nagrzewa powierzchnię do nawet 450 stopni Celsjusza. Klimat na powierzchni jest naprawdę nieznośny: nie dość, że jest tam nieprzeciętnie gorąco, powierzchnia globu jest ponura z uwagi na gęstą pokrywę chmur całkowicie skrywających powierzchnię planety. Wiatry przy gruncie nie należą do najszybszych - smagają wenusjański grunt z prędkością 1 metra na sekundę. Niemniej jednak - obserwując bliźniaczkę Ziemi z góry widzimy coś zupełnie innego. Zamiast tego patrzymy na gładką, jasną pokrywę chmur.  Grubość tej warstwy to nawet 20 km na wysokości 50-70 km nad powierzchnią Wenus. Z uwagi na wysokość, warstwa chmur jest dużo chłodniejsza niż powierzchnia planety. Jej temperatura wynosi ok. -70 stopni Celsjusza - tak samo jak na szczycie chmur otaczających Ziemię. W górnych warstwach chmur pogoda jest także bardziej dynamiczna niż na dole, wiatry wieją kilkaset razy szybciej niż na powierzchni (i szybciej niż Wenus obraca się wokół własnej osi - zjawisko określane mianem 'super-rotacji'). Choć od zawsze uważano, że te chmury blokują nam możliwość spojrzenia na powierzchnię Wenus, przez co możemy ją dojrzeć tylko za pomocą radaru lub w podczerwieni, w rzeczywistości mogą nam pomóc odkryć niektóre tajemnice tej planety. Naukowcy podejrzewali, że układy pogodowe widoczne w górnych warstwach pokrywy chmur mogą mieć związek z topografią terenu znajdującego się poniżej. Już w przeszłości znajdowali przesłanki, że to właściwa teoria - jednak do teraz nie mieli pełnego obrazu sytuacji. Korzystając z obserwacji przeprowadzonych za pomocą sondy Venus Express naukowcy znacznie udoskonalili mapę klimatu na Wenus badając trzy aspekty pogody widocznej w górnych warstwach atmosfery: prędkości  wiatrów na Wenus, ilości wody uwięzionej w chmurach oraz jasności tych chmur na poszczególnych długościach fali (szczególnie w ultrafiolecie). [caption id="attachment_10560" align="aligncenter" width="1000"]Warstwa chmur na Wenus. Źródło: ESA/MPS/DLR/IDA Warstwa chmur na Wenus. Źródło: ESA/MPS/DLR/IDA[/caption] "Nasze wyniki wskazują, że wszystkie trzy aspekty: wiatr, zawartość wody oraz skład chemiczny chmur - są w jakiś sposób związane z właściwościami powierzchni Wenus," mówi Jean-Loup Bertaux z LATMOS (Laboratoire Atmospheres, Milieux, Observations Spatiales) w pobliżu Wersalu we Francji, główny autor nowych badań opartych o Venus Express. "Do naszych badań wykorzystaliśmy obserwacje wykonane przez Venus Express w okresie sześciu lat (2006-2012), które pozwoliły nam zbadać długoterminowe zmiany pogodowe na Wenus." Choć Wenus jest bardzo suchym miejscem jak na standardy ziemskie, jej atmosfera zawiera trochę pary wodnej, szczególnie poniżej chmur. Bertaux wraz ze współpracownikami badał chmury Wenus w zakresie podczerwonym, dzięki czemu naukowcy mogli wykryć absorpcję promieniowania słonecznego przez parę wodną i określić ilość wody w poszczególnych obszarach chmur (na wysokości 70 km). Naukowcy wykryli jeden konkretny obszar chmur w pobliżu równika Wenus, w którym znajduje się więcej pary wodnej niż w otoczeniu. Ten "wilgotny" obszar znajdował się tuż nad pasmem górskim Aphrodite Terra charakteryzującym się wysokością 4500 metrów. Zjawisko wydaje się być spowodowane bogatym w wodę powietrzem z niższych warstw atmosfery, wynoszonym wyżej po zboczach Aphrodite Terra - dzięki temu naukowcy nazwali to zjawisko "fontanną Afrodyty". "Owa 'fontanna' została uwięziona w wirze chmur spływającym w dół wraz z wiatrem poruszającym się ze wschodu na zachód," mówi współautor opracowania Wojciech Markiewicz z Max-Planck Institute for Solar System Research w Getyndze w Niemczech. "Nasze pierwsze pytanie brzmiało: Dlaczego? Skąd się bierze ta cała woda skupiona w jednym miejscu?" Jednocześnie naukowcy wykorzystali sondę Venus Express do obserwowania chmur w ultrafiolecie i do śledzenia ich prędkości. Wyniki tych obserwacji wskazują, że chmury, które już spływają z "fontanny" odbijają mniej promieniowania w ultrafiolecie niż gdzie indziej, a wiatry ponad górskim obszarem Aphrodite Terra są ok. 18 procent wolniejsze niż w otoczeniu. Wszystkie te czynniki mogą być wytłumaczone przez jeden prosty mechanizm indukowany przez gęstą atmosferę Wenus. "Gdy wiatr przesuwa się po górskich zboczach na powierzchni powstają fale grawitacyjne (które nie mają nic wspólnego ze zmarszczkami w czasoprzestrzeni). Takie atmosferyczne fale grawitacyjne często widoczne są w obszarach górskich na Ziemi. Najogólniej rzecz biorąc, powstają one wskutek turbulencji powstających na nierównej powierzchni. Takie fale propagują się pionowo w górę stopniowo zwiększając amplitudę i rozbijają się dopiero tuż pod szczytem chmur, niczym fale morskie o brzeg." Gdy taka fala się rozbija i zaczyna opadać spowalnia silne wiatry wznoszące. Dlatego też wiatr nad wyżynami Afrodyty są bezustannie wolniejsze niż gdzie indziej. [caption id="attachment_10561" align="aligncenter" width="1000"]Sonda Venus Express. Źródło: ESA Sonda Venus Express. Źródło: ESAenus[/caption] Następnie takie wiatry ponownie przyspieszają poruszając się w dół wzdłuż opadających zboczy Aphrodite Terrra - ten ruch działa niczym pompa. Tego typu cyrkulacja  powoduje powstanie prądów wznoszących w atmosferze Wenus, które unoszą bogate w wodę powietrze i materię ciemną w ultrafiolecie i wynoszą ją na powierzchnię górnej warstwy chmur powodując powstanie "fontanny". Źródło: ESA]]> 10558 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 597 http://www.pulskosmosu.pl/2017/09/15/nieoczekiwane-wyniki-badan-chmur-po-nocnej-stronie-wenus/ 0 0 <![CDATA[Kepler potwierdza odkrycie ponad 100 nowych planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/18/kepler-potwierdza-odkrycie-ponad-100-nowych-planet/ Mon, 18 Jul 2016 21:35:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10564 Montaż przedstawiający Obserwatorium na Mauna Kea, Kosmiczny Teleskop Keplera oraz nocne nieba z Polami K2 i odkrytymi układami planetarnymi (kropki). Międzynarodowy zespół astronomów odkrył ponad 100 planet bazując na zdjęciach z teleskopu Kepler realizującego misję K2. Zespół potwierdził i scharakteryzował planety wykorzystując do tego zestaw instrumentów z całego świata, w tym czterech z Mauna Kea (teleskopy Obserwatorium Kecka, teleskop Gemini North oraz Infrared Telescope Facility). Po prawej widzimy takżę wizję artystyczną jednej z planet. Źródło: Karen Teramura (UHIfA) Montaż przedstawiający Obserwatorium na Mauna Kea, Kosmiczny Teleskop Keplera oraz nocne nieba z Polami K2 i odkrytymi układami planetarnymi (kropki). Międzynarodowy zespół astronomów odkrył ponad 100 planet bazując na zdjęciach z teleskopu Kepler realizującego misję K2. Zespół potwierdził i scharakteryzował planety wykorzystując do tego zestaw instrumentów z całego świata, w tym czterech z Mauna Kea (teleskopy Obserwatorium Kecka, teleskop Gemini North oraz Infrared Telescope Facility). Po prawej widzimy takżę wizję artystyczną jednej z planet. Źródło: Karen Teramura (UHIfA)[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył i potwierdził kolejną grupę nowych planet. Tak duże osiągnięcie możliwe było dzięki połączeniu danych zebranych przez teleskop Kepler w ramach misji K2 z uzupełniającymi obserwacjami prowadzonymi za pomocą naziemnych teleskopów np. w Obserwatorium W.M. Kecka na Maunakea, teleskopów Gemini na Maunakea i w Chile, teleskopu Automated Planet Finder czy Large Binocular Telescope. Zespół potwierdził odkrycie ponad 100 planet, wśród których znalazł się także pierwszy układ planetarny składający się z czterech planet potencjalnie podobnych do Ziemi. Wyniki badań oublikowano online w periodyku Astrophysical Journal Supplement Series. Co ciekawe, tak fantastyczne odkrycie stało się możliwe dopiero wtedy gdy awarii uległ układ odpowiadający za orientację teleskopu Kepler w przestrzeni. W ramach pierwotnej misji, teleskop Kepler badał określony wycinek nieba widoczny z półkuli południowej, mierząc częstotliwość występowania w kosmosie planet podobnych rozmiarami i temperaturą do Ziemi krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca. Jednak gdy w 2013 roku teleskop utracił zdolność precyzyjnego wpatrywania się w swój pierwotny obszar docelowy inżynierowie zapewnili mu nowe życie, które okazało się bogate w odkrycia. Nowa misja, nazwana K2 umożliwiła zdolność obserwowania serii niezależnych pól w płaszczyźnie ekliptyki. Co więcej, w przeciwieństwie do misji Kepler, misja K2 jest całkowicie kontrolowana przez społeczność naukową, która proponuje kolejne cele obserwacyjne.  Aktualnie w ramach K2 teleskop obserwuje większą część chłodniejszych, mniejszych, czerwonych karłów, które są dużo bardziej powszechne w Drodze Mlecznej niż gwiazdy podobne do Słońca. "Pierwotna misja Keplera skupiała się na prowadzeniu obserwacji małego wycinka nieba i wykonywaniu przeglądu demograficznego różnych typów planet," mówi Ian Crossfield z Lunar and Planetary Laboratory, który zaangażowany był w te badania naukowe. "To podejście oznaczało, że w ramach przeglądu Kepler obserwowaliśmy stosunkowo niewiele najjaśniejszych, najbliższych czerwonych karłów. Misja K2 pozwoliła nam zwiększyć liczbę obserwowanych małych, czerwonych gwiazd o czynnik 20." Jednym z najciekawszych zestawów planet odkrytych w ramach naszych badań jest układ czterech potencjalnie skalistych planet, 20-50% większych od Ziemi, krążących wokół gwiazdy o połowę mniejszej od Słońca. Ich okresy orbitalne mieszczą się w zakresie od 5.5 do 24 dni, a dwie z nich otrzymują od swojej gwiazdy ilość promieniowania jaką otrzymujemy od Słońca na Ziemi. Pomimo tak ciasnych orbit - znacznie ciaśniejszych od orbity Merkurego wokół Słońca - według Crossfielda nie można wykluczyć możliwości powstania życia na takich planetach. "Z uwagi na fakt, że te mniejsze gwiazdy są tak powszechne w Drodze Mlecznej, może się okazać, że życie dużo częściej występuje na planetach krążących wokół chłodnych czerwonych karłów, niż na planetach krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca," mówi Crossfield. W celu weryfikacji planetarnych kandydatów zidentyfikowanych w ramach K2 naukowcy uzyskali wysokiej rozdzielczości obrazy gwiazd macierzystych wykonane za pomocą kamery NIRC2 obserwującej w podczerwieni, a zainstalowanej w Oberwatorium Kecka, teleskopów Gemini i Large Binocular Telecope oraz wysokiej rozdzielczości widm wykonanych za pomocą spektrografu HIRES  oraz Automated Planet Finder.  Poprzez rozszczepienie wiązki światła pochodzącego od gwiazdy, spektrografy pozwoliły naukowcom na wykonanie pomiarów właściwości fizycznych gwiazd - takich jak masa, promień i temperatura - a dzięki temu na określenie właściwości planet wokół nich krążących. Źródło: Keck Observatory]]> 10564 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cassini: Przy Saturnie także widać gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/19/cassini-przy-saturnie-takze-widac-gwiazdy/ Tue, 19 Jul 2016 12:16:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10577 Pierścienie Saturna 2 kwietnia 2016 r. Główne pierścienie Saturna jak i jego księżyce są dużo jaśniejsze niż większość gwiazd na niebie. Dzięki temu do wykonania zdjęć pierścieni i księżyców niezbędne są  dużo krótsze czasy naświetlania (w tym przypadku 10 milisekund). Aby na zdjęciu pojawiły się gwiazdy konieczny był znacznie dłuższy czas naświetlania. Sonda Cassini wielokrotnie wykonywała zdjęcia gwiazd znajdujących się w jej polu widzenia, szczególnie gdy fotografowany księżyc jest w trakcie zaćmienia, a tym samym jest dużo ciemniejszy niż normalnie. Przykładowe zdjęcie z gwiazdami znajduje się na samym dole. Dione (1123 km średnicy) oraz Epimeteusz (113 km średnicy) widoczne są na powyższym zdjęciu tuż nad pierścieniami, odpowiednio po lewej i po prawej. Zdjęcie wykonane zostało od oświetlonej przez Słońce strony pierścieni, z 3 stopni nad płaszczyzną pierścieni. Zdjęcie wykonano w zakresie widzialnym za pomocą szerokokątnej kamery zainstalowanej na sondzie Cassini w dniu 2 kwietnia 2016 roku. Zdjęcie wykonano z odległości ok. 413 000 kilometrów od Saturna. PIA10526_modest Źródło: NASA]]> 10577 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wielkie X w centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/19/wielkie-x-w-centrum-drogi-mlecznej/ Tue, 19 Jul 2016 17:31:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10581 Mapa całego nieba wykonana na podstawie danych z satelity WISE przedstawiająca Drogę Mleczną. Centralny okrąg wkazuje na jądro Galaktyki. Źródło: NASA/JPL-Caltech; D. Lang/Dunlap Institute Mapa całego nieba wykonana na podstawie danych z satelity WISE przedstawiająca Drogę Mleczną. Centralny okrąg wskazuje na jądro Galaktyki. Źródło: NASA/JPL-Caltech; D. Lang/Dunlap Institute[/caption] Dwaj astronomowie - z pomocą Twittera - odkryli najsilniejszy jak dotąd dowód na istnienie olbrzymiej struktury w kształcie litery X, składającej się z gwiazd, a leżącej w centralnym zgrubieniu Drogi Mlecznej. Poprzednie modele komputerowe, obserwacje innych galaktyk i obserwacje naszej galaktyki wskazują na istnienie struktury w kształcie litery X. Jednak nikt nie zaobserwował jej bezpośrednio; a niektórzy astronomowie twierdzili, że wcześniejsze badania, które wskazywały pośrednio na istnienie tej struktury można wytłumaczyć w inny sposób. "Istniały pewne kontrowersje co do tego czy struktura w kształcie litery X faktycznie istnieje," mówi Dustin Lang, naukowiec z Dunlap Institute for Astronomy & Astrophysics na Uniwersytecie w Toronto i współautor artykułu opisującego odkrycie. "Ale nasze badania doskonale przedstawiają obraz jądra naszej galaktyki. Wydaje mi się, że dostarczyliśmy całkiem solidnych dowodów na istnienie struktury w kształcie litery X." Wyniki pojawią się w lipcowym wydaniu periodyku Astronomical Journal. Główną autorką opracowania jest Melissa Ness, badaczka z Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu. Droga Mleczna jest galaktyką spiralną z poprzeczką: dysk składający się z pyłu, gazu i miliardów gwiazd o średnicy 100,000 lat świetlnych. Jej budowa jednak jest daleka od prostego dysku i składa się z dwóch ramion spiralnych, podłużnej struktury przebiegającej przez środek galaktyki oraz zgrubienia centralnego. Zgrubienie centralne, podobnie jak zgrubienia w innych galaktykach z poprzeczkami, przypomina prostokątne pudełko gdy patrzy się na nie z wnętrza płaszczyzny galaktyki Struktura w kształcie litery X jest  nieodłączną częścią zgrubienia. [caption id="attachment_10582" align="aligncenter" width="640"]Zbliżenie na zgrubienie centralne Drogi Mlecznej i zabarwioną na niebiesko strukturę w kształcie litery X. Źródło: D. Lang/Dunlap Institute Zbliżenie na zgrubienie centralne Drogi Mlecznej i zabarwioną na niebiesko strukturę w kształcie litery X. Źródło: D. Lang/Dunlap Institute[/caption] Astronomowie uważają, że zgrubienie mogło powstać na dwa różne sposoby: gdy Droga Mleczna połączyła się z innymi galaktykami; mogło też powstać bez udziału jakichkolwiek czynników zewnętrznych, jako element poprzeczki, która sama w sobie powstaje w toku ewolucji dysku galaktyki. Wyniki badań prowadzonych przez Langa i  Ness wspierają ten drugi model, który przewiduje zgrubienie w kształcie pudełka i literę X. To najnowsze, najwyraźniejsze zdjęcie zgrubienia powstało gdy Lang ponownie zanalizował dane zebrane za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE), teleskopu kosmicznego, który rozpoczął pracę w 2009 roku. Zanim zakończył swoją pierwotną misję w 2011 roku, WISE dokonał przeglądu całego nieba w podczerwieni wykonując zdjęcia ok. 750 milionów gwiazd, galaktyk i planetoid. "Zgrubienie jest kluczowym zapisem powstawania Drogi Mlecznej", mówi Ness. "Jeśli zrozumiemy zgrubienie będziemy w stanie zrozumieć podstawowe procesy odpowiadające za formowanie i kształtowanie naszej galaktyki." "Kształt zgrubienia mówi nam o tym, jak ono powstaje. Na zdjęciach wykonanych przez WISE  dokładnie widzimy kształt X oraz pudełkowatą morfologię zgrubienia - to dowodzi, że wewnętrzne procesy formowania  odpowiadają za powstanie zgrubienia." To również dowód na to, że nasza galaktyka nie doświadczyła poważnych zderzeń z innymi galaktykami od czasu uformowania zgrubienia. Gdyby tak było, oddziaływania między galaktykami zaburzyłyby jego kształt. Przeprowadzona przez Langa analiza pierwotnie przeznaczona była jako wsparcie w mapowaniu sieci galaktyk poza Drogą Mleczną. Aby wspomóc analizowanie map opracowanych na podstawie danych z WISE, Lang stworzył interaktywną stronę internetową, na której można przeglądać mapy, a następnie umieścił zdjęcie całego nieba na Twitterze. [caption id="attachment_10583" align="aligncenter" width="641"]Jeden z pierwszych tweetów przedstawiających mapę Drogi Mlecznej z WISE. Litera X jest widoczna w centrum zdjęcia. Źródło: D. Lang, Dunlap Institute Jeden z pierwszych tweetów przedstawiających mapę Drogi Mlecznej z WISE. Litera X jest widoczna w centrum zdjęcia. Źródło: D. Lang, Dunlap Institute[/caption] "Ness zauważyła tego tweeta i natychmiast uświadomiła sobie wagę tej struktury w kształcie litery X," mówi Lang. "Umówiliśmy się na spotkanie podczas zbliżającej się konferencji. Na podstawie tego spotkania powstał artykuł. Oto prawdziwa moc dużych przeglądów nieba i otwartej nauki!" Źródło: Dunlap Institute for Astronomy & Astrophysics]]> 10581 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Trójmiasto przyspiesza kosmiczne projekty]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/19/trojmiasto-przyspiesza-kosmiczne-projekty/ Tue, 19 Jul 2016 18:14:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10587 13151957_947566345351271_8759395851842698486_n Supernowoczesne rolnictwo, ostrzeganie przed kolizją dla skoczków spadochronowych, czy drony reperujące przewody wysokiego napięcia – takimi projektami zajmą się zespoły, którym udało się  przejść do rozpoczętej właśnie finałowej fazy akceleratora startupów sektora kosmicznego Space3ac. Do zainaugurowanego w maju w Ministerstwie Rozwoju Programu zgłosiło się w sumie ponad 50 zespołów z pomysłami na wykorzystanie technologii satelitarnych w celach komercyjnych – w tym nawet pomysłodawcy z Indii, czy Pakistanu.    Osiemnastego lipca rozpoczął się kluczowy etap akceleratora Space3ac. Aż do 26 sierpnia osiem zespołów rozwijać będzie w należącym do Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Gdańskim Parku Naukowo – Technologicznym swoje projekty komercyjnego wykorzystania danych satelitarnych. [Pełna lista akcelerowanych projektów poniżej] Uczestnikom akceleratora pomagać będą światowej klasy mentorzy – eksperci i naukowcy sektora kosmicznego. [pełna Lista Mentorow poniżej] Autorzy najlepszego ze zgłoszonych do akceleratora pomysłów otrzymają 50 tys. zł na badania naukowe, a pula inwestycji w akcelerowane projekty wynosi 2 miliony zł. Po zakończeniu akceleracji, uczestnicy Space3ac zaprezentują potencjalnym inwestorom już 8 września podczas Demo Day. Misją akceleratora jest rozwijanie polskiego przemysłu kosmicznego poprzez łączenie potrzeb przemysłu i spółek skarbu państwa z potencjałem startupów, doświadczeniem ekspertów i finansowaniem. Akcelerator technologii kosmicznych Space3ac wspiera rozwój projektów dolnego segmentu sektora kosmicznego (tzw. downstream) wykorzystujących dane z obserwacji Ziemi, telekomunikacji i nawigacji satelitarnej. Inauguracja Programu i rozpoczęcie rekrutacji odbyły się 5 maja w Warszawie, w Ministerstwie Rozwoju przy udziale wiceminister rozwoju Jadwigi Emilewicz. Spośród 50 nadesłanych na etapie rekrutacji do Programu zgłoszeń, jury składające się z przedstawicieli: Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Polskiej Agencji Kosmicznej, Klastra Interizon, Gdańskiego Inkubatora Przedsiębiorczości Starter, Agencji Rozwoju Przemysłu, Black Pearls VC i Blue Dot Solutions, zaprosiło 14 zespołów do fazy przygotowawczej – tzw. Preparation Camp w Gdańskim Inkubatorze Przedsiębiorczości STARTER. Tam, pod okiem mentorów nadawali swoim pomysłom cechy projektów i uczyli się je prezentować. Potencjał zgłoszonych pomysłów był tak duży, że po prostu szkoda było nam trzymać się wcześniejszych założeń i wybrać do akceleracji tylko 5 z nich – mówi Wojciech Drewczyński z Black Pearls VC i jeden z organizatorów Space3ac. – W rezultacie, do akceleracji zaprosiliśmy aż 8. DSCF1872  Projekty, które wytypowano do sesji akceleracyjnej: ASAP Zespół opracowuje kompleksowy system informacji dla sektora rolniczego. Rolnicy w oparciu o mapy powstałe dzięki danym satelitarnym będą np. wiedzieć kiedy rozpocząć zbiory oraz kiedy i ile nawozów mają użyć. Celem systemu jest umożliwienie rolnikom zwiększenia efektywności ich upraw. Skybox Rozwiązanie, którego celem jest zwiększenie bezpieczeństwa osób skoczków spadochronowych poprzez ostrzeganie przed kolizjami podczas skoków grupowych. Satellite Crop Monitoring Na podstawie analizy zdjęć satelitarnych pod kątem zawartości chlorofilu i azotu w roślinach – rozwiązanie zapewni sektorowi rolniczemu możliwość precyzyjnego określenia kondycji hodowanych roślin i zlokalizowania obszarów uprawnych wymagających interwencji. SimLE Zespół SimLE rozwija projekt w pełni  automatycznego i samodzielnego drona, którego zadaniem będzie monitorowanie obszarów leśnych. Dron będzie wykrywał pożary i ostrzegał odpowiednie służby w razie ich wystąpienia. EasyWeaver Pomysłodawcy proponują zastosowanie drona w naprawie uszkodzonych linii wysokiego napięcia. Za pomocą „drukarki” umieszczonej na pokładzie zdalnie sterowanego drona, jego operator uzupełni braki w uszkodzonej linii aluminiowym drutem. Autodron Zespół pracuje nad projektem samodzielnie przemieszczającej się dzięki sygnałowi GPS łodzi, która za pomocą echosondy wykona pomiary dna morskiego, co umożliwi wykonanie precyzyjnych maplinii brzegowej. SILEX Clouds Projekt narzędzia wykorzystującego dane Obserwacji Ziemi (EO), którego przeznaczeniem jest dostarczanie informacji dla producentów energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. SILEX Clouds będzie informował między innymi o burzach piaskowych, czy innych zdarzeniach wpływających na efektywność urządzeń produkujących energię. Blue Divine Rozwiązanie dla  branży transportowej, którego celem jest obniżenie zużycia paliwa poprzez korygowanie stylu jazdy kierowców. Wykorzystując dane satelitarne oraz specjalny czujnik dotykowy zamontowany pod pedałem gazu, Blue Divine pomoże każdemu kierowcy zostać mistrzem eco-drivingu. Lista Mentorów Space3ac: Profesor Scott Madry Global Space Institute Profesor Madry jest Dyrektorem Wykonawczym Global Space Institute, założycielem i Prezesem Informatics International oraz wieloletnim wykładowcą International Space University. Specjalizuje się w technologiach geomatycznych. Ben Kraetzig Neptec UK Specjalista systemów kosmicznych i meteorologicznych, znawca tematyki fotografii satelitarnej. Pracował przy budowie obserwatorium SOFIA i sondzie HAYABUSA. Thibaud Delourme European Commission Koordynator i team leader  w pracach zespołów komercjalizujących wykorzystanie danych satelitarnych i obserwacji Ziemi (Program Copernicus). Profesor Cezary Specht Polish Space Agency Profesor nauk technicznych (geodezja i kartografia), profesor zwyczajny oraz kierownik Katedry Geodezji i Oceanografii Wydziału Nawigacyjnego Akademii Morskiej w Gdyni. Ekspert POLSA w dziedzinie GNSS. dr Grzegorz Brona Creotech Instruments Współzałożyciel i szef Creotech Instruments. Fizyk i wykładowca uniwersytecki, pracował w CERN. Ekspert w dziedzinie wykorzystania obliczeń w chmurze na potrzeby przetwarzania danych satelitarnych. Magni Johannsson Disrupt Space Pracował przy projekcie samolotu orbitalnego Space Liner, obecnie zaangażowany w budowę ekosystemu startup-ów sektora kosmicznego w Europie. Współtwórca Disrupt Space i New Space facilitator. Izan Peris Disrupt Space Inżynier przemysłu aerokosmicznego, współtwórca Disrupt Space i New Space facilitator. Philippe Cyr Disrupt Space Politolog, ekspert w dziedzinie innowacyjności i znawca chińskiego przemysłu kosmicznego. William Ricard PricewaterhouseCoopers Specialists interested in commercialization, business model development and innovation & creativity management, knowledge and business network in the EO downstream market especially in Europe and North America. dr Tanay Sharma Zajmuje się m.in. wykorzystaniem technologii satelitarnych w zapobieganiu katastrofom i wpływem polityki państwowej i międzynarodowej na rozwój sektora kosmicznego. Profesor Sergey A. Stankevich Scientific Centre for Aerospace Research of the Earth Ekspert w dziedzinie metod teledetekcji, analiz geoprzestrzennych, wielospektralnych i hiperspektralnych zastosowań obrazowania. Opatentował około 20 wynalazków, wydał ponad 200 prac naukowych. Profesor Vladimir Lukin National Aerospace University of Ukraine Vladimir Lukin pracuje dla National Aerospace University of Ukraine. Zajmuje się cyfrowym przetwarzaniem obrazu i przetwarzaniem sygnałów. Jest jednym z najczęściej cytowanych naukowców na Ukrainie. Torsten Kriening ThorGroup GmbH Menadżer z doświadczeniem w technologiach telekomunikacyjnych, informacyjnych i komunikacji satelitarnej. Profesor John B. Sheldon ThorGroup GmbH Członek Marshall Institute, profesor w School of Advanced Air and Space Studies, Air University, Maxwell AFB, Alabama. Redaktor “Astropolityki” i były dyrektor programu Space Security w Centrum Obrony i Międzynarodowych Studiów Bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii. Dr Pierre Philippe Mathieu European Space Agency Inżynier w zakresie aplikacji wykorzystujących dane z obserwacji Ziemi. Ma 15 lat doświadczenia w dziedzinie modelowania środowiska, zarządzania ryzykiem pogodowym i teledetekcji. Marta Starek-Piasny Orange Polska Doświadczona w zarządzaniu strategicznymi programami z budżetem ponad 40 mln euro. Ma duże doświadczenie w tworzeniu modeli biznesowych dla innowacyjnych produktów oraz rozwoju korzystających z nich usług. Iuliia Strotska Kapitech Konsultant do spraw space innovations. Organizator i coach polskiej edycji hackathonu ‪#‎ActInSpace. Aktualnie zaangażowana w rozwój kosmicznych projektów w programach Europejskiej Agencji Kosmicznej i Horyzont 2020. Thomas Tanghe SpaceTec Partners W 2013 roku dołączył do SpaceTec Partners, gdzie zajmuje się działaniami związanymi ze strategią, coachingiem i finansowaniem start-upów. Przed SpaceTec Partners Thomas pracował w Europejskiej Agencji Kosmicznej i Deloitte Consulting. Aleksander Skałka SALESManago Marketing Automation Odpowiedzialny za budowanie strategii wdrożeń i projektów rozwojowych. Będąc dyrektorem Departamentu Automatyzacji Marketingu rozwijał platformę SALESmanago. Piotr Bucki Bucki.pro Ekspert w dziedzinie marketingu, zajmujący się tworzeniem strategii komunikacyjnych i prezentacjami projektów startupowych przez inwestorami. dr Michał Moroz Blue Dot Solutions Specjalista zajmujący sie systemami GNSS oraz współpracą międzynarodową w kontekście wykorzystania technologii kosmicznych w krajach rozwijających się. dr Krzysztof Kanawka Blue Dot Solutions Szef Bluedot Solutions, doradca naukowy w Black Pearls VC. Zaangażowany w liczne projekty sektora kosmicznego, współpracuje z Europejską Agencją Kosmiczną i Europejską Agencją GNSS. Wojciech Drewczyński Black Pearls VC Project Manager w Black Pearls VC, specjalizujący się w rozwijaniu startupów i modelach biznesowych. Adam Piech Blue Dot Solutions Doświadczony specjalista Near Space i CTO w Blue Dot Solutions. Odpowiedzialny za aspekty techniczne i ogólną architekturę prowadzonych projektów badawczo-rozwojowych. Partnerzy Space3ac: Miasto Gdańsk, Polska Agencja Kosmiczna, Black Pearls VC, Blue Dot Solutions, Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Gdański Park Naukowo-Technologiczny, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Interizon, Creotech Instruments, O4, Gdański Inkubator Przedsiębiorczości „Starter”.]]> 10587 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy badają ewolucję aktywowanej planetoidy P/2016 G1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/20/naukowcy-badaja-ewolucje-aktywowanej-planetoidy-p2016-g1/ Wed, 20 Jul 2016 08:04:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10590 Zdjęcia planetoidy P/2016 G1 uzyskane za pomocą instrumentu OSIRIS na 10,4-metrowym teleskopie GTC w trzech różnych momentac. Północ jest na górze, wschód na zachodzie. Na klatkach przedstawiono też kierunek "od Słońca" oraz ujemną prędkość orbitalną. Zdjęcia planetoidy P/2016 G1 uzyskane za pomocą instrumentu OSIRIS na 10,4-metrowym teleskopie GTC w trzech różnych momentac. Północ jest na górze, wschód na zachodzie. Na klatkach przedstawiono też kierunek "od Słońca" oraz ujemną prędkość orbitalną.[/caption] Zespół hiszpańskich astronomów obserwował ostatnio nowo odkrytą planetoidę P/2016 G1 (PANSTARRS), odkrywając jej aktywność i mierząc całkowitą ilość emitowanego przez nią pyłu. Wyniki obserwacji opisujące najbardziej prawdopodobną hipotezę tłumaczącą aktywność, zostały opublikowane 12 lipca na portalu arXiv.org. P/2016 G1 (PANSTARRS), w skrócie P/2016 G1, została odkryta przez R. Weryka i R. J. Wainscoata w kwietniu 2016 roku za pomocą 1,8-metrowego teleskopu PanSTARRS1 na Hawajach. Charakteryzując się orbitą typową dla planetoid, o półosi wielkiej równej 2,85 AU oraz mimośrodzie rónym 0,21 planetoida charakteryzuje się aktywnością typową dla komet. Dlatego też, społeczność naukowa wciąż zastanawia się czy obiekty takie jak P/2016 G1 powinny być nazywane "kometami pasa głównego" (skoro krążą wokół Słońca w pasie planetoid) czy planetoidami wykazującymi aktywność. Prawdziwą naturę tych obiektów można odkryć prowadząc szczegółowe obserwacje skupiające się na procesach zachodzących na ich powierzchni. Dlatego też, zespół badaczy kierowany przez Fernando Moreno z Institute of Astrophysics of Andalusia w Hiszpanii rozpoczął obserwacje P/2016 G1 wkrótce po jej odkryciu. Naukowcy wykorzystali 10,4-metrowy teleskop Gran Telescopio Canarias (GTC) w Roque de los Muchachos Observatory w La Palma na Wyspach Kanaryjskich do obserwowania planetoidy w ciągu trzech nocy w okresie między kwietniem a 8 czerwca 2016 roku. "Obserwacje P/2016 G1 zostały zaplanowane natychmiast po informacji o jej odkryciu, w ramach długoterminowego programu GTC dotyczącego obserwacji aktywowanych planetoid. Zdjęcia CCD planetoidy P/2016 G1 zostały uzyskane w doskonałych warunkach fotometrycznych 20 kwietnia, 28 maja i 8 czerwca 2016 roku," napisali naukowcy w artykule. Dzięki danym obserwacyjnym z GTC i modelowi ogona pyłowego, zespół był w stanie poznać historię ewolucji planetoidy i procesy aktywne na jej powierzchni. Model wykorzystany przez badaczy był w stanie określić jasność ogona pyłowego komety lub aktywowanej planetoidy poprzez dodanie wkładu każdej cząsteczki wyrzuconej z jądra do całkowitej jasności ogona pyłowego. Według uzyskanych w ten sposób danych, P/2016 G1 została aktywowana ok. 350 dni przed peryhelium (ok. 10 lutego 2016 roku). Aktywność trwała ok. 24 dni, a całkowita masa wyemitowanego z planetoidy pyłu wynosiła ok. 17 000 ton. Tego typu aktywność mogła być spowodowana przez różne procesy fizyczne: uderzenie innego ciała, pęknięcie pod wpływem temperatury, niestabilność rotacyjną lub sublimację lodu. Niemniej jednak z uwagi na fakt, że P/2016 G1 znajduje się w wewnętrznym obszarze pasa głównego i charakteryzuje się niewielką półosią wielką, naukowcy wykluczyli sublimację lodu jako potencjalny czynnik napędzający aktywność. Naukowcy doszli do wniosku, że najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem tej aktywności jest uderzenie innego obiektu, które doprowadziło do częściowego zniszczenia planetoidy i emisji ziaren pyłu . "Uważamy, że uwalnianie pyłu może być związane ze zderzeniem, a powstała w jego skutek aktywność planetoidy ma związek z jej częściowym lub całkowitym pęknięciem. Samo zderzenie mogło doprowadzić do wyrzucenia około 240 ton pyłu w przestrzeń kosmiczną," czytamy w artykule. Zespół badaczy zauważa także, że jeżeli scenariusz mówiący o zderzeniu jest prawidłowy, mniejsze fragmenty ciała macierzystego mogą wciąż znajdować się w pobliżu obłoku pyłowego wokół planetoidy. Niemniej jednak do potwierdzenia tej teorii niezbędne będą dokładniejsze badania tego obiektu. Źródło: phys.org/Tomasz Nowakowski]]> 10590 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/pierwsze-badania-atmosfer-planet-skalistych-krazacych-wokol-trappist-1/ Thu, 21 Jul 2016 07:05:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10599 Wizja artystyczna dwóch planet przechodzących na tle tarczy czerwonego karła w układzie TRAPPIST-1. Źródło: NASA, ESA i STScI Wizja artystyczna dwóch planet przechodzących na tle tarczy czerwonego karła w układzie TRAPPIST-1. Źródło: NASA, ESA i STScI[/caption] 2 maja 2016 roku naukowcy z MIT, University of Liege i innych ośrodków naukowych ogłosili, że odkryli układ planetarny zaledwie 40 lat świetlnych od Ziemi, w którym znajdują się trzy potencjalnie sprzyjające powstaniu życia planety o rozmiarach Ziemi. Bazując na rozmiarach i temperaturze panującej na tych planetach naukowcy ustalili, że na niektórych obszarach powierzchni każdej z planet mogą panować warunki sprzyjające powstaniu życia.
    O odkryciu planet wokół TRAPPIST-1 pisaliśmy już tutaj: Natomiast rozmowę z Michaelem Gillonem z zespołu odpowiedzialnego za odkrycie przeprowadziłem tutaj:
    Teraz w artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature ta sama grupa naukowcach donosi, że dwie wewnętrzne planety tego układu są planetami skalistymi a nie gazowymi. Odkrycie to wzmacnia prawdopodobieństwo tego, że są to faktycznie planety sprzyjające powstaniu życia. Naukowcy określili także, że atmosfery obu planet prawdopodobnie nie są duże i rzadkie tak jak w przypadku Jowisza, a zwarte, podobne do atmosfer Ziemi, Wenus i Marsa. Naukowcy kierowani przez pierwszego autora artykułu Juliena de Wita z MIT doszli do tych wniosków po przeprowadzeniu wstępnej analizy atmosfer tych planet zaledwie na kilka dni przed ogłoszeniem odkrycia układu planetarnego. 4 maja br. zespół skierował Kosmiczny Teleskop Hubble'a na gwiazdę macierzystą tego układu planetarnego - TRAPPIST-1, aby zaobserwować rzadkie zjawisko: podwójny tranzyt, moment w którym dwie planet niemal jednocześnie przechodzą na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Badacze ustalili, że dojdzie do tranzytu zaledwie dwa tygodnie przed zdarzeniem dzięki nowym oszacowaniom konfiguracji orbitalnej planet wykonanym na podstawie danych z Kosmicznego Teleskopu Spitzer, który już wtedy obserwował układ TRAPPIST-1. "Pomyśleliśmy, że może warto zobaczyć czy ludzie od Hubble'a przyznaliby nam trochę czasu obserwacyjnego, więc napisaliśmy propozycję w mniej niż 24 godziny, wysłaliśmy i została ona natychmiast rozpatrzona," mówi de Wit. "Dzięki temu po raz pierwszy mamy widmowe obserwacje podwójnego tranzytu, które pozwalają nam uzyskać informacje o atmosferach obu planet jednocześnie." Korzystając z teleskopu Hubble'a zespół uzyskał połączone widma transmisyjne planet TRAPPIST-1b i c, gdy najpierw jedna, a następnie druga planeta przeszła na tle tarczy gwiazdy można było zmierzyć zmiany w długości fali gdy dochodziło do pierwszego i do drugiego spadku jasności gwiazdy spowodowanego tranzytem. "Dane okazały się idealne, absolutnie rewelacyjne. Nie mogliśmy oczekiwać lepszego zestawu danych," mówi de Wit. "Zdecydowanie moc była z nami." Spadki jasności gwiazdy obserwowano w bardzo wąskim zakresie długości fali. W tym zakresie spadek jasności był stosunkowo równomierny. Gdyby spadki jasności były różne oznaczałoby to, że planety charakteryzują się lekkimi, dużymi i rozdętymi atmosferami podobnymi do atmosfery Jowisza. https://www.youtube.com/watch?v=rJINAguHQ5E Jednak w tym przypadku tak nie jest. Wręcz przeciwnie, dane wskazują, że obie planety posiadają zwarte atmosfery podobne do tych charakteryzujących Ziemię, Wenus i Marsa. "Teraz możemy już powiedzieć, że to są planety skaliste. Teraz powstaje pytanie: jakiego rodzaju są ich atmosfery?" mówi de Wit. "Możliwe scenariusze obejmują atmosfery podobne do wenusjańskiej, gdzie atmosfera jest zdominowana przez dwutlenek węgla, lub podobne do ziemskiej, z ciężkimi chmurami, lub nawet podobne do marsjańskiej - z ubogą atmosferą. Następnym krokiem będzie przeanalizowanie tych możliwości w przypadku tych planet skalistych." Naukowcy pracują teraz nad pozyskaniem większej liczby teleskopów na Ziemi do badania tego układu planetarnego oraz do odkrywania podobnych układów. Gwiazda macierzysta układu TRAPPIST-1 to tzw. ultra-chłodny karzeł, typ gwiazdy dużo chłodniejszej od Słońca, emitującej promieniowanie w podczerwieni, a nie w zakresie widzialnym. Współpracownicy de Wita z University of Liege wpadli na pomysł poszukiwania planet wokół takich gwiazd, ponieważ świecą one dużo słabiej niż typowe gwiazdy, i ich blask nie tłumi sygnału pochodzącego od samych planet. Naukowcy odkryli układ planetarny TRAPPIST-1 za pomocą teleskopu TRAPPIST (TRAnsiting Planets and PlanetesImals Small Telescope), nowego rodzaju teleskopu naziemnego zaprojektowanego do wykonywania przeglądów nieba w podczerwieni. TRAPPIST zbudowany został jako 60-centymetrowy prototyp przeznaczony do monitorowania 70 najjaśniejszych  karłów nieba południowego. Teraz badacze doprowadzili do powstania konsorcjum o nazwie SPECULOOS (Search for habitable Planets Exlipsing ULtra-cOOl Stars), w ramach którego budują cztery większe wersje teleskopu w Chile, przeznaczone do obserwowania najjaśniejszych ultra-chłodnych karłów nieba południowego. Badacze próbują także zebrać środki na budowę teleskopów na półkuli północnej. "Każdy teleskop to koszt około 400 000 dolarów," mówi de Wit. Jeżeli naukowcy będą mogli zwrócić w kierunku nieba więcej teleskopów takich jak TRAPPIST, będą one mogły służyć za stosunkowo tanie "narzędzia do wstępnej selekcji obiektów do obserwacji." To znaczy, że naukowcy będą mogli wykorzystać je do identyfikowania kandydatów na planety, które mogą posiadać warunki sprzyjające powstawaniu na nich życia, i w ten sposób decydować, które obiekty należy obserwować bardziej szczegółowo teleskopami takimi jak Hubble czy JWST. "Dzięki obserwacjom za pomocą teleskopów takich jak Hubble czy JWST, nie tylko będziemy wiedzieli jakiego rodzaju atmosfery występują na planetach takich jak TRAPPIST-1b lub c, lecz także co znajduje się w tych atmosferach," mówi de Wit. "To bardzo ekscytujące." Źródło: MIT]]>
    10599 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 342 http://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/ultrachlodny-karzel-i-jego-siedem-planet/ 0 0
    <![CDATA[Zachód Słońca w miejscu lądowania Vikinga 1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/zachod-slonca-w-miejscu-ladowania-vikinga-1/ Thu, 21 Jul 2016 10:24:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10607 pia00567a 20 lipca 1976 roku o godzinie 8:12 EDT NASA otrzymała sygnał, że lądownik Viking 1 osiadł na powierzchni Marsa. Tego dnia po raz pierwszy w historii Stany Zjednoczone wylądowały aparatem naukowym na powierzchni Marsa, gdzie zebrał niesamowitą ilość danych, które niedługo później wykorzystywane były w kolejnych misjach NASA. Po wylądowaniu Viking 1 wykonał pierwsze zdjęcie pyłowej i skalistej powierzchni marsa i przesłał to historyczne zdjęcie na Ziemię. Viking 1, a później także Viking Orbiter 2 wykonały mnóstwo wysokiej jakości zdjęć i zebrały mnóstwo danych naukowych przecierając szlak, który w przyszłości z pewnością zawiedzie na Marsa także człowieka. Powyższe kolorowe zdjęcie powierzchni marsjańskiej w regionie Chryse zostało wykonane przez lądownik Viking 1 w kierunku południowo-zachodnim, około 15 minut przed zachodem Słońca 21 sierpnia 1976 r. Słońce znajduje się 3-4 stopnie nad horyzontem i 50 stopni w prawo od kierunku wykonania zdjęcia. W pobliżu środka kadru widać niewielką depresję, tuż nad  wspornikiem jednej z nóg lądownika. Dostrzeżono ją dopiero na tym zdjęciu, bowiem gdy Słońce znajdowało się wyżej nad horyzontem nie była widoczna. Tuż za nią znajdują się większe głazy o średnicy ok. 30 centymetrów. Rozmyte cienie spowodowane są rozproszeniem światła słonecznego przez pyłową atmosferę Marsa. Z uwagi na położenie Słońca nisko nad horyzontem, światło musiało przebyć dłuższą drogę w atmosferze, aby dotrzeć do powierzchni. Źródło: NASA/JPL]]> 10607 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nawigując w stronę Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/nawigujac-w-strone-marsa/ Thu, 21 Jul 2016 11:07:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10610 Zdjęcie Estrack: ESA/D. Pazos – Kwazar P1514-24 nałożone zdjęcie: Rami Rekola, Univerity of Turku, 2001 Zdjęcie Estrack: ESA/D. Pazos – Kwazar P1514-24 nałożone zdjęcie: Rami Rekola, Univerity of Turku, 2001[/caption] Aby precyzyjnie dostarczyć demonstrator lądowania Schiaparelli na powierzchnię Marsa oraz aby sonda ExoMars/TGO mogła wejść na orbitę wokół Czerwonej Planety, trzeba doprecyzować położenie sondy z dokładnością do kilkuset metrów w odległości ponad 150 milionów kilometrów od Ziemi. Aby osiągnąć ten niesamowity poziom dokładności, eksperci Europejskiej Agencji Kosmicznej korzystają z "kwazarów" - najjaśniejszych obiektów we Wszechświecie - jako swego rodzaju "urządzeń kalibracyjnych" w technice znanej jako delta-DOR (Delta-Differential One-Way Ranging). Do niedawna nasza wiedza o kwazarach była naprawdę niewielka. Obiekty te mogą emitować 1000 razy więcej energii niż cała Droga Mleczna z obszaru niewiele większego od Układu Słonecznego. To naprawdę przerażająco silne obiekty. Kwazary napędzane są przez supermasywne czarne dziury - wiele, wiele razy masywniejsze od naszego Słońca - karmiące się materią znajdującą się w centrum galaktyki macierzystej. Oprócz ekstremalnej jasności, równie istotną cechą kwazarów jest ich ekstremalna odległość od Ziemi, z której wydają się one absolutnie nieruchome na niebie. Dzięki temu mogą być wykorzystywane jako świetne punkty odniesienia w nawigacji pojazdami i sondami kosmicznymi. W ramach techniki delta-DOR, sygnały radiowe z sondy ExoMars/TGO otrzymywane są przez dwie odległe od siebie stacje nasłuchowe na Ziemi np. jedna w New Norcia w Australii Zachodniej, a druga w Cebreros w Hiszpanii, a różnica w czasie otrzymania sygnału jest mierzona z wysoką precyzją. Następnie, błędy spowodowane warunkami panującymi w ziemskiej atmosferze (które mają wpływ na wszystkie sygnały radiowe przez nią przebiegające) rozpoznawane są na podstawie jednoczesnych obserwacji sygnałów radiowych emitowanych przez kwazary. Inżynierowie, mogą tego typu informacje wykorzystać do korekty sygnałów otrzymywanych od sondy ExoMars i znacznie zwiększyć poziom precyzji pomiarów położenia sondy w przestrzeni kosmicznej. Wczoraj (środa, 20.7.16) naziemna stacja ESA rozpoczęła pierwsze z wielu obserwacji delta-DOR mających na celu precyzyjne ustalanie pozycji sondy ExoMars, przy wykorzystaniu kwazaru P1514-24 widzianego na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą stacji śledzenia w Malargue w Argentynie. "W pażdzierniku, w ostatnim tygodniu przed dotarciem do Marsa, zespoły naukowców będą wykonywać takie obserwacje dwa razy dziennie," mówi Mattia Mercolino, odpowiedialna za wykonywanie pomiarów delta-DOR w centrum operacyjnym ESA (ESOC) w Darmstadt w Niemczech. "To doskonały przykład kluczowej pracy zespołowej prowadzonej na bieżąco przez zespoły ekspertów od dynamiki lotu, operatorów stacji naziemnych, kontrolerów sondy ExoMars oraz zespołu delta-DOR. Bez ich doświadczenia dotarcie do Marsa byłoby dużo trudniejsze." Z jaką dokładnością będziemy znali położenie sondy ExoMars/TGO? "Aktualny zestaw obserwacji delta-DOR pozwoli nam ustalić położenie sondy do <1000 metrów gdy będzie się ona znajdowała w pobliżu Marsa, w odległości ponad 150 milionów kilometrów od Ziemi," mówi Mattia. "To precyzja porównywalna z lokalizowaniem z Darmstadt obiektu znajdującego się w Singapurze, z dokładnością do ok. 5 cm." Źródło: ESA]]> 10610 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Abell S1063 - ostateczna granica]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/abell-s1063-ostateczna-granica/ Thu, 21 Jul 2016 14:00:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10613 Abell S1063, the final frontier Pięćdziesiąt lat temu Kapitan Kirk oraz załoga statku Enterprise rozpoczęli swoją podróż w otchłań przestrzeni kosmicznej. Teraz, gdy do kin wchodzi nowy film z serii Star Trek, Kosmiczny Teleskop Hubble'a także bada granice wszechświata obserwując odległe galaktyki znajdujące się w gromadzie galaktyk Abell S1063 w ramach programu Frontier Fields. Kosmos... ostateczna granica. Oto opowieść o Kosmicznym Teleskopie Hubble'a. O jego bezustannej misji, badaniu tajemniczych, nowych światów i chęci spoglądania tam, gdzie nie spoglądał żaden inny teleskop. [caption id="attachment_10615" align="aligncenter" width="967"]Szerokokątny obraz gromady Abell S1063 (zdjęcie z teleskopu naziemnego) Szerokokątny obraz gromady Abell S1063 (zdjęcie z teleskopu naziemnego)[/caption] Najnowszym celem misji teleskopu Hubble'a była odległa gromada galaktyk Abell S1063 - miejsce, w którym mogą się znajdować miliardy nowych dziwnych światów. Gromada, która widoczna jest w centrum powyższego zdjęcia, widoczna jest dla nas taką, jaką była cztery miliardy lat temu. Jednak Abell S1063 pozwala nam badać czasy nawet wcześniejsze od tego. Potężna masa gromady zakrzywia i powiększa promienie światła z galaktyk leżących za gromadą - w ramach zjawiska soczewkowania grawitacyjnego. Dzięki temu Hubble może obserwować galaktyki, które w przeciwnym razie byłyby zbyt słabe, aby można było je dojrzeć oraz może poszukiwać i badać pierwszą generację galaktyk we Wszechświecie. "Fascynujące," powiedziałby Spock. Pierwsze wyniki obserwacji Abell S1063 wskazują, że czekają nas niesamowite odkrycia. Już teraz na zdjęciu dostrzeżono galaktykę taką, jaką była zaledwie miliard lat po Wielkim Wybuchu. Astronomowie zidentyfikowali także szesnaście galaktyk tła, których światło zostało zaburzone przez gromadę, i które teraz widoczne są w kilku różnych miejscach. Tego typu obserwacje z kolei pozwolą naukowcom poprawić modele rozkładu zwykłej i ciemnej materii w gromadzie galaktyk, bowiem ich grawitacja odpowiada za odkształcanie promieni światła przebiegających w ich pobliżu. Owe modele są kluczowym elementem niezbędnym do zrozumienia tajemniczej natury ciemnej materii. Abell S1063 to nie jedyna gromada, która zakrzywia światło wyemitowane przez galaktyki znajdujące się daleko za nią. Nie jest to także jedyna olbrzymia soczewka pozwalająca nam badać odległy kosmos a obserwowana za pomocą Hubble'a. Jak dotąd w ramach programu Frontier Fields obserwowano już trzy inne gromady, a dwie kolejne będą badane w nadchodzących kilku latach. Dane uzyskane w poprzednich obserwacjach gromad galaktyk były analizowane przez zespoły na całym świecie, dzięki czemu możliwe były liczne, istotne odkrycia naukowe, np. odkrycie galaktyk istniejących zaledwie setki milionów lat po Wielkim Wybuchu oraz obserwacje pierwszego przewidzianego pojawienia się grawitacyjnie soczewkowanej supernowej. Źródło: ESA/Hubble]]> 10613 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kluczowe podzespoły misji ATHENA będą projektowane w Polsce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/22/kluczowe-podzespoly-misji-athena-beda-projektowane-w-polsce/ Thu, 21 Jul 2016 23:13:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10618 Obserwatorium Rentgenowskie Athena - wizja artystyczna Obserwatorium Rentgenowskie Athena - wizja artystyczna[/caption] Inżynierowie z SENER Polska są odpowiedzialni za jeden z kluczowych mechanizmów sondy ATHENA, flagowego projektu naukowego Europejskiej Agencji Kosmicznej. Celem misji ATHENA (Advanced Telescope for High Energy Astrophysics) jest m.in. zbieranie informacji na temat formowania i ewolucji grup galaktyk oraz czarnych dziur. Sonda łączy ogromny teleskop rentgenowski z potężnymi instrumentami naukowymi, które umożliwią badanie takich zjawisk, jak rozbłyski gamma, magnetyczne interakcje między planetami pozasłonecznymi i ich gwiazdami, gazy otaczające grupy galaktyk, zorze polarne Jowisza oraz komety w naszym układzie słonecznym. ATHENA to druga tzw. duża misja Europejskiej Agencji Kosmicznej w ramach programu naukowego „Kosmiczna Wizja” (Cosmic Vision) . Koszt misji przekroczy 900 milionów euro, a wyniesienie sondy ma nastąpić w 2028 roku. SENER Polska podpisał kontrakt z ESA na zaprojektowanie, wyprodukowanie i przetestowanie prototypu Mechanizmu Selekcji Instrumentów (ISM - Instrument Selection Mechanism). - O zwycięstwie w przetargu, poza aspektami technicznymi, zadecydowała nasza wiarygodność organizacyjna i finansowa. ISM to duży i złożony projekt. Wymaga skoordynowanej pracy pod presją czasu i zdolności firmy do ponoszenia znacznych kosztów przed uzyskaniem transzy finansowania ESA – wyjaśnia Aleksandra Bukała dyrektor generalna SENER Polska. Do czego służy mechanizm projektowany przez inżynierów z SENER Polska? Teleskop ATHENA przenosi dwa niezależne instrumenty: spektrometr (X-IFU) i przetwornik wizyjny (WFI) do pomiaru fal rentgena. Mechanizm Wyboru Instrumentu służy do zmiany pomiędzy wymienionymi wcześniej urządzeniami pomiarowymi - w zależności od potrzeb obserwacyjnych, pole ogniskowej teleskopu będzie umieszczane w płaszczyźnie ogniskowej odpowiedniego instrumentu. ISM umożliwi zatem wykorzystywanie jednego wielkiego lustra na potrzeby dwóch instrumentów. To rozwiązanie rzadko stosowane w misjach kosmicznych ze względu na jego złożoność. Podobnie, jak w przypadku wcześniejszych projektów dla ESA, także i tym razem SENER Polska będzie współpracować z polskimi podwykonawcami. - Większość prac nad koncepcją mechanizmu wykonają nasi inżynierowie, ale liczymy na udział krajowych partnerów w rozwiązywaniu niektórych problemów projektowych oraz w produkcji i testach mechanizmu. Prowadzimy już rozmowy z kilkoma firmami i instytutami badawczymi – mówi Aleksandra Bukała z SENER Polska.

    Wyjątkowe wyzwanie

    Zespół SENER Polska będzie musiał zmierzyć się z nietypowymi wyzwaniami związanymi ze specyficzną budową teleskopu i rozmiarami jego lustra. W przypadku prób „złapania” wysoce przenikalnych promieni rentgenowskich lustro oznacza raczej strukturę podobną do gąbki, która pozwala na nieznaczne zakrzywienie tych promieni i w efekcie ich skupienie – jak przez soczewkę. Wymaga to jednak zastosowania wielkiego i ciężkiego lustra (ponad 2 metry średnicy i 1,2 tony masy) oraz długiego teleskopu (ponad 12 metrów). Wyzwaniami dla inżynierów będą ogromne obciążenie statyczne lustra i tłumienie jego wstrząsów podczas startu, a także stworzenie bardzo precyzyjnego systemu ruchu i kontroli siłowników ISM, żeby nie przenosić zbyt dużych sił na teleskop podczas obrotu zwierciadła, co w warunkach zerowej grawitacji mogłoby doprowadzić do destabilizacji położenia sondy. Zbyt duże siły mogłyby też uszkodzić samo lustro. Inżynierowie muszą również zaprojektować tzw. mechanizm podtrzymująco-zwalniający (HDRM - Hold Down & Release Mechanism), który pozwoli na kontrolowane i płynne oddzielenie sondy od rakiety nośnej. To jak zostaną rozwiązane powyższe problemy ma krytyczne znaczenie dla misji ATHENA. Od zaproponowanych przez polskich inżynierów rozwiązań zależeć będą projekty pozostałych elementów satelity. ISM będzie tzw. heksapodem, czyli strukturą opartą na sześciu siłownikach, która pozwoli na precyzyjne poruszanie lustrem w wielu płaszczyznach. Projekt koncepcyjny urządzenia podobny jest do innych stworzonych wcześniej przez SENER, w tym przy projekcie międzynarodowego mechanizmu cumowania i dokowania (IBDM - International Berthing and Docking Mechanism), który służy do parkowania statków kosmicznych z załogą lub zaopatrzeniem do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Źródło: PlanetPR]]>
    10618 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe obiekty transneptunowe rezonują z Neptunem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/22/nowe-obiekty-transneptunowe-rezonuja-z-neptunem/ Fri, 22 Jul 2016 19:14:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10621 Animacja przedstawia w jaki sposób naukowcy odkryli 2015 FJ345 na zdjęciach wykonanych za pomocą Hyper Suprime-Cam na Teleskopie Subaru. Obserwacje miały miejsce 17 marca 2015 roku. Kolejne zdjęcia wykonywano w odstępie 2 godzin. Źródło: Scott S. Sheppard/David Tholen/Chad Trujillo Animacja przedstawia w jaki sposób naukowcy odkryli 2015 FJ345 na zdjęciach wykonanych za pomocą Hyper Suprime-Cam na Teleskopie Subaru. Obserwacje miały miejsce 17 marca 2015 roku. Kolejne zdjęcia wykonywano w odstępie 2 godzin. Źródło: Scott S. Sheppard/David Tholen/Chad Trujillo[/caption] W ramach poszukiwań odległych obiektów Układu Słonecznego, naukowcy  odkryli kolejne dwa małe obiekty poza orbitą Neptuna. Nowe obiekty znajdują się także poza Pasem Kuipera, czyli pasem składającym się z małych lodowych obiektów krążących tuż za orbitą Neptuna, do których należy chociażby Pluton. Obydwa obiekty charakteryzują się odpowiednio trzecim i czwartym najodleglejszym peryhelium orbity ze wszystkich znanych obiektów Układu Słonecznego. Dodatkowo, ruch orbitalny obu obiektów znajduje się w rezonansie z orbitą Neptuna, co jest odkryciem zdecydowanie nieoczekiwanym. Ich ścieżki orbitalne wskazują, że owe planety oddziaływały w przeszłości z Neptunem lub wciąż z nim oddziałują - pomimo ogromnej odległości od tego lodowego olbrzyma. Odkrycia tych obiektów dokonano podczas obserwacji za pomocą teleskopu Subaru na Hawajach oraz teleskopu Cerro Tololo Inter-American Observatory (CITO) w Chile. Wyniki badań zostały opisane w artykule opublikowane w lipcowym wydaniu periodyku Astrophysical Journal Letters. Dr Scott S. Sheppard (Carnegie Institution for Science) wraz ze współpracownikami: dr Chadwick Trujillo (Obserwatorium Gemini w trakcie badań) oraz dr David J. Tholen (Uniwersytet Hawajski) przeprowadzili najrozleglejszy, najgłębszy przegląd nieba w poszukiwaniu odległych obiektów Układu Słonecznego. Członkowie zespołu rozpoczęli swoje badania za pomocą kamery Suprime-Cam zainstalowanej na Teleskopie Subaru kilka lat temu. Ich głównym celem było poszukiwanie obiektów poza orbitą Neptuna - co udało im się kilkukrotnie. Teraz za pomocą nowej kamery Hyper Suprime-Cam udało im się obserwacjami objąć dużo większy obszar nieba w poszukiwaniu odległych obiektów. W 2014 roku zespół przewidział istnienie planety o masie superziemi, krążącej w odległości rzędu kilkuset jednostek astronomicznych od Słońca.  Oddziaływanie grawitacyjne ze strony tego obiektu wydaje się  wprowadzać odległe obiekty trans-neptunowe na podobnego typu orbity. Zespół kontynuuje przegląd w poszukiwaniu tej masywnej, odległej planety - jednak musi odkryć więcej mniejszych obiektów, które zaprowadzą go do niej. W swoim artykule, członkowie zespołu opisują odkrycie dwóch nowych obiektów. Szczególnie ciekawy jest fakt, że oba obiekty charakteryzują się bardzo odległymi peryheliami przy jednoczesnym braku silnej mimośrodowości lub dużych półosi wielkich, które zazwyczaj charakteryzują inne ekstremalnie odległe obiekty transneptunowego (TNO) takie jak Sedna czy 2012 VP114. Co więcej, owe nowe obiekty znajdują się w obszarze przestrzeni  leżącym poza "krawędzią Pasa Kuipera", znajdującą się ok. 50 AU od Słońca. Do momentu tego odkrycia znany był zaledwie jeden obiekt charakteryzujący się peryhelium leżącym poza tą krawędzią i umiarkowaną półosią wielką orbity. Ku zaskoczeniu naukowców, oba nowe obiekty znajdują się w rezonansie ruchu średniego z Neptunem.  Jeden z nich okrąża Słońce raz w czasie w którym Neptun okrąża je 4 razy, a drugi okrąża Słońce w czasie w którym Neptun okrąża je 3 razy. Nowe obiekty Układu Słonecznego charakteryzują się także istotnym nachyleniem orbit w stosunku do płaszczyzny ekliptyki, dlatego też występuje tutaj rezonans Kozai - którego wpływ na obiekty o wysokim nachyleniu orbity wykazał Yoshihide Kozai w 1962 roku. Ta informacja wskazuje, że owe planety zostały umieszczone na swoich orbitach wskutek interakcji z Neptunem, gdy owa planeta migrowała na zewnątrz Układu Słonecznego w dalekiej przeszłości. Neptun powstał dużo bliżej Słońca niż jest dzisiaj, a jego migracja na zewnątrz zaburzyła orbity innych, mniejszych obiektów. Dzięki temu owe obiekty dają nam wgląd w ruch Neptuna w początkach Układu Słonecznego. Odkrycie oraz opis obu obiektów i ich orbit zostały pisane w artykule "Beyond the Kuiper Belt edge: New high perihelion Trans-Neptunian Objects with moderate semimajor axes and eccentricities" autorstwa Scotta S. Shepparda, Chadwicka Trujillo i Davida J. Tholena, opublikowanym 1 lipca 2016 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters. Źródło: Subaru Telescope]]> 10621 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chemia atmosfer planetarnych na kartce papieru]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/25/chemia-atmosfer-planetarnych-na-kartce-papieru/ Mon, 25 Jul 2016 06:10:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10624 Wizja artystyczna egzoplanety podobnej do Ziemi. Źródło: ESO Wizja artystyczna egzoplanety podobnej do Ziemi. Źródło: ESO[/caption] Zazwyczaj komputery przyspieszają obliczenia. Jednak dzięki nowemu podejściu, korzystając jedynie z kartki i długopisu Kevin Heng z Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii otrzymuje wyniki tysiące razy szybciej niż przy wykorzystaniu kodu komputerowego. Astrofizyk oblicza obfitość cząsteczek w atmosferach egzoplanet. Tego typu informacji pozwalają naukowcom ustalić czy cechy charakterystyczne widma atmosfery spowodowane są czynnikami fizycznymi, geologicznymi czy biologicznymi. Dzięki swoim zaawansowanym instrumentom, astronomowie są w stanie dzisiaj nie tylko wykrywać egzoplanety krążące wokół odległych gwiazd, lecz także badać atmosfery niektórych z nich. Aby dowiedzieć się czego mogą się po nich spodziewać, a kiedy wyniki zaskakują, teoretycy obliczają oczekiwaną obfitość cząsteczkową. Kevin Heng, dyrektor Center of Space and Habitability (CSH) na Uniwersytecie w Bernie, jest ekspertem w tego typu obliczeniach. "Słońce - jak i wszystkie inne gwiazdy - posiadają bardzo określone proporcje pierwiastków chemicznych takich jak wodór, węgiel, tlen czy azot," tłumaczy: "A wiele wskazuje, że planety tworzą się z tej samej materii co gwiazdy." Jednak podczas gdy w gwiazdach pierwiastki istnieją w formie atomowej, to przy niższych atmosferach panujących w atmosferach egzoplanet, łączą się w różne związki i cząsteczki - w zależności od temperatury i ciśnienia. W niskich temperaturach, głównym nośnikiem atomów węgla jest metan (CH4), w wysokich natomiast tlenek węgla (CO). Sieć możliwych reakcji chemicznych jest dobrze znana lecz bardzo rozległa. Dlatego też konwencjonalne obliczenia są bardzo złożone i bardzo czasochłonne. "Udało mi się znaleźć sposób, aby zrobić to dużo szybciej rozwiązując 99% problemu na papierze, nawet przed włączeniem komputera," mówi Kevin Heng. "Zwyczajowo trzeba rozwiązać układ równań nieliniowych, jednak udało mi się zredukować ten problem do rozwiązania jednego wielomianu." W ten sposób wyniki można osiągnąć wielokrotnie szybciej niż za pomocą komputera. "Odkrycie możliwości tego rozwiązania zajęło mi kilka miesięcy," mówi astrofizyk. W międzyczasie powstały dwa artykuły naukowe opisujące podstawy całego podejścia, które zostało szczegółowo opisane w trzecim artykule, który właśnie został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal. "Ten swego rodzaju przełom zasadniczo redukuje główną część programu do jednej linijki kodu. Teraz możemy obliczyć skład chemiczny atmosfery w 0,01 s (10 milisekund) zamiast kilku minut." Wykres przedstawiający krzywe względnej obfitości różnych cząsteczek, takich jak metan, tlenek węgla, woda czy amoniak do temperatury doskonale przedstawia potencjał nowej metody. "Praktycznie nie można odróżnić tego wykresu od wykresu generowanego za pomocą skomplikowanego kodu komputerowego," podsumowuje naukowiec. Nic dziwnego zatem, że artykuł wprowadził sporo zamieszania w społeczności ekspertów jeszcze przed oficjalną publikacją. Nowa metoda analityczna niesie za sobą kilka implikacji. Ogromne przyspieszenie obliczeń pozwala na dokładniejsze i skuteczniejsze poszukiwanie ciekawych widm atmosfer planet pozasłonecznych. Dla Henga istotny jest także element "demokratyczny": "Teraz każdy astronom na całym świecie z łatwością będzie w stanie obliczyć skład chemiczny atmosfery egzoplanety. Nie będzie do tego potrzebne zaawansowane oprogramowanie komputerowe. Cieszy mnie fakt, że ta wiedza będzie teraz dostępna dla każdego naukowca na świecie." Obserwując atmosfery egzoplanet naukowcy mają nadzieję dowiedzieć się w jaki sposób te obiekty powstały i jakie procesy wciąż w nich zachodzą. Chemia atmosfer pozwala nam określić nietypowe obiekty, tam gdzie skład chemiczny jest inny niż oczekiwany. Różnice między obliczoną, a obserwowaną obfitością cząsteczek może doprowadzić nas do odkrycia aktywnych procesów geologicznych czy nawet biologicznych. "Być może w ciągu 20-30 kolejnych lat wpatrywania się w atmosfery egzoplanet zawierające wodę, tlen, ozon i inne cząsteczki, będziemy mogli zadać pytanie: czy na którejś z nich nie ma życia," mówi Kevin Heng. "Najpierw będziemy jednak musieli określić czy obserwowane dane nie są wytłumaczalne przez procesy fizyczne lub geologiczne." Źródło: University of Bern]]> 10624 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak powstało Morze Deszczów na Księżycu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/25/jak-powstalo-morze-deszczow-na-ksiezycu/ Mon, 25 Jul 2016 08:42:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10627 Rowki i pęknięcia związane z Morzem Deszczów na Księżycu od dawna zastanawiały naukowców. Nowe badania wskazują w jaki sposób powstały i wykorzystuje je do oszacowania rozmiarów impaktora Imbrium. Badania wskazują, że był on wystarczający, aby uważać go za protoplanetę. Źródło: NASA/Northeast Planetary Data Center/Brown University Rowki i pęknięcia związane z Morzem Deszczów na Księżycu od dawna zastanawiały naukowców. Nowe badania wskazują w jaki sposób powstały i wykorzystuje je do oszacowania rozmiarów impaktora Imbrium. Badania wskazują, że był on wystarczający, aby uważać go za protoplanetę. Źródło: NASA/Northeast Planetary Data Center/Brown University[/caption] Około 3,8 miliardów lat temu, planetoida o średnicy ponad 250 kilometrów uderzyła w Księżyc i doprowadziła do powstania basen uderzeniowego Morza Deszczów (Mare Imbrium) - prawe oko Człowieka na Księżycu. Nowe szacunki dotyczące rozmiaru planetoidy, opublikowane w periodyku Nature wskazują, że obiekt, który uderzył w Księżyc miał dwa razy większą średnicę i nawet 10 razy większą masę niż wcześniej uważano. "Wykazaliśmy, że Mare Imbrium powstało wskutek uderzenia absolutnie ogromnego obiektu, wystarczająco dużego, aby uważać go za protoplanetę," mówi Pete Schultz, profesor nauk planetarnych na Brown University. "To pierwsze oszacowanie rozmiarów impaktora Imbrium opierające się w dużej mierze na formacjach geologicznych widzianych na Księżycu." Wcześniejsze szacunki bazowały jedynie na modelach komputerowych i wskazywały na impaktor o średnicy ok. 80 kilometrów. Nowe wyniki umożliwiają wytłumaczenie niektórych zagadkowych formacji geologicznych otaczających Mare Imbrium. Co więcej, wyniki badań uzyskane przez naukowców - opierające się na rozmiarach innych basenów uderzeniowych na Księżycu, Marsie i Merkurym - wskazują, że wczesny Układ Słoneczny był pełen planetoid o rozmiarach protoplanet. Mare Imbrium - widziany z Ziemi jako ciemna plama w północno-zachodniej części tarczy Księżyca - charakteryzuje się średnicą 1123 kilometrów. Ów basen otoczony jest przez rowki i uskoki wystarczająco duże, aby można było je dojrzeć za pomocą nawet małych teleskopów, stworzone przez głazy wyrzucone z krateru podczas zderzenia, w którym powstał. Owe formacje znane pod nazwą Imbrium Sculpture, promieniują z centrum basenu niczym szprychy w kole, jednak koncentrują się w południowo-wschodniej części basenu. To wskazuje, że impaktor uderzył w powierzchnię Księżyca z kierunku północno-zachodniego pod kątem ostrym. Jednak oprócz tych formacji promieniujących z centrum basenu, na powierzchni można dostrzec drugi zestaw rowków o nieco innym ułożeniu. [caption id="attachment_10629" align="aligncenter" width="442"]Opierając się na eksperymentach przeprowadzonych na NASA Vertical Gun Range, naukowcy byli w stanie oszacować rozmiar planetoidy, która doprowadziła do powstania Mare Imbrium. Zdjęcia przedstawiają pękający impaktor już po uderzeniu w cylinder. W przypadku księżyca także fragmenty pękającego impaktora stworzyły rowki na powierzchni Księżyca. Ich trajektorie posłużyły do oszacowania rozmiarów impaktora. Źródło: Schultz Lab/Brown University Opierając się na eksperymentach przeprowadzonych na NASA Vertical Gun Range, naukowcy byli w stanie oszacować rozmiar planetoidy, która doprowadziła do powstania Mare Imbrium. Zdjęcia przedstawiają pękający impaktor już po uderzeniu w cylinder. W przypadku księżyca także fragmenty pękającego impaktora stworzyły rowki na powierzchni Księżyca. Ich trajektorie posłużyły do oszacowania rozmiarów impaktora. Źródło: Schultz Lab/Brown University[/caption] "Ta druga grupa rowków była dla nas niezrozumiała," mówi Schultz. "Nikt nie wiedział skąd ona się wzięła." Przeprowadzone w NASA Ames Research Center eksperymenty z wykorzystaniem Vertical Gun Range pozwoliły Schultzowi wykazać, że owe rowki najprawdopodobniej powstały wskutek uderzenia odłamków impaktora, które powstały w pierwszym kontakcie z powierzchnią Księżyca. Rowki powstałe wskutek uderzenia tych odłamków pozwoliły Schultzowi na oszacowanie rozmiarów impaktora. Na Vertical Gun Range wykorzystuje się działo wystrzeliwujące pociski z prędkością 24 000 km/h oraz kamery zapisujące dynamikę pocisków. Podczas eksperymentów przy niskich kątach uderzenia Schultz zauważył, że impaktory ulegały dezintegracji po pierwszym kontakcie z powierzchnią. Odłamki impaktora podróżują dalej z dużą prędkością i tworzą kolejne rowki w powierzchni. "Najważniejsze jednak jest to, że te kolejne rowki nie promieniują bezpośrednio od krateru a od obszaru, w którym nastąpił pierwszy kontakt z powierzchnią. W naszych eksperymentach zauważyliśmy to samo zjawisko, które widzimy na Księżycu." Po zaobserwowaniu tego zjawiska w laboratorium Schultz wraz z Davidem Crawfordem z Sandia National Laboratories stworzyli modele komputerowe tych samych zjawisk fizycznych zachodzących w znacznie większej skali - w przypadku zderzenia z Księżycem. Wiedząc w jaki sposób powstałe owe rowki, Schultz mógł wykorzystać tą wiedzę do znalezienia miejsca uderzenia impaktora Imbrium. Z uwagi na fakt, że z obu stron impaktora oderwałyby się mniejsze fragmenty, ich trajektorie mogły posłużyć do oszacowania jego rozmiarów. [caption id="attachment_10630" align="aligncenter" width="757"]Porównanie blizn stworzonych przez impaktor w eksperymencie (powyżej) z bliznami wygenerowanymi przez model komputerowy w przypadku planetoidy o średnicy 100 km (czerwony, poniżej). Źródło: Peter Schultz Porównanie blizn stworzonych przez impaktor w eksperymencie (powyżej) z bliznami wygenerowanymi przez model komputerowy w przypadku planetoidy o średnicy 100 km (czerwony, poniżej). Źródło: Peter Schultz[/caption] Przeprowadzone obliczenia pozwoliły na oszacowanie średnicy impaktora na 250 kilometrów. "Tak naprawdę to jest to niższe ograniczenie naszych szacunków. Możliwe, że planetoida miała średnicę nawet 300 kilometrów," mówi Schultz. Wraz ze swoimi współpracownikami, Schultz zaaplikował podobne metody do oszacowania rozmiarów impaktorów związanych z innymi basenami na Księżycu powstałymi wskutek zderzeń z innymi obiektami. W przypadku Morza Moskwy (Mare Moscoviense) oraz Morza Wschodniego (Mare Orientale) na niewidocznej stronie Księżyca, średnice impaktorów oceniono na odpowiednio 100 i 110 kilometrów. Łącząc nowe szacunki z faktem występowania nawet większych basenów uderzeniowych na Księżycu i innych planetach, Schultz wnioskuje, że planetoidy o rozmiarach protoplanet mogły być powszechne na wczesnym etapie ewolucji Układu Słonecznego. "Duże baseny uderzeniowe na Księżycu i innych ciałach niebieskich to pamiątka po utraconych olbrzymach," mówi Schultz. Przeprowadzone badania mają jednak także inne istotne implikacje. Fragmenty impaktorów, które przetrwały  lądowały nieco dalej na powierzchni Księżyca z czasem mieszając się z materią i skałami na powierzchni Księżyca. To może tłumaczyć dlaczego próbki przywiezione z Księżyca w ramach misji Apollo charakteryzowały się tak dużą zawartością materii meteorytowej. Szczególnie dużo takiej materii przywiozła na Ziemię misja Apollo 16, która lądowała nieopodal miejsca uderzenia impaktora Imbrium. [caption id="attachment_10631" align="aligncenter" width="1024"]Trajektoria odłamków wyrzuconych z basenu uderzeniowego Imbrium na Księżycu. Źródło: Peter Schultz Trajektoria odłamków wyrzuconych z basenu uderzeniowego Imbrium na Księżycu. Źródło: Peter Schultz[/caption] Co więcej, badania przeprowadzone przez Schultza wskazują, że fragmenty tych olbrzymów odpowiadają za wiele uderzeń, które miały miejsce w okresie zwanym Późnym Bombardowaniem jakieś 3,8-4 miliardów lat temu, gdy powstawała większość kraterów na powierzchni Księżyca i Merkurego. Modele uderzenia opracowane przez Schultza i Crawforda wskazują, że tysiące odłamków, które oderwały się od impaktora Imbrium i innych uległyby fragmentacji i uciekłyby grawitacji Księżyca z czasem opadając na powierzchnię Księżyca i planet skalistych. "Księżyc wciąż skrywa tajemnice, które mogą wpłynąć na naszą wiedzę o początkach Układu Słonecznego. Zaskakujące jak wiele wciąż możemy się dowiedzieć patrząc na powierzchnię Księżyca," mówi Schultz. Źródło: Brown University]]> 10627 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają rotację halo Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/26/astronomowie-odkrywaja-rotacje-halo-drogi-mlecznej/ Tue, 26 Jul 2016 06:00:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10634 Droga Mleczna oraz jej mniejsze towarzyszki otoczone są przez gigantyczne halo składające się z gazu o temperaturze miliona stpni (widziane tutaj w kolorze niebieskim na wizji artystycznej), widzialne jedynie dla kosmicznych teleskopów obserwujących w zakresie rentgenowskim. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss/Ohio State/A Gupta et al. Droga Mleczna oraz jej mniejsze towarzyszki otoczone są przez gigantyczne halo składające się z gazu o temperaturze miliona stpni (widziane tutaj w kolorze niebieskim na wizji artystycznej), widzialne jedynie dla kosmicznych teleskopów obserwujących w zakresie rentgenowskim. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss/Ohio State/A Gupta et al.[/caption] Astronomowie z University of Michigan jako pierwsi w historii odkryli, że gorący gaz w halo Drogi Mlecznej kręci się w tym samym kierunku i z porównywalną prędkością do prędkości dysku galaktyki składającego się z gwiazd, planet, gazu i pyłu. Ta nowa informacja rzuca nowe światło na to w jaki sposób pojedyncze atomy skupiły się w gwiazdy, planety i galaktyki takie jak nasze oraz na ich przyszłość. "To zaskakujące odkrycie," mówi Edmund Hodges-Kluck, jeden z członków zespołu badawczego. "Naukowcy od dawna zakładali, że dysk Drogi Mlecznej rotuje podczas gdy ten ogromny rezerwuar gorącego gazu jest stacjonarny - okazało się, że tak nie jest. Ten wielki obłok gazu także rotuje, po prostu nieco wolniej od dysku." Nowe, finansowane przez NASA badania prowadzone przy wykorzystaniu danych archiwalnych uzyskanych za pomocą europejskiego teleskopu XMM-Newton, zostały niedawno opublikowane w periodyku Astrophysical Journal. Badania koncentrowały się na halo naszej galaktyki składające się z gorącego gazu. Owe halo jest kilkakrotnie większe od dysku Drogi Mlecznej i składa się ze zjonizowanej plazmy. Ze względu na fakt, że ruch powoduje powstanie przesunięcia w długości fali promieniowania, naukowcy z U-M zmierzyli to przesunięcie w przypadku linii bardzo gorącego tlenu. Wyniki badań okazały się przełomowe: przesunięcie linii wskazuje, że halo galaktyczne obraca się w tym samym kierunku co dysk Drogi Mlecznej i z podobną prędkością  - około 640 000 km/h, w porównaniu z 870 000 km/h dla dysku. "Rotacja gorącego halo galaktycznego stanowi niesamowitą wskazówkę na drodze do poznania ewolucji Drogi Mlecznej," mówi Hodges Kluck. "Mówi nam, że owa gorąca atmosfera jest pierwotnym źródłem dużej części materii tworzącej dysk Drogi Mlecznej." Naukowcy od dawna zastanawiali się dlaczego w prawie wszystkich galaktykach, włącznie z Drogą Mleczną, wydaje się brakować dużej części materii, która powinna w nich być. Astronomowie uważają, że około 80% materii we Wszechświecie to tzw. tajemnicza "ciemna materia", która jak na razie wydaje się być wykrywalna tylko poprzez swoje oddziaływanie grawitacyjne na materię barionową. Mimo to, nawet większa część pozostałych 20% "normalnej materii" wydaje się być niezauważalna w dysku galaktyki. Stosunkowo niedawno, część brakującej materii została odkryta w halo galaktycznym. Badacze z U-M uważają, że znajomość kierunku i prędkości rotującego halo galaktycznego może pomóc nam dowiedzieć się  w jaki sposób znalazła się w nim materia, i w jakim tempie powinna ona osiąść w dysku galaktyki. "Teraz gdy już wiemy o rotacji, teoretycy uwzględnią tę informację w swoich pracach nad procesami formowania Drogi Mlecznej oraz jej przyszłości," mówi Joel Bregman, profesor astronomii z U-M. "Możemy wykorzystać to odkrycie, aby dowiedzieć się znacznie więcej - rotacja tego gorącego halo będzie bardzo istotnym polem badań dla przyszłych spektrografów pracujących w zakresie rentgenowskim," dodaje Bregman. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 10634 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Narodziny gwiazdy a potencjał powstawania życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/26/narodziny-gwiazdy-a-potencjal-powstawania-zycia/ Tue, 26 Jul 2016 08:00:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10637 Obłok pyłowy L183 zidentyfikowany jako obszar narodzin przyszłych układów planetarnych. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Observatoire de Paris/CNRS Obłok pyłowy L183 zidentyfikowany jako obszar narodzin przyszłych układów planetarnych. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Observatoire de Paris/CNRS[/caption] Nasz Układ Słoneczny rozpoczął swoje życie jako obłok pyłu i gazu. Z czasem grawitacja powoli zaczęła przyciągać niewielkie drobiny ku sobie prowadząc do powstania Słońca i planet jakie znamy dzisiaj. Choć nie wszystkie układy są przyjazne życiu, astronomowie chcą zrozumieć w jaki sposób takie układy powstają. Wyzwaniem w tego typu badaniach jest nieprzezroczystość obłoku pyłowego w zakresie optycznym (widocznym dla ludzkiego oka). Dlatego też astronomowie eksperymentują z innymi zakresami promieniowania, takimi jak podczerwień, dzięki czemu mogą łatwiej zajrzeć wgłąb tych gęstych obłoków pyłu, w miejsca, w których powstają młode gwiazdy. Niedawno astronomowie wykorzystujący dane zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer - silnego obserwatorium kosmicznego wysłanego w przestrzeń kosmiczną w 2003 roku do obserwowania Wszechświata w podczerwieni - przyjrzeli się obłokowi molekularnemu o nazwie L183, znajdującemu się około 360 lat od Ziemi w Gwiazdozbiorze Węża. Ich celem było zbadanie w jaki sposób rozpraszanie promieniowania wpływa na obraz obłoku w średniej podczerwieni (na długości fali równej 8 mikronów). Docelowo astronomowie mają nadzieję wykorzystać te dane do dokładniejszego zbadania obłoków. "Jedną z rzeczy, które musimy zbadać jest oszacowanie masy znajdującej się w centrum obłoku, która jest gotowa do zapadnięcia się w gwiazdę," mówi współautor opracowania Laurent Pagani, badacz w National Center for Scientific Research (CNRS) w Paryżu. Badaniami kierowała jego była doktorantka Charlene Lefevre. Ich praca została niedawno opublikowana w periodyku Astronomy and Astrophysics. [caption id="attachment_10638" align="aligncenter" width="980"]Zdjęcie przedstawia jeden z najsłynniejszych obłoków pyłowych w naszej Galaktyce. Zdjęcie w podczerwieni wykonane zostało za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 2013 roku. Źródło: NASA/ESA/Hubble Heritage Team Zdjęcie przedstawia jeden z najsłynniejszych obłoków pyłowych w naszej Galaktyce. Zdjęcie w podczerwieni wykonane zostało za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 2013 roku. Źródło: NASA/ESA/Hubble Heritage Team[/caption] Obłoki pyłowe bardzo ciężko dostrzec, nie tylko przez sam pył, lecz także ze względu na fakt, że obecne w nich gazy nie są zbyt dobrze widoczne w podczerwieni. Obłoki składają się głównie z wodoru i helu, które nie emitują promieniowania w podczerwieni i zakresie milimetrowym. Te dwa pierwiastki odpowiadają za 98 procent masy obłoku, co oznacza, że jego znaczna większość broni się przed jakimkolwiek pomiarem. Aby ominąć ten problem astronomowie wykorzystują np. sam pył. Pył stanowi około 1 procenta masy obłoku, jednak najlepiej się go mierzy na krawędzi obłoki. Obfitość pyłu może być oszacowana dzięki ekstynkcji promieniowania gwiazd. Skoro możemy także mierzyć ilość wodoru molekularnego poprzez  absorpcję w zakresie ultrafioletowym na krawędzi obłoku, obfitość pyłu szacowana jest w odniesieniu do wodoru cząsteczkowego. Po skalibrowaniu, mierzona jest masa pyłu w całym obłoku, a to z kolei pozwala na oszacowanie ilości wodoru cząsteczkowego i masy całego obłoku. W ramach tego projektu Pagani wraz ze swoim zespołem starał się zmierzyć ilość absorpcji pyłu w obłoku L183 na długości 8 mikronów. Stosunkowo łatwo znaleźć źródło promieniowania w tym zakresie w naszej galaktyce. Na swój sposób ta długość fali jest potencjalnym narzędziem do pomiarów różnych obłoków w naszej galaktyce. Mierząc poziom absorpcji naukowcy mogą oszacować ile światła przedostaje się z przodu obłoku do jego tyłu - innymi słowy, o ile osłabiane jest światło przenikające zza obłoku. Wykonując tego typu badania astronomowie mają nadzieję uzyskać lepszy wgląd w procesy formowania młodych gwiazd. Inne, niezwiązane z tymi zespoły badają gdzie w młodych układach planetarnych znajdują się pierwiastki - włącznie z tymi łączącymi się w cząsteczki związane z życiem, np. H20. [caption id="attachment_10639" align="aligncenter" width="1024"]2-astarsbirthh W powyższym obłoku pyłu i gazu powstają młode gwiazdy. Zdjęcie wykonane w 2010 roku za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA[/caption] Stosowana przez naukowców metoda wydaje się działać, jednak ma swoje ograniczenia. Różne typy obłoków pyłowych są raz mniej raz bardziej czułe na różne długości fal elektromagnetycznych, przez co trudno jest dokładniej zajrzeć w te obłoki. "Oprócz absorpcji mamy wszak do czynienia jeszcze z rozpraszaniem [w L183], a to rozpraszanie zmniejsza kontrast," mówi Pagani. "Obserwujemy promieniowanie ulegające absorpcji przez pył, jednak ten sam pył także emituje lub rozprasza promieniowanie w kierunku obserwatora. Przez to obraz wygląda mniej wyraźnie niż w rzeczywistości." Lefevre była w stanie wykorzystać model rozpraszania na 8 mikronach do ujednolicenia innych obserwacji tego obłoku. Niemniej jednak, gdyby spróbowała obserwować na innych długościach fali - np. 100 czy 200 mikronów - ujrzałaby zupełnie inny obraz jeżeli chodzi o absorpcję.  Możliwe, że na niektóre pomiary miał wpływ lód znajdujący się na powierzchni ziaren pyłu, który nie został uwzględniony w modelu. Źródło: Astrobio.net]]> 10637 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Wielkie spekulacje - Helge Kragh]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/26/recenzja-wielkie-spekulacje-helge-kragh-2/ Tue, 26 Jul 2016 11:00:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10642 Helge Kragh, Wielkie spekulacje Helge Kragh, Wielkie spekulacje[/caption] Nasza wiedza o rozwoju nauki bardzo często ogranicza się do największych odkryć, o których dowiadujemy się z różnych środków przekazu. Upublicznienie informacji o kolejnym odkryciu ma miejsce dopiero po gruntownym przeanalizowaniu danych obserwacyjnych, danych pochodzących z eksperymentu, po zweryfikowaniu ich przez innych naukowców, po opublikowaniu artykułu opisującego wyniki w recenzowanym periodyku naukowym. W ten sposób powstaje w ludzkiej świadomości obraz nauki, który daleki jest od rzeczywistości, od codzienności znanej środowisku naukowemu. Wszak słyszymy jedynie o tych teoriach, które dało się potwierdzić, a niezauważona zostaje cała ogromna, wręcz tytaniczna praca wykonana przez ludzi nad teoriami, których na końcu nie udało się potwierdzić. Stąd też autor postanowił przedstawić w swojej książce ewolucję i powstawanie wielkich teorii naukowych. Co ciekawe autor dużo bardziej skupia się na twórcach różnych idei, na powiązaniach między nimi, niż na samych teoriach. Dzięki temu dowiadujemy się w jaki sposób następowała ewolucja poszczególnych teorii, kto kierował badaniami, a kto miał na nią istotny wpływ. Wszak jakby nie patrzeć to ocena danej teorii dokonuje się w toku przedstawiania argumentów i kontrargumentów, dyskusji między zwolennikami a sceptykami nowych teorii. Książka została podzielona na dwie duże części. W pierwszej z nich zostały przedstawione teorie powstające w przeszłości, a druga skupia się na teoriach aktualnie rozwijanych i wciąż szukających swoich zwolenników i przeciwników. W pierwszej części dowiemy się dosyć sporo o teorii atomów wirowych, których gorącym zwolennikiem był chociażby Lord Kelvin.
    Według Thomsona teoria ta uzasadniała pogląd, że przestrzeń jest w całości wypełniona pozbawionym tarcia "płynem doskonałym", w którym struktury wirowe zachowują się jak atomy materii. [...]
    Jak z późniejszej historii wiemy próby wytłumaczenia grawitacji za pomocą atomów wirowych spełzły na niczym, choć wciąż jeszcze przez bardzo długo teoria była faworyzowana przez wielu mistyków. Kolejnymi teoriami, które autor przedstawia są chociażby: - teoria elektomagnetyzmu Maxwella - oraz próby połączenia jej z teorią względności Einsteina przez Gustava Mie za pomocą polowej teorii materii, - kosmologie racjonalistyczne - będące próbami odtworzenia fizyki w oparciu o abstrakcyjną matematykę, proponowanymi przez Milne i Eddingtona, - kosmologia jako nauka - opisując teorię stanu stacjonarnego Kragh opisuje debaty prowadzone w środowisku naukowym, a skupiające się na problemie samej naukowości kosmologii. Tego typu dyskusje opierały się na problemie prowadzenia jako takich obserwacji kosmologicznych i wyciągania z nich wniosków, - program bootstrapu -  całkowicie nowatorską teorię rozumienia hadronów, w której wszystkie cząstki elementarne traktowane były jednakowo, w przeciwieństwie do wcześniejszej tak zwanej "arystokratycznej" koncepcji cząstek, w której jedne z nich były bardziej fundamentalne niż inne - w tym rozdziale jesteśmy świadkami powstania, rewolucji i upadku całego bootstrapu. Na tym etapie kończy się pierwsza część książki przedstawiająca zarzucone już kierunki badawcze. W tym momencie Kragh zaczyna przedstawiać wybrane teorie oparte na spekulacjach, które wciąż napędzają badania naukowe, a których ewolucja jeszcze się nie zakończyła. W drugiej części książki Czytelnikowi przedstawione zostaną nowe modele cyklicznego Wszechświata, idee istnienia wieloświata, swego czasu popularną teorię strun oraz niesamowicie istotną teraz i intensywnie badaną teorię grawitacji kwantowej. Helge Kragh w swoim charakterystycznym stylu nie skupia się na samych ideach, na dogłębnym tłumaczeniu teorii, a raczej na ich ewolucji i ludziach za nimi stojących. Opisując aktualne próby wyjaśnienia Wszechświata jako całości, albo wręcz jako części wieloświata Kragh dotyka pobieżnie także kwestii astrobiologii i implikacji filozoficznych nie tylko poszukiwania życia we Wszechświecie lecz dalekiej przyszłości Wszechświata i możliwości przetrwania w nim inteligentnego życia. Ten ostatni rozdział stanowi niejako dobre ukoronowanie całego dzieła, wszak kosmobiologia, życie we Wszechświecie to bardzo aktywne, ale jednocześnie najbardziej spekulatywne obszary rozważań naukowych na świecie. Mimo przedstawienia licznych teorii naukowych, Czytelnik wychodzi z lektury Wielkich Spekulacji z obszerną wiedzą dotyczącą licznych procesów stojących za rozwojem nauki od jej samych początków. To naprawdę wartościowa wiedza w świecie, w którym tak często słyszymy zdecydowaną krytykę środowiska naukowego, skupiającą się na zarzucaniu naukowcom zbyt dużego poziomu spekulacji nie popartych badaniami naukowymi.
    Autor: Helge Kragh Tytuł: Wielkie Spekulacje. Teorie i nieudane rewolucje w fizyce i kosmologii Stron: 728 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: http://www.ccpress.pl/produkt/Wielkie_spekulacje._Teorie_i_nieudane_rewolucje_w_fizyce_i_kosmologii_245]]>
    10642 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zaglądając pod powierzchnię Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/26/zagladajac-wglab-marsa/ Tue, 26 Jul 2016 12:00:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10644 Globalna mapa obfitości siarki (jako procent masy) opracowana na podstawie widm uzyskanych w 2001 roku z danych zebranych za pomocą spektrometru promieniowania gamma zainstalowanego na pokładzie sondy Mars Odyssey. Źródło: Nicole Button, LSU Planetary Science Lab Globalna mapa obfitości siarki (jako procent masy) opracowana na podstawie widm uzyskanych w 2001 roku z danych zebranych za pomocą spektrometru promieniowania gamma zainstalowanego na pokładzie sondy 2001: Mars Odyssey. Źródło: Nicole Button, LSU Planetary Science Lab[/caption] Woda stanowi klucz do życia na Ziemi. Naukowcy wciąż starają się rozwikłać tajemnicę życia na Marsie badając dowody na obecność wody w glebie planety. Wcześniejsze obserwacje gleby wykonywane wzdłuż zboczy kraterów marsjańskich wskazywały na znaczące ilości nadchloranów, które zazwyczaj związane są ze słoną wodą o umiarkowanym pH. Niemniej jednak naukowcy zrobili krok wstecz, aby spojrzeć kompleksowo na dane zebrane przez 2001: Mars Odyssey, nazwaną tak na część powieści sci-fi autorstwa Arthura C. Clarke'a pt. 2001: A Space Odyssey - okazało się że na Marsie kluczowym może być inny związek chemiczny.  Naukowcy odkryli, że duże obszary gleby na Marsie o rozmiarach rzędu rozmiarów USA, zawierają siarczany żelaza zawierające związaną wodę, które zazwyczaj odpowiadają za zakwaszoną, słoną wodę. Nowe obserwacje wskazują, że siarczany żelaza mogą odgrywać istotną rolę w uwadnianiu marsjańskiej gleby. Odkrycia dokonano w danych zebranych za pomocą spektrometru promieniowania gamma (GRS - Gamma-Ray Spectrometer) zainstalowanego na pokładzie sondy 2001: Mars Odyssey. Instrument ten jest na tyle czuły, że może wykrywać skład chemiczny gleby marsjańskiej do głębokości pół metra pod powierzchnią. To głębiej niż jakakolwiek dotąd misja marsjańska. Wyniki badań opublikowano niedawno w periodyku Journal of Geophysical Research: Planets. "To ekscytujące odkrycie ponieważ to całkowicie nowa wskazówka dotycząca historii wody na Marsie, którą wykorzystujemy jako ścieżkę poszukiwań życia na Marsie," mówi Nicole Button, doktorantka na LSU i współautorka opracowania. Autorzy poszerzyli także zakres wcześniejszych badań, w ramach których badano związek chemiczny wody z siarką na Marsie. Oprócz tego, udało się scharakteryzować w jaki sposób - w oparciu o związek między wodorem a siarką - uwodnienie gleby zmienia się w skali regionalnej.  Badania ujawniły, że starsza powierzchnia na półkuli południowej bardziej prawdopodobnie zawiera chemicznie związaną wodę, której prawdopodobnie nie ma na obszarach północnych. Źródło: Louisiana State University]]> 10644 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają ukryte miejsce powstawania nowych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/27/astronomowie-odkrywaja-ukryte-miejsce-powstawania-nowych-gwiazd/ Wed, 27 Jul 2016 05:51:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10651 Źródło: George J. Bendo / University of Manchester Źródło: George J. Bendo / University of Manchester[/caption] Zespół astronomów z University of Manchester, Max Planck Institute for Radio Astronomy oraz University of Bonn za pomocą teleskopu w Chile odkrył ukryte wcześniej przed naszymi oczyma miejsca narodzin nowych gwiazd w pobliskiej galaktyce spiralnej. Wyniki badań przeprowadzonych przez zespół wskazują, że tempo powstawania gwiazd w centrum galaktyki - i innych galaktyk tego typu - może być dużo wyższe niż wcześniej uważano. Naukowcy zbadali gęsty pył skrywający centrum galaktyki NGC 4945 wykorzystując do tego obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter Array), teleskop składający się z 66 bardzo precyzyjnych anten ustawionych 5000 metrów nad poziomem morza w północnym Chile. Astronomowie zazwyczaj skupiają się na promieniowaniu ultrafioletowym lub podczerwonym pochodzącym od najjaśniejszych, najgorętszych i najbardziej niebieskich gwiazd. Miejsca powstawania nowych gwiazd często skryte są w gęstym obłoku pyłu międzygwiezdnego, który pochłania promieniowanie w zakresie ultrafioletowym i widzialnym emitowane przez gorące, niebieskie gwiazdy - przez co bardzo trudno dojrzeć miejsca powstawania nowych gwiazdy. Niemniej jednak temperatura pyłu międzygwiezdnego rośnie gdy zaczyna on pochłaniać promieniowanie, a to z kolei prowadzi do jego re-emisji w zakresie podczerwonym. NGC 4945 jest nietypowa ponieważ pył międzygwiezdny jest na tyle gęsty, że pochłania on nawet promieniowanie podczerwone, które sam emituje,  a to oznacza, że astronomom bardzo trudno jest określić co się dzieje w centrum tej galaktyki. Na szczęście ALMA jest w stanie dojrzeć co się dzieje nawet w najgęstszych obłokach pyłowych. "Gdy spojrzeliśmy na tą galaktykę za pomocą ALMA, jej centrum było dziesięć razy jaśniejsze niż oczekiwalibyśmy tego w oparciu o zdjęcia wykonane w średniej podczerwieni. De facto, było na tyle jasne, że poprosiłem jednego ze swoich współpracowników o sprawdzenie moich obliczeń, aby upewnić się, że nie popełniłem żadnego błędu," mówi dr George J. Bendo. "Choć owa galaktyka wygląda na bardzo zapyloną i bardzo jasną w podczerwieni w porównaniu z Drogą Mleczną lub innymi pobliskimi galaktykami spiralnymi, jest ona jednocześnie bardzo podobna do innych jasnych w podczerwieni galaktyk gwiazdotwórczych, które powszechniej występują w odleglejszym, wcześniejszym Wszechświecie.  Gdy inni astronomowie próbują badać procesy gwiazdotwórcze wykorzystując do tego podczerwień, mogą nieświadomie nie dostrzegać bardzo dużej aktywności w obszarach gwiazdotwórczych tak przesłoniętych pyłem jak to ma miejsce w przypadku NGC 4945." Prof. Gary Fuller z University of Manchester, jeden ze współpracowników, dodaje: "Te wyniki doskonale ukazują niesamowite zdolności ALMA do badania procesów gwiazdotwórczych, które bez niej byłyby dla nas niedostępne." Wyniki badań zostaną opublikowane w periodyku Monthly Notices for the Royal Astronomical Society w ciągu najbliższych miesięcy. Źródło: University of Manchester]]> 10651 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Biały karzeł strzela do czerwonego karła tajemniczymi promieniami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/27/bialy-karzel-strzela-do-czerwonego-karla-tajemniczymi-promieniami/ Wed, 27 Jul 2016 18:30:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10654 Wizja artystyczna układu podwójnego AR Scorpii Wizja artystyczna układu podwójnego AR Scorpii[/caption] Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz innych teleskopów naziemnych i kosmicznych odkryli nowy typ egzotycznego układu podwójnego: w układzie AR Scorpii szybko rotujący biały karzeł rozpędza elektrony do prędkości bliskiej prędkości światła. Te wysokoenergetyczne cząstki emitują rozbłyski promieniowania które omiatają drugi składnik układu - czerwonego karła, w ten sposób sprawiając, że cały układ dramatycznie pulsuje z okresem 1,97 minuty w zakresie promieniowania od ultrafioletu do za promieniowania radiowego. W maju 2015 roku grupa amatorów astronomii z Niemiec, Belgii i Wielkiej Brytanii natrafiła na układ gwiazd charakteryzujący się zachowaniem niespotykanym nigdy wcześniej. Dalsze obserwacje prowadzone przez University of Warwick przy wykorzystaniu teleskopów naziemnych jak i kosmicznych pozwoliły teraz odkryć prawdziwą naturę tego wcześniej źle klasyfikowanego układu. https://www.youtube.com/watch?v=YdFi2qX9Hek Układ gwiazd AR Scorpii (w skrócie AR Sco) znajduje się w kierunku gwiazdozbioru Skorpiona, w odległości 380 lat świetlnych od Ziemi. Składa się on z szybko rotującego białego karła o rozmiarach Ziemi i masie 200 000 razy większej od masy Ziemi, oraz z chłodnego czerwonego karła o masie 1/3 masy Słońca. Krążą one wokół wspólnego środka ciężkości z okresem 3,6 godzin. [caption id="attachment_10656" align="aligncenter" width="923"]Szerokokątny widok na lokalizację egzotycznego układu podwójnego AR Sco Szerokokątny widok na lokalizację egzotycznego układu podwójnego AR Sco[/caption] Jednak w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z niespotykanym, brutalnym zachowaniem. Bardzo magnetyczny i gwałtownnie rotujący biały karzeł przyspiesza elektrony do prędkości bliskiej prędkości światła. Gdy te wysokoenergetyczne cząstki smagają przestrzeń w jego otoczeniu, uwalniają promieniowanie w postaci strumienia, który co i rusz omiata tarczę chłodnego czerwonego karła. W tym momencie cały układ nagle zwiększa, a potem zmniejsza swoją jasność co 1,97 minuty. Owe silne pulsy widzialne są na częstotliwościach radiowych - takiego rodzaju promieniowania nigdy nie wiązano z układami zawierającymi białe karły. Główny badacz Tom Marsh z Grupy Astrofizyki na University of Warwick komentuje: "Układ AR Scorpii odkryto ponad 40 lat temu, jednak jego prawdziwa natura umykała nam do czasu gdy rozpoczęliśmy obserwowanie go w czerwcu 2015 roku. Uświadomiliśmy sobie, że widzimy coś nieoczekiwanego." https://www.youtube.com/watch?v=s0o2oVl7i-s Obserwowane właściwości układu AR Sco są unikalne. Co więcej - są bardzo tajemnicze. Promieniowanie w szerokim zakresie częstotliwości wskazuje na emisję od elektronów przyspieszanych w polu magnetycznym, które można wytłumaczyć obecnością szybko rotującego białego karła. Źródło samych elektronów stanowi jedną z największych zagadek - nie wiemy czy są one związane z białym karłem czy z jego chłodniejszym towarzyszem. AR Scorpii został zaobserwowany na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, a regularne zmiany jasności co 3,6 godzin sprawiły, że układ został błędnie sklasyfikowany jako samotna gwiazda zmienna. Prawdziwe źródło zmiennej jasności układu AR Scorpii zostało ujawnione dzięki połączonym wysiłkom amatorów i zawodowych astronomów. Podobne zachowanie obserwowano już wcześniej w przypadku gwiazd neutronowych - jednych z najgęstszych ciał niebieskich we Wszechświecie. Boris Gansicke, współautor nowego badania także z University of Warwick podsumowuje: "Wiemy o pulsujących gwiazdach neutronowych od prawie pięćdziesięciu lat. Co więcej, niektóre teorie przewidywały, że także białe karły mogą charakteryzować się takim zachowanie. Niesamowite, że udało nam się odkryć taki układ w ramach fantastycznej współpracy amatorów astronomii z zawodowcami." Źródło: spacetelescope]]> 10654 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 253 http://drozdowski.org/2016/07/30/bialy-karzel-strzela-do-czerwonego-karla-tajemniczymi-promieniami/ 0 0 254 http://www.defensepr.com/?p=49582 0 0 <![CDATA[Wielka czerwona plama ogrzewa górne warstwy atmosfery Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/28/wielka-czerwona-plama-ogrzewa-gorne-warstwy-atmosfery-jowisza/ Thu, 28 Jul 2016 09:19:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10658 Wizja artystyczna przedstawiająca ogrzewanie górnych warstw atmosfery przez Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu Wizja artystyczna przedstawiająca ogrzewanie górnych warstw atmosfery przez Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu[/caption] Naukowcy z Bostonu ogłosili wczoraj w periodyku Nature, że Wielka Czerwona Plama na Jowiszu może być tajemniczym źródłem energii niezbędnej do ogrzewania górnych warstw atmosfery planety do poziomu obserwowanych temperatur. Promieniowanie słoneczne docierające do Ziemi skutecznie podgrzewa ziemską atmosferę na wysokościach nawet 400 kilometrów nad powierzchnią. Jowisz znajduje się jednak ponad pięć razy dalej od Słońca, a mimo to górne warstwy jego atmosfery charakteryzują się temperaturami zbliżonymi do tych obserwowanych na Ziemi. Źródło tej niepochodzącej ze Słońca energii umykało dotąd naukowcom badającym procesy zachodzące w zewnętrznej części Układu Słonecznego. "Skoro musieliśmy wykluczyć ogrzewanie ze strony Słońca, zaplanowaliśmy obserwacje, które miały na celu stworzenie mapy rozkładu ciepła na powierzchni całej planety. Poszukiwaliśmy jakichkolwiek anomalii temperaturowych, które mogłyby nam powiedzieć skąd pochodzi ta energia," tłumaczy dr James O'Donoghue, naukowiec z BU oraz główny autor opracowania. Astronomowie mierzą temperaturę planety obserwując emitowane przez nią promieniowanie w zakresie podczerwonym (IR). Widoczne w zakresie widzialnym szczyty górnej warstwy chmur na Jowiszu znajdują się ok. 50 km nad jej krawędzią; emisja w podczerwieni wykorzystywana przez zespół z BU pochodzi z wysokości ok. 800 kilometrów wyżej. Gdy astronomowie z BU przyjrzeli się uzyskanym przez siebie wynikom, odkryli, że temperatury na dużych wysokościach były dużo wyższe niż oczekiwano za każdym gdy ich teleskop przyglądał się określonym obszarom południowej półkuli planety. https://www.youtube.com/watch?v=WZwNYiGReDg "Niemal od razu zauważyliśmy, że temperatury maksymalne rejestrujemy na dużej wysokości nad Wielką Czerwoną Plamą - czy to tylko przypadek czy istotna wskazówka?" dodaje O'Donoghue. Wielka Czerwona Plama na Jowiszu jest jedną z wielkich tajemnic Układu Słonecznego. Odkryta zaledwie w kilka lat po skonstruowaniu pierwszego teleskopu przez Galileusza w XVII wieku, ten wirujący owal kolorowych gazów zwany jest czasami "wiecznym huraganem." Wielka Czerwona Plama z czasem zmienia swoje rozmiary i barwy, rozciąga się na obszarze równym trzem średnicom Ziemi, a wiatry potrzebują nawet 6 dni na wykonanie pełnego obrotu. Sam Jowisz dość szybko obraca się wokół własnej osi - zaledwie 10 godzin. "Wielka Czerwona Plama jest niesamowitym źródłem energii, która następnie ogrzewa górne warstwy atmosfery Jowisza - jednak jak dotąd nie mieliśmy dowodów na to, że faktycznie wpływa ona na temperatury obserwowane na dużych wysokościach," mówi dr Luke Moore, współautor artykułu z Center for Space Physics na BU. Rozwiązanie "kryzysu energetycznego" na odległej planecie ma swoje implikacje w naszym układzie planetarnym, lecz także w przypadku planet krążących wokół innych gwiazd. Jak zauważają naukowcy z BU, niespotykanie wysokie temperatury daleko nad widocznym dyskiem Jowisza to nie jest jednostkowy problem tej tylko planety. Podobne zjawiska zachodzą także na Saturnie, Uranie i Neptunie. Dlatego też prawdopodobnie z tym samym będziemy mieli do czynienia także w przypadku gazowych olbrzymów krążących wokół innych gwiazd. "Transfer energii do górnych warstw atmosfery był symulowany dla atmosfer planetarnych, jednak jak dotąd nie mieliśmy potwierdzenia obserwacyjnego," mówi O'Donoghue. "Wyjątkowo wysokie temperatury obserwowane nad czerwoną plamą, wydają się być głównym dowodem na ten transfer energii." [caption id="attachment_10660" align="aligncenter" width="640"]Zaburzony przepływ w atmosferze nad Wielką Czerwoną Plamą prowadzi do powstania fal grawitacyjnych i fal akustycznych.  Źródło: Art by Dillon Yothers with Luke Moore Zaburzony przepływ w atmosferze nad Wielką Czerwoną Plamą prowadzi do powstania fal grawitacyjnych i fal akustycznych. Źródło: Art by Dillon Yothers with Luke Moore[/caption] Źródło: Boston University]]> 10658 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Spitzer i WISE obserwują samotną młodą gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/28/spitzer-i-wise-obserwuja-samotna-mloda-gwiazde/ Thu, 28 Jul 2016 10:39:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10662 Nietypowy obiekt CX330 został po raz pierwszy zaobserwowany jako źródło promieniowania rentgenowskiego w 2009 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech Nietypowy obiekt CX330 został po raz pierwszy zaobserwowany jako źródło promieniowania rentgenowskiego w 2009 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Samotnie podążając w przestrzeni kosmicznej, z dala od jakiegokolwiek innego ciała niebieskiego, młoda niezależna gwiazda aktualnie przechodzi przez fazę gwałtownego wzrostu. Nietypowy obiekt, oznaczany jako CX330 po raz pierwszy odkryto w danych zebranych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra jako źródło promieniowania rentgenowskiego w 2009 roku. Akurat wtedy Chandra wykonywała przegląd zgrubienia centralnego w Drodze Mlecznej. Dalsze obserwacje wskazywały, że obiekt ten emitował promieniowanie także w zakresie optycznym. Te dwie informacje sprawiały, że naukowcy nie mieli zielonego pojęcia czym jest ten obiekt. Jednak gdy Chris Britt, naukowiec z Texas Tech University w Lubbock wraz ze współpracownikami analizował zdjęcia tego samego obszaru wykonane w podczerwieni za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE), uświadomił sobie, że ten obiekt otoczony jest dużą ilością pyłu, który został ogrzany podczas rozbłysku. Porównanie danych WISE z 2010 roku z danymi zebranymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer w 2007 roku pozwoliło naukowcom określić, że CX330 to prawdopodobnie młoda gwiazda, która od kilku lat charakteryzuje się rozbłyskami. W rzeczywistości, w ciągu tych trzech lat, jej jasność wzrosła kilkusetkrotnie. Astronomowie przeanalizowali dane dotyczące tego obiektu, a zarejestrowane za pomocą szerokiej palety instrumentów, m.in. teleskopów SOAR, Magellan czy Gemini. Oprócz tego przyjrzeli się danym z dużych przeglądów nieba, takich jak VVV czy OGLE-IV w celu zmierzenia intensywności promieniowania emitowanego przez CX330.  Połączenie tak szerokiego zestawu danych o tym obiekcie, pozwoliło lepiej zrozumieć jego pochodzenie. "Próbowaliśmy różnych interpretacji, jednak jedyna sensowna mówi o tym, że jest to gwałtownie rosnąca młoda gwiazda powstająca w środku wielkiej pustki," mówi Britt, główny autor artykułu opisującego CX330 opublikowanego w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Zachowanie samotnej gwiazdy przypomina zachowanie FU Orionis, młodej gwiazdy, której wstępny, trwający 3 miesiące rozbłysk miała w 1936-37 roku. Jednak CX330 jest obiektem bardziej zwartym, gorętszym i prawdopodobnie masywniejszym od innych znanych obiektów podobnych do FU Orionis. Bardziej odizolowana gwiazda emituje szybsze "dżety" - strumienie materii, które uderzają w gaz i pył wokół niej. "Dysk prawdopodobnie został ogrzany do punktu, w którym gaz w dysku uległ jonizacji. To z kolei prowadzi do gwałtownego wzrostu prędkości opadania materii na gwiazdę," mówi Thomas Maccarone, współautor artykułu i profesor na Texas Tech. FU Orionis oraz inne tego typu obiekty - znamy zaledwie około 10 - znajdują się w obszarach gwiazdotwórczych. Młode gwiazdy zazwyczaj powstają i karmią się gazem i pyłem z otoczenia, wewnątrz obłoków gazowo-pyłowych. Jednak w przypadku CX330 jest zupełnie inaczej - najbliższy jej obszar powstawania gwiazd znajduje się ponad 1000 lat świetlnych dalej. "CX330 jest jednocześnie bardziej intensywnym i bardziej odizolowanym obiektem niż jakakolwiek z tych młodych, rozbłyskujących gwiazd, które znamy," mówi Joel Green, współautor opracowania z Space Telescope Science Institute w Baltimore. "To może być czubek góry lodowej - te obiekty mogą być dosłownie wszędzie." Możliwe, że wszystkie gwiazdy przechodzą przez ten dramatyczny okres rozwoju w swojej młodości, jednak okres rozbłysków jest za krótki, abyśmy mogli obserwować wiele tego typu obiektów w czasie swojego życia. W jaki sposób CX330 znalazła się w tak pustym miejscu? Być może gwiazda ta powstała w obszarze gwiazdotwórczym, ale została z niego wyrzucona w wyjątkowo pusty bąbel galaktyki. Jednak według astronomów, ten scenariusz jest mało prawdopodobny.  Zważając na fakt, że CX330 znajduje się wciąż w młodzieńczej fazie rozwoju - jej wiek prawdopodobnie nie przekracza 1 miliona lat - i wciąż karmi się otaczającym ją dyskiem pyłowo-gazowym, najprawdopodobniej powstała w pobliżu miejsca w którym aktualnie się znajduje. "Gdyby gwiazda przemieściła się tam z obszaru gwiazdotwórczego, nie byłaby w stanie w czasie swojego życia oddalić się na tyle, nie odzierając się z dysku," dodaje Britt. Wciąż jest możliwe, że inne mało-masywne gwiazdy znajdują się w bezpośrednim otoczeniu CX330, jednak nie zostały jeszcze odkryte. Gdy obserwowano CX330 po raz ostatni w sierpniu 2015 roku, obiekt wciąż charakteryzował się rozbłyskami. Astronomowie planują dalsze obserwacje tego obiektu, także za pomocą przyszłych teleskopów, które będą w stanie zbadać go w innych zakresach promieniowania. Rozbłyski z młodej gwiazdy zmieniają skład chemiczny dysku wokół niej, dysku z którego mogą z czasem powstać planety.  Jeżeli to zjawisko jest powszechne, oznacza to, że planety, także nasza Ziemia, mogą zawierać chemiczne sygnatury dawnego dysku gazowo-pyłowego zmienionego w gwiezdnych rozbłyskach. Z uwagi na fakt, że CX330 kontynuuje pożeranie swojego dysku w coraz większym tempie, astronomowie nie sądzą, aby w jej pobliżu formowały się planety. Źródło: phys.org]]> 10662 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[TESS będzie poszukiwał egzoplanet bliskich Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/28/tess-bedzie-poszukiwal-egzoplanet-bliskich-ziemi/ Thu, 28 Jul 2016 13:51:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10665 TESS będzie  obserwował najbliższe, najjaśniejsze gwiazdy w poszukiwaniu kandydatów na planety, które naukowcy będą badać w nadchodzących latach.  Źródło: NASA Goddard Space Flight Center TESS będzie obserwował najbliższe, najjaśniejsze gwiazdy w poszukiwaniu kandydatów na planety, które naukowcy będą badać w nadchodzących latach. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center[/caption] Podczas gdy poszukiwanie życia na odległych planetach nabiera tempa, planowany przez NASA Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) pozwoli nam zacząć poszukiwania nieco bliżej naszego domu. Satelita, którego wyniesienie w przestrzeń kosmiczną planowane jest na rok 2017-18, będzie identyfikował planety krążące wokół najjaśniejszych gwiazd znajdujących się w bezpośrednim otoczeniu Słońca, za pomocą metody tranzytów. Gdy planeta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, blokuje sobą niewielką część emitowanego przez gwiazdę promieniowania. TESS będzie poszukiwał tych charakterystycznych spadków jasności w poszukiwaniu oznak obecności planet w pobliżu gwiazdy. TESS będzie w stanie poznać określić rozmiary obserwowanych planet oraz ich okresy orbitalne. Te dwie informacje są kluczowymi informacjami niezbędnymi do oszacowania czy na planecie mogą występować warunki sprzyjające powstaniu na niej życia. Niemal wszystkie pozostałe informacje będą uzyskiwane w ramach obserwacji uzupełniających realizowanych za pomocą teleskopów naziemnych jak również kosmicznych takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. W odróżnieniu od misji Kosmicznego Teleskopu Kepler, która skupiała się na egzoplanetach znajdujących się tysiące czy dziesiątki tysięcy lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Łabędzia, misja TESS będzie się skupiała na poszukiwaniu egzoplanet znajdujących się setki lat świetlnych lub mniej we wszystkich kierunkach wokół Układu Słonecznego. TESS będzie obserwował niemal całe niebo podzielone na 26 różnych segmentów. Silne kamery zainstalowane na pokładzie TESS będą wpatrywały się w każdy segment przez nieco ponad 27 dni mierząc promieniowanie w zakresie widzialnym od najjaśniejszych gwiazd, wykonując pomiary co dwie minuty. TESS będzie przyglądał się gwiazdom o jasności widzialnej 12 magnitudo i jaśniejszym, z których część widoczna jest dla nas gołym okiem. Im wyższa wartość jasności, tym słabiej świeci gwiazda. Dla porównania, większość ludzi jest w stanie dostrzec gwiazdy o jasności 6 magnitudo na czystym, ciemnym, nocnym niebie, a najsłabsza gwiazda Wielkiego Wozu charakteryzuje się jasnością 3 magnitudo. Pośród gwiazd, które będą obserwowane przez TESS to małe jasne karły stanowią idealny cel do poszukiwania planet - tłumaczy Joshua Pepper z grupy roboczej, której zadaniem jest wybór celów obserwacyjnych dla TESS. Jednym z głównych celów misji TESS jest poszukiwani planet o rozmiarach Ziemi i superziem. Tego typu planety są stosunkowo trudne do odkrycia ze względu na ich niewielkie rozmiary w porównaniu do rozmiarów ich gwiazd macierzystych, dlatego też poszukiwanie takich planet w pobliżu niewielkich gwiazd daje największe szanse na sukces. Naukowcy oczekują, że TESS w ciągu swojej dwuletniej misji będzie obserwować co najmniej 200 000 gwiazd, co pozwoli na odkrycie tysięcy nowych egzoplanet. Więcej informacji o TESS można uzyskać pod adresem: tes.gsfc.nasa.gov Źródło: NASA/Elaine Hunt]]> 10665 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chór czarnych dziur promieniuje w zakresie rentgenowskim]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/29/chor-czarnych-dziur-promieniuje-w-zakresie-rentgenowskim/ Fri, 29 Jul 2016 09:24:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10668 Niebieskie kropki w tym polu galaktyk zwanym polem COSMOS, przedstawiają galaktyki zawierające supermasywne czarne dziury emitujące wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie. Zostały one odkryte za pomocą Nuclear Spectroscopic Array (NuSTAR), który dostrzegł 32 takie czarne dziury w tym polu i zaobserwował setki innych na całym niebie.  Kropki zaznaczone innym kolorem to galaktyki zawierające czarne dziury emitujące nisko-energetyczne promieniowanie rentgenowskie, dostrzeżone za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. Chandra rejestruje promienie X o energii 0,5 do 7 kiloelektronowoltów, a NuSTAR między 8 a 24 kiloelektronowoltów. Źródło: NASA/JPL-Caltech Niebieskie kropki w tym polu galaktyk zwanym polem COSMOS, przedstawiają galaktyki zawierające supermasywne czarne dziury emitujące wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie. Zostały one odkryte za pomocą Nuclear Spectroscopic  Telescope Array (NuSTAR), który dostrzegł 32 takie czarne dziury w tym polu i zaobserwował setki innych na całym niebie. Kropki zaznaczone innym kolorem to galaktyki zawierające czarne dziury emitujące nisko-energetyczne promieniowanie rentgenowskie, dostrzeżone za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. Chandra rejestruje promienie X o energii 0,5 do 7 kiloelektronowoltów, a NuSTAR między 8 a 24 kiloelektronowoltów. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Supermasywne czarne dziury nie emitują własnego promieniowania, stąd słowo "czarne" w ich nazwie. Niemniej jednak wiele czarnych dziur przyciąga, lub akreuje, otaczającą ją materię i emituje silne rozbłyski promieniowania gamma. Łącznie, te aktywne czarne dziury na całym niebie brzmią niczym kosmiczny chór śpiewający w zakresie rentgenowskim. Ich najbardziej popularnym "utworem" jest rentgenowskie promieniowanie tła. Jak dotąd misja Chandra umożliwiła zlokalizowanie wielu pojedynczych czarnych dziur przyczyniających się do tego rentgenowskiego promieniowania tła, jednak czarne dziury uwalniające wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskiego - to o wysokim tonie głosu - pozostawały nieuchwytne. Nowe dane zebrane za pomocą Nuclear Spectroscopic Telescope Array (NuSTAR) po raz pierwszy pozwalają na identyfikację dużej liczby czarnych dziur emitujących wysokoenergetyczne promienie X. Inaczej mówiąc, NuSTAR umożliwił znaczący postęp w zwiększaniu rozdzielczości wysokoenergetycznego rentgenowskiego promieniowania tła. "Przeszliśmy z rozdzielania zaledwie 2 procent wysokoenergetycznego promieniowania tła w zakresie rentgenowskim do 35 procent," mówi Fiona Harrison, profesor fizyki i astronomii na Caltech, główna badaczka misji NuSTAR oraz główna autorka artykułu opisującego odkrycie w nadchodzącym wydaniu The Astrophysical Journal. "Jesteśmy w stanie dojrzeć najbardziej ukryte czarne dziury, skrywające się za gęstym pyłem i gazem." Wyniki z czasem pozwolą astronomom zrozumieć w jaki sposób zmienia się sposób wzrostu supermasywnych czarnych dziur - główny czynnik w rozwoju czarnych dziur i ich galaktyk macierzystych. Przykładowo supermasywna czarna dziura w centrum naszej Drogi Mlecznej aktualnie jest uśpiona, jednak na pewnym etapie w przeszłości także pochłaniała duże ilości gazu i zwiększała swoją masę. Gdy czarne dziury rosną, ich intensywna grawitacja przyciąga otaczającą je materię. Materia ogrzewa się do ekstremalnie wysokich temperatur, a cząsteczki przyspieszane są do prędkości bliskich prędkości światła. Oba te procesy sprawiają, że otoczenie czarnej dziury zaczyna świecić w zakresie rentgenowskim. Supermasywna czarna dziura pochłaniająca duże ilości materii będzie emitowała więcej wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego. NuSTAR to pierwszy teleskop zdolny do wyraźnego rejestrowania tych wysokoenergetycznych promieni X. "Przed uruchomieniem NuSTAR, rentgenowskie tło w zakresie wysokich energii było rozmytym obrazem. Nie można było w num dostrzec pojedynczych źródeł promieniowania," mówi Harrison. "Aby dowiedzieć się co tak naprawdę za nie odpowiada, musieliśmy zlokalizować i policzyć pojedyncze źródła promieniowania X." "Wiedzieliśmy, że w naszym kosmicznym chórze mieliśmy śpiewaków o wysokim tonie głosu, jednak nie wiedzieliśmy czy te dźwięki wydawane są przez wielu mniejszych, cichych chórzystów czy kilku z mocnym głosem. Teraz, dzięki NuSTAR możemy lepiej zrozumieć czarne dziury i zacząć odpowiadać na te pytania," mówi Daniel Stern, naukowiec projektu NuSTAR z JPL. Wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie pozwala nam dostrzec co znajduje się wokół najbardziej przesłoniętych supermasywnych czarnych dziur, których w przeciwnym razie nie bylibyśmy w stanie dostrzec. Tak jak medyczne urządzenia rentgenowskie przenikają przez naszą skórę i ukazują kości naszego szkieletu, NuSTAR może przeniknąć przez pył i gaz w pobliżu czarnej dziury i dojrzeć co dzieje się w jej bezpośrednim otoczeniu. Źródło: Caltech]]> 10668 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje pozostałości po od dawna nieistniejącej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/29/hubble-obserwuje-pozostalosci-po-od-dawna-nieistniejacej-gwiezdzie/ Fri, 29 Jul 2016 16:41:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10673 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia pozostałość po dawno umarłej gwieździe. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia pozostałość po dawno umarłej gwieździe.[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia pozostałości po dawno umarłej gwieździe. Powyższe smugi zjonizowanego gazu znane pod nazwą DEM L316A znajdują się jakieś 160 000 lat świetlnych od Ziemi, wewnątrz jednego z najbliższych nam galaktycznych towarzyszy - Wielkim Obłoku Magellana (LMC). Eksplozja, w której powstała DEM L316A jest przykładem szczególnie energetycznej i jasnej odmiany supernowej - supernowej typu Ia. Do tego typu wybuchów dochodzi gdy biały karzeł pobiera ze swojego gwiezdnego towarzysza więcej materii niż jest w stanie skonsumować, przez co staje się niestabilny. W wyniku tej niestabilności dochodzi do spektakularnego uwolnienia energii w formie jasnej, gwałtownej eksplozji, w której zewnętrzne warstwy gwiazdy odrzucane są z ogromną prędkością w przestrzeń komiczną. Gdy ten wyrzucony gaz przemieszcza się w ośrodku międzygwiezdnym ogrzewa i jonizuje go prowadząc do powstania słabej poświaty, którą na powyższym zdjęciu uchwyciła kamera Wide Field Camera 3 zainstalowana na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Wielki Obłok Magellana krąży wokół Drogi Mlecznej jako galaktyka satelitarna. Jest to czwarta pod względem wielkości galaktyka w Grupie Lokalnej. DEM L316A to nie jedyna pozostałość po supernowej w LMC; Hubble obserwował jedną w 2010 roku (SNR 0509) oraz kolejną w 2013 roku (SNR 0519). Źródło: ESA/Hubble & NASA, Y. Chu]]> 10673 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wąwozy na Marsie nie zostały wyżłobione przez wodę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/29/wawozy-na-marsie-nie-zostaly-wyzlobione-przez-wode/ Fri, 29 Jul 2016 21:34:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10677 Marsjańskie wąwozy widziane na górnym zdjęciu wykonanym za pomocą kamery HiRISE na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter przypominają wąwozy na Ziemi wyżłobione przez płynącą wodę. Jednak gdy nałożymy na te zdjęcia informacje mineralogiczne zarejestrowane za pomocą spektrometru CRISM (na dole), nie widać żadnych zmian spowodowanych przez wodę. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UA/JHUAPL Marsjańskie wąwozy widziane na górnym zdjęciu wykonanym za pomocą kamery HiRISE na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter przypominają wąwozy na Ziemi wyżłobione przez płynącą wodę. Jednak gdy nałożymy na te zdjęcia informacje mineralogiczne zarejestrowane za pomocą spektrometru CRISM (na dole), nie widać żadnych zmian spowodowanych przez wodę.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UA/JHUAPL[/caption] Nowe wyniki badań wykonywanych za pomocą sondy Mars Reconnaissance Orbiter wskazują, że wąwozy na Marsie najprawdopodobniej nie powstały wskutek płynącej nimi wody. Nowe dowody pozwalają badaczom zawęzić liczbę teorii tłumaczących powstawanie owych form i odkrywają przed nimi więcej szczegółów dotyczących niedawnych procesów geologicznych na Marsie. Terminem "wąwóz" (ang. gully) naukowcy określają formacje na Marsie, które odznaczają się trzema cechami opisującymi ich kształt: nisza na szczycie, kanał oraz kołnierz materii osadowej na dnie. Wąwozy odróżniają się od innego typu formacji występujących na marsjańskich zboczach, tzw. recurring slope lineae (RSL), które charakteryzują się okresowym pociemnieniem i zanikaniem. W miejscach występowania RSL wykryto obecność wody w formie uwodnionych soli. Nowe badania skupiają się na wąwozach i procesie ich powstawania, które naukowcy badając dodając informacje o składzie chemicznym do wcześniej uzyskanych zdjęć. Naukowcy z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory (APL) w Laurel, w stanie Maryland  przeanalizowali wysokiej rozdzielczości dane dotyczące składu chemicznego ponad 100 wąwozów na powierzchni Mara. Owe dane zebrane za pomocą instrumentu CRISM (Compact Reconnaissance Imaging Spectrometer for Mars) zostały powiązane ze zdjęciami wykonanymi za pomocą kamery HiRISE (High Resulution Imaging Science Experiment) oraz CTX (Context Camera). Wszystkie instrumenty zainstalowane są na pokładzie sondy MRO (Mars Reconnaissance Orbiter). Uzyskane przez badaczy wyniki wskazują brak mineralogicznych dowodów na obecność dużych ilości wody w stanie ciekłym lub jej produktów ubocznych, a to sprawia, że należy myśleć o innych mechanizmach powstawania wąwozów niż przepływ wody - jednym z takich mechanizmów może być zamarzanie i odmarzanie dwutlenku węgla  - i to może być jeden z głównych czynników odpowiadających za najnowszy etap ewolucji wąwozów. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku  Geophysical Research Letters. Wąwozy bardzo powszechnie występują na powierzchni Marsa, głównie pomiędzy 30 i 50 stopniami szerokości geograficznej zarówno na północnej i południowej półkuli, zazwyczaj na zboczach skierowanych w stronę biegunów. Na Ziemi podobne wąwozy powstają wskutek przepływu ciekłej wody, jednak aktualnie ciekła woda tylko okresowo występuje na powierzchni Marsa i może się w niewielkich ilościach pojawiać w miejscu występowania RSL. Brak wystarczającej ilości wody do stworzenia takich wąwozów sprawił, że naukowcy zaczęli tworzyć różne teorie dotyczące ich powstania, obejmujące różne mechanizmy odparowywania wody i dwutlenku węgla. "Zespół HiRISE jak i inni wskazywali, że w wąwozach rejestrowano regularną aktywność sezonową - szczególnie na południowej półkuli - w ciągu ostatnich kilku lat, a dwutlenek węgla w postaci szronu podejrzewany był za główny mechanizm odpowiadający za tę aktywność. Niemniej jednak inni naukowcy skłaniali się ku teorii mówiącej o wodzie w stanie ciekłym," mówi Jorge Nunez z APL, główny autor artykułu.  "HiRISE i inne kamery nie były jednak w stanie określić składu chemicznego materii wewnątrz wąwozów - wszak to kamery rejestrujące obraz w zakresie widzialnym. Aby przeanalizować także skład chemiczny, wykorzystaliśmy spektrometr CRISM, aby zobaczyć jakiego rodzaju minerały obecne są w wąwozach i czy mogą rzucić nowe światło na mechanizmy odpowiedzialne za ich powstanie." Nunez wraz ze współpracownikami wykorzystał nowy zestaw danych z instrumentu CRISM - Map-projected Targeted Reduced Data Records.  Dane te pozwoliły im na łatwiejsze przeprowadzenie analizy, a następnie na korelację wyników z obrazami zarejestrowanymi za pomocą HiRISE. "Zarówno na Ziemi jak i na Marsie występują krzemiany - gliny - lub inne uwodnione minerały, które wskazują na powstanie w ciekłej wodzie," mówi Nunez. "W ramach naszych badań nie odkryliśmy dowodów na występowanie glinów lub innych uwodnionych minerałów w większości badanych wąwozów. Czasami udawało nam się zarejestrować takie minerały, jednak pochodziły one z bardzo starych skał, odkrytych i przetransportowanych w dół zboacza, ale nie mających w najnowszej historii związku z wodą w stanie ciekłym. Owe wąwozy wcinają się w teren i odkrywają gliny, które prawdopodobnie powstały miliardy lat temu gdy woda była dużo stabilniejsza na marsjańskiej powierzchni." Inni naukowcy stworzyli modele komputerowe przedstawiające w jaki sposób sublimacja okresowo występującego szronu z dwutlenku węgla może doprowadzić do powstania wąwozów podobnych do tych obserwowanych na Marsie, i w jaki sposób ich kształt może przypominać wąwozy stworzone przez płynącą wodę w stanie ciekłym. Źródło: NASA]]>
    10677 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rola pól magnetycznych w powstawaniu nowych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/07/30/rola-pol-magnetycznych-w-powstawaniu-nowych-gwiazd/ Sat, 30 Jul 2016 06:41:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10680 Obszar formowania gwiazd W43 zarejestrowany w dalekiej podczerwieni. Konturami oznaczono gęstość gazu molekularnego. Region MM1 znajdujący się nieco na lewo od centrum szczególnie nie różni się od reszty obrazu, jednak zachodzi tam właśnie proces formowania masywnych gwiazd. W ramach nowych badań stworzono mapę pól magnetycznych w tym regionie i stwierdzono, że nie są one wystarczająco silne aby zapobiec kolapsowi grawitacyjnemu. Źródło: ESA/Herschel oraz L.Q. Nguyen et al. Obszar formowania gwiazd W43 zarejestrowany w dalekiej podczerwieni. Konturami oznaczono gęstość gazu molekularnego. Region MM1 znajdujący się nieco na lewo od centrum szczególnie nie różni się od reszty obrazu, jednak zachodzi tam właśnie proces formowania masywnych gwiazd. W ramach nowych badań stworzono mapę pól magnetycznych w tym regionie i stwierdzono, że nie są one wystarczająco silne aby zapobiec kolapsowi grawitacyjnemu. Źródło: ESA/Herschel oraz L.Q. Nguyen et al.[/caption] Zagęszczenie obszaru gwiazdotwórczego W43-MM1 to miejsce bardzo masywne i bardzo gęste - znajdująca się tam materia ma masę 2100 mas Słońca na obszarze zaledwie 1/3 roku świetlnego (dla porównania, najbliższa gwiazda do Słońca, znajduje się 4,26 roku świetlnego od nas). Wcześniejsze obserwacje tego miejsca wskazywały na opadanie materii (wskazujące, że materia wciąż ulega kolapsowi w nową gwiazdę) i na istnienie słabych pól magnetycznych. Owe pola zostały odkryte w trakcie poszukiwania spolaryzowanego światła, które powstaje gdy promieniowanie rozpraszane jest na wydłużonych ziarnach pyłu ustawionych wzdłuż linii pola magnetycznego. Niedawno naukowcy korzystający z Submilimeter Array obserwowali to miejsce w dużej rozdzielczości przestrzennej i odkryli dowody na istnienie silniejszych pól magnetycznych w takim miejscu. Naukowców zajmujących się procesami gwiazdotwórczymi interesuje w jakim stopniu pola magnetyczne mogą powstrzymywać kolaps materii w gwiazdy - przypadek W43-MM1 jest dla nich szczególnie interesujący. Astronomowie z CfA Josep Girart oraz TK Sridharan wraz ze współpracownikami wykorzystali obserwatorium ALMA do uzyskania zdjęć tego obszaru, na których można dostrzec szczegóły o rozmiarach rzędu 0,03 roku świetlnego. Szczegółowe mapy polaryzacji wskazują, że pole magnetyczne jest bardzo uporządkowane w tym zagęszczeniu, które samo w sobie składa się z piętnastu mniejszych fragmentów, z których jeden (o masie 312 mas Słońca) wydaje się najmasywniejszym znanym fragmentem. Naukowcy przeanalizowali moc pola magnetycznego i wykazali, że nawet w najmniej masywnym fragmencie pole magnetyczne nie jest na tyle silne, aby powstrzymać kolaps grawitacyjny. Co więcej, naukowcy zauważyli, że grawitacja, która przyciąga materię do środka fragmentu, przyciąga także linie pola magnetycznego. Jednocześnie, dalsza fragmentacja tych zagęszczeń jest wciąż możliwa. Opisane tu badania stanowią najbardziej szczegółowe badania pól magnetycznych w masywnych zagęszczeniach gwiazdotwórczych i stanowią nowy punkt wyjściowy do tworzenia modeli teoretycznych. Więcej informacji: Źródło: CfA]]> 10680 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rok obserwacji DSCOVR]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/01/rok-obserwacji-dscovr/ Mon, 01 Aug 2016 07:44:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10686 Widok z kamery EPIC na Ziemię w grudniu 2015 roku. Źródło: NASA Widok z kamery EPIC na Ziemię w grudniu 2015 roku. Źródło: NASA[/caption] Sonda DSCOVR od roku regularnie obserwuje Ziemię z odległości około 1,5 mln kilometrów od naszej planety. Start sondy Deep Space Climate Observatory (DSCOVR) nastąpił 12 lutego 2015 roku o godzinie 00:03 CET za pomocą rakiety Falcon 9R v1.1. Był to pierwszy lot tej rakiety wynoszący satelitę poza orbitę okołoziemską. Lot rakiety przebiegł prawidłowo i przez kolejne miesiące sonda DSCOVR zbliżała się do swojego miejsca działania – okolicy punkty L1 układu Ziemia-Słońce. W tym regionie przebywają już sondy SOHO, WIND i ACE, których zadaniem – podobnie jak DSCOVR – jest obserwacja Słońca i jego wpływu na “kosmiczną pogodę”. DSCOVR wyróżnia jednak pewien szczegół – na pokładzie sondy zainstalowano kamerę skierowaną ku Ziemi. Nazwa tej kamery to EPIC (Earth Polychromatic Imaging Camera). Dzięki EPIC możliwe jest stałe obserwowanie oświetlonej części naszej planety. EPIC fotografuje Ziemię mniej więcej co dwie godziny. Operatorami DSCOVR jest NASA oraz NOAA. Na początku czerwca 2015 sonda dotarła do L1. Rozpoczęły się przygotowania do fazy naukowej misji. Pierwsze zdjęcie Ziemi z DSCOVR, przedstawiające Amerykę Północną i Południową, opublikowano 20 lipca 2015. Po roku obserwacji NASA zaprezentowała poniższy film. Widać na nim kilka ciekawych cech wyróżniających naszą planetę od innych w Układzie Słonecznym. Przykładowo, ziemska atmosfera jest aktywna i przesłonięta w dużej części chmurami. Widać wyraźnie nachylenie naszej planety, co przejawia się lepszą widocznością Arktyki (lato na półkuli północnej) i Antarktydy (zima na półkuli północnej) . Ponadto, DSCOVR obserwował zjawiska takie jak zaćmienie Słońca, czyli przejście cienia Księżyca po powierzchni Ziemi. https://www.youtube.com/watch?v=CFrP6QfbC2g Zdjęcia z kamery EPIC są dostępne na dedykowanej stronie NASA. Jak na razie sonda DSCOVR jest w świetnym stanie i funkcjonuje prawidłowo. (NASA) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10686 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ekosferyczny przegląd Keplera, cz. 3: Kepler-1229b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/01/ekosferyczny-przeglad-keplera-cz-3-kepler-1229b/ Mon, 01 Aug 2016 13:25:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10689 rozne-egzoplanety_1 Zapraszamy na trzecią część przeglądu najciekawszych małych egzoplanet z ostatniego zestawu danych z kosmicznego teleskopu Kepler. W tym artykule opisujemy Keplera-1229b. W układzie Kepler-1229 odkryto jak na razie tylko jedną egzoplanetę, opisywaną w tym artykule. Ten układ planetarny znajduje się 770 lat świetlnych od Słońca. Kepler-1229b jest najmniejszą z nowo odkytych skalistych egzoplanet krążących w pobliżu ekosfer swoich gwiazd. Ta planeta pozasłoneczna krąży wokół czerwonego karła, który ma masę i promień około połowy masy i promienia naszego Słońca.  Kepler-1229 b krąży w odległości około 0,31 jednostki astronomicznej od swej gwiazdy z czasem prawie 87 dni. Dzięki obserwacjom kosmicznego teleskopu Kepler udało się wyznaczyć promień tej egzoplanety, który jest o około 40% większy od promienia Ziemi. Masa Keplera-1229 b nie jest znana, ale przypuszczalnie jest to około 2 razy masa naszej planety. Kepler-1229 b zdaje krążyć w środkowej części ekosfery swojej gwiazdy – stosunkowo daleko od wewnętrznej i zewnętrznej krawędzi. W przypadku czerwonych karłów może to mieć duże znaczenie, gdyż energia świecenia tych gwiazd jest inna zaraz po formacji, co przekłada się na inną lokalizację ekosfery. Kepler-1229b może być jednym z nielicznych przykładów egzoplanet krążących wokół czerwonych karłów, które od powstania „szczęśliwie” krążyły wewnątrz ekosfery. Aktualnie ta egzoplaneta otrzymuje około 45% energii w porównaniu z ilością energii słonecznej otrzymywanej przez Ziemię. Na pierwszy rzut oka może to być niewielka ilość promieniowania, ale  masa Keplera-1229b sugeruje także obecność gęstej atmosfery oraz dużą aktywność wulkaniczną tej planety. W konsekwencji efekt cieplarniany na Keplerze-1229b może być na tyle silny, że temperatura powierzchni tej egzoplanety byłaby na tyle wysoka i stabilna, by istniały tam warunki odpowiednie do utrzymania wody w stanie ciekłym.  Jest możliwe także, że tej wody na Keplerze-1229b nie będzie tak dużo, by stworzyć głęboki globalny ocean. Kepler-1229b może pod tym względem przypominać Ziemię – z wieloma oceanami i kontynentami. Aktualnie Kepler-1229b  jest piątą względem „podobieństwa” do Ziemi egzoplanetą na liście stworzonej przez Planetary Habitability Laboratory z Uniwersytetu Portoryko w Arecibo. Na szczycie tej listy znajduje się Gliese 667C c, który odkryto w ramach naziemnego programu obserwacyjnego prowadzonego za pomocą instrumentu HARPS. W pierwszej piątce z odkryć teleskopu Kepler jest jeszcze Kepler-442b (na trzecim miejscu), o której poinformowano w styczniu 2015 roku.  Co ciekawe Kepler-442b i Kepler-1229b mogą mieć podobne fizyczne parametry, takie jak masa i promień, ale ta pierwsza egzoplaneta otrzymuje więcej energii od swojej gwiazdy (około 70% poziomu ziemskiego).]]> 10689 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy życie na Ziemi jest jednym z pierwszych we Wszechświecie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/01/czy-zycie-na-ziemi-jest-jednym-z-pierwszych-we-wszechswiecie/ Mon, 01 Aug 2016 16:51:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10692 Wizja artystyczna przedstawia czerwonego karła i krążącą wokół niego planetę. Ze względu na fakt, że czerwone karły żyją wyjątkowo długo, prawdopodobieństwo powstania życia w ich otoczeniu rośnie z czasem. Źródło: Christine Pulliam (CfA) Wizja artystyczna przedstawia czerwonego karła i krążącą wokół niego planetę. Ze względu na fakt, że czerwone karły żyją wyjątkowo długo, prawdopodobieństwo powstania życia w ich otoczeniu rośnie z czasem. Źródło: Christine Pulliam (CfA)[/caption] Wiek Wszechświata szacuje się na 13,8 miliarda lat podczas gdy wiek naszej planety to zaledwie ok. 4,5 miliarda lat. Niektórzy naukowcy uważają, że ta różnica sprawia, że życie na innych planetach może być miliardy lat starsze od naszego. Niemniej jednak nowe prace teoretyczne wskazują, że życie istniejące obecnie w rzeczywistości jest przedwczesnym w skali kosmicznej. "Jeżeli spytamy 'Kiedy z największym prawdopodobieństwem może powstać życie?' można naiwnie przyznać, że 'Teraz,'" mówi główny autor opracowania Avi Loeb z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics.  "Jednak okazuje się, że szanse na pojawienie się życia będą dużo większe w odległej przyszłości." Powstanie życia takiego jakim je znamy było możliwe w około 30 milionów lat po Wielkim Wybuchu, gdy pierwsze gwiazdy umieściły w przestrzeni kosmicznej pierwiastki takie jak węgiel czy tlen. Życie zniknie za jakieś 10 bilionów lat od teraz, kiedy zgasną ostatnie gwiazdy. Loeb wraz ze współpracownikami opracował stosunkowe prawdopodobieństwo powstania życia między tymi dwoma momentami czasu. Głównym czynnikiem warunkującym to prawdopodobieństwo okazał się czas życia gwiazd. Im większa masa gwiazdy, tym krótsze jej życie. Gwiazdy o masie większej od trzech mas Słońca zgasną zanim wokół nich będzie mogło wyewoluować życie. Z drugiej strony najmniejsze gwiazdy ważące mniej niż 10 procent masy Słońca będą świeciły nawet przez 10 bilionów lat - dzięki czemu życie będzie miało dużo czasu, aby wyewoluować na planetach krążących wokół nich. W związku z tym - im więcej czasu upłynie, tym większa szansa na powstanie życia. Według obliczeń przeprowadzonych przez zespół szansa na powstanie życia w odległej przyszłości jest 1000-krotnie wyższa niż teraz. "Można zatem spytać: dlaczego nie żyjemy w odległej przyszłości w pobliżu mało-masywnej gwiazdy?" mówi Loeb. "Jedna z odpowiedzi może brzmieć: jesteśmy jednymi z pierwszych. Inna z kolei podkreśla, że otoczenie mało-masywnych gwiazd może być niebezpieczne dla życia." Choć mało-masywne czerwone karły żyją bardzo długo, są  one także niebezpiecznymi gwiazdami. W swojej młodości emitują silne rozbłyski i promieniowanie ultrafioletowe zdolne pozbawić atmosfery każdą planetę skalistą znajdującą się w jej eko-strefie. Aby ocenić, która z tych odpowiedzi jest właściwa - czy nasze przedwczesne powstanie czy niebezpieczeństwo ze strony mało-masywnych gwiazd - Loeb zaleca badanie pobliskich czerwonych karłów i ich planet pod kątem warunków sprzyjających powstaniu życia. Przyszłe misje kosmiczne takie jak TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) czy JWST (James Webb Space Telescope) pozwolą nam odpowiedzieć na te pytania. Artykuł opisujący badania został zaakceptowany do publikacji w periodyku Journal of Cosmology and Astroparticle Physics i jest dostępny online. Autorami artykułu są Avi Loeb (CfA) oraz Rafael Batista i David Sloan (University of Exford). Źródło: CfA]]> 10692 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[A tymczasem Rea świeci jak oszalała]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/02/a-tymczasem-rea-swieci-jak-oszalala/ Mon, 01 Aug 2016 22:15:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10697 pia20495-1041 Rea, tak jak wiele księżyców w zewnętrznych ostępach Układu Słonecznego, wydaje się niesamowicie jasna w świetle słonecznym. Jest tak bowiem powierzchnię tego księżyca pokrywa lód wodny. Rea (1527 km średnicy) to drugi pod względem wielkości księżyc Saturna, zaraz po Tytanie. Jej stara powierzchnia jest jedną z najgęściej pokrytych kraterami wśród wszystkich księżyców Saturna. Delikatnie wahania albedo na dysku Rei wskazują na aktywność geologiczną w przeszłości. Powyższe zdjęcie przedstawia półkulę Rei zwróconą "od Saturna". Północ Rei jest u góry odchylona o 36 stopni w prawo. Zdjęcie zostało wykonane 3 czerwca 2016 roku a pomocą wąskokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini przy wykorzystaniu filtra, który przepuszcza promieniowanie ultrafioletowe wyśrodkowane na 338 nm. Zdjęcie wykonano z odległości około 587 000 km od Rei i przy kącie fazowym 9 stopni. Skala zdjęcia to 3,9 km/piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 10697 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Delikatne pomruki odkrywają przed nami przeszłość słynnej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/02/delikatne-pomruki-odkrywaja-przed-nami-przeszlosc-slynnej-gwiazdy/ Tue, 02 Aug 2016 07:56:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10706 Gwiazda w trakcie krótkiej, niestabilnej, bardzo gorącej fazy niebieskiego super-olbrzyma. Źródło: CAASTRO/Mats Bjorklund (Magipics) Gwiazda w trakcie krótkiej, niestabilnej, bardzo gorącej fazy niebieskiego super-olbrzyma. Źródło: CAASTRO/Mats Bjorklund (Magipics)[/caption] Astronomom korzystającym z teleskopu znajdującego się w odległych, niezamieszkałych pustkowiach Australii, gdzie przestrzeń nie jest zanieczyszczona falami radiowymi FM, udało się zajrzeć w przeszłość pobliskiej gwiazdy, w kilka milionów lat przed jej słynną eksplozją. Badania prowadzone przez międzynarodowy zespół astronomów, w którym znaleźli się chociażby astronomowie z International Centre of Radio Astronomy Reserch (ICRAR) polegające na obserwacji  obszaru charakteryzującego się najniższymi częstotliwościami radiowymi pozwoliły naukowcom doprecyzować naszą wiedzę o gwiezdnych eksplozjach. Badania pozwoliły naszkicować historię długiego życia gwiazdy przed jej śmiercią w najbliższej i najjaśniejszej supernowej widzianej z Ziemi, a aktualnie znanej jako pozostałość po supernowej 1987A, która uległa kolapsowi prawie 30 lat temu. Dużo dowiedzieliśmy się o najnowszej historii tej gwiazdy poprzez badanie kosmicznych ruin powstałych w potężnym kolapsie w 1987 roku. Gwiazda eksplodowała w pobliskiej galaktyce - w Wielkim Obłoku Magellana. Niemniej jednak odkrycie bardzo cichych pomruków w zakresie na niskich częstotliwościach radiowych pozwoliło na odkrycie nowych informacji. Dotychczas było obserwowanie tylko ostatniego fragmentu życia gwiazdy, zaledwie około 0,1% z wielu milionów lat. Najnowsze badania - które pozwoliły astrofizykom zbadać wiele milionów lat historii tej gwiazdy - prowadzone były przez Josepha Callinghama, doktoranta na University of Sydney oraz ARC Centre of Excellence for All-Sky Astrophysics (CAASTRO). [caption id="attachment_10708" align="aligncenter" width="1024"]Blask supernowej w Wielkim Obłoku Magellana obserwowany 23 lutego 1987 roku. Źródło: CAASTRO/Mat Bjorklund (Magipics) Blask supernowej w Wielkim Obłoku Magellana obserwowany 23 lutego 1987 roku. Źródło: CAASTRO/Mat Bjorklund (Magipics)[/caption] Wyniki badań zostały opublikowane dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Radioastronomom pracującym na sieci teleskopów Murchison Widefield Array na pustyni w Australii Zachodniej udało się zajrzeć w czasy gdy gwiazda znajdowała się w długotrwałej fazie czerwonego superolbrzyma. Callingham zauważa, że wcześniejsze badania skupiały się na materii wyrzuconej w przestrzeń kosmiczną gdy gwiazda znajdowała się w ostatniej fazie swojego życia - w fazie niebieskiego superolbrzyma.

    Artykuł powstał dzięki wsparciu Mateusza Dudzińskiego na portalu Patronite.pl. Dzięki, Mateuszu!


    "To tak jak z odkrywaniem i badaniem starożytnych ruin, które pozwalają nam badań życie dawnych cywilizacji. Moi koledzy i ja wykorzystaliśmy obserwacje radiowe na niskiej częstotliwości do badania historii tej gwiazdy," mówi Callingham. Tajemnicza przeszłość gwiazdy i jej śmiertelna eksplozja przedstawione zostały w krótkiej animacji stworzonej w CAASTRO. [caption id="attachment_10709" align="aligncenter" width="1024"]Front fali uderzeniowej supernowej wypychający materię z otoczenia gwiazdy w fazie niebieskiego i czerwonego superolbrzyma. Źródło: CAASTRO/Mats Bjorklund (Magipics) Front fali uderzeniowej supernowej wypychający materię z otoczenia gwiazdy w fazie niebieskiego i czerwonego superolbrzyma. Źródło: CAASTRO/Mats Bjorklund (Magipics)[/caption] Zespół naukowców odkrył, że w fazie czerwonego superolbrzyma traciła swoją masę w wolniejszym tempie emitując wolniejsze wiatry gwiezdne. "Nasze nowe dane znacznie poszerzają naszą wiedzę o składzie chemicznym przestrzeni kosmicznej w otoczeniu supernowej 1987A; teraz możemy powrócić do naszych symulacji i doprecyzować je tak, abyśmy mogli dokładniej odtworzyć fizykę eksplozji supernowej," mówi Callingham. Profesor Lister Staveley-Smith, współautor tego badania i zastępca dyrektora CAASTRO i ICRAR tłumaczy, że Murchison Radioastronomy Observatory to jedno z najcichszych radiowo miejsc na naszej planecie - właśnie dzięki temu możliwe było wykonanie tych obserwacji. https://www.youtube.com/watch?v=OHRUQzrQkZQ "Fale radiowe o niskiej częstotliwości są bardzo wrażliwe na obecność plazmy, więc mogą nam dużo powiedzieć o gęstości materii tuż przed pozostałością supernowej. Ich obecność mówi nam także o miejscowym przyspieszeniu bardzo wysokoenergetycznych cząstek zwanych promieniami kosmicznymi, których wiele powstało w młodych pozostałościach po supernowych takich jak SN 1987A," mówi prof. Staveley-Smith. Źródło: ICRAR]]>
    10706 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Potężna dziura w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/02/potezna-dziura-w-drodze-mlecznej/ Tue, 02 Aug 2016 09:38:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10714 Wizja artystyczna Drogi Mlecznej, naszej galaktyki, z zaznaczonym na żółto położeniem nowo odkrytych cefeid. Wcześniej znane obiekty znajdujące się wokół Słońca (zaznaczonego czerwonym krzyżem) zaznaczono białymi małymi kropkami. Centralne, zielone kółko wokół centrum galaktyki oznacza 'pustyni cefeid'. Źródło: University of Tokyo Wizja artystyczna Drogi Mlecznej, naszej galaktyki, z zaznaczonym na żółto położeniem nowo odkrytych cefeid. Wcześniej znane obiekty znajdujące się wokół Słońca (zaznaczonego czerwonym krzyżem) zaznaczono białymi małymi kropkami. Centralne, zielone kółko wokół centrum galaktyki oznacza 'pustyni cefeid'. Źródło: University of Tokyo[/caption] Według międzynarodowego zespołu naukowców kierowanego przez prof. Noriyuki Matsunaga z University of Tokyo musimy poważnie  zaktualizować naszą wiedzę o Drodze Mlecznej. Japońscy, południowo-afrykańscy i włoscy astronomowie odkryli, że wokół centrum naszej Galaktyki znajduje się rozległy obszar, w którym praktycznie nie ma młodych gwiazd. Zespół opublikował wyniki swoich badań w artykule w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Droga Mleczna to galaktyka spiralna zawierająca miliardy gwiazd, w której nasze Słońce znajduje się około 26 000 lat świetlnych od jej środka. Pomiary rozkładu przestrzennego tych gwiazd są kluczowe dla naszego zrozumienia procesów formowania i ewolucji naszej Galaktyki. Do tego typu pomiarów idealnie nadają się gwiazdy pulsujące zwane cefeidami. To gwiazdy znacznie młodsze (w wieku 10-300 milionów lat) od naszego Słońca (4,6 mld lat) zmieniające swoją jasność w regularnych cyklach. Długość cyklu związana jest bezpośrednio z jasnością cefeidy, zatem monitorując je astronomowie mogą określić ich jasność absolutną, porównać je z jasnością widzianą z Ziemi i w ten sposób określić odległość do nich. Jednak znalezienie cefeid w środku Drogi Mlecznej jest stosunkowo trudne, wszak Galaktyka jest pełna pyłu międzygwiezdnego, który blokuje część promieniowania i ukrywa za sobą wiele gwiazd. Zespół prof. Matsunagi uwzględnił ten fakt analizując wyniki obserwacji w bliskiej podczerwieni, wykonane za pomocą japońsko-afrykańskiego teleskopu znajdującego się w Sutherland w RPA. Ku zdumieniu naukowców nie udało się znaleźć prawie żadnych cefeid w rozległym obszarze o promieniu kilku tysięcy lat świetlnych od centrum Galaktyki. Noriyuki Matsunaga tłumaczy: "Już jakiś czas temu odkryliśmy cefeidy w samym centrum Drogi Mlecznej (w promieniu 150 lat świetlnych od centrum). Teraz jednak widzimy, że za tym obszarem jest istna pustynia jeżeli chodzi o cefeidy rozciągająca się na 8000 lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej." [caption id="attachment_10716" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna przedstawiająca rozkład młodych gwiazd reprezentowanych tutaj przez cefeidy przedstawione jako niebieskie kropki nałożone na szkic Drogi Mlecznej. Poza małą grupką cefeid w samym centrum Galaktyki, centralne 8000 lat świetlnych wydaje się całkowicie pozbawione cefeid, a tym samym młodych gwiazd. Źródło: University of Tokyo Wizja artystyczna przedstawiająca rozkład młodych gwiazd reprezentowanych tutaj przez cefeidy przedstawione jako niebieskie kropki nałożone na szkic Drogi Mlecznej. Poza małą grupką cefeid w samym centrum Galaktyki, centralne 8000 lat świetlnych wydaje się całkowicie pozbawione cefeid, a tym samym młodych gwiazd. Źródło: University of Tokyo[/caption] Oznacza to, że duża część naszej galaktyki, zwana Ekstremalnie Wewnętrznym Dyskiem (EID - Extreme Inner Disk)pozbawiona jest młodych gwiazd. Współautor artykułu Michael Feast zauważa: "Nasze wnioski stoją w sprzeczności z innymi nowymi pracami, jednak są zgodne z danymi uzyskiwanymi przez radioastronomów, którzy nie obserwują powstawania żadnych nowych gwiazd na tej pustyni." Z kolei Giuseppe Bono, inny autor zauważa, że: "Aktualne wyniki wskazują, że w tym obszarze nie powstają gwiazdy już od kilkuset milionów lat. Ruch i skład chemiczny nowych cefeid zawsze pozwalał nam lepiej zrozumieć procesy formowania i ewolucji Drogi Mlecznej." Źródło: RAS]]> 10714 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zapadająca się podczas zaćmień atmosfera Io]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/02/zapadajaca-sie-podczas-zacmien-atmosfera-io/ Tue, 02 Aug 2016 19:00:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10718 Wizja artystyczna przedstawia atmosferę Io, wulkanicznego księżyca Jowisza. Źródło: SwRI Wizja artystyczna przedstawia atmosferę Io, wulkanicznego księżyca Jowisza. Źródło: SwRI[/caption] Zespół naukowców z SwRI (Southwest Research Institute) zarejestrował zmiany atmosferyczne na Io, wulkanicznie aktywnym księżycu Jowisza, gdy gazowy olbrzym zaczął rzucać cień na powierzchnię księżyca podczas codziennych zaćmień. Badania prowadzone przez Constantine Tsanga z SwRI dowiodły, że cienka atmosfera Io, która składa się głównie z dwutlenku siarki (SO2) emitowanego przez wulkany, ulega kolapsowi gdy SO2 zamarza na powierzchni księżyca w formie lodu gdy Io chowa się w cieniu Jowisza. Gdy księżyc wychodzi z zaćmienia i lód ponownie jest ogrzewany, atmosfera wraca do poprzedniego stanu wskutek sublimacji lodu - lód przechodzi bezpośrednio w stan gazowy. "To pierwszy przypadek bezpośrednich obserwacji tego zjawiska. Tego typu obserwacje poszerzają naszą wiedzę o tym geologicznie aktywnym księżycu" mówi Tsang, badacz z Space Science and Engineering Division na SwRI. Wyniki badań zostały opublikowane w artykule pt. "The Collapse of Io's Primary Atmosphere in Jupiter Eclipse" w periodyku Journal of Geophysical Research. Zespół badaczy wykorzystywał do obserwacji ośmiometrowy teleskop Gemini North na Hawajach oraz spektrograf Texas Echelon Cross Echelle Spectrograph (TEXES). Dane wskazują, że atmosfera Io zaczyna "opadać" gdy temperatury spadają z  148 stopni Celsjusza w świetle słonecznym do -170 C w cieniu. Zaćmienie tego typu trwa 2 godziny każdego dnia na Io (równego 1.7 dni na Ziemi). Podczas pełnego zaćmienia atmosfera zapada się gdy większość gazowego SO2 osiada w formie szronu na powierzchni księżyca. Atmosfera ponownie się rozwija gdy powierzchnia znowu wychodzi na światło słoneczne. [caption id="attachment_10719" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna przedstawia atmosferę Io, wulkanicznego księżyca Jowisza. Źródło: SwRI Wizja artystyczna przedstawia atmosferę Io, wulkanicznego księżyca Jowisza. Źródło: SwRI[/caption] "To potwierdza, że atmosfera Io jest w bezustannym stanie zapadania i odbudowywania, bowiem duża jej część opiera się na sublimacji lodu SO2," mówi John Spencer, naukowiec z SwRI, który także był jednym z członków zespołu badawczego. "Choć hiperaktywne wulkany Io są głównym źródłem SO2, to promieniowanie słoneczne kontroluje ciśnienie atmosferyczne na co dzień poprzez kontrolowanie temperatury lodu na powierzchni. Od dawna podejrzewaliśmy, że tak jest, ale dopiero teraz udało nam się to zaobserwować." Przed rozpoczęciem badań naukowcy nie mieli okazji bezpośrednio obserwować atmosfery Io podczas zaćmienia ze względu na fakt, że atmosfera Io jest bardzo trudna do obserwowania w ciemnościach cienia Jowisza. Przełom możliwy był ponieważ TEXES bada atmosferę obserwując promieniowanie cieplne, a nie promieniowanie słoneczne, a olbrzymi teleskop Gemini może zarejestrować delikatną sygnaturę termiczną zapadającej się atmosfery Io. Obserwacje Tsanga i Spancera miały miejsce w ciągu dwóch nocy w listopadzie 2013 roku, gdy Io znajdował się nieco ponad 600 milionów kilometrów od Ziemi. Za każdym razem Io obserwowany był podczas wchodzenia i wychodzenia zza cienia Jowisza przez około 40 minut przed i po zaćmieniu. Io to najbardziej aktywny wulkanicznie obiekt Układu Słonecznego. Ogrzewanie pływowe, wynik oddziaływania grawitacyjnego Io z Jowiszem, napędza aktywność wulkaniczną. Wulkany Io emitują potężne strumienie gazu SO2 rozciągające się na 500 km nad powierzchnię księżyca i powodują powstawanie rozległych pól lawy bazaltowej, które rozciągają się na setki kilometrów. Źródło: SwRI]]> 10718 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy stworzyli katalog bliźniaczek Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/03/naukowcy-stworzyli-katalog-blizniaczek-ziemi/ Wed, 03 Aug 2016 17:01:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10723 Kepler-186f, planeta odkryta w 2014 roku przez zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Stephena Kane'a (SFSU), to jedna z ponad 200 egzoplanet, które mogą leżeć w ekostrefie wokoł swojej gwiazdy macierzystej. Źródło: Danielle Futselaar Kepler-186f, planeta odkryta w 2014 roku przez zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Stephena Kane'a (SFSU), to jedna z ponad 200 egzoplanet, które mogą leżeć w ekostrefie wokoł swojej gwiazdy macierzystej. Źródło: Danielle Futselaar[/caption] Szukasz innej planety? Międzynarodowy zespół naukowców podjął się określenia, które z ponad 4000 planet pozasłonecznych odkrytych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler najprawdopodobniej przypominają naszą planetę skalistą. Wyniki badań, szczegółowo opisane w artykule, który zostanie opublikowany w periodyku Astrophysical Journal, omawiają 216 planet Keplera znajdujących się w tzw. ekosferze - obszarze wokół gwiazdy, w którym na powierzchni planety może znajdować się woda w stanie ciekłym. Według naukowców 20 z tych planet to kandydatki na sprzyjające życiu planety skaliste podobne do Ziemi. "Jest to kompletny katalog wszystkich planet odkrytych przez Keplera w ekosferze wokół swoich gwiazd macierzystych," mówi Stephen Kane, profesor fizyki i astronomii na San Francisco State University oraz główny autor opracowania. "Oznacza to, że możemy skupić się na planetach wymienionych w tym artykule i wykonywać dalsze badania mające na celu potwierdzić czy faktycznie są to planety sprzyjające powstaniu życia." Przeprowadzone badania potwierdzają, że rozkład planet Keplera w ekosferach jest taki sam jak rozkład planet poza nimi - a to tylko dodatkowy dowód na to, że wszechświat jet pełen planet i księżyców, na których może istnieć życie. Granice ekosfer są jednak elementem kluczowym. Jeżeli planeta znajduje się za blisko swojej gwiazdy - doświadczy efektu cieplarnianego tak jak Wenus. Jeżeli natomiast jest za daleko, woda na powierzchni zamarznie tak jak na Marsie. Kane wraz ze współpracownikami posortował planety pod względem tego czy znajdują się w konserwatywnej czy bardziej optymistycznej interpretacji ekosfery. Następnie planety podzielono także na mniejsze, skaliste oraz duże, gazowe. [caption id="attachment_10724" align="aligncenter" width="1024"]Zdjęcie przedstawia ekostrefy gwiazd o różnych temperaturach, jak również położenie w nich kandydatek na planety skaliste i potwierdzone planety Keplera opisane w nowym artykule Stephena Kane'a.  Dla porównania przedstawiono także planety typu ziemskiego w Układzie Słonecznym. Źródło: Chester Harman Zdjęcie przedstawia ekostrefy gwiazd o różnych temperaturach, jak również położenie w nich kandydatek na planety skaliste i potwierdzone planety Keplera opisane w nowym artykule Stephena Kane'a. Dla porównania przedstawiono także planety typu ziemskiego w Układzie Słonecznym. Źródło: Chester Harman[/caption] Te cztery kategorie mają na celu pomóc astronomom skupić się w swoich badaniach na istotnych planetach. Dla przykładu, naukowcy poszukujący księżyców, na których mogą panować warunki sprzyjające powstaniu życia mogą badań egzoplanety w kategorii gazowych olbrzymów. 20 planet zaliczonych do najbardziej wymagającej kategorii - charakteryzujące się skalistą powierzchnią i poruszające się w konserwatywnej ekosferze - to planety najprawdopodobniej najbardziej podobne do Ziemi. Kane rozpoczął już zbieranie dodatkowych danych dotyczących tych jak i innych planet. Przebadanie i posortowanie ponad 4000 planet pozasłonecznych zajęło ponad trzy lata i wymagało pracy badaczy z NASA, Arizona State University, Caltech, University of Hawaii-Manoa, University of Bordeaux, Cornell University oraz Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. "To naprawdę fascynujące zobaczyć jak dużo planet znajdujemy w przestrzeni kosmicznej. Ta wiedza pozwala nam twierdzić, że praktycznie niemożliwe jest, aby istniało tylko jedno miejsce, na którym mogło rozwinąć się życie," mówi Michelle Hill, studentka na SF State University, która należy do zespołu Kane'a. Kane jest jednym z najważniejszych zawodowych poszukiwaczy planet. Jak dotąd odkrył kilkaset planet pozasłonecznych, w tym Kepler-186f - skalistą planetę znajdującą się także w nowym katalogu. Jest jednym z naukowców pracujących nad dwoma przyszłymi misjami kosmicznymi: TESS (Transitipng Exoplanet Survey Satellite-NASA) oraz CHEOPS (Characterizing ExOPlanet Satellite-ESA), które będą wykorzystywać w badanich informacje zawarte w opisywanym tu artykule. "Mamy naprawdę sporo kandydatek na planety, a czas obserwacyjny teleskopów jest ograniczony,"  mówi Kane. Źródło: SFSU]]> 10723 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie mierzą ilość tlenu w odległej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/04/astronomowie-mierza-ilosc-tlenu-w-odleglej-galaktyce/ Thu, 04 Aug 2016 08:31:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10727 Galaktyka COSMOS-1908 w centrum tego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Niemal każdy obiekt na tym zdjęciu to osobna galaktyka. Wiele z nich znajduje się bliżej Ziemi niż COSMOS-1908. Źródło: Ryan Sanders oraz zespół CANDELS Galaktyka COSMOS-1908 w centrum tego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Niemal każdy obiekt na tym zdjęciu to osobna galaktyka. Wiele z nich znajduje się bliżej Ziemi niż COSMOS-1908. Źródło: Ryan Sanders oraz zespół CANDELS[/caption] Astronomowie z UCLA wykonali pierwsze dokładne pomiary obfitości tlenu w odległej galaktyce. Tlen, trzeci pod względem obfitości pierwiastek chemiczny we Wszechświecie, powstaje we wnętrzach gwiazd i uwalniany jest w przestrzeń międzygwiezdną wraz ze śmiercią masywnych gwiazd. Określenie ilości tlenu stanowi klucz do zrozumienia ruchu materii w galaktykach i w ich otoczeniu. Wyniki badań zostały opublikowane online w periodyku Astrophysical Journal Letters i opierają się na danych zebranych w Obserwatorium W. M. Kecka na Mauna Kea, na Hawajach "To zdecydowanie najodleglejsza galaktyka, dla której udało nam się zmierzyć obfitość tlenu," mówi Alice Shapley, profesor astronomii  z UCLA oraz współautorka badania. "Patrzymy na galaktykę, jaką ona była niemal 12 miliardów lat temu." Wiedza o obfitości tlenu w galaktyce znanej jako COSMOS-1908 to ważny krok na drodze do lepszego zrozumienia całej populacji słabych, odległych galaktyk obserwowanych w czasie kiedy Wszechświat miał zaledwie kilka miliardów lat. COSMOS-1908 zawiera około 1 miliarda gwiazd. Dla porównania - nasza Droga Mleczna zawiera ok. 100 miliardów gwiazd; przy czym niektóre galaktyki we Wszechświecie składają się z dużo większej liczby gwiazd, a niektóre z dużo mniejszej. Co więcej, COSMOS-1908 zawiera zaledwie ok. 20 procent obfitości tlenu obserwowanej w Słońcu. Zazwyczaj astronomowie do szacowania obfitości tlenu w większości odległych galaktyk wykorzystują ekstremalnie pośrednie i nieprecyzyjne techniki. Jednak w tym przypadku naukowcy z UCLA wykorzystali bezpośrednie pomiary - mówi Ryan Sanders, doktorant astronomii i główny autor badania.

    Artykuł powstał dzięki wsparciu Pawła Kulczyckiego na portalu Patronite.pl. Dzięki, Pawle!


    "Bliskie galaktyki są dużo jaśniejsze i w ich przypadku mamy do czynienia z bardzo dobrą metodą określania ilości tlenu," mówi Sanders. W słabych, odległych galaktykach to zadanie staje się dużo trudniejsze. Jednak COSMOS-1908 to jeden z nielicznych przypadków, w których Sandersowi udało się zastosować "obszerną" metodę zwykle stosowaną do pobliskich galaktyk. "Miejmy nadzieję, że to tylko pierwszy przypadek z wielu," dodaje. "Wyniki uzyskane przez Ryana wskazują, że jesteśmy w stanie zmierzyć obfitość tlenu i porównać te obserwacje z modelami ewolucji galaktyk i historii formowania się w nich gwiazd," dodaje Shapley. Ilość tlenu w galaktyce określana jest przede wszystkich na podstawie trzech czynników: ilości tlenu pochodzącej z dużych gwiazd, które kończą swoje życie w gwałtownych eksplozjach supernowych - zjawisku wszechobecnym we wczesnym Wszechświecie, gdzie tempo powstawania gwiazd było dramatycznie wyższe  niż aktualnie;  ilości tlenu wywiewanej z galaktyki przez tzw. super wiatry gwiezdne, które przyspieszają tlen i inne gazy międzygwiezdne i wyrzucają je z galaktyki z prędkościami setek tysięcy kilometrów na godzinę, oraz ilości czystego gazu wpadającego do galaktyki z ośrodka międzygalaktycznego, w którym to gazie nie ma za dużo tlenu. "Jeżeli uda nam się zmierzyć ile tlenu znajduje się w galaktyce, możemy wiele się dowiedzieć o wszystkich tych procesach," mówi Shapley, który wraz z Sanders stara się dowiedzieć w jaki sposób powstają i ewoluują galaktyki, skąd bierze się ich struktura i w jaki sposób galaktyki wymieniają materię z otoczeniem międzygalaktycznym. Shapley uważa, że pomiary ilości tlenu pozwolą odkryć jak istotną rolę w ewolucji galaktyk odgrywają super wiatry. "Pomiar ilości tlenu w galaktykach na przestrzeni historii Wszechświata to jedna z kluczowych metod poznawania procesów wzrostu galaktyk oraz wyrzucania przez nie materii w przestrzeń międzygalaktyczną." Do przeprowadzenia swoich badań badacze wykorzystali zaawansowany instrument MOSFIRE (Multi-Object Spectrometer for Infra-Red Exploration) zainstalowany na teleskopie Keck I. Ten ważący 5 ton instrument został zaprojektowany do badania najodleglejszych, najsłabszych galaktyk we Wszechświecie - mówi prof. Iam McLean, profesor fizyki i astronomii na UCLA, lider projektu MOSFIRE i dyrektor Infrared Laboratory for Astrophysics na UCLA. Źródło: UCLA]]>
    10727 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co jest we wnętrzu Ceres? Nowe dane]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/04/co-jest-we-wnetrzu-ceres-nowe-dane/ Thu, 04 Aug 2016 12:28:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10732 Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Wnętrze Ceres nie jest widoczne na dziesiątkach tysięcy zdjęć przesłanych na Ziemię przez sondę Dawn, jednak naukowcy mają olbrzymie ilości danych pozwalających na badanie wewnętrznej budowy tego obiektu - są to informacje o ruchu własnym sondy Dawn. Z uwagi na fakt, że to grawitacja określa orbitę sondy wokół Ceres, naukowcy mogą mierzyć odchylenia w polu grawitacyjnym Ceres poprzez śledzenie delikatnych zmian ruchu własnego sondy. Wykorzystując dane zebrane przez sondę Dawn naukowcy stworzyli mapę odchyleń pola grawitacyjnego Ceres. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Nature i posłużą do dalszego badania struktury wewnętrznej Ceres. "Nowe dane wskazują, że Ceres charakteryzuje się niską gęstością wnętrza, a woda i inne lekkie materiały częściowo oddzieliły się od skały na wczesnych etapach historii Ceres," mówi Ryan Park, główny autor badań i kierownik grupy dynamiki Układu Słonecznego w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Pole grawitacyjne Ceres mierzone jest poprzez monitorowanie sygnałów radiowych wysłanych do sondy Dawn, a następnie otrzymanych na Ziemi  - za pomocą sieci Deep Space Network. Owa sieć składa się z trzech dużych anten komunikujących się z sondami, a znajdujących się w trzech różnych miejscach na świecie. Na podstawie tych sygnałów naukowcy mogą określić prędkość sondy z dokładnością do 0,1 milimetra na sekundę, a dzięki temu opisać pole grawitacyjne wokół Ceres. Ceres charakteryzuje się szczególną właściwością - tzw. równowagą hydrostatyczną, która została potwierdzona w tym badaniu. Oznacza to, że wnętrze Ceres jest na tyle elastyczne, że na jej kształt duży wpływ miała jej rotacja wokół własnej osi obrotu. Naukowcy doszli do tego wniosku porównując pole grawitacyjne Ceres z kształtem tego obiektu. Równowaga hydrostatyczna Ceres to jeden z powodów, dla których astronomowie w 2006 roku uznali, że Ceres to planeta karłowata. Dane wskazują, że Ceres uległa "różnicowaniu", co z kolei oznacza, że w przekroju można wydzielić różniące się między sobą składem chemicznym warstwy. Najgęstsza warstwa materii znajduje się w jądrze Ceres. Naukowcy odkryli także, zgodnie z przewidywaniami, że Ceres ma dużo mniejszą gęstość niż Ziemia, Księżyc, planetoida Westa i inne ciała Układu Słonecznego. Co więcej, od dawna uważano, że wnętrze Ceres składa się z materii o niskiej gęstości takiej jak np. lód wodny. W badaniach potwierdzono, że woda faktycznie oddzieliła się od materii stałej i wraz z innymi lekkimi materiałami stworzyła osobną warstwę. "Odkryliśmy, że podział między poszczególnymi warstwami jest mniej wyraźny we wnętrzu Ceres niż we wnętrzu Księżyca i innych planet Układu Słonecznego," mówi Park. "Ziemia ze swoim metalicznym jądrem, pół-płynnym płaszczem i i zewnętrzną skorupą ma wyraźniej oddzielone warstwy niż Ceres," mówi Park. Naukowcy odkryli także, że obszary położone nieco wyżej na Ceres odkształcają masy we wnętrzu. To to samo zjawisko, które widzimy w przypadku statków unoszących się na wodzie: ilość odkształconej wody zależy bezpośrednio od masy statku. Podobnie, naukowcy zauważyli, że elastyczny płaszcz we wnętrzu Ceres rozpychany jest na boki przez masywy górskie i inne wyniesienia najbardziej zewnętrznej warstwy Ceres.  Tego typu zjawisko obserwowano na innych planetach, także na Ziemi, ale to pierwsze obserwacje tego typu w przypadku Ceres. Wewnętrzna struktura gęstości, opierająca się na nowych danych dotyczących grawitacji, mówi naukowcom o tym jakie procesy wewnętrzne mogły mieć miejsce na wczesnych etapach historii Ceres. Połączenie tych nowych informacji z wcześniejszymi danymi z sondy Dawn dotyczącymi składu chemicznego powierzchni Ceres umożliwia odtworzenie tej historii: woda musiała się przemieszczać na wczesnych etapach historii pod powierzchnią Ceres, jednak wnętrze nigdy nie osiągnęło temperatury niezbędnej do stopienia krzemianów oraz uformowania się metalicznego jądra. Źródło: NASA]]> 10732 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NGC 4833 - niebo pełne gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/05/ngc-4833-niebo-pelne-gwiazd/ Fri, 05 Aug 2016 18:02:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10739 Gromada kulista NGC 4833. Źródło: ESA/Hubble i NASA Gromada kulista NGC 4833. Źródło: ESA/Hubble i NASA[/caption] Znajdujące się około 22 000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Muchy (Musca) powyższe zbiorowisko gwiazd to gromada kulista o nazwie katalogowej NGC 4833. Najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (NASA/ESA) przedstawia gęsto upakowaną grupę gwiazd w całej jej krasie. NGC 4833 to jedna z ponad 150 gromad kulistych krążących wokół dysku Drogi Mlecznej. Uważa się, że tego typu obiekty składają się z jednych z najstarszych gwiazd w naszej galaktyce. Badanie tych kosmicznych gromad może pomóc astronomom poznać procesy formowania i ewolucji galaktyk, a tym samym także ich wiek. Gromady kuliste odpowiedzialne są za jedne z najbardziej spektakularnych widoków we Wszechświecie. Widok setek tysięcy gwiazd tłoczących się w stosunkowo niewielkiej przestrzeni potrafi zachwycić każdego.
    NGC 4833 (również GCL 21 lub ESO 65-SC4) Data odkrycia: 1751 r. Odkrywca: Nicolas Louis de Lecaille Odległość: 22 000 lat świetlnych Jasność obserwowana: 6,91 magnitudo Rozmiar kątowy: 14' (dla porównania: tarcza Księżyca w pełni to ok. 30') Masa: 4.1 x 10^5 mas Słońca Średnica: 84 lata świetlne Szacowany wiek: 12,54 miliardów lat świetlnych   Źródło: NASA, Wikipedia, własne]]>
    10739 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Aktywność wulkaniczna na Merkurym skończyła się dawno temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/06/aktywnosc-wulkaniczna-na-merkurym-skonczyla-sie-dawno-temu/ Sat, 06 Aug 2016 13:10:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10757 Źródło: NASA/Johns Hopkins Applied Physics Lab/Carnegie Institution of Washington Źródło: NASA/Johns Hopkins Applied Physics Lab/Carnegie Institution of Washington[/caption] Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z North Carolina State University wskazują, że główna aktywność wulkaniczna na Merkurym najprawdopodobniej zakończyła się około 3.5 miliardów lat temu. Uzyskane wyniki poszerzają naszą wiedzę o geologicznej ewolucji Merkurego, oraz o tym w jaki sposób skaliste planety kurczą się wraz z ochładzaniem. Istnieją dwa typy aktywności wulkanicznej: lawowa i wybuchowa. Wybuchowa aktywność wulkaniczna ogranicza się do gwałtownych zdarzeń powodujących erupcje olbrzymich  ilości pyłu i odłamków, tak jak w przypadku erupcji Góry św. Heleny w 1980 roku. Wulkanizm lawowy odnosi się do powstawania pól lawy rozlewającej się na rozległych obszarach - ten rodzaj wulkanizmu to jeden z kluczowych procesów odpowiadających za formowanie się skorup planetarnych. Oszacowanie wieku warstw lawy wulkanicznej pozwala naukowcom analizować geologiczną historię planety. Przykładowo na Wenus z wulkanizmem lawowym mieliśmy do czynienia kilkaset milionów lat temu, kilka milionów lat temu występował na Marsie, a na Ziemi wciąż trwa. Do dzisiaj nie wiadomo było nic o tym jak długo taka aktywność charakteryzowała powierzchnię Merkurego. Prof. Paul Byrne, planetolog z NC State University wraz ze współpracownikami określił okres, w którym zakończyły się procesy formowania skorupy Merkurego. Naukowcy wykorzystali do tego fotografie powierzchni planety wykonane przez sondę MESSENGER. Ze względu na fakt, że nie dysponujemy żadnymi fizycznymi próbkami materii z powierzchni planety, które można byłoby przebadać radiometrycznie, naukowcy skupili się na analizie kształtu i częstotliwości występowania kraterów na powierzchni planety. W ramach takiej metody liczba i rozmiar kraterów widocznych na powierzchni wprowadzane są w modele matematyczne w celu obliczenia bezwzględnego wieku osadów lawowych na Merkurym. Według wyników uzyskanych przez naukowców, główne procesy wulkaniczne na Merkurym zakończyły się około 3,5 miliardów lat temu - co stawia tę planetę w istotnym kontraście do pozostałych planet skalistych Układu Słonecznego. "Między Merkurym a Ziemią, Marsem i Wenus istnieje ogromna różnica geologiczna," mówi Byrne. "Merkury ma dużo cieńszy płaszcz, w którym rozpad radioaktywny generuje ciepło, niż inne planety - dlatego też dużo szybciej utracił ciepło wewnętrzne. Z tego też powodu Merkury zaczął się kurczyć, a skorupa uszczelniła wszelkie pęknięcia, przez które na powierzchnię mogła wydostawać się lawa. "Nasze nowe wyniki potwierdzają uznawane od 40 lat przewidywania mówiące o tym, że globalne ochłodzenie i kurczenie prowadzi do zakończenia procesów wulkanicznych," kontynuuje Byrne. "Teraz, kiedy udało nam się wypełnić luki w wiedzy o wulkanicznych i tektonicznych właściwościach Merkurego, posiadamy  przekrojową wiedzę o geologii i ewolucji tej planety, oraz o tym co czeka w przyszłości inne planety skaliste." Wyniki badań opublikowane zostały w periodyku Geophysical Research Letters dostępnym tutaj: http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/2016GL069412/abstract;jsessionid=94D66EE3885BAEAD524571EE81E3E630.f03t02 Źródło: NCSU]]> 10757 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[IRIS obserwuje deszcz plazmy na powierzchni Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/06/iris-obserwuje-deszcz-plazmy-na-powierzchni-slonca/ Sat, 06 Aug 2016 16:47:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10761 iris-plasma-rain 24 lipca 2016 roku spektrograf IRIS (ang. Inteface Region Imaging Spectrograph) zarejestrował rozbłysk słoneczny: gwałtowny błysk jasnego światła na krawędzi tarczy Słońca widoczny na początku poniższego filmu. Rozbłyski słoneczne to silne eksplozje promieniowania, w których uwalniane są olbrzymie ilości energii magnetycznej ogrzewającej atmosferę Słońca prowadzące do emisji energetycznych cząstek w przestrzeń kosmiczną. Obserwowanie takich rozbłysków pomaga naukowcom badać w jaki sposób materia i energia słoneczna przemieszczają się w niższych warstwach atmosfery, a to z kolei pozwala nam zrozumieć procesy napędzające ciągłe zmiany widoczne na powierzchni Słońca. https://www.youtube.com/watch?v=sfKZHto7acw W kolejnych sekundach po wybuchu widzimy jak materia słoneczna opada na powierzchnię Słońca wzdłuż potężnych arkad pętli magnetycznych lub deszczu koronalnego. Na ową materię składa się plazma, gaz w którym dodatnio naładowane cząsteczki oddzieliły się od ujemnie naładowanych tworząc super-gorącą mieszaninę, która podąża po ścieżkach wyznaczonych przez złożone siły magnetyczne w atmosferze Słońca. Plazma opadając ulega gwałtownemu ochłodzeniu - z kilku milionów do kilkudziesięciu-kilkuset kelwinów. Korona słoneczna jest znacznie bardziej gorąca niż powierzchnia: procesy odpowiadające za ten stan wciąż stanowią tajemnicę, którą naukowcy starają się rozwikłać. Jasne piksele, które pojawiają się pod koniec filmu nie są związane z rozbłyskiem słonecznym, a widoczne są gdy wysoko-energetyczne cząsteczki bombardują kamerę CCD spektrografu IRIS - instrument wykorzystywany do rejestrowania fotonów. Źródło: NASA]]> 10761 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Eksploracja Jowisza przez NASA na przestrzeni lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/07/eksploracja-jowisza-przez-nasa-na-przestrzeni-lat/ Sun, 07 Aug 2016 09:12:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10769 jupiter_0 Sonda Juno wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 5 sierpnia 2011 roku weszła na orbitę wokół Jowisza 4 lipca 2016 rozpoczynając kolejny etap długiej tradycji eksploracji największej planety Układu Słonecznego. Jako jeden z najjaśniejszych obiektów nocnego nieba Jowisz od setek lat zachwycał mieszkańców Ziemi. Dzisiaj, naukowcy uważają, że badając gazowego olbrzyma możemy odkryć wiele informacji dotyczących pochodzenia i ewolucji całego Układu Słonecznego. Uważa się, ze Jowisz nie zawsze znajdował się na takiej orbicie na jakiej jest dzisiaj, ale że w swojej młodości przemierzał różne obszary Układu Słonecznego zaburzając po drodze formowanie się Marsa, wpływając na formowanie i położenie Pasa Planetoid, itd. Naukowcy rozpoczęli wysyłanie misji kosmicznych w kierunku planety na początku lat siedemdziesiątych. Pierwszymi sondami, które zbliżyły się do Jowisza były Pioneer 10 i 11. Te dwie sondy dotarły do Jowisza odpowiednio pod koniec 1973 roku i na początku 1974. To właśnie wtedy po raz pierwszy naukowcy mogli przeprowadzić bezpośrednie obserwacje i wykonać z bliska zdjęcia Jowisza, jego księżyców i tajemniczej Wielkiej Czerwonej Plamy. [caption id="attachment_10771" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Pioneer 10 w pobliżu Jowisza. Źródło: NASA Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Pioneer 10 w pobliżu Jowisza. Źródło: NASA[/caption] Dane dotyczące Jowisza, przesłane na Ziemię przez sondę Pioneer, pozwoliły naukowcom na wyciągnięcie wiele wniosków dotyczących planety. Okazało się, że planeta składa się głównie z płynów i posiada ogon magnetyczny podobny do ziemskiego. Pierwsze dane pozwoliły na pierwsze spekulacje dotyczące składu chemicznego Jowisza i możliwości obecności stałego jądra w jego wnętrzu. Po raz pierwszy udało się z bliska przyjrzeć chmurom Jowisza - z odległości ok. 42 000 km. Misje Pioneer przetarły szlaki dla drugiej pary sond, których głównym celem był Jowisz. Tymi sondami były Voyager 1 i 2. Wyniesione w przestrzeń kosmiczną w 1977 roku obie sondy najbardziej znane są z tego, że zbadały także najbardziej zewnętrzną część Układu Słonecznego - Voyager 1 przekroczył nawet granicę między Układem Słonecznym a przestrzenią międzygwiezdną. Z czasem dołączą do niego także Voyager 2 oraz obie sondy Pioneer. Sondy Voyager przeleciały w pobliżu Jowisza w 1979 roku wykonując na przestrzeni kilku miesięcy 52 000 zdjęć planety i jej księżyców. To właśnie te zdjęcia i towarzyszące nim obserwacje doprowadziły do niezliczonych kolejnych odkryć. Dane ujawniły przed nami wiele cech pogody na Jowiszu, włącznie z występowaniem błyskawic w górnych warstwach chmur oraz systemów burzowych przypominających huragany. Co więcej, po raz pierwszy w historii, naukowcy zauważyli aktywne wulkany poza Ziemią - na księżycu Io. [caption id="attachment_10772" align="aligncenter" width="1024"]Sonda Voyager 1 wykonała to zdjęcie Jowisza i jego dwóch księżyców (Io po lewej i Europy) 13 lutego 1979 roku. Źrodło: NASA/JPL Sonda Voyager 1 wykonała to zdjęcie Jowisza i jego dwóch księżyców (Io po lewej i Europy) 13 lutego 1979 roku. Źródło: NASA/JPL[/caption] Pod koniec lat osiemdziesiątych w kierunku Jowisza poleciała sonda Galileo. W przeciwieństwie do wcześniejszych misji - ten zestaw instrumentów - sonda atmosferyczna i orbiter - zaprojektowane zostały do wejścia na orbitę wokół planety i nie musiały ograniczać się do zbierania danych tylko w trakcie przelotu w pobliżu Jowisza. Sonda atmosferyczna wysłana na pokładzie Galileo była pierwszym instrumentem w historii, który bezpośrednio zmierzył cechy atmosfery Jowisza - opadając 153 kilometry wgłąb planety, zanim uległ stopieniu i odparowaniu wskutek niesamowicie wysokiej temperatury. Opadająca sonda atmosferyczna przesłała do orbitera ponad 58 minut danych, a następnie orbiter przesłał je na Ziemię. Dane obejmowały skład chemiczny atmosfery, który okazał się inny od składu chemicznego Słońca - co wiele mówiło o procesach formowania się planety. Sam orbiter prowadził liczne długoterminowe obserwacje układu Jowisza, po drodze odkrywając dowody na istnienie oceanu ciekłej wody pod powierzchnią Europy czy na istnienie niemal niewidocznego systemu pierścieni wokół planety, składającego się z pyłu powstałego wskutek uderzeń meteorytów w powierzchnię czterech głównych księżyców planety. W lipcu 1994 roku sonda Galileo obserwowała także uderzenie komety Shoemaker-Levy 9 w powierzchnię Jowisza - to pierwsze tego typu obserwacje na planecie innej niż Ziemia. Sonda Ulysses, której celem było badanie Słońca zebrała istotne dane o magnetosferze Jowisza gdy przelatywała w jego pobliżu w 1992 roku w celu zmiany trajektorii lotu. Sonda Cassini obserwowała Jowisza w 2000 roku po drodze do swojego głównego celu - Saturna. Kamera sondy Cassini wykonała 26 000 zdjęć planety i jej księżyców tworząc najbardziej szczegółowy, kolorowy portret Jowisza. Nieco później (2007) dane o Jowiszu przesłała także sonda New Horizons zmierzająca do Plutona. Na zdjęciach przesłanych przez sondę na Ziemię widać, że planeta się zmieniła od czasu kiedy Galileo spłonęło w atmosferze Jowisza jesienią 2003 roku. Sonda New Horizons obserwowała Jowisza przez sześć miesięcy  badając jego systemy pogodowe, księżyce i pierścienie. Szczególnie ciekawe okazały się obserwacje 36 wulkanów na Io i pomiary temperatury lawy na jego powierzchni - okazało się, że przypominały te znane z Ziemi. Kosmiczny Teleskop Hubble'a (HST) wielokrotnie prowadził obserwacje Jowisza i wykonywał liczne zdjęcia tego gazowego olbrzyma od rozpoczęcia obserwacji w kwietniu 1990 roku. Obserwacje prowadzone za pomocą HST obejmują okres ponad 26 lat, a wiele z nich uzupełnia obserwacje wykonywane za pomocą sond kosmicznych: w szczególności Galileo. Tak samo jak sonda, HST obserwował uderzenie komety Shoemaker-Levy 9 w Jowisza, dzięki czemu mogliśmy obserwować zderzenie z dwóch różnych punktów. Obserwacje Jowisza za pomocą Hubble'a prowadzone są do dzisiaj. W październiku 2015 roku zdjęcia Jowisza z pokładu HST przedstawiały zmiany Wielkiej Czerwonej Plamy, a w czerwcu 2016 roku teleskop wykonywał niesamowite zdjęcia zórz występujących w pobliżu biegunów planety. Kosmiczny Teleskop Hubble'a będzie obserwował obiekty Układu Słonecznego i głębokiego kosmosu jeszcze przez wiele lat. [caption id="attachment_10773" align="aligncenter" width="768"]Powyższe zdjęcie zostało złożone z osobnych zdjęć Jowisza i komety Shoemaker-Levy 9 wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 1994 roku. Źródło: NASA, ESA, H. Weaver i E. Smith (STScI) i J. Trauger i R. Evans (JPL) Powyższe zdjęcie zostało złożone z osobnych zdjęć Jowisza i komety Shoemaker-Levy 9 wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 1994 roku. Źródło: NASA, ESA, H. Weaver i E. Smith (STScI) i J. Trauger i R. Evans (JPL)[/caption] Po tym jak sonda Juno weszła na orbitę wokół Jowisza w lipcu 2016 roku, naukowcy planują publikację pierwszych danych obserwacyjnych na wrzesień. NASA opublikowała już pierwsze kilka zdjęć wykonanych za pomocą kamery JunoCam zainstalowanej na pokładzie sondy. Juno będzie prowadziła obserwacje atmosfery Jowisza jak i jego pola magnetycznego i grawitacyjnego. Dzięki temu naukowcy lepiej poznają budowę planety oraz poprawią swoje modele procesów odpowiadających za powstanie i ewolucję Jowisza. Źródło: NASA]]> 10769 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kometa 67P sfotografowana 2 dni temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/08/kometa-67p-sfotografowana-2-dni-temu/ Mon, 08 Aug 2016 15:43:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10775 Źródło: ESA/Rosetta.NavCam - CC BY-SA IGO 3.0 Źródło: ESA/Rosetta.NavCam - CC BY-SA IGO 3.0[/caption] Już dwa lata mijają odkąd sonda Rosetta dotarła do komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko 6 sierpnia 2014 roku. W tym czasie Rosetta szczegółowa stworzyła mapę powierzchni komety, dostarczyła na Ziemię zachwycające zdjęcia z bliska i z daleka, dostrzegła zmiany na ej powierzchni, obserwowała dżety gazu i pyłu emitowane w przestrzeń kosmiczną, czasami w niespodziewanych, gwałtownych erupcjach. W ciągu ostatnich dwóch lat sonda wykonała kilka niesamowicie bliskich przelotów w pobliżu komety jak i oddalała się od niej w celu zbadania gazu, pyłu i plazmy w różnych odległościach od jądra, pozwalając naukowcom dokładnie zbadać procesy zachodzące na komecie jak i jej oddziaływanie z przestrzenią kosmiczną. Przez 24 miesiące kometa przemierzyła ponad 1,5 miliarda kilometrów po swojej orbicie wokół Słońca, przechodząc przez jej peryhelium w sierpniu ubiegłego roku. W przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy kometa była na tyle aktywna, że Rosetta mogła ją obserwować tylko z bezpiecznej odległości 200-300 kilometrów, teraz aktywność znacznie spadła, a sonda ponownie pracuje z bliskiej odległości od jądra komety, co widać na powyższym zdjęciu wykonanym 6 sierpnia 2016 roku z odległości zaledwie 8,5 km. Skala zdjęcia to 0,7 m/piksel. Powyższe zdjęcie przedstawia zbliżenie na fragment tzw. małego płata komety, na którym znajduje się ogromna depresja znana jako Haatmehit i otaczające ją wysokie klify (po lewej), jak również silnie spękane tereny o nazwach Wosret (na dole) i Bastet (u góry). W górnej części po prawej widoczny jest horyzont. Niektóre obiekty topografii oraz pojedyncze duże głazy rzucają niesamowite cienie na otaczające je tereny. Obszary znajdujące się w dolnej części zdjęcia były celem wielu kampanii obserwacyjnych nastawionych na poszukiwanie lądownika Philae, który gdzieś w tym rejonie odbił się od komety w listopadzie 2014 roku. Wraz z sondą Rosetta, kometa zmierza w zewnętrzne rejony Układu Słonecznego. Zapasy mocy na pokładzie sondy powoli się wyczerpują, dlatego misja Rosetta wkrótce zostanie zakończona wielkim finałem: sonda kontrolowanie uderzy w powierzchnię komety 30 września br. Źródło: ESA]]> 10775 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[KIC 8462852 – duża plama gwiazdowa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/08/kic-8462852-duza-plama-gwiazdowa/ Mon, 08 Aug 2016 20:25:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10778 Możliwe wyjaśnienie tranzytów KIC 8462852 - komety krążące wokół gwiazdy / Credits - NASA/JPL-Caltech Możliwe wyjaśnienie tranzytów KIC 8462852 - komety krążące wokół gwiazdy / Credits - NASA/JPL-Caltech[/caption] Wciąż daleko do rozwiązania zagadki zmian jasności KIC 8462852. Pojawiła się jednak jeszcze jedna możliwość: duża plama gwiazdowa. Wpołowie października 2015 roku świat obiegła informacja o “dziwnej” charakterystyce zmian jasności u gwiazdy KIC 8462852. Ich niezwykłość polega na nieregularności. Typowy tranzyt egzoplanety lub kilku egzoplanet wprowadza dość łatwo zauważalną regularność spadków jasności gwiazdy. Ta regularność ma związek z okresem orbitalnym egzoplanet. Ponadto spadki jasności podczas tranzytów trwają krótko, kilka lub kilkanaście godzin. Tymczasem w przypadku KIC 8462852 wykryto wiele nieregularnych spadków jasności. Te spadki jasności są duże, rzędu 15-20%, i trwają od 5 do nawet 80 dni. Są to bardzo zaskakujące parametry tranzytowe. Media na całym świecie podchwyciły temat. Spośród kilku możliwych wyjaśnień, takich jak duża i nieregularna chmura pyłu lub wielka ilość komet, informowano głównie o możliwości zaobserwowania potężnej struktury, zbudowanej przez zaawansowaną technologicznie cywilizację. Ta struktura, zwana sferą Dysona, w różnym stopniu pochłaniałaby światło od gwiazdy KIC 8462852, co powodowałoby nieregularną charakterystykę tranzytów. Wyjaśnienie, choć najmniej prawdopodobne, rozpalało wyobraźnię wielu ludzi na całym świecie. Instytut SETI przeprowadził nasłuch tej gwiazdy w dwóch różnych trybach, jednak nie wykryto żadnego sztucznego sygnału. Równolegle prowadzono badania przy pomocy innych obserwatoriów na różnych zakresach spektrum elektromagnetycznego. Przykładowo, dane z teleskopu Spitzer sugerują, że wokół tej gwiazdy krąży duża ilość pyłu i komet, jednak dane wciąż nie są wystarczające. Do innych potencjalnych wyjaśnień dziwnej charakterystyki tranzytów KIC 8462852 można zaliczyć m.in.: obecność chmury pyłu międzygwiezdnego, obecność kilku gazowych gigantów z rozległymi pierścieniami na różnych orbitach wokół tej gwiazdy, grupa przechwyconych planetoid od innej gwiazdy, nieznana wcześniej zmienność tej gwiazdy oraz oczywiście błędy pomiarowe lub w analizie danych. Najnowsza publikacja naukowa, autorstwa Benjamina Monteta i Joshua’y Simona z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics oraz Carnegie Institution of Washington, analizuje kilka z możliwych odpowiedzi na zagadkę KIC 8462852. Analiza powstała dzięki zebraniu danych ze wszystkich dostępnych obserwacji teleskopu Kepler z podstawowej misji tego kosmicznego obserwatorium. Okazuje się, że oprócz wymienionych powyżej głębokich zmian, podczas około tysiąca pierwszych dni misji Kepler jasność KIC 8462852 spadała miarowo z całkowitą wartością około 0,9%. Następnie w ciągu kolejnych 200 dni jasność spadła szybciej (ok 2%), po czym przez kolejne ok. 200 dni jasność pozostała na podobnym poziomie. Jest to zaskakująca zmiana jasności – żadna z kilkuset gwiazd porównania, w tym tego samego typu gwiazdowego, nie zanotowała takich zmian. Naukowcy w tej publikacji sprawdzili kilka możliwych wyjaśnień zmian jasności, takich jak błędy instrumentalne i pomiarowe, które zostały szybko odrzucone. Sprawdzono także możliwość, że przed KIC 8462852 przemieszcza się aktualnie chmura pyłu międzygwiezdnego, podobna do epsilon Aurigae. Nie jest to jednak proste wyjaśnienie, gdyż wymagałoby to dość skomplikowanego układu materii w interakcji z tą gwiazdą. Taki układ nie wydaje się być zbyt prawdopodobny. Co ciekawe, materia w formie dużej gromady komet, wydaje się także nie być prawdopodobna, gdyż nie wyjaśnia ona miarowego spadku jasności przez dużą część obserwacji z teleskopu Kepler. W pracy Monteta i Simona pojawiło się nowe potencjalne wyjaśnienie dziwnej charakterystyki zmian jasności KIC 8462852 – plama gwiazdowa, podobna do tych obserwowanych na Słońcu, ale obecnej w regionie polarnym gwiazdy,  znacznie stabilniejszej i o znacznie większych rozmiarach. Takiej plamy nie zarejestrowano jeszcze u konkretnego podtypu gwiazdy co KIC 8462852, ale zaobserwowano u dość podobnej, z tego samego typu. Według naukowców i ta hipoteza nie wydaje się być zbyt prawdopodobna, gdyż nie wyjaśnia głębokich zmian w charakterystyce KIC 8462852. KIC 8462852 z pewnością wymaga serii dalszych badań, które pozwolą m.in. na określenie, czy ruch tej gwiazdy nie jest zakłócany przez masywny krążący obiekt lub obiekty, takie jak gazowe giganty czy brązowe karły. Zdecydowanie potrzebne są dalsze stałe pomiary zmian jasności KIC 8462852. Potrzebne są także obserwacje tej gwiazdy na różnych zakresach spektrum elektromagnetycznego – przykładowo poczerwienienie KIC 8462852 może sugerować zwiększoną obecność pyłu. KIC 8462852 jest obecnie jedną z największych i zupełnie niespodziewanych zagadek współczesnej astronomii. Czy ta zagadka doczeka się rychłego rozwiązania? (Arxiv) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10778 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Curiosity: Mars nie był zwykłą bazaltową planetą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/09/curiosity-mars-nie-byl-zwykla-bazaltowa-planeta/ Tue, 09 Aug 2016 20:20:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10781 Źródło: NASA/JPL-Caltech Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Świętując cztery lata łazika Mars Science Laboratory na Czerwonej Planecie, profesor John Bridges, planetolog wspominał dzisiaj sukces misji i opowiadał co jeszcze przed naszym jedno-tonowym robotem napędzanym za pomocą generatora jądrowego. Łazik Curiosity wylądował na pyłowej powierzchni Marsa 6 sierpnia 2012 roku rozpoczynając swoją misję poszukiwania informacji pozwalających określić czy dawno temu na Marsie istniały warunki sprzyjające powstaniu życia. W marcu 2013 roku NASA poinformowała, że główny cel misji został osiągnięty po tym jak naukowcy odkryli dowody na występowanie tlenu, azotu, wodoru, siarki, fosforu i węgla - wszystkich pierwiastków niezbędnych do istnienia organizmów żywych. Teraz misja, której koniec planowano na rok obecny, została przedłużona na kolejne dwa lata. Prof. John Bridges z University of Leicester także pozostał członkiem zespołu naukowego misji. "To były wspaniałe cztery lata - od ekscytującego lądowania minęły 1421 marsjańskie dni, a łazik przemierzył 13,6 km. Dowiedzieliśmy się naprawdę dużo o Czerwonej Planecie. Dawna teoria, według której Mars był prostą bazaltową planetą, która doświadczyła kilku katastrofalnych powodzi została całkowicie odrzucona. Na powierzchni Marsa odkryliśmy niecki po dawnych jeziorach oraz bogatą w krzemionkę skorupę planety. Nasz laser - ChemCam - wykonał ponad 350 000 "strzałów" z których dane analizowane są do dzisiaj. Plutonowe źródło zasilania starczy nam jeszcze na wiele lat. Przez najbliższych kilka lat będziemy stopniowo wspinali się na górę Sharp. Jak na razie znajdujemy się u jej podnóża zwanego Murray Buttes." W ramach obchodów czterech lat łazika na Marsie NASA przedstawiła grę na smartfona, która pozwala użytkownikom sterowanie własnego MSL po powierzchni wirtualnego Marsa w poszukiwaniu wody. Aplikacja ma na celu zwiększanie popularności nauki - mówi Michelle Viotti z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Łazik Curiosity wylądował w Kraterze Gale na Marsie 6 sierpnia 2012 roku. Przypomnijmy sobie jak skomplikowana była sama procedura lądowania: https://www.youtube.com/watch?v=gwinFP8_qIM Źródło: NASA]]> 10781 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gwiezdne laboratorium w Strzelcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/10/gwiezdne-laboratorium-w-strzelcu/ Wed, 10 Aug 2016 10:00:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10784 Gromada otwarta Messier 18, Źródło: ESO/VST Gromada otwarta Messier 18, Źródło: ESO/VST[/caption] Niewielkie zagęszczenie jasnych, niebieskich gwiazd w górnym lewym rogu tego obszernego 615-megapikselowego zdjęcia stanowi idealne obserwatorium kosmiczne do badania życia i śmierci gwiazd. Owa gromada gwiazd znana jako Messier 18 zawiera gwiazdy, które powstały z tego samego masywnego obłoku pyłu i gazu. Powyższe zdjęcie, na którym widoczne są także czerwone obłoki świecącego wodoru i ciemne włókna pyłowe zostało wykonane za pomocą teleskopu VST (VLT Survey Telescope) znajdującego się w Obserwatorium Paranal w Chile. Messier 18 została odkryta i skatalogowana przez Charlesa Messiera w 1764 roku - na cześć którego nazwano katalog - podczas jego poszukiwań obiektów kometarnych. Gromada znajduje się w Drodze Mlecznej w odległości około 4600 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Strzelca i składa się z wielu bliźniaczych gwiazd luźno związanych w grupę zwaną gromadą otwartą. [caption id="attachment_10786" align="aligncenter" width="796"]Gromada otwarta Messier 18 w Strzelcu. Gromada otwarta Messier 18 w Strzelcu.[/caption] W samej Drodze Mlecznej istnie około 1000 gromad otwartych o szerokim spektrum właściwości takich jak rozmiar czy wiek. Tego typu gromady informują astronomów w jaki sposób gwiazdy powstają, ewoluują i umierają. Najcenniejszą cechą tych gromad jest fakt, że wszystkie gwiazdy powstają z tej samej materii. Biały i niebieski kolor gwiazd w Messier 18 oznacza, że gwiazdy tworzące gromadę są bardzo młode - ich wiek szacuje się na ok. 30 milionów lat.  Z racji tego, że wszystkie są bliźniaczkami, wszelkie różnice między nimi spowodowane są różnymi masami, a nie odległością od Ziemi czy składem chemicznym materii z której powstały. Dzięki temu są one bardzo pożyteczne w precyzowaniu teorii formowania i ewolucji gwiazd. [caption id="attachment_10787" align="aligncenter" width="1024"]Rzut oka na bezpośrednie otoczenie gromady otwartej Messier 18 Rzut oka na bezpośrednie otoczenie gromady otwartej Messier 18[/caption] Astronomowie wiedzą teraz, że większość gwiazd powstaje w grupach, z ogromnych obłoków gazowych, które ulegają kolapsowi pod wpływe grawitacji. Obłok pozostałego gazu i pyłu - obłok molekularny - który często otacza nowe gwiazdy jest często wywiewany przez silne wiatry gwiezdne, osłabiając oddziaływanie grawitacyjne między gwiazdami. Z czasem, luźno związane ze sobą gwiezdne bliźnięta - takie jak te na powyższym zdjęciu - zaczynają podążać własnymi ścieżkami, gdy interakcje z innymi sąsiednimi gwiazdami lub masywnymi obłokami gazu wyrzucają lub przyciągają je do siebie. Najbliższa nam gwiazda, Słońce, też kiedyś należała do gromady bardzo podobnej do Messier 18, lecz z czasem członkowie tej gromady rozeszli się po całej Drodze Mlecznej. Ciemne pasma przemykające przez powyższe zdjęcie to ciemne włókna pyłu kosmicznego blokującego światło od odległych gwiazd. Kontrastujące z nimi delikatne, czerwonawe obłoki wijące się między nimi złożone są ze zjonizowanego wodoru. Gaz ten świeci ponieważ młode, ekstremalnie gorące gwiazdy takie jak te emitują intensywne promieniowanie ultrafioletowe, które odziera otaczający je gaz z elektronów i powoduje powstawanie delikatnej poświaty takiej jak na zdjęciu powyżej.  Przy sprzyjających warunkach takie obłoki też kiedyś mogą ulec kolapsowi i dostarczyć Drodze Mlecznej kolejnej gromadki gwiazd. Olbrzymie zdjęcie o rozmiarach 30 577 x 20 108 pikseli wykonane zostało za pomocą kamery OmegaCAM zainstalowanej na teleskopie VST (VLT Survey Telescope) w Obserwatorium Paranal w Chile. Źródło: ESO]]> 10784 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Publikacja nagrania z lotu RosettaStrato]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/10/publikacja-nagrania-z-lotu-rosettastrato/ Wed, 10 Aug 2016 12:43:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10790 Kadr z misji #RosettaStrato / Credits - Blue Dot Solutions Kadr z misji #RosettaStrato / Credits - Blue Dot Solutions[/caption] Firma Design & Data GmbH opublikowała nagranie z misji stratosferycznej RosettaStrato, której lot odbył się 17 marca w Polsce. Celem misji Rosetta Strato było wyniesienie maskotki balonem oraz wykonanie nagrań oraz zdjęć na tle krzywizny Ziemi. Przez parę miesięcy inżynierowie z Blue Dot Solutions pracowali nad specjalną konstrukcją, która pozwoliła wynieść maskotkę na wysokość 30 kilometrów. Stabilizowane zostały między innymi panele słoneczne maskotki. Obraz Rosetty oraz balonu stratosferycznego nagrywany był z kilku kamer umiejscowionych pod różnymi kątem. Maskotka przedstawia bohaterów kreskówki, które zostały wykonane dla Europejskiej Agencji Kosmicznej w ramach kampanii informacyjnej o misji Rosetta i Philae. Została ona wyniesiona na balonie 1600 gram wypełnionym 9.1 metrami sześciennymi helu. Start nastąpił 17 marca 2016 roku o godzinie 10:40 CET z Gniezna przy sprzyjających warunkach pogodowych. Wykonano zostały nagrania audiowizualne z lotu maskotki do stratosfery, aż na wysokość około 30 kilometrów. Lądowanie nastąpiło o godzinie 12:20 CET, około 50 km na południowy zachód od Gniezna. Jak wyglądał lot maskotki sondy Rosetta do stratosfery? Poniższe nagranie prezentuje najważniejsze chwile lotu: start, wznoszenie, rozerwanie balonu oraz lądowanie na drzewie. Po locie maskotka została wysłana do Niemiec, do siedziby firmy Design & Data. https://www.youtube.com/watch?v=P05f2wQYGf4 Design & Data GmbH to firma która dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) wykonała serię animacji dotyczących misji sondy Rosetta i lądownika Philae. Te filmy cieszą się dużym zainteresowaniem wśród różnych widzów, także wśród młodszej widowni, dla której dotychczas ESA stworzyła dość mało materiałów informacyjnych. https://www.youtube.com/watch?v=lxdDx8frN_Y (D&D, BDS) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10790 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Cassini: chmury Saturna w podczerwieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/11/cassini-chmury-saturna-w-podczerwieni/ Thu, 11 Aug 2016 06:21:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10793 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute/Kevin M. Gill Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute/Kevin M. Gill[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini przedstawia chmury na północnej półkuli Saturna. Zdjęcie zostało wykonane przez entuzjastę fotografii kosmicznej Kevina M. Gilla, który jest także inżynierem w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Zdjęcie zostało złożone przy wykorzystaniu zdjęć wykonanych kamerą szerokokątową 20 lipca 2016 roku w filtrach czułych w podczerwieni (dł. fali 750, 727 i 619 nm). Filtry tego typu, czułe na absorpcję i rozpraszanie światła słonecznego przez metan znajdujący się w atmosferze Saturna, wykorzystywane są w ramach misji Cassini do badania struktury i głębokości chmur w atmosferze planety. Misja Cassini-Huygens to efekt współpracy między NASA, ESA i Włoską Agencją Kosmiczną. Jet Propulsion Laboratory, oddział California Institute of Technology w Pasadenie zarządza misją dla Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Sonda Cassini i zainstalowane na niej dwie kamery zostały zaprojektowane i zbudowane w JPL. Centrum obróbki zdjęć znajduje się natomiast w Space Science Institute w Boulder, Kolorado. Źródło: NASA]]> 10793 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Żarłoczna pchła w rodzinie galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/11/zarloczna-pchla-w-rodzinie-galaktyk/ Thu, 11 Aug 2016 08:09:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10797 Powyższe zdjęcie w zakresie widzialnym wykonane za pomocą LBT przedstawia galaktykę karłowatą DDO 68, która leży w stosunkowo pustym regionie przestrzeni 39 milionów lat świetlnych od Ziemi, oraz jedną z jej towarzyszek - DDO 68 C. Pasek skali przedstawia odległość 3,6 kpc (niemal 12 000 lat świetlnych). Źródło: Francesca Annibali/INAF Powyższe zdjęcie w zakresie widzialnym wykonane za pomocą LBT przedstawia galaktykę karłowatą DDO 68, która leży w stosunkowo pustym regionie przestrzeni 39 milionów lat świetlnych od Ziemi, oraz jedną z jej towarzyszek - DDO 68 C. Pasek skali przedstawia odległość 3,6 kpc (niemal 12 000 lat świetlnych). Źródło: Francesca Annibali/INAF[/caption] Nawet karłowata galaktyka o bardzo niskiej masie jest zdolna akreować jeszcze mniejsze galaktyki znajdujące się w jej pobliżu - twierdzi międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Francescę Annibali z INAF (Italian National Institute for Astrophysics). Powyższe wyniki uzyskano dzięki obserwacjom obszaru otaczającego galaktykę karłowatą DDO 68, której masa wynosi zaledwie 100 milionów mas Słońca, zaledwie jedną tysięczną część masy Drogi Mlecznej. Modele teoretyczne przewidują hierarchiczne procesy formowania galaktyk, w których galaktyki powstają wskutek łączenia się mniejszych obiektów. Jednak jak dotąd bezpośrednie dowody obserwacyjne potwierdzające te przewidywania dostępne były jedynie w przypadku masywnych galaktyk i ich mniejszych galaktycznych towarzyszy. W ramach nowych badań Annibali i jej współpracownicy wykorzystali czułość i duże pole widzenia Wielkiego Teleskopu Lornetkowego (LBT, Large Binocular Telescope) znajdującego się na Mt. Graham w południowo-wschodniej Arizonie. Zespół badaczy odkrył, że DDO 68, galaktyka karłowata znajdująca się w odizolowanym regionie przestrzeni w rzeczywistości otoczona jest przez kilka mniejszych galaktyk satelitarnych, które aktywniej akreuje. "W pewien sposób to co zobaczyliśmy przypomina nam cytat z Jonathana Swifta," mówi Annibali:
    Pewien naturalista wielki orzekł, że pchła ma swoje pchełki na nich jeszcze mniejsza pchełka gości i tak do nieskończoności...
    Okazuje się, że nawet najmniejsze galaktyki karmią się swoimi jeszcze mniejszymi towarzyszami, stąd powyższy cytat w tytule naszego artykułu." [caption id="attachment_10798" align="aligncenter" width="1017"]Zbliżenie na DDO 68. Źródło: Francesca Annibali/INAF Zbliżenie na DDO 68. Źródło: Francesca Annibali/INAF[/caption] DDO 68 to jedna z trzech znanych najmniej wyewoluowanych galaktyk spośród tych, w których wciąż powstają gwiazdy, charakteryzująca się składem chemicznym podobnym do przewidywań Wielkiego Wybuchu. Naukowcy wiedzieli już, że jej wyjątkowo nieregularna morfologia - z długim ogonem pełnym gwiazd i gazu - może być skutkiem oddziaływań pływowych z innymi obiektami. Przez przypadek zauważono prawdopodobnego kandydata - najprawdopodobniej inną małą galaktykę lub obłok gazowy - w stosunkowo dużej odległości od DDO 68. "Gdy przeanalizowaliśmy nasze zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryliśmy protuberancję głównego kształtu DDO 68," mówi Francesca Annibali, badaczka z INAF w Bolonii. "Stwierdziliśmy, że tylko LBT ze swoimi dwoma lustrami głównymi o średnicy 8,4 metra każde będzie zdolne i będzie miało pole widzenia wystarczająco duże aby potwierdzić lub zaprzeczyć obecności strumienia i innych akreowanych satelitów." Zdjęcia z LBT pozwoliły stwierdzić, że DDO 68 posiada niewielki strumień gazu oprócz dobrze znanego długiego ogona, a wokół niej krąży kilka innych galaktyk satelitarnych złożonych z gwiazd i gazu. Owe galaktyki z czasem połączą się z DDO 68. Zarówno strumień jak i galaktyki satelitarne charakteryzują się masą ok. 100 000 mas Słońca - podobną lub mniejszą niż masy ultra-słabych galaktyk satelitarnych krążących wokół Drogi Mlecznej. "Nasi koledzy, Luca Ciotti i Carlo Nipoti z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Bolonii stworzyli numeryczne modele dynamiczne układu DDO 68 odtwarzające obserwowaną konfigurację 'pchły z mniejszymi pchełkami'", mówi Annibali. "To pierwszy dowód strumienia gwiazd wokół odizolowanej galaktyki karłowatej o masie zaledwie 100 milionów mas Słońca,  a jednocześnie obserwacyjny dowód na hierarchiczne procesy formowania galaktyk także w mniejszej skali." [caption id="attachment_10799" align="aligncenter" width="471"]Powyższe zdjęcie wykonane w zakresie widzialnym przedstawia budowę galaktyki karłowatej. Źródło: Francesca Annibali/INAF Powyższe zdjęcie wykonane w zakresie widzialnym przedstawia budowę galaktyki karłowatej. Źródło: Francesca Annibali/INAF[/caption] "Innymi słowy, nie tylko masywne obiekty mogą pożerać mniejsze leżące w ich otoczeniu. Taki sam apetyt może charakteryzować także mniejsze obiekty," mówi Monica Tosi, astronom z INAF i członek zespołu kierowanego przez Annibali. Galaktyki karłowate aktywnie tworzące gwiazdy są niezwykle istotne dla naukowców pozwalając im zrozumieć formowanie i ewolucję galaktyk. Spośród nich szczególnie ciekawe są galaktyki ekstremalnie ubogie w metale, takie jak DDO 68, ponieważ pomimo faktu formowania gwiazd od miliardów lat, nie są w stanie utrzymać pierwiastków chemicznych wyprodukowanych w procesach fuzji jądrowej zachodzących we wnętrzach gwiazd. Najprawdopodobniej owe metale zostały wywiane do ośrodka międzygalaktycznego przez wiatry galaktyczne spowodowane eksplozjami supernowych. "To naprawdę interesujące, że system, którego potencjał grawitacyjny jest za niski aby utrzymać materię wyrzuconą w eksplozji supernowych jest w stanie przyciągać i akreować mniejsze galaktyki," mówi Tosi. Źródło: LBT]]>
    10797 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Cassini odkrywa zalane kaniony na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/11/cassini-odkrywa-zalane-kaniony-na-tytanie/ Thu, 11 Aug 2016 09:12:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10802 cassinifinds Sonda Cassini odkryła głębokie kaniony o stromych ścianach na Tytanie - jednym z księżyców Saturna - zalane ciekłymi węglowodorami. Odkrycie to stanowi pierwszy bezpośredni dowód istnienia wypełnionych cieczą kanałów na Tytanie oraz pierwsze obserwacje kanionów o głębokości rzędu kilkuset metrów. Nowy artykuł opublikowany w periodyku Geophysical Research Letters opisuje w jaki sposób naukowcy przeanalizowali dane z sondy Cassini zebrane podczas bliskiego przelotu sondy w pobliżu Tytana w maju 2013 roku. Podczas przelotu, radar zainstalowany na pokładzie sondy skupił się na badaniu kanałów wypływających z dużego, północnego morza Ligeia Mare. Obserwacje pozwoliły odkryć, że kanały - w szczególności, sieć kanałów Vid Flumina - to wąskie kaniony o szerokości niecałego kilometra o zboczach nachylonych ponad 40 stopni. Co więcej, owe kaniony są całkiem głębokie - od 240 do 570 metrów. Rozgałęziające się kanały na zdjęciach radarowych są bardzo ciemne, tak jak bogate w metan morza na powierzchni Tytana. To wskazuje, że kanały także mogą być wypełnione cieczą, jednak bezpośrednie potwierdzenie tego faktu nie było wykonywane aż do teraz. Wcześniej nie było jasne czy ciemna materia była cieczą czy tylko nasączonymi osadami - które w temperaturach panujących na Tytanie byłyby lodem, a nie skałą. Radar na pokładzie sondy Cassini często wykorzystywany jest do wykonywania zdjęć umożliwiając zajrzenie pod gęste chmury otaczające Tytana i dostrzeżenie szczegółów jego powierzchni. Jednak podczas tego przelotu radar został użyty w roli wysokościomierza wysyłając sygnały radiowe do powierzchni księżyca w celu zmierzenia wysokości  obiektów na jego powierzchni. Po połączeniu danych z tego przelotu ze zdjęciami wykonanymi wcześniej naukowcy mogli dokonać swojego odkrycia. Kluczem do zrozumienia natury kanałów był sposób w jaki sygnał radarowy odbijał się od ich dna. Radar obserwował błysk wskazujący na ekstremalnie gładką powierzchnię taką jak powierzchnia mórz węglowodorowych. Zmierzenie czasu od wysłania sygnału z sondy, do jego odbicia od dna kaniony pozwoliło na bezpośrednie zmierzenie jego głębokości. Obecność tak głębokich rowów na powierzchni wskazuje, że niezależnie od procesu odpowiedzialnego za ich powstanie, był to proces długotrwały lub prowadził do erozji dużo szybciej niż na innych obszarach powierzchni Tytana. Badacze zaproponowali scenariusze uwzględniające wyniesienie terenu oraz zmiany poziomu mórz, lub ich połączenie. "Całkiem możliwe, że połączenie tych procesów przyczyniło się do powstania głębokich kanionów, jednak jak na razie nie wiemy w jakim stopniu każdy z nich się do tego przyczynił," mówi Valerio Poggiali z Uniwersytetu Rzymskiego i członek zespołu radarowego sondy Cassini. Na Ziemi przykłady obu procesów prowadzących do powstawania kanionów można znaleźć wzdłuż rzeki Kolorado. "Ziemia jest ciepła i skalista, pełna rzek wypełnionych wodą. Tytan jest zimny i lodowy, a w jego rzekach płynie metan. A mimo to na obu tych globach znajdujemy podobne formacje geologiczne," mówi Alex Hayes, członek zespołu radarowego sondy Cassini z Uniwersytetu Cornell. Źródło: JPL/NASA]]> 10802 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemniczy obiekt na dziwnej orbicie za orbitą Neptuna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/11/tajemniczy-obiekt-na-dziwnej-orbicie-za-orbita-neptuna/ Thu, 11 Aug 2016 13:30:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10805 Baaaardzo daleko od Ziemi - naprawdę nie wiemy co się tam dzieje. Źródło: ESO/L. Calcada/Nick Risinger Baaaardzo daleko od Ziemi - naprawdę nie wiemy co się tam dzieje. Źródło: ESO/L. Calcada/Nick Risinger[/caption] "Mam nadzieję, że wszyscy zapieli pasy bezpieczeństwa, ponieważ zewnętrzna część Układu Słonecznego właśnie okazała się dużo dziwniejsza niż myśleliśmy." - napisała w poniedziałek na Twitterze Michele Bannister, astronomka z Queens University w Belfaście. Pisząc to Michele miała na myśli odkrycie nowego TNO czyli obiektu trans-neptunowego w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego. Obiekt ten jest 160 000 razy słabszy od Neptuna co oznacza, że ów lodowy obiekt może mieć średnicą mniejszą niż 200 kilometrów. Aktualnie TNO znajduje się ponad płaszczyzną Układu Słonecznego, i z każdym dniem wspina się co raz wyżej - to jedna z nietypowych cech tego obiektu. Nowo odkryty TNO krąży wokół Słońca w płaszczyźnie nachylonej o 110 stopni do płaszczyzny Układu Słonecznego. Co więcej, obiekt porusza się wokół Słońca przeciwnie do kierunku, w którym porusza się większość obiektów Układu Słonecznego. Z tego też powodu zespół, który odkrył ten obiekt nazwał go "Niku" - to chiński przymiotnik oznaczający "buntowniczy". Aby uświadomić sobie jak bardzo buntowniczy jest to obiekt, należy pamiętać, że jednorodna płaszczyzna jest niejako sygnaturą układu planetarnego, wszak obłok gazu z którego powstaje gwiazda tworzy wokół niej płaski dysk pyłu i gazu. "Moment pędu zmusza wszystkie obiekty do podróżowania w ten sam sposób," mówi Bannister. Oznacza to, że każdy obiekt, który nie krąży w płaszczyźnie Układu Słonecznego lub w kierunku poruszania się wszystkich innych obiektów, musiał być wytrącony z tej równowagi przez coś innego. "Może to oznaczać, że w zewnętrznych ostępach Układu Słonecznego dzieje się znacznie więcej niż nam się wydaje," mówi Matthew Holman z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics, jeden z członków zespołu, który odkrył Niku za pomocą Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System 1 Survey (Pan-STARRS 1) na Haleakala, Maui. I to właśnie te niewiadome ekscytują astronomów. "Za każdym razem jak zauważymy coś czego nie potrafimy wytłumaczyć w zewnętrznej części Układu Słonecznego jest to dla nas niesamowite przeżycie, bowiem oznacza to poniekąd, że wkrótce odkryjemy coś nowego," mówi Konstantyn Batygin z Caltech. Już on powinien coś o tym wiedzieć - Batygin jest jednym z dwóch astronomów, którzy na początku tego roku ogłosili odkrycie obecności innej grupy obiektów poruszającej się po silnie nachylonej orbicie, co według nich wskazywało na obecność dużej, nieodkrytej dotąd planety o masie nawet 10 mas Ziemi w dalszych rejonach Układu Słonecznego, tzw. Planety9. Po dokładniejszej analizie okazało się, że nowy TNO wydaje się być elementem innej grupy obiektów krążących po silnie nachylonej orbicie - dlatego też zespół Holmana zbadał czy za orbitę tej grupy także może odpowiadać oddziaływanie grawitacyjne ze strony Planety9. Okazuje się jednak, że Niku znajduje się za blisko środka Układu Słonecznego, aby znajdować się w sferze wpływu Planety9 - musi zatem istnieć inne wytłumaczenie. Zespół próbował także sprawdzić czy nieodkryta planeta karłowata podobna do Plutona może stanowić rozwiązanie tajemnicy tego obiektu, jednak nie udało się odpowiedzieć na to pytanie. "Jak na razie nie znamy odpowiedzi," mówi Holman. Bannister cieszy się z takiego rozwoju sytuacji. "To wspaniałe, że ten obiekt jest tak tajemniczy. Z niecierpliwością czekam na wyniki badań prowadzonych przez teoretyków." Batygin z kolei na razie powstrzymuje się od ekscytacji: "Autorzy artykułu zaznaczyli, że na razie mają jedynie wskazówki. Jeżeli one rozwiną się w pełną teorię - to będzie fantastyczne odkrycie." Źródło: New Scientist Dzięki za info o artykule Chris ;-)]]> 10805 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie wyląduje lądownik Schiaparelli?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/12/gdzie-wyladuje-ladownik-schiaparelli/ Fri, 12 Aug 2016 07:02:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10808 Meridiani Planum z elipsą lądowania Schiaparelli. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin,  CC BY-SA 3.0 IGO Meridiani Planum z elipsą lądowania Schiaparelli. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin, CC BY-SA 3.0 IGO[/caption] Schiaparelli to tzw. demonstrator technologii wejścia w atmosferę, opadania i lądowania wysłany na Marsa w ramach misji ExoMars 2016 realizowanej wspólnie przez Europejską Agencję Kosmiczną i Roskosmos. Schiaparelli  kieruje się w stronę równiny Meridiani Planum, gdzie wyląduje w październiku tego roku. Powyższa mozaika stworzona została ze zdjęć wykonanych przez orbiter Mars Express. Elipsa lądowania mierząca 100 x 15 kilometrów znajduje się w pobliżu marsjańskiego równika, na wyżynnych obszarach południowej półkuli Marsa. Obszar ten został wybrany ze względu na stosunkowo gładką powierzchnię. https://www.youtube.com/watch?v=3lc2homTHaY Łazik Opportunity (NASA) także wylądował w tej elipsie w pobliżu krateru Endurance na Meridiani Planum w 2004 roku, a od pięciu lat bada krater Endeavour (o średnicy 22 km). Krater Endeavour leży tuż za południowo-wschodnią granicą elipsy lądowania Schiaparelliego. Region ten został także dobrze zbadany z orbity, dzięki czemu wiemy, że znajdują się w nim osady oraz siarczany, które najprawdopodobniej powstały w obecności wody. Obszar charakteryzuje się także kanałami wyżłobionymi przez wodę - widać je szczególnie w południowej części zdjęcia. Choć głównym zadaniem lądownika Schiaparelli  jest zademonstrowanie technologii niezbędnych do bezpiecznego lądowania na Marsie, niewielki zestaw instrumentów naukowych na pokładzie lądownika zmierzy prędkość wiatru, wilgotność, ciśnienie i temperaturę w miejscu lądowania. Oprócz tego lądownik wykona pierwsze pomiary pola elektrycznego na powierzchni Marsa, które w połączeniu z pomiarami stężenia pyłu w atmosferze pozwolą określić rolę sił elektrycznych w unoszeniu pyłu i powstawaniu burz pyłowych. Schiaparelli podróżuje na Marsa na pokładzie orbitera TGO (Trace Gas Orbiter). Sonda została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Proton z kosmodromu Bajkonur 14 marca br. i doleci do Marsa 19 października br. [caption id="attachment_10810" align="aligncenter" width="856"]Meridiani Planum. Źródło: NASA MGS MOLA Science Team Meridiani Planum. Źródło: NASA MGS MOLA Science Team[/caption] Schiaparelli oddzieli się od Trace Gas Orbiter 16 października, a trzy dni później wyląduje na powierzchni Marsa. Sonda Mars Express, która znajduje się na orbicie wokół Czerwonej Planety od 2003 roku, to tylko jeden z całej floty orbiterów, które będą przekazywały dane z Schiaparelliego podczas jego krótkiej misji na powierzchni. Zdjęcia wykonane za pomocą kamery Mars Express High Resolution Stereo Camera w dniach 23, 26 i 29 sierpnia 2005 roku oraz 1 sierpnia 2010 roku wykorzystane zostały do stworzenia kolorowej mozaiki przedstawionej powyżej. Źródło: ESA]]> 10808 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowe badania wskazują, że kiedyś na Wenus mógł istnieć ocean]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/12/nowe-badania-wskazuja-ze-kiedys-na-wenus-mogl-istniec-ocean/ Fri, 12 Aug 2016 15:47:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10812 Obserwacje wskazują, że na powierzchni Wenus kiedyś mógł istnieć ocean ciekłej wody.  Źródło: NASA Obserwacje wskazują, że na powierzchni Wenus kiedyś mógł istnieć ocean ciekłej wody. Źródło: NASA[/caption] Wenus mogła posiadać płytki ocean ciekłej wody i temperatury pozwalające na powstanie życia na powierzchni przez nawet pierwsze 2 miliardy lat swojej historii - sugerują modele komputerowe dawnego klimatu planety stworzone przez naukowców z NASA Goddard Institute for Space Studies (GISS) w Nowym Jorku. Odkrycie opublikowane w tym tygodniu w periodyku Geophysical Research Letters opiera się na modelu podobnym do tego, który przewiduje długofalowe zmiany klimatu na Ziemi. "Wiele narzędzi, które używamy do modelowania zmian klimatu na Ziemi może być zastosowanych do badania klimatu innych planet, zarówno obecnego jak i w przeszłości," mówi Michael Way, badacz z GISS oraz główny autor artykułu. "Nasze badania wskazują, że dawna Wenus zupełnie nie przypominała dzisiejszej." Wenus aktualnie to prawdziwie piekielna planeta Ciśnienie atmosferyczne na powierzchni jest niemal 93 razy większe od tego na Ziemi. W atmosferze składającej się głównie z dwutlenku węgla praktycznie nie ma pary wodnej. Temperatura na powierzchni sięga 462 stopni Celsjusza. Naukowcy od dawna uważali, że Wenus powstała z mniej więcej tej samej materii co Ziemia, jednak podążyła zupełnie inną ścieżką ewolucyjną. Pomiary wykonane w ramach misji Pioneer w latach osiemdziesiątych po raz pierwszy zasugerowały, że na Wenus kiedyś mógł istnieć ocean. Niemniej jednak z uwagi na fakt, że Wenus znajduje się znacznie bliżej Słońca niż Ziemia, planeta otrzymuje dużo więcej promieniowania słonecznego. Dlatego też istniejący dawno temu ocean wyparował, cząsteczki pary wodnej zostały rozbite przez promieniowanie ultrafioletowe i wodór stopniowo uciekł w przestrzeń międzyplanetarną. Z uwagi na brak wody na powierzchni, dwutlenek węgla stopniowo wypełnił atmosferę prowadząc do  silnego efektu cieplarnianego, który odpowiada za obecne warunki na powierzchni planety. Wcześniejsze badania wykazały, że tempo rotacji planety wokół własnej osi wpływa na przyjazność klimatu dla życia. Dzień na Wenus trwa 117 dni ziemskich. Do niedawna uważano, że gęsta atmosfera jaką obserwujemy współcześnie na Wenus niezbędna była do spowolnienia tempa rotacji planety. Jednak nowsze badania wskazują, że cienka atmosfera, taka z jaką mamy do czynienia na Ziemi może prowadzić do takich samych skutków. Oznacza to, że dawna Wenus z atmosferą podobną do tej jaką mamy dzisiaj na Ziemi także mogła charakteryzować się takim samym tempem rotacji. Kolejnym czynnikiem mającym istotny wpływ na klimat planety jest topografia. Zespół badaczy z GISS spekuluje, że dawna Wenus miała więcej suchych lądów niż Ziemia, szczególnie w rejonach tropikalnych. To ogranicza ilość wody odparowywanej z oceanów, a w wyniku, efekt cieplarniany spowodowany przez parę wodną.  Tego typu powierzchnia wydaje się idealną do powstania życia na planecie; wydaje się, że na powierzchni było wystarczająco dużo wody, aby życie na niej powstawało bardzo obficie, a jednocześnie suchych lądów było na tyle dużo, że planeta nie była bardzo wrażliwa na zmiany ilości promieniowania emitowanego przez Słońce. Way wraz ze swoimi współpracownikami z GISS stworzył symulację warunków na wczesnej Wenus otoczonej atmosferą podobną do ziemskiej, gdzie dzień trwa tyle samo co współcześnie na Wenus, z płytkim oceanem zgodnym z danymi przesłanymi na Ziemię przez sondę Pioneer. Badacze następnie dodali informacje dotyczące topografii Wenus zebrane radarowo w ramach misji Magellan w latach dziewięćdziesiątych, i wypełnili niziny wodą, pozostawiając wyżyny ponad poziomem morza. W ramach badań uwzględniono także wcześniejsze etapy życia Słońca, które 3 miliardy lat temu świeciło 30 procent słabiej. Po uwzględnieniu tych wszystkich czynników okazało się, że Wenus wciąż otrzymywała około 40 procent więcej promieniowania niż Ziemia dzisiaj. "W ramach symulacji przeprowadzonej przez GISS, niskie tempo rotacji Wenus sprawia, że jednorazowo dzień na Wenus trwa ponad dwa miesiące," mówi Anthony Del Genio, współautor artykułu i badacz z GISS. "Podczas takiego dnia powierzchnia się ogrzewa i powoduje opady deszczu, które tworzą grubą warstwę chmur, która działa niczym tarcza chroniąca powierzchnię przed silnym ogrzewaniem przez Słońce. Wynikiem są średnie temperatury na powierzchni o kilka stopni niższe niż aktualnie na Ziemi." Badania przeprowadzono w ramach programu Planetary Science Atrobiology realizowanego w ramach Nexus for Explanet System Science (NExSS), którego celem jest intensyfikacja poszukiwań życia na innych planetach lub egzoplanetach. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 10812 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wiele hałasu o nic: astronomowie badają wszechświat badając pustkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/13/wiele-halasu-o-nic-astronomowie-badaja-wszechswiat-badajac-pustke/ Sat, 13 Aug 2016 06:44:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10817 Symulacja wielkoskalowej struktury Wszechświata ujawnia nam kosmiczną sieć galaktyk i rozległe, puste obszary między nimi zwane pustkami. Źródło: Nico Hamaus, Universtats-Sternwarte, Monachium Symulacja wielkoskalowej struktury Wszechświata ujawnia nam kosmiczną sieć galaktyk i rozległe, puste obszary między nimi zwane pustkami. Źródło: Nico Hamaus, Universtats-Sternwarte, Monachium[/caption] Badacze poszukujący nowych sposobów badania natury grawitacji i ciemnej energii we Wszechświecie przyjęli nową metodologię: zaczęli zwracać uwagę na to czego tam nie ma. W artykule, który zostanie opublikowany w najnowszym numerze periodyku  Physical Review Letters międzynarodowy zespół astronomów donosi, że udało mu się osiągnąć czterokrotnie lepszą precyzję pomiarów rozkładu materii we Wszechświecie poprzez badanie pustych przestrzeni we Wszechświecie. Paul Sutter, jeden z autorów opracowania i badacz z Ohio State University mówi, że nowe pomiary mogą pomóc astronomom dokładniej przetestować ogólną teorię względności Einsteina. Sutter porównał nową technikę do "badania sera szwajcarskiego przez badanie jego dziur." "Pustki są puste. Więc pewnie są nudne, prawda? Galaktyki są niczym miasta rozmieszczone po całym wszechświecie, pełne światła i charakteryzujące się dużą aktywnością, natomiast pustki to dziesiątki kilometrów cichych lasów, pól i łąk między miastami," tłumaczy Sutter. "My natomiast poszukujemy dowodów na błędy ogólnej teorii względności. Okazuje się, że aktywność galaktyk sprawia, że bardzo trudno dojrzeć niewielkie odchylenia. Dużo łatwiej zauważyć takie efekty w pustkach - tak samo jak łatwiej jest dojrzeć świetlik nad ciemnym polem kukurydzy niż w centrum Nowego Jorku." https://www.youtube.com/watch?v=Ou3OFUvdrUs Pustki są puste tylko w tym sensie, że nie ma w nich normalnej materii. W rzeczywistości są one pełne niewidocznej ciemnej energii, która odpowiada za przyspieszanie rozszerzania się Wszechświata. Choć ogólna teoria względności Einsteina w dużej mierze tłumaczy grawitację we Wszechświecie, sam Einstein nie wiedział o istnieniu ciemnej energii. Dlatego też astronomowie aktualnie sprawdzają czy ogólna teoria względności prawidłowo opisuje wszechświat zdominowany przez ciemną energię. Sutter wraz ze współpracownikami z Niemiec, Francji i Włoch porównał komputerowe symulacje pustych przestrzeni z danymi obserwacyjnymi zebranymi w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Analiza statystyczna ujawniła czterokrotny wzrost precyzji ich modelów gęstości materii. Naukowcy poszukiwali niewielkich odchyleń w zachowaniu pustek, które stałyby w sprzeczności z ogólną teorią względności - jednak żadnych nie udało się zaobserwować.  Analiza i modele są publicznie dostępne online, a naukowcy mają nadzieję, że inni także wykorzystają je do dalszych prac. Źródło: OSU]]> 10817 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Bezpośrednie obrazowanie pasa planetozymali wokół HR8799]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/15/bezposrednie-obrazowanie-pasa-planetezymali-wokol-hr8799/ Mon, 15 Aug 2016 15:11:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10822 resolvingthe Planety mają swój początek w pyłowym dysku materii otaczającym gwiazdę, która dopiero co zaczęła świecić. Według większości modeli pył w takim dysku zaczyna się ze sobą sklejać do momentu, w którym poszczególne zagęszczenia są wystarczająco masywne, aby przyciągać inne zagęszczenia grawitacyjnie. Astronomowie uważają, że proces formowania się planet i rozpraszania dysku trwa około 10 milionów lat. Jednak wielu informacji wciąż nie znamy: chociażby tendencji pyłu do niesklejania się czy prawdopodobieństwa tego, że zderzające się ze sobą zagęszczenia ulegają zniszczeniu zamiast aglomeracji. Najnowsze odkrycia egzoplanet zaczęły stopniowo nachodzić na badania dysków protoplanetarnych i pozwalać astronomom na badanie rozwoju i ewolucji układów planet wokół młodych gwiazd i ich interakcji z dyskami. Bezpośrednie obrazowanie dysków pyłowych było dotąd bardzo ograniczone i głównie pozwalało na badania obszarów dysków w zewnętrznych strefach układów planetarnych - podobnych do Pasa Kuipera w naszym układzie planetarnym. Jednocześnie, znaczna większość egzoplanet dotąd odkrytych i zbadanych znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy, czasami znacznie bliżej niż Merkury od Słońca. mainimage_Exoplanets_by_Keck Gwiazda HR8799 jest jak na razie jedyną gwiazdą, wokół której metodą obrazowania bezpośredniego udało się odkryć kilka planet. O istnieniu dysku wokół tej gwiazdy naukowcy wiedzą od kilkudziesięciu lat. Według modeli dysk posiada trzy strefy: wewnętrzny analog pasa planetoid, pas planetezymali w odległości 100-430 AU od gwiazdy, oraz obszar halo rozciągający się do 1500 AU. Denis Barkats, astronom z CfA wraz ze współpracownikami wykorzystał sieć ALMA do wykonania zdjęcia dysku wokół HR8799 w skali do 32 AU, co umożliwiło zbadanie wewnętrznych stref dysku. Zespół naukowców ustalił, że wewnętrzna krawędź dysku planetezymali znajduje się w odległości ok. 145 AU od gwiazdy i rozciąga się do 430 AU. Znane już w tym układzie cztery egzoplanety krążą właśnie przy tej wewnętrznej krawędzi. Najodleglejsza z tych planet, planeta b charakteryzuje się chaotyczną orbitą, która z czasem doprowadzi do zmiany orbity, a tym samym zagraża stabilności układu. Astronomowie rozważają dwie interesujące możliwości: albo orbita planety b zmieniała się bardziej w czasie niż uważamy, lub gdzieś w pobliżu znajduje się piąta, jak na razie nieodkryta mała planeta na większej orbicie, której grawitacja w pewnym stopniu stabilizuje układ. Niezależnie od tego, która z tych teorii się sprawdzi, artykuł naukowy opisujący odkrycie niejako rozpoczyna nową erę obrazowania i analizowania pozasłonecznych układów planetarnych. Źródło: Center for Astrophysics]]> 10822 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Brązowe karły odkrywają przed nami tajemnice egzoplanet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/16/brazowe-karly-odkrywaja-przed-nami-tajemnice-egzoplanet/ Mon, 15 Aug 2016 23:21:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10826 57b23220e4493 Brązowe karły są mniejsze niż gwiazdy lecz masywniejsze niż olbrzymie planety. Jako takie stanowią naturalne łącze między astronomią a planetologią. Niemniej jednak, tego typu obiekty wykazują niesamowitą różnorodność jeżeli chodzi o rozmiary, temperatury, skład chemiczny i wiele innych cech, przez co naukowcom bardzo trudno je zrozumieć. Nowe prace prowadzone pod kierownictwem Jacqueline Fanrty z Carnegie skupiały się na przeglądzie różnych właściwości 152 obiektów podejrzewanych o to, że są młodymi brązowymi karłami. Celem badań było skategoryzowanie ich różnorodności. Okazało się, że właściwości ich atmosfer mogą odpowiadać za większość różnic - takie odkrycie może także rzucić nowe światło na badania planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce. Wyniki badań opublikowano w periodyku The Astrophysical Journal Supplement Series. Naukowcy są bardzo zainteresowani badaniem brązowych karłów, które mogą nam wiele powiedzieć zarówno o ewolucji planet, lecz także i gwiazd. Obiekty te dużo trudniej dojrzeć niż masywniejsze i jaśniejsze od nich gwiazd, jednak jednocześnie jest ich wielokrotnie więcej niż gwiazd takich jak Słońce. Brązowe karły to najmniejsze i najlżejsze obiekty, które mogą powstawać w ten sam sposób co gwiazdy. Jak na razie, zebrane dane dotyczące brązowych karłów mogą być wykorzystywane w zastępstwie egzoplanet, które mamy nadzieje badać dopiero powstającymi instrumentami obserwacyjnymi takimi jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. "Brązowe karły dużo łatwiej badać niż planety, bowiem nie skrywają się one w blasku gwiazdy macierzystej," tłumaczy Faherty. https://www.youtube.com/watch?v=E8sntVB_NE4 Jednak ogromna różnorodność właściwości w populacji brązowych karłów oznacza, że jeszcze bardzo wielu rzeczy nie wiemy o tej klasie obiektów. Brązowe karły są za małe aby utrzymać procesy fuzji wodoru charakterystyczne dla gwiazd, dlatego też po uformowaniu po woli stygną i z czasem się kurczą, a grawitacja na ich powierzchni rośnie. Oznacza to, że ich temperatury mogą mieścić się w zakresie od temperatur obserwowanych na gwiazdach do temperatur typowych dla planet, co z kolei istotnie wpływa na warunki atmosferyczne na powierzchni takiego obiektu. Co więcej, ich masa także może mieścić się w zakresie od masy gwiazdy do masy olbrzymiej planety. To samo dotyczy ich wieku i składu chemicznego. Określając obserwowalne właściwości tak wielu młodych brązowych karłów Faherty wraz ze swoim zespołem, była w stanie wykazać, że wśród tych obiektów da się zauważyć rozległą różnorodność barw, cech widmowych i wielu innych.  Identyfikując miejsce narodzin wielu z tych brązowych karłów, Faherty była w stanie wyeliminować różnice w wieku i składzie chemicznym jako powody tej różnorodności. Pozostały zatem warunki atmosferyczne - co oznacza, że zjawiska pogodowe lub różnice w składzie chemicznym i strukturze chmur - mogą być głównym podejrzanym w kwestii tego co prowadzi do tak ekstremalnych różnic między obiektami o podobnym pochodzeniu. Wszystkie zidentyfikowane miejsca narodzin brązowych karłów charakteryzują się także występowaniem egzoplanet, więc wyniki mogą także wiele nam powiedzieć o gazowych olbrzymach krążących wokół pobliskich gwiazd. "Uważam te młode brązowe karły za bliźniaków olbrzymich egzoplanet. Niczym bliskich członków jednej rodziny, możemy je wykorzystać do badania procesu starzenia sie planet," dodaje Faherty. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 10826 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hen 2-427: ognista kula]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/16/hen-2-427-ognista-kula/ Tue, 16 Aug 2016 09:18:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10830 Źródło: ESA/Hubble & NASA Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] Powyższy dramatyczny barwny obraz przedstawia kosmiczny obiekt o równie dramatycznej historii.Po środku tego niesamowitego obłoku gazu i pyłu tworzącego mgławicę znaną jako M1-67 znajduje się gwiazda o nazwie Hen 2-427 (znana także jako WR 124). Owa gwiazda jest równie gwałtowna co jej otoczenie. To gwiazda Wolfa-Rayeta, rzadki typ gwiazdy charakteryyzujący się bardzo wysokimi temperaturami powierzchni - znacznie ponad 25 000 stopni Celsjusza (w porównaniu do stosunkowo chłodnego Słońca - 5500 stopni Celsjusza) - i niesamowicie wysoką masą z zakresu 5-20 mas Słońca. Tego typu gwiazdy bezustannie tracą olbrzymie ilości masy w silnych wiatrach gwiazdowych bezustannie emitowanych z ich powierzchni w przestrzeń kosmiczną. Hen 2-427 odpowiedzialna jest za stworzenie tego co widzimy na zdjęciu uchwyconym niezwykle szczegółowo za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Masywna gwiazda znajdująca się na końcowych etapach ewolucji, wyrzuciła materię tworzącą M1-67 w przestrzeń kosmiczną jakieś 10 tysięcy lat temu - prawdopodobnie w wielu rozbłyskach - które z czasem stworzyły rozzerzający się pierścień materii. Od tego czasu gwiazda uzupełnia mgławicę olbrzymimi ilościami gazu i zalewa ją intensywnym promieniowaniem jonizującym, które kształtuje jej ewolucję. M1-67 w przybliżeniu ma kształt pierścienia jednak pozbawiona jest wyraźnej struktury - w rzeczywistości jest to duży, masywny, bardzo rozgrzany zbiór węzłów gazu skupionych wokół gwiazdy centralnej. Hen 2-427 oraz M1-67 leży 15 000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Strzały Zdjęcie wykonane zostało w zakresie promieniowania widzialnego za pomocą kamery Wide Field Planetary Camera 2 i zostało opublikowane w 2015 roku. Te same dane zostały obrobione i opublikowane już w 1998 roku. Wtedy wynikiem było poniższe zdjęcie. Great Balls of Fire! Hubble Sees Bright Knots Ejected from Brill Źródło: ESA & Hubble]]> 10830 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1045 https://www.pulskosmosu.pl/2023/03/15/wr-124-jwst-james-webb/ 0 0 <![CDATA[Trailer największego radioteleskopu na świecie: Square Kilometer Array]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/16/trailer-najwiekszego-radioteleskopu-na-swiecie-square-kilometer-array/ Tue, 16 Aug 2016 10:01:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10834 SKA_overview
    Executive Producers: SKA Organisation Communications Office Made by Polar Media With Thanks to ASTRON / CBBC Newsround / CETC54 / CSIRO / Emil Lenc (CAASTRO/SIfA) / MWA - Curtin University / NRC / NWO / SKA SA for footage supplied; the University of Manchester's Jodrell Bank Discovery Centre and Onsala Space Observatory for access; the SKA staff who made this video possible. Copyright: CC-BY-NC-ND]]>
    10834 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[BLOG: Wielkopolska Telewizja Kablowa w namiocie na Naramowicach [video]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/09/blog-wielkopolska-telewizja-kablowa-w-namiocie-na-naramowicach/ Tue, 09 Aug 2016 21:09:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11652 Laboratorium Wyobraźni w Poznańskim Parku Naukowo-Technologicznym. Już teraz, po tym pierwszym zdaniu wiecie, że:
    • jestem cholernie monotematyczny,
    • dlaczego w weekendy jest mniej lub nie ma wcale treści na Pulsie Kosmosu.
    Niedawno w tymże niewielkim planetarium odwiedziła mnie ekipa programu ZaINspirowani emitowanego w WTK (Wielkopolskiej Telewizji Kablowej). Pogadaliśmy zatem trochę głupot o kosmosie. Zobaczcie powyżej do czego prowadzi zupełnie nieplanowana rozmowa o losowych zjawiskach i potem bardzo kreatywny montaż materiału :) Można to określić jednym bardzo popularnym hashtagiem: #mnieśmieszy :)]]>
    11652 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Meteoryt z jeziora Tagish mógł pochodzić z Pasa Kuipera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/17/meteoryt-z-jeziora-tagish-mogl-pochodzic-z-pasa-kuipera/ Wed, 17 Aug 2016 07:38:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10837 Znane obiekty Pasa Kuipera poza orbitą Neptuna. (Skala w jednostkach astronomicznych (AU), epoka: styczeń 2015). Źródło: Wikipedia/CC BY-SA 3.0 Znane obiekty Pasa Kuipera poza orbitą Neptuna. (Skala w jednostkach astronomicznych (AU), epoka: styczeń 2015). Źródło: Wikipedia/CC BY-SA 3.0[/caption] Trzech naukowców uważa, że meteoryt odkryty na powierzchni jednego z zamarzniętych jezior Kanady mógł przybyć na Ziemię z Pasa Kuipera - jeżeli okazałoby się to prawdą, byłby to pierwszy obiekt tego typu, który udało się odkryć na powierzchni Ziemi. W artykule opublikowanym w periodyku Astronomical Journal, William Bottke, David Nesvorny (SwRI) oraz David Vokrouhlicky (Uniwersytet Karola, Praga) opisują powody dla których uważają, że meteoryt nie pochodzi z pasa planetoid a ze znacznie dalszych obszarów Układu Słonecznego. Oprócz ośmiu planet, nasz Układ Słoneczny posiada pas planetoid krążących wokół Słońca między orbitami Jowisza i Marsa. Natomiast poza orbitą Neptuna, ostatniej planety Układu Słonecznego znajduje się kolejny pierścień obiektów krążących wokół Słońca, zwany Pasem Kuipera (nazwany tak na cześć holenderskiego astronoma Gerarda Kuipera), którego największym obiektem jest Pluton. Przeprowadzane dotychczas badania wskazują, że wszystkie meteoryty znalezione na powierzchni Ziemi pochodzą z pasa planetoid. Jednak teraz może się okazać, że znaleźliśmy wyjątek - badacze twierdzą, że posiadają dowody na to, że meteoryt z jeziora Tagish (który spadł na Ziemię w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej w 2000 roku) przybył do nas z Pasa Kuipera. Od momentu upadku szesnaście lat temu naukowcy bardzo dokładnie przyglądają się tej skale ponieważ nie przypomina ona innych meteorytów. Wstępna analiza wskazała, że skała w dużej mierze składa się z węgla lecz posiada wyższe stężenie aminokwasów niż inne meteorytów - w niektórych fragmentach meteorytu jest ich nawet 100 razy więcej. Bottke, Nesvorny oraz Vokrouhlicy wskazują, że jej skład chemiczny przypomina skład materii  w pobliżu gazowych olbrzymów naszego Układu Słonecznego - Jowisza i Saturna. Co więcej, badacze informują, że ich symulacje wskazują, że tego typu planetoidy kiedyś należały do Pasa Kuipera, jednak zostały ściągnięte (wraz z innymi) do wnętrza Układu Słonecznego gdy planetarne olbrzymy zmieniały swoje orbity - niektórzy nawet wskazują, że kiedyś w naszym Układzie Słonecznym istniał jeszcze jeden gazowy olbrzym. Część z tych planetoid mogła dotrzeć do pasa planetoid, który z czasem mógł umożliwić im podróż w kierunku Ziemi. Swoją drogą NASA niedawno zatwierdziła nową misję sondy New Horizons do kolejnego obiektu Pasa Kuipera. Być może dane obserwacyjne zebrane w ramach tej misji pozwolą potwierdzić podobieństwo składu chemicznego docelowego obiektu misji i meteorytu z jeziora Tagish tym samym potwierdzając teorię naukowców. Źródło: phys.org]]> 10837 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badania przestrzeni kosmicznej: tu wszystko się zaczyna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/17/badania-przestrzeni-kosmicznej-tu-wszystko-sie-zaczyna/ Wed, 17 Aug 2016 09:14:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10840 10840 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[GJ1132b: Na tej planecie może być tlen, ale nie życie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/18/gj1132b-na-tej-planecie-moze-byc-tlen-ale-nie-zycie/ Thu, 18 Aug 2016 17:39:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10852 gj1132b Egzoplaneta GJ 1132b intryguje astronomów od momentu odkrycia jej w zeszłym roku. Znajdująca się zaledwie 39 lat świetlnych od Ziemi planeta może posiadać atmosferę pomimo wysokich temperatur rzędu 230 stopni Celsjusza panujących na jej powierzchni. Jednak czy taka atmosfera byłaby gęsta czy rzadka? Nowe badania wskazują, że bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja. Astronomka z Harvardu Laura Schaefer (CfA) wraz ze współpracownikami zbadała co by się stało z GJ 1132b z czasem gdyby na początku była planetą otoczona atmosferą bogatą w parę wodną. Z uwagi na fakt, że krąży bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej - w odległości zaledwie 2 milionów kilometrów - planeta zalewana jest silnym strumieniem promieniowania ultrafioletowego. Tego typu promieniowanie rozbija cząsteczki wody na wodór i tlen, które z łatwością z czasem uciekają w przestrzeń kosmiczną. Niemniej jednak z uwagi na fakt, że wodór jest lżejszy, ucieka z atmosfery znacznie szybciej, podczas gdy tlenowi ten proces zajmuje więcej czasu. "Na chłodniejszych planetach tlen może być oznaką życia i warunków sprzyjających do jego powstania, jednak na gorących planetach takich jak GJ 1132b oznacza coś wręcz przeciwnego - wręcz sterylizowaną planetę," mówi Schaefer. Z uwagi na fakt, że para wodna jest gazem cieplarnianym, planeta może charakteryzować się silnym efektem cieplarnianym, który jeszcze zwiększa intensywność promieniowania docierającego do planety od gwiazdy. Z tego też powodu powierzchnia planety może pozostawać półpłynna przez miliony lat. Ocean magmy może oddziaływać z atmosferą pochłaniając część tlenu. Jednak jak dużo? Według modelu stworzonego przez Schaefer i jej współpracowników - około jednej dziesiątej. Większość pozostałych 90% tlenu ucieka w przestrzeń kosmiczną. "Ta planeta może być pierwszą planetą spoza Układu Słonecznego, na której odkryjemy tlen," mówi współautor opracowania Robin Wordsworth. Jeżeli w atmosferze tej planety pozostało jeszcze trochę tlenu to teleskopy następnej generacji takie jak Wielki Teleskop Magellana czy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będą w stanie go wykryć. Model atmosfery opartej na oceanie magmy może pomóc naukowcom rozwiązać zagadkę ewolucji Wenus. Bliźniaczka Ziemi rozpoczęła swoje życie z podobną ilością wody co Ziemia, jednak z czasem cząsteczki wody uległy rozbiciu przez intensywne światło słoneczne. Niemniej jednak niewielkie ilości tlenu wciąż na niej pozostały. Problem brakującego tlenu wciąż zastanawia astronomów. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 10852 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 788 https://www.pulskosmosu.pl/2021/03/11/hubble-gj-1132-b/ 0 0 <![CDATA[Klasyczna nowa uchwycona przed, w trakcie i po eksplozji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/19/klasyczna-nowa-uchwycona-przed-w-trakcie-i-po-eksplozji/ Fri, 19 Aug 2016 08:09:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10857 nova_eruption Artystyczna wizja układu V1213 Centauri. Źródło: Krzysztof Ulaczyk / Obserwatorium Astronomiczne UW[/caption] Astronomowie z prowadzonego w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego przeglądu nieba The Optical Gravitational Lensing Experiment (OGLE) odkryli niezwykle interesującą gwiazdę nową. Analiza precyzyjnych obserwacji wykonanych w latach 2003–2016 stanowi przełom w interpretacji mechanizmów prowadzących do gigantycznych kataklizmów kosmicznych, jakimi są wybuchy gwiazd nowych. Odkrycie zostało zaprezentowane na łamach prestiżowego tygodnika naukowego Nature. Wybuchy gwiazd nowych należą do największych eksplozji gwiazdowych obserwowanych we Wszechświecie. W ciągu kilku godzin nowe jaśnieją ponad kilkanaście tysięcy razy, stając się jednymi z najjaśniejszych obiektów w Galaktyce – wyjaśnia Przemysław Mróz, pierwszy autor publikacji w czasopiśmie Nature, doktorant w Obserwatorium Astronomicznym UW. Gwiazdy nowe to układy podwójne składające się z dwóch gwiazd krążących po bardzo ciasnych orbitach – tak ciasnych, że układ zmieściłby się wewnątrz Słońca. Jednym ze składników jest biały karzeł, czyli „wypalona” gwiazda, we wnętrzu której nie zachodzą już reakcje termojądrowe. Druga gwiazda jest rozciągnięta przez siły grawitacyjne i traci materię, która przepływa w kierunku białego karła gromadząc się na jego powierzchni. W momencie gdy masa zgromadzonego tam gazu jest dostatecznie duża rozpoczyna się łańcuch reakcji termojądrowych. Obserwujemy wówczas gwałtowny kataklizm, ogromne pojaśnienie całego układu – wybuch gwiazdy nowej. Po pewnym czasie od wybuchu materia zaczyna ponownie gromadzić się na powierzchni białego karła. Astronomowie przewidują, że w danym układzie wybuchy nowych powinny się powtarzać po czasie od kilkunastu tysięcy do kilku milionów lat. Ta skala czasowa jest znacznie dłuższa niż dostępne historyczne obserwacje. Nie wiadomo więc, co dzieje się z systemem gwiazdy nowej pomiędzy kolejnymi wybuchami. Jedną z hipotez opisujących zachowanie gwiazd nowych pomiędzy wybuchami jest teoria hibernacji, według której kilkadziesiąt – kilkaset lat po wybuchu nowej układ powinien znaleźć się w stanie o niskiej aktywności (zwanym „hibernacją”), gdy przepływ masy praktycznie ustaje. Według tej hipotezy wybuch termojądrowy na powierzchni białego karła, a w konsekwencji – bardzo silne oświetlenie towarzysza, wpływa na jego strukturę. Sąsiad białego karła puchnie i traci materię w znacznie szybszym tempie. Przepływ gazu ustaje dopiero po kilkuset latach, kiedy oświetlenie znacząco zmaleje. Jednym z argumentów na korzyść teorii hibernacji było odkrycie bardzo słabych otoczek wokół dwóch układów o małej aktywności – pozostałości po wybuchach nowych sprzed kilku tysięcy lat. Jednak nie udało się dotąd zaobserwować bezpośrednio, jak wybuchy nowych wpływają na własności gwiazd w układzie i na tempo przepływu materii. Autorzy pracy w Nature opisują wieloletnie obserwacje gwiazdy V1213 Centauri (Nova Centauri 2009), która wybuchła 8 maja 2009 r. Gwiazda znajduje się w gwiazdozbiorze Centaura w odległości 23 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Analizowane dane zostały zebrane przy użyciu 1,3-m Teleskopu Warszawskiego w stacji Obserwatorium Astronomicznego UW znajdującej się w Obserwatorium Las Campanas w Chile. Obserwacje wykonane w ramach przeglądu nieba OGLE obejmują okres kilku lat przed i po wybuchu z 2009 roku. Warto również dodać, że sam wybuch nowej w 2009 roku został odkryty podczas innego przeglądu nieba - All Sky Automated Survey, prowadzonego również w Obserwatorium Astronomicznym. Nasze obserwacje są zgodne z przewidywaniami teorii hibernacji. Po raz pierwszy mogliśmy tak dokładnie prześledzić ewolucję nowej przed i po wybuchu – mówi Przemysław Mróz. Jasność V1213 Centauri przed wybuchem z 2009 roku nie była stała. Obserwowano charakterystyczne pojaśnienia układu trwające po kilka dni – zachowanie typowe dla tzw. gwiazd nowych karłowatych. Świadczyło ono o niewielkim i niestabilnym przepływie materii w układzie, a każde pojaśnienie było wywołane zrzuceniem na powierzchnię białego karła drobnej porcji gazu o masie zbliżonej do masy średniej wielkości planetoidy. Z każdym takim pojaśnieniem masa wodorowej otoczki rosła, aż w końcu osiągnęła wartość krytyczną, co wywołało wybuch V1213 Centauri jako gwiazdy nowej w maju 2009 roku. Obecnie, siedem lat po wybuchu nowej, gwiazda jest znacznie jaśniejsza (około pięćdziesiąt razy) niż przed wybuchem. Potwierdza to, że tempo utraty materii przez gwiazdę sąsiadkę znacznie wzrosło. Najprawdopodobniej wzrost ten wynika z bardzo silnego oświetlenia powierzchni gwiazdy w trakcie wybuchu nowej. Obserwacje opublikowane przez zespół OGLE dostarczają więc przełomowych danych empirycznych testujących kluczowe przewidywania teorii hibernacji. Jaki będzie dalszy los nowej V1213 Centauri? Przez najbliższe kilkadziesiąt lat jej jasność będzie dalej słabła wraz ze zmniejszającym się ciągle transferem masy z gwiazdy sąsiadki na białego karła. Gdy spadnie on do niewielkich wartości układ przekształci się ponownie w nowa karłowatą lub ulegnie pełnej hibernacji na długie tysiące lat, aż do kolejnego przebudzenia i wybuchu jako gwiazda nowa. Niewątpliwie zachowanie V1213 Centauri będzie w przyszłości starannie śledzone przez astronomów w celu pełnego zrozumienia procesów ewolucji gwiazd nowych. [caption id="attachment_10859" align="aligncenter" width="1024"]Ewolucja nowej V1213 Centauri. Od lewej: 1) Przez większość czasu nowe znajdują się w stanie o niskiej aktywności, gdy przepływ materii w układzie jest niewielki, a gwiazda – bardzo słaba. 2) Gdy przepływ gazu w układzie nie jest stabilny obserwuje się trwające po kilka dni niewielkie pojaśnienia, spowodowane zrzucaniem materii na powierzchnię białego karła (nowa karłowata). 3) Wybuch nowej, spowodowany wybuchem termojądrowym na powierzchni białego karła. 4) Siedem lat po wybuchu układ jest kilkadziesiąt razy jaśniejsza niż przed wybuchem, co sugeruje, że tempo przepływu materii w układzie znacznie wzrosło. Dolne zdjęcie: Droga Mleczna widoczna z Obserwatorium Las Campanas w Chile. W środku znajduje się budynek Teleskopu Warszawskiego. Źródło: Jan Skowron, Krzysztof Ulaczyk / Obserwatorium Astronomiczne UW. Ewolucja nowej V1213 Centauri. Od lewej: 1) Przez większość czasu nowe znajdują się w stanie o niskiej aktywności, gdy przepływ materii w układzie jest niewielki, a gwiazda – bardzo słaba. 2) Gdy przepływ gazu w układzie nie jest stabilny obserwuje się trwające po kilka dni niewielkie pojaśnienia, spowodowane zrzucaniem materii na powierzchnię białego karła (nowa karłowata). 3) Wybuch nowej, spowodowany wybuchem termojądrowym na powierzchni białego karła. 4) Siedem lat po wybuchu układ jest kilkadziesiąt razy jaśniejsza niż przed wybuchem, co sugeruje, że tempo przepływu materii w układzie znacznie wzrosło. Dolne zdjęcie: Droga Mleczna widoczna z Obserwatorium Las Campanas w Chile. W środku znajduje się budynek Teleskopu Warszawskiego. Źródło: Jan Skowron, Krzysztof Ulaczyk / Obserwatorium Astronomiczne UW.[/caption] Odkrycie stanowi kolejny przykład, gdy wieloletnie obserwacje projektu OGLE umożliwiają badanie unikalnych zjawisk. Kilka lat temu w ramach projektu OGLE zaobserwowano proces łączenia się dwóch gwiazd, który doprowadził do innego typu wielkiego wybuchu – tzw. gwiazdy czerwonej nowej. Przegląd nieba OGLE działa od prawie dwudziestu pięciu lat i jest jednym z największych współczesnych przeglądów nieba na świecie. Jednym z pierwszych celów projektu OGLE było poszukiwanie i badanie zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Obecnie prowadzone badania dotyczą bardzo wielu dziedzin współczesnej astrofizyki – poszukiwania planet pozasłonecznych, badania struktury i ewolucji Drogi Mlecznej i sąsiednich galaktyk, gwiazd zmiennych, kwazarów, zjawisk przejściowych (gwiazd nowych, supernowych itp.) Praca opisująca wyniki badań układu gwiazdy nowej V1213 Centauri została opublikowana w tygodniku naukowym Nature: The awakening of a classical nova from hibernation, Przemek Mróz, Andrzej Udalski, Paweł Pietrukowicz, Michał K. Szymański, Igor Soszyński, Łukasz Wyrzykowski, Radosław Poleski, Szymon Kozłowski, Jan Skowron, Krzysztof Ulaczyk, Dorota Skowron & Michał Pawlak, 2016, Nature(doi:10.1038/nature19066). Opublikowana praca została wykonana w ramach projektu nagrodzonego „Diamentowym Grantem” Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Źródło: Obserwatorium Astronomiczne UW]]> 10857 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pięć planet wokół jednej gwiazdy z K2 Keplera!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/19/piec-planet-wokol-jednej-gwiazdy-z-k2-keplera/ Fri, 19 Aug 2016 08:26:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10861 Wizja artystyczna ciasnego układu planetarnego / Credits - NASA/Tim Pyle Wizja artystyczna ciasnego układu planetarnego / Credits - NASA/Tim Pyle[/caption] Naukowcy ogłosili odkrycie pięciu planet krążących wokół jednej gwiazdy, dzięki danym z fazy K2 misji Kepler. Kosmiczny teleskop Kepler już teraz jest odpowiedzialny za prawdziwą rewolucję w naszym postrzeganiu Wszechświata. Dzięki niemu wiemy, że Wszechświat jest wręcz “przepełniony” planetami pozasłonecznymi, zarówno dużymi gazowymi gigantami, jak i małymi skalistymi obiektami wielkości Ziemi. W maju tego roku poinformowano o odkryciu 1284 egzoplanet z danych misji Kepler. Dwa miesiące później opublikowano dane o kolejnych 104 planetach pozasłonecznych wykrytych przez teleskop Kepler. Przez większość czasu swojej misji Kepler stale obserwował region gwiazdozbiorów Lutni i Łabędzia. Jednakże, po utracie dwóch z czterech precyzyjnych żyroskopów w 2013 roku, Kepler realizuje misję K2, która polega na krótszych obserwacjach innych regionów nieba. Ta niedogodność nie zamknęła całkowicie możliwości detekcji nowych egzoplanet – Kepler wciąż dokonuje odkryć. Misja K2 stała się możliwa dzięki opracowaniu nowej metody wykorzystującej promieniowanie Słońca oraz pozostałe urządzenia do stabilizacji teleskopu we wszystkich trzech osiach. Nowa technika narzuciła również pewne ograniczenia – ponieważ pozycja Słońca względem teleskopu zmienia się w czasie, konieczne są periodyczne zmiany orientacji Keplera, które powodują, że pojedyncze okno obserwacyjne nie może być dłuższe niż 83 dni. [caption id="attachment_10863" align="aligncenter" width="900"]Artystyczna wizja teleskopu Keplera w przestrzeni kosmicznej / Credits - NASA Artystyczna wizja teleskopu Keplera w przestrzeni kosmicznej / Credits - NASA[/caption] Jedno z najnowszych odkryć dotyczy detekcji aż pięciu obiektów w jednym układzie planetarnym. Układ o oznaczeniu HIP 41378 składa się z pięciu planet, o promieniu od ok. 2,5 do 10 promieni Ziemi (czyli ok. 1 promień Jowisza). Gwiazda układu, HIP 41378, jest bardziej masywna od Słońca i ma temperaturę powierzchniową około 6200 K. Obiekty planetarne otrzymały oznaczenia HIP 41378 b, HIP 41378 c, HIP 41378 d, HIP 41378 e i HIP 41378 f. Egzoplanety  HIP 41378 b, HIP 41378 c, HIP 41378 d i HIP 41378 e mają promień od 2,5 do 5,5 promienia Ziemi. Są to prawdopodobnie obiekty klasy „super-Ziemia”, czyli o skalistym podłożu, albo podobne do Neptuna, czyli małe gazowe giganty. [caption id="attachment_10864" align="aligncenter" width="1024"]Charakterystyka tranzytów egzoplanet układu HIP 41378 / Credits – Vanderburg et al. 2016 Charakterystyka tranzytów egzoplanet układu HIP 41378 / Credits – Vanderburg et al. 2016[/caption] Co ciekawe, wszystkie odkryte egzoplanety w tym układzie krążą blisko swojej gwiazdy. Okres obiegu tych planet to od około 5,7 dnia (HIP 41378 b) do około 157 dni (HIP 41378 e). HIP 41378 b i HIP 41378 c krążą bliżej swej gwiazdy niż Merkury od Słońca. Najdalej od tej gwiazdy krąży gazowy gigant  HIP 41378 f w odległości około 1 jednostki astronomicznej z czasem 357 dni. Ta planeta jest porównywalna rozmiarami z Jowiszem. Małe orbity wykrytych egzoplanet w układzie HIP 41378 oznaczają, że te obiekty otrzymują dużą ilość promieniowania od swojej gwiazdy. To z kolei oznacza, że możliwe będzie wyznaczenie składu ich atmosfer, co powinno pozwolić na określenie typu tych obiektów oraz możliwych procesów na nich zachodzących. Aktualnie lista znanych i potwierdzonych planet pozasłonecznych składa się z 3502 obiektów. (K2, NASA, EPE) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10861 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje pozostałości po eksplozji białego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/21/hubble-obserwuje-pozostalosci-po-eksplozji-bialego-karla/ Sun, 21 Aug 2016 00:20:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10873 Odłamki gwiazdy Kilka tysięcy lat temu, gwiazda znajdująca się jakieś 160 000 lat świetlnych od nas eksplodowała rozrzucając odłamki samej siebie po swoim otoczeniu. Pozostałości po tej energetycznej detonacji widoczne są na powyższym niesamowitym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i jego kamery WFC3 (Wide Field Camera 3). Eksplodująca gwiazda była białym karłem znajdującym się w Wielkim Obłoku Magellana, jednej z najbliższych galaktyk. Około 97 procent gwiazd tworzących Drogę Mleczną charakteryzuje się masą w zakresie 0.1 do 8 mas Słońca. To właśnie te gwiazdy skończą swoje życie jako białe karły, a te z kolei może czekać różna przyszłość - część z nich eksploduje jako supernowe - jedne z najjaśniejszych zjawisk obserwowanych we Wszechświecie. Jeżeli biały karzeł należy do układu podwójnego, może zacząć ściągać na siebie materię z sąsiadującej z nim gwiazdy. Gdy jednak zacznie pożerać więcej niż jest w stanie unieść - i urośnie do rozmiarów ok. 1.5 rozmiarów Słońca - tego typu obiekt staje się niestabilny i dochodzi do eksplozji supernowej typu Ia. Tak też było w przypadku pozostałości po supernowej widocznej na powyższym zdjęciu, a znanej jako DEM L71. Źródło: ESA/Goddard Space Flight Center/HST]]> 10873 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Od plastikowego kubka do misji na planetoidę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/21/od-plastikowego-kubka-do-misji-na-planetoide/ Sun, 21 Aug 2016 14:27:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10876 osirisrex Pomysł na stworzenie urządzenia, które pomogłoby odsłonić przed nami tajemnice życia w Układzie Słonecznym ma swoje początki w jednorazowym kubku na kawę sieci Solo. W przyszłym miesiącu sonda zainspirowana przez ten plastikowy, jednorazowy kubek zostanie wyniesiona w przestrzeń w ramach pierwszej amerykańskiej misji robotycznej, której celem będzie zebranie pyłu z powierzchni planetoidy, której wiek szacuje się na 4,5 miliarda lat. Kosztująca 800 milionów dolarów misja nazwana została OSIRIS-REx co jest skrótem od Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer. Celem bezzałogowej sondy będzie okresowo zbliżająca się do Ziemi planetoida o nazwie Bennu. onda będzie miała za zadanie zebranie z powierzchni tego obiektu pyłu, który może pozwolić nam zrozumieć w jaki sposób materiały niezbędne do życia - takie jak węgiel i lód - dostały się na naszą planetę. "Planujemy zebrać odrobinę materii pamiętającej jeszcze same początki formowania się Układu Słonecznego," mówi Dante Lauretta, główny badacz misji OSIRIS-REx z University of Arizona w Tucson. Startując 8 września br. na szczycie rakiety Atlas V z Przylądka Canaveral na Florydzie, ważący 2087 kg OSIRIS-REx rozpocznie wieloletnią misję, której uwieńczeniem będzie dostarczenie pyłu z planetoidy na Ziemię w 2023 roku. Tym razem jednak sonda nie wyląduje na planetoidzie, ale zbliży się do niej na niewielką odległość i niemalże dotknie jej przez kilka sekund, zbierając niewielką ilość materii, którą będzie można dokładniej zbadać na Ziemi. Problemem tu jest jednak fakt, że w warunkach zerowej grawitacji urządzenie może tylko wzniecić pył zamiast go skutecznie zebrać. Z tego też powodu Jim Harris - inżynier z Lockheed Martin wiele lat temu zaczął w domu eksperymentować z kubkiem plastikowym i kompresorem powietrza. Na swoim podwórku stawiał odpowiednio podziurawiony plastikowy kubek Solo do góry nogami na ziemi. Następnie za pomocą kompresora powietrza wdmuchiwał powietrze przez podstawę kubka.  Pył wzniecony przez powietrze przenikał przez dziury w kubku i zbierał się w zewnętrznym zbiorniku. Początkowo Harris nazywał swoje autorskie rozwiązanie Muucav, czyli vacuum (ang. próżnia, odkurzacz) przeliterowane wstecz. Ostatecznie jednak urządzenie nazwano TAGSAM (Touch and Go Sample Acquisition Mechanism). "Przez ostatnie 10 lat kubek Solo na podjeździe do garażu bardzo się zmienił, aż w końcu powstał TAGSAM," mówi  Rich Kuhns, menedżer projektu OSIRIS REx z Lockheed Martin Space Systems w Denver. TAGSAM ma za zadanie zebrać znacznie więcej materii niż podobna misja wystrzelona przez Japońską Agencję Kosmiczną (JAXA) w 2003 roku. Misja Hayabusa na drodze do realizacji założeń napotkała pewne trudności, a nawet zderzyła się z powierzchnią planetoidy, jednak udało jej się zebrać i przewieźć w 2010 roku na Ziemię niecały miligram materii z planetoidy Itokawa. Zadaniem OSIRIS-REx będzie zebranie co najmniej 60 gramów materii, aczkolwiek sonda może zebrać znacznie więcej. W ramach testów okazało się, że sonda pobiera średnio 300 gramów materii. Próbka materii nie będzie pobrana przed lipcem 2020 roku, dzięki czemu sonda będzie miała dużo czasu na dokładne zbadanie planetoidy i wybranie najbardziej obiecującego regionu kontaktu, mówi Gordon Johnston, dyrektor wykonawczy misji OSIRIS-REx w siedzibie głównej NASA. "Zgodnie z planem zbliżymy się do Bennu, dokładnie zbadamy jej powierzchnię, stworzymy mapę znajdując się na orbicie, wybierzemy najbezpieczniejsze i najcenniejsze naukowo miejsce pobrania próbki, i dopiero wtedy zbliżymy się do planetoidy," powiedział reporterom. "Trzy czwarte próbki pozostawimy dla przyszłych naukowców - tak aby mogli poszukać w niej odpowiedzi na pytania, które nam jeszcze nawet do głowy nie przyszły." NASA obiecała także 4% próbki swojemu głównemu partnerowi naukowemu - Kanadzie oraz 0.5% - Japonii. Choć japońska misja dowiodła, że pobranie próbki z planetoidy i przewiezienie jej na Ziemię jest realne, NASA oparła projekt misji OSIRIS-REx na amerykańskiej misji Stardust (1999), w ramach której  przesłano na Ziemię materię z ogona odległej komety. "Stardust powiedziała nam naprawdę dużo o kometach, które powstają w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego," mówi Lauretta. "OSIRIS-REx przywiezie próbki z obiektu znacznie nam bliższego, z obiektu, który może bardzo przypominać obiekty, które przyniosły na Ziemię kluczowe związki chemiczne, niezbędne do powstania tutaj życia." NASA wybrała Bennu spośród 500 000 znanych planetoid Układu Słonecznego ze względu na jej rozmiar oraz obecność pyłu bogatego w węgiel sprzed miliardów lat, mówi Christina Richey, zastępczyni kierownika naukowego misji OSIRIS-REx z NASA. "Mówimy tu o czasach z początku formowania się Układu Słonecznego, a może także o prekursorach życia na Ziemi." Bennu charakteryzuje się średnicą ok. 500 metrów i przelatuje w pobliżu Ziemi co sześć lat. Źródło: AFP]]> 10876 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa wizualizacja fal w pierścieniach Saturna przeniesie cię do przerwy Keelera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/22/nowa-wizualizacja-fal-w-pierscieniach-saturna-przeniesie-cie-do-przerwy-keelera/ Sun, 21 Aug 2016 22:43:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10880 Daphnis i fale w przerwie Keelera. Źródło: Kevin Gill/Flickr Daphnis i fale w przerwie Keelera. Źródło: Kevin Gill/Flickr[/caption] Fani astronomii  z pewnością znają już prace Kevina Gilla. W przeszłości to właśnie on tworzył wizualizacje przedstawiające jak wyglądałaby Ziemia z systemem pierścieni, jak wyglądałby "żyjący Mars", tj. gdyby był pokryty oceanem i roślinnością, oraz inne wizualizacje różnych miejsc Układu Słonecznego. W swojej najnowszej pracy, która ponownie łączy wizję artystyczną z nauką, Gill stworzył serię zdjęć przedstawiających księżyc Saturna Daphnis i efekt, jaki wywiera on na przerwę Keelera w pierścieniach Saturna. Dzięki tym obrazom zatytułowanym "Daphnis w przerwie Keelera" oraz "Daphnis oraz fale wzdłuż przerwy Keelera" możemy zobaczyć w jaki sposób jeden z księżyców Saturna oddziałuje z jednym z jego pierścieni. Istnienie Daphnisa, jednego z najmniejszych księżyców Saturna (8 km średnicy) naukowcy podejrzewali z uwagi na fale grawitacyjne obserwowane na zewnętrznej krawędzi przerwy Keelera. Owa przerwa o szerokości 42 kilometrów, leżąca w Pierścieniu A znajduje się około 250 kilometrów od jego zewnętrznej krawędzi i utrzymywana jest właśnie przez poruszającego się w niej Daphnisa. [caption id="attachment_10884" align="aligncenter" width="1024"]Widok na księżyc Saturna Daphnis przemykający przez przerwę Keelera w pierścieniu A wokół Saturna. Źródło: Kevin Gill/Flickr Widok na księżyc Saturna Daphnis przemykający przez przerwę Keelera w pierścieniu A wokół Saturna. Źródło: Kevin Gill/Flickr[/caption] W 2005 roku sonda Cassini ostatecznie potwierdziła istnienie tego niewielkiego księżyca. Po przeanalizowaniu zdjęć wykonanych przez sondę, zespół naukowy misji Cassini doszedł do wniosku, że ścieżka po której porusza się Daphnis powoduje powstawanie falistego odkształcenia krawędzi przerwy. Owe fale sięgają ok. 1.5 kilometra nad płaszczyznę pierścienia - z uwagi na fakt, że orbita Daphnisa jest nieznacznie nachylona do płaszczyzny pierścieni. Niemniej jednak wszystkie zdjęcia wykonane przez sondę Cassini bardzo wyraźnie przedstawiają ten efekt, także z dużej odległości. Aby miłośnicy astronomii mogli wyobrazić sobie jak taka fala może wyglądać z bliska, Gill zdecydował się stworzyć wizualizacje, które tutaj widzicie. Kevil Gill powiedział portalowi Universe Today, że wizualizacje inspirowane są najnowszymi zdjęciami pierścieni Saturna wykonanymi przez sondę Cassini, która niedawno wróciła na orbitę równikową po dwóch latach na orbicie biegunowej. keeler gap]]> 10880 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA nawiązała kontakt z misją STEREO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/23/nasa-nawiazala-kontakt-z-misja-stereo/ Tue, 23 Aug 2016 13:05:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10899 Sonda STEREO-B Sonda STEREO-B[/caption] 21 sierpnia 2016 roku przywrócono kontakt z jednym z obserwatoriów Solar Terrestrial Relations Observatory, znanym jako STEREO-B, po tym jak utracono z nią kontakt 1 października 2014 roku. W ciągu ostatnich 22 miesięcy zespół naukowy sondy STEREO opracowywał sposoby ponownego nawiązania kontaktu z sondą. Niedawno naukowcy podjęli się comiesięcznej operacji odzyskania sondy za pomocą sieci radioteleskopów tworzących sieć DSN (Deep Space Network), która wykorzystywana jest do śledzenia i komunikacji z sondami kosmicznymi w Układzie Słonecznym. [caption id="attachment_10901" align="aligncenter" width="1024"]21 sierpnia 2016 roku NASA  nawiązała kontakt z obserwującą Słońce sondą STEREO-B. Kontakt z sondą utracono w październiku 2014 roku. STEREO-B to jedna z dwóch sond tworzących obserwatorium Solar Terrestrial Relations Observatory, które w trakcie swojej misji obserwowało Słońce z punktów położonych tak jak przedstawiono na grafice powyżej. Źródło: NASA 21 sierpnia 2016 roku NASA nawiązała kontakt z obserwującą Słońce sondą STEREO-B. Kontakt z sondą utracono w październiku 2014 roku. STEREO-B to jedna z dwóch sond tworzących obserwatorium Solar Terrestrial Relations Observatory, które w trakcie swojej misji obserwowało Słońce z punktów położonych tak jak przedstawiono na grafice powyżej. Źródło: NASA[/caption] Sieć DSN ustanowiła połączenie z sondą STEREO-B o 18:27 EDT 21 sierpnia br. Sygnał monitorowany był przez zespół Operacji Misji przez kilka godzin, tak aby można było określić położenie sondy. Następnie wyłączono nadajnik wysokiego napięcia w celu oszczędzania akumulatorów. Zespół Operacji Misji STEREO planuje dalsze procedury odzyskiwania sondy, które pozwolą ocenić stan techniczny sondy, odzyskać kontrolę nad położeniem sondy oraz ocenić wszystkie podsystemy i instrumenty sondy. Komunikacja z sondą STEREO-B została utracona  w trakcie testów timera utraty połączenia, twardego resetu, który wywoływany jest w przypadku utraty przez sondę kontaktu z Ziemią na dłużej niż 72 godziny. Zespół misji STEREO testował tę funkcję przygotowując się do koniunkcji sondy ze Słońcem, czyli fazy w której sonda znajduje się bezpośrednio za Słońcem, a komunikacja z nią zostaje utracona. Sonda STEREO-A pracuje normalnie. Więcej o misji STEREO na stronie: www.nasa.gov/stereo Źródło: NASA]]> 10899 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie zidentyfikowali młodą masywną gwiazdę w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/23/astronomowie-zidentyfikowali-mloda-masywna-gwiazde-w-drodze-mlecznej/ Tue, 23 Aug 2016 14:17:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10904 Wizja artystyczna dysku i wypływu z masywnej młodej gwiazdy. Źródło: A. Smith, Institute of Astronomy, Cambridge Wizja artystyczna dysku i wypływu z masywnej młodej gwiazdy. Źródło: A. Smith, Institute of Astronomy, Cambridge[/caption] Astronomowie zidentyfikowali młodą gwiazdę znajdującą się prawie 11 000 lat świetlnych od Ziemi, która może pomóc nam zrozumieć w jaki sposób powstają najmasywniejsze gwiazdy we Wszechświecie. Owa młoda gwiazda, która już teraz charakteryzuje się masą 30 razy większą od masy Słońca, wciąż znajduje się na etapie zbierania materii z macierzystego obłoku molekularnego, i  może jeszcze zwiększyć masą zanim osiągnie dojrzałość. Naukowcy pracujący pod kierunkiem zespołu z University of Cambridge zidentyfikowali kluczowy etap w narodzinach bardzo masywnej gwiazdy - okazało się, że tego typu gwiazdy powstają w podobny sposób, w który powstają znacznie mniejsze gwiazdy takie jak chociażby nasze Słońce - z rotującego dysku gazu i pyłu. Wyniki badań zostały zaprezentowane w tym tygodniu podczas konferencji Star Formation 2006 na University of Exeter oraz w artykule opublikowanym w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. W naszej galaktyce masywne młode gwiazdy - te charakteryzujące się masą co najmniej 8 razy większą od masy Słońca - są znacznie trudniejsze do badania niż mniejsze gwiazdy. Dzieje się tak z uwagi na fakt, że takie gwiazdy żyją szybko i umierają młodo, przez co występują bardzo rzadko pośród 100 miliardów gwiazd tworzących Drogę Mleczną. "Gwiazdy podobne do Słońca powstają w przeciągu kilku milionów lat, podczas gdy masywne gwiazdy powstają znacznie szybciej - w przeciągu zaledwie 100 000 lat," mówi dr John Ilee z Instytutu Astronomii w Cambridge, główny autor opracowania. "Owe masywne gwiazdy także znacznie szybciej zużywają całe swoje paliwo, i umierają dużo szybciej. Z tego też powodu bardzo ciężko trafić na dopiero co powstałą gwiazdę tego typu." Protogwiazda zidentyfikowana przez Ilee i jego współpracowników znajduje się w obłoku ciemnym w podczerwieni - bardzo chłodnym i gęstym obszarze przestrzeni - idealnym miejscu na gwiezdny żłobek. Niemniej jednak, ten bogaty obszar gwiazdotwórczy jest bardzo trudny do obserwacji za pomocą konwencjonalnych teleskopów ponieważ gwiazdy zanurzone są w gęstym, nieprzezroczystym obłoku pyłu i gazu. Jednak korzystając z sieci Submilimeter Array (SMA) na Hawajach oraz Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) w Nowym Meksyku, które wykorzystują stosunkowo długie długości fali do obserwowania nieba, naukowcy byli w stanie przejrzeć przez obłok i zajrzeć do samego środka obszaru gwiazdotwórczego. Mierząc ilość promieniowania emitowanego przez zimny pył w pobliżu gwiazdy, raz wykorzystując charakterystyczne odciski różnych cząsteczek gazu naukowcy byli w stanie zidentyfikować obecność dysku Keplera tj. dysku rotującego szybciej bliżej centrum niż przy krawędzi. "Tego typu rotacja widoczna jest także w Układzie Słonecznym - wewnętrzne planety krążą wokół Słońca znacznie szybciej niż planety zewnętrzne," mówi Ilee. "To ekscytujące, że udało nam się znaleźć taki dysk wokół masywnej młodej gwiazdy, ponieważ oznacza to, że masywne gwiazdy powstają w podobny sposób do gwiazd o niższej masie, takich jak nasze Słońce." Źródło: University of Cambridge]]> 10904 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESO organizuje jutro konferencję: czyżby pogłoski były prawdą?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/23/eso-organizuje-jutro-konferencje-czyzby-pogloski-byly-prawda/ Tue, 23 Aug 2016 16:36:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10911 Earth-Like-Planet_Red-Dwarf-Star-700x432 Wizja artystyczna przedstawiająca skalistą planetę krążącą wokół czerwonego karła. Źródło; Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA)[/caption] Od wielu lat poszukiwacze planet pozasłonecznych poszukują planet podobnych do Ziemi. Gdy kilka dni temu anonimowe źródła zaczęły informować, że Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) udało się to - tj. zauważyć planetę skalistą krążącą w ekostrefie swojej gwiazdy - informacja rozniosła się lotem błyskawicy. Anonimowe źródło poinformowało także, że ESO ma zamiar potwierdzić to odkrycie pod koniec sierpnia. Jednak ESO odmawiało jakiegokolwiek komentarza w tej kwestii. W dniu wczorajszym ESO poinformowało, że w środę, 24 sierpnia br. organizuje konferencję prasową.

    Zostań Patronem portalu Puls Kosmosu - nasz portal utrzymuje się tylko ze środków przekazywanych nam przez Patronów na portalu http://www.patronite.pl/pulskosmosu


    Jak na razie ESO nie poinformowało co będzie tematem konferencji prasowej, ani kto weźmie w niej udział. Można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że na konferencji dowiemy się jaka jest odpowiedź na pytanie, które ciśnie się na usta chyba wszystkim: czy wokół najbliższej nam gwiazdy krąży planeta podobna do naszej własnej. Konferencję zaplanowano na środę o godzinie 19:00 - bądźcie wtedy razem z nami na Pulsie Kosmosu - jak tylko się czegoś dowiemy - Wy też się dowiecie. [caption id="attachment_10914" align="aligncenter" width="580"]Wizja artystyczna zachodzącej gwiazdy widzianej z powierzchni egzoplanety podobnej do Ziemi. Źródło: ESO/L.Calcada Wizja artystyczna zachodzącej gwiazdy widzianej z powierzchni egzoplanety podobnej do Ziemi. Źródło: ESO/L.Calcada[/caption] Od wielu lat ESO bada najbliższą nam gwiazdę - Proxima Centauri - wykorzystując do tego instrument HARPS (High Accuracy Radial Velocity Planet Searcher) zainstalowany w Obserwatorium La Silla. To to samo obserwatorium, które w 2012 roku poinformowało o odkryciu planety wokół gwiazdy Alfa Centauri B - na ten czas to była "najbliższa nam egzoplaneta" - której istnienie od tego czasu zostało podane w wątpliwość. Bazując na metodzie pomiaru prędkości radialnej gwiazd, astronomowie monitorowali tą gwiazdę w poszukiwaniu oznak okresowych wahań prędkości. Gdy planeta krąży wokół gwiazdy, oba obiekty wywierają na siebie wpływ grawitacyjny, który sprawia, że gwiazda także porusza się wokół środka masy układu. Zazwyczaj wokół gwiazdy musiałby krążyć cały system egzoplanet lub bardzo duża planeta (super-Jowisz), aby dało się odkryć ruch takiej gwiazdy spowodowany przez planetę. W przypadku planet skalistych, które przecież są dużo mniejsze od gazowych olbrzymów, ich wpływ na gwiazdę wokół której krążą byłby niezauważalny. Jednak z uwagi na fakt, że Proxima Centauri jest najbliższą nam gwiazdą - znajdującą się w odległości zaledwie 4,26 lat świetlnych - szanse na zauważenie wahań prędkości radialnej są dużo większe. [caption id="attachment_10915" align="aligncenter" width="580"]Wizja artystyczna planety pozasłonecznej krążącej wokół gwiazdy Alpha Centauri B. Źródło: ESO (17.10.2012) Wizja artystyczna planety pozasłonecznej krążącej wokół gwiazdy Alpha Centauri B. Źródło: ESO (17.10.2012)[/caption] Według źródła cytowanego przez niemiecki tygodnik Der Spiegel, który jako pierwszy poinformował o potencjalnym odkryciu, niepotwierdzona jeszcze egzoplaneta jest podobna do Ziemi (czyli skalista), a oprócz tego krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy. Z tego też powodu możliwe, że na powierzchni tej planety znajduje się woda w stanie ciekłym, a sama planeta może posiadać atmosferę sprzyjającą powstanu życia. Niemniej jednak, niczego nie możemy być pewni do czasu gdy skierujemy w jej stronę teleskopy następnej generacji - takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) czy Transiting Exoplanet Survey Satelite (TESS). Potwierdzenie tego odkrycia byłoby z pewnością ekscytujące, bowiem potwierdzenie może oznaczać, że w naszym sąsiedztwie znajduje się planeta podobna do Ziemi. Przypominamy zatem, że konferencja ESO rozpocznie się jutro o godzinie 19:00 - zapraszamy do śledzenia strony i Facebooka Pulsu Kosmosu. W międzyczasie zachęcamy do przeczytania artykułów publikowanych w ramach projektu Pale Red Dot - programu poszukiwania planet w pobliżu Proxima Centauri. Artykuły z tego cyklu dostępne są w linku poniżej: http://www.pulskosmosu.pl/?s=Pale+Red+Dot]]>
    10911 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiny ujawniły koncepcję wysłania łazika na Marsa do 2020 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/24/chiny-ujawnily-koncepcje-wyslania-lazika-na-marsa-do-2020-roku/ Wed, 24 Aug 2016 12:53:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10921 Formacja Kimberley na Marsie widziana oczami łazika Curisity. Źródło: NASA Formacja Kimberley na Marsie widziana oczami łazika Curisity. Źródło: NASA[/caption] W Chinach przedstawiono ilustracje sondy marsjańskiej i łazika, które mają być wysłane w kierunku Czerwonej Planety pod koniec dekady w ramach misji, przed którą stoją "niespotykane dotąd wyzwania" - poinformowały chińskie media rządowe. Chiny, które pompują miliardy dolarów w swój program kosmiczny, starając się dogonić Stany Zjednoczone i Europę, już w kwietniu tego roku ogłosiły, że mają zamiar wysłać sondę, która "w okolicach 2020 roku" wejdzie na orbitę wokół Marsa, wyląduje i dostarczy na powierzchnię łazik. Zhang Rongqiao, główny architekt projektu, powiedział wczoraj agencji informacyjnej Xinhua, że start wstępnie planowany jest na lipiec lub sierpień 2020 roku. "Wyzwania, które przed nami stoją są niespotykane," powiedział. Rakieta Długi Marsz-5 wystrzelona zostanie z centrum Wenchang na południowej wyspie Hainan, poinformowała agencja Xinhua powołując się na Ye Peijiana, konsultanta misji. Lądownik oddzieli się od orbitera pod koniec trwającej około siedmiu miesięcy podróży i wyląduje w pobliżu marsjańskiego równika. Ważący 200 kilogramów łazik wyposażony jest w sześć kół i cztery panele słoneczne. Misję łazika zaplanowano na około 92 dni. Na pokładzie łazika znajdzie się 13 instrumentów naukowych, m.in. kamera, radar do badania gleby, otoczenia i wewnętrznej struktury Marsa. chinahasanam W Chinach od dłuższego czasu realizowany jest wart miliardy dolarów program kosmiczny, który według Pekinu ma symbolizować postęp kraju i świadczyć o rosnącej pozycji na rynku globalnym. Pierwszy łazik księżycowy został wysłany w przestrzeń kosmiczną pod koniec 2013 roku i choć w trakcie misji napotkał wiele problemów technicznych, wielokrotnie przeżył pierwotnie planowany czas trwania misji. Jednak jak na razie Chiny w dużej mierze odtworzyły misje wysyłane przez USA i ZSRR kilkadziesiąt lat temu. W międzyczasie także Indie wysłały sondę w kierunku Marsa - sonda dotarła na orbitę wokół Czerwonej Planety we wrześniu 2014 roku. Źródło: AFP]]> 10921 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planeta skalista odkryta w ekostrefie wokół Proxima Centauri!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/24/planeta-skalista-odkryta-w-ekostrefie-wokol-proxima-centauri/ Wed, 24 Aug 2016 17:00:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10925 Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię planety Proxima b krążącej wokół czerwonego karła Proxima Centauri, najbliższej gwiazdy poza Układem Słonecznym. Podwójny układ gwiazd Alfa Centauri AB także widoczny jest na niebie w górnej, prawej części kadru. Proxima b jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy macierzystej, czyli w miejscu, w którym możliwe jest występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety. Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię planety Proxima b krążącej wokół czerwonego karła Proxima Centauri, najbliższej gwiazdy poza Układem Słonecznym. Podwójny układ gwiazd Alfa Centauri AB także widoczny jest na niebie w górnej, prawej części kadru. Proxima b jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy macierzystej, czyli w miejscu, w którym możliwe jest występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.[/caption] Astronomowie korzystający z teleskopów należących do Europejskiego Obserwatorium Południowego jak i innych instrumentów na całym świecie odkryli wyraźne dowody na istnienie planety krążącej wokół najbliższej nam gwiazdy - Proxima Centauri. Od dawna poszukiwana planeta, oznaczona teraz jako Proxima b okrąża chłodnego, czerwonego karła w 11,2 dni i charakteryzuje się temperaturą pozwalającą na istnienie wody w stanie ciekłym na powierzchni. Owa skalista planeta jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i jednocześnie jest najbliższą nam planetą pozasłoneczną - co więcej, może to być najbliższe siedlisko życia poza Układem Słonecznym. Artykuł opisujący to rewolucyjne odkrycie zostanie opublikowany jutro, 25 sierpnia, na łamach periodyku Nature. [caption id="attachment_10928" align="aligncenter" width="966"]Położenie Proxima Centauri naniesione na południowe niebo nad 3.6-metrowym teleskopem ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Położenie Proxima Centauri naniesione na południowe niebo nad 3.6-metrowym teleskopem ESO w Obserwatorium La Silla w Chile.[/caption] [caption id="attachment_10929" align="aligncenter" width="1024"]Proxima Centauri i planeta Proxima b w porównaniu do Układu Słonecznego Proxima Centauri i planeta Proxima b w porównaniu do Układu Słonecznego[/caption] Zaledwie cztery lata świetlne od Układu Słonecznego znajduje się czerwony karzeł nazywany przez astronomów Proxima Centauri. Nazwa nawiązuje do faktu, że jest to najbliższa nam gwiazda poza Słońcem. wa chłodna gwiazda znajdująca się w gwiazdozbiorze Centaura świeci zdecydowanie za słabo, abyśmy mogli ją dostrzec gołym okiem i na dodatek znajduje się w pobliżu dużo jaśniejszej pary gwiazd znanej jako Alfa Centauri AB. [caption id="attachment_10930" align="aligncenter" width="1024"]Wykres przedstawiający zmiany prędkości radialnej Proxima Centauri, które wskazują na obecność planety krążącej wokół niej. Wykres przedstawiający zmiany prędkości radialnej Proxima Centauri, które wskazują na obecność planety krążącej wokół niej.[/caption] Przez pierwszą połowę 2016 roku Proxima Centauri była regularnie obserwowana za pomocą spektrografu HARPS zainstalowanego na 3,6-metrowym teleskopie ESO w Obserwatorium La Silla w Chile. Oprócz tego gwiazda była jednocześnie monitorowana za pomocą innych teleskopów na całym świecie. Cała kampania obserwacyjna była częścią projektu Pale Red Dot, w ramach którego zespół astronomów kierowany przez Guillema Anglada-Escude z Queen Mary University w Londynie poszukiwał niewielkiego wahania gwiazdy, które byłoby spowodowane grawitacyjnym przyciąganiem ze strony krążącej wokół niej planety. [caption id="attachment_10931" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna przedstawiająca planetę Proxima b krążącą wokół Proxima Centauri Wizja artystyczna przedstawiająca planetę Proxima b krążącą wokół Proxima Centauri[/caption] [caption id="attachment_10932" align="aligncenter" width="1009"]Niebo w pobliżu Proxima Centauri i układu podwójnego Alfa Centauri AB Niebo w pobliżu Proxima Centauri i układu podwójnego Alfa Centauri AB[/caption] Ze względu na fakt, że poszukiwanie tej planety wzbudzało powszechne zainteresowanie, postępy kampanii były relacjonowane od połowy stycznia do kwietnia tego roku na internetowej stronie projektu Pale Red Dot (a w języku polskim na portalu Puls Kosmosu). Oprócz postępów w obserwacjach na stronie pojawiały się liczne artykuły popularno-naukowe autorstwa specjalistów z całego świata. [caption id="attachment_10933" align="aligncenter" width="1024"]Proxima Centauri w Gwiazdozbiorze Centaura Proxima Centauri w Gwiazdozbiorze Centaura[/caption] [caption id="attachment_10934" align="aligncenter" width="665"]Porównanie rozmiarów składników układu Alfa Centauri z innymi obiektami. Porównanie rozmiarów składników układu Alfa Centauri z innymi obiektami.[/caption] Guillem Anglada-Escude tłumacząc motywację stojącą za realizacją tego projektu powiedział: "Pierwsze informacje wskazujące na możliwość istnienia planety w pobliżu tej gwiazdy pojawiły się w 2013 roku, jednak dane nie były jednoznaczne. Od tego czasu ciężko pracowaliśmy, aby uruchomić projekt obserwacyjny z pomocą ESO i innych instytucji. Nasza kampania Pale Red Dot planowana była już od dwóch lat." [caption id="attachment_10935" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna powierzchni planety krążącej wokół Proxima Centauri Wizja artystyczna powierzchni planety krążącej wokół Proxima Centauri[/caption] Dane z projektu Pale Red Dot w połączeniu ze wcześniejszymi obserwacjami przeprowadzonymi w obserwatoriach ESO i innych, pozwoliły na uzyskanie wyraźnego sygnału wskazującego na naprawdę niesamowite odkrycie.  Czasami Proxima Centauri zbliża się do Ziemi z prędkością 5 kilometrów na godzinę - czyli z prędkością idącego człowieka - a czasami oddala się od nas dokładnie z tą samą prędkością. Ten regularny schemat zmian prędkości radialnej powtarza się co 11,2 dni. Dokładna analiza powstałego wskutek tych zmian prędkości przesunięcia dopplerowskigo wskazuje na obecność planety o masie min. 1,3 masy Ziemi, krążącej w odległości ok. 7 milionów kilometrów od Proxima Centauri - to zaledwie 5% odległości między Słońcem a Ziemią. [caption id="attachment_10936" align="aligncenter" width="1024"]Porównanie rozmiarów kątowych Słońca widzianego z Ziemi i Proxima Centauri widzianej z powierzchni Proxima b Porównanie rozmiarów kątowych Słońca widzianego z Ziemi i Proxima Centauri widzianej z powierzchni Proxima b[/caption] Guillem Anglada-Escude komentując ekscytujące prace w ramach projektu powiedział: "Sprawdzałem stałość tego sygnału praktycznie codziennie przez 60 nocy kampanii Pale Red Dot. Pierwsze 10 dni było obiecujące, pierwsze 20 było zgodne z oczekiwaniami, a po 30. dniu sygnał był niezaprzeczalny - zaczęliśmy pisać artykuł naukowy!" [caption id="attachment_10937" align="aligncenter" width="1024"]Rozgwieżdżone niebo i Droga Mleczna widziana z południowej półkuli Ziemi. Rozgwieżdżone niebo i Droga Mleczna widziana z południowej półkuli Ziemi.[/caption] Czerwone karły takie jak Proxima Centauri to aktywne gwiazdy i zmienność ich jasności może imitować obecność planety. Aby wykluczyć tę możliwość zespół monitorował także zmienną jasność gwiazdy z pomocą teleskopu ASH2 w San Pedro de Atacama Celestial Explorations Observatory w Chile oraz za pomocą sieci teleskopów Las Cumbres Observatory. Dane o prędkości radialnej zebrane podczas rozbłysków gwiazdy zostały wyłączone z końcowej analizy. [caption id="attachment_10938" align="aligncenter" width="1024"]Projekt #PaleRedDot Projekt #PaleRedDot[/caption] Mimo, że Proxima b krąży znacznie bliżej swojej gwiazdy niż Merkury wokół Słońca, to należy zauważyć, że sama gwiazda jest znacznie mniejsza od Słońca. Dlatego też Proxima b znajduje się w ekostrefie wokół swojej gwiazdy, a temperatury, które mogą panować na jej powierzchni pozwoliłyby na obecność wody w stanie ciekłym na powierzchni. Pomimo tak przyjaznej temperatury na Proxima b, duży wpływ na warunki panujące na powierzchni planety może mieć promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie emitowane przez gwiazdę podczas rozbłysków - o wiele intensywniejsze niż promieniowanie docierające ze Słońca na Ziemię. [caption id="attachment_10939" align="aligncenter" width="1024"]Konferencja prasowa, która odbyła się dzisiaj o godzinie 13:00 w siedzibie ESO w Garching pod Monachium. Konferencja prasowa, która odbyła się dzisiaj o godzinie 13:00 w siedzibie ESO w Garching pod Monachium.[/caption] Dwa osobne artykuły naukowe omawiają klimat Proxima b i warunki panujące na jej powierzchni. Wnioski płynące z lektury wskazują wyraźnie, że nie można wykluczyć istnienia wody w stanie ciekłym na jej powierzchni. Co więcej woda może być obecna tylko w najbardziej oświetlonych obszarach planety - w przypadku planety w rotacji synchronicznej  lub w pasie tropikalnym -  w przypadku rotacji w rezonansie 3:2. Rotacja planety, silne promieniowanie ze strony gwiazdy oraz historia formowania się tej planety sprawiają, że klimat na niej panujący może znacznie się różnić od tego panującego na Ziemi. https://www.youtube.com/watch?v=imPGSyhuY9U https://www.youtube.com/watch?v=pAVsaMtJM_M https://www.youtube.com/watch?v=lysJduOqads Odkrycie stanowi dopiero wstęp do rozległych obserwacji prowadzonych za pomocą aktualnie dostępnych instrumentów, jak i następnej generacji potężnych teleskopów takich jak np. E-ELT. Proxima b będzie stanowiła główny cel naukowców poszukujących śladów życia we Wszechświecie.  Układ Alfa Centauri jest także głównym celem pierwszej próby wysłania sondy do innej gwiazdy w ramach projektu StarShot. Guillem Anglada-Escude podsumowuje: "Odkryto już wiele egzoplanet, i jeszcze wiele czeka na odkrycie, jednak poszukiwanie najbliższego Ziemi analoga naszej planety, i to poszukiwanie uwieńczone sukcesem, było dla nas wszystkich życiowym sukcesem. Historie wielu ludzi wplecione są w to odkrycie. Uzyskane przez nas wyniki są naszym dla nich hołdem. Teraz czas rozpocząć poszukiwanie życia na Proxima b..." Źródło: ESO  ]]> 10925 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 255 http://drozdowski.org/2016/08/24/skalista-planeta-krazy-wokol-proximy-centauri/ 0 0 280 http://weneedmore.space/najciekawsze-kosmiczne-wydarzenia-2016-i-prognozy-na-2017/ 0 0 <![CDATA[WISE i Fermi przynoszą zaskakujące informacje o blazarach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/25/wise-i-fermi-przynosza-zaskakujace-informacje-o-blazarach/ Thu, 25 Aug 2016 08:25:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10941 Analiza właściwości blazarów obserwowanych za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE) oraz Large Area Telescope (LAT) odkrywa korelację intensywności emisji w średniej podczerwieni z promieniowaniem gamma. Analiza właściwości blazarów obserwowanych za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE) oraz Large Area Telescope (LAT) odkrywa korelację intensywności emisji w średniej podczerwieni z promieniowaniem gamma.[/caption] Astronomowie badający odległe galaktyki zasilane przez monstrualnych rozmiarów czarne dziury odkryli nieoczekiwaną korelacją między dwoma różnymi zakresami długości fali  promieniowania przez nie emitowanego - średnia podczerwień i promieniowanie gamma. Odkrycie, które możliwe było dzięki porównaniu danych z teleskopu WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) oraz Kosmicznego Teleskopu Fermi pozwoliło naukowcom na odkrycie kilkudziesięciu nowych obiektów, które mogą być blazarami. Francesco Massaro z Uniwersytetu w Turynie we Włoszech oraz Raffaele D'Abrusco z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysic w Cambridge, MA. jako pierwsi wykazali, że barwa blazarów w średniej podczerwieni zarejestrowana w danych WISE związana jest z takimi samymi pomiarami emisji w zakresie promieniowania gamma. "To połączenie między dwoma diametralnie różnymi formami promieniowania w zakresie energii różniącym się o czynnik 10 miliardów," mówi Massaro. "Jakby nie patrzeć, nowe informacje pozwolą nam ustalić w jaki sposób supermasywne czarne dziury znajdujące się wewnątrz tych galaktyk zamieniają otaczającą je materię w potężne ilości energii." Blazary stanowią ponad połowę pojedynczych źródeł promieniowania gamma widzianych za pomocą teleskopu LAT (Large Area Telescope). W centrum każdego blazara leży ogromna czarna dziura o masie równej milionom mas Słońca, otoczona dyskiem gorącego gazu i pyłu. Część materii opadającej na czarną dziurę tworzy podwójne dżety  wyrzucające subatomowe cząstki prosto z dysku z prędkością bliską prędkości światła. Blazary są jasne w danych z teleskopu Fermi z dwóch powodów: jego dżety emitują dużo promieniowania gamma, a z uwagi na fakt, że my patrzymy na te galaktyki od góry - jeden z dżetów emitowanych przez czarną dziurę skierowany jest bezpośrednio w naszą stronę. [caption id="attachment_10943" align="aligncenter" width="1024"]Galaktyki napędzane przez czarne dziury, tzw. blazary to najczęstsze źródła promieniowania gamma obserwowane przez Kosmiczny Teleskop Fermi. Galaktyki napędzane przez czarne dziury, tzw. blazary to najczęstsze źródła promieniowania gamma obserwowane przez Kosmiczny Teleskop Fermi.[/caption] Od stycznia do sierpnia 2010 roku teleskop WISE wykonywał mapę całego nieba w czterech zakresach długości fali promieniowania podczerwonego, katalogując przy tym ponad pół miliarda źródeł. W 2011 roku Massar, D'Abrusco wraz ze współpracownikami rozpoczęli analizę danych z WISE do badania blazarów zarejestrowanych za pomocą Fermiego. Naukowcy szczegółowo opisują nowe aspekty związku między promieniowaniem podczerwonym i gamma w artykule opublikowanym w periodyku The Astrophysical Journal wydanym 9 sierpnia br. Według naukowców elektrony, protony i inne cząstki przyspieszane w dżetach emitowanych przez blazary pozostawiają specyficzny odcisk w zakresie podczerwonym. To samo dzieje się także w zakresie promieniowania gamma. Około tysiąca źródeł zarejestrowanych przez teleskop Fermi pozostaje niezwiązanych ze znanymi obiektami widocznymi w jakimkolwiek innym zakresie promieniowania. Astronomowie podejrzewają, że wiele z nich może być blazarami, jednak na razie nie mamy wystarczających informacji, aby je poprawnie sklasyfikować. Związek podczerwieni i promieniowania gamma w przypadku blazarów sprawił, że naukowcy zaczęli poszukiwać nowych blazarów w danych zarejestrowanych w podczerwieni za pomocą WISE. Owa technika pozwoliła na szybkie zidentyfikowanie 130 potencjalnych blazarów. Aktualnie trwają prace mające na celu potwierdzenie natury tych obiektów. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 10941 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Rosetta zarejestrowała rozbłysk na powierzchni komety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/25/sonda-rosetta-zarejestrowala-rozblysk-na-powierzchni-komety/ Thu, 25 Aug 2016 14:31:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10945 Comet_outburst Kliknij i otwórz aby zobaczyć GIF[/caption] Na początku tego roku sonda Rosetta zupełnie przypadkowo zarejestrwała dramatyczny rozbłysk na powierzchni komety 67P. Najprawdopodobniej na powierzchni komety doszło do osuniecia się zwałów materii pokrywającej powierzchnię jądra komety. Dziewięć instrumentów Rosetty, w tym kamery, kolektory pyłu i analizatory gazu i plazmy planowno monitorowało kometę z odległości około 35 kilometrów gdy 19 lutego doszło do rozbłysku. “Przez ostatni rok Rosetta wyraźnie wykazała, że choć aktywność na powierzchni komety może trwać dłużej, to rozbłyski są całkowicie nieprzewidywalne. Dlatego też dostrzeżenie tego rozbłysku było tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności," mówi Matt Taylor, naukowiec projektu Rosetta. "Zupełnie przypadkiem większość instrumentów sondy było skierowane w stronę komety, dzięki czemu wykonane jednocześnie pomiary pozwoliły nam uzyskać najpełniejszy w historii zestaw danych dotyczących rozbłysku na powierzchni komety.” [caption id="attachment_10948" align="aligncenter" width="1024"]Ewolucja rozbłysku na komecie 67P Ewolucja rozbłysku na komecie 67P[/caption] Zebrane dane zostały przesłane na Ziemię kilka dni po rozbłysku, jednak przeprowadzona później analiza pozwoliła naukowcom ustalić kolejność wydarzeń, która została opisana w artykule autorstwa Eberharda Grüna z Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu, który zostanie opublikowany w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Silne pojaśnienie pyłowej komy komety zostało zarejestrowane za pomocą szerokokątnej kamery OSIRIS o godzinie 9:40 GMT, rozpoczynając się na obszarze komety, który w tym czasie znajdował się w cieniu. W ciągu kolejnych dwóch godzin Rosetta zarejestrowała sygnatury rozbłysku przekraczające poziomy tła w niektórych instrumentach o czynnik 100. Dla przykładu, między 10:00 a 11:00 GMT, ALICE dostrzegł sześciokrotny wzrost jasności w zakresie ultrafioletowym, podczas gdy ROSINA i RPC zarejestrowały znaczący wzrost jasnosci gazu i plazmy o czynnik 1.5-2.5. Co więcej, instrument MIRO zarejestrował wzrst temperatury gazu o 30ºC. Wkrótce potem, w Rosettę uderzyła chmura pyłu: GIADA zarejestrwała maksymalną ilość cząstek ok. 11:15 GMT. W kolejnych trzech godzinach instrument zebrał 200 cząstek, znacznie więcej niż typowe 3-10 cząstek rejestrowanych w poprzednich dniach. Źródło: ESA]]> 10945 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Starshot: sonda lecąca w kierunku Alfa Centauri mogłaby być zniszczona przez gaz i pył]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/25/starshot-sonda-lecaca-w-kierunku-alfa-centauri-moglaby-byc-zniszczona-przez-gaz-i-pyl/ Thu, 25 Aug 2016 15:33:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10951 firsttestofb Mały zespół badaczy z Uniwersytet Harvarda należących do zespołu naukowego programu Breakthrough Starshot testuje uszkodzenia, jakie może odnieść międzygwiezdna sonda podróżująca z prędkością jednej piątej prędkości światła (0.25c) w kierunku układu Alfa Centauri. Jak zauważają naukowcy w artykule opisującym metody i wyniki ich badań, który ukazał się na serwerze preprintów arXiv, tego typu uszkodzenia mogą być katastroficzne - jednak naukowcy uważają, że mają także rozwiązanie tego problemu. Kilka miesięcy temu rosyjski miliarder Juri Milner ogłosił, że wraz zespołem naukowców zamierza wysłać sondę do układu Alfa Centauri - w tym celu na dobry początek wyłożył z własnych pieniędzy 100 milionów dolarów. W momencie ogłoszenia programu Milner poinformował prasę, że jego zespół doradców zidentyfikował 20 głównych przeszkód, które należy pokonać, aby taka misja mogła odnieść sukces. W najnowszych badaniach naukowcy skupili się na jednej z takich przeszkód - ocenie potencjalnych uszkodzeń sondy spowodowanych przez pył i gaz w przestrzeni międzygwiezdnej. Według wstępnych projektów sonda zdolna podróżować z prędkością ok. ~0.2c to niewiele więcej niż niewielki obwód scalony nazywany "wafersat" przymocowany do lekkiego żagla słonecznego, który byłby celem strumienia laserowego emitowanego z Ziemi, który miałby przyspieszać sondę w początkowej fazie podróży. Sama sonda miałaby być wykonana głównie z grafitu i kwarcu. Dlatego też badacze skupili się w swoich testach na oby tych materiałach. Naukowcy odkryli, że cząstki pyłu kosmicznego, w które uderzałaby sonda najprawdopodobniej byłyby zbiorami ciężkich atomów niż cząstek - i tego typu zderzenia prowadziłyby do dwóch problemów: powstawania otworów w powierzchni sondy, które z czasem doprowadziłyby do utraty materiału (nawet do 30 procent całej masy sondy). Drugim problemem jest topienie. Jeżeli sonda miałaby pecha i trafiłaby w cokolwiek większego doszłoby do częściowego lub całkowitego zniszczenia sondy - jednak szanse na takie zderzenie są wystarczająco małe, aby wciąż uważać projekt za realistyczny. Zakładając, że nie dojdzie do zderzenia z większym obiektem, naukowcy uważają, że pokrycie czołowej części sondy dodatkową warstwą buforową może wystarczyć do bezpiecznego dotarcia sondy do układu Alfa Centauri w zaledwie 20 lat od momentu wyniesienia w przestrzeń kosmiczną. https://www.youtube.com/watch?v=wMkWGN1G6Kg Źródło: phys.org]]> 10951 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ALMA odkrywa pokaźne ilości gazu wokół większych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/26/alma-odkrywa-pokazne-ilosci-gazu-wokol-wiekszych-gwiazd/ Fri, 26 Aug 2016 11:14:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10959 Wizja artystyczna przedstawiająca dysk odłamków otaczający gwiazdę w asocjacji Skorpiona-Centaura. ALMA odkryła, że - wbrew oczekiwaniom - masywniejsze gwiazdy w tym obszarze otoczone są dużymi ilościami tlenku węgla. To odkrycie może stanowić istotną wskazówkę dla naukowców badających procesy powstawania gazowych olbrzymów wokół młodych gwiazd. Źródło: NRAO/AUI/NSF, D. Berry /SkyWorks Wizja artystyczna przedstawiająca dysk odłamków otaczający gwiazdę w asocjacji Skorpiona-Centaura. ALMA odkryła, że - wbrew oczekiwaniom - masywniejsze gwiazdy w tym obszarze otoczone są dużymi ilościami tlenku węgla. To odkrycie może stanowić istotną wskazówkę dla naukowców badających procesy powstawania gazowych olbrzymów wokół młodych gwiazd. Źródło: NRAO/AUI/NSF, D. Berry /SkyWorks[/caption] Astronomowie korzystający z sieci Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) zbadali dziesiątki młodych gwiazd - takich jak Słońce jak i dwukrotnie większych -  i odkryli, że te większe gwiazdy charakteryzują się znacznie większą ilością tlenku węgla w krążących wokół nich dyskach odłamków. W przeciwieństwie do nich, gwiazdy o niższej masie - takie jak Słońce - posiadają dyski odłamków praktycznie pozbawione jakiegokolwiek gazu. Odkrycie to zaskoczyło astronomów, którzy uważali, że silniejsze promieniowanie emitowane przez większe gwiazdy powinno szybciej usuwać gaz z dysku odłamków niż słabsze promieniowanie mniejszych gwiazd. Ponadto odkrycie to znacznie powiększy naszą wiedzę o procesach powstawania gazowych olbrzymów krążących wokół młodych gwiazd. Dyski odłamków odkrywane są wokół gwiazd, które odrzuciły już swój pyłowy, wypełniony gazem dysk protoplanetarny, a wokół nich zaczynają powstawać planety, planetoidy, komety i inne planetazymale. W pobliżu młodszych gwiazd wiele z tych nowo powstałych obiektów musi jeszcze znaleźć swoje stabilne orbity z czasem zderzając się ze sobą, co prowadzi do powstania dysku odłamków drugiej generacji. "Wcześniejsze pomiary spektroskopowe dysków odłamków wykazały, że niektóre z nich zawierały nadmiar tlenku węgla," mówi Jese Lieman-Sifry, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku  Astrophysical Journal. W trakcie obserwacji Lieman-Sifry był studentem astronomii na Wesleyan University w Middletown, Connecticut. "To było zaskakujące odkrycie, bowiem astronomowie uważali, że tego gazu tam nie powinno być, skoro obserwujemy już dysk odłamków," dodaje. W poszukiwaniu informacji, które mogłyby powiedzieć nam dlaczego niektóre gwiazdy posiadają dyski tak bogate w gaz, Lieman-Sifry wraz ze swoim zespołem zbadał 24 układy gwiezdne w asocjacji w Skorpionie-Centaurze. To zgromadzenie gwiazd znajdujące się kilkaset lat świetlnych od Ziemi zawiera setki gwiazd o niskiej i o średniej masie. W tym przypadku naukowcy określają Słońce jako gwiazdę o niskiej masie. Następnie astronomowie zawęzili swoje badania do gwiazd w wieku między 5 i 10 milionami lat - to wiek, w którym gwiazdy są na tyle dojrzałe, że mogą posiadać pełne układy planetarne i dyski odłamków - i wykorzystali obserwatorium ALMA do zbadania "poświaty" w zakresie milimetrowym pochodzącej od tlenku gazu znajdującego się w dyskach odłamków wokół tych gwiazd. Zespół badaczy wykonał przegląd gwiazd w ciągu sześciu nocy między grudniem 2013 a grudniem 2014 roku, każdej nocy obserwując zaledwie przez 10 minut. W tamtym czasie ten program badawczy był najobszerniejszym interferometrycznym przeglądem dysków odłamków wokół gwiazd, jaki kiedykolwiek przeprowadzono. [caption id="attachment_10961" align="aligncenter" width="1009"]Zdjęcie wykonane za pomocą ALMA przedstawiające dysk odłamków otaczający jedną z gwiazd w asocjacji Skorpion-Centaur, znaną pod oznaczeniem HIP 73145. Zielony obszar to tlenek węgla wypełniający dysk odłamków. Zdjęcie wykonane za pomocą ALMA przedstawiające dysk odłamków otaczający jedną z gwiazd w asocjacji Skorpion-Centaur, znaną pod oznaczeniem HIP 73145. Zielony obszar to tlenek węgla wypełniający dysk odłamków.[/caption] Uzbrojeni w ten niesamowicie bogaty zestaw obserwacji astronomowie odkryli największą dotąd próbkę dysków bogatych w gaz przeanalizowaną w jednym badaniu. W tej próbce kilkudziesięciu dysków badacze dostrzegli trzy charakteryzujące się silną emisją od tlenku węgla. Ku ich zaskoczeniu, wszystkie trzy dyski otaczały gwiazdy o masie dwukrotnie większej od masy Słońca. Żadna z 16 mniejszych gwiazd nie posiadała dysku z dużą ilością tlenku węgla. To odkrycie przeczy intuicji wszak masywniejsze gwiazdy zalewają swoje układy planetarne energetycznym promieniowaniem ultrafioletowym, które powinno niszczyć tlenek węgla znajdujący się w dyskach odłamków. Istnienie tego gazu może mieć istotny wpływ na procesy formowania się planet wokół takich gwiazd, mówi Meredith Hughes, astronomka z Wesleyan University oraz współautorka artykułu. Tlenek węgla jest ważnym składnikiem atmosfer gazowych olbrzymów. Jego obecność w dysku odłamków może oznaczać, że inne gazy, w tym wodór, także są tam obecne, aczkolwiek w mniejszych ilościach. Jeżeli niektóre dyski odłamków są w stanie dłużej utrzymać duże ilości gazu,  może to oznaczać, że gazowe olbrzymy mogą powstawać znacznie dłużej wokół młodych, masywnych gwiazd. Źródło: NRAO]]> 10959 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[„Pępowina” łazika marsjańskiego powstaje w Polsce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/29/pepowina-lazika-marsjanskiego-powstaje-w-polsce/ Mon, 29 Aug 2016 12:08:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10974 ExoMars_fot_ESA Wizualizacja lądownika oraz łazika marsjańskiego, które ESA w 2020 roku wyśle na Marsa. Fot. ESA.[/caption] Łazik, który ma wylądować na Marsie w 2021 roku, będzie wyposażony w mechanizm zaprojektowany i wyprodukowany przez firmę SENER Polska. Urządzenie działające na zasadzie pępowiny połączy lądownik z pojazdem badawczym i zapewni jego zasilanie po dotarciu na powierzchnię Czerwonej Planety. Pytanie, czy na Marsie jest lub kiedykolwiek było życie, należy do najważniejszych zagadek naukowych naszych czasów. Jej rozwiązanie ma dostarczyć misja ExoMars, którą   Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) planuje wysłać w 2020 roku. Po trwającym dziewięć miesięcy locie kosmicznym na powierzchni planety wyląduje łazik wyposażony w zestaw instrumentów badawczych. Dzięki niemu mamy lepiej poznać m.in. rozkład szlaków wodnych oraz zagrożenia dla astronautów, mających w przyszłości polecieć na Marsa. Jeden z ważnych mechanizmów wykorzystanych w misji ExoMars powstanie w naszym kraju. Firma SENER Polska zaprojektowała i wyprodukuje „pępowinę” – mechaniczno-elektryczne połączenie między łazikiem a lądownikiem. Mechanizm zapewni zasilanie podczas uruchamiania robota po wylądowaniu na Marsie. Po zakończeniu tego procesu system zostanie odłączony od pojazdu i odpadnie tak, aby umożliwić łazikowi zjechanie na powierzchnię Marsa. [caption id="attachment_10976" align="aligncenter" width="1024"]„Pępowina” zaprojektowana przez SENER Polska, czyli Mechanizm Zwalniający Połączenia Elektrycznego (Umbilical Release Mechanism). Fot. SENER Polska. „Pępowina” zaprojektowana przez SENER Polska, czyli Mechanizm Zwalniający
    Połączenia Elektrycznego (Umbilical Release Mechanism). Fot. SENER Polska.[/caption] Inżynierowie z SENER Polska odpowiadają za projekt „pępowiny” od początku do końca, czyli od etapu koncepcyjnego, przez produkcję i testy prototypów, aż do stworzenia tak zwanego modelu lotnego – mechanizmu, który ostatecznie poleci na Marsa. Prace nad tym ostatnim etapem projektu właśnie ruszyły, a całość kontraktu jest realizowana w naszym kraju przez SENER Polska i lokalnych partnerów. - ExoMars 2020 jest kolejnym bardzo ważnym krokiem w europejskim programie zrobotyzowanej eksploracji kosmosu. Nigdy jeszcze tak zaawansowany europejski robot nie wylądował na innej planecie. Jest to projekt pionierski, nie tylko dla polskiego, ale także europejskiego sektora kosmicznego. Bardzo cieszymy się, że możemy być częścią tak niezwykłego przedsięwzięcia – mówi Aleksandra Bukała, dyrektor generalna SENER Polska. Dużym wyzwaniem w tym projekcie są ekstremalne warunki przestrzeni międzyplanetarnej, charakteryzującej się wysoką radiacją i temperaturami bliskimi zeru absolutnemu. Konstrukcja musi także przetrwać ciężkie warunki startu rakiety nośnej i lądowania na Marsie oraz być odporna na zapylenie i warunki atmosferyczne planety. Firma SENER Polska otrzymała kontrakt na stworzenie „pępowiny” od brytyjskiego oddziału Airbus Defence & Space, który odpowiada za budowę łazika marsjańskiego. Głównym wykonawcą całej misji ExoMars jest z kolei Thales Alenia Space Italia. - Wygraliśmy przetarg w otwartej konkurencji z innymi firmami z Europy. Ocenie podlegała przede wszystkim zaproponowana koncepcja techniczna, cena, wiarygodność wykonawcy i doświadczenie w sektorze kosmicznym. W przygotowaniu zwycięskiego rozwiązania technicznego pomogła nam współpraca z naszymi krajowymi podwykonawcami, którzy wsparli nas w produkcji i testach – mówi Aleksandra Bukała, dyrektor generalna SENER Polska.  ]]>
    10974 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsze zdjęcie polarnych obszarów Jowisza z Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/29/pierwsze-zdjecie-polarnych-obszarow-jowisza-z-juno/ Mon, 29 Aug 2016 20:38:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10986 Pierwsze spojrzenie na obszary polarne Jowisza z sondy Juno - 27 sierpnia 2016 z odległości ok 700 tysięcy kilometrów / Credits - NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS Pierwsze spojrzenie na obszary polarne Jowisza z sondy Juno - 27 sierpnia 2016 z odległości ok 700 tysięcy kilometrów / Credits - NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS[/caption] Dwudziestego siódmego sierpnia sonda Juno przemknęła w odległości około czterech tysięcy kilometrów nad chmurami Jowisza. Start misji Juno nastąpił 5 sierpnia 2011 roku. To już druga wyprawa NASA w ramach programu New Frontiers – dla misji tej samej klasy, jak New Horizons. Przez pięć lat od startu Juno krążyła po wewnętrznym Układzie Słonecznym, stopniowo zmieniając swoją orbitę, aż wreszcie, przybyła do Jowisza 5 lipca 2016. Tego dnia, o 05:18 CEST Juno uruchomiła główny silnik na 35 minut. Bezbłędnie przeprowadzony manewr pozwolił na przechwycenie sondy przez pole grawitacyjne Jowisza. Wstępne dwie orbity były bardzo eliptyczne z czasem obiegu wynoszącym ponad 53 dni. Najdalszy punkt tego etapu lotu został osiągnięty przez Juno 31 lipca. Dystans pomiędzy sondą a Jowiszem wyniósł wówczas ponad 8 milionów kilometrów i zaczął się zmniejszać, aż 27 sierpnia Juno przemknęła zaledwie 4,2 tysiąca kilometrów nad szczytami chmur gazowego giganta. Moment maksymalnego zbliżenia nad północnym obszarem polarnym Jowisza nastąpił 27 sierpnia o godzinie 15:44 CEST. [caption id="attachment_10988" align="aligncenter" width="1024"]Artystyczna wizja sondy Juno w pobliżu Jowisza / Credits: NASA Artystyczna wizja sondy Juno w pobliżu Jowisza / Credits: NASA[/caption] Dzień później amerykańska agencja kosmiczna opublikowała pierwsze zdjęcie obszarów polarnych wykonanych przez Juno tuż przed przelotem (odległość ok 700 tysięcy km, z 27 sierpnia). Zdjęcie prezentuje tę planetę z innej perspektywy niż dotychczas obserwowano. Na zdjęciu można zobaczyć, że północny obszar polarny Jowisza ma inną kolorystykę od rejonów bliższych równikowi. Przede wszystkim brak na nim brązowawych pasów chmur. Zauważalne są również pewne kompleksy aktywne, podobne do mniejszych huraganów, większość regionu ma jednak podobny niebiesko-szarawy odcień. Regiony polarne Jowisza, dotychczas dość słabo poznane, będą obserwowane przez instrumenty Juno przez kolejne 35 orbit w ramach jej misji podstawowej. Zakończenie misji Juno obecnie zaplanowano na luty 2018 roku. (NASA) Źródło: Kosmonauta.net]]> 10986 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BLOG: Odwiedziny na kanale Astrofaza - odkrycie Proximy b!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/28/blog-odwiedziny-na-kanale-astrofaza-odkrycie-proximy-b/ Sun, 28 Aug 2016 20:59:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11650 11650 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble obserwuje nieregularną wyspę gwiazd w całkowitej pustce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/30/hubble-obserwuje-nieregularna-wyspe-gwiazd-w-calkowitej-pustce/ Tue, 30 Aug 2016 05:45:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10991 Nieregularna wyspa, Źródło: ESA/Hubble & NASA Nieregularna wyspa, Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] Powyższe zdjęcie, wykonane za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys (ACS) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, przedstawia blask odległych gwiazd tworzących NGC 5264, galaktykę karłowatą znajdującą się zaledwie nieco ponad 15 milionów lat świetlnych w Gwiazdozbiorze Hydry. Galaktyki karłowate takie jak NGC 5264 zazwyczaj składają się z około miliarda gwiazd - zaledwie 1% gwiazd znajdujących się w Drodze Mlecznej. Tego typu galaktyki zazwyczaj krążą wokół większych galaktyk takich jak nasza. Uważa się, że powstają z materii pozostałej po powstawaniu większych galaktyk. NGC 5264 ma bardzo nieregularny kształt - w przeciwieństwie do bardziej powszechnych galaktyk spiralnych i eliptycznych - z wyraźnymi niebieskimi zagęszczeniami obszarów gwiazdotwórczych. Astronomowie uważają, że jest to efektem oddziaływań grawitacyjnych NGC 5264 z innymi pobliskimi galaktykami. Oddziaływania te sprowokowały intensywne powstawanie nowej generacji gwiazd, które teraz intensywnie świecą w różnych odcieniach błękitu. Źródło: NASA]]> 10991 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA bada zagadkową gwiazdę skrywającą swój wiek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/30/nasa-bada-zagadkowa-gwiazde-skrywajaca-swoj-wiek/ Tue, 30 Aug 2016 08:26:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10994 nasateamprob Od lat astronomowie próbują odgadnąć tajemnicę masywnej gwiazdy ukrytej głęboko w Drodze Mlecznej i wskazującej oznaki bycia ekstremalnie starą i ekstremalnie młodą gwiazdą. Początkowo naukowcy zaklasyfikowali gwiazdę jako bardzo starego czerwonego superolbrzyma. Nowe badania przeprowadzone przez zespół naukowców z NASA wskazują jednak, że obiekt oznaczony jako IRAS 19312+1950 może być czymś zupełnie innym - protogwiazdą, dopiero powstającą gwiazdą. "Astronomowie uznali ten obiekt za ciekawy w okolicach 2000 roku i od tego czasu starają się określić jego miejsce na ścieżce ewolucyjnej," mówi Martin Cordiner, astrochemik z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. Jest on głównym autorem artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal opisującego odkrycia zespołu na podstawie danych z Kosmicznego Teleskopu Spitzera i Kosmicznego Obserwatorium Herschela. Znajdujący się ponad 12 000 lat świetlnych od Ziemi, obiekt ten po raz pierwszy zwrócił uwagę naukowców podczas obserwacji na określonych falach radiowych. Kilka zespołów astronomów badało go za pomocą teleskopów naziemnych i doszło do wniosku, że jest to bogata w tlen gwiazda o masie 10 mas Słońca. Pytanie jednak pozostało otwarte: jaka to gwiazda? Niektórzy badacze skłaniali się ku teorii, że jest to gwiazda wyewoluowana - która już przeszła przez połowę swojego cyklu ewolucyjnego. Przez większą część swojego życia gwiazdy uzyskują energię w procesach fuzji wodoru w swoich jądrach, takich jakie zachodzą teraz w Słońcu. Jednak starsze gwiazdy, które zużyły już większość swojego wodoru muszą polegać na cięższych pierwiastkach, których fuzja nie trwa już tak długo i prowadzi do szybkiego pogorszenia sytuacji. Dwie wczesne wskazówki - intensywne radioźródła zwane maserami - wskazywały, że gwiazda jest stara. W astronomii masery pojawiają się gdy cząsteczki określonych gazów uzyskują duże ilości energii i emitują duże ilości promieniowania w pewnym, bardzo wąskim zakresie częstotliwości. Wynikiem jest powstanie silnego sygnału radiowego - mikrofalowego odpowiednika lasera. Jeden z maserów obserwowanych w przypadku IRAS 19312+1950 związany jest prawie wyłącznie z gwiazdami na późnym etapie ewolucji. Jest to maser tlenku krzemu, emitowany przez cząsteczki składające się z jednego atomu krzemu i jednego atomu tlenu. Naukowcy nie wiedzą dlaczego ten maser prawie zawsze związany jest ze starszymi gwiazdami, jednak z tysięcy znanych maserów tlenku krzemu zauważono tylko kilka wyjątków od tej zasady. Oprócz tego z tą gwiazdą związany jest także maser hydroksylowy emitowany przez cząsteczki złożone z jednego atomu tlenu i jednego atomu wodoru. Masery hydroksylowe są obserwowane w różnych obiektach astronomicznych, jednak gdy pojawiają się w pobliżu starych gwiazd, sygnał radiowy ma określony wzór - jest szczególnie silny na częstotliwości 1612 MHz. I taki też sygnał znaleziono w przypadku tej gwiazdy. Mimo to, obiekt do końca nie pasuje do wyewoluowanych gwiazd. Szczególnie zagadkowa jest pełna paleta związków chemicznych znalezionych w otaczającym gwiazdę potężnym obłoku materii. Tego typu obłoki typowe są dla obszarów, w których dopiero powstają gwiazdy, jednak tego typu gwiezdnego przedszkola nie udało się zidentyfikować w pobliżu tej gwiazdy. [caption id="attachment_10998" align="aligncenter" width="1024"]IRAS 19312+1950 wykazuje cechy charakterystyczne tak dla bardzo młodych jak i dla bardzo starych gwiazd. Obiekt wyraźnie wyróżnia się jako niesamwicie jasny obiekt znajdujący się w środku bogatego w związki chemiczne obłoku materii widocznego na powyższym zdjęciu wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Zespół naukowców z NASA uważa, że gwiazda - o masie ok. 10 mas Słońca emitująca 20 000 razy więcej energii - to dopiero powstająca protogwiazda. To duża niespodzianka, ponieważ w tym obszarze nie zauważono gwiezdnego przedszkola. Jednak obecność pobliskiego bąbla międzygwiezdnego,  który wskazuje na obecność niedawno powstałej masywnej gwiazdy, także wspiera tę teorię. Źródło: NASA/JPL-Caltech IRAS 19312+1950 wykazuje cechy charakterystyczne tak dla bardzo młodych jak i dla bardzo starych gwiazd. Obiekt wyraźnie wyróżnia się jako niesamowicie jasny obiekt znajdujący się w środku bogatego w związki chemiczne obłoku materii widocznego na powyższym zdjęciu wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Zespół naukowców z NASA uważa, że gwiazda - o masie ok. 10 mas Słońca emitująca 20 000 razy więcej energii - to dopiero powstająca protogwiazda. To duża niespodzianka, ponieważ w tym obszarze nie zauważono gwiezdnego przedszkola. Jednak obecność pobliskiego bąbla międzygwiezdnego, który wskazuje na obecność niedawno powstałej masywnej gwiazdy, także wspiera tę teorię. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Początkowo naukowcy twierdzili, że obiekt ten jest starą gwiazdą otoczoną przez zaskakujący obłok podobny do tych, które otaczają bardzo młode gwiazdy. Inne teorie mówiły, że obserwacje pozwalają nam obserwować dwa różne obiekty: bardzo starą gwiazdę i obłok protoplanetarny znajdujący się w tym samym kierunku. Cordiner wraz ze swoimi współpracownikami rozpoczął ponowne badania tego obiektu za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Herschel jednocześnie analizując dane zebrane wcześniej za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzera. Oba teleskopy pracują w podczerwieni, przez co mogą badać gazy, pył i lody w obłoku otaczającym gwiazdę. Dodatkowe informacje doprowadziły Cordinera i jego współpracowników do wniosku, że w rzeczywistości jest to gwiazda na bardzo wczesnym etapie ewolucji.  Jest to obiekt dużo jaśniejszy niż się to początkowo wydawało - emituje 20 000 razy więcej energii niż nasze Słońce. Ponadto zespół odkrył duże ilości lodów wody i dwutlenku węgla w obłoku otaczającym gwiazdę. Owe lody osiadły na ziarnach pyłu stosunkowo bliskich gwieździe i cały ten pył i lód blokuje światło przez co gwiazda wydaje się ciemniejsza niż jest w rzeczywistości. Co więcej gęsty obłok otaczający gwiazdę wydaje się ulegać kolapsowi, który zazwyczaj zachodzi gdy rosnąca gwiazda przyciąga materię.  W przeciwieństwie do tego obłoki wokół wyewoluowanych gwiazd zazwyczaj się rozszerzają i są wywiewane do ośrodka międzygwiezdnego. Masę całej otoczki szacuje się na 500-700 mas Słońca - a to znacznie więcej niż mogłaby wyemitować starzejąca się lub umierająca gwiazda. "Uważamy, że to gwiazda na etapie embrionalnym, zbliżająca się do końca etapu akrecji materii - okresu, w którym gwiazda przyciąga nową materię napędzającą jej wzrost," mówi Cordiner. Powyższą teorię wspiera fakt obserwacji bardzo szybkich wiatrów dostrzeżonych w dwóch dżetach gazu emitowanych z przeciwnych biegunów gwiazdy. Tego typu dżety materii, znane jako wypływy biegunowe, widoczne są w przypadku młodych i starych gwiazd. Niemniej jednak szybkie, wąskie dżety rzadko kiedy obserwowane są w starych gwiazdach. W tym przypadku zespołowi udało się zmierzyć prędkość materii w dżecie(90 km/s) - to charakterystyczna prędkość dla protogwiazd. Mimo to naukowcy wciąż przyznają, że ten obiekt nie jest typową protogwiazdą. "Niezależnie od tego jak spojrzymy na ten obiekt - jest on fascynujący - i może nam wiele powiedzieć o cyklach życia gwiazd," dodaje Steven Charnley, astrochemik z Goddard i współautor artykułu. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 10994 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sygnał radiowy z HD164595?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/30/sygnal-radiowy-z-hd164595/ Tue, 30 Aug 2016 08:00:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10995 NASA's Spitzer Space Telescope has captured a new, infrared view of the choppy star-making cloud called M17, also known as the Omega Nebula or the Swan Nebula.
    Czy jeden z ziemskich radioteleskopów odebrał sztuczny sygnał radiowy z gwiazdy HD164595? Rosyjski radioteleskop RATAN-600 odebrał pojedynczy, dwusekundowy sygnał radiowy na częstotliwości 2,7 GHz. Źródłem sygnału może być HD164595 – gwiazda położona ok 95 lat świetlnych od nas. Sygnał odebrano 15 maja 2015 roku, jednak informacja o nim pojawiła się w mediach dopiero 29 sierpnia 2016 roku. Badania przy pomocy RATAN-600 były prowadzone przez zespół naukowców pod przewodnictwem Claudio Maccone, powiązanego z organizacją SETI. Więcej szczegółów jak na razie nie podano do publicznej wiadomości. Wg niektórych naukowców ten sygnał miał sztuczną charakterystykę i mógł być pozaziemskiego źródła. Więcej informacji zostanie przekazanych na nadchodzącej konferencji IAC 2016, która rozpocznie się 26 września. Na tej konferencji będzie obecny przedstawiciel serwisu Kosmonauta.net. Jak na razie wokół  HD164595 wykryto jedną egzoplanetę, wielkości Neptuna, lecz krążącą stosunkowo blisko swej gwiazdy. Inne obiekty planetarne – jeśli tam istnieją – wciąż czekają na odkrycie. Odbiór przez pojedynczy radioteleskop oraz brak powtórzenia detekcji sygnału to typowe znamiona sztucznego sygnału wyemitowanego przez ziemskie lub orbitalne źródło. Nawet jeśli sygnał był rzeczywiście pozaziemski, mógł on pochodzić nie z układu  HD164595, ale z dalszej odległości (wskutek tzw. soczewkowania grawitacyjnego).  Claudio Maccone sugeruje, że  HD164595 powinna być stale nasłuchiwana, by możliwe było wykrycie kolejnych sygnałów.
    Pojawiły się jednak głosy krytyczne: ten sygnał można wyjaśnić na wiele różnych sposobów, bez potrzeby wskazywania na obce cywilizacje. Sygnał może być związany z rozbłyskiem gwiezdnym, może pochodzić od satelity lub pochodzić z wielu innych kosmicznych źródeł. Dlatego też niektórzy żartobliwie nazywają ten sygnał prawdziwym "szumem medialnym". Źródło: Kosmonauta.net]]>
    10995 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wtórne łańcuchy kraterów na powierzchni Fobosa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/31/wtorne-lancuchy-kraterow-na-powierzchni-fobosa/ Wed, 31 Aug 2016 05:34:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11001 Czerwone strzałki na powyższym zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Express wskazują łańcuch małych kraterów, które powstały w następstwie powstania głównego, dużego krateru o nazwie Grildrig. Źródło: ESA/Mars Express / Nayak & Asphaug Czerwone strzałki na powyższym zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Express wskazują łańcuch małych kraterów, które powstały w następstwie powstania głównego, dużego krateru o nazwie Grildrig. Źródło: ESA/Mars Express / Nayak & Asphaug[/caption] Niektóre tajemnicze rowki widoczne na powierzchni Fobosa, jednego z księżyców Marsa, powstały wskutek upadku odłamków wyrzuconych podczas dużych zderzeń, które z czasem opadły z powrotem na powierzchnię tworząc liniowe łańcuchy kraterów, wskazują nowe badania. Jeden zestaw pęknięć widocznych na powierzchni Fobosa to najprawdopodobniej pęknięcia od naprężeń powstałych wskutek przyciągania pływowego ze strony Marsa. Najnowsze badania opublikowane 19 sierpnia w periodyku  Nature Communications skupiają się na innym zestawie pęknięć, które nie pasują do tego wytłumaczenia. "Pęknięcia, o których mowa, przecinają pola pływowe, więc do powstania wymagają innego mechanizmu. Jeżeli uwzględnimy obydwa - możliwe będzie wytłumaczenie większości jeżeli nie wszystkich pęknięć na Fobosie," mówi główny autor artykułu Michael Nayak, doktorant planetologii z UC Santa Cruz. Fobos jest nietypowym księżycem krążącym bliżej swojej planety niż jakikolwiek inny księżyc w Układzie Słonecznym, z okresem obiegu planety równym zaledwie 7 godzin. Niewielki i gęsto usiany kraterami niesferycznego kształtu księżyc krąży wokół Marsa zaledwie 9 000 km od powierzchni i stopniowo zbliża się do powierzchni Czerwonej Planety. Wydaje się, że budowa wewnętrzna Fobosa charakteryzuje się niską gęstością, a na zewnątrz mamy do czynienia z elastyczną powłoką, która pozwala na odkształcanie księżyca pod wpływem oddziaływań pływowych. Współautor opracowania Erik Asphaug, planetolog z Arizona State University oraz profesor emerytowany z UC Santa Cruz bada Fobosa od wielu lat. Jego najnowsze symulacje komputerowe stworzone wraz z planetologiem NASA Terrym Hurfordem wskazują w jaki sposób naprężenia pływowe mogą doprowadzić do powstania pęknięć i liniowych rowków widocznych na powierzchni Fobosa. Choć tę teorię zaproponowano po raz pierwszy już w latach siedemdziesiątych, istnienie wielu rowków, których orientacja nie pasowała do pęknięć pływowych, pozostawało niewyjaśnione. Nayak opracował symulacje komputerowe wskazujące w jaki sposób takie rowki mogły powstać wskutek zderzeń z innymi obiektami. Materia wyrzucona z powierzchni księżyca w trakcie zderzenia z łatwością ucieka słabej grawitacji Fobosa. Jednak duża jej część pozostaje na orbicie wokół Marsa i podąża po niej nieznacznie szybciej lub nieznacznie wolnej od samego Fobosa, przez co w ciągu kilku okrążeń wokół planety jest ponownie przechwytywana i z powrotem opada na powierzchnię księżyca. Symulacje Nayaka umożliwiły mu szczegółowe prześledzenie losu wyrzuconych odłamków. Okazało się, że przechwycone odłamki tworzą charakterystyczne liniowe wzory, które przypominają pod wieloma względami nasze niepasujące rowki i łańcuchy kraterów przecinające pęknięcia naprężeniowe na Fobosie. "Duża część materii wyrzucana jest z powierzchni podczas zderzenia, unosi się w pobliżu przez kilka orbit, a następnie opada na powierzchnie tworząc charakterystyczne łańcuchy kraterów," mówi Nayak. Naukowcy wykorzystali model do powiązania liniowego łańcucha małych kraterów na Fobosie z głównym kraterem powstałym wskutek impaktu. W ramach symulacji przyjrzeli się impaktowi, który doprowadził do powstania 2,6-kilometrowego krateru o nazwie Grildrig, znajdującego się w pobliżu północnego bieguna księżyca. Okazało się, że ułożenie wtórnego łańcucha małych kraterów powstałych wskutek upadku odłamków na powierzchnię jest niemal identyczne z rzeczywiście obserwowanym łańcuchem kraterów na powierzchni Fobosa. Z uwagi na niską masę i bardzo ciasną orbitę wokół Marsa, Fobos jest na tyle nietypowy, że może to być jedyne miejsce w Układzie Słonecznym, gdzie zachodzą takie procesy. Źródło: UC Santa Cruz]]> 11001 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wzrost i upadek procesów powstawania galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/31/wzrost-i-upadek-procesow-powstawania-galaktyk/ Wed, 31 Aug 2016 06:24:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11004 Porównanie wizualizacji galaktyk z i bez ZFOURGE. Źródło: Texas A&M University Porównanie wizualizacji galaktyk z i bez ZFOURGE. Źródło: Texas A&M University[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów  stworzył mapę wzrostu i upadku galaktyk na przestrzeni 90% historii Wszechświata. Ich praca zawierająca jedne z najdokładniejszych pomiarów astronomicznych w historii została publikowana w periodyku The Astrophysical Journal. W ramach przeglądu FourStar Galaxy Evolution Survey (ZFOURGE) powstał wielobarwny album fotograficzny galaktyk podczas ich wzrostu od małych, ciemnych zagęszczeń do etapu dojrzałych i majestatycznych olbrzymów. Naukowcy stworzyli ten album mierząc odległości i jasność ponad 70 000 galaktyk widzianych na przestrzeni ponad 12 miliardów lat, odkrywając w ten sposób pełną różnorodność obiektów galaktycznych. Zespół naukowców stworzył kolorowy album fotograficzny wykorzystując do tego nowy zestaw filtrów czułych w podczerwieni, zainstalowanych na kamerze FourStar przymocowanej do 6.5-metrowego Teleskopu Baade z Obserwatorium Las Campanas w Chile.  Zdjęcia wykonano na przestrzeni 45 nocy. Następnie astronomowie stworzyli trójwymiarową mapę przedstawiającą ponad 70 000 galaktyk, zarówno tych bliskich jak i odległych przedstawiających dawne etapy ewolucji Wszechświata. Trójwymiarowa mapa głębokiego nieba przedstawia m.in. młode galaktyki, które istniały 12,5 miliarda lat temu, a których dotychczas znaleziono tylko kilkanaście. Taki zbiór pozwoli astronomom lepiej zrozumieć wczesne lata Wszechświata. "Jednym z najciekawszych wniosków jest fakt, że galaktyki w młodym wszechświecie wydają się być równie różnorodne co dzisiaj," kiedy to Wszechświat jest dużo starszy i dużo bardziej wyewoluował, mówi główna autorka badania Caroline Straatman z Uniwersytetu w Lejdzie. "Sam fakt, że dostrzegamy młode galaktyki w odległym wszechświecie, w których już zakończyły się procesy gwiazdotwórcze, jest wprost niesamowity." https://www.youtube.com/watch?v=pJEeWVJTTOI Jednak wiedza uzyskana w ten sposób to nie tylko wiedza o odległych galaktykach; informacje zebrane w ramach ZFOURGE dają nam także pogląd na to jak Droga Mleczna wyglądała w swojej młodości. "Dziesięć miliardów lat temu, galaktyki takie jak Droga Mleczna były znacznie mniejsze, jednak powstawało w nich 30 razy więcej gwiazd niż dzisiaj," mówi Casey Papovich z Texas A&M University. "ZFOURGE zapewnia nam pełny i wiarygodny przegląd populacji ewoluujących galaktyk i już teraz pozwala nam przyjrzeć się takim kwestiom jak: jak galaktyki rosły z czasem? Kiedy powstawały w nich gwiazdach i kiedy rozwinęły się w tak spektakularne struktury jakie widzimy obecnie?" mówi Ryan Quadri, także z Texas A&M. Na pierwszych zdjęciach z przeglądu naukowcy dostrzegli najwcześniejsze przykłady gromad galaktyk, tak zwanych "miast galaktyk" zbudowanych z gęstych skupisk galaktyk, które pojawiły się gdy Wszechświat miał dopiero 3 miliardy lat. "Połączenie FourStar, szczególnych filtrów, Magellana oraz warunków w Las Campanas pozwoliło na odkrycie tej gromady," mówi Persson, który odpowiadał za budowę instrumentu FourStar w Obserwatorium Carnegie w Pasadenie. "Znajdowała się w bardzo szczegółowo zbadanym fragmencie nieba, skutecznie skrywając się przed naszymi oczyma." Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 11004 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Planeta 9 może oznaczać kłopoty dla Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/31/planeta-9-moze-oznaczac-klopoty-dla-ukladu-slonecznego/ Wed, 31 Aug 2016 13:57:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11007 planetnineco Układ Słoneczny może ulec rozpadowi po śmierci Słońca jeżeli tzw. Planeta 9 istnieje - wskazują badania przeprowadzone na University of Warwick. Dr Dimitri Veras z Wydziału Fizyki odkrył, że obecność Planety 9 - hipotetycznej planety, która może istnieć w zewnętrznych ostępach Układu Słonecznego - może spowodować eliminację co najmniej jednego gazowego olbrzyma po śmierci Słońca, poprzez wyrzucenie jej w przestrzeń międzygwiezdną. Gdy Słońce zacznie umierać za jakieś siedem miliardów lat, wywieje połowę swojej masy jednocześnie zwiększając swoje rozmiary - pochłaniając przy tym Ziemię - zanim zamieni się w białego karła. Ta odrzucana masa odepchnie Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna na dalsze, bezpieczniejsze orbity. Niemniej jednak, dr Veras odkrył, że istnienie Planety 9 może zmienić to szczęśliwe zakończenie. Według Verasa Planeta 9 może nie zostać odepchnięta tak samo jak pozostałe planety, a wręcz przeciwnie - może zbliżyć swoją orbitę do Słońca i rozpocząć grawitacyjny taniec śmierci z czterema gazowymi olbrzymami Układu Słonecznego - szczególnie z Uranem i Neptunem. Jego najbardziej prawdopodobnym skutkiem będzie wyrzucenie planety z Układu Słonecznego. Na zawsze. Wykorzystując unikalny kod, który służy do symulacji końca układów planetarnych, dr Vers stworzył mapę różnych pozycji, w których musiałaby przebywać Planeta 9, aby zmienić los Układu Słonecznego. Ogólnie rzecz biorąc im dalej się znajduje i im wyższa jej masa, tym większa szansa na gwałtowną przyszłość naszego układu planetarnego. Odkrycie rzuca nowe światło na architekturę układów planetarnych znajdowanych przy innych gwiazdach. Źródło: University of Warwick]]> 11007 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Satelita Copernicus Sentinel-1A oberwał mikrometeoroidem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/08/31/satelita-copernicus-sentinel-1a-oberwal-mikrometeoroidem/ Wed, 31 Aug 2016 16:18:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11012 Zdjęcie przedstawia panel słoneczny satelity Sentinel-1A przed i po uderzeniu mimimetrowego mikrometeoroidu na drugim panelu. Uszkodzony obszar ma średnicę ok. 40 cm, co zgadza się ze strukturą po uderzeniu cząstki o średnicy mniejszej niż 5 mm. Źródło: ESA Zdjęcie przedstawia panel słoneczny satelity Sentinel-1A przed i po uderzeniu milimetrowego mikrometeoroidu na drugim panelu. Uszkodzony obszar ma średnicę ok. 40 cm, co zgadza się ze strukturą po uderzeniu cząstki o średnicy mniejszej niż 5 mm. Źródło: ESA[/caption] Inżynierowie z ESA odkryli, że jeden z paneli słonecznych satelity Copernicus Sentinel-1A w dniu 23 sierpnia br. został uderzony przez cząstkę o rozmiarze 1 milimetra. Dzięki zamontowanym na pokładzie kamerom kontrolerzy na Ziemi byli w stanie zidentyfikować uszkodzony obszar. Jak na razie zdarzenie nie miało żadnego wpływu na podstawowe operacje satelity. Gwałtowny, niewielki spadek zasilania zaobserwowano na panelu słonecznym satelity Sentinel-1A krążącego 700 kilometrów nad Ziemią 23 sierpnia o godzinie 17:07 GMT. Jednocześnie zarejestrowano niewielkie zmiany orientacji i orbity satelity. Po wstępnym dochodzeniu zespół operacyjny z centrum kontroli ESA w Darmstadt doszedł do wniosku, że najbardziej prawdopodobną przyczyną spadku zasilania było uderzenie mikrometeoroidu lub śmieci kosmicznych w jeden z paneli słonecznych. W celu poznania przyczyny zdarzenia przeprowadzono szczegółową analizę stanu satelity. Dodatkowo inżynierowie zdecydowali się uruchomić kamery pokładowe w celu wykonania zdjęć paneli słonecznych. Owe kamery przeznaczone były do monitorowania poprawności rozłożenia paneli słonecznych, które miało miejsce kilka godzin po starcie w kwietniu 2014 roku. Nie planowano dalszego użytkowania kamer, jednak po ich włączeniu jedna z kamer sfotografowała wyraźny ślad po uderzeniu w jeden z paneli słonecznych. Spadek mocy jest stosunkowo niewielki w porównaniu do całkowitej mocy generowanej przez wszystkie panele, która wciąż znacznie przekracza poziom mocy niezbędny do wykonywania wszystkich zadań satelity. [caption id="attachment_11014" align="aligncenter" width="1024"]Sentinel-1 Sentinel-1[/caption] "Tego typu uderzenia nie są niczym niespodziewanym," zauważa Holger Krag, dyrektor Space Debris Office w ESA Darmstadt. "Nie ma możliwości śledzenia tak małych obiektów z Ziemi. Jesteśmy w stanie monitorować, a tym samym unikać, obiekty o rozmiarach ok. 5 cm." "W tym przypadku biorąc pod uwagę zmianę orientacji i orbity satelity wskutek zderzenia, typową prędkość takiego obiektu oraz dodatkowe parametry, możemy powiedzieć, że rozmiar cząstki, która uderzyła w panel słoneczny satelity to kilka milimetrów." Źródło: ESA]]> 11012 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 256 http://drozdowski.org/2016/09/03/satelita-copernicus-sentinel-1a-uderzony-mikrometeoroidem/ 0 0 <![CDATA[Sonda Dawn zmierza na wyższą orbitę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/01/sonda-dawn-zmierza-na-wyzsza-orbite/ Thu, 01 Sep 2016 09:21:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11016 Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Dawn nad powierzchnią planety karłowatej Ceres sfotografowaną w ramach misji sondy Dawn. Źródło: NASA Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Dawn nad powierzchnią planety karłowatej Ceres sfotografowaną w ramach misji sondy Dawn. Źródło: NASA[/caption] Po ośmiu miesiącach badania Ceres z niskiej orbity naukowej sonda Dawn ponownie wzbije się nieco wyżej, aby wykonać zdjęcia planety karłowatej z innej perspektywy. Sonda Dawn wykonała mnóstwo zdjęć i zebrała mnóstwo danych z obecnej orbity 385 km nad powierzchnią Ceres (to mniejsza odległość od odległości ISS od powierzchni Ziemi).  Teraz zespół naukowy misji Dawn zmienia kurs i ponownie wznosi się nieco wyżej, aby skupić się na pytaniach naukowych, na które odpowiedź można uzyskać z większej odległości. Po zakończeniu głównej misji sondy Dawn w dniu 30 czerwca br i zebraniu, a nawet przekroczeniu, wszystkich celów naukowych podczas badania Westy i Ceres, NASA przedłużyła misję o kolejne badania Ceres. Jednym z czynników ograniczających czas trwania misji jest ilość hydrazyny, środka pędnego niezbędnego do orientowania sondy w przestrzeni pozwalającego na obserwowanie Ceres i komunikację z Ziemią. Wznosząc się na wyższą orbitę, sonda Dawn także wykorzysta część pozostałej hydrazyny. "Większość sond nie byłaby w stanie tak łatwo zmienić wysokości swojej orbity. Jednak dzięki unikalnemu napędowi jonowemu, w który wyposażona jest sonda Dawn, możemy z łatwością manewrować sondą w celu uzyskania najlepszych wyników naukowych," mówi Marc Rayman, główny inżynier i dyrektor misji z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. 2 września sonda Dawn rozpocznie wznoszenie na wysokość 1460 km nad powierzchnię Ceres. To wysokość zbliżona do tej, na której sonda Dawn znajdowała się rok temu, natomiast orientacja orbity sondy - szczególnie kąta między płaszczyzną orbity a Słońcem - będzie inna, dlatego też sonda wykona zdjęcia powierzchni z zupełnie innej perspektywy. Źródło: NASA]]> 11016 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nic szczególnego w sygnale HD164595?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/01/nic-szczegolnego-w-sygnale-hd164595/ Thu, 01 Sep 2016 09:56:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11019 ATA-Seth-Shostak
    Kilka dni temu świat obiegła informacja o zarejestrowaniu przez rosyjskich naukowców sztucznego sygnału radiowego pochodzącego z okolic gwiazdy HD164595. Wczoraj jednak astronomowie znacznie ostudzili owe doniesienia. Trzydziestego sierpnia br. informowaliśmy o zarejestrowaniu trwającego dwie sekundy sygnału na częstotliwości 11 GHz. Do detekcji posłużył rosyjski radioteleskop RATAN-600. Sygnał był słaby, jednak wyraźnie silniejszy od poziomu tła. Według włoskiego astronoma powiązanego z SETI - Claudio Maccone –  sygnał ten mógł pochodzić z okolic gwiazdy HD164595. Jest to gwiazda podobna do Słońca, znajdująca się około 92 lata świetlne od nas wokół której - zgodnie z naszą aktualną wiedzą - po bardzo ciasnej 40-dniowej orbicie krąży planeta o masie Neptuna.
    SETI
    Radioteleskop zarejestrował sygnał 15 maja 2015 roku, jednak informacja o nim pojawiła się w mediach dopiero 29 sierpnia 2016 roku.Bardzo szybko pojawiły się jednak głosy sceptyczne. Trzydziestego pierwszego sierpnia Specjalne Obserwatorium Astrofizyczne, wchodzące w skład Rosyjskiej Akademii Nauki (SAO RAS) opublikowało swoje oświadczenie. W tym oświadczeniu czytamy, że ten bardzo słaby sygnał został już poddany analizie i zaklasyfikowany jako prawdopodobnie pochodzący od ziemskiego źródła. Seth Shostak z Instytutu SETI zauważa, że "odbiorniki były nastawione tak, aby na raz rejestrować duży fragment pasma radiowego, podczas gdy w ramach poszukiwań SETI zazwyczaj naukowcy skupiają się na silnych sygnałach rejestrowanych w bardzo wąskim zakresie częstotliwości.
    [caption id="attachment_11022" align="aligncenter" width="1024"]Allen Telescope Array (ATA) Allen Telescope Array (ATA)[/caption]
    W międzyczasie przeprowadzono dodatkowe obserwacje okolic tej gwiazdy za pomocą amerykańskiego radioteleskopu Green Bank Telescope (GBT) wykorzystowanego w ramach  inicjatywy Breakthrough Listen. Obserwacje nie przyniosły jednak żadnego skutku, sygnał nie pojawił się ponownie. Autorzy tych obserwacji komentują, że z uwagi na obecne parametry techniczne RATAN-600, prawdopodobnym źródłem sygnału był raczej błąd instrumentalny. Breakthrough Listen ma jednak zamiar nadal od czasu do czasu nasłuchiwać okolicy HD164595. Niczego nie odkryli także astronomowie wykorzystujący sieć Allen Telescope Array (ATA).Warto tu dodać, że 11 GHz należy do pasma X – często używanego zakresu częstotliwości w komunikacji naziemnej i satelitarnej. Niektóre źródła sugerują, że RATAN-600 mógł zarejestrować część krótkiej komunikacji wojskowej, być może pomiędzy satelitą a stacją naziemną. Warto tu dodać, że początkowo media na całym świecie podawały, że RATAN-600 zarejestrował sygnał na długości 2,7 GHz. Kilka godzin później tę wiadomość skorygowano – w rzeczywistości było to 2,7 cm, czyli 11 GHz.
    „Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?” - to jedno z najważniejszych pytań nie tylko współczesnej astronomii, ale nauki w ogóle. Poszukiwania radiowe sztucznych sygnałów są jedną z metod odpowiedzi na to pytanie. Jak na razie tak naprawdę tylko jeden sygnał nie znalazł dobrego wyjaśnienia - „Wow”, odebranego w sierpniu 1977 roku aczkolwiek najnowsze badania wskazują, że sygnał mógł pochodzić od komet, które mogły przechodzić przez pole widzenia teleskopu w momencie detekcji, co mogłoby wytłumaczyć jednorazowość zarejestrowanego sygnału.
    Naukowcy zajmujący się poszukiwaniem sygnałów od pozaziemskich cywilizacji w ramach projektu SETI przypominają, że tego typu sygnały rejestrowane są stosunkowo często. Procedura wymaga, aby taki sygnał został sprawdzony pod kątem tego czy faktycznie pochodzi z głębokiej przestrzeni kosmicznej czy może jest pochodzenia ziemskiego. W przypadku sygnału z HD164595 proces sprawdzania stał się publiczny - stąd sensacyjne tytuły, sensacyjne doniesienia, które potem trzeba dementować. Zwyczajowo naukowcy pracujący w ramach projektu SETI identyfikują interesujące sygnały i starają się je zweryfikować i potwierdzić za pomocą innych teleskopów. Jeżeli sygnał się nie powtórzy lub nie można go zweryfikować - poszukiwania trwają dalej.
    http://www.youtube.com/watch?v=8ZktoFPtBUY
    ]]>
    11019 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda New Horizons zauważyła planetę karłowatą Quaoar]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/01/sonda-new-horizons-zauwazyla-planete-karlowata-quaoar/ Thu, 01 Sep 2016 13:26:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11030 quaoar_animation_dark_crsub_circle Sonda New Horizons zwiedza okolicę podróżując na spotkanie z bardzo starym obiektem znajdującym się daleko za orbitą Plutona - 2014 MU69, do którego dotrze 1 stycznia 2019 roku. Niedawno obserwując swoje otoczenie sonda zaobserwowała obiekt Pasa Kuipera o nazwie Quaoar, który przy swojej średnicy 1100 kilometrów, jest o połowę mniejszy od Plutona. Powyższa animowana sekwencja zdjęć przedstawia serię zdjęć wykonanych za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) zainstalowanej na pokładzie sondy New Horizons: zdjęcie "A" uzyskano 13 lipca o 2:00 UT, "B" - 13 lipca o 4:08 UT, "C" - 14 lipca o 0:06 UT i "D" - 14 lipca o 2:18 UT. Każde zdjęcie złożone zostało z 24 pojedynczych klatek wykonanych za pomocą LORRI z łącznym czasem ekspozycji 239 sekund. Położenie sondy New Horizons w Pasie Kuipera sprawia, że sonda jest w doskonałej pozycji, aby obserwować małe obiekty takie jak Quaoar krążące tak daleko od Słońca. Podczas wykonywania powyższych zdjęć Quaoar znajdował się 6,4 miliardów kilometrów od Słońca oraz 2.1 miliardy kilometrów od New Horizons. Kamera LORRI ze swojego miejsca w Pasie Kuipera widzi zaledwie część oświetlonej powierzchni Quaoara, znacznie różniącą się od w pełni oświetlonej tarczy tego obiektu widzianej z Ziemi. Porównanie zdjęć wykonanych z dwóch różnych miejsc umożliwia naukowcom zbadanie właściwości powierzchni tego obiektu. Oprócz wielu gwiazd tła na zdjęciach widoczne są także dwie odległe galaktyki - IC 1048 oraz UGC 09485 znajdujące się 370 miliardów razy dalej od sondy niż Quaoar. W przeciwieństwie do gwiazd i galaktyk, Quaoar wydaje się przemieszczać na ich tle z uwagi na swoją znacznie mniejszą odległość. Pozostałe obiekty, które wydają się przemieszczać na powyższych zdjęciach to tylko artefakty. W czerwcu sonda New Horizons otrzymała od NASA zielone światło na kontynuowanie misji do 2014 MU69. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI]]> 11030 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcia z sondy STEREO ukazują miejsce narodzin wiatru słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/02/zdjecia-z-sondy-stereo-ukazuja-miejsce-narodzin-wiatru-slonecznego/ Fri, 02 Sep 2016 07:34:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11043 imagesfromsu Od czasu odkrycia wiatru słonecznego w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, astronomowie obserwują istotną granicę między tym wypływem a samym Słońcem. Zbliżając się do Ziemi wiatr słoneczny charakteryzuje się zaburzonym, nierównomiernym ruchem, jednak w pobliżu Słońca, tam gdzie powstaje, wiatr słoneczny jest jednorodny i przypomina pojedyncze, równe promienie takie jak często widzimy na prostych rysunkach Słońca stworzonych przez dzieci. Szczegóły przejścia z wyraźnych promieni w koronie, górnej warstwie atmosfery Słońca, w wiatr słoneczny jak dotąd były tajemnicą. Dzięki Solar Terrestrial Relations Observatory (STEREO) naukowcy byli w stanie po raz pierwszy zaobserwować krawędź Słońca i opisać miejsce, w którym powstaje wiatr słoneczny. Określenie szczegółów tej granicy pozwoli nam lepiej poznać otoczenie Słońca skąpane w materii słonecznej - otoczenie, które musimy lepiej poznać, aby móc bezpiecznie eksplorować dalsze ostępy Układu Słonecznego. Artykuł opisujący wyniki badań został opublikowany wczoraj, 1 września 2016  roku, w periodyku  The Astrophysical Journal. "W końcu mamy globalny obraz ewolucji wiatru słonecznego," mówi Nicholeen viall, współautorka artykułu oraz heliofizyczka z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. "Ta wiedza naprawdę zmieni nasze rozumienie ewolucji naszego otoczenia kosmicznego." Zarówno w pobliżu Ziemi jak i daleko za orbitą Plutona, nasze otoczenie kosmiczne zdominowane jest przez aktywność słoneczną. Słońce i jej atmosfera składają się z plazmy - mieszaniny  dodatnio i ujemnie naładowanych cząstek, które oddzieliły się od siebie w niesamowicie wysokich temperaturach, a które przemieszczają się wzdłuż linii pola magnetycznego. Materia z korony emitowana jest w przestrzeń kosmiczną wypełniając cały układ słoneczny olbrzymimi ilościami wiatru słonecznego. https://www.youtube.com/watch?v=QYM2_ytkjQo Jednak naukowcy odkryli, że wraz z odległością plazmy od Słońca wiele się zmienia: Słońce stopniowo traci magnetyczną kontrolę, tworząc granicę określającą zewnętrzną koronę - krawędź Słońca. "Oddalając się od Słońca, siła pola magnetycznego spada szybciej niż ciśnienie materii," mówi Craig DeForst, główny autor opracowania i heliofizyk z Southwest Research Institute w Boulder, Kolorado. "W pewnym momencie materia zaczyna zachowywać się bardziej jak gaz, a mniej jak magnetycznie ustrukturyzowana plazma." Rozbicie promieni przypomina sposób, w który woda wylatuje z tryskacza. Na początku woda leci w gładkim i jednorodnym strumieniu, a dopiero po chwili rozpada się na krople, a pojedyncze krople na mniejsze krople tworzące swego rodzaju mgłę. Zdjęcia wykonane w ramach badań przedstawiają plazmę właśnie na etapie przechodzenia z jednorodnych promieni na niejednorodny wiatr słoneczny. [caption id="attachment_11045" align="aligncenter" width="1041"]Wiatr słoneczny zarejestrowany przez sondę STEREO (po lewej) i po obróbce komputerowej (po prawej). Naukowcy wykorzystali algorytm pozwalający na usunięcie jasnych gwiazd tła i pyłu na zdjęciach delikatnego wiatru słonecznego. To rozwiązanie pozwoliło im na dostrzeżenie przejścia z korony do wiatru słonecznego. Źródło: Craig DeForest, SwRI Wiatr słoneczny zarejestrowany przez sondę STEREO (po lewej) i po obróbce komputerowej (po prawej). Naukowcy wykorzystali algorytm pozwalający na usunięcie jasnych gwiazd tła i pyłu na zdjęciach delikatnego wiatru słonecznego. To rozwiązanie pozwoliło im na dostrzeżenie przejścia z korony do wiatru słonecznego. Źródło: Craig DeForest, SwRI[/caption] Przed przeprowadzeniem tych badań naukowcy uważali, że to oddziaływania magnetyczne odpowiadały za kształtowanie krawędzi korony. Niemniej jednak jak dotąd niemożliwe było zaobserwowanie tego zjawiska ze względu na problemy z obróbką zdjęć przedstawiających ten region. Trzydzieści milionów kilometrów od Słońca emitowana przez nie plazma stanowi bardzo delikatną warstwę zawierającą wolne elektrony, które rozpraszają światło słoneczne. Oznacza to, że można je obserwować, ale są one bardzo słabe i zdjęcia tego obszaru wymagają dokładnej obróbki. Aby dostrzec strefę przejścia korony w wiatr słoneczny naukowcy musieli oddzielić światło wiatru słonecznego od szumu tła i nawet 100-krotnie jaśniejszych źródeł promieniowania: gwiazd tła, zbłąkanych promieni słonecznych, a nawet pyłu z wewnętrznych obszarów układu słonecznego. Zdjęcia korony zamieniającej się w wiatr słoneczny stanowią istotne elementy układanki pozwalającej na zrozumienie całego Słońca, od jego jądra do krawędzi heliosfery. [caption id="attachment_11046" align="aligncenter" width="1041"]2-imagesfromsu Wiatr słoneczny sfotografowany przez sondę STEREO po obróbce komputerowej. Źródło: Craig DeForest, SwRI[/caption] Tego typu obserwacje prowadzone w ramach misji STEREO - która rozpoczęła się w 2006 roku - pomagają planować kolejne generacje obserwacji Słońca. W 2018 roku NASA planuje wyniesienie w przestrzeń kosmiczną sondy Solar Probe Plus, która wleci w koronę słoneczną zbierając cenne informacje o pochodzeniu i ewolucji wiatru słonecznego. STEREO to trzecia misja realizowana przez NASA Heliophysics Division w ramach programu Solar Terrestrial Probes. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 11043 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Projekt Genesis - nowe życie na egzoplanetach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/02/projekt-genesis-nowe-zycie-na-egzoplanetach/ Fri, 02 Sep 2016 12:53:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11048 Źródło: NASA/JPL-Caltech Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Czy życie można przeszczepić na znajdujące się poza naszym Układem Słonecznym planety, które tylko okresowo sprzyjają powstawaniu życia? To pytanie, na które starał się odpowiedzieć prof. Claudius Gros z Instytutu Fizyki Teoretycznej na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie w artykule, który ukazał się w periodyku naukowym Astrophysics and Space Science. W ostatnich latach w ramach poszukiwań egzoplanet naukowcom udało się odkryć planety najróżniejszych typów. "Dlatego też pewnym jest, że z czasem odkryjemy wiele planet, które tylko okresowo sprzyjają powstaniu życia. W związku z tym życie na takich planetach byłoby możliwe, jednak nie miałoby ono wystarczająco dużo czasu na niezależny rozwój," mówi Gros. Mając to na uwadze, dr gros zbadał czy możliwe byłoby dostarczenie/zasianie życia na takich planetach. Z technicznego punktu widzenia, z pomocą międzygwiezdnych sond bezzałogowych realizacja takiej misji będzie w naszym zasięgu w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Docierając do docelowej planety sonda uruchamiałaby automatyczne laboratorium, które syntetyzowałoby jednokomórkowe organizmy, których zadaniem byłoby stworzenie ekosfery wielokomórkowych organizmów na planecie docelowej, które mogłyby rozwijać się autonomicznie, a z czasem także w bardziej złożone formy życia. "W ten sposób moglibyśmy przeskoczyć ok. 4 miliardów lat, które na Ziemi zajęło dojście do prekambryjskiego etapu rozwoju życia, kiedy to na Ziemi pojawił się świat zwierząt jakieś 500 milionów lat temu," tłumaczy Gros. Aby nie zagrozić jakiemukolwiek życiu, które mogłoby już istnieć na planecie docelowej, sondy Genesis kierowane by były jedynie w stronę niezamieszkanych planet. Czas trwania lotu sond Genesis nie była brana pod uwagę z uwagi na fakt, że skala następującego po nim rozwoju życia na planecie docelowej to kilkadziesiąt do stu milionów lat. Projekt Genesis nie niesie żadnych bezpośrednich korzyści dla ludzkości. Źródło: Goethe University  Frankfurt am Main]]> 11048 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najlepsze zdjęcie układu Alfa Centauri - Hubble]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/02/najlepsze-zdjecie-ukladu-alfa-centauri-hubble/ Fri, 02 Sep 2016 14:30:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11051 Najlepsze dotychczas zdjęcie układu Alfa Centauri. Źródło: NASA/ESA Najlepsze dotychczas zdjęcie układu Alfa Centauri. Źródło: NASA/ESA[/caption] Najbliższym do Ziemi układem gwiazd jest słynna Alfa Centauri. Układ znajdujący się w odległości 4.26 lat świetlnych od Ziemi, w kierunku Gwiazdozbioru Centaura składa się z dwóch gwiazd Alfa Centauri A oraz Alfa Centauri B, wokół których krąży słaby czerwony karzeł Alfa Centauri C znany także jako Proxima Centauri. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia jasne gwiazdy Alfa Centauri A (po lewej) oraz Alfa Centauri B (po prawej) świecące niczym wielkie kosmiczne reflektory. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery Wide-Field and Planetary Camera 2 (WFPC2). WFPC2 była najczęściej wykorzystywanym instrumentem Hubble'a przez pierwsze 13 lat pracy teleskopu, aż do momentu kiedy to w 2009 roku została wymieniona na kamerę Wide-Field Camera 3 (WFC3) podczas Misji Serwisowej 4. Powyższy portret układu Alfa Centauri złożony został ze zdjęć wykonanych w zakresie optycznym i w bliskiej podczerwieni. W porównaniu do Słońca Alfa Centauri A charakteryzuje się tym samym typem gwiazdowym, G2, i jest nieco większa, podczas gdy Alfa Centauri B to gwiazda typu K1, nieco mniejsza od Słońca. Obie gwiazdy okrążają wspólny środek masy z okresem 80 lat zbliżając się do siebie na odległość 11 jednostek astronomicznych (AU).  Z uwagi na fakt, że obie te gwiazdy, wraz z Proximą Centauri, są najbliższymi gwiazdami do Układu Słonecznego, są najdokładniej zbadanymi gwiazdami przez astronomów. Stanowią one także jeden z głównych celów dla poszukiwaczy egzoplanet w ekostrefach. Wykorzystując instrument HARPS astronomowie  Europejskiego Obserwatorium Południowego odkryli planetę krążącą wokół Alfa Centauri B, a 24 sierpnia br. astronomowie ogłosili odkrycie skalistej planety w ekostrefie wokół najbliższej nam gwiazdy - Proximy Centauri. Źródło: NASA]]> 11051 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Północny biegun Jowisza nie przypomina niczego w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/02/polnocny-biegun-jowisza-nie-przypomina-niczego-w-ukladzie-slonecznym/ Fri, 02 Sep 2016 19:50:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11054 PIA21030_hires Sonda Juno przesłała na Ziemię pierwsze w historii zdjęcia bieguna północnego Jowisza, wykonane podczas pierwszego bliskiego przelotu w pobliżu planety. Zdjęcia ukazują układy burzowe i aktywność pogodową nieprzypominającą niczego innego w Układzie Słonecznym. PIA21031_hires 27 sierpnia br. sonda Juno z powodzeniem wykonała pierwszy z 36 zaplanowanych przelotów w pobliżu planety zbliżając się do niej na odległość 4200 kilometrów. Przesyłanie sześciu megabajtów danych zebranych podczas trwającego sześć godzin przelotu między północnym a południowym biegunem trwało 1.5 dnia. Mimo, że analiza pierwszych zebranych danych wciąż trwa, już teraz można mówić o pierwszych unikalnych odkryciach. https://www.youtube.com/watch?v=slE2i0O0pDY "Pierwszy rzut oka na północny biegun Jowisza i już wiemy, że nie przypomina on niczego innego w Układzie Słonecznym oraz niczego co oczekiwaliśmy," mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonie. "Okołobiegunowe obszary Jowisza są bardziej błękitne niż pozostałe obszary planety, i jest tam znacznie więcej układów burzowych. Nie widzimy tam charakterystycznych pasów burzowych -- to zdjęcie ledwo przypomina Jowisza jakiego znamy. Widzimy pierwsze oznaki tego, że chmury rzucają cienie, co może wskazywać, że chmury znajdują się na wyższych wysokościach." PIA21032_hires Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć uzyskanych na podstawie tych zdjęć północnego i południowego bieguna Jowisza jest to, czego kamera JunoCam NIE zauważyła. PIA21033_hires "Saturn charakteryzuje się gigantycznym sześciokątem w pobliżu bieguna północnego," mówi Bolton. "Niczego takiego nie zauważyliśmy na Jowiszu. Największa planeta Układu Słonecznego jest naprawdę unikalna. Mamy przed sobą jeszcze 36 takich przelotów, które pozwolą nam odkryć jak niesamowitą planetą jest Jowisz." PIA21034_hires Oprócz JunoCam wykonującej zdjęcia podczas przelotów, sonda Juno wyposażona jest w osiem innych instrumentów naukowych, które także intensywnie pracowały podczas przelotu. Instrument JI-RAM (Jovian Infrared Auroral Mapper) dostarczony przez Włoską Agencją Kosmiczną wykonał niesamowite zdjęcia obszarów okołobiegunowych Jowisza w podczerwieni. https://www.youtube.com/watch?v=i9TtSCkoERw "JIRAM zagląda pod powierzchnię Jowisza pozwalając nam na pierwsze w historii wykonywanie z bliska zdjęć planety w podczerwieni," mówi Alberto Adriani, badacz JIRAM z Instituto di Astrofisica e Planetologia Spaziali w Rzymie. "Te pierwsze zdjęcia w podczerwieni przedstawiają ciepłe i gorące obszary, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Choć wiedzieliśmy, że pierwsze zdjęcia południowego bieguna Jowisza w podczerwieni pozwolą nam zobaczyć zorze polarne, to i tak jesteśmy nimi zachwyceni. Teraz, dzięki JIRAM, możemy zobaczyć jak jasna i ustrukturyzowana jest zorza przy tym biegunie. Wysoki poziom szczegółowości zdjęć pozwoli nam dokładnie zbadać morfologię i dynamikę zorzy." PIA21035_hires Źródło: NASA]]> 11054 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Ahuna Mons to w rzeczywistości kriowulkan?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/05/11065/ Mon, 05 Sep 2016 06:54:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11065 Ahuna Mons, pojedyncza góra na powierzchni Ceres. Symulacja widoku góry z perspektywy oparta o zdjęcia wykonane za pomocą sondy Dawn. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI Ahuna Mons, pojedyncza góra na powierzchni Ceres. Symulacja widoku góry z perspektywy oparta o zdjęcia wykonane za pomocą sondy Dawn.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Samotna, wysoka na 5 kilometrów góra na powierzchni Ceres najprawdopodobniej ma historię wulkaniczną, a cała Ceres może charakteryzować się wyjątkowo rzadką, okresową atmosferą. T tylko dwie z wielu nowych informacji o Ceres uzyskanych przez sondę Dawn i opublikowanych w ubiegłym tygodniu w sześciu różnych artykułach w periodyku Science. "Sonda Dawn odkryła, że Ceres jest bardzo zróżnicowanym globem, który stosunkowo niedawno w swojej historii wykazywał aktywność geologiczną,” powiedział Chris Russell, główny badacz misji Dawn z University of California w Los Angeles. Okresowa atmosfera Jedno z zaskakujących odkryć zostało opisane w artykule autorstwa samego Russella: sonda Dawn mogła wykryć obecność delikatnej, okresowej atmosfery. Detektor GRaND (Gamma-Ray and Neutron Detector) dostrzegł dowody na obecność przy Ceres elektronów wiatru słonecznego przyspieszanych do bardzo wysokich energii w okresie około sześciu dni. Teoretycznie tego typu obserwacje można wytłumaczyć poprzez oddziaływanie energetycznych cząstek wiatru słonecznego z cząsteczkami tworzącymi atmosferę. Obserwacje tymczasowej atmosfery zgadzałyby się z parą wodną zarejstrowaną na Ceres przez Kosmiczne Obserwatorium Herschel w latach 2012-2013. Elektrony wykryte przez GRaND mogły powstać w skutek zderzeń cząstek wiatru słonecznego z cząsteczkami wody obserwowanymi przez Herschela, jednak jak na razie naukowcy poszukują także alternatywnych możliwości. [caption id="attachment_11067" align="aligncenter" width="1024"]Mały, jasny krater Oxo (10 km średnicy). Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI Mały, jasny krater Oxo (10 km średnicy).
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Ahuna Mons kriowulkanem Według najnowszej analizy przeprowadzonej przez Ottaviano Ruesch z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland Ahuna Mons w rzeczywistości jest kopułą wulkaniczną nieprzypominającą żadnej innej w Układzie Słonecznym. Ruesch wraz ze współpracownikami zbadał modele powstawania kopuł wulkanicznych, 3D mapy terenu, zdjęcia wykonane przez sondę Dawn jak również analogiczne formacje geologiczne na innych ciałach Układu Słonecznego. Badania te doprowadziły naukowców do wniosku, że pojedyncza, samotna góra na powierzchni Ceres jest formacją natury wulkanicznej, a dokładniej kriowulkanem - wulkanem, którego erupcje wyrzucają z wnętrza planety np. wodę. "To jedyny znany nam przykład kriowulkanu, który potencjalnie mógł powstać z zasolonej mieszaniny cieczy i to całkiem niedawno w geologicznej historii planety," powiedział Ruesch. https://www.youtube.com/watch?v=-6nxKqPIUkE Ceres światem skalistym czy lodowym? Choć z Ahuna Mons mogła kiedyś wypływać ciekła woda, to sonda Dawn wykryła jej obecność na Ceres także teraz - pisze Jean-Philippe Comber z Bear Fight Institute w Wintrop. Combe wraz ze współpracownikamy wykorzystał spektrometr VIR (Visible and Infrared Mapping Spectrometer) do wykrycia lodu wodnego w kraterze Oxo - niewielkim, jasnym zagłębieniu na Ceres. Odsłonięty lód wodny jest rzadkością na powierzchni Ceres jednak niska gęstość tej planety karłowatej oraz samo istnienie Ahuna Mons wskazują, że skorupa Ceres w dużej części składa się z lodu wodnego. Takie wnioski zgadzają się także z badaniami różnorodnych formacji geologicznych na powierzchni Ceres przeprowadzonymi przez Haralda Hiesingera z  Westfälische Wilhelms-Universität w Münster, w Niemczech. Kratery impaktowe to najczęściej występujące formacje geologiczne na Ceres, a ich różnorodne kształty  pomagają naukowcom zrozumieć skomplikowaną historię tego globu. Kratery kształtem najbardziej przypominające wielokąty wskazują na silne spękanie skorupy Ceres. Na dnie niektórych kraterów także widać liczne pęknięcia. Niektóre, takie jak niewielki Oxo, charakteryzują się tarasami, podczas gdy inne, takie jak duży Krater Urvara (170 km średnicy) posiadają wzniesienia centralne. Na powierzchni Ceres znajdziemy także kratery występujące na powierzchni innych kraterów czy łańcuchy małych kraterów. Jasne kropki taże występują licznie na Ceres, przy czym najjaśniejsze znajdują się w Kraterze Occator. Część kształtów kraterów wskazuje, że pod powierzchnią znajduje się lód wodny. Opisana powyżej różnorodność kraterów tej planety karłowatej zgadzają się  z teorią mówiącą o tym, że zewnętrzna powłoka Ceres nie jest ani czystą skałą ani czystym lodem, a raczej mieszaniną skał i lodu - to wnioski zgodne z uzyskanymi w toku także innych badań.  Oprócz tego naukowcy ustalili, że na północnej półkuli Ceres jest znacznie więcej kraterów niż na południowej, gdzie znajdują się duże kratery Urvara i Yalode. Źródło: NASA  ]]>
    11065 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SDO obserwuje podwójne zaćmienie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/05/sdo-obserwuje-podwojne-zacmienie/ Mon, 05 Sep 2016 07:20:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11070 earthmoon1 Wcześnie rano 1 września 2016 roku sonda Solar Dynamics Observatory (SDO) zarejestrowała Ziemię i księżyc przechodzące między nią a Słońcem. SDO bezustannie obserwuje Słońce, jednak podczas występującego co pół roku sezonu zaćmień, Ziemia na krótko wchodzi między sondę a Słońce - to konsekwencja geosynchronicznej orbity SDO. 1 września br. Ziemia całkowicie zasłoniła Słońce z perspektywy SDO, dokładnie w momencie gdy w tej samej linii przechodził Księżyc. Koniec zaćmienia Słońca przypadł na moment, w którym właśnie kończyło się zaćmienie Słońca spowodowane przez Księżyc. https://www.youtube.com/watch?v=yqQ3bvVQuD8 Na filmie zarejestrowanym przez SDO z łatwością można odróżnić cień Ziemi od cienia Księżyca. Krawędź cienia Ziemi jest rozmyta i poszarpana podczas gdy krawędź Księżyca jest ostra i równa. Dzieje się tak ponieważ atmosfera ziemska pochłania część promieniowania, co z kolei prowadzi do rozmycia krawędzi Ziemi. Księżyc, który nie ma atmosfery, charakteryzuje się natomiast bardzo wyraźną krawędzią. Źródło: NASA/GSFC]]> 11070 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Philae odnaleziony!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/05/philae-odnaleziony/ Mon, 05 Sep 2016 14:10:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11073 Philae_found_highlight_mob Niecały miesiąc przed końcem misji Rosetta, jej kamera dostrzegła lądownik Philae wciśnięty w ciemną szczelinę na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Zdjęcie wykonane zostało 2 września za pomocą kamery wąskokątnej OSIRIS gdy orbiter zbliżył się do powierzchni jądra komety na odległość zaledwie 2,7 kilometrów. Na zdjęciu wyraźnie widać korpus lądownika oraz dwie z jego trzech nóg. Zdjęcia umożliwiają także ustalenie orientacji lądownika - dzięki temu naukowcy natychmiast zrozumieli dlaczego tak trudno było ustanowić połączenie z lądownikiem od momentu jego lądowania 12 listopada 2014 roku. [caption id="attachment_11075" align="aligncenter" width="1024"]Zbliżenie na lądownik Philae. Zbliżenie na lądownik Philae.[/caption] "Na zaledwie miesiąc przed końcem misji Rosetta udało nam się w końcu dostrzec i sfotografować lądownik Philae. Jesteśmy zachwyceni, że możemy go zobaczyć tak wyraźnie," mówi Cecilia Tubiana z zespołu naukowego instrumentu OSIRIS, pierwsza osoba, która ujrzała lądownik po tym jak zdjęcia dotarły wczoraj na Ziemię. "Po miesiącach pracy, kiedy to mieliśmy coraz więcej dowodów wskazujących na tę właśnie lokalizację, jesteśmy zachwyceni, że w końcu udało nam się wykonać to właściwe zdjęcie lądownika Philae spoczywającego w regionie Abydos," mówi Laurence O'Rourke (ESA), który koordynował wysiłki poszukiwawcze w ostatnich miesiącach. Philae po raz ostatni widziany był gdy wylądował w rejonie Agilkia, odbił się od powierzchni, leciał przez kolejne dwie godziny, aż skończył w obszarze później nazwanym Abydos. Po trzech dniach, główne źródło zasilania lądownika zostało wyczerpane i urządzenie przeszło w stan hibernacji. Dopiero w czerwcu i lipcu 2015 roku Philae kilkukrotnie na chwilę skontaktował się z Ziemią. OSIRIS_narrow-angle_camera_image_with_Philae_2_September_article_mob Do dzisiaj nie znaliśmy dokładnego położenia lądownika. Pomiary radiowe pozwoliły ustalić jego położenie z dokładnością do kilkudziesięciu metrów, jednak potencjalne miejsca położenia Philae sfotografowane były ze stosunkowo niską rozdzielczością, przez co nie można było szczegółowo ich przeanalizować. Z odległości 2,7 km rozdzielczość kamery OSIRIS wynosi 5 cm/piksel na powierzchni - co jest wartością wystarczającą, aby dostrzec metrowych rozmiarów konstrukcję lądownika. Philae_close-up_labelled_article_mob "To odkrycie pozwala nam umieścić dane zebrane w ciągu trzech dni pracy lądownika w odpowiednim kontekście!" mówi Matt Taylor, główny naukowiec projektu Rosetta.   Źródło: ESA]]> 11073 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 258 http://www.astronomos.pl/philae-odnaleziony/ 0 0 <![CDATA[Pierwsze fale grawitacyjne powstają po 10 milionach lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/06/pierwsze-fale-grawitacyjne-powstaja-po-10-milionach-lat/ Tue, 06 Sep 2016 05:55:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11087 Symulacja przedstawia łączenie się dwóch galaktyk w czasie 15 milionów lat. Źródło: ApJ Symulacja przedstawia łączenie się dwóch galaktyk w czasie 15 milionów lat. Źródło: ApJ[/caption] Po zderzeniu dwóch galaktyk proces łączenia ich centralnych czarnych dziur prowadzi do emisji fal grawitacyjnych. Międzynarodowy zespół badaczy obliczył teraz, że do emisji pierwszych fal grawitacyjnych dochodzi około 10 milionów lat po połączeniu obu galaktyk - dużo szybciej niż dotychczas uważano. Już 100 lat temu w ramach swojej Ogólnej Teorii Względności Albert Einstein przewidział istnienie fal grawitacyjnych; w tym roku udało się je zaobserwować bezpośrednio. Amerykańskie obserwatorium fal grawitacyjnych LIGO wykryło fale grawitacyjne wyemitowane w wyniku połączenia dwóch masywnych czarnych dziur. Badania nad falami grawitacyjnymi - a tym samym nad początkiem Wszechświata - wciąż trwają: od 2034 roku w ramach misji eLISA (Evolved Laser Interferometer Space Antenna) realizowanego przez ESA w przestrzeń kosmiczną wysyłane będą kolejno trzy satelity, które będą zdolne wykrywać fale grawitacyjne o jeszcze niższej częstotliwości. Jak dotąd naukowcy nie byli w stanie ostatecznie przewidzieć momentu, w którym emitowane są fale grawitacyjne podczas procesu łączenia dwóch galaktyk. Międzynarodowy zespół astrofizyków z Uniwersytetu w Zurychu, Instytutu Technologii Kosmicznych w Islamabadzie, Uniwersytetu w Heidelbergu oraz Chińskiej Akademii Nauk ogłosił właśnie, że przy wykorzystaniu obszernych symulacji uzyskał odpowiedź na to pytanie. Każda masywna galaktyka posiada w swoim centrum supermasywną czarną dziurę, której masa może sięgać nawet kilku miliardom mas Słońca. W ramach realistycznej symulacji Wszechświata zbadano proces łączenia dwóch leżących blisko siebie galaktyk w wieku ok. 3 miliardów lat. Przy pomocy superkomputerów naukowcy obliczyli czas, który musi upłynąć od połączenia dwóch galaktyk do tego, aby dwie centralne czarne dziury o masie ok. 100 milionów mas Słońca wyemitowały silne fale grawitacyjne. "Wyniki są zaskakujące," tłumaczy Lucio Mayer z Instytutu Nauk Obliczeniowych z Uniwersytetu w Zurychu: "Połączenie dwóch czarnych dziur doprowadziło do emisji fal grawitacyjnych już po 10 milionach lat - prawie 100 razy szybciej niż zakładaliśmy." Symulacje komputerowe, których przeprowadzenie zajęło ponad rok, prowadzono w Chinach, Zurychu i Heidelbergu. Projekt badawczy wymagał zastosowania innowacyjnego podejścia obliczeniowego z wykorzystaniem różnych kodów numerycznych analizowanych na różnych superkomputerach. W toku badań każdy superkomputer odpowiedzialny był za obliczanie innej fazy łączenia dwóch masywnych czarnych dziur i ich galaktyk macierzystych. W porównaniu do wcześniejszych modeli, w najnowszych symulacjach uwzględniono stosunek między orbitami centralnych czarnych dziur a realistyczną struktur ich galaktyk macierzystych. "Nasze obliczenia dzięki temu pozwolą na przewidywanie tempa łączeń supermasywnych czarnych dziur na wczesnym etapie rozwoju Wszechświata," tłumaczy Mayer. "Dzięki temu będziemy w stanie ocenić fale grawitacyjne, które w najbliższej przyszłości będą odkrywane przez obserwatorium eLISA." Źródło: Uniwersytet w Zurychu]]> 11087 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA zatwierdza start misji Mars InSight na 2018 rok]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/06/nasa-zatwierdza-start-misji-mars-insight-na-2018-rok/ Tue, 06 Sep 2016 08:05:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11093 insight-879x485 Po uzyskaniu ostatecznej zgody z Dyrektoratu Misji Naukowych w ubiegłym tygodniu NASA otrzymała zielone światło na start misji Mars InSight wiosną 2018 roku. Misja InSight (Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport) pierwotnie miała zostać wyniesiona w podróż na Marsa w marcu br, jednak w grudniu 2015 roku NASA wstrzymała przygotowania do startu z uwagi na wykrycie wycieku z jednego z głównych instrumentów naukowych - SEIS (Seismic Experiment for Interior Structure). Nowe okno startowe dla misji rozpoczyna się 5 maja 2018 roku, a lądowanie na Marsie planowane jest na 26 listopada 2018 roku. Instrument SEIS - zaprojektowany do pomiaru ruchów gruntu z dokładnością do połowy średnicy atomu wodoru - wymaga idealnej próżni wokół trzech swoich głównych czujników. W ramach nowego planu misji, Jet Propulsion Laboratory (JPL) w Pasadenie będzie odpowiedzialne za przeprojektowanie, udoskonalenie i wykonanie próżniowej obudowy instrumentu, która zawiodła ostatnim razem. Francuska agencja kosmiczna, Centre National d'Etudes Spatiales (CNES) skupi się na budowie i dostawie kluczowych czujników instrumentu, ich integrację w obudowie oraz końcowy montaż instrumentu na pokładzie sondy. Niemieccy naukowcy z DLR dostarczą instrument Heat Flow and Physical Properties Package (HP3). Budżet NASA przeznaczony na misję InSight wynosił 675 milionów dolarów. Przeprojektowanie instrumentu oraz dwuletnie opóźnienie dorzucą do rachunku dodatkowe 154 miliony dolarów. Ten dodatkowy koszt nie spowoduje opóźnienia lub anulowania żadnej obecnie realizowanej misji, aczkolwiek wpłynie na ilość nowych misji planowanych w latach 2017-2020. Źródło: NASA  ]]> 11093 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Brązowe karły chowają się tuż pod naszym nosem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/06/brazowe-karly-chowaja-sie-tuz-pod-naszym-nosem/ Tue, 06 Sep 2016 20:27:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11097 57cee367a1a72 Chłodne brązowe karły są obecnie gorącym tematem w astronomii. Jako obiekty mniejsze od gwiazd i większe od gazowych olbrzymów dają nam nadzieję na poznanie wielu informacji zarówno o ewolucji gwiazd jak i powstawaniu planet. Nowe badania przeprowadzone m.in. przez naukowców z Carnegie pozwoliły na dostrzeżenie kilku ultra-chłodnych brązowych karłów w naszym własnym gwiezdnym otoczeniu. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Astrophysical Journal. Brązowe karły nazywane są czasami nieudanymi gwiazdami. Ich rozmiary nie pozwalają na utrzymanie procesów fuzji wodoru, które napędzają gwiazdy, dlatego też od momentu powstania ich temperatura powoli spada, rozmiary się kurczą i spada ilość emitowanego promieniowania. Brązowe karły fascynują astronomów z wielu różnych powodów, głównie dlatego, że mogą stanowić brakujące ogniwo między gwiazdami a planetami, oraz mogą nam powiedzieć jak jedne wpływają na drugie, szczególnie pod względem składu chemicznego jak i właściwości ich atmosfer. Jednak wielu rzeczy o nich jeszcze nie wiemy. "Każdy może skorzystać na badaniach brązowych karłów, ponieważ często odkrywamy je jako samotne obiekty, co oznacza, że dużo łatwiej możemy zbierać dane o ich właściwościach, gdy w ich bezpośrednim otoczeniu nie ma jasnej gwiazdy oślepiającej nasze instrumenty," mówi Jonathan Gagne z Carnegie, współpracownik Instytutu Badań nad Egzoplanetami (iREx) na Uniwersytecie w Montrealu. Odkrycie nowych brązowych karłów pozwoli naukowcom lepiej ocenić częstotliwość ich występowania w naszym gwiezdnym otoczeniu jak i znacznie dalej. Informacje o obfitości i rozkładzie brązowych karłów w galaktyce dostarczą nam wiedzy o rozkładzie masy we Wszechświecie oraz o mechanizmach powstawania brązowych karłów, np. czy powstają w izolacji czy może są wyrzucane z większych układów planetarnych. https://www.youtube.com/watch?v=fcCS5diDXMQ Właśnie w tym celu zespół kierowany przez Jasmin Robert z Uniwersytetu w Montrealu doszedł do wniosku, że choć odkryto już setki ultra-chłodnych brązowych karłów, techniki wykorzystane do ich identyfikacji pomijały obiekty o bardziej nietypowym składzie chemicznym, które pozostawałyby niewidoczne w przeglądach opierających się na barwie. Dlatego też astronomowie przeanalizowali 28 procent nieba i odkryli tam 165 ultra-chłodnych brązowych karłów, z których 1/3 charakteryzowała się nietypowym składem chemicznym lub innymi osobliwościami. Gdy mowa o brązowych karłach, słowo ultra-chłodny określa obiekty o temperaturze poniżej 1900 stopni Celsjusza (2200K). "Poszukiwania ultra-chłodnych brązowych karłów w sąsiedztwie Układu Słonecznego jeszcze długo się nie zakończy," mówi Gagne. "Wyniki naszych badań wskazują, że jeszcze wiele takich obiektów skrywa się przed nami w danych z wykonanych przeglądów nieba." Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 11097 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble odkrywa skamielinę z czasów powstawania Drogi Mlecznej!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/07/hubble-odkrywa-skamieline-z-czasow-powstawania-drogi-mlecznej/ Wed, 07 Sep 2016 13:51:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11101 Nietypowa gromada Terzan 5. Źródło: NASA/ESA/Hubble/F.Ferraro Nietypowa gromada Terzan 5. Źródło: NASA/ESA/Hubble/F.Ferraro[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył skamieniałą pozostałość po wczesnej historii Drogi Mlecznej, zawierającą gwiazdy w bardzo różnym wieku. Ten nietypowy układ gwiazd przypomina gromadę kulistą, jednak pod wieloma względami bardzo się od nich różni chociażby dlatego, że zawiera gwiazdy niesamowicie przypominające najstarsze gwiazdy w Drodze Mlecznej. To miejsce może stanowić pomost pomiędzy naszą wiedzą o przeszłości i teraźniejszości Drogi Mlecznej. Terzan 5 znajdujący się 19 000 lat świetlnych od Ziemi od ponad czterdziestu lat uważany był za gromadę kulistą. Teraz, kierowany przez Włochów zespół astronomów odkrył, że Terzan 5 istotnie różni się od wszystkich znanych gromad kulistych. Zespół przeanalizował dane zebrane za pomocą Advanced Camera for Surveys oraz Wide Field Camera 3 zainstalowanych na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, jak i za pomocą innych teleskopów naziemnych. W toku badań naukowcy znaleźli przekonujące dowody na to, że w Terzan 5 występują dwa wyraźne grupy gwiazd różniące się nie tylko składem chemicznym, ale także potężną luką wieku między oboma grupami, która wynosi ok. 7 miliardów lat. Wiek obu populacji wskazuje, że procesy gwiazdotwórcze w Terzan 5 nie były procesem jednorodnym, a były zdominowane przez dwa oddzielne okresy wzmożonej aktywności gwiazdotwórczej. "Jeżeli tak było, to Terzan 5 po pierwszym okresie gwiazdotwórczym musiał posiadać duże ilości gazu do stworzenia drugiej generacji gwiazd oraz musiał być bardzo masywny. Masa Terzan 5 musiała sięgać co najmniej 100 milionów mas Słońca," tłumaczy Davide Massari, współautor opracowania z INAF we Włoszec oraz Uniwersytetu w Groningen w Holandii. [caption id="attachment_11103" align="aligncenter" width="743"]Otoczenie gromady Terzan 5 Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2 Otoczenie gromady Terzan 5 Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2[/caption] Nietypowe właściwości sprawiają, że Terzan 5 jet idealnym kandydatem na żywą skamieniałość z okresu wczesnej historii Drogi Mlecznej. Aktualne teorie formowania galaktyk zakładają, że olbrzymie zagęszczenia gazu i gwiazd oddziaływały ze sobą z czasem tworząc pierwotne zgrubienie centralne Drogi Mlecznej. "Uważamy, że niektóre pozostałości tych gazowych zagęszczeń mogły pozostać stosunkowo niezakłócone i przez długi okres czasu egzystować we wnętrzu galaktyki," tłumaczy Francesco Ferraro z Uniwersytetu w Bolonii i główny autor opracowania. "Takie galaktyczne skamieniałości mogą pozwolić astronomom odtworzyć ważne fragmenty historii Drogi Mlecznej." Choć właściwości Terzan 5 są nietypowe dla gromad kulistych, to bardzo mocno przypominają populację gwiazd, którą odkryto w zgrubieniu centralnym czyli gęsto upakowanym gwiazdami centralnym regionie Drogi Mlecznej. Podobieństwa te sprawiają, że Terzan 5 jest skamieniałością z czasów powstawania galaktyki, swoistą reprezentacją jednego z najwcześniejszych budulców Drogi Mlecznej. To założenie wspierane jest także przez pierwotną masę Terzan 5, która musiała wystarczyć do powstania dwóch populacji gwiazd: masa podobna do masy potężnych zagęszczeń gazu, które uważa się za pierwotne elementy zgrubienia centralnego istniejące podczas powstawania galaktyki jakieś 12 miliardów lat temu. W jakiś sposób Terzan 5 przetrwał niezaburzony przez miliardy lat stając się pozostałością po odległej przeszłości Drogi Mlecznej. "Niektóre cechy Terzan 5 przypominają te odkryte w olbrzymich zagęszczeniach, które widzimy w galaktykach formujących gwiazdy na wysokim redshifcie (z), co wskazuje na podobne procesy formowania galaktyk tak w lokalnym jak i odległym Wszechświecie," kontynuuje Ferraro. Dlatego też odkrycie to  otwiera nam drogę do lepszego zrozumienia procesów powstawania galaktyk. "Terzan 5 może stanowić intrygujące ogniwo między lokalnym a odległym Wszechświatem, może być świadkiem procesów powstawania zgrubienia centralnego Drogi Mlecznej," tłumaczy Ferraro istotność tego odkrycia. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=Y0NCaFMP-38]]> 11101 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Szczegółowa mapa przedstawiająca powstawanie Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/08/szczegolowa-mapa-przedstawiajaca-powstawanie-drogi-mlecznej/ Thu, 08 Sep 2016 05:00:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11105 Źródło: University of Notre Dame Źródło: University of Notre Dame[/caption] Wykorzystując barwy do zidentyfikowania szacowanego wieku ponad 130 000 gwiazd w halo Drogi Mlecznej, astronomowie z Notre Dame stworzyli najwyraźniejszy obraz procesu powstawania galaktyki niemal 13.5 miliardów lat temu. Astrofizyczka Daniela Carollo z Wydziału Fizyki na Uniwersytecie Notre Dame oraz Timothy Beers, Dyrektor Wydziału Astrofizuki z Notre Dame oraz Vinicius Placco wraz ze współpracownikami opublikowali wyniki swoich badań w periodyku  Nature Physics, włącznie z chronograficzną mapą wspierającą hierarchiczny model powstawania galaktyki. Model ten opracowywany przez teoretyków przez ostatnie kilkadziesiąt lat wskazuje, ze Droga Mleczna powstała w toku łączenia i akrecji małych mini-halo składających się  gwiazd i gazu, a najstarsze gwiazdy Drogi Mlecznej znajdują się w centrum galaktyki. Młodsze gwiazdy i galaktyki łączyły się z Drogą Mleczną przyciągane grawitacją w toku miliardów lat. Zobacz animację pt. "Age structure of the Milky Way's halo" pod adresem: www3.nd.edu/~vplacco/map/index.html "Wcześniej niewiele wiedzieliśmy o wieku najstarszego elementu Drogi Mlecznej czyli halo galaktycznego," mówi Carollo. "Jednak teraz ostatecznie wykazaliśmy, że najstarsze gwiazdy znajdują się w centrum galaktyki, a młodsze znajdują się znacznie dalej od centrum. To kolejna informacja, którą możemy wykorzystać do zrozumienia procesów tworzenia galaktyki." Wykorzystując dane zebrane w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey, w którym brali udział także astronomowie z Notre Dame, naukowcy zidentyfikowali ponad 130 000 niebieskich gwiazd z gałęzi poziomej, we wnętrzu których dochodzi do fuzji helu, i które charakteryzują się różnymi barwami w zależności od wieku. To jedyny typ gwiazd, których wiek można oszacować znając tylko ich barwę. Wykorzystana przez naukowców technika została opracowana prawie 25 lat temu, także przy udziale Beersa. Zidentyfikowane gwiazdy wykazują wyraźną hierarchię: najstarsze gwiazdy znajdują się w centrum galaktyki, a młodsze znacznie dalej. "Gdy gwiazdy znajdują się na tym etapie swojej ewolucji, ich barwy bezpośrednio związane są z długością dotychczasowego życia, dzięki czemu możemy oszacować ich wiek," mówi Beers. "Nanosząc je na mapę możemy oszacować, które gwiazdy pojawiły się pierwsze oraz wiek poszczególnych fragmentów galaktyki. Teraz możemy faktycznie zwizualizować proces powstawania naszej galaktyki i zidentyfikować pozostałości po innych małych galaktykach, które uległy zniszczeniu wskutek interakcji grawitacyjnych z powstającą Drogą Mleczną." Carollo tłumaczy, że pierwotne obłoki gazu zawierające pierwotną materię, tj. wodór i hel, odpowiadają za powstanie pierwszych gwiazd. Obłoki o różnych masach i zawartości gazu zachowywały się inaczej: z mniejszych powstawała zazwyczaj jedna lub dwie generacje gwiazd (starsze obiekty), a następnie łączyły się z innymi obłokami kończąc w centrum galaktyki przyciągane tam grawitacyjnie, podczas gdy z masywniejszych obłoków powstawały liczne generacje gwiazd. Jeszcze większe galaktyki, takie jak Droga Mleczna, powstawały przyciągając i łącząc się z tymi mniejszymi galaktykami. Jak na dzisiaj ową technikę można zastosować tylko do naszej własnej galaktyki i do galaktyk karłowatych krążących wokół Drogi Mlecznej. Jednak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który ma zostać wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku, będzie w stanie zebrać więcej danych o odległych galaktykach. Źródło: Uniwersytet Notre Dame]]> 11105 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zdjęcia przedstawiają wydmy na powierzchni Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/08/nowe-zdjecia-przedstawiaja-wydmy-na-powierzchni-tytana/ Thu, 08 Sep 2016 06:19:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11108 titansdunesa Nowe elementy mroźnego krajobrazu Tytana widoczne są na najnowszych zdjęciach radarowych tego największego księżyca Saturna. Sonda Cassini wykonała te zdjęcia podczas bliskiego przelotu do którego doszło 25 lipca br., kiedy to sonda zbliżyła się do księżyca na odległość 976 kilometrów. Instrumenty radarowe na pokładzie sondy potrafią przeniknąć gęstą atmosferę skrywającą Tytana i sfotografować szczegóły jego powierzchni. Jedno z nowych zdjęć (wraz z krótkim video) przedstawia długie, liniowe wydmy, o których naukowcy mówią, że składają się z ziaren pochodzących z węglowodorów, którymi wypełniona jest atmosfera Tytana. Sonda Cassini wykazała, że tego typu mgły znajdują się wzdłuż całej długości równika Tytana. Obserwując wydmy, naukowcy mogą wiele powiedzieć o wietrze, o piasku, z którego się składają oraz o wysokości terenu. "Wydmy są formacjami dynamicznymi.  Odkształcane są przez przeszkody, na które natrafiają przesuwając się po powierzchni," mówi Jani Radebaugh, naukowiec z zespołu radarowego sondy Cassini z Brigham Young University w Provo w stanie Utah. Kolejne zdjęcie przedstawia obszar nazwany jakiś czas temu przez członków zespołu radarowego Cassini - "Xanadu annex". Radary sondy Cassini wcześniej nie wykonywały zdjęć tego obszaru, jednak wcześniejsze pomiary wskazywały, że obszar ten może przypominać rozległe obszary Tytana nazywane Xanadu. https://www.youtube.com/watch?v=TMxL3ZhO8A8 Xanadu było pierwszym obszarem powierzchni Tytana dostrzeżonym w 1994 roku za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Nowe zdjęcia wykonane za pomocą sondy Cassini dowodzą jednak, że wcześniej przeoczony region Xanadu annex faktycznie składa się z tego samego rodzaju formacji co obszar Xanadu. "Ten 'annex' bardzo przypomina Xanadu, gdy patrzymy na niego za pomocą naszego radaru, jednak coś na jego powierzchni maskuje to podobieństwo gdy obserwujemy ten region w innym zakresie promieniowania, np. za pomocą Hubble'a," mówi Mike Janssen, członek zespołu radarowego z JPL. "To naprawdę interesująca zagadka." Xanadu - a teraz także annex - pozostają swego rodzaju tajemnicą. Wszędzie indziej na Tytanie górzyste obszary występują w małych, izolowanych grupach, natomiast Xanadu obejmuje naprawdę rozległy obszar. Jak dotąd naukowcy przedstawili kilka różnych teorii tłumaczących jego powstanie. [caption id="attachment_11110" align="aligncenter" width="800"]Setki wydm widoczne są jako ciemne linie przemykające po powierzchni Tytana. Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/Universite Paris-Diderot Setki wydm widoczne są jako ciemne linie przemykające po powierzchni Tytana. Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/Universite Paris-Diderot[/caption] "Te górzyste obszary wydają się być najstarszymi fragmentami powierzchni Tytana i mogą stanowić pozostałości po lodowej skorupie, która z czasem została pokryta organicznymi osadami z atmosfery," mówi Rosaly Lopes, członkini zespołu radarowego misji Cassini z JPL. Przelot sondy Cassini w pobliżu Tytana, do którego doszło 25 lipca było już 122 bliskim przelotem sondy w pobliżu tego księżyca w ramach misji Cassini. To także ostatni przelot, w czasie którego radar sondy Cassini wykonał zdjęcia południowych obszarów Tytana. Ostatnie cztery przeloty w pobliżu tego księżyca skupią się na jeziorach i morzach znajdujących się na północy Tytana. Źródło: NASA]]> 11108 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowe badania odkrywają setki nowych czarnych dziur w gromadach kulistych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/08/nowe-badania-odkrywaja-setki-nowych-czarnych-dziur-w-gromadach-kulistych/ Thu, 08 Sep 2016 08:06:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11112 Zdjęcie centralnego regionu gromady kulistej NGC 6101 wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: NASA Zdjęcie centralnego regionu gromady kulistej NGC 6101 wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: NASA[/caption] Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z University of Surrey, których wyniki opublikowano dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society rzucają nowe światło na kuliste gromady gwiazd, które mogą skrywać kilkaset czarnych dziur. Dotąd naukowcy uważali to za niemożliwe. Gromady kuliste to sferyczne zbiory gwiazd, które krążą wokół centrum galaktyk takich jak np. Droga Mleczna. Wykorzystując zaawansowane symulacje komputerowe, zespół naukowców z University of Surrey był w stanie dostrzec to co niewidzialne podczas tworzenia mapy gromady kulistej znanej jako NGC 6101. Naukowcy dostrzegli tam liczne czarne dziury o masie kilka razy większej od masy Słońca. Tego typu czarne dziury powstają w procesie kolapsu grawitacyjnego masywnych gwiazd. Dotąd naukowcy uważali, że takie czarne dziury wyrzucane byłyby z gromady macierzystej wskutek eksplozji supernowej prowadzącej do ich powstania. "Ze względu na ich naturę, czarnych dziur nie da się wypatrzeć za pomocą teleskopu, wszak z czarnej dziury żadne fotony nie są emitowane," tłumaczy główny autor opracowania Miklos Peuten z University of Surrey. "Aby je znaleźć, szukamy ich wpływu grawitacyjnego na otoczenie. Wykorzystując obserwacje i symulacje jesteśmy w stanie dostrzec wyraźne wskazówki dotyczące ich położenia, a tym samym zobaczyć to co niewidoczne." Dopiero w 2013 roku astrofizycy odkryli pojedyncze czarne dziury w gromadach kulistych obserwując rzadkie zjawisko w którym gwiazda-towarzysz jest źródłem materii dla czarnej dziury. Te badania, które wspierane były przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych wykazały, że w NGC 6101 może znajdować się nawet kilkaset czarnych dziur - co całkowicie wywróciło wszystkie stare teorie opisujące powstawanie czarnych dziur. Współautor artykułu prof. Mark Gieles z University of Surrey mówi "Nasze prace mają na celu próbę odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące dynamiki gwiazd i czarnych dziur oraz niedawno zaobserwowanych fal grawitacyjnych, które powstają podczas łączenia się dwóch czarnych dziur. Jeżeli nasza interpretacja jest właściwa to jądra niektórych gromad kulistych mogą być miejscami łączenia się czarnych dziur." Naukowcy wybrali tę konkretną, wiekową gromadę kulistą ze względu na jej niedawno odkryty, nietypowy skład, znacząco różniący się od innych gromad. W porównaniu z innymi gromadami kulistymi NGC 6101 wydaje się być dynamicznie młodą grupą w porównaniu z wiekiem pojedynczych gwiazd ją tworzących. Co więcej, gromada wydaje się rozdęta, a w jej centrum znajduje się zaskakująco mało gwiazd. [caption id="attachment_11114" align="aligncenter" width="910"]Zdjęcie  pochodzące z symulacji komputerowej gromady NGC 6101 po usunięciu z niej wszystkich czarnych dziur. Centrum gromady wydaje się bardziej skoncentrowane niż na zdjęciach wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Najwidoczniej symulacja pomija jakieś informacje, przez co nie może odtworzyć obserwowanych właściwości gromady. Źródło: University of Surrey Zdjęcie pochodzące z symulacji komputerowej gromady NGC 6101 po usunięciu z niej wszystkich czarnych dziur. Centrum gromady wydaje się bardziej skoncentrowane niż na zdjęciach wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Najwidoczniej symulacja pomija jakieś informacje, przez co nie może odtworzyć obserwowanych właściwości gromady. Źródło: University of Surrey[/caption] Wykorzystując symulacje komputerowe zespół odtworzył każdą pojedynczą gwiazdę i czarną dziurę w gromadzie, jak i ich zachowanie. Symulacja odtworzyła ewolucję gromady NGC 6101 na przestrzeni jej trwającej 13 miliardów lat historii. Dzięki temu możliwe było dojrzenie wpływu dużej liczby czarnych dziur na widoczne w gromadzie gwiazdy, jak i odtworzenie tego co teraz widzimy w NGC 6101. Wnioskując z tego naukowcy wykazali, że tajemnicza pozorna młodość dynamiczna gromady jest skutkiem obecności dużej populacji czarnych dziur. "Te badania są naprawdę ekscytujące, bo możemy teoretycznie obserwować spektakl przedstawiający całą populację czarnych dziur. Wyniki symulacji wskazują, że gromady kuliste takie jak NGC 6101, które zawsze uważane były za nudne, w rzeczywistości są jednymi z najbardziej interesujących, bowiem w każdej z nich mogą znajdować się setki czarnych dziur. Badania te pozwolą nam znaleźć kolejne setki czarnych dziur w innych gromadach kulistych," podsumowuje Peuten. [caption id="attachment_11115" align="aligncenter" width="910"]Zdjęcie z symulacji komputerowej gromady NGC 6101 w jej obecnym wieku, tym razem wszystkie czarne dziury pozostały w gromadzie w momencie powstania. Gromada w symulacji wykazuje tak samo rozdęty rozkład gwiazd jaki obserwowany jest na zdjęciach wykonanych za pomocą Hubble'a. Czarne dziury, będąc najmasywniejszymi elementami gromady, z czasem podążają ku centrum gromady po drodze wypychając gwiazdy na zewnątrz. Źródło: University of Surrey Zdjęcie z symulacji komputerowej gromady NGC 6101 w jej obecnym wieku, tym razem wszystkie czarne dziury pozostały w gromadzie w momencie powstania. Gromada w symulacji wykazuje tak samo rozdęty rozkład gwiazd jaki obserwowany jest na zdjęciach wykonanych za pomocą Hubble'a. Czarne dziury, będąc najmasywniejszymi elementami gromady, z czasem podążają ku centrum gromady po drodze wypychając gwiazdy na zewnątrz. Źródło: University of Surrey[/caption] Źródło: University of Surrey]]> 11112 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niewielka planetoida przeleciała wczoraj blisko Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/08/niewielka-planetoida-przeleciala-wczoraj-blisko-ziemi/ Thu, 08 Sep 2016 09:53:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11118 Animowany gif planetoidy 2016 RB1 podczas zbliżenia do Ziemi został wykonany przez astronoma Gianluca Masi 6 września 2016 roku za pomocą Virtual Telescope znajdującego się w Ceccano we Włoszech. Źródło: VT/Masi Animowany gif planetoidy 2016 RB1 podczas zbliżenia do Ziemi został wykonany przez astronoma Gianluca Masi 6 września 2016 roku za pomocą Virtual Telescope znajdującego się w Ceccano we Włoszech. Źródło: VT/Masi[/caption] Niewielka planetoida oznaczona jako 2016 RB1 bezpiecznie przeleciała wczoraj o 17:20 UTC w odległości 40 000 kilometrów od Ziemi. Z uwagi na fakt, że orbita planetoidy przebiegała nad południowym biegunem Ziemi, nie przecięła orbity satelitów komunikacyjnych ani pogodowych. Rozmiar 2016 RB1 szacuje się na 7-16 metrów. Był to najbliższy przelot tej skały w pobliżu Ziemi przez najbliższe co najmniej 50 lat. Planetoida 2016 RB1 odkryta została 5 września 2016 roku przez astronomów wykorzystujących 60-calowy reflektor Cassegraina pracujący w ramach przeglądu Catalina Sky Survey zlokalizowany na szczycie Mount Lemmon na północ od Tucson w Arizonie. Strona Centrum Badania Obiektów NEO publikuje pełną listę ostatnich i nadchodzących zbliżeń planetoid do Ziemi, jak również inne dane dotyczące orbit znanych NEO (obiektów zbliżających się do Ziemi). Źródło: NASA]]> 11118 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Młody magnetar najwolniejszym dotąd pulsarem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/09/mlody-magnetar-najwolniejszym-dotad-pulsarem/ Fri, 09 Sep 2016 15:48:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11123 Źródło: X: NASA/CXC/University of Amsterdam/N. Rea et al., zakres widzialny: DSS Źródło: X: NASA/CXC/University of Amsterdam/N. Rea et al., zakres widzialny: DSS[/caption] Wykorzystując Kosmiczne Obserwatorium Rentgenowskie Chandra oraz inne obserwatoria rentgenowskie astronomowie znaleźli dowody na istnienie jednego z najbardziej ekstremalnych pulsarów (wirujących gwiazd neutronowych). Źródło charakteryzuje się właściwościami wysoce namagnetyzowanej gwiazdy neutronowej - magnetara - jednak jej okres obrotu jest tysiące razy dłuższy niż jakiegokolwiek innego pulsara. Od dekad astronomowie przekonani są o istnieniu gęstego, kompaktowego źródła w centrum RCW 103 - pozostałości po eksplozji supernowej jakieś 9000 lat świetlnych od Ziemi.. Powyższe zdjęcie przedstawia RCW 103 oraz jego centralne źródło znane oficjalnie pod oznaczeniem 1E 161348-5055 (w skrócie 1E 1613) w trzech zakresach promieniowania rentgenowskiego rejestrowanych przez obserwatorium Chandra.Na powyższym zdjęciu promieniowanie rentgenowskie o najniższej energii przedstawiono na czerwono, średni zakres na zielono i najbardziej energetyczne promienie X na niebiesko. Jasnoniebieskie źródło rentgenowskie w centrum RCW 103 to właśnie 1E 1613. Dane rentgenowskie zostały nałożone na obraz w zakresie widzialnym wykonany w ramach przeglądu nieba Digitized Sky Survey. Obserwatorzy wcześniej zgadzali się, że 1E 1613 to gwiazda neutronowa - ekstremalnie gęsta gwiazda powstała wskutek eksplozji supernowej odpowiadającej za powstanie RCW 103. Niemniej jednak regularne zmiany jasności źródła w zakresie rentgenowskim w okresie 6,5 godziny stanowiły zagadkę. Wszystkie proponowane modele miały problemy z wytłumaczeniem tak długiego okresu rotacji, mimo że wszyscy wciąż zgadzali się, że jest to rotująca gwiazda neutronowa, na którą działa jakiś nieznany mechanizm spowalniania tempa obrotu lub jest to szybciej rotująca gwiazda neutronowa krążąca po orbicie wokół normalnej gwiazdy w swoistym układzie podwójnym. 22 czerwca 2016 roku instrumenty zainstalowane na pokładzie teleskopu Swift zarejestrowały krótki rozbłysk promieniowanie rentgenowskiego z 1E 1613. Detekcja przez Swift zwróciła uwagę astronomów, ponieważ źródło wykazywało intensywne, ekstremalnie gwałtowne fluktuacje w skali milisekund podobne do innych znanych magnetarów. Te egzotyczne obiekty posiadają najsilniejsze pola magnetyczne we Wszechświecie - biliony raz większe niż w przypadku Słońca - i mogą prowadzić do erupcji olbrzymich ilości energii. W toku dalszych badań zespół astronomów kierowany przez Nandę Rea z Uniwersytetu w Amsterdamie szybko poprosił o czas obserwacyjny na Obserwatorium Chandra oraz NuSTAR i wykonał uzupełniające obserwacje. Nowe dane z tej trójki teleskopów w połączeniu z danymi z Chandry, Swifta i XMM-Newton potwierdziły, że 1E 1613 posiada właściwości magnetara, jednego  z zaledwie 30 znanych obiektów tego typu. Właściwości te to stosunek ilości promieniowania rentgenowskiego emitowanego na różnych poziomach energii oraz charakterystyczne osłabianie gwiazdy neutronowej zarejestrowane po rozbłysku w 2016 i 1999 roku. Jednak tajemnica powolnego tempa obrotu pozostała. Źródło dokonuje obrotu wokół własnej osi raz na 24 000 sekundy (6,67 godziny), dużo wolniej niż dotychczas znane najwolniejsze magnetary, które obracają się raz na 10 sekund. To mogłaby być najwolniej rotująca gwiazda neutronowa, jaką kiedykolwiek udało się odkryć. Astronomowie zakładają, że pojedyncza gwiazda neutronowa będzie rotowała szybko po powstaniu w eksplozji supernowej, a następnie zwolni z czasem powoli tracąc energię. Niemniej jednak naukowcy szacują, że magnetar znajdujący się wewnątrz RCW 103 ma ok. 2 000 lat, a to znaczy, że nie miał okazji zwolnić swojego okresu obrotu do wartości 24000 sekund. Choć jak na razie nie wiadomo dlaczego 1E 1613 rotuje tak wolno, naukowcy mają już pewne pomysły. Jeden ze scenariuszy zakłada, że pozostałości po eksplodującej gwieździe opadły na linie pola magnetycznego wokół rotującej gwiazdy neutronowej,  z czasem ją spowalniając.  Aktualnie naukowcy poszukują innych bardzo wolno rotujących magnetarów, które mogłyby wiele wyjaśnić. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 11123 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wieczorny start wyniósł sondę OSIRIS-REx w kierunku Bennu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/09/wieczorny-start-wyniosl-sonde-osiris-rex-w-kierunku-bennu/ Fri, 09 Sep 2016 17:17:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11126 snaps_osiris-rex-post-launch-1-about-osirisrex-launch-on-nasa-tv-public-_3s Rakieta Atlas V stworzyła wczoraj wieczorem potężny łuk na niebie Florydy wynosząc sodę OSIRIS-REx w podróż, która zaprowadzi ją na spotkanie z planetoidą. Celem misji jest szukanie odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące Układu Słonecznego. "Dzisiaj jest noc świętowania, wyruszyliśmy w drogę do planetoidy," powiedziała Elen Stofan, główny naukowiec NASA. "Przed nami próba znalezienia odpowiedzi na jedne z najbardziej fundamentalnych pytań, które frapują NASA." Dokładnie o 7:05 czasu lokalnego z kompleksu startowego 41 w Kennedy Space Center na Florydzie wystartowała rakieta Atlas V niosąca na swoim pokładzie sondę OSIRIS-REx (skrót od Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer), która w sierpniu 2018 roku dotrze do planetoidy Bennu. Sonda OSIRIS-REx przeleci jeszcze w pobliżu Ziemi w przyszłym roku korzystając z asysty grawitacyjnej, aby zwiększyć swoją prędkość po drodze do planetoidy. Po dotarciu do celu sonda ma za zadanie wejść na orbitę wokół niej i przez dwa lata szczegółowo badać jej powierzchnię. Dopiero po tym czasie sonda zbliży się do powierzchni planetoidy, wysunie mechaniczne ramię i pobierze próbkę regolitu zalegającego na jej powierzchni. Choć sama próbka będzie raczej niewielka - zaledwie ok. 1 kilograma - będzie to swego rodzaju kapsuła czasu zawierająca materię powstałą w czasach formowania się Układu Słonecznego. Gdy próbka zostanie bezpiecznie zapakowana, sonda przyspieszy, opuści otoczenie planetoidy i skieruje się z powrotem na Ziemię. "Ten cały projekt to marzenia, krew, pot i łzy tysięcy ludzi, którzy pracowali nad nim przez wiele lat," mówi Dante Lauretta, główny badacz misji OSIRIS-REx z University of Arizona. "Nie jestem w stanie wyrazić ekscytacji jaką czułem oglądając start rakiety, mając w tyle głowy wszystkich ludzi, którzy odegrali jakąś rolę w realizacji misji." Zbliżając się do ziemskiej atmosfery za jakieś siedem lat, kapsuła zawierająca próbkę i wyposażona w osłonę termiczną oddzieli się od sondy OSIRIS-REx i wejdzie w ziemską atmosferę. Po zlokalizowaniu kapsuły naukowcy będą mogli szczegółowo zbadać cenną materię zebraną bezpośrednio z powierzchni planetoidy. Obejrzyj powtórkę z wczorajszego startu misji OSIRIS-REx: https://www.youtube.com/watch?v=ULfQdFY9PQM]]> 11126 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Łazik Curiosity sfotografował fenomenalne formacje skalne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/10/lazik-curiosity-sfotografowal-fenomenalne-formacje-skalne/ Sat, 10 Sep 2016 15:01:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11130 2-marsrovercur Najnowsze zdjęcia przesłane przez marsjański łazik Curiosity przedstawiają niesamowicie szczegółowo poukładaną w warstwy geologiczną przeszłość Marsa. Aktualnie łazik bada obszar "Murray Buttes"  u podstaw wzgórza Mount Sharp. Jakością najnowsze zdjęcia dorównują zdjęciom wykonywanym w parkach narodowych USA. Prezentowane tu zdjęcia łazik wykonał 8 września za pomocą kamery Mast Camera (Mastcam). Zespół naukowców pracujących z danymi zebranymi przez kamery łazika planuje wykonanie z przesłanych zdjęć kilku dużych, kolorowych mozaik. 4-marsrovercur "Zespół naukowy jest niesamowicie podekscytowany tym, że udało im się wybrać na tę wycieczkę przypominającą amerykański południowy zachód na Marsie," mówi naukowiec projektu Curiosity Ashwin Vasavada z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Marsjańskie strome wzgórza i mesy wznoszące się ponad powierzchnię stanowią zerodowane pozostałości po dawnym piaskowcu. 3-marsrovercur "Badanie tych wzgórz z bliska pozwoli nam na lepsze zrozumienie dawnych wydm piaskowych, które po powstaniu zostały zasypane, chemicznie zmienione przez wody gruntowe, a z czasem odsłonięte wskutek erozji tworząc obecny krajobraz," mówi Vasavada. 5-marsrovercur Nowe zdjęcia stanowią ostatni przystanek łazika Curiosity w rejonie Murray Buttes, po którym to łazik porusza się od ponad miesiąca. W tym tygodniu Curiosity opuścił wzgórza w kierunku południowym podążając w kierunku podstawy ostatniego wzgórza na swojej drodze. 9 września łazik rozpoczął swoje ostatnie odwierty w tym regionie. Po zakończeniu odwiertów Curiosity skieruje się na południe wspinając się coraz bardziej na górę Mount Sharp pozostawiając w tyle te spektakularne formacje. 6-marsrovercur Źródło: NASA]]> 11130 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dwukrotnie zwiększyliśmy liczbę znanych starożytnych kwazarów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/12/dwukrotnie-zwiekszylismy-liczbe-znanych-starozytnych-kwazarow/ Mon, 12 Sep 2016 15:00:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11137 Wizja artystyczna przedstawiająca jeden z najodleglejszych kwazarów Wizja artystyczna przedstawiająca jeden z najodleglejszych kwazarów[/caption] Kwazary to supermasywne czarne dziury, które znajdują się w centrach potężnych galaktyk i wciąż akreują materię. Świecą one na tyle jasno, że często uważa się je za kosmiczne latarnie widoczne z największych odległości we Wszechświecie. W ramach najnowszych badań prowadzonych przez zespół kierowany przez Eduardo Banados z Carnegie odkryto 63 nowe kwazary z czasów kiedy Wszechświat miał zaledwie miliard lat. To największa próbka tak odległych kwazarów zaprezentowanych w pojedynczym artykułem naukowym, która niemal podwaja liczbę dotychczas znanych starożytnych kwazarów tego typu. Artykuł zostanie opublikowany w periodyku The Astrophysical Journal Supplement Series. "Kwazary to jedne z najjaśniejszych obiektów we Wszechświecie, które niemal dosłownie rzucają światło na naszą wiedzę o wczesnym Wszechświecie," mówi Banados. Jednak jak dotąd populacja znanych, starożytnych kwazarów była stosunkowo niewielka przez co możliwość wyciągnięcia z ich cennych informacji była mocno ograniczona. Jednym z głównych wyzwań jest odkrywanie ty odległych kwazarów, które są wyjątkowo rzadkie. Naukowcy poszukują ich od dziesięcioleci, jednak jak na razie jest to szukanie igły w stogu siana. Kwazary odkryte przez Banadosa i jego zespół dostarczą nam cennych informacji z pierwszego miliarda lat po Wielkim Wybuchu - okresu wyjątkowo interesującego dla astronomów. Dlaczego? Wszechświat powstał w Wielkim Wybuchu i początkowo wypełniała go niesamowicie gorąca materia. Jednak później temperatura spadła na tyle, że mogły powstać pierwsze protony i elektrony, które następnie połączyły się w atomy wodoru, co z kolei doprowadziło do powstania ciemnego wszechświata. Dopiero jak te jądra atomowe utworzyły większe struktury, światło ponownie zaczęło przenikać pustkę Wszechświata. Stało się tak dopiero gdy grawitacja skondensowała materię i powstały pierwsze źródła promieniowania, wśród których mogły być także kwazary. Wciąż nie wiemy zbyt wiele o tym okresie historii wszechświata, kiedy znów pojawiło się światło. Większa liczba dawnych kwazarów pozwoli ekspertom sprawdzić co się działo w pierwszym miliardzie lat po Wielkim Wybuchu. "Powstawanie i ewolucja najwcześniejszych źródeł światła i struktur we Wszechświecie to jedna z największych tajemnic współczesnej astronomii," mówi Banados. i"Bardzo jasne kwazary - takie jak 63 obiekty odkryte w ramach omawianych tu badań - to absolutnie najlepsze narzędzia do badania wczesnego Wszechświata. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 11137 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cień Saturna rzucany na jego pierścienie już nie taki długi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/13/cien-saturna-rzucany-na-jego-pierscienie-juz-nie-taki-dlugi/ Tue, 13 Sep 2016 08:19:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11141 pia20498-1041 Cień Saturna rozciągał się aż za zewnętrzną krawędź pierścieni przez wiele lat od momentu wejścia przez sondę Cassini na orbitę wokół tego gazowego olbrzyma, stopniowo wydłużając się aż do momentu, gdy osiągnął największą długość podczas równonocy w 2009 roku. Powyższe zdjęcie przedstawia moment z 2015 roku kiedy kurczący się cień ledwo rozciągał się na cały układ pierścieni. Cień będzie się tak kurczył aż do przesilenia letniego, kiedy to znowu rozpocznie wydłużanie się osiągając zewnętrzną krawędź pierścieni w 2019 roku. Podobnie jak Ziemia, Saturn także ma nachyloną oś obrotu. Tak jak na Ziemi, im wyżej Słońce znajduje się na niebie, tym krótsze cienie. Rzut cienia planety na jej pierścienie wydłuża się i kurczy na przestrzeni trwającego 29 lat pełnego obiegu planety wokół Słońca. Powyższe zdjęcie przedstawia oświetloną  stronę pierścieni widzianą z 11 stopni nad płaszczyzną pierścieni. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym za pomocą szerokokątnej kamery na pokładzie sondy Cassini w dniu 16 stycznia 2015 roku. Zdjęcie wykonano z odległości około 2.5 milionów kilometrów od Saturna. Skala zdjęcia to 150 kilometrów na piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 11141 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Droga Mleczna w nowej odsłonie - pierwsze wyniki prac sondy Gaia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/14/droga-mleczna-w-nowej-odslonie-pierwsze-wyniki-prac-sondy-gaia/ Wed, 14 Sep 2016 05:22:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11148 Sonda Gaia na tle Drogi Mlecznej Sonda Gaia na tle Drogi Mlecznej[/caption] Europejska Agencja Kosmiczna w dniu dzisiejszym opublikuje trójwymiarową mapę miliarda gwiazd w naszej galaktyce - mapę 1000 razy bardziej kompletną niż najdokładniejsza aktualnie dostępna. Sonda kosmiczna Gaia, która została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną  grudniu 2013 roku, krąży wokół Słońca 1.5 miliona kilometrów od Ziemi regularnie wykonując zdjęcia Drogi Mlecznej. Zainstalowana na pokładzie sondy kamera o matrycy 1 mld pikseli, największej kiedykolwiek wysłanej w przestrzeń kosmiczną, pozwala na dojrzenie i określenie średnicy włosa ludzkiego z odległości 1000 kilometrów - dlatego też położenie najbliższych gwiazd można określić z niespotykaną dotąd dokładnością. W połowie swojej zaplanowanej na 5 lat misji, oba teleskopy składające się na system Gaia zlokalizowały położenie miliarda gwiazd. To wciąż zaledwie jeden procent całej gwiezdnej populacji Drogi Mlecznej rozciągającej się na obszarze o średnicy 100 000 lat świetlnych, jednak jest to wystarczająco dużo, aby dostarczyć zawodowym astronomom pracy na wiele nadchodzących lat - mówi Francois Mignard, astronom z francuskiego National Centre for Scientific Research i członem Zespołu Naukowego misji Gaia. "Przez setki lat staraliśmy się katalogować zawartość nieba," powiedział agenci AFP. "Jednak nigdy nie udało nam się tego zrobić tak szczegółowo i precyzyjnie - to naprawdę niesamowite przedsięwzięcie." Pierwsze uwolnienie danych zebranych w ramach misji Gaia "otwiera nowy rozdział w historii astronomii", który będzie źródłem setek nowych badań. Sonda Gaia tworzy mapę położenia gwiazd Drogi Mlecznej na kilka sposobów. Oprócz określania położenia gwiazdy sonda - skanując każdą gwiazdę ponad 70 razy - może także określić jej ruch. To właśnie dzięki temu naukowcy mogą obliczyć odległość między Ziemią a daną gwiazdą. Oba zestawy danych będą udostępnione dzisiaj dla ponad dwóch milionów gwiazd. "To 20 razy więcej niż mieliśmy dotychczas," mówi Mignard. Do końca 2017 roku - te same dane będą dostępne dla całego miliarda gwiazd. Jednocześnie, sonda Gaia zbiera kluczowe dane dotyczące temperatury, jasności i składu chemicznego każdej obserwowanej gwiazdy znacznie poszerzając naszą obecną wiedzę. Według naukowców, w ramach misji zostaną odkryte dziesiątki tysięcy wcześniej nieznanych obiektów, włącznie z planetoidami, które mogą kiedyś zagrażać Ziemi, z planetami krążącymi wokół pobliskich gwiazd czy z eksplodującymi supernowymi. "Można śmiało założyć, że w ramach tej misji odkryjemy tysiące nowych światów," mówi Gregory Laughlin, astronom z Uniwersytetu Yale. Identyfikując gwiazdy pochodzące z mniejszych galaktyk, które dawno temu zostały wchłonięte przez Drogę Mleczną, Gaia pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć pochodzenie i ewolucję Drogi Mlecznej. Astrofizycy z kolei mają nadzieję dowiedzieć się więcej o rozkładzie ciemnej materii w naszym gwiezdnym otoczeniu. "Gaia zrewolucjonizuje naszą wiedzę o gwiazdach i o Galaktyce," powiedział periodykowi Nature David Hogg, astronom  z New York University pracujący nad projektem Gaia. Sonda kontrolowana jest z Centrum Operacji Europejskiej Agencji Kosmicznej w Darmstadt w Niemczech za pomocą stacji naziemnych w Cebreros (Hiszpania) i New Norcia (Australia). Źródło: AFP]]> 11148 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[VIDEO: Wspominając pierwsze zdjęcia z powierzchni Marsa - Viking 40 lat później]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/14/video-wspominajac-pierwsze-zdjecia-z-powierzchni-marsa-viking-40-lat-pozniej/ Wed, 14 Sep 2016 06:32:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11151 11151 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> 999 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/21/kiedy-zniknela-woda-na-marsie/ 0 0 <![CDATA[Hubble zagląda wgłąb potężnej burzy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/14/hubble-zaglada-wglab-poteznej-burzy/ Wed, 14 Sep 2016 08:00:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11154 Zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia burzliwe wiry świecacego gazu i pyłu w Wielkim Obłoku Magellana Zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia burzliwe wiry świecacego gazu i pyłu w Wielkim Obłoku Magellana[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia odmęty świecącego gazu i pyłu w jednej z galaktyk satelitarnych Drogi mlecznej - w Wielkim Obłoku Magellana (LMC). Ta burzliwa sceneria przedstawia gwiezdny żłobek znany jako N159, obszar HII o średnicy 150 lat świetlnych. Wewnątrz N159 znajduje się wiele gorących, młodych gwiazd. Owe gwiazdy emitują intensywne promieniowanie ultrafioletowe, które sprawia, że wodór zaczyna świecić, oraz intensywne wiatry gwiezdne, które wycinają łuki, fronty i włókna w otaczającej je materii. W sercu tego kosmicznego obłoku znajduje się Mgławica Papillon kształtem przypominająca motyla. Ten niewielki, gęsty obiekt uważany jest za obszar, w którym zachodzą wczesne etapy powstawania masywnych gwiazd. N159 znajduje się 160 000 lat świetlnych od Ziemi. Znajduje się nieco na południe od Mgławicy Tarantula, innego kompleksu formowania masywnych gwiazd wewnątrz LMC. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys. Źródło: ESA]]> 11154 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują odrodzenie gwiazdy SAO 244567 w błysku helowym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/14/astronomowie-obserwuja-ewolucje-gwiazdy-sao-244567-w-czasie-rzeczywistym/ Wed, 14 Sep 2016 10:10:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11158 Mgławica Płaszczki i SAO 244567 Mgławica Płaszczki i SAO 244567[/caption]

    Międzynarodowy zespół astronomów korzystających z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a miał okazję badania ewolucji gwiazd w czasie rzeczywistym. Przez 30 lat obserwowali gwałtowne wzrosty temperatury gwiazdy SAO 244567. Teraz z kolei temperatura gwiazdy ponownie spada wracając do wcześniejszej fazy ewolucji. To pierwsza gwiazda, którą astronomom udało się obserwować zarówno podczas fazy wzrostu jak i spadku temperatury.

    Choć Wszechświat bezustannie się zmienia, to większość procesów zachodzi zbyt wolno, aby dało się je obserwować w ramach jednego ludzkiego życia. Jednak teraz międzynarodowy zespół astronomów miał szczęście obserwować wyjątek od tej reguły. “SAO 244567 to jedna z niewielu gwiazd, które dają nam możliwość obserwowania ewolucji w czasie rzeczywistym," tłumaczy Nicole Reindl z Uniwersytetu w Leiceseter w Wielkiej Brytanii, główny autor opracowania.  “W ciągu zaledwie dwudziestu lat temperatura gwiazdy wzrosła dwukrotnie - dzięki temu mogliśmy obserwować jonizację wcześniej odrzuconej przez gwiazdę otoczki znanej teraz jako Mgławica Płaszczki.” [caption id="attachment_11160" align="aligncenter" width="1024"]SAO 244567 SAO 244567[/caption] SAO 244567 znajdująca się 2700 lat świetlnych od Ziemi leży w środku Mgławicy Płaszczki i stopniowo ewoluuje na naszych oczach przez ostatnie 45 lat. Między 1971 a 2002 rokiem temperatura powierzchni gwiazdy wzrosła o niemal 40 000 stopni Celsjusza. Teraz, nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą instrumentu Cosmic Origins Spectrograph (COS) zainstalowanego na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dowodzą, że temperatura SAO 244567 zaczęła spadać, a gwiazda zaczęła się powiększać. To niesłychane, choć nie niemożliwe. Gwałtowny wzrost temperatury można z łatwością wytłumaczyć, jeżeli założymy, że początkowa masa gwiazdy wynosiła 3-4 masy Słońca. Niemniej jednak dane wskazują, że SAO 244567 musiała posiadać pierwotną masę podobną do masy naszego Słońca. Takie małomasywne gwiazdy zazwyczaj ewoluują w znacznie dłuższej skali, dlatego też gwałtowny wzrost temperatury tej konkretnej gwiazdy stanowił tajemnicę przez całe dziesięciolecia. W 2014 roku Reindl i jej zespół zaproponowali teorię, która rozwiązywała kwestię gwałtownego wzrostu temperatury SAO 244567 przy jednocześnie niskiej masie. Naukowcy zasugerowali, że wzrost temperatury gwiazdy spowodowany jest błyskiem helowym: gwałtownym zapłonem helu otaczającego jądro gwiazdy. https://www.youtube.com/watch?v=0YQk45LeOOM Owa teoria ma bardzo wyraźny wpływ na przyszłość SAO 244567: jeżeli faktycznie ta gwiazda doświadczyła takiego błysku, gwiazda powinna zacząć się powiększać przy jednoczesnym spadku temperatury - powróciłaby do poprzedniej fazy ewolucji. I to właśnie potwierdziły najnowsze obserwacje tej gwiazdy. Reindl tłumaczy: “Uwolnienie energii nuklearnej w błysku helowym zmusza gęstą, kompaktową gwiazdę do ponownego zwiększenia swoich rozmiarów - prowadząc do swego rodzaju odrodzenia gwiazdy.” To nie pierwszy przykład tego typu gwiazdy, ale pierwszy przypadek kiedy udało się zaobserwować gwiazdę zarówno podczas fazy wzrostu jak i spadku temperatury wskutek tego typu transformacji. Mimo to, żaden ze współczesnych modeli ewolucji gwiazd nie może w pełni wytłumaczyć zachowania SAO 244567. “Potrzebujemy precyzyjnych obliczeń, które pozwolą wytłumaczyć niektóre wciąż tajemnicze szczegóły zachowania SAO 244567. Pomogą nam one nie tylko lepiej zrozumieć samą gwiazdę, ale także pozwolą nam lepiej zrozumieć ewolucję gwiazd centralnych w mgławicach planetarnych.” Źródło: ESO]]>
    11158 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Mapa miliarda gwiazd skatalogowanych w ramach misji Gaia obiecuje wiele nowych odkryć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/14/mapa-miliarda-gwiazd-skatalogowanych-w-ramach-misji-gaia-obiecuje-wiele-nowych-odkryc/ Wed, 14 Sep 2016 11:04:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11164 gaia_s_first_sky_map-1 W dniu dzisiejszym został opublikowany pierwszy katalog ponad miliarda gwiazd skatalogowanych w ramach misji Gaia (ESA), która jest największym w historii przeglądem nieba. W celu stworzenia najbardziej szczegółowej, trójwymiarowej mapy Drogi Mlecznej, Gaia precyzyjnie ustaliło położenie na niebie i jasność 1142 milionów gwiazd. W ramach przedsmaku bogatszego katalogu, który pojawi się w najbliższym czasie dzisiejsza mapa zawiera odległości i ruch na niebie ponad dwóch milionów gwiazd. “Gaia jest najlepszym urządzeniem współczesnej astrometrii, które tworzy mapy nieba z niespotykaną dotąd precyzją,” mówi Alvaro Giménez z ESA. “Upubliczniona dzisiaj mapa daje nam pierwszy rzut oka na wyjątkowe dane zbierane w ramach misji Gaia, które zrewolucjonizują naszą wiedzę o rozkładzie przestrzennym i ruchu gwiazd w naszej Galaktyce.” Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną równo 1000 dni temu, sonda Gaia rozpoczęła swoje prace naukowe w lipcu 2014 roku. Pierwsze, opublikowane dzisiaj, dane opierają się na danych zebranych w pierwszych 14 miesiącach skanowania nieba - do września 2015 roku. “Ta przepiękna mapa, którą dzisiaj upubliczniliśmy przedstawia gęstość gwiazd zmierzoną przez sondę Gaia na całym niebie, jednocześnie potwierdzają niesamowitą jakość danych zebranych w pierwszym roku działania sondy,” mówi Timo Prusti, naukowiec projektu Gaia w ESA. Mapa w pełnej rozdzielczości dostępna jest >>TUTAJ<< Paski i inne artefakty widoczne na mapie odzwierciedlają sposób skanowania nieba przez sondę Gaia i stopniowo znikną wraz z aktualizowaniem mapy o dane zbierane w zaplanowanej na 5 lat misji. "Satelita działa bez zarzutu i zdążył już udowodnić, że poradzi sobie z analizą miliarda gwiazd. Choć aktualnie dane są jedynie danymi wstępnymi, chcieliśmy jak najszybciej podzielić się nimi ze społecznością astronomiczną," dodaje dr Prusti. Przekształcenie surowych danych w przydatne i wiarygodne informacje o położeniu gwiazdy wymaga ekstremalnie złożonej procedury, której opracowanie powierzono zespołowi około 450 naukowców i inżynierów oprogramowania współpracujących w  DPAC (Gaia Data Processing and Analysis Consortium). "Dzisiejsza publikacja danych jest wynikiem pieczołowitej współpracy na przestrzeni ostatnich 10 lat," mówi Anthony Brown z Uniwersytetu w Lejdzie w Holandii, dyrektor konsorcjum. Oprócz analizy całego katalogu miliarda gwiazd, naukowcy dokładnie przyjrzeli się dwóm milionom gwiazd zmierzonych zarówno przez Gaia jak i ujętych w katalogach Hipparcos i Tycho-2 - opierających się na danych zebranych w ramach misji Hipparcos, która skanowała niebo ponad dwadzieścia lat temu. https://www.youtube.com/watch?v=WY2wpMJbzjI Łącząc dane zebrane przez sondę Gaia z informacjami z tych mniej precyzyjnych katalogów, możliwe było rozpoczęcie określania co jest efektem paralaksy, a co jest ruchem własnym gwiazd - nawet na podstawie tylko pierwszego roku obserwacji. Paralaksa to pozorny ruch gwiazdy na tle innych gwiazd spowodowany ruchem Ziemi po orbicie wokół Słońca zależący bezpośrednio od odległości gwiazdy od nas, podczas gdy ruch własny to faktyczny ruch gwiazd w Galaktyce. W ten sposób naukowcy byli w stanie oszacować odległości i ruch dla dwóch milionów gwiazd rozsianych po całym niebie, a ujętych w TGAS (Tycho-Gaia Astrometric Solution). Nowy katalog jest dwukrotnie bardziej precyzyjny i zawiera 20 razy więcej gwiazd niż wcześniejszy katalog oparty na misji Hipparcos. W ramach prac pozwalających na walidację katalogu, naukowcy DPAC przeprowadzili badanie gromad otwartych - grup stosunkowo młodych gwiazd rodzących się blisko siebie - które wyraźnie dowodzi poprawy jakości i dokładności nowych danych. "Z pomocą Hipparcosa byliśmy w stanie badać jedynie trójwymiarową strukturę i dynamikę gwiazd w Hiadach, najbliższej Słońcu gromadzie otwartej, oraz zmierzyć odległości do około 80 gromad w odległości do 1600 lat świetlnych od Ziemi," mówi Antonella Vallenari z Instituto Nazionale di Astrofisica (INAF) z Obserwatorium Astronomicznego w Padwie. "Dzięki danym z Gaia możemy już mierzyć odległości oraz ruch gwiazd w 400 gromadach w odległości do 4800 lat świetlnych od Ziemi." 1-gaiasbillion W przypadku 14 najbliższych gromad otwartych, nowe dane pozwoliły odkryć wiele gwiazd znajdujących się zaskakująco daleko od centrum gromady macierzystej, które uciekają z nich, aby z czasem zasiedlić inne obszary Galaktyki. Wiele więcej gromad gwiazd będzie odkrywanych i badanych dużo bardziej szczegółowo w nadchodzących latach, kiedy to będą się pojawiały coraz dokładniejsze katalogi danych z misji Gaia. Opublikowana dzisiaj mapa zawiera 3194 gwiazdy zmienne rytmicznie puchnące i kurczące się co prowadzi do okresowych zmian ich jasności. Wiele z gwiazd zmiennych zarejestrowanych prez Gaia znajduje się w Wielkim Obłoku Magellana - jednej z najbliższych nam galaktyk satelitarnych. https://www.youtube.com/watch?v=ATAclMCk7Bs Z Układu Słonecznego w kierunku gromady gwiazd Hiady Źródło: ESA]]> 11164 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Chcesz poznać planetę? Poznaj najpierw jej matkę.. tzn. gwiazdę!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/15/chcesz-poznac-planete-poznaj-najpierw-jej-matke-tzn-gwiazde/ Thu, 15 Sep 2016 00:23:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11185 Powyższa grafika przedstawia różnicę mierzonej ilości promieniowania widzianej przez teleskopy naziemne z i bez rozmywającego wpływu ziemskiej atmosfery (górne dwa panele). Wszystkie cztery panele przedstawione są w tej samej skali. Źródło: NASA/Ames/W. Stenzel Powyższa grafika przedstawia różnicę mierzonej ilości promieniowania widzianej przez teleskopy naziemne z i bez rozmywającego wpływu ziemskiej atmosfery (górne dwa panele). Wszystkie cztery panele przedstawione są w tej samej skali. Źródło: NASA/Ames/W. Stenzel[/caption] Jeżeli chodzi o egzoplanety, astronomowie doskonale wiedzą, że właściwości odkrywanych egzoplanet mogą znać tylko na tyle dobrze na ile dobrze znają właściwości gwiazdy wokół której owa planeta krąży. Co do rozmiarów planety - dokładne opisanie gwiazdy macierzystej może pozwolić nam oszacować czy planeta jest mała tak jak Ziemia czy wielka jak Jowisz. Aby określić rozmiary egzoplanety - planety krążącej wokół gwiazdy innej niż Słońce - astronomowie potrzebują nie tylko informacji o średnicy jej gwiazdy macierzystej lecz także informacji o tym czy gwiazda jest pojedyncza, czy może ma bliskiego towarzysza. Kiedy uwzględnimy fakt, że ponad połowa gwiazd na niebie to w rzeczywistości nie pojedyncze gwiazdy a układy podwójne, to informacja o takiej właściwości wydaje się wyjątkowo kluczowa. Jedną ze szczególnie interesujących i stosunkowo bliskich nam gwiazd jest TRAPPIST-1 - gwiazda która kilka miesięcy temu przykuła uwagę naukowców. Chcieli oni bowiem określić czy TRAPPIST-1, gwiazda wokół której krążą trzy małe, potencjalnie skaliste planety - z których jedna krąży w ekosferze wokół gwiazdy - jest gwiazdą pojedynczą czy też może posiada towarzysza. Jeżeli TRAPPIST-1 miałaby towarzysza, odkryte planety miałyby znacznie większe rozmiary, które przypominałyby lodowe olbrzymy takie jak Neptun. Jeżeli egzoplaneta krąży wokół gwiazdy w układzie podwójnym, a astronomowie uważają, że zarejestrowali jedną gwiazdę, prawdziwy promień planety będzie większy niż wyjdzie to z obliczeń. Różnica rozmiaru planety może wahać się między 10% a nawet dwukrotnością obliczonego rozmiaru - w zależności od jasności gwiezdnego towarzysza gwiazdy macierzystej. Aby potwierdzić lub zaprzeczyć teorii, że TRAPPIST-1 jest elementem układu podwójnego, Steve Howell, naukowiec z NASA Ames Research Center w Moffett Field w Kalifornii przeprowadził szczegółowe badania tej gwiazdy. Wykorzystując w swoich badania specjalną kamerę Differential Speckle Survey Instrument (DSSI), Howell wraz ze swoim zespołem zmierzył gwałtowne zaburzenia promieniowania emitowanego przez gwiazdę  spowodowane przez ziemską atmosferę, a następnie wprowadził na nie poprawkę. Powstałe w ten sposób wysokiej rozdzielczości zdjęcie potwierdziło, że promieniowanie emitowane jest przez jedną gwiazdę. Potwierdzając, że w pobliżu TRAPPIST-1 nie znajduje się żadna inna gwiazda towarzysząca, zespół naukowców potwierdził nie tylko fakt, że to planety przechodzące na tle tarczy gwiazdy odpowiadają za okresowe spadki jej jasności lecz także fakt, że faktycznie mogą one być skalistymi planetami rozmiarem przypominającymi Ziemię. "Wiedza o tym, że planeta typu ziemskiego, potencjalnie skalista krąży w ekosferze wokół gwiazdy znajdującej się zaledwie 40 lat świetlnych od Ziemi jest naprawdę ekscytująca," mówi Howell. "System TRAPPIST-1 będzie bardzo szczegółowo badany z uwagi na fakt, że te tranzytujące egzoplanety stanowią aktualnie najlepszą szansę na charakteryzację atmosfery obcego świata." Instrument DSSI zainstalowany na 8-metrowym teleskopie Gemini South w Chile umozliwia astronomom wykonywanie zdjęć w najwyższej rozdzielczości dostępnej z pojedynczego teleskopu naziemnego. Bliskość TRAPPIST-1 umożliwiła astronomom dokładne przyjrzenie się temu układowi i jego planetom, które krążą bliżej swojej gwiazdy niż Merkury do Słońca. Artykuł opisujący wyniki badań został opublikowany 13 września w periodyku Astrophysical Journal Letters. Zainteresowanie stosunkowo niedawno odkrytą gwiazdą TRAPPIST-1 i jej trzema planetami typu ziemskiego jest ogromne. W skali astronomicznej 40 lat świetlnych od Ziemi to zaledwie rzut kamieniem od Ziemi. Kolejne szczegółowe pomiary tranzytów planetarnych w układzie TRAPPIST-1 rozpoczną się jeszcze w tym roku, kiedy to kosmiczny teleskop Kepler w ramach swojej misji K2 będzie precyzyjnie monitorował niewielkie zmiany promieniowania emitowanego przez gwiazdę przez okres 75 dni. Obserwacje prowadzone za pomocą Keplera umożliwią wykonanie ekstremalnie precyzyjnych pomiarów kształtu tranzytu planety co z kolei pozwoli na dokładniejsze określenie promieni i okresów orbitalnych poszczególnych planet. Oprócz tego nowe obserwacje będą miały na celu poszukiwanie kolejnych planet krążących wokół TRAPPIST-1. Źródło: NASA]]> 11185 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[To Pluton pomalował Charona na czerwono]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/15/to-pluton-pomalowal-charona-na-czerwono/ Thu, 15 Sep 2016 00:53:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11188 Powyższe zdjęcie przedstawiające Charona, największy księżyc Plutona zostąło wykonane 14 lipca 2015 roku przez sondę New Horizons. Naukowcy odkryli, że czerwony materiał zalegający na północnych obszarach księżyca, zwanych nieformalnie Mordor Macula - to chemicznie przetworzony metan, który uciekł z atmosfery Plutona i dotarł do Charona. Średnica Charona to 1214 km; zdjęcie przedstawia szczegóły o rozmiarach 2.9 km. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Powyższe zdjęcie przedstawiające Charona, największy księżyc Plutona zostało wykonane 14 lipca 2015 roku przez sondę New Horizons. Naukowcy odkryli, że czerwony materiał zalegający na północnych obszarach księżyca, zwanych nieformalnie Mordor Macula - to chemicznie przetworzony metan, który uciekł z atmosfery Plutona i dotarł do Charona. Średnica Charona to 1214 km; zdjęcie przedstawia szczegóły o rozmiarach 2.9 km. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] W czerwcu 2015 roku, gdy kamery sondy New Horizons zbliżającej się do Plutona po raz pierwszy uchwyciły potężny, czerwonawy obszar na Charonie, naukowcy wiedzieli dwie rzeczy: nigdy nie widzieli niczego podobnego w Układzie Słonecznym, i nie mogli się doczekać znalezienia rozwiązania tej zagadki. Po ponad roku badań, analizowania zdjęć i innych danych przesłanych przez sondę New Horizons, a zebranych podczas historycznego przelotu w pobliżu planety w lipcu 2015 roku, naukowcy twierdzą, że rozwiązali tę tajemnicę.  Jak piszą w najnowszym wydaniu periodyku Nature, barwa obszaru polarnego Charona pochodzi z samego Plutona - metan uciekający z atmosfery Plutona zostaje uwięziony przez grawitację jego księżyca i zamarza na zimnej, lodowej powierzchni bieguna Charona. Następnie promieniowanie ultrafioletowe docierające od Słońca stopniowo zamienia metan w cięższe węglowodory, a z czasem w czerwonawą organiczną materię, tzw. tholiny. "Kto by pomyślał, że Pluton zajmuje się graffiti i barwi swojego towarzysza na czerwono?" pyta Will Grundy, jeden z badaczy należących do zespołu New Horizons i główny autor artykułu. "Za każdym razem gdy eksplorujemy nowe miejsca, coś nas zaskakuje. Natura jest niesamowicie innowacyjna przy wykorzystaniu podstawowych praw fizyki i chemii tworząc niesamowite krajobrazy." Zespół połączył analizę szczegółowych zdjęć Charona uzyskanych przez sondę new Horizons z komputerowymi modelami ewolucji lodu na biegunach Charona. Już wcześniej naukowcy misji NH wspominali, że metan pochodzący z atmosfery Plutona może być przechwytywany przez biegun północny Charona, a następnie zamieniany w czerwonawą materię - jednak jak dotąd nie było modeli wspierających tę teorię. Zespół naukowców misji New Horizons wgryzł się w dane, aby określić czy warunki na Charonie pozwalają na przechwytywanie i przetwarzanie metanu. Modele wykorzystujące trwającą 248 lat orbitę Plutona i Charona wokół Słońca wskazują na ekstremalne warunki pogodowe na biegunach Charona, gdzie 100 lat bezustannej ciemności zamienia się w 100 lat bezustannej jasności. Powierzchnia temperatury w ciągu "zimy" wynosi -257 stopni Celsjusza - to temperatura wystarczająco niska do zamarzania metanu. "Cząsteczki metanu obijają się o powierzchnię Charona i albo ponownie uciekają w przestrzeń kosmiczną, albo lądują na zimnym biegunie, gdzie po prostu zamarzają tworząc cienką warstwę lodu metanowego, która istnieje aż do wiosny," mówi Grundy. Jednak mimo, iż lód metanowy bardzo szybko sublimuje, to cięższe węglowodory powstałe z niego pozostają na powierzchni. Promieniowanie słoneczne oświetla te pozostałości stopniowo zamieniając je w czerwonawą materię - zwaną tholinami - które akumulują się w pobliżu biegunów Charona już od milionów lat. Źródło: NASA]]> 11188 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 259 http://www.astronomos.pl/to-pluton-pomalowal-charona-na-czerwono/ 0 0 <![CDATA[ALMA obserwuje miejsce powstawania lodowego olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/15/alma-obserwuje-miejsce-powstawania-lodowego-olbrzyma/ Thu, 15 Sep 2016 11:30:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11191 Zdjęcie z ALMA przedstawiające dysk wokół młodej gwiazdy TW Hydrae. Wyraźnie widocznych jest kilka luk w dysku. Naukowcy odkryli, że rozmiar ziaren pyłu w wewnętrznej luce znajdującej się 22 AU od gwiazdy jest mniejszy od innych jasnych regionów. Najprawdopodobniej w tej luce powstaje planeta podobna do Neptuna. Źródło: ALMA(ESO/NAOJ/NRAO), Tsukagoshi et al. Zdjęcie z ALMA przedstawiające dysk wokół młodej gwiazdy TW Hydrae. Wyraźnie widocznych jest kilka luk w dysku. Naukowcy odkryli, że rozmiar ziaren pyłu w wewnętrznej luce znajdującej się 22 AU od gwiazdy jest mniejszy od innych jasnych regionów. Najprawdopodobniej w tej luce powstaje planeta podobna do Neptuna. Źródło: ALMA(ESO/NAOJ/NRAO), Tsukagoshi et al.[/caption] Wykorzystując w swoich obserwacjach Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) astronomowie odkryli dowody na istnienie rosnącej planety wokół pobliskiej młodej gwiazdy TW Hydrae. Bazując na odległości od gwiazdy centralnej i rozkładzie ziaren pyłu, naukowcy doszli do wniosku, że planeta może być lodowym olbrzymem przypominającym Urana i Neptuna w Układzie Słonecznym. Otrzymane w ten sposób wyniki to kolejny krok na drodze do zrozumienia pochodzenia różnych typów planet. Aby dokładnie przyjrzeć się miejscu powstawania planety, zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Takashi Tsukagoshi z Uniwersytetu Ibaraki w Japonii szczegółowo zbadała gwiazdę TW Hydrae. Gwiazda, której wiek szacuje się na 10 milionów lat, jest jedną z najbliższych nam młodych gwiazd. Dzięki tej stosunkowej bliskości i faktowi, że oś jej rotacji skierowana jest w stronę Ziemi, możemy od góry obserwować ewoluujący wokół niej układ planetarny. Wcześniejsze obserwacje wykazały, że TW Hydrae jest otoczona przez dysk małych ziaren pyłu. Ów dysk jest właśnie miejscem powstawania planet. Najnowsze obserwacje wykonane za pomocą obserwatorium ALMA umożliwiły dostrzeżenie licznych luk w dysku. Niektóre badania teoretyczne wskazują, że tego typu luki są dowodem na zachodzące w nich proccesy formowania nowych planet. Zespół badaczy obserwował dysk wokół TW Hydrae na dwóch częstotliwościach radiowych. Ponieważ stosunek intensywności w zakresie radiowym na różnych częstotliwościach zależy od rozmiaru ziaren pyłu, naukowcy mogą oszacować rozmiar ziaren pyłu. Stosunek ten wskazuje, że mniejsze ziarna pyłu o rozmiarach rzędu mikronów są bardzo liczne, a większe praktycznie nieobecne w wyraźnej luce znajdującej się 22 AU od gwiazdy. Dlaczego mniejsze ziarna pyłu znajdują się właśnie w przewie dysku? Badania teoretyczne wskazują, że przerwa w dysku spowodowana jest krążącą w niej masywną planetą, a oddziaływania grawitacyjne oraz tarcie między gazem a ziarnami pyłu prowadzi do usunięcia masywniejszych ziaren z luki, i pozostawienia tych mniejszych. Najnowsze wyniki obserwacji potwierdzają te przewidywania teoretyczne. Naukowcy obliczyli masę niewidocznej planety w oparciu o szerokość i głębokość luki w odległości 22 AU od gwiazdy i doszli do wniosku, że planeta może być nieco masywniejsza od Neptuna. "Łącząc te informacje z rozmiarem orbity i jasnością TW Hydrae wnioskujemy, że planeta może być lodowym olbrzymem przypominającym Neptuna," dodaje Tsukagoshi. Źródło: NAOJ]]> 11191 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje rozpadającą się kometę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/15/hubble-obserwuje-rozpadajaca-sie-komete/ Thu, 15 Sep 2016 21:52:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11194 hubbletakesc Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał jedno z najwyraźniejszych i najbardziej szczegółowych zdjęć rozpadającej się komety. Do zdarzenia doszło około 100 milionów kilometrów od Ziemi. Na serii zdjęć wykonanych w ciągu trzech dni stycznia 2016 roku Hubble zarejestrował 25 elementów złożonych z mieszaniny lodu i pyłu stopniowo, niespiesznie oddalających się od komety. Obserwacje wskazują, że licząca 4,5 miliarda lat kometa o nazwie 332P/Ikeya-Murakami  może wirować na tyle szybko, że z jej powierzchni odrywane są poszczególne bloki materii. Powstałe w ten sposób odłamki rozciągają się teraz w długim na 5000 kilometrów ogonie o szerokości kontynentu amerykańskiego. Obserwacje te to doskonały przykład gwałtownego zachowania komet zbliżających się do Słońca i powoli ulegających odparowaniu, któremu towarzyszy uwolnienie oddziaływań dynamicznych. Gdy Hubble zauważył jej rozpad, kometa 332P znajdowała się ok. 220 milionów kilometrów od Słońca, nieznacznie za orbitą Marsa. "Wiemy, że czasami dochodzi do rozpadu jądra komety, jednak nie wiemy zbyt wiele o tym co i jak do tego doprowadza," tłumaczy główny badacz David Jewitt z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. "Problemem jest fakt, że do rozpadu dochodzi szybko i bez ostrzeżenia, przez co ciężko zebrać przydatne dane obserwacyjne. Dzięki fantastycznej rozdzielczości teleskopu Hubble'a nie tylko zauważyliśmy naprawdę małe i ciemne fragmenty komety, lecz także możemy śledzić ich zmiany z dnia na dzień. Dzięki tumu udało nam się wykonać jak dotąd najdokładniejsze pomiary tego typu obiektu i zjawiska." Trzydniowe obserwacje pozwoliły naukowcom zaobserwować jaśnienie i ciemnienie lodowych fragmentów na powierzchni odłamków komety spowodowane ich rotacją w świetle słonecznym. Ich kształty także ulegały zmianom wskutek rozpadu poszczególnych fragmentów. Lodowe pozostałości charakteryzują się rozmiarami od 15 do 60 metrów. Oddalają się od siebie z prędkością rzędu kilku kilometrów na godzinę. Wykonane przez Hubble'a zdjęcia przedstawiają także cykliczne zmiany jasności jądra komety, która pełen obrót wokół własnej osi wykonuje w dwie do czterech godzin. Osoba siedząca na powierzchni komety mogłaby obserwować zachód Słońca zaledwie w godzinę p jego wschodzie. Kometa jest także dużo mniejsza od tego co przewidywali wcześniej astronomowie - jej jądra ma ok. 500 metrów średnicy. Kometa 332P została odkryta w listopadzie 2010 roku po tym jak gwałtownie wzrosła jej jasność i została dostrzeżona przez dwóch japońskich amatorów astronomii: Kaoru Ikeya i Shigeki Murakami. [caption id="attachment_11196" align="aligncenter" width="1000"]Powyższa animacja wykonana ze zdjęć zarejestrowanych przez teleskop Hubble'a przedstawia powolną migrację fragmentów komety 332P/Ikeya-Murakami w przeciągu trzech dni stycznia 2016 roku. Powyższa animacja wykonana ze zdjęć zarejestrowanych przez teleskop Hubble'a przedstawia powolną migrację fragmentów komety 332P/Ikeya-Murakami w przeciągu trzech dni stycznia 2016 roku.[/caption] W oparciu o dane z teleskopu Hubble'a zespół naukowców doszedł do wniosku, że promieniowanie słoneczne ogrzało komet prowadząc do erupcji dżetów gazu i pyłu z jej powierzchni. Z uwagi na niewielkie rozmiary jądra komety, owe dżety działały niczym silniki rakietowe zwiększające tempo obrotu komety. Wyższe tempo obrotu poluzowało większe fragmenty komety, które z czasem się od niej oderwały i uciekły w przestrzeń kosmiczną. Badacze obliczyli, że materiał został uwolniony z komety w ciągu kilku miesięcy - między październikiem a grudniem 2015 roku. Jewitt zaznacza także, że niektóre uwolnione w ten sposób fragmenty jądra komety także z czasem uległy fragmentacji na mniejsze kawałki. "Nasze analizy wskazują, że mniejszych fragmentów nie ma aż tak dużo jak można by było się spodziewać po ilości dużych fragmentów. Być może te mniejsze fragmenty nie są w stanie przetrwać dłużej niż kilka miesięcy." Wyniki badań ukazały się we wczorajszym (15 września 2016) wydaniu periodyku Astrophysical Journal Letters. Źródło: NASA]]> 11194 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarna dziura skrywająca się we własnych spalinach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/16/czarna-dziura-skrywajaca-sie-we-wlasnych-spalinach/ Thu, 15 Sep 2016 22:22:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11198 Wizja artystyczna przedstawiająca centrum galaktyki NGC 1068, w którym znajduje się aktywna masywna czarna dziura. Wizja artystyczna przedstawiająca centrum galaktyki NGC 1068, w którym znajduje się aktywna masywna czarna dziura.[/caption] Supermasywne czarne dziury o masie miliony, a nawet miliardy razy większe od masy Słońca zalegają w centrach masywnych galaktyk. Wiele z tych galaktycznych behemotów skrywa się w gęstym pierścieniu pyłu i gazu przypominającym torus. Wcześniejsze obserwacje wskazywały, że ta swego rodzaju opona otaczająca czarną dziurę powstaje z materii znajdującej się w pobliżu centrum galaktyki. Jednak nowe dane zebrane za pomocą obserwatorium ALMA wskazują, że czarna dziura znajdująca się w centrum galaktyki NGC 1068 sama jest źródłem swojego pyłowo-gazowego torusa materii. Owa materia została wyrzucona z dysku akrecyjnego wokół gwiazdy. Nowo odkryta kosmiczna fontanna zimnego gazu i pyłu może zmienić nasze postrzeganie wpływu czarnych dziur na ich galaktyki macierzyste, a nawet na ośrodek międzygalaktyczny. "Pomyśl o czarnej dziurze jak o silniku. Jest ona zasilana przez materię opadającą na nią z płaskiego dysku pyłu i gazu," mówi Jack Gallimore, astronom z Bucknell University w Lewisburgu w Pensylwanii, główny autor artykułu opublikowanego w Astrophysical Journal Letters. "Tak jak każdy silnik, czarna dziura może także emitować spaliny." To właśnie te spaliny najprawdopodobniej są źródłem torusa materii skutecznie zasłaniającego obszar wokół supermasywnej czarnej dziury i niepozwalającego tam zajrzeć teleskopom optycznym. NGC 1068 (znana także jako Messier 77) to galaktyka spiralna z poprzeczka znajdująca się jakieś 47 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Wieloryba. W jej centrum znajduje się aktywne jądro galaktyczne, supermasywna czarna dziura bezustannie karmiąca się cienki, rotującym dyskiem gazu i pyłu, tzw. dyskiem akrecyjnym. Zbliżając się w kierunku czarnej dziury, owa materia jest ogrzewana do ekstremalnie wysokich temperatur i zaczyna świecić w zakresie ultrafioletowym. Zewnętrzne ostępy dysku akrecyjnego są znacznie chłodniejsze i świecą jaśniej głównie w zakresie podczerwonym i milimetrowym - tam gdzie obserwuje ALMA. [caption id="attachment_11199" align="aligncenter" width="1024"]1-blackholehid Zdjęcie centralnego obszaru galaktyki NGC 1068. Torus materii skrywający supermasywną czarną dziurę został powiększony w osobnym oknie.Ten obszar rozciąga się na 40 lat świetlnych i składa się z materii wyrzuconej z dysku akrecyjnego otaczającego centralną czarną dziurę.[/caption] Wykorzystując możliwości obserwatorium ALMA, międzynarodowy zespół astronomów zajrzał głęboko w ten region i odkrył mnóstwo chłodnych obłoków tlenku węgla przy zewnętrznej części dysku akrecyjnego . Energia z gorącej, wewnętrznej części dysku częściowo jonizuje te obłoki, pozwalając im na przylgnięcie do linii silnego pola magnetycznego otaczających dysk. Niczym woda wylatująca gwałtownie z rotującej końcówki zraszacza ogrodowego, obłoki unoszące się nad dyskiem akrecyjnym są przyspieszane odśrodkowo wzdłuż linii pola magnetycznego do bardzo wysokich prędkości - ok. 400-800 kilometrów na sekundę. To niemal trzykrotnie wyższa prędkość niż prędkość rotacji zewnętrznej części dysku akrecyjnego, wystarczająco wysoka, aby obłoki mogły oddalić się w dalsze rejony galaktyki. "Owe obłoki przemieszczają się tak szybko, że mogą osiągnąć prędkość ucieczki i zostać wyrzucone z dysku," mówi Gallimore. "Dzięki ALMA możemy po raz pierwszy zaobserwować, że to właśnie wyrzucany przez czarną dziurę gaz następnie ją ukrywa przed naszymi oczami, a nie gaz na nią opadający." To mówi nam, że ogólna teoria opisująca aktywną czarna dziurę jest zbytnio uproszczona. Źródło: NRAO]]> 11198 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini rozpoczyna ostatni rok pracy przy Saturnie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/17/sonda-cassini-rozpoczyna-ostatni-rok-pracy-przy-saturnie/ Fri, 16 Sep 2016 23:01:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11202 Odkąd sonda Cassini dotarła do Saturna wygląd planety istotnie się zmienił. Powyższe zdjęcie przedstawia północną półkulę Saturna w 2016 roku kiedy to planeta zbliża się do przesilenia letniego na tej półkuli w maju 2017 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Odkąd sonda Cassini dotarła do Saturna wygląd planety istotnie się zmienił. Powyższe zdjęcie przedstawia północną półkulę Saturna w 2016 roku kiedy to planeta zbliża się do przesilenia letniego na tej półkuli w maju 2017 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Po ponad 12 latach badania Saturna, jego pierścieni i księżyców, sonda Cassini rozpoczęła ostatni rok swojej niesamowitej podróży. Zakończenie tej historycznej odysei naukowej zaplanowano na wrzesień 2017 roku, ale zanim do niego dojdzie czeka nas jeszcze ostatni niesamowity popis możliwości tej sondy. Poczynając od 30 listopada br. orbita sondy Cassini będzie przebiegać tuż za zewnętrzną krawędzią pierścieni. 20 następnych okrążeń planety to tak zwane orbity w pierścieniu F.  Podczas tych trwających około tygodnia okrążeń sonda Cassini będzie się zbliżała na odległość 7800 kilometrów od środka wąskiego pierścienia F charakteryzującego się lekko zaburzoną i grudkowatą strukturą. "W trakcie orbit w pierścieniu F mamy nadzieję przyjrzeć się pierścieniom jak i niewielkim księżycom oraz innym strukturom w nich zanurzonym znacznie dokładniej niż dotychczas," mówi Linda Spilker, naukowiec projektu z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Ostatnim razem tak blisko pierścieni byliśmy zaraz po dotarciu do Saturna w 2004 roku, jednak wtedy widzieliśmy ich nieoświetloną stronę. Teraz mamy przed sobą dziesiątki możliwości zbadania ich struktury z wyjątkową wysoką rozdzielczością i po obu stronach."

    Ostatni ruch: Wielki Finał

    Ostatnia faza misji Cassini - zwana Wielkim Finałem - rozpocznie się najszybciej w kwietniu 2017 roku. Zbliżenie do największego księżyca Saturna - Tytana pozwoli na zmianę orbity sondy tak, aby przebiegała ona przez przerwę między Saturnem a jego pierścieniami - całkowicie niezbadany obszar o szerokości zaledwie 2400 kilometrów. Następnie czekają nas 22 przeloty przez tą przerwę, z których pierwszy zaplanowany jest na 27 kwietnia. https://www.youtube.com/watch?list=PLTiv_XWHnOZpKPaDTVy36z0U8GxoiIkZa&v=gqXcXNUu1lg Podcxzas Wielkiego Finału sonda Cassini wykona zdjęcia Saturna z najmniejszej odległości w historii, stworzy mapy pola magnetycznego i grawitacyjnego planety i prześle na Ziemię  zdjęcia atmosfery Saturna wykonane z niesamowicie małej odległości. Naukowcy maja także nadzieję, że w tym czasie dowiedzą się więcej o strukturze wnętrza planety, dokładnej długości dnia na Saturnie oraz całkowitej masie pierścieni - która to informacja może pozwolić ostatecznie oszacować ich wiek. Co więcej, sonda Cassini bezpośrednio przeanalizuje ziarna pyłu zalegającego w głównych pierścieniach i  zbada skład chemiczny najwyższej warstwy atmosfery Saturna. "To zupełnie jak całkowicie nowa misja," mówi Spilker. "Wartość naukowa orbit w pierścieniu F oraz Wielkiego Finału jest na tyle wysoka, że jesteśmy sobie w stanie wyobrazić osobną misję, której zadaniem byłoby wykonanie tego co my teraz wykonamy w ramach Wielkiego Finału." Od początku 2016 roku inżynierowie misji rozpoczęli ustawianie orbity sondy Cassini, tak aby przygotować sondę na finałową fazę jej misji. Poprzez serię bliskich przelotów w pobliżu Tytana badacze stopniowo zwiększali nachylenie orbity sondy Cassini względem płaszczyzny pierścieni i równika Saturna. Takie zorientowanie orbity pozwoli sondzie na przeskoczenie przez pierścienie podczas jednego (i ostatniego) bliskiego przelotu w pobliżu Tytana, do którego dojdzie w kwietniu przyszłego roku. "Wielokrotnie w trakcie misji wykorzystywaliśmy grawitację Tytana do wysyłania sondy Cassini po całym układzie Saturna," mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini z JPL. Wielki Finał misji zakończy się dramatycznie 15 września 2017 roku kiedy to sonda Cassini wpadnie w atmosferę Saturna, zwracając na Ziemię dane o składzie chemicznym planety, aż do momentu utraty sygnału. Wkrótce potem sonda spłonie w atmosferze Saturna. [caption id="attachment_11204" align="aligncenter" width="1024"]Źródło: NASA/JPL-Caltech Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] I choć koniec misji się zbliża, w siedzibię JPL rozpoczęto odliczanie czasu pozostałego do wejścia sondy w atmosferę Saturna, to przed nami jeszcze cały rok fascynujących odkryć i rewelacyjnych zdjęć. Źródło: NASA]]>
    11202 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje galaktykę soczewkowatą wyróżniającą się w tłumie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/17/hubble-obserwuje-galaktyke-soczewkowata-wyrozniajaca-sie-w-tlumie/ Sat, 17 Sep 2016 09:36:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11207 Źródło: NASA/ESA/Hubble/J. Schmidt Źródło: NASA/ESA/Hubble/J. Schmidt[/caption] Pojedyncze wyraźne źródło światła świecące z odległych zakątków przestrzeni kosmicznej malowniczo wkomponowuje się w tło  pełne innych odległych i barwnych galaktyk. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys (ACS) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (HST) przedstawia galaktykę soczewkowatą PGC 83677. Tego typu galaktyki to punkt pośredni między bardziej powszechnymi galaktykami eliptycznymi i spiralnymi. Na zdjęciu wyraźnie widać stosunkowo spokojne rejony zewnętrzne jak i intrygujące jądro galaktyki PGC 83677. Badania tej galaktyki pozwoliły na odkrycie siedzącej w niej monstrualnej czarnej dziury wyrzucającej duże ilości wysoko-energetycznego promieniowania rentgenowskiego i ultrafioletowego. Źródło: ESA]]> 11207 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[OSIRIS-REx: aktualizacja statusu misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/17/osiris-rex-aktualizacja-statusu-misji/ Sat, 17 Sep 2016 11:13:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11212 15-056_0 Tydzień po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną sondy OSIRIS-REx (Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer) sonda pracuje całkowicie prawidłowo i rozpoczęła swoją dwuletnią podróż do planetoidy Bennu. W piątek nad ranem sonda znajdowała się około 3.2 milionów kilometrów od Ziemi i oddalała się od niej z prędkością 19 800 kilometrów na godzinę. Wszystkie podsystemy sondy działają zgodnie z założeniami. Celem sondy OSIRIS-REx jest spotkanie, zbadanie, a następnie przywiezienie na Ziemię próbki materii z powierzchni planetoidy Bennu. Próbka pochodząca z prymitywnej planetoidy pozwoli naukowcom zrozumieć procesy zachodzące podczas formowania się Układu Słonecznego niemal 4.5 miliarda lat temu. Po starcie do którego doszło 9 września o godzinie 0:45 polskiego czasu, rakieta Atlas 5 prawidłowo wyniosła sondę poza ziemską atmosferę i umieściła ją dokładnie tam gdzie zaplanowali nawigatorzy sondy. Osiemnaście i pół godziny później sonda przecięła orbitę Księżyca w odległości 386,500 kilometrów od Ziemi. Kilka godzin później zakończono fazę startową misji i rozpoczęto fazę lotu w kierunku planetoidy. [caption id="attachment_11214" align="aligncenter" width="936"]Pierwsze zdjęcie wykonane przez system śledzenia gwiazd na pokladzie sondy OSIRIS-REx. Źródło: NASA Pierwsze zdjęcie wykonane przez system śledzenia gwiazd na pokladzie sondy OSIRIS-REx. Źródło: NASA[/caption] 12 września sonda OSIRIS-REx wykonała pierwsze zdjęcie za pomocą kamery nawigacyjnej rejestrującej położenie gwiazd tła potwierdzając tym samym jej prawidłowe działanie. Zdjęcia wykonywane za pomocą tej kamery służą następnie do porównania ich z katalogiem pokładowym, który z kolei pozwala sondzie zorientować się w swoim położeniu. W przyszłym tygodniu inżynierowie kontrolujący sondę OSIRIS-REx przeprowadzą kontrolę instrumentów naukowych zainstalowanych na pokładzie sondy. Źródło: NASA]]> 11212 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie powstają planety krążące bardzo blisko swoich gwiazd?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/19/gdzie-powstaja-planety-krazace-bardzo-blisko-swoich-gwiazd/ Mon, 19 Sep 2016 14:45:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11224 exoplanet_anniv_main Wiele znanych egzoplanet krąży bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych, w odległości mniejszej niż 15 milionów kilometrów (0.1 jednostki astronomicznej). Z uwagi na fakt, że ich okresy orbitalne są bardzo krótkie, a ich wpływ grawitacyjnych na wahania gwiazdy macierzystej duży - stosunkowo łatwo je odkryć metodą tranzytu lub metodą prędkości radialnych. Jednak jak na razie astronomowie nie wiedzą czy tego typu planety powstały tak blisko swojej gwiazdy z materii wokółgwiezdnej czy powstały znacznie dalej i z czasem zbliżyły się do swoich gwiazd. Istnieją silne dowody na efektywność migracji zarówno opierające się na symulacjach komputerowych i obserwowanej charakterystyce planet. Istnieją trzy możliwe fizyczne mechanizmy migracji i (jeżeli w ogóle planety migrują) nie wiadomo, który mechanizm jest realizowany. Wszystkie trzy mechanizmy obejmują interakcje planet: z dyskiem protoplanetarnym, z gwiezdnym towarzyszem, lub z innymi planetami. Każdy z nich wymaga odpowiedniego zestawu warunków, realizowany jest w charakterystycznej skali czasowej, co pozwala na odróżnienie jednego od drugiego. Symulacje wskazują, że migracje związane z oddziaływaniem z innym ciałem trwają znacznie dłużej niż migracje w dysku protoplanetarnym. Dlatego też blisko krążące superziemie oraz planety o rozmiarach Jowisza, krążące wokół gwiazd młodszych niż 100 milionów lat nie miałyby czasu na migrację do wewnątrz układu spowodowaną powolnym oddziaływaniem typu planeta-planeta czy planeta-gwiazda. Elisabeth Newton, Jonathan Irwin, David Charbonneau, Andrew Vanderburg z Centrum Astrofizyki Harvarda wraz ze swoim zespołem przeanlizowali egzoplanetę K2-33b, obiekt o rozmiarach superneptuna, tj. 5.04 promienia Ziemi, krążącą wokół młodej (11 milionów lat) gwiazdy z czasem 5.425 dni. Zespół rozważył wiele alternatywnych wytłumaczeń wahań jasności gwiazdy (np. plamy gwiezdne), zanim ustalono, że faktycznie wokół gwiazdy krąży planeta. Z uwagi na młody wiek planety, naukowcy doszli do wniosku, że planety krążące bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej mogą formować się już na tej ciasnej orbicie. W przeciwnym razie musiałyby migrować w bardzo krótkim czasie - co możliwe jest w przypadku oddziaływań planeta-dysk, ale nie planeta-planeta. Precyzyjma interpretacja danych z tranzytu wymagała także znajomości masy i promienia gwiazdy, które astronomowie uzyskali w symulacjach komputerowych. Uzyskane w ten sposób wyniki wyróżniają się tym, że stanowią jak dotąd najdokładniejszą charakteryzację promienia młodej gwiazdy (z dokładnością do 7%) i masy (z dokładnością 16%). Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 11224 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dwa dżety wskazują środek aktywnej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/20/dwa-dzety-wskazuja-srodek-aktywnej-galaktyki/ Mon, 19 Sep 2016 23:49:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11227 Zdjęcie galaktyki NGC 1052 przedstawia kompaktowy region w centrum i dwa dżety jak i układ składający się z dysku akrecyjnego i dwóch regionów splątanego pola magnetycznego tworzących dwa silne dżety. Kompaktowy obszar na tym rysunku przedstawia położenie supermasywnej czarnej dziury w samym centrum galaktyki NGC 1052 oraz potężne pola magnetyczne otaczające horyzont zdarzeń i emitujące dwa silne dżety zarejestrowane za pomocą radioteleskopów. Źródło: Anne-Kathrin Baczko et al. Astronomy & Astrophysics Zdjęcie galaktyki NGC 1052 przedstawia kompaktowy region w centrum i dwa dżety jak i układ składający się z dysku akrecyjnego i dwóch regionów splątanego pola magnetycznego tworzących dwa silne dżety. Kompaktowy obszar na tym rysunku przedstawia położenie supermasywnej czarnej dziury w samym centrum galaktyki NGC 1052 oraz potężne pola magnetyczne otaczające horyzont zdarzeń i emitujące dwa silne dżety zarejestrowane za pomocą radioteleskopów. Źródło: Anne-Kathrin Baczko et al. Astronomy & Astrophysics[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów zmierzył pole magnetyczne w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. W sercu aktywnej galaktyki NGC 1052 naukowcom udało się bezpośrednio zaobserwować jasny i kompaktowy obiekt o średnicy zaledwie 2 dni świetlnych. Obserwacje pozwoliły określić wartość pola magnetycznego przy horyzoncie zdarzeń centralnej czarnej dziury na przedział 0.02-8.3 tesli. Zespół pracujący pod kierownictwem doktorantki Anne-Kathrin Baczko uważa, że tak duże pole magnetyczne dostarcza wystarczająco dużo energii magnetycznej, aby zasilać silne dżety relatywistyczne w aktywnych galaktykach. Wyniki badań zostały opublikowane w aktualnym wydaniu periodyku Astronomy & Astrophysics. Techniką wykorzystaną do badania wewnętrznych szczegółów galaktyki NGC 1052 jest interferometria wielkobazowa, która ma potencjał do lokalizowania kompaktowych jąder dżetów znajdujących się w pobliżu horyzontu zdarzeń zasilającej dżety czarnej dziury. Czarna dziura oczywiście nadal pozostaje niewidzialna. Zazwyczaj położenie czarnej dziury można określić pośrednio śledząc położenie jądra dżetu. Nieznane przesunięcie między podstawą dżetu a czarną dziurą zazwyczaj utrudnia pomiary fundamentalnych właściwości fizycznych w większości galaktyk. Zdumiewająca symetria obu dżetów zarejestrowana w opisywanych tu obserwacjach galaktyki NGC 1052 pozwala astronomom na zlokalizowanie prawdziwego centrum aktywności wewnątrz centralnego obiektu, a to z kolei pozwala na najprecyzyjniejsze - za wyjątkiem centrum Drogi Mlecznej - określenie położenia supermasywnej czarnej dziury. Anne-Kathrin Baczko, która dokonała tego na Uniwersytecie Erlangen-Norymbergii i Instytucie Radioastronomii Maxa Plancka mówi: "NGC 1052 to naprawdę istotne źródło, bowiem to właśnie tam ustaliliśmy bezpośrednio i bardzo dokładnie położenie supermasywnej czarnej dziury." NGCC 1052 to galaktyka eliptyczna znajdująca się w odległości około 60 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Wieloryba (Cetus). [caption id="attachment_11230" align="aligncenter" width="1019"]Trzy teleskopy pracujące w ramach sieci Global Milimetre VLBI Array (GMVA): MPIfR Effelsberg (100m), IRAM Pico Veleta (30m) oraz Plateau de Bure (15m). Źródło: IRAM, Norbert Junkes Trzy teleskopy pracujące w ramach sieci Global Milimetre VLBI Array (GMVA): MPIfR Effelsberg (100m), IRAM Pico Veleta (30m) oraz Plateau de Bure (15m). Źródło: IRAM, Norbert Junkes[/caption] Pole magnetyczne supermasywnej czarnej dziury zostało określone poprzez pomiar kompaktowości i jasności centralnego obszaru galaktyki eliptycznej NGC 1052. Ten centralny obiekt ma rozmiary kątowe równe 57 mikrosekund łuku, co jest porównywalne do rozmiarów obserwowanej z Ziemi płyty DVD znajdującej się na Księżycu. Tak niesamowitą rozdzielczość uzyskano za pomocą Global mm-VLBI Array, sieci radioteleskopów znajdujących się w Europie, USA i Azji, która zarządzana jest przez Instytut Radioastronomii Maxa Plancka. Źródło: Max Planck Society]]> 11227 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na lodowce Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/20/nowe-spojrzenie-na-lodowce-plutona/ Tue, 20 Sep 2016 10:59:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11240 Pluton jest podobny do Marsa: choć mechanizmy kondensacji atmosferycznej na obszarach nizinnych nie występują na Ziemi, znane są już na Marsie, gdzie dwutlenek węgla z atmosfery kondensuje się na powierzchni, tak jak azot na Plutonie. Podczas marsjańskiej zimy i wiosny, suchy lód pokrywa dno krateru Hellas, który tak jak Sputnik Planum znajduje się kilka tysięcy metrów poniżej poziomu otaczającego go terenu. Pluton jest podobny do Marsa: choć mechanizmy kondensacji atmosferycznej na obszarach nizinnych nie występują na Ziemi, znane są już na Marsie, gdzie dwutlenek węgla z atmosfery kondensuje się na powierzchni, tak jak azot na Plutonie. Podczas marsjańskiej zimy i wiosny, suchy lód pokrywa dno krateru Hellas, który tak jak Sputnik Planum znajduje się kilka tysięcy metrów poniżej poziomu otaczającego go terenu.[/caption] Skąd się wziął potężny lodowiec azotowy o kształcie serca, który sonda New Horizons dostrzegła w 2015 roku na Plutonie? Dwóch badaczy z Laboratoire de meteoroligie dynamique (CNRS/Ecole polytchenique/UPMC/ENS Paris) wykazało, że osobliwa izolacja i atmosfera Plutona preferuje kondensację azotu w pobliżu równika, na obszarach nizinnych, prowadząc do akumulacji lodu u podłoża równiny Sputnik Planum.  Poprzez symulacje naukowcy wytłumaczyli także rozkład na powierzchni i obfitość atmosferyczną innych typów materiałów lotnych zaobserwowanych na Plutonie. Wyniki badań opublikowane zostały w periodyku Nature 19 września 2016 roku. Pluton jest istnym rajem dla glacjologów. Pośród różnych typów lodu pokrywających powierzchnię Plutona - azot jest najbardziej lotny: gdy sublimuje (w temperaturze -235 stopni Celsjusza) tworzy cienką atmosferę, która pozostaje w równowadze z zasobami lodu pozostającymi na powierzchni.  Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć sondy New Horizons, która przeleciała w pobliżu Plutona 14 lipca 2015 roku, jest fakt, że zasoby stałego azotu na powierzchni są niesamowicie masywne i skupione w dużej mierze na obszarze zwanym Sputnik Planum. Także szron metanowy obserwowany jest na całej północnej półkuli Plutona - za wyjątkiem równika, a tlenek węgla w stanie stałym w mniejszej ilości został zarejestrowany tylko na równinie Sputnik Planum. Jak dotąd, rozkład lodu na powierzchni Plutona nie miał odpowiedniego uzasadnienia. Aby lepiej zrozumieć procesy fizyczne zachodzące na Plutonie, badacze opracowali numeryczny model termalny powierzchni tej planety karłowatej, który potrafił zasymulować cykle gromadzenia się azotu, metanu i tlenku węgla na przestrzeni tysięcy lat, Następnie wyniki symulacji zostały porównane z obserwacjami wykonanymi przez sondę New Horizons.  Opracowany przez naukowców model wskazuje, że równowaga między azotem w stanie gazowym i stałym odpowiedzialna jest za uwięzienie lodu na równinie Sputnik Planum. U podstawy niziny ciśnienie atmosferyczne - a tym samym ciśnienie gazowego azotu - wzrasta, a tym samym odpowiadająca mu temperatura zamarzania jest wyższa niż poza obszarem nizinnym, dlatego też azot kondensuje w lód. Symulacje wskazują, że lód azotowy z czasem akumuluje się w tym obszarze tworząc trwałe zasoby lodu obserwowane przez sondę New Horizons. [caption id="attachment_11241" align="aligncenter" width="358"]Pluton obserwowany przez sondę New Horizons w lipcu 2015 roku (po lewej) oraz wyniki modelowania numerycznego (po prawej). Źródło: Laboratoire de mterologie dynamique/NASA/JHUAPL/SwRI Pluton obserwowany przez sondę New Horizons w lipcu 2015 roku (po lewej) oraz wyniki modelowania numerycznego (po prawej). Źródło: Laboratoire de mterologie dynamique/NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Symulacje numeryczne pozwoliły także na opisanie cyklu życia metanu i tlenku węgla. Z uwagi na podobieństwo do azotu, tlenek węgla w stanie stałym znajduje się dokładnie w tym samym miejscu co azot - co zgadza się z pomiarami wykonanymi przez sondę New Horizons. Jeżeli natomiast chodzi o lód metanowy, jego niższa lotność w temperaturach panujących na Plutonie pozwalają na jego obecność także na innych obszarach Plutona. Model wskazuje, że czysty lód metanowy okresowo pokrywa obie półkule Plutona - co także zgadza się z obserwacjami przeprowadzonymi przez sondę New Horizons. Tego typu scenariusz dowodzi, że do wytłumaczenia formacji lodowca Sputnik Planum nie potrzeba wewnętrznych zapasów lodu azotowego, na co wskazywały poprzednie badania. Źródło: CNRS]]> 11240 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy znów odkrywają zagadkowe chmury na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/21/naukowcy-znow-odkrywaja-zagadkowe-chmury-na-tytanie/ Wed, 21 Sep 2016 00:51:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11266 Mglisty Tytan przesuwa się na tle pierścieni Saturna w naturalnych barwach na zdjęciu wykonanym przez sondę Cassini. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Mglisty Tytan przesuwa się na tle pierścieni Saturna w naturalnych barwach na zdjęciu wykonanym przez sondę Cassini. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Zagadkowe pojawienie się lodowej chmury zupełnie znikąd sprawiło, że naukowcy z NASA rozważają istnienie zupełnie innego od dotychczas przyjmowanego procesu odpowiedzialnego za ich powstawanie -  podobnego do tego obserwowanego nad ziemskimi biegunami. Znajdująca się w stratosferze Tytana chmura składa się ze związków węgla i azotu znanych jako dicyjanoacetylen (C4N2), które stanowią element chemicznego koktajlu odpowiadającego za brązowo-pomarańczową barwę atmosfery olbrzymiego księżyca. Kilka dekad temu, instrumenty obserwujące w podczerwieni zainstalowane na pokładzie sondy Voyager 1 zaobserwowały taką samą lodową chmurę na Tytanie. Od tamtego czasu naukowców trapił jeden problem: udało się zaobserwować mniej niż 1 procent dicyjanoacetylenu niezbędnego do powstania takiej chmury. Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą sondy Cassini potwierdziły te wyniki. Wykorzystując zamontowany na pokładzie sondy Cassini spektrometr pracujący w podczerwieni, tzw. CIRS - który może identyfikować widmowe cechy pojedynczych związków chemicznych tworzących atmosferę - naukowcy odkryli ogromną chmurę złożoną z tego samego zamarzniętego związku chemicznego. Jednak - tak jak w przypadku Voyagera - jeżeli chodzi o gazową formę tego związku, CIRS pozwolił stwierdzić, że w stratosferze Tytana praktycznie nie występuje. "Pojawienie się tego lodowego obłoku stoi w sprzeczności ze wszystkim co wiemy o powstawaniu chmur na Tytanie," mówi Carrie Anderson, członek zespołu CIRS z Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Typowe procesy powstawania chmur obejmują skraplanie. Na Ziemi doskonale znane nam są cykle odparowywania i skraplania wody. Taki sam cykl zachodzi w troposferze Tytana - "pogodowej" warstwie atmosfery Tytana - jednak w tym przypadku mamy do czynienia z metanem zamiast wody. Inny proces skraplania zachodzi w stratosferze - obszarze atmosfery znajdującym się nad troposferą - nad północnym i południowym zimowym biegunem Tytana. W tym przypadku warstwy chmur skraplają się gdy globalne cykle cyrkulacji wpychają ciepłe gazy w dół, w kierunku bieguna. Takie gazy ulegają kondensacji zapadając się przez coraz chłodniejsze warstwy biegunowej stratosfery. Tak czy inaczej, obłoki pojawiają się gdy temperatura otoczenia i ciśnienie sprzyjają kondensacji pary w lód. Para i lód osiągają punkt równowagi zależny od temperatury i ciśnienia. Dzięki tej równowadze naukowcy są w stanie obliczyć ilość pary tam gdzie obecny jest lód. "W przypadku chmur, które powstają wskutek kondensacji, ta równowaga jest obowiązkowa niczym prawo grawitacji," mówi Robert Samuelson, emerytowany naukowiec z Goddard Space Flight Center i współautor artykułu naukowego. Jednak liczby zupełnie się ze sobą nie zgadzają w przypadku chmur składających się z dicyjanoacetylenu. Naukowcy doszli do wniosku, że potrzebowaliby co najmniej 100 razy więcej pary, aby powstała chmura tam gdzie zaobserwowała ją sonda Cassini. Jedno z pierwszych rozwiązań tego problemu mówiło, że być może para faktycznie się tam znajduje, jednak instrument sondy Voyager nie był wystarczająco czuły na krytycznej długości fali, aby ją wykryć. Jednak gdy CIRS także nie dostrzegł tego gazu, Anderson wraz ze swoimi współpracownikami z Goddard i Caltech zaproponowali całkowicie nowe wytłumaczenie. Być może obłoki powstają nie wskutek kondensacji, lecz lód C4N2 powstaje wskutek reakcji zachodzących na innego rodzaju ziarnach lodu. Naukowcy nazywają takie reakcje "chemią stanu stałego", ponieważ reakcje zachodzą na związku chemicznym w stanie stałym. Pierwszy etap tego procesu stanowi powstawanie cząsteczek lodu składających się z cyjanoacetylenu (HC3N). Gdy te drobinki lodu przemieszczają się w dół przez kolejne warstwy stratosfery Tytana pokrywają się cyjanowodorem (HCN). Na tym etapie, ziarna lodu składają się z jądra i otoczki składających się z dwóch różnych związków chemicznych. Sporadycznie foton promieniowania ultrafioletowego przedostaje się do zamrożonej otoczki i rozpoczyna serię reakcji chemicznych w lodzie. Reakcje te mogą rozpocząć się albo w jądrze albo w otoczce - tak czy inaczej prowadząc do powstania dicyjanoacetylenu i wodoru. Naukowcy wpadli na pomysł chemii stanu stałego przypominając sobie procesy prowadzące do powstawania obłoków zaangażowanych w usuwanie ozonu wysoko nad biegunami Ziemi. Choć ziemska stratosfera praktycznie pozbawiona jest wilgoci, delikatne, włókniste biegunowe chmury stratosferyczne mogą w niej powstawać w odpowiednich warunkach. To właśnie w tych chmurach związki zawierające chlor, które weszły w ziemską atmosferę jako zanieczyszczenie, przyklejają się do kryształków lodu wodnego i rozpoczynają reakcje chemiczne, które prowadzoną do uwolnienia niszczących ozon cząsteczek chloru. "To niesamowicie ekscytujące, że udało nam się znaleźć przykłady podobnych procesów chemicznych stanu stałego na Tytanie i na Ziemi," mówi Anderson. Naukowcy wskazują, że na Tytanie reakcje mogą zachodzić wewnątrz ziaren lodu, w izolacji od atmosfery. W tym przypadku lód dicyjanoacetylenowy nie miałby bezpośredniego kontaktu z atmosferą, a to tłumaczyłoby brak równowagi między lodem a parą w atmosferze. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Geophysical Research Letters. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 11266 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA odkrywa tajemnice olbrzymiej kosmicznej bańki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/21/alma-odkrywa-tajemnice-olbrzymiej-kosmicznej-banki/ Wed, 21 Sep 2016 10:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11269 Computer simulation of a Lyman-alpha Blob Międzynarodowy zespół naukowców korzystający z obserwatorium ALMA oraz Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) jak i innych teleskopów, odkrył prawdziwą naturę rzadkiego obiektu głębokiego wszechświata - tak zwanej Bańki Lyman-alfa. Jak dotąd astronomowie nie rozumieli co sprawiało, że te potężne obłoki gazu świeciły tak jasno, jednak teraz ALMA dostrzegła dwie galaktyki w sercu jednego z takich obiektów. W obu galaktykach zachodzą intensywne procesy gwiazdotwórcze rozświetlające otaczający je gaz. Te dwie duże galaktyki z kolei znajdują się  w centrum gąszczu mniejszych galaktyk, który wygląda na wczesną fazę powstawania masywnej gromady galaktyk. Obie zarejestrowane przez ALMA galaktyki najprawdopodobniej połączą się w jedną olbrzymią galaktykę eliptyczną. [caption id="attachment_11272" align="aligncenter" width="1024"]Infografika przedstawiająca procesy zachodzące w bańce Lyman-alfa Infografika przedstawiająca procesy zachodzące w bańce Lyman-alfa[/caption] Bańki Lyman-alfa (LAB, ang. Lyman-alpha Blobs) to gigantyczne obłoki gazu wodorowego rozciągające się na setki tysięcy lat świetlnych, które astronomowie dostrzegają w bardzo dużych odległościach od Drogi Mlecznej. Ich nazwa odzwierciedla charakterystyczną długość fali promieniowania ultrafioletowego, na której emitują promieniowanie - tzw. promieniowanie Lyman-alfa. Od ich odkrycia, procesy odpowiadające za ich powstanie stanowiły jedną z większych zagadek astronomicznych. Jednak nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium ALMA mogą w końcu wyjaśnić tę tajemnicę. [caption id="attachment_11273" align="aligncenter" width="1024"]Lekka poświata gigantycznej kosmicznej bańki Lekka poświata gigantycznej kosmicznej bańki[/caption] Jedną z największych i najlepiej zbadanych Baniek Lyman-alfa jest SSA22-Lyman-alphaa blob 1, w skrócie LAB-1. Zanurzona w centrum potężnej gromady galaktyk na wczesnym etapie rozwoju, bańka ta była pierwszym odkrytym obiektem tego typu (w 2000 roku) - i znajduje się na tyle daleko, że wyemitowane przez nią światło potrzebowało 11.5 miliardów lat, aby do nas dotrzeć. Zespół astronomów kierowany przez Jima Geacha z Centre for Astrophysics Research na Uniwersytecie Hertfordshire w Wielkiej Brytanii wykorzystał teraz obserwatorium ALMA i jej niezrównaną zdolność do obserwowania promieniowania emitowanego przez chłodne obłoki pyłowe w odległych galaktykach do tego, aby zajrzeć głęboko w LAB-1. Dzięki temu możliwe było dostrzeżenie i oddzielenie kilku źródeł emisji w zakresie sub-milimetrowym. [caption id="attachment_11274" align="aligncenter" width="1024"]Położenie gigantycznej bańki Lyman-alfa LAB-1 Położenie gigantycznej bańki Lyman-alfa LAB-1[/caption] Następnie połączono obrazy uzyskane za pomocą ALMA z obserwacjami wykonanymi za pomocą instrumentu MUSE (Multi Unit Spectroscopic Explorer) zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT), który rejestrował promieniowanie Lyman-alfa. Taki zbiór danych pozwolił określić, że źródła zarejestrowane przez ALMA znajdują się w samym centrum Bańki Lyman-alfa, gdzie gwiazdy powstają w tempie 100 razy większym niż w Drodze Mlecznej. Zdjęcia głębokiego nieba wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz spektroskopia przy wykorzystaniu teleskopów z Obserwatorium W.M. Kecka wykazały dodatkowo, że źródła zarejestrowane przez ALMA otoczone są licznymi słabymi galaktykami towarzyszącymi, które mogą bombardować centralne galaktyki materią, która tylko napędza trwające w nich procesy gwiazdotwórcze. Na tym etapie naukowcy zwrócili się ku komputerowym symulacjom procesów formowania galaktyk, aby dowieść, że gigantyczny świecący obłok emisji Lyman-alfa można wytłumaczyć jeżeli promieniowanie ultrafioletowe emitowane podczas formowania gwiazd w dwóch galaktykach zarejestrowanych przez ALMA rozprasza otaczający je gaz wodorowy. To mogłoby prowadzić do powstania obserwowanych przez nas baniek Lyman-alfa. https://www.youtube.com/watch?v=6DIm8LMBRcc Jim Geach, główny autor opracowania tłumaczy: "Wyobraź sobie przydrożną lampę w mglistą noc - widzisz rozmytą poświatę ponieważ emitowane przez nią światło jest rozpraszane na drobnych kroplach wody. W przypadku baniek Lyman-alfa mamy do czynienia z tym samym procesem, tyle że zamiast lamp drogowych mamy intensywnie gwiazdotwórczą galaktykę, a zamiast mgły potężny obłok gazu międzygalaktycznego." Zrozumienie w jaki sposób powstają i ewoluują galaktyki to niesamowite wyzwanie. Astronomowie uważają, że bańki Lyman-alfa są ważne ponieważ wydają się one być miejscem powstawania najmasywniejszych galaktyk we Wszechświecie. Co więcej, rozmyta poświata Lyman-alfa dostarcza wielu informacji o tym co się dzieje z pierwotnym gazem otaczającym młode galaktyki - obszarem bardzo trudnym do badania, a niesamowicie istotnym przy próbach zrozumienia wczesnej ewolucji galaktyk. Źródło: ESO]]> 11269 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowa relacja pozwala opisać rotację galaktyk używając wyłącznie masy materii barionowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/22/nowa-zaleznosc-w-krzywych-rotacji-galaktyk-nie-potrzebuje-ciemnej-materii/ Thu, 22 Sep 2016 02:54:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11280 Naukowcy odkryli, że w galaktykach spiralnych takich jak NGC 6946 istnieje zależność 1-do-1 między rozkładem gazu i gwiazd a przyspieszeniem spowodowanym przez grawitację. Naukowcy odkryli, że w galaktykach spiralnych takich jak NGC 6946 istnieje zależność 1-do-1 między rozkładem gazu i gwiazd a przyspieszeniem spowodowanym przez grawitację.[/caption] Pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku astronomowie Vera Rubin oraz Albert Bosma niezależnie odkryli, że galaktyki spiralne rotują z niemal stałą prędkością: prędkość gwiazd i gazu wewnątrz galaktyki nie maleje z odległością od środka tak jak oczekiwalibyśmy tego zgodnie z prawami Newtona i rozkładem widzialnej materii, lecz pozostaje stała. Takie 'płaskie krzywe rotacji' zazwyczaj tłumaczone są niewidzialną ciemną materią otaczającą galaktyki i odpowiadającą za dodatkowe przyciąganie grawitacyjne. Teraz zespół naukowców z Case Western Reserve University odkrył istotną, nową zależność w galaktykach spiralnych i nieregularnych: przyspieszenie obserwowane w krzywych rotacji skorelowane jest z   zgadza się z przyspieszeniem grawitacyjnym pochodzącym od samej materii barionowej. "Jeżeli zmierzymy rozkład promieniowania gwiazd, poznany krzywą rotacji, i vice versa," mówi Stacy McGaugh, dyrektor Wydziału Astronomii na Case Western Reserve University oraz autorka badań. Odkrycie to dało się potwierdzić na grupie 153 galaktyk spiralnych i nieregularnych, zarówno karłowatych, olbrzymich, tych z masywnymi zgrubieniami centralnymi i tych bez zgrubień. Co więcej, takie same wyniki uzyskano w przypadku galaktyk składających się głównie z gazu, jak i tych składających się głównie z gwiazd. W artykule zaakceptowanym do publikacji w periodyku Physical Review Letters i opublikowanym na portalu pre-printów naukowych arXiv, McGaugh wraz z Federico Lelli i Jamesem M. Schombertem z University of Oregon dowodzi, że odkryta przez nich zależność może być uważana za nowe prawo natury. Astrofizyk, który nadzorował badania twierdzi, że opisywane w artykule odkrycie może umożliwić nam zrozumienie wewnętrznej dynamiki galaktyk. "Krzywe rotacji galaktyk tradycyjnie tłumaczono tym, że galaktyki otoczone są dużą ilością ciemnej materii," mówi David Merritt, profesor fizyki i astronomii z Rochester Institute of Technology, który nie brał udziału w tych badaniach. "Zależność odkryta przez McGaugh et al. to poważny, a być może śmiertelny, cios dla tej hipotezy, ponieważ wskazuje ona, że krzywe rotacji precyzyjnie zależą od rozkładu samej materii barionowej. Nic w standardowym modelu kosmologicznym tego nie przewiduje i nie potrafię sobie za bardzo wyobrazić jak model ten można zmodyfikować, aby pasował do tych wyników, bez jednoczesnego odrzucenia całej hipotezy mówiącej o ciemnej materii." McGaugh oraz Schombert pracowali nad swoimi badaniami od dziesięciu lat, a Lelli dołączył do nich trzy lata temu. Zdjęcia wykonane w bliskiej podczerwieni za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer w ciągu ostatnich 5 lat pozwoliły im na określenie zależności i sprawdzenie jej na wszystkich 153 galaktykach. Promieniowanie w bliskiej podczerwieni emitowane przez gwiazdy jest dużo bardziej wiarygodne niż promieniowanie widzialne podczas szacowania masy na podstawie ilości promieniowania - to jeden z kluczowych wniosków - podsumowuje Lelli. Badacze nałożyli przyspieszenie radialne obserwowane w krzywych rotacji i publikowane przez rzesze astronomów w ciągu ostatnich trzydziestu lat na przyspieszenie  przewidziane na podstawie obserwowanego rozkładu zwykłej materii i skatalogowanego w bazie danych Spitzer Photometry & Accurate Rotation Curves stworzonej przez zespół McGaugh. Obydwa pomiary wykazują wyraźną zależność, nawet w przypadkach, w których zakłada się, że ciemna materia dominuje pod względem grawitacyjnym. Lelli porównał tę zależność do jednego z fundamentalnych praw natury. "To tak jak trzecie prawo Keplera w Układzie Słonecznym. Gdy zmierzymy odległość planety od Słońca, otrzymamy jej okres orbitalny, i odwrotnie.  Tutaj mamy do czynienia z podobnym prawem dla galaktyk, z około trzema tysiącami danych punktowych." Arthur Kosowsky, profesor fizyki i astronomii z University of Pittsburgh nie brał udziału w badaniach lecz recenzował ich wyniki. "Standardowy model kosmologiczny niesamowicie skutecznie tłumaczy niemal wszystko co obserwujemy we Wszechświecie. Jednak jeżeli są choć jedne badania, które sprawiają, że nie mogę spać w nocy zastanawiając się czy czasem czegoś źle nie zrozumieliśmy - to właśnie są to te badania." Więcej informacji: Źródło: Case Western Reserve University]]> 11280 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble potwierdza zjawisko mikrosoczewkowania przez planetę okołopodwójną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/22/hubble-odkrywa-zakrzywiajaca-czasoprzestrzen-planete-z-dwoma-sloncami/ Thu, 22 Sep 2016 14:33:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11283 Artist’s impression of exoplanet orbiting two stars Dzięki obserwacjom prowadzonym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a udało się potwierdzić istnienie odległej planety krążącej wokół dwóch gwiazd. Masa planety powoduje powstanie zjawiska mikrosoczewkowania grawitacyjnego, w którym pole grawitacyjne obiektu zakrzywia przebiegające w jego pobliżu promienie świetlne. Zjawisko zaobserwowano w 2007 roku, dzięki czemu jest to pierwsza planeta krążąca wokół dwóch gwiazd potwierdzona przez zjawisko mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Większość planet pozasłonecznych jak dotąd odkrywano na orbitach wokół pojedynczych gwiazd. Jak dotąd odkryto tylko kilka planet krążących wokół dwóch gwiazd. Większość z nich została dostrzeżona przez Kosmiczny Teleskop Kepler, który poszukuje planet tranzytujących na tle tarczy gwiazdy macierzystej. Nowo odkryta planeta jest jednak bardzo nietypowa. "Ta egzoplaneta została zaobserwowana w zjawisku mikrosoczewkowania grawitacyjnego w 2007 roku. Szczegółowa analiza pozwoliła na odkrycie trzeciego obiektu soczewkującego, oprócz gwiazdy i planety, które znane były od prawie dekady," mówi David Bennett z NASA Goddard Space Flight Center, główny autor opracowania. Zjawisko OGLE-2007-BLG-349 zostało zarejestrowane podczas realizowania projektu OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment). W ramach tego projektu naukowcy poszukują i obserwują skutki niewielkich zaburzeń czasoprzestrzeni spowodowanych przez gwiazdy i planety pozasłoneczne. Samo występowanie takich zaburzeń zostało przewidziane przez Alberta Einsteina w jego Ogólnej Teorii Względności. Te niewielkie zaburzenia znane są jako mikrosoczewkowanie. Niemniej jednak obserwacje OGLE  nie były w stanie samodzielnie potwierdzić szczegółów zdarzenia OGLE-2007-BLG-349, w szczególności natury trzeciego obiektu soczewkującego. Wiele innych modeli także było w stanie wytłumaczyć obserwowaną krzywą jasności. Dodatkowe dane zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a były niezbędne, aby naukowcy mogli zidentyfikować układ jako planetę krążącą wokół układu podwójnego gwiazd. "W ramach projektu OGLE zaobserwowano ponad 17 000 zjawisk mikrosoczewkowania, jednak to jest pierwszy przypadek takiego zjawiska spowodowanego przez układ planetarny z dwoma gwiazdami centralnymi," mówi Andrzej Udalski z Uniwersytetu Warszawskiego, współautor opracowania. To pionierskie odkrycie wskazuje na wiele intrygujących możliwości. Podczas gdy teleskop Kepler może odkrywać planety krążące po ciasnych orbitach - faktycznie wszystkie planety krążące wokół układów podwójnych odkryte przez ten teleskop znajdują się przy dolnej granicy stabilnych orbit - zjawisko mikrosoczewkowania pozwala na odkrywanie planet znacznie bardziej odległych od centralnego układu podwójnego. "To odkrycie sprawia, że musimy przemyśleć naszą strategię obserwacyjną w zakresie soczewkowania w układach podwójnych gwiazd," mówi Yiannis Tsapras, współautor opracowania z Astronomisches Recheninstitut w Heidelbergu w Niemczech. Teraz gdy zespół naukowców dowiódł, że mikrosoczewkowanie może stanowić metodę odkrywania planet w układach planetarnych krążących wokół układów podwójnych, Hubble może odegrać znaczącą rolę w poszukiwaniu tego typu planet tą metodą. Źródło: ESO]]> 11283 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA zagląda w Ultragłębokie Pole Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/22/alma-zaglada-w-ultraglebokie-pole-hubblea/ Thu, 22 Sep 2016 18:16:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11287 ALMA bada Ultragłębokie Pole Hubble'a ALMA bada Ultragłębokie Pole Hubble'a[/caption] Międzynarodowe zespoły astronomów wykorzystały obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) do zbadania najodleglejszego fragmentu Wszechświata, który po raz pierwszy zobaczyliśmy na słynnych zdjęciach Ultragłębokiego Pola Hubble'a (HUDF). Nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą ALMA są znacznie głębsze i wyraźniejsze niż jakiejkolwiek wcześniejsze przeglądy w zakresie milimetrowym. Na zdjęciach wyraźnie widać, że intensywność procesów gwiazdotwórczych w młodych galaktykach jest ściśle związana z ich masą zawartą w gwiazdach. Co więcej, w danych obserwacyjnych widać wcześniej nieznaną obfitość gazu gwiazdotwórczego na różnych etapach historii. Wiedza ta mówi nam wiele nowego o "Złotym Wieku" formowania galaktyk jakieś 10 miliardów lat temu. [caption id="attachment_11297" align="aligncenter" width="1024"]Powyższe wycinki pochodzą ze zdjęć wykonanych za pomocą teleskopu Hubble'a (niebieski, zielony) z nowym bardzo głębokim polem zarejestrowanym przez ALMA (pomarańczowy). Wszystkie obiekty zarejestrowane przez ALMA wydają się być masywnymi galaktykami aktywnie produkującymi gwiazdy. Powyższe wycinki pochodzą ze zdjęć wykonanych za pomocą teleskopu Hubble'a (niebieski, zielony) z nowym bardzo głębokim polem zarejestrowanym przez ALMA (pomarańczowy). Wszystkie obiekty zarejestrowane przez ALMA wydają się być masywnymi galaktykami aktywnie produkującymi gwiazdy.[/caption] Nowe wyniki obserwacji ALMA zostaną opublikowane w serii artykułów w periodykach Astrophysical Journal  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. W 2004 roku opublikowano zdjęcia Ultragłębokiego Pola Hubble'a - pionierskie zdjęcia głębokiego pola wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Te spektakularne zdjęcia zaglądały w przestrzeń kosmiczną głębiej niż kiedykolwiek wcześniej, odkrywając przed nami istną menażerię galaktyk rozciągających się do czasów dalszych niż miliard lat po Wielkim Wybuchu. Obszar ten był wielokrotnie obserwowany tak przez Hubble'a jak i inne teleskopy, dzięki czemu uzyskaliśmy zdjęcia najwcześniejszego Wszechświata. Teraz astronomowie zbadali ten dobrze znany i szczegółowo zbadany obszar stanowiący nasze okno w odległy Wszechświat za pomocą obserwatorium ALMA w zakresie milimetrowym. Dzięki temu byli w stanie dojrzeć słabą poświatę pochodzącą z obłoków gazu oraz emisję pochodzącą od ciepłego pyłu znajdującego się w galaktykach wczesnego Wszechświata. [caption id="attachment_11298" align="aligncenter" width="1024"]Ekstremalnie głębokie Pole Hubble'a Ekstremalnie głębokie Pole Hubble'a[/caption] ALMA obserwowała HUDF przez łącznie 50 godzin. To największa ilość czasu obserwacyjnego jaką ALMA poświęciła głębokiemu wszechświatowi. Jeden z zespołów, kierowany przez Jima Dunlopa z University of Edinburgh, wykorzystał ALMA do uzyskania pierwszego, głębokiego obrazu HUDF. Zdjęcie to pozwoliło na  dopasowanie zarejestrowanych przez nich galaktyk z obiektami obserwowanymi już wcześniej za pomocą Hubble'a. To badanie po raz pierwszy wyraźnie wykazało, że masa gwiazd w galaktyce stanowi świetny marker do przewidywania tempa powstawania gwiazd w galaktykach o dużym przesunięciu ku czerwieni. Naukowcom udało się odkryć praktycznie wszystkie bardzo masywne galaktyki. I nic więcej. Jim Dunlop, główny autor artykułu opisującego głębokie pole, podsumowuje jego wagę: "To przełomowe wyniki. Po raz pierwszy właściwie połączyliśmy promieniowanie widzialne z promieniowaniem ultrafioletowym z odległego Wszechświata." [caption id="attachment_11299" align="aligncenter" width="1024"]Głębokie pole ALMA przedstawiające fragment Ultragłębokiego Pola Hubble'a Głębokie pole ALMA przedstawiające fragment Ultragłębokiego Pola Hubble'a[/caption] Drugi z zespołów kierowany przez Manuela Aravenę z Nucle de Astronomia, Universidad Diego Portales w Chile oraz Fabiana Waltera z Instytutu Astronomii Maxa Plancka w  Heidelbergu przeprowadził głębsze poszukiwania na obszarze stanowiącym szóstą część całkowitego HUDF. "Przeprowadziliśmy pierwsze w historii trójwymiarowe poszukiwanie chłodnego gazu we wczesnym Wszechświecie," mówi Chris Carilli, astronom z NRAO w Socorro w Nowym Meksyku i członek zespołu badawczego. "Dzięki temu odkryliśmy populację galaktyk, która nie była wyraźnie widoczna w żadnym innym przeglądzie głębokiego nieba." Niektóre z obserwacji ALMA specjalnie zostały tak zaplanowane, aby poszukiwać galaktyk bogatych w tlenek węgla, który mógłby wskazać regiony intensywnego powstawania gwiazd.  Choć właśnie takie obłoki gazu molekularnego mogą odpowiadać za rozpoczęcie  aktywności gwiazdotwórczej, bardzo ciężko je dostrzec za pomocą Hubble'a. ALMA  tym samym może odkryć "brakującą część" procesu formowania i ewolucji galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=8IFqMRxDuV4 Wyniki zaprezentowane dzisiaj to dopiero początek serii przyszłych obserwacji mających na celu badanie odległego Wszechświata za pomocą ALMA. Źródło: ESO]]> 11287 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Dekada pracy obserwatorium słonecznego Hinode]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/23/dekada-pracy-obserwatorium-slonecznego-hinode/ Thu, 22 Sep 2016 23:51:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11301 hinode-orig_1041 Od momentu startu 22 września 2006 roku, kosmiczne obserwatorium Hinode realizowane wspólnie przez Japan Aerospace Exploration Agency (JAXA) oraz NASA obserwuje Słońce niemal bezustannie, dostarczając nam cennych informacji tak o Słońcu jak i innych obiektów Wszechświata. "Słońce jest przerażające i zachwycające, to także najlepsze laboratorium fizyczne w Układzie Słonecznym," mówi Sabrina Savage, badacz projektu Hinode z NASA Marshall Space Flight Center w Huntsville w Alabamie. "W ciągu ostatnich 10 lat głównym zadaniem sondy Hinode było badanie Słońca jako gwiazdy zmiennej." W toku swojej pracy Hinode zarejestrowała niemal wszystko, począwszy od eksplozji na Słońcu do delikatnego ruchu spikuli słonecznych, umożliwiając naukowcom bardzo szczegółowe badanie tych zjawisk. Zważając na fakt, że większość instrumentów zainstalowanych na pokładzie Hinode wciąż działa prawidłowo, zespół ma nadzieje na kolejne, jeszcze dokładniejsze badania naszej najbliższej gwiazdy. "Niedawno przygotowywaliśmy operacje sondy, które pozwoliły nam śledzić pojedynczy cel przez kilka dni zamiast skakać z jednego aktywnego obszaru na drugi," mówi Savage. "Ten nowy tryb pracy pozwoli nam lepiej przyjrzeć się ewolucji obszarów aktywnych." Świętując 10 lat sondy Hinode na orbicie, przedstawiamy 10 najciekawszych osiągnięć sondy na przestrzeni dziesięciu ostatnich lat. [caption id="attachment_11303" align="aligncenter" width="1024"]Źródło: JAXA/NASA/Hinode Źródło: JAXA/NASA/Hinode[/caption] Powyższe zdjęcie Wenus wykonane zostało podczas tranzytu tej planety na tle Słońca 5 czerwca 2012 roku za pomocą zainstalowanego na Hinode Solar Optical Telescope. Na powyższym zdjęciu Wenus dopiero rozpoczyna swoją podróż na tle tarczy Słońca. Jej atmosfera widoczna jest jako cienka, świecąca granica na górnej lewej krawędzi planety. Naukowcy wykorzystali zdjęcia wykonane podczas tranzytu Wenus do zbadania jej atmosfery. [caption id="attachment_11304" align="aligncenter" width="985"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Powyższe zdjęcia księżyca zasłaniającego Słońce 12 maja 2012 roku zbiegło się z częściowym zaćmieniem Słońca widocznym z zachodniej części USA i południowo-wschodniej Azji. [caption id="attachment_11305" align="aligncenter" width="1014"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Solar Optical Telescope zainstalowany na pokładzie sondy Hinode 12 stycznia 2007 roku wykonał zdjęcie chromosfery Słońca - cienkiej warstwy znajdującej się między powierzchnią a atmosferą Słońca. Powyższe zdjęcie przedstawia włókna materii słonecznej rozciągane przez złożone i stale się zmieniające pola magnetyczne Słońca. [caption id="attachment_11306" align="aligncenter" width="985"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Powyższe zdjęcia wykonane za pomocą teleskopu rentgenowskiego na pokładzie sondy Hinode obejmują niemal 2 miesiące bezustannych obserwacji wykonanych między 17 sierpnia 2013 roku a 4 października 2013 roku. Jasne plamy w pobliżu środka dysku to obszary aktywne - obszary skoncentrowanych linii pola magnetycznego, którym często towarzyszą erupcje takie jak flary słoneczne czy koronalne wyrzuty masy. Powyższe zdjęcia zostały wykonane w pobliżu maksimum aktywności 11-letniego cyklu słonecznego, czyli w czasie gdy aktywne obszary skupiają się w pobliżu równika słonecznego. [caption id="attachment_11307" align="aligncenter" width="864"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Sonda Hinode wykonała powyższe zdjęcie komety Lovejey - widzianej tutaj jako pomarańczowa kreska w dolnym lewym fragmencie zdjęcia - za pomocą Solar Optical Telescope 16 grudnia 2011 roku. Kometa Lovejoy to jedna z wiekszych komet należących do rodziny komet Kreutz, grupy komet przechodzących bardzo blisko Słońca. eruption-on-sun Sonda Hinode zarejestrowała powyższą eksplozję na powierzchni Słońca 1 sierpnia 2014 roku. Powyższa eksplozja spowodowana była niestabilnym polem magnetycznym na powierzchni Słońca. Zjawisko zostało zarejestrowane za pomocą teleskopu rentgenowskiego. [caption id="attachment_11309" align="aligncenter" width="1024"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Solar Optical Telescpe wykonał powyższe zbliżenie włókna słonecznego 19 października 2013 roku. Włókna (filamenty) to potężne wstążki stosunkowo chłodnej materii, którą przetkana jest atmosfera słoneczna zwana koroną. Naukowcy wykorzystali to i jemu podobne zdjęcia z Hinode do badania procesów ogrzewania materii słonecznej w koronie. [caption id="attachment_11310" align="aligncenter" width="985"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Co się dzieje z plamą słoneczną podczas rozbłysku słonecznego? Sonda Hinode pomogła odpowiedzieć na to pytanie za pomocą powyższego zdjęcia rozbłysku wykonanego za pomocą Solar Optical Telescope 13 grudnia 2006 roku, zaledwie kilka miesięcy po starcie misji. Jasne włókna materii słonecznej widoczne nad plamami słonecznymi pozwoliły naukowcom zrozumieć w jaki sposób plamy słoneczne związane są z rozbłyskami. [caption id="attachment_11311" align="aligncenter" width="985"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Solar Optical Telescope uchwycił powyższą animację fragmentu krawędzi Słońca. Nitkowate struktury - przypominające trawę na wietrze - to spikule, gigantyczne erupcje gazu przenoszące energię między różnymi obszarami Słońca. [caption id="attachment_11312" align="aligncenter" width="985"]Źródło: NASA/JAXA/Hinode Źródło: NASA/JAXA/Hinode[/caption] Powyższe zbliżenie przedstawia granule (komórki konwekcyjne) na powierzchni Słońca. Konwekcja to jeden ze sposobów transportu energii z głębszych warstw Słońca na jeg powierzchnię, gdzie owa energia uwalniana jest w formie promieniowania i ciepła. Źródło: NASA]]> 11301 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje barwny koniec gwiazdy podobnej do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/23/hubble-obserwuje-barwny-koniec-gwiazdy-podobnej-do-slonca/ Fri, 23 Sep 2016 21:57:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11314 Hubble reveals NGC 2440 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia barwny "ostatni show" gwiazdy podobnej do Słońca. Gwiazda kończy swoje życie odrzucając zewnętrzne warstwy gazu, które z czasem tworzą kokon wokół obiektu, który jest jedynie byłym jądrem gwiazdy. Ultrafioletowe promieniowanie wyemitowane przez umierającą gwiazdę sprawia, że otaczająca ją materia zaczyna świecić. Wypalona gwiazda, tzw. biały karzeł to ta biała kropka widoczna w centrum obłoku. Nasze Słońce także z czasem dokona swego żywota i otoczy się chmurą gazu odrzuconego przez siebie pod koniec życia. Jednak na ten etap ewolucji Słońca musimy poczekać jeszcze 5 miliardów lat. Droga Mleczna wręcz usiana jest takimi pozostałościami po gwiazdach, znanymi jako mgławice planetarne. Obiekty te w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z planetami. Osiemnasto- i dziewiętnastowieczni astronomowie nazwali je tak ponieważ przez używane przez nich teleskopy mgławice planetarne przypominały dyski odległych planet: Urana i Neptuna Mgławica planetarna na powyższym zdjęciu to NGC 2440. Biały karzeł w samym centrum NGC 2440 to jeden z najgorętszych odkrytych dotąd białych karłów - temperatura na jego powierzchni wynosi około 200 000 stopni Celsjusza. Chaotyczna struktura mgławicy wskazuje, że gwiazda w różnych okresach odrzucała kolejne warstwy materii. Podczas każdego rozbłysku gwiazda odrzucała materię w różnych kierunkach. Powyższa mgławica pełna jest też obłoków pyłu - niektóre z nich układają się w długie, ciemne włókna skierowane w kierunku przeciwnym do gwiazdy. NGC 2440 znajduje się około 4000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Rufy. Materia odrzucona przez gwiazdę świeci w różnych barwach, które zależą od jej składu, gęstości i odległości od gorącej centralnej gwiazdy. Niebieski kolor przedstawia hel, niebiesko-zielony - tlen, a czerwony - azot i wodór. Źródło: NASA, ESA, K. Noll (STScI)]]> 11314 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Letnie fajerwerki na komecie 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/24/letnie-fajerwerki-na-komecie-67p/ Sat, 24 Sep 2016 07:00:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11317 Zestawienie najjaśniejszych erupcji widzianych na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko przez intrument OSIRIS zainstalowany na pokładzie sondy Rosetta między lipcem i wrześniem 2015 roku. Źródło:  OSIRIS: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; NavCam: ESA/Rosetta/NavCam – CC BY-SA IGO 3.0 Zestawienie najjaśniejszych erupcji widzianych na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko przez instrument OSIRIS zainstalowany na pokładzie sondy Rosetta między lipcem i wrześniem 2015 roku. Źródło: OSIRIS: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; NavCam: ESA/Rosetta/NavCam – CC BY-SA IGO 3.0[/caption] Krótkie lecz silne rozbłyski widziane w pobliżu komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko w trakcie najwyższej aktywności, który przypadł na środek ubiegłego roku, zostały połączone ze swoimi źródłami na powierzchni komety. W ciągu trzech miesięcy otaczających przejście komety przez peryhelium jej orbity w dniu 13 sierpnia 2015 roku kamery zainstalowane na pokładzie sondy Rosetta zarejestrowały 34 takie rozbłyski. Owe gwałtowne zjawiska wyrastały znacznie ponad regularne dżety i przepływ materii uciekającej z jądra komety, które regularnie pojawiają się i znikają za każdym obrotem jądra komety wokół własnej osi, wraz ze wschodem i zachodem Słońca. Dla porównania rozbłyski są wielokrotnie jaśniejsze niż zwykłe dżety - nagłe, krótkie uwalnianie pyłu z dużymi prędkościami. Zazwyczaj rejestrowane były na pojedynczych zdjęciach - co wskazuje na to, że czas ich trwania był krótszy od odstępu między kolejnymi zdjęciami - zazwyczaj od 5 do 30 minut. Typowy rozbłysk uwalniał w ciągu kilku minut od 60 do 260 ton materii. Średnio, podczas największego zbliżenia komety do Słońca, do rozbłysków dochodziło co 30 godzin czyli co 2,4 obrotu komety wokół własnej osi. W oparciu o wygląd emitowanego pyłu, rozbłyski można podzielić na trzy kategorie. Jedna z nich związana jest z długimi, wąskimi dżetami rozciągającymi się na duże odległości od jądra komety, drugą charakteryzują szerokie dżety o rozległej podstawie. Trzecia kategoria jest hybrydą dwóch poprzednich. [caption id="attachment_11319" align="aligncenter" width="656"]Przewodnik po aktywności komety. Źrodło:  OSIRIS: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; NavCam: ESA/Rosetta/NavCam – CC BY-SA IGO 3.0 Przewodnik po aktywności komety. Źrodło: OSIRIS: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; NavCam: ESA/Rosetta/NavCam – CC BY-SA IGO 3.0[/caption] "Z uwagi na fakt, że każdy z tych rozbłysków był bardzo krótki, i udało się je uchwycić jedynie na pojedynczych zdjęciach, nie możemy powiedzieć czy zdjęcie wykonano krótko po rozpoczęciu rozbłysku, czy później w toku ewolucji zjawiska," mówi Jean-Baptiste Vincent, główny autor artykułu opublikowanego wczoraj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "Dlatego też nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy te trzy kategorie kształtów erupcji odpowiadają różnym mechanizmom ich powstawania, czy też są różnymi etapami pojedynczego procesu." [caption id="attachment_11320" align="aligncenter" width="1024"]Źródła letnich rozbłysków na powierzchni komety 67P. Źródła letnich rozbłysków na powierzchni komety 67P.[/caption]]]> 11317 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chiny uruchomiły największy radioteleskop na świecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/26/chiny-uruchomily-najwiekszy-radioteleskop-na-swiecie/ Mon, 26 Sep 2016 10:56:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11324 W sobotę, 24 września 2016 roku agencja Xinhua opublikowała zdjęcie radioteleskopu FAST wykonane z lotu ptaka. (Liu Xu/Xinhua via AP) W sobotę, 24 września 2016 roku agencja Xinhua opublikowała zdjęcie radioteleskopu FAST wykonane z lotu ptaka. (Liu Xu/Xinhua via AP)[/caption] Największy na świecie radioteleskop rozpoczął poszukiwania sygnałów pochodzących od innych gwiazd i galaktyk, a być może, od życia pozaziemskiego. Wszystko to w ramach rozpoczętego w niedzielę projektu demonstrującego rosnące ambicje Chin w sektorze kosmicznym. Pekin wykłada miliardy dolarów w tak ambitne projekty naukowe jak również przez realizowany przez wojsko program kosmiczny, w ramach którego kilka tygodni temu wysłano w przestrzeń drugą już chińską stację kosmiczną. Mierzący 500 metrów średnicy radioteleskop umieszczono w naturalnej niecce otoczonej niesamowitym krajobrazem pełnej zieleni południowej prowincji Guizhou. Budowa radioteleskopu zajęła 5 lat i pochłonęła 180 milionów dolarów, dzięki czemu nowy radioteleskop przewyższa możliwościami dotychczas największy 300-metrowy teleskop znajdujący się w Obserwatorium Arecibo w Portoryko. Oficjalna agencja informacyjna Xinhua poinformowała, że otwarcie pięciusetmetrowego radioteleskopu o nazwie FAST (Five-hundred-meter Aperture Spherical Telescope) obserwowało kilkuset astronomów i entuzjastów astronomii. Badacze cytowani przez media rządowe mówili, że FAST będzie poszukiwał fal grawitacyjnych, wykrywał emisję radiową pochodzącą od gwiazd i galaktyk i poszukiwał sygnałów od inteligentnego życia pozaziemskiego. "Głównym celem FAST jest odkrycie praw rządzących rozwojem Wszechświata" powiedział Qian Lei, badacz z National Astronomical Observatoriues w Chińskiej Akademii Nauk. Instalacja konstrukcji składającej się z 4450 paneli rozpoczęła się w 2011 roku i została zakończona w lipcu br. Podczas pracy teleskop wymaga ciszy radiowej w promieniu 5 kilometrów. Takie wymagania sprawiły, że trzeba było przesiedlić 8000 ludzi z pobliskich ośmiu wiosek. Telewizja CCTV poinformowała, że podczas ostatnich testów teleskop zarejestrował sygnały radiowe wyemitowane przez pulsar znajdujący się 1351 lat świetlnych od Ziemi. 134455055_14380820975281n Radioteleskop FAST charakteryzuje się dwukrotnie lepszą czułością niż obserwatorium Arecibo - informuje agencja Xinhua. Chińczycy zakończyli także budowę atrakcji turystycznych takich jak platforma widokowa na pobliskich wzgórzach. Tego typu obiekty przyciągają spore rzesze turystów - platforma widokowa w Portoryko przyciąga około 90 000 turystów i 200 naukowców rocznie. Źródło: AP]]> 11324 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble zaobserwował nowe gejzery na Europie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/26/11331/ Mon, 26 Sep 2016 18:07:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11331 europa01-hsta-1920x1080-160919 Na dzisiejszej konferencji, która odbyła się w siedzibie NASA poinformowano, że podczas ostatniej kampanii obserwacyjnej na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a zidentyfikowane nowe gejzery wody emitowane z południowego obszaru biegunowego tego księżyca. Poniższe zdjęcie złożone ze zdjęć wykonanych za pomocą HST 26 stycznia 2016 r.europa02-photoa-plumes1000x1000-160919   [caption id="attachment_11338" align="aligncenter" width="985"]Porównanie tranzytu z 2014 roku oraz obserwacji zórz w 2012 roku. Nieobrobione zdjęcie z tranzytu (po lewej) przedstawia ciemne smugi absorpcji w tym samym miejscu gdzie inny zespół (kierowany przez Lorenza Rotha) obserwował emisję wodoru i tlenu, produktów rozpadu wody. Źródło: NASA, ESA, W. Sparks (po lewej) L. Roth (po prawej) Porównanie tranzytu z 2014 roku oraz obserwacji zórz w 2012 roku. Nieobrobione zdjęcie z tranzytu (po lewej) przedstawia ciemne smugi absorpcji w tym samym miejscu gdzie inny zespół (kierowany przez Lorenza Rotha) obserwował emisję wodoru i tlenu, produktów rozpadu wody.
    Źródło: NASA, ESA, W. Sparks (po lewej) L. Roth (po prawej)[/caption]   https://www.youtube.com/watch?v=RCD0slJetfI [caption id="attachment_11341" align="aligncenter" width="985"]Ilustracja tranzytu Europy. Europa okrąża Jowisza w czasie 3.5 dnia, i za każdym razem przechodzi na tle tarczy Jowisza. Źródło: A. Field (STScI) Ilustracja tranzytu Europy. Europa okrąża Jowisza w czasie 3.5 dnia, i za każdym razem przechodzi na tle tarczy Jowisza.
    Źródło: A. Field (STScI)[/caption] [caption id="attachment_11342" align="aligncenter" width="985"]Animowany gif przedstawiający tranzyt Europy na tle tarczy Jowisza. Zdjęcie wykonano w bliskim ultrafiolecie. Źródło: NASA, ESA, W. Sparks (STScI) Animowany gif przedstawiający tranzyt Europy na tle tarczy Jowisza. Zdjęcie wykonano w bliskim ultrafiolecie.
    Źródło: NASA, ESA, W. Sparks (STScI)[/caption] [caption id="attachment_11344" align="aligncenter" width="985"]Powyższe zdjęcia odnoszą się do prawdopodobieństwa występowania gejzerów na powierzchni Europy. Uzyskano 10 zdjęć przedstawiających tranzyt Europy na tle tarczy Jowisza i na ich podstawie na trzech zdjęciach uzyskano statystycznie istotne prawdopodobieństwo występowania gejzerów na krawędzi tego księżyca. Jeżeli są to rzeczywiste gejzery, to są one przejściowe, bowiem Europę zawsze widzimy z tej samej perspektywy. Credits: NASA, ESA, W. Sparks (STScI) Powyższe zdjęcia odnoszą się do prawdopodobieństwa występowania gejzerów na powierzchni Europy. Uzyskano 10 zdjęć przedstawiających tranzyt Europy na tle tarczy Jowisza i na ich podstawie na trzech zdjęciach uzyskano statystycznie istotne prawdopodobieństwo występowania gejzerów na krawędzi tego księżyca. Jeżeli są to rzeczywiste gejzery, to są one przejściowe, bowiem Europę zawsze widzimy z tej samej perspektywy.
    Credits: NASA, ESA, W. Sparks (STScI)[/caption] [caption id="attachment_11345" align="aligncenter" width="985"]Porównanie geologii Europy z geologią Enceladusa. Tutaj: Tygrysie Pasy na Enceladusie Porównanie geologii Europy z geologią Enceladusa. Tutaj: Tygrysie Pasy na Enceladusie[/caption] [caption id="attachment_11346" align="aligncenter" width="985"]Porównanie geologii Europy z geologią Enceladusa. Tutaj: Chaos na Europie. Porównanie geologii Europy z geologią Enceladusa. Tutaj: Chaos na Europie.[/caption] [caption id="attachment_11347" align="aligncenter" width="790"]Jak woda z wnętrza Europy może wydostawać się na powierzchnię poprzez pęknięcia widziane na ostatnim zdjęciu. Jak woda z wnętrza Europy może wydostawać się na powierzchnię poprzez pęknięcia widziane na ostatnim zdjęciu.[/caption] europa11a-terrain-1000x1200-160922   Wyniki badań zostaną opublikowane w tym tygodniu w periodyku Astrophysical Journal. Dłuższy artykuł wkrótce.]]>
    11331 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Enceladus zyskuje konkurencję - gejzery na Europie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/26/enceladus-zyskuje-konkurencje-gejzery-na-europie/ Mon, 26 Sep 2016 19:22:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11350 europa02-photoa-plumes1000x1000-160919 Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zaobserwowali prawdopodobne gejzery wody emitowane z powierzchni Europy, jednego z księżyców Jowisza. Odkrycie to wzmacnia przypuszczenia powstałe przy wcześniejszych obserwacjach za pomocą Hubble'a, a wskazujące, że na Europie pojawiają się erupcje pary wodnej sięgające na spore wysokości nad powierzchnię księżyca. Obserwacje zwiększają szanse na to, że jedna z przyszłych misji do Europy będzie mogła bezpośrednio pobrać i przeanalizować wodę pochodzącą z wewnętrznego, podpowierzchniowego oceanu Europy bez konieczności przewiercania się przez kilometry lodowej pokrywy księżyca. "Ocean Europy uważany jest za jedno z najbardziej obiecujących miejsc w naszym Układzie Słonecznym jeżeli chodzi o poszukiwanie życia pozaziemskiego," mówi Geoff Yoder z Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Te gejzery, jeżeli faktycznie to są gejzery, mogą pozwolić nam na znacznie łatwiejsze zbadanie podpowierzchniowego  oceanu Europy." Szacuje się, że gejzery sięgają na wysokość 200 kilometrów, po czym opadają na powierzchnię księżyca. We wnętrzu Europy znajduje się potężny globalny ocean zawierający dwa razy więcej wody niż wszystkie oceany na Ziemi, jednak skrywa go dość gruba warstwa ekstremalnie zimnego i twardego lodu o nieznanej grubości. Zespół kierowany przez Williama Sparksa z Space Telescope Science Institute (STScI) w Baltimore obserwował te ciemne smugi przyglądając się krawędzi Europy podczas jej tranzytu na tle tarczy Jowisza. Pierwotnym celem projektu naukowego realizowanego przez zespół było określenie czy Europa posiada rzadką, rozszerzoną atmosferę czy egzosferę. Korzystając z metody obserwacyjnej, która pozwala na wykrywanie atmosfer wokół planet krążących wokół innych gwiazd, badacze zorientowali się, że gdyby z powierzchni księżyca emitowane były gejzery wody - byłaby to doskonała metoda ich obserwowania. "Atmosfera egzoplanety blokuje część światła emitowanego przez gwiazdę znajdującą się tuż za nią," tłumaczy Sparks. "Jeżeli wokół Europy istnieje rzadka atmosfera, może ona potencjalnie blokować część promieniowania odbitego przez Jowisza i możemy ją dojrzeć jako swego rodzaju poświatę.  Dlatego też przyglądaliśmy się absorpcji przy krawędzi Europy podczas jej tranzytu na tle tarczy Jowisza. Zespół badaczy obserwował Europę dziesięciokrotnie na przestrzeni 15 miesięcy. Podczas trzech obserwacji dostrzeżono przy krawędzi księżyca potencjalne gejzery. https://www.youtube.com/watch?v=4QJS9LcB66g W 2012 roku zespół kierowany przez Lorenza Rotha z Southwest Research Institute w San Antonio wykrył ślady pary wodnej emitowane z południowego obszaru biegunowego Europy i sięgające na 160 kilometrów nad powierzchnię księżyca. Choć oba zespoły podczas swoich prac korzystały ze spektrografu zainstalowanego na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, to każdy z nich wykorzystywał zupełnie inną metodę, aby dojść do podobnych wyników. "Kiedy obliczymy w zupełnie inny sposób, ilość materii niezbędnej do powstania takich linii absorpcyjnych, otrzymujemy wyniki podobne do tych uzyskanych przez Rotha," mówi Sparks. "Oszacowana przez nas masa materii jest podobna, szacowana wysokość gejzerów jest podoba. Szerokość geograficzna obu potencjalnych źródeł gejzerów zgadza się z wcześniejszymi pracami." Jednak jak dotąd, obu zespołom nie udało się jednocześnie wykryć gejzerów za pomocą tych dwóch, niezależnych metod. Obserwacje jak na razie wskazują, że aktywność gejzerów jest zróżnicowana, a to znaczy, że mogą sporadycznie się pojawiać, a następnie zanikać. Dla przykładu, obserwacje przeprowadzone przez Rotha w zaledwie tydzień po jednej z detekcji Sparksa nie potwierdziły obecności gejzerów. Jeżeli odkrycie się potwierdzi, Europa będzie drugim księżycem w Układzie Słonecznym, na którym odkryto gejzery pary wodnej. W 2005 roku sonda Cassini krążąca wokół Saturna odkryła dżety pary wodnej i pyłu emitowane z powierzchni Enceladusa, jednego z księżyców lodowych Saturna. Naukowcy mogą wykorzystać podczerwień, w której obserwować będzie Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, którego start planowany jest na 2018 rok, do potwierdzenia aktywności gejzerów na Europie.  Aktualnie NASA także projektuje misję do Europy, w ramach której sonda zostanie wyposażona w instrumenty pozwalające potwierdzić obecność gejzerów i zbadać je z bliska podczas kilkudziesięciu bliskich przelotów w pobliżu Europy. "Niesamowite możliwości Hubble'a umożliwiły nam sfotografowanie tych gejzerów, po raz kolejny potwierdzając zdolności Hubble'a do prowadzenia badań, do których nie został zaprojektowany," mówi Paul Hertz, dyrektor Działu Astrofizyki z siedziby NASA w Waszyngtonie. Wyniki badań Sparksa i jego współpracowników zostaną opublikowane 29 września w periodyku The Astrophysical Journal. Źródło: NASA  ]]> 11350 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Aktywność tektoniczna na Merkurym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/27/aktywnosc-tektoniczna-na-merkurym/ Tue, 27 Sep 2016 05:30:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11352 mercuryfound Zdjęcia wykonane za pomocą sondy MErcury Surface, Space ENvironment, GEochemistry and Ranging (MESSENGER) przedstawiają formacje geologiczne wskazujące, że Merkury wciąż ulega kurczeniu - tym samym Merkury dołącza do Ziemi w spisie tektonicznie aktywnych planet Układu Słonecznego. Wcześniej nierejestrowane niewielkie progi tektoniczne zostały dostrzeżone na zdjęciach zarejestrowanych w ciągu ostatnich 18 miesięcy misji MESSENGER na orbicie Merkurego - napisali naukowcy w nowym artykule opublikowanym w periodyku Nature Geoscience. W trakcie tych ostatnich miesięcy trwania misji, wysokość orbity sondy nad powierzchnią Merkurego była coraz bardziej zmniejszana, przez co możliwe było wykonywanie zdjęć powierzchni z coraz większą rozdzielczością. Maria Banks, naukowiec z Planetary Science Institute  jest współautorką artykułu pt. "Recent tectonic activity on Mercury revealed by small thrust fault scarps", a głównym autorem opracowania i głównym badaczem projektu jest Thomas R. Watters z Smithsonian. "Owe małe progi tektoniczne mają zaledwie kilka kilometrów długości - to cały rząd wielkości mniej niż wcześniej znane większe obiekty tego typu na powierzchni Merkurego," mówi Banks, która analizowała zdjęcia wykonane przez sondę MESSENGER i odkryła te niewielkie formacje tektoniczne. "Stałe bombardowanie meteoroidami szybko usuwa i niszczy tak niewielkie struktury geologiczne - co oznacza, że musiały one powstać stosunkowo niedawno. Rozmiarami przypominają bardzo młode uskoki zidentyfikowane na powierzchni Księżyca, a kojarzone z jego kurczeniem się." Progi tektoniczne to formacje tektoniczne przypominające klify. Większe, starsze progi widoczne były już na zdjęciach wykonanych zarówno przez sondę MESSENGER jak i sondę Mariner 10 i są dowodem na globalne kurczenie się Merkurego spowodowane ochładzaniem się wnętrza planety, które bezpośrednio prowadzi do  kurczenia się skorupy. "Młody wiek małych progów oznacza, że Merkury dołącza do Ziemi w spisie aktywnych tektonicznie planet Układu Słonecznego, bowiem niewielkie progi najprawdopodobniej powstają także teraz," mówi Watters z Center for Earth and Planetary Studies w National Air and Space Museum. Aktywne powstawanie progów tektonicznych w połączeniu z dowodami na istnienie progów znacznie starszych oraz najnowszymi odkryciami Catherine Johnson z PSI mówiącymi o istnieniu w przeszłości pola magnetycznego na Merkurym stanowią łącznie zgodne dowody na długotrwałe, powolne ochładzanie wciąż gorącego zewnętrznego jądra Merkurego. Źródło: Paul Scherrer Institute]]> 11352 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe obiekty o małej masie mówią wiele o ewolucji planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/27/nowe-obiekty-o-malej-masie-mowia-wiele-o-ewolucji-planet/ Tue, 27 Sep 2016 06:24:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11357 Wizja artystyczna dysku protoplanetarnego wokół mało-masywnego obiektu. Źródło: Robin Dienel Wizja artystyczna dysku protoplanetarnego wokół mało-masywnego obiektu. Źródło: Robin Dienel[/caption] Gdy gwiazda jest młoda, często otoczona jest pierwotnym rotującym dyskiem gazu i pyłu, z którego mogą powstać planety. Astronomowie lubią znajdować takie dyski ponieważ mogą w nich dostrzec różne etapy procesu formowania planet. Jednak o takie dyski wyjątkowo ciężko wokół brązowych karłów i gwiazd o bardzo niskich masach. W ramach nowych badań przeprowadzonych przez zespół kierowany przez Anne Boucher z Universite de Montreal udało się odkryć cztery nowe obiekty o niskiej masie, a otoczone przez dyski. Wyniki badań zostaną opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal. Trzy z tych czterech obiektów są stosunkowo małe i ich masa mieści się w zakresie od 13 do 18 mas Jowisza. Czwarty z nich charakteryzuje się masą około 120 mas Jowisza (dla porównania Słońce ma masę ok. 1000 razy większą od masy Jowisza). "Odkrywanie dysków w układach o niskiej masie jest niesamowicie interesujące, ponieważ obiekty charakteryzujące się masą bliską dolnego ograniczenia masy gwiazdy wciąż posiadające dyski protoplanetarne mogą nam wiele powiedzieć zarówno o ewolucji gwiazd jak i planet," mówi główna autorka opracowania Anne Boucher z Institute for Research on Exoplanets (iREx). W takim dysku protoplanetarnym ziarna pyłu zderzają się ze sobą i stopniowo łączą w niewielkie kamyki, z których z czasem powstają głazy itd, stopniowo zwiększając rozmiary, przechodząc przez stadium planetazymali w drodze do powstania skalistych planet typu ziemskiego (niektóre z nic stają się jądrami gazowych olbrzymów). Astronomowie są w stanie zidentyfikować tego typu dyski dzięki temu, że gwiazda ogrzewa otaczający je pył sprawiając, że charakterystycznie wygląda w zakresie podczerwonym. Niemniej jednak, niektóre dyski wskazują, że w ich wnętrzu nie zachodzą już procesy powstawania planet. Tego typu dyski składają się z odłamków pozostałych po kolizjach, do których dochodziło podczas formowania planet, oraz po kolizjach między nowo powstałymi planetami. Z czasem tego typu pyłowe pozostałości po dysku są wymiatane z układu planetarnego. Jednak zanim do tego dojdzie gwiazdę otacza chłodny, rzadki pierścień pyłu. Niektóre dyski nawet przedstawiają stadium pośrednie między dyskiem w którym zachodzą procesy formowania planet, a dyskiem pozostałości po tym procesie. Rozróżnienie pomiędzy tymi różnymi typami dysków jest kluczowe dla astronomów - dzięki temu mogą oni poznać sekwencję powstawania układów planetarnych, także takich jak Układ Słoneczny, i ich ewolucję w czasie. Zespół badawczy był w stanie określić, że dyski otaczające nowo odkryte obiekty o małej masie znajdują się w fazie formowania planet. Żaden z nich nie przedstawiał pyłowego pobojowiska po tym procesie. Co ciekawe, dwa z tych obiektów mają miedzy 42 a 45 milionami lat - to sprawia, że są to najstarsze jak dotąd odkryte aktywne dyski. "Wciąż możemy dowiedzieć się jeszcze wiele o dyskach otaczających takie mało-masywne obiekty jak te cztery," mówi Gagne, który jest także współpracownikiem iREx. "Mamy nadzieję, że uda nam się przeprowadzić dalsze badania tych obiektów i dowiedzieć się więcej o procesach aktualnie w nich zachodzących." Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 11357 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Prezentacja Interplanetary Transport System podczas IAC2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/27/prezentacja-interplanetary-transport-system-podczas-iac2016/ Tue, 27 Sep 2016 18:47:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11360 11360 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Potężna erupcja na powierzchni Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/28/potezna-erupcja-na-powierzchni-slonca/ Wed, 28 Sep 2016 06:54:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11363 11363 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromada Pandora oczami Spitzera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/28/gromada-pandora-oczami-spitzera/ Wed, 28 Sep 2016 18:51:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11366 pia20920 Powyższe zdjęcie gromady galaktyk Abell 2744 znanej także jako Gromada Pandora, zostało wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Grawitacja tej gromady galaktyk jest na tyle silna, że działa ona jak soczewka powiększająca obraz bardziej odległych galaktyk tła. Zjawisko to znane jest jako soczewkowanie grawitacyjne. Rozmyte plamy na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Spitzera to masywne galaktyki znajdujące się w centrum gromady, jednak teraz astronomowie będą dokładnie analizować te zdjęcia w poszukiwaniu delikatnych, świetlnych łuków powstałych wskutek soczewkowania przez gromadę światła bardziej odległych galaktyk. Na powyższym zdjęciu promieniowanie zarejestrowane przez instrumenty Spitzera pracujące w podczerwieni zabarwiono na niebiesko na długości 3,6 mikronów i na zielono na długości 4.5 mikronów. Źródło: NASA/JPL-Caltech]]> 11366 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ALMA odkrywa gwiazdę otoczoną osobliwą chemią]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/29/alma-odkrywa-gwiazde-otoczona-osobliwa-chemia/ Thu, 29 Sep 2016 08:00:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11369 Wizja artystyczna przedstawiająca złożone cząsteczki w jądrze obłoku odkrytego w Wielkim Obłoku Magellana. Źródło: ESO/M. Kornmesser; NASA, ESA, and S. Beckwith (STScI) and the HUDF Team; NASA/ESA and the Hubble Heritage Team (AURA/STScI)/HEI. Wizja artystyczna przedstawiająca złożone cząsteczki w rdzeniu obłoku odkrytego w Wielkim Obłoku Magellana. Źródło: ESO/M. Kornmesser; NASA, ESA, and S. Beckwith (STScI) and the HUDF Team; NASA/ESA and the Hubble Heritage Team (AURA/STScI)/HEI.[/caption] Japoński zespół astronomów korzystający z możliwości obserwatorium ALMA odkrył gorącą i gęstą masę złożonych cząsteczek otaczającą nowo narodzoną gwiazdę. Ten unikalny, gorący rdzeń molekularny jest pierwszym obiektem tego typu odkrytym poza Drogą Mleczną. Skład cząsteczkowy tego obłoku znacząco różni się od podobnych obiektów obserwowanych w naszej galaktyce - to oznacza, że procesy chemiczne zachodzące we Wszechświecie mogą być dużo bardziej zróżnicowane niż nam się dotychczas wydawało. Zespół japońskich badaczy wykorzystał moc obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) do obserwowania masywnej gwiazdy ST11 w pobliskiej galaktyce karłowatej - w Wielkim Obłoku Magellana (LMC, ang. Large Magellanic Cloud). W jej pobliżu wykryto emisję pochodzącą od licznych gazów cząsteczkowych. Oznacza to, że zespół odkrył skoncentrowany obszar stosunkowo gorącego i gęstego gazu cząsteczkowego wokół dopiero co powstałej gwiazdy ST11.  To dowód na to, że udało im się dostrzec coś czego nigdy jeszcze nie obserwowaliśmy poza Drogą Mleczną - gorący rdzeń molekularny. [caption id="attachment_11371" align="aligncenter" width="1024"]Zdjęcie przedstawia obserwacje pierwszego gorącego jądra obserwowanego poza Drogą Mleczną za pomocą obserwatorium ALMA oraz rzut oka na ten fragment nieba w podczerwieni. Źródło: NASA/Spitzer Space Telescope). Zdjęcie przedstawia obserwacje pierwszego gorącego rdzenia molekularnego obserwowanego poza Drogą Mleczną za pomocą obserwatorium ALMA oraz rzut oka na ten fragment nieba w podczerwieni. Źródło: NASA/Spitzer Space Telescope).[/caption] Takashi Shimonishi, astronom z Uniwersytetu Tohoku w Japonii i główny autor artykułu powiedział "To pierwszy przypadek odkrycia pozagalaktycznego gorącego rdzenia molekularnego, to także dowód niesamowitych możliwości teleskopów nowej generacji, które umożliwiają badanie zjawisk astrochemicznych poza Drogą Mleczną." Obserwacje przeprowadzone za pomocą ALMA pozwoliły określić, że nowo odkryty rdzeń w LMC ma zupełnie inny skład chemiczny niż obiekty tego typu obserwowane w Drodze Mlecznej. Najwyraźniejsze sygnatury chemiczne w rdzeniu w LMC to znane nam cząsteczki takie jak dwutlenek siarki, tlenek azotu i formaldehyd - oraz wszechobecny pył. Jednak kilka związków organicznych, w tym metanol (najprostszy alkohol) występuje w zaskakująco małej ilości. Dla porównania tego typu rdzenie w Drodze Mlecznej zazwyczaj charakteryzują się pełną paletą złożonych związków organicznych, w tym metanolem i etanolem. Takashi Shimonishi tłumaczy: "Obserwacje wskazują, że skład chemiczny materii, z której powstają gwiazdy i planety, może być dużo bardziej różnorodny niż dotychczas uważaliśmy." LMC charakteryzuje się niską obfitością pierwiastków innych niż wodór i hel. Zespół badawczy zaznacza, że to zupełnie inne otoczenie galaktyczne wpływa na procesy powstawania związków chemicznych w takich miejscach jak otoczenie nowo powstałej ST11. To też może powodować obserwowane różnice w składzie chemicznym ST11. Jak na razie nie wiadomo czy duże, złożone cząsteczki wykryte w Drodze Mlecznej występują w gorących rdzeniach molekularnych powstających w innych galaktykach. Złożone cząsteczki organiczne stanowią obiekt szczególnego zainteresowania naukowców, bowiem niektóre z nich mogą być związane z prebiotycznymi cząsteczkami powstającymi w przestrzeni kosmicznej. Ten nowo odkryty obiekt w jednej z najbliższych nam galaktyk stanowi doskonały cel badań dla astronomów próbujących odpowiedzieć na to pytanie. Powstaje także kolejne pytanie: jak różnorodność chemiczna galaktyk wpływa na możliwość powstawania życia w innych galaktykach? Źródło:ESO]]> 11369 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Google Lunar X Prize - kończy się kolejny etap]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/29/google-lunar-x-prize-konczy-sie-kolejny-etap/ Thu, 29 Sep 2016 08:34:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11373 SpaceIL planuje wynieść swój lądownik księżycowy na szczycie rakiety Falcon 9 (SpaceX) w drugiej połowie 2017 roku. Źródło: SpaceIL SpaceIL planuje wynieść swój lądownik księżycowy na szczycie rakiety Falcon 9 (SpaceX) w drugiej połowie 2017 roku. Źródło: SpaceIL[/caption] Organizacja zarządzająca konkursem Google Lunar X Prize poinformowała dwa dni temu, że nie przewiduje przekładania zbliżającego się terminu, do którego wszystkie zespoły biorące udział w konkursie muszą posiadać zweryfikowany kontrakt na wyniesienie sprzętu w przestrzeń kosmiczną. W ramach konkursu organizatorzy oferują 20 milionów dolarów dla pierwszego zespołu, któremu uda się wysłać na Księżyc lądownik, wylądować, przemierzyć co najmniej 500 metrów i przesłać na Ziemię film z przejazdu oraz inne dane. Zgodnie z harmonogramem zespoły biorące udział w konkursie do końca tego roku muszą posiadać kontrakt na wyniesienie lądownika w przestrzeń kosmiczną, zweryfikowany przez X Prize Foundation. Termin realizacji całej misji zaplanowano na koniec 2017 roku. Andrew Barton, dyrektor operacji technicznych w X Prize Foundation powiedział podczas swojej prezentacji na Międzynarodowym Kongresie Astronautycznym, że jak dotąd tylko trzy z szesnastu wciąż biorących udział w konkursie zespołów posiada zweryfikowane kontrakty. Dwa z tych zespołów - SpaceIL oraz Moon Express - zweryfikowało swoje kontrakty w ubiegłym roku. Fundacja zweryfikowała kontrakt trzeciego zespołu - Synergy Moon - 30 sierpnia br. Zespół ten planuje wyniesienie swojego lądownika na szczycie rakiety Neptune 8 zbudowanej przez Interorbital Systems (firmy, która jest częścią zespołu Synergy Moon) z siedzibą w Mojave w Kalifornii. Rakieta jak na razie jeszcze nie powstała, a firma jak dotąd nie wysłała w przestrzeń kosmiczną żadnej rakiety. Kilka innych zespołów wciąż negocjuje kontrakty na start. Team Indus aktualnie negocjuje warunki z Indian Space Research Organisation, która miałaby wynieść lądownik na szczycie swojej rakiety Polar Satellite Launch Vehicle. Astrobotic - zespół z Pittsburgha - aktualnie prowadzi rozmowy dotyczące startu z firmą SpaceX"Ich celem jest wyniesienie lądownika na szczycie Falcona 9, jednak jak na razie rozmowy wciąż trwają," mówi Barton.  Oprócz własnego lądownika i łazika, Astrobotic chce także wynieść łaziki zespołu Team Hakuto z Japonii i Team AngelicvM z Chile. Powyższe jak i wszystkie inne zespoły chcące pozostać w konkursie muszą przedstawić kontrakty tak, aby X Prize Foundation miała czas aby je zweryfikować przed końcem roku. Barton potwierdził, że 31 grudnia to dzień, w którym kontrakt musi być zweryfikowany przez fundację, a nie jedynie złożony do weryfikacji. W ramach rozpoczętego w 2007 roku konkursu Google Lunar X Prize już kilkukrotnie przekładano terminy realizacji poszczególnych etapów. Pierwotnie nagroda główna miała być zmniejszona z 20 milionów dolarów na 15 milionów dolarów jeżeli żaden z zespołów nie wygra do końca 2012 roku. Konkurs miał być anulowany w przypadku braku zwycięzcy do końca 2014 roku. Z czasem zrezygnowano ze zmniejszenia kwoty nagrody i przesunięto ostateczny termin realizacji zadania na koniec 2017 roku. Pomimo wcześniejszych przesunięć i niewielkiej liczby zespołów ze zweryfikowanymi kontraktami, Barton potwierdził, że nie ma planów wydłużenia terminu weryfikacji kontraktu, ani terminu realizacji misji. Jednocześnie Barton podkreślił postęp w pracach wszystkich zespołów. Łącznie, zespoły startujące w konkursie, zainwestowały ponad 100 milionów dolarów w rozwój swoich koncepcji. "To naprawdę niesamowity wysiłek jak na tak stosunkowo niewielką nagrodę." Źródło: spacenews]]> 11373 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rosetta: Badania naukowe do samego końca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/29/rosetta-badania-naukowe-do-samego-konca/ Thu, 29 Sep 2016 10:19:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11376 rosetta_descent_small Sonda Rosetta, której misja zakończy się już jutro, będzie realizowała swoje zadania naukowe do samego końca. Możliwość zbadania komety z tak bliska sprawia, że faza opadania na powierzchnię może być jednym z najciekawszych fragmentów całej misji. Poniżej przedstawiamy plan pracy instrumentów, które będą pracować do samego końca misji:

    OSIRIS

    Podczas opadania na mniejszy płat komety z punktu, w którym dojdzie do ostatniego manewru, znajdującego się około 19 km od komety, kamery OSIRIS (wąsko- i szerokokątowa) będą najpierw wykonywać zdjęcia obszarów większego płatu podczas lotu nad jego powierzchnią. Zbliżając się do mniejszego płata, kamery skierują się w stronę zboczy uskoków Ma'at. Wysokiej rozdzielczości zdjęcia tych formacji dostarczą nam istotnych informacji niezbędnych do zrozumienia aktywności na komecie, a być może także samego procesu formowania komety. Aby przesłać na Ziemię możliwie największą ilość zdjęć przed uderzeniem w powierzchnię komety, szczególnie na samym końcu opadania, zdjęcia będą bardzo skompresowane, nawet 20-krotnie w porównaniu do dotychczasowego poziomu kompresji. Oprócz tego, rozmiary zdjęć będą także zmniejszane - dzięki temu zamiast kilku zdjęć pełnoklatkowych 2048x2048 pikseli, otrzymamy znacznie więcej mniejszych zdjęć o rozmiarach 1000 x 1000 pikseli, a na końcu 480 x 480 pikseli. Należy także pamiętać, że kamery nie zostały zaprojektowane do wykonywania zdjęć z tak małej odległości. Ostrość zdjęć wykonywanych za pomocą NAC zacznie spadać w odległości 1 kilometra od komety, a za pomocą WAC w odległości 200-300 metrów. Poniżej 200-300 metrów zdjęcia będą coraz bardziej rozmyte. Wybrane zdjęcia wykonane za pomocą OSIRIS podczas zbliżania do komety zostaną zaprezentowane przez głównego badacza zespołu OSIRIS Holgera Sierksa podczas  relacji na żywo i jednocześnie będą publikowane na wszystkich kanałach ESA. Wśród nich będzie także ostatnie zdjęcie przesłane przez sondę, które będzie opublikowane około 10 minut po potwierdzeniu zakończenia misji. rosetta_in_numbers ROSINA będzie w tym czasie zbierała unikalne dane o gęstości gazu wokół komety oraz o jego składzie chemicznym.  Dane będą zbierane aż do warstwy Knudsen, gdzie faktycznie dochodzi do sublimacji gazów. MIRO będzie uzupełniał dane zbierane przez OSIRIS i ROSINA o pomiary temperatury powierzchni. GIADA będzie mierzyła gęstość pyłu oraz sposób przyspieszania ziaren pyłu uciekających z komety. Zestaw instrumentów RPC będzie monitorował otoczenie plazmowe i najmniejsze ziarna pyłu. Dzięki temu zebrane dane przybliżą nam oddziaływanie między wiatrem słonecznym a powierzchnią komety, oraz zbadają lewitujące, naładowane ziarna pyłu. Alice wykona wysokiej rozdzielczości widma powierzchni w ultrafiolecie. RSI wykona najdokładniejsze w ramach misji pomiary pola grawitacyjnego wokół komety. Kamera nawigacyjna także odegra istotną rolę w ostatniej fazie zbierania danych, aczkolwiek na samym początku zniżania. Wkrótce po tym jak sonda zostanie ustawiona na kursie kolizyjnym z kometą, NAVCAM wykona pięć zdjęć. Zostaną one przesłane na Ziemię we wczesnych godzinach 30 września i zostaną wykorzystane przez zespół do przewidzenia momentu uderzenia z dokładnością do czterech minut.

    Ile danych?

    Większość instrumentów naukowych przekaże na Ziemię ostatnie dane z wysokości od 20 do 5 metrów nad powierzchnią komety. Przepustowość znajdującej się w Madrycie stacji naziemnej Deep Space Network podczas opadania będzie wynosiła 45760 bps i ilość danych, które uda się przesłać pomiędzy końcem manewru a momentem zderzenia z kometą wynosi 1558 Mbitów (czyli 195 MB danych naukowych). Podział danych na instrumenty: Alice: 37 Mbit GIADA: 3 Mbit MIRO: 6 Mbit NAVCAM: 64 Mbit OSIRIS; 1177 Mbit ROSINA: 49 Mbit RPC: 128 Mbit Dane porządkowe: 93 Mbit

    Dlaczego tylko te instrumenty?

    Ze względu na fakt, że Rosetta znajduje się tak daleko od Słońca, jej panele słoneczne nie są w stanie wygenerować ilości energii niezbędnej do zasilania wszystkich instrumentów - dlatego też część instrumentów nie będzie już działała podczas opadania na kometę. Dlatego też po dokładnej analizie możliwych zysków, planowanej sekwencji badań, zespół operacji naukowych z ESAC postanowił wyłączyć instrumenty MIDAS, COSIMA i VIRTIS. SREM także zostanie wyłączony. W chwili uderzenia w powierzchnię komety nie będzie już możliwości zbierania ani przesyłania jakichkolwiek dodatkowych danych. Unikalne pomiary wykonane podczas opadania na powierzchnię komety będą odpowiednim zakończeniem ostatniego rozdziału historii sondy Rosetta badającej kometę 67P/Czuriumow-Gerasimienko.

    Jak śledzić koniec misji?

    29 września 14:30 - 17:30

    Transmisja na żywo dostępna tutaj: https://new.livestream.com/ESA/rosettagrandfinale

    29 września 22:50 - ostatni manewr

    Sonda Rosetta wykona swój ostatni 'manewr kolizyjny' o godzinie 22:50 na wysokości 19 kilometrów nad powierzchnią komety. Manewr sprawi, że sonda znajdzie się na torze kolizyjnym prowadzącym do zderzenia o godzinie 12:40 w piątek, 30 września.  Po wykonaniu manewru potwierdzenie prawidłowego manewru zostanie opublikowane na blogu misji Rosetta oraz na Twitterze (@ESA_Rosetta) oraz (@esaoperations). Zdjęcia z opadania będą publikowane od wczesnego ranka 30 września na stronie ESA Space in Images.

    30 września 9:55 - 10:05 - ostatnie komendy i potwierdzenie czasu lądowania

    O godzinie 10:00 na pokład sondy wysłane zostaną ostatnie komendy precyzujące ustawienie sondy w oparciu o dane z kamery nawigacyjnej zebrane tuż po wykonaniu manewru kolizyjnego. To właśnie wtedy poznamy zaktualizowany czas uderzenia sondy w powierzchnię komety: aktualnie przewiduje się, że do kontaktu dojdzie o godzinie 12:40 (+/- 20 minut). Z uwagi na opóźnienie spowodowane odległością, zakończenie misji zostanie potwierdzone 40 minut po uderzeniu w powierzchnię komety - w okolicach 13:20.

    30 września 12:30-13:40, relacja z końca misji

    O godzinie 12:30 na stronach rosetta.esa.int oraz https://new.livestream.com/ESA/rosettagrandfinale rozpocznie się transmisja na żywo, w ramach której kontrolerzy misji z European Space Operation Centre w Darmstadt w Niemczech będą na bieżąco aktualizować status misji.   Źródło: ESA]]>
    11376 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zapis ostatnich godzin misji sondy Rosetta NA ŻYWO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/09/30/zapis-ostatnich-godzin-misji-sondy-rosetta-na-zywo/ Fri, 30 Sep 2016 07:22:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11385 I tak już na zakończenie... https://www.youtube.com/watch?v=vcYo-qQ5HbA Ostatnie zdjęcie przekazane na Ziemię przez sondę Rosetta wykonane przez szerokokątną kamerę WAC z odległości 51 metrów od powierzchni jądra komety. comet_from_51_m_wide-angle_camera 30 września 2016 13:19 Otrzymaliśmy potwierdzenie uderzenia sondy Rosetta w powierzchnię komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Zdjęcie komety z wysokości 1.2 km od powierzchni! comet_from_1-2_km_narrow-angle_camera-1 30 września 2016 13:13 Skanowanie miejsca lądowania tuż przed zderzeniem. ctmpphxw8aafdnb Tymczasem relacja na żywo z centrum kontroli misji: https://www.youtube.com/watch?v=W4jnnnORCvs 30 września 2016 12:38 Zgodnie z planem sonda Rosetta zderzyła się z powierzchnią komety Rosetta. Potwierdzenie zderzenia dotrze do nas o 13:19. rosetta_-_comet_fly-by 30 września 2016 12:22 Sonda właśnie minęła punkt, w którym znajduje się 1 kilometr od powierzchni komety! ctmdf6twaaavl6v 30 września 2016 12:00 Sonda przelatuje nad powierzchnią komety, nad uskokami i wzniesieniami. Na ekranie poniżej widać jak zmienia się wysokość sondy nad powierzchnią. Sonda leci w miarę prosto, ale powierzchnia czasami się obniża, a czasami wznosi. ctl9jmcwyaei_hl

    Tymczasem jak co drugi piątek - zachęcam Was do zostania Patronami portalu Puls Kosmosu. To dzięki Waszemu wsparciu jestem w stanie dostarczać Wam aktualności astronomicznych z taką częstotliwością jak teraz. Jak na razie jest to jedyne źródło finansowania portalu. Jeżeli uważasz, że Puls Kosmosu jest wart tych 5 czy 10 PLN miesięcznie - dołącz do 21 wciąż aktywnych Patronów. DZIĘKI!! :D

    https://patronite.pl/pulskosmosu


      30 września 2016 11:28 Kometa z odległości 5.8 kilometrów! Jesteśmy coraz bliżej. Skala: 11 cm/piksel, a całe zdjęcie przedstawia obszar o szerokości 225 metrów. comet_from_5-8_km_narrow-angle_camera 30 września 2016 10:35 Co ESA chce ukryć przed nami? ctlpmxcwyae_ilx 30 września 2016 10:22 Zwróćcie uwagę na różnorodność powierzchni jądra komety na zdjęciu wykonanym o godzinie 8:53 z odległości 8.9 km. Sonda Rosetta przekroczyła już punkt, po którym nie ma możliwości uniknięcia zderzenia. comet_from_8-9_km_narrow-angle_camera 30 września 2016 09:47 Przekazanie sygnału sondy Rosetta ze stacji naziemnej DSN Canberra (DS43 po lewej) do DSN Madrid (DS63 po prawej). ctldumkwyaarx-y 30 września 2016 08:40 Spójrzcie na tę fenomenalną grę cieni na #67P, na zdjęciu wykonanym z odległości 11.7 km dziś o godzinie 7:25! 14480475_1817924851825325_1449014888174253984_o 30 września 2016 07:57 Zdjęcie wykonane wąskokątową NAC kamerą o godzinie 3:20 dzisiaj w nocy. 14481747_1817915508492926_46701798720994935_o 30 września 2016 07:56 Dzięki zdjęciom z kamer nawigacyjnych udało się sprecyzować moment zderzenia sondy z kometą. Rosetta uderzy w powierzchnię komety o godzinie 12:38+/-2 minuty. O godzinie 13:18 powinniśmy otrzymać potwierdzenie zderzenia. Poniżej ostatnie zdjęcie wykonane kamerą nawigacyjną. 14468294_1817915248492952_950812404397783378_o 30 września 2016 07:52 Kontynuujemy lot ku przeznaczeniu. Zdjęcie komety wykonane o godzinie 4:17 z odległości 15.5 km. Miejsce lądowania w lewej dolnej części kadru. 14434842_1817911935159950_2701940654078801092_o 29 września 2016 23:43 Zespół kontroli misji Rosetta potwierdził zakończenie trwającego 208 sekund manewru kolizyjnego o 22:51:39. Następny przystanek: jądro komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. 14542519_1817752405175903_7239119537692572195_o   29 września 2016 22:50 Właśnie w tej chwili wykonywany jest manewr ustawiający sondę Rosetta na kursie kolizyjnym z jądrem komety 67P/Czuriumow Gerasimienko. Sonda znajduje się 19 kilometrów od komety. Kilka godzin temu sonda wykonała poniższe zdjęcie jądra komety, swojego ostatecznego przeznaczenia z odległości 22.9 km. 14500393_1817737205177423_2173504610693375059_o 29 września 2016 22:06 Pudełko z chusteczkami dla smutnych kontrolerów sondy już w gotowości. Za 45 minut manewr kolizyjny. 14500569_1817728278511649_8445542050580486522_o 29 września 2016 20:02 A tutaj wersja nieanimowana :) https://www.youtube.com/watch?v=K_7u71Lu3S4 29 września 2016 19:23 Podsumowanie misji sondy Rosetta w wersji animowanej - jak zawsze bezkonkurencyjne. https://www.youtube.com/watch?v=lVKFyFbfpOI 29 września 2016 19:11 Dzisiaj o godzinie 22:50 zostanie wykonany ostatni manewr, który skieruje sondę Rosetta prosto w stronę komety Rosetta. W tym momencie sonda będzie znajdowała się w odległości 19 km od komety. Chwilę po wykonaniu manewru ESA potwierdzi, że manewr został wykonany prawidłowo. 14449846_1817665381851272_2865760631768037942_n 29 września 2016 18:55 W dniu dzisiejszym naukowcy pracujący nad misją Rosetta opowiedzieli o odkryciach dokonanych w czasie misji sondy Rosetta oraz lądownika Philae. Powtórkę z transmisji na żywo można obejrzeć pod linkiem poniżej: http://www.esa.int/…/…/09/Celebrate_Rosetta_science_-_part_1 14450008_1817658348518642_1633021435190198138_n]]>
    11385 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[ALMA dostrzegła ramiona spiralne w dysku protoplanetarnym wokół Elias 2-27]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/01/alma-dostrzegla-ramiona-spiralne-w-dysku-protoplanetarnym-wokol-elias-2-27/ Sat, 01 Oct 2016 19:15:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11431 spiralarmsem Astronomowie odkryli osobliwą strukturę charakteryzującą się ramionami spiralnymi w dysku pyłu i gazu otaczającym młodą gwiazdę Elias 2-27. Choć spiralna budowa była obserwowana na powierzchni dysków protoplanetarnych, nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium ALMA w Chile po raz pierwszy przedstawiają pierwszą taką spiralę wewnątrz dysku, w obszarze, w którym faktycznie powstają planety. To istotna informacja o procesach powstawania planet: struktury tego typu mogą wskazywać na obecność nowo powstałej planety lub wręcz tworzyć warunki niezbędne do powstania planety. Właśnie dlatego tego typu wyniki stanowią kolejny istotny krok na drodze do zrozumienia procesów powstawania układów planetarnych takich jak Układ Słoneczny. Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Laurę Perez z Instytutu Radioastronomii Maxa Plancka (MPIfR) w Bonn, w skład którego wchodzą także badacze z Instytutu Astronomii Maxa Plancka w Heidelbergu uzyskał pierwsze zdjęcie struktury spiralnej w termicznej emisji pyłu pochodzącej od dysku protoplanetarnego, potencjalnego miejsca narodzin nowego Układu Słonecznego. Uważa się, że tego typu struktury odgrywają kluczową rolę w powstawaniu planet wokół młodych gwiazd. Badacze wykorzystali obserwatorium ALMA do uzyskania zdjęcia dysku wokół młodej gwiazdy Elias 2-27 w Gwiazdozbiorze Wężownika oddalonej od nas o 450 lat świetlnych. Planety powstają w dyskach gazu i pyłu wokół nowo narodzonych gwiazd. Choć taka koncepcja przyjmowana jest w nauce od dawna, astronomowie dopiero niedawno uzyskali możliwość bezpośredniego obserwowania tego typu dysków. Jednym z pierwszych przykładów może być obserwowanie poświaty dysku znajdującego się przed obszarem emisji z Mgławicy w Orionie (Kosmiczny Teleskop Hubble’a w latach dziewięćdziesiątych). Zdolność obserwowania nie tylko dysków, lecz także ich budowy pojawiła się znacznie później. Przerwy w dyskach protoplanetarnych, także w formie koncentrycznych pierścieni zostały dostrzeżone przez ALMA w 2014 roku. spiralarmspr Nowe obserwacje są szczególnie interesujące dla wszystkich zainteresowanych procesami powstawania planet. Bez tego typu struktur być może planety w ogóle nie mogłyby powstawać! Powód jest następujący: w jednorodnym dysku planety powstają stopniowo. Cząsteczki pyłu znajdujące się w dysku gazu okresowo się ze sobą zderzają, powodując powstawanie coraz większych cząstek, ziaren, a z czasem dużych obiektów. Jednak gdy tego typu ciała osiągną rozmiary rzędu 1 metra, opór ze strony otaczającego je gazu sprawi, że będą stopniowo migrować do centrum dysku, w stronę gwiazdy, do której dotrą w ciągu 1000 lat lub wcześniej. Czas potrzebny, aby tego typu obiekty osiągnęły masę, wobec której opór ze strony gazu staje się pomijalny, jest znacznie dłuższy. W jaki zatem sposób powstają ciała o średnicy większej od 1 metra? Bez dobrego wytłumaczenia nie moglibyśmy zrozumieć w jaki sposób powstają układy planetarne, w tym także nasz własny Układ Słoneczny. Istnieje kilka mechanizmów, które umożliwiłyby pierwotnym skałom szybszy wzrost pozwalający na osiągnięcie rozmiaru, przy którym wzajemne przyciąganie grawitacyjne pozwala im uformować się w pełnowymiarowe planety. „Spirale obserwowane wokół Elias 2-27 to pierwszy bezpośredni dowód fal uderzeniowych w falach gęstości w dyskach protoplanetarnch,”mówi Laura M. Perez z MPIfR, główna autorka artykułu. „Wskazują one, że niestabilność gęstości także może występować wewnątrz dysku, co z czasem może doprowadzić do dużej niejednorodności w dysku i powstawania planet.” Tego typu niestabilności nie ograniczają się do skali planet, wszak najlepszym przykładem mogą być fale gęstości widoczne w strukturze galaktyk spiralnych. Dwa spiralne ramiona wokół Elias 2-27 rozciągają się na ponad 10 miliardów kilometrów od nowej gwiazdy – to odległość większa od odległości Pasa Kuipera od Słońca na naszym planetarnym podwórku.  „Obecność spiralnych fal gęstości w tak dużych odległościach może pomóc wytłumaczyć zagadkowe obserwacje planet pozasłonecznych w podobnych odległościach od swoich gwiazd macierzystych,” mówi Perez. „Jednak w obszarach zwiększonej gęstości, formowanie planet może postępować dużo szybciej.” [caption id="attachment_11434" align="aligncenter" width="1024"]ALMA ALMA[/caption]]]> 11431 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Curiosity: skorupa Marsa wzbogaca jego atmosferę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/01/curiosity-skorupa-marsa-wzbogaca-jego-atmosfere/ Sat, 01 Oct 2016 19:28:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11436 curiosityfin-1 Łazik Curiosity odkrył dowody wskazujące na to, że skład chemiczny materii tworzącej powierzchnię Marsa przez miliony lat dynamicznie przyczyniał się do składu chemicznego atmosfery. To kolejna informacja dowodząca tego, że historia atmosfery Czerwonej Planety jest dużo bardziej złożona i interesująca niż wcześniej uważano. Odkrycia dokonano za pomocą zestawu instrumentów SAM (Sample Analysis at Mars), który badał obfitość ksenonu i kryptonu w atmosferze Marsa. Te dwa gazy mogą być wykorzystane jako wskaźniki wspomagające naukowców w badaniu ewolucji i erozji marsjańskiej atmosfery. Wiele informacji o ksenonie i kryptonie w marsjańskiej atmosferze pochodzi z analizy meteorytów marsjańskich i pomiarów wykonanych przez misję Viking. „Okazało się, że wcześniejsze badania ksenonu i kryptonu pozwoliły nam poznać tylko część historii,”mówi Pamela Conrad, główna autorka raportu i zastępca głównego badacza zespołu SAM z Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. „Dzięki SAM mamy teraz pierwsze kompletne pomiary, które mogą stanowić punkt odniesienia dla pomiarów meteorytów marsjańskich.” Szczególnie interesujące dla naukowców są stosunki określonych izotopów ksenonu i kryptonu. Zespół SAM przeprowadził serię pierwszych tego typu eksperymentów, w ramach których mierzono obfitość wszystkich izotopów ksenonu i kryptonu w marsjańskiej atmosferze. Eksperymenty opisano w artykule opublikowanym w periodyku Earth and Planetary Science Letters. Metoda wykorzystywana przez zespół zwana jest statyczną spektrometrią masową i doskonale nadaje się do wykrywania gazów lub izotopów obecnych tylko w śladowych ilościach. Choć nie jest to nowa technika, to na powierzchni innej planety po raz pierwszy wykonał ją SAM. Przeprowadzone analizy dały wyniki zgadzające się z wcześniejszymi badaniami, lecz niektóre stosunki izotopów nieznacznie różniły się od odczekiwań. Pracując nad wytłumaczeniem tych subtelnych lecz isttnych różnic, naukowcy zorientowali się, że neutrony mogły  przejść z jednego pierwiastka chemicznego do drugiego w materiale pokrywającym powierzchnię Marsa. Proces ten znany jest jako wychwyt neutronu i może tłumaczyć dlaczego kilka wybranych izotopów występuje w większej ilości niż wcześniej przypuszczano. W szczególności wydaje się, że pierwiastki baru mogły pozbyć się neutronów, które zostały przechwycone przez ksenon i doprowadziły do powstania wyższych energetycznie izotopów ksenonu-124 i 126.  Podobnie brom mógł oddać część swoich neutronów i doprowadzić do powstania wysokich poziomów kryptonu-80 i kryptonu-82. Owe izotopy mogły być uwolnione do atmosfery w trakcie zderzeń innych ciał z powierzchnią lub w formie gazu uciekającego z regolitu. „Pomiary przeprowadzone za pomocą SAM  wskazują na to, że mamy do czynienia z naprawdę interesującymi procesami, w których skały i nieskonsolidowana materia na powierzchni planety  wpływa na zawartość izotopów ksenonu i kryptonu w atmosferze planety,” mówi Conrad. Atmosfery Ziemi i Marsa różnią się pod względem obfitości izotopów ksenonu i kryptonu, szczególnie ksenonu-129 – w atmosferze marsjańskiej jest go znacznie więcej niż w ziemskiej. „Unikalna możliwość pomiaru sześciu i dziewięciu różnych izotopów kryptony i ksenonu na miejscu, na Marsie pozwala naukowcom dokładnie badać oddziaływanie skorupy z atmosferą marsjańską,” mówi Michael Meyer, główny badacz projektu Mars Exploration Program z siedziby głównej NASA w Waszyngtonie.  ]]> 11436 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: NGC 24]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/02/hubble-obserwuje-ngc-24/ Sun, 02 Oct 2016 07:05:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11439 NGC 24 Powyższe zdjęcie przedstawia połyskujący dysk spiralnej galaktyki znajdujący się około 25 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Rzeźbiarza. Galaktyka znana jako NGC 24 zotała odkryta przez brytyjskiego astronoma Williama Herschela w 1785 i mierzy 40 000 lat świetlnych.
    Zdjęcie zostało wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i jego kamery ACS (Advanced Camera for Surveys). Na zdjęciu można dostrzec niebieskie punkty (młode gwiazdy), ciemne pasma (pył kosmiczny) i czerwone bańki (gaz wodorowy). Przy zewnętrznej krawędzi galaktyki można także dostrzec liczne inne galaktyki tła.
    Jednak na tym zdjęciu jest więcej, niż się może wydawać. Astronomowie podejrzewają, że galaktyki spiralne takie jak NGC 24 i Droga Mleczna otoczone są rozległym halo ciemnej materii. Ciemna materia to tajemnicza, niewidzialna substancja, której istnienie możemy dostrzec poprzez jej grawitacyjne oddziaływanie na materię barionową. W przypadku NGC 24 naukowcy uważają, że ciemna materia odpowiada za 80% masy całej galaktyki.
    Źródło zdjęcia: NASA/ESA
    ]]>
    11439 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pulsary milisekundowe w gromadach kulistych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/04/pulsary-milisekundowe-w-gromadach-kulistych/ Tue, 04 Oct 2016 06:55:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11444 Wizja artystyczna przedstawiająca pulsar milisekundowy i jego towarzysza w układzie podwójnym. Źródło: ESA & Francesco Ferraro (Bologna Astronomical Observatory) Wizja artystyczna przedstawiająca pulsar milisekundowy i jego towarzysza w układzie podwójnym. Źródło: ESA & Francesco Ferraro (Bologna Astronomical Observatory)[/caption] Kiedy gwiazda o masie równej 9-10 masom Słońca kończy swoje życie, eksploduje jako supernowa pozostawiając po sobie jedynie gwiazdę neutronową. Tego typu pozostałości po gwieździe charakteryzują się masą od jednej do kilku mas Słońca lecz średnicą równą zaledwie kilkudziesięciu kilometrów. Gwiazdy neutronowe gwałtownie rotują, a jeżeli posiadają silne pola magnetyczne, naładowane cząsteczki uwięzione w nich emitują promieniowanie magnetyczne w formie wąskich strumieni omiatających przestrzeń kosmiczną z każdym obrotem gwiazdy neutronowej wokół własnej osi. Gdy oś rotacji skierowana jest w odpowiednią stroną, tego typu dżety mogą regularnie, co kilka sekund lub nawet częściej, omiatać Ziemię. Tego typu gwiazdy neutronowe nazywamy pulsarami - to dramatyczne, silne pamiątki po gwiazdach, które eksplodowały jako supernowe. Pulsary milisekundowe to pulsary, które rotują kilkaset razy na sekundę. Astronomowie doszli do wniosku, że tego typu obiekty mogą zwiększać tempo rotacji poprzez akrecję materii z pobliskiego gwiezdnego towarzysza. Aktualnie znamy prawie 3000 pulsarów milisekundowych. Około 5 procent z nich odkryto w gromadach kulistych - grawitacyjnie związanych, niemal sferycznych zbiorach gwiazd zawierających nawet milion gwiazd na obszarze zaledwie kilkudziesięciu lat świetlnych. Tak zatłoczone środowisko charakteryzuje się idealnymi warunkami do powstawania układów podwójnych, a niemal osiem procent pulsarów w gromadach kulistych to właśnie pulsary milisekundowe. Przykładowo, w gromadzie kulistej 47 Tucanae (47 Tuc) odkryto dwadzieścia pięć pulsarów milisekundowych. Maureen van den Berg, astronomka z Centrum Astrofizyki Harvarda (CfA) była członkiem zespołu astronomów, którzy badani cztery nietypowe pulsary milisekundowe w układach podwójnych w gromadzie 47 Tuc o nieznanych parametrach orbitalnych.  Informacje o orbitach są kluczowe do zrozumienia pochodzenia i ewolucji pulsarów, ich transferu masy i tempa przyspieszania, a nawet do precyzyjnego poznania ich mas. Naukowcy przeanalizowali dane zebrane podczas 519 obserwacji radiowych gromady 47 Tuc wykonanych na przestrzeni szesnastu lat.  Najkrótszy odkryty okres orbitalny pulsara w tej grupie wynosi zaledwie 0,15 dni. Najdłuższy trwał natomiast 10,9 dni (tak naprawdę dokładność pomiaru sięga dziewiątej liczby po przecinku) a pulsar miał orbitę bardziej kołową niż orbita Ziemi - de facto był to najbardziej kołowy układ ze wszystkich kiedykolwiek odkrytych w gromadach kulistych. Astronomowie szacują, że ten układ podwójny prawdopodobnie powstał gdy gwiazda neutronowa natrafiła na układ podwójny, przechwyciła swojego gwiezdnego towarzysza, a następnie zaczęła akreować materię stając się pulsarem. (Możliwy jest także drugi, mniej prawdopodobny scenariusz, w którym układ podwójny powstał i ewoluował od samego początku.) Naukowcy  przeprowadzili podobne badania także na pozostałych trzech obiektach. Wyniki, pierwsze z całej serii artykułów opisujących milisekundowe pulsary w 47 Tuc, opisują po raz pierwszy cztery z jej pulsarów - w tym jeden z najciekawszych - i dostarczają nam nowego wglądu w ich ewolucję oraz warunki panujące w otoczeniu, w którym powstawały. Więcej informacji: Źródło: CfA]]> 11444 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pogromca pyłu z ESO odkrywa przed nami ukryte gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/04/pogromca-pylu-z-eso-odkrywa-przed-nami-ukryte-gwiazdy/ Tue, 04 Oct 2016 07:32:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11447 VISTA views Messier 78 Na powyższym, najnowszym zdjęciu mgławicy Messier 78 młode gwiazdy rzucają niebieskawą poświatę na swoje otoczenie, podczas gdy czerwone wyglądają ze swoich kokonów kosmicznego pyłu. Dla naszych oczu większość z tych gwiazd pozostaje ukryta za dużą ilością pyłu, jednak teleskop VISTA (Visible and Infrared Survey Telescope for Astronomy) rejestruje także promieniowanie w bliskiej podczerwieni, które bez problemu przenika przez pył. Teleskop jest w tym wypadku prawdziwym pogromcą pyłu, który pozwala astronomom zaglądać głęboko w gwiezdne środowisko. [caption id="attachment_11449" align="aligncenter" width="795"]Messier 78: położenie w Gwiazdozbiorze Oriona Messier 78: położenie w Gwiazdozbiorze Oriona[/caption] Messier 78 lub M78 to dobrze zbadana mgławica refleksyjna. Znajduje się około 1600 lat świetlnych od nas w Gwiazdozbiorze Oriona, nieco w górę i na lewo od trzech gwiazd tworzących charakterystyczny pas Oriona. Na powyższym zdjęciu Messier 78 to właśnie ta centralna, niebieskawa mgła w centrum kadru, druga mgławica refleksyjna, na prawo od niej to NGC 2071. Francuski astronom Pierre Mechain odkrył Messier 78 w 1780 roku. Niemniej jednak dzisiaj znana jest jako 78. wpis w katalogu stworzonym przez  francuskiego astronoma Charlesa Messiera, dodany przez niego w grudniu 1780 roku. [caption id="attachment_11450" align="aligncenter" width="1024"]Porównanie różnych fragmentów Messier 78 w zakresie widzialnym i podczerwonym. Porównanie różnych fragmentów Messier 78 w zakresie widzialnym i podczerwonym.[/caption] Obserwowana w zakresie widzialnym za pomocą instrumentów takich jak Wide Field Imager w Obserwatorium La Silla, Messier 78 wydaje się być błyszczącą, lazurową mgiełką otoczoną ciemnymi wstążkami. Pył kosmiczny odbija i rozprasza promieniowanie emitowane przez młode, niebieskie gwiazdy znajdujące się w sercu M78 - stąd też nazwa: mgławica refleksyjna. Ciemne wstążki to gęste obłoki pyłu, które blokują promieniowanie widzialne powstające za nimi. Te gęste, chłodne regiony stanowią doskonałe miejsce do powstawania nowych gwiazd. Gdy M78 i jej towarzyszki obserwowane są w zakresie submilimetrowym między zakresem radiowym a podczerwonym, np. za pomocą teleskopu APEX (Atacama Pathfinder Experiment),  można dostrzec poświatę ziaren pyłu w kieszeniach niewiele cieplejszych od ich ekstremalnie chłodneg otoczenia. Z czasem, z takich kieszeni powtaną nowe gwiazdy, bowiem grawitacja sprawia, że stopniowo zaczynają się one kurczyć, a ich temperatura stopniowo wzrasta. Między zakresem widzialnym i submilimetrowym leży jeszcze promieniowanie w bliskiej podczerwieni, w którym teleskop VISTA dostarcza astronomom niesamowicie istotnych informacji. Tuż za pyłową osłoną i za rzadszymi obszarami przesłaniającej materii znajdują się jasne gwiezdne źródła. W centrum tego zdjęcia świecą dwa jasne, niebieskie superolbrzymy: HD 38563A oraz HD 38563B. W prawej części obrazu, superolbrzym podświetlający NGC 2071 to HD 290861. Źródło: ESO]]> 11447 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazda KIC 8462852 znów gwiazdorzy! Wytłumaczenie coraz dalej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/04/gwiazda-kic-8462852-znow-gwiazdorzy-wytlumaczenie-coraz-dalej/ Tue, 04 Oct 2016 13:03:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11452 ourgalaxysmo Gwiazda znana pod niepozorną nazwą KIC 8462852 w Gwiazdozbiorze Łabędzia pojawia się i znika w społeczności naukowej od niemal roku. W 2015 roku zespół astronomów ogłosił odkrycie gwiazdy charakteryzującej się bardzo krótkim, nieokresowymi pociemnieniami do których dochodziło gdy gwiazda obserwowana była za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera - i nikt tak naprawdę nie mógł dojść do tego co prowadzi do takich pociemnień. Najnowsze badania przeprowadzone przez Josha Simona z Carnegie i Bena Monteta z Caltechu jedynie pogłębiły tajemnicę tej gwiazdy. Wyniki uzyskane przez Simona i Monteta spowodowały nie lada poruszenie już w sierpniu, gdy na serwerze preprintów naukowcy umieścili artykuł, który właśnie przechodził przez etap recenzowania. Teraz ich praca została zaakceptowana do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal. Naukowcy przeanalizowali dalsze obserwacje tej gwiazdy prowadzone przez Keplera i wykazali, że poza gwałtownymi, niewytłumaczalnymi zmianami jej jasności, gwiazda równomiernie i powoli zmniejszała swoją jasność przez cały okres czterech lat, w których prowadzono obserwacje. Pomysłów na wyjaśnienie spadków jasności KIC 8462852 było wiele: od niespotykanie dużej grupy komet krążących wokół gwiazdy do megastruktury zbudowanej przez obcych. Zazwyczaj jasność gwiazdy może spaść gdy duży obiekt, np. planeta czy obłok pyłu i gazu tranzytuje na tle jej tarczy, przesłaniając część jej jasności. Jednak nierównomierne, gwałtowne spadki i wzrosty jasności KIC 8462852 nie przypominają żadnej innej gwiazdy. Sprowokowani przez kontrowersyjną tezę mówiącą o tym, że jasność gwiazdy stopniowo spadła o 14% między 1890 a 1989 rokiem, Montet i Simon zdecydowali się przyjrzeć zachowaniu gwiazdy na zestawie zdjęć kalibracyjnych Keplera, które wcześniej nie były wykorzystywane do wykonywania pomiarów naukowych. "Pomyśleliśmy, że te dane pozwolą nam potwierdzić lub zaprzeczyć długoterminowy spadek jasności gwiazdy i być może wyjaśnić powody nietypowych pociemnień obserwowanych w przypadku KIC 8462852," tłumaczy Simon. 1-ourgalaxysmo Simon i Montet odkryli, że  wciągu pierwszych trzech lat trwania misji Kepler jasność KIC 8462852 spadła o niemal 1 procent. Następnie jej jasność spadła o całe 2 procent w zaledwie 6 miesięcy - co daje łączny spadek jasności o 3 procent. "Stały spadek jasności KIC 8462852 jest naprawdę zdumiewający," mówi Montet. "Nasze bardzo precyzyjne pomiary wykonywane na przestrzeni czterech lat wskazują, że faktycznie ta gwiazda jest coraz ciemniejsza. Tego typu stały spadek jasności nie jest typowy dla takiej gwiazdy - i faktycznie nie zauważyliśmy takiego zjawiska w przypadku żadnej innej gwiazdy w danych z Keplera." "Ta gwiazda i tak już była niesamowicie unikalna - z powodu gwałtownych, nieregularnych pociemnień. Teraz jednak widzimy, że ma ona także inne cechy, które ciężko wytłumaczyć takie jak powolny spadek jasności trwający trzy lata, a następnie znacznie gwałtowniejszy spadek," dodaje Simon. Astronomowie wyczerpali już większość możliwości wytłumaczenia gwałtownych spadków jasności KIC 8462852, nowe wyniki sprawiają, że to zadanie jest jeszcze trudniejsze. Simon i Montet uważają, że jak na razie najlepszym pomysłem na wyjaśnienie drastycznego, sześciomiesięcznego pociemnienia może być kolizja lub zniszczenie planety lub komety w układzie wokół tej gwiazdy, jakie mogłoby doprowadzić do powstania krótkoterminowego obłoku pyłu i odłamków, które zasłaniają część gwiazdy. Niemniej jednak, to wytłumaczenie nie tłumaczyłoby długoterminowego pociemnienia obserwowanego przez pierwsze trzy lata misji Kepler i sugerowanego przez pomiary jasności gwiazdy z XIX wieku. "Wytłumaczenie zachowania tej gwiazdy to naprawdę niesamowicie trudne zadanie," mówi Montet. "Jednak wierzę, że uzyskane przez nas wyniki stanowią ważną wskazówkę do rozwiązania tajemnicy KIC 8462852." Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 11452 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Układy podwójne białych karłów a supernowe typu Ia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/05/uklady-podwojne-bialych-karlow-a-supernowe-typu-ia/ Wed, 05 Oct 2016 07:02:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11468 Zdjęcie supernowej 1994 w galaktyce NGC 4526. Źródło: NASA/ESA Zdjęcie supernowej 1994 w galaktyce NGC 4526. Źródło: NASA/ESA[/caption] Nowy model matematyczny stworzony przez astrofizyków z American Museum of Natural History opisuje sposób, w jaki pozostałości po gwiazdach - białe karły - mogłyby zostać zdetonowane w eksplozjach, które służą do mierzenia ekstremalnych odległości we Wszechświecie. Mechanizm, opisany w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, może poprawić naszą wiedzę o supernowych typu Ia. "Supernowe typu Ia to niesamowicie ważne obiekty w fizyce, które m.in. pozwoliły naukowcom potwierdzić, że rozszerzanie wszechświata przyspiesza," mówi współautor pracowania Saavik Ford z Wydziału Astrofizyki w Muzeum. "Jednak problemem jest fakt, że naukowcy nie zgadzają co do tego, w jaki sposób dochodzi do eksplozji supernowej typu Ia." Obecne badania wskazują, że do eksplozji supernowych typu Ia dochodzi w układach podwójnych - w których dwie gwiazdy orbitują krążą wokół wspólnego środka masy - gdzie co najmniej jedną z gwiazd jest biały karzeł, gęsta pozostałość po gwieździe kilka razy masywniejszej od Słońca.  W ramach opisywanych tu badań naukowcy zastanawiali się w jaki sposób układ dwóch białych karłów może doprowadzić do supernowej. "Najprościej byłoby zderzyć ze sobą dwa białe karły," mówi Ford. "W naszym lokalnym Wszechświecie istnieje jednak niewiele układów podwójnych składających się z wystarczająco bliskich sobie dwóch białych karłów. Mimo to widzimy tu wiele supernowych, dlatego jakiś inny proces musi prowadzić do eksplozji." Ford wraz ze współautorem Barrym McKernanem, profesorem z Borough of Manhattan Community College (CUNY) proponują zatem inny scenariusz: białe karły to obiekty o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Ziemi, bardzo gęste i złożone z materii zdegenerowanej. Gdy dwa białe karły krążą wokół siebie, wzajemnie się przyciągają, emitując fale grawitacyjne, w których uwalniana jest energia z takiego układu. To sprawia, że stopniowo białe karły się do siebie zbliżają. W trakcie tego procesu układ podwójny zaczyna się zmniejszać, częstotliwość przyciągania się zwiększa, aż w pewnym momencie zrównuje się z częstotliwością oscylacji przynajmniej jednego z dwóch białych karłów. W tym momencie dochodzi do rezonansu, który można byłoby zwizualizować na przykładzie dziecka popychanego na huśtawce. "Odpychanie dziecka siedzącego na huśtawce w odpowiednim momencie, czyli z odpowiednią częstotliwością sprawia, że huśtawka nabiera energii i odchyla się coraz bardziej," mówi McKernan. "Podobny efekt obserwujemy w naszym modelu, gdzie dopasowanie częstotliwości prowadzi do serii gwałtownych skoków energii, która odkłada się w białych karłach." W efekcie, jeżeli wewnątrz rezonującego białego karła zbierze się wystarczająca ilość energii, może on eksplodować zanim dotknie  drugiego białego karła. Jeżeli biały karzeł jednak nie eksploduje, rezonans sprawi, że orbita będzie kurczyła się szybciej niż tłumaczy to emisja fal grawitacyjnych, dlatego też gwiazdy zderzą się ze sobą szybciej niż byśmy tego oczekiwali. Ford i McKernan planują przetestować swój model analizując dane zebrane przez detektory fal grawitacyjnych takie jak LISA, obserwatorium kosmiczne, które ma wystartować w 2029 roku. "Jeżeli mamy rację LISA może dostrzec nierównomierności w falach grawitacyjnych emitowanych od najbliższych nam układów podwójnych składających się z białych karłów," mówi McKernan. Źródło: AMNH]]> 11468 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy we wnętrzu Dione także istnieje podpowierzchniowy ocean?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/05/czy-we-wnetrzu-dione-takze-istnieje-podpowierzchniowy-ocean/ Wed, 05 Oct 2016 16:53:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11471 Dione na tle Saturna i jego pierścieni. Zdjęcie wykonane przez sondę Cassini 17 sierpnia 2015 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Dione na tle Saturna i jego pierścieni. Zdjęcie wykonane przez sondę Cassini 17 sierpnia 2015 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Według najnowszych danych przesłanych na Ziemię przez sondę Cassini orbitującą wokół Saturna, głęboko pod powierzchnią Dione istnieje ocean podpowierzchniowy. Dwa inne księżyce Saturna - Tytan i Enceladus - także skrywają globalny ocean pod lodową skorupą. Teraz do tej listy dołącza Dione. W ramach przeprowadzonych badań naukowcy z Królewskiego Obserwatorium Belgii doszli do wniosku, że dane grawitacyjne zebrane podczas przelotów sondy Cassini w pobliżu Dione można wytłumaczyć zakładając, że skorupa Dione unosi się na powierzchni oceanu znajdującego się 100 kilometrów pod powierzchnią. Sam ocean ma głębokość kilkudziesięciu kilometrów i otacza duże, skaliste jądro. Pod względem budowy wnętrza Dione jest księżycem bardzo podobnym do mniejszego choć bardziej znanego Enceladusa, z którego południowego bieguna tryskają potężne gejzery pary wodnej. Dione wydaje się spokojna jak na razie, lecz na jej powierzchni widać ślady dużo bardziej aktywnej przeszłości. Wyniki badań opublikowano w tym tygodniu online w periodyku Geophysical Research Letters. [caption id="attachment_11473" align="aligncenter" width="1020"]Dione na tle Enceladusa. Zdjęcie wykonane przez sondę Cassini 8 września 2015 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Dione na tle Enceladusa. Zdjęcie wykonane przez sondę Cassini 8 września 2015 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Według najnowszych badań ocean Enceladusa znajduje się znacznie bliżej jego powierzchni, szczególnie w pobliżu południowego bieguna, gdzie woda z oceanu tryska przez kilkukilometrowe szczeliny w skorupie. Libracje Enceladusa byłyby dużo mniejsze, gdyby skorupa była grubsza. W przypadku Dione ocean znajduje się znacznie głębij, pomiędzy grubą skorupą a jądrem księżyca. "Podobnie do Enceladusa, Dione także charakteryzuje się libracjami, jednak ich amplituda jest poniżej poziomu detekcji osiąganego przez sondę Cassini," mówi Antony Trinh, współautor nowych badań. Ocean we wnętrzu Dione prawdopodobnie istnieje przez całą historię istnienia księżyca, a tym samym mógł stać się długofalową ekostrefą dla życia mikrobów. "Kontakt  oceanu ze skalistym jądrem jest tutaj kluczowy," mówi Attilio Rivoldini, współautor opracowania. "Interakcje między wodą a skałą dstarczają kluczowych substancji odżywczych oraz źródła energii - obydwa te elementy niezbędne są do powstania życia." 2-saturnsmoond Źródło: Royal Observatory of Belgium]]> 11471 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Teleskopy rentgenowskie odkrywają błąkającą się czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/06/teleskopy-rentgenowskie-odkrywaja-blakajaca-sie-czarna-dziure/ Thu, 06 Oct 2016 06:15:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11476 4-xraytelescop Astronomowie korzystający z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra (NASA) oraz obserwatorium rentgenowskiego XMM-Newton (ESA) odkryli ekstremalnie jasne, zmienne źródło promieniowania rentgenowskiego zlokalizowane z dala od centrum galaktyki macierzystej. Ten osobliwy obiekt może być błąkającą się czarną dziurą, która może pochodzić z mniejszej galaktyki łączącej się z większą. Astronomowie uważają, że supermasywne czarne dziury - o masie od 100 000 do 10 miliardów mas Słońca - znajdują się w centrach większości galaktyk. Istnieją także dowody na istnienie tak zwanych czarnych dziur o masie pośredniej czyli od 100 do 100 000 mas Słońca. Obydwa typy czarnych dziur można także znaleźć poza centrum galaktyki  po kolizji i w trakcie łączenia z inną galaktyką zawierającą masywną czarną dziurę. Gdy gwiazdy, gaz i pył z drugiej galaktyki przemieszczają się przez pierwszą, czarna dziura podąża za nimi. W najnowszym artykule naukowcy donoszą o odkryciu jednej z takich zagubionych czarnych dziur przy krawędzi galaktyki soczewkowatej SDSS J141711.07+522540.8 (w skrócie GJ1417+52) znajdującej ię 4.5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Obiekt ten, oznaczony przez naukowców jako XJ1417+52 został odkryty dzięki długotrwałym obserwacjom szczególnego regionu, tzw. Extended Groth Strip w danych uzyskanych przez XMM-Newton i Chandra w latach 2000-2002. Wyjątkowo wysoka jasność tego obiektu sprawia, że naukowcy uważają, że jest to czarna dziura o masie około 100 000 mas Słońce zakładając, że intensywność promieniowania otaczającej ją materii równa jest sile grawitacyjnej. Główny panel powyższej grafiki przedstawia szerokokątny obraz wykonany w zakresie optycznym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Czarna dziura i jej galaktyka macierzysta znajdują się w oknie w górnym, lewym rogu grafiki. Powiększenie po lewej przedstawia zbliżenie Hubble'a na GJ1417+52. Na tymże powiększeniu okręgiem zaznaczono punktowe źródło w północnej części galaktyki, które może być związane z XJ1417+52. Powiększenie po prawej to zdjęcie rentgenowskie obiektu XJ1417+52 (fioletowy) wykonane za pomocą Chandry tego samego obiektu, przedstawiające ten sam region co powiększenie wykonane Hubblem. Obserwacje wykonane za pomocą Chandry i XMM-Newton pozwalają określić, że rentgenowska emisja z XJ1417+52 jest tak wysoka, że astronomowie zaklasyfikowali ten obiekt jako "hiper-jasne źródło rentgenowskie" (HLX) - tego typu obiekty świecą 10 000 do 100 000 jaśniej  w zakresie rentgenowskim niż gwiezdne czarne dziury i 10 do 100 razy jaśniej niż ultrajasne źródła rentgenowskie (ULX). Bardzo jasna emisja w zakresie rentgenowskim pochodząca z tego typu czarnych dziur pochodzi od opadającej na nie materii. Promieniowanie rentgenowskie z XJ1417+52 osiągnęło maksimum jasności w promieniach X między 2000 a 2002 rokiem. Tego samego źródła nie wykryto już w obserwacjach z Chandry i XMM z 2005, 2o14 i 2015 roku. Między 2000 a 2015 rokiem jasność tego obiektu w zakresie rentgenowskim spadła co najmniej o czynnik 14. Autorzy uważają, że rozbłysk w zakresie rentgenowskim zarejestrowany w 2000 i 2002 roku spowodowany był zbyt bliskim przejściem gwiazdy w pobliżu czarnej dziury, które doprowadziło do jej rozerwania przez oddziaływania pływowe. Część gazowych odłamków została podgrzana aż stała się jasna w zakresie rentgenowskim opadając na czarną dziurę. Położenie i jasność źródła jasnego w zakresie optycznym na zdjęciu z Hubble wskazuje, że może być one związane z XJ1417+2, i że może to być czarna dziura, która pierwotnie należała do małej galaktyk, która uderzyła w większą od siebie GJ1417+52. Artykuł autorstwa Dacheng Lin (University of New Hampshire) i współpracowników opisujący powyższe wyniki pojawił się w periodyku The Astrophysical Journal. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 11476 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potencjalny nowy satelita Wielkiego Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/06/potencjalny-nowy-satelita-wielkiego-obloku-magellana/ Thu, 06 Oct 2016 07:06:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11479 17-astronomersd Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Nicolasa Martina z Obserwatorium w Strasburgu we Francji odkrył nowy, bardzo słaby układ gwiezdny oznaczony jako SMASH 1. Ten kompaktowy, bardzo słaby układ może być satelitą Wielkiego Obłoku Magellana (LMC). Wyniki badań opublikowano w artykule, który pojawił się 19 września na serwisie arXiv.org. Bezustannie poszukując układów satelitarnych obłoków Magellana w ramach przeglądu Survey of the Magellanic Stellar History (SMASH) udało się znaleźć liczne, słabe układy gwiezdne związane z LMC. Naukowcy zaangażowani w ten projekt badają złożone gwiezdne struktury układu Magellana - same obłoki, Most Magellana i główną część Strumienia Magellanicznego. Do realizacji projektu wykorzystywana jest kamera Dark Energy Camera (DECam) zainstalowana na 4-metrowym teleskopie Victora M. Blanco w Cerro Tololo Inter-American Observatory (CTIO) w Chile. Prowadzony przez Martina zespół odkrył nowy układ gwiezdny na obrzeżać LMC podczas przeprowadzania pojedynczych obserwacji w styczniu 2014 roku.  Układ został odkryty podczas wizualnej inspekcji rozkładu gwiazd, które mogłyby należeć do gałęzi czerwonych olbrzymów lub gwiazd ciągu głównego. Niemniej jednak Martin przyznaje, że odkrycie tak słabego układu nie należy do łatwych zadań. "Odkrycie tak słabego układu gwiazd nie jest zadaniem trywialnym. Aby dojrzeć SMASH 1 należało usunąć zanieczyszczenie pochodzące od dużo liczniejszych gwiazd znajdujących się na pierwszym planie poprzez wybór gwiazd tylko o właściwym kolorze i jasności. Następnie należało wykorzystać narzędzia statystyczne do odkrycia małego lecz istotne zagęszczenia gwiazd tworzącego SMASH 1," mówi Martin portalowi Phys.org. SMASH 1 to bardzo słaby i kompaktowy układ gwiazd o jasności ok. 200 razy większej od jasności Słońca i promieniu 29 lat świetlnych. Układ znajduje się 186 000 lat świetlnych od Ziemi i 42 000 lat świetlnych od LMC. Naukowcy informują także, że jest to stary (ok. 13 miliardów lat) i ubogi w metale układ gwiazd. Zespół podejrzewa, że SMASH 1 może być gromadą satelitarną LMC. Układ wydaje się znajdować w sferze oddziaływania LMC, który może aktualnie go rozrywać. Niemniej jednak, aby potwierdzić tę teorię trzeba będzie wykonać pomiary prędkości całego układu SMASH 1. "To bardzo prawdopodobne, bowiem jej odległość od nas i położenie na niebie sprawia, że znajduje się ona pod wpływem LMC. Możliwe jednak, że jej prędkość oznacza, że jej orbita nie jest związana z LMC. Dalsze obserwacje mogą jednoznacznie potwierdzić tego typu związek," mówi Martin. Choć astronomowie mają dobre pojęcie o odległości, rozmiarach i jasności ukadu, wciąż brakuje istotnych informacji opisujących jego kinematykę. "Tylko badania spektroskopowe pozwolą nam ustalić jak prędkość tego układu wygląda w odniesieniu do prędkości LMC," podsumowuje Martin. Źródło: phys.org]]> 11479 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Proxima b - prawdziwy Wodny Świat?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/07/proxima-b-prawdziwy-wodny-swiat/ Thu, 06 Oct 2016 22:56:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11482 Źródło: ESO Źródło: ESO[/caption] Skalista planeta krążąca w ekostrefie wokół gwiazdy najbliższej Słońcu może być pokryta oceanami - przyznali wczoraj naukowcy z francuskiego instytutu badawczego CNRS. Zespół składający się z astrofizyków CNRS obliczył rozmiary i właściwości powierzchni Proximy b i doszedł do wniosku, że może to być planeta z oceanami przypominająca Ziemię. Odkrycie Proximy b zostało upublicznione w sierpniu tego roku, i wkrótce po tym pojawiły się pierwsze pomysły wysłania w jej kierunku pierwszych w historii sond międzygwiezdnych. Szacuje się, że masa Proximy b równa jest ok. 1.3 mas Ziemi, a jej odległość od gwiazdy macierzystej wynosi około 7.5 miliona kilometrów - 10 razy mniej niż odległość Słońce-Merkury. "Wbrew temu co można by było pomyśleć, tak mała odległość nie oznacza, że na powierzchni Proximy b będzie za gorąco," aby na jej powierzchni istniała woda w stanie ciekłym, mówią naukowcy z CNRS. Proxima Centauri jest gwiazdą znacznie mniejszą od Słońca i świeci niemal 1000 razy słabiej od niego, co oznacza, że sfera, w której istnieją warunki sprzyjające wodzie w stanie ciekłym, znajduje się znacznie bliżej gwiazdy. "Na powierzchni tej planety może istnieć woda w stanie ciekłym, a tym samym mogą istnieć warunki sprzyjające powstaniu życia," czytamy w oświadczeniu. 15-discoveryofa Rozmiary egzoplanet zazwyczaj obliczane są na podstawie tego ile światła swojej gwiazdy macierzystej blokują przechodząc na tle jej tarczy. Jednak jak dotąd nie zaobserwowano tranzytu Proximy b na tle tarczy Proximy Centauri, dlatego też zespół badaczy zmuszony był do wykorzystania symulacji, w których oszacowano skład chemiczny i promień planety. Symulacje pozwoliły oszacować promień planety na 0.94-1.4 promienia Ziemi wynoszącego średnio 6371 kilometrów. Zakładając minimalny promień 5990 km, planeta musiałaby być bardzo gęsta, a w jej wnętrzu powinno znajdować się metaliczne jądro odpowiadające za 2/3 masy całej planety, otoczone skalistym płaszczem. Jeżeli na powierzchni występuje woda w stanie ciekłym, nie odpowiada ona za więcej niż 0.05 procent całkowitej masy planety - dla porównania na Ziemi woda odpowiada 0.02 masy planety. Jeżeli natomiast rozmiary planety bliższe są górnemu ograniczeniu - promień równy 8920 kilometrów - masa Proximy b podzielona byłaby pół na pół między skaliste jądro i otaczającą je wodę. "W tym przypadku Proxima b mogłaby być pokryta jednym, globalnym oceanem wody o głębokości 200 kilometrów," twierdzą naukowcy z CNRS. "W obu przypadkach planetę może otaczać cienka, gazowa atmosfera podobna do ziemskiej." Źródło: AFP]]> 11482 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Oczekiwane pogorszenie pogody na Marsie w nadchodzących tygodniach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/07/oczekiwane-pogorszenie-pogody-na-marsie-w-nadchodzacych-tygodniach/ Fri, 07 Oct 2016 07:30:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11486 Zdjęcia wykonane w 2001 roku za pomocą kamery Mars Orbiter Camera zainstalowanej na pokładzie orbitera Mars Global Surveyor przedstawiają dramatyczne zmiany w wyglądzie planety spowodowane globalną burzą piaskową. Zdjęcia wykonano w odstępie około miesiąca. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS Zdjęcia wykonane w 2001 roku za pomocą kamery Mars Orbiter Camera zainstalowanej na pokładzie orbitera Mars Global Surveyor przedstawiają dramatyczne zmiany w wyglądzie planety spowodowane globalną burzą piaskową. Zdjęcia wykonano w odstępie około miesiąca. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Globalne burze pyłowe mogą wkrótce stać się bardziej przewidywalne - co byłoby niesamowicie istotne dla przyszłych astronautów (marsonautów?) - jeżeli następna pojawi się zgodnie ze schematem, na który wskazują wszystkie poprzednie burze tego typu. Opublikowana prognoza, opierająca się na tym schemacie, wskazuje, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy na Marsie po raz kolejny pojawi się globalna burza piaskowa. "Mars osiągnie środek obecnego sezonu burzowego 29 października br. Opierając się na danych historycznych, twierdzimy, że w przeciągu kilku tygodni lub miesięcy od tej daty z dużym prawdopodobieństwem na Marsie wystąpi globalna burza piaskowa," mówi James Shirley, planetolog z  Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Lokalne burze pyłowe rejestrowane są na Marsie dość często. Te zlokalizowane burze od czasu do czasu powiększają swoje rozmiary lub łączą się z innymi prowadząc do regionalnych układów burzowych, szczególnie w trakcie wiosny i lata na półkuli południowej, kiedy to Mars znajduje się bliżej Słońca. Stosunkowo rzadko regionalne układy burzowe prowadzą do powstania zasłony pyłowej, która otacza całą planetę i przesłania szczegóły powierzchni planety. Niektóre z tych zjawisk mogą przeistoczyć się w prawdziwie globalne burze pyłowe takie jak ta z 1971 roku, która powitała pierwszą w historii sondę, która weszła na orbitę Marsa - Marinera 9.  Jednak dojście do tego, w których marsjańskich latach istnieje ryzyko zaistnienia takiej globalnej burzy pyłowej stanowiło nie lada wyzwanie. Ostatnia globalna burza pyłowa na Marsie miała miejsce w 2007 roku, kiedy to skutecznie ograniczyła ilość energii słonecznej docierającej do powierzchni paneli słonecznych zainstalowanych na pokładzie aktywnych wtedy po dwóch różnych stronach globu łazikach marsjańskich - Spirit i Opportunity. 4-studypredict "Globalna burza pyłowa z 2007 roku była pierwszym poważnym zagrożeniem dla łazików od czasu ich lądowania," mówi John Callas z JPL, menedżer projektu Spirit i Opportunity. "Musieliśmy przedsięwziąć specjalne środki, aby łaziki przetrwały kilka tygodni przy minimalnej ilości energii słonecznej. Każdy z łazików włączał się tylko na kilka minut dziennie - na tyle aby się ogrzać, a następnie wyłączał się w oczekiwaniu na kolejny dzień, bez żadnej komunikacji z Ziemi. Przez wiele dni łaziki musiały radzić sobie same." Burze pyłowe z pewnością będą stanowiły wyzwanie także dla astronautów na Czerwonej Planecie. Choć siła wiatru na Marsie nigdy nie będzie tak duża jak w otwierającej scenie filmu "Marsjanin", to jednak pył przenoszony podczas burzy będzie wpływał tak na zdrowie samych astronautów, jak i na ich sprzęt. Pyłową otoczkę obserwowano na Marsie już 9 razy od 1924 roku, z czego pięć ostatnich burz obserwowano w 1977, 1982, 1994, 2001 i 2007 roku. Rzeczywista liczba tego typu zjawisk jest z pewnością wyższa. Jednak w niektórych latach, kiedy żaden orbiter nie obserwował Marsa z bliska, Mars znajdował się w niekorzystnej konfiguracji z Ziemią, przez co niemożliwe było obserwowanie z Ziemi burz na jego powierzchni. W swoim, opublikowanym w 2015 roku w periodyku Icarus, artykule Shirley donosił o odkryciu pewnego schematu pojawiania się globalnych burz pyłowych, uwzględniającego ruch orbitalny Marsa. Planety Układu Słonecznego wpływają na pęd Marsa  w toku jego podróży wokół środka masy Układu Słonecznego. Ten wpływ na pęd zmienia się cyklicznie w okresie 2.2 lat, czyli dłuższym od okresu orbitalnego Marsa wynoszącego 1.9 lat. Związek między tymi dwoma cyklami ulega ciągłym zmianom. Shirley odkrył, że globalne burze pyłowe pojawiają się gdy pęd rośnie w pierwszej części sezonu burzowego.  Żadna z zarejestrowanych globalnych burz pyłowych nie miała miejsca gdy pęd  się zmniejszał w trakcie pierwszej części tej pory roku. W artykule autor zauważa, że obecne warunki na Marsie są bardzo podobne do tych obserwowanych w wielu latach, w których dochodziło do globalnych burz pyłowych na Marsie. Obserwacje atmosfery marsjańskiej w nadchodzących miesiącach pozwolą przetestować tę prognozę. Źródło: Icarus]]> 11486 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: środek galaktyki spiralnej NGC 247]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/10/hubble-obserwuje-srodek-galaktyki-spiralnej/ Mon, 10 Oct 2016 05:49:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11493 The centre of NGC 247 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia centralny obszar spiralnej galaktyki znanej pod nazwą NGC 247. NGC 247 to stosunkowo niewielka galaktyka spiralna znajdująca się w kierunku Gwiazdozbioru Wieloryba, w odległości około 11 milionów lat świetlnych od Ziemi i należąca do Grupy w Rzeźbiarzu - luźnego zbioru galaktyk, w którym znajduje się także NGC 253. Jądro NGC 247 widoczne jest tu jako jasna, biaława plama otoczona mieszaniną gwiazd, gazu i pyłu. Pył  odpowiada za ciemne plamki i włókna przesłaniające gwiazdy tła, natomiast gaz widoczny  jest tutaj jako jasne zagęszczenia - obszary H II rozproszone w ramionach spiralnych galaktyki. NGC 247 ma jedną szczególnie nietypową i tajemniczą cechę - nie widać jej na tym zdjęciu, choć wyraźnie ją widać na zdjęciach przedstawiających większy obszar nieba wykonanych np. za pomocą 2,2-metrowego teleskopu MPG/ESO. Północna część dysku NGC 247 zawiera widoczną dziurę, swego rodzaju lukę w wypełniającej całą galaktykę gęstwinie gwiazd i obszarów H II, rozciągającą się na niemal 1/3 całkowitej długości galaktyki. W tej luce oczywiście znajdują się gwiazdy, lecz różnią się one od gwiazd otoczenia - są znacznie starsze, a tym samym znacznie słabsze i bardziej czerwone. To oznacza, że w tym obszarze galaktyki procesy gwiazdotwórcze zatrzymały się niemal miliard lat temu, podczas gdy w pozostałej części dysku galaktyki trwają do dzisiaj. Choć astronomowie jak na razie nie są pewni w jaki sposób powstała owa luka, najnowsze badania wskazują, że może ona być efektem oddziaływania grawitacyjnego z fragmentem innej galaktyki. Źródło: NASA/ESA]]> 11493 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BLOG: Rok pracy w Laboratorium Wyobraźni PPNT]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/05/blog-rok-pracy-w-laboratorium-wyobrazni-ppnt/ Tue, 04 Oct 2016 22:09:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11663 bez-tytulu Czas leci niepostrzeżenie. Zanim się obejrzałem właśnie minął rok mojej pracy w mini-planetarium w Laboratorium Wyobraźni Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego. Jeszcze kilka miesięcy, a będzie to pracodawca, który oficjalnie wytrzymał ze mną najdłużej. LW PPNT to nie jest Centrum Nauki Kopernik, nie jest to też planetarium w Zielonej Górze ani w Łodzi (obydwa gorąco polecam), ale ma swoje zalety. Ze względu na swoje niewielkie rozmiary, kameralne grupy do 12 osób - jest to miejsce umożliwiające bezpośrednią interakcję z odwiedzającymi. Dzięki temu każda wizyta, każdy seans kończy się sporą sesją pytań i odpowiedzi - to dla mnie osobiście najfajniejsza część tej pracy. Zauważyłem pewną prawidłowość - im młodszy odwiedzający, tym trudniejsze pytania zadaje. Co gorsza te pytania są zupełnie logiczne, ale w jakiś sposób są to pytania, które sprawiają, że nad moją głową w komiksowej chmurce bardzo często pojawia się myśl:

    "Ha! Faktycznie! Jakoś nigdy w ten sposób o tym nie pomyślałem..."

    Dlatego też bezczelnie życzę sobie kolejnego roku pracy w planetarium i kolejnych zastępów dzieci, młodzieży i dorosłych, którym choć przez chwilę postaram się pokazać jak fascynującą nauką jest astronomia. Zazwyczaj się udaje! :)

    Jeżeli macie ochotę wpaść na seans, zagiąć pytaniem - zapraszam w każdy weekend na pełen zestaw atrakcji (opis na stronie) lub na pojedynczy seans w planetarium.

    Bilety do nabycia przez Internet na stronie:

     https://wyobraznia.ppnt.poznan.pl/

    ]]>
    11663 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Przygotowania do badań epoki rejonizacji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/10/przygotowania-do-badan-epoki-rejonizacji/ Mon, 10 Oct 2016 15:52:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11497 Jeden z fragmentów radioteleskopu Murchison Wide-field Array. Źródło: MWA Jeden z fragmentów radioteleskopu Murchison Wide-field Array. Źródło: MWA[/caption] Epoka, w której po raz pierwszy pojawiły się gwiazdy to kluczowy okres historii Wszechświata. Owe pierwsze gwiazdy zaczęły produkować pierwsze pierwiastki chemiczne (te cięższe od wodoru i helu), a emitowane przez nie światło rozpoczęło rejonizację neutralnego gazu wypełniającego wszechświat. Tym samym gwiazdy te stanowią świt wszechświata jaki znamy dzisiaj oraz początek tak zwanej Epoki Rejonizacji. Termin "rejonizacja"  odnosi się do procesu, w którym atomy gazu neutralnego wzbudzane  są (przez promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez nowe gwiazdy) do zrzucania części swoich elektronów. Astronomowie szacują, że okres ten miał miejsce kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu. Atomy neutralnego wodory były najpowszechniejszym pierwiastkiem we Wszechświecie odkąd się pojawiły jakieś 380 000 lat po Wielkim Wybuchu do Epoki Rejonizacji. Aktualnie astronomowie budują obserwatoria takie jak chociażby radioteleskop Murchison Wide-field Array(MWA) do poszukiwania promieniowania emitowanego przez wodory atomu na samym początku tej epoki - to niesamowicie skomplikowane zadanie nie tylko dlatego, że źródła tego promieniowania są tak odległe i słabe, lecz także dlatego, że na drodze do tych źródeł leży naprawdę sporo galaktyk z późniejszych czasów ewolucji wszechświata, które skutecznie utrudniają nam ich obserwacje. Astronomowie Lincoln Greenhill, Justil Kasper oraz Avi Loeb z Harvardu, należący do większego zespołu naukowców korzystających z MWA we wczesnej fazie wdrażania radioteleskopu do pracy opracowali katalog galaktyk znajdujących się w linii widzenia bardziej odległych galaktyk, a które mogłyby być źródłem błędów podczas obserwacji. Aktualnie MWA składa się ze 128 grup/fragmentów, z których każda składa się z 16 anten ustawionych w formacie 4x4 i czułych na promieniowanie na długości fali ok. 1 metra. Nietypowa budowa teleskopu oznaczała, że zespół musiał nauczyć się w jaki sposób prawidłowo redukować i analizować dane z tego teleskopu. W trakcie swoich prac astronomowie zidentyfikowali 7394 źródła pozagalaktyczne, które można pomylić z galaktykami ze wcześniejszych epok. Niemal wszystkie te obiekty  związane są z wcześniej znanymi galaktykami, ale dwadzieścia pięć z nich to obiekty wcześniej nieznane. Uzyskane wyniki  pozwoliły potwierdzić możliwości obserwacyjne MWA, a jednocześnie stanowią pierwszy krok na drodze do stworzenia bazy danych umożliwiającej precyzyjne usuwanie promieniowania pochodzącego ze źródeł nam bliższych tak, aby możliwe było badanie pierwszych galaktyk we Wszechświecie.]]> 11497 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy promienie kosmiczne zatrzymają nas na Ziemi?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/10/czy-promienie-kosmiczne-zatrzymaja-nas-na-ziemi/ Mon, 10 Oct 2016 20:38:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11500 "Przestrzeń kosmiczna to miejsce nie sprzyjające astronautom," mówi Charles Limoli, profesor onkologii z UCI.  "Wystawienie na te wysokoenergetyczne cząstki może prowadzić do komplikacji zdrowotnych związanych z centralnym układem nerwowym." Źródło: Steve Zylius / UCI "Przestrzeń kosmiczna to miejsce nie sprzyjające astronautom," mówi Charles Limoli, profesor onkologii z UCI. "Wystawienie na te wysokoenergetyczne cząstki może prowadzić do komplikacji zdrowotnych związanych z ośrodkowym układem nerwowym." Źródło: Steve Zylius / UCI[/caption] Czy astronauci podróżujący na Marsa wiele zapamiętają ze swojej wycieczki? To pytanie, na które spróbowali odpowiedzieć naukowcy z University of California w Irvine (UCI)zajmujący się wpływem przestrzeni kosmicznej na mózg. Profesor Charles Limoli wraz ze współpracownikami z UCI odkrył, że ekspozycja na wysokoenergetyczne cząstki - takie jak chociażby galaktyczne promienie kosmiczne, na które narażeni byliby astronauci podczas długich lotów kosmicznych - powoduje znaczące, długoterminowe uszkodzenia mózgów u badanych gryzoni doświadczalnych prowadzące do upośledzenia funkcji poznawczych i demencji. Wyniki badań opublikowane zostały dzisiaj w Nature Scientific Reports. To już drugie wyniki tego typu, po tym jak w zeszłym roku pojawił się artykuł opisujący krótkotrwały wpływ galaktycznych promieni kosmicznych na mózg. Najnowsze wyniki są jednak dużo bardziej pesymistyczne. "Nie jest to dobra wiadomość dla astronautów, którzy wybiorą się na 2-3-letnią podróż do Marsa i z powrotem," mówi profesor onkologii z UCI. "Przestrzeń kosmiczna wystawia astronautów na wiele niebezpieczeństw. Ekspozycja na wysokoenergetyczne cząstki może prowadzić do całej palety komplikacji związanych z ośrodkowym układem nerwowym, z których wiele może mieć charakter długoterminowy nawet po powrocie na Ziemię - obniżenie sprawności, problemy z pamięcią, stany lękowe, stany depresyjne i upośledzenie procesów decyzyjnych. Wiele z tych uszkodzeń funkcji poznawczych może być nieodwracalnych." W ramach badania gryzonie były wystawione na promieniowanie energetycznymi cząstkami (w pełni zjonizowany tlen i tytan). Sześć miesięcy po ekspozycji naukowcy wciąż odnotowywali znaczące poziomy zapalenia mózgu i uszkodzeń neuronów. Szczegółowe badania ujawniły, że sieć neuronów w mózgu była uszkadzana poprzez zmniejszenie dendrytów i kolców dendrytycznych, co zakłóca przekazywanie sygnałów między komórkami mózgu. Tego typu ubytki odpowiadały za obniżenie sprawności podczas wykonywania zadań testujących zdolność uczenia się i zapamiętywania wiadomości. Dodatkowo, zespół Limoliego odkrył, że promieniowanie wpływało na "wygaszanie strachu" - aktywny proces, w którym mózg "wygasza" wcześniejsze nieprzyjemne i stresujące skojarzenia. "Deficyty w zakresie wygaszania strachu mogą sprawić, że astronauci będą bardzo podatni na stany lękowe," mówi Limoli, "co może być bardzo problematyczne w trakcie np. trzyletniej podróży na Marsa i z powrotem." Co szczególnie interesujące, wyniki uzyskane w sześć miesięcy po irradiacji są niemal identyczne z wynikami uzyskanymi w sześć tygodni po irradiacji opublikowanymi w maju w periodyku Science Advances. Podobnego rodzaju upośledzenia funkcji poznawczych powszechnie występują u pacjentów chorujących na raka mózgu, którzy otrzymali wysokie dawki promieniowania radioterapii fotonowej. Choć deficyty przypominające demencję zaczęłyby się objawiać u astronautów dopiero po kilku miesiącach, czas trwania misji do Marsa i z powrotem jest wystarczający, aby doprowadzić do trwałych uszkodzeń. Pamiętać należy, że astronauci pracujący przez dłuższe okresy czasu na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nie są wystawieni na taki sam poziom bombardowania galaktycznymi promieniami kosmicznymi, ponieważ wciąż znajdują się w ochronnej magnetosferze Ziemi. Badania prowadzone przez Limoliego stanowią element realizowanego przez NASA programu Human Research Program. Badanie w jaki sposób promieniowanie kosmiczne wpływa na astronautów i szukanie sposobów neutralizowania jego negatywnego wpływu to kluczowe zadania, na których musimy się skupić zanim zaczniemy myśleć o załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej. Limoli zaznacza, że aktualnie badane są częściowe rozwiązania tego problemu. Na pokładzie statków kosmicznych mogą znajdować się obszary charakteryzujące się dodatkową osłoną przed promieniowaniem - niemniej jednak wysokoenergetyczne cząstki tak czy inaczej będą przelatywały przez statki kosmiczne i tak naprawdę "nie da się przed nimi ukryć". Źródło: UCI]]> 11500 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: mgławica planetarna z ramionami spiralnymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/11/hubble-obserwuje-mglawica-planetarna-z-ramionami-spiralnymi/ Tue, 11 Oct 2016 06:57:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11503 Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał zdjęcie mgławicy planetarnej z ramionami spiralnymi Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał zdjęcie mgławicy planetarnej z ramionami spiralnymi[/caption] Dwa ramiona spiralne zawijające się w kierunku jasnego centrum mogą sprawić, że pomyślisz, że spoglądasz na galaktykę trochę przypominającą naszą Drogę Mleczną. Jednak obiekt, na który patrzysz to zupełnie coś innego: PK 329-02.2 - mgławica planetarna znajdująca się w naszej własnej galaktyce. Pomimo nazwy obiekty tego typu nie mają nic wspólnego z planetami. Mgławica planetarna to nazwa, która powstała w XVIII wieku i była nadawana obiektom, które przez teleskopy przypominały olbrzymie planety gazowe. W rzeczywistości jednak mgławice tego typu stanowią ostatni oddech umierającej gwiazdy. Gdy gwiazdy podobne do Słońca zmierzają do końca swojego życia, odrzucają zewnętrzne, gazowe warstwy materii. Oddalając się od centralnej gwiazdy, te obłoki materii gwiezdnej przyjmują nieregularne i złożone kształty. Owa złożoność widoczna jest w słabym, rozproszonym gazie widocznym po środku powyższego zdjęcia. Akurat na tym zdjęciu można dostrzec także swego rodzaju symetrię PK 329-02.2 - wszak dwa jasnoniebieskie ramiona spiralne idealnie dopasowały się do dwóch gwiazd widocznych w centrum kadru. Może się wydawać, że oba ramiona spiralne w pewnym miejscu się ze sobą łączą, jednak to gwiazdy są ze sobą związane. Są one bowiem elementami układu wizualnie podwójnego, choć tylko gwiazda znajdująca się p prawej u góry jest źródłem mgławicy. Choć obie gwiazdy będą krążyć wokół wspólnego środka masy przez kolejne miliony czy miliardy lat, mgławica - wraz ze swoimi ramionami spiralnymi - oddali się od centrum i zniknie za kilka tysięcy lat. Przedstawiona tutaj mgławica z ramionami spiralnymi znana jest także pod nazwą Menzel 2 nadaną na cześć amerykańskiego astronoma Donalda Menzela, który odkrył ją w latach dwudziestych XX wieku. Źródło: ESA]]> 11503 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[24 układy planetarne z potencjalnymi gorącymi ziemiami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/11/24-uklady-planetarne-z-potencjalnymi-goracymi-ziemiami/ Tue, 11 Oct 2016 14:24:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11509 Wizja artystyczna ciasnego układu planetarnego / Credits - NASA/Tim Pyle Wizja artystyczna ciasnego układu planetarnego / Credits - NASA/Tim Pyle[/caption] Zespół badaczy pracujących m.in. w NASA Ames Research Center, SETI Institute oraz University of Neada zidentyfikował 24 układy planetarne z "gorącymi Ziemiami", w których planety te oddzielone są od pozostałych planet. W swoim artykule opublikowanym w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences naukowcy szeroko opisują jak zaczęli badania od większego zestawu potencjalnych układów planetarnych i stopniowo ograniczali go do dwóch tuzinów, skupiając się na tych, z odizolowanymi planetami. Gorące Ziemie to planety pozasłoneczne o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Ziemi krążące bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych - to fascynujące planety, aczkolwiek z pewnością nie sprzyjające powstawaniu na nich życia. Większość z nich znajduje się w rotacji synchronicznej ze swoją gwiazdą - tak jak Księżyc, zwrócone są jedną stroną bezustannie w stronę gwiazdy, a drugą w stronę przestrzeni kosmicznej. W konsekwencji dzienna strona takiej planety jest za gorąca, aby na niej mogło powstać życie, a nocna - za zimna. W ramach swoich badań naukowce skupili się na planetach zbliżonych rozmiarami do Ziemi, ale krążącymi na tyle blisko swojej gwiazdy, że wykonanie pełnego obiegu po orbicie zajmuje im zaledwie dwa dni. Analizę rozpoczęto na kawałku nieba obserwowanym przez teleskop Kepler, w którym znamy ponad 3000 planet, następnie tę próbkę ograniczono do 144 planet poprzez odsianie układów, w których znamy więcej planet, a następnie ograniczono ją do 24 układów zawierających tzw. gorące Ziemie. Dzięki tej metodzie naukowcy oszacowali, że średnio jedna na każde sześć gorących Ziem nie posiada bliskich towarzyszy planetarnych. Naukowcy przyznają, że możliwe jest, że odkryte przez nic gorące Ziemie mają  w swoim otoczeniu inne planety, które akurat nie znalazły się w zasięgu Keplera, lub charakteryzują się nachyloną orbitą. Badacze poszukiwali gorących Ziem, aby lepiej zrozumieć procesy prowadzące do ich powstawania - niektóre teorie wskazują, że są one pozostałościami po gorących jowiszach, które utraciły swoje atmosfery wskutek silnego przyciągania gwiazdy. Istnieje możliwość, że egzoplanety rozpoczęły swoją wędrówkę na takie ciasne orbity zanim powstały inne planety w tych układach planetarnych. Możliwe także, że to właśnie oddziaływania między planetami sprawiły, że te większe wepchnęły te mniejsze na tak osobliwe orbity. Źródło: phys.org]]> 11509 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chaos w kosmosie: Gwiazdy z trzema dyskami protoplanetarnymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/11/chaos-w-kosmosie-gwiazdy-z-trzema-dyskami-protoplanetarnymi/ Tue, 11 Oct 2016 18:38:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11511 chaosincosmo Gwiazda z pierścieniem planet wokół niej krążących - to obraz jaki znamy z naszego własnego układu planetarnego jak i z tysięcy innych odkrytych w ostatnich latach. Jednak teraz badacze z Instytutu Nielsa Bohra odkryli układ składający się z dwóch gwiazd, wokół którego krążą trzy protoplanetarne dyski akrecyjne. To gwiazda podwójna, w której każda z gwiazd posiada własny dysk protoplanetarny, a oprócz tego jeden dodatkowy dysk wspólny dla obu gwiazd. Każdy z tych trzech dysków protoplanetarnych rotuje we własnej płaszczyźnie. Fenomenalne wyniki badań opublikowano w periodyku naukowym Astrophysical Journal Letters. Układy planetarne powstają z potężnych obłoków pyłu i gazu. Taki obłok kondensuje się i w pewnym momencie staje się na tyle kompaktowy, że zapada się w kulę gazu znajdującą się w centrum. To w tym miejscu ciśnienie ogrzewa materię i prowadzi do powstania świecącej kuli gazu - gwiazdy. Pozostała część obłoku pyłu i gazu rotuje jako dysk wokół nowo powstałej gwiazdy. To w tym dysku materii pył i gaz zaczyna się ze sobą zlepiać prowadząc do powstawania coraz większych głazów, które z czasem przekształcają się w planety. Bardzo często zdarza się tak, że z takiego gęstego obłoku gazu i pyłu powstają dwie gwiazdy a nie jedna. Wtedy mamy do czynienia z gwiazdą podwójną, której oba składniki krążą wokół wspólnego środka masy. Ponad połowa gwiazd to właśnie gwiazdy podwójne, a każdy z elementów takiego układu może posiadać własny rotujący dysk gazu i pyłu. Teraz naukowcom jednak udało się dostrzec układ naprawdę wyjątkowy: gwiazdę podwójną nie z dwoma, a z trzema rotującymi dyskami gazowymi. "Dwie nowo powstałe gwiazdy, z których każda rozmiarami przypomina Słońce i posiada własny rotujący dysk gazu i pyłu rozmiarami przypominający nasz Układ Słoneczny. Dodatkowo, obie gwiazdy współdzielą znacznie większy dysk przecinający dwa mniejsze dyski," mówi Christian Brinch, profesor w grupie badawczej na Wydziale Astrofizyki i Planetologii w Instytucie Nielsa Borha na Uniwersytecie w Kopenhadze. [caption id="attachment_11513" align="aligncenter" width="1024"]Wizualizacja układu IRS 43 przedstawiająca wzajemne ułożenie dysków protoplanetarnych. Źródło: Christian Brinch, NBI, KU Wizualizacja układu IRS 43 przedstawiająca wzajemne ułożenie dysków protoplanetarnych. Źródło: Christian Brinch, NBI, KU[/caption] Gwiazdy obserwowano w obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) w północnym Chile. Obie gwiazdy znajdują się jakieś 400 lat świetlnych od Ziemi, a ich wiek aktualnie szacuje się na 100-200 tysięcy lat. Wokół obu gwiazd rozpoczęły się procesy formowania planet. Jak na razie nie można ich obserwować, ale możemy obserwować już dyski akrecyjne, które składają się głównie z gazów. 2-chaosincosmo "Możemy obserwować właśnie ten gaz, ponieważ cząsteczki gazu wzbudzane są przez promieniowanie pochodzące od gwiazd co prowadzi do re-emisji promieniowania w zakresie podczerwonym i mikrofalowym. Badając długość fali tego promieniowania możemy określić czy źródło promieniowania się od nas oddala czy się do nas zbliża. Właśnie dzięki temu widzimy, że każdy z dysków ma inaczej skierowaną oś rotacji, i każdy porusza się w innej płaszczyźnie," tłumaczy Christian Brinch. Badacze jak na razie nie wiedzą dlaczego ten układ jest tak bardzo zaburzony. Być może cały układ powstał w wyjątkowo burzliwy sposób. "Spróbujemy wykorzystać symulacje komputerowe do zrozumienia fizyki stojącej za tym układem. Być może w tak dynamiczny sposób rozpoczyna się proces formowania układów, który z czasem się unormuje. Spróbujemy to wyjaśnić. Postaramy się także o dodatkowy czas obserwacyjny w obserwatorium ALMA, który moglibyśmy wykorzystać do badania dysków protoplanetarnych w większej rozdzielczości, dzięki czemu moglibyśmy poznać ich skład chemiczny," mówi Jes Jorgensen, profesor astrofizyki z Uniwersytetu w Kopenhadze. Źródło: Instytut Nielsa Bohra]]> 11511 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Proxima Centauri jednak trochę przypomina Słońce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/12/proxima-centauri-jednak-troche-przypomina-slonce/ Wed, 12 Oct 2016 07:10:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11516 Wizja artystyczna przedstawiająca wnętrze gwiazdy o niskiej masie. Tego typu gwiazdy mają zupełnie inną budowę wewnętrzną niż nasze Słońce, dlatego naukowcy nie oczekiwali jakichkolwiek cykli aktywności magnetycznej w przypadku takich gwiazd. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss Wizja artystyczna przedstawiająca wnętrze gwiazdy o niskiej masie. Tego typu gwiazdy mają zupełnie inną budowę wewnętrzną niż nasze Słońce, dlatego naukowcy nie oczekiwali jakichkolwiek cykli aktywności magnetycznej w przypadku takich gwiazd. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss[/caption] W sierpniu astronomowie ogłosili, że wokół najbliższej nam gwiazdy - Proximy Centauri krąży planeta o rozmiarach Ziemi (nazwana Proxima b). Na pierwszy rzut oka Proxima Centauri w ogóle nie przypomina Słońca. To mały, chłodny, czerwony karzeł o masie 10 razy mniejszej od masy Słońca i świecący 1000 razy słabiej niż Słońce. Niemniej jednak najnowsze badania wskazują, że pod jednym - zaskakującym - względem gwiazda ta bardzo przypomina Słońce: posiada regularny cykl plam gwiezdnych. Plamy gwiezdne (takie jak plamy słoneczne) to ciemne plamy na powierzchni gwiazdy, miejsca, których temperatura jest nieznacznie chłodniejsza od otoczenia. Obecność i położenie plam gwiezdnych napędzane są przez pola magnetyczne. Gwiazda zbudowana jest ze zjonizowanych gazów, tzw. plazmy. Pola magnetyczne mogą ograniczyć przepływ plazmy i prowadzić do powstawania plam. Zmiany pola magnetycznego gwiazdy bezpośrednio wpływają na liczbę i rozkład plam gwiezdnych. Nasze Słońce charakteryzuje się 11-letnim cyklem aktywności. Podczas minimum słonecznego na powierzchni Słońca nie ma praktycznie żadnych plam. Podczas maksimum nawet 100 plam słonecznych pokrywa niecały 1% powierzchni Słońca. Wyniki najnowszych badań wskazują, że Proxima Centauri doświadcza podobnego cyklu trwającego około siedmiu lat od jednego maksimum do drugiego. Niemniej jednak cykl w przypadku tej gwiazdy ma dużo bardziej dramatyczny przebieg. Podczas maksimum plamami pokryte jest nawet 25% powierzchni gwiazdy. Co więcej, niektóre z plam są znacznie większe w stosunku do rozmiarów gwiazdy, niż plamy na Słońcu. "Gdyby na powierzchni Proximy b żyły inteligentne istoty, miałyby niesamowity widok," mówi główny autor badań Brad Wargelin z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Astronomowie mocno zdziwili się odkryciem cyklicznej aktywności na powierzchni Proximy Centauri ponieważ według naukowców jej wnętrze znaczenie różni się od wnętrza Słońca. Zewnętrzna warstwa Słońca o grubości 1/3 promienia gwiazdy doświadcza konwekcji, ruchu materii przypominającego gotującą się wodę w czajniku, natomiast wnętrze Słońca jest stosunkowo nieruchome. Obydwa te regiony różnią się prędkością rotacji. Wielu astronomów uważa, że naprężenia między tymi dwoma obszarami odpowiedzialne są za generowanie cyklu aktywności magnetycznej Słońca. Dla porównania, wnętrze małego czerwonego karła takiego jak Proxima Centauri powinno charakteryzować się konwekcją docierającą aż do jądra gwiazdy. Z tego też powodu naukowcy zakładali, że tego typu gwiazdy nie doświadczają regularnych cykli aktywności. "Istnienie cyklu w przypadku Proxima Cenauri pokazuje, że nie rozumiemy procesów prowadzących do powstawania pól magnetycznych gwiazdy tak dobrze jak nam się wydawało," mówi współautor opracowania Jeremy Drake. Artykuł naukowy opisujący wyniki nie porusza kwestii wpływu cyklu aktywności gwiezdnej Proxim Centauri na potencjalne stwarzanie warunków sprzyjających powstaniu życia na powierzchni Proximy b. Teoria wskazuje, że rozbłyski lub wiatr gwiezdny - obydwa zjawiska napędzane przez pola magnetyczne - mogą brutalnie doświadczać tę planetę z czasem odzierając ją z jakiejkolwiek atmosfery. Pod tym względem Proxima b może przypominać Księżyc, który choć znajduje się w ekosferze Słońca, w żaden sposób nie sprzyja powstawaniu życia. "Bezpośrednie obserwacje Proximy b są jeszcze daleko przed nami. Do tego czasu ograniczeni jesteśmy do badania samej gwiazdy, a następnie dopasowywania uzyskanych wyników do teorii o interakcjach między planetami a gwiazdami," mówi współautor opracowania Steve Saar. Zespół badaczy wykrył cykl aktywności gwiazdy w ramach naziemnych obserwacji prowadzonych za pomocą All Sky Automated Survey połączonych z prowadzonymi z przestrzeni kosmicznej obserwacjami w zakresie rentgenowskim (misje Swift, Chandra i XMM-Newton). Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Więcej informacji: Źródło: CfA]]> 11516 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[POLSA wybrała wykonawcę studium wykonalności przyszłościowych technik i technologii kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/12/polsa-wybrala-wykonawce-studium-wykonalnosci-przyszlosciowych-technik-i-technologii-kosmicznych/ Wed, 12 Oct 2016 09:21:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11519 BDS Studium będzie zawierać analizę kierunków i możliwości rozwoju technik i technologii kosmicznych w obszarze militarnym, naukowym, technicznym, ekonomicznym, medycznym, społecznym i prawnym w perspektywie najbliższych 5, 10 i 15 lat. Umowa zlecająca wykonanie studium została podpisana dnia 11 października 2016 r. przez pułkownika Mieczysława Lepionkę, Dyrektora Departamentu Wojskowych Technologii Satelitarnych Polskiej Agencji Kosmicznej oraz Macieja Mickiewicza, Wiceprezesa Blue Dot Solutions. Studium powinno być gotowe pod koniec lutego 2017 r. Studium wykonalności dotyczące Przyszłościowych technik i technologii kosmicznych będzie opracowaniem najszerszym tematycznie spośród studiów wykonalności dotychczas zleconych przez Polską Agencję Kosmiczną. Celem jego realizacji jest analiza trendów oraz przedstawienie wniosków i rekomendacji dotyczących rozwoju technik i technologii kosmicznych w dziedzinach: łączności i nawigacji satelitarnej, obserwacji Ziemi i przestrzeni kosmicznej, systemów autonomicznych i robotyki kosmicznej, eksploracji kosmosu poprzez loty załogowe i bezzałogowe, napędów i paliw kosmicznych, technik wynoszenia satelitów oraz biotechnologii i mikrobiologii kosmicznej. Opracowanie ma również zawierać ocenę potencjału polskich podmiotów w kontekście możliwości ich włączania w rozwój przyszłościowych technologii i technik kosmicznych i satelitarnych, jak również sugestie dotyczące opracowania koniecznych rozwiązań prawnych w aspekcie krajowym i międzynarodowym. zdjecie_polsa_podpisanie_studium1-1 W skład Konsorcjum, które przygotuje dla Polskiej Agencji Kosmicznej studium wykonalności dotyczące Przyszłościowych technik i technologii kosmicznych, wchodzą firmy: Astri Polska sp. z o.o., Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk, Creotech Instruments S.A., Hertz Systems Ltd. Sp. z o.o. i SpaceForest sp. z o.o.. Jego liderem będzie firma Blue Dot Solutions Sp. z o.o.. Konkurs, w ramach którego wyłoniono wykonawcę studium, został ogłoszony 7 czerwca 2016 r.. W odpowiedzi na ogłoszenie konkursowe, które zostało rozesłane do 37 podmiotów, do PAK wpłynęły 3 oferty. Polska Agencja Kosmiczna zleciła dotychczas opracowanie wstępnych studiów wykonalności 3 projektów: Astronomicznego satelity obserwacyjnego w paśmie UV, Architektury systemu świadomości w obszarze kosmosu w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem podsystemu obserwacji i śledzenia obiektów kosmicznych oraz Satelitarnego systemu zobrazowań radarowych.]]> 11519 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 260 http://www.astronomos.pl/polsa-wybrala-wykonawce-studium-wykonalnosci-przyszlosciowych-technik-i-technologii-kosmicznych/ 0 0 <![CDATA[Pradawne serce Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/12/pradawne-serce-drogi-mlecznej/ Wed, 12 Oct 2016 10:46:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11523 Variable stars close to the galactic centre

    W centrum Drogi Mlecznej po raz pierwszy odkryto stare gwiazdy z typu znanego jako RR Lyrae. Dokonano tego przy pomocy podczerwonego teleskopu VISTA należącego do ESO. Gwiazdy typu RR Lyrae zazwyczaj występują w starych populacjach gwiazdowych mających ponad 10 miliardów lat. Ich odkrycie sugeruje, że zgrubienie w centrum Drogi Mlecznej przypuszczalnie uformowało się poprzez połączenie pradawnych gromad gwiazd. Gwiazdy te mogą być pozostałościami po najmasywniejszej i najstarszej gromadzie gwiazd w Drodze Mlecznej.

    RR Lyrae stars in the constellation of Sagittarius

    Zespół, którym kierował Dante Minniti (Universidad Andrés Bello, Santiago, Chile) oraz Rodrigo Contreras Ramos (Instituto Milenio de Astrofísica, Santiago, Chile), wykorzystał obserwacje z teleskopu VISTA do przeglądów w podczerwieni, w ramach publicznego przeglądu ESO o nazwie Variables in the Via Lactea (VVV), do dokładnego zbadania centralnych części Drogi Mlecznej. Obserwując światło podczerwone, które jest mniej zaburzane przez kosmiczny pył niż światło widzialne, oraz wykorzystując świetne warunki obserwacyjne w Obserwatorium Paranal, naukowcy byli w stanie uzyskać najlepszy jak do tej pory widok tego obszaru. W sercu Drogi Mlecznej odkryli kilkanaście nieznanych wcześniej, pradawnych gwiazd typu RR Lyrae.

    [caption id="attachment_11526" align="aligncenter" width="1001"]Szerokokątny rzut oka na centrum Drogi Mlecznej Szerokokątny rzut oka na centrum Drogi Mlecznej[/caption]

    Nasza Droga Mleczna ma gęsto zatłoczone centrum – cecha typowa dla wielu galaktyk, ale unikatowa w sensie takim, że wystarczająco bliska do dokładnych badań. Odkrycie gwiazd typu RR Lyrae dostarcza niezbitego dowodu, który pomoże astronomom w ustaleniu która z dwóch rywalizujących teorii powstawania tych zgrubień galaktycznych jest właściwa.

    Gwiazdy typu RR Lyrae są zwykle znajdowane w gęstych gromadach kulistych. Są gwiazdami zmiennymi, a jasność każdej z gwiazd typu RR Lyrae fluktuuje w sposób regularny. Obserwując długość każdego cyklu pojaśnienia i pociemnienia oraz mierząc obserwowaną jasność gwiazdy, astronomowie mogą obliczyć odległość do obiektu.

    https://www.youtube.com/watch?v=A5kYMOdv3Hg

    Niestety te świetne wskaźniki odległości często są przyćmione przez młodsze, jaśniejsze gwiazdy, a w niektórych obszarach są ukryte przez pył. Dlatego zlokalizowane gwiazdy typu RR Lyrae w samym niezwykle zatłoczonym sercu Drogi Mlecznej nie było możliwe aż do przeprowadzenia publicznego przeglądu w podczerwieni o nazwie VVV. Nawet w tym przypadku zespół opisał zadanie zlokalizowania gwiazd typu RR Lyrae wśród zatłoczonego otoczenia jaśniejszych gwiazd jako „zniechęcające”.

    https://www.youtube.com/watch?v=Q9d4VuTMlus

    Ciężka praca naukowców została jednak nagrodzona zidentyfikowaniem kilkunastu gwiazd typu RR Lyrae. Ich odkrycie wskazuje, że pozostałości po pradawnych gromadach kulistych są rozproszone w centralnym zgrubieniu Drogi Mlecznej.

    Rodrigo Contreras Ramos wyjaśnia: Odkrycie gwiazd typu RR Lyrae w centrum Drogi Mlecznej ma bardzo ważne implikacje dla formowania się galaktycznego jądra. Dowód jest wparciem dla scenariusza, w którym zgrubienie powstało z kilku gromad kulistych, które się połączyły.”

    https://www.youtube.com/watch?v=M98udfgd7g4

    Teoria o formowaniu się zgrubień galaktycznych przez łączenie się gromad kulistych ma rywalkę w hipotezie, iż zgrubienia są wynikiem gwałtownej akrecji gazu. Odnalezienie gwiazd typu RR Lyrae – które prawie zawsze występują w gromadach kulistych – jest bardzo silnym dowodem na to, że zgrubienie Drogi Mlecznej powstało na skutek połączenia gromad. Rozszerzając to, wszystkie inne podobne zgrubienia galaktyczne mogły uformować się w taki sam sposób.

    Gwiazdy te są nie tylko silnym dowodem dla ważnej teorii ewolucji galaktyk, ale na dodatek najprawdopodobniej mają ponad 10 miliardów lat – są słabymi, ale wytrwałymi niedobitkami z być może najstarszych i najmasywniejszych gromad gwiazd w Drodze Mlecznej.

    Źródło: ESO

    ]]>
    11523 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 1033 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/astronomowie-odkrywaja-najodleglejsze-gwiazdy-w-naszej-galaktyce/ 0 0
    <![CDATA[Los planet krążących wokół starych gwiazd podwójnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/12/los-planet-krazacych-wokol-starych-gwiazd-podwojnych/ Wed, 12 Oct 2016 18:24:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11531 Wizja artystyczna przedstawiająca planetę krążącą wokół dwóch starzejących się gwiazd. Źródło: Jon Lomberg Wizja artystyczna przedstawiająca planetę krążącą wokół dwóch starzejących się gwiazd. Źródło: Jon Lomberg[/caption] Planety krążące wokół dwóch gwiazd mogą - ku zdumieniu naukowców - przetrwać gwałtowne późne etapy ewolucji gwiazdy, wskazują nowe badania przeprowadzone przez naukowców z NASA Goddard Space Flight Centre oraz York University. Odkrycie jest o tyle zdumiewające, że planety krążące blisko pojedynczej gwiazdy, takie jak chociażby Merkury i Wenus w naszym Układzie Słonecznym ulegną zniszczeniu gdy starzejąca się gwiazdy zacznie zwiększać swoje rozmiary przechodząc w stadium czerwonego olbrzyma. Badania prowadzone przez Veselina Kostova z NASA Goddard Space Flight Centre we współpracy z Keavinem Moorem i prof. Rayem Jayawardhana z York University pozwoliły naukowcom dojść do wniosku, że planety krążące wokół dwóch gwiazd (w układzie podwójnym) - zwane także planetami okołopodwójnymi - często unikają śmierci i zniszczenia przesuwając się na szersze orbity. Artykuł opisujący wyniki badań pt  Tatooine's Future: The Eccentric Response of Kepler's Circumbinary Planets to Common-Envelope Evolution of their Host Stars," został zaakceptowany do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal. "To scenariusz diametralnie różniący się od tego, który będzie realizowany w naszym własnym układzie planetarnym za kilka miliardów lat, gdy nasze Słońce zacznie powiększać swoje rozmiary i stopniowo będzie pochłaniała planety wewnętrzne, tj. Merkury, Wenus, a może i także Ziemię - szybciej niż mogłyby one migrować na większe orbity," mówi Kostov. "Okazuje się, że gdyby w środku Układu Słonecznego znajdowała się jeszcze jedna gwiazda, mogłoby być zupełnie inaczej." [caption id="attachment_11533" align="aligncenter" width="1024"]Rekonfiguracja orbity planety (zielony) początkowo krążącej wokół gwiazdy podwójnej w odległości podobnej do orbity Merkurego (czarny przerywany).  Gdyby w miejscu układu podwójnego znajdowała się pojedyncza gwiazda podobna do Słońca, w fazie czerwonego olbrzyma zwiększyłaby swoje rozmiary do linii pomarańczowej pochłaniając przy tym Merkurego, Wenus, a może także i Ziemię. Źródło: NASA/York University Rekonfiguracja orbity planety (zielony) początkowo krążącej wokół gwiazdy podwójnej w odległości podobnej do orbity Merkurego (czarny przerywany). Gdyby w miejscu układu podwójnego znajdowała się pojedyncza gwiazda podobna do Słońca, w fazie czerwonego olbrzyma zwiększyłaby swoje rozmiary do linii pomarańczowej pochłaniając przy tym Merkurego, Wenus, a może także i Ziemię. Źródło: NASA/York University[/caption] Układy podwójne powszechnie występują we Wszechświecie - to układy składające się z dwóch gwiazd krążących wokół wspólnego środka masy. Jeżeli obie gwiazdy są wystarczająco blisko siebie, gdy jedna z nich zaczyna się powiększać przechodząc w fazę olbrzyma, materia z tej gwiazdy po spirali spływa na mniejszą gwiazdę, przez co z czasem powstaje wspólna dla obu gwiazd atmosfera (często zwana otoczką). Z czasem układ podwójny traci dużą ilość materii lub ulega zniszczeniu w eksplozji supernowej. "Zważając na ostatnie odkrycia planet krążących wokół gwiazd podwójnych, wśród których część krąży po orbitach o rozmiarach zbliżonych do orbity Merkurego wokół Słońca - byliśmy ciekawy jaki los czeka tego typu planety," mówi Jayawardhana. "Odkryliśmy, że wiele takich planet może przetrwać burzliwe i gwałtowne ostatnie etapy ewolucji ich gwiazd, stopniowo oddalając się od nich." Zespół badaczy przeprowadził symulację losu dziewięciu planet okołopodwójnych niedawno odkrytych za pomocą teleskopu Kepler. Okazało się, że większość planet najprawdopodobniej przetrwa fazę wspólnej otoczki gwiazdy podwójnej - nawet te krążące bardzo blisko tych gwiazd. Co więcej planety mogą migrować na dalsze orbity - planety znajdujące się na orbitach podobnych do orbity Wenus mogą się przenieść na orbity bliskie orbicie Urana. W niektórych przypadkach planety migrowały nawet na odległość dwa razy większe od odległości Słońce-Pluton. Co ciekawe, jeżeli wokół gwiazdy podwójnej krąży wiele planet, niektóre z nich mogą zostać całkowicie wyrzucone z układu, a inne mogą zamienić się miejscami z innymi planetami, a nawet zderzyć się z jedną ze swoich gwiazd macierzystych. Źródło: York University]]> 11531 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Facelifting Księżyca co 81 000 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/13/facelifting-ksiezyca-co-81-000-lat/ Thu, 13 Oct 2016 00:43:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11535 Źródło: LRO Źródło: LRO[/caption] Księżyc bombardowany jest tak dużą liczbą skał kosmicznych, że jego powierzchnia przechodzi kompletny lifting co 81 000 lat - wskazują wyniki badań bazujące na danych NASA, a opublikowane w dniu wczorajszym. To odświeżanie - dotyczące górnych dwóch centymetrów luźnego pyłu księżycowego - dokonuje się 100 razy częściej niż uważano wcześniej. Naukowcy oszacowali także, że planetoidy i komety uderzające w powierzchnię jedynego naturalnego satelity Ziemi tworzą średnio 180 nowych kraterów o średnicy co najmniej 10 metrów rocznie. Wyniki badań opublikowane w periodyku Nature opierają się na zdjęciach wykonanych przez Lunar Reconnaissance Orbiter, który regularnie wykonuje mapy Księżyca od 2009 roku. Porównując zdjęcia tego samego obszaru w regularnych odstępach czasu, zespół naukowców pracujący pod kierownictwem Emersona Speyerera z Arizona State University w Tempe  mógł zliczać liczbę nowych kraterów i ekstrapolować ją na całą powierzchnię Księżyca. "Odkryliśmy 222 nowe kratery impaktowe i zarejestrowaliśmy 33 procent więcej kraterów o średnicy min. 10 metrów niż przewidywaliśmy" na podstawie wcześniejszych modeli - mówią naukowcy. Naukowcy zauważyli także tysiące delikatniejszych zaburzeń powierzchni, które określili jako "blizny" pochodzące od mniejszych, wtórnych impaktów, które - na przestrzeni tysięcy lat -wzburzały górną warstwę powierzchni Księżyca nie tworząc przy tym kraterów. Ziemia także bezustannie jest narażona na zderzenia z planetoidami i meteoroidami, jednak chroni ją gęsta atmosfera. Każdego dnia w ziemską atmosferę wchodzi ponad 100 ton pyłu i ziaren o rozmiarach ziaren piasku. Nawet skały o średnicach rzędu 25 merów najprawdopodobniej eksplodują i ulegną dezintegracji w górnych warstwach atmosfery nie powodując większych szkód na powierzchni Ziemi. Niesamowicie rzadka atmosfera Księżyca zawiera zaledwie 100 cząsteczek gazu i pierwiastków na centymetr sześcienny. Ziemska atmosfera na poziomie morza w tej samej objętości zawiera 100 miliardów miliardów cząsteczek. Źródło: Nature]]> 11535 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Skąd ta dziura na marsjańskim księżycu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/13/skad-ta-dziura-na-marsjanskim-ksiezycu/ Thu, 13 Oct 2016 10:01:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11538 Badacze z Lawrence Livermore National Laboratory jako pierwsi wytłumaczyli w jaki sposób planetoida lub kometa mogła doprowadzić do powstania mega krateru na Fobosie jednocześnie go nie niszcząc. Źródło: Viking Project, JPL, NASA Badacze z Lawrence Livermore National Laboratory jako pierwsi wytłumaczyli w jaki sposób planetoida lub kometa mogła doprowadzić do powstania mega krateru na Fobosie jednocześnie go nie niszcząc. Źródło: Viking Project, JPL, NASA[/caption] Największy księżyc Marsa - Fobos - rozbudza wyobraźnię opinii publicznej i otoczony jest swego rodzaju tajemniczością już od dziesiątek lat. Jednak symulacje numeryczne przeprowadzone niedawno w Lawrence Livermore National Laboratory (LLNL) rzucają nowe światło na tego enigmatycznego satelitę. Najbardziej charakterystyczną cechą powierzchni Fobosa (o średnicy 22 kilometrów) jest krater Stickney (o średnicy 9 kilometrów) - potężny krater rozciągający się niemal na połowie księżyca. Dzięki temu kraterowi Fobos na swój sposób przypomina Gwiazdę Śmierci z "Gwiezdnych Wojen". Jednak od dziesięcioleci zrozumienie procesów, które doprowadziły do powstania tak masywnego krateru, stanowi spore wyzwanie dla badaczy. Teraz, po raz pierwszy w historii, fizycy z LLNL przedstawili w jaki sposób zderzenie z planetoidą lub kometą mogło doprowadzić do powstania krateru Stickney nie niszcząc go całkowicie. Wyniki badań, które także rozwiewają teorie dotyczące powstawania tajemniczych zmarszczek na powierzchni, opublikowano w periodyku Geophysical Review Letters. "Udało nam się dowieść, że można doprowadzić do powstania takiego krateru bez niszczenia całego księżyca, jeżeli wykorzysta się właściwą porowatość i rozdzielczość w symulacjach 3D," mówi Megan Bruck Syal, autorka artykułu i członkini zespołu obrony planetarnej w LLNL. "Nie ma zbyt wielu miejsc, w których można przeprowadzić obliczenia z wymaganą przez nas rozdzielczością." Badania wykazały, że istnieje szereg możliwych zestawów rozmiaru i prędkości impaktora, jednak Syal wspomina jeden możliwy scenariusz, w którym mamy do czynienia z impaktorem o średnicy 250 metrów przemieszczającym się z prędkością 6 km/s. https://www.youtube.com/watch?v=bf9_3uOgi_I Wcześniejsze badania prowadzono na symulacjach 2D w niższej rozdzielczości, przez co nie udawało się skutecznie odtworzyć krateru Stickney. Co więcej, wcześniejsze badania nie uwzględniały porowatości skorupy Fobosa - cechy niezwykle istotnej zważając na fakt, że Fobos ma niższą gęstość niż powierzchnia Marsa. Oprócz tego, że symulacja wskazuje jak masywne zderzenie mogło doprowadzić do powstania krateru Stickney, badania tłumaczą także inną związaną z nim teorię. Niektórzy naukowcy uważali, że setki równoległych rowków, które wydają się promieniować od krateru, także powstały wskutek impaktu. Niemniej jednak symulacje wskazują, że pęknięcia skorupy Fobosa w ogóle nie przypominałyby prostych, długich, równoległych rowków. Z drugiej strony symulacje wskazują na możliwość, że powolnie toczące się głazy, wzruszone przez zderzenie, mogły spowodować powstanie rowków. Jednak do przetestowania tej teorii niezbędne będą dalsze badania. Badania stanowiły jeden z testów oprogramowania open-source o nazwie Spheral rozwijanego w LLNL przez zespół obrony planetarnej LLNL. Badacze wykorzystują oprogramowanie takie jak Spheral do symulowania różnych metod odchylania potencjalnie zagrażających Ziemi planetoid. "Obiekt na tyle duży i na tyle szybki co obiekt, który doprowadził do powstania krateru Stickney, miałby naprawdę duży wpływ na Ziemię," mówi Syal. "Jeżeli NASA zauważy potencjalnie niebezpieczną planetoidę zmierzającą w stronę Ziemi, chcielibyśmy mieć możliwość zmiany jej trajektorii. Będziemy mieli praktycznie jedną szansę na skuteczny manewr - a konsekwencje niepowodzenia nie mogłyby być wyższe.  Dlatego też przeprowadzamy takie eksperymenty jak ten, aby nasze oprogramowanie było gotowe wtedy, kiedy będziemy go najbardziej potrzebowali." Źródło: Lawrence Livermore National Laboratory]]> 11538 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 261 http://www.astronomos.pl/skad-ta-dziura-na-marsjanskim-ksiezycu/ 0 0 <![CDATA[Obserwowalny Wszechświat zawiera 10 razy więcej galaktyk niż myśleliśmy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/13/obserwowalny-wszechswiat-zawiera-10-razy-wiecej-galaktyk-niz-myslelismy/ Thu, 13 Oct 2016 15:03:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11541 GOODS South field Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przeprowadzili dokładny spis galaktyk we Wszechświecie. Zespół naukowców doszedł do zaskakującego wniosku, że w obserwowalnym Wszechświecie jest nawet 10 razy więcej galaktyk niż sądzono wcześniej. Uzyskane wyniki mają bezpośrednie przełożenie na naszą wiedzę o procesach formowania galaktyk oraz umożliwiają rozwiązanie odwiecznego paradoksu i odpowiedź na pytanie: dlaczego niebo jest takie ciemne nocą. Jedną z najbardziej fundamentalnych kwestii w astronomii jest liczba galaktyk we Wszechświecie. Zdjęcia głębokiego pola Hubble'a wykonane w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pozwoliły nam po raz pierwszy spróbować odpowiedzieć na to pytanie. Na zdjęciach naukowcy dostrzegli miliardy słabych galaktyk - stąd naukowcy oszacowali liczbę galaktyk w obserwowalnym Wszechświecie na ok. 100 miliardów. Teraz międzynarodowy zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Christophera Conselice z University of Nottingham wykazał, że ta liczba jest co najmniej dziesięciokrotnie zaniżona. Conselice i jego zespół doszedł do takiego wniosku na podstawie zdjęć odległego Wszechświata wykonanych przez Hubble'a, danych z wcześniejszych prac swojego zespołu oraz innych opublikowanych danych. Naukowcy pieczołowicie przekonwertowali zdjęcia na trójwymiarowe, aby prawidłowo zmierzyć liczbę galaktyk na różnych etapach historii Wszechświata. Oprócz tego wykorzystali nowe modele matematyczne, które pozwoliły im na oszacowanie liczby galaktyk, których nie da się dostrzec za pomocą teleskopów obecnej generacji. Dzięki temu doszli do wniosku, że aby liczba galaktyk się zgadzała, to 90% galaktyk w obserwowalnym Wszechświecie musiałoby być zbyt słabe lub zbyt odległe, aby dało się je dostrzec naszymi teleskopami. https://www.youtube.com/watch?v=eEbLT_U0XyY "Nie mieści mi się w głowie, że ponad 90% galaktyk we Wszechświecie jeszcze nie zostało zbadanych. Kto wie jakie ciekawe właściwości odkryjemy gdy zaczniemy je obserwować za pomocą kolejnych generacji teleskopów," mówi Christopher Conselice o długofalowych skutkach uzyskanych przez niego wyników naukowych. Analizując dane obserwacyjne badacze przejrzeli ponad 13 miliardów lat historii Wszechświata. Dzięki temu uświadomili sobie, że galaktyki nie były równomiernie rozłożone w historii Wszechświata. Co więcej, wydaje się, że gdy Wszechświat miał zaledwie kilka miliardów lat, to znajdowało się w nim z 10 razy więcej galaktyk niż dzisiaj. Większość z tych galaktyk była stosunkowo mała i słaba - o masie przypominającej masę galaktyk krążących wokół Drogi Mlecznej. Powyższe wyniki stanowią silny dowód na istotną ewolucję, która trwa od początku historii Wszechświata - ewolucję, w której galaktyki łączyły się ze sobą, jednocześnie zmniejszając całkowitą liczbę galaktyk. Zmniejszająca się liczba galaktyk w czasie przyczynia się także do rozwiązania paradoksu Olbersa - dlaczego niebo jest ciemne nocą. Zespół badawczy doszedł do wniosku, że w rzeczywistości jest tak wiele galaktyk, że zasadniczo każdy punkt na niebie stanowi część jakiejś galaktyk. Jednak większość z tych galaktyk jest niewidoczna dla ludzkiego oka i dla współczesnych teleskopów - przyczyną tego jest przesunięcie ku czerwieni, dynamiczna natura Wszechświata i absorpcja promieniowania przez międzygalaktyczny pył i gaz. Źródło: ESO]]> 11541 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowa planeta karłowata w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/15/nowa-planeta-karlowata-w-ukladzie-slonecznym/ Sat, 15 Oct 2016 08:30:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11546 Planeta karłowata Planeta karłowata Zespół astronomów z University of Michigan odkrył nową planetę karłowatą o rozmiarach równych połowie rozmiarów Plutona i znajdującą się niemal dwa razy dalej od Słońca. O detekcji poinformowała NPR, która rozmawiała z Davidem Gerdesem, kierownikiem zespołu badawczego. Gerdes powiedział, że za odkrycie odpowiedzialna jest grupa studentów, która miała za zadanie poszukiwać nowych obiektów, które można by było dodać do nowej mapy galaktyki. Ich wysiłki doprowadziły do stworzenia oprogramowania, które może być wykorzystane do analizowania zdjęć wykonanych za pomocą Dark Energy Camera (kamery wykorzystywanej w ramach przeglądu Dark Energy Survey).  Kamera poszukuje obiektów poruszających się na obserwowanym przez nią fragmencie nieba - taki ruch to oznaka tego, że znajdują się one w naszym układzie planetarnym. Planeta karłowata o nazwie 2014 UZ224 jest na tyle mała - jej średnica to ok. 500 km - że zespół nie jest pewien czy utrzyma ona status planety karłowatej, jednak jak na razie dołącza ona do Makemake, Sedny, Eris i oczywiście Plutona. Co więcej, obiekt ten znajduje się naprawdę daleko od nas - około 14 miliardów kilometrów od Słońca - a jeden pełen obieg Słońca zajmuje jej 1140 lat. Oprogramowanie stworzone przez zespół pozwala śledzić poruszające się obiekty bez konieczności wykonywania zdjęć co noc. Zdjęcia wykonane w określonych odstępach czasu pozwalają wychwycić zmiany na niebie, a tym samym zauważyć obiekty przesuwające się na tle nieruchomych gwiazd. Jednak przy tym podejściu praca idzie dość wolno - potwierdzenie detekcji planety karłowatej zajęło zespołowi dwa lata (stąd data w nazwie obiektu), jednak Gerdes uważa, że oprogramowanie pozwoli im znaleźć więcej takich obiektów, a być może także tajemniczą Planetę 9. Źródło: Phys]]> 11546 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Uran może mieć jeszcze dwa dodatkowe księżyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/15/uran-moze-miec-jeszcze-dwa-dodatkowe-ksiezyce/ Sat, 15 Oct 2016 12:04:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11550 uran Wokół Urana po bardzo ciasnych orbitach mogą krążyć dwa małe, dotąd niezauważone księżyce. Mogłyby one tłumaczyć falistą strukturę pierścieni wokół planety. Lodowy olbrzym posiada 27 znanych księżyców - dużo mniej niż 67 i 62 naturalne satelity krążące wokół odpowiednio Jowisza i Saturna. Uran jest jednak mniejszą od nich planetą, co może po części tłumaczyć tę różnicę. Możliwe jednak, że wcześniej po prostu nie mieliśmy okazji poszukać kolejnych księżyców Urana. W przeciwieństwie do gazowych olbrzymów, w pobliżu Urana przeleciała tylko jedna sonda - Voyager 2. To właśnie obserwacje z tej sondy trzykrotnie zwiększyły liczbę znanych księżyców. Jak na razie na orbicie wokół Urana nie znalazła się żadna sonda. Oprócz księżyców Uran posiada ciemne, wąskie pierścienie. Naukowcy odkryli pierwszy z nich w 1977 roku gdy planeta i jej pierścienie przyćmiły światło docierające do nas od odległej gwiazdy. Później sonda Voyager 2 odkryła dwa księżyce - Kordelię i Ofelię- krążące po obu stronach najbardziej zewnętrznego pierścienia zwanego Epsilon. Grawitacyjne oddziaływanie ze strony tych dwóch księżyców umieszczało cząstki tworzące pierścień w bardzo ciasnym i wąskim pierścieniu. Teraz planetolodzy Rob Chancia i Matthew Hedman z University of Idaho w Moscow ponownie przeanalizowali dane z Voyagera i dostrzegli faliste struktury w dwóch innych pierścieniach zwanych Alfa i Beta. Wytłumaczeniem dla tych struktur tak samo może być przyciąganie grawitacyjne ze strony księżyca leżącego na zewnątrz każdego z tych pierścieni. "Te księżyce są bardzo małe," mówi Chancia - o średnicy rzędu 4 do 14 kilometrów (jeżeli w ogóle istnieją). To znaczyłoby, że są mniejsze niż jakikolwiek ze znanych księżyców Urana - i zbyt małe, aby mógł je wyraźnie zarejestrować jakikolwiek instrument sondy Voyager. Wnioskując po pierścieniach można przypuszczać, że domniemane księżyce są stosunkowo ciemne. "Nie tylko pierścienie Urana są ciemne - ciemna jest też większość jego księżyców w tym regionie," dodaje Hedman. Istnienie obu księżyców jest "bardzo prawdopodobne," mówi Mark Showalter z Instytutu SETI w Mountain View w Kalifornii, który ma na swoim koncie odkrycia księżyców Saturna, Urana, Neptuna i Plutona. W nadchodzących miesiącach Showalter wraz ze ze współpracownikami planuje przeanalizować obserwacje Urana za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który pozwolił odkryć cztery najmniejsze księżyce Plutona jeszcze przed wizytą sondy New Horizons. Jeżeli nie uda się odkryć księżyców w danych z Hubble'a, kolejną szansę będzie miała dopiero sonda, która weszłaby na orbitę wokół tego lodowego olbrzyma. Więcej informacji: Źródło: newscientist, Elthiryel]]> 11550 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lądownik Schiaparelli odłącza się od sondy Trace Gas Orbiter]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/15/ladownik-schiaparelli-odlacza-sie-od-sondy-trace-gas-orbiter/ Sat, 15 Oct 2016 17:07:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11553 exomars2016_tgo-edm_separation Po trzynastu latach od pierwszej, nieudanej próby, jutro (niedziela) Europa ponownie osiągnie krytyczny moment w nowej próbie poszukiwania na Czerwonej Planecie śladów życia - tym razem w ramach misji realizowanej wspólnie z Rosją. Kontrolerzy misji polecą sondzie znajdującej się 175 milionów kilometrów od Ziemi uwolnienie i odpowiednie skierowanie niewielkiego lądownika, który ma osiąść na zimnej, suchej powierzchni Czerwonej Planety. Celem lądownika, który w środę (19 października) dotrze na powierzchnię Marsa, jest wyłącznie przetarcie szlaku dla łazika, który dotrze na Marsa za kilka lat, a który będzie miał za zadanie wwiercić się pod powierzchnię Marsa w poszukiwaniu śladów życia. "Naszym celem jest potwierdzenie, że potrafimy dotrzeć na powierzchnię, wykonywać na niej eksperymenty i zebrać dane naukowe," mówi Mark McCaughrean z ESA. Dumnie noszący imię Schiaparelli, ważący 600 kilogramów lądownik oddzieli się od swojego transportera - sondy Trace Gas Orbiter (TGO) - po siedmiomiesięcznej podróży z Ziemi na Marsa, podczas której wspólnie pokonali 496 milionów kilometrów. Lądownik Schiaparelli oraz sonda TGO - która wejdzie na orbitę Marsa, skąd będzie badała jego atmosferę w poszukiwaniu gazów wydalanych przez organizmy żywe - stanowią pierwszą fazę wspólnego, europejsko-rosyjskiego projektu ExoMars. Druga faza, której start zaplanowano na 2020 rok (po dwuletnim opóźnieniu), składa się z łazika ExoMars. To właśnie przed startem tego łazika Schiaparelli ma sprawdzić czy ESA posiada odpowiednią technologię wejścia w atmosferę i miękkiego lądowania na powierzchni Marsa. Ponad połowa amerykańskich, rosyjskich i europejskich prób lądowania na powierzchni Marsa podjętych od lat sześćdziesiątych zakończyła się niepowodzeniem. Dla Europy ostatnią próbą była brytyjska misja Beagle 2, w której lądownik zamilkł tuż po oddzieleniu się od sondy Mars Express w grudniu 2003 roku. Lądownik został dostrzeżony na zdjęciach powierzchni Marsa dopiero w styczniu 2015 roku. Okazało się, że pomimo niepowodzenia w nawiązywaniu kontaktu z Ziemią, Beagle 2 wylądował na powierzchni Marsa. Jak dotąd tylko amerykańska agencja kosmiczna była w stanie wylądować i operować łazikami na powierzchni Marsa. Jeżeli na Marsie istnieje życie - nie uda się go znaleźć na powierzchni, bowiem jest ona bombardowana dużą ilością promieniowania ultrafioletowego i promieniami kosmicznymi. Jednak naukowcy zauważają, że śladowe ilości metanu w rzadkiej atmosferze Marsa mogą wskazywać, że pod powierzchnią wciąż mogą zachodzić jakieś procesy biologiczne. Cząsteczki metanu szybko są rozkładane pod wpływem promieniowania ultrafioletowego, dlatego jeżeli gaz ten wciąż zauważalny jest w atmosferze Marsa, to musi skądś pochodzić, coś musi produkować metan. Jednym z możliwych źródeł metanu mogą być podziemne wulkany. Innym może być życie na Marsie: jednokomórkowe mikroby zwane metanogenami, które na Ziemi żyją w środowisku beztlenowym, np. w żołądkach zwierzęcych, w których zamieniają dwutlenek węgla na metan. Naukowcy mają nadzieję, że łazik ExoMars - wyposażony w instrumenty, które będą w stanie wwiercić się 2 metry pod powierzchnię Marsa - dostarczy wskazówek co do pochodzenia marsjańskiego metanu. Zanim jednak do tego dojdzie, wyniki uzyskane w przyszłym tygodniu przez lądownik Schiaparelli, pozwolą lepiej zaprojektować podwozie łazika. Lądownik odczepi się od TGO jutro około godziny 16:30 w odległości ok. 1 miliona kilometrów od Czerwonej Planety. W atmosferę Marsa Schiaparelli wejdzie w środę na wysokości ok. 121 kilometrów i przy prędkości prawie 21 000 kilometrów na godzinę. Gorący i burzliwy lot przez atmosferę Czerwonej Planety potrwa około sześciu minut. Przez pierwsze trzy-cztery minuty lotu przez atmosferę lądownik będzie chroniony przez osłonę aerodynamiczną, która będzie pochłaniała i rozpraszała gorąco generowane przez opór atmosfery. Po osiągnięciu wysokości 11 kilometrów i zwolnieniu do 1700 km/h zostanie otwarty spadochron naddźwiękowy. Po dalszym zmniejszeniu prędkości lądownik odrzuci osłonę i spadochron, a następnie uruchomi dziewięć silników kontrolujących prędkość. Zwolni niemal do zera na wysokości 2 metrów, po czym wyłączy silniki i opadnie na powierzchnię. Energia uderzenia o powierzchnie ma być pochłonięta przez specjalnie do tego przystosowaną strukturę na dolnej części lądownika - podobną do strefy zgniotu w samochodach. Zasilany jedynie akumulatorami i pozbawiony paneli słonecznych lądownik powinien przetrwać na powierzchni Marsa od dwóch do trzech dni. "Nawet jeżeli nie zadziała w ogóle, uzyskamy dużo nowych informacji. Jak coś pójdzie nie tak, będziemy wiedzieli co jest przyczyną niepowodzenia." Po uwolnieniu lądownika, TGO zmieni tor lotu, aby uniknąć zderzenia z Marsem. Następnie rozpocznie się trwający 12 miesięcy proces hamowania aerodynamicznego, w którym sonda będzie ocierała się o marsjańską atmosferę, aby wytracić energię i zmniejszyć prędkość - z czasem zmieniając swoją wydłużoną orbitę na kołową. Na początku 2018 roku sonda rozpocznie analizowanie atmosfery Marsa z wysokości 400 kilometrów. Jeżeli uwolnienie lądownika w dniu jutrzejszym zakończy się niepowodzeniem, kontrolerzy misji mają jeszcze jedną szansę na wykonanie tego manewru w poniedziałek. Źródło: AFP]]> 11553 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Juno ma problemy z głównym silnikiem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/15/juno-ma-problemy-z-glownym-silnikiem/ Sat, 15 Oct 2016 19:46:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11556 Sonda Juno wykonała to zdjęcie północnego bieguna Jowisza 27 sierpnia br. Sonda Juno wykonała to zdjęcie północnego bieguna Jowisza 27 sierpnia br.[/caption] Sonda Juno działa bez zarzutu odkąd 4 lipca weszła na orbitę wokół Jowisza - na tyle bez zarzutu, na ile może iść kiedy promieniowanie powoli niszczy sondę. Etap pracy bez zarzutu skończył się jednak w czwartek kiedy to menedżerowie misji podjęli próbę wysłania do sondy jednej z komend. Zgodnie z informacją przekazaną prasie przez NASA, dwa zawory odgrywające istotną rolę podczas uruchamiania głównego silnika sondy nie zadziałały prawidłowo podczas wykonywania sekwencji komend. "Zawory miały się otworzyć w kilka sekund, a zajęło im to kilka minut," mówi Rick Nybakken, menedżer projektu Juno w Jet Propulsion Laboratory. "Musimy najpierw lepiej zrozumieć problem, aby móc prawidłowo uruchomić silnik główny."

    Lubisz Puls Kosmosu? Podoba Ci się nasz portal? Nasze istnienie opiera się na wsparciu ze strony naszych Patronów!

    Dołącz do nich - pozwól nam pisać więcej, lepiej i częściej :-)

    http://patronite.pl/pulskosmosu


    NASA planowała uruchomić silnik Leros 1b, jej główne źródło napędu, w nadchodzącą środę. Celem było skrócenie okresu orbitalnego sondy z 53.4 do 14 dni.  Idealnym momentem na wykonanie tego typu manewru jest moment, w którym sonda znajduje się najbliżej planety. Następna okazja w przypadku Juno będzie dopiero 11 grudnia. To miało być ostatnie uruchomienie silnika Leros 1b, który zadziałał bez zarzutu 4 lipca wprowadzając sondę na precyzyjną orbitę wokół Jowisza. Wszystkie następne manewry mogą być wykonywane przez mniejsze silniki pokładowe. Naukowcy przyznają, że dłuższy okres orbitalny nie wpłynie na jakość danych naukowych zbieranych przez sondę podczas zbliżeń do biegunów planety. Niemniej jednak jeżeli problemu nie da się rozwiązać, sonda nie będzie w stanie wykonać zaplanowanej liczby okrążeń wokół planety. Według pierwotnych planów sonda Juno miała okrążyć Jowisza 36 razy w ciągu najbliższych 20 miesięcy. Źródło: arstechnica  ]]>
    11556 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa metoda badania otoczenia gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/18/nowa-metoda-badania-otoczenia-gwiazd/ Tue, 18 Oct 2016 11:49:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11567 Wykres intensywności promieniowania w czasie (krzywa zmian blasku) gwiazdy EPIC 204278916.  Gwiazda była obserwowana przez 78.8 dni co 29.4 minuty.  Powyższy wykres przedstawia 15 dni i zmiany blasku o czynnik 2. Astronomowie wykorzystali teleskopy ALMA do odkrycia dysku okołogwiezdnego. Źródło: Scaringi et al. 2016 Wykres intensywności promieniowania w czasie (krzywa zmian blasku) gwiazdy EPIC 204278916. Gwiazda była obserwowana przez 78.8 dni co 29.4 minuty. Powyższy wykres przedstawia 15 dni i zmiany blasku o czynnik 2. Astronomowie wykorzystali teleskopy ALMA do odkrycia dysku okołogwiezdnego. Źródło: Scaringi et al. 2016[/caption] Aktualnie znamy około 2700 potwierdzonych planet pozasłonecznych odkrytych metodą tranzytowania (włącznie z planetami obserwowanymi przez teleskop Kepler). W ramach tej metody astronomowie obserwują krzywe zmian blasku gwiazdy (strumień względem czasu) i wyłapują delikatne spadki jasności gwiazdy, które mogą wskazywać na przejście planety pozasłonecznej na tle tarczy gwiazdy widzianej z Ziemi. Okres orbitalny egzoplanety można kreślić po zaobserwowaniu wielu tranzytów, a czas trwania i szczegóły spadku jasności pozwalają także zmierzyć rozmiar planety. Krzywe zmian blasku w rzeczywistości mówią nam wiele także o różnych procesach fizycznych zachodzących tak na powierzchni gwiazdy (np. plamy gwiazdowe) jak i w otoczeniu samych gwiazd. Okresowa zmienność obserwowanej intensywności promieniowania od dawna wykorzystywana jest do pomiarów okresu rotacji gwiazd. Zmienność w przypadku młodych obiektów gwiazdowych (YSO, ang. young stellar object) związana jest także z obecnością dysków protoplanetarnych. Materia tworząca dysk może przesłaniać centralną gwiazdę, a bardzo zmienna akrecja materii na gwiazdę centralną także może prowadzić do zmian poziomu emisji układu. Zmienność YSO często charakteryzuje się różnymi okresami i symetriami, które mogą być związane z różnymi procesami zachodzącymi w otoczeniu gwiazdy, począwszy od komet krążących wokół gwiazdy do zmian w materii okołogwiezdnej przesłaniającej materię znajdującą się przy wewnętrznych krawędziach dysku widzianego od strony krawędzi. Luca Ricci, astronom CfA wraz ze współpracownikami nieoczekiwanie zaobserwował takie zjawisko w krzywej blasku gwiazdy EPIC204278916 obserwowanej w ramach wydłużonej misji K2 teleskopu Kepler. Jej nieregularne spadki jasności wydają się być spowodowane właśnie takimi zjawiskami w otoczeniu gwiazdy. Przez dwadzieścia pięć dni promieniowanie emitowane przez tę młodą, gwiazdę klasy M o niskiej masie charakteryzowało się nietypowymi, znacznymi, nieregularnymi zmianami jasności dochodzącymi nawet do 65%.  Astronomowie wykorzystali sieć radioteleskopów ALMA, która pozwoliła im dostrzec dowody na obecność nachylonego dysku wokół gwiazdy, potwierdzając pierwotne podejrzenia. Po dokładnej analizie krzywej blasku naukowcy doszli do wniosku, że zgadza się ona z dyskiem wewnętrznym nachylonym o 57 stopni w stosunku do kierunku, z którego obserwujemy gwiazdę i zawierającym zagęszczenia materii podróżujące po orbitach kołowych; alternatywnym wytłumaczeniem może być grupa odłamków kometarnych poruszających się po wydłużonych orbitach. Przyszłe obserwacje pozwolą nam dokładniej określić charakter tych obiektów, jednak już teraz wiemy jak wiele informacji o układach gwiezdnych można uzyskać z krzywych zmian blasku. Źródło: HS CfA]]> 11567 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MAVEN fotografuje Marsa w ultrafiolecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/18/maven-fotografuje-marsa-w-ultrafiolecie/ Tue, 18 Oct 2016 14:38:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11572 2-nasasmavenmi Nowe globalne ujęcia Marsa wykonane przez sondę MAVEN niezwykle szczegółowo przedstawiają ultrafioletową poświatę  pochodzącą z atmosfery Marsa, która odkrywa przed nami dynamiczną, wcześniej niezauważoną aktywność. Wśród zdjęć znalazły się pierwsza zdjęcia "nocnej poświaty", które mogą być wykorzystane do badania cyrkulacji wiatrów na dużych wysokościach. Co więcej, zdjęcia dziennej strony Marsa w ultrafiolecie wykonane przez sondę wskazują zmiany ilości ozonu w atmosferze wraz z porami roku oraz formowanie się chmur nad gigantycznymi marsjańskimi wulkanami. Zdjęcia wykonano za pomocą kamery Imaging UltraViolet Spectrograph (IUVS) zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Atmosphere and Volatile Evolution (MAVEN). nasasmavenmi "Sonda MAVEN wykonała setki takich zdjęć w ostatnich miesiącach, dzięki czemu udało nam się stworzyć wysokiej rozdzielczości mapę Marsa w ultrafiolecie," mówi Nick Schneider z Laboratory for Atmospheric and Space Physics na Uniwersytecie Kolorado w Boulder. Schneider przedstawił wyniki swoich badań 19 października podczas spotkania American Astronomical Society Division for Planetary Science w Pasadenie, które odbywa się w połączeniu z European Planetary Science Congress. 3-nasasmavenmi Zdjęcia nocnej strony Marsa przedstawiają "nocną poświatę" w zakresie ultrafioletowym, za którą odpowiada tlenek azotu (NO). Nocna poświata to zjawisko powszechnie występujące na planetach, w którym niebo emituje niewielkie ilości promieniowania w ultrafiolecie wskutek reakcji chemicznych, które zaczynają się na dziennej stronie planety. Promieniowanie ultrafioletowe ze Słońca rozbija cząsteczki dwutlenku węgla i azotu, a powstałe w ten sposób atomy przenoszone są przez wiatry krążące na dużych wysokościach po całej planecie. Na nocnej stronie planety owe wiatry przenoszą atomy na niższe wysokości gdzie azot i tlen zderzają się ze sobą i łączą w cząsteczki tlenku azotu. Taka rekombinacja związana jest z uwolnieniem dodatkowej energii w postaci promieniowania ultrafioletowego. https://www.youtube.com/watch?v=qvLInn4bGxg Naukowcy od dawna podejrzewali, że tlenek azotu delikatnie świeci na Marsie, a w ramach wcześniejszych misji potwierdzono jego obecność w atmosferze, jednak dopiero MAVEN przesłał na Ziemię pierwsze zdjęcia tego zjawiska w marsjańskiej atmosferze. Plamy i smugi widoczne na tych zdjęciach powstają gdy rekombinacja tlenku azotu intensyfikowana jest przez wiatry. Takie zagęszczenia są wyraźnym dowodem na istnienie silnych nieregularności wiatru na dużych wysokościach w atmosferze Marsa. Zdjęcia wykonane po dziennej stronie Marsa przedstawiają atmosferę i powierzchnię w pobliżu południowego bieguna planety w niespotykanych dotąd szczegółach. Wykonano je gdy na południowej półkuli rozpoczynała się wiosna. Ozon ulega zniszczeniu w obecności pary wodnej, dlatego też akumuluje się w regionach polarnych półkuli południowej podczas zimy, gdy para wodna ulega kondensacji i eliminowana jest z atmosfery. Powyższe zdjęcia przedstawiają duże ilości ozonu, który przetrwał aż do wiosny co oznacza, że globalne układy wiatrów nie przenoszą pary wodnej z innych obszarów planety w pobliże biegunów. 1-nasasmavenmi Obserwacje przeprowadzone przez MAVEN przedstawiają także proces powstawania chmur nad czterema wielkimi wulkanami na Marsie. Zdjęcia wykonane za pomocą IUVS to jak dotąd najlepsze zdjęcia przedstawiający cały proces rozwijania się układów chmur w ciągu dnia. Chmury są kluczem do zrozumienia równowagi energii na planecie oraz ilości pary wodnej. "Eliptyczna orbita sondy MAVEN jest tutaj bardzo przydatna," mówi Justin Deighan z UC w Boulder, który kierował obserwacjami. "Sonda oddala się na tyle od Marsa, aby uchwycić zdjęcie całego globu, a jednocześnie krąży na tyle szybko, że jest w stanie wykonać wiele okrążeń wokół planety w ciągu dnia. Źródło: NASA]]> 11572 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Chmury na Plutonie, kolejny cel sondy New Horizons jest czerwony]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/19/chmury-na-plutonie-kolejny-cel-sondy-new-horizons-jest-czerwony/ Tue, 18 Oct 2016 23:07:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11579 Wizja artystyczna przedstawiająca spotkanie sondy New Horizons z obiektem Pasa Kuipera. Sonda przeleci w pobliżu 2014 MU69 - obiektu znajdującego się ok. 1.6 mld km za Plutonem - 1 stycznia 2019 roku. Najnowsze dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazują, że 2014 MU69 jest czerwony. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Wizja artystyczna przedstawiająca spotkanie sondy New Horizons z obiektem Pasa Kuipera. Sonda przeleci w pobliżu 2014 MU69 - obiektu znajdującego się ok. 1.6 mld km za Plutonem - 1 stycznia 2019 roku. Najnowsze dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazują, że 2014 MU69 jest czerwony. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Następny cel sondy New Horizons - która wykonała historyczny przelot w pobliżu Plutona w lipcu 2015 roku - najprawdopodobniej pod względem koloru przypomina swojego słynnego kuzyna, który był głównym celem sondy w zeszłym roku. Dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazują, że 2014 MU69, niewielki obiekt Pasa Kuipera (KBO) znajdujący się około 1.6 miliarda kilometrów za Plutonem, jest równie czerwony - jeżeli nie czerwieńszy - co Pluton. To pierwsza wskazówka dotycząca właściwości powierzchni odległego obiektu, którego sonda New Horizons odwiedzi 1 stycznia 2019 roku. Naukowcy z zespołu misji omawiają te i inne odkrycia w pobliżu Plutona i w Pasie Kuipera podczas spotkania American Astronomical Society Division for Planetary Sciences (DPS), które odbywa się w tym tygodniu w Pasadenie. "Niesamowicie cieszymy się oczekując na dalsze odkrycia New Horizons i analizując przesyłane na Ziemię dane z ubiegłorocznego przelotu w pobliżu Plutona," powiedział Alan Stern, główny badacz misji z SwRI w Boulder w stanie Kolorado. "Teraz kiedy sonda przesyła na Ziemię ostatnie dane z przelotu w pobliżu Plutona wiemy, że następna kampania badań Plutona będzie wymagała kolejnej sondy, która zbliży się do tej planety." Jednocześnie Stern przyznał, że  choć złożona, warstwowa atmosfera Plutona jest mglista i wydaje się niemal bezchmurna, zespołowi udało się dostrzec kilka chmur na zdjęciach wykonanych przez kamery zainstalowane na pokładzie sondy. "Jeżeli faktycznie są tam chmury, to faktycznie pogoda na Plutonie jest bardziej złożona niż przypuszczaliśmy," powiedział Stern. [caption id="attachment_11581" align="aligncenter" width="1024"]Częściowe zachmurzenie na Plutonie. Obecna, mglista atmosfera Plutona jest niemal całkowicie pozbawiona chmur. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Częściowe zachmurzenie na Plutonie. Obecna, mglista atmosfera Plutona jest niemal całkowicie pozbawiona chmur. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Naukowcy już na podstawie obserwacji prowadzonych za pomocą teleskopów wiedzieli, że lodowa powierzchnia Plutona schowana za cienką atmosferą miała różnorodną jasność. Dane z przelotu nie tylko potwierdziły te obserwacje, lecz także pozwoliły ustalić, że najjaśniejsze obszary powierzchni Plutona należą do najbardziej odbijających światło powierzchni planetarnych w Układzie Słonecznym. "Taka jasność wskazuje na aktywność na powierzchni," mówi Bonnie Buratti, jedna z badaczy z zespołu New Horizons w JPL w Pasadenie. "Z uwagi na fakt, że obserwujemy silny związek albedo powierzchni z aktywnością, wierzymy, że planeta karłowata Eris, która także charakteryzuje się wysokim albedo, także musi być aktywna." Choć Pluton wykazuje wiele rodzajów aktywności, na powierzchni brakuje osuwisk. Co ciekawe, zostały one zauważone na największym księżycu Plutona - Charonie (średnica 1200 kilometrów). "Podobne osuwiska widzieliśmy na innych skalistych i lodowych obiektach takich  jak Mars czy księżyc Saturna Japet, jednak to są pierwsze osuwiska, które dostrzegliśmy tak daleko od Słońca, w Pasie Kuipera," mówi Ross Beyer, naukowiec z Centrum Sagana w SETI Institute. "Pytanie czy uda nam się odkryć je także na innych obiektach Pasa Kuipera." [caption id="attachment_11582" align="aligncenter" width="1024"]Powyższe zdjęcie  obszaru Charona nieoficjalnie zwanego Serenity Chasma zostało wykonane za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) 14 lipca 2015 rokuz odległości 78 717 kilometrów. Strzałki wskazują osuwiska na powierzchni księżyca. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Powyższe zdjęcie obszaru Charona nieoficjalnie zwanego Serenity Chasma zostało wykonane za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) 14 lipca 2015 rokuz odległości 78 717 kilometrów. Strzałki wskazują osuwiska na powierzchni księżyca.
    Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] "Czerwonawy kolor powierzchni obiektu 2014 MU69 mówi nam wiele o tym, z jakim obiektem mamy do czynienia," mówi Armanda Zangari badaczka z SwRI. "Zebrane przez nas dane wskazują, że w Sylwestra 2019 roku, sonda New Horizons będzie przyglądała się jednemu z najstarszych  obiektów w Układzie Słonecznym." Sonda New Horizons aktualnie znajduje się jakieś 5.5 miliardów kilometrów od Ziemi i około 540 milionów kilometrów za Plutonem, uciekając od nas o 14 kilometrów z każdą sekundą. Około 99 procent danych, które sonda New Horizons zebrała w ubiegłym roku podczas przelotu w pobliżu Plutona, zostało przesłanych na Ziemię. Proces przekazywania danych zakończy się już 23 października. W międzyczasie sonda New Horizons pokonała 1/3 odległości od Plutona do swojego następnego celu, do którego wciąż pozostało jej około miliarda kilometrów. Źródło: NASA]]>
    11579 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pochmurne noce i bezchmurne dni na odległych gorących jowiszach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/19/pochmurne-noce-i-bezchmurne-dni-na-odleglych-goracych-jowiszach/ Wed, 19 Oct 2016 09:17:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11593 Ilustracja przedstawia w jaki sposób gorące Jowisze o różnych temperaturach i różnych składach chemicznych chmur mogą wyglądać dla osoby przelatującej nad ich dzienną stroną.  Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona/V. Parmentier Ilustracja przedstawia w jaki sposób gorące jowisze o różnych temperaturach i różnych składach chemicznych chmur mogą wyglądać dla osoby przelatującej nad ich dzienną stroną.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona/V. Parmentier[/caption] Prognoza pogody dla odległych, gorących planet zwanych gorącymi jowiszami może brzmieć mniej więcej tak: Pochmurne noce i bezchmurne dni z temperaturą sięgającą nawet 1300 stopni Celsjusza. Te tajemnicze światy znajdują się zdecydowanie za daleko, abyśmy mogli obserwować chmury w ich atmosferach. Najnowsze badania przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler oraz obejmujące różne techniki modelowania komputerowego pozwalają nam przypuszczać gdzie mogą pojawiać się chmury i z czego mogą się składać. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal (dostępne także tutaj: arXiv). Gorące jowisze, pierwsze z tysięcy odkrytych dotąd egzoplanet w naszej galaktyce, krążą na tyle blisko swoich gwiazd macierzystych, że są bezustannie przez nie przypiekane. I choć taka informacja może nieco zniechęcać galaktycznych turystów, wyniki badań wskazują na znaczny postęp w rozumieniu struktury atmosfer egzoplanetarnych.

    Niekończące się dni, niekończące się noce

    Gorące jowisze to planety krążące wokół swoich gwiazd w rotacji synchronicznej, a to znaczy, że zawsze jedna strona jest stale oświetlona przez gwiazdę, a druga jest skąpana w permanentnej ciemności. W większości przypadków "dzienna strona" planety byłaby pozbawiona chmur, a "nocna strona" byłaby stale zachmurzona. Jedynie obszar pomiędzy tymi dwoma strefami planety byłby częściowo zachmurzony. "Powstawanie chmur na takiej planecie może istotnie się różnić od tego co znamy z Układu Słonecznego," mówi Vivien Parmentier, badaczka z Uniwersytetu Arizony w Tucson, główna autorka badania. Rok na takiej planecie może trwać zaledwie kilka naszych ziemskich dni, a temperatura na "chłodniejszych" gorących jowiszach może utrzymywać się na poziomie 1300 stopni Celsjusza. Jednak ekstremalne warunki panujące na gorących jowiszach sprzyjały naukowcom. "Różnica w promieniowaniu pomiędzy dzienną, a nocną stroną planety znacznie upraszcza modelowanie atmosfery," przyznaje Parmantier. "Model gorącego jowisza jest znacznie prostszy do stworzenia niż model naszego Jowisza." Naukowcy najpierw stworzyli różnorodne, wyidealizowane gorące jowisze, wykorzystując do tego modele cyrkulacji globalnej - prostsze wersje modeli komputerowych wykorzystywane do symulowania klimatu na Ziemi. Następnie porównali modele z danymi zebranymi na temat gorących jowiszów przez teleskop Kepler. Kosmiczny teleskop Keplera, który aktualnie realizuje misję K2, został zaprojektowany do rejestrowania ekstremalnie małych spadków jasności gwiazdy gdy na tle jej tarczy przechodzi planeta (zjawisko tranzytu). Jednak w tym przypadku naukowcy skupili się na fazach planet lub zmianach strumienia promieniowania wywołanych przez poszczególne fazy planety (takie jak fazy Księżyca). Dopasowanie modeli gorących jowiszów do krzywych fazowych prawdziwych gorących jowiszów pozwoliło na określenie, za które krzywe odpowiada ciepło planety, a za które światło odbite od chmur w atmosferze planety. Łącząc jedne dane z drugimi naukowcy byli w stanie stworzyć globalne modele zachmurzenia na tych planetach. Te dane z kolei pozwoliły uzyskać informacje o wiatrach i różnicy temperatur na badanych gorących jowiszach. Tuż przed tym jak gorętsze planety chowały się za swoimi gwiazdami - w swego rodzaju zaćmieniu - naukowcy dostrzegali  nagły wzrost w optycznej krzywej zmian blasku planety oznaczający "gorącą plamę" po wschodniej stronie planety. Na chłodniejszych planetach, taki sam błysk  rejestrowany był tuż po tym jak planeta wychodziła zza tarczy swojej gwiazdy - tym razem po zachodniej stronie. Wczesny błysk na gorętszych planetach wskazywał, że silne wiatry wypychają gorętszą, bezchmurną część atmosfery znajdującej się po dziennej stronie, na wschód. Podczas gdy na chłodniejszych planetach chmury łączą się ze sobą i odbijają więcej światła po chłodniejszej, zachodniej stronie planety. "Uważamy, że zachodnia część dziennej strony planety jest bardziej zachmurzona niż wschodnia," mówi Parmentier. Choć ten schemat obserwowany był już wcześniej, to są to pierwsze badania, które obejmowały wszystkie gorące jowisze wykazujące taką aktywność. To doprowadziło do kolejnego pionierskiego odkrycia. Dzięki temu, że udało się ustalić rozkład chmur na planecie, który jest bezpośrednio związany z temperaturą całej planety, naukowcy byli w stanie ustalić z czego prawdopodobnie składają się chmury. Gorące jowisze są zdecydowanie za gorące na chmury składające się z pary wodnej znane z atmosfery ziemskiej. Zamiast tego, chmury na takich planetach powstają gdy egzotyczne opary kondensują się w minerały, związki chemiczne takie jak tlenek glinu, czy nawet metale, np. żelazo. Zespół badaczy odkrył, że chmury z siarczku manganu mogą dominować na chłodniejszych gorących jowiszach, podczas gdy chmury krzemianowe mogą pojawiać się w wyższych temperaturach. Z czasem krzemiany opadają w formie deszczu do wnętrza planety znikając z obserwowanej atmosfery. Innymi słowy, średnia temperatura planety, która zależy bezpośrednio od odległości od gwiazdy macierzystej, decyduje o tym jakie chmury mogą powstać w atmosferze. "Skład chemiczny chmur zmienia się w zależności od temperatury planety," mówi Parmentier. Nowe wyniki wskazują, że chmury nie są jednorodnie rozmieszczone w atmosferach gorących jowiszów, co potwierdza wcześniejsze odkrycia naukowców pracujących na danych z Kosmicznego Teleskopu Spitzer, które wyraźnie wskazywały, że różne obszary gorących jowiszów charakteryzują się różnymi temperaturami. Źródło: NASA]]>
    11593 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najdokładniejsze w historii zdjęcie układu Eta Carinae]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/19/najdokladniejsze-w-historii-zdjecie-ukladu-eta-carinae/ Wed, 19 Oct 2016 12:00:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11584 Szczegółowe spojrzenie na układ podwójny Eta Carinae Szczegółowe spojrzenie na układ podwójny Eta Carinae[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=LIVUNbcLBDM Międzynarodowy zespół astronomów wykorzystał interferometr Very Large Telescope Interferometer do wykonania najbardziej szczegółowego w historii zdjęcia układu Eta Carinae. Badaczom udało się odkryć nowe i nieoczekiwane struktury w tym układzie podwójnym, także na obszarze pomiędzy dwiema gwiazdami, gdzie zderzają się ze sobą ekstremalnie szybkie wiatry gwiazdowe.  Uzyskane nowe informacje opisujące ten układ podwójny pozwolą nam lepiej zrozumieć ewolucję bardzo masywnych gwiazd. [caption id="attachment_11586" align="aligncenter" width="1024"]Najwyższej rozdzielczości zdjęcie Eta Carinae Najwyższej rozdzielczości zdjęcie Eta Carinae[/caption] Zespół astronomów kierowany przez Gerda Weigelta z Instytutu Radioastronomii Maxa Plancka (MFIfR) w Bonn wykorzystał do wykonania zdjęcia Very Large Telescope Interferometer. [caption id="attachment_11587" align="aligncenter" width="982"]Zdjęcie mgławicy Eta Carinae wykonane w ramach przeglądu nieba Digitized Sky Survey Zdjęcie mgławicy Eta Carinae wykonane w ramach przeglądu nieba Digitized Sky Survey[/caption] Ten kolosalny, aktywny układ podwójny składa się z dwóch masywnych gwiazd krążących wokół wspólnego środka masy, emitujących potężne wiatry gwiezdne podróżujące z prędkością nawet do 10 milionów kilometrów na godzinę. Strefa między gwiazdami, gdzie wiatry zderzają się ze sobą jest bardzo turbulentna, jednak jak dotąd nie było możliwości jej badania. [caption id="attachment_11588" align="aligncenter" width="1024"]Mgławica Carina w gwiazdozbiorze Kila Mgławica Carina w gwiazdozbiorze Kila[/caption] Moc układu podwójnego Eta Carinae prowadzi do dramatycznego zjawiska. "Wielka Erupcja" w tym układzie obserwowana była w tym układzie w latach trzydziestych XIX wieku. Teraz wiemy już, że większa z dwóch gwiazd w bardzo krótkim okresie czasu wyemitowała olbrzymie ilości gazu i pyłu, co doprowadziło do powstania dwóch wyraźnych płatów, które widzimy w tym układzie do dzisiaj. Efektem zderzenia dwóch strumieni bardzo silnych wiatrów słonecznych jest powstanie ekstremalnych temperatur rzędu milionów stopni oraz emisja istnych powodzi promieniowania rentgenowskiego. [caption id="attachment_11589" align="aligncenter" width="1024"]Panoramiczne zdjęcie WR 22 oraz Eta Carinae w gwiazdozbiorze Kila Panoramiczne zdjęcie WR 22 oraz Eta Carinae w gwiazdozbiorze Kila[/caption] Obszar centralny, w którym wiatry się ze sobą zderzają jest na tyle mały - tysiąc razy mniejszy od mgławicy - że teleskopy kosmiczne i naziemne jak dotąd nie były w stanie go zwizualizować  wystarczająco dokładnie. Teraz zespół naukowców wykorzystał potężną moc rozdzielczą instrumentu AMBER zainstalowanego na VLTI  do zajrzenia po raz pierwszy w obszar między gwiazdami. Sprytne połączenie  trzech z czterech teleskopów VLT doprowadziło do dziesięciokrotnego zwiększenia mocy rozdzielczej w porównaniu z pojedynczym teleskopem VLT.  W ten sposób udało się wykonać jak dotąd najdokładniejsze zdjęcie tego układu i doprowadzić do uzyskania zaskakujących informacji o jego budowie wewnętrznej. [caption id="attachment_11590" align="aligncenter" width="1024"]Jedno zdjęcie, wiele historii Jedno zdjęcie, wiele historii[/caption] Nowe zdjęcie wykonane za pomocą VLTI wyraźnie przedstawia strukturę przestrzeni między gwiazdami tworzącymi układ Eta Carinae. Tam gdzie silne wiatry z mniejszej, gorętszej gwiazdy zderzają się z gęstszym wiatrem emitowanym przez większą gwiazdę, dostrzeżono nieoczekiwaną strukturę przypominającą wachlarz. [caption id="attachment_11591" align="aligncenter" width="1014"]Eta Carinae Eta Carinae[/caption] "Nasze marzenia się spełniły - możemy teraz robić ekstremalnie ostre zdjęcia w podczerwieni. VLTI umożliwia nam dokładne zbadanie fizyki układu Eta Carinae i innych istotnych obiektów," mówi Gerd Weigelt. https://www.youtube.com/watch?v=OaBxMo4b74g Co więcej, oprócz samego zdjęcia, obserwacje widmowe obszaru zderzenia wiatrów pozwoliły na wykonanie pomiaru ich prędkości. Znając te prędkości astronomowie mogli stworzyć dokładniejsze modele komputerowe budowy wewnętrznej tego fascynującego układu podwójnego. Źródło: ESO]]> 11584 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[ExoMars: niepełny ale sukces!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/19/exomars-niepelny-ale-sukces/ Wed, 19 Oct 2016 19:54:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11596 exomars-edm W dniu dzisiejszym sonda ExoMars dotarła do Marsa. Z tej okazji w centrum ESOC w Darmstadt zorganizowano specjalne wydarzenie dla prasy, gdzie pojawili się przedstawiciele prasy, osoby pracujące nad projektem ExoMars, dyrektor generalny Europejskiej Agencji Kosmicznej i wiele innych równie ciekawych osób. W ramach pierwszej z cyklu misji ExoMars dzisiaj do Marsa dotarł orbiter Trace Gas Orbiter oraz demonstrator technologii wejścia w atmosferę, lotu i lądowania Schiaparelli.

    Czym jest Trace Gas Orbiter?

    Trace Gas Orbiter to jak sama nazwa wskazuje sonda, której zadaniem będzie badanie składu chemicznego rzadkiej atmosfery marsjańskiej. Same badania atmosfery rozpoczną się po unormowaniu orbity w 2017 roku. Głównym celem orbitera jest lepsze zrozumienie pochodzenia i zachowania atmosferycznego metanu (CH4) i innych gazów mogących wskazywać na aktywność biologiczną lub geologiczną na Marsie. Dodatkowo TGO będzie służył także do wspomagania komunikacji między Ziemią a łazikami i lądownikami pracującymi na powierzchni Czerwonej Planety. Wcześniejsze badania prowadzone zarówno z Ziemi jak i z przestrzeni kosmicznej wykazywały obecność niewielkich ilości metanu w atmosferze Marsa nad niektórymi obszarami powierzchni. To nie musi, ale może wskazywać na obecność jakiejś formy życia lub procesów geochemicznych takich jak wulkanizm czy aktywność hydrotermalna. Aby spróbować ustalić czy metan w atmosferze czerwonej planety jest pochodzenia biologicznego czy geologicznego, ESA i NASA niezależnie zaczęły prace nad sondą wyposażoną w instrumenty badające gazy, z których składa się atmosfera Marsa. Z czasem NASA i ESA podjęły decyzję o wspólnej współpracy nad takim orbiterem. Jednak w 2012 roku administracja prezydenta Baracka Obamy zrezygnowała z udziału w tym przedsięwzięciu ze względów budżetowych. 15 marca 2012 roku Europejska Agencja Kosmiczna poinformowała, że projekt ExoMars będzie kontynuowany we współpracy z Rosyjską Agencją Kosmiczną (Roscosmos), która zaoferowała ze swojej strony dwie rakiety Proton oraz dodatkowo platformę przeznaczoną do wejścia w atmosferę i lądowania w ramach drugiej części misji ExoMars 2020. W dniu dzisiejszym sonda TGO weszła na orbitę wokół Marsa i teraz przez siedem miesięcy będzie wykonywała manewry hamowania aerodynamicznego zanurzając się w atmosferę Marsa i wykorzystując jej opór do zmniejszania prędkości i ukoławiania orbity. Docelowo sonda ma znaleźć się na kołowej orbicie na wysokości 400 km nad powierzchnią Marsa. Faktyczne badania naukowe rozpoczną się pod koniec 2017 roku. Instrument FREND będzie monitorował poziomy wodoru do głębokości 1 metra pod powierzchnią Marsa. Miejsca, w których wodoru będzie więcej mogą wskazywać na depozyty lodu wodnego, co może być istotną informacją dla przyszłych misji załogowych. Głównym zadaniem misji będzie scharakteryzowanie przestrzenne i czasowe źródeł śladowych gazów w atmosferze. Jeżeli w atmosferze dostrzeżemy metan w obecności propanu lub etanu, będzie to silna przesłanka wskazująca na biologiczne źródło metanu. Jeżeli jednak metan będzie rejestrowany w obecności dwutlenku siarki - najprawdopodobniej będzie on produktem ubocznym procesów geologicznych.

    Czym jest Schiaparelli?

    Najprościej mówiąc jest to lądownik, którego zadaniem jest przetestowanie opracowanych przez ESA i Roscosmos technologii wejścia w atmosferę, lotu i lądowania na powierzchni Marsa. Tylko tyle i aż tyle. Dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że lądowanie na Marsie to nie jest zadanie trywialne. O ile USA było w stanie z powodzeniem wylądować 7 razy na 8 prób, o tyle Rosji nie udało się wylądować ani razu na 8 prób, a Europejskiej Agencji Kosmicznej nie udało się wylądować ani razu, aczkolwiek przed Schiaparelli ESA próbowała tylko raz (w 2003 roku po odłączeniu się od sondy Mars Express, lądownik Beagle 2 stracił kontakt z kontrolą naziemną. Dopiero w 2015 roku okazało się, że lądownik przetrwał lądowanie jednak nie potrafił skontaktować się z Ziemią). Lądownik Schiaparelli oddzielił się od sondy Trace Gas Orbiter w poniedziałek 16 października br. w odległości około miliona kilometrów od Marsa. W dniu dzisiejszym wszedł w atmosferę z prędkością 21 000 kilometrów na godzinę (5.8 km/s). Po zwolnieniu w atmosferze zgodnie z planem miały otworzyć się dwa spadochrony, które jeszcze bardziej miały zwolnić lądownik. W kolejnej fazie lotu przez atmosferę spadochrony miały się odczepić, a lądownik miał uruchomić zestaw silników pokładowych, których zadaniem było zmniejszenie prędkości niemal do zera na wysokości 2 metrów nad powierzchnią. Z tej wysokości lądownik miał opaść na powierzchnię, gdzie energię zderzenia miała pochłonąć specjalna strefa zgniotu zamontowana na spodniej części lądownika.

    Co się dzisiaj stało?

    Najważniejszą informacją jest fakt, że sonda Trace Gas Orbiter weszła prawidłowo na orbitę! To ogromny sukces. Teraz rozpoczyna się siedmiomiesięczna faza zwalniania sondy i ustalania orbity kołowej - zgodnie z planem w przyszłym roku możemy oczekiwać rozpoczęcia badań atmosfery. Niesamowita radość, która pojawiła się w centrum kontroli lotów, była związana właśnie z detekcją sygnału pochodzącego od TGO. Mamy kolejną sondę na orbicie wokół Marsa! Równie ważnym elementem dzisiejszego dnia było wejście w atmosferę i lądowanie demonstratora Schiaparelli na powierzchni Marsa. Tutaj nie było aż tak różowo. Lądownik monitorowany był w trakcie lotu przez atmosferę, jednak w pewnym momencie kontakt się urwał. Aktualnie nie wiadomo co się stało z lądownikiem. Mógł wylądować, ale uszkodzić nadajnik, mógł ulec dezintegracji podczas lotu przez atmosferę z potężną prędkością, mogły nie zadziałać silniczki, które miały go spowolnić w ostatniej fazie lotu. To tylko domysły. Jak na razie wiemy, że jakieś 30 sekund przed lądowaniem sygnał nagle się urwał. Dane z sondy Mars Express także nie zawierają żadnego sygnału od lądownika. To nie jest z pewnością dobra informacja. Jednak według przedstawicieli ESA jeszcze jest za wcześnie, aby stawiać krzyżyk na lądowniku. Aktualnie naukowcy analizują dane z orbitera Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) w poszukiwaniu śladów sygnału z lądownika. Na jutrzejszy ranek zaplanowano kolejną informację, na której dowiemy się jakie są wyniki tej analizy. Podsumowując: tak - lądowanie nie poszło idealnie zgodnie z planem, ale należy pamiętać, że lądowanie Schiaparelli to tylko jeden z elementów całej misji. Wejście na orbitę sondy, która dostarczy nam ton informacji o składzie chemicznym atmosfery Marsa, o procesach biologicznych czy geologicznych zachodzących na powierzchni to ogromny sukces całego przedsięwzięcia. Dlatego też, choć pewien niedosyt związany z lądowaniem pozostanie, to jednak według mnie należy uznać dzisiejszy dzień za wspólny sukces europejskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej.]]>
    11596 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 313 0 0 314 313 0 860 best cialis online]]> 0 0
    <![CDATA[Astrofizycy stworzyli najbardziej szczegółową mapę Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/20/astrofizycy-stworzyli-najbardziej-szczegolowa-mape-drogi-mlecznej/ Thu, 20 Oct 2016 10:35:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11599 Droga Mleczna. Źródło: Roanish, Flickr Droga Mleczna. Źródło: Roanish, Flickr[/caption] Australijscy naukowcy współpracujący z badaczami z Niemiec stworzyli najdokładniejszą dotąd mapę Drogi Mlecznej wykorzystując do tego największe radioteleskopy na Ziemi. Projekt HI4PI, który stanowi połączenie australijskiego i niemieckiego przeglądu Drogi Mlecznej, umożliwił powstanie najdokładniejszej mapy gazu wodorowego w Drodze Mlecznej i wokół niej, która umożliwi rozwiązanie wielu tajemnic naszej galaktyki. Kierowniczka zespołu realizującego australijski przegląd nieba, prof. Naomi McClure-Griffiths z Australian National University (ANU) potwierdziła, że badania po raz pierwszy umożliwiły dojrzenie delikatnych szczegółów struktur istniejących między gwiazdami w Drodze Mlecznej. "Bardzo małe obłoki gazu wydają się wspomagać powstawanie gwiazd w Drodze Mlecznej na przestrzeni miliardów lat," powiedziała. [caption id="attachment_11601" align="aligncenter" width="1024"]Mapa HI4PI powstała na podstawie danych zebranych za pomocą 100-metrowego radioteleskopu Maxa Plancka w Effelsbergu, w Niemczech oraz 64-metrowego radioteleskopu CSIRO w Parkes w Australli. Barwy widoczne na zdjęciu przedstawiają gaz o różnych prędkościach. Płaszczyzna Drogi Mlecznej przebiega przez środek zdjęcia. W dolnej prawej części kadru widać natomiast Obłoki Magellana. Źródło: Benjamin Winkel Mapa HI4PI powstała na podstawie danych zebranych za pomocą 100-metrowego radioteleskopu Maxa Plancka w Effelsbergu, w Niemczech oraz 64-metrowego radioteleskopu CSIRO w Parkes w Australli. Barwy widoczne na zdjęciu przedstawiają gaz o różnych prędkościach. Płaszczyzna Drogi Mlecznej przebiega przez środek zdjęcia. W dolnej prawej części kadru widać natomiast Obłoki Magellana. Źródło: Benjamin Winkel[/caption] "Skąd Droga Mleczna bierze nowe zapasy gazu niezbędne do formowania nowych gwiazd? Gdzie są wszystkie małe galaktyki karłowate, które muszą otaczać naszą Drogę Mleczną? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania będzie naprawdę ekscytujące," dodaje. Prof. McClure-Griffiths powiedziała także, że jej grupa badawcza wykorzysta uzyskane mapy do zwiększenia precyzji Square Kilometre Array oraz Australian Square Kilometre Array Pathfinder - teleskopów, które umożliwią stworzenie jeszcze dokładniejszych map Drogi mlecznej. https://www.youtube.com/watch?v=Q2mgpsTFuV8 W ramach projektu HI4PI wykorzystano największe w pełni sterowalne radioteleskopy półkuli północnej i południowej: 100-metrowy radioteleskop Maxa Plancka w Effelsbergu w Niemczech oraz 64-metrowy radioteleskop CSIRO w Parkes w Australii. Mapy zrealizowane w ramach projektu poprawiają wcześniejsze badania neutralnego wodoru realizowane w ramach przeglądu Leiden-Argentine-Bonn (LAB) o czynnik dwa pod względem czułości oraz o czynnik cztery pod względem rozdzielczości kątowej. [caption id="attachment_11602" align="aligncenter" width="1024"]Zdjęcie przedstawia całkowitą zawartość wodoru w Drodze Mlecznej. Płaszczyzna galaktyki biegnie poziomo przez środek kadru. Źródło: Benjamin Winkel Zdjęcie przedstawia całkowitą zawartość wodoru w Drodze Mlecznej. Płaszczyzna galaktyki biegnie poziomo przez środek kadru. Źródło: Benjamin Winkel[/caption] Artykuł naukowy opisujący wyniki przeglądu HI4PI został opublikowany w periodyku Astronomy and Astrophysics. Źródło: ANU]]> 11599 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Planeta 9 może tłumaczyć tajemnicze nachylenie Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/20/planeta-9-moze-tlumaczyc-tajemnicze-nachylenie-slonca/ Thu, 20 Oct 2016 13:25:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11605 sun Planeta 9 - nieodkryta planeta na zewnętrznej krawędzi Układu Słonecznego, której istnienie zostało przewidziane przez Konstnatina Batygina i Mike'a Browna z Caltech w styczniu 2016 roku - wydaje się odpowiadać za nietypowe nachylenie Słońca, wskazują najnowsze badania. Duża i odległa planeta może mieć swój udział w nachyleniu Układu Słonecznego, przez co może nam się wydawać, że to oś rotacji Słońca jest nieznacznie pochylona. "Ze względu na dużą masę Planety 9 i jej orbitę nachyloną do orbit pozostałych planet, układ planetarny nie ma za bardzo wyboru i musi ulegać nieznacznej rotacji," mówi Elizabeth Bailey, student z Caltech i główny autor artykułu opisującego odkrycie. Wszystkie planety krążą wokół Słońca w niemal jednakowej płaszczyźnie. Płaszczyzna ta jest jednak nachylona o sześć stopni względem osi rotacji Słońca - przez co wydaje się jakby to Słońce było nieznacznie odchylone. Jak dotąd nikomu nie udało się przekonująco wytłumaczyć tej konfiguracji. Odkrycie przez Browna i Batygina dowodów na istnienie jeszcze jednej planety - 10 razy większej od Ziemi - na orbicie wokół Słońca w odległości 20-krotnie większej od odległości Słońce-Neptun całkowicie zmienia sytuację. Zgodnie z obliczeniami naukowców, Planeta 9 wydaje się krążyć wokół Słońca po orbicie nachylonej o 30 stopni w stosunku do płaszczyzny orbity pozostałych planet, wpływając przy tym na dużą populację obiektów Pasa Kuipera, których nietypowe parametry orbitalne doprowadziły do wniosku mówiącego o istnieniu Planety 9. "Ona nie przestaje nas zadziwiać. Za każdym razem gdy spojrzymy, okazuje się, że Planeta 9 tłumaczy jakąś odwieczną zagadkę astronomii Układu Słonecznego," mówi Batygin. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w najnowszym numerze periodyku Astrophysical Journal.  ]]> 11605 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie szukają miejsca narodzin komety 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/21/astronomowie-szukaja-miejsca-narodzin-komety-67p/ Fri, 21 Oct 2016 07:57:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11609 Źródło: University of Western Ontario Źródło: University of Western Ontario[/caption] Gdy 30 września sonda Rosetta kończyła swoje fenomenalne badania osiadając na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko, cały świat niemal na żywo obserwował kolejne zdjęcia przesyłane przez zbliżającą się do powierzchni sondę. Teraz Europejska Agencja Kosmiczna wraz z NASA stoją przed zadaniem uzyskania jak największej ilości informacji o tym fascynującym obiekcie. Korzystając z dobrodziejstw analizy statystycznej i technik obliczeniowych, astronomowie z University of Western Ontario (UWO) prześledzili historię orbity komety 67P starając się odkryć miejsce jej narodzin - to istotna informacja pozwalająca określić z czego zbudowana jest ta kometa i od jak dawna znajduje się w Układzie Słonecznym. Mattia Galiazzo, badacz z Wydziału Fizyki i Astronomii UWO zaprezentował wyniki swoich prac podczas 48. spotkania Division for Planetary Sciences of the American Astronomical Society oraz 11. European Planetary Science Congress w Pasadenie. "Nasze wyniki bazują na obliczeniach orbity komety od teraźniejszości w przeszłość - to obliczeniowo bardzo trudne zadanie ze względu na chaotyczność orbity spowodowaną bliskimi spotkaniami z Jowiszem," mówi Galiazzo. "Z tego też powodu nie mamy zbyt wielu szczegółów, ale możemy ustalić dynamiczną ścieżkę z obecnej orbity do Pasa Kuipera." https://www.youtube.com/watch?v=SCSB1l8UHgA Galiazzo i Wiegert uważają, że kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko stosunkowo niedawno znalazła się w wewnętrznych obszarach Układu Słonecznego docierając tu dopiero jakieś 10 000 lat temu. Wcześniej 67P była nieaktywnym obiektem krążącym w zimnych, zewnętrznych obszarach Układu Słonecznego. Wcześniejsze badania wskazują, że podobne komety - znane jako komety rodziny Jowisza - historycznie pozostają w wewnętrznych obszarach Układu Słonecznego przez 12 000 lat. Przyjmuje się, że większość komet rodziny Jowisza pochodzi z Pasa Kuipera - zbioru komet, planetoid i innych ciał niebieskich krążącego za orbitą ostatniej planety Układu Słonecznego. Według Galiazzo i Wiegerta wstępne analizy wskazują, że także stamtąd pochodzi kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Przeprowadzona przez nich analiza wskazuje, że kometa najprawdopodobniej spędziła miliony lat w dysku rozproszonym, odległej części Pasa Kuipera, dwa razy dalej od Słońca niż Neptun - ostatnia planeta Układu Słonecznego. Tak dalekie miejsce narodzin komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko wskazuje, że składa się ona z materii pierwotnej, z minerałów, które istniały jeszcze zanim powstała Ziemia. Źródło: UWO]]> 11609 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NGC 5128: Tajemnicze obiekty błyskające w zakresie rentgenowskim]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/21/ngc-5128-tajemnicze-obiekty-blyskajace-w-zakresie-rentgenowskim/ Fri, 21 Oct 2016 12:19:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11612 Źródło: NASA/CXC/UA/J. Irwin et al. Źródło: NASA/CXC/UA/J. Irwin et al.[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia położenie niesamowitego źródła, które charakteryzuje się dramatycznymi rozbłyskami promieniowania rentgenowskiego nieprzypominającymi żadnego znanego obiektu. Wraz z innym podobnym źródłem odkrytym w innej galaktyce, obiekty te mogą stanowić zupełnie nowe - nieznane dotąd - zjawisko astrofizyczne. Obydwa obiekty zostały odkryte w galaktykach eliptycznych NGC 5128 (znanej także jako Centaurus A) przedstawionej powyżej i NGC 4636. Na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra czerwonym, zielonym i niebieskim kolorem zaznaczono odpowiednio promieniowanie rentgenowskie o niskiej, średniej i wysokiej energii. Położenie rozbłyskującego źródła zaznaczono kwadratem w dolnej, lewej części kadru. Obydwa tajemnicze źródła gwałtownie rozbłyskują stając się setki razy jaśniejsze w zakresie rentgenowskim w ciągu zaledwie minuty, a następnie stopniowo powracają do pierwotnego poziomu jasności w ciągu godziny po rozbłysku. W szczycie jasności obiekty te zakwalifikować można jako ultrajasne źródła rentgenowskie (ULX) emitujące setki do tysięcy razy więcej promieniowania rentgenowskiego niż typowe rentgenowskie układy podwójne, w których jednym z obiektów jest gwiazda, a drugim czarna dziura lub gwiazda neutronowa. Pięć rozbłysków zarejestrowano w przypadku źródła znajdującego się w pobliżu NGC 5128, galaktyki znajdującej się 12 milionów lat świetlnych od Ziemi. Animacja przedstawia średnią zmianę jasności w zakresie rentgenowskim w przypadku trzech rozbłysków, dla których uzyskano najbardziej kompletne dane z Chandry obejmujące zarówno wzrost i spadek jasności. W przypadku źródła związanego z galaktyką eliptyczną NGC 4636 znajdującą się 47 milionów lat świetlnych od Ziemi zarejestrowano jeden rozbłysk tego typu. [caption id="attachment_11614" align="aligncenter" width="804"]Powyższe zdjęcie z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra przedstawia galaktykę NGC5128 wypełnioną grącym gazem i wieloma punktowymi źródłami promieniowania rentgenowskiego. W przypadku zaznaczonego źródła dostrzeżono wielokrotnie rozbłyski o czynnik 200 w czasie krótszym od minuty. Źródło: NASA/CXC/U.Birmingham/M.Burke et al. Powyższe zdjęcie z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra przedstawia galaktykę NGC5128 wypełnioną gorącym gazem i wieloma punktowymi źródłami promieniowania rentgenowskiego. W przypadku zaznaczonego źródła dostrzeżono wielokrotnie rozbłyski o czynnik 200 w czasie krótszym od minuty. Źródło: NASA/CXC/U.Birmingham/M.Burke et al.[/caption] Jedyne znane obiekty, które charakteryzują się tak gwałtownymi, jasnymi i powtarzalnymi rozbłyskami obejmują młode gwiazdy neutronowe takie jak magnetary charakteryzujące się ekstremalnie silnymi polami magnetycznymi. Niemniej jednak, te nowe rozbłyskujące źródła znajdują się w otoczeniu populacji dużo starszych gwiazd. W przeciwieństwie do magnetarów, nowe źródła znajdują się w otoczeniu licznych gwiazd - jedna z nich w gromadzie kulistej, druga w kompaktowej galaktyce. Gdy nie dochodzi do rozbłysków, nowo odkryte źródła wydają się być normalnymi układami podwójnymi, w których czarna dziura lub gwiazda neutronowa  ściąga materię z krążącej wokół niej gwiazdy podobnej do Słońca. Oznacza to, że rozbłyski nie mają dużego wpływu zaburzającego na układ podwójny. Choć na razie natura tych rozbłysków jest nieznana, zespół rozpoczął poszukiwanie odpowiedzi. Jedna z możliwości mówi o tym, że rozbłyski mogą oznaczać epizody, w których materia zrywana z gwiazdy opada gwałtownie na czarną dziurę lub gwiazdę neutronową. Tak mogłoby być w momencie kiedy gwiezdny towarzysz zbliża się na najmniejszą odległość do czarnej dziury/gwiazdy neutronowej przemieszczając się po eliptycznej orbicie. Inna możliwość może uwzględniać materię opadającą na czarną dziurę o masie pośredniej równiej ok. 800 masom Słońca w przypadku jednego źródła i 80 masom Słońca w przypadku drugiego. Wyniki opisujące badania opublikowane zostały 20 października 2016 roku w periodyku  Nature. Źródło: NASA]]> 11612 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozszerzanie Wszechświata przyspiesza - czy aby na pewno?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/21/rozszerzanie-wszechswiata-przyspiesza-czy-aby-na-pewno/ Fri, 21 Oct 2016 16:23:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11616 060915_cmb_timeline150 Pięć lat temu Nagroda Nobla z fizyki powędrowała do trzech astronomów za odkrycie faktu przyspieszania tempa rozszerzania się Wszechświata, którego dokonali pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Ich wnioski opierały się na analizie supernowych typu Ia - spektakularnych eksplozji termonuklearnych umierających gwiazd - zarejestrowanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a i duże teleskopy naziemne. Odkrycie to doprowadziło do upowszechnienia się idei, że Wszechświat zdominowany jest przez tajemniczą substancję zwaną "ciemną energią", która napędza rozszerzanie się Wszechświata. Teraz zespół naukowców pracujących pod kierownictwem prof. Subira Sarkara z Wydziału Fizyki na Uniwersytecie Oksfordzkim rzuca cień na tę podstawową koncepcję kosmologiczną. Wykorzystując do swoich prac znacznie obszerniejszy zestaw danych - katalog 740 supernowych typu Ia, co stanowi ponad dziesięciokrotność pierwotnej próbki - naukowcy znaleźli dowody  na to, że przyspieszanie może być znacznie słabsze niż wcześniej uważano, a dane są zgodne ze stałym tempem ekspansji Wszechświata. Wyniki badań opublikowano w periodyku Scientific Reports. Profesor Sarkar, który pracuje także w Instytucie Nielsa Bohra w Kopenhadze, powiedział: "Odkrycie przyspieszania ekspansji Wszechświata nagrodzono Nagrodą Nobla, Nagrodą Grubera i nagrodą Breakthrough Prize w fizyce. Doprowadziło także do powszechnego przyjęcia idei, mówiącej o tym, że wszechświat zdominowany jest przez "ciemną energię", która zachowuje się jak stała kosmologiczna - aktualnie jest to "standardowy model"w kosmologii." "Jednak teraz dysponujemy dużo większą bazą supernowych, na której możemy przeprowadzać rygorystyczną i szczegółową analizę statystyczną. Przeanalizowaliśmy najnowszy katalog 740 supernowych typu Ia - ponad dziesięciokrotnie większy od oryginalnej próbki, na której oparto oryginalne wnioski - i odkryliśmy, że dowody przyspieszania ekspansji charakteryzują się najwyżej "3 sigma". To znacznie mniej niż standardowe 5 sigma wymagane do potwierdzenia odkrycia o fundamentalnym znaczeniu." Istnieją inne dane, które wydają się potwierdzać przyspieszanie ekspansji wszechświata, takie jak informacje o mikrofalowym promieniowaniu tła - słabej poświacie po Wielkim Wybuchu - zarejestrowanej przez satelitę Planck. niemniej jednak prof. Sarkar zauważa: "Wszystkie te badania nie są bezpośrednie, przeprowadzone są przy założonym modelu, a ciemna energia nie ma bezpośredniego wpływu na kosmiczne promieniowanie tła." "Może się okazać, że się mylimy i pozorne oznaki istnienia ciemnej energii są konsekwencją analizowania danych w ramach zbytnio uproszczonego modelu teoretycznego stworzonego w latach trzydziestych ubiegłego wieku, na długo zanim pojawiły się faktyczne dane obserwacyjne. Bardziej zaawansowany model teoretyczny uwzględniający fakt, że wszechświat nie jest jednorodny, i że wypełniająca go materia nie musi zachowywać się jak gaz doskonały - dwa główne założenia standardowej kosmologii - mogą równie dobrze tłumaczyć wszystkie obserwacje bez konieczności wprowadzania ciemnej energii." "Oczywiście, aby przekonać społeczność fizyków do naszej teorii niezbędne będzie znacznie więcej badań, jednak już nasze pierwsze wyniki wskazują, że kluczowy filar standardowego modelu kosmologicznego nie jest taki pewny. Mam nadzieję, że to zmotywuje naukowców do przeprowadzenia dokładniejszych analiz danych kosmologicznych oraz zainspiruje teoretyków do badania także bardziej zaawansowanych modeli kosmologicznych." Źródło: Nature/Scientific Reports]]> 11616 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini obserwuje zmiany pór roku na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/21/sonda-cassini-obserwuje-zmiany-por-roku-na-tytanie/ Fri, 21 Oct 2016 17:47:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11619 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Wraz ze zbliżającym się przesileniem zimowym w układzie Saturna, sonda Cassini rejestruje dramatyczne zmiany temperatury i składu chemicznego atmosfery Tytana związane ze zmianą pory roku. Zima zaciska dłoń na południowej półkuli Tytana, a silny, wirujący układ atmosferyczny - wir polarny - rozwinął się w górnych warstwach atmosfery nad biegunem południowym. Sonda Cassini wykryła także, że wir charakteryzuje się podwyższoną zawartością gazów śladowych - gazów, które poza wirem bardzo rzadko rejestrowane są w atmosferze Tytana. Obserwacje prowadzone przez sondę Cassini wykazują odwrócenie warunków pogodowych w atmosferze nad biegunami Tytana w porównaniu z 2004 rokiem kiedy to sonda Cassini dotarła do Saturna i obserwowała podobne zjawiska na półkuli południowej. "Długość misji Cassini oraz częste wizyty w pobliżu Tytana umożliwiły nam po raz pierwszy wyjątkowo szczegółowe obserwowanie zmian sezonowych na tym księżycu," mówi Athena Coustenis, członkini zespołu analizującego dane z spektrometru Composite Infrared Spectrometer zainstalowanego na pokładzie sondy Cassini. Coustenis zaprezentowała wyniki badań zespołu podczas 48. spotkania American Astronmical Society Division for Planetary Sciences i 11. spotkania European Planetary Science Congrs (EPSC) w Pasadenie. "Dotarliśmy do Saturna w środku zimy na półkuli północnej i od tego czasu monitorowaliśmy zmiany atmosferyczne Tytana przez dwie pełne pory roku." Ciepło krąży w atmosferze Tytan w cyklu, który obejmuje wynoszenie ciepłych gazów na biegunie letnim i opadaniu chłodnych gazów na biegunie zimowym. Obserwacje prowadzone za pomocą sondy Cassini wskazują na wielkoskalowe odwrócenie tego układu, które rozpoczęło się zaraz po równonocy w 2009 roku. Półkule Tytana w różny sposób zareagowały na te zmiany sezonowe. Nadejście zimy doprowadziło do spadku temperatury o 40 stopni Celsjusza w stratosferze nad biegunem południowym na przestrzeni ostatnich czterech lat. Zupełnie inaczej było na północnej półkuli gdzie temperatury pozostawały niezmienione przez całą wiosnę i wzrosły zaledwie o sześć stopni od 2014 roku. W ciągu kilku miesięcy po równonocy, wir polarny w stratosferze nad biegunem południowym stał się znacznie wyraźniejszy, podczas gdy taki sam wir na półkuli północnej zniknął do 2011 roku. Wewnątrz wiru polarnego nad coraz bardziej zacienionym biegunem południowym gwałtownie zbierają się gazy śladowe, których akumulacji sprzyja brak promieniowania ultrafioletowego. Źródło: NASA]]> 11619 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda MRO zlokalizowała lądownik Schiaparelli]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/21/sonda-mro-zlokalizowala-ladownik-schiaparelli/ Fri, 21 Oct 2016 18:07:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11622 Miejsce lądowania demonstratora technologii lądowania Schiaparelli Miejsce lądowania demonstratora technologii lądowania Schiaparelli[/caption] Sonda Mars Reconnaissance Orbiter zidentyfikowała nowe ślady na powierzchni Czerwonej Planety, które najprawdopodobniej związane są z demonstratorem technologii wejścia w atmosferę, opadania i lądowania Schiaparelli. Schiaparelli wszedł w atmosferę Marsa 19 października o godzinie 14:42 GMT  rozpoczynając trwającą 6 minut procedurę opadania na powierzchnię. Niestety kontakt z lądownikiem został utracony jeszcze przed lądowaniem. Dane zebrane przez sondę macierzystą Trace Gas Orbiter są aktualnie analizowane w celu zrozumienia co poszło nie tak podczas opadania na powierzchnię. W międzyczasie niskiej rozdzielczości kamera CTX na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter wykonała zdjęcia oczekiwanego miejsca lądowania na obszarze Meridiani Planum. Zdjęcie opublikowane dzisiaj o rozdzielczości 6 metrów na piksel przedstawia dwa nowe obiekty na powierzchni w porównaniu do zdjęcia wykonanego tą samą kamerą w maju br. [caption id="attachment_11624" align="aligncenter" width="1024"]Miejsce lądowania Schiaparelli Miejsce lądowania Schiaparelli[/caption] Jeden z obiektów jest jasny i może być związany ze spadochronem o średni 12 metrów wykorzystywanym w drugim etapie opadania lądownika Schiaparelli. Spadochron i związana z nim  osłona została odrzucona od lądownika przed ostatnią fazą lotu, w której dziewięć dysz powinno zwolnić lądownik niemal do zera tuż nad powierzchnią Marsa. konkurs iphone za recenzje Drugi nowy obiekt to rozmyta ciemna kropka o rozmiarach około 15 x 40 metrów znajdująca się około 1 km na północ od spadochronu. Może to być ślad po uderzeniu w powierzchnię modułu Schiaparelli po tym jak zdecydowanie za szybko wyłączyły się dysze hamujące. Aktualnie szacuje się, że Schiaparelli spadł na powierzchnię z wysokości od 2 do 4 kilometrów z prędkością ponad 300 km/h Stosunkowo duże rozmiary plamki mogą być związane z rozrzutem fragmentów lądownika. Możliwe także, że lądownik eksplodował podczas zderzenia - wszak na pokładzie znajdowały się jeszcze pełne zbiorniki paliwa napędzającego dysze. W przyszłym tygodniu to samo miejsce będzie fotografowane przez sondę MRO za pomocą kamery HiRISE o znacznie wyższej rozdzielczości. Te zdjęcia pozwolą także ustalić położenie osłony termicznej odrzuconej przez moduł Schiaparelli po pierwszej fazie lotu przez atmosferę. mro_image_of_schiaparelli_before_article_mob Dzięki temu, że trajektoria opadania modułu była obserwowana z trzech różnych miejsc, zespoły są przekonane, że będą w stanie odtworzyć łańcuch zdarzeń z dużą dokładnością. Rodzaj anomalii do której doszło na pokładzie Schiaparelli wciąż jest badany. mro_image_of_schiaparelli_after_article_mob Orbiter TGO aktualnie znajduje się na orbicie o parametrach 101 000 km x 3691 km (w odniesieniu do centrum planety) z okresem 4.2 dni. Sonda pracuje prawidłowo, a na listopad 2016 roku planowane jest zebranie danych kalibracyjnych. Po ich wykonaniu sonda będzie gotowa do rozpoczęcia manewrów hamowania aerodynamicznego, które rozpoczną się w marcu 2017 roku i potrwają około roku, stopniowo wprowadzając sondę na kołową orbitę na wysokości 400 km nad powierzchnią Marsa. Źródło: ESA]]> 11622 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Kepler zarejestrował setki planetoid]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/24/kepler-zarejestrowal-setki-planetoid/ Mon, 24 Oct 2016 11:25:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11634 Wybrane krzywe zmian blasku trojańczyków. Kształt  krzywych zmian blasku zależy od kształtu planetoid i ich orientacji względem Słońca. Planetoida (22056) wydaje się być obiektem podwójnym o okresie prawie 15 dni (dolny prawy wykres). Źródło: Gy. M. Szabó et al. 2016 Wybrane krzywe zmian blasku trojańczyków. Kształt krzywych zmian blasku zależy od kształtu planetoid i ich orientacji względem Słońca. Planetoida (22056) wydaje się być obiektem podwójnym o okresie prawie 15 dni (dolny prawy wykres). Źródło: Gy. M. Szabó et al. 2016[/caption] Pierwotnie Kosmiczny Teleskop Kepler spoglądał na zewnątrz Układu Słonecznego w kierunku niemal prostopadłym do płaszczyzny ekliptyki i płaszczyzny orbit planet. W ten sposób mógł obserwować ten sam obszar przez cały rok, bowiem Słońce i większość Układu Słonecznego znajdowały się poza jego polem widzenia. Jednak od rozpoczęcia misji K2, Kepler obserwuje równolegle do tej płaszczyzny w celu wyrównania ciśnienia promieniowania emitowanego przez Słońce. Ta nowa strategia obserwacyjna ma dwie ważne konsekwencje:
    1. Kepler musi zmieniać swoje pole widzenia co trzy miesiące, aby unikać Słońca,
    2. nasz własny Układ Słoneczny stał się celem dla teleskopu poszukującego egzoplanet.
    Dla większości astronomów pracujących na teleskopie Keplera, planety i planetoidy przemykające po zdjęciach stanowią tylko nieistotne zakłócenia w badaniach zmian blasku badanych gwiazd. Naukowcy z obserwatorów Konkoly i Gothard na Węgrzech dostrzegli w tych danych okazję do dodatkowych badań. Rozszerzając swoje wcześniejsze prace dotyczące obiektów trans-neptunowych, badacze przeanalizowali zmiany blasku niektórych planetoid Pasa Głównego oraz trojańskich. Teleskop Keplera nie był kierowany na planetoidy Pasa Głównego, dlatego też astronomowie wybrali dwie mozaiki przedstawiające gromadę otwartą M35 oraz tor lotu Neptuna i prześledzili wszystkie znane planetoidy, które powinny się na nich pojawić. Większość obiektów była bezustannie monitorowana przez jeden do czterech dni - co może wydawać się niezbyt długim okresem czasu, lecz jest znacznie dłuższy od całonocnych obserwacjach, które można prowadzić za pomocą teleskopów naziemnych. Faktycznie, badacze mieli nadzieję, że za pomocą Keplera będą w stanie dokładniej określić okresy rotacji obserwowanych planetoid, bez niepewności spowodowanych dziennymi przerwami w danych - udało się to, jednak tylko dla części próbki. "Zmierzyliśmy tory wszystkich znanych planetoid, ale większość z nich okazała się zbyt ciemna dla Keplera. Gęste tło gwiezdne w kierunku M35 skutecznie zmniejszyło liczbę prawidłowych detekcji," mówi Robert Szabo (Konkoly Observatory, MTA CSFK), główny autor opracowania. "Musimy jednak pamiętać, że Kepler nie był projektowany do tego typu badań; dlatego też obserwowanie kilkudziesięciu planetoid i możliwość ustalenia ich tempa rotacji to i tak więcej niż zakładaliśmy," dodaje. W ramach drugiego projektu badania skupiły się na 56 wcześniej wybranych planetoidach trojańskich w środku L4, tzw. obozu greckiego, który krąży wokół Słońca przed Jowiszem. Dzięki temu, że znajdują się one dalej od Keplera, możliwe było prowadzenie obserwacji każdego obiektu bez przerwy przez 10-20 dni. To okazało się kluczową zaletą tego badania: wiele obiektów charakteryzuje się powolnymi zmianami blasku trwającymi przez 2 do 15 dni. Długookresowość wskazuje, że to co widzimy to nie jedna rotująca planetoida, lecz dwie krążące wokół wspólnego środka masy - w ramach tego projektu naukowcy stwierdzili, że około 20-25 procent trojańczyków to planetoidy podwójne lub planetoidy z własnymi księżycami. Gyula M. Szabó (ELTE Gothard Astrophysical Observatory), główna autorka drugiego artykułu powiedziała "Oszacowanie częstotliwości występowania układów podwójnych podkreśla wielką zaletę Keplera - planetoidy o okresach dłuższych niż 24 czy 48 godzin są naprawdę trudne do obserwacji z Ziemi. To czego Kepler nie dojrzał to szybko rotujące trojańczyki. Nawet w przypadku najszybciej rotujących planetoid tego typu najkrótszy okres rotacji to ponad pięć godzin.  Oznacza to, że planetoidy prawdopodobnie są ciałami lodowymi i porowatymi, podobnymi do komet i obiektów trans-neptunowych, zupełnie różniącymi się od skalistych obiektów pasa głównego.  "Duży kawał skały może rotować znacznie szybciej niż zbitka gruzu lub obiekt lodowy tych samych rozmiarów bez  dezintegracji. Wyniki naszych badań wskazują, że trojańczyki najprawdopodobniej dotarły do nas z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego, a nie z pasa planetoid," dodaje Szabo. [caption id="attachment_11636" align="aligncenter" width="640"]Kepler spoglądał w serce grupy L4. Zielone kropki przedstawiają znane planetoidy trojańskie, czarne kropki to planetoidy obserwowane za pomocą Keplera. Źródło: Gy. M. Szabó et al. 2016 Kepler spoglądał w serce grupy L4. Zielone kropki przedstawiają znane planetoidy trojańskie, czarne kropki to planetoidy obserwowane za pomocą Keplera. Źródło: Gy. M. Szabó et al. 2016[/caption] Źródło: Obserwatorium Konkoly]]>
    11634 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Soczewkowanie grawitacyjne na Alfa Centauri A w 2028 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/24/soczewkowanie-grawitacyjne-na-alfa-centauri-a-w-2028-roku/ Mon, 24 Oct 2016 12:30:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11638 Źródło: ESO Źródło: ESO[/caption] Zespół francuskich astronomów pracujących pod kierownictwem Pierre'a Kervella z CNRS/Universidad de Chile przewidział bardzo rzadkie zjawisko soczewkowania grawitacyjnego, które będzie miało miejsce w 2028 roku. Będzie to doskonała okazja do poszukiwania dowodów istnienia planety krążącej wokół pobliskiej gwiazdy. Wykorzystując nowe oraz archiwalne dane zebrane za pomocą całej planety teleskopów Europejskiego Obserwatorium Południowego, zespół przewidział trajektorie składników szybko poruszającego się duetu gwiazd Alfa Centauri A oraz B. Dzięki temu możliwe było przewidzenie każdego ustawienia w jednej linii z naszego punktu widzenia układu Alfa Centauri i gwiazd leżących w ich pobliżu na niebie aż do 2050 roku. Choć z pewnością satysfakcjonująca jest możliwość przewidzenia położenia gwiazd z tak wysoką dokładnością - to nie to jest prawdziwą nagrodą dla tego zespołu badaczy; udało się bowiem przewidzieć unikalną okazję poszukiwania planet w układzie Alfa Centauri, umożliwiając nam poszukiwanie wtórnego zjawiska soczewkowania grawitacyjnego. Do soczewkowania grawitacyjnego dochodzi gdy masywny obiekt, taki jak gwiazda, zakrzywia przestrzeń w swoim toczeniu. Promieniowanie pochodzące od odległego obiektu - które przechodzi w pobliżu takiej gwiazdy podąża po zakrzywionym torze w odkształconej przestrzeni. Bliższa nam gwiazda działa w tym przypadku niczym soczewka, zakrzywiając promieniowanie wyemitowane przez odległy obiekt. W najbardziej ekstremalnych przypadkach zjawisko to może prowadzić do powstania pierścienia Einsteina, okręgu światła  wokół gwiazdy znajdującej się na pierwszym planie. Ponieważ masa charakteryzująca pobliską gwiazdę określa w jaki sposób promieniowanie odległego obiektu zostanie zakrzywione, odchylenia od oczekiwanego stopnia soczewkowania grawitacyjnego można wykorzystać do określenia obecności i masy planet. Jedno z najciekawszych ustawień przewidzianych w ramach tego projektu jest ustawienie w jednej linii masywniejszego składnika układu Alfa Centauri - czyli Alfa Centauri A - oraz bardziej odległej gwiazdy tła - prawdopodobnie czerwonego olbrzyma - o nazwie S5. W maju 2028 roku istnieje duże prawdopodobieństwo, że światło gwiazdy S5 stworzy pierścień Einsteina wokół Alfa Centauri A, który będzie można zaobserwować teleskopami ESO. To byłaby doskonała okazja do poszukiwania planet lub innych mało-masywnych obiektów w pobliskim nam układzie gwiazd. To szczególnie interesujące w obliczu niedawnego odkrycia planety Proxima b, krążącej wokół trzeciej gwiazdy w tym układzie - Proxima Centauri. Źródło: ESO]]> 11638 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dynamika płynów w chmurach Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/25/dynamika-plynow-w-chmurach-saturna/ Tue, 25 Oct 2016 08:22:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11644 pia20503-1041 Chmury Saturna to czyste piękno, to idealna reprezentacja całego działu fizyki zwanego dynamiką płynów. To dziedzina zajmująca się ruchem gazów i cieczy. Brak stąłej powierzchni planety w przypadku Saturna (w przeciwieństwie do Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa) oznacza, że jego atmosfera swobodnie może płynąć wokół planety praktycznie bez jakichkolwiek przeszkód. To jeden z czynników prowadzących do powstania charakterystycznych dla Saturna pasów i stref w atmosferze. Wiatry wiejące w pasach wieją z prędkościami innymi niż wiatry w przylegających do nich strefach - prowadzi to do powstawania wirów na granicy między pasem a strefą.  Dynamiczne procesy konwekcyjne prowadzą czasami do powstawania tam burz i fal. Najbardziej wewnętrzne pierścienie Saturna widoczne są na dole i w górnym lewym rogu kadru. Ujęcie wycentrowane jest na 25 stopniach północnej szerokości geograficznej na Saturnie. Zdjęcie wykonano za pomocą kamery szerokokątnej zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini 20. lipca 2016 roku przy wykorzystaniu filtra, który przepuszcza promieniowanie w bliskiej podczerwieni wyśrodkowane na długości fali 728 nm. Zdjęcie wykonane z odległości ok. 1.21 milionów kilometrów od Saturna przy kącie fazowym 6 stopni. Skala zdjęcia to 72 km/piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 11644 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wokół czerwonych karłów może być wiele planet ziemskich bogatych w wodę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/25/wokol-czerwonych-karlow-moze-byc-wiele-planet-ziemskich-bogatych-w-wode/ Tue, 25 Oct 2016 11:47:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11647 Wizja artystyczna planety podobnej do Ziemi krążącej wokół czerwonego karła. Źródło: NASA/ESA/G. Bacon (STScI) Wizja artystyczna planety podobnej do Ziemi krążącej wokół czerwonego karła. Źródło: NASA/ESA/G. Bacon (STScI)[/caption] Symulacje komputerowe procesów formowania planet w ekosferach wokół małomasywnych gwiazd takich jak Proxima Centauri przeprowadzone przez astrofizyków z Uniwersytetu w Brnie wskazują, że te planety najprawdopodobniej będą rozmiarami przypominać Ziemię i zawierać duże ilości wody. W sierpniu 2016 roku ogłoszenie odkrycia planety typu ziemskiego krążącej w ekosferze wokół Proximy Centauri pobudziło wyobraźnię tak ekspertów jak i opinii społecznej. Proxima Centauri jest przecież najbliższą nam gwiazdą poza Słońcem, które jest 10 razy od niej masywniejsze i 500 razy jaśniejsze. Odkrycie to, w połączeniu z odkryciem w maju podobnej planety krążącej wokół jeszcze mniejszej gwiazdy Trappist-1 przekonało astronomów, że takie czerwone karły mogą posiadać wokół siebie bardzo wiele planet podobnych do Ziemi. Jak mogą wyglądać takie obiekty? Z czego mogą się składać? Yann Alibert oraz Willy Benz ze szwajcarskiego NCCR PlanetS oraz Center for Space and Habitability (CSH) na Uniwersytecie w Brnie przeprowadzili pierwsze symulacje komputerowe formowania się planet wokół gwiazd 10 razy mniej masywnych od Słońca. "Nasze modele odtworzyły planety podobne pod względem masy i okresu orbitalnego do planet ostatnio odkrywanych," mówi Alibert  o wynikach swoich badań, które zostaną opublikowane w periodyku Astronomy and Astrophysics. "Co ciekawe, okazało się, że planety krążące po ciasnych orbitach wokół tych gwiazd są niewielkich rozmiarów. Zazwyczaj otrzymywaliśmy planety o promieniu od 0.5 do 1.5 promienia Ziemi, przy czym najwięcej planet było rozmiarami zbliżonych do Ziemi. Przyszłe odkrycia pozwolą potwierdzić czy mieliśmy rację," dodaje badacz. Oprócz tego, astrofizycy określili zawartość wody w planetach krążących w ekosferach wokół swoich niewielkich gwiazd macierzystych. Okazało się, że ok. 90% planet w ponad 10% składa się z wody. Warto przy tym pamiętać, że w przypadku Ziemi ten współczynnik wynosi zaledwie 0.02%. Sytuacja może być jeszcze ciekawsza jeżeli dysk protoplanetarny, w którym powstają owe planety, będzie istniał dłużej niż zakładamy w naszych modelach.  Tak czy inaczej planety tego typu będą pokryte bardzo głębokimi oceanami, na których dnie ze względu na niesamowite ciśnienie, woda będzie związana w lodzie. Woda jest niezbędnym składnikiem do powstania życia jakie znamy. Czy zatem takie planety sprzyjałyby powstawaniu życia? "Choć woda w stanie ciekłym uważana jest za jeden z niezbędnych dla życia składników, zbyt dużo dobrego może okazać się złym," mówi Willy Benz. We wcześniejszych badaniach naukowcy z Brna wykazali, że zbyt duża ilość wody może uniemożliwić regulację temperatury na powierzchni tym samym destabilizując klimat. "Jednak tak by było w przypadku Ziemi. Tutaj mamy do czynienia ze znacznie bardziej egzotycznymi planetami, które mogą być wystawione na dużo silniejsze promieniowanie, lub mogą znajdować się w rotacji synchronicznej ze swoimi gwiazdami," dodaje. Rozpoczynając swoje obliczenia naukowcy rozważyli kilkaset do kilku tysięcy identycznych, małomasywnych gwiazd, a wokół nich dyski protoplanetarne składające się z pyłu i gazu. Alibert i Benz założyli, że na początku w każdym dysku znajdowało się 10 protoplanet o początkowej masie równej masie Księżyca. W ciągu kilku dni pracy komputera dla każdego układu, model obliczał w jaki sposób te losowo umiejscowione obiekty rosły i migrowały w układzie. To jakie planety powstają zależy od struktury i ewolucji dysków protoplanetarnych. "Niezależnie od tego czy sprzyjają one życiu czy nie, planety krążące wokół bardzo mało-masywnych gwiazd z pewnością poszerzą naszą wiedzę o procesach powstawania planet i ich ewolucji," podsumowuje Benz. Ze względu na fakt, że czerwone karły świecą znacznie słabiej niż Słońce, ich planety mogą krążyć znacznie bliżej zanim temperatura na ich powierzchni będzie za wysoka dla wody w stanie ciekłym. Zważając na fakt, że tego typu gwiazdy stanowią większość gwiazd w pobliżu Słońca, łatwo zrozumieć dlaczego istnienie dużej populacji planet podobnych do Ziemi wokół nich jest wyjątkowo ekscytujące. Źródło: Uniwersytet w Brnie]]> 11647 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno wychodzi z trybu awaryjnego, pierwsze manewry]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/26/sonda-juno-wychodzi-z-trybu-awaryjnego-pierwsze-manewry/ Wed, 26 Oct 2016 00:05:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11672 Sonda Juno Sonda Juno[/caption] Sonda Juno wyszła z trybu awaryjnego i z powodzeniem uruchomiła silniki przygotowując się do kolejnego bliskiego przelotu w pobliżu Jowisza. Kontrolerzy misji wysłali do sondy Juno komendę wyjścia z trybu awaryjnego 24 października. Potwierdzenie wykonania komendy dotarło na Ziemię 25 października. Sonda weszła w tryb awaryjny 18 października po tym jak monitor wydajności oprogramowania rozpoczął reset komputera pokładowego sondy. Aktualnie zespół badaczy wciąż analizuje przyczyny resetu i testuje dwa zawory silnika głównego. "Sonda Juno wyszła z trybu awaryjnego, działa prawidłowo i reaguje na wszystkie nasze polecenia," mówi Rick Nybakken, menedżer projektu Juno z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Planujemy rozpocząć włączanie instrumentów na początku listopada, aby spokojnie przygotować się na przelot w pobliżu planety na początku grudnia." W ramach przygotowań do kolejnego bliskiego przelotu w pobliżu Jowisza sonda Juno wykonała wczoraj (wtorek) manewr korekty orbity. Trwający 31 minut manewr zmienił prędkość orbitalną sondy o 2.6 m/s i zużył do tego 3.6 kg paliwa. Sonda Juno ponownie przeleci w pobliżu Jowisza 11. grudnia br.  Podczas przelotu Jowisza będzie badał pełen zestaw instrumentów naukowych sondy Juno oraz kamera JunoCam. "Z niecierpliwością oczekujemy kolejnego zbliżenia do Jowisza," mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "Dotąd zebrane dane są naprawdę obiecujące." Sonda Juno została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 5. sierpnia 2011 roku i dotarła do Jowisza 4 lipca 2016 roku. Źródło: NASA]]> 11672 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BLOG: Puls Kosmosu patronem medialnym Konferencji Studenckich Astronomicznych Kół Naukowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/26/blog-puls-kosmosu-patronem-medialnym-konferencji-studenckich-astronomicznych-kol-naukowych/ Wed, 26 Oct 2016 00:27:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11675 Konferencja Studenckich Astronomicznych Kół Naukowych. Miło mi poinformować, że Puls Kosmosu został patronem medialnym tego wydarzenia. Jednocześnie, aby zachęcić młodych naukowców do czynnego udziału w konferencji i zaprezentowania wyników swoich badań naukowych, Puls Kosmosu ufundował dodatkowe nagrody książkowe dla autorów najlepszego referatu i najlepszego posteru.   Plan konferencji obejmuje trzy dni prawdziwej astronomicznej uczty. Oprócz referatów prezentowanych przez uczestników planowane są cztery wykłady gościnne, które wygłoszą:
    • prof. dr hab. Agnieszka Kryszczyńska,
    • dr Magdalena Otulakowska-Hypka,
    • dr Magdalena Polińska,
    • prof. UAM dr hab. Andrzej Grudka.
    14712699_932065263592165_2376019408626250803_o Więcej informacji dla uczestników - także na profilu FB konferencji: https://www.facebook.com/ksakn2016/]]>
    11675 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Aerobits zwycięzcą Galileo Masters 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/26/aerobits-zwyciezca-galileo-masters-2016/ Wed, 26 Oct 2016 09:48:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11679 zwyciezcy_gm2016_ System zapewniający bezpieczną separację między dronami, a załogowymi statkami powietrznymi zwyciężył w polskiej edycji konkursu Galileo Masters. Technologia już wkrótce ma zabezpieczyć lotnictwo przed realnym zagrożeniem kolizji z bezzałogowymi pojazdami powietrznymi. W samych Stanach Zjednoczonych miesięcznie dochodzi do ponad 100 groźnych incydentów z udziałem dronów. W większości bezzałogowe statki powietrzne niebezpiecznie zbliżają się do pasażerskich samolotów. Ostatni głośny incydent w Polsce miał miejsce 9 czerwca, kiedy niezidentyfikowany bezzałogowiec zbliżył się do samolotu linii Emirates, który chwilę wcześniej wystartował z lotniska na Okęciu. W efekcie lotnisko było zmuszone wstrzymać starty na kilkanaście minut. W 2014 roku podobnych zdarzeń było dziesięciokrotnie mniej. Skala problemu rośnie więc tak bardzo, że niezbędne jest wprowadzenie nowych systemów bezpieczeństwa dedykowanych dla dronów. Co prawda, jeszcze do niedawna uważano, że nie da się na tyle zminiaturyzować wymaganych elektronicznych komponentów, aby móc je wykorzystać w technologii UAV. Jednak postęp w elektronice nastąpił tak szybko, że niedawne deklaracje naukowców przestają być już aktualne. Polska technologia antykolizyjna Zwycięzcy największego międzynarodowego konkursu na komercyjne użycie nawigacji satelitarnej Galileo Masters opracowali zintegrowaną technologię umożliwiającą bezpieczne współdzielenie przestrzeni powietrznej między załogowymi i bezzałogowymi statkami powietrznymi. „Nasze działania miały początkowo charakter badawczy i były dedykowane do zastosowań wewnętrznych. Kiedy pojawiły się pierwsze publiczne debaty na temat konieczności wprowadzenia systemów antykolizyjnych dla dronów my dysponowaliśmy już działającym prototypem.” - mówi dr Rafał Osypiuk pomysłodawca projektu Aerobits. „Decydującym impulsem do dalszych prac były jednak wypowiedzi ekspertów, którzy informowali wówczas o braku dostępu do takiej technologii. W ten sposób opracowaliśmy nowe moduły, które na powierzchni kilku centymetrów kwadratowych integrowały lotniczą technologię ADS-B (Automatic Dependent Surveillance – Broadcast) oraz technologię precyzyjnego pozycjonowania satelitarnego multi-GNSS (Global Navigation Satellite System).” – dodaje dr Rafał Osypiuk. Naukowcy swój projekt pokazali światu po raz pierwszy na międzynarodowych targach lotniczych ILA Berlin Air Show w czerwcu tego roku. Decyzja o udziale w wydarzeniu okazała się strzałem w dziesiątkę, technologia wzbudziła duże zainteresowanie nie tylko wśród producentów dronów, ale również instytucji i organizacji wpływających na kształt prawa lotniczego w Unii Europejskiej. Od momentu wykupienia praw autorskich, naukowcy działają jako dwuosobowy startup przy Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie. „Projekt powstał na polskiej uczelni i jest przykładem tego, że i w naszym kraju udaje się tworzyć potrzebne rozwiązania technologiczne w środowisku akademickim, które później można wdrożyć na rynek. W porównaniu z innymi zgłoszeniami do konkursu, ten projekt ma już za sobą kilka lat ważnych prac badawczo-rozwojowych i kilka zintegrowanych oraz przetestowanych prototypów. To świadczy o wysokim poziomie zaawansowania technologicznego.” – mówi Krzysztof Kanawka organizator polskiej edycji konkursu Galileo Masters. Aktualnie zespół Aerobits pracuje nad nowym technologicznym rozwiązaniem, które będzie stanowiło bazę do wytwarzania sub-miniaturowych systemów antykolizyjnych o skalowalnej funkcjonalności. Wejście na rynek naukowcy planują na rok 2017, jednak dużo zależeć będzie od efektów współpracy w zakresie powiązania systemów elektronicznych z regulacjami prawnymi. Niemiecka Agencja Kosmiczna wyróżnia polski projekt W tegorocznej edycji Galileo Masters ważne wyróżnienie otrzymał także projekt ACNS (ang. Augmented Crane Navigation System), który uzyskał nagrodę specjalną od Niemieckiej Agencji Kosmicznej. Zespół projektu ACNS opracowuje system automatyzacji dźwigów podczas prac na wysokościach. Technologia odpowiadać będzie za nawigację i transport ładunków, minimalizowanie szans na zderzenie oraz zmniejszenie wahań zaczepów. Partnerzy i organizatorzy polskiej edycji Galileo Masters: Blue Dot Solutions, Black Pearls VCPolska Agencja KosmicznaPolska Agencja Rozwoju PrzedsiębiorczościAgencja Rozwoju PrzemysłuPomorska Specjalna Strefa EkonomicznaGMVCreotech Instruments S.A., ITTI. Patronat honorowy nad konkursem objęło Ministerstwo Rozwoju, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego. Galileo Masters (European Satellite Navigation Competition - ESNC) uznawany jest za najważniejszy w Europie konkurs dla osób zainteresowanych technologiami satelitarnymi, którzy myślą o działalności w sektorze kosmicznym. Do konkursu zgłaszane są pomysły na aplikacje, urządzenia i technologie wykorzystujące nawigację satelitarną. Nagroda główna w konkursie wynosi 20 000 euro, a suma wszystkich nagród przekracza 1 milion euro. Polska edycja konkursu w 2016 roku zdobyła najwięcej zgłoszeń spośród wszystkich edycji w Europie. Aerobits był jednym z projektów, które brały udział w programie POSITION, mającym na celu rozwój polskich rozwiązań opartych o nawigację satelitarna (GNSS). POSITION był pierwszym programem z zakresu przemysłu kosmicznego realizowanym przez polskiego lidera w ramach programu Horyzont 2020. Dzięki POSITION polskie rozwiązania oparte o nawigację satelitarną (GNSS) miały być częściej doprowadzane do realnych wdrożeń na rynku.]]> 11679 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[VLT niespodziewanie wykrył olbrzymie halo wokół odległych kwazarów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/26/vlt-niespodziewanie-wykryl-olbrzymie-halo-wokol-odleglych-kwazarow/ Wed, 26 Oct 2016 13:00:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11682 Powyższa mozaika przedstawia 18 z 19 kwazarów obserwowanych przez międzynarodowy zespół astronomów. Każdy z obserwowanych kwazarów otoczony jest jasnym gazowym halo. Powyższa mozaika przedstawia 18 z 19 kwazarów obserwowanych przez międzynarodowy zespół astronomów. Każdy z obserwowanych kwazarów otoczony jest jasnym gazowym halo.[/caption]

    Międzynarodowy zespół naukowców odkrył świecący obłoki gazu otaczające odległe kwazary. Nowy przegląd wykonany przy pomocy instrumentu MUSE na teleskopie VLT wskazuje, że halo wokół kwazarów są znacznie powszechniejsze niż sądzono. Na dodatek własności halo nie są zgodne z obecnie akceptowanymi teoriami na temat powstawania galaktyk we wczesnym Wszechświecie.

    Międzynarodowa grupa badawcza astronomów, kierowana przez Swiss Federal Institute of Technology (ETH) w Zurychu (Szwajcaria), wykorzystała moc obserwacyjną MUSE na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Obserwatorium Paranal do zbadania gazu wokół odległych galaktyk aktywnych, widzianych w czasie mniejszym niż dwa miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Te galaktyki aktywne, zwane kwazarami, zawierają w swoich centrach supermasywne czarne dziury, które w niesamowicie wysokim tempie pochłaniają gwiazdy, gaz i inną materię. W efekcie powoduje to, że centrum galaktyki emituje olbrzymie ilości promieniowania, czyniąc kwazary najjaśniejszymi i najbardziej aktywnymi obiektami we Wszechświecie.

    https://www.youtube.com/watch?v=vVnhueGJFuI

    Badania objęły 19 kwazarów, wybranych spośród najjaśniejszych dostępnych obserwacyjnie dla MUSE. Poprzednie badania pokazały, że około 10% wszystkich zbadanych kwazarów jest otoczone przez halo zbudowane z gazu zwanego ośrodkiem międzygalaktycznym. Halo rozciągają się do 300 000 lat świetlnych od centrów kwazarów. Jednak nowe badania pokazały niespodziankę: wykryto olbrzymie halo wokół wszystkich 19 zaobserwowanych kwazarów – to znacznie więcej niż przewidywane statystycznie dwa halo dla takiej próbki kwazarów. Badacze podejrzewają, że nastąpiło to dzięki znaczącemu zwiększeniu mocy obserwacyjnej MUSE w stosunku do innych podobnych instrumentów stosowanych wcześniej. Potrzebne są dalsze obserwacje, aby ustalić czy tak jest rzeczywiście.

    Jest za wcześnie, aby powiedzieć, że to dzięki naszej technice obserwacyjnej albo że to coś dziwnego związanego z kwazarami w zbadanej próbce. Nadal musimy wiele się nauczyć – jesteśmy dopiero na początku nowej ery odkryć”powiedziała główna autorka, Elena Borisova z ETH Zurich.

    Celem badań była analiza gazowych komponentów Wszechświata w największych skalach, struktury nazywanej czasem kosmiczną siecią, w której kwazary tworzą jasne węzły. Gazowe elementy sieci są zazwyczaj bardzo trudne do wykrycia, więc rozświetlone halo gazu otaczającego kwazary dostarcza niemal unikatowej szansy na zbadanie gazu w tej wielkoskalowej kosmicznej strukturze.

    19 nowo odkrytych halo pokazało także inną niespodziankę: zawierają względnie zimny gaz międzygalaktyczny – o temperaturze około 10 000 stopni Celsjusza. Mocno się to nie zgadza z obecnie akceptowanymi modelami struktury i formowania się galaktyk, które sugerują, że gaz w tak bliskim sąsiedztwie galaktyk powinien mieć temperatury przekraczające milion stopni.

    Po raz pierwszy MUSE i jego unikatowe zdolności obserwacyjne zostały użyte do przeglądu tego rodzaju. Odkrycie pokazuje potencjał instrumentu do obserwowania tego typu obiektów. Współautor Sebastiano Cantalupo jest bardzo podekscytowany nowym instrumentem i możliwościami, które dostarcza: „Wykorzystaliśmy w naszym badaniach unikatowe możliwości MUSE, co utoruje drogę do przyszłych przeglądów. Połączenie nowej generacji teoretycznych i numerycznych modeli z naszym podejściem będzie dostarczać nam nowego widoku na powstawanie kosmicznej struktury i ewolucję galaktyk.”

    Źródło: ESO

    ]]>
    11682 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Australijski teleskop obserwuje niebo w radiowym technikolorze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/26/australijski-teleskop-obserwuje-niebo-w-radiowym-technikolorze/ Wed, 26 Oct 2016 16:57:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11688 Rzut oka na centrum Drogi Mlecznej za pomocą GLEAM w zakreie radiowym. Kolor czerwony oznacza najniższą częstotliwość, zielony - średnią, a niebieski - najwyższą. Każda kropka na tym zdjęciu to osobna galaktyka spośród 300 000 galaktyk radiowych obserwowanych w ramach przeglądu GLEAM. Źródło: Natasha Hurley-Walker (ICRAR/CurtinO oraz zespół GLEAM Rzut oka na centrum Drogi Mlecznej za pomocą GLEAM w zakreie radiowym. Kolor czerwony oznacza najniższą częstotliwość, zielony - średnią, a niebieski - najwyższą. Każda kropka na tym zdjęciu to osobna galaktyka spośród 300 000 galaktyk radiowych obserwowanych w ramach przeglądu GLEAM. Źródło: Natasha Hurley-Walker (ICRAR/CurtinO oraz zespół GLEAM[/caption] Teleskop zlokalizowany głęboko na zachodnio-australisjskich pustkowiach stworzył zdjęcie Wszechświata przedstawiające go w taki sposób, w jaki widziałyby go nasze oczy gdyby mogły rejestrować promieniowanie radiowe. Opublikowane dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wyniki przeglądu nieba o nazwie GaLactic and Extragalactic All-sky MWA (GLEAM) obejmują katalog 300 000 galaktyk zaobserwowanych przez Murchison Widefield Array (MWA) - radioteleskop, którego budowa pochłonęła 50 milionów dolarów. Główna autorka opracowania dr Natasha Hurley-Walker z Curtin University oraz International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) przyznała, że jest to pierwszy przegląd radiowy, którego efekty możemy podziwiać w tak niesamowitym technikolorze. "Ludzkie oko widzi porównując jasność w trzech różnych głównych barwach - czerwieni, zieleni i błękicie. GLEAM przewyższa ludzkie oko obserwując niebo w każdym z 20 głównych kolorów. To znacznie lepiej niż w przypadku możliwości ludzkiego oka, ale także lepiej niż sama krewetka modliszkowa, która widzi w 12 różnych głównych barwach." GLEAM to wielkoskalowy, radiowy przegląd nieba w wysokiej rozdzielczości obejmujący zakres częstotliwości od 70 do 230 MHz. "Nasz zespół wykorzystuje dane zebrane w ramach przeglądu do odkrycia co się dzieje w trakcie kolizji gromad galaktyk," mówi dr Hurley-Walker. "Oprócz tego możemy także obserwować pozostałości po eksplozjach najstarszych gwiazd w naszej galaktyce." [caption id="attachment_11690" align="aligncenter" width="1024"]Murchison Widefield Array Murchison Widefield Array[/caption] Dyrektor MWA dr Randall Wayth podkreśla, że GLEAM jest jednym z największych radiowych przeglądów nieba. "Obszar objęty naszym przeglądem jest ogromny. Tego typu rozległe przeglądy nieba dostarczają astronomom niesamowicie cennych informacji i wykorzystywane są w wielu obszarach astrofizyki, często w sposób zupełnie niezamierzony przez osoby dokonujące przeglądu." Źródło: RAS]]> 11688 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Usterka komputera mogła pogrążyć lądownik Schiaparelli]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/26/usterka-komputera-mogla-pograzyc-ladownik-schiaparelli/ Wed, 26 Oct 2016 17:25:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11692 Model lądownika Schiaparelli na tle naukowców z Europejskiej Agencji Kosmicznej tłumaczących nieudane lądowanie na Marsie Model lądownika Schiaparelli na tle naukowców z Europejskiej Agencji Kosmicznej tłumaczących nieudane lądowanie na Marsie[/caption] Zdjęcia sporych rozmiarów koła wzburzonej gleby marsjańskiej nie pozostawiają wiele dla wyobraźni: lądownik Europejskiej Agencji Kosmicznej, którego zadaniem było przetestowanie technologii lądowania na Marsie rozbił się o powierzchnię Czerwonej Planety, być może przy tym nawet eksplodując. Wydarzenia z 19. października mogą być wciąż bolesne dla naukowców z ESA jednak teraz będą musieli je przeżywać jeszcze wiele razy w kolejnych symulacjach komputerowych. Lądownik Schiaparelli stanowił element realizowanej przez ESA misji ExoMars, a jego lądowanie miało stanowić preludium do kolejnej misji planowanej na 2020 rok, kiedy to naukowcy zamierzają umieścić na Marsie dużo większy lądownik oraz łazik, którego zadaniem będzie m.in. wwiercenie się na głębokość 2 metrów w poszukiwaniu śladów życia na Marsie. Zrozumienie niepowodzenia lądownika Schiaparelli i zabezpieczenie się przed jego przyczynami stanowi teraz najwyższy priorytet - mówi Jorge vago, naukowiec projektu ExoMars. W przeciwieństwie do brytyjsko-europejskiego lądownika Beagle 2, który zniknął podczas lądowania na Marsie w Boże Narodzenie 2003 roku, Schiaparelli przesyłał dane do statku matki podczas swojej podróży przez atmosferę. Wstępna analiza wskazuje, że manewr wejścia w atmosferę rozpoczął się idealnie. Następnie lądownik rozłożył spadochron. Jednak 4 minuty i 41 sekund po rozpoczęciu planowanego na 6 minut lotu, coś poszło nie tak. Osłona termiczna i spadochron odczepiły się od lądownika za wcześnie. Następnie silniczki, których zadaniem było wyhamowywanie lądownika przez 30 sekund, uruchomiły się na zaledwie 3 sekundy, po czym zostały wyłączone bowiem komputer lądownika ocenił, że znajduje się już na powierzchni. W tym momencie lądownik nawet uruchomił zestaw swoich instrumentów przygotowanych do zbadania pogody i pola elektrycznego na powierzchni. Instrumenty jednak nie zebrały żadnych danych. "Zgaduję, że w tym momencie lądownik wciąż był za wysoko. Najprawdopodobniej od tego momentu lądownik po prostu swobodnie spadał w kierunku powierzchni Marsa," dodaje Vago. Według najlepszych szacunków lądownik spadł z wysokości 2-4 kilometrów i uderzył w powierzchnię przy prędkości ponad 300 kilometrów na godzinę. Szacunki opierają się na zdjęciach miejsca "lądowania" Schiaparellego wykonanych 20. października przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter. Najbardziej prawdopodobną przyczyną niepowodzenia był błąd oprogramowania lądownika lub problem w łączeniu danych przesyłanych przez różne czujniki, przez co sonda uważała, że znajduje się znacznie niżej niż to było w rzeczywistości - mówi Andrea Accomazzo, kierownik misji planetarnych w ESA. Accomazzo zaznacza jednak, że to tylko przypuszczenia i nie chce diagnozować usterki zanim nie zakończy się pełna analiza danych. Jeżeli jednak Accomazzo ma rację - jest to zła i dobra wiadomość. Europejskie oprogramowanie i czujniki to elementy lądownika, które mają być wykorzystane podczas lądowania kolejnej części misji: ExoMars 2020. W ramach tej misji jednak będzie wykorzystany sprzęt zaprojektowany zarówno w Europie jak i w Rosji. Błędy oprogramowania powinny być łatwiejsze do naprawy niż fundamentalne problemy ze sprzętem, które przecież przed lotem przeszły wszystkie testy bez zarzutu. Wkrótce zespół ExoMars będzie starał się odtworzyć usterkę za pomocą wirtualnego lądownika, którego zadaniem jest symulowanie pracy sprzętu i oprogramowania rzeczywistego lądownika - naukowcy muszą wiedzieć jak sobie poradzić z tą usterką zanim zaczną zmieniać cokolwiek w planach misji ExoMars 2020. Więcej w artykule oryginalnym: http://www.nature.com/news/computing-glitch-may-have-doomed-mars-lander-1.20861]]> 11692 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Młody układ gwiezdny z którego powstanie ciasny układ wielokrotny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/27/mlody-uklad-gwiezdny-z-ktorego-powstanie-ciasny-uklad-wielokrotny/ Thu, 27 Oct 2016 07:45:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11696 Zdjęcie układu L1448 IRS3B przedstawiające dwie młode gwiazdy w centrum i trzecią nieco bardziej odległą. Spiralna struktura otaczającego je dysku pyłowego wskazuje na niestabilność w dysku. Źródło: Bill Saxton, ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), NRAO/AUI/NSF Zdjęcie układu L1448 IRS3B przedstawiające dwie młode gwiazdy w centrum i trzecią nieco bardziej odległą. Spiralna struktura otaczającego je dysku pyłowego wskazuje na niestabilność w dysku. Źródło: Bill Saxton, ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), NRAO/AUI/NSF[/caption] Po raz pierwszy w historii astronomowie dostrzegli fragmentację pyłowego dysku materii wokół młodej gwiazdy. Naukowcy podejrzewali, że istnieją takie procesy spowodowane przez niestabilność grawitacyjną - jednak dopiero nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) oraz Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) pozwoliły zaobserwować ten proces w akcji. "Uzyskane przez nas wyniki bezpośrednio wspierają wnioski mówiące o tym, że istnieją dwa mechanizmy powstawania wielokrotnych układów gwiezdnych - fragmentacja dysków okołogwiezdnych jaką widzimy powyżej oraz fragmentacja większych obłoków pyłu i gazu, z których powstają młode gwiazdy," mówi John Tobin z University of Oklahoma oraz Obserwatorium w Lejdzie. Gwiazdy powstają z olbrzymich obłoków gazu i pyłu, gdy materia w obłoku zaczyna zapadać się grawitacyjnie w gęstsze jądra, które zaczynają przyciągać ku sobie więcej materii. Opadająca materia  prowadzi do powstania rotującego dysku wokół młodej gwiazdy. Z czasem młoda gwiazda zbiera na tyle dużo masy, aby temperatury i ciśnienie w jej centrum umożliwiło rozpoczęcie reakcji termojądrowych. Wcześniejsze badania wskazywały, że układy wielokrotne zazwyczaj zawierają gwiazdy towarzyszące stosunkowo blisko, w odległości mniejszej niż 500 AU, lub znaczniej dalej - 1000 AU. Astronomowie uważali, że za różnice między tymi odległościami odpowiadają różne mechanizmy powstawania tych układów. Układy, w których składniki są bardziej od siebie oddalone, powstają gdy potężne obłoki ulegają fragmentacji wskutek turbulencji - najnowsze obserwacje wspierają tę ideę. [caption id="attachment_11698" align="aligncenter" width="1021"]Nałożone na siebie zdjęcia układu L1448 IRS3B wykonane za pomocą ALMA i VLA. Źródło: Bill Saxton, ALMA (ESO/NRAO/NAOJ), NRAO/AUI/NSF Nałożone na siebie zdjęcia układu L1448 IRS3B wykonane za pomocą ALMA i VLA. Źródło: Bill Saxton, ALMA (ESO/NRAO/NAOJ), NRAO/AUI/NSF[/caption] Natomiast o układach, w których składniki są znacznie bliżej siebie, uważano, że pochodzą z fragmentacji mniejszych dysków otaczających młodą protogwiazdę, jednak wniosek ten opierał się na stosunkowej bliskości składników układu. "Teraz dostrzegliśmy ten proces fragmentacji dysku niemal na żywo," mówi Tobin. Tobin, Kaitlin Kratter z University of Arizona wraz ze współpracownikami wykorzystali ALMA i VLA do zbadania młodego układu potrójnego L1448 IRS3B skrytego w obłoku gazowym w gwiazdozbiorze Perseusza, jakieś 750 lat świetlnych od Ziemi. Najbardziej centralna młoda gwiazda oddalona jest od pozostałych o 61 i 183 jednostki astronomiczne. Wszystkie trzy gwiazdy otoczone są dyskiem materii, który na zdjęciach wykonanych za pomocą ALMA, ma wyraźną strukturę spiralną, która z kolei - według astronomów - wskazuje na niestabilność w dysku. "Ten cały układ najprawdopodobniej ma mniej niż 150 000 lat," mówi Kratter. "Nasze analizy wskazują, że dysk jest niestabilny, a najbardziej oddalona z tych trzech protogwiazd mogła powstać w ostatnich 10-20 tysiącach lat," dodaje. [caption id="attachment_11699" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna przedstawiająca formowanie układu potrójnego. Po lewej dysk materii ulega fragmentacji na osobne protogwiazdy. Po prawej, powstały wskutek tej fragmentacji układ potrójny. Źródło: Bill Saxton, NRAO/AUI/NSF Wizja artystyczna przedstawiająca formowanie układu potrójnego. Po lewej dysk materii ulega fragmentacji na osobne protogwiazdy. Po prawej, powstały wskutek tej fragmentacji układ potrójny. Źródło: Bill Saxton, NRAO/AUI/NSF[/caption] Układ L1448 IRS3B według astronomów stanowi bezpośredni, obserwacyjny dowód fragmentacji na to, że fragmentacja w dysku może prowadzić do powstania młodego układu gwiazd na bardzo wczesnych etapach rozwoju. "Teraz będziemy poszukiwać kolejnych układów tego typu, aby dowiedzieć się jak często takie procesy przyczyniają się do powstawania populacji układów wielokrotnych," mówi Tobin. Naukowcy opublikowali wyniki swoich badań 27. października w periodyku Nature. Źródło: NRAO]]> 11696 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[15 000 głazów i wciąż coraz więcej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/27/15-000-glazow-i-wciaz-coraz-wiecej/ Thu, 27 Oct 2016 16:20:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11702 Planetoida Lutetia Planetoida Lutetia[/caption] Międzynarodowe wysiłki mające na celu znalezienie, potwierdzenie i skatalogowanie planetoid zagrażających naszej planecie osiągnęły kolejną okrągłą liczbę: 15 000 odkrytych obiektów. Ich liczba jednak bezustannie wzrasta. Liczba skatalogowanych planetoid, które poruszając się po swojej orbicie zbliżają się do Ziemi zaczęła gwałtownie rosnąć odkąd osiągnęła poziom 10 000 zaledwie trzy lata temu. Obiekty zbliżające się do Ziemi, tzw. NEO to planetoidy lub komety o rozmiarach od kilku metrów do kilkudziesięciu kilometrów, których orbity zbliżają się do orbity Ziemi, co z kolei oznacza, że potencjalnie mogą zderzyć się z naszą planetą. [caption id="attachment_11704" align="aligncenter" width="1024"]Ślad pozostały po meteorycie w Czelabińsku Ślad pozostały po meteorycie w Czelabińsku[/caption] Odkryte dotychczas NEO stanowią tylko część dużo większej populacji ponad 700 000 planetoid w Układzie Słonecznym. "Tempo odkrywania planetoid znacznie wzrosło w ostatnich kilku latach, a zespoły rozsiane po całym świecie odkrywają średnio 30 nowych obiektów tygodniowo," mówi Ettore Perozzi, menedżer NEO Coordination Centre w centrum ESA w Rzymie. "Kilkadziesiąt lat temu 30 obiektów odkrywano w ciągu roku. Wyraźnie widać, że międzynarodowe wysiłki zaczynają przynosić wymierne skutki. Wierzymy, że udało się już odkryć 90% obiektów o rozmiarach powyżej 1000 metrów, jednak - nawet przy liczbie 15 000 - udało się dopiero odkryć ok. 10 % obiektów o rozmiarach powyżej 100 metrów i mniej niż 1% tych o rozmiarach min. 40 metrów." Aktualnie dwa główne projekty poszukiwania obiektów NEO znajdują się w USA: Catalina Sky Survey w Arizonie oraz projekt Pan-STARRS na Hawajach - to one odpowiadają za blisko 90% odkrywanych obiektów. ESA z kolei realizuje program Space Situational Awareness, w ramach którego powstaje we Włoszech centrum łączące nowe i istniejące dane obserwacyjne z teleskopów europejskich i wspiera nową sieć dystrybucji informacji. "Centrum publikuje European Risk List zawierającą wszystkie obiekty, dla których ryzyko kolizji z Ziemią nie może być wykluczone," mówi Detlef Koschny, kierownik grupy NEO w biurze Space Situational Awareness. "W najbliższych 40 latach istnieje bardzo niewielkie ryzyko kolizji któregokolwiek z tych obiektów z Ziemią, jednak niezbędne jest uważne obserwowanie i poprawianie orbit wszystkich obiektów NEO." W ostatnich latach astronomowie współpracujący lub sponsorowani przez ESA skupiali się na obserwacjach odkrytych już obiektów, potwierdzając ich położenie i uzyskując bardziej szczegółowe dane orbitalne. Część z tych prac realizowana była w obserwatorium ESA na Teneryfie. fly-eye_telescope_article_mob Inne obserwatoria odpowiadały za fotografowanie lub potwierdzanie orbit szczególnie interesujących obiektów, takich jak chociażby 2016 RB1, która przemknęła w pobliżu Ziemi 7 września br. w odległości zaledwie 34 000 km. Naukowcy szacują, że tempo odkrywania nowych obiektów będzie rosło w nadchodzących latach. ESA opracowuje nowe teleskopy, które realizować będą automatyczne conocne przeglądy nieba w poszukiwaniu nowych obiektów NEO. Aktualny harmonogram przewiduje rozpoczęcie obserwacji w 2018 roku. Źródło: ESA]]> 11702 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mroczna poświata po dawnej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/28/mroczna-poswiata-po-dawnej-gwiezdzie/ Fri, 28 Oct 2016 09:49:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11709 adeadstarsgh Poświata po dawno umarłej gwieździe, która pod koniec swojego życia eksplodowała jako supernowa mrocznie przedstawiona została na powyższym zdjęciu Mgławicy Krab wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Jednak nie dajcie się nabrać. Ten mroczny obiekt nadal ma puls (kosmosu? ;-)). W centrum mgławicy skrywa się serce umarłej gwiazdy, które wciąż rytmicznie bije. Tym sercem jest ściśnięte jądro gwiazdy, która eksplodowała jako supernowa. Taki obiekt klasyfikowany jako gwiazda neutronowa charakteryzuje się masą podobną do masy Słońca, ale ściśnięto w ultra-gęstą kulę o średnicy zaledwie kilkunastu kilometrów. To właśnie ten obiekt w centrum kadru. Taka pozostałość, która przetrwała tę niesamowitą eksplozję zachowuje się jak niesamowite dynamo, rotując wokół własnej osi nawet 30 razy na sekundę. Tak wściekle wirujący obiekt emituje śmiercionośne pole magnetyczne, które generuje nawet bilion (tysiąc miliardów) woltów. Taka aktywność prowadzi do powstania delikatnych smug układających się w fale rozszerzające się w pierścienie najwyraźniej widoczne w górnej, prawej stronie kadru. Gorący gaz tworzący mgławicę świeci w całym zakresie promieniowania elemtromagnetycznego - od radiowego do rentgenowskiego. Zdjęcia wykonane za pomocą Hubble'a wykonano w zakresie widzialnym jako zdjęcia czarno-białe. Kamera ACS (Advanced Camera for Surveys) obsserwowała ten obiekt między styczniem a wrześniem 2012 roku. Zielona poświata została nałożona, aby zdjęcie idealnie wpasowało się w nastrój Halloween. Mgławica Krab to jedna z najciekawszych i najintensywniej badanych pozostałości po supernowych. Obserwacje mgławicy mają swój początek w 1054 roku, kiedy to chińscy astronomowie po raz pierwszy odnotowali obserwacje "gościnnej gwiazdy", która widoczna była także w ciągu dnia przez kolejne 23 dni. Gwiazda wydała im się sześć razy jaśniejsza niż Wenus. Japońscy, arabscy i amerykańscy obserwatorzy nieba także odnotowali tę tajemniczą gwiazdę.  W 1758 roku poszukując komet, francuski astronom Charles Messier odkrył mglistą mgławicę w pobliżu lokalizacji dawno wygasłej supernowej. Po jakimś czasie dodał ją do stworzonego przez siebie katalogu od nazwą "Messier 1", oznaczając ją jako "udawaną kometę." Niemal 100 lat później brytyjski astronom William Parsons stworzył szkic tej mgławicy. Jej wygląd przypominający skorupiaki sprawił, że nazwano ją Mgławicą Krab. W 1928 roku Edwin Hubble jako pierwszy powiązał Mgławicę Krab z chińską gościnną gwiazdą z 1054 roku. Mgławica znajduje się 6500 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Byka. adeadstarsgh]]> 11709 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[New Horizons zakończyła przesyłanie danych z przelotu w pobliżu Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/28/new-horizons-zakonczyla-przesylanie-danych-z-przelotu-w-poblizu-plutona/ Fri, 28 Oct 2016 12:20:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11713 newhorizons Sonda New Horizons zakończyła w tym tygodniu przesyłanie danych naukowych zebranych w trakcie zeszłorocznego przelotu w pobliżu Plutona. Po przebyciu ponad 5 miliardów kilometrów (5 godzin 8 minut świetlnych), ostatnie zdjęcie układu Pluton-Charon wykonane za pomocą kamery Ralph/LEISA dotarło do centrum kontroli misji w Johns Hopkins Applied Physics Laboratory (APL) w Laurel w stanie Maryland o godzinie 5.48 25 października br. Zdjęcie odebrane zostało za pomocą stacji DSN (Deep Space Network) w Canberra w Australii. Były to ostatnie dane z ponad 50 gigabajtów danych przesyłanych na Ziemię w ciągu ostatnich 15 miesięcy. "Dane o Plutonie zebrane przez sondę New Horizons zachwycały nas niejednokrotnie bogactwem struktur odkrywanych na powierzchni tak Plutona jak i jego księżyców," mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons z SwRI w Boulder, Kolorado. "Przed nami ogrom pracy związany z analizą ponad 400 obserwacji naukowych, z których dane dotarły na Ziemię. I właśnie to mamy zamiar robić - kto wie kiedy po raz kolejny jakiekolwiek dane z Plutona dotrą na Ziemię?" https://www.youtube.com/watch?v=RjEesn2TFBA Ze względu na fakt, że sonda miała tylko jedną szansę na zebranie danych, New Horizons została zaprojektowana do zebrania możliwie największej ilości danych w możliwie najkrótszym czasie - dlatego podczas przelotu sonda zbierała 100 razy więcej danych niż była w stanie przesłać na Ziemię. Ustalono zatem, że sonda prześle na Ziemię wybrane, najważniejsze dane już bezpośrednio po przelocie, a następnie rozpocznie przesyłanie wszystkich innych danych zapisanych na pokładzie sondy. Źródło: JHUAPL]]> 11713 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 264 http://drozdowski.org/2016/10/28/new-horizons-zakonczyla-przesylanie-danych-z-przelotu-w-poblizu-plutona/ 0 0 <![CDATA[Misje NASA odkrywają tabuny dyniowatych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/30/misje-nasa-odkrywaja-tabuny-dyniowatych-gwiazd/ Sun, 30 Oct 2016 07:56:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11718 Wizja artystyczna przedstawiająca najbardziej ekstremalne "gwiezdne dynie" odkryte przez satelity Kepler i Swift, w porównaniu do rozmiarów Słońca. KSw 71 jest większa, chłodniejsza i bardziej czerwona niż Słońce. Oprócz tego gwiazda ta rotuje cztery razy szybciej. Wysokie tempo rotacji sprawia, że gwiazda przyjmuje spłaszczony kształt. Skutkiem jest wyższa jasność biegunów i niższa obszarów równikowych. Duże tempo rotacji napędza także aktywność gwiezdną taką jak chociażby plamy gwiezdne, rozbłyski,  czy poziom emisji promieniowania rentgenowskiego ponad 4000 razy wyższy niż w przypadku Słońca. Naukowcy uważają, że KSw 71 uformowała się niedawno wskutek połączenia dwóch gwiazd podobnych do Słońca tworzących dotychczas ciasny układ podwójny. Źródło; NASA Goddard Space Flight Center/Francis Reddy Wizja artystyczna przedstawiająca najbardziej ekstremalne "gwiezdne dynie" odkryte przez satelity Kepler i Swift, w porównaniu do rozmiarów Słońca. KSw 71 jest większa, chłodniejsza i bardziej czerwona niż Słońce. Oprócz tego gwiazda ta rotuje cztery razy szybciej. Wysokie tempo rotacji sprawia, że gwiazda przyjmuje spłaszczony kształt. Skutkiem jest wyższa jasność biegunów i niższa obszarów równikowych. Duże tempo rotacji napędza także aktywność gwiezdną taką jak chociażby plamy gwiezdne, rozbłyski, czy poziom emisji promieniowania rentgenowskiego ponad 4000 razy wyższy niż w przypadku Słońca. Naukowcy uważają, że KSw 71 uformowała się niedawno wskutek połączenia dwóch gwiazd podobnych do Słońca tworzących dotychczas ciasny układ podwójny. Źródło; NASA Goddard Space Flight Center/Francis Reddy[/caption] Astronomowie analizujący obserwacje wykonywane w ramach misji Kepler i Swift odkryli grupę szybko rotujących gwiazd, które emitują promieniowanie rentgenowskie ponad 100 razy silniejsze od maksymalnych poziomów kiedykolwiek zarejestrowanych w przypadku Słońca. Tak szybko rotujące gwiazdy ulegają spłaszczeniu, przez co wyglądem przypominają dynie. Uważa się, że są one wynikiem połączenia się dwóch gwiazd, które wcześniej tworzyły ciasny układ podwójny. "Te 18 gwiazd rotuje z okresem zaledwie kilku dni, podczas gdy Słońce wykonuje obrót wokół własnej osi w prawie miesiąc," mówi Steve Howell, naukowiec z NASA Ames Research Center w Moffett Field i kierownik zespołu badawczego. "Tak duże tempo rotacji  napędza aktywność, którą znamy ze Słońca: plamy słoneczne, rozbłyski itp i maksymalizuje ich intensywność." Najbardziej ekstremalnym członkiem tej grupy gwiazd jest pomarańczowy olbrzym typu K o nazwie KSw 71 - gwiazda 10 razy większa od Słońca, obracająca się wokół własnej osi w zaledwie 5.5 dnia i emitująca promieniowanie rentgenowskie ponad 4000 intensywniejsze niż Słońce. Owe gwiazdy zostały odkryte w ramach rentgenowskiego przeglądu oryginalnego pola Keplera, fragmentu nieba obejmującego gwiazdozbiory Łabędzia i Lutni. W okresie od maja 2009 do maja 2013 roku teleskop Kepler mierzył jasność ponad 150 000 gwiazd w tym regionie w poszukiwaniu regularnych spadków jasności spowodowanych przez planety przechodzące na tle tarcz swoich gwiazd macierzystych. Misja okazała się niesamowitym sukcesem i doprowadziła do odkrycia ponad 2300 potwierdzonych egzoplanet i ponad 5000 kandydatów na planety. Wciąż trwająca wydłużona misja teleskopu - o nazwie K2 - kontynuuje pracę teleskopu w badaniach obszarów nieba wzdłuż ekliptyki, płaszczyzny orbity Ziemi wokół Słońca. "Efektem ubocznym misji Kepler jest fakt, że oryginalne pole Keplera jest teraz jednym z najlepiej zbadanych fragmentów nieba," mówi członek zespołu Padi Boyd z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Cały ten obszar obserwowany był w zakresie podczerwonym przez Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE), a Galaxy Evolution Explorer (GEE) obserwował go w zakresie ultrafioletowym. "Nasza grupa z kolei poszukiwała zmienne źródła rentgenowskie, szczególnie aktywne galaktyki, w których centralna czarna dziura napędza emisję," tłumaczy. Wykorzystując rentgenowskie i ultrafioletowe/optyczne teleskopy na pokładzie satelity Swift, badacze przeprowadzili przegląd Kepler-Swift Active Galaxies and Stars Survey (KSwAGS) skupiając się na sześciu stopniach kwadratowych nieba (fragment nieba 12 razy większa od tarczy Księżyca w pełni) w ramach pola Keplera. "W ramach KSwAGS odkryliśmy 93 nowe źródła rentgenowskie, z czego połowa to galaktyki aktywne, a druga połowa to różnego typu gwiazdy rentgenowskie," mówi członek zespołu Krista Lynne Smith z University of Maryland w College Park, która kierowała analizą danych z satelity Swift. "Wielu z tych źródeł nie widzieliśmy wcześniej ani w zakresie rentgenowskim ani ultrafioletowym." Dla najjaśniejszych źródeł zespół uzyskał widma za pomocą 200-calowego teleskopu w Obserwatorium Palomar w Kalifornii. Źródła te stanowią szczegółowe chemiczne portrety tych gwiazd i wyraźnie dowodzą wzmożonej aktywności gwiezdnej oraz szczególnie silne linie wapnia i wodoru. Naukowcy wykorzystali pomiary z Keplera do określenia tempa rotacji i rozmiarów 10 z tych gwiazd. Ich rozmiary mieszczą się w przedziale od 2.9 do 10.5  rozmiarów Słońca. Temperatury ich powierzchni oscylują wokół temperatury Słońca obejmując przy tym typy widmowe od F do K. Astronomowie klasyfikują takie gwiazdy jako podolbrzymy i olbrzymy - bardziej zaawansowane fazy ewolucji gwiazd, charakteryzujące się większym stopniem zużycia zapasów wodoru. Wszystkie gwiazdy tego typu z czasem staną się dużo większymi czerwonymi olbrzymami. https://www.youtube.com/watch?v=kimszroryKs Artykuł opisujący wyniki badań zostanie opublikowany 1 listopada w periodyku Astrophysical Journal. Już czterdzieści lat temu Ronald Webbink z University of Illinois zauważył, że ciasne układy podwójne nie powinny przetrwać, gdy zapasy paliwa w jednym ze składników tego paliwa się wyczerpią i gwiazda zacznie zwiększać swoje rozmiary. Gwiazdy powinny połączyć się wtedy w jedną szybko rotującą gwiazdę początkowo zanurzoną w dysku gazu wyrzuconego podczas łączenia. Taki dysk powinien się rozwiać w ciągu kolejnych 100 milionów lat pozostawiając jedynie bardzo aktywną, szybko rotującą gwiazdę. Howell wraz ze współpracownikami wskazuje, że ich 18 gwiazd z przeglądu KSwAGS powstała właśnie w ten sposób  i dopiero niedawno odrzuciła swoje dyski gazowe. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 11718 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble podziwia młodą gromadę kulistą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/30/hubble-podziwia-mloda-gromade-kulista/ Sun, 30 Oct 2016 09:19:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11721 Młodziutka NGC 362 Gromady kuliste stanowią jedne z najbardziej spektakularnych obiektów nocnego nieba. Te zdobione kule zawierają setki tysięcy gwiazd krążących gdzieś na obrzeżach  swoich galaktyk macierzystych. Droga Mleczna posiada około 150 gromad tego typu. Na zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a możemy podziwiać gromadę kulistą NGC 362, która jest jedną z nietypowych obiektów tego typu. W ciągu swojego życia gwiazdy spalają wodór, a następnie inne pierwiastki w swoich jądrach produkując przy tym coraz to cięższe pierwiastki - w astronomii nazywane metalami. Gdy na końcu swojego życia gwiazdy umierają - wzbogacają otaczającą je materię o pierwiastki, które były w stanie zsyntetyzować w trakcie swojego życia. Gwiazdy powstające po nich już od początku zawierają zatem więcej metali niż gwiazdy od nich starsze.

    Wesprzyj powstawanie portalu Puls Kosmosu i zostań naszym Patronem na portalu Patronite.pl - http://patronite.pl/pulskosmosu

    Bez Waszego wsparcia nie damy rady dalej się rozwijać.


    Badając zawartość różnych pierwiastków w pojedynczych gwiazdach tworzących gromadę NGC 362 astronomowie odkryli, że gromada ta charakteryzuje się zaskakująco wysoką zawartością metali - co wskazuje, że musi być ona młodsza niż tego byśmy oczekiwali. Choć większość gromad kulistych jest dużo starsza niż większość gwiazd tworzących ich galaktyki macierzyste, NGC 362 odstaje od tego trendu - tworzące je gwiazdy mają między 10 a 11 miliardów lat. Dla porównania wiek Drogi Mlecznej szacuje się na ponad 13 miliardów lat. Powyższe zdjęcie, na którym możecie dostrzec poszczególne gwiazdy NGC 362 zostało wykonane za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys (ACS) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: ESA/Hubble&NASA]]>
    11721 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Satelity Swarm rozwiązują zagadkę utraty sygnału GPS nad równikiem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/10/31/satelity-swarm-rozwiazuja-zagadke-utraty-sygnalu-gps-nad-rownikiem/ Mon, 31 Oct 2016 12:54:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11727   Inżynierowie od dawna zastanawiają się dlaczego niektóre systemy nawigacji GPS zainstalowane na nisko orbitujących satelitach takich jak należące do ESA Swarm często tracą połączenie podczas przelatywania nad równikiem między Afryką i Ameryką Południową. Dzięki satelitom Swarm okazuje się, że przyczyną takiego zachowania mogą być burze w jonosferze. Trio Swarm wyniesione w przestrzeń kosmiczną w 2013 roku mierzy i rozplątuje różne pola magnetyczne pochodzące z jądra, płaszcza i skorupy Ziemi, z oceanów, jonosfery i magnetosfery. To zadanie, które wymaga co najmniej 4 lat prowadzenia obserwacji. Jak w przypadku wielu innych satelitów, trzy satelity Swarm wyposażone są w odbiorniki sygnału GPS, które stanowią element systemu ich pozycjonowania, dzięki któremu operatorzy mogą utrzymywać je na prawidłowych orbitach. Dodatkowo GPS notuje także, w których miejscach satelity wykonują swoje pomiary naukowe. Niemniej jednak czasami satelity tracą połączenie z GPS. De facto, w ciągu pierwszych dwóch lat na orbicie, połączenie zostało zerwane 166 razy. Ostatnio opublikowany artykuł opisuje, w jaki sposób satelity Swarm wskazały na bezpośredni związek między tymi zaciemnieniami i jonosferycznymi burzami, które pojawiają się 300-600 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. Claudia Stolle z centrum badawczego GFZ w Poczdamie powiedziała "Jonosferyczne burze to zjawisko dobrze znane, jednak teraz jesteśmy w stanie wykazać ich bezpośredni związek z utratami połączenia GPS." "To akurat zasługa satelitów Swarm. To one sprawiły, że po raz pierwszy z pokładu tego samego satelity można zmierzyć aktywność jonosfery oraz siłę sygnału GPS." [caption id="attachment_11728" align="aligncenter" width="1024"]Czerwonymi kropkami zaznaczono miejsca, w których satelita Swarm-C tracił połączenie GPS w okresie od listopada 2013 do marca 2015 roku. Utrata sygnału śledzenia spowodowana była równikowymi bąblami plazmy. Zieloną linią zaznaczono równik geomagnetyczny. Źródło: NASA/GFZ/ESA Czerwonymi kropkami zaznaczono miejsca, w których satelita Swarm-C tracił połączenie GPS w okresie od listopada 2013 do marca 2015 roku. Utrata sygnału śledzenia spowodowana była równikowymi bąblami plazmy. Zieloną linią zaznaczono równik geomagnetyczny. Źródło: NASA/GFZ/ESA[/caption] Do owych burz dochodzi gdy nagle dochodzi do dużych zmian liczby elektronów w jonosferze. Tego typu zjawiska zazwyczaj zdarzają się blisko magnetycznego równika Ziemi i trwają zaledwie kilka godzin między zachodem Słońca a północą. Jak sama nazwa wskazuje, jonosfera to warstwa atmosfery, w której atomy często rozbijane są przez promieniowanie słoneczne, co prowadzi do powstania dużej ilości wolnych elektronów. Tego typu burze rozpraszają wolne elektrony prowadząc do powstania niewielkich bąbli zawierających małą ilość lub w ogóle brak zjonizowanej materii. Te bąble zakłócają sygnały GPS. Okazało się, że do 161 utrat sygnału GPS dochodziło właśnie w trakcie trwania jonosferycznych burz. Pozostałe pięć incydentów tego typu miało miejsce nad obszarami polarnymi i związane było ze wzmożoną intensywnością wiatrów słonecznych. Rozwiązanie zagadki utraty sygnału to nie tylko dobra wiadomość dla sieci Swarm, ale także dla innych nisko orbitujących satelitów, które doświadczały problemów tego samego typu. Dzięki tej wiedzy inżynierowie będą mogli zminimalizować czas trwania "blackoutu" na kolejnych satelitach. 1-swarmreveals "Fakt, że udało nam się zmierzyć odchylenia siły sygnału GPS jest interesujący nie tylko dla inżynierów opracowujących nowe instrumenty GPS, lecz także dla naukowców próbujących zrozumieć dynamikę górnych warstw ziemskiej atmosfery." Rune Floberghagen, menedżer misji Swarm (ESA) dodaje: "To, z czym mamy tutaj do czynienia to doskonały przykład wyzwania technologicznego, które zamieniło się w ekscytującą wiedzę naukową." Źródło: ESA]]> 11727 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BLOG: Od zera do developera w pół roku - aby Puls Kosmosu rósł w siłę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/01/blog-od-zera-do-developera-w-pol-roku-aby-puls-kosmosu-rosl-w-sile/ Tue, 01 Nov 2016 10:32:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11733 A dzisiaj na Blogu coś zupełnie innego... :)

    binary-1695478_1280

    Brakuje pracowników branży IT, w Europie potrzeba 300 tys. informatyków

    W Polsce brakuje do pracy 50 tysięcy informatyków

    Pomorskie, praca: Pilnie potrzeba informatyków. Każdy dostanie pracę

    W branży it brakuje pracowników

    Praca: brakuje 50 tys. informatyków, programistów i specjalistów od IT

    Jakiś czas temu wdałem się w dyskusję dotyczącą regularnie pojawiających się w prasie artykułów mówiących o tym, że na rynku potrzeba niemal od zaraz dziesiątków tysięcy informatyków, specjalistów od sieci, programowania, web designu itd. Niektórzy mi przytakiwali mówiąc, że to teksty pisane na zamówienie szkół programowania, inni z kolei mówili, że miejsc pracy dla informatyków na rynku jest ogromnie dużo. W tejże też rozmowie stwierdziłem, że najlepiej przetestować tę teorię i sprawdzić czy faktycznie rynek potrzebuje informatyków czy nie. Od lat zabierałem się za naukę programowania, ale bez konkretnego planu zaczynając od losowych kursów Pythona czy C, bardzo szybko przychodziło zrezygnowanie. W ten sposób nigdy nie dotarłbym do poziomu pozwalającego na wejście na rynek i sprawdzenie jego głębokości.

    Dlatego też...

    Tym razem postanowiłem dobrze przygotować się do nauki. Jakiś czas temu znalazłem w polskim internecie stronę www.strefakursow.plna której można znaleźć setki kursów wszelkiego rodzaju tak dla informatyków, jak i grafików, web designerów, administratorów sieci - zarówno dla całkowicie początkujących, jak i dla bardziej zaawansowanych użytkowników.  sk To właśnie kurs oferowany przez Strefa Kursów (SK) opisałem Wam jakiś czas temu tutaj: Z uwagi na fakt, że recenzja spotkała się ze sporym odzewem z Waszej strony - skontaktowałem się z ludźmi ze Strefy Kursów z zapytaniem jak podejść do tematu nauki i przetestowania rynku. Po długiej analizie potrzeb i oczekiwań, uwzględnieniu kursów potencjalnie mogących umożliwić mi rozwój Pulsu Kosmosu ułożyliśmy wymagającą listę kursów, których ukończenie pozwoli mi:
    • poznać szeroką paletę języków, technologii wykorzystywanych przez web developerów, web designerów,
    • lepiej zarządzać Pulsem Kosmosu,
    • uatrakcyjnić szatę graficzną Pulsu Kosmosu,
    • sprawdzić rynek developerów front-end - czy faktycznie wykazując chęć do nauki można znaleźć w IT pracę, która zapewnia spokój finansowy (który pozwoli tworzyć Puls Kosmosu bez poszukiwania sposobów na jego finansowanie).

    Czas ukończenia wszystkich kursów: 6 miesięcy

    Czas rozpoczęcia nauki: 1 listopada 2016 r.

    Czas ukończenia nauki: 1 maja 2017 r.

    Dla utrzymania samodyscypliny, ale też do informacji przyszłego pracodawcy, w zakładce BLOG będą pojawiać się raporty z postępów w nauce, a w dziale INNE - recenzje wszystkich ukończonych kursów. Jednocześnie zapewniam, że PULSKOSMOSU.PL pozostaje moim podstawowym zajęciem - tak jak przez poprzednie...... 628 dni! :D Poniższa lista kursów będzie także zawierać linki do poszczególnych recenzji już po ich opublikowaniu.

    Ścieżka: Administrator sieci

    1. Kurs Linux dla każdego
    2. Kurs Linux - zaawansowana administracja
    3. Kurs Linux - administracja serwerem

    Ścieżka: Specjalista Web designer

    1. Kurs UX & UI - sztuka użytecznego projektowania
    2. Kurs Photoshop CC - od podstaw
    3. Kurs Photoshop dla web designera
    4. Kurs Photoshop projektowanie stron
    5. Kurs Budowa stron w HTML5
    6. Kurs efektowne strony z CSS3
    7. Cięcie PSD i kodowanie do HTML & CSS
    8. Kurs Efektywna praca w Sublime Text
    9. Kurs Dreamweaver CC - szybkie tworzenie tron
    10. Kurs Git  - system kontroli wersji
    11. Kurs Bootstrap 3 - responsywne strony
    12. Ekspresowe tworzenie stron z Bootstrap & LESS
    13. Kurs jQuery Mobile
    14. Kurs Programowania w JavaScript
    15. Kurs Programowania w jQuery
    16. Kurs Programowania w Ajax
    17. Kurs HTML5 zaawansowany
    18. Kurs CSS3 zaawansowany
    19. Produktywne tworzenie stron z LESS & SASS
    20. Kurs JavaScript - zaawansowany
    21. Kurs jQuery - zaawansowany

    Ścieżka: Specjalista Web developer

    1. Kurs PHP 7 - od podstaw
    2. Kurs Bazy Danych MySQL
    3. Kurs PHP - zaawansowany
    4. Kurs PHP - tworzenie CMS
    5. Kurs Laravel - tworzenie aplikacji
    6. Kurs Symfony2 Framework
    7. Kurs Zend Framework
    8. Tworzenie CMS z CakePHP
    9. Kurs Ruby programowanie od podstaw
    10. Kurs Ruby on Rails - tworzenie aplikacji
    11. Kurs programowania w Python
    12. Kurs Django Framework
    13. Kurs Programowania w C#
    14. Kurs tworzenie stron ASP.NET
    To naprawdę bardzo dużo roboty - 38 różnej długości kursów, łącznie 255 godzin materiału wideo po brzegi wypełnionego wiedzą. Z drugiej strony 6 miesięcy to dużo czasu - istnieje szansa, że się uda.
    W zakładce BLOG regularnie będą pojawiać się raporty z postępów w nauce oraz po ukończeniu każdego kursu - osobna recenzja. Postępy i wszelakie inne moje zmagania ze światem IT można także śledzić na twitterze - o, tutaj: https://twitter.com/od0dodevelopera
    Zatem: Do dzieła! Aby Puls Kosmosu rósł w siłę ku radości jego Czytelników! RK]]>
    11733 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 268 http://www.pulskosmosu.pl/2016/11/20/recenzja-kurs-efektowne-strony-z-css3-strefa-kursow-0todev/ 0 0
    <![CDATA[Być może TMT jednak NIE powstanie na Hawajach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/01/byc-moze-tmt-jednak-nie-powstanie-na-hawajach/ Tue, 01 Nov 2016 08:38:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11735 top-view-of-tmt-complex-1940x1089 Z uwagi na fakt, że gorzka, wieloletnia bitwa o prawo do budowy Teleskopu Trzydziestometrowego (TMT - Thirty Meter Telescope) wciąż trwa, pojawił się pomysł alternatywnej ścieżki do rozwiązania tego problemu. Największy teleskop na świecie może w ogóle nie pojawić się na mroźnym szczycie Mauna Kea na Hawajach, a może zostać zbudowany na Wyspach Kanaryjskich. Oczywiście byłaby to duża strata dla astronomii i duża wygrana dla praktyków kultury Hawajów, którzy nie chcą więcej gigantycznych maszyn na swoich świętych wzgórzach. Jako kosztujące blisko 1.4 mld dolarów obserwatorium, którego przeznaczeniem jest zaglądanie w najodleglejsze zakątki przestrzeni i same początki Wszechświata TMT jest największym z serii ekstremalnie dużych teleskopów naziemnych (ELT - Extremely Large Telescope), które wraz z Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba mają odpowiadać za astronomię lat dwudziestych. Ten konkretny teleskop, który za zadanie będzie miał prowadzenie obserwacji astronomicznych w zakresie promieniowania widzialnego i podczerwonego, jak również badanie początków Wszechświata czy poszukiwanie planet pozasłonecznych sprzyjających życiu, jest jedynym z planowanych ELT, który miałby zostać zbudowany na półkuli północnej. To sprawia, że byłby niezastąpionym narzędziem do wykonywania zdjęć wysokiej rozdzielczości określonych fragmentów nieba. tmt Jednak wiedza uzyskana za pomocą TMT bardzo dużo kosztuje. Planowane miejsce budowy teleskopu, na szczycie wulkanu Mauna Kea, uważane jest za święte przez Hawajczyków. Uważają oni, że budowa kolejnego teleskopu w tym miejscu to desekracja tego obiektu ich kultu. Po tym jak od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku na szczycie Mauna Kea zbudowano 13 innych obserwatoriów, rdzenni mieszkańcy tych obszarów, którzy pragną zachowania swoich tradycyjnych obrządków i miejsc pochówku, mówią o tym bardzo głośno i zdecydowanie. Protesty i kolejne procesy sądowe dotyczące budowy TMT trwają już od lat. Prace nad TMT zatrzymano w grudniu ubiegłego roku, kiedy to Sąd Najwyższy Hawajów unieważnił pozwolenia na budowę TMT w oczekiwaniu na pozew procesowy wniesiony przez przeciwników budowy teleskopu. Przez ostatnie dziesięć miesięcy rada zarządzająca projektem TMT  zastanawiała się, jak przerwać ten impas. W dniu wczorajszym członkowie rady doszli do wniosku, że teleskop musi zostać wybudowany, jednocześnie uwzględniając wyzwania stojące przed tym projektem. Jeżeli nie będzie możliwości zbudowania teleskopu na szczycie Mauna Kea - to ciągle bardzo duże "jeżeli" - projekt może zostać przeniesiony na kanaryjską wyspę La Palma. La Palma jest już domem dla obserwatorium Roque de los Muchachos - aktualnie jednego z najlepszych obserwatoriów w zakresie optycznym na świecie. Zaraz po Mauna Kea to właśnie La Palma uważana jest za drugą najlepszą lokalizację teleskopu obserwującego w zakresie optycznym i podczerwonym na półkuli północnej. Jednak ta sama La Palma ma swoje wady: astronomowie musieliby poświęcić jakieś 2000 metrów wysokości n.p.m., a to oznaczałoby znacznie więcej interferencji ze strony atmosfery ziemskiej. To z kolei spowodowałoby zmniejszenie rozdzielczości teleskopu, szczególnie w zakresie średniej podczerwieni, w którym astronomowie chcą obserwować centra galaktyk. Z drugiej strony przeniesienie projektu TMT pozwoliłoby uhonorować prawa Hawajczyków, którzy są niechętni astronomii i od lat są marginalizowani przez społeczność naukową. W ten sposób moglibyśmy nie dopuścić, aby potyczka między bogami a astronomią zmieniła się w otwartą wojnę. Źródło: Nature News Więcej o projekcie TMT pisaliśmy także tutaj:
    1. Trzydziestometrowego Teleskopu przepychanek ze świętą górą ciąg dalszy [18/11/2015]
    2. Trzecie obserwatorium do rozbiórki na Mauna Kea [22/10/2015]
    ]]>
    11735 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda SDO znów zarejestrowała tranzyt Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/01/sonda-sdo-znow-zarejestrowala-tranzyt-ksiezyca/ Tue, 01 Nov 2016 11:27:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11743 Solar Dynamics Observatory (SDO) zarejestrowała częściowe zaćmienie Słońca, gdy na tle tarczy naszej Dziennej Gwiazdy przetoczył się Księżyc. Tranzyt Księżyca potrwał godzinę między 3:56 i 4:56 EDT. W maksymalnym momencie zaćmienia Księżyc zakrywał 59% tarczy Słońca. Cień Księżyca od czasu do czasu przeszkadza sondzie SDO prowadzenie bezustannych obserwacji Słońca. Jak widać na poniższej animacji krawędź tarczy Księżyca jest bardzo wyraźna i ostra - to skutek tego, że Księżyc nie ma atmosfery. lunartransit Z punktu w przestrzeni, w którym znajduje się sonda SDO, Słońce wydaje się nieznacznie drgać. To jednak tylko skutek delikatnych korekt wprowadzanych przez system prowadzenia sondy. Sonda SDO fotografuje Słońce w ekstremalnym ultrafiolecie - zakresie światła niewidocznym dla ludzkiego oka. Źródło: NASA]]> 11743 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa teoria tłumaczy jak Księżyc znalazł się tam gdzie jest teraz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/02/nowa-teoria-tlumaczy-jak-ksiezyc-znalazl-sie-tam-gdzie-jest-teraz/ Wed, 02 Nov 2016 06:45:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11747 Zdjęcie Księżyca wykonane w czerwcu 2009 roku przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA Zdjęcie Księżyca wykonane w czerwcu 2009 roku przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] Nasz jedyny naturalny satelita jest dość nietypowym obiektem Układu Słonecznego. Teraz pojawiła się nowa teoria tłumacząca jego obecne położenie - teoria, która trochę zmienia  obecnie przyjmowaną teorię "wielkiego zderzenia". Wyniki badań opublikowano 31 października w periodyku Nature. Księżyc jest stosunkowo duży w porównaniu do planety, którą okrąża, a jego skład chemiczny jest niemal taki sam co skład chemiczny Ziemi (minus  część związków lotnych, które odparowały dawno temu). To właśnie te cechy odróżniają go od niemal każdego innego dużego obiektu Układu Słonecznego - mówi Sarah Stewart, profesor planetologii na University of California w Davis i jedna z autorek artykułu. "Każdy duży obiekt w Układzie Słonecznym charakteryzuje się unikalnym składem chemicznym," dodaje. Książkowa teoria powstania Księżyca brzmi mniej więcej tak. W zaawansowanej fazie formowania Układu Słonecznego mieliśmy do czynienia z okresem "wielkich zderzeń", w którym to gorące obiekty o rozmiarach planet często zderzały się ze sobą. Obiekt o rozmiarach Marsa otarł się o Ziemię, wyrzucając przy tym sporą ilość materii, z której czasem uformował się Księżyc. To zderzenie nadało moment pędu układowi Ziemia-Księżyc i sprawiło, że okres obrotu Ziemi wokół własnej osi wynosił 5 godzin. Przez kolejne tysiąclecia Księżyc stopniowo oddalał się od Ziemi stopniowo spowalniając okres obrotu Ziemi do obecnych 24 godzin. Naukowcy doszli do tych wniosków przyglądając się obecnej orbicie Księżyca, analizując  tempo przekazywania momentu pędu między oboma ciałami poprzez oddziaływania pływowe i stopniowo cofając się w przeszłość. Jednak ta "książkowa" teoria ma kilka wad. Jedną  nich jest zaskakująco podobny do Ziemi skład chemiczny Księżyca. Druga z nich to kwestia orbity Księżyca. Jeżeli Księżyc uformował się z dysku materii rotującego w płaszczyźnie równika Ziemi, to powinien znajdować się na orbicie, której płaszczyzna także powinna pokrywać się z równikiem. Sarah Steward, Matija Ćuk (SETI Institute w Mountain View), Douglas Hamilton (University of Maryland) oraz Simon Lock (Harvard University) opracowali wspólnie alternatywny model. [caption id="attachment_11748" align="aligncenter" width="1024"]W modelu "wielkiego zderzenia" młody Księżyc rozpoczął swoje życie na orbicie pokrywającej się z płaszczyzną równikową Ziemi. W standardowym wariancie tego modelu (górne okno) nachylenie Ziemi miało wartość zbliżoną do dzisiejszych 23.5 stopni. Księżyc płynnie oddalał się od Ziemi, a jego orbita z płaszczyzny równikowej stopniowo przechodziła w płaszczyznę ekliptyki zdefiniowaną przez orbitę Ziemi wokół Słońca. Jeżeli jednak Ziemia charakteryzowała się dużo większym nachyleniem po zderzeniu (np. 75 stopni), to zmiana płaszczyzny orbity Księżyca byłaby dużo bardziej gwałtowna i charakteryzowałaby się oscylacjami wokół płaszczyzny ekliptyki. Drugi panel jest zgodny z obecnym nachyleniem orbity Księżyca o 5 stopni od ekliptyki. Źródło: Douglas Hamilton. W modelu "wielkiego zderzenia" młody Księżyc rozpoczął swoje życie na orbicie pokrywającej się z płaszczyzną równikową Ziemi. W standardowym wariancie tego modelu (górne okno) nachylenie Ziemi miało wartość zbliżoną do dzisiejszych 23.5 stopni. Księżyc płynnie oddalał się od Ziemi, a jego orbita z płaszczyzny równikowej stopniowo przechodziła w płaszczyznę ekliptyki zdefiniowaną przez orbitę Ziemi wokół Słońca. Jeżeli jednak Ziemia charakteryzowała się dużo większym nachyleniem po zderzeniu (np. 75 stopni), to zmiana płaszczyzny orbity Księżyca byłaby dużo bardziej gwałtowna i charakteryzowałaby się oscylacjami wokół płaszczyzny ekliptyki. Drugi panel jest zgodny z obecnym nachyleniem orbity Księżyca o 5 stopni od ekliptyki. Źródło: Douglas Hamilton.[/caption] W 2012 roku Ćuk i Stewart zaproponowali, że część momentu pędu w układzie Ziemia-Księżyc mogła zostać przekazana do układu Ziemia-Słońce.  Taka teoria uwzględnia możliwość dużo bardziej energetycznej kolizji na początku całego procesu. W nowym modelu, dużo bardziej energetyczna kolizja doprowadziła do powstania stopionej masy materii, z której uformowały się Ziemia i Księżyc. Początkowo Ziemia rotowała z okresem 2 godzin, a oś jej rotacji skierowana była ku Słońcu. Z uwagi na fakt, że w kolizji wyzwoliło się dużo więcej energii niż w obecnie przyjmowanym modelu, materia Ziemi jak i impaktora wymieszałaby się ze sobą - co mogłoby tłumaczyć identyczny skład chemiczny obu ciał, które z tej materii powstały. Wraz z rozpraszaniem momentu pędu poprzez oddziaływania pływowe, Księżyc stopniowo oddalał się od Ziemi do momentu, w którym osiągnął punkt zwany przejściem na płaszczyznę Laplace'a, kiedy to siła oddziaływania Ziemi na Księżyc ustępuje pola oddziaływaniu grawitacyjnemu ze strony Słońca. To właśnie wtedy część momentu pędu układu Ziemia-Księżyc została przeniesiona na układ Ziemia-Słońce. Owa zmiana nie wpłynęła istotnie na orbitę Ziemi wokół Słońca, jednak wyprostowała jej oś rotacji. W tym punkcie modele stworzone przez zespół naukowców wskazują, że Księżyc krążył wokół Ziemi po orbicie bardzo nachylonej do płaszczyzny równika. Przez kilkadziesiąt milionów lat Księżyc stopniowo oddalał się od Ziemi, aż dotarł do drugiego punktu - przejścia Cassiniego - gdzie nachylenie Księżyca - kąt między płaszczyzną orbity Księżyca, a płaszczyzną orbity Ziemi wokół Słońca zmniejszyło się do około 5 stopni obserwowanych do dzisiaj. Źródło: UC Davis]]> 11747 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 611 0 0 <![CDATA[Filary Zniszczenia - kolorowa Mgławica Carina rozdmuchana prze jasne pobliskie gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/03/filary-zniszczenia-kolorowa-mglawica-carina-rozdmuchana-prze-jasne-pobliskie-gwiazdy/ Wed, 02 Nov 2016 23:16:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11757 Obszar R44 w Mgławicy Carina Obszar R44 w Mgławicy Carina[/caption] Astronomowie wykorzystujący w swojej pracy instrument MUSE zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Obserwatorium ESO w Chile wykonali niesamowite zdjęcia potężnych struktur przypominających filary, znajdujących się wewnątrz Mgławicy Carina. Po przeprowadzeniu szczegółowej analizy międzynarodowy zespół naukowców doszedł do wniosku, że te konkretne filary można uznać za istne "Filary Zniszczenia" - istne przeciwieństwo słynnych Filarów Stworzenia znajdujących się w Mgławicy Orzeł. Iglice i filary widoczne na nowych zdjęciach Mgławicy Carina to rozległe obłoki pyłu i gazu  znajdujące się w centrum obszaru intensywnego formowania gwiazd jakieś 7500 lat świetlnych od Ziemi. Za obserwacje owych struktur odpowiada zespół naukowców pracujących pod kierownictwem Anny McLeod, doktorantki w ESO. [caption id="attachment_11760" align="aligncenter" width="1024"]Filary zniszczenia Filary zniszczenia[/caption] Wyróżniającą cechą instrumentu MUSE jest jego zdolność do tworzenia jednocześnie tysięcy różnych zdjęć mgławicy, z których każde skupia się na innym zakresie promieniowania. Dzięki temu astronomowie mogli stworzyć mapę chemicznych i fizycznych właściwości materii w różnych punktach mgławicy. Do obserwowanych tutaj filarów dołączono zdjęcia podobnych struktur, słynnych Filarów Stworzenia w Mgławicy Orze oraz formacji w NGC 3603. Łącznie obserwowano dziesięć różnych filarów, dzięki czemu udało się zaobserwować wyraźny związek między promieniowaniem emitowanym przez pobliskie masywne gwiazdy a budową filarów. [caption id="attachment_11761" align="aligncenter" width="1024"]Obszar R18 w Mgławicy Carina Obszar R18 w Mgławicy Carina[/caption] O ironio, jedną z pierwszych konsekwencji powstania masywnej gwiazdy jest niszczenie obłoku, z którego owa gwiazda powstała. Sama idea mówiąca o tym, że masywne gwiazdy mają istotny wpływ na swoje otoczenie, nie jest nowa: tego typu gwiazdy emitują olbrzymie ilości silnego, jonizującego promieniowania, które niesie w sobie energię wystarczającą do odarcia atomów z krążących w nich elektronów. Nie zmienia to jednak faktu, że niesamowicie trudno jest uzyskać obserwacyjne dowody oddziaływania takich gwiazd na ich otoczenie. [caption id="attachment_11762" align="aligncenter" width="520"]Obszar R37 w Mgławicy Carina Obszar R37 w Mgławicy Carina[/caption] Zespół Anny McLeod zbadał wpływ tego promieniowania na filary i zaobserwował proces fotoparowania, w którym gaz jest jonizowany i rozdmuchiwany w przestrzeń kosmiczną. Obserwując skutki fotoparowania takie jak utrata masy filarów - naukowcy byli w stanie odkryć obiekty odpowiedzialne za te zniszczenia. Zauważono bowiem wyraźną korelacją między ilością jonizującego promieniowania emitowanego przez pobliskie gwiazdy a zniszczeniami filarów. [caption id="attachment_11763" align="aligncenter" width="520"]Obszar R45 w Mgławicy Carina Obszar R45 w Mgławicy Carina[/caption] To wygląda jak istna rzeź, w której masywne gwiazdy zwracają się przeciwko swoim twórcom. Niemniej jednak złożoność współoddziaływania i mechanizmów zachodzących między gwiazdami a filarami jest wciąż słabo poznana. Filary mogą wydawać się gęstymi obłokami, jednak obłoki pyłu i gazu zazwyczaj tworzące mgławice są bardzo rozproszone. możliwe zatem, że promieniowanie i wiatry gwiezdne emitowane przez masywne gwiazdy wspomagają powstawanie gęstszych rejonów w filarach, dzięki czemu mogą stać się miejscem narodzin nowych gwiazd. Źródło: ESO]]> 11757 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niemal naga supermasywna czarna dziura wyrwana ze swojej galaktyki w potężnym zderzeniu galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/03/niemal-naga-supermasywna-czarna-dziura-wyrwana-ze-swojej-galaktyki-w-poteznym-zderzeniu-galaktyk/ Wed, 02 Nov 2016 23:47:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11766 closegalacti Astronomowie wykorzystujący super wysoką rozdzielczość należącej do National Science Foundation sieci VLBA (Very Long Baseline Array) odkryli postrzępione pozostałości po galaktyce, która przeleciała przez inną, większą galaktykę. W skutek tego zderzenia z mniejszej galaktyki wyrwana została niemal naga supermasywna czarna dziura, która oddala się od większej galaktyki z prędkością ponad 3500 kilometrów na sekundę. Obie galaktyki stanowią fragment gromady galaktyk znajdującej się ponad 2 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Zderzenie galaktyk, do którego doszło miliony lat temu pozbawiło mniejszą galaktykę niemal wszystkich gwiazd i gazu. Jedyne co pozostało to czarna dziura i niewielka pozostałość po galaktyce o rozmiarach zaledwie 3000 lat świetlnych. Dla porównania nasza galaktyka - Droga Mleczna rozciąga się na niemal 100 000 lat świetlnych. Odkrycia dokonano w ramach programu poszukiwania supermasywnych czarnych dziur charakteryzujących się masą miliony lub miliardy razy większą od masy Słońca, a które nie znajdują się w centrach galaktyk. Supermasywne czarne dziury można znaleźć w centrach praktycznie wszystkich galaktyk. Duże galaktyki często rosną pożerając mniejsze - w takim przypadku czarne dziury obu galaktyk zazwyczaj zaczynają krążyć wokół siebie, a z czasem się ze sobą zlewają. "Poszukiwaliśmy orbitujących par supermasywnych czarnych dziur, z których jedna byłaby wyrwana z centrum swojej galaktyki, co mogłoby świadczyć o wcześniejszym połączeniu się galaktyk," mówi James Condon z National Radio Astronomy Observatory. "Zamiast tego odkryliśmy tę czarną dziurę uciekającą z większej galaktyki i pozostawiającą za sobą tylko odłamki," dodaje. "Nigdy wcześniej nie widzieliśmy niczego podobnego," dodaje Condon. Astronomowie rozpoczęli swoje poszukiwania wykorzystując VLBA do wykonania wysokiej rozdzielczości zdjęć ponad 1200 galaktyk wcześniej zidentyfikowanych w ramach wielkoskalowych przeglądów nieba w podczerwieni i zakresie radiowym. Obserwacje za pomocą VLBA wykazały, że supermasywne czarne dziury niemal wszystkich tych galaktyk znajdują się w ich centrach. Niemniej jednak, jeden obiekt w gromadzie galaktyk ZwCI 8193 wyraźnie odróżniał się od pozostałych. Dokładniejsze badania wykazały, że ten obiekt nazwany B3 1715+425 to supermasywna czarna dziura otoczona dużo mniejszą i słabszą galaktyką niż oczekiwano. Dodatkowo obiekt ten ucieka z centrum dużo większej galaktyki pozostawiając za sobą strumień zjonizowanego gazu. Naukowcy doszli do wniosku, że B3 1715+425 to pozostałość po galaktyce, która przeleciała przez znacznie większą galaktykę tracąc przy tym większość swoich gwiazd i gazu. W efekcie dawna galaktyka jest teraz jedynie niemal nagą supermasywną czarną dziurą. Uciekająca pozostałość po galaktyce - według naukowców - najprawdopodobniej nadal będzie traciła masę i przestanie formować nowe gwiazdy. "Za jakiś miliard lat najprawdopodobniej będzie całkowicie niewidoczna," mówi Condon. Oznacza to, że takich obiektów, takich pozostałości po dawnych zderzeniach galaktyk może być znacznie więcej. Dlatego też naukowcy będą nadal ich poszukiwać. Aktualnie zespół bada kolejne obiekty w ramach długoterminowego projektu realizowanego na VLBA. Dzięki temu, że w tym projekcie nie ma ograniczeń czasowych, naukowcy wykorzystują czas obserwacyjny pomiędzy innymi planowanymi obserwacjami. "Dane zebrane za pomocą VLBA są naprawdę wysokiej jakości. Jesteśmy w stanie z dużą precyzją określić położenie supermasywnych czarnych dziur. Czynnikiem ograniczającym jest precyzja określania położenia galaktyk w innych zakresach promieniowania." Dzięki nowym optycznym teleskopom, które rozpoczną obserwacje w nadchodzących latach, takim jak Large Synoptic Survey Telescope (LSST), naukowcy będą w stanie wykonywać jeszcze lepsze zdjęcia niż za pomocą VLBA. Stąd nadzieja, że uda się odkryć więcej obiektów takich jak B3 1715+425. "Może także uda się odkryć podwójne supermasywne czarne dziury, których poszukiwaliśmy od samego początku," dodaje. Źródło: NRAO]]> 11766 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe głównym źródłem litu we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/03/nowe-glownym-zrodlem-litu-we-wszechswiecie/ Thu, 03 Nov 2016 11:45:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11771 nowa Lit we wszechświecie powstaje w procesach astrofizycznych jednak jego pochodzenie wciąż umykało naukowcom. Niedawno grupa naukowców odkryła potężne ilości berylu-7, niestabilnego pierwiastka rozkładającego się na lit w czasie 53.2 dni, wewnątrz nowej Sagittarii 2015 N.2 - obserwacje te mogą wskazywać, że nowe są głównym źródłem litu w galaktyce. Praktycznie każdy pierwiastek chemiczny jest pochodzenia astronomicznego. Lekkie pierwiastki powstały w okresie od 10 sekund do 20 minut po Wielkim Wybuchu - w tym wodór (75%), hel (25%) i bardzo niewielka ilość litu i berylu. Pozostałe pierwiastki chemiczne powstały w gwiazdach w procesach fuzji zachodzących w ich jądrach, gdzie poczynając od fuzji wodoru w hel, powstają coraz to cięższe pierwiastki, aż do żelaza włącznie. Pozostałe procesy takie jak eksplozje supernowych czy reakcje zachodzące w atmosferach olbrzymich gwiazd prowadzą do powstania takich pierwiastków jak m.in. złoto, ołów i miedź. To właśnie te pierwiastki z czasem znalazły się w składzie chemicznym kolejnych gwiazd i planet. Luca Izzo, badacz z Instytutu Astrofizyki w w Andaluzji (IAA-CSIC) mówi: "Jednak lit wciąż był problematyczny: wiedzieliśmy, że 25 procent istniejącego litu pochodzi z pierwotnej nukleosyntezy, ale nie byliśmy w stanie odnaleźć źródła pozostałych 75 procent."

    Rozwiązanie tajemnicy litu

    Rozwiązaniem tajemnicy pochodzenia litu, według najnowszych badań, mogą być nowe, eksplozje zachodzące w układach podwójnych, w których jedną z gwiazd jest biały karzeł. Biały karzeł zasysa materię ze swojego gwiezdnego towarzysza prowadząc do powstania grubej warstwy wodoru wokół siebie. Kiedy ów wodór osiąga określoną gęstość dochodzi do eksplozji nowej, która może spowodować wzrost jasności gwiazdy o 100 000 razy. Po kilku tygodniach system powraca do równowagi i proces zasysania powtarza się od początku. 4-studyconfirm Badacze skupili się na badaniu nowej Sagittarii 1015 N.2 (znanej także jako V5668 Sgr) odkrytej 15 marca 2015 roku, a która widoczna była przez ponad 80 dni. Obserwacje wykonane za pomocą instrumentu UVES zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie w przeciągu 24 dni umożliwiły - po raz pierwszy w historii - badanie ewolucji sygnału berylu-7 wewnątrz nowej i obliczenie obfitości tego pierwiastka. "Beryl-7 to niestabilny pierwiastek rozkładający się w lit z okresem 53.2 dni, dlatego jego obecność jest bezsprzeczną oznaką powstawania litu," mówi Christina Thone, badaczka z Instytutu Astrofizyki Andaluzji (IAA-CSIC). Obecność berylu-7 była wcześniej wykryta w innej nowej, jednak pomiar ilości litu powstałego w nowej Sagittarii 1015 N.2 był sporym zaskoczeniem. "Mówimy o ilości litu 10 razy wyższej niż w Słońcu," mówi Luca Izzo (IAA-CSIC). "Przy tak wysokich poziomach litu, dwie podobne nowe rocznie wystarczyłyby na rozwiązanie zagadki litu w Drodze Mlecznej. Nowe wydają się być głównym źródłem tego pierwiastka we wszechświecie," podsumowuje. Źródło: Instituto de Astrofisica de Andalucia]]>
    11771 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Na Pomorzu powstanie kosmiczny inkubator?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/03/na-pomorzu-powstanie-kosmiczny-inkubator/ Thu, 03 Nov 2016 11:20:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11775 Źródło: Sławomir Lewandowski Źródło: Sławomir Lewandowski[/caption] W Polsce powstanie inkubator przedsiębiorczości Europejskiej Agencji Kosmicznej wyspecjalizowany w transferze technologii satelitarnych. Pomorze zabiega o stworzenie oddziału w Gdańsku. Inkubatory przedsiębiorczości ESA BIC to koordynowana i współfinansowana przez Europejską Agencję Kosmiczną sieć ośrodków zlokalizowanych w kilkunastu krajach Europy. Celem jest wsparcie zdolnych naukowców i przedsiębiorców, którzy pracują przy projektach opartych na technologiach satelitarnych. Województwo pomorskie chce wspierać wykorzystanie tych zaawansowanych technologii w różnych sektorach gospodarki i jest jednym z trzech regionów Polski, które mają największe szanse na otwarcie oddziału ESA BIC. - Za kandydaturą Gdańska dużo przemawia. Na Pomorzu działają liczne firmy z sektora kosmicznego, mamy siedzibę Polskiej Agencji Kosmicznej i sprzyjające środowisko inwestycyjne. Liczymy na oddział ESA BIC w Trójmieście. – mówi Maciej Mickiewicz,  Wiceprezes Blue Dot Solutions. - Przy rosnących możliwościach Europy, związanych z rozwojem chociażby konstelacji satelitów Galileo i Copernicus (pozycjonowania i obrazowania Ziemi), ważne jest umiejętne stymulowanie prac zmierzających do efektywnego wykorzystania tych technologii, np.: w transporcie, procesach zachodzących w portach lotniczych i morskich, czy ochrony środowiska i poprawy jakości życia w ośrodkach miejskich. – dodaje Maciej Mickiewicz. [caption id="attachment_11778" align="aligncenter" width="660"]Źródło: Sławomir Lewandowski Źródło: Sławomir Lewandowski[/caption] 2 listopada konsorcjum zawiązane pomiędzy przedstawicielami trójmiejskiego biznesu i samorządu podpisało list intencyjny w sprawie utworzenia w Gdańsku jednego z oddziałów ESA BIC. Po stronie regionu pomorskiego za inicjatywą stoją m.in. Urząd Marszałkowski Woj. Pomorskiego, Miasto Gdańsk, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, fundusz Black Pearls VC i firma Blue Dot Solutions. Kolejni partnerzy dołączą do projektu w najbliższych miesiącach. Do 7 listopada br. podmioty zainteresowane otwarciem ESA BIC w swoich miastach mogą zgłaszać aplikacje do Polskiej Agencji Kosmicznej. Aby wzmocnić swoją kandydaturę Gdańsk połączył siły z Krakowem, co jest możliwe, ponieważ inkubatory ESA BIC działać mogą w kilku lokalizacjach, np. we Francji mieszczą się aż w 6 miastach. - Podjęliśmy rozmowy z Krakowem, ponieważ stwierdziliśmy, że warto patrzeć szerzej. Jeśli nasza kandydatura zwycięży będzie mogli wymieniać się informacjami, rynkami, dostępami do klientów, możliwościami inwestycyjnymi. – zdradza Krzysztof Kanawka, Prezes Blue Dot Solutions. Polska dzięki ośrodkowi ESA BIC zaznaczy wyraźnie swoją obecność na mapie europejskiego sektora kosmicznego i podkreśli aspiracje do rozwoju zaawansowanych technologii. W miejscu gdzie powstanie inkubator będą mogły powstać nowe, wysoko wyspecjalizowane miejsca pracy oraz kolejne firmy, obok tych, które już teraz rozwijają technologie satelitarne i działają w tej branży, np.: SpaceForest, Blue Dot Solutions, Black Pearls VC, WiRan, Syderal Polska, OptiNav, OPEGIEKA. - Inkubator ESA BIC umożliwi transfer technologii przy wsparciu ekspertów z ESA oraz ułatwi eksport rodzimych rozwiązań na rynki zagraniczne. Każdego roku ośrodki ESA BIC pomagają w rozwoju kilkudziesięciu młodym firmom, z których 80-90% odnosi sukces na rynku. – mówi Wojciech Drewczyński z Black Pearls VC. Pierwszy w Polsce inkubator Europejskiej Agencji Kosmicznej ma powstać w 2017 r. ]]> 11775 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: Tukan i gromada]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/04/hubble-obserwuje-tukan-i-gromada/ Fri, 04 Nov 2016 20:37:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11780 The Toucan and the cluster Może być znany z spektakularnych widoków takich jak Karzeł Tukana czy 47 Tucanae - druga pod względem jasności gromada kulista, lecz w gwiazdozbiorze Tukana można znaleźć dużo więcej fenomenalnych obiektów kosmicznych. Jednym z takich mniej znanych obiektów jest NGC 299 - gromada otwarta znajdująca się w Małym Obłoku Magellana niecałe 200 000 lat świetlnych od Ziemi. Gromady otwarte tego typu to zbiory gwiazd słabo związanych ze sobą grawitacyjnie, a które powstały z tego samego masywnego obłoku molekularnego gazu i pyłu. Z tego też powodu wszystkie gwiazdy w takiej gromadzie charakteryzują się jednakowym wiekiem i składem chemicznym - między sobą różnią się jedynie masą w zależności od punktu obłoku, w którym powstały. Ta unikalna własność nie tylko umożliwia powstanie tak spektakularnych widoków widocznych za pomocą wyrafinowanych instrumentów zainstalowanych na pokładzie teleskopów takich jak Hubble lecz także stanowi istne kosmiczne laboratorium, w którym astronomowie mogą badać procesy formowania i ewolucji gwiazd - procesy, które przecież w dużej mierze zależą od masy danej gwiazdy. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 11780 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dzięki soczewce udało się dostrzec kolejną odległą galaktykę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/05/dzieki-soczewce-udalo-sie-dostrzec-kolejna-odlegla-galaktyke/ Sat, 05 Nov 2016 00:20:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11783 Teleskopy MAGIC na kanaryjskiej  La Palma. Źródło: Robert Wagner Teleskopy MAGIC na kanaryjskiej La Palma. Źródło: Robert Wagner[/caption] Nigdy wcześniej astrofizykom nie udało się dostrzec tak wysoko-energetycznego promieniowania pochodzącego od obiektu kosmicznego znajdującego się tak daleko. Jakieś 7 miliardów lat temu miała miejsce potężna eksplozja w pobliżu czarnej dziury znajdującej się w centrum odległej galaktyki. Po eksplozji doszło do wysoko-energetycznego rozbłysku promieniowania gamma. Promieniowanie pochodzące z tej eksplozji udało się zaobserwować za pomocą wielu teleskopów, w tym znajdujących się na kanaryjskiej wyspie La Palma teleskopów MAGIC. Zupełnie przy okazji udało się po raz kolejny potwierdzić Ogólną Teorię Względności, bowiem przemierzając przestrzeń kosmiczną promieniowanie napotkało na bliższą nam galaktykę, której grawitacja zakrzywiła promienie i skierowała je w stronę Ziemi. Obiekt QSO B0218+357 to blazar - specyficzny typ czarnej dziury. Obecnie naukowcy przyjmują, że w centrum każdej galaktyki znajduje się supermasywna czarna dziura. Czarne dziury do których aktualnie wpada materia zwane są aktywnymi czarnymi dziurami. Emitują one ekstremalnie jasne dżety promieniowania. Jeżeli te dżety skierowane są bezpośrednio w stronę Ziemi - nazywamy je blazarami. Zdarzenie opisane w periodyku "Astronomy & Astrophysics" miało miejsce 7 miliardów lat temu, gdy Wszechświat miał mniej niż połowę swojego obecnego wieku.  "Po raz pierwszy blazar został dostrzeżony 14 lipca 2014 roku za pomocą teleskopu Large Area Telescope (LAT) zainstalowanego na pokładzie satelity Fermi," mówi Razmik Mirzoyan, naukowiec z max Planck Institute for Physics i rzecznik zespołu MAGIC. "Teleskopy rejestrujące promieniowanie gamma z Ziemi natychmiast skierowały się w stronę blazara, aby dowiedzieć się o nim czegoś więcej." Jednym z tych teleskopów był MAGIC na Wyspach Kanaryjskich specjalizujący się w rejestrowaniu wysoko-energetycznego promieniowania gamma. Może on rejestrować fotony, których energia jest 100 miliardów razy wyższa niż fotony emitowane przez Słońce i tysiąc razy wyższa niż te mierzone przez Fermi-LAT. Naukowcom z zespołu MAGIC początkowo nie sprzyjało szczęście: pełnia uniemożliwiała obserwacje. [caption id="attachment_11785" align="aligncenter" width="1024"]Fotony zostały wyemitowane z galaktyki QSO B0218+357 w kierunku Ziemi. Dzięki soczewce grawitacyjnej - galaktyce B0218+357G - fotony podróżują dwoma różnymi ścieżkami i docierają do Ziemi w odstępie około 11 dni. Fotony obserwowane  były zarówno za pomocą instrumentu Fermi-LAT i teleskopów MAGIC. Źródło: Daniel Lopez/IAC; NASA/ESA; NASA E/PO - Sonoma State University, Aurore Simonnet Fotony zostały wyemitowane z galaktyki QSO B0218+357 w kierunku Ziemi. Dzięki soczewce grawitacyjnej - galaktyce B0218+357G - fotony podróżują dwoma różnymi ścieżkami i docierają do Ziemi w odstępie około 11 dni. Fotony obserwowane były zarówno za pomocą instrumentu Fermi-LAT i teleskopów MAGIC. Źródło: Daniel Lopez/IAC; NASA/ESA; NASA E/PO - Sonoma State University, Aurore Simonnet[/caption] 11 dni później MAGIC miał drugą szansę - część promieni gamma wyemitowanych przez QSO B0218+357 nie podróżowała bezpośrednio w kierunku Ziemi: Miliard lat po tym jak rozpoczęły swoją wędrówkę dotarły w pobliże galaktyki B0218+357G. Tu z pomocą przyszła nam Ogólna Teoria Względności Einsteina. To właśnie ona mówi, że obiekt o dużej masie, np. galaktyka, odchyla promieniowanie obiektu znajdującego się za nim. Dodatkowo, promienie są skupiane niczym przez potężną soczewkę optyczną - dla odległego obserwatora obiekt wydaje się przez to dużo jaśniejszy, lecz także zniekształcony. Owe promienie światła potrzebują różnych okresów czasu na otoczenie soczewki, w zależności od kąta obserwacji. To właśnie dzięki soczewce grawitacyjnej MAGIC był jednak w stanie zarejestrować QSO B0218+357 - i stworzyć widmo wysoko-energetycznego promieniowania gamma najodleglejszego dotąd obiektu. "Wiedzieliśmy z obserwacji wykonanych za pomocą teleskopu kosmicznego Fermi i radioteleskopów naziemnych w 2012 roku, że fotony, które podróżowały dłuższą drogą dotrą do nas 11 dni później," powiedział Julian Sitarek z Uniwersytetu Łódzkiego, który kierował zespołem badawczym. "To pierwszy raz kiedy udało nam się zaobserwować fotony o tak wysokiej energii odchylone przez soczewkę grawitacyjną." Źródło: Max Planck Institute for Physics]]> 11783 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tsunami gwiazd i gazu prowadzi do powstania galaktycznych powiek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/05/tsunami-gwiazd-i-gazu-prowadzi-do-powstania-powiek-galaktycznych/ Sat, 05 Nov 2016 10:00:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11787 tsunamiofsta Astronomowie prowadzący badania za pomocą obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) odkryli istne tsunami gwiazd i gazu przechodzące przez środek dysku galaktyki spiralnej znanej jako IC 2163. Ta kolosalna fala materii powstała gdy IC 2163 przemknęła  przez inną galaktykę spiralną NGC 2207 - doprowadziła do powstania zachwycających łuków, w których zachodzą intensywne procesy formowania się nowych gwiazd. Swoją budową owe łuki przypominają powieki. "Mimo, że zderzenia galaktyk tego typu nie są rzadkością, to  znamy tylko kilka przypadków galaktyk z takimi strukturami," mówi Michele Kaufman, astronomka z Ohio State University w Columbus i główna autorka artykułu opublikowanego wczoraj w periodyku Astrophysical Journal. Kaufman wraz ze współpracownikami zauważa, że rzadkość występowania podobnych łuków w obserwowalnym Wszechświecie związana jest z ich ulotnością. "Galaktyczne powieki istnieją zaledwie przez kilkadziesiąt milionów lat, co jest niesamowicie krótkim okresem czasu w życiu galaktyki. Odkrycie dopiero co powstałego obiektu tego typu daje nam niespotykaną okazję do badania procesów zachodzących tuż po otarciu się jednej galaktyki o drugą," dodaje Kaufman. Oddziałująca ze sobą para galaktyk znajduje się jakieś 114 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Wielkiego Psa. Owe galaktyki otarły się o siebie zaburzając krawędzie swoich ramion spiralnych. Wykorzystując niespotykaną czułość i rozdzielczość ALMA astronomowie wykonali bardzo szczegółowe pomiary ruchu gazu: tlenku węgla w wąskich "powiekach galaktycznych". Tlenek węgla jest tracerem gazu molekularnego, który jest paliwem dla procesów gwiazdotwórczych. 1-tsunamiofsta Dane pozwoliły określić, że gaz w zewnętrznych obszarach powiek IC 2163 mknie ku środkowi z prędkością ponad 100 kilometrów na sekundę. Ten gaz jednak szybko zwalnia i jego ruc staje się bardziej chaotyczny z czasem zmieniając trajektorię i dopasowując się do tempa rotacji galaktyki. "To co obserwujemy w tej galaktyce przypomina masywną falę morską przemieszczającą się w kierunku brzegu do momentu kiedy zaczyna oddziaływać z płyciznami, które wytracają jej pęd i zmniejszają jej rozmiary," mówi Bruce Elmegreen, naukowiec z T.J. Watson Research Center w Yorktown Heights, współautor artykułu. "Nie tylko udało nam się odkryć gwałtowne spowalnianie obłoków gazu poruszających się od zewnętrznej do wewnętrznej krawędzi brwi, lecz także zmierzyliśmy, że im bardziej gaz spowalnia, tym gęstsze stają się obłoki gazu molekularnego," mówi Kaufman. "Ten bezpośredni pomiar sprężenia pokazuje w jaki sposób spotkanie dwóch galaktyk prowadzi do grupowania gwiazd, prowokuje do powstawania nowych gromad gwiazd i właśnie tego typu struktur." Modele komputerowe wskazują, że tego typu struktury mogą ewoluować jeżeli galaktyki będą dalej ze sobą oddziaływać w określony sposób. 2-tsunamiofsta]]> 11787 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Letnie chmury na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/07/letnie-chmury-na-tytanie/ Mon, 07 Nov 2016 20:23:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11802 watchingsumm 29. i 30. października br. sonda Cassini sfotografowała chmury metanu przemieszczające się nad północnymi obszarami największego księżyca Saturna - Tytana. Na powyższej animacji widzimy jak kilka gromad chmur stopniowo się rozwija, przemieszcza nad powierzchnią i zanika w trakcie jednej sekwencji, która obejmuje 11 godzin obserwacji - zdjęcia wykonywano co 20 minut. Najbardziej wyraźne są długie pasma chmur rozciągające się między 49 a 55 stopniem północnej szerokości geograficznej. Choć obszar aktywności w trakcie obserwacji pozostaje mniej więcej ten sam, to jednak poszczególne pasma zdają się rozwijać, a następnie zanikać. Same obłoki poruszają się z prędkością 20-40 km/h. pia21051-home Oprócz tego widzimy także kilka niewielkich obłoków nad regionem małych jezior dalej na północ, włącznie z jasną chmurą nad jeziorami Neagh Lacus i Punga Mare, która stopniowo zanika w trakcie obserwacji. Ta niewielka grupa chmur przemieszcza się z prędkością ok. 1-2 m/s. Tego typu sekwencje zdjęć pozwalają naukowcom obserwować dynamikę obłoków, ich rozwój, ruch nad powierzchnią i zanikanie. Oprócz tego animacja taka jak powyżej pozwala odróżnić szum na zdjęciach (chociażby promienie kosmiczne uderzające w detektor) od delikatnych obłoków lub mgły. https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=0seT55Jk4Ko W 2016 roku sonda Cassini od czasu do czasu obserwowała obłoki na środkowych szerokościach półkuli północnej oraz nad północnym obszarem biegunowym - obszarem, na którym znajdują się liczne jeziora  i morza wypełnione ciekłym metanem i etanem. Niemniej jednak większość tegorocznych obserwacji przeznaczonych do monitorowania chmur pozwalała jedynie na wykonywanie pojedynczych zdjęć wykonywanych w odstępach kilku dni lub tygodni. Powyższe obserwacje stanowią najlepszą okazję w tym roku do badania krótkoterminowej dynamiki chmur. Modele klimatu Tytana przewidywały większą niż obserwowana aktywność chmur na początku lata na półkuli północnej. Oznacza to, że nasza wiedza o porach roku na Tytanie i związanych z nimi procesach atmosferycznych jest wciąż niepełna. Sonda Cassini będzie kontynuowała monitoring pogody na Tytanie w trakcie przesilenia letniego na półkuli północnej w 2017 roku. Źródło: NASA]]> 11802 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Martwy statyczny glob? Nowe animacje przedstawiają pogodę na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/08/martwy-statyczny-glob-nowe-animacje-przedstawiaja-pogode-na-marsie/ Tue, 08 Nov 2016 00:21:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11808 Burza pyłowa nad Tempe Terra na Marsie Burza pyłowa nad Tempe Terra na Marsie[/caption] W przeciwieństwie do Ziemi gdzie mamy całe konstelacje satelitów meteorologicznych, krążących wokół globu i rejestrujących niemal każdą możliwą burzę i dostarczających dane do prognozowania pogody, na marsie nie mamy żadnego satelity, który przeznaczony byłby jedynie do badania zjawisk meteorologicznych zachodzących na Czerwonej Planecie.  Jedynie jeden satelita spośród sześciu aktualnie znajdujących się na orbicie wokół Marsa - Mars Reconnaissance Orbiter - wyposażony jest w kamerę kolorową do monitorowania dziennych i sezonowych zmian klimatu marsjańskiego. Jednak statyczne, wykonywane codziennie zdjęcia nie mogą odpowiednio uchwycić dynamiki i natury marsjańskich systemów pogodowych. Szkoda, bo część z nich bardzo przypomina te znane z Ziemi: zimne fronty, cumulusy, czy długie pasma obłoków to zjawiska, które można zaobserwować w atmosferze obu tych planet. Geolog i amator astronomii Justin Cowart postanowił sprawdzić, czy można zrobić coś ze zdjęciami wykonanymi za pomocą kamery High Resolution Stereo Colour Imager (HRSC) znajdującej się na pokładzie należącej do Europejskiej Agencji Kosmicznej sondy Mars Express. Kamera ta służy do wykonywania stereograficznych, kolorowych map Marsa. W swoim blogu na portalu towarzystwa Planetary Society, Cowart opisał sposób stworzenia krótkich filmów ze zdjęć zebranych przez sondę Mars Express. Post Justina Cowarta znajdziecie >>TUTAJ<< [caption id="attachment_11810" align="aligncenter" width="840"]Cumulusy nad obszarem Arcadia Planitia na Marsie Cumulusy nad obszarem Arcadia Planitia na Marsie[/caption] Jednocześnie Cowart zaznacza, że wykorzystał zaledwie nieznaczną część spośród ponad 10 000 zdjęć wykonanych za pomocą kamery HRSC, która obserwuje Marsa od 2005 roku. Dlatego bardzo prawdopodobne, że więcej takich zdjęć czeka jeszcze na swoich amatorów. Źródło: arstechnica]]> 11808 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ESA potrzebuje dodatkowych milionów na misję ExoMars]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/08/esa-potrzebuje-dodatkowych-milionow-na-misje-exomars/ Tue, 08 Nov 2016 08:00:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11812 quotipropose Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) potrzebuje "kilkuset milionów euro" na kontynuację eksploracji Marsa w ramach misji ExoMars - powiedział wczoraj dyrektor generalny ESA Jan Woerner. W ubiegłym miesiącu w ramach misji na orbicie wokół Marsa umieszczono sondę Trace Gas Orbiter, jednak podróżujący z nią w kierunku Marsa demonstrator technologii lądowania Schiaparelli - uległ zniszczeniu po nieudanym wejściu w atmosferę Czerwonej Planety. Lądownik miał przetrzeć szlaki przed planowanym wysłaniem na Marsa łazika. Wysłanie łazika w ramach misji ExoMars zaplanowano na 2020 rok - to właśnie ten łazik ma się skupić na poszukiwaniu śladów życia na sąsiedniej planecie. "Uważam, że powinniśmy zdecydować się na kontynuację misji ExoMars2020, jednak potrzebujemy więcej pieniędzy," powiedział Woerner agencji AFP po konferencji prasowej w Paryżu dodając, że chodzi o "kilkaset milionów euro." "Mam nadzieję, że uda nam się przekonać kraje członkowskie (ESA) do kontynuowania naszego programu eksploracji. Naprawdę nie chciałbym, abyśmy teraz zrezygnowali z tego programu." W dniach 21-22 listopada na specjalnym zgromadzeniu o budżecie misji ExoMars będą rozmawiać przedstawiciele 22 krajów członkowskich ESA. Agencja nadal bada przyczyny porażki lądownika Schiaparelli, który rozbił się o powierzchnię Marsa 19 października. To było już drugie nieudane podejście Europy do lądowania na powierzchni tej planety. onoctober192 Pierwotnie agencja założyła budżet 1.5 miliarda euro na realizację misji ExoMars wspólnie z rosyjską agencją kosmiczną. Na lądownik Schiaparelli przeznaczono 230 milionów euro. Star łazika został i tak już opóźniony o dwa lata w związku z problemami finansowymi. W pierwszej fazie misji ExoMars w kierunku Marsa w Marcu wysłano sondę Trace Gas Orbiter (TGO) oraz lądownik Schiaparelli. Podróż na Marsa trwała siedem miesięcy. Źródło: AFP]]> 11812 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[CL J1001: najodleglejsza dotąd gromada galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/08/cl-j1001-najodleglejsza-dotad-gromada-galaktyk/ Tue, 08 Nov 2016 10:00:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11816 Gromada galaktyk CL J1001 Gromada galaktyk CL J1001[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia najodleglejszą dotąd gromadę galaktyk odkrytą w danych zebranych przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra oraz kilka innych teleskopów. Gromada galaktyk o nazwie CL J1001+0220 znajduje się 11.1 miliardów lat świetlnych od Ziemi, a na zdjęciu widzimy ją taką jaką była zaraz po swoich narodzinach, krótkim lecz istotnym etapem ewolucji gromady, etapem, którego jak dotąd jeszcze nigdy nie obserwowaliśmy. Ta odległa gromada galaktyk została odkryta w danych z przeglądu COSMOS, projektu skupiającego się na obserwowaniu stałego wycinka nieba w wielu różnych rodzajach promieniowania, począwszy od fal radiowych, a skończywszy na promieniowaniu rentgenowskim. Powyższa mozaika przedstawia CL J1001+0220 (w skrócie CL J1001) w zakresie promieniowania rentgenowskiego obserwowanego przez Chandrę (fioletowy), podczerwonego obserwowanego w ramach przeglądu UltraVISTA (ESO) (czerwony, zielony i niebieski) oraz radiowego z Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) (zielony). Rozmyta emisja rentgenowska ma swoje źródło w dużych ilościach gorącego gazu, który jest cechą definiującą gromady galaktyk. [caption id="attachment_11818" align="aligncenter" width="864"]Gromada galaktyk CL J1001 w zakresie rentgenowskim Gromada galaktyk CL J1001 w zakresie rentgenowskim[/caption] Oprócz wyjątkowej odległości dzielącej nas od  CL J1001, jest to obiekt niesamowity także pod względem wysokiej intensywności procesów gwiazdotwórczych w galaktykach znajdujących się w centrum tej gromady. W promieniu 250 000 lat świetlnych od centrum gromady znajduje się jedenaście masywnych galaktyk, a w dziewięciu z nich intensywnie powstają nowe gwiazdy. W jądrze gromady gwiazdy powstają w tempie sięgającym 3400 masom Słońca rocznie. Duży wzrost poprzez formowanie nowych gwiazd w galaktykach znajdujących się wewnątrz CL J1001 odróżnia tę gromadę od innych gromad galaktyk znajdujących się w odległości około 10 miliardów lat świetlnych i bliższych, gdzie obserwujemy znacznie słabszy wzrost. Powyższe wyniki wskazują, że galaktyki eliptyczne w gromadach mogą charakteryzować się bardziej gwałtownymi i krótszymi okresami intensywnego produkowania gwiazd niż galaktyki eliptyczne znajdujące się poza gromadami. Najnowsze badania wskazują, że gromada galaktyk CL 1001 może właśnie przechodzić fazę transformacji pomiędzy wciąż formującą się gromadą galaktyk, tzw. protogromadą, a dojrzałą gromadą galaktyk. Astronomowie jak dotąd nie mieli jeszcze okazji obserwować gromady galaktyk w tym stadium rozwoju. Wyniki wskazują także, że procesy gwiazdotwórcze zwalniają w dużych galaktykach po tym jak kończy się okres formowania gromady galaktyk. Artykuł opisujący wyniki uzyskane przez zespół naukowców został opublikowany w periodyku The Astrophysical Journal 30 sierpnia 2016 roku i jest dostępny online. Źródło: NASA/Chandra X-ray Observatory   https://www.youtube.com/watch?v=3AHEmcymsZ8]]> 11816 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Mgławica wiatru pulsarowego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/09/mglawica-wiatru-pulsarowego/ Wed, 09 Nov 2016 08:18:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11832 crabnebula Gwiazdy neutronowe są pozostałościami po eksplozjach supernowych, charakteryzującymi się masą od 1 do kilku mas Słońca i średnicy zaledwie kilku-kilkudziesięciu kilometrów. Pulsary to szybko rotujące gwiazdy neutronowe o bardzo silnym polu magnetycznym; naładowane cząstki znajdujące się w tym polu emitowane są w formie strumieni, które mogą omiatać Ziemię z wyjątkową regularnością co kilka sekund lub częściej. Co więcej, pulsary charakteryzują się wiatrami i naładowanymi cząstkami, czasami przyspieszanymi do prędkości bliskich prędkości światła, które tworzą mgławicę wokół pulsaru: mgławicę wiatru pulsarowego. Wysoka energia cząstek sprawia, że intensywnie emitują one promieniowanie w zakresie rentgenowskim. Dzięki temu mgławice te można obserwować i badać za pomocą obserwatoriów rentgenowskich.  Najsłynniejszym przykładem mgławicy wiatru pulsarowego jest przepiękna i dramatyczna Mgławica Kraba. Gdy pulsar przemieszcza się przez ośrodek międzygwiezdny w mgławicy powstaje swego rodzaju fala uderzeniowa. Większość cząstek wiatru skupia się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu pulsaru i prowadzi do powstania swego rodzaju ogona mgławicowego. Ostatnie obserwacje rentgenowskie i radiowe szybko poruszających się pulsarów potwierdzają istnienie jasnych, wydłużonych ogonów oraz zwartej mgławicy wokół tychże pulsarów. Długość ogona rentgenowskiego może znacznie przewyższać rozmiary kompaktowej mgławicy rozciągając się na kilka lat świetlnych za pulsarem. Patrick Slane, astronom z CfA jest jednym z członków zespołu wykorzystującego Obserwatorium Rentgenowskie Chandra do badania mgławicy otaczającej pulsar PSR B0355+54 znajdującej się jakieś 3400 lat świetlnych od Ziemi. Obserwowany ruch pulsara po niebie (jego ruch własny) wynosi ok. 60 km/s. Wcześniejsze obserwacje za pomocą Chandry pozwoliły odkryć długi ogon mgławicy pulsaru rozciągający się na co najmniej siedem lat świetlnych (może nieco dłuższy, jednak pole detektora ograniczone było do takiego rozmiaru) oraz jasne, kompaktowe jądro. Naukowcy wykorzystali dane obserwacyjne zebrane za pomocą Chandry do zbadania struktury emisji pochodzącej od mgławicy. Okazało się, że kształt mgławicy po uwzględnieniu kierunku ruchu pulsaru przez ośrodek międzygwiezdny wskazuje, że oś rotacji pulsaru skierowana jest niemal bezpośrednio w stronę Ziemi. Oprócz tego naukowcy oszacowali wiele podstawowych parametrów mgławicy takich jak chociażby intensywność jej pola magnetycznego - okazała się niższa niż oczekiwana. Wyniki badań obejmują także właściwości kompaktowego jądra mgławicy i szczegóły mechanizmów fizycznych napędzających emisję w zakresie rentgenowskim i radiowym.]]> 11832 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dyski protoplanetarne ukształtowane przez rosnące w nich planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/09/dyski-protoplanetarne-uksztaltowane-przez-rosnace-w-nich-planety/ Wed, 09 Nov 2016 10:46:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11835 Dysk protoplanetarny

    Najnowsze, bardzo szczegółowe zdjęcia przedstawiają niesamowite struktury powstające w dyskach  protoplanetarnych wokół młodych gwiazd. Instrument SPHERE zainstalowany na teleskopie VLT umożliwił naukowcom prowadzenie obserwacji dynamiki młodych układów planetarnych - jeden z nich został uchwycony w trakcie powstawania. Trzy zespoły astronomów opublikowały niedawno wyniki ukazujące imponującą zdolność instrumentu SPHERE do badania interakcji między młodymi planetami, a dyskami z jakich powstają.

    Wszystkie trzy zespoły astronomów wykorzystały instrument do badania umykającej nam dotychczas wstępnych etapów ewolucji układów planetarnych. Intensywny wzrost liczby znanych planet pozasłonecznych na przestrzeni ostatnich lat sprawił, że jest to jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin współczesnej astronomii.

    [caption id="attachment_11838" align="aligncenter" width="1024"]Dysk wokół młodej gwiazdy RX J1615 Dysk wokół młodej gwiazdy RX J1615[/caption]

    Obecnie wiadomo, że planety powstają w olbrzymich dyskach gazu i pyłu otaczających nowo narodzone gwiazdy - tzw. dyskach protoplanetarnych. Dyski te mogą rozciągać się na miliardy kilometrów. Z upływem czasu cząstki w dyskach protoplanetarnych zderzają się ze sobą, łączą i prowadzą do powstawania obiektów o rozmiarach planetarnych. Jednak jak na razie szczegóły ewolucji tego typu dysków pozostają dla nas tajemnicą.

    SPHERE to najnowszy dodatek do zestawu instrumentów na VLT - dzięki wykorzystaniu innowacyjnych technologii umożliwia on niespotykane dotąd możliwości szczegółowego obrazowania dysków protoplanetarnych. Oddziaływania między dyskami protoplanetarnymi a rosnącymi planetami sprawiają, że dyski zaczynają przyjmować różnorodne kształty: olbrzymie pierścienie, ramiona spiralne albo zacienione luki. Owe kształty są wyjątkowo interesujące także dlatego, że jak na razie nie znamy związku między poszczególnymi kształtami a planetami.

    [caption id="attachment_11839" align="aligncenter" width="1024"]Dysk wokół gwiazdy HD 135344B Dysk wokół gwiazdy HD 135344B[/caption]

    RXJ1615 to młoda gwiazda oddalona od nas o 600 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Skorpiona. Zespół badaczy pracujących pod kierownictwem Josa de Boera z Obserwatorium w Lejdzie w Holandii odkrył złożony system koncentrycznych pierścieni otaczających tę gwiazdę przypominający powiększoną wersję pierścieni Saturna. Wcześniej tego typu struktury udało się dostrzec zaledwie kilka razy. Wiek obserwowanego układu pierścieni szacuje się na 1.8 miliona lat. Taka intrygująca struktura w dysku protoplanetarnym została wcześniej zobrazowana zaledwie kilka razy, a co więcej cały system wydaje się mieć zaledwie 1,8 miliona lat. Budowa tego dysku protoplanetarnego wyraźnie wskazuje, że w jego wnętrzu powstają młode planety.

    Wiek dysku protoplanetarnego wokół RXJ1615 czyni go wyjątkowym, bowiem dotychczas obserwowane dyski tego typu charakteryzują się dużo bardziej zaawansowanym wiekiem. Christian Ginski, inny astronom z Obserwatorium w Lejdzie obserwował inną młodą gwiazdę HD97048 znajdującą się 500 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kameleona. Po dogłębnych analizach naukowcy z jego zespołu odkryli, że także ten młody dysk charakteryzuje się koncentrycznymi pierścieniami, lukami i wirami.

    Wyjątkowo ciekawym dyskiem o budowie asymetrycznej zajęła się grupa astronomów kierowana przez Tomasa Stolkera z Instytutu Astronomii im. Antona Pannekoeka w Holandii. Ów dysk otacza gwiazdę HD135344B znajdującą się 450 lat świetlnych od Ziemi. Sporych rozmiarów centralna luka i dwa wyraźne ramiona spiralne najprawdopodobniej powstały w wyniku oddziaływania jednej lub kilku masywnych protoplanet, które z czasem wyewoluują w obiekty podobne do Jowisza.

    Koncentryczne pierścienie znalezione przez de Boera i Ginskiego oraz obserwacje Stolkera udowadniają, że złożoność i zmienność dysków otaczających młode gwiazdy mogą jeszcze długo być źródłem niesamowitych odkryć. Budując swoje zasoby wiedzy na temat dysków protoplanetarnych, naukowcy zbliżają się do zrozumienia w jaki sposób planety je kształtują, a tym samym w jaki sposób powstają same planety.

    Źródło: ESO

    ]]>
    11835 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko dużo młodsza niż się wydawało]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/09/kometa-67pczuriumow-gerasimienko-duzo-mlodsza-niz-sie-wydawalo/ Wed, 09 Nov 2016 19:50:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11842 chury Opierając się na symulacjach komputerowych astrofizycy z Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii doszli do wniosku, że kometa 67P/Czuriumow-Gerasimieko nie uzyskała swojego obecnego kształtu przypominającego gumową kaczkę podczas formowania się Układu Słonecznego 4.5 miliarda lat temu. Choć kometa w dużej mierze składa się z pierwotnej materii, naukowcy wykazali, że kometa w obecnej formie ma nie więcej niż miliard lat. Bazując na danych zebranych przez sondę Rosetta naukowcy zakładali dotąd, że kometa 67P/Czuriumow-Gerasimieko powstała w początkowej fazie formowania się Układu Słonecznego. Jej osobliwy kształt miał powstać w delikatnym zderzeniu dwóch obiektów jakieś 4.5 miliarda lat temu. Jednak według najnowszych badań przeprowadzonych przez Martina Jutzi i Willego Benza z NCCR PlanetS oraz Center for Space and Habitability (CSH) na Uniwersytecie w Bernie historia komety jest zupełnie inna. W ramach dwóch badań, których wyniki opublikowano w periodyku Astronomy & Astrophysics, naukowcy doszli do wniosku, że "mało prawdopodobne jest, aby obiekt taki jak kometa 67P przetrwał tak długo bez uszkodzeń. Symulacje potwierdzają nasze wątpliwości." Jeżeli założenia obecnego "standardowego" modelu pochodzenia naszego układu planetarnego są właściwe, to po względnie spokojnej, wstępnej fazie nadszedł okres, w którym większe obiekty prowadziły do wyższych prędkości i bardziej gwałtownych zderzeń. W ramach pierwszego z badań naukowcy obliczyli ile energii byłoby niezbędne do zniszczenia obiektu takiego jak 67P wskutek kolizji. Okazało się, że kometa 67P ma słaby punkt - połączenie między dwoma płatami, "szyję" łączącą głowę z tułowiem kaczki.   https://www.youtube.com/watch?v=IWyaAbKLh-A&feature=youtu.be "Okazało się, że obiekt ten może łatwo ulec zniszczeniu, nawet wskutek kolizji o niskiej energii," podsumowuje Martin Jutzi. Nowe badania wskazują, że komety takie jak Chury doświadczyły wielu kolizji w swoim życiu, a wiele z tych kolizji z łatwością zniszczyłyby dwu-płatowy obiekt taki jak kometa 67P. Dlatego też jej kształt nie może być tak dawny jak uważano, lecz powstał wskutek kolizji, do których dochodziło przez miliardy lat. "Obecny kształt tej komety jest skutkiem ostatniego dużego zderzenia, do którego najprawdopodobniej doszło w ciągu ostatniego miliarda lat," dodaje jutzi. Zatem kształt, który znamy ze zdjęć wykonanych przez sondę Rosetta jest dużo młodszy niż nam się wcześniej wydawało. Jedyną alternatywą może być sytuacja, w której okaże się, że nasz aktualny standardowy model ewolucji Układu Słonecznego jest niewłaściwy i w rzeczywistości we wczesnej fazie jego powstawania było dużo mniej małych obiektów niż uważamy, przez co musiałoby być dużo mniej kolizji. W drugim opublikowanym artykule naukowym Jutzi i Benz opisują w jaki sposób wskutek kolizji mógł powstać obecny kształt komety. W swoich modelach komputerowych naukowcy przeanalizowali zderzenia małych obiektów o średnicy 200 do 400 metrów z dużym, pięciokilometrowym, rotującym obiektem o kształcie piłki do rugby. Prędkość zderzenia założono na 200-300 metrów na sekundę czyli znacznie przekraczającą prędkość ucieczki dla obiektów tego rozmiaru (ok. 1 m/s). Jednak energia wyzwolona podczas takiego zderzenia wciąż była dużo niższa od zderzenia katastrofalnego, w którym duża część obiektu uległaby zniszczeniu. Wskutek takich zderzeń obiekt mógłby zostać rozbity na dwa elementy, które z czasem pod wpływem wzajemnej grawitacji mogły połączyć się tworząc dobrze nam znany kształt komety 67P. Źródło: Uniwersytet w Bernie  ]]> 11842 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Dieta czarnej dziury w galaktyce Markarian 1018]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/09/dieta-czarnej-dziury-w-galaktyce-markarian-1018/ Wed, 09 Nov 2016 20:29:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11845 The active galaxy Markarian 1018 Być może astronomom udało się rozwiązać zagadkę osobliwego, chaotycznego zachowania supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. Połączone dane zebrane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i innych obserwatoriów wskazują, że tej konkretnej czarnej dziurze zabrakło paliwa, przez co jej otoczenie przestało jasno świecić. Wiele galaktyk charakteryzuje się ekstremalnie jasnym jądrem napędzanym przez materię opadającą na supermasywną czarną dziurę. Te tak zwane "aktywne jądra galaktyczne" (AGN, ang. active galactic nuclei) są jednymi z najjaśniejszych obiektów we Wszechświecie. Astronomowie dzielą AGNy na dewa główne typy w zależności od właściwości emitowanego przez nie światła. Jeden z tych typów jest zazwyczaj jaśniejszy od drugiego. Jasność zasadniczo zależy od jednego lub obu następujących czynników: AGN może być przesłonięty przez otaczający go gaz i pył, lub AGN może być ciemny ponieważ tempo "pożerania" materii przez supermasywną czarną dziurę jest niskie. Niektóre obserwowane AGNy zmieniały jeden typ na drugi w ciągu zaledwie 10 lat, czyli czasie krótszym niż mrugnięcie oka w skali astronomicznej. Niemniej jednak, AGN związany z galaktyką Markarian 1018 wyróżnia się na ich tle, jako, że zmienił typ już dwukrotnie: z ciemnego na jasny AGN w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i z powrotem na ciemny w ciągu ostatnich pięciu lat. Taki pełen cykl zmian zaobserwowano w przypadku kilku AGNów, jednak żaden z nich nie został zbadany tak szczegółowo jak ten. W trakcie drugiej zmiany typu AGN związany z galaktyką Markarian 1018 w latach 2010-2016 pociemniał ośmiokrotnie w zakresie rentgenowskim. Po odkryciu zmiennej natury tego AGNu w ramach projektu badawczego realizowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT), astronomowie poprosili i otrzymali czas obserwacyjny zarówno na Obserwatorium Rentgenowskim Chandra jak i na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a. Powyższe zdjęcie przedstawia AGN w zakresie optycznym, zarejestrowany za pomocą VLT (po lewej) oraz centralny region galaktyki wskazujący punktowe źródło w zakresie rentgenowskim na zdjęciu wykonanym przez obserwatorium Chandra (po prawej). Dane z teleskopów naziemnych, włącznie z VLT pozwoliły badaczom wyeliminować scenariusz, w którym wzrost jasności AGNu był spowodowany przez rozerwanie przez czarną dziurę i pożarcie pojedynczej gwiazdy. Dane z VLT każą także powątpiewać, że za zmiany jasności AGNu może odpowiadać przesłonięcie przez gaz znajdujący się między nami a galaktyką. Niemniej jednak, rzeczywisty mechanizm odpowiedzialny za zaskakującą zmienność AGNu pozostawał tajemnicą do momentu przeanalizowania danych zebranych za pomocą Chandry i Hubble'a. Obserwacje z Chandry wykonane w 2010 i 2016 roku wykazały, że przesłonięcie przez gaz nie jest odpowiedzialne za spadek jasności. Zamiast tego modele promieniowania w zakresie optycznym i ultrafioletowym zarejestrowanego przez Hubble, Galaxy Evolution Explorer (GALEX) oraz Sloan Digital Sky Survey  w fazie jasnej i ciemnej wskazują, że AGN przygasł bowiem zabrakło materii opadającej na supermasywną czarną dziurę. Tego typu głodówka może także tłumaczyć spadek jasności AGNu w zakresie rentgenowskim. Jednym z możliwych wytłumaczeń takiej głodówki jest zakłócenie procesu opadania materii na czarną dziurę. Mogłoby do niego dojść np. wskutek interakcji z drugą supermasywną czarną dziurą w układzie. Podwójny układ czarnych dziur jest możliwym wytłumaczeniem, bowiem galaktyka ta jest efektem kolizji i połączenia się dwóch dużych galaktyk, a w centrum każdej z nich najprawdopodobniej istniała osobna czarna dziura. Oprócz wymienionych powyżej obserwatoriów do wyników badań przyczyniły się także misje NuSTAR (Nuclear Spectroscopic Telescope Array) oraz Swift. Dwa artykuły, z których autorem pierwszego jest Bernd Husemann (do niedawna ESO, aktualnie Instytut Astronomii Maxa Plancka), a drugiego Rebecca McElroy (University of Sydney), opisujące wyniki badań opublikowano we wrześniowym wydaniu periodyku Astronomy & Astrophysics. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 11845 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble także obserwuje głodującego olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/10/hubble-takze-obserwuje-glodujacego-olbrzyma/ Thu, 10 Nov 2016 14:51:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11852 NGC 1222. Źródło: ESA/NASA NGC 1222. Źródło: ESA/NASA[/caption] NGC 1222 widziana na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą kamery Wide Field Camera 3 zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a to galaktyka, która jest obiektem bardzo ciekawej historii. NGC 1222 opisywana jest jako osobliwy przykład galaktyki soczewkowatej. Według astronomów NGC 1222 ktualnie pożera dwie dużo mniejsze galaktyki karłowate, które za bardzo się do niej zbliżyły. Możliwe, że to właśnie spotkanie z nimi sprowokowało wzrost aktywności gwiazdotwórczej w NGC 1222 dostarczając świeżych zapasów gazu, który teraz napędza te procesy. Zazwyczaj tego typu galaktyka charakteryzuje się jednorodnym wyglądem na niebie i składa się głównie ze starych, czerwonawych gwiazd. Jednak NGC 1222 z pewnością nie należy do takich obiektów - pod żadnym pozorem nie można nazwać jej nudną. Obserwacje tej galaktyki przedstawiają charakterystyczne cechy bardzo niedawnego procesu formowania gwiazd na wielką skalę. Powodem tej burzliwej aktywności jest fakt, że galaktyka NGC 1222 nie jest sama - zawiera bowiem trzy kompaktowe regiony, z których każdy wydaje się być centralnym jądrem galaktyki. Choć osobliwe cechy tej galaktyki zauważono po raz pierwszy na zdjęciach, nie można było dostrzec takich szczegółów jakie teraz możemy dostrzec za pomocą teleskopu Hubble'a. Zdjęcie wykonane przez Hubble'a umożliwia nam dostrzeżenie zaskakującej struktury tej galaktyki, podkreślone przez jej barwną historię. Na gładkim, jednorodnym tle starych gwiazd pierwotnej galaktyki soczewkowatej wyraźnie widzimy ciemne włókna pyłu i jasne włókna gazu, które wiążą się z silnymi procesami gwiazdotwórczymi. Źródło: ESA]]> 11852 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Meteoryty zdradzają ekstremalną suszę na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/12/meteoryty-zdradzaja-ekstremalna-susze-na-marsie/ Sat, 12 Nov 2016 08:24:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11858 Dr Chrisitan Schroeder Dr Chrisitan Schroeder[/caption] Brak wody w stanie ciekłym na powierzchni Marsa został wczoraj potwierdzony nowymi dowodami pochodzącymi z analizy meteorytów na Czerwonej Planecie zbadanych przez międzynarodowy zespół planetologów. W ramach badań prowadzonych na University of Stirling międzynarodowy zespół naukowców potwierdzić brak jakiejkolwiek rdzy na meteorytach - co wskazuje, że Mars jest wyjątkowo suchy i jest taki już od milionów lat. Odkrycie, o którym donosi artykuł opublikowany w periodyku Nature Communications dostarcza istotnych informacji o aktualnych warunkach panujących na Marsie i podkreśla jak trudne byłoby życie na Marsie. Mars jest głównym celem dla naukowców poszukujących życia poza Ziemią, a woda w stanie ciekłym jest najważniejszym warunkiem istnienia życia.

    Nie zawsze Mars był suchy

    Dr Christian Schroeder, wykładowca na University of Stirling oraz współpracownik zespołu naukowego misji Mars Exploration Rover Opportunity powiedział: "Dowody wskazują, że ponad 3 miliardy lat temu Mars był wilgotny i przyjazny dla życia. Niemniej jednak, nasze najnowsze badania potwierdzają jak bardzo suchym miejscem jest dzisiejszy Mars. Aby życie mogło istnieć obecnie na obszarach, które badaliśmy, musiałoby znaleźć schronienie głęboko pod powierzchnią, z dala od suchości i promieniowania docierającego do powierzchni planety." Wyniki badań opublikowane w zeszłym roku, a opierające się na danych zebranych w kraterze Gale przez łazik Curiosity wskazywały, że bardzo zasolona woda w stanie ciekłym może się skraplać w górnych warstwach marsjańskiej gleby. "Jednak, jak pokazują nasze dane, ta wilgoć jest wielokrotnie niższa od obecnej w nawet najsuchszych miejscach na Ziemi," tłumaczy dr Schroeder. Wykorzystując dane zebrane przez łazik MER Opportunity naukowcy zbadali grupę meteorytów odkrytych na Meridiani Planum - równinie znajdującej się na południe od równika planety i na podobnej szerokości co krater Gale. Dr Schroeder wraz ze swoim zespołem jako pierwszy obliczył tempo chemicznego wietrzenia dla Marsa - w tym przypadku: ile czasu trzeba, aby na metalicznych meteorytach zaczęła pojawiać się rdza. Proces chemicznego wietrzenia zależy od obecności wody. Badania wskazują, że na Marsie tego typu wietrzenie zachodzi co najmniej 10 a prawdopodobnie nawet 10 000 razy dłużej niż na najbardziej suchej pustyni na Ziemi - co wskazuje na ekstremalną suchość Marsie, panującą już od milionów lat. Źródło: University of Stirling

    In English:

    The lack of liquid water on the surface of Mars today has been demonstrated by new evidence in the form of meteorites on the Red Planet examined by an international team of planetary scientists. In a study led by the University of Stirling, an international team of researchers has found the lack of rust on the meteorites indicates that Mars is incredibly dry, and has been that way for millions of years. Read more: https://www.stir.ac.uk/news/2016/11/meteorites-reveal-drought-on-mars/]]>
    11858 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dżety czarnych dziur mogą ogrzewać całe galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/14/dzety-czarnych-dziur-moga-ogrzewac-cale-galaktyki/ Mon, 14 Nov 2016 00:02:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11867 582469a0d1b64 Nowe badania przeprowadzone przez grupę astrofizyków kierowaną przez dra K. Dasyra wskazują, że dżety emitowane przez czarne dziury mogą wpływać na procesy gwiazdotwórcze w galaktykach poprzez ogrzewanie olbrzymich ilości gazu znajdującego się nawet bardzo daleko od nich. Wyniki badań opierają się na obserwacjach pobliskiej galaktyki IC5063 wykonanych za pomocą obserwatorium Atacama Large Millimeter Array (ALMA) Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Badania przeprowadzono po wcześniejszym odkryciu licznych napędzanych dżetami wiatrów w galaktyce IC5063, wiatrów związanych z supermasywną czarną dziurą znajdującą się w jej centrum. Jakieś 160 milionów lat temu naładowane cząstki (elektrony/protony) zbliżające się do czarnej dziury zostały uwięzione w liniach pola magnetycznego i wyrzucone z potężną prędkością w przeciwnym kierunku tworząc wąski, silny strumień. Ten strumień cząstek, tzw. dżet, przedziera się przez galaktykę na odległość co najmniej 3000 lat świetlnych. Po swojej drodze dżet przecina dysk gazowy napędzając silne wiatry w miejscu, w którym zderza się z obłokami międzygwiezdnymi. Dane zebrane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu wskazują, że owe wiatry trwały przez ponad pół miliona lat. Naukowcy przeanalizowali dane zebrane za pomocą ALMA, aby określić czy gaz w tym wietrze różni się czymś od gazu w pozostałych fragmentach obłoków. W tym celu naukowcy przyjrzeli się liniom emisyjnym tlenku węgla CO pochodzących od cząsteczek tworzących gęste obłoki międzygwiezdne, gdzie często zachodzą procesy gwiazdotwórcze, a gdzie temperatura typowo wynosi ~10K. Naukowcy wykazali, że gaz molekularny zderzający się z dżetem z czarnej dziury jest ogrzewany, a jego temperatura zazwyczaj znajduje się w zakresie 30K do 100K. Istotność tej informacji leży w tym jak ona wpływa na procesy gwiazdotwórcze - cieplejszy i zaburzony ruch gazu opóźnia grawitacyjne zapadanie się obłoków. Co więcej, zapadanie grawitacyjne obłoków jest opóźniane poprzez ich rozpraszanie w momencie uderzenia w nie dżetu rozpędzonych cząstek. Masa gazu molekularnego w wiatrach wynosi co najmniej 2 miliony mas Słońca. https://www.youtube.com/watch?v=sopEHuZeOgY Ze względu na energię pozostawianą przez dżety, gaz molekularny w wiatrach jest bardziej wzbudzony niż w pozostałych fragmentach obłoków. Wyniki uzyskane przez naukowców zachęcają do dalszych badań w tym zakresie, bowiem wskazują, że odkrywanie wiatrów molekularnych będzie dużo łatwiejsze dla odległych galaktyk niż wcześniej uważano. Dzięki temu naukowcy będą w stanie oszacować wpływ wiatrów napędzanych przez dżety z czarnych dziur na rozmiary galaktyk obserwowane w skali kosmologicznej. Źródło: National University of Athens]]> 11867 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zespół z Princeton bezpośrednio obserwuje planety wokół pobliskich gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/14/zespol-princeton-bezposrednio-obserwuje-planety-wokol-pobliskich-gwiazd/ Mon, 14 Nov 2016 08:35:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11870 Teleskop Subaru na szczycie Mauna Kea. CHARIS współpracuje właśnie z Subaru. Źródło: dr Hideaki Fujiwara - Subaru Telescope, NAOJ Teleskop Subaru na szczycie Mauna Kea. CHARIS współpracuje właśnie z Subaru. Źródło: dr Hideaki Fujiwara - Subaru Telescope, NAOJ[/caption] Niesamowita wiedza o tysiącach planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce jest głównie zasługą misji Kepler. Jednak teraz gdy już wiemy, że te planety tam są, chcielibyśmy się o nich dowiedzieć absolutnie wszystkiego. Chcemy poznać ich masę, temperatury panujące na ich powierzchniach, ich wiek i praktycznie wszystko inne. Nowy instrument naukowy o nazwie CHARIS (Coronagraphic High Angular Resolutin Imaging Spectrograph) zarejestrował światło odbite od jednej z tych egzoplanet. Astronomowie są naprawdę podekscytowani tym, co są w stanie dojrzeć. CHARIS pozwolił astronomom wyizolować światło odbite od powierzchni planety. To niesamowicie trudne zadanie zważając na fakt, że światło odbite od planet jest wielokrotnie słabsze od światła samych gwiazd, wokół których krążą. CHARIS jest w stanie dostrzec światło odbite od planet większych od Jowisza. Dzięki temu astronomowie mogą analizować światło odbite od planety, aby poznać jej wiek, skład jej atmosfery i jej rozmiar. "Analizując widmo planety możemy naprawdę sporo się od niej dowiedzieć. W widmie skryte są wszak informacje o masie, temperaturze czy wieku planety,"  mówi Tyler Groff, członek zespołu naukowego. [caption id="attachment_11872" align="aligncenter" width="577"]To zdjęcie wykonane za pomocą instrumentu CHARIS przedstawia planety krążące wokół gwiazdy w układzie planetarnym HR8799. Źródło: N. Jeremy Kasdin To zdjęcie wykonane za pomocą instrumentu CHARIS przedstawia planety krążące wokół gwiazdy w układzie planetarnym HR8799. Źródło: N. Jeremy Kasdin[/caption] CHARIS został zaprojektowany i zbudowany przez zespół pracujący pod kierownictwem N. Jeremy'ego Kasdina, profesora z Uniwersytetu w Princeton. Budowa instrumentu trwała pięć lat. Spektrograf zamknięty jest w 250-kilogramowej oprawie o wymiarach 30x30x12. Wewnątrz obudowy utrzymywana jest temperatura -223.15 stopni Celsjusza (50K). Instrument CHARIS składa się z dziewięciu zwierciadeł, pięciu filtrów, dwóch pryzmatów i układu mikrosoczewek. [caption id="attachment_11873" align="aligncenter" width="387"]Podczas testów CHARIS naukowcy wykonali zdjęcia obiektów niebieskich, włącznie z obłokami pary poruszającymi się na fragmencie powierzchni Neptuna. Podczas testów CHARIS naukowcy wykonali zdjęcia obiektów niebieskich, włącznie z obłokami pary poruszającymi się na fragmencie powierzchni Neptuna.[/caption] CHARIS pracuje na Teleskopie Subaru na Hawajach. To element długofalowej współpracy między Uniwersytetem Princeton, Uniwersytetem Tokijskim i Obserwatorium Astronomicznym Japonii (NAOJ), które nadzoruje Teleskop Subaru na wzgórzu Mauna Kea na Hawajach. Pierwsze wyniki naukowe uzyskane za pomocą CHARIS wzbudzają sporo zainteresowania. "Faktycznie zainteresowanie instrumentem jest spore," potwierdza Groff. "CHARIS będzie dostępny dla społeczności astronomicznych od lutego przyszłego roku." CHARIS został zaprojektowany do rejestrowania światła odbitego od odległych egzoplanet, więc jego pole jest niesamowicie małe - zaledwie 2 sekundy łuku, to naprawdę mały wycinek nieba. Dla porównania, Księżyc w pełni (szczególnie taki jak dzisiaj) to około 1800 sekund łuku.Co więcej CHARIS może wykonywać zdjęcia w szerokim zakresie promieniowania. To właśnie fakt, że instrument jest w stanie rejestrować bardzo szeroki zakres promieniowania umożliwia szczegółową analizę obiektu, na który się skieruje. Źródło: Universe Today
    The revelation that there are thousands of planets out there, orbiting other stars, is mostly due to the success of the Kepler mission. But now that we know these exoplanets are there, we want to know all about them. We want to know their mass, their temperature, how old they are, and pretty much everything else about them. Now, a new instrument called the Coronagraphic High Angular Resolution Imaging Spectrograph (CHARIS) has captured the light from one of those exoplanets. This has the researchers excited about what they can see.]]>
    11870 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ekosferyczny przegląd Keplera, cz. 4 - Kepler-1593b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/14/ekosferyczny-przeglad-keplera-cz-4-kepler-1593b/ Mon, 14 Nov 2016 10:28:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11875
    rozne-egzoplanety_1
    Zapraszamy na czwartą część przeglądu najciekawszych małych egzoplanet z ostatniego zestawu danych z kosmicznego teleskopu Kepler. W tym artykule opisujemy Keplera-1593b. Wraz z serwisem Kosmonauta.net publikujemy dostępne informacje na temat dziewięciu małych, prawdopodobnie skalistych egzoplanet z ostatniego zestawu danych z kosmicznego teleskopu Kepler. Te dziewięć planet pozasłonecznych krąży wewnątrz lub bardzo blisko ekosfery swoich gwiazd. Oznacza to, że warunki na niektórych z tych egzoplanet mogą być zbliżone do tych, jakie występują na Ziemi. Planety otrzymały oznaczenia Kepler-1638b, Kepler-1606b, Kepler-1544b, Kepler-1455b, Kepler-560b, Kepler-1410b, Kepler-705b, Kepler-1229b i Kepler-1593b. Najciekawszą z nich wydaje się być Kepler-1229b, która byłaby pewnie gorąco omawiana przez długi czas, gdyby nie niedawne odkrycie Proximy Centaur b. W pierwszej części tego przeglądu przedstawiliśmy Keplera-560b. Druga część była poświęcona Keplerowi-705b. Trzecia część skupiła się na Keplerze-1229b. W tym artykule przedstawiamy planetę Kepler-1593b.
    Kepler-1593b to bardzo ciekawy obiekt, który z pewnością jest odmienny od Ziemi. Jest to egzoplaneta o promieniu około 3 razy większym od promienia naszej planety. Masa tej planety pozasłonecznej nie jest znana, ale szacuje się ją na mniej więcej od 5 do 10 razy większą od Ziemi, przy czym najbardziej prawdopodobny zakres to 7.5-8 mas Ziemi. Oznacza to, że  Kepler-1593b jest albo planetą typu "super-Ziemia" albo małym gazowym olbrzymem.
    Co ciekawe Kepler-1593b zdaje się krążyć w zewnętrznej części ekosfery swojej gwiazdy albo tuż przy granicy tej strefy. Planeta otrzymuje mniej ciepła od swej gwiazdy niż Mars od Słońca. Na takiej planecie woda w stanie ciekłym może się utrzymać raczej jedynie w obecności gęstej atmosfery i być może dużej aktywności wulkanicznej.
    Planety typu "super-Ziemia" są zagadką dla astronomów. W Układzie Słonecznym   nie ma ani jednej planety tego typu (poza, być może "Planetą 9"), w związku z czym jak na razie niewiele wiadomo o warunkach panujących na takich egzoplanetach. Możliwe, że na niektórych "super-Ziemiach" istnieje bardzo głęboki ocean ciekłej wody, którego głębokość można liczyć w dziesiątkach kilometrów. Na dnie takiego oceanu mogą występować egzotyczne formy lodu.
    Kepler-1593b może też być gazowym olbrzymem niesprzyjającym powstaniu życia. Jednak na jego orbicie mogą krążyć różnej wielkości księżyce, być może nawet większe od Marsa. Na takim egzoksiężycu może rozwinąć się życie, nawet jeśli Kepler-1593b znajduje się stosunkowo daleko od swojej gwiazdy macierzystej. Siły pływowe od Keplera-1593b mogą powodować zwiększoną aktywność na egzoksiężycach, podobnie jak to występuje w przypadku księżyców Jowisza (przede wszystkim Io i Europy).
    Egzoplaneta Kepler-1593b zdaje się być bardzo inna od Ziemi, jednak jej usytuowanie wewnątrz ekosfery swojej gwiazdy jest interesujące. Wszak czysto teoretycznie możemy dopuścić istnienie gazowej planety w ekosferze, wokół której krążą księżyce sprzyjające życiu dzięki jednocześnie położeniu w ekosferze jak i dzięki oddziaływaniom pływowym ze strony planety macierzystej.
    ]]>
    11875 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[GASS 3505: Bogata w gaz spokojna galaktyka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/14/gass-3505-bogata-w-gaz-spokojna-galaktyka/ Mon, 14 Nov 2016 12:30:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11879 Zdjęcie bogatej w gaz galaktyki GASS 3505 wykonane w zakresie optycznym. W zakresie radiowym w tej galaktyce wyraźnie widać pierścień neutralnego gazu wodorowego będący wynikiem akrecji (widoczny jest także delikatny strumień materii po lewej stronie). Astronomowie doszli do wniosku, że w tej galaktyce zachodzi bardzo niewiele procesów gwiazdotwórczych - powstaje tam mniej niż 0.1 masy Słońca rocznie Źródło: Gereb et al. 2016 Zdjęcie bogatej w gaz galaktyki GASS 3505 wykonane w zakresie optycznym. W zakresie radiowym w tej galaktyce wyraźnie widać pierścień neutralnego gazu wodorowego będący wynikiem akrecji (widoczny jest także delikatny strumień materii po lewej stronie). Astronomowie doszli do wniosku, że w tej galaktyce zachodzi bardzo niewiele procesów gwiazdotwórczych - powstaje tam mniej niż 0.1 masy Słońca rocznie Źródło: Gereb et al. 2016[/caption] Zimny gaz w formie neutralnych atomów wodoru stanowi zapas materii do formowania gwiazd w galaktykach znajdujących się tak w pobliskim jak i odległym Wszechświecie. Zrozumienie w jaki sposób gaz akreowany jest przez galaktyki jest bardzo istotnym zadaniem dla astronomów ponieważ świeże dostawy gazu napędzają trwające procesy gwiazdotwórcze. W najbardziej rozpowszechnionej wersji, akrecja na galaktyki odbywa się wzdłuż kosmicznych włókien, a przynajmniej w przypadku masywniejszych galaktyk, ogrzewane są one przez fale uderzeniowe; w mniejszych galaktykach opadająca na nie materia pozostaje stosunkowo chłodna. Z uwagi na fakt, że galaktyki wczesnego wszechświata były mniejsze, wydaje się, że chłodny proces wzrostu był dla nich bardziej typowy. Astronomowie badający akrecję materii na galaktyki muszą przyglądać się pobliskim galaktykom chociażby dlatego, że są jaśniejsze i że posiadają rozróżnialne szczegóły budowy takie jak ogony, mosty, pierścienie czy odkształcone dyski, które mogą być właśnie skutkiem przyciągania gazu. Przegląd nieba GALEX Arecibo SDSS Survey (GASS) to przegląd głębokiego pola na wielu zakresach promieniowania zaprojektowany właśnie do poszukiwania galaktyk bogatych w wodór atomowy. Sean Moran, astronom z CfA wraz z piątką współpracowników przeanalizował dane z GASS i wybrał jeden obiekt - GASS 3505 - zawierający wodór atomowy o masie blisko dziesięciu miliardów mas Słońca oraz stosunkowo jednorodny, okrągły wygląd w zakresie optycznym. Następnie za pomocą sieci Jansky Very Large Array, zespół stworzył głębokie mapy radiowe emisji wodoru z tego obiektu. Astronomowie odkryli, że chłodny gaz tworzy pierścień wokół galaktyki o średnicy około stu sześćdziesięciu tysięcy lat świetlnych, w której zachodzi wyjątkowo mało wydajny proces formowania gwiazd (niemal dziesięciokrotnie słabszy niż w Drodze Mlecznej). Okazuje się, że pierścień połączony jest ze złożonym strumieniem materii, który jest dowodem na opadanie i akrecję gazu przez galaktykę. Ten strumień wyraźnie przypomina jak istotne są struktury morfologiczne w badaniu ewolucji galaktyk. Źródło: CfA
    Cold gas in the form of neutral hydrogen atoms provides the reservoir for star formation in galaxies from the distant to the nearby Universe. Understanding how it accretes onto galaxies is of crucial importance because fresh supplies of gas fuel the ongoing star-forming. In the most popular version, accretion onto the galaxy occurs along cosmic filaments, and at least in more massive galaxies is heated by shocks in the process; in smaller galaxies the infalling material stays relatively cool. Since galaxies in the early universe are smaller, it is thought that this cold process of growth is more typical for them as well. Read more at: http://phys.org/news/2016-11-hydrogen-rich-passive-galaxy.html#jCp]]>
    11879 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy ekstremalnie poczerwienione kwazary hamują powstawanie gwiazd?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/16/czy-ekstremalnie-poczerwienione-kwazary-hamuja-powstawanie-gwiazd/ Wed, 16 Nov 2016 08:00:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11887 Wizja artystyczzna przedstawiająca jak mógł wyglądać ULAS J1120+0641, bardzo odległy kwazar zasilany przez czarną dziurę o masie 2 miliardów mas Słońca. Kwazar ten jest najodleglejszym i najjaśniejszym dotąd odkrytym obiektem wczesnego Wszechświta. Źródło: ESO/M. Kommesser Wizja artystyczna przedstawiająca jak mógł wyglądać ULAS J1120+0641, bardzo odległy kwazar zasilany przez czarną dziurę o masie 2 miliardów mas Słońca. Kwazar ten jest najodleglejszym i najjaśniejszym dotąd odkrytym obiektem wczesnego Wszechświta. Źródło: ESO/M. Kommesser[/caption] Galaktyki powstawały i rosły przez miliardy lat akumulując gaz z otoczenia lub zderzając się i łącząc z innymi młodymi galaktykami. Te wczesne etapy formowania galaktyk przeplatane były okresami gwałtownego formowania nowych gwiazd oraz okresami szybkiego wzrostu supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. Popularny schemat takiej ewolucji obejmuje powstawanie czarnej dziury we wnętrzu gęstego obłoku pyłu i gazu. Są to zazwyczaj galaktyki, w których zachodzą intensywne procesy gwiazdotwórcze do momentu gdy wywiewanie gazu i pyłu wygasi te procesy, a tym samym zahamuje wzrost czarnej dziury. Dopiero wtedy tego rodzaju wypływ odkrywa jasną, gwałtownie rosnącą czarną dziurę w centrum galaktyki. To właśnie kwazary. Kwazary mogą wyrzucać materię z potężną prędkością zasilając wywiewanie materii i regulując procesy gwiazdotwórcze w galaktyce macierzystej. Niemniej jednak, wciąż nie znamy wielu aspektów tego schematu ewolucji. Kwazary częściowo przesłonięte przez pył, który poczerwienia emitowane przez nie światło, mogą wiele nam powiedzieć o ewolucji galaktyk w tym krótkim okresie przejściowym gdy dochodzi do spowolnienia procesów gwiazdotwórczych i do odsłonięcia jasnych kwazarów znajdujących się w centrum galaktyki. Nowe badania prowadzone przez Fredericka Hamanna, profesora z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Riverside doprowadziły do odkrycia unikalnej, nowej populacji wyjątkowo czerwonych kwazarów. Wyniki tych badań zostały niedawno opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Artykuł Hamanna w połączeniu z wcześniejszymi badaniami prowadzonymi tak przez niego jak i przez innych opisuje odkrycie nowej populacji ekstremalnie czerwonych kwazarów odkrytych w ramach przeglądu BOSS (Baryon Oscillation Sky Survey)  realizowanego w ramach SDSS (Sloan Digital Sky Survey). Głównym celem tego badania było określenie rozmiarów populacji ekstremalnie czerwonych kwazarów i określenie podstawowych cech odróżniających je od dużo większej populacji wszystkich kwazarów odkrytych w ramach BOSS-SDSS. Naukowcy skupili się na ekstremalnie czerwonych kwazarach z uwagi na ich barwę, lecz szczegółowa analiza przeprowadzona przez Hamanna i jego współpracowników odkryła wiele osobliwych właściwości zgodnych z unikalnym i wczesnym etapem ewolucji. W szczególności, bardzo często w tej populacji występują silne wypływy pyłu i gazu napędzane właśnie przez kwazary. Gazowe otoczenie czarnych dziur wydaje się bardziej rozległe i bardziej energetyczne niż w przypadku normalnych kwazarów, co może mieć miejsce w określonych momentach ewolucji, kiedy to młode, bogate w gaz galaktyki macierzyste skupiają olbrzymie ilości materii w pobliżu czarnej dziury, prowadząc do powstania tej egzotycznej odmiany kwazarów. Niezbędne są dalsze badania nad populacją ekstremalnie czerwonych kwazarów, abyśmy mogli zrozumieć ich związek z ogólną populacją kwazarów oraz z szczególnie gwałtowną wczesną fazą ewolucji kwazaru i galaktyki. Źródło: University of California - Riverside
    New research, led by Frederick Hamann, a professor at the Department of Physics and Astronomy at University of California, Riverside, describes the discovery of a unique new population of extremely red quasars. The findings were recently published in the journal the Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. The work by Hamann, combined with previous research by Hamann and others, describes the discovery of the new population of extremely red quasars detected in the Baryon Oscillation Sky Survey (BOSS) of the Sloan Digital Sky Survey (SDSS). Read more at: http://phys.org/news/2016-11-extremely-reddened-quasars-extinguish-star.html#jCp]]>
    11887 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odległy kwazar potwierdza stałość fundamentalnej siły przyrody]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/16/odlegly-kwazar-potwierdza-stalosc-fundamentalnej-sily-przyrody/ Wed, 16 Nov 2016 08:31:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11890 Astronomowie obserwowali światło od kwazaru oddalonego od nas o 8.5 miliarda lat świetlnych po tym jak przeszło ono przez odległą galaktykę. Źródło: James Josephides i prof. Michael Murphy Astronomowie obserwowali światło od kwazaru oddalonego od nas o 8.5 miliarda lat świetlnych po tym jak przeszło ono przez odległą galaktykę. Źródło: James Josephides i prof. Michael Murphy[/caption] Astronomowie precyzyjnie zmierzyli wartość jednej z fundamentalnych sił w galaktyce widzianej taką jaką była osiem miliardów lat temu. Badacze z Swinburne University of Technology oraz University of Cambridge potwierdzili, że siła elektromagnetyczna w odległej galaktyce ma tą samą wartość jak tutaj na Ziemi. Naukowcy obserwowali kwazar - supermasywną czarną dziurę z niesamowicie jasnym otoczeniem - znajdujący się za odległą galaktyką. Po drodze w kierunku Ziemi, część światła wyemitowanego przez kwazar została pochłonięta przez gaz wypełniający galaktykę znajdującą się osiem miliardów lat świetlnych od Ziemi, co pozostawiło swój ślad na określonych długościach fali promieniowania. "Ułożenie linii absorpcyjnych mówi nam wiele o wartości siły elektromagnetycznej w tej galaktyce. Z uwagi na fakt, że obserwowaliśmy jeden z najjaśniejszych znanych kwazarów, byliśmy w stanie wykonać jak dotąd najdokładniejsze pomiary tej siły," mówi główny autor badań, doktorant Sdan Kotus z Swinburne. "Odkryliśmy, że siła elektromagnetyczna w tej galaktyce ma taką samą wartość jak tutaj na Ziemi z dokładnością  do jednej części na milion." Elektromagnetyzm to jedna z czterech fundamentalnych sił przyrody. "Elektromagnetyzm rządzi praktycznie wszystkimi aspektami naszego codziennego życia: światłem, które otrzymujemy od Słońca, jak widzimy to światło, jak dźwięk przemieszcza się w powietrzu, rozmiary atomów i ich wspólne oddziaływania," mówi profesor Michael Murphy ze Swinburne, współautor badania. https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=8ZSXWpwab7g "Jednak nikt nie wie dlaczego wartość oddziaływania elektromagnetycznego jest jaka jest i czy powinna ona być stała, czy zmienna i dlaczego." Większość wcześniejszych prób zmierzenia wartości siły elektromagnetycznej ograniczona była przez spektrografy - swego rodzaju "linijki światła" wykorzystywane do pomiaru ciemnych linii w widmie światła kwazarów. Badacze wykorzystali spektrografy zainstalowane na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) oraz na 3.6-metrowym teleskopie w Chile. "Spektrograf VLT jest trochę nieprecyzyjny:to wysokiej jakości linijka do pomiarów światła, jednak liczby na tej linijce są nieco przesunięte. Dlatego, aby wykonać najlepsze możliwe pomiary, wykorzystaliśmy także spektrograf zainstalowany na 3.6-metrowym teleskopie," mówi Kotus. "Dla mnie osobiście odkrycie, że oddziaływanie elektromagnetyczne jest stałe przez ponad połowę wieku Wszechświata tylko pogłębia jego tajemnicę - dlaczego tak jest? Tego wciąż nie wiemy," mówi prof. Murphy. Wyniki badań opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: Swinburne University of Technology]]> 11890 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[Potężna dolina na Merkurym odkryta na zdjęciach z sondy MESSENGER]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/16/potezna-dolina-na-merkurym-odkryta-na-zdjeciach-z-sondy-messenger/ Wed, 16 Nov 2016 17:35:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11893 Wysokiej rozdzielczości cyfrowy model elewacji wykonany na podstawie zdjęć stereo wykonanych za pomocą sondy MESSENGER pozwolił naukowcom dojrzeć niesamowitą dolinę widoczną tutaj w 3D. Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Carnegie Institution of Washington/DLR/Smithsonian Institution Wysokiej rozdzielczości cyfrowy model elewacji wykonany na podstawie zdjęć stereo wykonanych za pomocą sondy MESSENGER pozwolił naukowcom dojrzeć niesamowitą dolinę widoczną tutaj w 3D. Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Carnegie Institution of Washington/DLR/Smithsonian Institution[/caption] Naukowcy odkryli nową, potężną dolinę na Merkurym, która może stanowić pierwszy dowód na odkształcanie zewnętrznej warstwy planety w odpowiedzi na globalne kurczenie. Badacze odkryli dolinę na wysokiej rozdzielczości mapach topograficznych fragmentu półkuli południowej Merkurego, złożonych ze zdjęć stereo wykonanych przez sondę MESSENGER. Wyniki badań zostały opisane w nowym artykule opublikowanym w periodyku Geophysical Research Letters. Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem Wielkiego Wąwozu na Merkurym jest odkształcanie litosfery planety - skorupy i zewnętrznej warstwy płaszcza planety - w odpowiedzi na globalne kurczenie całego globu. Litosfera Ziemi podzielona jest na liczne płyty tektoniczne, jednak litosfera Merkurego składa się z tylko jednej płyty. Ochładzanie wnętrza Merkurego doprowadziło do  kurczenia i odkształcania się tej jednej płyty. Tam gdzie naprężenia są najsilniejsze, skorupa jest wypiętrzana, a powstała między nimi dolina zapada się. "Co prawda na Ziemi też występuje odkształcanie litosferyczzne dotykające zarówno płyt oceanicznych jak i kontynentalnych, lecz teraz mamy pierwszy dowód takich odkształceń na Merkurym," mówi Thomas R. Watters, starszy badacz w Center for Earth and Planetary Studies w Smithsonian's National Air and Space Museum w Waszyngtonie, i główny autor nowego opracowania. Dolina ma jakieś 400 kilomerów szerokości, a jej dno znajduje się nawet 3 kilometry poniżej poziomu otoczenia. Co więcej, dolina rozciąga się na ponad 1000 kilometrów i wpada do basenu Rembrandta, jednego z największych i najmłodszych kraterów impaktowych na Merkurym. Wąwóz otaczają dwa duże progi tektoniczne  - progi na powierzchni planety, w których jedna strona uskoku przesunęła się pionowo w stosunku do drugiej. Kurczenie Merkurego sprawiło, że progi tektoniczne stły się na tyle duże, że stały się klifami.  Najniższy punkt doliny jest na tyle nisko w stosunku do otaczających ją progów tektonicznych, że naukowcy uważają, że obniżył je ten sam proces, który uformować progi. Źródło: AGU]]> 11893 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają potężną supergromadę galaktyk skrywającą się za płaszczyzną Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/16/naukowcy-odkrywaja-potezna-supergromade-galaktyk-skrywajaca-sie-za-plaszczyzna-drogi-mlecznej/ Wed, 16 Nov 2016 19:11:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11897 7-teamdiscover Międzynarodowy zespół astronomów odkrył wcześniej nieznane potężne zagęszczenie galaktyk w kierunku gwiazdozbioru Żagla, które nazwano supergromadą Żagla. Przyciąganie grawitacyjne ze strony takiego dużego zagęszczenia masy w naszym kosmicznym otoczeniu może mieć istotny wpływ na ruch Lokalnej Grupy galaktyk zawierającej także Drogę Mleczną. Może także pomóc wyjaśnić kierunek i amplitudę osobliwej prędkości Lokalnej Grupy w stosunku do Mikrofalowego Promieniowania Tła (CMB). Supergromady to największe i najmasywniejsze znane struktury we Wszechświecie. Składają się one z gromad galaktyk i ścian rozciągających się na nawet 200 milionów lat świetlnych. Najsłynniejszą supergromadą jest Supergromada Shapleya, znajdująca się jakieś 650 milionów lat świetlnych od nas i zawierająca dwa tuziny masywnych, jasnych w zakresie rentgenowskim gromad, dla których zmierzoną prędkości tysięcy galaktyk. Naukowcy uważają, że jest to największa supergromada w naszym otoczeniu kosmicznym. Teraz zespół naukowców z RPA, Holandii, Niemiec i Australli wraz z dwoma naukowcami z Max-Planck-Institut für extraterrestrische Physik w niemieckim Garching odkrył kolejną potężną supergromadę znajdującą się nieco dalej (800 milionów lat świetlnych d nas), która zajmuje nawet większy wycinek nieba niż Shapley. Supergromada Żagla pozostawała niezauważona ze względu na swoje położenie za płaszczyzną Drogi Mlecznej, w której pył i gwiazdy przesłaniają nam widok na galaktyki tła tworząc szeroki pas, w którym nie widać żadnych źródeł pozagalaktycznych. Wyniki uzyskane przez zespół wskazują, że supergromada Żagla może pod względem masy dorównywać supergromadzie Shapleya - a to z kolei oznacza, że jej wpływ na ruch lokalnej grupy galaktyk może być porównywalny do wpływu ze strony Shapleya. Odkrycie opiera się na obserwacjach spektroskopowych tysięcy częściowo przesłoniętych galaktyk. Obserwacje przeprowadzone w 2012 roku za pomocą odświeżonego spektrografu zainstalowanego na teleskopie SALT (Southern African Large Telescope) potwierdziły istnienie ośmiu nowych gromad w gwiazdozbiorze Żagla.  Późniejsze obserwacje spektroskopowe przeprowadzone za pomocą Anglo-Australian Telescope w Australii pozwoliły określić tysiące przesunięć ku czerwieni poszczególnych galaktyk i odkryły przed naukowcami   potężne rozmiary nowej struktury. Prof. Renée Kraan-Korteweg z Uniwersytetu w Kapsztadzie, która kierowała badaniami badający ten obszar nieba od ponad dekady powiedziała: "Nie mogłam uwierzyć, że nagle pojawi się przed nami tak potężna struktura," o momencie, w którym wraz ze współpracownikami analizowała widma z nowego przeglądu nieba. Naukowcy Hans Böhringer oraz Gayoung Chon z Max-Planck-Institut für extraterrestrische Physik w  Garching przeprowadzili przegląd obszaru supergromady w poszukiwaniu gromad galaktyk  jasnych w zakresie rentgenowskich i odkryli dwie masywne gromady w rejonie, w którym prowadzony był przegląd przesunięć ku czerwieni i dalsze masywne gromady stosunkowo blisko. "To odkrycie wskazuje, że supergromada Żagla ma zdecydowanie wyższą gęstość materii niż przeciętna, przez co jest naprawdę istotną strukturą." Jednak pozostało jeszcze wiele do zbadania - konieczne są dalsze obserwacje, które pozwolą odkryć prawdziwe rozmiary, masę i wpływ supergromady Żagla na otoczenie. Jak na razie ten obszar nieba jest stosunkowo słabo zbadany, a jego fragment znajdujący się bezpośrednio przy płaszczyźnie Drogi Mlecznej w ogóle nie był badany ponieważ gęste pole gwiazd i warstwy pyłu blokują nam widok. Planowane obserwacje za pomocą nowego radioteleskopu MeerKAT będą szczególnie przydatne przy mapowaniu tego przesłoniętego obszaru, a optyczne obserwacje przesunięcia ku czerwieni będą wykonywane za pomocą nowego spektrografu Taipan w Australii. Trwający przegląd gromad rentgenowskich prowadzony przez zespół z MPE, Hansa Böhringera oraz Gayoung Chon, został ostatnio poszerzony o obszar przesłonięty przez płaszczyznę Drogi Mlecznej. "Już teraz mamy wyraźne dowody na to, że Supergromada Żagla jest częścią większej sieci kosmicznych włókien, w których znajdują się kolejne gromady. Wiedza ta daje nam wgląd w budowę jeszcze większej struktury, której częścią jest Supergromada Żagla.  W ramach przeglądu na wielu długościach fali mamy nadzieję odkryć jej pełen wpływ na kosmografię i kosmologię," dodaje Gayoung Chon. Źródło: Max Planck Society]]> 11897 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odległa gwiazda najbardziej kulistym obiektem naturalnym znanym nauce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/17/odlegla-gwiazda-najbardziej-okraglym-obiektem-naturalnym-znanym-nauce/ Thu, 17 Nov 2016 08:25:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11900 Gwiazda Kepler 11145123 jest najbardziej okrągłym znanym obiektem naturalnym. Oscylacje gwiazdy wskazują różnicę między promieniem biegunowym a równikowym na poziomie zaledwie 3 km. Źródło: Mark A. Garlick Gwiazda Kepler 11145123 jest najbardziej okrągłym znanym obiektem naturalnym. Oscylacje gwiazdy wskazują różnicę między promieniem biegunowym a równikowym na poziomie zaledwie 3 km. Źródło: Mark A. Garlick[/caption] Gwiazdy zazwyczaj nie są idealnymi sferami. Ze względu na swoją rotację ulegają spłaszczeniu wskutek siły odśrodkowej. Zespół badaczy kierowany przez Laurenta Gizona z Instytutu Maxa Plancka oraz Uniwersytetu w Getyndze zmierzył z niespotykaną dotąd precyzją eliptyczność wolno rotującej gwiazdy. Naukowcy wykorzystali do tego metod asterosejsmologii - badań oscylacji gwiazd. Technika została zastosowana na gwieździe oddalonej od nas o 5000 lat świetlnych i pozwoliła ustalić, że różnica między promieniem biegunowym a równikowym wynosi zaledwie 3 kilometry - to liczba niesamowicie mała biorąc pod uwagę średni promień gwiazdy wynoszący 1.5 miliona kilometrów. Oznacza to, że ta sfera gazu jest niespotykanie okrągła. Wszystkie gwiazdy rotują, a tym samym wszystkie są spłaszczone wskutek oddziaływania siły odśrodkowej. Im szybsze tempo rotacji, tym silniejsza siła odśrodkowa, a tym samym eliptyczność kształtu gwiazdy. Nasze Słońce rotuje z okresem ok. 27 dni i jego promień równikowy jest 10 km większy od promienia biegunowego; w przypadku Ziemi ta różnica wynosi 21 km. Gizon wraz ze swoimi współpracownikami wybrał do badań wolno rotującą gwiazdę o nazwie Kepler 11145123. Ta gorąca i jasna gwiazda jest niemal dwa razy większa od Słońca i rotuje trzy razy wolniej od niego. Gizon wraz ze swoimi współpracownikami wybrał tę gwiazdę ponieważ charakteryzuje się ona czysto sinusoidalnymi oscylacjami. Okresowe powiększanie i zmniejszanie gwiazdy można wykryć w fluktuacjach jej jasności. Teleskop Kepler obserwował oscylacje tej gwiazdy przez ponad cztery lata. Różne mody oscylacji są wrażliwe na różne szerokości gwiazdy. W ramach swoich badań autorzy porównali częstotliwości modów oscylacji bardziej wrażliwych na niskie szerokości z częstotliwościami modów wrażliwych na wysokie szerokości. To porównanie pozwoliło ustalić, że różnica długości promienia między równikiem a biegunem wynosi zaledwie 3 km przy precyzji +/- 1 km. "To sprawia, że Kepler 11145123 jest najbardziej kulistym znanym obiektem naturalnym, bardziej kulistym niż Słońce," tłumaczy Gizon. [caption id="attachment_11901" align="aligncenter" width="1024"]Kepler 11145123 jest najbardziej okrągłym obiektem naturalnym we Wszechświecie. Źródło: Laurent Gizon et al. and the Max Planck Institute for Solar System Research, Germany. Ilustracja: Mark A. Garlick. Kepler 11145123 jest najbardziej kulistym obiektem naturalnym we Wszechświecie. Źródło: Laurent Gizon et al. and the Max Planck Institute for Solar System Research, Germany. Ilustracja: Mark A. Garlick.[/caption] Ku zaskoczeniu naukowców okazało się, że gwiazda jest nawet mniej spłaszczona niż wskazywałoby na to jej tempo rotacji. Autorzy wskazują, że obecność pola magnetycznego na niskich szerokościach może sprawiać, że gwiazda jest bardziej sferyczna podczas gwiezdnych oscylacji. Tak jak heliosejsmologia może być wykorzystana do badania pola magnetycznego Słońca, asterosejsmologia może być wykorzystana do badania magnetyzmu odległych gwiazd. Pola magnetyczne gwiazd, szczególnie słabe pola magnetyczne, są niesamowicie trudne do obserwowania w przypadku odległych gwiazd. Kepler 11145123 nie jest jedyną gwiazdą o odpowiednich oscylacjach i precyzyjnych pomiarach jasności. "Mamy zamiar zastosować tę metodę na innych gwiazdach obserwowanych przez Keplera i nadchodzące misje TESS i PLATO. Interesuje nas szczególnie w jaki sposób szybsze tempo rotacji i silniejsze pole magnetyczne może wpływać na kształt gwiazdy," dodaje Gizon, "istotne pole teoretycznej astrofizyki właśnie weszło w zakres astronomii obserwacyjnej." Źródło: Max Planck Society]]> 11900 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają pobliską superziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/17/naukowcy-odkrywaja-pobliska-superziemie/ Thu, 17 Nov 2016 17:28:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11904 Wizja artystyczna przedstawiająca superziemię GJ 536b i jej gwiazdę macierzystą GJ 536. Źródło: Gabriel Perez, SMM (IAC) Wizja artystyczna przedstawiająca superziemię GJ 536b i jej gwiazdę macierzystą GJ 536. Źródło: Gabriel Perez, SMM (IAC)[/caption] Alejandro Suarez Mascareno, doktorant z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) oraz University of La Laguna (ULL) wraz ze swoim promotorem Rafaelem Rebolo odkrył planetę typu "superziemia" - GJ 536b, której masa wynosi około 5.4 mas Ziemi. Planeta krąży wokół pobliskiej, bardzo jasnej gwiazdy. Artykuł opisujący odkrycie, w które zaangażowani byli także badacze z kilku innych krajów,  został zaakceptowany do publikacji w periodyku  Astronomy & Astrophysics. Odkryta egzplaneta krążąca wokół gwiazdy GJ 536 nie znajduje się w ekostrefie swojej gwiazdy, lecz jej krótki okres orbitalny wynoszący około 8.7 dnia oraz jasność gwiazdy, stosunkowo chłodnego czerwonego karła sprawiają, że planeta może być idealnym kandydatem do prób badania składu jej atmosfery. W ramach badań udało się zaobserwować cykl aktywności magnetycznej przypominający cykl obserwowany na Słońcu, tyle że nieco krótszy, bo wynoszący około 3 lat. "Jak na razie odkryliśmy tylko jedną planetę krążącą wokół GJ 536b, jednak nadal monitorujemy tę gwiazdę w poszukiwaniu innych obiektów planetarnych," mówi Alejandro Suarez Mascareno, który jest pierwszy autorem artykułu. "Planety skaliste zazwyczaj wystepują w grupach, szczególnie w pobliżu gwiazd tego typu. Jesteśmy niemal pewni, że uda nam się odkryć inne mało-masywne planety na orbitach nieco bardziej oddalonych od tej gwiazdy, charakteryzujące się okresami od 100 dni do nawet kilku lat. Aktualnie przygotowujemy program poszukiwania tranzytów nowej egzoplanety, które pozwoliłyby określić jej promień i średnią gęstość." "Ta skalista egzoplaneta krąży wokół gwiazdy o wiele mniejszej i chłodniejszej niż Słońce," mówi Jonay Isai Gonzalez. "Jednak gwiazda ta znajduje się wystarczająco blisko nas i jest wystarczająco jasna. Jest ona także widoczna zarówno z półkuli północnej jak i południowej - co jest szczególnie ważne biorąc pod uwagę przyszłe bardzo stabilne spektrografy jak i możliwość wykrycia kolejnych planet skalistych w ekosferze tej gwiazdy." https://www.youtube.com/watch?v=b_4P5MZK67I "Aby wykryć tę planetę," mówi Rafael Rebolo, "musieliśmy zmierzyć prędkość gwiazdy z dokładnością do jednego metra na sekundę. Gdy zakończymy budowę nowego instrumentu ESPRESSO we współpracy z IAC, poprawimy te pomiary o czynnik 10, i będziemy w stanie skupić się na poszukiwaniu planet, na których mogą panować warunki zbliżone do ziemskich zarówno wokół tej jak i innych pobliskich gwiazd." Planeta została odkryta dzięki wspólnym wysiłkom badaczy z IAC i Obserwatorium Genewskiego za pomocą spektrografu HARPS (High Accuracy Radial velocity Planet Seeker) zainstalowanego na 3.6-metrowym Teleskopie w La Silla w Chile oraz HARPS North na Telescopio Nacional Galileo (TNG) w Obserwatorium Roque de los Muchachos w La Palmie. Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias]]> 11904 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: NGC 4789A - pobliska nieregularna galaktyka karłowata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/18/hubble-obserwuje-ngc-4789a-pobliska-nieregularna-galaktyka-karlowata/ Fri, 18 Nov 2016 20:41:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11911   Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia NGC 4789A, nieregularną galaktykę karłowatą znajdującą się w gwiazdozbiorze Warkocza Bereniki. Zdecydowanie jest to dobrze skatalogowana galaktyka - gwiazdy ją tworzące rozsmarowane są po niebie w pozornie chaotyczny  i nieregularny kształt, przez co NGC 4789A wydaje się dużo bardziej subtelna i abstrakcyjna niż jej lśniące spiralne i eliptyczne kuzynki. Owe gwiazdy wyglądają jak przypadkowo rozsypane po niebie, ale przy sobie trzyma je grawitacja. Kolory na tym zdjęciu zostały celowo podkreślone, aby ukazać mieszaninę gwiazd niebieskich i czerwonych. Niebieskie gwiazdy to gwiazdy jasne, gorące i masywne, które powstały stosunkowo niedawno, podczas gdy czerwone są od nich dużo starsze. Obecność gwiazd obu typów pozwala nam stwierdzić, że gwiazdy w tej galaktyce powstawały zarówno dawno temu jak i zupełnie niedawno. Znajdując się w odległości nieco ponad 14 milionów lat świetlnych od Ziemi, NGC 4789A jest stosunkowo blisko nas, przez co możemy dojrzeć wiele pojedynczych gwiazd należących do niej. Na powyższym zdjęciu widocznych jest wiele innych galaktyk, znajdujących się dużo dalej i widocznych tylko jako mgliste plamki. Źródło: ESA/NASA]]> 11911 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Dawn zmierza na kolejną orbitę naukową wokół Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/18/sonda-dawn-zmierza-na-kolejna-orbite-naukowa-wokol-ceres/ Fri, 18 Nov 2016 21:32:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11915 Krater Occator, dom tajemniczych jasnych kropek na powierzchni Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA Krater Occator, dom tajemniczych jasnych kropek na powierzchni Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Najjaśniejszy obszar Ceres wyróżnia się na ciemnawej, silnie pokrytej kraterami powierzchni Ceres przedstawionej na nowym dramatycznym ujęciu wykonanym za pomocą sondy Dawn. Sonda Dawn wykonała powyższe zdjęcie 16 października br., ze swojej piątej orbity naukowej, z której Słońce widziane jest pod innym kątem niż podczas poprzednich orbit. Podczas wykonywania tego zdjęcia sonda Dawn znajdowała się 1480 kilometrów nad powierzchnią Ceres - na wysokości, którą sonda osiągnęła na początku października. Krater Occator wraz ze swoim jasnym centralnym obszarem oraz pozostałymi, nieco mniej jasnymi punktami wyróżnia się blisko krawędzi Ceres. Przy 92 kilometrach średnicy i 4 kilometrach głębokości Occator charakteryzuje się oznakami niedawnej aktywności geologicznej. Najnowsze badania wskazują, że jasna materia w centrum krateru składa się z soli pozostałej po wypływie, zamarznięciu i sublimacji silnie zasolonej podpowierzchniowej cieczy. Uderzenie, które doprowadziło do powstania krateru miliony lat temu wyrzuciło materię, która opadła na obszar otaczający krater i spowodowało wyniesienie na powierzchnie zasolonej cieczy. "Powyższe zdjęcie przedstawia piękno lotu nad tym fascynującym, unikalnym światem, do którego jako pierwsza dotarła sonda Dawn," mówi Marc Rayman, główny inżynier i dyrektor misji Dawn z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. [caption id="attachment_11917" align="aligncenter" width="1024"]Zdjęcie Ceres przedstawiające obiekt w barwach, które zarejestrowałoby ludzkie oko. Źródło: NASA/JPL-Caltech Zdjęcie Ceres przedstawiające obiekt w barwach, które zarejestrowałoby ludzkie oko. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Naukowcy z zespołu misji opublikowali także powyższe zdjęcie Ceres przybliżające barwy Ceres jakie można byłoby zobaczyć ludzkim okiem. To zdjęcie, stworzone przez specjalistów z DLR w Berlinie jest mozaiką zdjęć wykonanych z pierwszej orbity naukowej sondy Dawn w 2015 roku za pomocą czerwonego, zielonego i niebieskiego filtru. Barwy zostały obliczone w oparciu o to jak Ceres odbija różne długości fali elektromagnetycznych. Sonda Dawn wykonała dziesiątki tysięcy zdjęć i zebrała mnóstwo innych informacji odkąd dotarła do Ceres 6 marca 2015 roku. Po ponad ośmiu miesiącach spędzonych na badaniu Ceres z wysokości ok. 385 km, Dawn rozpoczęła zwiększanie wysokości w sierpniu br. W październiku znajdując się na wysokości 1480 km sonda przesłała na Ziemię kolejne zdjęcia i cenne informacje o swoim obiekcie docelowym. 4. listopada sonda Dawn rozpoczęła podróż na swoją szóstą orbitę naukową na wysokości 7200 kilometrów nad powierzchnią Ceres. Powinna tam dotrzeć na początku grudnia br. Jednym z celów szóstej orbity naukowej jest poprawienie precyzji wcześniej wykonywanych pomiarów. Zainstalowany na pokładzie sondy spektrometr promieniowania gamma i neutronów, który badał skład chemiczny powierzchni Ceres, spróbuje scharakteryzować promienie kosmiczne niezwiązane z Ceres. To pozwoli naukowcom odjąć "szum" od sygnału pochodzącego od Ceres. Źródło: NASA]]> 11915 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Near-Earth Objects - Donald K. Yeomans]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/20/recenzja-near-earth-objects-donald-k-yeomans/ Sun, 20 Nov 2016 21:00:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11935 20161120_205640 Dawno już nie było żadnej recenzji, dlatego w najbliższym czasie postaram się nadrobić trochę zaległości i przy okazji zwiększyć średni poziom czytelnictwa w naszym kraju. Tym razem mam przyjemność zaprezentować wyjątkowo ciekawą pozycję książkową traktującą o temacie niesamowicie ciekawym, a tak rzadko będącym głównym tematem wśród pozycji popularno-naukowych. Wszak jak często znajdujemy książki traktujące o czarnych dziurach, a jak często o planetoidach czy kometach? Wydawać by się mogło, że o obiektach tego drugiego typu wiemy znacznie więcej niż o czarnych dziurach - a rynek wydawniczy pokazuje nam coś dokładnie odwrotnego. Z tym większą przyjemnością zabrałem się do lektury niedawno wydanej przez Princeton University Press pozycji pt. Near-Earth Objects. Finding them before they find us autorstwa Donalda K. Yeomansa znanego z takich kultowych pozycji jak chociażby "Komety. Od starożytności do współczesności, w mitach, legendach i nauce". [gallery size="medium" ids="11940,11938,11937"] Near-Earth Objects to fascynująca podróż przez świat planetoid, komet i innych mniejszych i większych obiektów, które na swojej drodze przez przestrzeń kosmiczną zbliżają, mijają lub zderzają się z Ziemią. Oprócz gruntownego przekroju przez każdy z powyższych typów obiektów dowiadujemy się dlaczego powinniśmy się zajmować badaniem i monitorowaniem wszelkich "kamyków" zbliżających się do naszej planety. Pomimo niewielkiej objętości książki, Autor zdołał na wstępie przypomnieć Czytelnikowi historię powstawania Układu Słonecznego, burzliwe dzieje powstawania planet, księżyców, planetoid i komet. W kolejnych rozdziałach jednak coraz bardziej skupia się na tzw. małych ciałach Układu Słonecznego informując o tym skąd one się wzięły i gdzie możemy je znaleźć. Zawężając stopniowo zakres tematyki zbliżamy się do zagadnienia tytułowego - do obiektów zbliżających się do Ziemi. Z wyjątkową swobodą autor informuje o pochodzeniu obiektów klasy NEO oraz opisuje aktualnie uznawane teorie mówiące o wpływie tego typu obiektów na powstanie życia na Ziemi. Rozważając czy to właśnie obiekty NEO nie przyniosły na Ziemię wody lub życia, Autor nadmienia, że mogą one równie dobrze to życie z powierzchni Ziemi zetrzeć. To właśnie dlatego w kolejnych rozdziałach dowiadujemy się w jaki sposób astronomowie szukają, śledzą i monitorują wszystkie znane obiekty, które mogą nam zagrażać w nadchodzących dekadach. W książce dość prostym i zrozumiałym językiem przeczytamy o tym w jaki sposób szacuje się ryzyko uderzenia danego obiektu w Ziemię i jakie procedury i techniki obrony przewidziano na wypadek sytuacji odkrycia obiektu lecącego prosto w stronę Ziemi. W jednym z ostatnich rozdziałów Donald Yeomans rozważa także alternatywne motywy badania planetoid takie jak chociażby możliwość wydobycia na nich rzadkich surowców. Górnictwo kosmiczne ostatnimi laty jest dosyć gorącym tematem, powstają już firmy, które opracowują technologie wydobywania surowców z planetoid zbliżających się do Ziemi, niektóre państwa zaczynają pracować nad zapisami prawnymi regulującymi właśność zasobów wydobytych w przestrzeni kosmicznej - nic więc zatem dziwnego, że i w tej książce znajdziemy cały rozdział poświęcony tej tematyce. Gorąco polecam tę książkę każdemu specjaliście jak i osobom na co dzień zupełnie nie związanym z astronomią. To niesamowicie unikalne źródło wiedzy o obiektach kosmicznych, które mogą czasami za bardzo zbliżać się do powierzchni Ziemi i znienacka wpływać na nasze codzienne życie. Lektura do pochłonięcia w jeden wieczór.
    Tytuł: Near-Earth Objects. Finding Them Before They Find Us Autor: Donald K. Yeomans Stron: 172 Wydawnictwo: Princeton University Press Link: http://press.princeton.edu/titles/9817.html Cena: Hardcover : £18.95 ISBN: 9780691149295
    Obejrzyj wywiad z Autorem przeprowadzony przez Tariqa Malika z portalu space.com https://www.youtube.com/watch?v=sWQIRuvEaqs https://www.youtube.com/watch?v=7I12X8u_FS0]]>
    11935 0 0 0 RECENZJA: Kurs efektowne strony z CSS3 – Strefa Kursów #0todev]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[CASSINI: Intrygująca powierzchnia Dione]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/20/cassini-intrygujaca-powierzchnia-dione/ Sun, 20 Nov 2016 21:09:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11942 Dione Dione[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Cassini odkrywa przed nami niesamowitą przeszłość Dione - jednego z wielu księżyców Saturna. Na jego powierzchni widzimy mieszankę różnego rodzaju form tektonicznych widocznych tu jako jasne linie, oraz kraterów impaktowych - widocznych jako okręgi rozrzucone po całej powierzchni księżyca. Uskoki tektoniczne mówią nam wiele o tym jak Dione (księżyc o średnicy 1123 kilometrów) przechodził przez okresy ogrzewania i ochładzania od czasów powstania. Dzięki tego typu strukturom na powierzchni naukowcy są w stanie prześledzić przeszłość tego księżyca. Kratery uderzeniowe stanowią zapis uderzeń mniejszych ciał w powierzchnię Dione - one z kolei mówią nam o środowisku, w którym Dione poruszała się w swojej historii. Zdjęcie zostało wykonane 11. kwietnia 2015 roku w zakresie widzialnym za pomocą kamery wąsko-kątowej zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini. Zdjęcie wykonano z odległości około 110 000 kilometrów od Dione przy kącie fazowym 28 stopni. Skala zdjęcia to 660 metrów/piksel na powierzchni księżyca Źródło: NASA]]> 11942 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lodowe niespodzianki na powierzchni komety 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/21/lodowe-niespodzianki-na-powierzchni-komety-67p/ Mon, 21 Nov 2016 10:42:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11945 Pierwsze odkrycie lodu dwutlenku węgla na komecie Pierwsze odkrycie lodu dwutlenku węgla na komecie. Źródło: dane: ESA/Rosetta/VIRTIS/INAF-IAPS/OBS DE PARIS-LESIA/DLR; Przedruk za zgodą G. Filacchione et al., Science 10.1126/science.aag3161 (2016); context image: ESA/Rosetta/NavCam – CC BY-SA IGO 3.0[/caption] Podczas gdy kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko zbliżała się do najaktywniejszego momentu na swojej orbicie, krążąca wokół niej sonda Rosetta dostrzegła lód składający się z dwutlenku węgla - nigdy wcześniej nie rejestrowany na powierzchni komety. Wkrótce potem sonda zaobserwowała także dwa nietypowo duże obszary lodu wodnego. Warstwa lodu dwutlenku węgla rozciągała się na obszarze porównywalnym z boiskiem piłkarskim, podczas gdy dwa obszary lodu wodnego miały rozmiary nieco większe od basenu olimpijskiego i były dużo większe od jakichkolwiek wcześniej dostrzeżonych obszarów lodu wodnego. Wszystkie trzy warstwy lodu zostały odkryte w tym samym regionie - w południowej części komety. Połączenie złożonego kształtu komety, jej wydłużonej orbity wokół Słońca oraz znaczne nachylenie osi obrotu sprawia, że pory roku nie rozkładają się równomiernie między północną i południową częścią dwuczłonowej komety 67P. Gdy sonda Rosetta dotarła do komety w sierpniu 2014 roku, na jej północnej części wciąż trwało 5.5-letnie lato, podczas gdy południowa część skąpana była w mroźnej zimie i ciemnościach. Niemniej jednak, na krótko przed osiągnięciem peryhelium orbity w sierpniu 2015 roku, pory roku uległy zmianie, i na krótko na południowych obszarach komety pojawiło się krótkie, lecz intensywne lato, w czasie którego obszar został ponownie skąpany w intensywnym świetle Słońca. W pierwszej połowie 2015 roku, kiedy kometa stawała się coraz bardziej aktywna, sonda Rosetta obserwowała parę wodną i inne gazy emitowane z jądra komety, unoszące skrywające je pyłową pokrywę i odsłaniające jego lodowe tajemnice. https://www.youtube.com/watch?v=o7-d1Mo3kKc Dwukrotnie pod koniec marca 2015 roku, spektrometr VIRTIS rejestrujący widmo w zakresie widzialnym, podczerwonym i termicznym dkrył bardzo duży obszar lodu dwutlenku węgla na obszarze Anhur w południowej części komety. To pierwsza w historii detekcja stałego dwutlenku węgla na jakiejkolwiek komecie - choć nie jest to coś niezwykłego w Układzie Słonecznym - wszak bardzo dużo takiego lodu znajduje się w czapach polarnych Czerwonej Planety. "Wiemy, że komety zawierają dwutlenek węgla, który obfitość w atmosferach kometarnych ustępuje jedynie wodzie, jednak jak dotąd nie udawało się go zaobserwować w stanie stałym na powierzchni jądra komety," tłumaczy Gianrico Filacchione z włoskiego INAF-IAPS Istituto di Astrofisica e Planetologia Spaziali, który kierował badaniami. W środowisku kometarnym dwutlenek węgla zamarza w temperaturze -193°C, znacznie niższej niż temperatura zamarzania wody. Powyżej tej temperatury dwutlenek węgla zmienia stan stały bezpośrednio na gazowy, co istotnie utrudnia wykrycie go w formie lodu na powierzchni. W przeciwieństwie do CO2, lód wodny odkrywano na różnych kometach, a sama sonda Rosetta wielokrotnie odkrywała liczne małe obszary takiego lodu w różnych obszarach powierzchni komety. "Mieliśmy nadzieję, że uda się odkryć oznaki lodu CO2 i poszukiwaliśmy go całkiem długo - jakież było nasze zaskoczenie gdy w końcu udało nam się zarejestrować jego wyraźną sygnaturę," dodaje Gianrico. Obszar składający się w kilku procentach z dwutlenku węgla i z ciemniejszej mieszaniny pyłu i materii organicznej obserwowany był w ciągu dwóch kolejnych marcowych dni. To odkrycie wymagało sporo szczęścia - gdy zespół naukowców przyjrzał się ponownie temu obszarowi trzy tygodnie później, lodu już nie było. 1-icysurprises Zakładając, że cały lód zamienił się w gaz naukowcy oszacowali, że warstwa lodu o rozmiarach 80 x 60 metrów zawierała około 57 kilogramów dwutlenku węgla, co odpowiada z kolei warstwie o grubości około 9 centymetrów. Jej obecność na powierzchni to raczej odosobniony przypadek, bowiem większość lodu CO2 znajduje się w głębszych warstwach jądra komety. Gianrico wraz ze swoimi współpracownikami uważa, że warstwa lodu miała kilka lat, a pojawiła się gdy kometa wciąż znajdowała się w chłodnych rejonach zewnętrznego Układu Słonecznego, a jej południowa półkula skąpana była w długotrwałej zimie. W tym czasie, część dwutlenku węgla wciąż odgazowywanego z wnętrza jądra osiadła na powierzchni, gdzie pozostała tam, aż do kwietnia 2015 roku, kiedy wzrost temperatury spowodował odparowanie lodu. Powyższa teoria odkrywa przed nami sezonowy cykl życia lodu CO2 na powierzchni komety podczas trwającej 6.5 roku orbity, różniący się od dziennego cyklu lodu wodnego dostrzeżonego przez VIRTIS wkrótce po dotarciu do komety. Co ciekawe, wkrótce po zniknięciu lodu CO2, wąskokątowa kamera OSIRIS zainstalowana na pokładzie sondy Rosetta zarejestrowała dwa nietypowo duże obszary lodu wodnego w tym samym miejscu, między południowymi regionami Anhur i Bes. "Już wcześniej widzieliśmy wiele odsłoniętych warstw lodu wodnego o rozmiarach rzędu kilku metrów w różnych regionach komety, jednak nwo odkryte warstwy są dużo większe - każda z nich miała rozmiary rzędu 30 x 40 metrów i zanim całkowicie zniknęły widziane były przez około 10 dni," mówi Sonia Fornasier z LESIA-Observatoire de Paris oraz Université Paris Diderot we Francji. Te bogate w lód obszary widoczne są jako bardzo jasne punkty na powierzchni komety, odbijające światło bardziej niebieskie niż otoczenie odbijające więcej czerwonego światła. Naukowcy eksperymentowali z mieszaninami pyłu i lodu wodnego, aby wykazać, że wraz ze wzrostem obfitości lodu, odbijane światło staje się stopniowo bardziej niebieskie, aż do momentu w którym tyle samo światła jest odbijane we wszystkich kolorach. Dwa nowo odkryte obszary zawierają 20-30% lodu wodnego wymieszanego z ciemniejszą materią, tworząc warstwę lodu o grubości do 30 cm. Jeden z tych obszarów skrywał się pod warstwą lodu CO2 odkrytą za pomocą instrumentu VIRTIS jakiś miesiąc wcześniej. [caption id="attachment_11948" align="aligncenter" width="800"]Sezonowy cykl lodu wodnego na komecie 67P/C-G. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; Przedruk za zgodą S. Fornasier et al., Science 10.1126/science.aag2671 (2016) Sezonowy cykl lodu wodnego na komecie 67P/C-G. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; Przedruk za zgodą S. Fornasier et al., Science 10.1126/science.aag2671 (2016)[/caption] "W skali globalnej odkryliśmy, że cała powierzchnia komety stawała się stopniowo coraz bardziej niebieska gdy kometa zbliżała się do Słońca. Intensywne promieniowanie słoneczne unosiło duże ilości pyłu odkrywając przed nami więcej bogatej w lód materii znajdującej się pod pyłową powierzchnią jądra komety," tłumaczy Sonia. Gdy kometa zaczęła oddalać się od Słońca naukowcy zauważyli, że kolor powierzchni komety ponownie zaczął się robić coraz bardziej czerwony. Oprócz tego naukowcy odkryli lokalne zmiany barw wskazujące na dzienny cykl lodu wodnego. Szybko zamieniający się w parę wodną po wystawieniu na światło słoneczne w ciągu kometarnego dnia, woda z powrotem zamieniała się w cienką warstwę szronu i lodu, gdy temperatury spadały po zachodzie Słońca. Kolejnego dnia cykl się powtarzał. Rozkład lodu wodnego pod pyłową powierzchnią komety wydaje się rozległy lecz niejednorodny. Lód pojawia się i znika punktowo w wyniku aktywności kometarnej. Od czasu do czasu odkrywane są większe i grubsze warstwy lodu, które pamiętają wcześniejsze przejścia komety przez peryhelium. "Te dwa badania lodowej zawartości jądra komety odkrywają przed nami nowe informacje o składzie chemicznym i historii jądra tej komety," mówi Matt Taylor, naukowiec projektu ESA Rosetta. "Choć aktywna część misji Rosetta już została zakończona, analiza danych naukowych zebranych w trakcie misji będzie trwała jeszcze bardzo długo." Źródło: ESA]]> 11945 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Liczne galaktyki karłowate we wczesnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/22/liczne-galaktyki-karlowate-we-wczesnym-wszechswiecie/ Tue, 22 Nov 2016 07:31:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11952 Masywna gromada galaktyk Abell 1689 mocno soczewkuje leżące dalej galaktyki widoczne tutaj w postaci łuków. Źródło: NASA, ESA, B. Siana i A. Alavi Masywna gromada galaktyk Abell 1689 mocno soczewkuje leżące dalej galaktyki widoczne tutaj w postaci łuków. Źródło: NASA, ESA, B. Siana i A. Alavi[/caption] Zespół naukowców kierowany przez astronomów z University of California w Riverside odkrył potężną populację odległych galaktyk karłowatych, która może odkryć przed nami szczegóły bardzo intensywnego okresu formowania gwiazd we wczesnym Wszechświecie miliardy lat temu. Wyniki badań opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal poszerzają naszą wiedzę o galaktykach karłowatych - najmniejszych i najciemniejszych galaktykach we Wszechświecie. Choć tak niepozorne, są one niesamowicie istotnym elementem historii Wszechświata. Uważa się, że galaktyki karłowate odegrały istotną rolę w erze rejonizacji w procesie transformacji wczesnego wszechświata z ciemnego, neutralnego i nieprzezroczystego na jasny, zjonizowany i przezroczysty. Pomimo ich wagi, odległe galaktyki karłowate wciąż się przed nami skrywają - są wyjątkowo ciemne i znajdują się poza zasięgiem nawet najlepszych teleskopów. Oznacza to, że nasz obecny obraz wczesnego Wszechświata nie jest pełny. Niemniej jednak istnieje sposób ominięcia tego ograniczenia. Zgodnie z ogólną teorią względności masywny obiekt - np. galaktyka - znajdujący się na linii wzroku, może działać niczym naturalna soczewka, zwiększając ilość światła docierającego od źródła znajdującego się w tle. To zjawisko znane jako soczewkowanie grawitacyjne, sprawia, że obiekty tła wydają się jaśniejsze i większe. Dzięki temu te naturalne teleskopy mogą umożliwić nam odkrywanie niewidzialnych odległych galaktyk karłowatych. W celu dowiedzenia tej teorii w 2014 roku zespół z UC Riverside zwrócił swoje teleskopy w stronę gromady galaktyk działającej jak soczewka grawitacyjna i dostrzegł w tle dużą populację odległych galaktyk karłowatych. Do swoich badań zespół wykorzystał kamerę Wide Field Camera 3 zainstalowaną na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a obserwując trzy potężne gromady galaktyk. Na wykonanych za jej pomocą zdjęciach naukowcy odkryli sporą populację odległych galaktyk karłowatych z czasów kiedy Wszechświat miał od 2 do 6 miliardów lat. Według obecnie obowiązujących teorii to właśnie ten czas, kiedy we Wszechświecie zachodziły najintensywniejsze procesy gwiazdotwórcze. Oprócz tego, zespół badaczy wykorzystał dane spektroskopowe zarejestrowane za pomocą instrumentu Multi-Object Spectrograph for Infrared Exploration (MOSFIRE) zainstalowanego w Obserwatorium W.M. Kecka do potwierdzenia, że obserwowane galaktyki pochodzą właśnie z tego ważnego okresu historii Wszechświata. Te galaktyki karłowate są 10 do 100 razy słabsze niż galaktyki wcześniej obserwowane w tej odległości. Choć słabe, są one dużo liczniejsze niż ich jasne towarzyszki. Wyniki badań wskazują, że liczba tych galaktyk karłowatych ewoluuje w tym istotnym okresie historii wskazując, że wcześniej mogłoby ich być dużo więcej. Naukowcom udało się odkryć populację galaktyk karłowatych, które są najliczniejszą grupą galaktyk w tym okresie historii Wszechświata. Pomimo słabego światła emitowanego przez te galaktyki, odpowiadają one za ponad połowę promieniowania ultrafioletowego istniejącego w erze rejonizacji. Zważając na fakt, że promieniowanie ultrafioletowe emitowane jest przez młode, gorące gwiazdy, to właśnie w galaktykach karłowatych musiała znajdować się znacząca większość nowo powstających gwiazd. Powyższe wyniki wskazują, że galaktyki karłowate odgrywały znaczącą rolę w epoce rejonizacji. Galaktyki te będą jednym z głównych celów dla następnej generacji teleskopów, a w szczególności dla Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w październiku 2018 roku. Źródło: UC Riverside]]> 11952 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Virgo I: najsłabsza karłowata galaktyka satelitarna Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/22/virgo-i-najslabsza-karlowata-galaktyka-satelitarna-drogi-mlecznej/ Tue, 22 Nov 2016 18:32:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11956 Położenie Virgo I w gwiazdozbiorze Panny (po lewej). Prawy panel przedstawia mapę gęstości gwiazd Virgo I na obszarze 0.1 x 0.1 stopni w oparciu o gwiazdy znajdujące się wewnątrz zielonej strefy na wykresie kolor-jasność na rysunku poniżej. Zakres: niebieski -> biały -> żółty -> czerwony wskazuje rosnącą gęstość. Źródło: Tohoku University/NAOJ Położenie Virgo I w gwiazdozbiorze Panny (po lewej). Prawy panel przedstawia mapę gęstości gwiazd Virgo I na obszarze 0.1 x 0.1 stopni w oparciu o gwiazdy znajdujące się wewnątrz zielonej strefy na wykresie kolor-jasność na rysunku poniżej. Zakres: niebieski -> biały -> żółty -> czerwony wskazuje rosnącą gęstość. Źródło: Tohoku University/NAOJ[/caption] Międzynarodowy zespół kierowany przez badaczy z Tohoku University odkrył ekstremalnie słabą galaktykę karłowatą, będącą galaktyką satelitarną Drogi Mlecznej. Odkrycie stanowi element trwającego przeglądu Subaru Strategic Survey, do którego wykorzystywana jest kamera Hyper Suprime-Cam. Galaktyka satelitarna o nazwie Virgo I znajduje się w kierunku gwiazdozbioru Panny. Przy jasności absolutnej wynoszącej -0.8 magnitudo w zakresie optycznym może to być najsłabsza dotąd odkryta galaktyka satelitarna. Jej odkrycie wskazuje na obecność dużej liczby jeszcze nieodkrytych galaktyk karłowatych w halo Drogi Mlecznej i umożliwia nam wgląd w formowanie galaktyk poprzez hierarchiczne gromadzenie ciemnej materii. Jak dotąd zidentyfikowano około 50 galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej. Około 40 z nich to słabe i rozmyte galaktyki należące do kategorii tak zwanych "sferoidalnych galaktyk karłowatych". Wiele z niedawno odkrytych galaktyk karłowatych, szczególnie tych odkrywanych w ramach systematycznych fotometrycznych przeglądów nieba, np. Sloan Digital Sky Survey (SDSS) oraz Dark Energy Survey (DES) to galaktyki bardzo słabe o jasności absolutnej w zakresie optycznym poniżej -8 magnitudo. To tak zwane "ultra-słabe galaktyki karłowate". Niemniej jednak, do wcześniejszych poszukiwań wykorzystywano teleskopy o średnicy lustra od 2.5 do 4 metrów, przez co identyfikowano tylko satelity stosunkowo bliskie Słońcu lub te nieznacznie jaśniejsze. Obiekty bardziej odległe lub słabsze, wciąż znajdujące się w halo Drogi Mlecznej, nadal czekają na odkrycie. Połączenie potężnej apertury 8.2-metrowego Teleskopu Subaru i rozległego pola widzenia kamery Hyper Suprime-Cam (HSC) to niesamowity atut w tych badaniach. Umożliwia ono prowadzenie skutecznych poszukiwań bardzo słabych galaktyk karłowatych na dużych obszarach nieba. Pierwszym krokiem w poszukiwaniu nowych galaktyk karłowatych jest identyfikacja zagęszczeń gwiazd na niebie w danych fotometrycznych. Kolejnym krokiem jest ocena tego, czy zagęszczenie nie jest przypadkowym nałożeniem niezwiązanych ze sobą gęstych pól gwiazd, a faktycznie jest układem gwiazd. Standardową metodą wykorzystywaną w tym kroku jest sprawdzenie charakterystycznego rozkładu gwiazd na diagramie kolor-jasność (porównywalnym z diagramem Hertzsprunga-Russella).

    Odkrycie Virgo I

    https://www.youtube.com/watch?v=TUo6qlwm3Pg Daisuke Homma, doktorant na Tohoku University odkrył Virgo I pracując pod kierunkiem swojego promotora Masashi Chiba wraz z międzynarodowym zespołem badaczy. "Dokładnie zbadaliśmy wcześniejsze dane z Subaru Strategic Survey za pomocą HSC i odkryliśmy widoczne zagęszczenie gwiazd w Pannie o bardzo wysokim statystycznym znaczeniu, wykazujące charakterystyczny układ na diagramie kolor-jasność," mówi Homma. "Ku naszemu zaskoczeniu, to jest jedna z najsłabszych galaktyk satelitarnych - jej jasność w pasmie widzialnym wynosi zaledwie -0.8. To faktycznie jest galaktyka, ponieważ przestrzennie jej promień wynosi około 124 lat - znacznie więcej niż gromady kuliste o porównywalnej jasności." Najsłabszą galaktyką satelitarną do tej pory była Segue I odkryta w przeglądzie SDSS (-1.5 mag) oraz Cetus II z przeglądu DES (0.0 mag). Cetus II jednak wciąż oczekuje na potwierdzenie, bowiem wydaje się, że jest zbyt kompaktowa jak na galaktykę. Virgo I może zatem okazać się najsłabszą galaktyką satelitarną dotąd odkrytą. Znajduje się ona w odległości 280 000 lat świetlnych od Słońca. Virgo I pozostaje poza zasięgiem SDSS, który już wcześniej badał ten obszar nieba w gwiazdozbiorze Panny. [caption id="attachment_11957" align="aligncenter" width="800"]Galaktyki satelitarne związane z Drogą Mleczną. Kwadratami oznaczono Mały i Wielki Obłok Magellana, a kółkami sferoidalne galaktyki karłowate. Galaktyki satelitarne związane z Drogą Mleczną. Kwadratami oznaczono Mały i Wielki Obłok Magellana, a kółkami sferoidalne galaktyki karłowate.[/caption] Według Chiba, lidera projektu poszukiwawczego, odkrycie może nieść za sobą poważne implikacje. "To odkrycie mówi nam o setkach słabych galaktyk karłowatych, które wciąż czekają na odkrycie w halo Drogi Mlecznej. Liczba tych galaktyk satelitarnych i ich właściwości mogą nam wiele powiedzieć o powstawaniu Drogi Mlecznej i o udziale w nim ciemnej materii." Uważa się, że galaktyki takie jak Droga mleczną powstają poprzez hierarchiczne gromadzenie ciemnej materii, powstawanie ciemnych halo i późniejsze opadanie na nie gazu, procesy gwiazdotwórcze wywoływane grawitacyjnie. Standardowe modele powstawania galaktyk w kontekście tzw. teorii zimnej ciemnej materii (CDM) przewidują obecność setek małych ciemnych halo krążących  w ciemnym halo i porównywalną liczbę jasnych galaktyk. Mimo to jak dotąd udało się odkryć zaledwie kilkadziesiąt takich galaktyk. Być może po prostu jak dotąd dojrzeliśmy tylko część karłowatych galaktyk satelitarnych? Ta kwestia pozostaje otwarta. 2-recordbreaki [caption id="attachment_11959" align="aligncenter" width="1024"]3-recordbreaki Gwiazdy na diagramie kolor-jasność. Stare populacje gwiazd wykazują charakterystyczny rozkład wzdłuż krzywe widzianej na diagramie. Od lewa do prawa: Bootes I, Segue I, Virgo I i ogólne pole poza Virgo I. Rozkład przestrzenny gwiazd znajdujących się w zielonym pasmie dla Virgo I przedstawiono w prawym panelu pierwszego zdjęcia. Źródło: Teleskop Subaru[/caption] [caption id="attachment_11960" align="aligncenter" width="764"]Stosunek odległości od Słońca i jasności absolutnej w pasmie optycznym dla dotąd odkrytych satelitów Drogi Mlecznej. Virgo I jest ekstremalnie słabą galaktyką, dość odległą od Słońca, znajdującą się poza zasięgiem SDSS. Źródło: Teleskop Subaru Stosunek odległości od Słońca i jasności absolutnej w pasmie optycznym dla dotąd odkrytych satelitów Drogi Mlecznej. Virgo I jest ekstremalnie słabą galaktyką, dość odległą od Słońca, znajdującą się poza zasięgiem SDSS. Źródło: Teleskop Subaru[/caption]]]>
    11956 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa rodzina gwiazd odkryta w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/23/nowa-rodzina-gwiazd-odkryta-w-drodze-mlecznej/ Wed, 23 Nov 2016 06:00:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11963 Powyższe zdjęcie przedstawia wewnętrzne 20 stopni Drogi Mlecznej widziane w Ziemi.Ten fragment nieba jest ekstremalnie zatłoczomy ze względu na wysoką gęstość centralnych obszarów Galaktyki jak również przez obecność wielu gwiazd leżących na linii Ziemia - centrum Galaktyki. Źródło: Liverpool John Moores University Powyższe zdjęcie przedstawia wewnętrzne 20 stopni Drogi Mlecznej widziane w Ziemi.Ten fragment nieba jest ekstremalnie zatłoczomy ze względu na wysoką gęstość centralnych obszarów Galaktyki jak również przez obecność wielu gwiazd leżących na linii Ziemia - centrum Galaktyki. Źródło: Liverpool John Moores University[/caption] Astronom z Astrophysics Research Insitute LJMU odkrył nową rodzinę gwiazd w jądrze Drogi Mlecznej, która pozwala nam lepiej poznać wczesne stadia powstawania naszej galaktyki. Odkrycie rzuca nowe światło na pochodzenie gromad kulistych - zgromadzeń zazwyczaj około miliona gwiazd, powstałych na początku historii Drogi Mlecznej. LJMU jest członkiem Sloan Digital Sky Survey - międzynarodowego projektu współpracy międzynarodowej naukowców z różnych części świata. Jednym z projektów tej współpracy jest APOGEE (Apache Point Observatory Galactic Evolution Experiment) w ramach którego zbierane są dane podczerwone  setkach tysięcy gwiazd Drogi Mlecznej. To właśnie obserwując w podczerwieni gwiazdy znajdujące się w kierunku centrum galaktyki odkryto nową populację gwiazd - gwiazd typu dotychczas znajdowanego tylko w gromadach kulistych. Ta intrygująca nowa rodzina gwiazd mogła kiedyś należeć do gromad kulistych, które uległy zniszczeniu podczas burzliwych, początkowych okresach powstawania Drogi Mlecznej'. Oznacza to, że na wczesnych etapach mogło być nawet 10 razy więcej gromad kulistych niż dzisiaj. Znacząca część starych gwiazd znajdujących się teraz w wewnętrznych obszarach Drogi Mlecznej mogła powstać w gromadach kulistych, które z czasem uległy zniszczeniu. Ricardo Schiavon, główny badacz projektu mówi: "To bardzo ekscytujące odkrycie, które pozwala nam zadawać fascynują pytania takie jak: jaka jest natura gwiazd w wewnętrznych obszarach Drogi Mlecznej, w jaki sposób powstały gromady kuliste i jaką rolę odekgrały w formowaniu się Drogi Mlecznej. "Centrum Drogi Mlecznej jest słabo zbadane, ponieważ przesłonięte jest przez znacznie utrudniający obserwacje pył. Obserwacje prowadzone w podczerwieni - zakresie promieniowania przenikającego przez pył - za pomocą instrumentu APOGEE pozwalają nam na obserwowanie centrum Galaktyki lepiej niż jakikolwiek inny zespół." "Dzięki obserwacjom mogliśmy określić skład chemiczny tysięcy gwiazd, wśród których zauważyliśmy znaczną liczbę gwiazd różniących się od pozostałych zamieszkujących wewnętrzne regiony Drogi Mlecznej. Wyróżniała je wysoka obfitość azotu. Choć to nie jest jeszcze pewne, uważamy, że te gwiazdy pochodzą ze zniszczonych gromad kulistych. Co więcej, mogą one być produktami ubocznymi pierwszych procesów powstawania gwiazd na początku historii naszej Galaktyki. Aktualnie przeprowadzamy dalsze obserwacje w celu zweryfikowania tej hipotezy." Źródło: Liverpool Hohn Moores University]]> 11963 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BLOG: Zanim zaczniemy świętować pokonanie praw fizyki przez EM Drive]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/23/blog-zanim-zaczniemy-swietowac-pokonanie-praw-fizyki-przez-em-drive/ Wed, 23 Nov 2016 07:44:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11971 EM Drive. Źrdło; White, et al. EM Drive. Źródło; White, et al.[/caption] Od kilku lat w mediach pojawiają się informacje dotyczące tajemniczego silnika EM Drive. Gdyby okazało się, że ten silnik faktycznie pracuje - mielibyśmy do dyspozycji całkowicie nowego rodzaju napęd, który mógłby nas - dosłownie - zabrać do gwiazd. Jednak EM Drive ma jeden problem: jeżeli działa, to łamie najbardziej fundamentalne prawa fizyki. Krytycy od lat podkreślają, że wszelkie prace opisujące potencjalne działanie silnika nie były publikowane w recenzowanych periodykach naukowych, a tym samym powinny być brane z dużą dozą sceptycyzmu. W tym tygodniu jednak  pojawił się pierwszy recenzowany artykuł nt. napędu EM Drive. Artykuł pozytywnie przeszedł przez sito recenzenckie. Niestety, niemal natychmiast w mediach pojawiło się mnóstwo artykułów o tytułach takich jak: Na całe szczęście odpowiednią dozę sceptycyzmu zachowuje "naukowy totalitarysta" (genialne! :D ) Adam Adamczyk na blogu Kwantowo.pl w poście poniżej: (swoją drogą zastanawiam się jak to jest, że najbardziej wiarygodne informacje można znaleźć na portalach prowadzonych przez ludzi z poczuciem misji, a nie na portalach, gdzie ludzie dostają pieniądze za pisanie artykułów? Jeżeli chcesz wesprzeć naszą pracę zostań patronem Pulsu Kosmosu - tutaj lub patronem Kwantowo - o tutaj) Warto zauważyć, że przejście procesu recenzowania oznacza jedynie, że eksperci uznali, że metodologia prowadzonych eksperymentów jest prawidłowa i spełnia standardy badań naukowych. Nie oznacza to automatycznie, że otrzymane wyniki są prawidłowe. Oznacza to natomiast, że otrzymaliśmy dokładny opis warunków, w których przeprowadzono eksperyment oraz wyniki samego eksperymentu. To istotny postęp na drodze do potwierdzenia/zaprzeczenia czy mamy do czynienia z rzeczywistym efektem czy może z jakimiś zakłóceniami. Po opis zasady działania napędu zapraszam jeszcze raz do wyżej wspomnianego artykułu autorstwa Adama Adamczyka. Czy zatem powinniśmy porzucić sceptycyzm i cieszyć się nową erą podróży międzygwiezdnych i międzygalaktycznych, a wręcz zastanawiać się czy wizja przedstawiona przez Marcina Podlewskiego w rewelacyjnej "Głębi" stanowi przyszłość ludzkości? Nie tak szybko. To wszystko jest bardzo ciekawe, ale wciąż trzeba zachować sporą dozę sceptycyzmu. Opisywany w artykule eksperyment przeprowadzono w komorze próżniowej, ale sami autorzy podkreślają, że to jeszcze nie eliminuje wszystkich źródeł błędu. Dzięki temu, że artykuł został teraz opublikowany w recenzowanym i szanowanym periodyku naukowym - z pewnością zagłębi się w niego większa rzesza naukowców, i być może pojawią się nowe pomysły na to co może odpowiadać za osiągane wyniki jednocześnie nie łamiąc praw fizyki (uch, rymuję i nawet tego nie czuję). Z pewnością kolejnym etapem, zgodnie z planami naukowców, powinno być przetestowanie napędu w przestrzeni kosmicznej. Tam źródeł błędu byłoby mniej niż w eksperymentach przeprowadzanych na Ziemi. Jeżeli wyniki okazałyby się wspierać dotychczas uzyskiwane wyniki no to możemy pisać co chcemy - wszak jeżeli działa to działa - niezależnie od tego czy wiemy dlaczego działa. Skąd sceptycyzm? Z doświadczenia. Jak spojrzymy na historię odkryć, które zdawały się na pierwszy rzut oka łamać fundamentalne prawa fizyki - zawsze po jakimś czasie doszukiwano się błędu w metodologii, lub w pomiarach i prawa fizyki stawiały na swoim. Mimo tego, że od najnowszego artykułu status EM Drive urósł niesłychanie, to wciąż zakładam, że jakiegoś błędu nie zauważyliśmy i prędzej czy później okaże się, że prawa fizyki pozostaną niezachwiane. Nie oznacza to, że nie cieszyłbym się z potwierdzenia działania napędu EM Drive - zawsze chciałem żyć w czasach wielkich przełomów naukowych. Dlatego z niecierpliwością czekam na zmiażdżenie mojego sceptycyzmu przez naukowców. Jednak póki co pisać o przełomie chyba nie będę. Pozdrawiam, Radek]]> 11971 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini przygotowuje się do kolejnego etapu misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/24/sonda-cassini-przygotowuje-sie-do-kolejnego-etapu-misji/ Thu, 24 Nov 2016 08:48:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11987 Sonda Cassini rozpoczyna kolejną ekscytującą fazę swojej misji. Przez cały rok inżynierowie zwiększali nachylenie orbity sondy w stosunku do równika i płaszczyzny pierścieni planety. 30 listopada po przelocie w pobliżu największego księżyca Saturna Tytana i wykorzystaniu jego grawitacji, sonda Cassini rozpocznie pierwszą fazę dramatycznego finału swojej misji. Wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w 1997 roku sonda Cassini dotarła do Saturna w 2004 roku i od tego czasu bada samą planetę, jej pierścienie oraz księżyce. W trakcie trwania misji sonda dokonała licznych niesamowitych odkryć, odkrywając chociażby globalny ocean skrywający się pod lodową powierzchnią Enceladusa czy też morza ciekłego metanu na powierzchni Tytana. W okresie między 30 listopada a 22 kwietnia sonda Cassini będzie krążyła wokół Saturna po orbicie biegunowej przelatując nad jego biegunami i co 7 dni przelatując przez niezbadany obszar za zewnętrzną krawędzią pierścieni. "Tę część misji nazwaliśmy Ring-Grazing Orbits, ponieważ będziemy przemykać się tuż za zewnętrzną krawędzią pierścieni," mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Oprócz tego mamy dwa instrumenty, które mogą badać cząstki i gazy wypełniające płaszczyznę pierścieni, więc w pewnym sensie sonda Cassini faktycznie będzie ocierać się o pierścienie." Podczas jednego z dwudziestu takich przelotów instrumenty sondy Cassini podejmą próbę bezpośredniego zbadania cząstek i cząsteczek rozrzedzonego gazu obecnego w pobliżu pierścieni. Podczas dwóch pierwszych orbit, sonda Cassini przeleci bezpośrednio przez wyjątkowo delikatny pierścień będący skutkiem uderzeń niewielkich meteorów w dwa małe księżyce - Janusa i Epimeteusza. Przemykając w pobliżu pierścieni w marcu i kwietniu sonda będzie przelatywała przez pyłowe zewnętrzne obszary pierścienia F. "Choć będziemy przelatywać bliżej pierścienia F niż kiedykolwiek wcześniej, wciąż odległość do niego będzie wynosić 7800 kilometrów. W takiej odległości istnieje bardzo mała zagrożenie ze strony pyłu," mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini z JPL. Pierścień F stanowi zewnętrzną granicę układu głównych pierścieni; choć Saturn posiada kilka innych, dużo słabszych pierścieni znajdujących się jeszcze dalej od planety. Sam pierścień F jest pierścieniem wyjątkowo złożonym i stale się zmieniającym: zdjęcia wykonane przez sondę Cassini przedstawiają różnego rodzaju struktury, strumienie, włókna czy ciemne kanały, które potrafią rozwinąć się zaledwie w kilka godzin. Pierścień sam w sobie jest bardzo wąski - ma zaledwie około 800 km szerokości. W samym centrum pierścienia znajduje się gęstszy obszar o szerokości ok. 50 kilometrów.

    Tak wiele do zobaczenia

    [caption id="attachment_11988" align="aligncenter" width="1800"]Pierścienie Saturna były nazywane alfabetycznie w kolejności ich odkrywania. Wąski pierścień F stanowi zewnętrzną krawędź głównego systemu pierścieni. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Pierścienie Saturna były nazywane alfabetycznie w kolejności ich odkrywania. Wąski pierścień F stanowi zewnętrzną krawędź głównego systemu pierścieni.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Ocierające się o pierścienie okrążenia sondy Cassini stanowią doskonałą okazję do obserwowania całej rodziny niewielkich księżyców krążących wewnątrz lub w pobliżu krawędzi pierścieni, będą także okazją do najbliższego w historii przyjrzenia się księżycom Pandora, Atlas, Pan i Dafnis. Przeloty w pobliżu krawędzi pierścieni pozwolą nam zbadać zewnętrzne krawędzie głównych pierścieni A, B i F z niespotykanie dotąd małej odległości. Niektóre zdjęcia wykonane podczas tych przelotów będą miały poziom szczegółowości nie widziany odkąd sonda przeleciała tuż nad pierścieniami dolatując do Saturna w 2004 roku. Sonda będzie także nadal badała niewielkie struktury pierścienia A zwane "śmigłami", które wskazują na obecność wcześniej niewidzianych satelitów planety. Nazwane tak ze względu na kształt przypominający śmigło samolotu, struktury te otrzymały nawet nieformalne nazwy bazujące na nazwiskach słynnych lotników - np. Earhart. Obserwacje śmigieł w wysokiej rozdzielczości pozwolą odkryć przed nami szczegóły ich pochodzenia i struktury.

    Przygotowanie do Wielkiego Finału

    W trakcie tej części misji sonda Cassini będzie zbliżała się do szczytów chmur Saturna na odległość nawet 90 000 kilometrów. To blisko, ale trzeba pamiętać, że te orbity stanowią zaledwie preludium do planowanych na później przelotów w pobliżu planety. W kwietniu 2017 roku sonda Cassini rozpocznie ostatnią fazę swojej misji zwaną Grand Finale. Po ponad 20 latach w przestrzeni kosmicznej misja zbliża się ku końcowi, ponieważ na pokładzie sondy powoli zaczyna kończyć się paliwo. Zespół naukowców z misji Cassini zaplanował niesamowite badania naukowe, które wykonywane będą do samego końca misji, kiedy to sonda Cassini zanurkuje w chmurach Saturna. Podczas Wielkiego Finału sonda Cassini będzie zbliżała się do chmur Saturna na odległość 1628 kilometrów wielokrotnie przelatując przez wąską szczelinę między Saturnem a jego pierścieniami. Sonda Cassini zniknie w chmurach Saturna 15 września. Jednak zanim sonda przeskoczy pierścienie i zbliży się do planety naukowcy muszą jeszcze się do tego przygotować. Pierwszym elementem tego przygotowania będzie krótkie odpalenie silnika głównego podczas pierwszego bardzo bliskiego przelotu w pobliżu pierścieni, do którego dojdzie 4 grudnia. Ten manewr jest niezwykle istotny do wprowadzenia sondy na odpowiednią orbitę na pozostałą część misji. "To będzie 183. i ostatnie odpalenie głównego silnika sondy. Teoretycznie będziemy mogli zdecydować się na jeszcze jedno użycie tego silnika, aktualnie plan tego nie zakłada," mówi Maize. Aby lepiej przygotować się do końca misji, sonda Cassini będzie obserwowała atmosferę Saturna podczas nadchodzących orbit, aby dokładniej określić jak daleko rozciąga się ona nad planetą. Naukowcy zauważyli bowiem, że najbardziej zewnętrzne warstwy atmosfery Saturna rozciągają się lub kurczą wraz ze zmieniającymi się porami roku. Więcej informacji o nadchodzącej fazie misji Cassini, włącznie z harmonogramem, odległościami przelotów i najciekawszymi informacjami znajdziecie na stronie:

    https://saturn.jpl.nasa.gov/news/2966/ring-grazing-orbits/

    [caption id="attachment_11989" align="aligncenter" width="1280"]Na żółto przedstawiono 20 planowanych orbit "ocierających się o pierścienie". Kolorem niebieskim przedstawiono orbitę sondy Cassini wokół Saturna w ramach wydłużonej Misji Przesilenia. Na żółto przedstawiono 20 planowanych orbit "ocierających się o pierścienie". Kolorem niebieskim przedstawiono orbitę sondy Cassini wokół Saturna w ramach wydłużonej Misji Przesilenia.[/caption] Warto zauważyć, że na Twitterze już w zeszłym roku powstało bardzo ciekawe konto skupiające się tylko na fazie Wielkiego Finału misji Cassini. Można tam znaleźć bardzo sensowne komentarze dotyczące końca misji Cassini - z resztą zobaczcie sami klikając TUTAJ. Źródło: NASA]]>
    11987 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Błąd oprogramowania doprowadził do nieudanego lądowania Schiaparelli na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/25/usterka-komputera-doprowadzila-do-nieudanego-ladowania-schiaparelli-na-marsie/ Fri, 25 Nov 2016 09:45:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11991 exomars-edm Niewielki lądownik, który rozbił się na Marsie w ubiegłym miesiącu uderzył w powierzchnię Czerwonej Planety z prędkością 540 km/h po tym jak komputer źle oszacował wysokość. Lądownik Schiaparelli testował technologię wejścia w atmosferę i lądowania na powierzchni Marsa przed planowaną na 2020 rok misją łazika, którego zadaniem będzie poszukiwanie dowodów życia - w przeszłości jak i obecnie - jednak na kilkadziesiąt sekund przed planowanym lądowaniem 19 października zamilkł. Po przekopaniu się przez góry danych, Europejska Agencja Kosmiczna poinformowała w środę, że choć większa część misji poszła zgodnie z planem, komputer mierzący tempo rotacji lądownika zarejestrował maksymalny odczyt, co doprowadziło do błędnych dalszych obliczeń. W wynik tego błędu system nawigacji doszedł do wniosku, że lądownik znajduje się dużo niżej niż w rzeczywistości, przez co przedwcześnie odłączony został spadochron i uruchomione zostały silniki. "Błędne informacje doprowadziły do tego, że system nawigacji obliczył ujemną wysokość - tak jakby łazik znajdował się pod poziomem gruntu," poinformowała ESA w oświadczeniu. "Z tego też powodu przedwcześnie odrzucony został spadochron i osłona termiczna, uruchomione zostały na krótko silniki, a w końcu aktywowane zostały instrumenty, które miały być uruchomione dopiero po wylądowaniu. Niestety w rzeczywistości lądownik znajdował się wtedy na wysokości 3.7 km." Warty 230 milionów euro lądownik Schiaparelli przemierzył 496 milionów kilometrów z Ziemi do Marsa na pokładzie sondy Trace Gas Orbiter i odłączył się od niej dopiero na milion kilometrów przed Marsem rozpoczynając samotną podróż na powierzchnię Czerwonej Planety. Po przetrwaniu ognistego i szybkiego wejścia w rzadką atmosferę Marsa lądownik miał delikatnie osiąść na powierzchni. [caption id="attachment_11992" align="aligncenter" width="512"]Zdjęcie Marsa wykonane za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Express. Zdjęcie Marsa wykonane za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Express.[/caption] Aby bezpiecznie wylądować, lądownik Schiaparelli miał zwolnić z prędkości 21 000 kilometrów na godzinę do zera i przetrwać w czasie lotu przez atmosferę temperatury sięgające 1500 stopni Celsjusza. Zderzenie z powierzchnią Marsa było drugą nieudaną już europejską próbą wylądowania na Marsie. Do pierwszej próby doszło w 2003 roku, kiedy to brytyjskie laboratorium Beagle 2 zniknęło bez śladu po odłączeniu się od sondy Mars Express. Od lat sześćdziesiątych ponad połowa amerykańskich, rosyjskich i europejskich prób lądowania na powierzchni Marsa zakończyła się niepowodzeniem. Lądownik Schiaparelli i sonda Trace Gas Orbiter stanowią pierwszą fazę projektu ExoMars realizowanego wspólnie przez europejską i rosyjską agencje kosmiczne. Kolejna faza misji rozpocznie się w 2018 roku kiedy to sonda Trace Gas Orbiter zacznie badać marsjańską atmosferę w poszukiwaniu gazów, za które mogą odpowiadać procesy biologiczne zachodzące na powierzchni planety. thecrashofth W następnej fazie, w 2020 roku w kierunku Marsa wysłany zostanie łazik wyposażony w wiertło, które będzie poszukiwało dowodów życia (obecnie lub w przeszłości) pod powierzchnią Marsa (do 2 metrów głębokości). Choć mało prawdopodobne aby jakiekolwiek życie istniało na suchej, skąpanej w promieniowaniu kosmicznym powierzchni Marsa, śladowe ilości metanu w atmosferze Marsa mogą wskazywać, że coś się dzieje pod powierzchnią - możliwe, że znajdziemy tam jednokomórkowe mikroby. Źródło: AFP]]> 11991 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mars: wielokąty obszaru Adamas Labyrinthus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/28/mars-wielokaty-obszaru-adamas-labyrinthus/ Mon, 28 Nov 2016 13:41:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12000 Adamas Labirynthus na Marsie Źródło: ESA/DLR/FU Berlin, CC BY-SA 3.0 IGO Adamas Labyrinthus na Marsie
    Źródło: ESA/DLR/FU Berlin, CC BY-SA 3.0 IGO[/caption] Przypominający labirynt system uskoków, wąwozów i równin został sfotografowany przez sondę Mars Express 21 czerwca 2016 roku. Powyższe zdjęcie przedstawia fragment obszaru znanego pod nazwą Adamas Labyrinthus znajdującego się na obszarze Utopia Planitia na północnych nizinach Marsa. Widoczne na zdjęciu  bloki mają rozmiary rzędu 5-20 kilometrów i oddzielone są od siebie wąwozami o szerokości dochodzącej do 2 kilometrów. Wzory przypominają trochę te obserwowane na  wybrzeżach na Ziemi - co jest silnym dowodem na to, że powyższa rzeźba terenu jest efektem odkładania się drobnoziarnistych oceanów na dnie morza. Powstawanie takich wielokątów otoczonych wąwozami to efekt wielu różnych procesów, włącznie z zapadaniem się grawitacyjnym, wyciskaniem płynów z porowatych osadów w trakcie ich utwardzania, niewielkie tarcie między osadami oraz lokalna aktywność tektoniczna odsuwająca od siebie poszczególne bloki. Pewną rolę może odgrywać także topografia powierzchni. Jedna z teorii próbujących wytłumaczyć widoczne powyżej wielokąty mówi o osadzaniu się mułu podczas katastroficznej powodzi na bogatej w lód powierzchni. Następnie muł uległ kontrakcji w wielokąty gdy z osadów stopniowo usuwane były płyny. Później, aktywność tektoniczna i stopniowa sublimacja lodu doprowadziły do postępującego poszerzania się i pogłębiania wąwozów między wielkimi wielokątami. Lód z pewnością odgrywał istotną rolę w kształtowaniu wyglądu tego obszaru w pewnym okresie czasu: większe kratery uderzeniowe wskazują na ogrzewanie i topienie podpowierzchniowej warstwy lodu w momencie uderzenia. Co więcej, w niektórych wąwozach widoczne są ciemne osady, które mogą być warstwami pyłu odsłoniętymi spod warstwy skrytego pod pyłem lodu wskutek ogrzewania przez Słońce skierowanych ku niemu zboczy. Rozdzielczość powyższego zdjęcia na powierzchni wynosi ok. 15 m/piksel a środek zdjęcia położony jest na 39ºN / 101ºE. Źródło: ESA]]>
    12000 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwałtowne zderzenia masywnych supernowych z ich otoczkami odpowiada za ich wyjątkową jasność]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/28/gwaltowne-zderzenia-masywnych-supernowych-z-ich-otoczkami-odpowiada-za-ich-wyjatkowa-jasnosc/ Mon, 28 Nov 2016 17:22:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12004 Wizja artystyczna supernowej oddziałującej z otaczającym ją gazem Wizja artystyczna supernowej oddziałującej z otaczającym ją gazem[/caption] W ramach unikalnych badań prowadzonych przez międzynarodowy zespół badaczy m.in z Instytutu Fizyki i Matematyki Wszechświata Kavli (Kavli IPMU) przeprowadzono symulację gwałtownego zderzenia supernowej z otaczającym ją gazem, odrzuconym przez gwiazdę jeszcze przed samą eksplozją, które mogłoby odpowiadać za niesamowitą jasność tego zjawiska. W ciągu ostatnich dziesięciu lat odkryto wiele supernowych, których maksymalna jasność była jeden-dwa rzędy wielkości wyższa od normalnych supernowych  znanego typu. Te gwiezdne eksplozje nazwano superjasnymi supernowymi (SLSNe, ang. Superluminous Supernovae). Niektóre z nich charakteryzują się wodorem w widmie, podczas gdy w innych wodoru zupełnie nie widać. Te drugie nazwano supernowymi typu I, ubogimi w wodór, SLSNe-I. Supernowe typu SLSNe-I stanowią wyzwanie dla teorii ewolucji gwiazd, wszak nawet normalne supernowe nie są jeszcze do końca zrozumiałe. Pracując pod kierownictwem Eleny Sorokiny (Sternberg Astronomical Institute), która gościła w Kavli IPU oraz głównego badacza Ken'ichi Nomoto, Sergieja Blinnikowa oraz Aleksieja Tołstowa, zespół badaczy opracował model, który może wytłumaczyć szeroką paletę obserwowanych krzywych blasku  supernowych SLSNe-I i to przy dużo niższej energii niż proponują to inne modele. Modele demonstrujące zdarzenia o minimalnym budżecie energetycznym obejmują wielokrotne odrzucanie masy przez gwiazdy, które z czasem eksplodują w supernowych. Utrata masy i liczne otoczki wokół masywnych gwiazd to standardowe cechy ich ewolucji. Zazwyczaj otoczki te są raczej rozmyte i nie zmieniają istotne światła emitowanego przez większość supernowych. [caption id="attachment_12006" align="aligncenter" width="800"]Krzywe blasku dla szybko gasnącej SLSNe-I SN 2010gx oraz dla wolno gasnącej PTF09cnd wraz z dwoma obliczonymi krzywymi blasku dla modeli N0 oraz B0 (z artykułu autorstwa Sorokina et al.) dowodzące, że model interakcji może wytłumaczyć zarówno wąskie i szerokie krzywe blasku. Źródło: Kavli IPMU Krzywe blasku dla szybko gasnącej SLSNe-I SN 2010gx oraz dla wolno gasnącej PTF09cnd wraz z dwoma obliczonymi krzywymi blasku dla modeli N0 oraz B0 (z artykułu autorstwa Sorokina et al.) dowodzące, że model interakcji może wytłumaczyć zarówno wąskie i szerokie krzywe blasku. Źródło: Kavli IPMU[/caption] W niektórych przypadkach gwiazdy odrzucają sporo swojej masy zaledwie na kilka lat przed ostateczną eksplozją. W takiej sytuacji "obłoki" wokół supernowej mogą być stosunkowo gęste. Fale uderzeniowe powstałe w zderzeniu supernowej z tymi gęstymi otoczkami mogą zapewnić odpowiednią ilość światła, aby supernowa wydawała się dużo jaśniejsza od "nagiej" supernowej powstałej z gwiazdy, która wcześniej nie odrzuciła kilku zewnętrznych warstw materii. Ta klasa modeli zwana jest "interaktywnymi" supernowymi. Autorzy wykazali, że scenariusz interaktywny jest w stanie wytłumaczyć zarówno szybko jak i wolno gasnące supernowe SLSNe-I, dlatego też spora część tych intrygująco jasnych obiektów może w rzeczywistości być zwykłymi supernowymi znajdującymi się w nietypowym otoczeniu. Inną ciekawą kwestią jest skład chemiczny tych okołogwiezdnych obłoków. Zazwyczaj wiatr gwiezdny składa się tylko z wodoru, ponieważ wszystkie reakcje termonuklearne zachodzą we wnętrzu gwiazdy, podczas gdy zewnętrzne warstwy są wodorowe. W przypadku SLSNe-I sytuacja musi być jednak zupełnie inna. Gwiazda musi tracić swój wodór i dużą część swojego helu na długo przed eksplozją, tak aby na kilka miesięcy do kilku lat przed eksplozją mogła odrzucać głównie węgiel i tlen, a następnie eksplodować wewnątrz takiego gęstego obłoku CO. Tylko ten skład chemiczny może tłumaczyć widmowe i fotometryczne cechy obserwowanych, ubogich w wodór supernowych SLSNe. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal. Źródło: University of Tokyo  ]]> 12004 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mikroskopijny Mimas, potężne pierścienie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/29/mikroskopijny-mimas-potezne-pierscienie/ Tue, 29 Nov 2016 07:21:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12008 Mimas na tle pierścieni Mimas na tle pierścieni[/caption] Mimas - lodowy księżyc Saturna wydaje się tutaj wręcz miniaturowy w porównaniu do potężnych pierścieni planety. Z uwagi na fakt, że Mimas wygląda tutaj na niesamowicie mały, mogłoby się wydawać, że pierścienie są o wiele masywniejsze od niego. Tak jednak nie jest. Naukowcy uważają, że masa wszystkich pierścieni nie jest większa niż kilka mas Mimasa, aczkolwiek możliwe, że jest nawet mniejsza od masy Mimasa. Sonda Cassini wkrótce będzie w stanie określić masę pierścieni z dokładnością do kilku setnych części masy Mimasa. Naukowcy na Ziemi bardzo uważnie będą śledzić sygnały radiowe emitowane przez sondę podczas bliskich przelotów w pobliżu pierścieni.

    Idą święta, a z nimi opłaty związane z prowadzeniem portalu, hosting, domena - zostań Patronem Pulsu Kosmosu, aby nasz portal nadal mógł

    NAJSZYBCIEJ, NAJLEPIEJ I NAJCZĘŚCIEJ

    dostarczać Wam informacji ze świata astronomii, astrofizyki, kosmologii i eksploracji przestrzeni kosmicznej.


    Pierścienie składające się z małych, lodowych cząstek są ekstremalnie cienkie - zazwyczaj ich grubość nie przekracza kilku, kilkunastu metrów. Dlatego też pomimo ich rozpiętości, zawierają one wyjątkowo mało masy. Średnica Mimasa to 396 kilometrów. Zdjęcie wykonano z 6 stopni nad płaszczyzną pierścieni w filtrze czerwonym zainstalowanym na szerokokątnej kamerze sondy Cassini w dniu 21 lipca 2016 r. Odległość sondy od Saturna wynosiła 907 000 km, pod kątem Słońce-Saturn-sonda wynoszącym 31 stopni. Skala zdjęcia to 54 km/piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]>
    12008 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie ustalają 227 oficjalnych nazw gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/29/astronomowie-ustalaja-227-oficjalnych-nazw-gwiazd/ Tue, 29 Nov 2016 10:24:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12016 Zgodnie z nową oficjalną klasyfikacją ustaloną przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, pobliski układ Alfa Centauri będzie nosił oficjalną nazwę "Rigil Kentaurus". Powyższe zdjęcie nieba w pobliżu tego jasnego układu podwójnego złożone zostało ze zdjęć wykonanych w ramach przeglądu nieba Digitized Sky Survey 2. Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2 Zgodnie z nową oficjalną klasyfikacją ustaloną przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, pobliski układ Alfa Centauri będzie nosił oficjalną nazwę "Rigil Kentaurus". Powyższe zdjęcie nieba w pobliżu tego jasnego układu podwójnego złożone zostało ze zdjęć wykonanych w ramach przeglądu nieba Digitized Sky Survey 2.
    Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2[/caption] Alfa Centauri to już nie Alfa Centauri. Od dawna używana nazwa tego układu podwójnego została zamieniona na jej starożytny odpowiednik w nowym katalogu Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU), który ustala 227 oficjalnych nazw dla różnych gwiazd na niebie. Według informacji przekazanej przez IAU ustalenie nazw ma wyeliminować wątpliwości. Dla przykładu, gwiazda Fomalhaut ma ponad 30 różnych nazw, dlatego ciężko czasami ustalić, której nazwy - lub pisowni - powinno się używać . W przypadku tej gwiazdy na przestrzeni lat używano Fumalhaut, Fomalhut, a nawet Fomal'gaut. Międzynarodowa Unia Astronomiczna, która jest oficjalnym ciałem ustalającym oficjalne nazwy obiektów astronomicznych,  wybrała pojedyncze nazwy dla gwiazd, które dotąd wykorzystywały więcej niż jedną nazwę. Tutaj trzeba przyznać, że niektóre decyzje mogą być kontrowersyjne dla obserwatorów. Dla przykładu, układ podwójny Alfa Centauri, leżący 4.33 lat świetlnych od Słońca, teraz oficjalnie będzie wykorzystywał nazwę "Rigil Kentaurus" - to starożytna nazwa tego układu. https://www.youtube.com/watch?v=4uBG_Xowyp4 Sąsiadująca ze Słońcem gwiazda Proxima Centauri - najbliższa nam gwiazda leżąca zaledwie 4.22 lat świetlnych od Ziemi - utrzyma swoją nazwę,  co pozwoli na łatwiejsze śledzenie informacji o najbliższej Ziemi egzoplanecie (obecnie znanej pod nazwą Proxima b). W wielu przypadkach utrzymano najbardziej znane nazwy; dla przykładu Wega, która ma kilka innych nazw,  pozostanie przy nazwie Wega - co będzie odzwierciedlało katalogi gwiazd tworzone od stuleci. Oficjalne oznaczenia alfanumeryczne nadane gwiazdom, a wykorzystywane przez zawodowych astronomów, pozostaną niezmienione. "Z uwagi na fakt, że IAU nadaje nazwy egzoplanetom i ich gwiazdom macierzystym, niezbędnym wydawało się skatalogowanie nazw gwiazd powszechnie używanych w przeszłości i ustalenie, które z nich będą oficjalnie używane od teraz," mówi Eric Mamajek, kierownik i organizator grupy roboczej IAU. Decyzja jest efektem prac podjętych w maju 2016 roku, kiedy to grupa robocza UAI rozpoczęła przeczesywanie literatury w celu określenia, które nazwy gwiazd powinno się uznać za oficjalne. Grupa poszukiwała nazw jednowyrazowych oraz nazw historycznie wykorzystywanych w astronomii i kulturze. "Zadanie grupy było zdecydowanie, które tradycyjne nazwy gwiazd nadawane przez kultury na całym świecie, powinny być uznane za oficjalne w celu uniknięcia wątpliwości," poinformowała IAU w oświadczeniu. "Niektóre nazwy najjaśniejszych i najbardziej rozpoznawalnych gwiazd nie miały jednej, oficjalnej pisowni, inne miały różne nazwy, a czasami jedna nazwa była wykorzystywana do różnych gwiazd." Pełna lista 227 gwiazd dostępna jest na stronie IAUKatalog zawiera 18 nazw gwiazd zatwierdzonych w grudniu 2015 roku, z czego 14 zostało zaproponowanych i przegłosowanych przez opinię publiczną w ramach akcji NameExoWorlds. Zatwierdzone nazwy gwiazd nie będą mogły być wykorzystane do nazywania planetoid, księżyców planet i egzoplanet. Źródło: space.com

    Wspieraj działanie portalu Puls Kosmosu - kliknij poniżej

    ppme]]>
    12016 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwsze zdjęcia z TGO wskazują na możliwości nowego orbitera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/29/pierwsze-zdjecia-z-tgo-wskazuja-na-mozliwosci-nowego-orbitera/ Tue, 29 Nov 2016 11:52:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12024 Sonda Trace Gas Orbiter (TGO) w końcu po raz pierwszy od wejścia na orbitę wokół Marsa przetestował swój zestaw instrumentów i dowiódł swoich możliwości. Trace Gas Orbiter to efekt współpracy ESA z Roskosmosem, który dotarł do Marsa 19 października br. Jego elitpyczna orbita aktualnie pozwala mu się co 4.2 dnia zbliżyć na 230-310 km nad powierzchnię Marsa, a następnie oddalić się na 98 000 km. https://www.youtube.com/watch?v=opqz5mM8JMA W ciągu ostatnich dwóch orbit w dniach 20-28 listopada orbiter przetestował cztery instrumenty naukowe i wykonał pomiary kalibracyjne. Dane z pierwszej orbity zostały opublikowane w celu pokazania na jakiego rodzaju obserwacje możemy liczyć gdy pod koniec przyszłego roku sonda znajdzie się na docelowej, niemal kołowej orbicie na wysokości ok. 400 kilometrów nad powierzchnią Marsa. Głównym zadaniem sondy TGO będzie badanie rzadkich gazów tworzących mniej niż 1% objętości atmosfery marsjańskiej, takich jak metan, para wodna, dwutlenek azotu czy acetylen. Szczególnie interesującym wydaje się być metan, który na Ziemi powstaje głównie w procesach biologicznych, a częściowo także w geologicznych (np. reakcje hydrotermalne). [caption id="attachment_12025" align="aligncenter" width="506"]arsia_chasmata_article_mob Arsia Chasmata Źródło: ESA/Roscosmos/ExoMars/CaSSIS/UniBE, AutoStitch (University of British Columbia)[/caption] Dwa instrumenty, które odpowiadają za to zadanie dowiodły właśnie, że mogą wykonywać bardzo szczegółowe widma atmosfery. Podczas próbnych obserwacji w ubiegłym tygodniu, zestaw Atmospheric Chemistry Suite skupił się na dwutlenku węgla, który stanowi znaczną część atmosfery planety. Z kolei zestaw Nadir and Occultation for Mars Discovery przyjrzał się wodzie. [caption id="attachment_12029" align="aligncenter" width="1024"]Pierwsza orbita naukowa sondy TGO Pierwsza orbita naukowa sondy TGO[/caption] Pomiary uzupełniające wykonane za pomocą detektora neutronów FREND będą mierzyły strumień neutronów z powierzchni planety. Strumień neutronów powstaje wskutek atakowania powierzchni przez promienie kosmiczne. Sposób emisji i prędkość strumienia zmierzona przez TGO wiele nam powie o składzie chemicznym powierzchni, w szczególności wody lub lodu znajdujących się tuż pod powierzchnią. [caption id="attachment_12026" align="aligncenter" width="724"]Pierwsze widma atmosfery Źródło: ESA/Roskosmos/ExoMars/NOMAD/BISA/IAA/INAF/OU Pierwsze widma atmosfery
    Źródło: ESA/Roskosmos/ExoMars/NOMAD/BISA/IAA/INAF/OU[/caption] Instrument Colour and Stereo Surface Imaging System (CaSSIS) także przetestował swoje możliwości wykonując 11 zdjęć podczas pierwszego bliskiego przelotu nad Marsem w dniu 22 listopada. [caption id="attachment_12028" align="aligncenter" width="1024"]Zbliżenie Marsa - zbliżenie na krawędź dużego, nienazwanego krateru znajdującego się na północ od krateru Da Vinci znajdującego się w pobliżu równika marsjańskiego. Skala zdjęcia 7.2m/piksel. Zdjęcie wykonane 22/11/2016 za pomocą instrumentu CaSSIS. Źródło: ESA/Roscosmos/ExoMars/CaSSIS/UniBE Zbliżenie Marsa - zbliżenie na krawędź dużego, nienazwanego krateru znajdującego się na północ od krateru Da Vinci znajdującego się w pobliżu równika marsjańskiego. Skala zdjęcia 7.2m/piksel. Zdjęcie wykonane 22/11/2016 za pomocą instrumentu CaSSIS.
    Źródło: ESA/Roscosmos/ExoMars/CaSSIS/UniBE[/caption] W momencie największego zbliżenia sonda znajdowała się 235 km nad powierzchnią, przelatując nad obszarem Hebes Chasma, na północ od Valles Marineris. To jedne z najbliższych zdjęć powierzchni planety jakie kiedykolwiek wykona TGO zważając na fakt, że jego docelowa orbita charakteryzuje się wysokością 400 km nad powierzchnią. [caption id="attachment_12027" align="aligncenter" width="1024"]Pierwsza rekonstrukcja stereo Pierwsza rekonstrukcja stereo[/caption] Źródło: ESA Wspieraj działanie portalu Puls Kosmosu - kliknij poniżej: ppme]]>
    12024 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Mało-masywna supernowa sprowokowała powstawanie Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/29/malo-masywna-supernowa-sprowokowala-powstawanie-ukladu-slonecznego/ Tue, 29 Nov 2016 12:39:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12034 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Harvard-Smithsonian CfA[/caption] Zespół badaczy pracujących pod kierownictwem prof. Yong-Zhonga Quiana z University of Minnesota School of Physics and Astronomy wykorzystał nowe modele oraz dowody meteorytowe do wykazania, że mało-masywna supernowa sprowokowała powstawanie naszego Układu Słonecznego. Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu periodyku  Nature Communications. Około 4.6 miliardów lat temu obłok gazu i pyłu, z którego z czasem powstał nasz Układ Słoneczny, był rozproszony. Kolaps grawitacyjny obłoku doprowadził do powstania proto-Słońca z otaczającym je dyskiem, z którego powstały planety. Supernowa - gwiazda eksplodująca pod koniec swojego życia - miałaby wystarczająco dużo energii, aby sprężyć taki obłok gazu. Jednak jak dotąd nie było przekonywujących dowodów wspierających teorię mówiącą o takich początkach Układu Słonecznego. Qian wraz ze swoimi współpracownikami zdecydował się skupić się na krótkotrwałych jądrach obecnych we wczesnym Układzie Słonecznym. Z uwagi na krótki czas ich życia, owe jądra mogły pochodzić tylko z supernowej. Ich obfitość we wczesnym Układzie Słonecznym  została wyliczona z produktów ich rozpadu obecnych w meteorytach. Jako odłamki z czasów powstawania Układu Słonecznego, meteoryty można uznać za swego rodzaju cegły i pył pozostały na placu budowy. Mogą one bardzo wiele powiedzieć nam o Układzie Słonecznym, o jego składzie chemicznym oraz o tym jakie krótkotrwałe jądra atomowe dostarczyła supernowa. "To dowody, których potrzebowaliśmy do wytłumaczenia w jaki sposób powstał Układ Słoneczny," mówi Qian. "Uzyskane przez nas wyniki wskazują na mało-masywną supernową." Qian jest ekspertem od powstawania jąder atomowych w eksplozjach supernowych. Jego wcześniejsze badania skupiały się na różnych mechanizmach prowadzących do ich powstawania w supernowych o różnych masach. W skład jego zespołu wchodził m.in. główny autor artykułu Projjwal Banerjee. Qian i Banerjee uświadomili sobie, że wcześniejsze badania procesów, które doprowadziły do powstania Układu Słonecznego prowadzono zakładając masywną supernową, która pozostawiłaby po sobie całą paletę odcisków, których nie mogliśmy znaleźć w meteorytach. Qian wraz ze współpracownikami postanowił sprawdzić czy mało-masywna supernowa, o masie rzędu 12 mas Słońca, może wytłumaczyć skład chemiczny meteorytów. Naukowcy na początku zajęli się berylem-10, krótkotrwałym jądrem o 4 protonach i 6 neutronach. Tego typu jądra powszechnie występują w meteorytach. W rzeczy samej, wszechobecność berylu-10 była od lat ciekawa sama w sobie. Wielu naukowców teoretyzowało, że spallacja (kruszenie jądra atomowego) - proces w którym wysoko-energetyczne cząstki odrywają protony lub neutrony z jąder atomowych - odpowiedzialna jest za obecność berylu-10 w meteorytach. Qian mówi, że ta hipoteza zawiera wiele słabych punktów i zakłada, że beryl-10 nie może powstać w supernowych. Wykorzystując nowe modele supernowych, Qian ze swoimi współpracownikami wykazał, że beryl-10 może powstać w procesie spallacji przez neutrina w eksplozji supernowych o niskiej i wysokiej masie. Niemniej jednak, tylko rozpoczęcie powstawania Układu Słonecznego wskutek mało-masywnej eksplozji zgadza się ze składem chemicznym meteorytów. "Wyniki opisane w naszym artykule otworzyły zupełnie nowy kierunek w naszych badaniach," mówi Qian. "Oprócz tego, że mało-masywna supernowa tłumaczy obfitość berylu-10, model tłumaczy także obecność krótkotrwałych jąder wapnia-41, palladu-107 i innych także odkrywanych w meteorytach." Źródło: University of Minnesota
    Wspieraj Puls Kosmosu w rozpowszechnianiu wiedzy astronomicznej - kliknij poniżej: ppme]]>
    12034 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Eksperymenty wskazują na obecność wody podczas powstawania Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/30/eksperymenty-wskazuja-na-obecnosc-wody-podczas-powstawania-ksiezyca/ Wed, 30 Nov 2016 08:26:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12038 Księżyc
    Źródło: CC0 domena publiczna[/caption] Zespół badaczy z Uniwersytetu Vrije w Amsterdamie odkrył dowody na obecność wody podczas formowania się Księżyca. W swoim artykule opublikowanym w periodyku Nature Geoscience zespół opisał w jaki sposób przeprowadzone przez nich eksperymenty laboratoryjne wskazują na duże prawdopodobieństwo obecności wody na Księżycu na krótko po tym jak uformował się on z materii wyrwanej z powierzchni Ziemi wskutek zderzenia z innym obiektem planetarnym. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat naukowcy sporo dowiedzieli się o składzie chemicznym Księżyca - aktualnie uważa się na przykład, że magna obecna u początków Księżyca składała się z żelaza, tytanu, wapnia, glinu, magnezu i oczywiście tlenu i krzemu. Co więcej, wiemy także jaki jest skład chemiczny skorupy Księżyca - składa się ona z minerału zwanego plagioklazą, i wiemy jaka jest jej grubość. W ramach najnowszych wysiłków mających na celu zrozumienie początków Księżyca, badacze zmieszali te same składniki, które tworzyły wczesny Księżyc i wystawili tę mieszaninę na tę samę ilość promieniowania, temperaturę i ciśnienie, które były obecne podczas formowania Księżyca. W wyniku eksperymentu na powierzchni laboratoryjnego Księżyca powstała skorupa z plagioklazy podobna do tej obserwowanej na Księżycu, z jedną różnicą - grubością skorupy. Po ekstrapolacji na rozmiary Księżyca, sztucznie odtworzona warstwa plagioklazy powinna być dużo cieńsza niż wyszła w eksperymencie. W związku z powyższym zespół badaczy kilkukrotnie ponowił eksperyment kilkukrotnie dodając trochę wody do mieszaniny. Okazało się, że dodanie wody sprawiało, że warstwa powstałej w eksperymencie plagioklazy odzwierciedla faktyczną grubość tej warstwy obserwowaną na Księżycu - i co ważniejsze, był to jedyny możliwy sposób odtworzenia tej grubości. To, według naukowców, silnie wskazuje na obecność wody na Księżycu w czasach jego powstawania. Wykazanie obecności wody podczas formowania się Księżyca potwierdza na swój sposób teorie wysuwane przez innych naukowców, którzy uważają, że woda była obecna na Ziemi podczas jej powstawania. Jeżeli faktycznie tak było, to teorie mówiące o przyniesieniu wody na Ziemię w kometach mogą okazać się błędne. Źródło: phys.org]]>
    12038 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[System zapobiegający kolizjom lotniczym zwyciężył w konkursie Galileo Masters 2016]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/30/system-zapobiegajacy-kolizjom-lotniczym-zwyciezyl-w-konkursie-galileo-masters-2016/ Wed, 30 Nov 2016 08:37:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12041 Nagrodę główną polskiej edycji konkursu Galileo Masters otrzymał system zapewniający bezpieczną separację między dronami, a załogowymi statkami  powietrznymi. Nagrodzono także aplikację związaną z rynkiem nieruchomości oraz rozwiązanie dla sportów żeglarskich. Zwycięzcy polskiej edycji międzynarodowego konkursu na praktyczne użycie nawigacji satelitarnej Galileo Masters opracowali zintegrowaną technologię umożliwiającą bezpieczne współdzielenie przestrzeni powietrznej między załogowymi i bezzałogowymi statkami powietrznymi. Projekt o nazwie „Aerobits” doceniła również Polska Agencja Kosmiczna, która przyznała nagrodę specjalną w kategorii najlepszy projekt związany z obronnością i bezpieczeństwem państwa. _mg_0194-edit - Nasze działania miały początkowo charakter badawczy i były dedykowane do zastosowań wewnętrznych. Kiedy pojawiły się pierwsze publiczne debaty na temat konieczności wprowadzenia systemów antykolizyjnych dla dronów my dysponowaliśmy już działającym prototypem - mówi dr Rafał Osypiuk pomysłodawca projektu Aerobits. - Decydującym impulsem do dalszych prac były wypowiedzi ekspertów, którzy informowali wówczas o braku dostępu do takiej technologii. W ten sposób opracowaliśmy nowe moduły, które na powierzchni kilku centymetrów kwadratowych integrowały lotniczą technologię ADS-B (Automatic Dependent Surveillance – Broadcast) oraz technologię precyzyjnego pozycjonowania satelitarnego multi-GNSS (Global Navigation Satellite System) – dodaje dr Rafał Osypiuk. _mg_0216 Od momentu wykupienia praw autorskich, naukowcy działają jako dwuosobowy startup przy Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie. - Projekt powstał na polskiej uczelni i jest przykładem tego, że i w naszym kraju udaje się tworzyć potrzebne rozwiązania technologiczne w środowisku akademickim, które później można wdrożyć na rynek. W porównaniu z innymi zgłoszeniami do konkursu, ten projekt ma już za sobą kilka lat ważnych prac badawczo-rozwojowych i kilka zintegrowanych oraz przetestowanych prototypów. To świadczy o wysokim poziomie zaawansowania technologicznego – mówi dr Krzysztof Kanawka, prezes Blue Dot Solutions i organizator polskiej edycji konkursu Galileo Masters. _mg_0227-edit Aerobits był jednym z projektów, które brały udział w programie POSITION, mającym na celu rozwój polskich rozwiązań opartych o nawigację satelitarna (GNSS). POSITION był pierwszym programem z zakresu przemysłu kosmicznego realizowanym przez polskiego lidera w ramach programu Horyzont 2020. Dzięki POSITION polskie rozwiązania oparte o nawigację satelitarną (GNSS) miały być częściej doprowadzane do realnych wdrożeń na rynku. Podczas Gali Finałowej w siedzibie Agencji Rozwoju Przemysłu ogłoszono także drugi najlepszy  projekt konkursu, którym został Nawiguj.com, czyli nowoczesne narzędzie sprzedaży ułatwiające lokalizowanie nieruchomości w terenie. Podstawowym zastosowaniem aplikacji jest nawigacja prowadząca zarówno agentów jak i klientów do nieruchomości ze wskazaniem granic działek w terenie w czasie rzeczywistym. _mg_0235-edit Trzecie miejsce w konkursie zajął projekt My Live Regatta, czyli systemem rejestracji i prezentacji regat. My Live Regatta składa się z trzech elementów: systemu rejestracji i obsługi zawodników, systemu obsługi sędziowania i przepisów żeglarskich oraz systemu prezentacji zawodów na żywo. Wyróżnienie od Niemieckiej Agencji Kosmicznej W tegorocznej edycji Galileo Masters ważne wyróżnienie otrzymał także projekt ACNS (ang. Augmented Crane Navigation System), który uzyskał nagrodę specjalną od Niemieckiej Agencji Kosmicznej. Zespół projektu ACNS opracowuje system automatyzacji dźwigów podczas prac na wysokościach. Technologia odpowiadać będzie za nawigację i transport ładunków, minimalizowanie szans na zderzenie oraz zmniejszenie wahań zaczepów. -Obecności Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej sprzyja powstawaniu nowych firm wykorzystujących możliwości technik satelitarnych, a te już istniejące mogą wzmacniać swoją pozycję. Programy ESA to jedno z najskuteczniejszych narzędzi pomagających we wzroście innowacyjności przedsiębiorstw i służących ich międzynarodowej promocji.  Warto podkreślić, iż nakłady zainwestowane w wiele programów ESA udało się polskim podmiotom odzyskać prawie w 100%, co nie zdarza się często i bardzo dobrze świadczy o konkurencyjności naszych firm. To doskonale było również widać w konkursie Galileo Masters. W kontekście Rady Ministerialnej ESA, która odbędzie się w tym tygodniu, bardzo ważne jest aby zadbać o ciągłość polskiego udziału w programach Agencji. To inwestycje, które pozwalają na wzrost najnowocześniejszych firm, a te z kolei przynoszą bardzo wymierne korzyści "ziemskiej" gospodarce - mówi Jakub Ryzenko z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.   Polska edycja konkursu Galileo Masters jest doskonałym dowodem tego, że polska myśl w wykorzystaniu danych satelitarnych (tzw. „downstream”) już w tej chwili jest silna i doceniana na świecie. Warto wspierać dalszy rozwój tej branży, ponieważ odpowiada ona na potrzeby rynkowe, w tym komercyjne.   Partnerzy i organizatorzy polskiej edycji Galileo Masters: Blue Dot Solutions, Black Pearls VCPolska Agencja KosmicznaPolska Agencja Rozwoju PrzedsiębiorczościAgencja Rozwoju PrzemysłuPomorska Specjalna Strefa EkonomicznaGMVCreotech Instruments S.A., ITTI. Patronat honorowy nad konkursem objęło Ministerstwo Rozwoju, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego.]]> 12041 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężny system pierścieni wokół J1407b - dużo większy od pierścieni Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/30/potezny-system-pierscieni-wokol-j1407b-duzo-wiekszy-od-pierscieni-saturna/ Wed, 30 Nov 2016 10:47:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12051 Wizja artystyczna przedstawiająca system pierścieni otaczających młodego gazowego olbrzyma lub brązowego karła J1407b. Na zdjęciu widać w jaki sposób pierścienie przesłaniają podobną do Słońca gwiazdę J1407 w 2007 roku. Źródło: Ron Miller[/caption] Astronom Eric Mamajek z University of Rochester wraz ze współautorem z Obserwatorium w Lejdzie odkrył,ze system pierścieni, który regularnie przesłania bardzo młodą gwiazdę podobną do Słońca - J1407 ma niesamowite rozmiary. Jest znacznie większy i masywniejszy niż system pierścieni otaczający Saturna. Ów system pierścieni - pierwszy taki odkryty poza Układem Słonecznym - został odkryty w 2012 roku przez zespół kierowany przez Erica Mamajka. Nowa analiza danych przeprowadzona przez Matthew Kenworthy (Obserwatorium w Lejdzie) wskazuje, że układ pierścieni składa się z ponad 30 osobnych pierścieni,  z których każdy ma średnicę kilkudziesięciu milionów kilometrów. Co więcej, badacze odkryli przerwy w tych pierścieniach, które mogą wskazywać na obecność w nich satelitów ("egzoksiężyców"). Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Astrophysical Journal. "Szczegóły, które obserwujemy w krzywej blasku są niesamowite. Zaćmienie trwało przez kilka tygodni, jednak w ciągu tego zaćmienia widzimy wyraźne zmiany trwające po kilkadziesiąt minut, będące wynikiem delikatnej struktury pierścieni," mówi Kenworthy. "Gwiazda znajduje się zdecydowanie za daleko, aby możliwe było bezpośrednie dostrzeżenie pierścieni, jednak w oparciu o gwałtowne zmiany jasności światła przechodzącego przez pierścienie, byliśmy w stanie stworzyć ich szczegółowy model. Gdybyśmy zamienili pierścienie Saturna na pierścienie otaczające J1407b, widoczne byłyby z powierzchni Ziemi jako wielokrotnie większe od Księżyca." "Planeta ta jest dużo większa niż Jowisz czy Saturn, a jej system pierścieni jest około 200 razy większy od obecnych pierścieni Saturna," mówi  prof. Mamajek, współautor artykułu naukowego. "Można powiedzieć, że to swego rodzaju super-Saturn." Astronomowie przeanalizowali dane zebrane w ramach projektu SuperWASP, którego zadaniem było poszukiwanie gazowych olbrzymów przesuwających się na tle tarcz swoich gwiazd macierzystych. W 2012 roku Mamajek wraz ze współpracownikami z University of Rochester ogłosił odkrycie młodej gwiazdy J1407 i jej nietypowych zaćmień - już wtedy zaznaczał, że mogą one wiązać się z dyskiem odłamków wokół młodego gazowego olbrzyma lub brązowego karła. W trzecim, najnowszym projekcie prowadzonym przez Kenworthy'ego, wykorzystano optykę adaptacyjną i spektroskopię dopplerowską do oszacowania masy obiektu z pierścieniami. Wnioski opierające się na tych badaniach i uwzględniające wcześniejsze dane o intrygującym systemie J1407 wskazują, że wokół tej gwiazdy krąży olbrzymia planeta - jeszcze nie dostrzeżona - charakteryzująca się gigantycznym systemem pierścieni odpowiadającym za powtarzalne spadki jasności J1407. Krzywa blasku wskazuje, że średnica systemu pierścieni wynosi niemal 120 milionów kilometrów - to ponad 200 razy więcej niż największego pierścienia Saturna. Łączna masa pierścieni może równać się masie Ziemi.   Ponadto, w danych astronomowie odkryli co najmniej jedną wyraźną przerwę w strukturze pierścieni. "Jednym z najprostszych wyjaśnień jest uformowanie się księżyca w tej przerwie i wycięcie przez niego przerwy między pierścieniami," mówi Kenworthy. "Masa tego księżyca może mieścić się między masą Marsa a Ziemi. Okres orbitalny tego księżyca wokół J1407b może wynosić około 2 lat." Astronomowie uważają, że w ciągu kolejnych kilku milionów lat pierścienie znacznie się przerzedzą, a z czasem zanikną po tym jak z materii pierścieni powstaną kolejne księżyce. "Społeczność planetologów od dekad uważała, że planety takie jak Jowisz czy Saturn mogły mieć, na wczesnym etapie rozwoju, większe dyski, z których z czasem powstały ich liczne księżyce," tłumaczy Mamajek. "Jednak zanim nie odkryliśmy tego obiektu w 2012 roku, nikt nie widział takich pierścieni." Astronomowie szacują, że gazowy olbrzym J1407b okrąża swoją gwiazdę macierzystą w około dziesięć lat. Masa J1407b okazała się trudna do określenia, ale najprawdopodobniej mieści się w widełkach 10-40 mas Jowisza. Badacze zachęcają amatorów astronomii do pomocy w monitorowaniu J1407 w celu wykrycia kolejnego zaćmienia gwiazdy przez pierścienie, co pozwoliłoby lepiej określić okres i masę planety. Źródło: University of Rochester]]> 12051 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze oznaki dziwnej kwantowej własności próżni?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/11/30/pierwsze-oznaki-dziwnej-kwantowej-wlasnosci-prozni/ Wed, 30 Nov 2016 12:01:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12054 Polaryzacja światła emitowanego przez gwiazdę neutronową[/caption]

    Obserwacje gwiazdy neutronowej przy pomocy VLT mogą potwierdzić 80-letnie przewidywania na temat próźni.

    Przy pomocy należącego do ESO Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) astronomowie zbadali światło emitowane przez wyjątkowo gęstą i magnetyczną gwiazdę neutronową i być może odkryli pierwsze obserwacyjne przesłanki na występowanie osobliwego efektu kwantowego przewidzianego po raz pierwszy w latach 30. ubiegłego wieku. Polaryzacja obserwowanego światła wskazuje, że pusta przestrzeń wokół gwiazdy neutronowej podlega efektowi kwantowemu znanemu jako dwójłomność próżni.

    Zespół, którym kierował Roberto Mignani z mediolańskiego INAF oraz z Uniwersytetu Zielonogórskiego (Polska), wykorzystał należący do ESO Bardzo Duży Teleskop (VLT) znajdujący się w Obserwatorium Paranal w Chile do obserwacji gwiazdy neutronowej RX J1856.5-3754 znajdującej się 400 lat świetlnych od Ziemi.

    Niebo wokół słabej gwiazdy neutronowej

    Mimo iż jest jedną z najbliższych nam gwiazd neutronowych, jej słaby blask powoduje, że astronomowie mogą obserwować tę gwiazdę w świetle widzialnym jedynie przy pomocy instrumentu FORS2 na teleskopie VLT na samej granicy obecnych możliwości obserwacyjnych.

    Gwiazdy neutronowe to bardzo gęste pozostałości po jądrach masywnych gwiazd – co najmniej 10 razy masywniejszych niż nasze Słońce – które pod koniec swojego życia wybuchły jako supernowe. Charakteryzują się one potężnymi polami magnetycznymi, miliardy razy silniejszymi od pola magnetycznego Słońca.

    VLT image of the area around the very faint neutron star RX J185

    Pola te są tak silne, że mogą nawet wpływać na własności pustej przestrzeni wokół gwiazdy. Zazwyczaj próżnię uważa się za całkowicie pustą, a więc światło może przez nią podróżować bez jakichkolwiek zmian. Ale w elektrodynamice kwantowej (QED), kwantowej teorii opisującej oddziaływania pomiędzy fotonami, a naładowanymi cząstkami, takimi jak elektrony, przestrzeń pełna jest wirtualnych cząstek, które jednocześnie pojawiają się i znikają. Bardzo silne pola magnetyczne mogą modyfikować tę przestrzeń tak, iż wpływa to na polaryzację światła przez nią przechodzącego.

    Mignani wyjaśnia: „Zgodnie z teorią QED, mocno namagnetyzowana próżnia zachowuje się jak pryzmat i wpływa na propagację światła. Efekt ten nazywany jest dwójłomnością próżni.”

    Jednak tak jak wiele przewidywań teorii elektrodynamiki kwantowej, dwójłomność próżni jak dotąd nie została w bezpośredni sposób zademonstrowana eksperymentalnie. Próby wykrycia jej w laboratorium nie przyniosły sukcesu w ciągu 80 lat od przewidzenia tego efektu przez Wernera Heisenberga (znanego z zasady nieoznaczoności) i Hansa Heinricha Eulera.

    https://www.youtube.com/watch?v=Qxz33ck5rn4

    Efekt ten może zostać wykryty tylko w przypadku obecności niesamowicie silnych pól magnetycznych, takich jak te obserwowane wokół gwiazd neutronowych. To kolejny przykład na to, że gwiazdy neutronowe są bezcennymi laboratoriami do badania fundamentalnych praw przyrody” mówi Roberto Turolla (Uniwersytet w Padwie, Włochy).

    Po dokładnej analizie danych z VLT, Mignani i jego zespół wykryli liniową polaryzację — rzędu około 16% — którą określili jako wywołaną najprawdopodobniej wzmacniającym efektem dwójłomności próżni, zachodzącym w obszarze pustej przestrzeni otaczającej RX J1856.5-3754.

    https://www.youtube.com/watch?v=hN4R-EFPHb0

    Vincenzo Testa (INAF, Rzym, Włochy) komentuje: Jest to najsłabszy obiekt, dla którego udało się jak dotąd zmierzyć polaryzację. Wymagało to największych i najbardziej wydajnych teleskopów na świecie oraz odpowiednich technik obróbki danych.”

    Dużej liniowej polaryzacji, którą zmierzyliśmy przy pomocy VLT, nie można łatwo wyjaśnić naszymi modelami, jeśli nie uwzględni się efektów dwójłomności próżni przewidywanych przez elektrodynamikę kwantową” dodaje Mignani.

    Niniejsze badania z użyciem VLT są pierwszym obserwacyjnym potwierdzeniem przewidywań tego rodzaju efektu w ekstremalnie silnym polu magnetycznym” zaznacza Silvia Zane (UCL/MSSL, Wielka Brytania).

    Mignani liczy, że dalszy rozwój te dziedziny nauki czeka nas, gdy uruchomione zostaną teleskopy kolejnej generacji: „Pomiary polaryzacji przy pomocy następnej generacji teleskopów, takich jak budowany przez ESO teleskop E-ELT, mogą odgrywać kluczową rolę w testowaniu przewidywań elektrodynamiki kwantowej dotyczących efektów dwójłomności próżni wokół większej liczby gwiazd neutronowych.”

    „Nasz pomiar, po raz pierwszy wykonany w zakresie światła widzialnego, przeciera także szlaki dla podobnych pomiarów na falach rentgenowskich” dodaje Kinwah Wu.

    Źródło: ESO

    ]]>
    12054 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Trace Gas Orbiter przekazuje na Ziemię dane z łazików marsjańskich]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/01/trace-gas-orbiter-przekazuje-na-ziemie-dane-z-lazikow-marsjanskich/ Thu, 01 Dec 2016 08:49:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12059 Instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy Trace Gas Orbiter, która dotarła do Marsa w październiku 2016 roku z powodzeniem przekazały na Ziemię dane otrzymane od łazików Opportunity i Curiosity. Powyższa grawika przedstawia geometrię układu TGO-Opportunity. Źródło: NASA/JPL-Caltech/ESA[/caption] Dane z obu aktualnie aktywnych łazików marsjańskich zostały w ubiegłym tygodniu przekazane na Ziemię za pomocą instrumentów zainstalowanych na pokładzie nowej marsjańskiej sondy Trace Gas Orbiter (TGO). 22. listopada jeden z dwóch zainstalowanych na TGO odbiorników radiowych Electra odebrał transmisję danych z łazików Opportunity i Curiosity. Tym samym wzmocniona została międzynarodowa sieć telekomunikacyjna wspierająca eksplorację Czerwonej Planety. Wkrótce potem główne radio orbitera służące do komunikacji z Ziemią przekazało na Ziemię dane odebrane za pomocą Electry. Sonda ExoMars/Trace Gas Orbiter dotarła do Marsa 19 października 2016 roku. Zgodnie z planem jej wstępna orbita jest bardzo wydłużona, przez co sonda na zmianę oddala się od Marsa na odległość 98 000 kilometrów, po czym zbliża się na odległość mniejszą niż 310 kilometrów. Okres orbitalny aktualnie wynosi ok. 4.2 dni. Regularne wykorzystanie tej funkcji TGO rozpocznie się za nieco ponad rok - dopiero po zakończeniu ustalania ostatecznej, niemal kołowej orbity wokół Marsa (na wysokości ok. 400 km nad powierzchnią). Do tego czasu cztery inne aktywne sondy znajdujące się na orbicie wokół Marsa mogą przekazywać informacje przesyłane przez łaziki. Podstawowym przekaźnikiem danych z łazików marsjańskich są sondy Mars Odyssey oraz Mars Reconnaissance Orbiter (MRO). Źródło: NASA]]> 12059 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie scharakteryzowali 2-metrowy meteoroid 2015 TC25]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/01/astronomowie-scharakteryzowali-2-metrowy-meteoroid-2015-tc25/ Thu, 01 Dec 2016 09:42:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12062 Małe planetoidy bliskie Ziemi stanowią bardzo ważną dziedzinę badań. Wciąż bardzo mało o nich wiemy. Charakteryzując najmniejsze z nich naukowcy chcą lepiej zrozumieć populację obiektów, z której pochodzą.[/caption] Astrnomowie wykonali obserwacje najmniejsze dotąd dokładnie zbadanej planetoidy - jej średnica to zaledwie 2 metry. Co ciekawe, obiekt o nazwie 2015 TC25 jest także jednym z najjaśniejszych znanych obiektów bliskich Ziemi. Wykorzystując dane z czterech różnych teleskopów, zespół astronomów pracujących pod kierownictwem vishnu Reddy, profesora z Lunar and Planetary Laboratory na Uniwersytecie Arizony, określił, że 2015 TC25 odbija około 60 procent padającego na niego światła. Obiekt odkryty w ramach przeglądu Catalina Sky Survey w październiku 2015 roku był dokładnie badany za pomocą naziemnych teleskopów podczas bliskiego przelotu w pobliżu Ziemi, kiedy to przemknął w odległości 128 000 km nad powierzchnią Ziemi. W artykule opublikowanym w periodyku The Astronomical Journal Reddy dowodzi, że nowe obserwacje wykonane za pomocą NASA Infrared Telescope Facility oraz Arecibo Planetary Radar wskazują, że powierzchnia 2015 TC25  przypomina rzadki typ meteorytów - aubryt. Aubryty składają się z bardzo jasnych minerałów, głównie krzemianów powstałych w beztlenowym, bazaltowym środowisku przy udziale bardzo wysokich temperatur.  Zaledwie 1 na 1000 meteorytów spadających na Ziemię należy do tej klasy. https://www.youtube.com/watch?v=jOEW0fjcueU "To pierwszy raz kiedy udało nam się uzyskać dane w zakresie optycznym, podczerwonym i radarowym dla tak małego obiektu, który praktycznie jest meteoroidem," mówi Reddy. "Można powiedzieć, że jest to tak naprawdę meteoryt, który jeszcze nie wszedł w ziemską atmosferę." Małe obiekty bliskie Ziemi takie jak 2015 TC25 rozmiarami przypominają meteoryty, które często wchodzą w ziemską atmosferę. Astronomowie odkrywają je dosyć często, jednak mało o nich wiemy, bowiem trudno scharakteryzować obiekty tego typu. Badając tego typu obiekty, astronomowie mają nadzieję lepiej zrozumieć ich obiekty macierzyste. Planetoidy to fragmenty skał pozostałe po okresie formowania się Układu Słonecznego, krążące wokół Słońca głównie między orbitami Marsa i Jowisza. Obiekty bliskie Ziemi to podzbiór planeoid, którego elementy zbliżają się do orbity Ziemi. Jak dotąd odkryto ponad 15 000 obiektów bliskich Ziemi. "Jeżeli będziemy w stanie odkrywać i charakteryzować tak małe planetoidy i meteoroidy, będziemy w stanie zrozumieć populację obiektów, z których one pochodzą: większych planetoid, które mają dużo mniejsze szanse na zderzenie z Ziemią. W przypadku 2015 TC25 prawdopodobieństwo wejścia w ziemską atmosferę jest stosunkowo małe." Naukowcy określili, że 2015 TC25 to obiekt całkowicie pozbawiony wierzchniej warstwy pyłu - regolitu - typowej dla większych planetoid. Zamiast tego 2015 TC25 składa się z gołej skały. Oprócz tego naukowcy odkryli, że jest to jedna z najszybciej rotujących planetoid bliskich Ziemi - pełen obrót wokół własnej osi trwa około 2 minut. Prawdopodobnie 2015 TC25 jest monolitem, tzn. jet jedną skałą, a nie zlepkiem gruzu tak jak wiele większych planetoid, które często składają się z wielu typów skał utrzymywanych razem przez grawitację i tarcie. Bennu - cel misjiOSIRIS-REx jest właśnie obiektem tego typu. Jeżeli chodzi o pochodzenie tej małej planetoidy, Reddy uważa, że najprawdopodobniej została ona oderwana wskutek kolizji z innym obiektem, od macierzystej planetoidy 44 Nysa. Źródło: University of Arizona]]> 12062 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Splątane włókna gazu w centrum galaktyki eliptycznej NGC 4696]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/01/splatane-wlokna-gazu-w-centrum-galaktyki-eliptycznej-ngc-4696/ Thu, 01 Dec 2016 15:59:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12065 Nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odsłoniły przed nami w niespotykanych dotąd szczegółach delikatną strukturę galaktyki NGC 4696. Ta galaktyka eliptyczna jest przepięknym obiektem kosmicznym o jasnym jądrze otoczonym przez układ ciemnych, poprzeplatanych włókien. NGC 4696 należy do Gromady w Centaurze, gęstwiny setek galaktyk związanych ze sobą grawitacyjnie leżących 150 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Centaura. Pomimo rozmiarów całej gromady, NGC 4696 wyróżnia się na tle swoich galaktycznych towarzyszy - to najjaśniejszy członek tej gromady znany także - z wiadomych powodów - Najjaśniejszą Galaktyką w Gromadzie. Tym samym NGC 4696 należy do tej samej kategorii co największe i najjaśniejsze galaktyki we Wszechświecie. [caption id="attachment_12067" align="aligncenter" width="1024"]Wykonane z Ziemi zdjęcie obszaru wokół galaktyki NGC 4696 Wykonane z Ziemi zdjęcie obszaru wokół galaktyki NGC 4696[/caption] Charakterystyczna jest także unikalna struktura tej galaktyki. Wcześniejsze obserwacje pozwoliły nam dojrzeć plątane włókna rozciągające się od głównego ciała galaktyki i układające się w kosmiczny znak zapytania na niebie (poniżej), to ciemne pasma otaczające jasno świecące centrum galaktyki. A cosmic question in NGC 4696 Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez astronomów z University of Cambridge w Wielkiej Brytanii wykorzystał nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do dokładniejszego zbadania tej struktury. Okazało się, że każde pyłowe włókno ma szerokość około 200 lat świetlnych i gęstość 10 razy większą od otaczającego je gazu. Owe włókna przeplatają się opadając spiralnie na centrum galaktyki NGC 4696, stanowiąc swego rodzaju łącznik między gazem galaktycznym a samym jądrem galaktyki. https://www.youtube.com/watch?v=9UZJu5xjw9g Co więcej, okazuje się, że jądro galaktyki może być odpowiedzialne za kształt i położenie tych ciemnych włókien. W centrum NGC 4696 skrywa się aktywna supermasywna czarna dziura. To właśnie ona zalewa centralne obszary galaktyki energią, ogrzewając przy tym gaz i emitując strumienie ogrzanej materii na zewnątrz. Wydaje się, że te gorące strumienie gazu wydostają się na zewnątrz ciągnąc za sobą materię widoczną we włóknach. Pole magnetyczne galaktyki także jest wymiatane wraz z tym ruchem, ograniczając i "rzeźbiąc" materię we włóknach. https://www.youtube.com/watch?v=jUOMvp10pUo W samym centrum galaktyki włókna tworzą pętle i zawijają się w kierunku centrum w kształt intrygującej spirali materii, krążącej wokół supermasywnej czarnej dziury w takiej odległości, że z czasem są przyciągane i pożerane przez czarną dziurę. Zrozumienie galaktyk takich jak nGC 4696 może pomóc nam zrozumieć dlaczego tak wiele masywnych galaktyk znajdujących się stosunkowo blisko nas wydaje się być martwymi: zamiast obserwować powstawanie nowych gwiazd z olbrzymich zasobów gazu i pyłu widzimy jedynie ciche, spokojne galaktyki zdominowane przez stare i starzejące się gwiazdy. Tak też jest w przypadku NGC 4696. Może być tak, że magnetyczna struktura przepływająca przez galaktykę powstrzymuje gaz przed zapadaniem się w nowe gwiazdy. Źródło: spacetelescope.org]]> 12065 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Zalążek gromady galaktyk zanurzony w gigantycznym obłoku zimnego gazu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/04/zalazek-gromady-galaktyk-zanurzony-w-gigantycznym-obloku-zimnego-gazu/ Sun, 04 Dec 2016 15:53:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12071 Astronomowie badający gromadę wciąż formujących się proto-galaktyk taką, jaka była ponad 10 miliardów lat temu odkryli, że gigantyczna galaktyka w centrum gromady powstaje z zaskakująco gęstej zupy gazu molekularnego. "To coś zupełnie innego od tego co widzimy w pobliskim Wszechświecie, gdzie galaktyki w gromadach rosną pożerając inne galaktyki. W tej gromadzie, olbrzymia galaktyka żywi się swego rodzaju zupą zimnego gazu, w której jest zanurzona," mówi Bjorn Emonts z hiszpańskiego Centrum Astrobiologii, który kierował zespołem badawczym. Naukowcy badali obiekt zwany Galaktyką Sieci Pajęczej, który w rzeczywistości jeszcze nie jest pojedynczą galaktyką, a zbiorem proto-galaktyk znajdującym się ponad 10 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Z tej odległości możemy obserwować ten obiekt takim jakim był w wieku zaledwie 3 miliardów lat. Do swoich badań astronomowie wykorzystali sieć teleskopów Australia Telescope Compact Array (ATCA) oraz Karl G. Jansky Very Large Array (VLA), które pozwoliły im odkryć tlenek węgla. Obecność gazowego tlenku węgla wskazuje na większe ilości wodoru molekularnego, który jest dużo trudniejszy do wykrycia. Astronomowie oszacowali, że gaz molekularny ma masę ponad 100 miliardów razy większą od masy Słońca. Taka ilość gazu to nie jedyne zaskoczenie - ten gaz bowiem musi być zdumiewająco zimny, jego temperatura wynosi ok. -200 stopni Celsjusza. Tak zimny gaz molekularny to doskonały surowiec do produkcji nowych gwiazd. Tlenek węgla w tym gazie wskazuje, że został on wzbogacony przez eksplozje supernowych pod koniec życia gwiazd wcześniejszych generacji. Węgiel i tlen w tlenku węgla powstały w jądrach w jądrach tych eksplodujących gwiazd. Obserwacje za pomocą ATCA odkryły przed nami całkowity zasięg gazu, natomiast obserwacje za pomocą VLA, dużo bardziej zawężone, przyniosły nam kolejną niespodziankę. Większość zimnego gazu znajdowała się nie w proto-galaktykach lecz między nimi. "To potężny system, w którym gaz molekularny rozciąga się na obszarze trzykrotnie większym niż nasza własna Droga Mleczna," mówi Preshanth Jagannathan z NRAO w Socorro, NM. Wcześniejsze obserwacje Sieci Pajęczej, wykonane w zakresie ultrafioletowym, wskazują na gwałtowne procesy gwiazdotwórcze zachodzące w znaczącej części obszaru zajmowanego przez gaz. "Wydaje nam się, że ten cały system z czasem zapadnie się w jedną, gigantyczną galaktykę," mówi Jagannathan. "Te obserwacje dają nam możliwość zajrzenia we wczesne stadium wzrostu masywnych galaktyk wewnątrz gromad, stadium znacznie różniące się od wzrostu galaktyk w obecnym Wszechświecie," mówi Chris Carilli z NRAO. Astronomowie opublikowali wyniki swoich badań 2 grudnia br. w periodyku naukowym Science. Źródło: NRAO Literatura: "Molecular gas in the halo fuels the growth of a massive cluster galaxy at high redshift", http://science.sciencemag.org/cgi/doi/10.1126/science.aag0512  ]]> 12071 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężna burza na Saturnie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/05/potezna-burza-na-saturnie/ Mon, 05 Dec 2016 11:27:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12074 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Widoczne powyżej barwne wiry to niespotykana burza, która miała miejsce na północnej półkuli Saturna między grudniem 2010 a czerwcem 2011 roku. Zdjęcie złożono z 84 pojedynczych zdjęć wykonanych przez sondę Cassini w bliskiej podczerwieni, w dniu 26 lutego 2011 roku. Zdjęcia przetworzono tak, że niebieski kolor przedstawia wysokie, rzadkie obłoki, podczas gdy żółtym i białym stosunkowo gęste chmury znajdujące się na dużych wysokościach. Kolor czerwony i brązowy przedstawia obłoki na niskich wysokościach, akurat nie przesłonięte wyższymi, a ciemnoniebieski to cienka wastwa mgły pod którą nie ma żadnych chmur. Kolor zielony przedstawia chmury na średnich wysokościach. Jasne "czoło" burzy znajduje się po lewej stronie - to właśnie tam zarejestrowano większość błyskawic. Wzburzone obłoki burzowe przesuwały się przez atmosferę w kierunku zachodnim, z czasem okalając całą planetę. Po prawej stronie widoczny jest owalny wir o średnicy 12 000 km (rozmiarami porównywalny do średnicy Ziemi). Po wielu miesiącach, czoło burzy dogoniło ogon i burza zaczęła się uspokajać. Burze na Saturnie istotnie różnią się od ziemskich. Zazwyczaj atmosfera gazowego olbrzyma wydaje się stosunkowo spokojna przez nawet 20-30 lat, po czym nagle pojawiają się trwające wiele miesięcy potężne burze. Zważając na fakt, że pełen obieg Słońca zajmuje Saturnowi około 30 lat, powtarzalna natura burz na tej planecie może być wiązana ze zmianami pór roku. Źródło: ESA]]> 12074 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA zmierzyła rozmiary ziaren pyłu, z których powstaną planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/05/alma-zmierzyla-rozmiary-ziaren-pylu-z-ktorych-powstana-planety/ Mon, 05 Dec 2016 20:17:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12082 Dysk pyłowy wokół młodej gwiazdy HD 142527 obserwowany za pomocą ALMA. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Kataoka et al.[/caption] Badacze pracujący na danych zebranych przez obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) jako pierwsi w historii, wykorzystując do tego polaryzację fal radiowych, precyzyjnie zmierzyli rozmiary niewielkich drobin pyłu wokół młodej gwiazdy. Wysoka czułość ALMA w zakresie wykrywania spolaryzowanych fal radiowych umożliwiła dokonanie tego znaczącego odkrycia, które przyczyni się do poszerzenia naszej wiedzy z zakresu formowania się planet wokół młodych gwiazd. Astronomowie od dawna wiedzą, że planety powstają z gazu i pyłu, aczkolwiek szczegóły tego procesu do dzisiaj nie są do końca poznane. Jedną z większych tajemnic było w jaki sposób cząstki pyłu o rozmiarach rzędu 1 mikrometra łączą się ze sobą stopniowo prowadząc do powstania planet skalistych o rozmiarach rzędu 10 000 km. Trudności przy zmierzeniu rozmiarów cząstek pyłu uniemożliwiały astronomom śledzenie procesu wzrostu ich rozmiarów. Akimasa Kataoka z Uniwersytetu w Heidelbergu i NRAO, rozwiązał ten problem. Wraz ze swoimi współpracownikami teoretycznie przewidział, że wokół młodej gwiazdy fale radiowe rozproszone na cząstkach pyłu powinny charakteryzować się unikalną polaryzacją. Co więcej, zauważył także, że intensywność spolaryzowanej emisji pozwala nam oszacować rozmiar cząstek pyłu dużo dokładniej niż jakakolwiek inna metoda. Aby przetestować powyższe wnioski, zespół kierowany przez Kataokę obserwował młodą gwiazdę HD 142527 za pomocą obserwatorium ALMA. Obserwacje okazały się sukcesem - astronomom udało się dostrzec unikalną polaryzację dysku pyłowego otaczającego gwiazdę. Zgodnie z przewidywaniami polaryzacja miała radialny kierunek w większej części dysku, a na samej krawędzi dysku kierunek zmienia się na prostopadły do radialnego. Porównując obserwowaną intensywność spolaryzowanej emisji z przewidywaniami teoretycznymi, astronomowie oszacowali rozmiary ziaren pyłu na maksymalnie 150 mikrometrów. To pierwsze oszacowanie rozmiarów pyłu oparte na polaryzacji. Co ciekawe te szacunki wskazują, że rozmiary ziaren pyłu są o cały rząd wielkości mniejsze od wcześniej zakładanych. "we wcześniejszych badaniach astronomowie szacowali rozmiary na podstawie emisji w zakresie radiowym zakładając hipotetyczne sferyczne cząstki pyłu," mówi Kataoka. "W naszym badaniu obserwowaliści rozproszone fale radiowe pod kątem ich polaryzacji. Tak duża rozbieżność naszych wyników z wcześniejszymi założeniami wskazuje, że mogliśmy się wcześniej mylić." Źródło: NAOJ]]> 12082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zderzające się gromady galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/05/zderzajace-sie-gromady-galaktyk/ Mon, 05 Dec 2016 20:41:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12088 Galaktyka 3C438 i jej gromada galaktyk w zakresie optycznym (po lewej) i w zakresie rentgenowskim ( po prawej, Obserwatorium Rentgenowskie Chandra). Astronomowie doszli do wniosku, że gorący gaz jest wynikiem zderzenia dwóch gromad galaktyk. Źródło: NASA/CXC/CfA/R.P.Kraft, Palomar Observatory DSS[/caption] Gromady galaktyk zawierają od kilku do tysięcy galaktyk i są największymi związanymi grawitacyjnie strukturami we Wszechświecie. Większość galaktyk należy do jakiejś gromady. Dla przykładu nasza galaktyka - Droga Mleczna jest członkiem Grupy Lokalnej, zgrupowania około pięćdziesięciu galaktyk, do której należy także inna potężna galaktyka - Galaktyka Andromedy. Najbliższa nam inna gromada galaktyk  znajdująca się jakieś 50 milionów lat świetlnych od Ziemi to Gromada w Pannie, do której należy około 2000 galaktyk. Uważa się, że gromady rosną wskutek łączenia się mniejszych grup galaktyk oraz wskutek akrecji gazu i ciemnej materii. Energia uwalniana w trakcie takiego łączenia w dużej mierze przenoszona jest przez gorący gaz znajdujący się wewnątrz gromady, gdzie obserwacje w zakresie rentgenowskim mogą dostrzec dowody fal uderzeniowych i wysokich temperatur. Łączenia zachodzące między dwiema równie masywnymi gromadami galaktyk dostarczają istotnych informacji, wszak tego typu energetyczne zderzenia mają najbardziej dramatyczne i najbardziej trwałe skutki. Do takich zderzeń dochodzi jednak stosunkowo rzadko. Gromada Pocisk stanowi jeden z niedawno badanych obiektów tego typu, a z uwagi na fakt, że służy ona dodatkowo za soczewkę grawitacyjną dla galaktyk leżących za nią, znana jest z tego, że to właśnie na niej naukowcy badają rozkład ciemnej materii. Astronomowie CfA Deanna Emery, Akos Bogdan, Ralph Kraft, Filipe Andrade-Santos, Bill Forman i Christine Jones wraz ze współpracownikami przebadali kolejny merger w gromadzie wokół galaktyki 3C438. Członkowie zespołu wykorzystali Obserwatorium Rentgenowskie Chandra do zbadania gorącego gazu wypełniającego tę gromadę. Wcześniejsze obserwacje wskazywały, że jego aktywność mogła być spowodowana przez supermasywną czarną dziurę lub przez masywny merger - nikt jednak nie mógł odróżnić tych dwóch przyczyn. Wykorzystując dodatkowy czas obserwacyjny na Chandra oraz nowe procedury kalibracji, naukowcy ponownie przeanalizowali wszystkie dane. Okazało się, że gorący gaz tej gromady rozciąga się na dystansie ok. 2.5 milionów lat świetlnych, a jego jasność to skutek fali uderzeniowej po łączeniu dwóch grup galaktyk. Co więcej naukowcy są w stanie także oszacować względną prędkość mergeru na około 2600 kilometrów na sekundę. Z uwagi na fakt, że do tej pory zarejestrowano zaledwie kilka  fal uderzeniowych w gromadach, nowe badania stanowią istotny wkład w badanie dynamiki łączenia się gromad galaktyk oraz procesy powstawania masywnych gromad. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA)]]> 12088 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: galaktyka nieregularna IC 3583]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/06/hubble-obserwuje-galaktyka-nieregularna-ic-3583/ Tue, 06 Dec 2016 06:48:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12092 IC 3583[/caption] Ta delikatna niebieska grupa gwiazda to w rzeczywistości nieregularna galaktyka IC 3583 znajdująca się jakieś 30 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunku Gwiazdozbioru Panny. Może się wydawać, że galaktyka nie ma żadnej wyraźnej struktury, jednak w rzeczywistości IC 3583 posiada poprzeczkę z gwiazd przebiegającą wprost przez jej środek. Tego typu struktury powszechnie występują we Wszechświecie i można je dostrzec w większości galaktyk spiralnych, wielu nieregularnych i niektórych soczewkowatych. Dwie najbliższe nam galaktyki - Wielki i Mały Obłok Magellana także posiadają poprzeczki, co wskazuje, że mogły kiedyś być galaktykami spiralnymi z poprzeczką, które zostały zaburzone lub rozerwane przez grawitacyjne przyciąganie Drogi Mlecznej.

    Wspieraj powstawanie Pulsu Kosmosu w 2017 roku - zostań Patronem na portalu Patronite.pl


    Badacze z University of Leicester w Anglii zauważają, że istnieją dwa typy galaktyk nieregularnych. Galaktyki typu I to zazwyczaj pojedyncze galaktyki o osobliwym wyglądzie. W dużej części składają się z młodych gwiazd i zawierają jasne mgławice widoczne także w galaktykach spiralnych. Galaktyki nieregularne typu II to grupa galaktyk znanych jako galaktyki wzajemnie ze sobą oddziałujące lub zaburzone, których osobliwy wygląd spowodowany jest zderzeniem, łączeniem lub oddziaływaniem między dwoma lub większą liczbą galaktyk. Coś podobnego może mieć miejsce w przypadku IC 3583. Astronomowie uważają, że ta mała galaktyka może grawitacyjnie oddziaływać z jedną ze swoich sąsiadek - galaktyką spiralną Messier 90. Wraz z nią tworzy ona układ znany pod oznaczeniem Arp 76. Wciąż nie wiadomo czy to właśnie te oddziaływania odpowiadają za nieregularny kształt IC 3583 - jednak niezależnie od przyczyn, dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Hubble'a możemy podziwiać tę niesamowicie delikatną strukturę wyróżniającą się na tle czerni kosmosu. Źródło:NASA  ]]>
    12092 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Cassini po raz pierwszy przeleciała blisko pierścieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/06/sonda-cassini-po-raz-pierwszy-przeleciala-blisko-pierscieni/ Tue, 06 Dec 2016 10:14:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12096 Krążąca wokół Saturna sonda Cassini wykonała swój pierwszy bliski przelot w pobliżu zewnętrznej krawędzi pierścieni okalających tego gazowego olbrzyma. Sonda Cassini przeleciała przez płaszczyznę pierścieni Saturna 4 grudnia br. o godzinie 14:09 naszego czasu w odległości około 91 000 kilometrów od górnej warstwy chmur planety. To mniej więcej tam znajduje się słaby, delikatny pierścień pyłowy składający się z materii związanej z małymi księżycami Janusem i Epimeteuszem oddalonymi o zaledwie 11 000 kilometrów od środka pierścienia F. Na około godzinę przed przekroczeniem płaszczyzny pierścieni, sonda uruchomiła swój główny silnik na sześć sekund. Około 30 minut później, zbliżając się do płaszczyzny pierścieni prewencyjnie zamknięta została osłona silnika. "Dzięki tej niewielkiej korekcie trajektorii sondy będziemy w stanie maksymalnie wykorzystać tę nową fazę misji," powiedział Earl Maize, menedżer projektu Cassini w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. [caption id="attachment_12098" align="aligncenter" width="1024"]Kontrolerzy misji Cassini z NASA-JPL otrzymują sygnał potwierdzający prawidłowe wykonanie manewru. Źródło: NASA/JPL-Caltech Kontrolerzy misji Cassini z NASA-JPL otrzymują sygnał potwierdzający prawidłowe wykonanie manewru. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Kilka godzin po tym jak sonda przeleciała przez płaszczyznę pierścieni, rozpoczęła badanie pierścieni za pomocą swoich instrumentów radiowych, bardzo szczegółowo badając ich strukturę. "Wymagało to lat planowania, ale w końcu doczekaliśmy się tej fazy misji i cały zespół Cassini intensywnie rozpoczął analizowanie danych z orbit przebiegających w pobliżu pierścieni," powiedziała Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini w JPL. "To niesamowity etap już wcześniej wyjątkowej misji." Kamery zainstalowane na pokładzie sondy wykonały zdjęcia Saturna na dwa dni przed zbliżeniem do płaszczyzny pierścieni, czyli sporo przed największym zbliżeniem do planety. Podczas tego pierwszego zbliżenia cała uwaga poświęcona była poprawnemu wykonaniu manewru oraz obserwacjom prowadzonym za pomocą innych instrumentów naukowych sondy. Podczas kolejnych przelotów w pobliżu pierścieni, kamery wykonają najlepsze w historii zdjęcia zewnętrznych pierścieni i krążących w nich małych księżyców. Każda kolejna orbita, aż do zakończenia misji, potrwa około tygodnia. Po raz kolejny Cassini zbliży się do zewnętrznej krawędzi pierścieni już 11 grudnia. Orbity ocierające się o pierścieni - łącznie 20 - będą trwały do 22 kwietnia, kiedy to ostatni bliski przelot w pobliżu Tytana zmieni trajektorię lotu sondy. Po tym pożegnaniu z największym księżycem planety, Cassini przeskoczy nad pierścieniami i  26 kwietnia po raz pierwszy zanurzy się w mierzącą 2 400 kilometrów przerwę między Saturnem i wewnętrzną krawędzią pierścieni. 15 września misja sondy Cassini zakończy się ostatecznym wlotem w atmosferę Saturna. Do samego końca sonda Cassini będzie przekazywała dane o składzie chemicznym atmosfery... aż do utraty sygnału. Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 1997 roku, sonda Cassini bada system Saturna od dotarcia do niego w 2004 roku. Podczas swojej podróży, Cassini umożliwiła naukowcom na wiele niesamowitych odkryć takich jak chociażby odkrycie globalnego oceanu wskazującego na aktywność hydrotermalną na Enceladusie czy też morza ciekłego metanu na Tytanie. Źródło: NASA]]> 12096 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jaka pogoda panuje na Wenus?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/06/jaka-pogoda-panuje-na-wenus/ Tue, 06 Dec 2016 14:53:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12101 Wizja artystyczna przedstawiająca atmosferę Wenus. Źródło: Europejska Agencja Kosmiczna / J. Whatmore[/caption] Wenus często nazywana jest "Bliźniaczką Ziemi" ze względu na wiele podobieństw łączących obie planety. Mają porównywalne rozmiary, skład chemiczny i obydwie okrążają Słońce w jego ekosferze. Nie można jednak zapominać o istotnych różnicach, które sprawiają, że powierzchnia Wenus to istne piekło, niemal ostatnie miejsce w jakie chcielibyśmy się zapuścić! A wszystko to przez atmosferę Wenus - niesamowicie gęstą i zupełnie nie sprzyjającą życiu w takiej formie jaką znamy.Z uwagi na jej gęstość i skład chemiczny średnia temperatura przy powierzchni Wenus jest wystarczająco wysoka, aby stopić ołów. To wszystko składa się na niesamowicie ciekawe warunki pogodowe, które zupełnie nie sprzyjają powstaniu życia.

    Atmosfera Wenus

    Choć dwutlenek węgla jest niewidoczny, to chmury na Wenus składają się z nieprzezroczystych obłoków kwasu siarkowego - z tego też powodu nie możemy obserwować powierzchni planety metodami tradycyjnymi.  Wszystko co wiemy o powierzchni Wenus dotarło do nas  w danych przesłanych przez sondy wyposażone w instrumenty radarowe, które mogą zajrzeć pod gęste obłoki i odsłonić przed nami powierzchnię planety. Z wielu przelotów w pobliżu planety oraz danych przesłanych przez sondy atmosferyczne, które zanurzyły się w gęstych chmurach Wenus, naukowcy dowiedzieli się, że atmosfera Wenus jest niesamowicie gęsta. W rzeczywistości masa atmosfery Wenus jest 93 razy większa od masy atmosfery Ziemi, a ciśnienie powietrza przy powierzchni szacuje się na 92 bary, tj. 92 razy więcej niż na Ziemi na poziomie morza. Zatem gdyby człowiek stanął na powierzchni Wenus zostałby przygnieciony przez jej atmosferę. Skład chemiczny atmosfery jest wyjątkowo trujący - składa się ona głównie z dwutlenku węgla (96,5%) z niewielką domieszką azotu (3,5%) i śladowych ilości innych gazów - przede wszystkim dwutlenku siarki. W połączeniu z gęstością atmosfery, jej skład chemiczny doprowadził do najsilniejszego efektu cieplarnianego w Układzie Słonecznym. Co więcej, to także najgorętsza planeta Układu Słonecznego - na jej powierzchni średnia temperatura wynosi ok. 462 °C. Nad gęstą warstwą dwutlenku węgla wiszą równie gęste chmury składające się głównie z kropel dwutlenku siarki i kwasu siarkowego, które odbijają ok. 90% padającego na nie światła słonecznego z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Druga planeta od Słońca jest izotermiczna - oznacza to tyle, że praktycznie nie występują różnice temperatur między dniem a nocą lub między równikiem a biegunami. Niewielkie nachylenie osi rotacji planety względem płaszczyzny orbity - mniej niż 3° w porównaniu do ziemskiego 23,5° - i jej powolne tempo obrotu (pełen obrót wokół własnej osi zajmuje 243 dni) także minimalizują sezonowe wahania temperatur. Jedyne wyraźniejsze zróżnicowanie temperatury występuje wraz z wysokością. Najwyższy punkt Wenus, Maxwell Montes, jest tym samym najchłodniejszym punktem na powierzchni planety (380°C) przy ciśnieniu atmosferycznym 4,5 MPa. [caption id="attachment_12103" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna powierzchni Wenus. Źródło: ESA/AOES Wizja artystyczna powierzchni Wenus. Źródło: ESA/AOES[/caption]

    Zjawiska meteorologiczne:

    Pogoda na Wenus jest jednym z tych aspektów planety, które są bezustannie badane za pomocą teleskopów naziemnych jak i misji kosmicznych. Z tego co udało nam się zaobserwować, pogoda na Wenus jest ekstremalna. Cała atmosfera planety okrąża ją bardzo szybko, prędkość wiatru sięga nawet 85 m/s (300 km/h)  w najwyższych warstwach chmur, co pozwala mu okrążyć planetę w ciągu czterech-pięciu dni. Przy tej prędkości wiatry przemieszczają się nawet 60 razy szybciej niż powierzchnia planety, podczas gdy na Ziemi prędkość wiatru osiąga maksymalnie 10-20% prędkości obrotu planety. Sondy wyposażone w instrumenty obserwujące w zakresie ultrafioletowym są w stanie obserwować ruch obłoków w atmosferze Wenus i analizować w jaki sposób poruszają się poszczególne warstwy atmosfery.  Najszybsze wiatry wieją w pobliżu biegunów planety. W pobliżu równika prędkość wiatru spada do niemal zera. Ze względu na gęstość atmosfery, wiatry wieją tym wolniej im bliżej jest do powierzchni, osiągając przy powierzchni prędkości rzędu 5 km/h. Jednak ze względu na gęstość, atmosfera przypomina tutaj niemal prądy oceaniczne niż wiatr na powierzchni Ziemi, więc nawet przy małej prędkości jest w stanie przesuwać pył i niewielkie kamienie na powierzchni Wenus. [caption id="attachment_12104" align="aligncenter" width="1024"]Przez ostatnie sześć lat prędkość wiatrów w atmosferze Wenus stale wzrasta. Źródło: ESA Przez ostatnie sześć lat prędkość wiatrów w atmosferze Wenus stale wzrasta. Źródło: ESA[/caption] Podczas kilku przelotów w pobliżu planety zauważono, że jej gęste chmury są w stanie wytworzyć błyskawice, tak jak chmury na Ziemi. Ich częstość pojawiania się wskazuje na związek z aktywnością pogodową, a częstość wyładowań wynosi niemal połowę tej rejestrowanej na Ziemi.  Jako, że na Wenus nie ma opadów (poza kwasem siarkowym), naukowcy podejrzewają, że błyskawice spowodowane są przez erupcje wulkaniczne. Jaka jest zatem pogoda na Wenus? Okropna - to krótka odpowiedź. Jej dłuższa wersja zawiera takie informacje jak wyjątkowo wysoka temperatura, wyjątkowo wysokie ciśnienie na powierzchni, bardzo silne wiatry, deszcz kwasu siarkowego (na wyższych wysokościach) i burze z wyładowaniami napędzane erupcjami wulkanicznymi. Nic zatem dziwnego, że jedyną rozważaną możliwością kolonizacji Wenus jest budowa miast unoszących się nad warstwą chmur tej niegościnnej planety, tak jak poniżej: https://www.youtube.com/watch?v=0az7DEwG68A
    Artykuł w oryginale pojawił się 3 grudnia 2016 r. na portalu Universe Today pod adresem:  http://www.universetoday.com/36721/weather-on-venus/ http://www.universetoday.com/36721/weather-on-venus/ https://www.youtube.com/watch?v=euhLuWNEi0g]]>
    12101 0 0 0 ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> ]]> ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> What is the Weather like on Venus?]]> ]]> 284 http://www.pulskosmosu.pl/2017/01/18/naukowcy-dostrzegli-potezny-luk-w-atmosferze-wenus/ 0 0
    <![CDATA[Sonda ExoMars sfotografowała Fobosa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/06/sonda-exomars-sfotografowala-fobosa/ Tue, 06 Dec 2016 17:27:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12106 S0nda ExoMars Trace Gas Orbiter wykonała zdjęcia jednego z dwóch księżyców marsjańskich - Fobosa - w ramach drugiej już serii testowych pomiarów naukowych wykonywanych po dotarciu do Czerwonej Planety 19 października br. Sonda Trace Gas Orbiter(TGO) będąca wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej i Roskosmsu wykonała pierwszą naukowe pomiary kalibracyjne w trakcie pierwszych dwóch okrążeń między 20 a 28 listopada. Przykładowe dane uzyskane w trakcie pierwsze orbity opublikowane zostały w ubiegłym tygodniu. W trakcie drugiego okrążenia instrumenty pokładowe wykonały kilka pomiarów Fobosa, księżyca o wymiarach 27x22x18 km, krążącego wokół Marsa w odległości zaledwie 6000 kilometrów. [caption id="attachment_12107" align="aligncenter" width="1024"]Fobos w 3D Fobos w 3D[/caption] Kamera zainstalowana na pokładzie sondy wykonała zdjęcie księżyca 26 listopada z odległości 7700 kilometrów. Eliptyczna orbita TGO aktualnie przebiega w odległości 230-310 km nad powierzchnią Marsa podczas największego zbliżenia i 98 000 km nad powierzchnią w maksymalnym oddaleniu. Źródło: ESA  ]]> 12106 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy zidentyfikowali gwiazdy drugiej generacji mówiące wiele o pierwszych gwiazdach we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/07/naukowcy-zidentyfikowali-gwiazdy-drugiej-generacji-mowiace-wiele-o-pierwszych-gwiazdach-we-wszechswiecie/ Wed, 07 Dec 2016 11:26:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12112 Powyższy diagram przedstawia podpopulację starych gwiazd, tzw. gwiazd CEMP. Zawierają one 100 - 1 000 000 razy MNIEJ żelaza (i innych cięższych pierwiastków) niż Słońce, przy czym 10 - 10 000 więcej węgla niż żelaza. Nietypowy skład chemiczny tych gwiazd wiele mówi o materii z której powstały, jak i o naturze gwiazd, w ktrych ten węgiel powstał. Na wykresie A(C) oznacza całkowitą ilość węgla, podczas gdy oś pozioma przedstawia stosunek żelaza względem wodoru. Źródło: University of Notre Dame[/caption] Astronomowie z Uniwersytetu w Notre Dame zidentyfikowali gwiazdy drugiej generacji, które mogą rzucić sporo światło na naturę pierwszych gwiazd we Wszechświecie. Podklasa wzbogaconych w węgiel, ubogich w metale gwiazd (CEMP, ang. carbon-enhanced metal-poor), tak zwanych gwiazd CEMP-no to klasa starych gwiazd charakteryzujących się dużą ilością węgla przy jednoczesnym wyraźnym braku innych metali powszechnie występujących w gwiazdach późniejszych generacji. Masywne gwiazdy pierwszej generacji zbudowane z czystego wodoru i helu produkowały i emitowały cięższe pierwiastki w postaci wiatru gwiezdnego w trakcie swojego życia, a następnie w eksplozjach supernowych. Te metale - czyli w gwarze astronomicznej wszystkie pierwiastki cięższe od helu - zanieczyszczały pobliskie obłoki gazu, z których później powstawały nowe gwiazdy. Jinmi Yoon wraz z Timothy Beersem i Viniciusem Placco i współpracownikami wykazali w artykule opublikowanym w tym tygodniu w periodyku Astrophysics Journal, że gwiazdy o najniższej metaliczności, najbardziej prymitywne pod względem chemicznym to w dużej części gwiazdy CEMP. Natomiast gwiazdy CEMP-no - czyli te spośród nich, które są bogate w azot i tlen - najprawdopodobniej powstały z obłoków gazu wodorowo-helowego zanieczyszczonego przez pierwiastki wyemitowane przez pierwsze gwiazdy we Wszechświecie. "Gwiazdy CEMP-no, które możemy obserwować dzisiaj, a przynajmniej wiele z nich, powstały wkrótce po Wielkim Wybuchu, 13,5 miliardów lat temu, z niemal całkowicie niezanieczyszczonego gazu," mówi Yoon. "Te gwiazdy, znajdujące się w halo naszej galaktyki, to prawdziwe gwiazdy drugiej generacji - powstałe z produktów nukleosyntezy zachodzącej w pierwszych gwiazdach we Wszechświecie." Beers uważa, że mało prawdopodobne jest, aby teraz istniały jeszcze pierwsze gwiazdy, jednak wiele o nich możemy dowiedzieć się szczegółowo badając gwiazdy drugiej generacji. "Analizujemy produkty pierwszych gwiazd poprzez badanie gwiazd drugiej generacji. Możemy wykorzystać te informacje, aby dowiedzieć się w jaki sposób powstały pierwsze pierwiastki cięższe od wodoru i helu i jaki był rozkład mas pierwszych gwiazd we Wszechświecie. Jeżeli dowiemy się jakimi masami się charakteryzowały, będziemy w stanie stworzyć modele powstawania i ewolucji pierwszych gwiazd." W ramach swoich badań astronomowie wykorzystali dane spektroskopowe wysokiej rozdzielczości do zmierzenia składu chemicznego około 300 gwiazd znajdujących się w halo Drogi Mlecznej. W toku ewolucji gwiazdy zawierały coraz więcej i coraz cięższych pierwiastków, gdyż każda kolejna generacja gwiazd wzbogacała gaz i pył, z którego powstawały kolejne generacje gwiazd. Dlatego też, im więcej w gwieździe metali, tym później musiała powstać. Nasze Słońce jest stosunkowo młode - jego wiek szacuje się na 4.5 miliarda lat. Źródło: University of Notre Dame]]> 12112 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cassini przesyła pierwsze zdjęcia z nowej orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/07/cassini-przesyla-pierwsze-zdjecia-z-nowej-orbity/ Wed, 07 Dec 2016 12:19:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12115 Powyższe zdjęcie zostało wykonane przez sondę Cassini na dwa dni przed pierwszym bliskim przelotem przez zewnętrzną krawędź pierścieni Saturna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Sonda Cassini przesłała na Ziemię pierwsze od rozpoczęcia ostatniej fazy misji zdjęcia atmosfery. Nowe zdjęcia przedstawiają widok znad półkuli północnej Saturna, m.in. intrygujący sześciobok na biegunie planety. 30 listopada sonda Cassini rozpoczęła nową fazę misji. W ciągu 20 zaplanowanych orbit sonda będzie wznosiła się wysoko nad północną półkulę planety, po czym będzie przelatywała tuż przy zewnętrznej krawędzi głównych pierścieni Saturna. Kamery zainstalowane na pokładzie sondy wykonały najnowsze zdjęcia 2. i 3. grudnia, na dwa dni przed pierwszym zbliżeniem do pierścieni.  Podczas kolejnych przelotów w tym rejonie sonda będzie wykonywała najbliższe w historii zdjęcia zewnętrznych pierścieni Saturna jak i krążących w tych okolicach księżyców. [caption id="attachment_12117" align="aligncenter" width="1024"]Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] "To już to, to początek końca naszej historycznej eksploracji Saturna. Niech te zdjęcia -- i te, które będą teraz przesyłane -- przypominają Wam całą niesamowitą przygodę, którą przeżyliśmy w pobliżu tej najciekawszej planety Układu Słonecznego," powiedziała Carolyn Porco,  liderka zespołu obrazowania misji Cassini z Space Science Institute w Boulder, Kolorado. Następny przelot przez płaszczyznę pierścieni zaplanowane jest na 11 grudnia. Ostatnia orbita zbliżająca nas do zewnętrznej krawędzi pierścieni zakończy się 22. kwietnia wraz z ostatnim bliskim przelotem sondy w pobliżu Tytana, który po raz kolejny zmieni kształt orbity sondy. To właśnie wtedy Cassini rozpocznie swój Wielki Finał, przeskakując przez pierścienie i 22-krotnie zanurzając się w szeroką na 2400 km szczelinę między Saturnem a jego najbardziej wewnętrznymi pierścieniami. 15 września zgodnie z planem sonda ostatecznie zniknie w chmurach Saturna do samego końca przesyłając dane. Źródło: NASA]]> 12115 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przelot nad marsjańskim Mawrth Vallis]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/08/przelot-nad-marsjanskim-mawrth-vallis/ Thu, 08 Dec 2016 11:03:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12120 Powyższy film wykonany ze zdjęć wykonanych za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie europejskiej sondy Mars Express przedstawia Mawrth Vallis, kanał wypływowy na granicy między południowymi wyżynami i północnymi nizinami na Marsie. Film zaczyna się u ujścia kanału na obszarze Chryse Planitia, a następnie przesuwa się w kierunku źródła na wyżynach Arabia Terra. Mająca 4 miliardy lat równina charakteryzuje się licznymi kraterami uderzeniowymi, które świadczą o jej wieku. Podczas zbliżeń widoczne są jasne i ciemne plamy depozytów. Jaśniejsze warstwowe osady to jedne z największych wychodni minerałów ilastych - krzemianów warstwowych - na Marsie. Ich obecność wskazuje na obecność w przeszłości wody w stanie ciekłym Różnorodność wodonośnych minerałów i możliwość, że zawierają one w sobie zapis dawnego, przyjaznego dla życia środowiska na Marsie sprawiły, że naukowcy zaproponowali, aby to właśnie Mawrth Vallis było miejscem lądowania dla łazika ExoMars 2020. Animacja opiera się na kolorowej mozaice i cyfrowym modelu terenu opierającym się na danych zebranych przez wysokiej rozdzielczości kamerę stereo zainstalowaną na pokładzie sondy Mars Express. Źródło: ESA]]> 12120 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czy Ziemia wciąż będzie istaniała za 5 miliardów lat?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/08/czy-ziemia-wciaz-bedzie-istaniala-za-5-miliardow-lat/ Thu, 08 Dec 2016 14:10:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12123 Mozaika złożona ze zdjęcia L2 Puppis w zakresie widzialnym (wykonanego za pomocą VLT/SPHERE) oraz w pasmie ALMA. Centralna gwiazda została usunięta ze zdjęcia ALMA, aby lepiej przedstawić towarzyszącą jej planetę.
    Źródło: P. Kervella et al. (CNRS/U. de Chile/Observatoire de Paris/LESIA/ESO/ALMA)[/caption] Co się stanie z Ziemią kiedy za kilka miliardów lat Słońce stanie się kilkaset razy większe niż obecnie? Wykorzystując do swoich badań najsilniejszy radioteleskop na świecie, międzynarodowy zespół astronomów postanowił poszukać odpowiedzi na to pytanie w pobliżu gwiazdy L2 Puppis. Pięć miliardów lat temu gwiazda ta bardzo przypominała obecne Słońce. "Za pięć miliardów lat Słońce będzie znajdowało się w fazie czerwonego olbrzyma i będzie ponad sto razy większe niż dzisiaj," mówi prof. Leen Decin z Instytutu Astronomii KU Leuven. "Ponadto doświadczy intensywnej utraty masy w postaci silnego wiatru słonecznego. W efekcie za jakieś 7 miliardów lat po Słońcu pozostanie jedynie niewielki biały karzeł o rozmiarach Ziemi, lecz dużo od niej cięższy: jedna łyżeczka materii białego karła waży około 5 ton." Taka metamorfoza będzie miała dramatyczny wpływ na planety Układu Słonecznego. Merkury i Wenus zostaną pochłonięte przez rosnące Słońce i zniszczone. "Jednak los Ziemi wciąż jest niepewny," kontynuuje Decin. "Wiemy już, że nasze Słońce będzie większe i jaśniejsze, a więc zapewne zniszczy wszelkie formy życia na naszej planecie. Jednak czy skaliste jądro Ziemi przetrwa fazę czerwonego olbrzyma i nadal będzie krążyło wokół białego karła?" Aby odpowiedzieć na to pytanie, międzynarodowy zespół astronomów przyjrzał się dojrzałem gwieździe L2 Puppis. Znajduje się ona 208 lat świetlnych od Ziemi - co w skali astronomicznej oznacza "bardzo blisko". Do swoich badań naukowcy wykorzystali radioteleskop ALMA składający się z 66 anten, które razem tworzą gigantyczny wirtualny teleskop o średnicy 16 km. [caption id="attachment_12124" align="aligncenter" width="1024"]Schemat orbity  kandydatki na planetę w dysku L2 Puppis. Źródło: P. Kervella (CNRS/ U. de Chile / Observatoire de Paris / LESIA) Schemat orbity kandydatki na planetę w dysku L2 Puppis. Źródło: P. Kervella (CNRS/ U. de Chile / Observatoire de Paris / LESIA)[/caption] "Odkryliśmy, że L2 Puppis ma około 10 miliardów lat," mówi Ward Homan z Insytutu Astronomii KU Leuven. "Pięć miliardów lat temu gwiazda ta była niemal identyczna jak nasze Słońce dzisiaj, miała tę samą masę. W toku ewolucji od tego czasu gwiazda utraciła jedną trzecią swojej masy. Taki sam los czeka naszą gwiazdę dzienną w odległej przyszłości." 300 milionów kilometrów od L2 Puppis - czyli w odległości dwukrotnie większej od odległości Słońce-Ziemia - badaczy odkryli obiekt krążący wokół tej olbrzymiej gwiazdy. Z dużym prawdopodobieństwem jest to planeta, która może pokazywać nam przyszłość Ziemi za pięć miliardów lat. [caption id="attachment_12125" align="aligncenter" width="1024"]ALMA jest największym na świecie obserwatorium przeczesującym kosmos na milimetrowych długościach fali. ALMA jest największym na świecie obserwatorium przeczesującym kosmos na milimetrowych długościach fali.[/caption] Lepsze zrozumienie interakcji między L2 Puppis a jej planetą pozwoli nam uzyskać cenne informacje o końcowym stadium ewolucji Słońca i jego wpływie na planety krążące wokół niego. Czy Ziemia przetrwa powiększanie się Słońca czy zostanie zniszczona - wciąż nie wiemy, ale L2 Puppis może być kluczem do odpowiedzi na to pytanie. Źródło: KU Leuven]]>
    12123 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odległa galaktyka, w której w szalonym tempie powstają nowe gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/09/odlegla-galaktyka-w-ktorej-w-szalonym-tempie-powstaja-nowe-gwiazdy/ Thu, 08 Dec 2016 23:12:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12129 Astronomowie użyli Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz kilku innych teleskopów do wykazania, że niedawno odkryta galaktyka właśnie przeżywa wyjątkowy okres intensywnej produkcji gwiazd. Galaktyka oddalona od nas o 12,7 mld lat świetlnych widoczna jest w kluczowym stadium ewolucji galaktyk zaledwie miliard lat po Wielkim Wybuchu. Po tym jak astronomowie odkryli galaktykę oznaczoną jako SPT 0346-52 za pomocą teleskopu SPT (South Pole Telescope), obserwowano ją kilkoma innymi teleskopami naziemnymi jak i kosmicznymi. Dane zebrane za pomocą radioteleskopu ALMA ujawniły wyjątkowo jasną emisję w podczerwieni, która oznaczała, że w galaktyce zachodzą intensywne procesy gwiazdotwórcze. Jednak pozostawało jeszcze jedno, alternatywne wytłumaczenie: mogło być tak, że duża część emisji w podczerwieni mogła pochodzić od gwałtownie rosnącej supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. Gaz opadający na czarną dziurę intensywnie się nagrzewa i zaczyna świecić, przez co pył i gaz znajdujące się w otoczeniu emitują dużą ilość promieniowania w podczerwieni. Aby zbadać tę możliwość, badacze z wykorzystali kosmiczne Obserwatorium Rentgenowskie Chandra oraz radioteleskop Australia Telescope Compact Array (ATCA). Nie wykryto jednak żadnej emisji na falach rentgenowskich ani radiowych - dlatego też astronomowie mogli wyeliminować teorię mówiącą o czarnej dziurze. "Teraz wiemy, że ta galaktyka nie posiada potężnej, intensywnie pożerającej gaz czarnej dziury, ona po prostu intensywnie świeci promieniowaniem nowo powstałych gwiazd," mówi Jingzhe Ma z University of Florida w Gainesville, który kierował badaniami. "To mówi nam wiele o tym w jaki sposób galaktyki i gwiazdy je tworzące ewoluowały w początkach historii Wszechświata." W tejże galaktyce gwiazdy powstają w tempie około 4500 mas Słońca rocznie - to jedne z najintensywniejszych procesów gwiazdotwórczych kiedykolwiek zarejestrowanych. Dla porównania, w Drodze Mlecznej gwiazdy powstają w tempie 1 masy Słońca rocznie. [caption id="attachment_12130" align="aligncenter" width="878"]Źródło: Rentgenowskie: NASA/CXC/Univ of Florida/J.Ma et al; Optyczny: NASA/STScI; Infrared: NASA/JPL-Caltech; Radio: ESO/NAOJ/NRAO/ALMA; Symulacja: Simons Fdn./Moore Fdn./Flatiron Inst./Caltech/C. Hayward & P. Hopkins Źródło: Rentgenowskie: NASA/CXC/Univ of Florida/J.Ma et al; Optyczny: NASA/STScI; Infrared: NASA/JPL-Caltech; Radio: ESO/NAOJ/NRAO/ALMA; Symulacja: Simons Fdn./Moore Fdn./Flatiron Inst./Caltech/C. Hayward & P. Hopkins[/caption] "Astronomowie nazywają takie galaktyki galaktykami gwiazdotwórczymi," mówi współautor opracowania Anthony Gonzalez z University of Florida. "To określenie jednak nie pasuje do tej galaktyki, dlatego nazywamy ją galaktyką hiper-gwiazdotwórczą." Wysokie tempo powstawania gwiazd wskazuje na duże ilości zimnego gazu w galaktyce, który intensywnie zamieniany jest gwiazdy, z niespotykaną wręcz wydajnością. Astronomowie mają nadzieję, że badanie większej liczby galaktyk takich jak SPT 0346-52 pozwoli im więcej dowiedzieć się o formowaniu i wzroście masywnych galaktyk i czarnych dziur znajdujących się w ich centrach. "Od dziesięcioleci astronomowie wiedzieli, że supermasywne czarne dziury i gwiazdy tworzące otaczające je galaktyki powstają i ewoluują jednocześnie," mówi współautor artykułu Joaquin Vieira z University of Illinois w Urbana-Champaign. "Dlaczego tak się dzieje wciąż pozostaje tajemnicą. SPT 0346-52 jest interesująca, bowiem obserwujemy niesamowite wręcz tempo powstawania nowych gwiazd, a nie możemy znaleźć oznak rosnącej supermasywnej czarnej dziury. Naprawdę chcielibyśmy dokładniej zbadać tę galaktykę, aby móc zrozumieć procesy, które spowodowały tak intensywne procesy gwiazdotwórcze i ich wpływ na wzrost czarnej dziury." SPT 0346-52 stanowi element populacji silnie soczewkowanych galaktyk odkrytych za pomocą SPT. SPT0346-52 jest sześć razy jaśniejsza niż miałoby to miejsce bez efektu soczewkowania - dzięki temu astronomowie są w stanie dojrzeć więcej szczegółów jej budowy. Źródło:Chandra X-ray Center]]> 12129 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Amator astronomii pomaga odkryć tajemnice unikalnego układu podwójnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/09/amator-astronomii-pomaga-odkryc-tajemnice-unikalnego-ukladu-podwojnego/ Fri, 09 Dec 2016 09:18:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12133 Wizja artystyczna przedstawiająca typowy pulsar milisekundowy zasysający materię z gwiezdnego towarzysza. Źródło: NASA[/caption] Zawodowy astronom wraz z amatorem astronomii wspólnie odkryli zaskakujące szczegóły dotyczące nietypowego układu podwójnego typu MSP, w którym jednym z obiektów jest pulsar milisekundowy - w tym przypadku jeden z najszybciej rotujących w naszej Galaktyce - a drugim gwiazda mu towarzysząca. Ich obserwacje, których wyniki zostaną opublikowane w grudniowym wydaniu periodyku Astrophysical Journal to pierwszy w historii przypadek zaobserwowania plam gwiezdnych na gwieździe towarzyszącej pulsarowi milisekundowemu. Co więcej, w danych obserwacyjnych zauważono, że gwiazda towarzysząca charakteryzuje się silnym polem magnetycznym. Takie informacje mogą pomóc nam w zrozumieniu dlaczego niektóre pulsary w układach podwójnych MSP włączają się i wyłączają. John Antoniadis, Instytutu Astronomii i Astrofizyki Dunlapa na Uniwersytecie w Toronto oraz Andre van Staden, amator astronomii z RPA przeanalizowali dane obserwacyjne jasności gwiazdy towarzyszącej pulsarowi wykonane przez van Stadena na przestrzeni 15 miesięcy za pomocą 30-centymetrowego reflektora i kamery CCD. Analiza danych ujawniła nieoczekiwane wzrosty i spadki jasności gwiazdy. W typowym układzie MSP oddziaływanie grawitacyjne ze strony pulsara zaburza kształt gwiazdy mu towarzyszącej sprawiając, że przyjmuje ona kształt kropli. Kiedy tak krąży wokół pulsara widzimy cykliczne wzrosty i spadki jej jasności. Gwiazda towarzysząca jest najjaśniejsza w dwóch punktach swojej orbity - kiedy widzimy jej szeroki, wydłużony, gruszkowaty kształt, najciemniejsza natomiast pomiędzy tymi punktami, kiedy widzimy tylko jej kołowy kszałt. Dlatego też jasność tej gwiazdy z naszego punktu w przestrzeni zmienia się w czasie gdy oba obiekty podróżują po swoich orbitach. Jednak obserwacje Antoniadisa i van Stadena wykazały, że jasność towarzysza nie była zsynchronizowana z 15-godzinnym okresem orbitalnym układu. Zamiast tego szczyty jasności gwiazdy pojawiały się coraz później, niezależnie od pozycji towarzysza na orbicie. Antoniadis oraz van Staden doszli do wniosku, że przyczyną takiego stanu rzeczy są plamy gwiezdne, odpowiednik znanych z powierzchni Słońca plam słonecznych, które to obniżały jej jasność. Co więcej, plamy były dużo większe w stosunku do średnicy gwiazdy niż plamy słoneczne. Badacze uświadomili sobie także, że gwiazda towarzysząca nie jest pływowo zsynchronizowana z pulsarem tak jak Księżyc z Ziemią. Okres rotacji gwiazdy jest nieco krótszy niż jej okres orbitalny - co może tłumaczyć jej nietypową krzywą zmian blasku. Obecność plam gwiezdnych pozwoliła badaczom ustalić, że gwiazda charakteryzuje się silnym polem magnetycznym, które jest niezbędne do powstania takich plam. Jako aktywny amator astronomii od wielu już lat, van Staden szczególnie interesuje się pulsarami. W 2014 roku przypadkiem trafił na stronę opisującą badania Antoniadisa nad układami MSP z optycznymi towarzyszami. "Zauważyłem, że układ podwójny MSP J1723-2837 doskonale nadaje się do obserwacji z RPA," mówi van Staden, "Oprócz tego dostrzegłem, że dla tego konkretnego systemu nie została jeszcze wyznaczona krzywa zmian blasku." "Uświadomiłem sobie, że wykonano niewiele obserwacji tego układu, ponieważ zawodowi astronomowie nie mogą korzystać z profesjonalnych teleskopów przez długie okresy czasu, ale już amatorzy mają znacznie więcej czasu na takie długoterminowe kampanie obserwacyjne." "Takiego zestawu danych nie widziałem jeszcze nigdy," mówi Antoniadis o danych uzyskanych przez van Stadena, "zarówno pod względem jakości jak i zakresu czasowego. Zachęcałem Andre do kontynowania obserwacji jak najdłużej." Obserwacje takie jak te, które prowadzi van Staden są kluczowe w rozwiązywaniu zagadek dotyczących ewolucji i złożonego związku MSP z gwiazdą towarzyszącą. [caption id="attachment_12136" align="aligncenter" width="1024"]Andre van Staden w swoim prywatnym obserwatorium. Źródło: Andre van Staden Andre van Staden w swoim prywatnym obserwatorium. Źródło: Andre van Staden[/caption] Zazwyczaj, nowo powstała gwiazda neutronowa karmi się gazem grawitacyjnie ściąganym z gwiezdnego towarzysza. Gdy pulsar nabiera masy, nabiera także momentu pędu i zaczyna obracać się coraz szybciej. W końcu gwiazda neutronowa rotuje w tempie kilkuset razy na sekundę. Wtedy rozpoczyna się kolejna faza jej ewolucji. Gwiazda neutronowa zaczyna emitować strumienie intensywnego promieniowania, które widzimy jako regularne błyski: wtedy gwiazda neutronowa staje się pulsarem. W tym momencie pulsar zaczyna emitować intensywne strumienie promieniowania gamma i silne wiatry gwiezdne, które powstrzymują przypływ materii z jego towarzysza. Gwiazda towarzysząca przestaje być pożerana przez pulsar, choć nie jest to koniec jej cierpień - teraz bowiem promieniowanie i wiatr emitowany przez pulsar są na tyle intensywne, że zaczyna się proces erozji gwiazdy towarzyszącej. Te i tak już złożone układy podwójne w ostatnich latach okazały się jeszcze ciekawsze. Obserwacje wskazują bowiem, że pulsary potrafią się wyłączać i powracać do stanu, w którym ponownie zaczynają pożerać swojego towarzysza - co więcej, mogą zmieniać swój stan wielokrotnie. Naukowcy zauważają, że za te zmiany mogą być odpowiedzialne intensywne promieniowanie i wiatry gwiezdne emitowane przez pulsary. Jednak wyniki uzyskane przez Antoniadisa i van Stadena wskazują, że wiatr gwiezdny z pulsaru nie wpływa na jego gwiezdnego towarzysza. Zazwyczaj, silny wiatr gwiezdny i intensywne promieniowanie ze strony pulsaru prowadzą do powstania "gorącej plamy" na zwróconej ku pulsarowi części gwiazdy towarzyszącej. Można powiedzieć, że gwiazda posiada własną dzienną i nocną stronę. Obecności takiej gorącej plamy nie zarejestrowano jednak obserwacyjnie. Może to oznaczać, że w tym wypadku wiatr nie występuje lub wieje w innym kierunku, niż w stronę gwiazdy. Tak czy inaczej, wyniki uzyskane przez badaczy wskazują, że to pole magnetyczne gwiazdy towarzyszącej - a nie wiatry gwiezdne i promieniowanie pulsara - mogą być odpowiedzialne za wyłączanie pulsarów. Źródło: Dunlap Institute for Astronomy & Astrophysics]]> 12133 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SOFIA obserwuje strumienie gorącej materii emitowane przez protogwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/09/sofia-obserwuje-strumienie-goracej-materii-emitowane-przez-protogwiazde/ Fri, 09 Dec 2016 13:13:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12138 Mapa Cefeusza E z zaznaczonymi dżetami materii emitowanymi w górę na lewo, i w dół na prawo od protogwiazdy. Protogwiazda to ta czerwona plama w centrum.[/caption] Naukowcy pracujący na pokładzie latającego teleskopu  SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) dostrzegli strumienie materii emitowane z nowo powstałej gwiazdy. Owa materia może sprowokować narodziny nowej generacji gwiazd w otaczających ją obłokach gazu. Wiele gwiazd na wczesnych etapach ewolucji emituje ogromne ilości super-rozgrzanej materii uformowanej w dwa przeciwległe strumienie, tzw. dżety. Zespół naukowców kierowany przez Bertranda Leflocha z University of Grenoble Alpes we Francji obserwował tego typu dżety emitowane przez Cefeusz E, masywną protogwiazdę znajdującą się na jednym z najwcześniejszych etapów gwiezdnej ewolucji znajdującą się 2400 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Cefeusza. Zespół Leflocha badał w jaki sposób powstają takie wypływy i wpływ tych dżetów na procesy gwiazdotwórcze w pobliskich obłokach. "Obserwacje prowadzone na pokładzie obserwatorium SOFIA odkryły przed nami nowe informacje o tym w jaki sposób powstają takie dżety napędzane przez protogwiazdy i pozwoliły nam określić procesy fizyczne rządzące takimi obiektami," powiedział Lefloch. Zespół Leflocha określił, że dżety mają mniej niż 1000 lat - w skali astronomicznej to wyjątkowo krótki okres. Silne dżety rozciągają się na odległość prawie 200 miliardów kilometrów, a materia w dżecie przemieszcza się z prędkością od 300 000 do 500 000 kilometrów na godzinę. Obserwacje prowadzono za pomocą instrumentu upGREAT (Upgraded German Receiver at Terhertz Frequencies),  który umożliwił stworzenie mapy najgorętszych i najgęstszych  obszarów materii emitowanej z Cefeusza E. Badacze zidentyfikowali trzy główne części wypływającej materii: sam dżet, fragmenty obłoków pyłu i gazu przez które przebijały się dżety oraz fale uderzeniowe na końcach dżetów, także silnie wpływające na otaczający je gaz i pył. Ten ostatni obszar jest szczególnie interesujący, bowiem to on może stanowić przyszłe miejsce narodzin dodatkowych gwiazd. To właśnie fale uderzeniowe tego typu mogą prowokować powstawanie nowych gwiazd. Zespół badaczy był w stanie stworzyć mapę najgorętszej materii w strumieniu dzięki unikalnemu zakresowi długości fali, w którym obserwuje instrument upGREAT. Co więcej mapy były dużo bardziej szczegółowe niż mapy stworzone na podstawie danych z innych obserwatoriów - to efekt dużej średnicy teleskopu zainstalowanego na pokładzie SOFIA. "Instrument upGREAT korzysta teraz z większej ilości detektorów, przez co możemy tworzyć bardziej szczegółowe mapy obłoków gazowych," mówi Harold Yorke, dyrektor misji naukowych SOFIA. "Fizyczna charakterystyka wypływającego z protogwiazdy gazu wciąż jest słabo poznana, i dopiero teraz tworzymy nowe instrumenty, które pozwalają nam ja badać. Te obserwacje potwierdzają, że SOFIA jest naprawdę świetnym narzędziem do mapowania obszarów wokół obszarów gwiazdotwórczych." Źródło: NASA]]> 12138 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje zmiany w gwiazdozbiorze Panny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/09/hubble-obserwuje-zmiany-w-gwiazdozbiorze-panny/ Fri, 09 Dec 2016 18:08:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12141 Gwiazdozbiór Panny jest bardzo bogaty w galaktyki, po części z uwagi na obecność w niej masywnej i grawitacyjnie związanej gromady ponad 1300 galaktyk. Jednym z członków tej kosmicznej społeczności jest galaktyka NGC 4388 - przedstawiona na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą kamery Wide Field Camera 3 zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Znajdująca się jakieś 60 milionów lat świetlnych od Ziemi galaktyka NGC 4388 doświadcza jednego z mniej pożądanych skutków przynależności do tak masywnej gromady galaktyk. Właśnie ulega transformacji, przez co jej wygląd jest dość nietypowy. Choć zewnętrzne rejony galaktyki wydają się jednorodne i pozbawione cech szczególnych tak jak ma to miejsce w przypadku klasycznych galaktyk eliptycznych, jej centrum  charakteryzuje się niesamowitymi smugami pyłowymi zwiniętymi w dwa symetryczne ramiona spiralne mające swój początek w jasnym jądrze galaktyki jak to ma miejsce w przypadku galaktyk spiralnych. Widoczne w ramionach spiralnych jasnoniebieskie kropki ujawniają przed nami położenie młodych gwiazd, które oznaczają, że wewnątrz NGC 4388 niedawno zachodziły intensywne procesy gwiazdotwórcze. Pomimo tych sprzecznych sygnałów, NGC 4388 zaklasyfikowano jako galaktykę spiralną. Za jej nietypowy zestaw cech najprawdopodobniej odpowiadają oddziaływania grawitacyjne między NGC 4388 a innymi galaktykami Gromady w Pannie. Oddziaływania grawitacyjne takie jak zderzenia czołowe, odkształcania pływowe, łączenia czy galaktyczny kanibalizm - mogą być niszczące dla galaktyk. Jedne galaktyki wyjdą z takiego starcia z zaburzonym ramieniem spiralnym, a inne tracą całą swoją strukturę  tracąc gwiazdy, które pozostają w dysku nowej, większej galaktyki. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 12141 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno przygotowuje się do niedzielnego przelotu blisko Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/09/sonda-juno-przygotowuje-sie-do-niedzielnego-przelotu-blisko-jowisza/ Fri, 09 Dec 2016 19:53:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12145 W nadchodzącą niedzielę, 11 grudnia o godzinie 18:04 naszego czasu sonda Juno po raz trzeci przeleci bardzo blisko Jowisza. W momencie największego zbliżenia do Jowisza (zwanego peryjowium), sonda Juno znajdzie się około 4150 kilometrów nad szczytami chmur tego gazowego olbrzyma. W tym punkcie sonda będzie poruszała się z prędkością 57.8 kilometrów na sekundę względem planety. Podczas przelotu siedem z ośmiu instrumentów naukowych będzie intensywnie zbierało dane naukowe. "Będzie to pierwszy przelot w pobliżu Jowisza, podczas którego planujemy wykorzystać wszelkie moce sondy Juno do badania struktury wewnętrznej Jowisza poprzez badanie jego pola grawitacyjnego," mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "Niecierpliwie czekamy na informacje, które odkryje przed nami grawitacja Jowisza." Menedżerowie misji zdecydowali się nie zbierać tym razem danych za pomocą instrumentu JIRAM (Jovian Infrared Auroral Mapper), aby zespół mógł zakończyć aktualizację oprogramowania sondy analizującego dane naukowe z JIRAM. Zgodnie z planem aktualizacja oprogramowania powinna być gotowa przed kolejnym peryjowium (PJ4) 2 lutego 2017 roku. Zespół misji wciąż rozważa różne opcje co do modyfikacji okresu orbity sondy Juno. Aktualnie sonda Juno okrąża Jowisza w czasie 53,4 dni. Pierwotne plany zakładały wykonanie manewru korekty orbity w dniu 19 października. Efektem manewru miało być skrócenie okresu orbitalnego do 14 dni. Badacze jednak zdecydowali odłożyć manewr w celu wykonania dodatkowych testów zestawu zaworów stanowiących element systemów paliwowych sondy. "Mamy prawidłowo działającą sondę, która idealnie realizuje swoją misję," mówi Rick Nybakken, menedżer projektu Juno z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Nie chcielibyśmy dokładać sobie niepotrzebnego ryzyka, dlatego postępujemy bardzo ostrożnie." Sonda Juno została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 5 sierpnia 2011 roku z przylądka Canaveral na Florydzie i dotarła do Jowisza 4 lipca 2016 roku. W trakcie swojej misji, sonda Juno będzie zbliżała się na krótko na odległość zaledwie 4100 kilometrów nad szczyty chmur Jowisza. Podczas tych przelotów Juno będzie zaglądała pod wierzchnią warstwę chmur oraz będzie badała zorze. Uzyskana w ten sposób wiedza pozwoli nam dowiedzieć się więcej o pochodzeniu, strukturze, atmosferze i magnetosferze planety. Źródło: NASA]]> 12145 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wirująca czarna dziura pożerająca gwiazdę tłumaczy bardzo jasne zjawisko]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/12/wirujaca-czarna-dziura-pozerajaca-gwiazde-tlumaczy-bardzo-jasne-zjawisko/ Mon, 12 Dec 2016 15:55:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12148 Wizja artystyczna przedstawiająca rozerwaną gwiazdę na tle supermasywnej czarnej dziury[/caption] O wyjątkowo jasnym punktowym źródle światła dostrzeżonym w odległej galaktyce i oznaczone jako ASASSN-15lh mówiono, że to najjaśniejsza dotąd zarejestrowana supernowa. Jednak nowe obserwacje wykonane z kilku niezależnych obserwatoriów, w tym ESO,  rzuciły spory cień na takie wytłumaczenie. Grupa astronomów uważa, że w tym przypadku mamy do czynienia z bardziej ekstremalnym i rzadszym zdarzeniem - według nich mogliśmy obserwować rozrywanie gwiazdy przez szybko rotującą czarną dziurę. W 2015 roku, w ramach przeglądu nieba ASAS-SN (All Sky Automated Survey for SuperNovae) wykryto zdarzenie (później skatalogowane jako ASASSN-15lh), które zaklasyfikowano jako rekordowo jasną supernową zwaną super-jasną supernową, która jest eksplozją ekstremalnie masywnej gwiazdy kończącej jej życie. ASASSN-15lh jasnością dwukrotnie przebiła poprzednią rekordzistkę gdy w szczycie jasności świeciła 20 razy jaśniej niż cała Droga Mleczna. Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Giorgosa Leloudasa z Wiezmann Institute of Science w Izraelu oraz Dark Cosmology Centre w Danii wykonał teraz dodatkowe obserwacje odległej galaktyki, znajdującej się jakieś 4 miliardy lat świetlnych od Ziemi, w której miało dojść do eksplozji. Efektem obserwacji propozycja nowego wytłumaczenia tego wyjątkowego zdarzenia. "Obserwowaliśmy to źródło przez 10 miesięcy od zdarzenia i doszliśmy do wniosku, że prawdopodobnie nie była to wyjątkowo jasna supernowa. Nasze wyniki wskazują, że najprawdopodobniej była to szybko rotująca super-masywna czarna dziura rozrywająca mało-masywną gwiazdę," tłumaczy Leloudas. W tym scenariuszu, ekstremalne oddziaływanie grawitacyjne ze strony super-masywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum galaktyki rozerwały gwiazdę podobną do Słońca, która za bardzo zbliżyła się do niej - to zjawisko, które w tak dużej odległości obserwowano zaledwie 10 razy. W trakcie procesu, gwiazda uległa "spagetyfikacji" a fale uderzeniowe powstałe w skutek zderzeń odłamków jak również ciepło pochodzące z akrecji doprowadziły do potężnego rozbłysku. To właśnie dlatego zdarzenie to na pierwszy rzut oka było wyjątkowo jasną supernową, mimo że gwiazda miała za małą masę, aby mogła eksplodować jako supernowa. [caption id="attachment_12150" align="aligncenter" width="1024"]Supermasywna czarna dziura otoczona odłamkami rozerwanej gwiazdy Supermasywna czarna dziura otoczona odłamkami rozerwanej gwiazdy[/caption] Zespół oparł swoje wnioski na obserwacjach wykonanych teleskopami naziemnymi jak i kosmicznymi, wśród których znalazły się Bardzo Duży Teleskop (VLT) z Obserwatorium ESO w Paranal, New Technology Telescope z Obserwatorium ESO w La Silla czy Kosmiczny Teleskop ubble'a. Obserwacje za pomocą NTT wykonano w ramach przeglądu PESSTO (Public ESO Spectroscopic Survey of Transient Objects). "Istnieje kilka niezależnych aspektów obserwacji, które wskazują, że mieliśmy do czynienia z rozerwaniem pływowym a nie z jasną supernową," tłumaczy współautor Morgan Fraser z Uniwersytetu Cambridge w Wielkiej Brytanii. https://www.youtube.com/watch?v=CLqYCO5Cll0 Dane wykazały, że całe zdarzenie składało się z trzech wyraźnych faz obserwowanych w ciągu 10 miesięcy obserwacji dodatkowych. Dane znacznie bardziej pasują do tego czego oczekiwalibyśmy od rozerwania pływowego niż od super-jasnej supernowej. Obserwowane ponownej pojaśnienie w ultrafiolecie jak również wzrost temperatury zmniejszają prawdopodobieństwo, że to była supernowa. Co więcej, miejsce w którym doszło do eksplozji - czerwona, masywna i bierna galaktyka - to nietypowe miejsce na super-jasną supernową, bowiem takie zdarzenia zazwyczaj obserwuje się w niebieskich galaktykach karłowatych, w których zachodzą jasne procesy gwiazdotwórcze. Należy zauważyć, że choć zespół naukowców doszedł do wniosku, że hipoteza mówiąca o supernowej jest mało prawdopodobna, to klasyczne rozerwanie pływowe także nie stanowi odpowiedniego wyjaśnienia obserwowanego zjawiska. Członek zespołu Nicholas Stone z Columbia University tłumaczy: "Rozerwania pływowego z którym mamy tutaj do czynienia nie można wytłumaczyć nierotującą supermasywną czarną dziurą. Zakładamy, że ASASSN-15lh to rozerwanie pływowe spowodowane przez  szczególny rodzaj czarnej dziury." https://www.youtube.com/watch?v=4YzWosQYg6Q Masa galaktyki macierzystej wskazuje, że super-masywna czarna dziura w jej centrum musi charakteryzować się masą co najmniej 100 milionów mas Słońca. Czarna dziura o tej masie nie byłaby w stanie rozerwać gwiazdy znajdującej się poza jej horyzontem zdarzeń. Jednak, jeżeli czarna dziura jest szybko rotującą czarną dziurą, tak zwaną czarną dziurą Kerra - sytuacja się zmienia, i to ograniczenie jej już nie dotyczy. "Mimo wszystkich zebranych przez nas danych, nie jesteśmy w stanie powiedzieć ze 100-procentową pewnością, że ASASSN-15lh to było rozerwanie pływowe. Jest to jednak najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie," dodaje Leloudas. Źródło: ESO]]> 12148 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Nowopowstałe gwiazdy emitują silne wiry materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/15/nowopowstale-gwiazdy-emituja-silne-wiry-materii/ Thu, 15 Dec 2016 14:02:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12161 Obserwacje młodej protogwiazdy znajdującej się około 450 lat świetlnych od Ziemi. Wykorzystując takie zdjęcia wykonane za pomocą obserwatorium ALMA astronomowie z Instytutu Nielsa Bohra po raz pierwszy w historii mogli zbadać w jaki sposób powstaje wir złożony z materii znajdującej się w rotującym dysku pyłowo-gazowym otaczającym młodą gwiazdę. Niebieski kolor przedstawia gaz poruszający się w naszą stronę, a czerwony oddalający się od nas. Źródło: P. Bjerkeli et al./ESASky/ESAC, Hiszpania[/caption] Badacze z Instytutu Nielsa Bohra wykorzystali teleskopy sieci ALMA do obserwacji wczesnych etapów formowania nowego układu planetarnego. Po raz pierwszy udało im się dostrzec silny wir emitowany z rotującego dysku gazowo-pyłowego otaczającego młodą gwiazdę. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku  Nature. Nowy układ słoneczny powstaje w dużym obłoku gazu i pyłu, który pod wpływem własnej grawitacji ulega kontrakcji i koncentracji. Po jakimś czasie taki obłok staje się na tyle gęsty, że jego centrum zapada się w kulę gazu, w której ciśnienie ogrzewa materię - powstaje świecąca kula gazu, gwiazda. Pozostała część obłoku pyłowo-gazowego krąży wokół nowo powstałej gwiazdy w dysku, w którym stopniowo materia zaczyna się skupiać i tworzyć coraz większe grudki, które z czasem łączą się ze sobą w planety. Wraz z nowo powstałymi gwiazdami, tzw. protogwiazdami, badacze obserwowali silne wiry i wypływy, tak zwane dżety. Jednak jak dotąd nikomu nie udało się zaobserwować procesów powstawania takich wiatrów. "Dzięki obserwatorium ALMA udało nam się zaobserwować protogwiazdę na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Zobaczyliśmy jak wiatr, niczym tornado, unosi materię i gaz z rotującego dysku, w którym aktualnie powstaje nowy układ planetarny," mówi Per Bjerkeli, badacz z Instytutu Nielsa Bohra na Uniwersytecie w Kopenhadze. [caption id="attachment_12163" align="aligncenter" width="1024"]Wizja artystyczna wiru unoszącego z dysku protoplanetarnego otaczającego protogwiazdę TMC1A w wieku 100 000 lat. Źródło: Per Bjerkeli/David Lamm/BOID Wizja artystyczna wiru unoszącego z dysku protoplanetarnego otaczającego protogwiazdę TMC1A w wieku 100 000 lat. Źródło: Per Bjerkeli/David Lamm/BOID[/caption] Obserwatorium ALMA składa się z 66 teleskopów obserwujących niebo w rozdzielczości porównywalnej do pojedynczego lustra o średnicy 16 kilometrów. Obserwowana tym razem protogwiazda znajduje się 450 lat świetlnych od Ziemi - to ponad 30 milionów razy więcej niż odległość Słońce-Ziemia. Mimo odległości, naukowcom udało się zaobserwować dotąd nieznane szczegóły protogwiazd. "W trakcie kontrakcji obłoku gazowego, materia zaczyna rotować coraz szybciej niczym łyżwiarka wykonująca piruet i stopniowo przyciągająca do siebie ramiona. Aby zwolnić tempo rotacji trzeba usunąć część energii. Tak się dzieje, kiedy nowa gwiazda zaczyna emitować wiatry. Wiatr ma swoje źródło w dysku otaczającym protogwiazdę, i dlatego wraz z nim rotuje. Gdy ten rotujący wiatr oddala się od protogwiazdy zabierając ze sobą część energii, pozostały pył i gaz może kontynuować kontrakcję," tłumaczy Per Bjerkeli. Wcześniej naukowcy uważali, że rotujący wiatr powstawał w centrum rotującego dysku gazu i pyłu, jednak nowe obserwacje wskazują na inny mechanizm.  
    "Widzimy tu, że rotujący wiatr powstaje w całym dysku. Niczym tornado unosi materię z dysku gazowo-pyłowego, a w pewnym momencie wiatr uwalnia materię obłoku i może ona unosić się swobodnie. Dzięki temu prędkość rotacji obłoku spada i nowo powstająca gwiazda może wytrzymać działające na nią siły. Jednocześnie materia w rotującym dysku pyłu i gazu łączy się ze sobą tworząc nowe planety," tłumaczy Jes Jorgensen, profesor astrofizyki i planetologii w Instytucie Nielsa Bohra na Uniwersytecie w Kopenhadze. Kolejną kwestią, którą chcą zbadać naukowcy jest pytanie, czy uniesiony w ten sposób pył jest wywiewany w przestrzeń kosmiczną czy też opada z powrotem na dysk stając się częścią nowego układu planetarnego.
    Źródło: Niels Bohr Insitute
    ]]>
    12161 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pył 'unosi się' nad powierzchnią Księżyca - elektrostatyczny pył wpływa na powierzchnie planet bez atmosfery]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/15/pyl-unosi-sie-nad-powierzchnia-ksiezyca-elektrostatyczny-pyl-wplywa-na-powierzchnie-planet-bez-atmosfery/ Thu, 15 Dec 2016 14:30:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12158 Źródło: NASA Podczas gdy miliony ludzi na Ziemi podziwiały wczoraj fenomenalny superksiężyc, zespół badaczy z NASA analizował wyniki najnowszych eksperymentów laboratoryjnych, których celem było zrozumienie dlaczego pył "lewituje" nad powierzchnią Księżyca. Badania prowadzone przez jednego z członków Solar System Exploration Research Virtual Institute (SSERVI) tłumaczą dlaczego pył może przenosić się nad rozległymi obszarami księżyca czy też w pierścieniach Saturna bez udziału wiatru czy płynącej wody. Wiedza o tych fundamentalnych procesach pomoże naukowcom zrozumieć zachowanie pyłu i statycznej elektryczności na ciałach pozbawionych atmosfery, raz ich wpływu na mechaniczne i elektryczne systemy na powierzchni. Te i inne prowadzone przez SSERVI badania pomogą NASA wypełnić kluczowe luki w wiedzy o obiektach kosmicznych bez atmosfery takich jak chociażby planetoidy czy księżyce Marsa - Fobosa i Deimosa, które mogą stanowić kolejne kroki na naszej drodze do Marsa. Badania opierają się na obserwacjach przeprowadzanych od ery Apollo do najnowszej misji kometarnej Rosetta i oferują nam odpowiedzi na wieloletnie badania o elektrostatyczny transport pyłu na księżycu i innych obiektach planetarnych pozbawionych atmosfery. Badania przeprowadzono na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, a wyniki opublikowano niedawno w periodyku Geophysical Research Letters. Omawiane zjawisko widoczne jest jako promieniste strumienie wysoko nad powierzchnią Księżyca, o których wspominali już astronauci z misji Apollo, tudzież radialne promienie zarejestrowane przez sondę Voyager nad pierścieniami Saturna czy osady drobnego pyłu, tzw. "stawy pyłowe" w kraterach Erosa. To wszystko są przykłady transportowania pyłu nad rozległymi obszarami bez udziału wiatru czy płynącej wody. Naukowcy uważali, że procesy elektrostatyczne mogą tłumaczyć te obserwacje, lecz do teraz nie było żadnych badań, które potwierdzałyby tę tezę. Mihaly Hranui z Uniwersytetu Kolorado w Boulder wraz ze swoim zespołem zarejestrował mikronowych rozmiarów cząstki pyłu  podskakujące na wysokość kilku centymetrów pod wpływem promieniowania ultrafioletowego lub wystawienia na działanie plazmy. Na Księżycu te cząstki mogły unosić się ponad 10 centymetrów nad powierzchnią. Naukowcy uważają, że poświata widziana nad horyzontem Księżyca na zdjęciach wykonanych przez sondy Surveyor 5, 6 i 7 pięćdziesiąt lat temu - mogły być spowodowane przez światło słoneczne rozproszone na obłoku elektrostatycznie unoszonego pyłu. Źródło: NASA]]> 12158 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Symulacje wskazują, że życie na Proxima b może być możliwe jeżeli...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/15/symulacje-wskazuja-ze-zycie-na-proxima-b-moze-byc-mozliwe-jezeli/ Thu, 15 Dec 2016 14:32:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12166 Wizja artystyczna powierzchni planety krążącej wokół Proxima Centauri[/caption] Dimitra Atri, astrobiolożka z Blue Marble Institute of Space Science opublikowała nowy artykuł w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, w którym opisuje swoje badania nad modelami i symulacjami Proxima b, egzoplanety krążącej wokół Proxima Centauri, najbliższej nam gwiazdy. W sierpniu br. zespół naukowców ogłosił odkrycie planety krążącej wokół Proxima Centauri - czerwonego karła oddalonego od Ziemi o 4,26 lat świetlnych, będącego najbliższą gwiazdą do naszego Układu Słonecznego. Planeta Proxima b została odkryta w tak zwanej ekosferze gwiazdy wzbudzając niesamowite zainteresowanie w społeczności astronomicznej, ponieważ oznacza to, że potencjalnie na jej powierzchni mogą istnieć warunki sprzyjające powstaniu życia. Od momentu ogłoszenia odkrycia Atri przeprowadza symulacje, których celem jest badanie wpływu rozbłysków gwiezdnych na planetę oraz na ewentualne życie na jej powierzchni. Proxima b uważana jest za dobrą kandydatkę na planetę sprzyjającą powstaniu życia - wstępne informacje wskazują, że ma skalistą powierzchnię, rozmiarami przypomina Ziemię i krąży wokół swojej gwiazdy wystarczająco blisko, aby na jej powierzchni panowała odpowiednia temperatura. Z drugiej strony, planeta może doświadczać okresowych zjawisk takich jak rozbłyski gwiezdne, które mogą niszczyć wszelkie życie na jej powierzchni. Tego typu rozbłyski są dużo bardziej niebezpieczne w przypadku planet takich jak Proxima b z uwagi na fakt, że planeta znajduje się dużo bliżej swojej gwiazdy niż odległość Ziemia-Słońce. De facto, Proxima b znajduje się dużo bliżej swojej gwiazdy niż Merkury w naszym Układzie Słonecznym. Aby sprawdzić czy Proxima b może utrzymać życie na swojej powierzchni, Atri musiał uwzględnić trzy główne czynniki - typ i rozmiar rozbłysków na Proxima Centauri, różną gęstość atmosfery planety oraz pole magnetyczne planety. Wyniki symulacji wskazują, że jeżeli Proxima b posiada atmosferę podobną do Ziemi, życie na jej powierzchni może przetrwać większość rozbłysków emitowanych przez jej gwiazdę macierzystą. Jeżeli tak nie jest lub jeżeli planeta ma słabe ple magnetyczne, życie na powierzchni planety może być zniszczone przez każdy większy rozbłysk gwiezdny. Źródło: Phys.org]]> 12166 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciemna przeszłość pożerającej swoje planety "Gwiazdy Śmierci"]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/16/ciemna-przeszlosc-pozerajacej-swoje-planety-gwiazdy-smierci/ Fri, 16 Dec 2016 09:03:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12170 HIP68468, gwiezdna bliźniaczka Słońca znajdująca się jakieś 300 lat świetlnych od Ziemi mogła pochłonąć jedną lub kilka swoich planet - wnioski takie wyciągnięto z obserwacji litu blisko powierzchni gwiazdy.
    Źródło: Gabi Perez / Instituo de Astrofisica de Canarias[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył układ planetarny wokół gwiazdy podobnej do Słońca.  Co szczególnie ciekawe, nietypowy skład chemiczny gwiazdy wskazuje, że mogła ona pochłonąć kilka swoich planet. "Nie oznacza to, że Słońce pochłonie Ziemię w najbliższej przyszłości," mówi Jacob Bean, profesor astronomii i astrofizyki na Uniwersytecie w Chicago i współautor artykułu opisującego odkrycie opublikowanego w periodyku Astronomy & Astrophysics. "Jednocześnie nasze odkrycie wskazuje, że takie gwałtowne zdarzenia mogą być powszechne w różnych układach planetarnych, także w naszym." W przeciwieństwie do sztucznej, niszczącej planety Gwiazdy Śmierci znanej z Gwiezdnych Wojen, jej naturalna wersja może nam wiele powiedzieć o ewolucji układów planetarnych. Astronomowie odkryli pierwszą planetę krążącą wokół gwiazdy innej niż Słońce w 1995 roku. Od tego czasu udało się zidentyfikować ponad 2 000 planet pozasłonecznych. Wśród tych planet, obiekty krążące wokół gwiazd podobnych do Słońca stanowią rzadkość. Ze względu na swoje podobieństwo do Słońca, tak zwane bliźniaczki Słońca stanowią idealny cel badań związku gwiazd z krążącymi wokół nich planetami. Bean wraz ze współpracownikami w ramach wieloletniego projektu odkrywania planet krążących wokół słonecznych bliźniaczek badał znajdującą się 300 lat świetlnych od Ziemi gwiazdę HIP 68468. Oczywiście ryzykowne jest wyciąganie wniosków z pojedynczego przykładu - ostrzega Megan Bedell, doktorantka na UChicago i współautorka artykułu i dodaje, że zespół planuje badanie większej liczby gwiazd tego typu w celu zbadania czy obserwowana przez nich charakterystyka gwiazdy jest częstym wynikiem procesu formowania planet. Symulacje komputerowe wskazują, że za wiele miliardów lat przepychanki grawitacyjne między planetami doprowadzą do opadnięcia Merkurego na powierzchnię Słońca - mówi debra Fischer, profesor astronomii na Uniwersytecie Yale nie zaangażowana w opisywany tu projekt. "Analizowany tu przykład HIP 68468 stanowi pozostałość właśnie takiego procesu. Odkrycie poprawia naszą wiedzę o ewolucji układów planetarnych." Wykorzystując do badań 3,6-metrowy teleskop znajdujący się w Obserwatorium La Silla w Chile, zespół badaczy z kilku kontynentów odkrył swoją pierwszą egzoplanetę w 2015 roku. Najnowsze odkrycie, które wciąż wymaga potwierdzenia, obejmuje dwie kandydatki na planetę - superneptuna i superziemię. Ich orbity są zaskakująco blisko gwiazdy macierzystej, przy czym jedna z planet jest 50% masywniejsza od Neptuna i znajduje się w odległości podobnej do odległości Słońce-Wenus, a druga - pierwsza superziemia krążąca wokół bliźniaczki Słońca ma masę trzech mas Ziemi i krąży na tyle blisko gwiazdy, że jej okres orbitalny wynosi zaledwie 3 dni. "Te dwie planety najprawdopodobniej nie powstały tam gdzie je dzisiaj widzimy," mówi Bedell. Najprawdopodobniej migrowały one w pobliże gwiazdy z bardziej zewnętrznych rejonów układu planetarnego. Pozostałe planety mogły być wyrzucone z układu lub pochłonięte przez gwiazdę macierzystą. Skład chemiczny HIP68468 wskazuje na historię ucztowania na planetach. W składzie gwiazdy dostrzeżono cztery razy więcej litu niż oczekiwano od gwiazdy w wieku 6 miliardów lat, jak również nadwyżkę metali odpornych na wysokie temperatury, powszechnych na planetach skalistych. W gorącym wnętrzu gwiazd takich jak HIP 68468 czy Słońce, lit jest stopniowo z czasem zużywany. Z drugiej strony planety zachowują swój lit, ponieważ ich wewnętrzna temperatura nie wystarcza do zniszczenia tego pierwiastka. Dlatego też, gdy gwiazda pochłania swoją planetę, lit zawarty w planecie widoczny jest w atmosferze gwiazdy. Sumarycznie licząc, lit i inna materia planetarna dostrzeżona w atmosferze HIP 68468 równe są masie sześciu mas Ziemi. "Bardzo ciężko poznać historię danej gwiazdy, jednak od czasu do czasu mamy szczęście i odnajdujemy gwiazdy, których skład chemiczny wskazuje na historię pożerania planet. Tak też jest w przypadku HIP 68468. Chemiczne pozostałości jednej lub kilku planet rozsmarowane są po jej całej atmosferze. To sytuacja przypominająca tę, w której widzimy kota siedzącego obok otwartej klatki dla ptaków. Jeżeli żółte pióra wystają z kociego pyska, możemy przypuszczać, że kanarek nie miał szczęścia." Zespół badaczy nadal monitoruje ponad 60 bliźniaczek Słońca, poszukując krążących wokół nich planet. Oprócz tego Wielki Teleskop Magellana budowany w Chile, a w którym jednym z udziałowców jest UChicago, będzie w stanie wykrywać więcej planet podobnych do Ziemi krążących wokół bliźniaczek Słońca. "Oprócz odkrywania planet podobnych do Ziemi, Wielki Teleskop Magellana umożliwi astronomom dużo dokładniejsze badanie składu chemicznego atmosfer gwiezdnych, co pozwoli nam częściej odkrywać historie układów planetarnych wplecioną w skład chemicznych ich gwiazd macierzystych." Źródło: University of Chicago]]>
    12170 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Liczba znanych czarnych dziur może się wkrótce podwoić]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/16/liczba-znanych-czarnych-dziur-moze-sie-wkrotce-podwoic/ Fri, 16 Dec 2016 11:11:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12173 Powyższe zdjęcie przedstawia komputerową symulację supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. Czarny obszar w centrum przedstawia horyzont zdarzeń czarnej dziury, spoza którego nawet światło nie może uciec grawitacji masywnego obiektu.[/caption] Badacze z Uniwersytetu w Waterloo opracowali metodę, która pomoże odkrywać nawet 10 czarnych dziur rocznie, podwajając liczbę aktualnie znanych czarnych dziur w ciągu zaledwie dwóch lat. Badacze szacują, że w ciągu dekady być może uda im się odkryć przed nami historię czarnych dziur. Avery Broderick, profesor z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Waterloo oraz Mansour Karami, doktorant z Wydziału Nauki pracowali z naukowcami z USA i  Iranu nad stworzeniem metody obejmującej powstającą dopiero dziedzinę astronomii fal grawitacyjnych i zmieniającej nasze sposoby poszukiwania czarnych dziur i innych ciemnych obiektów w przestrzeni kosmicznej. Wyniki ich prac opublikowano w tym tygodniu w periodyku The Astrophysical Journal. "W ciągu następnych 10 lat zbierzemy wystarczająco dużo danych nt. czarnych dziur, że naukowcy będą w stanie statystycznie opracować ich własności jako populacji," mówi Broderick. "Informacje te pozwolą nam badać czarne dziury o masach gwiezdnych na różnych etapach historii rozciągającej się na miliardy lat."

    Wspieraj działalność Pulsu Kosmosu na http://patronite.pl/pulskosmosu

    To dzięki Waszemu wsparciu możemy codziennie dostarczać nowych informacji o odkryciach astronomicznych.


    Czarne dziury pochłaniają całe promieniowanie i materię i nie emitują żadnego promieniowania, przez co niemożliwym jest stworzenie ich obrazu, nie mówiąc już o odkrywaniu ich na tle czerni przestrzeni kosmicznej. Choć bardzo mało wiemy o wnętrzach czarnych dziur, to wiemy, że odgrywają one istotną rolę w cyklu życia gwiazd regulując wzrost galaktyk. Pierwszy bezpośredni dowód ich istnienia został ogłoszony na początku roku przez zespół obserwatorium LIGO (ang. Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory), który zarejestrował fale grawitacyjne wyemitowane w procesie łączenia dwóch czarnych dziur. Przeczytaj: Czym są fale grawitacyjne - powtórzenie wiedzy przed konferencją LIGO (12/02/2016) "Jak na razie nie wiemy jak często dochodzi do takich zderzeń i jak wiele czarnych dziur rozsianych jest po galaktyce," mówi Broderick. "Po raz pierwszy będziemy starali się umieścić tę fascynującą, dynamiczną fizykę rejestrowaną przez LIGO w szerszym, astronomicznym kontekście." Broderick wraz ze współpracownikami proponuje nowe podejście do poszukiwania i badania czarnych dziur - nie jako pojedynczych obiektów, a jako całej populacji, poprzez połączenie dwóch standardowych narzędzi astrofizyki: mikrosoczewkowania i interferometrii radiowej. Z mikrosoczewkowaniem grawitacyjnym mamy do czynienia gdy ciemny obiekt, taki jak czarna dziura przechodzi między nami a źródłem światła takim jak gwiazda. Promienie światła biegnące od gwiazdy zakrzywiają się w polu grawitacyjnym czarnej dziury na drodze do Ziemi, przez co gwiazda znajdująca się za czarną dziurą wydaje się jaśniejsza, a nie ciemniejsza jak podczas zaćmienia. Nawet największe teleskopy obserwujące zjawiska mikrosoczewkowania w zakresie widzialnym mają ograniczoną rozdzielczość i mogę niewiele powiedzieć nam o takich czarnych dziurach. Zatem zamiast wykorzystywać promieniowanie w zakresie widzialnym Broderick wraz ze swoim zespołem proponuje wykorzystać fale radiowe do obserwowania mikrosoczewkowania w czasie rzeczywistym. "Gdy spojrzymy na to samo zjawisko za pomocą radioteleskopu, wykorzystując do tego interferometrię - możemy zobaczyć więcej niż jedno zdjęcie. Dzięki temu będziemy mogli wychwycić różnego rodzaju parametry: masę obiektu, odległość czy prędkość," mówi Karami, doktorant astrofizyki w Waterloo. Wykonanie serii zdjęć w zakresie radiowym i zamiana ich na nagranie zjawiska pozwoli naukowcom określić kolejne cechy charakterystyczne obserwowanej czarnej dziury. Źródło: University of Waterloo]]>
    12173 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Konferencja Studenckich Astronomicznych Kół Naukowych (KSAKN)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/16/konferencja-studenckich-astronomicznych-kol-naukowych-ksakn/ Fri, 16 Dec 2016 18:53:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12177 W dniach 4-6 listopada 2016 r., Astronomiczne Koło Naukowe UAM zorganizowało Konferencję Studenckich Astronomicznych Kół Naukowych (KSAKN). Podczas trzydniowego spotkania 37 uczestników z całej Polski brało udział w sesjach referatowych, podczas to których przedstawiane były obszary zainteresowań studentów.
    Dodatkowo mieli oni okazję wysłuchać czterech wykładów gościnnych prowadzonych przez pracowników Wydziału Fizyki. Prof. UAM dr hab. Agnieszka Kryszczyńska przedstawiła najważniejsze informacje dotyczące Europejskiego Obserwatorium Południowego, dr Magdalena Otulakowska-Hypka przybliżyła wszystkim tematykę układów kataklizmicznych, dr Magdalena Polińska opowiedziała o badaniu składu chemicznego gwiazd, a prof. UAM dr hab. Andrzej Grudka wyjaśnił analogię między czarną dziurą a rakietą. [gallery size="medium" ids="12182,12181,12180" orderby="rand"]   Patronem medialnym naszej konferencji był portal Puls Kosmosu, który to ufundował nagrody za najlepsze prezentacje (Sebastian Kurowski, UJ -„Nowe instrumentarium OA UJ” ; Justyna Borkowska, UMK - „Kosmologiczne (nie)jednorodności”) oraz najlepszy plakat (Barbara Handzlik, UJ - „Badanie komet za pomocą spektroskopii molekularnej"). Oprócz naukowych aspektów konferencji uczestnicy integrowali się podczas wieczornych spotkań (karaoke, gry planszowe), zwiedzania palmiarni, Wydziału Fizyki i Obserwatorium Astronomicznego UAM. Niezapowiedzianą wcześniej atrakcją okazał się profesjonalny pokaz iluzjonisty Błażeja Hatmana przeprowadzony specjalnie dla uczestników. Było to kolejne spotkanie z cyklu KSAKN po którym, mamy nadzieję, że wszyscy uczestnicy będą mile wspominać czas spędzony w Poznaniu. [caption id="attachment_12179" align="aligncenter" width="1024"]Źródło: Jakub Tokarek Źródło: Jakub Tokarek[/caption] Komitet Organizacyjny
    ]]>
    12177 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Juno fotografuje perłę na Jowiszu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/17/sonda-juno-fotografuje-perle-na-jowiszu/ Sat, 17 Dec 2016 06:00:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12186 Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamery JunoCam zainstalowanej na pokładzie sondy Juno przedstawia siódmy z ośmiu elementów tworzących tzw. sznur pereł na Jowiszu - masywnych wirów widocznych jako białe owale na południowej półkuli tego gazowego olbrzyma. Od 1986 roku liczba pereł zmieniała się między sześcioma a dziewięcioma. Aktualnie widocznych jest osiem białych owali. Zdjęcie wykonano 11 grudnia 2016 roku o godzinie 12:27 EST podczas trzeciego bliskiego przelotu w pobliżu Jowisza. W momencie wykonywania zdjęcia sonda znajdowała się 24 600 kilometrów od planety. JunoCam to kolorowa kamera rejestrująca obrazy w zakresie widzialnym zaprojektowana do wykonywania niesamowitych zdjęć biegunów i chmur Jowisza. Źródło: NASA]]> 12186 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie jest lód na Ceres? Wyniki z sondy Dawn]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/17/gdzie-jest-lod-na-ceres-wyniki-z-sondy-dawn/ Sat, 17 Dec 2016 17:25:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12192 Sonda Dawn określiła zawartość wodoru w górnym metrze powierzchni Ceres. Kolor niebieski wskazuje wyższą obfitość wodoru w pobliżu biegunów, podczas gdy kolor czerwony przedstawia niższą obfitość wodoru. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSINa pierwszy rzut oka Ceres, największy obiekt pasa planetoid, może nie wyglądać na obiekt lodowy. Zdjęcia wykonane przez sondę Dawn przedstawiają ciemny, silnie pokryty kraterami glob, którego najjaśniejsze punkty powierzchni wykonane są z dobrze odbijających światło soli -- nie lodu. Jednak najnowsze artykuły naukowe autorstwa naukowców z zespołu misji Dawn opisują dwa wyraźne dowody na obecność lodu na lub blisko powierzchni tej planety karłowatej. Badacze przedstawili wyniki swoich badań podczas spotkania American Geophysical Union w San Francisco. "Nasze badania wspierają teorię, która mówi o tym, że lód oddzielił się od skał wcześnie w historii Ceres, dzięki czemu powstała bogata w lód skorupa, i ten właśnie lód pozostał blisko powierzchni przez całą historię Układu Słonecznego," mówi Carol Raymond, zastępca głównego badacza misji Dawn z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Lód wodny na innych planetach jest istotny ponieważ jest on niezbędnym warunkiem do powstania życia takiego jakie znamy. "Badając obiekty, które w zamierzchłej przeszłości były bogate w wodę, możemy odkrywać wskazówki co do tego, gdzie życie mogło istnieć we wczesnym Układzie Słonecznym," mówi Raymond. [caption id="attachment_12194" align="aligncenter" width="437"] Powyższa animacja złożona ze zdjęć wykonanych przez sondę Ceres przedstawia krater na Ceres, który w części cały czas pozostaje w cieniu.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption]

    Lód jest wszędzie na Ceres

    Wierzchnia warstwa skorupy Ceres bogata jest w wodór, przy czym wyższe jego stężenie znajduje się na obszarach bliższych biegunom niż równikowi. "Na Ceres lód nie ogranicza się do jedynie kilku kraterów. Jest dosłownie wszędzie, przy czym na wyższych szerokościach geograficznych znajduje się bliżej powierzchni," mówi Thomas Prettyman, główny badacz instrumentu GRaND. Badacze korzystali z instrumentu GRaND przy określaniu obfitości wodoru, żelaza i potasu w górnym metrze powierzchni Ceres. Instrument GRaND mierzy liczbę i energię promieni gamma i neutronów emitowanych z Ceres. Neutrony emitowane są gdy promienie kosmiczne uderzają w powierzchnię Ceres. Niektóre neutrony pochłaniane są przez powierzchnię, podczas gdy inne z niej uciekają. Z uwagi na fakt, że wodór spowalnia neutrony, w jego otoczeniu mniej neutronów ucieka z powierzchni. Na Ceres wodór najczęściej stanowi składnik zamrożonej wody. Zamiast jednorodnej warstwy lodu, powierzchnię Ceres stanowi porowata mieszanina materiału skalnego, w którym pory wypełnione są lodem wodnym. Dane z GRaNDa wskazują, że lód stanowi 10% masy materiału powierzchniowego. "Powyższe wyniki potwierdzają przewidywania sprzed prawie trzydziestu lat, które mówiły, że lód mógł przetrwać miliardy lat tuż pod powierzchnią Ceres," mówi Prettyman. "Dowody wzmacniają tezę mówiącą o obecności lodu wodnego blisko powierzchni, także na innych obiektach pasa głównego." [caption id="attachment_12195" align="aligncenter" width="1024"] Grafika przedstawia teoretyczną ścieżkę cząsteczki wody na Ceres. Niektóre cząsteczki opadają do zimnych, ciemnych kraterów, gdzie bardzo mała część lodu zamienia się w parę wodną, nawet na przestrzeni miliardów lat.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption]

    Życie wewnętrzne Ceres

    Obfitość żelaza, wodoru, potasu i węgla przynosi kolejne dowody na to, że górna warstwa materii pokrywającej Ceres była zmieniana przez ciekłą wodę we wnętrzu Ceres. Naukowcy uważają, że rozpad pierwiastków radioaktywnych we wnętrzu Ceres zapewniał ciepło umożliwiające tego typu zmiany, w których Ceres uzyskiwał strukturę warstwową - ze skalistym wnętrzem i lodową zewnętrzną skorupą. Rozdzielenie lodu od skały doprowadziłoby do różnic składu chemicznego wnętrza i skorupy Ceres. Z uwagi na fakt, że meteoryty z klasy chondrytów węglistych także były zmieniane przez wodę, naukowcy mają plany porównania ich z Ceres. Owe meteoryty prawdopodobnie pochodzą z obiektów mniejszych niż Ceres, jednak mimo wszystko mogą nam przynieść cenne wskazówki o historii wnętrza Ceres. Badania opublikowane w periodyku Science wskazują, że Ceres ma więcej wodoru i mniej żelaza niż te meteoryty, prawdopodobnie dlatego, że cięższe cząsteczki kierowały się ku wnętrzu, gdy zasolona woda gromadziła się na powierzchni. Mogło być też tak, że Ceres lub jej fragmenty powstały w innych obszarach Układu Słonecznego niż meteoryty.

    Lód w wiecznym cieniu

    Drugi artykuł naukowy, autorstwa Thomasa Platza z Instytutu Maxa Plancka w Getyndze w Niemczech opublikowany w periodyku Nature Astronomy, skupił się na kraterach bezustannie skrytych w cieniu, znajdujących się na północnej półkuli Ceres. Naukowcy dokładnie zbadali setki zimnych, ciemnych kraterów zwanych "zimnymi pułapkami" -- temperatura wynosi w nich zaledwie 110K, dzięki temu bardzo mała część lodu zamienia się tam w parę wodną, nawet na przestrzeni miliardów lat. Badacze odkryli depozyty jasnej materii w dziesięciu z tych kraterów. W jednym z tych kraterów, częściowo zacienionym spektrometr podczerwieni potwierdził obecność lodu wodnego. To wskazuje, że lód wodny może wciąż znajdować się w zimnych, ciemnych kraterach na Ceres. Lód w zimnych pułapkach wcześniej odkrywany był na Merkurym, a w kilku przypadkach na Księżycu. Wszystkie te ciała charakteryzują się niewielkim nachyleniem osi rotacji względem ekliptyki przez co ich bieguny są ekstremalnie zimne i usiane stale zacienionymi kraterami. Naukowcy uważają, że uderzające w nie ciała mogły dostarczyć lód na Merkurego i na Księżyc. Pochodzenie lodu odkrytego w zimnych pułapkach na Ceres jest bardziej tajemnicze. "Jesteśmy ciekawi skąd ten lód tam się wziął i jak udało mu się przetrwać tak długo," powiedział współautor Norbert Schorghofer z Uniwersytetu Hawajskiego. "Może pochodzić z bogatej w lód skorupy Ceres lub może pochodzić z przestrzeni kosmicznej." Niezależnie od pochodzenia, cząsteczki wody na Ceres mają zdolność przechodzenia z cieplejszych obszarów w kierunku biegunów. O delikatnej, zbudowanej z wody atmosferze mówiono już wcześniej, m.in. na podstawie obserwacji z Kosmicznego Obserwatorium Herschel z lat 2012-13. Cząsteczki wody opuszczające powierzchnię opadają z powrotem na Ceres, czasami opadając w zimne pułapki. https://www.youtube.com/watch?list=PLTiv_XWHnOZpbLZz4C2iQW2bgfdzKMbhS&v=PpWaL7o-UoQ Najjaśniejszy punkt na powierzchni Ceres, znajdujący się w kraterze Occator na półkuli północnej zawdzięcza swoją jasność nie lodowi, a dobrze odbijającym światło solom. Nowe video stworzone przez DLR w Berlinie  stanowi symulację lotu nad kraterem. Centralna, jasna kropka w kraterze Occator otrzymała niedawno nazwę Cerealia Facula. Grupa nieco mniej jaśniejszych kropek na wschód od centrum krateru z kolei nosi nazwę Vinalia Faculae. "Unikalne wnętrze krateru Occator mogło powstać wskutek kombinacji różnych aktualnie badanych procesów," mówi Ralf Jaumann, planetolog i badacz misji Dawn w DLR. "Zderzenie, które doprowadziło do powstania krateru spowodowało uwolnienie cieczy z wnętrza Ceres, po której pozostały depozyty soli."

    Najbliższe plany sondy Dawn

    Sonda Dawn rozpoczęła kolejną fazę swojej misji w lipcu br, i aktualnie znajduje się na eliptycznej orbicie ponad 7200 kilometrów nad powierzchnią Ceres. W trakcie swojej głównej misji, sonda Dawn zrealizowała wszystkie pierwotne cele misji przy Ceres i protoplanecie Westa, którą sonda badała od lipca 2011 do września 2012 roku. Źródło: NASA]]>
    12192 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje: IC 5201 - galaktyka spiralna z poprzeczką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/18/hubble-obserwuje-ic-5201-galaktyka-spiralna-z-poprzeczka/ Sun, 18 Dec 2016 09:20:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12197 IC 5201 oddalona jest od nas o 40 milionów lat świetlnych. Podobnie do 2/3 wszystkich galaktyk spiralnych, włącznie z Drogą Mleczną - także ona charakteryzuje się zbudowaną z gwiazd poprzeczką przechodzącą przez jej centrum. Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] W 1900 roku astronom Joseph Lunt dokonał odkrycia: spoglądając przez swój teleskop w obserwatorium w Kapsztadzie, naukowiec dostrzegł ten niesamowity obiekt w południowym gwiazdozbiorze Żurawia: spiralna galaktyka z poprzeczką, teraz znana jako IC 5201. Po ponad 100 latach od odkrycia, IC 5201 wciąż fascynuje astronomów. Do wykonania tego zdjęcia wykorzystano kamerę Advanced Camera for Surveys (ACS) zainstalowaną na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a. Możliwości tej kamery pozwalają na dostrzeżenie pojedynczych gwiazd znajdujących się w innych galaktykach, dzięki czemu jest ona nieocenionym narzędziem do badania historii, ewolucji i śmierci różnych populacji gwiazd we Wszechświecie. IC 5201 znajduje się ponad 40 milionów lat świetlnych od Ziemi. Tak jak 2/3 wszystkich galaktyk spiralnych we Wszechświecie, włącznie z Drogą Mleczną - także i ona charakteryzuje się zbudowaną z gwiazd poprzeczką przechodzącą przez jej centrum. Źródło: NASA]]> 12197 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[W poszukiwaniu trojańczyków - niewidocznych towarzyszy Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/18/w-poszukiwaniu-trojanczykow-niewidocznych-towarzyszy-ziemi/ Sun, 18 Dec 2016 12:01:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12200 W lutym 2017 roku sonda OSIRIS-REx będzie poszukiwała trojańczyków Ziemi na swojej drodze do planetoidy Bennu. Trojańczykami nazywa się planetoidy dzielące z Ziemią orbitę i znajdujące się w pobliżu stabilnego punktu 60 stopni przed lub za Ziemią.
    Źródło: OSIRIS-REx/UA[/caption] Naukowcy z zespołu badawczego misji OSIRIS-REx mają zamiar wykorzystać podróż sondy do planetoidy Bennu do poszukiwania trudnych w obserwacji obiektów Układu Słonecznego. Między 9. a 20. lutego przyszłego roku sonda uruchomi swoją kamerę pokładową i rozpocznie poszukiwania planetoid trojańskich. Planetoidy trojańskie to towarzysze planet w ich drodze po orbicie wokół Słońca, pozostające w pobliżu stabilnych punktów znajdujących się 60 stopni przed lub za planetą. Z uwagi na fakt, że bezustannie znajdują się w tej samej odległości przed lub za planetą, nigdy się z nią nie zderzą. Nazwa "planetoidy trojańskie" powstała, kiedy zdecydowano, aby nazwać planetoidy towarzyszące Jowiszowi imionami wojowników z greckiej mitologii. Sześć planet w Układzie Słonecznym posiada własnych trojańczyków: Jowisz, Neptun, Mars, Wenus, Uran i Ziemia. Pomimo tego, że znamy ponad 6000 trojańczyków dzielących orbitę z Jowiszem, naukowcy jak dotąd odkryli tylko jednego trojańczyka Ziemi - jest nim obiekt o nazwie 2017 TK7 odkryty w ramach projektu NEOWISE w 2010 roku. Naukowcy zakładają, że na orbicie Ziemi może znajdować się więcej trojańczyków, jednak wyjątkowo ciężko je zaobserwować, bowiem z Ziemi widoczne są bardzo blisko Słońca. W połowie lutego 2017 roku sonda OSIRIS-REx znajdzie się w idealnym miejscu do poszukiwania planetoid w stabilnym punkcie znajdującym się przed Ziemią. W ciągu 12 dni zainstalowana na pokładzie sondy kamera MapCam będzie metodycznie skanowała przestrzeń, w której zakładamy istnienie trojańczyków. MapCam stanowi element pakietu kamer OCAMS zbudowanego w Lunar and Planetary Laboratory na Uniwersytecie w Arizonie. Wiele z obserwacji przeprowadzonych w trakcie tej kampanii będzie przypominało zaplanowane obserwacje, które MapCam ma wykonać w pobliżu Bennu. Choć prawdopodobieństwo odkrycia tak małych skał wokół Bennu jest niskie, poszukiwanie planetoid trojańskich będzie swego rodzaju próbą tej krytycznej procedury jeszcze przed dotarciem do Bennu. "Poszukiwanie planetoid trojańskich Ziemi stanowi dużą korzyść dla misji OSIRIS-REx," mówi Dante Lauretta, główny badacz misji OSIRIS-REx i profesor planetologii na UA. "Nie tylko mamy możliwość odkrycia nowych członków jednej z klas planetoid, ale co równie ważne, możemy przećwiczyć krytyczne dla misji operacje zanim jeszcze dotrzemy do Bennu - dzięki temu zmniejszymy ryzyko związane z misją." Źródło: UA]]>
    12200 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ankieta dla czytelników Puls Kosmosu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/19/ankieta-dla-czytelnikow-puls-kosmosu/ Mon, 19 Dec 2016 17:16:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12208 Zachęcamy do uzupełnienia ankiety na temat portalu Puls Kosmosu. Aby w nowym roku lepiej wypełniać naszą misję redakcyjną i informować o tym, co najbardziej interesuje naszych czytelników, stworzyliśmy krótką ankietę, przez którą chcemy poznać Wasze opinie. Pomóżcie nam udoskonalić portal Kosmonauta.net oraz Puls Kosmosu tak, aby w nowym 2017 roku spełniły się Wasze oczekiwania stawiane wobec redakcji. Ankieta dostępna pod linkiem. Będziemy wdzięczni za podzielenie się opinią na temat portali!]]> 12208 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Betelgeza rotuje szybciej niż oczekiwano - mogła pożreć swego towarzysza 100 000 lat temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/20/betelgeza-rotuje-szybciej-niz-oczekiwano-mogla-pozrec-swego-towarzysza-100-000-lat-temu/ Tue, 20 Dec 2016 11:51:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12212 Zdjęcie przedstawiające Betelgezę w podczerwieni, wykonane w 2012 roku za pomocą Kosmicznego Teleskopu Herschel[/caption] Astronom J. Craig Wheeler z University of Texas w Austin uważa, że Betelgeza, jasna czerwona gwiazda tworząca jedno z ramion Oriona, mogła mieć o wiele ciekawszą przeszłość niż nam się wydawało. Współpracując z międzynarodową grupą studentów Wheeler odkrył dowody na to, że czerwony nadolbrzym mógł przez większą część życia być elementem układu podwójnego, jednak stosunkowo niedawno pochłonął swojego gwiezdnego towarzysza. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Sciety. Jak na tak znaną gwiazdę, Betelgeza jest bardzo tajemnicza. Astronomowie wiedzą, że to czerwony nadolbrzym, masywna gwiazda u końca swojego życia, która już wielokrotnie zwiększyła swoje rozmiary w stosunku do wczesnych etapów życia. Któregoś dnia Betelgeza wybuchnie jako supernowa, jednak nie można określić dokładnie kiedy to nastąpi. "To może się stać za dziesięć tysięcy lat, ale może to być jutro wieczorem," mówi Wheeler, który jest ekspertem od supernowych. Nowa wskazówka pozwalająca nam przewidzieć przyszłość Betelgezy dotyczy jej rotacji. Gdy gwiazda powiększa swoje rozmiary stając się nadolbrzymem, jej tempo obrotu wokół własnej osi powinno zwolnić. "To klasyczny przykład łyżwiarki, która tym razem nie przyciąga ku sobie swoich ramion, a je rozkłada," mówi Wheeler. Gdy łyżwiarka rozkłada swoje ramiona, jej tempo rotacji spada. Tak też powinno być z tempem rotacji Betelgezy. Pomiary wykonane przez zespół Wheelera wskazują jednak na coś innego. "Nie wiemy dlaczego tempo rotacji Betelgezy jest takie duże," mówi Wheeler. "Ta gwiazda rotuje 150 razy szybciej niż jakakolwiek pojedyncza gwiazda." Wheeler skierował zespół studentów, w którym znaleźli się Sarafina Nance, Manuel Diaz i James Sullivan z University of Texas w Austin, jak również gościnnie studenci z Chin i Grecji do zbadania Betelgezy za pomocą MESA - programu do modelowania komputerowego. Studenci wykorzystali MESA do pierwszej w historii próby stworzenia modelu rotacji Betelgezy. Szukając uzasadnienia zaskakująco wysokiego tempa rotacji gwiazdy, Wheeler zaczął spekulować. "Załóżmy, że Betelgeza miała towarzysza tuż po tym jak powstała. Załóżmy, że krążył on wokół Betelgezy po orbicie o rozmiarach podobnych do dzisiejszych rozmiarów samej Betelgezy. Betelgeza przechodzi w stadium czerwonego nadolbrzyma i pochłania swojego gwiezdnego towarzysza." Owa gwiazda towarzysząca tuż po tym jak znalazła się wewnątrz Betelgezy mogła przekazać moment pędu swojej orbity wokół Betelgezy do zewnętrznej otoczki nadolbrzyma, tym samym przyspieszając jego rotację. Wheeler szacuje, że gwiazda towarzysząca mogła mieć masę podobną do masy Słońca przyczyniając się do obecnego tempa rotacji gwiazdy rzędu 15 km/s. Choć to interesująca teoria, to jednak czy istnieją jakieś dowody ją potwierdzające? Krótko mówiąc: być może. Jeżeli Betelgeza pochłonęła swojego towarzysza, bardzo prawdopodobne, że tego typu interakcje między oboma obiektami spowodowały wyrzucenie jakiejś część materii nadolbrzyma w przestrzeń kosmiczną. Wiedząc z jaką prędkością materia odrywa się od czerwonego olbrzyma - ok. 10 km/s, Wheeler był w stanie oszacować w jakiej odległości od Betelgezy powinna dzisiaj być oderwana od niej materia. "W całej swojej naiwności zacząłem po prostu przeglądać literaturę dotyczącą Betelgezy - okazało się że za Betelgezą znajduje się warstwa materii jedynie nieznacznie bliżej niż określona przeze mnie odległość." Zdjęcia Betelgezy w podczerwieni wykonane w 2012 roku przez Leena Decina z University of Leuven w Belgii za pomocą Kosmicznego Teleskopu Herschel przedstawiają dwie warstwy materii po każdej ze stron Betelgezy. Istnieją różne interpretacje: niektóre mówią, że owa materia to fala uderzeniowa spowodowana  przeciskaniem się atmosfery Betelgezy przez ośrodek międzygwiezdny.1 Nikt nie jest pewny pochodzenia tej struktury. Jednak "faktem jest" - mówi Wheeler -"że z Betelgezą coś się działo w tej skali czasowej," - tj. około 100 000 lat temu, kiedy gwiazda przeszła w stadium czerwonego nadolbrzyma. Teoria mówiąca o pochłoniętym towarzyszu może tłumaczyć jednocześnie wysokie tempo rotacji gwiazdy jak i warstwy materii ją otaczające. Wheeler wraz ze swoim zespołem studentów kontynuuje badania tej enigmatycznej gwiazdy. Teraz zespół planuje wykorzystać do jej badania technikę zwaną "asterosejsmologią" - studenci będą poszukiwać fal dźwiękowych docierających do powierzchni gwiazdy, aby dowiedzieć się co się dzieje w jej wnętrzu. Źródło: UoT - Austin]]> 12212 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mimas surfujący po pierścieniach Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/20/mimas-surfujacy-po-pierscieniach-saturna/ Tue, 20 Dec 2016 13:53:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12216 Wydawać by się mogło, że Mimas, jeden z księżyców Saturna przecina tutaj pierścienie planety - nic bardziej mylnego. W rzeczywistości Mimas znajduje się 45 000 kilometrów od pierścieni. Nie zmienia to faktu, że istnieje istotne łącze między lodowym księżycem a pierścieniami Saturna. Łączy je grawitacja, która określa w jaki sposób się względem siebie poruszają. Przyciąganie grawitacyjne ze strony Mimasa (396 km średnicy) prowadzi do powstania fal w pierścieniach Saturna, widoczny na niektórych zdjęciach wykonanych przez sondę Cassini. Co więcej, grawitacja ze strony Mimasa wspomaga powstawanie Przerwy Cassiniego, która oddziela pierścienie A i B. Powyższe zdjęcie wykonano 23 października 2016 roku z odległości ok. 183 000 km od Mimasa. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 12216 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pan-STARRS publikuje katalog 3 miliardów obiektów astronomicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/20/pan-starrs-publikuje-katalog-3-miliardow-obiektow-astronomicznych/ Tue, 20 Dec 2016 14:44:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12219 Obserwatorium Pan-STARRS1 na szczycie Haleakala Maui o zmierzchu. Źródło: Rob Ratkowski[/caption] Naukowcy z zespołu Pan-STARRS, w tym astronomowie z Instytutów Maxa Plancka w Heidelbergu i Garching, opublikowali dzisiaj dane z największego na świecie cyfrowego przeglądu nieba. Katalog danych opiera się na trwających od 4 lat obserwacjach 3/4 nieba nocnego i dostarcza obszernych informacji o ponad 3 miliardach gwiazd, galaktyk i innych obiektów astronomicznych. W maju 2010 roku, pierwsze obserwatorium Panoramic Survey Telescope & Rapid Response System (Pan-STARRS) czyli 1,8-metrowy teleskop na szczycie Haleakala na wyspie Maui, rozpoczął tworzenie cyfrowej mapy nieba w zakresie widzialnym i podczerwonym. To pierwszy przegląd nieba, którego celem było prowadzenie wielokrotnych, szybkich obserwacji nieba, pozwalających na uchwycenie poruszających się obiektów, obiektów przejściowych i zmiennych, włącznie z planetoidami, które mogą zagrażać Ziemi. Zakończenie projektu zajęło prawie cztery lata. W tym czasie przeskanowano niebo 12 razy w pięciu różnych filtrach. Dane obejmują 3 miliardy osobnych obiektów astronomicznych, w tym gwiazd, galaktyk i innych obiektów. Ten niesamowity zbiór danych zawiera 2 petabajty danych, które musiały zostać odpowiednio skatalogowane tak, aby społeczność astrofizyków miała łatwy i szybki dostęp do wszystkich potrzebnych informacji. "Przez ostatnie trzy lata dokładnie sprawdzaliśmy jakość danych i definiowaliśmy możliwie najlepszą strukturę katalogu,"  tłumaczy dr Roberto Saglia z Instytutu Maxa Plancka w Garching. "W toku ponad 100 telekonferencji omawialiśmy i poprawialiśmy wyniki testowe takie jak chociażby astrometria czy fotometria dla wybranych obszarów nieba, które obserwowane były wcześniej za pomocą innych teleskopów. Długo też pracowaliśmy nad tym jak przedstawić pojedyncze obserwacje i jakie informacje opublikować dla każdego typu obiektów." [caption id="attachment_12220" align="aligncenter" width="1000"] Skompresowane zdjęcie całego nieba widocznego z Hawajów za pomocą teleskopu Pan-STARRS jest wynikiem pół miliona obserwacji, z których każda trwała 45 sekund, wykonanych w ciągu 4 lat.[/caption] "W oparciu o dane zebrane przez Pan-STARRS badacze będą w stanie zmierzyć odległości, ruchy własne i cechy szczególne, takie jak częstotliwość występowania układów podwójnych, brązowych karłów i gwiezdnych pozostałości, takich jak chociażby białe karły. Dzięki temu otrzymaliśmy niemal pełen spis wszystkich obiektów w otoczeniu Słońca do odległości około 300 lat świetlnych," mówi Thomas Henning z MPIA. "Dane z przeglądu Pan-STARRS pozwolą nam lepiej scharakteryzować powstawanie obiektów o małej masie w gromadach gwiazd. Co więcej, zebraliśmy około 4 milionów krzywych zmian blasku, które wykorzystamy do poszukiwania planet podobnych do Jowisza krążących po ciasnych orbitach wokół chłodnych karłów." "Monitorowaliśmy także najbliższe otoczenie, galaktykę Andromedy, gdzie zarejestrowaliśmy kilka zjawisk mikrosoczewkowania i wiele nowych cefeid. Dzięki temu udało nam się nałożyć lepsze ograniczenia na rozkład ciemnej materii w M31 i poprawić jakość pomiarów odległości," mówi Ralf Bender, dyrektor MPE. Jednak w ramach projektu Pan-STARRS obserwowano także znacznie odleglejsze obiekty. https://www.youtube.com/watch?v=xxmsi8r1yTg "W ramach przeglądu nieba Pan-STARRS1 stworzono najbardziej szczegółową mapę Drogi Mlecznej  w historii. Dane zapewniają nam głębokie i globalne spojrzenie na znaczną część płaszczyzny Drogi Mlecznej - obszaru zazwyczaj pomijanego w przeglądach z uwagi na poziom złożoności procesu mapowania tych gęstych i pyłowych obszarów," tłumaczy Hans-Walter Rix, dyrektor Wydziału Galaktyk i Kosmologii na MPIA. "Pan-STARRS1 idzie znacznie dalej: jego unikalne połączenie głębi obrazu, skanowanego obszaru i rejestrowanych barw pozwoliło nam odkryć większość najodleglejszych znanych kwazarów." Źródło: Max Planck Society]]> 12219 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Supergromada galaktyk schowana za płaszczyzną Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/22/supergromada-galaktyk-schowana-za-plaszczyzna-drogi-mlecznej/ Thu, 22 Dec 2016 12:05:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12223 Biało-niebieski kształt po środku kadru to płaszczyzna Drogi Mlecznej (po lewej widać zgrubienie centralne); żółte i zielone kropki przedstawiają rozkład galaktyk w pobliskim wszechświecie. Literami VSC zaznaczono supergromadę w Żaglu (Vela Supercluster) schowaną za płaszczyzną Galaktyki. Literami SC zaznaczono supergromadę Shapleya - kolejną masywną strukturę pobliskiego wszechświata. Źródło: Australian National University[/caption] Naukowcy z Australian National University (ANU) stanowią część międzynarodowego zespołu astronomów, który odkrył jedną z największych supergromad galaktyk w pobliżu Drogi Mlecznej. Prof. Mattew Colless z ANU mówi, że supergromada w Żaglu, która do niedawna pozostawała niezauważona będąc schowaną za gwiazdami i pyłem tworzącymi dysk Drogi Mlecznej, to potężna masa wpływająca na ruch Drogi Mlecznej w przestrzeni. "To jedno z największych  skupisk galaktyk we Wszechświecie - możliwe, że największe w pobliżu Drogi Mlecznej, ale to jeszcze musimy potwierdzić," mówi prof. Colless z ANU. "Grawitacja supergromady w Żaglu może tłumaczyć różnice między zmierzonym ruchem Drogi Mlecznej w przestrzeni, a ruchem przewidzianym na podstawie rozkładu wcześniej znanych galaktyk." Prof. Colless wykorzystał teleskop AAT (Anglo-Australian Telescope) do zmierzenia odległości do wielu galaktyk w celu potwierdzenia, że w Żaglu faktycznie znajduje się supergromada. Następnie zajął się pomocą przy szacowaniu wpływu supergromady na ruch Drogi Mlecznej. W badaniach wzięli udział astronomowie z RPA, Australii i Europy. W 2017 roku rozpoczną się dwa australijskie przeglądy nieba, które potwierdzą rozmiary supergromady w Żaglu. "TAIPAN - przegląd nieba w zakresie optycznym będzie mierzył odległości do galaktyk na większym obszarze wokół supergromady, natomiast WALLABY - przegląd w zakresie radiowym będzie wpatrywał się w serce supergromady przenikając przez najgęstsze obszary Drogi Mlecznej." Wyniki badań opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: ANU]]> 12223 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Barwne mgławice rozświetlają satelitę Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/22/barwne-mglawice-rozswietlaja-satelite-drogi-mlecznej/ Thu, 22 Dec 2016 13:27:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12226 Mocy obserwacyjnej Kosmicznego Teleskopu Hubble'a ciężko dowieść lepiej niż za pomocą takiego zdjęcia jak powyższe. Przedstawiona na nim świecąca, różowa mgławica NGC 248 znajduje się w Małym Obłoku Magellana, niecałe 200 000 lat świetlnych od Ziemi - mimo to możemy oglądać szczegóły jej budowy. Nasza własna galaktyka - Droga Mleczna - stanowi element zbioru galaktyk znanego jako Lokalna Grupa. Oprócz Galaktyki Andromedy, Droga Mleczna jest jednym z najmasywniejszych obiektów Grupy, wokół których krąży wiele mniejszych galaktyk satelitarnych. Obłoki Magellana to doskonale znane przykłady, które widoczne są gołym okiem z południowej półkuli. W mniejszej z tych dwóch galaktyk - Małym Obłoku Magellana, Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostrzegł dwie barwne mgławice emisyjne złączone tak, że wyglądają jak jeden obiekt. Intensywne promieniowanie emitowane przez jasne gwiazdy centralne sprawiają, że wodór w mgławicy świeci na różowo. Łącznie obie mgławice noszą wspólną nazwę NGC 248. Zostały one odkryte w 1834 roku przez sir Johna Herschela. NGC 248 rozpościera się na obszarze 60 x 20 lat świetlnych. To jedna z wielu świecących mgławic wodorowych w Małym Obłoku Magellana - galaktyce oddalonej od nas o 200 000 lat świetlnych. Powyższa mgławica była obserwowana w ramach przeglądu SMIDGE (Small Magellanic cloud Investigation of Dust and Gas Evolution) realizowanego za pomocą teleskopu Hubble'a. Celem przeglądu było badanie w jaki sposób pył w Małym Obłoku Magellana - ważny składnik wielu galaktyk, związany z procesami gwiazdotwórczymi - różni się od pyłu występującego w Drodze Mlecznej. [caption id="attachment_12227" align="aligncenter" width="1024"] Fotografia wykonana przez japońskiego astrofotografa Akira Fuiji przedstawia szerokokątny widok gromady 47 Tucanae oraz Mały Obłok Magellana. Źródło: Akira Fuiji[/caption] Dzięki stosunkowej bliskości, Mały Obłok Magellana jest dla nas cennym źródłem informacji. Co więcej, okazuje się, że ta niewielka galaktyka ma od 5 do 10 razy mniej ciężkich pierwiastków niż Droga Mleczna, przez co pył ją wypełniający przypomina pył obecny w galaktykach wczesnego Wszechświata. Dzięki temu astronomowie wykorzystują Mały Obłok Magellana jako kosmiczne laboratorium do badania historii Wszechświata na naszym kosmicznym podwórku. Źródło: ESA/Hubble]]> 12226 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niewielka Pandora z bliska]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/23/niewielka-pandora-z-bliska/ Fri, 23 Dec 2016 21:33:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12234 Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Cassini jest jednym z najlepszych w historii zdjęć Pandory - jednego z księżyców Saturna. Nie jest to jednak duży księżyc - jego średnica to zaledwie 84 kilometry. Pandora krąży wokół Saturna na zewnątrz wąskiego pierścienia F. Sonda Cassini wykonała to zdjęcie podczas największego w historii zbliżenia do Pandory, do którego doszło 18 grudnia 2016 roku podczas trzeciego przelotu w pobliżu zewnętrznej krawędzi pierścieni Saturna. Zdjęcie wykonano w barwie zielonej za pomocą wąskokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy, z odległości ok. 40 500 kilometrów od Pandory. Skala zdjęcia wynosi 240 metrów na piksel. Źródło: NASA ]]> 12234 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zagadkowe chmury w atmosferze Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/24/zagadkowe-chmury-w-atmosferze-tytana/ Fri, 23 Dec 2016 23:18:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12242 Powyższe porównanie dwóch zdjęć wykonanych przez sondę Cassini w stosunkowo krótkim odstępie czasu przedstawia osobliwą zagadkę: dlaczego chmury na Tytanie są widoczne na jednych zdjęciach, a nie są na innych? Na górnym zdjęciu wykonanym w bliskiej podczerwieni za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie sondy Cassini, niebo nad Tytanem wydaje się pozbawione chmur. Jednak na dolnym zdjęciu wykonanym na dłuższych falach, sonda Cassini dostrzegła dużą grupę jasnych chmur. Mimo, że oba zdjęcia wykonano w różnych zakresach promieniowania, badacze oczekiwali dostrzeżenia choć śladu tych chmur na zdjęciu górnym. Dlatego też naukowcy starają się zrozumieć tak istotne różnice między tymi zdjęciami. Wraz ze zbliżającym się latem na Tytanie modele atmosferyczne przewidywały coraz częstsze pojawianie się chmur na wysokich szerokościach północnych, tak jak miało to miejsce na wysokich szerokościach południowych, kiedy to na tej półkuli trwało lato w 2004 roku. Zespoły analizujące dane z instrumentów ISS (Imaging Science Subsystem) oraz VIMS (Visual and Infrared Mapping Spectrometer) obserwowały Tytana dokumentując zmiany klimatyczne wraz ze zmianami pór roku - szczególnie interesujący jest początek pojawiania się chmur nad północnym obszarem biegunowym gdzie na powierzchni znajdują się jeziora i morza Tytana. Przeloty sondy Cassini w pobliżu Tytana oznaczone "T120" i "T121", do których doszło 7 czerwca i 25 lipca 2016 roku pozwoliły na wykonanie zdjęć północnych obszarów Tytana przez ponad 24 godziny podczas obu przelotów. Co ciekawe, obserwacje za pomocą ISS i VIMS znacznie się od siebie różnią. Na zdjęciach wykonanych za pomocą ISS (monochromatyczne zdjęcie na górze) wyraźnie widać powierzchnię Tytana oraz kilka małych, pojedynczych chmur. Natomiast na zdjęciach wykonanych za pomocą VIMS podczas obu przelotów widać rozległą warstwę chmur. Rozwiązanie tej zagadki może leżeć w mglistej atmosferze Tytana, którą znacznie łatwiej przeniknąć na dłuższych falach, na które czuły jest VIMS (do 5 mikronów) niż na krótszych falach bliskiej podczerwieni rejestrowanych przez ISS (0,94 mikrona). Wysokie, delikatne cirrusy, optycznie gęstsze od mgły atmosferycznej na dłuższych falach, lecz rzadsze od mgły na krótszych falach mogą być widoczne za pomocą VIMS i jednocześnie całkowicie niewidoczne na zdjęciach z ISS. Od lipca 2016 roku nie zarejestrowano ponownie tego zjawiska, ale sonda Cassini będzie jeszcze poszukiwała jego śladów w ostatnich miesiącach misji w 2017 roku. Powyższe zdjęcia wykonano podczas przelotu T120 w dniach 7 czerwca (VIMS) i 8 czerwca (ISS) 2016 roku. Podczas wykonywania zdjęć odległość sondy od Tytana wynosiła 45 000 kilometrów (VIMS) i 640 000 km (ISS). Źródło: NASA/JPL-Caltech/SSI/Univ. Arizona/Univ. Idaho]]> 12242 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje niewielką galaktykę w Gwiazdozbiorze Psów Gończych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/24/hubble-obserwuje-niewielka-galaktyke-w-gwiazdozbiorze-psow-gonczych/ Sat, 24 Dec 2016 00:46:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12247 Pewnego bezchmurnego wieczora w kwietniu 1789 roku słynny astronom William Herschel jak wielokrotnie wcześniej kontynuował przegląd nocnego nieba poszukując nowych obiektów kosmicznych - poszukiwania zakończyły się sukcesem! Zaobserwował bowiem tę jasną galaktykę spiralną - NGC 4707 - skrywającą się w gwiazdozbiorze Psów Gończych (Canes Venatici). NGC 4707 leży około 22 milionów lat świetlnych od Ziemi. NGC to skrót od "New General Catalogue of Nebulae and Clusters of Stars" czyli Nowego Katalogu Ogólnego Mgławic i Gromad Gwiazd. Ponad dwieście lat później, Kosmiczny Teleskop Hubble'a jest w stanie zlokalizować i obserwować tę samą galaktykę dużo bardziej szczegółowo niż robił to Herschel. Dzięki mocom obserwacyjnym tego teleskopu możemy docenić  szczegóły i charakterystykę tej galaktyki. Herschel pisał NGC 4707 jako "niewielką, gwiezdną" galaktykę; aktualnie jest ona sklasyfikowana jako galaktyka spiralna (typ Sm), jej kształt, centrum i ramiona spiralne są bardzo rzadkie i niewyraźne, a zgrubienie centralne jest w tym przypadku albo bardzo małe albo w ogóle nie istnieje. Niebieskie smugi widoczne w kadrze to obszary, w których zachodzą intensywne procesy gwiazdotwórcze. Zdjęcie: ESA/Hubble & NASA Tekst: Europejska Agencja Kosmiczna]]> 12247 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gliese 710 leci w kierunku Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/26/gliese-710-leci-w-kierunku-ukladu-slonecznego/ Mon, 26 Dec 2016 21:12:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12250 Naukowcy z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu obliczyli, że za niecałe 1,36 miliona lat w pobliżu Układu Słonecznego przeleci gwiazda Gliese 710. O tym naukowcy wiedzieli już od jakiegoś czasu, jednak nowe obliczenia wskazują, że gwiazda przeleci znacznie bliżej niż nam się wydawało. Gliese 710 to czerwony karzeł o masie ok. 0,6 masy Słońca aktualnie znajdujący się jakieś 64 lata świetlne od Słońca. Jednak według najnowszych obliczeń za niecałe 1,5 miliona lat gwiazda ta zbliży się do nas na odległość zaledwie 77 dni świetlnych. Choć w skali kosmicznej to naprawdę niewielka odległość trzeba pamiętać, że to wciąż przekłada się na odległość ponad 13 000 razy większą od odległości Ziemia - Słońce, która wynosi prawie 150 000 000 kilometrów (zwaną jednostką astronomiczną - AU). W momencie maksymalnego zbliżenia do Słońca Gliese 710  będzie miała jasność -2,7 magnitudo i będzie najszybciej przemieszczającą się gwiazdą na naszym niebie. Filip Berski - doktorant w Obserwatorium Astronomicznym UAM wraz z prof. Piotrem Dybczyńskim obliczyli, że podczas tego przejścia w pobliżu Słońca, Gliese 710 znajdzie się głęboko w Obłoku Oorta rozciągającym się w odległości 50 000 - 150 000 AU. Według naszej aktualnej wiedzy Obłok Oorta to otaczający Układ Słoneczny sferyczny obłok komet i kometazymali - lodowych obiektów odwiedzających czasami wewnętrzne obszary naszego układu planetarnego, pojawiających się bez ostrzeżenia i tak samo znikających. Przechodząc przez Obłok Oorta Gliese 710 zaburzy ruch wielu komet, z których część skieruje się do środka Układu Słonecznego. Według naukowców powstały w ten sposób deszcz komet może mieć gęstość nawet dziesięciu komet rocznie i może trwać przez 3-4 miliony lat. Takie zbliżenie innej gwiazdy do Słońca w ich drodze wokół środka Drogi Mlecznej nie jest częstym zjawiskiem. Z tego co wiemy, w ciągu ostatnich kilku milionów lat nie mieliśmy z niczym takim do czynienia, a Gliese 710 będzie jedyną tego typu gwiazdą w nadchodzących dziesięciu milionach lat. - Absolutnie nie wykluczamy, że znajdziemy obiekt przechodzący jeszcze bliżej Słońca, ale jak na razie analiza danych z sondy Gaia trwa - powiedział Filip Berski w rozmowie z portalem Puls Kosmosu zaznaczając, że w naszym otoczeniu może znajdować się znacznie więcej czerwonych karłów, które wciąż pozostają nieodkryte, a które mogą bardziej zbliżyć się do Słońca. Z czasem Gaia będzie odkrywała i mierzyła odległości i ruch większej liczby takich gwiazd. Nowe obliczenia były możliwe dzięki rewelacyjnym danym obserwacyjnym zebranym przez europejską sondę Gaia, która wykonuje pomiary astrometryczne (odległość, ruch w przestrzeni, itp.) dla miliarda gwiazd w Drodze Mlecznej. Źródło: A&A Więcej informacji: ]]> 12250 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chiny planują lądowanie na niewidocznej stronie Księżyca i na Marsie przed 2020]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/27/chiny-planuja-ladowanie-na-niewidocznej-stronie-ksiezyca-i-na-marsie-przed-2020/ Tue, 27 Dec 2016 09:52:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12255 Zdjęcie Księżyca wykonane w czerwcu 2009 roku przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] W dniu wczorajszym Chiny poinformowały, że planują przyspieszenie rozwoju swojego sektora kosmicznego ogłaszając przy okazji plany miękkiego lądowania na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca w okolicach 2018 roku i plany wysłania pierwszej chińskiej sondy marsjańskiej przed 2020 rokiem. "Badanie przestrzeni kosmicznej, rozwój przemysłu kosmicznego i dążenia, aby Chiny stały się potęgą kosmiczną - to cel do którego dążymy bez wytchnienia," napisano w dokumentach opisujących strategię chińskich badań kosmicznych na nadchodzące pięć lat. Dokumenty opublikowane przez centrum informacyjne chińskiego rządu wskazuje na rosnące ambicje i tak szybko rozwijającego się chińskiego programu kosmicznego. Choć w dokumentach nie znajdziemy bezpośredniej o tym wzmianki to statecznym celem programu kosmicznego jest lądowanie tajkonautów na Księżycu. Rosja i USA mogą pochwalić się większym doświadczeniem w zakresie załogowych lotów kosmicznych, ale realizowany przez wojsko chiński program kosmiczny postępuje równie szybko. [caption id="attachment_7297" align="aligncenter" width="612"] Ślady łazika Yutu na powierzchni Księżyca. Więcej zdjęć na [/caption] Odkąd Chiny zrealizowały pierwszy kosmiczny lot załogowy w 2003 roku udało się już przeprowadzić spacer kosmiczny i wylądować łazikiem na Księżycu w 2013 roku - co było pierwszym miękkim lądowaniem jakiegokolwiek sprzętu na powierzchni Księżyca od lat siedemdziesiątych. W ubiegłym miesiącu dwóch astronautów powróciło z trwającego miesiąc pobytu na pokładzie chińskiej, eksperymentalnej stacji kosmicznej Tiangong 2 - była to szósta i najdłuższa jak dotąd chińska misja załogowa. W pełni funkcjonalna i stale zamieszkana stacja kosmiczna zgodnie z planem ma rozpocząć pracę w najbliższych sześciu latach. Oprócz tego Chiny planują wysłanie przed 2020 rokiem swojej pierwszej sondy marsjańskiej, której zadaniem byłoby zbadanie i przywiezienie na Ziemię próbek z Czerwonej Planety. W dłuższej perspektywie planowane jest badanie Jowisza i "prowadzenie badań w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o pochodzenie i ewolucję Układu Słonecznego." Źródło: AP ]]> 12255 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Puls Kosmosu AD 2016 w liczbach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/27/puls-kosmosu-ad-2016-w-liczbach/ Tue, 27 Dec 2016 12:15:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12258 Podsumowania najlepiej przedstawić liczbowo, więc tak też zrobię. Jak widać na powyższej grafice, na 5 dni przed końcem roku: - PK odwiedziło 235 857 unikalnych użytkowników, - strona została wyświetlona 993 008 razy, Szczerze mówiąc - mam nadzieję, że w nadchodzącym tygodniu uzupełnimy brakujące 7000 wyświetleń i zamkniemy rok okrągłym milionem. Co Wy na to? Liczba polubień naszego profilu: - na Facebooku: 13 628, - na Twitterze: 321, - na Instagramie: 948, - na YouTube: 222. W 2016 roku w ramach działalności popularyzatorskiej: - na Pulsie Kosmosu pojawiło się 930 artykułów (z czego o ironio najwięcej (118) w lutym) o łącznej objętości 1237 stron czystego tekstu!, - pojawiły się 3 pierwsze odcinki naszego podcastu odsłuchane 3384 razy na portalu Soundcloud, 3186 razy na YouTube - wciąż zastanawiamy się jak poprawić jakość dźwięku, - w ramach portalu Patronite.pl otrzymałem od Was łącznie 3205 PLN za co Wam serdecznie dziękuję. Często, w chwilach zwątpienia to właśnie Wasze zaangażowanie finansowe nie pozwalało mi poddać się i nacisnąć przycisk "Usuń stronę". Co nas czeka w 2017 roku? Pomysłów wciąż jest wiele, niektóre z nich zupełnie pokręcone, niektóre nieco mniej - niestety, wszystko zależy od dostępnych środków. Jeżeli finanse nie będą przeszkodą: - dobrej jakości podcast będzie pojawiał się co 2 tygodnie, - kanał YouTube wzbogaci się o serwis informacyjny z podsumowaniem tygodnia, - być może będzie się pojawiało więcej nieplanowanych video z komentarzem na facebooku czy na periscope.tv, - pojawię się z wykładami popularyzatorskimi w kilku szkołach, - a może nawet Puls Kosmosu z osobistego bloga przepoczwarzy się w jakąś formę prawną, - kilka innych pomysłów jeszcze istnieje, ale jak na razie nie chcę wyskakiwać przed szereg. ;-) Do tego wszystkiego potrzeba jednak dużo czasu i sporo środków, dlatego ponownie zachęcam Was do rozważenia patronatu nad portalem Puls Kosmosu - bez Was Puls Kosmosu prędzej czy później zniknie z polskiego internetu. 13 lutego 2017 roku miną już 2 lata odkąd zacząłem Was informować o tym co się dzieje w przestrzeni kosmicznej. Rocznica już wkrótce. Jeszcze raz dziękuję Wam za dotychczasowe wsparcie i życzę wielu ekscytacji nowymi odkryciami astronomicznymi w nadchodzącym 2017 roku. Mam nadzieję, że będę mógł je dla Was relacjonować! Radek Kosarzycki Poznań, 27.12.2016 ]]> 12258 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Północny biegun Saturna skąpany w świetle]]> https://www.pulskosmosu.pl/2016/12/30/polnocny-biegun-saturna-skapany-w-swietle/ Fri, 30 Dec 2016 16:00:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12270 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Światło słoneczne w końcu dotarło nad biegun północny Saturna. Cały północny obszar biegunowy Saturna skąpany jest w świetle słonecznym na powyższym zdjęciu wykonanym pod koniec roku, choć w tak dużej odległości od Słońca tego światła jest znacznie mniej niż na Ziemi. Na zdjęciu widać oświetlony przez Słońce wiatr strumieniowy układający się w formie sześciokątu. Planeta wydaje się nieco ciemniejsza w miejscach gdzie poziom chmur jest niższy, np. we wnętrzu sześciokątu. Eksperci z zespołu misji Cassini badający atmosferę Saturna korzystają z tej pory roku oraz z korzystnej geometrii orbity sondy Cassini do badania chmur i układów pogodowych pojawiających się na północnej półkuli Saturna, która powoli zbliża się do przesilenia letniego. Zdjęcie wykonano 9 września 2016 roku z miejsca znajdującego się 51 stopni nad płaszczyzną pierścieni Saturna, za pomocą szerokokątnej kamery wyposażonej w filtr widmowy, który przepuszcza najwięcej promieniowania w bliskiej podczerwieni o długości 728 nm. Zdjęcie wykonano z odległości ok. 1,2 mln kilometrów od Saturna. Skala zdjęcia to 74 km/piksel. Źródło: NASA]]> 12270 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Opportunity świętuje Nowy Rok zmierzając do dawnego wąwozu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/01/lazik-opportunity-swietuje-nowy-rok-zmierzajac-do-dawnego-wawozu/ Sun, 01 Jan 2017 09:39:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12274 Łazik Opportunity spogląda na otoczenie i na wnętrze rozległego krateru Endeavour (19 grudnia 2016) powoli wspinając się po stromych zboczach w kierunku wąwozu stworzonego przez płynącą nim kiedyś wodę, na zachodniej krawędzi krateru. Po środku kadru widoczne ślady kół łazika. Mozaika stworzona ze zdjęć wykonanych w sol 4578 (19.12.2016). Źródło: NASA/JPL/Cornell/Ken Kremer/kenkremer.com[/caption] Fenomenalny łazik marsjański Opportunity świętuje Boże Narodzenie i Nowy Rok podążając niestrudzenie w kierunku wąwozu wyrzeźbionego przez płynącą nim wodę w krawędzi rozległego krateru Endeavour - wąwóz stanowi kolejny cel badań łazika przemierzającego niezbadaną powierzchnię Czerwonej Planety. "Opportunity kontynuuje swoją fenomenalną ekspedycję na Marsie badając złożoną geologię i dawny klimat planety w pobliżu krawędzi 22-kilometrowego krateru uderzeniowego Endeavour," pisze Larry Crumpler, członek zespołu naukowego z New Mexico Museum of Natural History & Science. W dniu dzisiejszym, w Nowy Rok 2017 roku, mija 4600 soli czyli dni marsjańskich bezustannego badania powierzchni Czerwonej Planety przez najdłużej w historii działający łazik marsjański. To już 13 lat pracy łazika, którego pierwotna misja zaplanowana była na 90 dni. "To nie jakieś tam nudne, płaskie równiny, ale naprawdę trudny i wymagający teren," dodaje Crumpler. "Miejmy nadzieję, że hamulce są w dobrym stanie! Jak na łazik, który 12 lat temu lądując zaparkował na stosunkowo płaskim miejscu parkingowym, Opportunity fantastycznie radzi sobie aktualnie w terenie bardziej dostosowanym do kozic górskich." Faktycznie, łazik Opportunity już 51 razy przekroczył "gwarantowany" czas pracy ustalony na 90 soli na czwartej planecie od Słońca, realizując kolejną wydłużoną część misji. (Tym razem waszyngtońscy księgowi nawet nie próbowali zakończyć misji łazika.) [caption id="attachment_12276" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcia otoczenia łazika Opportunity wykonane 25 grudnia 2016 roku (sol 4593) za pomocą kamery nawigacyjnej. Źródło: NASA/JPL/Cornell/Ken Kremer/kenkremer.com[/caption] W tym artykule możecie podziwiać zdjęcia wykonane za pomocą kamer łazika Opportunity w okresie świątecznym i złożone w mozaiki przez zespół Kena Kremera i Marco Di Lorenzo. "Opportunity rozpoczął wspinaczkę po stromych zboczach wewnętrznej ściany krateru impaktowego Endeavour po zakończeniu badań wychodni znajdujących się blisko dna krateru. Nowym celem łazika jest wjazd na krawędź krateru, gdzie powierzchnia jest bardziej sprzyjająca dla łazika, szybka jazda około 1 kilometra na południe i dotarcie do kolejnego głównego celu misji zanim na tym obszarze zapanuje kolejna marsjańska zima," mówi Crumpler. Po tym jak udało się przetrwać tzw. "6-minutowy horror" wejścia w rzadką atmosferę Marsa, łazik Opportunity wylądował na Meridiani Planum w dniu 24 stycznia 2004 roku - niemal 13 lat temu! Misja rozpoczęła się już 7 lipca 2003 roku startem z Przylądka Canaveral na szczycie rakiety Delta II. Najnowsza, zaplanowana na 2 lata faza misji rozpoczęła się 1 października 2016 roku, gdy sześciokołowy łazik znajdował się na zachodniej krawędzi krateru Endeavour, w środku doliny Marathon Valley, w miejscu zwanym "Bitterroot Valley", gdzie kończył badać pobliską "Spirit Mound". Aktualnie łazik z powrotem wspina się na krawędź krateru, aby wybrać się na południe w celu badania "wąwozu" w 2017 roku. [caption id="attachment_12277" align="aligncenter" width="1024"] Łazik Opportunity sfotografował przepiękny wir pyłowy na dnie krateru Endeavour tuż za śladami swoich kół wiodącymi od Knudsen Ridge gdzie poszukiwał minerałów zmienionych przez wodę w zamierzchłej przeszłości. Źródło: NASA/JPL/Cornell/Ken Kremer/kenkremer.com[/caption] "Aktualnie łazik kieruje się w kierunku dawnego wyrzeźbionego przez wodę wąwozu znajdującego się około kilometr na południe od obecnej lokalizacji łazika na krawędzi krateru Endeavour." Średnica krateru Endeavour to 22 kilometry. Opportunity badał Endeavour odkąd dotarł do niego w 2011 roku. [caption id="attachment_12278" align="aligncenter" width="819"] 13 lat jazdy łazika Opportunity po powierzchni Marsa. Powyższa mapa przedstawia całą, 43-kilometrową podróż po Czerwonej Planecie.[/caption] Do 29. grudnia 2016 roku (sol 4598) łazik Opportunity wykonał ponad 215 900 zdjęć i przemierzył 43,65 km. Artykuł na podstawie artykułu, który ukazał się na portalu Universe Today.]]> 12274 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwszy rzut oka na nowy, ekstremalnie rzadki typ galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/04/pierwszy-rzut-oka-na-nowy-ekstremalnie-rzadki-typ-galaktyki/ Wed, 04 Jan 2017 11:42:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12280 Źródło: Ryan Beauchemin[/caption] Około 359 milionów lat świetlnych od Ziemi znajduje się galaktyka o niewyróżniającej się nazwie PGC 1000714, która nie przypomina żadnej galaktyki z jaką astronomowie mieli do czynienia w przeszłości. Nowe badania pozwoliły na stworzenie pierwszego opisu dobrze zdefiniowanego eliptycznego jądra otoczonego dwoma kołowymi pierścieniami - galaktyka wydaje się należeć do klasy rzadko obserwowanych galaktyk typu Hoag. Opisywane badania prowadzili naukowcy z University of Minnesota Duluth oraz North Carolina Museum of Natural Sciences. "Galaktyki typu Hoag stanowią mniej niż 0,1% wszystkich obserwowanych galaktyk," mówi Burcin Mutlu-Pakdil, główny autor artykułu naukowego i doktorant na Minnesota Institute for Astrophysics, University of Minnesota Twin Cities oraz University of Minnesota Duluth. Galaktyki typu Hoag posiadają kuliste jądra otoczone kołowymi pierścieniami nie łączącymi się z jądrem. Badacze wykonali zdjęcia tej galaktyki - widocznej tylko z półkuli południowej - w wielu zakresach promieniowania, wykorzystując do tego największe teleskopy umieszczone w chilijskich górach. Zdjęcia pozwoliły na określenie wieku dwóch głównych elementów galaktyki - zewnętrznego pierścienia i centralnego jądra. Naukowcy odkryli, że niebieski i młody pierścień zewnętrzny ma ok. 130 milionów lat, podczas gdy czerwone, centralne jądro galaktyki ma około 5,5 miliarda lat. Ku zaskoczeniu wszystkich, naukowcy dostrzegli dowody na istnienie drugiego, wewnętrznego pierścienia otaczającego jądro. Aby dostrzec ten drugi pierścień, naukowcy odjęli od swoich zdjęć model jądra galaktyki, w ten sposób umożliwiając obserwacje i pomiary skrywającego się w jego pobliżu drugiego pierścienia. https://www.youtube.com/watch?v=F5ds04xtRdY "Już wcześniej obserwowaliśmy galaktyki składające się z niebieskiego pierścienia otaczającego centralne, czerwone jądro galaktyki. Jednak unikalną cechą tej konkretnej galaktyki jest starszy, rozmyty, czerwony pierścień wewnętrzny," mówi Patrick Treuthardt, współautor opracowania i astrofizyki z North Carolina Museum of Natural Sciences. Pierścienie wokół galaktyki to obszary, w których gwiazdy powstały w procesie zapadania się obłoków gazowych. "Różne kolory wewnętrznego i zewnętrznego pierścienia wskazują, że ta konkretna galaktyka doświadczyła dwóch oddzielnych okresów formowania gwiazd," mówi Mutlu-Pakdil. "Z tych pojedynczych zdjęć nie jesteśmy w stanie powiedzieć w jaki sposób powstały pierścienie tej galaktyki." Badacze zaznaczają, że wykonanie zdjęć innych podobnych galaktyk umożliwi im zrozumienie procesów powstawania i ewolucji obiektów tego typu. Choć kształt galaktyki może być efektem interakcji zachodzących wewnątrz jak i na zewnątrz galaktyki, autorzy spekulują, że zewnętrzny pierścień może być skutkiem wchłonięcia w przeszłości pobliskiej, bogatej w gaz galaktyki karłowatej. Zrozumienie historii starszego pierścienia wewnętrznego będzie wymagało zebrania większej liczby wysokiej rozdzielczości zdjęć w podczerwieni. "Za każdym razem gdy odkrywamy unikalny czy nietypowy obiekt badań, stanowi on wyzwanie dla naszych obecnych teorii i założeń opisujących procesy zachodzące we Wszechświecie. To właśnie wtedy uświadamiamy sobie jak wiele nauki jeszcze przed nami," mówi Treuthardt. Wyniki badań opublikowano 30 listopada 2016 roku na stronach Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: North Caroline Museum of Natural Sciences]]> 12280 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Supernowe typu Ia jednak dobrze mierzą rozszerzanie Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/04/supernowe-typu-ia-jednak-dobrze-mierza-rozszerzanie-wszechswiata/ Wed, 04 Jan 2017 21:02:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12283 Nowe badania potwierdzają właściwość wykorzystywania supernowych typu Ia takich jak G299 do pomiarów tempa rozszerzania Wszechświata. Źródło: NASA[/caption] Jak dużo supernowe mówią nam o historii Wszechświata? Najnowsze badania przeprowadzone przez kosmologów z University of Chicago oraz Wayne State University potwierdzają dokładność pomiarów tempa rozszerzania Wszechświata opierających się na badaniu supernowych typu Ia. Wyniki badań wspierają powszechnie uważaną teorię o tym, że rozszerzanie Wszechświata przyspiesza, a owo przyspieszenie przypisywane jest tajemniczej sile znanej jako ciemna energia. Najnowsze wyniki kontestują niedawne badania, które sugerowały, że supernowe typu Ia nie są wiarygodnym narzędziem pomiaru tempa rozszerzania Wszechświata. Wykorzystanie światła emitowanego przez eksplodujące gwiazdy, których jasność dorównuje jasności całej galaktyki, do określania odległości w przestrzeni kosmicznej doprowadziło do Nagrody Nobla w 2011 roku. Metoda ta bazuje na założeniu, że niczym żarówki o znanej mocy, wszystkie supernowe typu Ia mają niemal identyczną maksymalną jasność podczas eksplozji. Taka stałość sprawia, że mogą być one wykorzystane jako świece standardowe do mierzenia odległości. Im słabsze światło, tym dalej znajduje się eksplodująca gwiazda. Jednak w ostatnich latach metoda była kwestionowana, ponieważ niektóre wyniki badań wskazywały, że supernowe typu Ia nie mają identycznej maksymalnej jasności. "Przeanalizowane przez nas dane potwierdzają jednak, że supernowe typu Ia są dobrym narzędziem do mierzenia odległości w przestrzeni kosmicznej," mówi Daniel Scolnic, badacz z Kavli Institute for Cosmological Physics i współautor opracowania opublikowanego w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "Nie powinniśmy przeceniać poprzednich badań tylko dlatego, że były szeroko komentowane, choć oczywiście istotne jest kwestionowanie i wzmacnianie naszych fundamentalnych założeń." Jeden z ostatnich artykułów krytykujących wykorzystywanie supernowych typu Ia do pomiarów sugerował, że jasność tych supernowych  może osiągać jeden z dwóch maksymalnych poziomów, co wskazywało na istnienie dwóch osobnych podklas SNIa. Podczas badań przeprowadzanych przez Davida Cinabro, profesora z Wayne State University, Ricka Kesslera z Kavli Institute i innych, w danych zebranych w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey Supernovae Search nie udało się odkryć dowodów na występowanie dwóch osobnych podklas SNIa. Gdy naukowcy  odkryli, że supernowe typu Ia są słabsze niż oczekiwano, doszli do wniosku, że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej. To przyspieszenie tłumaczone jest oddziaływaniem ciemnej energii, która według naukowców stanowi 70% Wszechświata. Enigmatyczna siła odpycha od siebie materię przez co nie pozwala grawitacji spowolnić rozszerzania Wszechświata. Jednak dla wielu kosmologów substancja stanowiąca 70% Wszechświata i całkowicie nieznana nie przypada do gustu wielu naukowcom. Dlatego też postanowiono ponownie przeanalizować narzędzia matematyczne wykorzystywane do badania supernowych. To właśnie ta analiza przykuła uwagę mediów w 2015 roku - jej wyniki wskazywały, że supernowe typu Ia nie potwierdzają istnienia ciemnej energii. Scolnic wraz z Adamem Riessem, który otrzymał Nagrodę Nobla w 2011 za odkrycie przyspieszenia rozszerzania się Wszechświata napisał artykuł do Scientific American (26/10/2016), w którym odrzucił te wnioski. Autorzy wykazali, że nawet jeżeli narzędzia matematyczne wykorzystywane do analizy supernowych typu Ia używane są "niewłaściwie", to wciąż wskazują na 99,7% prawdopodobieństwo przyspieszającego rozszerzania Wszechświata. Nowe wyniki badań są pocieszeniem dla badaczy wykorzystujących supernowe Ia do zdobywania wiedzy o ciemnej energii - mówi Joshua A. Frieman z Fermi National Accelerator Laboratory, który nie brał bezpośredniego udziału w badaniach. Źródło: University of Chicago]]> 12283 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lucy i Psyche – dwie nowe misje NASA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/05/lucy-i-psyche-dwie-nowe-misje-nasa/ Thu, 05 Jan 2017 09:58:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12286 Grafika prezentująca sondy Lucy i Psyche / Credits - SwRI and SSL/Peter Rubin[/caption] Czwartego stycznia 2017 NASA wybrała dwie misje bezzałogowe w ramach programu Discovery: Lucy i Psyche. Celem obu wypraw są planetoidy. Amerykańska agencja kosmiczna NASA realizuje planetarne misje bezzałogowe w kilku klasach. Największymi są klasy Flagship (np. Cassini) i New Frontiers (np. New Horizons). Mniejszą jest klasa Discovery, w której całkowity koszt projektu nie powinien przekroczyć 450 – 500 milionów dolarów. Czwartego stycznia 2017 NASA rozstrzygnęła trzynasty konkurs na misję Discovery. Wieloetapowa selekcja projektów trwała kilka lat. W pierwszej połowie 2015 roku NASA otrzymała aż 28 propozycji na misję tej klasy. Z tej puli NASA wybrała pięć projektów do dalszych studiów, które trwały przez kolejny rok. Wreszcie NASA ogłosiła zwycięzców, którymi zostali:
    • Psyche, wyprawa ku planetoidzie 16 Psyche. Jest to największa metaliczna planetoida, typ obiektu, który jeszcze nigdy nie został odwiedzony przez żadną misję kosmiczną.
    • Lucy, która ma przelecieć obok sześciu planetoid trojańskich Jowisza. Ta misja łącznie mogłaby trwać aż 11 lat, gdyż ostatni przelot planowany jest na 2032 rok.
    W finale „odpadły” dwie misje wenusjańskie oraz NEOCam – poszukiwanie planetoid i komet bliskich Ziemi. Start Lucy ma nastąpić w 2021 roku, zaś start Psyche – w 2023 roku. Obie wybrane misje to „podróż do początków Układu Słonecznego”. Obie wyprawy będą badać obiekty, których nigdy wcześniej z bliska nie obserwowano. Przykładowo, planetoida 16 Psyche mogła być niegdyś jądrem większej planety, być może nawet wielkości Marsa – ten obiekt stracił swoje zewnętrzne warstwy wskutek serii kolizji we wczesnym Układzie Słonecznym. Dalszą część artykułu przeczytasz na portalu Kosmonauta.net: http://kosmonauta.net/2017/01/lucy-i-psyche-dwie-nowe-misje-nasa/]]>
    12286 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1021 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/25/misja-psyche-przesunieta-ponownie/ 0 0
    <![CDATA[Hubble odkrywa egzokomety opadające na młodą gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/08/hubble-odkrywa-egzokomety-opadajace-na-mloda-gwiazde/ Sun, 08 Jan 2017 11:04:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12303 Ilustracja przedstawia kilka komet przemieszczających się przez rozległy dysk protoplanetarny w kierunku młodej gwiazdy centralnej.[/caption] Międzygwiezdna prognoza pogody dla pobliskiej gwiazdy: nadchodzą opady komet! Kosmiczny teleskop Hubble'a odkrył komety opadające na odległą od nas o 95 lat świetlnych gwiazdę HD 172555, której wiek szacuje się na zaledwie 23 miliony lat. Egzokomety - komety spoza Układu Słonecznego - nie zostały bezpośrednio zaobserwowane wokół gwiazdy, ale ich obecność została wydedukowana z obserwacji gazu, który prawdopodobnie jest odparowanymi pozostałościami po ich lodowych jądrach. HD 172555 to trzeci układ pozasłoneczny, w którym astronomowie odkryli komety opadające na gwiazdę. Wszystkie trzy układy występują przy młodych gwiazdach w wieku poniżej 40 milionów lat. Obecność tych skazanych na śmierć komet stanowi dowód na zaburzenia grawitacyjne ze strony niezaobserwowanej jeszcze planety o rozmiarach Jowisza, której grawitacja odchyla orbity komet katapultując je w stronę gwiazdy. Takie zdarzenia dają nam wgląd w przeszłość aktywności kometarnej w naszym Układzie Słonecznym. Wszak to właśnie taki mechanizm mógł doprowadzić do transportu w kometach wody na Ziemię i inne wewnętrzne planety Układu Słonecznego. Astronomowie obserwują takie samo opadanie komet także w naszym układzie planetarnym. Komety muskające Słońce bezustannie opadają do środka Układu Słonecznego. "Obserwowanie takich komet w Układzie Słonecznym i w trzech innych układach planetarnych wskazuje, że taka aktywność może być powszechna w pobliżu młodych gwiazd," mówi kierownik zespołu badawczego Carol Grady z Eureka Scientific Inc. w Oakland oraz NASA Goddard Spaceflight Center w Greenbelt. "Maksimum tej aktywności wskazuje na młodzieńcze lata gwiazdy centralnej. Obserwacje tych opadów dają nam wgląd w początkowy okres istnienia Układu Słonecznego, kiedy to komety często odwiedzały wewnętrzną część układu, często zderzając się z planetami takimi jak Ziemia, Mars czy Wenus. De facto, takie komety muskające Słońce mogą być katalizatorem życia, bowiem wodę i inne kluczowe dla życia pierwiastki, takie jak węgiel, na powierzchnię planet skalistych." Grady zaprezentowała wyniki uzyskane przez swój zespół 6 stycznia podczas zimowego spotkania American Astronomical Society w Grapevine w Teksasie. Omawiana gwiazda stanowi element Grupy Beta Pictoris - zbioru gwiazd powstałych z tego samego obłoku. To także drugi członek grupy, w którym odkryto takie komety. Beta Pictoris, od której grupa otrzymała swoją nazwę, także karmi się egzokometami, które często zbytnio się do niej zbliżają. Wokół tej gwiazdy, w rozległym dysku odłamków zaobserwowano młodego gazowego olbrzyma. Ta grupa gwiazd jest wyjątkowo ważnym obiektem badań, ponieważ stanowi najbliższy nam zbiór młodych gwiazd. Co najmniej 37.5 procent masywniejszych gwiazd w Grupie Beta Pictoris posiada bezpośrednio obrazowane planety, takie jak chociażby 51 Eridani b lub obiekty muskające gwiazdę, lub  - jak to ma miejsce w przypadku Beta Pictoris - obiekty obu tych typów. Wiek grupy wskazuje, że właśnie mniej więcej teraz powinny powoli powstawać w niej planety skaliste. Zespół francuskich astronomów  odkrył egzokomety przechodzące na tle tarczy HD 172555 w danych archiwalnych zebranych między 2004 i 2011 rokiem za pomocą spektrografu do poszukiwań planet HARPS.  Spektrograf rozszczepia światło na elementy składowe pozwalając astronomom na analizę składu chemicznego obiektu. HARPS wykrył ślady wapnia w świetle gwiazdy co jest dowodem na opadanie na nią obiektów kometarnych. W ramach badań uzupełniających, zespół Grady w 2015 roku wykorzystał spektrograf STIS oraz COS zainstalowane na HST do przeprowadzenia analizy w zakresie ultrafioletowym. Hubble wykonał dwa zestawy obserwacji w odstępie 6 dni. Hubble wykrył gazową formę krzemu i węgla w świetle gwiazdy. Gaz poruszał się na tle tarczy gwiazdy z prędkością ponad 500 000 kilometrów na godzinę. Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem tego szybko przemieszczającego się gazu jest obserwowanie materii z komety, która uległa dezintegracji po tym jak za bardzo zbliżyła się do gwiazdy. Aktualnie zespół planuje ponownie wykorzystać STIS do obserwacji uzupełniających, w ramach których poszukiwałby tlenu i wodoru, dzięki czemu byłby w stanie potwierdzić, że obiekty, które uległy dezintegracji to właśnie komety. Źródło: Goddars Space Flight Center  ]]> 12303 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mapowanie pierwiastków życia w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/08/mapowanie-pierwiastkow-zycia-w-drodze-mlecznej/ Sun, 08 Jan 2017 13:52:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12306 Sześć podstawowych pierwiastków życia na Ziemi (stanowiących ponad 97% masy ludzkiego ciała) to węgiel, wodór, azot, tlen, siarka i fosfor. Kolory w widmie charakteryzują się spadkami, których rozmiar dostarcza informacji o obfitości poszczególnych pierwiastków w atmosferze gwiazdy. Źródło: Dana Berry/SkyWorks Digital Inc; SDSS collaboration[/caption] Stwierdzenie, że "jesteśmy dziećmi gwiazd" to już oklepany slogan - nie zmienia to faktu, że większość pierwiastków niezbędnych do życia powstaje w gwiazdach. "Po raz pierwszy w historii, możemy badać rozkład pierwiastków w naszej galaktyce," mówi Sten Hasselquist z New Mexico State University. "Pierwiastki, których obfitość mierzymy odpowiadają za 97% masy ludzkiego ciała." Nowe wyniki opracowano na podstawie katalogu ponad 150 000 gwiazd; dla każdej z gwiazd oznaczono obfitość każdego z ponad dwudziestu pierwiastków chemicznych. Nowy katalog obejmuje tak zwane "pierwiastki CHNOPS" - C-węgiel, H-wodór, N-azot, O-tlen, P-fosfor, S-siarka - które stanowią podstawowy składnik życia na Ziemi. To pierwszy w historii pomiar obfitości tych pierwiastków dla tak dużej liczby gwiazd. Skąd wiemy ile danego pierwiastka zawiera gwiazda? Astronomowie wszak nie mogą odwiedzić gwiazdy, aby pobrać próbkę i sprawdzić z czego ona się składa - dlatego też korzystają z techniki zwanej spektroskopią. Spektroskopia pozwala rozłożyć światło emitowane przez gwiazdę na widmo. Następnie posiadając takie widmo, astronomowie mogą zmierzyć głębokość jasnych i ciemnych pasm w widmie. O głębokości tych pasm decyduje obfitość poszczególnych pierwiastków. Astronomowie z projektu Sloan Digital Sky Survey  dokonali tych obserwacji za pomocą spektrografu APOGEE (Apache Point Observatory Galactic Evolution Experiment) zainstalowanego na 2.5-metrowym Sloan Foundation Telescope w Obserwatorium Apache Point w Nowym Meksyku. Instrument ten rejestruje światło w bliskiej podczerwieni, a następnie rozkłada je na składowe, odkrywając przed naukowcami różne pierwiastki w atmosferach obserwowanych gwiazd. Część z prawie 200 000 gwiazd badanych za pomocą APOGEE pokrywa się z gwiazdami obserwowanymi przez teleskop Kepler, którego głównym celem jest poszukiwanie planet podobnych do Ziemi. Wyniki zaprezentowane wczoraj skupiają się na dziewięćdziesięciu gwiazdach z pola Keplera, które najprawdopodobniej posiadają planety skaliste, a które jednocześnie zbadane zostały za pomocą APOGEE. Najnowsze pomiary składu chemicznego gwiazd wykonane zostały za pomocą spektrografu, który rejestruje promieniowanie w podczerwieni - APOGEE zainstalowanego na 2.5-metrowym teleskopie Sloan Foundation Telescope w Obserwatorium Apache Point w Nowym Meksyku. Jon Holtzman z New Mexico State University tłumaczy, że "pracując w podczerwieni, APOGEE może obserwować gwiazdy w znacznie większej części Drogi Mlecznej niż gdyby pracował w zakresie widzialnym. Promieniowanie podczerwone swobodnie przenika przez pył międzygwiezdny, a APOGEE pozwala nam obserwować szeroki zakres długości fali, dlatego też możemy mierzyć obfitość wielu pierwiastków." Nowy katalog już pozwala astronomom uzyskać nową wiedzę o historii i strukturze naszej galaktyki, jednocześnie potwierdzają nasz bezpośredni związek z kosmosem. Wiele atomów tworzących nasze ciała powstało w zamierzchłej przeszłości we wnętrzach gwiazd, a następnie przemierzyło długą drogę, aby teraz znaleźć się w naszych organizmach. Choć nasze organizmy aż w 65% składają się z tlenu,  tlen stanowi mniej niż 1% masy wszystkich pierwiastków w przestrzeni kosmicznej. Gwiazdy składają się głównie z wodoru, lecz w ich widmach można dostrzec także niewielkie ilości cięższych pierwiastków takich jak tlen. Dzięki najnowszym badaniom APOGEE odkrył więcej tych cięższych pierwiastków w wewnętrznych obszarach Galaktyki. Gwiazdy znajdujące się bliżej środka galaktyki są starsze, a to oznacza, że więcej pierwiastków niezbędnych dla życia wcześniej powstało w wewnętrznych obszarach galaktyki, niż w zewnętrznych. Choć fajnie jest pospekulować nad wpływem składu chemicznego wewnętrznych obszarów Galaktyki na to gdzie pojawia się życie, dużo lepiej nam idzie rozumienie procesów gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej. Z uwagi na fakt, że procesy prowadzące do powstania każdego pierwiastka zachodzą w określonych typach gwiazd i postępują w różnym tempie, pozostawiają określone sygnatury w obfitości chemicznej mierzonej w ramach SDSS/APOGEE. W związku w powyższym, najnowszy katalog obfitości pierwiastków stanowi doskonałe dane do porównania z przewidywaniami modeli formowania galaktyk. Źródło: SDSS]]> 12306 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Supermasywne czarne dziury skrywające się w naszym kosmicznym sąsiedztwie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/09/supermasywne-czarne-dziury-skrywajace-sie-w-naszym-kosmicznym-sasiedztwie/ Mon, 09 Jan 2017 08:38:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12311 Zdjęcie przedstawia galaktykę NGC 1448. Źródło: Carnegie-Irvine Galaxy Survey/NASA/JPL-Caltech[/caption] Potężne czarne dziury czasami snują się za obłokami pyłu i gazu, zupełnie niewidoczne dla większości teleskopów. Widoczne są dopiero, gdy materia, którą się karmią zaczyna emitować wysoko-energetyczne promieniowanie rentgenowskie widoczne np. dla sieci NuSTAR (Nuclear Spectroscopic Telescope Array). To właśnie w ten sposób NuSTAR niedawno zidentyfikował dwie skryte w obłokach gazu supermasywne czarne dziury w centrach pobliskich galaktyk. "Te czarne dziury znajdują się stosunkowo blisko Drogi Mlecznej, lecz dotąd pozostawały przez nas niezauważone," mówi Ady Annuar, student z Durham University w Wielkiej Brytanii, który zaprezentował wyniki swoich badań podczas spotkania American Astronomical Society w Grapevine w Teksasie. Obie czarne dziury są centralnymi silnikami tak zwanych aktywnych jąder galaktycznych (AGN), klasy ekstremalnie jasnych obiektów takich jak kwazary i blazary. Obiekty tego typu mogą istotnie różnić się wyglądem w zależności od ich orientacji w przestrzeni względem nas i od materii, która je otacza. Aktywne jądra galaktyczne są tak jasne ponieważ cząsteczki znajdujące się w obszarze bezpośrednio przylegającym do czarnej dziury mocno się nagrzewają i zaczynają emitować promieniowanie w całym zakresie elektromagnetycznym - od nisko-energetycznych fal radiowych po wysoko-energetyczne promieniowanie rentgenowskie. Jednocześnie, uważa się, że większość aktywnych jąder galaktycznych otoczona jest przez pierścień gęstego gazu i pyłu, który pod pewnymi kątami przesłania centralny obszar. Obydwa aktywne jądra galaktyczne obserwowane ostatnio przez NuSTAR wydają się być zorientowane względem nas tak, że możemy je obserwować jedynie od strony krawędzi. Oznacza to, że zamiast obserwować jasne obszary centralne, nasze teleskopy widzą głównie promieniowanie rentgenowskie pochodzące z pierścienia pyłu i gazu otaczającego supermasywną czarną dziurę. "Tak jak nie widzimy Słońca w pochmurny dzień, tak bezpośrednio nie możemy obserwować jak jasne są te aktywne jądra galaktyczne, ponieważ przesłonięte są przez gęsty pierścień gazu i pyłu," mówi Peter Boorman, student z University of Southampton w Wielkiej Brytanii. [caption id="attachment_12313" align="aligncenter" width="1024"] Powyższa galaktyka IC 3639 także zawiera przesłoniętą supermasywną czarną dziurę. Źródło: ESO/NASA/JPL-Caltech/STScI[/caption] Boorman prowadził badania aktywnej galaktyki IC 3639 znajdującej się 170 milionów lat świetlnych od Ziemi. Badacze przeanalizowali dane dotyczące tego obiektu zebrane przez NuSTAR i porównali je z wcześniejszymi obserwacjami za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i japońskiego satelity Suzaku. Dane obserwacyjne z NuSTAR, bardziej wrażliwego na wysoko-energetyczne promieniowanie rentgenowskie niż pozostałe obserwatoria, potwierdzają naturę IC 3639 jako aktywnego jądra galaktycznego. NuSTAR dostarczył także pierwszych precyzyjnych pomiarów ilości materii przesłaniającej centralny silnik IC 3639, dzięki czemu naukowcy byli w stanie określić jasność tego ukrytego przed naszym wzrokiem potwora.

    Wspieraj rozwój portalu Puls Kosmosu - zostań naszym patronem na http://patronite.pl/pulskosmosu


    Jeszcze bardziej zdumiewającą jest galaktyka spiralna badana przez Annuara: NGC 1448. Czarna dziura w jej centrum odkryta została w 2009 roku, choć znajduje się ona w centrum jednej z najbliższych nam dużych galaktyk. "Bliski" w tym wypadku oznacza, że galaktyka znajduje się zaledwie 38 milionów lat świetlnych od Ziemi. Prowadzone przez Annuara badania wykazały, że także ta galaktyka posiada w swoim centrum gęstą kolumnę gazu skrywającą centralną czarną dziurę - owa kolumna może stanowić element pierścienia pyłowo-gazowego opisywanego powyżej. Badacze dostrzegli ponadto, że NGC 1448 charakteryzuje się liczną populacją młodych (w wieku zaledwie 5 mln lat) gwiazd, co wskazuje, że w galaktyce intensywnie powstają gwiazdy, gdy jednocześnie jej supermasywna czarna dziura karmi się gazem i pyłem. Wykorzystując teleskop New Technology Telescope należący do ESO badacze wykonali zdjęcia galaktyki w zakresie optycznym i zidentyfikowali prawdopodobną lokalizację supermasywnej czarnej dziury. Położenie czarnej dziury jest zazwyczaj trudne do ustalenia z uwagi na fakt, że centra galaktyk są gęsto upakowane gwiazdami. Duże teleskopy optyczne i radioteleskopy są w stanie zlokalizować promieniowanie pochodzące z regionu otaczającego czarną dziurę, tym samym ustalając najbardziej prawdopodobne położenie samej czarnej dziury. Źródło: JPL/NASA]]>
    12311 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej wypluwa kule gazu o masie planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/09/czarna-dziura-w-centrum-drogi-mlecznej-wypluwa-kule-gazu-o-masie-planet/ Mon, 09 Jan 2017 12:13:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12318 Wizja artystyczna przedstawiająca zbiór obiektów o masach planetarnych wyrzuconych z centrum galaktyki z prędkością nawet 10 000 km/s. Obiekty tego typu mogły powstać z fragmentów gwiazdy rozerwanej przez supermasywną czarną dziurę. Źródło: Mark A. Garlick/CfA[/caption] Co kilka tysięcy lat pechowa gwiazda za bardzo zbliża się do czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Potężna grawitacja czarnej dziury rozrywa gwiazdę tworząc długi strumień gazu omiatający czarną dziurę. Wydawać by się mogło, że to koniec historii - tak jednak nie jest. Nowe badania wskazują, że ów gaz może skupiać się w obiekty o rozmiarach planet oraz, że te obiekty wyrzucane są na zewnątrz obszaru otaczającego czarną dziurę. "Pojedyncza rozerwana gwiazda może prowadzić do powstania setek takich obiektów o masie planety. Zastanawialiśmy się zatem: gdzie one kończą? Jak bardzo się do nas zbliżają? Opracowaliśmy zatem kod komputerowy, który może pomóc nam odpowiedzieć na to pytanie," mówi główny autorka badań Eden Girma, studentka z Uniwersytetu Harvarda i członkini Banneker/Aztlan Insitute. Girma zaprezentowała wyniki swoich badań podczas sesji posterowej i konferencji prasowej odbywającej się na spotkaniu American Astronomical Society.

    Wspieraj rozwój portalu Puls Kosmosu! Zostań naszym patronem na http://patronite.pl/pulskosmosu


    Obliczenia Girmy wskazują, że najbliższy taki obiekt może znajdować się zaledwie kilkaset lat świetlnych od Ziemi. Jego masa może mieścić się w zakresie od masy Neptuna do masy kilku Jowiszów. Taki obiekt mógłby świecić, jednak nie wystarczająco jasno, aby mógł być wykryty we wcześniejszych przeglądach nieba. Instrumenty, które dopiero rozpoczną obserwacje, takie jak Large Synoptic Survey Telescope czy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba mogą jednak dostrzec takie osobliwe obiekty. Co więcej, Girma określiła, że znaczna większość tych obiektów - jakieś 95% - opuści galaktykę, dzięki swojej ogromnej prędkości rzędu 10 000 km/s. Z uwagi na fakt, że większość galaktyk także posiada gigantyczne czarne dziury w swoich centrach, można założyć, że te same procesy zachodzą także w ich wnętrzach. "Inne galaktyki, takie jak chociażby Andromeda, bezustannie wystrzeliwują te gazowe kule także w naszą stronę," mówi współautor opracowania James Guillochon z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). Choć rozmiarami mogą przypominać planety, są to jednak obiekty istotnie różniące się od planet. Całkowicie dosłownie składają się z pyłu gwiezdnego, a zważając na to, że różne kule powstały z różnych fragmentów rozerwanej gwiazdy, mogą one się między sobą różnić składem chemicznym. Oprócz tego, powstają one dużo szybciej niż normalne planety. Rozerwanie gwiazdy wszak zajmuje czarnej dziurze jeden dzień, a w ciągu kolejnego roku fragmenty rozerwanej gwiazdy formują nowe obiekty. To zupełnie inna skala czasowa niż miliony lat niezbędne do powstania od podstaw planety podobnej do Jowisza. Po rozpoczęciu ucieczki z pobliża czarnej dziury, obiekt tego typu potrzebuje około miliona lat, aby dotrzeć w pobliże Ziemi. Dużym wyzwaniem byłoby odróżnienie ich od planet swobodnych powstałych w typowym procesie formowania gwiazd i planet. "Szacujemy, że jedna na tysiąc planet swobodnych może być taką kulą powstałą wskutek rozerwania gwiazdy przez czarną dziurę," mówi Girma. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]>
    12318 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[VLT będzie szukać planet w układzie Alfa Centauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/09/vlt-bedzie-szukac-planet-w-ukladzie-alfa-centauri/ Mon, 09 Jan 2017 16:12:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12321

    ESO podpisało umowę z Breakthrough Initiatives dotyczącą zaadaptowania instrumentarium teleskopu VLT w Chile do prowadzenia poszukiwać planet w pobliskim systemie gwiazdowym Alfa Centauri. Tego typu planety mogą być celami dla potencjalnego wystrzelenia miniaturowych sond kosmicznych przez Breakthrough Starshot.

    ESO, reprezentowane przez Dyrektora Generalnego, Tima de Zeeuw, podpisało porozumienie z Breakthrough Initiatives, które reprezentował Pete Worden, Prezes Breakthrough Prize Foundation i Dyrektor Wykonawczy Breakthrough Initiatives. Umowa zapewnia fundusze na instrument VISIR (VLT Imager and Spectrometer for mid-Infrared), zamontowany na teleskopie VLT, tak aby zmodyfikować go do znacznego zwiększenia możliwości poszukiwań potencjalnie nadających się do zamieszkania planet w układzie Alfa Centauri, najbliższym systemie gwiezdnym względem Słońca i Ziemi. Porozumienie zapewnia także czas na teleskopie do programu starannych poszukiwań, które będą przeprowadzone w 2019 roku.

    [caption id="attachment_12323" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie przedstawia najbliższy nam układ gwiazd - Alfa Centauri[/caption]

    Odkrycie w roku 2016 planety Proxima b wokół Proximy Centauri, trzeciej i najsłabszej gwiazdy systemu Alfa Centauri, dodaje jeszcze większego impetu tym poszukiwaniom.

    Wiedza o tym, gdzie znajdują się najbliższe egzoplanety, jest bardzo potrzebna projektowi Breakthrough Starshot, badaniom inżynieryjnym, które rozpoczęto w kwietniu 2016 roku. Ich celem jest zademonstrowanie koncepcji ultraszybkiej, napędzanej światłem, nanosondy, co da podstawy dla pierwszego lotu do układu Alfa Centauri w przyszłym pokoleniu.

    Wykrywanie nadających się do zamieszkania planet jest olbrzymim wyzwaniem z powodu jasności gwiazdy macierzystej, w której blasku giną względnie słabe planety. Jednym ze sposobów na ułatwienie tego zadania są obserwacje w zakresie średniej podczerwieni, w którym termiczne świecenie od planety okrążającej gwiazdę w istotny sposób redukuje różnicę jasności pomiędzy planeta, a gwiazdą. Ale nawet w średniej podczerwieni gwiazda pozostaje miliony razy jaśniejsza od planet, co wymaga dedykowanej techniki redukującej światło gwiazdy.

    https://www.youtube.com/watch?v=H7fmfZS-JxE

    Istniejący instrument średniej podczerwieni VISIR na teleskopie VLT może mieć odpowiednią wydajność, jeżeli zostanie usprawniony, aby w istotny sposób polepszyć jakość obrazy przy używaniu optyki adaptatywnej i przystosowaniu go do techniki zwanej koronografią, aby redukować światło gwiazdy i uczynić możliwym ujawnienie sygnału od potencjalnych planet typu ziemskiego. Breakthrough Initiatives zapłaci znaczną część kosztów rozwoju technologii potrzebnych dla tego typu eksperymentu, natomiast ESO udostępni potrzebne zdolności obserwacyjne i czas obserwacyjny.

    Nowy sprzęt będzie obejmował moduł instrumentu zakontraktowany w Kampf Telescope Optics (KTO), Monachium (Niemcy), w którym będzie zamontowany czujnik frontu falowego oraz nowatorski detektor kalibracyjny. Oprócz tego są plany budowy nowego koronografu, któy zostanie opracowany przez University of Liège (Belgia) oraz Uppsala University (Szwecja).

    Wykrywanie i badanie potencjalnie nadających się do zamieszkania planet okrążających inne gwiazdy będzie jednym z głównych celów naukowych przyszłego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu Europejskiego (E-ELT). Chociaż zwiększony rozmiar E-ELT będzie kluczowy w uzyskiwaniu obrazów planet na dużych odległościach w Drodze mlecznej, to zdolność zbierania światła przez VLT jest wystarczająca do zarejestrowania obrazu planet wokół najbliższej gwiazdy (Alfa Centauri).

    Modernizacja instrumentu VISIR da także korzyści przyszłemu instrumentowi METIS, który zostanie zamontowany na E-ELT, ponieważ zdobyte doświadczenie i opracowane koncepcje zostaną bezpośrednio na niego przeniesione. Olbrzymi rozmiar E-ELT powinien pozwolić instrumentowi METIS na wykrywanie i badania egzoplanet o rozmiarach Marsa, okrążających Alfę Centauri, jeśli takowe istnieją. Podobnie w przypadku potencjalnie nadających się do zamieszkania planet wokół innych pobliskich gwiazd.

    ]]>
    12321 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 282 http://www.astronomos.pl/vlt-bedzie-szukac-planet-w-ukladzie-alfa-centauri/ 0 0
    <![CDATA[Charon spowalnia tempo utraty atmosfery na Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/10/charon-spowalnia-tempo-utraty-atmosfery-na-plutonie/ Tue, 10 Jan 2017 20:01:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12334 Charon, księżyc Plutona. Gdy Charon znajduje się dokładnie między Słońcem a Plutonem, skutecznie spowalnia on ucieczkę atmosfery z Plutona. Źródło: NASA-JHUAPL-SwRI[/caption] Związek Plutona z jego największym księżycem Charonem, z uwagi na rozmiary i bliskość tego drugiego należy do najbardziej nietypowych w Układzie Słonecznym. Średnica Charona to ponad połowa średnicy Plutona, a odległość między tymi dwoma ciałami to niecałe 20 000 kilometrów. To tak jakby dokoła Ziemi krążył Mars w odległości trzy razy mniejszej od aktualnej odległości Księżyca od Ziemi. Nowe wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Georgia Institute of Technology dostarczają nowych informacji o tym związku i o jego wpływie na bezustanne zdzieranie atmosfery Plutona przez wiatr słoneczny. Gdy Charon znajduje się dokładnie pomiędzy Słońcem a Plutonem znacząco spowalnia tempo utraty atmosfery. "Charon nie zawsze posiada własną atmosferę," mówi Carol  Paty, profesor z Georgia Tech. "Jednak gdy ją ma, stanowi tarczę dla Plutona, która chroni go przed wiatrem słonecznym." Taka zapora prowadzi do powstania ostrzejszego kąta fali uderzeniowej, a tym samym spowolnienia degradacji atmosfery. Gdy Charon nie posiada atmosfery lub gdy znajduje się za lub obok Plutona, wtedy ma zdecydowanie mniejszy wpływ na oddziaływanie wiatru słonecznego z Plutonem. Prognozy na podstawie tego badania, opracowane przed przelotem sondy New Horizons w pobliżu Plutona zgadzają się z pomiarami tempa utraty atmosfery Plutona wykonanymi przez sondę podczas przelotu w lipcu 2015 roku. Wcześniejsze szacunki mówiły o tempie co najmniej 100-krotnie wyższym. Wyniki opisywanych badań opublikowano w specjalnym wydaniu periodyku Icarus. Źródło: Georgia Institute of Technology]]> 12334 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najodleglejsze gwiazdy Drogi Mlecznej mogą być z innej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/12/najodleglejsze-gwiazdy-drogi-mlecznej-moga-byc-z-innej-galaktyki/ Wed, 11 Jan 2017 23:50:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12348 Na powyższej grafice komputerowej czerwonym owalem oznaczono dysk Drogi Mlecznej,a czerwoną kropką położenie galaktyki karłowatej Sag. Żółtymi okręgami oznaczono gwiazdy wyrwane z galaktyki karłowatej. Pięć z 11 najodleglejszych znanych gwiazd naszej galaktyki najprawdopodobniej zostało przejętych w ten sposób.
    Źródło: Marion Dierickx / CfA[/caption] 11 najodleglejszych znanych gwiazd naszej galaktyki znajduje się około 300 000 lat świetlnych od Ziemi, z dala od spiralnego dysku Drogi Mlecznej. Najnowsze badania prowadzone przez astronomów z Harvardu wskazują, że połowa z tych gwiazd mogła zostać wyrwana z innej galaktyki: SagDEG. Co więcej, gwiazdy te należą do długiego strumienia gwiazd rozciągającego sięna milion lat świetlnych czyli nawet 10-krotność średnicy naszej galaktyki. "Strumienie gwiazd jak dotąd zmapowane wydają się być tylko strumieniami w porównaniu z rozległymi rzekami gwiazd, które wydaje nam się, że z czasem zaobserwujemy," mówi główna autorka opracowania Marion Dierickx z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA). SagDEG to jedna z kilkunastu niewielkich galaktyk krążących wokół Drogi Mlecznej. W toku historii Wszechświata okrążyły one naszą galaktykę już kilkukrotnie. Podczas każdego zbliżenia do Drogi Mlecznej, jej grawitacja rozciągała te małe galaktyki, stopniowo je rozrywając. Dierickx oraz jej promotor Avi Loeb, wykorzystali modele komputerowe do przeprowadzenia symulacji ruchu SagDEG przez ostatnie 8 miliardów lat. Przestestowano różne prędkości początkowe i nachylenia orbity, aby sprawdzić które z nich najlepiej odpowiadają danym obserwacyjnym. "Prędkość początkowa i nachylenie mają istotny wpływ na orbitę obiektu tak jak prędkość i kąt wystrzelenia pocisku wpływają na trajektorię jego lotu," tłumaczy Loeb. Na początku symulacji, SagDEG miała masę około 10 miliardów mas Słońca lub 1% masy Drogi Mlecznej. Obliczenia Dierick wykazały, że z czasem galaktyka utraciła 1/3 swoich gwiazd i całe 9/10 ciemnej materii. To z kolei doprowadziło do powstania trzech wyraźnych strumieni gwiazd sięgających nawet na milion lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej. Rozciągają się one aż do krawędzi halo Drogi Mlecznej i są jednymi z największych struktur, które można obserwować na niebie. https://www.youtube.com/watch?v=xSBr6qgRsSI Co więcej, pięć na 11 najodleglejszych gwiazd naszej galaktyki charakteryzują się położeniem i prędkością, które przypominają gwiazdy wydarte z obrzeży galaktyki karłowatej SagDEG. Pozostałe sześć gwiazd nie pochodzi z SagDEG, ale całkiem możliwe, że są z jeszcze innej galaktyki. Źródło: CfA]]>
    12348 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Huygens: pocztówka z powierzchni obcego księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/12/huygens-pocztowka-z-powierzchni-obcego-ksiezyca/ Thu, 12 Jan 2017 08:23:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12351 2005 Historyczne lądowanie na Tytanie Po ponad 2.5-godzinnym opadaniu, metaliczny lądownik o kształcie spodka wylądował z hukiem na ciemnej równinie pokrytej jedynie głazami zbudowanymi z lodu wodnego, przy temperaturze otoczenia niemal 200 stopni poniżej zera. Natychmiast po lądowaniu sonda pospiesznie zaczęła zbierać i transmitować zdjęcia i dane dotyczące swojego nowego domu - wszak zaledwie kilka minut później statek-matka Cassini miał zniknąć za lokalnym horyzontem kończąc tym samym połączenie lądownika z domem i uciszając go już na zawsze. Choć może się wydawać, że to istne science fiction, powyższe wydarzenie miało miejsce 12 lat temu na powierzchni największego księżyca Saturna - Tytana. Obcy, którzy stworzyli lądownik to my. To po prostu opis udanego lądowania próbnika Huygens. Huygens, lądownik Europejskiej Agencji Kosmicznej dotarł do Tytana na pokładzie stworzonej przez NASA sondy Cassini. Próbnik odłączył się od sondy 24 grudnia 2004 roku i rozpoczął 20-dniową podróż w kierunku Tytana. [caption id="attachment_12352" align="aligncenter" width="500"] Zdjęcie powierzchni Tytana wykonane przez próbnik Huygens z wysokości 10 km. Zdjęcia użyte do wykonania tej mozaiki wykonano 14 stycznia 2005 za pomocą radiometru na pokładzie lądownika.[/caption] Lądownik badał gęstą, mglistą atmosferę Tytana powolnie rotując na spadochronach podczas opadania, analizując złożone, organiczne związki chemiczne w atmosferze i mierząc prędkość napotykanych wiatrów. Co więcej podczas opadania próbnik wykonał setki zdjęć przedstawiających jasne wyżyny poprzecinane ciemnymi kanałami i stromymi przepaściami. Miejsce lądowania Huygensa wypełnione było ciemną, ziarnistą materią i wyglądało jak suche dno jeziora. Dzisiaj Huygens spokojnie siedzi na zmrożonej powierzchni Tytana po tym jak jego misja zakończyła się zaledwie kilka godzin po lądowaniu. Cassini natomiast kontynuuje badanie Tytana w ramach misji badania tak Saturna jak i jego księżyców. Aktualnie trwa odliczanie do końca misji sondy Cassini, który  zaplanowany jest na 15 września 2017 roku. To właśnie tego dnia sonda wleci w atmosferę Saturna i już nigdy z niej nie wyleci. Na ostatniej prostej, członkowie zespołu badawczego Cassini wspominają osiągnięcia Huygensa:
    Opadanie i lądowanie Huygensa stanowiło istotny  przełom w naszych badaniach Tytana, jak również pierwsze w historii miękkie lądowanie na księżycu planety zewnętrznej. Dzięki próbnikowi całkowicie zmieniła się nasza wiedza o tym mglistym globie. -Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie
    "Zdjęcia z Huygensa zupełnie nie przypominały  naszych zdjęć wykonanych z orbity. Zamiast mglistych, włóknistych struktur, których naturę mogliśmy tylko zgadywać, nagle mieliśmy w ręku bezpośrednie dowody na to, że w jakimś punkcie historii Tytana -- a może nawet teraz -- po powierzchni Tytana płynęły ciekłe węglowodory. Zdjęcia z Huygensa stały się naszym kamieniem z Rosetty, który umożliwił nam interpretację danych z Tytana." -Carolyn Porco, dyrektor zespołu obrazowania Cassini z Space Science Institute w Boulder, Kolorado
    Cassini i Huygens dowiodły, że Tytan jest niesamowitym światem, którego krajobraz na wiele sposobów przypomina ziemski. Podczas opadania, próbnik Huygens wykonał zdjęcia, które przedstawiały zupełnie nowy poziom tego podobieństwa i dowodziły jak wiele jeszcze możemy odkryć. - Alex Hayes, członek zespołu Cassini z Cornell University w Ithaca
    "Dwanaście lat temu, niewielki próbki wylądował na organicznym, obcym globie w zewnętrznej części Układu Słonecznego, ustanawiając rekord najodleglejszego lądowania od Ziemi. Badania Tytana pozwoliły nam określić możliwość istnienia życia na tym niewielkim świecie i lepiej zrozumieć chemię wczesnej Ziemi." -Jim Green, dyrektor nauk planetarnych w Siedzibie Głównej NASA w Waszyngtonie. Źródło: NASA]]>
    12351 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[W ramach projektu Einstein@Home odkryto kilkanaście nowych pulsarów gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/12/w-ramach-projektu-einsteinhome-odkryto-kilkanascie-nowych-pulsarow-gamma/ Thu, 12 Jan 2017 11:12:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12354 Analiza, której przeprowadzenie na jednym komputerze zajęłoby około 1000 lat, w ciągu jednego roku pozwoliła na odkrycie w danych zebranych przez kosmiczny teleskop promieniowania gamma Fermi kilkunastu nowych gwałtownie rotujących gwiazd neutronowych. Wykorzystując moc obliczeniową komputerów należących do wolontariuszy z całego świata, międzynarodowy zespół kierowany przez badaczy z Instytutu Maxa Plancka w Hannoverze poszukiwał okresowości w 118 odkrytych przez Fermi źródeł o nieznanym pochodzeniu. W przypadku 13 obiektów udało się odkryć rotującą gwiazdę neutronową w centrum źródła. Choć wszystkie są - w skali astronomicznej - młode (ich wiek mieści się między dziesiątkami a setkami tysięcy lat), to dwa obiekty rotują zaskakująco wolno - wolniej niż jakiekolwiek inne znane pulsary emitujące promieniowanie gamma. Z kolei w przypadku innego obiektu zarejestrowano gwałtowną zmianę nieznanego pochodzenia w zazwyczaj regularnym tempie rotacji. "Udało nam się odkryć tak wiele nowych pulsarów z trzech powodów: potężna moc obliczeniowa w ramach projektu Einstein@Home; opracowanie przez nas nowatorskiej i wydajniejszej metody poszukiwania;wykorzystanie nowych, poprawionych danych Fermi-LAT. Wszystkie te czynniki pozwoliły na uzyskanie niespotykanej czułości naszego przeglądu ponad 100 źródeł z katalogu Fermi," mówi dr Colin Clark, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku The Astrophysical Journal. Gwiazdy neutronowe to kompaktowe pozostałości po eksplozjach supernowych, składające się z egzotycznej, ekstremalnie gęstej materii. Ich średnica to zazwyczaj około 20 kilometrów, jednak ich masa sięga pół miliona mas Ziemi. Z uwagi na silne pole magnetyczne i gwałtowną rotację, emitują one w formie wąskich strumienie fale radiowe i energetyczne promieniowanie gamma. Jeżeli te strumienie skierowane są w stronę Ziemi raz lub dwa razy w ciągu każdego obrotu, gwiazda neutronowa widoczna jest dla nas jako pulsujące źródło promieniowania radiowego lub gamma - to tak zwany pulsar.

    Dołącz do grona 19 Patronów Pulsu Kosmosu, którzy wspierają rozwój portalu na http://patronite.pl/pulskosmosu


    Wykrywanie pulsarów gamma po omacku

    Odkrywanie tych okresowych pulsacji w przypadku pulsarów gamma jest bardzo trudne. Średnio tylko 10 fotonów dziennie od typowego pulsara dociera do teleskopu LAT (Large Area Telescope) zainstalowanego na pokładzie sondy Fermi. Aby wykryć okresowość, konieczne jest przeanalizowanie danych z kilku lat, w których pulsar mógł przecież wykonać pełen obrót wokół własnej osi kilka miliardów razy. Dla każdego z zarejestrowanych fotonów trzeba określić kiedy podczas trwającego ułamek sekundy obrotu został on wyemitowany. Aby nie przeoczyć sygnału niezbędne jest poszukiwanie w danych obejmujących całe lata, i to danych o bardzo dużej rozdzielczości. Moc obliczeniowa do takiego poszukiwania po omacku - kiedy to nie mamy wcześniejszych informacji o danym pulsarze - jest ogromna. Wcześniejsze poszukiwania tego typu pozwoliły na odkrycie 37 pulsarów gamma w danych z Fermi-LAT. Wszystkie odkrycia z ostatnich 4 lat dokonane zostały w ramach projektu Einstein@Home - dzięki niemu udało się odkryć łącznie 21 pulsarów gamma. [caption id="attachment_12356" align="aligncenter" width="1024"] Całe niebo widziane przez Teleskop Kosmiczny Fermi oraz 13 pulsarów odkrytych w ramach projektu Einstein@Home. Pole pod każdym pulsarem zawiera nazwę pulsaru i częstotliwość jego rotacji. Flagi natomiast wskazują narodowość wolontariuszy, których komputery odkryły pulsar. Źródło: Knispel/Clark/Max Planck Institute for Gravitational Physics/NASA/DOE/Fermi LAT Collaboration[/caption]

    Zasoby obliczeniowe Einstein@Home

    Wykorzystując do pomocy dziesiątki tysięcy wolontariuszy z całego świata, którzy przekazali moce obliczeniowe swoich dziesiątek tysięcy komputerów domowych, zespół był w stanie przeprowadzić wielkoskalowy przegląd w ramach projektu Einstein@Home. Łącznie poszukiwanie wymagało około 10 000 lat pracy procesora komputerowego. Na pojedynczym komputerze domowym takie poszukiwania trwałyby około 1000 lat. W ramach programu Einstein@Home możliwe było ukończenie projektu w ciągu roku - choć wykorzystano tylko część zasobów projektu. Naukowcy wybrali obiekty spośród 1000 niezidentyfikowanych źródeł z Trzeciego Katalogu Źródeł Fermi-LAT na podstawie rozkładu energii w zakresie gamma. Dla każdego z 118 wybranych źródeł wykorzystano nowatorską, bardzo wydajną metodę analizy wykrytych fotonów gamma.

    Tuzin i jedna gwiazda neutronowa

    "Jak dotąd zidentyfikowaliśmy 17 nowych pulsarów spośród 118 źródeł gamma analizowanych w ramach programu Einstein@Home. Najnowsza publikacja w periodyku The Astrophysical Journal opisuje 13 z tych obiektów," mówi Clark. "Wiedzieliśmy, że w danych z Fermiego musi znajdować się kilka niezidentyfikowanych pulsarów. Mimo to zawsze bardzo ekscytujące jest odkrycie takiego obiektu i dodatkowo zrozumienie jego właściwości." Większość odkrytych obiektów była tym czego oczekiwali naukowcy: stosunkowo młode i powstałe w eksplozjach supernowych pulsary gamma w wieku od dziesiątek do setek tysięcy lat. Dwa z nich jednak rotują wolniej niż inne znane pulsary gamma. Wolniej rotujące młode pulsary emitują zazwyczaj mniej promieniowania gamma niż szybciej rotujące. Odkrycie tych słabszych obiektów jest przydatne w badaniu całej populacji pulsarów gamma. Inny nowo odkryty pulsar doświadczył nagłego wzrostu tempa rotacji nieznanego pochodzenia. Takie anomalie obserwowane są w przypadku innych młodych pulsarów i mogą być związane z przearanżowaniem wnętrza gwiazdy neutronowej - jednak procesy te nie są na razie dobrze poznane. Dołącz do projektu Einstein@Home pod adresem: https://einsteinathome.org/pl/home Artykuł naukowy: http://iopscience.iop.org/article/10.3847/1538-4357/834/2/106/meta;jsessionid=55E2E0379C8576EB61F5E78C9AE2FDD0.c3.iopscience.cld.iop.org Źródło: phys.org]]>
    12354 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co robią supermasywne czarne dziury podczas łączenia się galaktyk?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/13/co-robia-supermasywne-czarne-dziury-podczas-laczenia-sie-galaktyk/ Thu, 12 Jan 2017 23:42:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12359 Trzy przykłady łączących się galaktyk oddalonych od nas o co najmniej miliard lat świetlnych. Każda z tych galaktyk jest rozmiarów Drogi Mlecznej i zawiera około 100 miliardów gwiazd. Silne oddziaływania grawitacyjne doprowadziły do powstania ogonów pływowych i do akrecji materii przez masywne czarne dziury znajdujące się w centrach tych galaktyk. Źródło: Hai Fu, University of Iowa[/caption] Za blisko cztery miliardy lat nie będzie już Drogi Mlecznej. Galaktyka, w której mieszkamy jest na kursie kolizyjnym z Galaktyką Andromedy, z którą się zderzy i zjednoczy w dalekiej przyszłości. Aktualnie Galaktyka Andromedy znajduje się jakieś dwa miliony lat świetlnych od Drogi Mlecznej. "W perspektywie życia ludzkiego, nasza galaktyka wydaje się nie zmieniać," mówi Hai Fu, astrofizyk z University of Iowa,"jednak przyjmując za skalę całą historię Wszechświata, można stwierdzić, że zmienia się ona bezustannie." Galaktyki łączą się ze sobą przez większość trwającej już od 13 miliardów lat historii Wszechświata, a naukowcy także teraz obserwują kolejne procesy łączenia galaktyk. Jak na razie nie wiedzą jednak w jaki sposób przebiegają takie procesy. Fu, profesor fizyki i astronomii próbuje zrozumieć to zjawisko poprzez obserwacje supermasywnych czarnych dziur (o masie około miliarda mas Słońca),  znajdujących się w centrum większości galaktyk. Astrofizycy uważają, że duże galaktyki rosną pożerając z czasem mniejsze. W takim przypadku, czarne dziury obu galaktyk będą krążyły wokół siebie i z czasem łączyły się ze sobą. Fu wraz ze swoim zespołem otrzymał trzyletni grant od National Science Foundation, aby móc odkryć i scharakteryzować te kosmiczne zderzenia. "Próbujemy odkryć późne stadia łączenia się galaktyk, w których obie galaktyki są na tyle blisko siebie, że rozpoczynają się siły pływowe," mówi. Fu będzie skanował rozległy obszar nieba - wyobraź sobie powierzchnie Księżyca pomnożoną 12000 razy na niebie - mniej więcej taki właśnie obszar będzie przedmiotem badań w poszukiwaniu dowodów na akrecję czarnych dziur. "Pary galaktyk z akreującymi czarnymi dziurami są rzadkie i bardzo ciężko je dostrzec," mówi Fu, "właśnie dlatego musimy jednocześnie badać tak duży obszar nieba." Czarne dziury nie akreują materii bezustannie. Jednak te które to robią przypominają człowieka objadającego się bez umiaru przy stole.  Akreujące czarne dziury chciwie pochłaniają materię z otoczenia. Stopniowo, pochłaniając coraz więcej materii, coraz bardziej przyciągają do siebie swoją galaktykę macierzystą. "To już nie jest żadna dieta," mówi Fu. Cała ta uczta uwalnia lawinę energii, intensywne błyski promieniowania zwane kwazarami, które są na tyle jasne, że przesłaniają samą galaktykę. Owe kwazary powinny być łatwe w obserwacji, nawet z dużej odległości, lecz większość emitowanego przez nie promieniowania wygaszana jest przez pył towarzyszący łączącym się galaktykom. Na całe szczęście supermasywne czarne dziury emitują także promieniowanie radiowe, i właśnie ta część promieniowania "nam pomaga ponieważ pył nie ma na nią żadnego wpływu," mówi Fu. Fu wraz ze swoim zespołem przeanalizuje mapy emisji radiowej wykonane za pomocą Very Large Array, jednego z najlepszych na świecie radioobserwatoriów astronomicznych, mieszczącego się w Nowym Meksyku. Grupa potwierdzi wyniki swoich badań podczas obserwacji w zakresie optycznym w Obserwatorium W. M. Kecka na Mauna Kea. Źródło: Uni of Iowa    ]]> 12359 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble spogląda w zaskakująco lekką czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/13/hubble-spoglada-w-zaskakujaco-lekka-czarna-dziure/ Fri, 13 Jan 2017 21:19:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12362 Przepiękna galaktyka spiralna widoczna w centrum powyższego zdjęcia nosi nazwę RX J1140.1+0307 i znajduje się w Gwiazdozbiorze Panny. Na pierwszy rzut oka, galaktyka wydaje się byc normalną galaktyką spiralną podobną chociażby do Drogi Mlecznej, jednak pozory mogą mylić! Droga Mleczna tak jak większość dużych galaktyk posiada w centrum supermasywną czarną dziurę, lecz niektóre galaktyki skupiają się wokół lżejszych czarnych dziur o masie pośredniej. RX J1140.1+0307 to właśnie taka galaktyka - tak naprawdę, w jej centrum leży jedna z najmniej masywnych czarnych dziur znalezionych w jakiejkolwiek jasnym centrum galaktyki. To co jednak najbardziej interesuje astronomów to fakt, że w przypadku tej galaktyki nie zgadzają się obliczenia. Przy tak stosunkowo mało masywnej czarnej dziurze w centrum, modele emisji nie tłumaczą obserwowanego widma. Między zewnętrzną i wewnętrzną częścią dysku akrecyjnego otaczającego centralną czarną dziurę muszą zachodzić inne oddziaływania niż uwzględniane przez modele. Źródło: ESA]]> 12362 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gorący jowisz krążący wokół pobliskiej gwiazdy zmiennej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/15/goracy-jowisz-krazacy-wokol-pobliskiej-gwiazdy-zmiennej/ Sun, 15 Jan 2017 10:29:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12366 Wizja artystyczna przedstawiająca "gorącego jowisza". Źródło: Ricardo Cardoso Reis (CAUP)[/caption] Astronomowie odkryli nowego "gorącego jowisza" krążącego wokół pobliskiej gwiazdy typu T Tauri - TAP 26. Nowo odkryty świat, oznaczony TAP 26b, jest 66% masywniejszy od Jowisza i okrąża swoją gwiazdę macierzystą w około 10 dni. Wyniki badań zostały opublikowane na portalu arXiv.org 6 stycznia 2017 roku. Znajdująca się jakieś 460 lat świetlnych od Ziemi gwiazda TAP 26 należy do klasy gwiazd zmiennych, które jeszcze nie weszły na główny ciąg - T Tauri. Przy masie podobnej do masy Słońca, TAP 26 charakteryzuje się promieniem ok. 1,17 promienia Słońca. Wiek gwiazdy szacuje się na 17 milionów lat. Tak młode gwiazdy T Tauri mogą nam dostarczyć wielu istotnych informacji o formowaniu się i wczesnych etapach ewolucji układów planetarnych. Dlatego też odkrycie "gorącego jowisza" wokół obiektu tego typu i określenie jego właściwości orbitalnych może pomóc astronomom w zrozumieniu w jaki sposób powstają i migrują. W tym właśnie celu zespół astronomów kierowanych przez Liang Yu z Uniwersytetu w Tuluzie we Francji obserwował TAP 26 między listopadem 2015 a styczniem 2016 roku za pomocą 3,6-metrowego teleskopu CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope) na Hawajach. Kampania obserwacyjna przy wykorzystaniu instrumentu ESPaDOnS (Echelle SpectroPolarimetric Device for the Observation of Stars) prowadzona była w ramach programu MaTYSSE (Magnetic Topologies of Young Stars and the Survival of close-in massive Exoplanets). Stosując trzy różne metody, naukowcy odkryli sygnał prędkości radialnej planety w widmie gwiazdy TAP 26. Odkrycie bazowało na analizie 29 niespolaryzowanych i kołowo spolaryzowanych widm zebranych na przestrzeni 72 dni. "Ogłaszamy odkrycie gorącego jowisza krążącego wokół TAP 26. Odkrycia dokonano przy wykorzystaniu trzech różnych metod, dwie z nich opierały się na Obrazowaniu Zeemana-Dopplera (ZDI) i jedna na regresji gaussowskiej (GPR)," czytamy w artykule. Według autorów artykułu, nowo odkryta planeta ma masę 1,66 masy Jowisza i krąży wokół swojej gwiazdy macierzystej w odległości prawie 0,1 AU. Z uwagi na tak krótki okres orbitalny, potężną masę i bliskość do gwiazdy macierzystej, TAP 26b została sklasyfikowana jako "gorący jowisz". Tak zwane "gorące jowisze" to gazowe olbrzymy, zasadniczo podobne do największych planet Układu Słonecznego, których okresy orbitalne są krótsze niż 10 dni. Z uwagi na niewielką odległość od gwiazdy macierzystej ich powierzchnia charakteryzuje się bardzo wysoką temperaturą. Oprócz określenia fundamentalnych parametrów nowo odkrytej planety, naukowcy uzyskali istotne informacje o naturze jej gwiazdy macierzystej. Dzięki temu, że zespołowi udało się stworzyć mapy magnetyczne i jasność powierzchni TAP 26, odkryto obecność chłodnych plam obejmujących nawet 12 procent powierzchni gwiazdy. Temperatura fotosfery gwiazdy wynosi około 4620 K, a jej maksymalna jasność V wynosi 12,16 magnitudo. Oprócz tego, bazując na danych obserwacyjnych, naukowcy zakładają, że TAP 26 rozproszyła otaczający ją dysk akrecyjny bardzo wcześnie, a jej pole magnetyczne zaczęło ewoluować przyjmując złożoną topologię. Źródło: phys.org]]> 12366 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wszechświat wypełniony 2 bilionami galaktyk!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/16/wszechswiat-wypelniony-2-bilionami-galaktyk/ Mon, 16 Jan 2017 15:19:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12370 Zdjęcie pola HST GOODS-South, jedno z najgłębszych zdjęć nieba obejmujące zaledwie 1/1000000 część jego całkowitej powierzchni. Nowe szacunki liczby galaktyk są 10-krotnie większe niż liczba galaktyk na powyższym zdjęciu. Źródło: NASA[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów pracujący pod kierownictwem Christophera Conscelice, profesora astrofizyki na Uniwersytecie w Nottingham odkrył, że Wszechświat zawiera co najmniej 2 biliony galaktyk, dziesięć razy więcej niż wcześniej uważano. Wyniki prac zespołu, które rozpoczęły się dzięki uzyskaniu finansowania z Royal Astronomical Society zostały opublikowane dzisiaj w periodyku The Astrophysical Journal. Astronomowie od dawna starali się ustalić jak wiele galaktyk znajduje się w obserwowalnym Wszechświecie - tej części kosmosu, z której światło miało czas, aby do nas dotrzeć. Przez ostatnie 20 lat naukowcy wykorzystywali zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do szacowania liczby galaktyk - badania te pozwoliły ocenić liczbę na 100 - 200 miliardów. Obecnie dostępna technologia pozwala nam badać zaledwie 10% z tych galaktyk. Pozostałe 90% będziemy w stanie dojrzeć, kiedy powstaną większe i lepsze teleskopy. Badania prof. Conselice stanowią kulminację 15 lat ciężkiej pracy, częściowo finansowanej z grantu badawczego RAS przyznanego Aaronowi Wilkinsonowi, który obecnie jako doktorant na Uniwersytecie w Nottingham rozpoczął wykonywanie wstępnej analizy zliczania galaktyk. Zespół profesora Conselice następnie przekształcił wąskie zdjęcia głębokiego kosmosu wykonane za pomocą teleskopów z całego świata oraz Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w trójwymiarowe mapy. Z kolei tak powstałe mapy pozwoliły obliczyć gęstość galaktyk oraz objętość każdego z niewielkich obszarów przestrzeni kosmicznej. To własnie ta mrówcza praca pozwoliła nam oszacować jak wiele galaktyk pominęliśmy - to trochę takie wykopaliska archeologiczne na dużą skalę. Wyniki tego badania opierają się na pomiarach liczby obserwowanych galaktyk w różnych epokach historii Wszechświata. Gdy prof. Conselice i jego zespół, we współpracy z naukowcami z Obserwatorium w Lejdzie oraz Instytutu Astronomii na Uniwersytecie w Edynburgu zbadali jak wiele galaktyk widocznych jest w poszczególnych epokach, odkryli, że we wcześniejszych czasach jest ich znacznie mniej. Okazuje się, że gdy Wszechświat miał zaledwie kilka miliardów lat, w danej objętości przestrzeni było dziesięć razy więcej galaktyk niż obecnie. Większość tych galaktyk stanowiły systemy o niskiej masie - których masa przypominała galaktyki satelitarne krążące wokół Drogi Mlecznej. Prof. Conselice powiedział: "To zaskakujące wszak wiemy, że na przestrzeni 13,7 miliardów lat kosmicznej ewolucji od Wielkiego Wybuchu galaktyki rosły zarówno poprzez procesy gwiazdotwórcze oraz łączenie z innymi galaktykami. Odkrycie większej liczby galaktyk w przeszłości wskazuje, że musiała mieć miejsce istotna zmiana ewolucyjna, która doprowadziła do zmniejszenia liczby galaktyk." "Nie widzimy olbrzymiej części galaktyk ponieważ są one bardzo słabe i bardzo od nas odległe. Określenie liczby galaktyk we Wszechświecie to jedno z fundamentalnych zadań astronomii. To wprost niepojęte, że wciąż przed nami odkrycie ponad 90% galaktyk. Kto wie jak interesujące właściwości galaktyk poznamy, gdy zaczniemy je badać z pomocą następnej generacji teleskopów. Źródło: RAS]]> 12370 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mikroby mogą żyć w rzadkiej atmosferze Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/16/mikroby-moga-zyc-w-rzadkiej-atmosferze-marsa/ Mon, 16 Jan 2017 17:22:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12374 Wizja artystyczna tego jak Mars mógł wyglądać, gdy na jego powierzchni płynęła woda. Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] Mikroby, które są jednymi z najprostszych i pierwszych organizmów na Ziemi, mogłyby przetrwać w ekstremalnie rzadkiej atmosferze Marsa, mówią naukowcy. Powierzchnia Marsa jest obecnie zimna i sucha, jednak istnieje wiele dowodów na to, że miliardy lat temu Czerwona Planeta pokryta była rzekami, jeziorami i morzami. Z uwagi na fakt, że życie na Ziemi pojawia się praktycznie wszędzie tam gdzie jest woda w stanie ciekłym, naukowcy uważają, że życie mogło także pojawić się na Marsie, kiedy i on posiadał odpowiednie zasoby wody. Co więcej, życie może istnieć tam do dzisiaj. "We wszystkich typach środowiska na Ziemi odkrywamy jakieś mikroorganizmy," mówi Rebecca Mickol, astrobiolożka z Arkansas Center for Space and Planetary Sciences na Uniwersytecie Arkansas w Fayetteville, główna autorka opracowania. "Ciężko uwierzyć, że nie ma żadnych organizmów na innych planetach czy księżycach." Mickol wraz ze swoim zespołem opublikowała wyniki swoich badań w artykule pt. "Low Pressure Tolerance by Methanogens in an Aqueous Environment: Implications for Subsurface Life on Mars," opublikowanym w periodyku Origins of Life and Evolution of Biospheres. Wcześniejsze badania pozwoliły naukowcom wykryć metan, najprostszą cząsteczkę organiczną, w marsjańskiej atmosferze. Choć istnieją także niebiologiczne sposoby powstawania metanu - np. aktywność wulkaniczna - to większość tego bezbarwnego, bezwonnego, palnego gazu w atmosferze ziemskiej powstaje w procesach biologicznych. "Jednym z najbardziej ekscytujących momentów dla mnie było odkrycie metanu w atmosferze Marsa," mówi Mickol. "Na Ziemi większość metanu powstaje w procesach biologicznych. Tak samo może być na Marsie. Oczywiście istnieje wiele innych wytłumaczeń dla obecności metanu na Marsie. Ale to sprawia, że wyzwanie jest tym bardziej ekscytujące." [caption id="attachment_12375" align="aligncenter" width="465"] Metanogeny umieszczone w powyższych próbkach, do których dodano substancje odżywcze, piasek i wodę przetrwały umieszczenie w warunkach przypominających marsjańskie. Źródło: Rebecca Mickol[/caption] Na Ziemi metan produkuje grupa mikrobów zwanych metanogenami. Metanogeny zazwyczaj żyją na mokradłach, ale znajduje się je także w jelitach bydła, termitów i innych roślinożerców lub w rozkładającej się materii organicznej. Metanogeny to jedne z najprostszych i najstarszych organizmów na Ziemi. Te mikroorganizmy są anaerobami - tzn. do życia nie potrzebują tlenu. Źródłem energii dla anaerobów jest wodór, a z kolei dwutlenek węgla jest dla nich głównym źródłem atomów węgla niezbędnego do tworzenia związków organicznych. Sam fakt, że metanogeny nie wymagają tlenu ani fotosyntezy oznacza, że mogą one wciąż żyć pod powierzchnią Marsa, chronione przed wysokimi poziomami promieniowania ultrafioletowego docierającego do powierzchni Czerwonej Planety. To właśnie dlatego są one idealnymi kandydatami na życie na Marsie. Niemniej jednak, obszar tuż pod powierzchnią Marsa charakteryzuje się ekstremalnie niskim ciśnieniem atmosferycznym zazwyczaj uważanym za niesprzyjające życiu. Ciśnienie na powierzchni Marsa w ciągu roku waha się między jedną setną a jedną tysięczną ciśnienia na powierzchni Ziemi - to zdecydowanie za niskie ciśnienie, aby na powierzchni Marsa mogła przetrwać woda w stanie ciekłym. W tak rzadkiej atmosferze, woda bardzo łatwo odparowuje. Dla porównania, ciśnienie w najwyższym punkcie powierzchni Ziemi, na szczycie Mount Everestu, stanowi jedną trzecią ciśnienia na poziomie morza. Aby sprawdzić czy metanogeny mogą przetrwać w tak ekstremalnie rzadkiej atmosferze, Mickol i Timothy Kral, drugi autor opracowania oraz astrobiolog z Uniwersytetu Arkansas w Fayetteville, eksperymentowali z czterema gatunkami metanogenów: Methanothermobacter wolfeii, Methanosarcina barkeri, Methanobacterium formicicum i Methanococcus maripaludis. Wcześniejsze eksperymenty przeprowadzane na tych czterech gatunkach na przestrzeni ponad 20 lat dostarczyły wielu danych na temat tych organizmów i ich zdolności przetrwania w symulowanych warunkach marsjańskich. Najnowszy zestaw eksperymentów, którego wykonanie zajęło około roku, obejmował wyhodowanie mikrobów w probówkach wypełnionych płynem, który służył za imitację płynów potencjalnie  mogących płynąć pod powierzchnią Marsa. Mikroby otrzymywały gaz wodorowy, a płyn przykryty był wacikami pokrytymi pyłem, który może występować na powierzchni Marsa. We wnętrzu każdej probówki zapewniono niskie ciśnienie atmosferyczne. Tlen zabija te metanogeny, a utrzymanie niskiego ciśnienia i środowiska beztlenowego "było nie lada wyzwaniem" mówi Mickol. Co więcej, woda szybko odparowuje w niskim ciśnieniu, co zdecydowanie ogranicza długość eksperymentu. Pomimo tych problemów naukowcy odkryli, że metanogeny przetrwały panujące w probówkach warunki przez różne okresy czasu - od 3 do 21 dni, przy ciśnieniu wynoszącym około sześciu tysięcznych ciśnienia panującego na powierzchni Ziemi. "Przeprowadzone przez nas eksperymenty wskazują, że dla niektórych gatunków niskie ciśnienie nie jest istotną przeszkodą w przetrwaniu organizmu," mówi Mickol. Naukowcy mierzyli także poziomy metanu, aby sprawdzić czy metanogeny aktywnie rosły w niskim ciśnieniu i produkowały metan. "Następnym krokiem będzie uwzględnienie także temperatury," mówi Mickol. "Na Marsie jest bardzo, bardzo zimno, często temperatura spada do -100 stopni Celsjusza w nocy, a czasami, w najcieplejszy dzień roku, w południe temperatura może wzrastać powyżej zera. Przeprowadzaliśmy nasze eksperymenty w niskich temperaturach, bowiem ograniczają one odparowywanie cieczy i pozwalają na lepsze odtworzenie warunków panujących na Marsie." Mickol podkreśla, że powyżej opisane eksperymenty nie dowodzą, aby życie istniało na innych planetach. "Niemniej jednak, zważając na obfitość życia na Ziemi, w różnych warunkach ekstremalnych, całkiem możliwe, że życie - w formie bakterii czy mikroorganizmów - także istnieje we Wszechświecie. My staramy się tylko badać taką możliwość." Źródło: Astrobio.net]]> 12374 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zmarł Eugene A. Cernan - ostatni człowiek na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/17/zmarl-eugene-a-cernan-ostatni-czlowiek-na-ksiezycu/ Mon, 16 Jan 2017 23:53:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12380 Gene Cernan na Księżycu w 1972 roku. Źródło: NASA[/caption] Były astronauta Gene Cernan, pilot marynarki wojennej i weteran pionierskiego programu Gemini, który był drugim człowiekiem w przestrzeni kosmicznej, uczestnikiem dwóch misji Apollo i ostatnim człowiekiem, który pozostawił ślady na pyłowej powierzchni Księżyca, zmarł wczoraj po długiej chorobie. Miał 82 lata. NASA podała informacje o śmierci Cernana na swojej stronie dodając, że były astronauta zmarł "otoczony przez bliskich". Jako elokwentny i aktywny zwolennik podboju przestrzeni kosmicznej, Cernan bardzo często pojawiał się w amerykańskich programach informacyjnych i powszechnie był cytowany tak na wizji jak i w piśmie. Jako autorytet brał udział w wielu przesłuchaniach na Kapitolu, gdzie często zeznawał przed różnymi komitetami ustalającymi budżet NASA i inne kwestie związane z programem kosmicznym. Eugene Cernan był autorem książki opisującą ostatnią misję na Księżyc, zatytułowanej "Ostatni Człowiek na Księżycu". Wystąpił także w nagrodzonym różnymi nagrodami filmie dokumentalnym o tym samym tytule. "Zbyt wiele lat minęło, abym wciąż był ostatnim człowiekiem, który pozostawił ślady na Księżycu," pisał Cernan na swojej stronie internetowej. "Wierzę całym swoim sercem, że gdzieś tam jest chłopiec lub dziewczyna, która dzięki swojej odwadze i determinacji zdejmie ten wątpliwy tytuł z moich ramion i zabierze nas z powrotem tam gdzie powinniśmy być. Dajmy temu marzeniu szansę." Andrew Chaikin, autor "A Man on the Moon: The Voyages of the Apollo Astronauts" powiedział "ze wszystkich facetów, którzy polecieli na Księżyc, Gene najbardziej się natrudził, aby przekazać opinii publicznej swoje myśli i odczucia związane z tym doświadczeniem." "Miał prawdziwy talent do poruszania ludzi swoimi opowieściami. Wkładał w nie bardzo dużo energii. Miał bardzo wyraźne opinie na temat tego gdzie jesteśmy i gdzie powinniśmy być, i nie bał się o tym mówić." Po śmierci Cernana pozostało jeszcze sześciu z 12 ludzi, którzy chodzili po powierzchni Księżyca w ramach sześciu misji Apollo realizowanych w latach 1969-72. Pierwszy człowiek na Księżycu - Neil Armstrong - zmarł w sierpniu 2012 roku. Cernan był ostatnim człowiekiem na Księżycu. Urodzony w Chicago 14 marca 1934 roku Eugene A. Cernan ukończył studia pierwszego stopnia na wydziale inżynierii elektrycznej Uniwersytetu Purdue w 1956 roku. Po otrzymaniu skrzydeł, stacjonował w Kalifornii w Miramar Naval Air Station, a z czasem ukończył studia drugiego stopnia w inżynierii lotniczej na U.S. Naval Postgraduate School w Monterey w Kalifornii. Cernan wylatał ponad 5000 godzin, z czego prawie wszystkie na samolotach odrzutowych. W trakcie swoich zadań ponad 200 razy lądował na lotniskowcach. Był jednym z 14 członków trzeciej grupy astronautów wybranych przez NASA w 1963 roku. "Gene w wielu wymiarach miał osobowość prawdziwego macho wśród pilotów myśliwców," mówi Chaikin, "miał w sobie zuchwałość, lecz jednocześnie miał do wszystkiego dystans." Cernan po raz pierwszy znalazł się w przestrzeni kosmicznej jako pilot misji Gemini 9, siedząc po prawej od dowódcy misji Thomasa Stafforda. Obaj zostali wyniesieni w przestrzeń kosmiczną z Przylądka Canaveral 3 czerwca 1966 roku - testowali różnorodne sposoby łączenia pojazdów i inne techniki, z których korzystano później w programie misji księżycowych Apollo. Cernan został drugim Amerykaninem, który wykonał spacer w przestrzeni kosmicznej, spędzając dwie godziny i 10 minut na zewnątrz ciasnego pojazdu Gemini. Następnie załoga wykonała precyzyjne lądowanie wodując w zasięgu wzroku ekip ratunkowych. W ramach drugiego lotu kosmicznego Cernan poleciał na Księżyc w maju 1969 roku wraz z Staffordem i astronautą Johnem Youngiem. Podczas tego lotu w ramach misji Apollo 10 Cernan był pilotem modułu księżycowego. Celem misji było przetestowanie lądownika księżycowego w krytycznej fazie lotu - co było swego rodzaju próbą generalną przed lądowaniem misji Apollo 11, do której doszło latem tego samego roku. Już na orbicie wokół Księżyca, Young pozostał w module dowódczym "Charlie Brown", a Cernan i Stafford odłączyli się od niego w lądowniku "Snoopy" aby wykonać różne zaplanowane testy. Opuścili się na wysokość ok. 15 kilometrów nad powierzchnię Księżyca, zbadali planowane miejsce lądowania Apollo 11 i przetestowali radar do lądowania i inne krytyczne systemy. Po zwolnieniu modułu opadania, Cernan i Young uruchomili silniki i wrócili do Younga znajdującego się w module dowódczym. W tym momencie moduł księżycowy wszedł w silną rotację i odbiorcy na Ziemi mogli usłyszeć jak Cernan i Young klną starając się odzyskać kontrolę nad modułem. O mały włos! Na szczęście astronautom udało się wrócić do modułu dowódczego, przycumować i powrócić na Ziemię, torując drogę misji Apollo 11 i Neilowi Armstrongowi, który wykonał "wielki skok dla ludzkości." Po tym jak Cernan został zapasowym dowódcą misji Apollo 14, otrzymał rolę dowódcy misji Apollo 17, która później okazała się ostatnią załogową misją księżycową. Podczas tej misji Ronald Evans pełnił rolę pilota modułu dowódczego, a Harrison H. (Jack) Schmitt, zawodowy geolog z doktoratem z Harvardu, został pilotem modułu księżycowego. Załoga wyniesiona została w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Saturn 5 o godzinie 0:33 EST 7 grudnia 1972 roku - to był jedyny nocny start tej gigantycznej rakiety. Szacuje się, że około pół miliona widzów zgromadziło się na drogach i plażach w okolicy, aby obserwować nocny start Saturna 5. Po drodze na Księżyc, załoga wykonała słynne zdjęcie Ziemi nazwane później "the Blue Marble", które stało się swego rodzaju symbolem dla ekologów, a które przedstawiało niebiesko-białą planetę unoszącą się w czerni przestrzeni kosmicznej. [caption id="attachment_12382" align="aligncenter" width="1024"] Blue Marble. Zdjęcie Ziemi wykonane przez astronautów misji Apollo 17 z odległości 29 000 km od Ziemi.[/caption] Po wejściu na orbitę wokół Księżyca Cernan i Schmitt pozostawili Evansa w module dowódczym i wylądowali w górzystej dolinie Taurus-Littro w dniu 11 grudnia 1972 roku. Astronauci wykonali trzy spacery po powierzchni, wykorzystując do tego łazik księżycowy, który pomógł im w poruszaniu się po okolicy, w której ustawiali różnego rodzaju sprzęt badawczy. W trakcie spacerów zbierali też próbki skał i gleby i fotografowali nierealistyczny krajobraz. Niektóre osoby w biurze astronautów z niechęcią patrzyły na Schmitta jako członka załogi mówiąc, że doświadczeni piloci oblatywacze byliby lepszym wyborem od naukowca przy tak wymagającej i ryzykownej misji. Jednak Cernan bez zastrzeżeń powitał geologa w swojej załodze mimo tego, że oznaczało to, że jego dobry przyjaciel, astronauta Joe Engle, został przeniesiony na następny lot, który z czasem został anulowany. Cernan "zaangażował wszystkie swoje siły w przeszkolenie naukowe, dzięki czemu wraz ze Schmittem stworzyli doskonały, doskonały księżycowy zespół geologów," mówi Chaikin. "Oczywiście Schmitt posiadał doświadczenie zawodowe, nikt nie mógłby go przeskoczyć w zakresie naukowego badania powierzchni Księżyca. Gene całkowicie to rozumiał i służył za doskonałego kompana Schmitta na Księżycu, rewelacyjnego partnera na polu badań." Jednak w pewnym momencie trzeba było już wracać, Schmitt jako pierwszy wrócił do lądownika, pozostawiając Cernana na powierzchni. Zanim Gene dołączył do Schmitta, przeczytał jeszcze napis na plakietce przymocowanej do modułu opadania. "To tutaj człowiek po raz pierwszy zbadał powierzchnię Księżyca w grudniu 1972 roku. Niech duch pokoju, w którym tu przybyliśmy, będzie odzwierciedlony w życiu całej ludzkości. To nasza pamiątka, która tu pozostanie do momentu kiedy ktoś taki jak my, ktoś z was, kto jest obietnicą przyszłości, powróci tu i ponownie to przeczyta kontynuując badania i znaczenie misji Apollo." Chaikin wspomina "Gene był świadom, że to może być ostatnie lądowanie. Zwykł mówić "to nie jest koniec, to dopiero początek"". Załoga Apollo 17 powróciła na Ziemię 19 grudnia 1972 roku. Po zakończeniu lotu, czas spędzony przez Cernana w przestrzeni kosmicznej wynosił łącznie 566 godzin i 15 minut, z czego ponad 73 godzin na powierzchni Księżyca. Evans zmarł w 1990 roku. Po pracach nad projektem Apollo-Sojuz, który realizowano po zakończeniu programu Apollo, Cernan odszedł z marynarki wojennej i NASA w 1976 roku. Od tego czasu aktywnie prowadził kilka przedsiębiorstw i częst pojawiał się jako komentator w pierwszych latach programu promów kosmicznych. Był głośnym przeciwnikiem decyzji prezydenta Obamy dotyczącej anulowania programu księżycowego Constellation, w ramach którego proponowano ustanowienie baz księżycowych, w których rotacyjnie przebywaliby astronauci. "Niestety, program kosmiczny naszego kraju jest w całkowitym bezładzie," pisał w artykule do The Orlando Sentinel w październiku 2012roku. "Nie dość, że Obama anulował plany programu Constellation, łamiąc swoje wcześniejsze obietnice sfinansowania i wdrożenia projektu, to na dodatek nie ustanowił żadnych wyraźnych celów naszego programu kosmicznego." [caption id="attachment_12384" align="aligncenter" width="703"] Gene Cernan[/caption] "Szczerze mówiąc, naród, który był liderem badań przestrzeni kosmicznej, nie powinien musieć płacić Rosji za podróż na Międzynarodową Stację Kosmiczną," pisał. "To policzek nie tylko dla setek kobiet i mężczyzn, którzy wraz ze mną budowali nasze dziedzictwo w - całkiem dosłownie - sięganiu do gwiazd, to także policzek dla lokalnej gospodarki, dla której realizacja programu kosmicznego pozwoliłaby na stworzenie setek miejsc pracy na Florydzie, gdzie stopa bezrobocia jest wyższa niż średnia dla całego kraju." Pisząc już na swojej stronie internetowej, Cernan kontynuował ten temat mówiąc, że "Stany Zjednoczone desperacko potrzebują czegoś, co pomogłoby ponownie rozbudzić w ludziach ducha pionierskości, który pozwolił nam polecieć na Księżyc." "Ameryka musi znaleźć sposób na zasianie w dzieciach żądzy wypraw w nieznane - do pokonywania tego co wydaje się niepraktyczne, a nawet niemożliwe. Jeżeli ja mogłem nazwać Księżyc moim domem na długo zanim dzisiejsze pokolenie ludzi młodych nawet się narodziło, to chciałbym aby to pokolenie i jego dzieci powiedziały mi co jest niemożliwe za ich życia." Źródło: spaceflightnow]]> 12380 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnica brutalnej śmierci galaktyk w lokalnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/18/tajemnica-brutalnej-smierci-galaktyk-w-lokalnym-wszechswiecie/ Wed, 18 Jan 2017 07:20:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12389 To wielka astrofizyczna sprawa kryminalna. W całym Wszechświecie mordowane są galaktyki, a naukowcy starają się znaleźć sprawcę tych wszystkich zabójstw. Najnowsze badania opublikowane wczoraj przez międzynarodowy zespół badaczy z International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) starają się rozwiązać tę zagadkę. Najnowsze badania pozwalają stwierdzić, że zjawisko zwane odzieranie pod wpływem ciśnienia uderzenia jest dużo bardziej powszechne niż nam się wcześniej wydawało, a prowadzi ono do wyrywania gazu z galaktyk, przez co są one przedwcześnie pozbawiane surowca do produkcji nowych gwiazd. Badanie 11 000 galaktyk wykazuje, że gaz - kluczowy czynnik procesów gwiazdotwórczych - jest gwałtownie wydzierany z galaktyk w lokalnym Wszechświecie. Toby Brown, lider badania i doktorant w ICRAR i Swinburne University of Technology zauważa, że aktualnie astronomowie uważają, że galaktyk zanurzone są w obłokach ciemnej materii, tzw. halo ciemnej materii. Ciemna materia to tajemniczy rodzaj materii, który pomimo tego, że jest całkowicie niewidoczny odpowiada za 27 procent Wszechświata, przy czym normalna materia to zaledwie 5 procent. Pozostałe 68 procent to ciemna energia. "W toku swojego życia, galaktyki przelatują przez różnych rozmiarów halo galaktyczne, od halo o masie typowej dla naszej Drogi Mlecznej do halo o masie tysiące razy większej," mówi Brown. "Gdy galaktyki przelatują przez te większe halo, bardzo gorąca międzygalaktyczna plazma między nimi wydziera z nich gaz."   "O takim potężnym halo ciemnej materii można myśleć jak o gigantycznej, kosmicznej zmiotce, która przelatuje przez galaktyki fizycznie wymiatając z nich gaz." Po takim spotkaniu galaktyki nie mogą już dalej utrzymać zachodzących w nich procesów gwiazdotwórczych. "To automatycznie zmienia cykl życia galaktyki, ponieważ już istniejące gwiazdy z czasem się starzeją, a nie ma kolejnych generacji, które mogą je zastąpić. Jeżeli zabierze się surowiec do produkcji nowych gwiazd, galaktyka skazana zostaje na przedwczesną śmierć." Dr Barbara Catinella, badaczka z ICRAR i współautorka artykułu zaznacza, że astronomowie byli świadomi, że odzieranie przez ciśnienie uderzenia wpływa na galaktyki znajdujące się w gromadach galaktyk, które posiadają najbardziej masywne hal odkryte we Wszechświecie. "Nasz artykuł dowodzi jednak, że ten sam proces zachodzi także w dużo mniejszych grupach zaledwie kilku galaktyk, w których znajduje się dużo mniej ciemnej materii," mówi Brown. "Większość galaktyk we Wszechświecie należy do grup składających się z kilku do stu galaktyk." [caption id="attachment_12390" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca wzmożone odzieranie galaktyk z gazu przez ciśnienie uderzenia. Źródło: ICRAR, NASA, ESA, Hubble Heritage Team (STScI/AURA)[/caption] Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: ICRAR]]> 12389 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/18/naukowcy-dostrzegli-potezny-luk-w-atmosferze-wenus/ Wed, 18 Jan 2017 08:36:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12393 Osobliwy kształt w atmosferze Wenus. Źródło: Planet-C[/caption] Wenus jest znana zarówno jako "planeta miłości" jak i "zła bliźniaczka Ziemi".  I choć badania wskazują, że środowisko Wenus jest bardziej piekielne niż romantyczne, to tak naprawdę wciąż niewiele wiemy o naszej sąsiadce. Teraz zespół japońskich naukowców dokonał zaskakującego odkrycia dostrzegając potężny łuk w chmurach planety, który wydaje się nie zmieniać pozycji nad wolno obracającą się powierzchnią planety. Chmury znajdujące się nad nim śmigają z kolei z prędkościami rzędu 100 metrów na sekundę. Czym zatem jest ten łuk? Wenus jest niemal tak duża jak Ziemia, ale krąży znacznie bliżej Słońca niż Ziemia. Sonda dolatująca do planety dostrzegła by w jej atmosferze chmury układające się "w jodełkę" - co spowodowane jest szybką "super-rotacją" jej gęstej atmosfery wysoko nad jej powierzchnią. Przed erą kosmiczną uważano, że Wenus może być planetą podobną do Ziemi.  Pisarze science fiction oczekiwali, że na drugiej planecie od Słońca może istnieć życie, może być bujna roślinność skrywająca się pod gęstymi wodnymi chmurami. Jednak sondy, które odwiedziły Wenus uświadomiły wszystkim, że jest to pozbawiona życia planeta diametralnie różniąca się od naszej planety - a jej chmury składają się z kwasu siarkowego. Powierzchnia Wenus jest najgorętszą powierzchnią w Układzie Słonecznym - 447 stopni Celsjusza to temperatura wystarczająca na stopienie ołowiu. Powierzchnia planety skryta jest pod gęstą atmosferą (ciśnienie na powierzchni jest 92 razy wyższe od tego na Ziemi), a sama planeta nie posiada ochronnego pola magnetycznego. Planeta rotuje wokół własnej osi zaskakująco wolno i w odwrotnym kierunku niż reszta planet. W atmosferze zarejestrowane bardzo silne wiatry huraganowe i osobliwe wiry w obszarach biegunowych.

    Więcej o Wenus pisaliśmy także:

    10/01/2017 Bogini z piekła rodem: Wenus

    06/12/2016 Jaka pogoda panuje na Wenus?


    Choć wczesna Wenus mogła posiadać wodę na swojej powierzchni, to stopniowo, z uwagi na niewielką odległość do Słońca, odparowywała ona do atmosfery. Doprowadziło to do efektu cieplarnianego, w którym atmosfera stała się gęstsza, powierzchnia gorętsza, co z kolei prowadziło do intensywniejszego odparowywania wody z powierzchni itd. Cząsteczki wody były rozbijane w wyższych warstwach atmosfery, a nie powracały na powierzchnię. W przeciwieństwie do Ziemi, dwutlenek węgla w atmosferze nie mógł zatem rozpuszczać się w oceanach, a jedynie osadzał się na dnie oceanicznym w formie węglanów. Procesy wulkaniczne bezustannie dostarczały gazów do atmosfery, co prowadziło do zwiększania ciśnienia atmosferycznego. Obecnie atmosfera Wenus składa się zasadniczo z dwutlenku węgla - to właśnie on odpowiada za ekstremalne temperatury na powierzchni. [caption id="attachment_12395" align="aligncenter" width="754"] Chmury powstałe wskutek oddziaływania fal grawitacyjnych. Źródło: Glen Talbot[/caption] Pierwsze misje do Wenus takie jak Mariner, Wenera czy Pioneer Venus pozwoliły na określenie składu chemicznego chmur i pomiary struktury atmosfery. Rosyjskie lądowniki Wenera, jak dotąd jedyne obiekty, które dotarły do powierzchni Wenus przesłały na Ziemię zdjęcia równin lawowych i terenów wulkanicznych. Późniejsza misja Magellan, która wykorzystując radar zajrzała pod gęstą okrywę chmur, pozwoliła naukowcom stworzyć szczegółowe mapy wulkanów i kanałów lawowych - ukazując nam przy tym młodą powierzchnię ze stosunkowo niewielką liczbą kraterów. Oznacza to, że powierzchnia planety została odświeżona przez aktywność wulkaniczną jakieś 500 milionów lat temu. Niedawna misja Venus Express pozwoliła dostrzec dowody wskazujące na aktywność wulkaniczną na przestrzeni ostatnich 100 - 10 000 lat.

    Zostań patronem Pulsu Kosmosu i wspieraj rozwój największego niezależnego portalu astronomicznego

    http://patronite.pl/pulskosmosu


    Super-rotacja atmosfery Wenus sprawia, że znacznie różni się ona od atmosfery ziemskiej. Na wysokości 50-65 km nad powierzchnią, gdzie ciśnienie atmosferyczne waha się między ciśnieniem występującym na powierzchni Ziemi a 10% tego ciśnienia, prędkość rotacji wynosi do 100 m/s - czyli jest 60 razy większa od tempa rotacji planety. To więcej niż huragany na Ziemi. Dla porównania, najszybsze wiatry na Ziemi są około 10-20% szybsze od tempa rotacji planety. Choć sama super-rotacja nie jest do końca wytłumaczona, sonda Pioneer Venus wykazała, że prędkość wiatru spada w niższych warstwach atmosfery i przy powierzchni jest mniej więcej identyczna co prędkość rotacji planety.

    Zagadkowa planeta

    I tu na scenę wchodzi japońska sonda Akatsuki wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 20 maja 2010 roku. Sonda została zaprojektowana do badania struktury i aktywności w atmosferze Wenus. Po pełnej przygód podróży, przy drugiej próbie sonda weszła na orbitę w 2015 roku. To było spore osiągnięcie.

    O wejściu na orbitę Wenus przez sondę Akatsuki pisaliśmy tu:

    30/11/2015 Druga szansa sondy Akatsuki już za tydzień

    09/12/2015 WENUS: Akatsuki na orbicie z 5-letnim opóźnieniem


    Najnowsze badania opisujące odkrycie struktury w kształcie łuki, opublikowane wczoraj w periodyku Nature Geoscience, to najnowsze odkrycie sondy Akatsuki. Owa struktura została dostrzeżona przez instrumenty obrazujące Akatsuki w zakresie podczerwonym i ultrafioletowym. Astronomowie analizujący dane zauważyli, że ów łuk rozciąga się na 10 000 km w górnych warstwach atmosfery. Struktura pozostawała w tym miejscu przez kilka dni, po czym nagle zniknęła. [caption id="attachment_12396" align="aligncenter" width="754"] Atmosferyczne gale grawitacyjne dostrzeżone przez sondę Venus Express. Źródło: NASA[/caption] Co szczególnie ciekawe, kształt ten wydaje się być związany z wolno rotującą powierzchnią, a konkretnie z wyżynnym obszarem znanym jako Aphrodite Terra, którego wysokość to nawet 5 km. Owa struktura utrzymuje się w szybko poruszających się, super-rotujących wiatrach na poziomie chmur. Obserwowany łuk, opływany z każdej strony przez szybkie wiatry przypomina nieruchomy gaz zanurzony w szybko płynącym strumieniu. Badacze wskazują, że stacjonarna "fala grawitacyjna" w atmosferze może tłumaczyć obserwowane zjawisko. Atmosferyczne fale grawitacyjne powstają na granicy między atmosferą i powierzchnią lub między poziomymi warstwami atmosfery, gdzie siła grawitacji równoważy siłę wyporu. Ziemskim przykładem mogą być fale na powierzchni zbiorników wodnych - np. na styku atmosfery i oceanu. Fale grawitacyjne występują także w terenach górskich czy między wyższymi warstwami atmosfery. Choć mniejsze fale grawitacyjne były już obserwowane przy powierzchni Wenus, skala teraz obserwowanej fali jest bez porównania większa, a prawdopodobnie największa w Układzie Słonecznym. Powyżej opisane odkrycie uświadamia nam, że choć możemy wytłumaczyć niektóre cechy gęstej, szybkiej atmosfery wenus, to wciąż mało wiemy o dynamice atmosfery na niższych wysokościach. Źródło: The Conversation]]>
    12393 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Obserwatorium ALMA obserwuje Słońce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/18/obserwatorium-alma-obserwuje-slonce/ Wed, 18 Jan 2017 11:47:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12400 Zdjęcie potężnej plamy słonecznej wykonane 18 grudnia 2015 roku za pomocą obserwatorium ALMA na długości fali 1.25 mm[/caption] Najnowsze zdjęcia wykonane za pomocą obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) niesamowicie szczegółowo przedstawiają Słońce i znajdujące się na jego powierzchni ciemne, pozwijane centrum ewoluującej plamy słonecznej, której średnica jest dwa razy większa od średnicy Ziemi. Przedstawione tu zdjęcia stanowiły element kampanii testów i weryfikacji przed udostępnieniem społeczności astronomów możliwości obserwowania Słońca za pomocą ALMA. Choć przede wszystkim obserwatorium ALMA zaprojektowane zostało do obserwowania wyjątkowo słabych obiektów odległego Wszechświata - takich jak odległe galaktyki, czy dyski protoplanetarne wokół młodych gwiazd - to może ono być wykorzystywane do badania obiektów naszego Układu Słonecznego takich jak planety, komety czy teraz Słońce. W ciągu trwającego 30 miesięcy okresu rozpoczętego w 2014 roku, międzynarodowy zespół astronomów testował pojedyncze anteny jak i całą sieć i możliwości obserwowania i rejestrowania fal milimetrowych emitowanych przez chromosferę Słońca - region leżący tuż nad fotosferą, widoczną powierzchnią Słońca. Nowe zdjęcia dowodzą zdolności ALMA do badania aktywności słonecznej na dłuższych falach niż zazwyczaj obserwowane za pomocą typowych teleskopów słonecznych. "Przyzwyczajeni jesteśmy do obserwowania Słońca w zakresie widzialnym, ale niewiele nam to mówi o dynamicznej powierzchni i energetycznej atmosferze naszej najbliższej gwiazdy," mówi Tim Bastian, astronom z National Radio Astronomy Observatory w Charlotteville. "Aby w pełni zrozumieć Słońce, musimy je badać w całym zakresie widma elektromagnetycznego, włącznie z zakresem milimetrowym i submilimetrowym, na którym obserwować je może ALMA."   [caption id="attachment_12402" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie potężnej plamy słonecznej wykonane 18 grudnia 2015 roku za pomocą odbiornika Band 3 na długości 3 mm. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)[/caption] Z uwagi na fakt, że nasze Słońce jest miliardy razy jaśniejsze niż słabe obiekty obserwowane typowo przez ALMA, zespół testujący możliwości obserwowania Słońca musiał opracować specjalne procedury pozwalające na bezpieczne prowadzenie obserwacji. [caption id="attachment_12403" align="aligncenter" width="1024"] Pełna mapa Słońca na długości 1,25 mm wykonana za pomocą pojedynczej anteny ALMA i techniki "szybkiego skanowania". Dokładność i szybkość obserwowania za pomocą pojedynczej anteny umożliwia tworzenie map całego dysku Słońca w niskiej rozdzielczości w zaledwie kilka minut. Takie mapy także mogą być wykorzystane w badaniach naukowych służąc jako mapy rozkładu temperatur w chromosferze. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)[/caption] [caption id="attachment_12404" align="aligncenter" width="1024"] Powyższe zdjęcie całego Słońca wykonano na długości fali 617,3 nm. Na takiej długości fali światło pochodzi z widocznej powierzchni Słońca - fotosfery.[/caption] Źródło: ESO]]> 12400 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wyobraź sobie lądowanie na Plutonie...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/21/wyobraz-sobie-ladowanie-na-plutonie/ Fri, 20 Jan 2017 23:20:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12424 Potrafisz sobie wyobrazić lądowanie na Plutonie? Powyższy film został złożony z ponad 100 zdjęć wykonanych przez sondę New Horizons w ciągu sześciu tygodni zbliżania i bliskiego przelotu w pobliżu tej planety karłowatej latem 2015 roku. Animacja została tak złożona, aby przedstawić zbliżanie aż do samej powierzchni Plutona, a konkretnie lądowanie na krawędzie obszaru nieformalnie nazwanego Sputnik Planitia. Aby stworzyć film, który wygląda jak film z lądowania na Plutonie, naukowcy z zespołu misji New Horizons musieli interpolować niektóre czarno-białe zdjęcia opierając się przy tym na swojej wiedzy o wyglądzie Plutona tak, aby animacja wyglądała jednorodnie. Następnie na zdjęcia nałożono kolory zarejestrowane w niskiej rozdzielczości za pomocą kamery Ralph - przez co uzyskano symulację barw, które obserwowaliby potencjalni astronauci lądujący na powierzchni Plutona. Po 9,5-letniej podróży, w czasie której sonda pokonała ponad 5 miliardów kilometrów, New Horizons przeleciała w pobliżu Plutona i Charona 14 lipca 2015 roku w odległości zaledwie 12 500 kilometrów od Plutona. Dzięki zaawansowanym kamerom naukowcy mogli zarejestrować szczegóły powierzchni wielkości boiska piłkarskiego. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI Oryginalna czarno-biała wersja dostępna jest pod adresem: http://pluto.jhuapl.edu/News-Center/News-Article.php?page=20160714-2]]> 12424 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Obserwatorium SOFIA odkrywa przed nami prawdziwy skład Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/23/obserwatorium-sofia-odkrywa-przed-nami-prawdziwy-sklad-ceres/ Mon, 23 Jan 2017 02:21:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12467 "Nasze badania rozwiązują od dawna debatowaną kwestię tego czy materia tworząca powierzchnię planetoidy może prawidłowo odzwierciedlać jej cały skład chemiczny," mówi Pierre Vernazza, badacz z Laboratoire d'Astrophysique de Marseille (LAM-CNRS/AMU). "Wyniki badań dowodzą, że poszerzając obserwacje o zakres średniej podczerwieni, możemy wciąż zidentyfikować skład chemiczny obiektu mimo zanieczyszczenia nawet 20% materiału pochodzącego z innego źródła," mówi Vernazza. Astronomowie zaklasyfikowali Ceres wraz z 75% wszystkich planetoid do klasy C bazując na ich barwach. Widma uzyskane w średniej podczerwieni za pomocą instrumentów zainstalowanych w obserwatorium SOFIA wskazują, że Ceres istotnie różni się od bliskich jej planetoid typu C, co burzy naszą obecną wiedzę o związku Ceres z mniejszymi planetoidami. "SOFIA, dzięki swojej lokalizacji i wyjątkowo czułemu instrumentowi FORCAST, jest jedyny obecnie działającym lub planowanym obserwatorium, które może wykonywać tego typu obserwacje," mówi Franck Marchis, planetolog z Instytutu SETI i jeden ze współautorów opracowania. "Te i przyszłe obserwacje w średniej podczerwieni będą kluczowe na drodze do zrozumienia prawdziwej natury i historii planetoid." Ceres i planetoidy to nie jedyny przypadek kiedy to materia przeniesiona z innego obiektu wpływała na skład chemiczny powierzchni ciał Układu Słonecznego. Idealnym przykładem może być chociażby księżyc Saturna o dwóch twarzach - Japet, czy też czerwona materia zarejestrowana przez sondę New Horizons na powierzchni Charona - największego księżyca Plutona. Planetolodzy uważają także, że materia z komet i planetoid pomagała ukształtować powierzchnię formującej się Ziemi. Obiekty te mogły przetransportować na Ziemię znaczne ilości wody i substancji organicznych. [caption id="attachment_12470" align="aligncenter" width="1024"] Japet - dwukolorowy księżyc Saturna. Źródło: NASA[/caption] "Modele Ceres bazujące na danych zebranych przez sondę Dawn i teleskopy naziemne wskazują na znaczne ilości minerałów zawierających wodę i węgiel," mówi Vernazza. "Tylko obserwacje w średniej podczerwieni wykonane za pomocą obserwatorium SOFIA umożliwiły wykazanie obecności materii krzemowej na powierzchni Ceres." Aby zidentyfikować pochodzenie piroksenu na powierzchni Ceres, Vernazza ze współpracownikami - badaczami z Instytutu SETI w Mountain View oraz Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, skupil się na międzyplanetarnych ziarnach pyłu (IDP - ang. interplanetary dust particles), które często odpowiadają za meteory gdy wchodzą w ziemską atmosferę. Zespół badawczy już wcześniej wykazał, że IDP pojawiają się w przestrzeni kosmicznej wskutek kolizji planetoid i stanowią ważne źródło materii pokrywającej powierzchnię wielu planetoid. Możliwe zatem, że pokrywa składająca się z IDP sprawiła, że Ceres przyjęła barwę podobną do jej suchych i skalistych sąsiadek. Wyniki badania opublikowano 16 stycznia 2017 roku w periodyku Astronomical Journal. Źródło: NASA Artykuł naukowy: http://iopscience.iop.org/article/10.3847/1538-3881/153/2/72]]> 12467 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 286 0 0 287 286 0 <![CDATA[Coraz więcej lodu na biegunie północnym Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/23/coraz-wiecej-lodu-na-biegunie-polnocnym-marsa/ Mon, 23 Jan 2017 10:47:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12475 High Resolution Stereo Camera zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Express w pierwszym roku trwania misji wokół Czerwonej Planety. Mars Express krąży wokół Marsa już od 13 lat. Pierwsze zdjęcie wykonano 23 listopada 2004 roku w trakcie orbity 1087. Drugie zdjęcie tego samego obszaru wykonano z kolei 30 grudnia 2004 roku w trakcie orbity 1219. Środek zdjęcia znajduje się na współrzędnych 79.94ºN / 44.11ºE. Północna czapa polarna składa się z warstw lodu wodnego o grubości około 2 kilometrów. Jej warstwowość spowodowana jest okresowym topnieniem i powstawaniem osadów lodu zmieszanego z pyłem. W trakcie marsjańskiej zimy lód wodny przykryty jest cienką warstwą lodowego dwutlenku węgla o grubości od kilku centymetrów do metra. W trakcie cieplejszych, letnich miesięcy, większość lodowego dwutlenku węgla bezpośrednio sublimuje i ucieka do atmosfery odsłaniając tym samym warstwy lodu wodnego. Jednak gdy ponownie zbliża się zmiana pór roku, cienka warstwa zestalonego dwutlenku węgla zaczyna się powoli pojawiać, co widać na powyższych zdjęciach przedstawiających delikatne zmiany między latem a jesienią. Oryginalne zdjęcia dostępne są w archiwum misji Mars Express, a ich skala to 50 m/piksel. Źródło: ESA]]> 12475 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkryto jedną z najjaśniejszych galaktyk wczesnego Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/23/odkryto-jedna-z-najjasniejszych-galaktyk-wczesnego-wszechswiata/ Mon, 23 Jan 2017 22:18:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12478 Astrophysical Journal Letters, stanowią element projektu BELLS GALLERY opartego na analizie półtora miliona widm galaktyk zarejestrowanych w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey (SDSS). Zjawisko soczewkowania grawitacyjnego, przewidziane przez Ogólną Teorię Względności Einsteina, zachodzi gdy promienie światła biegnące od jednego obiektu odchylane są podczas przejścia w pobliżu innego bardzo masywnego obiektu. Dla odległego obserwatora masa galaktyki eliptycznej zachowuje się niczym potężna soczewka, przez co możemy obserwować dużo jaśniejszy obraz źródła - w tym przypadku BG 1429+1202 - dzięki czemu możemy dostrzec szczegóły, której w innej sytuacji byłyby zbyt ciemne, aby je dostrzec. "To jeden z kilku znanych przypadków galaktyk," mówi Rui Marques Chaves, doktorant w IAC-ULL i główny autor artykułu, "które charakteryzują się bardzo wysoką jasnością widzialną przy wysokiej mocy promieniowania. Nasze obserwacje pozwoliły na bardzo szybkie określenie jej głównych właściwości." Do zbadania tego systemu wykorzystano dwa teleskopy w Observatorio del Roque de los Muchachos (Garafia, La Palma): Gran Telescopio CANARIAS (GTC) oraz William Herschel Telescope (WHT). System składa się z masywnej galaktyki eliptycznej oddalonej od nas o 5400 milionów lat świetlnych i znajdującej się za nią BG1429+1202 emitującej promieniowanie Lyman alfa z odległości 11 400 milionów lat świetlnych od nas (widzimy ją zatem taką jaką była jakieś 2300 milionów lat po Wielkim Wybuchu). Galaktyka soczewkująca odpowiada za powstanie czterech osobnych obrazów odległej galaktyki, a strumień jest dziewięć razy większy niż gdyby na drodze między nią a nami nie znajdowała się naturalna soczewka.

    Wysoka jasność w ultrafiolecie

    Zupełnie wyjątkową cechą BG 1429+1202 jest jej bardzo wysoka jasność w linii emisyjnej Lyman alfa, jednej z najjaśniejszych w zakresie ultrafioletowym zważając na fakt, że podobne soczewkowane galaktyki nie wykazują takiej mocy promieniowania w tej linii. Choć zjawisko soczewkowania grawitacyjnego wykorzystywano w wielu wcześniejszych projektach badawczych, metoda wyboru odległych galaktyk emitujących promieniowanie w linii Lyman alfa po raz pierwszy zastosowana została właśnie w projekcie BELLS GALLERY. "Przeanalizowaliśmy około półtora miliona widm galaktyk," dodaje Yiping Shu, astronom z NAOC w Pekinie i główny autor wcześniejszych publikacji powstałych w ramach tego samego projektu. "Widma uzyskano za pomocą teleskopu Sloan w Obserwatorium Apache Point w Nowym Meksyku. W 187 przypadkach galaktyk znajdujących się daleko za swoimi soczewkami wykryliśmy emisję w Lyman alfa. Spośród nich 21 obserwowaliśmy także za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a/ Obserwacje potwierdzają, że większość tych obiektów jest faktycznie soczewkowana grawitacyjnie." Wzrost jasności widzialnej (obserwowanej z Ziemi) odległych galaktyk, za który odpowiadają soczewki grawitacyjne, pozwala nam uzyskać dane lepszej jakości. "Dzięki takim teleskopom jak GTC i WHT," tłumaczy Ismael Perez Fournon, badacz z IAC-ULL i koordynator badań, "możemy prowadzić badania, które byłyby po prostu niemożliwe bez obecności galaktyk soczewkujących. Dzięki nim czuliśmy się jakbyśmy obserwowali za pomocą jednego z teleskopów przyszłości, takich jak E-ELT czy TMT." "BG 1429+1202 jest na tyle jasna, że można ją nawet dostrzec na zdjęciach fotograficznych z Digital Sky Survey," dodaje Paloma Matinez Navajas, badaczka z IAC i jedna z autorek opracowania. Źródło: IAC Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/834/2/L18]]>
    12478 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 289 0 0 290 289 0 291 0 0 292 291 0
    <![CDATA[Galaktyki karłowate rzucają nowe światło na ciemną materię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/24/galaktyki-karlowate-rzucaja-nowe-swiatlo-na-ciemna-materie/ Tue, 24 Jan 2017 08:21:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12483 "Podejrzewamy, że te grupy są utrzymywane grawitacyjnie i z czasem znajdujące się w nich galaktyki karłowate będą się łączyć w jedną większą galaktykę o średniej masie," mówi Sabrina Stierwalt, główna autorka opracowania i astrofizyczka w National Radio Astronomy Observatory w Charlotteville w Wirginii. Powyższe odkrycie rzuca nowe światło na kilka istotnych pytań o to w jaki sposób struktury takie jak galaktyki powstawały we wczesnym Wszechświecie. Obecnie najczęściej przyjmowana teoria zakłada, że p Wielkim Wybuchu jakieś 13,7 miliardów lat temu, mniejsze struktury łączyły się ze sobą prowadząc do powstania znacznie większych. Jednak jak dotąd mieliśmy bardzo mało dowodów obserwacyjnych na takie procesy łączenia także w skali tak małych struktur jak galaktyki karłowate. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest fakt, że często bardzo trudno jest dostrzec galaktyki karłowate. Wszak gołym okiem możemy dostrzec tylko dwa takie obiekty - Obłoki Magellana. Jeszcze dziesięć lat temu znaliśmy zaledwie kilkanaście takich obiektów. Nawet gdy coraz większe teleskopy sprawiły, że odkrywanie galaktyk karłowatych stało się czymś normalnym, to wciąż były to odizolowane "galaktyki karłowate tła" lub "satelitarne galaktyki karłowate" stopniowo pożerane przez większe galaktyki. "Niezależne grupy składające się tylko z małomasywnych galaktyk - takie jak odkryte przez nas - odsłaniają przed nami możliwy mechanizm powstawania większych galaktyk, takich jak Droga Mleczna," mówi Stierwalt. [caption id="attachment_12484" align="aligncenter" width="992"] Cztery galaktyki karłowate. Źródło: Kelsey E Johnson, Sandra E Liss i Sabrina Stierwalt[/caption] Odkryte gromady oddalone są od nas o 200 do 650 milionów lat świetlnych. "Wydaje się, że to daleko, ale patrząc na rozmiary całego Wszechświata obserwowalnego to wciąż jest to blisko," dodaje.

    Polowanie na ciemną materię

    Naukowcy natknęli się na owe galaktyki przeczesując obszerną bibliotekę map gwiazd stworzoną w ramach projektu Sloan Digital Sky Survey opublikowaną w 2008 roku i odtąd regularnie aktualizowaną. Następnie wykorzystali teleskopy znajdujące się w Obserwatorium Apache Point w Nowym Meksyku i w Obserwatorium Las Campanas w Chile do potwierdzenia swojego odkrycia. Galaktyki karłowate są dla badaczy naturalnymi laboratoriami do badania tajemniczej substancji zwanej ciemną materią, z której zbudowane jest 25% Wszechświata. Najprawdopodobniej składająca się z cząstek subatomowych, ciemna materia może być dostrzeżona jedynie pośrednie dzięki swojemu oddziaływaniu grawitacyjnemu na inne obiekty w przestrzeni kosmicznej. Materia widzialna - wszystko to czego możemy dotknąć i zobaczyć - odpowiada za jedynie 5 procent Wszechświata. Co ciekawe, galaktyki karłowate wydają się posiadać dużo więcej ciemnej materii niż ich większe odpowiedniki. To właśnie oddziaływanie grawitacyjne ciemnej materii wiąże i utrzymuje ze sobą galaktyki tworzące obserwowane gromady. Z uwagi na swój sędziwy wiek galaktyki karłowate mają znacznie mniej gazu i pyłu, dzięki czemu polowanie na wypełniającą je ciemną materię jest łatwiejsze. Źródło: AFP Artykuł naukowy: http://nature.com/articles/doi:10.1038/s41550-016-0025    ]]>
    12483 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[31 lat temu jedyny raz odwiedziliśmy Urana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/24/31-lat-temu-jedyny-raz-odwiedzilismy-urana/ Tue, 24 Jan 2017 19:19:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12489 Voyager 2 może mieć numer dwa, jednak w rzeczywistości to ta sonda, jako pierwsza z pary dwóch eksploratorów o tej samej nazwie, znalazła się w przestrzeni kosmicznej 20 sierpnia 1977 roku. Osiem i pół roku później - dokładnie 31 lat temu - Voyager 2 została pierwszą (i ostatnią) sondą, która odwiedziła Urana - trzecią pod względem rozmiarów planetę Układu Słonecznego, której średnica to niemal 51 000 km. 24 stycznia 1986 roku sonda Voyager 2 zbliżyła się do Urana na odległość ok. 82 000 km wykonując przy tym zdjęcia planety i jej kilku księżyców. Przy okazji sonda odkryła obecność pola magnetycznego planety oraz dziesięć jej wcześniej nieznanych księżyców. Dzięki przeprowadzonym wtedy obserwacjom udało się ustalić okres rotacji planety na 17 godzin i 14 minut. Powyższe zdjęcie przedstawia rogal Urana widziany przez sondę Voyager 2 w dniu 25 stycznia 1986 roku z odległości około 1 000 000 kilometrów, kiedy to sonda już podążała w kierunku Neptuna. Składająca się z dużych ilości wodoru i helu atmosfera Urana pochłania większość promieniowania w zakresie czerwonym, przez co dla obserwatora z zewnątrz wydaje się niebiesko-zielona. [caption id="attachment_12490" align="aligncenter" width="640"] Zdjęcia Urana wykonane przez sondę Voyager 2 zbliżającą się do Urana w dniu 17 stycznia 1986 roku. (NASAJPL)[/caption] [caption id="attachment_12491" align="aligncenter" width="500"] Zdjęcie Oberona, jednego z księżyców Urana (średnica 1522 km) wykonane 24 stycznia 1986 roku. (NASA)[/caption] [caption id="attachment_12492" align="aligncenter" width="640"] Powierzchnia Mirandy (średnica 472 km) na której widać wysoki na 10 kilometrów klif Verona Rupes (na dole po prawej) sfotografowana przez sondę Voyager 2 w dniu 24 stycznia 1986 roku. Źródło: NASA/JPL[/caption] Kliknij tutaj, aby zobaczyć więcej zdjęć z wizyty Voyagera 2 przy Uranie. https://www.youtube.com/watch?v=7Ndy7YJqT2E Tak Voyager 1 jak i 2 aktualnie opuszczają Układ Słoneczny przekraczając granicę, na której natężenie wiatru słonecznego oddaje pole wypełnionej wysoko-energetycznymi cząstkami przestrzeni międzygwiezdnej. Na dzisiaj sonda Voyager 1 znajduje się 20 miliardów, a Voyager 2 ponad 17 miliardów kilometrów od Ziemi. Sygnały nadawane przez sondy docierają do Ziemi po ponad 31 godzinach. Źródło: NASA]]> 12489 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 293 0 0 294 293 0 295 294 0 296 295 0 <![CDATA[Mamo, Tetyda na mnie patrzy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/25/mamo-tetyda-na-mnie-patrzy/ Wed, 25 Jan 2017 07:33:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12495 Tetyda, jeden z większych lodowych księżyców Saturna, przypomina na tym zdjęciu wykonanym przez sondę Cassini gałkę oczną wpatrującą się w pustkę przestrzeni kosmicznej. Głównym obiektem tej strony księżyca jest ogromny krater Odyseusz i jego wzniesienie centralne. Tak jak i inne księżyce Układu Słonecznego, Tetyda (średnica 1062 km) pokryta jest licznymi kraterami uderzeniowymi, które odpowiadają za obecny wygląd powierzchni, szczególnie zważając na aktualny brak jakichkolwiek procesów geologicznych.  W przypadku Odyseusza potężne zderzenie doprowadziło nie tylko do powstania ogromnego krateru lecz także znajdującego się w jego centrum wzniesienia nazwanego Scheria Montes. Na powyższym zdjęciu biegun północny skierowany jest w górę i o 1 stopień w lewo. Zdjęcie wykonano w pasmie zielonym za pomocą wąsko-kątowej kamery sondy Cassini w dniu 10 listopada 2016 roku z odległości 367 000 km od Tetydy. Skala zdjęcia to 2 kilometry na piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 12495 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Metan mógł skutecznie ogrzewać wczesnego Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/25/metan-mogl-skutecznie-ogrzewac-wczesnego-marsa/ Wed, 25 Jan 2017 11:59:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12498 Geophysical Research Letters, badacze wykazali, że interakcje zachodzące między metanem, dwutlenkiem węgla i wodorem we wczesnej marsjańskiej atmosferze mogły odpowiadać za ciepłe okresy, w których na powierzchni mogła swobodnie płynąć woda w stanie ciekłym. "Wczesny Mars jest unikalny w tym względzie, że to jedyne środowisko poza Ziemią, o którym z pewnością możemy powiedzieć, że przynajmniej okresowo na jego powierzchni mogły panować warunki sprzyjające dla powstania życia," mówi Robin Wordsworth, profesor nauk o środowisku w SEAS i główny autor artykułu. "Jeżeli zrozumiemy jak wyglądał wczesny Mars, będziemy lepiej potrafili określić prawdopodobieństwo znalezienia życia na innych planetach poza Układem Słonecznym." Cztery miliardy lat temu Słońce świeciło 30 procent słabiej niż dzisiaj, a tym samym znacznie mniej promieniowania - także ciepła - docierało do powierzchni Marsa. Ta niewielka ilość promieniowania, która docierała do planety więziona była w atmosferze, co prowadziło do ciepłych i wilgotnych okresów. Przez dziesięciolecia naukowcy starali się stworzyć model tłumaczący ogrzewanie planety. Oczywistym winowajcą jest dwutlenek węgla. CO2 stanowi 95% obecnej atmosfery Marsa i jest najbardziej znanym gazem cieplarnianym na Ziemi. Jednak sam dwutlenek węgla nie może odpowiadać za temperatury panujące na wczesnym Marsie. "Można wykonać obliczenia klimatyczne, w których dodajemy dwutlenek węgla i zwiększamy obecne ciśnienie atmosferyczne na Marsie o kilkaset razy i wciąż nie otrzymujemy temperatur nawet zbliżonych do 0 stopni Celsjusza," mówi Wordsworth. Coś innego zatem musiało przyczyniać się do efektu cieplarnianego w atmosferze Marsa. Atmosfery planet skalistych stopniowo tracą lżejsze gazy takie jak chociażby wodór, który stopniowo ucieka w przestrzeń kosmiczną. (De facto, utlenianie, które nadaje marsjańskiej powierzchni charakterystyczną barwę jest właśnie bezpośrednim skutkiem utraty wodoru). Wordsworth wraz ze swoimi współpracownikami przyjrzał się tym dawno utraconym gazom, poszukując wśród nich wytłumaczenia dla wczesnego klimatu marsjańskiego. Badacze skupili się szczególnie na metanie, którego niewiele jest w dzisiejszej atmosferze Marsa. Jednak miliardy lat temu procesy geologiczne mogły odpowiadać za znacznie większą obfitość metanu w atmosferze. Taki metan stopniowo mógł być zamieniany w wodór i inne gazu, w procesach, które obecnie obserwowane są na Tytanie, największym księżycu Saturna. Aby zrozumieć w jaki sposób ta wczesna atmosfera Marsa mogła się zachowywać, zespół musiał zrozumieć fundamentalne właściwości tych cząsteczek. "Kiedy obserwujemy egzotyczne atmosfery, nie możemy ich porównywać do atmosfery ziemskiej," mówi Wordsworth. "Należy zacząć od podstaw. Dlatego też przyjrzeliśmy się procesom zachodzącym między cząsteczkami metanu, wodoru i dwutlenku węgla oraz jak taka mieszanina oddziałuje z fotonami. Okazało się, że takie połączenie prowadzi do bardzo silnej absorpcji promieniowania." Carl Sagan już w 1977 roku jako pierwszy spekulował, że ogrzewanie wodorem mogło być istotnym procesem na wczesnym Marsie, jednak dopiero teraz naukowcy byli w stanie właściwie obliczyć skalę efektu cieplarnianego. To także pierwszy raz, kiedy udało się potwierdzić, że metan także mógł być wydajnym gazem cieplarnianym na Marsie. "Nasze badania wskazują, że ocieplanie atmosfery przez metan i wodór było znacząco niedoszacowane,"  mówi Wordsworth. "Odkryliśmy, że metan i wodór oraz ich oddziaływanie z dwutlenkiem węgla, znacznie wydajniej mogły ogrzewać atmosferę Marsa niż nam się to wcześniej wydawało." Badacze mają nadzieję, że przyszłe misje marsjańskie rzucą więcej światła na procesy geologiczne odpowiadające za produkcję metanu miliardy lat temu. Źródło: Harvard John A. Paulson SEAS]]> 12498 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 297 0 0 298 0 0 306 0 0 <![CDATA[13 lat pracy łazika Opportunity na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/26/13-lat-pracy-lazika-opportunity-na-marsie/ Thu, 26 Jan 2017 10:30:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12516 Zdjęcie Krateru Endeavour wykonane przez łazik Opportunity 30 sierpnia 2016 roku (NASA/JPL-Caltech/Cornell/Arizona State University)[/caption] W trakcie trwania swojej głównej misji oraz przez kolejne 12 lat dodatkowej eksploracji, łazik Opportunity wielokrotnie zdobywał przekonujące dowody na obecność wody na powierzchni Marsa w przeszłości. "Przekroczyliśmy planowany pierwotny czas misji już 50-krotnie," mówił menedżer projektu Opportunity John Callas w październiku ubiegłego roku. "Kroki milowe tego typu uświadamiają nam osiągnięcia, które możliwe są tylko dzięki zaangażowanym ludziom, którym powierza się budowę i obsługę tego cennego sprzętu znajdującego się na innej planecie." Dla porównania, poniżej pierwsza mozaika panoramiczna z powierzchni Marsa, wykonana przez łazik Opportunity w środku Krateru Eagle (średnica 20 m), w miejscu lądowania łazika. [caption id="attachment_12518" align="aligncenter" width="1024"] Mozaika 24 zdjęć wykonanych za pomocą Pancam tuż po lądowaniu na powierzchni Marsa 25 stycznia 2004. (NASA/JPL)[/caption] Najnowsze informacje o poczynaniach łazika Opportunity można znaleźć tutaj. Źródło: NASA/Lights In The Dark]]> 12516 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NuSTAR próbuje rozwikłać zagadkę supernowej SN 2014C]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/26/nustar-probuje-rozwiklac-zagadke-supernowej-sn-2014c/ Thu, 26 Jan 2017 14:31:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12521 "Jesteśmy zbudowani z pyłu gwiezdnego" mawiał Carl Sagan. Reakcje jądrowe, które zachodziły w gwiazdach dawno temu doprowadziły do powstania większości materii, z której składają się nasze ciała, nasza planeta i układ słoneczny. Gwiazdy kończące swój żywot w potężnych eksplozjach supernowych rozsiewają nowo powstałe pierwiastki w przestrzeni międzygwiezdnej. Jedna z obserwowanych supernowych stanowi nie lada wyzwanie dla astronomicznych modeli tłumaczących rozsiewanie pierwiastków przez eksplodujące gwiazdy. Supernowa SN 2014C gwałtownie zmieniła swój wygląd w ciągu jednego roku - najprawdopodobniej dlatego, że pod koniec swojego życia odrzuciła znaczną część materii. To zupełnie nie pasuje do żadnego uznawanego scenariusza gwiezdnej eksplozji. Aby wytłumaczyć dane obserwacyjne naukowcy muszą zaktualizować naszą wiedzę o życiu masywnych gwiazd pod koniec ich ewolucji. "Ta supernowa-kameleon może przedstawiać nowy mechanizm emisji pierwiastków powstałych we wnętrzach masywnych gwiazd w przestrzeń międzygwiezdną", mówi Raffaella Margutti, profesor fizyki i astronomii z Northwestern University w Evanston, Illinois. Margutti prowadziła badania nad supernową SN 2014C - wyniki tych badań zostały opublikowane w tym tygodniu w periodyku Astrophysical Journal.

    Tajemnica supernowych

    Astronomowie klasyfikują eksplodujące gwiazdy w zależności od tego czy w wydarzeniu bierze udział wodór czy nie. Choć gwiazdy rozpoczynają swoje życie od fuzji wodoru w hel, duże gwiazdy bliskie śmierci już dawno zużyły znajdujący się w nich wodór. Supernowe z pomijalną ilością wodoru nazywane są  supernowymi typu I. Supernowe charakteryzujące się większą ilością wodoru - znacznie rzadsze - nazywane są supernowymi typu II. Jednak SN 2014C, odkryta w 2014 roku w galaktyce spiralnej znajdującej się 36-46 milionów lat świetlnych od Ziemi, jest inna. Obserwując ją w zakresie widzialnym za pomocą różnych teleskopów naziemnych, astronomowie doszli do wniosku, że SN 2014C zmieniła się z SN typu I do typu II po tym jak jej jądro uległo kolapsowi - zjawisko opisane w 2015 roku przez zespół pracujący pod kierownictwem Dana Milisavlejevica z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, Massachusetts. Wstępne obserwacje nie wykryły wodoru, jednak po około roku jasne było, że fale uderzeniowe propagujące od miejsca eksplozji uderzyły w otoczkę materii zdominowanej przez wodór. W najnowszym badaniu, satelita NuSTAR (Nuclear Spectroscopic Telescope Array) dzięki swej unikalnej zdolności obserwowania w zakresie twardego promieniowania rentgenowskiego - najbardziej energetycznych promieni rentgenowskich - umożliwił naukowcom obserwowanie zmian temperatury elektronów przyspieszanych przez falę uderzeniową eksplozji supernowej. Naukowcy wykorzystali te pomiary do oszacowana prędkości rozszerzania supernowej oraz ilości materii w zewnętrznej otoczce. [caption id="attachment_12522" align="aligncenter" width="1024"] Powyższe zdjęcie wykonane przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra przedstawia galaktykę spiralną NGC 7331 (w centrum). Czerwony, zielony i niebieski kolor oznaczają promieniowanie rentgenowskie o niskiej, średniej i wysokiej energii. Nietypowa supernowa SN 2014C została dostrzeżona w tej galaktyce. Źródło: NASA/CXC/CIERA/R. Margutti et al.[/caption] Aby stworzyć taką otoczkę, SN 2014C zrobiła coś naprawdę tajemniczego: wyrzuciła bardzo dużo materii - głównie wodoru, choć także i cięższych pierwiastków - dekady a nawet stulecia przed eksplozją. W rzeczywistości, gwiazda odrzuciła w tym czasie masę równą masie całego Słońca. Zazwyczaj jednak gwiazdy nie wyrzucają tak dużo materii na tak późnych etapach swojego życia. "Odrzucenie tej materii na tak późnym etapie ewolucji może być sposobem na emisję w przestrzeń międzygwiezdną pierwiastków wyprodukowanych przez gwiazdę w toku jej życia", mówi Margutti, członek Center for Interdisciplinary Exploration and Research in Astrophysics na Northwestern University. Obserwatoria Chandra i Swift wykorzystano do dokładniejszego zbadania ewolucji supernowej. Zbiór obserwacji wykazał, ku zaskoczeniu naukowców, że supernowa pojaśniała w zakresie rentgenowskim po początkowym stadium eksplozji, co oznacza, że wokół niej musiała znajdować się warstwa materii wcześniej odrzuconej przez gwiazdę, w którą po jakimś czasie uderzyła fala uderzeniowa eksplozji.

    Wyzwanie dla istniejących teorii

    Dlaczego gwiazda miałaby odrzucić tak dużo wodoru tuż przed eksplozją? Jedna z teorii mówi, że nasza wiedza o reakcjach jądrowych zachodzących w centrach masywnych gwiazd jest niepełna. Inna możliwość dopuszcza sytuację, w której gwiazda nie skończyła swojego życia w samotności - gwiezdny towarzysz w układzie podwójnym mógłby mieć wpływ na życie i nietypową śmierć gwiazdy, która eksplodowała jako SN 2014C. Ta druga teoria pasuje do obserwacji, które mówią, że 7 na 10 masywnych gwiazd posiada gwiezdnych towarzyszy. Badania wskazują, że astronomowie powinni szczególną uwagę poświęcić życiu masywnych gwiazd znajdujących się pod koniec swojego życia. Badacze planują kontynuować obserwacje tej zaskakującej supernowej. "Idea, że ta gwiazda mogła odrzucić tak dużą ilość materii w bardzo krótkim okresie czasu jeszcze przed wybuchem, jest czymś całkowicie nowym",  mówi Fiona Harrison, główny badacz misji NuSTAR z Caltech w Pasadenie. "Obserwacje tej supernowej podważają nasze fundamentalne teorie dotyczące ewolucji i eksplozji masywnych gwiazd." Źródło: JPL]]>
    12521 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczne soczewki potwierdzają szybsze od oczekiwanego tempo rozszerzania Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/26/kosmiczne-soczewki-potwierdzaja-szybsze-od-oczekiwanego-tempo-rozszerzania-wszechswiata/ Thu, 26 Jan 2017 15:55:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12525 Wykorzystując galaktyki jako gigantyczne soczewki grawitacyjne, międzynarodowa grupa astronomów korzystająca z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wykonała niezależne pomiary prędkości rozszerzania Wszechświata. Najnowsze pomiary tempa rozszerzania lokalnego Wszechświata zgadzają się z wcześniejszymi wynikami. Co ciekawe, nie zgadzają się z pomiarami wczesnego Wszechświata. Wyniki zatem wskazują na fundamentalny problem leżący u samych podstaw naszej wiedzy o Wszechświecie. Stała Hubble'a - tempo rozszerzania Wszechświata - jest jedną z fundamentalnych wartości opisujących nasz Wszechświat. Grupa astronomów z zespołu H0LiCOW kierowanego przez Sherry Suyu (związaną z Max Planck Institute for Astrophysics w Niemczech, ASIAA na Tajwanie i Politechniką w Monachium) wykorzystała Kosmiczny Teleskop Hubble'a oraz inne teleskopy kosmiczne i naziemne do obserwowania pięciu galaktyk w celu wykonania niezależnych pomiarów stałej Hubble'a. [caption id="attachment_12527" align="aligncenter" width="1024"] Pięć soczewkowanych kwazarów badanych w ramach programu H0LiCOW.[/caption] Najnowsze pomiary są całkowicie niezależne - choć doskonale zgadzające się - od innych pomiarów stałej Hubble'a w lokalnym Wszechświecie, do których jako punkty odniesienia wykorzystano cefeidy i supernowe. Niemniej jednak, wartość zmierzona przez Suyu i jej zespół, jak i wartość wydedukowana z badań opierających się na cefeidach i supernowych, różnią się od pomiarów wykonanych przez satelitę Planck. Jest jednak istotna różnica - Planck mierzył wartość stałej Hubble'a we wczesnym Wszechświecie badając mikrofalowe promieniowanie tła. [caption id="attachment_12528" align="aligncenter" width="1024"] B1608+656 to jeden z pięciu najlepiej soczewkowanych kwazarów. Dwie galaktyki na pierwszym planie rozciągnęły obraz odległego kwazara w łuki.[/caption] Choć wartość stałej Hubble'a ustalona na podstawie danych z Plancka zgadza się z naszą obecną wiedzą o kosmosie, wartości uzyskane przez inne grupy astronomów dla lokalnego Wszechświata nie zgadzają się z akceptowanymi obecnie teoretycznymi modelami Wszechświata. "Tempo rozszerzania Wszechświata dopiero zaczyna być mierzone na różne sposoby z na tyle dużą precyzją, że możemy dostrzec rzeczywiste odchylenia, które mogą wskazywać na nową fizykę leżącą wciąż poza naszym zasięgiem", dodaje Suyu. [caption id="attachment_12529" align="aligncenter" width="1024"] RXJ1131-1231[/caption] Celem badania były masywne galaktyki znajdujące się między Ziemią a bardzo odległymi kwazarami - niesamowicie jasnymi jądrami galaktycznymi. Światło z tych odległych kwazarów zakrzywiane jest przez potężną masę galaktyk leżących między nimi a nami prowadząc do zjawiska silnego soczewkowania grawitacyjnego. Dzięki temu z Ziemi widzimy wielokrotne obrazy kwazara tła, rozciągnięte w łuki otaczające bliższą nam galaktykę. [caption id="attachment_12530" align="aligncenter" width="1024"] HE0435-1223[/caption] Z uwagi na fakt, że galaktyki nie prowadzą do powstania idealnie sferycznych zaburzeń przestrzeni, a galaktyki i kwazary nie znajdują się w idealnie prostej linii, światło z różnych obrazów kwazara tła musi przebyć różnej długości drogi aby do nas dotrzeć. Z uwagi na fakt, że jasność kwazara zmienia się w czasie, astronomowie mogą dstrzec migotanie różnych obrazów galaktyki w różnych czasach - to skutek różnicy czasu, którą musi pokonać promieniowanie podróżujące różnymi ścieżkami, aby do nas dotrzeć. Te różnice i opóźnienia są bezpośrednio związane z wartością stałej Hubble'a. "Nasza metoda jest najprostszym i najbardziej bezpośrednim sposobem pomiaru stałej Hubble'a, ponieważ wykorzystuje tylko geometrię i Ogólną Teorię Względności", tłumaczy jeden z członków zespołu Frederic Courbin z EPFL w Szwajcarii. [caption id="attachment_12531" align="aligncenter" width="1024"] WFI2033-4723[/caption] Wykorzystując dokładne pomiary opóźnień między poszczególnymi obrazami kwazara oraz modele komputerowe, naukowcy mogli określić wartość stałej Hubble'a z zaskakująco wysoką precyzją: 3,8%. "Precyzyjny pomiar stałej Hubble'a jest jednym z najistotniejszych celów współczesnych badań kosmologicznych", podkreśla Vivien Bonvin, członkini zespołu z EPFL w Szwajcarii. Suyu dodaje: "Stała Hubble'a jest kluczową wartością dla współczesnej astronomii, bowiem pozwoli nam potwierdzić lub zaprzeczyć czy nasz obraz Wszechświata składającego się z ciemnej energii, ciemnej materii i normalnej materii - jest faktycznie prawidłowy, czy też mylimy się co do niego na fundamentalnym poziomie". [caption id="attachment_12532" align="aligncenter" width="1024"] HE1104-1805[/caption] Źródło: STcSI https://www.youtube.com/watch?v=Rsx0AGQhQvs https://www.youtube.com/watch?v=KiJGL7lDF2g https://www.youtube.com/watch?v=8QL4gzgtosc]]> 12525 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 301 0 0 302 301 0 305 0 0 <![CDATA[Juno przygląda się Małej Czerwonej Plamie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/26/juno-przyglada-sie-malej-czerwonej-plamie/ Thu, 26 Jan 2017 18:20:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12534 Kamera JunoCam znajdująca się na pokładzie sondy Juno wykonała to zdjęcia północnych obszarów Jowisza w dniu 11 grudnia 2016 roku o godzinie 11:47 EST podczas bliskiego przelotu w pobliżu tego gazowego olbrzyma. W momencie wykonywania zdjęcia sonda znajdowała się na wysokości 16 600 kilometrów nad szczytami chmur Jowisza. To niesamowite zdjęcie wysokich szerokości szczęśliwie przedstawia także NN-LRS-1, gigantyczną burzę znaną pod nazwą Mała Czerwona Plama (w dolnej, lewej części). To trzeci pod względem rozmiarów antycyklon widziany w chmurach tej planety. Obserwatoria naziemne śledzą ten czerwonawy owal od ponad 23 lat. Antycyklon to zjawisko pogodowe charakteryzujące się wielkoskalową cyrkulacją wiatru wokół centralnego obszaru wysokiego ciśnienia atmosferycznego. Na półkuli północnej wirują one zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, a na południowej z przeciwnym. Mała Czerwona Plama nieznacznie odróżnia się kolorem od otoczenia - na zdjęciu widoczna jest jasnobrązowa plama w samym centrum antycyklonu. Zdjęcie zostało obrobione przez Geralda Eichstaedta i Johna Rogersa - miłośników astronomii. Zdjęcia RAW wykonane za pomocą kamery JunoCam dostępne są pod adresem http://www.missionjuno.swri.edu/junocam - każdy może z tej strony ściągnąć zdjęcia, a następnie poddać je obróbce. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstaedt/John Rogers]]> 12534 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 303 0 0 304 303 0 <![CDATA[Baltic Challenge – kosmiczne wyzwanie dla Bałtyku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/26/baltic-challenge-kosmiczne-wyzwanie-dla-baltyku/ Thu, 26 Jan 2017 19:50:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12538 Europejska Fundacja Kosmiczna – organizator m.in. prestiżowego, międzynarodowego konkursu łazików marsjańskich, rozpoczyna nowy projekt o nazwie Baltic Challenge. Inicjatywa ukierunkowana jest na wykorzystanie technologii robotycznych i satelitarnych do walki z ogromnym zanieczyszczeniem Morza Bałtyckiego, które zaczyna realnie zagrażać także zdrowiu. W badaniach przestrzeni pozaziemskiej osiągnięto znacznie więcej niż w poznawaniu środowiska morskiego. Głębiny kryją bowiem wciąż wiele tajemnic, w tym nieodkrytych gatunków fauny i flory oraz bogactw naturalnych. Ich identyfikacja i poznawanie jest nie tylko wyzwaniem technicznym, ale też wartością cywilizacyjną, pozwalającą na wzbogacenie wiedzy o planecie Ziemi oraz dającą nowe szanse gospodarce ogólnoświatowej. Problemem, na który chce zwrócić uwagę Fundacja jest ogromne zanieczyszczenie wód Morza Bałtyckiego ściekami rolniczymi, przemysłowymi i komunalnymi, które spowodowało, że Bałtyk stał się jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie. Drugim ogromnym problemem Bałtyku, traktowanym po 2000 roku jako bomba ekologiczna, są zatopione w morzu przez aliantów po II Wojnie Światowej środki bojowe – miny i bomby, a przede wszystkim broń chemiczna (gazy bojowe typu iperyt czy tabun, a także inne zawierające m.in. arsen), których ilość szacuje się na ponad 60 tys. ton. Eksperci oceniają, że uwolnienie kilkunastu procent tych substancji może spowodować, że Bałtyk na kilkaset lat stanie się „morzem martwym”. Z założenia pojemniki z bronią chemiczną miały przetrwać 150-200 lat. Niestety proces degradacji już się rozpoczął. W ciągu ostatnich 20 lat doszło do ponad 120 wypadków, których ofiarami byli głównie rybacy poparzeni gazem musztardowym. Zanotowano równie ponad 100 wypadków plażowiczów głównie w rejonie wyspy Uznam. „Niezbadane wody i dno Bałtyku, problemy z ich czystością i niebezpieczeństwo skażenia, jak również ograniczone zasoby wodne Polski zainspirowały nas do zajęcia się długofalowym projektem, którego celem jest wskazanie kierunków wykorzystania nowoczesnych technologii kosmicznych i robotycznych w działaniach na rzecz badań i eksploatacji środowiska wodnego.” mówi Maciej W. Iwankiewicz, Członek Zarządu Fundacji. Połączenie obserwacji satelitarnych oraz prowadzonych przez drony latające z pracą dronów pływających oraz poruszających się w obszarze przydennym, a także zastosowanie technologii informatycznych do gromadzenia oraz przetwarzania dużych ilości danych cyfrowych, służących obrazowaniu przestrzennemu środowiska wodnego, pozwoliłoby nie tylko monitorować stan i przepływ wody, w tym wszelkich zanieczyszczeń w przestrzeni morskiej i wód śródlądowych, ale także pozwoliłyby na efektywne zarządzanie zasobami wodnymi, w szczególności w Polsce. W planach Europejskiej Fundacji Kosmicznej jest szereg inicjatyw międzynarodowych. Planowany w połowie czerwca w Gdańsku kongres pod nazwą Baltic SUMMIT 2017, na który zapraszani są przedstawiciele świata polityki, biznesu i nauki z krajów nadbałtyckich ma na celu omówienie problemów Morza Bałtyckiego oraz technologii kosmicznych i robotycznych, wspierających ich rozwiązywanie. Kongres połączony będzie z przeglądem-konkursem rozwiązań satelitarnych, dronów i robotów podwodnych, umożliwiających eksplorację i eksploatację środowiska wodnego, a także warsztatami dla firm zainteresowanych tematyką. Odrębną kwestią, która zainteresowała ekspertów z Europejskiej Fundacji Kosmicznej, są także zasoby wodne Polski, gdyż wbrew powszechnej opinii Polska jest krajem bardzo ubogim w wodę. Na mieszkańca rocznie przypada ok. 1600 m3 (1,6 mln litrów), podczas gdy w większości krajów europejskich zasoby wód słodkich kształtują się na poziomie ok. 5000 m3 (5 mln litrów). To efekt nie tylko mało korzystnego położenia geoklimatycznego, ale także błędów i zaniedbań w gospodarce wodnej. Dodatkową trudność gospodarczą sprawia fakt, że w Polsce zaledwie 30% rzek i jezior ma bardzo dobry i dobry stan ekologiczny, natomiast pozostałe wody są umiarkowanej, złej lub bardzo złej jakości. Zanieczyszczone są one głównie odpadami organicznymi oraz biogenami (azot i fosfor), pochodzącymi z nawozów rolniczych, a także ściekami przemysłowymi i komunalnymi. Bieżące informacje na temat projektu Baltic Challenge oraz wydarzenia Baltic SUMMIT 2017 znajdują się na stronie internetowej: www.balticchallenge.eu.]]> 12538 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Procesy gwiazdotwórcze a silne wiatry galaktyczne w NGC 4861]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/28/procesy-gwiazdotworcze-a-silne-wiatry-galaktyczne-w-ngc-4861/ Sat, 28 Jan 2017 09:34:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12542 Canes Venatici) stanowi dom dla wielu różnych obiektów głębokiego nieba, w tym także tej pięknej galaktyki znanej jako NGC 4861. Astronomowie wciąż zastanawiają się jak ją zaklasyfikować. Podczas gdy jej cechy fizyczne takie jak masa, rozmiar i prędkość rotacji - wskazują, że jest to klasyczna galaktyka spiralna, z wyglądu przypomina ona bardziej kometę z gęstą, jasną "głową" i słabszym, ciemniejszym "ogonem". To z kolei cechy bardziej typowe dla karłowatych galaktyk nieregularnych. Choć niewielkich rozmiarów i chaotyczne, galaktyki takie jak NGC 4861 stanowią wyjątkowo ciekawe obiekty badań dla astronomów. Małe galaktyki charakteryzują się mniejszym potencjałem grawitacyjnym, a to znaczy, że obiekty je tworzące potrzebują znacznie mniej energii, aby się w nich poruszać. W wyniku tego, poruszanie się wewnątrz, w pobliżu czy przez takie małe galaktyki jest stosunkowo łatwe - oznacza to, że dużo łatwiejsze jest znalezienie w nich strumieni i wypływów energetycznych cząsteczek znanych jako wiatry galaktyczne. Owe wiatry galaktyczne mogą być napędzane przez trwające procesy gwiazdotwórcze, które angażują potężne ilości energii. Nowe gwiazdy powstają w jasnej, kolorowej 'głowie' NGC 4861 emitując przy tym strumienie szybkich cząstek, które odpływają dołączając do bardziej ogólnego wiatru galaktycznego. Choć NGC 4861 byłaby idealną kandydatką do badania takich wiatrów, w ramach ostatnich badań nie udało się odnaleźć w niej żadnych oznak wiatrów galaktycznych. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 12542 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwałtowne rozbłyski w nowej karłowatej SS Cyg]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/29/gwaltowne-rozblyski-w-nowej-karlowatej-ss-cyg/ Sun, 29 Jan 2017 09:28:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12549 Naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego odkryli nieprawdopodobnie szybkie strumienie gazu emitowane z układu podwójnego gwiazd, którego jednym ze składników jest biały karzeł. Nowe karłowate (ang. dwarf novae, obiekty typu SS Cyg, zawierające gwiazdę podobną do Słońca, krążącą wokół białego karła) dobrze znane są ze swoich powtarzalnych, stosunkowo słabych rozbłysków. Jednak nigdy dotąd nie obserwowano w tych układach rozbłysków, które skalą dorównują tym silnym i gwałtownym rozbłyskom. Rozbłyski już wcześniej obserwowano w białych karłach, gwiazdach neutronowych czy nawet potężnych czarnych dziurach znajdujących się w różnych galaktykach. Takie obiekty zazwyczaj karmią się materią ściąganą ze swoich gwiezdnych towarzyszy w procesie akrecji. Od czasu do czasu gwiazdy takie wyrzucają część zebranego gazu w formie dżetów - silnych wypływów gazu ograniczonych do pojedynczego, wąskiego strumienia. Wstępne obserwacje aktywności SS Cyg przeprowadzone w lutym 2016 roku uznano za nietypowy rozbłysk, jednak późniejsze badania teleskopowe odkryły przed naukowcami gwałtowne rozbłyski. Najbardziej fascynujące i intrygujące zachowanie zaobserwowano na falach radiowych już pod koniec rozbłysku, kiedy to udało się zaobserwować "gigantyczny" rozbłysk trwający niecałe 15 minut. Pomimo krótkiego czasu, energię tego rozbłysku oszacowano na milion razy wyższą od najsilniejszego kiedykolwiek obserwowanego rozbłysku słonecznego. Poziom sygnału radiowego wyemitowanego podczas tego rozbłysku jest niespotykany dla układu nowych karłowatych, a zgadza się z teorią mówiącą o dżecie. Dr Kunal Mooley, astrofizyk z Oksfordu prowadzący obserwacje tego układu powiedział "Najobszerniejsze badania tego typu układów astrofizycy przeprowadzali na układzie SS Cyg. Nasze odkrycie gwałtownego rozbłysku radiowego, a szczególnie szybkiego jasnego  rozbłysku pod sam koniec zjawiska jest zupełnie nieoczekiwane i może wskazywać na nowe procesy fizyczne stojące za obserwowanymi rozbłyskami. Oczekiwaliśmy, że zobaczymy powolne niejednorodności rozbłysków, a zaobserwowaliśmy gwałtowne, szybkie, stożkowe wzrosty aktywności i uwalnianie olbrzymich ilości energii w czasie zaledwie dziesięciu minut. Nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy takiej aktywności w nowych karłowatych." Źródło: University of Oxford Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnrasl/slw243]]> 12549 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nasza galaktyka z jednej strony przyciągana, z drugiej odpychana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/30/nasza-galaktyka-z-jednej-strony-przyciagana-z-drugiej-odpychana/ Mon, 30 Jan 2017 19:15:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12554 Choć tego nie czujemy, znajdujemy się w bezustannym ruchu: Ziemia rotuje wokół własnej osi z prędkością ok. 1600 km/h; Ziemia krąży wokół Słońca z prędkością ok. 100 000 km/h; Słońce krąży wokół centrum Drogi Mlecznej z prędkością 850 000 km/h, a Droga Mleczna i towarzysząca jej Galaktyka Andromedy poruszają się względem rozszerzającego się Wszechświata z prędkością około 2 000 000 km/h (630 km/s). Jednak co napędza gonitwę Drogi Mlecznej w przestrzeni kosmicznej? Do teraz naukowcy zakładali, że przyciąga nas gęsty region Wszechświata, tak samo jak Ziemia przyciągała ku sobie słynne jabłko Newtona. Pierwszym "podejrzanym" był tzw. Wielki Atraktor, region, w którym znajduje się kilka gromad galaktyk odległy od nas o 150 milionów lat świetlnych. Wkrótce potem, uwagę przykuł obszar zawierający kilkanaście gromad, zwany Supergromadą Shapleya, a leżący jeszcze 600 milionów lat świetlnych za Wielkim Atraktorem. Teraz naukowcy pracujący pod kierownictwem prof. Yehudy Hoffmana z Hebrajskiego Uniwersytetu w Jerozolimie doszli do wniosku, że nasza galaktyka nie tylko jest przyciągana, a także popychana. W najnowszym artykule, który ukaże się w kolejnym wydaniu periodyku Nature Astronomy opisują wcześniej nieznany, bardzo duży region naszego pozagalaktycznego otoczenia. W dużej mierze pozbawiona galaktyk pustka wywiera odpychającą siłę na naszą Lokalną Grupę galaktyk. "Mapując w 3D ruch galaktyk w przestrzeni odkryliśmy, że Droga Mleczna ucieka od dużego, wcześniej niezidentyfikowanego obszaru o niskiej gęstości. Z uwagi na fakt, że obszar ten nas odpycha a nie przyciąga, nazwaliśmy go Odpychacz Dipolowy (ang. Dipole Repeller)", mówi prof. Yehuda hoffman. "Oprócz tego, że jesteśmy przyciągani w kierunku Supergromady Shapleya, jesteśmy także odpychani przez odkrytego przez nas Odpychacza Dipolowego. To istotna informacja, bowiem pozwala nam stwierdzić, że tu gdzie jesteśmy równie istotną rolę odgrywa przyciąganie oraz odpychanie przez otoczenie." https://www.youtube.com/watch?v=lKGa5D5BaRI Obecność takiego regionu niskiej gęstości była już postulowana wcześniej, jednak obserwacyjne potwierdzenie braku galaktyk okazało się niezwykle trudne. Jednak w najnowszych badaniach Hoffman współpracujący z kolegami z USA i Francji postanowił spróbować innego podejścia. Dzięki wykorzystaniu silnych teleskopów, w tym Kosmicznego Teleskopu Hubble, naukowcom udało się stworzyć trójwymiarową mapę ruchu galaktyk pola. Ów ruch galaktyk jest bezpośrednim skutkiem rozkładu materii. Galaktyki przemieszczają się z obszarów stosunkowo pustych do obszarów o większej gęstości masy.  Astronomowie skupili się na osobliwych prędkościach - tych przekraczających tempo ekspansji Wszechświata - galaktyk znajdujących się w pobliżu Drogi Mlecznej, łącząc różne zestawy danych z rygorystyczną analizą statystyczną ich właściwości. W ten sposób udało się oszacować rozkład masy składającej się z ciemnej materii i jasnych galaktyk - szczególnie gęstych obszarów, które przyciągają, i szczególnie pustych, które odpychają. Odkrywając Odpychacza Dipolowego naukowcy byli w stanie połączyć ze sobą kierunek ruchu Drogi Mlecznej i jego wartość. Teraz badacze mają nadzieję, że przyszłe ultra-czułe przeglądy nieba w zakresie optycznym, bliskiej podczerwieni i radiowym pozwolą na bezpośrednie zidentyfikowanie kilku galaktyk, które mogą znajdować się w tej pustce co pozwoliłoby na bezpośrednie potwierdzenie pustki związanej z Odpychaczem Dipolowym. Źródło: Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie]]> 12554 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niebiański kot spotyka kosmicznego homara]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/31/niebianski-kot-spotyka-kosmicznego-homara/ Tue, 31 Jan 2017 11:09:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12558 Brytyjski naukowiec John Herschel jako pierwszy dostrzegł ślady obu obiektów obserwując niebo w czerwcu 1837 roku podczas swojej trzyletniej ekspedycji na Przylądek Dobrej Nadziei w RPA. W tym czasie ograniczone możliwości ówczesnych teleskopów umożliwiły jedynie uchwycenie w zakresie widzialnym jednej z poduszek Kociej Łapy. Musiało minąć jeszcze wiele dekad, aby prawdziwe kształty mgławicy można było zarejestrować na zdjęciach. Trzy poduszki widoczne w okularach współczesnych teleskopów, podobnie jak obszary szczypiec w Mgławicy Homar w rzeczywistości są obszarami gazu - głównie wodoru - wzbudzonego przez promieniowanie jasnych, nowopowstałych gwiazd. Owe gorące gwiazdy, których masę szacuje się na ok. 10 mas Słońca, emitują intensywne promieniowanie w zakresie ultrafioletowym. Gdy takie promieniowanie napotyka na swojej drodze na atomy wodoru wciąż znajdujące się w gwiezdnym żłobku, w którym powstały, atomy są jonizowane. Dlatego też rozległe obłoki, które świecą światłem reemitowanym przez atomy wodoru znane są jako mgławice emisyjne. Dzięki mocy 256-megapikselowej kamery OmegaCAM, najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą VST pozwala dostrzec przeszywające obie mgławice delikatne wąsy zbudowane z przesłaniającego światło pyłu. Z uwagi na rozmiary - 49511 x 39136 pikseli - jest to jedno z największych zdjęć kiedykolwiek opublikowanych przez ESO. OmegaCAM jest następczynią bardzo dobrej kamery Wide Field Imager (WFI), która aktualnie zainstalowana jest na 2.2-metrowym teleskopie w Obserwatorium La Silla. Kamera WFI już w 2010 roku była wykorzystana do wykonania zdjęć Mgławicy Kocia Łapa w zakresie widzialnym, ale przy zastosowaniu filtra, który pozwolił na uwypuklenie świecącego wodoru. Natomiast także należący do ESO teleskop VLT (Bardzo Duży Teleskop)  dokładnie przyjrzał się Mgławicy Homar, rejestrując wiele gorących, jasnych gwiazd, które wpływają na barwy i kształt obiektu. https://www.youtube.com/watch?v=KRgTcmpARuU Pomimo zastosowania w obserwacjach najnowocześniejszych na świecie instrumentów, pył w obu mgławicach jest na tyle gęsty, że większość jego objętości wciąż skrywa się przed naszym wzrokiem. Mgławica Kocia Łapa jest jednym z najaktywniejszych żłobków gwiezdnych na naszym nocnym niebie - aktualnie znajdują się w niej tysiące młodych, gorących gwiazd, których światło w zakresie widzialnym nie jest w stanie do nas dotrzeć. Jednak dzięki obserwacjom w zakresie podczerwonym za pomocą teleskopów takich jak VISTA możemy zajrzeć do wnętrza pyłu i dostrzec zachodzące tam procesy gwiazdotwórcze. Obserwowanie mgławic w różnych zakresach promieniowania pozwala na uzyskanie różnie wyglądających obrazów. Gdy przyjrzeć się NGC 6357 w zakresie podczerwonym jeden z jej fragmentów przypomina gołębia, a inny z kolei czaszkę - przez co z resztą mgławica otrzymała dodatkową nazwę: Mgławica Wojna i Pokój. Źródło: ESO]]> 12558 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gwiazdy tworzące halo galaktyczne podróżują w grupach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/31/gwiazdy-tworzace-halo-galaktyczne-podrozuja-w-grupach/ Tue, 31 Jan 2017 13:37:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12563 Wiele gwiazd tworzących halo naszej galaktyki podróżuje w grupach. To wynik najnowszej analizy danych dotyczących milionów gwiazd, a zebranych w ramach misji Gaia. Astronomowie opublikowali dzisiaj wyniki swoich badań w periodyku Astronomy and Astrophysics. Droga Mleczna, nasza własna Galaktyka, najprawdopodobniej powstała przynajmniej częściowo w procesach łączenia wielu mniejszych układów gwiazd. Jak dokładnie wyglądał ten proces wciąż pozostaje zagadką. Aby dowiedzieć się więcej o historii formowania Drogi Mlecznej, astronomowie z University of Groningen w Holandii oraz UC Riverside w USA, przeanalizowali ruch gwiazd w tak zwanym halo galaktycznym. Gwiazdy tworzące halo są czystsze i spędzają większość swojego życia poza dyskiem galaktyki. Uważa się, że gwiazdy tworzące halo dołączyły do Drogi Mlecznej jako składniki mniejszych galaktyk. W celu przeprowadzenia badań zespół prowadzony przez Aminę Helmi (University of Groningen) wykorzystał obszerny katalog danych zebranych w ramach przeglądu RAVE przez kosmiczne obserwatorium Gaia. Naukowcy odkryli, że znaczna część gwiazd halo podróżuje wokół naszej galaktyki w grupach. "To wskazuje, że gwiazdy faktycznie mogą pochodzić z mniejszych galaktyk pożartych prze Drogę Mleczną bardzo dawno temu", mówi Helmi. Astronomowie  opisują owe grupy jako duże strumienie gwiazd, które niczym całe klucze ptaków, przelatują przez Drogę Mleczną. "Uważamy, że mogą istnieć dziesiątki, a nawet setki takich kluczy. Jak na razie znamy tylko małe grupy składające się zaledwie z kilku gwiazd, ale najprawdopodobniej jest tak ponieważ nie posiadamy jeszcze wszystkich niezbędnych danych." https://www.youtube.com/watch?v=sjh55dh23B4 Zespół astronomów był całkowicie zaskoczony zachowanie gwiazd halo, które spędzają większość swojego czasu na obrzeżach Drogi Mlecznej. Ku zaskoczeniu naukowców ponad 70% gwiazd wydaje się poruszać w przeciwnym kierunku niż znaczna większość gwiazd Drogi Mlecznej. Tak duży odsetek jest sporym kłopotem dla obecnych modeli Drogi Mlecznej. Odkrycia dokonano wykorzystując gwiazdy halo, które - w swojej podróży przez Drogę Mleczną - akurat chwilowo przelatują stosunkowo blisko Słońca. W przyzłości Gaia dostarczy nam danych dotyczących gwiazd z różnych rejonów Drogi Mlecznej. "Dzięki takim danym będziemy mogli uzyskać znacznie więcej informacji o tym jak powstawała Droga Mleczna, a tym samym będziemy mogli odtworzyć jej drzewo genealogiczne", dodaje Helmi. Źródło: Netherlands Research School for Astronomy]]> 12563 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Co miesiąc Księżyc bombardowany jest jonami tlenu z Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/31/co-miesiac-ksiezyc-bombardowany-jest-jonami-tlenu-z-ziemi/ Tue, 31 Jan 2017 16:39:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12566 Nature Astronomy. Naukowcy już od jakiegoś czasu wiedzą, że Księżyc bezustannie jest bombardowany cząstkami wiatru słonecznego, a raz w miesiącu - gdy Ziemia znajduje się dokładnie między Księżycem a Słońcem, Księżyc jest chroniony przed wiatrem słonecznym. W najnowszym artykule naukowcy opisali dowody na transport jonów tlenu z zewnętrznych warstw ziemskiej atmosfery na powierzchnię Księżyca w tych krótkich, comiesięcznych okresach czasu. Wcześniejsze badania wskazywały, że atomy tlenu są jonizowane w górnych warstwach atmosfery Ziemi wskutek oddziaływania z promieniowaniem ultrafioletowym. Czasami w ten sposób atomy tlenu są przyspieszane do prędkości pozwalającej im na opuszczenie atmosfery i transport do magnetosfery, kokona otaczającego naszą planetę i rozciągającego się niczym flaga w kierunku zgodnym z ruchem cząstek wiatru słonecznego na tyle daleko, że obejmuje on Księżyc przez pięć dni każdego obrotu Księżyca wokół Ziemi. To właśnie wtedy Księżyc bombardowany jest licznymi jonami. Dane z sondy Kaguya potwierdzają teraz, że część z tych jonów to właśnie jony tlenu. Naukowcy oszacowali, że około 26 000 jonów tlenu na sekundę uderza w każdy centymetr powierzchni Księżyca (widocznej) podczas takiej comiesięcznej powodzi. Ponieważ Księżyc chroniony jest przez Ziemię przed wiatrem słonecznym dokładnie wtedy kiedy rejestrowany jest wzrost obfitości jonów tlenu; naukowcy przekonani są, że pochodzą one z Ziemi. Kolejnym dowodem to potwierdzającym jest fakt, że owe jony poruszają się wolniej niż te, które zazwyczaj docierają do księżyca z wiatrem słonecznym. Naukowcy zauważają także, że wcześniejsze badania próbek gruntu księżycowego zawierają izotopy tlenu-17 i tlenu-18, których zazwyczaj nie znajdziemy w przestrzeni kosmicznej, ale np. w warstwie ozonowej atmosfery ziemskiej. Źródło: phys.org Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-016-0026]]> 12566 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Japoński zbieracz 'śmieci kosmicznych' ma kłopoty]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/31/japonski-zbieracz-smieci-kosmicznych-ma-klopoty/ Tue, 31 Jan 2017 17:42:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12572 Eksperymentalny zbieracz kosmicznych śmieci zaprojektowany do ściągania śmieci z orbity ziemskiej ma poblemy - poinformowali dzisiaj japońscy naukowcy. Ponad 100 milionów śmieci kosmicznych krąży wokół naszej planety - są to zarówno odrzucone elementy starych satelitów jak i elementy rakiet. Eksperci od dawna ostrzegają, że tego typu szybko poruszające się obiekty stanowią rosnące zagrożenie dla przyszłości eksploracji przestrzeni kosmicznej. Naukowcy z japońskiej agencji JAXA (Japan Aerospace Exploration Agency) testują elektrodynamiczną linkę - stworzoną we współpracy z firmą zajmującą się produkcją sieci rybackich - przeznaczoną do spowalniania śmieci i sprowadzania ich na niższą orbitę. Założenie było takie, że złom - nagromadzony przez ponad pięćdziesiąt lat eksploracji przestrzeni kosmicznej - stopniowo będzie wchodził w ziemską atmosferę spalając się podczas przelotu przez nią. Długa na ponad 700 metrów linka miała być wypuszczona z pokładu statku wyniesionego w przestrzeń kosmiczną w grudniu ubiegłego roku w celu dostarczenia zapasów dla astronautów przebywających na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jednak w dniu dzisiejszym JAXA poinformowała, że nie ma pewności czy linka wykonana z cienkich kabli stali nierdzewnej i aluminium została prawidłowo uwolniona czy nie. JAXA będzie starała się rozwiązać tę sytuację zanim statek transportowy ponownie wejdzie w ziemską atmosferę w sobotę. [caption id="attachment_12573" align="aligncenter" width="512"] Ponad 100 milionów śmieci kosmicznych aktualnie znajduje się na orbicie okołoziemskiej.[/caption] Problemy z sondą pojawiają się na dwa tygodnie po tym jak  JAXA zmuszona była do przerwania misji, w której mini-rakieta miała wynieść na orbitę satelitę, po tym jak rakieta przestała przesyłać dane wkrótce po starcie. Źródło: AFP]]> 12572 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Starzejące się gwiazdy mogą odpowiadać za rozmiary gorących jowiszów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/01/31/starzejace-sie-gwiazdy-moga-odpowiadac-za-rozmiary-goracych-jowiszow/ Tue, 31 Jan 2017 19:59:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12580 Gorące jowisze krążą bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych, i pomimo nazwy, zazwyczaj są dużo masywniejsze od Jowisza. I tak jak można tego oczekiwać - dużo gorętsze. Według naukowców z University of Arecibo, 740 z potwierdzonych 3442 egzoplanet to gorące jowisze. Te odległe olbrzymy - pełne gazu i tajemnicy - przykuły uwagę naukowców w ostatnich latach, kiedy to rozkwitła dziedzina poszukiwań planet pozasłonecznych. Jak zauważa portal Space.com niektóre gorące jowisze stanowią duże wyzwanie dla obowiązujących modeli teoretycznych opisujących formowanie planet, właśnie dlatego, że są tak duże. Jednak najnowsze badania wskazują, że być może w końcu znaleźliśmy rozwiązanie tej zagadki: gorące jowisze nie od początku są takie duże, a powiększają się z czasem. Zespół naukowców wykorzystujących węgierską sieć HATNet (Hungarian-made Automated Telescope Network) na Mt. Hopkins w Arizonie i na Mauna Kea na Hawajach zidentyfikował dwa szczególnie duże gorące jowisze skatalogowane jako HAT-P-65b oraz HAT-P-66b. Owe egzoplanety - znajdujące się odpowiednio 2745 i 3025 lat świetlnych od Ziemi - krążą wokół swoich gwiazd macierzystych w odległości 10-krotnie mniejszej niż odległość Słońce-Merkury. Po przeprowadzeniu porównania tych dwóch egzoplanet z 200 innymi egzoplanetami, naukowcy zauważyli, że HAT-P-65b i HAT-P-66b są nietypowo duże jak na swój wiek (odpowiednio 5,46 mld i 4,66 mld lat).  Naukowcy doszli do wniosku, że ponieważ oba gorące jowisze krążą tak blisko swoich gwiazd macierzystych, otrzymują olbrzymią ilość promieniowania, przez co z czasem nadymają się niczym kosmiczne rozdymki. Wyniki badań zespołu opublikowano w grudniowym wydaniu periodyku The Astronomical Journal. https://www.youtube.com/watch?v=EmsYCbYu-LA Joel Hartman, główny autor opracowania zaznacza, że najnowsze wyniki dostarczają zupełnie nowych informacji o tych tajemniczych olbrzymach. "[Odkryliśmy,] że wiele gorących jowiszów to planety o rozmiarach znacznie większych niż przewidywane przez teoretyczne modele budowy planet (niektóre planety mają rozmiary dwukrotnie większe od Jowisza, jednak według modeli największe powinny mieć rozmiary 1.5 Jowisza). Niektóre z nich znajdują się na orbitach silnie nachylonych względem osi rotacji swoich gwiazd macierzystych - niektóre z nich nawet krążą wokół swoich gwiazd w kierunku przeciwnym do kierunku rotacji gwiazdy." To nie przypadek, że HAT-P-65b i HAT-P-66b rozdęły się do rozmiarów równych 1.9 i 1.6 średnicy Jowisza. Hartman i jego zespół odkryli, że gwiazdy macierzyste obu planet przetrwały już 80% swojego życia, co oznacza, że zbliżają się do końca swojego pobytu na ciągu głównym. Zanim jednak zakończą swój żywot stają się jaśniejsze i emitują więcej promieniowania, przez co ich gorące jowisze także zwiększają swoje rozmiary. "Gdy gwiazdy się starzeją stają się jaśniejsze i emitują więcej energii, która dociera w górne warstwy atmosfer wszystkich bliskich im planet," mówi Hartman. "Jeżeli ta energia dotrze do samego jądra gazowego olbrzyma, może spowodować rozdęcie gazowej otoczki planety. Taka idea już od jakiegoś czasu brana jest pod uwagę jako potencjalne wytłumaczenie ekstremalnie dużych rozmiarów niektórych planet pozasłonecznych. Jednak jak dotąd nikt nie był w stanie przedstawić przekonującego mechanizmu transportowania energii do wnętrza planety." To badanie to dużo więcej niż tylko rozwikłanie ciekawej kosmicznej tajemnicy. Oprócz tego, otrzymaliśmy sporo informacji o tym jak promieniowanie gwiazdy może wpływać na ewolucję planet. Źródło: gizmodo]]> 12580 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Najnowsze zdjęcia Gwiazdy Śmierci krążącej wokół Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/01/najnowsze-zdjecia-gwiazdy-smierci-krazacej-wokol-saturna/ Wed, 01 Feb 2017 19:06:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12584 30 stycznia br., które właśnie dzisiaj dotarło na Ziemię. Powyższe zdjęcie stanowi tak naprawdę na szybko wykonany zlepek pięciu zdjęć z wąskokątnej kamery, wykonanych w różnych zakresach długości fali, dlatego też proporcje gdzieniegdzie mogą się rozjeżdżać, ale umiejscowienie elementów powierzchni jest prawidłowe, a i oświetlenie odpowiednie.  W mocno zacienionym fragmencie na dole kadru widoczny jest biegun południowy księżyca. Północna półkula Mimasa, znanego także jako "księżyc przypominający Gwiazdę Śmierci", zdominowana jest przez Krater Herschel (który schowany jest tuż za prawą, oświetloną krawędzią księżyca na tym zdjęciu), który to właśnie nadaje mu wyglądu słynnego statku kosmicznego z Gwiezdnych Wojen. Gdyby na Ziemi znajdował się krater zajmujący tak dużą część jej powierzchni - miałby 4000 km średnicy. Jako jeden z mniejszych księżyców Saturna, Mimas jest jednym z najsilniej pokrytych kraterami obiektów Układu Słonecznego. [caption id="attachment_12586" align="aligncenter" width="1019"] Zdjęcie Mimasa i Krateru Herschel wykonane w lutym 2010 roku. Źródło: NASA/JPL/SSI[/caption] Lód wodny odbija światło słoneczne od wielu ścian kraterów pokrywających powierzchnię Mimasa. Tak jak większość księżyców Saturna, Mimas składa się z dużych ilości lodu wodnego, który dobrze odbija światło i jest twardy niczym skała w temperaturach panujących tak daleko od Słońca. Podczas tego samego przelotu, sonda Cassini wykonała także fantastyczne zdjęcia Epimeteusza, 150-kilometrowego księżyca, który krąży wokół Saturna między pierścieniami F i G.  To może być nasze najbardziej szczegółowe zdjęcie pyłowej powierzchni Epimeteusza. [caption id="attachment_12587" align="aligncenter" width="596"] Zdjęcie Epimeteusza wykonane przez sondę Cassini 30 stycznia 2017 r. Źródło: NASA/JPL/SSI[/caption] [caption id="attachment_12588" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie Epimeteusza wykonane przez sondę Cassini 30. stycznia 2017 roku. Źródło: NASA/JPL/SSI[/caption] Źródło: lightsinthedark]]> 12584 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Letnie wydmy na północnej półkuli Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/02/letnie-wydmy-na-polnocnej-polkuli-marsa/ Thu, 02 Feb 2017 09:38:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12590 12590 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Meteoryty wskazują na 2 miliardy lat aktywności wulkanicznej na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/02/meteoryty-wskazuja-na-2-miliardy-lat-aktywnosci-wulkanicznej-na-marsie/ Thu, 02 Feb 2017 10:19:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12593 Science Advances zauważa, że odkrycie oferuje kolejne istotne informacje o procesie ewolucji Czerwonej Planety i o historii aktywności wulkanicznej na jej powierzchni. Większość informacji, które mamy o składzie chemicznym skał  z wulkanów marsjańskich pochodzi z meteorytów znalezionych na Ziemi. Analiza różnych substancji dostarcza informacji o wieku meteorytu, źródłach magmy, długości okresu spędzonego w przestrzeni kosmicznej i o tym jak długo meteoryt znajduje się już na powierzchni Ziemi. Coś uderzyło w powierzchnię Marsa jakiś milion lat temu uderzając w wulkan lub pokrywę lawową. Podczas zderzenia w przestrzeń kosmiczną wyrzucone zostało wiele mniejszych i większych głazów. Fragmenty niektórych z tych skał przecięły orbitę Ziemi i dotarły na jej powierzchnię jako meteoryty. Meteoryt znany jako Northwest Africa 7635 i odkryty w 2012 roku  należy do skał wulkanicznych klasyfikowanych jako szergotyty. Jak dotąd odkryto jedenaście takich meteorytów marsjańskich o podobnym składzie chemicznym i zbliżonym czasie wyrzucenia z powierzchni Marsa. "Widzimy, że pochodzą z podobnego źródła wulkanicznego," dodaje Lapen. "Zważając na fakt, że w podobnym okresie zostały wyrzucone z Marsa, możemy stwierdzić, że wszystkie pochodzą z tego samego miejsca." Łącznie, wszystkie te meteoryty dostarczają nam informacji o jednym miejscu na Marsie. Wiek wcześniej badanych meteorytów szacuje się na zakres od 327 milionów do 600 milionów lat. W odróżnieniu od nich meteoryt zbadany przez zespół badawczy Lapena powstał nawet 2,4 miliardów lat temu i wskazuje, że został wyrzucony z jednego z najbardziej długotrwałych centrów wulkanicznych w Układzie Słonecznym. Artykuł naukowy: http://advances.sciencemag.org/content/3/2/e1600922 Źródło: University of Houston]]> 12593 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 307 0 0 <![CDATA[Na Jowiszu nigdy nie ma Dnia Świstaka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/03/na-jowiszu-nigdy-nie-ma-dnia-swistaka/ Fri, 03 Feb 2017 08:25:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12596 12596 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: pełna blasku śmierć gwiazdy w Mgławicy Zepsute Jajko]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/06/hubble-obserwuje-pelna-blasku-smierc-gwiazdy-w-mglawicy-zepsute-jajko/ Mon, 06 Feb 2017 06:31:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12603 12603 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 312 0 0 <![CDATA[Spiralna czapa polarna na północnym biegunie Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/06/spiralna-czapa-polarna-na-polnocnym-biegunie-marsa/ Mon, 06 Feb 2017 07:46:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12606 Najnowsza mozaika złożona ze zdjęć północnej czapy polarnej na Marsie przedstawia charakterystyczną budowę spiralną czapy. Powyższa mozaika została wykonana z 32 pojedynczych pasów zdjęć wykonanych między 2004 a 2010 rokiem i obejmuje obszar o powierzchni około miliona kilometrów kwadratowych. Czapa lodowa w tym miejscu obecna jest stale, jednak w okresie zimy - tak jak teraz na początku 2017 roku - temperatury są na tyle niskie, że około 30% dwutlenku węgla znajdującego się w atmosferze planety zestala się na powierzchni czapy tworząc okresowo występującą warstwę lodu o grubości około 1 metra. Podczas cieplejszych, letnich miesięcy większość lodowego dwutlenku węgla sublimuje do stanu gazowego i ucieka w atmosferę pozostawiając na czapie tylko warstwy lodu wodnego. Uważa się, że silne wiatry odegrały istotną rolę w ukształtowaniu lodowej pokrywy północnego bieguna Czerwonej Planety wiejąc od wyniesionego centrum do niższych krawędzi zgodnie z siłą Coriolisa, która na Ziemi odpowiada chociażby za spiralny kształt huraganów. Jedną z charakterystycznych formacji jest wyraźny rów o długości 500 kilometrów i głębokości 2 kilometrów, który niemal przecina czapę na pół. Ów kanion, znany także jako Chasma Boreale, uważa się za stosunkowo starą formację, która powstała jeszcze zanim uformowały się spiralne warstwy lodu i pyłu, a która tylko się pogłębiała wraz z nawarstwianiem się wokół niej nowych depozytów lodu. [caption id="attachment_12607" align="aligncenter" width="803"] Chasma Boreale[/caption] Podpowierzchniowe badania za pomocą instrumentów radarowych zainstalowanych na pokładzie sondy Mars Express oraz mars Reconnaissance Orbiter ujawniły, że czapa lodowa składa się z licznych warstw lodu i pyłu, których łączna grubość przekracza nawet 2 kilometry. To cenne laboratorium zawierające mnóstwo informacji o naturze klimatu Czerwonej Planety i o tym jak on się zmieniał wraz ze zmianami nachylenia i orbity Marsa na przestrzeni setek tysięcy lat. [caption id="attachment_12608" align="aligncenter" width="1024"] Barwna mozaika północnej czapy polarnej na Marsie. Źródło: ESA[/caption] [caption id="attachment_12609" align="aligncenter" width="1024"] Chasma Boreale. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin, NASA MGS MOLA Science Team[/caption] Źródło: ESA]]> 12606 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 308 0 0 309 0 0 <![CDATA[Przednia strona Tetydy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/06/przednia-strona-tetydy/ Mon, 06 Feb 2017 10:59:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12613 Ithaca Chasma, który przebiega niemal od bieguna północnego do południowego. Średnica Tetydy to 1065 km. Składa się ona w dużej mierze z lodu wodnego i skał, krąży wokół Saturna w odległości 295 000 km i okrąża go w 45,3 godziny. Źródło: lightsinthedark]]> 12613 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Intensywne odchudzanie gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/06/intensywne-odchudzanie-gwiazd/ Mon, 06 Feb 2017 11:52:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12616 AG Carinae - traci masę w niesamowitym tempie. Emitowane przez nią sile wiatry osiągają prędkość nawet 7 000 000 km/h i wywierają  potężne ciśnienie na obłoki materii już odrzuconej przez gwiazdę. Te niesamowite wiatry oczyściły już obszar w bezpośrednim otoczeniu gwiazdy i wyrzeźbiły znajdującą się nieco dalej materię tworząc strukturę widoczną na powyższym zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. AG Carinae to rzadki rodzaj jasnej niebieskiej gwiazdy zmiennej, która wyewoluowała z gwiazdy o masie około 50 mas Słońca. Gwiazdy tego typu wykazują zmienne i nieprzewidywalne zachowanie doświadczając nieregularnych okresów spokoju i rozbłyskowych. To jedne z najjaśniejszych znanych nam gwiazd: są one od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów razy jaśniejsze od Słońca. Warto zauważyć, że jasna poświata w centrum kadru to nie sama gwiazda, która w tej skali jest niewielka i skryta całkowicie w tym blasku. Biały krzyż po środku to także nie zjawisko astronomiczne, a jedynie efekt teleskopowy. AG Carinae znajduje się 20 000 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kila. Zdjęcie wykonano za pomocą kamery Wide Field and Planetary Camera 2 i opublikowano po raz pierwszy we wrześniu 2014 roku. Źródło: ESA]]> 12616 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Masywna galaktyka eliptyczna daleko od nas i dawno temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/06/masywna-galaktyka-eliptyczna-daleko-od-nas-i-dawno-temu/ Mon, 06 Feb 2017 14:10:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12619 12619 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rekordowo długa uczta supermasywnej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/06/rekordowo-dluga-uczta-supermasywnej-czarnej-dziury/ Mon, 06 Feb 2017 18:55:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12622 Gigantyczna czarna dziura rozerwała gwiazdę, która za bardzo się do niej zbliżyła, a następnie przez niemal dekadę pożerała jej pozostałości - informuje zespół naukowców kierowany prze University of New Hampshire. Ta uczta czarnej dziury jest ponad 10 razy dłuższa niż jakakolwiek inna tego typu śmierć gwiazdy dotąd obserwowana. "Udało nam się zaobserwować spektakularną i powolną śmierć gwiazdy," mówi Dacheng Lin, naukowiec z UNH Space Science Center i główny autor opracowania. "Od początku lat dziewięćdziesiątych obserwowaliśmy dziesiątki takich wydarzeń, jednak żadne z nich nie trwało aż tak długo." Wykorzystując dane zebrane z trzech znajdujących się na orbicie obserwatoriów rentgenowskich: Chandra, Swift oraz XMM-Newton, badacze dostrzegli dowody masywnego TDE (rozerwania pływowego, ang. tidal disruption event). Siły pływowe wywoływane przez intensywną grawitację czarnej dziury, mogą zniszczyć np. gwiazdę, jeżeli za bardzo zbliży się ona do owej czarnej dziury. Podczas TDE niektóre fragmenty rozrywanej gwiazdy wyrzucane są na zewnątrz z dużą prędkością, a reszta opada swobodnie na czarną dziurę. Zbliżając się do niej, a następnie znikając w niej materia rozgrzewa się do milionów stopni i emituje charakterystyczne rozbłyski rentgenowskie. Owe rozbłyski na wielu długościach fali, które można rejestrować za pomocą satelitów znajdujących się na orbicie, pomagają naukowcom badać czarne dziury, które między takimi zjawiskami pozostają skryte i uśpione. Wcześniej obserwowane rozbłyski były krótko terminowe i zazwyczaj znikały w ciągu roku, jednak ten super-długi rozbłysk rentgenowski pozostawał jasny przez prawie dekadę.  Ekstremalnie długa jasna faza tego TDE oznacza, że albo była to najmasywniejsza dotąd obserwowana rozrywana gwiazda, albo była to pierwsza mniejsza gwiazda, która w całości została pożarta przez czarną dziurę. Źródło rentgenowskie zawierające tę czarną dziurę znane jest pod nazwą katalogową XJ1500+0154 i znajduje się w niewielkiej galaktyce oddalonej od nas o 1,8 mld lat świetlnych. Dane rentgenowskie wskazują także, że promieniowanie emitowane przez materię otaczającą tę czarną dziurę stale przekraczało tzw. jasność Eddingtona definiowaną jako równowagę między zewnętrznym ciśnieniem promieniowania emitowanego przez gorący gaz, a przyciąganiem grawitacyjnym czarnej dziury. Wniosek mówiący, że supermasywne czarne dziury mogą rosnąć wskutek TDE i innych zjawisk - w tempie większym od odpowiadającego jasności Eddingtona ma istotne konsekwencje. Tak gwałtowny wzrost może pomóc w zrozumieniu w jaki sposób supermasywne czarne dziury były w stanie osiągnąć masę miliard razy większą od Słońca gdy Wszechświat miał zaledwie miliard lat. Według modeli opracowanych przez naukowców zapasy żywności dla tej czarnej dziury powinny znacząco zmaleć w ciągu najbliższej dekady, a jasność powinna zacząć spadać w ciągu nadchodzących kilku lat. Artykuł opisujący te wyniki pojawił się dzisiaj w najnowszym wydaniu periodyku Nature Astronomy. Źródło: University of New Hampshire]]> 12622 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkryto pierwszy pulsar, który jest białym karłem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/08/odkryto-pierwszy-pulsar-ktory-jest-bialym-karlem/ Wed, 08 Feb 2017 01:10:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12625 380 lat świetlnych od Ziemi naukowcy dostrzegli osobliwy podwójny układ gwiazd. Okazało się, że jest to od dawna poszukiwany pulsar, który jest białym karłem - to pierwszy tego typu obiekt odkryty we Wszechświecie. Za odkrycie odpowiadają naukowcy z Uniwersytetu w Warwick. Profesorowie Tom Marsh oraz Boris Gansicke z Grupy Astrofizyki Uniwersytetu w Warwick wraz z dr Davidem Buckleyem z South African Astronomical Observatory określili, że gwiazda AR Scorpii (AR Sco) to pierwszy pulsar, który w rzeczywistości jest białym karłem. Pulsary to obiekty odkryte w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, które dotychczas okazywały się gwiazdami neutronowymi. Pulsary będące białymi karłami skrywały się zatem przed naukowcami od ponad 50 lat. AR Sco składa się z szybko rotującej, wypalonej pozostałości po gwieździe, tzw. białego karła, który omiata swojego sąsiada - czerwonego karła - silnymi strumieniami naładowanych elektrycznie cząstek i silnym promieniowaniem, przez co cały układ znacznie jaśnieje i gaśnie co dwie minuty. Najnowsze badania pozwoliły określić, że energia uwalniana przez AR Sco skoncentrowana jest w wąskim strumieniu, w którym promieniowanie emitowane jest w jednym kierunku - niczym w akceleratorze cząstek - to coś całkowicie unikalnego w znanym nam Wszechświecie. AR Sco leży w gwiazdozbiorze Skorpiona, w odległości około 380 lat świetlnych od Ziemi, co w skali astronomicznej nie jest zbyt dużą odległością. Biały karzeł w AR Sco ma rozmiary Ziemi, jednak jego masa jest 200 000 razy większa od masy Ziemi. Co więcej biały karzeł okrąża swojego chłodnego towarzysza (o masie 1/3 masy Słońca) w czasie około 3.6 godzin. Charakteryzując się polem magnetycznym 100 000 000 razy silniejszym niż na Ziemi i rotując z okresem nieco ponad 2 minut, AR Sco emituje strumień cząstek i promieniowania, którym omiata tarczę chłodnego czerwonego karła. Jak już wcześniej określili naukowcy, ten silny efekt latarni morskiej przyspiesza elektrony w atmosferze czerwonego karła do prędkości bliskich prędkości światła - to efekt jak dotąd nigdy nie obserwowany w podobnego typu układach podwójnych. Czerwony karzeł jest zatem zasilany energią kinetyczną swojego rotującego towarzysza. Odległość między obiema gwiazdami wynosi około 1 400 000 km - czyli jest niewiele większa niż trzykrotność odległości Ziemia-Księżyc. Prof. Tom Marsh dodaje: "Najnowesze dane wskazują, że promieniowanie AR Sco jest silnie spolaryzowane, co wskazuje na to, że pole magnetyczne kontroluje emisję promieniowania całego układu." Prof. Boris Ganiscke komentując dodał: "AR Sco przypomina gigantyczne dynamo: magnes rozmiarów Ziemi, z polem ~10 000 razy silniejszym niż najsilniejsze,  które możemy wytworzyć w laboratoriach. Co więcej, ten magnes wykonuje obrót wokół własnej osi w czasie zaledwie dwóch minut. To powoduje wytwarzanie silnego prądu elektrycznego w towarzyszącej mu gwieździe, który z kolei odpowiada za zmiany jasności, które jesteśmy w stanie dostrzec." Źródło: University of Warwick Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1612.03185]]> 12625 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 310 0 0 <![CDATA[Dwie galaktyki karłowate połączone gwiezdnym mostem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/08/dwie-galaktyki-karlowate-polaczone-gwiezdnym-mostem/ Wed, 08 Feb 2017 07:50:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12628 Na zdjęciu: biała linia przedstawia przybliżony ślad strumienia gwiazd, niebieska linia przedstawia ślad strumienia gazu. Źródło: V. Belorukow, D. Erkal i A. Mellinger Obłoki Magellana, dwie największe galaktyki satelitarne Drogi Mlecznej, połączone są mostem rozciągającym się na 43 000 lat świetlnych - informuje międzynarodowy zespół astronomów pracujących pod kierownictwem badaczy z University of Cambridge. Odkrycie zostało ogłoszone w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, a opiera się na katalogu gwiazd wykonanym przez obserwatorium Gaia (ESA). Przez ostatnie 15 lat naukowcy z niecierpliwością oczekiwali na pierwsze dane z obserwatorium Gaia. Pierwsza porcja informacji zebranych przez satelitę została opublikowana i udostępniona publicznie trzy miesiące temu. Ten zestaw danych o niespotykanie wysokiej jakości to katalog położenia i jasności miliarda gwiazd znajdujących się w Drodze Mlecznej i w jej otoczeniu. To co Gaia przesłała na Ziemię jest naprawdę niespotykane. Rozdzielczość kątowa satelity jest podobna do rozdzielczości, która charakteryzuje Kosmiczny Teleskop Hubble'a, jednak dzięki znacznie większemu polu widzenia, satelita może badać całe niebo zamiast niewielkiego jego wycinka. Co więcej, Gaia wykorzystuje największą liczbę pikseli do wykonywanych przez siebie cyfrowych zdjęć nieba spośród wszystkich obserwatoriów kosmicznych. W przeciwieństwie do typowych teleskopów Gaia nie wpatruje się tylko w jedno miejsce, zamiast tego obserwatorium bezustannie rotuje wokół własnej osi, omiatając całe niebo w nieco ponad miesiąc. Dzięki temu nie tylko mierzy chwilowe właściwości gwiazd, lecz także śledzi ich zmiany w czasie. To doskonała okazja do odkrywania przeróżnych obiektów, np. gwiazd pulsujących czy eksplodujących - nawet pomimo tego, że nie taki był cel badań prowadzonych przez to obserwatorium. Zespół z Cambridge skupił się na obszarze w pobliżu Obłoków Magellana i wykorzystał dane zebrane przez obserwatorium Gaia do wybrania określonego typu gwiazd pulsujących - tak zwanych gwiazd RR Lyrae, bardzo starych, i chemicznie pierwotnych gwiazd. Dzięki temu, że te gwiazdy istnieją od samego początku istnienia Obłoków, oferują one wgląd w historię tej pary galaktyk. Badanie Wielkiego i Małego Obłoku Magellana (LMC i SMC odpowiednio) zawsze było trudne, z uwagi na to, że rozciągają się one na dużym fragmencie nieba. Jednak dzięki unikalnej zdolności obserwowania całego nieba przez satelitę Gaia, teraz jest to znacznie łatwiejsze zadanie. W pobliżu Drogi Mlecznej, obłoki są najjaśniejszymi i największymi przykładami karłowatych galaktyk satelitarnych. Znane ludzkości od zarania dziejów (a Europejczykom od pierwszych wypraw na półkulę południową), Obłoki Magellana do dzisiaj stanowią prawdziwą zagadkę. Choć obłoki od zawsze były charakterystycznym elementem południowego nieba nocnego, astronomowie dopiero od niedawna mogą je badać bardziej szczegółowo. To czy obłoki pasują do konwencjonalnej teorii formowania galaktyk czy też nie zależy przede wszystkim od ich masy i od momentu ich pierwszego podejścia do Drogi Mlecznej. Badacze z Instytutu Astronomii w Cambridge odkryli wskazówki, które pomogą nam określić obie te cechy. Dokładne określenie przybycia obłoków w pobliże galaktyki jest niemożliwe bez znajomości ich orbit. Niestety orbity galaktyk satelitarnych są bardzo trudne do określenia: przy ogromnych odległościach ruch obiektu na niebie jest na tyle mały, że jest po prostu niezauważalny w trakcie trwania życia ludzkiego. Z uwagi na brak możliwości określenia orbity dr Wasilij Belokurow wraz ze współpracownikami odkrył następną możliwą wskazówkę - strumień gwiazd. Strumienie gwiazd powstają gdy satelita - galaktyka karłowata lub gromada gwiazd - zaczynają odczuwać siły pływowe obiektu, wokół którego krążą. Pływy rozciągają satelitę w dwóch kierunkach: do i od obiektu macierzystego. W wyniku oddziaływać na obszarach peryferyjnych satelity powstają dwa otwory: niejsze obszary gdzie przyciąganie grawitacyjne satelity równoważone jest przez przyciąganie obiektu macierzystego. Gwiazdy satelity, które znajdą się w tych obszarach z łatwością mogą opuścić satelitę i zacząć samodzielnie krążyć wokół obiektu macierzystego. Stopniowo, powoli, pojedyncze gwiazdy opuszczają satelitę tworząc z czasem jasny ślad na niebie, który może nam wiele powiedzieć o orbicie satelity. "Istnienie strumieni gwiazd w pobliżu obłoków było postulowane od dawna, choć jak dotąd nikt ich nie obserwował", tłumaczy dr Belokurow. "Oznaczając położenie obserwowanych przez Gaia gwiazd typu RR Lyrae na niebie, z zaskoczeniem zauważyliśmy wąską strukturę przypominającą most, a łączącą oba obłoki. Uważamy, że przynajmniej częściowo ten 'most' składa się z gwiazd, które zostały wydarte z Małego Obłoku przez Wielki. Reszta może składać się z gwiazd Wielkiego Obłoku Magellana wyrwanych z niego przez Drogę Mleczną." Badacze uważają, że most RR Lyrae pozwoli nam wyjaśnić historię oddziaływań między obłokami a naszą galaktyką. "Porównaliśmy kształt i dokładne położenie mostu gwiezdnego z symulacjami komputerowymi Obłoków Magellana zbliżających się do Drogi Mlecznej", mówi dr Denis Erkal, współautor artykułu. "Wiele gwiazd mostu wydaje się być gwiazdami wyrwanymi z SMC podczas ostatniego zbliżenia, jakieś 200 milionów lat temu, kiedy to galaktyki karłowate przeleciały stosunkowo blisko siebie. Uważamy, że w wyniku tego zbliżenia z SMC wyrwane zostały nie tylko gwiazd lecz dość dużo wodoru gazowego. Mierząc offset między mostem gwiazd RR Lyrae a mostem gazu wodorowego, możemy ustalić ograniczenia na gęstość gazowej korony Galaktyki." Składająca się ze zjonizowanego gazu o bardzo niskiej gęstości, gorąca korona Galaktyki jest niezwykle trudna w badaniu. Niemniej jednak jest ona intensywnie badana z uwagi na fakt, że naukowcy uważają, że może ona zawierać większość brakującej materii barionowej (zwykłej). Astronomowie starają się od dawna określić gdzie jest ta brakująca materia (atomy i jony tworzące gwiazdy, planety, pył i gaz). Uważa się, że większość, lub nawet całość, tych brakujących barionów znajduje się właśnie w koronie galaktyki. Mierząc gęstość korony w dużej odległości być może uda się rozwiązać tę zagadkę. Podczas ostatniego spotkania Małego Obłoku Magellana z Wielkim, z tego mniejszego wyrwane zostały tak gwiazdy jak i gaz, w wyniku czego powstał pływowy strumień. Początkowo gwiazdy i gaz poruszały się z tą samą prędkością. Niemniej jednak wraz ze zbliżaniem się do naszej Galaktyki, obie galaktyki satelitarne zaczęły odczuwać opór ze strony korony Drogi Mlecznej. Gwiazdy - stosunkowo małe i gęste - przeleciały przez koronę bez zmian prędkości. Jednak delikatniejszy strumień gazowego wodoru neutralnego znacznie zwolnił przelatując przez koronę. Porównując obecne położenie gwiazd i gazu, uwzględniając gęstość gazu i czas spędzony przez obłoki w koronie, naukowcy oszacowali gęstość korony. Dr Erkal podsumowując badania powiedział: "Nasze szacunki wskazują, że korona może stanowić znaczącą część brakującej materii barionowej, zgodną z wcześniejszymi szacunkami. Zważając na te wyniki, obecnie uznawany model formowania galaktyk dzielnie znosi dokładniejsze badania wykonywane za pomocą obserwatorium Gaia." Źródło: University of Cambridge]]> 12628 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa większą wersję Komety Halleya rozrywaną przez białego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/09/hubble-odkrywa-wieksza-wersje-komety-halleya-rozrywana-przez-bialego-karla/ Thu, 09 Feb 2017 16:09:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12635 Naukowcy korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a po raz pierwszy w historii zaobserwowali masywny obiekt podobny do komety rozrywany i rozpraszany w atmosferze białego karła. Zniszczony obiekt charakteryzował się składem chemicznym podobnym do Komety Halleya i masą 100 000 razy większą od swojego słynnego poprzednika. Międzynarodowy zespół astronomów obserwował białego karła WD 1425+540 znajdującego się około 170 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Wolarza. Podczas badań atmosfery białego karła za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i teleskopów znajdujących się w Obserwatorium W. M. Kecka, zespół odkrył dowody wskazujące na opadanie na gwiazdę obiektu przypominającego masywną kometę. W trakcie opadania obiekt ten był pływowo rozrywany przez białego karła. Badaczom udało się określić skład chemiczny rzeczonego obiektu - okazało się, że przypomina on słynną Kometę Halleya krążącą po Układzie Słonecznym, przy czym sam obiekt był niemal 100 000 razy masywniejszy i miał procentowo dwa razy więcej wody niż kometa Halleya. Analiza widmowa wykazała, że zniszczony obiekt bogaty był w pierwiastki niezbędne do powstania życia, takie jak węgiel, tlen, siarka czy nawet azot. To pierwszy przypadek wykrycia azotu w fragmentach opadających na białego karła. Główny autor opracowania Siyi Xu z Europejskiego Obserwatorium Południowego w Niemczech tłumaczy skalę odkrycia: "Azot jest bardzo ważnym pierwiastkiem dla życia takie jakie znamy. Ten konkretny obiekt charakteryzował się sporą ilością azotu, znacznie większą niż jakikolwiek obiekt w Układzie Słonecznym." Znamy już kilkanaście białych karłów zanieczyszczonych opadającymi na nie fragmentami skalistych obiektów przypominających planetoidy, jednak teraz po raz pierwszy mamy do czynienia z lodową materią kometarną w atmosferze białego karła. Odkrycie to stanowi dowód na istnienie pasa obiektów kometarnych krążących wokół tego białego karła, a przypominającego nasz Pas Kuipera. Owe lodowe obiekty najwidoczniej przetrwały ewolucję gwiazdy z ciągu głównego, poprzez czerwonego olbrzyma aż po ostatnie stadium ewolucji - białego karła. Badacze podjęli także próbę wyjaśnienia jak ten masywny obiekt przeniósł się ze swojej pierwotnej, odległej orbity na kurs kolizyjny z gwiazdą macierzystą. Zmiana orbity mogła zostać spowodowana przez zaburzenia grawitacyjne ze strony jak dotąd nie odkrytych planet, które mogły perturbować pas komet. Źródło: ESO]]> 12635 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdy gwiazdy eksplodują]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/09/gdy-gwiazdy-eksploduja/ Thu, 09 Feb 2017 16:25:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12638 NGC 4981 - spiralna galaktyka o stosunkowo wybuchowej przeszłości. NGC 4981 została odkryta 17 kwietnia 1784 roku przez Williama Herschela, a następnie skatalogowana w katalogu NGC (New General Catalogue) przez Johna Dreyera. Ponad sto lat później, 23 kwietnia 1968 roku, galaktyka po raz kolejny przypomniała o sobie, kiedy to w jej ramach doszło do eksplozji supernowej typu Ia (eksplozji w układzie podwójnym) znanej jako SN 1968I. Jednak nie była to jedyna supernowa w tej galaktyce. Kilkadziesiąt lat później kolaps jądra masywnej gwiazdy doprowadził do eksplozji supernowej SN 2007c. Powyższe spektakularne zdjęcie NGC 4981 - na którym nie widać żadnej supernowej, jasna gwiazda widoczna na zdjęciu jest po prostu znacznie bliżej nas - zostało wykonane za pomocą instrumentu FORS (FOcal Reducer and low dispersion Spectrograph) zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT). FORS jest istnym szwajcarskim nożem wśród instrumentów ESO - jest w stanie badać wiele różnych typów obiektów astronomicznych na wiele różnych sposobów. Jakby nie patrzeć jest odpowiedzialny za jedne z najsłynniejszych zdjęć wykonanych za pomocą VLT. Źródło: ESO]]> 12638 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najnowsza gromada kraterów na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/09/najnowsza-gromada-kraterow-na-marsie/ Thu, 09 Feb 2017 16:36:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12641 Tak drogą przypomnienia, że w naszym spokojnym Układzie Słonecznym od czasu do czasu też się coś dzieje - powyższe zdjęcie przedstawia świeżą gromadę kraterów na Marsie powstałych wskutek uderzenia, do którego doszło między 2008 a 2014 rokiem. Kratery są pozostałością po meteorycie, który rozpadł się w trakcie lotu przez atmosferę i uderzył w powierzchnię jako kilka fragmentów. Materia wyrzucona z największego krateru osiadła na obszarze o średnicy około 100 metrów. Zdjęcie wykonano 4 października 2016 roku w zakresie podczerwonym za pomocą kamery HiRISE zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter i przedstawia ono ponad 20 pojedynczych miejsc, na które spadły fragmenty meteorytu.]]> 12641 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Południowy biegun Jowisza w obiektywie sondy Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/09/poludniowy-biegun-jowisza-w-obiektywie-sondy-juno/ Thu, 09 Feb 2017 17:14:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12645 12645 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 311 0 0 <![CDATA[Hubble obserwuje galaktykę spiralną w Andromedzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/11/hubble-obserwuje-galaktyke-spiralna-w-andromedzie/ Sat, 11 Feb 2017 08:16:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12650 NGC 7640. Istnieje wiele różnych klasyfikacji służących do identyfikacji galaktyk pod względem kształtu czy struktury - NGC 7640 to galaktyka spiralna z poprzeczką. Galaktyki tego typu charakteryzują się ramionami spiralnymi, które nie mają swojego źródła w kulistym jądrze, a w końcach wydłużonej poprzeczki przecinającej centrum galaktyki. Nasza własna galaktyka - Droga Mleczna - także jest galaktyką spiralną z poprzeczką. NGC 7640 być może nie przypomina spirali na powyższym zdjęciu, jednak jest tak tylko ze względu na jej orientację w przestrzeni względem Ziemi, a właściwie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który w tym przypadku był fotografem. Bardzo często nie możemy oglądać galaktyk od góry przez co dostrzeżenie szczegółów ich budowy, takich jak np. ramiona spiralne, jest mocno utrudnione. Niektóre cechy NGC 7640 wskazują na to, że w przeszłości galaktyka ta mogła oddziaływać z innymi galaktykami. Galaktyki charakteryzują się olbrzymią masą, a tym samym oddziałują ze sobą grawitacyjnie. Czasami te oddziaływania są łagodne, a czasami bardzo dramatyczne - np. gdy dochodzi do zderzenia dwóch lub więcej galaktyk i łączenia ich w nową, większą galaktykę. Źródło: ESA/Hubble & NASA  ]]> 12650 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa elektronika do długich misji na powierzchni Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/11/nowa-elektronika-do-dlugich-misji-na-powierzchni-wenus/ Sat, 11 Feb 2017 09:26:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12653 Na zdjęciu: obwód zintegrowany przed (nad) i po (pod) testach przeprowadzonych w symulowanych warunkach atmosfery Wenus. Źródło: NASA Zespół naukowców z NASA Glenn Research Center w Cleveland zakończył ostatnio demonstrację technologii, która może umożliwić nam wykonywanie nowych misji naukowych, których celem byłaby powierzchnia Wenus. Zespołowi udało się zaprezentować wydłużony czas pracy elektroniki w surowych warunkach panujących na powierzchni tej planety. "Uwzględniając dalszy rozwój technologii, tego typu elektronika może drastycznie poprawić nasze podejście do projektowania misji na Wenus i pozwolić nam na wykonanie pierwszej długotrwałej misji na powierzchni drugiej planety od Słońca", powiedział Phil Neudeck, główny inżynier projektu. Obecne lądowniki wenusjańskie mogą pracować na powierzchni planety zaledwie przez kilka godzin po wylądowaniu, po czym ulegają wyjątkowo ekstremalnym warunkom atmosferycznym. Temperatura powierzchni Wenus oscyluje wokół wartości ok. 480 stopni Celsjusza - wyższej od temperatury, którą możemy osiągnąć w większości piekarników. Oprócz tego, planeta charakteryzuje się bardzo gęstą atmosferą składającą się z dwutlenku węgla. Z uwagi na fakt, że komercyjna elektronika nie pracuje w takim środowisku, elektronika na wcześniejszych lądownikach wenusjańskich chroniona była prze komory termiczne i ciśnieniowe. Wytrzymywały one jednak tylko kilka godzin, a drastycznie zwiększały masę i koszty każdej misji. Aby pokonać te ograniczenia, zespół z Glenn zaprojektował i wyprodukował ekstremalnie trwałe zintegrowane obwody półprzewodników z węglika krzemu. Dwa takie układy przetestowano elektrycznie w Glenn Extreme Environments Rig (GEER) - urządzeniu, które może precyzyjnie symulować warunki panujące na powierzchni Wenus. Obwody wytrzymały temperatury panujące na powierzchni Wenus oraz warunki atmosferyczne przez 521 godzin - czyli ponad 100 razy dłużej niż wcześniej prezentowane układy elektroniczne przeznaczone do misji wenusjańskich. "Udało nam się zaprezentować znacznie dłuższy czas pracy elektroniki wystawionej bezpośrednio na warunki i skład chemiczny atmosfery Wenus- bez układów chłodzących czy obudowy ochronnej", mówi Neudeck. "Co więcej, oba obwody wciąż działały prawidłowo po zakończeniu testu." Niedawno zespół zaprezentował niemal identyczne obwody z węglika krzemu, które wytrzymały ponad 1000 godzin pracy podczas testów w temperaturze 482 stopni Celsjusza. Zintegrowane obwody pierwotnie zaprojektowano do pracy w gorących elementach wydajnych silników samolotowych. Wyniki testów szczegółowo opisano w artykule opublikowanym w periodyku AIP Advances. Źródło: NASA]]> 12653 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy szacują długość życia mgławicy słonecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/11/naukowcy-szacuja-dlugosc-zycia-mglawicy-slonecznej/ Sat, 11 Feb 2017 10:45:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12658 "Tak dużo się działo na samym początku istnienia Układu Słonecznego", mówi Benjamin Weiss, profesor nauk planetarnych w MIT. "Oczywiście planety kontynuują swoją ewolucję także później, jednak wielkoskalowa struktura układu słonecznego musiała ukształtować się w ciągu pierwszych czterech milionów lat." Wyniki badań Weiss oraz Huapei Wang - badacz z MIT opublikowali w najnowszym wydaniu periodyku Science. Współautorami artykułu są także Brynna Downey, Clement Suavet, Roger Fu z MIT, Xue-Ning Bai z Harvard Smithsonian CfA; Jun Wang i Jiajun Wang z Brookhavel National Lab oraz Maria Zucolotto z National Museum w Rio de Janeiro. Badając magnetyczną orientację czystych próbek dawnych meteorytów, które uformowały się 4,653 mld lat temu, zespół określił, że mgławica słoneczna istniała od 3 do 4 milionów lat. To dokładniejsze szacunki od wcześniejszych oszacowań, które czas życia mgławicy określały na zakres 1-10 milionów lat. Zespół doszedł do swoich wniosków po dokładnym przebadaniu angrytów, które są jednymi z najstarszych i najlepiej zachowanych obiektów skalistych. Angryty to skały magmowe, które mogły powstawać we wnętrzach planetoid w początkowym okresie historii Układu Słonecznego. W wyniku erupcji dostawały się one na powierzchnię planetoid, gdzie ulegały szybkiemu ochłodzeniu, dzięki czemu zachowywały swoje pierwotne właściwości, np. skład chemiczny czy sygnały paleomagnetyczny. Naukowcy uważają angryty za najlepiej zachowane fragmenty wczesnej historii Układu Słonecznego, szczególnie z uwagi na fakt, ze skały te zawierają duże ilości uranu, który umożliwia dokładne określenie ich wieku. "Angryty są wprost spektakularne," mówi Weiss. "Wiele z nich wygląda jak coś co mogło wylecieć z wulkanu na Hawajach, jednak w rzeczywistości  zamarzały one na pierwszych planetazymalach." Weiss wraz ze współpracownikami przebadał cztery angryty, które spadły na powierzchnię Ziemi w różnych miejscach i czasie. "Jeden z nich wylądował w Argentynie i został odkryty przez rolnika uprawiającego pole. Wyglądał jak artefakt indiański i rolnik postanowił postawić go koło swojego domu, gdzie ostatecznie spędził 20 lat. Dopiero po tym czasie kamień poddano badaniom i okazało się, że to naprawdę rzadki okaz meteorytu." Pozostałe trzy meteoryty odkryto w Brazylii, Antarktyce i na Pustyni Sahara. Wszystkie cztery były bardzo dobrze zachowane. Zespół uzyskał próbki wszystkich czterech meteorytów. Poprzez pomiar stosunku obfitości uranu do ołowiu w każdej próbce, poprzednie badania wykazały, że najstarszy z nich powstał 4,653 mld lat temu. Następnie badacze z MIT Paleomagnetism Laboratory zmierzyli szczątkowe namagnetyzowanie skały za pomocą precyzyjnego magnetometru.

    Wspieraj istnienie niezależnego portalu astronomicznego i zostań naszym Patronem na http://www.patronite.pl/pulskosmosu


    "Elektrony są niczym małe igły kompasu. Jeżeli  ustawi się je w jednym kierunku w materiale skalnym, skała staje się namagnetyzowana," mówi Weiss. "Kiedy już się tak ustawią - na przykład podczas ochładzania skały w obecności pola magnetycznego - to już tak zostaną. Wykorzystujemy tę właściwość jako zapis dawnego pola magnetycznego." Gdy umieszczono angryty na magnetometrze, naukowcy obserwowali bardzo niewielkie, szczątkowe namagnetyzowanie, co wskazuje na to, że gdy powstawały, w otoczniu było bardzo słabe pole magnetyczne. Idąc krok dalej, naukowcy postanowili odtworzyć pole magnetyczne, które spowodowałoby takie namagnetyzowanie. W tym celu ogrzano próbki, a następnie ponownie je ochłodzono w laboratoryjnie kontrolowanym polu magnetycznym. "Możemy obniżać pole magnetyczne w laboratorium tak, aby odtworzyć pole magnetyczne zaobserwowane wcześniej w próbce." Zespół odkrył, że szczątkowe namagnetyzowanie angrytów mogło powstać w ekstremalnie niskim polu magnetycznym o wartości mniejszej niż 0,6 mikrotesli, 4,653 mld lat temu lub około 4 miliony lat po rozpoczęciu formowania Układu Słonecznego. W 2014 roku grupa Weissa badała inne meteoryty, które powstały w pierwszych 2-3 milionach lat Układu Słonecznego i odkryła, że pole magnetyczne w momencie ich formowania było 10-100 razy silniejsze (5-50 mikrotesli). "Naukowcy uważają, że gdy natężenie pola magnetycznego spadnie o czynnik 10-100 w wewnętrznych obszarach Układu Słonecznego, co udało nam się wykazać, mgławica słoneczna znika stosunkowo szybko, w ciągu zaledwie 100 000 lat. Więc nawet jeżeli mgławica słoneczna nie zniknęła w 4 miliony lat po rozpoczęciu formowania Układu Słonecznego, to i tak już wtedy się kończyła." Nowe szacunki są dużo bardziej precyzyjne niż wcześniejsze, które opierały się na obserwacjach odległych gwiazd. "Co ważniejsze, paleomagnetyzm angrytów pozwala oszacować czas życia naszej własnej mgławicy słonecznej, podczas gdy obserwacje astronomiczne pozwalały nam mierzyć odległe układy planetarne," dodaje Wang. "Zważając na fakt, że czas istnienia mgławicy słonecznej krytycznie wpływa na ostateczne położenie Jowisza i Saturna, wpływa także na późniejsze formowanie Ziemi jak i innych planet skalistych." Teraz kiedy naukowcy mają lepszą wiedzę o mgławicy słonecznej, mogą przyjrzeć się procesom formowania gazowych olbrzymów - Jowisza i Saturna. Składają się one głównie z gazu i lodu i aktualnie istnieją dwie hipotezy tłumaczące ich powstanie. Jedna z nich zakłada, że olbrzymie planety uformowały się w procesie kolapsu grawitacyjnego gęstego gazu, tak jak to miało miejsce w przypadku Słońca. Druga z kolei zakłada, że planety powstały w dwuetapowym procesie akrecji, w którym fragmenty materii łączyły się w większe obiekty skaliste i lodowe. Po tym jak zebrały odpowiednią masę, wytworzyły pole grawitacyjne, które pozwoliło przyciągnąć potężne ilości gazu, które utworzyły potężne atmosfery planet gazowych. Według wcześniejszych szacunków planety gazowe, które uformowały się w procesie grawitacyjnego kolapsu obłoków gazowych powinny zakończyć proces formowania w przeciągu 100 000 lat. W odróżnieniu od niego proces akrecji powinien potrwać znacznie dłużej - od 1 do kilku milionów lat. Weiss uważa, że jeżeli mgławica słoneczna istniała przez pierwsze 4 miliony lat formowania się Układu Słonecznego, to proces akrecji wydaje się być bardziej prawdopodobny. "Gazowe olbrzymy musiały się uformować przed upływem 4 milionów lat po powstaniu Układu Słonecznego. Planety przemieszczały się po całym układzie, zbliżając się i oddalając na potężne odległości. Cały ten ruch napędzany był oddziaływaniem grawitacyjnym gazu. I to wszystko miało miejsce w pierwszych czterech milionach lat." Źródło: MIT]]>
    12658 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA otrzymała raport opisujący koncepcyjną misję z lądowaniem na Europie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/12/nasa-otrzymala-raport-opisujacy-koncepcyjna-misje-z-ladowaniem-na-europie/ Sun, 12 Feb 2017 12:24:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12665 Mozaika zdjęć przedstawia nasze najlepsze zdjęcia powierzchni Europy wykonane przez sondę Galileo. Fragment mozaiki na samej górze to nasze najlepsze zdjęcie powierzchni tego lodowego księżyca. Oryginalna skala tego fragmentu to zaledwie 6 metrów na piksel. pozostałe siedem fragmentów wykonano w skali 12 metrów/piksel. Górny fragment przedstawiono po prawej w większym rozmiarze. Pionowy czarny pasek przechodzący przez zdjęcie to fragment zdjęcia, którego nie przesłała na Ziemię sonda Galileo. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Proponowany lądownik poleciałby do Europy w ramach misji niezależnej od aktualnie opracowywanej i planowanej na początek lat dwudziestych (start) misji do Europy, w ramach której sonda wielokrotnie przeleci w pobliżu księżyca. Sonda dotrze do Jowisza po kilkuletniej podróży i wejdzie na orbitę wokół tego gazowego olbrzyma co dwa tygodnie przelatując w pobliżu Europy. Łącznie planowanych jest 45 bliskich przelotów w pobliżu księżyca. W ramach tej misji planowane jest mapowanie składu chemicznego, ocena charakterystyki oceanu i skorupy lodowej oraz poszerzenia naszej wiedzy o geologii Europy. Wszystko to ma na celu jak najlepszą ocenę prawdopodobieństwa istnienia życia w podpowierzchniowym oceanie.  W ramach misji planowany jest także szczegółowy rekonesans powierzchni za pomocą najnowocześniejszych kamer, który pozwoli naukowcom przygotować się do osadzenia lądownika na powierzchni księżyca. Źródło: NASA Aby przeczytać raport w całości, kliknij tutaj: http://solarsystem.nasa.gov/europa/technical.cfm ]]> 12665 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa gigantyczna radiogalaktyka UGC 9555]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/13/nowa-gigantyczna-radiogalaktyka-ugc-9555/ Mon, 13 Feb 2017 18:07:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12671 Międzynarodowy zespół astronomów donosi o odkryciu nowej, gigantycznej radiogalaktyki (GRG) związanej z trypletem galaktyk znanym jako UGC 9555. Nowo odkryta galaktyka okazuje się być jedną z największych dotąd odkrytych obiektów typu GRG. Wyniki badań opublikowano tydzień temu w artykule opublikowanym online na portalu arxiv.org. Znajdująca się jakieś 820 milionów lat świetlnych od Ziemi galaktyka UGC 9555 stanowi element większej grupy galaktyk znanej jako MSPM 02158. Niedawno zespół astronomów kierowany przez Alexa Clarke z Jodrell Bank Centre for Astrophysics w Manchesterze przeanalizował dane udostępnione przez Low Frequency Array (LOFAR) i odkrył nowe, ważne informacje o tej zaburzonej grupie galaktyk. Zespół analizował dane dostępne w LOFAR Multifrequency Snapshot Sky Survey (MSSS). To pierwszy przegląd nieba północnego LOFAR pokrywający niebo na północ od równika niebieskiego w zakresie częstotliwości od 119 do 158 MHz w ośmiu osobnych pasmach 2 MHz. Zdjęcia wykonane w ramach LOFAR MSSS umożliwiły naukowcom wyodrębnienie nowej gigantycznej radiogalaktyki. GRG to radiogalaktyki, których obserwowana długość przekracza 6,5 mln lat świetlnych. To rzadkie obiekty znajdowane w obszarach o niskiej gęstości. GRG są bardzo ważne dla astronomów badających procesy formowania i ewolucji radioźródeł. Nowo odkryta galaktyka, która jeszcze nie otrzymała oficjalnej nazwy charakteryzuje się liniowymi rozmiarami rzędu 8,34 mln lat świetlnych. To sprawia, że jest to jedna z największych dotąd odkrytych galaktyk typu GRG. Jak na razie tytuł największej radiogalaktyki należy do J1420-0545 o rozmiarach rzędu 16 mln lat świetlnych. Źródło: Phys.org]]> 12671 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują początkową fazę supernowej SN 2013fs]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/13/12674/ Mon, 13 Feb 2017 19:03:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12674 Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce czerwony nadolbrzym zakończył swoje życie w spektakularnej eksplozji supernowej. Światło tego zdarzenia potrzebowało 160 milionów lat, aby dotrzeć do Ziemi, gdzie 6. października 2013 roku zupełnym przypadkiem dostrzegły ją robotyczne teleskopy skanujące nocne niebo. W poniedziałek, astronomowie poinformowali, że przypadkowe odkrycie pozwoliło im zbadać najwcześniejszą dotąd fazę supernowej - zaledwie trzy godziny po eksplozji. "Od razu wiedzieliśmy, że dane które mamy są czymś wyjątkowym," mówi Ofer Yaron z Weizmann Institute of Science w Izraelu, główny autor opracowania, które ukazało się w periodyku Nature Physics. "Udało nam się zaobserwować to wydarzenie tuż po jego rozpoczęciu." Supernowa otrzymała nazwę SN 2013fs. Naukowcom bardzo zależy na badaniu wczesnych faz eksplozji supernowych, które mogą nam wiele powiedzieć o ostatnich momentach życia masywnych gwiazd na chwilę przed eksplozją. Jednak z uwagi na fakt, że nie wiemy kiedy i gdzie dojdzie do eksplozji, bardzo rzadko udaje nam się je dostrzec szybciej niż gdy mają już kilka dni i większość odłamków ulegnie rozproszeniu. Supernowe zazwyczaj obserwowane są przez okres około roku po eksplozji, jednak szczyt ich jasności rejestrowany jest przez zaledwie kilka dni do kilku tygodni. Do niedawna dostrzeżenie supernowej w tydzień po detonacji uważane było za fart. Aby do nas dotrzeć, światło emitowane przez masywne gwiazdy i ich eksplozje może czasami potrzebować kilku milionów, a nawet miliardów lat. W przypadku SN 2013fs, trwająca 160 milionów lat podróż zakończyła się na lustrze automatycznego teleskopu w Obserwatorium Palomar w pobliżu San Diego w Kalifornii. Wkrótce potem ludzkie oko dostrzegło anomalię w danych teleskopowych i poinformowało o tym innych astronomów i fizyków, aby oni także mogli skierować swoje instrumenty w stronę supernowej, aby określić jej odległość, skład chemiczny, temperaturę i inne jej cechy. Między innymi naukowcy wykonali spektroskopowe pomiary intensywności światła (Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach) oraz pomiary w zakresie ultrafioletowym i rentgenowskim (Obserwatorium Kosmiczne Swift). Yaron wraz ze swoim zespołem zebrał wszystkie te dane i odtworzył ostatnie momenty życia gwiazdy prowadzące do eksplozji. Naukowcy zaobserwowali wydarzenie na tyle wcześnie, że mogli jeszcze zaobserwować tworzącą gęstą otoczkę materię wyrzuconą przez umierającą gwiazdę w ostatnim roku jej życia. To właśnie ta materia pozwoliła dostrzec niestabilność w ostatnich momentach życia gwiazdy, która jak się okazało była czerwonym nadolbrzymem. Supernowa określona została jako standardowa, co wskazuje na to, że niestabilności tuż przed eksplozją mogą być czymś powszechnym w przypadku eksplozji masywnych gwiazd," napisał zespół. Źródło: AFP]]> 12674 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Teraz każdy może szukać planet pozasłonecznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/14/teraz-kazdy-moze-szukac-planet-pozaslonecznych/ Tue, 14 Feb 2017 10:45:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12678 "HIRES nie był optymalizowany pod względem poszukiwania planet, jednak okazał się rewelacyjnym narzędziem dla wszystkich poszukiwaczy," mówi Steve Vogt z University of California Santa Cruz, który odpowiadał za budowę instrumentu. Teraz gdy przegląd wchodzi już w trzecią dekadę, członkowie zespołu postanowili oczyścić swoje zapasy danych. Przy tak dużej ilości danych i ograniczonej ilości czasu uznali, że więcej planet uda się znaleźć udostępniając dane szerszej społeczności poszukiwaczy planet. [caption id="attachment_12679" align="aligncenter" width="900"] Wizja artystyczna przedstawiająca planetę krążącą wokół gwiazdy GJ 411. Źródło: Ricardo Ramirez[/caption] Niemniej jednak zespół nie daje kluczy do swoich instrumentów każdemu. Mikko Tuomi z University of Hertfordshire przeprowadził zaawansowaną analizę statystyczną ogromnego zestawu danych mającą na celu wyłuskanie okresowych sygnałów, które mogłyby być spowodowane obecnością planet. "Przyjęliśmy bardzo konserwatywne kryteria co do tego co uznajemy za potencjalną planetę, a co nie. Nawet przy naszych najostrzejszych kryteriach, odkryliśmy ponad 100 nowych kandydatów na planety." Jedna z tych prawdopodobnych planet krąży wokół gwiazdy GJ 411 znanej także jako Lalande 21185. To czwarta pod względem odłegłości gwiazda od Słońca. Jej masa to około 40% masy Słońca. Odkryta w jej pobliżu potencjalna planeta charakteryzuje się bardzo krótkim okresem orbitalnym wynoszącym niecałe 10 dni - nie jest to zatem bliźniaczka Ziemi. Niemniej jednak, potencjalna planeta GJ 411b kontynuuje trend charakteryzujący całą populację odkrywanych egzoplanet: najmniejsze planety odkrywamy w pobliżu najmniejszych gwiazd. "Jednym z głównych celów naszej publikacji jest demokratyzacja poszukiwania planet," tłumaczy członek zespołu Greg Laughlin z Yale. "Każdy może pobrać prędkości gwiazd opublikowane na naszej stronie i skorzystać zestawu oprogramowania Systemic (open-source) i spróbować dopasować do danych planety. Wkrótce opublikujemy także tutorial do naszego oprogramowania." Badacze mają nadzieję, że ich decyzja sprowokuje lawinę nowych odkryć gdy astronomowie z całego świata zaczną skrupulatnie przeczesywać dane z instrumentu HIRES i łączyć je z własnymi obserwacjami, lub planować na ich podstawie dalsze obserwacje obiecujących obiektów. Publikacja katalogu stanowi element rosnącego trendu w dziedzinie poszukiwania egzoplanet - trendu do poszerzania korpusu poszukiwaczy i wzrostu tempa odkryć. "Zważając na to, że na horyzoncie pojawiła się misja TESS, która ma potencjał odkrycia ponad 1000 nowych planet krążących wokół jasnych, pobliskich gwiazd, naukowcy z naszej dziedziny niedługo będą mieli potężny zestaw danych zawierający kolejne tysiące planet czekających na odkrycie," mówi Johanna Teske z Obserwatorium Carnegie. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 12678 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Młode masywne gwiazdy w Mgławicy Omega nie mają bliskich partnerów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/14/mlode-masywne-gwiazdy-w-mglawicy-omega-nie-maja-bliskich-partnerow/ Tue, 14 Feb 2017 17:59:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12691 Astronomy & Astrophysics Letters. Mgławica Omega to gromada otwarta znajdująca się w gwiazdozbiorze Koziorożca w odległości około 5000 lat świetlnych od Ziemi i zawierająca kilkadziesiąt młodych, gorących gwiazd. Hugues Sana, Maria Ramirez-Tannus, Lex Kaper i Alex de Koter odkryli, że owe masywne gwiazdy wykazują zaskakująco małe różnice prędkości radialnych (prędkości w kierunku do lub od nas). Gdyby te gwiazdy były układami podwójnymi, ich prędkości radialne różniłyby się o dziesiątki a nawet setki kilometrów na sekundę, jednak w przypadku M17 zakres różnic prędkości wynosi zaledwie 5 kilometrów na sekundę. Większość gwiazd na niebie to układy podwójne lub wielokrotne. Najnowsze badania wskazują, że 70% masywnych gwiazd (10-100 razy masywniejszych od Słońca), które kończą swoje życie jako gwiazdy neutronowe lub czarne dziury, ma jednego lub więcej bliskich towarzyszy. W przeciwieństwie do nich, analiza statystyczna wskazuje, że tylko około 10 procent masywnych gwiazd w M17 to ciasne układy podwójne. Co ciekawe M17 może zawierać dużo odległych układów podwójnych, w przeciwieństwie do starszych obszarów gwiazdotwórczych, które zawierają tak ciasne jak i odległe układy podwójne. To dopiero pierwsza próba poszukiwania dowodów na obecność układów podwójnych w tak młodym obszarze gwiazdotwórczym. Jest tak dlatego, że tego typu obszary skutecznie skrywają się przed naszym wzrokiem w gęstej otoczce pyłu i gazu - surowców, z których powstają nowe gwiazdy. Dlatego też nie lada wyzwaniem jest uzyskanie widm wysokiej jakości pozwalających na określenie prędkości radialnych gwiazd. Hughes Sana, pierwszy autor opracowania powiedział, że "Jeżeli M17 faktycznie nie posiada ciasnych układów podwójnych, tego typu układy muszą pojawić się na późniejszych etapach ewolucji. Może są to tylko odległe układy podwójne, które z czasem migrują do najbliższych im gwiazd". Ramirez Tannus cieszy się jednak uzyskanymi wynikami: "Zaobserwowaliśmy dotąd dziesięć z nich, a mamy zamiar zbadać znacznie więcej, aby dowiedzieć się w jaki sposób odległe układy podwójne zamieniają się w ciasne". Odpowiedź na pytanie czy masywne gwiazdy zazwyczaj tworzą układy podwójne jest niezbędna do zrozumienia procesu formowania gwiazd. Jest to także istotna wskazówka dla naukowców badających powstawanie układów podwójnych gwiazd neutronowych lub czarnych dziur, które z czasem mogą się ze sobą łączyć emitując przy tym fale grawitacyjne. Źródło: Netherlands Research School for Astronomy]]> 12691 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Walentynki 2015: Sonda Rosetta przelatuje 6 km nad powierzchnią komety 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/14/walentynki-2015-sonda-rosetta-przelatuje-6-km-nad-powierzchnia-komety-67p/ Tue, 14 Feb 2017 18:15:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12694 12694 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badacze odkrywają wodną przeszłość Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/15/badacze-odkrywaja-wodna-przeszlosc-marsa/ Wed, 15 Feb 2017 08:46:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12699 "Na Ziemi, pustynne obszary wydmowe okresowo zalewane są wodą tam gdzie mamy d czynienia ze zmiennym poziomem wód gruntowych, najczęściej w pobliżu jezior, rzek czy wybrzeży. Takie okresowe powodzie pozostawiają po sobie charakterystyczne wzory. Możecie sobie zatem wyobrazić nasze podekscytowanie, kiedy podczas przeglądania zdjęć satelitarnych Marsa dostrzegliśmy dokładnie takie same wzory, które wskazują na obecność wody w stosunkowo nieodległej przeszłości." W trakcie satelitarnych badań Pustyni Namib naukowcy już wcześniej dostrzegli te charakterystyczne wzory - łukowate prążki - na powierzchni między migrującymi wydmami piaskowymi. Późniejsze badania wykazały, że prążki były efektem geochemicznego zacementowania osadów przez sole pozostawione przez odparowywujące wody gruntowe. Tego typu formacje stają się potem stosunkowo nieruchome - pozostają już w tym miejscu podczas gdy wydmy migrują dalej. Dr Bourke dodaje: "Po badaniach przeprowadzonych przez nas w Namibii, zakładamy, że na Marsie dokładnie takie same łukowate prążki widoczne na powierzchni między wydmami także wskazują na występowanie zmiennych poziomów słonych wód gruntowych w czasie gdy wydmy aktywnie migrowały wzdłuż doliny." "To niesamowicie ważna informacja. Po pierwsze, marsjańskie wydmy stanowią dowód na to, że woda mogła występować w pobliżu równika marsa - i to w całkiem nieodległej przeszłości. Po drugie, to miejsce automatycznie staje się celem badań geologicznych mających na celu poszukiwanie przeszłych form życia na Marsie - to istotna informacja dla osób zaangażowanych w wybór miejsc lądowania przyszłych misji marsjańskich." Źródło: Trinity College Dublin]]> 12699 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 317 0 0 <![CDATA[NASA umożliwia każdemu poszukiwanie nowych obiektów w pobliżu Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/16/nasa-umozliwia-kazdemu-poszukiwanie-nowych-obiektow-w-poblizu-ukladu-slonecznego/ Thu, 16 Feb 2017 07:33:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12703 Nowa strona internetowa "Backyard Worlds: Planet 9" umożliwia każdemu chętnemu wzięcie udziału w poszukiwaniach polegających na przeglądaniu krótkich filmów złożonych ze zdjęć wykonanych przez sondę Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Na zdjęciach można dostrzec obiekty stopniowo przesuwające się po niebie. https://www.youtube.com/watch?v=Dl3_hgUw6l8 "Odległość między Neptunem a Proxima Centauri, najbliższą nam gwiazdą inną niż Słońce wynosi nieco ponad 4 lata świetlne. Cała ta przestrzeń między nimi jest praktycznie niezbadana," mówi Marc Kuchner, kierownik projektu i astrofizyk z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland. "Z uwagi na to, że dociera tam bardzo mało promieniowania słonecznego, nawet duże obiekty zamieszkujące ten region praktycznie nie odbijają żadnego światła w zakresie widzialnym. Jednak przeszukując et regiony w zakresie podczerwonym WISE mógł uchwycić na zdjęciach obiektu, które w przeciwnym razie pozostałyby niezauważone." WISE sfotografowało całe niebo w latach 2010-2011 tworząc w ten sposób najpełniejszy przegląd nieba w średniej podczerwieni. Obserwatorium WISE zostało wyłączone po zakończeniu głównej misji w 2011 roku. Dwa lata później jego praca została wznowiona w ramach projektu poszukiwania potencjalnie niebezpiecznych obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO) - misja została przemianowana na Near-Earth Object Wide-field Infrared Survey Explorer (NEOWISE). Najnowsza strona internetowa udostępnia dane do poszukiwania nieznanych obiektów tak wewnątrz jak i na zewnątrz Układu Słonecznego. W 2016 roku astronomowie z Caltech w Pasadenie wykazali, że kilka odległych obiektów Układu Słonecznego charakteryzuje się orbitą, która wskazuje, że mże na nie wpływać grawitacja jak dotąd nieodkrytej planety, tzw. Planety 9. Jeżeli owa Planeta 9 - nazywana czasami Planetą X - istnieje i jest wystarczająco jasna, WISE potencjalnie mogłoby ją dostrzec. W ramach poszukiwań możliwe jest także odkrycie bardziej odległych obiektów, takich jak chociażby brązowe karły, nieudane gwiazdy, znajdujące się w pobliskiej przestrzeni międzygwiezdnej. "Brązowe karły powstają w ten sam sposób jak gwiazdy, jednak ewoluują jak planety, a najchłodniejsze z nich przypominają Jowisza," mówi członkini zespołu badawczego Jackie Faherty z American Museum of Natural History w Nowym Jorku. W odróżnieniu od odleglejszych obiektów kosmicznych, te znajdujące się wewnątrz lub w pobliżu Układu Słonecznego przesuwają się po niebie znacznie szybciej niż obiekty tła. Najlepszym sposobem na odkrywanie tego typu obiektów jest systematyczne poszukiwanie obiektów przesuwających się na zdjęciach WISE. Choć część poszukiwań można zrealizować za pomocą komputerów to jednak maszyny bardzo często przytłoczone są artefaktami, szczególnie na bardziej zatłoczonych zdjęciach nieba. Projekt Backyard Worlds: Planet 9 pomaga do poszukiwań zaprząc ludzki wzrok, który z łatwością odróżnia ważne obiekty przemieszczające się w kadrze przy jednoczesnym ignorowaniu artefaktów. To swego rodzaju XXI-wieczna wersja techniki, za pomocą której astronom Clyde Tombaugh odkrył Plutona w 1930 roku dokładnie 87 lat temu. To właśnie na tej stronie, ludzie z całego świata mogą przeglądać miliony krótkich animacji przedstawiających niewielkie wycinki nieba szukając zmian, które zachodziły na nich na przestrzeni kilku lat. Przemieszczające się obiekty zaznaczone przez uczestników projektu będą następnie sprawdzane przez zespół naukowy, który będzie planował ich dodatkowe obserwacje za pomocą profesjonalnych instrumentów obserwacyjnych. Uczestnicy, którym uda się odkryć wartościowy obiekt, będą wymienieni w artykule naukowym opisującym odkrycie. [caption id="attachment_12705" align="aligncenter" width="538"] Wcześniej skatalogowany brązowy karzeł WISE 0855-0714 pojawia się na tym zdjeciu jako przemieszczająca się pomarańczowa kropka. Poszukując obiektów takich jak ten, każdy może pomóc odkrywać nowe obiekty.
    Źródło: NASA/WISE[/caption] "Projekt Backyard Worlds: Planet 9 ma potencjał umożliwienia odkryć możliwych raz na stulecie. To niesamowite, że teraz pierwszymi osobami, które mogą dostrzec zupełnie nowe obiekty, mogą być po prostu użytkownicy internetu," mówi Aaron Meisner, badacz z University of California w Berkeley, specjalizujący się w analizowaniu zdjęć z WISE. Backyard Worlds: Planet 9 to wspólny projekt NASA, UC Berkeley, American Museum of Natural History w Nowym Jorku, Arizona State University oraz Space Telescope Science Institute w Baltimore, jak również Zooniverse, projektu zrzeszającego naukowców, programistów i edukatorów, którzy rozwijają i zarządzają projektami naukowymi realizowanymi przez szeroką społeczność użytkowników internetu. Więcej informacji o projekcie Backyard Worlds: Planet 9 znajdziesz na stronie:

    http://backyardworlds.org

    Źródło: NASA]]>
    12703 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 318 0 0 320 318 0 324 http://COSMICBULLETIN.wordpress.com 0 0 325 324 0 327 325 0
    <![CDATA[Sonda Dawn odkrywa materię organiczną na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/17/sonda-dawn-odkrywa-materie-organiczna-na-ceres/ Fri, 17 Feb 2017 10:22:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12708 "To pierwsze wyraźne odkrycie cząsteczek organicznych z orbity wokół obiektu należącego do Pasa Głównego," mówi Maria Cristina De Sanctis, główna autorka badania z National Institute of Astrophysics w Rzymie. Artykuł opisujący odkrycie opublikowano w periodyku Science. Dane zaprezentowane w artykule wspierają tezę, że odkryta materia organiczna powstała na Ceres. Związki węgla wcześniej odkrywane na powierzchni Ceres stanowią dowód na aktywność chemiczną w obecności wody i ciepła w przeszłości. To zwiększa prawdopodobieństwo, że materia organiczna także mogła powstać w ciepłym, bogatym w wodę środowisku. [caption id="attachment_12709" align="aligncenter" width="792"] Obszar w pobliżu krateru Ernutet.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption]

    Znaczenie materii organicznej

    Odkrycie materii organicznej to kolejny dowód na obecność składników i warunków niezbędnych do życia panujących na Ceres w odległej przeszłości. Wcześniejsze badania pozwoliły odkryć uwodnione minerały, związki węgla, lód wodny, na które w przeszłości musiała mieć wpływ woda. Sole i węglany sodu, takie jak te odkryte w jasnych kropkach w Kraterze Occator także zostały wyniesione na powierzchnię przez wodę. "To odkrycie poszerza naszą wiedzę o możliwym pochodzeniu wody i materii organicznej na Ziemi," mówi Julie Castillo-Rogez, naukowiec projektu Dawn z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.

    To gdzie jest ta materia organiczna?

    Instrument VIR był w stanie wykryć i stworzyć mapę położenia materii organicznej dzięki jej charakterystycznej sygnaturze w bliskiej podczerwieni. [caption id="attachment_12710" align="aligncenter" width="700"] Zdjęcie okolic Krateru Ernutet wykonane za pomocą spektrometru w zakresie widzialnym i podczerwonym.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/ASI/INAF[/caption] Materia organiczna na Ceres znajduje się na obszarze ok. 1000 km2. Sygnatury związków organicznych są bardzo wyraźne na dnie Krateru Ernutet, na jego południowej krawędzi i tuż poza południowo-zachodnią krawędzią krateru. Kilka mniejszych obszarów bogatych w materię organicznych znaleziono także na zachód i na wschód od krateru. Trochę materii organicznej odkryto na niewielkim obszarze Krateru Inamahari, jakieś 400 kilometrów od Ernutet. Po niemal dwóch latach obserwacji Ceres z orbity, sonda Dawn znajduje się teraz na bardzo eliptycznej orbicie (7520 km x 9350 km). 23 lutego sonda rozpocznie podróż na nową wysokość (ok. 20 000 km) i nową płaszczyznę orbity. Źródło: NASA]]>
    12708 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 319 0 0 321 319 0 322 321 0 323 322 0 326 0 0 328 0 0 329 328 0
    <![CDATA[Sonda Juno pozostanie na obecnej orbicie przez resztę misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/17/sonda-juno-pozostanie-na-obecnej-orbicie-przez-reszte-misji/ Fri, 17 Feb 2017 17:56:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12714 "Sonda Juno pracuje prawidłowo, działają wszystkie instrumenty na jej pokładzie, a przesyłane na Ziemię dane i zdjęcia są wprost zachwycające," mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych w Waszyngtonie. Od dotarcia do olbrzymiej planety, sonda Juno już czterokrotnie ją okrążyła, a ostatnia z orbit zakończyła się 2. lutego. Kolejny przelot przez peryjowium planowany jest na 27. marca. Długość okresu orbitalnego nie wpływa na jakość danych naukowych zbieranych przez sondę podczas każdego przelotu z uwagi na fakt, że wysokość nad Jowiszem w peryjowium orbity jest taka jak planowano pierwotnie. Co więcej, dłuższy okres orbitalny umożliwia dokładniejsze badanie przestrzeni kosmicznej zdominowanej przez pole magnetyczne planety. W trakcie każdego okrążenia sonda zbliża się do wierzchołków chmur Jowisza na odległość 4100 km. Podczas tych zbliżeń sonda Juno stara się zajrzeć pod skrywającą Jowisza warstwę chmur oraz bada zorze na Jowiszu, które wiele mogą nam powiedzieć o pochodzeniu, budowie, atmosferze i magnetosferze planety. Pierwotny plan lotu sondy zakładał wykonanie dwóch okrążeń po orbicie 53-dniowej, a następnie skrócenie okresu orbitalnego do 14 dni na pozostałą część misji. Jednak gdy w październiku ubiegłego roku podczas przygotowywania do manewru skrócenia okresu orbitalnego nie zadziałały dwa zawory helu postanowiono nie ryzykować. Podczas testów zawory potrzebowały kilku minut na otwarcie, podczas gdy wcześniej trzeba było zaledwie kilku sekund. "Szczegółowo rozważyliśmy różne scenariusze skracania okresu orbitalnego sondy, jednak obawialiśmy się, że kolejne uruchomienie silnika może wprowadzić sondę na jeszcze mniej korzystną orbitę," mówi Rick Nybakken, menedżer projektu Juno z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.  "Za każdym razem dochodziliśmy do wniosku, że uruchomienie silnika stanowiło ryzyko dla wypełnienia wszystkich celów naukowych misji." Dłuższa, 53-dniowa orbita sondy Juno umożliwia wykonanie "dodatkowych badań naukowych", które nie były pierwotnie planowane. Sonda Juno będzie dalej badała odleglejsze rejony jowiszowej magnetosfery - regionu zdominowanego przez pole magnetyczne Jowisza - włącznie z magnetoogonem, południową częścią magnetosfery i granicą magnetosfery, zwaną magnetopauzą. Badanie magnetosfer planetarnych i ich oddziaływania z wiatrem słonecznym to najważniejsze zadania realizowane przez Dział Nauk Heliofizycznych NASA. "Inną zaletą dłuższego okresu orbitalnego jest fakt, że sonda Juno spędzi mniej czasu w silnych pasach radiacyjnych", mówi Scott Bolton, główny badacz sondy Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "To istotna zaleta, wszak silne promieniowanie było jednym z głównych czynników ograniczających czas trwania misji Juno". Juno będzie realizowała swoją misję (w ramach obecnie zatwierdzonego budżetu) do lipca 2018 roku, 12-krotnie przelatując w pobliżu Jowisza. Po tym okresie zespół naukowy może zaproponować wydłużenie misji na kolejne cykle orbitalne. Tymczasem zespół naukowy kontynuuje analizę danych zebranych podczas ostatnich orbit. Najciekawsze informacje dotychczas przesłane przez sondę Juno na Ziemię to m.in.  dane wskazujące na to, że pole magnetyczne i zorze są znacznie silniejsze niż pierwotnie uważano, a charakterystyczne pasy i strefy, które nadają specyficznego wyglądu tej planecie rozciągają się także głęboko do wnętrza planety. Artykuły naukowe bardziej szczegółowo opisujące wyniki naukowe z trzech pierwszych orbit zostaną opublikowane w ciągu kilku następnych miesięcy. Dodatkowo kamera JunoCam - pierwsza międzyplanetarna kamera dostępna dla szerokiej publiki - aktualnie wykonuje zadania zaplanowane przy udziale wszystkich zainteresowanych. "Juno dostarcza nam spektakularnych danych, które pozwalają nam od nowa pisać książki o budowie gazowych olbrzymów", dodaje Bolton. Źródło: NASA]]> 12714 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: otoczenie badanego obiektu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/18/hubble-obserwuje-otoczenie-badanego-obiektu/ Sat, 18 Feb 2017 08:21:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12718 ]]> 12718 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Datowanie dysku Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/21/datowanie-dysku-drogi-mlecznej/ Tue, 21 Feb 2017 06:58:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12736 12736 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najjaśniejszy, najodleglejszy pulsar dotychczas odkryty we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/21/najjasniejszy-najodleglejszy-pulsar-we-wszechswiecie/ Tue, 21 Feb 2017 09:07:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12740 Kosmiczne Obserwatorium XMM-Newton odkryło pulsar - wirującą pozostałość po masywnej gwieździe - którego jasność tysiąckrotnie przewyższa dotychczasowo uważaną za możliwą. Pulsar ten jest jak dotąd najodleglejszym odkrytym obiektem tego typu - znajduje się bowiem 50 milionów lat świetlnych od Ziemi.Pulsary to wirujące, namagnetyzowane gwiazdy neutronowe omiatające swoje otoczenie wąskimi wiązkami promieniowania. W przypadku odpowiedniej geometrii układu pulsar-Ziemia, za każdym obrotem pulsara możemy obserwować błyski promieniowania emitowane niczym z latarni morskiej. Kiedyś były one masywnymi gwiazdami, które eksplodowały jako supernowa pod koniec swojej ewolucji, stając się małymi i niesamowicie gęstymi pozostałościami po gwieździe. Opisywane źródło promieniowania rentgenowskiego jest jak dotąd najjaśniejszym odkrytym obiektem tego typu: jest bowiem 10 razy jaśniejszy niż poprzedni najjaśniejszy pulsar. W jednej sekundzie emituje tyle samo energii co nasze Słońce w ciągu 3,5 roku. XMM-Newton obserwował ten obiekt kilkukrotnie w ciągu ostatnich 13 lat. Odkrycie jest wynikiem systematycznego poszukiwania pulsarów w danych archiwalnych - jego odkrycie możliwe było dzięki regularnym pulsom promieniowania rejestrowanym z okresem 1,13 sekundy. Sygnał od tego obiektu został zidentyfikowany także w danych archiwalnych Nustar. "Wcześniej wydawało nam się, że tylko czarne dziury o masie co najmniej 10 mas Słońca, karmiące się swoimi gwiezdnymi towarzyszami mogą osiągnąć tak niespotykaną jasność, jednak gwałtowne i regularne pulsy emitowane przez to źródło dowodzą, że jest to gwiazda neutronowa, którą można wyraźnie odróżnić od czarnej dziury," mówi Gian Luca Israel z INAF-Osservatorio Astronomica di Roma w Rzymie, główny autor artykułu opisującego pulsar w najnowszym wydaniu periodyku Science. Dane archiwalne ujawniły także zmianę tempa rotacji pulsara w czasie z poziomu 1,43 sekundy w 2003 roku do 1,13 sekundy w 2014 roku.  "Tylko gwiazda neutronowa jest na tyle kompaktowym obiektem, aby utrzymać się w całości przy tak wysokim tempie rotacji", mówi Gian Luca Israel. Choć sama zmiana tempa rotacji gwiazdy neutronowej nie jest niczym nietypowym, to tak wysokie tempo zmiany w tym wypadku najprawdopodobniej  spowodowane jest gwałtownym ściąganiem przez gwiazdę neutronową materii z towarzyszącej jej gwiazdy. "Ten obiekt stanowi nie lada wyzwanie dla naszej obecnej wiedzy o procesie akrecji w pobliżu bardzo jasnych gwiazd," mówi Gian Luca. "Ten konkretny pulsar jest 1000 razy jaśniejszy niż nam się wydawało to możliwe. Zatem wyraźnie widać, że w naszych modelach brakuje czegoś co może odpowiadać za niesamowitą ilość energii emitowanej przez ten obiekt." Naukowcy podejrzewają, że blisko powierzchni pulsara musi występować silne, złożone pole magnetyczne, które sprawia, że możliwa jest akrecja materii przy jednocześnie bardzo dużej jasności. "Odkrycie tego bardzo nietypowego obiektu - najbardziej ekstremalnego pod względem odległości, jasności i tempa wzrostu częstotliwości rotacji - to nowy rekord na koncie obserwatorium XMM-Netwon", mówi Norbert Schartel, naukowiec projektu XMM Newton w ESA. Artykuł naukowy: http://science.sciencemag.org/content/early/2017/02/17/science.aai8635 Źródło: ESA]]> 12740 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 330 0 0 331 330 0 333 331 0 <![CDATA[Niczym miniaturowy Układ Słoneczny...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/21/niczym-miniaturowy-uklad-sloneczny/ Tue, 21 Feb 2017 09:54:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12745 Prawdopodobnie żadna planeta w naszym Układzie Słonecznym nie przypomina miniaturowego układu planetarnego bardziej niż Saturn. Saturn i jego księżyce przypominają Słońce i jego planety - mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini. Księżyce Saturna także okrążają swoją planetę macierzystą praktycznie w jednej płaszczyźnie i w tym samym kierunku co planety Układu Słonecznego. Spojrzenie na dysk pierścieni wokół Saturna to jak przyglądanie się Układowi Słonecznemu z czasów przed uformowaniem się planet - dodaje Spilker. Układy planetarne miliardy lat młodsze od naszego charakteryzują się dyskiem akrecyjnm - płaskim obłokiem gazu i pyłu otaczającym młodą gwiazdę, z którego z czasem powstają planety. W porównaniu do Saturna, pozostałe planety z pierścieniami (Jowisz, Uran i Neptun) posiadają zaledwie szczątkowe układy pierścieni. Ponad 60 księżyców Saturna oferuje nam wystarczająco złożony układ, który można wykorzystać jako model naszego Układu Słonecznego. Jednak system Saturna nie tylko wygląda jak mały układ słoneczny. Może być także wykorzystany do badania mechaniki naszego Układu Słonecznego i jego ewolucji tak w przeszłości jak i teraz. Kilka miliardów lat temu dysk akrecyjny wokół Słońca uformował się w planety - dlatego też naukowcy nie mogą badać go bezpośrednio. Jednak system pierścieni Saturna wciąż istnieje i stanowi rewelacyjne miejsce badań. Może on na powiedzieć bardzo wiele o tym jak powstały planety z dysku akrecyjnego - mówi Spilker. Naukowcy z zespołu misji Cassini badają zmiany zachodzące w pierścieniach Saturna oraz wpływ grawitacyjny księżyców na pierścienie. Planety wczesnego Układu Słonecznego podobnie musiały oddziaływać z dyskiem pyłu i gazu otaczającym młode słońce. Co więcej, księżyce także oddziałują grawitacyjnie ze sobą tak jak planety Układu Słonecznego, aczkolwiek w niektórych sytuacjach bardziej intensywnie. Przykładowo Enceladus, który posiada ciepły ocean podpowierzchniowy, emitujący duże ilości tej wody w przestrzeń kosmiczną przez szczeliny znajdujące się w pobliżu jego bieguna południowego zasila w materię pierścień E. Jednak ocean na Enceladusie, gejzery wody i pierścień E najprawdopodobniej w ogóle by nie istniały gdyby nie obecność innego księżyca - Dione. Orbity Dione i Enceladusa regularnie je do siebie zbliżają, a Dione grawitacyjnie utrzymuje Enceladusa na wydłużonej orbicie, która na zmianę zbliża i oddala Enceladusa od Saturna. Ta stale zmieniająca się odległość od planety macierzystej wpływa na Enceladusa bezustannie go odkształcając co prowadzi do ogrzewania wnętrza, a tym samym do utrzymywania ciekłego oceanu pod jego powierzchnią. Układ Saturna jest fantastycznym modelem Układu Słonecznego nie tylko dlatego, że posiada wszystkie jego składniki. Jest także znacznie szybszy. Grawitacyjne oddziaływania, wymiana materii i energii między Saturnem, jego księżycami i pierścieniami zachodzą znacznie szybciej niż w Układzie Słonecznym. Większość planet Układu Słonecznego ma znacznie dłuższe okresy orbitalne niż Ziemia. Przykładowo Neptun potrzebuje 165 ziemskich lat na jedno okrążenie Słońca. Od momentu odkrycia w 1846 roku Neptun wykonał zaledwie jedno okrążenie wokół Słońca. Poza kilkoma wyjątkami, elementy systemu Saturna okrążają planetę w skali dni i godzin a nie lat czy kilku długości ludzkiego życia. Zalety tempa zmian i bliskości Saturna pozwoliły sondzie Cassini zebrać wartościowe dane o interakcjach zachodzących między Saturnem, jego księżycami i pierścieniami. Co więcej, sonda Cassini jak i wcześniejsze sondy były w stanie wykonać zdjęcia, które po połączeniu w sekwencje wideo pozwalają nam obejrzeć ruch obiektów w układzie Saturna. Te filmy pozwalają nam zachwycić się ruchem całego "układu planetarnego" Saturna, który przypomina pod wieloma względami nasz Układ Słoneczny. *Niektóre księżyce Saturna, takie jak np. Phoebe, okrążają Saturna w przeciwnym kierunku. Naukowcy podejrzewają, że są to obiekty, które nie powstały w dysku akrecyjnym w pobliżu Saturna, a przybłąkały się z Pasa Kuipera i przypadkiem znalazły się we właściwym miejscu i czasie, aby zostać pochwycone przez grawitację Saturna i uwięzione na orbicie wokół niego, aczkolwiek "odwrotnej". Źródło: Cassini Imaging Team]]> 12745 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx przygląda się Jowiszowi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/21/sonda-osiris-rex-przyglada-sie-jowiszowi/ Tue, 21 Feb 2017 11:30:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12753 12753 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Misja NASA do Europy przechodzi do kolejnej fazy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/misja-nasa-do-europy-przechodzi-do-kolejnej-fazy/ Tue, 21 Feb 2017 23:46:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12777 12777 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ultrachłodny karzeł i jego siedem planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/ultrachlodny-karzel-i-jego-siedem-planet/ Wed, 22 Feb 2017 17:55:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12760 Porównanie orbit planet układu TRAPPIST-1 z orbitami planet Układu Słonecznego[/caption] Astronomowie korzystający z teleskopu TRAPPIST-South w Obserwatorium La Silla, Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Paranal, Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz innych teleskopów na całym świecie potwierdzili obecność co najmniej siedmiu małych planet na orbicie wokół chłodnego czerwonego karła TRAPPIST-1. Wszystkie planety - nazwane TRAPPIST-1b, c, d, e, f, g i h mają rozmiary podobne do rozmiarów Ziemi. [caption id="attachment_12764" align="aligncenter" width="915"] Porównanie orbit planet TRAPPIST-1, z orbitami w układzie księżyców Jowisza i planet Układu Słonecznego[/caption] Spadki jasności gwiazdy macierzystej spowodowane tranzytem każdej z siedmiu planet pozwoliły astronomom na oszacowanie rozmiarów, składu chemicznego i parametrów orbitalnych wszystkich planet. Co więcej, okazało się, że co najmniej sześć planet wewnętrznych rozmiarami i temperaturą na powierzchni przypomina Ziemię. [caption id="attachment_12765" align="aligncenter" width="986"] Porównanie rozmiarów planet TRAPPIST-1 z obiektami Układu Słonecznego[/caption] Główny autor artykułu Michael Gillon z Instytutu STAR na Uniwersytecie w Liege w Belgii jest zachwycony odkryciem: To wprost niesamowity układ planetarny - nie tylko dlatego, że znaleźliśmy w nim tak wiele planet, lecz także dlatego, że są one tak zaskakująco podobne do Ziemi! TRAPPIST-1 to gwiazda bardzo mała jak na gwiazdę - jej masa stanowi zaledwie 8% masy Słońca - jest też niewiele większa od Jowisza i choć znajduje się stosunkowo blisko w Gwiazdozbiorze Wodnika, to świeci bardzo słabo. Astronomowie oczekiwali, że takie gwiazdy karłowate mogą być domem dla planet typu ziemskiego krążących po bardzo ciasnych orbitach, co sprawia, że są one obiecującymi celami badań dla naukowców poszukujących życia pozaziemskiego. TRAPPIST-1 to pierwszy taki system, który udało się odkryć.
    Przeczytaj wywiad z Michaelem Gillonem przeprowadzony przez Puls Kosmosu w ubiegłym roku: http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/11/rozmowy-pk-michael-gillon-odkrywca-trzech-planet-wokol-trappist-1/
      Współautor artykułu Amaury Triaud dodaje:  Ilość energii emitowana przez karła takiego jak TRAPPIST-1 jest dużo mniejsza niż w przypadku Słońca. Aby krążące wokół niej planety miały szansę na wodę w stanie ciekłym na powierzchni, musiałyby krążyć znacznie bliżej swojej gwiazdy niż planety Układu Słonecznego. Na szczęście, TRAPPIST-1 wydaje się być właśnie takim ciasnym układem! [caption id="attachment_12766" align="aligncenter" width="1024"] Krzywa zmian blasku ultrachłodnego karła TRAPPIST-1[/caption] Zespół ustalił, że wszystkie planety w tym układzie pod względem wielkości są podobne do Ziemi i do Wenus, lub nieznacznie mniejsze. Pomiary gęstości wskazują, że co najmniej sześć wewnętrznych planet to planety skaliste. [caption id="attachment_12767" align="aligncenter" width="1024"] Orbity siedmiu planet krążących wokół TRAPPIST-1[/caption] Orbity planet  są niewiele więkse od orbit księżyców galileuszowych Jowisza i dużo mniejsze od rozmiarów orbity Merkurego wokół Słońca. Niemniej jednak niewielkie rozmiary i niska temperatura TRAPPIST-1 sprawiają, że ilość energii docierająca do planet est podobna do ilości energii otrzymywanej przez planety wewnętrzne Układu Słonecznego. TRAPPIST-1c, d oraz f otrzymują podobne ilości energii co odpowiednio Wenus, Ziemia i Mars. [caption id="attachment_12768" align="aligncenter" width="1024"] Wykres pokazujący krzywą zmian blasku TRAPPIST-1 podczas potrójnego tranzytu z dnia 11 grudnia 2015 r.[/caption] Wszystkie siedem planet odkrytych w układzie może potencjalnie posiadać wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni choć różnice między ich parametrami orbitalnymi sprawiają, że niektóre mają na to większe szanse niż inne. Modele klimatu wskazują, że planety najbardziej wewnętrzne: TRAPPIST-1b, c i d są prawdopodobnie za gorące dla wody w stanie ciekłym (chyba, że na niewielkich fragmentach powierzchni). Odległość siódmej, najdalszej planety TRAPPIST-1h jest niepotwierdzona, choć prawdopodobnie jest ona za daleko, a tym samym jest za zimna na utrzymywanie wody w stanie ciekłym na powierzchni - zakładając, że nie mamy w tym przypadku do czynienia z innymi sposobami ogrzewania planety. TRAPPIST-1e, f oraz g są swego rodzaju świętym Graalem dla poszukiwaczy planet - krążą bowiem w ekosferze wokół gwiazdy i mogą na swojej powierzchni posiadać i utrzymywać oceany ciekłej wody. Nowe odkrycie sprawia, że układ TRAPPIST-1 jest bardzo ważnym celem przyszłych badań. Kosmiczny Teleskop Hubble'a aktualnie poszukuje atmosfer wokół tych planet, a członkowie zespołu patrzą już w przyszłość. Emmanuel Jehin: Dzięki teleskopom kolejnych generacji, takim jak Europejski Ekstremalnie Wielki Teleskop czy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, wkrótce będziemy w stanie poszukiwać wody, a może nawet śladów życia na tych planetach. [caption id="attachment_12770" align="aligncenter" width="1024"] Porównanie rozmiarów Słońca z rozmiarami ultrachłodnego karła TRAPPIST-1[/caption] [caption id="attachment_12771" align="aligncenter" width="1024"] Widok znad powierzchni jednej z planet układu w kierunku gwiazdy TRAPPIST-1[/caption]  
    Na początku 2016 roku zespół astronomów także kierowany przez Michaela Gillona ogłosił odkrycie trzech planet krążących wokół TRAPPIST-1. Zespół zintensyfikował obserwacje tego układu głównie z powodu niesamowitego potrójnego tranzytu, który obserwowany za pomocą instrumentu HAWK-I na VLT wykazywał obecność w układzie co najmniej jeszcze jednej nieznanej planety. [caption id="attachment_12772" align="aligncenter" width="1024"] Infografika przedstawiająca wizję artystyczną planet układu TRAPPIST-1 wśród planet Układu Słonecznego[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=YLEszgLrbzM https://www.youtube.com/watch?v=hN13j5JH-6w https://www.youtube.com/watch?v=ki-_Dc8M0OI O badaniach układu TRAPPIST-1 pisaliśmy już tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/21/pierwsze-badania-atmosfer-planet-skalistych-krazacych-wokol-trappist-1/ http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/04/czy-na-planetach-krazacych-wokol-trappist-1-moze-byc-woda/ http://www.pulskosmosu.pl/2016/05/02/trzy-planety-typu-ziemskiego-odkryte-przy-pobliskiej-ultra-chlodnej-gwiezdzie/]]>
    12760 0 0 0 Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> ]]> ]]> Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> ]]> ]]> Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> ]]> ]]> Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> ]]> ]]> ]]> Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> Rozmowy PK: Michael Gillon – odkrywca trzech planet wokół TRAPPIST-1]]> ]]> ]]> ]]> Pierwsze badania atmosfer planet skalistych krążących wokół TRAPPIST-1]]> Czy na planetach krążących wokół TRAPPIST-1 może być woda?]]> Trzy planety typu ziemskiego odkryte przy pobliskiej ultra-chłodnej gwieździe]]> 341 http://botaniklodz.pl/wiadomosc-z-nieba/ 0 0
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Fermi obserwuje dużo promieniowania gamma w M31]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/22/kosmiczny-teleskop-fermi-obserwuje-duzo-promieniowania-gamma-w-m31/ Wed, 22 Feb 2017 00:18:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12781 Uważamy, że ciemna materia akumuluje się w najbardziej wewnętrznych obszarach Drogi Mlecznej i innych galaktyk, dlatego też odkrycie tak kompaktowego sygnału jest dla nas bardzo ekscytujące - mówi główny badacz Pierrick Martin, astrofizyk w National Center for Scientific Research oraz Research Institute in Astrophysics and Planetology w Tuluzie. M31 będzie miała istotne znacznie w zrozumieniu co to oznacza zarówno dla Andromedy jak i dla Drogi Mlecznej. Artykuł opisujący wyniki badań opublikowany zostanie w nadchodzącym wydaniu periodyku The Astrophysical Journal. Innym możliwym źródłem emisji może być zagęszczenie pulsarów w centrum M31. Te rotujące gwiazdy neutronowe charakteryzują się masą dwa razy większą od masy Słońca i są jednymi z najgęstszych obiektów we Wszechświecie. Niektóre pulsary emitują większość swojej energii właśnie w zakresie promieniowania gamma. Z uwagi na fakt, że M31 znajduje się 2.5 miliona lat świetlnych od Ziemi, ciężko jest w jej wnętrzu znaleźć pojedyncze pulsary. Aby przetestować czy promienie gamma mogą pochodzić od tych obiektów,  naukowcy musieli wykorzystać swoją wiedzę o pulsarach opierającą się na obserwacjach tych obiektów w Drodze Mlecznej. Teraz gdy Fermi wykrył podobne sygnały w zakresie gamma zarówno w M31 jak i w Drodze Mlecznej, naukowcy mogą spróbować rozwikłać tę zagadkę dla obu galaktyk. Przykładowo, M31 emituje bardzo mało promieniowania gamma z dużego dysku, gdzie znajduje się większość gwiazd, co oznacza, że w dysku znajduje się mniej promieni kosmicznych. Ponieważ powszechnie uważa się, że promienie kosmiczne związane są z procesami gwiazdotwórczymi, brak promieni gamma w zewnętrznych obszarach M31 wskazują, że galaktyka produkuje promienie kosmiczne w inny sposób, lub że mogą one dość swobodnie uciekać z wnętrza galaktyki. Badanie Andromedy może pozwolić nam na zrozumienie cyklu życia promieni kosmicznych i ich związku z procesami gwiazdotwórczymi. Nie rozumiemy tak naprawdę roli promieni kosmicznych w galaktyce - mówi Xian Hou, astrofizyk z Obserwatorium Yunnan Chińskiej Akademii Nauk w Kunming. M31 pozwala nam obserwować zachowanie promieni kosmicznych w warunkach innych od tych, które panują w naszej galaktyce. Odkrycie podobnego sygnału zarówno w Drodze Mlecznej jak i w M31 sprawia, że naukowcy mogą wykorzystać jedną galaktykę jako model drugiej podczas trudnych obserwacji. Choć Fermi może z większą dokładnością obserwować centrum Drogi Mlecznej, z naszego położenia w przestrzeni znaczna część tego centrum jest przesłonięta emisją z dysku galaktyki. Przy obserwacji centrum Andromedy nie ma już tego problemu. [caption id="attachment_12782" align="aligncenter" width="1024"] Nadwyżka promieniowania gamma (zaznaczona kolorem białym i żółtym) w centrum M31 wskazuje na nieoczekiwaną aktywność w centralnym regionie galaktyki. Źródło: NASA/DOE/Fermi LAT Collabioration and Bill Schoening, Vanessa Harvey/REU Program/NOAO/AURA/NSF[/caption] Nasza galaktyka jest na tyle podobna do Andromedy, że M31 pomaga nam w badaniu Drogi Mlecznej - mówi Regina Caputo, badaczka z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. To sytuacja przypominająca mieszkanie w domu bez żadnych luster, ale z bliźniakiem, którego możemy szczegółowo obserwować, aby dowiedzieć się dużo więcej o sobie samym. Źródło: NASA]]> 12781 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 334 0 0 <![CDATA[Wydmy na powierzchni komety 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/23/wydmy-na-powierzchni-komety-67p/ Thu, 23 Feb 2017 09:37:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12800 12800 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Umyka nam cała populacja gazowych olbrzymów w pobliżu gwiazd podobnych do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/23/umyka-nam-cala-populacja-gazowych-olbrzymow-w-poblizu-gwiazd-podobnych-do-slonca/ Thu, 23 Feb 2017 11:45:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12805 Zważając na obecność gazowych olbrzymów na tak odległych orbitach, za proces tworzenia przynajmniej niektórych planet musi odpowiadać niestabilność dysku lub jakaś jego odmiana -tłumaczy Boss. Tak czy inaczej nie wiemy jak na razie czy niestabilność dysku może doprowadzić do powstawania gazowych olbrzymów w mniejszych odległościach od gwiazdy. Aby dowiedzieć się czy gazowe olbrzymy mogą powstawać bliżej swoich gwiazd macierzystych Boss wykorzystał swoje narzędzia do modelowania i przyjrzał się procesowi ochładzania dysku protoplanetarnego. Przeprowadzone przez niego symulacje wskazują, że może istnieć w dużej mierze niezbadana populacja gazowych olbrzymów krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca w odległości 6-16 jednostek astronomicznych. (Dla porównania Jowisz znajduje się w odległości zaledwie 5 jednostek astronomicznych, a Saturn - 9 jednostek astronomicznych od Słońca.) Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 12805 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Co Pluton może mieć wspólnego z życiem?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/23/co-pluton-moze-miec-wspolnego-z-zyciem/ Thu, 23 Feb 2017 14:56:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12811 Jego związek z astrobiologią jest widoczny od razu - na zdjęciach widać to jak na dłoni. Widzimy materię organiczną, widzimy wodę i widzimy źródła energii - mówi Michael Summers, planetolog z zespołu misji New Horizons spechalizujący się w badaniach budowy i ewolucji atmosfer planetarnych.   [AdSense-A]   Summers jest współautorem dwóch artykułów naukowych opisujących te zagadnienia. Pierwszy z nich to The Photochemistry of Pluto's Atmosphere as Illuminated by New Horizons opublikowany w periodyku Icarus we wrześniu ubiegłego roku, a drugi to właśnie będący w druku Constraints on the Microphysics of Pluto's Photochemical Haze from New Horizons Observations, który także ukaże się w Icarusie.

    Lepka mgła

    Po raz pierwszy spoglądając na zdjęcia Plutona, Summers skojarzył go ze światem, który badał przez dziesięciolecia pracując w George Mason University. Tytan, mglisty pomarańczowy księżyc Saturna, będący jedynym księżycem Układu Słonecznego z pokaźną atmosferą i ciekłym (metan) cyklem hydrologicznym. Na jego powierzchni obecnych jest mnóstwo węglowodorów, w tym jeziora wypełnione etanem i metanem pełne związków, które mogą być prekursorami chemii niezbędnej do powstania życia. [caption id="attachment_12812" align="aligncenter" width="1024"] Jedną z niespodzianek było odkrycie mgły na Plutonie na dużo większych wysokościach niż oczekiwano. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] W przeciwieństwie do Tytana, atmosfera Plutona jest dużo rzadsza i rozleglejsza, jej mgły sięgają nawet na wysokość 200 km nad powierzchnię - to ponad 10-krotnie wyżej niż zakładali naukowcy. 30 km nad powierzchnią i wyżej na Plutonie obserwujemy podobny paradoks co w przypadku Tytana - kondensacja zachodzi w obszarze zbyt ciepłym, aby mogła pojawić się tam mgła. Sonda Cassini dostrzegła tę samą osobliwość w wyższych warstwach atmosfery Tytana (jonosferze) na wysokości 500-600 km nad powierzchnią. Tworząc swoje modele atmosfer naukowcy określili, że kondensacja jest efektem fotochemii Tytana - ultrafioletowa część promieniowania słonecznego rozbija cząsteczki metanu powodując powstawanie węglowodorów.   [AdSense-B]   Powstawanie mgły rozpoczyna się w jonosferze, gdzie znajdują się elektrycznie naładowane cząsteczki (elektrony i jony) - mówi Summers. Elektrony łączą się z węglowodorami przez co te drugie się ze sobą łączą. Takie połączenia są bardzo stabilne i jak zaczynają opadać przez atmosferę stopniowo rosną wraz z przyklejaniem się do nic kolejnych cząsteczek. Im są większe, tym szybciej spadają. W atmosferze Tytana opadając ku powierzchni napotyka się coraz więcej coraz większych cząsteczek mgły. Spoglądaj wstecz, Summers przyznaje, że fakt występowania podobnych procesów na Plutonie, nie powinien być aż takim zaskoczeniem. Podobnie do Tytana, charakteryzuje się on azotową atmosferą, której jednym ze składników jest metan. Jedyna różnica jest taka, że ciśnienie atmosferyczne na powierzchni Plutona to zaledwie 10 milibarów, w odróżnienia od 1,5 bara na Tytanie. Różnica ciśnienia atmosferycznego na obu tych globach wpływa także na kształt cząsteczek mgły - cząsteczki mgły na Tytanie dużo dłużej opadają ku powierzchni i mają czas uzyskać kształt sferyczny podczas gdy cząsteczki mgły na Plutonie opadają szybciej i przyjmują kształt fraktalny.

    Związki złożone

    Zważając na powstawanie węglowodorów i cyjanków (innych związków organicznych) na Plutonie, mamy tam do czynienia z nawet ciekawszymi warunkami chemicznymi niż na Tytanie. Z tego można już budować złożone cząsteczki pre-biotyczne - dodaje. Przykładem tu może być cyjanowodór - jedna z kluczowych cząsteczek prowadzących do powstania chemii prebiotycznej. [caption id="attachment_12813" align="aligncenter" width="432"] Czerwonawe pasma na Plutonie wskazują na tholiny - złożone związki organiczne. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Powszechne na Tytanie są także tholiny, złożone związki organiczne powstające gdy ultrafioletowe promieniowanie słoneczne uderza w cząsteczki mgły. Związki te są rzadkie na Ziemi, ale powszechne na Tytanie. Najprawdopodobniej mają one swój udział w pomarańczowej barwie atmosfery Tytana. Na Plutonie także występują czerwonawe pasma, które mogą w rzeczywistości być warstwami tholinów - dodaje Summers. Szybkie obliczenia wskazują, że warstwa tholinów może mieć grubość nawet 10-30 metrów, przez co mogą charakteryzować się większą ilością materii organicznej na metr kwadratowy niż las na Ziemi. Powierzchnia tego typu może także ulegać zmianom wskutek uderzania w nią promieni kosmicznych. Co ciekawe, czerwonawa materia obserwowana jest także w pobliżu lodowych księżyców Plutona.  Możliwe zresztą, że owa planeta karłowata posiada podpowierzchniowy ocean podobny do tego na Tytanie, Enceladusie czy Europie. Co prawda źródłem energii dla tych księżyców jest oddziaływanie pływowe ich planet macierzystych. Pluton nie ma takiego źródła, ale możliwe, że radioaktywność wnętrza może utrzymywać ocean w stanie ciekłym. Źródło: Astrobio.net]]>
    12811 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 336 0 0 337 336 0
    <![CDATA[Nowe dane o dwóch odległych planetoidach wskazują na obecność Planety 9]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/23/nowe-dane-o-dwoch-odleglych-planetoidach-wskazuja-na-obecnosc-planety-9/ Thu, 23 Feb 2017 19:46:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12820 Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wskazuje, że owa para ETNO była kiedyś planetoidą podwójną, której elementy zostały od siebie oderwane wskutek spotkania z planetą znajdującą się poza orbitą Plutona. [caption id="attachment_12821" align="aligncenter" width="1024"] Sekwencja zdjęć wykonanych za pomocą Gran Telescopio CANARIAS (GTC) w celu zidentyfikowania jednego z obiektów ETNO opisanych w tym artykule - 2013 RF98. Na zdjęciu widać ruch planetoidy w ciągu 4 kolejnych nocy.
    Po prawej widma obu obiektów: 2004 VN112 i 2013 RF98 wykonane za pomocą GTC w zakresie widzialnym. Czerwone linie wskazują gradient widm. Źródło: Julia de Leon (IAC)[/caption] Aby dojść do tego wniosku, badacze wykonali pierwsze obserwacje spektroskopowe 2004 VN112 oraz 2013 RF98 w zakresie widzialnym. Spektra wykonano przy wydatnej pomocy astronomów Gianluci Lombardi i Ricardo Scarpa za pomocą spektrografu OSIRIS zainstalowanego na Gran Telescopio CANARIAS (GTC) na szczycie Roque de los Muchachos Observatory w La Palma.  Zidentyfikowanie tych obiektów było nie lada wyzwaniem ponieważ ich duża odległość sprawiała, że ich ruch na niebie był wyjątkowo powolny. Następnie, naukowcy zmierzyli ich jasność widzialną i uściślili orbitę 2013 RF98, która dotąd była dość słabo określona.  Badaczom udało się dojrzeć ten obiekt ponad minutę łuku od miejsca, w którym jego obecność przewidywały efemerydy. Obserwacje pozwoliły poprawić obliczenia orbit i zostały opublikowane przez Minor Planet Center (MPEC 2016-U18: 2013 RF98) - biuro odpowiedzialne za identyfikację obiekt i planetoid oraz pomiary ich parametrów orbitalnych. Widma w zakresie widzialnym umożliwiają także określenie składu chemicznego. Mierząc nachylenie widma można określić czy na powierzchni obiektu znajduje się czysty lód - jak w przypadku Plutona, lub związki węgla. Widmo może także wskazać obecność amorficznych krzemianów takich jak odkryte chociażby na trojańczykach Jowisza. Wartości uzyskane dla 2004 VN112 i 2013 RF98 są niemal identyczne i podobne  do obserwowanych fotometrycznie w przypadków dwóch innych ETNO - 2000 CR105 oraz 2012 VP113. Co ciekawe, Sedna - jedyny z tych obiektów wcześniej badany spektroskopowo - charakteryzuje się zupełnie innymi wartościami. Powyższe pięć obiektów stanowią część grupy siedmiu obiektów wykorzystanej do przetestowania hipotezy mówiącej o istnieniu Planety 9, która mówi, że wszystkie obiekty -poza Sedną - powinny mieć wspólne pochodzenie. Uważa się, że Sedna jest obiektem pochodzącym z wewnętrznych obszarów Obłoku Oorta.   [AdSense-B]   Podobne gradienty widma obserwowane w przypadku 2004 VN112 - 2013 RF98 wskazują na ich wspólne pochodzenie -  tłumaczy julia de Leon, główna autorka artykułu i astrofizyczka z IAC. Zakładamy możliwość, że w przeszłości oba obiekty stanowiły układ podwójny, który został rozszczepiony wskutek bliskiego spotkania z masywniejszym obiektem. W celu sprawdzenia tej hipotezy, zespół wykonał tysiące symulacji numerycznych, w których sprawdzał jak bieguny orbity rozchodziłyby się w czasie. Wyniki symulacji wskazują, że potencjalna Planeta 9  o masie 10-20 mas Ziemi, krążąca w odległości 300-600 AU od Słońca mogła zaburzyć układ 2004 VN112-2013 RF98 jakieś 5-10 milionów lat temu. Źródło: IAC]]>
    12820 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny wybuch z przeszłości - SN 1987A trzydzieści lat później]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/24/kosmiczny-wybuch-z-przeszlosci-sn-1987a-trzydziesci-lat-pozniej/ Fri, 24 Feb 2017 15:28:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12835 W 1990 roku Kosmiczny Teleskop Hubble'a był pierwszym teleskopem, który wykonał zdjęcie supernowej w wysokiej rozdzielczości, ukazując nam główny pierścień wokół eksplodującej gwiazdy. Na zdjęciach z Hubble'a naukowcy dostrzegli także dwa słabsze pierścienie zewnętrzne, rozciągające się w dwie strony w kształt klepsydry. Nawet dzisiaj pochodzenie tych struktur nie zostało do końca wyjaśnione. Niemniej jednak obserwując na przestrzeni lat rozszerzającą się otoczkę materii, Hubble pozwolił wykazać, że materia tworząca tę strukturę została odrzucona przez gwiazdę na 20 000 lat przed eksplozją. Jej kształt początkowo zaskoczył astronomów, którzy oczekiwali, że umierająca gwiazda będzie odrzucała materię tworząc sferyczną otoczkę - jednak szybsze wiatry gwiezdne prawdopodobnie sprawiły, że wolniejsza materia skupiła się w swego rodzaju pierścieniach. Początkowy rozbłysk promieniowania z supernowej oświetlił pierścienie. Z czasem, w pierwszej dekadzie po eksplozji ich jasność spadała, aż do momentu kiedy fala uderzeniowa z supernowej uderzyła w wewnętrzny pierścień w 2001 roku ogrzewając gaz do wysokich temperatur i generując silne promieniowanie rentgenowskie. Obserwacje tego procesu za pomocą Hubble'a rzucają światło na to jak supernowe wpływają na dynamikę i chemię otaczającej ją materii, a tym samym kształtują ewolucję galaktyk. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=XmO_z2e4ISg [AdSense-B]]]> 12835 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 498 0 0 <![CDATA[NASA zastanawia się czy dodać astronautów do pierwszego lotu SLS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/25/nasa-zastanawia-sie-czy-dodac-astronautow-do-pierwszego-lotu-sls/ Sat, 25 Feb 2017 07:37:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12845 Rozumiemy, że (dodanie astronautów do lotu) będzie stanowiło dodatkowe ryzyko - mówi Gerstenmaier. Astronauci także biorą udział w badaniu, w ramach którego rozważane jest dodatkowe ryzyko lotu załogowego. W czwartek niezależny panel bezpieczeństwa ostrzegł, że NASA będzie potrzebowała przekonującego powodu do umieszczenia astronautów na pokładzie podczas pierwszego lotu. Aerospace Space Advisory Panel powstał po pożarze w kapsule Apollo 1, który zabił trzech astronautów podczas testu realizowanego niemal dokładnie 50 lat temu. Kapsuła, która miałaby zabrać astronautów - Orion - ma już za sobą pierwszy lot bezzałogowy. Podczas tego lotu, do którego doszło w 2014 roku, kapsuła została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną na pokładzie rakiety Delta IV. Zwyczajowo NASA woli testować swoje rakiety bez załogi, choć podczas inauguracyjnego lotu promu kosmicznego w 1981 na pokładzie znajdowało się dwóch astronautów. Dwuosobowa załoga jest także planowana na 2021 rok, kiedy to SLS ma przelecieć koło Księżyca. Wiadomo, że inauguracyjny lot z astronautami przykułby większą uwagę opinii publicznej, jednak Gerstenmaier zaznacza, że ten aspekt nie będzie brany pod uwagę. Celem studium wykonalności jest sprawdzenie jakie korzyści naukowe/techniczne może przynieść pierwszy lot załogowy. Źródło: AP [AdSense-B]]]> 12845 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciekawe obiekty w pierścieniu F Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/25/ciekawe-obiekty-w-pierscieniu-f-saturna/ Sat, 25 Feb 2017 08:08:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12850 Rys.2[/caption] Zespół obrazowania misji Cassini badający te obiekty nadał im nieformalne oznaczenia F16QA (po prawej) oraz F16QB (po lewej). Badacze zauważyli, że obiekty te od czasu do czasu przechodzą przez jasne jądro pierścienia F prowadząc do powstania spektakularnych formacji pyłowych (rys. 2), podobnych do tych obserwowanych w 2006 i 2007 roku, a spowodowanych przez obiekt S/2004 S 6 (rys.3). [AdSense-A]   [caption id="attachment_12853" align="aligncenter" width="1000"] Rys.3[/caption] Choć obiekty te mogą być luźnymi skupiskami cząstek pyłowych pierścienia naukowcy podejrzewają, że wewnątrz każdego obiektu znajdują się stałe jądra - zważając na fakt, że przetrwały one kilka kolizji z pierścieniem od momentu ich odkrycia. Otaczająca je delikatna mgiełka pyłu najprawdopodobniej jest wynikiem ostatnich kolizji, do których doszło tuż przed wykonaniem powyższych zdjęć. Badacze uważają, że tego typu obiekty pierwotnie powstają jako luźne skupiska w najgęstszej części pierścienia F w wyniku perturbacji wywołanych przez Prometeusza, jednego z księżyców Saturna.  Jeżeli przetrwają kolejne spotkania z Prometeuszem, ich orbity zaczynają ewoluować z czasem prowadząc do powstania przecinających pierścień zagęszczeń, które powodują powstanie tak spektakularnych struktur jak widziane powyżej - mimo że prędkość zderzenia z pierścieniem jest stosunkowo niska. Zdjęcia wykonane zostały za pomocą wąskokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini w dniu 5 lutego 2017 roku,  z odległości 982 000 km (zdjęcie po lewej) oraz 894 000 km (zdjęcie po prawej) od pierścienia F. Skala zdjęcia to 6 km/piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute   [AdSense-B]]]> 12850 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble pomaga w badaniach gromad galaktyk i CMB]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/27/hubble-pomaga-w-badaniach-gromad-galaktyk-i-cmb/ Mon, 27 Feb 2017 13:06:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12857 RX J1347.5-1145 w ramach przeglądu nieba CLASH (Cluster Lensing And Supernova survey with Hubble).  Powyższe zdjęcie gromady oddalonej od nas o 5 miliardów lat świetlnych pomogło naukowcom pracującym w Obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) w Chile badać kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła za pomocą termicznego efektu Siuniajewa-Zeldowicza. Wynik obserwacji wykonanych za pomocą ALMA widoczny jest powyżej jako niebiesko-fioletowa poświata. Źródło: NASA   [AdSense-A]]]> 12857 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarne dziury masowo niszczą gwiazdy w zderzających się galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/27/czarne-dziury-masowo-niszcza-gwiazdy-w-zderzajacych-sie-galaktykach/ Mon, 27 Feb 2017 20:10:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12861 "Każda z tych 15 galaktyk jest w trakcie 'kosmicznej kolizji' z pobliską galaktką," mówi dr James Mullaney, wykładowca astronomii i współautor artykułu. Nasze nieoczekiwane wyniki wskazują, że częstotliwość występowania TDE dramatycznie rośnie podczas zderzeń galaktyk. Dzieje się tak najprawdopodobniej ze względu na fakt, że takie kolizje prowokują powstawanie dużej liczby gwiazd w pobliżu centralnych supermasywnych czarnych dziur obu galaktyk podczas ich łączenia. Supermasywne czarne dziury skrywające się w sercach wszystkich dużych galaktyk mogą być niezauważalne. Dzieje się tak ponieważ nie świecą one w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa z uwagi na ich grawitację, która jest na tyle silna, że nic nie może się z nich wydostać, nawet światło. Niemniej jednak, uwolnienie energii w trakcie rozrywania gwiazdy przechodzącej blisko czarnej dziury powoduje powstanie dramatycznych rozbłysków. Jądra galaktyk mogą wtedy świecić równie jasno co miliardy gwiazd łącznie w jednej galaktyce. W ten sposób zdarzenia TDE mogą być wykorzystane do zlokalizowania innych niewidocznych czarnych dziur i do badania ich pola grawitacyjnego i procesów akrecji materii. Nasz zespół po raz pierwszy obserwował 15 zderzających się galaktyk w 2005 roku w ramach poprzedniego projektu - mówi Rob Spence, doktorant na Uniwersytecie w Sheffield i współautor opracowania.   [AdSense-B]   Jednak gdy ponownie obserwowaliśmy tę próbkę w 2015 roku zauważyliśmy, że jedna z galaktyk - F01004-2237 - zdecydowanie zmieniła swój wygląd. Zajrzeliśmy zatem w dane z przeglądu Catalina Sky Survey, w którym monitorowano zmiany jasności obiektów całego nieba. Okazało się, że w 2010 roku jasność tej galaktyki dramatycznie wzrosła." Charakterystyczne połączenie zmienności i widma po rozbłysku w galaktyce F01004-2237 oddalonej od nas o 1,7 mld lat świetlnych - nie przypominało żadnej znanej supernowej czy aktywnego jądra galaktycznego, a było typowe dla zdarzenia TDE. Clive Tadhunter, profesor astrofizyki i kierownik badania powiedział: Na podstawie naszych wyników obserwacji F01004-2237 oczekujemy, że zjawiska TDE będą codziennością w naszej własnej Drodze Mlecznej gdy już zderzy się ona z sąsiadującą z nami Galaktyką w Andromedzie za jakieś 5 miliardów lat. Patrząc w kierunku centrum Drogi Mlecznej w trakcie łączenia obu galaktyk, moglibyśmy obserwować rozbłysk średnio co 10-100 lat. Rozbłyski te widoczne byłyby gołym okiem i byłyby jednocześnie jaśniejsze od jakiejkolwiek znanej nam gwiazdy czy planety nocnego nieba. Wyniki badań opublikowano dzisiaj - 27 lutego 2017 roku - w periodyku Nature Astronomy.  ]]> 12861 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Saturn: W centrum]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/28/saturn-w-centrum/ Tue, 28 Feb 2017 06:00:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12865 12865 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze dowody na powstawanie planet skalistych w układach podwójnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/28/pierwsze-dowody-na-powstawanie-planet-skalistych-w-ukladach-podwojnych/ Tue, 28 Feb 2017 07:41:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12869 Nature Astronomy, a które sfinansowane zostały przez Science and Technology Facilities Council oraz Europejską Radę Badawczą, zakończyły się odkryciem pozostałości po planetoidach krążących wokół układu podwójnego składającego się z białego karła i brązowego karła, znajdującego się jakieś 1000 lat świetlnych od nas. Układ nosi nazwę SDSS 1557.   [AdSense-A]   Odkrycie jest istotne zważając na fakt, że dane odłamki wydają się być skaliste co oznacza, że planety skaliste takie jak Tatooine - rodzinna planeta Luke'a Skywalkera w Gwiezdnych Wojnach - mogą istnieć w takich układach. Jak dotąd, wszystkie egzoplanety odkrywane na orbicie wokół gwiazd podwójnych są gazowymi olbrzymami przypominającymi Jowisza powstającymi w lodowych obszarach swoich układów macierzystych. W przeciwieństwie do bogatej w węgiel lodowej materii znajdowanej w innych układach podwójnych, materiał planetarny zidentyfikowany w układzie SDSS 1557 charakteryzuje się wysoką zawartością metali, w tym krzemu i magnezu. Pierwiastki te udało się zidentyfikować gdy odłamki opadały ze swojej orbity na powierzchnię gwiazdy, tymczasowo ją zanieczyszczając 1017 g (1,1 bln ton) materii odpowiadającej planetoidzie o średnicy co najmniej 4 km. Główny autor artykułu dr Jay Farihi (UCL Physics & Astronomy) powiedział: Tworzenie planet skalistych na orbitach wokół dwóch gwiazd stanowi nie lada wyzwanie, bowiem grawitacja obu gwiazd wpływa na otaczającą je materię zapobiegając zlepianiu sę odłamków skalistych i wzrostowi w pełnoprawne planety. Dzięki odkryciu odłamków planetoid w układzie SDSS 1557 wyraźnie widzimy dowody na łączenie się materii skalistej w planetoidy, co wiele nam mówi o sposobach powstawania planet skalistych w układach podwójnych." Pas planetoid w Układzie Słonecznym zawiera pozostałości po formowaniu planet skalistych: Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa dzięki czemu planetolodzy badający planetoidy mogą lepiej zrozumieć procesy prowadzące do powstania planet skalistych. To samo podejście wykorzystał zespół badający SDSS 1557 jako, że odkrycie jakichkolwiek potencjalnych planet w tym układzie leży jeszcze poza naszym zasięgiem, lecz odłamki uformowane w szeroki pas wokół układu podwójnego stanowią wystarczająco duży cel badań.   [AdSense-B]   Opisywane tu odkrycie było dla naukowców całkowitym zaskoczeniem, zważając na fakt,że pyłowy biały karzeł początkowo uważany był za gwiazdę pojedynczą. Dopiero dr Steven Parsons (Uniwersytet Valparaiso oraz Uniwersytet w Sheffield), ekspert od gwiazd podwójnych, zauważył charakterystyczne cechy układu podwójnego. Znamy tysiące układów podwójnych takich jak SDSS 1557, jednak dopiero teraz po raz pierwszy udało nam się zauważyć odłamki skalne i zanieczyszczenia gwiazdy. Brązowy karzeł skutecznie skrywał się przed nami w obłoku pyłu, aż do czasu kiedy wykorzystaliśmy do jego poszukiwań odpowiedni instrument. Dokładnie obserwując SDSS 1557 udało nam się rozpoznać delikatne przyciąganie grawitacyjne wywierane przez brązowego karła na białego karła. Zespół zbadał układ podwójny i skład chemiczny odłamków skalnych mierząc poziom absorpcji na różnych długościach fali promieniowania, wykorzystując do tego teleskop Gemini Observatory South oraz Bardzo Duży Teleskop ESO znajdujące się w Chile. Współautor artykułu, prof. Boris Gansicke (Uniwersytet w Warwick) przeanalizował dane i odkrył, że badane przez niego widma opowiadają jedną, konkretną opowieść. Jakiekolwiek metale, które zauważamy w widmie białego karła znikną w ciągu kilku tygodni opadając do jego wnętrza chyba, że odłamki skalne będą bezustannie opadały na gwiazdę. Będziemy przyglądać się układowi SDSS 1557 za pomocą Hubble'a, aby wykazać, że ten pył jest skalisty, a nie lodowy. Źródło: University College London]]> 12869 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wracamy na Księżyc!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/28/wracamy-na-ksiezyc/ Tue, 28 Feb 2017 08:43:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12873 Elon Musk na niezapowiedzianej konferencji prasowej ogłosił, że w 2018 roku SpaceX wyśle dwie osoby na lot wokółksiężycowy! ostatnim kwartale 2018 roku, zbieżnie z pięćdziesiątą rocznicą misji Apollo 8, ludzie znów znajdą się w pobliżu Srebrnego Globu. W misji mają wziąć udział dwie osoby, które zgłosiły się z pomysłem do SpaceX. Imion astronautów ani kosztu misji dotychczas nie podano. W około tygodniowej misji zbliżyliby się oni do Księżyca, i bez wchodzenia na jego orbitę, powrócili na trajektorii powrotnej ku Ziemi. Lot miałby odbyć się w kapsule Dragon, która od drugiej połowy przyszłego roku ma również wozić amerykańskich astronautów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Dragon ma wystartować ze stanowiska startowego LC-39A, tego samego, z którego wyruszyło większość misji księżycowych. Kapsuła ma wystartować na pokładzie rakiety Falcon Heavy, największej konstrukcji rakietowej od czasów Saturna V oraz radzieckich N1 i Energia. Pierwszy lot Falcona Heavy zapowiedziano na połowę bieżącego roku. Jednocześnie zapowiedź ta zbiega się z ogłoszeniem studium wykonalności o wysłaniu załogowej misji wokółksiężycowej w kapsule Orion przez NASA już w ramach misji EM-1. Dotychczas lot załogowy wokół Księżyca miałby odbyć się nie wcześniej, niż w 2021 roku podczas misji EM-2. Jeżeli lot SpaceX uda się pod koniec 2018 roku, pojawi się duże zapytanie, czy SLS, nowa super-ciężka rakieta NASA długofalowo się utrzyma. Z drugiej strony to właśnie możliwości SLS znacznie przekraczają osiągi rakiety Falcon Heavy, i dopiero one pozwolą na umieszczenie ludzi na orbicie Księżyca oraz jego powierzchni, a docelowo także załogowe loty marsjańskie. Źródło: Kosmonauta.net [AdSense-B]]]> 12873 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wulkaniczny wodór zwiększa liczbę planet przyjaznych dla życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/02/28/wulkaniczny-wodor-zwieksza-liczbe-planet-przyjaznych-dla-zycia/ Tue, 28 Feb 2017 09:48:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12878 Poszukiwanie planet sprzyjających powstaniu życia może stać się łatwiejsze: astronomowie z Uniwersytetu Cornell donoszą, że wodór pochodzący ze źródeł wulkanicznych na powierzchniach planet może zwiększać szanse na istnienie życia we Wszechświecie. Planety zlokalizowane w dużych odległościach od swoich gwiazd zamarzają. Na zamarzniętych planetach jakiekolwiek potencjalne życie musiałoby skrywać się pod warstwami lodu, co sprawiałoby, że dostrzeżenie go za pomocą teleskopu byłoby niesłychanie trudne -  mówi główny autor artykułu Ranses Ramirez, badacz w Instytucie Carla Sagana. Jednak jeżeli na powierzchni jest wystarczająco ciepło - dzięki wodorowi uwalnianemu przez wulkany i ogrzewanie atmosferyczne - na powierzchni także może istnieć życie generującym tym samym mnóstwo prostych do wykrycia sygnatur. Kombinacja efektu cieplarnianego spowodowanego przez wodór, wodę i dwutlenek węgla na planetach rozsianych po całym wszechświecie pozwala odległym gwiazdom rozszerzyć ekosfery o 30 do 60 procent w porównaniu z obecną definicją. Tam gdzie oczekiwaliśmy tylko lodowych globów możemy natrafić na przyjemne i ciepłe planety, o ile tylko są na nich wulkany - mówi Lisa Kaltenegger, profesor astronomii w Cornell i dyrektorka Instytutu Carla Sagana. Wyniki badań zostały opublikowane dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal Letters w artykule pt. A Volcanic Hydrogen Habitable Zone. Sama idea ogrzewania planet za pomocą wodoru nie jest nowa, jednak planety podobne do Ziemi nie potrafią utrzymać przy sobie wodoru przez dłużej niż kilka milionów lat. Wulkany istotnie wpływają na tę kwestię. Dzięki wodorowi pochodzenia wulkanicznego otrzymujemy efekt ogrzewania planety utrzymywany tak długo jak długo mamy do czynienia z wystarczająco intensywną aktywnością wulkaniczną - mówi Ramirez, która wskazuje na możliwość istnienia wykrywalnego życia na powierzchni takich planet. Jako bardzo lekki gaz, wodór nadyma atmosfery planetarne, przez co pomaga naukowcom w odkrywaniu sygnałów pochodzących od życia. Dodanie wodoru do atmosfery egzoplanety jest dobrym pomysłem jeżeli jesteś astronomem próbującym zaobserwować potencjalne życie przez teleskop. Wzmacnia on sygnał, przez co łatwiej można badać skład chemiczny atmosfery niż w przypadku planet bez wodoru, dodaje Ramirez. W naszym Układzie Słonecznym ekosfera rozciąga się na odległość 1,67 odległości Słońce-Ziemia (AU, jednostka astronomiczna), czyli tuż za orbitę Marsa. Gdybyśmy mieli do czynienia z wodorem dostarczanym w procesach wulkanicznych, ekosfera w Układzie Słonecznym mogłaby się rozciągać na 2,4 AU - czyli mniej więcej do granic Pasa Planetoid. Dzięki tym badaniom wiele planet dotychczas uważanych przez astronomów za zbyt zimne może w rzeczywistości posiadać życie na swojej powierzchni. Dzięki tym badaniom poszerzyliśmy zakres ekosfery o niemal połowę, dodając więcej planet do listy potencjalnych celów dla poszukiwaczy życia. Atmosferyczne biosygnatury, takie jak metan w połączeniu z ozonem - wskazujące życie - będziemy mogli rejestrować już za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST), którego start zaplanowano na 2018 rok oraz za pomocą Europejskiego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (E-ELT), który uruchomiony zostanie w 2024 roku. W ubiegłym tygodniu NASA ogłosiła odkrycie siedmiu planet podobnych do Ziemi, krążących wokół gwiazdy Trappist-1. Odkrycie wielu planet w ekosferze gwiazd macierzystych to wspaniałe odkrycie, bowiem oznacza ono, że gwiazdy mogą mieć znacznie więcej planet przyjaznych dla życia niż nam się wydawało - dodaje Kaltenegger. Odkrywanie większej liczby planet skalistych w ekosferze - na gwiazdę - zwiększa nasze szanse odkrycia na nich życia. Dzięki najnowszy badaniom Ramirez i Kaltenegger prawdopodobnie dodała wiele planet wcześniej uważanych za za zimne do listy planet sprzyjających powstaniu życia, o ile na ich powierzchni wulkany emitują dużo wodoru. Taka ekosfera uwzględniająca wodór pochodzenia wulkanicznego w przypadku układu Trappist-1 może zawierać cztery, a nie trzy planety, na których powierzchni potencjalnie może istnieć życie. Aczkolwiek niepewność orbity  planety 'h' w tym układzie sprawia, że musimy poczekać z oceną tego konkretnego globu - mówi Kaltenegger. Źródło: Cornell University]]> 12878 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NGC 1055: Galaktyka na krawędzi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/01/ngc-1055-galaktyka-na-krawedzi/ Wed, 01 Mar 2017 10:50:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12882 Otoczenie galaktyki NGC 1055[/caption] Spoglądając na galaktykę od strony krawędzi możliwe jest dostrzeżenie jak gwiazdy - zarówno nowe obszary gwiazdotwórcze jak i starsze populacje - rozkładają się po galaktyce, oraz ich "wysokości" nad stosunkowo płaskim dyskiem i wypełnionym gwiazdami jądrem. Materia rozciągająca się daleko od oślepiającej jasności płaszczyzny galaktyki jest lepiej widoczna na tle ciemnego tła kosmosu.   [AdSense-B]   Taka perspektywa pozwala astronomom badać  kształt wydłużonego dysku galaktyki oraz jego właściwości. Jedną z takich właściwości może być odkształcenie dysku, które widzimy na przykładzie NGC 1055. Niektóre obszary dysku są lekko zakrzywione i bardziej chaotyczne niż reszta. Najprawdopodobniej jest to skutek interakcji grawitacyjnych z pobliską galaktyką M77. NGC 1055 znajduje się około 55 milionów lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Wieloryba. Zdjęcie wykonane zostało za pomocą FOcal Reducer and low dispersion Spectrograph 2  (FORS2) zainstalowanego na teleskopie nr 1 VLT w Obserwatorium Paranal w Chile. Źródło: ESO]]> 12882 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gwałtowne zmiany wskazują na ultra-szybkie wiatry w pobliżu czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/02/gwaltowne-zmiany-wskazuja-na-ultra-szybkie-wiatry-w-poblizu-czarnych-dziur/ Thu, 02 Mar 2017 07:26:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12887 Nature. Choć już wcześniej widzieliśmy takie wypływy, tym razem udało nam się po raz pierwszy zaobserwować związek między wypływem a zmianą jasności czarnej dziury -  mówi Erin Kara, badaczka z Uniwersytetu Maryland i współautorka opracowania.   [AdSense-A]   Naukowcy wykonywali swoje pomiary za pomocą teleskopów kosmicznych NuSTAR (Nuclear Spectroscopic Telescop Array) oraz XMM-Newton. Aby uchwycić zmienność sygnału, naukowcy skupili oko teleskopu XMM-Newton na czarnej dziurze przez 17 dni z rzędu, a teleskop NuSTAR obserwował ją przez 6 dni. Aby zmierzyć temperaturę tych wiatrów, naukowcy badali promieniowanie rentgenowskie pochodzące z krawędzi czarnej dziury. Podczas podróży w stronę Ziemi, to promieniowanie rentgenowskie przelatuje przez te wypływy. Pierwiastki takie jak żelazo czy magnez obecne w wypływie pochłaniają określone części widma rentgenowskiego, tworząc charakterystyczne spadki w sygnale rentgenowskim. Obserwując te spadki, zwane liniami absorpcyjnymi, astronomowie mogą dowiedzieć się jakie pierwiastki obecne są w wiatrach. Zespół zauważył, że spadki absorpcyjne znikały i pojawiały się na przestrzeni kilku godzin. Badacze doszli do wniosku, że promieniowanie rentgenowskie ogrzewało wiatry do prędkości rzędu milionów stopni Celsjusza, przy której wiatry nie były już w stanie pochłaniać promieniowania rentgenowskiego. Obserwacje wskazujące na to, że wypływy mogą być związane z promieniowaniem rentgenowskim mówią nam wiele o tym gdzie mają swoje źródło tak wypływy jak i promieniowanie rentgenowskie.   [AdSense-B]   Dopływy gazu do czarnych dziur są najbardziej chaotyczne w samym centrum dysku akrecyjnego. Z uwagi na gwałtowną zmienność wiatrów, wiemy, że obserwowana przez nas emisja pochodzi z bezpośredniego sąsiedztwa czarnej dziury, a ponieważ udało nam się zaobserwować zmiany wiatru zachodzące w bardzo krótkich skalach czasowych, muszą one także pochodzić z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury - mówi Kara. Dokładniejsze badania procesów formowania galaktyk i czarnych dziur niezbędne są jeszcze bardziej szczegółowe dane i obserwacje - dodaje Chris Reynolds, profesor astronomii na UMD. Musimy przyjrzeć się tej czarnej dziurze za pomocą większej liczby lepszych spektrometrów, dzięki czemu jeszcze więcej się dowiemy o tych wypływach - dodaje Reynolds. Źródło: UMD]]> 12887 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy umieszczają ciemną materię na mapie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/02/naukowcy-umieszczaja-ciemna-materie-na-mapie/ Thu, 02 Mar 2017 07:46:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12891 Dzięki danym dotyczącym tych trzech soczewkujących gromad udało nam się stworzyć wyjątkowo dokładną mapę ziarnistości ciemnej materii wewnątrz gromad. Stworzyliśmy mapę wszystkich, możliwych do wykrycia zagęszczeń ciemnej materii tym samym tworząc jak dotąd najbardziej szczegółową topologiczną mapę ciemnej materii. Naukowcy uważają, że ciemna materia - teoretyczne, niewidzialne cząstki, które ani nie odbijają, ani nie pochłaniają promieniowania, a jedynie wywierają wpływ grawitacyjne - może odpowiadać nawet za 80% materii we Wszechświecie. Ciemna materia może tłumaczyć naturę procesów powstawania galaktyk i struktury Wszechświata. Eksperymenty prowadzone tak w Yale jak i w innych ośrodkach mają na celu zidentyfikowanie cząstki ciemnej materii - jak na razie głównymi kandydatami są aksjony i neutralina.   [AdSense-A]   Choć aktualnie mamy dość precyzyjne szacunki co do ilości ciemnej materii i jej rozkładu we Wszechświecie, sama cząstka pozostaje nieuchwytna dodaje Natarajan. Cząsteczki ciemnej materii odpowiadają za niewidzialną masę odpowiedzialną za zjawisko soczewkowania grawitacyjnego, zakrzywiającą promieniowanie z odległych galaktyk. To zakrzywianie promieni prowadzi do odkształceń kształtu galaktyk obserwowanych przez soczewkę. Grupa Natarajana odtworzyła rzeczywisty kształt galaktyk, co pozwoliło na stworzenie nowej mapy ciemnej materii w galaktykach soczewkujących. Co ciekawe, mapa w dużej mierze zgadzała się z symulacjami komputerowymi ciemnej materii opartymi na modelu zimnej ciemnej materii. W przeciwieństwie do gorącej ciemnej materii, zimna ciemna materia porusza się stosunkowo wolno w porównaniu z prędkością światła. Ta zgodność z modelem standardowym jest istotna zważając na fakt, że wszystkie dotychczasowe dowody na obecność ciemnej materii są jak dotąd pośrednie. Źródło: Yale University]]> 12891 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Sonda Trace Gas Orbiter kalibruje swoje instrumenty pomiarowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/02/sonda-trace-gas-orbiter-kalibruje-swoje-instrumenty-pomiarowe/ Thu, 02 Mar 2017 08:15:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12894 W rzeczy samej głównym zadaniem TGO jest wykonanie szczegółowego spisu składu chemicznego atmosfery, szczególnie gazów obecnych tylko w ilościach śladowych. Wyjątkowo interesujący jest tu metan, który na Ziemi powstaje przede wszystkim w procesach biologicznych lub geologicznych takich jak reakcje hydrotermalne. Oprócz tego sonda będzie poszukiwała wody lub lodu tuż pod powierzchnią i będzie dostarczała kolorowe i stereograficzne zdjęcia powierzchni. Źródło: ESA]]> 12894 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[Sonda Juno obserwuje zachmurzoną atmosferę Jowisza z bliska]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/02/sonda-juno-obserwuje-zachmurzona-atmosfere-jowisza-z-bliska/ Thu, 02 Mar 2017 14:55:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12898 ]]> 12898 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 343 0 0 344 343 0 345 344 0 <![CDATA[Sonda MAVEN zmyka przed Fobosem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/03/sonda-maven-zmyka-przed-fobosem/ Fri, 03 Mar 2017 16:01:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12912 Sonda MAVEN wykonała w tym tygodniu wcześniej nieplanowany manewr konieczny do uniknięcia zderzenia Fobosem, jednym z dwóch księżyców Marsa. Sonda Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN (MAVEN) krąży wokół Marsa już od ponad dwóch lat badając górne warstwy atmosfery Czerwonej Planety, jej jonosferę i interakcje ze Słońcem i wiatrem słonecznym. We wtorek, 28 lutego, sonda uruchomiła swój silnik rakietowy w celu zmiany prędkości o 0,4 m/s (< 2 km/h). Choć wydaje się to niewielką zmianą, to wystarczyła ona, aby uniknąć kolizji, do której w przeciwnym razie doszłoby tydzień później i minąć się z Fobosem o 2,5 minuty. To pierwszy manewr w historii sondy MAVEN mający na celu uniknięcie kolizji z Fobosem. Zarówno orbita sondy jak i Fobosa są znane na tyle dobrze, że możemy być pewni, że wprowadzona korekta pozwoli na minięcie się obu obiektów. MAVEN krążąca wokół Marsa po orbicie eliptycznej wielokrotnie w ciągu roku przecina orbity  innych sond i Fobosa. Gdy orbity różnych obiektów się przecinają, istnieje możliwość zderzenia jeżeli obydwa obiekty pojawią się na przecięciu w tym samym momencie. Takie wydarzenia znane są z wyprzedzeniem i są dokładnie monitorowane przez naukowców z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. To właśnie tam pojawił się sygnał ostrzegający przed możliwością kolizji. Z jednotygodniowym wyprzedzeniem wiadomo było, że istnieje duża szansa na zderzenie sondy MAVEN i Fobosa w poniedziałek 6 marca, kiedy to oba obiekty znajdą się na skrzyżowaniu w odstępie 7 sekund. Zważając na kształt Fobosa (model dla uproszczenia przyjmuje sferę o średnicy 30 km) prawdopodobieństwo zderzenia w przypadku braku reakcji było dość duże. Źródło: JPL/NASA]]> 12912 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badanie TRAPPIST-1 za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/05/badanie-trappist-1-za-pomoca-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba/ Sun, 05 Mar 2017 07:54:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12920 Od ogłoszenia odkrycia siedmiu planet o rozmiarach Ziemi krążących wokół gwiazdy TRAPPIST-1 znajdującej się ok. 40 lat świetlnych od Ziemi, astronomowie czekają na uruchomienie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który pozwoli nam sprawdzić czy na którejkolwiek z tych planet może potencjalnie występować życie. Jeżeli te planety mają atmosfery, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba pozwoli nam na odkrycie wielu z ich tajemnic - mówi Doug Hudgins, naukowiec programu badania egzoplanet w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. W międzyczasie planety obserwowane są przez teleskopy takie jak Spitzer, Hubble oraz Kepler. To najlepsze planety o rozmiarach Ziemi do badania za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, być może nawet przez całe jego życie - mówi Hannah Wakeford, badaczka z Goddard Space Flight Center w Greenbelt Naukowcy i inżynierowie z Goddard aktualnie testują teleskop Webba, który będzie w stanie zbadać te planety w podczerwieni dużo dokładniej niż to dzisiaj możliwe. Teleskop Webba wielokrotnie powiększy korpus informacji, które posiadamy na temat tych planet. Znacznie obszerniejszy zakres obserwowanych długości fali pozwoli nam sprawdzić czy w ich atmosferach znajduje się woda, metan, tlenek i dwutlenek węgla i/lub tlen.   [AdSense-A]   Poszukując potencjalnie przyjaznych dla życia planet, musimy o nich wiedzieć znacznie więcej niż tylko rozmiar planety i jej odległość od gwiazdy macierzystej. Informacja o obecności i obfitości powyższych związków w atmosferze planety może badaczom powiedzieć o tym, czy na ich powierzchniach może występować życie. Od tysięcy lat ludzie zastanawiają się czy jeszcze gdzieś tam są planety podobne do Ziemi, na których może występować życie - mówi Sara Seager, astrofizyczka i planetolog w MIT.  Teraz znamy niemałą grupę planet, które być może pozwolą nam odpowiedzieć na te odwieczne pytania. Począwszy od 2018 roku głównym zadaniem teleskopu Webba jest wykorzystywanie spektroskopii do określenia składu chemicznego egzoplanet. Teleskop będzie poszukiwał chemicznych biomarkerów, takich jak ozon i metan, które mogą mieć pochodzenie w procesach biologicznych. Ozon, który chroni nas od szkodliwego promieniowania ultrafioletowego na Ziemi, powstaje gdy tlen wyprodukowany przez organizmy fotosyntetyzujące (drzewa czy fitoplankton) syntetyzuje pod wpływem światła.  Ponieważ obecność ozonu w dużej mierze zależy od obecności organizmów, Webb będzie poszukiwał go w atmosferach planetarnych jako potencjalnego składnika życia. Co więcej JWST będzie w stanie także poszukiwać metanu, który może pomóc w potwierdzeniu biologicznego źródła tlenu odpowiadającego za powstawanie ozonu. Odkrycie planet w układzie TRAPPIST-1 oznacza, że Webb będzie w stanie wykorzystać swoje niesamowite zdolności na stosunkowo bliskim układzie planetarnych. Badacze niedawno zidentyfikowali trzy obiecujące planety w tym układzie - e, f oraz g - które znajdują się w ekosferze swojej gwiazdy i potencjalnie są idealnymi kandydatkami do badań za pomocą Webba. W zależności od składu ich atmosfer, wszystkie trzy planety mogą posiadać odpowiednie warunki do obecności wody w stanie ciekłym na powierzchni. Ponieważ krążą one wokół bardzo małej gwiazdy, sygnał z tych planet będzie stosunkowo silny, i wystarczająco silny, aby Webb mógł spokojnie zbadać ich atmosfery. Shawn Domagal-Goldman, astrobiolog z Goddard Space Flight Center powiedział Dwa tygodnie temu powiedziałbym, że Webb teoretycznie mógłby tego dokonać, jednak potrzebowalibyśmy do tego niemal idealnego obiektu badań. Cóż, właśnie otrzymaliśmy trzy takie obiekty.   [AdSense-B]   Liczba planet w układzie TRAPPIST-1 pozwoli także na nowe badania z zakresu planetologii porównawczej, która odkrywa fundamentalne procesy planetarne poprzez porównywanie różnych planet. To pierwszy o jedyny jak na razie układ aż siedmiu planet o rozmiarach Ziemi, z czego trzy znajdują się w ekosferze wokół gwiazdy mówi Wakeford. To także pierwszy system wystarczająco jasny i mały, abyśmy mogli przyjrzeć się atmosferom planetarnym. Im więcej dowiemy się o tych egzoplanetach, tym więcej będziemy wiedzieć także o naszym układzie planetarnym. Źródło: NASA]]> 12920 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje niesamowitą galaktyczną hybrydę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/05/hubble-obserwuje-niesamowita-galaktyczna-hybryde/ Sun, 05 Mar 2017 08:03:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12924 UGC 12591. Owa galaktyka leży gdzieś pomiędzy galaktykami soczewkowatymi a spiralnymi. Obiekt oddalony jest od Ziemi o niecałe 400 milionów lat świetlnych i znajduje się w najbardziej zachodniej części Supergromady Ryb-Perseusza, długiego łańcucha gromad galaktyk rozciągającego się na setki milionów lat świetlnych - to jedna z największych znanych struktur we Wszechświecie. Sama galaktyka jest także niesamowita: jest przede wszystkim niesamowicie masywna. Galaktyka wraz ze swoim halo zawiera kilkaset miliardów mas Słońca, nawet cztery razy więcej niż Droga Mleczna. Co więcej, galaktyka niesamowicie szybko rotuje - nawet 1,8 mln km/h. Obserwacje prowadzone za pomocą teleskopu Hubble'a pomagają astronomom zrozumieć masę UGC 1259 oraz określić czy galaktyka powstała i stopniowo akumulowała masę czy jej masa jest wynikiem zderzenia i połączenia z inną dużą galaktyką. Źródło: Goddard Space Flight Center   [AdSense-B]]]> 12924 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromady gwiazd w LMC mogą sporo namieszać w naszej wiedzy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/07/gromady-gwiazd-w-lmc-moga-sporo-namieszac-w-naszej-wiedzy/ Tue, 07 Mar 2017 06:56:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12934 Odkrycie młodych gwiazd w starych gromadach gwiezdnych może zmusić naukowców do zrewidowania naszej wiedzy o jednym z najpowszechniejszych obiektów kosmicznych. Dr Bi-Qing For z International Centre for Radio Astronomy Research w Perth przypomina, że wiedza o procesach ewolucji gwiazd stanowi podstawę naszej wiedzy astronomicznej. We Wszechświecie istnieją biliony miliardów gwiazd, a te które możemy dojrzeć gołym okiem i za pomocą teleskopów obserwujemy i klasyfikujemy od ponad stu lat - dodaje. Nasze modele ewolucji gwiazd opierają się na założeniu, że gwiazdy znajdujące się w gromadach gwiazd powstawały z tej samej materii mniej więcej w tym samym czasie.   [AdSense-A]   Gromada gwiazd to grupa gwiazd o wspólnym pochodzeniu, utrzymywanych blisko siebie przez pewien okres czasu . Ponieważ zakłada się, że gromady gwiazd składają się z gwiazd w podobnym wieku i o podobnym składzie chemicznym, badacze często wykorzystują je jako "astronomiczne laboratoria" pozwalające badać wpływ masy gwiazd na ich ewolucję. Jeżeli to założenie okaże się niewłaściwe - na co wskazują nasze odkrycia - to te ważne modele będą musiały być ponownie zbadane - dodaje dr For. Wyniki badań opublikowane wczoraj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society opisują badania gromad gwiazd znajdujących się w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce satelitarnej Drogi Mlecznej. [caption id="attachment_12935" align="aligncenter" width="1024"] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer przedstawia Wielki Obłok Magellana, galaktykę satelitarną Drogi Mlecznej. Na zdjęcie naniesiono położenie 15 gromad gwiazd, w których odkryto różne generacje gwiazd. Źródło: Karl Gordon i Margaret Meixner - Space Telescope Science Institute/AURA/NASA[/caption] Nakładając położenie kilku tysięcy młodych gwiazd na położenie gromad gwiazd, naukowcy odkryli 15 kandydatek, które wydają się dużo młodsze od innych gwiazd w tej samej gromadzie. Formowanie tych młodszych gwiazd mogło być napędzane przez gaz wpływający do gromad z przestrzeni międzygwiezdnej - dodaje współautor artykułu dr Kenji Bekki, także z International Centre for Radio Astronomy Research.   [AdSense-B] Udało nam się wyeliminować tę możliwość za pomocą obserwacji radioteleskopowych, które wykazały brak korelacji między ilością międzygwiezdnego gazu wodorowego a położeniem badanych gromad. Uważamy, że młodsze gwiazd w rzeczywistości powstały z materii odrzuconej przez starsze gwiazdy na późnych etapach ich ewolucji, co może oznaczać, że odkryliśmy różne generacje gwiazd należących d tej samej gromady. Dr Bekki zaznaczył, że gwiazdy te są aktualnie zbyt słabe, aby można było je dostrzec za pomocą teleskopów optycznych i całkowicie przesłonięte są otaczającym je pyłem. [caption id="attachment_12936" align="aligncenter" width="1024"] Po lewej: Zdjęcie z teleskopu Spitzer przedstawiające Wielki Obłok Magellana, galaktykę satelitarną Drogi Mlecznej. Po prawej: zbliżenie na cztery gromady gwiazd, w których odkryto młode obiekty gwiazdowe. Krzyżykami zaznaczono położenie młodych gwiazd. Kwadraty na zdjęciu po lewej przedstawiają położenie tych czterech gromad. Źródło: Karl Gordon i Margaret Meixner - Space Telescope Science Institute/AURA/NASA[/caption] Gwiazdy te zaobserwowano w zakresie podczerwonym za pomocą kosmicznych teleskopów Spitzer i Herschel. Otoczka gazu i pyłu otacza te młode gwiazdy. Z czasem, wraz ze wzrostem masy gwiazd otoczka zapewne zostanie rozwiana - dopiero wtedy gwiazdy staną się widoczne w zakresie optycznym. Źródło: ICfRAR Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnrasl/slx015]]> 12934 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 350 0 0 <![CDATA[Nowe spojrzenie na naturę ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/07/nowe-spojrzenie-na-nature-ciemnej-materii/ Tue, 07 Mar 2017 08:04:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12940 Pierwotne czarne dziury, które miałyby powstawać w fluktuacjach gęstości materii w pierwszych momentach istnienia Wszechświata same w sobie są bardzo interesujące. W przeciwieństwie do czarnych dziur powstałych w eksplozjach gwiazd, których liczba i masy są ograniczone przez modele formowania i ewolucji gwiazd, pierwotne czarne dziury mogą charakteryzować się szeroką paletą mas i obfitości. Mogłyby one znajdować się w halo galaktycznych, a spotkanie między takimi obiektami o masie 30 mas Słońca każda i ich późniejsze połączenie mogłoby prowadzić do emisji fali grawitacyjnej takiej jak wykryta przez LIGO.   [AdSense-A]

    Zjawisko mikrosoczewkowania

    Jeżeli w halo galaktycznych znajdowałaby się spora liczba czarnych dziur, niektóre z nich przechwycały by promieniowanie docierające do nas od odległych kwazarów. Z uwagi na silne pole grawitacyjnej takiej czarnej dziury, ich grawitacja mogłaby skupiać promienie biegnące od źródła w kierunku Ziemi i powodować wzrost jasności takiego pulsara. Zjawisko to - znane jako mikrosoczewkowanie grawitacyjne - jest tym wyraźniejsze im większa jest masa czarnej dziury, a prawdopodobieństwo wykrycia takiego zjawiska byłoby tym większe im większa byłaby liczba czarnych dziur w halo galaktycznym. Dlatego też, choć czarne dziury same w sobie nie mogą być obserwowane bezpośrednio, to można byłoby je wykryć pośrednio poprzez wzrosty jasności obserwowanych kwazarów. Opierając się na powyższych założeniach, grupa naukowców wykorzystała zjawisko mikrosoczewkowania kwazarów do oszacowania liczby pierwotnych czarnych dziur o masie pośredniej. Badania prowadzone przez Evencio Mediavilla Gradolpha z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) oraz University of La Laguna (ULL) wykazały, że normalne gwiazdy takie jak Słońce powodują zjawisko mikrosoczewkowania, tym samym wykluczając obecność dużej populacji pierwotnych czarnych dziur o masie pośredniej.   [AdSense-B]  

    Symulacje komputerowe

    Wykorzystując symulacje komputerowe naukowcy porównywali wzrosty jasności 24 kwazarów w zakresie optycznym i rentgenowskim o wartości przewidywane przez zjawisko mikrosoczewkowania. Naukowcy odkryli, że intensywność zjawiska jest stosunkowo niska - taka jak może być wywołana przez obiekty o masie 0,05 a 0,45 masy Słońca - znacznie niższej od masy czarnej dziury o masie pośredniej. Dodatkowo oszacowano, że owe mikrosoczewki stanowią około 20% całkowitej masy galaktyki co jest równe masie, którą przypisuje się gwiazdom tworzącym galaktykę. Wyniki zatem wskazują, z dużym prawdopodobieństwem, że to normalne gwiazdy, a nie pierwotne czarne dziury o masie pośredniej, odpowiedzialne są za obserwowane zjawiska mikrosoczewkowania. Nasze badania wskazują- mówi Evencio Mediavilla - że mało prawdopodobne jest, aby to czarne dziury o masie 10-100 mas Słońca stanowiły znaczącą część ciemnej materii.  Dlatego też czarne dziury, których połączenie wykryte zostało przez LIGO prawdopodobnie powstały z kolapsu gwiazd, a nie były pierwotnymi czarnymi dziurami. Źródło: IAC]]>
    12940 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dychotomia Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/07/dychotomia-enceladusa/ Tue, 07 Mar 2017 08:44:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12944 Powyższe zdjęcie przedstawia odwróconą od Saturna półkulę Enceladusa. Północ Enceladusa jest u góry i nachylona o 4 stopnie w prawo. Zdjęcie zostało wykonane 27 listopada 2016 roku w zakresie widzialnym przez wąskokątową kamerę zainstalowaną na pokładzie sondy Cassini. W momencie wykonywania zdjęcia sonda Cassini znajdowała się 66 000 kilometrów od Enceladusa. Skala zdjęcia to 398 metrów na piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute   [AdSense-A]]]> 12944 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Iota Orionis: pulsująca latarnia kosmiczna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/08/iota-orionis-pulsujaca-latarnia-kosmiczna/ Wed, 08 Mar 2017 10:35:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12948 Iota Orionis to układ podwójny z łatwością dostrzegalny gołym okiem - to najjaśniejsza gwiazda miecza Oriona. Jej unikalna zmienność, opisana w periodyku  Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, została odkryta za pomocą najmniejszych na świecie kosmicznych satelitów astronomicznych, tzw. nanosatelitów. Jako pierwszy w pełni funkcjonalny nanosatelita astronomiczny, BRITE-Constellation dowodzi, że może być początkiem rewolucji w badaniach astronomicznych prowadzonych w przestrzeni kosmicznej -  powiedział Gregg Wade, główny badacz BRITE-Constellation z Royal Military College of Canada w Ontario. Promieniowanie emitowane przez Iota Orionis jest stosunkowo jednorodne przez 90% czasu, po czym jasność układu spada i nagle wzrasta. Te zmiany jasności bardzo przypominają zapis elektrokardiogramu przedstawiający rytm bicia serca - mówi Herbert Pablo, główny badacz projektu z Universite de Montreal . Ta nietypowa zmienność jest wynikiem interakcji dwóch gwiazd znajdujących się na bardzo eliptycznej 30-dniowej orbicie wokół wspólnego środka masy.   [AdSense-A]   Choć obie gwiazdy spędzają większość czasu w oddaleniu od siebie, raz na każdy obieg zbliżają się do siebie na odległość ośmiokrotnie mniejszą. W tym momencie oddziaływanie grawitacyjne obu gwiazd staje się na tyle silne, że prowadzi do gwałtownego odkształcenia obu gwiazd, co prowadzi do zmian ilości emitowanego przez nie światła. Iota Orionis to pierwszy przypadek zaobserwowania tego zjawiska w tak masywnym układzie (35 mas Słońca), niemal o rząd wielkości większym niż jakikolwiek wcześniej znany układ - dzięki temu pozwala na bezpośrednie określenie masy i promieni składników układu. Co ciekawe, takie układy pozwalają nam zajrzeć do wnętrza tworzących je gwiazd. Intensywne oddziaływanie grawitacyjne obu gwiazd prowadzi do trzęsień gwiazdy w trakcie zbliżania się obu składników do siebie - to pozwala nam zbadać wnętrze gwiazdy, tak samo jak trzęsienia ziemi wykorzystywane są do badań wnętrza Ziemi dodaje Pablo. Zjawisko trzęsień bardzo rzadko obserwowane jest w masywnych gwiazdach, a nasze obserwacje to pierwsze obserwacje trzęsień w tak dużej gwieździe, której - na dodatek - masę i promień już znamy. Astronomowie mają nadzieję, że to odkrycie sprowokuje poszukiwania innych układów tego typu, co może stopniowo powodować zmiany sposobów badania ewolucji masywnych gwiazd. To niezwykle istotne zważając na fakt, że masywne gwiazdy są laboratoriami, w których powstają pierwiastki niezbędne do powstania życia. Źródło: Uni of Montreal Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stx207   [AdSense-B]]]> 12948 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiezdny pył rzuca światło na pierwsze gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/08/gwiezdny-pyl-rzuca-swiatlo-na-pierwsze-gwiazdy/ Wed, 08 Mar 2017 11:00:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12951 Astronomowie korzystający z Obserwatorium ALMA wykryli potężną masę świecącego gwiezdnego pyłu w galaktyce z okresu gdy Wszechświat miał zaledwie cztery procent swojego obecnego wieku. Galaktykę tą możemy obserwować taką jaką była krótko po jej powstaniu. Jest jak dotąd najdalszą galaktyką, w której wykryto pył. Są to także obserwacje najbardziej odległego tlenu we Wszechświecie. Wyniki pozwalają nam na nowo spojrzeć na narodziny i wybuchową śmierć pierwszych gwiazd.

    Międzynarodowy zespół astronomów, którym kierował Nicolas Laporte z University College London, użył Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) do obserwacji A2744_YD4, najmłodszej i najdalszej galaktyki obserwowanej przez ALMA. Naukowcy byli zaskoczeni, iż ta młoda galaktyka zawiera dużo międzygwiazdowego pyłu — pyłu powstałego w wyniku śmierci wcześniejszej generacji gwiazd.

    [AdSense-A]

    Dalsze obserwacje przy pomocy instrumentu X-shooter na należącym do ESO teleskopie VLT potwierdziły ogromną odległość do A2744_YD4. Galaktyka wyglądała tak gdy Wszechświat miał zaledwie 600 milionów lat i powstawały dopiero pierwsze gwiazdy i galaktyki.

    A2744_YD4 jest nie tylko najdalszą galaktyką zaobserwowaną do tej pory przez ALMA,” komentuje Nicolas Laporte, „Odkrycie tak dużej ilości pyłu wskazuje, że wczesne supernowe już musiały zanieczyścić tę galaktykę”.

    Kosmiczny pył jest zbudowany głównie z krzemu, węgla i aluminium, w małych ziarnach mierzących milionowe części centymetra. Chemiczne pierwiastki w tych ziarnach są wykuwane w gwiazdach i rozprzestrzenianie w kosmosie gdy gwiazdy te umierają, zwykle spektakularnie podczas wybuchów supernowych, czyli końcowego losu żyjących krótko gwiazd masywnych. Obecnie pyłu jest mnóstwo i jest kluczowym elementem w powstaniu gwiazd, planet i złożonych cząsteczek, jednak we wczesnym Wszechświecie — zanim umarła pierwsza generacja gwiazd — występował rzadko.

    https://www.youtube.com/watch?v=C602LY987uU

    Obserwacje zapylonej galaktyki A2744_YD4 były możliwe dzięki temu, iż znajduje się za masywną gromadą galaktyk Abell 2744. Ponieważ zjawisko zwane soczewkowaniem grawitacyjnym, w którym gromada działa niczym gigantyczny kosmiczny teleskop powiększający bardziej odległą A2744_YD4 o 1,8 razy, pozwoliła naukowcom zajrzeć daleko we wczesny Wszechświat.

    Obserwacje ALMA wykryły także w A2744_YD4 świecącą emisję od zjonizowanego tlenu. Jest to najdalszy, czyli także najwcześniejszy, tlen wykryty we Wszechświecie. Pobił inny wynik ALMA z 2016 r.

    Wykrycie pyłu we wczesnym Wszechświecie dostarcza nowych informacji o tym, kiedy eksplodowały pierwsze supernowe, a tym samym także kiedy pierwsze gorące gwiazdy skąpały Wszechświat w świetle. Ustalenie czasu tego „kosmicznego świtu” jest jednym z głównych wyzwań współczesnej astronomii i może być pośrednio badane przy pomocy analiz własności wczesnego pyłu międzygwiazdowego.

    https://www.youtube.com/watch?v=ip73thabd4w

    Grupa badawcza szacuje, że A2744_YD4 zawiera ilość pyłu odpowiadającą 6 milionom mas Słońca, natomiast całkowita gwiazdowa masa — masa wszystkich gwiazd w galaktyce — to 2 miliardy mas Słońca. Naukowcy zmierzyli także tempo procesów gwiazdotwórczych w A2744_YD4 i ustalili, iż jest to 20 mas Słońca na rok — w porównaniu z zaledwie jedną masą Słońca rocznie w Drodze Mlecznej.

    Takie tempo nie jest nietypowe dla tak odległej galaktyki, ale rzuca nowe światło na to, jak szybko uformował się pył w A2744_YD4,” wyjaśnia Richard Ellis (ESO oraz University College London), współautor badań. Co istotne, potrzeba było zaledwie około 200 milionów lat zatem możemy podziwiać galaktykę krótko po jej uformowaniu.”

    Oznacza to, że znaczące procesy gwiazdotwórcze rozpoczęły się około 200 milionów lat przed epoką, z której obserwujemy galaktykę. Dostarcza to wspaniałej szansy dla ALMA do wspomożenia badań nad erą, w której pierwsze gwiazdy i galaktyki „włączyły się” — najwcześniejszej epoki zbadanej do tej pory. Nasze Słońce, nasza planeta i nasze istnienie są produktem — po 13 miliardów lat później — tej pierwsze generacji gwiazd. Badając ich formowanie się, życie i śmierć, sprawdzamy nasze pochodzenie.

    Dzięki ALMA widoki na dokonywanie głębszych i szerszych obserwacji podobnych galaktyk we wczesnych czasach są bardzo obiecujące” mówi Ellis.

    Natomiast Laporte podsumowuje: Dalsze pomiary tego typu oferują ciekawą perspektywę śledzenia powstawania wczesnych gwiazd i tworzenia cięższych pierwiastków chemicznych jeszcze dawniej we wczesnym Wszechświecie.”

    https://www.youtube.com/watch?v=2E0CghgXP50

    Źródło: ESO

    [AdSense-B]

    ]]>
    12951 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kepler także patrzy w stronę układu TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/10/kepler-takze-patrzy-w-strone-ukladu-trappist-1/ Fri, 10 Mar 2017 08:22:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12955 Naukowcy i entuzjaści z całego świata z niecierpliwości czekają na wszystkie informacje dotyczące tych nowych planet typu ziemskiego -  mówi Geert Barentsen, badacz misji K2 z NASA Ames Research Center w Moffett Field w Kalifornii. Dostarczenie surowych danych z misji K2 w jak najkrótszym czasie było naszym priorytetem. Chcieliśmy aby badacze jak najszybciej to możliwe mogli zdefiniować dalsze plany badawcze. Dzięki temu szeroka publika może razem z nami obserwować proces odkrywania nowych informacji. Opublikowanie surowych, nieskalibrowanych danych pomoże astronomom przygotować wnioski obserwacyjne na wykorzystanie teleskopów naziemnych do obserwacji układu podczas nadchodzącej zimy. Standardowa obróbka danych z Keplera powinna zakończyć się w połowie maja i dopiero wtedy w publicznym archiwum pojawią się skalibrowane dane. Okres obserwacyjny K2 Campaign 12 obejmuje 74 dni monitoringu. To najdłuższy, niemal nieprzerwany zestaw obserwacji układu TRAPPIST-1, który pozwoli badaczom dokładniej zbadać oddziaływania grawitacyjne między siedmioma planetami poszukać ewentualnych dodatkowych planet w tym układzie.   [AdSense-B]   TRAPPIST-1 nie była zaplanowanym celem obserwacyjnym dla Keplera. Wstępne współrzędne fragmentu nieba obserwowanego w ramach Kampanii 12 zostały ustalone w październiku 2015 roku. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział o istnieniu planet w pobliżu gwiazdy TRAPPIST-1. Jednak w maju 2016 roku, kiedy ogłoszono odkrycie trzech planet w układzie TRAPPIST-1 zespoły NASA i Ball Aerospace wprowadziły zmiany i przetestowały komendy, które miały być wprowadzone do systemu operacyjnego Keplera zmieniając nieznacznie ustawienie teleskopu w trakcie Kampanii 12. W październiku 2016 roku Kepler był gotowy i oczekiwał na rozpoczęcie badań naszego intrygującego sąsiada w gwiazdozbiorze Wodnika. Mieliśmy szczęście, że Kepler był w stanie obserwować układ TRAPPIST-1. Pole obserwacyjne Kampanii 12 zostało ustalone po ogłoszeniu odkrycia pierwszych planet krążących w układzie TRAPPIST-1, a społeczność naukowa już składała wnioski obserwacyjne uwzględniające określone cele w obserwowanym fragmencie nieba -  mówi Michael Haas, dyrektor biura naukowego misji Kepler i K2 w Ames. Dodatkowe pomiary uściślające znane już parametry planet krążących wokół TRAPPIST-1 pozwolą astronomom zaplanować dalsze badania układu TRAPPIST-1 za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. W trakcie Kampanii 12, promień kosmiczny zresetował oprogramowanie teleskopu powodując pięciodniową przerwę w zbieraniu danych naukowych. To czwarte tego typu zdarzenie od startu misji Kepler w marcu 2009 roku. Źródło: NASA  ]]> 12955 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 351 0 0 <![CDATA[Misja na Europę otrzymała oficjalną nazwę!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/11/misja-na-europe-otrzymala-oficjalna-nazwe/ Sat, 11 Mar 2017 08:42:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12960 Europa Clipper. Nazwa nawiązuje do kliperów, które żeglowały po oceanach Ziemi w XIX wieku. Klipery były smukłymi, trójmasztowymi żaglowcami znanymi ze względu na pełen gracji wygląd. To właśnie one zwinnie i szybko transportowały herbatę i inne dobra po Oceanie Atlantyckim i po całym świecie. Kontynuując tę tradycję sonda Europa Clipper z dużą częstotliwością, nawet co dwa tygodnie, będzie przelatywała w pobliżu Europy umożliwiając wielokrotne badanie tego księżyca z bliska. Główna misja zakłada wykonanie 40 do 45 bliskich przelotów podczas których sonda będzie wykonywała wysokiej rozdzielczości zdjęcia lodowego księżyca i badała jego skład chemiczny i strukturę tak wnętrza jak i lodowej skorupy.   [AdSense-A]   Europa od dawna jest priorytetowym celem badań dla NASA ponieważ pod jej powierzchnią znajduje się słony ocean ciekłej wody posiadający wszystkie trzy składniki niezbędne dla powstania życia: woda w stanie ciekłym, składniki chemiczne i źródło energii niezbędne do utrzymania procesów biologicznych. W trakcie każdego okrążenia Jowisza, sonda spędzi trochę czasu w wymagającym pod kątem promieniowania otoczeniu Europy. Przelatując koło niej sonda będzie zbierała ogromne ilości danych naukowych po czym będzie uciekała w bardziej bezpieczne rejony - mówi Robiert Pappalardo, naukowiec projektu Europa Clipper w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Według planów misja wystartuje z Ziemi na początku lat dwudziestych i dotrze do Jowisza po kilku latach podróży. Źródło: NASA https://www.youtube.com/watch?v=mu1hxWbJn_k&spfreload=5]]> 12960 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Światło z naszego ultra-chłodnego sąsiada]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/12/swiatlo-z-naszego-ultra-chlodnego-sasiada/ Sun, 12 Mar 2017 01:07:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12968 Powyższa animacja przedstawia ilość światła rejestrowanego przez każdy piksel małego wycinka kamery  znajdującej się na pokładzie kosmicznego teleskopu Kepler. Fotony wyemitowane przez TRAPPIST-1, ultra-chłodnego karła znajdującego się 40 lat świetlnych od Ziemi zarejestrowane zostały w centrum powyższego kadru. Na powyższej animacji nie widać oczywiście siedmiu planet rozmiaru ziemskiego, które krążą wokół TRAPPIST-1. Kepler rejestruje spadki jasności spowodowane przez przechodzące na jej tle planety. Tranzytujące planety nachodząc na tarczę gwiazdy wokół której krążą blokują część promieniowania emitowanego przez gwiazdę, powodując tym samym delikatny spadek jasności rejestrowanej przez Keplera. Planety o rozmiarach Ziemi a przechodzące na tle tarczy niewielkiego ultrachłodnego karła takiego jak TRAPPIST-1 powodują niezauważalny dla oka spadek jasności o niecały 1%. Do poszukiwania tych spadków jasności w danych rejestrowanych przez teleskopy astronomowie wykorzystują wyrafinowane algorytmy, które m.in. muszą uwzględniać takie niuanse jak niewielkie ruchy Keplera w przestrzeni, które powodują takie migotanie pikseli jak widać na powyższej animacji. W okresie od 15 grudnia do 4 marca br. teleskop Kepler realizujący misję K2 obserwował układ TRAPPIST-1 przez 74 dni. Animacja przedstawia 60 pomiarów jasności / zdjęć wykonywanych przez godzinę za pomocą kamery znajdującej się na pokładzie Keplera w odstępach 60 sekund. Zdjęcia wykonano 22 lutego br. Obraz przedstawia wycinek matrycy o boku 11 pikseli obejmujący 44 sekundy łuku nieba. Źródło: NASA Ames/G. Barentsen]]> 12968 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[USA i Rosja rozważają wspólną misję do Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/12/usa-i-rosja-rozwazaja-wspolna-misje-do-wenus/ Sun, 12 Mar 2017 02:02:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12974 Wenera-D (Wenera Dołgożiwuszczaja), której celem będzie Wenus. Choć Wenus znana jest jako bliźniaczka Ziemi, jeszcze wiele musimy się do niej o wiedzieć, włącznie z tym czy mogła w przeszłości posiadać wodę lub nawet życie na powierzchni - powiedział Jim Green, dyrektor Działu Nauk Planetarnych w siedzibie NASA w Waszyngtonie. Poznając procesy zachodzące na Wenus i na Marsie poszerzamy swoją wiedzę o ewolucji planet skalistych oraz o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Ziemi.   [AdSense-A]   Wenus intryguje naukowców od dziesięcioleci. Podobna do Ziemi pod względem składu chemicznego i rozmiarów planeta kręci się wokół swojej osi w odwrotnym kierunku niż inne planety. Gęsta atmosfera planety zatrzymuje ciepło, które otrzymuje od Słońca - to właśnie ten efekt cieplarniany sprawia, że jest to najgorętsza planeta Układu Słonecznego, a na jej powierzchni temperatura jest wyższa od temperatury topnienia ołowiu. Rzut oka pod chmury pozwala dojrzeć wulkany i osobliwy krajobraz. W skali układu Słonecznego Ziemia i Wenus są bardzo podobne do siebie pod względem rozmiaru i składu chemicznego -  mówi David Senske z zespołu definiowania misji Wenera-D i naukowiec z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Jednym z celów, których możliwość realizacji w ramach współpracy z IKI chcielibyśmy ocenić jest badanie klimatu Wenus pod kątem wyjaśnienia przyczyn powstania tak silnego efektu cieplarnianego. Na dzień dzisiejszy proponowana przez IKI koncepcja misji Wenera-D obejmuje orbiter, który pracowałby do trzech lat oraz lądownik zaprojektowany do przetrwania niezwykle trudnych warunków na powierzchni Wenus przez co najmniej kilka godzin. Zespół rozważa także możliwość wysłania  sterowca, który poruszałby się w górnych warstwach atmosfery Wenus.  Jako niezależny moduł latający, sterowiec mógłby być uwolniony przez lądownik Wenera-D, wejść w atmosferę i niezależnie badać jej górne warstwy przez nawet trzy miesiące. https://www.youtube.com/watch?v=B77O8MuEl-s NASA po raz pierwszy odwiedziła Wenus kiedy skonstruowana w JPL sonda Mariner 2 zebrała dane podczas przelotu w pobliżu Wenus w grudniu 1962 roku. Ostatnią amerykańską misją, której celem była Wenus był Magellan. Sonda wystartowała z Ziemi w 1990 roku i po dotarciu do Wenus w ciągu czterech lat z pomocą radarów stworzyła mapę 98 procent powierzchni planety z dokładnością do 100 metrów. Program sond Wenera jest jak dotąd jedynym programem, w ramach którego udało się wylądować na powierzchni Wenus i przetrwać w jej nieprzyjaznym środowisku. Źródło: NASA]]> 12974 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Japet oczami sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/13/japet-oczami-sondy-cassini/ Mon, 13 Mar 2017 09:33:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12978 Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Cassini dwa dni temu (11 marca 2017r.) przedstawia Japeta, charakterystyczny, dwukolorowy księżyc Saturna. Różnica kolorów między dwoma częściami Japeta spowodowana jest cienką warstwą ciemnej materii opadającą na półkulę księżyca skierowaną w stronę ruchu globu po orbicie wokół Saturna. Owa materia została skierowana w stronę Japeta przez odległy księżyc Phoebe poruszający się w niedawno odkrytym potężnym dysku rozproszonym. Ta ciemna warstwa pyłu sprawia, że połowa powierzchni Japeta ogrzewa się nieznacznie bardziej niż druga, przez co leżący pod nią lód wodny odparowuje i odkłada się po drugiej stronie księżyca. Średnica Japeta to 1471 km, a krąży on w odległości aż 3 561 300 km od Saturna czyli dziewięciokrotniej większej od odległości Ziemia-Księżyc. Obie połowy Japeta charakteryzują się potężnymi kraterami uderzeniowymi i wysokimi na wiele kilometrów pasmami górskimi wzdłuż równika. Na zdjęciu: Góry Voyager - pasmo górskie o wysokości nawet 20 km. (NASA/JPL/SSI) Źródło: https://lightsinthedark.files.wordpress.com/2017/03/iapetus-rgb-3-11-17.jpg   [AdSense-A]]]> 12978 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 352 0 0 353 0 0 354 352 0 <![CDATA[Gwiazda na bardzo ciasnej orbicie wokół czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/13/gwiazda-na-bardzo-ciasnej-orbicie-wokol-czarnej-dziury/ Mon, 13 Mar 2017 18:46:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12984 Astronomowie odkryli gwiazdę obiegającą najprawdopodobniej czarną dziurę w tempie 2 obiegów na godzinę. To może być najciaśniejszy układ gwiazdy i czarnej dziury dotąd obserwowany w Drodze Mlecznej. Odkrycie możliwe było dzięki wykorzystaniu dwóch kosmicznych teleskopów NASA: Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i NuSTAR oraz Australia Telescope Compact Array w Australii. Ów układ podwójny znajduje się w gęstej gromadzie kulistej 47 Tucanae należącej do Drogi Mlecznej, w odległości około 14 800 lat świetlnych od Ziemi. Choć astronomowie znają ten układ podwójny od lat, to dopiero w 2015 roku zespół badaczy kierowany przez badaczy z Curtin University oraz International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) odkrył, że najprawdopodobniej składa się z czarnej dziury ściągającej materię ze swojego gwiezdnego towarzysza. Najnowsze obserwacje prowadzone za pomocą obserwatorium Chandra wskazują, że układ - znany jako X9 - regularnie zmienia jasność w zakresie rentgenowskim co 28 minut. Najprawdopodobniej tyle czasu zajmuje gwieździe wykonanie pełnego obiegu wokół czarnej dziury. Biorąc pod uwagę duże ilości tlenu w tym układzie, prawdopodobna jest obecność w układzie X9 białego karła krążącego wokół czarnej dziury w odległości zaledwie 2,5 odległości Ziemia-Księżyc. Ten biały karzeł jest tak blisko czarnej dziury, że materia zdzierana z gwiazdy formuje dysk materii wokół czarnej dziury, powoli na nią opadając - mówi pierwszy autor artykułu dr Arash Bahramian z Uniwersytetu Alberty w Kanadzie. Na szczęście sama gwiazda raczej nie podąży ku zagładzie - wydaje nam się, że pozostanie na swojej orbicie. Chociaż orbita białego karła wydaje się stabilna, a sama gwiazda raczej nie zostanie rozerwana przez czarną dziurę, jej los jest niepewny. Prof. James Miller-Jones z Curtis University oraz ICRAR mówi: Uważamy, że gwiazda może tracić gaz na rzecz czarnej dziury od dziesiątek milionów lat i do teraz straciła już większość swojej masy. Z czasem orbita gwiazdy może się zacząć poszerzać wraz z utratą masy z czasem stając się egzotycznym obiektem podobnym do słynnej diamentowej planety odkrytej kilka lat temu. W jaki sposób czarna dziura otrzymała takiego bliskiego towarzysza? Jedna z możliwości mówi, że czarna dziura mogła uderzyć w czerwonego olbrzyma i z czasem gdy gaz tworzący zewnętrzne warstwy gwiazdy został pochłonięty, powstał układ podwójny składający się z czarnej dziury i białego karła. Orbita składników układu powoli się kurczyła wskutek emisji fal grawitacyjnych, aż do momentu gdy czarna dziura zaczęła ściągać materię z białego karła. Fale grawitacyjne wyemitowane przez taki układ podwójny mają za niską częstotliwość, aby mogły być wykryte przez naziemne obserwatoria, które potwierdziły istnienie fal grawitacyjnych w ubiegłym roku, aczkolwiek przyszłe, kosmiczne obserwatoria fal grawitacyjnych mogą potencjalnie być w stanie je wykryć. Źródło: ICRAR Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1702.02167]]> 12984 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble przygląda się otoczeniu hipergiganta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/13/hubble-przyglada-sie-otoczeniu-hipergiganta/ Mon, 13 Mar 2017 19:20:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12988 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia młodą supergromadę gwiazd Westerlund 1 znajdującą się 15000 lat świetlnych od nas. Westerlund 1 jest domem dla jednej z największych dotąd odkrytych gwiazd. Gwiazdy klasyfikuje się pod względem typu widmowego, temperatury powierzchni i jasności. Podczas badania i klasyfikowania gwiazd tworzących tę gromadę, astronomowie odkryli, że Westerlund 1 jest domem dla potężnej gwiazdy. Westerlund 1-26 to ogromny czerwony nadolbrzym (choć czasami klasyfikowany jako hiperolbrzym), którego średnica jest 1500 razy większa od średnicy Słońca. Gdyby Westerlund 1-26 umieścić w miejsce Słońca w naszym Układzie Słonecznym, powierzchnia gwiazdy znajdowałaby się za orbitą Jowisza. Większość gwiazd tworzących gromadę Westerlund 1 powstało w jednym okresie gwiazdotwórczym, a to znaczy, że są to gwiazdy mniej więcej w tym samym wieku i o tym samym składzie chemicznym. W skali astronomicznej jest to stosunkowo młoda gromada - jej wiek szacuje się na około trzy miliony lat. Źródło: NASA]]> 12988 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Cassini obserwuje ciepło pod powierzchnią Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/14/cassini-obserwuje-cieplo-pod-powierzchnia-enceladusa/ Tue, 14 Mar 2017 12:25:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12991 Najnowszy artykuł opublikowany w periodyku Nature Astronomy donosi, że południowy obszar biegunowy lodowego księżyca Saturna - Enceladusa jest cieplejszy niż oczekiwano już kilka metrów pod powierzchnią. Oznacza to, że ocean ciekłej wody może znajdować się zaledwie 2 kilometry wgłąb księżyca - znacznie bliżej powierzchni niż dotąd uważano. Nadmiar ciepła jest szczególnie wyraźny nad trzema pęknięciami, które nie różnią się szczególnie od tzw. pasów tygrysich - wyraźnych, aktywnie emitujących pęknięć przecinających ten region (na dole zdjęcia) - choć aktualnie nie są one aktywne. Uśpione pęknięcia znajdujące się nad ciepłym, podpowierzchniowym morzem wskazują na dynamiczny charakter geologii Enceladusa wskazując, że księżyc mógł doświadczać kilku osobnych okresów aktywności, które pojawiały się w różnych częściach powierzchni księżyca. Odkrycie zgadza się z wynikami badań z 2016 roku prowadzonych przez zespół naukowców niezwiązanych z misją Cassini, w ramach których podjęto próbę oszacowania grubości lodowej warstwy Enceladusa. Badania wskazywały, że średnia głębokość warstwy lodu to 18 -22 kilometry, przy czym w pobliżu południowego bieguna może to być mniej niż 5 kilometrów. Detekcja w pobliżu tych trzech nieaktywnych pęknięć temperatury wyższej od temperatury obszarów je otaczających to kolejna zagadka Enceladusa -  mówi Linda Spilker z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Jaki jest ten ciepły ocean podpowierzchniowy i czy życie mogło w nim ewoluować? Na odpowiedź na te pytania musimy poczekać, aż dolecą tam kolejne misje kosmiczne. Źródło: ESA/NASA [AdSense-A]]]> 12991 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini żegna się z Mimasem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/15/sonda-cassini-zegna-sie-z-mimasem/ Wed, 15 Mar 2017 07:26:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12996 Pod koniec swojej misji, 30 stycznia 2017 roku sonda Cassini wykonała swoje ostatnie zbliżenie do Mimas, jednego z lodowych księżyców Saturna. W momencie największego zbliżenia Cassini znalazła się 41 230 kilometrów od Mimasa. Przez pozostałą część misji sonda Cassini nie zbliży się do tego obieku na mniej niż 90 000 km. Powyższa mozaika stanowi najbardziej szczegółowe zdjęcie Mimasa w historii. Bliskie przeloty w pobliżu Mimasa należały do rzadkości w trakcie misji sondy Cassini, która zbliżyła się do Mimasa na odległość mniejszą niż 50 000 km tylko siedmiokrotnie. Powierzchnia Mimasa usiana jest rozlicznymi kraterami, z których największy - Krater Herschel - nadaje mu charakterystycznego wyglądu. [caption id="attachment_12998" align="aligncenter" width="1000"] Krater Herschel na Mimasie[/caption] Tym razem NASA opublikowała dwie wersje zdjęcia Mimasa. Na pierwszym zdjęciu, lewa część księżyca, oświetlona światłem odbitym od Saturna, została rozjaśniona, aby ukazać szczegóły powierzchni także tej części księżyca. Drugie zdjęcie (poniżej) przedstawia bardziej rzeczywisty stopień oświetlenia. Zdjęcie wykonano z odległości około 45 000 km. Skala zdjęcia to 250 metrów na piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 12996 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciemna materia znacznie mniej istotna we wczesnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/16/ciemna-materia-znacznie-mniej-istotna-we-wczesnym-wszechswiecie/ Thu, 16 Mar 2017 07:52:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13003 Najnowsze obserwacje wskazują, że masywne galaktyki gwiazdotwórcze w epoce powstawania galaktyk 10 miliardów lat temu zdominowane były przez materię barionową. Nie przypominają zatem dzisiejszych galaktyk, w których wpływ tajemniczej ciemnej materii wydaje się być dużo większy. Takie zaskakujące wyniki uzyskane podczas obserwacji za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) wskazują, że ciemna materia nie miała aż tak dużego wpływu na wczesny Wszechświat jak dzisiaj. https://www.youtube.com/watch?v=b6NLNSu9dP4   Normalną materię (czyli materię barionową) widzimy dzisiaj w postaci jasno świecących gwiazd, gazu i obłoków pyłu. W odróżnieniu od niej tajemnicza ciemna materia nie emituje, nie pochłania ani nie odbija promieniowania i może być obserwowana poprzez wpływ jej grawitacji na inne obiekty. Obecność ciemnej materii tłumaczy dlaczego zewnętrzne rejony pobliskich galaktyk spiralnych rotują szybciej niż oczekiwalibyśmy gdyby te galaktyki składały się tylko z widzianej w nich materii barionowej.   [AdSense-A] Teraz, międzynarodowy zespół astronomów pracujący pod kierownictwem Reinharda Genzela z Insytutu Maxa Plancka w Garching w Niemczech zaprzągł do pracy instrumenty KMOS oraz SINFONI zainstalowane na Bardzo Dużym teleskopie w Chile. Oba instrumenty mierzyły tempo rotacji sześciu masywnych galaktyk gwiazdotwórczych odległego Wszechświata widzianych w okresie powstawania galaktyk 10 miliardów lat temu. To co odkryli było zaskakujące: w przeciwieństwie do galaktyk obserwowanych we współczesnym Wszechświecie, zewnętrzne rejony tych odległych galaktyk wydają się rotować wolniej niż obszary znajdujące się bliżej centrum - co wskazuje, że jest w nich mniej ciemnej materii niż oczekiwano. https://www.youtube.com/watch?v=2KYb_l8wr0c Ku naszemu zaskoczeniu prędkość rotacyjna nie jest stała lecz spada wraz z odległością od centrum galaktyki - komentuje Reinhard Genzel, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Nature. Istnieją dwa wytłumaczenia dla takiego stanu rzeczy. Po pierwsze, większa część tych wczesnych masywnych galaktyk silnie zdominowana jest przez normalną materię, a ciemna materia odgrywa w nich dużo mniejszą rolę niż w Lokalnym Wszechświecie. Po drugie, te wczesne dyski były dużo bardziej chaotyczne niż galaktyki spiralne obserwowane w naszym kosmicznym otoczeniu.   [AdSense-B]   Obydwa efekty wydają się tym bardziej nasilone im dalej poszukujemy galaktyk. To wskazuje, że 3-4 miliardy lat po Wielkim Wybuchu, gaz tworzący galaktyki zdążył już uformować płaskie, rotujące dyski, a otaczające je halo ciemnej materii było znacznie większe i bardziej rozmyte. Widocznie ciemna materia potrzebowała kolejnych miliardów lat do ułożenia się ciasno wokół galaktyk, stąd jej wpływ widoczny jest tylko w prędkościach rotacyjnych dysków galaktycznych w lokalnym Wszechświecie. Powyższe wytłumaczenie zgadza się z obserwacjami wskazującymi, że wczesne galaktyki były dużo bogatsze w gaz i bardziej kompaktowe niż współczesne galaktyki. Sześć galaktyk badanych przez naukowców należały do większej próbki setek odległych dysków aktywnie formujących gwiazdy, a obserwowanych za pomocą instrumentów KMOS oraz SINFONI zainstalowanych na Bardzo Dużym Teleskopie w Obserwatorium Paranal w Chile. Oprócz pomiarów pojedynczych galaktyk opisanych owyżej, naukowcy połączyli słabsze sygnały z innych galaktyk tworząc w ten sposób średnią krzywą rotacji. Ta uśredniona krzywa także wykazywała ten sam trend spadku prędkości wraz ze wzrostem odległości od centrum galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=gjBcCYl27iM Szczegółowe modele wskazują, że choć normalna materia zwyczajowo odpowiada za około połowę całkowitej masy galaktyk, całkowicie dominuje ona dynamikę galaktyk na największych redshiftach. Powyższe badania opisano w artykule zatytułowanym Strongly baryon dominated disk galaxies at the peak of galaxy formation ten billion years ago autorstwa R. Genzela et al., opublikowanym w periodyku Nature. Źródło: ESO]]> 13003 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Europejska misja do księżyców Jowisza wchodzi na kolejny etap]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/16/europejska-misja-do-ksiezycow-jowisza-wchodzi-na-kolejny-etap/ Thu, 16 Mar 2017 15:00:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13007 Wysokie wymagania obejmujące zasilanie, ochronę przed polem magnetycznym, elektrycznym i silnym promieniowaniem, jak i surowe przepisy dotyczące ochrony planetarnej były kluczowymi elementami, z którymi naukowcy musieli sobie poradzić, aby przejść w etap budowy sondy Jupiter Icy Moons Explorer, w skrócie Juice. https://www.youtube.com/watch?v=uMyaIphWp1A Sonda Juice, które start zaplanowano na 2022, a dotarcie do układu Jowisza na 2029 rok, spędzi trzy i pół roku na badaniu burzliwej atmosfery gazowego olbrzyma, jego magnetosfery oraz jego delikatnych pierścieni i księżyców. Zadaniem sondy będzie badanie dużych lodowych księżyców: Ganimedesa, Europy i Kallisto, z których każdy najprawdopodobniej posiada ocean ciekłej wody pod lodową skorupą.   [AdSense-A]   Kulminacją misji będzie dedykowany, trwający osiem miesięcy etap badania Ganimedesa - po raz pierwszy wysłana z Ziemi sonda wejdzie na orbitę wokół księżyca planety innej niż Ziemia. Juice zostanie wyposażony w 10 najnowszych instrumentów: kamery, radar zaglądający pod lód, wysokościomierz, eksperymenty radiowe i czujniki do monitorowania pola magnetycznego i naładowanych cząstek obecnych w układzie Jowisza. Aby się upewnić, że sonda będzie w stanie sprostać oczekiwaniom naukowców w wymagającym środowisku, konstrukcja sondy musi spełniać najsurowsze wymagania. Na początku tego miesiąca projekt misji osiągnął jeden z ważniejszych punktów milowych - ustalono wstępny projekt sondy i jej łączy z instrumentami naukowymi i stacjami naziemnymi. Teraz możliwe będzie zbudowanie prototypu sondy, który przeznaczony zostanie do testów.   [AdSense-B]   Przegląd potwierdził także, że ważąca 5,3 tony sonda będzie pasowała do rakiety Ariane 5. Pracująca w zewnętrznym Układzie Słonecznym, z dala od Słońca, oznacza, że sonda będzie wymagała dużych paneli słonecznych: dwa skrzydła składające się z 5 paneli każde o łącznej powierzchni prawie 100 metrów kwadratowych będą zapewniały pod koniec misji 820 W mocy. Po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną sonda Juice wykorzysta pięć asyst grawitacyjnych: jedną w pobliżu Marsa, jedną w pobliżu Wenus i trzy w pobliżu Ziemi, zanim rozpocznie swój lot w kierunku Jowisza. Panele słoneczne będą musiały się zmierzyć z szerokim zakresem temperatur, unikając uszkodzenia np. podczas przelotu w pobliżu Wenus poprzez odpowiednie nachylenie paneli. Główny silnik sondy zostanie wykorzystany do wejścia na orbitę wokół gazowego olbrzyma oraz do wejścia na orbitę wokół Ganimedesa. Dlatego też podczas przeglądu misji szczególny nacisk położono na silnik. Specjalne elementy pozwolą sondzie wytrzymać kilka lat w ekstremalnie silnym promieniowaniu obecnym w pobliżu Jowisza. Jednym z kluczowych tematów jest także 'czystość' elektromagnetyczna sondy. Z uwagi na fakt, że jednym z celów misji jest monitorowanie pola magnetycznego i cząstek elektrycznych w pobliżu Jowisza, ważne jest aby pole elektromagnetyczne generowane przez sondę nie wpływało na pomiary naukowe. W ramach przeglądu naukowcy upewnili się także, że sonda Juice spełnia wszystkie wymagania ochrony planetarnej i zminimalizowano ryzyko zanieczyszczenia księżyców, szczególnie Europy wirusami i bakteriami przeniesionymi z Ziemi na powierzchni sondy. Misja została zaplanowana w taki sposób, że sonda Juice z pewnością nie zderzy się z Europą w skali setek lat. Źródło: ESA]]> 13007 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują ostatnie chwile umierającego czerwonego olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/17/astronomowie-obserwuja-ostatnie-chwile-umierajacego-czerwonego-olbrzyma/ Fri, 17 Mar 2017 13:01:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13010 Międzynarodowy zespół astronomów korzystając z teleskopu ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array w Chile) zaobserwował zdumiewający spiralny wzór w gazie otaczającym czerwonego olbrzyma LL Pegasi i towarzyszącą mu gwiazdę - układ oddalony od nas o 3400 lat świetlnych. To co tutaj tak szczegółowo możemy obserwować o ostatni etap życia umierającego czerwonego olbrzyma, który właśnie odrzuca większość swojego gazu pod postacią silnego wiatru gwiezdnego -  mówi Mark Morris, współautor badań i profesor fizyki i astronomii na UCLA. Po porównaniu obserwacji teleskopowych z symulacjami komputerowymi astronomowie doszli do wniosku, że za kształt gazowego obłoku otaczającego układ odpowiedzialna jest wysoce eliptyczna orbita. Artykuł opisujący odkrycie został opublikowany w periodyku Nature Astronomy. Ze względu na ruch po orbicie tracącego masę czerwonego olbrzyma, zimny obłok molekularny tworzący wiatr  emitowany przez gwiazdę rozwijany jest niczym woda z rotującego tryskacza ogrodowego tworząc przy tym swój charakterystyczny spiralny kształt -  mówi Morris. ALMA obserwuje emisję na krótkich falach radiowych. Dzięki temu instrumentowi naukowcy byli w stanie stworzyć trójwymiarowy obraz emisji oparty na cząsteczkach wyrzuconych z LL Pegasi tworzących spiralny wzór obłoku. https://www.youtube.com/watch?v=0Sr77kSI3nA Zdjęcia przedstawiające wiele pełnych obrotów spirali mówią nam wiele o dynamice układów podwójnych na przestrzeni 5000 lat.   [AdSense-A]   Ten niespotykanie uporządkowany system otwiera nam drzwi do zrozumienia w jaki sposób ewoluują orbity takich układów kiedy jedna z gwiazd zaczyna tracić masę - dodaje Morris. https://www.youtube.com/watch?v=wFhhtaRvibk Źródło: Nature Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-017-0060]]> 13010 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy lobbują za większą liczbą planet w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/17/naukowcy-lobbuja-za-wieksza-liczba-planet-w-ukladzie-slonecznym/ Fri, 17 Mar 2017 16:22:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13013 Kirby Runyon, naukowiec z Johns Hopkins University chce postawić sprawę jasno: niezależnie od tego co mówi prestiżowa organizacja naukowa, Pluton jest planetą. Jest nią także Europa, powszechnie znana jako księżyc Jowisza, oraz Księżyc i ponad 100 innych obiektów Układu Słonecznego, którym się odmawia statusu planety w ramach aktualnie obowiązującej definicji planety. Definicja zatwierdzona przez IAU (Międzynarodową Unię Astronomiczną) usuwała Plutona ze spisu planet powodując spadek liczby planet w Układzie Słonecznym z dziewięciu do ośmiu. Według Runyona zmiana nie miała żadnego sensu. Argumenty za statusem planety dla Plutona Runyon zamierza przedstawić na konferencji naukowej w Teksasie. Lodowo-skalisty pluton był najmniejszą z dziewięciu planet Układu Słonecznego - jego średnica to zaledwie 3/4 średnicy Księżyca i zaledwie 1/5 średnicy Ziemi. Niemniej jednak - według Runyona - Pluton posiada  aktywność powierzchniową, którą zazwyczaj wiąże się z planetą. Nie ma w nim nic nie-planetarnego. Runyon, którego dyzertacja doktorska skupia się na zmiennym krajobrazie Księżyca i Marsa, kierował grupą sześciu autorów z pięciu różnych instytucji mających za zadanie stworzenie nowej definicji planety i jej uzasadnienia. Wyniki prac zostaną zaprezentowane w formie posteru na konferencji Lunad and Planetary Science Conference. Wszyscy autorzy artykułu są członkami zespołu naukowego misji New Horizons do Plutona. Latem 2015 roku sonda New Horizons stała się pierwszą sondą, która po pokonaniu ponad 5 miliardów kilometrów przeleciała zaledwie 12 000 km od Plutona. Runyon wraz ze współpracownikami dowodzi, że definicja planety powinna skupiać się na cechach samego obiektu, a nie czynnikach zewnętrznych takich jak jego orbita czy obiekty w jego otoczeniu. Naukowcy uważają, że planeta to "obiekt o masie niższej od masy gwiazdy, w którego wnętrzu nigdy nie zachodziły procesy fuzji,  a którego grawitacja pozwala mu utrzymać okrągły kształt." To definicja, która różni się od trzyczęściowej definicji przyjętej przez IAU tym, że nie zwraca uwagi na otoczenie definiowanego ciała fizycznego. To właśnie ten element - który wymaga aby planeta i jej satelity poruszały się po orbicie samotnie - sprawił, że Pluton wypadł ze spisu planet. Alan Stern, główny badacz misji New Horizons już wcześniej zauważał, że definicja IAU wyklucza ze spisu planet także Ziemię, Marsa, Jowisza i Neptuna, które dzielą swoje orbity z planetoidami. Nowa, geofizyczna definicja omijałaby gwiazdy, czarne dziury, planetoidy i meteoryty, a zawierałaby wszystkie pozostałe obiekty Układu Słonecznego. Tym samym spis planet powiększyłby się z 8 do około 110 obiektów. To poszerzenie spisu jest jedną z zalet nowej definicji - twierdzi Runyon. Samo słowo "planeta" niesie za sobą odpowiedni "ciężar psychologiczny" - więcej planet sprawiłoby, że szeroka opinia publiczna wspierałaby ich eksplorację. Źródło: JHU]]> 13013 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 357 0 0 <![CDATA[Hubble obserwuje: Nowe zdjęcie Mgławicy w Orionie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/17/hubble-obserwuje-nowe-zdjecie-mglawicy-w-orionie/ Fri, 17 Mar 2017 17:28:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13019 Poszukując samotnych planet i nieudanych gwiazd astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a stworzyli mową mozaikę przedstawiającą Mgławicę w Orionie. Podczas przeglądu słynnego obszaru gwiazdotwórczego, badacze odkryli brakujący element kosmicznej układanki: trzeci, dawno utracony element układu gwiazd. Mgławica w Orionie to najbliższy nam obszar gwiazdotwórczy - znajduje się zaledwie 1400 lat świetlnych od Ziemi. To naprawdę burzliwe miejsce - rodzą się tam gwiazdy, układy planetarne a promieniowanie emitowane przez młode masywne gwiazdy wycina luki w mgławicy zaburzając wzrost mniejszych, pobliskich gwiazd. [caption id="attachment_13020" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie Mgławicy Kleinmanna-Lowa.[/caption] Dzięki temu chaosowi, Hubble wiele razy miał okazję badania różnych intrygujących procesów zachodzących w mgławicy. Powyższe zdjęcie przedstawia centralny region mgławicy w zakresie widzialnym i bliskiej podczerwieni. [caption id="attachment_13021" align="aligncenter" width="1024"] Wykonane z Ziemi zdjęcie Oriona, Małego Psa i Wielkiego Psa.[/caption] Astronomowie wykorzystali obserwacje w bliskiej podczerwieni do poszukiwania samotnych planet - przemieszczających się w przestrzeni bez gwiazdy macierzystej - oraz brązowych karłów w Mgławicy w Orionie. Możliwości obserwacyjne Hubble'a w podczerwieni pozwalają nam zajrzeć przez obłoki gazu i pyłu i dostrzec ukryte w nich gwiazdy. Pośród takich gwiazd astronomowie natrafili na gwiazdę poruszającą się z nietypowo wysoką prędkością - około 200 000 kilometrów na godzinę. Gwiazda ta może być brakującym elementem zagadki układu gwiazd rozerwanego 540 lat temu. https://www.youtube.com/watch?v=f32nnwgii4M Astronomowie wiedzieli już o dwóch innych uciekających gwiazdach w Mgławicy, które najprawdopodobniej stanowiły kiedyś część układu wielokrotnego. Przez lata uważano, że oryginalny układ zawierał więcej niż te dwie gwiazdy. Teraz przez przypadek Hubble pomógł odkryć najprawdopodobniej brakujący trzeci element tego układu. To czy ta gwiazda faktycznie jest brakującym - i ostatnim - elementem zagadki wymaga jeszcze dalszych obserwacji. Tak samo z resztą jak pytanie o powód rozerwania układu gwiazd. Aktualnie istnieje kilka teorii: interakcje z inną, pobliską grupą gwiazd lub chociażby sytuacja, w której dwie z trzech gwiazd za bardzo zbliżyły się do siebie. Źródło: STScI   [AdSense-A]]]> 13019 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Cassini: zbliżenie na Pierścień B]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/20/cassini-zblizenie-na-pierscien-b/ Mon, 20 Mar 2017 10:32:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13042 Powyższe zdjęcie przedstawia w jak niesamowitych szczegółach sonda Cassini obserwuje lodowe pierścienie Saturna. Zdjęcie skupia się na fragmencie pierścienia B, który widziany jest tu niemal dwa razy lepiej niż najlepsze dotąd zdjęcia tego pierścienia. Pierścienie Saturna składają się głównie z lodu wodnego zarówno o rozmiarach ziaren pyłu jak i o średnicach rzędu kilkudziesięciu metrów. Niektóre z wzorów widocznych na zdjęciach pierścieni wykonanych przez sondę Cassini powstają wskutek oddziaływania grawitacyjnego licznych księżyców Saturna, inne z kolei wciąż czekają na swoje wyjaśnienie. W nadchodzących miesiącach sonda Cassini prześle na Ziemię całą bibliotekę nowych, szczegółowych zdjęć pierścieni. Naukowcy mają nadzieję, że przesłane dane pozwolą na rozwikłanie zagadki tych tajemniczych zaburzeń. Ocierające się o pierścienie orbity sondy Cassini rozpoczęły się w listopadzie ubiegłego roku i będą trwały do końca kwietnia, kiedy to rozpocznie się 'wielki finał' misji Cassini. Podczas ostatnich 22 orbit sonda Cassini będzie przelatywała przez przerwę między pierścieniami a Saturnem, po czym wleci w atmosferę Saturna w połowie września kończąc niesamowitą 13-letnią eksplorację Saturna. Powyższe zdjęcie wykonane zostało szerokokątną kamerą sondy Cassini w dniu 18 grudnia 2016 roku z odległości 51 000 km od pierścieni. Źródło: ESA ]]> 13042 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 360 0 0 <![CDATA[Czy Mars ma pierścienie? Teraz nie, ale kiedyś...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/21/czy-mars-ma-pierscienie-teraz-nie-ale-kiedys/ Tue, 21 Mar 2017 07:07:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13045   Jako dzieci poznajemy planety Układu Słonecznego ucząc się o ich cechach wyróżniających - Jowisz jest największy, Saturn ma pierścienie, Merkury jest najbliżej Słońca. Mars jest czerwony... możliwe jednak, że jeden z naszych najbliższych sąsiadów kosmicznych miał kiedyś pierścienie i może je znowu mieć za jakiś czas. To teoria przedstawiona przez naukowców z Purdue University w artykule opublikowanym w periodyku Nature Geoscience. David Minton, profesor nauk planetarnych i atmosferycznych oraz Andrew Hesselbrock, doktorant fizyki i astronomii, opracowali model, który wskazuje, że odłamki wyniesione w przestrzeń kosmiczną wskutek uderzenia w Marsa planetoidy jakieś 4,3 miliardy lat temu na zmianę formują pierścień wokół planety, po czym zbijają się w jeden z księżyców. Istnieje teoria mówiąca o tym, że północny basen polarny (Basen Borealis) obejmujący 40 procent powierzchni półkuli północnej powstał wskutek potężnego zderzenia. "To zderzenie byłoby na tyle duże, że wyniosłoby w przestrzeń kosmiczną wystarczającą ilość materii do stworzenia pierścienia wokół Marsa", mówi Hesselbrock. Opracowany przez Hesselbrocka i Mintona model wskazuje, że w toku formowania się pierścienia i stopniowego oddalania się pierścienia od Marsa, zaczął się on stopniowo grupować tworząc księżyc. Z czasem, przyciąganie grawitacyjne Marsa sprawia, że księżyc zbliża się do Marsa aż osiągnie granicę Roche'a - odległość w której oddziaływania pływowe planety są w stanie rozerwać ciało niebieskie utrzymywane tylko przez grawitację. [caption id="attachment_13046" align="aligncenter" width="1024"] Fobos, jeden z księżyców Marsa, może w czasem ulec dezintegracji i utworzyć pierścienie wokół Czerwonej Planety. Źródło: Purdue University Envision Center[/caption] Fobos stopniowo zbliża się do planety. Zgodnie z modelem, Fobos ulegnie dezintegracji po osiągnięciu granicy Roche'a i za jakieś 70 milionów lat stworzy zestaw pierścieni wokół Czerwonej Planety. Minton i Hesselbrock uważają, że taki cykl mógł już zajść 3 do 7 razy na przestrzeni miliardów lat. Za każdym razem księżyc ulegał rozerwaniu tworząc pierścień, a z czasem pierścień skupiał się w księżyc. Każdorazowo księżyc był pięciokrotnie mniejszy od poprzedniego, bowiem część materii mogła po prostu opadać na powierzchnię planety - co, swoją drogą, mogłoby tłumaczyć enigmatyczne osady w pobliżu równika Marsa. Inne teorie wskazują, że zderzenie z Marsem, które doprowadziło do powstania północnego basenu polarnego mogło odpowiadać za powstanie Fobosa 4,3 miliarda lat temu. Jednak według Mintona istnieje małe prawdopodobieństwo, że księżyc mógł przetrwać do dnia dzisiejszego. W takim przypadku Fobos musiałby powstać daleko od Marsa i z czasem musiałby wejść w rezonans z Deimosem, zewnętrznym z dwóch księżyców Marsa.  W okresie występowania rezonansu Fobos wpłynąłby na orbitę Deimosa, która w dniu dzisiejszym odchylona jest o zaledwie niecały 1 stopień od płaszczyzny równika Marsa co wskazuje, że żadne większe ciało raczej nie miało na nią wpływu. "Orbita Deimosa niemal w ogóle się nie zmieniła od czasu uformowania się tego księżyca",  mówi Minton. "A przechodzący przez rezonans Fobos, z pewnością by ją zmienił." [caption id="attachment_13047" align="aligncenter" width="1024"] Fobos na zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] Minton i Hesselbrock mają zamiar zabrać się teraz za badanie dynamiki pierwszego zestawu pierścieni lub za materię, która opadła na powierzchnię Marsa wskutek poprzednich dezintegracji księżyca. Źródło: Purdue University Artykuł naukowy: http://nature.com/articles/doi:10.1038/ngeo2916]]> 13045 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 361 0 0 771 https://www.spidersweb.pl/2020/06/jak-powstal-deimos-pierscienie-marsa.html 0 0 772 https://10t.dbmart2.com/blog/marsjanskie-ksiezyce-cyklicznie-rozpadaja-sie-tworza-pierscien-wokol-planety-by-znow-stac-sie-ksiezycami-spiders-web/ 0 0 773 https://www.netrontech.co.uk/marsjanskie-ksiezyce-cyklicznie-rozpadaja-sie-tworza-pierscien-wokol-planety-by-znow-stac-sie-ksiezycami-spiders-web/ 0 0 774 http://within90daysorless.com/marsjanskie-ksiezyce-cyklicznie-rozpadaja-sie-tworza-pierscien-wokol-planety-by-znow-stac-sie-ksiezycami-spiders-web/ 0 0 810 https://avanaavanafil.com/ avanafil 200]]> 0 0 811 https://avanaavanafil.com/ avanafil stendra dosage]]> 0 0 813 https://avanaavanafil.com/ avana drug]]> 0 0 816 https://avanaavanafil.com/ avanafil stendra dosage]]> 0 0 891 https://tadalisetadalafil.com/ is tadalafil and cialis the same thing]]> 0 0 945 https://elitadalafill.com/ cheapest tadalafil cost]]> 0 0 970 https://elitadalafill.com/ canada generic tadalafil tadalafil from canada to usa]]> 0 0 974 https://elitadalafill.com/ tadalafil drug tadalafil citrate]]> 0 0 976 https://chloroquineorigin.com/ hydroxychloroquine sulfate corona does chloroquine work]]> 0 0 977 https://elitadalafill.com/ tadalafil dosage is tadalafil and cialis the same thing]]> 0 0 978 https://chloroquineorigin.com/ hydroxychloroquine sulfate corona chloroquinolone]]> 0 0 981 https://elitadalafill.com/ generic tadalafil from uk tadalafil pah]]> 0 0 <![CDATA[Swift odtwarza śmiertelną podroż gwiazdy do czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/21/swift-odtwarza-smiertelna-podroz-gwiazdy-do-czarnej-dziury/ Tue, 21 Mar 2017 07:36:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13050 Jakieś 290 milionów lat temu gwiazda podobna do Słońca za bardzo zbliżyła się do centralnej czarnej dziury swojej galaktyki. Intensywne oddziaływania pływowe rozerwały gwiazdę  powodując przy tym erupcję promieniowania w zakresie optycznym, ultrafioletowym i rentgenowskim, które dotarło do Ziemi w 2014 roku. Teraz zespół naukowców analizujący dane obserwacyjne z satelity Swift odtworzył mapę źródeł emisji poszczególnych części promieniowania z tego zdarzenia oznaczonego jako ASASSN-14li. Odkryliśmy zmiany jasności w zakresie rentgenowskim, które pojawiły się około miesiąc po tym jak podobne zmiany obserwowaliśmy w zakresie widzialnym i ultrafioletowym",  mówi Dheeraj Pasham, astrofizyki z MIT w Cambridge, MA i główny autor opracowania. "Uważamy, że to oznacza, że promieniowanie w zakresie optycznym i ultrafioletowym zostało wyemitowane z dala od czarnej dziury, w miejscach gdzie eliptyczne strumienie orbitującej materii zderzały się ze sobą." https://www.youtube.com/watch?v=6rZv9ylWqK8 Astronomowie uważają, że ASASSN-14li to zdarzenie, w którym gwiazda podobna do Słońca za bardzo zbliżyła się do czarnej dziury o masie około 3 milionów mas Słońca (podobnej do czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej). Dla porównania, horyzont zdarzeń takiej czarnej dziury jest  13-krotnie większy od rozmiarów Słońca, a dysk akrecyjny powstały z rozerwanej gwiazdy może rozciągać się na odległość ponad 300 milionów kilometrów. Gdy gwiazda za bardzo zbliży się do czarnej dziury o masie 10 000 lub więcej mas Słońca, siły pływowe przeważają nad grawitacją gwiazdy i rozrywając ją zamieniają gwiazdę w strumień materii. Astronomowie nazywają takie zdarzenie rozerwaniem pływowym. Materia opadająca na czarną dziurę tworzy rotujący dysk akrecyjny, w którym ulega ściśnięciu i ogrzaniu jeszcze przed przekroczeniem horyzontu zdarzeń czyli punktu zza którego już nie jest w stanie uciec. Rozbłyski powstałe wskutek takiego rozerwania pływowego niosą wiele ważnych informacji o tym jak resztki gwiazdy tworzyły dysk akrecyjny. Astronomowie wiedzą, że promieniowanie rentgenowskie w takim zdarzeniu powstaje bardzo blisko czarnej dziury. Jednak położenie źródła promieniowania optycznego i ultrafioletowego było nie do końca jasne. W wielu tego typu zjawiskach, takie promieniowanie znajdowało się znacznie dalej  od miejsca, w którym pływy czarnej dziury były w stanie zniszczyć gwiazdę. Co więcej, gaz emitujący to promieniowanie wydawał się utrzymywać stałą temperaturę znacznie dłużej niż oczekiwano. ASASSN-14li zostało dostrzeżone 22 listopada 2014 roku na zdjęciach uzyskanych przez ASASSN (All Sky Automated Survey for SuperNovae), który obejmuje teleskopy robotyczne na Hawajach i w Chile. Dalsze obserwacje za pomocą teleskopów rentgenowskiego i ultrafioletowego satelity Swift rozpoczęły się osiem dni później i powtarzane były co kilka dni przez kolejne dziewięć miesięcy. Naukowcy uzupełnili zebrane w ten sposób dane danymi w zakresie optycznym zebranymi w Obserwatorium Las Cumbres w Kalifornii. W artykule opisującym wyniki, a opublikowanym 15 marca w periodyku The Astrophysical Journal Letters, Pasham, Cenko i współpracownicy opisali w jaki sposób interakcje opadającej na czarną dziurę materii mogły spowodować powstanie obserwowanego promieniowania w zakresie optycznym i ultrafioletowym. Szczątki gwiazdy początkowo opadające na czarną dziurę mijają ją, tworząc łuk i podążając po eliptycznej orbicie po pewnym czasie zderzając się z wciąż opadającym na czarną dziurę strumieniem. Powracające z pobliża czarnej dziury odłamki uderzają w strumień na nią opadający co powoduje powstanie fal uderzeniowych emitujących promieniowanie widzialne i ultrafioletowe -  mówi Bradley Cenko, główny badacz misji Swift. Źródło: NASA Artykuł naukowy: http://iopscience.iop.org/article/10.3847/2041-8213/aa6003]]> 13050 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gorący jowisz KELT-16b idealnym obiektem badań]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/21/goracy-jowisz-kelt-16b-idealnym-obiektem-badan/ Tue, 21 Mar 2017 21:47:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13053 http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/153/3/97]]> 13053 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Złamanie ograniczenia prędkości wzrostu supermasywnej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/21/zlamanie-ograniczenia-predkosci-wzrostu-supermasywnej-czarnej-dziury/ Tue, 21 Mar 2017 22:18:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13056 Najnowsze symulacje komputerowe pozwalają wytłumaczyć istnienie zagadkowych supermasywnych czarnych dziur obserwowanych we wczesnym Wszechświecie. Symulacja jest oparta na kodzie komputerowym wykorzystywanym do zrozumienia sprzężenia promieniowania z określonymi materiałami. Supermasywne czarne dziury charakteryzują się ograniczeniem prędkości, które  określa jak szybko i jak duże mogą urosnąć - mówi Joseph Smidt z Los Alamos National Laboratory. Stosunkowo nowe odkrycie supermasywnych czarnych dziur na wczesnych etapach rozwoju Wszechświata zmusiły naukowców do postawienia fundamentalnego pytania: w jaki sposób one tak wcześnie tak bardzo urosły? Wykorzystując kody komputerowe opracowane w Los Alamos do modelowania interakcji materii z promieniowaniem Smidt wraz ze współpracownikami stworzył symulację zapadania się gwiazd, które prowadzi do powstania supermasywnych czarnych dziur jeszcze w pierwszym miliardzie lat istnienia Wszechświata, czyli znacznie szybciej niż dotąd oczekiwano. Okazuje się, że choć supermasywne czarne dziury mają ograniczenie prędkości wzrostu, określone typy masywnych gwiazd już nie - mówi Smidt. Zadaliśmy sobie zatem pytanie, co by było gdyby udało nam się znaleźć miejsce gdzie gwiazdy mogły powstawać znacznie szybciej osiągając rozmiary tysiące razy większe od masy Słońca i czy mogłyby one odpowiadać za szybkie powstawanie supermasywnych czarnych dziur? https://www.youtube.com/watch?v=LD4xECbHx_I Okazało się, że model komputerowy z Los Alamos nie tylko potwierdził możliwość szybkiego powstawania supermasywnych czarnych dziur lecz także potwierdza wiele innych zjawisk dotyczących czarnych dziur a regularnie obserwowanych przez astrofizyków. Badania wskazują, że symulowane supermasywne czarne dziury oddziałują także z innymi galaktykami w sposób obserwowany przez naukowców - w modelu i w rzeczywistości obserwujemy takie samo tempo procesów gwiazdotwórczych, profile gęstości galaktyk czy tempo jonizacji gazów. To zupełnie nieoczekiwane - przyznaje Smidt.  Wydawało mi się, że idea powstawania masywnej gwiazdy w specjalnej konfiguracji, a następnie powstawania czarnej dziury o odpowiedniej masie to coś co może nam się uda przybliżyć, jednak fakt, że udało nam się zaobserwować, że taka czarna dziura prowokuje procesy gwiazdotwórczy i napędza dynamikę otoczenia w sposób, który faktycznie obserwujemy to wisienka na torcie. Źródło: Los Alamos Laboratory Artykuł naukowy: https://arxiv.org/pdf/1703.00449.pdf]]> 13056 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Osuwający się klif odsłania wnętrze komety 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/21/osuwajacy-sie-klif-odslania-wnetrze-komety-67p/ Tue, 21 Mar 2017 22:54:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13059 Sonda Rosetta sfotografowała "przed" i "po" osunięciu się ściany klifu zwanego Aswan na długości 70 metrów. Naukowcy podejrzewali możliwość osunięcia się klifu od lipca 2015 roku, kiedy to z tego miejsca w przestrzeń uniósł się duży strumień pyłu. Pięć dni później kamera OSIRIS mogła już obserwować świeżą, ostrą i jasną krawędź klifu Aswan w miejscu gdzie kilka dni wcześniej było pęknięcie. To miejsce - sześciokrotnie jaśniejsze niż typowa dla komety pyłowa powierzchnia - okazało się śwież odsłoniętym lodowym wnętrzem komety. https://www.youtube.com/watch?v=YvdVt_nUEN0 Już wcześniej w trakcie trwania misji Rosetta kilkukrotnie obserwowano emisje pyłu - naukowcy już wtedy podejrzewali, że mogą one być skutkiem osuwających się klifów. Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2004 roku sonda Rosetta pokonała ponad sześć miliardów kilometrów, aby dotrzeć do komety 67P oddaloną od Ziemi o jakieś 400 milionów kilometrów.4 [caption id="attachment_13060" align="aligncenter" width="775"] Zdjęcie klifu Aswan wykonane 26 grudnia 2015 roku z odległości 77,05 km od jądra komety 67P. Biała strzałka wskazuje jasny klif Aswan z odkrytym lodem wodnym. Źródło: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA//UPM/DASP/IDA[/caption] W listopadzie 2014 roku sonda Rosetta uwolniła małego robota o nazwie Philae, który opadł na powierzchnię z zadaniem badania jądra komety z powierzchni. Celem pary robotów było odkrycie tajemnicy życia poprzez przekrojowe badanie komety. Miliardy komet krążące wokół Słońca po eliptycznych orbitach stanowią pozostałości po okresie formowania naszego układu planetarnego jakieś 4,6 mld lat temu. [caption id="attachment_13061" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie z kamery NavCam wykonane 10 lipca 2015 roku z odległości 156,58 km od jądra 67P. Biała strzałka wskazuje emisję pyłu spowodowaną osunięciem się klifu Aswan. Źródło: ESA/Rosetta/NavCam[/caption] Na powierzchni komety 67P sonda Rosetta odkryła cząsteczki organiczne, elementy życia. Odkrycie to wspiera teorię mówiącą o tym, że komety mogły pomóc w powstawaniu życia na Ziemi dostarczając na nią wodę we wczesnych etapach powstawania układu planetarnego. [caption id="attachment_13062" align="aligncenter" width="794"] Zdjęcie klifu Aswan z OSIRIS NAC wykonane 21 września 2014 roku z odległości 27,61 km od jądra komety.[/caption] Źródło: AFP Artykuł naukowy: http://nature.com/articles/doi:10.1038/S41550-017-0092
    ]]>
    13059 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Młode gwiazdy zapobiegają powstawaniu gwiazd w swoim otoczeniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/22/mlode-gwiazdy-zapobiegaja-powstawaniu-gwiazd-w-swoim-otoczeniu/ Wed, 22 Mar 2017 19:34:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13068 Ponieważ promieniowanie oświetlające ten dysk jest dużo słabsze od promieniowania gwiazd, o których wiemy, że niszczą dyski, oczekiwaliśmy, że nie zaobserwujemy odparowywania dysku. Okazuje się jednak, że nawet takie słabe gwiazdy potrafią skutecznie odparować znaczną część materii z dysku. Te wyniki mają istotny wpływ na naszą wiedzę o różnorodności układów planetarnych. To zjawisko może znacząco wpływać na planety powstające wokół innych gwiazd. Promieniowanie z pobliskich gwiazd może ograniczać maksymalne rozmiary układów planetarnych. Układ IM Lup był badany niedawno przez dr Ilse Cleeves z Harvardu, która odkryła nieoczekiwane 'halo'materii wokół niego. Współpracując z dr Cleeves i z badaczami z Instytutu Maxa Planca dr Haworrth stworzył model przepływu i chemii układu w celu określenia czy halo było wynikiem ogrzewania dysku przez pobliską gwiazdę i odparowywanie z niego materii. Okazało się, że halo jest wynikiem odparowywania, wskutek którego materia ucieka w przestrzeń kosmiczną. Zespół badaczy uważa, że przyczyną silnego odparowywania dysku jest jego duża szerokość. REKLAMA--------------------------------------------------------- W przypadku układów planetarnych lub dysków, odległości zazwyczaj mierzone są w jednostkach astronomicznych (AU, 1 AU to odległość Ziemi od Słońca, ok. 150 mln km). Odległość Plutona od Słońca to 40 AU, a dysk IM Lup rozciąga się aż na 400 AU. Oznacza to, że gwiazda nie może utrzymać zbyt mocno zewnętrznej części otaczającego ją dysku, przez co właśnie te fragmenty pozostawione są na pastwę odparowywania. Dr Haworth dodaje: Nasze obliczenia wskazują, że dysk początkowo miał szerokość 700 AU, po czym stracił połowę swojej szerokości w pierwszym milionie lat.  Źródło: Imperial College]]> 13068 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Lód w zacienionych kraterach Ceres związany z historią nachylenia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/23/lod-w-zacienionych-kraterach-ceres-zwiazany-z-historia-nachylenia/ Thu, 23 Mar 2017 07:42:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13075 Planeta karłowata Ceres może znajdować się setki milionów kilometrów od Jowisza i jeszcze dalej od Saturna, jednak silny wpływ grawitacyjny ze strony tych dwóch gazowych olbrzymów miał zaskakująco duży wpływ na orientację Ceres. W najnowszym artykule badacze z misji Dawn obliczyli, że nachylenie osi Ceres - kąt pod którym nachylona jest oś obrotu względem płaszczyzny orbity Ceres wokół Słońca - silnie się zmieniało na przestrzeni 24500 lat. Astronomowie uważają, że to zaskakująco krótki okres czasu jak na tak dramatyczne zmiany. Zmiany nachylenia osi na przestrzeni historii Ceres związane są z większym pytaniem o to, gdzie na powierzchni Ceres można znaleźć zamarzniętą wodę - informują naukowcy w periodyku Geophysical Research Letters. Zważając na warunki panujące na Ceres, lód może przetrwać tylko w ekstremalnie niskich temperaturach - np. na obszarach, które nigdy nie są oświetlane przez Słońce. Udało nam się znaleźć zależność między kraterami skrytymi w cieniu przy maksymalnych nachyleniu a jasnymi osadami, które najprawdopodobniej są lodem wodnym - mówi Anton Ermakov, postdoc w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie i główny autor opracowania. Obszary, które nie widziały światła słonecznego od milionów lat  najprawdopodobniej posiadają więcej takich osadów. Obliczenia wskazują, że na przestrzeni ostatnich 3 milionów lat Ceres nachylenie Ceres zmieniało się w zakresie od 2 do około 20 stopni. Nie możemy bezpośrednio obserwować zmian nachylenia Ceres, dlatego też wykorzystaliśmy pomiary kształtu i grawitacji wykonane przez sondę Dawn do odtworzenia dynamicznej historii Ceres - mówi Erwan Mazarico, współautorka artykułu z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Ostatni raz kiedy nachylenie osi Ceres osiągnęło maksymalną wartość około 19 stopni, miał miejsce jakieś 14 000 lat temu. Dla porównania, nachylenie osi obrotu Ziemi wynosi około 23,5 stopni. Tak znaczące nachylenie osi odpowiada za pory roku na powierzchni: półkula północna doświadcza lata, kiedy skierowana jest w stronę Słońca, a zimy, kiedy jest odchylona w drugą stronę. Obecnie nachylenie osi Ceres wynosi około 4 stopni, więc tutaj już nie mamy do czynienia tak silnych zmian sezonowych w ciągu roku (który na Ceres wynosi 4,6 ziemskiego roku). Kiedy nachylenie osi Ceres jest małe, stosunkowo duże obszary Ceres w ogóle nie otrzymują bezpośredniego światła słonecznego, szczególnie w pobliżu biegunów. Te stale zacienione miejsce rozciągają się na obszarze około 2000 kilometrów kwadratowych. Jednak gdy nachylenie wzrasta, coraz więcej kraterów okołobiegunowych wystawiane jest na bezpośrednie światło słoneczne, a stale zacienione obszary  stanowią zaledwie 1 do 10 kilometrów kwadratowych. To właśnie te obszary powierzchni Ceres, które pozostają zacienione nawet przy dużym nachyleniu, mogą być wystarczająco zimne aby utrzymać lód na powierzchni. Te kratery znajdujące się na obszarach stale zacienionych zwane są "zimnymi pułapkami", ponieważ są na tyle zimne i ciemne, że substancje lotne, które tam migrują nie mogą już stamtąd uciec przez nawet miliardy lat. W ramach badań, których wyniki opublikowano w 2016 roku w periodyku Nature Astronomy, zespół misji Dawn odkrył jasną materię w 10 takich kraterach, a dane zebrane za pomocą spektrometru pracującego w zakresie widzialnym i podczerwonym wskazują, że jeden z nich zawiera lód. Najnowsze badania skupiały się na kraterach biegunowych i ich celem było stworzenie modelu zmian zacienienia wraz ze zmianami nachylenia osi Ceres. Na półkuli północnej znajdują się tylko dwa obszary stale zacienione przy maksymalnym nachyleniu 20 stopni. Oba te obszary posiadają dzisiaj jasne osady. Na półkuli południowej także znajdują się dwa takie stale zacienione obszary, i w jednym z nich także dostrzeżono jasne osady. Źródło: NASA]]> 13075 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemnica jasnego rentgenowsko centrum Andromedy rozwiązana przez NuSTAR]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/23/tajemnica-jasnego-rentgenowsko-centrum-andromedy-rozwiazana-przez-nustar/ Thu, 23 Mar 2017 17:17:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13079 Nie wiedzieliśmy co to jest do momentu kiedy spojrzeliśmy tam za pomocą NuSTAR -  mówi Mihoko Yukita, główny autor artykułu opisującego obiekt opublikowanego w The Astrophysical Journal. Ten potencjalny pulsar przedstawiono jako niebieską kropkę na powyższym zdjęciu Andromedy (M31) wykonanym za pomocą NuSTAR w zakresie rentgenowskim. Obiekt ten wygląda na jaśniejszy w zakresie rentgenowskim niż jakikolwiek inny obiekt w tej galaktyce. W ramach badań przeanalizowano wiele różnych obserwacji obiektu wykonanych za pomocą różnych sond. W 2013 roku satelita Swift dostrzegł to wysokoenergetyczne źródło, jednak nie był  w stanie zidentyfikować typu obiektu, bowiem wiele różnych obiektów emituje niskoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie w tym rejonie. Inne sondy takie jak Obserwatorium Rentgenowskie Chandra oraz XMM-Newton także obserwowały ten obiekt. Jednak dopiero teraz, po obserwacjach przeprowadzonych za pomocą NuSTAR, przy udziale danych z satelity Swift, naukowcy uświadomili sobie, że to pulsar dominujący także w zakresie wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego. Zwyczajowo astronomowie uważali, że aktywnie pochłaniające materię czarne dziury, znacznie masywniejsze od pulsarów, zazwyczaj dominują w zakresie wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego. Gdy gaz po spirali zbliża się do czarnej dziury tworzy dysk akrecyjny, w którym materia ogrzewana jest do ekstremalnie wysokich temperatur i powoduje emisję wysokoenergetycznego promieniowania. Jednak obserwowany przez NuSTAR pulsar o masie niższej od jakiejkolwiek czarnej dziury w Andromedzie, jest jaśniejszy w zakresie wysokich energii od całej populacji czarnych dziur w M31. Nawet supermasywna czarna dziura znajdująca się w centrum Andromedy nie emituje tak dużo wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego. Dlatego też, zaskoczeniem jest fakt, że za tak silną emisję odpowiedzialny jest pojedynczy pulsar. Galaktyka w Andromedzie to galaktyka spiralna nieco większa od Drogi Mlecznej, znajdująca się 2,5 miliona lat świetlnych od naszej galaktyki - co jest niewielką odległością na skali odległości między galaktykami. Źródło: NASA/NuSTAR]]> 13079 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa supermasywną czarną dziurę wykopaną z centrum galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/23/hubble-odkrywa-supermasywna-czarna-dziure-wykopana-z-centrum-galaktyki/ Thu, 23 Mar 2017 17:53:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13082 Międzynarodowy zespół astronomów korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkrył supermasywną czarną dziurę, która została wyrzucona z centrum odległej galaktyki 3C186. Czarna dziura została najprawdopodobniej wyrzucona przez fale grawitacyjne. To pierwszy raz, kiedy astronomowie odkryli supermasywną czarną dziurę w tak dużej odległości od jej macierzystej galaktyki. Choć już wcześniej obserwowano potencjalne "uciekające czarne dziury" to żadna z nich nie została potwierdzona. Teraz astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryli supermasywną czarną dziurę o masie miliarda mas Słońca wyrzuconą ze swojej galaktyki macierzystej. Szacujemy, że aby wyrzucić tą czarną dziurę niezbędna była energia równa 100 milionom supernowych eksplodujących jednocześnie - opisuje Stefano Bianchi, współautor opracowania z Roma Tre University we Włoszech. Zdjęcia wykonane za pomocą Hubble'a niosą pierwsze wskazówki, że galaktyka 3C186 jest nietypowa. Zdjęcia galaktyki znajdującej się 8 miliardów lat świetlnych od nas przedstawiają jasny kwazar, energetyczną sygnaturę aktywnej czarnej dziury, znajdującej się z dala od jądra galaktyki. Czarne dziury zwykle przebywają w centrach galaktyk, dlatego też nietypowe jest dostrzeżenie kwazaru nie znajdującego się w centrum - mówi członek zespołu Marco Chiaberge, badacz ESA-AURA w Space Telescope Science Institute w USA. Zespół obliczył, że czarna dziura przemieściła się o 35 000 lat świetlnych od centrum, co stanowi odległość większą od odległości Słońca od centrum Drogi Mlecznej. Co więcej, czarna dziura nadal ucieka z prędkością blisko 7.5 mln kilometrów na godzinę. Przy tej prędkości czarna dziura pokonałaby odległość Ziemia-Księżyc w niecałe 3 minuty. Choć nie można wykluczyć innych scenariuszy tłumaczących obserwacje, to najbardziej prawdopodobnym źródłem energii do napędzenia tej supermasywnej czarnej dziury są fale grawitacyjne wyemitowane w trakcie łączenia dwóch masywnych czarnych dziur w centrum galaktyki. Ta teoria wspierana jest przez wygięte łuki ogonów pływowych zarejestrowanych przez naukowców, powstałe wskutek oddziaływań grawitacyjnych między dwoma zderzającymi się galaktykami. Według teorii zaprezentowanej przez naukowców, 1-2 miliardy lat temu obie galaktyki - w których centrach znajdowały się masywne czarne dziury - połączyły się ze sobą. Czarne dziury zaczęły wirować wokół wspólnego środka masy w centrum nowo powstałej galaktyki eliptycznej, emitując przy tym fale grawitacyjne. Ponieważ czarne dziury nie miały podobnej masy i tempa rotacji, emitowały silniejsze fale grawitacyjne wzdłuż określonego kierunku. Gdy obie czarne dziury w końcu się połączyły, anizotropowa emisja fal grawitacyjnych sprawiła, że powstała w ten sposób czarna dziura została wyrzucona z centrum galaktyki. Jeżeli nasza teoria jest prawidłowa, obserwacje stanowią silny dowód na to, że supermasywne czarne dziury faktycznie mogą się ze sobą łączyć, mówi Stefano Bianchi o wadze odkrycia. Istnieją już dowody na zderzenia czarnych dziur o masie gwiezdnej, jednak procesy regulujące supermasywne czarne dziury są bardziej złożone i jeszcze niedokładnie poznane. Badacze mieli szczęście, że udało im się zaobserwować to unikalne zjawisko ponieważ nie każde łączenie czarnych dziur prowadzi do emisji niezrównoważonych fal grawitacyjnych, które mogą wyrzucić czarną dziurę z galaktyki. Teraz zespół naukowców chce uzyskać dodatkowy czas obserwacyjny na Hubble'u oraz w obserwatorium ALMA w celu dokładniejszego zbadania prędkości czarnej dziury i otaczającego ją dysku gazowego, który może przed nami odkryć dodatkowe informacje o naturze tego rzadkiego obiektu. Źródło: Hubble]]> 13082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata - Michał Heller]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/recenzja-przestrzenie-wszechswiata-michal-heller/ Mon, 27 Mar 2017 07:40:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13087 Kilka dni temu premierę swoją miała kolejna książka autorstwa ks. prof. Michała Hellera. Pozycja o bardzo ogólnym tytule Przestrzenie Wszechświata. Od geometrii do kosmologii to wciągająca opowieść. Opowieść o sile ludzkiego umysłu na przestrzeni wieków.  Tematem książki jest rozwój geometrii od czasów Newtona do czasów obecnych. Być może dla wielu z Was sam pomysł książki o geometrii wyda się co najmniej dziwny lub mocno przeciętnie interesujący. Nic bardziej mylnego. Historia rozwoju koncepcji geometrii to historia rozwoju myśli o przestrzeni, historia filozofii i historia kosmologii w jednym. Tutaj warto zauważyć, że myśl o geometrii, o przestrzeni nie zaczyna się w czasach Newtona, a ma wielowiekowy rodowód - o okresie przednewtonowym Michał Heller pisał jednak już w Bogu i geometrii - pozycji, którą opiszę wkrótce. [4 godziny później] Od kilku godzin zastanawiam się jak podejść do tej recenzji. Najlepiej chyba będzie jak opiszę Wam odczucia, które towarzyszyły mi podczas lektury tej książki. Przede wszystkim Przestrzenie Wszechświata to książka niełatwa. Warto naprawdę zmusić się do przebrnięcia przez pierwsze kilka rozdziałów (szczególnie grząski rozdział traktuje o Kancie), bo nie należą one do rzeczy łatwo przyswajalnych. Dopiero w drugiej połowie książki mając większy obraz całości można w pełni docenić pierwszą część. Mówiąc, że to książka niełatwa nie mam bynajmniej na myśli wysokiego zmatematyzowania materii. De facto w całej książce nie pojawia się żaden skomplikowany wzór, ba, żaden w ogóle wzór. Wyzwanie tutaj polega na czymś innym. Na przestrzeni dziejów koncepcja przestrzeni (sic!) stanowiła nie lada problem dla naukowców. Czym jest przestrzeń? Czy przestrzeń w ogóle istnieje? Czy przestrzeń jest euklidesowa? Czy przestrzeń jest przemienna? Czy istnieje jedna przestrzeń? Czy to obserwator czy eksperyment definiują przestrzeń? Aby zrozumieć poglądy naukowców na te pytania musimy sami zapoznać się z tymi określeniami, a często wymaga to myślenia nieszablonowego. Niektóre koncepcje wymagają od czytelnika dłuższego zastanowienia się nad sensem danej postawy.   Zapewniam jednak, że warto podjąć ten wysiłek i przebrnąć przez całą tę treść - dopiero wtedy nasze obecne spojrzenie na przestrzeń będzie pełne. Równie fascynujące okazuje się spojrzenie na ewolucję myśli o geometrii w większej skali. Dopiero wtedy można w pełni docenić znaczenie badań podstawowych. Żaden wielki umysł nie byłby w stanie sam dojść do naszej dzisiejszej wiedzy. Do tego trzeba było niezliczonych wielkich umysłow, przypadków, osobistych historii, zbiegów okoliczności, przypadkowych skojarzeń czy w końcu olśnień, do których dochodziło w najbardziej nieoczekiwanych momentach (np. na moście podczas spaceru z żoną - ale o tym już w książce). Jako laikowi w tej materii szczególną przyjemność podczas czytania tej książki sprawiło uświadomienie sobie, że geometria to nie tylko matematyka, że przestrzeń to nie tylko rzeczywistość fizyczna. Ani fizyka, ani matematyka jako takie nie byłyby w stanie posunąć naszej wiedzy o przestrzeni do obecnego stanu, bez udziału filozofii. Wbrew powszechnej opinii te nauki bardzo łączą się ze sobą i wzajemnie się przenikają, co wyraźnie daje się odczuć podczas podróży od Newtona do Einsteina.   Michał Heller z charakterystyczną dla siebie swobodą przeprowadza Czytelnika przez meandry historii fizyki, matematyki, filozofii i kosmologii. To co zauważy każdy uważny Czytelnik to niesamowicie bogaty warsztat Autora, który z łatwością łączy fakty powszechnie znane z niesamowicie ciekawymi niuansami wyczytanymi gdzieś w oryginalnych dziennikach, zapiskach pozostawionych czy to przez Newtona, Eulera czy Riemanna - to właśnie one nadają całej historii nowego, bardzo ludzkiego wymiaru. Przyznaję, że po przeczytaniu Przestrzeni Wszechświata zacząłem się zastanawiać...

    ... a gdyby tak rzucić wszystko i zająć się geometrią...

    i to jest myśl, która nigdy wcześniej nie przeszła mi przez głowę.

    Jeżeli jeszcze nie udało mi się Was przekonać do Przestrzeni Wszechświata  - może przekona Was nagranie rozmowy z samym Michałem Hellerem. SPOILER ALERT! Jeżeli chcecie w 100% delektować się podróżą przez historię geometrii to nie odtwarzajcie poniższego filmu. Naprawdę najlepiej zrobicie jak najpierw książkę przeczytacie, przetrawicie, a dopiero potem w ramach powtórki i systematyzowania wiadomości klikniecie Play na poniższym filmie. SPOILER ALERT! https://www.youtube.com/watch?v=5TaU9MWjJKw
    Tytuł: Przestrzenie Wszechświata. Od geometrii do kosmologii Autor: Michał Heller Stron: 284 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: http://www.ccpress.pl/produkt/Przestrzenie_Wszechswiata._Od_geometrii_do_kosmologii_338]]>
    13087 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 576 http://www.pulskosmosu.pl/2017/08/27/recenzja-bog-i-geometria-michal-heller/ 0 0
    <![CDATA[SDSS J0104+1535: Najczystszy i najmasywniejszy dotąd brązowy karzeł]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/sdss-j01041535-najczystszy-i-najmasywniejszy-dotad-brazowy-karzel/ Mon, 27 Mar 2017 09:32:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13104 Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Brązowe karły to obiekty znajdujące się gdzieś pomiędzy planetami a pełnoprawnymi gwiazdami. Ich masa sprawia, że są one za małe, aby w ich wnętrzach rozpoczęły się procesy fuzji wodoru w hel, jednak są one zdecydowanie dużo masywniejsze od planet. SDSS J0104+1535 znajdujący się 750 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Ryb składa się z gazu 250 razy czystszego od Słońca. Obiekt ten składa się w 99,99% z wodoru i helu. Naukowcy szacują, że powstał on ok. 10 miliardów lat temu, a jego masa sięga 90 mas Jowisza czyniąc go jak dotąd najmasywniejszym odkrytym brązowym karłem. Do niedawna naukowcy nie byli pewny czy brązowe karły mogą powstać z aż tak pierwotnego gazu, jednak odkrycie SDSS J0104+1535 wskazuje na całą populację nieodkrytych ekstremalnie czystych brązowych karłów z początków naszej galaktyki. Zespół badawczy pracował pod kierownictwem dr ZengHua Zhanga z Instytutu Astrofizyki na Wyspach Kanaryjskich. Dr Zhang mówi: Nie oczekiwaliśmy, że uda nam się zaobserwować tak czyste brązowe karły. Odnalezienie jednego zazwyczaj wskazuje na dużo większą nieodkrytą jeszcze populację obiektów tego typu - bardzo bym się zdziwił gdyby nie było wielu podobnych jemu obiektów czekających na odkrycie. SDSS J0104+1535 został zaklasyfikowany jako ultra-podkarzeł typu L na podstawie analizy widma w zakresie widzialnym i bliskiej podczerwieni. Do wykonania widma posłużył Bardzo Duży Teleskop (VLT). Źródło: RAS]]> 13104 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazdy powstające w dżetach materii z supermasywnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/gwiazdy-powstajace-w-dzetach-materii-z-supermasywnych-czarnych-dziur/ Mon, 27 Mar 2017 16:17:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13118 Obserwacje prowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu pozwoliły naukowcom zaobserwować gwiazdy powstające w silnych wypływach materii wyrzucanych z pobliża supermasywnych czarnych dziur zamieszkujących jądra galaktyk.  To pierwszy przypadek zaobserwowania procesów gwiazdotwórczych w tak ekstremalnym środowisku. Odkrycie to niesie za sobą wiele informacji o właściwościach i ewolucji galaktyk. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Nature. Grupa europejskich astronomów korzystających z instrumentów MUSE oraz X-shooter zainstalowanych na Bardzo Dużym Teleskopie w Obserwatorium Paranal w Chile obserwowała trwające zderzenie dwóch galaktyk znane łącznie jako obiekt IRAS F23128-5919, a oddalone od nas o około 600 milionów lat świetlnych. Astronomowie zaobserwowali w tym obiekcie niezwykle silne wiatry materii - czy też wypływy - mające swoje źródło w pobliżu supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum południowej galaktyki i odkryli, że także w nich powstają gwiazdy. Takie galaktyczne wypływy napędzane są przez potężną energię uwalnianą z aktywnych i burzliwych centrów galaktycznych. Supermasywne czarne dziury skrywają się w centrach większości galaktyk, a kiedy pożerają materię rozgrzewają otaczający je gaz i wyrzucają go z galaktyki macierzystej w silnych, gęstych wiatrach materii. https://www.youtube.com/watch?v=pimQ8mppBo4 Astronomowie od jakiegoś czasu podejrzewali, że wewnątrz tych wypływów mogą panować warunki pozwalające na powstawanie gwiazd, jednak jak dotąd nikomu nie udało się dostrzec na to dowodów - mówi Roberto Maiolino, kierownik zespołu badawczego z Uniwersytetu w Cambridge. Nasze wyniki są naprawdę ekscytujące ponieważ dowodzą one jednoznacznie, że w tych wypływach powstają gwiazdy. Celem grupy badaczy było bezpośrednie badanie gwiazd w wypływach jak i otaczającego je gazu. Wykorzystując dwa czołowe instrumenty do spektroskopii na VLT astronomowie mogli bardzo szczegółowo zbadać właściwości emitowanego światła i określić jego źródło. Promieniowanie emitowane przez młode gwiazdy sprawia, że otaczający je gaz świeci w bardzo charakterystyczny sposób. Wyjątkowa czułość X-shootera pozwoliła badaczom wyeliminować inne możliwe źródła tego światła takie jak chociażby fale uderzeniowe czy aktywne jądra galaktyczne. Następnie naukowcy bezpośrednio wykryli populację młodych gwiazd wewnątrz wypływu. Gwiazdy te mają zaledwie kilkadziesiąt milionów lat, a wstępna analiza wskazuje, że są gorętsze i jaśniejsze niż gwiazdy powstałe w mniej ekstremalnych warunkach, np. w dysku galaktyki. Co więcej, astronomom udało się określić ruch i prędkość tych gwiazd. Promieniowanie większości gwiazd w tym rejonie wskazuje, że uciekają one z dużą prędkością z centrum galaktyki - co ma sens zważając na fakt, że są to obiekty zanurzone w strumieniu szybko przemieszczającej się materii. Helen Russell, współautorka artykułu tłumaczy: Gwiazdy powstałe w wiatrach w pobliżu centrum galaktyki mogą spowolnić i nawet zacząć powracać do centrum galaktyki, jednak gwiazdy powstałe znacznie dalej doświadczają mniej zwalniania i z czasem uciekają całkowicie z galaktyki. Źródło: ESO]]> 13118 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gigantyczne tsunami na Marsie wskazuje na wczesny ocean]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/gigantyczne-tsunami-na-marsie-wskazuje-na-wczesny-ocean/ Mon, 27 Mar 2017 17:06:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13122 Wizja artystyczna tego jak Mars mógł wyglądać, gdy na jego powierzchni płynęła woda. Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] Zespół badaczy z Francji, Włoch i USA odkrył dowody na  potężne tsunami na Marsie, do którego doszło jakieś 3 miliardy lat temu wskutek uderzenia planetoidy w istniejący wtedy na powierzchni ocean. Artykuł opublikowany w periodyku Journal of Geophysical Research omawia owe dowody i tłumaczy dlaczego naukowcy uważają, że tsunami jest najbardziej prawdopodobnym czynnikiem, który mógł doprowadzić do powstania unikalnych formacji widzianych dzisiaj na powierzchni planety. Naukowcy już od kilku lat rozważają czy na Marsie mogły istnieć oceany, jednak jak dotąd nie udało się tego dowieść. Co więcej, inni badacze także znajdowali dowody wskazujące na tsunami na Marsie jednak nie byli w stanie zidentyfikować prowadzących do nich oceanicznych kraterów impaktowych.  Tym razem jednak naukowcy uważają, że udało im się i jedno i drugie. W trakcie wcześniejszych badań badacze odkryli na powierzchni Marsa formacje skalne przypominające odcisk palca. Niektórzy naukowcy porównywali je do błota spływającego po zboczach wulkanów lub wypychanego przez lodowce. Mogły one jednak powstać wskutek potężnego tsunami. Co więcej, naukowcy odnaleźli krater, który mógł być praprzyczyną takiego tsunami. Krater Łomonosowa znajdujący się na północnych równinach może być pozostałością po uderzeniu planetoidy w ocean znajdujący się na północnej półkuli Czerwonej Planety, które to zderzenie mogło doprowadzić do powstania fal o wysokości kilkudziesięciu-kilkuset metrów. Tego typu fale rozlałyby się po lądzie pozostawiając po sobie potężne ilości osadów. Jeżeli taka planetoida uderzyła w ocean - kontynuują badacze -  po przebiciu się przez warstwę wody spowodowałaby powstanie  krateru w dnie oceanicznym. Krater ten przez chwilę byłby potężną pustką, która momentalnie zapełniona zostałaby napływającymi z każdej strony i zderzającymi się masami wody. To z kolei doprowadziłoby do powstania tsunami wtórnego. Gdy zatem pierwsze tsunami cofałoby się już znad lądu, docierałaby do niego druga fala. To właśnie te dwie współoddziałujące ze sobą fale mogłyby - według naukowców - odpowiadać za charakterystyczne odciski palców na powierzchni Marsa. Naukowcy wspierają swoją teorię modelami numerycznymi opisującymi propagację fal. Badacze podkreślają, że jak na razie nie istnieje żadne inne rozsądne wytłumaczenie powstania tych formacji skalnych - co sprawia, że jest to silny dowód przemawiający nie tylko za tsunami lecz także za obecnością oceanu na powierzchni wczesnego Marsa. Źródło: Phys.org]]> 13122 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NuSTAR bada zagadkowy merger galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/nustar-bada-zagadkowy-merger-galaktyk/ Tue, 28 Mar 2017 07:48:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13124 Supermasywna czarna dziura w centrum malutkiej galaktyki testuje wiedzę naukowców o tym co się dzieje gdy dwie galaktyki łączą się w jedną. Was 49 to nazwa układu składającego się z dużej galaktyki dyskowej zwanej Was 49a i łączącej się z nią dużo mniejszej galaktyki karłowatej zwanej Was 49b. Galaktyka karłowata obiega centrum większej w odległości około 26 000 lat świetlnych od jej centrum aktualnie przelatując przez jej dysk. Dzięki misji Nuclear Spectroscopic Telescope Array (NuSTAR) badacze odkryli, że galaktyka karłowata jest tak jasna w zakresie wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego, że w jej centrum musi znajdować się supermasywna czarna dziura dużo większa i silniejsza niż oczekiwano. To zupełnie nieoczekiwany układ, który podważa naszą obecną wiedzę o łączeniu się galaktyk -  mówi Nathan Secrest, główny autor artykułu opisującego odkrycie i badacz w US Naval Research Laboratory w Waszyngtonie. Dane z misji NuSTAR oraz z przeglądu Sloan Digital Sky Survey wskazują, że masa czarnej dziury w centrum galaktyki karłowatej jest ogromna w porównaniu do galaktyk o podobnych rozmiarach i sięga 2 procent masy całej galaktyki. Nie sądziliśmy, że galaktyki karłowate mogą posiadać tak masywne supermasywne czarne dziury mówi Secrest. Ta czarna dziura jest kilkaset razy masywniejsza niż oczekiwaliśmy po galaktyce tych rozmiarów. Czarna dziura w centrum tej galaktyki karłowatej stanowi silnik napędzający aktywne jądro galaktyczne (AGN), kosmiczne zjawisko, w którym ekstremalnie wysokoenergetyczne promieniowanie emitowane jest z pobliża czarnej dziury pożerającej duże ilości gazu i pyłu. Ten konkretny AGN wydaje się być otoczony pierścieniem gazu i pyłu. Zazwyczaj gdy dwie galaktyki zaczynają się ze sobą łączyć, czarna dziura wewnątrz większej galaktyki staje się aktywna i zaczyna łapczywie pożerać gaz i pył emitując przy tym wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie. Jednak w tym przypadku to mniejsza z dwóch galaktyk posiada jaśniejsze aktywne jądro galaktyczne z bardziej aktywną supermasywną czarną dziurą, podczas gdy czarna dziura w centrum większej galaktyki jest stosunkowo spokojna. Optyczne zdjęcie układu Was 49 powstało dzięki obserwacjom prowadzonym za pomocą teleskopu Discovery Channel Telescope w Happy Jack w Arizonie wykorzystującego te same filtry barwne co w przeglądzie Sloan Digital Sky Survey. Z uwagi na fakt, że Was 49 jest tak daleko od nas, kolory zostały zoptymalizowane tak, aby oddzielić emisję pochodzącą od wysoko zjonizowanego gazu (różowy obszar wokół aktywnej supermasywnej czarnej dziury) od normalnego promieniowania gwiazd (zielony). Dzięki temu astronomowie mogli dokładniej określić rozmiar galaktyki karłowatej. Źródło: NASA]]> 13124 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROFAZA: Jak umrze Wszechświat?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/21/astrofaza-jak-umrze-wszechswiat/ Tue, 21 Mar 2017 09:21:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13131 13131 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują halo gwiazdotwórczej galaktyki NGC 253]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/astronomowie-obserwuja-halo-gwiazdotworczej-galaktyki-ngc-253/ Tue, 28 Mar 2017 11:45:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13138 Galaktyka gwiazdotwórcza NGC 253 w zakresie optycznym (zielony, SINGG survey), radiowym (czerwony, GLEAM). Emisja w linii H-alfa, wskazująca na obszary aktywnych procesów gwiazdotwórczych przedstawiona została na niebiesko (SINGG Survey; Meurer+2006). Źródło: A. Kapińska, G. Meurer, ICRAR/UWA/CAASTRO[/caption] Astronomowie korzystający z radioteleskopu w Australii Zachodniej wykonali wyjątkowo szczegółowe zdjęcie halo pobliskiej galaktyki gwiazdotwórczej. Galaktyka gwiazdotwórcza (ang. starburst galaxy) to galaktyka przechodząca przez okres intensywnego formowania gwiazd. W tym przypadku jest to NGC 253, tzw. Galaktyka Rzeźbiarza oddalona od nas o około 11,5 miliona lat świetlnych. W Galaktyce Rzeźbiarza  gwiazdy powstają obecnie w tempie pięciu mas Słońca rocznie - wielokrotnie szybciej niż w Drodze Mlecznej - mówi dr Anna Kapińska z University of Western Australia oraz z International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) w Perth. Galaktyka ta jest znana ze swojej urody, którą możemy podziwiać dzięki stosunkowo niewielkiej odległości. Co więcej, to co się dzieje w jej środku - jest naprawdę wyjątkowe. Galaktyka Rzeźbiarza otoczona jest rozległym halo gazu, pyłu i gwiazd, których nie obserwowaliśmy na częstotliwościach poniżej 300 MHz.  Halo to powstaje z galaktycznych fontann wywołanych przez procesy gwiazdotwórcze w dysku i super-silne wiatry emitowane z centrum galaktyki. Mamy ogromne szczęście, że tak fantastyczny przykład galaktyki gwiazdotwórczej znajduje się tak blisko nas - to tak jak byśmy mieli do dyspozycji laboratorium o rozmiarach galaktyki, w którym możemy przeprowadzać eksperymenty i testować nasze teorie - mówi dr Kapińska. [caption id="attachment_13139" align="aligncenter" width="748"] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble przedstawia jądro pobliskiej, spiralnej galaktyki gwiazdotwórczej NGC 253. Na zdjęciu widać obszar gwałtownych procesów gwiazdotwórczych o średnicy około 1000 lat świetlnych.[/caption] W ramach badania wykorzystano dane z przeglądu GLEAM (GaLactic and Extragalactic All-sky MWA) realizowanego za pomocą radioteleskopu Murchison Widefield Array w Australii Zachodniej. Dzięki danym z przeglądu GLEAM byliśmy w stanie po raz pierwszy w historii spojrzeć na tę galaktykę w niespotykanej rozdzielczości na niskich falach radiowych - mówi dr Kapińska. To zaskakujące jak łatwo MWA wykryła rozproszone halo tej galaktyki - wystarczyła nam zaledwie godzina obserwacji - dodaje. Udało nam się dojrzeć emisję w zakresie radiowym pochodzącą od elektronów przyspieszanych przez eksplozje supernowych oraz absorpcję od gęstych obłoków plazmy - to naprawdę fascynujące. [caption id="attachment_13140" align="aligncenter" width="1024"] Jedna ze 128 kostek tworzących radioteleskop Murchison Widefield Array. Źródło: N. Hurley-Walker. ICRAR/Curtin[/caption] Radioteleskop MWA jest prekursorem SKA (Square Kilometre Array), którego fragment będzie budowany w Australii Zachodniej w nadchodzącej dekadzie. Prof. Lister Staveley-Smith, współautor opracowania z ICRAR i ARC Centre of Excellence for All-sky Astrophysics (CAASTRO) zaznacza, że SKA będzie największym radioteleskopem na świecie i będzie w stanie odkryć wiele nowych galaktyk gwiazdotwórczych gdy już zostanie uruchomiony. Jednak zanim zaczniemy przeprowadzać wielkoskalowe przeglądy galaktyk gwiazdotwórczych za pomocą SKA musimy się dowiedzieć tak dużo jak to tylko możliwe o tych galaktykach i o procesach, które doprowadzają do tak ekstremalnie wysokiego tempa powstawania gwiazd. [caption id="attachment_13141" align="aligncenter" width="800"] Powyższe zdjęcia przedstawiają spiralną galaktykę NGC 253. Źródło: Jay Gallagher (University of Wisconsin-Madison), Alan Watson oraz NASA/ESA/HST[/caption]]]> 13138 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy gejzery na Enceladusie to pozostałość po kosmicznej kolizji?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/czy-gejzery-na-enceladusie-to-pozostalosc-po-kosmicznej-kolizji/ Tue, 28 Mar 2017 19:15:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13146 Tak naprawdę nie wiemy do końca dlaczego aktywność w tym obszarze jest tak skoncentrowana - mówi John Spencer z Southwest Research Institute w Kolorado. Na więkzości księżyców lodowych głównym źródłem ciepła są pływy: globy te są rozciągane przez grawitację planet wokół których krążą oraz sąsiadujących z nimi księżyców. To prowadzi do powstania ciepła w ich wnętrzach. Gdyby Enceladus ogrzewany był tylko przez pływy, północny i południowy biegun powinny być do siebie podobne -  mówi Angela Stickle z Johns Hopkins University w Maryland. Stickle wraz z Jamesem Robertsem wykorzystała symulacje komputerowe do sprawdzenia czy zagadkę tą może rozwiązać gigantyczne zderzenie z przeszłości. Okazało się, że osobliwy wygląd południowego bieguna Enceladusa może tłumaczyć zderzenie na tyle poważne, że doprowadziło do pęknięcia pokrywy lodowej. Tego typu kolizja ogrzałaby i osłabiła lód na biegunie - przyznali naukowcy podczas spotkania Lunar and Planetary Science Conference w Teksasie tydzień temu. Zderzenie może odpowiadać za powstanie warunków, które doprowadziły do powstania formacji powierzchniowych jakie dzisiaj możemy obserwować na Enceladusie - mówi Stickle. Aby tak się stało, zderzenie musiałoby być na tyle duże, że pozwoliło przebić się przez 20 kilometrowej grubości skorupę lodową pokrywającą podpowierzchniowy ocean. Oczywiście nie moglibyśmy zobaczyć dzisiaj krateru, ponieważ lód tuż po zderzeniu zacząłby zamarzać. Już w godzinę po zderzeniu zamarzłoby wierzchnie 10 centymetrów odsłoniętej cieczy co byłoby początkiem odnawiania skorupy lodowej. Taka rana szybko by się zagoiła, lecz pozostawiłaby po sobie bliznę mówi Roberts. Zderzenie tego typu  dostarczyłoby energię na powierzchnię Enceladusa ogrzewając i zmiękczając lód w najbliższym otoczeniu miejsca zderzenia. Co więcej spowodowałoby powstanie fali uderzeniowej i aktywności sejsmicznej, która całkowicie mogłaby otworzyć skorupę. Zderzenie nawet nie musiało mieć miejsca w pobliżu bieguna. Z uwagi na fakt, że pęknięcie spowodowałoby spadek lokalnej grawitacji, księżyc obróciłby się tak, że krater lub otwór stopniowo migrowałby na pozycję bieguna. Zderzenie mogło mieć miejsce gdziekolwiek, a tuż po nim Enceladus zacząłby rotować tak, że miejsce zderzenia po jakimś czasie znalazłoby się na jednym z biegunów -  mówi Francis Nimmo z University of California Santa Cruz. Źródło: New Scientist]]> 13146 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[HiRISE: Marsjańska cisza i pustka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/hirise-marsjanska-cisza-i-pustka/ Tue, 28 Mar 2017 20:17:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13149 HiRISE na YouTube]]> 13149 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Juno: zdjęcia z ostatniego zbliżenia do Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/29/juno-zdjecia-z-ostatniego-zblizenia-do-jowisza/ Wed, 29 Mar 2017 17:58:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13155 W poniedziałek, 27 marca o godzinie 8:52 UTC sonda Juno po raz piąty zbliżyła się do Jowisza na odległość 4400 kilometrów nad szczytami chmur podróżując w tym momencie z prędkością 57,8 km/s względem planety. Powyższe zdjęcia wykonane za pomocą kamery JunoCam przedstawiają południowy biegun planety widziany podczas przelotu P5. Powyższa sekwencja wykonana przez Jasona Majora z bloga Lights in the Dark wykonana została ze zdjęć wykonanych przez sondę. Zdjęcia poniżej także pochodzą z przelotu 5 (Perijove 5). [caption id="attachment_13157" align="aligncenter" width="768"] Zdjęcie burzy o rozmiarach Ziemi wykonane przez sondę Juno 27 marca 2017 r. Źródło: lightsinthedark[/caption] [caption id="attachment_13158" align="aligncenter" width="768"] Południowy obszar okołobiegunowy Jowisza sfotografowany 27 marca 2017 r. Źródło: NASA/SwRI/MSSS/Jason Major[/caption] Sonda Juno pozostanie na orbicie o okresie 53 dni przez pozostałą część misji. Następny bliski przelot w pobliżu Jowisza będzie miał miejsce 19 maja. Źródło: lightsinthedark]]> 13155 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wybrano finałowe dwa miejsca lądowania misji Exomars]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/29/wybrano-finalowe-dwa-miejsca-ladowania-misji-exomars/ Wed, 29 Mar 2017 20:27:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13160 Dwie lokalizacje na Marsie, które we wczesnej historii planety pokryte były dużą ilością wody zostały wybrane na finałowe kandydatki na miejsce lądowania łazika i powierzchniowej platformy naukowej ExoMars 2020. Są to Oxia Planum oraz Mawrth Vallis. Głównym ograniczeniem technicznym jest wymóg, aby miejsce lądowania było na odpowiednio niskiej wysokości tak, aby gruba atmosfera umożliwiła wyhamowanie sondy opadającej na spadochronie. Co więcej, elipsa lądowania o rozmiarach 120 x 19 km nie powinna obejmować struktur powierzchniowych, które mogłyby stwarzać ryzyko podczas lądowania, rozłożenie ramp platform powierzchniowej, po których łazik zjedzie na powierzchnię. A to oznacza, że trzeba było zbadać obszar pod kątem występowania na nim stromych zboczy, sypkiego materiału i dużych głazów. Oxia Planum to obszar wybrany w 2015 roku do szczegółowej analizy. Choć jeszcze się ona nie zakończyła, jak na razie badania wskazują, że region ten spełnia liczne wymagania. Dodatkowo wymagany był wybór jeszcze jednego miejsca spośród Aram Dorsum i Mawrth Vallis. [caption id="attachment_13162" align="aligncenter" width="1003"] Oxia Planum[/caption] Po dwudniowym spotkaniu ekspertów ze społeczności badaczy Marsa, przedstawicieli przemysłu i projeku ExoMars, podczas którego zaprezentowano naukowe znaczenie wszystkich trzech miejsc oraz status ich wstępnej zgodności z ograniczeniami technologicznymi zdecydowano, że to Mawrth Vallis będzie drugim miejscem, któremu naukowcy przyjrzą się bardziej szczegółowo. Naukowcy podejmą ostateczną decyzję co do miejsca lądowania ExoMars 2020 na rok przed startem. Wszystkie trzy lokalizacje położone są na północ od równika, na obszarze pełnym kanałów łączących południowe wyżyny z północnymi wyżynami. Jako takie zawierają one bogate zapisy geologicznej historii wczesnego, wilgotnego Marsa sprzed miliardów lat i są tym samym idealnymi celami misji takich jak ExoMars, których celem jest poszukiwanie śladów przeszłego życia na Marsie. Oxia Planum znajduje się na granicy, gdzie wiele kanałów opróżniało się na rozległe równiny i charakteryzuje się warstwami minerałów, które powstały w wilgotnym środowisku jakieś 3,9 miliardy lat temu. Obserwacje z orbity wskazują, że minerały na Oxia Planum są reprezentatywne dla występujących w całym tym regionie, a tym samym pozwalają badać warunki panujące w skali globalnej w tej epoce marsjańskiej historii. Mawrth Vallis to duży kanał wypływowy zlokalizowany kilkaset kilometrów od Oxia Planum. Proponowana elipsa lądowania znajduje się na południe od kanału. Cały ten obszar charakteryzuje się bogatymi warstwami osadów sedymentacyjnych i różnorodnymi minerałami, które wskazują na obecność w tym miejscu wody przez kilkaset milionów lat, być może z lokalnymi zbiornikami wody. [caption id="attachment_13163" align="aligncenter" width="686"] Mawrth Vallis[/caption] Dodatkowo, jasne pęknięcia zawierające „żyły” minerałów powstałych przy obecności wody wskazują na interakcje między skałami a wodą w podpowierzchniowych zbiornikach, a nawet na aktywność hydrotermalną, która mogła sprzyjać dawnym formom życia. Mawrth Vallis oferuje zatem okno do sporego okresu marsjańskiej historii, który może pozwolić na badanie wczesnej ewolucji środowiska na Marsie. „Choć wszystkie trzy rozważane lokalizacje stanowią doskonałą okazję do poszukiwania sygnatury dawnych biomarkerów i zyskania wiedzy o wilgotnej przeszłości planety, szczegółowo możemy przeanalizować tylko dwie z nich”, mówi Jorge Vago, naukowiec projektu łazika ExoMars w ESA. Dlatego też, po intensywnym spotkaniu, którego głównym celem było przeanalizowanie wartości naukowej wszystkich lokalizacji, Grupa Robocza ds. Wyboru Miejsca Lądowania zarekomendowała dołączenie Mawrth Vallis do Oxia Planum jako finałowych kandydatów na miejsce lądowania misji ExoMars 2020. „Obydwa potencjalne miejsca lądowania pozwolą nam badać okres historii Marsa nie badany wcześniej przez żadną misję.” Wysiłki skupione będą teraz na poznaniu tych dwóch miejsc w najdrobniejszych szczegółach. Po stronie naukowej oznacza to identyfikowanie określonych miejsc, w których łazik mógłby wykorzystać swoje wiertło do uzyskania próbek spod powierzchni oraz zdefiniowanie możliwych tras, które mógłby przejechać pokonując do 5 kilometrów od miejsca lądowania w celu dotarcia do maksymalnej liczby interesujących miejsc. https://www.youtube.com/watch?v=6C1V1JHH0J0 Po stronie technologicznej zespoły będą kontynuowały mapowanie rozkładu i rozmiarów skał i kraterów oraz dokumentowanie nachylenia lokalnych zboczy i pokrycia miękkiego „piasku” tak, aby zapewnić możliwie bezpieczne lądowanie i przejazdy po powierzchni planety. Szczegółowe badania obejmą teraz także Mawrth Vallis. Łazik i powierzchniowa platforma naukowa wyposażone są w zestawy instrumentów do przeprowadzania szczegółowej analizy miejsca lądowania i jego otoczenia. Podczas gdy łazik będzie przemieszczał się do różnych lokalizacji w celu badania powierzchni i próbek pod powierzchną pod kątem wskazówek mówiących o przeszłym życiu, platforma powierzchniowa zapewni szczegółowe zdjęcia kontekstowe miejsca lądowania oraz długofalowe monitorowanie klimatu i atmosfery Marsa. ExoMars, wspólne przedsięwzięcie realizowane przez ESA i Roskosmos, to misja składająca się z dwóch części: sonda Trace Gas Orbiter dotarła do Marsa pod koniec 2016 roku i oprócz swojej własnej misji naukowej, w ramach której analizuje atmosferę pod kątem występowania w niej rzadkich gazów, które mogą być związane z aktywnością biologiczną i geologiczną, będzie także odpowiadała za przekazywanie na Ziemię danych z misji ExoMars 2020. Źródło: ESA]]> 13160 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Śladami łazika Curiosity wzdłuż krawędzi Basenu Bridger]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/30/sladami-lazika-curiosity-wzdluz-krawedzi-basenu-bridger/ Wed, 29 Mar 2017 23:14:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13166 Powyższa animacja została wykonana przez Roba Haarsma w Blenderze z 41 zdjęć wykonanych kamerami nawigacyjnymi łazika Curiosity. Film podąża śladami łazika podczas jego podróży wzdłuż krawędzi Basenu Bridger w okresie między sol 1094 a sol 1108. Following Curiosity from Captain Video on Vimeo.]]> 13166 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hackaton EOVation po raz pierwszy w Warszawie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/30/hackaton-eovation-po-raz-pierwszy-w-warszawie/ Thu, 30 Mar 2017 09:38:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13169 Jak dane z kosmosu mogą pomóc w rozwiązaniu istotnych problemów współczesnego świata? Szukasz 24-godzinnej przygody? Interesują Cię zagadnienia związane z danymi satelitarnymi i ich przetwarzaniem? Jesteś chętny do spędzenia czasu ze specjalistami wysokiego szczebla z sektora kosmicznego, biznesu i nauki? Jeśli Twoja odpowiedź brzmi TAK! przyjdź i dołącz do weekendowego hackathonu EOVation, który odbędzie się 22-23 kwietnia w Warszawie. Wydarzenie organizowane jest w ramach międzynarodowego projektu Europejskiej Agencji Kosmicznej EO ClimLab, którego celem jest budowa i rozwój platformy analitycznej danych klimatycznych wspierającej tworzenie innowacyjnych produktów i usług będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne. Hackathon EOVation Warsaw ma zachęcić i zaktywizować studentów, startupy oraz ludzi biznesu do działania i tworzenia rozwiązań wyzwań społecznych oraz biznesowych poświęconych zmianom klimatu. Inicjatywa wspierana jest przez Instytut na rzecz Ekorozwoju, Narodową Agencję Poszanowania Energii, Mazowiecką Agencję Energetyczną, UNEP/GRID oraz Climate  KIC. „Wykorzystanie gier networkingowych do nauki o zmianach klimatu i strategiach adaptacji, tworzenie aplikacji mobilnych dla użytkowników z różnych sektorów oraz tworzenie serwisów klimatycznych odpowiadających na lokalne problemy związane ze zmianami klimatu – oto przykładowe wyzwania stojące przed uczestnikami 24-godzinnego hackathonu EOVation Warsaw” - mówi Iuliia Strotska, Manager Innowacji Projektu EO ClimLab. Organizatorami wydarzenia są: firma Kapitech jako partner projektu Europejskiej Agencji Kosmicznej EO ClimLab oraz innowacyjna przestrzeń do pracy wspólnej Brain Embassy - w ramach cyklu warsztatów „BE Involved”. „W Brain Embassy uważamy, że najbardziej innowacyjne pomysły powstają wtedy, gdy pracują nad nimi ludzie z odmiennych branż. Dlatego też jesteśmy otwarci na wszelkie projekty, wykorzystujące siłę różnych umysłów. Tym razem, wraz z EO Climlab, organizujemy 24-godzinne warsztaty, których uczestnicy będą zaangażowani w realizację 13-ego z 17 celów zrównoważonego rozwoju ONZ - Akcje klimatyczne. Chcemy szczególnie wesprzeć wyzwania związane z poprawą jakości powietrza w Warszawie. Zespół, który podejmie wyzwanie z tej grupy i najciekawiej na nie odpowie zaprosimy do rozwijania projektu w naszej przestrzeni przez okres jednego miesiąca.” – wyjaśnia Kasia Wojnar, Program Manager w Brain Embassy. Planowana liczba uczestników to 50 osób. W trakcie trwania wydarzenia organizatorzy zapewniają: dostęp do platformy EO ClimLab, której integratorem jest Integrated Solutions oraz Orange Polska, szkolenia z wykorzystania danych satelitarnych, pomoc ekspertów z kluczowych firm na rynku polskim, ekspertów z Europejskiej Agencji Kosmicznej, wsparcie ekspertów z branży, kontakt z firmami. Na najlepsze zespoły czekają atrakcyjne nagrody! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- KAPITECH, która jest organizatorem hackaton EOVation Warsaw, jest firmą inżynierską specjalizującą się w zarządzaniu innowacjami w sektorze biznesu i konsultingu kosmicznego. Dzięki 20-letniemu doświadczeniu firma opracowała uniwersalne podejście do instytucji publicznych i firm prywatnych, które pozwala na efektywne wsparcie rozwoju ich innowacyjności w sektorze kosmicznym. Głównym celem firmy Kapitech jest podnoszenie poziomu konkurencyjności lokalnych podmiotów, wraz ze wsparciem rozwoju terytorialnego poprzez realizację innowacyjnych projektów technologicznych. Regularnie uczestnicząc w projektach Komisji Europejskiej oraz ESA, Kapitech podnosi poziom współpracy i transferu technologii pomiędzy biznesem a jednostkami badawczymi. BRAIN EMBASSY, w którym będzie się odbywał hackaton EOVation Warsaw, jest pierwszym biurem co-creatingowym w Polsce. To innowacyjna przestrzeń biurowa, zaprojektowana w taki sposób, aby wspierać naturalne powstawanie społeczności, twórczą współpracę między jej członkami oraz rozwój kreatywnych pomysłów. Różnorodność zaaranżowanych miejsc do pracy zachęca do ruchu i kreatywności. Płynne przenikanie się stref dedykowanych spotkaniom w nieformalnej atmosferze, tworzy miejsce, które w pełni zaspokaja potrzeby różnorodnych aktywności i stwarza możliwości  wysoce efektywnej i twórczej pracy.   Szczegóły hackathonu EOVation Warsaw: Termin: 22-23 kwietnia 2017 r. (sobota – niedziela) Miejsce: Brain Embassy, Adgar Park West, Al. Jerozolimskie 181B, 5. piętro Rejestracja i szczegółowa agenda: eoclimlab.eu/eovation-warsaw-2017-2 Termin rejestracji: 18 marca – 19 kwietnia Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest rejestracja na stronie wydarzenia, zaakceptowanie i przestrzeganie Regulaminu Hackathonu. Udział w Hackathonie jest bezpłatny. O przyjęciu do konkursu decyduje zespół organizatorów. Więcej informacji na temat wydarzenia: eoclimlab.eu/eovation-warsaw-2017-2/ www.facebook.com/EoVationWarsaw/?fref=ts]]> 13169 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 739 http://omnilogy.thxman.pl/pl/eovation-warsaw-hackathon-22-kwietnia-2017/ 0 0 <![CDATA[Odkrycie 'niezauważonej' planety o rozmiarach Neptuna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/30/odkrycie-niezauwazonej-planety-o-rozmiarach-neptuna/ Thu, 30 Mar 2017 14:33:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13173 Wizja artystyczna przedstawiająca Kepler-150 f.
    Źródło: Michael S. Helfenbein[/caption] Astronomowie z Yale odkryli "zagubioną" planetę o rozmiarach bliskich rozmiarom Neptuna w układzie planetarnym oddalonym od Ziemi o jakieś 3000 lat świetlnych. Kepler-150 f to planeta, która umykała naukowcom od kilku lat. Algorytmy komputerowe identyfikują większość takich egzoplanet analizując dane z obserwatoriów kosmicznych i poszukując w nich spadków jasności gwiazd, za które mogą odpowiadać tranzytujące na ich tle planety. Jednak czasami i komputerom zdarza się coś przeoczyć. W tym przypadku jest to planeta w układzie Kepler-150 charakteryzująca się rozległą orbitą. Kepler-150 f potrzebuje 637 dni, aby okrążyć swoją gwiadę macierzystą - to jeden z najdłuższych okresów orbitalnych w poznanych dotąd układach planetarnych zawierających 5 lub więcej planet. Misja Kepler zidentyfikowała cztery inne planety w tym układzie: Kepler-150 b, c, d oraz e - już kilka lat temu. Wszystkie te planety mają znacznie krótsze okresy orbitalne niż planeta f. Tylko dzięki wykorzystaniu nowej techniki modelowania i odejmowania sygnałów tranzytowych od znanych planet mogliśmy dostrzec ten nowy obiekt - mówi Joseph Schmitt, student z Yale i główny autor artykułu opisującego nową planetę opublikowanego w periodyku Astronomical Journal.  Kepler-150 f w ogóle się przed nami nie chowała, ale nie dostrzegliśmy jej w istnym lesie innych tranzytów planetarnych. Współautorami artykułu są także prof. Debra Fischer z Yale oraz Jon Jenkins z NASA Ames Research Center. Źródło: Yale University]]>
    13173 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 366 0 0
    <![CDATA[Włóknista pozostałość po supernowej skrywa świadka eksplozji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/31/wloknista-pozostalosc-po-supernowej-skrywa-swiadka-eksplozji/ Fri, 31 Mar 2017 18:20:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13176 Ze wszystkich rodzajów eksplodujących gwiazd, to supernowe typu Ia są najbardziej intrygujące. Ich przewidywalna jasność pozwala astronomom mierzyć rozszerzanie się Wszechświata, które z kolei pozwoliło na odkrycie ciemnej energii. Jednak procesy stojące za tymi supernowymi wciąż pozostają tajemnicą. Czy do eksplozji dochodzi gdy dwa białe karły się ze sobą zderzają? Czy może gdy pojedynczy biały karzeł karmi się gazem kradzionym z gwiezdnego towarzysza, aż do momentu eksplozji? Jeżeli ta druga teoria jest właściwa, normalna gwiazda powinna przetrwać. Astronomowie wykorzystali Kosmiczny Teleskop Hubble'a do poszukiwania delikatnych pozostałości po supernowej typu Ia w sąsiadującej z nami galaktyce - Wielkim Obłoku Magellana. Odało się odnaleźć gwiazdę podobną do Słońca, która może być związana z supernową. Niezbędne są jednak dalsze badania, które pokażą czy jest ona odpowiedzialna za wybuchowy koniec białego karła.Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą HST przedstawia pozostałość po supernowej SNR 0509-68.7, znaną także pod nazwą N103B.  Znajduje się ona 160 000 lat świetlnych od Ziemi w Wielkim Obłoku Magellana. N103B jest pozostałością po supernowej typu Ia, której przyczyna pozostaje tajemnicą. Jedna z możliwości pozostawiłaby po sobie gwiezdnego towarzysza - astronomowie być może właśnie zlokalizowali kandydata na taki obiekt. Pozostałość po tej supernowej charakteryzuje się obłokiem pyłowym o nieregularnym kształcie - co widać w centrum kadru. Gaz w dolnej połowie kadru oraz zagęszczenie gwiazd w lewym dolnym rogu to obrzeża gromady gwiazd NGC 1850. Powyższe zdjęcie stanowi połączenie obserwacji w zakresie optycznym i w bliskiej podrzerwieni wykonanych w czerwcu 2014 roku za pomocą kamry Wide Field Camera 3. Źródło: HST https://www.youtube.com/watch?v=Ps2Usd7TyZQ]]> 13176 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[MAVEN szacuje jak dużo atmosfery utracił Mars]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/03/31/maven-szacuje-jak-duzo-atmosfery-utracil-mars/ Fri, 31 Mar 2017 16:42:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13192 Wiatr słoneczny i promieniowanie odpowiedzialne są za odzieranie Marsa z atmosfery i zamianę planety, która mogła być przyjazna dla życia miliardy lat temu w mroźną pustynną planetę, którą możemy badać obecnie - wskazują najnowsze wyniki badań przeprowadzonych przez sondę MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution Mission) . Ustaliliśmy, że większość gazu tworzącego kiedyś atmosferę Marsa uciekła w przestrzeń kosmiczną - mówi Bruce Jakosky, główny badacz misji MAVEN oraz profesor w Laboratory for Atmospheric and Space Physics (LASP). Zespołowi udało się to określić na podstawie najnowszych pomiarów wskazujących, że około 65 procent argonu, który kiedykolwiek znajdował się w atmosferze Marsa uciekło w przestrzeń kosmiczną. Jakosky jest głównym autorem artykułu opisujące te badania, który ukazał się dzisiaj w periodyku Science. Członkowie zespołu naukowego misji MAVEN już wcześniej ogłosili, że wyniki pomiarów wskazują na ucieczkę gazów atmosferycznych w przestrzeń kosmiczną oraz opisali procesy prowadzące do rzednięcia atmosfery. Najnowsze analizy wykorzystują pomiary dzisiejszej atmosfery do pierwszej próby określenia ilości gazu, który z czasem uciekł z atmosfery Marsa. Woda w stanie ciekłym niezbędna do życia jakie znamy, nie jest stabilna na dzisiejszej powierzchni Marsa ponieważ jego atmosfera jest za zimna i za rzadka. Niemniej jednak dowody takie jak formacje przypominające suche koryta rzek i minerały, które mogą powstać tylko w obecności wody  w stanie ciekłym wskazują, że dawny klimat Marsa znacznie różnił się od dzisiejszego - Czerwona Planeta była wystarczająco ciepła, aby po jej powierzchni płynęła woda w stanie ciekłym. Istnieje wiele sposobów, na które planeta może utracić część swojej atmosfery, np. reakcje chemiczne mogą uwięzić gaz w skałach, atmosfera może ulegać erozji przez promieniowanie i silne wiatry gwiazdowe emitowane przez gwiazdę macierzystą. Najnowsze wyniki wskazują, że wiatr słoneczny i promieniowanie odpowiedzialne są za większość utraconej atmosfery w przypadku Marsa. Młode gwiazdy charakteryzują się dużo intensywniejszym promieniowaniem w zakresie ultrafioletowym oraz wiatrami, dlatego też utrata atmosfery spowodowana przez nie mogła być intensywniejsza we wczesnej historii Marsa, a procesy te mogły dominować kontrolowanie klimatu planety.  możliwe, że we wczesnej historii Marsa na jego powierzchni istniały mikroby. Wraz z ochładzaniem i wysychaniem planety, wszelkie życie mogło ukryć się pod powierzchnią lub w nielicznych oazach na powierzchni. Jakosky wraz ze swoim zespołem uzyskał wyniki mierząc obfitość dwóch różnych izotopów argonu w atmosferze Marsa. Izotopy to atomy tego samego pierwiastka różniące się masą. Ponieważ lżejszy z dwóch izotopów szybciej ucieka w przestrzeń kosmiczną, to drugi z czasem zaczyna dominować w atmosferze. Zespół wykorzystał tę nierównowagę wraz ze zmianami obfitości z wysokością w atmosferze do oszacowania ilości gazów atmosferycznych utraconych na rzecz przestrzeni kosmicznej. Jako gaz szlachetny argon nie reaguje chemicznie z innymi pierwiastkami, dlatego też nie wchodzi w reakcje ze skałami, a jedyny proces, który może powodować jego ucieczkę w przestrzeń kosmiczną to tzw. rozpraszanie przez wiatr słoneczny. W procesie tym jony zebrane przez wiatr słoneczny uderzają z dużą prędkością w powierzchnię Marsa i fizycznie wybijają gazy atmosferyczne w przestrzeń.  Po określeniu ilości argonu utraconego w tym procesie, badacze mogli wykorzystać wydajność procesu do określenia ilości utraconych innych atomów i cząsteczek - włącznie z dwutlenkiem węgla. CO2 jest szczególnie interesujący, bowiem jest to główny składnik atmosfery marsjańskiej jak i wydajny gaz cieplarniany, który może pozwolić na ogrzewanie planety. Ustaliliśmy, że większość CO2 znajdującego się w atmosferze planety, także uciekła w przestrzeń kosmiczną. Oczywiście istnieją też inne procesy, które mogą doprowadzić do ucieczki CO2 dlatego wartość oszacowana przez nas to minimalna ilość CO2, która mogła uciec z atmosfery Marsa. Zespół oparł swoje szacunki na danych opisujących górne warstwy atmosfery Marsa zebranych za pomocą instrumentu NGIMS (Neutral Gas and Ion Mass Spectrometer) oraz na pomiarach wykonanych z powierzchni przez łazik Curiosity za pomocą instrumentu SAM (Sample Analysis at Mars). Źródło UC Boulder]]> 13192 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jowisz 25 lutego 2017]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/03/jowisz-25-lutego-2017/ Mon, 03 Apr 2017 07:46:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13205 Ziemia wkrótce przeleci między Słońcem a Jowiszem dzięki czemu 7. kwietnia gazowy olbrzym znajdzie się (z naszego puntku w przestrzeni) dokładnie po przeciwnej stronie od Słońca. Taka konfiguracja zwana "opozycją" ma miejsce co około 13 miesięcy. To właśnie tyle czasu zajmuje Ziemi okrążenie Słońca względem Jowisza podróżującego wokół naszej dziennej gwiazdy w tempie jednego okrążenia na 12 lat. Mniej więcej w tym samym czasie Jowisz znajdzie się najbliżej Ziemi - dzieląca nas odległość wyniesie około 666 milionów kilometrów, przez co będzie się wydawał stosunkowo jaśniejszy i większy niż kiedy indziej w ciągu roku. Kilka dni później Jowisz zbliży się na niebie do Księżyca w pełni, co także powinno być nie lada gratką dla miłośników obserwacji nieba. Jowisz świeci jaśniej niż jakakolwiek gwiazda na wieczornym niebie i swoim blaskiem ustępuje jedynie Wenus, która aktualnie dominuje na niebie tuż przed wschodem Słońca. Nawet dobra lornetka pozwoli nam zaobserwować tarczę Jowisza oraz jego cztery największe księżyce: Io, Europę, Ganimedesa i Kallisto. Obserwowanie tego układu na przestrzeni kilku dni pozwala nam zaobserwować zmianę położenia księżyców względem planety. Astronom Damian Peach wykonał powyższe zdjęcie za pomocą teleskopu Cassegraina o średnicy lustra wynoszącej 1 m. Zdjęcie przedstawia słynną Wielką Czerwoną Plamę jak i dużo młodszą Czerwoną Plamę Jr. formalnie zwaną Owalem BA. Obie plamy to potężne burze - Wielka Czerwona Plama utrzymuje się na powierzchni Jowisza od ponad 300 lat i jest znacznie większa od Ziemi. Jowisz i jego duże księżyce lodowe - Europa, Ganimedes i Kallisto - są celem nadchodzącej misji ESA o nazwie Jupiter Icy Moons Explorer (w skrócie Juice), której start zaplanowano na rok 2022. Sonda będzie pracowała w układzie Jowisza przez trzy i pół roku wykonując w tym czasie liczne przeloty w pobliżu księżyców oraz wejdzie na orbitę wokół Ganimedesa. Wcześniejsze przeloty w pobliżu tych księżyców pozwoliły stwierdzić, że niektóre z nich mogą posiadać podpowierzchniowe oceany ciekłej wody, w których mogą panować warunki sprzyjające powstaniu licznych form życia. Sonda Juice będzie dokładniej badała te możliwości. Źródło: ESA]]> 13205 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Prognoza pogody kosmicznej dla Proxima Centauri b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/03/prognoza-pogody-kosmicznej-dla-proxima-centauri-b/ Mon, 03 Apr 2017 12:01:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13210 Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię planety Proxima b krążącej wokół czerwonego karła Proxima Centauri, najbliższej gwiazdy poza Układem Słonecznym. Podwójny układ gwiazd Alfa Centauri AB także widoczny jest na niebie w górnej, prawej części kadru. Proxima b jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy macierzystej, czyli w miejscu, w którym możliwe jest występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.[/caption] Proxima Centauri, najbliższa gwiazda od Słońca (zaledwie 4,28 lat świetlnych od nas) wciąż znajduje się w centrum uwagi. Wokół niej krąży Proxima Cen b - planeta o masie ok. 1,3 masy Ziemi (choć może być większa, w zależności od kąta pod którym ją widzimy). Co więcej Proxima Cen b okrąża swoją gwiazdę macierzystą w tzw. ekosferze.  Sama Proxima Cen to karzeł typu M o masie zaledwie 0,1 masy Słońca; z uwagi na fakt, że taka gwiazda świeci stosunkowo słabo - niemal tysiąc razy słabiej niż Słońce - ekosfera wokół niej znajduje się 20 razy bliżej  niż w przypadku Słońca. Proxima b okrąża swoją gwiazdę w zaledwie 11,3 dni.  Karły M to jedne z najczęściej występujących gwiazd w naszej galaktyce, a ich niewielkie rozmiary sprawiają, że stosunkowo łatwo dojrzeć tranzytujące na ich tle planety.  Najnowsze szacunki statystyczne wskazują, że ponad połowa takich gwiazd posiada egzoplanetę o rozmiarach 0,5-1,4 promieni Ziemi krążących wewnątrz lub w pobliżu ekosfery. Biorąc to wszystko pod uwagę, nic dziwnego zatem, że Proxima Cen i jej planeta stanowią obiekty niezwykle istotne do badań małomasywnych gwiazd, ich planet i środowiska, w którym się one znajdują. Karły typu M stanowią jednak nie lada zagrożenie dla swoich planet: duża część emitowanego przez nie promieniowanie, znacznie większa niż w przypadku Słońca, to promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie. Tego typu promieniowanie może doprowadzić do odparowania atmosfery krążącej blisko swojej gwiazdy. W rzeczy samej astronomowie zadają sobie pytanie czy planety takie jak Proxima Cen b może utrzymać jakąkolwiek atmosferę, a przynajmniej przez tak długi czas, aby planeta była wystarczająco długo przyjazna dla życia. Dodatkowe zagrożenie dla planet stanowi aktywność magnetyczna takiej niewielkiej gwiazdy, która odpowiada nie tylko za szkodliwe promieniowanie lecz także napędza wiatry gwiezdne i koronalne wyrzuty masy, które same w sobie mogą być jeszcze bardziej niebezpieczne dla atmosfer planetarnych. Fotoparowanie atmosfer spowodowane przez promieniowanie emitowane przez gwiazdy było przedmiotem ograniczonych badań, lecz jak dotąd niewiele osób badało to zjawisko w przypadku aktywnych karłów typu M. Astronomowie CfA: Cecilia Garraffo, Jeremy Drake oraz Ofer Cohen rozpoczęli program modelowania wiatrów gwiezdnych i pola magnetycznego aktywnych karłów M oraz ich wpływu na atmosfery planet w ekosferach takich gwiazd. Proxima Cen jest pierwszym zbadanym przez nich przypadkiem. Astronomowie odkryli, że ciśnienie wiatru gwiezdnego w odległości, w której znajduje się planeta jest tysiąc do dziesięciu tysięcy razy wyższe niż ciśnienie wiatru słonecznego w pobliżu Ziemi. Co więcej, owo ciśnienie jest wysoce niejednorodne i Proxima b przelatuje przez wysokie różnice ciśnienia dwukrotnie podczas każdej orbity przez co jej atmosfera ulega ściskaniu o czynnik 3 każdego dnia. Jakby tego było mało atmosfera Proxima Cen b najprawdopodobniej charakteryzuje się wiatrami wiejącymi z prędkościami naddźwiękowymi. Wszystkie powyższe czynniki mają znaczący negatywny wpływ na atmosferę, która mogłaby istnieć na Proxima b. Czy podobne warunki panują także na innych planetach krążących wokół karłów M wciąż nie wiadomo. Badania trwają. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 13210 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 367 0 0 369 http://www.orace.pl 0 0 371 369 0 408 0 0 <![CDATA[Astronomowie chcą bezpośrednio zaobserwować czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/04/astronomowie-chca-bezposrednio-zaobserwowac-czarna-dziure/ Tue, 04 Apr 2017 06:34:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13213 Astronomowie chcą zarejestrować pierwsze zdjęcie samego centrum naszej galaktyki: globalny projekt współpracy radioteleskopów chce przyjrzeć się czarnej dziurze zamieszkującej środek Drogi Mlecznej. W ramach Event Horizon Telescope liczne obserwatoria rozsiane po całym świecie stworzą jeden potężny teleskop - jego elementy rozrzucone są od Europy przez Chile, Hawaje, aż po biegun południowy. 30-metrowy teleskop IRAM współfinansowany przez Towarzystwo Maxa Plancka to jedyny teleskop w Europie, który będzie uczestniczył w kampanii obserwacyjnej. Instytut Radioastronomii Maxa Plancka będzie realizował pomiary, które wstępnie zaplanowano na okres od 4 do 14 kwietnia. Pod koniec XVIII wieku naturaliści John Mitchell oraz Pierre Simon de Laplace rozważali możliwość istnienia "ciemnych gwiazd" charakteryzujących się na tyle silną grawitacją, że nawet światło nie jest w stanie z nich uciec. Na początku XX wieku Albert Einstein zrewolucjonizował naszą wiedzę o grawitacji - a tym samym związku materii, przestrzeni i czasu - w ramach swojej Ogólnej Teorii Wzlgędności, opisując przy tym także ideę czarnych dziur. Owe obiekty mają tak dużą, ekstremalnie skompresowaną masę, że nawet światło nie jest w stanie uwolnić się od niej. Właśnie dlatego pozostają czarne, przez co nie ma możliwości ich bezpośredniej obserwacji. Badaczom jednak udało się dowieść istnienia tych pułapek grawitacyjnych w sposób pośredni: mierząc fale grawitacyjne wyemitowane podczas łączenia się dwóch czarnych dziur oraz obserwując ich wpływ grawitacyjny na ich bezpośrednie otoczenie. To właśnie ta grawitacja odpowiada za potężną prędkość z jaką gwiazdy podróżują wokół niewidocznego centrum np. naszej galaktyki. Niemniej jednak możliwe jest bezpośrednie zaobserwowanie czarnej dziury. Granicę wokół tych egzotycznych obiektów, po przekroczeniu której ani światło ani materia nie mogą już powrócić, naukowcy nazywają horyzontem zdarzeń. Zgodnie z teorią to właśnie w momencie przekraczania przez materię tej granicy emitowane jest intensywne promieniowanie, które stanowi ostatni zapis jej istnienia.  Promieniowanie to powinno być możliwe do zaobserwowania w postaci fal radiowych emitowanych m.in. w zakresie milimetrowym. Dlatego też teoretycznie możliwe powinno być zaobserwowanie horyzontu zdarzeń czarnej dziury. Event Horizon Telescope (EHT) właśnie tego chce dokonać. Jednym z głównych celów projektu jest czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej, oddalona od nas o 26 000 lat świetlnych i charakteryzująca się masą ok. 4,5 mln mas Słońca. Z uwagi na potężną odległość, obiekt ten ma niesamowicie małe rozmiary kątowe. [caption id="attachment_13214" align="aligncenter" width="800"] 30-metrowa czasza teleskopu IRAM to jeden z najczulszych instrumentów w globalnym projekcie Event Horizon Telescope. Źródło: IRAM / Nicolas Billot[/caption] Jednym z rozwiązań tego problemu jest interferometria. Technika ta zakłada wykorzystanie kilku obserwatoriów zamiast jednego dużego teleskopu. Poszczególne obserwatoria wykorzystywane są jako małe fragmenty jednej gigantycznej anteny. W ten sposób naukowcy mogą symulować działanie teleskopu o rozmiarach równych rozmiarom Ziemi.  Wszak im większy teleskop tym drobniejsze szczegóły jest w stanie dostrzec - zwiększa się jego tak zwana rozdzielczość kątowa. EHT będzie wykorzystywał tę technikę obserwacji w kwietniu br. do przeprowadzenia obserwacji na częstotliwości 230 GHz czyli obserwując promieniowanie o długości fali równej 1,3 mm. Maksymalna rozdzielczość kątowa takiego globalnego radioteleskopu to 26 mikrosekund łuku - taka rozdzielczość pozwala dojrzeć piłeczkę golfową umieszczoną na Księżycu czy szerokość ludzkiego włosa z odległości 500 km. Oczywiście pomiary z maksymalną rozdzielczości możliwe są tylko w optymalnych warunkach, tj. jeżeli są wykonywane przy niskiej wilgotności i na dużych wysokościach. Takie warunki panują np. w obserwatorium IRAM, w którym znajduje się 30-metrowa antena na mierzącym 2800 m n.p.m. szczycie Pico Valeta w hiszpańskiej Sierra Nevada. Jego czułość przebija tylko oberwatorium ALMA składające się z 64 pojedynczych teleskopów, znajdująca się na płaskowyżu Chajnantor na wysokości 5000 metrów w chilijskich Andach. Płaskowyż ten jest także domem dla anteny APEX, która także stanowi element projektu EHT i zarządzana jest przez Instytut Radioastronomii Maxa Plancka. Instytut Maxa Plancka w Bonn będzie zaangażowany w analizę danych zebranych przez Event Horizon Telescope. Badacze wykorzystają do tego dwa superkomputery (korelatory): jeden z nich znajduje się w Bonn, a drugi w Obserwatorium Haystack w Massachusetts w USA. Komputery będą analizowały dane dotyczące galaktycznej czarnej dziury, ale nie tylko. W ramach kampanii obserwacyjnej zaplanowanej na okres od 4 do 14 kwietnia astronomowie chcą także przyjrzeć się co najmniej pięciu innym obiektom: galaktykom M87, Centaurus A, NGC 1052 oraz kwazarom OJ 287 i 3C279. W 2018 roku do projektu EHT dołączy NOEMA, drugie obserwatorium IRAM znajdujące się na Plateau de Bure we francuskich Alpach. Dzięki swojej dziesiątce bardzo czułych anten, NOEMA stanie się najsilniejszym teleskopem w ramach EHT znajdującym się na półkuli północnej. Źródło: Max Planck Society]]> 13213 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 370 0 0 372 370 0 373 372 0 374 373 0 <![CDATA[Sonda New Horizons już bliżej swojego nowego celu niż Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/04/sonda-new-horizons-juz-blizej-swojego-nowego-celu-niz-plutona/ Tue, 04 Apr 2017 20:00:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13226 KBO wśród gwiazd: W ramach przygotowań sondy NH do przelotu w pobliżu 2014 MU69 w dniu 1 stycznia 2019 roku, kamera Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) wykonała serię 10-sekundowych ekspozycji pola gwiazdowego otaczającego kolejny cel sondy. Powyższe zdjęcie złożone zostało z 45 takich 10-sekundowych ekspozycji wykonanych 28 stycznia 2017 roku. Żółty kwadrat oznacza szacowane położenie MU69 w momencie zbliżenia, jednak jak na razie KBO znajduje się zdecydowanie za daleko 877 mln km, aby mogła ją dostrzec LORRI. Naukowcy zaznaczają, że kamera zacznie dostrzegać swój najbliższy cel dopiero we wrześniu 2018 roku. Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/SwRI[/caption] Jak ten czas leci... szczególnie przemieszczasz się z prędkością 50 000 km/h. Kontynuując swoją podróż po zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego sonda new Horizons przeleciała już połowę drogi od Plutona - swojego pierwszego celu - do 2014 MU69, obiektu Pasa Kuipera, do którego dotrze 1 stycznia 2019 roku. Sonda osiągnęła połowę trasy o północy UTC 3 kwietnia znajdując się wtedy 782,45 mln kilometrów za Plutonem. Świetni, że udało nam się już osiągnąć półmetek. Kolejny przelot będzie stanowił rekord w kategorii najodleglejszego obiektu zbadanego przez naszą cywilizację - mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons z Southwest Research Institute w Boulder, Kolorado. 7 kwietnia o godzinie 21:24 UTC sonda New Horizons osiągnie także półmetek w czasie pomiędzy momentem największego zbliżenia do Plutona, które miało miejsce o 11:24 14 lipca 2015 roku a momentem największego zbliżenia do MU69, które planowane jest na godzinę 17:00 UTC w Nowy Rok 2019. Niemal pięciodniowa różnica pomiędzy oboma półmetkami (czasowym i odległościowym) spowodowana jest oddziaływaniem grawitacyjnym Słońca. Sonda bardzo nieznacznie zwalnia oddalając się od Słońca - dlatego też przekracza półmetek w przestrzeni nieznacznie wcześniej niż półmetek w czasie. Sonda New Horizons za kilka dni rozpocznie kolejny okres hibernacji. Co ciekawe, sonda będzie uśpiona także 7 kwietnia, kiedy będzie przelatywała przez czasowy półmetek drogi do MU69 - operatorzy misji z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory (APL) w Laurel, Maryland wprowadzą ją w ten stan na dwie godziny przed półmetkiem. Planowana 157-dniowa hibernacja jest w pełni zasłużona: sonda pracuje bezustannie od prawie dwóch i pół roku - od 6 grudnia 2014 roku. Źródło: NASA]]> 13226 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Podróż Neptuna na dalszą orbitę była powolna i spokojna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/05/podroz-neptuna-na-dalsza-orbite-byla-powolna-i-spokojna/ Wed, 05 Apr 2017 10:10:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13233 Dr Wes Fraser z Queen's University w Belfaście jest kierownikiem międzynarodowego projektu badawczego "Colours of the Outer Solar Systems Origins Survey" w skrócie Col-OSSOS, wykorzystującego dane zebrane za pomocą teleskopów Gemini North oraz CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope) znajdujących się na szczycie Maunakea na Hawajach. Jednoczesne wykorzystanie obu teleskopów pozwoliło zespołowi dr Frasera na unikalne badania zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. Badacze skupili się na Pasie Kuipera - przestrzeni znajdującej się za orbitą Neptuna. To właśnie tam znajduje się ponad 1700 znanych lodowych obiektów stanowiących pozostałości po wczesnej historii Układu Słonecznego. Zazwyczaj obiekty powstałe w tym regionie charakteryzują się barwą czerwoną. Niemniej jednak w trakcie swoich badań dr Fraser zidentyfikował niewielką grupę nietypowych obiektów charakteryzujących się barwą niebieską i przemieszczających się po Pasie Kuipera w układach podwójnych. Astronomowie zawsze myśleli, że obiekty te powstały w centrum Pasa Kuipera jednak wyniki badań Frasera opublikowane wczoraj w periodyku Nature Astronomy wskazują, że niebieskie układy podwójne w rzeczywistości mogły powstać dużo bliżej Słońca, a następnie oddalić się od niego prowadzone przez oddziaływanie grawitacyjne Neptuna, który wypchnął je na obecną orbitę kilka miliardów lat temu. Badania Frasera wskazują, że gdy Neptun przemieszczał się z orbity w odległości 20 AU od Słońca na obecną orbitę 30 AU od Słońca, robił to spokojnie i powolnie, dzięki czemu delikatne i luźno ze sobą związane układy podwójne mogły także przemieścić się o podobną odległość na obecną orbitę nie rozpadając się na pojedyncze obiekty. Opisując wagę swoich odkryć, dr Fraser powiedział: Nasze badania otwierają nowe spojrzenie na niektóre aspekty wiedzy o wczesnych etapach powstawania planet. Teraz przynajmniej mamy wyraźne wskazówki co do tego gdzie powstały te niebieskie układy podwójne. [caption id="attachment_13234" align="aligncenter" width="1024"] Gemini North (z przodu po prawej) oraz CFHT (w tle po lewej). Źródło: Gemini Observatory/AURA/Joy Pollard[/caption] Mieliśmy już trochę dowodów o zwiększaniu orbity Neptuna do 30 AU.  Nasza hipoteza tłumacząca w jaki sposób niebieskie układy podwójne znalazły się tam gdzie je obserwujemy wymusza aby migracja Neptuna przebiegała powolnie i bezproblemowo. Zastosowane w tym przypadku nowatorskie podejście wykorzystujące dwa światowej klasy teleskopy jednocześnie pozwoliło nam zebrać pełne widmo obiektów od ultrafioletu, przez zakres optyczny po bliską podczerwień. Bez tego programu i naszych partnerów, ten przełom byłby niemożliwy. Źródło: Queen's University Belfast]]> 13233 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przedwczesna śmierć monstrualnej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/06/przedwczesna-smierc-monstrualnej-galaktyki/ Thu, 06 Apr 2017 08:44:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13249 Międzynarodowy zespół astronomów jako pierwszy zaobserwował masywną, nieaktywną galaktykę z czasów gdy Wszechświat miał zaledwie 1,65 mld lat. Astronomowie zakładają, że większość galaktyk z tej epoki to małomasywne błyskotki intensywnie formujące gwiazdy. Jednak ta galaktyka to prawdziwy potwór i na dodatek nieaktywny - mówi prof. Karl Glazebrook, dyrektor Swinburne Centre for Astrophysics and Supercomputing, który jest kierownikiem zespołu. Badacze odkryli, że w stosunkowo krótkim czasie ta masywna galaktyka, znana jako ZF-COSMOS-20115 uformowała wszystkie swoje gwiazdy (trzy razy więcej niż obecnie znajduje się w Drodze Mlecznej) w jednym, ekstremalnym procesie gwiazdotwórczym.  Jednak już w miliard lat po Wielkim Wybuchu procesy gwiazdotwórcze ustały, a galaktyka stała się spokojną, czerwoną i umierającą - to typ galaktyki powszechny w dzisiejszym Wszechświecie, ale nieoczekiwany na tak wczesnym etapie jego rozwoju. Obserwowana przez badaczy galaktyka jest także mała i ekstremalnie gęsta. Jej 300 miliardów gwiazd upakowane jest na obszarze o rozmiarach rzędu odległości Słońca od pobliskiej Mgławicy Oriona. https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=GNsM60JBa9I Astrofizycy wciąż zastanawiają się w jaki sposób galaktyki przestają produkować swoje gwiazdy. Do niedawna modele wskazywały, że nieaktywne, czerwone galaktyki takie jak ta mogły zacząć się pojawiać dopiero około trzech miliardów lat po Wielkim Wybuchu. To odkrycie stanowi nowy rekord dla najwcześniejszej masywnej czerwonej galaktyki. To nieprawdopodobnie rzadkie znalezisko, które stanowi nowe wyzwanie dla modeli ewolucji galaktyk, które teraz muszą uwzględniać istnienie takich galaktyk znacznie wcześniej w historii Wszechświata - mówi prof. Glazebrook. Badania te stanowią kontynuację wcześniejszych badań prowadzonych w Swinburne, a wskazujących, że takie obumarłe galaktyki mogą istnieć. Wniosek taki opierał się na odnalezieniu słabych czerwonych obiektów na ekstremalnie głębokich zdjęciach w bliskiej podczerwieni. W najnowszych badaniach astronomowie wykorzystali teleskopy W. M. Kecka na Hawajach do potwierdzenia sygnatury tych galaktyk za pomocą nowego i unikalnego spektrografu MOSFIRE. Badacze wykonali głębokie widma w bliskiej podczerwieni poszukując jednoznacznych oznak wskazujących na obecność starych gwiazd i brak aktywnych procesów gwiazdotwórczych. Wykorzystaliśmy najsilniejszy teleskop na świecie lecz potrzeba było więcej niż dwie noce obserwacyjne, aby odkryć niesamowitą naturę tego obiektu  - mówi współautorka artykułu prof. Vy Tran z Texas A&M University. Nawet w przypadku dużych teleskopów takich jak Keck, którego średnica lustra wynosi 10 metrów, konieczny jest długi czas obserwacji, aby wykryć linie absorpcyjne, które są bardzo słabe w porównaniu do wyraźniejszych linii emisyjnych generowanych w aktywnych galaktykach gwiazdotwórczych. Zbierając wystarczającą ilość światła do mierzenia widma tej galaktyki, odkrywamy informacje o tym jakie gwiazdy i pierwiastki obecne są w tych galaktykach, a to z kolei pozwala nam na odtworzenie historii ich powstawania - mówi prof. Tran. Obserwowane tempo powstawania gwiazd w tej galaktyce wynosi zaledwie 1/5 masy Słońca rocznie, jednak w szczycie aktywności gwiazdotwórczej jakieś 700 milionów lat wcześniej gwiazdy powstawały tam 5000 razy szybciej. Ta potężna galaktyka powstawała niczym fajerwerk w czasie zaledwie 100 milionów lat, tuż na początku historii Wszechświata  - mówi prof. Glazebrook. Monstrualny obiekt powstał w mgnieniu oka, i równie szybko zgasł. Jak to się stało - możemy tylko spekulować. Tak szybkie życie i śmierć na wczesnym etapie rozwoju Wszechświata nie są przewidywane przez nasze obecne teorie formowania galaktyk. Współautorka artykułu dr Corentin Schreiber z Uniwersytetu w Lejdzie, która pierwsza zmierzyła widmo galaktyki podejrzewa, że te wczesne fajerwerki chowają się za osłoną pyłu i dostrzeżemy je w przyszłości za pomocą teleskopów obserwujących kosmos na falach submilimetrowych. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature. Źródło: Swinburne University of Technology Artykuł naukowy: http://nature.com/articles/doi:10.1038/nature21680]]> 13249 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kawałeczek Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/06/kawaleczek-saturna/ Thu, 06 Apr 2017 10:38:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13253 Choć na powyższym zdjęciu widać tylko niewielki fragment oświetlonej przez Słońce strony Saturna, to wciąż gazowy olbrzym dominuje w kadrze. Z tego punktu w przestrzeni, znajdującego się tuż poniżej płaszczyzny pierścieni, gęsty pierścień B widoczny jest jako ciemny i zasadniczo nieprzezroczysty. Część światła odbitego od planety przenika przez rzadszy pierścień A, który tutaj widoczny jest nad pierścieniem B. Z kolei pierścień C znajdujacy się tuż poniżej pierścienia B przepuszcza prawie całe promieniowanie odbite od Saturna, tak jakby go w ogóle tam nie było. Pierścień F widoczny jest na powyższym zdjęciu jako jasny łuk widoczny tak na tle ciemnej strony Saturna jak i ciemnego nieba. Powyższe zdjęcie wykonane zostało 18 stycznia 2017 r. za pomocą szerokokątnej kamery sondy Cassini znajdującej się 7 stopni pod płaszczyzną pierścieni. W momencie wykonywania zdjęcia sonda znajdowała się 1 000 000 kilometrów od Saturna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute O misji Cassini będziesz mógł przeczytać więcej w nadchodzącej książce pt. "Poza Ziemię" Krzysztofa Ziółkowskiego, o której więcej przeczytasz >>TUTAJ<<]]> 13253 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy dostrzegli pierwszą atmosferę stosunkowo małej super-Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/06/naukowcy-dostrzegli-pierwsza-atmosfeere-stosunkowo-malej-super-ziemi/ Thu, 06 Apr 2017 16:41:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13256 Astronomowie odkryli atmosferę otaczającą super-Ziemię GJ 1132b. To niesamowite osiągnięcie jakim jest pierwsza detekcja atmosfery mało-masywnej super-Ziemi. Jak na razie jest to najbardziej zbliżona do Ziemi planeta wokół której odkryto atmosferę, dlatego jest to znaczący krok na drodze do odkrycia życia na egzoplanecie. Zespół, w skład którego wchodzą badacze z Instytu Maxa Plancka wykorzystał 2.2-metrowy teleskop ESO/MPG w Chile do wykonania zdjęć gwiazdy macierzystej GJ 1132 i pomiaru spadku jasności związanego z przejściem na jej tle tarczy planety i otaczającej ją atmosfery. Choć nie jest to odkrycie życia na innej planecie, to jest to istotny krok we właściwym kierunku: odkrycie atmosfery otaczającej super-Ziemię GJ 1132b to pierwszy przypadek odkrycia atmosfery na planecie o masie i promieniu zbliżonych do Ziemi (1,6 masy Ziemi, 1,4 promienia Ziemi). Aktualna strategia poszukiwania życia na innych planetach opiera się na próbach badania składu chemicznego atmosfer planetarnych i poszukiwaniu chemicznych zaburzeń, których wytłumaczenie wymagałoby obecności w atmosferze żywych organizmów. W przypadku Ziemi tego typu wskazówką jest obecność dużej ilości tlenu. jak na razie jesteśmy daleko od takiej detekcji.Do momentu badań opisanych w tym artykule nieliczne obserwacje promieniowania  przechodzącego przez atmosfery egzoplanet dotyczyły planet znacznie masywniejszych od Ziemi: gazowych olbrzymów - kuzynów Jowisza  oraz dużych super-Ziem o masie wyższej niż 8 mas Ziemi. Wraz z tymi obserwacjami wykonaliśmy pierwsze kroki w stronę analizy atmosfeer mniejszych, mało-masywnych planet znacznie bardziej przypominających Ziemię. Opisywana tu planeta - GJ 1132b krąży wokół czerwonego karła GJ 1132 znajdującego się w południowym gwiazdozbiorze Żagla w odległości około 39 lat świetlnych. Niedawno układ ten badany był także przez zespół kierowany przez Johna Southwortha z Keele University w Wielkiej Brytanii. Projekt przygotował i koordynował Luigi Mancini, były pracownik Instytutu Maxa Plancka (MPIA) i obecny pracownik University of Rome Tor Vergata. Badacze wykorzystali kamerę GROND zainstalowaną na 2,2-metrowym teleskopie ESO/MPG w Chile do przeprowadzenia obserwacji planety jednocześnie w siedmiu różnych zakresach promieniowania. GJ 1132b tranzytuje na tle swojej gwiazdy  co 1,6 dnia blokując wtedy część promieniowania emitowanego przez GJ 1132. Rozmiary gwiazd takich jak GJ 1132 są dobrze znane dzięki modelom gwiazd. Z głębokości spadku jasności gwiazdy podczas tranzytu astronomowie są w stanie wydedukować rozmiary planety - w tym przypadku to ok. 1,4 rozmiarów Ziemi. Co kluczowe, nowe obserwacje pozwoliły stwierdzić, że planeta wydaje się większa w jednym z pasm promieniowania. Takie odchylenie wskazuje na obecność atmosfery, która jest nieprzezroczysta w tym konkretnym zakresie promieniowania podczerwonego (przez co planeta wydaje się większa), a przezroczysta w pozostałych. Następnie naukowcy z University of Cambridge oraz MPIA wykonali różne możliwe wersje atmosfery. Według przeanalizowanych modeli, atmosfera bogata w wodę i metan doskonale tłumaczy obserwacje. Odkrycie to ma jednak kilka ograniczeń charakterystycznych do poszukiwania egzoplanet: choć planeta jest nieco większa od Ziemi i jej masa to 1,6 masy Ziemi, obserwacje jak na razie nie pozwoliły zebrać wystarczającej ilości danych potrzebnych do określenia w jakim stopniu GJ 1132b przypomina Ziemię. Możliwe na przykład, że jest to "wodny świat" z atmosferą pary wodnej. Obecność atmosfery wokół tej planety to powód do ostrożnego optymizmu. Karły typu M to jeden z najpowszechniejszych typów gwiazd, wykazujący wyjątkowo wysoką aktywność: w niektórych przypadkach taka aktywność jest w stanie wywiać atmosferę z pobliskich planet. GJ 1132b to pierwszy optymistyczny wyjątek wskazujący na to, że atmosferze udało się przetrwać miliard lat. Zważając na ogromną liczbę karłów M, takie atmosfery mogą oznaczać, że warunki do powstawania życia powszechnie występują w przestrzeni kosmicznej. Tak czy inaczej najnowsze obserwacje sprawiają, że GJ 1132b będzie istotnym celem dalszych badań za pomocą instrumentów takich jak Kosmiczny Teleskop Hubble'a, Bardzo Duży Teleskop (VLT) oraz Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku. Źródło: Max Planck Society Artykuł naukowy: ]]> 13256 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble robi zbliżenie na Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/06/hubble-robi-zblizenie-na-jowisza/ Thu, 06 Apr 2017 20:27:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13260 W kwietniu 2017 roku Jowisz znajduje się w opozycji:  planeta znajduje się najbliżej Ziemi na swojej orbicie, a jej półkula zwrócona w naszą stronę jest w pełni oświetlona przez Słońce. Kosmiczny Teleskop Hubble'a skorzystał z tej szczególnej konfiguracji i wykonał zdjęcie największej planety Układu Słonecznego. To zdjęcie dołącza do licznych zdjęć gazowego olbrzyma wykonanych w przeszłości i razem z nimi pozwala astronomom na badanie zmian zachodzących w atmosferze planety. 7 kwietnia Jowisz znajdzie się w opozycji, punkcie w którym planeta znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie od Słońca na naszym niebie. Oznacza to, że Słońce, Ziemia i Jowisz ustawią się w jednej linii. Opozycja oznacza także największe zbliżenie do Ziemi - na odległość około 670 milionów kilometrów - dlatego też Jowisz wydaje się jaśniejszy na niebie niż kiedykolwiek indziej w ciągu roku. Zjawisko to pozwala astronomom korzystającym z teleskopów znajdujących się w przestrzeni kosmicznej i na Ziemi dokładniej obserwować szczegóły atmosfery Jowisza. 3 kwietnia Hubble skorzystał z okazji i zwrócił ku gazowemu olbrzymowi swoje oko wykonując kolejne w kolekcji zdjęcie naszego masywnego sąsiada. Hubble obserwował Jowisza za pomocą kamery Wide Field Camera 3 (WFC3), która pozwala na prowadzenie obserwacji w zakresie ultrafioletowym, widzialnym i podczerwonym. końcowe zdjęcie wyjątkowo wyraźnie przedstawia tarczę Jowisza i szczegóły jego gęstej atmosfery. Z uwagi na minimalną odległość Hubble był w stanie dostrzec szczegóły o rozmiarach rzędu 130 km. Powierzchnia Jowisza podzielona jest na kilka wyraźny, kolorowych pasm biegnących równolegle do równika. Owe pasma powstają wskutek różnic przezroczystości chmur zawierających zmienne ilości amoniaku; jaśniejsze pasma mają go więcej niż ciemniejsze. Różne stężenia oddzielone są od siebie przez szybkie wiatry, których prędkość wynosi nawet 650 km/h. Najbardziej rozpoznawalną strukturą na Jowiszu jest potężny antycyklon zwany Wielką Czerwoną Plamą - burza ta rozmiarami przewyższa Ziemię. Niemniej jednak, tak jak na ostatnich zdjęciach Jowisza wykonanych za pomocą Hubble'a i teleskopów naziemnych, także i to zdjęcie potwierdza, że plama stopniowo zmniejsza swoje rozmiary. Jak na razie powód tej zmiany jest nieznany, dlatego też Hubble będzie nadal obserwował Jowisza w nadziei, że naukowcom uda się rozwiązać tę burzliwą zagadkę. Obok słynnej Wielkiej Czerwonej Plamy znajduje się dużo mniejsza burza, która z uwagi na podobieństwo do większej nazwana została "Czerwoną Plamą Junior". Obserwacje Jowisza stanowią część programu Outer Planet Atmospheres Legacy (OPAL), w ramach którego co roku Hubble poświęca część swojego czasu obserwacyjnego na przyglądanie się zewnętrznym planetom. W ten sposób naukowcy otrzymują dostęp do zbioru map, który z kolei pozwala im zrozumieć nie tylko atmosfery gazowych olbrzymów lecz także atmosferę Ziemi jak i planet odkrywanych w pobliżu innych gwiazd. Program rozpoczął się w 2014 roku obserwacjami Urana, a od 2015 roku dołączyły do niego Jowisz i Neptun. W 2018 roku do powyższej trójki dołączy Saturn.]]> 13260 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 375 0 0 376 375 0 377 376 0 378 375 0 379 375 0 <![CDATA[Naukowcy odkrywają drugą Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/08/naukowcy-odkrywaja-druga-wenus/ Sat, 08 Apr 2017 07:54:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13270 Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Kepler odkryli planetę 219 lat świetlnych od Ziemi, która wydaje się być bliską bliźniaczką Wenus. Ten nowo odkryty glob jest bardzo nieznacznie większy od Ziemi i krąży wokół Keplera-1649, gwiazdy o stosunkowo niskiej temperaturze i średnicy równej 1/5 średnicy Słońca. Planeta znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej okrążając ją w czasie zaledwie 9 dni. Ciasna orbta sprawia, że strumień promieniowania docierający do planety jest 2,3 razy intensywniejszy od strumienia promieniowania słonecznego docierającego do Ziemi. Dla porównania strumień w przypadku Wenus jest 1,9 razy większy od wartości dla Ziemi. Odkrycie pozwoli naukowcom przyjrzeć się naturze planet krążących wokół karłów typu M, czyli najpowszechniej występującego typu gwiazd. Choć takie gwiazdy są typowo bardziej czerwone i słabsze od Słońca, ostatnie odkrycia egzoplanet obejmują przypadki, w których planety o rozmiarach Ziemi krążą na orbitach umieszczających je w ekosferze wokół ich gwiazd macierzystych. Niemniej jednak takie planety wcale nie muszą przypominać Ziemi. Mogą one równie dobrze być analogami Wenus, otoczonymi gęstą atmosferą i wysokimi temperaturami. Według Isabel Angelo, naukowca z Instytutu SETI, badania planet takich jak analog Wenus Kepler 1649b stają się "coraz ważniejsze, bo pozwalają nam one badać granice ekosfery dla karłów typu M". Mówi się, że Wenus jest bliźniaczką Ziemi, a przecież pod wieloma względami te dwie planety zupełnie się od siebie różnią. Pomimo identycznych rozmiarów i różnicy odległości od Słońca rzędu 40 procent, atmosfera i temperatury na powierzchni obu planet zupełnie się nie przypominają. Elisa Quintana z Instytutu SETI i NASA Goddard Space Flight Center, członkini zespołu odpowiedzialnego za odkrycie Kepler-1649b zaznacza, że "wiele ludzi skupia się na poszukiwaniu drugich Ziem, jednak analogi Wenus są również bardzo istotne". "Dzięki temu, że wkrótce będziemy mieli do dyspozycji teleskopy nowej generacji, pozwalające nam badać atmosfery egzoplanet, badanie analogów Ziemi i Wenus pozwoli nam dowiedzieć się dlaczego nawet w naszym Układzie Słonecznym jednak planeta umożliwia życie, a druga nie pomimo tak wielu podobieństw (podobna masa, podobna gęstość, itd.)". Źródło: Instytut SETI Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/aa615f]]> 13270 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA fotografuje wybuchowe narodziny gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/08/alma-fotografuje-wybuchowe-narodziny-gwiazd/ Sat, 08 Apr 2017 08:33:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13273 Narodziny gwiazd mogą być gwałtownym i wybuchowym zdarzeniem - co doskonale widać na najnowszych zdjęciach uzyskanych za pomocą obserwatorium ALMA. Jakieś 500 lat temu spotkała się para młodocianych protogwiazd. Spotkanie to rozerwało ich macierzysty obłok gwiazdotwórczy. Astronomowie korzystający z obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) zgadali rozproszone odłamki po tym wybuchowym zdarzeniu uzyskując nowe informacje o czasami bardzo gwałtownym związku gwiezdnego rodzeństwa. Wkrótce po rozpoczęciu procesów gwiazdotwórczych kilka protogwiazd znajdujących się w Obłoku Molekularnym w Orionie (OMC-1), gęstej i aktywnej fabryce gwiazd oddalonej od nas o 1500 lat świetlnych złapało się w więzy grawitacyjne i zaczęło się do siebie zbliżać. Po pewnym czasie dwie z tych gwiazd otarły lub zderzyły się ze sobą prowokując silną eksplozję, która odrzuciła inne pobliskie protogwiazdy i setki potężnych strumieni gazu i pyłu w przestrzeń międzygwiezdną z prędkościami wyższymi niż 150 kilometrów na sekundę. Ten kataklizm uwolnił energię równą tej emitowanej przez Słońce w ciągu 10 milionów lat. Dzisiaj pozostałości po tej spektakularnej eksplozji możemy obserwować z Ziemi. "Na powyższym zdjęciu obłoku gwiazdotwórczego możemy obserwować kosmiczną wersję pokazu fajerwerków", mówi John Bally z Uniwersytetu Kolorado i główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal. Grupy gwiazd takie jak w OMC-1 powstają gdy obłok gazu o masie setki razy większej od masy Słońca zaczyna zapadać się pod własną grawitacją. W gęstszych obszarach obłoku powstają chaotycznie przemieszczające się protogwiazdy. Z czasem ten ruch się uspokaja i niektóre gwiazdy zaczynają powoli opadać ku wspólnemu środkowi grawitacji, w którym zazwyczaj znajduje się szczególnie masywna protogwiazda. Jeżeli takie gwiazdy za bardzo zbliżą się do siebie zanim rozpłyną się po galaktyce, może dojść do gwałtownych interakcji. Według naukowców tego typu eksplozje są stosunkowo krótkotrwałe, a pozostałości po nich takie jak te sfotografowane przez ALMA widoczne są tylko przez kilkaset lat. "Eksplozje protogwiazd mogą być stosunkowo powszechne", mówi Bally. "Niszcząc swój macierzysty obłok, tak jak ma to miejsce w przypadku OMC-1, takie eksplozje mogą także pomóc w regulacji tempa procesów gwiazdotwórczych w tych gigantycznych obłokach molekularnych". Bally wraz ze swoim zespołem obserwował już ten obiekt wcześniej za pomocą teleskopu Gemini South znajdującego się w Chile. Wcześniejsze zdjęcia wykonane w bliskiej podczerwieni przedstawiają niesamowitą strukturę strumieni rozciągających się na niemal rok świetlny. Źrodło: ESO]]> 13273 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno: Jasne obszary Jowisza spotykają ciemne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/10/sonda-juno-jasne-obszary-jowisza-spotykaja-ciemne/ Mon, 10 Apr 2017 07:29:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13295 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamery JunoCam zainstalowanej na pokładzie sondy Juno przedstawia fragment powierzchni Jowisza, który wygląda jakby na nim zderzały się obszary charakteryzujące się różnymi warunkami atmosferycznymi. Publicznie wybranym cel tego zdjęcia nazywa się "STB Spectre". Niebieskawe pasmo przebiegające przez prawą stronę zdjęcia to długowieczna burza, jedna z kilku struktur zauważalnych na tych wybielonych szerokościach, na których zazwyczaj rozciąga się południowa strefa umiarkowana. Owalna plama w dolnej, lewej części kadru to miejsce wokół którego zakręcają małe ciemne plamy. Zdjęcie zostało wykonane  27 marca 2017 roku podczas bliskiego przelotu sondy obok Jowisza. W momencie wykonania fotografii sonda znajdowała się zaledwie 12 700 km od planety. Źródło: NASA]]> 13295 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[MAVEN informuje, że w atmosferze Marsa są metale]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/10/maven-informuje-ze-w-atmosferze-marsa-sa-metale/ Mon, 10 Apr 2017 21:35:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13298 Wysoko w atmosferze Marsa znajdują się elektrycznie naładowane atomy metali poinformowali dzisiaj naukowcy z misji MAVEN. Jony metali mogą nam wiele powiedzieć o wcześniej nie obserwowanej aktywność w tajemniczej elektrycznie naładowanej górnej warstwie atmosfery (jonosferze) Marsa. "MAVEN jako pierwszy bezpośrednio wykrył stałą obecność jonów metali w jonosferze planety innej niż Ziemia", mówi Joseph Grebowsky z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland. "Ponieważ jony metalu żyją stosunkowo długo i transportowane są daleko od źródła pochodzenia poprzez neutralne wiatry i pola elektryczne, mogą służyć do ustalania ruchu w jonosferze". Grebowsky jest głównym autorem artykułu, który w dniu dzisiejszym opublikowany został w periodyku Geophysical Research Letters. Sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution Mission) bada górne warstwy atmosfery Marsa próbując zrozumieć w jaki sposób planeta utraciła większość swojej objętości przekształcając przy tym świat, który mógł być przyjazny dla życia miliardy lat temu w zimną, pustynną planetę jaką obserwujemy dzisiaj. Zrozumienie aktywności jonosferycznej rzuci nowe światło na proces utraty atmosfery Marsa na rzecz przestrzeni kosmicznej. Metal pochodzi z bezustannego deszczu drobnych meteoroidów spadających na Czerwoną Planetę. Kiedy szybko przemieszczający się meteoroid uderza w atmosferę Marsa, wyparowuje. Atomy metalu w strumieniu po meteoroidzie tracą część swoich elektronów wskutek zderzeń z innymi atomami i cząsteczkami obecnymi w jonosferze, tym samym stając się jonami. W ciągu ostatnich dwóch lat sonda MAVEN wykryła jony żelaza, magnezu i sodu w górnej warstwie atmosfery Marsa, wykorzystując do tego instrument Neutral Gas and Ion Mass Spectrometer. "Wykryliśmy jony metalu związane z bliskim przejściem komety Siding Spring w 2014 roku, jednak było to unikalne wydarzenie i niewiele nam powiedziało o długotrwałej obecności jonów",  mówi Grebowsky. Pył międzyplanetarny, który odpowiada za roje meteorów jest czymś powszechnym w Układzie Słonecznym, dlatego prawdopodobnie wszystkie planety i księżyce naszego układu planetarnego posiadające wystarczająco gęstą atmosferę posiadają jony metali. Pomiary przeprowadzane za pomocą rakiet, radarów i satelitów wykrywały warstwy jony metali w górnych warstwach atmosfery Ziemi. Mieliśmy też pośrednie dowody na obecność jonów metali nad innymi planetami Układu Słonecznego. Gdy sygnały emitowane przez sondę przechodziły przez atmosferę danej planety czasami fragmenty sygnału były blokowane. Naukowcy od dawna interpretowali to jako interferencję od elektronów znajdujących się w jonosferze, z których część mogła być związana z jonami metali. Niemniej jednak długoterminowe wykrywanie jonów metali przez sondę MAVEN jest pierwszym bezpośrednim dowodem istnienia tych jonów na innej planecie. Zespół badaczy odkrył, że jony metali zachowują się inaczej na Marsie niż na Ziemi. Ziemia otoczona jest przez globalne pole magnetyczne powstające w jej wnętrzu. To pole magnetyczne w połączeniu z wiatrami jonosferycznymi zmusza jony metali do układania się w warstwy. Niemniej jednak Mars posiada tylko lokalne pola magnetyczne uwięzione w określonych obszarach skorupy, i to właśnie nad nimi naukowcy dostrzegli warstwy jonów.  "W innym miejscach rozkład jonów metali nie przypomina niczego co obserwujemy na Ziemi". Powyższe badania mają także inne zastosowania. Dla przykładu nie wiadomo jeszcze czy jony metali mogą wpływać na formowanie lub zachowanie chmur w wysokich warstwach atmosfery. Szczegółowe zrozumienie różnic w zachowaniu jonów odmeteorytowych w atmosferze Marsa i Ziemi pozwoli nam lepiej przewidywać wpływ pyłu międzyplanetarnego na atmosfery innych, nie badanych pod tym kątem planet Układu Słonecznego. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 13298 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Długość życia masywnych obszarów gwiazdotwórczych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/dlugosc-zycia-masywnych-obszarow-gwiazdotworczych/ Tue, 18 Apr 2017 05:00:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13303 Astronomowie potrafią z grubsza oszacować jak długo powstaje nowa gwiazda: to okres niezbędny na to, aby materia tworząca obłok gazu uległa swobodnemu kolapsowi. Długość tego okresu zależy od masy, rozmiaru obłoku i grawitacji. Choć jest to tylko przybliżenie, taki scenariusz szybkiego, dynamicznego formowania się gwiazd zgadza się z wieloma obserwacjami, szczególnie źródeł, w których nowa materia może dołączać do obłoku wzdłuż włókien pyłowych tym samym utrzymując jego aktywność. Jednak tak prosty obraz nie musi tyczyć się największych układów obejmujących gromady gwiazd i bardzo masywne gwiazdy. W takich przypadkach szybki kolaps może być hamowany przez ciśnienie, turbulencje i inne czynniki wpływające na spowolnienie procesów. Cara Battersby, astronomka z CfA wraz z dwójką współpracowników badała formowanie, wczesną ewolucję i oś życia obszarów, w których powstają bardzo masywne gwiazdy oraz ich pierwsze fazy ewolucji w gęstych obłokach molekularnych. Tego typu zagęszczenia charakteryzują się gęstością gazu na poziomie nawet dziesięciu milionów cząsteczek gazu na centymetr sześcienny (czyli dziesiątki tysięcy razy większą od typowych obłoków gazowych); pył związany z takim gazem blokuje dochodzące z zewnątrz promieniowanie gwiazd przez co materia wewnątrz obłoku wciąż pozostaje bardzo chłodna (na poziomie kilkudziesięciu stopni powyżej zera absolutnego). Zazwyczaj tego typu zagęszczenia identyfikuje się za pomocą teleskopów submilimetrowych wykonujących zdjęcia określonych wycinków nieba; zautomatyzowany algorytmy mogą następnie analizować zdjęcia i charakteryzować zimne zagęszczenia. Problem w tym, że nawet  spokojne zagęszczenia mogą posiadać fragmenty wykazujące aktywność, a których nie sposób dostrzec z uwagi na niską rozdzielczość przestrzenną teleskopów submilimetrowych wykorzystywanych do tworzenia katalogów takich regionów. Zamiast polegać na submilimetrowych zdjęciach całych obłoków, astronomowie zbadali każdy z licznych, pojedynczych pikseli tworzących wszystkie zdjęcia zagęszczeń i porównali wyniki z danymi z teleskopów obserwujących w podczerwieni i dalekiej podczerwieni. Zdjęcia w tym zakresie przedstawiają gorętszą materię, włącznie z tą pochodzącą z ukrytych źródeł, a którą można było łatwo pominąć na większych zdjęciach. Promieniowanie podczerwone wskazuje na obecność aktywnych procesów gwiazdotwórczych w obłoku i pozwala nam scharakteryzować temperaturę pyłu (która jest nieznacznie wyższa jeżeli faktycznie takie procesy są tam aktywne). Autorzy związany skalę czasową z tzw. maserami metanolowymi obecnymi w obszarach gwiazdotwórczych przez około 35 000 lat. Takie masery obserwuje się w wielu gęstych obłokach, a rozsądne szacunki ich właściwości pozwalają nałożyć ograniczenia na wiek zagęszczeń, w których się znajdują. Dane statystyczne bazujące na danych obserwacyjnych zagęszczeń w zakresie submilimetrowym i podczerwonym umożliwia nam oszacowanie typowej długości życia zagęszczeń. Astronomowie ustalili, że zagęszczenia, w których nie znajdują się żadne ukryte gwiazdy istnieją przez 0,2-1,7 miliona lat, podczas gdy te z gwiazdami tylko połowę tego czasu.  Okres ten, w przypadku zagęszczeń z aktywnymi procesami gwiazdotwórczymi, wynosi od 0,4 do 2,4 czasu trwania kolapsu swobodnego, co bardzo dobrze zgadza się z modelami. Wyniki badań wskazują także, że najwięcej bardzo gęstego gazu znajduje się w zagęszczeniach, w których nie ma bardzo masywnych gwiazd (choć wciąż mogą w nich być obecne gwiazdy małomasywne). Źródło: CfA]]> 13303 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[19. kwietnia koło Ziemi przeleci spora planetoida]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/19-kwietnia-kolo-ziemi-przeleci-spora-planetoida/ Tue, 18 Apr 2017 06:00:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13306 W ubiegłym tygodniu astronomowie poinformowali, że 19. kwietnia w pobliżu Ziemi przeleci dość spora planetoida. Odległość od Ziemi będzie stosunkowo duża, aczkolwiek jak na odległości w przestrzeni kosmicznej jest to naprawdę stosunkowo blisko. "Choć nie ma żadnej możliwości, aby ta planetoida zderzyła się z naszą planetą, będzie to wciąż bliskie spotkanie jak na planetoidę tego typu" informuje NASA. Oznaczona jako 2014-JO25, charakteryzująca się rozmiarami rzędu 650 metrów planetoida zbliży się do Ziemi na odległość 1,8 miliona kilometrów czyli niecałe 5 razy więcej niż odległość Ziemia-Księżyc. Planetoida przeleci w pobliżu Ziemi po tym jak już okrąży Słońce i będzie kierowała się w stronę Jowisza. Należy tu zaznaczyć, że mniejsze planetoidy przelatują w pobliżu Ziemi nawet kilka razy w tygodniu, jednak planetoida tego typu po raz ostatni odwiedziła nas w 2004 roku - była to planetoida Toutatis o średnicy 5 kilometrów, która zbliżyła się do nas na czterokrotność odległości Ziemia-Księżyc. Kolejne bliskie spotkanie z dużą skałą czeka nas dopiero w 2027 roku, kiedy to 800-metrowa planetoida 199-AN10 przeleci w odległości około 380 000 km od Ziemi. Po raz ostatni skała ta przeleciała w naszej okolicy 400 lat temu, a po raz kolejny odwiedzi nas dopiero po 2600 roku. Odwiedzająca nas jutro planetoida stanowi wyjątkowy rarytas tak dla astronomów jak i dla miłośników astronomii. "Astronomowie na całym świecie planują obserwacje za pomocą swoich teleskopów mając nadzieję, że uda im się jak najlepiej poznać tego kosmicznego przybysza", dodaje NASA. Oprócz rozmiaru i trajektorii, naukowcy określili także, że powierzchnia planetoidy odbija dwa razy więcej światła słonecznego od powierzchni Księżyca. Według szacunków, 2014-JO25 będzie widoczna w okularach małych teleskopów optycznych przez jedną lub dwie noce. Planetoida została odkryta w maju 2014 roku przez astronomów analizujących dane z przeglądu Catalina Sky Survey prowadzonego w Tucson w Arizonie. Jednocześnie, zupełnie przy okazji, także 19. kwietnia kometa Pan STARRS zbliży się do Ziemi na baaardzo bezpieczną odległość 175 milionów kilometrów. Źródło: 2017 AFP]]> 13306 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 383 0 0 <![CDATA[Hubble obserwuje procesy gwiazdotwórcze w Pannie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/hubble-obserwuje-procesy-gwiazdotworcze-w-pannie/ Tue, 18 Apr 2017 07:00:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13309 Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] Choć procesy formowania i ewolucji galaktyk wciąż nie są do końca poznany, warunki panujące w określonego typu galaktykach - tak zwanych galaktykach gwiazdotwórczych - mogą powiedzieć nam bardzo dużo o ich ewolucji w czasie. Galaktyki gwiazdotwórcze zawierają obszar (lub wiele obszarów) w których gwiazdy powstają w niesamowitym tempie, zużywając przy tym gaz w dużo większym tempie niż jest on uzupełniany. NGC 4536 jest właśnie taką galaktyką. Uchwycona powyżej na rewelacyjnym zdjęciu wykonanym za pomocą kamery Wide Field Camera 3 (WFC3) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Galaktyka oddalona od nas o około 50 milionów lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Panny (Virgo) jest miejscem, w którym zachodzą ekstremalne procesy gwiazdotwórcze. Istnieje kilka czynników, które mogą doprowadzić do powstania tak idealnego miejsca powstawania nowych gwiazd w ekspresowym tempie. Przede wszystkim, musi tam być wystarczająco duża ilość gazu. Gaz może pojawić się w galaktyce na wiele sposobów - może być na przykład wyrwany z przechodzącej w pobliżu innej galaktyki, może pochodzić z pełnego zderzenia dwóch galaktyk, może też być efektem zdarzenia, które sprawiło, że duża ilość gazu nagle znalazła się na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Procesy gwiazdotwórcze pozostawiają po sobie kilka charakterystycznych śladów, dzięki którym astronomowie mogą określić, gdzie powstają gwiazdy. Wiemy, że obszary gwiazdotwórcze są bardzo bogate w gaz. Młode gwiazdy w tak ekstremalnym środowisku bardzo często żyją szybko i umierają młodo, świecąc się wyjątkowo jasno błyskawicznie przy tym zużywając zapasy gazu. Takie gwiazdy emitują także bardzo duże ilości promieniowania ultrafioletowego, które odrywa elektrony z znajdujących się w pobliżu atomów wodoru (w procesie jonizacji) pozostawiając po sobie często barwne obłoki zjonizowanego wodoru (nazywane przez astronomów obszarami HII). Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 13309 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini fotografuje Atlasa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/sonda-cassini-fotografuje-atlasa/ Tue, 18 Apr 2017 08:00:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13312 Zdjęcie Atlasa, jednego z księżyców Saturna wykonane przez sondę Cassini 12 kwietnia 2017 roku.[/caption] Przedstawione tutaj, nieobrobione zdjęcia Atlasa, jednego z księżyców Saturna wykonane zostały 12 kwietnia 2017 roku przez sondę Cassini. W momencie wykonywania zdjęć sonda znalazła się 11 000 kilometrów od księżyca. To najlepsze jak dotąd zdjęcia Atlasa wykonane z rekordowo małej odległości. Dzięki nim możliwe było scharakteryzowanie jego kształtu i geologii. Atlas mierzący 30 kilometrów krąży wokół Saturna tuż za pierścieniem A - najbardziej zewnętrznym z jasnych, głównych pierścieni Saturna. [caption id="attachment_13314" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] [caption id="attachment_13315" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] [caption id="attachment_13316" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption]]]> 13312 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Możliwe opóźnienia pierwszej misji Oriona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/mozliwe-opoznienia-pierwszej-misji-oriona/ Tue, 18 Apr 2017 09:00:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13318 Pierwsze dwa loty Oriona mogą ulec opóźnieniu, opóźniając tym samym program Journey to Mars.[/caption] NASA najprawdopodobniej opóźni dwie pierwsze misje Oriona, swojej kapsuły załogowej do dalekich lotów kosmicznych, która docelowo ma dowieźć ludzi na Marsa. Raport opublikowany przez Biuro Inspektora Generalnego NASA wspomina o ograniczeniach i wyzwaniach tak technicznych jak i budżetowych. Pierwszy, bezzałogowy lot kapsuły Orion na szczycie rakiety Space Launch System (SLS), która w momencie pierwszego startu stanie się największą rakietą w historii, aktualnie planowany jest na początek listopada 2018 roku. Drugi lot, tym razem z załogą, planowany jest najwcześniej na 2021 rok. Niemniej jednak "wstępne, planowane przez NASA misje, stanowiące element programu Journey to Mars - EM-1 oraz EM-2, muszą stawić czoła licznym wyzwaniom tak budżetowym jak i technicznym, które najprawdopodobniej wpłyną na planowany terminarz",  czytamy w raporcie z trwającego dziewięć miesięcy audytu. Wśród wyzwań wymienia się opóźnienia w rozwoju modułu serwisowego Oriona, dostarczanego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA), jak i ryzyko techniczne wynikające ze zmian w projekcie osłony termicznej kapsuły. W ramach audytu odnotowano także opóźnienia w tworzeniu oprogramowania SLS, Oriona i systemów naziemnych w Kennedy Space Center na Florydzie. "Obawiamy się, że NASA nie będzie w stanie wykonać wszystkich niezbędnych procesów walidacji i weryfikacji oprogramowania tak aby zdążyć przed startem planowanym na listopad 2018 roku". [caption id="attachment_13319" align="aligncenter" width="512"] Test rakiety Space Launch System.[/caption] Całkowity koszt stworzenia SLS, Oriona i systemów naziemnych sięgnie ok. 23 miliardów dolarów jeszcze przed końcem roku 2018. Z kolei koszt załogowej misji do Marsa może wynieść nawet 33 miliardy dolarów do 2033 roku. Jeszcze w lutym Biały Dom poprosił agencję o analizę kosztów, bezpieczeństwa i ograniczeń technicznych związanych z dodaniem astronautów do pierwszego lotu Oriona w 2018 roku. Autorzy raportu także kwestionują realność planów NASA związanych z wysłaniem misji załogowej na Marsa pod koniec lat trzydziestych lub na początku lat czterdziestych. Aby możliwe było wysłanie człowieka w pobliże Marsa w latach trzydziestych NASA musi rozwiązać wiele problemów związanych z kluczowymi systemami takimi jak habitaty czy moduły lądowania i startu z Marsa jeszcze w latach dwudziestych. Źródło: AFP]]> 13318 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przyjazny dla życia ocean pod lodową skorupą Enceladusa? Możliwe.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/przyjazny-dla-zycia-ocean-pod-lodowa-skorupa-enceladusa-mozliwe/ Tue, 18 Apr 2017 10:00:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13322 Podczas najniższego przelotu przez gejzer tryskający z południowego bieguna Enceladusa naukowcy z SwRI odkryli gaz wodorowy w pióropuszu lodu wodnego - to kolejny dowód na aktywność hydrotermalną we wnętrzu księżyca, a tym samym większa szansa na to, że istnieje w nim życie w postaci mikrobów. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Naukowcy z Southwest Research Institute (SwRI) odkryli gaz wodorowy w pióropuszu materii tryskającej z południowego bieguna Enceladusa - jednego z księżyców Saturna. Analiza danych zebranych przez sondę Cassini wskazuje, że obecność wodoru najlepiej tłumaczą reakcje chemiczne zachodzące na styku skalistego jądra księżyca a ciepłą wodą jego podpowierzchniowego oceanu. Odkrycie zespołu naukowców kierowanego przez badaczy z SwRI wskazuje, że dno oceaniczne na Enceladusie może charakteryzować się procesami przypominającymi aktywność hydrotermalną na Ziemi, a która bardzo sprzyja powstawaniu i utrzymywaniu życia przy samym dnie. "Wodór jest źródłem energii chemicznej dla mikrobów zamieszkujących oceany ziemskie w pobliżu kominów hydrotermalnych",  mówi dr Hunter Waite, główny badacz instrumentu INMS (Ion Neutral Mass Spectrometer) zainstalowanego na pokładzie sondy Cassini. "Nasze wyniki wskazują, że takie same źródło energii chemicznej może być obecne na dnie oceanu wewnątrz Enceladusa. Nie odkryliśmy dowodów na obecność mikrobów w tym oceanie, ale odkrycie gazu wodorowego oraz dowodów na trwającą aktywność hydrotermalną wskazują, że warunki sprzyjające życiu mogą istnieć pod lodową skorupą tego księżyca". Waite jest głównym autorem artykułu pt. Cassini Finds Molecular Hydrogen in the Enceladus Plume: Evidence for Hydrothermal Processes, opublikowanego 14 kwietnia 2017 roku w periodyku Science. W przypadku ziemskiego dna oceanicznego, kominy hydrotermalne uwalniają gorący, bogaty w minerały płyn, umożliwiając istnienie unikalnych ekosystemów  kipiących życiem nietypowych organizmów. Mikroby, które zamieniają taki bogaty w minerały płyn w energię metaboliczną odpowiadają za istnienie tych ekosystemów. https://www.youtube.com/watch?v=-nzaFDkDU7c "Odkryta przez nas ilość wodoru cząsteczkowego jest wystarczająco duża, aby umożliwić istnienie mikrobów podobnych do tych żyjących w pobliżu kominów hydrotermalnych na Ziemi",  mówi dr Christopher Glein (SwRI), współautor artykułu i pionier pozaziemskiej oceanografii chemicznej (ależ odlotowa nazwa!). "Jeżeli podobne organizmy obecne są na Enceladusie, mogą wykorzystywać wodór do uzyskiwania energii do chemosyntezy, która może stanowić podstawy większego ekosystemu". Podczas zbliżenia sondy Cassini do Enceladusa 28 października 2015 roku instrument INMS wykrył wodór cząsteczkowy podczas przelotu przez pióropusz gazu i ziaren lodu tryskający z pęknięć w powierzchni księżyca. Wcześniejsze przeloty pozwoliły na ustalenie, że pod powierzchnią księżyca najprawdopodobniej znajduje się globalny ocean podpowierzchniowy otaczający skaliste jądro. Wodór cząsteczkowy w pióropuszu może służyć jako marker procesów hydrotermalnych, które mogą dostarczać energię chemiczną niezbędną do wspierania warunków umożliwiających życie w oceanie. Aby odkryć wodór pochodzący z wnętrza Enceladusa sonda musiała się bardzo zbliżyć do jego powierzchni, a INMS musiał przejść w tryb pozwalający na zminimalizowanie i oszacowanie ilości wodoru pochodzącego z innych źródeł. "Specjalnie na ostatni przelot sondy Cassini przez pióropusze Enceladusa opracowaliśmy nowe metody działania instrumentu INMS. Przeprowadziliśmy obszerne symulacje, analizy danych, testy laboratoryjne, które miały na celu zidentyfikowanie innych źródeł wodoru, dzięki czemu byliśmy w stanie oszacować jak dużo wodoru cząsteczkowego naprawdę pochodzi z Enceladusa". Naukowcy rozważali także inne źródła wodoru pochodzące z księżyca, takie jak istniejące zbiorniki w pokrywie lodowej czy globalnym oceanie. Analiza pozwoliła uznać za mało prawdopodobne, aby obserwowany wodór powstał w trakcie formowania Enceladusa lub w innych procesach na powierzchni czy we wnętrzu księżyca. "Wszystko wskazuje, że wodór ma swoje źródło w skalistym jądrze Enceladusa", dodaje Waite. "Rozważaliśmy różne sposoby, na które wodór może być uwalniany ze skały i doszliśmy do wniosku, że najbardziej prawdopodobnym źródłem są trwające procesy hydrotermalne." Źródło: SwRI Artykuł naukowy: http://science.sciencemag.org/cgi/doi/10.1126/science.aai8703]]> 13322 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 384 0 0 <![CDATA[Francja i Japonia chcą wysłać sondę na marsjański księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/francja-i-japonia-chca-wyslac-sonde-na-marsjanski-ksiezyc/ Tue, 18 Apr 2017 11:00:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13326 Fobos na zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] Francja i Japonia planują pozyskanie fragmentów materii z powierzchni marsjańskiego księżyca i przywiezienie ich na Ziemię, poinformował w czwartek dyrektor francuskiego centrum badań kosmicznych CNES. Projekt Martian Moons Exploration obejmuje wysłanie w 2024 roku sondy w kierunku Fobosa, większego i najbliższego z dwóch księżyców okrążających Czerwoną Planetę. W ubiegły poniedziałek przedstawiciele obu agencji podpisali wstępną umowę zobowiązując się do podjęcia ostatecznej decyzji jeszcze przed końcem roku - poinformował prezydent CNES Jean-Yves Le Gall. "To bardzo ważna misja ponieważ - poza Księżycem - będą to pierwsze próbki z jakiegokolwiek księżyca przywiezione na Ziemię",  powiedział w rozmowie telefonicznej z reportem AFP. Fobos to nieco jajowaty (nie ma to jak dobre określenie) księżyc o średnicy zaledwie 27 kilometrów. Analiza jego składu chemicznego pozwoliłaby ostatecznie rozwiązać kwestię jego pochodzenia. Jedna z teorii mówi, że księżyc jest w rzeczywistości planetoidą przechwyconą grawitacyjnie przez Marsa, inna z kolei, że jest to pozostałość po procesie formowania Czerwonej Planety. Lądowanie na Fobosie pozwoli na obserwowanie jego planety macierzystej z nowego miejsca w przestrzeni, zaledwie 6000 km nad powierzchnią. Dotarcie na Fobosa związane jest z mniejszym ryzykiem niż dotarcie na powierzchnie Marsa, który stanowi miejsce zagłady dla kilku nieudanych misji marsjańskich. "Lądowanie powinno być dwa razy łatwiejsze, ponieważ sonda nie będzie musiała przechodzić przez atmosferę Marsa", dodaje Le Gall. Japońskim partnerem Francuzów jest japońska agencja kosmiczna JAXA. Fobos - księżyc znajdujący się najbliżej swojej planety spośród wszystkich księżyców w Układzie Słonecznym - zbliża się do Marsa w tempie 2 metrów na stulecie. Naukowcy wskazują, że zostanie on rozerwany przez jej przyciąganie grawitacyjne za 30-50 milionów lat. W 2011 roku, wysłana przez Rosję sonda do Fobosa - pierwsza rosyjska sonda międzyplanetarna od 15 lat - uległa usterce i jej fragmenty spadły do Oceanu Spokojnego dwa miesiące po starcie. Źródło: AFP]]> 13326 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ziemskich rozmiarów planety typu Tatooine mogą być przyjazne dla życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/ziemskich-rozmiarow-planety-typu-tatooine-moga-byc-przyjazne-dla-zycia/ Tue, 18 Apr 2017 12:00:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13330 Wizja artystyczna przedstawiająca hipotetyczną planetę pokrytą wodą, krążącą wokół układu podwójnego Kepler-35 A i B. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Skąpana w blasku podwójnego Słońca Tatooine, macierzysta planeta Luke'a Skywalkera to wyschnięty i pustynny glob. W rzeczywistości, dzięki obserwatoriom takim jak kosmiczny teleskop Keplera, wiemy że układy podwójne faktycznie mogą mieć własne planety, choć jak dotąd wszystkie planety tego typu okazały się duże i gazowe. Naukowcy zatem zastanawiają się: czy jeżeli istnieją planety o rozmiarach Ziemi, krążące wokół układu podwójnego, to na ich powierzchni mogą występować warunki sprzyjające powstaniu życia? Okazuje się, że taka planeta może być całkiem przyjazna jeżeli znajdzie się w odpowiedniej odległości od swoich dwóch gwiazd, i nawet niekoniecznie musi to być planeta pustynna. W określonym zakresie odległości od układu podwójnego planeta pokryta wodą może pozostawać przyjazna dla życia i utrzymywać swoją wodę przez całkiem długi czas - wskazują wyniki najnowszych badań opublikowane w periodyku Nature Communications. "Oznacza to, że układy podwójne tego typu stanowią doskonałe kandydatki na dom dla planet sprzyjających powstaniu życia, nawet pomimo dużych zmian ilości promieniowania otrzymywanego przez hipotetyczne planety krążące wokół takich układów", mówi Max Popp, badacz z Uniwersytetu Princeton w New Jersey oraz z Instytutu Maxa Plancka w Hamburgu. Popp wraz z Siegfriedem Egglem, badaczem z JPL w Pasadenie stworzył model planety w układzie Kepler 35. W rzeczywistości para Kepler 35A i B posiadają planetę Kepler 35b, gazowego olbrzyma ośmiokrotnie większego od Ziemi, krążącego wokół układu z okresem 131,5 dnia ziemskiego. Na potrzeby badań badacze pominęli wpływ grawitacyjny planety i dodali do układu hipotetyczną pokrytą wodą planetę o rozmiarach Ziemi. Następnie zbadali  jak mógłby zachowywać się klimat na powierzchni takiej planety gdyby okrążała ona swoje gwiazdy z okresem od 341 do 380 dni. "Motywacją dla naszych badań był fakt, że poszukiwanie potencjalnie sprzyjających życiu planet wymaga dużo wysiłku, więc warto wcześniej wiedzieć gdzie ich szukać",  mówi Eggl. "Pokazaliśmy, że warto także zwracać uwagę na układy podwójne". Poszukiwacze planet pozasłonecznych często używają określenia "ekosfery" - zakresu odległości wokół gwiazdy, gdzie na planecie skalistej mogłaby znajdować się woda w stanie ciekłym. W tym przypadku z uwagi na dwie gwiazdy krążące wokół siebie, ekosfera zależy od odległości od środka masy obu gwiazd. Aby jednak było jeszcze trudniej, trzeba dodać, że planeta krążąca wokół dwóch gwiazd nie poruszałaby się po orbicie kołowej, zamiast tego jej orbita wahałaby się wskutek interakcji z obiema gwiazdami. Popp i Eggl ustalili, że na zewnętrznych krańcach ekosfery w układzie podwójnym Kepler-35, hipotetyczna planeta skalista pokryta wodą charakteryzowałaby się dużą zmiennością temperatury powierzchni. Ponieważ taka zimna planeta miałaby stosunkowo mało pary wodnej w atmosferze, jej globalna temperatura powierzchni wahałaby się o 2 stopnie Celsujsza w ciągu roku. "To tak jak na Ziemi, gdzie w suchych klimatach, na obszarach pustynnych, doświadczamy potężnych różnic temperatury między dniem a nocą",  dodaje Eggle. "Ilość wody w powietrzu robi różnicę". Jednak bliżej gwiazd, w pobliżu wewnętrznej granicy ekosfery, globalna średnia temperatura powierzchni na tej samej planecie jest niemal stała. Dzieje się tak ponieważ więcej pary wodnej może znajdować się w atmosferze takiej hipotetycznej planety. Źródło: NASA]]> 13330 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 382 0 0 385 382 0 386 385 0 <![CDATA[ALMA przygląda się DeeDee - odległemu, ciemnemu obiektowi Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/alma-przyglada-sie-deedee-odleglemu-ciemnemu-obiektowi-ukladu-slonecznego/ Tue, 18 Apr 2017 13:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13333 Wizja artystyczna przedstawiająca 2014 UZ224, odległy obiekt Układu Słonecznego nazywany także DeeDee. Źródło: Alexandra Angelich (NRAO/AUI/NSF)[/caption] Wykorzystując do swoich obserwacji obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) astronomowie uzyskali wiele szczegółowych informacji o niedawno odkrytym, odległym obiekcie Układu Słonecznego oznaczonym jako 2014 UZ224, a znanym także nieformalnie jako DeeDee. DeeDee, obiekt znajdujący się niemal trzy razy dalej od Słońca niż Pluton to drugi w kolejności najbardziej odległy obiekt trans-neptunowy (TNO) o potwierdzonej orbicie. Za jego orbitą znamy już tylko planetę karłowatą Eris. Astronomowie szacują, że za orbitą Neptuna takich lodowych obiektów Układu Słonecznego może być jeszcze kilkadziesiąt tysięcy. Najnowsze dane zebrane za pomocą ALMA pozwoliły naukowcom określić, że DeeDee ma średnicę około 635 kilometrów czyli 2/3 średnicy Ceres, największego obiektu pasa planetoid. Przy takich rozmiarach DeeDee może być wystarczająco dużym obiektem, aby przyjąć kształt sferyczny i spełniać kryteria planety karłowatej. "Daleko za orbitą Plutona rozciąga się  obszar zaskakująco bogaty w obiekty planetarne. Niektóre z nich są małe, a inne z kolei dorównują rozmiarami Plutonowi, a nawet mogą być od niego większe",  mówi David Gerdes, badacz z University of Michigan i główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal Letters. "Z uwagi na ich ogromną odległość od nas, są to obiekty wyjątkowo trudne do zaobserwowania, nie mówiąc już o ich szczegółowym badaniu. ALMA jednak umożliwiła nam dość dokładne zbadanie tego konkretnego obiektu". Aktualnie DeeDee znajduje się 92 jednostki astronomiczne (AU) od Słońca. Jednostka astronomiczna to średnia odległość Ziemi od Słońca czyli około 150 000 000 kilometrów. W tak ogromnej odległości DeeDee potrzebuje ponad 1100 lat, aby okrążyć Słońce. Gerdes wraz ze swoim zespołem ogłosił odkrycie DeeDee jesienią ubiegłego roku. Odkrycia dokonano za pomocą 4-metrowego teleskopu Blanco zainstalowanego w Obserwatorium Cerro Tololo w Chile w ramach Dark Energy Survey - optycznego przeglądu 12 procent nieba, którego celem było zrozumienie tajemniczej siły napędzającej rozszerzanie Wszechświata. [caption id="attachment_13334" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie słabej poświaty w zakresie milimetrowym, której źródłem jest obiekt planetarny 2014 UZ224 znany także jako DeeDee.[/caption] W ramach przeglądu DES powstaje bogaty katalog zdjęć, który umożliwia astronomom m.in. okazję do poszukiwania odległych obiektów Układu Słonecznego. W ramach wstępnego przeglądu 15 000 zdjęć, naukowcy zidentyfikowali ponad 1,1 miliarda kandydatów. Znaczna część z nich okazała się gwiazdami tła lub nawet odległymi galaktykami. Niewielki wycinek obiektów poruszał się powoli na tle innych gwiazd, a to sygnał, że mogą to być obiekty TNO. Dane optyczne z teleskopu Blanco umożliwiły astronomom zmierzenie odległości i właściwości orbitalnych DeeDee, jednak nie pozwalały na zmierzenie jej rozmiarów czy innych cech fizycznych. Możliwe było, że DeeDee to stosunkowo mały obiekt odbijający stosunkowo dużą część padającego na niego światła. Mógł też być to niespotykanie duży ale ciemny obiekt. Ponieważ ALMA obserwuje zimny, ciemny Wszechświat, za jej pomocą możliwe było wykrycie ciepła - w formie promieniowania milimetrowego - emitowanego naturalnie przez chłodne obiekty w przestrzeni kosmicznej. Sygnatura ciepła pochodząca z odległego obiektu Układu Słonecznego byłaby wszak proporcjonalna do jej rozmiarów. "Obliczyliśmy, że ten obiekt jest nieprawdopodobnie zimny i charakteryzuje się temperaturą ok. 30 K",  mówi Gerdes. Choć ilość promieniowania w zakresie optycznym odbitego od DeeDee można porównać do jasności płomienia świeczki znajdującej się w połowie odległości do Księżyca, ALMA była w stanie szybko uzyskać sygnaturę ciepła obiektu i zmierzyć jego jasność w zakresie milimetrowym. [caption id="attachment_13335" align="aligncenter" width="1024"] Orbity obiektów Układu Słonecznego, wskazujące aktualne położenie DeeDee. Źródło: Alexandra Angelich (NRAO/AUI/USF)[/caption] Dzięki tym danym astronomowie ustalili, że DeeDee odbija zaledwie 13 procent padającego na niego światła. Łącząc dane z ALMA z wcześniejszymi danymi w zakresie optycznym, astronomowie otrzymali informacje potrzebne do obliczenia rozmiaru obiektu. Obiekty takie jak DeeDee to kosmiczne pozostałości po okresie formowania Układu Słonecznego. Ich orbity i właściwości fizyczne dostarczają nam ważnych informacji o powstawaniu planet. To odkrycie jest ekscytujące także dlatego, że udowadnia nam możliwość odkrywania bardzo odległych, wolno przemieszczających się po niebie obiektów Układu Słonecznego. Badacze zauważają, że taka sama technika może pomóc w odkryciu hipotetycznej "Planety 9", która może wciąż ukrywać się za orbitą DeeDee i Eris. Źródło: NRAO]]> 13333 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[OrbitalATK wysyła dzisiaj zapasy na ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/orbitalatk-wysyla-dzisiaj-zapasy-na-iss/ Tue, 18 Apr 2017 08:30:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13339 W dniu dzisiejszym w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej  wystartuje rakieta z jedzeniem i zapasami dla astronautów. Bezzałogowy moduł Cygnus zainstalowany na szczycie rakiety Atlas V powinien wystartować w trakcie trwającego 30 minut okna startowego, które otwiera się o godzinie 15:11 GMT z Przylądka Canaveral na Florydzie. Statek transportowy obsługiwany jest przez Orbital ATK i jest to już siódmy lot tej firmy w kierunku ISS w ramach wartego 1,9 mld dolarów kontraktu na dostarczanie zapasów na pokład stacji kosmicznej. Statek wyładowany jest 3459 kilogramami zapasów, sprzętu i eksperymentów z zakresu uprawy roślin i leczenia nowotworów. Transport powinien dotrzeć na pokład stacji 22 kwietnia po zaplanowanym na czwartek cumowaniu rosyjskiego statku Sojuz, na pokładzie którego znajdą się kosmonauta Fiodor Jurczikin oraz astronauta Jack Fischer. Po rozładowaniu Cygnusa, astronauci załadują na jego pokład odpadki, które wraz ze statkiem spłoną podczas wejścia w atmosferę Ziemi. Tuż przed ognistym końcem misji Cygnus spędzi kilka godzin na eksperymencie badającym jak ogień zachowuje się w warunkach mikrograwitacji. Eksperyment o nazwie Saffire-III to już trzeci w serii testów badających zachowanie ognia w mikrograwitacji. [caption id="attachment_13340" align="aligncenter" width="512"] Bezzałogowy statek Cygnus firmy OrbitalATK dostarcza zapasy na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w październiku 2016 roku.[/caption] Start rakiety będzie transmitowany na żywo w technologii 360 stopni tutaj. Technologia ta "praktycznie umieszcza obserwatorów u podstawy rakiety podczas jej startu", przypomina NASA. Prognoza pogody na wtorkowe okno startowe wskazuje na 90% prawdopodobieństwo wystąpienia sprzyjającej pogody, z niewielką szansą na cumulusy. Źródło: AFP]]> 13339 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> 380 0 0 381 380 0 <![CDATA[Supermasywne czarne dziury w dwóch niewielkich galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/18/supermasywne-czarne-dziury-w-dwoch-niewielkich-galaktykach/ Tue, 18 Apr 2017 09:30:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13343 Astronomowie odkryli dwie ultra-kompaktowe galaktyki karłowate VUCD3 oraz M59cO z supermasywnymi czarnymi dziurami. Wyniki badań wskazują, że obie galaktyki mogą być niewielkimi pozostałościami po większych galaktykach. Źródło: NASA/Space Telescope Science Institute[/caption] Trzy lata temu zespół badaczy kierowany przez naukowców z University of Utah odkrył ultrakompaktową galaktykę karłowatą z supermasywną czarną dziurą, która była wtedy najmniejszą znaną galaktyką z tak dużą czarną dziurą. Odkrycie wskazywało, że tego typu galaktyki karłowate były niewielkimi pozostałościami po większych galaktykach, które zostały odarte ze swojej zewnętrznej części wskutek kolizji z innymi, większymi galaktykami. Teraz ta sama grupa astronomów z Utah odkryła dwie kolejne ultra-kompaktowe galaktyki karłowate z supermasywnymi czarnymi dziurami. Łącznie te trzy galaktyki wskazują, że czarne dziury mogą skrywać się w centrach większości tego typu obiektów, co automatycznie potencjalnie podwaja liczbę supermasywnych czarnych dziur we Wszechświecie. Czarne dziury odpowiadają za znaczącą część masy galaktyk kompaktowych, co wspiera teorię mówiącą o tym, że owe karły są w rzeczywistości pozostałościami po masywnych galaktykach rozerwanych przez interakcje i zderzenia z galaktykami większymi od nich. "Wciąż nie rozumiemy w pełni jak galaktyki powstają i ewoluują w czasie. Takie małe galaktyki mogą nam wiele powiedzieć o tym jak się ze sobą łączą i zderzają", mówi Chris Ahn, doktorant na Wydziale Fizyki i Astronomii oraz główny autor artykułu opublikowanego wczoraj w periodyku The Astrophysical Journal.

    Mierzenie galaktyk

    Autorzy zmierzyli dwie ultra-kompaktowe galaktyki karłowate o oznaczeniach VUCD3 oraz M59cO znajdujące się daleko od spiralnych ramion Drogi Mlecznej, krążące wokół masywnych galaktyk w gromadzie galaktyk w Pannie. W obu galaktykach naukowcy odkryli supermasywne czarne dziury; czarna dziura w centrum VUCD3 charakteryzuje się masą 4,4 mln mas Słońca co stanowi 13 procent całkowitej masy galaktyki, a czarna dziura w centrum M59cO ma masę 5,8 mln mas Słońca co stanowi nawet 18 procent jej całkowitej masy. Dla porównania monstrualna supermasywna czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej ma masę 4 mln mas Słońca i odpowiada za zaledwie 0,01% masy całej galaktyki. "To naprawdę fascynujące jak się o tym pomyśli. Te ultra-kompaktowe galaktyki karłowate mają rozmiary rzędu 0,1% rozmiarów Drogi Mlecznej, a mimo to zawierają supermasywne czarne dziury większe od czarnej dziury w centrum naszej galaktyki", zachwyca się Ahn. Aby obliczyć masę obu galaktyk astronomowie zmierzyli ruch gwiazd je tworzących wykorzystując do tego teleskop Gemini North zainstalowany na szczycie wulkanu Mauna Kea na Hawajach.  Następnie przeanalizowano także zdjęcia obu obiektów wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i zmiezono rozkład gwiazd w każdej galaktyce. Ostatnim etapem było stworzenie symulacji komputerowej najlepiej odzwierciedlającej dane obserwacyjne. Okazało się, że gwiazdy w centrum galaktyk poruszają się dużo szybciej niż te na jej rubieżach - to klasyczna sygnatura czarnej dziury. VUCD3 oraz M59cO to druga i trzecia ultra-kompaktowa galaktyka karłowata, w której odkryto supermasywną czarną dziurę. To wskazuje, że wszystkie tego typu karły mogą posiadać podobne masywne czarne dziury w swoich wnętrzach. https://www.youtube.com/watch?v=KN4AKFF68pE Źródło: University of Utah]]>
    13343 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 410 0 0 451 0 0
    <![CDATA[Sonda Cassini patrzy na Ziemię zza pierścieni Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/19/sonda-cassini-patrzy-na-ziemie-zza-pierscieni-saturna/ Wed, 19 Apr 2017 06:31:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13352 Ziemia widziana zza pierścieni Saturna. źródło: NASA/JPL-Caltech/Jason Major[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia Ziemię widzianą kamerami sondy Cassini w dniu 13 kwietnia 2017 roku kiedy to Cassini przelatywała za skrytymi w mroku nocy pierścieniami A oraz F. W momencie wykonywania zdjęcia sonda Cassini  oraz Saturn znajdowały się ok. 1,43 mld kilometrów od Ziemi. Z tak dużej odległości, cała Ziemia - i wszyscy ludzie na niej - jest tylko jedną z wielu kropek ciemnego nieba. To nie pierwszy raz, kiedy sonda Cassini kierowała swoje kamery w stronę Ziemi, ale z pewnością jest to jej najnowsze zdjęcie naszej planety z okolic Saturna. Patrząc na tego typu zdjęcia naszej planety, zawsze przypominają nam się słowa dr Carla Sagana:
    Spójrz ponownie na tę kropkę. To Nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie. To suma Naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii Naszego gatunku, żył tam. Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Pomyśl o rzekach krwi przelewanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Naszym pozą. Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła.
    Źródło: lightsinthedark / wikipedia]]>
    13352 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 387 0 0 388 387 0 390 0 0 396 0 0
    <![CDATA[Kolejna egzoplaneta najlepszą kandydatką do poszukiwania oznak życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/19/kolejna-egzoplaneta-najlepsza-kandydatka-do-poszukiwania-oznak-zycia/ Wed, 19 Apr 2017 21:27:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13366 Nature. Nowo odkryta super-ziemia LHS 1140b krąży w ekosferze wokół czerwonego karła LHS 1140 w Gwiazdozbiorze Wieloryba (Cetus). Czerwone karły to gwiazdy znacznie mniejsze i chłodniejsze od Słońca. Choć LHS 1140b jest dziesięciokrotnie bliżej swojej gwiazdy niż Ziemia, otrzymuje od niej zaledwie połowę docierającego do Ziemi promieniowania. Spoglądając w stronę tego układu prosto z Ziemi obserwujemy orbitę planety niemal idealnie od strony krawędzi, a zatem na pewnym etapie swojej orbity planeta blokuje część światła emitowanego przez jej gwiazdę macierzystą. "To najbardziej ekscytująca egzoplaneta w ostatniej dekadzie", mówi główny autor opracowania Jason Dittmann z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) w Cambridge. "Ciężko byłoby wymyślić lepszy cel do poszukiwania odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań nauki - czy istnieje życie poza Ziemią". "Obecna charakterystyka czerwonego karła jest wyjątkowo korzystna - LHS 1140 rotuje wolniej i emituje mniej wysoko-energetycznego promieniowania niż inne małomasywne gwiazdy tego typu", tłumaczy Nicola AStudillo-Defru z Obserwatorium Genewskiego w Szwajcarii i członkini zespołu badawczego. Aby na planecie mogło istnieć życie takie jakie znamy, na jej powierzchni musi być woda w stanie ciekłym, a sama planeta musi posiadać atmosferę. Wiadomo, że młode czerwone karły mogą emitować promieniowanie, które jest wystarczająco silne, aby wywiać atmosfery planet krążących wokół nich. W tym przypadku duże rozmiary planety oznaczają, że na jej powierzchni przez miliony lat mógł istnieć ocean magmy.  Taki gorący ocean mógł pompować parę wodną do atmosfery jeszcze długo po tym jak gwiazda macierzysta osiągnęła obecny, spokojny etap ewolucji, przez co na powierzchni planety mogła pojawić się woda w stanie ciekłym. Pierwszego odkrycia dokonano za pomocą obiektu MEarth, który wykrył pierwsze spadki jasności gwiazdy wskazujące na obecność planety tranzytującej na tle gwiazdy. Wkrótce potem instrument HARPS wykonał dodatkowe obserwacje, które potwierdziły obecność super-ziemi. HARPS także umożliwił określenie okresu orbitalnego oraz wydedukowanie masy i gęstości planety. Astronomowie szacują wiek planety na co najmniej pięć miliardów lat. Rozmiary planety aktualnie szacuje się na 1,4 rozmiarów Ziemi (średnica rzędu 18 000 km). Masa planety wynosząca około siedmiu mas Ziemi wskazuje na dużą gęstość oraz na fakt, że jest to prawdopodobnie planeta skalista z gęstym żelaznym jądrem. LHS 1140 może okazać się najlepszą kandydatką do przyszłych badań mających na celu charakteryzację jej atmosfery, o ile taka istnieje. Dwóch członków zespołu: Xavier Delfosse oraz Xavier Bonfils z CNRS i IPAG w Grenoble uważa, że "układ LHS 1140 może się okazać nawet lepszym celem badań planet w ekosferach niż Proxima b czy TRAPPIST-1. To naprawdę niesamowity rok pod względem odkryć planet pozasłonecznych!". W szczególności nadchodzące obserwacje za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pozwolą dokładnie oszacować ilość wysoko-energetycznego promieniowania docierającego do LHS 1140b, dzięki czemu będzie można dokładniej ustalić możliwość istnienia na planecie warunków sprzyjających do powstania życia. https://www.youtube.com/watch?v=xd3MTEaJ91M Patrząc bardziej perspektywicznie - kiedy do użytku wejdą nowe teleskopy takie jak E-ELT, będziemy w stanie szczegółowo badać atmosfery planet pozasłonecznych, a LHS 1140b jest doskonałą kandydatką do takich badań. Źródło: ESO  ]]> 13366 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 391 0 0 392 391 0 393 0 0 <![CDATA[Cassini zmierza na ostatnie spotkanie z Tytanem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/20/cassini-zmierza-na-ostatnie-spotkanie-z-tytanem/ Thu, 20 Apr 2017 06:50:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13374 Cassini po raz ostatni zbliż się do Tytana 21 kwietnia 2017 r fotografując za pomocą radaru jeziora i morza na powierzchni księżyca. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Moment największego zbliżenia do globu przypadnie na godzinę 6:08 GMT 22 kwietnia. Podczas przelotu sonda zbliży się na odległość 979 kilometrów nad powierzchnią Tytana i będzie wtedy przemieszczała się z prędkością 21 000 km/h. Zbliżenie sondy do Tytana stanowi także początek Wielkiego Finału całej misji Cassini - ostatniego zestawu 22 orbit, który zaprowadzi sondę w obszar pomiędzy planetą a jej pierścieniami, a zakończy się wlotem w atmosferę Saturna w dniu 15 września. Podczas przelotu w pobliżu Tytana grawitacja księżyca pozwoli zmienić orbitę sondy wokół Saturna nieznacznie ją skracając tak, aby sonda zamiast przelatywać tuż za zewnętrzną krawędzią pierścieni, zaczęła przelatywać pomiędzy nimi a Saturnem. https://www.youtube.com/watch?list=PLTiv_XWHnOZp2Wmmd3gVSiKAVyXk9Rh14&v=pMvc2sEMdJ0 Przelot stanowi 127. planowane spotkanie sondy Cassini z Tytanem. Planowane spotkania to takie, w których sonda wykorzystuje swój silnik rakietowy do dokładnego skierowania się na spotkanie. Zainstalowany na pokładzie sondy Cassini radar będzie poszukiwał zmian w jeziorach i morzach metanowych Tytana, a także po raz pierwszy (i ostatni) spróbuje zmierzyć głębokość i skład chemiczny mniejszych jezior Tytana. Sam radar oprócz tego podejmie ostatnią próbę zaobserwowania "magicznej wyspy" na Tytanie - tajemniczego obiektu na jednym z mórz księżyca, który zmieniał swój kształt pomiędzy kolejnymi przelotami sondy. Naukowcy mają nadzieję, że uda im się pozyskać dodatkowe informacje, które pozwolą określić czy obiekt ten to tylko fale, unoszące się na jeziorze odłamki czy coś zupełnie innego. (monolit? :) - red.) Źródło: NASA/JPL]]> 13374 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 394 0 0 395 394 0 <![CDATA[Polska w projekcie nowych wahadłowców kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/20/polska-w-projekcie-nowych-wahadlowcow-kosmicznych/ Thu, 20 Apr 2017 13:51:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13386 Europejska Agencja Kosmiczna i konsorcjum firm z naszego kontynentu podpisały umowę z amerykańską Sierra Nevada Corporation na dostawę systemu dokowania IBDM dla nowych wahadłowców Dream Chaser, które będą dostarczać zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Wśród firm rozwijających IBDM jest SENER Polska. Ten projekt to duża szansa, także dla innych lokalnych firm – IBDM może trafić na globalny rynek i stać się standardem w przyszłych misjach kosmicznych. IBDM (International Berthing Docking Mechanism) to innowacyjny system dokowania oraz cumowania pojazdów kosmicznych. Wyposażony jest w układ kontroli sił działających między obiektami w czasie dokowania, dzięki czemu pozwala na łączenie pojazdów o różnych wielkościach. IBDM składa się z systemów „miękkiego” oraz „twardego” dokowania. Pierwszy służy do przechwycenia, rozładowania energii kinetycznej i ustawienia pojazdów w odpowiedniej pozycji. Drugi tworzy szczelne i sztywne połączenie umożliwiające przejście między pojazdami oraz zapewnia przesył danych i zasilania. IBDM jest kompatybilny ze standardem systemów dokowania stworzonym przez agencje współpracujące przy projekcie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. - IBDM to projekt pod wieloma względami wyjątkowy – mówi dr Aleksandra Bukała, dyrektor generalna SENER Polska - To rzadki przypadek, gdy amerykańska firma, realizująca kontrakt dla NASA, decyduje się na wykorzystanie systemu stworzonego w Europie. To także krok milowy w planach wykorzystania naszego rozwiązania na szeroką skalę i jego komercjalizacji. Załogowe loty w kosmos powoli znów nabierają tempa, włączają się w nie kolejne państwa i firmy. To zwiększa zapotrzebowanie na ustandaryzowany system dokowania. W projekcie IBDM SENER Polska odpowiada za zaprojektowanie i produkcję kilku istotnych elementów: mechanizmów połączenia i odłączenia złącz elektrycznych między wahadłowcem a stacją kosmiczną, mechanizmów separujących, sensorów do monitorowania dokowania, cumowania i odcumowania, a także osłon przeciw mikrometeoroidom i kosmicznym śmieciom. - Przewidujemy, że około 40 proc. wartości naszej części projektu przekażemy innym polskim firmom, którym powierzymy produkcję elementów mechanizmu – mówi dr Aleksandra Bukała – Liczymy, że wraz z komercjalizacją IBDM i produkcją kolejnych egzemplarzy do polskiego sektora kosmicznego popłynie szerszy strumień pieniędzy. Sierra Nevada Corporation (SNC), to jedna z trzech firm, obok SpaceX i Boeinga, która podpisała z NASA umowę na regularne dostawy zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną i jedyna, która wykorzystuje do tego koncepcję ulepszonego wahadłowca. Kapsuły konkurentów bazują na koncepcji opracowanej w programie Apollo i zakładającej powrót w atmosferę lotem balistycznym, a następnie lądowanie w oceanie przy wykorzystaniu ogromnych spadochronów. Natomiast Dream Chaser zdolny będzie do lądowania na każdym lotnisku, które jest w stanie przyjąć duży samolot. Liderem europejskiego konsorcjum IBDM jest belgijski QinetiQ. Firma współpracuje z SENER Polska i SENER Hiszpania, które odpowiadają za system twardego dokowania, a także szwajcarskimi firmami Ruag AG (siłowniki liniowe) oraz Maxon (silniki elektryczne). Projekt IBDM realizowany jest w formie partnerstwa publiczno-prywatnego. Oprócz wkładu finansowego ESA, firmy w nim uczestniczące inwestują własne środki, licząc na stworzenie komercyjnego produktu, który będzie oferowany na międzynarodowym rynku kosmicznym. ]]> 13386 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Większość planet przyjaznych dla życia nie posiada suchego lądu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/20/wiekszosc-planet-przyjaznych-dla-zycia-nie-posiada-suchego-ladu/ Thu, 20 Apr 2017 15:07:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13394 Monthly Notices of the Royal Astronomical Society wskazują, że modele statystyczne przewidują, że większość planet przyjaznych dla życia może być zdominowana przez oceany pokrywające nawet 90% ich powierzchni. Dr Fergus Simpson, autor opracowania z Institute of Cosmos Sciences na Uniwersytecie w Barcelonie opracował model statystyczny, którego celem było ustalenie stosunku powierzchni lądu do wody na egzoplanetach sprzyjających powstaniu życia takiego jakie znamy. Aby na powierzchni planety znajdowały się zarowno rozległe obszary lądu jak i wody, niezbędna jest delikatna równowaga pomiędzy ilością wody utrzymywaną przez planetę w czasie a ilością przestrzeni w zbiornikach wodnych. Obie te wartości mogą znacznie wahać się w przypadku planet posiadających wodę w stanie ciekłym, a fakt, że na Ziemi te wartości są tak dobrze zrównoważone jest od dawna nierozwiązaną zagadką. Model Simpsona wskazuje, że większość planet przyjaznych dla życia może charakteryzować się oceanami pokrywającymi ponad 90% jej powierzchni. Należy zauważyć, że także Ziemia jest bardzo bliska miana "wodnego świata" - czyli planety, której wszystkie lądy zanurzone są pod globalnym oceanem. "Scenariusz, w którym Ziemia posiada mniej wody niż większość innych planet przyjaznych dla życia, zgodny jest z wynikami przeprowadzonych symulacji, i może pomóc wytłumaczyć dlaczego niektóre odkryte przez nas planety wydają się mieć niższą gęstość niż oczekiwana", tłumaczy Simpson. https://www.youtube.com/watch?v=ONJkxnO1V3w W swojej najnowszej pracy Simpson dowodzi, że doskonale zrównoważone oceany Ziemi mogą być skutkiem zasady antropicznej - częściej wykorzystywanej w kontekście kosmologicznym - tłumaczącej w jaki sposób nasze wymagania, których spełnienie niezbędne jest do powstania życia, wpływa na nasze obserwacje Wszechświata. Źródło: RAS]]> 13394 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble jako pierwszy obserwuje soczewkowaną supernową typu Ia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/20/hubble-jako-pierwszy-obserwuje-soczewkowana-supernowa-typu-ia/ Thu, 20 Apr 2017 19:48:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13398 Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Sztokholmie wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble'a do zbadania kilku grawitacyjnie soczewkowanych obrazów supernowej typu Ia. Cztery obrazy eksplodującej gwiazdy posłużą do zbadania tempa rozszerzania się Wszechświata. Tym razem można tego dokonać bez żadnych teoretycznych założeń co do modelu kosmologicznego, dzięki czemu uzyskamy nowe informacje o rzeczywistym tempie ekspansji Wszechświata. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Science. Międzynarodowy zespół kierowany przez astronomów z Uniwersytetu w Sztokholmie odkrył odległą supernową typu Ia o nazwie iPTF16geu - światło tej eksplozji potrzebowało 4,3 miliardów lat, aby do nas dotrzeć. Promieniowanie wyemitowane z tej konkretnej supernowej zostało zakrzywione i powiększone wskutek soczewkowania grawitacyjnego tak, że spowodowało powstanie czterech osobnych obrazów eksplozji na niebie. Wszystkie cztery obrazy układają się w okrąg o promieniu zaledwie ok. 3000 lat świetlnych wokół soczewkującej galaktyki znajdującej się na pierwszym tle - to jedna z najmniejszych pozagalaktycznych soczewek grawitacyjnych dotąd odkrytych. Z wyglądu przypomina słynną supernową Refsdal, którą astronomowie odkryli w 2015 roku. Jednak Refsdal była supernową spowodowaną kolapsem jądra. [caption id="attachment_13400" align="aligncenter" width="1024"] Galaktyka SDSS J210415.89-062024.7 znajduje się 2,5 mld lat świetlnych od nas. To właśnie ona posłużyła za soczewkę, która umożliwiła nam obserwowanie odległej supernowej.[/caption] Supernowe typu Ia charakteryzują się jednakową jasnością, dzięki czemu astronomowie mierząc jej jasność mogą określić jej odległość od nas. Z tego też powodu supernowe typu Ia są świecami standardowymi.  Tego typu supernowe od dziesięcioleci wykorzystywane są do mierzenia odległości we Wszechświecie. To także one posłużyły naukowcom do odkrycia przyspieszenia ekspansji Wszechświata i ciemnej energii. Teraz, supernowa iPTF16geu umożliwi badaczom zbadanie nowego terytorium - będą mogli przetestować teorie zakrzywiania czasoprzestrzeni w mniejszej pozagalaktycznej skali niż wcześniej. https://www.youtube.com/watch?v=p6g0h2_04Po "Rozdzielenie po raz pierwszy kilku obrazów silnie soczewkowanej supernowej typu Ia stanowi przełomowe osiągnięcie. Możemy zmierzyć zdolność skupiania promieniowania dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej", mówi Ariel goobar, prfoesor z Centrum Oskara Kleina z Uniwersytetu w Sztokholmie oraz główny autor opracowania. [caption id="attachment_13401" align="aligncenter" width="1024"] Supernowa iPTF16geu, która eksplodowała 4,3 mld lat temu - okiem Hubble'a.[/caption] Aktualnie zespół badaczy jest w trakcie dokładnego mierzenia jak długo światło tworzące każdy z czterech obrazów potrzebowało, aby do nas dotrzeć. Różnice między tymi czasami pozwolą nam obliczyć stałą Hubble'a - tempo rozszerzania Wszechświata. To szczególnie istotna informacja, szczególnie w obliczu niedawnych rozbieżności tych wartości w lokalnym i we wczesnym Wszechświecie. Choć soczewkowane supernowe są ekstremalnie ważne w kosmologii, to są one równie trudne do znalezienia. Ich odkrycie nie tylko zależy od bardzo szczególnego i precyzyjnego ułożenia obiektów we Wszechświecie, lecz są one także widoczne przez bardzo krótki okres czasu. "Odkrycie iPTF16geu to jak znalezienie igły w stogu siana", mówi Rahman Amanullah, współautor i badacz ze Sztokholmu. "Odkrywa przed nami kilka informacji, lecz prowokuje całą lawinę innych". Źródło STScI [caption id="attachment_13402" align="aligncenter" width="1024"] iPTF16geu w obserwacjach z przeglądu SDSS[/caption] [caption id="attachment_13403" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie soczewkowanej supernowej wykonane w Obserwatorium W. M. Kecka[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=8QL4gzgtosc]]> 13398 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[RECENZJA: Nowy świat Pana Tompkinsa - George Gamow, Russell Stannard]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/23/recenzja-nowy-swiat-pana-tompkinsa-george-gamow-russell-stannard/ Sun, 23 Apr 2017 16:08:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13411 Kilka tygodni temu na rynku księgarskim pojawiła się nowa, uaktualniona wersja klasyki popularyzującej fizykę - opowieści o urzędniku, niejakim Panu Tompkinsie, który poszukując rozrywki w wolny od pracy dzień decyduje pójść na odczyt o problemach współczesnej fizyki. To co dzieje się później stanowi kanwę opowieści, w której Czytelnik na zmianę znajduje się albo na wykładzie z fizyki, albo we snach Pana Tompkinsa, w których opisywane na wykładach zagadnienia fizyczne, kwantowe i relatywistyczne, stają się rzeczywiste, wyraźne i obserwowalne. George Gamow, jeden z twórców teorii Wielkiego Wybuchu, uznany fizyk teoretyczny i kosmolog w wyjątkowo lekki sposób przedstawia dość trudne i zupełnie nieintuicyjne dla laika zagadnienia takie jak dylatacja czasu, relatywistyczne skrócenie długości, ogólna teoria względności czy zakrzywienie czasoprzestrzeni w sposób bardzo obrazowy i umożliwiający zapoznanie się z nimi nawet osobom, które na co dzień nie mają kontaktu z naukami ścisłymi.

    Jeszcze przez kilka godzin możesz wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania jest egzemplarz tej książki!

    - - -  Szczegóły na Facebooku  - - -


    Choć do książki przedarło się kilka wzorów, a niektóre tematy zostały wytłumaczone zbyt ogólnie, pozostawiając niedosyt - mam wrażenie, że tak właśnie miało być. Jakby nie patrzeć jest to książka balansująca na granicy między fikcją a nauką. Nie jest to literatura sci-fi ani popularno-naukowa - to coś pomiędzy. Oprawną w zgrabną fabułę otrzymujemy sporą dawkę wiedzy o fizycznej rzeczywistości. Świadomość, że czytamy o faktycznej rzeczywistości fizycznej sprawia, że w trakcie czytania o sennych przygodach Pana Tompkinsa, rośnie w nas potrzeba poszerzenia swojej wiedzy o zjawiskach opisanych w książce. I tutaj Nowy świat Pana Tompkinsa sprawdza się doskonale - jako lont, który prowadzi do eksplozji ciekawości. https://www.youtube.com/watch?v=04wJd2ZncPs Ponad 30 lat po ostatnim wydaniu książki George'a Gamowa stan naszej wiedzy fizycznej zmienił się dość znacząco, a o przygodach Pana Tompkinsa coraz trudniej było mówić jak o opisie "współczesnej" fizyki. Dlatego też pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku Russell Stannard, emerytowany podówczas fizyk cząstek, ale także znany popularyzator nauki, postanowił uaktualnić klasyka i uzupełnić go o kilka istotnych rozdziałów opisujących fizykę, o której jeszcze nie wiedzieliśmy za czasów Gamowa - pojawiają się tu czarne dziury, kosmiczne promieniowanie tła, cząstki dziwne czy akceleratory cząstek. Książce zdecydowanie wyszło to na dobre. Oprócz uzupełnienia wiedzy fizycznej, Stannard uwspółcześnił język, którym napisana została książka i wprowadzając kilka zmian, bez których niektóre fragmenty mogłyby wydać się po prostu niewłaściwe w dzisiejszym świecie, w którym normy obyczajowe istotnie różnią się od tego co było normalne pół wieku temu. https://www.youtube.com/watch?v=IF54xqYhIGA Podsumowując... "Nowy świat Pana Tompkinsa" to prawdziwy klasyk literatury popularno-naukowej, znany większości miłośników fizyki czy astronomii. To także naprawdę przyjemna lektura, dla wszystkich, których potajemnie chciałbyś zainteresować naukami ścisłymi. Jeżeli ktoś po przeczytaniu tej lekkiej pozycji nie zaciekawi się czym tak naprawdę jest dylatacja czasu, co tak naprawdę ulega skróceniu przy ogromnych prędkościach... to nie ma już dla niego nadziei. :)  
    Tytuł: Nowy świat Pana Tompkinsa Autor: George Gamow, Russell Stannard Stron: 318 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: http://www.ccpress.pl/produkt/Nowy_swiat_Pana_Tompkinsa_340]]>
    13411 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[ZDJĘCIE: Okolice łazika Opportunity sfotografowane 2 dni temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/23/zdjecie-okolice-lazika-opportunity-sfotografowane-2-dni-temu/ Sun, 23 Apr 2017 12:21:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13415 Panorama złożona ze zdjęć wykonanych 21 kwietnia 2017 r. (Sol 4707) przez kamery zainstalowane na pokładzie łazika Opportunity. Warto zwrócić uwagę na ślady pozostawione przez koła łazika a biegnące w górę zbocza. Źródło: Jason Major]]> 13415 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarna dziura w małomasywnym rentgenowskim układzie podwójnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/24/czarna-dziura-w-malomasywnym-rentgenowskim-ukladzie-podwojnym/ Mon, 24 Apr 2017 11:16:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13424 Gromada kulista 47 Tucanae na zdjęciu z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a[/caption] Gromada kulista to z grubsza sferyczny zbiór gwiazd (nawet kilku milionów) związanych ze sobą grawitacyjnie. Tego typu gromady zazwyczaj znajdujemy w zewnętrznych obszarach galaktyk.  Małomasywne, rentgenowskie układu podwójne (LMXB, ang. low-mass X-ray binary) to układy, w których jednym składnikiem jest kompaktowy obiekt (gwiazda neutronowa lub czarna dziura), który karmi się materią ze swojego gwiezdnego sąsiada. Astronomowie już dawno zauważyli, że znacznie częściej LMXB znajduje się w gromadach kulistych aniżeli w innych częściach galaktyki. Nadwyżka ta wiązana jest z dużym zagęszczeniem gwiazd w gromadach. Wewnątrz galaktyki większość LMXB powstaje gdy układy podwójne starzeją się i ewoluują, jednak w gromadach kulistych większość LMXB powstaje wskutek przechwycenia blisko przechodzącej gwiazdy przez obiekt kompaktowy. W gromadach znajduje się wiele gwiazd neutronowych, jednak czarne dziury powstające w tym gęstym od gwiazd otoczeniu powinny albo przemieszczać się ku centrum gromady lub zostać grawitacyjnie wyrzucone z gromady tuż po tym jak powstaną. Faktycznie wszystkie LMXB obserwowane w gromadach kulistych składają się z normalnej gwiazdy i gwiazdy neutronowej. Javier Garcia, astronom z Harvardu (CfA) jest członkiem zespołu badającego LMXB w gromadzie kulistej 47 Tuc. Naukowcy odkryli jeden obiekt tego typu - nazwany później X9 - który wydaje się zawierać czarną dziurę, a jeżeli interpretacja wyników jest prawidłowa, to X9 byłby pierwszym tego typu przypadkiem odkrytym w naszej Galaktyce. Zespół wykonał jednoczesne obserwacje tego źródła za pomocą obserwatorium Chandra, NuSTAR oraz Australia Compact Array i przeanalizował archiwalne zestawy danych do wykrycia dwudziestoośmiominutowej modulacji sygnału emitowanego przez X9 - takiego jaki mógłby pochodzić od czarnej dziury o masie Słońca, wokół której krąży biały karzeł o masie 0,02 masy Słońca. Owo źródło charakteryzuje się także innymi nietypowymi cechami, m.in. okresem precesji równym 6,8 dni oraz stosunkowo wysokim tempem transferu masy jak na LMXB wynoszącym około siedmiu milionowych części masy Ziemi rocznie. Źródło: CfA]]> 13424 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini po raz ostatni odwiedziła Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/25/sonda-cassini-po-raz-ostatni-odwiedzila-tytana/ Tue, 25 Apr 2017 06:39:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13431 Sonda Cassini po raz ostatni przeleciała w pobliżu zamglonego księżyca Saturna - Tytana tym samym rozpoczynając swój finałowy zestaw 22 orbit wokół gazowego olbrzyma. 21 kwietnia o godzinie 8:08 sonda po raz 127 i ostatni zbliżyła się do Tytana przelatując nad jego powierzchnią na wysokości zaledwie 979 kilometrów. Tuż po przelocie Cassini przesłał na Ziemię zdjęcia i inne dane zebrane podczas przelotu. Naukowcy odpowiedzialni za dane radarowe z sondy będą w tym tygodniu analizować ostatni zestaw nowych zdjęć radarowych przedstawiający węglowodorowe morza i jeziora pokrywające północny obszar biegunowy Tytana. Zgodnie z planem podczas 127. przelotu nad Tytanem radary zainstalowane na pokładzie sondy miały obserwować obszary wcześniej fotografowane za pomocą kamer, ale nie za pomocą radarów. Teraz naukowcy chcą wykorzystać nowe dane do zbadania głębokości i składu chemicznego niektórych mniejszych jezior Tytana (po raz pierwszy i ostatni), co być może pozwoli poszukać nowych informacji dotyczących tzw. magicznej wyspy na jednym z jezior. Badania Tytana z bliska zakończyły się, jednak bogactwo danych zebranych przez sondę będzie napędzało badania naukowe jeszcze przez kilka dekad",  mówi Linda Spilker, naukowiec misji z JPL w Pasadenie. [caption id="attachment_13433" align="aligncenter" width="512"] Zdjęcie mglistej atmosfery Tytana wykonane podczas ostatniego przelotu sondy Cassini w pobliżu największego księżyca Saturna w dniu 21 kwietnia 2017 r. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption]

    Wrota do Wielkiego Finału

    Sam przelot w pobliżu Tytana ustawił sondę na ścieżce do jej ostatniego, dramatycznego zadania nazwanego Wielkim Finałem. Podczas przelotu sondy, grawitacja księżyca zakrzywiła jego ścieżkę nieznacznie zmieniając jego orbitę tak, aby przelatywać tuż za zewnętrzną krawędzią głównych pierścieni Saturna, sonda 22 razy przeleciała pomiędzy pierścieniami, a planetą. Misja sondy zakończy się obfitującym w badania naukowe wlotem w atmosferę Saturna w dniu 15 września br. "Po tym przelocie naszym przeznaczeniem jest Wielki Finał", mówi Earl Maze, menedżer projektu Cassini w JPL. "Sonda znajduje się teraz na trajektorii balistycznej, tak więc nawet jeżeli byśmy nie uruchomili już więcej silników do delikatnych korekt orbity, to i tak sonda skończy w chmurach Saturna w dniu 15 września." Podczas zbliżenia do Tytana sonda Cassini otrzymała duży wzrost prędkości rzędu 860,5 m/s w stosunku do Saturna. [caption id="attachment_13434" align="aligncenter" width="1024"] Kluczowe dane opisujące Wielki Finał sondy Cassini. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Po przelocie w pobliżu Tytana sonda Cassini dotarła do najodleglejszego punktu swojej orbity o godzinie 17:46 w dniu 22 kwietnia. W tym punkcie zwanym apocentrum orbity sonda zaczyna swoje kolejne okrążenie wokół planety. Prawdę mówiąc sonda Cassini właśnie w tym momencie rozpoczęła fazę Wielkiego Finału, lecz z uwagi na fakt, że podniecenie związane z tą fazą misji rozpocznie się 26 kwietnia, kiedy to sonda przemknie super blisko Saturna, to właśnie ten moment będzie uważany za formalny początek finału. Pierwszy przelot w pobliżu planety będzie miał miejsce 26 kwietnia o godzinie 11:00. Obsługa naziemna nie będzie miała kontaktu z sondą podczas przelotu i przez 24 godziny po nim, kiedy to sonda będzie wykonywała obserwacje naukowe planety z bliska. Najwcześniej Cassini skontaktuje się z Ziemią o 9:05 w dniu 27 kwietnia. Zdjęcia oraz inne dane powinny zacząć napływać na Ziemię wkrótce po ustanowieniu kontaktu. https://www.youtube.com/watch?v=hFjzFSidX3s Źródło: JPL]]>
    13431 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 399 0 0 402 399 0 403 402 0 404 402 0 405 http://gimnazjumwmarkach.pl/?p=13252 0 0 406 404 0 407 403 0
    <![CDATA[Pierwsze wyniki badań w ramach projektu Breakthrough Listen]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/25/pierwsze-wyniki-badan-w-ramach-projektu-breakthrough-listen/ Tue, 25 Apr 2017 11:07:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13439 Zespół badaczy pracujących nad projektem Breakthrough Listen opublikowała wstępne wyniki badań po przeanalizowaniu kilku petabajtów danych zebranych za pomocą trzech teleskopów wykorzystywanych w ramach projektu. Wyniki badań zostały udostępnione na stronie projektu, a także czekają na publikację w periodyku Astrophysical Journal. Projekt Breakthrough Listen został ogłoszony w 2015 roku przy wsparciu Stephena Hawkinga oraz Jurija Milnera, rosyjskiego miliardera, który wraz z innymi udziałowcami przekazał na planowany na 10 lat projekt kwotę 100 milionów dolarów. W ciągu ostatnich dwóch lat Teleskop Parkes w Australii, Green Bank Telescope w USA oraz Automated Planet Finder w Obserwatorium w Lick także w USA systematycznie nasłuchiwały sygnałów radiowych z przestrzeni kosmicznej w nadziei, że któryś z nich może pochodzić od obcych cywilizacji. Kierując teleskopy w stronę 692 gwiazd zebrano kilka petabajtów danych.Każda z gwiazd obserwowana była trzykrotnie przez pięć minut. Jak dotąd zespół wyznaczył 1709 gwiazd do zbadania. Gwiazdy zostały podzielone na dwie kategorie: gwiazdy znajdujące się w odległości maksymalnie 16 lat świetlnych od Słońca oraz gwiazdy należące do próbki gwiazd ciągu głównego w odległości maksymalnie 163 lat świetlnych. O członkach zespołu było głośno w zeszłym roku, kiedy to dostrzegli nieregularne ciemnienie Gwiazdy Tabby - późniejsze badania wskazywały jednak, że mogą to być fragmenty komet na orbicie gwiazdy, a nie sygnały od obcej cywilizacji. Zespół donosi, że jak dotąd jego członkowie zidentyfikowali 11 sygnałów, którym warto przyjrzeć się bliżej, jednak jak na razie żaden z nich raczej nie stanowi próby komunikacji ze strony obcej cywilizacji. Sam proces analizowania danych jest dość prosty i bezpośredni - najpierw, od naturalnych sygnałów oddzielane są sztuczne poprzez poszukiwanie nieregularności takich jak modulacja czy pulsowanie sygnału. Następnie naukowcy upewniają się, że owe nieregularności nie powstają na Ziemi. Oprogramowanie służące do analizy danych jest otwarte (open source), więc może z niego skorzystać każdy, kto ma na to ochotę. Źródło: Breakthrough Listen]]> 13439 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 397 0 0 398 397 0 400 0 0 401 0 0 <![CDATA[Chiny i ESA roważają wspólną bazę księżycową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/26/chiny-i-esa-rowazaja-wspolna-baze-ksiezycowa/ Wed, 26 Apr 2017 10:54:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13444 Przedstawiciele Chin i Europejskiej Agencji Kosmicznej rozważają potencjalną współpracę nad stworzeniem bazy na Księżycu jak i innymi możliwymi wspólnymi przedsięwzięciami - poinformował rzecznik ESA oraz chińskie media. Tian Yulong, generalny sekretarz chińskiej agencji kosmicznej jako pierwszy poinformował o rozmowach dotyczących bazy księżycowej w rozmowie z chińskimi mediami państwowymi. W środę informacje potwierdził także Pal Hvistendahl, rzecznik Europejskiej Agencji Kosmicznej. Chińczycy już realizują bardzo ambitny program księżycowy - zaznaczył Hvistendahl. Przestrzeń kosmiczna zmieniła się od czasów wyścigu kosmicznego z lat sześćdziesiątych. Uważamy, że eksploracja przestrzeni kosmicznej w celach pokojowych to zadanie, które należy realizować w ramach współpracy międzynarodowej. Johann-Dietrich Woerner, dyrektor generalny ESA opisuje proponowaną "Wioskę Księżycową" jako potencjalną, międzynarodową bazę dla przyszłych misji marsjańskich oraz okazję do rozwoju turystyki kosmicznej czy górnictwa księżycowego. Chiny stosunkowo późno dołączyły do grona państw eksplorujących przestrzeń kosmiczną, jednak od pierwszego załogowego lotu w 2003 roku - ponad 42 po pierwszym kosmonaucie w przestrzeni - uczyniły w tym zakresie znaczny postęp. W ubiegłym tygodniu chińska administracja kosmiczna wyniosła w przestrzeń bezzałogowy statek, który ma za zadanie zacumować do chińskiej, obecnie niezamieszkałej stacji kosmicznej. Chiny planują przed końcem roku zrealizować misję, której celem ma być pobranie i przesłanie na Ziemię próbek gruntu księżycowego, a w przyszłym roku misję, w ramach której próbki zostaną pobrane z niewidocznej strony Księżyca. ESA planuje także przeanalizować próbki przywiezione w ramach tegorocznej chińskiej misji Chang'e 5 oraz w przyszłości wysłać europejskiego astronautę na chińską stację kosmiczną. Rozmowy w tym zakresie wciąż trwają. Źródło: AP]]> 13444 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Śnieżna kula odkryta przez mikrosoczewkowanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/27/sniezna-kula-odkryta-przez-mikrosoczewkowanie/ Thu, 27 Apr 2017 07:20:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13447 Wizja artystyczna przedstawiająca OGLE-2016-BLG-1195Lb, planetę odkrytą za pomocą mikrosoczewkowania
    Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Naukowcy odkryli nową planetę o masie Ziemi, krążącą wokół swojej gwiazdy macierzystej w odległości podobnej do odległości Ziemia-Słońce. Planeta najprawdopodobniej jest za zimna, aby istniało na niej życie podobne do ziemskiego, ponieważ jej gwiazda macierzysta świeci znacznie mniej intensywnie niż Słońce. Niemniej jednak odkrycie to pozwoliło nam wzbogacić wiedzę o typach układów planetarnych istniejących we Wszechświecie. Owa śnieżna kula jest najmniej masywną planetą kiedykolwiek odkrytą poprzez mikrosoczewkowanie - mówi Yossi Shvartzvald, naukowiec z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie i główny autor artykułu opisującego odkrycie, opublikowanego w Astrophysical Journal Letters. Mikrosoczewkowanie to technika ułatwiająca odkrywanie odległych obiektów przy wykorzystaniu gwiazd tła służących jako latarki. Gdy obserwowana gwiazda przechodzi precyzyjnie na tle jasnej gwiazdy tła, grawitacja bliższej gwiazdy skupia promieniowanie gwiazdy tła, przez co przez moment wydaje się ona jaśniejsza. Planeta krążąca wokół gwiazdy znajdującej się na pierwszym planie może spowodować dodatkowy błysk/wzrost jasności gwiazdy. W omawianym przypadku taki błysk trwał tylko kilka godzin. Technika ta pozwoliła na odkrycie najodleglejszych znanych planet pozasłonecznych oraz umożliwia wykrywanie mało-masywnych planet krążących znacznie dalej od swoich gwiazd niż Ziemia od Słońca. Nowo odkryta planeta - OGLE-2016-BLG-1195Lb - pomaga naukowcom w badaniu rozkładu planet w naszej galaktyce. Wciąż otwartym pytaniem jest kwestia różnić w częstotliwości występowania planet między zgrubieniem centralnym Drogi Mlecznej, a otaczającym je dyskiem galaktyki. OGLE-2016-BLG-1195Lb znajduje się w dysku galaktyki, podobnie jak dwie planety wcześniej odkryte przez mikrosoczewkowanie za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Chociaż odkryliśmy tylko kilka układów planetarnych, których odległość od nas udało się zmierzyć dość dokładnie, a które są tak daleko od Układu Słonecznego, brak odkryć w zgrubieniu centralnym (za pomocą Spitzera) wskazuje, że planety mogą rzadziej występować w centrum naszej galaktyki niż w dysku - mówi Geoff Bryden, astronom z JPL i współautor opracowania. W przypadku nowego odkrycia, o zjawisku mikrosoczewkowania naukowców poinformowali badacze z projektu OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment) prowadzonego przez astronomów z Uniwersytetu Warszawskiego. Autorzy artykułu wykorzystali następnie sieć Korea Microlensing Telescope Network (KMTNet) oraz teleskop Spitzer do śledzenia tego zjawiska z Ziemi i z przestrzeni kosmicznej. KMTNet składa się z trzech teleskopów: jednego w Chile, jednego w Australii i jednego w RPA. Gdy naukowcy z misji Spitzer otrzymali alert z projektu OGLE zorientowali się, że może to być okazja na odkrycie planety. Informacja o mikrosoczewkowaniu pojawiła się zaledwie na kilka godzin przed zatwierdzeniem celów dla teleskopu Spitzer na nadchodzący tydzień - na szczęście udało się je zmodyfikować. Obserwując zjawisko za pomocą KMTNet oraz Spitzera, naukowcy mieli dwa punkty, z których mogli obserwować biorące udział w zjawisku obiekty - niczym dwoje oczu oddalonych od siebie na znaczną odległość. Dane zebrane z tych dwóch różnych punktów umożliwiły naukowcom odkrycie planety za pomocą KMTNet oraz obliczenie masy gwiazdy i planety za pomocą Spitzera. Szczegóły dotyczące tej planety znamy tylko dzięki doskonałej współpracy KMTNet i Spitzera - mówi Andrew Gould, emerytowany profesor astronomii z Ohio State University. Choć OGLE-2016-BLG-1195Lb charakteryzuje się masą podobną do masy Ziemi oraz podobną odległością od swojej gwiazdy - podobieństwa mogą się tu kończyć. OGLE-2016-BLG-1195Lb znajduje się prawie 13 000 lat świetlnych od Ziemi i krąży wokół gwiazdy tak małej, że naukowcy nie są do końca pewni czy to jest jeszcze gwiazda. Równie dobrze może to być brązowy karzeł, obiekt podobny do gwiazdy, którego jądro jednak nie jest wystarczająco gorące aby rozpoczęły się w nim procesy fuzji jądrowej. Ta konkretna gwiazda charakteryzuje się masą zaledwie 7,8% masy Słońca, dokładnie na granicy między gwiazdą a brązowym karłem. Równie dobrze może to być ultra-chłodny karzeł taki jak TRAPPIST-1 - gwiazda wokół której Spitzer i teleskopy naziemne niedawno odkryły siedem planet o rozmiarach podobnych do Ziemi. Te siedem planet krąży w bardzo małej odległości od TRAPPIST-1, bliżej niż Merkury wokół Słońca, w związku z czym istnieje możliwość, że na części z tych planet istnieje woda w stanie ciekły,. Jednak OGLE-2016-BLG-1195Lb krążąca w odległości 1 jednostki astronomicznej od tak małej i słabej gwiazdy jest ekstremalnie zimna - prawdopodobnie nawet zimniejsza niż Pluton w Układzie Słonecznym. Dostępne obecnie teleskopy naziemne nie są w stanie znaleźć mniejszych planet niż ta metodą mikrosoczewkowania, do tego potrzebne byłyby bardzo czułe teleskopy kosmiczne, takie jak chociażby WFIRST (Wide Field Infrared Survey Telescope), którego start planowany jest na połowę lat dwudziestych. Źródło: NASA]]>
    13447 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Cassini w doskonałym stanie po przelocie między Saturnem a pierścieniami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/27/sonda-cassini-w-doskonalym-stanie-po-przelocie-miedzy-saturnem-a-pierscieniami/ Thu, 27 Apr 2017 19:21:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13450 Sonda Cassini ponownie skontaktowała się z Ziemią po skutecznym przelocie przez wąską szczelinę między planetą Saturn a jej pierścieniami. Do przelotu doszło wczoraj - 26 kwietnia. Aktualnie sonda przesyła na Ziemię zebrane podczas przelotu dane. Sieć Deep Space Network (DSN) nawiązała kontakt z sondą Cassini o godzinie 8:56 w dniu dzisiejszym, a o 9:01 rozpoczęło się odbieranie danych na Ziemi. Przelatując przez szczelinę, sonda Cassini zbliżyła się na odległość zaledwie 3000 km od chmur Saturna (gdzie ciśnienie wynosi 1 bar czyli porównywalne do ciśnienia atmosferycznego na Ziemi na poziomie morza) i 300 km od wewnętrznej widzialnej krawędzi pierścieni. Żadna sonda nigdy nie zbliżyła się tak bardzo do Saturna. Mogliśmy polegać tylko na naszych prognozach opierających się na naszym doświadczeniu z innymi pierścieniami Saturna -  mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini w JPL w Pasadenie. Z przyjemnością mogę poinformować, że sonda Cassini przemknęła przez szczelinę zgodnie z planem i wyleciała z drugiej strony w stanie idealnym. [caption id="attachment_13451" align="aligncenter" width="512"] Nieobrobione zdjęcie przedstawia szczegóły górnej warstwy atmosfery Saturna w szczegółach dotąd niespotykanych. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Szczelina między pierścieniami, a górną warstwą atmosfery Saturna ma szerokość około 2 000 kilometrów. Modele wskazywały, że jeżeli cząsteczki pierścieni znajdują się w tej szczelinie to ich rozmiary będą rzędu cząstek dymu. Sonda przeleciała przez przerwę z prędkością rzędu 124 000 km/h względem planety, a to znaczy, że małe cząstki potencjalnie mogły uszkodzić sondę gdyby w nią trafiły. Na wszelki wypadek sonda wykorzystała swoją dużą antenę jako osłonę, orientując ją w kierunku ruchu.Dlatego też sonda nie miała połączenia z Ziemią podczas przejścia przez płaszczyznę pierścieni. Kolejny przelot przez szczelinę zaplanowano na 2 maja br. Źródło: NASA]]> 13450 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 409 0 0 <![CDATA[Pierwsze pomiary małoskalowych zmarszczek gazu w przestrzeni międzygalaktycznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/27/pierwsze-pomiary-maloskalowych-zmarszczek-gazu-w-przestrzeni-miedzygalaktycznej/ Thu, 27 Apr 2017 20:04:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13456 Najbardziej wyjałowione obszary Wszechświata to odległe zakątki przestrzeni międzygalaktycznej. W tych ogromnych przestrzeniach między galaktykami  można znaleźć zaledwie jeden atom na metr sześcienny - rozproszoną mgłę wodoru w stanie gazowym pozostałego po Wielkim Wybuchu. W największych skalach materia ta układa się w rozległą sieć włóknistych struktur  (ang. cosmic web), w której poszczególne włókna rozciągają się na miliardy lat świetlnych i zawierają większość atomów istniejących we Wszechświecie. Międzynarodowy zespół astronomów wykonał pierwsze w historii pomiary małoskalowych zmarszczek w tym pierwotnym wodorze, wykorzystując do tego rzadkie podwójne kwazary. Choć badane przez nich obszary kosmicznej sieci oddalone są od nas o prawie 11 miliardów lat świetlnych, możliwe było zmierzenie odchyleń ich struktury o rozmiarach 100 000 razy mniejszych - rzędu rozmiarów pojedynczej galaktyki. Wyniki badań opublikowane zostały w periodyku Science. Gaz międzygalaktyczny jest na tyle rzadki, że sam z siebie nie emituje żadnego światła. Dlatego też astronomowie badają go pośrednio obserwując jak selektywnie pochłania promieniowanie pochodzące z odległych źródeł, w tym przypadku kwazarów. Kwazary stanowią krótką, wyjątkowo jasną fazę ewolucji galaktyk zasilaną przez materię opadającą na supermasywną czarną dziurę znajdującą się w centrum galaktyki. Niczym kosmiczne latarnie morskie są one odległymi punktami świetlnymi, które pozwalają astronomom badać międzygalaktyczne atomy wypełniające przestrzeń między Ziemią a danym kwazarem. Jednak z uwagi na fakt, że te bardzo jasne epizody ewolucji galaktyk trwają bardzo krótko,  to i same kwazary są wyjątkowo rzadkie i oddzielone są od siebie odległościami rzędu setek milionów lat świetlnych. Aby badać kosmiczną sieć w dużo mniejszej skali, astronomowie postanowili wykorzystać korzystny kosmiczny zbieg okoliczności: zidentyfikowali wyjątkowo rzadką parę kwazarów i zmierzyli delikatne różnice w absorpcji midzygalaktycznych atomów na obu liniach widzenia. Pary kwazarów są niczym igły w stogu siana - mówi Hennawi, profesor z Wydziału Fizyki UCSB. Hennawi jest pionierem stosowania algorytmów do "uczenia maszynowego" - obszaru badań nad sztuczną inteligencją - do wydajnego poszukiwania par kwazarów w olbrzymich ilościach danych  zbieranych w ramach cyfrowych przeglądów nieba. Aby je znaleźć przeczesaliśmy zdjęcia miliardów obiektów kosmicznych miliony razy słabszych niż to co możemy dostrzec gołym okiem. Po zidentyfikowaniu, pary kwazarów obserwowane były za pomocą największych teleskopów naziemnych takich jak np. 10-metrowe teleskopy Kecka w Obserwatorium W.M.Kecka na szczycie Mauna Kea na Hawajach. Jednym z największych wyzwań jest opracowanie matematycznych i statystycznych narzędzi do kwantyfikowania niewielkich różnic w pomiarach - mówi główny autor opracowania Alberto Rorai z Uniwersytetu w Cambridge. Astronomowie porównali swoje pomiary z modelami stworzonymi na superkomputerach do symulacji powstawania struktur kosmicznych od Wielkiego Wybuchu do teraz. Na pojedynczym zwykłym laptopie wykonanie tych złożonych obliczeń wymagałoby co najmniej 1000 lat pracy, jednak współczesne superkomputery skracają ten czas do kilku tygodni. Danymi wejściowymi w naszych symulacjach są prawa fizyki,  danymi wyjściowymi jest sztuczny wszechświat, który można bezpośrednio porównać z danymi astronomicznymi -  mówi współautor artykułu Jose Onorbe z Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu w Niemczech. Ogromnie się ucieszyłem gdy okazało się, że nowe pomiary zgadzają się z dobrze opisanym procesem formowania kosmicznych struktur. Jednym z powodów, dla których te małoskalowe fluktuacje są tak interesujące, jest fakt, że zawierają one informacje o temperaturze gazu w kosmicznej sieci zaledwie kilka miliardów lat po Wielkim Wybuchu -  tłumaczy Hennawi. Astronomowie uważają, że materia we Wszechświecie przeszła miliardy lat temu przemianę, która dramatycznie zmieniła jej temperaturę. Znana jako era rejonizacji, przemiana ta miała miejsce gdy ultrafioletowe promieniowanie wszystkich gwiazd i kwazarów we Wszechświecie stało się na tyle intensywne, że odarło atomy z elektronów w przestrzeni międzygalaktycznej. Jak i kiedy doszło do rejonizacji jest jednym z największych i wciąż otwartych pytań kosmologii, a nowe pomiary dostarczają nam istotnych wskazówek, które pozwolą nam rozwiązać zagadkę tego okresu kosmicznej historii. Źródło: UCSB]]> 13456 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarna dziura o masie pośredniej w Koziorożcu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/28/czarna-dziura-o-masie-posredniej-w-koziorozcu/ Fri, 28 Apr 2017 16:58:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13459 Międzynarodowy  zespół astronomów kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Manchester odkrył nową czarną dziurę stanowiącą "brakujące ogniowo" w Drodze Mlecznej, w kierunku gwiazdozbioru Koziorożca. Czarna dziura znajduje się w odległości 26 000 lat świetlnych (7,9 kpc) od Ziemi w gromadzie kulistej NGC 6624. Gromada kulista to grawitacyjnie związana grupa milionów starych gwiazd wypełniających przestrzeń o średnicy zaledwie kilku lat świetlnych. Zespół kierowany przez dr Benetge Perera odkrył dowody na to, że milisekundowy pulsar PSR B1820-30A w NGC 6624 najprawdopodobniej krąży wokół czarnej dziury o pośredniej masie (IMBH) znajdującej się w centrum gromady. Masa czarnej dziury szacowana jest na około 7500 mas Słońca. Dr Perera z Jodrell Bank Centre for Astrophysics  tłumaczy: Duże zagęszczenie gwiazd w kierunku centrum gromady kulistej stanowi idealne środowisko do powstawania masywnych czarnych dziur. Odkrycie IMBH to istotny krok na drodze do zrozumienia brakującego ogniwa między różnymi rodzajami czarnych dziur. Zazwyczaj uważa się, że mogą one powstawać bezpośrednio wskutek kolapsu bardzo masywnej pierwotnej gwiazdy lub w procesie łączenia kolejnych czarnych dziur o masie gwiazdowej. Opisywany tu pulsar odkryty został za pomocą Teleskopu Lovell w Jodrell Bank w 1990 roku. Od tego czasu badacze przeanalizowali ponad 25 lat obserwacji obiektu PSR B1820-30A. Analiza obejmowała także dane zebrane za pomocą radioteleskopu Nancay we Francji. Prof. Andrew Lyne tłumaczy wartość odkrywania takich pulsarów: Pulsary takie jak PSR B1820-30A są dla nas niczym fantastycznie dokładne zegarki i pozwalają nam na precyzyjne określenie odległości od Ziemi w podobny sposób co satelity GPS. Pulsar jest tym samym bardzo czuły na jakikolwiek ruch wynikający z oddziaływania grawitacyjnego innego masywnego obiektu takiego jak na przykład czarne dziury. Dr Perera dodaje: Określiliśmy parametry orbitalne oraz masę obiektu towarzyszącego pulsarowi. Najprościej mówiąc, wyniki badań zgadzają się z modelem pulsara krążącego wokół centralnej czarnej dziury o masie pośredniej. Źródło: University of Manchester]]> 13459 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble: jasna gwiazda w Jaszczurce przesłaniająca galaktykę NGC 7250]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/29/hubble-jasna-gwiazda-w-jaszczurce-przeslaniajaca-galaktyke-ngc-7250/ Sat, 29 Apr 2017 08:44:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13467 W przestrzeni kosmicznej ryzyko znalezienia się w blasku innego obiektu to ryzyko zawodowe. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia galaktykę NGC 7250. Pomimo faktu, że sama w sobie jest niesamowicie ciekawa - występują w niej obszary gwiazdotwórcze, a i odnotowywano w niej wybuchy supernowych - to jednak pozostaje galaktyką tła dla niesamowicie jasnej gwiazdy, która stara się ją przyćmić. Jasny obiekt tworzący pierwszy plan tego zdjęcia to pojedyncza, rzadko badana gwiazda TYC 3203-450-1  w Gwiazdozbiorze Jaszczurki (Lacerta). Gwiazda ta znajduje się znacznie bliżej nas niż dużo bardziej odległa galaktyka. Tylko w ten sposób zwyczajna gwiazda może przyćmić całą galaktykę składającą się z miliardów gwiazd. Astronomowie badający odległe obiekty nazywają takie gwiazdy gwiazdami pierwszego planu i zazwyczaj za nimi nie przepadają, bowiem ich jasny blask zanieczyszcza słabe promieniowanie odleglejszych, interesujących obiektów. W tym przypadku TYC 3203-450-1 znajduje się milion razy bliżej nas niż NGC 7250, która leży 45 milionów lat świetlnych od Ziemi. Źródło: NASA]]> 13467 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w maju 2017: Mars mówi dobranoc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/04/30/astrolife-niebo-w-maju-2017-mars-mowi-dobranoc/ Sun, 30 Apr 2017 20:48:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13478 Astrolife.pl na Facebooku i wyjątkowo przypadł mi do gustu film o majowym niebie, a z uwagi na to, że maj zaczyna się za 75 minut - nie ma lepszego momentu, aby także Wam polecić obejrzenie filmu i zasubskrybowanie kanału.  ]]> 13478 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: morze galaktyk kątem oka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/01/hubble-obserwuje-morze-galaktyk-katem-oka/ Mon, 01 May 2017 10:17:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13482 Morze galaktyk
    Źródło: NASA, ESA & M. Mutchler (STScI)[/caption] Podczas gdy jeden instrument zainstalowany na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a obserwował parę galaktyk spiralnych, drugi jednocześnie obserwował pobliski fragment nieba - wynikiem tych dodatkowych obserwacji jest powyższe szerokie pole nieba. Owe obserwacje równoległego pola pozwalają na zwiększenie wydajności teleskopu. To konkretne pole równoległe przedstawia fragment nieba usiany galaktykami spiralnymi podobnymi do naszej Drogi Mlecznej. Część z wyraźnie widocznych tu galaktyk wygląda inaczej tylko dlatego, że są one nachylone w stosunku do miejsca, z którego je obserwujemy - jedne widzimy od góry, inne z kolei od strony krawędzi. Na zdjęciu widać także kilka galaktyk oddziałujących ze sobą grawitacyjnie lub łączących się ze sobą. Na pierwszym planie znajduje się kilka gwiazd znajdujących się znacznie bliżej nas, wewnątrz Drogi Mlecznej. Źródło: ESA]]>
    13482 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Cassini odkrywa Wielką Pustkę w pobliżu Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/02/sonda-cassini-odkrywa-wielka-pustke-w-poblizu-saturna/ Tue, 02 May 2017 14:47:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13504 Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Cassini przelatującą między Saturnem a jego pierścieniami. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Podczas gdy sonda Cassini przygotowuje się do drugiego przelotu przez wąską szczelinę pomiędzy Saturnem a jego pierścieniami w ramach Wielkiego Finału swojej misji, inżynierowie misji są zachwyceni, a naukowcy badający pierścienie zdziwieni, że ów region wydaje się być pozbawiony jakiegokolwiek pyłu. Do takich wniosków kierują dane zebrane przez sondę Cassini podczas pierwszego przelotu przez szczelinę w dniu 26 kwietnia. Posiadając taką informację, zespół Cassini może teraz przygotowywać najbardziej optymalny plan obserwacji naukowych. Obszar między Saturnem a jego pierścieniami wydaje się być wielką pustką - mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Sonda Cassini pozostaje na swojej orbicie, a naukowcy będą teraz starać się wyjaśnić dlaczego poziom zapylenia tego obszaru jest dużo niższy niż oczekiwano. Gdyby między pierścieniami a planetą było więcej pyłu oznaczałoby to, że podczas każdorazowego przekraczania płaszczyzny pierścieni trzeba będzie sondę chować za talerzem jej anteny głównej. To z kolei znacząco ograniczałoby wykorzystanie instrumentów zainstalowanych na pokładzie. Na szczęście okazuje się, że "plan B" nie jest już potrzebny. (Pozostało 21 przelotów przez szczelinę.  Cztery z nich przebiegają przez najbardziej wewnętrzne granice pierścieni, co mimo wszystko będzie wymagało wykorzystania anteny do osłony.) Modele środowiska pyłowego pierścieni stworzone na podstawie zdjęć z sondy Cassini wskazywały, że rozciągająca się na 2000 km w szczelinie między Saturnem a jego pierścieniami nie ma żadnych dużych cząstek, które mogłyby stanowić zagrożenie dla sondy. [caption id="attachment_13505" align="aligncenter" width="686"] Dźwięki i spektrogramy w tych dwóch filmach przedstawiają dane zebrane za pomocą instrumentu RPWS (Radio and Plasma Wave Science) podczas przelotu przez płaszczyznę pierścieni Saturna podczas dwóch osobnych orbit. Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Iowa[/caption] Jednak z uwagi na fakt, że jak dotąd żadna sonda nie przelatywała przez ten region, inżynierowie misji Cassini zorientowali sondę tak, aby w 4-metrowej średnicy antena skierowana była w kierunku ruchu osłaniając delikatne instrumenty sondy podczas przelotu w dniu 26 kwietnia. Instrument RPWS był jednym z dwóch instrumentów naukowych, którego czujniki wystawały zza anteny (drugi z nich to magnetometr). RPWS rejestrował uderzenia setek cząsteczek pierścieni na sekundę podczas przelotu przez płaszczyznę pierścieni tuż na zewnątrz głównych pierścieni, jednak 26 kwietnia wykrył tylko kilka. Gdy dane RPWS zostały przetworzone na format audio, cząsteczki pyłu uderzające w anteny instrumentu brzmiały jak pojedyncze "pyknięcia" przesłaniające typowe gwizdy i szelesty naładowanego otoczenia, które instrument bada zazwyczaj. Zespół instrumentu RPWS zakładał, że usłyszy znacznie więcej uderzeń podczas przelotu przez płaszczyznę pierścieni wewnątrz szczeliny, jednak - ku zaskoczeniu wszystkich - 26 kwietnia było wyjątkowo spokojnie. https://www.youtube.com/watch?v=XITah0sxFFQ Byliśmy trochę zdezorientowani - nie słyszeliśmy tego co zakładaliśmy, że usłyszymy - mówi William Kurth, główny badacz instrumentu RPWS z University of Iowa. Kilkukrotnie słuchałem naszych danych z pierwszego przelotu i mogę na rękach policzyć liczbę uderzeń cząsteczek pyłu. Analiza wykonana przez zespół badaczy wskazuje, że sonda Cassini natrafiła zaledwie na kilka cząstek podczas przelotu przez szczelinę - każda z nich miała rozmiary rzędu cząstek dymu (ok. 1 mikrona). Kolejny przelot przez płaszczyznę pierścieni będzie miał miejsce dzisiaj, 2 maja o godzinie 21:38. Podczas tej orbity, jeszcze przed przelotem, kamery sondy Cassini uważnie przyglądały się pierścieniom, sonda obróciła się szybciej niż kiedykolwiek pozwolili na to inżynierowie - miało to na celu kalibrację magnetometru. Podobnie jak podczas pierwszego przelotu przez szczelinę, sonda Cassini straci kontakt z Ziemią na czas największego zbliżenia do Saturna i rozpocznie przesyłanie danych już następnego dnia. https://www.youtube.com/watch?v=MXmAuaomZQQ Źródło: NASA]]> 13504 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 411 http://COSMICBULLETIN.wordpress.com 0 0 <![CDATA[Potężna fala gazu w Gromadzie Galaktyk w Perseuszu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/03/potezna-fala-gazu-w-gromadzie-galaktyk-w-perseuszu/ Wed, 03 May 2017 08:12:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13509 Łącząc dane zebrane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra z danymi z radioobserwatoriów i symulacji komputerowych, międzynarodowy zespół naukowców odkrył rozległą falę gorącego gazu w pobliskiej Gromadzie Galaktyk w Perseuszu. Rozciągająca się na 200 000 lat świetlnych fala rozmiarami dwukrotnie przewyższa Drogę Mleczną. Badacze uważają, że fala powstała miliardy lat temu po tym jak mała gromada galaktyk otarła się o Perseusza i spowodowała turbulencje w ogromnych ilościach gazu wypełniających niesamowitą objętość przestrzeni. W Perseuszu znajduje się jedna z najmasywniejszych pobliskich gromad galaktyk i jednocześnie najjaśniejsza w zakresie rentgenowskim, dlatego też dane z Chandry pozwalają nam ją badać w niespotykanym szczególe -  mówi Stephen Walker z Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Zidentyfikowana przez nas fala związana jest z przejściem w pobliżu mniejszej gromady, co też może świadczyć, że łączenie gromad prowadzące do powstania tych ogromnych struktur może wciąż trwać. Artykuł opisujący wyniki badań ukaże się w czerwcowym wydaniu periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society oraz jest dostępny online. Gromady galaktyk to jedne z największych struktur utrzymywanych przez grawitację we Wszechświecie. Gromada Galaktyk w Perseuszu rozciąga się na 11 milionów lat świetlnych i oddalona jest od nas o jakieś 240 milionów lat świetlnych. Tak jak we wszystkich gromadach galaktyk, większość obserwowalnej materii to gaz o temperaturze milionów stopni, na tyle wysokiej, że promieniuje tylko w zakresie rentgenowskim. Obserwacje za pomocą Chandry pozwoliły nam dojrzeć szeroką paletę struktur w tym gazie, od rozległych bąbli wywianych przez supermasywną czarną dziurę znajdującą się w centralnej galaktyce gromady - NGC 1275 - aż po enigmatyczne wypukłe obszary zwane "zatokami". Wypukły kształt zatoki nie mógł powstać jako fragment bąbla wywianego przez czarną dziurę. Obserwacje radiowe za pomocą Very Large Array w centralnym Nowym Meksyku wskazują, że zatoka nie emituje żadnego promieniowania, a w przypadku czarnej dziury takie byłoby oczekiwane. Dodatkowo, standardowe modele turbulentnego gazu zazwyczaj prowadziły do powstania struktur wygiętych w przeciwną stronę. Walker wraz ze współpracownikami przeanalizował dane obserwacyjne zebrane za pomocą Chandry w celu dokładniejszego zbadania zatoki w gromadzie w Perseuszu. W ramach swoich badań połączyli 10,4 dni wysokiej rozdzielczości danych z 5.8 dniami obserwacjami szerokiego pola w zakresie energii od 700 do 7000 eV. Dla porównania promieniowanie widzialne charakteryzuje się energią w zakresie od 2 do 3 eV. Następnie badacze przefiltrowali dane z Chandry tak, aby podkreślić krawędzie struktur i ich delikatne szczegóły. Tak przygotowane zdjęcie Perseusza zostało wykorzystane do porównania z symulacjami łączących się gromad galaktyk opracowanymi prze Johna ZuHone, astrofizyka z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge. Symulacje wykonano na superkomputerze Pleiades w NASA Advanced Supeercomputing Division w Ames Research Center w Dolinie Krzemowej. Łączenie gromad galaktyk stanowi ostatni etap formowania się struktury kosmosu - mówi ZuHone. Hydrodynamiczne symulacje łączących się gromad pozwalają nam doprowadzać do powstawania struktur gorącego gazu i dopasowywać parametry fizyczne takie jak chociażby pole magnetyczne. Korzystając z nich możemy próbować dopasowywać szczegóły do struktur jakie faktycznie obserwujemy w zakresie rentgenowskim. Jedna z symulacji zdawała się tłumaczyć powstanie zatoki. W tym przypadku gaz w dużej gromadzie, takiej jak Perseusz, uformował dwa regiony: "chłodny region centralny o temperaturze ok. 30 milionów stopni Celsjusza oraz otaczającą go strefę, w której gaz jest trzykrotnie gorętszy. Następnie mała gromada galaktyk zawierająca masę ok. 1000 mas Drogi Mlecznej ociera się o większą gromadę mijając jej centrum w odległości ok. 650 000 lat świetlnych. Tego typu przelot powoduje grawitacyjne zaburzenia w gazie, których efektem jest powstająca spirala zimnego gazu. Po około 2.5 miliardach lat, gdy ów gaz oddalił się na prawie 500 000 lat świetlnych od centrum, powstają w nim potężne fale przemierzające peryferia gromady przez kilkaset milionów lat zanim się rozproszą. Fale te to gigantyczne werse fal Kelvina-Helmholtza, które pojawiają się tam gdzie występuje różnica prędkości na styku dwóch płynów, np. na styku wiatru i powierzchni morza, podczas powstawania chmur na Ziemi i innych planetach, w plazmie w pobliżu Ziemi, a nawet na Słońcu. Uważamy, że "zatoka" obserwowana w Perseuszu stanowi fragment fali Kelvina-Helmholtza największej jak dotąd obserwowanej - mówi Walker. Podobne struktury udało nam się zidentyfikować także w dwóch innych gromadach galaktyk: Centaurus oraz Abell 1795. Naukowcy odkryli także, że rozmiar fal zależy od siły pola magnetycznego gromady. Jeżeli jest ono za słabe, fale osiągają znacznie większe rozmiary niż obserwowane. Jeżeli za silne, nie powstają wcale. Źródło: NASA Goddard Space Flight center]]> 13509 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 438 0 0 <![CDATA[Nadwyżka promieniowania gamma w centrum Drogi Mlecznej nie ma ciemnego pochodzenia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/03/nadwyzka-promieniowania-gamma-w-centrum-drogi-mlecznej-nie-ma-ciemnego-pochodzenia/ Wed, 03 May 2017 09:22:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13514 Nadwyżka promieniowania gamma obserwowana w centrum Drogi Mlecznej najprawdopodobniej pochodzi od populacji szybko rotujących, bardzo gęstych i silnie magnetycznych gwiazd neutronowych, tzw. pulsarów. Źródło: NASA/CXC/University of Massachusetts/D. Wang et al.[/caption] Tajemnicza poświata w zakresie promieniowania gamma w centrum Drogi Mlecznej najprawdopodobniej ma swoje źródło w pulsarach - niesamowicie gęstych, szybko rotujących jądrach dawnych gwiazd, które uległy kolapsowi, a których masa sięgała nawet 30 mas Słońca. Do takich wniosków prowadzą wyniki najnowszej analizy przeprowadzonej przez międzynarodowy zespół astrofizyków m.in z SLAC National Accelerator Laboratory. Wyniki podważają wcześniejsze interpretacje mówiące, że sygnał może stanowić potencjalną oznakę ciemnej materii - materii odpowiadającej za nawet 85% materii we Wszechświecie, której jak dotąd nie udało się wykryć. Nasze badania wskazują, że nie potrzebujemy ciemnej materii do zrozumienia emisji promieni gamma w naszej galaktyce - mówi Mattia Di Mauro z Kavli Institute for Particle Astrophysics and Cosmology (KIPAC), instytucie Uniwersytetu Stanforda oraz SLAC. Zamiast tego zidentyfikowaliśmy populację pulsarów w regionie centrum naszej galaktyki, która rzuca nowe światło na historię formowania Drogi Mlecznej. Di Mauro kierował badaniami w ramach grupy Fermi LAT - międzynarodowego zespołu badaczy, który przyglądał się poświacie za pomocą Large Area Telescope (LAT) zainstalowanego na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Promieniowania Gamma Fermi, który krąży wokół Ziemi od 2008 roku. LAT - oko czułe na promienie gamma czyli najbardziej energetyczny rodzaj promieniowania - powstał w SLAC, który także nadzoruje jego operacje.

    Tajemnicza poświata

    Ciemna materia stanowi jedną z największych tajemnic współczesnej fizyki. Badacze wiedzą o istnieniu ciemnej materii ponieważ zakrzywia ona światło emitowane przez odległe galaktyki i wpływa na rotację galaktyk, jednak jak dotąd nikt nie wie z czego się ona składa. Większość naukowców uważa, że ciemna materia składa się z cząstek, które jeszcze nie zostały wykryte, a które prawie nigdy nie oddziałują z normalną materią barionową inaczej niż poprzez grawitację. [caption id="attachment_13515" align="aligncenter" width="1024"] Gdy astrofizycy modelowali źródła promieniowania gamma w Drodze Mlecznej pozostawała im nadwyżka w postaci poświaty w centrum galaktyki. Część badaczy wskazywała, że poświata może mieć swoje źródło w ciemnej materii, jednak okazuje się, że może ona mieć także inne pochodzenie kosmiczne. Źródło: NASA; A. Mellinger/Central Michigan University; T. Linden/University of Chicago[/caption] Jeden ze sposobów rejestrowania cząstek ciemnej materii za pomocą instrumentów naukowych to obserwowanie ich rozpadu lub zderzeń. Szeroko prowadzone badania wskazują, że takie zdarzenia mogłyby prowokować emisję promieniowania gamma - mówi Seth Digel, kierownik grupy Fermi w KIPAC.  Poszukujemy tego promieniowania za pomocą LAT w tych regionach Wszechświata, które są bogate w ciemną materię, np. w centrum naszej własnej galaktyki. Wcześniejsze badania faktycznie wskazywały, że z centrum galaktyki otrzymujemy więcej promieni gamma niż się tego spodziewaliśmy, dzięki czemu z resztą pojawiały się artykuły naukowe i doniesienia medialne, że sygnał ten może pochodzić od od dawna poszukiwanej ciemnej materii. Jednak promienie gamma powstają także w innych kosmicznych procesach, które należy wyeliminować zanim zacznie się wyciągać z obserwacji wnioski uwzględniające ciemną materię. To szczególnie trudne w tym wypadku, ponieważ centrum galaktyki jest wyjątkowo złożone i trudne w obserwacji, a astrofizycy wciąż nie wiedzą wystarczająco dużo o procesach zachodzących w tym obszarze. Większość promieniowania gamma w Drodze Mlecznej powstaje w gazie między gwiazdami, rozświetlaną za pomocą promieni kosmicznych - naładowanych cząstek emitowanych podczas eksplozji supernowych. To prowadzi do powstania rozmytej poświaty promieniowania gamma rozciągającej się na całą galaktykę. Promieniowanie gamma emitowane jest także przez pozostałości po supernowych, pulsary - zapadnięte gwiazdy emitujące strumienie promieniowania gamma niczym kosmiczne latarnie morskie. Dwa niedawne projekty badawcze realizowane przez zespoły z USA oraz z Holandii wskazują, że nadwyżka promieniowania gamma w centrum galaktyki jest punktowa, a nie gładka tak jak oczekiwalibyśmy tego po ciemnej materii - mówi Eric Charles z KIPAC, który także brał udział w opisywanych badaniach. Wyniki te wskazują, że promieniowanie pochodzi od źródeł punktowych, których nie możemy dostrzec jako poszczególne źródła za pomocą LAT, ponieważ gęstość źródeł promieniowania gamma jest bardzo wysoka, a rozmyta poświata jest najjaśniejsza właśnie w centrum galaktyki.

    Pozostałości po dawnych gwiazdach

    Najnowsze badania wynoszą wcześniejsze analizy na nowy poziom, dowodząc, że taki niejednorodny sygnał w zakresie promieniowania gamma zgodny jest z pulsarami. [caption id="attachment_13516" align="aligncenter" width="1024"] Nadwyżka promieniowania gamma w centrum Drogi Mlecznej sprawiała, że naukowcy mieli nadzieję, że jest to sygnał pochodzący od ciemnej materii. Jednak taka sama poświata może mieć swoje źródło w pulsarach - szybko rotujących gwiazdach neutronowych o silnych polach magnetycznych (po prawej). Źródło: Greg Stewart/SLAC National Accelerator Laboratory[/caption] Zważając na fakt, że około 70 procent wszystkich źródeł punktowych w Drodze Mlecznej to pulsary, to właśnie one były najbardziej prawdopodobnymi kandydatami -  mówi Di Mauro. Wykorzystaliśmy jedną z ich cech fizycznych aby dojść do naszych wniosków. Pulsary mają bardzo charakterystyczne widmo - emitowane prze nie promieniowanie zmienia się w charakterystyczny sposób wraz z energią emitowanego przez nie promieniowania gamma. Wykorzystując kształt tych widm, byliśmy w stanie stworzyć model poświaty centrum galaktyki zawierającego ok. 1000 pulsarów bez konieczności uwzględniania cząstek ciemnej materii. Aktualnie zespół badawczy planuje dalsze obserwacje z wykorzystaniem radioteleskopów, kóre pozwolą określić czy zidentyfikowane źródła emitują swoje światło w serii krótkich pulsów - co jest charakterystyczną cechą pulsarów. Odkrycia w halo gwiazd wokół centrum galaktyki - najstarszej części Drogi Mlecznej - odkrywają przed nami także szczegóły ewolucji naszej galaktyki, niczym wykopaliska, które archeologom mówią wiele o historii człowieka. Izolowane pulsary zazwyczaj żyją ok. 10 milionów lat, czyli znacznie krócej niż najstarsze gwiazdy w pobliżu centrum galaktyki - mówi Charles. Fakt, że możemy wciąż obserwować promieniowanie gamma pochodzące z zidentyfikowanej populacji pulsarów wskazuje, że znajdują się one w układach podwójnych, w których drugim elementem są gwiazdy, z których pobierają one energię. To znacznie wydłuża czas życia pulsarów.

    Ciemna materia znów nam umyka

    Najnowsze wyniki to kolejny cios dla interpretacji mówiącej, że nadwyżka promieniowania gamma może mieć swoje źródło w ciemnej materii. [caption id="attachment_13517" align="aligncenter" width="666"] Symulowany rozkład źródeł promieniowania gamma w wewnętrznym regionie Drogi Mlecznej. W środku znajduje się centrum galaktyki. Mapa przedstawia pulsary w dysku galaktyki (czerwone gwiazdy) i w centralnym regionie galaktyki (czarne kółka). Źródło: NASA/DOE/Fermi LAT Collaboration[/caption] Gdyby sygnał pochodził od ciemnej materii, oczekiwalibyśmy go także w centrach innych galaktyk - mówi Digel. Taki sygnał powinien być szczególnie wyraźny w galaktykach karłowatych krążących wokół Drogi Mlecznej.  Galaktyki te mają stosunkowo mało gwiazd, zazwyczaj nie ma w nich pulsarów, a utrzymują swoją strukturę dzięki dużej ilości ciemnej materii. Niemniej jednak nie widzimy w nich żadnego szczególnego poziomu promieniowania w zakresie gamma. Badacze uważają, że niedawno odkryta silna poświata w zakresie gamma w centrum Galaktyki w Andromedzie także może pochodzić od pulsarów, a n ie od ciemnej materii. Jednak naukowcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Choć zespół Fermi-LAT przebadał duży obszar 40 stopni na 40 stopni wokół centrum Drogi Mlecznej (średnica tarczy Księżyca w pełni to zaledwie pół stopnia), ekstremalnie wysoka gęstość źródeł promieniowania w wewnętrznych czterech stopniach sprawia, że ciężko jest dostrzec pojedyncze źródła i tym samym wykluczyć obecność gładkiego rozkładu promieniowania gamma od ciemnej materii. Powyższe badania finansowane były przez NASA, DOE Office of Science oraz agencje i instytuty naukowe z Francji, Włoch, Japonii i Szwecji. Źródło: SLAC National Accelerator Laboratory Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1705.00009]]>
    13514 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[VISTA zagląda za pyłową osłonę Małego Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/03/vista-zaglada-za-pylowa-oslone-malego-obloku-magellana/ Wed, 03 May 2017 09:54:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13520 Mały Obłok Magellana to zachwycający obiekt południowego nieba nawet dla nieuzbrojonego oka. Jednak teleskopy obserwujące w zakresie promieniowania optycznego nie mogą wyraźnie dostrzec co znajduje się we wnętrzu galaktyki, bo skutecznie przeszkadzają w tym obłoki międzygwiezdnego pyłu. Możliwość obserwowania nieba w zakresie podczerwonym za pomocą VISTA pozwoliła astronomom dostrzec myriady gwiazd w tej sąsiadującej z nami galaktyce dużo wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki temu powstało absolutnie rekordowe zdjęcie - największe kiedykolwiek wykonane zdjęcie Małego Obłoku Magellana w podczerwieni -  na którym cały kadr wypełniony jest milionami gwiazd. Mały Obłok Magellana (Small Magellanic Cloud, SMC) to galaktyka karłowata, mniejsza od Wielkiego Obłoku Magellana (LMC). Razem stanowią one dwie najbliższe nam galaktyki - SMC znajduje się 200 000 lat świetlnych od Drogi Mlecznej - to 12 razy bliżej niż słynniejsza Galaktyka w Andromedzie. Oba obłoki charakteryzują się osobliwym kształtem, który jest wynikiem interakcji jednej galaktyki z drugą i obu z Drogą Mleczną. https://www.youtube.com/watch?v=bVgEhvhNfPM Ich względna bliskość do Ziemi sprawia, że Obłoki Magellana są idealnymi kandydatkami do badania procesów formowania i ewolucji gwiazd. Niemniej jednak, choć rozkład i historia formowania gwiazd w obu galaktykach karłowatych są złożone, jedną z największych przeszkód w uzyskaniu wyraźnych zdjęć gwiazd jest pył międzygwiezdny. Potężne obłoki tych mikroskopijnych ziaren rozprasza i pochłania część promieniowania emitowanego przez gwiazdy - szczególnie w zakresie widzialnym - ograniczając to co można zobaczyć za pomocą teleskopów znajdujacych się na Ziemi. Zjawisko to znane jest jako ekstynkcja. [caption id="attachment_13522" align="aligncenter" width="1023"] Ciekawsze obiekty pochodzące ze zdjęcia Małego Obłoku Magellana wykonanego za pomocą VISTA[/caption] SMC jest pełen pyłu, a światło widzialne emitowane przez jego gwiazdy ulega znacznej ekstynkcji. Na szczęście nie każde promieniowanie elektromagnetyczne jest tak bardzo wrażliwe na pył. Promieniowanie podczerwone przenika przez pył międzygwiezdny dużo łatwiej niż promieniowanie widzialne, dzięki temu obserwując galaktykę w zakresie podczerwonym możemy się dowiedzieć dużo więcej o nowych gwiazdach powstających w obłokach pyłu i gazu. https://www.youtube.com/watch?v=A2prA7wd7TA VISTA czyli Visible and Infrared Survey Telescope został zaprojektowany do obserwowania kosmosu w zakresie promieniowania podczerwonego. Program VISTA Survey of the Magellanic Clouds (VMC) skupia się na mapowaniu historii procesów gwiazdotwórczych wewnątrz SMC oraz LMC, jak również mapowaniu ich trójwymiarowej struktury. Miliony gwiazd SMC zostały sfotografowane w podczerwieni w ramach VMC, dzięki czemu mamy niespotykaną możliwość obserwowania galaktyki bez uwzględniania ekstynkcji od pyłu. https://www.youtube.com/watch?v=0HakriviJJU Cały kadr tego potężnego zdjęcia wypełniony jest gwiazdami należącymi do Małego Obłoku Magellana. Oprócz tego na zdjęciu widać tysiące galaktyk tła i kilka jasnych gromad gwiazd włącznie z 47 Tucanae w prawej części kadru. Zdjęcie z zoomem pozwala obejrzeć SMC tak jak jeszcze nigdy w historii! Bogactwo nowych informacji na zdjęciu 1.6 gigapikseli (43 223 x 38 236 pikseli) zostało przeanalizowane przez międzynarodowy zespół kierowany przez Stefano Rubele na Uniwersytecie w Padwie. Naukowcy wykorzystali najnowocześniejsze modele gwiazd do uzyskania zaskakujących wyników. VMC pozwoliło odkryć, że większość gwiazd w SMC powstała znacznie później niż gwiazdy w większych sąsiadujących z nami galaktykach. Informacja ta to tylko przedsmak nowych odkryć, które pojawią się w trakcie analizy danych zebranych w ramach VMC. Źródło: ESO]]> 13520 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Północny biegun Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/03/polnocny-biegun-enceladusa/ Wed, 03 May 2017 17:14:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13525 Powierzchnia północnej części Enceladusa wydaje się być równie stara co wiele innych w Układzie Słonecznym. Południowa półkula tego księżyca to jednak zupełnie inna opowieść. Północny obszar biegunowy Enceladusa (średnica księżyca 504 km) widoczny na powyższym zdjęciu jest gęsto pokryty kraterami, co wskazuje na to, że jego powierzchnia nie była odświeżana od dość dawna. W odróżnieniu od niego południowy obszar biegunowy wykazuje oznaki intensywnej aktywności geologicznej, a szczególnie jest to widoczne w pobliżu długich szczelin zwanych "pasami tygrisimi", z których tryska gaz i drobne cząstki pochodzące z podpowierzchniowego oceanu księżyca. Północ Enceladusa na tym zdjęciu znajduje się u góry i nachylona jest o 38 stopni w lewo. Powyższe zdjęcie zostało wykonane 27 listopada 2016 roku w zakresie widzialnym za pomocą wąskokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini. Zdjęcie zostało wykonane z odległości 32000 kilometrów od Enceladusa. Skala zdjęcia to ok. 100 metrów na piksel. Źródło: NASA]]> 13525 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowy film przedstawiający pierwszy przelot sondy Cassini między pierścieniami a Saturnem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/04/nowy-film-przedstawiajacy-pierwszy-przelot-sondy-cassini-miedzy-pierscieniami-a-saturnem/ Thu, 04 May 2017 09:20:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13529 Byliśmy zaskoczeni jak wyraźną krawędź posiada zewnętrzna granica sześciokątu oraz ściany biegunowego wiru - mówi Kunio Sayanagi, współpracownik zespołu obrazowania Cassini z Hampton University w Wirginii, który pomagał w tworzeniu nowej animacji. Pod koniec filmu kadr zmienia orientację, bowiem sonda musiała ustawić się tak, aby skierować talerz swojej anteny w kierunku ruchu sondy tak, aby mogła ona służyć za tarczę przed cząstkami pyłu, które mogły pojawić się podczas przelotu przez płaszczyznę pierścieni Saturna. Podczas wykonywania kolejnych zdjęć tworzących sekwencję, odległość sondy od szczytów chmur Saturna spadła z 72 400 do 6 700 kilometrów. Dzięki temu rozmiary najmniejszych dostrzegalnych struktur atmosfery spadły z 8,7 km/piksel do 810 m/piksel. Zdjęcia z pierwszego przelotu są świetne, choć bardzo zachowawczo potraktowaliśmy kamerę. Podczas przelotu 28 czerwca zamierzamy wykonać jeszcze lepsze ujęcia - mówi Andrew Ingersoll, członek zespołu Cassini z Caltech w Pasadenie. Źródło: NASA  ]]> 13529 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Cassini znów śmiga przez szczelinę! Co za genialny widok!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/04/cassini-znow-smiga-przez-szczeline-co-za-genialny-widok/ Thu, 04 May 2017 16:39:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13531 Sonda Cassini zrobiła to ponownie! 2-3 maja br. sonda po raz drugi przeleciała między pierścieniami a gazowym olbrzymem. Powyższa animacja przedstawia widok z pokładu sondy Cassini zarejestrowany w kilka godzin po przelocie przez płaszczyznę pierścieni. W lewym górnym rogu widoczny jest fragment tarczy Saturna.]]> 13531 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ostatni cel programu Frontier Fields - gromada galaktyk Abell 370]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/04/ostatni-cel-programu-frontier-fields-gromada-galaktyk-abell-370/ Thu, 04 May 2017 19:16:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13534 Kosmiczny Teleskop Hubble' zajrzał sześć miliardów lat wstecz starając się dostrzec ekstremalnie słabe elementy struktury gromady galaktyk Abell 370, których jak dotąd jeszcze nikt nie obserwował. Abell 370 stanowi jeden z celów programu Frontier Fields, który wykorzystuje masywne gromady galaktyk do badania tajemnic ciemnej materii i bardzo wczesnego Wszechświata. Sześć miliardów lat świetlnych stąd w Gwiazdozbiorze Wieloryba (Cetus) znajduje się gromada galaktyk Abell 370 składająca się z setek galaktyk. Już w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zdjęcia gromady pozwalały dostrzec, że gigantyczny, jasny łuk w dolnej, lewej części kadru to nie struktura znajdująca się w gromadzie, a raczej zjawisko astrofizyczne: grawitacyjnie soczewkowany obraz galaktyki znajdującej się dwa razy dalej niż sama gromada. Hubble pozwolił wykazać, że łuk ten składa się z dwóch zniekształconych obrazów zwykłej galaktyki spiralnej, która czysto losowo znajduje się przypadkiem dokładnie za gromadą. Potężny wpływ grawitacyjny gromady Abell 370 zakrzywia czasoprzestrzeń w jej otoczeniu sprawiając, że światło biegnące od galaktyk tła rozciąga się wzdłuż licznych ścieżek i z naszego punktu widzenia jest ono zniekształcone i jaśniejsze. Zjawisko to widać tutaj w postaci serii łuków zakrzywiających się wokół centrum kadru.  Masywne gromady galaktyk mogą zatem działać jak swego rodzaju naturalne teleskopy, umożliwiając astronomom dojrzenie bardzo odległych galaktyk znajdujących się daleko za gromadami - to istny rzut oka na Wszechświat istniejący tuż po swoich narodzinach, zaledwie kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu. Powyższe zdjęcie gromady Abell 370 wykonano w ramach programu Frontier Fields wykorzystującego 630 godzin obserwacyjnych na teleskopie Hubble'a na przestrzeni 560 orbit teleskopu wokół Ziemi. W tym czasie bardzo szczegółowo sfotografowano sześć gromad galaktyk - Abell 370 była ostatnią z nich. Poprzednie zdjęcie tej gromady - na podstawie krótszych obserwacji, a tym samym nie tak bardzo szczegółowe - opublikowano w 2009 roku. Źródło: ESA/Hubble]]> 13534 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 415 0 0 <![CDATA[Zbliżając się do Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/07/zblizajac-sie-do-jowisza/ Sun, 07 May 2017 10:03:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13545 Powyższe zdjęcie południowego bieguna Jowisza wykonane zostało przez Gabriela Fiseta bazującego na danych przesłanych przez sondę Juno.  Krajobraz chmur  usiany  jest tutaj owalnymi burzami. Im bliżej bieguna tym bardziej uporządkowane turbulencje tworzące charakterystyczne pasy i strefy chmur Jowisza zamieniają się w zbiory chaotycznych, włóknistych struktur i strumieni. Zdjęcie wykonane zostało 11 grudnia 2016 roku o godinie 18:44 UTC z wysokości około 52 200 kilometrów nad szczytami chmur planety. Źródło: NASA]]> 13545 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Curiosity analizuje próbki z aktywnej wydmy na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/07/lazik-curiosity-analizuje-probki-z-aktywnej-wydmy-na-marsie/ Sun, 07 May 2017 10:49:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13549 Zdjęcie z kamery Mastcam zainstalowanej na łaziku Curiosity przedstawia dwa rodzaje (rozmiary) zmarszczek jak i inne tekstury występujące w miejscu, w którym łazik badał liniową wydmę na polu wydmowym Bagnold u podnóży wzgórza Mount Sharp w marcu i kwietniu 2017 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] W pobliżu tych liniowych wydm, aktywność wiatru jest bardziej skomplikowana niż przy wydmach parabolicznych, które badaliśmy wcześniej - mówi Mathieu Laporte z Caltech w Pasadenie, który pomagał w kierowaniu zespołu naukowego misji Curiosity podczas planowania kampanii badania wydm. Wydaje się, że większy wpływa na nie mają wiatry spływające po zboczach niż w przypadku wydm parabolicznych znajdujących się bardziej na północ. Wydmy liniowe leżą  nieco wyżej i około 1,6 km na południe od wydm parabolicznych. Obydwie lokalizacje znajdują się na pokrytym ciemnym piaskiem obszarze wydm Bagnold rozciągającym się na kilka kilometrów. To pole wydmowe znajduje się na północno-zachodnim zboczu Mt. Sharp, góry na którą stopniowo wspina się łazik Curiosity. Jest jeszcze jedna kluczowa różnica między pierwszą a drugą fazą kampanii badania wydm - zauważa Laporte. Przy wydmach parabolicznych byliśmy w okresie słabych wiatrów, a tutaj znaleźliśmy się w tej części marsjańskiego roku, kiedy wiatry są dość silne. Dlatego też obserwujemy dużo więcej ruchu ziaren i zmarszczek właśnie na wydmach liniowych. Aby ocenić siłę i kierunek wiatru, zespół naukowców wykorzystuje pary zdjęć tego samego obszaru wykonane w różnych czasach, co pozwala na detekcję ruchu ziaren piasku. Niestety, instrument REMS (Rover Environmental Monitoring Station) nie posiada już zdolności do badania wiatru, choć nadal codziennie przesyła na Ziemię inne dane pogodowe takie jak temperatura, wilgotność czy ciśnienie atmosferyczne. Dwa z sześciu czujników wiatru zainstalowanych na maszcie łazika okazało się nie działać prawidłowo już po wylądowaniu na powierzchni Czerwonej Planety w 2012 roku. Pozostałe czujniki informowały o sile wiatru podczas głównej misji łazika oraz przez pierwsze dwa lata misji wydłużonej. Próbka ciemnego piasku pobrana przez łazik z wydmy liniowej znajduje się aktualnie w urządzeniu znajdującym się na końcu ramienia łazika. Część materii została zbadana za pomocą instrumentu SAM (Sample Analysis at Mars) znajdującego się wewnątrz łazika. Badacze planują podzielić pozostałą część pobranego piasku na instrumenty SAM oraz CheMin (Chemistry and Mineralogy). [caption id="attachment_13551" align="aligncenter" width="1024"] Powyższa sceneria sfotografowana w 360 za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie łazika Curiosity przedstawia fragment liniowej wydmy badanej przez łazik na początku 2017 roku w celu porównania z wynikami badań wydm parabolicznych z lat wcześniejszych. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Źródło: NASA]]> 13549 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 412 http://semmaster.pl 0 0 <![CDATA[Model pogody kosmicznej symuluje nieoczekiwane burze słoneczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/08/model-pogody-kosmicznej-symuluje-nieoczekiwane-burze-sloneczne/ Mon, 08 May 2017 17:46:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13553 Nasze stale zmieniające się Słońce bezustannie wyrzuca w przestrzeń kosmiczną mnóstwo swojej materii. Najbardziej imponującymi zjawiskami tego typu są koronalne wyrzuty masy (CME, ang. coronal mass ejections), w których masywne obłoki materii odrywają się od powierzchni Słońca.  Owe burze słoneczne często poprzedzone są swego rodzaju ostrzeżeniami - jasnymi rozbłyskami, błyskami gorąca lub strumieniami energetycznych cząstek. Jednak naukowców od dawna intrygował drugi rodzaj burzy słonecznej - pozbawiony typowych znaków ostrzegawczych: pojawiają się znikąd, stąd naukowcy nazywają je niewidzialnymi CME (ang. stealth CME). Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Space Sciences Laboratory na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i finansowany częściowo przez NASA opracował model, który symuluje ewolucję tych niewidzialnych burz słonecznych. Naukowcy podczas prac opierali się na danych zebranych przez sondy STEREO oraz SOHO, dzięki którym mogli dokładnie dopasować swoje modele do rzeczywistych obserwacji prowadzonych przez sondy kosmiczne. Wyniki badań pokazują jak powolny i spokojny proces może nieoczekiwanie doprowadzać do powstania splątanej masy pola magnetycznego do Słońca, która nagle odrywa się i ucieka w przestrzeń kosmiczną - bez żadnego ostrzeżenia. W przeciwieństwie do typowych CME, które uciekają ze Słońca z prędkością nawet 2900 km/s, niewidzialne CME przemieszczają się ze spokojną prędkością rzędu 400-700 km/s. To prędkość porównywalna do bardziej powszechnego wiatru słonecznego, ciągłego strumienia naładowanych cząstek emitowanych przez Słońce. Przy tej prędkości, niewidzialne CME nie są wystarczająco silne, aby jakoś znacząco wpływać na pogodę kosmiczną, ale z uwagi na ich wewnętrzną strukturę magnetyczną, mogą wciąż przyczyniać się do niewielkich-średnich zaburzeń pola magnetycznego Ziemi. Aby odkryć pochodzenie niewidzialnych CME naukowcy opracowali model pola magnetycznego Słońca, w którym symulowali jego siłę i ruch w atmosferze gwiazdy. Kluczową cechą modelu było uwzględnienie rotacji różnicowej Słońca (różne części Słońca rotują z różną prędkością). W przeciwieństwie do Ziemi, która rotuje jako ciało stałe, Słońce rotuje szybciej w pobliżu równika niż na biegunach. Stworzony przez naukowców model wykazał, że rotacja różnicowa powoduje rozciąganie pola magnetycznego Słońca w różnym tempie w różnych miejscach. Naukowcom udało się dowieść, że ten ciągły proces generuje wystarczająco dużo energii, aby doprowadzić do emisji niewidzialnych CME w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Rotacja Słońca stopniowo napręża linie pola magnetycznego z czasem rozciągając je w spiralę energii, która w pewnym momencie odrywa się od powierzchni Słońca jako masywny bąbel poplątanych linii pola magnetycznego - i bez ostrzeżenia - niewidzialne CME powoli zaczyna oddalać się od Słońca. Tego typu modele komputerowe wspomagają naukowców na drodze do zrozumienia wpływu Słońca na bliskie otoczenie Ziemi, a tym samym pomagają nam poprawić zdolność przewidywania pogody kosmicznej. Artykuł opisujący wyniki badań został opublikowany 5 listopada 2016 roku w periodyku Journal of Geophysical Research. Źródło: Goddard Space Flight Center Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1002/2016JA023432]]> 13553 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wiatry galaktyczne spowalniają procesy gwiazdotwórcze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/09/wiatry-galaktyczne-spowalniaja-procesy-gwiazdotworcze/ Tue, 09 May 2017 05:56:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13558 Naukowcy stworzyli symulację komputerową wydarzeń, które miały miejsce tuż po Wielkim Wybuchu, aby uzyskać nową wiedzę o tym w jaki sposób powstają dzisiaj gwiazdy. Badaczom udało się stworzyć najdokładniejszy jak dotąd obraz masywnych eksplozji, które kontrolowały powstawanie galaktyk - włącznie z naszą - i które do dzisiaj wpływają na procesy gwiazdotwórcze. Wyniki badań potwierdzają od dawna proponowaną teorię opisującą skutki uboczne tych spektakularnych eksplozji - supernowych i ich wpływ na spowalnianie procesu formowania gwiazd.

    Fale uderzeniowe

    Naukowcy z Edynburga opisują jak supernowe inicjują powstawanie silnych wiatrów, które spowalniają tempo wpływania gazu do rozwijających się galaktyk, tym samym hamując procesy gwiazdotwórcze.  

    Pomóż nam załatwić Piotrowi nową nogę - w ciągu 12 godzin czytelnicy Pulsu Kosmosu zebrali już 1/3 brakującej kwoty!

    https://www.facebook.com/pulskosmosu/posts/1933082156976260

    Dziękuję!


      Za pomocą superkomputera naukowcy stworzyli symulacje ciemnej materii, wodoru i helu powstałych po Wielkim Wybuchu - wszystkich kluczowych elementów niezbędnych do formowania galaktyk. Wyniki symulacji porównano następnie z wynikami pomiaru ilości wodoru otaczającego galaktyki. Badacze odkryli wyższy od oczekiwanych poziom wodoru na zewnątrz galaktyk, co wskazuje na to, e gwałtowne wiatry prowokowane przez supernowe wewnątrz galaktyk spowalniają wpływanie do nich nowego gazu.

    Wpływ czarnych dziur

    Nie zmienia to faktu, że symulacje nie były w stanie odtworzyć ilości wodoru znajdowanych wokół najmasywniejszych galaktyk zawierających kwazary - najbardziej energetyczne obiekty we Wszechświecie. Zespół badaczy wskazuje, że kwazary mogą mieć jeszcze większy wpływ na procesy gwiazdotwórcze niż supernowe produkując silne dżety gazu napędzane przez czarne dziury. Artykuł opisujący wyniki badań został opublikowany w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Badania prowadzone były we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu w Cambridge i Nottingham. Nasze symulacje dostarczają bardzo precyzyjnego opisu własności ciemnej materii i gazu między galaktykami. Zrozumienie procesów formowania galaktyk stawia przed nami wiele wyzwań, ponieważ wpływające na nie procesy fizyczne są dużo bardziej skomplikowane -  mówi prof. Avery Meiksin. Źródło: University of Edinburgh]]>
    13558 0 0 0

    Moi drodzy miłośnicy kosmosu!---- PEŁNA MOBILIZACJA -------- CZYTAMY DO KOŃCA ----Wiecie, że Puls Kosmosu jest...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Poniedziałek, 8 maja 2017
    ]]>

    Moi drodzy miłośnicy kosmosu!---- PEŁNA MOBILIZACJA -------- CZYTAMY DO KOŃCA ----Wiecie, że Puls Kosmosu jest...

    Publié par Puls Kosmosu sur lundi 8 mai 2017
    ]]>

    Moi drodzy miłośnicy kosmosu!---- PEŁNA MOBILIZACJA -------- CZYTAMY DO KOŃCA ----Wiecie, że Puls Kosmosu jest...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Poniedziałek, 8 maja 2017
    ]]>

    Moi drodzy miłośnicy kosmosu!---- PEŁNA MOBILIZACJA -------- CZYTAMY DO KOŃCA ----Wiecie, że Puls Kosmosu jest...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Poniedziałek, 8 maja 2017
    ]]>

    Moi drodzy miłośnicy kosmosu!---- PEŁNA MOBILIZACJA -------- CZYTAMY DO KOŃCA ----Wiecie, że Puls Kosmosu jest...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Poniedziałek, 8 maja 2017
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdy brązowy karzeł okazuje się być planetą...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/09/gdy-brazowy-karzel-okazuje-sie-byc-planeta/ Tue, 09 May 2017 18:22:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13562 Czasami brązowy karzeł w rzeczywistości jest planetą - lub przynajmniej czymś planetopodobnym. Zespół naukowców z Institute for Research on Exoplanets (iREx) na Universite de Montreal, American Museum of Natural History oraz University of California San Diego pracujących pod kierownictwem Jonathana Gagne z Carnegie odkrył, że obiekt wcześniej nazywany przez  astronomów jednym z najbliższych nam brązowych karłów w rzeczywistości jest obiektem o masie planetarnej. Wyniki badań opublikowano w periodyku The Astrophysical Journal Letters. Mniejsze niż gwiazdy lecz większe od gazowych olbrzymów, brązowe karły są za małe, aby utrzymać w swoich wnętrzach procesy fuzji wodoru, które definiują gwiazdy. Dlatego też po powstaniu brązowe karły powoli ochładzają się i ulegają kontrakcji. Kurczenie się brązowych karłów dobiega końca po kilkuset milionach lat, a chłodzenie trwa nadal. Oznacza to, że temperatury brązowych karłów w zależności od ich wieku mogą sięgać zarówno temperatury gwiazd jak i planet - mówi Jackie Faherty, współautorka odkrycia. Zespół badaczy ustalił, że dobrze znany obiekt SIMP J013656.5+093347 jest planetarnym członkiem grupy gwiazd Carina-Near, której wiek szacuje się na 200 milionów lat. Grupy gwiazd w podobnym wieku i przemieszczających się w ten sam sposób uważane są za idealne regiony do poszukiwania swobodnych obiektów planetarnych, ponieważ to właśnie one pozwalają na datowanie wieku tych zimnych i samotnych światów. Znając ich wiek oraz temperaturę swobodnego obiektu planetarnego można pokusić się o próbę oszacowania jego masy. Gagne oraz jego zespół badawczy byli w stanie dowieść, że przy masie około 13 mas Jowisza SIMP0136 znajduje się dokładnie na granicy oddzielającej obiekty o cechach brązowego karła od tych o cechach planety. Swobodne obiekty o masie planetarnej są wyjątkowo cenne dla naukowców ponieważ przypominają gazowe egzoplanety, które często znajdowane są na orbitach wokół gwiazd, tak jak Jowisz i Saturn, jednak w tym przypadku dużo łatwiej jest badać ich atmosfery. Obserwowanie atmosfer egzoplanet w odległych układach planetarnych jest nie lada wyzwaniem, ponieważ słabe światło emitowane przez te planety jest zazwyczaj przyćmiewane przez jasną gwiazdę macierzystą. Wiedza o tym, że dobrze znany SIMP0136 wykazuje w rzeczywistości cechy planetarne pomoże nam lepiej zrozumieć atmosfery oraz procesy ewolucji gazowych olbrzymów - dodaje Gagne. Choć dzięki temu, że nie mają własnej gwiazdy macierzystej, bardziej nadają się do badań szczegółowych, swobodne planety są wyjątkowo trudne do odkrycia. Identyfikacja takich obiektów wymaga godzin obserwacji, ponieważ mogą się one znajdować praktycznie wszędzie i bardzo często ciężko je odróżnić od brązowych karłów czy nawet bardzo małych gwiazd. Właśnie dlatego badacze jak dotąd odkryli tylko kilka takich obiektów. Etienne Artigau, współautorka opracowania i autorka odkrycia SIMP0136 dodaje: Ten najnowszy członek elitarnej grupy planet swobodnych jest szczególnie ciekawym przypadkiem, ponieważ udało nam się zidentyfikować szybko ewoluujące układy pogodowe na powierzchni SIMP0136 jeszcze wtedy, kiedy uważaliśmy, że jest on brązowym karłem! Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 13562 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 416 0 0 <![CDATA[Pasma metanowych chmur w atmosferze Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/10/pasma-metanowych-chmur-w-atmosferze-tytana/ Wed, 10 May 2017 07:26:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13565 Sonda Cassini sfotografowała powyższe pasma jasnych, włóknistych chmur metanowych przesuwających się nad powierzchnią Tytana w dniu 7 maja 2017 r. Powyższe zdjęcie zostało wykonane podczas odległego przelotu w pobliżu Tytana, w ramach którego sonda zbliżyła się do niego na odległość 488 000 kilometrów. Choć w ramach misji Cassini nie są już planowane żadne bliskie przeloty w pobliżu tego globu, sonda kontynuuje obserwacje Tytana i jego atmosfery z większych odległości. Ciemne obszary w górnej części kadru to węglowodorowe jeziora i morza na Tytanie. Zdjęcie zostało wykonane 7 maja 2017 roku z odległości 508 000 km. Skala zdjęcia to 3 km/piksel. Źródło: NASA]]> 13565 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łączące się galaktyki mają całkowicie przesłonięte czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/10/laczace-sie-galaktyki-maja-calkowicie-przesloniete-czarne-dziury/ Wed, 10 May 2017 07:59:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13568 Na powyższej ilustracji porównano rosnącą supermasywną czarną dziurę w dwóch rodzajach galaktyk. Rosnąca supermasywna czarna dziura w normalnej galaktyce otoczona jest zazwyczaj pierścieniem gazu i pyłu (po lewej). W przypadku łączących się galaktyk mamy do czynienia z całą sferą materii przesłaniającą czarną dziurę (po prawej). Źródło: NAOJ[/caption] Czarne dziury nie cieszą się dobrą reputacją w popularnej kulturze przez to, że pożerają wszystko co znajdzie się w ich otoczeniu. W rzeczywistości jednak gwiazdy, gaz i pył może krążyć wokół czarnej dziury przez bardzo długie okresy czasu.... aż do momentu, w którym jakieś duże zaburzenie nie wepchnie ich wprost do czarnej dziury. Jednym z takich zaburzeń może być połączenie dwóch galaktyk. W trakcie łączenia dwóch galaktyk, a tym samym zbliżania się do siebie ich dwóch centralnych czarnych dziur, gaz i pył w ich otoczeniu  wpychany jest do obu czarnych dziur. Wraz z opadaniem po spirali olbrzymich ilości materii na czarną dziurę uwalniana jest ogromna ilość wysoko-energetycznego promieniowania - w ten sposób czarna dziura zamienia się w tzw. aktywne jądro galaktyczne (AGN). Najnowsze badania za pomocą teleskopu NuSTAR wskazują, że w późnych stadiach łączenia galaktyk w kierunku czarnych dziur opada tak dużo gazu i pyłu, że ekstremalnie przecież jasny AGN może chować się za tą całą materią. Łączny wpływ grawitacji obu galaktyk spowalnia prędkość rotacji gazu i pyłu, który w przeciwnym razie swobodnie orbitowałby wokół czarnej dziury. Ta utrata energii sprawia, że materia opada na czarną dziurę. Im dłużej trwa łączenie galaktyk, tym bardziej osłonięty materią staje się AGN -  mówi Claudio Ricci, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Galaktyki znajdujące się w późnych fazach procesu łączenia są niemal całkowicie przesłonięte kokonem gazu i pyłu. Ricci wraz ze współpracownikami obserwował wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie pochodzące z 52 galaktyk. Prawie połowa z nich znajdowała się w późnych stadiach łączenia galaktyk. Z uwagi na wyjątkową czułość NuSTAR na promieniowanie rentgenowskie o najwyższych energiach, był on jedynym narzędziem, które umożliwiło określenie jak dużo światła opuszcza sferę gazu i pyłu otaczającą AGN. Artykuł opisujący wyniki badań został opublikowany w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Badacze porównali w nim obserwacje galaktyk prowadzone za pomocą NuSTAR z danymi obserwacyjnymi zebranymi za pomocą satelitów Swift, Chandra oraz XMM-Newton, które przyglądały się mniej energetycznym fragmentom widma rentgenowskiego. W przypadkach, w których obserwowano wysokoenergetyczne promienie X, a nie obserwowano promieni X o niższych energiach, możemy mówić o AGN, który jest silnie przesłonięty przez pył i gaz. Badania wspierają teorię, według której czarna dziura w AGN najintensywniej karmi się gdy jest otoczona olbrzymią ilością pyłu i gazu na późnych etapach procesu łączenia galaktyk. Supermasywne czarne dziury gwałtownie zwiększają swoją masę w trakcie takiego łączenia galaktyk - dodaje Ricci. Uzyskane przez nas wyniki zbliżają nas do zrozumienia tajemniczych początków związku między czarną dziurą a jej galaktyką macierzystą. Źródło: NASA]]> 13568 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Układ planetarny TRAPPIST-1 istnieje dzięki wyjątkowej harmonii orbit planetarnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/10/uklad-planetarny-trappist-1-istnieje-dzieki-wyjatkowej-harmonii-orbit-planetarnych/ Wed, 10 May 2017 16:07:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13572 Gdy tworzyliśmy symulacje tego układu planety ulegały zniszczeniu zderzając się ze sobą w czasie krótszym niż milion lat -  mówi Dan Tomayo, badacz z Scarborough Centre for Planetary Science. Może się to wydawać długo, jednak w skali astronomicznej to mrugnięcie oka. Mielibyśmy naprawdę bardzo dużo szczęścia, gdybyśmy odkryli układ TRAPPIST-1 tuż przed tym jak się rozpadnie. Musi zatem istnieć jakiś powód, dla którego układ pozostaje stabilny. Tamayo wraz ze współpracownikami twierdzi, że wie dlaczego tak się dzieje. W artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Letters badacze wskazują, że planety w układzie TRAPPIST-1 tworzą swego rodzaju łańcuch rezonansowy, który mocno stabilizuje cały układ. W konfiguracji rezonansowej okresy orbitalne planet wyrażają się stosunkami liczb całkowitych. To bardzo techniczne zagadnienie, ale dobrym przykładem może być orbita Neptuna, który okrąża Słońce trzy razy w tym samym czasie, w którym Pluton okrąża je dwa razy (rezonans 3:2). To akurat dobra wiadomość dla Plutona, bo gdyby tak nie było to i Plutona by już z nami nie było. Orbity obu planet przecinają się ze sobą - gdyby ich ruch był całkowicie chaotyczny to prędzej czy później obie planety zderzyłyby się ze sobą, jednak właśnie dzięki rezonansowi, regularnie powtarza się to samo względne położenie planet. To swego rodzaju rytmiczny wzór, dzięki któremu układ pozostaje stabilny w bardzo długim okresie czasu - mówi Matt Russo, badacz z Canadian Institute for Theoretical Astrophysics (CITA), który pracował nad kreatywnymi metodami wizualizacji tego układu. TRAPPIST-1 wynosi tę zasadę na zupełnie nowy poziom - wszystkie siedem planet w układzie tworzy łańcuch rezonansów. Aby zilustrować tę niesamowitą konfigurację Tamayo, Russo wraz z Andrew Santaguida stworzyli animację, w której planety wygrywają pojedynczą nutę za każdym razem kiedy przelatują przed tarczą swojej gwiazdy macierzystej oraz wybijają bit za każdym razem gdy planety mijają swoje sąsiadki. [caption id="attachment_13573" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca siedem planet o rozmiarach Ziemi krążących wokół gwiazdy TRAPPIST-1. Źródło: NASA[/caption] Ponieważ okresy orbitalne planet tworzą proste stosunki wyrażające się liczbami całkowitymi, ich ruch wyraża się powtarzalnym rytmem. Proste stosunki częstotliwości między dwoma nutami sprawiają, że brzmią one przyjemnie dla ucha. Przyspieszenie ruchu planet po orbicie pozwala usłyszeć astrofizyczną symfonię, która nieco wolniej wygrywana jest jakieś 40 lat świetlnych od Ziemi. Większość układów planetarnych zachowuje się jak amatorskie zespoły muzyczne, w których każdy gra w trochę innym tempie -  mówi Russo. TRAPPIST-1 jest jednak inny, to prawdziwy profesjonalny zespół muzyczny, którego siódemka członków idealnie zgrywa się ze sobą i tworzy dobrą muzykę. Jednak nawet tak zsynchronizowane orbity nie muszą trwać w nieskończoność - zauważa Tamayo. Z technicznego punktu widzenia, teoria chaosu wymaga także precyzyjnego ustawienia orbit aby system pozostał stały. To może wyjaśniać dlaczego symulacje uwzględnione w oryginalnym artykule ogłaszającym odkrycie układu prowadziły do szybkich kolizji między planetami. Nie mówimy, że system ten jest skazany na zagładę. Po prostu stabilne konfiguracje są bardzo precyzyjne. Aktualnie nie możemy zmierzyć wystarczająco dokładnie wszystkich parametrów orbitalnych, dlatego też symulowane układy prowadziły do kolizji. Aby ominąć tę trudność, Tamayo wraz z zespołem przyjrzał się układowi nie w obecnym stadium, a w początkowym okresie istnienia. Gdy system tworzył się z dysku gazowego planety migrowały względem siebie tak, aby naturalnie ustawić się w stabilnej konfiguracji rezonansowej. Badacze przetestowali symulacje za pomocą klastra superkomputerów w Canadian Institute for Teoretical Astrophysics (CITA) i odkryli, że większość generowanych układów pozostawała stabilna przez cały okres trwania symulacji, który był 100 razy dłuższy od symulacji w pierwotnym artykule opisującym odkrycie układu TRAPPIST-1. Źródło: University of Toronto]]> 13572 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Jak obserwować flary satelitów Iridium?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/10/astrolife-jak-obserwowac-flary-satelitow-iridium/ Wed, 10 May 2017 16:21:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13575 YT/Astrolife]]> 13575 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 417 0 0 418 417 0 <![CDATA[Fale lawy w największym kraterze wulkanicznym Io]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/11/fale-lawy-w-najwiekszym-kraterze-wulkanicznym-io/ Thu, 11 May 2017 06:53:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13579 Seria zdjęć LBTO przedstawiająca Europę przechodzącą na tle dysku Io. Loki Patera to jasna gorąca plama w górnej części dysku. Europa wydaje się ciemna ponieważ lód wodny na jej powierzchni pochłania padające na niego promieniowanie słoneczne, a dwutlenek siarki na powierzchni Io nieco mniej pochłania tę długość fali. Źródło: Large Binocular Telescope Observatory[/caption] Wykorzystując rzadką konfigurację orbitalną Io i Europy - dwóch księżyców Jowisza, naukowcy stworzyli wyjątkowo szczegółową mapę największego jeziora lawy na Io - najbardziej aktywnym wulkanicznie obiekcie Układu Słonecznego. 8 marca 2015 roku Europa przeleciała dokładnie przed Io, stopniowo blokując promieniowanie emitowane przez ten wulkaniczny księżyc. Z uwagi na fakt, że powierzchnia Europy pokryta jest lodem wodnym, odbija ona bardzo mało promieniowania w zakresie podczerwonym, dzięki czemu naukowcy mogli precyzyjnie wyizolować ciepło pochodzące z wulkanów na powierzchni Io. Dane w podczerwieni wskazują, że temperatura powierzchni potężnego stopionego jeziora lawy na Io stopniowo rosła od jednego końca ku drugiemu - oznacza to, że od zachodu na wschód w tempie kilometra dziennie przetoczyły się przez nią dwie fale lawy. Odwracająca się lawa jest popularnym wytłumaczeniem okresowego jaśnienia i przyciemniania gorącej plamy o nazwie Loki Patera. Jako najaktywniejszy wulkan na Io, który z kolei jest najaktywniejszym wulkanicznie obiektem Układu Słonecznego, Loki Patera rozciąga się na 200 kilometrów. Gorący obszar patery ma powierzchnię 21 500 kilometrów kwadratowych. Astronomowie na Ziemi po raz pierwszy dostrzegli zmienną jasność Io w latach siedemdziesiątych, jednak dopiero gdy Voyager 1 i 2 przeleciały w jego pobliżu w 1979 roku jasne stało się, że odpowiadają za to erupcje wulkaniczne na powierzchni. Pomimo szczegółowych zdjęć uzyskanych w trakcie misji Galileo pod koniec lat dziewięćdziesiątych i na początku XX wieku, astronomowie wciąż nie ustalili czy pojaśnienia na powierzchni Loki Patera - które powtarzają się co 400-600 dni - spowodowane są przez odwracającą się lawę w masywnym jeziorze lawy czy okresowymi erupcjami, które wynoszą na powierzchnię olbrzymie ilości lawy. Jeżeli Loki Patera jest morzem lawy, to rozciąga się ono na obszarze ponad milion razy większym od typowych jezior lawowych na Ziemi -  mówi Katherine de Kleer, doktorantka na UC Berkeley oraz główna autorka opracowania. W tym scenariuszu, fragmenty chłodnej skorupy toną odsłaniając żarzącą się świeżą magmę pod spodem i powodując pojaśnienia w podczerwieni. To pierwsza wartościowa mapa całej patery -  mówi współautorka opracowania Ashley Davies z JPL w Pasadenie, która od lat bada wulkany na Io. Przedstawia ona nie jedną, a dwie fale rozciągające się po paterze. To dużo bardziej złożony proces niż dotąd podejrzewaliśmy. To duży krok naprzód na drodze do zrozumienia wulkanizmu na Io, który obserwujemy od ponad 15 lat, a w szczególności aktywności wulkanicznej w Loki Patera  - dodaje Imke de Pater, profesor astronomii z UC Berkeley. De Kleer jest główną autorką artykułu opisującego nowe wyniki, który ukaże się dzisiaj (11 maja) w periodyku  Nature. Zdjęcia zostały wykonane za pomocą dwóch luster Wielkiego Teleskopu Lornetkowego (LBTO, ang. Large Binocular Telescope Observatory) znajdującego się w południowo-wschodniej Arizonie, które zostały połączone w interferometr za pomocą zaawansowanego systemu optyki adaptacyjnej. Dwa lata wcześniej, LBTO uzyskał pierwsze naziemne zdjęcia dwóch pojedynczych gorących plam na Loki Patera. Możliwe to było dzięki unikalnej rozdzielczości wykorzystywanego jako interferometr LBT - w tym trybie pracy LBT ma rozdzielczość porównywalną z pojedynczym teleskopem o średnicy lustra głównego rzędu 23 metrów - zauważa Christian Veillet, współautor i dyrektor LBTO. Jednak tym razem uzyskana wyjątkowa rozdzielczość jest skutkiem obserwacji Loki Patera podczas okultacji przez Europę. Europa potrzebowała 10 sekund aby całkowicie zakryć Loki Patera. Docierało do nas tak dużo promieniowania podczerwonego, że byliśmy w stanie podzielić obserwacje na interwały 1/8 sekundy, między którymi Europa przesuwała się zaledwie kilka kilometrów nad powierzchnią Io - mówi współautor Michael Skrutskie z University of Virginia. Obserwacje pozwoliły astronomom stworzyć mapę termiczną Loki Patera o rozdzielczości lepszej niż 10 kilometrów czyli dziesięciokrotnie lepszą niż jest to zazwyczaj możliwe za pomocą interferometru LBT na tej długości fali (4,5 mikronów).  Mapa temperatur przedstawia płynną zmianę temperatury na powierzchni jeziora - od 270K na zachodnim krańcu do 330 K na południowo-wschodnim. Wykorzystując informacje o temperaturze i tempie chłodzenia magmy zebrane podczas badania wulkanów na Ziemi, de Kleer była w stanie obliczyć ile wcześniej magma została odsłonięta na powierzchni Io. Okazało się to być na 180-230 dni przed obserwacjami na zachodnim końcu oraz 75 dni na wschodnim - co zgadza się z wcześniejszymi danymi o tempie odwracania lawy. Co ciekawe, odwracanie lawy rozpoczęło się w różnych momentach po dwóch stronach chłodnej wyspy na środku jeziora, która jest tak od czasu, kiedy sonda Voyager sfotografowała Io w 1979 roku. Prędkość odwracania lawy jest różna po obu stronach wyspy, co może mieć coś wspólnego ze składem chemicznym magmy lub ilością rozpuszczonego gazu w bąblach w magmie - mówi de Kleer. Jeziora lawy takie jak Loki Patera odwracają się bowiem ochładzana skorupa na powierzchni powoli gęstnieje, aż do momentu kiedy jest gęstsza od magmy znajdującej się pod niej i powoli w niej tonie ciągnąc za sobą pobliskie fragmenty skorupy w fali propagującej po powierzchni. De Kleer oraz de Pater chcą obserwować kolejne okultacje Io aby zweryfikować wyniki swoich badań, ale na kolejną odpowiednią konfigurację muszą poczekać do 2021 roku. Źródło: UC Berkeley Artykuł źródłowy: http://nature.com/articles/doi:10.1038/nature22339]]> 13579 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie badają magnetyczny most łączący dwie najbliższe nam galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/14/astronomowie-badaja-magnetyczny-most-laczacy-dwie-najblizsze-nam-galaktyki/ Sun, 14 May 2017 17:42:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13594 Po raz pierwszy w historii astronomom udało się wykryć pole magnetyczne związane z Mostem Magellana, włóknem gazu rozciągającego się na 75 000 lat świetlnych między najbliższymi galaktycznymi sąsiadkami Drogi Mlecznej: Wielkim i Małym Obłokiem Magellana (LMC i SMC odpowiednio). LMC oraz SMC to dwie galaktyki karłowate widoczne na południowym niebie krążące wokół Drogi Mlecznej. Aktualnie znajdują się one w odległości odpowiednio 160 i 200 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Istniały przesłanki mówiące o tym, że takie pole magnetyczne może istnieć, jednak jak dotąd nikt nie był w stanie go wykryć -  mówi Jane Kaczmarek, doktorantka na Uniwersytecie w Sydney i główna autorka artykułu opisującego odkrycie. Takie kosmiczne pola magnetyczne można wykrywać tylko pośrednio - tym razem wykorzystano do tego sygnały radiowe pochodzące z setek bardzo odległych galaktyk leżących daleko a LMC i SMC. Obserwacje wykonano za pomocą radioteleskopu Australia Telescope Compact Array w Obserwatorium Paula Wilda w Australii. Emisja radiowa z odległych galaktyk posłużyła za źródło światła świecącego zza Mostu, którego pole magnetyczne zmieniało polaryzację sygnału radiowego. Zmiana polaryzacji promieniowania mówi nam wiele o znajdującym się na drodze światła polu magnetycznym. Sygnał radiowy, podobnie do fali świetlnej, oscyluje i wibruje w jednym kierunku/płaszczyźnie; fale na powierzchni stawu czy jeziora poruszają się w płaszczyźnie góra-dół. Gdy sygnał radiowy przechodzi przez pole magnetyczne, płaszczyzna jego wibracji ulega obróceniu. Takie zjawisko znane jako zjawisko Faradaya pozwala astronomom mierzyć siłę i polaryzację/kierunek pola magnetycznego. Obserwacje pola magnetycznego, którego natężenie jest milion razy mniejsze od pola magnetycznego Ziemi, może pozwolić nam określić czy powstało ono wewnątrz Mostu po jego uformowaniu czy też zostało "wyrwane" z galaktyk karłowatych w trakcie ich wzajemnego oddziaływania, które doprowadziło do powstania struktury. Jak na razie nie wiemy jak takie rozległe pola magnetyczne powstają, ani jak takie wielkoskalowe pola wpływają na formowanie i ewolucję galaktyk - mówi Kaczmarek.  LMC i SMC są naszymi najbliższymi sąsiadkami, dlatego zrozumienie ich ewolucji pozwoli nam lepiej zrozumieć ewolucję Drogi Mlecznej. Zrozumienie roli jaką pola magnetyczne odgrywają w ewolucji galaktyk i ich otoczenia to jedno z tych fundamentalnych zagadnień astronomicznych, które wciąż czekają na odpowiedź. Artykuł opisujący odkrycie jest jednym z serii nowych artykułów, które razem budują ciało wiedzy o polach magnetycznych we Wszechświecie. Według prof. Bryana Gaenslera, dyrektora Instytutu Dunlapa na Uniwersytecie w Toronto i współautora artykułu: Nie tylko całe galaktyki mają własne pola magnetyczne, lecz także słabe, delikatne włókna łączące galaktyki mają swoje pole magnetyczne. Gdziekolwiek na niebie nie spojrzymy - znajdujemy tam jakieś pole magnetyczne. Artykuł opublikowany został w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: University of Sydney Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stx206]]> 13594 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble poluje na galaktyki w Gwiazdozbiorze Zająca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/15/hubble-poluje-na-galaktyki-w-gwiazdozbiorze-zajaca/ Mon, 15 May 2017 06:45:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13597 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia nietypową galaktykę IRAS 06076-2139, którą można znaleźć w gwiazdozbiorze Zająca (Lepus). Kamery Wide Field Camera 3 (WFC3) oraz Advanced Camera for Surveys (ACS) obserwują galaktykę z odległości 500 milionów lat świetlnych. Ten konkretny obiekt kosmiczny wyróżnia się tym, że składa się z dwóch osobnych galaktyk, które mijają się z prędkością około 2 milionów kilometrów na godzinę. To w rzeczywistości prędkość zbyt duża, aby doszło po prostu do połączenia obu galaktyk w jedną. Niemniej jednak, z uwagi na niewielką odległość między nimi - wynoszącą około 20 000 lat świetlnych - wzajemne oddziaływania grawitacyjne doprowadzą do znacznego odkształcenia obu galaktyk. Takie oddziaływania międzygalaktyczne są czymś powszechnym dla Hubble'a i od dawna stanowią jedną z dziedzin badań astronomicznych. Intrygujące zachowanie oddziałujących ze sobą galaktyk przyjmuje różne formy: galaktycznego kanibalizmu, galaktycznej dominacji czy też spektakularnych galaktycznych kolizji. Sama Droga Mleczna, nasza własna galaktyka, także z czasem padnie ofiarą takiej kolizji łącząc się z Galaktyką w Andromedzie za jakieś 4,5 miliarda lat. Los naszej galaktyki nie powinien jednak nikogo niepokoić: choć galaktyki składają się z setek miliardów gwiazd, to w rzeczywistości odległości między pojedynczymi gwiazdami są na tyle duże, że podczas kolizji galaktyk pojedyncze gwiazdy nie będą się ze sobą zderzały. Źródło: NASA]]> 13597 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Marsjańskie osuwisko w Simud Valles]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/15/marsjanskie-osuwisko-w-simud-valles/ Mon, 15 May 2017 17:43:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13621 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) stanowi uzupełnienie obserwacji tego samego regionu przeprowadzonych w 2007 roku. Zdjęcie przedstawia świeżą (dobrze zachowaną) skarpę osuwiska oraz skaliste osady na krawędzi płaskowyżu w dolinie Simud Valles, która jest gigantycznym kanałem wypływowym wyrzeźbionym podczas powodzi we wczesnej historii Marsa. Para takich zdjęć wykorzystywana jest przez naukowców do badania topografii i pozwala na nałożenie ograniczeń na modele trwałości skały macierzystej. Zdjęcie tego samego regionu wykonane w 2007 roku przedstawiono poniżej. [caption id="attachment_13623" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JPL/University of Arizona/uahirise.org[/caption] Skala zdjęcia to 25 centymetrów na piksel. Na zdjęciu widać jako osobne obiekty o rozmiarach rzędu 94 centymetrów. Północ jest na górze. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Univ. of Arizona]]> 13621 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Opportunity rozpoczyna badanie pochodzenia Perseverance Valley]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/16/lazik-opportunity-rozpoczyna-badanie-pochodzenia-perseverance-valley/ Tue, 16 May 2017 07:03:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13653 Perseverance Valley leży dokładnie po drugiej stronie zagłębienia w krawędzi krateru widocznej na powyższej panoramie wykonanej za pomocą kamery nawigacyjnej NavCam zainstalowanej na pokładzie długowiecznego łazika Opportunity, który dotarł do niej na początku maja 2017 roku przygotowując się do zjazdu do wnętrza doliny. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Marsjański łazik Opportunity dotarł do głównego celu swojej zaplanowanej na dwa lata przedłużonej części misji - do dawnej, wyrzeźbionej przez ciecz doliny na krawędzi potężnego krateru. Gdy Opportunity zbliżał się do górnego końca Perseverance Valley na początku maja, zdjęcia rejestrowane kamerami łazika ukazały nam fragmenty doliny w lepszej rozdzielczości niż mogliśmy dotąd obserwować na zdjęciach wykonanych z orbity. Zespół naukowy jest niesamowicie podekscytowany możliwością obserwowania tego obszaru z bliska i poszukiwaniem wskazówek, które będą w stanie powiedzieć nam nieco więcej o tym w jaki sposób dolina powstała - mówi Matt Golombek, naukowiec projektu Opportunity z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. [caption id="attachment_13655" align="aligncenter" width="1024"] Powyższa grafika przedstawia trasę łazika Opportunity do Perseverance Valley na zachodniej krawędzi krateru Endeavour. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Univ. of Arizona/NMMNH[/caption] Proces, który doprowadził do powstania doliny Perseverance Valley w krawędzi krateru Endeavour miliardy lat temu jak dotąd nie został zidentyfikowany. Jak na razie rozważa się wiele możliwości: za powstanie doliny może odpowiadać płynąca woda, osuwisko gruzu, w którym niewielka ilość wody nawilżyła mieszaninę błota i głazów, albo znacznie "suchszy" proces taki jak erozja. Głównym celem misji łazika w dolinie jest ocena, która z tych możliwości jest najbardziej prawdopodobna na podstawie dostępnych dowodów. Górny koniec doliny stanowi szerokie nacięcie w łuku krawędzi krateru.  Plan działań łazika zakłada na początek wykonanie zestawu zdjęć doliny z dwóch odległych od siebie punktów właśnie w pobliżu tego uskoku. Zdjęcia te posłużą do stworzenia wyjątkowo szczegółowej, trójwymiarowej analizy terenu. Dolina rozciąga się od krawędzi wgłąb krateru pod kątem 15-17 stopni na długości ok. 100 metrów. [caption id="attachment_13656" align="aligncenter" width="1024"] Ślady kół łazika Opportunity zjeżdżającego i opuszczającego rejon Cape Tribulation na zdjęciu wykonanym 21 kwietnia 2017 r. za pomocą kamery panoramicznej Pancam. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Cornell/Arizona State Univ.[/caption] Dokładne zdjęcia doliny pozwolą nam stworzyć cyfrową mapę topograficzną, która pozwoli nam dokładnie zaplanować trasę w dół doliny jeszcze przed rozpoczęciem jazdy - mówi John Callas, menedżer projektu Opportunity w JPL. W czasie kiedy naukowcy będą planować zjazd doliną łazik Opportunity pozwiedza okolicę na zewnątrz krateru. Łazik Opportunity rozpoczął swój 150. miesiąc pracy od momentu lądowania w rejonie Meridiani Planum w 2004 roku.  W ciągu pierwszych trzech miesięcy - które stanowiły całość planowanej pierwotnie misji - łazik odkrył dowody w skałach na to, że we wczesnej historii planety po jej powierzchni płynęła woda. Przez niemal połowę swojej dotychczasowej misji -- 69 miesięcy -- Opportunity badał rejony w pobliżu zachodniej krawędzi krateru Endeavour, którego średnica wynosi 22 kilometry. Źródło: NASA]]> 13653 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wyjątkowo młoda gwiazda i hamburger pyłowy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/16/wyjatkowo-mloda-gwiazda-i-hamburger-pylowy/ Tue, 16 May 2017 10:27:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13671 Powyższe intrygujące zdjęcie może na pierwszy rzut oka wyglądać jak zbiór kolorowych kształtów, ale w rzeczywistości jest to wysokiej rozdzielczości zdjęcie nowo narodzonej gwiazdy zanurzonej w obłoku pyłowym. Owa gwiazda to HH212 - zaskakująco młoda gwiazda znajdująca się w odległości 1300 lat świetlnych od nas w Mgławicy Oriona. Średnia długość życia gwiazdy o tak niskiej masie szacowana jest nawet na 100 miliardów lat, ale ta konkretna gwiazda istnieje dopiero od około 40 000 lat - w skali astronomicznej jest to prawdziwy noworodek. W jądrach rozległych obłoków molekularnych wypełniających obszary formowania gwiazd trwa odwieczna bitwa: grawitacja przeciwstawia się ciśnieniu gazu i pyłu. Gdy grawitacja wygrywa, zmusza ona gaz i pył do zapadania się w gorące, gęste jądra, które z czasem zapłoną w momencie powstania protogwiazdy. Pozostały w tym procesie gaz i pył powoli układa się w rotujący dysk otaczający młodą gwiazdę. W wielu układach gwiezdnych materia ta z czasem łączy się ze sobą prowadząc do powstania planet. Tego typu bardzo młode dyski protogwiezdne są wyjątkowo trudne do uchwycenia z uwagi na ich stosunkowo niewielkie rozmiary. Jednak teraz dzięki wyjątkowo wysokiej zdolności rozdzielczej obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array), mamy możliwość obserwowania i szczegółowego badania procesów powstawania gwiazd i planet. Przyglądając się dokładniej gwieździe HH 212 można dostrzec wyraźny, chłodny, ciemny pas pyłu tworzącego dysk wokół gwiazdy. Z góry i z dołu dysk otoczony jest dwoma jaśniejszymi regionami ogrzewanymi przez protogwiazdę. Pierwsze skojarzenie? Jeżeli jesteś głodny... hamburger będzie jednym z pierwszych skojarzeń. To pierwszy przypadek w historii, kiedy astronomom udało się zaobserwować pas pyłu w tak wczesnej fazie procesu formowania gwiazdy. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/ Lee et al.]]> 13671 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Dawn obserwuje Ceres w opozycji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/16/sonda-dawn-obserwuje-ceres-w-opozycji/ Tue, 16 May 2017 17:10:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13679 Powyższy film złożono ze zdjęć wykonanych kamerami sondy Dawn z pozycji dokładnie między Słońcem a powierzchnią Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] 29 kwietnia br. sonda Dawn obserwowała Ceres z punktu znajdującego się dokładnie na linii łączącej Słońce i Ceres. Specjaliści z zespołu misji skierowali sondę na specjalną orbitę umożliwiającą przyjrzenie się z bliska i z nowej perspektywy kraterowi Occator, w którym znajdują się najjaśniejsze kropki na powierzchni tej planety karłowatej. Najnowszy film złożono ze zdjęć wykonanych w opozycji. W zdjęciach wzmocniono kontrast aby podkreślić różnice jasności między poszczególnymi obszarami na powierzchni. Jasne kropki w kraterze Occator szczególnie wyróżniają się na względnie jednorodnym tle. Zdjęcia zostały wykonane z odległości około 20 000 kilometrów od powierzchni. Opierając się na danych zebranych za pomocą teleskopów naziemnych oraz sond, które wcześniej badały inne planety w opozycji, naukowcy prawidłowo przewidzieli, że powierzchnia Ceres w tej konfiguracji będzie wydawała się znacznie jaśniejsza. Ten wzrost jasności zależy od rozmiaru ziaren materiału pokrywającego powierzchnię jak i od jego porowatości. Obserwacje powierzchni Ceres prowadzone przez sondę Dawn od ponad dwóch lat składają się ze zdjęć wykonanych w największej liczbie konfiguracji, pod największą liczbą kątów oświetlania spośród prawie wszystkich obiektów Układu Słonecznego. Dzięki temu naukowcy zyskali możliwość dokładnego zbadania właściwości materii pokrywającej powierzchnię największej planety karłowatej krążącej w Pasie Planetoid. Analiza zebranych danych wciąż trwa. Źródło: NASA/JPL]]> 13679 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 439 0 0 440 439 0 441 440 0 442 0 0 <![CDATA[Pierwsze próby badania potencjalnego klimatu Proximy b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/17/pierwsze-proby-badania-potencjalnego-klimatu-proximy-b/ Wed, 17 May 2017 06:45:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13685 Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię planety Proxima b krążącej wokół czerwonego karła Proxima Centauri, najbliższej gwiazdy poza Układem Słonecznym. Podwójny układ gwiazd Alfa Centauri AB także widoczny jest na niebie w górnej, prawej części kadru. Proxima b jest nieznacznie masywniejsza od Ziemi i krąży w ekostrefie wokół swojej gwiazdy macierzystej, czyli w miejscu, w którym możliwe jest występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planety.[/caption] Wysiłki podejmowane w celu zbadania czy planeta krążąca wokół naszego najbliższego gwiezdnego sąsiada, gwiazdy Proxima Centauri (4,2 lata świetlne lub 40 bln km od Ziemi) potencjalnie może sprzyjać powstaniu na niej życia przyniosły nowe, ekscytujące wyniki. Proxima b to planeta odkryta w sierpniu 2016 roku. Uważa się, że rozmiarami przypomina Ziemię, a to z kolei oznacza, że mogłaby posiadać atmosferę podobną do ziemskiej. Naukowcy z Uniwersytetu w Exeter oraz z brytyjskiego Instytutu Meteorologii (Met Office) postanowili zbadać potencjalny klimat na powierzchni takiej planety. Pierwsze informacje o planecie wskazują, że znajduje się ona w ekosferze Proximy Centauri - regionie, w którym przy założeniu podobnej do ziemskiej atmosfery i odpowiedniej budowy, planeta otrzymywałaby od swojej gwiazdy odpowiednią ilość światła, aby na powierzchni mogła istnieć woda w stanie ciekłym. Teraz zespół astrofizyków i specjalistów od meteorologii podjął się przeprowadzenia badań mających na celu scharakteryzowanie potencjalnego klimatu na powierzchni, co ma być jednym z kroków wiodących do określenia czy na Proximie b mogłoby powstać życie. Opierając się o Unified Model - globalny model prognozy pogody - wykorzystywany przez Met Office do badania klimatu na Ziemi już od kilkudziesięciu lat, zespół stworzył symulacje klimatu, który mógłby panować na powierzchni Proximy b przy założeniu przypominającego ziemski składu chemicznego atmosfery.  Zespół zbadał także klimat w przypadku dużo prostszej atmosfery składającej się z azotu i śladowych ilości dwutlenku węgla. Co ciekawe, wyniki symulacji wykazały, że na Proximie b mogą panować warunki sprzyjające powstaniu życia, a klimat na jej powierzchni może być całkiem stabilny. Niemniej jednak wciąż niezbędne jest przeprowadzenie znacznie szerszych badań, zanim uda nam się określić czy ta planeta może na swojej powierzchni posiadać lub czy posiada jakieś formy życia. Wyniki badań zostały opublikowane wczoraj w periodyku naukowym Astronomy & Astrophysics. Źródło: University of Exeter]]> 13685 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 443 0 0 <![CDATA[Sondy Van Allena wykrywają stworzoną przez nas osłonę wokół Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/17/sondy-van-allena-wykrywaja-stworzona-przez-nas-oslone-wokol-ziemi/ Wed, 17 May 2017 16:15:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13693 Ludzie od dawna kształtują ziemski krajobraz, jednak teraz naukowcy zauważyli, że oprócz tego także kształtujemy otoczenie Ziemi. Jeden z typów komunikacji - bardzo długie fale radiowe, tzn. fale VLF (ang. very low frequency) - oddziałuje z cząsteczkami w przestrzeni kosmicznej wpływając na ich ruch i lokalizację. Czasami takie interakcje mogą tworzyć wokół Ziemi barierę przed naturalnym, wysoko energetycznym promieniowaniem kosmicznym. Wyniki badań, które stanowią element przekrojowego artykułu opisującego wpływ człowieka na pogodę kosmiczną, opublikowano w periodyku Space Science Reviews. Liczne eksperymenty i obserwacje dowodzą, że w odpowiednich warunkach, sygnały radiowe nadawane na częstotliwościach VLF mogą wpływać na właściwości wysoko-energetycznego promieniowania w otoczeniu Ziemi - mówi Phil Erickson, zastępca dyrektora Obserwatorium Haystack w Westford, Massachusetts. Sygnały VLF nadawane są przez stacje naziemne np. w celu komunikacji z łodziami podwodnymi wykonującymi misje oceaniczne. Choć fale te wykorzystywane są do komunikacji pod powierzchnią - sięgają także nad naszą atmosferę otaczając Ziemię swego rodzaju bąblem VLF. Bąbel ten wykrywany jest także przez sondy znajdujące się wysoko nad powierzchnią Ziemi takie jak Sondy Van Allena badające elektrony i jony w bliskim otoczeniu Ziemi. Sondy te zauważyły interesujący zbieg okoliczności - zewnętrzna krawędź bąbla VLF znajduje się niemal dokładnie tam gdzie jest wewnętrzna krawędź pasów radiacyjnych Van Allena, warstwy naładowanych cząstek utrzymywanych w miejscu przez pole magnetyczne Ziemi. Dan Baker, dyrektor Laboratory for Atmospheric and Space Physics na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, nazwał to ograniczenie "nieprzenikalną granicą" i uważa, że gdyby ludzie nie transmitowali sygnałów na bardzo długich falach, pasy radiacyjne Van Allena zaczynałyby się bliżej Ziemi. Co ciekawe, porównując obecną odległość pasów radiacyjnych od Ziemi zmierzoną przez Sondy Van Allena z danymi satelitarnymi zebranymi w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, okazuje się, że wewnętrzna granica pasów radiacyjnych znajduje się teraz znacznie dalej. Dalsze badania być może pozwolą nam wykorzystać nadajniki VLF do usuwania nadmiaru promieniowania kosmicznego z otoczenia Ziemi. Aktualnie plany przewidują przetestowanie nadajników VLF w górnych warstwach atmosfery w celu sprawdzenia czy potrafią one doprowadzić do usunięcia nadmiaru naładowanych cząstek, który może się pojawiać w określonych warunkach pogody kosmicznej. Źródło: NASA]]> 13693 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Aktualnie na niebie: Kometa C/2015 V2 (Johnson)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/17/astrolife-aktualnie-na-niebie-kometa-c2015-v2-johnson/ Wed, 17 May 2017 16:26:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13695 >>TUTAJ<<]]> 13695 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NASA zbiera pomysły na instrumenty dla lądownika europańskiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/18/nasa-zbiera-pomysly-na-instrumenty-dla-ladownika-europanskiego/ Thu, 18 May 2017 07:15:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13702 Źródło: NASA/JPL[/caption] NASA zachęca naukowców do rozważenia jakie instrumenty można byłoby zainstalować na pokładzie lądownika, który miałby osiąść na powierzchni Europy - lodowego księżyca Jowisza. W dniu wczorajszym NASA poinformowała społeczność naukową, że rozważa organizację konkursu, w ramach którego wybrane zostaną instrumenty naukowe, które mogłyby polecieć na Europę. Choć misja lądownika europańskiego nie została jeszcze zatwierdzona przez NASA, Dział Nauk Planetarnych agencji posiada w swoim budżecie na obecny rok środki na ogłoszenie procesu składania propozycji. Celem misji lądownika jest wylądowanie oraz eksploracja powierzchni tego intrygującego, lodowego księżyca", mówi Thomas Zurbuchem, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Chcemy, aby społeczność była przygotowana na ogłoszenie konkursu. NASA ma świadomość ogromu pracy, która musi być wykonana w celu dobrego przygotowania wartościowych instrumentów naukowych". Wczorajsza informacja dla społeczności naukowej wskazuje na to, że NASA planuje przeprowadzenie konkursu, w ramach którego wybierze instrumenty, które polecą w kierunku Europy. Zaproponowane projekty przejdą przez proces oceny i selekcji, a zwycięskie pomysły otrzymają finansowanie prac rozwojowych. Do fazy A może przejść około 10 najlepszych projektów. Każda z wybranych koncepcji będzie rozwijana przez około 12 miesięcy i otrzyma finansowanie rzędu 1,5 miliona dolarów. Po zakończeniu tej fazy wszystkie projekty zostaną poddane ocenie i selekcji do kolejnego etapu. Instrumenty badawcze mają skupiać się na następujących celach naukowych (w kolejności od najważniejszego):
    • poszukiwanie dowodów na istnienie życia na Europie,
    • ocena przyjazności Europy dla życia za pomocą technik możliwych do wykorzystania tylko za pomocą lądownika,
    • charakteryzowanie właściwości powierzchni oraz wnętrza Europy w skali dostępnej dla lądownika.
    Na początku 2016 roku w odpowiedzi na dyrektywę Kongresu, Dział Nauk Planetarnych NASA rozpoczął prace nad wstępnym projektem przyszłej misji lądownika europańskiego. NASA zwyczajowo przeprowadza takie prace -- prowadzące do raportów SDT (ang. science definition team) -- na długo przed rozpoczęciem prac nad jakąkolwiek misją, aby ocenić wyzwania, możliwości i wartość naukową potencjalnych misji. 21-osobowy zespół rozpoczął swoje prace prawie rok temu, a raport końcowy dotarł do NASA 7 lutego br. Proponowany lądownik europański stanowi osobną misję, która mogłaby być realizowana jako następca misji Europa Clipper, która obecnie znajduje się we wstępnej fazie projektowej, a której start planowany jest na początek lat dwudziestych. Po dotarciu do układu Jowisza po kilkuletniej podróży, Europa Clipper wejdzie na orbitę wokół Jowisza przelatując co dwa tygodnie w pobliżu Europy (łącznie 40-45 razy w ramach misji głównej).  Podczas zbliżeń do Europy sonda będzie fotografowała z wysoką rozdzielczością lodową powierzchnię Europy badając przy okazji jej skład chemiczny oraz budowę wnętrza. Raport  zespołu SDT można przeczytać tutaj: https://solarsystem.nasa.gov/europa/technical.cfm Źródło: NASA]]>
    13702 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 444 0 0 445 444 0 449 445 0 450 449 0
    <![CDATA[Hubble dostrzegł księżyc trzeciej pod względem rozmiarów planety karłowatej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/18/hubble-dostrzegl-ksiezyc-trzeciej-pod-wzgledem-rozmiarow-planety-karlowatej/ Thu, 18 May 2017 19:12:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13710 Hubble dostrzegł księżyc planety karłowatej 2007 OR10. Powyższe dwa zdjęcia wykonane w odstępie roku przedstawiają księżyc krążący wokół planety. 2007 OR10 to trzecia pod względem wielkości planeta karłowata (po Plutonie i Eris) i największy obiekt Układu Słonecznego bez własnej nazwy. Źródło: NASA, ESA, C.Kiss (Konkoly Observatory) oraz J. Stansberry (STScI)[/caption] Połączone moce trzech obserwatoriów kosmicznych pozwoliły astronomom dostrzec księżyc krążący wokół trzeciej pod względem rozmiarów planety karłowatej znanej jako 2007 OR10.  Oba obiekty przebywają na mroźnych przedmieściach Układu Słonecznego, w Pasie Kuipera wypełnionym lodowymi pozostałościami po procesie formowania naszego układu planetarnego jakieś 4,6 mld lat temu. Dzięki temu odkryciu możemy już powiedzieć, że większość znanych nam planet karłowatych w Pasie Kuipera, których średnica jest większa niż 1000 km posiada własne księżyce. Obiekty te stanowią doskonałe źródło wiedzy o procesach formowania księżyców w młodym Układzie Słonecznym. Odkrycie satelitów wokół wszystkich znanych dużych planet karłowatych - za wyjątkiem Sedny - oznacza, że w momencie ich formowania miliardy lat temu w ich otoczeniu musiało dochodzić do znacznie większej liczby kolizji niż nam się wydawało -  mówi Csaba Kiss z Obserwatorium Konkoly w Budapeszcie. To właśnie on jest autorem artykułu naukowego ogłaszającego odkrycie księżyca. Jeżeli do kolizji dochodziło często, stosunkowo często musiały one prowadzić do powstawania takich satelitów. Obiekty zderzały się ze sobą ponieważ zamieszkiwały stosunkowo zatłoczony region. Obszar ten musiał charakteryzować się całkiem dużym zagęszczeniem obiektów, a niektóre z nich były masywnymi ciałami, które zaburzały orbity mniejszych -  mówi John Stansberry, członek zespołu naukowego z STScI w Baltimore. Jednak prędkość zderzających się obiektów nie mogła być ani za duża ani za niska. Gdyby prędkość zderzenia była zbyt duża zderzenie prowadziłoby do powstania mnóstwa odłamków, które z łatwością uciekły by z miejsca zderzenia, gdyby prędkość była za niska zderzenie prowadziłoby do powstania krateru uderzeniowego. Zderzenia w Pasie Planetoid są zazwyczaj niszczące, bowiem obiekty go zamieszkujące poruszają się z dużymi prędkościami względnymi. Pas Planetoid to obszar pełen skalnych odłamków między orbitami Marsa i Jowisza. Potężne oddziaływanie grawitacyjne ze strony Jowisza przyspiesza planetoidy, co często prowadzi do gwałtownych zderzeń obiektów w pasie. Zespół naukowy zauważył księżyc na archiwalnych zdjęciach 2007 OR10 wykonanych za pomocą kamery WFC3 zainstalowanej na Kosmicznym Teleskopie Hubble.  Pierwsze informacje wskazujące na możliwą obecność księżyca w pobliżu 2007 OR10 pojawiły się podczas obserwacji tej planety karłowatej za pomocą teleskopu Kepler. Kepler odkrył, że 2007 OR10 charakteryzuje się wolnym tempem rotacji - pełen obrót wokół własnej osi zajmuje temu obiektowi 45 godzin. Typowy okres rotacji dla obiektów Pasa Kuipera (KBO) jest krótszy niż 24 godziny. Zabraliśmy się za przeglądanie zdjęć archiwalnych z Hubble'a ponieważ długi okres rotacji mógł być spowodowany przyciąganiem grawitacyjnym ze strony księżyca.  Astronomowie dostrzegli księżyc na dwóch osobnych zdjęciach z Hubble'a wykonanych w odstępie roku. Zdjęcia dowodzą, że księżyc jest grawitacyjnie związany z 2007 OR10 ponieważ porusza się z planetą karłowatą na tle gwiazd. Niemniej jednak obserwacje nie zawierały wystarczającej ilości informacji, aby można było ustalić parametry orbity księżyca. Astronomowie obliczyli średnice obu obiektów w oparciu o obserwacje przeprowadzone w dalekiej podczerwieni za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Herschel. Średnica planety karłowatej to ok. 1500 km, a księżyca 250-400 km. 2007 OR10 porusza się po eliptycznej orbicie, aktualnie znajdując się niemal trzy razy dalej od Słońca niż Pluton. 2007 OR10 jest członkiem ekskluzywnej grupy dziewięciu planet karłowatych. Spośród nich tylko Pluton i Eris są większe od 2007 OR10. Obiekt ten został odkryty w 2007 roku przez Meg Schwamb, Mike'a Browna oraz Davida Rabinowitza w ramach przeglądu, którego celem było poszukiwanie odległych ciał Układu Słonecznego za pomocą Teleskopu Samuela Oschina w Obserwatorium Palomar w Kaliforni. Źródło: NASA/JPL/STScI]]> 13710 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[HH 1165: wyjątkowo długi dżet wyemitowany przez brązowego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/19/hh-1165-wyjatkowo-dlugi-dzet-wyemitowany-przez-brazowego-karla/ Fri, 19 May 2017 08:17:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13713 Dżet HH1165 wyemitowany przez brązowego karła na zewnętrznych krawędziach gromady sigma Ori. Zauważony jako ślad emisji jednokrotnie zjonizowanej siarki (zielony) dżet rozciąga się na 0,7 roku świetlnego. Źródło: National Optical Observatory[/caption] Astronomowie pracujący przy teleskopie SOAR w Obserwatorium Cerro Tololo poinformowali o odkryciu spektakularnego dżetu wyemitowanego przez młodego brązowego karła. Brązowe karły charakteryzujące się masą niewystarczającą do rozpoczęcia fuzji wodoru w swoich wnętrzach pod względem masy plasują się między gwiazdami i planetarnymi olbrzymami. Choć młode gwiazdy bardzo często emitują dżety rozciągające się nawet na ponad 1 rok świetlny, to jest to dopiero pierwszy dżet takiej długości wyemitowany przez brązowego karła. Wyniki obserwacji poszerzają naszą wiedzę o procesach formowania obiektów o masach mniejszych niż gwiazdy. Z uwagi na swoją niewielką jasność brązowe karły są dużo trudniejsze do zauważenia i do badania niż gwiazdy. Choć dzięki temu uważane są za obiekty egzotyczne, to w rzeczywistości brązowych karłów w Galaktyce jest znacznie więcej niż gwiazd podobnych do Słońca. Artykuł opisujący odkrycie został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal.  Powyższe zdjęcie przedstawia dżet HH 1165 wyemitowany przez brązowego karła Mayrit 1701117 na zewnętrznych peryferiach gromady sigma Ori, której wiek szacuje się na 3 miliony lat. Wyśledzony przez emisję jednokrotnie zjonizowanej siarki rozciąga się na odległość 0,7 roku świetlnego (ok. 0,2 parseka) na północny zachód od brązowego karła. Zagęszczenia emisji wzdłuż dżetu wskazują, że tempo utraty masy zmieniało się w czasie, co może być wynikiem okresowej akrecji materii na brązowego karła. Czerwona mgławica w południowo-wschodnim kierunku od brązowego karła to mgławica refleksyjna. Choć już wcześniej obserwowano wypływy pochodzące z młodych brązowych karłów, to zazwyczaj były to mikrodżety dziesięciokrotnie krótsze od HH 1165. Nasze obserwacje wskazują, że brązowe karły są w stanie wyemitować dżety dorównujące skalą tym wyemitowanym przez młode gwiazdy - mówi Basmah Riaz, który kierował zespołem badawczym. [caption id="attachment_13715" align="aligncenter" width="1006"] Teleskop SOAR w Cerro Pachón w Chile. Zdjęcie: Cesar Briceno, Źródło: CTIO-SOAR[/caption] Zdjęcie wykonane za pomocą teleskopu SOAR wymagało kilkugodzinnego czasu integracji. Zaskakująco długi dżet widzieliśmy już po pierwszych 30 minutach integracji. To był prawdziwy moment 'Wow!' -  mówi Cesar Briceno, jeden z współautorów artykułu. Od jakiegoś czasu astronomowie podejrzewali, że brązowe karły formują się podobnie do gwiazd. Tak jak gwiazdy często na samym początku otoczone są dyskami i zwiększają swoją masę poprzez akrecję materii z jąder obłoków molekularnych. Najnowsze odkrycie idzie o krok dalej wskazując, że - podobnie jak gwiazdy - brązowe karły emitują silne dżety. Dżet HH 1165 wykazuje wiele cech dżetów emitowanych przez gwiazdy: węzły emisji, fale uderzeniowe przy końcach dżetu - dodaje Emma Whelan. Choć utrata masy (w formie dżetu) jako element wzrostu i nabierania masy może wydawać się sprzeczne z intuicją, to można to połączenie wytłumaczyć nadmiarem momentu pędu.  Kiedy wirujący łyżwiarz przyciąga do siebie rozłożone ramiona, zaczyna wirować znacznie szybciej właśnie w wyniku działania zasady zachowania momentu pędu. Podobnie, gdy duże, wolno rotujące jądra obłoku molekularnego ulegają kolapsowi, ich tempo rotacji wzrasta do poziomu, w którym nie są w stanie ścisnąć się wystarczająco, aby uzyskać znacznie mniejsze rozmiary gwiazdy. W rzeczy samej jądra obłoków molekularnych mają dużo więcej momentu pędu, niż może posiadać gwiazda czy brązowy karzeł. Dlatego też taki system musi wytracić trochę momentu pędu, aby obiekt mógł dalej zwiększać swoją masę. Usuwając moment pędu z układu dżety pomagają rozwiązać problem nadwyżki momentu pędu dotykający młode gwiazdy i brązowe karły. Aby przetestować tę hipotezę, zespół badawczy poszukuje teraz kolejnych wydłużonych dżetów wyemitowanych przez brązowe karły. Źródło: NOAO Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1705.01170]]> 13713 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA obserwuje lodowy pierścień wokół młodego układu planetarnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/19/alma-obserwuje-lodowy-pierscien-wokol-mlodego-ukladu-planetarnego/ Fri, 19 May 2017 16:47:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13723 Złożone zdjęcie układu Fomalhaut. Dane z ALMA (pomarańczowy) przedstawiają odległy i nachylony dysk odłamków w niespotykanym dotąd poziomie szczegółów. Centralna kropka to nierozdzielona emisja z gwiazdy o masie ok. 2 mas Słońca. Dane w zakresie optycznym z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiono na niebiesko; ciemny obszar to fragment przesłonięty przez koronagraf. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), M. Mac Gregor; NASA/ESA Hubble, P. Kalas; B. Saxton (NRAO/AUI/NSF)[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów korzystających z obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) wykonał pierwsze, kompletne zdjęcie w zakresie milimetrowym pierścienia pyłowych odłamków otaczającego młodą gwiazdę Fomalhaut. Ta niesamowicie wyraźna opaska głazów i gazu najprawdopodobniej jest wynikiem zderzeń zachodzących między egzokometami w zewnętrznych rejonach układu planetarnego oddalonego od Ziemi o 25 lat świetlnych. Wcześniejsze zdjęcia Fomalhauta wykonane w 2012 roku, kiedy to ALMA wciąż była w trakcie budowy, przedstawiały tylko połowę dysku odłamków. Choć pierwsze zdjęcie było wykonane tylko w ramach testów możliwości ALMA, to zawierało ono interesujące wskazówki dotyczące możliwej natury i pochodzenia dysku. Nowe zdjęcie z ALMA przedstawiają cały dysk odłamków i wskazują na chemiczne podobieństwo jego lodowej zawartości z kometami z Układu Słonecznego. ALMA pozwoliła nam uzyskać zaskakująco wyraźne zdjęcie w pełni uformowanego dysku odłamków - mówi Meredtidh MacGregor, astronomka z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, Massachusetts oraz główna autorka jednego z dwóch artykułów zaakceptowanych do publikacji w periodyku Astrophysical Journal i opisujących te obserwacje. W końcu możemy oglądać wyraźnie zdefiniowany kształt dysku, który może nam naprawdę dużo powiedzieć o układzie planetarnym odpowiedzialnym za ten bardzo osobliwy wygląd. Fomalhaut jest stosunkowo bliskim nam układem planetarnym i jednym z zaledwie dwudziestu układów, w których udało się bezpośrednio sfotografować planety. Cały układ ma około 440 milionów lat czyli jest dziesięciokrotnie młodszy od Układu Słonecznego. Na nowym zdjęciu wykonanym za pomocą ALMA, jasna otoczka lodowa jest szeroka na jakieś 2 miliardy kilometrów i znajduje się 20 miliardów kilometrów od gwiazdy centralnej. [caption id="attachment_13725" align="aligncenter" width="662"] Zdjęcie układu otaczającego gwiazdę Fomalhaut wykonane przez ALMA. Pierścień oddalony jest o 20 miliardów kilometrów od gwiazdy centralnej, a jego szerokość to ok. 2 mld km. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO); M. MacGregor[/caption] Dyski odłamków powszechnie występują wokół młodych gwiazd i reprezentują bardzo dynamiczny i chaotyczny okres historii układu planetarnego. Astronomowie uważają, że powstają one w skutek ciągłych kolizji komet i innych planetezymali w zewnętrznych obszarach niedawno powstałych układów planetarnych. Odłamki będące skutkami kolizji pochłaniają promieniowanie gwiazdy centralnej i reemitują je w zakresie milimetrowym, który można obserwować za pomocą ALMA. Wykorzystując dane zebrane za pomocą ALMA oraz szczegółowe modele komputerowe, badacze byli w stanie obliczyć precyzyjne położenie, szerokość i geometrię dysku. Parametry te potwierdzają, że tak wąski pierścień najprawdopodobniej powstał pod wpływem przyciągania grawitacyjnego ze strony planet krążących w tym układzie planetarnym. Nowe zdjęcia z ALMA jako pierwsze wyraźnie pokazują "poświatę apocentrum", zjawisko przewidziane w 2016 roku przez Margaret Pen z MIT, która jest współautorką obu artykułów. Jak wszystkie obiekty poruszające się po wydłużonych orbitach, materia pyłowa tworząca dysk wokół Fomalhaut porusza się wolniej gdy znajduje się w najdalszym od gwiazdy punkcie orbity. Gdy materia ta spowalnia, prowadzi to powstawania zatoru, swego rodzaju zagęszczenia materii w dalszej części dysku. Te gęsty regiony wyraźnie jaśniej świecą w zakresie milimetrowym na zdjęciach z ALMA. Wykorzystując ten sam zestaw danych z ALMA, ale skupiając się na pojedynczych, określonych długościach fali naturalnie emitowanych przez cząsteczki w przestrzeni kosmicznej, naukowcy wykryli także duże zasoby tlenku węgla dokładnie tam gdzie znajduje się dysk odłamków. Dane te pozwoliły nam określić, że względna obfitość tlenku węgla oraz dwutlenku węgla wokół gwiazdy Fomalhaut jest taka sama jak w kometach w Układzie Słonecznym - mówi Luca Matra z Uniwersytetu w Cambridge w Wielkiej Brytanii, główny autor drugiego artykułu. To chemiczne podobieństwo może wskazywać na podobieństwo warunków, w których powstawały komety tak w tym jak i w naszym układzie planetarnym. Obecność wyraźnie zdefiniowanego dysku odłamków wokół Fomalhaut wraz z zaskakującym podobieństwem chemicznym, może wskazywać, że układ planetarny wokół Fomalhaut przechodzi właśnie własną wersję Wielkiego Bombardowania, które w układzie słonecznym miało miejsce ok. 4 miliardów lat temu. Źródło: NRAO Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1705.05867https://arxiv.org/abs/1705.05868 Artykuł oryginalny]]> 13723 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Krajobraz Tytana znacznie bardziej przypomina marsjański niż ziemski]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/19/krajobraz-tytana-znacznie-bardziej-przypomina-marsjanski-niz-ziemski/ Fri, 19 May 2017 17:39:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13728 To surowe zdjęcie Tytana zostało wykonane przez sondę Cassini podczas ostatniego przelotu w pobliżu księżyca w dniu 21 kwietnia 2017 r. Źródło: NASA/JPL-Caltech/STScI[/caption] Krajobraz Tytana, największego księżyca Saturna, może wydawać się zaskakująco znajomy: chmury kondensują, mamy opady deszczu na powierzchnię zasilające rzeki, które wpływają do jezior i mórz. Poza Ziemią Tytan jest jedynym obiektem planetarnym w Układzie Słonecznym, na którym obecnie płyną rzeki (choć wypełnione są one ciekłym metanem a nie wodą). Dawno temu rzeki obecne były także na Marsie wycinając w powierzchni doliny, które teraz są całkowicie wyschnięte. Naukowcy z MIT odkryli, że pomimo tych podobieństw, pochodzenie topografii na Marsie i Tytanie jest zupełnie inne niż na Ziemi. W artykule opublikowanym w periodyku Science badacze donoszą, że Tytan podobnie do Marsa, a w odróżnieniu od Ziemi, nie doświadczył w ostatnim okresie żadnej aktywności tektonicznej. Wypiętrzanie gór w procesach tektonicznych odkształca drogi, którymi płyną rzeki. Badacze zauważyli, że skutku takich procesów nie da się dostrzec ani na powierzchni Marsa, ani Tytana. Choć procesy odpowiedzialne za topografię Tytana wciąż są nieznane, to możemy wyeliminować część mechanizmów, które znamy z Ziemi -  mówi Benjamin Black, główny autor artykułu i profesor w City College w Nowym Jorku. Autorzy wskazują, że za topografię Tytana mogą odpowiadać procesy takie jak zmiany grubości lodowej skorupy księżyca spowodowane przez oddziaływania pływowe ze strony Saturna. Badania te także rzucają nowe światło na ewolucję krajobrazu na Marsie, gdzie kiedyś istniał potężny ocean i wiele rzek wypełnionych wodą. Zespół z MIT wskazuje na dowody mówiące, że główne cechy marsjańskiej topografii powstały na bardzo wczesnych etapach historii planety. To wprost niesamowite, że w Układzie Słonecznym istnieją trzy globy, których powierzchnię w przeszłości lub obecnie kształtowały rzeki - mówi Taylor Perron, profesor geologii w MIT. To wyjątkowa okazja na to, aby zbadać jak kształty stworzone przez płynące rzeki mogą opisywać różnice w historii tych globów. [caption id="attachment_13730" align="aligncenter" width="976"] Mapy topografii Ziemi, Tytana i Marsa Źródło: B.A. Black et al., Science (2017)[/caption] Źródło: MIT]]> 13728 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Oriental EOvation Gdańsk: hackaton dla zainteresowanych zmianami klimatycznymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/20/oriental-eovation-gdansk-hackaton-dla-zainteresowanych-zmianami-klimatycznymi/ Sat, 20 May 2017 06:30:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13734 Chcesz przyczynić się do powstania rozwiązań będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne zachodzące na świecie? Weź udział w 24-godzinnym hackatonie  EOvation, który odbędzie się 26-27 maja w Gdańsku. Ilość deszczu spadająca w danym miesiącu, przeciętna siła wiatru, nasłonecznienie, wilgotność powietrza.. tego typu dane o klimacie w Europie będzie zbierała platforma EO ClimLab przygotowywana na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Analityczna platforma będzie miała na celu wsparcie tworzenia innowacyjnych produktów i usług będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne. W ramach projektu EO ClimLab organizowane są w Polsce hackatony dedykowane dla osób, które chcą projektować rozwiązania związane z klimatem. Najbliższy hackaton, zatytułowany Oriental EOvation Gdańsk, odbędzie w 26-27 maja w O4 Coworking, Gdańsk. Hackaton ma zachęcić i zaktywizować studentów, startupy oraz ludzi biznesu do działania i tworzenia rozwiązań wyzwań społecznych oraz biznesowych poświęconych zmianom klimatu. Podczas wydarzeń uczestnicy będą mieli okazję poznać przedstawicieli z sektora kosmicznego, biznesu i nauki. W ramach EOvation uczestnicy pracując w zespołach będą mieli 24 godziny na zaproponowanie rozwiązania na jeden z przedstawionych problemów, zaprojektowanie konceptu jego działania oraz przedstawienia pomysłu przed jury. W przypadku tego EOvation uczestnicy będą próbowali stworzyć rozwiązanie, w którym użycie danych satelitarnych może zostać wykorzystane do określenia różnych kwestii związanych ze zmianami klimatycznymi w Afryce, Bliskim Wschodzie czy Południowej Azji. Proponowane rozwiązania będą dotyczyć takich kwestii jak np. określenie rozmiaru suszy w Syrii, wysychania Morza Martwego czy podnoszenia się wód morskich w Egipcie i Bangladeszu. W trakcie trwania wydarzenia organizatorzy zapewniają: dostęp do platformy EO ClimLab, której integratorem jest Integrated Solutions oraz Orange Polska, szkolenia z wykorzystania danych satelitarnych, pomoc mentorów, wsparcie ekspertów z branży kosmicznej oraz kontakt z firmami. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Na najlepsze zespoły czekają atrakcyjne nagrody! Organizatorem hackatonu Oriental EOvation Gdańsk jest firma Blue Dot Solutions.   Szczegóły hackathonu Oriental EOvation Gdańsk: Termin: 26-27 kwietnia 2017 r. (piątek-sobota) Miejsce: O4 Coworking, Gdańsk, Al. Grunwaldzka 472.     Rejestracja: http://eoclimlab.eu/oriental-eovation-gdansk-2017-2/ albo https://eoclimlab.evenea.pl/ Więcej informacji o wydarzeniu na stronie: http://eoclimlab.eu/oriental-eovation-gdansk-2017-2/ i facebooku: https://www.facebook.com/EoVationGdansk/]]> 13734 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno po raz kolejny zbliżyła się do chmur Jowisza [ZDJĘCIA]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/20/sonda-juno-po-raz-kolejny-zblizyla-sie-do-chmur-jowisza-zdjecia/ Sat, 20 May 2017 06:49:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13739 Źródło: Jason Major[/caption] [caption id="attachment_13741" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: Kevin M. Gill[/caption] Źródło: J. Major/Kevin M. Gill/Juno / K. Masztalerz]]> 13739 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 446 0 0 447 446 0 448 0 0 452 447 0 454 447 0 455 447 0 <![CDATA[RECENZJA: Earths of Distant Suns - Michael Carroll]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/22/recenzja-earths-of-distant-suns-michael-carroll/ Mon, 22 May 2017 08:31:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13752 Kilka dni temu trafiła do mnie wyjątkowo wciągająca książka autorstwa Michaela Carrolla. Z resztą nie oszukujmy się, ciężko jest napisać książkę traktującą o egzoplanetach, która nie będzie wciągająca (choć czasami się ta sztuka niektórym autorom udawała). Nic zatem dziwnego, że próba pobieżnego przeskanowania książki wzrokiem zakończyła się wczoraj wyłączeniem z życia na prawie 10 godzin.  Michael Carroll wyjątkowo sprawnie łączy bardzo popularyzatorski styl, pozbawiony wzorów i zagadnień ściśle technicznych, który mógłby szybko zniechęcić potencjalnego czytelnika, który na co dzień zajmuje się sprawami dużo bardziej przyziemnymi, z istnym ogromem wiedzy, danych obserwacyjnych i wniosków naukowych. Książka wciąga, bowiem autor prowadząc całkiem zwartą narrację, rzucając z rękawa odkrytymi już gwiazdami, planetami, układami planetarnymi sprawia, że Czytelnik uświadamia sobie potężne liczby opisujące Wszechświat. Setki miliardów planet w każdej galaktyce, dziesiątki milionów planet podobnych do Ziemi, miliony planet sprzyjających powstaniu życia takiego jakie znamy. Na początku podróży otrzymujemy od autora solidne podstawy, na których możemy budować naszą wiedzę o obcych układach planetarnych. Poznajemy podstawową klasyfikację gwiazd, dowiadujemy się które z nich są bardziej, a które mniej (i dlaczego) przyjazne dla życia na krążących wokół nich planetach. Aby zdobyć właściwy punkt odniesienia spoglądamy na nasze własne kosmiczne podwórko - rozpatrujemy możliwość poszukiwania życia na Wenus, na Marsie, we wnętrzu Europy, Enceladusa czy na powierzchni Tytana. Opuszczając nasze bezpośrednie sąsiedztwo dowiadujemy się jakich technik astronomowie używają do poszukiwania niezwykle małych i niesamowicie oddalonych od nas planet pozasłonecznych, tych ogrzewanych przez gwiazdy inne niż Słońce. Podczas lektury książki, śledząc historię postępu, rozwoju technik pozwalających odkrywać nam coraz to nowe planety, nie można nie odnieść wrażenia, że jesteśmy już prawie u celu, że już niedługo będziemy w stanie poznać szczegółowo charakterystykę planet krążących wokół innych gwiazd i będziemy w stanie - prędzej czy później - znaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie "Czy jesteśmy sami?" Earths of Distant Suns to nie tylko przegląd obecnego, rozległego katalogu znanych już planet pozasłonecznych. Autor idzie o krok dalej przedstawiając czytelnikowi historię idei komunikacji z obcymi cywilizacjami na wypadek gdybyśmy je znaleźli. Poznajemy historię, sukcesy i problemy takich projektów jak Ozma czy SETI, dowiadujemy się jakie fundamentalne problemy stoją na drodze do komunikacji z innymi inteligentnymi gatunkami. Ostatni rozdział książki eksploruje przyszłość i możliwe kierunki rozwoju technologii, które być może w dalekiej przyszłości pozwolą nam podróżować ku innym układom planetarnym. Tutaj szczególnie fascynujący jest opis bardzo odważnych projektów poważnie rozważanych w przeszłości, takich jak chociażby Projekt Dedal, Ikar czy Orion. [caption id="attachment_13755" align="aligncenter" width="750"] Porównanie rozmiaru Dedala i rakiety Saturn V[/caption] Earths of Distant Suns to naprawdę przyjemna i lekka opowieść o odwiecznej ludzkiej potrzebie poszukiwania odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania. Michael Carroll sprawia, że w czytelniku ta potrzeba budzi się i rośnie z każdą kolejną stroną. Warto dołączyć do grona osób, które chęć poznania odpowiedzi prowadzi do odkryć, do postępu, do stawiania przez ludzkość kolejnych kroków na drodze rozwoju.  
    Tytuł: Earths of Distant Suns. How We Find Them,  Communicate with Them, and Maybe Even Travel There Autor: Michael Carroll Stron: 230 Rok wydania: 2017 Link: http://www.springer.com/us/book/9783319439631 Język: angielski]]>
    13752 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Oriental EOvation Gdańsk: hackaton dla zainteresowanych zmianami klimatycznymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/22/oriental-eovation-gdansk-hackaton-dla-zainteresowanych-zmianami-klimatycznymi-2/ Mon, 22 May 2017 13:06:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13759 Chcesz przyczynić się do powstania rozwiązań będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne zachodzące na świecie? Weź udział w 24-godzinnym hackatonie  EOvation, który odbędzie się 26-27 maja w Gdańsku. Ilość deszczu spadająca w danym miesiącu, przeciętna siła wiatru, nasłonecznienie, wilgotność powietrza.. tego typu dane o klimacie w Europie będzie zbierała platforma EO ClimLab przygotowywana na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Analityczna platforma będzie miała na celu wsparcie tworzenia innowacyjnych produktów i usług będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne. W ramach projektu EO ClimLab organizowane są w Polsce hackatony dedykowane dla osób, które chcą projektować rozwiązania związane z klimatem. Najbliższy hackaton, zatytułowany Oriental EOvation Gdańsk, odbędzie w 26-27 maja w O4 Coworking, Gdańsk. Hackaton ma zachęcić i zaktywizować studentów, startupy oraz ludzi biznesu do działania i tworzenia rozwiązań wyzwań społecznych oraz biznesowych poświęconych zmianom klimatu. Podczas wydarzeń uczestnicy będą mieli okazję poznać przedstawicieli z sektora kosmicznego, biznesu i nauki. W ramach EOvation uczestnicy pracując w zespołach będą mieli 24 godziny na zaproponowanie rozwiązania na jeden z przedstawionych problemów, zaprojektowanie konceptu jego działania oraz przedstawienia pomysłu przed jury. W przypadku tego EOvation uczestnicy będą próbowali stworzyć rozwiązanie, w którym użycie danych satelitarnych może zostać wykorzystane do określenia różnych kwestii związanych ze zmianami klimatycznymi w Afryce, Bliskim Wschodzie czy Południowej Azji. Proponowane rozwiązania będą dotyczyć takich kwestii jak np. określenie rozmiaru suszy w Syrii, wysychania Morza Martwego czy podnoszenia się wód morskich w Egipcie i Bangladeszu. W trakcie trwania wydarzenia organizatorzy zapewniają: dostęp do platformy EO ClimLab, której integratorem jest Integrated Solutions oraz Orange Polska, szkolenia z wykorzystania danych satelitarnych, pomoc mentorów, wsparcie ekspertów z branży kosmicznej oraz kontakt z firmami. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Na najlepsze zespoły czekają atrakcyjne nagrody! Organizatorem hakatonu Oriental EOvation Gdańsk jest firma Blue Dot Solutions.   Szczegóły hackathonu Oriental EOvation Gdańsk: Termin: 26-27 kwietnia 2017 r. (piątek-sobota) Miejsce: O4 Coworking, Gdańsk, Al. Grunwaldzka 472.     Rejestracja: http://eoclimlab.eu/oriental-eovation-gdansk-2017-2/ albo https://eoclimlab.evenea.pl/ Więcej informacji o wydarzeniu na stronie: http://eoclimlab.eu/oriental-eovation-gdansk-2017-2/ i facebooku: https://www.facebook.com/EoVationGdansk/]]> 13759 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 467 0 0 <![CDATA[Kepler poznaje szczegóły najbardziej zewnętrznej planety układu TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/22/kepler-poznaje-szczegoly-najbardziej-zewnetrznej-planety-ukladu-trappist-1/ Mon, 22 May 2017 17:41:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13762 Ultra-chłodny karzeł TRAPPIST-1 i jego siedem planet. Badacze z Uniwersytetu w Waszyngtonie poznali szczegóły ostatniej planety układu. Źródło: NASA[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Waszyngtonie wykorzystał dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Kepler do zbadania i potwierdzenia szczegółów o najbardziej oddalonej z siedmiu planet w układzie planetarnym TRAPPIST-1. Badacze potwierdzili, że planeta TRAPPIST-1h okrąża swoją gwiazdę co 18,77 dni, związana jest orbitalnie z innymi planetami układu i jest niesamowicie zimna. Z dala od swojej gwiazdy macierzystej, planeta ta zdecydowanie nie jest miejscem przyjaznym dla życia, choć nie zawsze tak musiało być. Rodrigo Luger, doktorant na UW, jest głównym autorem artykułu opublikowanego w dniu dzisiejszym w periodyku Nature Astronomy. TRAPPIST-1h znaleźliśmy dokładnie tam gdzie przewidywaliśmy - mówi Luger. Badacze odkryli matematyczny wzór opisujący okresy orbitalne sześciu wewnętrznych planet układu, który wskazywał, że okres orbitalny ostatniej planety wynosi dokładnie 18,77 dni. Przez chwilę obawiałem się, że widzimy to co chcemy zobaczyć. Wszak rzeczywistość rzadko kiedy jest taka jakiej oczekujemy - zazwyczaj czekają na nas niespodzianki, i to wręcz na każdym kroku. W tym przypadku teoria i obserwacje zgadzały się ze sobą w 100%. TRAPPIST-1 to ultra-chłodny karzeł w średnim wieku, dużo ciemniejszy niż Słońce i niewiele większy od Jowisza. Gwiazda, znajdująca się niemal 40 lat świetlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Wodnika,  nazwana została na cześć naziemnego teleskopu TRAPPIST (Transiting Planets and Planetesimals Small Telescope), za pomocą którego odkryto pierwsze dowody na obecność planet w jej otoczeniu. Badania TRAPPIST prowadzi zespół kierowany przez Michaela Gillona z University of Liege w Belgii, który jest współautorem nowego artykułu. W 2016 roku zespół Gillona ogłosił odkrycie trzech planet krążących wokół TRAPPIST-1, a w 2017 roku powiększył liczbę planet do siedmiu. Trzy z siedmiu planet w układzie TRAPPIST-1 najprawdopodobniej znajduje się w ekosferze gwiazdy - obszarze, w którym planety skaliste mogą posiadać wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni, co jest jednym z warunków powstania życia takiego jakie znamy. Takie egzoplanety odkrywane są podczas tranzytów na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, kiedy blokują część emitowanego przez nie promieniowania. Przed analizą przeprowadzoną przez Lugera, zespół Gillona był w stanie zaobserwować tylko jeden tranzyt planety TRAPPIST-1h, najbardziej oddalonej planety w tym układzie planetarnym. Luger kieruje międzynarodowym zespołem, który postanowił zbadać układ TRAPPIST-1 wykorzystując do tego 79 dni obserwacji wykonanych za pomocą teleskopu Kepler w ramach jego misji K2. Badaczom udało się dostrzec i przeanalizować cztery tranzyty planety TRAPPIST-1h na tle tarczy gwiazdy macierzystej. Naukowcy wykorzystali dane z misji K2 do uściślenia orbit pozostałych sześciu planet w układzie oraz wyeliminowania możliwości istnienia dodatkowych tranzytujących planet w układzie oraz określenia okresu rotacji i poziomu aktywności samej gwiazdy centralnej. Co więcej, badacze odkryli, że wszystkie siedem planet w układzie TRAPPIST-1 były ze sobą związane skomplikowanym rezonansem orbitalnym - ich okresy orbitalne są ze sobą powiązane matematycznie i wzajemnie na siebie wpływają. https://www.youtube.com/watch?v=vhoIessyC9Y
    Animacja przedstawia symulację planet układu TRAPPIST-1 na przestrzeni 90 ziemskich dni. Po 15 ziemskich dniach animacja skupia się na trzech zewnętrznych planetach: TRAPPIST-1f, TRAPPIST-1g i TRAPPIST-1h.
    Rezonanse czasami są trudne do zrozumienia, szczególnie w przypadku trzech ciał. Ale są też prostsze przykłady, które pomagają zrozumieć całe zagadnienie - mówi Luger. Dla przykładu, znacznie bliżej domu, jowiszowe księżyce Io, Europa i Ganimedes ustawione są w rezonansie 1:2:4 co oznacza, że okres orbitalny Europy jest dokładnie dwa razy dłuższy od okresu orbitalnego Io, a okres orbitalny Ganimedesa jest dokładnie dwa razy dłuższy od okresu orbitalnego Europy. Owe związki wskazywały, że badając prędkości orbitalne sąsiednich planet naukowcy mogą dokładnie przewidzieć prędkość orbitalną, a tym samym okres orbitalny ostatniej planety (TRAPPIST-1h) jeszcze przed przeanalizowaniem danych obserwacyjnych z Keplera. Okazało się, że naukowcy mieli rację - bez problemu udało się zlokalizować tę planetę w danych z misji K2. Łańcuch rezonansowy składający się z siedmiu planet jest absolutnie rekordowy wśród znanych układów planetarnych. Wcześniejszymi rekordzistami były układy Kepler-80 oraz Kepler-223 - w obu tych układów udało się dostrzec po cztery rezonujące planety. Taka budowa rezonansowa całego układu nie może być przypadkiem i wskazuje na interesującą historię dynamiki układu, w której to planety stopniowo migrowały w pobliże swojej gwiazdy - mówi Luger. Dzięki temu jest to fenomenalne laboratorium do badania procesów formowania planet i testowania teorii opisujących migracje planet wewnątrz układów planetarnych. Oznacza to także, że choć TRAPPIST-1h jest teraz ekstremalnie zimną planetą (zaledwie 173K) - mogła ona spędzić kilkaset milionów lat w znacznie cieplejszych warunkach, kiedy jej gwiazda macierzysta była młodsza i jaśniejsza. Źródło: University of Washington]]>
    13762 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Rozpad radioaktywny może wspierać życie na dnie oceanów Europy i Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/23/rozpad-radioaktywny-moze-wspierac-zycie-na-dnie-oceanow-europy-i-enceladusa/ Tue, 23 May 2017 10:37:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13767 Źródło: SwRI[/caption] W lodowych obiektach Układu Słonecznego promieniowanie emitowane przez skaliste jądra może rozbijać cząsteczki wody i wspierać mikroby żywiące się wodorem. Rozważając taką możliwość naukowcy z Uniwersytetu w San Antonio (UTSA) oraz  Southwest Research Institute (SwRI) stworzyli model naturalnego procesu rozbijania wody zwanego radiolizą. Następnie zastosowali ten model do zbadania kilku globów Układu Słonecznego, w których podejrzewa się istnienie wewnętrznych oceanów: Enceladus, Europa, Pluton, Charon oraz Ceres. Procesy fizyczne i chemiczne, które następują po radiolizie prowadzą do uwolnienia wodoru cząsteczkowego (H2), który jest szczególnie interesujący dla osób badających kwestie astrobiologiczne - mówi Alexis Bouquet, główny autor artykułu opublikowanego w majowym wydaniu periodyku Astrophysical Journal Letters. Radioaktywne izotopy takich pierwiastków jak uran, potas i tor często odkrywane są w meteorytach skalistych z grupy chondrytów.  Jądra globów analizowanych przez Bouquet i jego współpracowników najprawdopodobniej składem chemicznym przypominają właśnie chondryty. Woda oceaniczna obmywająca porowate skaliste jądro planety może być wystawiona na jonizujące promieniowanie i ulegać radiolizie, w której powstają związki wodoru cząsteczkowego i tlenu. Bouquet, który jest doktorantem na Wydziale Fizyki i Astronomii UTSA zaznacza, że zagęszczenia mikrobów odżywiających się H2 wielokrotnie odnajdywano w ekstremalnych warunkach na Ziemi, np. w próbkach wody gruntowej pobranych z głębokości 3,5 km w południowoafrykańskiej kopalni złota i w kominach hydrotermalnych na dnie oceanicznym. To sprawia, że możemy rozważać istnienie analogowych mikrobów na styku wody i skały na dnie oceanicznym we wnętrzu Enceladusa czy Europy. Wiemy, że takie radioaktywne pierwiastki istnieją we wnętrzach tych lodowych globów, jednak nasze badanie stanowi pierwszy systematyczny przegląd ciał Układu Słonecznego pod kątem oceny częstotliwości występowania radiolizy. Wyniki wskazują na wiele potencjalnych celów badawczych - to naprawdę ekscytujące -  mówi współautorka artykułu dr Danielle Wyrick z SwRI. Jednym z często wymienianych źródeł wodoru cząsteczkowego w wodnych światach jest serpentynizacja. Ta reakcja chemiczna zachodząca między skałą a wodą zachodzi np. w kominach hydrotermalnych na dnie oceanicznym. Najważniejszym wnioskiem zawartym w artykule jest stwierdzenie, że radioliza stanowi potencjalnie istotne, dodatkowe źródło wodoru cząsteczkowego. Chociaż aktywność hydrotermalna może odpowiadać za wytwarzanie znaczących ilości wodoru, to proces radiolizy zachodzący w porowatych skałach dna oceanicznego może istotnie te zapasy wodoru powiększać. Co więcej, radioliza może w dużym stopniu przyczyniać się do przyjazności oceanu dla życia. Oprócz wodoru cząsteczkowego, procesy radiolizy prowadzą do powstania także związków tlenu, które mogą z kolei reagować z określonymi minerałami prowadząc do powstania siarczanów - źródła pożywienia dla wielu rodzajów mikroorganizmów. Źródło: SwRI]]> 13767 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 457 0 0 458 457 0 <![CDATA[Naukowcy poszukują źródła antymaterii w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/23/naukowcy-poszukuja-zrodla-antymaterii-w-drodze-mlecznej/ Tue, 23 May 2017 18:01:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13773 Źródło: Australian National University[/caption] Międzynarodowy zespół astrofizyków kierowany przez badaczy z ANU (Australian National University) wykazał w jaki sposób powstaje większość antymaterii w Drodze Mlecznej. Antymateria to materia stworzona z antycząstek, które są cząstkami elementarnymi podobnymi do zwykłej materii, ale o przeciwnym ładunku elektrycznym - kiedy cząstka antymaterii spotyka się z cząstką normalnej materii dochodzi do anihilacji obu cząstek, w wyniku której emitowany jest błysk energii w postaci promieni gamma. Naukowcy już od wczesnych lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku wiedzą, ze wewnętrzne obszary Drogi Mlecznej są silny źródłem promieniowania gamma, co może wskazywać na obecność antymaterii, jednak jak na razie nikt nie mógł dojść do tego skąd ta antymateria się tam wzięła. Dr Roland Crocker z ANU poinformował, że jego zespół wykazał, że źródłem promieniowania może być seria słabych eksplozji supernowych, do których dochodziło na przestrzeni milionów lat, a których źródłem były pary białych karłów. Nasze badania mówią nam wiele o tej części Drogi Mlecznej gdzie znajdujemy najstarsze gwiazdy w naszej galaktyce -  mówi dr Crocker z ANU Research School of Astronomy and Astrophysics. Dr Crocker zauważa, że zespół wyeliminował możliwość, aby to supermasywna czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej lub ciemna materia mogły być źródłami antymaterii. Według naukowca antymateria pochodzi z układów składających się z dwóch białych karłów, które po jakimś czasie zderzają się ze sobą. Mniejszy składnik układu traci masę na rzecz większego przechodząc w stadium helowego białego karła, podczas gdy większy stopniowo staje się węglowo-tlenowym białym karłem. Taki układ podwójny ma przed sobą jeszcze jeden spektakularny etap życia: orbitując wokół wspólnego środka masy obydwa składniki tracą energię emitując fale grawitacyjne, przez co stopniowo się do siebie zbliżają  - mówi Crocker. Gdy w końcu oba składniki znajdą się zbyt blisko siebie, weglowo-tlenowy biały karzeł rozrywa swojego gwiezdnego towarzysza, pochodzący z niego hel szybko otacza większą gwiazdę tworząc wokół niej gęstą otoczkę i prowadząc do termojądrowej eksplozji supernowej, która jest źródłem antymaterii. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature Astronomy. Źródło: ANU Artykuł naukowy: http://nature.com/articles/doi:10.1038/s41550-017-0135]]> 13773 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 460 0 0 461 460 0 462 461 0 470 461 0 471 470 0 <![CDATA[Polskie urządzenie pomoże w składaniu sondy Euclid]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/23/polskie-urzadzenie-pomoze-w-skladaniu-sondy-euclid/ Tue, 23 May 2017 21:13:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13777 Polska firma SENER wyprodukowała i przetestowała największy w naszym kraju zestaw naziemnych urządzeń wspomagających montaż satelitów. Testowane urządzenia zostały zaprojektowane na potrzeby sondy kosmicznej Euclid. Nasz kraj zyskuje w ten sposób kolejne kompetencje przybliżające nas do budowy własnych satelitów. Urządzenia MGSE (Mechanical Ground Support Equipment) służą m.in. do precyzyjnego przemieszczania satelity w różnych płaszczyznach w celu umożliwiania dostępu technikom, a także transportowania ich do komór testowych i umieszczenia w ładowni rakiety nośnej. Produkcja MGSE i montaż satelitów to wielkie wyzwania inżynierskie, bo niemal każdy satelita jest jedyny w swoim rodzaju. Konstrukcje te ważą od kilkuset kilogramów do kilku ton i składają się z tysięcy części i kilometrów kabli. W Europie tylko kilka firm projektuje specjalistyczne urządzenia do integracji satelitów. Rolą firmy SENER Polska w misji Euclid było zaprojektowanie, wykonanie i przetestowanie trzynastu urządzeń wspomagających montaż dużego, ważącego 2,3 tony satelity. Firma realizuje ten projekt na zlecenie Thales Alenia Space Italy - głównego wykonawcy misji. Większość urządzeń została już przetransportowana do Włoch, gdzie nastąpi złożenie sondy. https://www.youtube.com/watch?v=QqlepDKfeF0 - To unikatowy w skali kraju zestaw urządzeń. SENER jako jedyna polska firma jest w jego posiadaniu. Nie przesadzę, jeśli powiem, że to majstersztyk inżynierii kosmicznej – mówi Kamil Grassmann, kierownik projektu w SENER Polska. System MGSE powstał dzięki współpracy firmy SENER Polska z siecią doświadczonych polskich partnerów. Wśród urządzeń zaprojektowanych i przetestowanych przez inżynierów z SENER Polska były:
    • Horizontal Lifting Device (HLD) - umożliwia transport satelity w pozycji poziomej.
    • Centre of Gravity Adjustment Module (CGAM) - najważniejszy podsystem urządzeń podnoszących, utrzymuje konstrukcję w pożądanym położeniu nawet przy zmianie środka ciężkości, do której dochodzi w wyniku montażu kolejnych elementów.
    • Adaptery Spacecraft Handling Device (SHA) i Horizontal Lifting Adapter (HLA) - pierścienie mocujące i służące do montażu sondy do podnośnika
    Celem realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną misji Euclid jest zrozumienie, dlaczego Wszechświat rozszerza się w tempie, jakie obserwujemy. Odpowiedź na to pytanie mają dać instrumenty badawcze sondy, które pozwolą spojrzeć na obraz Wszechświata sprzed 10 miliardów lat. ]]>
    13777 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[VLA odkrywa nowy obiekt w pobliżu supermasywnej czarnej dziury słynnej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/24/vla-odkrywa-nowy-obiekt-w-poblizu-supermasywnej-czarnej-dziury-slynnej-galaktyki/ Wed, 24 May 2017 11:44:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13784 Wizja artystyczna przedstawiająca nowo odkrytą supermasywną czarną dziurę krążącą wokół głównej, centralnej, supermasywnej czarnej dziury w centrum Cygnus A. Źródło: Bill Saxton, NRAO/AUI/NSF[/caption] Kierując po raz pierwszy od dwudziestu lat Very Large Array (VLA) w stronę słynnej galaktyki, zespół astronomów nie był przygotowany na taką niespodziankę. Naukowcy odkryli, że w pobliżu jądra galaktyki pojawił się nowy, jasny obiekt. Obiekt - według naukowców - jest albo bardzo rzadkiego typu eksplozją supernową albo, co bardziej prawdopodobne, rozbłyskiem z drugiej supermasywnej czarnej dziury ciasno krążącej wokół głównej, centralnej supermasywnej czarnej dziury. Astronomowie obserwowali Cygnus A, dobrze znaną i często badaną galaktykę odkrytą przez Grote Rebera, pioniera radioastronomii w 1939 roku. Odkryta w zakresie radiowym została zaobserwowana w zakresie widzialnym w 1951 roku. Galaktyka oddalona o 800 milionów lat świetlnych od Ziemi była jednym z pierwszych celów obserwacji za pomocą VLA po zakończeniu jego budowy na początku lat osiemdziesiątych. Szczegółowe zdjęcia z VLA opublikowane w 1984 roku pozwoliły naukowcom znacznie poszerzyć naszą wiedzę o superszybkich dżetach cząstek subatomowych przyspieszanych w przestrzeń międzygalaktyczną przez grawitację supermasywnych czarnych dziur. Nowy obiekt może nam dużo powiedzieć o historii tej galaktyki -  mówi Daniel Perley z Uniwersytetu Johna Mooresa w Liverpoolu, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal. Zdjęcia galaktyki Cygnus A wykonane za pomocą VLA w latach osiemdziesiątych stanowiły szczyt możliwości obserwacyjnych tamtych czasów - mówi Rick Perley z NRAO. Dlatego też nie obserwowaliśmy Cygnus A aż do 1996 roku, kiedy to nowa elektronika zainstalowana na VLA pozwoliła na obserwacje w nowych zakresach promieniowania radiowego. Nowy obiekt nie pojawia się na zdjęciach z tych obserwacji. Niemniej jednak modernizacja VLA zakończona w 2012 roku sprawiła, że powstał dużo silniejszy teleskop. Nic więc dziwnego, że ponownie chcieliśmy wykorzystać wszystkie możliwości VLA do spojrzenia na Cygnus A - mówi Perley. Daniel i Rick Perley wraz z Vivkiem Dhawanem i Chrisem Carilli z NRAO rozpoczęli nowe obserwacje w 2015 roku i kontynuowali je także w 2016 roku. Ku naszemu zaskoczeniu odkryliśmy wyraźny nowy obiekt w jądrze galaktyki, który nie był widoczny na żadnych wcześniej publikowanych zdjęciach. Ten nowy obiekt jest na tyle jasny, że z pewnością zauważylibyśmy go na poprzednich zdjęciach - mówi Rick Perley. To znaczy, że musiał pojawić się tam między 1996 rokiem a teraz - dodaje. Naukowcy wykonali zatem obserwacje Cygnusa A za pomocą Very Long Baseline Array (VLBA) w listopadzie 2016 roku potwierdzając w ten sposób obecność nowego obiektu. Słaby w podczerwieni obiekt jest także widoczny w tym samym miejscu na zdjęciach wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i teleskopów Keck w latach między 1994 a 2002. Astronomowie analizujące dane w podczerwieni opisali nowy obiekt jako gęstą grupę gwiazd, jednak dramatyczne pojaśnienie w zakresie radiowym wymusza nową analizę. [caption id="attachment_13786" align="aligncenter" width="1170"] Zdjęcia centralnego regionu Cygnus A wykonane w zakresie radiowym za pomocą VLA (pomarańczowy) nałożone na zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: Perley et al. NRAO/AUI/NSF, NASA[/caption] Czym jest ten nowy obiekt? Opierając się na jego charakterystyce astronomowie doszli do wniosku, że musi to być eksplozja supernowej lub rozbłysk z drugiej supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w pobliżu centrum galaktyki. Choć astronomowie chcą jeszcze obserwować przyszłe zachowanie obiektu, aby się upewnić o jego naturze, to już teraz zauważają, że obiekt jest zbyt jasny, zbyt długo, aby pasowało tu wytłumaczenie związane z jakimkolwiek znanym typem supernowej. Z uwagi na wyjątkową jasność obiektu uważamy, że możliwość, że jest to supernowa jest mało prawdopodobne -  mówi Dhawan. Choć obiekt ten jest oddalony od centralnej supermasywnej czarnej dziury o jakieś 1500 lat świetlnych, posiada wiele cech... supermasywnej czarnej dziury gwałtownie karmiącej się materią z otoczenia. Wydaje nam się, że odkryliśmy drugą supermasywną czarną dziurę w tej galaktyce, co wskazuje na łączenie z inną galaktyką w stosunkowo niedawnej przeszłości -  mówi Carilli. Jeżeli tak faktycznie jest, to jest to jedna z najciaśniejszych par supermasywnych czarnych dziur, która z czasem połączy się w jedną czarną dziurę. Astronomowie uważają, że druga czarna dziura stała się widoczna dla VLA w ostatnich latach bo napotkała na swojej drodze nowe źródło materii, którą może się karmić. Może to być gaz wyrwany w trakcie łączenia galaktyk lub gwiazda, która za bardzo zbliżyła się do drugiej czarnej dziury i uległa rozerwaniu. Dalsze obserwacje pozwolą nam znaleźć rozwiązanie niektórych z tych kwestii. - mówi Daniel Perley. Rick Perley jest jednym z astronomów, którzy pracowali nad pierwszymi obserwacjami Cygnus A za pomocą VLA w latach osiemdziesiątych. Daniel Perley jest jego synem. Daniel miał zaledwie dwa lata gdy po raz pierwszy obserwowałem Cygnus A za pomocą VLA - mówi Rick. Źródło: NRAO]]> 13784 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 459 0 0 <![CDATA[Zakończono śledztwo w sprawie lądowania modułu Schiaparelli]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/24/zakonczono-sledztwo-w-sprawie-ladowania-modulu-schiaparelli/ Wed, 24 May 2017 17:47:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13791 ESA Exomars 2016Analiza nieudanego lądowania modułu Schiaparelli (ExoMars) zakończyło się wnioskiem mówiącym, że sprzeczne informacje w komputerze pokładowym doprowadziły do przedwczesnego zakończenia sekwencji opadania. Schiaparelli – demonstrator technologii wejścia w atmosferę, opadania i lądowania oddzielił się od statku macierzystego, sondy Trace Gas Orbiter, zgodnie z planem 16 października ubiegłego roku, po czym skierował się w stronę Marsa, do którego dotarł po trzech dniach. Większa część zaplanowanego na sześć minut opadania w dniu 19 października odbyła się zgodnie z planem: moduł prawidłowo wszedł w atmosferę Marsa, osłona termiczna skutecznie chroniła go przed nią przy prędkościach naddźwiękowych. Czujniki zainstalowane na przedniej i tylnej osłonie zebrały przydatne dane naukowe dotyczące atmosfery i samej osłony. Dane telemetryczne z lądownika Schiaparelli zostały przesłane na pokład sondy, która w tym czasie wchodziła na orbitę wokół Czerwonej Planety – to pierwszy taki przekaz w historii eksploracji Marsa. Dane przesłane w czasie rzeczywistym okazały się nieocenione przy rekonstrukcji łańcucha zdarzeń. W tym samym czasie kiedy orbiter zapisywał dane przekazywane przez lądownik Schiaparelli, sonda Mars Express oraz Giant Metrewave Radio Telescope w Indiach monitorowały sygnał emitowany przez lądownik. W dniach i tygodniach, które nastąpiły po lądowaniu, sonda Mars Reconnaissance Orbiter wykonała liczne zdjęcia, które pozwoliły na identyfikację modułu, osłony czołowej i spadochronu wciąż połączonego z tylną osłoną, bardzo blisko planowanego miejsca lądowania. Zdjęcia wskazywały, że owe elementy urządzenia oddzieliły się od modułu zgodnie z planem, choć lądownik Schiaparelli wylądował przy bardzo dużej prędkości, co widać było po odłamkach rozrzuconych wokół miejsca uderzenia w powierzchnię. Teraz zakończone zostało niezależne śledztwo zewnętrzne nadzorowane przez Inspektora Generalnego ESA. W toku śledztwa zidentyfikowano okoliczności i przyczyny niepowodzenia, oraz stworzono ogólne zalecenia mające na celu uniknięcie takich defektów w przyszłości. Około trzech minut po wejściu w atmosferę rozwinięty został spadochron. W tym samym czasie moduł doświadczył nieoczekiwanie wysokiego tempa rotacji. To sprawiło krótkie „wypełnienie” – sytuację, w której przekroczony jest maksymalny zakres odczytów – jednostki Inertial Measurement Unit, która mierzyła tempo rotacji lądownika. Wypełnienie spowodowało duży błąd w oszacowaniu orientacji lądownika przez oprogramowanie systemu kontroli sterowania i nawigacji. Nieprawidłowe oszacowanie orientacji lądownika w przestrzeni, w połączeniu z późniejszymi pomiarami radarowymi sprawiło, że komputer uznał, że znajduje się pod poziomem gruntu. To z kolei spowodowało przedwczesne odrzucenie spadochronu i tylnej osłony, krótkie odpalenie silników na zaledwie 3 sekundy zamiast planowanych 30 sekund i aktywację systemu instrumentów powierzchniowych tak jakby lądownik już znajdował się na powierzchni. Przed utratą kontaktu z lądownika odebrano jeden pakiet danych wysłany przez zestaw instrumentów powierzchniowych.   W rzeczywistości lądownik swobodnie opadał z wysokości ok. 3,7 km aż do uderzenia w powierzchnię Marsa z prędkością 540 km/h. Raport zespołu badającego lądowanie modułu Schiaparelli informuje, że moduł był blisko udanego lądowania w zaplanowanej wcześniej lokalizacji, a tym samym bardzo ważne element demonstracji zostały osiągnięte. Wyniki przesłane podczas lotu wskazały wymagane zmiany, które należy wprowadzić w oprogramowaniu, a które pozwolą usprawnić komputerowe modele zachowania spadochronu. „Przesył danych w czasie rzeczywistym podczas fazy opadania jest kluczowym elementem, który pozwolił na przeprowadzenie dogłębnej analizy losu lądownika Schiaparelli”, mówi David Parker, dyrektor Działu Lotów Załogowych i Eksploracji Robotycznej w ESA. „Jesteśmy niezmiernie wdzięczni zespołom ciężko pracujących naukowców i inżynierów, którzy stworzyli instrumenty naukowe i przygotowali eksperymenty dla modułu Schiaparelli. Jednocześnie bardzo żałujemy, że ich prace nie mogły zostać zakończone z uwagi na przedwczesny koniec misji. „W trakcie przygotowań, walidacji i weryfikacji systemu wejścia w atmosferę, opadania i lądowania, powinniśmy więcej czasu poświęcić na kilka obszarów badań. „Lekcje wyniesione z tego lądowania weźmiemy pod uwagę przygotowując misję łazika i platformy powierzchniowej ExoMars 2020. Lądowanie na Marsie to nie lada wyzwanie, lecz musimy mu podołać, aby osiągnąć nasze cele.” „Warto zauważyć, że gdyby nie doszło do przepełnienia, a ostatnia faza lądowania przebiegłaby pomyślnie, nie zidentyfikowalibyśmy innych słabych punktów, które przyczyniły się do niepowodzenia”, zauważa Jan Woerner, Dyrektor Generalny ESA. “Bezpośrednim wynikiem tego śledztwa jest odkrycie obszarów, które wymagają szczególnej uwagi, co będzie z korzyścią dla misji ExoMars 2020”. ExoMars 2020 w międzyczasie przeszedł istotny etap przeglądu, w ramach którego potwierdzono, że zgodnie z planem misja zostanie przygotowana na czas. Po uzyskaniu pełnej informacji o statusie projektu, przedstawiciele krajów członkowskich ESA w Radzie Programowej Lotów Załogowych, Mikrograwitacji i Eksploracji potwierdzili swoje zaangażowanie w misję, która obejmuje pierwszy łazik marsjański, którego zadaniem będzie wwiercenie się pod powierzchnię Marsa w poszukiwaniu śladów na istnienie życia na Czerwonej Planecie. W międzyczasie sonda Trace Gas Orbiter rozpoczęła trwającą cały rok fazę aerohamowania poprzez regularne zanurzanie się w atmosferę Marsa, dzięki czemu na początku 2018 roku dotrze na ostateczną orbitę naukową. W trakcie dwóch sesji obserwacyjnych w listopadzie i w marcu sonda potwierdziła,  że jej instrumenty naukowe są gotowe do pracy. Oprócz głównego celu naukowego, jakim jest badanie gazów tworzących atmosferę Marsa, a które mogą być związane z aktywnością biologiczną lub geologiczną, orbiter będzie działał także jako przekaźnik danych dla łazika i platformy powierzchniowej ExoMars 2020. Program ExoMars jest wspólnym przedsięwzięciem ESA i Roskosmosu. Źródło: ESA ]]> 13791 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 466 0 0 481 0 0 <![CDATA[NASA przyspiesza start misji Psyche do metalowej planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/25/nasa-przyspiesza-start-misji-psyche-do-metalowej-planetoidy/ Thu, 25 May 2017 05:00:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13796 Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Psyche. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Arizona State Univ./Space Systems Loral/Peter Rubin[/caption] Psyche - misja realizowana przez NASA w ramach programu Discovery, a której celem jest unikalna metalowa planetoida, wystartuje rok wcześniej niż planowano, bo już latem 2022 roku i dzięki temu dotrze do celu swojej podróży w głównym pasie planetoid już w 2026 roku - cztery lata wcześniej niż pierwotnie zakładano. Poprosiliśmy zespół projektujący misję o sprawdzenie czy wcześniejszy start misji może zapewnić nam lepszą trajektorię lotu do planetoidy Psyche. Zespół fenomenalnie potwierdził nasze przypuszczenia -  powiedział Jim Green, dyrektor Działu Nauk Planetarnych NASA w Waszyngtonie. Dzięki temu wcześniej zrealizujemy nasze cele naukowe jednocześnie oszczędzając pieniądze. W ramach programu Discovery zespoły badaczy składały propozycje misji, które mogłyby wystartować w roku 2021 lub 2023. Na pierwszy termin wybrano misję Lucy, a na 2023 rok wybrano misję Psyche. Wkrótce po ogłoszeniu wyboru, NASA poleciła zespołowi misji Psyche zbadanie możliwości wcześniejszego startu. Najwięcej korzyści przyniesie nam rewelacyjna trajektoria, która pozwoli nam dotrzeć do planetoidy dwa razy szybciej niż dostępna rok później -  mówi Lindy Elkins-Tanton z Arizona State University, główny badacz misji.  Jesteśmy niesamowicie podekscytowani, że NASA udało się przyspieszyć naszą misję. Dzięki temu dużo wcześniej zobaczymy ten niesamowity metalowy glob. Nowa trajektoria lotu sondy jest dużo wydajniejsza, bowiem eliminuję potrzebę wykorzystania asysty grawitacyjnej ze strony Ziemi, która służyłaby do skrócenia czasu lotu. Co więcej, nowa trajektoria przebiega dalej od Słońca dzięki czemu nie potrzebujemy aż tak dużo osłon termicznych. W ramach nowej trajektorii wciąż niezbędne będzie wykonanie asysty grawitacyjnej w pobliżu Marsa w 2023 roku. Zmiana planów niesamowicie zmobilizowała cały zespół przygotowujący misję - mówi Henry Stone, menedżer projektu w JPL.  Zespół projektujący misję wykonał rewelacyjną robotę opracowując nową, lepszą trajektorię lotu. Misja Psyche Psyche to planetoida krążąca wokół Słońca po orbicie przebiegającej między orbitami Marsa i Jowisza. Planetoida zbudowana jest niemal w całości z niklu i żelaza - dlatego też jest doskonałym oknem do badania gwałtownych kolizji, które doprowadziły do powstania Ziemi i innych planet skalistych. Cele naukowe misji Psyche to zrozumienie fundamentalnych składników w procesach formowania planet oraz zbadanie całkowicie nowego typu obiektów kosmicznych. Zespół misji chce się dowiedzieć czy Psyche jest jądrem jakiejś wczesnej planety, jaki jest jej wiek, czy powstała w podobny sposób co jądro Ziemi i jak wygląda jej powierzchnia. Zespół instrumentów sondy obejmuje magnetometry, kamery szerokopasmowe oraz spektrometry neutronowe i promieniowania gamma. Źródło: NASA]]> 13796 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1006 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/24/start-misji-psyche-opozniony/ 0 0 <![CDATA[Cassini obserwuje przesilenie letnie na Saturnie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/25/cassini-obserwuje-przesilenie-letnie-na-saturnie/ Thu, 25 May 2017 07:26:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13801 Powyższe zdjęcia w barwach naturalnych wykonane przez sondę Cassini przedstawiają obszar wokół północnego bieguna Saturna w czerwcu 2013 i kwietniu 2017 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SSI/Hampton Univ.[/caption] Sondzie Cassini pozostało jeszcze kilka miesięcy do zakończenia swojej misji we wrześniu, ale w międzyczasie sonda uzyskuje kolejne wyniki naukowe. Przesilenie letnie na Saturnie -- czyli najdłuższy dzień lata na półkuli północnej i najkrótszy dzień zimy na półkuli południowej -- wypada dzisiaj na planecie i jej księżycach.  Przesilenie na Saturnie wypada raz na około 15 lat. [caption id="attachment_13803" align="aligncenter" width="1024"] Sonda Cassini obserwuje równonoc na Saturnie w 2009 roku. Od tego czasu północna półkula była stopniowo coraz bardziej zanurzona w świetle słonecznym, podczas gdy południowa stopniowo chowała się w zimowym cieniu. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] Osiągnięcie przesilenia letniego i obserwowanie zmian pór roku na Saturnie było jednym z celów misji Przesilenia sondy Cassini. Sonda Cassini dotarła do Saturna w 2004 roku  rozpoczynają zaplanowaną na cztery lata główną misję, której celem było badanie Saturna i jego pierścieni i księżyców. Pierwsza przedłużona misja sondy Cassini realizowana w latach 2008-2010 nazwana została Misją Równonocy. W tej fazie misji sonda Cassini obserwowała jak promieniowanie słoneczne oświetlało pierścienie Saturna od strony krawędzi rzucając na planetę ich cień i ujawniając nowe dramatyczne elementy budowy pierścieni. Z tego też powodu NASA zdecydowała się sfinansować dodatkową, siedmioletnią Misję Przesilenia, która rozpoczęła się w 2010 roku. W trakcie Misji Przesilenia byliśmy świadkami -- z bliska i po raz pierwszy -- trwania całej pory roku na Saturnie -  mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kaliforni. W układzie Saturna zima wypierana jest przez lato, a dzięki Cassini mamy miejsca siedzące tuż przy pierścieniach. [caption id="attachment_13804" align="aligncenter" width="1015"] Podczas trwającej siedem lat Misji Przesilenia sonda Cassini obserwowała powstawanie potężnych burz na Saturnie. Naukowcy podejrzewają, że burze tego typu po części związane są ze zmianami sezonowymi w atmosferze Saturna. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] Podczas Misji Przesilenia sonda Cassini miała okazję obserwować gigantyczną burzę, która powstała w atmosferze planety stopniowo okrążając całą planetę. Oprócz tego sonda zaobserwowała zanikanie niebieskawych odcieni, które zalegały na dalekiej północy odkąd zaczęły się tam tworzyć wiosenne mgły. Owe mgły po części odpowiadają za dużo spokojniejszy wygląd atmosfery Saturna niż Jowisza. Dane zebrane podczas misji wskazują w jaki sposób formowanie mgły w atmosferze Saturna związane jest z sezonowo zmieniającymi się temperaturami i składem chemicznym atmosfery Saturna. Badacze z misji Cassini odkryli, że niektóre związki węglowodorowe - gazy takie jak etan, propan i acetylen - reagują szybciej niż inne na zmianę ilości promieniowania słonecznego w ciągu roku na Saturnie. Naukowcy ze zdumieniem zauważyli, że zmiany na Saturnie nie zachodzą stopniowo. Niektóre ze zmian zachodziły nagle, na określonych szerokościach pasmowej atmosfery Saturna. Z czasem zmiany obejmują całą półkulę, ale proces zmian zachodzi nagle na określonych szerokościach geograficznych -  mówi Robert West, członek zespołu misji Cassini z JPL. Pierścienie Po równonocy i kierując się w stronę przesilenia, Słońce coraz wyżej świeciło nad północną stroną pierścieni. Wraz ze wzrostem wysokości Słońca, emitowane przez nie światło coraz głębiej przenikało przez pierścienie ogrzewając je do najwyższych temperatur obserwowanych w trakcie misji. Przesilenie pozwoliło naukowcom odkryć w jaki sposób cząstki tworzące pierścienie zlepiają się ze sobą oraz czy cząstki znajdujące się wewnątrz pierścieni mają inny skład chemiczny lub strukturę od cząstek tworzących ich zewnętrzne warstwy. Zmieniający się kąt nachylenia Saturna względem Słońca oznacza także, że pierścienie są maksymalnie nachylone względem Ziemi właśnie teraz podczas przesilenia. W tej geometrii sygnał radiowy od sondy Cassini przenika najłatwiej przez najgęstsze pierścienie, dzięki czemu odbieramy wyższej jakości dane o cząsteczkach je tworzących. [caption id="attachment_13805" align="aligncenter" width="1024"] Po równonocy z 2009 roku sonda Cassini obserwowała przesuwanie się aktywności chmur na Tytanie z półkuli południowej w kierunku równika, a następnie na półkulę północną. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] Tytan Sonda Cassini obserwowała zmiany sezonowe na największym księżycu Saturna - Tytanie, włącznie z okazjonalnymi dramatycznymi wzrostami aktywności chmur. Po tym jak sonda obserwowała metanowe chmury burzowe w pobliżu południowego bieguna Tytana w 2004 roku, Cassini obserwowała stopniowo przesuwanie się aktywności burzowej w pobliże równika w 2010 roku. Choć zaczęły pojawiać się pierwsze chmury na półkuli północnej, naukowcy byli zaskoczeni tym jak długo trzeba było czekać, aby aktywność chmur przeniosła się na półkulę północną. Obserwacje całkowicie nie zgadzały się z modelami klimatu, które przewidywały, że chmury pojawią się kilka lat wcześniej niż w rzeczywistości. Obserwacje zmian obszaru aktywności chmur oraz czasu jakiego trzeba, aby do takich zmian doszło mówią nam wiele o mechanice atmosfery Tytana oraz o jego powierzchni, bowiem ilość opadów i układy wiatrów także zmieniają się wraz z porami roku -  mówi Elizabeth Turtlez JHU-APL w Laurel, Maryland. W 2013 roku sonda Cassini obserwowała nagły i szybki wzrost ilości mgieł i węglowodorów na półkuli południowej - mgieł, które do tego czasu obserwowane były tylko na półkuli północnej. Enceladus W przypadku Enceladusa najistotniejszą zmianą sezonową był początek zimowej ciemności na południu. Choć oznaczało to, że Cassini nie mogła już wykonywać zdjęć geologicznie aktywnej powierzchni, sonda mogła wyraźniej obserwować ciepło emitowane z wnętrza samego księżyca. Dzięki temu, że południowy biegun lodowego księżyca znalazł się w cieniu, naukowcy z misji Cassini byli w stanie monitorować temperaturę powierzchni, na którą nie wpływało promieniowanie słoneczne. Dzięki temu mogliśmy uzyskać nowe informacje o globalnym oceanie skrytym pod lodową powierzchnią księżyca. Do wielkiego finału misji Wraz z nadejściem przesilenia na Saturnie sonda Cassini realizuje ostatnią fazę swojej długiej misji. W trakcie 22 tygodni między 26. kwietnia a 15. września br. sonda wykonuje serię dramatycznych nurkowań między planetę a jej lodowe pierścienie. W ramach tej części misji naukowcy uzyskują nowe informacje o wnętrzu planety i pochodzeniu jej pierścieni. Misja sondy Cassini zakończy się wlotem w atmosferę Saturna w dniu 15. września br. Źródło: NASA]]> 13801 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazda po cichu zmieniła się w czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/25/gwiazda-po-cichu-zmienila-sie-w-czarna-dziure/ Thu, 25 May 2017 19:45:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13811 Powyższa para zdjęć wykonanych w zakresie widzialnym i bliskiej podczerwieni za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia ten sam fragment nieba przed i po tym jak masywna gwiazda N6946-BH1 zniknęła z pola widzenia zapadając się grawitacyjnie w czarną dziurę. Zdjęcie po lewej przedstawia gwiazdę o masie 25 mas Słońca w 2007 roku. W 2008 roku jasność gwiazdy gwałtownie wzrosła do punktu, w którym była ona milion razy jaśniejsza od naszego Słońca przez kilka miesięcy. Jednak potem gwiazda zniknęła, co widać na zdjęciu po prawej wykonanym w 2015 roku. W miejscu w którym znajdowała się gwiazda zarejestrowano tylko niewielką ilość promieniowania podczerwonego. Promieniowanie to prawdopodobnie pochodzi od odłamków opadających na czarną dziurę. Nowa czarna dziura znajduje się 22 miliony lat świetlnych od Ziemi w galaktyce spiralnej NGC 6946. Źródło: NASA, ESA i C. Kochanek (OSU)[/caption] Astronomowie zaobserwowali jak masywna, umierająca gwiazda zamieniła się w czarną dziurę. Połączone moce Wielkiego Teleskopu Lornetkowego (LBT, ang. Large Binocular Telescope) oraz teleskopów kosmicznych Hubble' i Spitzera pozwoliły na poszukiwanie pozostałości po gwieździe, która po prostu zniknęła z pola widzenia. Zamiast spektakularnej eksplozji, gwiazda zniknęła bezszelestnie. Gwiazda dwudziestopięciokrotnie masywniejsza od Słońca powinna eksplodować jako potężna i bardzo jasna supernowa. Zamiast tego gwiazda po prostu zniknęła pozostawiając po sobie czarną dziurę. Masywne niewypały jak ten zaobserwowany w pobliskiej galaktyce mogą tłumaczyć dlaczego astronomowie rzadko mają szanse obserwować supernowe, których źródłem są najmasywniejsze gwiazdy - mówi Christopher Kochanek, profesor astronomii na Ohio State University. Nawet 30% takich gwiazd może po cichu zapadać się w stadium czarnej dziury - bez eksplozji supernowej. Zazwyczaj uważa się, że z gwiazdy może powstać czarna dziura tylko w trakcie eksplozji supernowej - tłumaczy Kochanek. Jeżeli gwieździe nie uda się eksplodować w formie supernowej, a mimo to wciąż może ona przejść w stadium czarnej dziury - to może to tłumaczyć dlaczego tak rzadko obserwujemy supernowe, których źródłem są najmasywniejsze gwiazdy. Kochanek kieruje zespołem astronomów, który opublikował wyniki swoich badań w najnowszym wydaniu periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Pośród obserwowanych przez nich galaktyk jest NGC 6946, galaktyka spiralna oddalona od nas o 22 miliony lat świetlnych nazywana często Galaktyką Fajerwerk  z uwagi na wyjątkowo często rejestrowane w niej supernowe - de facto SN 2017eaw odkryta 14 maja br. świeci tam teraz w maksimum swojej jasności. Od 2009 roku jedna szczególna gwiazda N6946-BH1 zaczęła stopniowo jaśnieć. W 2015 roku... całkowicie zniknęła. https://www.youtube.com/watch?v=bL1sQjNsuws Po tym jak gwiazda została wskazana naukowcom w ramach poszukiwań nieudanych supernowych za pomocą LBT, astronomowie skierowali w jej stronę teleskopy Hubble'a i Spitzera, aby sprawdzić czy gwiazda wciąż tam jest, a jedynie spadła jej jasność. Spitzer pomógł także określić, czy z miejsca, w którym znajdowała się gwiazda rejestrowane jest jakiekolwiek promieniowanie podczerwone. To mogłoby oznaczać, że gwiazda wciąż jest na swoim miejscu, ale np. jest schowana za obłokiem pyłowym. Wszystkie testy okazały się negatywne. Gwiazdy nie było. Ostrożnie eliminując kolejne możliwości, naukowcy doszli do wniosku, że gwiazda zamieniła się w czarną dziurę. Jak na razie za wcześnie aby stwierdzić jak często gwiazdy przechodzą w czarną dziurę bez fazy supernowej, ale Scott Adams podjął się wstępnego oszacowania. N6946-BH1 to jedyna prawdopodobnie nieudana supernowa, którą udało nam się odkryć w pierwszych siedmiu latach prowadzenia przeglądu. W tym czasie w obserwowanych przez nas galaktykach zaobserwowaliśmy sześć normalnych supernowych, co wskazuje na to, że nawet 10-30% masywnych gwiazd odchodzi bez etapu supernowej. To wystarczająca część, aby wytłumaczyć problem, który de facto zmotywował nas do rozpoczęcia tego przeglądu - obserwowaliśmy mniej supernowych niż powinniśmy gdyby wszystkie masywne gwiazdy przechodziły przez stadium supernowej. [caption id="attachment_13813" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA, ESA, P. Jeffries (STScI)[/caption] Krzysztof Stanek, współautor opracowania zaznacza, że szczególnie interesującym wnioskiem płynącym z tego odkrycia jest jego związek z powstawaniem bardzo masywnych czarnych dziur - takich jakie były źródłem fal grawitacyjnych zarejestrowanych przez obserwatorium LIGO. Stanek, profesor astronomii na OSU zauważa, że jeżeli masywna gwiazda eksploduje jako supernowa wyrzucając z siebie potężną część swojej masy, to trudno aby wciąż miała wystarczającą masę, aby powstała z niej masywna czarna dziura podobna do tych odkrytych przez LIGO. Wydaje mi się, że dużo łatwiej uzyskać bardzo masywną czarną dziurę właśnie bez etapu supernowej - podsumowuje. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stx816]]> 13811 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 463 0 0 <![CDATA[Mamy pierwsze wyniki naukowe z misji Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/26/mamy-pierwsze-wyniki-naukowe-z-misji-juno/ Fri, 26 May 2017 08:23:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13816 Misja sondy Juno kierowana przez dr Scotta Boltona z Southwest Research Institute zmusza do pisania od nowa książek o tym co wiemy tak o Jowiszu, jak i o wszystkich gazowych olbrzymów - wskazują dwa artykuły naukowe, które opublikowane zostały w dniu wczorajszym w periodyku Science. Sonda Juno znajduje się na orbicie wokół Jowisza od lipca 2016 roku co i rusz przelatując nad szczytami chmur planety na wysokości zaledwie 5000 km. To czego już się dowiedzieliśmy o Jowiszu rewolucjonizuje naszą wiedzę o tej planecie - mówi Bolton, główny badacz misji Juno. Informacje jakie uzyskaliśmy o jego jądrze, o składzie chemicznym, o magnetosferze i biegunach są równie niesamowite co zdjęcia planety dostarczane na Ziemię. Osiem instrumentów naukowych zainstalowanych na pokładzie sondy zasilanej panelami słonecznymi bada budowę wewnętrzną Jowisza, jego atmosferę i magnetosferę. Dwa z nich opracowane i obsługiwane przez specjalistów z SwRI wspólnie bada zorze na Jowiszu, największe pokazy świetlne w Układzie Słonecznym. Instrument JADE (Jovian Auroral Distributions Experiment) to zestaw czujników wykrywających elektrony i jony związane z zorzami na Jowiszu. Instrument UVS (Ultraviolet Imaging Spectrograph) bada zorze w zakresie promieniowania ultrafioletowego, aby dowiedzieć się więcej o górnych warstwach atmosfery Jowisza i o cząstkach, które się z nimi zderzają. Naukowcy zakładali, że dostrzegą podobieństwa z zorzami obserwowanymi na Ziemi, jednak procesy zachodzące na Jowiszu okazały się bardzo zagadkowe. Choć wiele z obserwowanych procesów jest analogiczna do procesów na Ziemi, to jednak inne procesy odpowiadają za powstawaniu zórz na obu planetach -  mówi dr Phil Valek, główny kierownik zespołu JADE w SwRI. Dzięki instrumentowi JADE byliśmy w stanie zaobserwować wynoszenie plazmy z górnych warstw atmosfery. Owa plazma wypełniała następnie magnetosferę Jowisza. Co więcej energetyczne cząstki związane z zorzami na Jowiszu znacząco różnią się od tych, które zasilają najsilniejsze zorze na Ziemi. [caption id="attachment_13818" align="aligncenter" width="946"] Źródło: J.E.P Connerney et al. / Science (2017)[/caption] Równie ciekawe okazały się charakterystyczne dla Jowisza pasy chmur, które okazały się zanikać w pobliżu jego biegunów. Zdjęcia wykonane za pomocą kamery JunoCam przedstawiają chaotyczne morze wirujących burz o rozmiarach Marsa, górujące na niebieskawym tle.  Od czasu pierwszych obserwacji tych pasów i stref kilkadziesiąt lat temu, naukowcy zastanawiali się jak głęboko pod powierzchnię chmur sięga ten podział. Instrument rejestrujący promieniowanie mikrofalowe odkrył, że charakterystyczne formacje rozciągają się głęboko pod szczyty chmur, nawet do miejsc, w których ciśnienie sięga 100 barów. Co ciekawe, udało nam się zarejestrować różnice pomiędzy północą a południem. Głębokość pasów jest różna w zależności od miejsca - zauważa Bolton.  Zaobserwowaliśmy wąskie, bogate w amoniak gejzery na równiku. Przypominają one głębszą i szerszą wersję prądów atmosferycznych unoszących się nad równikiem na Ziemi. Sonda Juno tworzy mapę pola grawitacyjnego i magnetycznego Jowisza, aby naukowcy mogli lepiej zrozumieć budowę wewnętrzną planety oraz zmierzyć masę jądra. Naukowcy uważają, że to dynamo - rotujący, przewodzący elektryczność płyn w zewnętrznym jądrze planety - odpowiedzialne jest za generowanie pola magnetycznego planety. [caption id="attachment_13819" align="aligncenter" width="798"] Powyższe zdjęcie udostępnione przez NASA w dniu wczorajszym (25.05.2017) a złożone z danych zebranych przez sondę Juno przedstawia południowy biegun Jowisza. Owalne strukttury to cyklony o średnicy nawet 1000 km. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Betsy Asher Hall/Gervasio Robles via AP[/caption] Pomiary pola grawitacyjnego wykonane przez sondę Juno istotnie różnią się od tego czego oczekiwaliśmy, co znacząco wpływa na rozkład ciężkich pierwiastków we wnętrzu planety, istnienie i szacowaną masę jądra Jowisza - powiedział Bolton. Źródło: NASA]]> 13816 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 464 0 0 465 464 0 472 465 0 475 472 0 <![CDATA[Kamera sondy LRO w 2014 roku przetrwała uderzenie meteoroidu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/26/kamera-sondy-lro-w-2014-roku-przetrwala-uderzenie-meteoroidu/ Fri, 26 May 2017 18:52:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13821 Zdjęcie wykonane w momencie gdy lewa wąskokątna kamera została uderzona przez meteoroid w dniu 13 października 2014 roku. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/Arizona State University[/caption] 13 października 2014 roku coś bardzo dziwnego stało się z kamerą zainstalowaną na pokładzie sondy LRO (Lunar Reconnaissance Orbiter). Kamera LROC, która dotychczas wykonywała niesamowite, wyraźne zdjęcia powierzchni Księżyca, zrobiła niewyraźne, rozmazane zdjęcie. Z zarejestrowanego na zdjęciu ruchu obiektywu naukowcy zespołu LROC wywnioskowali, że kamera została uderzona przez niewielki meteoroid, niewielki obiekt kosmiczny. Zestaw LROC składa się z trzech kamer zainstalowanych na pokładzie sondy LRO. Dwie kamery wąskokątne (NAC) rejestrują zdjęcia wysokiej rozdielczości w czerni i bieli. Trzecia kamera szerokokątna rejestruje niższej rozdzielczości zdjęcia przy wykorzystaniu filtrów, dzięki czemu może dostarczać informacji o właściwościach i barwie powierzchni Księżyca. Kamera NAC rejestruje obraz rejestrując po jednym wierszu pikseli: najpierw rejestruje pierwszy wiersz, sonda na orbicie przesuwa się względem powierzchni i rejestrowany jest kolejny wiersz. W ten sposób rejestrowane są tysiące wierszy, które ostatecznie łączone są w pełne zdjęcie. Według Marka Robinsona, profesora i głównego badacza zespołu LROC, chaotyczny fragment obrazu powstał w wyniku nagłej i ekstremalnej oscylacji lamery. Badacze misji LROC doszli do wniosku, że musiał wystąpić nagły i gwałtowny ruch lewej kamery NAC. Nie zarejestrowany żadnych ruchów samej sondy, jej paneli słonecznych czy anten, które mogłyby spowodować ruch kamery. Nawet gdyby taki ruch wystapił, powstały wstrząs zarejestrowałyby obie kamery. Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest uderzenie przez niewielki meteoroid - dodaje Robinson. Jak duży był meteoroid? Podczas projektowania LROC opracowano szczegółowy model, który pozwolił upewnić się, że NAC nie ulegnie uszkodzeniom w trakcie silnych wibracji spowodowanych startem rakiety. Model komputerowy  przetestowano przezd startem przyczepiając NAC do stołu wibracyjnego symulującego start. Kamera przeszła test bez szwanku. Wykorzystując ten szczegółowy model, zespół LROC sprawdził czy może odtworzyć rozmycia zarejestrowane na zdjęciu z 13. października i określić w ten sposób rozmiar meteoroidu, który uderzył w kamerę. Naukowcy oszacowali, że meteoroid miał średnicę ok. 0,8 mm jeżeli założymy jego prędkość na poziomie 7 km/s i gęstość zwykłego chondrytu na poziomie 2,7 g/cm3. Meteoroid poruszał się z prędkością większość od prędkości pocisku -  mówi Robinson.  W tym przypadku LROC nie uniknęła zderzenia z pociskiem, a przetrwała zderzenie z nim! Jak rzadko udaje się zarejestrować takie zjawisko na zdjęciu? Według Robinsona bardzo rzadko. LROC wykonuje zdjęcia głównie w ciągu dnia, a i wtedy tylko przez jakieś 10% czasu. Tak więc już samo zarejestrowanie przez kamerę momentu zderzenia z meteoroidem jest niezwykle mało prawdopodobne. Z uwagi na fakt, że zderzenie nie spowodowało żadnych problemów z sondą, zespół poinformował teraz o zdarzeniu, aby pokazać w jak niesamowity sposób można wykorzystać dane zebrane w zupełnie innym celu do wyjaśnienia nieprzewidzianych wydarzeń, które mają wpływ na sondę znajdującą się 380 000 kilometrów od Ziemi - mówi John Keller, naukowiec projektu LRO z NASA Goddard Space Flight Center. Sonda LRO została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 18 czerwca 2009 roku w celu zebrania  potężnego zbioru danych za pomocą swoich siedmiu instrumentów naukowych. Uderzenie meteoroidu w kamerę NAC na pokładzie LRO przypomina nam, że sonda bezustannie narażona jest na ryzyko związane z pracą w przestrzeni kosmicznej - mówi Noah Petro, zastępca naukowca projektu w NASA Goddard. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 13821 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 468 http://semmaster.pl 0 0 469 468 0 <![CDATA[Ceremonia rozpoczęcia budowy Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/27/ceremonia-rozpoczecia-budowy-ekstremalnie-wielkiego-teleskopu/ Sat, 27 May 2017 07:09:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13825 Wizja artystyczna przedstawiająca Ekstremalnie Wielki Teleskop na Cerro Armazones w północnym Chile.[/caption] W dniu wczorajszym w obserwatorium Paranal w północnym Chile miała miejsce ceremonia położenia pierwszego cegły na placu budowy Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT). W uroczystości wzięła udział prezydent Republiki Chile, Michelle Bachelet Heria. Ten krok milowy  oznacza rozpoczęcie budowy kopuły i głównej konstrukcji największego na świecie teleskopu optycznego, który wprowadzi nas w nową erę astronomii. Jednocześnie świętowano wczoraj podłączenie obserwatorium do chilijskiej sieci elektrycznej. [caption id="attachment_13827" align="aligncenter" width="1024"] Prezydent Chile, Michelle Bachelet zamyka kapsułę czasu podczas ceremonii rozpoczęcia budowy kopuły ELT.[/caption] Prezydent Bachelet została podczas uroczystości przyjęta przez Tima de Zeeuwa - dyrektor generalny ESO, Roberto Tamai - menedżer programu ELT oraz Andreasa Kaufer - dyrektora Obserwatorium Paranal w La Silla. Podczas uroczystości zamknięto kapsułę czasu przygotowaną przez ESO. W środku znalazł się plakat stworzony ze zdjęć obecnych pracowników ESO oraz kopia książki opisującej przyszłe cele naukowe teleskopu. Na obudowie kapsuły czasu wyrzeźbiony został sześciobok z Zeroduru przedstwiający w skali 1:5 jeden z segmentów lustra głównego teleskopu. W swoim przemówieniu Prezydent Bachelet mówiła: Symbolicznie rozpoczynając prace budowlane, rozpoczynamy budowanie nie tylko teleskopu. Ta budowa to jeden z najlepszych przykładów zdolności naukowych i technologicznych człowieka i niesamowitego potencjału współpracy międzynarodowej. https://www.youtube.com/watch?v=dq7QJEsrAGI Tim de Zeeuw podziękował Pani Prezydent i jej rządowi za bezustanne wsparcie ESO w Chile i ochronę czystego nieba w kraju: ELT zagwarantuje nam odkrycia, których dzisiaj nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, i z pewnością zainspiruje wielu ludzi na całym świecie do zainteresowania się nauką, technologią i rozważania naszego miejsca we Wszechświecie. Dzięki swojemu lustru głównemu o średnicy aż 39 metrów, Ekstremalnie Wielki Teleskop (ELT) będzie największym teleskopem optycznym/podczerwonym na świecie, który przeniesie technologię budowy teleskopów na zupełnie nowy poziom. Teleskop zostanie umieszczony w potężnej, obracającej się kopule o średnicy 85 metrów. Pierwsze obserwacje astronomiczne za pomocą ELT planowane są na rok 2024. Rok temu ESO podpisało kontrakt z ACe Consortium składającego się z firm Astaldi, Cimolai i EIE Group na budowę kopuły i struktury teleskopu. Był to największy kontrakt w historii ESO i największy kontrakt w historii naziemnej astronomii. Wraz z położeniem pierwszej cegły w dniu wczorajszym oficjalnie rozpoczęła się budowa kopuły teleskopu. Źródło: ESO]]> 13825 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 473 0 0 474 473 0 562 0 0 <![CDATA[SDO obserwuje częściowe zaćmienie Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/29/sdo-obserwuje-czesciowe-zacmienie-slonca/ Sun, 28 May 2017 22:57:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13838 25 maja 2017 roku sonda Solar Dynamics Observatory (SDO) obserwowała częściowe zaćmienie Słońca w przestrzeni kosmicznej, kiedy to między nią a Słońcem przemknął Księżyc. Tranzyt naszego satelity na tle Słońca trwał prawie godzinę (2:24-3:17 EDT), a w maksymalnym momencie Księżyc zasłonił 89% tarczy Słońca. Na powyższej animacji możemy obserwować niezwykle wyraźną krawędź tarczy Księżyca, ponieważ glob ten nie posiada własnej atmosfery, która mogłaby rozproszyć część promieniowania słonecznego.  Choć krawędź Księżyca wydaje się gładka na powyższych zdjęciach, w rzeczywistości już taka równa nie jest. Powierzchnia Księżyca usiana jest kraterami, dolinami i górami. Jeżeli spojrzymy dokładnie na te zdjęcia, możemy dojrzeć delikatny, nierówny obrys niektórych obiektów na powierzchni. Kosmiczny Podcast - reklama 21 sierpnia br. sonda SDO będzie świadkiem kolejnego tranzytu Księżyca, choć tym razem nasz satelita zakryje niewielki fragment tarczy Słońca. Tego samego dnia na Ziemi wiele osób będzie mogło obserwować całkowite zaćmienie Słońca. Tego typu zaćmienie - w którym Księżyc całkowicie zasłoni Słońce - będzie widoczne z USA w pasie o szerokości nieco ponad 100 km biegnącym od stanu Oregon do Karoliny Południowej. W pozostałej części USA - a nawet w części Ameryki Południowej, Afryki, Europy i Azji widoczne będzie zaćmienie częściowe. Nierówna, spękana powierzchnia Księżyca wpływa na to co możemy zobaczyć podczas całkowitego zaćmienia Słońca. Promienie słoneczne przepływają przez doliny księżycowe na horyzoncie Księżyca i tworzą tzw. perły Baily'ego, jasne punkty świetlne, które sygnalizują rozpoczęcie i zakończenie fazy zaćmienia całkowitego. Źródło: NASA]]> 13838 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Poza Ziemię - Krzysztof Ziołkowski]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/30/recenzja-poza-ziemie-krzysztof-ziolkowski/ Tue, 30 May 2017 18:13:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13851 Chciałoby się krzyknąć BINGO! W końcu powstała książka opisująca to czego na rynku księgarskim jeszcze nikt nie opisał. Jak zaczynamy buszować po księgarniach w poszukiwaniu "czegoś dla miłośnika astronomii" to trafiamy na zalegające na półkach kolejne książki, z których dowiemy się jak rozpoznawać gwiazdozbiory na niebie, jakiego teleskopu użyć i jak rozpocząć obserwacje nieba. I tak - takie książki są potrzebne, ale szczerze mówiąc amatorskie obserwacje nieba to nie cała astronomia, a jedynie jej niewielki wycinek. Od dawna jednak poszukiwałem książki - i sądzę, że nie byłem w tym sam - opisującej historię eksploracji przestrzeni kosmicznej za pomocą sond automatycznych. Gdy teraz na co dzień zasypywani jesteśmy zdjęciami wykonywany przez sondy krążące wokół Wenus, Jowisza, Saturna czy przez łaziki kilometrami przemierzające kolejne kratery na Marsie, czasami zaczynamy (przynajmniej ja) zastanawiać się w jaki sposób doszliśmy do takiego poziomu, jaką drogę musieliśmy przejść, aby tak fenomenalne osiągnięcia nauki na tyle spowszedniały, że regularnie pomijane są w mediach jako nieistotne dla szerokiej publiczności. Co więcej, obraz eksploracji kosmosu został na tyle wypaczony przez popularną kulturę, że powszechnie wydaje się, że wysłanie kolejnej sondy na Marsa czy do Jowisza to nic nowego i tak naprawdę nie ma tu żadnego ryzyka ani ekscytacji - praca jak praca. Dzięki dr Krzysztofowi Ziołkowskiemu w końcu na rynku pojawiła się książka, która całkowicie wypełnia tę niesamowitą lukę. Dr Ziołkowski większą część swojego życia spędził obserwując niesamowity postęp ludzkości w zakresie wysyłania sond w przestrzeń kosmiczną. Gdy pierwsze sputniki wychodziły ponad ziemską atmosferę - studiował już astronomię, a później przez wiele lat trzymał rękę na pulsie eksploracji kosmosu jako pracownik Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. Kto zatem lepiej opowie o historii badań niż osoba, która cały ten fenomenalny okres rozwoju obserwowała na co dzień? Szczerze powiedziawszy za lekturę książki zabierałem się z wysokimi wymaganiami. Od dawna bowiem zastanawiałem się jak taka książka powinna wyglądać i nawet już jakiś plan gdzieś mi po głowie krążył. Mimo to, książka mnie zaskoczyła bardzo pozytywnie. Chronologiczny opis kolejnych prób, kolejnych porażek, można nawet powiedzieć - istny zapis niezniszczalności naukowców, którzy po każdej kolejnej porażce podnosili się, udoskonalali swoje urządzenia i próbowali po raz kolejny - czyta się jak powieść przygodową. Nie wspomnę już o tym, że czytając taką książkę większość czytelników (ponownie, także ja) uświadomi sobie bezkres swojej ignorancji w temacie. O iluż to misjach w życiu nie słyszałem do teraz to nawet nie będę się przyznawał. Na ponad 350 stronach znajdziecie przegląd wszystkich misji kosmicznych wysłanych z Ziemi w kierunku planet Układu Słonecznego. Naprawdę warto dokładnie prześledzić historię badań kosmicznych, aby skupiając się na szczegółach zobaczyć "big picture", uświadomić sobie jak dużym wyzwaniem było i wciąż jest zdalne badanie odległych globów. Poza Ziemię. Historia lotów międzyplanetarnych to fascynująca opowieść i chyba najlepsza pozycja jaką w tym roku czytałem (a kilkanaście sztuk już się uzbierało). Ale jak to mówią: recenzja nie jest recenzją jeżeli są w niej same plusy. Wszystko musi mieć swoje minusy i także tutaj udało mi się znaleźć kilka. Na szczęście nie tyczą się one treści a formy, co z pewnością w drugim wydaniu będzie można poprawić. Od pierwszego wzięcia książki do ręki odnoszę wrażenie, że wydawca - być może z pobudek ekologicznych - strasznie oszczędza papier. :) Naprawdę rzadko się zdarza, aby ktoś zaczynał nowy rozdział od samej góry strony, nie dając żadnej przestrzeni do oddychania. Układ strony jest taki, że tekst pożera każde możliwe wolne miejsce: marginesy praktycznie nie istnieją. W takiej sytuacji nie pomagają nawet liczne fotografią (swoją drogą fenomenalne!), bo czytelnik po prostu czuje się przytłoczony ilością tekstu upchniętego na stronę. Przy 360 stronach wydaje mi się, że można było dorzucić jeszcze dodatkowe 10% objętości, aby zachować przejrzysty i przyjemny dla oka układ strony. Aha, no i ta reklama CBK PAN upchnięta na drugą stronę okładki..... w czasopiśmie to naturalne, ale w książce po prostu nie przystoi, szczególnie w tak dobrej. ;) Niemniej jednak, biorąc wszystko pod uwagę - bardzo się cieszę, że Puls Kosmosu mógł objąć Patronat medialny nad tą książką, bo jest to prawdziwa skarbnica wiedzy o jednej z najbardziej ekscytujących dziedzin nauki i z wielką przyjemnością mogę ją polecić każdemu miłośnikowi kosmosu. Dla wciąż niezdecydowanych - polecam przesłuchanie w wolnej chwili wywiadu z dr Ziołkowskim, jakiego udzielił Cezaremu Łasiczce ;) w radiu Tok FM.
    Tytuł: Poza Ziemię. Historia lotów planetarnych Autor: Krzysztof Ziołkowski Stron: 370 Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Link: https://ksiegarnia.pwn.pl/Poza-Ziemie...,708167693,p.html ]]>
    13851 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 480 0 0 489 0 0 548 0 0 571 0 0
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w czerwcu 2017]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/31/astrolife-niebo-w-czerwcu-2017/ Wed, 31 May 2017 09:00:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13863 13863 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 477 0 0 <![CDATA[Czy Enceladus przewrócił się na bok jakiś czas temu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/31/czy-enceladus-przewrocil-sie-na-bok-jakis-czas-temu/ Wed, 31 May 2017 05:43:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13866 Naukowcy z misji Cassini odkryli dowody na to, że aktywny obszar wokół bieguna południowego mógł znajdować się pierwotnie znacznie bliżej równika. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Enceladus, lodowy księżyc Saturna, w którego wnętrzu znajduje się ocean ciekłej wody, mógł przewrócić się na bok w odległej przeszłości - wskazują najnowsze badania prowadzone za pomocą sondy Cassini. Badacze z zespołu misji odkryli dowody na to, że oś obrotu księżyca - linia przecinająca biegun północny i południowy - uległa przechyleniu, najprawdopodobniej wskutek zderzenia z mniejszym ciałem takim jak np. planetoida. Badając cechy księżyca, zespół zauważył, że Enceladus najprawdopodobniej przewrócił się w stosunku do swojej pierwotnej osi obrotu o około 55 stopni - czyli o ponad połowę drogi do przewrócenia się całkowicie na bok. Odkryliśmy łańcuch nizin i basenów, który okala cały księżyc, a który może być pozostałością po pierwotnym równiku i biegunach -  mówi Radwan Tajeddine, członek zespołu Cassini z Uniwersytetu w Cornell oraz główny autor artykułu. Obszar znajdujący się w pobliżu obecnego bieguna południowego to geologicznie aktywny dom dla długich, liniowych pęknięć znanych jako Pasy Tygrysie. Tajeddine wraz ze współpracownikami uważa, że w miejsce to mogła uderzyć kiedyś planetoida. Mało prawdopodobne wydaje się, aby aktywność geologiczna na tym obszarze została zapoczątkowana przez procesy wewnętrzne. Uważamy, że do tak istotnej reorientacji księżyca mogło doprowadzić zderzenie z planetoidą, które także może być przyczyną powstania tego nietypowego regionu. W 2005 roku sonda Cassini odkryła dżety pary wodnej i lodowych cząstek tryskające z pęknięć znanych jako pasy tygrysi - to dowód na istnienie oceanu podpowierzchniowego tuż pod aktywnym obszarem bieguna południowego. [caption id="attachment_13868" align="aligncenter" width="1024"] Analizując dane przesłane przez sondę Cassini naukowcy odkryli dowody na to, że Enceladus mógł przewrócić się na bok tak, że obszar wcześniej bliższy równika został przesunięty w pobliże bieguna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute/Cornell University[/caption] Niezależnie od procesu jaki doprowadził do ich powstania, Tajeddine i jego współpracownicy uważają, że pęknięcie i powstanie pasów tygrysich doprowadziło do redystrybucji masy wewnątrz Enceladusa, przez co jego rotacja wokół własnej osi stała się chaotyczna. Ustabilizowanie rotacji księżyca mogło zająć nawet ponad milion lat. Po tym czasie obydwa bieguny znalazły się zupełnie w innym miejscu na powierzchni. Taki scenariusz wydarzeń może tłumaczyć dlaczego obecne bieguny Enceladusa tak bardzo się od siebie różnią. Południowy obszar biegunowy jest aktywny i geologicznie młody, a północny pokryty jest kraterami i wydaje się dużo starszy. Pierwotne bieguny księżyca znacznie bardziej siebie przypominały przed zderzeniem, które doprowadziło do przechylenia Enceladusa i powstania pasów tygrysich w pobliżu bieguna południowego. Źródło: NASA]]> 13866 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 476 0 0 <![CDATA[Gigantyczna egzoplaneta z olbrzymim systemem pierścieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/31/gigantyczna-egzoplaneta-z-olbrzymim-systemem-pierscieni/ Wed, 31 May 2017 11:13:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13870 Źródło: Uniwersytet w Warwick[/caption] Gigantyczna gazowa planeta o masie nawet 50 razy większej od masy Jowisza, otoczona przez pyłowy pierścień krąży wokół gwiazdy oddalonej od nas o ponad 1000 lat świetlnych - wskazują najnowsze badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Warwick. Hugh Osborn z Grupy Astrofizyki na Uniwersytecie w Warwick  odkrył, że promieniowanie emitowane przez młodą gwiazdę regularnie blokowane jest przez duży obiekt. Według szacunków owe zaćmienia spowodowane są przez jak dotąd nie odkrytą planetę. Wykorzystując dane zebrane za pomocą Wide Angle Search for Planets (WASP) oraz Kilodegree Extremely Little Telescope (KELT), Osborn wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu Harvarda, Uniwersytetu Vanderbilt i Obserwatorium w Lejdzie przeanalizował piętnaście lat aktywności gwiazdy. To w danych z przeglądu WASP odkryliśmy, że to musi być interesujący obiekt -  mówi Hugh Osborn, główny autor artykułu i odkrywca nietypowej krzywej blasku, jednak dopiero gdy odkryliśmy drugie, niemal identyczne zaćmienie w danych z KELT wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Badacze odkryli, że co 2,5 roku promieniowanie tej odległej gwiazdy - PDS 110 w gwiazdozbiorze Oriona, której temperatura jest identyczna jak na Słońcu - spada o 30% na dwa do trzech tygodni. Dwa obserwowane zaćmienia pochodzą z listopada 2008 i stycznia 2011 roku. Szczególnie ekscytujący jest fakt, że podczas obu zaćmień obserwowaliśmy gwałtowne zmiany jasności gwiazdy, co wskazuje na to, że zaćmiewający obiekt otoczony jest pierścieniami. Owe pierścienie są wielokrotnie większe od pierścieni, które otaczają Saturna -  mówi Matthew Kenworthy z Obserwatorium w Lejdzie. Zakładając, że owe spadki jasności spowodowane są krążącą wokół niej planetą, to następne zaćmienie będzie miało miejsce we wrześniu br. Sama gwiazda jest na tyle jasna, że amatorzy astronomii z całego świata będą w stanie obserwować zaćmienie i zbierać wartościowe dane. Dopiero po tym zaćmieniu będziemy mieli pewność co do powodu spadku jasności. Jeżeli we wrześniu uda się potwierdzić hipotezę, PDS 110 będzie pierwszym gigantycznym systemem pierścieni o znanym okresie orbitalnym. Wrześniowe zaćmienie pozwoli nam po raz pierwszy szczegółowo zbadać delikatną strukturę wokół PDS 110 oraz miejmy nadzieję - potwierdzić czy to co obserwujemy to gigantyczna egzoplaneta i jej księżyce uchwycone w trakcie powstawania - komentuje Hugh Osborn. Badacze zauważają, że możemy obserwować formowanie się księżyców w ekosferze wokół PDS 110. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: Uniwersytet w Warwick]]> 13870 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Solar Probe Mission zmienia nazwę na Parker Solar Probe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/31/solar-probe-mission-zmienia-nazwe-na-parker-solar-probe/ Wed, 31 May 2017 17:12:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13873 Ilustracja przedstawiająca sondę Parker Solar Probe zbliżającą się do Słońca[/caption] NASA postanowiła zmienić nazwę sondy Solar Probe Plus - pierwszej misji wysłanej przez ludzkość do gwiazdy, a która wystartuje w 2018 roku - na Parker Solar Probe na cześć astrofizyka Eugene'a Parkera. Zmianę ogłoszono podczas ceremonii, która miała miejsce na Uniwersytecie w Chicago, gdzie Parker jest emerytowanym profesorem astronomii i astrofizyki. W 1958 roku Parker - wtedy jeszcze młody profesor w Instytucie Enrico Fermiego - opublikował w periodyku Astrophysical Journal artykuł pt. Dynamics of the interplanetary gas and magnetic fields. Parker uważał, że ze Słońca bezustannie z dużą prędkością ucieka mnóstwo materii, która wpływa na planety i przestrzeń wewnątrz Układu Słonecznego. Zjawisko to znane teraz pod nazwą wiatru słonecznego, zostało następnie wielokrotnie udowodnione. Praca Parkera stanowi niejako podstawę naszej wiedzy o interakcjach zachodzących między gwiazdami, a krążącymi wokół nich planetami. To pierwszy raz kiedy NASA nazwała sondę na część żyjącego naukowca - mówi Thomas Zurbuchen, jeden z administratorów Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. To świadectwo tego, jak istotne są jego badania, które stanowią fundament nowej dziedziny badań. [caption id="attachment_13875" align="aligncenter" width="949"] Źródło: NASA/APL[/caption] Sonda słoneczna zapuści się w obszary przestrzeni jeszcze nigdy nie badane - mówi Parker. To niesamowicie ekscytujące, że w końcu będziemy mogli to miejsce zbadać. Chcielibyśmy dokładniej zmierzyć co się dzieje u źródeł wiatru słonecznego. Jestem pewien, że czekają na nas niespodzianki. Zawsze tak jest. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku Parker zaproponował kilka koncepcji, które tłumaczyły jak gwiazdy - w tym Słońce - emitują energię. Tę kaskadę energii nazwał mianem wiatru słonecznego, a następnie opisał cały złożony system plazm, pól magnetycznych i energetycznych cząstek, które razem odpowiadają za to zjawisko. Oprócz tego Parker próbował wytłumaczyć super-rozgrzaną atmosferę słoneczną, tzw. koronę, która - wbrew prawom fizyki - jest gorętsza od samej powierzchni Słońca. [caption id="attachment_13876" align="aligncenter" width="849"] Rozmiary Słońca widziane z orbity, na której znajdzie się Parker Solar Probe w porównaniu do rozmiarów Słońca widzianego z Ziemi. Źródło: wikipedia/Maringaense[/caption] Parker Solar Probe pozwoli nam odpowiedzieć na pytania o fizykę Słońca, które pozostają bez odpowiedzi przez ponad sześćdziesiąt lat -  mówi Nicola Fox, naukowiec projektu sondy Parker Solar Probe z JHUAPL. To sonda wyładowana najnowocześniejszymi urządzeniami, które rozwiążą wiele z największych tajemnic skrywanych przez naszą gwiazdę, włącznie z tym dlaczego korona słoneczna jest tak gorąca.  Misje NASA najczęściej otrzymują własne nazwy po starcie i certyfikacji sondy; w tym przypadku zważając na osiągnięcia Parkera w tej dziedzinie nauki, oraz na fakt jak bardzo cele misji związane są z jego badaniami, podjęto decyzję uhonorowania prof. Parkera jeszcze przed startem. Sonda Parker Solar Probe zgodnie z planem wystartuje w trakcie 20-dniowego okna startowego, które otwiera się 31 lipca 2018 roku. Wstępny plan misji obejmował manewr asysty grawitacyjnej ze strony Jowisza, który pozwoliłby na znaczne obniżenie prędkości orbitalnej i wejście na orbitę znacznie bliższą Słońcu. Obecnie planuje się uproszczenie trajektorii sondy poprzez wykorzystanie kolejnych asyst grawitacyjnych ze strony Wenus, które pozwolą na stopniowe obniżenie peryhelium orbity tak, aby sonda mogła przelatywać w odległości ok. 6 000 000 km od Słońca (8.5 promienia Słońca). Zgodnie z założeniami sonda będzie musiała wytrzymać środowisko charakteryzujące się temperaturami rzędu 1300 stopni Celsjusza, oraz intensywnością wiatru słonecznego 520-krotnie większą niż w pobliżu Ziemi. W tym celu sonda zostanie wyposażona w osłonę ze wzmocnionych kompozytów węglowych. Instrumenty naukowe sondy zostaną ukryte tuż za osłoną, tam gdzie nie będzie docierało bezpośrednie promieniowanie słoneczne. Na swojej ostatecznej orbicie wokół Słońca sonda Parker Solar Probe osiągnie prędkość rzędu 200 km/s przez co stanie się najszybszym obiektem kiedykolwiek wysłanym w przestrzeń kosmiczną. Źródło: NASA]]> 13873 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obserwatorium LIGO po raz trzeci rejestruje fale grawitacyjne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/01/obserwatorium-ligo-po-raz-trzeci-rejestruje-fale-grawitacyjne/ Thu, 01 Jun 2017 17:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13881 Źródło: LSC/OzGrav[/caption] Obserwatorium LIGO (Laser Interferometer Gravitational-wave Observatory) po raz trzeci zarejestrowało fale grawitacyjne, zmarszczki czasoprzestrzeni, dowodząc, że faktycznie obserwujemy otwarcie nowego okna na Wszechświat, nowego działu astronomii. Tak jak w przypadku dwóch pierwszych obserwacji, fale powstały w procesie łączenia dwóch czarnych dziur w jedną. Nowo powstała w procesie łączenia czarna dziura charakteryzuje się masą 49 mas Słońca. W ten sam sposób wypełnia ona lukę między masami dwóch wcześniej odkrytych połączonych czarnych dziur (ich masa to w pierwszym przypadku 62, a w drugim 21 masy Słońca). https://www.youtube.com/watch?v=_VurRCg4zrQ Mamy kolejne potwierdzenie istnienia czarnych dziur o masie gwiazdowej większych niż 20 mas Słońca - to obiekty, o których istnieniu nie wiedzieliśmy przed odkryciem ich przez LIGO - mówi David Shoemaker z MIT, nowo wybrany rzecznik projektu LSC (LIGO Scientific Collaboration), zespołu ponad 1000 naukowców z całego świata, którzy prowadzą badania w LIGO oraz europejskim projekcie Virgo. To wprost niesamowite, że ludzie są w stanie odtworzyć historię i przetestować ją w przypadku tak ekstremalnych wydarzeń, które miały miejsce miliardy lat temu i miliony lat świetlnych od nas. Cały zespół naukowców LIGO i Virgo pracowało nad wyjaśnieniem tego zjawiska. Nowa detekcja miała miejsca w trakcie obecnie trwającego cyklu obserwacji, który rozpoczął się 30 listopada 2016 roku i będzie trwał do końca lata. Obserwatorium LIGO jako pierwsze zarejestrowało fale grawitacyjne we wrześniu 2015 roku podczas pierwszego cyklu obserwacji po modernizacji przeprowadzanej w ramach programu Advanced LIGO. Po raz drugi fale grawitacyjne udało się zarejestrować w grudniu 2015 roku. Trzecia detekcja oznaczona GW170104 miała miejsce 4 stycznia 2017 roku i została właśnie opisana w artykule naukowym zaakceptowanym do publikacji w periodyku Physical Review Letters. https://www.youtube.com/watch?v=S2vp7iVWrkE We wszystkich trzech przypadkach, każdy z dwóch detektorów LIGO zarejestrował fale grawitacyjne wyemitowane w procesie łączenia pary czarnych dziur. Najnowsze odkrycie wydaje się jak dotąd najodleglejszym zarejestrowanym łączeniem czarnych dziur - ich odległość od Ziemi to blisko 3 miliardy lat świetlnych. Poprzednie dwie fale grawitacyjne miały swoje źródło odpowiednio 1,3 i 1,4 mld lat świetlnych od Ziemi. [caption id="attachment_13882" align="aligncenter" width="1024"] Powyższa wizualizacja przedstawia symulację numeryczną procesu łączenia dwóch czarnych dziur zgodną z najnowszym odkryciem GW170104. Źródło: S. Ossokine, A. Buonanno, T. Dietrich, R. Haas[/caption] Dzięki trzeciemu potwierdzonemu odkryciu fal grawitacyjnych, których źródłem jest zderzenie dwóch czarnych dziur, LIGO staje się czołowym obserwatorium w odkrywaniu ciemnej strony Wszechświata - mówi David Reitze z Caltech, dyrektor generalny Laboratorium LIGO. Dzięki temu, że LIGO jest idealnym obserwatorium do wykrywania takich zdarzeń, mamy nadzieję, że wkrótce zaobserwujemy także inne zdarzenia astrofizyczne takie jak zderzenia dwóch gwiazd neutronowych. Źródło: MIT]]> 13881 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Curiosity obserwuje dowody na stratyfikację jeziora w kraterze Gale]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/01/curiosity-obserwuje-dowody-na-stratyfikacje-jeziora-w-kraterze-gale/ Thu, 01 Jun 2017 20:54:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13888 Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Długotrwałe jezioro na powierzchni Marsa zapewniało stabilne warunki środowiskowe, które różniły się w zależności od fragmentu jeziora - wskazuje przekrojowa analiza danych zebranych w ciągu trzech i pół roku przez łazik Curiosity. Już wcześniejsze badania wskazywały, że ponad trzy miliardy lat temu w marsjańskim kraterze Gale istniało jezioro. Jednak najnowsze obejmują także analizę warunków chemicznych panujących w jeziorze. Dzięki wszechstronnym instrumentom naukowym zainstalowanym na pokładzie łazika Curiosity udało się określić, że jezioro charakteryzowało się stratyfikacją. Warstwowość zbiorników wodnych oznacza istotne chemiczne i fizyczne różnice między warstwami powierzchniowymi a dennymi. W przypadku jeziora, które istniało w kraterze Gale, powierzchniowe warstwy były bogatsze w utleniacze niż warstwy denne. Dowiedzieliśmy się, że w niektórych częściach jeziora i w określonych przedziałach czasu, woda była bardziej utleniona niż gdzie indziej - mówi Roger Wiens, planetolog w Los Alamos National Laboratory oraz współautor artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Science. To istotne ponieważ fakt ten wpływa na to jakie minerały odkładają się w osadach, pomijając już fakt jak bardzo tlen jest istotny dla życia. Niemniej jednak musimy pamiętać, że w czasach kiedy istniało Jezioro Gale, życie na naszej planecie jeszcze nie przystosowało się do wykorzystywania tlenu - fotosynteza jeszcze nie została wynaleziona przez organizmy żywe. Zamiast tego, stopień utlenienia określonych pierwiastków takich jak mangan czy żelazo mógł być dla życia ważniejszy - o ile to życie kiedykolwiek na Marsie istniało. Stopień utlenienia kontrolowany był prze tlen rozpuszczony w wodzie. W ramach jednego jeziora występowały bardzo różne, współistniejące środowiska -  mówi Joel Hurowitz z Uniwersytetu Stony Brook, główny autor raportu. Tego typu stratyfikacja poziomów utlenienia jest powszechną cechą jezior występujących na Ziemi, a teraz mamy dowody na jej istnienie w przeszłości na Marsie. Różnorodność środowiskowa w tym marsjańskim jeziorze mogła stanowić szansę na powstanie różnych typów mikrobów. [caption id="attachment_13889" align="aligncenter" width="1024"] Diagram stratyfikacji jeziora na Marsie: powyższy diagram przedstawia niektóre procesy i wskazówki związane z dawnym marsjańskim jeziorem, gdzie w płytkiej wodzie było więcej utleniaczy niż w głębokiej. Skały osadowe w kraterze Gale odłożone ponad 3 miliardy lat temu różnią się od siebie mniej więcej w ten sam sposób co w jeziorach na Ziemi. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Stony Brook University[/caption] Wciąż nie wiadomo czy na Marsie kiedykolwiek istniało życie, jednak szukając oznak życia na jakiejkolwiek planecie, czy to na Ziemi, Marsie czy na bardziej odległych lodowych globach, naukowcy zaczynają od rekonstrukcji warunków środowiskowych i sprawdzenia czy pozwalały one na istnienie w nich życia. Właśnie w tym celu NASA wykorzystuje łazik Curiosity do badania warunków panujących na wczesnym Marsie. W ciągu ponad 1700 soli (dni marsjańskich, z których każdy trwa 24 godziny i 39 minut), łazik Curiosity przejechał pond 16 km od dna krateru Gale po części w górę zbocza Góry Sharp znajdującej się w centrum krateru. Źródło: Los Alamos National Laboratory Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1126/science.aah6849]]> 13888 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 478 0 0 479 0 0 <![CDATA[Amatorzy astronomii odkrywają nowy chłodny świat w pobliżu Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/02/amatorzy-astronomii-odkrywaja-nowy-chlodny-swiat-w-poblizu-slonca/ Fri, 02 Jun 2017 16:11:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13895 Źródło: NASA[/caption] Nowe narzędzie do poszukiwania nowych światów skrywających się w zewnętrznych obszarach układu słonecznego udostępnione wszystkim zainteresowanym na początku roku przynosi pierwsze wymierne wyniki: w danych amatorzy odkryli brązowego karła oddalonego od nas o ponad 100 lat świetlnych. Zaledwie sześć dni po uruchomieniu platformy Backyard Worlds: Planet 9 w lutym br. czterech różnych użytkowników poinformowało zespół naukowców o osobliwym obiekcie, którego obecność od tego czasu została potwierdzona za pomocą teleskopu obserwującego w podczerwieni. Szczegóły odkrycia opublikowano niedawno w periodyku Astrophysical Journal Letters. Byłam niesamowicie dumna z naszych wolontariuszy gdy zobaczyłam dane dotyczące tego nowego chłodnego globu - mówi Jackie Flaherty, naukowiec z American Museum of Natural History i jedna z badaczek w projekcie Backyard Worlds. Platforma Backyard Worlds pozwala każdemu z dostępem do komputera i internetu przeglądać zdjęcia wykonane za pomocą sondy WISE (Wide Field Infrared Survey Explorer). Jeżeli zaobserwowany obiekt jest wystarczająco blisko Ziemi, będzie zmieniał położenie na zdjęciach tego samego fragmentu nieba wykonanych na przestrzeni kilku lat. Dla wolontariuszy biorących udział w projekcie - a jest ich ponad 37 000 - celem jest oznaczanie poruszających się obiektów, które dostrzegą w gifach złożonych ze zdjęć tego samego obszaru. Tak oznaczone obiekty następnie analizowane są przez naukowców. Jak dotąd wolontariusze przejrzeli ponad 4 miliony takich gifów. W kilka dni po tym jak 15 lutego br. uruchomiono platformę, Bob Fletcher, nauczyciel z Tasmanii zidentyfikował bardzo słaby obiekt poruszający się na zdjęciach wykonanych przez WISE. Wkrótce potem jeszcze trzech innych wolontariuszy z Rosji, Serbii i USA oznaczyło ten sam obiekt. Po wstępnej analizie przeprowadzonej przez zespół badaczy, który nazywał ów obiekt "karłem Boba", Faherty otrzymała czas obserwacyjny na teleskopie podczerwonym na Hawajach, gdzie potwierdziła istnienie wcześniej nieznanego brązowego karła, którego temperatura jest ledwie kilka stopni wyższa od temperatury Jowisza. Autorzy zaznaczają, że wcześniejsze przeglądy nieba nie dostrzegły tego obiektu, bowiem jego jasność jest zbyt niska. Wszyscy czterej wolontariusze zostali współautorami artykułu naukowego opisującego odkrycie. Brązowe karły, często zwane nieudanymi gwiazdami rozsiane są po całej Drodze Mlecznej. Charakteryzują się one masą niewystarczającą do rozpoczęcia procesów fuzji nuklearnej, a jednocześnie są wystarczająco gorące, aby świecić w zakresie podczerwonym. Brązowe karły są zdumiewająco podobne do Jowisza, dlatego badamy ich atmosfery w celu badania warunków pogodowych, które mogą panować na innych światach -  mówi Jonathan Gagne, członek zespołu Backyard Worlds z Carnegie Institution for Science. Choć zespół badawczy Backyard Worlds marzy o znalezieniu słynnej Planety 9 w dalekich ostępach Układu Słonecznego, to odkrycie nowego brązowego karła jest także źródłem niesamowitej satysfakcji. Źródło: AMNH Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/aa7200]]> 13895 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 483 0 0 484 0 0 <![CDATA[Hubble obserwuje tranzyt gwiazdy na tle galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/02/hubble-obserwuje-tranzyt-gwiazdy-na-tle-galaktyki/ Fri, 02 Jun 2017 19:57:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13898 Źródło: ESA/Hubble/NASA[/caption] Kosmiczny Teleskop Hubble'a znany jest z niesamowitych zdjęć kosmosu. Na pierwszy rzut oka powyższe zdjęcie tygodnia wydaje się jednak wyjątkiem od tej reguły, wszak widać na nim tylko jakieś rozmyte kształty, dużo szumu i losowe barwy - jednak gdy już dowiesz się co przedstawia to zdjęcie zrozumiesz, że także i to zdjęcie jest zachwycające. Otóż powyższe zdjęcie przedstawia odległą galaktykę - widoczną jako rozmyty dysk w dolnej części kadru po prawej stronie  - która stopniowo na niebie zaczyna chować się za gwiazdą znajdującą się znacznie bliżej nas, wewnątrz Drogi Mlecznej. To zjawisko to po prostu tranzyt. Owa gwiazda to HD 107146 - na zdjęciu znajduje się ona dokładnie w środku kadru.  Światło pochodzące bezpośrednio z samej gwiazdy zostało wycięte, aby można było zobaczyć jej bezpośrednie otoczenie i bliską jej z naszej perspektywy odległą galaktykę. Położenie samej gwiazdy zaznaczono zielonym okręgiem w środku. Koncentryczny pomarańczowy kształt otaczający HD 107146 to dysk okołogwiezdny - dysk odłamków krążących wokół gwiazdy. W przypadku HD 107146 patrząc z Ziemi widzimy dysk od góry. Z uwagi na fakt, że gwiazda bardzo przypomina nasze Słońce, jest to wyjątkowo interesujący obiekt badań: jej dysk okołogwiezdny może być analogiem pasa planetoid lub Pasa Kuipera z naszego układu planetarnego. Szczegółowe badanie tego systemu jest możliwe dzięki dużo odleglejszej galaktyce. Ta nietypowa para po raz pierwszy dostrzeżona została w 2004 roku za pomocą kamery ACS zainstalowanej na Hubble'u, a następnie w 2011 roku za pomocą jego spektrografu. Najnowsze zdjęcie przedstawione powyżej przedstawia początek tranzytu gwiazdy HD 107146 na tle galaktyki. Sama galaktyka zostanie całkowicie przesłonięta dopiero w okolicach 2020 roku, jednak już teraz kiedy mamy do czynienia tylko z częściowym zaćmieniem można pokusić się o interesujące badania. Światło biegnące do nas od galaktyki będzie przechodziło przez dysk odłamków otaczający gwiazdę, dzięki czemu badając właściwości owego promieniowania oraz sposób w jaki się one zmieniają będziemy mogli wywnioskować wiele cech samego dysku. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 13898 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Dzisiaj w Sriharikota start największej indyjskiej rakiety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/05/dzisiaj-w-sriharikota-start-najwiekszej-indyjskiej-rakiety/ Mon, 05 Jun 2017 08:54:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13904 W dniu dzisiejszym będziemy świadkami startu największej jak dotąd rakiety indyjskiej. Będzie to kolejny duży krok dla programu kosmicznego Indii, którego celem jest umieszczenie w przyszłości człowieka na orbicie. Rakieta o wysokości 43 metrów wystartuje o godzinie 14:00 naszego czasu z południowej wyspy Sriharikota, jednego z dwóch miejsc wykorzystywanych przez ISRO (Indian Space Research Organisation) do wynoszenia satelitów. Najnowszy model rakiety wyposażony został w potężny silnik opracowywany  latami w ramach indyjskiego programu kosmicznego. Menedżerowie projektu mają nadzieję, że technologia pozwoli im zminimalizować poleganie na europejskich silnikach, które napędzały niektóre indyjskie rakiety w przeszłości. Rakieta GSLV Mk III będzie miała na pokładzie satelitę o masie ponad trzech ton, którego po starcie dostarczy na wysoką orbitę okołoziemską - będzie to znaczące osiągnięcie zważając na fakt, że Indie od zawsze miały problemy z wynoszeniem cięższych ładunków w przestrzeń kosmiczną. Wyniesienie w przestrzeń własnej rakiety to niezwykle ważny moment dla indyjskiego programu kosmicznego, - mówi Ajay Lele z Institute of Defence Studies and Analyses w Delhi. Satelity komunikacyjne są dość ciężkie, a jak dotąd byliśmy w stanie wynosić na orbitę ładunki o masie do 2 ton. Udany start 640-tonowej rakiety może być kolejnym zwycięstwem dla naukowców z ISRO, którzy wygrali azjatycki wyścig do Marsa w 2014 roku kiedy indyjska sonda dotarła do Czerwonej Planety pomimo niezwykle skromnego budżetu. Ten wyczyn sprawił, że Indie stały się wiarygodnym, niskokosztowym oknem na przestrzeń kosmiczną. Indyjska sonda kosztowała 73 miliony dolarów, co jest niewielką kwotą przy 671 milionach dolarów, które NASA wydała na misję MAVEN. Aktualnie Indie rozważają także wysłanie misji do Jowisza i Wenus. Indie starają się uciąć jak największy kawałek tortu jakim stał się szybko powiększający sektor satelitów komercyjnych wymaganych przez szybko rosnące zapotrzebowanie na usługi telefoniczne, internetowe i inne. W lutym Indie umieściły na orbicie za jednym zamachem rekordowe 104 satelity bijąc tym samym na głowę Rosję, która wyniosła 39 satelitów w trakcie lotu realizowanego w lipcu 2014 roku. Głównym ładunkiem podczas tego lotu był 714-kilogramowy satelita do obserwacji Ziemi. Oprócz niego na pokładzie znalazły się 103 mniejsze nano-satelity. Większość z nich pochodziła spoza Indii. Choć Indie z powodzeniem wynosiły w przestrzeń lżejsze satelity, najnowsza będzie w stanie umieścić na orbicie aż cztery tony ładunku - to dwa razy więcej niż jej poprzednik. Agencja kosmiczna przetestowała mniej dopracowaną wersję rakiety w grudniu 2014 roku, kiedy jej silnik kriogeniczny był wciąż w fazie testów. Na pokładzie rakiety znajdowała się bezzałogowa kapsuła, która oddzieliła się od rakiety i opadła w Zatoce Bengalskiej 20 minut po starcie. Indyjska kapsuła załogowa zaprojektowana została do wyniesienia na orbitę trzech astronautów, ale ISRO zaznacza, że projekt wymaga jeszcze co najmniej siedmiu lat pracy zanim będzie można w kapsule faktycznie umieścić załogę. Źródło: AFP]]> 13904 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 485 0 0 <![CDATA[Ile trzeba wody aby wyrzeźbić marsjańskie kaniony?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/05/ile-trzeba-wody-aby-wyrzezbic-marsjanskie-kaniony/ Mon, 05 Jun 2017 10:11:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13908 Grafika przedstawiająca obecnego Marsa i dawnego, ciepłego i wilgotnego Marsa. Źródło: Wei Luo, Northern Illinois University[/caption] Najnowsze badania kierowane przez Wei Luo, profesora geografii z Northern Illinois University miały na celu obliczenie ilości wody niezbędnej do wyrzeźbienia dawnej sieci dolin na Marsie. Wyniki wskazują, że powierzchnia Czerwonej Planety mogła być kiedyś dużo bardziej wilgotna niż nam się wydawało. Badania także wspierają tezę mówiącą o tym, że Mars w przeszłości charakteryzował się cieplejszym klimatem i aktywnym cyklem hydrologicznym, gdzie woda odparowywała z dawnego oceanu, powracając na powierzchnię pod postacią opadów deszczu i prowadząc do erozji i powstawania rozległej sieci dolin na całej planecie. Satelity krążące wokół Marsa jak i łaziki na jej powierzchni dostarczyły naukowcom wielu dowodów na to, że woda pomagała kształtować krajobraz planety miliardy lat temu. Jednak wciąż pozostaje kwestia tego ile tej wody faktycznie pokrywało powierzchnię planety. W najnowszym artykule opublikowanym 5 czerwca online w periodyku Nature Communications Luo wraz ze swoimi współpracownikami opisuje innowacyjny algorytm do bardzo precyzyjnego obliczania objętości zagłębień w dolinach marsjańskich oraz ilości wody niezbędnej do wyrzeźbienia z czasem tych dolin w procesie erozji. Większość sieci dolin ma ponad 3 miliardy lat. Nasze najostrożniejsze szacunki wskazują, że globalna objętość sieci dolin na Marsie i ilość wody niezbędnej do ich stworzenia jest co najmniej dziesięciokrotnie większa od wcześniejszych szacunków - mówi Luo. [caption id="attachment_13910" align="aligncenter" width="1024"] Wei Luo, profesor geografii na Northern Illinois University[/caption] Co ciekawe, nowe szacunki ilości wody niezbędnej do wyrzeźbienia dolin są o co najmniej cały rząd większe od objętości hipotetycznego oceanu i 4000 razy większe od objętości przestrzeni w dolinach. Oznacza to, że woda musiała przechodzić przez system dolin na Marsie wielokrotnie, a do tego potrzebny jest duży, otwarty zbiornik wody lub ocean - dodaje Luo. Dlatego też wczesnego Marsa wyobrażam sobie takiego jak Ziemię teraz - oceany, jeziora, rzeki i opady deszczu. Jednak wciąż brakuje sporego elementu tej układanki, ponieważ modele klimatu nie są w stanie odtworzyć klimatu na wczesnym Marsie wystarczająco ciepłego, aby mógł on promować aktywne cykle hydrologiczne. Mars jest dużo dalej od Słońca niż Ziemia, a kiedy Słońce było młodsze, nie świeciło tak jasno jak dzisiaj. Dlatego też wciąż wiele musimy się dowiedzieć, aby znaleźć przekonujące dowody na istnienie na Marsie większej ilości wody. Źródło: NIU]]> 13908 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/05/astronomowie-odkrywaja-planete-goretsza-od-wiekszosci-gwiazd/ Mon, 05 Jun 2017 16:42:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13915 Wizja artystyczna przedstawiająca gwiazdę KELT-9 i jej wyjątkowo gorącą planetę KELT-9b. Źródło: Robert Hurt/NASA-JPL-Caltech[/caption] Wyobraź sobie planetę podobną do Jowisza okrążającą swoją gwiazdę macierzystą w zaledwie 1.5 dnia, podgrzaną do temperatur wyższych od tych, które charakteryzują większość gwiazd i ciągnącą za sobą świecący ogon gazowy niczym kometa. Właśnie taki obiekt znaleźli naukowcy z uniwersytetów Ohio State i Vanderbilt na orbicie wokół masywnej gwiazdy KELT-9 oddalonej od nas o 650 lat w kierunku gwiazdozbioru Łabędzia. Odkrycie zostało opisane w tym tygodniu w artykule A giant planet undergoing extreme-ultraviolet irradiation by its hot massive-start host i przedstawione w prezentacji podczas wiosennego spotkania American Astronomical Society w Austin w Teksasie. Przy temperaturach dochodzących do 4600K po stronie dziennej, nowo odkryta egzoplaneta oznaczona KELT-9b jest gorętsza od większości gwiazd i tylko 1200K chłodniejsza od Słońca. W rzeczywistości, promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez gwiazdę, którą planeta okrąża, jest na tyle brutalne, że planeta może dosłownie odparowywać pod wpływem intensywnego światła, co może tłumaczyć gazowy ogon. Rozpalona planeta posiada także inne nietypowe cechy. Jest to gazowy olbrzym o masie 2,8 razy większej od Jowisza choć o dwa razy niższej gęstości - dzieje się tak ponieważ promieniowanie emitowane przez gwiazdę macierzystą niesamowicie rozdęło atmosferę planety. Ponieważ planeta jest pływowo związana z gwiazdą - tak jak Księżyc z Ziemią - dzienna strona planety jest bezustannie bombardowana promieniowaniem gwiazdy i jest na tyle gorąca, że nie mogą w nie powstawać cząsteczki chociażby wody, dwutlenku węgla czy metanu. To planeta według każdej typowej definicji opierającej się na masie, jednak jej atmosfera z pewnością nie przypomina żadnej z jaką dotychczas mieliśmy do czynienia - właśnie przez niesamowitą temperaturę panującą po dziennej stronie -  mówi Scott Gaudi, profesor astronomii z Ohio State University i jeden z głównych autorów opracowania. Powodem tak wysokiej temperatury jest fakt, że gwiazda okrążana przez planetę jest niemal dwa razy większa i niemal dwa razy gorętsza od Słońca. KELT-9 emituje tak dużo promieniowania ultrafioletowego, że może doprowadzić do całkowitego odparowania planety. Natomiast jeżeli gazowe olbrzymy takie jak KELT-9b posiadają stałe jądra, na co wskazują niektóre teorie, to planeta może całkowicie utracić swoją gazową otoczkę i pozostać stałym jądrem jak Merkury -  mówi Keivan Stassun, profesor fizyki i astronomii na Vanderbilt. https://www.youtube.com/watch?v=qNIIMQPGq-0 Z drugiej strony, orbita planety przebiega ekstremalnie blisko gwiazdy, zatem jeżeli gwiazda zacznie się powiększać, po prostu pochłonie planetę. KELT-9 zwiększy swoje rozmiary w fazie czerwonego olbrzyma, w którą wejdzie za jakiś miliard lat - mówi Stassun. Choć Stassun i Gaudi spędzili mnóstwo czasu na opracowywaniu misji takich jak chociażby Transiting Exoplanet Survey Satellite zaprojektowanych do poszukiwania planet sprzyjających powstaniu życia, naukowcy podkreślają, że są także istotne powody, dla których warto badać planety zupełnie nieprzyjazne dla życia. Społeczność astronomiczna wyraźnie skupiona jest na poszukiwaniu planet podobnych do Ziemi i krążących wokół małych, chłodnych gwiazd takich jak nasze Słońce. To stosunkowo łatwe cele badań i naprawdę jeszcze dużo możemy się dowiedzieć o planetach potencjalnie przyjaznych dla życia krążących wokół małych gwiazd. Z drugiej strony, ponieważ gwiazda macierzysta KELT-9b jest większa i gorętsza od Słońca, niejako wypełnia ona luki w naszej wiedzy o tym w jaki sposób powstają układy planetarne wokół gorących, masywnych gwiazd - mówi Gaudi. Stassun dodaje: Skoro staramy się stworzyć kompletny obraz rożnorodności planet we Wszechświecie, ważne jest także aby wiedzieć nie tylko jak powstają i ewoluują planety, ale też jak i kiedy ulegają one zniszczeniu. Mieliśmy dużo szczęścia, że udało nam się zauważyć planetę gdy jej orbita przecina tarczę gwiazdy -  mówi współautorka artykułu Karen Collins z Vanderbilt. Z uwagi na ekstremalnie krótki okres orbitalny, niemal biegunową orbitę i fakt że gwiazda macierzysta jest spłaszczona, a nie sferyczna, obliczyliśmy że precesja orbity sprawi, że planeta zniknie z naszego pola widzenia za jakieś 150 lat i pojawi się dopiero za jakieś 3500 lat. W 2014 roku astronomowie dostrzegli egzoplanetę wykorzystując do tego jeden z dwóch teleskopów specjalnie zaprojektowanych do wykrywania planet krążących wokół jasnych gwiazd. Instrumenty te zwane KELT (Kilodegree Extremely Little Telescope) wypełniają dużą lukę w dostępnych technologiach poszukiwania planet pozasłonecznych. Wykorzystują one dostępne powszechnie technologie zapewniając tym samym nisko-kosztowe instrumenty do poszukiwania planet. Podczas gdy tradycyjne teleskopy astronomiczne kosztują miliony dolarów, sprzęt do teleskopu KELT mieści się w kosztach rzędu 75 000 dolarów. Gdy inne teleskopy zaprojektowane są do badania bardzo słabych gwiazd w niewielkich wycinkach nieba przy dużej rozdzielczości, KELT obserwuje miliony bardzo jasnych gwiazd jednocześnie i to na znacznym wycinku nieba. Nasze odkrycie dowodzi, że nawet 'ekstremalnie małe' teleskopy mogą odegrać swoją rolę w odkryciu - komentuje James Neff, dyrektor programu astronomicznego w National Science Foundation. Korzystając z teleskopu KELT-North w Obserwatorium Winer w Arizonie, astronomowie spostrzegli niewielki spadek jasności gwiazdy - rzędu ok. 0.5% - który wskazywał na możliwą obecność planety na tle tarczy gwiazdy. Jasność spadała regularnie co 1,5 dnia, co oznacza, że dokładnie w takim czasie planeta okrąża swoją gwiazdę. Dalsze obserwacje potwierdziły, że ów sygnał wywołany został przez tranzytującą planetę, a astronomowie określili, że musi to być tzw. gorący Jowisz.]]> 13915 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 729 http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/15/zelazo-i-tytan-w-atmosferze-egzoplanety/ 0 0 486 0 0 <![CDATA[Hubble bada bliźniacze egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/06/hubble-bada-blizniacze-egzoplanety/ Tue, 06 Jun 2017 08:04:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13919 W ramach unikalnego eksperymentu naukowcy korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przyjrzeli się dwóm gorącym jowiszom. Ponieważ obie planety charakteryzuje ten sam rozmiar i ta sama temperatura, a krążą one wokół niemal identycznych gwiazd i to w tej samej odległości, zespół założył, że atmosfery obu planet powinny być takie same. Wyniki badań jednak ich zaskoczyły. Główny badacz Giovanni Bruno z Space Telescope Science Institute w Baltimore w stanie Maryland tłumaczy: Przyglądając się obu tym planetom widzimy, że ich atmosfery w ogóle się nie przypominają. Jedna z planet - WASP-67b jest dużo bardziej zachmurzona niż druga - HAT-P-38b. Widzimy coś, czego nie oczekiwaliśmy, i musimy spróbować zrozumieć skąd się wzięły te różnice. Do swoich badań badacze wykorzystali kamerę WFC3, która badała widmo obu planet. Wpływ chmur na widmową sygnaturę wody pozwala nam zmierzyć ilość chmur w atmosferze. Więcej chmur oznacza mniejszy sygnał wody. Badacze odkryli, że w atmosferze WASP-67P na badanych wysokościach występuje znacznie więcej chmur. To mówi nam, że w przeszłości coś musiało wpłynąć na to jak te planety wyglądają obecnie - mówi Bruno. Aktualnie obie planety okrążają swoje żółte karły raz na 4,5 dnia po ciasnej orbicie znacznie bliższej niż orbita Merkurego wokół Słońca. W przeszłości obie planety prawdopodobnie powstały w różnych miejscach i z czasem migrowały na swoje bliższe gwieździe orbity. To właśnie historia ich powstawania może odpowiadać za różnice, które także teraz są widoczne mimo, że obie planety wydają się mieć identyczne parametry fizyczne. Chmury na gorących olbrzymach zupełnie nie przypominają chmur jakie znamy z Ziemi. Zamiast tego są to prawdopodobnie chmury alkaliczne, składające się z cząsteczek takich jak siarczek sodu czy chlorek potasu. Średnia temperatura na każdej z tych planet wynosi ok. 1000 stopni Celsjusza. [caption id="attachment_13921" align="aligncenter" width="726"] Diagram porównuje obserwacje dwóch gorących jowiszów krążących wokół dwóch gwiazd podobnych do Słońca. Astronomowie zmierzyli w jaki sposób światło gwiazd macierzystych filtrowane jest przez atmosferę każdej z planet. HAT-P-38b posiadał w swojej atmosferze sygnaturę wody, która ujawnia się jako linia absorpcyjna w widmie. Astronomowie uznają, że oznacza to, iż w górnych warstwach atmosfery nie ma chmur. WASP-67b cechuje się płaskim widmem, które z kolei skłania naukowców ku teorii, że jest ona pokryta warstwą chmur na dużych wysokościach. Źródło: NASA/ESA/Z.Levy (STScI)[/caption] Obie badane planety są pływowo związane ze swoimi gwiazdami, przez co jedna strona planety jest cały czas skierowana w stronę gwiazdy. Oznacza to, że na obu planetach występuje bardzo gorąca strona dzienna i chłodniejsza strona nocna. Zamiast charakterystycznych pasów chmur, które znamy z Jowisza, każda z tych planet najprawdopodobniej posiada jedno, szerokie pasmo równikowe, które powoli przesuwa ciepłe powietrze z dziennej na nocną stronę planety. Naukowcy dopiero zaczynają poznawać czynniki, które odpowiadają za to czy planeta będzie pokryta dużą czy małą ilością chmur. Aby lepiej zrozumieć przeszłość obu planet naukowcy będą potrzebowali dalszych obserwacji tak za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jak i za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Wyniki badań zespołu zostały przedstawione wczoraj podczas 230. spotkania American Astronomical Society w Austin w Teksasie. Źródło: NASA]]> 13919 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 487 0 0 <![CDATA[Galaktyczne promienie kosmiczne a załogowe misje marsjańskie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/06/galaktyczne-promienie-kosmiczne-a-zalogowe-misje-marsjanskie/ Tue, 06 Jun 2017 10:47:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13927 Ryzyko zachorowania na nowotwór podczas załogowej misji na Marsa okazało się dwukrotnie wyższe niż sądzono - wskazują najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z UNLV. Tak dramatyczny wzrost zachorowań dotyczy astronautów, którzy wypuszczą się w stronę czerwonej planety lub w inną długo-terminową misję poza ochronne pole magnetyczne Ziemi. Wyniki badań opublikowano w majowym wydaniu periodyku Scientific Reports. Autorem artykułu jest Francis Cucinotta, wiodący badacz promieniowania i fizyki przestrzeni kosmicznej. Wcześniejsze badania wskazywały, że wystawienie organizmu na działanie galaktycznych promieni kosmicznych powoduje wzrost ryzyka zachorowania na nowotwory, choroby ośrodkowego układu nerwowego, katarakty, choroby układu krążenia oraz ostrą chorobę popromienną. Promienie kosmiczne takie jak atomy żelaza czy tytanu z uwagi na wysoki stopień jonizacji powodują uszkodzenia komórek, przez które przelatują. Konwencjonalne modele służące do oceny ryzyka, a wykorzystywane m.in. przez NASA zakładają, że uszkodzenia i mutacje DNA są powodem nowotworów popromiennych.  Opierają się one na badaniach przeprowadzonych przy użyciu wysokich dawek, gdzie wszystkie komórki przenikane są przez ciężkie jony co najmniej jeden raz w dużo krótszym okresie czasu niż będzie to miało miejsce podczas misji kosmicznych. Wyprawa na Marsa to kwestia co najmniej 900 dni, w co wchodzi co najmniej rok w przestrzeni kosmicznej, gdzie praktycznie nie ma ucieczki przed galaktycznymi promieniami kosmicznymi o różnych energiach - mówi Cucinotta. Obecnie dostępne osłony przed promieniowaniem w najlepszym przypadku nieznacznie obniżą poziom promieniowania. W najnowszych badaniach, w których ryzyko rozwinięcia nowotworu powstaje także w komórkach sąsiadujących z bardzo uszkodzonymi komórkami wykazano dwukrotnie  wyższe ryzyko zachorowania na nowotwór w porównaniu do konwencjonalnego modelu ryzyka wykorzystywanego przy rozważaniu misji marsjańskich. Ekspozycja na galaktyczne promienie kosmiczne może niszczyć jądra komórkowe i prowadzić do powstania mutacji, które prowadzą do rozwinięcia się nowotworów - tłumaczy Cucinotta. Zauważyliśmy, że uszkodzone komórki wysyłają sygnały do otaczających je nieuszkodzonych komórek i prawdopodobnie modyfikują mikrośrodowisko tkanek. Takie sygnały wydają się prowokować powstawanie mutacji także w zdrowych komórkach, co z kolei prowadzi do zwiększenia ryzyka powstania nowotworów. Cucinotta podkreśla, że wyniki badań wskazują na palącą potrzebę dodatkowych badań nad wpływem promieniowania kosmicznego na tkanki, w których najczęściej rozwijają się nowotwory. Tego typu badania powinny być przeprowadzone zanim rozważymy planowanie misji załogowych sięgających poza otoczenie geomagnetyczne Ziemi. Źródło: University of Nevada Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41598-017-02087-3]]> 13927 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 488 0 0 492 0 0 537 0 0 550 537 0 <![CDATA[Mini-rozbłyski mogą sterylizować planety krążące wokół czerwonych karłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/06/mini-rozblyski-moga-sterylizowac-planety-krazace-wokol-czerwonych-karlow/ Tue, 06 Jun 2017 19:42:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13930 Powyższa ilustracja przedstawia czerwonego karła wokół którego krąży hipotetyczna egzoplaneta. Źródło: NASA/ESA/G. Bacon[/caption] Chłodne karły cieszą się szczególnym zainteresowaniem wśród poszukiwaczy planet pozasłonecznych. Odkrycie planet w ekosferze wokół gwiazd takich jak TRAPPIST-1 oraz LHS 1140 wskazuje, że planety o rozmiarach Ziemi mogą krążyć wokół miliardów czerwonych karłów, najpowszechniej występującego typu gwiazd w naszej galaktyce. Jednak, podobnie do naszego Słońca, na wielu z tych karłów dochodzi do intensywnych rozbłysków promieniowania. Czy zatem czerwone karły są przyjazne dla życia na planetach wokół nich krążących, czy też owe rozbłyski sprawiają, że powierzchnie planet nie nadają się dla życia? Aby odpowiedzieć na to pytanie zespół naukowców przeanalizował 10 lat obserwacji prowadzonych w ultrafiolecie przez sondę GALEX (Galaxy Evolution Explorer) poszukującą gwałtownych wzrostów jasności gwiazd spowodowanych przez rozbłyski. Rozbłyski emitują promieniowanie w szerokim zakresie promieniowania, a znaczna część ich całkowitej energii uwalniana jest w zakresie ultrafioletowym obserwowanym przez sondę GALEX. Jednocześnie, czerwone karły emitujące te rozbłyski są stosunkowo ciemne w ultrafiolecie. Ten kontrast, w połączeniu z rozdzielczością czasową detektorów GALEX pozwolił naukowcom zmierzyć rozbłyski o mniejszej całkowitej energii niż wcześniej wykrywane. To istotne, bowiem owe rozbłyski choć pojedynczo mniej energetyczne, a zatem mniej groźne dla życia, mogą występować dużo częściej i z czasem prowadzić do powstania nieprzyjaznego dla życia otoczenia. Co jeżeli okaże się, że owe planety bezustannie atakowane są takimi mniejszymi lecz wciąż istotnymi rozbłyskami? -  pyta Scott Fleming z Space Telescope Science Institute w Baltimore w stanie Maryland. Aby wykryć i dokładnie zmierzyć owe rozbłyski, zespół naukowców musiał podzielić dane z GALEX na bardzo krótkie okresy czasu. Ze zdjęć o czasie ekspozycji rzędu 30 minut badacze byli w stanie wyizolować zmienność trwającą zaledwie po kilka sekund. Chase Million, pierwszy autor opracowania z firmy Million Concepts zrealizował projekt gPhoton, w ramach którego przeanalizował ponad 100 terabajtów danych GALEX przechowywanych w Mikulski Archive for Space Telescopes (MAST) w STScI. Następnie zespół wykorzystał specjalistyczne oprogramowanie stworzone przez Milliona i Clarę Brassur (STScI) do zbadania kilkuset czerwonych karłów i wykrycia kilkudziesięciu rozbłysków. Odkryliśmy rozbłyski w całym zakresie, w którym obserwował GALEX - od niewielkich rozbłysków trwających po kilka sekund do potężnych, które sprawiały że gwiazdy jaśniały kilkusetkrotnie przez kilka minut - mówi Million. Rozbłyski odkryte w danych z sondy GALEX mają podobną moc do rozbłysków emitowanych przez Słońce. Niemniej jednak, ponieważ planety muszą krążyć znacznie bliżej chłodnych, czerwonych karłów, aby znajdować się w ich ekosferach, będą wystawione na znacznie większą część energii rozbłysku niż Ziemia. Silne rozbłyski są w stanie wywiać całą atmosferę z pobliskiej planety. Silne promieniowanie ultrafioletowe z takiego rozbłysku docierając do samej powierzchni planety może uszkadzać żyjące na niej organizmy i uniemożliwiać powstawanie życia. Aktualnie członkowie zespołu: Rachen Osten (STScI) oraz Brasseur badają gwiazdy obserwowane zarówno przez sondę GALEX jak i teleskop Kepler w poszukiwaniu podobnych rozbłysków. Badacze podejrzewają, że uda im się z czasem znaleźć setki tysięcy rozbłysków ukrytych w danych z sondy GALEX. Nasze wyniki potwierdzają wartość przeglądów takich jak GALEX, którego głównym założeniem było badanie ewolucji galaktyk na przestrzeni historii Wszechświata, a teraz ma wpływ na badanie pobliskich planet pozasłonecznych - mówi Don Neill, badacz z Caltech w Pasaenie. Podczas projektowania misji GALEX nie zakładaliśmy, że posłuży do badania planet pozasłonecznych. Nowe, silne instrumenty takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, którego start zaplanowano na 2018 rok, będą niezbędne do badania atmosfer planet krążących wokół pobliskich czerwonych karłów jak i poszukiwania życia na ich powierzchni. Wyniki badań zaprezentowano na konferencji prasowej podczas spotkania AAS w Austin w Teksasie. Źródło: ESA/Hubble Info Centre]]> 13930 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 491 0 0 <![CDATA[Chandra: Obserwacje burzliwego związku dwóch gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/07/chandra-obserwacje-burzliwego-zwiazku-dwoch-gwiazd/ Wed, 07 Jun 2017 07:01:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13933 Źródło: NASA/CXC/SAO/R. Montez et al. / Adam Block/Mt. Lemmon SkyCenter/U. Arizona[/caption] W biologii słowo symbioza odnosi się do dwóch organizmów żyjących blisko siebie i ze sobą oddziałujących. Astronomowie od dawna badają klasę gwiazd - znanych jako gwiazdy symbiotyczne - które oddziałują ze sobą w podobny sposób. Wykorzystując dane zebrane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i innych teleskopów, astronomowie zaczynają dowiadywać się jak burzliwy może być tak bliski związek dwóch gwiazd. R Aquarii (R Aqr) to jedna z najlepiej poznanych gwiazd symbiotycznych. Znajdująca się około 710 lat świetlnych od Ziemi para, a właściwie zmiana jej jasności zauważona została gołym okiem prawie tysiąc lat temu. Od tego czasu astronomowie regularnie obserwowali ten obiekt dochodząc w pewnym momencie do wniosku, że R Aqr to nie jedna gwiazda, a dwie: mały, gęsty biały karzeł i chłodny, czerwony olbrzym. Czerwony olbrzym ma swoje własne interesujące właściwości. Wszak za miliardy lat nasze Słońce także przejdzie w stadium czerwonego olbrzyma po tym jak wyczerpie zapasy wodoru w swoim jądrze i zacznie chłodnieć i powiększać swoje rozmiary. Większość czerwonych olbrzymów jest łagodna i spokojna, ale niektóre pulsują z okresem wynoszącym od 80 do 1000 dni, tak jak w przypadku gwiazd typu Mira, które charakteryzują się dużymi zmianami jasności. Ten podzbiór czerwonych olbrzymów nazywany jest gwiazdami zmiennymi typu Mira Ceti. https://www.youtube.com/watch?v=k40iTA8cY4w Czerwony olbrzym w układzie R Aqr to właśnie zmienna typu Mira Ceti, której jasność równomiernie zmienia się o czynnik 250. Drugi ze składników, biały karzeł nie zmienia swojej jasności. co ciekawe biały karzeł jest około 10 000 razy jaśniejszy od czerwonego olbrzyma. Biały karzeł charakteryzuje się temperaturą powierzchni rzędu 20 000K podczas gdy czerwony olbrzym zaledwie 3000K. Oprócz tego biały karzeł ma tylko nieznacznie mniejszą masę od swojego gwiezdnego towarzysza, jednak z uwagi na fakt, że jest znacznie bardziej kompaktowy, jego pole grawitacyjne jest silniejsze. Pole grawitacyjne białego karła przyciąga rozdęte zewnętrzne warstwy zmiennej Mira, które stopniowo opadają na powierzchnię karła. Od czasu do czasu na powierzchni białego karła zbierze się wystarczająco dużo materii, aby doszło do fuzji termojądrowej wodoru. Uwolnienie energii w tym procesie może prowadzić do eksplozji nowej, asymetrycznej eksplozji, która wyrzuca zewnętrzne warstwy gwiazdy z prędkością rzędu ponad 15 milionów km/h w przestrzeń kosmiczną. Zewnętrzny pierścień materii wokół układu wiele nam mówi o historii akich eksplozji. Naukowcy uważają, że do powstania tego pierścienia doprowadziła eksplozja nowa w roku 1073. Dowody na tę eksplozję pochodzą z danych zebranych w zakresie optycznym, z koreańskich zapisów "gościnnej" gwiazdy, która pojawiła się w 1073 roku w tej części nieba, gdzie znajduje się R Aqr oraz z antarktycznych rdzeni lodowych. Wewnętrzny pierścień natomiast jest pozostałością po erupcji z początku lat siedemdziesiątych XVIII wieku. Dane w zakresie optycznym (czerwony) widoczne na najnowszym zdjęciu R Aqr także przedstawiają wewnętrzny pierścień. Zewnętrzny jest dwa razy szerszy od wewnętrznego, jednak jest zbyt ciemny, aby było go widać na tym zdjęciu. Wkrótce po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną w 1999 roku teleskopu rentgenowskiego Chandra naukowcy rozpoczęli monitorowanie zachowania R Aqr. Dane z Chandry (niebieski) na powyższym zdjęciu ujawniają obecność dżetu emisji rentgenowskiej, który rozciąga się ku górze i w lewo. Promieniowanie rentgenowskie zostało prawdopodobnie wyemitowane przez fale uderzeniowe. Wraz z kolejnymi obserwacjami R Aqr za pomocą teleskopu Chandra prowadzonymi w 2000, 2003 i 2005 roku astronomowie obserwowali zmiany w dżecie. Plamy emisji rentgenowskiej stopniowo odsuwają się od gwiezdnej pary z prędkością 1,8 i 2,8 milionów kilometrów na godzinę. Pomimo przemieszczania się z mniejszymi prędkościami niż materia wyrzucona w eksplozji nowej, dżety napotykają na swojej drodze niewiele materii dzięki czemu nie zwalniają. Z drugiej strony, materia z nowej sprząta z okolicy dużo więcej materii i znacznie bardziej zwalnia, co tłumaczy dlaczego pierścienie są niewiele większe od dżetów. Wykorzystując odległości plam od układu podwójnego i zakładając, że prędkości pozostały stałe, zespół naukowców z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge w stanie Massachusetts oszacował, że do powstania plam doprowadziły erupcje do których doszło w latach pięćdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Owe erupcje były mniej energetyczne i nie tak jasne jak eksplozja nowej w 1073 roku. W 2007 roku zespół kierowany przez Joya Nicholsa z CfA doniósł o możliwym wykryciu nowego dżetu w R Aqr. Oznaczałoby to kolejną erupcję, do której mogło dojść na początku XXI wieku.  Jeżeli te mniej silne i słabo poznane erupcje pojawiają się co kilka dekad, następna powinna mieć miejsce w ciągu nadchodzących 10 lat. Niektóre układy podwójne zawierające białe karły regularnie prowadzą do eksplozji nowych. Jeżeli R Aqr jest jedną z takich wielokrotnych nowych, a okres między eksplozjami z 1073 i 1773 roku się powtarza, następna eksplozja nowej w tym układzie powinna mieć miejsce w latach siedemdziesiątych XXV wieku. W trakcie takiego zdarzenia jasność układu może wzrosnąć kilkaset razy sprawiając, że będzie to wydarzenie wyraźnie widoczne gołym okiem, a gwiazda stanie się jedną z kilkunastu najjaśniejszych gwiazd na niebie Ciągły monitoring tej gwiezdnej pary będzie niezbędny, aby zrozumieć naturę tego gwałtownego gwiezdnego związku. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 13933 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/07/tajemniczy-sygnal-wow-sprzed-40-lat-w-koncu-wytlumaczony/ Wed, 07 Jun 2017 14:38:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13938 Zespół badaczy z Center of Planetary Science (CPS) w końcu rozwiązał zagadkę sygnału "Wow!" z 1977 roku. Według naukowców źródłem sygnału była kometa - nieznana jeszcze w momencie zarejestrowania sygnału. Główny autor badań Antonio Paris opisał teorię oraz sposób jej przetestowania w artykule opublikowanym w Journal of the Washington Academy of Sciences. Niemal dokładnie 40 lat temu, w sierpniu 1977 roku, astronomowie analizujący sygnały radiowe zarejestrowane w obserwatorium Big Ear zarejestrowali nietypowy, trwający 72 sekundy sygnał - był on na tyle silny, że Jerry Ehman, jeden z badaczy oznaczył go na wydruku słynnym "Wow!" Od tego czasu wielu naukowców próbowało znaleźć jakieś wytłumaczenie tego sygnału, jednak aż dotąd nikt nie zaoferował niczego przekonywującego. Po kolei z puli potencjalnych źródeł eliminowano planetoidy, egzoplanety, gwiazdy, a nawet sygnały wysłane z Ziemi. Niektórzy, spoza środowiska naukowego, sugerowali nawet, że może to być dowód na istnienie obcych. Naukowcy zauważyli, że sygnał wyemitowany został na częstotliwości 1420 MHz czyli na częstotliwości wodoru. Potencjalne wyjaśnienie pojawiło się w zeszłym roku, kiedy to zespół badaczy CPS zasugerował, że źródłem sygnału mógł być obłok wodoru towarzyszący komecie (pisaliśmy o tym już tutaj). Co więcej, ruch komety mógłby tłumaczyć dlaczego sygnału już więcej nie zarejestrowano. Badaczom udało się także określić, że dwie komety faktycznie znajdowały się w tej samej części nieba, którą monitorowało Big Ear tego dnia. Te komety - P/2008 Y2 (Gibbs) oraz 266/P Christensen jeszcze wtedy pozostawały dla nas nieznane Naukowcy mieli okazję przetestować swoją teorię gdy obie komety pojawiły się ponownie na nocnym niebie w listopadzie 2016 roku i pozostały na nim do lutego br. [caption id="attachment_13939" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: The Center for Planetary Science[/caption] Badacze poinformowali, że sygnał radiowy emitowany przez kometę 266/P Christensen pasuje do sygnału Wow! sprzed 40 lat. Aby zweryfikować uzyskane wyniki naukowcy sprawdzili także trzy inne komety - wyniki były identyczne. Naukowcy przyznają, że nie są w stanie ze 100% pewnością powiedzieć, że sygnał Wow! został wyemitowany przez kometę 266/P Christensen, ale z dużą dozą pewności mogą założyć, że jego źródłem była kometa. Źródło: Phys.org Artykuł naukowy: PDF]]> 13938 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 493 http://pozmu.net/ 0 0 494 0 0 499 http://www.pulskosmosu.pl/2017/06/11/kolejna-odslona-historii-z-sygnalem-wow-i-kometa/ 0 0 514 0 0 525 0 0 549 525 0 <![CDATA[Naukowcy wyjaśniają tajemnicę zderzających się gromad galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/08/naukowcy-wyjasniaja-tajemnice-zderzajacych-sie-gromad-galaktyk/ Thu, 08 Jun 2017 07:05:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13943 Zdjęcie gromady galaktyk zawierającej setki tysięcy galaktyk związanych ze sobą grawitacyjnie. Źródło: NASA[/caption] Dwie gromady galaktyk aktualnie łączące się ze sobą doprowadziły do powstania warstwy zaskakująco gorącego gazu między nimi, która według astronomów z Uniwersytetu w Boulder, Kolorado jest turbulencją powstałą wskutek zderzenia z prędkością naddźwiękową. Obie gromady, które łączą się w większą gromadę galaktyk Abell 115 znajdują się jakieś 2,4 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Burzliwy obszar gorącego gazu znajdujący się między obiema gromadami - przyrównywany prze prof. Jacka Burna z CU Boulder do kilwatera za motorówką - charakteryzuje się temperaturą rzędu 170 000 000 stopni Celsjusza. To niemal trzykrotnie wyższa temperatura niż w centrum obu gromad galaktyk i dziesięciokrotnie wyższa od temperatury jądra Słońca - mówi Burns. Nie przypuszczaliśmy, że między elementami nowej większej gromady znajdziemy aż tak gorący gaz - mówi Burns. Uważamy, że owa turbulencja jest niczym wielka łyżka która zamieszała gaz z łączących się gromad zmieniając energię ruchu obu gromad w energię termiczną. To dowód na faktyczne zderzanie się obu gromad. Burns zaprezentował wyniki swoich badań podczas konferencji prasowej w trakcie 230. spotkania American Astronomical Society w Austin w stanie Teksas. Każda z łączących się gromad galaktyk zawiera setki osobnych galaktyk, z których każda dorównuje lub przewyższa rozmiarami Drogę Mleczną - mówi Burns. Gromady galaktyk, które mogą zawierać nawet tysiące galaktyk, są największymi grawitacyjnie związanymi obiektami we Wszechświecie. Obserwacje przeprowadzone przez zespół z CU Boulder wykonane zostały na danych z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz Very Large Array w Socorro w Nowym Meksyku. Symulacje komputerowe stworzone przez zespół przedstawiają regiony stosunkowo chłodnego gazu w pobliżu  jądra każdej z łączących się gromad, co wskazuje na to, że oba obiekty spotykały się już ze sobą w przeszłości - prawdopodobnie kilkukrotnie przelatując blisko siebie i stopniowo odzierając się  z gazu jeszcze przed zderzeniem. W celu przeanalizowania temperatur w Abell 115 i innych tego typu łączących się gromadach Burns wraz ze swoim zespołem stworzył oprogramowanie pozwalające na oprogramowanie kontrastowych map rozkładu temperatury w poszczególnych reginach gromady zarówno w rentgenowskiej jak i radiowej części widma elektromagnetycznego. Aktualnie zespół bada emisję radiową rozciągającą się daleko poza Abell 115 w ośrodek międzygalaktyczny i analizuje jej związek z gazem gorącym w zakresie rentgenowskim. Źródłem emisji w zakresie radiowym w tym przypadku są elektrony w polu magnetycznym gromady galaktyk podróżujące z prędkościami bliskimi prędkości światła -  mówi Burns.  Wyraźnie coś zenergetyzowało te elektrony, i wydaje nam się, że ma to związek z procesem zderzania się gromad. W ramach realizowanego projektu, zespół z CU Boulder bada próbkę 50 innych gromad galaktyk, które wykorzysta do porównania. Co w przyszłości czeka gromadę Abell 115? Nasze symulacje komputerowe pokazują, że tego typu procesy łączenia gromad mogą być bardzo skomplikowane pod względem procesu akrecji materii, zależnie od tego na jakim etapie procesu je obserwujemy. Wydaje nam się, że Abell 115 z czasem się uspokoi i skoncentruje się wokół środka masy - to dużo nudniejszy stan od tego, który obserwujemy teraz. Gromady galaktyk powstają w tak zwanej kosmicznej sieci, która składa się z długich, wąskich włókien wypełnionych galaktykami i gazem międzygalaktycznym, a które oddzielone są od siebie potężnymi pustkami. Astronomowie uważają, że pojedyncze włókno kosmicznej sieci może rozciągać się na setki milionów lat świetlnych - to zdumiewająca długość zważając na fakt, że jeden rok świetlny to prawie 9,5 biliona kilometrów. Źródło: Uniwersytet Kolorado w Boulder]]> 13943 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 496 0 0 <![CDATA[ALMA odkrywa składniki życia wokół młodych gwiazd podobnych do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/08/alma-odkrywa-skladniki-zycia-wokol-mlodych-gwiazd-podobnych-do-slonca/ Thu, 08 Jun 2017 10:00:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13946 ALMA wykrywa izocyjanian metylu wokół młodej gwiazdy podobnej do Słońca[/caption]

    Naukowcy pracujący na danych z obserwatorium ALMA obserwując gwiazdy podobne do Słońca na bardzo wczesnym etapie ewolucji zaobserwowali ślady izocyjanianu metylu - jednego z chemicznych składników życia. To pierwszy przypadek odkrycia tego prebiotycznego związku w kierunku protogwiazd podobnych do tej, z której powstał Układ Słoneczny. Odkrycie to może pomóc naukowcom zrozumieć skąd się wzięło życie na Ziemi.

    Dwa niezależne zespoły astronomów zaprzęgły potężną moc obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) do wykrycia prebiotycznego, złożonego związku organicznego - izocyjanianu metylu w wielokrotnym układzie gwiazd IRAS 16293-2422. Pierwszym zespołem kierował Rafael Martin-Domenech z Centro de Astrobiologia w Madrycie oraz Victor M. Rivilla z INAF-Osservatorio Astrofisico di Arcetri we Florencji, a drugim Niels Ligterink z Obserwatorium w Lejdzie oraz Audrey Coutens z University College w Londynie.

    [caption id="attachment_13949" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: ESO[/caption]

    Ten układ gwiazd bezustannie nas zaskakuje! Po tym jak odkryliśmy cukry, teraz udało się wykryć izocyjanian metylu. Ta rodzina związków organicznych bierze udział w syntezie peptydów i aminokwasów, które w formie białek są biologiczną podstawą życia jakie znamy - tłumaczą Niels Ligterink i Audrey Coutens.

    Możliwości ALMA pozwoliły obu zespołom na zaobserwowanie związku na kilku różnych i charakterystycznych długościach fali w radiowym zakresie promieniowania. Badacze odkryli unikalne chemiczne odciski w ciepłym, gęstym, wewnętrznym regionie kokonu pyłowo-gazowego otaczającego młode gwiazdy na bardzo wczesnym etapie ewolucji. Każdy z zespołów zidentyfikował i wyizolował sygnatury złożonego związku organicznego - izocyjanianu metylu. Następnie naukowcy wykorzystali metody chemicznego modelowania komputerowego oraz eksperymenty laboratoryjne, aby zrozumieć pochodzenie związku.

    [caption id="attachment_13950" align="aligncenter" width="1024"] Obszar gwiazdotwórczy Rho Ophiuchi w Gwiazdozbiorze Wężownika[/caption]

    IRAS 16293-2422 to wielokrotny układ bardzo młodych gwiazd oddalonych od nas o 400 lat świetlnych i znajdujących się w dużym obszarze gwiazdotwórczym znanym jako Rho Ophiuchi w gwiazdozbiorze Wężownika. Najnowsze wyniki z  ALMA wskazują na to, że izocyjanian metylu w formie gazowej otacza każdą ze znajdujących się tam młodych gwiazd.

    Ziemia i wszystkie pozostałe planety Układu Słonecznego uformowały się z materii pozostałej po procesie formowania się Słońca. Badania protogwiazd podobnych do tej, z której powstało Słońce otwiera nam zatem nowe okno na przeszłość i  pozwala nam obserwować warunki podobne do tych, które doprowadziły do powstania Układu Słonecznego ponad 4,5 miliarda lat temu.

    Rafael Martin-Domenech oraz Victor M. Rivilla, główny autorzy jednego z artykułów komentują: Jesteśmy podekscytowani tymi wynikami szczególnie dlatego, że badane przez nas protogwiazdy są bardzo podobne do tej, z której powstało Słońce, a warunki panujące wokół nich sprzyjają powstawaniu planet podobnych do Ziemi. Znajdując prebiotyczne związki chemiczne możemy mieć w rękach kolejny element układanki, która doprowadzi nas do zrozumienia tego skąd wzięło się życie na naszej planecie.

    https://www.youtube.com/watch?v=egw61-Ed0EM Niels Ligterink cieszy się także z dodatkowych wyników laboratoryjnych: Oprócz samego wykrycia cząsteczek, chcemy się też dowiedzieć jak one powstały. Nasze eksperymenty laboratoryjne wskazują, że izocyjanian metylu może powstawać na lodowych ziarnach w bardzo zimnym otoczeniu, takim jak np. w przestrzeni międzygwiezdnej. To wskazuje z kolei na fakt, że owe związki - stanowiące podstawę wiązań peptydowych - mogą powszechnie powstawać w pobliżu większości nowych gwiazd podobnych do Słońca. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=5Th8DnLRgLQ]]>
    13946 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kwantowa rewolucja polskich fizyków]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/08/kwantowa-rewolucja-polskich-fizykow/ Thu, 08 Jun 2017 09:20:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13956

    Dr hab. Magdalena Stobińska z Uniwersytetu Warszawskiego zaprezentowała na łamach prestiżowego czasopisma Physical Review Letters nową metodę kwantowego sterowania cząstkami światła (fotonami).

    Praca ta jest zwieńczeniem projektu międzynarodowego Narodowego Centrum Nauki "Harmonia" realizowanego w Instytucie Fizyki PAN w latach 2012-2017 oraz projektu europejskiego Marie Curie Career Integration Grant zrealizowanego przez nią na Uniwersytecie Gdańskim w latach 2012-2016. Zdaniem wielu naukowców, metoda ta może pomóc zrewolucjonizować m.in. sektor informatyczny, wprowadzając skuteczniejsze zabezpieczenia danych, czy też przyspieszać procesy generowania kodów losowych, wykorzystywanych np. w sektorze bankowym. Tematyka ta będzie kontynuowana przez dr hab. M. Stobińską w Warszawie, w ramach jej nowego projektu First Team Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej.
    Do tej pory laboratoria na całym świecie wykorzystywały przede wszystkim tzw. nierówności Bella, metodę opracowaną w 1964 r. przez irlandzkiego fizyka, który podważył jedną z teorii Einsteina dotyczącą badań nad mechaniką kwantową. Zespół pod kierownictwem dr hab. M. Stobińskiej w którego prace istotny wkład wniósł dr Adam Buraczewski, oraz zespół prof. dr hab. Pawła Horodeckiego z Politechniki Gdańskiej i Krajowego Centrum Informatyki Kwantowej z dr Adamem Rutkowskim z Uniwersytetu Gdańskiego, dostarczył międzynarodowej społeczności łatwiejszą w implementacji metodę, która dostosowana jest do najnowszych układów doświadczalnych w laboratoriach optycznych i która przyczyni się do lepszego zrozumienia korelacji kwantowego sterowania.
    Jak wyjaśnia dr hab. M. Stobińska, kwantowe sterowanie można porównać do zabawy marionetką, gdzie rolę niewidzialnych sznurków pełnią kwantowe korelacje, czyli splątanie dwóch lub więcej cząstek. Dzięki takim stanom splątanym, możliwa jest np. znana z filmów science fiction kwantowa teleportacja, czyli przeniesienie stanu cząstek (informacji) na odległość.
    Opracowana w 100% przez polski zespół metoda kwantowego sterowania fotonami została od początku zaprojektowana tak, aby była odporna na niedoskonałości implementacji. Dzięki temu jest znacznie prostsza w użyciu od metody Bella i pozwala na realizację zadań, które dotąd były poza zasięgiem laboratoriów na całym świecie.
    Dr hab. M. Stobińska ma nadzieję na wykorzystanie polskiej metody w przyszłych technologiach kwantowych, m.in. w celu certyfikowania urządzeń pod kątem bezwarunkowego bezpieczeństwa przesyłania informacji lub użycia ich do obliczeń kwantowych. Dzięki temu nowa metoda kwantowego sterowania pomoże przeprowadzić tzw. drugą rewolucję kwantową, która zaowocuje zastosowaniami technologii kwantowych w życiu codziennym.
    O co tak naprawdę chodzi?
    Autor: M. Stobińska
    Teorię opisującą świat kwantów sformułowano już prawie 100 lat temu, ale tajemnice mikroświata nadal nas zaskakują. Udało nam się zaakceptować myśl, że pojedyncze fotony lub elektrony znajdują się, z pewnym prawdopodobieństwem, w każdym punkcie przestrzeni jednocześnie; podobnie wiemy już, że klasyczna logika dwuwartościowa tam nie obowiązuje. Ilustruje to przykład słynnego kota Schrödingera opisanego superpozycją stanów, których współistnienie klasycznie jest wykluczone. Efekty kwantowe pozwalają na realizację niektórych wizji znanych dotąd z fantastyki naukowej, np. kwantowej teleportacji – przeniesienia stanu kwantowego dowolnie daleko. Teraz uczymy się sterować cząstkami na odległość. Kwantowe sterowanie można porównać do zabawy marionetką, gdzie rolę (niewidzialnych) sznurków pełnią kwantowe korelacje. Możliwość sterowania zademonstrowano już dla pojedynczych fotonów. Zespoły fizyków pod kierunkiem dr hab. Magdaleny Stobińskiej z Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Gdańskiego oraz prof. dr. hab. Pawła Horodeckiego z Katedry Fizyki Teoretycznej i Informatyki Kwantowej Politechniki Gdańskiej i Krajowego Centrum Informatyki Kwantowej opracowały metodę, dzięki której będzie można tego dokonać także dla stanów wielofotonowych, wytwarzanych przez najbardziej rozpowszechniony typ źródła światła kwantowego. Została ona przedstawiona w publikacji, która ukazała się w styczniu 2017 r. w czasopiśmie Physical Review Letters.
    Kwantowe korelacje najczęściej kojarzą się nam ze splątaniem kwantowym. Jednakże jest to tylko jeden z kilku ich typów. Korelacje są klasyfikowane ze względu na ich „moc”, czyli przydatność do implementacji kwantowych technologii. Splątanie dwóch cząstek wyraża się przez skorelowaną losowość wyników pomiarów na nich wykonanych. Dzięki stanom splątanym możliwa jest teleportacja kwantowa. Źródłem najsilniejszych korelacji, tzw. nielokalności Bella, są stany splątane, które łamią nierówności Bella. Pozwalają one np. na generację liczb losowych. Niestety, eksperymentalne obserwacje łamania są niezwykle trudne, szczególnie dla stanów wielocząstkowych, ponieważ ilość pomiarów bardzo szybko rośnie z ilością cząstek. Kwantowe sterowanie stanowi odrębny, najmniej zbadany typ korelacji, który jest łatwiejszy do weryfikacji w laboratorium. Jest bardzo prawdopodobne, że pozwolą one na realizację zadań, które dotąd wymagały łamania nierówności Bella i były poza naszym zasięgiem. Najnowszą aparaturę stosowaną w eksperymentach kwantowo-optycznych stanowią układy optyki zintegrowanej. W szklanych lub kryształowych chipach z laserowo wykonanymi falowodami zachodzą procesy kwantowe o ogromnej złożoności. Są one fotonicznym odpowiednikiem elektronicznych układów scalonych. Interferują w nich kwantowe stany światła wytwarzane dzięki zjawisku parametrycznego podziału częstości. Źródła światła produkują stan tzw. splątanej ściśniętej próżni, składający się z wielu fotonów skorelowanych w polaryzacjach, które na wyjściu z chipów są zliczane za pomocą detektorów wykorzystujących nanotechnologię. Przewiduje się, że dzięki takim chipom przeprowadzona zostanie „druga kwantowa rewolucja”, polegająca na zastosowaniu technologii kwantowych w życiu codziennym. Dlatego badanie korelacji kwantowych wytwarzanych w tych układach jest ważne. Polskie zespoły zainteresowała możliwość użycia protokołu kwantowego sterowania do testowania stanów splątanej ściśniętej próżni. Opracowana metoda umożliwia łatwą w realizacji weryfikację splątania, przy czym liczba wykonanych pomiarów pozostaje niemal stała pomimo wzrostu liczby fotonów. Ponadto, nierówność od początku zaprojektowano tak, aby była odporna na niedoskonałości implementacji, dzięki czemu jest dobrze dostosowana do realistycznych układów eksperymentalnych, w których występują np. straty. Wszystkie te cechy powodują, że test nowej nierówności sterowania jest znacznie prostszy do wykonania niż test Bella. Praca zespołów dr hab. Stobińskiej i prof. Horodeckiego stanowi ważny wkład w międzynarodowe badania kwantowych korelacji i przyczyni się do lepszego zrozumienia zjawiska kwantowego sterowania. Nowa nierówność pozwala na poszukiwanie kwantowego splątania np. w procesach chemicznych i biologicznych, które mogłyby kiedyś stać się nowymi platformami dla informatyki kwantowej. W szczególności, rezultat może posłużyć do szacowania ilości splątania, certyfikowania generatorów liczb losowych oraz kodów losowego dostępu. Autorzy publikacji formułują także kilka pytań otwartych. Znalezienie na nie odpowiedzi pozwoliłoby zrozumieć zależności między kwantowym sterowaniem a innymi typami korelacji kwantowych, a także szczególną teorią względności. Referencja: Adam Rutkowski, Adam Buraczewski, Paweł Horodecki, and Magdalena Stobińska, Quantum Steering Inequality with Tolerance for Measurement-Setting Errors: Experimentally Feasible Signature of Unbounded Violation, Phys. Rev. Lett. 118, 020402 (2017).
    Źródło: Ł. Wilczyński (Planet PR) / M. Stobińska
    ]]>
    13956 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 495 0 0 497 495 0
    <![CDATA[Kolejna odsłona historii z sygnałem Wow i kometą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/11/kolejna-odslona-historii-z-sygnalem-wow-i-kometa/ Sun, 11 Jun 2017 16:32:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13967 Myśleliście, że to już koniec historii sygnału Wow!? Po prostu ktoś przyszedł, wyjaśnił i tyle, temat zamknięty? Przez chwilę sam tak uważałem. Nawet w jakiś sposób pokazywało to siłę metody naukowej - myślenie życzeniowe na bok i chłodno analizujemy dane, tworzymy hipotezę i ją testujemy, otrzymujemy wyniki i wiemy o co chodzi - niezależnie od tego czy nam się wyniki podobają czy nie. Tak powinno być. W dzisiejszym świecie jednak trzeba uważać na różnego rodzaju pseudonaukę. Mamy wszak i wyznawców płaskiej Ziemi, elektrycznego Wszechświata, eteru, wizyt obcych i wiele, wiele innych. Od samego początku istnienia Pulsu Kosmosu jednak stawiałem odpór takim głupotom, ignorowałem maile od ludzi, którzy chcieli abym pomógł im wypromować ich własną "nową teorię grawitacji" (bo Einstein się mylił, ale ja wszystko poprawiłem). Naczelną zasadą przy wybieraniu artykułów do publikacji była zasada: "Opublikuj swoje badania w recenzowanym periodyku naukowym i będę pierwszy, aby o tym informować. Do tego czasu Twoje badania mnie nie interesują, nie jestem arbitrem wiarygodności jakichkolwiek badań." I to się sprawdzało. Wczoraj trochę zwątpiłem w absolutną wiarę w periodyki naukowe słuchając audycji Jana Stradowskiego w radiu Tok.FM, w której jego gość opowiadał o rzeczywistości otaczającej artykuły naukowe, periodyki recenzowane i sposoby "robienia nauki". Sami posłuchajcie: Jak na ironię dzisiaj temat doczekał się kontynuacji w postaci wyjątkowo ciekawej dyskusji dotyczącej artykułu sprzed kilku dni. Mowa oczywiście o: http://www.pulskosmosu.pl/2017/06/07/tajemniczy-sygnal-wow-sprzed-40-lat-w-koncu-wytlumaczony/ Przyznam szczerze, że artykuł tylko w kilku miejscach zapalił mi żarówkę ostrożności. Jednak postanowiłem zawierzyć swoim źródłom i zignorować czerwone flagi, które pojawiały mi się w głowie podczas jego czytania. Wszakże naukowiec jest? Jest. Periodyk naukowy jest? Jest. To kim ja jestem, aby podważać badania i ich konkluzje? No właśnie. Dzisiaj jednak trafiłem tutaj na post, którego autor zrecenzował "recenzowany artykuł" uwzględniając wszystkie moje obiekcje i dodając jeszcze kilka, których nie zauważyłem. Zważając na to, że autor postu jest radioastronomem i chciałby aby jego post dotarł do jak największej liczby osób, które przeczytały kilka dni temu o kometach - postanowiłem przytoczyć jego post i tutaj w wersji skróconej i w języku polskim. Zainteresowanych całą dyskusją odsyłam do źródła.
    Hej, już kilka razy kontaktowano się ze mną w tym tygodniu w kwestii tego artykułu, ale nie miałem czasu, aby wystarczająco szczegółowo się za to zabrać. Pomyslałem, że potrzebny jest tutaj konkretny post. Rozsiądźcie się wygodnie, będzie tego trochę, ale mam nadzieję, że na samym końcu dowiecie się trochę o tym jak działa nauka. Kilka dni temu pojawił się w sieci artykuł, według którego odkryto pochodzenie sygnału Wow! - okazało się bowiem, że źródłem sygnału były dwie komety nieznane w momencie zarejestrowania sygnału. Dla jasności - sygnał Wow! to nietypowy sygnał zarejestrowany w latach siedemdziesiątych, uważany przez wielu za jak dotąd najbardziej przekonujący przypadek sygnału, który mógłby zostać wysłany przez obcą cywilizację. Sygnał ten został zarejestrowany w już niedziałającym Obserwatorium Big Ear w Ohio, które obserwowało wszystko co nad nim przelatywało. Gdy jeden z dyżurnych astronomów zauważył po przyjściu do pracy nietypowy sygnał zarejestrowany poprzedniej nocy na marginesie wydruku zanotował Wow! - nadając tym samym słynną nazwę temu sygnałowi. Nikt jednak nigdy już nie zarejestrował sygnału, nikt za bardzo nie wie co było jego źródłem, czy to obcy, czy zjawisko naturalne, czy sygnał tak naprawdę pochodzenia ziemskiego. Tak czy inaczej, w ubiegłym roku jeden z astronomów opublikował artykuł w periodyku, o którego istnieniu nawet nie wiedziałem, w którym twierdzi, że sygnał Wow! może w rzeczywistości pochodzić od dwóch nieodkrytych w momencie zarejestrowania sygnału, ale znanych już dzisiaj komet, które znajdowały się w tym samym obszarze nieba, który danej nocy obserwował radioteleskop Big Ear. Przeczytałem ten artykuł i szczególnie mnie on nie zachwycił - nie było w nim żadnego naukowego uzasadnienia tego dlaczego mogło się to wydarzyć zważając na fakt, że sygnał o takiej jasności nie był nigdy rejestrowany w przypadku żadnej innej komety, poza lakonicznym "komety zawierają wodór!" (Spojler: dużo rzeczy w przestrzeni kosmicznej zawiera wodór. Samo w sobie to nic nie znaczy). Niemniej jednak ów naukowiec zebrał pieniądze na portalu Kickstarter na akcję poszukiwania tych komet i w ubiegłym tygodniu opublikował kolejny artykuł w tym samym periodyku twierdząc, że zarejestrował sygnał taki jakiego oczekiwał, a tym samym sygnał Wow! najprawdopodobniej pochodzi z komety. Przeczytałem ten artykuł i wydał mi się jedną wielką bzdurą. Dlatego też poniżej umieszczam szczegółowe uzasadnienie dlaczego według mnie jako radioastronoma, autor nie wykazał, że sygnał Wow! pochodzi od komet. Sam artykuł Choć głupio mi o tym pisać, i niektórzy na Reddicie mogą pomyśleć, że wielki radioastronom po prostu uważa się za elitę, ale trzeba tutaj uwzględnić trochę kontekstu i wytłumaczyć w jaki sposób działa astronomia, a tutaj szczególnie radioastronomia, i jak ów artykuł wpisuje się w praktykę. Po pierwsze, artykuł został opublikowany w periodyku naukowym, który nie ma żadnego doświadczenia z artykułami z zakresu astronomii (więc recenzent najprawdopodobniej też nie był ekspertem). Co więcej, język używany przez autora artykułu nie przypomina żadnego innego artykułu z radioastronomii. Dla przykładu moc sygnału pochodzącego ze źródła została podana w dB, decybelach. Nigdy, nigdy, przenigdy nie używałem dB w artykule naukowym. Nie czytałem ani jednego artykułu z zakresu radioastronomii, w którym mierzono by moc sygnału w dB. W astronomii do określenia gęstości strumienia wykorzystujemy jednostkę Jy (Jansky). Na samym końcu artykułu umieszczono CV autora co jest po prostu dziwne, ponieważ w nauki nie interesuje kto napisał artykuł, wszak musi się on bronić swoją zawartością merytoryczną. (Co więcej, nikogo tak naprawdę nie interesuje, że ten gość jest członkiem American Astronomical Society, co tutaj wydaje się najważniejszą rzeczą na liście. Wiecie co trzeba zrobić, aby zostać takim członkiem? Uzyskać podpisy dwóch innych astronomów na formularzu. Wow). Eksperyment W samym artykule jest naprawdę, naprawdę, naprawdę mało szczegółów, które chciałby tam przeczytać radioastronom - na tyle mało, że ten artykuł prawdopodobnie nigdy nie przeszedłby etapu recenzji w normalnym periodyku. Należy wszak pamiętać, że celem artykułu naukowego jest napisanie go tak, aby ktoś inny mógł wziąć ten artykuł i odtworzyć ten sam eksperyment. Tutaj jednak byłoby to wyjątkowo trudne. Dla przykładu - w artykule napisano "użyliśmy 10-metrowego radioteleskopu wyposażonego w spektrometr i zaprojektowanego do detekcji sygnału wyśrodkowanego na częstotliwości 1420.25 MHz." Ok, fajnie, ale nigdzie nie napisano skąd wziął się ten 10-metrowy radioteleskop. Czy znajduje się on w jakimś ośrodku astronomicznym? Gdzie indziej? Jakiego rodzaju jest to teleskop - zbudowany specjalnie do przeprowadzenia tego eksperymentu, zwykły instrument obserwacyjny czy też odnowiony satelita komunikacyjny. Może się to wydawać pedantyzmem, ale w radioastronomii to niezwykle ważne informacje. Sygnały których poszukujemy są wielokrotnie słabsze od emitowanych na Ziemi, które mogą być miliony razy silniejsze od sygnałów astronomicznych. (Telefon komórkowy umieszczony na Księżycu byłby jednym z najjaśniejszych źródeł radioastronomicznych na całym niebie!) Zakłócenia elektromagnetyczne (RFI) są niezwykle ważne w tej dziedzinie - na tyle, że niektórzy poświęcają im całą swoją karierę naukową, a otoczenie radiowe obserwatorium samo w sobie warte jest osobnego artykułu. Autor nawet nie wspomina o otoczeniu, z którego prowadził obserwacje, ba, nie znamy nawet położenia geograficznego tego miejsca, więc sami też sobie tutaj nie pomożemy. Ale ok, ignorując to wszystko, szukamy w artykule mocy sygnału, za który odpowiedzialne miałyby być komety, oczywiście podanego w dB, a nie Jy, ale ok... autor informuje nas, że kierując odpowiednio teleskop widzi wzrost sygnału o 9-10 dB w kierunku źródeł Cygnus A i Cas A w porównaniu do tego gdy na nie nie patrzy - to dwa najjaśniejsze w zakresie radiowym obiekty na półkuli północnej, których jasność to kilkaset Jansky, jeżeli jesteście ciekawi. Następnie autor informuje nas, że komety wykazują zmianę o +7dB wlatując w pole i -11 dB wylatując z niego. To byłoby szalenie dużo jak na kometę. Jak dużo? Cóż, najjaśniejsza radiowo kometa w najnowszej historii to kometa Hala-Boppa. Mimo to, autor pisze o sygnale 10-100 milionów razy silniejszym. Z pewnością należy się tutaj wyjaśnienie dlaczego przypadkowa kometa mogłaby być aż tak jasna radiowo, zanim ktokolwiek uwierzy, że sygnał pochodzi z komety, prawda? Autor jednak nie odnosi się do tej kwestii. Niemniej jednak, faktycznie jest coś baaardzo jasnego radiowo w odległości 20 stopni od tych komet. To Słońce! Słońce jest najjaśniejszym radiowo źródłem na niebie - na tej częstotliwości może osiągać tysiące Jy. Jeżeli tak niesamowicie jasne źródło znajduje się tak blisko, bardzo możliwe (jeżeli nie prawdopodobne), że jasny sygnał na teleskopie tego rozmiaru nie jest faktycznym źródłem, a jedynie sygnałem pochodzącym od Słońca, które znalazło się w polu obserwacji. Prowadząc obserwacje tak blisko pozycji Słońca na niebie, ten problem dotyczyłby nawet największych i najlepszych radioteleskopów na Ziemi. Czy zatem w artykule wspomniano o takiej możliwości, lub wytłumaczono w jaki sposób autor poradził sobie z obserwowaniem tak blisko Słońca i upewnił się, że nie łapie Słońca w polu? Oczywiście, że nie. Tutaj należy zauważyć, że gdy sygnał Wow! został odkryty, naukowcy naprawdę wiele wysiłku poświęcili na sprawdzenie czy coś im się nie zaplątało w pole obserwacji. Faktycznie, nic innego w pobliżu nie było. Dlaczego ten artykuł ma niewiele wspólnego z metodą naukową Teraz jak już wszystko przeanalizowaliśmy, chciałbym wrócić do niezwykle delikatnej ale istotnej kwestii w nauce. W ubiegłym tygodniu wiele osób krytykowało moje komentarze na Reddit, w których pisałem, że autor tak naprawdę nie przetestował swojej hipotezy. Gdy uczyliście się metody naukowej w 5. klasie podstawówki, uczono was, że należy przeprowadzić eksperyment - i to dokładnie zrobił autor i otrzymał wynik, i teraz to jest teoria. NIE. NIE TAK DZIAŁA NAUKA. Każde potencjalne wytłumaczenie jest wciąż hipotezą, do momentu kiedy udowodnisz, że twoje wytłumaczenie jest prawdopodobne, a inne nie tłumaczą takich wydarzeń. Pod tym względem hipoteza przedstawiona przez autora całkowicie leży. Pomyślcie - jeżeli Big Ear poszukiwało sygnałów SETI tego typu przez 22 lata (najdłuższy projekt SETI w historii), oczywistym pytaniem jest: dlaczego ten sygnał został zarejestrowany tylko ten jeden raz. To poważny problem, ponieważ jeżeli hipoteza mówiąca o kometach jest prawdziwa, to dlaczego tego naturalnego zjawiska nie zaobserwowaliśmy już nigdy później. Oczywiście wytłumaczenia tego problemu w artykule nie znajdziemy. Teraz najprawdopodobniej już wiecie, dlaczego takie jednostkowe zdarzenia w nauce są tak trudne do udowodnienia. Ale właśnie dlatego jest to główny powód na to, dlaczego sygnał Wow! pozostaje niewyjaśniony do dzisiaj - bez prawdopodobnego wytłumaczenia, bez dodatkowych danych - nigdy się nie dowiemy co to było. Podsumowanie Biorąc to wszystko pod uwagę, ktoś może spytać - co ja myślę o sygnale Wow! Moja odpowiedź brzmi: nie wiem - uważam, że prawdopodobnym jest, że to przypadkowe zakłócenie elektromagnetyczne, którego źródło jest na Ziemi, a które uległo odbiciu w jakiś nietypowy sposób (poważnie, nigdy nie  pomijajcie możliwości, że sygnał może pochodzić z Ziemi), mogło to być jakieś inne zjawisko naturalne, a może nawet mógł to być sygnał od cywilizacji pozaziemnej. Wiem także, że po przeczytaniu tych dwóch artykułów, moje odczucia co do teorii mówiącej o kometach jako o źródle sygnału, są dokładnie takie same jak przed przeczytaniem. Kończąc dodam, że jako ktoś kto bardzo lubi tłumaczyć odkrycia naukowe szerokiej publiczności, jestem bardzo rozczarowany, bo wiem, że przez kolejne lata owa "teoria" będzie przywoływana podczas każdej dyskusji nt. sygnału Wow!
    (post przetłumaczony i udostępniony zgodnie z życzeniem autora). Nieźle prawda? Jakby tego było mało, warto także zajrzeć w komentarze do tego postu. Nie będę ich tu już przytaczał, ale nie świadczą one dobrze o autorze artykułu naukowego. Sami przeczytajcie w komentarzach do poniższych postów. https://www.reddit.com/r/Astronomy/comments/6ganha/no_the_wow_signal_was_probably_not_caused_by/ oraz tutaj: https://www.theguardian.com/science/across-the-universe/2016/apr/14/alien-wow-signal-could-be-explained-after-almost-40-years#comment-72367743 Powiedziałbym przewrotnie: Obcy wracają do gry ;) Miłego niedzielnego wieczoru :))  ]]>
    13967 0 0 0 No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony]]> No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy ]]> 500 0 0 501 500 0 502 501 0 504 501 0 505 504 0 506 505 0 507 506 0 508 507 0 509 http://www.kwantowo.pl/2017/06/12/kiedy-wszechswiat-krzyczy-wow/ 0 0 510 505 0 511 510 0 512 511 0 513 512 0 515 506 0 516 515 0 517 515 0 518 516 0
    <![CDATA[Hubble obserwuje taniec dwóch brązowych karłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/12/hubble-obserwuje-taniec-dwoch-karlow/ Mon, 12 Jun 2017 07:52:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13975 Powyższe zdjęcie to złożenie 12 zdjęć wykonanych na przestrzeni trzech lat za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Włoski zespół astronomów śledził obydwa składniki układu w ich drodze po niebie oraz wokół wspólnego środka masy. Źródło: ESA/Hubble & NASA, L. Bedin et al.[/caption] Ta pozornie nieciekawa seria kropek na powyższym zdjęciu w rzeczywistości przedstawia powolny taniec dwóch brązowych karłów. Powyższe zdjęcie to złożenie 12 zdjęć wykonanych na przestrzeni trzech lat za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Wykorzystując precyzyjne metody astrometrii, zespół astronomów kierowany przez badaczy z Włoch śledził obydwa składniki układu w ich drodze po niebie oraz wokół wspólnego środka masy. Obserwowanym tutaj układem jest Luhman 16AB oddalony od nas o zaledwie sześć lat świetlnych - to trzeci w kolejności najbliższy nam układ gwiezdny - tuż za potrójnym układem Alfa Centauri i za Gwiazdą Barnarda. Pomimo niewielkiej odległości Luhman 16AB został odkryty dopiero w 2013. Odkrycia dokonał astronom Kevin Luhman. Dwa brązowe karły tworzące układ: Luhman 16A oraz Luhman 16B krążą wokół siebie w odległości równej zaledwie trzem średnim odległościom Ziemia - Słońce, co doskonale unaocznia nam precyzję i wysoką rozdzielczość Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Korzystając z Hubble'a astronomowie nie tylko byli zainteresowani ruchem obu składników, lecz także poszukiwali trzeciego, niewidocznego elementu. Wcześniejsze obserwacje prowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) należącego do ESO wskazywały na obecność egzoplanety w tym układzie. Badacze chcieli zweryfikować te przypuszczenia analizując ruch brązowych karłów w dłuższym okresie czasu, jednak dane z Hubble'a wykazały, że oba składniki w rzeczywistości "tańczą" same, a ich ruchu nie zakłóca żadna masywna planeta. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 13975 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 503 0 0 <![CDATA[Bardzo rzadkie odkrycie: nieudana gwiazda okrąża pozostałość po gwieździe w zaledwie 71 minut]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/12/bardzo-rzadkie-odkrycie-nieudana-gwiazda-okraza-pozostalosc-po-gwiezdzie-w-zaledwie-71-minut/ Mon, 12 Jun 2017 15:10:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13981 Międzynarodowy zespół astronomów analizujący dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Kepler odkrył prawdziwą igłę w stogu siana: układ podwójny składający się z nieudanej gwiazdy - brązowego karła, oraz z pozostałości po umarłej gwieździe - białego karła. Jedną z cech układu, która przesądza o jego wyjątkowości jest okres orbitalny obu obiektów wynoszący zaledwie 71,2 minuty. Oznacza to, że prędkości z jakimi gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy osiągają wartość ok. 100 km/s. Wykorzystując do swoich badań pięć różnych teleskopów naziemnych na trzech kontynentach, badacze byli w stanie określić, że układ podwójny składa się z brązowego karła o masie 6,7% masy Słońca (czyli ok. 67 mas Jowisza) oraz białego karła o masie około 40% masy Słońca. Co więcej, naukowcy doszli do wniosku, że biały karzeł rozpocznie pożerać brązowego karła za niecałe 250 milionów lat, co oznacza, że ten konkretny układ podwójny jest zmienną pre-kataklizmiczną o najkrótszym jak dotąd zaobserwowanym okresie. Gorący biały karzeł pierwotnie zidentyfikowano w ramach przeglądu SDSS jako WD1202-024. Wtedy przyjęto, że jest to pojedyncza gwiazda. Informację o tym, że w rzeczywistości biały karzeł jest elementem bardzo ciasnego układu podwójnego o okresie zaledwie 71 minut podał dr Lorne Nelson z Bishop's University podczas dorocznego spotkania AAS w Austin w Teksasie. Dr Saul Rappaport (MIT) oraz Andrew Vanderburg (CfA) analizowali krzywe zmian blasku ponad 28 000 obiektów z przeglądu K2, kiedy jedna z obserwacji przykuła ich uwagę. W przeciwieństwie do tranzytów egzoplanet, które przechodzą na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej powodując niewielki spadek jasności gwiazdy, ta krzywa zmian blasku przedstawiała stosunkowo głębokie i szerokie zaćmienia obiektu przyczyniającego się do jasności obiektu między zaćmieniami, co uważa się za oświetlenie chłodnego elementu przez dużo gorętszego białego karła. Zespół szybko opracował model układu podwójnego, w którym gorący biały karzeł zbudowany z helu zaćmiewany jest przez dużo chłodniejszego brązowego karła. [caption id="attachment_13982" align="aligncenter" width="481"] Ostateczny los WD1202 jako zmienna kataklizmiczna. Brązowy karzeł przekracza granicę Roche'a i zaczyna tracić masę na rzecz kompaktowego białego karła. Dysk akrecyjny gorącego gazu wodorowego otacza białego karła. Źródło: Bishop's University[/caption] Pozostały jednak ważne pytanie. Cytując za Lorne Nelson: Stworzyliśmy obszerny model, ale wciąż musieliśmy rozwiązać inne kwestie, odpowiedzieć sobie na pytanie w jaki sposób ten system powstał i jaki będzie jego los. W celu znalezienia odpowiedzi na te pytania zespół wykorzystał wyrafinowane modele komputerowe symulujące formowanie i ewolucję WD1202. Według opracowanego scenariusza pierwotny układ podwójny składał się ze zwykłej gwiazdy o masie 1,25 masy Słonca i brązowego karła, które krążyły wokół wspólnego środka masy po orbicie o okresie 150 dni. Gwiazda zwiększała swoje rozmiary wraz z wiekiem przechodząc w stadium czerwonego olbrzyma i pochłaniając brązowego karła. Brązowy karzeł po spirali zbliża się do środka czerwonego olbrzyma i powoduje unoszenie większości masy czerwonego olbrzyma od jądra i jej wywianie na zewnątrz. W efekcie pozostaje nam brązowy karzeł na wyjątkowo ciasnej, krótkookresowej orbicie wokół gorącego, helowego jądra olbrzyma. Jądro czerwonego olbrzyma ochładza się i przechodzi w stadium białego karła, którego obserwujemy obecnie -  tłumaczy Nelson. Według przeprowadzonych obliczeń, pierwotny układ podwójny powstał ok. 3 miliardów lat temu, a brązowy karzeł został pochłonięty przez czerwonego olbrzyma jakieś 50 milionów lat temu. Co zatem czeka nas w przyszłości? Według członków zespołu emisja fal grawitacyjnych stopniowo wyciągnie energie orbitalną układu na tyle, że za jakieś 250 milionów lat (lub mniej) odległość między białym karłem a brązowym karłem będzie na tyle niewielka, że brązowy karzeł zacznie być odzierany z materii przez białego karła. Gdy to się stanie, układ podwójny będzie wykazywał wszystkie cechy zmiennej kataklizmicznej (CV) takie jak nierówna krzywa zmian blasku spowodowana przez akrecję z dysku otaczającego białego karła. Z tego też powodu zespół badaczy uważa, że WD1202 może być uważany za pre-CV o najkrótszym jak dotąd obserwowanym okresie. Wyniki badań zgłoszono do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: Bishop's University]]> 13981 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA obserwuje narodziny masywnej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/12/alma-obserwuje-narodziny-masywnej-gwiazdy/ Mon, 12 Jun 2017 19:56:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13985 Masywna protogwiazda otoczona przez dysk gazu i pyłu. Wypływ emitowany jest z powierzchni zewnętrznej krawędzi dysku. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)[/caption] Gwiazdy powstają z gazu i pyłu unoszącego się w przestrzeni międzygwiezdnej. Jednak jak dotąd astronomowie wciąż do końca nie rozumieją w jaki sposób powstają masywne gwiazdy, które czasami obserwują w przestrzeni kosmicznej. Jednym z problemów jest rotacja gazu. Obłok macierzysty rotuje powoli w początkowych stadiach procesu, z czasem rotacja przyspiesza wraz z kurczeniem się rozmiarów obłoku pod wpływem własnej grawitacji. Gwiazdy powstałe w takim procesie powinny charakteryzować się wysokim tempem rotacji, a tak nie jest. Gwiazdy obserwowane we Wszechświecie rotują znacznie wolniej. Gdzie zatem podziewa się ten moment pędu? Jeden z możliwych scenariuszy obejmuje emisję gazu z młodych gwiazd. Jeżeli wypływający z gwiazdy gaz rotuje, to może on usuwać moment pędu z systemu. Astronomowie próbowali wykryć rotację wypływów, aby przetestować ten scenariusz i zrozumieć mechanizm go inicjujący. W kilku przypadkach udało się dostrzec oznaki rotacji, jednak niezwykle trudne okazało się wyraźne jego rozdzielenie, szczególnie w pobliżu masywnych gwiezdnych noworodków. Zespół astronomów kierowany przez Tomoya Hirota, profesora w National Astronomical Observatory of Japan (NAOJ) oraz SOKENDAI obserwował masywną nowonarodzoną gwiazdę Orion KL Source I w słynnej Mgławicy w Orionie, oddaloną od nas o 1400 lat świetlnych. Mgławica w Orionie to najbliższy nam obszar formowania masywnych gwiazd. Dzięki bliskości i zaawansowanym możliwościom obserwacyjnym ALMA, zespół mógł odkryć prawdziwą naturę wypływu z Źródła I. Wyraźnie udało nam się zaobserwować rotację wypływu -  mówi Hirota, główny autor artykułu naukowego opublikowanego w periodyku Nature Astronomy. Dodatkowo, uzyskane wyniki dają nam cenne wskazówki co do mechanizmu, który powoduje rozpoczęcie emisji wypływu. [caption id="attachment_13986" align="aligncenter" width="816"] Masywna protogwiazda znajduje się w centrum i jest otoczona przez dysk gazowy (czerwony). Dwubiegunowy wypływ gazu emitowany jest z protogwiazdy (niebieski). Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Hirota et al.[/caption] Nowe zdjęcia z ALMA przepięknie ilustrują rotację wypływu. Wypływ rotuję w tę samą stronę co dysk gazowy otaczający gwiazdę. To silnie wspiera teorię mówiącą, że wypływ odgrywa istotną rolę w usuwaniu energii rotacji z układu. Co więcej, ALMA wyraźnie wskazuje, że wypływ emitowany jest nie tyle z otoczenia nowo narodzonej gwiazdy, lecz z zewnętrznej krawędzi dysku. Taka morfologia zgadza się dobrze z modelem wiatru dysku magnetoodśrodkowego. W tym modelu, gaz znajdujący się w rotującym dysku przemieszcza się na zewnątrz na skutek działania siły odśrodkowej, a następnie przemieszcza się w górę wzdłuż linii pola magnetycznego prowadząc do powstania wypływów. Choć wcześniejsze obserwacje prowadzone za pomocą ALMA odkrywały już dowody wspierające tę teorię wokół mało masywnej protogwiazdy, jak dotąd było niewiele przekonujących dowodów na ten sam proces w pobliżu masywnych protogwiazd, ponieważ większość regionów formowania masywnych gwiazd znajduje się znacznie dalej od nas i jest trudna w obserwacji. [caption id="attachment_13987" align="aligncenter" width="812"] Kolory przedstawiają ruch gazu; czerwień przedstawia gaz poruszający się "od nas", a błękit gaz poruszający się w naszym kierunku. Dysk przedstawiono kolorem zielonym. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Hirota et al.[/caption] Źródło: National Institutes of Natural Sciences]]> 13985 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jowisz jest najstarszą planetą Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/13/jowisz-jest-najstarsza-planeta-ukladu-slonecznego/ Tue, 13 Jun 2017 11:10:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13992 Jowisz jest nie tylko największą, lecz także najstarszą planetą Układu Słonecznego. Źródło: Lawrence Livermore National Laboratory[/caption] Międzynarodowa grupa naukowców odkryła, że Jowisz jest najstarszą planetą w Układzie Słonecznym. Obserwując izotopy wolframu i molibdenu obecne w żelaznych meteorytach zespół złożony z naukowców z Lawrence Livermore National Laboratory oraz Institut fur Planetologie na University of Munsterin w Niemczech odkrył, że meteoryty złożone są z dwóch genetycznie charakterystycznych  zbiorników mgławicowych, które istniały obok siebie ale pozostały oddzielne w okresie od miliona do 3-4 milionów lat po powstaniu Układu Słonecznego. Najbardziej prawdopodobnym mechanizmem takiego skutecznego oddzielenia dwóch obłoków jest powstanie Jowisza, który wydrążył przerwę w dysku i zapobiegał wymianie materii między dwoma fragmentami obłoku -  mówi Thomas Kruijer, główny autor artykułu, który ukazał się wczoraj w formie online w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences.  Jowisz jest najstarszą planetą Układu Słonecznego, a jego stałe jądro powstało na długo przed rozproszenie mgławicy gazowej, co jest zgodne z modelem akrecji jądra dla procesów formowania gazowych olbrzymów. Jowisz jest najmasywniejszą planetą Układu Słonecznego, a jego obecność miała ogromny wpływ na dynamikę dysku akrecyjnego Słońca. Wiedza o wieku Jowisza jest kluczowa dla naszej wiedzy o ewolucji układu Słonecznego do obecnego stanu. Choć modele przewidują, że Jowisz powstał stosunkowo wcześnie, jak dotąd nie udawało się ustalić daty jego powstania. Nie mamy żadnych próbek z Jowisza (w przeciwieństwie do innych obiektów takich jak Ziemia, Mars, Księżyc czy planetoidy)," mówi Kruijer. W naszych badaniach wykorzystujemy sygnatury izotopów występujących w meteorytach do oszacowania wieku Jowisza. W toku analizy izotopów w meteorytach badacze wykazali, że stałe jądro Jowisza powstało w ciągu zaledwie miliona lat po rozpoczęciu historii Układu Słonecznego, a to znaczy, że jest to najstarsza planeta w naszym układzie planetarnym. Dzięki szybkiemu powstaniu, Jowisz działał jako skuteczna bariera przeciwko transportowi materii wewnątrz dysku do środka, co może też tłumaczyć dlaczego w naszym układzie nie ma żadnej superziemi (planety pozasłonecznej o masie większej od masy Ziemi). Naukowcy odkryli, że jądro Jowisza urosło do poziomu 20 mas Ziemi w ciągu 1 miliona lat, a następnie w ciągu kolejnych 2-3 milionów lat osiągnęło masę 50 mas Ziemi. Wcześniejsze teorie mówiły o tym, że gazowe olbrzymy takie jak Jowisz i Saturn powstawały jako duże skaliste jądra o masie 10-20 mas Ziemi, a następnie przyciągały gaz tworząc coraz większe otoczki gazowe. Wniosek zatem taki, że jądra gazowych olbrzymów musiały powstawać przed rozproszeniem mgławicy słonecznej - gazowego dysku okołogwiezdnego otaczającego młode Słońce - czyli w okresie między pierwszym a dziesiątym milionem lat po powstaniu Układu Słonecznego. W swojej pracy zespół badaczy potwierdził wcześniejsze teorie, ale wykorzystując sygnatury izotopów obecne w meteorytach był w stanie oszacować początki Jowisza na pierwszy milion lat po powstaniu Układu Słonecznego. Źródło: Lawrence Livermore National Laboratory]]> 13992 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 532 0 0 <![CDATA[Naukowcy opracowali nową strategię poszukiwania pierwotnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/13/naukowcy-opracowali-nowa-strategie-poszukiwania-pierwotnych-czarnych-dziur/ Tue, 13 Jun 2017 19:02:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13995 Źródło: NASA, ESA, D. Coe, J. Anderson, R. van der Marel (STScI)[/caption] Interdyscyplinarny zespół fizyków i astronomów z Uniwersytetu w Amsterdamie opracował nową strategię poszukiwania "pierwotnych" czarnych dziur powstałych we wczesnym Wszechświecie. Tego typu czarne dziury są prawdopodobnie odpowiedzialne za fale grawitacyjne obserwowane za pomocą obserwatorium LIGO. W artykule, który ukazał się w tym tygodniu w periodyku Physical Review Letters, badacze wykazali, że brak źródeł jasnych rentgenowsko i radiowo w centrum naszej galaktyki silnie przeczy możliwości, że owe obiekty odpowiadają za całą tajemniczą ciemną materię we wszechświecie. Istnienie czarnych dziur dziesiątki razy masywniejszych od Słońca zostało ostatnio potwierdzone obserwacjami fal grawitacyjnych wyemitowanych w procesie mergeru pary masywnych czarnych dziur. Pochodzenie tych obiektów jak na razie nie jest jasne lecz jedna z ekscytujących możliwości mówi, że powstały one w bardzo wczesnym wszechświecie, wkrótce po Wielkim Wybuchu. Niektórzy naukowcy sugerują, że te pierwotne czarne dziury mogą w rzeczywistości być odpowiedzialne za coś co nazywamy ciemną materią - tajemniczą substancją, która zdaje się przenikać wszystkie struktury astrofizyczne i kosmologiczne, i która zasadniczo różni się od materii zbudowanej ze znanych nam atomów. Interdyscyplinarny zespół fizyków i astronomów z UvA zaproponował poszukiwanie tych pierwotnych czarnych dziur w naszej galaktyce poprzez badanie źródeł promieniowania rentgenowskiego i radiowego, które owe obiekty emitowałyby przemierzając galaktykę i akreując ośrodek międzygwiezdny. Badacze wykazali, że możliwość, iż te obiekty odpowiadają za całą materię we Wszechświecie zdecydowanie nie znajduje poparcia zważając na brak jasnych źródeł promieniowania w centrum galaktyki. Wyniki naszych badań opierają się na realistycznych modelach akrecji gazu na czarne dziury oraz emitowanego przez nich promieniowania -mówi Riley Connors, doktorant w UvA i ekspert w zakresie astrofizyki czarnych dziur. Co szczególnie ciekawe -  dodaje Daniele Gaggero, pierwszy autor publikacji -  to fakt, że dzięki bardziej czułym teleskopom rentgenowskim i radiowym w przyszłości, zaproponowana przez nas strategia poszukiwań może umożliwić odkrycie populacji pierwotnych czarnych dziur w naszej galaktyce, nawet jeżeli ich wkład w ciemną materię jest niewielki. Najnowsze odkrycia mogą rzucić nowe światło na powstawanie pierwotnych czarnych dziur jak również standardowych czarnych dziur powstałych w procesie kolapsu masywnej gwiazdy. Źródło: UvA]]> 13995 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na spektakularne mini-halo w gromadach galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/13/nowe-spojrzenie-na-spektakularne-mini-halo-w-gromadach-galaktyk/ Tue, 13 Jun 2017 20:01:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=13998 Źródło: Gendron-Marsolais et al.' NRAO/AUI/NSF; NASA, SDSS[/caption] Astronomowie korzystający z sieci VLA (Karl G. Jansky Very Large Array) odkryli nowe szczegóły, które pozwalają im rozwikłać zagadkę powstawania potężnych struktur emitujących promieniowanie w zakresie radiowym w centrach gromad galaktyk. Naukowcy badali gromadę składającą się z tysięcy galaktyk oddaloną od nas o ponad 250 milionów lat świetlnych zwaną Gromadą w Perseuszu. W samym centrum gromady znajduje się przestrzeń wypełniona superszybkimi cząstkami emitującymi promieniowanie w zakresie radiowym, która tworzy swego rodzaju "mini-halo" radiowe. Tego typu mini-halo zostało odkryte  w około 30 gromadach galaktyk, jednak halo w Gromadzie w Perseuszu jest jak dotąd największym - jego średnica to 1,3 miliona lat świetlnych, czyli dziesięć razy więcej niż średnica Drogi Mlecznej. Rozmiary tych mini-halo od zawsze stanowiły zagadkę dla astronomów - według teorii cząstki podróżujące w kierunku na zewnątrz centrum gromady powinny zwalniać i przestawać emitować fale radiowe na długo zanim dotrą na obserwowane odległości. W dużych odległościach od galaktyki centralnej nie powinniśmy widzieć tych halo -  mówi Marie-Lou Gendron-Marsolais na University of Montreal. Mimo to je obserwujemy. Chcielibyśmy się dowiedzieć dlaczego -  dodaje. Astronomowie wykorzystali zatem najnowsze usprawnienia VLA do wykonania nowych zdjęć Gromady w Perseuszu, które okazały się bardziej czułe na słabsze promieniowanie radiowe i umożliwiły uzyskanie lepszej rozdzielczości niż wcześniej. Nowe zdjęcia wykonane za pomocą VLA dały nam unikalne spojrzenie na mini-halo odkrywając przed nami mnóstwo nowych struktur w jego wnętrzu -  mówi Julie Hlavacek-Larrondo z University of Montreal. Owe struktury mówią nam, że pochodzenie promieniowania radiowego nie jest takie proste jak nam się wydawało. Nowe szczegóły wskazują, że za emisję radiową halo odpowiadają złożone mechanizmy zachodzące w całej gromadzie. Jak przewidywano wcześniej, część emisji radiowej spowodowana jest przez ponowne przyspieszanie cząstek gdy małe grupy galaktyk zderzają się z gromadą i przekazują cząstkom część swojej energii. Oprócz tego naukowcy teraz doszli do wnioski, że za część promieniowania radiowego odpowiadają silne dżety cząstek emitowane przez supermasywną czarną dziurę znajdującą się w jądrze galaktyki centralnej, które także "doładowują" energetycznie cząstki w halo. To pozwala wytłumaczyć bogatą różnorodność obserwowanych przez nas złożonych struktur -  mówi Gendron-Marsolais. Źródło: NRAO]]> 13998 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przyszłość gwiazdozbioru Oriona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/14/przyszlosc-gwiazdozbioru-oriona/ Wed, 14 Jun 2017 05:00:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14001 14001 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 519 0 0 521 519 0 <![CDATA[VST fotografuje trzy mgławice na jednym potężnym zdjęciu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/14/vst-fotografuje-trzy-mglawice-na-jednym-poteznym-zdjeciu/ Wed, 14 Jun 2017 09:50:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14005 Dwa słynne obiekty nieba dzielą kadr z trzecim, mniej znanym obiektem na powyższym potężnym zdjęciu 3-gigapikselowym wykonanym za pomocą teleskopu VLT Survey Telescope (VST) należącego do ESO. Po prawej stronie znajduje się słaby, świecący obłok gazu o nazwie Sharpless 2-54, w centrum kadru znajduje się Mgławica Orzeł, a lewą część zdjęcia zajmuje Mgławica Omega. To kosmiczne trio stanowi zaledwie fragment rozległego kompleksu gazu i pyłu, w którym powstają nowe gwiazdy oświetlające swoje otoczenie. https://www.youtube.com/watch?v=WGocudE62QM Sharpless 2-54 oraz Mgławice Orzeł i Omega znajdują się średnio 7000 lat świetlnych od Ziemi - dwie pierwsze należą do gwiazdozbioru Węża, a ostatnia do gwiazdozbioru Strzelca. Ten obszar Drogi Mlecznej zawiera potężny obłok materii gwiazdotwórczej. Powyższe trzy mgławice wskazują miejsca gdzie obłok zagęścił się i ulega kolapsowi prowadząc po drodze do powstawania nowych gwiazd; energetyczne promieniowanie tych gwiezdnych noworodków sprawia, że otaczający je gaz zaczyna sam świecić przyjmując różowawą poświatę tak charakterystyczną dla obszarów bogatych w wodór. [caption id="attachment_14007" align="aligncenter" width="1024"] Wybrane obiekty z przeglądu wykonanego za pomocą VST.[/caption] Dwa z obiektów przedstawionych na zdjęciu zostały odkryte w podobny sposób. Astronomowie najpierw zaobserwowali jasne gromady gwiazd tak w Sharpless 2-54 jak i w Mgławicy Orzeł, a dopiero potem dostrzegli rozległy, stosunkowo ciemny obłok gazu otaczający obie gromady. W przypadku Sharpless 2-54 brytyjski astronom William Herschel  po raz pierwszy dostrzegł gromadę gwiazd w 1784 roku. Gromada ta, skatalogowana pod numerem NGC 6604 przedstawiona jest na powyższym zdjęciu w lewej części kadru. Związany z nią bardzo ciemny obłok gazowy pozostawał niezauważony do późnych lat pięćdziesiątych XX wieku, kiedy to amerykański astronom Stewart Sharpless zauważył go na zdjęciach wykonanych w ramach przeglądu nieba w obserwatorium Palomar. Mgławica Orzeł nie musiała tak długo czekać na odkrycie pełni jej chwały. Szwajcarski astronom Philippe Loys de Cheseaux po raz pierwszy odkrył jasną gromadę gwiazd NGC 6611 w 1745 roku. Kilkadziesiąt lat później Charles Messier, francuski astronom obserwował ten wycinek nieba i także udokumentował obecność mgławicy w pobliżu gromady oznaczając ten obiekt jako Messier 16 w swoim słynnym katalogu. Co do Mgławicy Omega, de Chaseauxowi udało się zaobserwować jej jaśniejszą poświatę i oznaczył ją jako mgławicę już w 1745 roku. Niemniej jednak, z uwagi na fakt, że katalog stworzony przez szwajcarskiego astronoma nigdy nie doczekał się większej sławy, ponowne odkrycie Mgławicy Omega przez Messiera w 1764 roku sprawiło, że obiekt ten znamy jako Messier 17. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=JGQ8EuKxhpo]]> 14005 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 520 0 0 <![CDATA[30 czerwca obchodzimy Dzień Planetoid!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/14/30-czerwca-obchodzimy-dzien-planetoid/ Wed, 14 Jun 2017 12:02:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14011 Już 30 czerwca 2017 roku w Poznaniu odbędzie się wyjątkowo ciekawe spotkanie zorganizowane przez Instytut Obserwatorium Astronomiczne UAM oraz Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii. W ramach cyklu spotkań Otwartego Obserwatorium Wilda odbędzie się Asteroid Day! Asteroid Day (Dzień Planetoid) został ustanowiony przez ONZ w 2016 roku, jako międzynarodowy dzień popularyzacji wiedzy o planetoidach. W tym roku obchody Asteroid Day są organizowane przy współudziale agencji kosmicznych: europejskiej, japońskiej i amerykańskiej, a także licznych partnerów biznesowych i medialnych, w tym Discovery Channel, który w dniu 30 czerwca wyemituje swój specjalny program na temat planetoid. Te dwie nadzwyczajne transmisje będą towarzyszyć ponad 700 imprezom organizowanym w 190 krajach w okolicach dnia 30 czerwca. W Polsce związane z Asteroid Day wydarzenia odbędą się m.in. w Poznaniu  oraz w Warszawie (CBK). Poznańska edycja Asteroid Day w ramach Otwartego Obserwatorium Wilda (wydarzenie odbywające się w Poznaniu) odbędzie się pod honorowym patronatem Prezydenta Miasta Poznania.
    W planach Otwartego Obserwatorium Wilda: Asteroid Day, dzięki współpracy z Miastem Poznań, Estradą Poznańską i SPOT jest wiele różnych aktywności. Zaczynając od konkursu plastycznego, przez warsztaty tworzenia kraterów, lepienia jądra komety po eksperymenty ze światłem dające odpowiedź na pytanie "dlaczego niebo jest niebieskie". W programie także całodzienne obserwacje Słońca, Księżyca oraz gazowych olbrzymów - Jowisza i Saturna kilkoma teleskopami, które będą znajdowały się na placu.
    Pojawią się również wykłady prowadzone przez zawodowego astronoma, dr hab. Tomasza Kwiatkowskiego. Opowie on między innymi o potencjale kosmicznego górnictwa oraz o tym, jak dużym zagrożeniem dla życia na Ziemi są planetoidy.
    Link do eventu: https://www.facebook.com/events/1775864202725424/ ]]>
    14011 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SOFIA obserwuje chłodny pył wokół aktywnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/14/sofia-obserwuje-chlodny-pyl-wokol-aktywnych-czarnych-dziur/ Wed, 14 Jun 2017 16:00:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14014 Badacze z University of Texas w San Antonio pracujący na teleskopie SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) odkryli, że pył otaczający aktywne czarne dziury jest dużo bardziej kompaktowy niż wcześniej uważano. Większość, jeżeli nie wszystkie, dużych galaktyk zawiera supermasywne czarne dziury w swoich centrach. Wiele z tych czarnych dziur jest stosunkowo cichych i nieaktywnych, tak jak chociażby czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej. Niemniej jednak, niektóre supermasywne czarne dziury aktualnie pożerają znaczne ilości materii opadającej na nie powodując uwalnianie przy tym ogromnych ilości energii. Owe aktywne czarne dziury nazywane są aktywnymi jądrami galaktycznymi. Wcześniejsze badania wskazywały, że wszystkie aktywne jądra galaktyczne charakteryzują się podobną strukturą. Modele wskazują, że aktywne jądra galaktyczne otoczone są strukturami pyłowymi o kształcie torusa (pączka z dziurką) w którego centrum jest supermasywna czarna dziura. Wykorzystując do badań instrument FORCAST (Faint Object infraRed CAmera for the SOFIA Telescope), zespół badaczy obserwował emisję w podczerwieni wokół 11 supermasywnych czarnych dziur w aktywnych jądrach galaktycznych znajdujących się w odległości 100 milionów lat świetlnych lub więcej od Ziemi, określając przy tym ich rozmiary, przezroczystość i rozkład pyłu w każdym torusie. W artykule naukowym opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, badacze donoszą, że torusy są 30% mniejsze od przewidywań, a szczyt emisji w podczerwieni występuje na nawet dłuższych falach podczerwonych niż wcześniej szacowano. Oznacza to, że pył przesłaniający centralną czarną dziurę jest bardziej kompaktowo upakowany niż wcześniej uważano. Wyniki badań wskazują także, że aktywne jądra galaktyczne emitują większość energii na długościach fali nie obserwowanych z Ziemi ponieważ są one pochłaniane przez parę wodną obecną w atmosferze Ziemi. SOFIA lata nad 99% pary wodnej, dzięki czemu badacze mogą scharakteryzować własności  ukształtowanych w torusy struktur pyłowych w zakresie dalekiej podczerwieni. Korzystając z możliwości obserwatorium SOFIA byliśmy w stanie uzyskać najlepsze, przestrzennie szczegółowe na tej długości fal dane obserwacyjne,  które pozwoliły nam na nowe odkrycia w zakresie charakteryzacji torusów pyłowych w aktywnych jądrach galaktycznych -  mówi Lindsay Fuller, doktorantka na University of Texas w San Antonio i główna autorka artykułu. Niezbędne są dalsze obserwacje, które pozwolą określić czy całość obserwowanego promieniowania pochodzi z torusa czy też inne komponenty dokładają swój udział do całkowitej emisji aktywnych jąder galaktycznych. Enrique Lopez-Rodriguez, główny badacz tego projektu i naukowiec w Universities Space Research Center  mówi: Naszym kolejnym celem będzie wykorzystanie obserwatorium SOFIA do obserwowania większej próbki aktywnych jąder galaktycznych i na dłuższych falach. To pozwoli nam na nałożenie dokładniejszych ograniczeń na strukturę fizyczną pyłowego otoczenia aktywnych jąder galaktycznych. SOFIA to w rzeczywistości Boeing 747 SP zmodyfikowany tak, aby na jego pokładzie zmieścił się 2,5-metrowej średnicy teleskop. To wspólny projekt NASA i niemieckiego DLR. Źródło: NASA]]> 14014 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy chaotycznie magnetyczny obłok to dobre miejsce na formowanie gwiazd?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/15/czy-chaotycznie-magnetyczny-oblok-to-dobre-miejsce-na-formowanie-gwiazd/ Thu, 15 Jun 2017 08:22:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14023 Wizja artystyczna przedstawiająca linie chaotycznego pola magnetycznego w pobliżu nowo powstającej protogwiazdy. Źródło: NRAO/AUI/NSF, D. Berry[/caption] Przez dziesięciolecia naukowcy uważali, że linie pola magnetycznego oplatające nowo powstające gwiazdy są jednocześnie silne i bezwzględne działając niczym kraty więzienne, oddzielając gwiazdę od materii gwiazdotwórczej. Niedawno astronomowie odkryli dowody na to, że wielkoskalowe turbulencje daleko od nowej gwiazdy mogą dowolnie kształtować pole magnetyczne. Teraz astronomowie korzystający z obserwatorium ALMA (Atacama Milimeter/submilimeter Array) odkryli zaskakująco słabe i niesamowicie powykręcane pole magnetyczne bardzo blisko nowo powstającej protogwiazdy. Obserwacje wskazują, że wpływ pola magnetycznego na proces formowania gwiazd jest dużo bardziej złożony niż wcześniej uważano. Naukowcy wykorzystali ALMA do stworzenia mapy pola magnetycznego otaczającego młodą protogwiazdę Ser-emb 8, znajdującą się 1400 lat świetlnych od nas w obłoku gwiazdotwórczym w gwiazdozbiorze Węża. To jak dotąd najdokładniejsze obserwacje mało-skalowego pola magnetycznego otaczającego młodą protogwiazdę. Wyniki przynoszą także wiele informacji  procesie formowania małomasywnych gwiazd takich jak Słońce. Wcześniejsze obserwacje prowadzone za pomocą innych teleskopów odkryły, że pola magnetyczne otaczające niektóre młode protogwiazdy układają się w klasyczny kształt klepsydry - co świadczy o silnym polu magnetycznym - które zaczyna się w pobliżu protogwiazdy i rozciąga na wiele lat świetlnym w otaczającym ją obłoku pyłowo-gazowym. Przed tymi badaniami nie wiedzieliśmy czy wszystkie gwiazdy powstają w regionach kontrolowanych przez silne pola magnetyczne. Dzięki ALMA mamy już na to pytanie odpowiedź - mówi Charles L. H. "Chat" Hull, astronom NRAO z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) i główny autor artykułu, który ukazał się w periodyku Astrophysical Journal Letters. Możemy teraz badać pola magnetyczna w obłokach gwiazdotwórczych od największych skal aż do skali samej formującej się gwiazdy. To ekscytujące ponieważ może to oznaczać, że gwiazdy mogą powstać w szerszym zakresie warunków niż uważaliśmy. [caption id="attachment_14025" align="aligncenter" width="720"] Tekstura przedstawia orientację pól magnetycznych w obszarze otaczającym protogwiazdę Ser-emb 8. Szary obszar w centrum to promieniowanie w zakresie milimetrowym pochodzące od pyłu. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO); P. Mocz, C. Hull, CfA[/caption] ALMA jest w stanie badać pola magnetyczne w małej skali wewnątrz zagęszczeń gwiazdotwórczych poprzez mapowanie polaryzacji promieniowania emitowanego przez ziarna pyłu, która ustawia się zgodnie z polem magnetycznym. Porównując strukturę pola magnetycznego z obserwacji z najnowocześniejszymi symulacjami superkomputerowymi  astronomowie uzyskali istotne wskazówki o najwcześniejszych etapach tworzenia gwiazd magnetycznych. Symulacje - które rozciągają się od stosunkowo bliskich 140 jednostek astronomicznych od gwiazdy do aż 17 lat świetlnych od niej - zostały przeprowadzone przez astronomów: Philipa Mocza oraz Blakesleya Burkharta - współautorów artykułu. W przypadku Ser-emb 8 astronomowie uważają, że złapali pole magnetyczne wokół protogwiazdy na gorącym uczynku, zanim wypływy z gwiazdy zaczną usuwać sygnatury pola magnetycznego z otaczającego gwiazdę obłoku molekularnego. Nasze obserwacje wskazują, że istotność pola magnetycznego w procesach gwiazdotwórczych jest różna od gwiazdy do gwiazdy -  podsumowuje Hull. Ta konkretna protogwiazda wydaje się powstawać w słabo zmagnetyzowanym otoczeniu zdominowanym przez turbulencje, podczas gdy wcześniej obserwowane źródła wyraźnie powstawały w silnie magnetycznym środowisku. Dalsze badania pozwolą nam ustalić, jak często występuje każdy z tych scenariuszy. Źródło: CfA]]> 14023 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lato na północnej półkuli Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/15/lato-na-polnocnej-polkuli-tytana/ Thu, 15 Jun 2017 14:26:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14029 Sonda Cassini zaobserwowała jasne metanowe chmury sunące po letnim niebie na północnej półkuli Tytana, największego księżyca Saturna, oraz ciemne, węglowodorowe jeziora i morza w pobliżu bieguna północnego. W przeciwieństwie do początków misji Cassini, większość powierzchni północnej półkuli księżyca jest teraz oświetlana przez Słońce. Tegoroczna równonoc w układzie Saturna miała miejsce 24 maja 2017 roku. Powyższe zdjęcie zostało wykonane 9 czerwca 2017 roku za pomocą wąskokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini z odległości 507 000 kilometrów od Tytana. Wykorzystany tutaj filtr przepuszcza najwięcej promieniowania w bliskiej podczerwieni na długości fali wyśrodkowanej na 938 nanometrach. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute ]]> 14029 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Radioastronomowie zaglądają głęboko w Mgławicę w Orionie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/15/radioastronomowie-zagladaja-gleboko-w-mglawice-w-orionie/ Thu, 15 Jun 2017 14:57:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14032 Astronomowie opublikowali zdjęcie rozległego włókna gwiazdotwórczego gazu oddalonego od nas o 1200 lat świetlnych, a znajdującego się w gwiezdnym żłobku w Mgławicy w Orionie. Powyższe zdjęcie przedstawia cząsteczki amoniaku wypełniające długie na 50 lat świetlnych włókno wykryte za pomocą teleskopu GBT (Green Bank Telescope) w Wirginii Zachodniej. Obraz włókna nałożono na zdjęcie Mgławicy w Orionie - obiektu znanego tak zawodowym astronomom jak i miłośnikom astronomii - wykonane za pomocą teleskopu WISE (Wide-field Infrared Survey Telescope). Wciąż do końca nie rozumiemy szczegółów kolapsu dużych obłoków gazowych w nowe gwiazdy -  mówi Rachel Friesen, jedna z badaczek zespołu jeszcze dwa tygodnie temu pracująca w Instytucie Astronomii i Astrofizyki na Uniwersytecie w Toronto. Amoniak jest doskonałym znacznikiem gęstych obłoków gwiazdotwórczych - mówi Friesen -  a nasze duże mapy amoniaku pozwolą nam śledzić ruch i temperaturę najgęstszych obszarów gazu. To kluczowe dla nas informacje pomagające nam ocenić czy obłoki gazowe i włókna są stabilne czy też zachodzi w nich właśnie proces kolapsu w nowe gwiazdy. Zdjęcie jest elementem pierwszego upublicznienia wyników przeglądu Green Bank Ammonia Survey (GAS), które zostały opublikowane w periodyku Astrophysical Journal.  Celem projektu GAS jest wykonanie przeglądu wszystkich ważnych, pobliskich obszarów gwiazdotwórczych w północnej części Pasa Goulda - pierścienia młodych gwiazd i obłoków gazowych otaczającego całe niebo i przebiegającego przez gwiazdozbiór Oriona. Dzięki wynikom przeglądu uzyskamy wyraźny obraz temperatur i ruchu gazu w tych dynamicznych żłobkach gwiezdnych na całym niebie. Źródło: Dunlap Institute for Astronomy and Astrophysics]]> 14032 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tajemniczy azot w rozpadającym się dysku gwiazdotwórczym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/16/tajemniczy-azot-w-rozpadajacym-sie-dysku-gwiazdotworczym/ Fri, 16 Jun 2017 10:09:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14035 Źródło: Veronica Allen/Alexandra Elconin[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez holenderskich naukowców odkrył region w Drodze Mlecznej zawierający bardzo dużo związków azotu w południowo-wschodnim fragmencie dysku gwiazdotwórczego, który kształtem przypomina motyla, oraz bardzo mało w północno-zachodniej. Astronomowie podejrzewają, że w jednym dysku powstaje na raz wiele gwiazd, jednak proces odpowiadający za takie zróżnicowanie składu wciąż jest zagadką. Artykuł  opisujący odkrycie został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astronomy & Astrophysics. Międzynarodowy zespół astronomów badał obszar formowania gwiazd o nazwie G35.20-0.74N znajdujący się 7000 lat świetlnych od Ziemi na południowym niebie. Astronomowie wykorzystali obserwatorium ALMA znajdujące się na chilijskim płaskowyżu Chajnantor. ALMA to doskonały teleskop do tworzenia map obłoków gazu molekularnego, w których powstają gwiazdy. Badacze zauważyli coś nietypowego w dysku otaczającym młodą, olbrzymią gwiazdę. Podczas gdy w całym dysku mnóstwo było węglowodorów zawierających tlen i siarkę, w południowo-wschodniej części dysku wykryto bardzo dużo związków zawierających azot. Dodatkowo obszar ten jest 150 stopni cieplejszy od przeciwległej części dysku. Opierając się na tych obserwacjach, naukowcy podejrzewają, że w jednym dysku jednocześnie powstaje kilka gwiazd, z których niektóre są gorętsze i większe od innych. Badacze zakładają, że wraz ze wzrostem masy gwiazd dysk z czasem rozdzieli się na kilka mniejszych dysków. Kilka lat temu także obserwowano różnice składu chemicznego w obszarze gwiazdotwórczym w Orionie. Veronica Allen, główna autorka artykułu z University of Groningen: Obszar w Orionie jest pięć razy większy od badanego przez nas. Prawdopodobnie mieliśmy dużo szczęścia, że udało nam się go zaobserwować - zakładamy, że takie różnice składu chemicznego trwają bardzo krótko. Floris van der Tak, druga autorka artykułu: Wiele z tych związków azotu to trujące cyjanki. Nie wiemy o nich zbyt dużo, bo nawet praca z nimi w laboratoriach na Ziemi jest niebezpieczna. Teraz astronomowie badają ten obłok gwiazdotwórczy nieco dokładniej. Być może obserwujemy rozrywanie dysku na mniejsze dyski w czasie rzeczywistym -  mówi Allen. Oprócz tego astronomowie opracowują modele, aby sprawdzić w jaki sposób różnice wieku, masy, temperatury czy gęstości gazu wpływają na różnice składu chemicznego.  ]]> 14035 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Planety tworzące układ TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/16/astrolife-planety-tworzace-uklad-trappist-1/ Fri, 16 Jun 2017 17:56:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14039 Astrolife.pl na Youtube i na Facebooku.]]> 14039 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 522 0 0 523 522 0 524 523 0 <![CDATA[Krater marsjański będzie przypominał o spacerze księżycowym z misji Apollo 16]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/17/krater-marsjanski-bedzie-przypominal-o-spacerze-ksiezycowym-z-misji-apollo-16/ Sat, 17 Jun 2017 09:24:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14044 Łazik Opportunity minął ten mały, stosunkowo młody krater dokładnie po 45 latach od księżycowej misji Apollo 16. Zespół kontroli łazika postanowił nazwać ten obiekt Kraterem Orion na cześć modułu lądownika księżycowego z misji Apollo 16. Zdjęcie wykonane za pomocą kamery panoramicznej PanCam. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Cornell Univ./Arizona Statu Univ.[/caption] Łazik marsjański Opportunity przejachał w pobliżu młodego krateru, kiedy akurat na Ziemi świętowano 45. rocznicę misji Apollo 16 na Księżyc. Zespół naukowy łazika Opportunity nieformalnie nazwał ten obiekt marsjański Kraterem Oriona. Nazwa ta miałaby uczcić moduł księżycowy misji Apollo 16, który bezpiecznie dowiózł astronautów Johna Younga i Charlesa Duke'a na i z powierzchni Księżyca w kwietniu 1972 roku. Podczas tej misji Ken Mattingly pilotował moduł dowodzenia Casper, który pozostał na orbicie wokół Księżyca.  Orion to także nazwa nowego pojazdu NASA, który będzie w stanie przetransportować ludzi w dalsze ostępy przestrzeni kosmicznej. [caption id="attachment_14052" align="aligncenter" width="640"] Charles Duke przy krawędzi Krateru Plum. Zdjęcie: J. Young[/caption] Kamera panoramiczna łazika Opportunity - PanCam - wykonała zdjęcia, które posłużyły do wykonania tej panoramy Krateru Oriona w dniu 26. kwietnia 2017 r. Sam krater ma średnicę około 27 metrów, a jego wiek szacuje się na mniej niż 10 milionów lat. Okazuje się, że Krater Oriona ma niemal te same rozmiary co Krater Plum na Księżycu zbadany przez Johna Younga i Charlesa Duke'a podczas pierwszego z ich trzech spacerów księżycowych - mówi Jim Rice, członek zespołu naukowego misji Opportunity z Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie. Rice przesłał Duke'owi panoramiczną mozaikę Krateru Oriona, na co Rice odpisał: To fantastyczne. Co za wspaniała robota! Chciałbym móc stanąć na krawędzi Oriona tak jak stałem na krawędzi Krateru Plum 45 lat temu. Źródło: NASA]]> 14044 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[„Airport Breakfast” – o wykorzystaniu europejskich systemów nawigacji satelitarnej w lotnictwie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/17/airport-breakfast-o-wykorzystaniu-europejskich-systemow-nawigacji-satelitarnej-w-lotnictwie/ Sat, 17 Jun 2017 10:00:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14054 8 czerwca na lotnisku Katowice w Pyrzowicach odbyło się spotkanie „Airport Breakfast”, zrealizowane w ramach europejskiego projektu CaBilAvi. Jego celem było przedstawienie najnowszych informacji i budowa świadomości o wykorzystaniu europejskich systemów nawigacji satelitarnej w operacjach lotniczych. „Airport Breakfast” w Pyrzowicach było pierwszym z serii takich spotkań w Europie. W trakcie realizacji projektu CaBilAvi, finansowanego przez Komisję Europejską w ramach programu Horyzont 2020, szerzona jest wiedza o E-GNSS (europejskich systemach nawigacji satelitarnej) wśród amatorów i profesjonalistów. Dwa kolejne filary projektu to wdrażanie nowej wiedzy o systemach GNSS w programach szkoleń lotniczych oraz implementacja procedur korzystania z EGNOS w krajach leżących na południowym wschodzie Europy. Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach został wybrany na miejsce organizacji wydarzenia ze względu na zdobyte już doświadczenie w obsłudze operacji z wykorzystaniem procedury LPV, pozwalającej na realizację lądowań z większą dokładnością (lokalizacji maszyny). Spotkanie rozpoczęło się od powitania gości poprzez dedykowane nagranie wideo przez Elżbietę Bieńkowską, Komisarz Europejska ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP. Komisarz wyraziła zwięźle jak ważny jest sektor kosmiczny, w tym system EGNOS i wynikające z niego korzyści dla wszystkich Europejczyków, podając za przykład operacje lotnicze. Następnie głos zabrał Paweł Wojda, dyrektor MPL Katowice  w Pyrzowicach. Uczestnikom przybliżona została charakterystyka lotniska oraz kluczowe plany rozwojowe na nadchodzące lata. Techniczne aspekty tematyki poruszonej podczas spotkania omówili przedstawiciele z Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej. Tomasz Woźniak, Kierownik Działu Systemów GNSS w PAŻP, opowiedział o działalności PAŻP w Polsce i projektach związanych z EGNOS, tj. EDCN/EDCN Next, HEDGE/HEDGE Next, APV Mielec, SHERPA, FLIPA. Piotr Cześnik, Główny Specjalista ds. Instrumentalnych Procedur Lotu, p.o. kierownika Działu Projektowania Procedur i Analizy Przeszkód Lotniczych, PAŻP, przedstawił temat podejść do lądowania APV SBAS na lotniskach w FIR Warszawa. W spotkaniu wzięła też udział przedstawicielka Europejskiej Agencji Nawigacji Satelitarnej GSA z Pragi. Marta Krywanis, Market Innovation Officer w GSA, omówiła temat działalności agencji oraz organizacyjnie zagadnienia związane z EGNOS oraz Galileo. W drugiej części prezentacji przedstawione zostały narzędzia finansowe oraz działania wspierające publikację procedury LPV. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele lotnisk, aeroklubów, operatorzy i ATO. Ze spotkania wynieśli wiedzę o tym, jakie są możliwości wdrożenia operacji z wykorzystaniem systemów E-GNSS i jak je sfinansować. Ponadto prelegenci z PAŻP przedstawili zalety podejść zgodnie z procedurą LPV, do których zalicza się przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa operacji lądowania, czy zwiększenie dostępności lotniska w trudnych warunkach atmosferycznych, a wszystko to przy niewielkich nakładach finansowych ze względu na brak potrzeby rozbudowy infrastruktury naziemnej. Spotkanie zorganizowane zostało przez GTL S.A. (właściciel lotniska), Europejską Agencję Nawigacji Satelitarnej GSA oraz dwóch przedstawicieli konsorcjum CaBilAvi – organizację GCE (GNSS Centre of Excellence) oraz spółkę Kosmonauta.net z Gdańska. Materiały z wydarzenia, m.in.: prezentacje, zdjęcia oraz broszury informacyjne zostaną udostępnione na stronie projektu CaBilAvi: http://cabilavi.gnss-centre.cz/airport-breakfast-katowice]]> 14054 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[10 najważniejszych odkryć misji MAVEN]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/19/10-najwazniejszych-odkryc-misji-maven/ Mon, 19 Jun 2017 08:26:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14057 Wizja artystyczna przedstawiająca sondę MAVEN na tle krawędzi Marsa. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center[/caption] 17 czerwca br. sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution Mission) świętowała swój 1000. dzień na orbicie wokół Czerwonej Planety.  Od startu w listopadzie 2013 roku i wejściu na orbitę we wrześniu 2014 roku MAVEN bada górne warstwy atmosfery Marsa. W ramach swojej misji sonda bada w jaki sposób Słońce odarło Marsa z większości jego atmosfery zamieniając przyjazną dla życia planetę w suchą pustynię jaką widzimy obecnie. Sonda MAVEN dokonała niesamowitych odkryć dotyczących górnych warstw atmosfery i ich oddziaływania ze Słońcem i wiatrem słonecznym - mówi Bruce Jakosky, główny badacz misji MAVEN z University of Colorado w Boulder. Pozwolą nam one zrozumieć nie tylko obecne zachowanie atmosfery, ale także jej zmiany w czasie. W ciągu swoich 1000 dni na orbicie MAVEN zebrała naprawdę niesamowicie dużo informacji. Poniżej przedstawiamy 10 najciekawszych odkryć uzyskanych w ramach misji: 10. Mapy rozkładu gazowego tlenku azotu i ozonu w atmosferze przedstawiają nieoczekiwane wcześniej złożone zachowanie atmosfery, wskazujące na obecność dynamicznych procesów wymiany gazu między dolnymi a górnymi warstwami atmosfery. 9. Niektóre cząstki wiatru słonecznego są w stanie przebić się zaskakująco głęboko w górne warstwy atmosfery zamiast zostać odchylone wokół planety przez marsjańską jonosferę; tak głębokie wejście w atmosferę możliwe jest dzięki reakcjom chemicznym w jonosferze, które zamieniają naładowane cząstki wiatru słonecznego w neutralne atomy, które są w stanie zawędrować znacznie głębiej. 8. MAVEN wykonał pierwsze bezpośrednie obserwacje warstwy jonów metalu w jonosferze Marsa będących pozostałością po pyle międzyplanetarnym uderzającym w atmosferę. Warstwa ta jest obecna zawsze, jednak została znacznie wzmocniona przez bliskie przejście komety Siding Spring w pobliżu Marsa w październiku 2014 roku. 7. Sonda MAVEN zidentyfikowała dwa nowe typy zorzy: zorzę rozproszoną i protonową; w przeciwieństwie do zórz znanych z Ziemi, te dwa typy nie są związane ani z globalnym ani z lokalnym polem magnetycznym. 6. Zorze te spowodowane są przez napływ cząstek wyemitowanych przez Słońce podczas różnego typu burz słonecznych. Gdy takie cząsteczki uderzają w marsjańską atmosferę przyczyniają się do zwiększenia tempa utraty gazu z atmosfery o czynnik rzędu 10 lub więcej. 5. Interakcje między wiatrem słonecznym a planetą są zaskakująco złożone. Dzieje się tak ze względu na brak wyraźnego pola magnetycznego Marsa oraz obecność niewielkich obszarów namagnetyzowanej skorupy, która może wpływać na wiatr słoneczny w sali lokalnej i regionalnej. 4. Sonda MAVEN obserwowała pełny cykl pór roku i zmian w ilości wodoru w górnej atmosferze, co pozwoliło na potwierdzenie, iż w ciągu marsjańskiego roku wartość ta może się zmieniać o czynnik 10. Źródłem wodoru są cząsteczki wody w niższych warstwach atmosfery rozbijane na wodór i tlen przez promieniowanie słoneczne. Tak duże zmiany nie były oczekiwane przez naukowców i jak na razie nie mamy na nie dobrego wytłumaczenia. 3. MAVEN wykorzystała pomiary izotopów w górnej atmosferze (atomów o tym samym składzie lecz różnej masie) do określenia jak dużą część atmosfery Mars utracił na rzecz przestrzeni kosmicznej. Owe pomiary wskazują, że Mars w swojej historii utracił co najmniej 2/3 gazu z atmosfery. 2. MAVEN zmierzyła tempo odzierania gazu z górnych warstw atmosfery przez Słońce i wiatr słoneczny. Ekstrapolacja tempa utraty w przeszłość - kiedy promieniowanie ultrafioletowe oraz wiatr słoneczny emitowane przez Słońce były silniejsze - wskazuje, że duże ilości gazu z czasem uciekły z atmosfery marsjańskiej w przestrzeń kosmiczną 1. Atmosfera Marsa została wywiana przez Słońce i wiatr słoneczny zamieniając z czasem klimat z cieplejszego i wilgotniejszego na zimny i suchy, który możemy obserwować obecnie. Cieszymy się, że MAVEN nadal prowadzi obserwacje -  mówi Gina DiBraccio, naukowiec projektu MAVEN z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. Aktualnie sonda obserwuje drugi marsjański rok i przygląda się wpływowi zmian pór roku i cyklu słonecznego na atmosferę Marsa. Sonda MAVEN rozpoczęła główną fazę swojej misji w listopadzie 2014 roku jako pierwsza misja, której głównym celem jest badanie górnych warstw atmosfery Marsa. Sonda ma za zadanie określić rolę utraty gazów atmosferycznych w zmianie klimatu marsjańskiego na przestrzeni historii Marsa. Źródło: NASA]]> 14057 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Red Dots: Poszukiwanie ziemskich planet wokół Proxima Centauri trwa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/19/red-dots-poszukiwanie-ziemskich-planet-wokol-proxima-centauri-trwa/ Mon, 19 Jun 2017 12:13:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14061 Źródło: ESO/Red Dots[/caption] Zespół stojący za kampanią obserwacyjną Pale Red Dot, w ramach której odkryto planetę wokół najbliższej nam gwiazdy innej niż Słońce, wznawia poszukiwanie planet podobnych do Ziemi uruchamiając w dniu dzisiejszym kolejny projekt. Kampania Red Dots (Czerwone Kropki) pozwoli nam śledzić astronomów wykorzystujących specjalistyczny instrument do poszukiwania planet podczas poszukiwania planet wokół najbliższych nam gwiazd: Proximy Centauri, Gwiazdy Barnarda i gwiazdy Ross 154. ESO dołącza tym samym do eksperymentu Open Notebook Science - prawdziwa nauka w czasie rzeczywistym - który umożliwi opinii publicznej i społeczności naukowej dostęp do danych obserwacyjnych zebranych podczas obserwacji Proximy Centauri. Zespół naukowy kierowany przez Guillema Anglada-Escude z Queen Mary University w Londynie zarejestruje i przeanalizuje dane obserwacyjne z instrumentu HARPS (High Accuracy Radial velocity Planet Searcher) i innych instrumentów rozsianych po całym świecie, zebrane w ciągu około 90 nocy. Obserwacje fotometryczne rozpoczęto 15 czerwca, a spektrograficzne rozpoczną się 21 czerwca. HARPS to spektrograf o niezrównanej dotąd precyzji - najskuteczniejszy poszukiwacz małomasywnych planet na świecie. Podłączony do 3,6-metrowego teleskopu w obserwatorium La Silla, HARPS co noc poszukuje planet pozasłonecznych szukając delikatnych zmian prędkości gwiazd spowodowanych przyciąganiem jej ze strony planety. HARPS jest w stanie zarejestrować ruch rzędu zaledwie 3,5 km/h z odległości bilionów kilometrów. Pośród gwiazd będących celami projektu Red Dots znajdzie się Proxima Centauri, wokół której może krążyć więcej niż jedna planeta pozasłoneczna typu ziemskiego. Proxima Centauri jest najbliższą nam gwiazdą i znajduje się 4,2 roku świetlnego od Ziemi. Może to być jedno z najlepszych miejsc do poszukiwania życia poza Układem Słonecznym. Pozostałe dwie gwiazdy, które będą obserwowane w ramach kampanii Red Dots to Gwiazda Barnarda, mało-masywny czerwony karzeł znajdujący się 6 lat świetlnych od nas oraz Ross 154, kolejny czerwony karzeł oddalony od nas o 9,7 lat świetlnych. Gwiazda Barnarda to gwiazda popularna także w literaturze sci-fi i proponowana jako cel przyszłej misji międzygwiezdnej np. w ramach projektu Daedalus. O postępach kampanii Red Dots opinia publiczna będzie mogła dowiedzieć się ze strony reddots.space gdzie będą publikowane cotygodniowe podsumowania postępów projektu. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=xaBefdRdpZE]]> 14061 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 526 0 0 527 0 0 <![CDATA[Mgławica IC 418 okiem Kosmicznego Teleskopu Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/19/mglawica-ic-418-okiem-kosmicznego-teleskopu-hubblea/ Mon, 19 Jun 2017 13:03:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14064 Źródło: NASA/STScI/AURA[/caption] Na powyższym zdjęciu wykonanym w 2000 roku przez Kosmiczny Teleskop Hubble, mgławica planetarna IC 418 świeci niczym wielobarwny kamień szlachetny. IC 418 znajduje się jakieś 2000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Zająca. Mgławica planetarna stanowi ostatni etap ewolucji gwiazdy podobnej do naszego Słońca. Gwiazda w centrum IC 418 była czerwonym olbrzymem jeszcze kilka tysięcy lat temu, lecz w pewnym momencie odrzuciła swoje zewnętrzne warstwy w przestrzeń kosmiczną tworząc w ten sposób mgławicę, która jak dotąd rozrosła się do średnicy ok. 0,1 roku świetlnego. Po gwieździe pozostało w centrum mgławicy gorące jądro czerwonego olbrzyma. Promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez jądro  przenika otaczający gwiazdę gaz powodując jego świecenie. Przez najbliższe kilka tysięcy lat mgławica będzie stopniowo rozpraszana w przestrzeń kosmiczną, a gwiazda będzie stopniowo stygła i gasła przez kolejne miliardy lat jako biały karzeł. Nasze Słońce także czeka taki sam los, ale na szczęście, stanie się to dopiero za jakieś 5 miliardów lat. Powyższe zdjęcie IC 418 przedstawiono w kolorze - dzięki czemu widać różne filtry wykorzystane do wyizolowania promieniowania pochodzącego z rónych pierwiastków chemicznych. Kolor czerwony przedstawia światło wyemitowane przez zjonizowany azot (najchłodniejszy gaz w mgławicy, znajdujący się najdalej od gorącego jądra), kolor zielony przedstawia emisję pochodzącą od wodoru a niebieski od zjonizowanego tlenu (najgorętszego gazu, najbliższego gwieździe centralnej). Zachwycająca tekstura mgławicy dopiero teraz została odkryta przez HST, a jej pochodzenie jest wciąż niejasne. Źródło: NASA]]> 14064 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA publikuje katalog misji Kepler z setkami nowych kandydatek na planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/19/nasa-publikuje-katalog-misji-kepler-z-setkami-nowych-kandydatek-na-planety/ Mon, 19 Jun 2017 18:24:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14069 Kosmiczny Teleskop Kepler zidentyfikował 219 nowych kandydatek na planety, z czego 10 jest zbliżona rozmiarami do Ziemi i znajduje się w ekosferze swoich gwiazd macierzystych. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Naukowcy z misji Kosmicznego Teleskopu Kepler opublikowali katalog kandydatek na planety, w którym znalazło się 219 nowych kandydatek na planety, z czego 10 jest zbliżonych rozmiarami do Ziemi i krąży w ekosferze swoich gwiazd macierzystych, czyli w zakresie odległości, który umożliwia istnienie wody  w stanie ciekłym na powierzchni planety skalistej. To najbardziej kompletny i szczegółowy katalog kandydatek na egzoplanety, czyli planety spoza naszego Układu Słonecznego, zidentyfikowanych w ciągu pierwszych czterech lat trwania misji teleskopu Kepler. To także ostateczny katalog obiektów zidentyfikowanych w wycinku nieba obserwowanym przez teleskop w gwiazdozbiorze Łabędzia. Wraz z opublikowaniem niniejszego katalogu, bazującego na danych publicznie dostępnym w archiwum egzoplanet NASA, liczba kandydatek na planety zidentyfikowanych przez teleskop Kepler wynosi wzrosła do 4034. Z tej liczby jako egzoplanety zweryfikowano 2335 obiektów. Z blisko 50 kandydatek na planety o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów w Ziemi i krążących w ekosferze wokół swoich gwiazd zidentyfikowano ponad 30. Co więcej, wyniki misji Kepler wskazują na istnienie dwóch różnych grup małych planet. Obie grupy mają istotne znaczenie dla projektów poszukiwania życia w przestrzeni kosmicznej. Ostateczny katalog Keplera będzie stanowił podstawę do dalszych badań mających na celu określenie demografii planet w galaktyce, podczas gdy odkrycie dwóch charakterystycznych populacji planetarnych wskazuje, że około połowa znanych planet w galaktyce albo nie posiada powierzchni, albo skryta jest ona głęboko pod obszerną atmosferą - czyli stanowi środowisko raczej nieprzyjazne dla życia. Katalog został przedstawiony podczas konferencji prasowej, która odbyła się dzisiaj w NASA Ames Research Center w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej. Dane z Keplera są unikalne, ponieważ to jedyny zestaw danych zawierający populację tych analogów - planet o rozmiarach i orbitach zbliżonych do ziemskich -  mówi Mario Perez, naukowiec projektu Kepler w Dyrektoracie Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Zrozumienie częstotliwości ich występowania w galaktyce ułatwi nam projektowanie przyszłych misji, których celem będzie bezpośrednie obserwowanie takich planet. Kosmiczny Teleskop Kepler poszukuje planet rejestrując niewielkie spadki jasności gwiazdy spowodowane przez przesłonięcie ich tarcz przez przechodzącą na ich tle planetę. To już ósma publikacja katalogu kandydatek Keplera, stworzonego w toku ponownej analizy całego zestawu danych zebranych przez teleskop w ciągu pierwszych czterech lat misji głównej.  Tego typu dane pozwalają naukowcom określić jakie populacje planet - od planet skalistych o rozmiarach Ziemi do planet gazowych o rozmiarach Jowisza - tworzą demografię planet naszej galaktyki. Aby upewnić się czy nie pominięto zbyt wielu planet, zespół wprowadził swoje własne symulowane tranzyty do zestawu danych i sprawdził ile sygnałów udało się prawidłowo zidentyfikować jako planety. Następnie, do zestawu wprowadzono dane, które wyglądały jakby wskazywały na tranzyt, ale w rzeczywistości były fałszywymi sygnałami, i sprawdzono w ilu przypadkach analiza mylnie oznaczała je jako kandydatki na planety. Dzięki temu naukowcy określili jakiego typu planety są błędnie zliczane za pomocą metod przetwarzania danych wykorzystywanych przez zespół misji Kepler. Ten nad wyraz dokładnie zmierzony katalog stanowi podstawę do próby odpowiedzi na jedno z najciekawszych planet w astronomii - ile planet takich jak Ziemia znajduje się w naszej galaktyce? - mówi Susan Thompson, badacz misji Kepler z Instytutu SETI w Mountain View w Kalifornii. Jedna z grup badaczy wykorzystała dane z Keplera do precyzyjnego zmierzenia tysięcy planet, dzięki czemu była w stanie ujawnić obecność dwóch wyraźnych grup małych planet. Badacze odkryli wyraźną przerwę między rozmiarami skalistych planet podobnych do Ziemi i gazowych planet mniejszych od Neptuna. Między tymi grupami znaleziono nieliczne planety. Wykorzystując teleskop w Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach badacze zmierzyli rozmiary 1300 gwiazd w polu Keplera w celu precyzyjnego określenia promieni 2000 planet odkrytych przez Keplera. Wychodzi na to, że w naturze powszechnie powstają planety skalisty do masy ok. 75% większej od masy Ziemi. Z jeszcze nieznanych powodów, około połowa z tych planet charakteryzuje się niewielką ilością wodoru i helu, który znacząco powiększa ich rozmiary pozwalając im na przeskoczenie przerwy i dołączenie do populacji planet rozmiarami zbliżonych do Neptuna. Teleskop Kepler kontynuuje obserwacje nowych wycinków nieba w ramach swojej rozszerzonej misji, poszukując planet i badając szeroką paletę interesujących obiektów astronomicznych, od odległych gromad gwiazd po obiekty takie jak układ planetarny TRAPPIST-1 znajdujące się znacznie bliżej Ziemi. Źródło: NASA]]> 14069 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pomiary pola magnetycznego najgorętszych planet Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/20/pomiary-pola-magnetycznego-najgoretszych-planet-drogi-mlecznej/ Tue, 20 Jun 2017 09:30:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14075 Źródło: Newcastle University[/caption] Najnowsze badania wskazują, że możliwe jest już mierzenie pól magnetycznych najgorętszych planet w naszej galaktyce. Badając klasę planet znaną jako 'gorące jowisze' eksperci z Uniwersytetu w Newcastle w Wielkiej Brytanii wykazali, że pole magnetyczne planet odpowiedzialne jest za nietypowe zachowanie wiatrów atmosferycznych obiegających powierzchnię. Zamiast poruszać się w kierunku wschodnim co powszechnie się zakłada, najnowsze obserwacje wskazują, że wiatry wieją zarówno na wschód jak i na zachód na planecie HAT-P-7b. Wykorzystując te obserwacje dr Tamara Rogers z Uniwersytetu w Newcastle była w stanie oszacować natężenie pola magnetycznego tej odległej planety. Publikując wyniki swoich badań w najnowszym wydaniu periodyku Nature Astronomy dr Rogers podkreśla, że nowa wiedza o polu magnetycznym tak odległych planet pozwoli astronomom zrozumieć procesy ich powstawania, rozmiarów i ścieżek migracji, a przy tym dostarczy wskazówek co do procesów formowania i ewolucji naszego układu planetarnego. Ekstremalne temperatury panujące na tych nietypowych planetach sprawiają, że metale takie jak lit, sód i potas ulegają jonizacji, a przez to pole magnetyczne ulega sprzężeniu z wiatrami atmosferycznymi -  mówi dr Rogers. Owe siły magnetyczne są wtedy w stanie zaburzyć silne wiatry wiejące ku wschodowi i doprowadzić do ich zmienności, a nawet do odwrócenia ich zwrotu. Właśnie ten proces umożliwił nam oszacowanie siły pola magnetycznego planety. Jak dotąd najlepiej zbadanymi egzoplanetami są tak zwane gorące jowisza - planety rozmiarami przypominające Jowisza, krążące bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych. Z uwagi na swoje rozmiary i temperatury, gorące jowisze stanowią ekstremalną klasę planet, na której testuje się współczesne teorie opisujące dynamikę gazów. W grudniu 2016 roku obserwacje prowadzone przez badaczy z Uniwersytetu w Warwick wskazały na obecność zmiennych wiatrów na HAT-P-7b. HAT-P-7b jest niemal 40% większa od Jowisza i okrąża swoją gwiazdę macierzystą w zaledwie kilka dni. Planeta znajduje się tak blisko gwiazdy, że temperatura po jej dziennej stronie może wynosić nawet 2500 stopni Celsjusza, a po ciemnej stronie 1400. Astronomom udało się wykryć najjaśniejszy punkt - gorącą plamę - w atmosferze planety. Ekstremalna różnica temperatur między dzienną a nocną stroną planety napędza silne wiatry atmosferyczne wiejące na wschód przesuwając tym samym gorącą plamę nieco w bok od miejsca znajdującego się bezpośrednio najbliżej gwiazdy. Niemniej jednak zauważyliśmy, że ta gorąca plama w sposób znaczący przesuwa się w czasie czasami nawet pojawiając się po zachodniej stronie punktu podgwiezdnego. To wskazuje na to, że wiatry także są zmienne, a okresowo całkowicie zmieniają kierunek wiania. Źródło: Newcastle University]]> 14075 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA bada możliwość zaplanowania misji do lodowych olbrzymów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/20/nasa-bada-mozliwosc-zaplanowania-misji-do-lodowych-olbrzymow/ Tue, 20 Jun 2017 19:53:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14078 Po lewej: dolatując do Urana w 1986 roku sonda Voyager 2 obserwowała niebieskawy, stosunkowo jednorodny glob. Po prawej: Zdjęcie Neptuna wykonane przez sondę Voyager 2 i przedstawiające Wielką Ciemną Plamę i towarzyszące jej jasne pasmo. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Opublikowano kierowane i sponsorowane przez NASA badanie potencjalnych, przyszłych misji do tajemniczych lodowych olbrzymów: Urana i Neptuna - to pierwsze z serii opracowań, które wykona NASA w ramach przygotowania do kolejnego przeglądu dziesięcioletniego NASA. Wyniki tego i przyszłych badań zostaną wykorzystane w trakcie debaty nad priorytetami nauk planetarnych NASA na lata 2022-2032. W ramach badań badacze identyfikują zagadnienia, których rozwiązanie może umożliwić przyszła misja kosmiczna. Oprócz tego rozważane są potencjalne instrumenty, sondy, trajektorie lotu i możliwe do wykorzystania technologie. Nasze badania uzasadniają wartość zbadania co najmniej jednej z tych dwóch planet i jej otoczenia, które obejmuje zaskakująco dynamiczne księżyce lodowe, pierścienie i złożone pola magnetyczne -  mówi Mark Hofstadter z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, jeden z dwóch kierowników zespołu naukowego, który opracował raport. W badaniach brali udział także przedstawiciele Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jak dotąd Uran i Neptun odwiedziła jedynie sonda Voyager 2. Sonda przeleciała szybko w pobliżu Urana w 1986 roku, a 3 lata później zbliżyła się do Neptuna w ramach swojej epickiej podróży, w ramach której odwiedziła wcześniej Jowisza i Saturna. Amy Simon z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt powiedziała:  Nie wiemy w jaki sposób powstały te planety i dlaczego one i jej księżyce wyglądają tak jak wyglądają. Na niektóre pytania dotyczące powstania i ewolucji Układu Słonecznego będziemy mogli odpowiedzieć tylko badając jedną, a najlepiej obie, lodowe planety. W ramach badania omówiono różne potencjalne koncepcje misji: orbitery, przeloty w pobliżu planety i sondy, które np. nurkowałyby w atmosferę Urana aby zbadać jej skład chemiczny. Wąsko-kątna kamera mogłaby przesłać na Ziemię zdjęcia lodowych olbrzymów i ich księżyców. Uran posiada 27 znanych księżyców a Neptun - 14. Razem, Uran i Neptun klasyfikuje się jako lodowe olbrzymy. Pomimo tej nazwy, obecnie we wnętrzu każdej z tych planet znajduje się stosunkowe małe jądro lodowe otoczone masywnym ciekłym oceanem skrytym pod chmurami. Ocean odpowiada za dwie trzecie całkowitej masy planety. Tym samym są one zupełnie inne niż gazowe olbrzymy: Jowisz i Saturn, w których 85% masy planety to gaz. Jak dotąd nie wiemy jak i gdzie powstają lodowe olbrzymy, dlaczego ich pola magnetyczne są tak nietypowo zorientowane i co napędza aktywność geologiczną na niektórych księżycach krążących wokół nich. Właśnie te kwestie sprawiają, że są to obiekty wyjątkowo cenne naukowo. [caption id="attachment_14080" align="aligncenter" width="1024"] Ilustracja przedstawiająca różnice w składzie chemicznym olbrzymów oraz różnice rozmiarów. Ziemia przedstawiona dla porównania. Jowisz i Saturn składają się przede wszystkim z wodoru i helu, planety skaliste to niemal same skały, a Uran i Neptun to w dużej mierze woda w stanie nadkrytycznym. Źródło: JPL/Caltech[/caption] Teraz w ramach kolejnego przeglądu dziesięcioletniego NASA ustali priorytety naukowe na kolejną dekadę, a następnie ustali czy i jeżeli tak, to kiedy wysłać sondę. Pełny raport (529) oraz krótkie streszczenie znajdziecie na stronie:

    http://www.lpi.usra.edu/icegiants/mission_study

    Źródło: NASA]]>
    14078 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda MRO sfotografowała łazik Curiosity na Mt Sharp]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/21/sonda-mro-sfotografowala-lazika-curiosity-na-mt-sharp/ Wed, 21 Jun 2017 06:44:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14082 Jasnoniebieska kropka w centrum zdjęcia to łazik Curiosity na tle brązowych skał i ciemnego piasku na zboczu Mt Sharp, sfotografowany za pomocą kamery HiRISE zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter w dniu 5 czerwca 2017 roku.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/Univ of Arizona[/caption] Wykorzystując najmocniejszy jak dotąd teleskop wysłany w kierunku Marsa, sonda Mars Reconnaissance Orbiter wykonała w tym miesiącu zdjęcie łazika Curiosity na tle skalistego zbocza górskiego. Łazik o rozmiarach samochodu osobowego, wspinający się na zbocze Mt Sharp do swojego kolejnego celu widoczny jest tutaj jako niebieska plamka na tle brązowych skał i ciemnego piasku. Zdjęcie wykonane zostało za pomocą kamery HiRISE (High Resolution Imaging Science Experiment) w dniu 5 czerwca 2017 roku, dwa miesiące przed piątą rocznicą lądowania łazika Curiosity u podnóża Mt Sharp w dniu 6 sierpnia 2017 roku. Położenie łazika tego dnia oznaczono na poniższej mapie punktem i liczbą 1717. Gdy od góry MRO fotografowało łazik to łazik wykonywał poniższe zdjęcia powierzchni Czerwonej Planety. Źródło: NASA]]>
    14082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 528 0 0
    <![CDATA[Masywna galaktyka testuje obecne teorie ewolucji galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/22/masywna-galaktyka-testuje-obecne-teorie-ewolucji-galaktyk/ Thu, 22 Jun 2017 07:37:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14092 Wizja artystyczna przedstawiająca młodą, martwą galaktykę dyskową MACS2129-1 w porównaniu do rozmiarów Drogi Mlecznej (po lewej). Choć trzykrotnie bardziej masywna niż Droga Mleczna, to dwa razy mniejsza. MACS2129-1 także rotuje dwa razy szybciej niż Droga Mleczna. W Drodze Mlecznej widzimy kolor niebieski w miejscach gdzie zachodzą intensywne procesy formowania gwiazd, podczas gdy młoda, martwa galaktyka jest żółta, co wskazuje na starszą populację gwiazd i brak procesów gwiazdotwórczych. Źródło: NASA, ESA, Z. Levy (STScI)[/caption] Łącząc moc "naturalnej soczewki" w przestrzeni kosmicznej  z możliwościami Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, naukowcy dokonali zaskakującego odkrycia - udało się dostrzec pierwszą kompaktową, a jednocześnie masywną, szybko rotującą galaktykę dyskową, w której gwiazdy przestały powstawać zaledwie kilka miliardów lat po Wielkim Wybuchu. Odkrycie takiej galaktyki we wczesnej historii Wszechświata stanowi wyzwanie dla naszych obecnie obowiązujących modeli formowania i ewolucji masywnych galaktyk. Gdy Hubble sfotografował ów obiekt, astronomowie spodziewali się, że ujrzą chaotyczną sferę gwiazd powstałą wskutek łączenia galaktyk. Zamiast tego jednak ujrzeli gwiazdy ułożone w płaski dysk. To pierwszy bezpośredni dowód obserwacyjny na to, że przynajmniej niektóre wczesne, tzw. "martwe" galaktyki - w których ustały procesy gwiazdotwórcze - rozpoczynały swoją ewolucję jako podobne do Drogi Mlecznej galaktyki dyskowe, aby z czasem przeobrazić się w gigantyczne galaktyki eliptyczne, które obserwujemy dzisiaj. To spore zaskoczenie, ponieważ galaktyki eliptyczne zawierają starsze gwiazdy, w przeciwieństwie do spiralnych, w których zazwyczaj obserwujemy młodsze, niebieskie gwiazdy. Przynajmniej niektóre z tych wczesnych, martwych galaktyk dyskowych musiały w swojej historii przejść poważne przemiany, nie tylko zmieniając swoją strukturę lecz także orbity tworzących je gwiazd, aby z etapu galaktyki dyskowej przejść na etap galaktyki eliptycznej. Te nowe informacje mogą zmusić nas do ponownego przeanalizowania całego kosmologicznego kontekstu wczesnego wypalania się galaktyk i ewolucji galaktyk dyskowych w eliptyczne - mówi Sune Toft z Centrum Ciemnej Kosmologii w Instytucie Nielsa Bohra na Uniwersytecie w Kopenhadze. Być może wcześniej nie zauważyliśmy, że wczesne martwe galaktyki mogą być galaktykami dyskowymi, po prostu dlatego, że nie mieliśmy danych o wystarczającej rozdzielczości. Wcześniejsze badania odległych martwych galaktyk zakładały, że budową przypominają one lokalne galaktyki eliptyczne, w które z czasem wyewoluują. Potwierdzenie tego założenia zasadniczo wymaga silniejszych teleskopów niż te, którymi obecnie dysponujemy. Niemniej jednak zjawisko "soczewkowania grawitacyjnego", w którym masywna gromada galaktyk działa niczym naturalna soczewka w przestrzeni kosmicznej, powiększa i zniekształca obraz galaktyk leżących dużo dalej. Łącząc moc takiej soczewki z rozdzielczością Kosmicznego Teleskopu Hubble'a naukowcy byli w stanie zajrzeć w środek martwej galaktyki. [caption id="attachment_14093" align="aligncenter" width="1024"] Grawitacja ekstremalnie masywnej gromady galaktyk MACS J2129-0741 powiększa, rozjaśnia i zniekształca odległą galaktykę tła MACS2129-1 przedstawioną w górnym kwadracie. Środkowy kwadrat przedstawia grawitacyjnie soczewkowaną galaktykę. W dolnym kwadracie przedstawiono odtworzony obraz galaktyki pozwalający nam zobaczyć jak wyglądałaby ta galaktyka gdyby między nią a nami nie było gromady galaktyk. Źródło: NASA, ESA, M. Postman (STScI) oraz zespół CLASH[/caption] Odległa galaktyka jest niemal trzykrotnie masywniejsza od Drogi Mlecznej choć jest dwa razy od niej mniejsza. Pomiary prędkości rotacyjnej wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) wykazują, że galaktyka rotuje dwa razy szybciej od Drogi Mlecznej. Wykorzystując dane archiwalne zebrane w ramach przeglądu CLASH (Cluster Lensing And Supernova survey with Hubble), Toft wraz ze swoim zespołem był w stanie określić masę gwiazd w galaktyce, tempo formowania gwiazd i ich wiek. Jak na razie nie wiadomo dlaczego w tej galaktyce ustały wszelkie procesy gwiazdotwórcze. Może to być skutek działania aktywnego jądra galaktycznego, w którym supermasywna czarna dziura w centrum galaktyki emituje potężne ilości energii. Taka energia hamuje procesy gwiazdotwórcze podgrzewając gaz i wywiewając go z galaktyki. Może być też tak, że zimny gaz wpływa do galaktyki ulegając gwałtownemu sprężeniu i ogrzaniu, uniemożliwiając chłodzenie gazu i powstawanie zimnych obłoków molekularnych w centrum galaktyki. W jaki sposób jednak te młode, masywne, kompaktowe dyski ewoluują w eliptyczne galaktyki obserwowane w obecnym wszechświecie? Najprawdopodobniej w procesach łączenia galaktyk -  mówi Toft. Jeżeli takie galaktyki rosną w procesie łączenia z mniejszymi towarzyszami, a tych może być naprawdę dużo i zbliżają się do galaktyki z różnych kierunków, to mogą one powodować tworzenie chaotycznych orbit gwiazd w galaktyce. Możemy też wyobrazić sobie łączenie dwóch dużych galaktyk. W takim przypadku także obserwowalibyśmy niszczenie uporządkowanego ruchu gwiazd. Wyniki badań opublikowano 22 czerwca w periodyku Nature. Toft wraz ze swoim zespołem planuje wykorzystać Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba do poszukiwań większej liczby takich galaktyk. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14092 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkształcenie płaszczyzny orbit KBO wskazuje na nieznany obiekt o masie planetarnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/22/odksztalcenie-plaszczyzny-orbit-kbo-wskazuje-na-nieznany-obiekt-o-masie-planetarnej/ Thu, 22 Jun 2017 14:38:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14096 Nieznany, niedostrzeżony jeszcze obiekt o masie planetarnej może skrywać się w odległych ostępach Układu Słonecznego - wskazują najnowsze wyniki badań orbit mniejszych obiektów Układu Słonecznego, które zostaną opublikowane w periodyku Astronomical Journal. Rzeczony obiekt ma być inny - i dużo bliższy - niż tak zwana Planeta 9, której istnienie musi jeszcze zostać potwierdzone. W artykule naukowym Kat Volk oraz Renu Malhotra z Lunar and Planetary Laboratory (LPL) na Uniwersytecie w Arizonie przedstawiają przekonujące dowody istnienia jeszcze nieodkrytego obiektu planetarnego o masie większej od masy Marsa a mniejszej od masy Ziemi. Tajemniczy obiekt jak wskazują autorzy, zdradza swoją obecność - jak na razie - tylko poprzez kontrolowanie płaszczyzn orbit określonej populacji obiektów Pasa Kuipera (KBO) krążących w zewnętrznych regionach Układu Słonecznego. Podczas gdy większość obiektów Pasa Kuipera - pozostałości po okresie formowania się Układu Słonecznego - krąży wokół Słońca po orbitach nieznacznie nachylonych do średniej płaszczyzny Układu Słonecznego, najodleglejsze obiekty Pasa Kuipera już się do tej reguły nie stosują. Uśredniona płaszczyzna ich orbit nachylona jest do orbity Układu Słonecznego o około 8 stopni. Innymi słowy, nieznany obiekt odkształca uśrednioną płaszczyznę orbit obiektów zewnętrznego obszaru Układu Słonecznego. Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem uzyskanych przez nas wyników jest jakiś nieznany obiekt -  mówi Volk, badacz w LPL i główny autor opracowania. Według naszych obliczeń do spowodowania takiego zniekształcenia płaszczyzny orbit niezbędny jest obiekt o masie co najmniej porównywalnej z masą Marsa. Pas Kuipera leży za orbitą Neptuna i rozciąga się na odległość kilkuset jednostek astronomicznych (AU), przy czym 1 jednostka astronomiczna to odległość równa średniej odległości Ziemi od Słońca (ok. 150 mln km). Podobnie jak jego kuzyn z wewnętrznej części układu planetarnego - Pas Planetoid, Pas Kuipera wypełniony jest olbrzymią liczbą małych, głównie lodowych, obiektów oraz planet karłowatych. W ramach swoich badań Volk i Malhotra przeanalizowali nachylenie płaszczyzn orbitalnych podczas 600 obiektów Pasa Kuipera, a następnie określili wspólny kierunek, wokół którego owe płaszczyzny ulegają precesji. Precesja odnosi się do powolnych zmian lub wahań orientacji rotujących obiektów. Obiekty KBO poruszają się podobnie do znanych z dzieciństwa (przynajmniej sprzed ery smartfonów - przyp. red.) wirujących bąków - tłumaczy Malhotra. Wyobraźmy sobie, że mamy mnóstwo takich rotujących bąków i każdego delikatnie popchniemy. Gdy chwilę później wykonamy zdjęcie wszystkich obiektów, to każdy z nic będzie miał inaczej zorientowaną oś rotacji, ale średnio wszystkie będą wskazywały na kierunek lokalnego pola grawitacyjnego Ziemi. Spodziewamy się, że kąt nachylenia płaszczyzny każdego KNO będzie inny, ale średnio wszystkie powinny być skierowane prostopadle do płaszczyzny określonej przez Słońce i największe planety układu. Gdybyśmy mieli sobie wyobrazić średnią płaszczyznę orbit obiektów zewnętrznego Układu Słonecznego jako kartkę, byłaby ona całkiem płaska do odległości ok. 50 AU od Słońca. Jednak  odkryliśmy, że w odległości 50 do 80 AU średnia płaszczyzna orbit jest nachylona w stosunku do średniej płaszczyzny. Oczywiście zmierzone odkształcenie także polega niepewnościom, jednak prawdopodobieństwo, że zmierzone odkształcenie jest tylko błędem statystycznym  wynosi 1-2%. [caption id="attachment_14097" align="aligncenter" width="612"] Obiekt planetarny o rozmiarach Marsa wystarczyłby do wytworzenia obserwowanych perturbacji w Pasie Kuipera. Źródło: Heather Roper/LPL[/caption] Inaczej mówiąc, obserwowany efekt najprawdopodobniej jest rzeczywistym sygnałem a nie tylko błędem statystycznym. Według obliczeń, obiekt o masie Marsa krążący ok. 60 AU od Słońca po orbicie nachylonej o osiem stopni (do średniej płaszczyzny orbit znanych planet) miałby wystarczający wpływ grawitacyjny na swoje otoczenie, aby odkształcić płaszczyznę orbit odległych KBO znajdujących się 10 AU przed i za sobą. Obserwowane odległe KBO skoncentrowane są w pierścień o szerokości ok. 30 AU i odczułyby z czasem wpływ grawitacyjny takiego obiektu - mówi Volk. Jednocześnie to sprawia, że postulowany obiekt nie mógłby być hipotetyczną Planetą 9, na której istnienie wskazują inne obiekty. Planeta 9 według obecnej wiedzy musi być znacznie większym obiektem (o masie rzędu 10 mas Ziemi) i znajdującym się aż 500-700 AU od Słońca. To zdecydowanie za daleko aby Planeta 9 mogła wpłynąć na te obiekty Pasa Kuipera. Potencjalny obiekt musi znajdować się w odległości rzędu 100 AU, aby tak znacząco wpływać na te KBO. Ponieważ z definicji planeta musi oczyścić swoją orbitę z małych ciał takich jak KBO, autorzy mówią o hipotetycznym obiekcie jako o obiekcie o masie planetarnej. Dane nie wykluczają także możliwości, że odkształcenie płaszczyzn orbitalnych może być spowodowane nie przez jeden a przez kilka obiektów o masie planetarnej. Dlaczego zatem ich jeszcze nie znaleźliśmy? Najprawdopodobniej dlatego, że nie przeszukiwaliśmy całego nieba w poszukiwaniu odległych obiektów Układu Słonecznego.Najbardziej prawdopodobnym miejscem, w którym może skrywać się obiekt o masie planetarnej będzie w kierunku płaszczyzny galaktyki - w obszarze tak gęsto upakowanym gwiazdami, że przeglądy Układu Słonecznego zazwyczaj go omijają. Możliwe także, że to nie obiekt o masie planetarnej, a przechodząca w pobliżu Układu Słonecznego gwiazda swoim oddziaływaniem grawitacyjnym odkształciła płaszczyznę orbit obserwowanych obiektów Pasa Kuipera. Możliwość odkrycia hipotetycznego obiektu nadejdzie już wkrótce - wraz z ukończeniem budowy Large Synoptic Survey Telescope. Projekt realizowany przez konsorcjum w skład którego wchodzą naukowcy m.in. z Uniwersytetu w Arizonie ma być ukończony w 2020 roku. Oczekujemy, że LSST pozwoli nam obserwować nie tak jak dotychczas 2000 obiektów Pasa Kuipera, a raczej 40 000. Tam naprawdę jest dużo więcej KBO, tylko ich jeszcze nie widzieliśmy. Źródło: UA]]> 14096 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 529 0 0 <![CDATA[Masz mniej niż 20 lat? Przez całe twoje życie NASA codziennie badała Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/26/masz-mniej-niz-20-lat-przez-cale-twoje-zycie-nasa-codziennie-badala-marsa/ Mon, 26 Jun 2017 08:24:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14100 Pathfinder rozpoczął dwie dekady bezustannych badań Marsa prowadząc nas na próg misji, w ramach której pobrane zostaną próbki z powierzchni, a może i człowiek wyląduje na pierwszej planecie innej niż Ziemia - mówi Michael Meyer, główny badacz NASA Mars Exploration Program. Łazik Sojourner dostarczony na Marsa w ramach misji Pathfinder stał się najlepszym przykładem opracowania wielu nowych technologii specjalnie do jednej konkretnej misji. Choć Sojourner był niewiele większy od kuchenki mikrofalowej, jego sześciokołowy układ jezdny i przenośny instrument do badania składu chemicznego skał i gleby stanowiły podstawę do rozwoju większych łazików marsjańskich, które poleciały na Marsa później. Bez Pathfindera nie byłoby łazików Spirit i Opportunity, a bez Spirit i Opportunity nie byłoby Curiosity -  mówi matt Golombek z JPL w Pasadenie. Aktualnie JPL buduje kolejny łazik marsjański, którego start zaplanowano na rok 2020. NASA planowała Pathfindera głównie jako misję mającą na celu demonstrację technologii. Mimo to sonda dostarczyła nam nowej wiedzy o Marsie, od żelaznego jądra planety po jego atmosferę, od wilgotnej i ciepłej przeszłości po współczesny suchy i zimny klimat. Agencja kosmiczna zmieniała swoją praktykę wysyłania wysokobudżetowych misji w dużych odstępach czasu na wysyłanie mniej kosztownych sond ale częściej. Roczny budżet misji Pathfinder zamknął się w kwocie 264 mln dolarów, to niewielki ułamek kosztów wcześniejszych misji takich jak Viking z 1976 roku. Do przygotowania tej misji musieliśmy stworzyć lub zaktualizować 25 technologii w czasie krótszym niż trzy lata. Jednocześnie wiedzieliśmy, że jeżeli przekroczymy budżet, misja zostanie anulowana -  mówi Brian Muirhead, menedżer systemów lotu i zastępca menedżera projektu Pathfinder. Kluczowe nowe technologie obejmowały zaawansowany komputer pokładowy, łazik oraz system jego uruchomienia, rakiety na paliwo stałe do wyhamowania, poduszki powietrzne napełniające się tuż przed lądowaniem w celu amortyzacji zderzenia z powierzchnią planety. Większość z tych technologii NASA wykorzystała także w projekcie łazików Spirit i Opportunity w 2004 roku. Rano, 4. lipca 1997 roku siedzieliśmy w niewielkim centrum kontroli lotów wyczekując sygnału, który potwierdziłby, że Pathfinder przetrwał wejście w atmosferę i lądowanie i nadaje z powierzchni Marsa - mówi Muirhead. Gdy zobaczyliśmy niewielki skok poziomu sygnału zarejestrowany przez Deep Space Network, już mieliśmy pewność. Pathfinder bardzo szybko przysłał pierwsze, świeże zdjęcia z powierzchni Marsa, które natychmiast zostały upublicznione w nowym jeszcze internecie. Lądownik i łazik działały przez trzy miesiące - trzy razy dłużej od pierwotnie planowanej misji lądownika i 12 razy dłużej od planowanej misji łazika. Taka żywotność pozwoliła Pathfinderowi dotrwać do 12. września 1997 roku, kiedy to do Marsa doleciał orbiter Mars Global Surveyor. Ta sonda z kolei działała przez ponad dziewięć lat. W tym czasie, gdy Mars Global Surveyor wciąż zbierał i wysyłał dane do Marsa doleciały sondy Mars Odyssey (2001) i Mars Reconnaissance Orbiter (2006), które wciąż są aktywne do dnia dzisiejszego. Ponadto w tym samym czasie w 2004 roku do Marsa doleciały łaziki Spirit i Opportunity, przy czym ten drugi wciąż doskonale sobie radzi na powierzchni Czerwonej planety. Kolejne udane misje NASA ery post-Pathfinderowej to lądownik Phoenix, łazik Curiosity i orbiter MAVEN. Dwadzieścia lat bezustannego badania Marsa pozwoliło na znaczne poszerzenie naszej wiedzy o aktywnych procesach zachodzących na powierzchni, o wilgotnym środowisku sprzyjającym życiu i istniejącym miliardy lat temu oraz o zmianach klimaty na przestrzeni milionów lat. Postępy tych dwóch dekad stanowią przedsmak postępów nadchodzących dwóch dekad, w których naukowcy planują skupić się na próbie określenia czy na Marsie kiedyś istniało życie i na próbie postawienia człowieka na powierzchni tej czerwonej planety. Źródło: NASA]]> 14100 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gaia wyłapuje wyjątkowo szybkie gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/26/gaia-wylapuje-wyjatkowo-szybkie-gwiazdy/ Mon, 26 Jun 2017 08:51:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14108 Dzięki pomocy oprogramowania imitującego ludzki mózg, satelita Gaia zauważyła sześć gwiazd uciekających z dużą prędkością z centrum naszej Galaktyki ku jej obrzeżom. Tego typu obserwacje mogą dostarczyć nam wielu informacji o jednym z najbardziej ukrytych regionów Drogi Mlecznej. W naszym galaktycznym domu, Drodze Mlecznej, znajduje się ponad sto miliardów gwiazd utrzymywanych wspólnie przez grawitację. Większość z nich znajduje się w dysku galaktycznym, w którego centrum znajduje się zgrubienie centralne. Pozostałe gwiazdy Drogi Mlecznej wypełniają sferyczne halo rozciągające się nawet na 650 000 lat świetlnych od centrum. Gwiazdy poruszają się wokół centrum galaktyki z różnymi prędkościami zależnymi od ich odległości od centrum - dla przykładu Słońce okrąża środek Drogi Mlecznej z prędkością ok. 220 km/s, podczas gdy gwiazdy w halo galaktycznym poruszają się z prędkościami średnio 150 km/s. Od czasu do czasu trafiają się jednak gwiazdy, których prędkość znacznie przekracza te wartości. Niektóre z nich przyspieszane są wskutek bliskiego przejścia w pobliżu innej gwiazdy lub wskutek eksplozji supernowej swojego gwiezdnego towarzysza - co może spowodować wzrost prędkości gwiazdy o kilkaset km/s ponad średnią. Nową klasę bardzo szybkich gwiazd odkryto nieco ponad dziesięć lat temu. Przemykając przez galaktykę z prędkościami rzędu kilkuset kilometrów na sekundę zostały przyspieszone przez bliskie spotkanie z supermasywną czarną dziurą w centrum Drogi Mlecznej. To właśnie owa czarna dziura o masie 4 milionów mas Słońca rządzi orbitami gwiazd w jej pobliżu. Te superszybkie gwiazdy są niezwykle ważne w badaniach ogólnej struktury Drogi Mlecznej -  mówi Elena Maria Rossi z Uniwersytetu w Lejdzie, która zaprezentowała dzisiaj podczas Europejskiego Tygodnia Astronomii i Nauk Kosmicznych w Pradze odkrycie w danych z Gai sześciu nowych gwiazd tego typu. https://www.youtube.com/watch?v=p2qOswM7RIo Odkrycie takich szybko poruszających się gwiazd jest wyjątkowo trudnym zadaniem w gwiezdnej gęstwinie Drogi Mlecznej. Obecne przeglądy nieba rejestrują prędkość najwyżej kilkuset tysięcy gwiazd. Aby je znaleźć naukowcy poszukiwali młodych, masywnych gwiazd, które wyróżniałyby się w regionach wypełnionych starymi populacjami gwiazd w halo galaktycznym. Zdradzające swoją obecność swoim nietypowym wiekiem, owe gwiazdy najprawdopodobniej otrzymały grawitacyjnego kopa od supermasywnej czarnej dziury, aby dotrzeć w odległe regiony halo. Dalsze pomiary ich prędkości i szacunki ich trajektorii w przeszłości pozwolą potwierdzić czy faktycznie są to gwiazdy wyrzucone przez sam środek Drogi Mlecznej. Źródło: ESO]]> 14108 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Arp 299: galaktyczny kocioł]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/27/arp-299-galaktyczny-kociol/ Tue, 27 Jun 2017 08:29:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14116 Źródło: Rentgen: NASA/CXCC/Univ of Crete/K. Anastasopoulou et al., NASA/NuSTARGSFC/A. Ptak et al; optyczny: NASA/STScI[/caption] Co by się stało gdyby wziąć dwie galaktyki i wymieszać je przez kilka milionów lat? Najnowsze zdjęcie zawierające dane obserwacyjne z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra odkrywa przed nami odpowiedź na to pytanie. Arp 299 to system oddalony od nas o jakieś 140 milionów lat. W jego skład wchodzą dwie łączące się ze sobą galaktyki, stąd też obiekt ten wygląda na częściowo wymieszany zbiór gwiazd tworzących obie galaktyki. Niemniej jednak owa mieszanina gwiazd to nie jedyny składnik Arp 299. Najnowsze dane z Chandry odkryły przed naukowcami 25 jasnych źródeł rentgenowskich wewnątrz mieszających się galaktyk. Czternaście z tych źródeł tak silnie emituje promieniowanie rentgenowskie, że astronomowie kategoryzują je jako ultra-jasne źródła rentgenowskie (ULX, ang. ultra-luminous X-ray sources). Wszystkie ULX znajdują się w obszarach, w których aktualnie bardzo intensywnie powstają nowe gwiazdy. Najprawdopodobniej ULXy to układy podwójne, w których gwiazda neutronowa lub czarna dziura ściąga materię ze swojego gwiezdnego towarzysza dużo masywniejszego niż Słońce. Tego typu układy podwójne nazywa się bardzo masywnymi rentgenowskimi układami podwójnymi (ang. high-mass X-ray binary). Takie zagęszczenie obiektów tego typu to rzadkość. Z drugiej strony Arp 299 jest jedną z najintensywniej gwiazdotwórczą galaktyką pobliskiego Wszechświata. Po części jest to spowodowane samym łączeniem się obu galaktyk,które prowokuje kolejne fale procesów gwiazdotwórczych. Powstawanie bardzo masywnych układów podwójnych jest naturalnym skutkiem takiego intensywnego procesu gwiazdotwórczego, bowiem niektóre z młodych masywnych gwiazd, które przecież często powstają parami, szybko ewoluuje do stadium takiego układu. https://www.youtube.com/watch?v=YfF83mXMC7U Powyższe zdjęcie Arp 299 zawiera dane rentgenowskie z Chandry (różowy), bardziej energetyczne promieniowanie rentgenowskie zarejestrowane przez NuSTAR (fioletowy) i dane optyczne z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (biały i brązowy). Arp 299 emituje także dużo promieniowania w zakresie podczerwonym. Co prawda Kosmiczny Teleskop Spitzer obserwował Arp 299 w tym zakresie promieniowania, ale te dane nie zostały dołączone do powyższego zdjęcia. Emisja rentgenowska i podczerwona tej galaktyki jest zaskakująco podobna do obserwowanej w galaktykach bardzo odległego Wszechświata, dzięki czemu mamy okazję badać stosunkowo bliski nam analog wielu odległych obiektów. We wczesnym Wszechświecie częściej dochodziło do kolizji galaktyk, jednak obiekty te są niezwykle trudne w badaniu z uwagi na kolosalne odległości dzieląca nas od nich. Dane z Chandry obejmują także rozproszone promieniowanie rentgenowskie pochodzące od gorącego gazu wypełniającego Arp 299. Naukowcy uważają, że wyższa częstotliwość eksplozji supernowych - kolejna powszechna cecha galaktyk gwiazdotwórczych - usunęła znaczną część gorącego gazu z centrum układu. Artykuł opisujący wyniki badań ukazał się 21 sierpnia 2016 roku w periodyku Monhly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 14116 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Skąd się biorą ciasne układy dwóch czarnych dziur?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/27/skad-sie-biora-ciasne-uklady-dwoch-czarnych-dziur/ Tue, 27 Jun 2017 14:45:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14119 Zespół astronomów z Uniwersytetu w Amsterdamie i Uniwersytetu w Lejdzie odkryli proces, który może prowadzić do powstawania dwóch czarnych dziur, które krążą wokół siebie i po jakimś czasie łączą się ze sobą. Opracowane przez nich symulacje komputerowe zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Na początku czerwca 2017 roku po raz trzeci poinformowano o zarejestrowaniu fal grawitacyjnych wyemitowanych w procesie łączenia się dwóch czarnych dziur. Astronomowie jednak jak dotąd nie są zgodni co do tego w jakim procesie powstają takie podwójne układy czarnych dziur. Jedna z hipotez mówi, że obie czarne dziury powstają niezależnie od siebie, i z czasem zbliżają się do siebie zaczynając orbitować wokół wspólnego środka masy. Inna hipoteza z kolei mówi, że dwie masywne gwiazdy krążące w układzie podwójnym mogą eksplodować jako supernowe pozostawiając po sobie czarne dziury. Holenderscy badacze Ed van den Heuvel (UA), Simon Portegies Zwart (UL) oraz Selma de Mink (UA) wykazali teraz, że ta druga hipoteza mówiąca o dwóch masywnych gwiazdach jest dużo bardziej prawdopodobna niż dotychczas uważano. Ed van den Heuvel, który w 1972 roku był jednym z pierwszych astronomów badających ewolucję ciężkich gwiazd podwójnych, jest pierwszym autorem najnowszego artykułu. Jeżeli nasze obliczenia są prawidłowe, podwójne czarne dziury o łącznej masie 15 do 30 mas Słońca powstają częściej niż oczekiwaliśmy. W naszej własnej galaktyce, w Drodze Mlecznej, według najnowszych obliczeń taka czarna dziura powstaje raz na 100 000 lat. Oczywiście w naszej skali czasowej wydaje się to bardzo rzadkim zjawiskiem, ale wciąż jest to dziesięć razy częściej niż nam się wydawało. Simon Portegies Zwart, który opracował nowe symulacje na "swoim" superkomputerze o nazwie Little Green Machine, powiedział: Gdy masywniejsza z dwóch gwiazd ulega kolapsowi w czarną dziurę, mamy do czynienia ze stabilną sytuacją, w której druga gwiazda może przetrwać przez bardzo długo zanim zamieni się w drugą czarną dziurę. W międzyczasie pierwsza czarna dziura będzie zasysała sporo materii ze swojego gwiezdnego towarzysza jednocześnie wyrzucając jej sporą część w postaci dżetów. Takie uwolnienie masy powoduje znaczne skurczenie się odległości między oboma składnikami. Dlatego też gdy druga z gwiazd ulega kolapsowi w czarną dziurę powstaje ciasny układ podwójny czarnych dziur, które z czasem połączą się ze sobą. Van den Heuvel: Dotąd uważano, że układy podwójne prawie zawsze łączą się w jedną dużą gwiazdę, która potem zamienia się w czarną dziurę, a tylko w ekstremalnych przypadkach mogą powstawać podwójne czarne dziury. Teraz udało nam się wykazać, że proces ten nie wymaga jakichś szczególnych warunków. Źródło: Uniwersytet w Lejdzie]]> 14119 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Ważą się losy sondy Dawn krążącej wokół Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/28/waza-sie-losy-sondy-dawn-krazacej-wokol-ceres/ Wed, 28 Jun 2017 07:34:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14123 W najbliższych tygodniach menedżerowie NASA podejmą decyzję dotyczącą przyszłości sondy Dawn, której powoli kończy się paliwo na orbicie wokół planety karłowatej Ceres. Jak na razie naukowcy nie wykluczają możliwości wysłania sondy Dawn w podróż po Układzie Słonecznym w kierunku innego obiektu, w podróż która wbrew intuicji może pozwolić na wykorzystanie mniejszej ilości hydrazyny niż gdyby sonda pozostała na orbicie wokół Ceres gdzie znajduje się od marca 2015 roku. Główna misja sondy Dawn zakończyła się w czerwcu 2016 roku, po czym naukowcy z NASA zatwierdzili jeszcze wydłużenie misji o rok - ta część misji kończy się za dwa dni (30. czerwca). Los sondy Dawn po tej dacie pozostaje niepewny, jednak menedżerowie z siedziby głównej NASA wkrótce podejmą decyzję czy sonda powinna być wyłączona, powinna nadal badać Ceres czy powinna polecieć w kierunku innej planetoidy. Przedstawiciele NASA będą musieli rozważyć koszty utrzymania sondy Dawn oraz korzyści naukowe z kontynuowania misji zarówno przy Ceres jak i przy innym obiekcie docelowym. Jesteśmy w trakcie oceniania różnych możliwości kolejnego wydłużenia misji sondy Dawn -  mówi Carol Raymond, zastępca głównego badacza misji w JPL. Podczas spotkania Small Bodies Assessment Group, które miało miejsce we wtorek, Raymond powiedział, że jedną z opcji jest wysłanie sondy w kierunku innej planetoidy. Alternatywą dla takiej misji jest pozostawienie sondy na orbicie wokół Ceres, planety karłowatej będącej największym obiektem Pasa Planetoid. Szara powierzchnia Ceres usiana jest licznymi kraterami, z których część zawiera jasne depozyty soli, które od samego początku misji przyciągały uwagę tak naukowców jak i szerokiej opinii publicznej. Sonda Dawn odkryła dowody na istnienie bogatej w lód warstwy w skorupie Ceres, znajdującej się tuż pod szarą materią powierzchniową. Naukowcy uważają, że w przeszłości we wnętrzu Ceres istniał ciekły ocean podpowierzchniowy. Instrumenty znajdujące się na pokładzie sondy odkryły także delikatną, niestałą atmosferę zawierającą parę wodną - jej gęstość według naukowców zależna jest od intensywności wiatru słonecznego. Ceres jest już drugim celem sondy Dawn, która wcześniej, w latach 2011-2012 znajdowała się na orbicie wokół planetoidy Westa. [caption id="attachment_8862" align="aligncenter" width="1500"] Krater Occator (średnica 92 km, głębokość 4 km) i znajdujące się w nim jasne kropki. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Zasilana panelami słonecznymi sonda została zbudowana przez Orbital ATK i wystrzelona w przestrzeń kosmiczną z Przylądka Canaveral na szczycie rakiety Delta 2 firmy ULA we wrześniu 2007 roku. Misja zrealizowała wszystkie zakładane cele naukowe, a ostatni rok dodatkowych operacji przy Ceres pozwoliło na przeprowadzenie dodatkowych obserwacji planety karłowatej oraz obserwowanie "opozycji" w kwietniu br. kiedy to sonda znalazła się bezpośrednie między Słońcem a kraterem Occator. Naukowcy mieli nadzieję, że w ten sposób uzyskają nowe informacje o jasnym materiale znajdującym się w centrum krateru. 23. kwietnia sonda Dawn straciła trzecie ze swoich czterech kół reakcyjnych - rotujących urządzeń podobnych do żyroskopów - wykorzystujące moment pędu do kontrolowania  orientacji sondy w przestrzeni. Pierwsze koło reakcyjne uległo usterce w 2010 roku jeszcze przed dotarciem do Westy. Drugie koło przestało działać w 2012 roku gdy silnik jonowy sondy rozpoczynał podróż z Westy w kierunku Ceres. Inżynierowie zaprojektowali sondę Dawn tak, aby mogła kontrolować swoje położenie w przestrzeni za pomocą trzech kół reakcyjnych. Eksperci z JPL oraz Orbital AK opracowali metodę hybrydową pozwalającą na kontrolowanie orientacji sondy w przestrzeni za pomocą dwóch pozostałych kół reakcyjnych i silniczków napędzanych hydrazyną. Teraz sonda musi w pełni polegać na swoich silniczkach rakietowych przyznaje Marc Rayman, główny inżynier misji Dawn z JPL. Raymond przyznał wczoraj, że usterka trzeciego koła reakcyjnego "z pewnością nie jest wydarzeniem kończącym misje, ale redukującym czas życia sondy, bowiem teraz w większym tempie musimy zużywać zapasy hydrazyny." [caption id="attachment_12193" align="aligncenter" width="1280"] Sonda Dawn określiła zawartość wodoru w górnym metrze powierzchni Ceres. Kolor niebieski wskazuje wyższą obfitość wodoru w pobliżu biegunów, podczas gdy kolor czerwony przedstawia niższą obfitość wodoru. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Sonda Dawn będzie teraz wykorzystywała zapasy hydrazyny do utrzymywania odpowiedniej orientacji sondy względem Ceres. Odciągnięcie sondy od planety karłowatej za pomocą trzech napędzanych ksenonem silników jonowych w rzeczywistości pozwoliłoby na oszczędzenie zapasów hydrazyny służących do kontrolowania orientacji sondy. Tempo wykorzystywania hydrazyny przez sondę Dawn zależy od jej zadań -  pisał Rayman w ubiegłym miesiącu. Przy każdym uruchomieniu silnika jonowego, to silnik odpowiada za kontrolowanie dwóch z trzech osi co pozwala na znaczne zmniejszenie zużycia hydrazyny. Znajdując się na orbicie wokół Westy oraz Ceres sonda kieruje swoje czujniki na krajobrazy znajdujące się tuż pod nią. Im niższa wysokość nad obiektem, tym większa prędkość orbitalny, a tym samym Dawn musi szybciej się obracać, aby utrzymać powierzchnię w polu widzenia. Co więcej przyciąganie grawitacyjne ze strony tych masywnych obiektów zazwyczaj przyciąga także nietypowo duże panele słoneczne, powodując obracanie sondy w niepożądanym kierunku. Siła te jest większa na niższych wysokościach, więc sonda Dawn musi poświęcić więcej hydrazyny na kontrowanie tych niepożądanych obrotów. W konsekwencji sonda zużywa więcej hydrazyny na orbicie wokół Westy czy Ceres niż podczas podróży między kolejnymi obiektami, kiedy to manewry wykonuje za pomocą silników jonowych. Według menedżerów misji, na pokładzie sondy wciąż znajduje się dużo ksenonu służącego do napędzania silników jonowych. Aktualnie sonda Dawn znajduje się na eliptycznej orbicie wokół Ceres, na której na przemian zbliża się do Ceres na odległość 20 000 km i oddala na 50 000 km. W ostatnich dwunastu miesiącach sonda zbliżała się do Ceres nawet na odległość rzędu 385 km. Mamy wystarczająco dużo zapasów - hydrazyny i ksenonu - aby kontynuować pracę sondy co najmniej do końca 2018 roku -  mówi Raymond. To NASA musi podjąć decyzję o tym co zrobimy z tymi zapasami. Przewidywany czas życia sondy zależy od odległości od Ceres. Jeden dzień na niskiej orbicie mapującej na wysokości 385 km nad powierzchnią zużywa tyle samo hydrazyny co 18 dni na obecnej, odleglejszej orbicie. W obecnej sytuacji czas życia misji na niższej wysokości ograniczony byłby do tygodni. Decyzja o przyszłości sondy Dawn zostanie podjęta w najbliższych tygodniach. NASA będzie musiała zdecydować czy Dawn zostanie przy Ceres czy poleci gdzie indziej - przypomina to trochę decyzję, którą trzeba było podjąć w czerwcu ubiegłego roku. W ubiegłym roku zespół naukowy misji Dawn zaproponował wysłanie sondy Dawn w kierunku planetoidy Adeona, prymitywnej, bogatej w węgiel pozostałości po zderzeniu, które doprowadziło do zniszczenia dużo większego obiektu. Według tych planów sonda stosunkowo wolno przeleciałaby w pobliżu Adeony w maju 2019 roku. Przedstawiciele NASA postanowili jednak pozostawić sondę na orbicie wokół Ceres. Źródło: spaceflightnow]]> 14123 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niesamowite odkrycie krążących wokół siebie supermasywnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/28/niesamowite-odkrycie-krazacych-wokol-siebie-supermasywnych-czarnych-dziur/ Wed, 28 Jun 2017 11:07:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14126 Wizja artystyczna przedstawiająca dwie supermasywne czarne dziury podobne do tych obserwowanych przez badaczy z UNM, krążace wokół siebie ponad 750 milionów lat świetlnych od Ziemi. Źródło: Joshua Valenzuela/UNM[/caption] Po raz pierwszy w historii astronomowie z Uniwersytetu w Nowym Meksyku (UNM) zaobserwowali i zmierzyli ruch orbitalny dwóch supermasywnych czarnych dziur oddalonych od nas o kilkaset milionów lat świetlnych. Odkrycie to jest wynikiem ponad dziesięcioletniej pracy. Karishma Bansal, doktorant na Wydziale Fizyki i Astronomii na UNM, jest głównym autorem artykułu zatytułowanego Contraining the Orbit of the Supermassive Black Hole Binary 0402+379 opublikowanego w periodyku The Astrophysical Journal. Wraz z prof. Gregiem Tayloerem oraz współpracownikami ze Stanfordu, Obserwatorium Marynarki Wojennej USA oraz Obserwatorium Gemini, przez ostatnie 12 lat badała ona oddziaływania między tymi dwoma czarnymi dziurami. Przez długi czas spoglądaliśmy w przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu par takich supermasywnych czarnych dziur krążących wokół siebie jako skutek procesu łączenia dwóch galaktyk -  mówi Taylor.  Choć wielu naukowców było przekonanych, że takie pary powinny istnieć, jak dotąd nikomu nie udawało się ich zaobserwować. Na początku 2016 roku międzynarodowy zespół badaczy obejmujący także badaczy z UNM, pracujących w projekcie LIGO wykrył fale grawitacyjne co automatycznie potwierdziło mające już 100 lat przypuszczenia Alberta Einsteina i zdumiło wielu naukowców. Analizy wykazały, że owe fale grawitacyjne zostały wyemitowane w procesie łączenia się dwóch czarnych dziur o masie gwiazdowej (ok. 30 mas Słońca). Teraz, dzięki najnowszym badaniom, naukowcy będą w stanie zacząć poznawać procesy prowadzące do łączenia supermasywnych czarnych dziur - momentu, w którym emitowane są silne zmarszczki czasoprzestrzeni, a tym samym dowiadywać się więcej o ewolucji galaktyk. Wykorzystując VLBA (Very Long Baseline Array), system składający się z 10 radioteleskopów rozmieszczonych w USA i zarządzanych z Socorro w Nowym Meksyku, badacze byli w stanie zaobserwować kilka częstotliwości sygnałów radiowych emitowanych przez te supermasywne czarne dziury (SMBH). Po pewnym czasie astronomowie byli w stanie odtworzyć trajektorię obu obiektów i potwierdzić, że jest to wizualny układ podwójny. Innymi słowy, badacze obserwowali okrążające się wzajemnie dwie supermasywne czarne dziury. [caption id="attachment_14128" align="aligncenter" width="1014"] Mapa radiogalaktyki 0402+379 na częstotliwości 15 GHz stworzona na podstawie danych z VLBA. W galaktyce znajdują się dwie supermasywne czarne dziury oznaczone jako C1 i C2. Źródło: UNM[/caption] Gdy dr Taylor pokazał mi te dane, dopiero zaczynałam uczyć się analizowania i obrazowania tego typu informacji -  przyznaje Bansal. Gdy dowiedziałam się, że mamy dane obejmujące okres od 2003 roku, połączyliśmy wszystkie dane i okazało się, że oba obiekty okrążają się wzajemnie. To naprawdę ekscytujące. Dla Taylora odkrycie jest wynikiem ponad dwudziestoletniej pracy i wprost nieprawdopodobnego wyczynu w zakresie precyzji wymaganej do wykonania tych pomiarów. Przy odległości równej 750 milionów lat świetlnych od Ziemi, galaktyka 0402+379 i znajdujące się w niej czarne dziury są niesamowicie daleko. Na szczęście są one w idealnej odległości od Ziemi i od siebie, że mimo to możemy je dostrzec. Bansal dodaje, że obie SMBH mają łączną masę rzędu 15 miliardów mas Słońca. Nieprawdopodobne rozmiary obu czarnych dziur oznaczają, że ich okres orbitalny wynosi 24 000 lat, dlatego też pomimo że astronomowie obserwują je od ponad dekady, to jeszcze nie są w stanie zauważyć jakiegokolwiek zakrzywienia ich orbity. [caption id="attachment_14129" align="aligncenter" width="377"] Mapa radiogalaktyki 0402+379 w fałszywym kolorze. Wewnątrz galaktyki znajdują się dwie supermasywne czarne dziury - przedstawione tutaj przez dyski akrecyjne i dżety. Źródło: UNM[/caption] Jeżeli wyobrazisz sobie ślimaka na powierzchni niedawno odkrytej planety krążącej wokół Proximy Centauri - 4,243 lata świetlne od Ziemi - poruszającego się z prędkością 1 cm/s... to właśnie o takiej zdolności rozdzielczej ruchu kątowego tu mówimy - mówi Roger W. Romani, profesor fizyki na Uniwersytecie Stanforda i członek zespołu badawczego. Badanie orbit gwiazd podwójnych pozwoliło nam na znaczne powiększenie zasobów naszej wiedzy o gwiazdach -  mówi Bob Zavala, astronom z USNO. Teraz będziemy w stanie wykorzystać podobne techniki do zrozumienia supermasywnych czarnych dziur i galaktyk, w których się znajdują. [caption id="attachment_14130" align="aligncenter" width="321"] Zdjęcie centralnego obszaru galaktyki 0402+379 obejmującego dwa jądra C1 i C2, zidentyfikowane jako para supermasywnych czarnych dziur. Źródło: Bansal et al. NRAO/AUI/NSF[/caption] Dalsze obserwacje orbity i interakcji tych dwóch supermasywnych czarnych dziur może także pomóc nam lepiej zrozumieć przyszłość naszej własnej galaktyki. Aktualnie, galaktyka w Andromedzie, która także posiada supermasywną czarną dziurę w swoim centrum porusza się po kursie kolizyjnym z Drogą Mleczną, co oznacza, że procesy obserwowane przez Bansal i Taylor mogą za kilka miliardów lat zachodzić także w naszej galaktyce. Supermasywne czarne dziury mają silny wpływ na gwiazdy znajdujące się w ich pobliżu oraz na wzrost i ewolucję swoich galaktyk macierzystych - tłumaczy Taylor. Dlatego też lepsza wiedza o nich pozwoli nam lepiej zrozumieć co się dzieje gdy takie obiekty się ze sob łączą. Bansal dodaje, że zespół badawczy wykona kolejne obserwacje tego obiektu za 3-4 lata tak aby móc potwierdzić i sprecyzować parametry orbity obu czarnych dziur. Źródło: UNM]]> 14126 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 530 0 0 598 0 0 <![CDATA[Ślady dodatkowych wymiarów w falach grawitacyjnych?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/28/slady-dodatkowych-wymiarow-w-falach-grawitacyjnych/ Wed, 28 Jun 2017 20:16:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14132 Łączące się czarne dziury emitują fale grawitacyjne. Źródło: SXS[/caption] Badacze z Instytutu Fizyki Grawitacyjnej Maxa Plancka (Instytutu Alberta Einsteina/AEI) w Poczdamie odkryli, że ukryte wymiary - przewidywane w ramach teorii strun - mogą mieć wpływ na fale grawitacyjne. W niedawno opublikowanym artykule przeanalizowali wpływ dodatkowych wymiarów na zmarszczki czasoprzestrzeni i podjęli próbę przewidzenia czy ten wpływ dałoby się wykryć. Pierwsze w historii wykrycie fal grawitacyjnych wyemitowanych w procesie łączenia dwóch czarnych dziur we wrześniu 2015 roku otworzyło nam nowe okno na Wszechświat. Teraz wygląda na to, że dzięki obserwatorium LIGO umożliwi fizykom nie tylko poszukiwanie czarnych dziur i innych egzotycznych obiektów astrofizycznych lecz także zrozumienie leżącej u ich podstaw grawitacji. W porównaniu do innych fundamentalnych sił takich jak elektromagnetyzm, grawitacja jest ekstremalnie słaba - tłumaczy dr David Andriot, jeden z autorów wspomnianego artykułu. Powodem tej słabości może być fakt oddziaływania grawitacji z więcej niż trzema wymiarami przestrzennymi i jednym czasowym, które są dla nas chlebem powszednim.

    Dodatkowe wymiary

    Dodatkowe wymiary, ukryte przed nami ze względu na swoje niewielkie rozmiary, stanowią nieodłączny element teorii strun - jednej z obiecujących kandydatem na teorię kwantowej grawitacji. Teoria grawitacji kwantowej unifikująca mechanikę kwantową z ogólną teorią względności, poszukiwana jest przez wielu naukowców, bowiem pozwoliłaby nam zrozumieć co się dzieje w pobliżu bardzo dużych mas oddalonych od siebie o bardzo małe odległości, np. we wnętrzach czarnych dziur czy podczas Wielkiego Wybuchu. Fizycy poszukują dodatkowych wymiarów za pomocą Wielkiego Zderzacza Hadronów w CERN, jednak jak dotąd poszukiwania nie przyniosły żadnych efektów - mówi dr Gustavo Lucena Gomez, drugi autor artykułu. Jednak detektory fal grawitacyjnych mogą dostarczyć nam dowodów eksperymentalnych. Badacze odkryli, że dodatkowe wymiary powinny mieć dwojaki wpływ na fale grawitacyjne: mogłyby zmodyfikować "standardowe" fale grawitacyjne i spowodowałyby powstanie dodatkowych fal na wysokich częstotliwościach powyżej 1000 Hz. Niemniej jednak ich obserwacje są mało prawdopodobne ponieważ istniejące naziemne detektory fal grawitacyjnych nie są wystarczająco czułe na wysokie częstotliwości. Z drugiej strony, wpływ dodatkowych wymiarów może sprawić, że sposób w jaki "standardowe" fale grawitacyjne rozciągające i kurczące czasoprzestrzeń może być łatwiejszy do określenia za pomocą więcej niż jednego detektora. Zważając na fakt, że detektor Virgo dołączy do dwóch detektorów LIGO w kolejnej rundzie obserwacyjnej, może się to udać na przełomie 2018/2019 roku. Źródło: MPS Artykuł naukowy: DOI, Arxiv]]>
    14132 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w lipcu: Poranki z boginią piękności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/06/29/astrolife-niebo-w-lipcu-poranki-z-boginia-pieknosci/ Thu, 29 Jun 2017 16:41:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14139 Astrolife]]> 14139 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda Juno przeleci nad Wielką Czerwoną Plamą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/03/sonda-juno-przeleci-nad-wielka-czerwona-plama/ Mon, 03 Jul 2017 16:09:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14167 Mozaika złożona ze zdjęć Jowisza wykonanych przez wąskokątną kamerę zainstalowaną na pokładzie sondy Cassini w dniu 29. grudnia 2000 roku.[/caption] Zaledwie kilka dni po uczczeniu okrągłego roku od wejścia na orbitę wokół Jowisza, sonda Juno przeleci bezpośrednio nad Wielką Czerwoną Plamą, ikoniczną burzą o średnicy 16 000 kilometrów. Będzie to pierwsze zbliżenie do tego niesamowitego tworu atmosferycznego monitorowanego już od 1830 roku a istniejącego prawdopodobnie od ponad 350 lat. "Tajemnicza Wielka Czerwona Plama na Jowiszu to prawdopodobnie najbardziej znana jego cecha." mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "To rozległa burza od wieków wiruje w atmosferze największej planety Układu Słonecznego. Teraz Juno i jej potrafiące zajrzeć pod chmury instrumenty  zbliżą się do niej i spróbują zajrzeć wgłąb oka cyklonu. Być może pomogą nam zrozumieć procesy odpowiadające za jej istnienie." Zebranie danych o Wielkiej Czerwonej Plamie stanowi element szóstego przelotu sondy Juno w pobliżu chmur Jowisza. Przez peryjowium (punkt orbity znajdujący się w najmniejszej odległości od środka Jowisza)  sonda przeleci 11 lipca około godziny 3:55 nad ranem naszego czasu. W punkcie peryjowium Juno znajdzie się jakieś 3500 kilometrów nad szczyami chmur. 11 minut i 33 sekundy później sonda znajdzie się już 39 771 kilometrów dalej przelatując nad szczytami chmur Wielkiej Czerwonej Plamy. W tym momencie sonda będzie oddalona od szczytów chmur o 9000 kilometrów. W trakcie przelotu pełną parą będą pracowały wszystkie instrumenty naukowe oraz kamera JunoCam. 5 lipca o godzinie 4:30 nad ranem polskiego czasu sonda Juno będzie obchodziła równy rok od wejścia na orbitę wokół Jowisza. W tym momencie licznik przebytych kilometrów wybije około 114,5 mln kilometrów na orbicie. Sonda Juno wystartowała z Ziemi 5 sierpna 2011 roku z Przylądka Canaveral na Florydzie. W trakcie swojej misji Juno zbliża się nisko nad szczyty chmur Jowisza (na odległość nawet 3400 km). Podczas tych przelotów sonda bada obszary znajdujące się za zasłoną najwyższych warstw chmur oraz zorze polarne. Dzięki temu naukowcy chcą lepiej poznać pochodzenie, strukturę, atmosferę i magnetosferę planety. Pierwsze wyniki naukowe misji Juno wskazują, że największa planeta w Układzie Słonecznym to prawdziwie burzliwy glob, z intrygująco złożonym wnętrzem, energetycznymi zorzami polarnymi i potężnymi cyklonami na biegunach, Źródło: JPL
    Posłuchaj pierwszego odcinka Naukowego Pesto: i odwiedź Naukowe Pesto na Facebooku: https://www.facebook.com/Naukowe-Pesto-1444581215588463/      ]]>
    14167 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czerwony karzeł skrywający się w otoczce pyłowej czerwonego olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/04/czerwony-karzel-skrywajacy-sie-w-otoczce-pylowej-czerwonego-olbrzyma/ Tue, 04 Jul 2017 14:36:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14176 Obserwacje najjaśniejszej gwiazdy nieba obserwowanego w podczerwieni, prowadzone przez badaczy z Hertfordshire umożliwiły odkrycie, że w pyłowej otoczce skrywającej gwiazdę znajduje się jeszcze mały czerwony karzeł. Źródło: University of Hertfordshire[/caption] CW Leonis to czerwony olbrzym 500 razy większy od Słońca znajdujący się w gwiazdozbiorze Lwa jakieś 300 lat świetlnych od Ziemi. To ewoluująca gwiazda, która wyrzuca znaczące ilości pyłu, który z kolei tworzy otoczkę pyłową wokół niej o rozmiarach kilkukrotnie większych od rozmiarów Układu Słonecznego. Na przestrzeni lat gwiazda ta była tematem setek badań, jednak dopiero teraz wewnątrz tego obłoku pyłowego astronomowie dostrzegli obecność mniejszego czerwonego karła. Od 1994 do 2000 roku prof. Richard Smart z Uniwersytetu w Hertfordshire korzystając z metrowego teleskopu w Obserawtorium w Turynie obserwował delikatne wahanie CW Leonis, które nie do końca dało się wytłumaczyć. Same wahnięcia były niezwykle małe - można byłoby je porównać do bocznej krawędzi monety znajdującej się na powierzchni Księżyca, a obserwowanej z Ziemi. Niemniej jednak same wahania były wykrywalne. Najnowsze badania pyłu otaczającego gwiazdę umożliwiły naukowcom zauważenie wiru, który mógł być skutkiem obecności niewidzianego wcześniej gwiezdnego towarzysza CW Leonis.  Odkrycie czerwonego karła rozwiązało 17-letnią tajemnicę wahania gwiazdy. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society (MNRAS). Dr Alessandro Sozzetti, główny autor artykułu podkreśla: "Wynikiem naszej analizy jest możliwość nałożenia nowych ograniczeń na naturę towarzysza CW Leonis. Ograniczenia dotyczą masy, odległości i okresu orbity. Gwiazda towarzysząca CW Leonis to masywna gwiazda nieco lżejsza od Słońca krążąca wokół niej z okresem około 100 lat." Prof. Smart dodaje, że przeprowadzone obserwacje możliwe były bez konieczności angażowania wielomilionowych instrumentów. "To niesamowite osiągnięcie jak na jednometrowy teleskop znajdujący się na powierzchni Ziemi w obecnej erze misji kosmicznych i potężnych teleskopów! Lepsze zrozumienie tego obiektu, na tym krytycznym etapie ewolucji wzbogaci naszą wiedzę o podobnych obiektach, które ewoluowały w piękne i złożone mgławice planetarne." Źródło: University of Hertfordshire]]> 14176 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 535 0 0 <![CDATA[Zaskakujący organiczny związek chemiczny ujawnia złożoność Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/04/zaskakujacy-organiczny-zwiazek-chemiczny-ujawnia-zlozonosc-enceladusa/ Tue, 04 Jul 2017 15:30:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14179 Enceladus i pierścień E. Źródło: NASA[/caption] Naukowcy ogłosili pierwsze w historii wykrycie za pomocą naziemnego teleskopu cząsteczek uciekających z Enceladusa. Odkrycie ma istotny wpływ na poszukiwania życia w Układzie Słonecznym. Enceladus, jeden z księżyców Saturna przykuł uwagę naukowców w momencie odkrycia bogatych w wodę gejzerów tryskających z okolic jego południowego bieguna. Odkrycia dokonała sonda Cassini, która następnie kilkukrotnie przeleciała przez same pióropusze wody i zbadała związki organiczne. Najnowsze wyniki badań uzyskano na podstawie obserwacji prowadzonych przy pomocy IRAM - 30-metrowego radioteleskopu znajdującego się w hiszpańskiej Sierra Nevada. Wyniki wskazują na wyższą niż oczekiwaną ilość metanolu w pobliżu Enceladusa. Artykuł naukowy opisujący badania zostanie zaprezentowany w dniu dzisiejszym przez dr Emily Drabek-Maunder z Uniwersytetu w Cardiff podczas National Astronomy Meeting. Źródłem gejzerów jest najprawdopodobniej woda tryskająca z podpowierzchniowego oceanu przez pęknięcia w lodowej skorupie księżyca. Materiał uwolniony z Enceladusa zasila materię drugiego od zewnątrz pierścienia Saturna, tzw. pierścienia E. Najnowsze prace pozwoliły określić ilość metanolu w materii pochodzącej z gejzerów. Okazało się, że jest ona mniej więcej taka sama jak w oceanach ziemskich. Niemniej jednak badania wskazują, że materia rozsiewana przez Enceladusa przechodzi złożone przemiany chemiczne już po wydostaniu się z wnętrza księżyca. Dr Drabek-Maunder powiedziała: "Najnowsze odkrycia wskazujące, że lodowe księżyce w zewnętrznej części Układu Słonecznego mogą posiadać oceany ciekłej wody i składniki niezbędne do życia, obudziły w wielu z nas nadzieję na to, że mogą być one przyjazne dla życia. Jednak w tym wypadku nasze odkrycia wskazują, że metanol powstaje dopiero w reakcjach chemicznych zachodzących już po kontakcie materii z przestrzenią kosmiczną, co oznacza, że nie może być on dowodem na istnienie życia na Enceladusie." Zespół badaczy wskazuje, że zaskakująca duża ilość metanolu może mieć dwa możliwe źródła: albo obłok gazu uwolnionego z wnętrza Enceladusa został uwięziony w polu magnetycznym Saturna, albo gaz rozprzestrzenia się dalej w pierścieniu E. W każdym z tych przypadków metanolu jest tam znacznie więcej niż w samych gejzerach. Dr Dave Clements, członek zespołu z Wydziału Fizyki na Imperial College wskazuje, że: "Obserwacje nie zawsze są bezpośrednie. Aby zinterpretować nasze wyniki musieliśmy przeanalizować mnóstwo informacji o otoczeniu Enceladusa zebranych przez sondę Cassini. Nasze badania wskazują poziom ostrożności, który należy przyjąć informując o obecności związków chemicznych, które mogą być zinterpretowane jako dowód istnienia życia." Sonda Cassini zakończy swoją misję we wrześniu tego roku, co oznacza, że teleskopy naziemne i kosmiczne będą stanowiły jedyną możliwość badania Saturna i jego księżyców - przynajmniej w najbliższej przyszłości. Dr Drabek-Maunder dodaje: "Nasze wyniki wskazują, że wykrycie cząsteczek przy Enceladusie jest możliwe także za pomocą teleskopów naziemnych. Niemniej jednak, aby zrozumieć złożoną chemię podpowierzchniowego oceanu, będziemy potrzebowali dalszych bezpośrednich obserwacji prowadzonych za pomocą przyszłych sond przelatujących przez pióropusze wody tryskające z gejzerów." Źródło: Imperial College London]]> 14179 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najszybsze gwiazdy w Drodze Mlecznej pochodzą z innej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/05/najszybsze-gwiazdy-w-drodze-mlecznej-pochodza-z-innej-galaktyki/ Wed, 05 Jul 2017 07:30:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14183 Wizja artystyczna przedstawiająca gwiezdnych uciekinierów. Źródło: Amanda Smith[/caption] Grupa astronomów wykazała, że najszybciej poruszające się gwiazdy w naszej galaktyce - przemieszczające się z prędkością pozwalającą im na ucieczkę z Drogi Mlecznej - w rzeczywistości pochodzą z dużo mniejszej galaktyki krążącej wokół Drogi Mlecznej. Badacze z Uniwersytetu w Cambridge wykorzystali dane z przeglądu Sloan Digital Sky Survey oraz symulacje komputerowe i dowiedli, że ci gwiezdni sprinterzy w rzeczywistości pochodzą z Wielkiego Obłoku Magellana (LMC), galaktyki karłowatej krążącej wokół Drogi Mlecznej. Te szybko przemieszczające się gwiazdy były w stanie uciec ze swojej pierwotnej galaktyki gdy wskutek eksplozji jednej gwiazdy w układzie podwójnym nadana im została taka prędkość, że były w stanie uciec grawitacji LMC i zostać wchłonięte przez Drogę Mleczną. Wyniki badań opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, a dzisiaj zostaną one zaprezentowane podczas National Astronomy Meeting w Hull w Wielkiej Brytanii. Astronomowie początkowo uważali, że gwiazdy HVS (ang. hipervelocity stars), które są dużymi, niebieskimi gwiazdami, zostały wyrzucone  z centrum Drogi Mlecznej wskutek interakcji z supermasywną czarną dziurą. Inne scenariusze obejmujące rozpadające się galaktyki karłowate lub chaotyczne gromady gwiazd także mogą odpowiadać za prędkość tych gwiazd, jednak wszystkie te trzy scenariusze nie tłumaczą dlaczego tego typu gwiazdy znajdujemy tylko w określonej części nieba. Jak dotąd odkryliśmy dopiero około 20 gwiazd HVS. Większość z nich znajduje się na niebie północnym choć możliwe, że z półkuli południowej też można byłoby dostrzec inne gwiazdy tego typu. "Wcześniejsze wytłumaczenie pochodzenia gwiazd HVS nie są satysfakcjonujące" mówi Douglas Boubert, doktorant w Instytucie Astronomii w Cambridge oraz główny autor artykułu. "Gwiazdy HVS znajdujemy zazwyczaj w gwiazdozbiorach Lwa i Sekstansu - od dawna zastanawialiśmy się dlaczego tylko tam". Alternatywne wytłumaczenie pochodzenia gwiazd HVS mówi, że są one składnikami układów podwójnych. W tego typu układach im bliżej siebie znajdują się dwie gwiazdy tym szybciej okrążają wspólny środek masy. Jeżeli jeden ze składników układu podwójnego eksploduje jako supernowa, pozostająca gwiazda może wylecieć z układu z prędkością, z którą wcześniej krążyła wokół środka masy. Takie gwiazdy powstałe w Drodze Mlecznej nie są jednak na tyle szybkie, aby mogły być gwiazdami HVS, ponieważ niebieskie masywne gwiazdy nie mogą krążyć wokół siebie wystarczająco blisko, bowiem doszłoby do ich łączenia. Jednak szybko poruszająca się galaktyka może być źródłem takich szybkich gwiazd. LMC jest największą i najszybszą z kilkudziesięciu galaktyk karłowatych krążących wokół Drogi Mlecznej. Wielki Obłok Magellana charakteryzuje się masą zaledwie 10% masy Drogi Mlecznej dlatego też najszybsi gwiezdni uciekinierzy powstali w tej galaktyce karłowatej z łatwością mogą przezwyciężyć jej grawitację. LMC okrąża Drogę Mleczną z prędkością 400 km/s, a więc zbłąkany gwiezdny uciekinier z tej galaktyki wpadający do Drogi Mlecznej ma prędkość nadaną jej przez eksplozję w układzie podwójnym plus prędkość samego LMC. Taki proces jak najbardziej może tłumaczyć prędkość gwiazd HVS. "Gwiazdy te właśnie wyskoczyły z pociągu - nic dziwnego, że są tak szybkie", mówi współautor artykułu Rob Izzard. "To może także tłumaczyć ich położenie na niebie. Najszybsze gwiezdne uciekinierki wyrzucane są  wzdłuż orbity LMC właśnie w kierunku gwiazdozbioru Lwa i Sekstansu." Badacze wykorzystali dane z przeglądu nieba Sloan Digital Sky Survey oraz symulacje komputerowe do stworzenia modelu tłumaczącego jak gwiazdy HVS mogą uciec z LMC i dotrzeć do wnętrza Drogi Mlecznej. W ramach symulacji przeanalizowano narodziny i śmierć gwiazd w LMC w ciągu ostatnich dwóch miliardów lat i odnotowano wszystkie uciekające gwiazdy. Następnie w ramach drugiej symulacji - w której uwzględniono grawitację LMC i Drogi Mlecznej - śledzono orbity uciekających gwiazd, które wyrwały się z grawitacji LMC. Obie symulacje pozwoliły oszacować w którym wycinku nieba powinniśmy odkrywać gwiazdy HVS pochodzące z LMC. "Jako pierwsi stworzyliśmy symulację wyrzucania szybkich gwiazd z LMC. Szacujemy, że na całym niebie rozsianych jest nawet 10 000 takich gwiazd," mówi Boubert. Połowa symulowanych gwiazd, które uciekły z LMC jest na tyle szybka, że może także uciec grawitacji Drogi Mlecznej - to właśnie gwiazdy HVS.  Jeżeli wcześniej obserwowane HVS to tego typu gwiezdni uciekinierzy, to tłumaczy to także ich położenie na niebie. Masywne niebieskie gwiazdy kończą swoje życie w kolapsie do gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury po kilkuset milionach lat. Tak samo jest z gwiezdnymi uciekinierami. Większość z nich w symulacji kończyła swój żywot podczas lotu, już po wylocie z LMC. Pozostałe po nich gwiazdy neutronowe i czarne dziury kontynuują swoją podróż po tej samej ścieżce. Dlatego też wraz z 10 000 gwiezdnych uciekinierów naukowcy szacują obecność w Drodze Mlecznej nawet miliona szybkich czarnych dziur i gwiazd neutronowych. "Wkrótce dowiemy się czy mamy rację," mówi Boubert. "Satelita Gaia dostarczy nam w ciągu roku dane o ruchu miliarda gwiazd w Drodze Mlecznej. Powinniśmy zatem zobaczyć ślad pozostawiony przez gwiazdy HVS między gwiazdozbiorami Lwa i Sekstansu na niebie północnym, a LMC na niebie południowym." Źródło: University of Cambridge]]> 14183 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Podróż sondy BepiColombo do Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/05/podroz-sondy-bepicolombo-do-merkurego/ Wed, 05 Jul 2017 08:19:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14187 Sonda BepiColombo wyniesiona zostanie w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Ariane 5 z europejskiego portu kosmicznego w Kourou. W trakcie swojego lotu skorzysta z asysty grawitacyjnej ze strony Ziemi, Wenus i Merkurego, aby z odpowiednią prędkością dotrzeć na orbitę wokół Merkurego. Zakładając start w październiku 2018 roku, sonda będzie miała przed sobą 7,2 lat podróży obejmującej jeden bliski przelot w pobliżu Ziemi (kwiecień 2020), dwa przeloty w pobliżu Wenus (październik 2020 i sierpień 2021) oraz sześć przelotów w pobliżu Merkurego między październikiem 2021 a styczniem 2025 roku, zanim wejdzie na orbitę pod koniec 2025 roku. Mercury Planetary Orbiter (MPO) oraz Mercury Magnetospheric Orbiter (MMO) będą podróżowały do Merkurego wspólnie jako jeden zestaw, a  Mercury Transfer Module (MTM) będzie zapewniał im zasilanie i napęd. Podczas zbliżania do Merkurego, moduł transferowy oddzieli się od sond, które wciąż ze sobą złączone zostaną schwytane na orbitę biegunową wokół planety. Ich wysokość będzie korygowana za pomocą silników MPO, aż do osiągnięcia pożądanej eliptycznej orbity biegunowej MMO o parametrach 590 x 11640 km nad powierzchnią. Po zakończeniu tego manewru MPO oddzieli się od MMO i wykorzystując swoje silniki zejdzie na własną orbitę docelową o parametrach 480 x 1500 km. Dalsze precyzowanie orbit powinno zająć około trzech miesięcy. Dopiero wtedy rozpocznie się właściwa misja naukowa obu elementów.. Źródło: ESA  ]]> 14187 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zdumiewająca galaktyka spiralna z aktywnym sercem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/05/zdumiewajaca-galaktyka-spiralna-z-aktywnym-sercem/ Wed, 05 Jul 2017 09:13:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14192 Zdumiewająca galaktyka Messier 77[/caption]

    Należący do ESO teleskop VLT wykonał zdjęcie wspaniałej galaktyki spiralnej z poprzeczką Messier 77. Fotografia pokazuje piękno obiektu, prezentując jego lśniące ramiona przeplatane z pasmami pyłu, ale nie zdradza burzliwej natury tej galaktyki.

    Ta malownicza galaktyka spiralna wydaje się być cicha i spokojna, ale kryje w sobie więcej niż widać na zdjęciu. Messier 77 (znana także jako NGC 1068) jest jedną z najbliższych nam galaktyk aktywnych, które są jednymi z najbardziej energetycznych i najbardziej spektakularnych obiektów we Wszechświecie. Ich jądra często są na tyle jasne, że przyćmiewają blaskiem całą resztę galaktyki. Galaktyki aktywne należą do najjaśniejszych obiektów w kosmosie i emitują światło na większości, jeśli nie na wszystkich, długościach fali, od promieniowania gamma i rentgenowskiego do mikrofal i fal radiowych. Messier 77 jest klasyfikowana jako galaktyka Seyferta typu II, charakteryzująca się szczególnie dużą jasnością w zakresie fal podczerwonych. Imponująca jasność jest spowodowana przez intensywny promieniowanie wydobywające się z centralnego silnika – dysku akrecyjnego otaczającego supermasywną czarną dziurę. Materia, która spada na czarną dziurę jest ścieśniana i podgrzewana do niesamowitych temperatur, powodując promieniowanie straszliwych ilości energii. Uważa się, że dysk akrecyjny jest spowity przez grubą strukturę gazowo-pyłową w kształcie obwarzanka, zwaną „torusem”. Obserwacje Messier 77 z roku 2003 były pierwszymi, w których udało się rozdzielić taką strukturę przy pomocy Interferometru VLT (eso0319). Zdjęcie Messier 77 zostało wykonane w czterech różnych pasmach długości fali, oznaczonych na niebiesko, czerwono, fioletowo i różowo. Każda długość fali pokazuje nam różne elementy: na przykład różowawe emisje wodoru w linii H-alfa wskazują gorętsze i młodsze gwiazdy formujące się w ramionach spiralnych, podczas gdy kolor czerwony to drobne, nitkowate struktury „włókien” w gazie otaczającym Messier 77. Na pierwszym planie widać także gwiazdę Drogi Mlecznej, niedaleko centrum galaktyki. Przy gwieździe widzimy dyfrakcyjne zaburzenia obrazu. Dodatkowo widać także wiele odległych galaktyk umiejscowionych na fotografii na zewnątrz ramion spiralnych – wydają się drobne i delikatne w porównaniu z kolosalną galaktyką aktywną. https://www.youtube.com/watch?v=kjbM9FVIXOY Położona 47 milionów lat świetlnych od nas, w kierunku konstelacji Wieloryba, galaktyka Messier 77 jest jedną najdalszych galaktyk z katalogu Messiera. Początkowo Messier uważał, że ten bardzo jasny obiekt, który zobaczył przez swój teleskop, to gromada gwiazd, ale gdy technologia się rozwinęła, poznano prawdziwą naturę tej galaktyki. Messier 77 ma rozmiary około 100 tysięcy lat świetlnych, czyli jest jedną największych galaktyk w katalogu Messiera – tak masywną, że jej grawitacja powoduje, że struktura sąsiednich galaktyki zostaje zaburzona (eso1707). https://www.youtube.com/watch?v=VzgpJ3mD_Kk Zdjęcie uzyskano przy pomocy instrumentu FOcal Reducer and low dispersion Spectrograph 2 (FORS2) pracującego na Teleskopie Głównym nr 1 (Antu) w ramach teleskopu VLT, znajdującego się w Obserwatorium Paranal w Chile. Fotografia pochodzi z programu Kosmicznych Klejnotów ESO, inicjatywy promocyjnej, która przy użyciu teleskopów ESO tworzy zdjęcia interesujących, intrygujących lub wizualnie atrakcyjnych obiektów – dla celów edukacyjnych i popularyzacji nauki. https://www.youtube.com/watch?v=7d6ijemljMU Źródło: ESO]]>
    14192 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[W Drodze Mlecznej może być 100 miliardów brązowych karłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/06/w-drodze-mlecznej-moze-byc-100-miliardow-brazowych-karlow/ Thu, 06 Jul 2017 05:51:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14211 W naszej galaktyce może znajdować się nawet 100 miliardów brązowych karłów wskazują najnowsze badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Koraljkę Muzyc z Uniwersytetu w Lizbonie oraz Aleksa Scholza z Uniwersytetu w St Andrews. W dniu dzisiejszym Scholz zaprezentuje wyniki przeglądu gęstych gromad gwiezdnych bogatych w brązowe karły podczas National Astronomy Meeting na Uniwersytecie w Hull. Brązowe karły to obiekty o masie pośredniej między gwiazdami a planetami. Ich masa nie pozwala im na rozpoczęcie procesów fuzji wodoru w jądrze, które są jedną z cech definiujących gwiazdy. Po początkowym odkryciu brązowych karłów w 1995 roku naukowcy szybko zorientowali się, że są one naturalnym produktem ubocznym procesów prowadzących do powstania gwiazd oraz planet. Wszystkie dotąd odkryte brązowe karły znajdują się stosunkowo blisko Słońca, a znaczna ich większość znajduje się w odległości mniejszej niż 1500 lat świetlnych. Są to obiekty stosunkowo ciemne, a tym samym trudne w obserwacjach Większość znanych nam brązowych karłów znajduje się w pobliskich obszarach gwiazdotwórczych, które są stosunkowo niewielkie i charakteryzują się niskim zagęszczeniem gwiazd. W 2006 roku badacze rozpoczęli nowe poszukiwania brązowych karłów, biorąc na cel pięć pobliskich obszarów gwiazdotwórczych. Przegląd SONYC (Substellar Objects in Nearby Young Clusters) obejmował m.in. gromadę NGC 1333 znajdującą się 1000 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Perseusza. W obiekcie tym odkryto, że stosunek liczebności gwiazd do brązowych karłów wynosi 2:1 - to znacznie większa proporcja niż wcześniej przypuszczano. [caption id="attachment_14212" align="aligncenter" width="833"] Zdjęcie jądra młodej masywnej gromady RCW 38 w bliskiej podczerwieni wykonane za pomocą kamery NACO na Bardzo Dużym Teleskopie. RCW 38 znajduje się 5500 lat świetlnych od Słońca. Credit: Koraljka Muzic, University of Lisbon, Portugal / Aleks Scholz, University of St Andrews, UK / Rainer Schoedel, University of Granada, Spain / Vincent Geers, UKATC / Ray Jayawardhana, York University, Canada / Joana Ascenso, University of Lisbon, University of Porto, Portugal / Lucas Cieza, University Diego Portales, Santiago, Chile.[/caption] Aby ocenić czy NGC 1333 jest obiektem nietypowym pod tym względem, w 2016 roku zespół skupił swoją uwagę na bardziej odległej gromadzie gwiazd RCW 38 w gwiazdozbiorze Żagla. Gromada ta znana jest z dużego zagęszczenia masywniejszych gwiazd i warunków nieco innych niż w większości gromad. RCW 38 znajduje się 5500 lat świetlnych od Ziemi, co oznacza, że brązowe karły są bardzo ciemne i ciężko je dostrzec w pobliżu jaśniejszych gwiazd. Aby uzyskać wyraźniejszy obraz, Scholz, Muzic wraz ze współpracownikami wykorzystali kamerę NACO zainstalowaną na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) i obserwowali gromadę przez łącznie 3 godziny. Badacze odkryli równie dużo brązowych karłów w RCW 38 - dwa razy mniej niż gwiazd - i doszli do wniosku, że niezależnie od otoczenia, w którym powstają gwiazdy - czy to gwiazdy bardziej czy mniej masywne, w ciasnym czy rozproszonym otoczeniu - zawsze powstaje niemal tyle samo brązowych karłów. [caption id="attachment_14213" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca brązowego karła typu T. Credit: NASA/JPL-Caltech[/caption] Scholz powiedział: "Odkryliśmy w tych gromadach mnóstwo brązowych karłów. Niezależnie od typu gromady, brązowe karły występują wszędzie powstając tuż obok prawdziwych gwiazd. A to oznacza, że może być ich naprawdę dużo." W ramach przeglądu SONYC Scholz i Muzic szacują, że w Drodze Mlecznej, naszej galaktyce może znajdować się od 25 do 100 miliardów brązowych karłów. Oczywiście istnieje także wiele mniejszych, ciemniejszych brązowych karłów, więc nawet ta liczba może być znacząco zaniżona. Źródło: RAS]]> 14211 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 533 0 0 534 533 0 536 534 0 538 536 0 539 http://www.pulskosmosu.pl/2017/07/12/brazowe-karly-typu-y/ 0 0 <![CDATA[Powierzchnia Marsa bardziej nieprzydatna do życia niż uważano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/08/powierzchnia-marsa-bardziej-nieprzydatna-do-zycia-niz-uwazano/ Sat, 08 Jul 2017 07:34:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14216 Nadzieje  na znalezienie życia na Marsie, a przynajmniej na jego powierzchni otrzymały kilka dni temu potężny cios w postaci badań, które dowodzą, że minerały znajdujące się na powierzchni Czerwonej Planety zabijają bakterie. W testach laboratoryjnych przeprowadzonych na Ziemi, związki znane nadchlorany zabijają całe kultury bakterii Bacillus subtilis, jedną z podstawowych form życia. Nadchlorany, związki stabilne w temperaturze pokojowej stają się aktywne w wysokich temperaturach. Na Marsie jednak jak wiemy jest bardzo zimno. W najnowszych badaniach przeprowadzonych przez Jennifer Wadsworth i Charlesa Cockella naukowcy dowodzą, że związki te mogą być także aktywowane przez promieniowanie ultrafioletowe, bez udziału ciepła, w warunkach imitujących te panujące na powierzchni Marsa. Obecność nadchloranów w ciągu kilku minut doprowadziła do śmierci bakterii, co według zespołu badawczego wskazuje, że powierzchnia Marsa jest "bardziej nieprzyjazna dla życia niż wcześniej uważano". "Jeżeli chcemy odkryć życie na Marsie, musimy wziąć to pod uwagę i przenieść nasze poszukiwania pod powierzchnię planety, gdzie warunki mogą być bardziej obiecujące", mówi Wadsworth agencji AFP. Nadchlorany na Ziemi występują naturalnie oraz wytwarzane są przez człowieka, niemniej jednak na Marsie jest ich znacznie więcej czego dowiodła po raz pierwszy sonda Phoenix w 2008 roku. Fakt śmierci B. subtilis w obecności nadchloranów i promieniowania ultrafioletowego nie oznacza automatycznie, że inne formy życia równie szybko zakończyłyby swój żywot. Aby to potwierdzić musimy przeprowadzić więcej tego typu testów. Nadchlorany obserwowano już wcześniej na Marsie w pojawiających się okresowo ciemnych liniach na zboczach Marsa, których obecność dowodzi według naukowców istnienia niewielkich ilości wody na powierzchni Marsa. Najnowsze odkrycia mają także dobre strony. Okazuje się, że organiczne zanieczyszczenia pozostawione na Marsie przez lądowniki i łaziki, wśród których powszechnym jest B. subtilis nie przetrwają na Marsie zbyt długo. Naukowcy powszechnie przyjmują, że na powierzchni Czerwonej Planety  występowała kiedyś obficie woda w stanie ciekłym, a obecnie znaczna jej część w formie lodu znajduje się pod powierzchnią. Źródło: AFP]]> 14216 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 540 0 0 541 540 1 <![CDATA[Naukowe Pesto - subiektywny przegląd tygodnia w astronomii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/08/naukowe-pesto-subiektywny-przeglad-tygodnia-w-astronomii/ Sat, 08 Jul 2017 12:29:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14219 ]]> 14219 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble testuje granice swoich możliwości aby dojrzeć...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/10/hubble-testuje-granice-swoich-mozliwosci-aby-dojrzec/ Mon, 10 Jul 2017 15:16:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14233 Powyższe zdjęcie wykonane teleskopem Hubble'a przedstawiające odległą gromadę galaktyk wyróżnia się niebieskim łukiem znajdującym się w tle za czerwonymi galaktykami. W rzeczywistości ów łuk to trzy oddzielne obrazy tej samej galaktyki tła. Została ona grawitacyjnie zszoczewkowana, jej światło zostało wzmocnione i zniekształcone przez znajdującą się między nią a nami gromadę galaktyk. Po prawej: Tak wyglądałaby ta galaktyka bez zniekształcenia. Źródło: NASA/ESA/T. Johnson (University of Michigan)[/caption] Kiedy chodzi o odległy wszechświat, nawet niesamowite zdolności Kosmicznego Teleskopu Hubble'a mają swoje ograniczenia. Odtwarzanie szczegółów często wymaga sprytu lub pomocy ze strony kosmicznej konfiguracji. Stosując nową metodę analizy obliczeniowej na galaktyce powiększonej przez soczewkę grawitacyjną, astronomowie uzyskali obrazy 10 razy ostrzejsze niż te, które Hubble uzyskałby samemu. Dzięki temu obserwujemy galaktykę dyskową od strony krawędzi dysku, usianą jasnymi plamami nowo powstających gwiazd. "Kiedy ujrzeliśmy odtworzony obraz stwierdziliśmy, że wygląda to jak jeden wielki pokaz fajerwerków", mówi Jane Rigby z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Przedstawiona tutaj galaktyka znajduje się tak daleko od nas, że to co teraz widzimy wydarzyło się 11 miliardów lat temu, tylko 2,7 miliarda lat po Wielkim Wybuchu. To jedna z ponad 70 silnie soczewkowanych galaktyk badanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a w ramach obserwacji obiektów wskazanych w ramach przeglądu Sloan Giant Arcs Survey, który pozwolił na odkrycie setek silnie soczewkowanych galaktyk w danych z Sloan Digital Sky Survey - przeglądu obejmującego czwartą część nieba. Grawitacja olbrzymiej gromady galaktyk znajdującej się na drodze między docelową galaktyką a Ziemią zniekształca promieniowanie biegnące od dalszej galaktyki, rozciągając ją w łuk i zwiększając jej jasność niemal 30-krotnie. Zespół badawczy musiał opracować specjalne oprogramowanie do usuwania zniekształceń, których źródłem jest soczewka grawitacyjna, w celu odtworzenia jej rzeczywistego wyglądu. [caption id="attachment_14235" align="aligncenter" width="1500"] Gromada galaktyk SDSS J1110+6459 znajduje się 6 miliardów lat świetlnych od Ziemi i zawiera setki galaktyk. Widoczny po lewej niebieski łuk złożony jest z trzech oddzielnych obrazów bardziej odległej galaktyki tła - SGAS J111020.0+645950.8. Źródło: NASA/ESA/T. Johnson[/caption] Powstały w ten sposób odtworzony obraz przedstawia kilkadziesiąt zagęszczeń nowo powstałych gwiazd, z których każde rozciąga się na 200-300 lat świetlnych. To przeczy teorii mówiącej, że obszary gwiazdotwórcze znajdujące się w odległym, wczesnym wszechświecie są dużo większe, a ich rozmiary sięgają 3000 lat świetlnych. Bez udziału soczewki grawitacyjnej owa galaktyka dyskowa miałaby jednorodny wygląd i nie wyróżniałaby się niczym na powyższym zdjęciu z Hubble'a. Choć Hubble umożliwił nam dostrzeżenie nowych gwiazd w soczewkowanej galaktyce, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba pozwoli dostrzec starsze, bardziej czerwone gwiazdy, które powstały na jeszcze wcześniejszych etapach historii tej galaktyki.  Pozwoli także zajrzeć za pył przesłaniający nam dalsze rejony wewnątrz galaktyki. "Za pomocą Teleskopu Webba będziemy w stanie dowiedzieć się jakie były wcześniejsze losy tej galaktyki i czego nie dostrzegliśmy za pomocą Hubble'a z powodu zasłony pyłowej", mówi Rigby. Źródło: Goddard Space Flight Center  ]]> 14233 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 544 0 0 <![CDATA[Galaktyka skrywająca się za dyskiem Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/11/galaktyka-skrywajaca-sie-za-dyskiem-drogi-mlecznej/ Tue, 11 Jul 2017 07:26:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14237 IC 342 to trudny cel obserwacji astronomicznych. Choć sama galaktyka jest jasna, to znajduje się w pobliżu równika dysku galaktycznego Drogi Mlecznej, gdzie na niebie znajduje się mnóstwo kosmicznego gazu, jasnych gwiazd i ciemnego, przesłaniającego widok pyłu. Aby dojrzeć spiralną budowę IC 342 astronomowie musieli zajrzeć za duże ilości materii wypełniającej naszą własną galaktykę - to naprawdę nie lada wyczyn! Właśnie dlatego IC 342 dość trudno zauważyć i sfotografować. Nic zatem dziwnego, że galaktyka powszechnie nazywana jest "Ukrytą galaktyką". Znajdując się bardzo blisko (w skali astronomicznej!) Drogi Mlecznej, powyższa zachwycająca galaktyka spiralna stanowiłaby jeden z najjaśniejszych obiektów na naszym niebie, gdyby nie była przesłonięta przed naszymi oczyma przez olbrzymie ilości pyłu. IC 342 to bardzo aktywna galaktyka, co widać po szerokiej palecie barw na powyższym zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a przedstawiającym sam centralny fragment galaktyki. Przepiękna mieszanina gorących, niebieskich obszarów gwiazdotwórczych, czerwonych, chłodniejszych  obłoków gazowych oraz ciemnych włókien nieprzezroczystego pyłu wypełniają cały kadr zdjęcia z wolna okrążając jasne jądro galaktyki. W 2003 roku astronomowie potwierdzili, że jądro tej galaktyki należy do typu centrów galaktyk znanego jako jądro HII - nazwa wskazująca na obecność w nim zjonizowanego wodoru - w którym prawdopodobnie powstaje wiele gorących, nowych gwiazd. Źródło: NASA  ]]> 14237 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Brązowe karły typu Y]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/12/brazowe-karly-typu-y/ Wed, 12 Jul 2017 06:32:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14244 Wizja artystyczna przedstawiająca brązowego karła - obiekt bardziej masywny i gorętszy od planety, ale niewystarczająco masywny aby zostać gwiazdą. Brązowe karły typu Y stanowią najchłodniejszy podzbiór brązowych karłów. Źródło: NASA[/caption] Brązowe karły to nieudane gwiazdy. Ich masy mniejsze niż około 80 mas Jowisza sprawiają, że nie posiadają one możliwości rozgrzania swego wnętrza do temperatury rzędu 10 000 000 K wymaganej do rozpoczęcia procesu spalania wodoru (spalanie wodoru to proces zachodzący np. wewnątrz Słońca, którego temperatura powierzchni to ok. 5700 K). Temperatura powierzchni i właściwości brązowych karłów zależą o ich dokładnej masy i wieku i wahają się w zakresie od kilku tysięcy do zaledwie 200 K (temperatury zbliżonej z temperaturą powierzchni Ziemi), przy czym najgorętsze należą do klasy karłów L, nieco chłodniejsze do karłów T, a najchłodniejsze do karłów Y. Z uwagi na ich niską temperaturę, brązowe karły są ciemne i trudne do odkrycia, dlatego też teoretycy przewidują, że w Drodze Mlecznej może być nawet tyle samo brązowych karłów co normalnych gwiazd, a nasza wiedza o ich ewolucji i właściwościach jest bardzo niekompletna. O liczbie brązowych karłów pisaliśmy już tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/2017/07/06/w-drodze-mlecznej-moze-byc-100-miliardow-brazowych-karlow/ Satelita WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) czuły na promieniowanie emitowane przez chłodne obiekty odkrył klasę brązowych karłów Y w 2011 roku i aktualnie znamy 24 takie obiekty. Caroline Morley, astronomka z Harvardu wraz ze współpracownikami wykorzystała Kosmiczny Teleskop Spitzer, Obserwatorium Gemini oraz kilka innych teleskopów do doprecyzowania odległości, jasności, barwy i charakterystyki widmowej tych obiektów, a następnie porównała wyniki z obecnie wykorzystywanymi modelami. Naukowcy określili masy i wiek 22 brązowych karłów i potwierdzili, że w przypadku nieco cieplejszych karłów Y (których temperatury wahają się w okolicach 450 K, modele opisujące powierzchnię pozbawioną chmur zgadzają się z obserwacjami. Wszystkie analizowane obiekty charakteryzują się obfitością pierwiastków podobną do Słońca i wszystkie wydają się mieć burzliwe atmosfery. Niemniej jednak modele nie zgadzają się z obserwacjami kilku najchłodniejszych obiektów, których temperatura powierzchni przypada na okolice 250 K. Większa próbka obiektów pozwoli nałożyć lepsze ograniczenia na parametry, jednak autorzy zaznaczają, że mało prawdopodobne jest odkrycie większej liczby takich obiektów zanim w przestrzeni kosmicznej nie znajdzie się bardziej czuły teleskop obserwujący w podczerwieni. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 14244 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają najmniejszą jak dotąd gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/12/astronomowie-odkrywaja-najmniejsza-jak-dotad-gwiazde/ Wed, 12 Jul 2017 15:42:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14247 Źródło: Amanda Smith[/caption] Astronomowie pracujący pod kierownictwem badaczy z Uniwersytetu w Cambridge odkryli jak dotąd najmniejszą zmierzoną gwiazdę. Przy rozmiarach zaledwie nieznacznie większych od rozmiarów Saturna, przyciąganie grawitacyjne na powierzchni gwiazdy jest niemal 300 razy silniejsze niż na powierzchni Ziemi. To jedna z najmniejszych możliwych gwiazd, bowiem jej masa znajduje się na granicy, poniżej której w jej wnętrzu nie będzie możliwe rozpoczęcie procesu fuzji wodoru w hel. Gdyby była choć trochę mniejsza, ciśnienie w jądrze gwiazdy byłoby za małe do rozpoczęcia procesu fuzji. Owe bardzo małe i ciemne gwiazdy to jedne z najlepszych kandydatek na gwiazdy macierzyste planet typu ziemskiego, na których powierzchni może istnieć woda w stanie ciekłym. Taką też gwiazdą jest TRAPPIST-1, ultrachłodny karzeł wokół którego krąży siedem planet o rozmiarach Ziemi. Nowo zmierzona gwiazda EBLM J0555-57Ab znajduje się sześćset lat świetlnych od Ziemi i jest składnikiem układu podwójnego. Gwiazda została zidentyfikowana podczas przejścia na tle dużo większego gwiezdnego kompana czyli w trakcie tranzytu. Artykuł opisujący odkrycie został opublikowany w najnowszym wydaniu periodyku Astronomy & Astrophysics. "Nasze odkrycie  dowodzi jak małe mogą być gwiazdy", mówi Alexander Boetticher, główny autor badania i student w Laboratorium Cavendisha w Cambridge. "Gdyby ta gwiazda u swoich początków miała choćby nieznacznie mniejszą masę, reakcje fuzji wodoru w jej jądrze by nie zaszły, i zamiast gwiazdy mielibyśmy do czynienia z brązowym karłem". EBLM J0555-57Ab została zidentyfikowana przez WASP - eksperyment prowadzony przez Uniwersytety w Keele, Warwick, Leicester i St Andrews. Gwiazda została odkryta w trakcie tranzytu na tle tarczy swojego gwiezdnego towarzysza, z którym razem tworzy podwójny układ zaćmieniowy. Jasność większej gwiazdy regularnie spadała co wskazuje na to, że jest ona okrążana przez inny obiekt. Dzięki tak szczególnej konfiguracji badacze mogli dokładnie zmierzyć masę i rozmiary okrążającego ją obiektu - w tym przypadku była to mała gwiazda. Masa EBLM J0555-57Ab została ustalona na podstawie pomiarów dopplerowskich za pomocą spektrografu CORALIE. "Gwiazda ta jest mniejsza, a być może nawet chłodniejsza niż wiele zidentyfikowanych już planet gazowych", mówi von Boetticher. Masę odkrytej gwiazdy szacuje się na porównywalną z masą TRAPPIST-1, jednak jej rozmiary są 30% mniejsze. "Najmniejsze gwiazdy są idealnymi miejscami do poszukiwania planet o rozmiarach Ziemi oraz do zdalnego badania ich atmosfer", dodaje Arnaudy Triaud, współautor opracowania. "Niemniej jednak, zanim zaczniemy badać planety, musimy zrozumieć same gwiazdy". Choć stanowią najliczniejszą grupę gwiazd we Wszechświecie, gwiazdy o rozmiarach i masach mniejszych niż 20% Słońca są słabo poznaną grupą, bowiem są niezwykle trudne do badania ze względu na niewielkie rozmiary i niską jasność. Źródło; University of Cambridge]]> 14247 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze zdjęcia z przelotu sondy Juno nad Wielką Czerwoną Plamą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/12/pierwsze-zdjecia-z-przelotu-sondy-juno-nad-wielka-czerwona-plama/ Wed, 12 Jul 2017 16:16:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14250 Źródło: Twitter/ Jason Major / Greg Smye-Rumsby / Kevin M. Gill]]> 14250 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 542 0 0 <![CDATA[Chandra zagląda do wnętrza obłoku W51]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/13/chandra-zaglada-do-wnetrza-obloku-w51/ Thu, 13 Jul 2017 08:12:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14263 W kontekście przestrzeni kosmicznej, termin "obłok" oznacza coś zupełnie innego niż białe zagęszczenia wody na niebie. Olbrzymie obłoki molekularne to rozległe obiekty kosmiczne składające się głównie z cząsteczek wodoru i atomów helu, w których powstają nowe gwiazdy i planety. Owe obłoki mogą charakteryzować się masą ponad miliona mas Słońca i rozciągać się nawet na kilkaset lat świetlnych. Olbrzymi obłok molekularny znany pod nazwą W51 to jeden z najbliższych nam obiektów tego typu. W51 znajduje się około 17 000 lat świetlnych od Ziemi. Ze względu na stosunkową bliskość, W51 stanowi dla astronomów doskonałą okazję do badania procesów gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej. Najnowsze zdjęcie W51 przedstawia wysoko-energetyczne promieniowanie emitowane przez to gwiezdne przedszkole. Na niebiesko widoczne jest promieniowanie rentgenowskie zarejestrowane przez sondę Chandra.  W ciągu ponad 20 godzin obserwacji za pomocą Chandra udało się wykryć ponad 600 młodych gwiazd, które są tutaj punktowymi źródłami promieniowania X,  oraz rozproszoną emisję w zakresie rentgenowską pochodzącą od gazu międzygwiezdnego o temperaturze miliona stopni lub więcej. Kolorem pomarańczowym i żółto-zielonym  przedstawiono promieniowanie podczerwone zarejestrowane przez Kosmiczny Teleskop Spitzer a pochodzące od chłodnego gazu i gwiazd otoczonych dyskami chłodnej materii. W51 zawiera liczne gromady młodych gwiazd. Dane z Chandry wskazują, że rentgenowskie źródła w polu widzenia tworzą małe zagęszczenia, a w centralnej gromadzie oznaczonej jako G49.5-0.4 znajduje się nawet ponad 100 źródeł. Choć olbrzymi obłok molekularny W51 wypełnia cały kadr powyższego zdjęcia, to znajdziemy tam rozległe obszary, w których Chandra nie odkryła żadnego rozproszonego, niskoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego od gorącego gazu międzygwiezdnego. Najprawdopodobniej gęste regiony chłodnej materii wyparły tam gorący gaz albo zablokowały emitowane przez niego promieniowanie X. Jedna z masywnych gwiazd w W51 jest jasnym wyraźnym źródłem rentgenowskim otoczonym przez  dużo słabsze źródła rentgenowskie. To wskazuje, że masywne gwiazdy także mogą powstawać niemal w odosobnieniu, w towarzystwie zaledwie kilku mniej masywnych gwiazd, a nie tylko s grupach po kilkaset jak to ma miejsce w typowych gromadach gwiazd. Inna, młoda, masywna gromada gwiazd znajdująca się w pobliżu centrum W51 zawiera układ gwiazd emitujący zdumiewająco dużą część najbardziej energetycznego promieniowania X zarejestrowanego przez Chandra wewnątrz W51. Obecne teorie emisji promieniowania rentgenowskiego przez masywne gwiazdy nie są w stanie wytłumaczyć tych obserwacji, zatem najprawdopodobniej dochodzi tutaj do interakcji dwóch bardzo młodych, masywnych gwiazd. Źródło: NASA]]> 14263 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lot nad majestatycznymi górami i lodowymi równinami Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/17/lot-nad-majestatycznymi-gorami-i-lodowymi-rowninami-plutona/ Mon, 17 Jul 2017 17:26:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14269 W lipcu 2015 roku sonda New Horizons przesłała na Ziemię pierwsze zdjęcia Plutona i jego księżyców wykonane z bliska - to naprawdę fascynujące zdjęcia, które sprawiły, że wielu z nas zaczęło się zastanawiać jak to byłoby przelecieć nad lodową powierzchnią tego odległego globu. No to już nie trzeba się zastanawiać. Wykorzystując dane zebrane przez sondę oraz cyfrowe modele wysokości powierzchni Plutona i jego największego księżyca - Charona, naukowcy z NASA stworzyli animacje przedstawiające lot nad niesamowicie zróżnicowaną powierzchnią Plutona. Dramatyczny przelot zaczyna się nad wyżynami  znajdującymi się na południowy zachód od rozległych równin pokrytych lodem azotowym nieformalnie nazywanych Sputnik Planitia.  Najpierw przelatujemy nad zachodnią krawędzią Sputnika, graniczącą z ciemną, silnie usianą kraterami powierzchnią Cthulhu Macula, z blokowymi pasmami górskimi znajdującymi się na równinach po prawej. Następnie kierujemy się nad popękane wyżyny Voyager Terra, aż w końcu na południe w stronę Pioneer Terra - obszar charakteryzujący się głębokimi i szerokimi uskokami. Animacja kończy się przelotem nad Tartarus Dorsa. https://www.youtube.com/watch?v=f0Q7O7TZ7Ks Równie ekscytujący lot nad powierzchnią Charona rozpoczyna się wysoko nad tą półkulą, którą sonda New Horizons obserwowała podczas najbliższego zbliżenia, następnie kieruje się nad głęboki, szeroki kanion Serenity Chasma. Dalej kierujemy się na północ przelatując nad kraterem Dorothy Gale i ciemną czapą polarną Mordor Macula.  Następnie kierujemy się na południe, przelatując nad obszarem Oz Terra i kończymy lot nad stosunkowo płaskimi równikowymi równinami Vulcan Planum i górami Clarke Montes. Różnice topograficzne zostały przeskalowane o czynnik od 2 do 3 na powyższych filmach w celu podkreślenia zróżnicowanej topografii obu globów. Barwy powierzchni Plutona i Charona także zostały wyostrzone, aby uwydatnić różnice między poszczególnymi obszarami. Źródło: NASA]]> 14269 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Jak będzie wyglądała sonda Juice?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/17/jak-bedzie-wygladala-sonda-juice/ Mon, 17 Jul 2017 18:12:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14271 Od startu dzieli nas jeszcze pięć lat, a dolotu do gazowego olbrzyma i jego lodowych księżyców możemy się spodziewać za co najmniej 10 lat. Mimo to przygotowania do misji sondy Jupiter Icy Moons Explorer trwają. Powyższa wizualizacja przedstawia ostateczny wygląd sondy, której budowa nadzorowana jest przez Airbus Defence and Space. Panele słoneczne sondy ułożone są w charakterystyczny kształt krzyża o łącznej powierzchni 97 metrów kwadratowych - to największe w historii panele słoneczne zainstalowane na sondzie międzyplanetarnej. Takie rozmiary są niezbędne, aby zapewnić sondzie wystarczającą moc - około 850 W - dla instrumentów i samej sondy pracującej tak daleko od Słońca. (Odległość Słońce-Jowisz to 778 500 000 km) Sonda Juice została wyposażona w całe laboratorium instrumentów, które będą badać burzliwą atmosferę Jowisza i jego rozległą magnetosferę jak i jego księżyce: Ganimedesa, Europę i Kalisto. Wszystkie trzy księżyce prawdopodobnie skrywają pod lodową skorupą rozległe oceany ciekłej wody i jako takie będą badane pod kątem możliwości istnienia w ich wnętrzu środowiska sprzyjającego powstaniu życia. Kamery zainstalowane na pokładzie sondy Juice będą wykonywać bardzo szczegółowe zdjęcia powierzchni księżyców, jak również pozwolą na zidentyfikowanie lodów i minerałów na ich powierzchni. Pozostałe instrumenty będą badały to co znajduje się pod powierzchnią księżyców starając się zrozumieć naturę i położenie ich wewnętrznych oceanów. Badaniu podlegały będą delikatne atmosfery otaczające każdy z tych księżyców. Do sondy przymocowane będą także maszty, np. 10-metrowy maszt magnetometru (widoczny powyżej u dołu sondy), 16-metrowa antena radaru (długi wysięgnik u góry sondy) oraz anteny mierzące pole elektryczne i magnetyczne. Ganimedes to jedyny księżyc Układu Słonecznego wytwarzający własne wewnętrzne pole magnetyczne. Sonda Juice będzie wyposażona w sprzęt, który pozwoli zbadać jego zachowanie i interakcje z magnetosferą Jowisza. Start sondy Juice planowany jest na rok 2022, a lot w kierunku Jowisza potrwa siedem lat. W trakcie misji sonda zrealizuje program badania Jowisza, wykona planowe przeloty w pobliżu Europy, Ganimedesa i Kalisto, a na końcu na dziewięć miesięcy wejdzie na orbitę wokół Ganimedesa. Będzie to pierwszy księżyc Układu Słonecznego poza Księżycem, wokół którego będzie krążyła sonda. Źródło: sonda: ESA/ATG medialab; Jowisz: NASA/ESA/J. Nichols (University of Leicester); Ganimedes: NASA/JPL; Io: NASA/JPL/University of Arizona; Kalisto i Europa: NASA/JPL/DLR]]> 14271 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nietypowe sygnały radiowe z pobliskiej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/18/nietypowe-sygnaly-radiowe-z-pobliskiej-gwiazdy/ Tue, 18 Jul 2017 10:21:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14274 Naukowcy z Portoryko poinformowali o zarejestrowaniu osobliwych sygnałów emitowanych przez gwiazdę znajdującą się zaledwie 11 lat świetlnych od Ziemi. Jak zwykle w takiej sytuacji informacja bardzo szybko rozprzestrzeniła się po internecie, bowiem wiele osób zaczęło interpretować nietypowe sygnały jako dowód na odkrycie obcego życia w pobliżu czerwonego karła o nazwie Ross 128 - choć naukowcy od razu rzucili się do studzenia nastrojów. "Gdybyście się zastanawiali, ponownie pojawiająca się hipoteza uwzględniająca obcych znajduje się na szarym końcu naszej listy zawierającej dużo lepsze wytłumaczenia obserwowanego zjawiska", napisał na swoim blogu Abel Mendez, dyrektor Planetary Habitability Laboratory na Uniwersytecie Portoryko w Arecibo. Nietypowe sygnały po raz pierwszy pojawiły się w kwietniu i maju obecnego roku, kiedy badacze rozpoczęli badanie serii małych i stosunkowo chłodnych czerwonych karłów. Jak na razie nie mamy żadnych informacji o tym czy Ross 128 posiada jakiekolwiek planety, ale "zauważyliśmy bardzo osobliwe sygnały w 10-minutowym dynamicznym widmie uzyskanym z Ross 128". Sygnały zostały zaobserwowane 13 maja o godzinie 00:53 GMT i "składały się z szerokopasmowych, kwazi-okresowych i niespolaryzowanych pulsów o silnej dyspersji" informuje Mendez. "Podejrzewamy, że sygnały nie stanowią lokalnych interferencji radiowych (RFI) ponieważ obserwujemy je tylko w przypadku Ross 128, a obserwacje innych gwiazd prowadzone tuż przed i po obserwacji tej gwiazdy nie wykazują podobnej charakterystyki". Źródło: Planetary Habitability Laboratory Istnieją trzy główne możliwości wytłumaczenia owych sygnałów:
    • może to być sygnał podobny do rozbłysków słonecznych,
    • może to być sygnał wyemitowany przez inny obiekt w polu widzenia Ross 128,
    • może to być błysk z satelity krążącego wokół Ziemi na dużej wysokości.
    Z uwagi na fakt, że sygnały najprawdopodobniej są za słabe, aby mogły być zarejestrowane przez inne radioteleskopy na świecie, Mendez informuje, że naukowcy z Obserwatorium Arecibo nawiązali współpracę z astronomami z programu SETI w celu wykorzystania teleskopów Allen Telescope Array oraz Green Bank Telescope do obserwacji gwiazdy po raz drugi w minioną niedzielę. Wyniki tych obserwacji powinny być opublikowane jeszcze przed końcem tygodnia. Źródło: AFP]]>
    14274 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 543 0 0
    <![CDATA[Dowody zderzeń, które ukształtowały Drogę Mleczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/19/dowody-zderzen-ktore-uksztaltowaly-droge-mleczna/ Wed, 19 Jul 2017 06:37:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14280 Zespół naukowców z Wydziału Fizyki i Astronomii Uniwersytetu w Kentucky odkrył dowody wskazujące na dawne kolizje, które mogły ukształtować Drogę Mleczną. Główną autorką artykułu opublikowanego w tym tygodniu w periodyku Astrophysical Journal (ApJ) jest Deborah Ferguson. Swoje badania rozpoczęła jeszcze jako studentka astronomii pracująca pod kierownictwem Susan Gardner, profesor fizyki i astronomii z UK College of Arts and Sciences oraz Briana Yanny, naukowca i astrofizyka z Fermilab Center for Particle Astrophysics. Opublikowany przez nich artykuł pt. "Milky Way Tomography with K and M Dwarf Stars: the Vertical Structure of the Galactic Disk", przedstawia obserwacyjne dowody na istnienie asymetrycznych zmarszczek w dysku gwiazd naszej galaktyki, o którym od dawna uważano, że jest względnie gładki. Wykorzystując dane obserwacyjne z teleskopu SDSS (Sloan Digital Sky Survey) w Nowym Meksyku Ferguson, Gardner i Yanny przeanalizowali przestrzenny rozkład 3,6 miliona gwiazd i odkryli zmarszczki potwierdzające wcześniejsze przypuszczenia starszych współautorów opracowania. Uzyskane wyniki mogą być interpretowane jako dowody na dawne kolizje naszej galaktyki z obiektami takimi jak masywna galaktyka karłowata SagDEG, z którą Droga Mleczna mogła się spotkać 850 milionów lat temu. "Owe zderzenia mogą być uważane za architektów centralnej poprzeczki i ramion spiralnych naszej galaktyki", mówi Gardner. "Tak jak zmarszczki na powierzchni gładkiego jeziora wskazują na przepływającą w pobliżu łódź, tak my poszukujemy odchyleń od symetrii rozkładu gwiazd w przestrzeni, które mogłyby być dowodem na dawne kolizje. Udało nam się odkryć rozległe dowody na zniszczenie wszelkich symetrii, które mogą wskazywać na rolę dawnych zderzeń w formowaniu struktury Drogi Mlecznej". Nowy artykuł stanowi kontynuację badań Gardner realizowanych wraz z Yanny i innymi, a skupiających się na złamaniu symetrii północ/południe w dysku gwiezdnym Drogi Mlecznej. Wcześniejsze prace ujawniły asymetrię, która wygląda niczym pionowa "zmarszczka" w liczebności gwiazd w różnych odległościach od centrum dysku galaktycznego. W swoim najnowszym artykule zespół badaczy przeanalizował największą jak dotąd próbkę gwiazd i potwierdził wcześniejszą asymetrię północ/południe. "Dostęp do milionów gwiazd z przeglądu SDSS pozwolił nam na badanie struktury galaktyki w zupełnie nowy sposób poprzez podzielenia nieba na mniejsze regiony bez jednoczesnej utraty danych statystycznych", mówi Ferguson. "Niesamowitą była możliwość obserwowania ewolucji tego projektu i obserwowania jak pojawiały się wyniki, gdy nanosiliśmy na wykres gęstość gwiazd i widzieliśmy pojawiające się kształty dysku galaktycznego." Źródło: University of Kentucky]]> 14280 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężna kolizja może tłumaczyć wiele tajemnic Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/19/potezna-kolizja-moze-tlumaczyc-wiele-tajemnic-marsa/ Wed, 19 Jul 2017 10:20:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14286 Źródło: University of Colorado w Boulder[/caption] Pochodzenie i natura Marsa stanowią tajemnicę. Czerwona Planeta charakteryzuje się geologicznie różnymi półkulami: na północ mamy stosunkowo gładkie równiny nizinne, a na południu silnie usiane kraterami wyżyny. Wokół planety krążą także dwa małe, wydłużone księżyce o nieregularnym kształcie. W ramach najnowszych badań prowadzonych przez prof. Stephena Mojzsisa z University of Colorado stworzono potencjalnie możliwe wytłumaczenie tych wszystkich cech: kolosalne zderzenie z dużą planetoidą, do którego miałoby dojść na wczesnym etapie historii Układu Słonecznego. Taka planetoida - o rozmiarach Ceres, największego obiektu Pasa Planetoid - uderzyła w Marsa, oderwała od niego spory obszar półkuli północnej i pozostawiła po sobie sporo metali we wnętrzu planety. W wyniku zderzenia wokół planety powstał pierścień skalistych odłamków, które w międzyczasie mogły się połączyć ze sobą, tworząc Fobosa i Deimosa - obydwa księżyce o nieregularnym kształcie. Artykuł naukowy opisujący powyższy scenariusz został opublikowany w periodyku Geophysical Research Letters. "Wykazaliśmy w tym artykule - na podstawie dynamiki i geochemii - że możemy wytłumaczyć te trzy unikalne cechy Marsa", mówi Mojzsis, profesor Wydziału Nauk Geologicznych na CU Boulder. Astronomowie od dawna zainteresowani byli tymi trzema cechami marsa. Ponad 30 lat temu naukowcy zaproponowali teorię mówiącą o uderzeniu w planetę dużej planetoidy jako wytłumaczenie różnicy wysokości między półkulą północną a południową. Teoria ta znana jest jako hipoteza jednego uderzenia. Inni naukowcy sugerowali, że erozja, tektonika płyt czy dawne oceany mogły odpowiadać za charakterystyczny krajobraz Czerwonej Planety. Wsparcie dla hipotezy jednego uderzenia rośnie jednak w ostatnich latach wraz z kolejnymi symulacjami zderzenia z planetoidą. Mojzsis zauważył, że badając zawartość metali wewnątrz Marsa być może będzie w stanie lepiej zrozumieć jego tajemnice. W tym celu rozpoczął współpracę z Ramonem Brasserem, astronomem w Earth-Life Science Institute z Tokyo Institute of Technology w Japonii. Badacze przeanalizowali próbki pochodzące z meteorytów marsjańskich i uświadomili sobie, że obfitość metali rzadkich - takich jak platyna, osm czy iryd - w płaszczu planety wymaga wytłumaczenia. Takie pierwiastki zazwyczaj znajduje się w metalicznych jądrach planet skalistych, a ich obecność wskazuje na to, że we wczesnej historii Marsa jego powierzchnia często bombardowana była przez planetoidy. Modelując w jaki sposób duży obiekt, taki jak planetoida, pozostawiłby tak dużo pierwiastków, Mojzsis i Brasser przeanalizował prawdopodobieństwo z jakim kolosalne zderzenie może odpowiadać za aktualny poziom obfitości metali na Marsie. [caption id="attachment_14287" align="aligncenter" width="600"] Globalna mapa topograficzna Marsa w fałszywych kolorach wykonana przez Mars Orbiter Laser Altimeter (MOLA). Rozdzielczość przestrzenna to 15 km na równiku i mniej na wyższych szerokościach. Rysunek przedstawia cechy topografii związane z wynoszeniem na powierzchnię nizin północnej półkuli w pobliżu basen impaktowego Utopia. Źródło: MOLA Science Team[/caption] Naukowcy najpierw oszacowali ilość tych pierwiastków w meteorytach marsjańskich dochodząc do wniosku, że metale odpowiadają za 0,8 procenta masy Marsa. Następnie wykorzystali symulacje uderzeń różnych planetoid różniących się rozmiarami, aby sprawdzić jakiego rozmiaru planetoidy zebrały tyle metali w tempie oczekiwanym we wczesnej historii Układu Słonecznego. Bazując na swojej analizie, ilość metali w Marsie najlepiej tłumaczy masywne zderzenie, do którego doszło 4,43 mld lat temu, a po którym dochodziło jeszcze wiele innych, mniejszych zderzeń. Aby na Marsa dostarczyć tyle pierwiastków, planetoida musiałaby mieć co najmniej 1200 kilometrów średnicy. Uderzenie tak dużego obiektu znacząco zmieniłoby skorupę Marsa prowadząc do powstania dwóch różnych od siebie półkul. Faktycznie, jak zauważa Mojzsis, skorupa Marsa na półkuli północnej wydaje się nieco młodsza od południowych wyżyn, co zgadzałoby się z ich wynikami. "Zaskakujące jednak jak dobrze pasują one do naszej wiedzy o dynamice formowania się planet", mówi Mojzsis opisując teoretyczne zderzenie. Naukowcy oczekują ponadto, że tak duże zderzenie mogłoby spowodować powstanie pierścienia materii wokół Marsa, z którego z czasem mogłyby powstać Fobos i Deimos; to z kolei tłumaczyłoby dlaczego oba księżyce wydają się być zbudowane z mieszanki materii pochodzącej z Marsa z materią nie-marsjańską. W przyszłości Mojzsis planuje wykorzystać należącą do CU Boulder kolekcję meteorytów marsjańskich w celu lepszego zrozumienia mineralogii tej planety. Tak duże zderzenie powinno początkowo doprowadzić do powstania koncentracji materii z planetoidy na powierzchni Marsa. Z czasem mogła się ona zmieszać z pierwotną materią Marsa. Przyglądając się meteorytom marsjańskim z różnych okresów Mojzsis może sprawdzić cz istnieją dowody na taki długotrwały proces mieszania. Źródło: UC Boulder]]> 14286 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 545 0 0 557 545 0 <![CDATA[Odległe galaktyki rozmywają mgłę ciemnego młodego Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/19/odlegle-galaktyki-rozmywaja-mgle-ciemnego-mlodego-wszechswiata/ Wed, 19 Jul 2017 19:08:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14291 Zdjęcie pola badań LAGER w fałszywych barwach o powierzchni 2 stopni kwadratowych, powstałe ze zdjęć wykonanych w zakresie optycznym na długości fali 500 nm (niebieski), w bliskiej podczerwieni na 920 nm (czerwony) oraz w wąskopasmowym filtrze wyśrodkowanym na 964 nm (zielony). Ten ostatni czuły jest w zakresie Lyman alfa. Małe białe wstawki przedstawiają położenie 23 LAE odkrytych w ramach badań.[/caption] Astronomowie badający odległy Wszechświat odkryli, że już 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu istniało mnóstwo małych galaktyk gwiazdotwórczych. Wyniki badań wskazują, że najwcześniejsze galaktyki, które rozświetlały i jonizowały przestrzeń kosmiczną uformowały się jeszcze wcześniej. Dawno, dawno temu, około 300 000 lat po powstaniu Wszechświata, przestrzeń kosmiczna była ciemna. Nie istniały jeszcze gwiazdy ani galaktyki, a Wszechświat wypełniony był gazem wodorowym. W pewnym momencie jednak pojawiły się pierwsze galaktyki, a ich energetyczne promieniowanie zaczęło jonizować gaz międzygalaktyczny stopniowo rozświetlając i przekształcając cały Wszechświat. Choć wiemy, że ta dramatyczna przemiana miała miejsce gdzieś w przedziale między 300 milionami a miliardem lat po Wielkim Wybuchu, określenie kiedy pojawiły się pierwsze galaktyki we Wszechświecie stanowi ogromne wyzwanie. Gaz międzygalaktyczny, początkowo obojętny, silnie pochłania i rozprasza promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez galaktyki, przez co są one wyjątkowo trudne do dostrzeżenia. [caption id="attachment_14293" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NAOJ[/caption] Aby dowiedzieć się kiedy rozpoczęła się transformacja, astronomowie stosują metodę pośrednią. Wykorzystując dane demograficzne dotyczące małych galaktyk gwiazdotwórczych do określenia okresu jonizacji gazu międzygalaktycznego, mogą wnioskować o tym kiedy pojawiły się pierwsze źródła jonizacji, pierwsze galaktyki. Jeżeli galaktyki gwiazdotwórcze, które świecą w zakresie linii Lyman alfa otoczone są przez obojętny gaz wodorowy, fotony Lyman-alfa są szybko rozpraszane, niczym światło lamp przeciwmgłowych we mgle, przesłaniając tym samym galaktyki. Po zjonizowaniu gazu, mgła ustępuje i mamy możliwość wykrycia galaktyk. W ramach najnowszych badań tego typu odkryto 23 kandydatki na galaktyki emitujące w zakresie Lyman alfa (LAE), które istniały już 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu (z~7), to największa próbka galaktyk wykryta w tej epoce. Choć w ramach badań wykryto wiele LAE, odkryto także LAE występowały 4 razy rzadziej gdy Wszechświat miał 800 milionów lat niż niż niedużo później miliard lat po Wielkim Wybuchu (z~5.7).  Wynika z tego, że proces jonizacji Wszechświata rozpoczął się wcześnie i gdy Wszechświat miał 800 milionów lat, wciąż nie był zakończony, bowiem w tej epoce zjonizowany gaz wypełniał około 50% Wszechświata, a pozostała część wciąż była wypełniona gazem neutralnym. Niewielka liczba galaktyk LAE w epoce 800 mln lat po Wielkim Wybuchu wynika z faktu, że część galaktyk wciąż skryta była za neutralnym gazem wodorowym. Badania wykazują, że "mgła rozpraszała się już gdy Wszechświat miał 5% swojego obecnego wieku", tłumaczy Sangeeta Malhotra (Goddard Space Flight Center oraz Arizona State University), jedna ze współautorek badania. Źródło: NOAO]]> 14291 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje jeden z dwóch marsjańskich księżyców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/20/hubble-obserwuje-jeden-z-dwoch-marsjanskich-ksiezycow/ Thu, 20 Jul 2017 20:08:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14295 Bystre oko Kosmicznego Teleskopu Hubble'a uchwyciło ostatnio niewielkiego Fobosa podróżującego po orbicie wokół Marsa. Ze względu na wyjątkowo małe rozmiary księżyca, na zdjęciach wykonanych przez Hubble'a przypomina on tylko kolejną gwiazdę. W ciągu 22 minut Hubble wykonał 13 osobnych zdjęć, dzięki czemu astronomowie byli w stanie złożyć z nich timelapse przedstawiający ruch księżyca po orbicie. Celem obserwacji prowadzonych za pomocą HST był w tym przypadku Mars, a wchodzący w kadr księżyc załapał się na zdjęciu przy okazji. Nieregularny księżyc o rozmiarach 27 x 21 x 18 km to jeden z najmniejszych księżyców w Układzie Słonecznym. Fobos okrąża Marsa w ciągu zaledwie 7 godzin i 39 minut czyli de facto szybciej od rotacji Marsa wokół własnej osi. Wschodząc na marsjańskim zachodzie Fobos przelatuje po marsjańskim nieboskłonie trzykrotnie w ciągu każdego marsjańskiego dnia (który trwa 24 godziny i 39 minut). To jedyny naturalny satelita w Układzie Słonecznym, który okrąża planetę w czasie krótszym od długości dnia na swojej macierzystej planecie. Około dwóch tygodni po lądowaniu na Księżycu astronautów z misji Apollo 11 (20 lipca 1969) sonda Mariner 7 przeleciała w pobliżu Czerwonej Planety i wykonała pierwsze zdjęcia Fobosa z bliska. 20 lipca 1976 roku sonda Viking 1 wylądowała na powierzchni Marsa. Rok później, jej macierzysta sonda - orbiter Viking 1 - wykonała pierwsze szczegółowe zdjęcia Fobosa ukazując naukowcom ogromny krater na powierzchni księżyca, powstały najprawdopodobniej w zderzeniu, które niemal doprowadziło do zniszczenia Fobosa. Fobos został odkryty przez Asapha Halla 17 sierpnia 1877 roku w Obserwatorium Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie w sześć dni po odkryciu mniejszego, drugiego księżyca Marsa - Deimosa. Zdjęcia wykonane przez sondy krążące wokół Marsa wskazują na to, że Fobos jest powoli rozrywany przez przyciąganie grawitacyjne ze strony Marsa. Powierzchnia księżyca pocięta jest długimi, płytkimi uskokami, które powstały wskutek oddziaływań pływowych ze swoją planetą macierzystą. Fobos zbliża się do Marsa w tempie 2 metrów na 100 lat. Oznacza to, że w ciągu najbliższych 30 do 50 milionów lat księżyc zostanie rozerwany na strzępy prowadząc do powstania pierścienia wokół Marsa. Mimo tego, że Fobos znajduje się zaledwie 6000 km nad powierzchnią Czerwonej Planety to obserwatorzy spoglądający w niebo z powierzchni Marsa zobaczyliby obiekt o rozmiarach 1/3 tarczy Księżyca. Co ciekawe, osoba stojąca na powierzchni Fobosa widziałaby Marsa wypełniającego 1/4 nieboskłonu. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14295 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astri Polska pracuje nad rozwiązaniami dla misji Juice]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/24/astri-polska-pracuje-nad-rozwiazaniami-dla-misji-juice/ Mon, 24 Jul 2017 07:56:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14301 fot: Wizualizacja sondy JUICE eksplorującej Jowisza[/caption] Inżynierowie z Astri Polska pracują nad rozwiązaniami dla sondy JUICE – flagowego projektu Europejskiej Agencji Kosmicznej, którego zadaniem będzie zbadanie Jowisza i jego trzech lodowych Księżyców. Oprogramowanie i urządzenia elektroniczne, które dostarczy firma z Warszawy pozwolą na przetestowanie sondy przed wysłaniem jej w przestrzeń kosmiczną. JUICE (JUpiter ICy moons Explorer) to jeden z głównych projektów długofalowego planu Europejskiej Agencji Kosmicznej „Cosmic Vision 2015-2025”. Sonda JUICE ma za zadanie dotrzeć do Jowisza (2030 r.) i przez okres minimum trzech lat dokonać szczegółowych obserwacji „gazowego olbrzyma” i jego trzech lodowych księżyców: Ganimedesa, Kallisto i Europy. Start sondy planowany jest na rok 2022. Głównym wykonawcą projektu jest Airbus Defence and Space. Zadaniem Astri Polska będzie dostarczenie oprogramowania (Real Time Simulation) oraz dwóch urządzeń do obsługi naziemnej (Simulation Front End). Rozwiązania te pozwolą na wykonanie testów systemów elektronicznych sondy oraz uzyskać pogląd na to jak będzie funkcjonować jej wyposażenie. Testy będą miały miejsce przed wysłaniem sondy na orbitę, dzięki czemu będzie możliwe wprowadzenie ewentualnych modyfikacji w jej systemach. Rozwiązania zostaną dostarczone w 2018 roku. - Zaangażowanie Astri Polska w prace nad sondą JUICE jest efektem pozytywnego odbioru naszych poprzednich zleceń realizowanych dla Europejskiej Agencji Kosmicznej - powiedział Jacek Mandas, Prezes Zarządu Astri Polska. – Cieszymy się, że możemy uczestniczyć w coraz większej liczbie projektów na zlecenie ESA, w tym tych flagowych - dodał. JUICE nie jest jedynym projektem na rzecz Europejskiej Agencji Kosmicznej realizowanym przez Astri Polska. W zakresie elektronicznych systemów wsparcia naziemnego firma pracuje obecnie nad urządzeniami dla misji takich jak NeoSat czy MetOp-SG. W obszarze nawigacji satelitarnej Astri Polska realizuje dla ESA projekty AGGA-4, TEcHNO i FLiGHT, w ramach których firma przetestuje odbiornik GNSS oraz zaprojektuje środowisko testowe dla odbiorników GNSS i nawigacji hybrydowej.]]> 14301 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 556 0 0 <![CDATA[Nowe informacje o wodzie we wnętrzu Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/24/nowe-informacje-o-wodzie-we-wnetrzu-ksiezyca/ Mon, 24 Jul 2017 17:32:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14305 Źródło: Olga Prilipko Huber[/caption] Najnowsze analizy danych satelitarnych wskazują, że liczne depozyty wulkaniczne zalegające na powierzchni Księżyca zawierają zaskakująco duże ilości wody w porównaniu z otaczającymi je terenami. Odkrycie wody w tych dawnych depozytach, które skadają się ze szklanych ziaren powstałych w erupcjach magmy pochodzącej z głębokiego wnętrza Księżyca wspiera teorię mówiącą, że płaszcz naszego satelity jest zaskakująco bogaty w wodę. Naukowcy od lat przypuszczali, że wnętrze Księżyca zostało w dużym stopniu pozbawione wody i innych związków lotnych. Trend ten jednak uległ zmianie w 2008 roku kiedy to zespół badaczy wykrył śladowe ilości wody w niektórych wulkanicznych ziarnach szklanych przywiezionych na Ziemię przez astronautów z misji Apollo 15 i Apollo 17. W 2011 roku dalsze badania form krystalicznych obecnych w tych ziarnach wskazało, że zawierają one podobne ilości wody co niektóre bazalty na Ziemi. To wskazuje, że płaszcz Księżyca, a przynajmniej jego część, zawiera tyle wody co płaszcz Ziemi. "Kluczową kwestię stanowi tutaj pytanie czy próbki z misji Apollo reprezentują dużą część wnętrza Księżyca czy też nietypową, pozostającą tylko anomalią, niewielką część wnętrza otoczoną w większości suchym płaszczem", mówi Ralph Miliken, główny autor nowego artykułu i profesor  na Uniwersytecie Browna. "Analizując dane zebrane z orbity, możemy zbadać rozległe depozyty piroklastyczne na księżycu, które nigdy nie były  badane przez misje Apollo czy Luna. Fakt, że niemal wszystkie z nich zawierają sygnatury wody wskazuje, że próbki z misji Apollo nie należą do anomalii, a zatem znacząca część wnętrza Księżyca może być wilgotna. Wyniki badań zostały opisane przez Ralpha Milikena oraz Shuai Li z Uniwersytetu Hawajskiego w najnowszym wydaniu periodyku Nature Geoscience. Wykrywanie zawartości wody w księżycowych depozytach wulkanicznych przy wykorzystaniu instrumentów orbitalnych nie należy do łatwych zadań. Naukowcy wykorzystują spektrometry do pomiaru ilości światła odbitego od powierzchni planety/księżyca. Przyglądając się długościom fali promieniowania pochłanianym i odbijanym przez powierzchnię badacze są w stanie ustalić obecność minerałów i poszczególnych związków chemicznych. Problem jednak leży w tym, że powierzchnia Księżyca nagrzewa się w ciągu dnia, szczególnie na szerokościach, na których znajdują się depozyty piroklastyczne. Oznacza to, że oprócz promieniowania odbijanego od powierzchni, spektrometry także mierzą ciepło. "Takie promieniowanie emitowane termicznie także występuje na tych samych długościach fali, które wykorzystujemy do poszukiwania wody," mówi Miliken. "Dlatego też, aby z pewnością stwierdzić obecność wody, musimy najpierw oddzielić i usunąć komponent związany z emisją termiczną." [caption id="attachment_14307" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: Miliken Lab/Brown University[/caption] Aby tego dokonać, Li oraz Miliken wykorzystali laboratoryjne pomiary próbek przywiezionych w ramach misji Apollo,  połączyli je ze szczegółowymi profilami temperatur na interesujących ich obszarach powierzchni Księżyca. Wykorzystując nową poprawkę termiczną badacze przeanalizowali dane z Moon Mineralogy Mapper - spektrometru zainstalowanego na orbiterze księżycowym Chandrayaan-1. "Rozkład tych bogatych w wodę depozytów jest tu kluczowy," mówi  Miliken. "Znajdują się one na rozległych obszarach co oznacza, że woda znaleziona w próbkach z misji Apollo nie jest czymś wyjątkowym. Księżycowe piroklasty wydają się być uniwersalnie bogate w wodę, co wskazuje, że to samo może dotyczyć płaszcza Księżyca." Idea wilgotnego wnętrza Księżyca prowadzi do ciekawych pytań o procesy formowania Księżyca. Naukowcy jak dotąd uważają, że Księżyc powstał z odłamków pozostałych po uderzeniu w Ziemię obiektu o rozmiarach Marsa, do którego doszło w początkach historii Układu Słonecznego. Jeden z powodów, dla których naukowcy uważali, że wnętrze Księżyca jest suche, jest fakt, że mało prawdopodobnym jest możliwość przetrwania wodoru - niezbędnego do powstania wody - w gorącym środowisku tak gigantycznego zderzenia. Źródło: Brown University]]> 14305 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 546 0 0 547 0 0 <![CDATA[Pierwszy przelot sondy Cassini przez pierścień D]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/25/pierwszy-przelot-sondy-cassini-przez-pierscien-d/ Mon, 24 Jul 2017 22:30:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14312 Dźwięki i kolorowy spektrogram przedstawiony na powyższym filmie przedstawia dane zebrane przez instrument RPWS (Radio and Plasma Wave Science) zainstalowany na pokładzie sondy Cassini, w trakcie przelotu przez Pierścień D Saturna w dniu 28 maja 2017 roku. Był to pierwszy z czterech przelotów przez wewnętrzną krawędź pierścienia D w ramach 22 okrążeń planety zaplanowanych na tak zwany Wielki Finał misji. Podczas przelotu przez płaszczyznę pierścieni, sonda została tak zorientowana w przestrzeni, aby jej antena RPWS stanowiła osłonę najbardziej wrażliwych komponentów przed uderzeniami drobnych cząstek pierścieni. W momencie zderzenia drobinek pyłu z sondą Cassini i anteną RPWS drobiny pyłu ulegają odparowaniu w drobne obłoki plazmy - elektrycznie wzbudzonego gazu. Te niewielkie eksplozje prowadzą do powstania drobnych sygnałów elektrycznych (impulsów napięcia), które z kolei RPWS może zarejestrować. Badacze z zespołu analizującego dane z instrumentu RPWS przekształcili dane na format wizualny i dźwiękowy, jak widać powyżej. Uderzenia cząstek tworzących pierścienie to właśnie te trzaski na nagraniu powyżej. Częstotliwość uderzeń cząstek wzrasta na spektrogramie wraz z częstotliwością trzasków podczas przelotu przez płaszczyznę pierścieni - czerwone/pomarańczowe igły tuż przed 14:23 na osi x. Dane można porównać do tych zebranych podczas pierwszego przelotu przez sondy Cassini przez szczelinę między Saturnem a pierścieniem D, do którego doszło 26 kwietnia br. (patrz PIA21446). Choć wcześniejsze dane wskazywały, że w szczelinie praktycznie nie było żadnych cząstek, naukowcom z czasem udało się określić, że po prostu cząstki były zbyt małe do wyzwolenia napięcia wykrywalnego przez RPWS. Instrument analizujący pył był jednak w stanie je zarejestrować. Po przelocie przez płaszczyznę pierścieni (od ok. 14:23) słychać serię świstów. Instrument RPWS rejestruje te dźwięki podczas każdego przelotu przez płaszczyznę pierścieni w ramach orbit Wielkiego Finału. Naukowcy wciąż jednak nie znają ich źródła.

    Źródło

    NASA/JPL-Caltech/University of Iowa
    ]]>
    14312 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astrolife: Poznajemy gwiazdozbiory: LUTNIA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/25/astrolife-poznajemy-gwiazdozbiory-lutnia/ Mon, 24 Jul 2017 22:40:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14316 https://www.youtube.com/channel/UCxZGztWF3HTYTs3iQlRkWrg)]]> 14316 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Wideo: Przelot sondy Juno przez 6. peryjowium orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/25/wideo-przelot-sondy-juno-przez-6-peryjowium-orbity/ Tue, 25 Jul 2017 09:59:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14319 Peryjowium 06 sondy Juno znajdującej się na orbicie wokół Jowisza. To naprawdę jest nierealne. Źródło: Vimeo/Sean Doran [caption id="attachment_13158" align="aligncenter" width="768"] Południowy obszar okołobiegunowy Jowisza sfotografowany 27 marca 2017 r. Źródło: NASA/SwRI/MSSS/Jason Major[/caption]]]> 14319 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 551 0 0 552 0 0 554 552 0 <![CDATA[Kosmologowie stworzyli nowe mapy dynamiki ciemnej materii we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/25/kosmologowie-stworzyli-nowe-mapy-dynamiki-ciemnej-materii-we-wszechswiecie/ Tue, 25 Jul 2017 14:08:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14323 Przekrój przez równik niebieski przedstawiający radialne komponenty prędkości (w km/s). Niebieskie regiony opadają w naszą stronę, a czerwone się od nas oddalają. Galaktyki z głównej próbki galaktyki z przeglądu Sloan Digital Sky Survey nałożono w postaci czarnych punktów. Po środku wyraźnie widoczna jest opadająca dynamika Wielkiej Ściany Sloana, jednej z największych struktur obserwowalnego Wszechświata. Źródło: University of Portsmouth[/caption] Międzynarodowy zespół kosmologów stworzył nowe mapy dynamiki ciemnej materii we Wszechświecie. Wykorzystując zaawansowane techniki modelowania, zespół badaczy przełożył rozkład galaktyk na szczegółową mapę strumieni i prędkości materii. Badania prowadzili wiodący kosmologowie z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Dr Florent Leclercq z Instytutu Kosmologii i Grawitacji na Uniwersytecie w Portsmouth powiedział: "Ciemna materia to substancja o wciąż nieznanej naturze, która według naukowców stanowi 80% całkowitej masy Wszechświata. Z uwagi na fakt, że nie emituje o'na, ani nie oddziałuje ze światłem, jej rozkład i ewolucja nie mogą być bezpośrednio obserwowane." Naukowcy wykorzystali dane zebrane w latach 2000-2008 w ramach trójwymiarowego przeglądu Wszechświata o nazwie Sloan Digital Sky Survey (SDSS). W ramach przeglądu stworzono głębokie, wielobarwne zdjęcia jednej piątej nieba oraz zebrano widma ponad 900 000 galaktyk. Nowe mapy ciemnej materii obejmują niebo północne do odległości 600 megaparseków, co oznacza obserwowanie obiektów kosmicznych oddalonych od nas o 2 miliardy lat. W ramach prowadzonych badań naukowcy wykorzystali zestaw narzędzi analitycznych i bazowali na badaniach z 2015 roku, w których odtworzyli warunki wstępne opisujące pobliski Wszechświat. Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu periodyku Journal of Cosmology and Astroparticle Physics. Źródło: University of Portsmouth Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1088/1475-7516/2017/06/049  ]]> 14323 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dużych, odległych komet jest więcej niż szacowano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/26/duzych-odleglych-komet-jest-wiecej-niz-szacowano/ Wed, 26 Jul 2017 08:19:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14328 Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Komety, które potrzebują ponad 200 lat na jedno okrążenie Słońca są niezwykle trudne do badania. Z uwagi na fakt, że spędzają większość czasu z dala od naszych rejonów Układu Słonecznego, wiele "komet długookresowych" nigdy nie zbliża się do Słońca. De facto komety, które zbliżają się do Słońca z Obłoku Oorta - grupy lodowych obiektów oddalonych od nas o 300 miliardów kilometrów - potrzebują na okrążenie Słońca tysięcy, a czasami milionów lat. Sonda WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) dostarcza nam nowych informacji o tych odległych spacerowiczach. Zespół astronomów kierowany przez Jamesa Bauera, profesora astronomii na Uniwersytecie Maryland odkrył, że istnieje siedem razy więcej długookresowych komet o rozmiarach jądra większych niż 1 km niż wcześniej szacowano. Badacze odkryli także, że komety długookresowe są przeciętnie dwa razy większe od komet rodziny Jowisza, których orbity kształtowane są przez grawitację Jowisza, a okresy orbitalne wynoszą mniej niż 20 lat. Wyniki swoich badań naukowcy opublikowali 14 lipca br. w periodyku The Astronomical Journal. "Liczba komet wiele nam mówi o ilości materii pozostałej po okresie formowania Układu Słonecznego," mówi Bauer. "Teraz wiemy, że w Obłoku Oorta jest znacznie więcej pierwotnej materii niż nam się wydawało." Obłok Oorta jest od nas zbyt odległy, abyśmy mogli go bezpośrednio obserwować za pomocą obecnie dostępnych teleskopów, jednak uważa się, że jest to sferyczny obłok składający się z małych obiektów lodowych znajdujący się na zewnętrznej krawędzi Układu Słonecznego. Zagęszczenie komet wewnątrz obłoku jest niskie, zatem prawdopodobieństwo zderzeń między poszczególnymi kometami jest niskie. Komety długookresowe obserwowane przez WISE zostały wyrzucone z Obłoku Oorta miliony lat temu. Ich obserwacje przeprowadzono w 2010 roku w trakcie trwania głównej części misji, zanim została ona przemianowana na NEOWISE i skupiła się na obserwowaniu obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO). "Nasze badania to rzadkie spojrzenie na obiekty wyrzucone z Obłoku Oorta," mówi Amy Mainzer, współautorka badania z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie i główny naukowiec misji NEOWISE. "To jedne z najczystszych przykładów materii istniejącej w trakcie formowania się Układu Słonecznego." Astronomowie już wcześniej mieli swoje szacunki liczby komet długookresowych i komet z rodziny Jowisza w Układzie Słonecznym, ale nie posiadali dobrego sposobu na zmierzenie rozmiarów komet długookresowych. Problemem był tutaj fakt, że obłok gazu i pyłu otaczający każdą kometę - znany jako koma - wydaje się mglisty na zdjęciach i przesłania jądro komety. Wykorzystując dane z satelity WISE, który rejestruje blask komy w podczerwieni, naukowcy byli w stanie "odjąć" komę od każdej komety i oszacować rozmiary jądra. Dane bazowały na obserwacjach przez WISE 164 komet - w tym 95 komet z rodziny Jowisza i 56 komet długookresowych. Wyniki wskazują, że komety przelatujące w pobliżu Słońca częściej są mniejsze niż komety spędzające więcej czasu z dala od Słońca. Dzieje się tak ponieważ komety z rodziny Jowisza wystawione są na więcej ciepła ze strony Słońca, co powoduje sublimację substancji lotnych takich jak woda, które ze sobą zabierają także część innej materii z powierzchni komety. "Nasze wyniki wskazują na różnice ewolucji między kometami z rodziny Jowisza a kometami długookresowymi," mówi Bauer. Istnienie tak wielu komet długookresowych wskazuje, że więcej takich obiektów uderzało w powierzchnie planetarne dostarczając materię lodową z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. Wyniki badań będą także niezwykle istotne do szacowania prawdopodobieństwa uderzania komet długookresowych w planety Układu Słonecznego, włącznie z Ziemią. "Komety przemieszczają się znacznie szybciej niż planetoidy, a niektóre z nich są naprawdę duże," mówi Mainzer. "Badania tego typu pozwolą nam oszacować zagrożenia ze strony komet długookresowych." Źródło: University of Maryland]]> 14328 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy sonda Cassini odkryła uniwersalny składnik prebiotycznej chemii na Tytanie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/27/czy-sonda-cassini-odkryla-uniwersalny-skladnik-prebiotycznej-chemii-na-tytanie/ Thu, 27 Jul 2017 07:09:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14332 Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute[/caption] Sonda Cassini-Huygens dokonała zaskakującej detekcji związku chemicznego kluczowego w powstawaniu złożonych związków organicznych w mglistej atmosferze Tytana - największego księżyca Saturna. Tytan charakteryzuje się gęstą atmosferą azotowo-metanową, która jest domem dla jednych z najbardziej złożonych związków chemicznych w Układzie Słonecznym. Uważa się nawet, że atmosfera Tytana przypomina atmosferę wczesnej Ziemi, z czasów przed pojawieniem się większej ilości tlenu. Dzięki temu Tytan często traktowany jest jako laboratorium do badania reakcji chemicznych, które mogły doprowadzić do powstania życia na Ziemi, i które mogą zachodzić na planetach krążących wokół innych gwiazd. W górnych warstwach atmosfery Tytana, azot i metan wystawione są na energię Słoneczną i energetyczne cząstki pochodzące z magnetosfery Saturna. Te źródła energii napędzają reakcje obejmujące azot, wodór i węgiel, które prowadzą do powstawania bardziej złożonych związków prebiotycznych. Te duże cząsteczki zaczynają opadać ku niższym warstwom atmosfery tworząc gęstą mgłę organicznych aerozoli, które z czasem docierają na powierzchnię. Jednak proces, w którym proste cząsteczki z górnych warstw atmosfery łączą się w złożoną, organiczną mgłę na niższych wysokościach jest bardzo skomplikowany i trudny do odtworzenia. Jednym z zaskakujących wyników misji Cassini jest odkrycie szczególnego typu ujemnie naładowanych cząsteczek na Tytanie. Negatywnie naładowane aniony są czymś, czego naukowcy nie oczekiwali, ponieważ są one bardzo reaktywne i nie powinny zbyt długo przetrwać w atmosferze Tytana łącząc się z innymi związkami. Ich wykrycie całkowicie zmienia naszą wiedzę o atmosferze tego mglistego księżyca. W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Letters, naukowcy zidentyfikowali niektóre ujemnie naładowane związki jako aniony łańcucha węglowego. Te liniowe cząsteczki mogą być elementami do budowy bardziej złożonych cząsteczek i mogły stanowić bazę dla najwcześniejszych form życia na Ziemi. Detekcji dokonano za pomocą spektrometru plazmy CAPS zainstalowanego na pokładzie sondy Cassini w trakcie przelotu przez górną warstwę atmosfery Tytana na wysokości 950-1300 km nad powierzchnią. Co ciekawe, dane wskazują, że łańcuchy węglowe stawały się rzadsze bliżej księżyca, podczas gdy ilość prekursorów większych cząsteczek aerozoli gwałtownie rosła, co wskazuje na bliski związek między tymi dwoma faktami. "Dokonaliśmy pierwszego, bezsprzecznego odkrycia anionów łańcucha węglowego, który może być kluczowym elementem w powstawaniu większych i bardziej złożonych cząsteczek takich jak duże cząstki tworzące mgłę na tym księżycu," mówi Ravi Desai z University College London i główny autor badania. "Wiemy, że taki proces zachodzi w ośrodku międzygwiezdnym, ale teraz zaobserwowaliśmy go w zupełnie innym środowisku, co oznacza, że może to być uniwersalny proces tworzenia złożonych cząsteczek organicznych." "Pytanie, czy może on zachodzić także w innych atmosferach azotowo-metanowych np. na Plutonie lub Trytonie czy na egzoplanetach o podobnych właściwościach?" "Myśl o uniwersalnej ścieżce prowadzącej do powstawania składników życia może mieć istotny wpływ na to, czego powinniśmy szukać szukając życia we Wszechświecie", mówi współautor artykułu Andrew Coates z UCL. "Tytan stanowi lokalny przykład ekscytującej i egzotycznej chemii, o której jeszcze wiele musimy się dowiedzieć." Źródło: ESA]]> 14332 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 553 0 0 <![CDATA[Opowieść o trzech gwiezdnych miastach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/27/opowiesc-o-trzech-gwiezdnych-miastach/ Thu, 27 Jul 2017 10:28:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14341

    Dzięki nowym obserwacjom przy pomocy należącego do ESO teleskopu VST, astronomowie odkryli trzy różne populacje niemowlęcych gwiazd w gromadzie w Mgławicy Oriona. To niespodziewane odkrycie dodaje nowy, bardzo ważny aspekt, do zrozumienia w jaki sposób formują się takie gromady. Odkrycie sugeruje, ze powstawanie gwiazd może zachodzić falami, z których każda zachodzi w znacznie szybszej skali czasowej niż do tej pory przypuszczano.

    OmegaCAM — kamera optyczna szerokiego pola na należącym do ESO teleskopie VLT Survey Telescope (VST) — uchwyciła spektakularną Wielką Mgławicę w Orionie i związaną z nią gromadę młodych gwiazd (Orion Nebula Cluster), uzyskując nowe, piękne i bardzo szczegółowe zdjęcie. Obiekt ten jest jednym z najbliższych gwiezdnych żłobków zarówno dla gwiazd małomasywnych, jak i tych o dużych masach. Odległość wynosi około 1350 lat świetlnych. Ale mamy tutaj coś więcej niż tylko ładny obrazek. Zespół naukowy, którym kieruje astronom ESO, Giacomo Beccari, wykorzystał zebrane dane świetnej jakości do precyzyjnego zmierzenia jasności i barw wszystkich gwiazd w gromadzie Mgławicy Oriona. Pomiary pozwoliły astronomom na ustalenie mas i wieku gwiazd. Ku zaskoczeniu naukowców, dane ujawniły istnienie trzech różnych populacji o potencjalnie różnych wieku. „Analiza danych po raz pierwszy była jednym z tych momentów ’Wow!’, które zdarzają się tylko raz lub dwa razy w trakcie życia astronoma” mówi Beccari, pierwszy autor publikacji opisującej wyniki badań. „Niesamowita jakość obrazów z OmegaCAM pokazała bez cienia wątpliwości, że widzimy trzy różne populacje gwiazd w centralnych częściach Oriona.” Monika Petr-Gotzens, współautorka pracy, także pracująca z ESO Garching, kontynuuje: „Ma to duże znaczenie. Jesteśmy świadkami tego, że gwiazdy w gromadzie na początku swojego życia nie formują się wszystkie jednocześnie. Może to oznaczać, że nasze zrozumienie sposobu powstawania gwiazd w gromadach wymaga modyfikacji.” Astronomowie starannie sprawdzili możliwość, czy zamiast wskazywać różny wiek, odmienna jasność i kolory niektórych z gwiazd może być spowodowana obecnością ukrytych towarzyszy (wtedy gwiazda wydawałaby się jaśniejsza i bardziej czerwona niż jest w rzeczywistości). Ale taka koncepcja skutkuje dość nietypowymi własnościami takich par gwiazd, których nigdy dotąd nie obserwowano. Inne pomiary gwiazd, takie jak ich prędkości rotacji i widma, także wskazują, że obiekty te muszą mieć różny wiek. https://www.youtube.com/watch?v=iK-s4fRdnTk „Chociaż nie można jeszcze formalnie wykluczyć możliwości, że gwiazdy te są podwójne, wydaje się bardziej naturalne do zaakceptowania, że widzimy trzy generacje gwiazd, które uformowały się sukcesywnie w ciągu mniej niż trzech milionów lat” podsumowuje Beccari. Nowe wyniki silnie sugerują, że powstawanie gwiazd w gromadzie Mgławicy Oriona zachodzi falami i szybciej niż do tej pory sądzono. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=Rkg5RXxlxuk https://www.youtube.com/watch?v=tTSNDfCuwJ8]]>
    14341 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 555 0 0
    <![CDATA[Galaktyczny Dawid i Goliat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/27/galaktyczny-dawid-i-goliat/ Thu, 27 Jul 2017 12:59:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14346 Źródło: ESA/Hubble, NASA[/caption]

    Grawitacyjny taniec między dwoma galaktykami w naszym lokalnym otoczeniu doprowadził do powstania intrygujących cech, które widać na powyższym nowym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Niewielka galaktyka NGC 1510 i jej kolosalny sąsiad NGc 1512 właśnie rozpoczynają długotrwały proces łączenia, jeden z podstawowych procesów kształtujących ewolucję galaktyk. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów NGC 1510 ma istotny wpływ na strukturę NGC 1512 i na intensywność procesów gwiazdotwórczych.

    Galaktyki mają różne kształty i rozmiary, a astronomowie wykorzystują ten fakt do klasyfikowania ich na bazie wyglądu. NGC 1512, duża galaktyka w lewej części zdjęcia klasyfikowana jest jako galaktyka spiralna z poprzeczką - nazwa pochodzi od wydłużonej poprzeczki składającej się z gwiazd, gazu i pyłu i przecinającej środek galaktyki. Niewielka NGC 1510 po prawej to galaktyka karłowata. Pomimo bardzo różnych rozmiarów, każda z tych galaktyk wpływa na drugą grawitacyjnie stopniowo zmieniając jej kształt. Poprzeczka w NGC 1512 działa niczym kosmiczny tunel do przesyłania surowca napędzającego procesy gwiazdotwórcze z zewnętrznego pierścienia do serca galaktyki. Ten swoisty rurociąg gazu i pyłu w NGC 1512 napędza intensywne procesy gwiazdotwórcze prowadzące do powstania jasnego, niebieskiego dysku wewnętrznego  rozciągającego się na 2400 lat świetlnych. Zarówno poprzeczka jak i wewnętrzny pierścień gwiazdotwórczy uważane są przynajmniej w części za skutek kosmicznej bitwy między obiema galaktykami - procesu łączenia, który trwa już od 400 milionów lat. NGC 1512 - galaktyka już wcześniej obserwowana za pomocą Hubble'a jest także domem dla drugiego, bardziej spokojnego obszaru gwiazdotwórczego znajdującego się w pierścieniu zewnętrznym. Pierścień ten usiany jest licznymi obszarami HII, w których olbrzymie ilości gazu wodorowego poddawane są działaniu intensywnego promieniowania emitowanego przez pobliskie nowo powstałe gwiazdy. Ich promieniowanie sprawia, że gaz zaczyna świecić i prowadzi do powstania jasnych węzłów światła widzianych na całej rozpiętości pierścieni. Co ciekawe NGC 1512 rozciąga się znacznie dalej niż możemy to dostrzec na powyższym zdjęciu - poza pierścień zewnętrzny - ujawniając zniekształcone, włókniste ramiona spiralne obejmujące już NGC 1510. Naukowcy uważają, że owe ramiona zostały zniekształcone przez silne oddziaływanie grawitacyjne ze strony NGC 1510 i akrecję materii. Jednak owe interakcje nie wpływają tylko na NGC 1512, bowiem odbiły się także na kształcie mniejszej z obu galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=voeCorK0-74 Bezustanne pływowe przyciąganie ze strony galaktycznego sąsiada  spowodowało zawirowania gazu i pyłu w NGC 1510 i zainicjowało procesy powstawania nowych gwiazd jeszcze intensywniejsze niż w NGC 1512. Dlatego właśnie powyższa galaktyka świeci na niebiesko, co wskazuje na obecność gorących nowych gwiazd. NGC 1510 to nie jedyna galaktyka, która odczuła na sobie masywne oddziaływanie grawitacyjne ze strony NGC 1512. Obserwacje wykonane w 2015 roku wykazały, że zewnętrzne regiony ramion spiralnych NGC 1512 kiedyś tworzyły osobną, starszą galaktykę, która została rozerwana, a następnie wchłonięta przez NGC 1512, tak jak i teraz będzie to miało miejsce w przypadku NGC 1510. Źródło: STScI https://www.youtube.com/watch?v=a_EKdRvwcmY ]]>
    14346 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Astrofizycy tworzą mapę rozkładu promieniowania w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/28/astrofizycy-tworza-mape-rozkladu-promieniowania-w-drodze-mlecznej/ Fri, 28 Jul 2017 08:13:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14351 Zdjęcie Drogi Mlecznej wykonane przez Kosmiczne Obserwatorium Planck w podczerwieni. Dane przedstawione na tym zdjęciu zostały wykorzystane w ramach poniższych badań i posłużyły do obliczenia rozkładu energii świetlnej w naszej galaktyce. Źródło: ESA/HFI/LFI consortia.[/caption] Po raz pierwszy w historii naukowcy obliczyli rozkład całej energii świetlnej zawartej w Drodze Mlecznej, dzięki czemu otrzymali nowy wgląd w skład chemiczny galaktyki i procesy rządzące formowaniem się gwiazd w galaktykach spiralnych takich jak nasza. Wyniki badań opublikowano właśnie w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Badania te przeprowadzone przez astrofizyków z University of Central Lancashire (UCLan) we współpracy z badaczami z Max Planck Institute for Nuclear Physics w Heidelbergu w Niemczech oraz Astronomical Institute of the Romanian Academy  wskazują także jak fotony gwiezdne, czy też światło emitowane przez gwiazdy, w Drodze Mlecznej kontrolują produkcję fotonów o najwyższej energii, promieni gamma. Obliczenia możliwe były dzięki wykorzystaniu nowatorskiej metody obliczeń komputerowych śledzących gęstość wszystkich fotonów w galaktyce, włącznie z fotonami emitowanymi przez pył międzygwiezdny (promieniowanie termiczne). Wcześniejsze próby opisania rozkładu promieniowania w Drodze Mlecznej opierające się na liczeniu gwiazd nie mogły uwzględnić zdjęć całego nieba takich jak zdjęcia dostarczone niedawno przez Kosmiczne Obserwatorium Planck. Główna autorka opracowania prof. Cristina Popescu z UCLan powiedziała: "Nie tylko udało nam się określić rozkład energii świetlnej w Drodze Mlecznej, lecz także oszacowaliśmy zawartość gwiazd i pyłu międzygwiezdnego w naszej galaktyce." Śledząc fotony gwiezdne i przewidując jak powinna wyglądać Droga Mleczna w zakresie ultrafioletowym, widzialnym i termicznym, naukowcy byli w s tanie obliczyć całkowity obraz rozkładu promieniowania gwiezdnego w Galaktyce. Zrozumienie tych procesów stanowi kluczowy etap na drodze do uzyskania kompletnego obrazu naszej Galaktyki i jej historii. Modelowanie rozkładu światła w Drodze Mlecznej bazuje na wcześniejszych badaniach prowadzonych przez prof. Popescu i dr Richarda Tuffsa z Max Planck Insitute for Nuclear Physics, a skupiających się na modelowaniu promieniowania gwiezdnego w innych galaktykach, gdzie obserwator ma widok z zewnątrz. Komentując najnowsze badania dr Tuffs, jeden z współautorów artykułu zauważa: "Należy podkreślić, że spoglądanie na galaktyki z zewnątrz jest dużo łatwiejszym zadaniem niż analizowanie galaktyki z jej wnętrza, tak jak ma to miejsce w przypadku naszej Galaktyki." Naukowcom udało się także opisać jak promieniowanie emitowane przez gwiazdy wewnątrz Drogi Mlecznej wpływa na produkcję fotonów promieniowania gamma przez interakcje z promieniami kosmicznymi. Promienie kosmiczne to elektrony i protony o wysokiej energii kontrolujące procesy formowania gwiazd i planet jak i procesy ewolucji galaktyk. To właśnie one prowokują reakcje chemiczne w przestrzeni międzygwiezdnej, które z kolei prowadzą do powstawania złożonych i krytycznych dla życia związków chemicznych. Źródło: RAS]]> 14351 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ach ta chemia Tytana...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/29/ach-ta-chemia-tytana/ Sat, 29 Jul 2017 07:57:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14356 Zdjęcie Tytana na tle Saturna wykonane przez sondę Cassini w 2012 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SSI[/caption] Naukowcy wykryli obecność akrylonitrylu w atmosferze Tytana czyli w miejscu, które od dawna intryguje badaczy analizujących chemiczne początki życia. Na Ziemi akrylonitryl, znany także jako cyjanek winylu wykorzystywany jest w produkcji plastiku. W warunkach panujących w atmosferze największego księżyca Saturna związek ten może tworzyć stabilne, elastyczne struktury podobne do błon komórkowych. Już wcześniej inni naukowcy wskazywali, że akrylonitryl może być obecny w atmosferze Tytana, jednak jak dotąd nikomu nie udawało się bezsprzecznie wykryć obecności tego związku w kotle pełnym organicznych i bogatych w węgiel cząsteczek tam znajdowanych. Teraz badacze z NASA zidentyfikowali chemiczne ślady akrylonitrylu w danych dotyczących Tytana zebranych za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) w Chile. Badacze odkryli duże ilości tego związku chemicznego na Tytanie, najprawdopodobniej w stratosferze - mglistej części atmosfery, która nadaje jej brązowo-pomarańczową barwę. "Uzyskaliśmy przekonujące dowody na obecność akrylonitrylu w atmosferze Tytana i uważamy, że znaczna część tego materiału dociera aż do powierzchni księżyca," mówi Maureen Palmer, badaczka z Goddard Center for Astrobiology w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt oraz główna autorka artykułu, który ukazał się w dniu wczorajszym (28/07/2017) w periodyku Science Advances. Komórki ziemskich zwierząt i roślin miałyby problem z przetrwaniem na Tytanie, gdzie temperatury na powierzchni sięgają 179 stopni Celsjusza poniżej zera, a jeziora wypełnione są ciekłym metanem. W 2015 roku naukowcy zajęli się badaniem czy jakiekolwiek związki organiczne, które mogłyby znajdować się na Tytanie, byłyby w stanie tworzyć struktury podobne do dwuwarstw lipidowych żywych komórek na Ziemi.  Cienka i elastyczna dwuwarstwa lipidowa jest głównym składnikiem błon komórkowych oddzielających wnętrze komórki od świata zewnętrznego. Naukowcy ustalili, że najlepszym kandydatem na taki związek jest akrylonitryl. https://www.youtube.com/watch?v=GiYIRzeL5z0 Badacze założyli, że cząsteczki akrylonitrylu mogą łączyć się w warstwy materii podobne do błon komórkowych. Takie warstwy mogą tworzyć puste, mikroskopijne sfery nazwane przez naukowców azotosomami. Taka sfera może służyć za pojemnik i nośnik materii podobnie jak dwuwarstwa lipidowa na Ziemi. "Zdolność formowania stabilnych membran do oddzielania wewnętrznego środowiska od zewnętrznego jest niezwykle istotna ponieważ umożliwia utrzymywanie związków chemicznych wystarczająco długo, aby zaczęły ze sobą reagować," mówi Michael Mumma, dyrektor Goddard Center for Astrobiology. "Jeżeli akrylonitryl umożliwia tworzenie membran, to jest to dla nas ważny krok na drodze do odkrycia życia na Tytanie." Zespół badaczy z Goddard ustalił, że w atmosferze Tytana akrylonitrylu jest mnóstwo, obecnie jego stężenie to 2,8 części na miliard. Związku chemicznego najwięcej znajduje się w stratosferze, na wysokościach co najmniej 200 km. Po jakimś czasie akrylonitryl dociera w niższe warstwy atmosfery, gdzie ulega kondensacji i jako deszcz dociera na powierzchnię. [caption id="attachment_14358" align="aligncenter" width="1024"] Archiwalne dane z ALMA potwierdziły obecność cząsteczek akrylonitrylu w atmosferze Tytana.[/caption] Badacze obliczyli jak dużo materii mogło odłożyć się w Ligeia Mare, drugim pod względem wielkości jeziorze na Tytanie. Zważając na wiek Tytana badacze oszacowali, że w Ligeia Mare może być wystarczająco dużo akrylonitrylu, aby powstało około 10 milionów azotosomów w każdym milimetrze sześciennym cieczy. Można to porównać do około miliona bakterii na milimetr sześcienny wody oceanicznej na Ziemi. Kluczem do odkrycia akrylonitrylu na Tytanie było połączenie 11 zestawów danych wysokiej rozdzielczości zebranych za pomocą ALMA. Zespół uzyskał takie dane z archiwum obserwacji, których pierwotnym celem była kalibracja ilości światła zbieranej przez teleskop. W połączonych zestawach danych, Palmer wraz ze współpracownikami zidentyfikowała trzy linie widmowe pasujące do śladu akrylonitrylu. Odkrycie poprzedziła dekada innych badań, które pośrednio wskazywały na obecność akrylonitrylu w atmosferze Tytana. "Odkrycie tego unikalnego, astrobiologicznie kluczowego związku chemicznego jest szczególnie ekscytujące dla naukowców, którzy próbują określić, czy życie może powstawać na takich lodowych globach jak Tytan," mówi Martin Cordiner, jeden z autorów artykułu.  "Odkrycie to stanowi kolejny, istotny punkt na drodze do zrozumienia chemicznej złożoności układu słonecznego." Źródło: NASA Goddard Space Flight Center ]]> 14356 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kwazary mogą tłumaczyć wygaszanie galaktyk gwiazdotwórczych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/07/31/kwazary-moga-tlumaczyc-wygaszanie-galaktyk-gwiazdotworczych/ Mon, 31 Jul 2017 15:57:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14363 Serce kwazara Źródło: NASA[/caption] Niektóre z największych galaktyk we Wszechświecie pełne są wygaszonych gwiazd. Jednak prawie 12 miliardów lat temu, wkrótce po powstaniu Wszechświata, te masywne galaktyki były istnymi piecami, w których intensywnie powstawały miliardy gwiazd. Do dzisiaj tajemnicą jest w jaki sposób te kosmiczne ogniska zwane pyłowymi galaktykami gwiazdotwórczymi stały się martwymi strefami galaktycznymi. Astronomowie z University of Iowa opublikowali w periodyku Astrophysical Journal swoje rozwiązanie tej zagadki. Według nich kwazary, silne źródła energii skrywające się w sercach galaktyk, mogą być odpowiedzialne za zakończenie procesów tworzenia gwiazd w niektórych pyłowych galaktykach gwiazdotwórczych. Badania mogą umożliwić nam wytłumaczenie w jaki sposób galaktyki ewoluują z gwiezdnych porodówek do kosmicznych cmentarzy i w jaki sposób różne zjawiska, o których wiemy niewiele - np. kwazary i supermasywne czarne dziury, które przesiadują głęboko we wnętrzach galaktyk - mogą przyspieszać te zmiany. Naukowcy stworzyli swoją teorię po tym jak zlokalizowali kwazary wewnątrz czterech pyłowych galaktyk gwiazdotwórczych, które wciąż tworzą gwiazdy.

    Weź udział w aukcji na rzecz Fundacji Adopcje Malamutów i wygraj unikalny kalendarz ścienny ESO na 2018 rok.


    "Owe kwazary mogły odgrywać istotną rolę w uśmiercaniu pyłowych galaktyk gwiazdotwórczych w historii wszechświata", mówi Hai Fu, profesor na Wydziale Fizyki i Astronomii UI oraz główny autor artykułu. "Dzieje się tak ponieważ kwazary są wystarczająco energetyczne, aby wyrzucać gaz z galaktyki, a gaz stanowi paliwo do procesów gwiazdotwórczych. Dlatego też wydaje nam się, że kwazar jest wiarygodnym mechanizmem, który może tłumaczyć transformację galaktyki gwiazdotwórczej w wymarłą galaktykę eliptyczną. Kwazary zasadniczo nie powinny być wykrywane w pyłowych galaktykach gwiazdotwórczych ponieważ ich światło powinno być pochłaniane lub blokowane przez gruz będący efektem intensywnej aktywności gwiazdotwórczej - zaznacza Fu. "Zatem fakt, że dojrzeliśmy takie kwazary wskazuje, że wewnątrz pyłowych galaktyk gwiazdotwórczych jest więcej kwazarów". Fu wraz ze swoim zespołem zlokalizował kwazary w marcu 2016 roku za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA), sieci radioteleskopów w północnym Chile. Następnie naukowcy zbadali te kwazary za pomocą innych teleskopów i w zakresie promieniowania od ultrafioletu do dalekiej podczerwieni. Bazując na tych obserwacjach potwierdzili, że są to te same kwazary co obserwowane za pomocą ALMA. Powstało zatem pytanie: Dlaczego te kwazary są widoczne, skoro powinny być skryte za pyłem? Badacze opracowali własną teorię. Uważają, że owe kwazary wyglądają z głębokich otworów w każdej galaktyce, obszarów pustki pozbawionych pyłu, które pozwalają na ucieczkę promieniowania emitowanego przez kwazaary. Sam kształt tych galaktyk jest niejasny, bowiem nawet ALMA nie jest wystarczająco silna, aby umożliwić wyraźne spojrzenie na te regiony wszechświata, z których obserwowane przez nas światło zostało wyemitowane 12 miliardów lat temu, gdy Wszechświat był siedmiokrotnie młodszy niż obecnie.  Naukowcy spekulują, że galaktyki mają kształt torusa i są zorientowane względem nas tak, że możemy obserwować otwory (a tym samym kwazary) w środku galaktyki. Teraz naukowcy uważają, że większość kwazarów wewnątrz pyłowych galaktyk gwiazdotwórczych pozostaje poza naszym zasięgiem, ponieważ geometria ułożenia nie pozwala nam dostrzec charakterystycznego otworu. Odkrycie czterech przykładów pyłowych galaktyk gwiazdotwórczych z obserwowalnymi kwazarami nie wydaje się przypadkiem, a wskazuje, że może być ich znacznie więcej. Źródło: UI]]>
    14363 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają supernową lubiącą heavy-metal]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/01/astronomowie-odkrywaja-supernowa-lubiaca-heavy-metal/ Tue, 01 Aug 2017 07:08:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14368 Gwiazdy rocka zazwyczaj nie przepadają za regułami, gwiazdy kosmiczne także mają z tym problem. Zespół astronomów odkrył niedawno wyjątkowo jasną supernową w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Ta obfitująca w metale (heavy-metalowa) jasna supernowa zmusza naukowców do przeanalizowania naszych obecnych teorii opisujących jak i gdzie do takich eksplozji może dochodzić. Supernowe to jedne z najbardziej energetycznych zjawisk we Wszechświecie. Gdy we wnętrzu masywnej gwiazdy kończy się paliwo, gwiazda ulega kolapsowi na są siebie co z kolei prowadzi do spektakularnej eksplozji, która na moment przyćmiewa całą galaktykę. W momencie eksplozji supernowa rozrzuca po swoim otoczeniu wiele różnych, ciężkich pierwiastków, które powstały w jej wnętrzu. W ostatniej dekadzie astronomowie odkryli około pięćdziesięciu supernowych - spośród tysięcy znanych - które są wyjątkowo silne. Tego typu eksplozje są nawet 100 razy jaśniejsze od innych supernowych spowodowanych kolapsem masywnej gwiazdy. Po ostatnim odkryciu kolejnej z tych "super-jasnych" supernowych, zespół astronomów kierowany przez Matta Nicholla z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) w Cambridge odkrył istotne informacje o tym skąd mogą się brać te wyjątkowe obiekty. Arancha Delgado z Cambridge wraz ze swoim zespołem odkryła supernową SN 2017egm w dniu 23 maja 2017 roku w danych zebranych przez satelitę Gaia. Zespół kierowany przez Subo Dong z Kavli Institute for Astronomy and Astrophysics wykorzystał Nordic Optical Telescope do potwierdzenia, że jest to super-jasna supernowa. SN 2017egm znajduje się w galaktyce spiralnej oddalonej od nas o 420 milionów lat co sprawia, że jest ona trzy razy bliżej niż jakakolwiek wcześniej odkryta super-jasna supernowa. Dong określił także, że galaktyka sama w sobie jest zaskoczeniem, ponieważ praktycznie wszystkie znane super-jasne supernowe odkrywane były dotąd w galaktykach karłowatych, które są dużo mniejsze od galaktyk spiralnych takich jak chociażby Droga Mleczna. Bazując na tym odkryciu, zespół z CfA określił, że galaktyka macierzysta supernowej SN 2017egm charakteryzuje się dużą zawartością pierwiastków cięższych od wodoru i helu, które astronomowie nazywają po prostu metalami. To pierwszy wyraźny dowód na bogate w metale miejsce narodzin super-jasnej supernowej. Galaktyki karłowate, w których zazwyczaj odkrywano super-jasne supernowe, charakteryzują się bardzo niską zawartością metali. To właśnie niską metaliczność zazwyczaj uważano za jeden z czynników prowadzących do tak jasnych eksplozji. "Super-jasne supernowe już od dawna uważane były za gwiazdy rocka wśród supernowych", mówi Nicholl. "Teraz wiemy także, że niektóre z nich lubią także heavy-metal i eksplodują także w galaktykach takich jak Droga Mleczna". "Gdyby taka supernowa eksplodowała wewnątrz naszej własnej Galaktyki, byłaby dużo jaśniejsza niż jakakolwiek inna supernowa obserwowana w ludzkiej historii, a jej jasność na nocnym niebie dorównywałaby jasności Księżyca", mówi współautor artykułu Edo Berger z CfA. "Niemniej jednak są one na tyle rzadkie, że prawdopodobnie aby takie zjawisko zaobserwować musielibyśmy poczekać kilka milionów lat." Badacze z CfA odkryli także wiele wskazówek dotyczących natury SN 2017egm. Badania wskazują, że gwałtownie rotująca, silnie zmagnetyzowana gwiazda neutronowa, tzw. magnetar napędza niesamowitą ilość światła emitowanego przez te supernowe. Choć jasność SN 2017egm i właściwości napędzającego ją magnetara przypomina inne super-jasne supernowe, ilość masy wyrzuconej przez SN 2017egm może być mniejsza od przeciętnej. Taka różnica może wskazywać, że masywna gwiazda, która doprowadziła do eksplozji SN 2017egm utraciła więcej masy niż większość super-jasnych supernowych jeszcze przed eksplozją. Tempo rotacji magnetara także wydaje się być niższe od przeciętnej. Uzyskane przez naukowców wyniki wskazują, że ilość metali ma niewielki wpływ na właściwości super-jasnych supernowych i napędzające je magnetary. Od 4 lipca 2017 do 16 września 2017 roku nie ma możliwości obserwowania tej supernowej, bowiem znajduje się ona zbyt blisko Słońca. Po 16 września jeszcze przez kilka lat możliwe będzie prowadzenie szczegółowych badań tego obiektu. Źródło: Northwestern University]]> 14368 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zewnętrzne granice Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/01/zewnetrzne-granice-drogi-mlecznej/ Tue, 01 Aug 2017 10:41:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14370 Słońce znajduje się wewnątrz jednego z ramion spiralnych Drogi Mlecznej, mniej więcej w dwóch trzecich drogi od centrum Galaktyki do jej zewnętrznej krawędzi. Z uwagi na fakt, że znajdujemy się wewnątrz dysku galaktyki, przesłonięcie przez pył i liczba źródeł wzdłuż linii wzroku sprawiają, że tworzenie map galaktyki jest trudnym zadaniem. Astronomowie uważają, że Droga Mleczna ma kształt symetrycznej spirali. Dziesięć lat temu Tom Dame oraz Pat Thaddeus, astronomowie z CfA bazując na milimetrowych obserwacjach tlenku węgla odkryli symetryczne komponenty ramion spiralnych wewnątrz galaktyki, które tylko wsparły ten model. Jednak Droga Mleczna nie jest idealnie płaska. Nasza galaktyka jest delikatnie zakrzywiona przy zewnętrznej krawędzi, dzięki czemu niektóre odległe struktury, przynajmniej w kierunku gwiazdozbiorów Tarczy i Centaura, można dostrzec wyraźnie nad gęstym tłem dysku galaktycznego. W 2011 roku ci sami astronomowie jako pierwsi odkryli wielkoskalową strukturę spiralną, którą nazwali Zewnętrznym Ramieniem Tarczy-Centaura (OSC, ang. Outer Scutum-Centaurus Arm). Późniejsze badania pozwoliły na oszacowanie odległości OSC na ponad 40 000 lat świetlnych od centrum galaktyki; wydaje się zatem, że jest to symetryczny odpowiednik ramienia spiralnego znajdującego się po przeciwnej stronie, w kierunku gwiazdozbioru Perseusza. Tom Dame, astronom z CfA stworzył zespół naukowców, z którymi zbadał zakres procesów formowania masywnych gwiazd w OSC. Niestety w trakcie badań, kilka miesięcy temu, zmarł współpracujący z nim Pat Thaddeus. Wykorzystując pomiary radiowe zjonizowanego gazu, który jest wskaźnikiem gorącego promieniowania ultrafioletowego emitowanego przez masywne młode gwiazdy, jak również jasne promieniowanie pochodzące od maserów związanych z formowaniem masywnych gwiazd, naukowcy zidentyfikowali 140 interesujących lokalizacji oraz dowody na obecność masywnych młodych gwiazd w  około 60% z nich. Badania wskazują, że wewnątrz OSC powstają nowe gwiazdy, z których część ma masę sięgającą nawet 40 mas Słońca. Owe gwiazdy i związane z nimi zjonizowane otoczenie, przynajmniej jak na razie, stanowią zewnętrzną granicę procesów tworzenia masywnych gwiazd w Drodze Mlecznej. Źródło: CfA]]> 14370 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ziemska atmosfera nie przetrwałaby na orbicie Proximy b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/01/ziemska-atmosfera-nie-przetrwalaby-na-orbicie-proximy-b/ Tue, 01 Aug 2017 18:11:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14373 Wizja artystyczna przedstawiająca planetę Proxima b krążącą wokół Proxima Centauri[/caption] Proxima b, planeta o rozmiarach Ziemi znajdująca się poza Układem Słonecznym, w ekosferze swojej gwiazdy macierzystej, może nie być w stanie utrzymać swojej atmosfery, pozostawiając swoją powierzchnię bez ochrony przed szkodliwym promieniowaniem emitowanym przez gwiazdę i eliminując możliwość istnienia na niej życia. Znajdując się w odległości czterech lat świetlnych od Ziemi, Proxima b jest najbliższą nam egzoplanetą. Niemniej jednak, z uwagi na fakt, że nie udało się dostrzec jej tranzytu na tle tarczy gwiazdy macierzystej, planeta wymyka się klasycznym metodom badania atmosfery. Zamiast tego naukowcy muszą polegać na modelach, aby zrozumieć czy owa planeta mogłaby sprzyjać życiu. Jeden z takich modeli komputerowych analizował co by się stało, gdyby to Ziemia znalazła się na jej orbicie wokół Proximy Centauri, najbliższej nam gwieździe i jednocześnie gwieździe macierzystej Proximy b. Wyniki badań opublikowane 24 lipca 2017 roku w periodyku The Astrophysical Journal Letters wskazują, że atmosfera Ziemi nie przetrwałaby w tak niewielkiej odległości od burzliwego czerwonego karła. "Postanowiliśmy przeanalizować jedyną znaną nam jak dotąd planetę sprzyjającą życiu - Ziemię - i umieścić ją na orbicie, po której krąży Proxima b", mówi Katherine Garcia-Sage, naukowiec z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, główna autorka opracowania. Badania wspierane były przez zespół NExSS - wiodącego projektu poszukiwania życia na planetach pozasłonecznych - oraz przez NASA Astrobiology Institute. Sam fakt przebywania Proximy b w ekosferze, czyli w odległości od gwiazdy macierzystej, w której woda potencjalnie może istnieć w stanie ciekłym na powierzchni, nie wystarczy. Wszak nie oznacza to automatycznie, że woda z pewnością istnieje na powierzchni planety lub planeta jest w stanie utrzymać wokół siebie stabilną atmosferę. Atmosfera jest także kluczowym elementem dla życia takiego jakie znamy: pozwala ona na regulowanie klimatu, utrzymanie odpowiedniego dla wody ciśnienia atmosferycznego na powierzchni, ochronę przed niebezpiecznymi zjawiskami pogody kosmicznej i stanowi miejsce przebywania wszystkich elementów składowych niezbędnych do powstania życia. Model komputerowy opracowany przez Garcia-Sage i jej współpracowników wykorzystał ziemską atmosferę, pole magnetyczne i grawitację jako dane wejściowe dla Proximy b. Naukowcy obliczyli także jak dużo promieniowania emituje średnio Proxima Centauri. Obliczenia te oparto o obserwacje przeprowadzone za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. Dzięki tym danym, model symuluje wpływ intensywnego promieniowania gwiazdy macierzystej oraz częste rozbłyski na jej powierzchni na atmosferę egzoplanety. "Pytanie zatem brzmi: jak duża część atmosfery ulega wywianiu i jak szybko ten proces zachodzi?" mówi Ofer Cohen, naukowiec z University of Massachusetts w Lowell oraz współautor opracowania. "Jeżeli oszacujemy ten czas, możemy obliczyć jak szybko dojdzie do całkowitego wywiania atmosfery i porównać ten wynik z wiekiem planety". Aktywny czerwony karzeł taki jak Proxima Centauri odziera planetę z atmosfery gdy wysokoenergetyczne promieniowanie ultrafioletowe jonizuje gazy atmosferyczne wybijając elektrony z ich atomów i prowadząc do powstania strumieni elektrycznie naładowanych cząstek. W procesie tym, nowo powstałe elektrony uzyskują wystarczająco dużo energii aby uwolnić się spod wpływu grawitacji planety i uciec z atmosfery. Przeciwne ładunki się przyciągają, zatem im więcej ujemnie naładowanych elektronów opuszcza atmosferę, tym więcej ciągną one za sobą jonów naładowanych dodatnio. [caption id="attachment_14374" align="aligncenter" width="1024"] Na swojej orbicie, egzoplaneta Proxima b nie byłaby w stanie utrzymać atmosfery podobnej do ziemskiej. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/[/caption] W ekosferze Proximy Centauri, Proxima b napotyka uderzenia silnego promieniowania ultrafioletowego setki razy intensywniejsze od tych, których Ziemia otrzymuje ze Słońca. Promieniowanie to generuje wystarczająco dużo energii, aby wywiewać nie tylko najlżejsze cząstki wodoru lecz także, z czasem, cięższe pierwiastki takie jak tlen czy azot. Model wskazuje, że intensywne promieniowanie ze strony Proxima Centauri wywiewa atmosferę podobną do ziemskiej nawet 10 000 razy szybciej niż ma to miejsce na Ziemi. [caption id="attachment_10932" align="aligncenter" width="1009"] Niebo w pobliżu Proxima Centauri i układu podwójnego Alfa Centauri AB[/caption] "To były proste obliczenia oparte na średniej aktywności gwiazdy macierzystej", mówi Garcia-Sage. "Nie uwzględniają one wariacji takich jak ekstremalne ogrzewanie w atmosferze gwiazdy czy gwałtowne gwiezdne zaburzenia pola magnetycznego egzoplanety - czyli elementów, które mogą dostarczać dodatkowych ilości promieniowania jonizującego tym samym przyspieszając wywiewanie atmosfery. Aby zrozumieć zróżnicowanie intensywności tego procesu, naukowcy przyjrzeli się dwóm innym czynnikom wpływającym na utratę atmosfery. Najpierw rozważyli temperaturę obojętnej atmosfery, tak zwanej termosfery. Okazało się, że wraz z ogrzewaniem termosfery przez większe ilości promieniowania gwiezdnego, tempo ucieczki atmosfery także wzrasta. Naukowcy przyjrzeli się także rozmiarom obszarów, nad którym dochodzi do utraty atmosfery - czyli czap polarnych. Planety najbardziej wystawione są na efekty magnetyczne właśnie w pobliżu biegunów magnetycznych. Gdy linie pola magnetycznego na biegunach są zamknięte, czapy polarne są ograniczone, a naładowane cząstki pozostają uwięzione w pobliżu planety. Z drugiej strony, większe tempo ucieczki atmosfery ma miejsce gdy linie pola magnetycznego są otwarte tworząc swego rodzaju jednokierunkową drogę w przestrzeń kosmiczną. "Nasze badania skupiają się na niedocenianym aspekcie poszukiwania życia w przestrzeni kosmicznej, tj. utraty atmosfer wskutek aktywności gwiazd macierzystych", mówi Shawn Domagal-Goldman, naukowiec z Goddard niebiorący udziału w badaniach. Naukowcy wykazali, że przy najwyższych temperaturach termosfery i całkowicie otwartym polu magnetycznym Proxima b mogłaby utracić całość ziemskiej atmosfery w ciągu zaledwie 100 milionów lat - a to przecież tylko niewielka część wieku Proximy b, który szacowany jest na 4 miliardy lat. Przy założeniu najniższych temperatur termosfery i zamkniętego pola magnetycznego, ta sama ilość atmosfery wywiewana jest w ciągu 2 miliardów lat. "Interesującym celem badań są planety, które są w stanie utrzymać swoje atmosfery, jednak tempo utraty atmosfery w przypadku Proximy b jest tak wysokie, że powstanie na niej życia jest nierealne", mówi Jeremy Drake, astrofizyk z CfA i współautor opracowania. "To kwestia istotna dla możliwości istnienia życia na planetach krążących wokół wszystkich czerwonych karłów". Czerwone karły takie jak Proxima Centauri czy TRAPPIST-1 są częstym celem dla poszukiwaczy egzoplanet ponieważ są one najmniejszymi, najchłodniejszymi i najpowszechniejszymi gwiazdami w galaktyce. Zważając na fakt, że są to gwiazdy chłodniejsze i ciemniejsze niż inne, to planety muszą znajdować się bardzo blisko nich, aby utrzymać na swojej powierzchni wodę w stanie ciekłym. Jednak jeżeli proces utraty atmosfery nie jest bilansowany przez inny proces - np. intensywna aktywność wulkaniczna lub bombardowanie kometami - ta bliskość wydaje się wykluczać dłuższe przetrwanie atmosfery pozwalającej na rozwinięcie się życia. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14373 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[50 lat po odkryciu pulsarów NASA kontynuuje badanie tych latarni kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/02/50-lat-po-odkryciu-pulsarow-nasa-kontynuuje-badanie-tych-latarni-kosmicznych/ Wed, 02 Aug 2017 16:04:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14379 Niewielkie zaburzenie w danych naukowych 50 lat temu doprowadziło do odkrycia pulsarów - szybko rotujących gęstych pozostałości po gwiazdach, które z Ziemi wyglądają jak pulsujące latarnie morskie. Astronomka Jocelyn Bell dokonała odkrycia za pomocą potężnego radioteleskopu w Cambridge. Choć instrument został zbudowany do pomiarów losowych wahań jasności innej kategorii obiektów kosmicznych, tzw. kwazarów, to w danych obserwacyjnych z niego Bell odkryła nieoczekiwane wahania powtarzające się regularnie co 1,3373 sekundy. Wykres przedstawiający jasność w zakresie radiowym doprowadził do odkrycia nietypowego zjawiska. "Pulsy były na tyle regularne, niczym w zegarku, że Bell wraz ze swoim przełożonym Anthonym Hewishem nie mogli uwierzyć, że to może być zjawisko naturalne", mówi ZZaven Arzoumanian z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. "Jednak gdy znaleźli drugi taki obiekt, a potem trzeci i czwarty, zmienili zdanie". Istnienie tych nietypowych obiektów kosmicznych już wcześniej zostało przewidziane przez naukowców. Aktualnie astronomowie znają ponad 2000 pulsarów. Te rotujące "latarnie morskie", gwiazdy neutronowe rozpoczynają swoje życie jako gwiazdy o masie od 7 do 20 mas Słońca. Niektóre z nich rotują setki razy na sekundę, szybciej niż ostrza domowego blendera, i wytwarzają niewyobrażalnie silne pole magnetyczne. [caption id="attachment_14380" align="aligncenter" width="980"] Większość znanych gwiazd neutronowych to pulsary emitujące wąskie strumienie promieniowania. Ich masa rzędu dwóch mas Słońca ściśnięta jest do kuli o średnicy ok. 20 km. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center[/caption] Rozwój technologii w ostatnich pięćdziesięciu latach umożliwił naukowcom badanie tych kompaktowych obiektów gwiezdnych z przestrzeni kosmicznej w różnych zakresach promieniowania, szczególnie w tych bardziej energetycznych niż fale radiowe odbierane przez teleskop w Cambridge. Aktualnie kilka misji realizowanych przez NASA skupia się na badaniu tych naturalnych latarni morskich. NICER czyli Neutron star Interior Composition Explorer to pierwsza misja NASA zaprojektowana specjalnie do badania pulsarów. W ramach okrągłej rocznicy odkrycia pierwszego pulsara także NICER skierował swoje oko na pierwszy pulsar znany dzisiaj pod nazwą PSR B1919+21. NICER został wyniesiony na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na początku czerwca tego roku i rozpoczął obserwacje naukowe w ubiegłym miesiącu.  Prowadzone za jego pomocą obserwacje w zakresie rentgenowskim - tej części widma elektromagnetycznego, w którym promieniowanie emituje zarówno rozgrzana do miliona stopni powierzchnia pulsara jak i jej silne pole magnetyczne - pozwolą nam sprawdzić jak podstawowe siły natury zachowują się we wnętrzach tych obiektów czyli w środowisku, które nie istnieje i nie może być odtworzone nigdzie indziej. "Co jest wewnątrz pulsarów?" to jedna z wielu odwiecznych zagadek astrofizyki. Materia tworząca pulsary to zbiór cząstek znanych naukowcom dzięki ponad stuleciu badań laboratoryjnych na Ziemi - neutronów, protonów, elektronów i prawdopodobnie nawet ich własnych składników, tzw. kwarków. Jednak w tak ekstremalnych warunkach ciśnienia i gęstości ich zachowanie i interakcje wciąż są słabo poznane. Nowe, precyzyjne pomiary, szczególnie rozmiarów i mas pulsarów, są niezbędne do uściślenia teorii. [caption id="attachment_14381" align="aligncenter" width="1045"] NICER aktualnie zainstalowany jest na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Na powyższej animacji przedstawiono umiejscowienie kamery, elektroniki, mechanizmu łączącego ze stacją, 56 osłon słonecznych, aktuatorów kierunku i aktuatorów składania i rozkładania urządzenia. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center[/caption] "Opracowano już wiele modeli z zakresu fizyki jądrowej, których zadaniem jest rozszyfrowanie składu gwiazd neutronowych w oparciu o dostępne dane i ograniczenia, których one dostarczają", mówi Keith Gendreau z Goddard, główny badacz misji NICER. "Czułość instrumentu, rozdzielczość w zakresie energii rentgenowskiej i rozdzielczość czasowa pozwolą nam na bardziej precyzyjne pomiary ich promieni". "Możemu zmierzyć pulsy emitowane przez pulsary w wielu kierunkach wokół statku w celu określenia położenia statku", mówi Arzoumanian. "Tak samo z resztą działa system GPS na Ziemi, wokół której krążą po swoich orbitach precyzyjne zegary". Naukowcy przetestowali te metody za pomocą symulacji komputerowych i laboratoryjnych. SEXTANT pozwoli na zademonstrowanie możliwości nawigacji opartej na pulsarach tym razem już z przestrzeni kosmicznej. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14379 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble wykrywa egzoplanetę ze świecącą wodną atmosferą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/02/hubble-wykrywa-egzoplanete-ze-swiecaca-wodna-atmosfera/ Wed, 02 Aug 2017 17:35:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14384 Źródło: Engine House VFX, At-Bristol Science Centre, University of Exeter[/caption] Naukowcy odkryli najsilniejsze jak dotąd dowody na istnienie stratosfery na potężnej planecie spoza naszego układu planetarnego, z atmosferą charakteryzującą się temperaturami wyższymi od temperatury wrzenia żelaza. Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez naukowców z University of Exeter, dokonał tego odkrycia obserwując świecące cząsteczki wody w atmosferze egzoplanety WASP-121b za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. W celu zbadania stratosfery gazowego olbrzyma, czyli tej warstwy atmosfery, w której temperatura wzrasta z wysokością - naukowcy wykorzystali metody spektroskopowe do zbadania zmian jasności planety w zależności od długości fali promieniowania. Para wodna w atmosferze planety zachowuje się w przewidywalny sposób pod wpływem różnej długości promieniowania, w zależności od temperatury wody. W niższych temperaturach, para wodna znajdująca się w górnych warstwach atmosfery blokuje światło o określonej długości fali emitowane z tych warstw atmosfery, które znajdują się bliżej powierzchni planety. Jednak w wyższych temperaturach cząsteczki wody w górnej warstwie atmosfery zaczynają świecić na tych długościach fali. To zjawisko przypomina procesy zachodzące podczas wybuchu fajerwerków, których kolery zależą od składu chemicznego substancji emitującej światło. Gdy substancje metaliczne są podgrzewane i odparowywane, ich wzbudzone elektrony przenoszą się na wyższe poziomy. W zależności od składu chemicznego, owe elektrony będą emitowały światło na określonych długościach fali pozbywając się nadmiaru energii: sód wytworzy barwę pomarańczowo-żółtą, a stront czerwoną. Cząsteczki wody znajdujące się w atmosferze WASP-121b podobnie emitują światło pozbywając się energii, jednak emitowane przez nie światło przypada na zakres promieniowania podczerwonego, niewidzialnego dla ludzkiego oka. Wyniki badań opublikowano w wiodącym periodyku naukowym Nature. "Teoretyczne modele wskazują, że stratosfery mogą definiować specjalną klasę ultra-gorących egzoplanet, co może mieć znaczące implikacje dla naszych badań fizyki i chemii atmofer", mówi dr Tom Evans, główny autor opracowania i badacz na University of Exeter. "Gdy skierowaliśmy Hubble'a w stronę WASP-121b zobaczyliśmy świecące cząsteczki wody wskazujące, że planeta ta ma wyraźną stratosferę". WASP-121b znajdująca się około 900 lat świetlnych od Ziemi jest gazowym olbrzymem z klasy zwanej gorącymi jowiszami, choć charakteryzującym się wyższą masą i promieniem od Jowisza. Egzoplaneta okrąża swoją gwiazdę macierzystą w czasie 1,3 dnia, a jej odległość od gwiazdy znajduje się blisko granicy, po przekroczeniu której grawitacja gwiazdy po prostu by ją rozerwała. Ta bliskość oznacza, że górne warstwy atmosfery rozgrzewane są przez gwiazdę do 2500 stopni Celsjusza - temperatury, w której żelazo jest w stanie gazowym, a nie stałym. [caption id="attachment_14386" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA, ESA, and G. Bacon (STSci)[/caption] W ziemskiej stratosferze ozon przechwytuje promieniowanie ultrafioletowe ze Słońca, które podnosi temperaturę tej warstwy atmosfery. Inne obiekty układu słonecznego także posiadają stratosfery - metan odpowiedzialny jest za ogrzewanie stratosfer Jowisza i Tytana, księżyca Saturna. W przypadku planet Układu Słonecznego, zmiana temperatury wewnątrz stratosfery zazwyczaj nie przekracza 100 stopni Celsjusza. Jednak w przypadku WASP-121b, temperatura w stratosferze rośnie aż o 1000 stopni Celsjusza. "Udało nam się zmierzyć silny wzrost temperatury w atmosferze WASP-121b na dużych wysokościach, jednak jak na razie nie wiemy co odpowiada za ten dramatyczny wzrost", mówi Nikolay Nikolov, współautor opracowania i badacz na University of Exeter. "Liczymy na rozwiązanie tej zagadki po przeprowadzeniu kolejnych obserwacji w innych zakresach promieniowania". Potencjalnym źródłami ogrzewania są tlenek wanadu i tlenek tytanu, bowiem silnie pochłaniają promieniowanie w zakresie widzialnym, podobnie jak ozon pochłania promieniowanie ultrafioletowe. Związki te są obecne tylko w najgorętszych gorących jowiszach takich jak WASP-121b, bowiem potrzebują one wysokich temperatur, aby pozostawać w stanie gazowym. De facto obydwa te związki są powszechnie obserwowane w brązowych karłach, nieudanych gwiazdach, które mają wiele wspólnego z egzoplanetami. Źródło: University of Exeter]]> 14384 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[5 lat temu 154 miliony lat temu: Lądowanie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/03/5-lat-temu-154-miliony-lat-temu-ladowanie/ Thu, 03 Aug 2017 16:25:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14392 Łazik Curiosity, który w tym tygodniu będzie świętował piątą rocznicę lądowania w pobliżu Mount Sharp bada w pobliżu tej góry ślady jezior, które dawno temu istniały w tym miejscu. 5 sierpnia 2012 roku zespół misji Curiosity z NASA Jet Propulsion Laboratory świętował otrzymanie radiowego potwierdzenia i pierwszych zdjęć z łazika Curiosity wykonanych tuż po udanym lądowaniu. Przekaz zdjęć z prędkością światła potrzebował prawie 14 minut, aby pokonać odległość dzielącą Marsa od Ziemi, która w tym momencie znajdowała się w odległości 248 milionów kilometrów od Marsa. https://www.youtube.com/watch?v=O0nPFaBU98k Te pierwsze zdjęcia przedstawiały  Mount Sharp.  Podstawowa misja została zrealizowana w niecały rok, jeszcze przed dotarciem do góry. W ramach tej misji udało się określić, że istniejące tam w przeszłości jezioro gwarantowało warunki sprzyjające do rozwinięcia się życia - świeżą wodę, inne kluczowe składniki chemiczne oraz źródło energii. https://www.youtube.com/watch?v=Q-uAz82sH-E Od 2014 roku łazik Curiosity zbadał miejsca, na których pozostawiły swoje ślady tak woda jak i wiatr. Po przebadaniu ponad 200 metrów przewyższenia międzynarodowy zespół naukowców misji Curiosity stwierdził, że warunki sprzyjające życiu istniały w tym miejscu przez wiele milionów lat. Źródło: NASA [caption id="attachment_4789" align="aligncenter" width="612"] A tymczasem na Marsie... #curiosity #mars[/caption]]]> 14392 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Układ Słoneczny powstał dzięki fali uderzeniowej od pobliskiej supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/03/uklad-sloneczny-powstal-dzieki-fali-uderzeniowej-od-pobliskiej-supernowej/ Thu, 03 Aug 2017 17:10:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14394 Barwy odpowiadają względnym ilością krótkotrwałych izotopów radioaktywnych takich jak żelazo-60 dostarczonych do nowo uformowanego dysku protoplanetarnego (widzianego tutaj od góry - fioletowa plama w środku to protogwiazda) przez falę uderzeniową eksplozji supernowej. Źródło: Alan Boss[/caption] Według jednej z teorii formowanie Układu Słonecznego zapoczątkowane zostało przez falę uderzeniową z pobliskiej eksplodującej supernowej. Fala uderzeniowa dostarczyła materię z eksplodującej gwiazdy do pobliskiego sobie obłoku pyłu i gazu powodując jego kolaps pod wpływem grawitacji, który z kolei doprowadził do powstania Słońca i krążących wokół niego planet. Najnowsza praca autorstwa Alana Bossa z Carnegie dostarcza świeżych dowodów wspierających tę terię poprzez modelowanie powstawania Układu Słonecznego już po wstępnym kolapsie obłoku, skupiając się na pośrednich etapach formowania gwiazdy. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal. Jednym z istotnych ograniczeń podczas testowania teorii tłumaczących powstanie Układu Słonecznego jest skład chemiczny meteorytów. Meteoryty przechowują w swoich wnętrzach zapis pierwiastków, izotopów i związków chemicznych, które istniały w trakcie powstawania naszego układu planetarnego. Jeden z typów meteorytów - chondryty węglowe - stanowi zapis najstarszego środowiska układu słonecznego. Interesującym składnikiem chondrytów są tzw. krótkotrwałe izotopy radioaktywne. Izotopy to wersje pierwiastków o tej samej liczbie protonów, ale innej liczbie neutronów. Czasami, tak jak ma to miejsce w przypadku izotopów radioaktywnych, liczba neutronów obecnych w jądrze sprawia, że izotop jest niestabilny. Aby uzyskać stabilność izotop uwalnia energetyczne cząstki, które zmieniają jego liczbę protonów i neutronów przechodząc w inny pierwiastek. Niektóre izotopy, które istniały w trakcie formowania Układu Słonecznego były radioaktywne i charakteryzowały się czasem rozpadu, który sprawiał, że zniknęły w ciągu kilkudziesięciu-kilkuset milionów lat. Fakt istnienia tych izotopów w trakcie formowania chondrytów widoczny jest w obfitości ich stabilnych produktów rozpadu - tak zwanych izotopów pochodnych - odkrywanych w niektórych chondrytach. Pomiary obfitości tych izotopów pochodnych pozwala naukowcom określić kiedy i w jaki sposób powstały dane chondryty. Najnowsze analizy chondrytów przeprowadzone przez Myriam Telus z Carnegie skupiły się na żelazie-60, krótkotrwałym izotopie radioaktywnym, którego produktem rozpadu jest nikiel-60. Powstaje on w dużych ilościach tylko w reakcjach jądrowych zachodzących w określonych rodzajach gwiazd, w tym w eksplozjach supernowych lub tzw. gwiazdach na asymptotycznej gałęzi olbrzymów diagramu H-R. Ponieważ całe żelazo-60 z czasów powstawania Układu Słonecznego już dawno uległo rozpadowi, badania prowadzone przez Telus, a opublikowane w periodyku Geochimica et Cosmochimica Acta, skupiły się na jego produkcie pochodnym - niklu-60. Ilość niklu-60 odkrywanego w meteorytach - szczególnie w porównaniu do ilości stabilnego, "zwykłego" żelaza-56 - wskazują jak dużo żelaza-60 istniało w trakcie powstawania większego obiektu macierzystego, z którego oderwany został meteoryt. Nie ma zbyt wielu sposobów na to, aby nadmiar żelaza-60 - które potem uległo rozpadowi w nikiel-60 - znalazł się w prymitywnym obiekcie Układu Słonecznego. Jednym z nich jest supernowa. Choć najnowsze badania nie pozwoliły na odkrycie ostatecznego dowodu na to, że radioaktywne izotopy dotarły do nas z falą uderzeniową, Telus wykazała, że ilość żelaza-60 obecna na wczesnych etapach istnienia Układu Słonecznego zgodna jest z teorią mówiącą o supernowej jako źródle tego izotopu. Uwzględniając te najnowsze badania na meteorytach, Boss ponownie przeanalizował swoje wcześniejsze modele kolapsu obłoku wskutek oddziaływania fali uderzeniowej, rozszerzając swoje modele obliczeniowe poza wstępny kolaps obłoku i na pośrednie etapy formowania gwiazdy, gdy Słońce powstawało. Teraz kluczowym krokiem będzie połączenie modelu pochodzenia Układu Słonecznego z analizą próbek meteorytów. "Moje wyniki wskazują, że fala uderzeniowa po eksplozji supernowej jest wciąż najbardziej prawdopodobnym źródłem krótkotrwałych izotopów radioaktywnych w Układzie Słonecznym", mówi Boss. Źródło: Carnegie Institution for Science / phys.org]]> 14394 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 558 0 0 559 558 0 560 559 0 <![CDATA[Dwa tygodnie z życia plamy słonecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/04/dwa-tygodnie-z-zycia-plamy-slonecznej/ Fri, 04 Aug 2017 16:04:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14397 5 lipca 2017 roku satelita Solar Dynamics Observatory (SDO) obserwowała pojawienie się aktywnego regionu - obszaru intensywnego i złożonego pola magnetycznego - na powierzchni Słońca. Satelita kontynuował śledzenie tego obszaru wraz z fazą wzrostu, aż do momentu zniknięcia z pola wiedzenia w dniu 17 lipca. Charakteryzujące się złożonym polem magnetycznym plamy słoneczne są źródłem intensywnej aktywności: w ciągu 13 dni podróży przez tarczę Słońca, aktywny obszar oznaczony AR12665 popisywał się przed obserwującymi Słońce satelitami emitując kilka rozbłysków, koronalny wyrzut masy oraz zjawiska związane z energetycznymi cząstkami.  Na poniższym filmie zobaczysz jak satelity NASA śledziły plamę słoneczną na przestrzeni dwóch tygodni. https://www.youtube.com/watch?v=SungFXUsoqw Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/SDO/SOHO/CCMC/SWRC/Genna Duberstein Takie plamy słoneczne dość często występują na powierzchni naszej gwiazdy dziennej, choć aktualnie jest ich coraz mniej wraz ze zbliżaniem się Słońca do okresu niskiej aktywności zwanego minimum słonecznym, który regularnie obserwujemy w trakcie 11-letniego cyklu aktywności słonecznej. Naukowcy śledzą takie plamy ponieważ mogą nam one wiele powiedzieć o procesach zachodzących wewnątrz Słońca. Ośrodki badania pogody kosmicznej takie jak NOAA Space Weather Prediction Center także monitorują te plamy w celu zapewnienia wczesnych ostrzeżeń o rozbłyskach materii skierowanych w stronę Ziemi, a które mogą zakłócić pracę naszych satelitów i systemów komunikacji radiowej. 9 lipca wewnątrz plamy doszło do średnich rozmiarów rozbłysku, którego szczyt zarejestrowano o 11:18 EDT. Rozbłyski słoneczne to eksplozje na Słońcu, w których w przestrzeń kosmiczną emitowane są duże ilości energii, światła i szybkich cząśtek - tak jak intensywność trzęsień Ziemi oznaczana jest na skali Richtera, rozbłyski słoneczne także klasyfikuje się ze względu na intensywność. Zarejestrowany rozbłysk otrzymał kategorię M1. Rozbłyski klasy M są dziesięciokrotnie słabsze od najintensywniejszych rozbłysków klasy X. Cyfra przy literze pozwala na dokładniejsze uściślenie intensywności rozbłysku: rozbłysk klasy M2 jest dwukrotnie bardziej intensywny od M1, a M3 jest trzykrotnie intensywniejszy od M1, itd. Kilka dni później, 14 lipca na Słońcu zarejestrowano drugi rozmiar średnich rozmiarów klasy M2. Maksimum tego rozbłysku przypadło na 10:09 EDT i trwało przez dwie godziny. W tym przypadku mieliśmy także do czynienia z koronalnym wyrzutem masy (CME) - uwolnieniem gigantycznych obłoków materii słonecznej i energii. Sonda SOHO zarejestrowała CME o godzinie 9:36 EDT kiedy to materia opuszczała Słońce z prędkością 1000 km/s zwalniając stopniowo do 650 km/s. [caption id="attachment_14399" align="aligncenter" width="500"] Gdy plama słoneczna zniknęła już z pola widzenia sondy 17 lipca 2017 roku, instrumenty NASA wciąż śledziły jej wpływ na otoczenie Słońca. Powyższy gif przedstawia koronalny wyrzut masy z tego samego obszaru aktywnego zarejestrowany przez sondę Solar Terrestrial Relations Observatory
    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/STEREO/Bill Thompson[/caption] Tuż po CME, burzliwy aktywny region wyemitował także chmurę wysokoenergetycznych protonów o godzinie 12:45 EDT. Badacze z Community Coordinated Modelling Center w Goddard Space Flight Center w Greenbelt wykorzystali te obserwacje z przestrzeni jako dane wejściowe do symulacji prognozy kosmicznej dla Układu Słonecznego. Wykorzystując model ENLIL naukowcy mogą prognozować czy burze słoneczne będą miały wpływ na sondy kosmiczne. Zanim materia z koronalnego wyrzutu masy dotarła do pola magnetycznego Ziemi w dniu 16 lipca, plama słoneczna powoli znikała na zachodniej krawędzi Słońca. Jak to ma miejsce w przypadku burz słonecznych, ten masywny obłok materii słonecznej pokonał w dwa dni odległość 150 milionów kilometrów dzielącą Ziemię od Słońca, i wzdłuż linii pola magnetycznego  skierował się w stronę biegunów magnetycznych Ziemi powodując silne zorze polarne. Źródło: NASA]]>
    14397 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Kolejny cel misji New Horizons właśnie stał się bardziej interesujący]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/04/kolejny-cel-misji-new-horizons-wlasnie-stal-sie-bardziej-interesujacy/ Fri, 04 Aug 2017 16:36:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14401 podwójnym celem? Naukowcy z misji New Horizons starają się odpowiedzieć na to pytanie analizując nowe dane obserwacyjne odległego obiektu Pasa Kuipera (KBO) o nazwie 2014 MU69, w pobliżu którego sonda przeleci 1 stycznia 2019 roku. Będzie to najodleglejszy obiekt kosmiczny kiedykolwiek odwiedzony przez sondę wysłaną z Ziemi. [caption id="attachment_14402" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca obiekt Pasa Kuipera 2014 MU69 - cel sondy New Horizons. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI/Alex Parker[/caption] Obiekt Pasa Kuipera, oddalony o ponad 6,5 miliarda kilometrów od Ziemi przemknął na tle gwiazdy w dniu 17 lipca 2017 roku. Kilka teleskopów uruchomionych przez zespół misji New Horizons na pustkowiach Patagonii w Argentynie było w stanie zebrać podczas tego zdarzenia ważne dane, które pozwolą planistom misji lepsze określenie trajektorii sondy oraz rozmiarów, kształtu i orbity obiektu 2014 MU69. [caption id="attachment_14403" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI/Alex Parker[/caption] Bazując na danych obserwacyjnych członkowie zespołu przypuszczają, że MU69 może nie być samotnym sferycznym obiektem, ale podejrzewają, że jest to ekstremalnie wydłużony sferoid lub nawet układ podwójny. Bardzo nietypowy kształt sprawia, że naukowcy uważają, że mogą to w rzeczywistości być dwa obiekty krążące wokół wspólnego środka masy lub nawet stykające się ze sobą. Dane pozwalają także na oszacowanie rozmiarów MU69 lub jego składników. Obiekt wydaje się być nie większy niż 30 km, a jeżeli jest to układ podwójny, to jego składniki mają średnicę ok. 15-20 km. "To najnowsze odkrycie jest po prostu niesamowite. Kształt MU69 jest prawdziwie inspirujący oraz może oznaczać, że New Horizons będzie pierwszą sondą, która odwiedzi układ podwójny w Pasie Kuipera", mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons z SwRI w Boulder, Kolorado. Źródło: NASA]]> 14401 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Letnie fajerwerki na powierzchni komety 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/07/letnie-fajerwerki-na-powierzchni-komety-67p/ Mon, 07 Aug 2017 10:57:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14405 Źródło: OSIRIS: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; NavCam: ESA/Rosetta/NavCam – CC BY-SA IGO 3.0[/caption] Mrugnij okiem i je przegapisz. Dzięki wysokiej częstotliwości wykonywania zdjęć komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko przez sondę Rosetta w najaktywniejszej fazie orbity w sierpniu 2015 roku naukowcy mieli możliwość obserwowania krótkich lecz silnych rozbłysków na powierzchni. W ciągu trzech miesięcy otaczających peryhelium orbity komety, które kometa osiągnęła 13 sierpnia 2015 roku naukowcy zarejestrowali nie mniej niż 34 takie zjawiska. Wzrost ilości energii słonecznej w trakcie tych miesięcy doprowadził do ogrzania zamarzniętego lodu na powierzchni komety, jego przejścia w stan gazowy i emisji w przestrzeń kosmiczną wraz z dużą ilością pyłu. Gwałtowne, przejściowe odgazowania pojawiały się często w postaci dżetów i wypływów materii z jądra komety. Choć czasami trwały one tylko kilka minut powodowały uwolnienie nawet 60-260 ton materii kometarnej. Jak widać na powyższej grafice niektóre rozbłyski były długimi, wąskimi dżetami rozciągającymi się daleko od jądra komety, podczas gdy inne miały szerszą podstawę i rozciągały się bardziej na boki. Jeszcze inne stanowiły połączenie tych dwóch typów. Naukowcy analizujący rozbłyski byli w stanie zlokalizować źródło ich pochodzenia na powierzchni jądra komety. Niektóre z nich związane były z lokalnymi zmianami temperatury, najczęściej wczesnym rankiem po wielu godzinach ciemności, lub w późniejszych porach dnia po kilku godzinach intensywnego ogrzewania. Inne z kolei związane były z obszarami charakteryzującymi się uskokami i stromymi klifami. Przedstawione powyżej zdjęcia pochodzą zarówno z kamery wysokiej rozdzielczości OSIRIS oraz z kamery nawigacyjnej sondy. Więcej zdjęć z misji Rosetta możecie obejrzeć w ESA Archive Image Browser. Sonda Rosetta dotarła do komety 6 sierpnia 2014 roku, a 12 listopada 2014 roku opuściła na jej powierzchnię lądownik Philae. Rosetta śledziła kometę w jej drodze wokół Słońca przez dwa lata obserwując wzrost i spadek aktywności na jej powierzchni i dostarczając ogromnej ilości danych naukowych. Pionierska misja Rosetta zakończyła się 30 września 2016 roku kiedy to sonda osiadła na powierzchni komety. Źródło: ESA]]> 14405 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pole magnetyczne w obszarach powstawania masywnych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/08/pole-magnetyczne-w-obszarach-powstawania-masywnych-gwiazd/ Mon, 07 Aug 2017 23:16:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14409 Zdjęcie długiego włókna aktywności gwiazdotwórczej DR21 w dalekiej podczerwieni wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Herschel. Źródło: ESA-Herschel[/caption] Badania obłoków molekularnych ujawniły, że procesy gwiazdotwórcze zazwyczaj można podzielić na dwa etapy. W pierwszym naddźwiękowy przepływ powoduje sprężanie obłoków w gęst włókna rozciągające się na wiele lat świetlnych. Następnie grawitacja prowadzi do kolapsu najgęstszych obszarów materii we włóknach w swoiste zagęszczenia/jądra. W tym scenariuszu masywne jądra (każde o masie większej niż 20 mas Słońca) zazwyczaj powstają na przecięciach różnych włókien, i z czasem powstają tam gromady gwiazd. Taki proces brzmi rozsądnie i powinien być całkiem wydajny, jednak obserwowane tempo powstawania gwiazd w zagęszczeniu gazu stanowi tylko kilka procent tego czego oczekiwalibyśmy gdyby materia w tym miejscu ulegała swobodnemu kolapsowi. Aby rozwiązać ten problem, astronomowie zaproponowali wytłumaczenie, w którym pole magnetyczne wspiera jądra materii przed kolapsem pod wpływem własnej grawitacji. Pola magnetyczne są trudne do zmierzenia i trudne do zinterpretowania. Astronomowie z CfA: Tao-Chung Ching, Qizhou Zhang oraz Josep Girat kierowali zespołem, który wykorzystał sieć Submillimeter Array do zbadania sześciu gęstych jąder materii w pobliskim obszarze gwiazdotwórczym w gwiazdozbiorze Łabędzia. Badacze zmierzyli natężenie pola i polaryzację promieniowania milimetrowego; wydłużone ziarna pyłu znane są z tego, że układają się wzdłuż linii pola magnetycznego i rozpraszają światło w sposób preferujący określony kierunek polaryzacji. Następnie naukowcy powiązali kierunek pola magnetycznego w tych jądrach z kierunkiem pola wzdłuż włókien, w których one powstały. Astronomowie odkryli, że pole magnetyczne wzdłuż włókien jest uporządkowane i równoległe do struktury, jednak w samych jądrach kierunek pola magnetycznego jest dużo bardziej złożony: czasami równoległy a czasami prostopadły. Badacze doszli do wniosku, że w trakcie powstawania zagęszczeń materii pola magnetyczne, przynajmniej w małej skali, stają się nieistotne w obliczu turbulencji i opadania materii. Choć odgrywają istotną rolę we wstępne fazie kolapsu włókna, to po powstaniu gęstych jąder lokalna kinematyka oraz efekty grawitacyjne zaczynają nad nimi dominować. Źródło: Harvard Smithsonian CfA]]> 14409 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przegląd nieba wskazuje na miliony czarnych dziur w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/08/przeglad-nieba-wskazuje-na-miliony-czarnych-dziur-w-drodze-mlecznej/ Tue, 08 Aug 2017 15:51:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14412 W Drodze Mlecznej znajduje się znacznie więcej czarnych dziur niż wcześniej myśleliśmy - wskazują najnowsze badania przeprowadzone przez (od lewej) Jamesa Bullocka, profesora fizyki i astronomii; Manoja Kaplinghata, profesora fizyki i astronomii oraz Olivera Elberta, doktoranta z UCI. Źródło: Steven Zylius / UCI[/caption] Po przeprowadzeniu spisu, którego celem było policzenie i skatalogowanie czarnych dziur powstałych w eksplozjach masywnych gwiazd, astronomowie z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine doszli do wniosku, że w Drodze Mlecznej znajdują się dziesiątki milionów tych enigmatycznych, ciemnych obiektów - znacznie więcej niż oczekiwano. "Uważamy, że udało nam się dowieść, że w naszej galaktyce znajduje się nawet 100 milionów czarnych dziur", mówi dyrektor UCI i profesor fizyki i astronomii James Bullock, współautor artykułu naukowego opisującego badania opublikowanego w najnowszym wydaniu Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Naukowcy z UCI rozpoczęli katalogowanie obiektów ponad 18 miesięcy temu, wkrótce po zarejestrowaniu przez obserwatorium LIGO fal grawitacyjnych powstałych w procesie łączenia się dwóch czarnych dziur, z których każda charakteryzowała się masą około 30 mas Słońca. "Fundamentalnie, zarejestrowanie fal grawitacyjnych było wielkim osiągnięciem, bowiem ostatecznie potwierdziło kluczowe przewidywania ogólnej teorii względności Einsteina", mówi Bullock. "Jednak później skupiliśmy się na astrofizyce stojącej za tymi wynikami, na procesie łączenia dwóch czarnych dziur o masie 30 mas Słońca. To było wprost niesamowite. Pojawiło się zatem pytanie "Jak powszechnie występują czarne dziury tych rozmiarów, jak często się ze sobą łączą"? Naukowcy zakładają, że większość czarnych dziur będących pozostałością po masywnych gwiazdach, które uległy kolapsowi pod koniec swojego życia, będą miały masę podobną do masy Słońca. Zatem zarejestrowanie fal grawitacyjnych wyemitowanych w procesie łączenia dwóch tak dużych czarnych dziur sprawiło, że naukowcy musieli wrócić do tablicy. Praca naukowców z UCI stanowiła teoretyczną analizę "nietypowości odkrycia LIGO". Badania - którymi kierował doktorant Oliver Elbert - stanowiły próbę interpretacji detekcji fal grawitacyjnych przez pryzmat tego co wiemy o procesach powstawania galaktyk oraz próbę stworzenia ram, w których będą analizowane przyszłe detekcje. "Opierając się na naszej wiedzy o procesach powstawania gwiazd w galaktykach różnych typów, możemy wywnioskować kiedy i jak wiele czarnych dziur powstaje w każdej galaktyce", mówi Elbert. "Duże galaktyki są domem dla starszych gwiazd, a tym samym zawierają więcej starszych czarnych dziur". Według współautora artykułu Manoja Kaplinghata, profesora fizyki i astronomii na UCI, liczba czarnych dziur o danej masie występujących w galaktyce zależy od rozmiaru galaktyki. Dzieje się tak ponieważ większe galaktyki pełne są gwiazd bogatych w metale, a mniejsze galaktyki karłowate zdominowane są przez duże gwiazdy o niskiej metaliczności. Gwiazdy zawierające wiele cięższych pierwiastków, takie jak Słońce, odrzucają dużo swojej masy w trakcie życia. Gdy z czasem taka gwiazda dochodzi do etapu końca życia w formie supernowej, w gwieździe znajduje się mniej materii, która może ulec kolapsowi - powstają z nich zatem czarne dziury o małej masie. Duże gwiazdy o niskiej metaliczności nie tracą w ciągu swojego życia tak dużo materii, dlatego też gdy któraś z nich umiera, niemal cała jej masa kończy w czarnej dziurze. "Mamy dość dobre pojęcie o całkowitej populacji gwiazd we Wszechświecie i rozkładzie ich mas, dlatego też możemy oszacować jak wiele powstaje czarnych dziur o masie 100 mas Słońca w stosunku do liczby czarnych dziur o masie 10 mas Słońca. Udało nam się oszacować liczbę isniejących dużych czarnych dziur - okazało się, że są ich miliony - znacznie więcej niż myśleliśmy". Aby rzucić nowe światło na zjawiska towarzyszące, badacze z UCI starali się określić jak często czarne dziury występują w parach, jak często się ze sobą łączą i jak długo im to zajmuje. Naukowcy zastanawiali się czy czarne dziury o masie 30 mas Słońca wykryte przez LIGO powstały miliardy lat temu i zanim się ze sobą połączyły minęło bardzo dużo czasu, czy też powstały stosunkowo niedawno (w ciągu ostatnich 100 milionów lat) i połączyły się dość szybko po powstaniu. "Wykazaliśmy, że tylko 0,1 do 1 procenta czarnych dziur musi się ze sobą łączyć, aby wytłumaczyć obserwacje LIGO", mówi Kaplinghat. "Oczywiście czarne dziury muszą się do siebie wystarczająco zbliżyć w rozsądnym czasie - ale to wciąż kwestia otwarta". Elbert spodziewa się wielu więcej detekcji fal grawitacyjnych, które pozwolą jemu i innym astronomom określić cy czarne dziury zderzają się ze sobą głównie w dużych galaktykach. To może nam dużo powiedzieć o fizyce stojącej za procesami łączenia czarnych dziur. Według Kaplinghata nie będą jednak musieli czekać zbyt długo. "Jeżeli nasza wiedza o ewolucji gwiazd jest prawidłowa, nasze obliczenia wskazują na możliwość odkrycia w ciągu kilku najbliższych lat procesów łączenia czarnych dziur o masie nawet 50 mas Słońca". Źródło: UCI  ]]> 14412 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[RECENZJA: Krótka historia rozumu - Leonard Mlodinov]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/12/recenzja-krotka-historia-rozumu-leonard-mlodinov/ Sat, 12 Aug 2017 15:24:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14415 W ubiegłym tygodniu trafiła do mnie dość ciekawa książka - troszeczkę inna od tych wcześniej tu opisywanych. Dlaczego inna? O tym za chwilę. Krótka historia rozumu to opowieść tak o nauce, jak i o tych, którzy naukę uprawiają. To swego rodzaju próba wytłumaczenia skomplikowanych zagadnień obejmujących szereg dziedzin nauki za pomocą prostego języka. Już od pierwszej strony autor stara się rozwikłać zagadkę naszego nieposkromionego dążenia do poznawania prawd rządzących Wszechświatem. Wszak to ciekawość, zainteresowanie wszystkim co się dzieje wokół doprowadzało nas od zawsze do odkryć, do rozwoju technologicznego. Doskonałym punktem wyjścia dla Leonarda Mlodinova jest spojrzenie na samego człowieka i zastanowienie się dlaczego kilkadziesiąt tysięcy lat temu przeciętna, niczym niewyróżniająca się małpa zeszła z drzewa i wyszła na sawannę rozpoczynając długi marsz w kierunku człowieka myślącego - homo sapiens. A to tylko pierwsze z kilku zagadnień, na których skupia się autor.   Od czasów prehistorycznych przechodzimy aż do starożytności. Po przypomnieniu Arystotelesa autor dzieli książkę na kilka wątków, skupiając się raz na fizyce, raz na chemii czy biologii, a kończąc na mechanice kwantowej. W mgnieniu oka niemalże docieramy od małp człekokształtnych do Heisenberga. W każdym z powyższych wątków poznajemy krótkie życiorysy naukowców, które kształtowały początki tych nauk, w ten sposób dowiadując się jakimi drogami ludzka myśl musiała kluczyć, aby dotrzeć do obecnego stanu wiedzy. Po drodze poznajemy zatem: Newtona, Halleya, Paracelsusa, Mendelejewa, Darwina, Plancka, Bohra aż po Heisenberga. Przy każdej kolejnej osobie dowiadujemy się nie tylko o jego wkładzie w naukę, lecz także o jego charakterze. Czytając Krótką historię rozumu otrzymujemy rzadką lekcję o tym, że często naukowcy to ludzie zupełnie nie do zniesienia. Jak nie jednostka aspołeczna to cwaniak. Jak nie cwaniak to cham. No sami zobaczycie. Niemniej jednak przyjemnie się to czyta. Moim jedynym zarzutem co do tej książki jest szczątkowe uwzględnienie astronomii w przeglądzie osiągnięć naukowych. To wprost niedopuszczalne, ale z drugiej strony... czasami warto przeczytać coś niezwiązanego bezpośrednio z naszą wąską dziedziną, aby poszerzyć horyzonty i trochę z zewnątrz spojrzeć także na nasze niewielkie poletko. Myślę, że to nie jest ostatnia pozycja książkowa tego typu recenzowana na Pulsie Kosmosu. Warto jednak przyjrzeć się nauce w szerszym kontekście. Wszak skoro poszukujemy życia w przestrzeni kosmicznej, to przydałoby się najpierw przeanalizować to życie, które nas otacza, prawda? Jeżeli uwzględnimy ewolucję człowieka, ewolucję gatunków, historię rozwoju cywilizacji to będziemy mieli znacznie lepszy pogląd na to jak prawdopodobne jest powstanie życia, nie mówiąc już o cywilizacjach, w przestrzeni kosmicznej. Także spodziewajcie się więcej.
    Tytuł: Krótka historia rozumu. Od pierwszej myśli człowieka do rozumienia Wszechświata Autor: Leonard Mlodinow Stron: 472 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Link: https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,72720 ]]>
    14415 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Cztery planety podobne do Ziemi krążą wokół najbliższej gwiazdy podobnej do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/09/cztery-planety-podobne-do-ziemi-kraza-wokol-najblizszej-gwiazdy-podobnej-do-slonca/ Wed, 09 Aug 2017 11:19:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14421 Najnowsze badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół astronomów pozwoliły na odkrycie czterech planet o rozmiarach Ziemi krążących wokół najbliższej nam gwiazdy podobnej do Słońca - tau Ceti, oddalonej od nas o około 12 lat świetlnych i widocznej gołym okiem. Masy planet zaczynają się już od 1,7 mas Ziemi, przez co są to jedne z najmniejszych planet jak dotąd odkrytych na orbitach wokół pobliskich gwiazd podobnych do Słońca. Dwie z tych planet to super-ziemie znajdujące się w ekosferze swojej gwiazdy, co oznacza, że na ich powierzchni może potencjalnie występować woda w stanie ciekłym. Planety zostały odkryte poprzez obserwacje ruchu tau Ceti. Odkrycie wymagało wykorzystania instrumentów potrafiących zarejestrować zmiany prędkości gwiazdy rzędu 30 centymetrów na sekundę. "W końcu stopniowo przekraczamy próg, gdzie poprzez wykorzystanie bardzo wyrafinowanych modeli dużych zestawów danych zebranych przez wielu niezależnych obserwatorów, możemy odsiać szum spowodowany aktywnością na powierzchni gwiazdy i dostrzec niewielkie sygnały generowane przez przyciąganie grawitacyjne gwiazdy ze strony planet o rozmiarach Ziemi", mówi współautor artykułu Steven Vogt, profesor astronomii i astrofizyki na UC Santa Cruz. Według głównego autora artykułu Fabo Fenga z University of Hertfordshire w Wielkiej Brytanii badacze zbliżają się do granicy 10 centymetrów na sekundę, której przekroczenie pozwoli nam odkrywać analogi Ziemi. "Nasze odkrycie tak słabego sygnału jest kolejnym krokiem milowym na drodze do poszukiwania analogów Ziemi i zrozumienia przyjazności Ziemi dla życia poprzez porównanie jej z tymi analogami", mówi Feng. "Udało nam się opracować nowe metody usuwania szumu, które umożliwiają nam wyizolowanie delikatnych sygnałów planetarnych". Zewnętrzne dwie planety krążącce wokół tau Ceti potencjalnie są kandydatkami na planety sprzyjające życiu, choć masywny dysk odłamków wokół gwiazdy prawdopodobnie zmniejsza szansę na ich przyjazność dla życia poprzez intensywne bombardowanie planet kometami i planetoidami. Ten sam zespół badał tau Ceti także cztery lata temu w 2013 roku, kiedy to współautor Mikko Tuomi z University of Hertfordshire prowadził badania nad nowymi technikami analizy danych wykorzystując w nich właśnie tę gwiazdę. "Opracowaliśmy nowatorski sposób odróżniania sygnałów, których źródłem były planety od sygnałów pochodzących z aktywności na powierzchni gwiazdy. Uświadomiliśmy sobie, że wiemy jak aktywność powierzchni gwiazdy zachowuje się w różnych zakresach promieniowania, a tym samym możemy odróżnić tę aktywność od sygnałów pochodzących od obecności planet", mówi Tuomi. Badacze pieczołowicie poprawiali czułość swoich technik obliczeniowych, dzięki czemu byli w stanie wyeliminować dwa sygnały, które w 2013 roku wzięli za sygnały pochodzące od planet.  "Niemniej jednak niezależnie od tego jak spojrzymy na tę gwiazdę, widzimy wokół niej co najmniej cztery planety skaliste", mówi Tuomi. "Stopniowo uczymy się odróżniać wahania całej gwiazdy od aktywności na jej powierzchni. Nasze badania pozwoliły nam potwierdzić istnienie dwóch zewnętrznych, potencjalnie przyjaznych dla życia planet w ekosferze gwiazdy". Gwiazdy podobne do Słońca są najlepszymi celami poszukiwania planet przyjaznych dla życia w przeciwieństwie do bardziej powszechnych, mniejszych gwiazd takich jak czerwone karły Proxima Centauri i TRAPPIST-1. Artykuł naukowy opisujący odkrycie został zaakceptowany do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal. Źródło: UC Santa Cruz Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1708.02051]]> 14421 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Efekty relatywistyczne w gwiazdach w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w Drodze Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/09/efekty-relatywistyczne-w-gwiazdach-w-poblizu-supermasywnej-czarnej-dziury-w-drodze-mlecznej/ Wed, 09 Aug 2017 11:39:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14424

    Najnowsze badania prowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) oraz innych teleskopów wskazują, że orbity gwiazd wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej wykazują delikatne efekty przewidziane przez ogólną teorię względności Einsteina. Orbita gwiazdy S2 charakteryzuje się lekkimi odchyleniami od toru obliczonego przy zastosowaniu praw fizyki klasycznej. Te interesujące wyniki są wstępem do znacznie bardziej precyzyjnych pomiarów i testów ogólnej teorii względności, które zostaną wykonane za pomocą instrumentu GRAVITY, gdy gwiazda S2 przejdzie bardzo blisko czarnej dziury w 2018 roku.

    W centrum Drogi Mlecznej, w odległości 26 000 lat świetlnych od Ziemi, znajduje się najbliższa supermasywna czarna dziura, o masie czterech milionów mas Słońca. Obiekt ten jest otoczony przez niewielką grupę gwiazd krążących z dużą prędkością po orbitach w silnym polu grawitacyjnym czarnej dziury. Jest to idealne środowisko do testowania fizyki grawitacyjnej, a w szczególności ogólnej teorii względności Einsteina. Zespół niemieckich i czeskich astronomów zastosował nowe techniki analizy do istniejących obserwacji gwiazd krążących wokół czarnej dziury, zbieranych za pomocą VLT w Chile i innych instrumentów przez ostatnie dwadzieścia lat. Naukowcy porównali zmierzone orbity gwiazd z przewidywaniami na bazie klasycznej grawitacji newtonowskiej oraz stosując przewidywania ogólnej teorii względności. Udało się znaleźć dowody na niewielkie zmiany ruchu jednej z gwiazd, znanej jako S2, które są zgodne z przewidywaniami teorii względności. Zmiana na skutek efektów relatywistycznych jest na poziomie zaledwie kilku procent w kształcie orbity, a także około jednej szóstej stopnia w orientacji orbity. Jeśli zostaną one potwierdzone, będzie to oznaczało, że po raz pierwszy w historii udało się zmierzyć wpływ efektów relatywistycznych na orbity gwiazd krążących wokół supermasywnej czarnej dziury. Marzieh Parsa, doktorantka na Uniwersytecie w Kolonii (Niemcy) i główna autorka publikacji powiedziała: „Centrum Galaktyki jest naprawdę najlepszym laboratorium do badania ruchu gwiazd w środowisku relatywistycznym. Byłam zdumiona jak dobrze możemy zastosować metody opracowane przy symulacjach gwiazd do bardzo precyzyjnych danych opisujących szybko poruszające się, najbardziej wewnętrzne gwiazdy w pobliżu supermasywnej czarnej dziury.” Duża dokładność pomiarów pozycyjnych była możliwa dzięki instrumentom optyki adaptacyjnej dla bliskiej podczerwieni pracujących na VLT. „Podczas trwania naszych badań odkryliśmy, że w celu ustalenia efektów relatywistycznych dla S2 trzeba koniecznie precyzyjnie zbadać pełną orbitę” komentuje Andreas Eckart, kierownik zespołu badawczego z Uniwersytetu w Kolonii. Oprócz bardziej precyzyjnych informacji o orbicie gwiazdy S2, nowe analizy pozwoliły także poznać z lepszą dokładnością masę czarnej dziury i jej odległość od Ziemi. Współautor Vladimir Karas z Akademii Nauk w Pradze (Czechy) z ekscytacją patrzy w przyszłość: „Otwiera się nowa droga do tworzenia nowych teorii i eksperymentów w tym obszarze nauki.” Opisane analizy stanową wstęp do pasjonującego okresu obserwacji centrum Galaktyki przez astronomów na całym świecie. W trakcie 2018 roku gwiazd S2 dokona bardzo bliskiego przejścia obok supermasywnej czarnej dziury. Tym razem instrument GRAVITY, opracowany przez wielkie międzynarodowe konsorcjum, którym kierował Max-Planck-Institut für extraterrestrische Physik w Garching (Niemcy), zainstalowany na interferometrze VLT będzie wspierał pomiary orbity na poziomie dokładniejszym niż jest to obecnie możliwe. Naukowcy spodziewają się, że nie tylko pokaże to efekty relatywistyczne, ale także pozwoli astronomom na zbadanie odchyleń od ogólnej teorii względności, które mogą prowadzić do nowej fizyki. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=pr19az4xj1k]]>
    14424 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Cassini rozpoczyna ostatnie 5 okrążeń Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/11/cassini-rozpoczyna-ostatnie-5-okrazen-saturna/ Fri, 11 Aug 2017 11:33:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14430 Sonda Cassini wchodzi w nową fazę końcowej części swojej misji, tzw. Wielkiego Finału, przygotowując się na zestaw pięciu ultra-ciasnych przelotów przez górne warstwy atmosfeery planety. Pierwszy z tych przelotów będzie miał miejsce o godzinie 6:22 CEST w poniedziałek, 14 sierpnia. Podczas przelotu sonda zbliży się do Saturna na odległość 1630-1710 km nad szczytami chmur. Naukowcy szacują, że sonda napotka w tym miejscu atmosferę wystarczająco gęsto, aby do utrzymania stabilności sondy niezbędne było wykorzystanie małych silniczków rakietowych - to warunki zbliżone do tych, które sonda napotykała już podczas bliskich przelotów w pobliżu Tytana - największego księżyca Saturna, także charakteryzującego się gęstą atmosferą. "Przeloty w pobliżu Tytana pozwoliły nam przygotować się na te szybkie przeloty przez górne warstwy atmosfery Saturna", mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini w NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL) w Kalifornii. "Bazując na tych doświadczeniach wiemy czego możemy się spodziewać po sondzie w momencie kiedy napotka ona gęstość atmosfery przewidywaną przez nasze modele". Maize poinformował, że zespół uzna przelot z 14 sierpnia za standardowy jeżeli silniki podczas niego będą pracowały w zakresie 10-60% swoich możliwości. Jeżeli zostaną zmuszone pracować intensywniej - co będzie oznaczało, że atmosfera jest gęstsza od przewidywanej - inżynierowie zwiększą wysokość kolejnych przelotów o jakieś 200 kilometrów. Jeżeli natomiast okaże się, że gęstość atmosfery podczas przelotu będzie niższa od oczekiwanej, naukowcy będą mieli możliwość obniżenia wysokości dwóch ostatnich przelotów także o ok. 200 km. Gdyby tak się stało, instrumenty naukowe sondy Cassini, szczególnie spektrometr masowy INMS, będą mogły zbadać atmosferę z jeszcze mniejszej odległości. "Zanurzając się pięciokrotnie w atmosferę Saturna, a w końcu w nią całkowicie wpadając Cassini stanie się pierwszą sondą atmosferyczną na Saturnie", mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z JPL. "Od dawna planujemy wysłanie osobnej sondy do badania atmosfery Saturna - to będzie doskonała okazja do przetestowania tego pomysłu". Pozostałe instrumenty sondy Cassini będą wykonywały szczegółowe, wysokiej rozdzielczości obserwacje zórz polarnych Saturna, jego temperatur i wirów na biegunach planety. Radar zainstalowany na pokładzie sondy zajrzy głębiej w atmosferę Saturna ukazując nam formacje o szerokości zaledwie 25 km - niemal 100 razy mniejsze od tego co mogliśmy obserwować przed rozpoczęciem fazy Wielkiego Finału. Planowany na 11 września przelot w pobliżu Tytana posłuży do grawitacyjnego zeskoku w pobliże Saturna, zmniejszając prędkość orbitalną sondy wokół gazowego olbrzyma, prowadząc tym samym do odchylenia toru lotu i skierowania sondy tak, aby 15 września mogła zniknąć w atmosferze Saturna kończąc tym samym swoją misję. W trakcie tej ostatniej pół-orbity, siedem instrumentów naukowych sondy będzie zbierało dane i niemal na bieżąco przekazywało je na Ziemię. Gdy sonda znajdzie się na wysokości, na której gęstość atmosfery będzie dwukrotnie większa od tej podczas pięciu ostatnich przelotów w pobliżu planety, jej silniki nie będą w stanie oprzeć się naporowi atmosfery Saturna i nie będą w stanie kontrolować orientacji sondy (a tym samym jej anten) w przestrzeni co doprowadzi do utraty kontaktu z sondą. Kilka chwil później sonda ulegnie dezintegracji w gęstych warstwach atmosfery Saturna. Źródło: NASA  ]]> 14430 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy badają skład chemiczny Neptuna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/11/naukowcy-badaja-sklad-chemiczny-neptuna/ Fri, 11 Aug 2017 14:17:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14434 Naukowcy starają się rozwiązać zagadkę dotyczącą tego co leży pod powierzchnią Neptuna - ostatniej planety Układu Słonecznego. Najnowsze badania rzucają nowe światło na skład chemiczny planety, która znajduje się 4,5 miliarda kilometrów od Słońca. Ekstremalnie niskie temperatury na planetach takich jak Neptun - tak zwanych lodowych olbrzymach - oznaczają, że związki chemiczne tworzące te odległe globy istnieją w stanie stałym. Zamrożone mieszaniny wody, amoniaku i metanu tworzą grubą warstwę leżącą między atmosfer a jądrem planety. Niemniej jednak, nadal niewiele wiemy o formie w jakiej te związki występują. Badanie warunków panujących wewnątrz tych planet w laboratoriach jest trudne, bowiem niezwykle trudno wytworzyć tak ekstremalne ciśnienie i temperatury. Zamiast tego naukowcy z Edynburga przeprowadzili wielkoskalowe symulacje warunków panujących wewnątrz jądra Neptuna. Analizując w jaki sposób związki chemiczne reagują ze sobą w warunkach tak wysokiego ciśnienia i tak niskiej temperatury badacze byli w stanie przewidzieć jakie związki powstają w jądrze. "Modele komputerowe są wspaniałym narzędziem do badania tych wyjątkowych miejsc. Wykorzystując te wyniki staramy się stworzyć bardziej szczegółowy obraz procesów zachodzących wewnątrz tej planety", mówi dr Andreas Hermann. Badacze odkryli, że zamrożone mieszaniny wody i amoniaku wewnątrz Neptuna oraz innych lodowych olbrzymów takich jak Uran - prawdopodobnie prowadzą do powstania słabo zbadanego związku - półwodnego amoniaku. Odkrycie to z pewnością wpłynie na badania lodowych olbrzymów w przyszłości i pomoże astronomom lepiej klasyfikować planety pozasłoneczne. Wyniki badań opublikowano w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences. Źródło: Uni of Edinburgh Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1073/pnas.1706244114]]> 14434 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planetoida przeleci blisko Ziemi w połowie października]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/11/planetoida-przeleci-blisko-ziemi-w-polowie-pazdziernika/ Fri, 11 Aug 2017 19:52:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14436 Zdjęcie opublikowane przez Europejską Agencję Kosmiczną przedstawiają bliską Ziemi planetoidę 2012 TC4. Źródło: VLT/FORS2[/caption] Niewielka planetoida przeleci w pobliżu Ziemi 12 października br. Kosmiczny gość przeleci w odległości 44 000 kilometrów od Ziemi czyli 8 razy bliżej niż odległość między Ziemią a Księżycem. Jednocześnie podczas największego zbliżenia planetoida znajdzie się zaledwie kilka tysięcy kilometrów od satelitów znajdujących się na orbicie geostacjonarnej w odległości 36 000 kilometrów od Ziemi. "Mamy pewność, że ten obiekt nie uderzy w Ziemię", uspokaja Detlef Koschny z zespołu badawczego Near Earth Objects w ESA. Rzeczona planetoida, 2012 TC4 przeleciała w pobliżu Ziemi także w październiku 2012 roku w dwukrotnie większej odległości, po czym zniknęła gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Rozmiary obiektu szacuje się na 15-30 metrów, a prędkość w momencie jej dostrzeżenia wynosiła ok. 14 kilometrów na sekundę. Naukowcy wiedzieli, że planetoida ponownie powróci w pobliże Ziemi w tym roku, aczkolwiek nie wiedzieli na jaką odległość się do nas zbliży. Teraz, Bardzo Duży Teleskop (VLT) w Chile zlokalizował planetoidę w odległości 56 milionów kilometrów od Ziemi i umożliwił określenie trajektorii jej lotu. "To naprawdę blisko", mówi Rolf Densing nadzorujący Centrum Operacyjne ESA w Darmstadt w Niemczech. Najodleglejsze satelity krążące wokół Ziemi znajdują się ok. 36 000 km od nas, więc 2012 TC4 naprawdę się do nich zbliży. Dla badaczy taki bliski przelot to jedna z niewielu szans na przetestowanie systemów obrony przed takimi zagrożeniami, które jak na razie skupiają się na wczesnym wykrywaniu obiektów, a nie na aktywnym wpływaniem na ich trajektorię. Obserwowanie ruchu TC4 to "doskonała okazja na przetestowanie międzynarodowych zdolności wykrywania i śledzenia obiektów zbliżających się do Ziemi oraz szacowania zdolności reakcji na prawdziwe zagrożenie ze strony planetoid," poinformowała ESA. Planetoidy to obiekty skaliste stanowiące pozostałość po okresie formowania się Układu Słonecznego jakieś 4,5 miliarda lat temu. Naukowcy szacują, że są ich miliony, z czego większość znajduje się w pasie między orbitami Marsa i Jowisza. Kosmiczna skała nieznacznie większa od TC4, której rozmiary szacuje się na 40 metrów, spowodowała potężne zniszczenia po wejściu w atmosferę Ziemi nad Tunguską na Syberii w 1908 roku. W 2013 roku meteoroid o średnicy ok. 20 metrów eksplodował w atmosferze nad miastem Czelabińsk w środkowej Rosji wyzwalając energię kinetyczną trzydziestokrotnie większą od energii bomby atomowej zdetonowanej nad Hiroszimą. Powstała w tej eksplozji fala uderzeniowa wybiła okna w ponad 5000 budynków raniąc przy tym ponad 1200 osób. Gdyby obiekt o rozmiarach TC4 wszedł w ziemską atmosferę spowodowałby podobne szkody co obiekt znad Czelabińska. Jednak ziemska atmosfera rozciąga się na zaledwie kilkaset kilometrów nad powierzchnię Ziemi i TC4 nawet się do niej nie zbliży. Źróło: ESA/phys.org/AFP]]> 14436 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 563 0 0 564 563 0 565 0 0 566 0 0 567 566 0 568 565 0 569 0 0 570 569 0 <![CDATA[IC 10: galaktyka gwiazdotwórcza z możliwością fal grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/12/ic-10-galaktyka-gwiazdotworcza-z-mozliwoscia-fal-grawitacyjnych/ Sat, 12 Aug 2017 09:09:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14439 W 1887 roku amerykański astronom Lewis Smitth odkrył świecący obłok, mgławicę, która okazała się być niewielką galaktyką oddaloną od nas o 2,2 miliarda lat świetlnych. Dzisiaj obiekt ten klasyfikowany jest jako galaktyka gwiazdotwórcza i nosi nazwę IC 10. Ponad sto lat po odkryciu przez Swifta IC 10 naukowcy badają tę galaktykę za pomocą największych teleskopów na Ziemi. Najnowsze obserwacje prowadzone za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra odkrywają przed nami wiele par gwiazd, które pewnego dnia mogą stać się źródłami jednego z najbardziej ekscytujących zjawisk obserwowanych w ostatnich latach: fal grawitacyjnych. Analizując obserwacje IC 10 za pomocą Chandry obejmujące 10 lat, astronomowie odkryli kilkanaście czarnych dziur i gwiazd neutronowych karmiących się gazem pochodzącym z młodych, masywnych gwiezdnych towarzyszy. Takie układy podwójne gwiazd znane są jako "rentgenowskie układy podwójne" ponieważ emitują duże ilości promieniowania w zakresie rentgenowskim.  Gdy masywna gwiazda krąży wokół swojego kompaktowego towarzysza , tj. czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej, część jej materii wysysana jest przez towarzysza tworząc dysk materii wokół obiektu kompaktowego. Tarcie rozgrzewa opadającą na czarną dziurę materię do milionów stopni prowadząc do emisji silnego promieniowania rentgenowskiego. Gdy w masywnym towarzyszy skończy się paliwo, gwiazda taka ulegnie kolapsowi, który z kolei doprowadzi do eksplozji supernowej, po której pozostanie w jej miejscu albo czarna dziura albo gwiazda neutronowa. Wynikiem końcowym zatem będzie układ podwójny obiektów kompaktowych: albo para czarnych dziur, albo para gwiazd neutronowych, albo czarna dziura i gwiazda neutronowa. Jeżeli z czasem zmniejszy się odległość między tymi dwoma obiektami, układ zacznie emitować fale grawitacyjne. Z czasem rozmiary ich orbit będą maleć, aż do momentu połączenia się obu obiektów. Obserwatorium LIGO zarejestrowało już trzy procesy łączenia par czarnych dziur w przeciągu ostatnich 2 lat. Galaktyki gwiazdotwórcze takie jak IC 10 stanowią doskonały cel poszukiwań rentgenowskich układów podwójnych, ponieważ to właśnie w nich bardzo często powstają gwiazdy. Wiele z tych nowo narodzonych gwiazd będzie młodych i masywnych. Masywniejsza gwiazda w takim układzie będzie ewoluowała szybciej i szybciej przejdzie w stadium czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej stając się kompaktowym towarzyszem masywnej gwiazdy. Jeżeli odległość między dwoma obiektami jest wystarczająco mała - powstaje rentgenowski układ podwójny. To nowe złożone zdjęcie IC 10 łączy w sobie dane rentgenowskie z Chandry (niebieski) z obrazem optycznym (czerwień, zieleń, błękit) wykonanym przez amatora astronomii Billa Snydera z Heavens Mirror Observatory w Sierra Nevada w Kalifornii. Źródła rentgenowskie zarejestrowane przez obserwatorium Chandra oznaczono ciemniejszym błękitem niż gwiazdy dostrzeżone w zakresie optycznym. Młode gwiazdy w IC 10 wydają się być w idealnym wieku, aby wchodzić w maksimum interakcji między masywnymi gwiazdami a ich kompaktowymi towarzyszami, tworząc w ten sposób mnóstwo źródeł promieniowania rentgenowskiego. Gdyby układy te były młodsze, masywne gwiazdy nie zdążyłyby jeszcze eksplodować jako supernowe prowadząc do powstania gwiazdy neutronowej czy czarnej dziury. Tak samo odległości między masywnymi gwiazdami i ich kompaktowymi towarzyszami nie miałaby czasu kurczyć się na tyle, aby rozpoczął się transfer materii między oboma składnikami. Gdyby natomiast układ był dużo starszy, najprawdopodobniej powstałyby już  układy podwójne składające się z samych obiektów kompaktowych. W tym przypadku przepływ materii między nimi byłby mało prawdopodobny, przez co nie moglibyśmy obserwować powstawania dysku materii emitującego promieniowanie rentgenowskie. Obserwatorium Chandra odkryło 110 źródeł promieniowania rentgenowskiego w IC 10. Wśród nich ponad 40 widocznych jest w zakresie optycznym, a 16 z nich zawiera niebieskie superolbrzymy - młode, masywne, gorące gwiazdy opisane powyżej. Większość pozostałych źródeł to rentgenowskie układy podwójne zawierające mniej masywne gwiazdy. Kilka z tych obiektów wykazuje silną zmienność intensywności promieniowania rentgenowskiego, co wskazuje na gwałtowne interakcje między gwiazdami kompaktowymi a ich towarzyszami. Źródło: NASA]]> 14439 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Układ TRAPPIST-1 jest starszy od Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/15/uklad-trappist-1-jest-starszy-od-ukladu-slonecznego/ Tue, 15 Aug 2017 09:30:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14444 Ilustracja przedstawia jak może wyglądać układ TRAPPIST-1 z punktu widzenia obserwatora znajdującego się w pobliżu planety TRAPPIST-1f (po prawej). Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Jeżeli chcemy dowiedzieć się więcej o tym czy życie może istnieć na powierzchni planety znajdującej się poza Układem Słonecznym, musimy poznać wiek jej gwiazdy macierzystej. Młode gwiazdy bardzo często uwalniają wysoko-energetyczne promieniowanie, które często atakuje powierzchnie krążących wokół nich planet.  Jeżeli planety dopiero co powstały, ich orbity najczęściej są niestabilne. Z drugiej strony, planety krążące wokół starszych gwiazd przetrwały już młodzieńcze rozbłyski, ale wystawione były na lawiny promieniowania gwiezdnego trwające przez bardzo długi czas. Naukowcy mają teraz dobre szacunki wieku dla jednego z najbardziej intrygujących układów planetarnych - dla układu TRAPPIST-1 składającego się z siedmiu planet rozmiarami zbliżonych d Ziemi, krążących wokół ultra-chłodnego karła odległego od nas o około 40 lat świetlnych. Według badaczy wiek układu TRAPPIST-1 mieści się w przedziale 5,4-9,8 miliarda lat. To nawet dwa razy więcej niż wiek Układu Słonecznego, który powstał jakieś 4,5 miliarda lat temu. O odkryciu siedmiu planet układu TRAPPIST-1 NASA poinformowała na początku tego roku. Planety zostały dostrzeżone za pomocą teleskopu TRAPPIST (Transiting Planets and Planetesimals Small Telescope) w Chile, Kosmicznego Teleskopu Spitzer i innych teleskopów naziemnych. Trzy planety w tym układzie okrąża swoją gwiazdę w tzw. ekosferze, czyli w zakresie odległości od gwiazdy, w którym na powierzchni planety z atmosferą może istnieć woda w stanie ciekłym. Najprawdopodobniej wszystkie siedem planet związana jest pływowo z gwiazdą - tzn. są one zawsze zwrócone tą samą stroną do swojej gwiazdy macierzystej. W momencie odkrycia naukowcy uważali, że układ TRAPPIST-1 musi mieć co najmniej 500 milionów lat, ponieważ tyle czasu zajmuje małomasywnej gwieździe takiej jak TRAPPIST-1 (ok. 8% masy Słońca) do osiągnięcia swoich minimalnych rozmiarów (gwiazda jest niewiele większa od Jowisza). Niemniej jednak, nawet ten wiek był niepewny; teoretycznie gwiazda mogła być równie stara co Wszechświat.  Czy orbity w tym kompaktowym układzie planetarnym są stabilne? Czy życie miało wystarczająco dużo czasu, aby wyewoluować na którejś z planet? "Nasze wyniki pozwalają nam uściślić naszą wiedzę o ewolucji układu TRAPPIST-1 ponieważ układ ten musi istnieć już od miliardów lat. Oznacza to, że planety musiały ewoluować wspólnie - w przeciwnym razie ten cały układ rozpadłby się już dawno temu", mówi Adam Burgasser, astronom z University of California w San Diego oraz pierwszy autor artykułu. Burgasser współpracował z Erikiem Mamajakiem z NASA Exoplanet Exploration Program w JPL w Pasadenie nad wyznaczaniem wieku układu TRAPPIST-1. Wyniki ich badań zostaną opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal. Nie wiemy jeszcze co ten wiek oznacza dla możliwości życia na planetach układu. Z jednej strony starsze gwiazdy charakteryzują się niższą częstotliwością rozbłysków niż młodsze gwiazdy, a Burgasser i Mamajek potwierdzili, że TRAPPIST-1 jest stosunkowo spokojny w porównaniu o innych ultra-chłodnych karłów. Z drugiej strony, z uwagi na fakt, że planety są tak blisko swojej gwiazdy możemy stwierdzić, że przez miliardy lat wchłonęły one olbrzymie ilości wysoko-energetycznego promieniowania, które mogło doprowadzić do odparowania ich atmosfer jak i dużych ilości wody. Z każdej z planet mogła odparować ilość wody porównywalna z oceanem ziemskim (za wyjątkiem dwóch najodleglejszych planet układu: planet g i h). W naszym układzie planetarnym Mars jest przykładem planety, która miała kiedyś wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni, ale straciła tak wodę jak i atmosferę wskutek wysoko-energetycznego promieniowania słonecznego. Niemniej jednak, sędziwy wiek nie oznacza, że atmosfery planet musiały ulec erozji. Zważając na to, że planety układu TRAPPIST-1 mają niższą gęstość niż Ziemia, możliwe że duże zasoby cząsteczek lotnych takich jak woda mogły doprowadzić do powstania gęstych atmosfer, które osłaniałyby powierzchnię planet przed szkodliwym promieniowaniem. Gęsta atmosfera może także wspomagać redystrybucję ciepła  na ciemną stronę planety, zwiększając tym samym obszar powierzchni sprzyjający powstaniu życia. Oczywiście może także być tak, że mamy do czynienia z efektem cieplarnianym, w którym atmosfera staje się na tyle gęsta, że prowadzi do przegrzania powierzchni planety - tak jak na Wenus. "Jeżeli na którejś z tych planet istnieje życie, musiałoby to być bardzo odporne życie, bo musiało przetrwać miliardy lat w bardzo niesprzyjających warunkach", mówi Burgasser. Na szczęście małomasywne gwiazdy takie jak TRAPPIST-1 charakteryzują się temperaturami i jasnościami stosunkowo stabilnymi przez biliony lat, od czasu do czasu zmieniającymi się w skutek potężnych rozbłysków magnetycznych. Czas życia małych gwiazd takich jak TRAPPIST-1 jest dużo, dużo dłuższy od obecnego wieku Wszechświata - 13,7 miliarda lat (dla porównania czas życia Słońca szacowany jest na 1o miliardów lat). "Gwiazdy dużo masywniejsze od Słońca zużywają swoje paliwo szybko, świecąc przez zaledwie kilka milionów lat i eksplodując pod koniec życia jako supernowe", mówi Mamajek. "Jednak TRAPPIST-1 to taka wolno spalająca się świeca, która będzie świeciła 900 razy dłużej niż obecny wiek Wszechświata". Niektóre cechy wykorzystane przez Burgassera i Mamajka do oszacowania wieku TRAPPIST-1 to prędkość gwiazdy na orbicie wokół centrum Drogi Mlecznej (szybsze gwiazdy zazwyczaj są starsze), skład chemiczny atmosfery gwiazdy oraz częstotliwość rozbłysków na powierzchni TRAPPIST-1 w trakcie obserwacji. Wszystkie te zmienne wskazują na znacznie większy wiek gwiazdy od naszego Słońca. Przyszłe obserwacje prowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba pozwolą określić czy planety te posiadają atmosfery oraz czy przypominają one atmosferę Ziemi. Przyszłe obserwacje za pomocą Spitzera pozwolą nam doprecyzować szacunki gęstości planet układu TRAPPIST-1, co z kolei pozwoli nam na poznanie ich składu chemicznego. Źródło: NASA]]> 14444 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 572 0 0 573 572 0 <![CDATA[Właściwości masywnej galaktyki 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/16/wlasciwosci-masywnej-galaktyki-800-milionow-lat-po-wielkim-wybuchu/ Wed, 16 Aug 2017 08:20:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14450 Zdjęcie gromady galaktyk Abell 1689 wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Źródło: NASA-Hubble[/caption] Poszukiwania najodleglejszych galaktyk zajrzały właśnie wcześniej niż miliard lat po Wielkim Wybuchu, wystarczająco daleko, aby dojrzeć wpływ pierwszych gwiazd na przestrzeń kosmiczną: w okres rejonizacji obojętnych atomów. Astronomowie od dawna pragną zrozumieć w jaki sposób powstawały i ewoluowały galaktyki w okresie rejonizacji, zrozumieć naturę obiektów, które wyemitowały pierwsze jonizujące fotony oraz scenariusze, w których galaktyki i materia międzygwiezdna (ISM) została wzbogacona przez atomy powstałe w gwiezdnych piecach. Choć galaktyki z tej ery odkrywane są obecnie w ramach głębokich przeglądów nieba w zakresie optycznym i bliskiej podczerwieni, większość z nich to galaktyki o niewielkiej masie i ciemne, a zatem proces wzbogacania w cięższe metale jest w nich trudny do zaobserwowania. Jaśniejsze, masywne galaktyki gwiazdotwórcze także powinny istnieć w tym okresie i odgrywać znaczącą rolę w rejonizacji, jednak zważając na fakt, że tak duże obiekty miały mało czasu na uformowanie w tak krótkim czasie po Wielkim Wybuchu, nie może ich być zbyt wiele. Masywne galaktyki gwiazdotwórcze zawierające pył emitują silne promieniowanie na falach submilimetrowych i można je odnaleźć za pomocą teleskopów obserwujących promieniowanie w tym zakresie. Gwarantują one możliwość badania ekstremalnych przypadków wzbogacania pyłu w metale w materii międzygwiezdnej w początkowym okresie ery rejonizacji. Matt Ashby oraz Chris Hayward, astronomowie z CfA na Harvardzie jako członkowie dużego zespołu badawczego korzystającego z South Pole Telescope poszukiwali takich pyłowych galaktyk. Odległości do nich udało im się określić za pomocą obserwatorium ALMA obserwując przesunięte ku czerwieni linie tlenku węgla w ISM wypełniającej te galaktyki. W ten sposób odkryto najodleglejszą dotychczas pyłową galaktykę, a kolejne obserwacje pozwoliły na potwierdzenie odległości do niej. Naukowcy nałożyli ograniczenia na właściwości tego obiektu modelując obserwowane kontinuum oraz linie widmowe i odkryli, że gaz wewnątrz tej galaktyki ma masę około 330 miliardów mas Słońca; dla porównania szacunkowa masa gazu w Drodze Mlecznej to około 5 miliardów mas Słońca (większość jej masy znajduje się w gwiazdach). W galaktykach pyłowych gwiazdy powstają w tempie kilku tysięcy rocznie - aczkolwiek przy założeniu, że proces ten jest podobny do procesów obserwowanych w pobliskich galaktykach. Ten rzadki i odległy obiekt jest jak dotąd jednym z najlepszych laboratoriów do badania aktywności w galaktykach bardzo młodego Wszechświata. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 14450 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Szansa uderzenia w Ziemię planetoidy Apophis to 1 na 100 000]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/16/szansa-uderzenia-w-ziemie-planetoidy-apophis-to-1-na-100-000/ Wed, 16 Aug 2017 08:41:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14453 Duża, niemal 400-metrowa planetoida Apophis wciąż znajduje się na liście potencjalnie niebezpiecznych obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO, ang. Near-Earth Objects). Niemniej jednak najnowsze obliczenia wykonane przez astronomów z NASA Jet Propulsion Laboratory wskazują, że prawdopodobieństwo uderzenia planetoidy w Ziemię są niższe niż wcześniej szacowano. "Nie możemy jeszcze wykluczyć możliwości zderzenia, ale obliczenia wskazują, że prawdopodobieństwo takiego spotkania wynosi tylko jeden na sto tysięcy w ciągu najbliższych 100 lat, co oczywiście oznacza bardzo niskie ryzyko", mówi Paul Chodas, menedżer z JPL Center for Near Earth Object Studies w rozmowie z portalem Astrowatch.net. Apophis, planetoida odkryta w 2004 roku przeleci w pobliżu Ziemi w piątek, 13 kwietnia 2029 roku. Wstepne obserwacje tej kosmicznej skały wskazywały na prawdopodobieństwo zderzenia z Ziemią wynoszące 1:36. Dodatkowy monitoring orbity Apophis pozwolił na wyeliminowanie tego ryzyka. Niemniej jednak, Alberto Cellino z Obserwatorium w Turynie we Włoszech przyznał portalowi Astrowatch.net, że choć wyeliminowano ryzyko uderzenia w Ziemię w 2029 roku, nie możemy wciąż być pewni, że nie dojdzie do niego w późniejszym czasie. Zważając na fakt, że orbity obiektów NEO są chaotyczne, obiekt dzisiaj bezpieczny, może stać się potencjalnym zagrożeniem w przyszłości. To właśnie dlatego astronomowie, tacy jak Chodas, podkreślają wagę prowadzenia szczegółowych obserwacji Apophis i jej stałego monitorowania w celu potwierdzania, że nadal nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. "Apophis to z pewnością potencjalnie niebezpieczna planetoida. Tot właśnie dlatego jej orbita była tak szczegółowo badana. Z dużym prawdopodobieństwem możemy  stwierdzić, że dalsze pomiary wyeliminują także i tę możliwość (uderzenia z prawdopodobieństwem 1:100 000)", mówi Chodas. Astronomowie szacują, że 13 kwietnia 2029 roku Apophis minie Ziemię w odległości nie mniejszej niż 29 470 km. Podczas następnego zbliżenia, do którego dojdzie w kwietniu 2036 roku, planetoida przeleci znacznie dalej (ok. 49 milionów kilometrów). Jak dotąd naukowcy odkryli 1803 potencjalnie niebezpieczne planetoidy (PHA, ang. potentially hazardous asteroids). Za PHA uznaje się obiekty o rozmiarach powyżej 100 metrów, które mogą zbliżyć się do Ziemi na odległość mniejszą niż 7,5 miliona kilometrów. Niemniej jednak, żadna ze znanych PHA nie znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią. Źródło: Astrowatch.net]]> 14453 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Supermasywna czarna dziura karmi się kosmiczną meduzą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/16/supermasywna-czarna-dziura-karmi-sie-kosmiczna-meduza/ Wed, 16 Aug 2017 17:05:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14456 Obserwacje galaktyk meduzowatych prowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego pozwoliły nam odkreć wcześniej nieznany sposób zasilania supermasywnych czarnych dziur. Wydaje się, że w ramach tego mechanizmu powstają swego rodzaju macki wypełnione gazem i nowymi gwiazdami, od których galaktyki otrzymały swoją nazwę, a które pozwalają na dostarczanie gazu do centralnych rejonów galaktyki, gdzie zasila on centralną czarną dziurę. Wyniki badań opublikowano dziś w periodyku Nature.

    Włoski zespół astronomów wykorzystał instrument MUSE (Multi-Unit Spectroscopic Explorer) zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie w Obserwatorium Paranal w Chile do badania w jaki sposób gaz może być wysysany z galaktyki. Badacze skupili się na ekstremalnych przypadkach galaktyk meduzowatych w pobliskich gromadach galaktyk, nazwanych tak z uwagi na zdumiewająco długie "macki" materii rozciągające się na dziesiątki tysięcy lat świetlnych poza dysk galaktyczny.

    Macki galaktyk meduzowatych powstają w gromadach galaktyk w procesie zwanym odzieraniem z gazu przez ciśnienie naporowe. Wzajemne oddziaływania grawitacyjne między galaktykami sprawiają, że opadają one z dużą prędkością ku centrum gromady galaktyk gdzie napotykają gorący, gęsty gaz, który działa niczym silny wiatr wypychając długie ogony gazu z dysków galaktycznych powodując rozpoczęcie silnych procesów gwiazdotwórczych w ich wnętrzach.

    W sześciu z siedmiu badanych galaktykach meduzowatych udało się zaobserwować supermasywną czarną dziurę w centrum, karmiącą się otaczającym ją gazem. To zaskakująco dużo - ogólnie wśród galaktyk supermasywne czarne dziury  zazwyczaj znajduje się w jednej na dziesięć galaktyk.

    "Ten silny związek między odzieraniem przez ciśnienie naporu a aktywnymi czarnymi dziurami nie był przewidywany i nigdy wcześniej go nie obserwowaliśmy", mówi liderka zespołu Bianca Poggianti z INAF-Astronomical Observatory w Padwie. "Okazuje się, że centralna czarna dziura otrzymuje paliwo ponieważ część gazu, zamiast być wyrzucana to dostarczana jest do centrum galaktyki".

    Od bardzo dawna naukowców frapuje pytanie dlaczego tak niewiele supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk jest aktywnych. Supermasywne czarne dziury znajdują się w niemal wszystkich galaktykach, dlaczego zatem tylko nieliczne akreują materię i tak jasno świecą? Opisywane tutaj wyniki odkrywają przed nami wcześniej nieznany mechanizm dostarczania pożywienia do czarnych dziur.

    https://www.youtube.com/watch?v=TnHXFCiDeIs

    Yara Jaffé, badacz z ESO, który także ma swój wkład w artykule tłumaczy znaczenie tego odkrycia: “Te obserwacje prowadzone za pomocą instrumnetu MUSE wskazują na zupełnie nowy mechanizm dostarczania dużych ilości gazu do bezpośredniego otoczenia centralnej supermasywnej czarnej dziury. To nowy element układanki jaką jest słabo poznany związek między supermasywnymi czarnymi dziurami i ich galaktykami macierzystymi".

    Źródło: ESO

    https://www.youtube.com/watch?v=oC9kYgSRqGk https://www.youtube.com/watch?v=RQZYBlDJGdM  ]]>
    14456 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Soczewka grawitacyjna pozwala nam zajrzeć do źródła dżetów emitowanych przez supermasywne czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/17/soczewka-grawitacyjna-pozwala-nam-zajrzec-do-zrodla-dzetow-emitowanych-przez-supermasywne-czarne-dziury/ Thu, 17 Aug 2017 14:56:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14462 Astronomowie korzystający z teleskopu OVRO (Owens Valley Radio Observatory) należącego do Caltech odkryli dowody na nietypowy układ soczewkujący w przestrzeni kosmicznej, w którym duży zbiór gwiazd powiększa dużo bardziej odległą galaktykę zawierającą emitującą dżety materii supermasywną czarną dziurę. Odkrycie to pozwala nam spojrzeć na obłoki gorącego gazu emitowane z pobliża supermasywnej czarnej dziury. "Wiemy, że istnieją takie obłoki materii wypływającej wzdłuż dżetów z czarnej dziury oraz że poruszają się z prędkościami bliskimi prędkości światła, lecz niewiele wiemy o ich wewnętrznej strukturze oraz procesie, który je rozpędza u źródła", mówi Harish Vedantham z Caltech. "Dzięki procesowi soczewkowania możemy dostrzec te obłoki bliżej centralnej czarnej dziury i badać je dużo dokładniej niż było to możliwe wcześniej". Vedantham jest głównym autorem dwóch nowych artykułów opisujących te wyniki, które ukazały się 15 sierpnia w periodyku Th Astrophysical Journal. Międzynarodowy projekt badawczy kierowany jest przez prof. Anthony'ego Readheada, dyrektora OVRO. Wiele supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk emituje dżety gazu uciekające w przeciwnych kierunkach z prędkościami bliskimi prędkości światła. Grawitacja czarnych dziur przyciąga duże ilości materii ku sobie, jednak część tej materii wyrzucana jest z okolic czarnej dziury w formie dżetów. Dżety aktywne są zazwyczaj przez 1-10 milionów lat - co kilka lat wyrzucając dodatkowe obłoki gorącej materii. Dzięki nowemu układowi soczewkującemu może teraz obserwować te obłoki w skali 100 razy mniejszej niż wcześniej. "Obserwowane przez nas obłoki znajdują się bardzo bliskiej centralnej czarnej dziury i są naprawdę małe - ich rozmiary to zaledwie kilka dni świetlnych. Te niewielkie obłoki poruszające się z prędkościami bliskimi prędkości światła powiększane są przez soczewkę grawitacyjną w bliższej nam galaktyce spiralnej", mówi Readhead. "Dzięki temu mamy doskonałą rozdzielczość rzędu milionowej części sekundy łuku czyli porównywalną z możliwością obserwowania ziarenka soli na Księżycu z Ziemi". Kluczowym elementem tego układu jest sama soczewka. Naukowcy podejrzewają, że w tym przypadku możemy mieć do czynienia z pierwszą soczewką o pośredniej masie - co oznacza, że jest ona większa niż wcześniej obserwowane mikrosoczewki takie jak pojedyncze gwiazdy i mniejsza od dobrze zbadanych masywnych soczewek takich jak galaktyki. Soczewka opisana w nowym artykule a nazwana przez autora milisoczewką charakteryzuje się masą ok. 10 000 mas Słońca i najprawdopodobniej składa się z gromady gwiazd. Zaletą milisoczewki jest fakt, że jest ona wystarczająco mała, że nie blokuje widoku całego źródła, dzięki czemu obłoki w dżetach mogą być powiększane i obserwowane  jak przemieszczają się, jeden po drugim, za samą soczewką. "Układ ten może okazać się doskonałym kosmicznym laboratorium do badania zarówno milisoczewek grawitacyjnych jak i wewnętrznych procesów zachodzących w dżetach emitowanych przez czarne dziury w aktywnych galaktykach",  mówi Readhead. Nowe odkrycia stanowią część programu OVRO, w ramach którego dwa razy w tygodniu wykonuje się obserwacje 1800 aktywnych supermasywnych czarnych dziur i ich galaktyk macierzystych za pomocą 40-metrowego teleskopu czułego na promieniowanie radiowe emitowane przez obiekty kosmiczne. Program trwa już od 2008 roku wspierając misję satelity Fermi, który obserwuje te same galaktywyki w wyższym zakresie promieniowania gamma. W 2010 roku badacze z projektu OVRO zauważyli coś nietypowego w jednej z badanych galaktyk aktywnych PKS 1413+135. Intensywność promieniowania radiowego w tej galaktyce to rosła, to malała, aby ponownie wzrosnąć w bardzo symetryczny sposób w przeciągu roku. To samo zjawisko obserwowano w 2015 roku. Po przeprowadzeniu dokładnej analizy, która pozwoliła na odrzucenie innych scenariuszy, naukowcy doszli do wniosku, że pojaśnienie galaktyki spowodowane jestt przez dwa kolejne, bardzo szybkie obłoki wyrzucone przez centralną czarną dziurę w odstępie kilku lat. Obydwa obłoki przemieszczały się wzdłuż dżetu i uległy powiększeniu w momencie przejścia za milisoczewką. "Potrzeba było obserwacji olbrzymiej liczby galaktyk, aby udało się odkryć ten jeden obiekt o symetrycznych spadkach jasności wskazujących na obecność soczewki grawitacyjnej", mówi współautor opracowania Timothy Pearson z Caltech, który w 1981 roku był jednym z odkrywców faktu, że obłoki w dżetach przemieszczają się z prędkościami bliskimi prędkości światła. "Przeszukujemy teraz nasze dane w poszukiwaniu podobnych obiektów, które mogą nam pomóc dostrzec powiększone centra galaktyczne". Źródło: Caltech]]> 14462 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 588 http://swiat.jutra.ovh 0 0 <![CDATA[Nowa planeta w układzie planetarnym GJ 832]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/18/14467/ Fri, 18 Aug 2017 11:29:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14467 Astrofizycy z University of Texas w Arlington przewidują istnienie planety o rozmiarach Ziemi w układzie planetarnym oddalonym od nas o 16 lat świetlnych. Badacze przyglądali się układowi planetarnemu Gliese 832 poszukując w nim dodatkowych planet między aktualnie znanymi dwoma egzoplanetami w tym układzie. Obliczenia pozwoliły na odkrycie dodatkowej planety typu ziemskiego w dynamicznie stabilnej konfiguracji w odległości 0,25-2 jednostki astronomiczne od gwiazdy centralnej. "Według naszych obliczeń ta hipotetyczna planeta może charakteryzować się masą od 1 do 15 mas Ziemi", mówi główny autor opracowania Suman Satyal z UTA. Współautorem opracowania jest John Griffith, student na UTA oraz prof. Zdzisław Musielak. Astrofizycy opublikowali wyniki swoich badań w artykule pt. Dynamics of a probable Earth-like Planett in the GH 832 System w periodyku The Astrophysical Journal. Gliese 832 to czerwony karzeł o masie i promieniu równym połowie masy i promienia Słońca. Wokół niej krąży olbrzymia planeta typu jowiszowego Gliese 832b oraz super-ziemia Gliese 832c. Gazowy  olbrzym o masie 0,64 masy Jowisza krąży wokół gwiazdy w odległości 3,53 AU, a super-ziemia 5 razy masywniejsza od Ziemi znajduje się w odległości zaledwie 0,16 AU. W ramach swoich badań zespół analizował symulowane dane z planetą o masie Ziemi w celu znalezienia stabilnej konfiguracji orbitalnej dla tej planety w zakresie odległości pomiędzy dwoma znanymi planetami. Gliese 832b oraz Gliese 832c zostały odkryte poprzez pomiary prędkości radialnej gwiazdy, która pozwala odkryć wahania prędkości gwiazdy centralnej spowodowane przez wpływ grawitacyjne niewidocznej egzoplanety poruszającej się po orbicie wokół tej gwiazdy. Regularnie obserwując widmo gwiazdy - i mierząc w ten sposób jej prędkość - można sprawdzić czy porusza się ona okresowo pod wpływem niewidocznego towarzysza. "Wykorzystaliśmy także zintegrowane dane o ewolucji parametrów orbitalnych w czasie, w celu wygenerowania syntetycznych krzywych prędkości radialnych znanych i podobnych do Ziemi planet w tym systemie", mówi Satyal. "Stworzyliśmy kilka krzywych prędkości radialnych dla różnych mas i odległości od gwiazdy, które wskazują na możliwość istnienia nowej, środkowej planety", dodaje astrofizyk. Przykładowo, jeżeli nowa planeta znajduje się w odległości 1 AU od gwiazdy, górna granica jej masy to 10 mas Ziemi, a wygenerowany sygnał prędkości radialnej to 1,4 m/s. Planeta o masie Ziemi w tym samym miejscu generowałaby sygnał 0,14 m/s - dużo mniejszy i trudny do wykrycia przy wykorzystaniu obecnie dostępnych technologii. Źródło: UTA]]> 14467 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astrofizycy tłumaczą nietypowe zachowanie promieni kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/19/astrofizycy-tlumacza-nietypowe-zachowanie-promieni-kosmicznych/ Sat, 19 Aug 2017 13:38:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14479 Zespół naukowców z Rosji i Chin opracował model tłumaczący naturę wysokoenergetycznych promieni kosmicznych (CR, ang. cosmic rays) w naszej Galaktyce. Owe promienie kosmiczne charakteryzują się energiami wyższymi o 1-2 rzędy wielkości od tych powstających w eksplozjach supernowych. Model opiera się głównie na niedawnym odkryciu gigantycznych struktur nazwanych bąblami Fermiego. Jednym z głównych problemów teorii tłumaczącej źródło promieni kosmicznych składających się z wysokoenergetycznych protonów i jąder atomowych jest mechanizm ich przyspieszanie. Tematem tym zajmowali się Witalij Ginzburg oraz Siergiej Syrovatsky w latach sześćdziesiątych, kiedy to doszli do wniosku, że promienie kosmiczne powstają w eksplozjach supernowych (SN) wewnątrz galaktyki. Konkretny mechanizm przyspieszania naładowanych cząstek przez fale uderzeniowe po wybuchu SN został zaproponowany przez Germogen Krymskiego i innych w 1977 roku. Z uwagi na ograniczony czas życia fal uderzeniowych, oszacowano, że maksymalna energia przyspieszonych cząstek nie może przekroczyć 10^14-10^15 eV. Kluczowe zatem jest badanie natury cząstek o energiach przekraczających 10^15 eV. Znaczącym przełomem w badaniu procesów przyspieszania takich cząstek było odkrycie w 2010 roku za pomocą Kosmicznego Teleskopu Fermi dwóch gigantycznych struktur emitujących promieniowanie w zakresie promieniowania gamma w centralnym rejonie galaktyki. Obie struktury są wydłużone i symetrycznie rozmieszczone prostopadle do płaszczyzny dysku galaktycznego rozciągając się na 50 000 lat świetlnych od centrum. Naukowcy najczęściej nazywają je bąblami Fermiego. Jakiś czas po ich odkryciu, teleskop Planck odkrył, że emitują one także promieniowanie w zakresie mikrofalowym. [caption id="attachment_14481" align="aligncenter" width="545"] Widmowy diagram przedstawiający promienie kosmiczne zarejestrowane na Ziemi (oś pozioma przedstawia zakres energii w eV, oś pionowa przedstawia jasność CR). Źródło: Moskiewski Instytut Fizyki i Technologii (MIPT)[/caption] Natura bąbli Fermiego jest wciąż niejasna, jednak położenie tych obiektów wskazuje na ich związek z przeszłą lub obecną aktywnością centrum galaktyki, w którym znajduje się centralna czarna dziura o masie 10^6 mas Słońca. Współczesne modele wiążą obecność bąbli z procesami gwiazdotwórczymi i/lub uwalnianiem energii w centrum galaktyki w procesie rozrywania pływowego gwiazd w trakcie ich akrecji na centralną czarną dziurę. Podobne struktury także obserwowane są w innych systemach galaktycznych z aktywnymi jądrami. Dmitrij Czeryszow (student MIPT), Władimir Dogiel (pracownik MIPT) wraz ze współpracownikami z Hong Kongu i Tajwanu opublikowali  serię artykułów naukowych, w których tłumaczą naturę bąbli Fermiego. Badacze wykazali, że promieniowanie rentgenowskie i gamma w tych obszarach ma swoje źródło w procesach obejmujących elektrony relatywistyczne przyspieszone przez fale uderzeniowe mające swoje źródło w materii gwiezdnej opadającej na czarną dziurę. W tym przypadku fale uderzeniowe powinny przyspieszać zarówno protony jak i jądra atomowe. Niemniej jednak, w przeciwieństwie do elektronów, relatywistyczne protony o większych masach tracą niewiele energii w halo galaktycznym i mogą wypełnić całą objętość galaktyki. Autorzy artykułu sugerują, że fronty fali gigantycznych bąbli Fermiego mogą ponownie przyspieszać protony emitowane przez SN do energii znacząco przekraczających 10^15 eV. Badania ponownego przyspieszania promieni kosmicznych wskazują, że bąble Fermiego mogą być odpowiedzialne za powstawanie widma CR powyżej zgięcia obserwowanego spektrum, tj. w zakresie energii powyżej 3x10^15 eV. Dla porównania, enegia cząstek przyspieszanych w LHC to także około 10^15 eV. "Proponowany model tłumaczy widmowy rozkład obserwowanego strumienia CR.  Można powiedzieć, że opisane przez nas procesy są w stanie ponownie przyspieszać galaktyczne promienie kosmiczne powstałe w eksplozjach supernowych. W przeciwieństwie do elektronów, protony mają znacznie dłuższy czas życia, dzięki czemu przyspieszone w bąblach Fermiego mogą wypełnić całą objętość galaktyki i mogą być obserwowane w pobliżu Ziemi. Nasz model wskazuje, że promienie osmiczne zawierające wysokoenergetyczne protony i jądra atomowe o energiach niższy niż 10^15 eV powstały w eksplozjach supernowych w dysku galaktycznym. Takie CR są ponownie przyspieszane w bąblach Fermiego do energii przekraczających 10^15 eV. Ostateczny rozkład promieni kosmicznych przedstawiono na diagramie powyżej", mówi Władimir Dogiel. Badacze zaproponowali wytłumaczenie osobliwości widma CR w zakresie energii 3x10^15 do 10^18 eV. Naukowcy dowiedli, że cząstki powstałe w eksplozjach SN, a które mają energie poniżej 3x10^15 eV doświadczają ponownego przyspieszania w bąblach Fermiego gdy poruszają się na zewnątrz dysku galaktycznego w kierunku halo. Rozsądne parametry modelu opisujące przyspieszanie cząstek w bąblach Fermiego mogą tłumaczyć naturę widma promieni kosmicznych powyżej 3x10^15 eV. Widmo poniżej tego zakresu pozostaje niezakłócone. Tym samym model jest w stanie odtworzyć widmowy rozkład promieni kosmicznych identyczny z obserwowanym. Źródło: MIPT]]> 14479 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Searching for the oldest stars - Anna Frebel]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/21/recenzja-searching-for-the-oldest-stars-anna-frebel/ Mon, 21 Aug 2017 09:13:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14485 Postęp w dziedzinie badania kosmosu przyspiesza niesamowicie. Co i rusz słyszymy w mediach, czytamy w czasopismach o kolejnych odkryciach, a to o nowych planetach pozasłonecznych, a to o najodleglejszych galaktykach - co kilka dni atakują nas nowe, zaskakujące wyniki badań prowadzonych przez badaczy z różnych dziedzin. No właśnie... wyniki. Bardzo niewiele jednak się mówi o procesie prowadzącym do odkrycia naukowego, nigdy nie opowiada się o tym w jaki sposób pracując dzień i noc naukowcy dochodzą do swoich wniosków. Między innymi z zamiarem wypełnienia tej luki Anna Frebel postanowiła napisać własną opowieść o odkryciach naukowych. O czym konkretnie jest ta książka? Astronomowie badają najstarsze obserwowalne gwiazdy we Wszechświecie całkiem podobnie do tego jak archeolodzy badają starożytne artefakty na Ziemi. Autorka, która sama ma na koncie odkrycie kilku z najstarszych dotąd odkrytych gwiazd, szczegółowo przedstawia czytelnikom sposoby poszukiwania takich gwiazd. Na wstępie oczywiście dostajemy solidną dawkę wiedzy o historii badań gwiazd, choć tego rodzaju wiedzę można także zdobyć w wielu innych książkach. Jednak w kolejnych rozdziałach dowiadujemy się znacznie więcej o tym w jaki sposób powstawały pierwsze gwiazdy po wielkim wybuchu, jak powstawały pierwsze galaktyki, w jaki sposób wzbogacana przez umarłe gwiazdy materia międzygwiezdna wpływała na kolejne pokolenia gwiazd. Następnie dowiadujemy się jak astrofizycy zajmujący się gwiezdną archeologią starają się odwrócić ten ciąg - wykorzystać najnowszą wiedzę o składzie chemicznym obserwowanych gwiazd do badania ich życia, ewolucji, powstania oraz do szacowania ich wieku. Z książki dowiemy się także bardzo dużo o obserwacyjnych przeglądach nieba, o szatkowaniu nieba na fragmenty, które następnie są pieczołowicie analizowane pod względem charakterystyki gwiazd znajdujących się w poszczególnych elementach. Przy okazji, z uwagi na fakt, że Frebel bazuje na własnych doświadczeniach otrzymujemy po drodze sporą dozę anegdot z pierwszej ręki dotyczących pracy archeologa gwiezdnego. Niesamowity talent do opowiadania historii i co trzeba przyznać niełatwej dziedziny nauki sprawia, że książka mimo swojej tematyki jest tak naprawdę dostępna, zrozumiała i interesująca praktycznie dla każdego czytelnika - tak dla profesjonalnego astronoma, miłośnika astronomii, obserwatora nieba jak i osoby na co dzień niezwiązanej z spoglądaniem w ciemną toń nocnego nieba. Jeżeli język angielski nie jest dla Was przeszkodą - może to być jedna z ciekawszych książek na Waszej półce popularno-naukowej.
    Tytuł: Searching for the Oldest Stars. Ancient Relics from the Early Universe Autor: Anna Frebel Stron: 302 Wydawnictwo: Princeton University Press Link: http://press.princeton.edu/titles/10556.html Cena: Hardcover : £24.95 ISBN: 9780691165066]]>
    14485 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 755 https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/09/potezne-dzety-z-pierwszych-gwiazd-we-wszechswiecie/ 0 0
    <![CDATA[Analiza 'zardzewiałej' skały księżycowej wskazuje na suche wnętrze Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/21/analiza-zardzewialej-skaly-ksiezycowej-wskazuje-na-suche-wnetrze-ksiezyca/ Mon, 21 Aug 2017 21:25:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14491 Zdjęcie dokumentujące podnoszenie skały Rusty Rock, 66095 przez Charliego Duke'a oraz dowódcę Johna Younga. Kwiecień 1972. Źródło: NASA[/caption] Księżyc posiada najprawdopodobniej bardzo suche wnętrze - wskazują nowe badania prowadzone przez badaczy z Scripps Institution of Oceanography na University of California San Diego, których wyniki opublikowano 21 sierpnia 2017 roku w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences. Kwestia wilgotności Księżyca jest istotna ponieważ ilość wody i innych związków i pierwiastków lotnych mówi nam wiele o historii i procesie formowania naszego satelity naturalnego. "Od dawna pytanie o to czy Księżyc jest wilgotny czy suchy stanowiło jedną z istotnych zagadek. To wydaje się trywialne na pierwszy rzut oka, ale w rzeczywistości jest to całkiem istotna kwestia", mówi James Day, geochemik z Scripps Institution of Oceanography i główny autor badań finansowanych w ramach programu NASA Emerging Worlds. "Jeżeli Księżyc jest suchy - tak jak nam się wydawało przez ostatnie 45 lat, od czasów misji Apollo - nasza wiedza zgadzałaby się z teorią uformowania się Księżyca wskutek jakiegoś kataklizmicznego zderzenia". Wyniki opublikowane w artykule wskazują, że w momencie formowania księżyca był on "bardzo, bardzo gorący", mówi Day. "Był to istny ocean magmy". Day wraz ze swoimi współpracownikami uważa, że księżyc był na tyle gorący, że wszelka woda lub inne związki i pierwiastki lotne w warunkach panujących na księżycu, takie jak cynk, uległyby odparowaniu na bardzo wczesnym etapie historii księżyca. Badacze doszli do tego wniosku po przebadaniu fragmentów skały "Rusty Rock" przywiezionej z powierzchni Księżyca w 1972 roku w ramach misji Apollo 16. [caption id="attachment_14493" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA[/caption] "To jedyna skała z Księżyca, która posiadała ślady rdzy na powierzchni", mówi Day. Implikacje istnienia rdzy na powierzchni Rusty Rock od dawna intrygowały naukowców - woda jest jednym z istotnych elementów niezbędnych do powstania rdzy - więc skąd zatem mogła wziąć się ta woda? Niektórzy naukowcy spekulowali, że woda mogła mieć pochodzenie ziemskie, jednak dalsze badania wykazały, że skała jak i rdza były pochodzenia księżycowego. Najnowsze techniki analizy chemicznej, które Day wraz ze swoim zespołem zastosował do badania Rusty Rock wykazały, że skład chemiczny skały zgadza się z tym jaki pochodziłby z bardzo suchego wnętrza. "To swego rodzaju paradoks", mówi Day. "To wilgotna skała, która pochodzi z bardzo suchego wnętrza księżyca". Day odkrył, że rdza na powierzchni Rusty Rock pełna jest lżejszych izotopów cynku, co oznacza, że jest ona produktem cynku kondensującego się na powierzchni Księżyca po odparowaniu w gorącym okresie formowania się Księżyca. "Cynk to pierwiastek lotny, zatem zachowuje się trochę jak woda w warunkach panujących podczas formowania się Księżyca", mówi Day. "To tak jak z chmurami formującymi się nad oceanem, chmury są bogate w lekkie izotopy tlenu, a ocean jest bogaty w ciężkie izotopy tlenu". [caption id="attachment_14494" align="aligncenter" width="1024"] Zbliżenie na metaliczne sole lub "rdzę" na powierzchni 66095. NASA S72-48424. Źródło: NASA[/caption] Dlatego też, wnętrze Księżyca musi być bogate w ciężkie izotopy i zostało pozbawione lekkich izotopów i innych pierwiastków lotnych. A to znaczy: wnętrze jest suche. "Wydaje mi się, że Rusty Rock była uważana przez długi czas za osobliwą ciekawostkę, jednak w rzeczywistości mówi nam ona coś bardzo ważnego o wnętrzu Księżyca", mówi Day. "Te skały są dla nas niesamowitymi prezentami, ponieważ bezustannie dostarczają nam nowych informacji za każdym razem gdy stosujemy na nich nowe techniki badań". Jednak wnioski, które Day wyciągnął z badań jednej skały stoją w sprzeczności z niedawno opublikowanymi wynikami badań innej. W artykule opublikowanym 24 lipca 2017 na łamach periodyku Nature Geoscience, naukowcy z Brown University przeanalizowali depozyty odkryte na powierzchni Księżyca i doszli do wniosku, że obecność wody w tych depozytach wskazuje na wilgotne wnętrze globu. Źródło: UCSD]]> 14491 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Prognoza pogody marsjańskiej: Pochmurno, mogą wystąpić nocne burze śnieżne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/22/prognoza-pogody-marsjanskiej-pochmurno-moga-wystapic-nocne-burze-sniezne/ Tue, 22 Aug 2017 07:25:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14496 Mars sfotografowany kamerą zainstalowaną na pokładzie sondy Mars Express (ESA) w 2016 roku[/caption] Mars smagany jest burzliwymi burzami śnieżnymi, które występują tylko nocą - wskazują badacze w artykule opublikowanym w dniu wczorajszym. Jak dotąd uważano, że śnieg padający z niskich chmur marsjańskich opada powoli i spokojnie na powierzchnię w środowisku pozbawionym gwałtownych wiatrów. Najnowsze odkrycia, o których pisze Nature Geoscience wskazują, że cząsteczki lodu wodnego wirując podczas burzy docierają do powierzchni w kilka minut, a nie delikatnie opadają godzinami jak dotychczas sądzono. Jednak przyszli koloniści z Ziemi nie muszą pakować swoich śniegowców - zaznaczają badacze. "Tak czy inaczej nie ma możliwości ulepienia bałwana czy jeżdżenia na nartach", mówi Aymeric Spiga, ekspert ds. dynamiki atmosfer planetarnych z Universite Pierre Curie w Paryżu. "Stojąc na powierzchni Marsa nie zobaczymy gęstej pokrywy śnieżnej, a raczej dość grubą warstwę szronu". Atmosfera Marsa jest 100 razy rzadsza od ziemskiej, choć wciąż wystarczająco gęsta, aby zachodziły w niej zjawiska pogodowe takie jak chmury czy wiatry. Jednak w atmosferze marsjańskiej jest bardzo mało wilgoci. W rzeczywistości Czerwona Planeta jest praktycznie suchą, zimną pustynią pozbawioną jakiejkolwiek wody w stanie ciekłym. Choć w marsjańskiej arktyce lód wodny skrywa się tuż pod warstwą pyłu zalegającego na powierzchni. Takiej wiedzy dostarczył nam lądownik Phoenix, który zagłębił się nieznacznie pod powierzchnię planety w 2008 roku. Stacjonarne laboratorium przeanalizowało także lokalne warunki pogodowe wykrywając przy tym opady poniżej warstwy chmur złożonych z lodu wodnego. Para orbitujących satelitów także zaobserwowała nocne zjawiska pogodowe, szczególnie silne nad północnymi obszarami biegunowymi. Obydwa zestawy obserwacji wprowadziły wtedy naukowców w zdumienie. Aby dowiedzieć się więcej, Spiga wraz ze współpracownikami opracował nowy model atmosferyczny symulujący zjawiska pogodowe na Marsie, a uwzględniający dokładniejsze dane wejściowe. Chłodzenie cząsteczek lodu wodnego w chmurach w trakcie zimnej marsjańskiej nocy może prowadzić do powstania niestabilnych warunków wewnątrz chmur. "Udało nam się wykazać, że opady śniegu poniżej chmur są transportowane przez bardzo silne i gwałtowne wiatry opadające ku powierzchni", mówi Spiga. Spiga porównuje te burze śnieżne na Marsie do małych, lokalnych zjawisk pogodowych na Ziemi zwanych downburstem, w których zimne, gęste powietrze niosące ze sobą śnieg lub deszcz gwałtownie opada ku powierzchni. Symulacje  okazały się zgodne z danymi zebranymi tak przez orbitery jak i lądowniki. Atmosfera Marsa składa się w 95% z dwutlenku węgla (obecnego tam także jako zamarznięty suchy lód), 2% argonu, 2% azotu i śladowych ilości tlenu, tlenku azotu, neonu i kryptonu. Niezwykle rzadka atmosfera i większa odległość Marsa od Słońca sprawiają, że jest to niezwykle zimna planeta o średniej temperaturze -63 stopni Celsjusza. Średnia temperatura Ziemi dla porównania to 16 stopni Celsjusza. Źródło: AFP/phys.org]]> 14496 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SatRevolution S.A. stworzyło ekologiczny silnik jonowy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/22/satrevolution-s-a-stworzylo-ekologiczny-silnik-jonowy/ Tue, 22 Aug 2017 11:07:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14500 SatRevolution S.A. chce rozwiązać problem zaśmiecenia orbity okołoziemskiej. Wrocławska spółka testuje silnik jonowy, który pozwoli na wydłużenie czasu kosmicznych misji oraz zminimalizuje zagrożenie ze strony kosmicznych odpadów. SatRevolution przedstawia nową generację silników stosowanych w nanosatelitach. Silniki jonowe opracowane we Wrocławiu, napędzające satelity w standardzie cubesat, charakteryzuje znacznie wyższa wydajność w porównaniu do powszechnie stosowanych silników chemicznych. Paliwo – teflon – zajmuje mniej miejsca niż alternatywne kosmiczne paliwa i jest idealnym źródłem energii dla małych satelitów. Silnik jonowy od SatRevolution zapewnia większą stabilność podczas poruszania się po orbicie przez cały cykl życia satelity. Po ukończeniu misji wystarczy obrócić satelitę tyłem do kierunku lotu oraz uruchomić silnik, co spowoduje wyhamowanie maszyny. Wraz ze zmniejszaniem prędkości satelita schodzi na niższe orbity, a gdy dotrze do atmosfery rozpoczyna się proces spalania urządzenia. Liczba kosmicznych odpadów na orbicie sięgnęła punktu krytycznego i niezbędne są rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo nie tylko wysyłanych w kosmos satelitów, ale przede wszystkim astronautów. - Na orbicie zdarza się coraz więcej kolizji związanych z zagęszczeniem kosmicznych odpadów. Często powoduje to uszkodzenia satelitów, które dopiero rozpoczynają swoje misje. W SatRevolution chcemy wprowadzać do produkcji ekologiczne rozwiązania, które pomogą również innym firmom i osobom prywatnym wysyłającym swoje satelity w przestrzeń kosmiczną przedłużyć ich podróż oraz umożliwić bezpieczne usunięcie maszyn z orbity  – mówi Grzegorz Zwoliński – współzałożyciel wrocławskiej firmy SatRevolution S.A. SatRevolution przygotowało pierwszy prototyp silnika jonowego, w najbliższych tygodniach urządzenie wejdzie w fazę testów oraz przystosowania do pracy na satelitach typu cubesat. ]]> 14500 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Studenci PW projektują silniki rakietowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/22/studenci-pw-projektuja-silniki-rakietowe/ Tue, 22 Aug 2017 12:25:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14505 Członkowie Koła Naukowego Napędów MELprop, działającego przy Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, pracują nad dwoma rodzajami silników rakietowych: na paliwo ciekłe i hybrydowymi. Takie jednostki to przyszłość branży kosmicznej. Na początku sierpnia studenci przeprowadzili testy swojego silnika hybrydowego. Zadziałał. – W przyszłości będzie on w stanie wynieść rakietę – nie ma wątpliwości Filip Kopeć. – Według naszych obliczeń będzie mogła osiągnąć pułap nawet 12 kilometrów – precyzuje Aleksander Gorgeri, główny konstruktor silników rakietowych w KNN MELprop. Inne parametry silnika także są imponujące: ciąg (siła, jaka powstanie przy wyrzuceniu substancji roboczej) na poziomie 1 kilonewtona (czyli 100 kilogramów), temperatura w komorze spalania wynosząca 3 tys. kelwinów (dla porównania – na powierzchni słońca jest niecałe dwa razy tyle, bo 5,8 tys.), a prędkość gazów wylotowych (kluczowa, bo pokazuje efektywność jednostki) równa 2 kilometrom na sekundę. – Nasz silnik, przede wszystkim przez ograniczenia budżetowe, nie jest tak technologicznie zaawansowany, żeby z miejsca wykorzystać go komercyjnie – zaznacza Filip. – Ale dzięki naszym doświadczeniom bylibyśmy w stanie taki zaprojektować. Przed członkami KNN MELprop testy ich silnika na paliwo ciekłe. Pracują nad nim od dwóch lat. – To projekt typowo badawczy, ale naprawdę dobrze odwzorowuje, jak w rzeczywistości działa tego rodzaju silnik – podkreśla Filip. A Olek dodaje: – W normalnym silniku wszystkie elementy są ze sobą zespawane na stałe, w naszym można wykręcić i wymienić poszczególne części. Dzięki temu łatwo ulepszać projekt. Studenci PW tworzą swoje konstrukcje od podstaw. Robią wyliczenia, wybierają i zamawiają części, sprawdzają, a jeśli potrzeba – zmieniają. W prace nad silnikami zaangażowanych jest w sumie kilkanaście osób. Niezbędna jest wzajemna pomoc, ale także cierpliwość, bo czasami na kolejne elementy silnika czeka się nawet 1,5 miesiąca. Wszystko dlatego, że wiele z nich może wykonać tylko jedna firma w Polsce. – Wszystko sprowadza się do wypisania kilkudziesięciu  wzorów, zróżniczkowania ich, wrzucenia do programu MATLAB i optymalizacji kodu – krótko podsumowuje Olek – Dzięki temu wiemy, jakie są parametry pracy i wymiary silnika. Na ich podstawie trzeba szczegółowo zaprojektować całą konstrukcję, dobrać odpowiednie materiały i wreszcie znaleźć firmę, która zajmie się wykonaniem. Takie silniki, nad jakimi pracują członkowie KNN MELprop, są bardzo ważne dla rozwoju sektora kosmicznego. – Najłatwiej wyjaśnić to na przykładzie wahadłowca, który jest wyposażony w silniki na paliwo stałe i paliwo ciekłe – mówi Filip. – Na początku uruchamiane są silniki ciekłe. Ich przewaga nad stałymi polega na tym, że gdy np. przy starcie wykryje się jakąś usterkę, można zatrzymać spalanie i zapobiec katastrofie. W przypadku silnika stałego nie mamy takiej kontroli. – A silników hybrydowych w misjach kosmicznych zasadzie się jeszcze nie używa – dodaje Olek. – Wykorzystano je w SpaceShipOne, czyli pierwszym prywatnym załogowym statku kosmicznym. *** Więcej o projekcie: https://www.pw.edu.pl/Badania-i-nauka/Badania-Innowacje-Technologie-BIT-PW/Silniki-rakietowe-studentow-PW-przyszlosc-przemyslu-kosmicznego Źródło: PW]]> 14505 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 575 0 0 596 575 0 <![CDATA[Naukowcy poprawiają prognozy pogody na brązowych karłach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/23/naukowcy-poprawiaja-prognozy-pogody-na-brazowych-karlach/ Wed, 23 Aug 2017 08:06:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14510 Wizja artystyczna przedstawiająca brązowego karła z pasmami chmur przypominającymi te na Neptunie i innych planetach zewnętrznych. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Ciemne obiekty zwane brązowymi karłami, mniej masywne niż Słońce lecz bardziej masywne niż Jowisz, charakteryzują się silnymi wiatrami i układami chmur - szczególnie gorące, lokalne chmury zbudowane z kropli żelaza i krzemowego pyłu. Naukowcy niedawno uświadomili sobie, że te olbrzymie chmury mogą przemieszczać się gwałtownie nabierając lub tracąc masę w przeciągu jednego ziemskiego dnia. Jak na razie jednak nie wiadomo dlaczego tak się dzieje. Teraz badacze opracowali nowy model tłumaczący w jaki sposób chmury przemieszczają się i zmieniają kształt w atmosferze brązowego karła. Model opiera się na danych z Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Gigantyczne fale powodują wielkoskalowe ruchy cząstek w atmosferze brązowego karła, prowadzące do zmiany grubości krzemowych chmur - donoszą badacze w periodyku Science. Ich badania wskazują także, że owe chmury zorganizowane są w pasma ograniczone do różnych szerokości geograficznych. W każdym pasmie wiatry i chmury poruszają się z inną prędkością. "To pierwszy raz w historii kiedy udało nam się zaobserwować pasma atmosferyczne i fale w atmosferze brązowych karłów", mówi główny autor opracowania Daniel Apai, profesor astronomii i planetologii na University of Arizona w Tucson. W atmosferach planetarnych, tak jak w ziemskich atmosferach, mogą powstawać różnego rodzaju fale. Dla przykładu, w atmosferze Ziemi bardzo długie fale prowadzą do mieszania zimnego powietrza znad obszarów polarnych z cieplejszym z innych rejonów, co często prowadzi do powstawania i zanikania chmur. Rozkład i ruchy chmur na brązowych karłach bardziej przypominają te obserwowane na Jowiszu, Saturnie, Uranie i Neptunie. Neptun także posiada struktury chmur uporządkowane w pasma, jednak jego chmury zbudowane są z lodu. Obserwacje Neptuna prowadzone za pomocą teleskopu Kepler w ramach misji K2 były wykorzystywane w ramach opisywanych tu badań do porównania chmur w atmosferach planetarnych z chmurami w atmosferach brązowych karłów. "Wiatry w atmosferach brązowych karłów wydają się przypominać chmury w atmosferze Jowisza bardziej niż chaottyczne wiatry w atmosferze Słońca czy innych gwiazd", dodaje współautor opracowania Mark Marley z NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej. Brązowe karły uważane są za nieudane gwiazdy, ponieważ ich masa nie wystarcza do rozpoczęcia procesów fuzji pierwiastków chemicznych w ich jądrach. Można także o nich myśleć jak o super planetach, ponieważ są znacznie masywniejsze od Jowisza choć rozmiarami go przypominają. Podobnie do gazowych olbrzymów, brązowe karły zbudowane są głównie z wodoru i helu, jednak zazwyczaj nie stanowią elementu żadnego układu planetarnego. Z uwagi na ich podobieństwo do olbrzymich egzoplanet, brązowe karły stanowią okno do badania układów planetarnych. Są one łatwiejsze w badaniu zważając na fakt, że w ich pobliżu nie znajdują się gwiazdy macierzyste, które mogłyby je przesłaniać. "Całkiem możliwe, że pasmowe struktury i potężne fale atmosferyczne, które odkryliśmy na brązowych karłach, będą także powszechne w atmosferach olbrzymich egzoplanet", dodaje Apai. Wykorzystując teleskop Spitzer naukowcy monitorowali zmiany jasności sześciu brązowych karłów na przestrzeni ponad roku, obserwując każdego z nich przez 32 obroty wokół własnej osi. Wraz z obrotem na obserwowanej półkuli wschodzą i zachodzą kolejne chmury prowadząc do zmian jasności brązowego karła. Naukowcy następnie przeanalizowali tą zmienność jasności w celu zrozumienia rozkładu chmur krzemowych w atmosferze. Badacze zakładali, że brązowe karły będą posiadały eliptyczne burze przypominające chociażby Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu. Owa plama obecna jest w atmosferze Jowisza od kilkuset lat ulegając niewielkim i powolnym zmianom: jednak takie "plamy" nie tłumaczą gwałtownych zmian jasności obserwowanych na brązowych karłach. Poziom jasności brązowych karłów jest w stanie zmienić się znacząco w ciągu zaledwie jednego dnia ziemskiego. Dlatego też naukowcy musieli ponownie przeanalizować swoje założenia dotyczące procesów zachodzących w atmosferach brązowych karłów. Najlepszy model tłumaczący obserwowane zmiany jasności obejmuje duże fale przemieszczające się w atmosferze z różnymi prędkościami. Źródło: NASA ]]> 14510 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje: IC 1727]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/23/hubble-obserwuje-ic-1727/ Wed, 23 Aug 2017 11:36:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14514 Grawitacja rządzi mechaniką kosmosu. Odpowiada za powstawanie mniejszych i większych gromad galaktyk, przyciąga do siebie członków układów podwójnych na tyle, że zaczynają wpływać wzajemnie na swój kształt.  Ten drugi scenariusz może nieść za sobą istotne konsekwencje, gdzie dwie oddziałujące ze sobą galaktyki mogą zostać dramatycznie zniekształcone, rozerwane lub po prostu mogą doprowadzić do zderzenia, wskutek którego powstanie jedna, zupełnie nowa galaktyka będąca zbiorem gazu, pyłu i gwiazd pochodzących z dwóch już wtedy nieistniejących galaktyk. Tematem powyższego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jest IC 1727 - galaktyka aktywnie oddziałująca ze swoją sąsiadką NGC 672 (poza kadrem). Interakcje między galaktykami doprowadziły do osobliwych i intrygujących zjawisk w obu elementach - szczególnie wewnątrz IC 1727. Kształt galaktyki został wyraźnie odkształcony, a jej jądro przestało zajmować jej centrum. W oddziałujących ze sobą galaktykach takich jak te, astronomowie często dostrzegają oznaki intensywnych procesów gwiazdotwórczych oraz nowo powstałe gromady gwiazd. Uważa się, ze są one spowodowane oddziaływaniem grawitacji, zmianą rozkładu i kompaktowaniem gazu i pyłu. Faktycznie, astronomowie przeanalizowali procesy gwiazdotwórcze wewnątrz IC 1727 i NGC 672 i odkryli coś interesującego - obserwacje wskazują, że wzrost aktywności gwiazdotwórczej w obu galaktykach miał miejsce 20-30 oraz 450-750 milionów lat temu. Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jednoczesnych wzrostów intensywności powstawania gwiazd w obu galaktykach jest zbliżenie się do siebie obu galaktyk na tyle, że zaburzeniu uległy pokłady gazu i pyłu tworzące zewnętrzne rejony obu galaktyk. Źródło: ESA/NASA/Hubble]]> 14514 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze promienie X pochodzące z nietypowej supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/23/pierwsze-promienie-x-pochodzace-z-nietypowej-supernowej/ Wed, 23 Aug 2017 17:56:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14518 Eksplodujące gwiazdy utorowały nam drogę do zrozumienia tajemnic wszechświata, jednak naukowcy wciąż wiele odkryć mają przed sobą. Zespół badaczy, wśród których znaleźli się m.in badacze z University of Chicago, zarejestrował pierwsze promienie rentgenowskie pochodzące z supernowej typu Ia. Swoje odkrycia opublikowali w dniu dzisiejszym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Astronomowie lubią supernowe typu Ia powstałe gdy biały karzeł w układzie podwójnym eksploduje ponieważ zawsze świecą one z tą samą jasnością. Ta unikalna cecha pozwala naukowcom obliczyć ich odległość od Ziemi, a tym samym tworzyć mapy odległości we Wszechświecie. Jednak kilka lat temu naukowcy zaczęli odkrywać supernowe typu Ia wykazujące nietypową cechę w zakresie optyczną, wskazującą, że otoczone są one bardzo gęstą otoczką materii okołogwiezdnej. Tego typu gęsta otoczka zazwyczaj obserwowana jest w przypadku innych supernowych, tzw. supernowych typu II i powstaje w procesie utraty masy przez masywną gwiazdę jeszcze przed eksplozją. Odrzucona materia zbiera się wokół gwiazdy, a następnie - gdy gwiazda ulega kolapsowi - eksplozja powoduje powstanie fali uderzeniowej poruszającej się z prędkościami naddźwiękowymi w kierunku tej gęstej materii, co z kolei prowadzi do wyemitowania lawiny promieniowania rentgenowskiego. Dlatego też regularnie obserwujemy promieniowanie tego typu w przypadku supernowych typu II, jednak jak dotąd nikt nie obserwował go w przypadku SN Ia. Jednak gdy kierowany przez badaczy z UChicago zespół obserwował supernową 2012ca (SN 2012ca) za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra udało się zarejestrować fotony rentgenowskie pochodzące z eksplozji. "Choć inne SN typu Ia z materią okołogwiezdną wydawały się mieć taką samą gęstość - bazując na ich widmach w zakresie optycznym - nigdy jednak nie udało się nam zaobserwować pochodzącego z nich promieniowania rentgenowskiego", mówi współautor opracowania prof. Vikram Dwarkadas. [caption id="attachment_14520" align="aligncenter" width="688"] Zdjęcie przedstawiające promieniowanie rentgenowskie pochodzące z supernowej 2012ca (wewnątrz okręgu). Zdjęcie zostało wygładzone i podkoloryzowane. Źródło: Vikram Dwarkadas/Chandra[/caption] Ilość zarejestrowanego promieniowania rentgenowskiego była niewielka - 33 fotony w trakcie pierwszych obserwacji w 1.5 roku po eksplozji supernowej i 10 fotonów kolejne 200 dni później. "To z pewnością jest supernowa typu Ia ze znaczącą otoczką, która wydaje się bardzo gęsta. To co zaobserwowaliśmy wskazuje na gęstość milion razy wyższą niż uznawane przez nas maksimum wokół SN Ia". Przyjmuje się, że białe karły nie tracą masy przed eksplozją. Typowe wytłumaczenie obecności otoczki okołogwiezdnej mówi, że najprawdopodobniej materia pochodzi z gwiezdnego towarzysza w układzie podwójnym, jednak ilość masy, na którą wskazują pomiary, jest duża, znacznie większa niż można by tego oczekiwać po gwieździe towarzyszącej białemu karłowi. "Nawet najmasywniejsze gwiazdy rzadko kiedy osiągają tak wysokie tempo utraty masy. To sprawia, że musimy poważnie się zastanowić w jaki sposób dokładnie powstają te nietypowe supernowe". "Jeżeli to faktycznie jest SN Ia, to jest to bardzo ciekawe odkrycie, ponieważ nie mamy zielonego pojęcia skąd w tym przypadku tak dużo materii okołogwiezdnej", mówi Dwarkadas. "To zaskakujące jak wiele można się dowiedzieć na podstawie tak niewielkiej liczby fotonów", mówi główny autor opracowania Chris Bochenek z Caltech. Źródło: University of Chicago]]> 14518 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NASA rozważa wysłanie cubesatów w kierunku Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/24/nasa-rozwaza-wyslanie-cubesatow-w-kierunku-wenus/ Thu, 24 Aug 2017 10:05:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14524 Wenus w zakresie ultrafioletowym. Zdjęcie wykonane przez sondę Pioneer-Venus Orbiter w 1979 roku. Źródło: NASA[/caption] Wenus wydaje się całkowicie nijaka i pozbawiona cech charakterystycznym w zakresie promieniowania widzialnego, lecz wystarczy zmienić filtr na ultrafioletowy i nagle bliźniaczka Ziemi wygląda jak zupełnie inna planeta. Ciemne i jasne pasma przecinają glob wskazując, że coś pochłania promieniowanie ultrafioletowe w górnych warstwach chmur skrywających planetę. Zespół naukowców i inżynierów z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt otrzymał fundusze z programu PSDS3 (Planetary Science Deep Space SmallSat Studies) na opracowanie koncepcji misji cubesat, której celem miałoby być odkrycie natury tego tajemniczego pochłaniacza zalegającego w najwyższych warstwach chmur wenusjańskich. Zadaniem sondy CUVE (CubeSat UV Experiment) byłoby badanie atmosfery Wenus za pomocą instrumentów czułych na promieniowanie ultrafioletowe oraz nowatorskiego zwierciadła zbudowanego z nanorurek węglowych. Podobna do Ziemi pod względem rozmiarów Wenus rotuje powolnie w przeciwnym kierunku niż większość planet. Jej gęsta atmosfera złożona w przeważającym stopniu z dwutlenku węgla i chmur złożonych z kropli kwasu siarkowego, przytrzymuje ciepło w procesach cieplarnianych sprawiając, że jest to najgorętsza planeta w Układzie Słonecznym. [caption id="attachment_14526" align="aligncenter" width="1024"] Wenus w zakresie widzialnym na zdjęciu wykonanym przez sondę MESSENGER. Źródło: NASA[/caption] Choć NASA jak i inne międzynarodowe programy kosmiczne doprowadziły do wysłania licznych misji w kierunku Wenus "prawdziwa natura pochłaniacza UV w górnych warstwach chmur wciąż pozostaje nieznana", mówi Valeria Cottini, główna badaczka misji CUVE oraz badaczka na University of Maryland kierująca zespołem ekspertów od składu, chemii, dynamiki i transferu promieniowania w atmosferze planety. Wcześniejsze obserwacje Wenus wskazują, że połowa energii słonecznej jest pochłaniana przez ultrafiolet w górnych warstwach chmur kwasu siarkowego, przez co planeta w tym paśmie wykazuje ciemne i jasne  regiony. Inne długości fali są rozpraszane lub odbijane w przestrzeń kosmiczną co tłumaczy dlaczego glob ten wydaje się pozbawionym jakichkolwiek cech, żółtawobiałym obiektem w zakresie optycznym. Istnieje wiele teorii tłumaczących powstawanie tych kontrastujących ze sobą pasm - mówi Cottini. Jedna z nich mówi o procesach konwekcji, które wynoszą pochłaniacz z głębi gęstej pokrywy chmur skrywającej powierzchnię planety w jej wyższe warstwy. Lokalne wiatry rozpraszają materię zgodnie z kierunkiem wiatru, co prowadzi do powstania wydłużonych pasm. Naukowcy teoretyzują, że jasne obszary obserwowane w zakresie ultrafioletowym są prawdopodobnie stabilne względem konwekcji i nie zawierają substancji pochłaniającej - w przeciwieństwie do ciemnych. "Skoro maksimum absorpcji energii słonecznej przez Wenus zachodzi w zakresie ultrafioletowym, określenie natury, stężenia i rozkładu nieznanego pochłaniacza jest kwestią fundamentalną", mówi Cottini. "To misja z bardzo jasnym celem - idealna do zastosowania cubesatów"i. Aby dowiedzieć się więcej o substancji odpowiadającej za pochłanianie promieniowania UV, zespół CUVE, w skład którego wchodzą naukowcy z Goddard oraz badacze z University of Maryland i Catholic University wykorzystują efekty pracy specjalistów z Goddard w zakresie budowy zminiaturyzowanych instrumentów. Oprócz wysłania zminiaturyzowanej kamery ultrafioletowej, w celu dodania informacji kontekstowych i uchwycenia kontrastów, na pokładzie CUVE powinien znaleźć się opracowany w Goddard spektrometr do analizowania promieniowania w szerokim zakresie pasma - 190-570 nm - obejmującym ultrafiolet i promieniowanie widzialne. Jednym z innych nowatorskich zastosowań CUVE może być też wykorzystanie lekkiego teleskopu wyposażonego w zwierciadło wykonane z nanorurek węglowych w żywicy epoksydowej. Jak dotąd nikomu nie udało się stworzyć zwierciadła z tego typu żywicy. Tego typu optyka oferuje kilka zalet: oprócz tego, że jest lekka i bardzo stabilna, jest stosunkowo łatwa do odtworzenia i nie wymaga polerowania. Zespół planuje dalej opracowywać technologie niezbędne podczas misji i opracowywać wymagania techniczne niezbędne do osiągnięcia orbity biegunowej wokół Wenus. Badacze uważają, że CUVE będzie w stanie dotrzeć do Wenus w ciągu 1.5 roku. Po wejściu na orbitę sonda będzie zbierała dane przez kolejne sześć miesięcy. Źródło: NASA]]> 14524 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 577 0 0 <![CDATA[JHUAPL proponuje misję Dragonfly do Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/24/jhuapl-proponuje-misje-dragonfly-do-tytana/ Thu, 24 Aug 2017 11:56:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14528 "Myślę, że projekt wydaje się jasny", mówi Peter Bedini, menedżer projektu Dragonfly w prezentacji wideo dołączonej do wniosku. Dragonfly miałaby być misją wykorzystującą gwałtowny rozwój obserwowany w ostatnich latach w dziedzinie autonomicznych systemów lotniczych. Zdolności dronów sprawiają, że Dragonfly mógłby wykonywać liczne loty przenosząc się z jednego stanowiska do innego na powierzchni księżyca. Tytan charakteryzuje się różnorodną, bogatą w węgiel chemią na powierzchni zdominowanej przez lód wodny jak i w oceanie znajdującym się pod powierzchnią. Tytan uważany jest za jeden z kilku "wodnych światów" w Układzie Słonecznym, które posiadają składniki niezbędne do powstania życia, a bogata materia organiczna pokrywająca powierzchnię księżyca podlega procesom chemicznym podobnym do tych, które mają miejsce także na Ziemi. Dragonfly mógłby wykorzystać gęstą atmosferę Tytana do odwiedzenia licznych miejsc lądując w bezpiecznym terenie, a następnie ostrożnie nawigując po trudniejszym terenie. "To ten typ eksperymentu, którego nie da się wykonać w laboratorium z uwagi na skale czasowe", mówi Elizabeth Turtle, główna badaczka misji Dragonfly. "Mieszanie bogatych związków organicznych z ciekłą wodą na powierzchni Tytana mogło trwa przez bardzo długie okresy czasu. Misja Dragonfly została zaprojektowana do badania wyników eksperymentów na Tytanie w zakresie chemii prebiotycznej". Dzięki gęstej atmosferze i niskiej grawitacji Tytana lot jest dużo łatwiejszy niż na Ziemi, dzięki czemu Dragonfly może mieć wiele możliwości działania. Choć na powierzchni Tytana jest wystarczająco dużo światła do obserwowania powierzchni, nie ma go wystarczająco dużo do wydajnego zasilania sondy. Dlatego też Dragonfly według planów miałby być zasilany przez MMRTG (Multi-Mission Radioisotope Thermoelectric Generator). W każdej lokalizacji Dragonfly analizowałby powierzchnię oraz atmosferę za pomocą pieczołowicie dobranych instrumentów naukowych nastawionych na określanie przyjazności dla życia poszczególnych miejsc i panujących w nich warunków środowiskowych. Sonda badałaby do jakiego etapu doprowadziły chemiczne procesy prebiotyczne oraz poszukiwałaby chemicznych sygnatur wskazujących na życie oparte o wodę i/lub węglowodory. Pomiary te obejmują:
    • spektroskopię mas, która pozwoliłaby na określenie składu chemicznego powierzchni i atmosfery,
    • spektroskopię w zakresie promieniowania gamma, która pozwoliłaby na określenie składu warstw podpowierzchniowych,
    • czujniki meteorologiczne i geofizyczne, które mierzyłyby warunki atmosferyczne takie jak wiatr, ciśnienie, temperatura, aktywność sejsmiczna i inne czynniki,
    • zestaw kamer, które pozwoliłyby na scharakteryzowanie geologicznej i fizycznej naturze powierzchni księżyca i określanie kolejnych miejsc lądowania.
    "Moglibyśmy wysłać lądownik, posadzić go na Tytanie, wykonać te cztery pomiary w jednym miejscu i znacząco powiększyć korpus naszej wiedzy o Tytanie i podobnych księżycach", mówi Bedini. "Niemniej jednak, możemy zwielokrotnić wartość tej misji jeżeli dołożymy do niej mobilność na powierzchni, która pozwoli nam dotrzeć do różnych formacji geologicznych i zmaksymalizować zysk naukowy". Pod koniec roku NASA wybierze kilka z przedstawionych propozycji misji New Frontiers do dalszych prac rozwojowych. Tylko jedna z tych propozycji doczeka się realizacji jako czwarta misja w tym programie. Pierwszą misją programu New Frontiers była misja New Horizons do Plutona i Pasa Kuipera także przygotowana przez specjalistów z APL. Proces selekcji misji zakończy się w połowie 2019 roku. Źródło: JPL]]>
    14528 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1036 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/wizja-na-przyszlosc-samolot-hybrydowy-latajacy-nad-powierzchnia-jezior-tytana/ 0 0
    <![CDATA[JWST będzie badał "wodne światy" Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/24/jwst-bedzie-badal-wodne-swiaty-ukladu-slonecznego/ Thu, 24 Aug 2017 18:54:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14532 Możliw wyniki badań spekroskopowych jednego z gejzerów Europy. To przykład danych jakich dostarczyć będzie w stanie JWST. Źródło: NASA-GSFC/SVS, HST, Stefanie Milam, Geronimo Villanueva[/caption] Europa i Enceladus znajdują się na liście celów wybranych przez obserwatorów na JWST, którzy już mają zagwarantowany czas obserwacyjny - to naukowcy, którzy pomagali w stworzeniu teleskopu i dlatego też będą pośród pierwszych osób, które wykorzystają go do obserwowania Wszechświata. Jednym z celów naukowych teleskopu jest badanie planet, które mogą rzucić nowe światło na początki życia, ale nie oznacza to tylko planet pozasłonecznych; teleskop Webba będzie także w stanie odsłonić nam wiele tajemnic wciąż skrywanych przez obiekty Układu Słonecznego. Geronimo Villanueva, planetolog z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt jest głównym naukowcem, który będzie prowadził obserwacje Europy i Enceladusa za pomocą teleskopu Webba. Jego zespół stanowi element większego planu badania naszego Układu Słonecznego za pomocą JWST, któremu przewodzi astronomka Heidi Hammel. NASA wybrała Hammel na interdyscyplinalnego naukowca teleskopu Webb w 2002 roku. [caption id="attachment_14534" align="aligncenter" width="791"] Wizja artystyczna przedstawiająca przekrój przez skorupę Enceladusa w miejscu aktywności hydrotermalnej prowadzącej do gejzerów wody wydostających się na powierzchnię księżyca. Źródło: NASA-GSFC/SVS, NASA/JPL-Caltech/Southwest Research Institute[/caption] Szczególnie interesujące dla naukowców są gejzery wody tryskający z powierzchni Enceladusa i Europy, a zawierające mieszaninę pary wodnej i prostych związków organicznych. Sondy Cassini-Huygens, Galileo oraz Kosmiczny Teleskop Hubble'a już wcześniej zbierały informacje o tych dżetach, które są wynikiem procesów geologicznych ogrzewających potężne oceany podpowierzchniowe. "Wybraliśmy te dwa księżyce ponieważ potencjalnie są one szczególnie interesujące z punktu widzenia astrobiologii", mówi Hammel. Villanueva wraz ze swoim zespołem planuje wykorzystać kamerę NIRCam (obserwującą w bliskiej podczerwieni) do wykonania wysokiej rozdzielczości zdjęć Europy, które następnie wykorzystają do badania powierzchni księżyca i do poszukiwania gorących obszarów powierzchni wskazujących na aktywność gejzerów i aktywne procesy geologiczne. Po zlokalizowaniu gejzeru badacze wykorzystają NIRSpec (spektrograf w bliskiej podczerwieni) oraz MIRI (instrument obserwujący w średniej podczerwieni) do spektroskopowej analizy składu chemicznego gejzerów. Obserwacje za pomocą teleskopu Webba mogą być szczególnie przydatne w przypadku gejzerów Europy, których skład chemiczny wciąż pozostaje w dużej mierze nieznany. "Czy są to gejzery lodu wodnego? Czy uwalniana jest gorąca para wodna? Jaka jest temperatura aktywnych obszarów i tryskającej wody"? pyta Villanueva. "JWST pozwoli nam zmierzyć te cechy z niespotykaną dotąd dokładnością i precyzją". W przypadku Enceladusa, z uwagi na fakt, że księżyc jest niemal 10 razy mniejszy niż Europa z lokalizacji Webba, wykonanie zdjęć wysokiej rozdzielczości nie będzie możliwe. Niemniej jednak, teleskop może wciąż badać skład chemiczny gejzerów Enceladusa i wykonywać szeroką analizę jego cech powierzchniowych. Większa część powierzchni księżyca została już sfotografowana przez sondę Cassini, która od 13 lat bada Saturna i jego księżyce. https://www.youtube.com/watch?v=ze2ooa3c8yg Villanueva zastrzega jednak, że choć on i jego zespół planuje wykorzystać NIRSpec do poszukiwania sygnatur organicznych (takich jak metan, metanol i etan) w gejzerach obu księżyców, nie ma żadnej gwarancji, że będą w stanie zgrać obserwacje za pomocą JWST z momentem wystąpienia erupcji. Nie ma także pewności czy owe gejzery będą miały wyraźny organiczny skład chemiczny. "Zakładamy, że uda nam się zaobserwować gejzery, jeżeli będą szczególnie aktywne i bogate w materię organiczną". Dowody na ślady życia w gejzerach mogą także okazać się pozorne. Villanueva tłumaczy, że choć nierównowaga chemiczna w gejzerach (nieoczekiwania obfitość lub brak określonych związków chemicznych) mogą wskazywać na naturalne procesy biologiczne, to mogą one być także spowodowane przez naturalne procesy geologiczne. Choć JWST może nie być w stanie odpowiedzieć nam na pytanie czy podpowierzchniowe oceany obu księżyców pełne są życia, to może nam pozwolić na zlokalizowanie i lepsze scharakteryzowanie aktywnych obszarów powierzchni. Przyszłe misje, takie jak Europa Clipper, której głównym celem jest określenie czy Europa posiada warunki sprzyjające powstaniu życia, mogą wykorzystać dane z Webba do zlokalizowania najlepszych obszarów powierzchni księżyca do obserwacji. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) stanowi naukowe uzupełnienie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Będzie to najsilniejszy teleskop kosmiczny w historii. JWST to międzynarodowy projekt realizowany przez NASA przy współpracy ESA i Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Źródło: NASA]]> 14532 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[RECENZJA: Bóg i geometria - Michał Heller]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/27/recenzja-bog-i-geometria-michal-heller/ Sun, 27 Aug 2017 14:54:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14537 Czy już sam tytuł opisywanej dzisiaj książki nie sprowokował oburzenia chociażby u części z Was? Jak to! Strona popularno-naukowa, a tutaj ktoś wchodzi na tereny powszechnie niekojarzone z nauką, a z wiarą. Gdy pojawia się słowo "Bóg" na stronie takiej jak Puls Kosmosu to gdzieś tu musi nastąpić jakiś zgrzyt, prawda? Otóż nie ma co się martwić na zapas. Astronomia jest jedną z tych nauk, które bezustannie nakazują eksplorowanie jej granic w zależności od tego czym się zajmujemy. Astronom, który w pracy naukowej zajmuje się powierzchnią Marsa czy Księżyca prędzej czy później musi poznać techniki stosowane przez geologów, astronom zajmujący się astrofizyką gwiazd siłą rzeczy wgłębia się w wiedzę zarezerwowaną dla chemików, astronom szukający źródeł naszej obecnej wiedzy staje się niezgorszym historykiem, a astronom zajmujący się Wszechświatem jako całością z czasem dotyka terytoriów zarezerwowanych dla filozofów. Być może nie trzeba znać historii myślenia o geometrii i o przestrzeni, aby zrozumieć ogólną teorię względności, ale z pewnością taka wiedza może pomóc. Jak zawsze Michał Heller zabiera czytelnika w podróż, która zaczyna się w starożytnej Grecji, przebiega przez pierwsze wieki chrześcijaństwa, chrześcijańskie średniowiecze, a kończy się w okresie renesansu. Motywem podróży jest geometria i przestrzeń i koncepcje ich dotyczące, a powstające na przestrzeni całych tysiącleci. Czym jest geometria? Czy człowiek tworzy geometrię czy ją odkrywa? Jak wiąże się geometria z przestrzenią? Czym jest przestrzeń? Czy posiada jakieś granice? To tylko kilka fundamentalnych pytań o naszą rzeczywistość rozpatrywaną od strony matematyczno-filozoficznej, pytania których rodowód sięga starożytnych Greków albo i dalej. Michał Heller po raz kolejny z łatwością nawiguje między teoriami matematycznymi, kwestiami filozoficznymi oraz teologią. Tylko na pierwszy rzut oka może się wydawać, że gdzie wiara, a gdzie nauka. Temat jednak jest dużo bardziej złożony. Gdy spojrzymy na kwestię rozmiarów Wszechświata to widzimy, że jest to zagadnienie, z którym musiał się mierzyć tak świat nauki jak i świat wiary. Co więcej, po Grekach swoje pojęcie przestrzeni musiał ustalić także nowo powstający kościół. Wszak nie sposób było mówić o tym, że Bóg jest wszędzie nie definiując słowa "wszędzie". W ten sposób tak matematycy, filozofowie jak i osoby odpowiedzialne za kształtowanie i wzrost kościoła są odpowiedzialni za nasze obecne rozumienie przestrzeni kosmicznej i jej niezwykle złożoną geometrię. To właśnie oni kładli podwaliny, na których setki lat później stanęła ogólna teoria względności. Do książek autorstwa Michała Hellera mam szczególne podejście. Niezależnie od złożoności tematu są one nie tylko niesamowicie bogate w wiedzę, ale zawsze ubrane są w słowa, które sprawiają, że trudne wydaje się łatwe, że nudne wydaje się niezwykle ciekawe. Odrzućcie zatem podejrzenia, że książka o starożytności, o religii i o matematyce będzie nudna i nieprzystępna. Gwarantuję Wam, że będzie się to czytało lekko i przyjemnie. To naprawdę jest świetna pozycja na weekendowy relaks i polecam ją każdemu - od matematyka, przez miłośnika astronomii, przez astronoma, po zagorzałego wojującego ateistę. Jeżeli po ostatniej stronie będziecie odczuwali niedosyt - nie ma problemu, bowiem czeka na Was kontynuacja w postaci książki "Przestrzenie Wszechświata" opisywana już na Pulsie Kosmosu: http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/recenzja-przestrzenie-wszechswiata-michal-heller/
    Tytuł: Bóg i geometria. Gdy przestrzeń była bogiem Autor: Michał Heller Stron: 311 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: http://www.ccpress.pl/produkt/Bog_i_geometria._Gdy_przestrzen_byla_Bogiem_(oprawa_twarda)_227]]>
    14537 0 0 0 RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> ]]> ]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller]]>
    <![CDATA[Kepler odkrywa zmienność Siedmiu Sióstr]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/27/kepler-odkrywa-zmiennosc-siedmiu-siostr/ Sun, 27 Aug 2017 07:54:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14539 Zdjęcie gromady otwartej Plejady wykonane przez teleskop Kepler w trakcie Kampanii 4 misji K2.[/caption] Siedem Sióstr znanych przez starożytnych greków to znana współczesnym astronomom gromada otwarta o nazwie Plejady - to zbiór gwiazd widoczny gołym okiem i badany już od tysięcy lat przez kultury całego świata. Teraz dr Tim White z Centrum Astrofizyki Gwiazd na Uniwersytecie w Aarhus oraz jego zespół duńskich i międzynarodowych astronomów zademonstrował nową, niezwykle silną technikę obserwowania tego typu gwiazd, które zazwyczaj są o wiele za jasne do obserwowania przez wysokiej klasy teleskopy. Wyniki ich badań zostały opublikowane w najnowszym wydaniu periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Wykorzystując nowy algorytm poprawy obserwacji z Kosmicznego Teleskopu Kepler w ramach misji K2 zespół wykonał jak dotąd najbardziej szczegółowe badania zmienności tych gwiazd. Satelity takie jak Kepler zaprojektowane są do poszukiwania planet krążących wokół odległych gwiazd metodą poszukiwania spadków ich jasności wskutek tranzytu potencjalnych planet na tle tarczy gwiazd oraz do badań z zakresu asterosejsmologii - badania struktury i ewolucji gwiazd uwidocznionych w zmianach ich jasności. Ponieważ Kepler został zaprojektowany do jednoczesnego obserwowania tysięcy słabych gwiazd, niektóre najjaśniejsze gwiazdy są w rzeczywistości za jasne do obserwowania. Promień światła z jasnej gwiazdy skierowany na detektor kamery spowoduje wysycenie centralnych pikseli obrazu gwiazdy, co prowadzi do znaczącej utraty precyzji pomiaru całkowitej jasności gwiazdy. To ten sam proces, który powoduje utratę zakresu dynamicznego w zwykłych aparatach cyfrowych, które nie są w stanie na jednym zdjęciu zarejestrować jednocześnie bardzo jasnych i bardzo ciemnych obiektów. "Rozwiązanie pozwalające na obserwowanie jasnych gwiazd za pomocą Keplera okazało się stosunkowo proste", mówi główny autor opracowania dr Tim White. "W dużej mierze interesują nas względne, a nie absolutne, zmiany jasności. Możemy zmierzyć zmiany z pobliskich, niewysyconych pikseli, ignorując całkowicie obszary wysycone". Jednak zmiany ruchu satelity i niewielkie niedoskonałości detektora mogą wciąż skrywać przed ami sygnał zmienności gwiazdy. Aby ominąć ten problem, autorzy opracowali nową technikę szacowania wkładu każdego piksela znajdując w ten sposób właściwą równowagę pozwalającą na odjęcie efektów instrumentalnych. Nową metodę nazwano fotometrią halo - ten prosty i szybki algorytm autorzy udostępnili jako darmowe oprogramowanie open-source. [caption id="attachment_14541" align="aligncenter" width="683"] Unikalne fluktuacje jasności każdej z gwiazd odsłaniają przed nami właściwości fizyczne takie jak rozmiar i tempo rotacji gwizdy. Większość jasnych gwiazd w Plejadach to wolno pulsujące gwiazdy typu B, jednak Maia jest inna - wykazuje dowody na obecność dużej plamy chemicznej przechodzącej na powierzchni gwiazdy co 10 dni. Źródło: Uniwersytet w Aarhus / T. White[/caption] Większość z siedmiu gwiazd okazało się wolno pulsującymi gwiazdami B - to klasa gwiazd zmiennych, w których jasność gwiazdy zmienia się z okresem liczonym w dniach. Częstotliwość pulsacji jest kluczowa do badania niektórych słabo zrozumianych procesów zachodzących w jądrach takich gwiazd. Siódma gwiazda gromady - Maia - jest inna: okres jej zmienności to 10 dni. Wcześniejsze badania wskazywały, że Maia należy do klasy gwiazd z nietypowymi koncentracjami na powierzchni niektórych pierwiastków chemicznych takich jak na przykład mangan. Aby sprawdzić tę teorię przeprowadzono serię spektroskopowych obserwacji za pomocą teleskopu Hertzsprung SONG. "Zauważyliśmy, że zmiany jasności obserwowane za pomocą Keplera zgrywają się ze zmianami intensywności absorpcji linii manganu w atmosferze tej gwiazdy", mówi dr Victoria Antoci, współautorka artykułu i profesor w Centrum Astrofizyki Gwiazd na Uniwersytecie w Aarhus. i"Doszliśmy do wniosku, że zmienność tej gwiazdy spowodowana jest istnieniem dużej, chemicznej plamy na powierzchni gwiazdy, która pojawia się i znika z naszego pola widzenia wraz z 10-dniowym okresem rotacji gwiazdy". "Sześćdziesiąt lat temu astronomowie twierdzili, że obserwują zmienność Mai z okresem kilku godzin. Stwierdzono nawet, że to pierwsza z całej nowej klasy gwiazd, którą nazwali 'zmiennymi typu Maia'", mówi White, "jednak nasze nowe obserwacje wskazują, że Maia nie należy do zmiennych typu Maia". W ramach przeprowadzonych badań nie zaobserwowano żadnych tranzytów egzoplanet, jednak autorzy wykazali, że opracowany przez nich algorytm może osiągnąć precyzję niezbędną aby Kepler i przyszłe teleskopy kosmiczne takie jak TESS mogły wykrywać planety tranzytujące na tle tarczy tak jasnych gwiazd jak chociażby Alfa Centauri. Źródło: RAS]]> 14539 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromady galaktyk skrywają informacje o ciemnej materii i ciemnej energii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/29/gromady-galaktyk-skrywaja-informacje-o-ciemnej-materii-i-ciemnej-energii/ Tue, 29 Aug 2017 08:59:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14549 Masywna, młoda gromada galaktyk widziana w zakresie rentgenowskim (niebieski), widzialnym (zielony) i podczerwonym (czerwony). Źródło: X-ray: NASA/CXC/Univ of Missouri/M. Brodwin et al; optyczny: NASA/STScI; podczerwień: JPL/CalTech[/caption] To swego rodzaju kosmiczna ironia: największe obiekty we Wszechświecie mogą być najtrudniejszymi do znalezienia. Elizabeth Blanton, profesor astronomii z Uniwersytetu w Bostonie rozpoczęła poszukiwania odległych gromad galaktyk już ponad 20 lat temu. Pojedyncza gromada galaktyk może mieć masę nawet biliarda słońc, a mimo to być na tyle od nas odległa, że pozostaje praktycznie niewidoczna dla wszystkich poza największymi teleskopami na Ziemi. Odległe gromady skrywają w sobie wiele elementów opowieści o tym jak powstała przypominająca sieć struktura wszechświata i mogą rzucić zupełnie nowe światło na prawdziwą naturę ciemnej energii i ciemnej materii. Teraz poszukiwania jej zespołu przynoszą największe jak dotąd wyniki: katalog około 200 potencjalnych gromad galaktyk, które jeżeli zostaną potwierdzone, mogą zawierać jedne z najodleglejszych dotąd odkrytych gromad galaktyk. Nowe wyniki, które będą przydatnym narzędziem dla wielu astronomów na całym świecie opublikowano 26 lipca 2017 roku w periodyku Astrophysical Journal. Gromady galaktyk mogą zawierać tysiące galaktyk i wiele bilionów gwiazd - i właśnie to widzą astronomowie za pomocą zwykłych teleskopów. Gorący gaz między galaktykami świeci w zakresie rentgenowskim, a astronomowie podejrzewają, że ponad 85% masy każdej gromady to ciemna materia. Mapowany w trzech wymiarach, wszechświat stanowi sieć jasnych włókiem i ciemnych luk, przy czym gromady galaktyk zazwyczaj znajdują się na przecięciach poszczególnych włókien. Wplecione w tę kosmiczną sieć są informacje o dwóch głównych tajemnicach kosmosu: ciemnej materii - niewidocznej materii wypełniającej galaktyki i przestrzenie między nimi oraz ciemnej energii odpowiedzialnej za przyspieszanie rozszerzania się Wszechświata. Łącznie, ciemna materia i ciemna energia stanowią według naukowców 95 % Wszechświata jednak astrofizycy obserwują obecność ciemnej materii i ciemnej energii tylko pośrednio - poprzez ich wpływ na gwiazdy i galaktyki rozświetlające niebo. Nowy zbiór potencjalnych odległych gromad galaktyk może pomóc naukowcom dokładniej poznać właściwości ciemnej materii i ciemnej energii - mówi Paterno-Mahler, główny autor nowego artykułu, pierwszego z serii nadchodzących artykułów opracowanych przez zespół Blanton. "Gromady galaktyk stanowią naprawdę dobre podłoże do poszukiwania kosmologicznych parametrów wszechświata, takich jak chociażby ilość ciemnej materii i ciemnej energii". Porównując odległe gromady z ich lokalnymi odpowiednikami, badacze mogą także odtworzyć historię powstawania i wzrostu gromad galaktyk. Jest tak ponieważ światło z najodleglejszych gromad podróżowało całe miliardy lat zanim dotarło na Ziemię, dlatego teraz astronomowie mogą obserwować je takimi jakie były miliardy lat temu. "Jeżeli chcemy dowiedzieć się jak gromady - najmasywniejsze, zapadnięte struktury we Wszechświecie - powstawały i ewoluowały musimy badać je w całym zakresie odległości, sięgając aż do zamierzchłej przeszłości", mówi współautor opracowania Mark Brodwin, profesor fizyki i astronomii na Uniwersytecie Missouri-Kansas City. Ponieważ gromady galaktyk dają astronomom dostęp do dużych próbek galaktyk mniej więcej w tym samym wieku, stanowią także doskonałe laboratorium do badania zmian poszczególnych galaktyk w czasie. "W ten sposób mamy całe zbiory galaktyk w tej samej epoce, znajdujących się w tym samym wycinku nieba, które możemy porównać z bliskimi nam galaktykami", mówi Blanton. [caption id="attachment_14551" align="aligncenter" width="800"] Zdjęcie wykonane w zakresie optycznym przez Sloan Digital Sky Survey (po lewej) jest niemal puste, ale zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Spitzer (po prawej) odkrywa przed nami dziesiątki odległych galaktyk. Nałożona na nie mapa fal radiowych (zielone linie) odkrywa przed nami galaktykę poruszającą się względem gazu w gromadzie. Źródło: Blanton et al.[/caption] Jednak im gromada galaktyk odleglejsza od Ziemi, tym trudniej ją dostrzec. Tradycyjne teleskopy optyczne muszą spoglądać w pojedyncze punkty nieba przez długi czas, aby zebrać wystarczającą ilość światła i ujawnić obecność odległej gromady. Zbadanie w ten sposób całego nieba pochłonęłoby ogromne ilości czasu. Dlatego też,  aby stworzyć nowy katalog, Blanton i jej zespół przesiali archiwalne dane w poszukiwaniu informacji, które wskazują gdzie mogą znajdować się gromady galaktyk, a dopiero potem takie miejsca przeszukali za pomocą teleskopów. Ich poszukiwania, którym nadano nazwę COBRA (Clusters Occupied by Bent Radio AGN) były finansowane w ramach grantów NASA i NSF. Poszukiwanie wskazówek zaczyna się od faktu, że prawie każda duża galaktyka posiada w swoim centrum supermasywną czarną dziurę. Owe czarne dziury strasznie brudzą podczas pożerania pobliskich gwiazd. Dzięki temu część gazu i pyłu opadającego na czarne dziury wyrzucana jest z ich otoczenia w potężnych, spiralnych dżetach. Owe dżety mogą rozciągać się na całą szerokość galaktyki i jeszcze dalej, a przy tym emitują fale radiowe, które astronomowie mogą rejestrować za pomocą naziemnych radioteleskopów. Gdy taka galaktyka jednocześnie przelatuje przez gorący gaz gromady (lub gdy gaz przelatuje przez galaktykę), dżety ulegają wygięciu w charakterystyczny kształt przypominający literę C. Owa litera C to pierwsza wskazówka potencjalnej obecności gromady. Zespół Blanton przeanalizował istniejące dane z przeglądów nieba i odkrył prawie 2000 takich osobliwych obiektów. Następnie jeden z członków zespołu porównał te potencjalne gromady ze zdjęciami w zakresie widzialnym wykonanymi w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Najbardziej ekscytujące obiekty to te, dla których zdjęcia ze Sloan są po prostu ciemne, co wskazuje, że sygnał radiowy może pochodzić z gromady tak odległej, że nie udało się jej dostrzec w ramach przeglądu nieba SSDS. Zatem po kolejnym zawężeniu listy, astronomowie wykorzystali Kosmiczny Teleskop Spitzer do spojrzenia na około 650 potencjalnych gromad, jedna po drugiej (Spitzer jest najbardziej czuły w zakresie podczerwieni - niewidzialnym dla ludzkiego oka, ale idealnym do obserwowania odległych galaktyk). Z pomocą komputera, badacze policzyli galaktyki na każdym zdjęciu ze Spitzera i porównali je z typową liczbą galaktyk w porównywalnym obszarze nieba. Nietypowo wysoka liczba galaktyk - "nadmierne zagęszczenie" - wskazuje na gromadę galaktyk. Oczywiście nadmierne zagęszczenie nie stanowi ostatecznego dowodu na obecność gromady galaktyk. "Obserwujemy dwuwymiarowy obraz trójwymiarowego rozkładu obiektów", mówi Blanton. "Niektóre z nich mogą znajdować się dużo bliżej lub dużo dalej od nas". Te "efekty projekcji" mogą tworzyć iluzję gromady tam gdzie w rzeczywistości taka nie występuje. Kolejnym zadaniem grupy - wykonywanym obecnie - jest mierzenie odległości do każdej z galaktyk w pozornej gromadzie w celu potwierdzenia rzeczywistości grupy i wyeliminowania iluzji optycznej. Emmet Golden-Marx już określa odległości do niektórych galaktyk za pomocą 4,3-metrowego teleskopu Discovery Channel Telescope, a Blanton planuje wnioskować o czas obserwacyjny na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a i jednym z dwóch 10-metrowych teleskopów Keck na Hawajach, które pozwoliłyby na dokładniejsze pomiary. Po potwierdzeniu odległości, zespół będzie w stanie właściwie uszeregować gromady wiekiem i potwierdzić czy ich katalog zawiera najodleglejsze dotąd obserwowane gromady galaktyk. Źródło: Boston University / phys.org]]> 14549 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Mars InSight przygotowywana do startu w maju 2018]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/29/sonda-mars-insight-przygotowywana-do-startu-w-maju-2018/ Tue, 29 Aug 2017 14:45:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14553 Wizja artystyczna z sierpnia 2015 roku przedstawia lądownik InSight rozłożony i gotowy do badania głębokiego wnętrza Marsa. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Od początku lata trwają przygotowania misji InSight, która zgodnie z planem rozpocznie swoją podróż na Marsa w maju przyszłego roku. Sonda zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną z bazy Vandenberg w Kalifornii - będzie to pierwsza sonda międzyplanetarna startująca z zachodniego wybrzeża USA. Lockheed Martin Space Systems składa i testuje sondę InSight w swoim pomieszczeniu czystym w Denver. "Nasz zespół wznowił pracę nad integracją systemu oraz czynności testowe w ubiegłym miesiącu", mówi Stu Spath, menedżer programu z ramienia Lockheed Martin. "Lądownik jest ukończony, a instrumenty zostały już z nim zintegrowane, także teraz możemy wykonać ostateczne testy sondy: w tym testy akustyczne, rozkładania instrumentów i testy równowagi termicznej". InSight to pierwsza misja, której głównym celem jest badanie głębokiego wnętrza Marsa. Zebrane informacje posłużą nam do zrozumienia procesów formowania planet skalistych w Układzie Słonecznym. [caption id="attachment_14556" align="aligncenter" width="1024"] Pomieszczenie czyste Lockheed Martin w Denver w czerwcu 2017 roku. Członkowie misji InSight ściągają wewnętrzną warstwę obudowy ochronnej, która skrywała sondę InSight od momentu przełożenia misji. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Lockheed Martin[/caption] "Ponieważ wnętrze Marsa mieszało się znacznie mniej niż ziemskie w ciągu ostatnich trzech miliardów lat, to właśnie czerwona planeta prawdopodobnie zawiera więcej informacji o młodzieńczych latach planet skalistych niż Ziemia", mówi główny badacz misji Bruce Banerdt z JPL w Pasadenie. Dowodzi on międzynarodowym zespołem, który zaproponował tę misję i wygrał konkurencję z 27 innymi projektami badania Układu Słonecznego. Pełna wersja nazwy InSight to Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport. Niezależnie od tego którego dnia pięciotygodniowego okna rozpoczynającego się 5 maja 2018 r. sonda zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną, nawigatorzy zaplanowali jej trasę tak, aby dotarła do celu w poniedziałek po Dniu Dziękczynienia 2018. W ramach misji w pobliżu marsjańskiego równika wyląduje platforma stacjonarna. Z dwoma rozłożonymi panelami słonecznymi lądownik będzie miał rozpiętość 6 metrów. W ciągu kilku tygodni po lądowaniu -- co zawsze jest dramatycznym wyzwaniem na Marsie -- sonda InSight wykorzysta swoje ramię robotyczne do umieszczenia dwóch głównych instrumentów bezpośrednio i na stale na marsjańskim gruncie. Te dwa instrumenty to:
    • Sejsmometr dostarczony przez francuską agencję kosmiczną CNES, zbudowany we współpracy z USA, Wielką Brytanią, Szwajcarią i Niemcami. Osłonięty od wiatru i z czułością na tyle wysoką, aby wykryć ruchy gruntu na odległość połowy średnicy atomu wodoru, instrument będzie rejestrował fale sejsmiczne emitowane podczas "trzęsień Marsa" lub upadków meteorytów, które pozwolą nam dowiedzieć się więcej o wewnętrznych warstwach planety.
    • Sonda termiczna zaprojektowana tak, aby mogła wbić się na głębokość 3 metrów lub więcej i mierzyć ilość energii pochodzącej z głębokiego wnętrza planety. Sonda została dostarczona przez niemiecki DLR, a mechanizm wbijania w grunt pochodzi z Polski.
    Trzeci instrument wykorzysta transmisje radiowe między Ziemią a Marsem do oceny perturbacji rotacji Marsa względem swojej osi, które mogą nam wiele powiedzieć o jądrze planety. Ładunek naukowcy jest w trakcie przygotowywań do przyszłorocznego startu. Start sondy pierwotnie planowano na marzec 2016 roku, jednak misja musiała zostać anulowana z uwagi na wyciek z metalowego pojemnika, w którym musiały panować warunki zbliżone do próżni, aby odpowiednio mogły pracować czujniki sejsmometru. Pojemnik próżniowy na sejsmometr został zbudowany i przetestowany od nowa, następnie połączony z innymi komponentami i przetestowany ponownie. Kompletny sejsmometr został dostarczony do Lockheed Martin w lipcu br. i został zainstalowany na pokładzie lądownika.]]>
    14553 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zbliża się koniec misji sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/30/zbliza-sie-koniec-misji-sondy-cassini/ Wed, 30 Aug 2017 07:39:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14558 Sonda Cassini zmierzająca w kierunku szczeliny między Saturnem a jego pierścieniami w trakcie jednego z 22 takich przelotów w ostatniej fazie swojej misji. Sonda zniknie w atmosferze planety 15. września br. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Dokładnie za 18 dni sonda Cassini zakończy swoją misję spektakularnym wlotem w atmosferę Saturna. Moment ten, do którego dojdzie 15 września br. to skutek manewru grawitacyjnego wykonanego 22 kwietnia br. w pobliżu największego księżyca Saturna - Tytana, a który umieścił dwuipółtonową sondę na ścieżce ku zagładzie. Jednak zanim dojdzie do zniszczenia sondy na najbliższe dwa tygodnie zaplanowano jeszcze kilka kluczowych punktów misji. "Sonda Cassini zaliczyła wiele naukowych "pierwszych razów", a jej osiągnięcia w zakresie badań planetarnych będą kontynuowane do samego końca misji, kiedy to Cassini stanie się pierwszą sondą badającą Saturna, która będzie analizowała atmosferę Saturna do ostatniej sekundy",mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Sonda będzie przesyłać dane niemal w czasie rzeczywistym zbliżając się do atmosfery - to pierwsze tego typu wydarzenie na Saturnie". https://www.youtube.com/watch?v=fHaaIX-iSqM Sonda Cassini najprawdopodobniej utraci kontakt radiowy z Ziemią w ciągu 1-2 minut od rozpoczęcia wejścia w górne warstwy atmosfery Saturna. Jednak do tego czasu osiem z 12 instrumentów naukowcy sondy będzie wykonywało pomiary. Wśród nich INMS - spektrometr mas jonów i cząstek, który będzie bezpośrednio badał skład chemiczny atmosfery dzięki czemu będzie w stanie nam wiele powiedzieć o procesie formowania i ewolucji planety. W dniu zakończenia misji inne instrumenty Cassini będą wykonywały szczegółowe, wysokiej rozdzielczości obserwacji zórz Saturna, jego temperatury oraz wirów na biegunach planety. Kamera sondy Cassini będzie wyłączona podczas ostatniego zbliżenia do Saturna. Ostatnie zdjęcie Saturna będzie wykonane 14 września. W ostatnim tygodniu misji sonda Cassini zrealizuje jeszcze kilka istotnych punktów swojego planu. -- 9 września -- Cassini wykona ostatni z 22 przelotów między Saturnem a jego pierścieniami - maksymalne zbliżenie podczas tego przelotu to 1680 km. -- 11 września -- sonda Cassini wykona odległy przelot w pobliżu Tytana. Mimo faktu, że sonda zbliży się do niego na 119 049 kilometrów, wpływ grawitacyjny księżyca nieznacznie spowolni sondę.  Kilka dni później, zamiast przelatywać przez zewnętrzne strzępy atmosfery, sonda Cassini zanurkuje w nią na tyle głęboko, że nie będzie w stanie oprzeć się tarciu i temperaturze. -- 14 września -- kamery zainstalowane na pokładzie sondy Cassini wykonają swoje ostatnie zdjęcia układu Saturna przesyłając na Ziemię zdjęcia Tytana i Enceladusa, sześciokątnego układu strumieniowego na biegunie północnym oraz pierścieni. -- 15 września (4:37 EDT) -- rozpoczyna się faza wlotu w atmosferę Saturna. Sonda rozpoczyna 5-minutowy obrót pozwalający jej na ustawienie INMS do optymalnego badania atmosfery, przesyłania danych w czasie rzeczywistym od teraz do końca misji. -- 15 września (7:53 EDT) -- Cassini wlatuje w atmosferę Saturna. Jej silniki działają wykorzystując 10% swojej mocy do utrzymywania stabilności kierunkowej, dzięki czemu antena wysokiego zysku pozostaje skierowana w stronę Ziemi umożliwiając przesyłanie danych. -- 15 września (7:54 EDT) -- silniki sondy Cassini pracują pełną mocą. Atmofera Saturna przezwycięża moc silników i zespół badawczy traci możliwość kontrolowania orientacji sondy, a antena wysokiego zysku traci swoje ukierunkowanie na Ziemię. W tym momencie, który będzie miał miejsce 1510 km nad szczytami chmur Saturna, stracimy kontakt z sondą i misja badania Saturna przez sondę Cassini zostanie zakończona. Sonda ulegnie dezintegracji niczym meteor kilka chwil później. Po 13 latach zwiedzania układu Saturna Wielki Finał misji Cassini to tylko jej ostatnie tchnienie. Po czterech latach misji głównej i dwóch latach misji rozszerzonej, NASA zatwierdziła ambitny plan wydłużenia działania sondy Cassini o dodatkowe siedem lat. W ramach tej części misji Cassini wykonała dziesiątki przelotów w pobliżu księżyców Saturna, jednocześnie bezustannie obserwując zmiany pór roku w atmosferze Saturna i Tytana. Od samego początku koniec misji zaplanowano tak, aby wykorzystać materiał pędny do przemieszczania się po układzie Saturna, w końcu umieszczając sondę na ciasnych orbitach Wielkiego Finału, które doprowadzą do bezpiecznego zniszczenia sondy w atmosferze Saturna. "Koniec misji Cassini będzie dojmującym doświadczeniem, ale będzie to doskonały sposób zakończenia tej zachwycającej podróży", mówi Earl Maize, menedżer projektu Cassini z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Wielki Finał stanowi kulminację siedmioletniego planu wykorzystania pozostałych zasobów sondy w możliwie najbardziej naukowo produktywny sposób. Bezpiecznie niszcząc sondę w atmosferze Saturna eliminujemy możliwość zderzenia sondy z jednym z księżyców Saturna w przyszłości, dzięki czemu pozostawiamy je nienaruszonymi do badania dla przyszłych misji kosmicznych". Źródło: NASA]]> 14558 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 578 0 0 580 0 0 581 580 0 582 581 0 592 580 0 595 0 0 <![CDATA[Nie ma aż tak wielu małych obiektów NEO jak wcześniej myśleliśmy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/31/nie-ma-az-tak-wielu-malych-obiektow-neo-jak-wczesniej-myslelismy/ Thu, 31 Aug 2017 08:00:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14561 Obserwacje przeprowadzone za pomocą Teleskopu Blanco (po lewej) pozwoliły na określenie liczby obiektów o rozmiarach domu na orbitach zbliżających się do Ziemi. Obiekty w tym zakresie rozmiarów odpowiedzialne są za zjawiska bolidu takie jak ten w Czelabińsku (po prawej). Źródło: po lewej - T. Abbott & NOAO/AURA/NSF; po prawej - A. Alishevskikh[/caption] W 2013 roku niewielki meteoroid rozmiarów domu, przeleciał przez atmosferę Ziemi eksplodując nad rosyjskim miastem Czelabińsk. Eksplozja zniszczyła okna w budynkach, a ponad 1000 osób potrzebowało pomocy medycznej w związku z ranami odniesionymi wskutek kontaktu z odłamkami rozbitych szyb.  Jak wiele podobnych obiektów znajduje się na orbitach zbliżających się do Ziemi? Najnowsze badania prowadzone za pomocą Dark Energy Camera (DECam) zainstalowaną na teleskopie Blanco w Obserwatorium Cerro Tololo pozwoliły naukowcom odpowiedzieć na to pytanie. Wyniki wnoszą wiele w naszą wiedzę o naturze i pochodzeniu małych meteoroidów. Obiekty zbliżające się do Ziemi (NEO, ang. Near Earth Objects) to planetoidy lub komety, których orbity sprawiają, że zbliżają się do orbity Ziemi. Ich zbliżenia sprawiają, że stanowią one potencjalne ryzyko zderzenia z Ziemią, które prowadziłoby do zniszczeń na jej powierzchni. Choć bardzo duże (ok. 10 kilometrów) obiekty mogą doprowadzić do masowego wymierania podobnego do tego, które doprowadziło do wyginięcia dinozaurów, to dużo mniejsze obiekty także mogą narobić sporo zamieszania. Meteoroid, który eksplodował w Czelabińsku wyzwolił silną falę uderzeniową, która niszczyła budynki i przewracała ludzi. Stosunkowo niewielki obiekt, o średnicy "zaledwie" 17 metrów, porównywalny rozmiarami z 5-piętrowym budynkiem, eksplodując wyzwolił dziesięciokrotnie więcej energii niż bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę. Przegląd NEO przeprowadzony za pomocą DECam na 4-metrowym teleskopie Blanco w Cerro Tololo pozwolił na oszacowanie liczby podobnych obiektów na orbitach bliskich Ziemi. Lori Allen, dyrektorka Kitt Peak National Observatory i główny badacz tego programu tłumaczy "Obiektów NEO o rozmiarach większych niż 10 metrów jest ok. 3,5 milionów - to populacja dziesięciokrotnie mniejsza od wskazywanej przez poprzednie badania. Około 90% takich obiektów NEO zawiera się w przedziale rozmiarów 10-20 metrów". Wyniki badań, które zostaną opublikowane w periodyku Astronomical Journal, stanowią pierwszą próbę wywnioskowania z pojedynczego zestawu obserwacji, bez zewnętrznych założeń modelu, rozkładu rozmiarów obiektów NEO w zakresie od 1 kilometra do 10 metrów. https://www.youtube.com/watch?v=XgQghDjaZwE Choć zaskakujące wyniki nie zmieniają zagrożenia zderzenia z podobnymi obiektami NEO, które szacuje się na podstawie obserwowanej częstotliwości zjawisk bolidu o rozmiarach podobnych do bolidu z Czelabińska, to jednak wiele nowego nam mówią o naturze i pochodzeniu małych NEO. David Trilling (Northern Arizona University), pierwszy autor badania, tłumaczy w jaki sposób przegląd pogodził zaskakująco małą liczbę obiektów NEO o rozmiarach 10-20 metrów z obserwowaną częstotliwością zjawisk podobnych do tego z Czelabińska. "Jeżeli obiekty NEO o rozmiarach domu odpowiedzialne są za zjawiska podobne do tych z czelabińska, nasze wyniki zdają się wskazywać, że średnie prawdopodobieństwo zderzenia z takim obiektem w rzeczywistości jest dziesięć razy większe niż średnie zjawisko zderzenia z dużym obiektem NEO. To może brzmieć dziwnie, ale może nam też dużo mówić o dynamicznej historii NEO". Trilling wskazuje, że rozkład orbit dużych i małych NEO różnią się od siebie. Małe NEO skoncentrowane są w pasach odłamków kolizyjnych, które mają większe prawdopodobieństwo zderzenia z Ziemią. Pasy odłamków mogą powstawać gdy większe NEO ulegają fragmentacji w gąszcz mniejszych głazów. Przetestowanie tej hipotezy to interesujący problem na przyszłość. Oszacowanie skuteczności wykrywania obiektów w tym badaniu było jednym z kluczowych zadań. Frank Valdes (NOAO) odpowiedzialny za system redukcji i analizy danych w tym projekcie zauważa "Najprostszym sposobem mierzenia skuteczności obserwacji jest wprowadzenie syntetycznych NEO do danych i następne wykrycie obiektów fałszywych w ten sam sposób co prawdziwych". Dobrze dobrany do badania małych, ciemnych obiektów NEO, czterometrowych teleskop Blanco wyposażony w szerokokątną kamerę DECam także przyczyniły się do skuteczności badań. Opisując szerokie zastosowania DECam, Allen zaznaczył "DECam może zrewolucjonizować wiele dziedzin astronomii, od badania ciemnej materii i ciemnej energii, do poszukiwania odległych obiektów Układu Słonecznego do badania naszego bliskiego otoczenia Ziemi". Źródło: NRAO]]> 14561 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odległa galaktyka wyemitowała 15 wysokoenergetycznych impulsów radiowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/31/odlegla-galaktyka-wyemitowala-15-wysokoenergetycznych-pulsow-radiowych/ Thu, 31 Aug 2017 12:48:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14564 Sekwencja 13 z 15 wykrytych błysków ilustruje ich spektrum i ekstremalną zmienność.[/caption] Breakthrough Listen, inicjatywa poszukiwania sygnałów emitowanych przez inteligentne życie we Wszechświecie doprowadziła do zarejestrowania 15 krótkich ale silnych impulsów radiowych pochodzących z tajemniczego i powtarzalnego źródła - FRB 121102 - w odległych częściach Wszechświata. Szybkie błyski radiowe (FRB, ang. Fast Radio Bursts) to krótkie, jasne impulsy promieniowania radiowego pochodzące z odległych lecz w dużej mierze nieznanych źródeł, a FRB 121102 to jedyne znane źródło błysków tego typu, które jest powtarzalne: obiekt ten wyemitował już ponad 150 wysokoenergetycznych błysków. W ubiegłym roku naukowcy ustalili, że FRB 121102 to galaktyka karłowata znajdująca się 3 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Możliwe wyjaśnienia powtarzalnych błysków obejmują zarówno rozbłyski emitowane przez rotujące gwiazdy neutronowe z wyjątkowo silnym polem magnetycznym, tzw. magnetary jak i bardziej egzotyczne opcje takie jak: skolimowane źródła energii, silne błyski laserowe wykorzystywane przez pozaziemskie cywilizacje do napędu swoich pojazdów kosmicznych, podobne do tych, których planuje użyć zespół Breakthrough Starshot do napędu nano-sond wysłanych z Ziemi w kierunku Proximy Centauri. "Błyski z tego źródła nigdy nie były obserwowane na tak wysokiej częstotliwości", mówi Andrew Siemion, dyrektor Berkeley SETI Research Center oraz programu Breakthrough Listen. Próbując zrozumieć mechanizm generowania szybkich błysków radiowych astronomowie z całego świata wielokrotnie kierowali swoje teleskopy w stronę FRB 121102. Siemion wraz ze swoim zespołem poinformował społeczność astronomiczną o aktywności obiektu w telegramie astronomicznym w poniedziałek, 28 sierpnia. "Oprócz potwierdzenia, że źródło ponownie jest aktywne, wysoka rozdzielczość danych zebranych za pomocą instrumentu Listen pozwoli na pomiar właściwości tych tajemniczych błysków z większą precyzją niż to kiedykolwiek było możliwe", mówi Vishal Gajjar z Breakthrough Listen, który zaobserwował wzmożoną aktywność obiektu. Po raz pierwszy odkryte za pomocą Teleskopu Parkes w Australii szybkie błyski radiowe obserwowano do teraz za pomocą kilku radioteleskopów na całym świecie. FRB 121102 został odkryty 2 listopada 2012 roku (stąd i nazwa), a w 2015 roku po raz pierwszy zaobserwowano, że błyski z tego źródła się powtarzają, co eliminuje teorie mówiące, że źródłem błysku jest katastroficzne zniszczenie samego źródła - przynajmniej w tym wypadku. Niezależnie od ostatecznego źródła FRB 121102, gdy ostatnio zarejestrowane błyski opuszczały swoją galaktykę macierzystą, nasz Układ Słoneczny miał niecałe 2 miliardy lat - zauważa Steve Croft - astronom z programu Breakthrough Listen w UC Berkeley. Życie na Ziemi składało się wtedy z jednokomórkowych organizmów, i musiał upłynąć jeszcze jeden cały miliard lat zanim pojawiło się na Ziemi najprostsze życie wielokomórkowe. W ramach programu Breakthrough Listen, którego celem jest obserwowanie pobliskich gwiazd i galaktyk w poszukiwaniu oznak pozaziemskiej technologii, zespół naukowy z UC Berkeley dodał FRB 121102 do swojej listy celów. We wczesnych godzinach w sobotę, 26 sierpnia Gajjar obserwował ten obszar nieba za pomocą skonstruowanego przez zespół Breakthrough Listen instrumentu zainstalowanego na teleskopie Green Bank w Wirginii Zachodniej. Instrument zarejestrował 400 terabajtów (milionów milionów bajtów) danych w przeciągu pięciu godzin pracy obserwując nieba w całym zakresie od 4 do 8 GHz. Ten potężny zestaw danych został przeszukany pod kątem poszukiwania sygnatur krótkich impulsów w szerokim zestawie częstotliwości, z charakterystyczną dyspersją spowodowaną przez obecność gazu w przestrzeni kosmicznej między Ziemią a źródłem. Charakterystyczny kształt wymuszony przez dyspersję na pierwotny błysk jest wskaźnikiem ilości materii między nami a źródłem, a tym samym wskaźnikiem odległości do galaktyki macierzystej. Analiza przeprowadzona przez Gajjara i zespół Breakthrough Listen pozwoliła zarejestrować 15 nowych błysków pochodzących z FRB 121102. Obserwacje po raz pierwszy wskazują, że szybkie błyski radiowe obecne s także na wyższych częstotliwościach niż wcześniej obserwowane, a najjaśniejsze są na 7 GHz. "Wyjątkowe zdolności odbiornika, który jest w stanie rejestrować jednocześnie pasmo o szerokości kilku GHz, podzielone na miliardy pojedynczych kanałów pozwala nam na nowo przyjrzeć się widmu częstotliwości FRB i powinny wiele nam powiedzieć o procesach leżących u źródła FRB", mówi Gajjar. Źródło: UC Berkeley]]> 14564 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 584 0 0 <![CDATA[Hubble wskazuje na możliwość istnienia wody na planetach układu TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/31/hubble-wskazuje-na-mozliwosc-istnienia-wody-na-planetach-ukladu-trappist-1/ Thu, 31 Aug 2017 15:06:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14568 Źródło: ESO/N. Bartmann/spaceengine.org[/caption]

    Międzynarodowy zespół astronomów użył Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do oszacowania czy istnieje możliwość występowania wody na siedmiu planetach o rozmiarach Ziemi krążących wokół pobliskiego karła TRAPPIST-1. Wyniki badań wskazują, że zewnętttrzne planety systemu wciąż mogą posiadać na swojej powierzchni znaczące ilości wody. Wśród nich są trzy planety krążące w ekosferze gwiazdy, co jednocześnie oznacza, że istnieje większa niż dotychczas szansa, że na planetach tych istnieją warunki sprzyjające powstaniu życia.

    22 lutego 2017 roku astronomowie ogłosili odkrycie siedmiu planet o rozmiarach Ziemi krążących wokół ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 oddalonego od nas o jakieś 40 lat świetlnych. To jak dotąd najliczniejszy odkryty układ planetarny poza Układem Słonecznym. Bazując na tym odkryciu międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez szwajcarskiego astronoma Vincenta Bourriera z Observatoire de l’Université de Genève, wykorzystał spektrograf STIS zainstalowany na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a do zbadania ilości promieniowania ultrafioletowego docierającego na poszczególne planety układu. “Promieniowanie ultrafioletowe stanowi istotny czynnik w atmosferycznej ewolucji planet", tłumaczy Bourrier. “Tak jak w naszej własnej atmosferze, gdzie promieniowanie ultrafioletowe pochodzące ze Słońca rozbija cząsteczki, tak i gdzie indziej ten typ promieniowania może rozbijać cząsteczki pary wodnej w atmosferach egzoplanet na wodór i tlen”. [caption id="attachment_14570" align="aligncenter" width="1024"] Porównanie rozmiarów Słońca i ultrachłodnego karła TRAPPIST-1[/caption] Gdy niskoenergetyczne promieniowanie ultrafioletowe rozbija cząsteczki wody w procesie zwanym fotodysocjacją, wysokoenergetyczne promieniowanie ultrafioletowe (XUV) oraz promieniowanie rentgenowskie ogrzewają górne warstwy atmosfery planety, co sprzyja ucieczce produktów fotodysocjacji, tlenu i wodoru, w przestrzeń kosmiczną. Z uwagi na swoją niską masę, gaz wodorowy może uciekać z atmosfer egzoplanet. W tym wypadku wodór można wykryć w pobliżu takiej planety za pomocą Hubble'a, dzięki czemu może on wskazywać na obecność pary wodnej w atmosferze planety. Obserwowana ilość promieniowania ultrafioletowego emitowanego przez TRAPPIST-1 faktycznie wskazuje, że planety mogły stracić olbrzymie ilości wody w toku swojego istnienia. Szczególnie tyczy się to dwóch wewnętrznych planet układu - TRAPPIST-1b oraz TRAPPIST-1c, które otrzymują największe ilości energii ultrafioletowej. "Nasze wyniki wskazują, że ucieczka z atmosfery może odgrywać istotną rolę w ewolucji tych planet", podsumowuje Julien de Wit z MIT, współautor opracowania. https://www.youtube.com/watch?v=KPWnBhjXSd0 Wewnętrzne planety mogły stracić ilość wody porównywalną z 20 oceanami ziemskimi w ciągu ostatnich ośmiu miliardów lat. Niemniej jednak, zewnętrzne planety układu - w tym planety e, f oraz g, które znajdują się w ekosferze gwiazdy - powinny stracić jej znacznie mniej, co oznacza, że wciąż mogą mieć jej sporo na swoich powierzchniach. Obliczone tempo utraty wody jak i tempu geofizycznego uwalniania wody także wskazują, że zewnętrzne, najmasywniejsze planety układu posiadają wodę na powierzchni. Niemniej jednak, przy obecnie dostępnych danych i teleskopach nie możemy jeszcze ostatecznie ustalić czy na tych planetach faktycznie woda występuje. “Choć nasze wyniki wskazują, że zewnętrzne planety tego układu są najlepszymi kandydatkami do poszukiwania wody za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, to wskazują one na konieczność prowadzenia badań teoretycznych i uzupełniających obserwacji na wszystkich zakresach promieniowania tak, abyśmy mogli ustalić prawdziwą naturę planet układu TRAPPIST-1 i ich przyjazność dla życia", podsumowuje Bourrier. Źródło: ESO/Hubble]]>
    14568 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 579 0 0 583 0 0
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo we wrześniu 2017]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/01/astrolife-niebo-we-wrzesniu-2017/ Fri, 01 Sep 2017 06:59:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14573 14573 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Promieniowanie UV niezbędne do powstania życia?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/01/promieniowanie-uv-niezbedne-do-powstania-zycia/ Fri, 01 Sep 2017 19:05:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14576 Na co dzień promieniowanie ultrafioletowe (UV) nie za dobrze nam się kojarzy - wszak jest odpowiedzialne za oparzenia słoneczne czy wiele innych szkodliwych dla nas efektów. Niemniej jednak, najnowsze badania wskazują, że promieniowanie ultrafioletowe mogło odegrać kluczową rolę w powstaniu życia na Ziemi i może być istotnym czynnikiem wskazującym gdzie powinniśmy szukać życia we Wszechświecie. Badania przeprowadzone przez Sukrita Ranjana z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) w Cambridge, MA i jego współpracowników wskazują, że czerwone karły mogą nie emitować wystarczającej ilości promieniowania ultrafioletowego niezbędnej do rozpoczęcia procesów biologicznych podobnych do ziemskich. Przykładowo, określony poziomy promieniowania ultrafioletowego mogą być niezbędne przy formowaniu kwasu rybonukleinowego, związku obecnego we wszystkich formach znanego nam życia. "Taki przypadek może przypominać sytuację, w której posiadamy mnóstwo suchego drewna, podpałkę, a nie mamy zapałki, aby rozpalić ognisko", mówi Ranjan. "Nasze badania wskazują, że odpowiednia ilość promieniowania ultrafioletowego może być jedną z tych zapałek, które pozwalają rozpalić ogień życia". Badania prowadzone przez naukowców skupiają się na czerwonych karłach, mniejszych i mniej masywnych od Słońca, oraz na planetach, które wokół nich krążą. Niedawno badacze odkryli kilka układów planetarnych z planetami w ekosferach gwiazd macierzystych, gdzie teoretycznie woda w stanie ciekłym może istnieć na powierzchni planety. Wśród nich są układy Proxima Centauri, TRAPPIST-1 oraz LHS 1140. Bazując na modelach komputerowych i znanych właściwościach czerwonych karłów, autorzy oszacowali, że powierzchnie planet skalistych w potencjalnych ekosferach czerwonych karłów mogą otrzymywać 100 do 1000 razy mniej promieniowania ultrafioletowego niezbędnego do powstania życia niż młoda Ziemia. Procesy chemiczne, które zależą od promieniowania UV mogą ustać przy tak niskim poziomie promieniowania, a nawet jeżeli nadal będą zachodziły, będą potrzebowały znacznie więcej czasu niż na młodej Ziemi, co istotnie opóźniłoby powstanie życia. "To może być kwestia trafienia w optymalny poziom promieniowania", mówi współautor opracowania Robin Wordsworth z Harvard School of Engineering and Applied Science. "Do rozpoczęcia procesu powstawania życia niezbędny jest odpowiednio wysoki poziom promieniowania UV, ale jednocześnie nie może on być na tyle wysoki aby pozbawił planetę atmosfery". Wcześniej prowadzone badania wskazują, że czerwone karły w układach takich jak TRAPPIST-1 mogą charakteryzować się gwałtownymi rozbłyskami promieniowania UV. Jeżeli takie rozbłyski będą dostarczać zbyt dużo energii na powierzchnię planet krążących wokół karłów, mogą one znacząco wpływać na atmosfery i niszczyć życie na powierzchni planet. Z drugiej strony, te same rozbłyski mogą dostarczać tyle energii, że będą kompensowały niższe poziomy promieniowania UV emitowane przez gwiazdę między rozbłyskami. "Przed nami wciąż dużo pracy w laboratoriach jak i poza nimi, zanim uda nam się ustalić jakie czynniki - w tym promienie UV - wpływają na powstanie życia", mówi współautor artykułu Dimitar Sasselov z CfA. "Musimy także ustalić czy życie może powstać przy dużo niższych poziomach promieniowania UV niż dociera do Ziemi". Istnieje duże zainteresowanie poszukiwaniem odpowiedzi na to pytanie, ponieważ czerwone karły stanowią jedne z najlepszych kandydatek na gwiazdy, wokół których mogą krążyć planety z życiem. Zważając na fakt, że w najbliższych latach pracę rozpoczną teleskopy takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba czy Gigantyczny Teleskop Magellana - naukowcy potrzebują jak największej ilości informacji, aby do tego czasu wybrać najbardziej obiecujące obiekty do poszukiwania życia poza Układem Słonecznym. Ograniczeniem tego typu badań jest fakt, że znamy tylko jedną planetę we Wszechświecie, na której powstało życie - Ziemię, a nawet w jej przypadku nie wiemy do końca jak to się stało. Jeżeli uda nam się odkryć życie na planecie krążącej wokół czerwonego karła, może okazać się, że trafimy na zupełnie inną ścieżkę, która doprowadziła do powstania życia. Wyniki badań opublikowano 10 lipca br. w periodyku The Astrophysical Journal. Źródło: phys.org]]> 14576 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 585 0 0 614 585 0 615 614 0 616 614 0 617 616 0 618 617 0 <![CDATA[Bliskie spotkania gwiezdnego stopnia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/04/bliskie-spotkania-gwiezdnego-stopnia/ Mon, 04 Sep 2017 07:04:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14581 Ruch ponad 300 000 gwiazd obserwowanych przez satelitę Gaia dowodzi, że rzadkie bliskie spotkania Słońca z pobliskimi gwiazdami może prowadzić do zaburzeń obłoku komet na odległych krańcach Układu Słonecznego, które z kolei mogą w odległej przyszłości wysłać część z nich w kierunku Ziemi. Z uwagi na ruch Układu Słonecznego w Galaktyce i ruch innych gwiazd w jego otoczeniu - bliskie spotkania między gwiazdami są nieuniknione - choć bliskie w tym wypadku oznacza wciąż odległości mierzone w bilionach kilometrów. Gwiazda, w zależności od jej masy i prędkości, musiałaby zbliżyć się do nas na 60 bilionów kilometrów zanim zacznie wpływać na Obłok Oorta - odległy od nas zbiór komet, który według naszej obecnej wiedzy oddalony jest od Słońca o 15 bilionów kilometrów czyli 100 000 jednostek astronomicznych. Dla porównania, Neptun - ostatnia planeta Układu Słonecznego krąży wokół Słońca w odległości 4,5 miliarda kilometrów czyli 30 jednostek astronomicznych. Wpływ grawitacyjny gwiazd przechodzących w pobliżu Obłoku Oorta może zaburzyć ścieżki komet tam przebywających kierując je na orbity, które przebiegają przez wnętrze Układu Słonecznego. Choć naukowcy uważają, że takie zdarzenia odpowiedzialne są przynajmniej za część komet, które pojawiają się na niebie co kilkaset - kilka tysięcy lat, to mogą one sprawić, że niektóre komety znajdą się na kursie kolizyjnym z Ziemią lub innymi planetami. https://www.youtube.com/watch?v=KCEr8PqeLWI Zrozumienie przeszłego i przyszłego ruchu gwiazd to kluczowe zadania misji Gaia, która zbiera precyzyjne dane dotyczące położenia i ruchu gwiazd w naszym otoczeniu, w ramach swojej pięcioletniej misji. Po 14 miesiącach pracy sondy opublikowano pierwszy katalog danych zawierający ponad miliard gwiazd. W katalogu znalazły się dane dotyczące odległości i ruchu ponad dwóch milionów gwiazd na niebie. Łącząc nowe wyniki z istniejącymi informacjami, astronomowie rozpoczęli szczegółowe, wielkoskalowe poszukiwania gwiazd przelatujących w pobliżu Słońca. Jak na razie przeanalizowano ruch ponad 300 000 gwiazd w Galaktyce i określono, które z nich zbliżą się do Słońca w ciągu najbliższych pięciu milionów lat. Spośród tych gwiazd 97 zbliży się do nas na odległość mniejszą niż 150 bilionów kilometrów, a 16 na odległość mniejszą niż 60 bilionów kilometrów. Choć ta szesnastka uważana jest za dość bliskie przejścia, to jedno  z nich - zbliżenie gwiazdy Gliese 710, do którego dojdzie 1,3 miliona lat - wyróżnia się szczególnie na ich tle. Gwiazda zbliży się do nas bowiem na 2,3 biliona km czyli ok. 16 000 jednostek astronomicznych. Gwiazda ta została już dość szczegółowo zbadana, a dane z satelity Gaia pozwoliły nam ostatnio na uszczegółowienie odległości zbliżenia. Wcześniej astronomowie mieli 90% pewności, że gwiazda zbliży się do nas na 3,1-13,6 biliona kilometrów. Teraz, dokładniejsze dane wskazują, że gwiazda zbliży się do nas na 1,5-3,2 bln km. Choć Glise 710 ma masę ok. 60% masy Słońca, to porusza się w przestrzeni wolniej niż większość gwiazd: podczas największego zbliżenia jej prędkość wyniesie ok. 50 000 km/h. Średnia prędkość gwiazd w naszym otoczeniu to 100 000 km/h. Jej prędkość oznacza, że gwiazda będzie miała mnóstwo czasu na to, aby wywierać wpływ grawitacyjny na obiekty znajdujące się w Obłoku Oorta, potencjalnie wysyłając w kierunku Słońca i krążących wokół niego planet strumieni komet. Źródło: ESA]]> 14581 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 586 0 0 <![CDATA[Pozostałości po gwieździe rzucają nowe światło na źródło promieni kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/04/pozostaloci-po-gwiezdzie-rzucaja-nowe-swiatlo-na-zrodlo-promieni-kosmicznych/ Mon, 04 Sep 2017 20:57:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14584 Powyższe zdjęcie Mgławicy Krab zostało złożone z danych zebranych przez pięć teleskopów obserwujących łącznie niemal w całym zakresie widma elektromagnetycznego: emisja radiowa przedstawiająca wiatr naładowanych cząstek z centralnej gwiazdy neutronowej w czerwieni (Karl G. Jansky VLA), podczerwień wraz z poświatą ziaren pyłu pochłaniających promieniowanie ultrafioletowe i promieniowanie widzialne w kolorze żółtym (Kosmiczny Teleskop Spitzer), zdjęcie wykonane w zakresie widzialnym przedstawiające gorące, włókniste struktury koloru zielonego (Hubble), zdjęcie w ultrafiolecie (niebieski) i w promieniach X (fiolet) przedstawiające wpływ energetycznego obłoku elektronów (XMM-Newton i Obserwatorium Rentgenowskie Chandra). Źródło: NASA/ESA/NRAO/AUI/NSF i G. Dubner (University of Bueno Aires)[/caption] Zrozumienie pochodzenia promieni kosmicznych, wysokoenergetycznych cząstek z przestrzeni kosmicznej bezustannie bombardujących Ziemię jest jednym z największych wyzwań współczesnej astrofizyki. Najnowsze wyniki badań opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society rzucają nowe światło na pochodzenie tych energetycznych cząstek. Odkryte ponad 100 lat temu i uważane za potencjalny czynnik szkodliwy dla życia załóg samolotów pasażerskich i astronautów, promienie kosmiczne zazwyczaj uważane są za cząstki powstałe w falach uderzeniowych - np. w eksplozjach supernowych. Najbardziej energetyczne promienie kosmiczne przemykające przez przestrzeń kosmiczną niosą 10 do 100 milionów razy więcej energii niż są w stanie wygenerować zderzacze cząstek takie jak Wielki Zderzacz Hadronów w CERN. Mgławica Krab, pozostałość po eksplozji supernowej obserwowanej 1000 lat temu w 1054 roku jest jednym z najlepiej zbadanych obiektów w historii astronomii i jednocześnie jednym ze znanych źródeł promieni kosmicznych. Emituje ona promieniowanie w całym zakresie widma elektromagnetycznego: od promieni gamma, przez ultrafiolet i promieniowanie widzialne, po podczerwień i fale radiowe. Większość tego co obserwujemy pochodzi od bardzo energetycznych cząstek (elektronów), a astrofizycy są w stanie tworzyć szczegółowe modele, za pomocą których starają się odtworzyć promieniowanie emitowane przez te cząstki. Najnowsze badania przeprowadzone przez Federico Fraschetti z Uniwersytetu Arizony oraz Martina Pohla z Uniwersytetu w Poczdamie ujawniają, że promieniowanie elektromagnetyczne docierające do nas z Mgławicy Krab może powstawać w inny sposób niż dotychczas uważali naukowcy: cała paleta promieniowania może potencjalnie być jednorodna i powstawać z pojedynczej populacji elektronów - to hipoteza wcześniej uznawana za niemożliwą. Zgodnie z ogólnie przyjętym modelem, gdy cząstki osiągną granicę fali uderzeniowej, odbijają się w tę i z powrotem pod wpływem turbulencji magnetycznych. W tym też procesie zyskują one energię - tak jak piłka tenisowa odbijana przez dwie rakiety stale zbliżające się do siebie - i stopniowo ich prędkość zbliża się do prędkości światła. Taki model zgodny jest z teorią zaproponowaną przez włoskiego fizyka Enrico Fermiego w 1949 roku. "Obecne modele nie obejmują tego co się dzieje gdy cząstki osiągają najwyższą energię", mówi Federico, naukowiec z Wydziału Planetologii, Astronomii i Fizyki na Uniwersytecie w Arizonie. "Dopiero gdy dodamy inny proces przyspieszania, w którym liczba cząstek wysokoenergetycznych zmniejsza się szybciej niż mniej energetycznych, możemy wytłumaczyć całe widmo elektromagnetyczne, które obserwujemy. To mówi nam, że choć fala uderzeniowa jest źródłem przyspieszenia cząstek, mechanizmy muszą być inne". Współautor badania Martin Pohl dodaje: "Nowe wyniki stanowią znaczący postęp na naszej drodze do zrozumienia procesów przyspieszania cząstek w obiektach komicznych, i pozwala nam odszyfrować pochodzenie energetycznych cząstek odkrywanych niemal w całym wszechświecie". Źródło: University of Arizona]]> 14584 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 587 0 0 <![CDATA[Wspomnienie historycznej podróży próbnika Huygens]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/05/14588/ Tue, 05 Sep 2017 09:33:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14588 14588 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ekstremalne teleskopy odkrywają ekstremalne pulsary]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/05/ekstremalne-teleskopy-odkrywaja-ekstremalne-pulsary/ Tue, 05 Sep 2017 19:08:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14591 Badając tajemnicze wysoko-energetyczne źródła zidentyfikowane za pomocą Kosmicznego Teleskopu promieniowania gamma Fermi, radioteleskop LOFAR w Holandii odkrył pulsar rotujący z prędkością 42 000 obrotów na minutę - to daje mu drugie miejsce pod względem prędkości rotacji wśród dotychczas odkrytych pulsarów. Pulsar to jądro masywnej gwiazdy, która eksplodowała jako supernowa. Ta gwiezdna pozostałość - znana jako gwiazda neutronowa - ma masę równą masie 500 000 planet takich jak Ziemia, ale ściśniętą w rotującą kulę o promieniu około 20 km. Rotujące pole magnetyczne napędza promienie fal radiowych, promieniowania widzialnego, rentgenowskiego i gamma. Jeżeli taki promień omiata także Ziemię, astronomowie obserwują regularne impulsy promieniowania i klasyfikują ten obiekt jako pulsar. "Około jednej trzeciej źródeł promieniowania gamma odkrytych za pomocą teleskopu Fermi nie została zidentyfikowana w innym zakresie promieniowania", mówi Elizabeth Ferrara, członkini zespołu badawczego z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. "Wiele z tych niezidentyfikowanych źródeł może być pulsarami, jednak aby odkryć pulsy i potwierdzić takie przypuszczenie potrzebujemy dalszych obserwacji za pomocą teleskopu radiowego". Nowy obiekt, nazwany PSR J0952-0607 - w skrócie J0952 - sklasyfikowano jako pulsar milisekundowy. Znajduje się on 3200-5700 lat świetlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Sekstans. Pulsar zawiera około 1,4 masy Słońca i okrążany jest co 6,4 godzin przez gwiezdnego towarzysza o masie niewiele wyższej niż 20 mas Jowisza. Naukowcy opisują swoje odkrycie w artykule, który zostanie opublikowany 10 września w periodyku The Astrophysical Journal Letters. Na pewnym etapie historii tego układu, materia zaczęła przepływać z gwiezdnego towarzysza na pulsar, stopniowo przyspieszając jego tempo rotacji do 707 obrotów na sekundę (czyli ponad 42 000 obrotów na minutę) i znacząco intensyfikując emisję promieniowania. Z czasem pulsar zaczął także odparowywać swojego towarzysza - ten proces trwa do dzisiaj. Ze względu na podobieństwo do pająków pożerających swoich towarzyszy, układy takie jak J0952 nazywane są pulsarami "czarna wdowa". https://www.youtube.com/watch?time_continue=40&v=-SoZ1xvCpMw Odkrycie dokonane za pomocą radioteleskopu LOFAR wskazuje, że istnieje potencjał odkrycia całej nowej populacji ultra-szybkich pulsarów. "LOFAR zarejestrował impulsy od J0952 na częstotliwości 135 MHz, czyli 45% niższej niż najniższe częstotliwości wykorzystywane w konwencjonalnych poszukiwaniach radiowych", mówi główna autorka Cees Bassa z Instytutu ASTRON w Holandii. "Odkryliśmy, że J0952 charakteryzuje się bardzo stromym widmem radiowym, co oznacza, że impulsy radiowe bardzo szybko zanikają na wyższych częstotliwościach. Oznacza to, że bardzo trudno byłoby je wykryć bez LOFAR". Teoretycy mówią, że pulsary mogą rotować z prędkością nawet 72 000 obrotów na minutę zanim ulegną rozerwaniu. Jak na razie najszybciej rotującym odkrytym pulsarem jest PSR J1748-2446ad osiągający 60% teoretycznego maksimum.  Może być tak, że pulsary jeszcze szybciej rotujące po prostu nie mogą powstać. Jednak luka między teorią a obserwacjami może także wynikać z problemów z zarejestrowaniem promieniowania takich obiektów. "Mamy coraz więcej danych wskazujących, że najszybciej rotujące pulsary mają bardzo strome widma", mówi współautor opracowania Ziggy Pleunis z McGill University w Montrealu. Pierwszy pulsar milisekundowy odkryty za pomocą LOFAR także został odkryty przez Pleunisa - to J1552+5437 rotujący w tempie 25 000 obrotów na minutę i także charakteryzujący się stromym widmem. "Dzięki temu, że LOFAR rejestruje promieniowanie takich pulsarów o stromym widmie, być może uda nam się odkryć  nawet szybciej rotujące obiekty, które pozostawały niezauważone we wcześniejszych przeglądach nieba na wyższych częstotliwościach". Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14591 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Księżyce Urana na kursach kolizyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/06/ksiezyce-urana-na-kursach-kolizyjnych/ Wed, 06 Sep 2017 21:46:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14594 Źródło: NASA[/caption] Troje badaczy z Uniwersytetu Idaho oraz Wellesley College odkryło dowody wskazujące, że dwie pary księżyców Urana znajdują się na kursie kolizyjnym. Robert Chancia, Mattthew Hedman oraz Richard French udostępnili artykuł opisujący ich obserwacje na serwerze preprintów naukowych arXiv. Uran to siódma planeta od Słońca, trzecia pod względem wielkości w Układzie Słonecznym. Wcześniejsze badania wskazywały, że podobnie jak Neptun jest to planeta lodowa. Naukowcy ustalili, że Uran charakteryzuje się najzimniejszą atmosferą pośród wszystkich planet naszego układ planetarnego. Olbrzym ten posiada własny układ pierścieni i liczne księżyce - aktualnie znamy 27. Księżyce krążące wokół planety charakteryzują się bardzo niską masą w porównaniu do księzyców innych planet, a niektóre z nich - według najnowszych badań - znajdują się na kursie kolizyjnym, który z czasem doprowadzi do ich zniszczenia. Badacze donoszą teraz, że badali pierścienie planety, łącznie zwane Eta, i odkryli, że mają one dość nietypową orbitę - nie kołową, a na swój sposób trójkątną. Dalsze badania wykazały, że za nietypową orbitą pierścieni stoi przyciąganie grawitacyjne ze strony Cressidy - jednego z księżyców planety. Wpływ grawitacyjny jest przesadzony - zauważają - ponieważ księżyc dotrzymuje tempa orbicie planety. Cząstki tworzące pierścień z kolei poruszają się szybciej od księżyca. To sprawia, że księżyc przyciąga   przemieszczający się w pobliżu pierścień odkształcając jego orbitę. Wpływ wywierany przez księżyc na pierścienie pozwolił naukowcom oszacować jego masę. Okazało się, że masa tego księżyca wynosi zaledwie ok. 1/300 000 masy naszego Księżyca, a jego gęstość to tylko 86% gęstości wody co wskazuje na jego porowatość. Badając orbity księżyców, badacze odkryli, że Cressida znajduje się na ścieżce, która prowadzi do kolizji z innym księżycem - Desdemoną, która aktualnie porusza się po orbicie oddalonej od Cressidy o zaledwie 900 km. Grawitacja Cressidy powoli przyciąga je ku sobie i doprowadzi do zderzenia w ciągu najbliższego 1 miliona lat. Taka sama sytuacja tyczy się Cupida i Belindy, które zderzą się ze sobą niewiele później. Badacze zauważają, że materia tworząca wewnętrzne pierścienie wokół Urana wydaje się być pozostałością po innych księżycach zniszczonych w podobnych zderzeniach.]]> 14594 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planetoida Florence ma dwa księżyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/07/planetoida-florence-ma-dwa-ksiezyce/ Wed, 06 Sep 2017 22:28:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14597 Powyższa ilustracja przedstawia planetoidę Florence przelatującą w odległości 7 milionów kilometrów od Ziemi.[/caption] Zdjęcia radarowe wykonane przez NASA wskazują, że planetoida Florence, która w zeszłym tygodniu przeleciała w odległości 7 milionów kilometrów od Ziemi, posiada dwa niewielkie księżyce. Zdjęcia radarowe wykonane między 29 sierpnia a 1 września, gdy Florence zbliżyła się do Ziemi pozwoliły stwierdzić, że planetoida ma ok. 4,5 kilometra średnicy, a jej dwa księżyce mają po ok. 100-300 metrów średnicy. Bliższy księżyc potrzebuje około ośmiu godzin na okrążenie Florence, a dalszy między 22 a 27 godzinami - poinformowała NASA. Według agencji znamy aktualnie około 60 planetoid zbliżających się do Ziemi, które posiadają własne księżyce, a Florence jest pierwszą obserwowaną z dwoma księżycami od czasów Asteroid 1994 w czerwcu 2009 roku. NASA poinformowała, że zdjęcia radarowe planetoidy Florence odkrytej w 1981 roku zostały wykonane za pomocą  Goldstone Deep Space Communications Complex w Kalifornii. "Choć wiele innych znanych nam planetoid przelatywało bliżej Ziemi niż Florence... to jednak wszystkie one były od niej mniejsze", mówi Paul Chodas, dyrektor CNEOS (Cener for Near-Earth Object Studies) w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Źródło: NASA ]]> 14597 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Promienie X emitowane przez gwiazdy a życie na ich planetach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/07/promienie-x-emitowane-przez-gwiazdy-a-zycie-na-ich-planetach/ Thu, 07 Sep 2017 06:48:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14603 Źródło: X-ray: NASA/CXC/Queens Univ. of Belfast/R.Booth, et al.; Ilustracja: NASA/CXC/M.Weiss[/caption] Najnowsze badania przeprowadzone na danych z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz XMM-Newton wskazują, że promieniowanie rentgenowskie emitowane przez gwiazdę macierzystą planety może dostarczać istotnych informacji co do tego jak przyjazne dla życia są krążące wokół niej planety. Zespół badaczy przyjrzał się 24 gwiazdom podobnych do Słońca, w wieku co najmniej miliarda lat, obserwując zmiany ich jasności w czasie w zakresie rentgenowskim. Z uwagi na fakt, że pochodzące z gwiazdy promieniowanie rentgenowskie odzwierciedla jej aktywność magnetyczną, obserwacje w tym zakresie mogą nam wiele powiedzieć o wysoko-energetycznym środowisku w pobliżu gwiazdy. W ramach nowych badań dane rentgenowskie z Chandry i XMM-Newton wykazały, że gwiazdy takie jak Słońce i jej mniej masywne kuzynki zaskakująco szybko znajdują równowagę po burzliwej młodości. Powyższa wizja artystyczna przedstawia jedną z tych stosunkowo spokojnych, starszych gwiazd podobnych do Słońca oraz krążącą wokół niej planetę. Duży ciemny obszar to tzw. dziura koronalna, zjawisko związane z niskimi poziomami aktywności magnetycznej. U dołu  przedstawiono także zdjęcie jednego z obserwowanych obiektów, gwiazdy GH 176 oddalonej od nas o 30 lat świetlnych, której wiek szacuje się na 2 miliardy lat, wykonane za pomocą Chandry. Aby zrozumieć jak szybko zmieniają się poziomy aktywności magnetycznej gwiazd astronomowie potrzebują szczegółowej wiedzy o wieku wielu różnych gwiazd. Uzyskanie tego typu danych to trudne zadanie, jednak najnowsze precyzyjne dane szacunkowe dotyczące wieku znajdują się chociażby w katalogach obserwacyjnych misji Kepler czy CoRoT. To właśnie te dane zostały wykorzystane w przypadku większości z badanych tu 24 gwiazd. https://www.youtube.com/watch?v=cCt_x723WFM Astronomowie wiedzą, że większość gwiazd jest bardzo aktywna magnetycznie w młodości, co jest skutkiem szybkiego tempa ich rotacji. Gdy rotująca gwiazda stopniowo traci energię z czasem, zaczyna spowalniać tempo swojej rotacji, a poziom aktywności magnetycznej, a tym samym związanej z nią emisji promieniowania rentgenowskiego także zaczynają spadać. Choć do końca nie wiadomo dlaczego starsze gwiazdy uspokajają się stosunkowo szybko, astronomowie rozważają różne teorie, które mogłyby tłumaczyć taki stan rzeczy. Jedna z możliwości mówi, że spadek tempa rotacji starszych gwiazd zachodzi szybciej niż w młodszych gwiazdach. Z kolei inna teoria mówi, że jasność w zakresie rentgenowskim spada szybciej w starszych, wolniej rotujących gwiazdach niż w ich młodszych kuzynkach. Artykuł opisujący wyniki badań został zaakceptowany do publikacji w najnowszym wydaniu periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, i jest dostępny online. Źródło: CfA]]> 14603 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy obserwują sondę OSIRIS-REx zbliżającą się do Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/11/naukowcy-obserwuja-sonde-osiris-rex-zblizajaca-sie-do-ziemi/ Mon, 11 Sep 2017 14:38:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14606 Powyższy zestaw powiększonych i przyciętych zdjęć przedstawia sondę OSIRIS-REx (zaznaczoną na czerwono) w trakcie zbliżania do Ziemi, którą sonda minie 22 września wykorzystując ją do asysty grawitacyjnej. Aby uwypuklić sondę barwy na zdjęciu zostały odwrócone (czarny to biały na oryginalnym zdjęciu). Zdjęcia zostały wykonane 2 września br. za pomocą LBTO (Dużego Teleskopu Lornetkowego) stojącego na Mt. Graham w Arizonie. To pierwsze zdjęcie tej sondy wykonane z Ziemi od momentu startu misji w dniu 8 września 2016 roku. Sonda OSIRIS-REx, która znajdowała się w odległości 12 milionów kilometrów od Ziemi w momencie wykonywania zdjęć ma tutaj jasność 25 magnitudo. Duży Teleskop Lornetkowy to para 8,4-metrowych zwierciadeł zainstalowanych obok siebie na wspólnej konstrukcji, które mogą współpracować zapewniając przy tym rozdzielczość porównywalną do jednego 22,7-metrowego zwierciadła. Na co dzień teleskop wykorzystywany jest do obserwowania odleglejszych obiektów, jednak tym razem naukowcy skorzystali z okazji i spróbowali znaleźć sondę zbliżającą się do Ziemi. Przelot w pobliżu Ziemi zmieni trajektorię lotu sondy i ustawi ją na kursie do spotkania z planetoidą Bennu, na której sonda pobierze próbkę materii z powierzchni i wyśle ją na Ziemię gdzie powinna dotrzeć w 2023 roku. Wielki Teleskop Lornetkowy zarządzany jest z kampusu w Tucson na Uniwersytecie Arizony. Źródło: NASA]]> 14606 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ostatnie obserwacje gejzerów Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/11/ostatnie-obserwacje-gejzerow-enceladusa/ Mon, 11 Sep 2017 15:01:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14609 Powyższa sekwencja wideo pochodzi z ostatnich dedykowanych obserwacji gejzerów Enceladusa wykonywanych przez sondę Cassini. Zdjęcia zostały wykonane na przestrzeni 14 godzin, przez które kamery sondy Cassini wpatrywały się w ten aktywny, lodowy księżyc Saturna. Widok przedstawia nocną stronę księżyca, jednak perspektywa ulega zmianie w trakcie trwania sekwencji. Na początku obserwujemy fragment powierzchni księżyca oświetlony przez światło odbite przez Saturna, a następnie przechodzimy na całkowicie nieoświetloną część Enceladusa. Czas ekspozycji został zmieniony mniej więcej w połowie sekwencji w celu uwydatnienia ciemniejszych szczegółów. (Zmiana ta także pozwoliła na zarejestrowania na klatkach gwiazd tła). Powyższe zdjęcia zostały wykonane 28 sierpnia 2017 roku za pomocą wąskokątnej kamery sondy Cassini. Zdjęcia wykonano z odległości 1.1 miliona do 868 000 km. Skala zmienia się w trakcie sekwencji z 7 do 5 kilometrów na piksel. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute]]> 14609 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują największy rozbłysk słoneczny od ponad 12 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/11/astronomowie-obserwuja-najwiekszy-rozblysk-sloneczny-od-ponad-12-lat/ Mon, 11 Sep 2017 17:42:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14613 Największy rozbłysk słoneczny od ponad 12 lat - i ósmy pod względem wielkości od początku współczesnych obserwacji rozpoczętych w 1996 roku - został uchwycone w dużej rozdzielczości przez zespół badaczy z University of Sheffield oraz Queen's University w Belfaście. Potężny rozbłysk promieniowania, nieszkodliwy dla ludzi z uwagi na chroniącą Ziemię atmosferę oraz odległość od Słońca, miał miejsce w środę 6 września 2017 roku. Rozbłysk był jednym z trzech rozbłysków X obserwowanych na przestrzeni 48 godzin. Duże rozbłyski słoneczne charakteryzują się energią porównywalną do miliarda bomb wodorowych i mogą wyrzucać plazmę z powierzchni Słońca z prędkością nawet 2000 km/s w tzw. koronalnych wyrzutach masy. Te widowiskowe zjawiska należące do tzw. pogody kosmicznej mogą powodować zakłócenia pracy satelitów oraz sygnałów GPS, jak również spektakularne zorze polarne. Największy rozbłysk klasy X miał miejsce o godzinie 13:00 GMT, a poziom uwolnionej energii oszacowano na X9.3 (gdzie X9 to rozbłysk dziewięciokrotnie silniejszy od X1). Zespół badaczy z konsorcjum brytyjskich uniwersytetów, wspierany przez Science and Technology Facilities Council, obserwował te historyczne zdarzenia bardzo szczegółowo za pomocą Swedish Solar Telescope w La Palma. https://www.youtube.com/watch?v=grlnjvF8w1U Jednym z najtrudniejszych aspektów obserwowania rozbłysków za pomocą teleskopów naziemnych jest krótka skala czasowa ewolucji rozbłysku. Rozbłyski klasy X mogą się uformować i osiągnąć maksymalną intensywność w nieco ponad pięć minut. Oznacza to, że obserwatorzy obserwujący tylko niewielki wycinek Słońca w danym momencie, muszą działać niezwykle szybko, aby zdążyć zaobserwować  najważniejsze fazy ewolucji rozbłysku. Dr Chris Nelson z Solar Physics ans Space Plasma Research Centre (SP2RC) kierowanego przez prof. Robertusa von Fay-Siebenburgen był jednym z obserwatorów w momencie rozbłysku: "Obserwowanie początkowych minut życia rozbłysku jest bardzo nietypowe. Za pomocą Swedish Solar Telescope możemy obserwować zaledwie 1/250 część powierzchni Słońca w danej chwili. Zatem obserwowanie odpowiedniego fragmentu tarczy w odpowiednim momencie wymaga nie lada szczęścia. Obserwowanie fazy wzrostu trzech rozbłysków klasy X w ciągu dwóch dni jest czymś niespotykanym". Źródło: University of Sheffield]]> 14613 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie rozwiązują tajemnicę pewnego białego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/12/astronomowie-rozwiazuja-tajemnice-pewnego-bialego-karla/ Tue, 12 Sep 2017 07:52:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14616 Źródło: U.S. Naval Observatory[/caption] Najnowsze obserwacje układu podwójnego 40 Eridani BC składającego się z białego i czerwonego karła, przeprowadzone przez astronomów z U.S. Naval Observatory (USNO) pozwoliły na ustalenie nowych, ostatecznych wartości okresu orbitalnego i masy komponentów tej interesującej, gwiezdnej pary. Artykuł opisujący obserwacje i ich wyniki autorstwa dr Briana Masona, dr Billa Hartkopfa oraz Korie Miles został zaakceptowany do publikacji w periodyku Astronomical Journal. 40 Eridani BC to dobrze znany układ podwójny obserwowany przez wielu astronomów od czasu, kiedy jego właściwości zostały po raz pierwszy zmierzone przez Williama Ruttera Dawesa w 1867 roku. Para gwiazd oddalona jest od nas o 16 lat świetlnych i jest łatwa do zaobserwowania za pomocą teleskopów amatorskich. Pomiar okresu orbitalnego składników układu wokół środka masy układu oraz znajomość ich odległości umożliwia astronomom obliczenie ich łącznej masy. Wraz ze zbieraniem kolejnych obserwacji układu na przestrzeni dziesięcioleci, obliczano kolejne elementy orbit obu gwiazd, co pozwoliło na pierwsze szacunki masy układu. Szybko jednak okazało się, że 40 Eridani BC to układ dość nietypowy. Po połączeniu obliczonych orbit z danymi spektrograficznymi ustalono, że jaśniejszy komponent to biały karzeł, pozostałość po gwieździe, która uległa kolapsowi po wyczerpaniu paliwa jądrowego. Ciemniejszy składnik natomiast to czerwony karzeł - ciemna, mało masywna gwiazda, która będzie delikatnie świeciła przez setki miliardów lat. Podczas gdy czerwone karły mogą należeć do najpowszechniejszych gwiazd w naszej galaktyce, białe karły są stosunkowo rzadkie. 40 Eridani B to drugi pod względem jasności wśród znanych białych karłów i jednocześnie jedyny łatwo dostrzegalny za pomocą teleskopów amatorskich. To także pierwszy biały karzeł, którego masę mierzono przy wykorzystaniu techniki pomiaru redshiftu grawitacyjnego charakteryzującego bardzo gęste obiekty. Wykorzystując technikę zwaną interferometrią plamkową dr Mason wraz ze swoimi współpracownikami obserwował 40 Eridani BC na przestrzeni sześciu nocy na początku 2017 roku za pomocą 26-calowego refraktora "Great Equatorial" zakupionego w 1873 roku. Soczewkę tego teleskopu wykorzystywał Asaph Hall do odkrycia księżyców Marsa - Fobosa i Deimosa w 1877 roku. Zainstalowany w obecnej lokalizacji w 1893 roku teleskop wykorzystywany jest od tego czasu do pomiarów gwiazd podwójnych. Wcześniejsze obliczenia orbit dla 40 Eridani BC prowadziły do różnych wyników w zakresie masy białego karła w zależności od tego czy określana była ona na podstawie ruchu po orbicie czy redshiftu grawitacyjnego. "Z uwagi na długie okresy większości optycznych układów podwójnych i zrozumiałego braku cierpliwości osób je liczących", mówi dr Mason, "orbity często obliczane są wtedy kiedy 'mogą', a nie wtedy kiedy 'powinny'". Nowe obserwacje przeprowadzone przez Mason et al. oraz obserwacje archiwalne pozwalają na obliczenie nowych orbit bez rozbieżności. Najnowsze obserwacje wskazują, że komponenty układu 40 Eridani BC okrążają się z okresem 230,29 +/- 0,68 lat, czyli 20 lat krótszym niż wskazywały wcześniejsze obliczenia. Masa białego karła oszacowana została na 0,573 +/- 0,018 masy Słońca czyli 0,15 masy Słońca więcej niż wskazywały wcześniejsze szacunki, co jest wartością bliższą wynikom uzyskiwanym poprzez pomiar redshiftu grawitacyjnego. Dr Mason podsumowuje: "Teraz kiedy masa obliczona z orbity zgadza się z masą obliczoną na podstawie redshiftu grawitacyjnego, problem znika i nie ma już potrzeby tworzenia bardziej egzotycznych rozwiązań tego problemu. Cierpliwość jest cnotą". Źródło: U.S. Naval Observatory]]> 14616 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 589 0 0 593 589 0 <![CDATA[Jak śledzić zakończenie misji Cassini?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/12/jak-sledzic-zakonczenie-misji-cassini/ Tue, 12 Sep 2017 08:18:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14619 W nadchodzący piątek, dramatycznym wtargnięciem w atmosferę Saturna zakończy się trwająca od 13 lat fenomenalna misja sondy Cassini w układzie Saturna. Poniżej znajdziecie informację o tym gdzie i kiedy można śledzić wydarzenia przygotowane przez NASA na stronie https://www.nasa.gov/nasalive (daty i godzine podane poniżej w GMT/CEST; mogą ulec zmianie). Transmisję na żywo możecie także śledzić tutaj: 13 września 17:00 GMT / 19:00 CEST: Konferencja prasowa, na której przedstawiony zostanie szczegółowy plan ostatnich zadań realizowanych w trakcie misji 15 września ~ 03:00 GMT / ~ 05:00 CEST: Ostatnie zdjęcia powinny zacząć się pojawiać online w galerii misji Cassini 11:00-12:30 GMT / 13:00-14:30 CEST: Komentarz na żywo obejmujący zakończenie misji (utrata sygnału oczekiwana na Ziemi ~11:54 GMT / 13:54 CEST) 13:30 GMT/15:30 CEST: Konferencja prasowa po zakończeniu misji Szczegółowy plan ostatnich dni misji znajdziecie >>TUTAJ<< Aktualizacje dotyczące misji na Twitterze możecie śledzić na @CassiniSaturn oraz na @esascience. 15 września @esaoperations będzie także na bieżąco informowała o losie sondy Cassini nasłuchując sygnałów odbieranych przez stację naziemną w Australii. Dobrze wiedzieć:
    • Potrzeba 83 minut, aby sygnał radiowy pokonał 1,4 miliarda kilometrów dzielących Ziemię od Saturna.
    • Podczas wejścia w atmosferę Saturna sonda Cassini nie będzie wykonywała zdjęć, bowiem prędkość przesyłu danych wymagana do przesyłu zdjęć jest zbyt wysoka i wysyłanie zdjęć uniemożliwiłoby przesłanie na Ziemię innych bardzo wartościowych danych naukowych.
    • Ostatnie zdjęcia zostaną wykonane 14 września i będą to zdjęcia Tytana, Enceladusa, Peggy, zaburzeń w pierścieniach oraz kolorową mozaikę Saturna i jego pierścieni, włącznie z zorzą na biegunie północnym.
    • Podczas wejścia w atmosferę działać będzie 8 instrumentów pokładowych (CDA, CIRS, INMS, MAG, MIMI, RPWS, RSS, UVIS), które będą przesyłać dane na Ziemię niemal w czasie rzeczywistym.
    • Misja zostanie zakończona ponieważ po dwóch dekadach w przestrzeni kosmicznej, kończą się zapasy paliwa na pokładzie sondy. Aby zapewnić bezpieczne zniszczenie sondy oraz aby uniknąć nieplanowanego zderzenia z jednym z lodowych księżyców takich jak Enceladus, sonda Cassini została skierowana w chmury samego Saturna, gdzie ulegnie dezintegracji.
    • Od kwietnia br. sonda Cassini co tydzień nurkuje w szczelinę o szerokości 2000 km między Saturnem a jego pierscieniami. Wielki Finał ('Grand Finale') pozwala na maksymalizację zwrotu naukowego z przelotów w pobliżu wewnętrznej i zewnętrznej krawędzi pierścieni oraz jej małych księżyców, jak również z przelotu przez górne warstwy atmosfery planety.
    • Końcowy, odległy przelot w pobliżu Tytana, który miał miejsce 11 września ustawił sondę na kursie kolizyjnym z planetą.
    Źródło: ESA]]>
    14619 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 590 0 0 591 0 0 594 590 0
    <![CDATA[RECENZJA: Wszechświat w twojej dłoni - Christophe Galfard]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/12/recenzja-wszechswiat-w-twojej-dloni-christophe-galfard/ Tue, 12 Sep 2017 11:27:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14624

    Spadająca gwiazda niespiesznie przecina niebo nad twoją głową. Już masz wypowiedzieć życzenie, gdy nagle zdarza się coś niezwykłego. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w mgnieniu oka mija 5 miliardów lat i oto nie jesteś ju na plaży - przebywasz zawieszony w kosmicznej pustce. Widzisz, słyszysz i czujesz, lecz nie masz ciała. Jesteś niematerialnym bytem. Czystym umysłem. Nie masz czasu, żeby zastanawiać się nad tym co zaszło, krzyczeć albo wołać o pomoc, bo znalazłeś się w niesamowitej sytuacji.

    W odległości kilkuset tysięcy kilometrów, na tle odległych gwiazd, przemieszcza się jakaś kula. Jarzy się ciemnopomarańczowym światłem i wirując, zbliża się do ciebie. Szybko uświadamiasz sobie, że widzisz planetę, której powierzchnię pokrywają skały w stanie ciekłym.

    Stopioną planetę.

    Po przeczytaniu tego fragmentu z jednej z pierwszych stron książki Christophe'a Galfarda potraficie sobie chyba wyobrazić jak duże zaskoczenie malowało się na mojej twarzy gdy po raz pierwszy po nią sięgnąłem. To przecież kolejna książka popularno-naukowa o astronomii i fizyce. Okazało się, że nie tym razem. Już po dwóch pierwszych stronach rozsiadłem się wygodnie w fotelu, bo wiedziałem, że za szybko to jednak z niego nie wstanę. Cóż za powiew świeżości wśród wielu podobnych do siebie książek popularnonaukowych! Niesamowicie wciągająca opowieść - to pierwsze słowa, które przyszły mi do głowy. Powyższy fragment bardzo przypomina mi narrację z końca klasycznej 2001: Odysei Kosmicznej autorstwa Arthura C. Clarke'a. No tak, ale tam mieliśmy do czynienia z czystą fikcją i majstersztykiem jednego z klasyków sci-fi. A tutaj mamy Christophe'a Galfarda - fizyka teoretycznego, ucznia Stephena Hawkinga, który postanowił się zmierzyć z literaturą popularno-naukową w zupełnie nowy sposób. Przyznam bez bicia, że czytając tę książkę cały czas zastanawiałem się co mi się w niej podoba: czy snuta przez autora opowieść, czy przekazana w niej wiedza naukowa. Mam wrażenie jednak, że to właśnie tak dobre połączenie obu tych zasadniczo różnych stylów pisania przypieczętowuje unikatowość książki. Z pewnością znacie nie jedną i nie dwie książki, w których autor/autorka opisując chociażby rozmiary Układu Słonecznego ucieka się do porównań typu:
    "...gdyby nasze Słońce było wielkości jabłka, to najbliższa planeta znajdowałaby się...",
    prawda? Cóż, tutaj się tego nie musicie obawiać. W opowieści snutej przez Galfarda to my jesteśmy głównym bohaterem, który w swoich snach i wizjach przemierza Wszechświat najpierw w wielkiej a potem w małej skali. Zdumieni dziejącym się wokół nas kosmicznym spektaklem poddajemy się chwili, uświadamiamy sobie skalę i historię Wszechświata. Z imprezującej, nie za bardzo ogarniętej na początku osoby stajemy się widzem, który z siedzenia w pierwszym rzędzie obserwuje przesuwające się przed nim planety, gwiazdy, galaktyki. Ta rodząca się od początku opowieści fascynacja prowadzi do kolejnych pytań i do kolejnych odpowiedzi. Rodzi się coraz bardziej nieposkromiona ciekawość. Starając się ją zaspokoić tak bohater, jak i czytelnik - de facto ta sama osoba - naprawdę sporo dowiaduje się o otaczającym ją świecie. Mimo 406 stron - śmiało mogę powiedzieć, że jest to książka na jeden wieczór. Uważajcie tylko, aby to nie był wieczór w środku tygodnia, bo nie zdążycie się obejrzeć, a wieczór skończy się o 7 rano. Lepiej wtedy nie musieć iść do pracy. Zdecydowanie polecam. https://www.youtube.com/watch?v=vhFwUGYTbRo
    Tytuł: Wszechświat w twojej dłoni. Niezwykła podróż przez czas i przestrzeń Autor: Christophe Galfard Stron: 406 Wydawnictwo: Otwarte Link: http://otwarte.eu/book/wszechswiat-w-twojej-dloni- Fragmenty: http://otwarte.eu/landings/wszechswiatwtwojejdloni/ ]]>
    14624 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[AR Scorpii zmienia się na przestrzeni dekad]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/13/ar-scorpii-zmienia-sie-na-przestrzeni-dekad/ Tue, 12 Sep 2017 23:59:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14628 AR Scorpii składa się z szybko rotującego, namagnetyzowanego białego karła, który w niewyjaśniony sposób oddziałuje ze swoim gwiezdnym towarzyszem. Źródło: M. Garlick/University of Warwick, ESA/Hubble[/caption] Astronomowie badający unikalny układ podwójny AR Scorpii odkryli, że jasność tego układu uległa zmianie na przestrzeni ubiegłych 13 lat. Najnowsze dowody wspierają istniejącą teorię mówiącą o tym w jaki sposób ta nietypowa gwiazda emituje promieniowanie. Układ AR Scorpii składa się z szybko rotującego, namagnetyzowanego białego karła, który w tajemniczy sposób oddziałuje ze swoim gwiezdnym towarzyszem. Niedawno okazało się, że jasność układu wzrasta w skali minut i godzin, jednak w najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Leters naukowcy opisują teraz zmienność tej gwiazdy na przestrzeni dekad. Badacze z Uniwersytetu Notre Dame przeanalizowali dane dotyczące tego unikalnego układu zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler w ramach misji K2 w 2014 roku, jeszcze zanim dowiedzieliśmy się o tym, że jest to bardzo nietypowy obiekt. Następnie dane te zostały porównane z archiwalnymi zdjęciami z wcześniejszych przeglądów nieba sięgających 2004 roku w celu określenia, czy układ ten doświadcza długotrwałych zmian krzywej blasku. Krzywa blasku AR Scorpii jest unikalna - charakteryzuje się bowiem  igłami emisji występującymi w odstępie dwóch minut od siebie, jak również większą zmiennością jasności w czasie ok. 3,5 godzin, który jest okresem orbitalnym obu gwiazd. "Jeden z modeli tego układu przewiduje długoterminowe zmiany w interakcjach zachodzących między tymi gwiazdami. Nie wiedzieliśmy jednak jaka jest skala czasowa tych zmian - czy to jest 20 czy 200 lat. Przeglądając dane archiwalne oraz dane z misji K2 wykazaliśmy, że oprócz zmian zachodzących w skali godzin, mamy tutaj do czynienia także ze zmianami zachodzącymi w skali dekad", mówi Peter Garnavich, profesor i kierownik wydziału astrofizyki i fizyki w Notre Dame. Biały karzeł to bardzo gęsta pozostałość po gwieździe podobnej do Słońca. Gdy gwiazda podobna do Słońca wyczerpie energię nuklearną, grawitacja ściska jej jądro do rozmiaru Ziemi przy masie 300 000 razy od niej większej. Łyżeczka do herbaty materii takiego białego karła ważyłaby około 15 ton. Kurczenie gwiazdy może powodować także zwiększenie siły jej pola magnetycznego oraz tempa rotacji wokół własnej osi. Ten unikalny układ podwójny stał się znany w 2016 roku, kiedy badacze z Anglii odkryli, że AR Scorpii uważana dotychczas za zwykłą, samotną gwiazdę jest gwałtownie zmiennym układem podwójnym. Układ wyróżnia się m.in. tym, że jeden z jego komponentów - biały karzeł - rotuje wokół własnej osi w nieprawdopodobnym tempie, co z kolei prowadzi do rozbłysków jasności co dwie minuty. Amplituda rozbłysków zmienia się w okresie 3,5 godzin, których gwiazdy potrzebują na obiegnięcie wspólnego środka masy. Tak nie zachowuje się żaden inny znany układ podwójny z białym karłem. "Odkryliśmy, że 12 lat temu szczyt jasności układu występował nieco później na orbicie niż teraz", mówi Colin Littlefield, badacz współpracujący z Garnavichem. "To nie rozwiązuje zagadki tego układu, a jest jedynie jego kolejną zagadkową cechą". Źródło: University of Notre Dame]]> 14628 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Piekielny świat z tytanowym niebem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/13/piekielny-swiat-z-tytanowym-niebem/ Wed, 13 Sep 2017 14:10:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14631 Astronomowie korzystający z Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) po raz pierwszy w historii odkryli tlenek tytanu w atmosferze egzoplanety. Odkrycie tego związku w pobliżu gorącego jowisza WASP-19b możliwe było dzięki możliwościom instrumentu FORS2. Urządzenie to dostarcza unikalnych informacji o składzie chemicznym i strukturze temperatur i ciśnienia w atmosferze tego nietypowego, bardzo gorącego globu. Wyniki badań opublikowane zostały w dzisiejszym wydaniu periodyku Nature. Zespół astronomów kierowany przez Elyara Sedaghati, badacza ESO i świeżego absolwenta TU Berlin zbadał amosferę egzoplanety WASP-19b bardziej szczegółowo niż było to możliwe wcześniej. Ta niesamowita planeta ma mniej więcej taką samą masę co Jowisz, jednak krąży tak blisko swojej gwiazdy macierzystej, że okrąża ją w zaledwie 19 godzin. Atmosfera tej planety natomiast charakeryzuje się temperaturą około 2000 stopni Celsjusza. Gdy WASP-19b przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, część promieniowania emitowanego przez gwiazdę przechodzi przez atmosferę planety pozostawiając na tym świetle delikatne odciski. Wykorzystując instrument FORS2 zainstalowany na VLT badacze byli w stanie dokładnie przeanalizować tę część promieniowania i wydedukować, że atmosfera zawiera niewielkie ilości tlenku tytanu, wody oraz śladowe ilości sodu. "Wykrycie takich związków nie należy jednak do zadań łatwych",  tłumaczy Elyar Sedaghati, który spędził 2 lata jako student ESO pracując nad tym projektem. "Potrzebujemy nie tylko danych najwyższej jakości, lecz także musimy przeprowadzić wyrafinowaną analizę tych danych. W naszej pracy wykorzystaliśmy algorytm, który bada wiele milionów widm obejmujących szeroką paletę składów chemicznych, temperatur, właściwości chmur i mgieł, aby  dojść do ostatecznych wniosków". https://www.youtube.com/watch?v=znvXbvs2LEg Tlenek tytanu występuje na Ziemi w znikomych ilościach. To związek istniejący w atmosferach chłodnych gwiazd. W atmosferach gorących planet takich jak WASP-19b działa on jako pochłaniacz ciepła. Jeżeli jest go wystarczająco dużo, uniemożliwia on przenikanie oraz ucieczkę ciepła z atmosfery prowadzą do inwersji cieplnej - temperatura jest wyższa w górnych warstwach atmosfery i niższa w niższych. Podobną rolę na Ziemi odgrywa ozon, który prowadzi do inwersji w stratosferze. https://www.youtube.com/watch?v=BQ6fXN9y5qI "Obecność tlenku tytanu w atmosferze WASP-19b może mieć istotny wpływ na strukturę temperatur w atmosferze tej planety" tłumaczy Ryan MacDonald, inny członek zespołu i astronom z Uniwersytetu w Cambridge. "Możliwość badania egzoplanet na tym poziomie szczegółowości jest naprawdę ekscytująca i obiecująca" dodaje Nikku Madhusudhan z Cambridge, która nadzorowała prace nad teoretyczną interpretacją danych obserwacyjnych. https://www.youtube.com/watch?v=Tge4i80Y7Vw Astronomowie zbierali dane obserwacyjne dotyczące WASP-19b na przestrzeni ponad roku. Mierząc względne odchylenia promienia planety na różnych długościach fali promieniowania przenikającego przez atmosferę planety i porównując je do modeli atmosferycznych, badacze mogli ekstrapolować różne właściwości takie jak skład chemiczny, atmosfery tej planety. Nowe informacje dotyczące obecności tlenków metali takich jak tlenek tytanu i innych substancji pozwolą na dużo lepsze modelowanie atmosfer egzoplanetarnych. W przyszłości, gdy astronomowie będą już w stanie obserwować atmosfery planet potencjalnie sprzyjających życiu, takie udoskonalone modele będą lepiej służyły do określania cech ich atmosfer. "To ważne odkrycie możliwe było dzięki renowacji instrumentu FORS2, która została przeprowadzona właśnie po to, aby umożliwić takie badania", dodaje Henri Boffin z ESO nadzorujący renowację instrumentu. Źródło: ESO]]> 14631 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Pulsary odkrywają przed nami wnętrze gromady kulistej Terzan 5]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/13/pulsary-odkrywaja-przed-nami-wnetrze-gromady-kulistej-terzan-5/ Wed, 13 Sep 2017 11:57:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14637 Zdjęcie przedstawia położenie pulsarów milisekundowych w gromadzie kulistej Terzan 5 na zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w zakresie widzialnym. Pulsary zaznaczone na niebiesko przyspieszają w kierunku obserwatora znajdującego się na Ziemi, a na czerwono oddalają się od niego.Te względne przyspieszenia zostały oszacowane na podstawie pomiarów niewielkich zmian prędkości rotacji pulsarów. Źródło: B. Saxton (NRAO/AUI/NSF); GBO/AUI/NSF; NASA/ESA Hubble, F. Ferraro[/caption] Droga Mleczna jest pełna gromad gwiazd. Niektóre z nich zawierają zaledwie po kilkadziesiąt-kilkaset młodych gwiazd, inne - znane jako gromady kuliste - to z kolei jedne z najstarszych obiektów we Wszechświecie składających się nawet z miliona bardzo sędziwych gwiazd. Niektóre gromady kuliste uważane są za fragmenty naszej galaktyki, oderwane od niej w bardzo wczesnej młodości Drogi Mlecznej. Inne z kolei mogły powstać jako samodzielne galaktyki karłowate, które z czasem zostały przechwycone przez tworzącą się Drogę Mleczną. Niezależnie od pochodzenia, wiele gromad kulistych znajduje się wewnątrz lub na zewnątrz pyłowych regionów naszej galaktyki. To z kolei stanowi duże wyzwanie dla wielu teleskopów naziemnych i kosmicznych obserwujących niebo w zakresie widzialnym. Choć możliwe jest obserwowanie gromady jako całości, to pył skutecznie utrudnia astronomom badanie ruchu pojedynczych gwiazd w takiej gromadzie. Gdyby astronomowie mieli możliwość śledzenia ruchu pojedynczych gwiazd, mogliby badać jej grudkowatość oraz mogliby sprawdzić czy zawiera ona bardzo gęste obiekty takie jak gigantyczne czarne dziury. Na szczęście fale radiowe - takie jak te emitowane przez pulsary - nie robią sobie nic z pyłu galaktycznego. Zatem zamiast śledzić ruch gwiazd, astronomowie powinni być w stanie stworzyć mapę ruchu pulsarów. Oczywiście nigdy nie jest tak łatwo. Choć gromady kuliste pełne są gwiazd, to jednak zawierają znacznie mniej pulsarów. "To właśnie dlatego Terzan 5 jest tak ważnym obiektem badań; znajduje się w nim nadzwyczaj duża liczba pulsarów - jak dotąd odkryto w niej 37 takich obiektów, choć tylko 36 wykorzystano w opisywanych badaniach", mówi Brian Prager, doktorant na Uniwersytecie Wirginii w Charlottesville i główny autor artykułu, który ukazał się w periodyku Astrophysical Journal"Im więcej pulsarów zaobserwujemy, tym pełniejszy będzie nasz zestaw danych, a tym samym będziemy w stanie poznać więcej szczegółów wnętrza gromady". Gromada kulista Terzan 5 oddalona jest od Ziemi o jakieś 19 000 lat świetlnych i znajduje się tuż za centralnym zgrubieniem naszej galaktyki. Do swoich badań astronomowie wykorzystani Green Bank Telescope (GBT) w Wirginii Zachodniej. GBT jest bardzo skuteczny w zakresie wykrywania i obserwowania pulsarów, charakteryzuje się wyjątkowo czułymi komponentami elektronicznymi, z których część została zoptymalizowana pod kątem poszukiwania pulsarów, oraz 100-metrową czaszą - największą na jakimkolwiek w pełni sterowanym radioteleskopie. Pulsary to gwiazdy neutronowe - nieprawdopodobnie gęste pozostałości po supernowych - które ze swoich biegunów magnetycznych emitują strumienie fal radiowych. Gdy pulsar rotuje, jego strumienie promieniowania radiowego omiatają przestrzeń kosmiczną niczym światło kosmicznych latarni morskich. Jeżeli taki promień na swojej drodze napotka Ziemię, astronomowie znajdujący się na niej mogą obserwować wyjątkowo równe impulsy promieniowania. Gdy pulsary wewnątrz Terzan 5 poruszają się względem Ziemi - przyciągane w różnych kierunkach przez zróżnicowaną gęstość gromady - do gry wkracza efekt dopplerowski. Ów efekt odpowiada za mikroskopijne opóźnienia błysków gdy pulsar oddala się od Ziemi oraz mikroskopijne przyspieszenia rzędu ułamka milisekundy, jeżeli zbliża się do niej. W przypadku Terzan 5 astronomów szczególnie interesują tzw. pulsary milisekundowe. Owe pulsary rotują w tempie kilkuset obrotów na sekundę z regularnością, która może się równać precyzji zegarów atomowych na Ziemi. Pulsary osiągają swoje tempo rotacji poprzez ściąganie materii z pobliskich gwiezdnych towarzyszy. Materia opadająca ku pulsarowi uderza w krawędź gwiazdy neutronowej pod kątem, zwiększając jej tempo rotacji w ten sam sposób, w który wirująca na palcu piłka do koszykówki może być przyspieszona przez uderzenie jej krawędzi. Pulsary milisekundowe są szczególnie interesujące dla astronomów ponieważ pozwalają nam wykryć infinitezymalnie małe zmiany odstępów między kolejnymi impulsami. "Pulsary to nieprawdopodobnie precyzyjne zegary kosmiczne", mówi Scott Ranson, asrtonom z National Radio Astronomy Observatory (NRAO) w Charlottesville, współautor artykułu. "Dzięki GBT nasz zespół był w stanie praktycznie zmierzyć jak każdy z tych zegarów przemieszcza się w przestrzeni w kierunku regionów o wyższej masie. Gdy zbierzemy już takie informacje,  możemy na ich podstawie stworzyć bardzo precyzyjną mapę gęstości gromady, która pozwoli nam dostrzec gdzie naprawdę znajduje się najwięcej masy wewnątrz gromady". Wcześniej astronomowie uważali, że Terzan 5 może być albo zniekształconą galaktyką karłowatą przyciągniętą przez Drogę Mleczną lub fragmentem zgrubienia centralnego naszej galaktyki. Gdyby to faktycznie była przechwycona galaktyka karłowata, mogłaby w swoim wnętrzu mieć centralną supermasywną czarną dziurę.  Nowe dane zebrane za pomocą GBT nie wskazują jednak na to, aby we wnętrzu tej gromady znajdowała się centralna czarna dziura. "Jednak jak na razie nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że nie ma tam czarnej dziury o masie pośredniej. Nowe obserwacje dostarczają nowych, lepszych dowodów na to, że Terzan 5 jest prawdziwą gromadą kulistą, która powstała w Drodze Mlecznej, a nie jest pozostałością po galaktyce karłowatej", dodaje Ransom. Źródło: GBO]]> 14637 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje całkowicie czarną planetę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/14/hubble-obserwuje-calkowicie-czarna-planete/ Thu, 14 Sep 2017 18:44:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14640 Astronomowie odkryli, że dobrze zbadana egzoplaneta WASP-12b niemal nie odbija żadnego światła, co oznacza, że jest ona praktycznie czarna. Odkrycie to rzuca nowe światło na skład chemiczny atmosfery tej planety i odrzuca wcześniejsze hipotezy dotyczące atmosfery WASP-12b. Co więcej wyniki badań zupełnie nie przypominają innej egzoplanety o podobnych rozmiarach. Wykorzystując spektrograf STIS zainstalowany na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble, międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez astronomów z Uniwersytetu McGill w Kanadzie oraz Uniwersytetu Exeter w Wielkiej Brytanii zmierzył albedo planety w celu dokładniejszego zbadania składu chemicznego jej atmosfery. Wyniki badań były dużym zaskoczeniem - mówi główny autor opracowania Tylor Bell, student astronomii na Uniwersytecie McGill: "Zmierzone albedo WASP-12b wynosi maksymalnie 0,064. To ekstremalnie niska wartość, która sprawia, że ta planeta jest ciemniejsza od świeżego asfaltu"! Oznacza to, że WASP-12b odbja dwa razy mniej światła niż Księżyc, którego albedo wynosi 0,12. Bell dodaje: "Niskie albedo wskazuje, że musimy się jeszcze dużo dowiedzieć o WASP-12b i podobnych do niej planet". WASP-12b okrąża podobną do Słońca gwiazdę WASP-12A odległą od nas o 1400 lat świetlnych, a od czasu jej odkrycia w 2008 roku jest ona jedno z najlepiej zbadanych egzoplanet. Przy promieniu prawie dwa razy większym od promienia Jowisza i okresie orbitalnym niewiele dłuższym od ziemskiego dnia, WASP-12b uważana jest za gorącego jowisza. Z uwagi na niewielką odległość między oboma obiektami, przyciąganie grawitacyjne ze strony gwiazdy rozciąga WASP-12b w kształt jajka, a temperatura powierzchni po jej dziennej stronie wynosi 2600 stopni Celsjusza. Wysoka temperatura jest jednym z najbardziej prawdopodobnych wytłumaczeń stojących za jej niskim albedo. "Znamy także inne gorące jowisze, które okazały się zaskakująco czarne, ale są one dużo chłodniejsze od WASP-12b. W przypadku tych planet, sugeruje się, że chmury oraz alkaliczne metale stoją za absorpcją światła - jednak nie mogą one tłumaczyć niskiego albedo planety tak gorącej jak WASP-12b", mówi Bell. Dzienna strona WASP-12b jest na tyle gorąca, że nie mogą na niej powstawać chmury, a metale alkaliczne są w niej zjonizowane. De facto jest tam na tyle gorąco, że rozbiciu ulega wodór cząsteczkowy na atomowy, dzięki czemu atmosfera planety zachowuje się bardziej jak atmosfera mało-masywnej gwiazdy niż jak atmosfera planety. To wszystko odpowiada za niskie albedo tej egzoplanety. Aby zmierzyć albedo WASP-12b naukowcy obserwowali tę egzoplanetę w październiku 2016 roku podczas zaćmienia, kiedy planeta była niemal w pełni i chowała się za swoją gwiazdą macierzystą. To najlepsza metoda pomiaru albedo egzoplanety, bowiem w takiej konfiguracji możliwy jest bezpośredni pomiar ilości odbitego światła. Niemniej jednak technika ta wymaga precyzji dziesięciokrotnie większej od tradycyjnego tranzytu. Wykorzystując w swojej pracy spektrograf zainstalowany na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a naukowcy byli w stanie zmierzyć albedo WASP-12b na kilku różnych długościach fali. "Po zmierzeniu albedo porównaliśmy nasze wyniki z widmowymi modelami wcześniej sugerowanych modeli atmosfery WASP-12b", tłumaczy Nikolay Nikolov z Uniwersytetu w Exeter. "Okazało się, że dane nie pokrywają się z żadnym z obu proponowanych modeli". Nowe dane wskazują, że atmosfera WASP-12b składa się z wodoru atomowego i helu. Źródło: Hubble/STScI]]> 14640 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nieoczekiwane wyniki badań chmur po nocnej stronie Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/15/nieoczekiwane-wyniki-badan-chmur-po-nocnej-stronie-wenus/ Fri, 15 Sep 2017 17:17:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14643 Naukowcy wykorzystali sondę Venus Express do pierwszych historii badań wiatru i górnych warstw chmur na nocnej stronie Wenus - wyniki okazały się zaskakujące. Okazało się bowiem, że atmosfera na nocnej stronie Wenus zachowuje się zupełnie inaczej niż na stronie zwróconej ku Słońcu (na stronie dziennej) i charakteryzuje się nieoczekiwanymi i wcześniej nieobserwowanymi typami, morfologią i dynamiką chmur - za niektóre z nich może odpowiadać ukształtowanie powierzchni planety. "Po raz pierwszy w historii udało nam się scharakteryzować w jaki sposób atmosfera przemieszcza się w skali globalnej nad nocną stroną Wenus", mówi Javier Peralta z japońskiej agencji badania przestrzeni kosmicznej JAXA oraz główny autor nowego opracowania opublikowanego dzisiaj w periodyku Nature Astronomy"Podczas gdy cyrkulacja atmosfery na dziennej stronie planety została zbadana dość dokładnie, wciąż niewiele wiedzieliśmy o nocnej stronie planety. Odkryliśmy, że skrywające ją chmury tworzą inne kształty niż po stronie dziennej, a topografia planety ma na nie istotny wpływ". Atmosfera Wenus zdominowana jest przez silne wiatry które okrążają planetę szybciej niż sama planeta obraca się wokół własnej osi. Zjawisko to zwane "super-rotacją" sprawia, że wiary na Wenus okrążają planetę nawet 60 razy szybciej niż powierzchnia planety poniżej, ciągnąc za sobą chmury. Chmury te przemieszczają się najszybciej w górnej warstwie chmur na wysokości 65-72 km nad powierzchnią. [caption id="attachment_14644" align="aligncenter" width="625"] Mozaika przedstawia atmosferyczną super-rotację górnych warstw chmur na Wenus. Choć super-rotacja występuje zarówno po dziennej jak i nocnej stronie planety, wydaje się bardziej jednorodna po stronie dziennej (AKATSUKI-UVI, po prawej), podczas gdy w nocy wydaje się bardziej nieregularna i nieprzewidywalna (Venus Express/VIRTIS, po lewej). Źródło: ESA, JAXA, J. Peralta i R. Hueso[/caption] "Spędziliśmy całe dekady na badaniu tych super-rotujących wiatrów i śledzeniu ruchu górnej warstwy chmur po dziennej stronie - widać je bardzo wyraźnie na zdjęciach wykonanych w zakresie ultrafiolettowym", mówi Peralta. "Jednak nasze modele Wenus nie są w stanie odtworzyć tej super-rotacji, co wskazuje, że wciąż brakuje nam kilku elementów tej układanki". http://www.pulskosmosu.pl/2016/07/18/wyglada-powierzchnia-wenus-skrywana-chmury/ "Skupiliśmy się na nocnej stronie, ponieważ była ona stosunkowo słabo badana; obserwujemy górne warstwy chmur na ciemnej stronie planety dzięki emisji termicznej. Obserwowanie ich jest dość trudne, ponieważ kontrast na naszych zdjęciach w podczerwieni jest za niski, aby wyłuskać wystarczająco dużo szczegółów". Zespół badaczy wykorzystał instrument VIRTIS (Visible and Infrared Thermal Imaging Spectrometer) zainstalowany na pokładzie sondy Venus Express do obserwowania chmur w podczerwieni. "VIRTIS pozwolił nam w końcu dokładnie przyjrzeć się tym chmurom i zobaczyć to czego nie widziały wcześniejsze zespoły badawcze. Wyniki tych obserwacji okazały się naprawdę zaskakujące", mówi Peralta. [caption id="attachment_14645" align="aligncenter" width="625"] Powyższe panele przedstawiają przykłady nowych typów morfologii chmur odkryte po nocnej stronie Wenus za pomocą sondy Venus Express i teleskopu IRTF. Górny rząd od lewej do prawej: stacjonarne fale obserwowane przez Venus Express, siatka obserwowana za pomocą IRTF; dolny rząd: tajemnicze włókna (po lewej) oraz dynamiczne niestabilności (po prawej). Źródło: ESA, NASA, J. Peralta oraz R. Hueso[/caption] Zamiast wykonywać pojedyncze zdjęcia VIRTIS zbierał kostki złożone z setek zdjęć Wenus wykonanych jednocześnie w różnych zakresach promieniowania. Dzięki temu zespół był w stanie połączyć liczne zdjęcia tym samym poprawiając widoczność chmur w niespotykanej dotąd jakości. Zdjęcia wykonane za pomocą VIRTIS odkrywają przed nami zjawiska zachodzące w atmosferze po nocnej stronie Wenus, zjawiska nigdy nie obserwowane po dziennej stronie tej planety. Najlepsze modele zachowania i cyrkulacji atmosfery Wenus, znane pod nazwą Global Circulation Models (GCM) przewidują, że super-rotacja jest jednorodna po obu stronach planety. Jednak najnowsze badania przeprowadzone przez Peralta i jego współpracowników przeczą tym modelom. Super-rotacja okazała się bowiem bardziej nieregularna i chaotyczna po nocnej stronie planety. Chmury wysokie po nocnej stronie planety tworzą kształty, których nie obserwowano nigdzie indziej - duże, falujące, nieregularne i włókniste, z których wiele nigdy nie pojawiało się na zdjęciach dziennej strony - a które zdominowane są przez stacjonarne fale. Trójwymiarowe właściwości tych stacjonarnych fal zostały określone w procesie łączenia danych z VIRTIS z danymi radiowymi zebranymi za pomocą eksperymentu VeRa (Venus Radio Science experiment) także na pokładzie Venus Express. Związek między ruchem atmosfery a topografią powierzchni obserwowano już wcześniej po dziennej stronie; w jednym z badań z ubiegłego roku badacze odkryli, że wzory pogodowe i wznoszące się fale po dziennej stronie Wenus bezpośrednio są związane z kształtem powierzchni planety. http://www.pulskosmosu.pl/2017/01/18/naukowcy-dostrzegli-potezny-luk-w-atmosferze-wenus/ "To było ekscytujące, gdy uświadomiliśmy sobie, że niektóre cechy chmur na zdjęciach VIRTIS nie poruszały się razem z atmosferą", mówi Peralta. "Bardzo długo debatowaliśmy czy te wyniki są prawdziwe - do czasu gdy zorientowaliśmy się, że inny zespół kierowany przez dr Kouyama także odkrył sacjonarne chmury po nocnej stronie wykorzystując do tego teleskop podczerwony IRTF na Hawajach! Nasze wyniki zostały potwierdzone po wejściu sondy Akatsuki na orbitę wokół Wenus, kiedy to sonda natychmiast zauważyła największe fale stacjonarne obserwowane w Układzie Słonecznym na dziennej stronie Wenus". To odkrycie stanowi nie lada wyzwanie dla istniejących modeli fal stacjonarnych. Oczekiwano, że za takie fale odpowiedzialne są wiatry powierzchniowe oddziałujące z przeszkodami na powierzchni takimi jak chociażby góry. Chociaż tutaj należy zaznaczyć, że wcześniejsze misje rosyjskie obejmujące lądowniki zmierzyły siłę wiatrów powierzchniowych na Wenus, i mogą one być zbyt słabe, aby generować taki efekt. Południowa półkula planety (oberwowana przez VIRTIS) charakteryzuje się niską elewacją i co ciekawe fale stacjonarne nie występują w średniej i niskiej warstwie chmur (do około 50 km nad powierzchnią). "Wydawało nam się, że znajdziemy te fale w niższych warstwach ponieważ obserwujemy je w wyższych i myśleliśmy, że wznoszą się one od powierzchni ku górze", mówi współautor opracowana Ricardo Hueso z Uniwersytetu Kraju Basków w Bilbao. "To zupełnie nieoczekiwany wynik i musimy przeanalizować nasze modele, aby zrozumieć co on oznacza". Wpływ topografii na cyrkulację atmosfery pozostaje zatem niejasny; wiele modeli wskazuje, że włączenie czy pominięcie topografii powierzchni wpływa na zachowanie atmosfery, ale nie wykazuje dużego wpływu topografii na kształt chmur. "Te badania stanowią nie lada wyzwanie dla naszej obecnej wiedzy o modelowaniu klimatu i o super-rotacji, która jest kluczowym zjawiskiem na Wenus", mówi Håkan Svedhem, naukowiec misji Venus Express w ESA. Źródło: ESA]]> 14643 0 0 0 Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Jak wygląda powierzchnia Wenus skrywana przez chmury?]]> Naukowcy dostrzegli potężny łuk w atmosferze Wenus]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają tajemnice jasnej, szybko rotującej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/19/naukowcy-odkrywaja-tajemnice-jasnej-szybko-rotujacej-gwiazdy/ Tue, 19 Sep 2017 13:40:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14665 Podczas sierpniowego zaćmienia Słońca Regulus znajdował się zaledwie 2 stopnie od Słońca i dla wielu obserwatorów był jedyną gwiazdą widzianą w maksymalnej fazie zaćmienia.[/caption] Prawie 50 lat po tym gdy po raz pierwszy przewidziano, że szybko rotujące gwiazdy mogę emitować spolaryzowane światło, zespołowi naukowców z UNSW w Sydney jako pierwszemu udało się zaobserwować to zjawisko. Do swoich prac naukowcy wykorzystali bardzo czułe instrumenty zaprojektowane i zbudowane w UNSW i zainstalowane na Anglo-Australian Telescope w Obserwatorium Siding Spring. Dzięki nam badaczze wykryli spolaryzowane światło emitowane przez Regulusa, jedną z najjaśniejszych gwiazd nocnego nieba. Badania wniosły wiele nowego w naszą wiedzę o tej gwieździe znajdującej się w gwiazdozbiorze Lwa, dzięki czemu naukowcy mogli określić tempo jej rotacji i orientację jej osi rotacji w przestrzeni. Wyniki badań przeprowadzonych przez zespół z UNSW, University College London, University of Washington oraz University of Hertfordshire opublikowano w periodyku Nature Astronomy. "Odkryliśmy, że Regulus rotuje na tyle szybko, że jest już bliski rozerwaniu - jego tempo rotacji wynosi 96,5% prędkości kątowej prowadzącej do rozerwania gwiazdy", mówi pierwszy autor artykułu i badacz z UNSW dr Daniel Cotton. "Gwiazda ta rotuje z prędkością ok. 320 kilometrów na sekundę". Indyjski astrofizyk i laureat Nagrody Nobla Subrahmanyan Chandrasekhar jako pierwszy przewidział emisję spolaryzowanego promieniowania z krawędzi gwiazd w 1946 roku, co dało impet do rozwoju bardzo czułych instrumentów zwanych polarymetrami gwiezdnymi, które mogłyby potencjalnie zarejestrować ten efekt. W 1968 roku inni badacze bazując na pracach Chandrasekhara przewidzieli, że zniekształcony, spłaszczony kształt szybko rotującej gwiazdy może prowadzić do emisji spolaryzowanego światła. Mimo to jak dotąd nie udawało się zaobserwować tego efektu. "Instrument, który zbudowaliśmy - HIPPI (High Precision Polarimetric Instrument) to najbardziej czuły polarymetr astronomiczny na świecie. Jego wysoka precyzja pozwoliła nam po raz pierwszy w historii wykryć spolaryzowane promieniowanie z szybko rotującej gwiazdy", mówi dr Cotton. "Udało nam się także połączyć te nowe informacje o Regulusie z wyrafinowanymi modelami komputerami opracowanymi w UNSW w celu ustalenia nachylenia gwiazdy i tempa jej rotacji". "Wcześniej określenie tych właściwości szybko rotujących gwiazd było niezwykle trudne, a informacje te są kluczowe dla naszej wiedzy o cyklu życia większości najgorętszych i największych gwiazd w galaktyce, czyli tych, które produkują najcięższe pierwiastki takie jak żelazo i nikiel". Regulus znajduje się 79 lat świetlnych od Ziemi. Źródło: UNSW]]> 14665 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 599 0 0 600 599 0 601 599 0 <![CDATA[Wpływ wiatru słonecznego na huragany kosmiczne może wpływać na bezpieczeństwo satelitów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/19/wplyw-wiatru-slonecznego-na-huragany-kosmiczne-moze-wplywac-na-bezpieczenstwo-satelitow/ Tue, 19 Sep 2017 16:36:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14668 Wizualizacja badań K. Nykyri et al, złożona ze zdjęcia NASA oraz symulacji MHD przedstawia ooczenie Ziemi z magnetosferą od strony dziennej, magnetoogonem i warstwami granicznymi z gigantycznymi falami KH.
    Źródło: K. Nykyri, Embry-Riddle Aeronautical University[/caption] Czy machnięcie skrzydeł motyla w Kostaryce może odpowiadać za huragan w Kalifornii? To pytanie analizowane było przez teoretyków chaosu, analityków rynku giełdowego i meteorologów przez wiele dekad. Dla większości ludzi ten hipotetyczny scenariusz może być trudny do wyobrażenia na Ziemi - szczególnie w momencie kiedy mamy do czynienia z prawdziwym kataklizmem. A mimo to w przestrzeni kosmicznej podobnie niewielkie fluktuacje wiatru słonecznego  płynącego w kierunku osłony magnetycznej Ziemi mogą wpływać na prędkość i intensywność "huraganów kosmicznych" twierdzi Katariina Nykyri z Embry-Riddle Aeronautical University. Badania, których wyniki opublikowano w dniu dzisiejszym w periodyku Journal of Geophysical Research - Space Physics zawierają pierwszy szczegółowy opis mechanizmu, w którym fluktuacje wiatru słonecznego mogą zmieniać właściwości tzw. huraganów kosmicznych, wpływając na to w jaki sposób plazma transportowana jest do ziemskiej magnetosfery. Owe "huragany" powstają wskutek zjawiska znanego jako niestabilność Kelvina-Helmholtza (KH). Gdy plazma ze Słońca (wiatr słoneczny) omiata ziemską granicę magnetyczną, może on spowodować powstawanie dużych wirów (o rozmiarach 10 000- 40 000 km) wzdłuż warstwy granicznej. "Fala KH - lub huragan kosmiczny - to jeden z podstawowych mechanizmów, dzięki którym wiatr słoneczny transportuje energię, masę i pęd do wnętrza magnetosfery", mówi Nykyri, profesor fizyki i badaczka w Center for Space and Atmospheric Research w Daytona Beach na Florydzie. "Fluktuacje wiatru słonecznego wpływają na tempo wzrostu i końcowe rozmiary fal KH". Gdy prędkość wiatru słonecznego jest większa, fluktuacje są silniejsze, i stanowią źródło większych huraganów kosmicznych, które potrafią przetransportować więcej plazmy do magnetosfery - tłumaczy Nykyri. Lepszy wgląd w to jak wiatr słoneczny wpływa na huragany kosmiczne może w przyszłości pozwolić nam lepiej prognozować pogodę kosmiczną, a tym samym zapewnić bezpieczniejszą nawigację satelitami znajdującymi się w pasach radiacyjnych. Huragany kosmiczne to zjawiska uniwersalne zachodzące na granicy między koronalnym wyrzutem masy (CME) - gigantycznymi kulami plazmy wyrwanej z atmosfery Słońca a magnetosferą Jowisza, Saturna czy innych planet. "Fale KH mogą zmieniać kierunek i właściwości CME, tym samym wpływając na pogodę kosmiczną w otoczeniu Ziemi", tłumaczy Nykyri. "Abyśmy mogli skutecznie prognozować warunki pogody kosmicznej, musimy zrozumieć szczegółowe mechanizmy wpływające na wzrost i właściwości huraganów kosmicznych". Źródło: ERAU]]>
    14668 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Więcej lodu na biegunach Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/20/wiecej-lodu-na-biegunach-merkurego/ Wed, 20 Sep 2017 08:26:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14672 Źródło: Head lab / Brown University[/caption] Gorąca powierzchnia Merkurego wydaje się osobliwym miejscem do poszukiwania lodu, jednak badania prowadzone od ponad trzydziestu lat wskazują, że istnieje trochę zamrożonej wody na pierwszym globie od Słońca. Woda ta skrywa się wewnątrz stale zacienionych kraterów znajdujących się w pobliżu biegunów planety. Teraz, najnowsze badania prowadzone przez badaczy z Brown University wskazują, że na powierzchni Merkurego może być znacznie więcej lodu niż nam się wcześniej wydawało. Wyniki badań opublikowane w periodyki Geophysical Research Letters dodają trzech nowych członków do listy kraterów znajdujących się w pobliżu północnego bieguna Merkurego, w których mogą znajdować się spore zapasy lodu wodnego. Oprócz tych sporych zapasów lodu, badania wskazują na wiele mniejszych depozytów rozsianych w pobliżu północnego bieguna, zarówno wewnątrz kraterów jak i na zacienionych obszarach między kraterami. Mogą one być niewielkie, ale po zsumowaniu dają znacznie więcej lodu wodnego niż dotąd szacowaliśmy. "Jak dotąd zakładano, że lód na powierzchni Merkurego istnieje przede wszystkim w dużych kraterach, jednak udało nam się wykazać, że istnieją dowody na wiele mniejszych depozytów lodu wodnego także poza nimi", mówi Ariel Deutsch, główny autor badania i doktorant na Brown University. "Dodanie tych niewielkich zasobów wody do zasobów istniejących w kraterach znacząco powiększa ilość lodu wodnego na Merkurym". Pomysł, że na Merkurym może istnieć woda w formie lodu pojawił się w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy naziemne teleskopy wykryły wewnątrz kilku kraterów znajdujących się w okolicach biegunów planety obszary o wysokim albedo. Oś obrotu pierwszej planety od Słońca charakteryzuje się nieznacznym nachyleniem, dlatego też dna wielu kraterów nigdy nie są oświetlane przez Słońce. Z uwagi na brak atmosfery, która mogłaby transportować do nich  ciepło z cieplejszych rejonów planety, temperatury w tych wiecznie zacienionych obszarach okazały się wystarczająco niskie, aby mógł tam istnieć stabilny lód wodny. Stąd też za te "radarowo jasne" obszary potencjalnie mógł odpowiadać lód wodny. Pomysł ten zyskał potwierdzenie po tym jak sonda MESSENGER weszła na orbitę wokół Merkurego w 2011 roku. Sonda wykryła sygnały od neutronów zgodnych z lodem wodnym, a pochodzących z północnego bieguna planety. W ramach swoich badań Deutsch współpracował z Gregorym Neumannem z NASA Goddard Space Flight Center, z którym razem zagłębili się w dane przesłane przez sondę MESSENGER. Szczególnie interesowały ich odczyty zebrane za pomocą wysokościomierza laserowego. Urządzenie to wykorzystywane jest przede wszystkim do tworzenia map wysokości terenu, jednak może służyć także do pomiarów albedo powierzchni planety. Neumann, specjalista od instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy MESSENGER, pomagał w kalibracji pomiarów albedo za pomocą wysokościomierza, które mogą się zmieniać w zależności od tego czy pomiary wykonywane są pionowo z góry czy pod kątem ostrym. Kalibracja pozwoliła naukowcom odkryć depozyty o wysokim albedo zgodne z lodem powierzchniowym w trzech dużych kraterach, dla których możliwe były pomiary tylko pod kątem ostrym. Dodanie tych kraterów do znanych zasobów lodu na Merkurym stanowi znaczącą zmianę. Deutsch szacuje całkowitą powierzchnię tych trzech płyt lodu na około 3400 kilometrów kwadratowych. Kolejnym istotnym aspektem analizowanych w ramach badań jest przyjrzenie się albedo terenu otaczającego te trzy duże kratery. Okazuje się, że obszar ten nie jest aż tak jasny jak płyty lodu wewnątrz kraterów, ale jest znacznie jaśniejszy od średniej jasności powierzchni Merkurego. "Wnioskujemy, że takie wyższe albedo spowodowane jest przez mniejsze obszary lodu rozprzestrzenione na tym terenie", wskazuje Deutsch. "Większość z tych obszarów jest zbyt mała, aby dało się je zauważyć indywidualnie za pomocą wysokościomierza, jednak łącznie przyczyniają się do ogólnego wyższego albedo tego obszaru". Aby poszukać dowodów na istnienie takich mniejszych zasobów, badacze analizowali dane z wysokościomierza w poszukiwaniu obszarów lodu mniejszych od tych wewnątrz kraterów, ale wystarczająco dużych, aby dało się je dojrzeć za pomocą instrumentu. Udało się odkryć cztery, z których każdy miał średnice mniejsze niż 5 km. "Te cztery obszary to  tylko te, które mogliśmy zaobserwować za pomocą instrumentów MESSENGERa", mówi Deutsch. "Uważamy, że najprawdopodobniej jest ich dużo, dużo więcej, tyle że ich rozmiary mieszczą się w zakresie od kilometra do kilku centymetrów". Wiedza o istnieniu tych mniejszych obszarów lodu i fakt, że mogą one odpowiadać za nieco jaśniejszą powierzchnię Merkurego na zewnątrz kraterów, mogą dramatycznie zwiększyć szacunki iloci lodu wodnego na Merkurym. Naukowcy uważają, że podobne mało-skalowe depozyty lodu istnieją także w pobliżu kraterów Księżyca. Modele wskazują, że uwzględnienie tych drobnych zasobów lodu może dwukrotnie zwiększyć szacunki ilości lodu na naszym satelicie naturalnym. To samo może tyczyć się pierwszej planety od Słońca. W jaki sposób ten biegunowy lód mógł znaleźć się na Merkurym pozostaje kwestią otwartą. Wiodąca hipoteza mówi, że lód dotarł tam na bogatych w wodę kometach i planetoidach. Inna z kolei mówi, że wodór mógł zostać zasiany na powierzchni przez wiatr słoneczny, a z czasem wszedł w reakcje z źródłem tlenu prowadząc do powstania wody. Jim Head, promotor doktoratu Deutscha i współautor tego badania wskazuje, że praca jego podopiecznego tworzy nowe warunki do poszukiwania odpowiedzi na kluczowe pytania planetologii. "Jedną z kluczowych kwestii, którą chcielibyśmy zrozumieć, jest sposób w jaki woda i inne związki lotne dostały się na wewnętrzne planety Układu Słonecznego - Ziemię, Księżyc i ich planetarnych sąsiadów", mówi Head.  "Badania wskazują, że istnieją nowe miejsca, w których możemy poszukiwać wody." Źródło: Brown University]]> 14672 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Starzejąca się gwiazda wywiewa mglistą otoczkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/20/starzejaca-sie-gwiazda-wywiewa-mglista-otoczke/ Wed, 20 Sep 2017 10:51:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14675

    Astronomowie korzystający z teleskopu ALMA wykonali zdumiewająco piękne zdjęcie delikatnej bańki materii wywiewanej przez egzotyczną, czerwoną gwiazdę U Antliae. Obserwacje te pomogą astronomom lepiej zrozumieć ewolucję gwiazd w późnych stadiach życia.

    W słabo widocznej konstelacji Pompy, uważny obserwator korzystający z lornetki może zauważyć bardzo czerwoną gwiazdę, którą lekko zmienia jasność z tygodnia na tydzień. Jest to bardzo nietypowa gwiazd o nazwie U Antliae, a nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą sieci teleskopów Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) pozwoliły dostrzec wokół niej niezmiernie cienką sferyczną otoczkę. U Antliae jest gwiazdą węglową czyli odewoluowaną, chłodną, jasną gwiazdą asympotycznej gałęzi olbrzymów. Około 2700 lat temu U Antliae przeszła przez krótki okres gwałtownej utraty masy. W tym trwającym zaledwie kilkaset lat przedziale czasu materia tworząca otoczkę zarejestrowaną przez ALMA została odrzucona z gwiazdy z potężną prędkością. Szczegółowe badania otoczki ujawniły także dowody na istnienie cienkich, niewyraźnych obłoków gazu znanych jako podstruktury filamentarne. https://www.youtube.com/watch?v=mufvghQ9FPQ Obserwacje tego spektakularnego widoku możliwe były jedynie dzięki unikatowej zdolności radioteleskopu ALMA do tworzenia ostrych obrazów na wielu długościach fali. Znajdująca się na płaskowyżu Chajnantor na chilijskiej pustyni Atakama, sieć radioteleskopów ALMA dostrzega znacznie dokładniej strukturę w otoczce U Antliae, niż to było możliwe wcześniej. https://www.youtube.com/watch?v=O1-8Tld6X5Y Nowe dane z ALMA nie tworzą jedynie pojedynczego zdjęcia - radioteleskop ten uzyskuje bowiem trójwymiarowy zestaw danych („kostkę”), w którym każda „warstwa” jest obserwowana na nieco innej długości fali. Z powodu efektu Dopplera, poszczególne „warstwy” zestawu danych pokazują obrazy gazu poruszającego się z różnymi prędkościami w kierunku do lub od obserwatora. Znaczenie ma także fakt, że otoczka jest jest bardzo symetrycznie okrągła i niezmiernie cienka. Patrząc na różne prędkości, możemy pociąć ten kosmiczny bąbel na wirtualne plasterki, tak jak robi się to w tomografii komputerowej wykorzystywanej do badania ludzkiego ciała. https://www.youtube.com/watch?v=6Ihd7cDfTHM Zrozumienie składu chemicznego otoczek i atmosfer tego typu gwiazd, a także tego w jaki sposób wskutek utraty masy powstają otoczki, jest ważne dla poprawnego zrozumienia w jaki sposób gwiazdy i galaktyki ewoluowały we wczesnym Wszechświecie. Otoczki takie, jak ta wokół U Antliae, wykazują duże bogactwo składników chemicznych opartych o węgiel i inne pierwiastki. Pomagają one także w recyklingu materii, a ich wkład w pył międzygwiazdowy wynosi nawet 70%. Źródło: ESO]]>
    14675 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa unikalny typ obiektów w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/21/hubble-odkrywa-unikalny-typ-obiektow-w-ukladzie-slonecznym/ Thu, 21 Sep 2017 07:28:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14681 Za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, grupa astronomów z Niemiec zaobserwowała intrygujące cechy nietypowego rodzaju obiektów w pasie planetoid pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza: dwóch planetoid krążących wokół wspólnego środka masy i wykazujących niektóre cechy komet takie jak jasna koma czy długi ogon. To pierwszy obiekt w historii, który został sklasyfikowany zarówno jako planetoida podwójna jak i kometa. Wyniki badań opisano w artykule, który w tym tygodniu ukazał się w periodyku Nature. https://www.youtube.com/watch?v=7uQycqLkyK0 We wrześniu 2016 roku, tuż przed tym jak planetoida 288P maksymalnie zbliżyła się do Słońca, znalazła się na tyle blisko Ziemi, że astronomowie mogli dokładnie jej się przyjrzeć za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Zdjęcia 288P, obiektu należącego do Pasa Planetoid pomiędzy Marsem a Jowiszem pozwoliły dostrzec, że w rzeczywistości nie jest to pojedynczy obiekt, a dwie planetoidy niemal o tej samej masie i rozmiarach, krążące wokół siebie w odległości około 100 kilometrów. To odkrycie samo w sobie było już bardzo ważne; z uwagi na to, że krążą wokół siebie możliwe było oszacowanie masy obiektów w tym układzie. https://www.youtube.com/watch?v=yq2RjFqaztM Jednak obserwacje potwierdziły także trwającą aktywność w tym układzie. "Odkryliśmy silne dowody na sublimację lodu wodnego spowodowaną wzrostem ogrzewania ze strony Słońca - tak jak ma to miejsce w przypadku komet", mówi Jessica Agarwal (Instytut Maxa Plancka w Niemczech), kierownik zespołu i główna autorka artykułu naukowego. To sprawia, że 288P jest pierwszą znaną planetoidą podwójną, która została sklasyfikowana jako kometa pasa głównego. Zrozumienie pochodzenia i ewolucji komet pasa głównego - planetoid krążących między Marsem a Jowiszem wykazujących aktywność kometarnym - jest kluczowym elementem do zrozumienia formacji i ewolucji całego Układu Słonecznego. Jednym z pytań, na które mogą pomóc nam odpowiedzieć komety pasa głównego, jest pytanie o pochodzenie wody na Ziemi. Z uwagi na fakt, że znamy tylko kilka obiektów tego typu, 288P stanowi ekstremalnie ważny obiekt przyszłych badań. Różne cechy 288P - duża odległość między oboma składnikami, niemal identyczna masa obu składników, duży mimośród orbity oraz aktywność kometarna - sprawiają, że jest to unikalny obiekt pośród niewielu znanych szerokich układów podwójnych planetoid. Obserwowana aktywność 288P wiele nam mówi o przeszłości tego obiektu: "Lód na powierzchni nie może przetrwać w pasie planetoid przez czas, który upłynął od powstania Układu Słonecznego, ale może być chroniony przez miliardy lat przez pyłowy płaszcz o grubości kilku metrów". Dlatego też zespół badaczy doszedł do wniosku, że 288P istnieje jako układ podwójny zaledwie od 5000 lat. "Najbardziej prawdopodobny scenariusz powstania 288P to rozerwanie planetoidy z powodu zbyt szybkiego tempa rotacji. Po fragmentacji, oba składniki mogły się od siebie oddalić wskutek działania momentu sublimacji". Źródło: STScI]]> 14681 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 603 0 0 <![CDATA[Układ podwójny czarnych dziur zaskakująco blisko nas]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/21/uklad-podwojny-czarnych-dziur-zaskakujaco-blisko-nas/ Thu, 21 Sep 2017 09:53:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14686 Na początku 2016 roku grupa naukowców z obserwatorium LIGO poinformowała, że po raz pierwszy w historii udało się zarejestrować fale grawitacyjne - zmarszczki w czasoprzestrzeni - pochodzące ze zderzenia dwóch supermasywnych czarnych dziur w innej galaktyce. Odkrycie to było doniosłe nie tylko dlatego, że w końcu udało się odkryć fale grawitacyjne, których istnienie przewidział Albert Einstein niemal dokładnie 100 lat wcześniej, lecz także dlatego, że nikomu wcześniej nie udało się obserwować dwóch supermasywnych czarnych dziur krążących wokół siebie. Od czasu tej konferencji prasowej, kilka grup astronomów odkryła więcej par supermasywnych czarnych dziur. Teraz, naukowcy z Pune University w Indiach oraz Rochester Institute of Technology zauważyli najbliższy jak dotąd układ tego typu. Nowo odkryte czarne dziury znajdują się zaledwie 400 milionów lat świetlnych od Ziemi w galaktyce NGC 7674. OK, 400 milionów lat świetlnych może wydawać się dużą odległością - wszak to kilka tysięcy razy więcej niż średnica Drogi Mlecznej i kilkadziesiąt razy więcej niż odległość do Andromedy, najbliższej nam dużej galaktyki, ale zważając na fakt, jak rzadkie są pary supermasywnych czarnych dziur, to 400 milionów lat jest wartością zaskakująco małą. Co więcej, owe czarne dziury znajdują się bardzo blisko siebie, odległość między nimi to zaledwie 1 rok świetlny. No i znowu, może nam się wydawać, że to sporo, ale każda z tych czarnych dziur jest gigantyczna i charakteryzuje się masą rzędu miliona mas Słońca - właśnie dlatego taka odległość w rzeczywistości jest niewyobrażalnie mała. W rzeczywistości jest to najmniejsza odległość między składnikami takiego układu spośród wszystkich tego typu układów jak dotąd odkrytych (nie licząc zderzających się ze sobą czarnych dziur obserwowanych przez LIGO). Aktualnie okrążenie wspólnego środka masy zajmuje tym czarnym dziurom jakieś 100 000 lat, jednak owa para bezustannie emituje fale grawitacyjne przez co wytraca część swojej energii. Na przestrzeni milionów lat obie czarne dziury będą stopniowo się do siebie zbliżały, a w odległej przyszłości zderzą się ze sobą emitując przy tym wyjątkowo silną falę grawitacyjną. Miejmy nadzieję, że na Ziemi będzie jeszcze komu zarejestrować taką falę. Źródło: popularmechanics]]> 14686 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 604 0 0 <![CDATA[Uboga w tlen galaktyka karłowata odkrywa przed nami początki Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/25/uboga-w-tlen-galaktyka-karlowata-odkrywa-przed-nami-poczatki-wszechswiata/ Mon, 25 Sep 2017 16:02:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14691 Niedawno odkryta galaktyka karłowata znajdująca się w gwiazdozbiorze Rysia może posłużyć naukowcom do badania rozwijającej się chemii wczesnego Wszechświata, wskazują badacze. Najnowszy artykuł opublikowany w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society dowodzi, że poziom tlenu w tej galaktyce jest najniższy spośród dotąd odkrytych jakichkolwiek galaktyk aktywnie tworzących gwiazdy, co może wskazywać, że pod względem chemicznym galaktyka przypomina wczesne, pierwsze galaktyki we Wszechświecie. Astronomowie wiedzą, że w trakcie powstawania pierwsze galaktyki we Wszechświecie były bardzo proste pod względem chemicznym - składały się głównie z wodoru i helu, pierwiastków powstałych w Wielkim Wybuchu w ciągu pierwszych trzech minut istnienia Wszechświata. Tlen pojawił się później, już po tym jak powstały masywne gwiazdy, w których wnętrzach powstają cięższe pierwiastki, eksplodowały pod koniec swojego życia prowadząc do powstania wszechświata wypełnionego niezliczonymi bogatymi w tlen galaktykami takimi jak Droga Mleczna. Najwcześniejsze, ubogie w tlen galaktyki znajdują się na tyle daleko i są na tyle ciemne, że są niemalże niewykrywalne, jednak stosunkowo bliskie galaktyki karłowate wciąż tworzące gwiazdy, jednocześnie zawierające bardzo mało tlenu mogą być łatwiejsze do wykrycia. Niestety owe pobliskie małe galaktyki z niewielkimi zasobami tlenu, w których aktualnie powstaje wiele masywnych, niebieskich gwiazd należą do rzadkości. Gdyby udało się je wykryć, mogłyby być one źródłem wartościowych informacji o tym w jaki sposób powstawały galaktyki 13 miliardów lat temu, a tym samym o ewolucji wczesnego Wszechświata. Aktywna galaktyka karłowata opisana w artykule została odkryta w trakcie trwającego, wielkoskalowego przeglądu nieba o nazwie Sloan Digital Sky Survey (SDSS). Astronomowie następnie skierowali w jej stronę zwierciadła  Wielkiego Teleskopu Lornetkowego (LBT) w Arizonie. Dane z z tego teleskopu pozwoliły odkryć, że niewielka galaktyka gwiazdotwórcza oznaczona jako J0811+4730 jest naprawdę rekordowa: posiada 9 procent mniej tlenu - co jest oznaką jej prostoty - niż jakakolwiek inna odkryta galaktyka tego typu. "Odkryliśmy, że znacząca część masy gwiazd w tej galaktyce powstała zaledwie kilka milionów lat temu. Dzięki temu jest to jeden z najlepszych analogów galaktyk pierwotnych", mówi Trinh Thuan, astronom z UVA i jeden z autorów badania. "Z uwagi na ekstremalnie niski poziom tlenu jest to jedno z najlepszych dostępnych nam przybliżeń pierwotnych galaktyk, które powstawały 1-2 miliardy lat po Wielkim Wybuchu". Owa galaktyka karłowata jest także interesująca ze względu na fakt, że dostarcza nowych informacji o tym w jaki sposób wczesny, prosty wszechświat uległ rejonizacji wskutek wczesnych procesów gwiazdotwórczych i przeszedł z wieków ciemnych gazu obojętnego w stadium wszechświata o złożonej strukturze, którą obserwujemy dzisiaj. Thuan zauważa, że dane wskazują, że owa mała galaktyka intensywnie produkuje nowe gwiazdy - powstaje w niej 1/4 liczby gwiazd powstających w Drodze Mlecznej, tyle że masa jej gwiazd jest 30 000 razy mniejsza od masy gwiazd w DM. Osiemdziesiąt procent jej gwiezdnej masy powstało w ciągu ostatnich kilku milionów lat - zatem jest to wyjątkowo młoda galaktyka produkująca olbrzymie ilości promieniowania jonizującego. Źródło: phys / University of Virginia]]> 14691 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozwiązywanie tajemnicy gigantycznych ostrzy lodowych na Plutonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/26/rozwiazywanie-tajemnicy-gigantycznych-ostrzy-lodowych-na-plutonie/ Tue, 26 Sep 2017 19:33:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14694 Obszary Plutona pełne lodowych ostrzy widziane przez sondę New Horizons podczas historycznego przelotu w pobliżu planety w lipcu 2015 roku.
    Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI/Daniel Rutter[/caption] Sonda New Horizons zrewolucjonizowała naszą wiedzę o Plutonie gdy przeleciała w pobliżu tej odległej planety 14 lipca 2015 roku. Pośród wielu odkryć znalazły się także zdjęcia osobliwych formacji przypominających potężne ostrza wykonane z lodu, których pochodzenie pozostawało niejasne. Teraz naukowcy stworzyli fascynujące wyjaśnienie w jaki sposób powstał ten obszar pełen ostrzy: struktury zbudowane są niemal w całości z lodu metanowego i prawdopodobnie powstały wskutek erozji jego powierzchni, która pozostawiła po sobie dramatyczne łuki i ostre podziały. Owe ostre krawędzie geologiczne sięgające na setki metrów w górę można znaleźć na najwyższych obszarach powierzchni Plutona, w pobliżu równika. Są to jedne z najciekawszych typów powierzchni na Plutonie, a teraz okazuje się, że owe ostrza związane są ze złożonym klimatem i geologiczną historią Plutona. [caption id="attachment_14696" align="aligncenter" width="800"] Przykładowe penitenty z południowego krańca płaskowyżu Chajnantor w Chile.
    Źródło: Wikimedia Commons/ESO[/caption] Zespół kierowany przez Jeffreya Moore'a, członka zespołu misji New Horizons, badacza w Ames Research Center w Dolinie Krzemowej określił, że formacja ostrego obszaru zaczyna się w momencie zamarzania metanu na wysokich szerokościach geograficznych Plutona, w ten sam sposób, w jaki szron pojawia się na Ziemi czy nawet w lodówce. "Gdy uświadomiliśmy sobie, że wypełniony ostrzami teren składa się z wysokich depozytów lodu metanowego, zastanawialiśmy się dlaczego tworzy on takie krawędzie, a nie po prostu płachty lodu na powierzchni", mówi Moore. "Okazuje się, że Pluton doświadcza zmian klimatycznych i czasami, gdy Pluton jest nieznacznie cieplejszy, lód metanowy po prostu zaczyna odparowywać". Naukowcy używają terminu sublimacja na określenie procesu, w którym lód przechodzi bezpośrednio ze stanu stałego w gazowy, z pominięciem fazy ciekłej. [caption id="attachment_14697" align="aligncenter" width="1024"] Powyższe mapy stworzone na podstawie danych z sondy New Horizons przedstawiają topografię (u góry) i skład chemiczny (u dołu) powierzchni Plutona.
    Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI/LPI[/caption] Podobne struktury można znaleźć na Ziemi na znajdujących się na dużych wysokościach polach śnieżnych wzdłuż równika, choć skalą znacząco się one różnią od ostrzy powstałych na Plutonie. Struktury ziemskie zwane penitentami, to formacje śnieżne o wysokości zaledwie kilku metrów, zaskakująco dobrze przypominające znacznie większe ostrza na Plutonie. Erozja obszaru ostrzy na Plutonie wskazuje, że jego klimat doświadcza długofalowych zmian rozciągających się na miliony lat, które odpowiadają za trwającą tam aktywność geologiczną. Wczesne warunki klimatyczne umożliwiały zamarzanie metanu na powierzchniach znajdujących się na dużych wysokościach, jednak z czasem warunki ulegały zmianie, a lód stopniowo zamieniał się w gaz. Dzięki temu odkryciu dowiedzieliśmy się, że powierzchnia i powietrze otaczające Plutona są znacznie dynamiczniejsze niż wcześniej przypuszczano. Wyniki badań opublikowano niedawno w międzynarodowym periodyku Icarus. Zidentyfikowanie natury egzotycznego ostrego obszaru na Plutonie zbliża nas o krok do zrozumienia globalnej topografii tej planety. Sonda New Horizons dostarczyła nam spektakularnych zdjęć wysokiej rozdzielczości, obejmujących jedną stronę Plutona (drugą stronę obserwowaliśmy tuż przed przelotem w niższej rozdzielczości). Z uwagi na fakt, że metan został teraz skojarzony z dużymi wysokościami powierzchni, badacze mogą wykorzystać dane wskazujące gdzie metan jest obecny na powierzchni Plutona do oszacowania, które obszary są bardziej wypiętrzone niż inne. To z kolei pozwoli nam na stworzenie mapy wysokości niektórych obszarów powierzchni Plutona sfotografowanych w niższej rozdzielczości. Choć szczegółowe dane dotyczące ostrej powierzchni Plutona obejmują tylko niewielki obszar, badacze z NASA wraz ze swoimi współpracownikami byli w stanie wywnioskować z kilku niezależnych typów danych, że te ostre krawędzie mogą być powszechne na tak zwanej "niewidocznej" stronie Plutona. https://www.youtube.com/watch?v=rSKQwwWehEs Źródło: NASA]]>
    14694 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble: chłodna galaktyka z gorącą koroną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/26/hubble-chlodna-galaktyka-z-goraca-korona/ Tue, 26 Sep 2017 20:01:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14699 Galaktyka NGC 6753 sfotografowana za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a to barwna spirala - niebieskie plamy rozsiane po spiralnych ramionach galaktyki to obszary wypełnione młodymi gwiazdami jasno świecącymi w zakresie ultrafioletowym, podczas gdy bardziej czerwone obszary pełne są starszych gwiazd świecących w chłodniejszej bliskiej podczerwieni. Tak czy inaczej NGC 6753 to znacznie więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Znajdująca się 150 milionów lat świetlnych od Ziemi galaktyka to jedna z zaledwie dwóch znanych galaktyk spiralnych, które są wystarczająco masywne i jednocześnie wystarczająco bliskie, aby możliwe było przeprowadzenie szczegółowych obserwacji ich koron. Galaktyczne korony to olbrzymie, niewidoczne obszary gorącego gazu otaczającego widoczną część galaktyki, ukształtowane w swoiste sferoidy. Korony są na tyle gorące, że można je wykryć obserwując emitowane przez nie promieniowanie rentgenowskie, znacznie poza widocznym w zakresie optycznym promieniem galaktyki. Z uwagi na swoją włóknistość, owe korony są ekstremalnie trudne do wykrycia. Korony galaktyczne to jeden z wielu poszukiwanych przez astronomów oznak, które pozwalają nam określić w jaki sposób powstają galaktyki. Pomimo znacznego postępu jaki zaszedł w ostatnich dziesięcioleciach, proces formowania galaktyk pozostaje jednym z ostatnich otwartych pytań w astronomii. Proponowano już różne teorie, jednak z uwagi na to, że galaktyki mają bardzo różne kształty i rozmiary, w tym eliptyczne, spiralne i nieregularne - jak na razie żadna z nich satysfakcjonująco nie tłumaczy pochodzenia wszystkich galaktyk obserwowanych we Wszechświecie. Źródło: NASA]]> 14699 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Osobliwe struktury w Mgławicy Saturn]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/27/osobliwe-struktury-w-mglawicy-saturn/ Wed, 27 Sep 2017 10:07:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14702 Spektakularna mgławica planetarna NGC 7009 znana także jako Mgławica Saturna wynurza się z ciemności niczym seria nieregularnych bąbli, rozświetlona w różnych odcieniach różu i błękitu. Powyższe kolorowe zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu MUSE zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w ramach badań, których celem było tworzenie map pyłu w mgławicy planetarnej. Mapa - odsłaniająca przed nami bogactwo delikatnych struktur pyłowych takich jak warstwy, halo czy osobliwe fale - pomoże astronomom zrozumieć w jaki sposób mgławice planetarne otrzymują swoje nietypowe kształty i symetrie. https://www.youtube.com/watch?v=XXKy2ofhxBg Mgławica Saturna znajduje się 5000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Wodnika. Jej nazwa pochodzi od jej nietypowego kształtu, który przypomina Saturna wraz z jego pierścieniami. Jednak - o ironio - mgławice planetarne nie mają nic wspólnego z planetami. Pierwotnie Mgławica Saturna była małomasywną gwiazdą, która przeszła w stadium czerwonego olbrzyma pod koniec swojego życia i stopniowo zaczęła odrzucać swoje zewnętrzne warstwy. Materia tworząca te warstwy wywiewana była przez silne wiatry gwiezdne i energetyzowana przez promieniowanie ultrafioletowe pochodzące z pozostałego gorącego jądra dawnej gwiazdy tworząc w ten sposób okołogwiezdną mgławicę pyłu i jasno zabarwionego gorącego gazu. W centrum Mgławicy Saturna znajduje się pozostałość po gwieździe, widoczna na tym zdjęciu, która właśnie przechodzi w stadium białego karła. Aby lepiej zrozumieć w jaki sposób mgławice planetarne otrzymują takie nietypowe kształty międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Jeremiego Walsha z ESO wykorzystał instrument MUSE (Multi Unit Spectroscopic Explorer) do zajrzenia do wnętrza pyłowych obłoków Mgławicy Saturna. MUSE to instrument zainstalowany na jednym z czterech teleskopów tworzących Bardzo Duży Teleskop w Obserwatorium Paranal w Chile. Jego moc wynika z faktu, że nie tworzy on tylko zdjęcia, ale zbiera dane o o widmie - palecie barw - promieniowania w każdym punkcie zdjęcia. Badacze wykorzystali MUSE do stworzenia pierwszej szczegółowej optycznej mapy rozmieszczenia gazu i pyłu w mgławicy planetarnej. Powstałe w ten sposób zdjęcie Mgławicy Saturna odkrywa przed nami liczne delikatne struktury takie jak eliptyczną, wewnętrzną warstwę, zewnętrzną warstwę i halo. Oprócz tego na zdjęciach widać już wcześniej fotografowane strumienie rozciągające się od jednego do drugiego końca mgławicy wzdłuż jej półosi wielkiej, a kończące się jasnymi "uchwytami". Co ciekawe badacze odkryli także falistą strukturę pyłu, która jak na razie pozostaje niewyjaśniona. Pył wypełnia całą mgławicę, jednak jego ilość znacząco spada na krawędzi wewnętrznej warstwy gdzie wydaje się, że ulega on zniszczeniu. Istnieje kilka potencjalnych mechanizmów, które mogłyby tłumaczyć to zniszczenie. Wewnętrzna otoczka jest zasadniczo rozszerzającą się falą uderzeniową, zatem może ona uderzać w ziarna pyłu niszcząc je przy tym lub ogrzewając je do momentu, w którym wyparowuje. [caption id="attachment_14706" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie z przeglądu nieba SDSS przedstawiające otoczenie Mgławicy Saturna[/caption] Tworzenie map struktur gazowych i pyłowych w mgławicach planetarnych pomoże nam lepiej zrozumieć ich rolę w życiu i śmierci małomasywnych gwiazd, a jednocześnie dzięki nim lepiej poznamy procesy stojące za nietypowymi kształtami tych obiektów. Źródło: ESO]]> 14702 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Rosja i USA będą pracować nad wspólną stacją na orbicie wokół Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/27/rosja-i-usa-beda-pracowac-nad-wspolna-stacja-na-orbicie-wokol-ksiezyca/ Wed, 27 Sep 2017 14:26:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14708 Zdjęcie Księżyca wykonane w czerwcu 2009 roku przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] Rosja i Stany Zjednoczone ustaliły w dniu dzisiejszym, że będą współpracować w kierowanym przez NASA projekcie budowy pierwszej stacji kosmicznej na orbicie wokół Księżyca w ramach długofalowego projektu, którego zwieńczeniem będzie wysłanie człowieka na Marsa. Amerykańska agencja kosmiczna na początku tego roku poinformowała, że analizuje możliwość realizacji programu Deep Space Gateway, wieloetapowego projektu zapuszczania się człowieka w coraz głębsze rejony Układu Słonecznego. Projekt ten obejmuje zbudowanie załogowego portu kosmicznego na orbicie wokół Księżyca, który mógłby posłużyć jako "wrota do dalszych rejonów US oraz do powierzchni Księżyca". W środę rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos poinformowała, że na kongresie astronautycznym w Adelajdzie doszło do podpisania umowy o współpracy z USA w tym zakresie. "Strony zamierzają opracować międzynarodowe standardy techniczne, które będą wykorzystywane później szczególnie podczas budowy stacji kosmicznej na orbicie wokół Księżyca", poinformowała rosyjska agencja w wydanym oświadczeniu. Obydwie agencje będą ze sobą współpracować nad zbudowaniem systemów niezbędnych do organizowania misji naukowych na orbicie okołoksiężycowej oraz na powierzchni Księżyca - poinformowali przedstawiciele agencji. "Roskosmos oraz NASA uzgodniły już standardy dla jednostek dokujących w ramach przyszłych misji. Biorąc pod uwagę ogromne doświadczenie Rosj w opracowywaniu systemów dokowania, tego rodzaju elementy przyszłej stacji będą opracowywane w oparciu o rosyjskie projekty". Igor Komarow, dyrektor generalny Roskosmosu poinformował, że co najmniej pięć krajów buduje aktualnie własne rakiety i systemy. "Aby uniknąć w przyszłości problemów w zakresie współpracy technicznej, standardy w jakiejś części powinny ulec unifikacje - tak aby różne kraje mogły pracować na swoich statkach jednocześnie bez problemu dokując do międzynarodowej stacji księżycowej", powiedział Komarow. Rosja oraz USA omawiały także możliwość wykorzystania rakiet Proton-M oraz Angara do stworzenia infrastruktury księżycowego portu kosmicznego. Jednocześnie poinformowano, że początek prac zaplanowano na połowę lat dwudziestych. Eksploracja przestrzeni kosmicznej - włącznie z pracą na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - to jeden z nielicznych obszarów, na których międzynarodowa współpraca Rosji i USA nie uległa pogorszeniu wskutek napięć spowodowanych wydarzeniami na Ukrainie i w Syrii. Kosztująca 100 miliardów dolarów Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, która krąży wokół Ziemi z prędkością 28 000 kilometrów na godzinę od 1998 roku to największy na świecie projekt kosmiczny. Źródło: phys / AFP]]> 14708 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 605 0 0 606 0 0 607 606 0 609 607 0 610 605 0 646 0 0 648 646 0 704 646 0 706 704 0 <![CDATA[LIGO i Virgo rejestrują fale grawitacyjne ze zderzenia dwóch czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/27/14711/ Wed, 27 Sep 2017 17:46:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14711 W sierpniu detektory znajdujące się na dwóch kontynentach zarejestrowały falę grawitacyjną wyemitowaną w zderzeniu dwóch czarnych dziur. To odkrycie, ogłoszone godzinę temu stanowi pierwszą obserwację fal grawitacyjnych przeprowadzoną jednocześnie przez trzy różne detektory, co oznacza początek nowej ery wspaniałych odkryć i lepszych możliwości lokalizacji źródła fal grawitacyjnych obserwowanych przez globalną sieć obserwatoriów. Falę grawitacyjną zaobserwowano 14 sierpnia o godzinie 10:30:43 UTC w dwóch obserwatoriach LIGO w Livingston w stanie Luizjana oraz w Hanford w stanie Waszyngton, jak i w detektorze Virgo w okolicach Pizy we Włoszech. Odkrycie fal grawitacyjnych przez LIGO oraz Virgo to pierwszy potwierdzony sygnał fal grawitacyjnych zarejestrowany przez detektor Virgo. Artykuł opisujący zdarzenie, kolizję oznaczoną GW170814 został zaakceptowany do publikacji w periodyku Physical Review Letters. "Nieco ponad półtora roku temu NSF ogłosiło pierwsze w historii odkrycie fal grawitacyjnych za pomocą detektorów LIGO, wyemitowanych w zderzeniu dwóch czarnych dziur w galaktyce oddalonej od nas o miliard lat świetlnych", powiedział France Cordova, dyrektor NSF. "Dzisiaj mamy zaszczyt poinformować o pierwszym odkryciu dokonanym we współpracy z obserwatorium fal grawitacyjnych Virgo. To pierwsza fala grawitacyjna odkryta przez wszystkie trzy detektory oddalone od siebie o tysiące kilometrów. To ekscytujące osiągnięcie na drodze do zbudowania międzynarodowej sieci obserwatoriów, które pozwolą nam odkryć wiele niesamowitych tajemnic Wszechświata". Odkryte fale grawitacyjne - zmarszczki czasoprzestrzeni - zostały wyemitowane w ostatniej fazie procesu łączenia się dwóch czarnych dziur, z których jedna miała masę około 31 mas Słońca, a druga 25 mas Słońca. Zdarzenie, które miało miejsce 1,8 miliarda lat temu doprowadziło do powstania rotującej czarnej dziury o masie 53 mas Słońca - oznacza to, że trzy masy Słońca zostały w momencie połączenia zamienione na energię wyemitowanej fali grawitacyjnej. "To dopiero początek obserwacji za pomocą sieci stworzonej przez Virgo and LIGO", powiedział David Shoemaker z MIT. "Przy kolejnej sesji obserwacyjnej planowanej na jesień 2018 roku możemy oczekiwać takich odkryć co tydzień lub nawet częściej". LIGO uległo transformacji w detektor fal grawitacyjnych drugiej generacji Advanced LIGO, składający się z dwóch identycznych interferometrów. "To wprost wspaniałe, że pierwsze fale grawitacyjne udało się zarejestrować za pomocą Advanced Virgo zaledwie dwa tygodnie po oficjalnym rozpoczęciu zbierania danych", mówi Jo van den Brand z Nikhef/Vrije Universiteit w Amsterdamie, rzecznik zespołu Virgo. "To wspaniała nagroda za całą pracę wykonaną przez zespół Advanced Virgo w ciągu ostatnich sześciu lat". Gdy zdarzenie na niebie zostanie zarejestrowane przez sieć składającą się z trzech detektorów, obszar nieba zawierający źródło promieniowania znacząco się kurczy, dzięki czemu lepiej możemy oszacować odległość źródła od nas. Obszar nieba w przypadku GW170814 posiada rozmiary zaledwie 60 stopni kwadratowych, to dziesięć razy mniej niż w przypadku wykorzystania tylko dwóch detektorów LIGO. Źródło: NSF]]> 14711 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 608 0 0 <![CDATA[Sonda Dawn świętuje 10 lat w przestrzeni kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/28/sonda-dawn-swietuje-10-lat-w-przestrzeni-kosmicznej/ Thu, 28 Sep 2017 13:16:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14717 Sonda Dawn wystartowała 10 lat temu, 27 września 2007 roku. Źródło: NASA/Sandra Joseph/ Rafael Hernandez[/caption] Dziesięć lat temu sonda Dawn rozpoczęła swoją podróż w kierunku dwóch najmasywniejszych ciał pasa planetoid znajdującego się między orbitami Marsa i Jowisza: olbrzymiej planetoidy Westa i planety karłowatej Ceres. Misja została zaprojektowana tak, aby dostarczyć nam nowej wiedzy o tych małych ale intrygujących światach, które mogą nam bardzo dużo powiedzieć o procesie powstawania planet w naszym Układzie Słonecznym. "Nasza sonda międzyplanetarna przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania w ostatniem dekadzie, dostarczając nam rewelacyjnych informacji o tych dwóch fantastycznych obiektach", mówi Chris Russell, główny badacz msji Dawn z University of California w Los Angeles. Od momentu startu 27 września 2007 roku, sonda Dawn dokonała wielu tak technicznych jak i naukowych odkryć w swojej podróży przez 6 miliardów kilometrów. To jedyna sonda, która dwukrotnie weszła na orbitę dwóch różnych ciał niebieskich. To także jedyna sonda, która znalazła się na orbicie wokół planety karłowatej - tu akurat mowa o Ceres, którą Dawn zaczęła okrążać 6 marca 2015 roku. Napęd jonowy sondy pozwolił jej na zbadanie obu obiektów z różnych punktów w przestrzeni i z różnych wysokości nad powierzchnią. W czasie obserwacji sonda wykonała ponad 88 000 zdjęć. Oprócz tego, zestaw instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy Dawn pozwolił jej na wykonanie różnorodnych pomiarów Westy i Ceres, które pozwoliły nam odkryć odmienność tych dwóch obiektów od siebie zarówno pod względem składu chemicznego jak i struktury wnętrza.

    Westa

    W ciągu 14 miesięcy eksploracji Westy naukowcy dowiedzieli się bardzo dużo o jej powierzchni, o strukturze geologicznej i składzie chemicznym. Udało się także odkryć, że Rheasilvia, potężny basen na południowej półkuli Westy jest znacznie głębszy i szerszy niż naukowcy oczekiwali na podstawie obserwacji teleskopowych wykonywanych z Ziemi. Rozciąga się on na ponad 000 kilometrów i zagłębia nawet na 19 kilometrów do wnętrza Westy. W centrum krateru znajduje się także góra o wysokości dwukrotnie przewyższającej Mt. Everest - to najwyższa struktura dostrzeżona na Weście w trakcie 1298 okrążeń tej planetoidy. Potężne uderzenie, które wybiło ten krater na Weście miało miejsce około 1 miliarda lat temu i spowodowało, że olbrzymie ilości materii opadły z powrotem na jej powierzchnię. Skutek jest taki, że powierzchnia południowej półkuli Westy jest młodsza od północnej, gdzie znajduje się znacznie więcej kraterów. Uderzenie Rheasilvia spowodowało powstanie licznych wąwozów okrążających Westę po równiku. Występujące tam kaniony, z których niektóre powstały wcześniej mają długość nawet 465 kilometrów. [caption id="attachment_14720" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Jednym z najciekawszych odkryć na Ceres był wyjątkowo jasny, słony materiał w kraterze Occator, który wyróżnia się na tle ciemnego otoczenia. To co na początku wydawało się pojedynczą jasną plamą z bliska okazało się być zbiorowiskiem wielu mniejszych jasnych obszarów. Centralny jasny obszar nazwany Cerealia Facula. Jasna plama wskazuje, że Ceres była geologicznie aktywna w stosunkowo nieodległej przeszłości, gdy zasolona woda wydostała się na powierzchnię pozostawiając po sobie sole. Na wschód od Vinalia Faculae, zbioru mniej jasnych plam rozprzestrzenionych wzdłuż pęknięć, które także intrygują naukowców. [caption id="attachment_14721" align="aligncenter" width="715"] Mozaika przedstawiająca Westę sfotografowaną przez sondę Dawn, która krążyła wokół niej od lipca 2011 do września 2012 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Kolejną niespodzianką czekającą na naukowców na Ceres jest Ahuna Mons - naukowcy uważają, że wypiętrzenie to było kriowulkanem czyli wulkanem tryskającym w przeszłości słoną wodą. Ta samotna góra o wysokości 5 kilometrów nie przypomina niczego innego na Ceres i wciąż jest obiektem badań zespołu. Choć zarówno Ahuna Mons jak i Occator wydają się uśpione, wskazują one, że w przeszłości pod powierzchnią Ceres płynęła woda w stanie ciekłym. Być może także dzisiaj znajduje się tam ciekła woda, wszak wzbogacona o sole może mieć niższą temperaturę zamarzania. "Zespół naukowców wciąż intensywnie analizuje ogrom danych przesłanych na Ziemię przez sondę Dawn, porównując przy tym te dwa artefakty z początków Układu Słonecznego", mówi Carol Raymond, zastępca głównego badacza misji z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.   [caption id="attachment_14722" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie z atlasu potężnej planetoidy Westa zostało wykonane ze złożenia zdjęć wykonanych przez sondę Dawn. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Od marca 2015 roku sonda Dawn okrążyła Ceres 1595 razy. Sonda wciąż działa aktualnie krążąc na 30-dniowej orbicie eliptycznej badając promienie kosmiczne w pobliżu Ceres. [caption id="attachment_14723" align="aligncenter" width="1024"] Ahuna Mons, samotna góra na powierzchni Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Źródło: JPL]]>
    14717 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ostatnie zdjęcie wykonane przez sondę Rosetta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/09/28/ostatnie-zdjecie-wykonane-przez-sonde-rosetta/ Thu, 28 Sep 2017 14:02:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14726 Naukowcy analizujący dane telemetryczne przesłane przez sondę Rosetta tuż przed jej przyziemieniem na powierzchni komety w ubiegłym roku odtworzyli jeszcze jedno, ostatnie zdjęcie przedstawiające miejsce lądowania sondy. Po ponad 12 lat w przestrzeni kosmicznej i dwóch latach badania komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko, historyczna misja sondy Rosetta zakończyła się 30 września 2016 roku po tym jak sonda osiadła na powierzchni komety. Sonda przesłała na Ziemię mnóstwo szczegółowych zdjęć oraz danych naukowych obejmujących dane dotyczące gazu, pyłu i plazmy związanych z kometą. Jednak na naukowców pracujących w zespole analizującym dane z kamer zainstalowanych na pokładzie sondy czekała jeszcze jedna niespodzianka - po przeanalizowaniu ostatnich pakietów danych telemetrycznych udało się odtworzyć z nich ostatnie zdjęcie miejsca lądowania. "Ostatnim kompletnym zdjęciem przesłanym przez sondę Rosetta było zdjęcie, które widzieliśmy jeszcze we wrześniu. Jednak później odkryliśmy jeszcze kilka pakietów danych telemetrycznych na naszym serwerze i pomyśleliśmy 'wow, to może być jeszcze jedno zdjęcie'" mówi Holger Sierks, główny badacz zespołu kamery OSIRIS. ]]> 14726 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Solar Orbiter przygotowuje się do misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/02/solar-orbiter-przygotowuje-sie-do-misji/ Mon, 02 Oct 2017 07:43:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14735 Źródło: ESA/ATG medialab; Słońce: NASA/SDO/P. Testa (CfA)[/caption] Przygotowywana przez ESA sonda Solar Orbiter właśnie przechodzi proces instalacji swoich najnowocześniejszych instrumentów badawczych, dzięki którym zapewni nam nowe spojrzenie na naszą gwiazdę umożliwiając prowadzenie szczegółowych obserwacji biegunów Słońca. Po starcie w lutym 2019 roku i trzyletniej podróży, podczas której wykorzysta asystę grawitacyjną ze strony Ziemi i Wenus, sonda Solar Orbiter rozpocznie obserwacje z eliptycznej orbity wokół Słońca. W peryhelium swojej orbity sonda będzie zbliżała się do Słońca na odległość 42 milionów kilometrów, czyli bliżej niż Merkury. [spreaker type=player resource="episode_id=22556527" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] Powyższa wizja artystyczna przedstawia sondę Solar Orbiter na tle burzliwego Słońca. Zdjęcie Słońca w tle wykonane zostało przez sondę Solar Dynamics Observatory. Na zdjęciu widać początek erupcji na powierzchni Słońca, do której doszło 7 czerwca 2011 roku. W dolnym prawym rogu zdjęcia widać ciemne włókna plazmy wyrywającej się ze Słońca. W trakcie tego konkretnego zdarzenia sonda SDO obserwowała unoszenie się plazmy, a następnie jej opadanie na powierzchnie i tworzenie gorących plam świecących w ultrafiolecie. Celem misji Solar Orbitera jest badanie w jaki sposób Słońce tworzy i kontroluje heliosferę czyli rozszerzoną atmosferę Słońca, w której także i my się znajdujemy oraz w jaki sposób wpływa na nią aktywność słoneczna. Sonda będzie wykonywała obserwacje zarówno z bliska jak i z większych odległości uzyskując nowe informacje o aktywności słonecznej oraz procesach powstawania energetycznych cząstek w erupcjach, o tym co napędza wiatr słoneczny i koronalne pole magnetyczne oraz wewnętrzne dynamo Słońca. Aktualnie 10 instrumentów naukowych, w które wyposażona będzie sonda, przechodzi proces instalacji, po którym rozpocznie się faza obszernych testów pozwalających na start z Przylądka Canaveral w lutym 2019 roku. Źródło: ESA]]> 14735 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Małe kolizje mają duży wpływ na atmosferę Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/02/male-kolizje-maja-duzy-wplyw-na-atmosfere-merkurego/ Mon, 02 Oct 2017 09:41:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14739 Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Carnegie Institution of Washington[/caption] Merkury, nasz najmniejszy planetarny sąsiad ma niewiele czegoś co można by nazwać atmosferą, ale ma osobliwy cykl pogodowy: poranne deszcze mikrometeorytów. Najnowsze modele bazujące na danych zebranych przez sondę MESSENGER (ang. Mercury Surface, Space Environment, Geochemistry and Ranging), która krążyła wokół Merkurego od 2011 do 2015 roku - rzucają nowe światło na określonego typu wpływ komet na bombardowanie powierzchni Merkurego drobnymi cząstkami pyłu, tzw. mikrometeoroidami. Opisywane badania także pozwoliły naukowcom uzyskać nowe informacje o tym jak takie deszcze mikrometeoroidów mogą wpływać na bardzo rzadką atmosferę Merkurego zwaną egzosferą. Badania prowadzone przez Petra Pokornego, Menelaosa Sarantosa i Diego Janches z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt polegające na prowadzeniu symulacji różnych zderzeń meteoroidów odkryły zaskakujące regularności dotyczące pory dnia, w której dochodzi do zderzeń. Wyniki badań zostały opublikowane 19 czerwca 2017 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters. "Obserwacje prowadzone za pomocą sondy MESSENGER wskazują, że pył musi  docierać do Merkurego z określonych kierunków, dlatego też postanowiliśmy potwierdzić te obserwacje za pomocą modelowania", mówi Pokorny. To pierwsze tego typu symulacje zderzeń z meteoroidami na Merkurym. "Symulowaliśmy meteoroidy w Układzie Słonecznym, szczególnie te pochodzące z komet, i pozwalaliśmy im ewoluować w czasie". Wcześniejsze odkrycia bazujące na danych zebranych za pomocą spektrometru UVIS pozwoliły naukowcom dostrzec wpływ uderzeń meteoroidów na powierzchnię Merkurego w ciągu dnia na powierzchni planety. Ilość magnezu i wapnia w egzosferze jest wyższa o świcie na Merkurym - co wskazuje, że uderzenia najczęściej występują na tej części planety, na której akurat jest świt. Ta asymetria między zmierzchem a świtem jest skutkiem związku między długim dniem a krótkim rokiem na Marsie oraz faktu, że wiele meteoroidów w Układzie Słonecznym okrąża Słońce w kierunku przeciwnym do ruchu planet. Ponieważ Merkury rotuje stosunkowo wolno wykonując pełen obrót wokół własnej osi raz na 58 ziemskich dni, a okrąża Słońce w zaledwie 88 dni - ta część planety, na której trwa świt spędzie nieproporcjonalnie długi czas na ścieżce jednej z głównych populacji mikrometeoroidów. Owa populacja to meteoroidy wsteczne, krążące wokół Słońca w kierunku przeciwnym do planet i składające się z pozostałości po długookresowych kometach, które uległy zniszczeniu. Owe meteoroidy poruszają się pod prąd po orbitach planetarnych, dlatego też kolizje z planetami - w tym wypadku z Merkurym - są dużo silniejsze niż gdyby podróżowały w tym samym kierunku. Te energetyczne kolizje pozwoliły badaczom lepiej zlokalizować źródło mikrometeoroidów zderzających się z powierzchnią Merkurego. Meteoroidy pierwotnie pochodzące z komet nie poruszałyby się wystarczająco szybko, aby doprowadzić do powstania obserwowanych kraterów. Tylko meteoroidy pochodzące z dwóch określonych typów komet - z rodziny Jowisza i typu Halleya - charakteryzują się prędkościami, które mogłyby odpowiadać za takie zderzenia. "Prędkość meteoroidów kometarnych typu Halleya może przekraczać 360 000 kilometrów na godzinę", mówi Pokorny. "Meteoroidy pochodzące od planetoid zderzają się z Merkurym przy dużo mniejszych prędkościach". Komety rodziny Jowisza, na które główny wpływ ma grawitacja największej planety Układu Słonecznego, charakteryzują się stosunkowo krótkim okresem orbitalnym poniżej 20 lat. Owe komety uważa się za małe fragmenty obiektów pochodzących z Pasa Kuipera. Komety typu Halleya mają dłuższe orbity o okresie ponad 200 lat. Pochodzą one z Obłoku Oorta, najodleglejszego rezerwuaru obiektów Układu Słonecznego, znajdującego się ponad 1000 razy dalej od Słońca niż Ziemia. Rozkład obu typów komet w przestrzeni sprawia, że są to idealne kandydatki na źródła drobnych meteoroidów, które wpływają na egzosferę Merkurego. Pokorny wraz ze swoim zespołem ma nadzieję, że ich wstępne wyniki poprawią naszą wiedzę o tempie, w jakim mikrometeoroidy pochodzenia kometarnego zderzają się z Merkurym, co z kolei pozwoli na udoskonalenie modeli Merkurego i jego egzosfery. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14739 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA i Rosetta wykryły w kosmosie freon-40]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/02/alma-i-rosetta-wykryly-w-kosmosie-freon-40/ Mon, 02 Oct 2017 18:57:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14742

    Obserwacje prowadzone przy pomocy teleskopu ALMA (Atacama Large Millimeter/submillimeter Array) i sondy Rosetta, ujawniły występowanie organicznego halonowego gazu freonu-40 w otoczeniu gwiazdy oraz komety. Halony powstają na Ziemi w procesach organicznych. Teraz po raz pierwszy w historii udało się je wykryć w przestrzeni międzygwiazdowej. Odkrycie sugeruje, że halony organiczne mogą nie być najlepszymi wskaźnikami życia, na co dotychczas mieli nadzieję naukowcy, aczkolwiek mogą być istotnym składnikiem materii, z której formują się planety. Wyniki badań, które opublikowane zostały w periodyku Nature Astronomy, wskazują jak trudne może być znalezienie związków chemicznych, które będą z wystarczającą pewnością wskazywały na obecność życia w przestrzeni kosmicznej.

    Korzystając z danych zebranych za pomocą teleskopu ALMA w Chile i instrumentu ROSINA w ramach misji Rosetta, zespół astronomów wykrył nikłe ślady związku chemicznego freon-40 (CH3Cl), znanego także jako chlorek metylu albo chlorometan, wokół zarówno bardo młodej gwiazdy IRAS 16293-2422 oddalonej od nas o około 400 lat świetlnych oraz  w pobliżu słynnej komety 67P/Churyumov-Gerasimenko (67P) w Układzie Słonecznym. Nowe obserwacje ALMA są pierwszą w historii detekcją halonów w przestrzeni międzygwiazdowej. Halony organiczne obejmują halony, takie jak chlor i fluor, związane z węglem a czasem i z innymi pierwiastkami. Na Ziemi składniki te powstają w procesach biologicznych – w szerokiej palecie organizmów, od ludzi po grzyby – a także w procesach przemysłowych, takich jak produkcja farb i lekarstw. Nowe odkrycie jednego z tych związków - freonu-40 - w miejscu, które musi poprzedzać pochodzenie życia, może być postrzegane za rozczarowanie, gdyż wcześniejsze badania wskazywały, że obecność tego związku może wskazywać na istnienie życia. „Znalezienie tego halonu organicznego w pobliżu młodej, podobnej do Słońca gwiazdy było niespodzianką” powiedziała Edith Fayolle, naukowiec z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge, Massachusetts w USA, pierwsza autorka publikacji. „Po prostu nie przewidywaliśmy jego powstawania i zaskoczyło nas odnalezienie tak dużej ilości tego związku. Teraz wiadomo, że cząsteczki te łatwo formują się w gwiezdnych żłobkach, dzięki czemu otrzymujemy wgląd w chemiczną ewolucję układów planetarnych, także i naszego”. Badania egzoplanet nie ograniczają się już tylko do ich odnajdywania — znamy już ponad 3000 planet pozasłonecznych —  ale obejmują także poszukiwanie chemicznych wskaźników, które mogą zdradzać potencjalną obecność życia. Istotnym krokiem jest ustalenie, które cząsteczki mogą być takimi wskaźnikami, jednak jak na razie nie udało się znaleźć bezsprzecznego kandydata na taki właśnie wskaźnik. „Odkrycie przez ALMA halonów organicznych w ośrodku międzygwiazdowym mówi nam także wiele o warunkach chemicznych obecnych na wczesnym etapie ewolucji planet. Pojawienie się chemii organicznej to kluczowy krok na drodze do powstania życia” dodaje Karin Öberg, współautorka badań. „Bazując na naszym odkryciu, można powiedzieć, że halony organiczne są prawdopodobnie składnikiem tzw. ‘pierwotnej zupy’, zarówno na młodej Ziemi, jak i na powstających egzoplanetach skalistych". https://www.youtube.com/watch?v=_6h5artA_HE Współautor Jes Jørgensen z Niels Bohr Institute na University of Copenhagen dodaje: „Te wyniki potwierdzają zdolności obserwatorium ALMA w zakresie wykrywania wokół młodych gwiazd związków interesujących astrobiologów. Używając ALMA już wcześniej znaleźliśmy prekursory cukrów i aminokwasów wokół innych gwiazd. Dodatkowe odkrycie freonu-40 wokół komety 67P/C-G wzmacnia związek pomiędzy prebiologiczną chemią odległych protogwiazd, a naszym własnym Układem Słonecznym”. https://www.youtube.com/watch?v=NqHA7Q3c0SA Astronomowie porównali także względne ilości freonu-40, który zawiera różne izotopy chloru. Okazało się, że w przypadku młodego systemu gwiazdowego i komety ta obfitość jest podobna. Wspiera to tezę mówiącą, że młody układ planetarny może odziedziczyć skład chemiczny swojego macierzystego obłoku gwiazdotwórczego co otwiera możliwość, że halony organiczne mogły pojawić się na planetach w młodych układach planetarnych już na etapie postawania planet. „Nasze wyniki pokazują, że ciągle mamy dużo nauki przed sobą w zakresie powstawania halonów organicznych” podsumowuje Fayolle. „Trzeba nadal poszukiwać tych związków wokół innych protogwiazd i komet, aby móc rozwijać naszą wiedzę o ich pochodzeniu i znaczeniu”. Źródło: ESO]]>
    14742 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nagroda Nobla w fizyce za odkrycie fal grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/03/nagroda-nobla-w-fizyce-za-odkrycie-fal-grawitacyjnych/ Tue, 03 Oct 2017 10:10:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14748 https://www.youtube.com/watch?v=FrutdQ5YCvs Po tym jak nie udało się to w ubiegłym, tak w dniu dzisiejszym trzech naukowców, którzy zapewnili największy wkład w powstanie obserwatorium LIGO otrzymało Nagrodę Nobla w Fizyce za rok 2017. Rainer Weiss podzieli się nagrodą z Kipem Thornem i Barrym Barishem. Nagrodę przyznano za wkład w odkrycie fal grawitacyjnych, zmarszczek w czasoprzestrzeni, których istnienie przewidział Albert Einstein. Weiss oraz Thorne zaprojektowali eksperyment, a menedżer projektu Barish zasłużył się odświeżając borykający się z problemami eksperyment przyczyniając się w ten sposób do odkrycia. "Uważam, że nagroda ta stanowi uznanie dla pracy około 1000 ludzi", powiedział Weiss w trakcie sesji pytań i odpowiedzi, która miała miejsce tuż po ogłoszeniu laureatów. "To naprawdę potężny wysiłek, który - aż wstyd przyznać - trwa już od 40 lat". Trzeci twórca LIGO, naukowiec Ronald Drever zmarł w marcu br. Nagrody Nobla nie są przyznawane pośmiertnie. Zgodnie z ogólną teorią względności Einsteina, w trakcie najbardziej energetycznych zderzeń we Wszechświecie dochodzi do uwalniania części energii w formie fal przemieszczających się w tkance czasoprzestrzeni z prędkością światła. Detektor LIGO jest w stanie wykryć te zniekształcenia w momencie gdy prowadzą one do zaburzenia symetrii między przejściem identycznych promieni laserowych przemieszczających się na identyczne odległości. Detektor LIGO wygląda jak gigantyczne L, w którym każde ramie ma około 4 kilometrów długości. Naukowcy rozdzielają promień lasera na dwie części i każda z nich przemieszcza się swoim ramieniem detektora. Gdy oba promienie dobiegną do końca detektora odbijane są od zwierciadła i wracają do miejsca, z którego zostały wyemitowane. Zazwyczaj dwie połówki promienia powracają dokładnie w tym samym czasie. Gdy jednak przestają się ze sobą zgrywać - naukowcy wiedzą, że coś się dzieje. Fale grawitacyjne skracają czasoprzestrzeń w jednym kierunku i rozciągają w drugim, przez co jeden promień przemieszcza się po krótszej drodze, a drugi po dłuższej. Detektor LIGO jest na tyle czuły, że jest w stanie wykryć różnicę długości rzędu tysięcznej części średnicy jądra atomowego. Naukowcy z LIGO oraz partnerskiego eksperymentu Virgo ogłosili pierwsze odkrycie fal grawitacyjnych w lutym 2016 roku. Fale zostały wyemitowane w momencie zderzenia dwóch czarnych dziur o masie 29 i 36 mas Słońca jakieś 1,3 miliarda lat temu. Fale grawitacyjne z tego zdarzenia dotarły do detektora LIGO gdy naukowcy przeprowadzali jego testy inżynieryjne. "Zanim przekonaliśmy się, że zaobserwowaliśmy zewnętrzne zderzenie, które faktycznie było falą grawitacyjną, minęły dobre dwa miesiące", powiedział Weiss. Źródło: symmetry / nobelprize]]> 14748 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 612 0 0 <![CDATA[Ciemna strona Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/03/ciemna-strona-saturna/ Tue, 03 Oct 2017 11:02:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14753 Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Z przyzwyczajenia chciałem dzisiaj wrzucić jakieś nowe zdjęcie Saturna lub jego księżyców i... dopiero po chwili przypomniałem sobie, że Cassini już nie ma i nowych zdjęć tej planety nie zobaczymy jeszcze przez długie lata. Dobrze, że mamy spore zapasy zdjęć wykonanych przez Cassini w ciągu ostatnich 13 lat - będzie musiało wystarczyć. Ponieważ Ziemia znajduje się bliżej Słońca niż Saturn, obserwatorzy znajdujący się na Ziemi mogą obserwować tylko dzienną stronę tej planety. Dzięki sondom kosmicznym możemy wykonywać zdjęcia miejsc niedostępnych z Ziemi nawet za pomocą największych teleskopów. Powyższe zdjęcia przedstawia oświetlony przez Słońce fragment pierścieni widziany z położenia jakieś 7 stopni nad płaszczyzną pierścieni. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym za pomocą szerokokątnej kamery sondy Cassini w dniu 7 czerwca 2017 roku. Zdjęcie wykonano z odległości około 1,21 miliona kilometrów od Saturna. Źródło: NASA]]> 14753 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje galaktyki gęsto otoczone gromadami kulistymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/04/hubble-obserwuje-galaktyki-gesto-otoczone-gromadami-kulistymi/ Wed, 04 Oct 2017 06:29:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14758 Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] W centrum bogatej gromady galaktyk znajdującej się w kierunku gwiazdozbioru Warkocza Bereniki znajduje się galaktyka otoczona gąszczem gromad gwiazd. NGC 4874 to gigantyczna galaktyka eliptyczna dziesięć razy większa od Drogi Mlecznej leżąca w centrum Gromady Warkocza Bereniki. Dzięki swojemu przyciąganiu grawitacyjnemu jest w stanie utrzymywać wokół siebie ponad 30 000 kulistych gromad gwiazd, czyli więcej niż jakakolwiek inna znana galaktyka. W swoim zasięgu ma także kilka galaktyk karłowatych. Na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a NGC 4874 to ten najjaśniejszy obiekt znajdujący się w prawej części kadru. W kadrze znalazło się także kilka innych galaktyk, które wyglądają niczym latające spodki tańczące wokół NGC 4874. Jednak najciekawszymi obiektami na tym zdjęciu są punktowe obiekty wokół NGC 4874, które widać dopiero z bliska: niemal wszystkie z nich w rzeczywistości są gromadami gwiazd należącymi do tej galaktyki. Każda z tych gromad kulisty zawiera kilkaset tysięcy gwiazd. Niedawno astronomowie odkryli, że kilka z tych obiektów punktowych to w rzeczywistości nie gromady gwiazd a ultra-kompaktowe galaktyki karłowate także znajdujące się pod wpływem NGC 4874. Przy rozmiarach zaledwie rzędu 200 lat świetlnych i złożone głównie ze starych gwiazd, te galaktyki przypominają jaśniejsze i większe wersje gromad kulistych. Naukowcy uważają, że są one jądrami małych galaktyk eliptycznych, które utraciły swój gaz i otaczające gwiazdy wskutek burzliwych oddziaływań grawitacyjnych z innymi galaktykami w gromadzie. Na powyższym zdjęciu z Hubble'a widać także wiele innych odległych galaktyk nie należących do gromady, a widocznych tutaj tylko jako mgliste pasma w tle. Źródło: NASA]]> 14758 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Widzenie podwójne: naukowcy odkrywają pary czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/04/widzenie-podwojne-naukowcy-odkrywaja-pary-czarnych-dziur/ Wed, 04 Oct 2017 07:05:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14761 Źródło: X-ray: NASA/CXC/Univ. of Victoria/S.Ellison et al. & NASA/CXC/George Mason Univ./S.Satyapal et al.; Optical: SDSS[/caption] Astronomowie zidentyfikowali kolejne pary supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk. Odkrycie to może pomóc astronomom lepiej zrozumieć w jaki sposób rosną gigantyczne czarne dziury i jak mogą one emitować najsilniejsze fale grawitacyjne we Wszechświecie. Nowe dowody obejmują pięć par supermasywnych czarnych dziur, z których każda charakteryzuje się masą milionów mas Słońca. Owe pary czarnych dziur powstały wskutek kolizji galaktyk, które z czasem się ze sobą łączyły, przez co ich supermasywne czarne dziury zaczęły się do siebie zbliżać. Pary czarnych dziur zostały odkryte w danych zebranych za pomocą takich obserwatoriów jak Obserwatorium Rentgenowskie Chandra, Wide-Field Infrared Sky Explorer Survey (WISE) czy naziemny Wielki Teleskop Lornetkowy (LBT) w Arizonie. "Astronomowie odkrywają pojedyncze supermasywne czarne dziury w całym Wszechświecie", mówi Shobita Satyapa z George Mason University w Fairfax w Wirginii, która jest autorką jednego z dwóch artykułów opisujących te wyniki. "Choć przewidywaliśmy, że one rosną szybko gdy ze sobą oddziałują, rosnące podwójne supermasywne czarne dziury było niezwykle trudno znaleźć". Przed tymi badaniami znano mniej niż dziesięć par rosnących czarnych dziur i zazwyczaj były to przypadkowe odkrycia. Aby przeprowadzić systematyczne poszukiwania zespół badaczy musiał szczegółowo przeanalizować dane z teleskopów obserwujących niebo w różnych zakresach promieniowania. Począwszy od projektu Galaxy Zoo badacze wykorzystali dane optyczne z przeglądu Sloan Digital Sky Survey (SDSS) do zidentyfikowania galaktyk, które potencjalnie wskazywały na obecnie zachodzące łączenie dwóch mniejszych galaktyk. Z tego zestawu następnie wybrano obiekty, w których odległość między centrami obu galaktyk w danych SDSS jest mniejsza niż 30 000 lat świetlnych, a dane w podczerwieni zebrane przez WISE zgadzają się z przewidywaniami dla gwałtownie rosnących supermasywnych czarnych dziur. Dzięki zastosowaniu tej techniki odkryto siedem łączących się układów zawierających po co najmniej jednej supermasywnej czarnej dziurze. Ponieważ silne promieniowanie rentgenowskie jest oznaką obecności rosnącej supermasywnej czarnej dziury, Satyapal wraz ze współpracownikami obserwowali te układy za pomocą Chandry. Ciasno związane pary źródeł promieniowania rentgenowskiego odkryto w pięciu z tych układów, co wskazuje, że mogą się w nich znajdować po dwie rosnące supermasywne czarne dziury. https://www.youtube.com/watch?v=oq5s4kuQNHY Zarówno dane rentgenowskie z Chandry jak i obserwacje w podczerwieni wskazują, że supermasywne czarne dziury skryte są w olbrzymich ilościach pyłu i gazu. "Nasze prace wskazują, że połączenie obserwacji w podczerwieni z obserwacjami w zakresie rentgenowskim stanowi skuteczny sposób odkrywania tych par czarnych dziur", mówi Sara Ellison z University of Victoria w Kanadzie, autorka drugiego artykułu opisującego odkrycie. "Promieniowanie rentgenowskie i podczerwone są w stanie przeniknąć przez przesłaniające nam źródło obłoki gazu i pyłu, a ostry wzrok Chandry pozwala nam je rozdzielić". Badania autorstwa Ellison wykorzystywały dodatkowe dane optyczne z przeglądu Mapping Nearby Galaxies at Apache Point Observatory (MaNGA) do zlokalizowania jednej z nowych par czarnych dziur. Jeden ze składników tej pary jet szczególnie ciekawy, ponieważ jego jasność w zakresie rentgenowskim jest najwyższą dotąd obserwowaną za pomocą Chandry. Opisywane prace mają istotny wpływ na dopiero powstającą dziedzinę astrofizyki fal grawitacyjnych. Podczas gdy naukowcy z obserwatorium LIGO czy VIRGO odkryli sygnały wyemitowane przez łączące się czarne dziury, były to czarne dziury znacznie mniejsze - ich masa mieściła się w zakresie od około ośmiu do 36 mas Słońca. Łączące się czarne dziury w centrach galaktyk są znacznie większe. Gdy te supermasywne czarne dziury zbliżają się do siebie, powinny zacząć emitować fale grawitacyjne. Ewentualne połączenie dwóch supermasywnych czarnych dziur za kilkaset milionów lat doprowadzi do powstania jeszcze większej czarnej dziury. Proces ten doprowadzi do wyemitowania niesamowitych ilości energii gdy część masy obu czarnych dziur zostanie przekształcona w fale grawitacyjne. "Wiedza o tym jak często występują podwójne supermasywne czarne dziury pozwoli nam oszacować ilość sygnałów, które mogą rejestrować obserwatoria fal grawitacyjnych. Dzięki już działającym eksperymentom, jak i przyszłym - żyjemy w czasach niesamowicie ciekawych dla badaczy czarnych dziur. Znajdujemy się na wczesnym etapie nowej ery badania kosmosu". LIGO/VIRGO nie są w stanie wykrywać fal grawitacyjnych emitowanych przez pary supermasywnych czarnych dziur. Aktualnie ich poszukiwanie prowadzi North American Nanohertz Observatory for Gravitational Waves (NANOGrav). W przyszłości takich fal będzie mogło poszukiwać obserwatorium LISA (Laser Interferometer Space Antenna). Źródło: Chandra X-ray Center]]> 14761 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[KIC 8462852 bezustannie zdumiewa naukowców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/06/kic-8462852-bezustannie-zdumiewa-naukowcow/ Fri, 06 Oct 2017 12:10:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14767 W 2015 roku ze względu na swoje gwałtowne spadki jasności gwiazda KIC 8462852 obserwowana przez Kosmiczny Teleskop Kepler spowodowała nie lada zamieszanie tak w środowisku astronomicznym jak i poza nim. Od tego czasu gwiazda ta skutecznie nie pozwalała naukowcom zrozumieć swojej natury. Najnowsze wyniki badań prowadzonych przez Josha Simona i Benjamina Shappee oraz ich współpracowników obejmują obserwacje gwiazdy już od 2006 roku - czyli z okresu poprzedzającego odkrycie osobliwego zachowania gwiazdy. Astronomowie uważali bowiem, że jasność gwiazdy spada z czasem, ale najnowsze wyniki wskazują, że doświadczyła ona znacznych wzrostów jasności w 2007 i 2014 roku. Te nieoczekiwane zdarzenia komplikują lub eliminują niemal wszystkie proponowane mechanizmy, które mogłyby odpowiadać za osobliwe zachowanie gwiazdy. Spekulacje dotyczące spadków jasności KIC 8462852 obejmowały między innymi wchłonięcie pobliskiej planety, nietypowo dużą grupę komet krążących wokół gwiazdy czy megastrukturę zbudowaną przez obcych. Zasadniczo jasność gwiazdy może spaść gdy jakiś obiekt, np. planeta czy obłok gazu i pyłu przesłoni nam część tarczy gwiazdy częściowo ją zaćmiewając. Jednak już nawet przed odkryciem dwóch pojaśnień gwiazdy, chaotyczne spadki jasności obserwowane wokół KIC 8462852 nie przypominały niczego co astronomowie obserwowali w przeszłości. W ubiegłym roku, Simon i Ben Montet, który także jest współautorem opisywanego badania, odkryli, że od 2009 do 2012 roku KIC 846252 pociemniał o prawie 1 procent. Następnie jasność gwiazdy spadła o zdumiewające 2 procent na przestrzeni zaledwie sześciu miesięcy. Jasność pozostała na tym poziomie przez sześć kolejnych miesięcy obserwacji za pomocą Keplera. Tym razem zespół badaczy postanowił się przyjrzeć KIC 8462852 w dłuższym okresie czasu. W tym celu badacze przeanalizowali 11 lat danych obserwacyjnych zebranych w ramach All Sky Automated Survey (ASAS) oraz dwóch lat nieco nowszych danych zebranych w ramach precyzyjnego przeglądu All-Sky Automated Survey for Supernovae (ASAS-SN). Badacze odkryli, że jasność gwiazdy spada od 2015 roku i aktualnie jest 1.5% niższa od lutego 2015 roku. Co więcej, badacze wykazali, że w okresach od 2009 do 2013 i od 2015 roku do teraz gwiazda doświadczyła dwóch wzrostów jasności. "Jak dotąd sądziliśmy, że zmiany jasności tej gwiazdy podążają tylko w jednym kierunku - spadków", mówi Simon. "Wiedza o tym, że ta gwiazda czasami jaśnieje, a nie tylko ciemnieje, nie zgadza się z większością proponowanych hipotez, które miały tłumaczyć jej osobliwe zachowanie". "Kolejnym istotnym krokiem będzie określenie zmian barwy gwiazdy w czasie, szczególnie w trakcie krótkich spadków jasności" dodaje Shappee. "Ta informacja pozwoli nam zawęzić paletę dostępnych teorii tłumaczących zachowanie gwiazdy". Przykładowo, jeżeli spadki jasności spowodowane były pyłem przesłaniającym nam gwiazdę, to w momencie spadku jasności gwiazda powinna być bardziej czerwona. Jeżeli jednak gwiazdę zasłaniają nam duże obiekty, nie powinniśmy obserwować zmian koloru". "Wciąż nie mamy rozwiązania tej zagadki, ale udało nam się dowieść, że długoterminowe zmiany jasności mogą stanowić klucz do poznania natury tej gwiazdy". Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 14767 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 621 0 0 <![CDATA[Hubble: największy wodny świat Układu Słonecznego to Ganimedes]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/06/hubble-najwiekszy-wodny-swiat-ukladu-slonecznego-to-ganimedes/ Fri, 06 Oct 2017 13:10:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14770 Ocean we wnętrzu Ganimedesa może zawierać więcej wody niż ocean we wnętrzu Europy - mówi Olivier Witasse, naukowiec pracujący nad misją Jupiter Icy Moon Explorer (JUICE). Sześć razy więcej wody niż w oceanach Ziemi czyli trzy razy więcej niż we wnętrzu Europy. W marcu 2016 roku Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostarczył jak dotąd najlepszych dowodów na obecność słonego oceanu pod powierzchnią Ganimedesa, największego księżyca Jowisza - większego od Merkurego i niewiele mniejszego od Marsa. Zidentyfikowanie obecności wody w stanie ciekłym jest kluczowym elementem poszukiwania przyjaznych dla życia globów poza Ziemią i poszukiwania życia takiego jakie znamy. "To odkrycie stanowi kolejny klucz milowy, który tylko potwierdza wyjątkowe możliwości obserwacyjne Hubble'a" powiedział John Grunsfeld, były administrator Dyrektoratu Misji Naukowych NASA. "W ciągu 25 lat na orbicie Hubble dokonał wielu odkryć naukowych w naszym Układzie Słonecznym. Głęboki ocean pod lodową powierzchnią Ganimedesa stanowi kolejny ekscytujący postęp w poszukiwaniu życia pozaziemskiego". Ganimedes jest największym księżycem Układu Słonecznego i jedynym księżycem z własnym polem magnetycznym. Z uwagi na fakt, że Ganimedes znajduje się blisko Jowisza, zanurzony jest on także w polu magnetycznym gazowego olbrzyma. https://www.youtube.com/watch?v=DWlPug-XFrA Cykle aktywności zórz na powierzchni Ganimedesa wykryte przez Hubble'a charakteryzują się oscylacjami pola magnetycznego księżyca, które najlepiej tłumaczy wewnętrzny ocean znajdujący się kilkaset kilometrów pod powierzchnią. Sonda JUICE będzie zbliżała się do księżyców na odległości między 1000 a 2000 kilometrów, a następnie wejdzie na orbitę wokół Ganimedesa na dziewięć miesięcy, z czego ostatnie cztery miesięcy spędzi na wysokości około 500 kilometrów nad powierzchnią. Choć oceany znajdujące się we wnętrzach księżyców Jowisza są najprawdopodobniej skryte głęboko pod powierzchnią, radar zainstalowany na pokładzie sondy będzie w stanie zbadać ich złożoną ewolucję. Dla przykładu, sonda JUICE będzie badała potencjalnie aktywne regiony na Europie i będzie w stanie dostrzec miejscach, w których zmienia się ich skład chemiczny, dzięki czemu możliwe będzie wykrycie płytkich zbiorników wody zamkniętych między warstwami lodu. Oprócz tego będziemy w stanie dostrzec"odkształcone" warstwy podpowierzchniowe, które umożliwią nam określić tektoniczną historię Ganimedesa. Rozróżnienie pomiędzy lodem a nielodowymi materiałami pozwoli nam wykryć ukryte zbiorniki kriowulkaniczne. Profilowanie radarowe z kolei pozwoli nam zrozumieć ewolucję ogromnych kraterów uderzeniowych na powierzchni Kallisto. "Spojrzenie pod powierzchnię tych księżyców za pomocą radaru to będzie jak spojrzenie w przeszłość, które pozwoli nam określić geologiczną ewolucję tych tajemniczych globów" mówi Witassse. Źródło: Daily Galaxy via ESA/Scientific American Zdjęcie: Justv23/Deviant Art]]> 14770 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują prymitywną kometę ponad 2 miliardy kilometrów od Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/08/astronomowie-obserwuja-prymitywna-komete-ponad-2-miliardy-kilometrow-od-ziemi/ Sun, 08 Oct 2017 08:56:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14777 Ilustracja przedstawia orbitę komety K2 podczas jej pierwszej wizyty w wewnętrznych rejonach Układu Słonecznego. Źródło: NASA, ESA oraz A. Field/STScI[/caption] Zespół astronomów kierowany przez prof. Davida Jewitta z UCLA zidentyfikował szczególną kometę oddaloną od Słońca o ponad 2.5 miliarda kilometrów. Żadna inna kometa zmierzająca w kierunku Słońca nie była obserwowana z tak dużej odległości. Jewitt mówi, że odkrycie pozwoli naukowcom monitorować rozwijającą się aktywność komety w wyjątkowo rozległym zakresie odległości. C/2017 K2 (PANSTARRS), w skrócie K2, obecnie znajduje się za orbitą Saturna i już od milionów lat podróżuje w naszą stronę z zewnętrznych rejonów naszego Układu Słonecznego. Kometa została sfotografowana przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a, a naukowcy donoszą o swoich obserwacjach w najnowszym wydaniu Astrophysical Journal Letters. Orbita K2 wskazuje, że pochodzi ona z Obłoku Oorta, potężnego sferycznego rejony zawierającego setki miliardów komet. Nieznacznie ogrzana przez odległe Słońce, K2 zaczęła rozwijać szeroki na ponad 130 000 kilometrów mglisty obłok pyłu - tzw. komę - w której centrum jest małe, stałe jądro zamarzniętego gazu i pyłu. Najnowsze obserwacje przedstawiają najwcześniejsze oznaki aktywności kiedykolwiek obserwowane w przypadku komety zbliżającej się do planetarnej strefy Układu Słonecznego. "Ponieważ K2 jest tak daleko od Słońca lód wodny jest tam twardy jak skała, i z dużą pewnością wiemy, że aktywność - wszystkie cechy sprawiające, że wygląda jak kometa - nie jest efektem odparowywania lodu wodnego, tak jak ma to miejsce w innych kometach", mówi Jewitt, profesor planetologii i astronomii.  

    Puls Kosmosu powstaje tylko dzięki datkom swoich Czytelników.

    To tylko od Ciebie zależy przyszłość tego medium.


      Jewitt poinformował, że obserwacje komy K2 za pomocą Hubble'a wskazują, że promieniowanie słoneczne ogrzewa zamarznięte gazy lotne takie jak tlen, azot, dwutlenek węgla i tlenek węgla - które pokrywają mroźną powierzchnię komety; a koma powstaje gdy te lodowe związki lotne odrywają się od komety uwalniając pył. "Wiem, że związki lotne znajdują się na całej powierzchni K2", mówi. Jednak to związki lotne znajdujące się na powierzchni pochłaniają ciepło emitowane przez Słońce, wiec w pewnym sensie, kometa odrzuca swoją zewnętrzną warstwę". Większość komet odkrywa się znacznie bliżej Słońca - bliżej orbity Jowisza - dlatego też zanim astronomowie je dostrzegą, to gazów lotnych już tam nie ma. "Dlatego też uważam, że K2 jest najbardziej prymitywną kometą jaką udało nam się zaobserwować". K2 odkryli astronomowie obsługujący teleskop Pan-STARRS (Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System) na Hawajach w ramach programu obserwacji obiektów zbliżających się do Ziemi. Jewitt dojrzał kometę z bliska w czerwcu br. za pomocą kamery WFC3 zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. To właśnie ten instrument pozwolił określić szerokość komy i oszacować rozmiary jądra - niecałe 20 km średnicy - aczkolwiek średnica komy jest już 10-krotnie większa od średnicy Ziemi. Po odkryciu K2 na zdjęciach z Hubble'a badacze uświadomili sobie, że kometa i jej mglista koma były już fotografowane wcześniej - w 2013 roku za pomocą teleskopu CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope). Man-To Hui, student z UCLA zidentyfikował K2 na zdjęciach wykonanych z CFHT podczas przeszukiwania danych z kanadyjskiego archiwum; jednak obiekt był na nich na tyle słaby, że nie został zauważony podczas wstępnej analizy danych. Jednym z interesujących aspektów zdjęć K2 z Hubble'a jest brak "ogona" charakterystycznego dla innych komet. W artykule naukowcy piszą, że brak ogona wskazuje, że cząstki unoszące się z powierzchni komety są za duże, aby ciśnienie promieniowania słonecznego mogło formować je w ogon. Kometa najbardziej zbliży się do Słońca w 2022 roku kiedy to przemknie tuż za orbitą Marsa. Źródło: University of California, Los Angeles]]>
    14777 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Moda wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata - Roger Penrose]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/09/moda-wiara-i-fantazja-w-nowej-fizyce-wszechswiata-roger-penrose/ Sun, 08 Oct 2017 22:24:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14780 Pomimo ogromnego postępu jaki dokonał się na przestrzeni wieków, nasza wiedza wciąż nie jest pełna. Ograniczając się do fizyki można powiedzieć, że wiemy już naprawdę dużo. Wykorzystywane przez naukowców modele i symulacje wielokrotnie sprawdzały się w poszukiwaniu prawdy o prawach rządzących Wszechświatem. A jednak nie wszystko idzie tak pięknie jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.  Słynny matematyk Roger Penrose w swojej najnowszej książce bazującej na serii wykładów, które przedstawił kilkanaście lat temu na Uniwersytecie w Princeton postanowił przedstawić kilka teorii dotyczących tego, gdzie naukowcy mogli zbłądzić, gdzie weszli na niewłaściwą ścieżkę. Co ciekawe swoje podejrzenia i wątpliwości Penrose przedstawił właśnie na tym uniwersytecie, na którym swoje prace badawcze prowadzą naukowcy z krytykowanych przez niego dziedzin. Z tego można wywnioskować, że z pewnością sceptycznie podchodzili oni do wygłaszanych przez ich kolegę sądów. Sama książka to naprawdę potężnych rozmiarów dzieło. Z pewnością nie jest to książka na weekend, ani pod względem objętości, ani pod względem treści. Z drugiej strony, jeżeli przerażają Was hieroglify, wzory i wykresy, to po prostu warto je zignorować. Nawet nie analizując każdego słowa i nie wgłębiając się w "krzaczki" wykorzystywane przez Penrose'a można wciąż podążać za jego tokiem myślenia zyskując przy tym niemałą wiedzę o współczesnej fizyce i jej problemach. W pierwszym rozdziale autor skupia się na teorii strun, modnej, wciąż potencjalnie rozważanej na kandydatkę na teorię wszystkiego. Od ponad trzydziestu lat teoria strun przyciąga nowych entuzjastów. Mimo, że rozdział zaczyna się od delikatnego powtórzenia fizyki, to już po kilkunastu schodach robi się naprawdę stromo i trzeba nie lada wysiłku, aby nie zgubić się w drodze na szczyt i nie odpaść od ściany. Po kolejnych kilkudziesięciu stronach dochodzimy już do bran, egzotycznych cząstek, które potencjalnie mogą istnieć u najgłębszych podstaw struktury Wszechświata. Wszystko fajnie, ale w stosunku do tej teorii Penrose wysuwa podstawowy zarzut - nie działa ona w doświadczanych przez nas na co dzień czterech wymiarach, a dopiero w obecności większej liczby wymiarów. Według Penrose'a ich istnienie jednak jest niemożliwe, a służą jedynie uzyskaniu większej swobody, której matematycy potrzebują, aby teoria strun zaczęła działać. Jak można się domyślić, zwolennicy tej pięknej aczkolwiek wciąż nie zgłębionej teorii, nie patrzą na zarzuty Penrose'a zbyt przychylnie. W kolejnym rozdziale Penrose opowiada także o teorii kwantowej, na której wszak opiera się teoria strun. Choć samą teorię kwantów Penrose podziwia, to jednak z uwagą przygląda się temu jak jest ona wykorzystywana przez współczesnych teoretyków. Stosowanie tej teorii do teorii strun, a więc w nieco innym środowisku niż w tym, do opisywania którego została stworzona wydaje się tutaj także trochę ryzykownym pociągnięciem. Gdy już przebrniemy przez struny i kwanty, podążając za autorem wkraczamy w wielkie skale i przyglądamy się współczesnej kosmologii zajmującej się pochodzeniem i rozwojem Wszechświata. Z charakterystyczną dla siebie swobodą i pewnością siebie Penrose staje okoniem względem wielu z szeroko akceptowanych poglądów współczesnej kosmologii i nazywa je po prostu "fantazją" - w tym wypadku szczególnie dostaje się teorii mówiącej, że w pierwszym momencie istnienia Wszechświat doświadczył gwałtownej ekspansji po czym tempo to spadło do znacznie wolniejszego. Mimo, że ta teoria częściowo została potwierdzona obserwacyjnie, Penrose obstaje przy swoim. Żeby jednak nie było tak, że cała książka stanowi spis żalów i przytyków, na końcu Penrose proponuje własne pomysły na ruszenie z miejsca. Jednym z nich jest teoria twistorów - obiektów matematycznych opisanych po raz pierwszy przez... samego Penrose'a. Jak na razie jednak nie jest to teoria zbyt chętnie przyjmowana lub analizowana przez innych fizyków.   Niezależnie od tego, która strona was bardziej przekonuje, czy jednak są to obecnie obowiązujące teorie czy jednak wątpliwości Penrose'a, z lektury tej wyniesiecie naprawdę wiele argumentów na potwierdzenie swojego zdania. Książka bowiem nie jest napisana jednostronnie i przedstawia argumenty obu stron. Co do tego co jest prawdą, a co fikcją, fantazją i wiarą - cóż, pożyjemy, zobaczymy.
    Tytuł: Moda, wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata Autor: Roger Penrose Stron: 816 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: https://www.ccpress.pl/produkt/Moda,_wiara_i_fantazja_w_nowej_fizyce_Wszechswiata_396

    Puls Kosmosu powstaje tylko dzięki datkom swoich Czytelników.

    To tylko od Ciebie zależy przyszłość tego medium.


     ]]>
    14780 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sieć śledzenia planetoid obserwuje bliski przelot 2012 TC4]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/11/siec-sledzenia-planetoid-obserwuje-bliski-przelot-2012-tc4/ Wed, 11 Oct 2017 12:34:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14786 12 październikaa w odległości 42 000 kilometrów od Ziemi przeleci niewielka planetoida o oznaczeniu 2012 TC4. To kosmiczne spotkanie z planetoidą TC4 wykorzystane zostanie przez obserwatorów planetid do sprawdzenia zdolności skoordynowanej międzynarodowej sieci ostrzegania przed planetoidami. Rozmiary 2012 TC4 szacuje się na 15-30 metrów. Obliczona przez ekspertów orbita obiektu wskazuje, że planetoida nie stwarza zagrożenia zderzenia z Ziemią. Niemniej jednak, bliski przelot w pobliżu Ziemi jest doskonałą okazją do sprawdzenia możliwości rosnącej, globalnej sieci obserwacyjnej w zakresie komunikacji i koordynacji obserwacji optycznych i radarowych. Planetoida została odkryta w ramach przeglądu Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System (Pan-STARRS) na Hawajach w 2012 roku. W ramach tego programu naukowcy śledzą obiekty zbliżające się do Ziemi.  Niemniej jednak 2012 TC4 wyleciała poza zakres dostępny dla teleskopów śledzących planetoidy wkrótce po tym jak została odkryta. W oparciu o obserwacje wykonane w 2012 roku, naukowcy przewidzieli, że obiekt ten powinien ponownie pojawić się w obiektywach teleskopów jesienią 2017 roku. Obserwatorzy z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Europejskiego Obserwatorium Południowego jako pierwsi ponownie zaobserwowali 2012 TC4 pod koniec lipca br za pomocą jednego z 8-metrowych teleskopów. Od tego czasu obserwatorzy z całego świata śledzą ten obiekt stopniowo zbliżający się do Ziemi i dzielą się swoimi danymi obserwacyjnymi z Minor Planet Center. Opisywany tu test tego co stało się globalnym systemem wczesnego ostrzegania prze uderzeniami planetidy to projekt wolontariuszy stworzony i zorganizowany przez obserwatorów finansowanych przez NASA oraz wspierany przez NASA Planetary Defense Coordination Officer (PDCO). Jak tłumaczy Michael Kelley, naukowiec projektu oraz kierownik kampanii obserwacyjnej TC4 z ramienia PDCO "Obserwatorzy planetoid wykorzystują ten przelot do przetestowania światowej sieci wykrywania i śledzenia planetoid, dzięki czemu możemy sprawdzić naszą zdolność współpracy w odpowiedzi na odkrycie potencjalnie zagrażającej nam planetoidy". Aktualnie nie znamy ani jednej planetoidy, która może uderzyć w Ziemię w ciągu najbliższych 100 lat. Źródło: NASA]]> 14786 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają pierścienie wokół planety karłowatej Haumea]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/11/naukowcy-odkrywaja-pierscienie-wokol-planety-karlowatej-haumea/ Wed, 11 Oct 2017 19:20:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14789 Nie tylko olbrzymie planety mogą się pochwalić własnymi pierścieniami. Naukowcy właśnie odkryli pierścień wokół znacznie mniejszego obiektu. Planeta karłowata Haumea krąży wokół Słońca w odległości większej niż Neptun - ósma i najodleglejsza planeta Układu Słonecznego (przynajmniej od 2006 roku, kiedy to Pluton został "zdegradowany" do statusu planety karłowatej). Około ośmiu miliardów kilometrów od Słońca, Haumea szybko rotuje wokół swojej własnej osi, okrążając naszą gwiazdę dzienną raz na 285 lat. "Nasze odkrycie dowodzi, że w Układzie Słonecznym mamy do czynienia ze znacznie większą różnorodnością niż dotychczas nam się wydawało", mówi Bruno Sicardy z Obserwatorum Paryskiego, współautor artykułu opisującego odkrycie, który ukazał się w dniu dzisiejszym w periodyku Nature. Układ pierścieni już wcześniej udało się odkryć wokół centaura o nazwie Chariklo. Centaury, obiekty o niestabilnych orbitach, uważane są za duże komety, co oznacza, że pierścienie wokół Haumei są pierwszymi pierścieniami wokół planety karłowatej. Nowe  odkrycie możliwe było gdy Sicardy wraz ze swoim zespołem przewidział, że Haumea przejdzie na tle tarczy jednej z gwiazd 21 stycznia br. Naukowcy skierowali na planetę karłowatą zwierciadła 12 teleskopów w 10 różnych obserwatoriach, dzięki czemu mogli zmierzyć cechy fizyczne tej mało znanej planety odkrytej w 2004 roku. Oprócz pierścieni Haumea posiada 2 księżyce. W badaniach brał udział zespół badawczy z Obserwatorium Astronomicznego UAM w Poznaniu pod kierownictwem dr Anny Marciniak w składzie: dr Przemysław Bartczak, dr Toni Santana-Ros, mgr Magda Butkiewicz-Bąk i mgr Grzegorz Dudziński. Zespół ten prowadził badania w ramach projektu „Małe ciała daleko i blisko” realizowanego w programie Horyzont 2020 pod nr 687378. Źródło: AFP/Nature https://www.youtube.com/watch?v=TeUegAEbGxo]]> 14789 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 613 0 0 <![CDATA[Ekstremalne opady deszczu kształtują lodową powierzchnię Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/13/ekstremalne-opady-deszczu-ksztaltuja-lodowa-powierzchnie-tytana/ Fri, 13 Oct 2017 13:44:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14794 Na Tytanie, największym z ponad 60 księżyców Saturna, występują zaskakująco intensywne opady deszczu, twierdzi zespół planetologów i geologów z UCLA. Choć burze występują tam stosunkowo rzadko - mniej niż raz na rok (rok na Tytanie to 29.5 lat ziemskich) - to wciąż jest ich znacznie więcej niż oczekiwano. "Sądziłem, że jest to raz na tysiąc lat lub rzadziej" mówi Jonathan Mitchell, profesor planetologii na UCLA i autor artykuł, który opublikowano 9 października w periodyku Nature Geosicence. "Dlatego to dla nas takie zaskoczenie". Burze powodują masywne powodzie na obszarach, które zazwyczaj są pustyniami. Powierzchnia Tytana jest zdumiewająco podobna do ziemskiej i występują na niej rzeki, które wpadają do rozległych jezior i mórz. W atmosferze księżyca natomiast pojawiają się chmury burzowe, które przynoszą sezonowe opady przypominające monsuny. Należy jednak zauważyć, że to co pada na Tytanie to nie woda a ciekły metan. "Najbardziej intensywne burze metanowe w naszym modelu klimatu prowadzą do opadów rzędu 300 mm dziennie - to tyle co na Houston zrzucił huragan Harvey kilka tygodni temu", mówi Michell. Sean Faulk, student na UCLA oraz główny autor opracowania powiedział, że w ramach badań odkryto, że ekstremalne opady metanu mogą odciskać swoje piętno na lodowej powierzchni księżyca, tak samo jak ekstremalne ulewy odciskają swoje na powierzchni Ziemi. Na Ziemi, intensywne opady mogą prowadzić do dużych  pływów osadów, które rozprzestrzeniają się po nizinach tworząc stożki napływowe. W ramach najnowszych badań naukowcy z UCLA odkryli, że skłonność regionu do występowania w nim silnych opadów metanu nakłada się na ilość występujących na powierzchni struktur przypominających stożki napływowe - co wskazuje, że powstały one pod wpływem silnych opadów. Odkrycie to demonstruje rolę ekstremalnych opadów w kształtowaniu powierzchni Tytana, mówi Seulgi Moon, profesor geomorfologii z UCLA. Stożki napływowe na Tytanie zostały odkryte za pomocą radaru sondy Cassini, która rozpoczęła badanie układu Saturna w 2004 roku.  Choć stożki napływowe na Tytanie są stosunkowo nowym odkryciem, naukowcy od lat przyglądali się powierzchni tego księżyca. Wkrótce po dotarciu do Saturna sondy Cassini, radar jak i inne instrumenty  pokazały nam rozległe wydmy piaskowe na nizinach Tytana na niższych szerokościach geograficznych oraz jeziora i morza na wyższych. Naukowcy z UCLA odkryli, że stożki napływowe występują w większości między 50 a 80 stopniami szerokości geograficznej - w pobliżu środka północnej i południowej półkuli księżyca, aczkolwiek bliżej biegunów niż równika. Taka zmienność w budowie powierzchni wskazuje, że księżyc charakteryzuje się także zmienną ilością opadów w różnych regionach, ponieważ  to opady a następnie spływanie odgrywają kluczową rolę w erodowaniu lądu i wypełnianiu jezior, a brak opadów wspomaga formowanie się wydm. Wcześniejsze modele wykazały, że ciekły metan zazwyczaj skupia się na powierzchni na wyższych szerokościach. Jednak jak dotąd żadne badania nie analizowały zachowania ekstremalnych opadów, które mogą być w stanie przemieszczać osady i erozję na dużych obszarach. Źródło: UCLA]]> 14794 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają nietypowe wrzecionowate galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/13/astronomowie-odkrywaja-nietypowe-wrzecionowate-galaktyki/ Fri, 13 Oct 2017 16:54:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14798 Galaktyki to wspaniałe, rotujące dyski złożone z gwiazd? Nie w przypadku galaktyk przypominających wrzeciono, badanych przez Athanasię Tsatsi (Instytut Maxa Plancka)  i jej współpracowników. W ramach przeglądu CALIFA, astronomowie odkryli, że te osobliwe galaktyki rotujące wzdłuż swoich najdłuższych osi są znacznie powszechniejsze niż się wcześniej wydawało. Najnowsze dane pozwoliły astronomom na stworzenie modelu opisującego proces powstawania takich galaktyk - to szczególnego rodzaju łączenie dwóch galaktyk spiralnych. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Astronomy & Astrophysics. Gdy większość ludzi słyszy o galaktykach, wyobraża sobie majestatyczne galaktyki spiralne takie jak nasza Droga Mleczna: miliardy gwiazd rotujących w płaskim dysku wokół środka niczym koło od roweru. Jedak istnieje jeszcze jeden typ galaktyk, o którym sądzono, że występuje wyjątkowo rzadko: to tak zwane rotatory wydłużone przyjmujące kształt cygara i rotujące wokół swojej najdłuższej osi niczym wrzeciono. Teraz, grupa astronomów kierowana przez Athanasię Tsatsi z Instytutu Maxa Plancka zakończyła szczegółowe badania tych kosmicznych wrzecion. Wykorzystując dane zebrane w ramach przeglądu CALIFA, naukowcy przeprowadzili systematyczne badania struktury prędkości ponad 600 galaktyk. Wśród nich udało się odkryć osiem wydłużonych galaktyk rotujących, dzięki czemu niemal dwukrotnie zwiększono liczbę znanych galaktyk tego typu (z 12 do 20). Kosmiczne wrzeciona są zatem znacznie powszechniejsze niż nam się wydawało. Dzięki wysokiej jakości danych, astronomowie byli w stanie zaproponować prawdopodobne wytłumaczenie powstawania takich wrzecion. Ogólnie mówiąc galaktyki często rosną w procesie łączenia z innymi galaktykami. Kilka takich procesów łączenia z mniejszymi galaktykami ukształtowało także i naszą Drogę Mleczną. Aby powstało kosmiczne wrzeciono, dwie duże galaktyki dyskowe muszą się ze sobą zderzyć pod określonym kątem, jak przedstawiono na poniższej animacji: https://www.youtube.com/watch?v=G7Iml_QHe-0 Gdy galaktyki zaczynają ze sobą oddziaływać grawitacyjnie, w jednej z nich powstaje poprzeczka: wydłużona struktura przechodząca przez środek galaktyki. Owa poprzeczka z czasem zmienia się w przypominającą cygaro strukturę połączonych galaktyk, podczas gdy gwiazdy drugiej z galaktyk otaczają cygaro i przyjmują kierunek jej rotacji. Źródło: Max Planck Society]]> 14798 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Teleskopy ESO obserwują pierwsze światło z źródła fal grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/16/teleskopy-eso-obserwuja-pierwsze-swiatlo-z-zrodla-fal-grawitacyjnych/ Mon, 16 Oct 2017 13:58:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14803 Credit:
    ESO/L. Calçada/M. Kornmesser[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=y8VDwGi0r0E Flota teleskopów Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile odkryła pierwsze widoczne źródło fal grawitacyjnych. Takie historyczne obserwacje wskazują, że ten unikalny obiekt stanowi wynik połączenia dwóch gwiazd neutronowych. Kataklizmiczne skutki tego typu połączenia - od dawna przewidywanych zdarzeń zwanych kilonową - to rozsiewanie ciężkich pierwiastków takich jak złoto czy platyna po Wszechświecie. Odkrycie opublikowane w kilku artykułach, które ukazały się w Nature oraz innych periodykach, stanowi najsilniejsze potwierdzenie faktu, że krótkotrwałe błyski promieniowania gamma emitowane są w procesie łączenia gwiazd neutronowych. Po raz pierwszy w historii astronomowie zaobserwowali jednocześnie fale grawitacyjne oraz światło z tego samego zdarzenia. Sukces ten możliwy był dzięki globalnej współpracy i szybkiej reakcji teleskopów na całym świecie. [caption id="attachment_14805" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie wykonane za pomocą instrumentu VIMOS na VLT[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=Qt82NjSPAc8 17 sierpnia 2017 roku obserwatorium LIGO w USA współpracujące z interferometrem Virgo we Włoszech zarejestrowało fale grawitacyjne przechodzące przez Ziemię. Piąte tego typu zdarzenie otrzymało oznaczenie GW170817. Jakieś dwie sekundy później, dwa obserwatoria kosmiczne: Teleskop Kosmiczny promieniowania gamma Fermi oraz INTErnational Gamma Ray Astrophysics Laboratory (INTEGRAL), zaobserwowały krótki rozbłysk promieniowania gamma pochodzący z tego samego obszaru nieba. [caption id="attachment_14806" align="aligncenter" width="1024"] Credit:
    VLT/VIMOS. VLT/MUSE, MPG/ESO 2.2-metre telescope/GROND, VISTA/VIRCAM, VST/OmegaCAM[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=EuAwNRtW26E Sieć obserwatorium LIGO-Virgo umieściła źródło na dużym obszarze nieba południowego o rozmiarach rzędu kilkuset tarcz Księżyca w pełni i zawierającym miliony gwiazd. Wraz z nastaniem nocy w Chile wiele teleskopów wpatrywało się w ten fragment nieba poszukując nowych źródeł. Wśród nich były Visible and Infrared Survey Telescope for Astronomy (VISTA) oraz VLT Survey Telescope (BST) w Obserwatorium Paranal, włoski Rapid Eye Mount (REM) w Obserwatorium La Silla, 0,4-metrowy teleskop LCO w Obserwatoriium Las Cumbres, amerykański DECam w Obserwatorium Cerro Tololo. 1-metrowy teleskop Swope był pierwszym, który zarejestrował nowe źródło światła. Pojawiło się ono bardzo blisko NGC 4993, galaktyki soczewkowatej w gwiazdozbiorze Hydry. W tym samym czasie VISTA zarejestrowała to źródło w zakresie promieniowania rentgenowskiego. Z czasem obiekt został zaobserwowany przez teleskopy Pan-STARRS oraz Subaru, dzięki czemu możliwa była obserwacja gwałtownej ewolucji obiektu. [caption id="attachment_14807" align="aligncenter" width="1024"] Credit:
    ESO/L. Calçada/M. Kornmesser[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=kZiCKULA2cE "Rzadko kiedy naukowiec ma okazję być świadkiem narodzin nowej ery w nauce", mówi Elena Pian, astronomka w INAF we Włoszech, główna autorka jednego z artykułów w Nature. "Z takim przypadkiem mamy do czynienia właśnie teraz"! https://www.youtube.com/watch?v=nziW8fywwmg ESO rozpoczęło jedną z największych w historii kampanii obserwacyjnych, w ramach której wiele teleskopów należących do ESO i do partnerów ESO obserwowało obiekt przez kilka tygodni po zarejestrowaniu zjawiska. Bardzo Duży teleskop (VLT), New Technology Telescope (NTT), VST oraz 2,2-metrowy teleskop MPG/ESO i obserwatorium ALMA obserwowały zjawisko i jego skutki w szerokim zakresie promieniowania. Około 70 obserwatoriów z całego świata także obserwowało zdarzenie. Wśród nich był m.in. Kosmiczny Teleskop Hubble'a. [caption id="attachment_14809" align="aligncenter" width="1024"] Credit:
    University of Warwick/Mark Garlick[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=JSznvejnkyE Szacunki odległości na podstawie fal grawitacyjnych jak i innych danych obserwacyjnych wskazują, że GW170717 dzieli od nas ta sama odległość co NGC 4993 - jakieś 130 milionów lat świetlnych. Jest to zatem najbliższe dotąd zarejestrowane źródło fal grawitacyjnych i zarazem jedno z najbliższych obserwowanych źródeł rozbłysków promieniowania gamma. [caption id="attachment_14810" align="aligncenter" width="1024"] Credit:
    LIGO/Virgo/NASA/Leo Singer/Axel Mellinger[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=I1Ut6h6PkOw Za zmarszczki czasoprzestrzeni zwane falami grawitacyjnymi odpowiedzialne są poruszające się masy, jednak aktualnie możemy obserwować tylko te najbardziej intensywne powstałe wskutek gwałtownych zmian prędkości bardzo masywnych obiektów. Jednym z takich zdarzeń jest połączenie dwóch gwiazd neutronowych, ekstremalnie gęstych, zapadniętych jąder masywnych gwiazd, będące pozostałościami po supernowych. Owe połączenia jak dotąd były główną hipotezą na wytłumaczenie krótkich błysków promieniowania gamma. Wybuchowe zdarzenie 1000 raz jaśniejsze od typowej nowej - zwane kilonowa - powinno być następstwem takiego zderzenia. https://www.youtube.com/watch?v=NSkwly8yc7M Niemal jednoczesne wykrycie fal grawitacyjnych i promieniowania gamma z GW170817 dało naukowcom nadzieję, że obserwowany obiekt faktycznie jest poszukiwaną od dawna kilonową, a obserwacje prowadzone za pomocą instrumentów ESO potwierdziły, że obserwowane właściwości są zdumiewająco bliskie teoretycznym przewidywaniom. Istnienie kilonowych zasugerowano ponad 30 lat temu - teraz mamy do czynienia z pierwszymi potwierdzonymi obserwacjami. Po połączeniu dwóch gwiazd neutronowych, rozbłysk radioaktywnych ciężkich pierwiastków opuścił kilonową z prędkością równą 1/5 prędkości światła. Barwa kilonowej zmieniła się z bardzo niebieskiej na bardzo czerwoną w ciągu następnych kilku dni - to szybsza zmiana niż jakakolwiek wcześniej obserwowana po eksplozji. "Gdy widmo pojawiło się na naszych ekranach, uświadomiłem sobie, że to najbardziej nietypowe zjawisko przejściowe jakie kiedykolwiek widziałem", mówi Stephen Smartt, który prowadził obserwacje na NTT w ramach rozszerzonego programu obserwacyjnego ePESSTO (extended Public ESO Spectroscopic Survey of Transient Objects). "Nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem. Nasze dane wraz z danymi z innych grup dowiodły, że to nie jest supernowa ani gwiazda zmienna, a coś zupełnie innego". Widma zebrane w ramach ePESSTO oraz za pomocą instrumentu X-shooter na VLT wskazują na wyrzucenie cezu i telluru z łączących się gwiazd neutronowych. Te i inne ciężkie pierwiastki powstałe w procesie łączenia gwiazd neutronowych, zostały następnie wywiane w przestrzeń kosmiczną w eksplozji kilonowej. Obserwacje te wskazują na powstawanie pierwiastków cięższych od żelaza w procesie fuzji jądrowej w bardzo gęstych obiektach gwiezdnych w procesie nukleosyntezy r, która dotychczas była tylko teorią. "Dane, które przeanalizowaliśmy dotychczas zaskakująco dobrze zgadzają się z przewidywaniami teoretycznymi. To prawdziwy triumf teoretyków, potwierdzenie, że zdarzenia rejestrowane przez LIGO-Virgo są rzeczywistością", dodaje Stefano Covino, główny autor jednego z artykułów opublikowanych w Nature. Uwagi:
    1. Obserwatoria LIGO i Virgo zawęziły obszar, na którym znajdowało się źródło promieniowania do 35 stopni kwadratowych.
    2. Galaktyka obserwowana była tylko w sierpniu, bowiem we wrześniu znalazła się za blisko Słońca na niebie.
    3. Stosunkowo niewielka odległość między Ziemią a miejscem zderzenia dwóch gwiazd neutronowych 130 milionów lat świetlnych od Ziemi pozwoliła nam na zaobserwowanie zjawiska, bowiem łączące się gwiazdy neutronowe emitują słabsze fale grawitacyjne niż łączące się czarne dziury.
    4. Gdy gwiazdy neutronowe krążą wokół wspólnego środka masy w układzie podwójnym, tracą energię emitując fale grawitacyjne. Zbliżają się do siebie do momentu spotkania, kiedy to część ich masy zamieniana jest na energię emitowaną w postaci fali grawitacyjnych.
    ]]>
    14803 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> 619 0 0 620 http://swiat.jutra.ovh 0 0 622 http://COSMICBULLETIN.wordpress.com 0 0 623 622 1 779 https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/16/nowe-obserwatorium-fal-grawitacyjnych-juz-wkrotce/ 0 0 807 https://avanaavanafil.com/ avanafil 50mg]]> 0 0 963 https://chloroquineorigin.com/ hydroxychloroquine oral chloroquine antimalarial]]> 0 0 965 https://elitadalafill.com/ tadalafil dosage tadalafil without a doctor prescription]]> 0 0
    <![CDATA[Za pierścień A wokół Saturna możemy podziękować zespołowi księżyców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/18/za-pierscien-a-wokol-saturna-mozemy-podziekowac-zespolowi-ksiezycow/ Wed, 18 Oct 2017 08:03:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14814 Zdjęcie wykonane przez sondę Cassini wyraźnie przedstawia fale gęstości wytworzone w pierścieniach przez małe księżyce Saturna. Fale przypominają po części rowki na płytach winylowych. Źródło: NASA[/caption] Od trzydziestu lat astronomowie uważali, że tylko Janus, jeden z księżyców Saturna utrzymywał istnienie pierścienia A - największego i najodleglejszego z widocznych pierścieni. Jednak analiza danych zebranych w trakcie misji sondy Cassini przeprowadzona przez astronomów z Cornell wskazuje, że istnienie pierścienia jest efektem pracy zespołu siedmiu księżyców. Bez dodatkowych sił utrzymujących pierścień A na miejscu, pierścień ten stopniowo by się rozszerzał, aż do momentu kiedy po prostu by zniknął. "Cassini dostarczyła nam szczegółowych danych o masie księżyców Saturna i fizycznych parametrach pierścieni, dlatego mieliśmy możliwość stwierdzić, że sam Janus nie byłby w stanie powstrzymać rozszerzania się pierścienia", mówi Radwan Tajeddine, badacz i główny autor artykułu pt. "What confines the Rings of Saturn?", który w dniu dzisiejszym zostanie opublikowany w periodyku Astrophysical Journal. Wczoraj Tajeddine zaprezentował wyniki swoich badań podczas spotkania American Astronomical Society w Provo, Utah. Naukowcy odkryli, że za utrzymanie pierścienia A odpowiedzialne są wspólnie księżyce Pan, Atlas, Prometeusz, Pandora, Epimeteusz, Mimas i Janus. "Wszystkie te księżyce pracują w grupie utrzymując pierścień A w miejscu". Sonda Cassini, która 15 września br. uległa zniszczeniu wlatując w atmosferę Saturna, dostarczyła wartościowych danych i szczegółowych zdjęć pierścieni planety. Pierścień A przypomina nagranie na płycie winylowej; widać w nim "fale gęstości" przypominające rowki na płycie, a które powstają wskutek rezonansu. Owe znaczniki rezonansów umożliwiły naukowcom wydedukowanie, że to wpływ grawitacyjny księżyców spowalnia i redukuje rozprzestrzenianie się momentu pędu pierścienia. W pierścieniu A widać setki fal gęstości będących efektem różnych rezonansów między księżycami. Tajeddine porównuje sytuację do przeciągania przez księżyce grawitacyjnej liny z wieloma węzłami. Wszystkie próby przeciągnięcia liny przez każdy z tych księżyców spowalniają pierścień i odzierają go z momentu pędu. Pierścień traci na tyle dużo momentu zanim dotrze do Janusa, że siły te ustalają krawędź pierścienia A. Tajeddine przyznaje, że naukowcy nadal nie są pewni co do tego w jaki sposób powstały pierścienie, ale przynajmniej mechanizm ich utrzymywania został udowodniony. "To nowość - nikt wcześniej nie podejrzewał, że utrzymanie pierścieni to efekt współpracy kilku księżyców". "Fale gęstości wytwarzane przez księżyce są piękne, ale mają też swój konkretny udział w utrzymaniu pierścieni", mówi Tajeddine. "Do niedawna tylko Janusowi przypisywano utrzymywanie pierścienia A. Okazało się, że możemy za to podziękować także innym księżycom". Źródło: Cornell University]]> 14814 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[W poszukiwaniu dziewiątej planety Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/18/w-poszukiwaniu-dziewiatej-planety-ukladu-slonecznego/ Wed, 18 Oct 2017 09:13:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14817 Wizja artystyczna Planety 9.
    Źródło: Caltech/R. Hurt (IPAC)[/caption] Doktorantka z University of Michigan znalazła dwa nowe dowody wspierające teorię mówiącą o istnieniu dziewiątej planety w Układzie Słonecznym za orbitą Neptuna. Niektórzy astronomowie uważają, że owa hipotetyczna planeta zwana Planet Nine/ Planet9 istnieje, ponieważ wskazują na to niektóre obiekty Układu Słonecznego, tzw. obiekty transneptunowe (TNO). Owe TNO to obiekty skaliste mniejsze od Plutona i krążące wokół Słońca w odległości większej niż Neptun. Jednak orbity najodleglejszych obiektów TNO - tych, których odległość od Słońca jest ponad 250 razy większa od odległości Ziemi od Słońca - także wskazują w tym samym kierunku. To właśnie zauważenie tego faktu jako pierwsze skłoniło astronomów do poszukiwań Planet9. Aby owe TNO ustawiły się na orbitach, które obecnie zajmują, pod wpływem Planet9, musiałyby znajdować się w Układzie Słonecznym co najmniej od miliarda lat. Jednak część astronomów zauważa, że w tak długim okresie czasu część z nich albo zderzyłaby się z inną planetą, albo zostałaby wyrzucona w kierunku Słońca albo w przestrzeń kosmiczną pod wpływem oddziaływań grawitacyjnych z innymi ciałami. Badania kierowane przez Juliette Becker, doktorantkę w z Wydziału Fizyki U-M składały się z dużego zestawu symulacji komputerowych, które pozwoliły na odkrycie dwóch informacji o takich TNO. Po pierwsze, badacze ustalili wersję Planet9, która najlepiej odpowiadałyby za obecny kształt Układu Słonecznego i za fakt, że TNO nie uległy wyrzuceniu ani zniszczeniu. Po drugie, symulacje przewidują proces zwany "przeskakiwaniem między rezonansami", w którym obiekty TNO przeskakują między stałymi orbitami, dzięki czemu TNO nie są wyrzucane z Układu Słonecznego. W każdej pojedynczej symulacji badacze testowali różne wersje Planet9, sprawdzając czy dana wersja planety wraz z jej oddziaływaniem grawitacyjnym powodowała powstanie takiego Układu Słonecznego jaki obecnie obserwujemy. "Z tego zestawu symulacji odkryliśmy, że istnieją preferowane wersje Planet9, które pozwalałyby na dłuższe pozostawanie TNO na orbitach stabilnych, tym samym zwiększając prawdopodobieństwo powstania takiego US jaki obecnie możemy oberwować", mówi Becker. "Dzięki tym symulacjom komputerowym, byliśmy w stanie określić, która wersja Planet9 odtwarza nasz układ planetarny - oczywiście przy założeniu, że Planet9 w ogóle istnieje". Grupa, w skład której wchodzą profesorowie fizyki David Gerdes oraz Fred Adams, jak i doktorantka Stephanie Hamilon oraz student Tali Khain, przeanalizowała rezonanse tych TNO z Planet9. Rezonans orbitalny zachodzi gdy obiekty w układzie okresowo wywierają na siebie wpływ grawitacyjny, co z czasem powoduje powstanie pewnego schematu spotkań takich obiektów. W tym przypadku badacze odkryli, że okresowo Neptun wyrzuca TNO ze swojego rezonansu orbitalnego, ale zamiast wysyłać TNO w kierunku Słońca, na zewnątrz Układu Słonecznego lub w kierunku innej planety, coś innego przechwytuje TNO i ustawia je w innym rezonansie ze sobą. "Ostatecznym celem naszych badań jest bezpośrednie zaobserwowanie Planet9 - wzięcie teleskopu, skierowanie go na niebo i ujrzenie światła słonecznego odbitego od powierzchni Planet 9", mówi Becker. "Ale jak dotąd nie udało nam się jej odnaleźć, dlatego pozostają nam tylko takie pośrednie metody badań i poszukiwań". Astronomowie mają także nowo odkryty TNO do włączenia w swoje pośrednie metody poszukiwania Planet9. W ramach programu Dark Energy Survey duża grupa naukowców odkryła kolejny obiekt transneptunowy o wysokim nachyleniu orbity względem płaszczyzny Układu Słonecznego. Orbita nowego obiektu nachylona jest pod kątem 54 stopni względem płaszczyzny orbit planetarnych. Analizując ten obiekt, Becker wraz ze swoim zespołem odkryła, że także może on doświadczać "przeskakiwania między rezonansami" w obecności hipotetycznej dziewiątej planety. Fakt ten wskazuje, że zjawisko to rozciąga się nawet na bardziej nietypowe orbity. Źródło: University of Michigan]]>
    14817 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowy towarzysz Ziemi jest planetoidą a nie śmieciem kosmicznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/18/nowy-towarzysz-ziemi-jest-planetoida-a-nie-smieciem-kosmicznym/ Wed, 18 Oct 2017 09:59:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14819 Swoją drogą fajny tytuł wyszedł ;-) [caption id="attachment_14820" align="aligncenter" width="890"] 2016 HO3 widziany w górnym lewym rogu animacji wykonanej z dziesięciu 2-minutowych ekspozycji w paśmie I za pomocą MODS1 na lewym zwierciadle LBT. Teleskop śledzi ruch planetoidy, dlatego gwiazdy tła (a nawet kilka galaktyk) są rozmazane na zdjęciach. Źródło: LBTO[/caption] Podczas 49. dorocznego spotkania planetologów w Provo, Utah astronomowie pracujący pod kierownictwem Vishnu Reddy z Uniwersytetu Arizony potwierdzili prawdziwą naturę jednego z towarzyszy Ziemi w podróży dokoła Słońca. Czy jest to wypalony człon rakiety przemieszczający się po osobliwej orbicie okołoziemskiej, która sprawia, że tylko czasami się do nas zbliża na wystarczająco małą odległość, aby można było go zaobserwować nawet za pomocą największych teleskopów? Okazuje się, że nie. Choć wcześniejsze obserwacje skłaniały astronomów do podejrzewania, że (469219) 2016 HO3 może być zwykłą planetoidą a nie śmieciem kosmicznym, potrzeba było zespołu badaczy z Arizony i jednego z największych teleskopów na Ziemi, aby potwierdzić prawdziwą naturę tego obiektu zbliżającego się do Ziemi. 2016 HO3 to niewielki obiekt NEO (ang. near-Earth object) o średnicy mniejszej niż 100 metrów, który podczas swojej podróży wokół Słońca wydaje się krążyć także wokół Ziemi jako "kwazi-satelita". Jak dotąd astronomowie zaobserwowali zaledwie pięć kwazi-satelitów, ale 2016 HO3 jest najstabilniejszym spośród nich. Pochodzenie tego obiektu jest nieznane. W skali kilku stuleci 2016 HO3 pozostaje w odległości 38-100 odległości Ziemia-Księżyc od Ziemi. "Choć 2016 HO3 jest blisko Ziemi, jego małe rozmiary - nie więcej niż 30 metrów średnicy - sprawia, że obserwowanie tego obiektu stanowi duże wyzwanie" mówi Reddy. "Nasze obserwacje wskazują, że HO3 rotuje wokół własnej osi w czasie ok. 28 minut i zbudowany jest z materiałów charakterystycznych dla planetoid". Wkrótce po odkryciu obiektu w 2016 roku astronomowie nie byli pewni skąd ten obiekt się wziął, jednak najnowsza prezentacja na spotkaniu Działu Nauk Planetarnych w Provo, w stanie Utah zaprezentowana przez Reddy'ego i jego współpracowników wskazuje, że nowy towarzysz Ziemi w drodze wokół Słońca to planetoida, a nie śmieć kosmiczny. Nowe obserwacje potwierdzają, że 2016 HO3 to obiekt naturalny pochodzenia podobnego do innych małych obiektów NEO przelatujących w pobliżu Ziemi. "W celu ustalenia okresu rotacji i składu chemicznego powierzchni, obserwowaliśmy 2016 HO3 od 14 do 18 kwietnia br. za pomocą Wielkiego Teleskopu Lornetkowego (LBT) oraz Teleskopu Discovery Channel", mówi Reddy. "Ustalone tempo rotacji i widmo emitowanego promieniowania nie wyróżniają się na tle innych obiektów NEO, co wskazuje, że 2016 HO3 o obiekt naturalny przypominający inne małe obiekty NEO". https://www.youtube.com/watch?v=zMJc7gmychk W jaki sposób można sobie wyobrazić układ Słońce-Ziemia-HO3? Chyba najprościej wyobrazić sobie tancerza hulahop (w tej roli Słońce) - który utrzymuje w ruchu dwa pierścienie jednocześnie, aczkolwiek nie są one ze sobą idealnie zsynchronizowane. Krążąc wokół Słońca obiekt powoli raz na rok okrąża także Ziemię. W wyniku tego wydaje się on krążyć wokół Ziemi, choć nie jest w żaden sposób grawitacyjnie z nią związany. "Ze wszystkich obiektów zbliżających się do Ziemi, do tego typu obiektów najłatwiej dotrzeć, więc mogą one stanowić cel przyszłych wypraw badawczych" mówi Veillet, dyrektor obserwatorium LBT. Źródło: University of Arizona]]> 14819 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Potężna jaskinia pod powierzchnią Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/18/potezna-jaskinia-pod-powierzchnia-ksiezyca/ Wed, 18 Oct 2017 13:07:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14822 Źródło: JAXA[/caption] Dane z sondy kosmicznej Kaguya potwierdziły istnienie pod powierzchnią Księżyca potężnej jaskini rozciągającej się na około 50 kilometrów, która może w przyszłości posłużyć za lokalizację bazy księżycowej, poinformowali przedstawiciele japońskiej agencji kosmicznej JAXA. Jaskinia odkryta a obszarze Marius Hills na widocznej stronie Księżyca ma szerokość około 100 metrów i rozciąga się na blisko 50 kilometrów. Danych wskazujące na jej istnienie dostarczyła na ziemię sonda Selenological and Engineering Explorer (SELENE) znana także jako Kaguya. W 2009 roku sonda Kaguya odkryła duży szyb z otworem o średnicy 50 metrów na obszarze Marius Hills. Szyb ssięga na głębokość 50 metrów pod powierzchnią. Zespół badaczy z JAXA przeanalizował dane uzyskane przez radar księżycowy zainstalowany  na pokładzie sondy, który wskazał podziemną strukturę rozciągającą się na zachód od szybu. Badania potwierdziły istnienie jaskini, prawdopodobnie powstałej wskutek procesów wulkanicznych. Istnieje możliwość, że w skałach znajdujących się we wnętrzu jaskini znajduje się lód lub woda. Gdyby potencjalni przyszli selenonauci mogli wykorzystać tę przestrzeń na stworzenie bazy księżycowej, mogłaby stanowić ochronę przed promieniowaniem kosmicznym oraz bezlitosnymi temperaturami panującymi na powierzchni. Naukowcy powszechnie przyjmują, że do około miliarda lat temu Księżyc charakteryzował się aktywnością wulkaniczną.  ]]> 14822 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 624 0 0 625 624 0 626 625 0 627 626 0 629 0 0 <![CDATA[NASA odkrywa chmury lodu trującego na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/19/nasa-odkrywa-chmury-lodu-trujacego-na-tytanie/ Thu, 19 Oct 2017 17:18:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14825 Badacze z zespołu misji Cassini odkryli dowody na obecność toksycznego lodu hybrydowego w włóknistych chmurach wysoko nad południowym biegunem Tytana, największego księżyca Saturna. Odkrycie potwierdza tylko złożone procesy chemiczne zachodzące w atmosferze Tytana - w tym przypadku powstawanie chmur w stratosferze olbrzymiego księżyca - oraz stanowi element grupy procesów, która odpowiada za bogactwo związków organicznych na powierzchni Tytana. Niewidoczna dla ludzkiego oka chmura została odkryta w zakresie promieniowania podczerwonego za pomocą spektrometru CIRS (Composite Infrared Spectrometer) zainstalowanego na pokładzie sondy Cassini. Znajdująca się na wysokości 160-210 kilometrów nad powierzchnią Tytana chmura znajduje się znacznie wyżej niż metanowe chmury deszczowe, charakterystyczne dla troposfery Tytana. Nowo odkryta chmura pokrywa rozległy obszar nad biegunem południowym - od 75 do 85 stopni południowej szerokości geograficznej. Eksperymenty laboratoryjne pozwoliły odkryć mieszaninę związków chemicznych pasującą do sygnatur widmowych w chmurach zarejestrowanych przez CIRS. Okazało się, że egzotyczny lód w chmurze to połączenie prostego związku organicznego - cyjanowodoru z dużym, pierścieniowym benzenem. Wszystko wskazuje, że oba związki uległy kondensacji mniej więcej w tym samym czasie tworząc razem cząsteczki lodu. "Zaobserwowana przez nas chmura reprezentuje nowy rodzaj lodu w atmosferze Tytana", mówi Carrie Anderson z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. "Co ciekawe, ten trujący lód składa się z dwóch związków chemicznych, które razem uległy kondensacji w bogatej mieszaninie gazów zalegających na biegunie południowym". Już wcześniej dane zebrane za pomocą CIRS pozwoliły naukowcom zidentyfikować cyjanowodór w chmurach nad biegunem południowym Tytana, jak i inne toksyczne związki chemiczne w stratosferze księżyca. W stratosferze Tytana, globalny schemat cyrkulacji sprawia, że prądy ciepłych gazów z półkuli, na której trwa lato podąża ku biegunowi zimowemu. Proces ten ulega odwróceniu wraz ze zmianą pór roku, przez co prowadzi do powstania chmur na tym biegunie, na którym akurat trwa zima. Wkrótce po dotarciu do Saturna, sonda Cassini odkryła dowody na to zjawisko na północnym biegunie Tytana. Później, pod koniec 13-letniej misji sondy, podobną chmurę zaobserwowano na biegunie południowym. [caption id="attachment_14827" align="aligncenter" width="836"] Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption]]]> 14825 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najstarszy znany na świecie meteoryt na sprzedaż]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/20/najstarszy-znany-na-swiecie-meteoryt-na-sprzedaz/ Fri, 20 Oct 2017 10:48:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14829 Liczący 4,5 miliarda lat meteoryt właśnie trafił pod młotek. Wartość odnalezionego na początku ubiegłego stulecia odłamka ciała niebieskiego szacowana jest na 20,5 tys. euro. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły kawałek skały. Nic bardziej mylnego… Eksperci z internetowego domu aukcyjnego Catawiki, na którego stronie trwa właśnie licytacja, potwierdzają autentyczność meteorytu. - Ten starożytny, żelazny fragment ciała niebieskiego należący do oktaedrytów rozbił się miliardy lat temu na północnych terenach obecnej Skandynawii – mówi Luca Esposito, znawca skał i minerałów. – Wystawiony na sprzedaż, ważący ponad 26,5 kilograma odłamek, odnaleziony został dopiero w 1906 r. Badania potwierdziły jego wiek, czyniąc go tym samym najstarszym znanym na Ziemi meteorytem – dodaje. Zakopany głęboko w warstwach polodowcowej moreny przetrzymał cztery epoki lodowcowe. Pierwsze jego odłamki odnalezione zostały w pobliżu miejscowości Kitkiöjärvi, kolejne na terenie gminy Pajala, około 140 km na północ od Koła Podbiegunowego. Jego nazwa - Muonionalusta powstała zaś w 1910 r. od nazwy rzeki – Muonio, przepływającej  w pobliżu miejsca odnalezienia pierwszych odłamków. Inne fragmenty tegoż meteorytu spotkać można obecnie w kilku muzeach na całym świecie. Trwająca tylko do niedzieli, 22 października, na stronie internetowego domu aukcyjnego Catawiki licytacja, jest więc jedyną okazją, by osoba prywatna mogła zostać posiadaczem tego najstarszego na Ziemi kosmicznego odłamka ciała niebieskiego. Aukcję można śledzić na stronie - https://auction.catawiki.com/kavels/14193461-exceptionally-large-muonionalusta-meteorite-specimen-26-x-23-x-17-cm-26-5-kg  ]]> 14829 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda MAVEN odkrywa skręcony ogon magnetyczny Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/20/sonda-maven-odkrywa-skrecony-ogon-magnetyczny-marsa/ Fri, 20 Oct 2017 12:19:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14832 Mars posiada niewidoczny "ogon" magnetyczny wykręcony przez oddziaływanie z wiatrem słonecznym wskazują najnowsze dane zebrane za pomocą sondy MAVEN. Sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution Mission) znajdująca się na orbicie wokół Marsa zbiera dane dotyczące tego w jaki sposób Czerwona Planeta utraciła większą część swojej atmosfery i wody zmieniając się z planety, na której mogło istnieć życie miliardy lat temu w zimne i nieprzyjazne miejsce jakie obserwujemy dzisiaj. Proces tłumaczący wykrzywiony ogon może także wspomagać ucieczkę w przestrzeń i tak już rzadkiej atmosfery marsjańskiej. "Odkryliśmy że magnetyczny ogon Marsa jest unikalny w skali układu  słonecznego", mówi Gina DiBraccio z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. "Nie przypomina ogona magnetycznego Wenus - planety bez własnego pola magnetycznego, ani Ziemi otoczonej własnym generowanym we wnętrzu planety polem magnetycznym. Jest to za to hybryda tych dwóch typów". Di Braccio jest głównym naukowcem projektu MAVEN i to ona przedstawiła najnowsze wyniki wczoraj, 19. października podczas 49. corocznego spotkania AAS w Provo, Utah. Zespół badaczy odkrył, że proces zwany "rekoneksją magnetyczną" musiał odgrywać istotną rolę w tworzeniu ogona magnetycznego, ponieważ gdyby zachodziła rekoneksja, to właśnie ona odpowiedzialna byłaby za skręcenie ogona. "Nasz model przewiduje, że rekoneksja magnetyczna powoduje skręcanie marsjańskiego ogona magnetycznego o 45 stopni względem tego czego oczekiwalibyśmy na podstawie kierunku pola magnetycznego przenoszonego przez wiatr słoneczny" mówi Di Braccio. Mars stracił swoje globalne pole magnetyczne miliardy lat temu i teraz posiada resztkowe pola magnetyczne tylko w niektórych obszarach powierzchni. Według najnowszych badań, ogon magnetyczny Marsa powstaje  gdy pola magnetyczne przenoszone przez wiatr słoneczny łączą się z polami magnetycznymi zawartymi w powierzchni Marsa w procesie rekoneksji magnetycznej. Wiatr słoneczny to strumień elektrycznie naładowanych cząstek bezustannie emitowany w przestrzeń kosmiczną z powierzchni Słońca z prędkością 1,6 mln kilometrów na godzinę. Przenosi on ze sobą pole magnetyczne ze Słońca. Jeżeli pole wiatru słonecznego będzie zorientowane w przeciwnym kierunku z polem powierzchni Marsa, obydwa pola połączą się ze sobą w procesie rekoneksji magnetycznej. Proces rekoneksji magnetycznej może także przyspieszać ucieczkę atmosfery Marsa w przestrzeń kosmiczną. Górne warstwy atmosfery Marsa pełne są elektrycznie naładowanych cząstek (jonów). Jony reagują na siły elektryczne i magnetyczne i płyną wzdłuż linii magnetycznych.  Skoro ogon magnetyczny Marsa powstaje poprzez połączenie pola magnetycznego powierzchni z polem magnetycznym wiatru słonecznego, jony z górnych warstw atmosfery mają gotową drogę w przestrzeń kosmiczną. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 14832 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 628 0 0 <![CDATA[Sonda Dawn na zawsze pozostanie na orbicie wokół Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/21/sonda-dawn-na-zawsze-pozostanie-na-orbicie-wokol-ceres/ Sat, 21 Oct 2017 07:45:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14835 Sonda Dawn krąży wokół Ceres od 2015 roku, a wkrótce zbliży się do niej bliżej niż kiedykolwiek wcześniej, w ramach wydłużonej misji zatwierdzonej 19 października br. Źródło: JPL-Caltech/NASA[/caption] To nowy dzień dla misji Dawn. Sonda, która krąży wokół planety karłowatej Ceres od 2015 roku właśnie otrzymała swój ostatni rozkaz: krążyć wokół Ceres bezterminowo. Wydłużenie misji, które NASA ogłosiła 19 października, to drugi taki krok w historii Dawn. Sonda będzie zatem krążyła wokół Ceres także w kwietniu 2018 roku, kiedy to obiekt ten maksymalnie zbliży się do Słońca na swojej orbicie. W tym momencie lód na powierzchni Ceres może zamienić się w parę wodną. Sonda obniży także wysokość nad powierzchnią Ceres zbliżając się do niej nawet na 200 kilometrów. Na tej wysokości naukowcy planują skorzystać ze spektrometru masowego, aby dowiedzieć się więcej o ilości lodu skrywającego się pod powierzchnią Ceres. Sonda Dawn pozostanie na stabilnej orbicie wokół Ceres po tym jak wyczerpią się jej zapasy paliwa w drugiej połowie 2018 roku. Wcześniej proponowane opcje zakładały także przeniesienie sondy na orbitę wokół innego obiektu - tak jak to Dawn zrobiła w 2012 roku opuszczając orbitę wokół planetoidy Westa i kierując się w stronę Ceres - albo celowe rozbicie sondy o powierzchnię Ceres, tak jak to miało miejsce chociażby w przypadku sondy Rosetta w ubiegłym roku. Źródło: sciencenews]]> 14835 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 630 0 0 <![CDATA[RECENZJA: Nie mamy pojęcia - Jorge Cham, Daniel Whiteson]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/21/recenzja-nie-mamy-pojecia-jorge-cham-daniel-whiteson/ Sat, 21 Oct 2017 08:24:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14839 Już w najbliższą środę na rynku księgarskim pojawił się nowa książka. Nie będzie to jednak typowe wprowadzenie w świat nauki, w którym autor przedstawia największe osiągnięcia nauki dowodząc jak wiele człowiek osiągnął od początku ery badań naukowych. Tym razem będzie to coś zupełnie innego, coś zupełnie przeciwnego. Obserwując zmieniający się świat, bezustanny i gwałtowny rozwój nauki praktycznie na każdym polu, możemy dojść do wniosku, że zbliżamy się do końca ery nauki, wszak co jeszcze można osiągnąć? Już pod koniec XIX wieku świat nauki podejrzewał, że główny korpus wiedzy już zrozumieliśmy, a zostało tylko kilka szczegółów do dopracowania. Wieszczów "końca nauki" było wielu. No, ale wtedy na scenę weszła mechanika kwantowa i teoria względności i okazało się, że do końca to nam jeszcze daleko. Stulecie później znów wiele osób zastanawia się gdzie znajduje się granica nauki, badamy wszak najodleglejsze zakątki obserwowalnego Wszechświata, poznajemy ewolucję Wszechświata od ułamków sekundy po Wielkim Wybuchu, zaglądamy wgłąb materii sięgając fundamentalnych, niepodzielnych cząstek materii. Co więcej, cząstki te potrafimy ze sobą zderzać w potężnych wielokilometrowych pierścieniach, w których rozpędzamy je do absurdalnych prędkości, aby potem je unicestwić w potężnym zderzeniu i obserwować powstałe w nim szczątki. Gdzie istnieje granica? Czy na pewno możemy jeszcze mieć nadzieję na jakikolwiek wielki przełom w nauce? Robotyk Jorge Cham, znany także jako autor krótkich komiksów z serii phdcomics.com oraz fizyk cząstek elementarnych Daniel Whiteson spieszą nam na pomoc. W swojej nowej książce pt. Nie mamy pojęcia  nie skupiają się na wiedzy, którą poznaliśmy dzięki nauce. Wbrew przeciwnie! Książka mówi nam o tym jak wiele jeszcze nie wiemy. Wprowadzając czytelnika w nasz obecny stan wiedzy każdy temat omawiają do granic naszej wiedzy skupiając się na tym, czego poza tymi granicami wciąż nie wiemy. Jakąż przyjemnością jest uświadamianie sobie, że era wielkich odkryć wciąż może stać przed nami, że tempo rozwoju nauki nie tylko nie zwalnia, ale przyspiesza, bowiem im więcej wiemy, tym więcej wiemy czego jeszcze nie wiemy (przesadziłem?). Kiedyś gdzieś przeczytałem, że im większe jest koło naszej wiedzy, tym większa na jego krańcach granica naszej niewiedzy. I tak chyba faktycznie jest. Każdy nowo poznany fakt rodzi nowe pytania. Im więcej faktów, tym więcej pytań. Nic więc dziwnego, że w dzisiejszych czasach NIE WIEMY znacznie więcej niż sto czy dwieście lat temu. Bazując na wiedzy możemy stawiać nowe pytania - zatem im więcej wiedzy tym więcej pytań. Czego zatem dowiemy się z tej książki? Zważając na zainteresowania naukowe autorów bardzo dużo dowiemy się o tym co wiemy i czego nie wiemy o fizyce cząstek elementarnych. Mimo tego, że nie jest to mój pierwszy rok obcowania z fizyką, zachwycony jestem tym jak mało wiedziałem o tym czego wciąż nie wiemy, o lukach w naszej wiedzy, które wciąż jeszcze ktoś musi wypełnić. Przez całe lata żyłem w nieświadomości tego, że mamy problem z tak fundamentalną cechą materii jak masa (być może to tylko luki w mojej wiedzy, a wy o tym wiecie - nie zmienia to faktu, że odczuwałem ogromną radość z poznawania tej wiedzy o niewiedzy). Najlepiej będzie jak zobrazuję to bardzo krótkim fragmentem z książki:
    "W wypadku mniejszych cząstek jest już inaczej. Gdybyśy porozdzierali wszystkie poszczególne protony i neutrony lamy na składające się na nie kwarki (pamiętaj, że każdy proton i neutron składa się z trzech kwarków), zobaczylibyśmy olbrzymią różnicę w masie. W rzeczywistości większość masy protonu lub neutronu pochodzi z energii, która wiąże razem ich trzy kwarki. Innymi słowy, gdybyś dodał masy trzech kwarków (mierząc je za pomocą wystrzelonych w każdy z nich nabojów z pistoletu Nerf) i porównał ten wynik z masą tych samych trzech kwarków związanych razem w protonie albo neutronie (mierząc je za pomocą wystrzelonych w proton lub neutron strzałek z pistoletu Nerf), zobaczyłbyś bardzo dużą różnicę w masie. Masy poszczególnych kwarków stanowią tylko jakiś 1 procent masy protonu lub neutronu. Reszta tkwi w energii, która wiąże te kwarki. Te przykłady pokazują, co się dzieje, kiedy w wiązaniach między cząstkami zmagazynowana jest energia: sprawia ona, że przedmiot będący ich połączeniem ma większą masę niż suma jego części".
    Wiedzieliście o tym? Ja przyznaję bez bicia, że nie. Książka zatem stanowi unikalne połączenie - ucząc nowych informacji mówi nam wiele o tym czego jeszcze nikt nie wie. A masa to dopiero początek. Z lektury książki dowiemy się także czego nie wiemy o ciemnej materii, o ciemnej energii, o najbardziej podstawowych cząstkach elementarnych, o grawitacji, o czasie, o przetrzeni. Mało? Nie ma problemu, autorzy piszą także o dodatkowych wymiarach, o ograniczeniu prędkości światła, o promieniowaniu kosmicznym, o rozmiarach wszechświata, o teorii wszystkiego i o życiu we Wszechświecie. Dla mnie osobiście Nie mamy pojęcia to bardzo pozytywna lektura. Uświadomiła mi, że nie grozi nam koniec nauki i nudne szlifowanie obecnego korpusu wiedzy. Przed nami wciąż epoka kolejnych odkryć w nauce, tych mniejszych i tych rewolucyjnych, tych czysto akademickich i tych zmieniających życie szerokich mas. Czego chcieć więcej? Takie otwarte wrota w nieznane to najlepsza rekomendacja dla tych, których ciekawość skieruje na ścieżkę w nieznane, poza granice tego co już poznaliśmy i opisaliśmy. Aha, jeszcze jedno - książka wypełniona jest licznymi komiksami autorstwa Jorge Chama. Poczucie humoru to bardzo indywidualna kwestia, mnie jakoś szczególnie do śmiechu te komiksy nie doprowadziły (z drugiej strony, ja jestem fanem dowcipu Monty Pythona - więc podejrzewam, że to we mnie jest problem, a nie w komiksach), ale nawet jeżeli Wam humorystyczna strona książki nie przypadnie do gustu, niech to nie odwodzi Was od lektury. Książka jasnością wywodu i ciekawą treścią broni się nawet bez komiksów. Polecam!
    Tytuł: Nie mamy pojęcia Autor: Jorge Cham, Daniel Whiteson Stron: 383 Wydawnictwo: Insignis Link: http://www.insignis.pl/ksiazki/nie-mamy-pojecia/]]>
    14839 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Atmosfery wodnych światów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/24/atmosfery-wodnych-swiatow/ Tue, 24 Oct 2017 09:23:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14845 Aktualnie znamy około 50 egzoplanet o średnicach w zakresie od średnicy Marsa do kilku średnic Ziemi, które dodatkowo znajdują się w ekosferach swoich gwiazd macierzystych - czyli w zakresie odległości, w którym na ich powierzchni temperatury dopuszczają istnienie wody w stanie ciekłym. Wodny świat to ekstremalny przypadek - egzoplaneta pokryta głębokim oceanem, najprawdopodobniej o głębokości kilkuset kilometrów. Wśród tych pięćdziesięciu znanych egzoplanet kilka potencjalnie mogłoby także być właśnie takimi wodnymi światami. Astronomowie zauważają, że co najmniej dwie skaliste planety naszego Układu Słonecznego, Ziemia i Wenus, także mogły być wodnymi światami w początkowych stadiach swojej ewolucji. Jednym z  krytycznych czynników w określaniu czy planeta naprawdę może sprzyjać powstawaniu życia jest długotrwałe istnienie na niej atmosfery. Głębokie oceany na wodnych światach  stanowią zasoby pary wodnej dla takiej atmosfery, dlatego też naukowcy od dłuższego czasu próbowali obliczyć jak bardzo stabilnie oceany i atmosfery na takiej egzoplanecie stawiają czoła odparowywaniu przez wiatry gwiezdne. Z uwagi na fakt, że większość z pięćdziesięciu znanych przykładów krąży bardzo blisko  małych gwiazd typu M, są one wystawione na silne wiatry gwiezdne i zjawiska pogody kosmicznej, nawet jeżeli temperatury na ich powierzchniach mogą być umiarkowane. Manasvi Lingam, astronom z CfA jest jednym z członków zespołu astronomów, który modelował wpływ wiatru gwiezdnego na wodny świat w różnych możliwych scenariuszach. W swoich symulacjach badacze uwzględniali wpływ pola magnetycznego gwiazd, koronalnych wyrzutów masy i jonizacji atmosfery. Symulacje okazały się zgodne z obecnym układem Ziemia-Słońce, ale w części bardziej ekstremalnych scenariuszy, takich jakie mogą dotyczyć egzoplanet na orbitach wokół karłów typu M, sytuacja ulega diametralnej zmianie a tempo ucieczki atmosfery może być nawet ponad tysiąc razy większe. Uzyskane wyniki oznaczają, że nawet wodne światy znajdujące się na orbicie wokół karłów typu M, mogą tracić swoje atmosfery w zaledwie miliard lat, co stanowi stosunkowo krótki okres czasu w stosunku do czasu niezbędnego do rozwoju życia na planecie. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 14845 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odsłanianie galaktycznych sekretów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/25/odslanianie-galaktycznych-sekretow/ Wed, 25 Oct 2017 08:05:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14848 Niezliczone galaktyki biją się o uwagę na tym potężnym zdjęciu Gromady Galaktyk w Piecu. Niektóre z nich to tylko punkty świetlne, a inne dominują na pierwszym planie. Jedną z galaktyk na tym zdjęciu jest NGC 1316. Burzliwa przeszłość tej często badanej galaktyki odpowiada za jej delikatną strukturę pętli, łuków i pierścieni, którą teraz astronomom udało się sfotografować dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej. Do wykonania zdjęcia posłużył VLT Survey Telescope (VST) . Wykonane dzięki wyjątkowym zdolnościom teleskopu VST w Obserwatorium Paranal w Chile, powyższe zdjęcie głębokiego nieba odsłania przed nami sekrety jasnych członków Gromady w Piecu, jednej z najbogatszych i najbliższych nam gromad galaktyk. 2,3-gigapikselowe zdjęcie jest jednym z największych kiedykolwiek opublikowanych przez ESO. Prawdopodobnie najbardziej fascynującym członkiem gromady jest NGC 1316 - galaktyka, która doświadczyła tak bardzo dynamicznej historii, powstając w serii połączeń licznych mniejszych galaktyk. Grawitacyjne odkształcenia spowodowane przez bogatą przeszłość galaktyki pozostawiły swój ślad na jej soczewkowym kształcie. Duże zmarszczki, pętle i łuki zanurzone w gwiezdnej zewnętrznej otoczce zaobserwowano po raz pierwszy w latach siedemdziesiątych. Do dzisiaj pozostają one aktywnym polem badań. Współcześni astronomowie wykorzystują najlepsze dostępne teleskopy do obserwowania mniejszych szczegółów budowy NGC 1316 łącząc przy tym zdjęcia z modelami komputerowymi. Procesy łączenia galaktyk, które doprowadziły do powstania NGC 1316 doprowadziły do dopływu gazu, który napędza egzotyczny astrofizyczny obiekt w jej centrum: supermasywną czarną dziurę o masie około 150 milionów mas Słońca. Akreując masę ze swojego otoczenia, ten kosmiczny potwór emituje niesamowicie silne dżety wysoko-energetycznych cząstek, które z kolei odpowiadają za charakterystyczne płatki emisji widoczne w zakresie radiowym, które sprawiają, że NGC 1316 jest czwartym pod względem jasności najsilniejszym źródłem radiowym na niebie. https://www.youtube.com/watch?v=Jq6UgZaFUu4 NGC 1316 jest także domem dla czterech obserwowanych supernowych typu Ia, które są niezwykle ważnymi zdarzeniami astrofizycznymi. Z uwagi na fakt, że supernowe tego typu mają jasno określoną jasność, mogą być one wykorzystywane do pomiaru odległości do galaktyki macierzystej; w tym przypadku jest to 60 milionów lat świetlnych. Owe "świece standardowe" są zawsze poszukiwane przez astronomów, ponieważ są one doskonałym narzędziem do wiarygodnego pomiaru odległości do odległych obiektów. Co ciekawe, to właśnie one odegrały główną rolę w przełomowym odkryciu, że rozszerzanie się Wszechświata przyspiesza. https://www.youtube.com/watch?v=hFboxodn7ZM Powyższe zdjęcie zostało wykonane za pomocą VST w Obserwatorium Paranal w chile w ramach przeglądu Fornax Deep Survey. Zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Enrichetty Iodice (INAF) już wcześniej obserwował ten obszar za pomocą VST odkrywając delikatny pomost świetlny między NGC 1399 a NGC 1387. https://www.youtube.com/watch?v=_8x2FrTdK0c Źródło: ESO]]> 14848 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Niewielka planetoida odwiedziła Układ Słoneczny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/27/niewielka-planetoida-odwiedzila-uklad-sloneczny/ Fri, 27 Oct 2017 10:59:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14855 Niewielka niedawno odkryta planetoida - lub kometa - najprawdopodobniej pochodzi spoza Układu Słonecznego i przybyła do nas z innego miejsca w naszej Galaktyce. Jeżeli tak faktycznie jest, to jest to pierwszy "międzygwiezdny obiekt" obserwowany i potwierdzony przez astronomów w naszym układzie planetarnym. Ten nietypowy obiekt - oznaczony teraz A/2017 U1 charakteryzuje się średnicą równą niecałe 400 metrów i wprost zdumiewającą prędkością. Aktualnie astronomowie kierują swoje teleskopy tak na Ziemi jak i w przestrzeni kosmicznej na ten niewielki obiekt, aby jak najwięcej się o nim dowiedzieć. Po zebraniu i przeanalizowaniu danych obserwacyjnych, astronomowie będą mogli dowiedzieć się więcej o pochodzeniu i składzie chemicznym tego obiektu. A/2017 U1 został odkryty 19 października za pomocą teleskopu Pan-STARRS 1 na Haleakala w trakcie conocnych poszukiwań obiektów zbliżających się do Ziemi. Rob Weryk, badacz z Instytutu Astronomii na Uniwersytecie Hawajskim to pierwsza osoba, która zidentyfikowała ten obiekt i poinformowała o tym Minor Planet Center. Następnie Weryk przeszukał archiwum zdjęć z Pan-STARRS i odkrył, że obiekt ten pojawił się także na zdjęciach poprzedniej nocy, ale nie został zidentyfikowany przez oprogramowanie do wykrywania poruszających się obiektów. Weryk natychmiast zorientował się, że jest to bardzo nietypowy obiekt. "Jego ruchu nie można było wytłumaczyć za pomocą orbity normalnej dla planetoidy lub komety z Układu Słonecznego" mówi. Dlatego też, Werysk skontaktował się z Marco Michelim, który dostrzegł to samo na swoich zdjęciach wykonanych za pomocą teleskopu na Teneryfie. Po połączeniu danych obserwacyjnych wszystko stało się jasne - "Ten obiekt przybył do nas spoza Układu Słonecznego". "To najbardziej ekstremalna orbita jaką widziałem", mówi Davide Farnocchia, naukowiec z CNEOS w Kalifornii. "Obiekt porusza się niezwykle szybko i po trajektorii, po której wyleci z Układu Słonecznego i już nigdy do niego nie wróci". https://www.youtube.com/watch?v=53Js-_vo3mo Zespół badaczy z CNEOS przeanalizował aktualną trajektorię obiektu i nawet oszacował jej przyszłość. A/2017 U1 przyleciał do nas z kierunku gwiazdozbioru Lutni przemieszczając się w przestrzeni kosmicznej z prędkością 22,5 km/s. Obiekt ten zbliżył się do Układu Słonecznego z kierunku niemal prostopadłego do płaszczyzny ekliptyki, dlatego też nie oddziaływał szczególnie z żadną z ośmiu planet naszego układu planetarnego zbliżając się do Słońca. 2 września U1 przeciął płaszczyznę ekliptyki wewnątrz orbity Merkurego zbliżając się maksymalnie do Słońca w dniu 9 września. Przyciągany przez grawitację Słońca obiekt zakrzywił tor swojego lotu przecinając orbitę Ziemi od spodu w dniu 14 października w odległości ok. 15 milionów kilometrów. Aktualnie obiekt ponownie przeciął płaszczyznę ekliptyki i poruszając się z prędkością 44 kilometrów na sekundę względem Słońca zmierza w kierunku gwiazdozbioru Pegaza. "Od dawna przypuszczaliśmy, że takie obiekty powinny istnieć, ponieważ w trakcie fazy formowania się planet duże ilości materii powinny być wyrzucane z układów planetarnych. Tak więc naprawdę dziwne jest to, że to dopiero pierwszy zaobserwowany obiekt tego typu", mówi Karen Meech, astronomka w IfA specjalizująca się w małych ciałach Układu Słonecznego. "Od wielu dziesięcioleci czekaliśmy na ten dzień" mówi Paul Chodas, kierownik CNEOS. "Od dawna podejrzewaliśmy, że takie obiekty istnieją - planetoidy lub komety przemieszczające się między gwiazdami i od czasu do czasu wpadające do naszego Układu Słonecznego - ale to pierwsze tego typu odkrycie. Jak dotąd wszystko wskazuje, że jest to obiekt pochodzenia międzygwiezdnego, ale wciąż potrzebujemy więcej danych, aby to potwierdzić". Źródło: NASA]]> 14855 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowe dowody na ciemną materię sprawiają, że jest ona jeszcze bardziej egzotyczna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/27/nowe-dowody-na-ciemna-materie-sprawiaja-ze-jest-ona-jeszcze-bardziej-egzotyczna/ Fri, 27 Oct 2017 12:44:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14859 Źródło: KiDS Survey[/caption] Gromady galaktyk to największe znane struktury we Wszechświecie, z których każda zawiera tysiące galaktyk i mnóstwo gorącego gazu. Ale co ważniejsze, zawierają one także tajemniczą ciemną materię, która odpowiada za 27 procent całej materii i energii we Wszechświecie. Obecne modele ciemnej materii przewidują, że gromady galaktyk psiadają bardzo gęste jądra, a owe jądra zawierają bardzo masywną galaktykę, która nie rusza się z centrum gromady. Jednak po przebadaniu dziesięciu gromad galaktyk David Harvey z EPFL Laboratory of Astrophysics wraz ze współpracownikami z Francji i Wielkiej Brytanii odkrył, że gęstość jest dużo mniejsza niż przewidywano, a galaktyka w centrum w rzeczywistości także się przemieszcza. Każda gromada galaktyk zawiera galaktykę jaśniejszą od innych zwaną "najjaśniejszą galaktyką w gromadzie" (BCG, ang. brightest cluster galaxy). Najnowsze dowody pochodzące  symulacji egzotycznej, niestandardowej ciemnej materii wskazują, że BCG w rzeczywistości wahają się na długo po rozproszeniu gromady. Są to wahania szczątkowe po masywnym procesie łączenia gromad galaktyk. Badacze porównali swoje obserwacje z przewidywaniami zestawu kosmologicznych symulacji hydrodynamicznych BAHAMAS i okazało się, że wyniki się nie zgadzają. Zgodnie z modelem standardowym ciemnej materii (CDM), te wahania nie istnieją ponieważ potężna gęstość ciemnej materii utrzymuje ją nieruchomo w centrum gromady galaktyk. Dlatego też niezgodność z obserwacjami wskazuje na obecność jeszcze nieznanych procesów fizycznych, które nie zostały uwzględnione w symulacjach. Gromady galaktyk badane przez astronomów także działają jako silne soczewki grawitacyjne; są one na tyle masywne, że zakrzywiają czasoprzestrzeń w swoim otoczeniu odkształcając mijające je promienie z odleglejszych źródeł - niczym soczewki. Dzięki temu można je wykorzystywać do tworzenia map ciemnej materii, co z kolei pozwala oszacować lokalizację centrum i obserwację wahań BCG. "Odkryliśmy, że BCG bujają się na dnie halo" mówi David Harvey. "To wskazuje, że zamiast gęstych regionów w centrum gromady galaktyk, istnieją tam dużo płytsze centralne zagęszczenia - to zdumiewając sygnał obecności egzotycznych form ciemnej materii w samych centrach gromad galaktyk". Wahania wskazują także, że BCG nie mogą występować dokładnie w tym samym miejscu co halo gromady, co z kolei oznacza, że wiele modeli gromad galaktyk wymaga korekty. Naukowcy planują rozszerzyć swoje badania o większe przeglądy gromad galaktyk takie jak Euclid. Mają nadzieję, że pozwolą one na potwierdzenie ich obserwacji, ale także na określenie czy wahania BCG  wskazują na nową fizykę czy też na nieznane jeszcze zjawiska astrofizyczne. Źródło: Ecole Polytechnique Federale de Lausanne]]> 14859 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mgławica refleksyjna NGC 1999]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/30/mglawica-refleksyjna-ngc-1999/ Mon, 30 Oct 2017 11:04:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14863 Źródło: NASA and The Hubble Heritage Team (STScI)[/caption] Ten ponury widok sfotografowany za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przypomina mgłę podświetloną przez lampę uliczną, wirującą wokół swego rodzaju dziury o nietypowym kształcie - jest w tym opisie trochę prawdy. Podczas gdy "mgła" to w rzeczywistości pył i gaz podświetlone przez gwiazdę, owa "dziura" to po prostu pusty obszar nieba. Gdy po raz pierwszy sfotografowano tę ciemną plamę, naukowcy założyli, że to bardzo zimny, gęsty obłok gazu i pyłu, na tyle gęsty, że jest całkowicie nieprzezroczysty w zakresie widzialnym, a zatem blokuje całkowicie światło znajdujące się za nim. Ogólnie, takie globule są małymi kokonami, w których powstają nowe gwiazdy, jednak dzięki Obserwatorium Kosmicznemu Herschel, które byłoby w stanie dostrzec ślady formowania się gwiazd w obłoku w zakresie podczerwonym, a jednak ich nie dostrzegło, wiemy teraz, że to naprawdę jest najprawdziwszy pusty obszar w przestrzeni kosmicznej. Astronomowie uważają, że powstał gdy dżety gazu z jakichś młodych gwiazd w tym obszarze przecięły osłonę gazu i pyłu tworzącą otaczającą ten obszar mgławicę. Silne promieniowanie z pobliskiej dojrzałej gwiazdy także mogło wspomóc oczyszczenie tej dziury. Widoczna tutaj jasna gwiazda to V380 Orionis, młoda gwiazda o masie 3,5 mas słońca. Z uwagi na wysoką temperaturę powierzchni sięgającą około  10 000ºC gwiazda wydaje się biała. V380 Ori jest gwiazdą na ttyle młodą, że wciąż otacza ją obłok materii pozostałej po procesie jej formowania. Ten jasny materiał wypełniający kadr fotografii widoczny jest tutaj tylko dzięki gwieździe, której blask go oświetla. Sam pył i gaz nie emituje własnego promieniowania w zakresie widzialnym. To cecha charakterystyczna tak zwanych mgławic refleksyjnych - ta na zdjęciu to NGC 1999. Źródło: ESA]]> 14863 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy wiedzą już co uformowało krajobraz Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/31/naukowcy-wiedza-juz-co-uformowalo-krajobraz-marsa/ Tue, 31 Oct 2017 06:56:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14866 Krater Bonneville, Mars.[/caption] Naukowcy z Open University (OU) odkryli proces, który może tłumaczyć tajemnicę tego jak powstawał marsjański krajobraz  przy braku znaczących ilości wody. Eksperymenty przeprowadzone w komorze symulacji marsjańskich OU Mars Simulation Chamber, która potrafi symulować warunki atmosferyczne panujące na Marsie wskazują, że rzadka atmosfera Marsa (7 hPa w porównaniu do ok. 1000 hPa na Ziemi) w połączeniu z okresami stosunkowo wysokich temperatur powierzchni prowadzi do gwałtownego wrzenia wody na powierzchni. Proces ten może unosić duże ilości piasku i inych osadów, który zaczyna "lewitować" na powierzchni wrzącej wody. Oznacza to, że w przeciwieństwie do Ziemi, stosunkowo niewielkie ilości ciekłej wody przemieszczające się po powierzchni Marsa mogą prowadzić do znaczących ruchów wydm, powstawania uskoków i innych cech powierzchni charakterystycznych dla Czerwonej Planety. Dr Jan Raack z Open University, główny autor badania powiedział, że: "Choć planetolodzy wiedzą już, że powierzchnia Marsa pokryta jest wieloma wydmami piaskowymi, wąwozami i okresowo pojawiającymi się liniami na stokach czyli cechami świadczącymi o transporcie osadów wzdłuż zboczy, wciąż zastanawiamy się co za ten transport odpowiada". "W naszych badaniach odkryliśmy, że ten efekt lewitacji spowodowany wrzeniem wody w warunkach niskiego ciśnienia umożliwia gwałtowny transport piasku i osadów po powierzchni. To nowe zjawisko geologiczne, którego nie obserwujemy na Ziemi może być kluczowe dla naszej wiedzy o podobnych procesach zachodzących na innych planetach". Dr Raack przeprowadził swoje eksperymenty w Hypervelocity Impact (HVI) Laboratory w OU. "Ustalenie źródeł owej wody w stanie ciekłym będzie wymagało dalszych obserwacji, jednak badania wskazują, że wpływ stosunkowo niewielkich ilości wody na Marsie na formowanie cech jego powierzchni może być znacząco niedoszacowany". "Musimy dogłębniej zbadać w jaki sposób woda lewituje na Marsie. Europejski łazik ExoMars 2020 dostarczy nam kluczowych informacji na ten temat pozwalając nam lepiej zrozumieć naszego najbliższego sąsiada". Źródło: OU]]> 14866 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pary potężnych czarnych dziur mogą przesiadywać na krawędziach galaktyk spiralnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/31/pary-poteznych-czarnych-dziur-moga-przesiadywac-na-krawedziach-galaktyk-spiralnych/ Tue, 31 Oct 2017 07:49:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14870 Zewnętrzne rejony galaktyk spiralnych takich jak nasza własna Droga Mleczna mogą być pełne zderzających się czarnych dziur o masywnych proporcjach oraz mogą stanowić idealne obszary dla naukowców poszukujących źródeł fal grawitacyjnych donoszą badacze z Rochester Institute of Technology w najnowszym artykule, który opublikowany zostanie w Astrophysical Journal Letters. W ramach swoich badań naukowcy zidentyfikowali niedoceniany wcześniej region, który może być pełen krążących wokół siebie czarnych dziur, a tym samym może być źródłem licznych fal grawitacyjnych, których nasłuchują obserwatoria w USA oraz we Włoszech. Zidentyfikowanie galaktyk macierzystych dla łączących się masywnych czarnych dziur może pozwolić nam odkryć w jaki sposób powstają takie pary krążących wokół siebie potworów. Warunki sprzyjające łączeniu się czarnych dziur istnieją w zewnętrznych dyskach gazowych dużych galaktyk spiralnych - twierdzi Sukanya Chakrabarti, profesor fizyki w Rochester Insitute of Technology (RIT) oraz główna autorka artykułu pt. The Contribution of Outer HI Disks to he Merging Binary Black Hole Populations opublikowanego online. Jak dotąd naukowcy uważali, że najlepsze warunki dla populacji czarnych dziur istnieją w małych galaktykach satelitarnych lub galaktykach karłowatych: niewielka populacja gwiazd niezanieczyszczonych przez żelazo, złoto czy platynę - pierwiastki rozsiewane po otoczeniu w eksplozjach supernowych - oraz niewydajne wiatry gwiezdne - to warunki sprzyjające utrzymywaniu się masywnych gwiazd. Chakrabarti uświadomiła sobie, że krawędzie galaktyk takich jak Droga Mleczna także przypominają środowisko panujące w galaktykach karłowatych - ale mają jedną dużą zaletę: duże galaktyki znacznie łatwiej dostrzec. "Zawartość metali w zewnętrznych dyskach galaktyk spiralnych także jest bardzo mała, a więc obszar ten także może być pełen czarnych dziur", mówi Chakrabarti. Współautor artykułu Richard O'Shaughnessy, profesor matematyki z RIT i członek zespołu naukowego LIGO dodaje: "Nasze badania wskazują, że podczas przewidywania i interpretowania obserwacji czarnych dziur, musimy nie tylko uwzględniać różnice między różnymi typami galaktyk, ale także zróżnicowanie warunków panujących w różnych częściach poszczególnych galaktyk". Aktualnie mamy możliwość lepszego poznawania wszechświata, bowiem naukowcy zaczynają łączyć fale grawitacyjne z tradycyjnymi pomiarami zakresów promieniowania elektromagnetycznego. "Jeżeli możemy dostrzec promieniowanie z procesu łączenia czarnych dziur, możemy ustalić jego położenie na niebie" mówi Chakrabarti. "Dzięki temu jesteśmy w stanie określić parametry napędzając cykl życia Wszechświata, a przecież to święty Graal całej kosmologii. Dlaczego to jest takie ważne? Fale grawitacyjne stanowią zupełnie niezależny sposób badania tych parametrów, a więc nie opiera się on o przybliżenia astrofizyczne". Źródło: RIT]]> 14870 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Co zobaczymy na niebie w listopadzie 2017?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/10/31/astrolife-co-zobaczymy-na-niebie-w-listopadzie-2017/ Tue, 31 Oct 2017 14:46:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14874 14874 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy odkryli planetę, która nie powinna istnieć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/01/naukowcy-odkryli-planete-ktora-nie-powinna-istniec/ Wed, 01 Nov 2017 08:51:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14877 Wizja artystyczna przedstawiająca chłodną czerwoną gwiazdę i gazowego olbrzyma NGTS-1b na tle Drogi Mlecznej. Źródło: University of Warwick/Mark Garlick[/caption] Naukowcom udało się odkryć olbrzymią planetę, która przynajmniej według aktualnie uznawanych teorii formownia planet, nie powinna istnieć. Odkrycie opisano w artykule zaakceptowanym do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Istnienie potężnej planety NGTS-1b stoi w sprzeczności z teoriami opisującymi formowanie się planet, które wskazują, że planeta tych rozmiarów nie może powstać w otoczeniu tak małej gwiazdy. Zgodnie z teorią małe gwiazdy mogą posiadać skaliste planety, ale zazwyczaj w ich otoczeniu nie ma na tyle dużo materii, aby powstawały z nich planety o rozmiarach Jowisza. NGTS-1b to jednak gazowy olbrzym, który ze względu na swoje rozmiary i temperaturę można sklasyfikować jako gorący jowisz, czyli obiekt co najmniej tak duży jak Jowisz w Układzie Słonecznym, ale posiadający około 20 procent mniej masy. W przeciwieństwie do Jowisza jednak NGTS-1b znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy - w odległości zaledwie 3% odległości dzielącej Słońce i Ziemię. Pełne okrążenie wokół swej gwiazdy macierzystej NGTS-1b wykonuje w zaledwie 2,6 dni. W odróżnieniu od planety, gwiazda macierzysta jest małą - jej promień i masa są o połowę mniejsze od promienia i masy Słońca. Profesor Peter Wheatley z University of Warwick zwraca uwagę na komplikacje jakie to powoduje: "Pomimo tego, że jest to potężna planeta, NGTS-1b było trudno odkryć, bowiem jej gwiazda jest stosunkowo mała i ciemna". Natomiast uzasadniając wagę tego odkrycia powiedział, że "małe gwiazdy takie jak ten czerwony karzeł klasy M to najpowszechniejszy rodzaj gwiazd we Wszechświecie, dlatego możliwe, że jeszcze wiele takich gazowych olbrzymów czeka na odkrycie". [caption id="attachment_14879" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca chłodnego czerwonego karła wschodzącego nad NGTS-1b. Źródło: University of Warwick/Mark Garlick[/caption] NGTS-1b to pierwsza planeta dostrzeżona w ramach Next Generation Transit Survey (NGTS), przeglądu wykorzystującego sieć 12 teleskopów do przeszukiwania nieba. Badacze dokonali swojego odkrycia bezustannie monitorując fragmenty nieba na przestrzeni wielu miesięcy i obserwując czerwone światło z gwiazdy za pomocą innowacyjnych kamer czułych na kolor czerwony. Zauważyli oni spadki jasności gwiazdy powtarzające się co 2,6 dnia co wskazywało, że wokół gwiazdy może krążyć planeta, która okresowo przesłania część promieniowania docierającego do nas z gwiazdy. Wykorzystując swoje dane, naukowcy śledzili orbitę planety i obliczyli jej rozmiary, położenie i masę mierząc zmiany prędkości radialnej gwiazdy. De facto ta metoda czyli pomiary tego jak bardzo gwiazda się waha pod wpływem przyciągania grawitacyjnego ze strony planety, okazała się najlepszym sposobem zmierzenia rozmiarów NGTS-1b. Dr Daniel Bayliss, główny autor badania, także z University of Warwick powiedział: Odkrycie NGTS-1b było dla nas całkowitym zaskoczeniem - nie sądziliśmy, że tak masywne planety mogą istnieć wokół tak małych gwiazd - co ważniejsze, teraz naszym wyzwaniem jest ustalenie jak powszechnie takie planety występują w naszej galaktyce". NGTS zlokalizowano w Obserwatorium Paranal w Europejskim Obserwatorium Południowym w sercu pustyni Atacama w Chile. Źródło: RAS]]> 14877 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA bada niewidoczne bąble magnetyczne w zewnętrznych obszarach Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/03/nasa-bada-niewidoczne-bable-magnetyczne-w-zewnetrznych-obszarach-ukladu-slonecznego/ Fri, 03 Nov 2017 07:23:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14881 Przestrzeń kosmiczna może wydawać się pusta, ale w rzeczywistości jest ona dynamicznym miejscem wypełnionym niemal niewidoczną materią i zdominowanym przez siły, szczególe te powstałe w polach magnetycznych. Magnetosfery czyli pola magnetyczne wokół większości planet można spotkać w całym Układzie Słonecznym. To właśnie one odchylają wysokoenergetyczne cząstki emitowane przez Słońce lub pochodzące z przestrzeni międzygwiezdnej. Wraz z atmosferami, chronią one powierzchnie planet przed tym szkodliwym promieniowaniem. Jednak nie wszystkie magnetosfery są sobie równe: Wenus i Mars nie mają w ogóle magnetosfer, podczas gdy pozostałe planety - i jeden księżyc - posiadają własne i istotnie różniące się od siebie. NASA wysłała w przestrzeń kosmiczną całą flotę sond, których zadaniem było badanie planet naszego układu planetarnego. Wiele z nich przesłało na Ziemię cenne informacje o ich magnetosferach. Sondy Voyager zmierzyły pola magnetyczne planet podróżując przez cały Układ Słoneczny odkrywając po raz pierwszy pola magnetyczne Urana i Neptuna. Inne sondy planetarne takie jak Galileo, Cassini, Juno i wiele sond krążących wokół Ziemi dostarczyły obserwacji, które pozwoliły na pełne zrozumienie w jaki sposób planety tworzą swoje magnetosfery i w jaki sposób oddziałują one z dynamicznym otoczeniem kosmicznym. Ziemia Ziemska magnetosfera wytwarzana jest przez bezustannie przemieszczający się ciekły metal wewnątrz Ziemi. To niewidoczne pole wokół naszej planety ma zaokrąglony kształt z jednej, a wydłużony ogon z drugiej, przeciwnej do Słońca strony. Istotny wpływ na kształt magnetosfery ma niemal bezustanny przepływ wiatru słonecznego oraz pole magnetyczne Słońca. [caption id="attachment_14883" align="aligncenter" width="1041"] Animacja przedstawiająca Merkurego. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center / Joy Ng[/caption] Ziemska magnetosfera tak jak i inne odchylają naładowane cząsteczki w kierunku od planety - ale także przechwytują energetyczne cząstki w tak zwanych pasach radiacyjnych. Za zorze polarne odpowiadają cząstki wpadające w atmosferę zazwyczaj niedaleko biegunów magnetycznych planety. Możliwe, że magnetosfera Ziemi była kluczowa dla rozwoju na powierzchni warunków sprzyjających powstaniu życia, dlatego też wiedza o magnetosferach innych planet i księżyców jest istotna dla określenia czy mogło na nich powstać życie. https://www.youtube.com/watch?v=IC-UPAzrMzM Merkury Merkury ze swoim dużym jądrem bogatym w żelazo charakteryzuje się polem magnetycznym stokrotnie słabszym od ziemskiego. Uważa się, że magnetosfera tej planety sprężona jest przez intensywny wiatr słoneczny, który ogranicza jej zakres. Sonda MESSENGER odegrała istotną rolę w zrozumieniu magnetosfery tego niewielkiego skalistego sąsiada Ziemi. Jowisz Po Słońcu to Jowisz ma najsilniejsze i największe pole magnetyczne w Układzie Słonecznym - rozciąga się ono na niemal 20 milionów kilometrów ze wschodu na zachód - to niemal 15 średnic Słońca (ziemska magnetosfera z łatwością zmieściłaby się wewnątrz Słońca - poza swoim wydłużonym ogonem). Jowisz nie ma stopionego metalowego jądra, zamiast tego jego ple magnetyczne wytwarzane jest przez jądro sprężonego ciekłego metalicznego wodoru. https://www.youtube.com/watch?v=yvFDh4E06ao Jeden z księżyców Jowisza - Io - charakteryzuje się silną aktywnością wulkaniczną, która dostarcza cząstek do magnetosfery Jowisza. Owe cząstki tworzą intensywne pasy radiacyjne i zorze wokół Jowisza. Ganimedes, największy księżyc Jowisza także posiada swoje własne pole magnetyczne i magnetosferę - jest to jedyny taki księżyc w Układzie Słonecznym. Jego słabe pole zanurzone w potężnej otoczce Jowisza nieznacznie wpływa na pole magnetyczne planey. Saturn Potężny układ pierścieni Saturna istotnie wpływa na kształt jego magnetosfery. Dzieje się tak ponieważ tlen i cząsteczki wody odparowywane z pierścieni rozsiewają cząstki po całej przestrzeni wokół planety. Niektóre księżyce Saturna wyłapują takie cząstki wyciągając je z magnetosfery Saturna, aczkolwiek te z aktywnymi gejzerami (np. Enceladus) emitują więcej materii niż przyjmują. https://www.youtube.com/watch?v=l6lZPUjRUu0 Uran O istnieniu magnetosfery Urana nie wiedzieliśmy aż do 1986 roku, kiedy dane z przelotu sondy Voyager 2 w pobliżu planety odkryły przed nami słabą emisję radiową, a sama sonda bezpośrednio zmierzyła pole magnetyczne planety. Pole magnetyczne i oś rotacji Urana są ustawione względem siebie pod kątem 59 stopni - to zupełnie inaczej niż na Ziemi gdzie pole magnetyczne i oś rotacji są ustawione w niemal identycznie. Co więcej, pole magnetyczne w tym przypadku nie przechodzi bezpośrednio przez środek planety, dlatego natężenie pola magnetycznego jest bardzo zróżnicowane na powierzchni. To przesunięcie sprawia, że ogon magnetyczny Urana układa się w długi korkociąg. https://www.youtube.com/watch?v=9hoAmBAcQos Neptun Sonda Voyager 2 w 1989 roku odwiedziła także Neptuna. Jego magnetosfera odchylona jest od osi rotacji, ale tylko o 47  stopni. Podobnie do Urana, natężenie pola magnetycznego na powierzchni jest bardzo nierównomierne. Oznacza to, że na powierzchni planety mogą pojawiać się na całej planecie - nie tylko w pobliżu biegunów jak to ma miejsce na Ziemi, Jowiszu i Saturnie. Dalej... Poza Układem Słonecznym zorze, które wskazują na obecność magnetosfery, zostały dostrzeżone na brązowych karłach - obiektach większych od planet ale mniejszych od gwiazd. Istnieją także dowody wskazujące na to, że niektóre gigantyczne egzoplanety także mają magnetosfery, ale tutaj czekamy jeszcze na ostateczne dowody. Rozszerzanie naszej wiedzy o magnetosferach planet Układu Słonecznego pozwoli nam pewnego dnia zidentyfikować magnetosfery bardziej odległych planet. https://www.youtube.com/watch?v=mQttcwSy-3M Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 14881 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[ALMA odkrywa chłodny pył wokół najbliższej nam gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/03/alma-odkrywa-chlodny-pyl-wokol-najblizszej-nam-gwiazdy/ Fri, 03 Nov 2017 11:30:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14887 Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] Obserwatorium ALMA w Chile odkryło pył wokół Proxima Centauri - najbliższej gwiazdy do Układu Słonecznego.. Nowe obserwacje przedstawiają poświatę pochodzącą od chłodnego pyłu znajdującego się na obszarze od jednej do czterech jednostek astronomicznych od Proximy. Dane wskazują także na obecność jeszcze chłodniejszego zewnętrznego pasa pyłu i mogą wskazywać na obecność rozbudowanego układu planetarnego. Takie struktury przypominają dużo większe pasy w Układzie Słonecznym. Naukowcy podejrzewają, że pasy składają się z cząstek skał i lodu, z których nie powstały planety. Proxima Centauri to najbliższa Słońcu gwiazda, słaby czerwony karzeł znajdujący się zaledwie nieco ponad cztery lata świetlne od nas w południowym gwiazdozbiorze Centaura. Wokół Proximy krąży Proxima b, planeta o rozmiarach Ziemi odkryta w 2016 roku, będąca tym samym najbliższą nam egzoplanetą. Jednak ten układ to dużo więcej niż pojedyncza planeta. Nowe obserwacje wykonane za pomocą obserwatorium ALMA pozwoliły naukowcom dostrzec emisję pochodzącą z obłoków chłodnego pyłu kosmicznego otaczającego gwiazdę. Główny autor nowego artykułu naukowego opisującego odkrycie Guillem Anglada z Instituto de Astrofisica de Andalucia (CSIC) w Granadzie tłumaczy znaczenie tego odkrycia: "Pył wokół Proximy jest ważny ponieważ po odkryciu skalistej planety Proxima b, to jest to pierwsza wskazówka obecności złożonego układu planetarnego zamiast pojedynczej planety, wokół gwiazdy najbliższej Słońcu". Pasy pyłu stanowią pozostałość materiału, z którego nie uformowały się większe ciała takie jak planety. Cząstki skał i lodu w tych pyłach mają różne rozmiary od najmniejszych ziaren o rozmiarach poniżej 1 milimetra do planetoid o rozmiarach idących w kilometry. [caption id="attachment_14891" align="aligncenter" width="1009"] Źródło: Digitized Sky Survey 2
    Acknowledgement: Davide De Martin/Mahdi Zamani[/caption] Pył wydaje się znajdować w pasie rozciągającym się na kilkaset milionów kilometrów od Proxima Centauri, a jego masa całkowita to około setnej części masy Ziemi. Temperatura pyłu szacowana jest na -230 stopni Celsjusza, czyli podobna do Pasa Kuipera w Układzie Słonecznym. W danych z ALMA widoczne są liczne wskazówki istnienia drugiego pasa jeszcze chłodniejszego pyłu, dziesięć razy dalej od gwiazdy. Jeżeli jego obecność zostanie potwierdzona, to natura zewnętrznego pasa będzie bardzo intrygująca zważając na bardzo zimne środowisko z dala od gwiazdy słabszej i chłodniejszej od Słońca. Oba pasy znajdują się dużo dalej od gwiazdy niż planeta Proxima b, która okrąża Proximę w odległości zaledwie 4 milionów kilometrów. https://www.youtube.com/watch?v=TuHj2DRGoiA Guillem Anglada tłumaczy konsekwencje odkrycia: "Nowe wyniki wskazują, że Proxima Centauri może posiadać liczny układ planetarny z bogatą historią interakcji, które doprowadziły do uformowania się pasa pyłowego. Dalsze badania mogą dostarczyć nam informacji, które pomogą ustalić położenie jeszcze niezidentyfikowanych planet tego układu". Układ planetarny Proxima Cenaturi jest szczególnie interesujący ze względu na fakt, że w ramach projektu Starshot istnieją plany wysłania pierwszej sondy międzygwiezdnej, która potencjalnie mogłaby dotrzeć do tego sygnału jeszcze za naszego życia. Znajomość pyłowego otoczenia gwiazdy jest kluczowa podczas planowania takiej misji. https://www.youtube.com/watch?v=GrYvTBZ6j20 Źródło: ESO]]>
    14887 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Astrofizyka dla zabieganych - Neil deGrasse Tyson]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/04/recenzja-astrofizyka-dla-zabieganych-neil-degrasse-tyson/ Sat, 04 Nov 2017 10:06:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14894 Neila deGrasse'a Tysona chyba nie trzeba przedstawiać nikomu zainteresowanemu astronomią. Autor licznych książek z zakresu astrofizyki, fenomenalny popularyzator astronomii, były dyrektor Hayden Planetarium w Nowym Jorku, gospodarz jednego z najlepszych - jeżeli nie najlepszego - podcastów o astronomii: Star Talk oraz autor i prowadzący program Kosmos: Kosmiczna Odyseja będący swego rodzaju kontynuacją kultowego programu Cosmos z lat osiemdziesiątych prowadzonego przez niezastąpionego Carla Sagana.  Nic zatem dziwnego, że ucieszyłem się gdy w moje ręce wpadł bestsellerowy za granicą, a wydawany właśnie u nas tytuł Astrofizyka dla zabieganych autorstwa Neila. Dla kogo jest ta książka? Na to pytanie sam Autor odpowiada już w dedykacji:
    Wszystkim tym, którzy są zbyt zajęci, aby czytać opasłe książki, a mimo to szukają furtki do kosmosu.
    I dokładnie tak jest. Tę rolę Astrofizyka dla zabieganych realizuje śpiewająco. Najogólniej mówiąc, z charakterystyczną dla siebie swobodą i lekkością słowa Neil deGrasse Tyson przedstawia w tej książce aktualny stan wiedzy o Wszechświecie. Znajdziemy tutaj osobne rozdziały poświęcone gwiazdom, galaktykom, grawitacji, ciemnej materii, ciemnej energii, planetom pozasłonecznym czy też Ziemi widzianej przez mieszkańców innych planet. Nie znajdziemy tutaj szczegółowych rozważań, nie znajdziemy wzorów czy specjalistycznego żargonu - to nie tego typu pozycja. Astrofizyka dla zabieganych to pozycja dla osób, których kosmos fascynuje, których ciekawość wiedzie ich ku wiedzy, ale którzy na co dzień nie zajmują się przestrzenią kosmiczną - czyli dla 99,999999% społeczeństwa. Struktura książki pozwala czytać ją od początku do końca albo wyrywkowo. To fantastyczna cecha, bowiem nie musimy - a według mnie - nie powinniśmy przysiadać do tej książki, aby "przerobić" ją od początku do końca. Zamiast tego proponuję czytać tę książkę przy okazji. Wrzućcie ją do plecaka i noście ze sobą. Co chwilę trafia nam się podróż komunikacją miejską, oczekiwanie na wizytę w poczekalni u lekarza, stanie w korku czy przerwa w pracy na kawę. To właśnie w tych momentach warto sięgnąć po tę książkę, otworzyć na losowej stronie i przeczytać jeden czy dwa ustępy, które mają długość zazwyczaj jednej czy dwóch stron. A potem po powrocie do codziennych obowiązków przypomnieć sobie raz czy dwa to co przeczytaliśmy, przemyśleć, przetrawić, zachwycić się naturą Wszechświata czy umysłami wielkich fizyków, którzy od setek lat rozwiązują tajemnice głębokiego kosmosu. Takie podejście gwarantuje wam długie dni delektowania się wiedzą oraz po prostu skuteczne przyswajanie wiedzy. Ile samej wiedzy jest w książce? Wystarczająco dużo. Moim marzeniem jest, aby właśnie taki poziom wiedzy astronomicznej przekazywany był dzieciakom w szkole. Nawet bez wzorów, bez zadań. Wiedza wyniesiona z lektury takiej książki sama zachęci każdego do zgłębiania tematu, do stawiania nowych pytań i szukania na nie odpowiedzi. Nie będę jednak Was osądzał jeżeli - tak jak ja - dacie się zauroczyć kwiecistemu językowi Neila (dobrze oddanemu przez dr Jeremiego Ochaba, tłumacza polskojęzycznego wydania książki) i po prostu pochłoniecie tę książkę w jakiś wczesny sobotni poranek w ciągu kilku godzin i kilku filiżanek kawy.
    Ja tak miałem dzisiaj rano. Gdy kończyłem czytać ostatnią stronę, przez okno zaczęły wpadać pierwsze promienie wschodzącego jasnego, jesiennego Słońca. Mając jeszcze w głowie słowa Neila po raz pierwszy od dawna z takim zachwytem przyglądałem się rozgrywającemu się przed moimi oczami kosmicznemu spektaklowi.
    Dajcie się zachwycić jednemu z najlepszych współcześnie popularyzatorów astronomii. Warto! P.S. W nadchodzącym tygodniu na Facebooku Pulsu Kosmosu będziecie mieli okazję przytulić jeden czy dwa egzemplarze książki. Szczegóły wkrótce. :) Śledźcie wpisy na Facebooku.
    Tytuł: Astrofizyka dla zabieganych Autor: Neil de Grasse Tyson Wydawnictwo: Insignis Link: http://www.insignis.pl/ksiazki/astrofizyka-dla-zabieganych/]]>
    14894 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Powrót komety: 96P w obiektywach satelitów ESA i NASA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/05/powrot-komety-96p-w-obiektywach-satelitow-esa-i-nasa/ Sun, 05 Nov 2017 21:13:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14905 Kometa weszła w pole widzenia SOHO w dolnej prawej części kadru, przeleciała wzdłuż prawej krawędzi i zniknęła z pola widzenia 30 października. Źródło: ESA/NASA's Goddard Space Flight Center/SOHO/NRL/Karl Battams/Joy Ng[/caption] Sonda SOHO (Solar and Heliospheric Observatory) miała w tym tygodniu wizytę starej znajomej - odwiedziła ją kometa 96P, która weszła w pole widzenia sondy w dniu 25 października 2017 roku. Kometa pojawiła się w dolnym prawym rogu pola widzenia SOHO, przeleciała w górę przy prawej krawędzi pola widzenia, aby zniknąć 30 października. Sonda SOHO obserwowała tę kometą także w 1996, 2002, 2007 i 2012 roku - przez co kometa stała się oficjalnie najczęściej odwiedzającą ją kometą. Jednocześnie kometa 96P została zarejestrowana także przez inną misję NASA - sonda STEREO (Solar and Terrestrial Relations Observatory) obserwowała kometę między 26 a 28 października z przeciwnej strony orbity Ziemi. Niesamowicie rzadko zdarza się, aby kometa była jednocześnie obserwowana z dwóch różnych lokalizacji w przestrzeni, a to były najbardziej kompleksowe jednoczesne obserwacje komety 96P. Naukowcy teraz będą analizować oba zestawy danych, aby dowiedzieć się więcej o składzie chemicznym komety oraz jej oddziaływaniu z wiatrem słonecznym - bezustannym strumieniem naładowanych cząstek emitowanym przez Słońce. [caption id="attachment_14907" align="aligncenter" width="1041"] Kometa pojawiła się u dołu pola widzenia sondy STEREO, przecięła je po przekątnej i zniknęła 28 października. Źródło: NASA's Goddard Space Flight Center/STEREO/Bill Thompson/Joy Ng[/caption] Kometa 96P - znana także pod nazwą Kometa Machholz wykonuje pełne okrążenie wokół Słońca co 5,24 lat. W momencie największego zbliżenia znajduje się zaledwie 17 milionów kilometrów od Słońca - to bardzo niewiele jak na kometę. Gdy kometa 96P pojawiła się w polu widzenia SOHO w 2012 roku amatorzy astronomii analizujący dane z SOHO odkryli dwa niewielkie fragmenty komety w pewnym odstępie od jądra komety, co wskazywało, że kometa aktywnie się zmienia. Tym razem udało odkryć się trzeci fragment. [caption id="attachment_14908" align="aligncenter" width="1024"] Dostrzeżenie trzeciego fragmentu komety pozwala stwierdzić, że 96P wciąż ewoluuje. Źródło: ESA/NASA's Goddard Space Flight Center/SOHO/Steele Hill[/caption] Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 14905 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Las sygnałów cząsteczkowych zaobserwowany w galaktyce gwiazdotwórczej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/06/las-sygnalow-czasteczkowych-zaobserwowany-w-galaktyce-gwiazdotworczej/ Mon, 06 Nov 2017 16:02:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14910 ALMA zarejestrowała sygnały od 19 różnych cząsteczek w centrum tej galaktyki. Źródło: ESO/J. Emerson/VISTA, ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Ando et al. Acknowledgment: Cambridge Astronomical Survey Unit[/caption] Ryo Ando, doktorant na Uniwersytecie w Tokio wraz ze współpracownikami podczas obserwacji galaktyki NGC 253 rozdzielił położenie obszarów gwiazdotwórczych do poziomu obłoków molekularnych o rozmiarach około 30 lat świetlnych. Dzięki temu badaczom udało się zidentyfikować osiem różnych masywnych obłoków pyłowych wzdłuż centrum galaktyki. "Dzięki swojej niespotykanej rozdzielczości i czułości, ALMA pozwoliła nam dostrzec szczegóły struktury obłoków", mówi Ando, główny autor artykułu naukowego opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal."Ku mojemu zaskoczeniu, obłoki gazowe znacząco różnią się od siebie składem chemicznym, choć są podobne pod względem rozmiarów i masy". Różne cząsteczki emitują fale radiowe na różnych częstotliwościach. Wykorzystując ę cechę badacze zbadali skład chemicznych odległych obłoków precyzyjnie analizując emitowane przez nie sygnały radowe. Podczas badań udało się zidentyfikować sygnały od formaldehydu (H2CO), cyjanowodoru (HCN) oraz wielu związków organicznych. Jeden z obserwowanych obłoków charakteryzował się wyjątkowo bogatym składem chemicznym. Badaczom udało się zidentyfikować w nim sygnały emitowane przez 19 różnych związków, m.in. tioformaldehyd (H2CS), propyn (CH3CCH) czy złożone związki organiczne takie jak metanol (CH3OH) czy kwas octowy (CH3COOH). "Dane są pełne sygnałów pochodzących od różnych związków chemicznych", mówi Ando. "To istny las różnych cząsteczek". Wiele takich "lasów cząsteczkowych" odkryto w Drodze Mlecznej, ale to odkrycie stanowi pierwszy taki las obserwowany w innej galaktyce. Badacze zakładają, że owa dżungla cząsteczkowa to zbiór gęstych, ciepłych kokonów otaczających jasne młode gwiazdy. Gaz tworzący kokony ogrzewany jest od środka przez setki młodych gwiazd, a niezliczone reakcje chemiczne prowadzą do powstawania różnych związków chemicznych. Co ciekawe, liczba sygnałów chemicznych zmienia się między poszczególnymi obłokami. Inny z owych ośmiu obłoków posiada bardzo ubogi skład chemiczny, nawet mimo faktu, że znajduje się kilkadziesiąt lat świetlnych od wyjątkowo obłoku chemicznie bardzo bogatego. Taka różnorodność wśród obłoków gwiazdotwórczych jak dotąd nie była obserwowana, a może być kluczem do zrozumienia procesów gwiazdotwórczych w naszej galaktyce. NGC 253 to prototypowa aktywna galaktyka gwiazdotwórcza. Oddalona jest od nas o 11 milionów lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Rzeźbiarza. Źródło: National Institutes of Natural Sciences]]> 14910 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ogrzewanie oceanu Enceladusa może trwać od miliardów lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/07/ogrzewanie-oceanu-enceladusa-moze-trwac-od-miliardow-lat/ Tue, 07 Nov 2017 11:05:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14914 Już od miliardów lat tarcie pływowe może dostarczać wystarczająco dużo ciepła do napędzania aktywności hydrotermalnej wewnątrz oceanu Enceladusa jeżeli tylko księżyc posiada bardzo porowate jądro wskazują najnowsze badania. Artykuł naukowy opublikowany w periodyku Nature Astronomy w dniu wczorajszym opisuje pierwszą próbę wytłumaczenia najważniejszych cech 500-kilometrowego Enceladusa na podstawie danych zebranych przez sondę Cassini w trakcie trwania jej misji, która zakończyła się we wrześniu br. Wśród nich znajduje się globalny słony ocean skryty pod lodową skorupą o średniej grubości 20-25 kilometrów, która w okolicach bieguna południowego ma zaledwie 1-5 kilometrów grubości. To właśnie tam strumienie pary wodnej i drobin lodu tryskają poprzez szczeliny w lodzie.  Skład chemiczny uwalnianego w tych gejzerach materiału zbadany przez sondę Cassini obejmuje sole oraz krzem, co wskazuje, że powstał on w gorącej wodzie - przynajmniej 90 stopni Celsjusza - w wyniku interakcji ze skalistym porowatym jądrem księżyca. Takie obserwacje wymagają silnego źródła ciepła, niemal stokrotnie silniejszego niż oczekiwany w przypadku naturalnego rozpadu pierwiastków radioaktywnych w jądrze. Oprócz tego musi też istnieć jakiś mechanizm, który skupia aktywność w pobliżu bieguna południowego. Wpływ pływowy ze strony Saturna uważany jest za źródło erupcji odkształcających skorupę lodową poprzez naprzemiennie przyciąganie i rozciąganie, do których dochodzi podczas ruchu księżyca po eliptycznej orbicie wokół gazowego olbrzyma. Jednak energia wyemitowana przez tarcie pływowe w lodzie nie wystarczałaby do przeciwdziałania utracie ciepła z oceanu - księżyc zatem zamarzłby w ciągu 30 milionów lat. [caption id="attachment_14916" align="aligncenter" width="1024"] Gejzery Enceladusa[/caption] Jak dowiodła sonda Cassini, Enceladus jest wciąż wyjątkowo aktywny, a więc musi tam zachodzić także inny proces. "To skąd Enceladus ma energię do utrzymywania aktywności od zawsze było dla nas tajemnicą, jednak dopiero teraz rozważyliśmy szczegółowo jak struktura i skład chemiczny skalistego jądra księżyca może wpływać na generowanie niezbędnej energii", mówi główny autor artykułu Gael Choblet z Uniwersytetu Nantes we Francji. W najnowszych symulacjach jądro zbudowane jest z nieskonsolidowanej, łatwo odkształcalnej skały, którą woda może z łatwością przenikać. Dzięki temu chłodna woda w stanie ciekłym pochodząca z oceanu może przenikać do wnętrza jądra stopniowo ogrzewając się poprzez tarcie pływowe między przesuwającymi się fragmentami skał. Woda krąży w jądrze, a następnie zaczyna się unosić ponieważ jest gorętsza od otoczenia. Ten proces z czasem przekazuje ciepło do podłoża oceanu w wąskich gejzerach, które tam też silnie oddziałują ze skałami. Na dnie oceanicznym owe gejzery uwalniane są do chłodniejszych wód oceanicznych. Jedna taka gorąca plama na dnie oceanu może uwalniać nawet 5 GW energii czyli niemal tyle ile wynosi roczne zużycie energii geotermalnej na Islandii. Takie gorące plamy na dnie oceanu generują gejzery unoszące się z prędkością kilku centymetrów na sekundę. Takie gejzery nie tylko powodują topnienie skorupy lodowej powyżej, ale mogą także przenosić drobiny z dna oceanicznego, które po kilku tygodniach czy miesiącach uwalniane są w przestrzeń kosmiczną w gejzerach tryskających z powierzchni księżyca. [caption id="attachment_14917" align="aligncenter" width="441"] Ostatnie obserwacje gejzerów przeprowadzone przez sondę Cassini.[/caption] Co więcej, modele komputerowe wskazują, że większość wody powinna być uwalniana z obszarów biegunowych jądra w punktowych gorących plamach, które z kolei powinny odpowiadać za cieńszą skorupę lodową bezpośrednio nad nimi, co też pozostaje w zgodzie z danymi przesłanymi na Ziemię przez sondę Cassini. "Nasze symulacje jednocześnie tłumaczą istnienie oceanu globalnego dzięki wielkoskalowemu transportowi ciepła między głębokim wnętrzem księżyca a skorupą lodową, jak i zagęszczenie aktywności na stosunkowo niewielkich obszarach wokół bieguna południowego" mówi współautor artykułu Gabriel Tobie także z Uniwersytetu w Nantes. Naukowcy wskazują, że wydajne oddziaływanie wody ze skałami w porowatym jądrze odkształcanym przez tarcie pływowe może zapewniać nawet 30 GW ciepła od dziesiątków milionów do miliardów lat. "Przyszłe misje kosmiczne zdolne do analizowania związków organicznych w gejzerach Enceladusa z większą dokładnością niż Cassini mogą nam powiedzieć czy trwała aktywność hydrotermalna może umożliwiać powstanie życia we wnętrzu księżyca" mówi Nicolas Altobelli, naukowiec projektu Cassini w ESA. Przyszłe sondy wyposażone w radary przenikające lód pozwolą nam określić grubość skorupy lodowej, a dodatkowe przeloty w pobliżu Enceladusa albo sonda znajdująca się na orbicie wokół niego pozwoli udoskonalić modele wnętrza, co z kolei pozwoli na weryfikację obecności aktywnych gejzerów hydrotermalnych. Źródło: ESA]]> 14914 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA pozwala nam spojrzeć na przyszłość Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/07/alma-pozwala-nam-spojrzec-na-przyszlosc-slonca/ Tue, 07 Nov 2017 15:20:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14919 Znajdująca się 320 lat świetlnych stąd gwiazda W Hydrae jest kilka miliardów lat starsza od Słońca. Dla porównania przerywaną linią zaznaczono rozmiary orbity Ziemi wokół Słońca widzianej pod kątem. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/W. Vlemmings[/caption] Zespół astronomów pracujący pod kierownictwem badaczy z Chalmers University of Technology jako pierwszy zaobserwował szczegóły powierzchni starzejącej się gwiazdy o masie podobnej do masy Słońca. Wykonane za pomocą obserwatorium ALMA zdjęcia przedstawiają czerwonego olbrzyma o średnicy dwukrotnie większej od średnicy orbity Ziemi wokół Słońca. Naukowcy zaznaczają, że atmosfera gwiazdy rozdęła się w ten sposób wskutek silnych, nieoczekiwanych fal uderzeniowych. Wyniki obserwacji zostały opublikowane w periodyku Nature Astronomy. Zespół pracujący pod kierownictwem Woutera Vlemmingsa z Chalmers wykorzystał obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) do wykonania najostrzejszych jak dotąd zdjęć gwiazdy o takiej samej początkowej masie co Słońce. Nowe zdjęcia jako pierwsze przedstawiają szczegóły powierzchni czerwonego olbrzyma W Hydrae oddalonego od nas o 320 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Hydry. W Hydrae to gwiazda z tzw. asymptotycznej gałęzi olbrzymów (AGB). Takie stare gwiazdy są chłodne, jasne i tracą masę pod wpływem silnych wiatrów gwiazdowych. Nazwa tego typu pochodzi od jej położenia na słynnym diagramie Hertzsprunga-Russella, według którego klasyfikuje się gwiazdy pod względem jasności i temperatury. "Jak dla nas istotne jest nie tylko badanie jak wyglądają czerwone olbrzymy, ale także jak się zmieniają i w jaki sposób dostarczają do przestrzeni międzygwiezdnej pierwiastki będące składnikami życia. Dzięki antenom ALMA ustawionych w konfiguracji zapewniającej najwyższą rozdzielczość, możemy teraz wykonywać jak dotąd najszczegółowsze badania tych chłodnych i ekscytujących gwiazd", mówi Wouter Vlemmings. [caption id="attachment_14921" align="aligncenter" width="1024"] Wykonywanie zdjęć największych i najbliższych nam gwiazd to prawdziwe wyzwanie dla astronomów. Na powyższej grafice zdjęcie W Hydrae wykonane za pomocą ALMA porównano z najlepszymi jak dotąd zdjęciami innych gwiazd: czerwonego olbrzyma R Doradus, czerwonych superolbrzymów Antaresa i Betelgezy.[/caption] Gwiazdy takie jak Słońce ewoluują na przestrzeni wielu miliardów lat. Gdy wchodzą na późne etapy swojego życia, powiększają swoje rozmiary, obniżają temperaturę i stają się bardziej podatne na utratę masy pod wpływem działania silnych wiatrów gwiazdowych. Gwiazdy wytwarzają ważne pierwiastki takie jak węgiel czy azot. Gdy gwiazdy osiągają etap czerwonego olbrzyma uwalniają owe pierwiastki w przestrzeń międzygwiezdną, gdzie powstają z nich nowe generacje gwiazd. Zdjęcia z ALMA stanowią obecnie najlepsze zdjęcia powierzchni czerwonego olbrzyma o masie podobnej do masy Słońca. Wcześniejsze ostre zdjęcia przedstawiały szczegóły dużo masywniejszych, czerwonych superolbrzymów takich jak Betelgeza czy Antares. Wyniki obserwacji zaskoczyły astronomów. Obecność nieoczekiwanie jasnej i kompaktowej plamy dostarcza dowodów na to, że gwiazda charakteryzuje się warstwą zaskakująco gorącego gazu tuż nad powierzchnią gwiazdy, w jej chromosferze. "Nasze pomiary jasnej plamy wskazują, że w atmosferze gwiazdy istnieją silne fale uderzeniowe o temperaturach wyższych od przewidywanych przez obecne modele teoretyczne gwiazd AGB", mówi Theo Khouri, astronom z Chalmers i członek zespołu badawczego. [caption id="attachment_14922" align="aligncenter" width="1024"] Niebo wokół W Hydrae w zakresie widzialny, Źródło: Digital Sky Survey[/caption] Alternatywna możliwość jest nie mniej zaskakująca - na gwieździe mogło dojść do gigantycznego rozbłysku w momencie przeprowadzania obserwacji. Naukowcy aktualnie prowadzą nowe obserwacje W Hydrae za pomocą ALMA i innych instrumentów w celu lepszego zrozumienia zaskakującej atmosfery W Hydrae. Źródło: Chalmers University of Technology]]> 14919 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Sonda Dawn bada ewolucję wnętrza Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/10/sonda-dawn-bada-ewolucje-wnetrza-ceres/ Thu, 09 Nov 2017 23:04:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14924 Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Dawn przedstawia łańcuchy uskoków Samhain Catenae na powierzchni Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Struktury na powierzchni Ceres - największego globu między Marsem a Jowiszem oraz ewolucja jego wnętrza są ze sobą silniej związane niż można byłoby przypuszczać. Najnowsze badania, opublikowane w periodyku Geophysical Research Letters obejmujące badanie struktur powierzchniowych Ceres pozwoliły na odkrycie nowych informacji o ewolucji wnętrza tej planety karłowatej. Naukowcy skupili się na charakterystycznych strukturach liniowych - łańcuchach uskoków i małych kraterów wtórnych powszechnie występujących na Ceres. Wyniki badań zgadzają się z teorią mówiącą, że setki milionów lat temu materia pod powierzchnią Ceres wywierała nacisk na zewnętrzną warstwę skorupy, powodując jej pęknięcia. "Gdy część materii tworzącej wnętrze próbowała się wydostać na zewnątrz, fragmenty zewnętrznej warstwy Ceres ulegały rozerwaniu powodując powstawanie charakterystycznych pęknięć" mówi Jennifer Scully, główna autorka badania z zespołu naukowego sondy Dawn z NASA JPL w Pasadenie. Informacja o wypiętrzającej się materii pod powierzchnią Ceres pozwala na tworzenie nowych teorii o ewolucji tej planety karłowatej. Naukowcy z zespołu sondy Dawn stworzyli mapę ponad 2000 liniowych struktur na powierzchni Ceres, których długość przekracza 1 kilometr i które znajdują się poza kraterami uderzeniowymi. Naukowcy podzielili zidentyfikowane przez sondę struktury na dwa rodzaje. Łańcuch kraterów wtórnych, najpowszechniejsze cechy liniowe to długie pasy okrągłych zagłębień powstałe podczas upadku fragmentów wyrzuconych z dużych kraterów uderzeniowych w momencie ich powstawania. Natomiast łańcuchy uskoków stanowią powierzchniowe odzwierciedlenie pęknięć podpowierzchniowych. Spośród tych dwóch typów struktur tylko łańcuchy uskoków dostarczają nam informacji o ewolucji wnętrza Ceres. Scully zaznacza, że największym wyzwaniem podczas badań było odróżnienie łańcuchów kraterów wtórnych od łańcuchów uskoków. Choć oba typy są do siebie zaskakująco podobne, badacze byli w stanie je od siebie odróżnić na podstawie szczegółowej analizy ich kształtów: kratery wtórne są nieco bardziej okrągłe niż łańcuchy uskoków, które z kolei mają bardziej nieregularne kształty. Co więcej, uskoki pozbawione są wyniesionych krawędzi charakterystycznych dla kraterów. Choć możliwe jest, że zamarzanie globalnego oceanu podpowierzchniowego odpowiada za powstawanie pęknięć, scenariusz ten jest mało prawdopodobny ponieważ łańcuchy uskoków nie są rozmieszczone równomiernie na powierzchni Ceres. Mało prawdopodobne jest także powstanie pęknięć wskutek naprężeń powstałych w dużych zderzeniach ponieważ nie ma żadnych dowodów na zderzenia na tyle duże, aby mogły doprowadzić do powstania tak wielu pęknięć. Najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie według naukowców z misji Dawn to to mówiące że wypiętrzający się materiał podpowierzchniowy uformował łańcuchy uskoków. Owa materia mogła przepływać w górę z wnętrza Ceres ponieważ jest lżejsza od materii ją otaczającej. Naukowcy z misji Dawn czekają teraz na to, aby inni naukowcy wykorzystali zebrane przez nich dane do stworzenia własnych modeli ewolucji wnętrza Ceres tak, aby potwierdzić czy wypiętrzanie faktycznie mogło mieć miejsce w pobliżu pęknięć. Źródło: JPL

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.


    ]]>
    14924 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje rozszerzające się echo świetlne supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/10/hubble-obserwuje-rozszerzajace-sie-echo-swietlne-supernowej/ Fri, 10 Nov 2017 16:03:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14927 Światło z eksplozji supernowej w pobliskiej galaktyce gwiazdotwórczej M82 odbija się od potężnego obłoku pyłowego w przestrzeni międzygwiezdnej. Supernowa SN 2014J, która eksplodowała w górnym prawym fragmencie M82 (oznaczono ją "X") odkryta została 21 stycznia 2014 roku. Zdjęcia przedstawione na górze przedstawiają rozszerzającą się powłokę światła z eksplozji gwiazdy rozszerzającą się od swojego źródła w przestrzeni międzygwiezdnej, zwaną także świetlnym echo. Zdjęcia wykonano w przedziale od 10 miesięcy do niemal 2 lat po gwałtownej eksplozji (6 listopada 2014 - 12 października 2016). Światło odbija się od potężnego obłoku pyłowego rozciągającego się od 300 do 1600 lat świetlnych od supernowej i po odbiciu kieruje się w stronę Ziemi. SN 2014J sklasyfikowano jako supernową Ia, to najbliższa nam taka eksplozja od co najmniej czterdziestu lat. Supernowe Ia eksplodują w układach podwójnych składających się z wypalonego białego karła i gwiezdnego towarzysza. Biały karzeł eksploduje gdy z towarzyszącej mu gwiazdy opadnie na niego zbyt dużo materii. Zdjęcie M82 przedstawia jasny niebieski dysk, sieci poszarpanego pyłu oraz ogniste strumienie świecącego wodoru emitowane z centralnych regionów galaktyki. Bliskie spotkania z jej większym sąsiadem - galaktyką spiralną M81 - prowadzą do sprężania gazu w M82, który prowadzi do narodzin licznych gromad gwiazd. Niektóre z tych gwiazd żyją bardzo krótko kończąc swoją egzystencję w eksplozjach supernowych takich jak np. SN 2014J. [caption id="attachment_14928" align="aligncenter" width="2880"] Credit: NASA, ESA, and Y. Yang (Texas A&M University and Weizmann Institute of Science, Israel) Acknowledgment: M. Mountain (AURA) and The Hubble Heritage Team (STScI/AURA)[/caption] Oddalona od nas o 11,4 milionów lat świetlnych galaktyka M82 znajduje się wysoko na północnym, wiosennym niebie w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. Powyższe zdjęcie M82 zostało wykonane w 2006 roku za pomocą kamery ACS zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Zdjęcia świetlnego echo także wykonano za pomocą tej samej kamery. Źródło: ESA/Hubble]]> 14927 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazda, która eksplodowała, przetrwała i eksplodowała ponownie 50 lat później]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/10/gwiazda-ktora-eksplodowala-przetrwala-i-eksplodowala-ponownie-50-lat-pozniej/ Fri, 10 Nov 2017 16:52:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14931 Credit: European Southern Observatory/M. Kornmesser[/caption] To prawdziwy niebiański odpowiednik zombie - gwiazda, której znudziło się życie po śmierci. Międzynarodowy zespół astronomów odkrył gwiazdę, która eksplodowała więcej niż jeden raz na przestrzeni nieco ponad 50 lat. Odkrycie, opisane w artykule opublikowanym w periodyku Nature, całkowicie podważyło naszą obecną wiedzę o tym jak gwiazda może zakończyć swoje życie. We wrześniu 2014 roku zespół astronomów z intermediate Palomart Transient Factory zarejestrował nową eksplozję na niebie - iPTF14hls. Naukowcy przeanalizowali promieniowanie wyemitowanne w eksplozji w celu poznania prędkości i składu chemicznego materii wyrzuconej w eksplozji z umierającej gwiazdy. Analiza wykazała, że była to tak zwana supernowa typu II-P i ogólnie była to bardzo zwyczajna eksplozja tego typu. Do czasu... gdy kilka miesięcy później supernowa znowu zaczęła jaśnieć. Supernowa typu II-P zazwyczaj pozostaje jasna przez około 100 dni. Jednak iPTF14hls pozostawała jasna przez ponad 600 dni! Co więcej, w archiwalnych danych odkryto, że w 1954 roku dokładnie w tym samym miejscu także zaobserwowano eksplozję. [caption id="attachment_14933" align="aligncenter" width="800"] Zdjęcie wykonane w Palomar Observatory Sky Survey przedstawia eksplozję z 1954 roku s lokalizacji iPTF14hls (po lewej), nie widzianą na zdjęciu z 1993 roku (po prawej). Supernowe eksplodują tylko raz, świecą przez kilka miesięcy, a potem znikają, ale iPTF14hls doświadczyła co najmniej dwóch eksplozji, w odstępie 60 lat. Źródło: Adapted from Arcavi et al. 2017, Nature. POSS/DSS/LCO/S. Wilkinson[/caption] Okazało się, że w jakiś sposób ta gwiazda eksplodowała już ponad pół wieku temu, przetrwała i eksplodowała ponownie w 2014 roku. "Ta supernowa nie zachowuje się tak jak dotychczas sądziliśmy, że to możliwe" mówi Iair Arcavi z University of California Santa Barbara oraz Las Cumbres Observatory. Gwiezdne eksplozje wiele mówią naukowcom o pochodzeniu większości materii we Wszechświecie. Eksplozje supernowych mogą nawet stanowić impuls do fali narodzin nowych gwiazd w ich bezpośrednim otoczeniu. Źródło: Carnegie Institution for Science

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.


     ]]>
    14931 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Fobos mistrzem drugiego planu [zdjęcie]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/13/fobos-mistrzem-drugiego-planu-zdjecie/ Mon, 13 Nov 2017 09:28:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14937 Źródło: NASA, ESA and Z. Levay (STScI) Acknowledgment: J. Bell (ASU) and M. Wolff (Space Science Institute)[/caption] Czujne oko Kosmicznego Teleskopu Hubble'a obserwowało niewielkiego Fobosa podczas jego podróży po orbicie wokół Marsa w dniu 12 maja 2016 roku. Celem obserwacji było wykonanie foografii Marsa w momencie jego największego zbliżenia do Ziemi, a pojawienie się księżyca stanowiło swego rodzaju bonus. Na przestrzeni 22 minutt, Hubble wykonał 13 pojedynczych zdjęć Marsa, z których powstał timelapse, ukazujący ruch Fobosa wokół jego planety macierzystej. Z uwagi na niewielkie rozmiary księżyca - zaledwie 27 x 22 x 18 kilometrów, na zdjęciu widoczny on jest jako kropka podobna do gwiazdy. Fobos krąży po orbicie bardzo blisko Marsa - zaledwie 6000 kilometrów nad powierzchnią - to najbliższy swojej planecie księżyc Układu Słonecznego. Deimos, drugi z księżyców Marsa okrąża swoją planetę w odległości 23 500 km od powierzchni. Choć pochodzenie tych księżyców wciąż jest niejasne, to ich los jest już przesądzony. Fobos stopniowo zbliża się do Marsa i w ciągu najbliższych 50 milionów lat albo zostanie rozerwany przez grawitację planety, albo na nią spadnie. Deimos z kolei stopniowo oddala się od Marsa. Zdjęcie opublikowano po raz pierwszy 20 lipca 2017 r. Źródło: ESA

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.


     ]]>
    14937 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Herschel odkrywa łączenie galaktyk w bardzo wczesnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/13/herschel-odkrywa-laczenie-galaktyk-w-bardzo-wczesnym-wszechswiecie/ Mon, 13 Nov 2017 17:45:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14942

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.


    W tym scenariuszu astronomowie nie potrafią łatwo wytłumaczyć obserwacji masywnych galaktyk zamieszkanych przez starzejące się gwiazdy w stosunkowo wczesnych epokach historii Wszechświata, kiedy miał on zaledwie kilka miliardów lat. W jaki sposób tak masywne galaktyki powstały w tak krótkim czasie? Najnowsze odkrycie prawdopodobnych protoplastów takich galaktyk - masywnych galaktyk obserwowanych w jeszcze wcześniejszych epokach - przyniosło wiele nowych wskazówek przydatnych w badaniach nad tym problemem. "Analizując kilkaset tysięcy galaktyk obserwowanych przez Herschela, zidentyfikowaliśmy bardzo rzadki przykład masywnego obiektu w bardzo wczesnym Wszechświecie", mówi Dominik Riechers z Cornell University w USA, który jest głównym autorem nowego artykułu naukowego. Szeroki zakres promieniowania podczerwonego i submilimetrowego rejestrowany przez Herschela, który skanował niebo między 2009 a 2013 rokiem, okazał się kluczem do odkrycia tego obiektu. [caption id="attachment_14943" align="aligncenter" width="724"] Źródło: ESA/AOES Medialab[/caption] Galaktyki, w których powstają gwiazdy jasno świecą w zakresie podczerwonym. Dzieje się tak z uwagi na kosmiczny pył obecny w gęstych obłokach, w których powstają gwiazdy, a który pochłania część promieniowania gwiazd i emituje je na dłuższych falach. Dodatkowo, z uwagi na fakt, że Wszechświat się rozszerza, długość fal światła emitowanego przez odległe galaktyki jest dodatkowo wydłużana w trakcie jego podróży w przestrzeni, aż do zakresu submilimetrowego w przypadku najodleglejszych galaktyk, których światło zostało wyemitowane w kilku pierwszych miliardach lat historii Wszechświata. To w 2012 roku Dominik wraz ze współpracownikami oznaczył to źródło jako potencjalnie interesujące i warte dalszych obserwacji. Po przeprowadzeniu obserwacji na jeszcze dłuższych falach submilimetrowych za pomocą teleskopu APEX (Atacama Pathfinder Experiment) także zlokalizowanego w Chile, okazał się on być najbardziej czerwoną galaktyką w badanej próbce galaktyk, który na dodatek był tym jaśniejszy im na dłuższych falach był obserwowany (aż do 870 mikronów). To wskazuje, że galaktyka charakteryzuje się intensywnymi procesami gwiazdotwórczymi i znajduje się w niezwykle dużej odległości od nas, w głębi bardzo wczesnego Wszechświata. Wykorzystując późniejsze obserwacje za pomocą ALMA, astronomowie dostrzegli tlenek węgla oraz parę wodną w tym obiekcie i wykorzystali te dwa związki do oszacowania odległości galaktyki od nas. W ten sposób udało się ustalić, że obserwujemy to źródło takim jakie było zaledwie miliard lat po Wielkim Wybuchu. Wysokiej rozdzielczości obserwacje prowadzone za pomocą obserwatorium ALMA miały w zanadrzu jeszcze jedną niespodziankę. "Przy dokładniejszym spojrzeniu, ten unikalny obiekt okazał się nawet bardziej ekscytujący niż mogliśmy przypuszczać - składał się bowiem nie z jednej dawnej, masywnej galaktyki, ale z pary dwóch masywnych galaktyk, które wkrótce zaczną się łączyć" tłumaczy Dominik. Te dwie galaktyki, z których każda charakteryzuje się masą podobną do masy Drogi Mlecznej zostały nieformalnie nazwane Koniem i Smokiem. Intensywnie produkując nowe gwiazdy, te dwie galaktyki są 10 do 100 razy masywniejsze niż większość galaktyk obserwowanych w tej epoce historii Wszechświata. Koń i Smok z czasem, w ciągu kilkuset milionów lat, połączą się ze sobą tworząc jeszcze masywniejszą galaktykę. Odkrycie wskazuje, że gigantyczne galaktyki choć rzadkie, to jednak istniały na bardzo wczesnych etapach historii Wszechświata, i mogły być protoplastami masywnych galaktyk zamieszkałych przez starzejące się gwiazdy obserwowanych na nieco późniejszych etapach historii gdy Wszechświat miał kilka miliardów lat. Aktualnie zespół badaczy bada ten ekstremalny system łączących się galaktyk analizując właściwości populacji gwiazd i pyłu za pomocą obserwatorium ALMA oraz Bardzo Dużego Teleskopu (VLT). Źródło: ESA]]>
    14942 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwszy zaobserwowany kurczący się biały karzeł]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/14/pierwszy-zaobserwowany-kurczacy-sie-bialy-karzel/ Tue, 14 Nov 2017 17:53:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14947 Biały karzeł z HD49798/RX J0648.0-4418. Źródło: Francesco Mereghetti[/caption] Astrofizycy z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego w Rosji wraz ze współpracownikami z Włoch i Rosyjskiej Akademii Nauk odkryli pierwsze obserwacyjne dowody na kurczącego się białego karła. Stałe wysokie tempo przyspieszania rotacji gwiazdy tego typu, należącej do enigmatycznego układu podwójnego, można z łatwością wytłumaczyć kurczeniem się białego karła - dowodzą badacze. Odkrycie zostało opisane w artykule, który opublikowany został w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "Dzięki odkryciu, astrofizycy będą w stanie badać i oceniać schematy ewolucji młodych białych karłów - co pozwoli przyjrzeć się podobnym układom w naszej galaktyce" zauważa główny autor artykułu, astrofizyk Siergiej Popow. (MUP) Powszechnie uważa się, w oparciu o rozważania teoretyczne, że młode białe karły na wczesnym etapie życia powinny przechodzić przez fazę kontrakcji. Promień typowego białego karła może się wtedy zmniejszyć o kilkaset kilometrów w pierwszym milionie lat. Niemniej jednak, jak dotąd nie udawało się zaobserwować bezpośrednio takich obiektów, ponieważ większość znanych białych karłów jest znacznie starsza oraz naukowcy nie mają bezpośredniej metody mierzenia różnic w promieniu takich gwiazd. Badając enigmatyczne źródło promieniowania rentgenowskiego w układzie podwójnym rzadkiego typu, naukowcy najprawdopodobniej odkryli pierwsze obserwacyjne dowody na kurczącego się białego karła. Układ podwójny HD49798/RX J0648.0-4418 znajduje się około 2000 lat od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Rufy i jest on dość dobrze zbadany w zakresie optycznym, ultrafioletowym i rentgenowskim. Układ ten zawiera masywnego białego karła, który rotuje z okresem zaledwie 13 sekund (najszybszy wśród znanych białych karłów) i emituje promieniowanie rentgenowskiem wskutek akrecji materii przechwytywanej z wiatru gwiezdnego emitowanego przez jego towarzysza.

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.


    Sandro Mereghetti (współautor nowego artykułu) niedawno odkrył, że prędkość rotacji tego białego karła nieznacznie wzrosła na przestrzeni ostatnich 20 lat. Okres rotacji wynoszący 14 sekund maleje o 7 nanosekund rocznie. Może się to wydawać niewielką zmianą, ale w rzeczywistości jest to bardzo duża zmiana jak na obiekt o masie większej od masy Słońca, ale o promieniu zaledwie 5000 km (mniejszym od promienia Ziemi). W rzeczy samej, tak duży wzrost tempa rotacji trudno wytłumaczyć standardowymi procesami takimi jak przechwycony moment pędu akreowanej materii. Rozwiązanie tej zagadki przedstawili teraz autorzy nowego artykułu. Dowodzą oni, że duży wzrost tempa rotacji można z łatwością wytłumaczyć jeżeli biały przechodzi przez fazę kurczenia, dokładnie tak jak tempo rotacji łyżwiarki rośnie wraz z przyciąganiem ramion do ciała. Obliczenia ewolucyjne zaprezentowane w artykule wskazują, że biały karzeł ma zaledwie 2 miliony lat. Tempo kontrakcji rzędu 1 centymetra promienia rocznie oczekiwane w tym wieku stanowi dokładnie właściwą wielkość do wytłumaczenia zmierzonego wzrostu tempa rotacji, co dowodzi, że mamy do czynienia z pierwszym zaobserwowanym kurczącym się białym karłem. "Od dziesięcioleci wiedzieliśmy - od strony teoretycznej - że młode białe karły ulegają kontrakcji. Jednak jak dotąd ta konkretna faza kontrakcji nigdy nie była obserwowana w czasie rzeczywistym. Powinniśmy więc dziękować unikalności tego układu podwójnego. Biały karzeł został dosłownie oświetlony przez akrecję materii pochodzącej z jego gwiezdnego towarzysza. Jednak wyraźnie było widać, że akreująca materia nie może wpływać na tempo jego rotacji - to niezwykle rzadkie zjawisko. W innych podobnych układach, akrecja jest znacznie bardziej intensywna i to ona wpływa na to jak rotuje biały karzeł. Jednak w takich przypadkach nie możemy zauważyć piękna kontrakcji samego białego karła". Źródło: Moskiewski Uniwersytet Państwowy]]>
    14947 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najbliższa egzoplaneta skalista krążąca wokół spokojnej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/15/najblizsza-egzoplaneta-skalista-krazaca-wokol-spokojnej-gwiazdy/ Wed, 15 Nov 2017 10:55:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14950 Astronomowie korzystający z instrumentu HARPS należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego odkryli umiarkowaną planetę o rozmiarach Ziemi w odległości zaledwie 11 lat świetlnych od Ziemi. Nowa planeta nosi oznaczenie Ross 128 b i aktualnie jest drugą pod względem odległości odkrytą planetą o umiarkowanych temperaturach (zaraz po Proxima b. To także najbliższa planeta odkryta na orbicie wokół nieaktywnego czerwonego karła, co może zwiększać prawdopodobieństwo istnienia na niej życia. Ross 128 b będzie jednym z głównych celów dla Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu, który będzie w stanie poszukiwać biomarkerów w atmosferze tej planety. https://www.youtube.com/watch?v=BJbrJLsFQnQ Zespół badaczy pracujący na instrumencie HARPS (High Accuracy Radial velocity Planet Searcher) w Obserwatorium La Silla w Chile odkrył, że wokół czerwonego karła Ross 128 krąży małomasywna egzoplaneta wykonująca pełen obieg wokół swojej gwiazdy w ciągu zaledwie 9,9 dni. Ta planeta rozmiarów Ziemi najprawdopodobniej charakteryzuje się temperaturami na powierzchni zbliżonymi do tych panujących na Ziemi. Ross 128 to "najspokojniejsza" gwiazda, spośród tych wokół których krążą odkryte przez nas planety. [caption id="attachment_14952" align="aligncenter" width="1024"] Niebo w pobliżu Ross 128[/caption] "To odkrycie bazuje na ponad dekadzie intensywnego monitoringu nieba za pomocą HARPS przy wsparciu najnowocześniejszych technik redukcji danych i technik analitycznych. Tylko HARPS charakteryzuje się tak wysoką precyzją pozostając najlepszym poszukiwaczem planet tego typu" mówi Nicola Astudillo-Defru (Obserwatorium Genewskie). Czerwone karły to jedne z najchłodniejszych, najciemniejszych i najpowszechniej występujących gwiazd we Wszechświecie. To sprawia, że są one doskonałymi celami poszukiwań egzoplanet, ale także są bardzo intensywnie badane. De facto, główny autor badania Xavier Bonfils nazwał swój program badawczy na HARPS "skrótem do szczęścia", bowiem łatwiej odkryć małe, chłodne bliźniaczki Ziemi na orbitach wokół tych gwiazd niż wokół gwiazd podobnych do Słońca. Wiele czerwonych karłów, w tym Proxima Centauri, charakteryzuje się silnymi rozbłyskami, które mogą zalewać krążące wokół nich planety śmiertelnym promieniowaniem rentgenowskim i ultrafioletowym. Jednak Ross 128 wydaje się gwiazdą dużo spokojniejszą, a zatem i jej planety mogą być najbliższymi nam dotąd znanymi egzoplanetami przyjaznymi dla życia. Choć aktualnie znajduje się 11 lat świetlnych od nas, Ross 128 zbliża się do nas i wszystko wskazuje, że za zaledwie 79 000 lat stanie się naszym najbliższym gwiezdnym sąsiadem. Ross 128 b odbierze do tego czasu koronę Proximie b i stanie się najbliższą nam egzoplanetą. https://www.youtube.com/watch?v=U0sqmraXRsc Dzięki danym z HARPS zespół określił, że Ross 128 b krąży wokół swojej gwiazdy 20 razy bliżej niż Ziemia wokół Słońca. Pomimo tej niewielkiej odległości Ross 128 b otrzymuje zaledwie 1,38 razy tyle promieniowania co Ziemia. Dzięki temu zakres temperatur na powierzchni Ross 128 b powinien mieścić się w przedziale -60 do 20 stopni Celsjusza, dzięki chłodnej i ciemnej naturze jej małego czerwonego karła, którego temperatura powierzchni jedynie nieznacznie przekracza połowę temperatury powierzchni Słońca. Choć naukowcy zaangażowani w odkrycie uważają Ross 128 b za planetę umiarkowaną, wciąż istnieje niepewność co do tego czy planeta leży wewnątrz, na zewnątrz  czy na granicy ekosfery, gdzie na powierzchni może istnieć woda w stanie ciekłym.

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.


    Astronomowie wykrywają coraz więcej umiarkowanych egzoplanet, a następnym etapem będzie badanie ich atmosfer pod kątem składu chemicznego i zachodzących w nich procesów. Z czasem istotna będzie zdolność detekcji biomarkerów takich jak tlen w atmosferach najbliższych nam egzoplanet. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=cLmmy55xNVg]]>
    14950 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają nowy typ kosmicznych eksplozji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/15/astronomowie-odkrywaja-nowy-typ-kosmicznych-eksplozji/ Wed, 15 Nov 2017 18:53:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14957 Supermasywna czarna dziura otoczona odłamkami rozerwanej gwiazdy[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył eksplozję nowego typu w jednej z odległych galaktyk. Eksplozja oznaczona PS1-10adi zdaje się preferować aktywne galaktyki z supermasywnymi czarnymi dziurami pożerającymi gaz i materię wokół ze swojego otoczenia. Przy użyciu teleskopów w La Palma oraz na Hawajach, badacze odkryli eksplozję tak energetyczną, że jej źródłem mogła być albo ekstremalnie masywna gwiazda - o masie rzędu kilkuset mas Słońca - eksplodująca jako supernowa, albo gwiazda o mniejszej masie rozrywana przez ultra-silną grawitację w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. Do eksplozji - opisanej w artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy - doszło 2,4 miliarda lat temu, jednak z uwagi na potężną odległość jaką światło musiało pokonać za nim do nas dotarło, astronomowie mogli ją obserwować dopiero w 2010 roku. Powolna ewolucja eksplozji umożliwiła astronomom monitorowanie jej przez kilka lat. Dr Cosimo Inserra z Uniwersytetu w Southampton zajmował się analizą danych i brał udział w określaniu dwóch możliwych scenariuszy, które mogłyby tłumaczyć eksplozję. W ramach tych prac Inserra testował otrzymane dane za pomocą sprawdzonych fizycznych modeli supernowych, aby dodatkowo wesprzeć swoje wyniki. "Odkrycie, którego dokonaliśmy okazało się eksplozją zdolną do uwolnienia dziesięciokrotnie większej ilości energii niż zazwyczaj obserwowane eksplozje. Nasze dane wskazują, że tego typu zdarzenia nie są bardzo nietypowe tym samym testując naszą wiedzę o eksplozjach i procesach rozrywania gwiazd. Jednocześnie ich istnienie dostarcza nam ważnych informacji o ekstremalnym środowisku panującym w centralnych, ukrytych obszarach takich galaktyk". Główny autor artykułu dr Ekki Kankare z Uniwersytetu w Belfaście dodaje: "Jeżeli obserwowane eksplozje są w rzeczywistości pływowymi rozerwaniami gwiazd - gdy gwiazdy zbliżają się za bardzo do horyzontu zdarzeń supermasywnej czarnej dziury i ulegają rozerwaniu przez jej silną grawitacje - to ich właściwości są takie, że stanowią one odrębny typ rozerwań pływowych od dotychczas znanego. Jeżeli natomiast są to eksplozje supernowych to ich właściwości są bardziej ekstremalne niż kiedykolwiek obserwowaliśmy". Źródło: Uniwersytet w Southampton]]> 14957 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[55 Cancri e najprawdopodobniej ma atmosferę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/17/55-cancri-e-najprawdopodobniej-ma-atmosfere/ Fri, 17 Nov 2017 08:58:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14959 O dwukrotnie większej od Ziemi superziemi 55 Cancri e mówiło się, że jej powierzchnia to jedno wielkie morze lawy. Planeta wszak znajduje się wyjątkowo blisko swojej gwiazdy i zawsze zwrócona jest do niej jedna stroną, przez co połowa planety jest skryta wieczną ciemnością, a na drugiej połowie panuje wieczny dzień. Bazując na badaniach z 2016 roku przeprowadzonych za pomocą Teleskopu Kosmicznego Spitzer naukowcy doszli do wniosku, że na dziennej stronie planety lawa swobodnie płynie w ogromnych jeziorach i morzach, a na nocnej stronie z czasem twardnieje. Lawa po dziennej stronie planety odbijałaby światło odbite od gwiazdy przyczyniając się do całkowitej obserwowanej temperatury planety. Teraz dokładniejsza analiza tych samych danych ze Spitzera pozwoliła stwierdzić, że planeta prawdopodobnie posiada atmosferę o składzie chemicznym podobnym do atmosfery Ziemi, aczkolwiek grubszą. Jeziora lawy wystawione bezpośrednio na przestrzeń kosmiczną prowadziłyby do powstania lokalnych gorących plam wysokiej temperatury, a więc nie są najlepszym wytłumaczeniem danych obserwacyjnych ze Spitzera. "Jeżeli na powierzchni tej planety płynie lawa, musiałaby pokrywać całą jej powierzchnię" mówi Renyu Hu, astronom z JPL w Pasadenie i współautor artykułu naukowego opublikowanego w periodyku Astronomical Journal. "Jednak lawa byłaby ukryta przed nami przez gęstą atmosferę". Wykorzystując udoskonalony model przepływu energii na planecie i jej emisji w przestrzeń kosmiczną, badacze doszli do wniosku, że nocna strona planety nie jest taka chłodna jak wcześniej uważano. "Zimna" strona jest wciąż gorąca jak na ziemskie standardy - charakteryzuje się przeciętną temperaturą 1300-1400 stopni Celsjusza, a po gorącej stronie planety to 2300 stopni Celsjusza. Różnica między obiema stronami planety musiałaby być znacznie większa, gdyby nie otaczała ją atmosfera. "Naukowcy od dawna zastanawiali się czy ta planeta ma atmosferę tak jak Ziemia i Wenus, czy jest tylko skalistym jądrem bez atmosfery jak Merkury. Wszystko jednak teraz wskazuje na pierwszą z tych opcji" mówi Hu. Badacze zaznaczają, że atmosfera tej tajemniczej planety może zawierać azot, wodę, a nawet tlen - cząsteczki tworzące także naszą atmosferę - aczkolwiek jej temperatura jest znacznie wyższa. Gęstość planety przypomina gęstość Ziemi co wskazuje na planetę skalistą. Intensywne promieniowanie ze strony gwiazdy macierzystej zdecydowanie eliminuje możliwość istnienia życia na planecie czy chociażby istnienia wody w stanie ciekłym. Hu opracował metodę badania atmosfer i powierzchni egzoplanet, którą dotychczas stosował tylko do gorących jowiszów. Główna autorka artykułu Isabel Angelo prowadziła badania w ramach stażu w JPL wykorzystując model Hu do badania 55 Cancri e. Spitzer obserwował 55 Cancri e od 15 czerwca do 15 lipca 2013 roku korzystając przy tym z kamery przeznaczonej do obserwowania w podczerwieni. Porównując zmiany jasności obserwowane przez Spitzera z modelami przepływu energii, naukowcy doszli do wniosku, że obserwowane temperatury najlepiej tłumaczy obecność atmosfery. 55 Cancri e to wciąż wielki zbiór pytań bez odpowiedzi, takich jak chociażby: dlaczego planeta nie utraciła jeszcze swojej atmosfery zważając na zgubne działanie jej gwiazdy macierzystej? "Zrozumienie tej planety pozwoli nam odpowiedzieć na istotne pytania o ewolucję planet skalistych" powiedział Hu. Źródło: JPL]]> 14959 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Minima słoneczne zaskakująco podobne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/18/minima-sloneczne-zaskakujaco-podobne/ Sat, 18 Nov 2017 22:07:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14963 Teleskopy obserwujące Słońce w zakresie mikrofalowym w 1957 toku (u góry po lewej). Fluktuacje obserwowane w ciągu 60 lat monitorowania Słońca w zakresie mikrofalowym (u góry po prawej) oraz widmo mikrofalowe w każdym minimum cylu (na dole po prawej). W tle pełen dysk Słońca sfotografowany przez teleskop rentgenowski zainstalowany na satelicie Hinode. Źródło: NAOJ/Nagoya University/JAXA[/caption] Wykorzystując ponad pół wieku obserwacji, astronomowie z Japonii odkryli, że mikrofale pochodzące ze Słońce w minimach ostatnich pięciu cyklów słonecznych były za każdym razem takie same, mimo dużych różnic między poszczególnymi szczytami aktywności. Stałe obserwacje Słońca na czterech częstotliwościach w zakresie mikrofalowym (1, 2, 3.75 oraz 9,4 GHz) w Japonii rozpoczęto w 1957 roku w Toyokawa Branch of the Research Institute of Atmospherics na Uniwersytecie w Nagoi. W 1994 roku teleskopy zostały przeniesione na Kampus Nobeyama, gdzie kontynuują obserwacje do teraz. Grupa badawcza kierowana przez prof. Masumi Shimojo z Obserwatorium NAOJ w Chile przeanalizowała ponad 60 lat danych obserwacyjnych w zakresie mikrofalowym zebranych za pomocą tych teleskopów. Badacze odkryli, że intensywność mikrofalowa oraz widma w minimach ostatnich pięciu cykli były identyczne za każdym razem. Co ciekawe, okresy maksymalnej aktywności słonecznej znacząco się od siebie różniły, tak pod względem intensywności jak i widma. Masumi Shimojo dodaje: "Poza obserwacjami plam słonecznych, jednorodne długoterminowe obserwacje należą do rzadkości w astronomii Słońca. Odkrycie trendu wykraczającego poza jeden cykl słoneczny jest bardzo cenne. To ważny krok na drodze do zrozumienia procesów odpowiadających za powstawanie i wzmacnianie pól magnetycznych, które odpowiadają za plamy słoneczne i inne formy słonecznej aktywności". Słońce przechodzi przez cykl składający się z okresu aktywnego i okresu cichego średnio co 11 lat. Ten "cykl słoneczny" często związany jest z liczbą plam słonecznych, aczkolwiek dotyczy także innych typów aktywności słonecznej. Tak więc samo zliczanie plam słonecznych to zdecydowanie za mało do zrozumienia uwarunkowań aktywności słonecznej. Mikrofale to kolejny wskaźnik aktywności słonecznej. W przeciwieństwie do plam, mikrofale można obserwować także w pochmurne dni. Źródło: NINS]]> 14963 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble'a poszukiwania brakującego ramienia galaktycznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/19/hubblea-poszukiwania-brakujacego-ramienia-galaktycznego/ Sun, 19 Nov 2017 08:35:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14966 Credit: ESA/Hubble & NASA[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia galaktykę karłowatą NGC 4625 znajdującą się około 30 milionów lat świettlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Psów Gończych. Na zdjęciu wykonanym za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys (ACS) widać  jedno wyraźne spiralne ramię galaktyki, które nadaje jej niesymetrycznego wyglądu. Ale dlaczego jest to tylko jedno takie ramię, gdy spiralne galaktyki zazwyczaj mają przynajmniej dwa takie ramiona? Astronomowie przyjrzeli się NGC 4625 na różnych długościach fali w nadziei, że uda im się rozwiązać tę kosmiczną tajemnicę. Obserwacje przeprowadzone w zakresie ultrafioletowym stanowiły pierwszą wskazówkę: w pasmie UV dysk tej galaktyki jest czterokrotnie większy niż na powyższym zdjęciu. To oznacza, że mnóstwo bardzo młodych i gorących - a przez to widocznych głównie w ultrafiolecie - gwiazd powstaje w zewnętrznych regionach galaktyki. Te młode gwiazdy mają zaledwie około miliarda lat, czyli są 10 razy młodsze niż gwiazdy widoczne w centrum galaktyki widocznym na zdjęciu powyżej. Początkowo astronomowie zakładali, że wysokie tempo powstawania nowych gwiazd jest skutkiem interakcji z inną pobliską galaktyką karłowatą - NGC 4618. Podejrzewano, że NGC 4618 może być winna temu, że NGC 4625 straciła wszystkie poza jednym ramieniem spiralnym. W 2004 roku znaleziono dowód winy - gaz z zewnętrznych obszarów galaktyki karłowatej NGC 4618 jest silnie zaburzony przez NGC 4625. Źródło: ESA/NASA

    Puls Kosmosu powstaje dzięki wsparciu swoich Czytelników.

    Dołącz do nich na portalu Patronite już od 5 PLN miesięcznie.

    http://www.patronite.pl/pulskosmosu

    Dziękuję za Twoje wsparcie.

    ]]>
    14966 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Wszechświat krok po kroku - Łukasz Lamża]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/19/recenzja-wszechswiat-krok-po-kroku-lukasz-lamza/ Sun, 19 Nov 2017 10:58:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14969 Foto: własne[/caption] Krótka recenzja: Uważasz się za miłośnika astronomii? Wiesz więcej o gwiazdach, galaktykach i planetach niż wszyscy twoi znajomi i rodzina? Nie potrafisz z nikim rozmawiać przez dłużej niż godzinę nie robiąc przy tym odniesień do kosmosu? Ta książka jest dla Ciebie! Absolutny MUST (nie Musk). Dłuższa recenzja: OK, to teraz do rzeczy. Zapewniam, że nie przesadzam ani trochę z wartością nowej książki Łukasza Lamży. Ostatnimi laty przeszło przez moje ręce kilkadziesiąt książek popularno-naukowych dotyczących astronomii. Oczywiście każda z nich adresowana była to innego odbiorcy: część z nich nadaje się na prezent dla osób, które dopiero chcemy zarazić astronomią, inne dla osób, które siedzą w niej już dosyć głęboko i są w stanie odkodować ciąg myślowy typowy już dla naukowca, a niezrozumiały dla laika. Od dawna jednak nie udało mi się trafić na książkę dla osób znajdujących się między tymi dwoma grupami - dla osób, które mimo że nie związane z nauką, to na co dzień śledzą Puls Kosmosu, wiedzą czym się różni czerwony olbrzym od czerwonego karła itd. Od lat dla mnie, a od dziesięcioleci dla wielu pokoleń astronomów i miłośników astronomii wzorem idealnego przewodnika po przestrzeni kosmicznej jest legendarny już podręcznik pt. Astronomia ogólna autorstwa prof. Eugeniusza Rybki (wiki). Przejrzystość materiału podzielonego zgodnie ze starą szkołą na punkty i sam ogrom przedstawionej w nim wiedzy sprawia, że jest to naprawdę niezastąpione źródło wiedzy z zakresu astronomii. Ale zaraz... to nie miała być recenzja Astronomii ogólnej. Dlaczego zatem o niej wspominam? Otóż dlatego, że książka Łukasza, choć inna, na wiele sposobów bardzo przypomina ten podręcznik. Już pierwsze przekartkowanie książki wprawia w zdumienie. W ilu książkach widzieliście dwa różne spisy treści: ogólny i szczegółowy? Ja widzę takie rozwiązanie po raz pierwszy (ale mój tato zawsze mówił: "Cóż, za mało się czytało..."). Na kolejnych stronach wręcz uderza ilość wytłuszczonych terminów i haseł. Nawet na pierwszy rzut oka widać, że ilość opisanych tam obiektów i zjawisk kosmicznych jest wprost przeogromna. Sami zobaczcie jak wygląda przeciętna strona tej książki. Dzięki tym kilku prostym zabiegom (szczegółowy spis treści, wytłuszczenia czy podział rozdziałów na różne poziomy szczegółowości) książka, którą można czytać jak opowieść o Wszechświecie, staje się całkiem przydatnym podręcznikiem, do którego można szybko zajrzeć i z łatwością odnaleźć opis interesującego nas zagadnienia.

    słów kilka o treści

    Książka podzielona została na trzy główne rozdziały: Kosmos, Planeta i Życie. Każdy z rozdziałów zajmuje około 100 stron i podzielony jest na kolejnych 10 podrozdziałów, z których każdy podzielony jest jeszcze na 3 do 5 podpodrozdziałów (mówiłem już, że spis treści jest bardzo szczegółowy? :) ). Dwieście stron na kosmos (100 - Kosmos, 100 - Planeta) nie wydaje się zbyt dużą objętością, prawda? To spróbujcie przeczytać i ani razu nie pomyśleć "Kurcze, NIGDY o tym nie słyszałem". Mnie się nie udało. Nie wiem ile to mówi o poziomie nauczania na studiach astronomicznych na poziomie licencjatu, ale z pewnością bardzo dobrze to świadczy o książce. Znajdziemy tu terminy na tyle szczegółowe (np. gwiazdy przechodzące przez
    "bardzo szczególną fazę pośrednią pomiędzy etapem gałęzi asymptotycznej a superolbrzyma - etapem super-gałęzi asymptotycznej (super-AGB phase), po którym pozostaje tlenowo-neonowy biały karzeł (ONe white dwarf)"),
    że nie ma nawet co próbować znaleźć ich w jakichkolwiek innych podręcznikach w języku polskim, choć autor tłumaczy wszystko na tyle przejrzyście, że na żadnym etapie nie można się zgubić i stwierdzić, że "to już jest za trudne". W samym dziale kosmos znalazłem tyle wiedzy, o której nie miałem pojęcia, że odkładam książkę na półkę z adnotacją "do dogłębnego przyswojenia w wolnym czasie". To co dopiero mówić o działach dotyczących planetologii i biologii? W porównaniu z wiedzą zawartą w książce, to moja wiedza to istne carte blanche. Żeby już nie zanudzać, okazuje się - że biolodzy mają takie same odczucia co do treści rozdziału o biologii, co ja w odniesieniu do treści działu kosmos. Do teraz zastanawiam się jak Autor był w stanie zmieścić tak wiele w tak niewielkiej objętości. Do głowy mi przychodzi tylko porównanie do gwiazdy neutronowej. Niby tylko trzysta stron, a wiedzy w środku od zatrzęsienia (szczegółowy spis treści w linku poniżej). Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych książek o kosmosie obecnie dostępnych na polskim rynku wydawniczym. Zbliżają się święta - zróbcie sobie prezent.
    Tytuł: Wszechświat krok po kroku Autor: Łukasz Lamża Stron: 312 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: https://www.ccpress.pl/produkt/Wszechswiat_krok_po_kroku_409 ]]>
    14969 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Obserwacje ESO wskazują, że pierwsza planetoida międzygwiezdna nie przypomina niczego co znamy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/20/obserwacje-eso-wskazuja-ze-pierwsza-planetoida-miedzygwiezdna-nie-przypomina-niczego-co-znamy/ Mon, 20 Nov 2017 16:49:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14977 Credit: ESO/M. KornmesserPo raz pierwszy w historii astronomowie zbadali planetoidę, która weszła do Układu Słonecznego  przestrzeni międzygwiezdnej. Obserwacje przeprowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Chile oraz inne obserwacje z całego świata wskazują, że ten unikalny obiekt podróżował przez przestrzeń międzygwiezdną od milionów lat zanim przypadkiem trafił na nasz układ planetarny. Jest to ciemny, czerwonawy i mocno wydłużony obiekt skalisty lub z dużą zawartością metali. 19 października 2017 roku teleskop Pan-STARRS na Hawajach zauważył delikatny punkt świetlny poruszający się po niebie. Początkowo obiekt przypominał typową, szybko poruszającą się małą planetoidę, jednak dodatkowe obserwacje przeprowadzone na przestrzeni kilku następnych dni pozwoliło na dość dokładne obliczenie orbity tego obiektu. Obliczenia orbiy dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że obiekt ten nie powstał wewnątrz Układu Słonecznego, jak wszystkie inne dotychczas obserwowane planetoidy czy komety, ale pochodzi z przestrzeni międzygwiezdnej. Choć początkowo obiekt sklasyfikowano jako kometę, dodatkowe obserwacje nie ujawniły żadnej aktywności kometarnej podczas przejścia w pobliżu Słońca we wrześniu 2017 roku. Z tego też powodu obiekt przeklasyfikowano na międzygwiezdną planetoidę i nadano mu nazwę 1I/2017 U1 (Oumuamua). [caption id="attachment_14979" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/K. Meech et al.[/caption] "Musieliśmy działać szybko", mówi członek zespołu Olivier Hainaut z ESO w Garching, "Oumuamua  przeszedł już swój najbliższy Słońcu punkt orbity i zmierzał już z powrotem w przestrzeń kosmiczną". Natychmiastowo do pracy włączył się Bardzo Duży Teleskop pomagając w pomiarach orbity, jasności i barwy planetoidy. "Oumuamua szybko słabła w oddalając się od Słońca i mijając orbitę Ziemi. Na naukowców czekały jednak kolejne niespodzianki". Połączenie zdjęć z instrumentu FORST na VLT wykorzystującego cztery różne filtry z obserwacjami za pomocą innych teleskopów pozwoliło astronomom pracującym pod kierownictwem Kareen Meech z Instytutu Astronomii na Hawajach okryć, że "Oumuamua dramatycznie zmienia jasność o czynnik 10 rotując wokół własnej osi z okresem 7,3 godziny". https://www.youtube.com/watch?v=O6PpbO7vIjU "Te niezwykle duże zmiany jasnośći oznaczają, że obiekt jest bardzo wydłużony: długość dziesięciokrotnie przewyższa szerokość. Odkryliśmy także, że obiekt ten ma kolor ciemnoczerwony, podobny do tego jaki możemy znaleźć na obiektach zewnętrznego Układu Słonecznego. Wokół obiektu nie odkryto żadnych śladów pyłu" tłumaczy Karen Meech. Te właściwości wskazują, że Oumuamua jest gęsta, prawdopodobnie skalista lub z dużą zawartością metali, nie zawiera znaczących ilości wody czy lodu a jej powierzchnia jest teraz ciemna i poczerwieniała wskutek oddziaływania z promieniami słonecznymi przez miliony lat. Długość obiektu szacuje się na co najmniej 400 metrów. https://www.youtube.com/watch?v=CF206sSo378 Wstępne obliczenia orbity wskazywały, że obiekt przybył do nas z kierunku Vegi, najjaśniejszej gwiazdy północnego gwiazdozbioru Lutnia. Niemniej jednak, nawet podróżując z ogromną prędkością 95 000 km/h obiekt leciał do nas tak długo, że Vega nie znajdowała się tam gdzie teraz 300 000 lat temu, kiedy planetoida mogła tamtędy przelatywać. "Oumuamua mogła równie dobrze przemieszczać się po Drodze Mlecznej, niedoczepiona do żadnej gwiazdy od setek milionów lat zanim dotarła do Układu Słonecznego". Źródło: ESO]]> 14977 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[RECENZJA: Artemis - Andy Weir]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/21/recenzja-artemis-andy-weir/ Tue, 21 Nov 2017 08:34:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14981 Na wstępie zastrzeżenie: Moje pierwsze spotkanie z Andym Weirem to film "Marsjanin", który całkowicie mnie rozczarował. Dużo efektów, typowa hollywoodzka historia o "american hero", ot taki sobie prosty blockbuster głęboki jak kałuża po jesiennym deszczu. Na tyle film nie przypadł mi do gustu, że do książki nawet nie zaglądałem. Jutro (22 listopada) na polskim rynku wydawniczym pojawi się druga powieść Andy'ego Weira pt. Artemis. Do lektury podchodziłem z ogromną dawką rezerwy i sceptycyzmu nie licząc na zbyt wiele, ale hej... trzeba mieć otwarty umysł. Akcja Artemis dzieje się na Księżycu, a dokładnie w księżycowym mieście, którego nazwa stanowi też tytuł powieści. Główną bohaterką, a jednocześnie narratorką całej opowieści, jest Jasmine "Jazz" Basshara, dwudzietokilkuletnia dziewczyna mieszkająca w Artemis. W przeciwieństwie do bogatych turystów i miliarderów, którzy postanowili się wynieść na Księżyc, Jazz jest tylko drobną przemytniczką z dużą ilością długów, chwytającą się każdej pracy, która jej się nawinie. Nic zatem dziwnego, że kiedy nadarza jej się okazja do zarobienia naprawdę dużych pieniędzy, nie waha się ani chwili. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiły się nieprzewidziane okoliczności. Szybko okazuje się, że zlecenie tylko pozornie jest łatwe, i Jazz za późno orientuje się, że wdepnęła w... poważne problemy. Jeżeli sądzicie, że od tego momentu można liczyć na szybką akcję, pościgi, wybuchy, wielkich zakapiorów i błyskotliwość pokroju Marka Watneya... to dokładnie tego możecie się spodziewać. Tutaj uwaga: Jeszcze zanim Artemis pojawiła się na rynku wydawniczym, już było wiadomo, że szybko powstanie film o tym samym tytule. Zastanawiam się wręcz czy najpierw nie pojawił się pomysł drugiego filmu, a potem w tym celu Andy Weir napisał książkę. Dlaczego? Przyznam się, że czytając tę książkę miałem wrażenie, że czytam gotowy scenariusz pod typowy hollywoodzki film pokroju Marsjanina czy starego, dobrego Armageddon. Dużo akcji, szybkie tempo i dużo Księżyca - czego chcieć więcej? Brakuje mi głębi, nie możecie tutaj liczyć na jakieś głębokie przesłanie, na ewolucję bohatera, na coś co pozwoli się Wam zadumać nad miejscem człowieka we Wszechświecie czy bezkresem przestrzeni kosmicznej. Nie, tutaj dostaniecie bardziej mieszankę Marsjanina i Tomb Raider. To miała w sumie być bardzo krytyczna recenzja, ale...
    • jakby nie patrzeć, wchłonąłem te 400 stron w jeden wieczór,
    • podziwiam tempo akcji,
    • po obejrzeniu... yyy, przeczytaniu tej książki, czułem się jakbym wyszedł z Multikina, pełen popcornu, zadowolony i na dodatek z wypoczętym i nie przeciążonym mózgiem.
    Artemis to lektura prosta, łatwa i przyjemna. Jeżeli potrzebujecie dobrego filmu akcji, ale na papierze - będziecie zadowoleni. No i nie oszukujmy się - jeżeli podobał się Wam Marsjanin, to Artemis też Was nie zawiedzie. :) Krótka recenzja: Odpocznij od ciężkiej lektury, od trudów dnia codziennego, przygotuj popcorn i odpocznij przy filmie akcji na papierze. Witamy na Księżycu. PS. Jak widzicie na zdjęciu powyżej, po lekturze Artemis... kupiłem jeszcze Marsjanina. Jak będę miał ochotę ponownie odpocząć od poważnych i wymagających rzeczy, to jednak dam mu jeszcze szansę.
    Tytuł: Artemis Autor: Andy Weir Stron: 410 Wydawnictwo: Akurat Link: https://muza.com.pl/fantastyka/2849-artemis-9788328707283.html]]>
    14981 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pył kosmiczny może przenosić życie między planetami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/21/pyl-kosmiczny-moze-przenosic-zycie-miedzy-planetami/ Tue, 21 Nov 2017 09:32:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14985 Public Domain[/caption] Zycie na naszej planecie może pochodzić od biologicznych cząstek przyniesionych na Ziemię przez strumienie pyłu kosmicznego. Szybko poruszające się strumienie pyłu międzyplanetarnego, które bezustannie bombardują atmosferę naszej planety mogły dostarczyć na Ziemię niewielkie organizmy z innych planet, lub też wysłać ziemskie organizmy w kierunku innych planet. Strumienie pyłu mogła zderzać się z biologicznymi cząstkami znajdującymi się w atmosferze Ziemi z wystarczającą energią, aby wyrzucić je w przestrzeń kosmiczną - wskazują najnowsze badania. Takie zderzenia mogą umożliwiać bakteriom i innym formom życia na pokonywanie odległości między planetami Układu Słonecznego, a nawet dalej. Odkrycie to wskazuje, że zderzenie z dużą planetoidą, to nie jedyny mechanizm umożliwiający przetransportowanie życia z jednego ciała niebieskiego na drugie. Badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Edynburgu polegały na obliczaniu jak silne strumienie pyłu kosmicznego - poruszające się z prędkością nawet 70 km/s - mogą zderzać się z cząstkami tworzącymi górne warstwy atmosfery Ziemi. Okazało się, że drobne cząstki  istniejące 150 km lub wyżej nad powierzchnią Ziemi, mogą być wyrzucane przez drobiny pyłu kosmicznego z pola grawitacyjnego Ziemi i z czasem docierać na inne planety. Ten sam mechanizm może prowadzić do wymiany cząstek atmosfery między odległymi planetami. Niektóre bakterie, rośliny i na przykład niesporczaki są w stanie przetrwać w przestrzeni kosmicznej, zatem możliwe, że takie organizmy - jeżeli są obecne w górnych warstwach atmosfery - mogą zderzać się z szybko poruszającymi się cząstkami pyłu kosmicznego i po długiej podróży docierać na inne planety. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrobiology. "Teoria mówiąca, że zderzenia z pyłem kosmicznym mogą wysyłać organizmy żywe w podróż do innych planet, tworzy ekscytujące możliwości wytłumaczenia pochodzenia życia i atmosfer na planetach. Strumienie szybko poruszających się cząstek pyłu międzyplanetarnego są powszechne we wszystkich układach planetarnych i mogą być odpowiedzialne za przenoszenie życia między planetami", mówi prof. Arjun Berera. Źródło: Uniwersytet w Edynburgu]]> 14985 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkrywanie pochodzenia gwiezdnych halo wokół dużych galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/22/odkrywanie-pochodzenia-gwiezdnych-halo-wokol-duzych-galaktyk/ Wed, 22 Nov 2017 10:43:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14990 11 galaktyk karłowatych i dwa zawierające gwiazdy halo zidentyfikowane w zewnętrznych regionach pobliskiej galaktyki Wieloryb. Źródło: Tohoku University/NAOJ[/caption] Korzystając z Teleskopu Subaru na szczycie Maunakea, badacze zidentyfikowali 11 galaktyk karłowatych i dwa zawierające gwiazdy halo w zewnętrznych rejonach dużej galaktyki spiralnej oddalonej od nas o 25 milionów lat świetlnych. Wyniki badań opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal dostarczają nowych informacji o procesach powstawania takich strumieni gwiezdnych wokół galaktyk. Badacze z Tohoku University wraz ze współpracownikami wykorzystali ultra-szerokie pole widzenia kamery zainstalowanej na Teleskopie Subaru do dokładniejszego badania gwiezdnych halo galaktycznych. Te przypominające pierścienie zbiory gwiazd otaczają duże galaktyki, a często mogą pochodzić z mniejszych, pobliskich galaktyk karłowatych. Badacze skupili swoją uwagę na galaktyce NGC 4631 znanej także jako galaktyka Wieloryb. W toku prac udało się zidentyfikować 11 galaktyk karłowatych w jej zewnętrznych rejonach, z których część już wcześniej znaliśmy. Galaktyki karłowate są dość trudne do wykrycia ze względu na swoje niewielkie rozmiary, masy i jasność. Badaczom udało się także odkryć dwa strumienie gwiazd krążące wokół galaktyki: Strumień SE znajdujący się przed galaktyką oraz Strumień NW za nią. Bazując na obliczeniach mających na celu oszacowanie zawartości metali w strumieniach gwiazd, naukowcy uważają, że są one skutkiem oddziaływań grawitacyjnych między galaktyką Wieloryb, a okrążającą ją galaktyką karłowatą. [caption id="attachment_14994" align="aligncenter" width="648"] 11 galaktyk karłowatych odkrytych w trakcie obserwacji. Źródło: Tohoku University/NAOJ[/caption] Naukowcy odkryli także, że oba strumienie są stosunkowo ciemniejsze od innych strumieni gwiezdnych badanych wokół galaktyk bliskich Drodze Mlecznej. Strumień NW jest jaśniejszy od SE i posiada bardziej skoncentrowany rdzeń. Badacze spekulują, że jego jasność może być spowodowana obecnością galaktyki karłowatej wewnątrz strumienia. Uważa się, że halo gwiezdne występuje rzadziej, gdy całkowita masa gwiazd w galaktyce jest mniejsza od masy gwiazd galaktyk takich jak Galaktyka Trójkąt. Dzięki obliczeniom naukowcy szacują, że Galaktyka Wieloryb choć duża, ma mniejszą masę niż Droga Mleczna. Tutaj należy zauważyć, że galaktyka wciąż znajduje się w fazie aktywnego wzrostu, tak jak i otaczające ją halo. Dalsze badania powinny lepiej poznać procesy odpowiadające a formowanie się halo gwiezdnych wokół galaktyk o stosunkowo małej masie. Źródło: Subaru Telescope]]> 14990 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: The Planet Remade - Oliver Morton]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/22/recenzja-the-planet-remade-oliver-morton/ Wed, 22 Nov 2017 11:42:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14996 Zmiany klimatu i ich wpływ na naszą planetę to temat szeroko poruszany w wielu książkach, artykułach naukowych i debatach tak politycznych jak i naukowych. Co ciekawe, stosunkowo niewielką część tych rozważań zajmuje kwestia tego co właściwie można zrobić, aby zapobiec dalszej degeneracji środowiska. Oczywiście dość dużo słyszymy na co dzień o ograniczeniach emisji dwutlenku węgla, o przechodzeniu z paliw kopalnych na źródła odnawialne i bardziej ekologiczne, ale wiele badań wskazuje, że to zdecydowanie za mało. Geoinżynieria - aktywne działania na rzecz regulacji temperatur czy obniżenie zawartości dwutlenku węgla w atmosferze, stopniowo staje się istotną dziedziną badań. Rosnąca grupa naukowców bada możliwości takie jak chociażby hodowle fotosyntetyzującego planktonu, regulowanie nasłonecznienia poprzez "zasiewanie chmur" czy też rozsiewanie różnorodnych materiałów w stratosferze w celu zredukowania ilości energii słonecznej docierającej do powierzchni Ziemi. Choć wszystkie te techniki stanowią pieśń przyszłości, to prace nad ich opracowaniem należy zacząć już teraz, aby czasem nie okazało się, że już jest za późno. Oliver Morton w swojej książce oferuje bardzo dużo wiedzy dotyczącej geoinżynierii - najbardziej przykuł moją uwagę rozdział dotyczący manipulowaniem chmurami i ich wpływem na średnie temperatury w atmosferze. Autor jest bardzo przekonujący co do głównego założenia - czy się to komuś podoba czy nie - prędzej czy później jakaś forma geoinżynierii będzie musiała być wykorzystana do ochrony Ziemi przez zgubnym działaniem człowieka. O ile z treści wynika bardzo jasne przesłanie, to mam zastrzeżenia co do formy. Czytając The Planet Remade wpadamy z języka niemal za bardzo technicznego i niezrozumiałego, w język tak poetycki, że zawstydziłby nawet Carla Sagana. Lektura książki pozostawia Czytelnika z poczuciem, że nie wie co właściwie przeczytał: inspirujący traktat obrońcy Ziemi czy techniczne wprowadzenie do geoinżynierii. Gdyby oddzielić jedno od drugiego powstałyby dwie zupełnie niepodobne do siebie książki, atrakcyjne dla zupełnie różnych grup odbiorców. A tak mamy do czynienia z jakimś misz-maszem, który przynajmniej w części będzie denerwował i jedną i drugą grupę. Niemniej jednak lektura bardzo ciekawa, bowiem pokazuje jak nietrywialnym zagadnieniem jest manipulowanie klimatem planety. Choć sprawa traktuje o doskonale znanej nam Ziemi, to daje ona też zdrową perspektywę dla wszystkich wizjonerów chcących zająć się "terraformowaniem" Marsa.

    Tytuł: The Planet Remade. How Geoengineering Could Change the World Autor: Oliver Morton Stron: 428 Wydawnictwo: Princeton University Press Link: https://press.princeton.edu/titles/10657.html]]>
    14996 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Teleskop NASA bada osobliwą kometę 45P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/25/teleskop-nasa-bada-osobliwa-komete-45p/ Sat, 25 Nov 2017 11:27:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15005 Kometa 45P/Honda-Mrkos-Pajdusakova sfotografowana 22 grudnia z Farm Tivoli w Namibii. Źródło: Gerald Rhemann[/caption] Gdy kometa 45P przeleciała w pobliżu Ziemi na początku 2017 roku badacze obserwujący ją za pomocą IRTF (Infrared Telescope Facility) na Hawajach wykonali jej dogłębną analizę. Wyniki badań pomagają teraz uzupełnić luki w naszej wiedzy o lodzie w kometach z rodziny Jowisza i potwierdzają, że 45P nie przypomina żadnej z dotąd badanych komet. Niczym lekarz badający oznaki życia, zespół badaczy zmierzył poziomy obfitości dziewięciu gazów uwalnianych z lodowego jądra do rzadkiej atmosfery komety. Kilka z tych gazów jest źródłem materii do tworzenia aminokwasów, cukrów i innych istotnych biologicznie związków. Naukowców szczególnie interesował tlenek węgla i metan, które są tak trudne do wykrycia w kometach rodziny Jowisza, że dotąd badano je zaledwie kilka razy. Źródłem gazów jest zbitka lodów, skał i pyłu tworzących jądro komety. Lód tworzący jądro komety zawiera wskazówki dotyczące historii komety i jej ewolucji w czasie. "Komety wciąż zawierają w sobie zapis warunków panujących na wczesnych etapach istnienia Układu Słonecznego, aczkolwiek astronomowie uważają, że niektóre komety zawierają w sobie więcej informacji niż inne", mówi Michael DiSanti, astronom z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt i główny autor nowego artykułu, który opublikowany został w periodyku Astronomical Journal. Kometa - oficjalnie nazwana 45P/Honda-Mrkos-Pajdusakova - należy do komet rodziny Jowisza, które okrążają Słońce z okresem od pięciu do siedmiu lat. Naukowcy znacznie mniej wiedzą o lodach w tej grupie komet, niż w grupie komet długookresowych pochodzących z Obłoku Oorta. W celu zidentyfikowania lodów, astronomowie poszukują ich śladów w zakresie podczerwonym, poza widzialnym zakresem promieniowania. DiSanti wraz ze współpracownikami przeprowadził ich badania za pomocą wysokiej rozdzielczości spektrografu iSHELL niedawno zainstalowanego na IRTF na szczycie Maunakea. Dzięki wykorzystaniu iSHELL astronomowie mogą teraz obserwować wiele komet, które dotychczas były za ciemne. Zakres widmowy instrumentu umożliwia jednoczesne wykrywanie licznych odparowanych lodów, dzięki czemu minimalizuje się niepewność podczas porównywania ilości poszczególnych lodów. Instrument obserwuje w zakresie od 1,1 mikrometra w bliskiej podczerwieni do 5,3 mikrometrów w średnim zakresie podczerwieni. Obserwując kometę przez dwa dni na początku 2017 roku - wkrótce po przelocie 45P przez peryhelium swojej orbity - badacze wykonali obszerne obserwacje wody, tlenku węgla, metanu i sześciu innych lodów charakteryzujących kometę. Dla pięciu lodów - w tym tlenku węgla i metanu - badacze porównali ich obfitość po stronie oświetlonej przez Słońce ze stroną zacienioną. Wyniki obserwacji wskazują, że 45P ma niewiele lodowego tlenku węgla, praktycznie jest go pozbawiona. Nie jest to zaskakująca informacja, ponieważ tlenek węgla dość szybko ucieka w przestrzeń kosmiczną gdy kometa ogrzewana jest przez Słońce. Jednak metan powinien równie łatwo uciekać z powierzchni komety, a tymczasem okazuje się, że 45P jest bogata w metan i jest jedną z nielicznych komet zawierających więcej metanu niż tlenku węgla. Możliwe, że metan uwięziony jest w innym lodzie, dzięki czemu dłużej utrzymuje się na komecie. Jednak badacze uważają, że tlenek węgla mógł wejść w reakcję z wodorem prowadząc do powstania metanolu. Badania potwierdziły ponadprzeciętną obfitość metanolu w 45P. Kiedy doszło do tej reakcji to zupełnie inne pytanie wymagające szczegółowej wiedzy z zakresu badań kometarnych. Jeżeli metanol powstał na ziarnach pierwotnego lodu zanim powstała kometa 45P, to kometa od zawsze taka była. Z drugiej strony poziomy tlenku węgla i metanolu w komie mogły się zmieniać w czasie, szczególnie dlatego, że komety rodziny Jowisza spędzają więcej czasu bliżej Słońca niż komety z Obłoku Oorta. "Badacze komet przypominają archeologów badających dawne próbki w celu zrozumienia przeszłości" mówi Boncho Bonev, astronom z American University i drugi autor artykułu. Teraz badacze próbują zrozumieć czy uzyskane przez nich wyniki charakteryzują całą grupę komet. 45P to pierwsza z pięciu takich krótkookresowych komet, których badanie jest możliwe w latach 2017-2018. Tuż za plecami 45P znajdują się komety 2P/Encke oraz 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak. Latem przyszłego roku pojawią się 21P/Giacobini-Zinner, a później 46P/Wirtanen, która znajdzie się bliżej niż 16 milionów kilometrów od Ziemi w grudniu 2018 roku. Źródło: NASA]]> 15005 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rea oczami sondy Cassini]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/27/rea-oczami-sondy-cassini/ Mon, 27 Nov 2017 11:10:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15011 Credit: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane przez sondę Cassini przedstawia ostatnie obserwacje Rei, jednego z lodowych księżyców Saturna. Średnica Rei to 1527 kilometrów (dla porównania: średnica Księżyca to 3476 km). W momencie wykonywania zdjęcia sonda Cassini znajdowała się wysoko nad płaszczyzną pierścieni Saturna i spoglądała z góry na północną półkulę księżyca.  Tuż przy krawędzi księżyca po lewej widać północną krawędź gigantycznego basenu uderzeniowego Tirawa. Zdjęcie zostało wykonane w zakresie widzialnym za pomocą wąskokątnej kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Cassini, z odległości ok. 370 000 kilometrów od Rei. Skala zdjęcia to 2 kilometry na piksel. Źródło: NASA]]> 15011 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze pomiary ruchu własnego dla gwiazd spoza naszej Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/27/pierwsze-pomiary-ruchu-wlasnego-dla-gwiazd-spoza-naszej-galaktyki/ Mon, 27 Nov 2017 17:04:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15014 Źródło: ESO[/caption] Łącząc dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz misji Gaia, astronomowie z Uniwersytetu w Groningen  zmierzyli ruch własny 15 gwiazd w galaktyce NGC  253. To pierwsze tego typu pomiary wykonywane dla gwizd w małej galaktyce poza Drogą mleczną. Analiza wskazuje nieoczekiwaną preferencję kierunku ruchu, co wskazuje, że standardowe modele teoretyczne wykorzystywane do opisywania ruchu gwiazd i halo ciemnej materii w innych galaktykach mogą być niewłaściwe. Wyniki badań opublikowano dzisiaj (27/11) w periodyku Nature Astronomy. Astronomowie od dawna potrafią mierzyć ruch gwiazd względem nas samych (tj. w kierunku od/do nas) wykorzystując do tego przesunięcie ku czerwieni związane z efektem Dopplera. Niemniej jednak, pomiar ruchu gwiazd na nieboskłonie, czyli tak zwanego ruchu własnego, jest dużo trudniejszy. Do jego wykrycia niezbędne są liczne, precyzyjne pomiary położenia na niebie, wykonywane na przestrzeni kilku lat. Ogromne odległości, które tu wchodzą w grę sprawiają, że wiele gwiazd naszej galaktyki bardzo nieznacznie porusza się po niebie widzianym z Ziemi. W przypadku gwiazd w innej galaktyce, ruch ten jest jeszcze mniej zauważalny. Europejska misja Gaia zaprojektowana została do mierzenia dokładnego położenia ponad miliarda gwiazda, z których większość leży w naszej galaktyce. "Jednak Gaia mierzy także położenie gwiazd w pobliskich galaktykach", tłumaczy Davide Massari, astronom z Groningen. "A dla niektórych z tych gwiazd posiadamy dane pomiarowe z obserwacji za pomocą Hubble'a prowadzonych jakieś 12 lat temu." Massari wraz ze swoimi współpracownikami z Kapteyn Astronomical Institute postanowił połączyć te dwa zestawy danych. Nie jest to łatwe zadanie, bowiem obie misje mierzyły położenie gwiazd na różne sposoby. Badaczom jednak udało się połączyć dane dzięki wykorzystaniu galaktyk tła, które nie zmieniły swojego położenia w ciągu ostatnich 12 lat. "Musieliśmy być bardzo ostrożni, aby wyeliminować jakikolwiek błąd systemtyczny" mówi Massari. Udało się, ze 120 gwiazd w NGC 253, których położenie zmierzył tak Hubble jak i Gaia, astronomowie wyłowili 15 gwiazd, których ruch własny udało się określić. "Następnie określiliśmy w jaki sposób poruszają się gwiazdy w tej małej galaktyce, mierząc parametr anizotropii" tłumaczy Massari. Jeżeli jest on wysoki to gwiazdy mają bardzo wydłużone orbity, jeżeli jest on bardzo mały, to orbity są kołowe. "Znając jego wartość można okreslić właściwości halo ciemnej materii, w którym zanurzona jest dana galaktyka. Jednak nasze dane okazały się bardzo zaskakujące, bowiem model standardowy ich nie dopuszcza". Oznacza to, że część założeń, na których bazują nasze modele jest nieprawidłowa. "Jak dotąd mogliśmy testować nasze modele wykorzystując tylko ruch do/od nas. Wszystko wydawało się zgadzać, jednak teraz, przy ruchu własnym, modele standardowe się załamują". Ruch gwiazd zależy głównie od niewidzialnego halo ciemnej materii wokół galaktyki. To właśnie dlatego tak ważne jest określenie parametru anizotropii, ponieważ można go wykorzystać do ustalenia rozkładu ciemnej materii w galaktyce, który z kolei zależy od natury samej ciemnej materii. Massari: "nasze wyniki wskazują, że wykorzystując dane z satelity Gaia i łącząc je z innymi zestawami danych, możemy mierzyć ruch własny gwiazd poza Drogą Mleczną, a tym samym poprawiać modele opisujące jak ciemna materia rozłożona jest w innych galaktykach. Źródło: University of Groningen]]> 15014 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe metody pomiaru rozmiarów gwiazd neutronowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/28/nowe-metody-pomiaru-rozmiarow-gwiazd-neutronowych/ Tue, 28 Nov 2017 08:00:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15017 Ilustracja przedstawia porównanie rozmiary gwiazdy neutronowej do rozmiarów wyspy Manhattan w Nowym Jorku. Źródło: Goddard Space Flight Center[/caption] Gwiazdy neutronowe zbudowane są z zimnej, ultra-gęstej materii. Jak zachowuje się taka materia? To jedna największych tajemnic współczesnej fizyki jądrowej. Badacze opracowali nową metodą pomiaru rozmiarów gwiazd neutronowych, dzięki czemu będą mogli lepiej zrozumieć co się dzieje z materią wewnątrz gwiazdy. Nowa metoda opiera się na modelowaniu tego jak eksplozje termonuklearne zachodzące w górnych warstwach gwiazdy emitują promieniowanie rentgenowskie. Porównując obserwowane promieniowanie rentgenowskie emitowane przez gwiazdy neutronowe z najnowocześniejszymi teoretycznymi modelami promieniowania, badacze byli w stanie nałożyć ograniczenia na rozmiary źródła emitującego to promieniowanie. Nowe analizy wskazują, że promień gwiazdy neutronowej wynosi około 12,4 kilometra. "Wcześniejsze pomiary wskazywały, że promień gwiazdy neutronowej mieści się w zakresie od 10 do 16 kilometrów. Nam udało się ograniczyć ten zakres do około 12 kilometrów, z dokładnością do 400 metrów, lub ewentualnie do 1000 metrów jeżeli chcemy mieć pewność. Dlatego też nowe pomiary stanowią wyraźny wzrost dokładności w porównaniu do wcześniejszych pomiarów" mówi Joonas Nattila, doktorant z Uniwersytetu w Turku, który opracował metodę pomiarów. Nowe pomiary pozwolą badaczom badać warunki istniejące wewnątrz ekstremalnie gęstych gwiazd neutronowych. Badacze szczególnie chcieliby określić równanie stanu materii neutronowej. "Gęstość materii w gwieździe neutronowej wynosi około 100 milionów ton na centymetr sześcienny. Obecnie gwiazdy neutronowe są jedynymi obiektami naturalnymi, w których można badać tak ekstremalne stany materii" mówi Juri Poutanen, kierownik grupy badawczej. Nowe wyniki pomogą także zrozumieć niedawno zarejestrowane fale grawitacyjne wyemitowane w momencie zderzenia dwóch gwiazd neutronowych. Dlatego też konsorcjum LIGO/VIRGO, które zarejestrowało te fale szybko zaczęło porównywać swoje obserwacje z nowymi ograniczeniami nałożonymi przez badaczy z Finlandii. "Określony kształt fal grawitacyjnych silnie uzależniony jest od promieni i równań stanu gwiazd neutronowych. To niesamowite, że te dwa zupełnie inne pomiary niosą te same informacje o składzie chemicznym gwiazd neutronowych.  Źródło: Uniwersytet w Turku]]> 15017 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Polska kieruje pracami nad nowym portalem kosmicznym HATCH]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/28/polska-kieruje-pracami-nad-nowym-portalem-kosmicznym-hatch/ Tue, 28 Nov 2017 08:58:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15019 Wkrótce działalność rozpocznie nowy portal internetowy (HATCH) dedykowany projektom badawczym europejskiej branży kosmicznej. Dzięki innowacyjnym rozwiązaniom spełniał on będzie liczne funkcje:
    • ułatwi specjalistom pracującym w sektorze kosmicznym nawiązywanie współpracy i formowanie nowych konsorcjów;
    • umożliwi im także identyfikację możliwości pozyskania dofinansowania oraz możliwości komercjalizacji uzyskanych wyników i wykorzystania nowo powstałych technologii;
    • wszystkim zainteresowanym, w tym dziennikarzom i dydaktykom, pozwoli na pozyskanie informacji o wynikach europejskich projektów prowadzonych w sektorze kosmicznym
    Portal ma także za zadanie wzbudzanie zainteresowania branżą kosmiczną oraz nauką wśród szerokiej publiczności. Jego głównym celem jest, zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej, "stworzenie przyjaznego dla użytkownika i atrakcyjnego wizualnie wyczerpującego źródła informacji na potrzeby badań sektora kosmicznego w Europie”. Jak przyznaje dr Krzysztof Kanawka z Blue Dot Solutions „HATCH jest niezwykle istotny z polskiej perspektywy. Projekty kosmiczne są w Polsce realizowane od niedawna przez podmioty o dość małym doświadczeniu w tej branży. HATCH daje szansę na lepszą identyfikację nisz technologicznych i trendów rozwojowych, także przez takie właśnie mniej doświadczone podmioty. Ma więc szansę wymiernie wspomóc rozwój polskiego sektora kosmicznego". Konsorcjum pracującemu nad stworzeniem portalu przewodzi polska firma specjalizująca się w tematyce GNSS, EO, zintegrowanych aplikacji oraz informacji/danych w sektorze kosmicznym – Blue Dot Solutions. Projekt zgłoszony przez konsorcjum poddany został rygorystycznej ocenie, w efekcie której przyznane im zostało finansowanie w ramach programu Horyzont 2020 (Działania Koordynacyjne i Wspierające, CSA). Projekt HATCH zainaugurowany został 1 listopada 2017, przewidywany czas jego trwania to 20 miesięcy. W skład konsorcjum wchodzą partnerzy z różnych krajów Unii Europejskiej: cztery małe i średnie przedsiębiorstwa (SMEs) oraz jedno centrum technologiczne. Zbudowane zostało przez brytyjską firmę Catena Space dzięki posiadanemu przez nią doświadczeniu oraz znajomości branży. Członkowie konsorcjum mają bogate doświadczenie w pracy w sektorze kosmicznym, zarządzaniu przedsiębiorstwem, pracy z najnowszymi technologiami, tworzeniu stron internetowych, oraz budowaniu i implementacji strategii komunikacji i dyseminacji cyfrowej. Większość członków konsorcjum współpracowało już wcześniej ze sobą. Polskiego lidera, Blue Dot Solutions, reprezentują w projekcie dr Katarzyna Sidło (koordynatorka projektu) oraz dr Krzysztof Kanawka (ekspert).   Wszystkich zainteresowanych nowościami w branży kosmicznej oraz postępem projektu zachęcamy do zapisania się na nasz newsletter na stronie projektu www.spacehatch.eu. Zachęcamy również do aktywnego udziału w budowaniu portalu HATCH – między innymi poprzez branie udziału w przygotowanych przez nas ankietach (dostępnych na naszej stronie internetowej), a także przesyłanie nam swoich uwag oraz sugestii. To dzięki nim budowany przez nas portal będzie mógł w pełni odpowiadać potrzebom i spełniać oczekiwania użytkowników. Źródło: Blue Dot Solutions]]>
    15019 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najbardziej szczegółowy radiowy obraz pobliskiej galaktyki karłowatej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/28/najbardziej-szczegolowy-radiowy-obraz-pobliskiej-galaktyki-karlowatej/ Tue, 28 Nov 2017 15:11:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15023 Mały Obłok Magellana. Źródło: Australian National University[/caption] Astronomowie z ANU stworzyli jak dotąd najbardziej szczegółowy radiowy obraz pobliskiej galaktyki karłowatej - Małego Obłoku Magellana - ujawniając tym samym informacje o tym jak powstał i jak może ewoluować w przyszłości. Zdjęcie wykonano za pomocą nowego radioteleskopu ASKAP (Australian Square Kilometre Array Pathfinder) należącego do CSIRO. Mały Obłok Magellana wielokrotnie mniejszy i mniej masywny od Drogi Mlecznej jest jednym z naszych najbliższych galaktycznych sąsiadów widocznych gołym okiem na południowym niebie. Prof. Naomi McClure-Griffihs, jedna z badaczek w ramach projektu zaznacza, że złożona struktura galaktyki karłowatej jest skutkiem interakcji grawitacyjnych z jej towarzyszem galaktycznym - Wielkim Obłokiem Magellana oraz z Drogą Mleczną. "Nowe zdjęcie wykonane za pomocą teleskopu ASKAP przedstawia więcej gazu w pobliżu krawędzi galaktyki, co wskazuje na bardzo dynamiczną przeszłość Małego Obłoku Magellana" mówi prof. McClure-Griffiths z ANU Research School of Astronomy and Astrophysics. "Widziane na zdjęciu struktury są niemal trzy razy mniejsze niż te, które byliśmy w stanie dostrzec wcześniej. Dzięki temu pozwalają nam na prowadzenie bardziej szczegółowych obserwacji interakcji małej galaktyki z jej otoczeniem". Nowe zdjęcie zostało wykonane w ramach przeglądu, którego celem jest badanie ewolucji galaktyk. [caption id="attachment_15025" align="aligncenter" width="920"] Zdjęcie fragmentu Małego Obłoku Magellana. Źródło: NASA, ESA/Hubble Heritage Team (STScI/AURA)[/caption] Prof. McClure-Griffiths zaznacza, że zaburzenia Małego Obłoku Magellana spowodowane są interakcjami z większymi galaktykami oraz faktem, że eksplozje gwiazd w samej galaktyce wypychają znajdujący się w niej gaz na zewnątrz. "Prognozy dla tej galaktyki karłowatej nie są za dobre, bowiem najprawdopodobniej zostanie z czasem wchłonięta przez Drogę Mleczną. Łącznie obydwa Obłoki Magellana charakteryzuje zaburzona struktura, łączący je most materii oraz potężny strumień gazu wodorowego ciągnący się za nimi po orbicie niczym ogon za kometą" dodaje McClure-Griffiths. Mały Obłok Magellana jest od kilku lat dokładnie badany za pomocą teleskopów pracujących w podczerwieni takich jak Kosmiczny Teleskop Spitzer czy Herschel, które badają pył i gwiazdy tworzące galaktykę. "Nowe zdjęcie w zakresie radiowym w końcu wykonano w rozdzielczości podobnej do zdjęć w podczerwieni. Przedstawia ono zawartość gazu wodorowego." Źródło: ANU]]> 15023 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA obserwuje młode gwiazdy zaskakująco blisko supermasywnej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/29/alma-obserwuje-mlode-gwiazdy-zaskakujaco-blisko-supermasywnej-czarnej-dziury/ Wed, 29 Nov 2017 07:37:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15027 Zdjęcie centrum Drogi Mlecznej przedstawiające położenie 11 młodych protogwiazd bliżej niż 3 lata świetlne od supermasywnej czarnej dziury. Strzałki pokazują kierunki dwubiegunowych płatków stworzonych przez szybkie dżety z protogwiazd. Gwiazdka w środku kadru przedstawia położenie Sagittarius A* - supermasywnej czarnej dziury o masie 4 milionów mas Słońca. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Yusef-Zadeh et al.; B. Saxton (NRAO/AUI/NSF)[/caption] W centrum naszej galaktyki, w bezpośrednim sąsiedztwie jej supermasywnej czarnej dziury, znajduje się region doświadczany przez silne siły pływowe oraz skąpany w intensywnym promieniowaniu ultrafioletowym i rentgenowskim. Te trudne warunki nie sprzyjają według naukowców procesom powstawania gwiazd, szczególnie małomasywnych gwiazd takich jak Słońce. Ku zaskoczeniu naukowców, nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium ALMA, wskazują, że tak nie jest. ALMA dostrzegła charakterystyczne oznaki obecności jedenastu małomasywnych gwiazd powstających niezwykle blisko supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej znanej jako Sagittarius A* (Sgr A*). W tak małej odległości siły pływowe napędzane przez Sgr A* powinny być na tyle energetyczne, że prowadziłyby do rozerwania obłoków pyłu i gazu zanim powstaną z nich gwiazdy. Obecność tych nowo odkrytych protogwiazd (etap między gęstym obłokiem gazu i pyłu a młodą, świecącą gwiazdą) wskazuje, że warunki niezbędne do narodzin małomasywnych gwiazd mogą istnieć nawet w najbardziej burzliwym regionie naszej galaktyki, a tym samym w podobnych miejscach w całym Wszechświecie. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal Letters. [caption id="attachment_15029" align="aligncenter" width="1024"] Dwa płatki wycięte w materii przez dżety z jednej z nowo powstających gwiazd. ALMA pozwoliła odkryć 11 takich obiektów zaskakująco blisko supermasywnej czarnej dziury w centrum naszej Galaktyki. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Yusef-Zadeh et al.; B. Saxton (NRAO/AUI/NSF)[/caption] Dane zebrane za pomocą ALMA wskazują także, że owe protogwiazdy mają zaledwie około 6000 lat. "To bardzo ważne, ponieważ jest to najwcześniejsza faza powstawania gwiazd, jaką dostrzegliśmy w tym burzliwym środowisku" mówi Yusuf-Zadeh. Badacze zidentyfikowali te protogwiazdy dostrzegając charakterystyczne podwójne płatki materii emitowane przez każdą z nich. Te kosmiczne klepsydry sygnalizują wczesne etapy formowania gwiazd. Cząsteczki np. tlenku węgla (CO) w tych płatkach świecą jasno w zakresie milimetrowym, który ALMA może obserwować z zaskakującą precyzją. Protogwiazdy powstają z międzygwiezdnych obłoków gazu i pył. Gęste kieszenie maerii w ych obłokach zapadają się pod wpływem własnej grawitacji i rosną zbierając coraz więcej gazu ze swojego obłoku. Część opadającej materii nigdy jednak nie dociera do powierzchni gwiazdy i wyrzucana jest w prędkich dżetach emitowanych z północnego i południowego bieguna protogwiazdy. Ekstremalnie burzliwe środowisko może zaburzać normalne opadanie materii na protogwiazdę, podczas gdy intensywne promieniowanie - z pobliskich masywnych gwiazd oraz supermasywnych czarnych dziur - może rozwiewać obłok macierzysty, udaremniając powstawanie wszystkich - poza najmasywniejszymi - gwiazd. W centrum Drogi Mlecznej znajduje się czarna dziura o masie 4 milionów mas Słońca oddalona od nas o około 26 000 lat świetlnych. Olbrzymie ilości międzygwiezdnego pyłu przesłaniają nam ten region w zakresie optycznym. Fale radiowe, włącznie z falami milimetrowymi i submilimetrowymi są w stanie przeniknąć przez pył, dzięki czemu umożliwiają astronomom obserwowanie dynamiki i zawartości tego burzliwego regionu. Wcześniejsze obserwacje tego regionu za pomocą ALMA pozwoliły Yusef-Zadehowi i jego zespołowi na dostrzeżenie licznych masywnych młodych gwiazd w wieku około 6 milionów lat. Obiekty te, znane jako proplydy, powszechnie występują w spokojnych regionach gwiazdotwórczych takich jak chociażby Mgławica w Orionie. [caption id="attachment_15030" align="aligncenter" width="1024"] Młode gwiazdy takie jak te zidentyfikowane ostatnio w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum naszej galaktyki otoczone są przez wirujący dysk pyłu i gazu. Na powyższej wizji artystycznej młoda gwiazda ściąga materię ze swojego otoczenia na rotujący dysk (po prawej) oraz generuje dżety materii (po lewej). Źródło: Bill Saxton (NRAO/AUI/NSF)[/caption] Nowe obserwacje za pomocą ALMA wskazują jednak coś nowego - oznaki powstawania jedenastu małomasywnych protogwiazd w odległości 1 parseka od centralnej czarnej dziury. Yusuf-Zadeh wra ze swoim zespołem wykorzystał obserwatorium ALMA do potwierdzenia, że masy i tempa przekazywania momentu pędu - zdolności dżetów protogwiazdy do przedzierania się przez otaczającą ją materię międzygwiezdną - zgadzają się z młodymi protogwiazdami znajdowanymi w całym dysku galaktycznym. "Odkrycie to dowodzi, że procesy gwiazdotwórcze zachodzą także w obłokach zaskakująco bliskich Sagittarius A*" mówi Al Wootten z NRAO w Charlottesville w Wirginii i współautor artykułu. "Następnym krokiem będzie dokładniejsze przyjrzenie się czy te nowo powstałe gwiazdy otoczone są przez dyski pyłu i gazu" podsumowuje Mark Wardle, astronom z Macquarie University w Sydney. "Jeżeli tak jest, być może z czasem z tej materii powstaną planety, tak jak ma to miejsce w przypadku młodych gwiazd dysku galaktycznego". Źródło: NRAO]]> 15027 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA buduje kolejny łazik marsjański]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/29/nasa-buduje-kolejny-lazik-marsjanski/ Wed, 29 Nov 2017 08:27:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15033 Wizja artystyczna przedstawiająca łazik Mars 2020 badający wychodnię na Marsie. W ramach misji łazik nie tylko będzie poszukiwał i badał obszary, które w odległej przeszłości mogły być przyjazne dla życia, ale także będzie poszukiwał znaków przeszłego życia na Czerwonej Planecie. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Mars 2020 zbudowany został na bazie systemów i sprzętu powstałego przy opracowywaniu łazika Curiosity, który na Marsie wylądował w 2012 roku. Około 85 procent masy nowego łazika bazuje na Curiosity. "Fakt, że tak dużo sprzętu już mieliśmy zaprojektowane - lub nawet zbudowane - to duża korzyść dla tej misji" mówi Jim Watzin, dyrektor programu badań Marsa w NASA. "Dzięki temu oszczędzamy pieniądze, czas i minimalizujemy ryzyko". Pomimo podobieństwa do MSL Curiosity, nowa misja ma zupełnie nowe cele. Instrumenty zainstalowane na pokładzie Mars 2020 będą poszukiwać oznak dawnego życia poprzez badanie terenu, który teraz nie sprzyja powstawaniu życia, ale w przeszłości pokryty był rzekami i jeziorami. W tym celu łazik wyposażony został w najnowocześniejsze instrumenty naukowe. Będą one poszukiwały bioznaczników w skali mikrobów: spektrometr rentgenowski będzie analizował ziarna wielkości ziaren soli stołowej, a laser UV będzie starał się wykryć "poświatę" od wzbudzonych pierścieni atomów węgla. Przenikający pod powierzchnię radar będzie pierwszym instrumentem badającym materiał pod powierzchnią Marsa mapując warstwy skał, wody i lodu do 10 metrów głębokości (w zależności od składu). [caption id="attachment_15035" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Łazik wyposażony zostanie w nowszą wersję kamer kolorowych, soczewek zoom oraz laserów do badania składu chemicznego skał i gleby. "Nasze instrumenty naukowe będą bazowały na sukcesie MSL, który był swego rodzaju laboratorium dla nowych technologii. Dzięki temu będziemy zbierali dane naukowe w sposób dotąd dla nas niedostępny" mówi George Tahu, dyrektor wykonawczy programu Mars 2020. W ramach misji astronomowie przygotowują się na maraton badania próbek: łazik będzie miał za zadanie wwiercić się w co najmniej 20  rdzeni, a jeżeli się da to nawet w 40. "Pytanie o to czy poza Ziemią kiedyś istniało życie, to jedno z wielkich pytań, na które ludzkość szuka odpowiedzi" mówi Ken Farley z JPL, naukowiec projektu Mars 2020. "To czego możemy się dowiedzieć z tych próbek ma potencjał wskazania nam odpowiedzi na to pytanie". JPL opracowuje także nową technologię lądowania. Gdy człon opadania zbliży się do powierzchni Marsa, będzie wykorzystywał kamery do porównywania obserwowanego krajobrazu z uprzednio zapisanymi mapami powierzchni. W oparciu o te obserwacje człon opadania będzie mógł kierować się w stronę bezpiecznego miejsca lądowania korygując tor opadania ku powierzchni. "Tego typu nawigacja umożliwi nam dotarcie do miejsc, których badanie przez Curiosity uznane zostało za zbyt ryzykowne" mówi Al Chen z JPL. "Dzięki niej będziemy mogli wylądować bliżej ciekawych miejsc, oszczędzając całe kilometry jazdy po powierzchni, co przekłada się nawet na rok jazdy po Marsie". Źródło: NASA]]> 15033 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[MUSE bada niezbadaną głębię Ultragłębokiego Pola Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/29/muse-bada-niezbadana-glebie-ultraglebokiego-pola-hubblea/ Wed, 29 Nov 2017 11:20:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15038 Źródło: ESO/MUSE HUDF collaboration[/caption] Wykorzystując instrument MUSE zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile astronomowie przeprowadzili najgłębszy spektroskopowy przegląd nieba w historii. Badacze skupili się na ultragłębokim polu Hubble'a, mierząc odległości i właściwości 1600 bardzo słabych galaktyk, wśród których znalazły się 72 dotychczas nieodkryte galaktyki (nawet przez Hubble'a).Ten przełomowy zestaw danych doprowadził już do powstania 10 artykułów naukowych, które publikowane są teraz w specjalnym wydaniu periodyku Astronomy & Astrophysics.  Ogrom nowych informacji daje astronomom wgląd w procesy gwiazdotwórcze we wczesnym Wszechświecie i umożliwia im badanie ruchu i innych właściwości dawnych galaktyk - to zasługa unikalnych możliwości spektroskopowych instrumentu MUSE. https://www.youtube.com/watch?v=5jIyoYZ2Lr4 Zespół MUSE HUDF Survey kierowany przez Rolanda Bacona z CNRS wykorzystał instrument MUSE do obserwowania Ultragłębokiego Pola Hubble'a, dobrze zbadanego wycinka południowego nieba. W ten sposób naukowcy przeprowadzili najgłębsze obserwacje spektroskopowe w historii; dla 1600 galaktyk wykonano precyzyjne pomiary spektroskopowe - to dziesięć razy więcej galaktyk niż zbadano w tym polu w ciągu ostatniego dziesięciolecia za pomocą teleskopów naziemnych. https://www.youtube.com/watch?v=motd8uqn3sc Opublikowane w 2004 roku oryginalne zdjęcia HUDF (Hubble Ultra Deep Field) to efekt pionierskich obserwacji głębokiego pola prowadzonych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Na zdjęciach zarejestrowano całą menażerię galaktyk sięgających do miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Obszar ten obserwowany był później jeszcze wielokrotnie za pomocą Hubble'a i innych teleskopów. Teraz, pomimo głębi dostrzeżonej przez Hubble'a, MUSE odkrył dodatkowe 72 galaktyki nigdy wcześniej niezauważone w tym niewielkim wycinku nieba. https://www.youtube.com/watch?v=CXzZZompq4k Roland Bacon dodaje: "MUSE może zrobić coś czego nie potrafi Hubble - rozdziela światło pochodzące z każdego punktu na zdjęciu na poszczególne barwy, tworząc widmo. Dzięki temu możliwe staje się zmierzenie odległości, barw i innych właściwości wszystkich obserwowanych galaktyk - także tych niewidocznych dla Hubble'a". https://www.youtube.com/watch?v=Zv4DwDaei_Y Dane zebrane za pomocą MUSE dostarczają nowego wglądu w słabe, bardo odległe galaktyki obserwowane u początków Wszechświata, około 13 miliardów lat temu. Na zdjęciach zarejestrowano galaktyki 100 razy słabsze niż we wcześniejszych przeglądach, które wzbogacają już i tak bogaty spis galaktyk w tym wycinku nieba. https://www.youtube.com/watch?v=lGx0BKKBPak W ramach przeglądu odkryto 72 galaktyki emitujące w zakresie Lyman alfa, które jasno świecą tylko w tym zakresie. Obecna wiedza o procesach gwiazdotwórczych nie pozwala nam na wytłumaczenie tych galaktyk, które wydają się świecić jasno tylko w tym jednym zakresie.  Dzięki temu, że MUSE rozprasza promieniowanie na barwy składowe, możemy dostrzec te obiekty, które nadal pozostają niewidoczne na bezpośrednich zdjęciach takich jak te wykonywane za pomocą Hubble'a. https://www.youtube.com/watch?v=ZVxlJvs0Ggs "MUSE posiada unikalną zdolność wyciągania informacji o jednych z najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie - nawet w tej części nieba, która już tak niezwykle dokładnie została zbadana" tłumaczy Jarle Brinchmann, główny autor jednego z artykułów opisujących wyniki badań. "Dowiadujemy się o tych galaktykach informacji, których uzyskanie jest możliwe tylko spektroskopowo, np. skład chemiczny czy ruchy wewnętrzne - nie dla poszczególnych galaktyk, a dla wszystkich na raz". Kolejnym istotnym odkryciem w ramach tych badań było systematyczne odkrywanie jasnych halo wodorowych wokół galaktyk wczesnego Wszechświata. Dzięki temu astronomowie otrzymali nowy i obiecujący sposób badania transferu materii z/do galaktyk. Zestaw danych zebranych za pomocą MUSE pozwolił na publikację wielu innych artykułów naukowych dotyczących roli słabych galaktyk w erze rejonizacji, częstotliwości łączenia się galaktyk we wczesnym Wszechświecie, wiatrów galaktycznych, procesów gwiazdotwórczych czy mapowania ruchu gwiazd w odległej przeszłości. Źródło:ESO]]> 15038 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[WASP-18b ma gorącą stratosferę bez wody]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/30/wasp-18b-ma-goraca-stratosfere-bez-wody/ Thu, 30 Nov 2017 07:19:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15041 Zespół badaczy kierowany przez naukowców z NASA odkrył, że potężna egzoplaneta WASP-18b znajdująca się 325 lat świetlnych od Ziemi, otoczona jest gorącą stratosferą bogatą w tlenek węgla oraz pozbawioną wody. Wyniki opierają się na nowej analizie obserwacji przeprowadzonych za pomocą teleskopów kosmicznych Hubble oraz Spitzer. Tworzenie stratosfery w atmosferach planet przypisywane jest związkom stanowiącym swego rodzaju filtr słoneczny, tzn. pochłaniają promieniowanie ultrafioletowe i widzialne pochodzące z gwiazdy macierzystej i reemitują tą energię w formie ciepła. Nowe badania wskazują, że gorący jowisz WASP-18b, masywna planeta krążąca bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej charakteryzuje się nietypowym składem chemicznym, a powstanie tej planety mogło znacząco się różnić od powstawania Jowisza czy innych gazowych olbrzymów w innych układach planetarnych. "Skład chemiczny WASP-18b zupełnie nie pasuje do tego czego oczekiwaliśmy" mówi Kyle Sheppard z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, głóny autor artykułu opublikowanego w periodyku Asrophysical Journal Letters. "Nie znamy żadnej innej planety pozasłonecznej, gdzie tlenek węgla całkowicie zdominował górne warstwy atmosfery". Na Ziemi to ozon pochłania promieniowanie UV w stratosferze chroniąc powierzchnię planety od dużej ilości szkodliwego promieniowania słonecznego. W przypadku wielu egzoplanet takim pochłaniaczem stratosferycznym jest tlenek tytanu.

    To tylko dzięki Wam istnieje Puls Kosmosu.

    Dołącz do listy Patronów naszego portalu.

    Już od 5 PLN miesięcznie.

    Dzięki!

    http://patronite.pl/pulskosmosu


    Badając światło emitowane przez atmosferę planety w zakresie podczerwonym możliwe jest zidentyfikowanie widmowych śladów wody i innych istotnych związków chemicznych. Analizy potwierdziły, że osobliwe widmo WASP-18b nie przypomina żadnej innej dotychczas badanej egzoplanety. Aby określić jakie związki chemiczne najbardziej pasują do obserwowanego widma, badacze musieli przeprowadzić obszerne badania komputerowe. "Jedynym stałym wytłumaczeniem danych jest nadobfitość tlenku węgla i bardzo niewielka ilość pary wodnej w atmosferze WASP-18b" mówi Nikku Madhusudhan, współautor opracowania z Uniwersytetu w Cambridge. Odkrycia wskazują, że w stratosferze WASP-18b znajduje się gorący tlenek węgla, a w troposferze - warstwie leżącej bliżej powierzchni planety - chłodny tlenek węgla.  Zespół doszedł do takich wniosków wykrywając dwa typy tlenku węgla - sygnatura absorpcyjna na fali 1,6 mikrometra i sygnatura emisyjna na ok. 4,5 mikrometra. To pierwszy przypadek kiedy udało się dostrzec oba typy śladów jednego związku w atmosferze planety. Teoretycznie do danych pasuje także dwutlenek węgla, ale naukowcy eliminują taką możliwość ponieważ jeżeli w atmosferze byłoby wystarczająco dużo tlenu do powstania dwutlenku węgla, to powinna tam się także znajdować para wodna. Aby powstało takie widmo jak obserwują astronomowie, górne warstwy atmosfery WASP-18b muszą być wypchane tlenkiem węgla. W porównaniu do innych gorących jowiszów, atmosfera tej planety zawiera 300 razy więcej "metali" - pierwiastków cięższych od wodoru i helu. Te ekstremalnie wysoka metaliczność wskazuje, że WASP-18b mógł pozyskać większe ilości lodów w procesie formowania planety niż Jowisz, co wskazuje, że formowanie planety mogło przebiegać zupełnie inaczej niż w przypadku Jowisza. Źródło: NASA ]]>
    15041 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Orbitalny taniec może wspomagać przetrwanie oceanów na lodowych globach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/01/orbitalny-taniec-moze-wspomagac-przetrwanie-oceanow-na-lodowych-globach/ Fri, 01 Dec 2017 19:43:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15049 Zdjęcie Plutona i jego największego księżyca Charona wykonane przez sondę New Horizons 14 lipca 2015 roku.[/caption] Ciepło wytwarzane przez grawitacyjne przyciąganie księżyców  powstałych wskutek masywnych kolizji może wydłużać czas życia oceanów ciekłej wody pod powierzchnią dużych lodowych globów  w zewnętrznym Układzie Słonecznym - wskazują wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z NASA. To znacznie zwiększa liczbę miejsc, w których możemy szukać życia pozaziemskiego. "Takie obiekty powinny być postrzegane jako potencjalne rezerwuary wody i życia" mówi Prabal Saxena z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Icarus. "Jeżeli uzyskane przez nas wyniki są prawidłowe, to w naszym Układzie Słonecznym może być więcej miejsc posiadających składniki niezbędne do powstania życia". Te lodowe światy można znaleźć poza orbitą Neptuna i obejmują one między innymi Plutona i jego księżyce. To tak zwane obiekty trans-neptunowe (TNO), które znajdują się zbyt daleko od Słońca, aby posiadać wodę w stanie ciekłym na powierzchni - temperatura w tych rejonach nie przekracza -200 stopni Celsjusza. Niemniej jednak, dowody wskazują, że pod lodową skorupą mogą znajdować się nadal warstwy ciekłej wody. W ekstremalnie niskich temperaturach panujących na powierzchniach tych obiektów, lód wodny przyjmuje nieuporządkowaną, amorficzną formę. Co więcej, promieniowanie kosmiczne zamienia krystaliczny lód wodny w jego amorficzną formę, a to oznacza, że lód nie powinien przetrwać zbyt długo na powierzchni TNO. To wskazuje, że związki te mogą pochodzić z wewnętrznej warstwy ciekłej wody, która przedostała się na powierzchnię w procesach kriowulkanicznych. Większość długotrwałego ciepła wewnątrz TNO pochodzi z rozpadu pierwiastków radioaktywnych, które znajdowały się w nich już na etapie ich powstawania. To ciepło może wystarczać do stopienia warstwy lodowej skorupy i powstania podpowierzchniowego oceanu, a nawet do utrzymania go przez miliardy lat. Jednak wraz z rozpadem pierwiastków radioaktywnych w bardziej stabilne, przestają one uwalniać ciepło i wnętrza tych obiektów stopniowo się ochładzają, a znajdujące się w nich oceany podpowierzchniowe z czasem zamarzają. Niemniej jednak najnowsze badania wskazują, że interakcje grawitacyjne z księżycem mogą wytwarzać wystarczająco dużo dodatkowego ciepła wewnątrz TNO, że mogą znacząco wydłużyć czas istnienia oceanu pod powierzchnią ciała. Orbita każdego księżyca stopniowo ewoluuje w grawitacyjnym tańcu z ciałem macierzystym, aby z czasem osiągnąć najbardziej stabilny stan - orbitę kołową skorelowaną z równikiem ciała macierzystego. Potężne kolizje ciał niebieskich mogą prowadzić do powstania księżyców, gdzie materia wyrzucana na orbitę wokół większego ciała łączy się ze sobą w jeden lub więcej księżyców. Z uwagi na fakt, że kolizje zachodzą przy różnych prędkościach i pod różnymi kierunkami, mało prawdopodobne jest, aby powstawały w ich wyniku księżyce o idealnie stabilnych orbitach. Gdy powstały w wyniku kolizji księżyc dopasowuje swoją orbitę do bardziej stabilnego stanu, wspólne oddziaływanie grawitacyjne sprawia, że wnętrze obiektu macierzystego jak i księżyca regularnie się rozciągają, powodując tarcie i uwalnianie ciepła w procesie ogrzewania pływowego. [caption id="attachment_15050" align="aligncenter" width="767"] Zdjęcie przedstawiające Wright Mons, jeden z dwóch potencjalnych kriowulkanów dostrzeżonych na powierzchni Plutona przez sondę New Horizons w lipcu 2015 roku. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Badacze wykorzystali równania opisujące ogrzewanie pływowe i obliczyli jego wkład w "budżet cieplny" szerokiej planety odkrytych i hipotetycznych układów TNO-księżyc, włącznie z układem Eris-Dysnomia. Eris to drugi po Plutonie największy obiekt transneptunowy. "Okazało się, że ogrzewanie pływowe może być kluczowe do zachowania oceanów ciekłej wody pod lodową powierzchnią dużych TNO takich jak Pluton i Eris nawet do chwili obecnej" mówi Wade Henning z NASA Goddard oraz Uniwersytetu w Maryland. "Co ciekawe, nasze badania wskazują także, że ogrzewanie pływowe może sprawiać, że głęboko położone oceany z czasem staną się bardziej dostępne do obserwacji, bo stopniowo przesuwają się ku powierzchni" dodaje Joe Renaud z Uniwersytetu George Masson w Fairfax w Wirginii, współautor artykułu. "Jeżeli mamy warstwę ciekłej wody, dodatkowe ciepło pochodzące z ogrzewania pływowego sprawia, że zaczyna topnieć przylegająca do niej kolejna warstwa". Choć ciekła woda jest niezbędna do istnienia życia jakie znamy, to sama w sobie nie wystarczy. Życie wymaga także dostępu do chemicznych składników oraz źródła energii. Głęboko pod powierzchnią oceanów na Ziemi, niektóre geologicznie aktywne miejsca mają całe ekosystemu, które w całkowitej ciemności doskonale sobie radzą przy kominach hydrotermalnych, które dostarczają im składników w formie bogatych w energię związków chemicznych rozpuszczonych w gorącej wodzie. Za powstanie takich kominów hydrotermalnych może odpowiadać zarówno ogrzewanie pływowe jak i ciepło z rozpadu pierwiastków radioaktywnych". Źródło: NASA]]> 15049 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Para gigantycznych czarnych dziur na zdjęciu Galaktyki Andromedy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/01/para-gigantycznych-czarnych-dziur-na-zdjeciu-galaktyki-andromedy/ Fri, 01 Dec 2017 20:52:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15053 Źródło J0045+41
    Credits: X-ray: NASA/CXC/University of Washington/T. Dorn-Wallenstein et al.; Optical: NASA, ESA, J. Dalcanton et. al. and R. Gendler[/caption] Okazuje się, że nawet czarne dziury nie potrafią się oprzeć pokusie, aby nie wyskoczyć nieoczekiwanie na zdjęciu. W tle zdjęcia pobliskiej Galaktyki Andromedy naukowcy odkryli najciaśniejszą dotąd obserwowaną parę supermasywnych czarnych dziur. Astronomowie dokonali swojego odkrycia wykorzystując dane rentgenowskie zebrane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz dane optyczne z naziemnych teleskopów Gemini North na Hawajach oraz Palomat Transient Factory w Kalifornii. Nietypowe źródło LGGS J004527.30+413254.3 (w skrócie J0045+41) zostało dostrzeżone na zdjęciach wykonanych w zakresie optycznym i rentgenowskim przedstawiających galaktykę w Andromedzie, znaną także jako M31. Do niedawna naukowcy uważali, że J0045+41 to obiekt znajdujący się wewnątrz M31, dużej galaktyce znajdującej się stosunkowo blisko w odległości około 2,5 miliona lat świetlnych od Ziemi. Nowe dane wskazują jednak, że J0045+41 znajduje się znacznie dalej, ok. 2,6 miliarda lat świetlnych od Ziemi. "Poszukiwaliśmy szczególnego typu gwiazdy w M31 i wydawało nam się, że ją znaleźliśmy" mówi Trevor Dorn-Wallenstein z University of Washington w Seattle, WA, który kierował pracami nad artykułem opisującym odkrycie. "Z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że znaleźliśmy coś dużo ciekawszego"! Nawet ciekawsze od potężnej odległości do J0045+41 jest fakt, że obiekt ten to w rzeczywistości para gigantycznych czarnych dziur ciasno krążących wokół wspólnego środka masa. Szacowana łączna masa obu czarnych dziur to około dwieście milionów mas Słońca. Wcześniej inny zespół astronomów zaobserwował okresową zmienność układu J0045+41 w zakresie optycznym - zakładając, że źródło znajduje się wewnątrz M31 naukowcy stwierdzili, że to para gwiazd okrążająca wspólny środek masy co 80 dni. Intensywność źródła w zakresie rentgenowskim obserwowana za pomocą Obserwatorium Chandra dowodzi, że ta pierwotna klasyfikacja była niewłaściwa. Zamiast tego J0045+41 musiał być albo układem podwójnym wewnątrz M31 zawierającym gwiazdę neutronową lub czarną dziurę odzierającą materię ze swojego gwiezdnego towarzysza albo znacznie masywniejszy i znacznie odleglejszy układ zawierający co najmniej jedną szybko rosnącą supermasywną czarną dziurę. Jednak widmo wykonane za pomocą teleskopu Gemini-North dowiodło, że J0045+41 musi zawierać co najmniej jedną supermasywną czarną dziurę i umożliwiło badaczom oszacowanie odległości do tego układu. Co więcej, widmo dostarczyło dowodów na to, że wewnątrz układu może znajdować się także druga czarna dziura poruszająca się z inną prędkością niż pierwsza, co ma sens jeżeli obie czarne dziury krążą wokół wspólnego środka masy. Następnie badacze wykorzystali dane optyczne z teleskopu Palomar Transient Factory do poszukiwania okresowych zmian w układzie J0045+41. W toku badań udało się odkryć kilka okresowych zmian o okresie 80 i 230 dni. Stosunek długości okresów zgadza się z teoretycznymi przewidywaniami dynamiki dwóch olbrzymich czarnych dziur krążących wokół wspólnego środka masy. "To pierwsze w historii tak silne dowody na odkrycie pary krążących wokół siebie potężnych czarnych dziur" mówi współautorka opracowania Emily Levesque z University of Washington. Badacze szacują, że obie czarne dziury krążą w odległości zaledwie kilkuset jednostek astronomicznych od siebie - to mniej niż 0,01 roku świetlnego. Dla porównania najbliższa nam gwiazda inna niż Słońce znajduje się w odległości 4,26 lat świetlnych. Układ ten mógł powstać w wyniku połączenia dwóch galaktyk miliardy lat temu. "Nie jesteśmy w stanie określić jaką masę ma każda z tych dwóch dziur" mówi współautor artykułu Jon Ruan. "W zależności od mas obu składników, czarne dziury mogą połączyć się w jedną najszybciej za około 350 lat, a najpóźniej za 360 000 lat". Jeżeli w układzie J0045+41 faktycznie znajdują się dwie ciasno orbitujące czarne dziury, układ ten będzie emitował fale grawitacyjne, choć sygnał ten będzie za słaby, aby zarejestrować go za pomocą LIGO czy Virgo. Źródło: Chandra X-ray Observatory]]>
    15053 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Voyager 1 włącza silniki po 37 latach!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/02/voyager-1-wlacza-silniki-po-37-latach/ Sat, 02 Dec 2017 07:51:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15057 W sierpniu i wrześniu 2017 roku bliźniacze sondy Voyager 1 i 2 obchodziły czterdziestolecie bezustannej pracy.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Gdybyś próbował uruchomić silnik samochodu stojące w garażu od dziesięcioleci, mógłbyś oczekiwać, że raczej nic z tego nie będzie. Jednak zestaw silników znajdujących się na pokładzie sondy Voyager 1  bez problemu włączył się w minioną środę po 37 latach od ostatniego uruchomienia. Voyager 1, najodleglejsza i najszybsza sonda wysłana przez NASA, to jedyny obiekt stworzony przez człowieka, który znajduje się w przestrzeni międzygwiezdnej. Sonda, która podróżuje po przestrzeni kosmicznej od ponad 40 lat posługuje się niewielkimi silniczkami, które pozwalają jej ustawiać się tak, aby mogła komunikować się z Ziemią. Owe silniczki emitują niewielkie pulsy, które trwają zaledwie po kilka milisekund, a które pozwalają na delikatne odwrócenie sondy tak, aby jej antena skierowana była w stronę naszej planety. Teraz, zespół naukowców z misji Voyager wykorzystał zestaw czterech zapasowych silniczków, które nie pracowały od 1980 roku. "Dzięki ttym silniczkom, które wciąż działają po 37 latach bezczynności, będziemy w stanie wydłużyć czas trwania misji Voyager 1 o dwa do trzech lat" mówi Suzanne Dodd, menadżer projektu Voyager w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Od 2014 roku inżynierowie obserwują degradację silniczków wykorzystywanych do orientowania sondy w przestrzeni. Z czasem silniczki wymagały częstszego i dłuższego czasu uruchamiania, aby uwolnić tę samą ilość energii. Niestety w odległości 20 miliardów kilometrów od Ziemi nie ma żadnego mechanika, który mógłby zaradzić narastającym problemom. W ramach zespołu misji Voyager powstała grupa ekspertów od napędu, którzy przeanalizowali problemy z silniczkami. Chris Jones, Robert Shotwell, Carl Guernsey oraz Todd Barber przeanalizowali opcje i różne scenariusze zachowania sondy. Badacze doszli do nietypowego rozwiązania: najlepiej byłoby przekazać zadanie orientowania sondy w przestrzeni zestawowi silników, które nie pracowały od 37 lat. "Zespół misji Voyager odkopał stare dane i przeanalizował oprogramowanie, które zostało napisane w przestarzałym assemblerze po to, aby sprawdzić w jaki sposób bezpiecznie można przetestować owe silniczki" mówi Jones, główny inżynier w JPL. W początkowych latach misji, Voyager 1 przeleciał w pobliżu Jowisza, Saturna i ważnych księżyców obu tych planet. Aby precyzyjnie kierować instrumenty w kierunku licznych obiektów kosmicznych, inżynierowie wykorzystywali silniczki TCM (ang. trajectory  correction maneuver) identyczne pod względem rozmiaru i funkcjonalności co silniczki do kontroli orientacji w przestrzeni (ang. attitude control thrusters), a znajdujące się na tylnej stronie sondy. Jednak ponieważ ostatnie zbliżenie sondy Voyager 1 do planety miało miejsce w pobliżu Saturna, zespół misji Voyager nie wykorzystywał silniczków TCM od 8 listopada 1980 roku. Do tego czasu silniczki TCM były wykorzystywane do pracy w długich przedziałach czasu, nigdy natomiast nie służyły do orientowania sondy w przestrzeni za pomocą krótkich pulsów. Wszystkie silniczki na pokładzie sondy Voyager zostały opracowane przez specjalistów z Aerojet Rocketdyne. Tego samego rodzaju silniki, o nazwie MR-103, znalazły się także na pokładzie sond takich jak Cassini czy Dawn. We wtorek, 28 listopada 2017 roku, inżynierowie misji Voyager uruchomili cztery silniczki TCM po raz pierwszy od 37 lat testując ich zdolność do orientowania sondy za pomocą 10-milisekundowych pulsów. Badacze z niecierpliwością oczekiwali na efekty testu, które aby dotrzeć na Ziemię potrzebowały 19 godzin i 35 minut. W środę, 29 listopada 2017 roku, należąca do sieci Deep Space Network antena w Goldstone w Kalifornii otrzymała sygnał potwierdzający, że silniczki TCM zadziałały idealnie i dokładnie tak samo jak wykorzystywane dotychczas silniczki kontroli orientacji w przestrzeni. Zgodnie z planem naukowcy chcą przełączyć się na wykorzystywanie silniczków TCM w styczniu 2018 roku. Aby wykonać tę zmianą, Voyager musi włączyć po jednym ogrzewaczu na każdy silniczek, a to wymaga mocy - która jest ograniczona na pokładzie starzejącej się sondy. Kiedy wyczerpią się zapasy mocy do zasilania ogrzewaczy, inżynierowie z powrotem przełączą się na dotychczas używane silniczki. Test silniczków przebiegł na tyle pomyślnie, że zespół misji najprawdopodobniej wykona podobny test na pokładzie sondy Voyager 2, choć w przypadku tej sondy silniczki do kontroli orientacji w przestrzeni znajdują się w lepszym stanie niż na pokładzie Voyagera 1. Źródło: NASA]]>
    15057 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gromada galaktyk zakrzywiająca czas i przestrzeń]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/05/gromada-galaktyk-zakrzywiajaca-czas-i-przestrzen/ Tue, 05 Dec 2017 09:14:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15060 Źródło: ESA/Hubble/NASA[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia odległą gromadę galaktyk Abell 2537. Gromady galaktyk takie jak ta zawierają tysiące galaktyk w różnym wieku, różnych kształtów i rozmiarów, które łącznie charakteryzują się masą tysiące razy większą od masy Drogi Mlecznej. To naprawdę kolosalne zgrupowania galaktyk - największe struktury we Wszechświecie związane ze sobą grawitacyjnie. Gromady doskonale nadają się do badania tajemniczych zjawisk kosmicznych takich jak ciemna energia czy ciemna materia, które zakrzywiają przestrzeń.  Wewnątrz gromady takiej jak Abell 2537 jest tak dużo masy, że jej grawitacja ma widoczny wpływ na otoczenie. Grawitacja Abell 2537 zakrzywia strukturę czasoprzestrzeni, przez co światło  wokół niej podróżuje po zakrzywionych ścieżkach. Tego typu zjawisko odpowiada za powiększanie obrazu tego co znajduje się daleko za ową gromadą galaktyk, a co nie byłoby dostrzegalne z Ziemi gdyby na drodze nie stanęła gromada galaktyk. Abell 2537 to wyjątkowo wydajna soczewka grawitacyjna, co widać po łukach otaczających centrum gromady. W rzeczywistości są to odległe galaktyki, których obraz został zniekształcony przez pole grawitacyjne gromady Abell 2537. To spektakularne zdjęcie zostało zarejestrowane za pomocą kamery Advanced Camera for Survyes oraz Wide-Field Camera 3 w ramach programu obserwacyjnego RELICS. Źródło: NASA]]> 15060 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dwie superziemie krążące wokół K2-18]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/05/dwie-superziemie-krazace-wokol-k2-18/ Tue, 05 Dec 2017 15:31:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15063 Źródło: University of Montreal[/caption] Najnowsze dane zebrane przez naukowców z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) wskazują, że mało znana egzoplaneta K2-18b może być powiększoną wersją Ziemi. Co ciekawe, przy okazji naukowcy odkryli, że planeta ta może posiadać sąsiadkę. "Okazja do zmierzenia masy i gęstości K2-18b była ekscytująca, ale odkrycie przy tym zupełnie nowej egzoplanety to naprawdę świetny wynik" mówi główny autor artykułu Ryan Cloutier, doktorant na Uniwersytecie w Montrealu. Obie planety krążą wokół K2-18, czerwonego karła oddalonego od nas o około 111 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Lwa. Gdy po raz pierwszy odkryto K2-18b w 2015 roku, naukowcy dostrzegli, że planeta ta krąży w ekosferze swojej gwiazdy macierzystej, dzięki czemu na jej powierzchni potencjalnie może znajdować się woda w stanie ciekłym, kluczowy element sprzyjający powstaniu życia takiego jakie znamy. Zestaw danych wykorzystany przez badaczy został zebrany za pomocą instrumentu HARPS (High Accuracy Radial Velocity Planet Searcher) zainstalowanego po 3,6-metrowym teleskopie w Obserwatorium La Silla w Chile. HARPS umożliwia wykonywanie pomiarów prędkości radialnych gwiazd, na które wpływ ma obecność planet. Stąd też instrument ten umożliwia odkrywanie bardzo małych planet krążących wokół tych gwiazd. Aby określić czy K2-18b jest powiększoną wersją Ziemi czy pomniejszoną wersją Neptuna, badacze musieli najpierw określić masę tej planety na podstawie pomiarów prędkości radialnej gwiazdy wykonanych za pomocą HARPS. "Jeżeli uda się określić masę i promień, można też określić gęstość planety, która dużo mówi nam o tym, z czego zbudowana jest taka planeta" mówi Cloutier. Po skorzystaniu z nauczania maszynowego przy określaniu masy planety, Cloutier wraz ze współpracownikami doszedł do wniosku, że planet albo jest głównie skalistą planetą z cienką atmosferą gazową - tak jak Ziemia, ale większa - albo planetą pokrytą globalnym oceanem i grubą warstwą lodu na powierzchni. "Na podstawie obecnych danych nie jesteśmy w stanie wyeliminować żadnej z tych dwóch możliwości" mówi. "Jednak za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST) będziemy w stanie zbadać atmosferę planety i sprawdzić czy planeta ma rozległą atmosferę czy jednak jest to planeta pokryta wodą". Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2019 roku, będzie kluczowym narzędziem w badaniu wielu aspektów Układu Słonecznego, wczesnego Wszechświata i egzoplanet. "Zapotrzebowanie na ten teleskop jest ogromne, dlatego bardzo dokładnie należy wybierać egzoplanety, którym będzie się przyglądał" mowi Rene Doyon, współautor artykułu, który także jest głównym badaczem NIRISS, instrumentu Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej zainstalowanego na pokładzie JWST. "K2-18b jest jednym z najlepszych celów do badania atmosfer egzoplanet, i z pewnością będzie blisko szczytu listy celów badawczych". To właśnie podczas przeglądania danych dotyczących K2-18b Cloutier zauważył coś nietypowego. Oprócz sygnału powtarzającego się co 39 dni odpowiadającego rotacji K2-18, i sygnału powtarzającego się co 33 dni - pochodzącego od K2-18b, zauważył jeszcze jeden sygnał powtarzający się co 9 dni. "Gdy po raz pierwszy położyliśmy dane na stole, zastanawialiśmy się co to może być. Przede wszystkim należy się upewnić, że to nie jest po prostu szum. Aby to zweryfikować należy przeprowadzić dokładną analizę. Jednak od początku wszystko wskazywało na to, że to jeszcze jedna planeta" mówi Cloutier. Nowo odkryta planeta K2-18c jest bliżej swojej gwiazdy macierzystej i najprawdopodobniej jest zbyt gorąca, aby znajdować się w ekosferze gwiazdy. Niemniej jednak wstępne wyniki wskazują, że to także jest superziemia. Źródło: University of Montreal]]> 15063 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najodleglejsza dotąd czarna dziura]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/06/najodleglejsza-dotad-czarna-dziura/ Wed, 06 Dec 2017 22:16:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15071 Wizja artystyczna przedstawiająca najodleglejszą dotąd odkrytą supermasywną czarną dziurę. To element kwazaru z czasów 690 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Źródło: Robin Dienel/Carnegie Institution for Science[/caption] Naukowcy odkryli rzadki relikt po wczesnym wszechświecie: najodleglejszą jak dotąd odkrytą supermasywną czarną dziurę. Ta pożerająca materię bestia charakteryzuje się masą 800 milionów razy większą od masy Słońca - co jest zdumiewającą wartością zważając na tak młody wie. Badacze ogłosili swoje odkrycie w artykule opublikowanym w periodyku Nature. "Ta czarna dziura rozrosła się znaczniej niż się spodziewaliśmy w ciągu zaledwie 690 milionów lat po Wielkim Wybuchu, i stanowi poważne wyzwanie dla naszych teorii opisujących powstawanie czarnych dziur" mówi współautor opracowania Daniel Stern z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Astronomowie połączyli dane zebrane za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE) z danymi z teleskopów naziemnych i zidentyfikowali potencjalne odległe obiekty badań. Następnie owe obiekty były obserwowane za pomocą teleskopów Magellana w Chile. Eduardo Banados, astronom z Obserwatorium Carnegie odpowiadał za wyłuskiwanie spośród setek milionów obiektów obserwowanych przez WISE tych obiektów, które warto byłoby zbadać dokładniej za pomocą teleskopów Magellana. Aby czarne dziury mogły stać się tak duże w tak wczesnym Wszechświecie, musiały tam istnieć szczególne warunki - jednak jak na razie stanowią one wielką niewiadomą. Nowo odkryta czarna dziura intensywnie pożera materię w centrum swojej galaktyki, która tym samym klasyfikowana jest jako kwazar. Kwazar ten jest szczególnie interesujący ponieważ pochodzi z czasów kiedy Wszechświat dopiero zaczynał wyłaniać się ze swoich wieków ciemnych. Odkrycie to dostarczy nam istotnych informacji o warunkach panujących we Wszechświecie, którego wiek stanowił zaledwie 5% jego obecnego wieku. "Kwazary to jedne z najjaśniejszych i najodleglejszych znanych am obiektów kosmicznych kluczowych do zrozumienia wczesnej historii Wszechświata" mówi współautor opracowania Bram Vehemens z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech. Wszechświat rozpoczął się jako gorąca zupa cząstek, która gwałtownie powiększyła się w okresie zwanym inflacją. Około 400 000 lat po Wielkim Wybuchu, owe cząstki ostygły i utworzyły obojętny gaz wodorowy. Jednak Wszechświat pozostał ciemny, bez żadnych jasnych źródeł, aż do czasu gdy grawitacja skondensowała materię w pierwsze gwiazdy i galaktyki. Energia uwolniona przez te dawne galaktyki zjonizowała atomy obojętnego wodoru. Gaz ten pozostał w tym stanie do dzisiaj. Po tym jak Wszechświat uległ rejonizacji, fotony mogły zacząć swobodnie przemieszczać się w przestrzeni kosmicznej. Dopiero wtedy Wszechświat stał się przezroczysty dla światła. Znaczna część wodoru otaczającego nowo odkryty kwazar jest obojętna. Oznacza to, że jest to nie tylko najodleglejszy kwazar, ale jest to jedyny tego typu obiekt, który możemy obserwować w czasach sprzed rejonizacji. Odległość do kwazaru określana jest na podstawie przesunięcia ku czerwieni (redshift), miary tego jak bardzo długość fali światła została rozciągnięta przez rozszerzający się Wszechświat zanim dotrze do Ziemi. Im wyższy redshift, tym większa odległość i tym dalej astronomowie patrzą w przeszłość. Nowo odkryty kwazar ma redshift 7,54 - bazując na odkryciu zjonizowanego węgla w galaktyce macierzystej tej masywnej czarnej dziury. Oznacza to, że zanim światło kwazara do nas dotarło, minęło ponad 13 miliardów lat. Naukowcy szacują, że na niebie istnieje od 20 do 100 kwazarów równie jasnych i odległych co ten. Odkrycie tego typu obiektów będzie możliwe za pomocą misji Euclid (ESA) oraz WFIRST (NASA). Źródło: NASA]]> 15071 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA odkrywa masywne pierwotne galaktyki w potężnym oceanie ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/07/alma-odkrywa-masywne-pierwotne-galaktyki-w-poteznym-oceanie-ciemnej-materii/ Thu, 07 Dec 2017 08:29:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15075 Zdjęcie przedstawiające dane z obserwatorium ALMA (czerwony) przedstawiające dwie galaktyki SPT0311-58. Owe galaktyki przedstawiono na tle zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (niebieski i zielony). Dane z ALMA przedstawiają pyłową poświatę obu galaktyk. Obraz galaktyki po prawej został zniekształcony wskutek soczewkowania grawitacyjnego. Bliższa nam galaktyka soczewkująca to zielony obiekt między dwoma galaktykami. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Marrone et al.; B. Saxton (NRAO/AUI/NSF); NASA/ESA/Hubble[/caption] Astronomowie zakładają, że pierwsze galaktyki - te które powstały zaledwie kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu - pod wieloma względami przypominają niektóre galaktyki karłowate, które obecnie obserwujemy w pobliskim wszechświecie. Te wczesne zbiory składające się z kilku miliardów gwiazd następnie mogły stanowić zalążki większych galaktyk, które zaczęły dominować we wszechświecie po pierwszych kilku miliardach lat. Trwające obserwacje prowadzone za pomocą radioteleskopów ALMA jednak pozwoliły na odkrycie zaskakujących przykładów masywnych galaktyk pochodzących z czasów, kiedy Wszechświat miał mniej niż miliard lat. To wskazuje, że mniejsze zalążki galaktyczne mogły łączyć się w większe galaktyki znacznie wcześniej. Najnowsze obserwacje prowadzone za pomocą ALMA przesuwają tę epokę formowania masywnych galaktyk jeszcze dalej, dzięki identyfikacji dwóch potężnych galaktyk w czasach kiedy wszechświat miał zaledwie 780 milionów lat czyli zaledwie 5 procent obecnego wieku. Co więcej, ALMA pozwoliła dostrzec, że te niespotykanie duże galaktyki zanurzone są wewnątrz jeszcze masywniejszych struktur kosmicznych - halo ciemnej materii o masie kilku bilionów mas Słońca. Obie galaktyki znajdują się tak blisko siebie - w odległości mniejsze od odległości Ziemi od centrum naszej galaktyki - że wkrótce połączą się ze sobą tworząc największą jak dotąd obserwowaną galaktykę w tym okresie historii wszechświata. Odkrycie to dostarcza nowych informacji o powstawaniu dużych galaktyk i o roli jaką ciemna materia odgrywa w powstawaniu najmasywniejszych struktur we Wszechświecie. "W ramach tych rewelacyjnych obserwacji za pomocą ALMA astronomowie obserwują powstawanie najmasywniejszej znanej nam galaktyki w pierwszym miliardzie lat historii Wszechświata" mówi Dan Marrone, profesor astronomii na Uniwersytecie Arizony w Tucson oraz główny autor artykułu opisującego odkrycie, który ukazał się w periodyku Nature. Astronomowie obserwują te galaktyki w okresie zwanym Epoką Rejonizacji, kiedy większość przestrzeni międzygalaktycznej wypełniona była mgłą chłodnego gazu wodorowego. Wraz z powstawaniem coraz większej liczby gwiazd i galaktyk, uwalniana przez nie energia jonizowała wodór między galaktykami, odsłaniając przed nam wszechświat jaki obserwujemy dzisiaj. "Zazwyczaj postrzegamy ten okres jako czas, w którym małe galaktyki stopniowo pożerały obojętną materię międzygalaktyczną" mówi Marrone. "Kolejne dowody odkrywane za pomocą ALMA pozwalają nam na stopniowe zmienianie tego obrazu, przesuwając w przeszłość czas powstawania naprawdę masywnych galaktyk". Galaktyki badane przez Marrone i jego współpracowników znane łącznie jako SPT0311-58 pierwotnie zidentyfikowano jako pojedyncze źródło. Pierwsze obserwacje prowadzone za pomocą South Pole Telescope wskazywały, że obiekt ten znajduje się bardzo daleko i jasno świeci w zakresie podczerwonym, co oznacza, że jest ekstremalnie zapylony i najprawdopodobniej przechodzi przez okres intensywnych procesów gwiazdotwórczych. Dalsze obserwacje prowadzone za pomocą ALMA pozwoliły ustalić odległość i podwójną naturę tego obiektu, wyraźnie rozdzielając tę parę oddziałujących ze sobą galaktyk. [caption id="attachment_15078" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca parę galaktyk w bardzo wczesnym Wszechświecie. Źródło: NRAO/AUI/NSF; D. Berry[/caption] Aby dokonać tej obserwacji ALMA skorzystała z pomocy soczewki grawitacyjnej, która dodatkowo poprawiła zdolności teleskopu.  Soczewki grawitacyjne powstają gdy znajdująca się na drodze między celem a obserwatorem galaktyka lub gromada galaktyk odkształca przestrzeń wokół siebie i wpływa na drogę pokonywaną przez promienie biegnące od celu do obserwatora. Jednocześnie soczewki grawitacyjne zniekształcają obraz badanego obiektu, przez co odtworzenie jego rzeczywistego kształtu wymaga wykorzystania wyrafinowanych modeli komputerowych. Proces "odsoczewkowywania" pozwolił naukowcom na wyłuskania interesujących cech obu galaktyk. Okazało się, że większa z nich formuje gwiazdy w tempie 2900 mas słońca rocznie, zawiera gaz o masie około 270 miliardów mas słońca i pył o masie prawie 3 miliardów mas słońca. "To naprawdę ogromne ilości pyłu zważając na młody wiek tego układu" zauważa Justin Spilker z Uniwersytetu w Arizonie. Astronomowie doszli do wniosku, że intensywne procesy gwiazdotwórcze w tej galaktyce zostały sprowokowane przez bliskie przejście nieco mniejszej galaktyki towarzyszącej, która zawiera gwiazdy o masie około 35 miliardów mas słońca, a w której wciąż rośnie tempo produkowania nowych gwiazd obecnie szacowane na 540 mas słońca rocznie. Badacze zauważają, że galaktyki z tego okresu są "bardziej chaotyczne" niż obserwowane w pobliskim wszechświecie. Bardziej zagmatwane kształty obu galaktyk spowodowane są przez olbrzymie ilości gaz opadające na nie jak i przez trwające oddziaływanie między sąsiednimi galaktykami. Nowe obserwacje pozwoliły także na wywnioskowanie obecności naprawdę masywnego halo ciemnej materii otaczającego obie galaktyki. Porównując swoje obliczenia z obecnymi przewidywaniami kosmologicznymi, badacze doszli do wniosku, że owo halo jest jednym z najmasywniejszych, jakie mogło istnieć w tym czasie. Źródło: NRAO

    Uff, tłumaczenia było sporo. Jeżeli uważasz jednak, że to wartościowa robota - wesprzyj portal Puls Kosmosu i zostań Patronem PK już od 5 PLN miesięcznie. To tylko dzięki Patronom mogę poświęcić swój czas na dostarczanie Wam najnowszych informacji ze świata astronomii. 

    Dzięki,

    Radek

    http://patronite.pl/pulskosmosu


     ]]>
    15075 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Orbity galaktyk w lokalnej supergromadzie galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/08/orbity-galaktyk-w-lokalnej-supergromadzie-galaktyk/ Fri, 08 Dec 2017 21:03:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15082 Orbity galaktyk w Lokalnej Supergromadzie. Nasza Droga Mleczna (MW) i towarzysząca jej galaktyka w Andromedzie (M31) uczestniczą w ruchu opadającym z regionu o mniejszej gęstości ku Gromadzie w Pannie (Virgo). Większość galaktyk między Gromadą w Pannie a nami z czasem wpadnie do gromady, ale my leżymy wystarczająco daleko, aby tak się nie stało. Źródło: R. Brent Tully[/caption] Zespół astronomów z USA, Izraela i Francji stworzył najbardziej dotąd szczegółową mapę orbit galaktyk w naszym lokalnym sąsiedztwie, która przedstawia ruch prawie 1400 galaktyk w regionie do 100 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej. Badacze odtworzyli ruchy galaktyk od 13 miliardów lat temu do chwili obecnej. Głównym atraktorem grawitacyjnym na badanym obszarze jest Gromada w Pannie o masie 600 bilionów mas Słońca znajdująca się 50 milionów lat świetlnych od nas. Ponad tysiąc galaktyk wpadło już do Gromady w Pannie, a w przyszłości zrobią to także wszystkie galaktyki obecnie znajdujące się w odległości mniejszej niż 40 milionów lat świetlnych od niej. Nasza Droga Mleczna leży tuż poza tą sferą przechwytywania. Niemniej jednak Droga Mleczna jak i Galaktyka w Andromedzie, z których każda ma 2 biliony mas słońca zderzą się i połączą ze sobą za około 5 miliardów lat. "Po raz pierwszy w historii nie tylko wizualizujemy szczegółową strukturę naszej Lokalnej Supergromady galaktyk, ale także widzimy jak ta struktura rozwijała się na przestrzeni całej historii Wszechświata" mówi współautor opracowania Brent Tully z Uniwersytetu Hawajskiego. Orbity można obejrzeć w sekwencji wideo powyżej albo na interaktywnym modelu poniżej. Interaktywny model umożliwia przesuwanie, zbliżanie/oddalanie, obracanie oraz wstrzymywanie/aktywowanie upływu czasu w animacji. Orbity przedstawiono w układzie odniesienia, który usuwa rozszerzanie się wszechświata. Wyniki badań opublikowano 4 grudnia w periodyku The Astrophysical Journal.  ]]> 15082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dane z Herschela łączą tajemnicze wiatry kwazarowe z procesami gwiazdotwórczymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/10/dane-z-herschela-lacza-tajemnicze-wiatry-kwazarowe-z-procesami-gwiazdotworczymi/ Sat, 09 Dec 2017 23:03:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15087 Wizja artystyczna przedstawiająca głośny radiowo kwazar w galaktyce gwiazdotwórczej. Kwazar napędzany jest przez supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. Gdy gaz wciągany jest w dysk akrecyjny wokół czarnej dziury, ogrzewa się do bardzo wysokich temperatur i emituje promieniowanie w całym spektrum elektromagnetycznym, szczególnie w kierunku dwóch silnych dżetów. Dodatkowo w galaktyce tej gwiazdy powstają w tempie kilkuset rocznie. Dla porównania w Drodze Mlecznej powstaje średnio 1-2 gwiazdy rocznie. Źródło: ESA/C. Carreau[/caption] Astronomowie wykorzystali Kosmiczne Obserwatorium Herschel do rozwiązania tajemnicy pochodzenia silnych wiatrów zimnego gazu w gorącym otoczeniu kwazarów. Dowody wskazujące na związek tych silnych wiatrów z procesami gwiazdotwórczymi w galaktykach macierzystych kwazaru mogą także pomóc rozwiązać tajemnicę górnej granicy rozmiarów galaktyk we Wszechświecie. Od odkrycia kwazarów w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku dostarczają one licznych pytań, na które astronomowie starają się znaleźć odpowiedzi. Te energetyczne źródła - nawet 10 000 razy jaśniejsze od Drogi Mlecznej - to w rzeczywistości jądra odległych galaktyk, w których sercach ukryte są supermasywne czarne dziury.  Gdy gaz z otoczenia wciągany jest w dysk akrecyjny wokół takiej czarnej dziury, rozgrzewa się on do bardzo wysokich temperatur i zaczyna silnie promieniować w całym zakresie widma elektromagnetycznego - od fal radiowych do rentgenowskich. Od ponad pięćdziesięciu lat astronomowie badają widma kwazarów starając się odkryć źródło emitowanego przez nie promieniowania elektromagnetycznego oraz badając drogę, którą ono pokonało, aby do nas dotrzeć. Cennym narzędziem do badania tej podróży są linie absorpcyjne w widmie promieniowania kwazarów. Owe linie wskazują zakresy długości fali, które zostały pochłonięte gdy promieniowanie przemieszczało się od źródła do obserwatora, dzięki czemu możemy określić przez jaką materię przechodziło. Z czasem badania tych linii pozwoliły na odkrycie składu chemicznego galaktyk i obłoków gazu leżących pomiędzy nami a tymi odległymi obiektami. Jednak jeden zestaw linii absorpcyjnych pozostawał niewytłumaczony. Astronomowie obserwowali linie absorpcyjne w wielu kwazarach i wskazują one na absorpcję po drodze przez chłodny gaz z ciężkimi metalami takimi jak węgiel, magnez czy krzem. Owe linie sygnalizują, że światło przemieszczało się przez wiatry chłodnego gazu poruszające się z prędkością tysięcy kilometrów na sekundę wewnątrz galaktyk macierzystych tych kwazarów. Choć wiedza o tym, że takie wiatry istnieją nie jest niczym nowym, to ich pochodzenie i przyczyny odpowiadające za ich tak ogromną prędkość pozostawały nieznane. [caption id="attachment_15089" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESA/Herschel/NASA/JPL-Caltech; acknowledgement T. Pyle & R. Hurt (JPL-Caltech)[/caption] Astronom Peter Barthel i jego doktorant Pece Podigachoski z Uniwersytetu w Groningen wraz ze współpracownikami z Harvardu i Niemiec rzucili nowe światło na źródło zimnych wiatrów kwazarowych. Wykorzystując dane zebrane za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Herschel astronomowie wykazali jako pierwsi, że intensywność linii absorpcyjnych metali związanych z tymi tajemniczymi wiatrami jest bezpośrednio związana z intensywnością procesów gwiazdotwórczych w galaktykach macierzystych kwazarów. Dzięki odkryciu tego trendu astronomowie są w stanie powiedzieć ze sporą pewnością, że intensywne powstawanie gwiazd wewnątrz galaktyki macierzystej może być mechanizmem napędzającym te tajemnicze i silne wiatry. "Zidentyfikowanie związki między intensywnymi procesami gwiazdotwórczymi a silnymi wiatrami kwazarowymi to ekscytujące odkrycie" tłumaczy Pece Podigachoski. "Naturalne wytłumaczenie mówi, że owe wiatry napędzane są procesami gwiazdotwórczymi i supernowymi, które częściej eksplodują w okresach wzmożonej aktywności gwiazdotwórczej". Ten nowy związek nie tylko rozwiązuje zagadkę kwazarów, ale także może przyczynić się do rozwiązania jeszcze większej tajemnicy: dlaczego rozmiar galaktyk w obserwowanym wszechświecie wydaje się mieć pewną górną granicę? "Oprócz pytania o to jakie procesy odpowiedzialne są za te wiatry gazowe, ich skutki także stanowią ważne pole badań w dzisiejszej astrofizyce" tłumaczy Peter Barthel. "Choć teorie przewidują, że galaktyki mogą bardzo się rozrastać, jak dotąd nie odkryliśmy ani jednej ultra-masywnej galaktyki. Wydaje się, że istnieje jakiś proces, który w pewnym momencie hamuje proces rozrastania się galaktyk: wewnętrzne wiatry gazowe mogą być właśnie odpowiedzialne za takie hamowanie". Teorie przewidują, że galaktyki mogą rozrastać się do rozmiarów setki razy większych niż największe dotąd obserwowane. Fakt deficytu galaktycznych behemotów we wszechświecie wskazuje, że istnieje jakiś proces wyczerpywania zapasów gazu w galaktykach, zanim zostaną one wykorzystane do tworzenia większych ilości gwiazd. Do takiego wyczerpywania gazu mogą prowadzić dwa mechanizmy: pierwszym są wiatry supernowych związane z procesami gwiazdotwórczymi, a drugim wiatry związane z supermasywną czarną dziurą w sercu każdego kwazaru. Choć obydwa mechanizmy mogą odgrywać tutaj swoją rolę, dowody na związek między wiatrami zimnego gazu i intensywnością procesów gwiazdotwórczych odkryte przez zespół wskazują, że w przypadku kwazarów, procesy gwiazdotwórcze wymagających stałych dostaw zimnego gazu, mogą być odpowiedzialne za pozbawianie galaktyki gazu i hamowanie jej zdolności do tworzenia nowych pokoleń gwiazd. Źródło: ESA]]> 15087 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mgławica Crescent: gorący gwiezdny bąbel]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/11/mglawica-crescent-goracy-gwiezdny-babel/ Mon, 11 Dec 2017 13:19:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15092 Mgławica Crescent. Źródło: ESA/XMM-Newton, J. Toalá & D. Goldman[/caption] Młoda, masywna gwiazda, która rozpoczęła swoje życie z masą 25 razy większą od masy Słońca odrzuca warstwy materii i szybkich wiatrów tworząc powyższą dynamiczną scenerię uchwyconą przez satelitę XMM-Newton. Powyższe zdjęcie szczegółowo przedstawia strukturę Mgławicy Crescent, która odrzuciła warstwę materii przechodząc w stadium czerwonego olbrzyma jakieś 200 000 lat temu. Szybkie wiatry wyemitowane nieco później teraz zderzyły się z tą warstwą materii powodując ogrzanie gazów w tym bąblu i emisję promieniowania rentgenowskiego widocznego na zdjęciu w kolorze niebieskim. Na zdjęciu widać także inne elementy: zieloną poświatę, za którą odpowiadają atomy tlenu, tam gdzie wiatry gwiezdne oddziałują z ośrodkiem międzygwiezdnym otoczenia. Różnice gęstości materii w otoczeniu mgławicy mogą odpowiadać za różnorodne struktury takie jak chociażby wybrzuszony bąbel w górnej, prawej części kadru. Gwiazda odpowiadająca za tą mgławicę najprawdopodobniej zakończy swoje życie w potężnej eksplozji supernowej. Mgławica Crescent znajduje się w gwiazdozbiorze Łabędzia jakieś 5000 lat świetlnych od Ziemi. Źródło: ESA]]> 15092 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Juno bada głębię Wielkiej Czerwonej Plamy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/12/sonda-juno-bada-glebie-wielkiej-czerwonej-plamy/ Tue, 12 Dec 2017 07:07:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15095 "Jedno z podstawowych pytań dotyczących Wielkiej Czerwonej Plamy jest pytanie o to jak głęboko ona sięga?" mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z SwRI w San Antonio. "Dane z sondy Juno wskazują najsłynniejsza burza w Układzie Słonecznym ma średnicę 1,5 razy większą od średnicy Ziemi, a jej podstawa znajduje się 300 kilometrów poniżej widocznego szczytu atmosfery planety". [caption id="attachment_15096" align="aligncenter" width="1024"] Grafika przedstawia nową strefę radiacyjną Jowisza odkrytą przez sondę Juno, znajdującą się tuż nad atmosferą w pobliżu równika.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/JHUAPL[/caption] Instrumentem naukowym odpowiedzialnym za to odkrycie jest Microwave Radiometer (MWR). "Radiometr mikrofalowy posiada unikalną zdolność zaglądania głęboko we wnętrze chmur Jowisza" mówi Michael Janssen, jeden z badaczy misji Juno z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Wielka Czerwona Plama to gigantyczny owal czerwonych chmur na południowej półkuli Jowisza, którego średnica sięgała 16 000 kilometrów 3 kwietnia 2017 roku. [caption id="attachment_15097" align="aligncenter" width="1024"] Powyższa grafika przedstawia wgląd w Wielką Czerwoną Plamę za pomocą radiometru mikrofalowego. Każdy z sześciu kanałów rejestruje mikrofale pochodzące z różnych głębokości pod powierzchnią chmur. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI[/caption] "Sonda Juno odkryła, że Wielka Czerwona Plama sięga 50-100 razy dalej wgłąb niż najgłębsze oceany na Ziemi, a u swojej podstawy jest cieplejsza niż na szczycie"mówi Andy Ingersoll, profesor planetologii w Caltech. "Wiatry związane są z różnicami temperatur, a ciepło charakteryzujące podstawę plamy tłumaczy silne wiatry, które obserwujemy na jej szczycie". Przyszłość Wielkiej Czerwonej Plamy jest wciąż tematem debat. Choć sama plama monitorowana jest od 1830 roku, to najprawdopodobniej istnieje ponad 350 lat. W XIX wieku Wielka Czerwona Plama miała szerokość większą niż 2 średnice Ziemi. Obecnie wydaje się, że Wielka Czerwona Plama troszeczkę się zmniejsza. Gdy sondy Voyager 1 i Voyager 2 mijały Jowisza w drodze do Saturna i dalej w 1979 roku, Wielka Czerwona Plama miała średnicę dwóch średnic Ziemi. Dzisiaj, pomiary wykonywane za pomocą teleskopów naziemnych wskazują, że szerokość plamy skurczyła się o jedną trzecią, a wysokość o jedną ósmą od czasów Voyagerów.

    Zostań Patronem Pulsu Kosmosu i zapewnij istnienie naszego portalu w 2018 roku.


      Sonda Juno odkryła także nową strefę radiacyjną tuż nad atmosferą gazowego olbrzyma, w pobliżu równika. W strefie tej energetyczny jony wodoru, tlenu i siarki poruszają się z prędkościami bliskimi prędkości światła. "Im bardziej zbliżamy się do Jowisza, tym ciekawiej się robi" mówi Heidi Becker z JPL."Wiedzieliśmy, że promieniowanie najprawdopodobniej nas zaskoczy, ale nie sądziliśmy, że znajdziemy nową strefę radiacyjną tak blisko planety. Udało się ją odkryć tylko dzięki unikalnej orbicie sondy wokół Jowisza, która pozwala nam się znacząco zbliżyć do planety i praktycznie przelecieć przez ową strefę radiacyjną". [caption id="attachment_15098" align="aligncenter" width="720"] Animacja przedstawia symulowany ruch chmur w Wielkiej Czerwonej Plamie. Animacja wykonana dzięki zastosowaniu modelu ruchu wiatrów bazującego na mozaice zdjęć wykonanych za pomocą kamery JunoCam.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstadt/Justin Cowart[/caption] Nowa strefa radiacyjna została zidentyfikowana za pomocą instrumentu JEDI (Jupiter Energetic Particle Detector Instrument).  Zarejestrowane przez niego cząstki pochodzą z energetycznych atomów obojętnych (szybko poruszających się jonów bez ładunku elektrycznego) powstałych w gazie wokół Io oraz Europy. Obojętne atomy stają się jonami, gdy ich elektrony odrywane są  w interakcjach z górnymi warstwami atmosfery Jowisza. Jak dotąd sonda Juno wykonała osiem naukowych przelotów nad powierzchnią Jowisza, dziewiąty przelot zaplanowano na 16 grudnia. Sonda Juno wystartowała z Przylądka Canaveral 5 sierpnia 2011 roku i dotarła na orbitę wokół Jowisza 4 lipca 2016 roku. W trakcie swojej misji sonda Juno zbliża się do szczytów chmur planety na odległość nawet 3400 kilometrów. Podczas tych bliskich przelotów sonda bada wnętrze gazowego olbrzyma i jego zorze polarne starając się poznać pochodzenie, strukturę, atmosferę i magnetosferę największej planety Układu Słonecznego. Źródło: NASA]]>
    15095 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gwiezdny żłobek w pełnej krasie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/13/gwiezdny-zlobek-w-pelnej-krasie/ Wed, 13 Dec 2017 15:11:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15102 Sharpless 29. Źródło: ESO/M. Kommesser[/caption] Kamera OmegaCAM zainstalowana na należącym do ESO teleskopie VLT Survey Telescope uchwyciła ten błyszczący obraz gwiezdnego żłobka o nazwie Sharpless 29. Na tym jednym zdjęciu można dostrzec wiele zjawisk astronomicznych, m.in. obłoki gazu i pyłu odbijające, pochłaniające i reemitujące promieniowanie gorących młodych gwiazd wewnątrz mgławicy. Przedstawiony tutaj region nieba znajduje się w katalogu Sharpless, w którym zebrano regiony H II: międzygwiezdne obłoki zjonizowanego gazu kipiące procesami gwiazdotwórczymi. Znany także jako Sh 2-29, obiekt Sharpless 29 znajduje się 5500 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Strzelca, tuż obok większej Mgławicy Laguna. Dostrzeżemy tam między innymi bardzo silne procesy gwiazdotwórcze w NGC 6559, mgławicy znajdującej się w centrum zdjęcia. Owa centralna mgławica to najciekawszy element Sharpless 29. Choć ma ona zaledwie kilka lat świetlnych średnicy, stanowi ona doskonały przykład tego jakiego zamieszenia mogą narobić intensywnie powstające gwiazdy w obłoku międzygwiezdnym. Gorące młode gwiazdy na powyższym zdjęciu nie mają więcej niż dwa miliony lat i emitują strumienie wysokoenergetycznego promieniowania. Energia ta ogrzewa otaczający je gaz i pył, a ich wiatry gwiezdne dramatycznie erodują i rzeźbią miejsce ich narodzin. W samej mgławicy znajduje się duża luka wycięta przez energetyczny układ podwójny. Owa luka powiększa się, rozpychając materię międzygwiezdną, która sprężona tworzy czerwonawą granicę wygiętą w swoisty łuk. Gdy międzygwiezdny pył i gaz bombardowany jest promieniowaniem ultrafioletowym z gorących młodych gwiazd, przekazywana w ten sposób energia sprawia, że zaczynają świecić. Rozmyta czerwona poświata dominująca na tym zdjęciu to emisja gazu wodorowego, natomiast błękitne światło odbijane jest i rozpraszane na małych drobinach pyłu. Oprócz emisji i odbijania, mamy tutaj także do czynienia z pochłanianiem (absorpcją) promieniowania. Fragmenty pyłu blokują promieniowanie zmierzające w naszą stronę, przez co nie możemy skrywających się za nimi gwiazd. Bogate i różnorodne środowisko Sharpless 29 oferuje asrtonomom pełną paletę właściwości fizycznych do badania. Procesy gwiazdotwórcze, wpływ młodych gwiazd na pył i gaz oraz zaburzenie pól magnetycznych - wszystko to można badać w tym niewielkim rejonie nieba. Jednak młode, masywne gwiazdy żyją szybko i umierają młodo. Z czasem zakończą swoje życie w potężnej eksplozji supernowej, pozostawiając za sobą szczątki gazu i pył. Za dziesiątki milionów lat, wszystko to zostanie uprzątnięte i zostanie nam tylko otwarta gromada gwiazd. Sharpless 29 została sfotografowana za pomocą kamery OmegaCAM zainstalowanej na teleskopie VLT Survey Telescope (VST) w Cerro Paranal w Chile. OmegaCAM tworzy obrazy obejmujące obszar nieba 300 razy większy niż największe pole widzenia Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i może obserwować szeroką paletę częstotliwości - od ultrafioletu po podczerwień. Jego główną cechą jest zdolność obserwowania bardzo czerwonej linii widmowej H-alfa, powstającej kiedy elektron we wnętrzu atomu wodoru traci energię - to powszechne zjawisko w mgławicy takiej jak Sharpless 29. Źródło: ESO]]> 15102 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jasne obszary na Ceres wskazują na aktywność geologiczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/13/jasne-obszary-na-ceres-wskazuja-na-aktywnosc-geologiczna/ Wed, 13 Dec 2017 16:09:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15105 Jasne kropki w kraterze Occator - Carealia Facula w centrum oraz Vinalia Faculae po bokach - to przykłady jasnego materiału odkrytego na dnie kraterów Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Gdybyś mógł/mogła znaleźć się na pokładzie sondy Ceres, obserwowana z niej powierzchnia planety karłowatej Ceres zasadniczo wydawałaby się dość ciemna, aczkolwiek z kilkoma istotnymi wyjątkami. Tymi wyjątkami są setki jasnych kropek wyróżniających się na tle otoczenia na zdjęciach przesłanych na Ziemię przez sondę Dawn. Teraz naukowcy już lepiej wiedzą w jaki sposób powstały i zmieniały się w czasie owe jasne obszary - odpowiadają za nie procesy wskazujące na aktywny, ewoluujący glob. "Tajemnicze jasne kropki na Ceres, które przykuwały uwagę zarówno zespołu naukowego misji Dawn oraz opinii publicznej, stanowią dowody na obecność w przeszłości podpowierzchniowego oceanu na Ceres oraz wskazują, że Ceres po dziś dzień jest zaskakująco aktywnym światem. Procesy geologiczne odpowiadają za powstanie tych jasnych obszarów i być może także obecnie zmieniają wygląd Ceres" mówi Carol Raymond, zastępca głównego badacza misji Dawn  JPL w Pasadenie. Raymond wraz ze współpracownikami zaprezentował najnowsze wyniki badań jasnych obszarów na dorocznym spotkaniu AGU w Nowym Orleanie. Odkąd sonda Dawn dotarła na orbitę wokół Ceres w marcu 2015 roku, naukowcy zlokalizowali na powierzchni globu ponad 300 jasnych obszarów. W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Icarus doktorant Nathan Stein z Caltechu podzielił jasne kropki Ceres na cztery kategorie. Pierwsza grupa jasnych kropek zawiera materiał o największym albedo na Ceres, który odkryto w czterech kraterach. Najlepszym przykładem jest słynny już Krater Occator, który zawiera dwa takie jasne obszary. Cerealia Facula w centrum krateru składa się z jasnego materiału pokrywającego wgłębienie o szerokości ok. 10 kilometrów. Na wschód od centrum krateru znajduje się zbiór nieco mniej odbijających światło i bardziej rozproszonych elementów zwany Vinalia Faculae. Jasny  materiał w Kraterze Occator złożony jest w materii bogatej w sole, która w przeszłości związana była z wodą. Choć Cerealia Facula jest najjaśniejszym obszarem na Ceres, dla ludzkiego oka przypominałaby brudny śnieg. [caption id="attachment_15107" align="aligncenter" width="1024"] Krater Oxo. Źródło: NASA/KPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI[/caption] Częściej - w drugiej kategorii - jasny materiał odkrywany jest na zboczach krateru i zsuwa się ku podłożu krateru. Uderzające w powierzchnię planety karłowatej obiekty odsłaniały jasną materię, która już znajdowała się pod powierzchnią lub formowała się we wcześniejszych uderzeniach. Osobno - w trzeciej kategorii - jasny materiał odkrywany jest w materii wyrzucanej z krateru w momencie zderzenia. Wzgórze Ahuna Mons należy do własnej, czwartej kategorii - to jedyny przypadek na Ceres, w którym jasny materiał nie jest skojarzony z żadnym kraterem uderzeniowym. To prawdopodobnie kriowulkan - wulkan powstały poprzez stopniową akumulację gęstego, wolno się przesuwającego lodu. Na przestrzeni setek milionów lat, jasna materia wymieszała się z ciemną materią tworzącą większość powierzchni Ceres, jak również z odłamkami wyrzuconymi z kraterów w wyniku zderzeń z innymi ciałami. Oznacza to, że miliardy lat temu, kiedy Ceres doświadczała znacznie intensywniejszego bombardowania, jej powierzchnia była usiana tysiącami jasnych plam. [caption id="attachment_15108" align="aligncenter" width="1024"] Ahuna Mons, pojedyncza wysoka góra na powierzchni Ceres także posiada jasne obszary, aczkolwiek niezwiązane z żadnym kraterem uderzeniowym. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] "Wcześniejsze badania wykazały, że jasny materiał zbudowany jest z soli. Uważamy, że podpowierzchniowa aktywność płynów spowodowała przedostanie się cieczy na powierzchnię i utworzenie przynajmniej części jasnych kropek" mówi Stein. Dlaczego różne jasne obszary w kraterze Occator tak się od siebie różnią? Tym pytaniem zajmowała się Lynnae Quick, planetolog z Smithsonian Institution w Waszyngtonie. Wiodąca teoria mówi, że przynajmniej w niedawnej przeszłości, pod powierzchnią Occatora znajdował się zbiornik słonej wody. Vinalia Faculae, rozproszone jasne kropki znajdujące się na północny wschód od centralnego wzniesienia krateru mogły powstać z płynu, który wydostał się na powierzchnię przy pomocy niewielkiej ilości gazu, podobnie do szampana wydostającego się z butelki po wyciągnięciu korka. [caption id="attachment_15109" align="aligncenter" width="1024"] Ahona Mons. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] W przypadku Vinalia Faculae takim gazem mogła być para wodna, dwutlenek węgla, metan lub amoniak. Bogata w takie związki słona woda mogła być wyniesiona bliżej powierzchni Ceres poprzez pęknięcia, które połączyły ją ze słonym zbiornikiem pod powierzchnią Occatora. Niższe ciśnienie na powierzchni Ceres odpowiada za przejście wody w parę wodną. Gdy pęknięcia dotarły do powierzchni, para wodna energicznie wydostała się w przestrzeń niosąc za sobą ziarna lodu i soli i odkładając je na powierzchni. Cerealia Facula musiała powstać w nieco inny sposób, zważając na fakt, że jest nieco bardziej wyniesiona i jaśniejsza niż Vinalia Faculae. Materiał tworzący ten jasny obszar musiał przypominać swego rodzaju lodową lawę, wypływającą powoli na powierzchnię tak, aby powstała kopuła. [caption id="attachment_15110" align="aligncenter" width="1024"] Powyższa mapa przedstawia położenie jasnych obszarów na powierzchni planety karłowatej Ceres. Zaznaczono na niej ponad 300 jasnych kropek zwanych "faculae". Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI/Caltech[/caption] Analizy przeprowadzone przez Quicka nie odnoszą się do zderzenia, które doprowadziło do powstania krateru Occator. Jednak naukowcy zgadzają się co do tego, że gdy duży obiekt uderzył w powierzchnię Ceres tworząc krater o średnicy 92 kilometrów, zderzenie mogło także doprowadzić do powstania pęknięć, przez które na powierzchnię wydostawała się ciecz. Źródło: JPL]]> 15105 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mars do góry nogami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/14/mars-do-gory-nogami/ Thu, 14 Dec 2017 10:48:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15112 Co oznacza "w górę" w przestrzeni kosmicznej? Planety zazwyczaj przedstawiane są z biegunem północnym zorientowanym ku górze i południowym w dół. Na powyższym zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Express, Czerwona Planeta widoczna jest z północnym biegunem na dole i równikiem na górze. Zdjęcie zostało wykonane 19 czerwca br. w trakcie kalibracji kamery wysokiej rozdzielczości gdy sonda Mars Express poruszała się z północy na południe. Dziewięć kanałów kamery - jeden skierowany w dół (nadir), cztery kolorowe i cztery stereo - wykonały panoramę powierzchni utrwalając na zdjęciu duży obszar powierzchni Marsa przy tych samych warunkach oświetlenia. Jednocześnie kamera została skierowana ku horyzontowi zamiast bezpośrednio w powierzchnię jak to ma miejsce zazwyczaj. Wynikiem tego zabiegu jest rzadki, szerokokątny rzut oka na planetę z oświetlonym horyzontem w pobliżu równika w górnej części zdjęcia i zacienionym biegunem północnym na dole. Północna czapa polarna składała się z lodu wodnego i pyłu w momencie wykonywania zdjęcia, na początku marsjańskiej wiosny. Stały dwutlenek węgla obecny w tym rejonie zimą zdążył już odparować. Podobnie lód wodny także odparowuje dostarczając duże ilości wody do atmosfery, gdzie jest ona transportowana na południe wraz z ruchami atmosferycznymi. Wraz z kolejną zmianą pór roku, w to samo miejsce powróci lód wodny i zestalony dwutlenek węgla. Idąc na południe, na zdjęciu widzimy jedne z największych wulkanów na Marsie w regionie Tharsis. Tharsis obejmuje obszar większy od Europy i wznosi się na 5 kilometrów nad średnią wysokość planety, przy czym wulkany sięgają wysokości nawet 10-22 kilometrów. Największy wulkan - Olympus Mons - znalazł się poza kadrem. W centum ujęcia natomiast znajduje się Alba Mons o średnicy ponad 1000 kilometrów. [caption id="attachment_15115" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/Viking, FU Berlin[/caption] Alba Mons znajduje się na krawędzi wyżyny Tharsis. W jej otoczeniu można dostrzec liczne równolegle biegnące linie - ich powstanie wiąże się z napięciami tektonicznymi wyżyny Tharsis. Dalej na południe widać sięgający na 15 km Ascraeus Mons - akurat w momencie wykonywania zdjęcia przesłonięty chmurami. Cienkie warstwy chmur widać także kilkadziesiąt kilometrów nad horyzontem. [caption id="attachment_15116" align="aligncenter" width="1024"] Topografia Marsa. Źródło: NASA/MGS/MOLA Science Team, FU Berlin[/caption] Na lewo od Ascraeus Mons widać także inne wulkany - Uranius Mons, Ceraunius Tholus oraz Tharsis Tholus. Choć w porównaniu do marsjańskich gigantów mają one przeciętne rozmiary - średnica rzędu 60-150 km i wysokość 5-8 km względem otoczenia, to wciąż dorównują one rozmiarami wielu z największych ziemskich wulkanów: Mauna Kea to najwyższy wulkan na Ziemi (10 km od podstawy na dnie oceanicznym do szczytu, przy czym tylko 4200 m nad poziomem morza). Źródło: ESA  ]]> 15112 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sztuczna inteligencja odkrywa nowe planety w danych z Keplera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/15/sztuczna-inteligencja-odkrywa-nowe-planety-w-danych-z-keplera/ Fri, 15 Dec 2017 11:15:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15120 Źródło: NASA/Wendy Stenzel[/caption] Dzięki odkryciu ósmej planety krążącej wokół gwiazdy Kepler-90 otrzymaliśmy pierwszy jak dotąd układ, w którym liczba planet krążących wokół jednej gwiazdy dorównuje liczbie planet w Układzie Słonecznym. Nowo odkryta planeta Kepler-90i to niezwykle gorąca, skalista planeta okrążająca swoją gwiazdę w czasie 14,4 dni. Planeta została odkryta dzięki zastosowaniu metod uczenia maszynowego opracowanego przez Google. W tym konkretnym przypadku komputery uczyły się identyfikacji planet w danych zebranych przez Kosmiczny Teleskop Kepler. https://www.youtube.com/watch?v=S_HRh0ZynjE "Tak jak przypuszczaliśmy, w danych z Keplera czai się jeszcze wiele odkryć, które czekają na nowe narzędzia czy technologie, które pozwolą na ich dostrzeżenie" mówi Paul Hertz, dyrektor NASA Astrophysics Division w Waszyngtonie. "Odkrycie to dowodzi, że dane z Keplera będą jeszcze przez wiele lat prawdziwą skarbnicą odkryć". Do odkrycia doszło po tym jak badacze Christopher Shallue oraz Andrew Vanderburg przeszkolili komputer do nauki identyfikacji egzoplanet w odczytach natężenia promieniowania wykonanych przez teleskop Kepler - minimalne zmiany jasności spowodowane przejściem planety na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Komputer po przeanalizowaniu danych z Keplera odkrył słabe sygnały tranzytów od wcześniej niezauważonej ósmej planety krążącej wokół gwiazdy Kepler-90 w Gwiazdozbiorze Smoka. Inne układy planetarne prawdopodobnie są dużo ciekawsze dla poszukiwaczy życia niż Kepler-90. Około 30% większa od Ziemi, planeta Kepler-90i znajduje się tak blisko swojej gwiazdy, że temperatura na jej powierzchni może przekraczać 400 stopni Celsjusza upodabniając ją do Merkurego. Najdalsza planeta tego układu, Kepler-90h krąży w takiej odległości od swojej gwiazdy jak Ziemia od Słońca. "Układ planetarny Kepler-90 to wersja mini naszego Układu Słonecznego. Znajdujemy w nich małe planety bliżej gwiazdy i duże na zewnątrz tyle, że tutaj odległości są dużo mniejsze" mówi Vanderburg, astronom na Uniwersytecie Teksasu w Austin. Źródło: NASA]]> 15120 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowa metoda pomiaru mas pojedynczych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/15/nowa-metoda-pomiaru-mas-pojedynczych-gwiazd/ Fri, 15 Dec 2017 18:12:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15123 Źródło: Michael Smelzer, Uniwersytet Vanderbilt[/caption] Astronomowie opracowali nową, lepszą metodę mierzenia mas milionów pojedynczych gwiazd, szczególnie tych z układami planetarnymi. Dokładne pomiary mas gwiazd nie tylko odgrywają kluczową rolę w badaniu narodzin, ewolucji i śmierci gwiazd, ale także w szacowaniu prawdziwej natury tysięcy egzoplanet, o których teraz wiemy, że krążą wokół większości gwiazd. Metoda została przygotowana specjalnie dla satelity Gaia (ESA), który aktualnie tworzy mapę Drogi Mlecznej w trzech wymiarach oraz nadchodzącego satelity TESS, którego start planowany jest na przyszły rok, a który będzie badał 200 000 najjaśniejszych gwiazd na niebie w poszukiwaniu nowych planet pozasłonecznych. "Opracowaliśmy nowatorską metodę pomiaru masy samotnych gwiazd"mówi prof. Keivan Stassun, który kierował pracami. "Najpierw wykorzystujemy całkowitą ilość światła z gwiazdy i jej paralaksę do określenia jej średnicy. Następnie, analizujemy sposób w jaki gwiazda mruga, co pozwala nam na pomiar grawitacji na powierzchni gwiazdy. Łącząc te dwie informacje otrzymujemy całkowitą masę gwiazdy". Stassun wraz ze współpracownikami opisał metodę i zaprezentował jej precyzję na 675 gwiazdach o znanej masie w najnowszym artykule zatytułowanym "Empirical, accurate masses and radii of single stars with TESS and GAIA" i zaakceptowanym do publikacji w periodyku Astronomical Journal. Dotychczas, najdokładniejszą metodą określania masy odległych gwiazd było mierzenie orbit gwiazd w układach podwójnych. Prawa ruchu Newtona umożliwiały obliczanie masy obu gwiazd poprzez pomiary orbit. Niemniej jednak, niecała połowa gwiazd w naszej galaktyce należy do układów podwójnych, a takie układy podwójne obejmują zaledwie jedną piątą wszystkich czerwonych karłów, które szczególnie aktywnie wykorzystywane są do poszukiwania egzoplanet. Dlatego też astronomowie opracowali wiele innych metod szacowania mas pojedynczych gwiazd. Metoda fotometryczna, która klasyfikuje gwiazdy według koloru i jasności to najbardziej ogólna metoda, ale niezbyt dokładna. Asterosejsmologia, która pozwala mierzyć fluktuacje promieniowania wskutek pulsacji dźwiękowych przemieszczających się przez wnętrze gwiazd jest bardzo dokładna, ale działa tylko na kilku tysiącach najbliższych, najjaśniejszych gwiazd. "Nasza metoda pozwala mierzyć masę dużej ilości gwiazd z dokładnością do 10-25%.  W większości przypadków to dużo lepiej niż za pomocą innych dostępnych metod, a co ważne - metodę tą można stosować do gwiazd pojedynczych, dzięki czemu nie musimy się już ograniczać do układów podwójnych" dodaje Stassun. Źródło: Vanderbilt University, 1]]> 15123 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Słowo na niedzielę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/15/slowo-na-niedziele/ Fri, 15 Dec 2017 22:02:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15128 Wszyscy żyjemy na planecie Ziemia. Jadąc rano do szkoły czy do pracy mijamy znane nam tereny, zastanawiamy się jak minie dzisiejszy dzień, zastanawiamy się co zjeść na obiad, przypominamy sobie, że trzeba kupić żarówkę do lampy w kuchni. Dzień jak co dzień. Monotonia jest strasznie dołująca. Zapominamy jednak gdzie żyjemy. Tak naprawdę nie widzimy świata wokół. Bezustanny galop myśli, przeglądanie poczty elektronicznej, aktualizacji na facebooku czy na instagramie - to wszystko skutecznie przesłania nam otaczający nas świat.   Astronomowie spoglądają dalej, jeszcze dalej od powierzchni naszej planety. Analizują skład chemiczny gwiazd znajdujących się tryliony kilometrów od Ziemi, gwiazd, do kórych nigdy żaden człowiek nie dotrze (o ile nie okaże się, że nie dostrzegliśmy jakiegoś błędu w naszej fizyce i w rzeczywistości podróże do odległych zakątków wszechświata są możliwe - wszak “nigdy nie mów nigdy”), poszukują planet pozasłonecznych mając nadzieję na odkrycie oznak życia na jakiejkolwiek innej planecie. Sama taka myśl strasznie rozbudza wyobraźnię - zastanawiamy się jakiego rodzaju życie może istnieć na innych planetach - czy będzie podobne do naszego, czy może będzie zupełnie do niego niepodobne. Jak na razie nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić. Znamy jedną, dosłownie JEDNĄ planetę, na której wiemy, że życie istnieje - to Ziemia. I tyle. Już sama myśl o odnalezieniu jakiegokolwiek życia na innym globie wydaje się fascynująca. Samo odkrycie biologii na innej planecie oznaczałoby coś niesamowitego. Dowiedlibyśmy, że we Wszechświecie może istnieć mnóstwo przypadków życia. Odnalezienie mikrobów byłoby czymś wspaniałym. Nie ma sensu nawet wspominać czym byłoby odkrycie planety, na której dojrzelibyśmy roślinność, czy bardziej złożone formy życia, nie mówiąc już o życiu inteligentnym. Sama myśl o poszukiwaniu jakichkolwiek oznak życia na innych planetach pochłania nas bez reszty, a oprócz tego skutecznie przesłania nam otaczający nas świat.   Zastanawialiście się kiedyś co by było gdybyśmy odkryli planetę nie podobną, ale taką jak Ziemia? Wyobraźcie sobie, że szukamy dowodów na istnienie jakiejkolwiek biologii na obcej planecie i trafiamy na Ziemię. Załóżmy, że istniejący sprzęt pozwala nam wręcz dolecieć do tej planety i ją badać - for the sake of argument. Załóżcie, że jesteście obcymi, którzy właśnie dotarli do Układu Słonecznego, dolatują na Ziemię i zaczynają ją badać. Mikroby są. Hurra. Ale okazuje się, że jest o tyle więcej. Już zanim przejdziemy do życia: jeżeli jesteście obcymi ze szczękami, to zbieracie szczęki z podłogi widząc potęgę natury, widząc procesy atmosferyczne, opady, chmury, zachody i wschody Słońca, zdumiewa Was wielki księżyc widoczny gołym okiem ze szczegółami na niebie, przerażają was wiatry, burze, deszcz. O właśnie, deszcz! I cała reszta cyklu wodnego. Lecąc nad krajobrazem widzicie potężne, niezwykle silne wodospady, szumiące fale oceanu skrywającego mnóstwo życia, rwące potoki, strumienie żłobiące powierzchnię planety. Dynamika tej spływającej wody już sama w sobie skłania was do myślenia, że to niesamowicie żywa planeta. Tak dużo się tu dzieje. Dostrzegacie roślinność delikatnie poruszającą się na wietrze. Rośliny jak rośliny, stoją w miejscu. Ale na szczęście macie na nadgarstku urządzenie, które spowalnia proces postrzegania, dzięki czemu w waszych głowach macie wrażenie, że czas płynie szybciej. Jeden dzień wydaje się trwać zaledwie minutę. Przysiadając na kamieniu obserwujecie leśną polanę i widzicie, że to także świat niesamowicie ożywiony. W ciągu sześciu godzin mija cały rok na Ziemi, widzicie powolne obumieranie roślinności przed zimą, i wściekłe rozkwitanie roślinnosci na wiosnę i latem. Przyglądacie się z bliska, widzicie jak rośliny wyrastają z Ziemi, widzicie jak świadomie kierują się ku słońcu, widzicie jak rozwijają liście, jak pączkują, jak rozkwitają. To wszystko wydaje się wręcz nierealnie fascynujące. Jak to wszystko się dzieje, jak powstała taka różnorodność, w jakiej symbiozie te całe lasy i łąki żyją, jak majestatycznie życie się broni i po kolejnym roku powstają nowe rośliny, te które przetrwały wzrastają na nowo odradzając się na wiosnę niczym feniks z popiołów. Okazuje się, że pozorna śmierć zimą była tylko formą przetrwalnikową, pojawiają się kolejne liście, kolejne kwiaty i życie powraca. Co sześć godzin życie powraca na Ziemię i co sześć godzin szykuje się na zimę.   W końcu dostrzegacie faunę. Mamy proste organizmy, ale je akurat dość trudno dostrzec ze względu na rozmiary. Okazuje się, że życie może przyjmować miliardy form. Dostrzegacie lecącą biedronkę, biegnącego zająca, tygrysa, słonia, psa, ptaki, aligatory, płazy, gady, ssaki dowolnych rozmiarów, człowieka.   Okazuje się, że ta jedna odkryta w bezkresnym wszechświecie planeta stanowi materiał do badań, które mogą trwać setki jeżeli nie tysiące lat. Samo katagolowanie życia na egzoplanecie takiej jak Ziemia jest zadaniem wręcz niewykonalnym, nawet jeżeli możemy na nią polecieć i wysłać całą armię naukowców. Co więcej, okazuje się, że nawet sami mieszkańcy tej planety nie znają jej do końca. Owszem, potrafią już wydostać się z powierzchni planety, ba, nawet dolecieć i stanąć na swoim naturalnym satelicie, ale nijak nie oznacza to, że znają całą złożoność życia na swojej planecie. To życie także dla nich stanowi wciąż nie lada zagadkę, a części życia - na przykład tego skrytego kilometry pod powierzchnią oceanów - nawet nie znają i gdyby mogli je zbadać byliby równie zaskoczeni jak wy.   Tylko z uwagi na fakt, że żyjemy na Ziemi na co dzień nie dostrzegamy tego jak jest fascynująca. Jesteśmy ślepi na to co mamy tuż pod nosem, szukając czegoś bardziej fascynującego znacznie dalej, tam gdzie nie sięgamy. Znajdźcie jakiś wieczór w najbliższym czasie, usiądźcie przed ekranem i zobaczcie co nas omija na co dzień i na co przypadkiem możemy trafić za kilka lat jednym z budowanych aktualnie teleskopów: https://www.youtube.com/watch?v=LOcME1qAtgE https://www.youtube.com/watch?v=Q8IwAj0XPVE https://www.youtube.com/watch?v=jYAnA3BBLcs RK]]> 15128 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Orbitalna gmatwanina wokół czerwonego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/18/orbitalna-gmatwanina-wokol-czerwonego-karla/ Mon, 18 Dec 2017 20:16:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15135 Credit: Denis Bajram[/caption] W powszechnej świadomości planety Układu Słonecznego poruszają się wokół słońca po płaszczyźnie równika swojej gwiazdy macierzystej. Gwiazda także rotuje, a jej oś rotacji jest zorientowana podobnie do planet krążących wokół niej planet, dzięki czemu cały układ wygląda na uporządkowany. Jednak natura jest kapryśna czego dowodzi odkrycie dokonane przez międzynarodowy zespół kierowany przez badaczy z Uniwersytetu Genewskiego w Szwajcarii. Swoje odkrycie badacze opisali w artykule opublikowanym w periodyku Nature. GJ436 to gwiazda, wokół której krąży planeta zwana "włochatą planetą", która odparowuje niczym kometa. W swoim opracowaniu badacze z UNIGE wykazali, że oprócz ogromnego obłoku gazu, planeta GJ436b charakteryzuje się bardzo unikalną orbitą. Jest to orbita biegunowa: zamiast krążyć w płaszczyźnie równikowej swojej gwiazdy, owa planeta przemieszcza się niemal dokładnie nad biegunami swojej gwiazdy macierzystej. Nachylenie płaszczyzny tej orbity stanowi ostatni element układanki, którą astronomowie próbują ułożyć od 10 lat. W przeciwieństwie do planet Układu Słonecznego, gdzie orbity mają kształt niemal kołowy, GJ436b porusza się po bardzo płaskiej lub silnie wydłużonej elipsie, przez co jej odległość do gwiazdy zmienia się w trakcie okrążania gwiazdy. "Ta planeta doświadcza potężnych oddziaływań pływowych ponieważ znajduje się niezwykle blisko swojej gwiazdy, w odległości zaledwie 0,03 jednostki astronomicznej (AU)" mówi Vincent Bourrier, badacz z Wydziału Astronomii na UNIGE. "Sama gwiazda to czerwony karzeł, którego czas życia jest bardzo długi, a siły pływowe powinny już zdążyć ukołowić orbitę, a jednak tak się nie stało". Architektura orbit w układach planetarnych to swego rodzaju zapis historii ich powstawania i ewolucji. Planeta zaburzona bliskim przejściem innej gwiazdy lub obecnością innych masywnych planet będzie odzwierciedlała to w swojej orbicie. "Nawet mimo faktu, że już widzieliśmy takie nietypowe orbity planetarne, wciąż nie znamy ich pochodzenia. To pierwszy raz kiedy zbadaliśmy architekturę układu planetarnego wokół czerwonego karła" mówi Christope Lovis, badacz z UNIGE i współautor opracowania. Istnienie nieznanej, bardziej masywnej i bardziej odległej zaburzającej planety mogłaby tłumaczyć dlaczego GJ436b nie porusza się po orbicie kołowej. "Jeżeli tak faktycznie jest, nasze obliczenia wskazują, że nie tylko planeta nie poruszałaby się po orbicie kołowej, o czym akurat wiemy od 10 lat, ale także powinna poruszać się po silnie nachylonej orbicie. I tego właśnie udało nam się dowieść" mówi Herve Beust, który analizował orbitę planety. Te same obliczenia wskazują także, że planeta nie zawsze znajdowała się tak blisko swojej gwiazdy, ale mogła zbliżyć się do niej całkiem niedawno (w skali kosmicznej). Być może "parująca planeta" została wepchnięta w pobliże swojej gwiazdy poprzez oddziaływanie grawitacyjne jak dotąd nieodkrytej planety. Jak dla Vincenta Bourriera, badania wciąż trwają: "Naszym kolejnym celem jest odkrycie tajemniczej planety, która odpowiada za tak zagmatwany układ planetarny". Źródło: 1]]> 15135 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe podejście do poszukiwania planet w układzie Alfa Centauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/19/nowe-podejscie-do-poszukiwania-planet-w-ukladzie-alfa-centauri/ Tue, 19 Dec 2017 09:05:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15140 Źródło: Michael S. Helfenbein[/caption] Astronomowie z Yale na nowo spojrzeli na pobliski układ Alfa Centauri i opracowali nowe sposoby poszukiwania planet przyjaznych dla życia w tym układzie. Według badań przeprowadzonych przez prof. Debrę Fischer i jej doktorantkę Lily Zhao w układzie Alfa Centauri mogą istnieć małe planety podobne do Ziemi, których jak dotąd nie zauważono. Jednocześnie badania wykluczają możliwość istnienia w tym układzie kilku większych planet, które pojawiały się w poprzednich modelach. "Wszechświat mówi nam, że najpowszechniejsze są małe planety, a wyniki naszych badań wskazują, że właśnie takie najprawdopodobniej krążą wokół gwiazd Alfa Centauri A oraz B" mówi Fischer, specjalistka od egzoplanet, która od kilku dekad zajmuje się poszukiwaniem analogów Ziemi. Wyniki nowych badań opublikowano w Astronomical Journal. Układ Alfa Centauri znajduje się 1,3 parseka od Ziemi i jest najbliższym nam układem gwiezdnym. W skład układu wchodzi Alfa Centauri A, Alfa Centauri B oraz Proxima Centauri. Zeszłoroczne odkrycie planety podobnej do Ziemi krążącej wokół Proxima Centauri sprowokowało nową falę naukowego i powszechnego zainteresowania tym układem. "Ponieważ Alfa Centauri znajduje się tak blisko, jest to nasz pierwszy krok poza Układ Słoneczny" mówi Fischer. "Wokół Alfa Centauri A oraz B z pewnością krążą małe planety skaliste". Wnioski te opierają się danych zebranych za pomocą zaawansowanych instrumentów spektrograficznych w obserwatoriach znajdujących się w Chile: CHIRON - spektrograf zbudowany przez zespół Fischer; HARPS - zbudowany przez zespół z Genewy; oraz UVES stanowiący element sieci Very Large Telescope Array. "Precyzja naszych instrumentów była niewystarczająca, do teraz" dodaje Fischer. Badacze analizujący układ Alfa Centauri próbowali odpowiedzieć sobie na pytanie czy bazując na analizach spektrograficznych byliby w stanie wykryć obecność małych, skalistych planet w ekosferze gwiazd. Bardzo często jednak odpowiedź była negatywna. Zhao, pierwsza autorka opracowania ustaliła, że w przypadku Alfa Centauri A wciąż można podejrzewać obecność planet mniejszych niż 50 mas Ziemi. W przypadku Alfa Centauri B można podejrzewać obecność planet mniejszych niż 8 mas ziemi, a w przypadku Proxima Centauri można podejrzewać obecność planet mniejszych niż 0.5 masy Ziemi. "Wykorzystując już przeanalizowane dane w nowy sposób byliśmy w stanie wyciągnąć nowe wnioski. Udało nam się wyeliminować obecność dużych planet, które mogą zagrażać mniejszym planetom przyjaznym dla życia". Źródło: 1
     ]]>
    15140 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierścienie Saturna są zaskakująco młode i mogą być resztkami dawnych księżyców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/19/pierscienie-saturna-sa-zaskakujaco-mlode-i-moga-byc-resztkami-dawnych-ksiezycow/ Tue, 19 Dec 2017 11:35:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15145 Ostatnie dane przesłane na Ziemię przez sondę Cassini, która przemierzała przestrzeń między planetą a pierścieniami na krótko przed tym jak wleciała w atmosferę gazowego olbrzyma kończąc tym samym swoją misję wskazują, że pierścienie planety mają zaledwie kilkaset milionów lat i są mniej masywne niż dotąd uważano. Takie wyniki wskazują, że pierścienie są prawdopodobnie pozostałościami po co najmniej jednym księżycu, a nie pozostałościami po materii, z której powstała planeta. Wyniki badań zostały zaprezentowane podczas jesiennego spotkania AGU w dniach 12 i 13 grudnia br. Od dekad naukowcy zastanawiali się nad wiekiem i pochodzeniem pierścieni Saturna. Jeżeli pierścienie powstały razem z Saturnem jakieś 4 miliardy lat temu, bezustanne bombardowanie odłamkami  z bardziej odległych rejonów układu słonecznego powinno spowodować, że pierścienie będą ciemniejsze niż to co obserwujemy. Jednak naukowcy uważali, że pierścienie były zbyt masywne, aby mogły się uformować stosunkowo niedawno, gdy było już mniej materiału, z którego mogłyby powstać niż na wczesnych etapach istnienia Układu Słonecznego. Obserwacje wykonane przez sondę Cassini podczas ostatnich orbit misji być może rozwiązały tę zagadkę. Pod koniec misji sonda Cassini 22 razy przeleciała między pierścieniami a planetą. Wyczyn ten pozwolił astronomom zmierzyć różnicę przyciągania grawitacyjnego doświadczanego przez sondę ze strony samego Saturna oraz Saturna z pierścieniami. Pomiary te pozwoliły ustalić, że pierścień B, który odpowiada za 80% całkowitej masy pierścieni ma około 15 miliardów miliardów kilogramów lub 0,4 masy Mimasa, jednego z pierścieni Saturna. To wystarczająco niska masa, aby pierścień mógł być młody - mówi planetolog Larry Esposito z Uniwersytetu Kolorado w Boulder, wieloletni zwolennik teorii starych pierścieni zaangażowany w te badania. W 1983 roku Esposito wykorzystał dane zebrane przez sondę Voyager do oszacowania masy pierścieni i otrzymał podobny wynik. "Zawsze jednak uważałem, że wyniki są niedoszacowane. Jestem rozczarowany tym, że pierścienie nie są masywniejsze". Ostatnie spojrzenie na pył opadający na pierścienie także wspiera teorię o młodych pierścieniach. Wykorzystując wszystkie pomiary z instrumentu mierzącego ilość pyłu naukowcy ustalili, że wciąż jasne pierścienie zbierają zdecydowanie za dużo pyłu, aby utrzymać swoją jasną barwę przez miliardy lat. "Nasze dane wskazują, że czas zanieczyszczania pierścienia to zaledwie kilkaset milionów lat. Zatem pierścienie są stosunkowo młode" mówi Sascha Kempf z Boulder. Analizowane łącznie, te dwa wyniki "silnie wskazują na młode pierścienie" mówi Esposito. W jaki sposób powstały pierścienie wciąż nie wiadomo. Według Esposito najprawdopodobniej jeden księżyc o masie około połowy masy Mimasa uległ rozerwaniu jakieś 200 milionów lat temu. Według Paula Estrady z Instytutu SETI w Mountain View, powstawanie pierścieni niekoniecznie jest jednorazowym wydarzeniem. Saturn może przechodzić przez cykle istnienia księżyców i pierścieni. W 2016 roku Matija Ćuk także z Instytutu SETI wraz ze współpracownikami obliczył, że w przypadku gdyby dawny najbardziej zewnętrzny księżyc Saturna zbliżył się do planety, ruch ten mógłby zdestabilizować cały układ księżyców wysyłając część z nich w kierunku Saturna, gdzie uległyby rozerwaniu i odpowiadałyby za powstanie pierścieni. Z czasem te pierścienie mogłyby akreować i tworzyć nowe księżyce powracając do punktu wyjścia. Takie zmiany mogłyby zachodzić wielokrotnie. Źródło: 1]]> 15145 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężne bąble na powierzchni czerwonego olbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/20/potezne-bable-na-powierzchni-czerwonego-olbrzyma/ Wed, 20 Dec 2017 15:18:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15158 Źródło: ESO[/caption] Astronomowie korzystający z Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) po raz pierwszy bezpośrednio zaobserwowali granulację na powierzchni odległej gwiazdy - starzejącego się czerwonego olbrzyma π1 Gru w gwiazdozbiorze Żurawia. Powyższe niesamowite zdjęcie wykonane za pomocą instrumentu PIONIER przedstawia komórki konwekcyjne tworzące powierzchnię tej potężnej gwiazdy o średnicy 350 razy większej od średnicy Słońca. Każda z komórek ma średnicę ponad 1/4 średnicy gwiazdy i mierzy ok. 120 milionów kilometrów. Wyniki obserwacji opublikowano w tym tygodniu w periodyku Nature. Znajdująca się 530 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Żurawia (Grus) gwiazda π1 jest chłodnym czerwonym olbrzymem. Jej masa zbliżona jest do masy Słońca, ale gwiazda jest 350 razy większa i kilka tysięcy razy jaśniejsza od Słońca. Nasze Słońce stanie się podobnym czerwonym olbrzymem za jakieś pięć miliardów lat. [caption id="attachment_15160" align="aligncenter" width="1024"] Otoczenie gwiazdy. Credit:
    ESO/Digitized Sky Survey 2. Acknowledgement: Davide De Martin[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Claudię Paladini (ESO) wykorzystał instrument PIONIER zainstalowany na należącym do ESO Bardzo Dużym Teleskopie do obserwacji π1 Gruis bardziej szczegółowo niż kiedykolwiek wcześniej. Naukowcy odkryli, że powierzchnia gwiazdy składa się z kilku komórek konwekcyjnych (granuli) o średnicy 120 milionów kilometrów każda. Można zatem powiedzieć, że gdyby granica takiej komórki była na Ziemi, to wewnątrz niej zmieściłaby się także Wenus. Powierzchnie czyli tak zwane fotosfery - wielu olbrzymów przesłonięte są przez pył, który uniemożliwia nam ich obserwacje. Jednak w przypadku π1 Gruis mimo, że mamy do czynienia z pyłem stosunkowo daleko od gwiazdy, to nie przeszkadza nam on w podczerwonych obserwacjach samej gwiazdy. Kiedy dawno temu π1 Gruis wyczerpała zapasy wodoru do spalania, ta stara gwiazda zakończyła pierwszy etap programu fuzji jądrowej. Gwiazda skurczyła się tracąc energię, co spowodowało wzrost energii do ponad 100 milionów stopni. Te ekstremalne temperatury umożliwiły rozpoczęcie nowego etapu, w którym gwiazda zaczęła spalać hel i tworzyć cięższe atomy węgla i tlenu. Tak intensywnie gorące jądro gwiazdy spowodowało odrzucenie zewnętrznych warstw gwiazdy, przez co jej rozmiary wzrosły ponad stukrotnie. Obecnie gwiazda taką jaką ją widzimy jest zmiennym czerwonym olbrzymem. Jak dotąd jeszcze nikt nie obserwował gwiazdy w takich szczegółach. https://www.youtube.com/watch?v=L0E8moAlEDk Dla porównania, fotosfera Słońca składa się z około dwóch milionów komórek konwekcyjnych o przeciętnej średnicy 1500 kilometrów.  Potężne różnice rozmiarów komórek konwekcyjnych między tymi dwoma gwiazdami można tłumaczyć różną grawitacją na powierzchni. π1 Gruis ma masę 1,5 masy Słońca, ale jest dużo, dużo większa, więc charakteryzuje ją dużo niższa grawitacja na powierzchni. https://www.youtube.com/watch?v=TcjXYUzO-gc Choć gwiazdy masywniejsze niż osiem mas Słońca kończą swoje życie w eksplozjach supernowych, to mniejsze gwiazdy takie jak ta stopniowo odrzucają swoje zewnętrzne warstwy co prowadzi do powstania przepięknych mgławic planetarnych. Wcześniejsze badania π1 Gruis pozwoliły na zarejestrowanie warstwy materii 0,9 lat świettlnych d gwiazdy centralnej. Materia ta najprawdopodobniej została odrzucona przez gwiazdę jakieś 20 000 lat temu. Ten stosunkowo krótki okres życia gwiazdy trwa zaledwie kilkadziesiąt tysięcy lat. Źródło: ESO]]>
    15158 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[NASA ogłasza finałowe misje programu New Frontiers]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/20/15163/ Wed, 20 Dec 2017 20:15:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15163 NASA wybrała dwie misje, które zostały finalistami w konkursie mającym wyłonić kolejną misję robotyczną w ramach programu New Frontiers. Start misji planowany jest na połowę lat dwudziestych. Godzinę temu, po długim procesie wyboru NASA ogłosiła dwa zwycięskie z 12 złożonych w kwietniu projektów. W grze pozostają: 1. Comet Astrobiology Exploration Sample Return (CAESAR) Celem misji CAESAR będzie przywiezienie na Ziemię próbek pobranych z powierzchni jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko zbadanego już dokładnie przez sondę Rosetta. Próbki pozwolą naukowcom dokładniej przeanalizować pochodzenie i historię komety. 2. Dragonfly Dragonfly to dron, który będzie w stanie badać prebiotyczną chemię wielu różnych miejsc na powierzchni Tytana, największego księżyca Saturna. Obie misje otrzymają teraz wsparcie finansowe do końca przyszłego roku. W tym czasie naukowcy mają czas dalej rozwijać i precyzować koncepcje przedstawionych misji. NASA planuje wybrać jedną z tych dwóch misji wiosną 2019 roku. Wybrana misja przejdzie do kolejnych stadiów realizacji. https://www.youtube.com/watch?v=mk1zVxwq7O4 Wybrana w ramach tego konkursu misja będzie czwartą z kolei misją realizowaną w ramach programu New Frontiers, w którym górną granicę kosztów stanowi około 850 milionów dolarów. Wcześniej w ramach tego programu zrealizowano misję New Horizons, Juno oraz OSIRIS-REx. Oprócz tego NASA ogłosiła wybór dwóch misji, które otrzymają wsparcie finansowe na rozwój technologii. Obie misje będą mogły startować w kolejnych konkursach na misje w ramach programu New Frontiers. Wybrane koncepcje to: Enceladus Life Signatures and Habitability (ELSAH) Misja ELSAH otrzyma finanse na rozwój wydajnych technik ograniczania zanieczyszczenia sondy, które umożliwią wykrywanie życia na powierzchni Enceladusa. Venus In situ Composition Investigations (VICI) W tym przypadku naukowcy otrzymają środki na dalsze udoskonalanie Venus Element and Mineralogy Camera - instrumentu, który będzie musiał sprostać wymagającym warunkom panującym na powierzchni Wenus. Instrument ten wykorzystuje lasery na lądowniku do pomiaru mineralogii i składu chemicznego skał na powierzchni Wenus. Źródło: NASA  ]]> 15163 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Planety sprzyjające życiu krążące wokół pulsarów?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/21/planety-sprzyjajace-zyciu-krazace-wokol-pulsarow/ Thu, 21 Dec 2017 07:03:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15172 Źródło: Astronomie.nl[/caption] Wokół pulsarów mogą istnieć planety sprzyjające powstaniu życia - przynajmniej teoretycznie. Tego typu planety musiałyby posiadać rozległe atmosfery, które zamieniałyby śmiertelne promieniowanie rentgenowskie i wysokoenergetyczne cząstki emitowane przez pulsary w ciepło. Do takich wniosków doszli astronomowie Alessandro Patruno oraz Mihkel Kama w artykule, który wczoraj ukazał się w periodyku Astronomy & Astrophysics. Pulsary to gwiazdy neutronowe o średnicy od 10 do 30 kilometrów charakteryzujące się niezwykle silnym polem magnetycznym, akreujące materię i regularnie rozbłyskujące dużymi ilościami promieniowania rentgenowskiego. Pomimo to Alessandro Patruno (Uniwersytet w Lejdzie oraz ASTRON) oraz Mihkel Kama (Uniwersytet w Lejdzie i Uniwersytet Cambridge) twierdzą, że w pobliżu tych gwiazd może istnieć życie. Naukowcy jako pierwsi podjęli się próby obliczenia tak zwanych ekosfer wokół gwiazd neutronowych. Rachunki wskazują, że ekosfery wokół gwiazdy neutronowe mogą być równie duże jak wokół Słońca. Istotnym zastrzeżeniem jest fakt, że abyśmy mogli mówić o planecie przyjaznej do życia, o owa planeta musi być superziemią o masie między 1 a 10 mas Ziemi. Mniejsza planeta w takim otoczeniu utraci swoją atmosferę w ciągu zaledwie kilku tysięcy lat. Oprócz tego, atmosfera tej planety musi być milion razy gęstsza od ziemskiej. Warunki panujące na powierzchni planety krążącej wokół pulsara mogą przypominać te panujące w głębinach oceanicznych. W ramach swoich badań astronomowie analizowali pulsar PSR B1257+12 znajdujący się około 2300 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Panny. Danych obserwacyjnych dostarczył Kosmiczny Teleskop Chandra obserwujący obiekty kosmiczne w zakresie rentgenowskim. Wobec tego konkretnego pulsaru, który niedawno otrzymał nazwę Lich krążą trzy  planety (Draugr, Poltergeist i Fobetor), w tym dwie superziemie o masie od 4 do 5 mas Ziemi. Obie planety krążą na tyle blisko pulsara, że na ich powierzchniach może być ciepło. Jak mówi Patruno "według naszych obliczeń, temperatura panująca na powierzchni tych planet może sprzyjać obecności wody w stanie ciekłym. Aczkolwiek jak na razie nie wiemy czy te dwie superziemie mają odpowiednie, wyjątkowo gęste atmosfery". Szacuje się, że w Drodze Mlecznej jest około miliarda gwiazd neutronowych, z czego około 200 000 to pulsary. Jak dotąd przebadano około 3000 pulsarów i odkryto wokół nich tylko 5 planet. Lich to dobrze zbadany pulsar. W 1992 roku prof. Aleksander Wolszczan ze swoim zespołem odkrył wokół niego pierwsze w historii egzoplanety. Źródło: Netherlands Research School for Astronomy]]> 15172 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Promienie galaktyczne i cykle słoneczne wpływają na jasność Urana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/22/promienie-galaktyczne-i-cykle-sloneczne-wplywaja-na-jasnosc-urana/ Fri, 22 Dec 2017 16:17:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15175 Zmiany aktywności słonecznej wpływają na kolor i formowanie się chmur na Uranie - wskazują badacze z uniwersytetów w Oksfordzie i Reading. Uran to przedostatnia ze znanych ośmiu planet Układu Słonecznego, okrążająca Słońce w czasie 84 lat ziemskich. Badacze odkryli, że po przeanalizowaniu długich i osobliwych pór roku w atmosferze lodowej planety dostrzegli, że jej jasność wzrasta i maleje cyklicznie co 11 lat. To także okres regularnego cyklu aktywności słonecznej. Karen Aplin z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Oksfordzkiego realizowała badania wraz z Gilesem Harrisonem, fizykiem atmosfer z Wydziału Meteorologii Uniwersytetu w Reading. Dr Alpin powiedziała: "Atmosfera Urana jest jedną z najzimniejszych w Układzie Słonecznym, ale podobnie do naszej atmosfery zawiera chmury i lód. Zmieniająca się jasność planety wskazuje, że coś wpływa na warstwę chmur na Uranie. Odkryliśmy, że za te zmiany odpowiadają dwa procesy. Jeden z nich jest procesem chemicznym spowodowanym przez wahania poziomu promieniowania ultrafioletowego, które zmienia barwę cząstek tworzących atmosferę. Drugi natomiast spowodowany jest wysokoenergetycznymi cząstkami spoza Układu Słonecznego, tak zwanymi promieniami kosmicznymi, które bombardują atmosferę i wpływają na procesy formowania się chmur". Naukowcy do swoich badań wykorzystali dane zebrane za pomocą teleskopów naziemnych jak i dane dotyczące promieni kosmicznych zarejestrowane przez sondę Voyager 2. Prof. Harrison dodaje: "Słońce posiada pole magnetyczne, które chroni nasz układ planetarny przed galaktycznymi promieniami kosmicznymi.  Poziom tej ochrony zmniejsza się w minimum aktywności słonecznej występującym co 11 lat, przez co więcej promieniowania kosmicznego spoza Układu Słonecznego dostaje się do jego wnętrza". "Atmosfera Urana, tak samo jak i Neptuna, oddziałuje z docierającymi do niej energetycznymi promieniami kosmicznymi. To zdumiewające, że ich wpływ widoczny jest nawet z Ziemi, z odległości miliardów kilometrów". Wyniki badań opublikowano w periodyku Geophysical Research Letters. Źródło: Uniwersytet Oksfordzki]]> 15175 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Układ Słoneczny mógł powstać w otoczce olbrzymiej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/22/uklad-sloneczny-mogl-powstac-w-otoczce-olbrzymiej-gwiazdy/ Fri, 22 Dec 2017 19:13:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15178 Pomimo wielu zdumiewających odkryć dotyczących wszechświata, naukowcy nadal nie są pewni w jaki sposób powstał nasz Układ Słoneczny. Naukowcy z Uniwersytetu w Chicago przedstawili kompleksową teorię opisującą w jaki sposób nasz układ planetarny mógł uformować się w rozwiewanych wiatrami bąblach wokół olbrzymiej gwiazdy, która dawno już zakończyła swoje życie. Artykuł opublikowany dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal dotyczy tajemniczej nadwyżki dwóch pierwiastków chemicznych w Układzie Słonecznym. Powszechnie przeważająca teoria mówi, że nasz układ planetarny powstał miliardy lat temu w pobliżu eksplozji supernowej. W przeciwieństwie do niej nowy scenariusz umieszcza początek naszego układu w pobliżu olbrzymiej gwiazdy Wolfa-Rayeta o rozmiarach 40-50 większych od Słońca. Gwiazdy Wolfa-Rayeta to najgorętsze gwiazdy we Wszechświecie, produkujące tony pierwiastków chemicznych, które wywiewane są z ich powierzchni przez intensywne wiatry gwiezdne. Gdy gwiazda Wolfa-Rayeta pozbywa się masy, wiatry gwiezdne rozpychają otaczającą ją materię tworząc swego rodzaju bąble otoczone dość gęstą powłoką materii. "Taka powłoka bąbla to dobre miejsce do powstawania gwiazd" ponieważ pył i gaz zostają w niej uwięzione i z czasem ulegają kondensacji w gwiazdy - mówi współautor opracowania Nicolas Dauphas, profesor na Wydziale Nauk Geofizycznych. Autorzy szacują, że 1 do 16 procent wszystkich gwiazd podobnych do Słońca mogło powstać właśnie w takich gwiezdnych żłobkach. Powyższa teoria różni się od hipotezy mówiącej o supernowej w tym względzie, że tłumaczy dwa izotopy, które we wczesnym układzie słonecznym występowały w innych proporcjach niż w reszcie galaktyki. Meteoryty będące pozostałością po wczesnym okresie istnienia Układu Słonecznego wskazują, że było tu  mnóstwo glinu-26. Oprócz tego badania (w tym także realizowane w 2015 roku przez Dauphas i jednego e studentów) wskazują, że było tutaj mniej żelaza-60. Jak dotąd była to nie lada zagadka, bowiem supernowe produkują oba izotopy. "Powstawało pytanie dlaczego jeden z nich dotarł do Układu Słonecznego, a drugi nie" mówi Vikram Dwarkadas, badacz i profesor astronomii. Problem ten przywiódł naukowców do gwiazd Wolfa-Rayeta, które produkują mnóstwo glinu-26, ale nie produkują żelaza-60. "Nasza teoria mówi, że glin-26 wywiewany przez gwiazdę Wolfa-Rayeta transportowany jest na zewnątrz na ziarnach pyłu powstałych w bezpośrednim otoczeniu gwiazdy. Takie ziarna mają wystarczający moment pędu, aby przebić się przez jedną stronę otoczki, gdzie ulegają zniszczeniu więżąc glin w samej otoczce" mówi Dwarkadas. Z czasem część otoczki zapada się pod względem grawitacji prowadząc do powstania układu planetarnego. Co do owej gigantycznej gwiazdy Wolfa-Rayeta: jej życie zakończyło się już dawno temu, albo w eksplozji supernowej, albo w bezpośrednim kolapsie do czarnej dziury. Tego typu kolaps doprowadziłby do powstania tylko niewielkiej ilości żelaza-60. Jeżeli natomiast doszło do eksplozji supernowej, żelazo-60 powstałe w eksplozji mogło nie przedostać się przez ścianki bąbla, albo nieregularnie się rozłożyło. Źródło: Uniwersytet Chicagowski]]> 15178 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mrugająca gwiazda RZ Piscium może pożerać zniszczone planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/24/mrugajaca-gwiazda-rz-piscium-moze-pozerac-zniszczone-planety/ Sun, 24 Dec 2017 11:22:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15181 Obserwatorium Rentgenowskie XMM-Newton. Źródło: ESA[/caption] Zespół amerykańskich astronomów badających gwiazdę RZ Piscium odkrył, że jej osobliwe, nieprzewidywalne spadki jasności mogą być spowodowane przez krążące wokół niej rozległe obłoki gazu i pyłu, będące pozostałościami po co najmniej jednej zniszczonej planecie. "Nasze obserwacje wskazują, że mamy do czynienia z masywnymi obłokami gazu i pyłu, które okresowo blokują promieniowanie gwiazdy i najprawdopodobniej stopniowo zbliżają się do niej" mówi Kristina Punzi, doktorantka z Rochester Institute of Technology (RIT) w Nowym Jorku i główna autorka artykułu opisującego te odkrycia. "Choć mogą istnieć także inne wytłumaczenia, wskazujemy, że ten materiał mógł powstać w skutek rozerwania masywnych obiektów znajdujących się w pobliżu gwiazdy". RZ Piscium znajduje się około 550 lat świetlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Ryb. W trakcie tych losowych epizodów spadku jasności, które mogą trwać nawet dwa dni, jasność gwiazdy spada nawet 10-krotnie. Gwiazda emituje dużo więcej energii w zakresie podczerwonym niż gwiazdy takie jak Słońce, co wskazuje, że gwiazda otoczona jest dyskiem ciepłego pyłu. W rzeczywistości, około 8 procent całkowitej jasności tej gwiazdy emitowane jest w zakresie podczerwonym - to poziom, któremu dorównuje tylko kilka z tysięcy pobliskich gwiazd badanych w ciągu ostatnich 40 lat. Taki wynik wskazuje na olbrzymie ilości pyłu w otoczeniu gwiazdy. Te jak i inne obserwacje doprowadziły astronomów do wniosku, że RZ Piscium to młoda gwiazda podobna do Słońca otoczona gęstym pasem planetoid, w którym częste kolizje mielą skały na pył. Jednak dowody na to były bardzo niejasne. Alternatywna teoria wskazywała, że gwiazda jest nieco starsza od Słońca i właśnie rozpoczyna swoją przemianę w czerwonego olbrzyma. Pyłowy dysk po młodości gwiazdy rozproszyłby się w ciągu kilku milionów lat, dlatego astronomowie potrzebowali dodatkowego źródła pyłu, które mogłoby tłumaczyć jasność gwiazdy w podczerwieni. Starzejąca się gwiazda rosnąc zniszczyłaby wszelkie planety na ciasnych orbitach, a tym samym dostarczyłaby niezbędnych ilości pyłu. Więc z czym mamy do czynienia? Z młodą gwiazdą z dyskiem odłamków czy z niszczącym planety gwiezdnym seniorem? Według badań przeprowadzonych przez Punzi et al. RZ Piscium jest po części i tym i tym. Badacze przyjrzeli się gwieździe za pomocą satelity XMM-Newton (ESA) oraz 3-metrowego teleskopu Shane w Obserwatorium Lick w Kalifornii i 10-metrowego teleskopu Keck I w Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach. https://www.youtube.com/watch?v=nf2oc6nMsn4 Młode gwiazdy zazwyczaj bardzo dużo promieniowania emitują w zakresie rentgenowskim. Dzięki trwającym 11 godzin obserwacjom gwiazdy za pomocą XMM-Newton, zespół Punzi wykazał, że RZ Piscium także silnie emituje w tym zakresie. Jej całkowita intensywność promieniowania w promieniach X jest 1000 razy większa od Słońca, co praktycznie dowodzi, że mamy do czynienia z młodą gwiazdą. Obserwacje prowadzone z Ziemi wskazują, że temperatura powierzchni gwiazdy wynosi około 5330 stopni Celsjusza, czyli jest tylko nieznacznie niższa od temperatury Słońca. Ponadto obserwacje wykazały, że gwiazda wzbogacona jest litem, który  stopniowo niszczony jest w reakcjach jądrowych zachodzących we wnętrzach gwiazd. "Ilość litu na powierzchni gwiazdy spada wraz z wiekiem gwiazdy, więc może on służyć za zegar mierzący upływ czasu od narodzin gwiazdy" mówi współautor artykułu Joel Kastner, dyrektor należącego do RIT Laboratory for Multiwavelength Astrophysics. "Nasze pomiary ilości litu w RZ Piscium wskazują na gwiazdę o tej temperaturze, której wiek wynosi od 30 do 50 milionów lat". Tak więc choć gwiazda jest młoda, to jednocześnie jest za stara, aby mogła być otoczona tak dużą ilością pyłu i gazu. "Większość gwiazd podobnych do Słońca traci swoje dyski protoplanetarne w ciągu kilku milionów lat od narodzin" mówi  członek zespołu Ben Zuckerman, profesor astronomii z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. "Fakt, że wokół RZ Piscium posiada tak dużo gazu i pyłu po kilkudziesięciu milionach lat oznacza, że raczej niszczy ona, a nie tworzy, własne planety". [caption id="attachment_15182" align="aligncenter" width="1024"] Ilustracja wskazuje "rozerwaną planetę" powolnie zamieniającą się w obłok gazu i pyłu wokół RZ Piscium jakieś 550 milionów lat świetlnych od Ziemi. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/CI Lab[/caption] Naziemne obserwacje także analizowały otoczenie gwiazdy dowodząc, że oprócz pyłu gwiazdę otaczają duże ilości gazu. Na podstawie temperatury pyłu (ok. 230 stopni Celsjusza), badacze ocenili, że większość pyłu okrąża gwiazdę w odległości około 50 milionów kilometrów. "Choć uważamy, że większość pyłu okrąża gwiazdę w odległości podobnej do odległości Merkurego do Słońca, to pomiary także wskazują na zmienną i gwałtownie zmieniającą się emisję i absorpcję pochodzącą od gazu bogatego w wodór" mówi współautor Carl Meris z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego. "Nasze pomiary dowodzą, że materia częściowo opada na gwiazdę, a częściowo się od niej oddala". Artykuł opisujący odkrycie opublikowany został 21 grudnia w periodyku The Astronomical Journal. Najlepsze wytłumaczenie wszystkich dostępnych danych mówi, że gwiazda otoczona jest pyłem stanowiącym pozostałość po katastrofie o planetarnych proporcjach. Możliwe, że oddziaływania pływowe ze strony gwiazdy odzierają materię z bliskiego obiektu podgwiezdnego lub olbrzymiej planety powodując powstanie strumieni gazu i pyłu. Możliwe, że taka planeta uległa już całkowitemu zniszczeniu. Inna możliwość mówi, że masywne planety bogate w gaz zderzyły się ze sobą w niedawnej (w skali astronomicznej) przeszłości. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 15181 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kosmiczna szczoteczka do zębów? [zdjęcie]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2017/12/30/kosmiczna-szczoteczka-do-zebow/ Sat, 30 Dec 2017 17:23:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15186 Zdjęcie gromady galaktyk "Szczoteczka do zębów" (1RXS J0603.3+4214) wykonane złożone ze zdjęć wykonanych w różnych zakresach promieniowania. Źródło: Credit: van Weeren et al.[/caption] Większość galaktyk leży w gromadach zawierających od kilku do tysięcy obiektów. Nasza Droga Mleczna na przykład należy do gromady około pięćdziesięciu galaktyk zwanej Lokalną Grupą, do której należy także Galaktyka w Andromedzie oddalona od nas o jakieś 2,3 miliona lat świetlnych. Gromady są najmasywniejszymi grawitacyjnie związanymi obiektami we Wszechświecie, a powstają (według obecnie przyjmowanych teorii)  z wcześniej powstałych mniejszych struktur, które z czasem także łączą się ze sobą. Ciemna materia odgrywa istotną rolę w tym procesie wzrostu. Jak dokładnie rosną gromady galaktyk wydaje się zależeć od kilku rywalizujących ze sobą procesów fizycznych, w tym także od zachowania gazu wypełniającego gromadę. W samej gromadzie masa gazu jest większa od masy wszystkich gwiazd tworzących galaktyki należące do gromady, a temperatura gazu może często przekraczać 10 milionów kelwinów. To właśnie dlatego gaz odgrywa istotną rolę w ewolucji gromady. Gorący gaz wypełniający gromadę galaktyk składa się z szybko przemieszczających się naładowanych cząstek, które silnie emitują promieniowanie w zakresie radiowym, często odkrywając przed nami długie, włókniste struktury. Gromada galaktyk "Szczoteczka do zębów" czyli 1RXS J0603.3+4214 zawiera trzy takie struktury radiowe jak i rozległe halo. Najwyraźniejsza struktura radiowa rozciąga się na ponad sześć milionów lat świetlnych, i składa się z trzech wyraźnych składników, które przypominają szczotkę i uchwyt szczoteczki do zębów. Ten "uchwyt" jest szczególnie tajemniczy z uwagi na fakt, że jest potężny i bardzo prosty, ale także dlatego, że znajduje się nieco na uboczu względem osi gromady. Halo jest wynikiem turbulencji powstałych w procesie łączenia się galaktyk, aczkolwiek sugeruje się także alternatywne sposoby jego powstawania. Astronomowie Reinout van Weeren, Bill Forman, Felipe Andrade-Santos, Ralph Kraft oraz Christine Jones z Harvardu (CfA) wykorzystali sieć VLA (Very Large Array) do obserwowania relatywistycznych cząstek w gromadzie wykonując precyzyjne pomiary i zdjęcia w zakresie radiowym, a następnie porównali do danych zebranych za pomocą obserwatorium rentgenowskiego Chandra. W zakresie radiowym gromada posiada bardzo wąską krawędź, którą tworzy potężna fala uderzeniowa procesu łączenia galaktyk i  co najmniej 32 wcześniej nieobserwowane źródła kompaktowe.  Morfologia radiowa i rentgenowska halo są do siebie podobne i także wskazują na scenariusz mówiący o łączeniu galaktyk. Astronomowi są także w stanie oszacować siłę pola magnetycznego i w połączeniu z innymi wynikami, wykorzystać je do potwierdzenia tej teorii.]]> 15186 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Supermasywne czarne dziury kontrolują procesy gwiazdotwórcze w masywnych galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/02/supermasywne-czarne-dziury-kontroluja-procesy-gwiazdotworcze-w-masywnych-galaktykach/ Tue, 02 Jan 2018 10:30:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15202 Młode galaktyki  charakteryzują się intensywnymi procesami gwiazdotwórczymi, jednak z czasem ten okres powstawania nowych gwiazd przygasa. Najnowsze badania, których wyniki opublikowano 1 stycznia 2018 roku w periodyku Nature wskazują, że masa czarnej dziury znajdującej się w centrum galaktyki określa jak szybko to "tłumienie" procesów gwiazdotwórczych nadejdzie. Każda masywna galaktyka posiada centralną supermasywną czarną dziurę o masie ponad miliona mas Słońca, a na obecność której wskazuje grawitacyjny wpływ na gwiazdy galaktyki, a czasami energetyczne promieniowanie z aktywnego jądra galaktyki (AGN). Naukowcy uważają, że energia wpływająca do galaktyki z aktywnego jądra galaktycznego tłumi procesy gwiazdotwórcze poprzez ogrzewanie i rozpraszanie gazu, który w przeciwnym razie wraz ze spadkiem temperatury ulegałby kondensacji w gwiazdy. Pomysł ten istnieje już od dawna, a astrofizycy odkryli, że symulacje ewolucji galaktyk muszą uwzględniać wpływ czarnej dziury, aby odtworzyć obserwowane właściwości galaktyk. Jednak jak dotąd brakowało dowodów obserwacyjnych na związek między supermasywnymi czarnymi dziurami a procesami gwiazdotwórczymi. "Wpisywaliśmy wpływ czarnych dziur do naszych symulacji, ale nie wiedzieliśmy skąd on się bierze" mówi Jean Brodie, profesor astronomii i astrofizyki na UC Santa Cruz oraz współautor artykułu. "To pierwszy bezpośredni dowód obserwacyjny, w którym widzimy wpływ czarnej dziury na historię formowania gwiazd w galaktyce". Nowe wyniki wskazują na bezustanne oddziaływanie aktywności czarnej dziury i procesów gwiazdotwórczych na przestrzeni historii życia galaktyki, wpływający na każde pokolenie powstających w niej gwiazd . Badania prowadzone przez Ignacio Martin-Navarro z UC Santa Cruz skupiały się na masywnych galaktykach, dla których masa centralnej czarnej dziury mierzona była wcześniej poprzez analizę ruchu gwiazd w pobliżu centrum galaktyki. Aby określić historię powstawania gwiazd w tych galaktykach, Martin-Navarro analizował szczegółowe widma emitowanego przez nich promieniowania uzyskane w ramach przeglądu Hobby-Eberly Telescope Massive Galaxy Survey. Spektroskopia umożliwia astronomom rozdzielenie i zmierzenie różnych długości światła emitowanego przez obiekt. Martin-Navarro wykorzystał techniki obliczeniowe do analizy widma każdej z galaktyk i odtworzenia historii procesów gwiazdotwórczych w nich zachodzących poprzez poszukiwanie kombinacji populacji gwiazd najlepiej pasujących do danych spektroskopowych. Gdy już porównał historie formowania gwiazd w galaktykach z czarnymi dziurami o różnych masach, odkrył zaskakujące różnice. Różnice te skorelowane były tylko z masą czarnej dziury, a nie z morfologią, rozmiarami czy innymi cechami badanych galaktyk. "W przypadku galaktyk o tej samej masie gwiazd, a różnych masach czarnych dziur, galaktyki z większymi czarnymi dziurami wygaszały procesy gwiazdotwórcze wcześniej i szybciej niż galaktyki o mniejszych czarnych dziurach. Tak więc procesy gwiazdotwórcze trwały dłużej w galaktykach z mniejszymi centralnymi czarnymi dziurami". Inni badacze poszukiwali korelacji między procesami gwiazdotwórczymi a jasnością aktywnych jąder galaktycznych, ale bez sukcesu. Martin-Navarro uważa, że może tak być z uwagi na inne skale czasowe - procesy gwiazdotwórcze badamy na przestrzeni setek milionów lat, a rozbłyski AGNów trwają znacznie krócej. Supermasywna czarna dziura jest jasna tylko wtedy gdy aktywnie pożera materię z wewnętrznych regionów swojej galaktyki macierzystej. AGNy są bardzo zmienne, a ich właściwości zależą od rozmiarów czarnej dziury, tempa akrecji nowej materii opadającej na czarną dziurę oraz innych czynników. "Wykorzystaliśmy masę czarnej dziury jako przybliżenie ilości energii dostarczanej do galaktyki przez AGN ponieważ akrecja na masywniejsze czarne dziury prowadzi do przekazywania większej ilości energii przez AGN do galaktyki, co z kolei prowadzi do szybszego wygaszania procesów gwiazdotwórczych" tłumaczy Martin-Navarro. Źródło: UC Santa Cruz]]> 15202 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Geometria dysków akrecyjnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/03/geometria-dyskow-akrecyjnych-czarnych-dziur/ Wed, 03 Jan 2018 16:38:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15209 W jądrach większości galaktyk (także w Drodze Mlecznej) znajdują się supermasywne czarne dziury o masie milionów lub nawet miliardów mas Słońca. Torus pyłu i gazu krąży wokół czarnej dziury (przynajmniej według większości teorii) i emituje promieniowanie ultrafioletowe, gdy materia opadająca na czarną dziurę ogrzewa dysk do milionów stopni. Proces akrecji może także zasilać wyrzucanie dżetów szybko przemieszczających się cząstek. Takie aktywnie akreujące materię supermasywne czarne dziury w jądrach galaktyk nazywane są aktywnymi jądrami galaktycznymi (AGN). Astronomowie, którzy modelują procesy fizyczne w jednym z tych potężnych dynam rozpoczynają od ruchu gazu i geometrii tego obszaru. Ruch gazu mierzy się wprost z linii emisyjnych gazu, zazwyczaj z linii wodoru w zakresie optycznym, które są wzbudzane przez promieniowanie ultrafioletowe. Natomiast w przypadku geometrii, proste obliczenia pozwalają na oszacowanie, że obszar gazu emitującego owe linie ma promień rzędu kilku tysięcy jednostek astronomicznych. Ponieważ większość AGNów znajduje się zbyt daleko, aby udało nam się zmierzyć tak niewielkie rozmiary, astronomowie muszą polegać na technice mapowania pogłosu. Promieniowanie z dysku akrecyjnego jest bardzo zmienne. Z uwagi na fakt, że trochę czasu zajmuje podróż promieniowania ultrafioletowego z dysku akrecyjnego w pobliżu czarnej dziury do gazu emitującego linie emisyjne, można dostrzec opóźnienie między zdarzeniem w kontinuum, a sygnałem w liniach emisyjnych wodoru. Anna Pancoast, astronomka z Harvardu wraz z zespołem współpracowników przeanalizowała dane tego typu dla czterech AGNów, starając się poznać ich geometrię, a w szczególności objętości gorącego gazu - tak zwanego obszaru szerokich linii, ponieważ linie widmowe mają tutaj szerokości odpowiadające nawet trzem tysiącom kilometrów na sekundę. Naukowcy dowiedli, że geometrię gazu - przynajmniej w tych czterech AGNach - dobrze opisują grube dyski widziane niemal od góry, o średnim promieniu 1600-4000 AU skrywające czarne dziury o masie około 70 milionów mas Słońca. Źródło: CfA]]> 15209 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badanie wewnętrznej budowy odległych gwiazd na podstawie ich pulsacji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/03/badanie-wewnetrznej-budowy-odleglych-gwiazd-na-podstawie-ich-pulsacji/ Wed, 03 Jan 2018 17:17:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15212 Wizja artystyczna wnętrza gwiazdy badanej na podstawie oscylacji jej powierzchni. Źródło: Earl Bellinger/ESA[/caption] Na pierwszy rzut oka zajrzenie do wnętrza gwiazdy jest czymś niemożliwym. Międzynarodowy zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Earla Bellingera i Saskii Hekker z Instytutu Maxa Plancka w Getyndze jako pierwszy zbadał głęboką wewnętrzną budowę dwóch gwiazd opierając się przy tym na ich oscylacjach. Nasze Słońce, jak i większość innych gwiazd, doświadcza pulsacji, które rozchodzą się po wnętrzu gwiazdy jako fale dźwiękowe. Częstotliwości tych fal wdrukowane są w promieniowanie emitowane przez gwiazdę, dzięki czemu mogą być obserwowane prze astronomów na Ziemi. Podobnie do tego jak sejsmolodzy analizują wewnętrzną budowę naszej planety analizując trzęsienia ziemi, astronomowie określają właściwości gwiazd na podstawie ich pulsacji - to pole astronomii zwane jest asterosejsmologią. Teraz, po raz pierwszy w historii, szczegółowa analiza takich pulsacji umożliwiła Earlowi Bellingerowi oraz Saskii Hekker zmierzenie wewnętrznej budowy dwóch odległych gwiazd. Obie badane gwiazdy należą do układu 16 Cygni (to 16 Cyg A oraz 16 Cyg B) i obie są bardzo podobne do naszego Słońca. "Z uwagi na ich niewielką odległość od Słońca - około 70 lat świetlnych - są to stosunkowo jasne gwiazdy, a tym samym doskonale nadają się do naszej analizy" mówi główny autor badania Earl Bellinger. "Wcześniej możliwe było tylko tworzenie modeli wnętrz gwiazd. Teraz możemy je mierzyć". Aby stworzyć model wnętrza gwiazdy, astrofizycy zmieniają modele ewolucji gwiazd tak długo, aż któryś dopasuje się do obserwowanego widma częstotliwości. Niemniej jednak pulsacje modeli teoretycznych często różnią się od pulsacji gwiazd, najprawdopodobniej z uwagi na wciąż nieznane procesy fizyki gwiazdowej. Bellinger oraz Hekker zdecydowali się zatem wykorzystać odwrotną metodę. Badacze określili lokalne właściwości wnętrza gwiazd z obserwowanych częstotliwości. Metoda ta mniej bazuje na założeniach teoretycznych, ale wymaga doskonałej jakości danych i stanowi spore wyzwanie matematyczne. Wykorzystując tę metodę badacze  zajrzeli na ponad 500 000 km wgłąb gwiazd - i odkryli, że prędkość dźwięku w centralnych obszarach gwiazd jest większa niż przewidywana przez modele. "W przypadku 16 Cyg B, różnice można tłumaczyć wprowadzając korektę masy i rozmiarów gwiazdy" mówi Belliner. W przypadku 116 Cyg A jednak nie udało się zidentyfikować powodu tych różnic. Możliwe, że jakieś jeszcze nieznane zjawiska fizyczne nie są wystarczająco brane pod uwagę przez obecne modele ewolucyjne. "Pierwiastki powstałe we wczesnych fazach ewolucji gwiazd mogą być transportowane z jądra gwiazdy do jej zewnętrznych warstw" mówi Bellinger. "W ten sposób zmianie uległaby wewnętrzna stratyfikacja gwiazdy, która z kolei wpływa na to jak ona oscyluje". Pierwsze analizy budowy gwiazd to jeszcze nie koniec. "W danych z Kosmicznego Teleskopu Keplera znajduje się jeszcze z 10 do 20 dodatkowych gwiazd nadających się do takiej analizy" mówi Saskia Hekker, która kieruje grupą badawczą SAGE (Stellar Ages and Galactic Evolution) w Instytucie Maxa Plancka w Getyndze. W przyszłości misje TESS oraz PLATO dostarczą jeszcze więcej danych nadających się do tego typu analiz. Opracowana przez badaczy metoda dostarcza nowych informacji, które pozwolą rozszerzyć naszą wiedzę o procesach fizycznych zachodzących we wnętrzach gwiazd. To z kolei pozwoli udoskonalić nasze teoretyczne modele wnętrza gwiazd i poprawić nasze możliwości przewidywania przyszłej ewolucji Słońca i innych gwiazd w naszej galaktyce. Źródło: Max Planck Society 3/2018]]> 15212 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[KIC 8462852: Co słychać u "najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie"?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/04/kic-8462852-co-slychac-u-najbardziej-tajemniczej-gwiazdy-we-wszechswiecie/ Thu, 04 Jan 2018 08:25:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15217 KIC 8462852 w podczerwieni (2MASS) oraz w ultrafiolecie (GALEX). Źródło: NASA[/caption] Zespół ponad 200 badaczy pracujących pod kierownictwem Tabethy Boyajian z Uniwersytetu Stanowego Luizjany jest jeden krok bliżej rozwiązania tajemnicy "najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie" KIC 8462852 czyli Gwiazda Tabby (nazwana tak od imienia Boyajian) to zwykła gwiazda 50% większa i 1000 stopni gorętsza od Słońca, oddalona od nas o około 1000 lat świetlnych. Za jej tajemniczość odpowiadają niewytłumaczone dotąd okresowe spadki i wzrosty jasności nieprzypominające jakichkolwiek innych dotąd obserwowanych. W ostatnim czasie powstało nawet kilka teorii, którymi próbowano wytłumaczyć nietypowe zachowanie gwiazdy (wśród nich także teoria mówiąca o megastrukturze zbudowanej przez obcych wokół tejże gwiazdy). Tajemnica Gwiazdy Tabby jest na tyle kusząca, że ponad 1700 osób zebrało na Kickstarterze ponad 100 000 dolarów na sfinansowanie obserwacji prowadzonych za pomocą dedykowanych teleskopów naziemnych, a które pozwoliłyby zebrać więcej danych niezbędnych do rozwiązania zagadki. Dzięki temu korpus danych zebranych przez Boyajian i jej współpracowników we współpracy z Obserwatorium Las Cumbres został teraz opublikowany w nowym artykule w The Astrophysical Journal Letters. "Mieliśmy nadzieję, że gdy w końcu uda nam się zarejestrować spadek jasności w czasie rzeczywistym, będziemy w stanie sprawdzić czy spadki jasności miały tę samą głębokość na wszystkich długościach fali. Gdyby tak było, wskazywałoby to, że za spadkami stoi coś nieprzejrzystego, np. dysk, planeta, gwiazda czy nawet jakieś większe struktury w przestrzeni" mówi Wright, współautor artykułu pt. "The First Post-Kepler Brightness Dips of KIC 8462852". Tak się jednak nie stało, a badacze odkryli, że jasność gwiazdy spada bardziej na jednych długościach fali, a mniej na innych. "To najprawdopodobniej pył odpowiada za spadki i wzrosty jasności tej gwiazdy. Nowe dane wskazują, że różne barwy promieniowania blokowane są z różną intensywnością. Dlatego też, cokolwiek przechodzi między nami a gwiazdą, nie jest nieprzezroczyste, czego spodziewalibyśmy się po gwieździe czy obcej megastrukturze" mówi Boyajian. Badacze uważnie obserwowali gwiazdę za pomocą teleskopu w Obserwatorium Las Cumbers od marca 2016 do grudnia 2017 roku. Począwszy od maja 2017 roku zaobserwowano cztery różne spadki jasności gwiazdy. Osoby wspierające kampanię crowdfundingową na Kickstarterze postanowiły nawet nazwać te cztery epizody. Pierwsze dwa spadki jasności nazwane zostały Elsie oraz Celeste. Dwa ostatnie z kolei zostały nazwane na cześć starożytnych zaginionych miast: szkockiego Scara Brae oraz kambodżańskiego Angkor. Autorzy napisali, że pod wieloma względami to co się dzieje z gwiazdą przypomina te zaginione miasta. "Są starożytne, obserwujemy to co się działo z tą gwiazdą ponad 1000 lat temu.  Najprawdopodobniej obserwowane spadki jasności spowodowane są przez coś zwykłego, przynajmniej w kosmicznej skali. Ale to sprawia, że są one bardziej, a nie mniej, interesujące. Tak czy inaczej, są one niezwykle tajemnicze". Metoda wykorzystywana do badania tej gwiazdy - zbieranie i analizowanie potoku danych z jednego celu - wskazuje na świt nowej ery w astronomii. Amatorzy przeglądający masywne ilości danych z misji Kepler odpowiadają za odkrycie nietypowego zachowania gwiazdy. Głównym celem misji teleskopu Kepler było poszukiwanie planet na podstawie okresowych spadków jasności gwiazd, spowodowanych przez planety przechodzące na tle ich tarcz. Internetowa grupa Planet Hunters powstała po to, aby wolontariusze mogli wspierać naukowców w klasyfikacji krzywych zmian blasku rejestrowanych przez teleskop Kepler. "Gdyby nie ludzie poświęcający swój czas na takie obserwacje, ta nietypowa gwiazda z pewnością zostałaby przeoczona" mówi Boyajian. "Najnowsze badania eliminują możliwość istnienia megastruktur wokół gwiazdy, ale zwiększają prawdopodobieństwo, że inne zjawiska odpowiadają za spadki jasności. Istnieją modele obejmujące materię okołogwiezdną - na przykład egzokomety, które były pierwotną hipotezą przedstawioną przez zespół Boyajian - które wydają się zgadzać z danymi" mówi Wright. "Niektórzy astronomowie skłaniają się także w stronę teorii, że nic nie blokuje promieniowania emitowanego przez gwiazdę - po prostu sama gwiazda ciemnieje - i to także jest pomysł zgodny z nowymi danymi". Źródło: Penn State]]> 15217 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie badał tajemnicze brązowe karły]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/06/kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-bedzie-badal-tajemnicze-brazowe-karly/ Sat, 06 Jan 2018 10:31:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15222 Astronomowie mają nadzieję, że ogromne możliwości obserwacyjne JWST w zakresie podczerwieni pozwolą rozwiązać fundamentalną zagadkę ciemnych świateł na niebie. Brązowe karły zamazują wyraźną granice pomiędzy gwiazdami i planetami kwestionując nasza wiedzę o tych obiektach oraz teorie opisujące ich powstawanie. Kilka zespołów badawczych będzie wykorzystywało Webba do badania tajemniczej natury brązowych karłów, poszukując w nich odpowiedzi zarówno z zakresu powstawania gwiazd, atmosfer egzoplanetarnych oraz mglistego terytorium pomiędzy tymi dwoma kategoriami, w którym to przebywają brązowe karły. Wcześniejsze badania za pomocą Hubble'a, Spitzera oraz obserwatorium ALMA wykazały, że brązowe karły mogą być nawet 70 razy masywniejsze od Jowisza, a mimo to nadal nie posiadać wystarczającej masy w swoich jądrach, aby spalać wodór i emitować promieniowanie jak gwiazdy. Choć o istnieniu brązowych teoretyzowało się od lat sześćdziesiątych, a ich istnienie potwierdzono w 1995 roku, to wciąż nie ma jednego przyjętego mechanizmu ich powstawania. Nie wiadomo czy powstają jak gwiazdy, w procesie kontrakcji gazu, czy też jak planety - poprzez akrecję materii w dyskach protoplanetarnych. Niektóre brązowe karły mają gwiezdnego towarzysza, a niektóre samotnie przemieszczają się w przestrzeni międzygwiezdnej.   Na Uniwersytecie w Montrealu, Etienne Artigau prowadzi zespół, który planuje wykorzystać Webba do badania konkretnego brązowego karła: SIMP0136.  To małomasywny, młody, samotny brązowy karzeł - jeden z najbliższych Słońcu - dzięki czemu jest idealnym kandydatem do badań ponieważ ma wiele cech planet, ale nie niknie w oślepiającym blasku swojej gwiazdy macierzystej jak egzoplanety. SIMP0136 już wcześniej był gorąco opisywany w prasie naukowej dzięki Artigau i jego zespołowi, bowiem to właśnie na nim odkryto dowody istnienia atmosfery wypełnionej chmurami. Wraz ze współpracownikami Artigau planuje teraz wykorzystać instrumenty JWST do zbadaniu składu chemicznego tych chmur. "Bardzo ciężko wykonać precyzyjne pomiary spektroskopowe z Ziemi w zakresie podczerwonym z uwagi na zmienne pochłanianie tego światła przez naszą własną atmosferę. Dlatego te potrzebujemy do swoich badań obserwacji w podczerwieni wykonywanych w przestrzeni kosmicznej". Takie obserwacje mogą stanowić podłoże do dalszych, przyszłych badań egzoplanet za pomocą Jamesa Webba, włącznie z planetami, które mogą umożliwiać istnienie na nich życia. Instrumenty Webba pracujące w podczerwieni będą w stanie wykrywać typy związków, z których zbudowane są atmosfery egzoplanet. "Brązowy karzeł SIMP0136 posiada taką samą temperaturę jak różne planety, które będą obserwowane za pomocą Webba poprzez badania widma gwiazd podczas tranzytu. Chmury zazwyczaj wpływają na tego typu pomiary, więc nasze obserwacje pozwolą nam lepiej zrozumieć wysokości, na których występują chmury w brązowych karłach i w atmosferach egoplanet". Poszukiwanie małomasywnych, izolowanych brązowych karłów było jednym z pierwszych celów naukowych dla teleskopu Webba już w latach dziewięćdziesiątych - mówi Aleks Scholz  University of St. Andrews.  Brązowe karły mają mniejszą masę niż gwiazdy, i nie "świecą" tak jak one, a jedynie emitują słabą poświatę będącą pozostałością po ich narodzinach, dlatego też najlepiej obserwować je w zakresie podczerwonym, do czego idealnym narzędziem będzie Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Scholz, który także prowadzi projekt SONYC (Substellar Objects in Nearby Young Clusters), będzie wykorzystywał instrument NIRISS zainstalowany na JWST do badania NGC 1333 w Perseuszu. NGC 1333 to gwiezdny żłobek charakteryzujący się dużą ilością brązowych karłów, wśród których znajdują się także obiekty o bardzo małej masie, czyli niewiele masywniejsze od Jowisza. "W trakcie ponad 10 lat badań, nasz zespół odkrył, że bardzo trudno znaleźć brązowe karły o masie poniżej 5 mas Jowisza - czyli w zakresie w którym nachodzą na siebie procesy formowania gwiazd i planet. To doskonałe zadanie dla JWST" mówi Scholz. "Długo musieliśmy czekać na Webba, ale jesteśmy niezwykle podekscytowani, że będziemy mieli szansę wejść na nowy poziom i być może odkryć całkowicie nowy typ planet, swobodnie i samotnie przemierzających Galaktykę tak jak gwiazdy". Obydwa projekty kierowane przez Scholza i Artigau będą realizowane w ramach GTO, czasu obserwacyjnego na teleskopie przyznanego astronomom, którzy od lat pracowali nad przygotowaniem operacji naukowych przyszłego teleskopu. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 15222 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nadmiar masywnych gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/06/nadmiar-masywnych-gwiazd-w-wielkim-obloku-magellana/ Sat, 06 Jan 2018 11:52:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15226 Blask supernowej w Wielkim Obłoku Magellana obserwowany 23 lutego 1987 roku. Źródło: CAASTRO/Mat Bjorklund (Magipics)[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów odkrył "zdumiewający" nadmiar masywnych gwiazd w pobliskiej galaktyce. Odkrycie, którego dokonano podczas obserwacji gigantycznego obszaru gwiazdotwórczego 30 Doradus w Wielkim Obłoku Magellana, niesie za sobą spore konsekwencje dla naszej wiedzy o tym jak gwiazdy zmieniły pierwotny Wszechświat w ten, w którym żyjemy obecnie. Wyniki prac zespołu opublikowano w periodyku Science. "Byliśmy zszokowani, gdy uświadomiliśmy sobie, że w 30 Doradus jest znacznie więcej masywnych gwiazd niż się tego spodziewaliśmy" mówi główny autor opracowania Fabian Schneider z Uniwersytetu Oksfordzkiego. W ramach przeglądu VLT-FLAMES Tarantula Survey (VFTS), badacze wykorzystali Bardzo Duży Teleskop (VLT) do obserwowania prawie 1000 masywnych gwiazd w obszarze 30 Doradus, gigantycznym żłobku gwiezdnym znanym także pod nazwą Mgławica Tarantula. Badacze wykorzystali szczegółowe analizy około 250 gwiazd o masie między 15 a 200 mas Słońca do określenia rozkładu masywnych gwiazd powstałych w obszarze 30 Doradus. Masywne gwiazdy są szczególnie istotne dla astronomów z uwagi na ich ogromny wpływ na otoczenie. Gwiazdy takie pod koniec swojego krótkiego życia eksplodują jako supernowe pozostawiając po sobie jedne z najbardziej egzotycznych obiektów we Wszechświecie - gwiazdy neutronowe oraz czarne dziury. Hugues Sana, współautor z Uniwersytetu w Leuven w Belgii dodaje "Nie tylko sama liczba masywnych gwiazd nas zaskoczyła, ale fakt, że IMF (initial mass function - funkcja mas początkowych) jest tak gęsto upakowana do 200 mas Słońca". Do niedawna istnienie gwiazd o masach zbliżonych do 200 mas Słońca było poddawane w wątpliwość, a badania wskazują, że górną granicą masy gwiazd przy narodzinach jest około 200-300 mas Słońca. W większości obszarów Wszechświata badanych dotąd przez astronomów, im gwiazdy są większe, tym mniej ich się obserwuje. IMF przewiduje, że większość masy gwiazd znajduje się w gwiazdach małomasywnych, a jedynie niecały 1% gwiazd należy do gwiazd, które w momencie powstania miały masę większą niż 10 mas Słońca. Pomiary proporcji masywnych gwiazd jest wyjątkowo trudne - przede wszystkim z uwagi na ich rzadkość - i jak dotąd odkryto zaledwie kilka miejsc w lokalnym Wszechświecie, w których można ich dokonać.   Badacze skupili się na 30 Doradus - największym lokalnym obszarze gwiazdotwórczym, w którym znajdują się jedne z najmasywniejszych dotąd odkrytych gwiazd i określili masy gwiazd masywnych za pomocą narzędzi obserwacyjnych, teoretycznych i statystycznych. Tak duża próbka umożliwiła badaczom  stworzenie jak dotąd najdokładniejszego obrazu IMF w zakresie dużych mas oraz wykazanie, że masywnych gwiazd w rzeczywistości jest dużo więcej niż dotąd uważano. Chris Evans, główny badacz VFTS oraz współautor opracowania powiedział: "Nasze wyniki wskazują, że większość masy gwiazd już nie znajduje się w gwiazdach małomasywnych, ale znaczna część należy do gwiazd bardzo masywnych". Gwiazdy są swego rodzaju kosmicznymi silnikami, w których powstała większość pierwiastków chemicznych cięższych od helu: od tlenu, którym oddychamy po żelazo w naszej krwi. W trakcie swojego życia masywne gwiazdy produkują olbrzymie ilości promieniowania jonizującego oraz energii kinetycznej w silnych wiatrach gwiezdnych. Jonizujące promieniowanie masywnych gwiazd było kluczowym składnikiem ponownego rozświetlenia Wszechświata po tak zwanym wieku ciemności. Philipp Podsiadłowski, współautor opracowania z Uniwersytetu Oksfordzkiego zaznacza, że "aby zrozumieć ilościowy wpływ a tym samym rolę masywnych gwiazd we Wszechświecie, musimy przede wszystkim wiedzieć ile ich powstaje". Fabian Schneider dodaje: "Nasze wyniki mają dalekosiężne konsekwencje na naszą wiedzę o kosmosie: większa liczba masywnych gwiazd może przekładać się na 70% więcej eksplozji supernowych, trzy razy więcej produkcji ciężkich pierwiastków, cztery razy więcej promieniowania jonizującego. Tempo powstawania czarnych dziur może być 180% wyższe, co bezpośrednio przekłada się na wzrost częstotliwości procesów łączenia się podwójnych czarnych dziur". Wyniki badań zespołu pozostawiają wiele otwartych pytań: jak uniwersalne są takie wyniki, jaki może być ich wpływ na naszą wiedzę o wszechświecie i występowanie supernowych czy zjawisk prowadzących do emisji fal grawitacyjnych". Źródło: Uniwersytet Oksfordzki]]> 15226 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kamień z Rosetty do zrozumienia cykli słonecznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/08/kamien-z-rosetty-do-zrozumienia-cykli-slonecznych/ Mon, 08 Jan 2018 12:25:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15242 Źródło: NASA/SDO[/caption] Plamy na powierzchni Słońca pojawiają się i znikają w trwających po 11 lat cyklach słonecznych. Takie cykle napędzane są przez dynamo słoneczne, które jest swego rodzaju współoddziaływaniem między polem magnetycznym, konwekcją oraz rotacją. Jednak nasza wiedza o fizyce odpowiadającej za owo dynamo jest wciąż bardzo niepełna. Dobrym przykładem może tu być Minimum Maundera, okres w XVII wieku, kiedy to plamy zniknęły z powierzchni Słońca na ponad 50 lat. Teraz duży międzynarodowy zespół kierowany przez Christoffera Karoffa z Uniwersytetu w Aarhus odkrył gwiazdę, która może rzucić nowe światło na fizykę dynam gwiezdnych. Gwiazda ta znajduje się 120 lat świetlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Łabędzia, i na powierzchni zasadniczo przypomina Słońce - ma to samą masę, promień i wiek - ale jej skład chemiczny znacząco różni się od Słońca. We wnętrzu gwiazdy znajduje się dwa razy więcej ciężkich metali niż w Słońcu. Zespołowi udało się połączyć obserwacje z Keplera z obserwacjami naziemnymi sięgającymi 1978 roku, dzięki czemu udało się odtworzyć trwający 7,4 roku cykl tej gwiazdy. "Unikalne połączenie gwiazdy niemal takiej samej jak Słońce (poza składem chemicznym) z cyklem obserwowanym zarówno za pomocą Keplera jak i instrumentów naziemnych sprawia, że jest to Kamień z Rosetty do badań gwiezdnych dynam" tłumaczy Karoff. Połączenie danych fotometrycznych, spektroskopowych i asterosejsmicznych pozwoliło badaczom na zebranie najbardziej szczegółowego zestawu obserwacji cyklu słonecznego przypominającego słoneczny w gwieździe innej niż Słońce. Obserwacje pozwoliły ustalić, że amplituda cyklu widoczna w polu magnetycznym gwiazdy jest ponad dwa razy silniejsza od tej na Słońcu, a sam cykl jest jeszcze silniejszy w zakresie widzialnym. Dzięki temu astronomowie ustalili, że większa zawartość ciężkich pierwiastków zwiększa intensywność cyklu. Opierając się o modele procesów fizycznych zachodzących w głębokim wnętrzu i w atmosferze gwiazdy, zespół zaproponował także wytłumaczenie intensywniejszego cyklu. Po pierwsze, ciężkie pierwiastki sprawiają, że gwiazda jest bardziej nieprzejrzysta, przez co zmienia się sposób transportu energii wewnątrz gwiazdy z promieniowania na konwekcję. To prowadzi do silniejszego dynamo i wpływa zarówno na amplitudę i zmienność pola magnetycznego i rotacji w pobliżu powierzchni. Po drugie, ciężkie pierwiastki wpływają na procesy zachodzące na powierzchni i w atmosferze gwiazdy. Kontrast między rozmytymi jasnymi obszarami, tzw. pochodniami fotosferycznymi (faculae) a spokojnym tłem gwiazdy zwiększa się wraz ze wzrostem zawartości metali ciężkich. Stąd cykliczna zmienność fotometryczna gwiazdy staje się wyraźniejsza. Źródło: Uniwersytet w Aarhus]]> 15242 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w styczniu 2018]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/08/astrolife-niebo-w-styczniu-2018/ Mon, 08 Jan 2018 13:30:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15245 Jak zawsze - gorąco polecam Wam zapoznanie się z tym co będziecie mogli zobaczyć na niebie w tym miesiącu. Zapraszam także do polubienia astrolifepl na Facebooku: https://www.facebook.com/astrolifepl oraz do zasubskrybowania kanału na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCxZGztWF3HTYTs3iQlRkWrg  ]]> 15245 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> <![CDATA[Warsztaty z użyciem danych satelitarnych w Gdańsku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/08/warsztaty-z-uzyciem-danych-satelitarnych-w-gdansku/ Mon, 08 Jan 2018 13:40:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15248 Chcesz przyczynić się do powstania rozwiązań będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne zachodzące na świecie? Weź udział w 24-godzinnym warsztacie, który 12-13 stycznia odbędzie się w Gdańsku. Ilość deszczu spadająca w danym miesiącu, przeciętna siła wiatru, nasłonecznienie, wilgotność powietrza… tego typu dane o klimacie udostępnia platforma EO ClimLab przygotowywana na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Analityczna platforma będzie wspierała tworzenie innowacyjnych produktów i usług będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne. W ramach projektu EO ClimLab organizowane są w Polsce warsztaty dedykowane dla osób, które chcą projektować rozwiązania związane ze skutkami zmian klimatycznych. Najbliższy hackaton, zatytułowany Pomeranian EOvation, odbędzie się 12-13 stycznia 2018 w Inkubatorze Starter (Gdańsk, Ulica Lęborska 3B). Warsztat ma zachęcić i zaktywizować studentów, startupy oraz ludzi biznesu do działania i tworzenia rozwiązań wyzwań społecznych oraz biznesowych poświęconych zmianom klimatu. Podczas wydarzeń uczestnicy będą mieli okazję poznać przedstawicieli z sektora kosmicznego, biznesu i nauki. W ramach EoVation uczestnicy pracując w zespołach będą mieli 24 godziny na zaproponowanie wizji rozwiązania na jeden z przedstawionych tematów, zaprojektowanie konceptu jego działania oraz przedstawienia pomysłu przed jury. Wszystkie z zaproponowanych problemów dotyczą kwestii bezpośrednio i pośrednio powiązanych ze skutkami zmian klimatycznych w regionie pomorskim. Wyznaczonych zostało pięć tematycznych zagadnień, na których uczestnicy będą musieli się skupić. Są to kolejno:
    • Stan zanieczyszczenia na Pomorzu
    • Wzrostu poziomu morza a Żuławy
    • Analiza obszaru zniszczeń: Rytel
    • Odnawialne źródła energii: wiatr i Słońce
    • Wpływ warunków pogodowych a wypoczynek
    Zespoły będą musiały zaproponować wizję rozwiązania, w którym docelowo użyte mają zostać dane satelitarne i przedstawić je w krótkiej kilkuminutowej prezentacji przed komisją z środowisk biznesowych i technicznych. W trakcie trwania wydarzenia organizatorzy zapewniają dostęp do danych satelitarnych platformy EO ClimLab, szkolenia z wykorzystania danych satelitarnych, pomoc mentorów, wsparcie ekspertów z branży kosmicznej oraz kontakt z firmami. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Organizatorem wydarzenia jest firma Blue Dot Solutions. Partnerem jest Inkubator Starter, Black Pearls VC oraz portal Kosmonauta.net Harmonogram: 
    Piątek 12 stycznia Sobota, 13 stycznia
    16:00-16:30 Rejestracja uczestników 9:00-10:00 Śniadanie
    16:30-17:00 Otwarcie i przedstawienie mentorów 14:00-15:00 Obiad
    17:00- Początek prac -17:00 Koniec prac
    20:00-20:30 Wykład: Co można zobaczyć na zdjęciach satelitarnych 17:00-18:00 Prezentacje przed Jury (3 minuty per zespół i 5 minut na pytania)
    18:00-18:30 Ocena pomysłów
    18:30 Ogłoszenie zwycięzców i wręczenie nagród
    Na najlepsze pomysły czekają atrakcyjne nagrody:
    • Voucher na pakiet komercyjnych zdjęć satelitarnych o wartości 2 tysięcy EUR
    • Jednodniowy rejs turystyczny promem do Szwecji
    • Zestawy elektroniki i czujników do Raspberry Pi
    • Miesięczny dostęp do przestrzeni coworkingowej
    • Usługi konsultingowe Blue Dot Solutions oraz Black Pearls VC
    EOClimlab to niekomercyjny projekt zlecony przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) dla polsko-czesko-rumuńskiego konsorcjum. W jego skład z Polski wchodzą Omnilogy, Blue Dot Solutions, Orange, Integrated Solutions oraz Kapitech. Po stronie czeskiej są to Czech Invest i SpaceSystems Czech, a po stronie rumuńskiej znajduje się trzech partnerów informatycznych: Arobs Transilvania Software, Aries Transilvania oraz Indeco Soft. Celem projektu nadzorowanego przez Omnilogy jest rozwijanie platformy informatycznej integrującej różne dane satelitarne i naziemne związane z problematyką zmian klimatycznych ze szczególnym uwzględnieniem danych pozyskanych przez europejski program satelitarny Copernicus. Drugim celem projektu jest zwiększanie świadomości dotyczącej problematyki zmian klimatycznych, jak i wiedzy o narzędziach i możliwościach wykorzystania danych satelitarnych dla nowych rozwiązań do przeciwdziałania ich skutkom. Odbywa się to między innymi na warsztatach o zbiorczej nazwie EOvation odbywających się w Polsce, Czechach i Rumunii.]]>
    15248 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>
    <![CDATA[Fale grawitacyjne umożliwiają mierzenie wieku Wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/08/fale-grawitacyjne-umozliwiaja-mierzenie-wszechswiata/ Mon, 08 Jan 2018 16:14:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15251 NGC4993 - galaktyka będąca źródłem GW170817 wykorzystanego do pomiaru wieku Wszechświata. Źródło emisji fali grawitacyjnej znajduje się w czerwonej kropce znajdującej się nad i po lewej od centrum galaktyki. Źródło: NASA/ESA[/caption] Bezpośrednie odkrycie fal grawitacyjnych z co najmniej pięciu źródeł w ciągu ostatnich dwóch lat stanowi spektakularne potwierdzenie modelu grawitacji i czasoprzestrzeni opracowanego przez Einsteina. Modelowanie tych zdarzeń dostarczyło także informacji o procesach powstawania masywnych gwiazd, rozbłysków promieniowania gamma, charakterystyce gwiazd neutronowych i po raz pierwszy umożliwiło weryfikację teoretycznej wiedzy o procesach powstawania bardzo ciężkich pierwiastków takich jak chociażby złoto. Teraz astronomowie wykorzystali jedno ze zdarzeń emisji fal grawitacyjnych - GW170817 - do zmierzenia wieku Wszechświata. Astronomowie Peter Blanchard, Tarreneh Eftekhari, Victoria Villar oraz Peter Williams z Harvardu (CfA) wraz z zespołem 1314 naukowców z całego świata przyczynili się do odkrycia fal grawitacyjnych wyemitowanych w procesie łączenia dwóch czarnych dziur, zaobserwowania towarzyszącego mu promieniowania gamma i identyfikacji źródła kataklizmu w galaktyce NGC 4993, które udało się dostrzec na zdjęcia wykonanych w zakresie radiowym i rentgenowskim. Analiza fal grawitacyjnych z tego zdarzenia pozwoliła na obliczenie ich jasności absolutnej. Obserwowana jasność jest niższa (ponieważ jasność maleje wraz ze wzrostem odległości od źródła), co wskazuje, że źródło znajduje się 140 milionów lat świetlnych od Ziemi. NGC 4993 - galaktyka macierzysta charakteryzuje się prędkością oddalania od nas - z uwagi na rozszerzanie Wszechświata - którą można zmierzyć analizując widmo galaktyki. Informacje o odległości od Ziemi oraz o prędkości oddalania galaktyki pozwoliła naukowcom obliczyć czas, który upłynął od początku ekspansji - czyli po prostu wiek Wszechświata: miedzy 11,9 a 15,7 miliardów lat przy uwzględnieniu niepewności eksperymentalnych. Wiek oszacowany z tego pojedynczego zdarzenia zgadza się z szacunkami opracowanymi na podstawie dekad obserwacji opierających się na metodach statystycznych przy wykorzystaniu dwóch innych źródeł: kosmicznego mikrofalowego promieniowania tła (CMBR) oraz ruchu galaktyk. CMBR opiera się na mapowaniu bardzo słabego rozkładu promieniowania datowanego na okres około 400 tysięcy lat po Wielkim Wybuchu. natomiast druga z tych metod obejmuje analizę statystyczną odległości i ruchu dziesiątek tysięcy galaktyk w stosunkowo nieodległej przeszłości. Tak więc fakt, że analiza jednego zdarzenia emisji fal grawitacyjnych umożliwiła określenie wieku Wszechświata jest niesamowitym osiągnięciem, które nie byłoby możliwe w przypadku dowolnych fal grawitacyjnych. W tym przypadku jednak mieliśmy do czynienia z optyczną identyfikacją źródła (dzięki czemu możliwe było zmierzenie odległości do źródła), a samo źródło nie było zbyt odległe lub zbyt ciemne. Wraz z rosnącą statystyczną próbką zdarzeń emisji fal grawitacyjnych różnego typu, obecny zakres wartości wieku także będzie się zawężał. Nowe wyniki są intrygujące także z innego powodu. Choć pomiary CMBR oraz prędkości galaktyk są dość precyzyjne, to między nimi występują różnice rzędu dziesięciu procent. Ta niezgodność może być tylko błędem obserwacyjnym, ale niektórzy astronomowie podejrzewają, że może to być różnica ujawniająca coś czego może brakować w naszej wiedzy o procesie ekspansji. Pojawienie się trzeciej metody pomiaru wieku Wszechświata - za pomocą fal grawitacyjnych, może pozwolić rozwiązać tę zagadkę. Źródło: CfA]]> 15251 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Metaliczność gwiazd a orbity ich planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/10/metalicznosc-gwiazd-a-orbity-ich-planet/ Wed, 10 Jan 2018 14:15:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15260 Wizja artystyczna przedstawiająca w jaki sposób zawartość żelaza w gwiazdach może wpływać na ich planety. Normalne gwiazdy (zielony) mają planety o dłuższych okresach orbitalnych, podczas gdy gwiazdy bogate w żelazo mają zazwyczaj planety o krótszych okresach obiegu. Źródło: SDSS[/caption] Astronomowie pracujący na danych SDSS (Sloan Digital Sky Survey) odkryli, że skład chemiczny gwiazdy może w nieoczekiwany sposób wpływać na jej układ planetarny - odkrycie było możliwe dzięki trwającemu przeglądowi SDSS gwiazd obserwowanych przez teleskop Kepler i może powiększyć zakres naszej wiedzy o formowaniu i ewolucji planet pozasłonecznych. "Bez tych szczegółowych i precyzyjnych pomiarów zawartości żelaza w gwiazdach, nigdy byśmy tej zależności nie odkryli" mówi Robert Wilson, doktorant na Uniwersytecie Wirginii i główny autor artykułu opisującego wyniki badań. Zespół badaczy zaprezentował dzisiaj swoje wyniki podczas spotkania AAS w National Harbor w stanie Maryland. Wykorzystując dane z przeglądu SDSS, badacze odkryli, że gwiazdy o wyższej zawartości żelaza zazwyczaj posiadają planety znajdujące się na orbitach stosunkowo bliskich gwiazdy macierzystej - często z okresem orbitalnym krótszym niż 8 dni - podczas gdy gwiazdy z mniejszą ilością żelaza zazwyczaj charakteryzują się planetami o dłuższym okresie obiegu. Dalsze badania tego efektu mogą pomóc nam zrozumieć różnorodność pozasłonecznych układów planetarnych w naszej galaktyce i rzucić nowe światło na to dlaczego znajdujemy planety tam gdzie je znajdujemy.   Historia planet krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca zaczyna się w 1995 roku, kiedy to zespół astronomów odkrywa pojedynczą planetę krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca, oddalonej od Ziemi o 50 lat świetlnych. Tempo odkryć wzrosło w 2009 roku, kiedy to NASA wyniosła w przestrzeń kosmiczną teleskop Kepler zaprojektowany właśnie do poszukiwania planet pozasłonecznych. W ciągu swojej czteroletniej misji głównej, kosmiczny teleskop Kepler monitorował tysiące gwiazd jednocześnie, rejestrując niewielkie spadki jasności gwiazd, które mogły wskazywać na przechodzenie planet na le tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Dzięki temu, że Kepler patrzył na e same gwiazdy przez lata, widział jak wielokrotnie pojawiały się tam te same planety, tym samym był w stanie zmierzyć ich okresy orbitalne. Takie informacje pozwalają nam określić odległość między gwiazdą a planetą - planety krążące po ciasnych orbitach charakteryzują się krótszym okresem orbitalnym. Dzięki Keplerowi liczba egzoplanet o znanych okresach orbitalnych wzrosła znacząco - od 400 w 2009 roku do ponad 3000 obecnie. Chociaż Kepler był doskonale przystosowany do odkrywania planet pozasłonecznych, nie był on przeznaczony do badania składu chemicznego gwiazd, wokół których te planety krążą. Tę wiedzę posiadamy dzięki eksperymentowi APOGEE (Apache Point Observatory Galactic Evolution Experiment), w ramach którego zbadano widma setek tysięcy gwiazd w całej Drodze Mlecznej. "Wszystkie gwiazdy podobne do Słońca składają się głównie w samego wodoru, ale niektóre zawierające więcej żelaza niż inne" mówi Johaanna Teske z Carnegie Institution for Science, członkini zespołu badawczego. "Ilość żelaza w gwieździe  stanowi istotną wskazówkę co do tego jak ona powstała i jak będzie ewoluowała". Łącząc dane z tych dwóch źródeł - okresy orbit  z Keplera oraz skład chemiczny gwiazd z APOGEE - astronomowie odkryli związek między gwiazdami bogatymi w żelazo a ich układami planetarnymi. "Wiedzieliśmy, że zawartość żelaza w gwieździe będzie istotna dla ewolucji gwiazdy" mówi Teske. "Ze zdumieniem odkryliśmy, że ma ona także wpływ na ewolucję jej układu planetarnego". Zaprezentowane dzisiaj prace bazują na wcześniejszych badaniach Gijsa Muldersa z Uniwersytetu w Arizonie, który wykorzystywał większą, ale mniej precyzyjną próbkę widm z projektu LAMOST-Kepler (LAMOST, Large-Area Multi-Object fiber Spectroscopic Telescope).  Mulders wraz ze współpracownikami odkrył podobny trend - bliższe planety krążyły wokół gwiazd o wyższej zawartości żelaza - jednak nie udało mu się ustalić krytycznego okresu o długości ośmiu dni. "Dobrze jest zobaczyć niezależne potwierdzenie trendu, który odkryliśmy w 2016 roku" mówi Mulders. "Identyfikacja krytycznego okresu dowodzi tego, że teleskop Kepler jest prawdziwą skarbnicą wiedzy". Szczególnie zdumiewający w nowych wynikach jest fakt, że bogatsze w żelazo gwiazdy mają tylko około 25 procent więcej żelaza niż inne gwiazdy w próbce. "To tak jakby dodać 1/8 łyżeczki soli więcej do babeczek, które potrzebują według przepisu pół łyżeczki soli. Sam wciąż zjadłbym taką babeczkę" dodaje. "To doskonale pokazuje jak nawet niewielkie zmiany składu chemicznego gwiazd mogą mieć istotny wpływ na układy planetarne". Jednak nawet w świetle tego nowego odkrycia, astronomowie wciąż mają wiele odpowiedzi do odkrycia. Wciąż nie wiadomo w jaki sposób formują się i ewoluują planety o rozmiarach Ziemi lub niewiele większe. Czy gwiazdy bogate w żelazo umożliwiają powstawanie planet o krótszych orbitach czy też może wokół nich planety powstają dalej od gwiazdy, a z czasem zbliżają się do niej? Wilson wraz ze współpracownikami ma na dzieję na współpracę z innymi astronomami w zakresie tworzenia nowych modeli dysków protoplanetarnych, które mogłyby umożliwić przetestowanie tych dwóch teorii. Źródło: SDSS]]> 15260 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy zabierają nas do centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/11/naukowcy-zabieraja-nas-do-centrum-drogi-mlecznej/ Thu, 11 Jan 2018 07:46:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15263
    Powyższa wizualizacja bazuje na danych z zakresu podczerwonego zebranych przez Bardzo Duży Teleskop należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego, a skupiających się na 30 masywnych gwiezdnych olbrzymach, tzw. gwiazdach Wolfa-Rayeta, które krążą w odległości około 1,5 roku świetlnego od centrum Galaktyki. Silne wiary gazu wypływającego z powierzchni tych gwiazd wywiewają ich zewnętrzne warstwy w przestrzeń międzygwiezdną. [caption id="attachment_15264" align="aligncenter" width="1024"] MATLAB Handle Graphics. Credits: NASA/CXC/Pontifical Catholic Univ. of Chile/C. Russell et al.[/caption] Gdy uwalniany przez gwiazdy gaz zderza się z gazem wcześniej wyrzuconym z innych gwiazd, powstają fale uderzeniowe rozchodzące się następnie przez otoczenie. Owe fale uderzeniowe podgrzewają gaz do milionów stopni, co sprawia, że zaczyna on emitować promieniowanie rentgenowskie. Intensywne obserwacje centralnych regionów Drogi Mlecznej za pomocą Chandry dostarczyły krytycznych danych o temperaturze i rozkładzie tego gazu o temperaturze wielu milionów stopni. Astronomowie zainteresowani są lepszym zrozumieniem roli, jaką takie gwiazdy Wolfa-Rayeta odgrywają w kosmicznym środowisku środka Drogi Mlecznej. W szczególności chcieliby się dowiedzieć jak owe gwiazdy oddziałują z najbardziej dominującym mieszkańcem tego obszaru: z supermasywną czarną dziurą Sagittarius A* o masie rzędu czterech milionów słońc. W powyższej wizualizacji obserwator umieszczony zostaje w pobliżu Sgr A* i jest  w stanie obserwować około 2o gwiazd Wolfa-Rayeta (białe, mrugające obiekty) krążących wokół Sgr A* i bezustannie wyrzucających z siebie wiatry gwiezdne . Owe wiatry zderzają się ze sobą, a następnie część tej materii opada na Sgr A*.  Animacja, która zaczyna się jakieś 350 lat w przeszłości obejmuje około 500 lat. [caption id="attachment_15265" align="aligncenter" width="8640"] MATLAB Handle Graphics[/caption] Naukowcy wykorzystali wizualizację do zbadania wpływu jaki Sgr A* wywiera na swoje gwiezdne otoczenie. Gdy silna grawitacja Sgr A* przyciąga do siebie  zagęszczenia materii, to siły pływowe je rozciągają tym bardziej im bardziej zbliżają się one do czarnej dziury. Sgr A* wpływa także na swoje środowisko poprzez okazjonalne rozbłyski ze swojego bezpośredniego otoczenia, które odpowiadają za wyrzucanie materii w kierunku przeciwnym. Takie rozbłyski powodują uwalnianie części gazu wyprodukowanego przez wiatry Wolfa-Rayeta. Badacze pracujący pod kierownictwem Christophera Rusella z Pontifical Catholic University of Chile wykorzystali wizualizację do zrozumienia obecności wcześniej wykrytych promieni rentgenowskich w kształcie dysku rozciągającego się na około 0,6 roku świetlnego od Sgr A*.  Ich prace wskazują, że ilość promieni gamma emitowanych przez te zderzające się ze sobą wiatry zależy od intensywności rozbłysków napędzanych przez Sgr A* oraz ilości czasu, który upłynął od erupcji. Silniejsze i najnowsze rozbłyski odpowiadają za słabszą emisję w zakresie rentgenowskim. Informacje dostarczone przez wizualizację i modele teoretyczne pozwoliły Russellowi i jego współpracownikom na ustalenie, że Sgr A* doświadczyło stosunkowo silnego rozbłysku, który miał miejsce w ciągu ostatnich kilku stuleci. Co więcej, ich odkrycie wskazuje, że rozbłysk z supermasywnej czarnej dziury wciąż wpływa na obszar otaczający Sgr A* nawet mimo tego, że zakończył się około 100 lat temu. Poziom emisji rentgenowskiej jest nieco niższy niż szacowany prze modele. Powyższe video 360 przedstawiające centrum Galaktyki idealnie ogląda się w goglach VR takich jak Samsung Gear VR czy Google Cardboard. Wideo można także oglądać na smartfonach z aplikacją YouTube - przesuwając telefon można oglądać różne fragmenty otoczenia Sgr A* Christopher Russell zaprezentował nową wizualizację i związane z nią odkrycia naukowe podczas 231 spotkania American Astronomical Society w Waszyngtonie. Źródło: NASA]]>
    15263 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda Swift śledzi spowalnianie rotacji komety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/11/sonda-swift-sledzi-spowalnianie-rotacji-komety/ Thu, 11 Jan 2018 09:43:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15268 14 marca 2017 roku, dwa tygodnie przed maksymalnym zbliżeniem do Ziemi, kometa 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak przemknęła pod galaktyką NGC 3198. Źródło: Chris Schur[/caption] Obserwacje prowadzone za pomocą sondy Swift, która ostatnio zmieniła nazwę na Neil Gehrels Swift Observatory nazwaną tak na cześć zmarłego głównego badacza misji, odkryły nieobserwowaną wcześniej zmianę tempa rotacji komety. Zdjęcia wykonane w maju 2017 roku odkryły, że kometa 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak rotowała trzykrotnie wolniej niż w marcu, kiedy obserwowano ją za pomocą teleskopu Discovery Channel Telescope w Obserwatorium Lowell w Arizonie. Gwałtowne spowolnienie stanowi najbardziej dramatyczną zmianę tempa rotacji komety spośród dotychczas obserwowanych.

    "Wcześniejszy rekord spowalniania tempa rotacji komety należał do 103P/Hartley 2, która wydłużyła okres rotacji z 17 d 19 godzin na przestrzeni ponad 90 dni" mówi Dennis Bodewits, badacz z Uniwersytetu stanu Maryland, który zaprezentował wyniki obserwacji w dniu wczorajszym podczas spotkania AAS w Waszyngtonie. "Teraz 41P spowolniła niemal dziesięciokrotnie w ciągu zaledwie 60 dni, tak więc zakres oraz tempo zmiany są absolutnie rekordowe". Obserwowana kometa okrąża Słońce co 5,4 lat oddalając się od niego na odległość sięgającą orbity Jowisza, którego wpływ grawitacyjny najprawdopodobniej umieścił ją na obecnej orbicie. 41P, której średnicę szacuje się na 1,4 km, jest jedną z najmniejszych spośród rodziny komet, których orbity kontrolowane są przez Jowisza. Takie małe rozmiary pozwalają wytłumaczyć jak dżety na powierzchni 41P były w stanie doprowadzić do tak dramatycznego spowolnienia rotacji komety. https://www.youtube.com/watch?v=oe-d9RxLLaM Gdy kometa zbliża się do Słońca, wzrost intensywności ogrzewania powoduje zmianę lodu na powierzchni bezpośrednio w gaz, a tym samym emisję dżetów wyrzucających ziarna pyłu i lodu bezpośrednio w otoczenie. Taka materia tworzy rozszerzoną atmosferę komety, zwaną komą. Woda w komie szybko ulega rozbiciu na atomy wodoru i cząsteczki hydroksylowe pod wpływem promieniowania ultrafioletowego. Ponieważ instrument UVOT (Ultraviolet/Optical Telescope) zainstalowany na pokładzie Swift jest czuły na promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez cząsteczki hydroksylowe, doskonale nadaje się do pomiarów ewolucji poziomów aktywności na całej orbicie wokół Słońca. Prowadzone z Ziemi obserwacje ustaliły początkowy okres rotacji komety na 20 godzin na początku marca 2017 roku i odkryły jego spowolnienie pod koniec tego samego miesiąca. 1 kwietnia kometa przeleciała w odległości 21,2 milionów kilometrów od Ziemi, a osiem dni później przeleciała przez peryhelium swojej orbity maksymalnie zbliżając się do Słońca. Instrument UVOT fotografował kometę w okresie od 7 do 9 maja rejestrując zmiany blasku spowodowane przez materię ostatnio dostarczoną do komy. Te powolne zmiany wskazywały, że okres rotacji zwiększył się niemal dwukrotnie do 46-60 godzin. Bazujące na UVO szacunki ilości produkowanej przez 41P wody, przy uwzględnieniu niewielkich rozmiarów komety, wskazują, że ponad połowa jej powierzchni zawiera dżety aktywowane promieniowaniem słonecznym. To znacznie większa część niż na większości innych komet, które posiadają dżety na zaledwie około 3 procentach powierzchni. "Podejrzewamy, że dżety z aktywnych obszarów są tak skierowane, że wywarzają moment pędu, który umożliwia spowalnianie tempa obrotu 41P" mówi Tony Farnham, główny badacz z UMD. "Jeżeli taki moment pędu obecny był także po majowych obserwacjach, tempo rotacji komety mogło zmaleć do 100 lub więcej godzin". https://www.youtube.com/watch?v=lG08SL8fDDk Takie wolne tempo rotacji może spowodować destabilizację rotacji, przez co kometa może zacząć się toczyć bez żadnej wyróżnionej osi rotacji. To z kolei doprowadziłoby do znaczącej zmiany w ogrzewaniu poszczególnych obszarów powierzchni. Bodewits ze współpracownikami zauważają, że ekstrapolacja wstecz wskazuje, że kometa rotowała dużo szybciej w przeszłości, być może na tyle szybko, aby indukować osuwiska lub częściową fragmentację obiektu, co mogło odsłaniać świeży lód na powierzchni. Silne wzrosty aktywności w 1973 i 2001 roku mogły mieć związek ze zmianami tempa rotacji 41P. Mniej ekstremalny związek między kształtem, aktywnością i rotacją komety obserwowała sonda Rosetta Europejskiej Agencji Kosmicznej, która krążyła wokół jądra komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko od 2014 roku. Tempo rotacji komety wzrosło o dwie minuty gdy kometa zbliżyła się do Słońca, a następnie spadło o 20 minut po tym jak zaczęła się od niego oddalać. W przypadku 41P naukowcy uważają, że zmiany spowodowane zostały przez oddziaływanie między kształtem komety a lokalizacją i aktywnością dżetów na jej powierzchni. Artykuł naukowy szczegółowo opisujący obserwacje został opublikowany w periodyku Nature 11 stycznia br. W trakcie 13 lat swojej pracy sonda Swift przeprowadziła szeroką paletę badań monitorując komety, badając gwiazdy z egzoplanetami i rejestrując rozbłyski supernowych, gwiazd neutronowych i czarnych dziur. W trakcie spotkania AAS w Waszyngtonie NASA poinformowała o uczczeniu pamięci Neila Gehrelsa poprzez dodanie jego nazwiska do nazwy sondy. Neil Gehrels pomagał opracować sondę Swift i był jej głównym badaczem aż do swojej śmierci 6 lutego 2017 roku. https://www.youtube.com/watch?v=XdNFUW_yc-M Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]>
    15268 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Astronomowie obserwują wirowy ruch najwcześniejszych galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/11/astronomowie-obserwuja-wirowy-ruch-najwczesniejszych-galaktyk/ Thu, 11 Jan 2018 12:04:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15271 Wizja artystyczna wirującej galaktyki. Źródło: Amanda Smith, University of Cambridge[/caption] Astronomowie przyglądający się Wszechświatowi w czasach wkrótce po Wielkim Wybuchu, odkryli wirujący gaz w niektórych z najwcześniejszych galaktyk jakie uformowały się we Wszechświecie. Owe "nowo powstałe" galaktyki - obserwowane takimi jakie były 13 miliardów lat temu - wirują podobnie do Drogi Mlecznej. To pierwszy przypadek w historii kiedy udało się wykryć ruch galaktyk na tak wczesnym etapie historii Wszechświata. Międzynarodowy zespół kierowany przez dr Renske Smita z Kavli Institute of Cosmology na Uniwersytecie w Cambridge wykorzystał obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) w Chile do otwarcia nowego okna na odległy Wszechświat i jako pierwszy był w stanie zidentyfikować normalne galaktyki gwiazdotwórcze na bardzo wczesnych etapach historii kosmosu. Wyniki obserwacji przedstawiono w artykule naukowym opublikowanym w periodyku Nature i zaprezentowano podczas 231 spotkania AAS w Waszyngtonie. Promieniowanie wyemitowane przez odległe obiekty potrzebuje dużo czasu, aby dotrzeć do Ziemi, dlatego też obserwowanie obiektów oddalonych od nas o miliardy lat świetlnych pozwala nam zajrzeć także w przeszłość Wszechświata i bezpośrednio obserwować formowanie się najwcześniejszych galaktyk. Wszechświat w tym czasie wypełniony był nieprzezroczystą "mgłą" z neutralnego gazu wodorowego, która utrudnia obserwowanie początków pierwszych galaktyk we Wszechświecie za pomocą teleskopów obserwujących w zakresie optycznym. Smit wraz ze współpracownikami wykorzystał ALMA do obserwowania dwóch małych, nowo powstałych galaktyk, takimi jakie były zaledwie 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Analizując widma w dalekiej podczerwieni zebrane przez ALMA, badacze byli w stanie ustalić odległość do tych galaktyk, a także - po raz pierwszy w historii - dostrzec ruch gazu napędzającego procesy gwiazdotwórcze w ich wnętrzach. https://www.youtube.com/watch?v=nEqyCvHquMM "Przed powstaniem obserwatorium ALMA nie byliśmy w stanie oglądać formowania się galaktyk w takich szczegółach i nigdy nie byliśmy w stanie mierzyć ruchu gaza w galaktykach tak bardzo od nas oddalonych" mówi współautor opracowania dr Stefano Carniani z Cavendish Laboratory i Kavli Institute of Cosmology. Badacze odkryli, że gaz w tych nowo powstałych galaktykach wirował podobnie do gazu w naszej i innych dużo bardziej dojrzałych galaktykach późniejszego Wszechświata. Pomimo stosunkowo niewielkich rozmiarów - niemal pięć razy mniejszych od Drogi Mlecznej - galaktyki te formowały gwiazdy w wyższym tempie niż inne młode galaktyki, jednak badacze byli zaskoczeni odkryciem, że nie były one tak chaotyczne jak się tego spodziewano. "We wczesnym Wszechświecie grawitacja sprawiała, że gaz obficie wpływał do wnętrza galaktyk prowokując powstawanie dużej ilości nowych gwiazd - gwałtowne eksplozje tych gwiazd jako supernowych także zaburzało przepływ gazu"  mówi Smit. "Spodziewaliśmy się, że młode galaktyki będą dynamicznie chaotyczne z uwagi na burzliwość eksplozji supernowych, ale okazuje się, że te mini-galaktyki są w stanie utrzymać porządek i wydają się dobrze wyregulowane. Pomimo swoich małych rozmiarów, galaktyki te intensywnie rosną, aby z czasem stać się dojrzałymi galaktykami takimi jak ta, w której obecnie żyjemy". Źródło: University of Cambridge]]> 15271 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble analizuje początki Drogi Mlecznej badając dynamikę gwiazd w jej centrum]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/12/hubble-analizuje-poczatki-drogi-mlecznej-badajac-dynamike-gwiazd-w-jej-centrum/ Fri, 12 Jan 2018 17:49:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15289 Credit: NASA, ESA, W. Clarkson (University of Michigan-Dearborn), and A. Calamida and K. Sahu (STScI)[/caption] Przez wiele lat astronomowie mieli prosty obraz centralnego obszaru, centralnego zgrubienia Drogi Mlecznej, jako spokojnego miejsca pełnego starych gwiazd, pierwszych mieszkańców naszej Galaktyki. Jednak z uwagi na fakt, że wnętrze Drogi Mlecznej jest tak pełne gwiazd, zawsze ciężko było odtworzyć ruchy poszczególnych gwiazd tak, aby można było zbadać zgrubienie bardziej szczegółowo. Najnowsza analiza około 10 000 normalnych gwiazd podobnych do Słońca zamieszkujących ten rejon pozwoliła na stwierdzenie, że sam środek galaktyki jest dynamicznym środowiskiem pełnym gwiazd w różnym wieku przelatujących obok siebie z różnymi prędkościami niczym podróżnicy na zatłoczonym lotnisku. Wnioski te opierają się na archiwalnych danych zebranych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a na przestrzeni dziewięciu lat. Badanie za pomocą Hubble'a tego skomplikowanego, chaotycznego serca Drogi Mlecznej może dostarczyć nam nowych informacji o ewolucji naszej galaktyki. Zespół badawczy kierowany prze Willa Clarksona z University of Michigan-Dearborn odkrył, że ruchy gwiazd w zgrubieniu centralnym różnią się od siebie w zależności od składu chemicznego gwiazd. Gwiazdy bogatsze w pierwiastki cięższe od wodoru i helu poruszają się mniej chaotycznie, ale krążą wokół centrum galaktyki szybciej niż starsze gwiazdy bardziej ubogie w pierwiastki ciężkie. "Istnieje wiele teorii opisujących formowanie się naszej galaktyki i jego zgrubienia centralnego" mówi Annalisa Calamida z STScI w Balttimore, członkini zespołu badawczego Hubble'a.  "Niektórzy mówią, że zgrubienie uformowało się tuż po uformowaniu się galaktyki 13 miliardów lat temu. W tym przypadku wszystkie gwiazdy zgrubienia powinny być stare i charakteryzować się uporządkowanym ruchem. Jednak cześć badaczy skłania się ku teorii mówiącej, że zgrubienie powstało się na późniejszym etapie życia galaktyki, stopniowo ewoluując po tym jak już powstały pierwsze generacje gwiazd. W tym scenariuszu niektóre gwiazdy zgrubienia mogą być młodsze, a ich skład chemiczny wzbogacony cięższymi pierwiastkami wyrzuconymi w momencie śmierci przez poprzednie generacje gwiazd. Ich ruch także mógłby się znacząco różnić od ruchu starszych gwiazd. Gwiazdy przeanalizowane przez nas wykazują cechy obu modeli, a tym samym nasza analiza może pomóc nam w poznaniu historii zgrubienia centralnego Drogi Mlecznej". [caption id="attachment_15290" align="aligncenter" width="768"] Credit: NASA, ESA, and Z. Levay (STScI)[/caption] Astronomowie podzielili gwiazdy pod względem ich składu chemicznego a następnie porównali ruchy każdej z tych grup. Skład chemiczny gwiazdy ustalono na podstawie analizy ich barw i podzielono je na dwie główne grupy względem obfitości żelaza. Okazało się, że chemicznie wzbogacone gwiazdy poruszają się dwukrotnie szybciej niż pozostałe. "Analizując dziewięć lat danych archiwalnych i udoskonalając nasze techniki analizy udało nam się wyraźnie, obszernie opisać różnice ruchu między ubogimi w metale, a bogatymi w metale gwiazdami podobnymi do Słońca" mówi Clarkson. "Mamy nadzieję, że będziemy mogli kontynuować naszą analizę, która umożliwi nam wykonanie trójwymiarowej siatki bogatej chemicznej i dynamicznej złożoności różnych populacji gwiazd w zgrubieniu centralnym". Jak na razie tylko Hubble posiada wystarczająco wysoką rozdzielczość, aby móc jednocześnie mierzyć ruchy tysięcy gwiazd podobnych do Słońca w centrum naszej galaktyki, 26 000 lat świetlnych od Ziemi. Źródło: ESA/Hubble]]> 15289 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Strome zbocza na Marsie odsłaniają strukturę lodu pod powierzchnią]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/13/strome-zbocza-na-marsie-odslaniaja-strukture-lodu-pod-powierzchnia/ Sat, 13 Jan 2018 07:57:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15296 Przekrój przez grubą warstwę podpowierzchniowego lodu widoczny jest na stromym zboczu (skarpie), która wydaje się niebieskawa na obszarze o szerokości około 500 metrów widocznym na zdjęciu wykonanym za pomocą kamery HiRISE na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter. Obecność odsłoniętego lodu wodnego w tym miejscu potwierdzona została niezależnie za pomocą instrumentu CRISM (Compact Reconnaissance Imaging Spectrometer for Mars) także zainstalowanego na MRO. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UA/USGS[/caption] Za pomocą sondy Mars Roconnaissance Orbiter (MRO) badacze odkryli osiem różnych miejsc na Marsie gdzie grube depozyty lodu podpowierzchniowego odsłonięte są w erodujących zboczach. Te osiem skarp o zboczach nachylonych pod kątem do 55 stopni zapewnia nam dostęp do nowych informacji o wewnętrznej warstwowej strukturze wcześniej odkrytych warstw lodu na umiarkowanych szerokościach geograficznych na Marsie. Widoczny tutaj lód kiedyś był po prostu warstwą śniegu. Depozyty odsłonięte w tym przekroju to stosunkowo czysty lód wodny przykryty warstwą 1-2 metrów  scementowanej lodem skały i pyłu. Takie  płachty lodu niosą ze sobą wiele informacji o historii klimatu na Marsie. Mogą one także dowodzić tego, że woda na Marsie może być łatwiej dostępna dla misji robotycznych czy załogowych niż to wcześniej uważano. Badacze, którzy zlokalizowali i zbadali te skarpy za pomocą kamery HiRISE zainstalowanej na pokładzie MRO ogłosili wyniki swoich badań we wczorajszym wydaniu periodyku Science.  Wszystkie skarpy znajdują się albo na północnej, albo na południowej półkuli na szerokości między 55 a 58 stopni (w przypadku Ziemi to rejony Szkocji lub południowego cypla Ameryki Południowej). Płytkie warstwy lodu podpowierzchniowego można znaleźć średnio pod 1/3 powierzchni Marsa - mówi Colin Dundas z US Geological Survey's Astrogeology Science Center, główny autor opracowania. To co tutaj widzimy to jedynie przekrój przez warstwę lodu, który pozwala nam przyjrzeć się jej w trzech wymiarach i to dość szczegółowo. [AdSense-A] Skarpy bezpośrednio odsłaniają przed nami fragmenty rozległy podpowierzchniowych warstw lodu już wcześniej wykrytego za pomocą spektrometrów zainstalowanych na pokładzie sondy Mars Odyssey, za pomocą zaglądającego pod powierzchnię radaru na pokładzie sond MRO i Mars Express oraz w obserwacjach świeżych kraterów uderzeniowych, w których wciąż widoczny jest odsłonięty lód podpowierzchniowy. W odpowiedzi na odkrycia dokonane przez sondę Mars Odyssey, NASA wysłała na Marsa sondę Phoenix, która w 2008 roku potwierdziła i przeanalizowała ukryty pod powierzchnią lód na 68 stopniach szerokości geograficznej czyli 1/3 drogi bliżej bieguna niż najbardziej wysunięta na północ spośród tych ośmiu skarp. [caption id="attachment_15298" align="aligncenter" width="951"] Lokalizacja odsłoniętej warstwy lodu (górny, prawy fragment uskoku). Źródło: NASA/JPL-Caltech/UA/USGS[/caption] Najnowsze odkrycie to swego rodzaju okna, przez które możemy dokładnie przyjrzeć się tym grubym podpowierzchniowym warstwom lodu - mówi Shane Byrne z Lunar and Planetary Laboratory w Tucson w stanie Arizona, współautor opracowania. To swego rodzaju farma mrówek, dzięki której przez szkło możemy podziwiać co mrówki robią pod powierzchnią Ziemi. Jak na razie naukowcy nie określili w jaki sposób powstały te konkretne skarpy. Niemniej jednak, gdy  ukryty lód zostanie odsłonięty na działanie atmosfery marsjańskiej, taka skarpa stopniowo się poszerza i powiększa stopniowo cofając się wskutek sublimacji odsłoniętego lodu ze stanu stałego w gazowy. W niektórych warstwach, odsłonięte depozyty lodu wodnego mają grubość ponad 100 metrów. Badania niektórych z tych skarp za pomocą instrumentu CRISM potwierdziły, że widoczna w nich jasna materia to zamrożona woda. Sprawdzenie temperatury powierzchni za pomocą kamery THEMIS (Thermal Emission Imaging System) pozwoliło badaczom potwierdzić, że to co widzą to nie są jedynie cienkie warstwy szronu na powierzchni. Badacze już wcześniej wykorzystali radar SHARAD (Shallow Radar) na pokładzie MRO o stworzenia mapy rozległych warstw podpowierzchniowego lodu wodnego na umiarkowanych szerokościach geograficznych Marsa i oszacowali, że górna powierzchnia tych warstw znajduje się mniej niż 10 metrów pod powierzchnią gruntu. O ile mniej? Metoda radarowa nie dawała możliwości określenia tego z większą dokładnością. Nowe badania lodowych skarp potwierdzają, że warstwy bogate w lód wodne zaczynają się zaledwie metr lub dwa pod powierzchnią. Nowe badania nie tylko wskazują, że podpowierzchniowy lód znajduje się tuż pod powierzchnią gruntu na dużych obszarach, ale także identyfikują osiem miejsc, w których dostęp do lodu jest bezpośredni na szerokościach geograficznych, na których panują dużo przyjemniejsze warunki niż w pobliżu marsjańskich czap polarnych. Astronauci mogliby praktycznie podejść tam z wiadrem i łopatą i zaopatrzyć się w tyle wody ile potrzebują - mówi Byrne. Odsłonięty lód na Marsie jest cenny nie tylko dla potencjalnych przyszłych misji załogowych, ale także ma dużą wartość naukową, bowiem przechowuje wiele informacji o długoterminowych zmianach klimatu marsjańskiego. Nachylenie osi rotacji Marsa zmienia się bardziej niż Ziemi na przestrzeni milionów lat. Dzisiaj nachylenie osi obu planet jest podobne. Powyższe badania były możliwe dzięki wykorzystaniu danych z wielu instrumentów na licznych sondach krążących wokół Marsa oraz dzięki ich wytrwałości - MRO krąży wokół Marsa już od 11 lat, a Mars Odyssey od 16. Źródło: NASA]]> 15296 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 637 0 0 638 637 0 642 0 0 643 642 0 644 643 0 645 644 0 647 645 0 658 647 0 <![CDATA[Barwne pasy chmur Jowisza w obiektywie sondy Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/13/barwne-pasy-chmur-jowisza-w-obiektywie-sondy-juno/ Sat, 13 Jan 2018 08:52:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15300 Barwne pasy chmur dominują południową półkulę Jowisza na powyższym zdjęciu wykonanym przez sondę Juno. Jowisz wygląda na powyższym zdjęciu jak burzliwa kumulacja soczystych pasów chmur i wirów. Ciemny obszar po lewej stronie to tak zwany południowy pas strefy umiarkowanej. Przecina go mgliste pasmo białych chmur.  To największa struktura niskich szerokości, która jest cyklonem (rotuje zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Zdjęcie zostało wykonane 16 grudnia 2017 roku o godzinie 19:12 gdy sonda Juno wykonywała dziesiąty już bliski przelot w pobliżu chmur Jowisza. W momencie wykonania zdjęcia, sonda znajdowała się 13 604 kilometry od szczytów chmur planety na 27,9 stopniach szerokości południowej. Skala zdjęcia to 9,1 km/piksel. Zdjęcie w tej formie przygotował Kevin M. Gill wykorzystując zdjęcia wykonane za pomocą kamery JunoCam. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Kevin M. Gill [AdSense-B]]]> 15300 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 639 0 0 657 639 0 <![CDATA[Puls Kosmosu gra z WOŚP]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/13/puls-kosmosu-gra-z-wosp/ Sat, 13 Jan 2018 11:12:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15305 Wielkimi krokami zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W ramach aukcji charytatywnych allegro postanowiliśmy wystawić ciekawy okaz. Jest to stożek zderzeniowy z Ries - pamiątka po potężnym uderzeniu meteorytu. Z resztą przeczytajcie sami w linku do aukcji:

    http://aukcje.wosp.org.pl/stozek-zderzeniowy-z-ries-i5985667

      ]]>
    15305 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[13 lat temu Huygens wylądował na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/13/13-lat-temu-huygens-wyladowal-na-tytanie/ Sat, 13 Jan 2018 18:39:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15310 Odwzorowanie Merkatora powierzchni Tytana widzianej przez próbnik Huygens z wysokości 10 kilometrów nad powierzchnią Tytana. Zdjęcia składające się na tę mozaikę wykonano 14 stycznia 2005 roku.[/caption] Sonda badała gęstą, mglistą atmosferę Tytana powoli rotując przyczepiona do spadochronów, analizując złożoną organiczną chemię i mierząc prędkość wiejących wokół niej wiatrów. Podczas opadania sonda wykonała 100 zdjęć, które ujawniły jasne, popękane wyżyny przecinane przez ciemne kanały drenażowe i strome uskoki. Ostatecznie Huygens wylądował na ciemnej, granulowanej powierzchni, która przypominała dno wyschniętego jeziora. https://www.youtube.com/watch?v=msiLWxDayuA Dzisiaj próbnik Huygens stoi niemy na mroźnej powierzchni Tytana, po tym jak jego misja zakończyła się w zaledwie kilka godzin po lądowaniu. Lot oraz lądowanie Huygensa stanowiło znaczący przełom w naszych badaniach Tytana jak również było pierwszym miękkim lądowaniem na powierzchni księżyca w zewnętrznej części Układu Słonecznego. Misja próbnika zrewolucjonizowała naszą wiedzę o tym zamglonym globie. - Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini w NASA Jet Propulsion Laboratory]]> 15310 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Jak masywne mogą być gwiazdy neutronowe?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/16/jak-masywne-moga-byc-gwiazdy-neutronowe/ Tue, 16 Jan 2018 16:44:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15314 Credit: Goethe-Universität Frankfurt am Main[/caption] Astrofizycy z Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie nałożyli nowe górne ograniczenie masy gwiazd neutronowych: nie mogą one być masywniejsze niż 2,16 masy Słońca. Od odkrycia gwiazd neutronowych w latach sześćdziesiątych XX wieku, naukowcy poszukiwali odpowiedzi na bardzo ważne pytanie: jak masywne mogą być gwiazdy neutronowe? W przeciwieństwie do czarnych dziur, obiekty te nie mogą przyjmować dowolnej masy; powyżej pewnego limitu niema żadnej naturalnej siły fizycznej, która może oprzeć się ich grawitacji. Jako pierwszym w historii, astrofizykom z Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie udało się obliczyć górną granicę masy gwiazd neutronowych. Przy promieniu około 12 kilometrów i masie równej nawet dwóm masom Słońca, gwiazdy neutronowe są jednym z najgęstszych obiektów we wszechświecie, wytwarzających pole grawitacyjne porównywalne z polem grawitacyjnym czarnych dziur. Podczas gdy większość gwiazd neutronowych ma masę około 1,4 masy Słońca, znamy także kilka bardziej masywnych przypadków, np. PSR J0348+0432 o masie 2,01 masy Słońca. Gęstość tych gwiazd jest ogromna, można ją porównać z wciśnięciem całego masywu Himalajów do kufla do piwa. Aczkolwiek istnieją wskazówki mówiące, że gwiazda neutronowa o maksymalnej masie zapadłaby się w czarną dziurę nawet po dodaniu jednego neutronu. [AdSense-A] Profesor Luciano Rezzolla, fizyk z FIAS we Frankfurcie oraz profesor astrofizyki teoretycznej na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie wraz ze swoimi studentami rozwiązał teraz problem, który pozostawał nierozwiązany od 40 lat: Z dokładnością do kilku procent udało się ustalić,że maksymalna masa nierotującej gwiazdy neutronowej nie może przekroczyć 2,16 masy Słońca. Wyniki ustalono na podstawie podejścia "uniwersalnych związków" opracowanych we Frankfurcie kilka lat temu. Istnienie "uniwersalnych związków" wskazuje, że praktycznie wszystkie gwiazdy neutronowe wyglądają tak samo, tzn. ich własności można wyrazić w wartościach bezwymiarowych. Badacze połączyli podejście zakładające "uniwersalne relacje" z danymi o falach grawitacyjnych i następującym po nim promieniowaniu elektromagnetycznym (kilonowa) uzyskanymi w ubiegłym roku podczas obserwacji procesu łączenia się dwóch gwiazd neutronowych. Znacząco uprościło to obliczenia, ponieważ w ten sposób stały się one niezależne od równania stanu. To równanie jest modelem teoretycznym wykorzystywanym do opisywania gęstej materii wewnątrz gwiazdy, który dostarcza informacji o składzie chemicznym kolejnych warstw wewnętrznych gwiazdy.Taki uniwersalny związek odegrał zatem zasadniczą rolę w określaniu nowej masy maksymalnej. Odkrycie stanowi doskonały przykład oddziaływań zachodzących między badaniami teoretycznymi a eksperymentalnymi. Piękno badań teoretycznych leży w tym, że dostarcza ona przewidywań. Jednak teoria potrzebuje eksperymentów, aby zminimalizować niektóre niepewności - mówi prof. Rezzolla. Tym bardziej zdumiewający jest fakt, że obserwacje jednego połączenia dwóch gwiazd neutronowych, do którego doszło miliony lat temu połączone z uniwersalnymi związkami odkrytymi w trakcie badań teoretycznych pozwoliły nam na rozwiązanie zagadki, nad którą głowiliśmy się od tak dawna. Wyniki badań opublikowano w liście do Astrophysical Journal. Zaledwie kilka dni później grupa badawcza z USA i Japonii potwierdziła nasze wyniki, choć badali ten sam problem innymi i niezależnymi metodami. Źródło: Uniwersytet Goethego w Frankfurcie]]> 15314 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 655 0 0 <![CDATA[Hubble spogląda na obiekt o masie trzech milionów miliardów mas Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/17/hubble-spoglada-na-obiekt-o-masie-trzech-milionow-miliardow-mas-slonca/ Tue, 16 Jan 2018 23:41:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15317 Źródło: ESA/Hubble & NASA, RELICS[/caption] W 2014 roku astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (NASA/ESA) odkryli,że ta potężna gromada galaktyk charakteryzuje się masą trzech milionów miliardów mas Słońca - stąd też jej przydomek "El Gordo"! Oficjalnie znana pod oznaczeniem ACT-CLJ0102-4915 owa gromada galaktyk jest największą, najgorętszą i najjaśniejszą rentgenowsko gromadą galaktyk jak dotąd odkrytą w odległym Wszechświecie. Gromady galaktyk są największymi obiektami we Wszechświecie utrzymywanymi siłą grawitacji. Powstają przez miliardy lat poprzez powolne łączenie mniejszych grup galaktyk. W 2012 roku obserwacje prowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT), kosmicznego obserwatorium rentgenowskiego Chandra oraz Atacama Cosmology Telescope dowiodły, że El Gordo w rzeczywistości składa się z dwóch gromad galaktyk zderzających się ze sobą z prędkością milionów kilometrów na godzinę. Formowanie gromad galaktyk zależy istotnie od ciemnej materii i ciemnej energii; badanie takich gromad może zatem rzucić nowe światło na te umykające nam zjawiska. W 2014 roku Hubble odkrył, ze większość masy El Gordo stanowi ciemna materia. Dowody wskazują, że "normalna materia" w El Gordo - składająca się głównie z gorącego gazu jasnego w rentgenowskim zakresie promieniowania - wyrywana jest wskutek kolizji z ciemnej materii. Gorący gaz powoli zwalnia, ciemna materia nie. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery ACS oraz WFC-3 w ramach programu obserwacyjnego RELICS (Reionization Lensing Cluster Survey). W ramach programu obserwowano 41 masywnych gromad galaktyk w celu znalezienia najjaśniejszych odległych galaktyk, które będzie mógł wkrótce badać Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Źródło: NASA [AdSense-B]]]> 15317 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 650 0 0 651 0 0 652 651 0 653 0 0 654 653 0 656 653 0 659 656 0 678 654 0 <![CDATA[Pozytywny przegląd segmentu naziemnego misji JUICE]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/18/pozytywny-przeglad-segmentu-naziemnego-misji-juice/ Thu, 18 Jan 2018 13:54:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15320 Europejska sonda JUICE (Jupiter Icy Moons Explorer) pokonała kolejny istotny etap rozwoju. Zaliczając śpiewająco przegląd wymagań segmentu naziemnego, zespół misji dowiódł, że znajduje się na dobrej drodze do przygotowania operacji sondy niezbędnych do realizacji ambitnych celów naukowych misji. Sonda JUICE, której start planowany jest 2022 rok rozpocznie 7,5-letnią podróż przez Układ Słoneczny docierając do Jowisza w 2029 roku. Po dotarciu na miejsc spędzi tam trzy i pół roku badając gazowego olbrzyma i jego otoczenie, w szczególności skupiając się na Ganimedesie, Europie i Kallisto - trzech galileuszowych księżycach planety, które najprawdopodobniej skrywają oceany ciekłej wody tuż pod grubymi skorupami lodowymi. [AdSense-A]   W celu zbadania atmosfery, magnetosfery i delikatnych pierścieni Jowisza, jak również zbadania trzech jego księżyców, JUICE zostanie wyposażony w dziesięć najnowocześniejszych instrumentów badawczych, wśród których znajdą się kamery, spektrometry, sonda submilimetrowa, radar, wysokościomierz, eksperyment  radiowy, radiointerferometr oraz czujniki do monitorowania pól magnetycznych i ilości cząstek w otoczeniu. Po zatwierdzeniu projektu sondy oraz pierwszych testach poszczególnych elementów wyposażenia, misja teraz osiągnęła kolejny etap z powodzeniem dowodząc, że zespoły naziemne, które będą sterować sondą JUICE i zestawem jej instrumentów badawczych spełniają wszystkie niezbędne wymagania. Choć misje kosmiczne realizowane są nie na Ziemi, a w przestrzeni kosmicznej, to znaczna część pracy wykonywana jest przez inżynierów i naukowców na Ziemi, tzw. segment naziemny, który planuje zadania, monitoruje, wydaje polecenia i komunikuje się z sondą sterując nią tak, aby zbierała dane naukowe z interesujących naukowców źródeł. Europejska Agencja Kosmiczna w ramach segmentu naziemnego misji JUICE zapewniła Centrum Kontroli Misji (MOC) w ESOC Darmstadt w Niemczech, oraz Centrum Operacji Naukowych (SOC) w ESAC w pobliżu Madrytu w Hiszpanii. Przegląd wymagań segmentu naziemnego, mający na celu ocenę wdrożenia i postępu prac MOC oraz SOC zakończył się 13 grudnia 2017 roku. [caption id="attachment_15336" align="aligncenter" width="718"] "Portret rodzinny" przedstawiający Jowisza z Wielką Czerwoną Plamą oraz cztery księżyce galileuszowe (od góry: Io, Europa, Ganimedes i Kallisto). Źródło: NASA/JPL/DLR[/caption] Tak jak w przypadku innych misji, MOC jest odpowiedzialny za dowodzenie sondą, monitorowanie jej stanu i przesyłanie danych na Ziemię. Oprócz tego, ośrodek ten odpowiedzialny jest za serię funkcji szczególnych dla tej misji, takie jak obliczanie skomplikowanej trajektorii, po której sonda będzie podróżować w kierunku Jowsza przy wykorzystaniu pięciu manewrów asysty grawitacyjnej ze strony Wenus, Ziemi i Marsa oraz przygotowanie operacji sondy w układzie Jowisza, w skład których wchodzi 26 przelotów w pobliżu Ganimedesa, Europy i Kallisto i w końcu wejście sondy na orbitę wokół Ganimedesa. SOC natomiast odpowiedzialny jest za planowanie obserwacji naukowych za pomocą dziesięciu instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy JUICE w celu zmaksymalizowania ilości badań naukowych w trakcie trwania misji. W skład planowania wchodzi stworzenie harmonogramu  zmian orientacji sondy w przestrzeni w celu skierowania ich na różne cele obserwacji - Jowisza, księżyce, otoczenie plazmowe czy pole magnetyczne oraz stworzenie różnych trybów pracy każdego z instrumentów. [AdSense-B]   Po udanym przeglądzie, MOC oraz SOC przechodzą teraz do następnej fazy - planowania działań wdrożeniowych. Kolejny przegląd segmentu naziemnego planowany jest na koniec 2018 roku. Źródło: ESA]]> 15320 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa obiekty podgwiezdne w Mgławicy Oriona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/17/hubble-odkrywa-obiekty-podgwiezdne-w-mglawicy-oriona/ Wed, 17 Jan 2018 09:07:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15321 W niespotykanym głębokim przeglądzie małych, słabo świecących obiektów w Mgławicy Oriona,astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryli największą znaną populację brązowych karłów rozrzuconą między nowo powstałymi gwiazdami. Analizując otoczenie badanych gwiazd, badacze odkryli nie tylko bardzo mało masywne brązowe karły,ale także trzy olbrzymie planety. Udało się nawet ukryć podwójną planetę - układ, w którym dwie planety krążą wokół wspólnego środka masy pod nieobecność gwiazdy macierzystej. Brązowe karły stanowią osobliwą klasę ciał niebieskich o masie na tyle niskiej, że w ich jądrach nigdy nie powstały warunki do utrzymywania procesów fuzji jądrowej napędzające gwiazdy. Zamiast tego temperatura i jasność brązowych karłów spadają wraz z wiekiem. Pomimo niskiej masy, brązowe karły dostarczają ważnych wskazówek co do procesów formowania gwiazd i planet i mogą być jednymi z najpowszechniejszymi obiektami w Drodze Mlecznej. [AdSense-A]   Znajdująca się 1350 lat świetlnych od nas Mgławica Oriona to stosunkowo bliskie laboratorium do badania procesów powstawania gwiazd różnego rodzaju - od potężnych masywnych gwiezdnych olbrzymów po drobne czerwone karły i trudne do zaobserwowania brązowe karły. [caption id="attachment_15322" align="aligncenter" width="1024"] Powyższe zdjęcie stanowi element prowadzonego za pomocą Hubble'a przeglądu małomasywnych gwiazd, brązowych karłów i planet w Mgławicy Oriona. Każde oznaczenie identyfikuję parę obiektów,, które widoczne są w centrum symbolu jako pojedynczy punkt świetlny. Szczególne techniki obróbki zdjęć wykorzystano do rozdzielenia promieniowania gwiazd na pary obiektów. Grubszy okrąg wewnętrzny oznacza obiekt główny, a cieńszy pierścień zewnętrzny oznacza jego towarzysza. Okręgi oznaczono kolarami: czerwony - planeta, pomarańczowy - brązowy karzeł, żółty - gwiazda. W górnym lewym rogu kadru znajduje się układ planeta-planeta pozbawiony gwiazdy macierzystej. W centrum prawej strony znajduje się natomiast para brązowych karłów. Przedstawiony fragment Mgławicy Oriona ma rozmiary cztery na trzy lata świetlne.
    Źródło: NASA, ESA oraz G. Strampelli (STScI)[/caption] [AdSense-B]   Wykonanie przeglądu możliwe było dzięki wyjątkowej rozdzielczości i czułości Hubble'a w zakresie podczerwieni. Ponieważ brązowe karły są chłodniejsze od gwiazd, astronomowie wykorzystali Hubble'a do zidentyfikowania  ich na podstawie obecności wody w ich atmosferach. Są one na tyle chłodne, że powstaje tam para wodna - tłumaczy Massimo Roberto, lider zespołu z STScI w Baltimore. Woda stanowi sygnaturę obiektów podgwiezdnych. To zdumiewająca i bardzo wyraźna oznaka  Wraz ze spadkiem masy,gwiazdy stają się coraz bardziej czerwone i słabsze, więc trzeba je obserwować w podczerwieni. A w podczerwieni, najwyraźniejsza jest właśnie woda. Jednak gorącej pary wodnej w atmosferze brązowych karłów nie można łatwo dojrzeć z powierzchni Ziemi z uwagi na pochłanianie pary wodnej w naszej własnej atmosferze. Na szczęście Hubble znajduje się nad atmosferą ziemską i posiada zdolność obserwacji w bliskiej podczerwieni i z łatwością może dostrzec wodę na odległych globach. Zespół Hubble'a zidentyfikował 1200 czerwonawych gwiazd. Badacze odkryli, że gwiazdy dzielą się na dwie wyraźne populacje: te z wodą i te bez wody. Gwiazdy jasne z wodą potwierdzono jako słabe czerwone karły. Liczne słabe, bogate w wodę, swobodnie przemieszczające się brązowe karły i planety w Mgławicy Oriona  to nowe odkrycia.  Wykryto także wiele gwiazd bez wody, ale to akurat gwiazdy tła należące do Drogi Mlecznej. Ich światło zostało poczerwienione przechodząc przez obłoki pyłu międzygwiezdnego, a zatem nie stanowią obiektów zainteresowania zespołu badawczego. Zespół poszukiwał także słabszych towarzyszy tych 1200 czerwonawych gwiazd. Ponieważ znajdują się one tak blisko swoich gwiazd macierzystych, takie obiekty towarzyszące są niemal niemożliwe do odkrycia za pomocą standardowych metod obserwacyjnych. Jednak wykorzystując unikalną, wysokokontrastową technikę obrazowania opracowaną przez Laurenta Pueyo z STScI astronomowie byli w stanie rozdzielić obiekty w przypadku wielu pozornie pojedynczych obiektów. Pierwsza analiza nie pozwoliła astronomom określić czy obiekty te krążą wokół jaśniejszych gwiazd czy też ich bliskość na zdjęciach z Hubble'a jest dziełem przypadku. W związku z tym zaklasyfikowano je na razie jako kandydatki. Niemniej jednak obecność wody w ich atmosferach wskazuje,że większość z nich nie może być gwiazdami tła, a tym samym muszą to być brązowe karły lub egzoplanety. Łącznie badacze znaleźli 17 potencjalnych brązowych karłów towarzyszących czerwonym karłom i jednego brązowego karła z towarzyszem planetarnym. W ramach badań odkryto także trzy obiekty o masie planetarnej towarzyszące kolejno czerwonemu karłowi, brązowemu karłowi i innej planecie. Tego typu odkrycia małomasywnych gwiazd i ich towarzyszy zintensyfikują się po uruchomieniu w przyszłym roku Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Źródło: NASA]]>
    15321 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Osobliwe zachowanie gwiazdy wskazuje na samotną czarną dziurę w olbrzymiej gromadzie gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/17/osobliwe-zachowanie-gwiazdy-wskazuje-na-samotna-czarna-dziure-w-olbrzymiej-gromadzie-gwiazd/ Wed, 17 Jan 2018 10:32:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15327 Wizja artystyczna przedstawiająca czarną dziurę wewnątrz NGC 3201[/caption] https://www.youtube.com/watch?v=ypgeqREDK0U Astronomowie korzystający z instrumentu MUSE zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile odkryli gwiazdę w gromadzie NGC 3201, która zachowuje się w bardzo osobliwy sposób. Gwiazda wydaje się krążyć wokół niewidocznej czarnej dziury o masie około 4 mas Słońca - to pierwsza taka nieaktywna czarna dziura o masie gwiazdowej odkryta w gromadzie kulistej i pierwsza odkryta bezpośrednio na podstawie swojego przyciągania grawitacyjnego. To istotne odkrycie wpływa znacząco na naszą wiedzę o formowaniu się takich gromad gwiazd, czarnych dziur i źródeł fal grawitacyjnych. Gromady kuliste to potężne sfery zawierające dziesiątki tysięcy gwiazdy krążące wokół większości galaktyk. To jedne z najstarszych znanych układów gwiezdnych we Wszechświecie, a ich wiek zbliżony jest do wieku całej galaktyki, wokół której krążą. Aktualnie znamy około 150 gromad kulistych krążących wokół Drogi Mlecznej. [AdSense-A] Jedna konkretna gromada - NGC 3201 - znajdująca się w południowym gwiazdozbiorze Żagla została teraz zbadana za pomocą instrumentu MUSE zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile. Międzynarodowy zespół astronomów odkrył, że jedna z gwiazd należących do NGC 3201 zachowuje się bardzo osobliwie - co 167 dni zmienia kierunek i przemieszcza się z prędkościami rzędu kilkuset tysięcy kilometrów na godzinę. [caption id="attachment_15329" align="aligncenter" width="991"] Zdjęcie gromady kulistej NGC 3201 wykonane za pomocą Hubble'a.[/caption] Główny autor badania Benjamin Giesers zainteresował się zachowaniem tej gwiazdy. Krążyła wokół czegoś całkowicie niewidocznego o masie około czterech mas Słońca - to mogła być tylko czarna dziura! Pierwsza odkryta w gromadzie kulistej za pomocą bezpośrednich obserwacji jej wpływu grawitacyjnego. Związek między czarnymi dziurami a gromadami kulistymi jest ważny, ale i tajemniczy. Z uwagi na swoje duże masy oraz zaawansowany wiek, zakłada się, że gromady kuliste wytworzyły duże liczby czarnych dziur o masie gwiazdowej w eksplozjach supernowych pod koniec życia masywnych gwiazd. [AdSense-B] Instrument MUSE umożliwia astronomom wykonywanie precyzyjnych pomiarów ruchu tysięcy odległych gwiazd jednocześnie. Dzięki niemu badacze po raz pierwszy w historii odkryli nieaktywną czarną dziurę w sercu gromady kulistej - taką, która aktualnie nie pożera materii, ani nie jest otoczona świecącym dyskiem gazowym. Co więcej, mogli oszacować masę czarnej dziury na podstawie ruchu gwiazdy złapanej w jej grawitacyjne macki. [caption id="attachment_15330" align="aligncenter" width="1024"] Szerokokątny obraz nieba wokół gromady kulistej NGC 3201[/caption] Na podstawie obserwacji badacze ustalili, że gwiazda ma masę 0,8 masy Słońca, a masa jej tajemniczej towarzyszki to 4,36 masy Słońca - niemal na pewno czarna dziura. Niedawne odkrycia źródeł promieniowania radiowego i rentgenowskiego w gromadach kulistych oraz odkrycie w 2016 roku fal grawitacyjnych pochodzących od łączących się dwóch czarnych dziur o masie gwiazdowej, wskazują, że te stosunkowo małe czarne dziury mogą być bardziej powszechne w gromadach kulistych niż wcześniej przypuszczano. [caption id="attachment_15331" align="aligncenter" width="1024"] Gromada kulista NGC 3201[/caption] Giesers podsumowuje: Do niedawna zakładaliśmy, że prawie wszystkie czarne dziury znikają z gromad kulistych po krótkim czasie, a tego typu układy nawet nie powinny istnieć! Jednak widocznie tak nie jest - nasze odkrycie stanowi pierwsze odkrycie grawitacyjnego wpływu czarnej dziury o masie gwiazdowej w gromadzie kulistej. Odkrycie to poprawi naszą wiedzę o formowaniu się i ewolucji gromad kulistych,czarnych dziur i układów podwójnych - kluczowych do zrozumienia pochodzenia źródeł fal grawitacyjnych. Źródło: ESO]]> 15327 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Północ, wschód, południe, zachód: wiele twarzy Abell 1758]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/18/polnoc-wschod-poludnie-zachod-wiele-twarzy-abell-1758/ Thu, 18 Jan 2018 18:50:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15340 Północna część Abell 1758[/caption] Przypominająca gąszcz mrugających świetlików, powyższa przepiękna gromada galaktyk świeci intensywnie na tle ciemnego wszechświata, otoczona mnóstwem jasnych gwiazd i galaktyk spiralnych na pierwszym planie. A1758N jest podgromadą Abell 1758,masywnej gromady zawierającej setki galaktyk. Choć może się ona wydawać spokojna na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, w rzeczywistości ta podgromada  składa się z dwóch jeszcze mniejszych struktur, których burzliwy proces łączenia jesteśmy w stanie właśnie obserwować. Choć często przyćmiewana przez swoje bardziej znane kuzynki - Gromadę w Piecu oraz Gromadę Pandora - gromada Abell 1758 zawiera więcej ciekawostek niż można by się po niej spodziewać.  Po raz pierwszy gromadę zidentyfikowano w 1958 roku początkowo rejestrując ją jako pojedynczy masywny obiekt. Jednak jakieś 40 lat później gromadę ponownie obserwował kosmiczny teleskop rentgenowski ROSAT dostrzegając, że gromada nie jest pojedynczym zbiorem galaktyk, ale dwoma! [AdSense-A] Abell 1758 od tego czasu była obserwowana wielokrotnie przez różne obserwatoria - Hubble, Obserwatorium Rentgenowskie Chandra, XMM-Newton i inne - dzięki czemu wiemy,że składa się z dwóch struktur, które dzielą złożoną historię. Abell 1758 składa się z dwóch masywnych podgromad oddalonych od siebie o 2,4 miliona lat świetlnych. Owe składniki znane jako A1758N (północ) oraz A1758S (południe), związane są ze sobą grawitacyjnie, ale nie wykazują oznak interakcji. https://www.youtube.com/watch?v=wh3oqUP7w-s Na powyższym zdjęciu widoczna jest tylko północna struktura gromady A1758N. Ją z kolei można podzielić na dwie podstruktury znane jako A1758NE oraz A1758NW. W każdej z nich można dostrzec silne zaburzenia, które stanowią dowód na zderzenie i łączenie się mniejszych gromad. Badania pozwoliły także dostrzec halo radiowe wewnątrz Abell 1758. Zwierciadła teleskopu Hubble'a nie są w stanie obserwować tych struktur radiowych, ale radioteleskopy były w stanie dostrzec osobliwie ukształtowane halo emisyjne wokół gromady. Halo radiowe to rozległe źródła rozproszonej emisji radiowej zazwyczaj odkrywane wokół centrów gromad galaktyk. Uważa się, że powstają one gdy gromady zderzają się przyspieszając szybko poruszające się cząstki do jeszcze wyższych prędkości wskazując, że gromady z halo radiowym wciąż formują się i łączą ze sobą. https://www.youtube.com/watch?v=A3jSkJ0j4sA Kolizje takie jak ta, która właśnie ma miejsce w A1758N stanowią najbardziej energetyczne zdarzenia we Wszechświecie tuż za Wielkim Wybuchem. Wiedza o tym jak gromady się ze sobą łączą pozwala astronomom zrozumieć w jaki sposób rosną i ewoluują struktury we Wszechświecie oraz umożliwia badanie ciemnej materii, ośrodka międzygalaktycznego i samych galaktyk. Powyższe zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery ACS oraz WFC3 w ramach programu obserwacyjnego RELICS. Źródło: Hubble]]> 15340 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[NASA bada zmiany Słońca na podstawie zmian orbity Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/19/nasa-bada-zmiany-slonca-na-podstawie-zmian-orbity-merkurego/ Fri, 19 Jan 2018 22:12:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15346 Niewielka odległość Merkurego od Słońca oraz jego niewielkie rozmiary sprawiają, że jest on wyjątkowo wrażliwy na zmiany dynamiki Słońca i jego przyciągania grawitacyjnego. Źródło: NASA/SDO[/caption] Niczym obwód pasa typowego kanapowca w średnim wieku, orbity planet naszego układu słonecznego powiększają się z czasem. Dzieje się tak z uwagi na stopniowe słabnięcie pola grawitacyjnego Słońca, które starzejąc się stopniowo traci swoją masę. Teraz, zespół badaczy z NASA oraz MIT pośrednio zmierzył tempo utraty masy oraz inne parametry Słońca bazując na pomiarach zmian orbity Merkurego. Nowe wartości pozwoliły uszczegółowić wcześniejsze przewidywania poprzez zmniejszenie ilości niepewności. To szczególnie istotne w przypadku tempa utraty masy Słońca, ponieważ ma ono związek ze stabilnością stałej grawitacyjnej G. Choć G postrzega się jako stałą wartość, pytanie o to czy faktycznie jest ona stała wciąż jest jednym z fundamentalnych pytań fizyki. Merkury jest idealnym obiektem testowym dla takich eksperymentów, z uwagi na fakt, że jest on wyjątkowo czuły na wpływ grawitacyjny i aktywność Słońca - mówi Antonio Genova, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Nature Communications oraz badacz na MIT i w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. [AdSense-A]   Badania rozpoczęły się od poprawienia pomiarów efemerydy Merkurego - mapy położeń planety na niebie w czasie. W tym celu zespół bazowań na danych radiowych monitorujących położenie sondy MESSENGER w trakcie trwania jej misji. Sonda ta trzykrotnie przeleciała w pobliżu Merkurego w 2008 i 2009 roku, a następnie pracowała na orbicie wokół Merkurego od marca 2011 do kwietnia 2015 roku. Naukowcy prowadzili badania niejako od końca, analizując delikatne zmiany ruchu Merkurego i wnioskując na ich podstawie o zmianach zachodzących na Słońcu oraz o tym jak parametry fizyczne Słońca wpływają na orbitę planety. Od stuleci naukowcy badają ruch Merkurego, skupiając się szczególnie na peryhelium jego orbity. Przeprowadzone dawno temu obserwacje dowiodły, że peryhelium z czasem się przesuwa - tzw. precesja. Choć przyciąganie grawitacyjne ze strony innych planet odpowiada w większości za precesję Merkurego, to jednak nie odpowiada za całą precesję. Drugim z kolei czynnikiem jest zakrzywianie czasoprzestrzeni wokół Słońca z uwagi na grawitację samego Słońca, o czym mówi ogólna teoria względności Einsteina. Sukces ogólnej teorii względności w wyjaśnieniu większości pozostałej precesji Merkurego przekonał naukowców co do poprawności teorii Einsteina. Dodatkowy, aczkolwiek dużo mniejszy, wpływ na precesję Merkurego ma wewnętrzna budowa i dynamika Słońca.  Jednym z takich parametrów jest spłaszczenie Słońca, tudzież miara wybrzuszenia na równiku - słonecznej wersji "oponki" w talii - w relacji do idealnej sfery. Badacze uzyskali poprawione szacunki dotyczące spłaszczenia Słońca względem tych, uzyskanych w trakcie innych wcześniejszych badań. Badaczom udało się oddzielić część parametrów słonecznych od efektów relatywistycznych - nigdy wcześniej to się nie udało  w badaniach bazujących na efemerydach. Zespół naukowców opracował nowatorską technikę, która umożliwiło jednoczesne szacowanie i integrowanie orbit zarówno MESSENGERa jak i Merkurego,  dzięki czemu powstało rozwiązanie obejmujące wartości związane z ewolucją wnętrza Słońca oraz z efektami relatywistycznymi. Analizujemy odwieczne i bardzo ważne pytania zarówno w fizyce teoretycznej jak i w fizyce Słońca wykorzystując do tego narzędzia planetologii - mówi geofizyk Erwan Mazarico. Podchodząc do tych problemów z innej perspektywy, możemy zyskać większą pewność i dowiedzieć się więcej o oddziaływaniu między Słońcem a planetami. Nowe szacunki tempa utraty masy przez Słońce stanowią jedne z pierwszych, których wartość została ustalona w oparciu o obserwacje a nie o obliczenia teoretyczne. W ramach prac teoretycznych badacze wcześniej przewidzieli utratę jednej dziesiątej procenta masy Słońca w ciągu 10 miliardów lat, to wystarczająca wartość, aby zmniejszyć przyciąganie grawitacyjne gwiazdy i umożliwić rozszerzanie się orbit planetarnych o około 1,5 centymetra rocznie na każdą jednostkę astronomiczną. Nowa wartość jest nieco niższa od wcześniejszych przewidywań, ale charakteryzuje się mniejszą niepewnością.  Dzięki temu badacze mogli poprawić szacunki stabilności stałej G o czynnik 10 w porównaniu do wartości wyprowadzonych na podstawie badań ruchu Księżyca. Nasze badania wskazują jak pomiary zmian orbit planetarnych w układzie słonecznym otwierają możliwość przyszłych odkryć dotyczących natury Słońca i planet - mówi Maria Zuber z MIT. [AdSense-B]   Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 15346 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 660 0 0 661 660 0 662 http://jacek-belof.blogspot.com/ 661 0 663 0 0 <![CDATA[Planetoida 2002 AJ129 przeleci w pobliżu Ziemi 4 lutego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/22/planetoida-2002-aj129-przeleci-w-poblizu-ziemi-4-lutego/ Mon, 22 Jan 2018 16:03:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15351 Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] W dniu 4 lutego 2018 o godzinie 21:30 UTC do Ziemi zbliży się planetoida 2002 AJ129. W momencie największego zbliżenia planetoida znajdzie się nie bliżej niż dziesięć odległości między Ziemią a Księżycem (co najmniej 4,2 miliona kilometrów). [AdSense-A]   2002 AJ129 to przeciętnych rozmiarów planetoida zbliżająca się do Ziemi. Jej rozmiary szacuje się na 0,5 x 1,2 km. Obiekt odkryty 15 stycznia 2002 roku w ramach sponsorowanego przez NASA projektu Near Earth Asteroid Tracking realizowanego w Maui Space Surveillance Site w Haleakala na Hawajach. Prędkość planetoidy w momencie największego zbliżenia wyniesie około 34 kilometrów na sekundę i jest wyższa niż dla większości obiektów zbliżających się do Ziemi podczas przelotu w pobliżu Ziemi.  Wysoka wartość prędkości obiektu jest skutkiem orbity planetoidy, która zbliża się znacząco do Słońca - na odległość zaledwie 18 milionów kilometrów. Choć planetoida 2002 AJ129 klasyfikowana jest jako potencjalne zagrożenie (PHA - Potentially Hazardous Asteroid), w najbliższej przyszłości nie przedstawia ona realnego zagrożenia kolizją z naszą planetą. "Śledzimy tę planetoidę od ponad 14 lat i bardzo dobrze poznaliśmy już jej orbitę" mówi Paul Chodas, menedżer z NASA Center for Near-Earth Object Studies w JPL w Pasadenie. "Nasze obliczenia wskazują, że planetoida 2002 AJ129 ma zerowe szanse zderzenia się z Ziemią 4 lutego br. jak i przez najbliższe co najmniej 100 lat". https://www.youtube.com/watch?v=gcf4XOKAhRQ Źródło: Jet Propulsion Laboratory [AdSense-B]]]> 15351 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Zaskakujące odkrycie prowokuje nowe pytania o fizykę atmosfer gazowych olbrzymów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/22/zaskakujace-odkrycie-prowokuje-nowe-pytania-o-fizyke-atmosfer-gazowych-olbrzymow/ Mon, 22 Jan 2018 16:31:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15354 Wizja artystyczna przedstawiająca gazową egzoplanetę CoRoT-2b z zachodnią gorącą plamą. Źródło: NASA/JPL-Caltech/T. Pyle (IPAC)[/caption] Najgorętsze miejsce na gazowym olbrzymie krążącym wokół odległej gwiazdy nie znajduje się tam gdzie oczekiwali go astrofizycy - to odkrycie stanowi wyzwanie dla wiedzy naukowców o wielu planetach tego typu odkrywanych w innych układach planetarnych. [AdSense-A] W przeciwieństwie do Jowisza, tak zwane gorące jowisze krążą zdumiewająco blisko swoich gwiazd macierzystych - na tyle blisko, że zazwyczaj wystarczy im mniej niż trzy dni, aby okrążyć całą gwiazdę. Co więcej, zazwyczaj planety takie skierowane są jedną i tą samą stroną w kierunku swojej gwiazdy, podczas gdy druga półkula spowita jest wiecznymi ciemnościami. Nic więc dziwnego, że tak zwana dzienna strona takiej planety jest znacząco gorętsza od strony nocnej, a najgorętszy punkt na planecie okazuje się być miejscem najbliższym gwieździe. Astrofizycy tworzą teorię i obserwują, że owe planety także charakteryzują się silnymi wiatrami wiejącymi na wschód w pobliżu równika, przez co czasami gorąca plama na powierzchni planety przesunięta jest nieco na wschód. W tajemniczym przypadku egzoplanety CoRoT-2b gorąca plama zdaje się być przesunięta w przeciwnym kierunku czyli na zachód od centrum. Zespół badawczy kierowany przez astronomów z McGill Space Institute (MSI) oraz Institute for research on exoplanets (iREx) w Montrealu odkrył to za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Odkrycie ogłoszono 22 stycznia w periodyku Nature Astronomy. [AdSense-B]   "Wcześniej badaliśmy dziewięć innych gorących jowiszów - gazowych planet krążących super blisko swoich gwiazd macierzystych -  mówi Nicholas Cowan, astronom w McGill oraz współautor badania i badacz w MSI i iREx. "Jednak teraz natura wypuściła nam podkręconą piłkę. Na tej konkretnej planecie wiatry wieją w niewłaściwą stronę. Zważając na fakt, że zazwyczaj to wyjątki potwierdzają regułę, mamy nadzieję, że badając tę planetę dowiemy się znacznie więcej o gorących jowiszach". CoRoT-2b, odkryta dziesięć lat temu za pomocą francuskiego obserwatorium kosmicznego, znajduje się 930 lat świetlnych od Ziemi. Podczas gdy wiele innych gorących jowiszów odkryto w ostatnich latach, to CoRoT-2b  bezustannie intryguje naukowców z uwagi na dwa fakty: jej ogromne rozmiary i zaskakujące widmo emisyjne pochodzące z jej powierzchni. "Obydwa te czynniki wskazują na jakieś nietypowe procesy zachodzące w atmosferze tego gorącego jowisza" mówi Lisa Dang, doktorantka na McGill oraz główna autorka artykułu opisującego odkrycie. Wykorzystując kamerę Infrared Array Camera zainstalowaną na Spitzerze  do obserwowania planety podczas jej orbity wokół gwiazdy macierzystej, badacze byli w stanie stworzyć mapę jasności powierzchni planety odkrywając przy tym jej gorącą plamę na zachodzie od centrum. Badacze przedstawiają także trzy możliwe wyjaśnienia nieoczekiwanego odkrycia - każde z nich prowokuje nowe pytania:
    • planeta może rotować na tyle wolno, że jeden obrót wokół własnej osi zajmuje więcej czasu niż jedna orbita wokół gwiazdy; to może prowadzić do powstania wiatrów wiejących ku zachodowi a nie ku wschodowi - aczkolwiek to podważałoby teorie o oddziaływaniach grawitacyjnych gwiazda-planeta na tak ciasnych orbitach.
    • atmosfera planety może oddziaływać z polem magnetycznym planety zmieniając układ wiatrów nad jej powierzchnią, to może być okazja do rzadkich badań pola magnetycznego egzoplanety.
    • Ogromne chmury pokrywające wschodnią stronę planety mogą sprawiać, że wydaje się ona ciemniejsza, niż gdyby ich nie było - ale to podważałoby obecne modele cyrkulacji atmosfer na takich planetach.
    "Będziemy potrzebowali lepszych danych, aby rzucić nowe światło na te pytania" mówi Dang. "Na szczęście Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, którego start planowany jest na przyszły rok, powinien być w stanie sobie z tym poradzić. Wyposażony w lustro 100 razy mocniejsze od Spitzera, JWST powinien dostarczyć nam wyjątkowo doskonałych danych". Źródło: Uniwersytet McGill]]>
    15354 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Badania dowodzą istnienia wiatrów na zewnątrz czarnych dziur w trakcie pożerania przez nie materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/23/badania-dowodza-istnienia-wiatrow-na-zewnatrz-czarnych-dziur-w-trakcie-pozerania-przez-nie-materii/ Tue, 23 Jan 2018 08:51:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15357 Wizja artystyczna przedstawiająca silne wiatry rozrywające zewnętrzny dysk materii otaczający czarną dziurę o masie gwiezdnej. Materia dysku (głównie w kolorze żółtym) ściągana jest z zewnętrznych warstw pobliskiej gwiazdy (górny, prawy róg). Czarna dziura o masie gwiazdy znajduje się w centrum dysku o średnicy około 5 milionów kilometrów, ale pożera tylko materię jeżeli i kiedy dotrze ona do centralnych 30 kilometrów. Źródło: NASA/Swift/A. Simonnet, Sonoma State University[/caption] Najnowsze badania dostarczają pierwszych dowodów na istnienie silnych wiatrów wokół czarnych dziur w okresach jasnych rozbłysków, do których dochodzi gdy czarna dziura intensywnie pożera materię. Wyniki badań opublikowane w periodyku Nature rzucają nowe światło na transfer masy do czarnych dziur oraz na wpływ czarnych dziur na ich bezpośrednie otoczenie. Badania przeprowadzone zostały przez międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez naukowców z Wydziału Fizyki Uniwersytetu w Albercie. Wykorzystując dane z trzech międzynarodowych agencji kosmicznych obejmujące 20 lat obserwacji, naukowcy wykorzystali nowe techniki statystyczne do badania rozbłysków z rentgenowskich układów podwójnych obejmujących czarne dziury o masie gwiezdnej. Uzyskane za ich pomocą wyniki wskazują na dowody istnienia stałych oraz silnych wiatrów w otoczeniu czarnych dziur w okresie pożerania materii. Dotychczas silne wiatry obserwowane były tylko w ograniczonych fragmentach tych zdarzeń. [AdSense-A]   "Wiatry muszą wywiewać znaczną część materii, którą mogłaby pożreć czarna dziura" mówi Bailey Tetarenko, doktorant i główny autor artykułu opisującego odkrycie. "W jednym z naszych modeli, wiatry wywiały 80 procent potencjalnego 'pożywienia' czarnej dziury". W zależności od ich rozmiarów, czarne dziury o masie gwiazdowej mają zdolność pochłonięcia wszystkie w promieniu od 3 do 150 kilometrów.  "Nawet światło nie może uciec z tak bliskiego otoczenia czarnej dziury"tłumaczy Gregory Sivakoff, profesor fizyki i współautor opracowania. Inne, dużo większe czarne dziury, tzw. supermasywne czarne dziury, wydają się mieć wpływ na formowanie całych galaktyk. "Jednak nawet supermasywne czarne dziury są mniejsze od Układu Słonecznego. Choć są one małe, to jednak czarne dziury mają zaskakująco duży wpływ na otoczenie" tłumaczy Sivakoff. Zatem co właściwie powoduje powstawanie tych wiatrów w przestrzeni? Jak na razie pozostaje to tajemnicą. "Uważamy, że pola magnetyczne odgrywają kluczową rolę. Jednak będziemy potrzebowali rozległych dalszych badań, aby zrozumieć te wiatry" mówi Craig Heinke, profesor fizyki i współautor opracowania. Wyniki obserwacji opublikowano 22 stycznia  w periodyku Nature. Źródło: University of Alberta [AdSense-B]]]> 15357 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 669 0 0 <![CDATA[ZDJĘCIE: Koło wozu okiem Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/23/zdjecie-kolo-wozu-okiem-hubblea/ Tue, 23 Jan 2018 10:04:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15361 Źródło: ESA/Hubble & NASA[/caption] Powyższe zdjęcie Galaktyki Koło Wozu wykonane zostało za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Obiekt ten po raz pierwszy został dostrzeżony na szerokokątnym zdjęciu wykonanym za pomocą brytyjskiego teleskopu Schmidta, a następnie szczegółowo zbadany za pomocą teleskopu Anglo-Australian Telescope. Oddalona od nas o 500 milionów lat świetlnych galaktyka znajdująca się w Gwiazdozbiorze Rzeźbiarza swój charakterystyczny kształt koła wozu zawdzięcza gwałtownej kolizji z inną galaktyką. Mniejsza galaktyka widoczna na tym zdjęciu przeszła wprost przez dużą dyskową galaktyką powodując powstanie fal uderzeniowych, które wzburzyły wypełniający ją gaz i pył. Fale te przypominają fale powstające po wrzuceniu kamienia w toń jeziora.  Jak to zwykle bywa, fale uderzeniowe sprowokowały powstanie obszarów gwiazdotwórczych (niebieski). Zewnętrzny pierścień galaktyki o średnicy 1,5 razy większej od średnicy Drogi Mlecznej stanowi czoło tej fali uderzeniowej. Obiekt ten stanowi jeden z najbardziej dramatycznych przykładów niewielkiej klasy galaktyk z pierścieniem. Źródło: NASA [AdSense-A]]]> 15361 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 664 0 0 668 0 0 671 668 0 <![CDATA[Burze pyłowe a ucieczka gazów z atmosfery Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/23/burze-pylowe-a-ucieczka-gazow-z-atmosfery-marsa/ Tue, 23 Jan 2018 15:15:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15364 Źródło: University of Colorado at Boulder[/caption] Część ekspertów z optymizmem spogląda na burze pyłowe na Marsie, które w tym roku mogą być na tyle intensywne, że wypełnią niebo na całej powierzchni Czerwonej Planety. Tego typu zjawisko  na Marsie we współczesnej erze można zbadać lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, dzięki całej armadzie sond krążących wokół Marsa. Artykuł opublikowany w dniu dzisiejszym przypomina obserwacje wykonane przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) podczas ostatniej globalnej burzy pyłowej na Marsie w 2007 roku. Okres ten wskazuje, że takie burze odgrywają rolę w ciągłym procesie ucieczki gazów z górnych warstw atmosfery, procesie  który dawno temu przemienił wilgotnego i cieplejszego Marsa w obecną suchą i mroźną planetę.   "Odkryliśmy wzrost obfitości pary wodnej w średnich warstwach atmosfery związany z burzami pyłowymi"mówi Nicholas Heavens z Hamptons University w Wirginii, główny autor raportu opublikowanego w Nature Astronomy. "Para wodna  jest wznoszona wraz z tą samą masą powietrza, która wznosi pył". Związek między obecnością pary wodnej w średnich warstwach atmosfery Marsa - na wysokości ok. 50-100 kilometrów - a ucieczką wodoru z górnych warstw atmosfery został dostrzeżony za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz orbitera Mars Express, jednak głównie w latach charakteryzujących się brakiem dramatycznych zmian  powstałych wskutek globalnych burz pyłowych. W 2014 roku na orbitę Marsa weszła sonda MAVEN, której zadaniem jest badanie procesu ucieczki atmosferycznej. "Nie byłoby dla nas zaskoczeniem pojawieniem się globalnej burzy pyłowej w tym roku, i bardzo cieszylibyśmy się z takiego zdarzenia" mówi David Kass z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Nie wszystkich obserwatorów Marsa cieszy możliwość pojawienia się globalnej burzy pyłowej, bowiem może ona wpłynąć negatywnie na obecnie trwające misje. Dla przykładu łazik Opportunity zasilany słonecznie miałby problemy z dostawami odpowiedniej ilości energii słonecznej do swoich paneli, nadchodzący lądownik InSight musiałby być zostać ponownie skalibrowany, aby zapewnić bezpieczne wejście w atmosferę, opadanie i lądowanie na powierzchni Marsa w listopadzie; a wszystkie kamery na łazikach i orbiterach musiałyby zmagać się ze słabą widocznością.   Dekady obserwacji Marsa dokumentują powtarzające się liczne regionalne burze pyłowe podczas północnej wiosny i lata. W większości marsjańskich lat (które są niemal dwa razy dłuższe niż na Ziemi) wszystkie regionalne burze pyłowe z czasem się słabną i znikają nie rosnąc do poziomu globalnej burzy piaskowej. Mimo to takie potężne burze rejestrowano q 1977, 1982, 1994, 2001 i 2007 roku. Następny sezon burz pyłowych powinien rozpocząć się latem i potrwać aż do początku 2019 roku. Mars Climate Sounder zainstalowany na pokładzie MRO może skanować atmosferę bezpośrednio wykrywając cząstki pyłu i lodu i pośrednio wykrywając obfitość pary wodnej na podstawie jej wpływu na temperaturę. Heavens oraz współautorzy nowego artykułu donoszą, że dane z radaru wskazują delikatny wzrost obfitości pary wodnej w średnich warstwach atmosfery podczas regionalnych burz pyłowych oraz znaczący skok wysokości osiąganej przez parę wodną w trakcie globalnej burzy pyłowej w 2007 roku. Wykorzystując niedawno udoskonalone metody analizy danych z 2007 roku badacze odkryli ponad stukrotny wzrost ilości pary wodnej w średnich warstwach atmosfery podczas tej globalnej burzy pyłowej. Zanim sonda MAVEN dotarła do Marsa wielu naukowców oczekiwało, że dostrzeże ona raczej równomierne tempo utraty wodoru z górnych warstw atmosfery, a zmiany tempa wiązano wtedy ze zmianami intensywności wiatru słonecznego. Dane z sond MAVEN oraz Mars Express nie pasują jednak do tej teorii, a wskazują, że zmiany tempa utraty wodoru związane są bardziej z porami roku na Marsie niż z aktywnością słoneczną. Heavens wraz ze współautorami artykułu powiązali ilość pary wodnej w wyższych warstwach atmosfery z sezonowym tempem ucieczki wodoru z górnych warstw atmosfery. Obserwacje przeprowadzone za pomocą sondy MAVEN w trakcie globalnej burzy pyłowej mogą istotnie poprawić naszą wiedzę o jej związku z ucieczką gazów z atmosfery. Źródło: University of Colorado at Boulder]]> 15364 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planety układu TRAPPIST-1 potencjalnie przyjazne dla życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/24/planety-ukladu-trappist-1-potencjalnie-przyjazne-dla-zycia/ Wed, 24 Jan 2018 05:55:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15368 Porównanie względnych rozmiarów planet układu TRAPPIST-1. Źródło: NASA/R. Hurt/T. Pyle[/caption] Dwie egzoplanety w układzie TRAPPIST-1 zostały zidentyfikowane jako najprawdopodobniej przyjazne dla życia - czytamy w artykule naukowym autorstwa Amy Barr z Planetary Science Institute. Układ planetarny TRAPPIST-1 to jeden z najciekawszych obiektów tego typu zarówno dla obserwatorów jak i planetologów, ponieważ składa się on z siedmiu planet mniej więcej rozmiarami przypominających Ziemię. "Z uwagi na fakt, że gwiazda TRAPPIST-1 jest bardzo stara i słabo świeci, powierzchnie planet powinny charakteryzować się stosunkowo niskimi temperaturami jak na planety - od 400 K czyli mniej niż powierzchnia Wenus po 167 K czyli mniej niż na biegunach Ziemi" mówi Barr. "Planety krążą stosunkowo blisko swojej gwiazdy macierzystej, a pełen obieg wokół gwiazdy zajmuje im zaledwie kilka dni. Ponieważ ich orbity są eliptyczne, a nie kołowe, planety mogą także doświadczać ogrzewania pływowego tak jak chociażby księżyce Jowisza czy Saturna". [AdSense-A]   "Zakładając, że planety składają się z lodu wodnego, skały i żelaza, określiliśmy ile każdego z tych składników możemy znaleźć na planetach i jak grube są ich warstwy. Ponieważ masy i promienie planet nie są jeszcze dobrze ustalone, przedstawiliśmy pełna paletę możliwych struktur i składów chemicznych ich wnętrz" mówi Barr. Wyniki przedstawione przez zespół wskazują, że dokładniejsze oszacowanie masy każdej z planet pomoże określić czy każda z planet ma znaczące ilości wody na swojej powierzchni. Badane planety posiadają oznaczenia od b do h w kolejności odległości od gwiazdy macierzystej. Analizy przeprowadzone przez współautorkę opracowania Verę Dobos wskazują, że planety d oraz e są najlepszymi kandydatkami na planety przyjazne do życia ze względu na umiarkowane temperatury na powierzchni, umiarkowane ogrzewanie pływowe oraz wystarczająco niski strumień promieniowania, aby nie prowadził on do efektu cieplarnianego. Globalny ocean wodny najprawdopodobniej pokrywa planetę d. Zespół badaczy obliczył także równowagę między ogrzewaniem pływowym a transportem ciepła poprzez konwekcję w płaszczu każdej z planet. Wyniki wskazują, że planety b i c najprawdopodobniej posiadają częściowo stopione płaszcze skaliste. W artykule zaznaczono także, że planeta c najprawdopodobniej posiada stałą powierzchnię skalistą, na której dochodzić może do licznych erupcji magmy ttak jak na jowiszowym księżycu Io. Źródło: PSI]]> 15368 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 665 0 0 667 665 0 670 667 0 673 665 0 675 670 0 677 675 0 679 0 0 680 679 0 681 680 0 682 681 0 683 682 0 <![CDATA[ZDJĘCIE: Najnowsze selfie łazika Curiosity (sol 1943)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/24/zdjecie-najnowsze-selfie-lazika-curiosity-sol-1943/ Wed, 24 Jan 2018 08:06:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15371 Przebywający na Marsie łazik Curiosity wykonał sobie wczoraj nowe selfie. Sami zobaczcie. Powyższa mozaika złożona została z siedmiu zdjęć wykonanych kamerą MAHLI zainstalowaną na pokładzie łazika. Mozaika autorstwa Jasona Majora. Źródło: twitter]]> 15371 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 666 0 0 672 666 0 674 672 0 676 674 0 <![CDATA[Pierwsze światło poszukiwacza planet ExTrA w La Silla]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/24/pierwsze-swiatlo-poszukiwacza-planet-extra-w-la-silla/ Wed, 24 Jan 2018 11:00:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15377 Credit: ESO/Emmanuela Rimbaud[/caption] Kolejne urządzenia zainstalowane w należącym do ESO Obserwatorium La Silla w Chile wykonały swoje pierwsze obserwacje. Teleskopy ExTrA będą poszukiwały i badały planety o rozmiarach Ziemi krążących wokół pobliskich czerwonych karłów. Nowatorska budowa ExTrA umożliwiła znaczące zwiększenie czułości poszukiwań w porównaniu do wcześniejszych instrumentów. Teraz astronomowie zostali wyposażeni w silne nowe narzędzie do poszukiwania planet potencjalnie przyjaznych dla życia. Najnowsze instrumenty w Obserwatorium La Silla w północnym Chile noszą nazwę Exoplanets in Transits and their Atmospheres (ExTrA) i właśnie wykonały swoje pierwsze obserwacje astronomiczne. ExTrA został zaprojektowany do poszukiwania planet krążących wokół pobliskich czerwonych planet, a następnie do badania ich właściwości. ExTrA to francuski projekt finansowany przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych oraz francuską Agence National de la Recherche. Teleskopy będą obsługiwane zdanie z Grenoble we Francji. [caption id="attachment_15379" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/Petr Horálek[/caption] Do wykrywania i badania planet pozasłonecznych, ExTrA wykorzystuje trzy teleskopy o średnicy 60 cm. Regularnie monitorują one ilość światła otrzymywaną od wielu czerwonych karłów poszukując delikatnych spadków jasności, które mogą być spowodowane przejściem planet na ich tle, tzw. tranzytem. "La Silla została wybrana na lokalizację dla tych teleskopów z uwagi na doskonałe warunki atmosferyczne" tłumaczy główny badacz projektu Xavier Bonfils. "Rodzaj obserwowanego przez nas promieniowania - bliska podczerwień - bardzo łatwo jest pochłaniany przez atmosferę ziemską, dlatego też do naszych obserwacji potrzebowaliśmy najbardziej suchego i najciemniejszego miejsca na Ziemi. La Silla doskonale spełnia nasze wymagania". [AdSense-A]   Metoda tranzytów obejmuje porównywanie jasności badanych gwiazd z innym gwiazdami odniesienia w celu dostrzeżenia niewielkich zmian jasności. Niemniej jednak, z Ziemi niezwykle trudno wykonać w ten sposób na tyle precyzyjne pomiary,  aby móc wykryć obecność niewielkich planet o rozmiarach Ziemi. Wykorzystując nowatorską metodę, która obejmuje zbieranie informacji o jasności gwiazd w wielu różnych zakresach promieniowania, ExTrA może wyeliminować część z tych ograniczeń. [caption id="attachment_15380" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/Petr Horálek[/caption] Trzy teleskopy ExTrA zbierają światło z badanej gwiazdy i czterech gwiazd porównania, a następnie światło to jest przekazywane światłowodami do spektrografu. To innowacyjne podejście obejmujące dodanie informacji widmowych do tradycyjnych danych telemetrycznych pozwala  zminimalizować zaburzający wpływ ziemskiej atmosfery, jak również wpływ efektów spowodowanych przez instrumenty i detektory, tym samym zwiększając precyzję pomiarów. Ponieważ przechodząca na tle tarczy gwiazdy planeta zasłoni większą część światła z małej gwiazdy, ExTrA skupi się na badaniu pobliskich małych, jasnych gwiazd znanych jako karły M, powszechnych w Drodze Mlecznej. Uważa się, że takie gwiazdy posiadają wiele planet o rozmiarach Ziemi, dzięki czemu są one szczególnie interesujące dla astronomów poszukujących i badających odległe planety, które mogłyby być przyjazne dla życia. Najbliższa nam gwiazda poza Słońcem - Proxima Centauri - jest właśnie takim karłem M i także ona posiada planetę o masie Ziemi. https://www.youtube.com/watch?v=nhibFAFf6Ng Odkrywanie takich wcześniej niewykrywalnych planet typu ziemskiego jest tylko jednym z dwóch głównych celów ExTrA. Teleskopy będą także badały odkryte planety bardziej szczegółowo, oceniając ich właściwości i skład chemiczny. "Dzięki ExTrA będzimey także w stanie podjąć niektóre fundamentalne pytania o planety w Drodze Mlecznej.  Chcielibyśmy zbadać jak powszechnie one występują, zachowanie układów wieloplanetarnych i rodzaje środowisk, w których one powstają" dodaje członek zespołu badawczego, Jose-Manuel Almenara. https://www.youtube.com/watch?v=jqbI_kjygE8 Bonfils optymistycznie patrzy w przyszłość: "Dzięki teleskopom kolejnej generacji, takim jak ELT, będziemy w stanie badać atmosfery egzoplanet odkrytych za pomocą ExTrA sprawdzając czy są one przyjazne dla życia. Badania egzoplanet przenoszą to co kiedyś było fikcją naukową do świata faktów naukowych". Źródło: ESO [AdSense-B]]]> 15377 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Powierzchnia Europy może mieć wyjątkowo niską gęstość]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/26/powierzchnia-europy-moze-miec-wyjatkowo-niska-gestosc/ Fri, 26 Jan 2018 16:38:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15382 Powyższe zdjęcie przedstawia obszar 350 x 750 kilometrów na powierzchni Europy. Badania przeprowadzone przez Roberta Nelsona z Planetary Science Institute wskazują, że powierzchnia Europy może być porowata w 95% przez co lądująca sonda mogłaby zanurzyć się pod powierzchnię. Credit: NASA/JPL-Caltech/SETI Institute[/caption] Lądowniki opadające na powierzchnię Europy - jednego  czterech galileuszowych księżyców Jowisza mogłyby zapaść się pod powierzchnię z uwagi na wysoką porowatość powierzchni - wskazują badania przeprowadzone przez Roberta Nelsona z Planetary Science Institute. Nelson jest głównym autorem badań laboratoryjnych nad fotopolarymerycznymi właściwościami jasnych cząstek, które odpowiadają za nietypowo ujemną polaryzację światła obserwowaną przez dekady w przypadku obiektów pozbawionych atmosfer takich jak planetoidy 44 Nysa, 64 Angelina czy księżyce Jowisza Io, Europa i Ganimedes. Owe obserwacje można wytłumaczyć wyjątkowo drobnymi cząstkami pustymi w 95%. Rozmiary ziaren byłyby rzędu długości fali promieniowania (ułamek mikrona). Odpowiada to materii, która miałaby niższą gęstość od świeżego śniegu, przez co nie wiadomo czy lądownik lądujący na powierzchni Europy nie zapadłby się bezpośrednio pod powierzchnię. Artykuł naukowy opisujący badania został opublikowany w periodyku naukowym Icarus i nosi tytuł "Laboratory simulations of planetary surfaces: Understanding regolith physical properties from remote photopolarimetric observations". Obserwacje wykonano za pomocą goniometrycznego fotopolarymetru o nowatorskiej budowie w Mt. San Antonio College w Walnut w Kalifornii. Do badań wykorzystano tlenek glinu (Al2O3), który stanowi doskonały analog regolitu na pozbawionych atmosfery obiektach o wysokim albedo takich jak Europa. "Oczywiście, przed lądowaniem sondy Luna 2 na Księżycu w 1959 roku obawiano się, że Księżyc może być pokryty pyłem o niskiej gęstości, w który mogliby wpaść przyszli astronauci" mówi Nelson. "Musimy jednak pamiętać, że zdalne obserwacje obiektów takich jak Europa w zakresie widzialnym  pozwalają badać tylko najbardziej zewnętrzne kilka mikronów grubości powierzchni. Badania były częściowo finansowane z kontraktu NASA JPL dla PSI przeznaczonego dla zespołu badaczy instrumentu Cassini Saturn Orbiter Visual and Infrared Mapping Spectrometer. Źródło: PSI [AdSense-A]]]> 15382 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mars InSight rozkłada swoje panele słoneczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/26/mars-insight-rozklada-swoje-panele-sloneczne/ Fri, 26 Jan 2018 17:28:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15387 Źródło: NASA[/caption] Kolejna misja do Marsa pozytywnie przeszła kluczowy test we wtorek rozkładając swoje panele słoneczne, które będą zasilały lądownik InSight po lądowaniu na Czerwonej Planecie w listopadzie br. Test wykonano w fabryce Lockheed Martin Space na obrzeżach Denver, gdzie sonda była budowana i aktualnie przechodzi testy przedstartowe. Misja Mars InSight realizowana jest przez Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. [AdSense-A]   "To ostatni raz kiedy widzimy sondę w konfiguracji po wylądowaniu przed jej dotarciem do Marsa" powiedział Scott Daniels, menedżer ds. montażu, testowania i operacji startowych misji InSight z ramienia Lockheed Marteen. "Musimy jeszcze wykonać wiele innych czynności przed startem, ale ten test stanowi krytyczny krok milowy przed transportem sondy do bazy Vandenberg w Kalifornii". Okno startowe misji InSight otwiera się w maju. Wachlarzowe panele słoneczne zaprojektowano specjalnie pod słabe nasłonecznienie panujące na Marsie (odpowiada za nie odległość planety od Słońca oraz pyłowa, rzadka atmosfera). Panele będą zasilać lądownik InSight przez co najmniej jeden marsjański rok (dwa lata ziemskie) na jaki zaplanowano główną misję poświęconą badaniu głębokiego wnętrza Marsa. Pełna nazwa misji InSight to Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport. https://www.youtube.com/watch?v=Z3twtYCXxNo "Misję InSight można uważać za pierwsze badanie lekarskie Marsa od 4,5 miliarda lat" mówi Bruce Banerdt z JPL, główny badacz misji. "Zbadamy jego puls 'nasłuchując" trzęsień Marsa za pomocą sejsmometru. Zbadamy jego temperaturę za pomocą sondy termicznej. Sprawdzimy jego odruchy za pomocą eksperymentu radiowego". Oprócz przeprowadzenia testu paneli słonecznych, inżynierowie dodali jeszcze jeden element: mikroczip z zapisanymi ponad 1,6 milionami imion i nazwisk zgłoszonych przez opinię publiczną.  Dołączył on do czipu zawierającego prawie 827 000 nazwisku a przyklejonego do sondy InSight w 2015 roku. Dzięki nim 2,4 mln nazwisk poleci na Marsa. Chipy zostały wygrawerowane w JPL Microdevices Laboratory, które dodawało nazwiska i zdjęcia do wielu innych misji takich jak chociażby łaziki Spirit, Opportunity i Curiosity. Każda litera na mikroczipie InSight ma szerokość ok. 400 nanometrów. Dla porównania grubość ludzkiego włosa to 100 000 nanometrów a średnica czerwonej krwinki to 8000 nm. Źródło: NASA]]> 15387 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Gromada gwiazd skrywająca się za Syriuszem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/29/15392/ Mon, 29 Jan 2018 14:31:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15392 Jeżeli spoglądaliście w niebo w ciągu ostatnich kilku tygodni, możliwe, że natknęliście się na bardzo jasną gwiazdę w pobliżu gwiazdozbioru Oriona. To Syriusz - najjaśniejsza gwiazda całego nocnego nieba, widoczna niemal z każdego miejsca na Ziemi, za wyjątkiem tych wysuniętych najbardziej na północ. W rzeczywistości jest to podwójny układ gwiazd i to jeden z najbliższych Ziemi - odległość do niego to zaledwie osiem lat świetlnych. Znana od starożytności, gwiazda to odgrywała istotną rolę w kontrolowaniu upływu czasu i rolnictwie starożytnego Egiptu. Jej powrót na nocne niebo wiązano z dorocznym wylewaniem Nilu. W mitologii greckiej, Syriusz był okiem w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa sumiennie podążającego za Orionem. [AdSense-B]   Wyjątkowo jasne gwiazdy takie jak Syriusz są jednocześnie zbawieniem i przekleństwem dla astronomów. Ich jasność pozwala dokładnie badać ich właściwości, ale z drugiej strony przyćmiewa inne obiekty kosmiczne, które leżą bezpośrednio w ich pobliżu na niebie. To właśnie dlatego Syriusz został przesłonięty na powyższym zdjęciu wykonanym przez amatora astronomii Haralda Kaisera w dniu 10 stycznia z Karlsruhe w południowo-zachodnich Niemczech. Po usunięciu blasku Syriusza po jego lewej stronie pojawia się interesujący obiekt: gromada gwiazd Gaia 1, pierwsza zauważona w ubiegłym roku przez satelitę Gaia. Gaia 1 to gromada otwarta - rodzina gwiazd powstałych w tym samym czasie i utrzymywanych razem przez grawitację, oddalona od nas o jakieś 15 000 lat świetlnych. Jej przypadkowe nałożenie się z Syriuszem na niebie sprawiło, że skutecznie skrywała się ona za nim przed oczyma pokoleń astronomów przeszukujących niebo za pomocą swoich teleskopów w ciągu ostatnich czterechset lat. Nie udało jej się jednak schować przed ciekawskim okiem Gai - satelity mapującej jasność i położenie ponad miliarda gwiazd w naszej galaktyce. Kaiser usłyszał o odkryciu tej gromady podczas wykładu otwartego na temat misji Gaia i z niecierpliwością wyczekiwał czystego nieba, aby spróbować wykonać zdjęcie za pomocą swojego 30-centymetrowego teleskopu. Po przesłonięciu Syriusza - udało mu się zarejestrować jedne z najjaśniejszych gwiazd gromady Gaia 1. Gaia 1 to jedna z dwóch wcześniej nieznanych gromad gwiazd odkrytych podczas zliczania gwiazd z pierwszego zestawu danych zebranych przez sondę Gaia, opublikowanego we wrześniu 2016 roku. Astronomowie aktualnie oczekują na publikację drugiego zestawu danych, która zaplanowana została na 25 kwietnia br. Źródło: ESA [AdSense-A]]]> 15392 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astrochemicy odkrywają magnetyczne tajemnice metanolu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/30/astrochemicy-odkrywaja-magnetyczne-tajemnice-metanolu/ Tue, 30 Jan 2018 15:07:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15399 Pola magnetyczne odgrywają istotną rolę w miejscach gdzie powstaje większość masywnych gwiazd. Powyższa ilustracja przedstawia otoczenie powstającej masywnej gwiazdy, a jasne obszary to miejsca, z których docierają do nas sygnały radiowe od metanolu. Jasne kropki przedstawiają masery metanolu - naturalne lasery powszechne w gęstym środowisku, gdzie powstają masywne gwiazdy. Białe linie przedstawiają pole magnetyczne. Dzięki nowym obliczeniom, astronomowie mogą teraz zacząć badać pola magnetyczne w przestrzeni kosmicznej mierząc sygnały radiowe od cząstek metanolu w tyc jasnych źródłach. Źródło: Wolfgang Steffen/Boy Lankhaar et al.(cząsteczki: Wikimedia Commons/Ben Mills)[/caption] Zespół naukowców kierowanych przez Boya Lankhaara z Uniwersytetu Technologicznego Chalmers rozwiązała jedną z istotnych zagadek astrochemii odkrywając w jaki sposób można mierzyć pola magnetyczne w przestrzeni kosmicznej za pomocą metanolu, najprostszej formy alkoholu. Wyniki ich badań, opublikowane dzisiaj w periodyku Nature Astronomy, stanowią nowy sposób badania procesów stojących za powstawaniem masywnych gwiazd. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat naukowcy zidentyfikowali wiele związków chemicznych w przestrzeni kosmicznej. Korzystając z radioteleskopów astronomowie - z pomocą tych związków chemicznych - badali co dokładnie dzieje się w ciemnych, gęstych obłokach, w których powstają gwiazdy i planety.  Naukowcy potrafią mierzyć temperaturę ciśnienie i ruch gazu w takich obłokach na podstawie sygnatur związków chemicznych widocznych w odkrywanych przez siebie sygnałach.  Jednak w procesie powstawania masywnych gwiazd ważny jest jeszcze jeden dodatkowy czynnik, trudniejszy do badania - to pola magnetyczne. [AdSense-A]   Boy Lankhaar z Uniwersytetu Technologicznego Chalmers, który kierował projektem, mówi: "Wiemy, że w procesach powstawania największych i najcięższych gwiazd istotną rolę odgrywają pola magnetyczne. Jednak w jaki sposób pola magnetyczne wpływają na te procesy pozostaje wciąż tematem wielu debat. Dlatego też potrzebowaliśmy nowego sposobu mierzenia pól magnetycznych, a znalezienie takiego sposobu stanowiło prawdziwe wyzwanie. Teraz, dzięki naszym nowym obliczeniom, w końcu wiemy jak to robić za pomocą metanolu". Wykorzystanie pomiarów metanolu (CH3OH) w przestrzeni kosmicznej do badania pól magnetycznych proponowano już kilkadziesiąt lat temu. W gęstych obłokach gazu otaczających wiele nowo narodzonych gwiazd, cząsteczki metanolu świecą jasno jako naturalne lasery mikrofalowe, tzw. masery. Sygnały, które potrafimy mierzyć, a pochodzące z maserów metanolu są bardzo wyraźne i emitowane na określonych częstotliwościach. [AdSense-B]   "Sygnały maserów pochodzą także z obszarów, gdzie pola magnetyczne mogą nam najwięcej powiedzieć o procesach formowania gwiazd. Dzięki naszej nowej wiedzy o tym jak pola magnetyczne wpływają na metanol, możemy w końcu rozpocząć analizowanie tego co widzimy" mówi członek zespołu z Chalmers, Wouter Vlemmings. Wcześniejsze próby pomiaru magnetycznych właściwości metanolu w warunkach laboratoryjnych napotykały wiele problemów. Dlatego też naukowcy postanowili stworzyć model teoretyczny, upewniając się, że jest on zgodny z poprzednią teorią i z pomiarami laboratoryjnymi. "Opracowaliśmy model zachowania metanolu w polach magnetycznych, rozpoczynając od zasad mechaniki kwantowej. Wkrótce potem odkryliśmy wysoką zgodność obliczeń teoretycznych z dostępnymi danymi eksperymentalnymi. Dzięki temu mogliśmy ekstrapolować nasze wyniki na warunki panujące w przestrzeni kosmicznej" tłumaczy Boy Lankhaar. Mimo to, zadanie okazało się zaskakująco trudne. Chemicy teoretyczni Ad van der Avoird oraz Gerrit Groenenboom z Uniwersytetu Radboud w Holandii musieli wykonać nowe obliczenia i poprawić wcześniejsze prace. "Skoro metanol jest stosunkowo prostym związkiem chemicznym, to wydawało nam się, że projekt ten nie będzie zbyt trudny. Zamiast tego okazało się, że jest to bardzo skomplikowane zadanie ponieważ musieliśmy obliczać właściwości metanolu na bardzo wysokim stopniu precyzji" mówi Ad van der Avoird. Nowe wyniki otwierają nowe możliwości badania pól magnetycznych we Wszechświecie. Pokazują one także w jaki sposób można rozwiązywać problemy astrochemii czyli na styku astronomii i chemii. Huib Jan van Langevelde, członek zespołu oraz astronom w Joint Institute for VLBI Eric tłumaczy: "To niesamowite, że niezbędne są tak szczegółowe obliczenia do odkrycia stopnia złożoności molekularnej niezbędnego do wykonywania bardzo precyzyjnych pomiarów za pomocą najlepszych obecnie radioteleskopów. Abyśmy mogli cieszyć się nowymi odkryciami dotyczącymi związków chemicznych, pól magnetycznych i procesów gwiazdotwórczych niezbędna jest współpraca między chemikami a astrofizykami". Źródło: Uniwersytet Technologiczny w Chalmers]]> 15399 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiezdne żłobki w LMC zawierają zaskakujące złożone związki organiczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/30/gwiezdne-zlobki-w-lmc-zawieraja-zaskakujaco-zlozone-zwiazki-organiczne/ Tue, 30 Jan 2018 22:19:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15406 Credit: NRAO/AUI/NSF; ALMA (ESO/NAOJ/NRAO); Herschel/ESA; NASA/JPL-Caltech; NOAO[/caption] Pobliska galaktyka karłowata Wielki Obłok Magellana (LMC) to pod względem chemii bardzo prymitywne miejsce. W przeciwieństwie do Drogi Mlecznej, ten częściowo spiralny zbiór kilkudziesięciu miliardów gwiazd charakteryzuje się niewielką ilością ciężkich pierwiastków takich jak węgiel, tlen czy azot. Przy takim niedoborze ciężkich pierwiastków, astronomowie zakładali, że LMC powinien zawierać stosunkowo niewiele złożonych związków chemicznych opartych na węglu. Wcześniejsze obserwacje LMC zdawały się wspierać tę tezę. Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium ALMA odkrył zaskakująco wyraźne ślady chemiczne złożonych związków organicznych takich jak metanol, eter dimetylowy czy mrówczan metylu. Choć wcześniejsze obserwacje wskazywały na ślady metanolu w LMC, pozostałe dwa stanowią odkrycie bez precedensu i są najbardziej złożonymi związkami chemicznymi kiedykolwiek tak jednoznacznie zidentyfikowanymi poza naszą galaktyką. [AdSense-A]   Astronomowie odkryli delikatną poświatę tych związków w zakresie milimetrowym emitowaną z dwóch gęstych jąder gwiazdotwórczych w LMC, obszarów zwanych "gorącymi rdzeniami". Owe obserwacje mogą dostarczyć nowych informacji o formowaniu się podobnie złożonych związków organicznych we wczesnej historii Wszechświata. "Pomimo faktu, że Wielki Obłok Magellana jest jedną z naszych najbliższych galaktycznych sąsiadek, oczekujemy że pod niektórymi względami może być ona bardzo podobna do odległych, młodych galaktyk wczesnego wszechświata" mówi Marta Sewiło, astronomka z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt i główna autorka artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal Letters. Astronomowie nazywają taki brak ciężkich pierwiastków niską metalicznością.  Potrzeba kilku cykli narodzin i śmierci gwiazd w galaktyce zanim zostanie ona wzbogacona o cięższe pierwiastki, które z czasem wchodzą w skład chemiczny kolejnych pokoleń gwiazd i stają się budulcem dla nowych planet. "Młode, pierwotne galaktyki po prostu nie miały kiedy wzbogacić się o cięższe pierwiastki" mówi Sewiło. "Galaktyki karłowate takie jak LMC prawdopodobnie utrzymały ten sam młodzieńczy skład chemiczny z uwagi na ich stosunkowo niską masę, która znacząco spowalnia tempo procesów gwiazdotwórczych". "Z uwagi na swoją niską metaliczność, LMC stanowi okno do tych wczesnych, młodzieńczych galaktyk" zauważa Remy Indebetouw, astronom z NRAO w Charlotesville w Wirginii i współautor artykułu. "Badania procesów gwiazdotwórczych w tej galaktyce stanowią istotny krok na drodze do zrozumienia procesów powstawania gwiazd we wczesnym wszechświecie". Astronomowie skupili woje badania na Obszarze Gwiazdotwórczym N113 w LMC, który jest jednym z najmasywniejszych i najbogatszych w gaz obszarem galaktyki. Wcześniejsze obserwacje tego obszaru prowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz Kosmicznego Obserwatorium Herschel  odkryły zaskakujące zagęszczenie młodych obiektów gwiazdowych - protogwiazd, które dopiero zaczęły ogrzewać swoje gwiezdne żłobki sprawiając, że zaczęły one jasno świecić w zakresie podczerwonym. Przynajmniej część z tych procesów gwiazdotwórczych to pochodna efektu domina, w którym formowanie masywnych gwiazd prowokuje formowanie innych gwiazd w ich bezpośrednim otoczeniu. Sewiło wraz ze swoimi współpracownikami wykorzystała obserwatorium ALMA do zbadania kilku młodych obiektów gwiezdnych w tym regionie, aby lepiej zrozumieć ich chemię i dynamikę. Dane zebrane za pomocą ALMA nieoczekiwanie ujawniły wyraźne sygnatury widmowe eteru dimetylowego oraz mrówczanu metyl, związków nigdy wcześniej nie obserwowanych tak daleko od Ziemi. Złożone związki organiczne, te składające się z sześciu lub więcej atomów w tym z węgla, stanowią jedne z podstawowych składników cząsteczek kluczowych dla życia na Ziemi i prawdopodobnie wszędzie indziej we Wszechświecie. Choć metanol jest stosunkowo prostym związkiem w porównaniu z innymi związkami organicznymi, to jest on kluczowy do powstawania bardziej złożonych związków organicznych takich jak te obserwowane przez ALMA. Jeżeli te złożone związki chemiczne mogą powstawać wokół protogwiazd, prawdopodobnie mogą tam przetrwać i stać się elementem dysków protoplanetarnych otaczających młode gwiazdy. Takie cząsteczki najprawdopodobniej dostały się na Ziemię na kometach i meteorytach wspomagając początki rozwoju życia na naszej planecie. Astronomowie spekulują, że skoro złożone związki organiczne mogą powstawać w chemicznie prymitywnym środowisku takim jak LMC, możliwe, że chemiczne ramy życia mogły pojawić się stosunkowo wcześnie w historii Wszechświata. Źródło: NRAO]]> 15406 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ciemne smugi Lupus 3 na tle rozgwieżdżonego nieba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/31/ciemne-smugi-lupus-3-na-tle-rozgwiezdzonego-nieba/ Wed, 31 Jan 2018 12:04:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15412 Źródło: ESO/R. Colombari[/caption] Ciemny obłok kosmicznego pyłu przesuwa się wzdłuż tego spektakularnego szerokokątnego ujęcia nieba, oświetlony przez niezwykle jasne światło nowych gwiazd. Ten gęsty obłok to obszar gwiazdotwórczy o nazwie Lupus 3, w którym z zapadających się grawitacyjnie mas gazu i pyłu powstają niezwykle gorące gwiazdy. Powyższa mozaika została złożona ze zdjęć wykonanych za pomocą teleskopu VLT Survey Telescope (VST) oraz 2.2-metrowego teleskopu MPG/ESO i jak na razie jest najbardziej szczegółowym zdjęciem tego obszaru w historii. Obszar gwiazdotwórczy Lupus 3 znajduje się w gwiazdozbiorze Skorpiona zaledwie 600 lat świetlnych od Ziemi. Jest on częścią większego kompleksu znanego jako Obłoki Wilka od nazwy leżącego obok gwiazdozbioru Wilka. Obłoki te przypominają dym ciągnący się na tle milionów gwiazd, jednak w rzeczywistości jest to ciemna mgławica. [caption id="attachment_15414" align="aligncenter" width="799"] Źródło: ESO, IAU and Sky & Telescope[/caption] Mgławice to rozległe obszary gazu i pyłu ciągnące się między gwiazdami, czasami rozciągając się na setki lat świetlnych. Choć wiele mgławic jest spektakularnie podświetlonych przez intensywne promieniowanie gorących gwiazd, ciemne mgławice szczelnie skrywają promieniowanie emitowane przez znajdujące się w nich ciała niebieskie. Mówi się o nich także mgławice absorpcyjne, ponieważ składają się one z zimnych, gęstych cząstek pyłu, które pochłaniają i rozpraszają światło przechodzące przez obłok. Słynne ciemne mgławice to chociażby Mgławica Worek Węgla czy Mgławica Wielka Szczelina, które są na tyle duże, że można je dostrzec gołym okiem jak zaskakująco czarne obszary otoczone jaśniejącą Drogą Mleczną. [AdSense-A]   Lupus 3 ma nieregularny kształt i przypomina węża ciągnącego się po niebie. Na powyższym zdjęciu jest on regionem kontrastów, w którym gęste, ciemne smugi rozciągają się na tle blasku jasnych niebieskich gwiazd w centrum kadru. Jak większość ciemnych mgławic, także i Lupus 3 jest aktywnym obszarem gwiazdotwórczym, składającym się przede wszystkim z protogwiazd i bardzo młodych gwiazd. Pojawiające się w ich otoczeniu zaburzenia mogą sprowokować się zapadanie pod wpływem grawitacji gęstszych fragmentów mgławicy. Z czasem, z takich jąder gęstego gazu i pyłu powstają kolejne protogwiazdy. [caption id="attachment_15415" align="aligncenter" width="1024"] ESO/Digitized Sky Survey 2
    Acknowledgement: Davide De Martin[/caption] Dwie jasne gwiazdy w centrum powyższego zdjęcia powstały właśnie w ten sposób. Na początkowych etapach ich życia, emitowane przez nie światło było w większości blokowane przez gęste otoczenie ich mgławicy macierzystej, widoczne tylko za pomocą teleskopów obserwujących w zakresie promieniowania podczerwonego i radiowego. Jednak gdy zaczęły świecić jaśniej i intensywniej, silne wiatry gwiezdne rozwiały otoczenie, dzięki czemu wyjrzały one na zewnątrz swojego ponurego żłobka. Obie te gwiazdy są wciąż bardzo młode - tak młode, że w ich jądrach nie rozpoczęły się jeszcze procesy fuzji jądrowej. Zamiast tego, ich jasność spowodowana jest zamianą energii grawitacyjnej na ciepło. Zrozumienie mgławic jest kluczowe dla lepszego zrozumienia procesów powstawania gwiazd - w rzeczy samej uważa się, że nasze Słońce także powstało w obszarze gwiazdotwórczym podobnym do Lupus 3 ponad 4 miliardy lat temu. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=2xEYze8sbPI https://www.youtube.com/watch?v=UDYKNXIcyV0 https://www.youtube.com/watch?v=Qjoivu7uATg]]>
    15412 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Łazik marsjański Curiosity spogląda na miejsca, które już odwiedził]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/01/31/lazik-marsjanski-curiosity-spoglada-na-miejsca-ktore-juz-odwiedzil/ Wed, 31 Jan 2018 13:02:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15418 Lokalizacja na Pasmie Very Rubin umożliwiła łazikowi Curiosity przyjrzenie się obszarowi, na którym sam rozpoczął swoją misję wewnątrz krateru Gale. Zdjęcia do stworzenia tej mozaiki łazik wykonał 25 października 2017 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Panoramiczne zdjęcie wykonane przez łazik Curiosity z wzniesienia przedstawia rozległy widok na kluczowe miejsca odwiedzone przez łazik od momentu lądowania na Czerwonej Planecie w 2012 roku. Widok z "Pasma Very Rubin" na północnej części Mt. Sharp obejmuje większość z 18-kilometrowej drogi pokonanej przez łazik od miejsca lądowania w 2012 roku wewnątrz Krateru Gale. Jedno z wzgórz na północnym horyzoncie oddalone jest od łazika o 85 kilometrów i znajduje się daleko poza kraterem, choć większość horyzontu na powyższym zdjęciu stanowi północna krawędź krateru oddalona od łazika o około 2 kilometry. Mastcam, kamera znajdująca się na maszcie łazika wykonała zdjęcia niezbędne do stworzenia tej mozaiki trzy miesiące temu, kiedy łazik zatrzymał się na północnym zboczu Pasma Very Rubin. Od tego czasu łazik zbliżył się do południowego zbocza badając po drodze kilka ciekawych wychodni. [AdSense-A]   W ubiegłym tygodniu zespół łazika Curiosity na Ziemi otrzymał duże ilości zdjęć wykonanych przez łazik za pomocą rekordowego przekazu danych z orbitera MAVEN - w ciągu pojedynczej transmisji z Marsa, po raz pierwszy w historii przesłano na Ziemię ponad gigabit danych. Badacze przygotowują się do wznowienia pracy wiertła łazika Curiosity przy uzyskiwaniu sproszkowanych próbek gleby do analiz w instrumentach laboratoryjnych zainstalowanych na pokładzie łazika. Ostatni z 15 dotąd zrealizowanych odwiertów miał miejsce już ponad rok temu. [caption id="attachment_15420" align="aligncenter" width="1024"] Wjazd na zbocze Pasma Very Rubin umożliwiło łazikowi spojrzenie na wnętrze i krawędź Krateru Gale. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Góra Sharp znajduje się po środku Krateru Gale o średnicy 154 kilometrów. "Choć Curosity stale wspina się od ponad pięciu lat, dopiero teraz po raz pierwszy mogliśmy się odwrócić i spojrzeć na całą naszą drogę" mówi Ashwin Vasavada, naukowiec projektu Curiosity z JPL w Pasadenie. "Z naszego miejsca na zboczu Pasma Very Rubin obserwujemy rozległe dno krateru oraz spektakularne pasmo górskie, które tworzy północną krawędź Krateru Gale". Curiosity wykonał powyższe zdjęcie tuż przed przesileniem zimowym, w okresie czystego nieba, dzięki czemu mógł uchwycić wyraźne obrazy odległych szczegółów. Dokładne miejsce lądowania łazika Curiosity na dnie krateru znajduje się poza zasięgiem kamer, tuż za małym wyniesieniem. Na zdjęciu widać natomiast Yellowknife Bay. To tam w 2013 roku łazik odkrył dowody na to, że miejsce to było dawno temu jeziorem słodkiej wody, w którym znajdowały się wszystkie podstawowe składniki chemiczne niezbędne do powstania mikrobów. Dalej na północ znajduje się kanał Peace Vallis, relikt po strumieniach, którymi płynęła wody i osady do krateru jakieś trzy miliardy lat temu. [caption id="attachment_15421" align="aligncenter" width="791"] Zdjęcie północno-zachodniego fragmentu Krateru Gale i obszaru rozciągającego się na północ od niego wykonane przez sondę Mars Express. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin/NASA/JPL-Caltech[/caption] Miejsca takie jak "Kimberley" czy "Murray Buttes" wzdłuż drogi łazika zaznaczono na opisanej wersji panoramy. Mastcam stworzył zarówno szeroką wersję scenerii (od południowego-zachodu do północnego-wschodu) za pomocą swojego lewego obiektywu (34 mm) i węższą wersję za pomocą prawego (100 mm). Miejsce, z którego wykonano powyższe zdjęcia znajduje się 327 powyżej miejsca lądowania łazika. Od czasu opuszczenia tego miejsca, łazik wzniósł się na kolejne 26 metrów. https://www.youtube.com/watch?v=U5nrrnAukwI Większość danych z łazika Curiosity na przestrzeni lat przekazywana była na Ziemię przez sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) oraz Mars Odyssey krążące wokół Marsa po niemal kołowej, niemal biegunowej orbicie przelatując codziennie nad łazikiem mniej więcej o tej samej porze dnia. MAVEN póki co krąży po eliptycznej orbicie, która w najodleglejszym swoim punkcie jest 40 razy dalej od Marsa niż w najbliższym. Taka charakterystyka doskonale nadaje się do badania marsjańskiej atmosfery, ale skutkiem ubocznym są zmienne możliwości przekazywania danych z łazików. Zazwyczaj gdy MAVEN przelatuje nad łazikiem znajduje się za wysoko, aby przekaz był wydajny. Niemniej jednak czasami zdarza się tak, że niski punkt orbity sondy znajduje się w pobliżu lokalizacji łazika - wtedy przekazywanie danych idzie idealnie. Źródło: JPL [AdSense-B]]]> 15418 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 684 0 0 685 684 0 686 684 0 687 686 0 688 686 0 689 686 0 690 688 0 691 690 0 692 689 0 693 692 0 694 691 0 695 693 0 696 693 0 697 695 0 702 694 0 703 702 0 705 696 0 <![CDATA[Astrofizycy przedstawiają najbardziej zaawansowany model wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/01/astrofizycy-przedstawiaja-najbardziej-zaawansowany-model-wszechswiata/ Thu, 01 Feb 2018 10:53:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15426 Wizualizacja intensywności fal uderzeniowych w kosmicznym gazie (niebieski) wokół zapadniętych struktur ciemnej materii (pomarańczowy/biały). Gaz w tych falach uderzeniowych przyspieszany jest zderzając się z włóknami kosmicznymi i galaktykami. Źródło: IllustrisTNG collaboration[/caption] Nowatorskie metody obliczeniowe pozwoliły stworzyć najbardziej upakowaną informacjami symulację Wszechświata w historii. Nowe narzędzie dostarcza świeżych informacji o tym jak czarne dziury wpływają na rozkład ciemnej materii, jak powstają ciężkie pierwiastki i jak rozprzestrzeniają się w przestrzeni kosmicznej oraz jak powstają pola magnetyczne. Zespół naukowców z Heidelbergu, Garching, Harvardu, MIT i CCA kierowany przez Volkera Springela opracował i zaprogramował nową symulację wszechświata o nazwie Illustris: The Next Generation (w skrócie IllustrisTNG). Model ten jest najbardziej zaawansowaną tego typu symulacją wszechświata - mówi Shy Genel, badacz z CCA (Center for Computational Astrophysics). Szczegóły i skala symulacji umożliwiają Genelowi badanie w jaki sposób powstają, ewoluują i rosną galaktyki przy jednoczesnym obserwowaniu zachodzących w nich procesów gwiazdotwórczych. "Gdy obserwujemy galaktyki za pomocą teleskopu, możemy mierzyć tylko niektóre z ich właściwości" mówi. "Wykorzystując do tego symulacje możemy śledzić wszystkie właściwości tych galaktyk. Możemy obserwować nie tylko to jak galaktyka wygląda teraz, ale każdy etap jej powstawania". Mapowane sposobów, na które galaktyki ewoluują pozwala nam spojrzeć na to jak wyglądała Droga Mleczna wyglądała gdy Układ Słoneczny dopiero powstawał, oraz jak będzie wyglądała w przyszłości. [caption id="attachment_15428" align="aligncenter" width="1024"] Przekrój przez wielkoskalową strukturę Wszechświata w największej symulacji stworzonej w ramach projektu IllustrisTNG. Jasność na zdjęcu przedstawia gęstość masy, a kolorem zaznaczono średnią temperaturę gazu materii barionowej. Przedstawiony obszar rozciąga się na 1,2 mld lat świetlnych. Źródło: IllustrisTNG collaboration[/caption] Mark Vogelsberger, profesor fizyki na MIT oraz w Kavli Institute for Astrophysics and Space Research zajmuje się opracowywaniem, testowaniem i analizowaniem nowych symulacji IllustrisTNG. Wraz z Ferderico Marinaccim oraz Paulem Torrey wykorzystuje IllustrtisTNG do badania obserwowanych sygnatur z wielkoskalowych pól magnetycznych wypełniających Wszechświat. "Wysoka rozdzielczość IllustrisTNG w połączeniu z jej wyrafinowanym modelem formowania galaktyk pozwoliła nam na zbadanie zagadnienia pól magnetycznych bardziej szczegółowo niż za pomocą jakiejkolwiek wcześniejszej symulacji kosmologicznej" mówi Vogelsberger, jeden z autorów trzech artykułów opublikowanych dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. [caption id="attachment_15429" align="aligncenter" width="1024"] Render prędkości gazu w cienkim plastrze o grubości 100 kiloparseków. W centrum druga pod względem masy gromada galaktyk w obliczeniach TNG100. Tam gdzie obraz jest ciemny, gaz praktycznie się nie porusza, podczas gdy w białych obszarach prędkości gazu przekraczają 1000 km/s. Na zdjęciu widać kontrast między ruchem gazu w włóknach kosmicznych a chaotycznymi ruchami wzbudzonymi przez głęboką grawitacyjną studnię potencjału oraz supermasywną czarną dziurę mieszczącą się w jej centrum. Źródło: IllustrisTNG[/caption] IllustrisTNG jest następcą pierwotnej symulacji Illustris  opracowanej przez ten sam zespół badawczy. Nową symulację wzbogacono o procesy fizyczne odgrywające kluczową rolę w formowaniu i ewolucji galaktyk. Tak jak w przypadku Illustris, w symulacji tworzony jest model sześciennego wszechświata mniejszego od naszego. Tym razem, w ramach projektu śledzono powstawanie milionów galaktyk w reprezentatywnym obszarze wszechświata o boku miliarda lat świetlnych (w przeciwieństwie do 350 milionów lat świetlnych cztery lata temu). IllustrisTNG jest największą w historii symulacją hydrodynamiczną powstawania struktur kosmicznych. https://www.youtube.com/watch?v=4IIEJlSwuXo Kosmiczna sieć gazu i ciemnej materii przewidywana przez IllustrisTNG prowadzi do powstania galaktyk podobnych do rzeczywistych galaktyk pod względem rozmiarów i kształtów. Po raz pierwszy w historii symulacje hydrodynamiczne były w stanie bezpośrednio obliczyć szczegółowy wzór tworzenia gromad galaktyk w przestrzeni kosmicznej. Po porównania do danych obserwacyjnych takich jak dane z przeglądu SDSS, okazało się, że symulacje z IllustrisTNG charakteryzują się wysokim stopniem realizmu. Co więcej, symulacje przewidują zmiany sieci kosmicznej w czasie, szczególnie w odniesieniu do ciemnej materii wypełniającej w dużej mierze przestrzeń kosmiczną. "To szczególnie fascynujące, że możemy prawidłowo przewidzieć wpływ supermasywnych czarnych dziur na rozkład materii w wielkiej skali. To kluczowa wiedza dla prawidłowego interpretowania przyszłych pomiarów kosmologicznych". https://www.youtube.com/watch?v=Ed9CC7s4NNQ Źródło: Simons Foundation]]> 15426 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 698 http://semmaster.pl 0 0 699 698 0 700 698 0 701 0 0 <![CDATA[Supermasywne czarne dziury mogą pożerać nawet jedną gwiazdę rocznie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/02/supermasywne-czarne-dziury-moga-pozerac-nawet-jedna-gwiazde-rocznie/ Fri, 02 Feb 2018 12:46:44 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15433 Źródło: University of Colorado at Boulder[/caption] Badacze z CU Boulder odkryli mechanizm, który tłumaczy utrzymywanie się asymetrycznych gromad gwiazd otaczających supermasywne czarne dziury w niektórych galaktykach i wskazuje, że w okresach po procesie łączenia galaktyk, krążące wokół nich gwiazdy mogą być wrzucane w czarną dziurę i pożerane z częstotliwością jednej gwiazdy rocznie. Badania opublikowane niedawno w periodyku The Astrophysical Journal wskazują także możliwą odpowiedź na jedną z nierozwiązanych kwestii dotyczących zachowania  wydłużonych orbit gwiezdnych w pobliżu supermasywnych czarnych dziur. [AdSense-A]   Grawitacja supermasywnej czarnej dziury sprawia, że wokół niej powstaje gromada gwiazd, której grawitacja powinna być sferycznie symetryczna. Mimo to kilka galaktyk - w tym galaktyka w Andromedzie - posiada asymetryczne gromady gwiazd, które przyjmują kształt dysku. Naukowcy podejrzewają, że takie wydłużone dyski powstają wskutek procesu łączenia się dwóch galaktyk bogatych w gaz. Wewnątrz dysku, każda gwiazda podąża po eliptycznej orbicie, która z czasem także obraca się względem supermasywnej czarnej dziury. Orbity gwiazd nakładają się na siebie, często ze sobą oddziałując. Z czasem zaburzenia grawitacyjne sprawiają, że jedna czy druga gwiazda za bardzo zbliża się do czarnej dziury i ulega rozerwaniu. "Zakładamy, że w okresie po połączeniu dwóch galaktyk, supermasywna czarna dziura dzięki tym zaburzeniom orbit gwiazd krążacych w jej pobliżu, pożera średnio jedną gwiazdę rocznie" mówi współautorka opracowania Heather Wernke, doktorantka na CU Boulder. "To 10 000 razy więcej niż przewidują inne badania". Odkrycie to wspiera obserwacyjne dane wskazujące, że niektóre galaktyki z supermasywnymi czarnymi dziurami charakteryzują się znacznie wyższą "śmiertelnością gwiazd" niż inne i że wydłużone dyski nuklearne mogą występować częściej niż początkowo uważano. Dalsze badania mogą pozwolić badaczom lepiej zrozumieć procesy łączenia galaktyk i ewolucji Wszechświata. "Andromeda już dawno zakończyła proces łączenia z inną galaktyką" mówi Ann-Marie Madigan, która kierowała badaniami. "Jednak dzięki danym o wyższej rozdzielczości, możemy być w stanie odkryć młodsze wydłużone dyski w bardziej odległych jądrach galaktycznych". Źródło: University of Colorado]]> 15433 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w lutym 2018]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/02/astrolife-niebo-w-lutym-2018/ Fri, 02 Feb 2018 12:52:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15437 YouTube oraz polub na Facebooku!  ]]> 15437 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble: Majestatyczna spirala w Pegazie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/02/hubble-majestatyczna-spirala-w-pegazie/ Fri, 02 Feb 2018 19:48:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15440 Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia galaktykę spiralną znaną jako NGC 7331. Po raz pierwszy dostrzeżona przez Williama Herschela w 1794 roku, NGC 7331 oddalona jest od nas o około 45 milionów lat świetlnych. Zwrócona do nas półprofilem galaktyka prezentuje swoje przepiękne ramiona owijające się niczym wir wokół centralnego regionu galaktyki. Astronomowie wykonali to zdjęcie za pomocą kamery Wide Field Camera 3 (WFC3) przy okazji obserwacji wyjątkowej eksplodującej supernowej  w pobliżu żółtego jądra galaktyki. Nazwana SN 2014C, supernowa szybko ewoluowała z poziomu supernowej zawierającej bardzo mało wodoru do bogatej w wodór - w ciągu zaledwie jednego roku. Ta rzadko obserwowana metamorfoza była bardzo jasna na wysokich energiach i dostarczyła unikalnych informacji o słabo poznanych ostatnich fazach życia masywnych gwiazd. NGC 7331 rozmiarami, kształtem i masą przypomina Drogę Mleczną. Co więcej, ma porównywalne tempo tworzenia nowych gwiazd, zawiera podobną liczbę gwiazd, posiada supermasywną czarną dziurę i porównywalne ramiona spiralne. Główna różnica między tą galaktyką i naszą własną to fakt, że NGC 7331 to galaktyka spiralna bez poprzeczki - nie ma w niej przechodzącego przez środek galaktyki i jej jądro pasa gwiazd, gazu i pyłu, takiego jak obserwujemy w Drodze Mlecznej.  Zgrubienie centralne charakteryzuje się ponadto osobliwą rotacją, bowiem rotuje w przeciwną stroną niż cały dysk galaktyki. Badając galaktyki podobne do naszej możemy lepiej poznać nasze własne galaktyczne otoczenie, które często pozostaje poza naszym zasięgiem, oraz zachowanie i ewolucję galaktyk jako całości. Źródło: ESA/Hubble & NASA/D. Milisavljevic [AdSense-A]]]> 15440 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Całe mnóstwo wody na planetach układu TRAPPIST-1 (prawdopodobnie)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/05/cale-mnostwo-wody-na-planetach-ukladu-trappist-1-prawdopodobnie/ Mon, 05 Feb 2018 16:42:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15444 Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] Najnowsze badania wskazują, że siedem planet krążących wokół pobliskiego ultra-chłodnego karła TRAPPIST-1 zbudowane są głównie ze skał, a na części z nich potencjalnie może być więcej wody niż na Ziemi. Gęstości planet, teraz poznane dużo lepiej niż wcześniej, wskazują, że w przypadku niektórych z nich za nawet 5% masy może odpowiadać woda - to 250 razy więcej niż w przypadku Ziemi. Gorętsze planety krążące najbliżej gwiazdy macierzystej najprawdopodobniej posiadają gęste atmosfery, a najodleglejsze prawdopodobnie pokryte są skorupami lodowymi. Pod względem rozmiarów, gęstości i ilości promieniowania docierającego z gwiazdy macierzystej, to czwarta planeta wydaje się być najbardziej podobna do Ziemi. Jest to najbardziej skalista planeta z całej siódemki, i potencjalnie woda na jej powierzchni występuje w stanie ciekłym. https://www.youtube.com/watch?v=onwNNDWxezA Planety krążące wokół słabego czerwonego karła TRAPPIST-1 oddalonego od nas o zaledwie 40 lat świetlnych, po raz pierwszy zostały odkryte za pomocą teleskopu TRAPPIST-South w Obserwatorium La Silla w 2016 roku. W kolejnym roku dalsze obserwacje prowadzone za pomocą teleskopów naziemnych, włącznie z Bardzo Dużym Teleskopem (VLT) oraz Teleskopem Kosmicznym Spitzer odkryły, że wokół gwiazdy krąży co najmniej siedem planet, z których każda jest rozmiarów zbliżonych do rozmiarów Ziemi. Planety nazwano TRAPPIST-1b,c,d,e,f,g oraz h zgodnie z rosnącą odległością od gwiazdy centralnej tego układu planetarnego. [AdSense-A] Teraz ogłoszono wyniki kolejnych obserwacji prowadzonych zarówno przez teleskopy naziemne w tym niemal ukończony SPECULOOS w Obserwatorium Paranal, Kosmiczny Teleskop Spitzer oraz Kosmiczny Teleskop Kepler. Zespół naukowców kierowany przez Simona Grimma z Uniwersytetu w Bernie zastosował teraz bardzo złożone metody modelowania komputerowego do wszystkich zebranych dotychczas danych określając w ten sposób gęstości planet z większą precyzją niż to było dotychczas możliwe. [caption id="attachment_15446" align="aligncenter" width="1024"] Porównanie rozmiarów planet układu TRAPPIST-1 do Ziemi. Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] Simon Grimm powiedział: "Planety układu TRAPPIST-1 są tak blisko siebie, że oddziałują ze sobą grawitacyjnie, zatem czas w którym przechodzą przed tarczą swojej gwiazdy macierzystej nieznacznie, ale jednak się przesuwa. Te przesunięcia zależą od mas poszczególnych planet, ich odległości oraz innych parametrów orbitalnych. Dzięki modelowi komputerowemu, symulujemy orbity planet do momentu kiedy obliczone tranzyty zgadzają się z wartościami obserwowanymi, stąd wnioskując o masach poszczególnych planet. [AdSense-B] Eric Agol, członek zespołu komentuje znaczenie odkrycia: "Celem badań nad egzoplanetami od jakiegoś czasu jest badanie składu chemicznego planet o rozmiarach i temperaturach podobnych o Ziemi. Odkrycie TRAPPOST-1 oraz możliwości instrumentów ESO w Chile oraz Kosmicznego Teleskopu Spitzer na orbicie umożliwiły nam to - dając nam pierwszy wgląd w skład chemiczny egzoplanet o masach Ziemi!" https://www.youtube.com/watch?v=HjSNPoQEfBM Pomiary gęstości, po połączeniu z modelami składu chemicznego planet, silnie wskazują, że siedem planet układu TRAPPIST-1 nie jest tylko suchymi skalistymi globami. Wydają się one zawierać znaczące ilości materiałów lotnych, prawdopodobnie wody, której masa może odpowiadać nawet za 5% masy planety w niektórych przypadkach - to naprawdę potężna ilość. Dla porównania Ziemia ma zaledwie 0,02% masy pod postacią wody! [caption id="attachment_15447" align="aligncenter" width="719"] Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] "Gęstości, choć istotne przy badaniu składu chemicznego planet, nie mówią nam nic o tym, czy planeta jest przyjazna dla życia. Niemniej jednak, nasze badania stanowią istotny krok na drodze wiodącej do odkrycia czy te planety są przyjazne dla życia" mówi Brice-Olivier Demory, współautor z Uniwersytetu w Bernie. TRAPPIST-1b oraz c, najbardziej wewnętrzne planety układu  prawdopodobnie mają skaliste jądra i otoczone są atmosferami dużo gęstszymi od ziemskiej. TRAPPIST-1d to z kolei najlżejsza z planett (około 30% masy Ziemi). Naukowcy nie są pewni czy posiada ona rozległą atmosferę, ocean czy warstwę lodu na powierzchni. Naukowców zaskoczył fakt, że TRAPPIST-1e to jedyna planeta w układzie nieco gęstsza od Ziemi, co wskazuje, że może posiadać gęstsze żelazne jądro, i że niekoniecznie posiada gęstą atmosferę, ocean czy warstwę lodu. To naprawdę tajemnicze, że TRAPPIST-1e wydaje się być tak bardzo bardziej skalista niż pozostałe planety. Pod względem rozmiarów, gęstości i ilości promieniowania otrzymywanego od gwiazdy macierzystej, to właśnie ta planeta najbardziej przypomina Ziemię. TRAPPIST-1f, g oraz h są wystarczająco daleko od swojej gwiazdy, że woda na ich powierzchni może być tylko w formie lodu. Jeżeli posiadają one rzadkie atmosfery, mało prawdopodobnym jest aby zawierały cięższe związki, które znajdujemy na Ziemi, takie jak na przykład dwutlenek węgla.   Źródło: ESO]]> 15444 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 707 0 0 708 707 0 709 708 0 <![CDATA[Powolna ucieczka Księżyca od zamarzniętej Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/06/powolna-ucieczka-ksiezyca-od-zamarznietej-ziemi/ Tue, 06 Feb 2018 12:29:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15452 Zdjęcie Księżyca wykonane w czerwcu 2009 roku przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA[/caption] Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Kolorado w Boulder dostarczają nowych informacji o nadmiernym wybrzuszeniu równikowym Księżyca, które powstało ponad cztery miliardy lat temu, gdy Księżyc stopniowo zaczął oddalać się od Ziemi. Badania pozwoliły określić parametry dotyczące tego jak szybko Księżyc mógł oddalać się od Ziemi i wskazują, że hydrosfera młodej planety albo nie istniała albo wciąż była zamarznięta w tym czasie, co pośrednio wspiera teorię słabszego, ciemniejszego Słońca, które w tym czasie emitowało 30 procent energii mniej niż obecnie. "Równikowe wybrzuszenie Księżyca może skrywać tajemnice wczesnej ewolucji Ziemi, które nie zostały zachowane nigdzie indziej" mówi Shijie Zhong, profesor na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Kolorado w Boulder i współautor artykułu opisującego odkrycie. "Nasz model dostrzega dwa zależne od czasu procesy, dzięki temu idało się po raz pierwszy nałożyć ograniczenia czasowe na początkowe oddalanie się Księżyca od Ziemi". [AdSense-A]   Aktualnie Księżyc oddala się od Ziemi w tempie 4 cm na rok na co wskazują obserwacje prowadzone za pomocą instrumentów laserowych.  Oddalanie się naszego naturalnego satelity od Ziemi jest skutkiem grawitacyjnych lub pływowych oddziaływań między Ziemią i Księżycem. Ten sam proces odpowiada za spowalniania tempa rotacji Ziemi, a tym samym wzrost długości dnia na Ziemi. Naukowcy teoretyzowali, że pływowe i rotacyjne oddziaływania ukształtowały  Księżyc po tym jak oddzielił się od Ziemi, ochłodził się i zaczął się od niej oddalać. Skutkiem działania tych sił było delikatne spłaszczenie Księżyca i ukształtowanie się stałego wybrzuszenia skorupy Księżyca w okolicach równika. Jakieś 200 lat temu francuski matematyk i fizyk Pierre-Simon Laplace określił, że równikowe wybrzuszenie Księżyca jest 20 razy za duże jak na tempo rotacji naszego satelity wynoszące jeden obrót na miesiąc. Czas powstania jak i warunki obecne podczas powstawania tego wybrzuszenia pozostały w dużej mierze nieznane, zważając na fakt, że żaden model fizyczny nie był w stanie odtworzyć tego procesu. Wykorzystując pierwszy tego typu model dynamiczny, Zhong wraz ze swoimi współpracownikami określił, że proces ten nie był gwałtowny ale stosunkowo powolny i trwał kilkaset milionów lat podczas oddalania się Księżyca od Ziemi w hadeiku jakieś 4 miliardy lat temu. Jednak aby tak się stało, rozpraszanie energii przez Ziemię, w odpowiedzi na oddziaływania pływowe - które obecnie w dużej mierze kontrolowane jest przez oceany - musiało być dużo mniejsze. "Ziemska hydrosfera, jeżeli w ogóle istniała w hadeiku, mogła być całkowicie zamarznięta, co eliminowałoby możliwość rozpraszania energii i tarcia pływowego" mówi Zhong, dodając, że słabsze, ciemniejsze Słońce mogłoby teoretycznie odpowiadać za takie warunki. Źródło: University of Colorado]]> 15452 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Relacja ze startu rakiety Falcon Heavy. Czy poleci? Oglądaj z nami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/06/relacja-ze-startu-rakiety-falcon-heavy-czy-poleci-ogladaj/ Tue, 06 Feb 2018 13:10:14 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15454 Falcon Heavy zbudowanej przez SpaceX, firmę należącą do Elona Muska. Niezależnie od sympatii czy antypatii do samej firmy, trzeba przyznać, że jest to bardzo wyjątkowe wydarzenie. Tak dużej, tak mocnej rakiety nie widzieliśmy od kilku dobrych dekad, od złotej ery kosmonautyki, od czasów rakiety Saturn V i lotów na Księżyc. W przypadku udanego lotu SpaceX znacząco przybliży nas do powrotu na Księżyc i do lotów załogowych poza orbitę okołoziemską. Falcon Heavy ma bowiem potencjał wynieść ludzi nie tylko na Księżyc, ale w dłuższej perspektywie nawet na Marsa, co z pewnością jest marzeniem nie tylko samego Elona Muska, ale i rzeszy jego wyznawców zwolenników. [caption id="attachment_15455" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: SpaceX[/caption] Falcon Heavy w rzeczywistości to rakieta składająca się z trzech Falconów 9. Na każdym z nich znajduje się 9 silników, a zatem mamy do czynienia z koniecznością precyzyjnego uruchomienia 27 silników. To naprawdę nie lada wyzwanie, bowiem jakiekolwiek opóźnienie w uruchomieniu któregokolwiek silnika spowoduje istotne spowoduje różnice ciągu między poszczególnymi komponentami całego układu, a to doprowadzi do istotnych naprężeń pomiędzy poszczególnymi elementami rakiety. Czujecie jak duże jest ryzyko dezintegracji, a tym samym spektakularnych fajerwerków podczas tego startu? Ja tak. Elon Musk także, bowiem od dłuższego czasu zastrzega się, że szansa powodzenia w tym wypadku wynosi około 50 procent. Być może także to ryzyko sprawia, że jest to jeszcze bardziej ekscytujące wydarzenie. [AdSense-A]   Oczywiście, jak to zwykle bywa w przypadku nieustraszonego SpaceX, skoro start jest niewyobrażalnie trudny, to.... postarajmy się zrobić coś jeszcze. SpaceX poszedł na całego i plan obejmuje także próbę wylądowania wszystkich trzech pierwszych członów z powrotem na Ziemi. Dwa boczne segmenty już sprawdziły się w locie i z sukcesem wróciły na Ziemię, więc dla nich to będzie kolejna próba lądowania, natomiast człon główny po raz pierwszy podejmie taką próbę. Po oddzieleniu się wszystkich trzech członów, dwa boczne spróbują wylądować w strefach lądowania 1 i 2 (LZ-1, LZ-2) na Przylądku Canaveral, a środkowy postara się wylądować na oceanicznej platformie "Of Course I Still Love You" na Oceanie Atlantyckim. Co znajdzie się na pokładzie rakiety? Gdyby to był jakiś satelita, albo inny typowo wysyłany w przestrzeń sprzęt, nikt by się tym nie przejmował. [caption id="attachment_15456" align="aligncenter" width="1024"] Miejmy nadzieję, że SpaceX ma lepszych specjalistów od rakiet niż od projektowania samochodów. Te reflektory są wprost niewyobrażalnie brzydkie. Źródło: SpaceX[/caption] Na szczęście w tym przypadku nie mówimy o pragmatykach, a o SpaceX - firmie, która "umie w PR" jak to się w internecie pisze. Dlatego też na szczycie rakiety znajduje się egzemplarz niedostępnego jeszcze w sprzedaży pojazdu Tesla Roadster, albo jak to Elon Musk napisał "Red Roadster for the Red Planet". Po udanym starcie, Falcon Heavy postara się umieścić samochód na eliptycznej orbicie sięgającej orbity Marsa. Warto jednak pamiętać, że ten lot to tak naprawdę test, eksperyment na żywym organizmie. [AdSense-B] Zatem nie pozostaje nic innego jak przygotować sobie popcorn, coś do picia, i powrócić do tego artykułu wieczorem, aby zobaczyć na żywo czy dzisiejszy dzień to dobry dzień dla całej kosmonautyki czy też nie bardzo.* * Oczywiście, zawsze pogoda może pokrzyżować plany i start może zostać przełożony na późniejszą datę, ale taki to już urok tego biznesu. Powodzenia ciężki sokole!]]> 15454 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 710 http://twitter.com/kasperek_piotr 0 0 711 710 0 712 0 0 713 712 0 715 0 0 716 715 0 717 715 0 <![CDATA[Zdjęcie: Podwójny rogal na niebie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/07/zdjecie-podwojny-rogal-na-niebie/ Wed, 07 Feb 2018 08:07:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15473 Powyższe zdjęcie przedstawia Reę - jeden z lodowych księżyców Saturna na tle tarczy największego księżyca Saturna - Tytana. Różnice między tymi dwoma globami nie mogłyby być wyraźniejsze. Rea to glob silnie pokryty kraterami, pozbawiony jakiejkolwiek atmosfery. W przeciwieństwie do niego powierzchnia Tytana skrywa się pod bogatą w azot atmosferą gęstszą niż ziemska. Zdjęcie w kolorach naturalnych zostało wykonane w zakresie widzialnym za pomocą kamery wąskokątnej w dniu 19 listopada 2009 roku z odległości ok. 1 148 000 kilometrów od Rei. Sonda Cassini zakończyła swoją misję 15 września 2017 roku spektakularnym wlotem w atmosferę Saturna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute [AdSense-A]]]> 15473 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozległy galaktyczny kanibalizm w Kwintecie Stephana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/07/rozlegly-galaktyczny-kanibalizm-w-kwintecie-stephana/ Wed, 07 Feb 2018 18:01:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15478 Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Szerokokątne zdjęcie wykonane za pomocą 380-megapikselowej kamery MegaCam skupia się na pobliskiej galaktyce NGC 7331. Zdjęcie przedstawia kilka galaktycznych i pozagalaktycznych cech, z czego niektóre są bardzo rozciągłe i ciemne - w tym włókna pyłu międzygwiezdnego znajdujące się na pierwszym planie (galaktyczny cyrk).  Uwagę naukowców jednak przyciągnęło zagęszczenie galaktyk w polu widzenia, znajdujące się dużo dalej niż NGC 7331: tak zwany Kwintent Stephana nazwany tak na część swojego odkrywcy z 1878 roku - Edouarda Stephana. Kwintet Stephana to kompaktowa grupa 5 galaktyk spiralnych i eliptycznych (za wyjątkiem spirali, która sprawia wrażenie związanej z tym układem, a w rzeczywistości znajdującej się na pierwszym planie w tej samej odległości co NGC 7331). Kosmiczny Teleskop Hubble'a uwiecznił ten obszar nieba na jednym ze swoich ikonicznych zdjęć. Kwintet Stephana  to idealne miejsce do badania zbiorowej ewolucji galaktyk poddawanych pełnej palecie oddziaływań takich jak powolne kolizje powodujące grawitacyjne odrywanie całych strumieni gwiezdnych, szybkie kolizje, zderzenia strumieni gazu, impulsy procesów gwiazdotwórczych i powstawanie międzygalaktycznych układów gwiezdnych. [caption id="attachment_15480" align="aligncenter" width="1024"] Kwintet Stephana w prawdziwych kolorach. Credit: CFHT/Coelum, Jean-Charles Cuillandre (CFHT/CEA Saclay/Obs. de Paris) & Giovanni Anselmi (Coelum)[/caption] Ze względu na swoje unikalne cechy, Kwintet Stephana jest często obserwowany w całym zakresie widma elektromagnetycznego i jest przedmiotem wielu złożonych symulacji numerycznych. Zespół badawczy wykrył teraz czerwone halo złożone ze starych gwiazd, którego centrum pokrywa się z galaktyką NGC 7317. Stan galaktyki NGC 7317 uważany był za stabilny. Możliwe było także, że galaktyka dopiero niedawno dotarła w pobliże grupy. Odkrycie czerwonych gwiazd wskazuje na sytuację wręcz przeciwną - ta galaktyka oddziałuje z pozostałymi członkami grupy od bardzo dawna. Interakcje obserwowane w tej grupie galaktyk często nazywa się galaktycznym kanibalizmem.  Termin ten zarezerwowano do sytuacji, w których oddziaływania grawitacyjne większej galaktyki lub grupy galaktyk powoli rozrywają mniejszą galaktykę. Charakterystyczne dla takich przypadków jest powstawanie strumieni lub halo gwiezdnych otaczających większą galaktyką, takich jak halo złożone z czerwonych gwiazd otaczające NGC 7317.  Konieczne będzie zrewidowanie modeli formowania i ewolucji tego charakterystycznego systemu. Skutkiem tej kolizji będzie z czasem powstanie gigantycznej galaktyki eliptycznej. Nowe wyniki ilustrują niedawno odnowione zainteresowanie wykonywaniem głębokich zdjęć pobliskich galaktyk. Wiele programów obserwacyjnych, w tym także prowadzone na doskonale do tego przystosowanym teleskopie CFHT, ma na celu odtworzenie historii galaktyk na podstawie słabych rozciągłych strumieni gwiezdnych w bezpośrednim ich otoczeniu. Źródło: CFHT]]> 15478 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Skalista czy gazowa? Astronomowie odkrywają tajemnice superziem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/09/skalista-czy-gazowa-astronomowie-odkrywaja-tajemnice-superziem/ Fri, 09 Feb 2018 10:49:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15492 Wizja artystyczna przedstawiająca kład planetarny z trzema superziemiami. Źródło: ESO[/caption] Oddalona od nas o około 100 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Ryb, gwiazda GJ 9827 okrążana jest przez jedną z najmasywniejszych i najgęstszych dotąd odkrytych superziem - wskazują najnowsze badania prowadzone przez Johannę Teske z Carnegie Institution for Science. Nowe informacje dostarczają dowodów, które pomogą astronomom lepiej zrozumieć procesy powstawania takich planet. Wokół GJ 9827 krążą trzy planety odkryte za pomocą teleskopu Kepler realizującego misję poszukiwania egzoplanet. Co więcej wszystkie trzy planety są nieznacznie większe od Ziemi. Planety te zatem charakteryzują się rozmiarami, które na podstawie badań realizowanych za pomocą Keplera uznano za najpowszechniejsze w galaktyce. Co ciekawe, ani jedna planeta tych rozmiarów nie istnieje w naszym własnym układzie planetarnym. Stąd też szczególne zainteresowanie astronomów procesami, które odpowiadają za formowanie się i ewolucję takich planet. Jednym z istotnych kroków na drodze do zrozumienia historii planety jest określenie jej składu chemicznego. Czy te superziemie są planetami skalistymi takimi jak Ziemia? Czy też mają stałe jądra otoczone rozległymi, gazowymi atmosferami? Aby spróbować zrozumieć z czego zbudowana jest egzoplaneta, naukowcy muszą zmierzyć zarówno jej masę jak i jej promieć - dopiero wtedy możliwe jest określenie jej gęstości. [AdSense-A] Zliczając planety w ten sposób naukowcy zauważyli pewien trend. Okazuje się, że planety o promieniu większym niż około 1,7 promienia Ziemi mają gazowe otoczki przypominające tą otaczającą Neptuna, a planety mniejsze od nic to planety skaliste przypominające Ziemię. Niektórzy badacze podejrzewają, że za te różnice odpowiada fotoparowanie, które odziera planetę z otaczającej jej otoczki związków lotnych takich jak woda czy dwutlenek węgla, charakteryzujących się niską temperaturą wrzenia - przez co powstają planety o mniejszym promieniu. Jednak wciąż potrzeba więcej informacji, aby porządnie przetestować tę teorię. https://www.youtube.com/watch?v=n-QTe21du-0 To właśnie dlatego trzy planety GH 9827 są szczególne - z promieniami 1,64 (planeta b), 1,29 (planeta c) i 2,08 (planeta d) zajmują one ten obszar pośredni między superziemiami (skalistymi) i podneptunami (gazowymi). Na szczęście zespoły naukowców z Carnegie monitorują GJ 9827za pomocą swojego spektrografu PFS (Planet Finding Spectrograph), dzięki czemu byli w stanie nałożyć ograniczenia na masy tych trzech planet. "Zazwyczaj po odkryciu tranzytującej planety, trzeba miesięcy jeżeli nie roku, aby zebrać wystarczająco dużo informacji, aby móc zmierzyć jej masę" mówi Teske. "Ponieważ GJ 9827 jest jasną gwiazdą, okazało się, że mamy ją w katalogu gwiazd, które astronomowie z Carnegie monitorują od 2010 roku". Spektrograf został opracowany przez naukowców z Carnegie i zainstalowany na teleskopach Magellan Clay Telescopes w Obserwatorium Las Campanas. [AdSense-B] Obserwacje za pomocą PFS wskazują, że planeta b ma mniej więcej ośmiokrotnie większą masę od Ziemi, dzięki czemu jest jedną z najmasywniejszych i najgęstszych superziem dotąd odkrytych. Masy planety c i d szacowane są na 2,5 oraz 4 masy Ziemi, aczkolwiek tutaj niepewność jest wciąż dosyć duża. Dane te wskazują, że planeta d ma rozległą otoczkę gazową, a planeta c znajduje się gdzieś na pograniczu między planetami gazowymi a skalistymi. Lepsze ograniczenie na masę planety b wskazuje, że w około 50 procent składa się z żelaza. "Konieczne są dalsze obserwacje, aby móc precyzyjnie zbadać skład chemiczny tych trzech planet" mówi Wang. "Jednak wydają się one jednymi z najlepszych kandydatek do testowania naszej wiedzy o formowaniu i ewolucji superziem". Źródło: Carnegie Institution for Science.]]> 15492 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Oumuamua ma za sobą burzliwą przeszłość i podróżuje od miliardów lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/12/oumuamua-ma-za-soba-burzliwa-przeszlosc-i-podrozuje-od-miliardow-lat/ Mon, 12 Feb 2018 18:52:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15496 Źródło: ESO/M. Kommesser[/caption] Pierwszy odkryty międzygwiezdny gość w naszym Układzie Słonecznym ma za sobą burzliwą przeszłość, która sprawiła, że chaotycznie toczy się w przestrzeni kosmicznej - wskazują badacze z Uniwersytetu w Belfaście. "Oumuamua przeleciała przez układ słoneczny w październiku ubiegłego roku. Początkowo uważano, że to kometa, ale po jakimś czasie udało się dostrzec, że to wydłużona planetoida". Od października ub. r. dr Wes Fraser wraz z dr Pedro Lacerdą, dr Michele Bannister raz prf. Alanem Fitzsimmonsem analizowali pomiary jasności tego obiektu. [AdSense-A]   Od samego początku badacze odkryli, że "Oumuamua nie obraca się wokół swojej osi okresowo jak większość małych planetoid i ciał, które obserwujemy w naszym układzie planetarnym. Zamiast tego toczy się i rotuje chaotycznie już od wielu miliardów lat". Choć trudno jest określić dokładny powód tego, uważa się, że "Oumuamua zderzyła się z inną planetoidą, wskutek czego została energicznie wyrzucona ze swojego układu w przestrzeń międzygwiezdną". Dr Fraser tłumaczy: "Nasze modele ego ciała wskazują, że toczenie się tego obiektu będzie trwało jeszcze wiele miliardów lat do czasu gdy naprężenia wewnętrzne sprawią, że stopniowo znowu zacznie normalnie obracać się wokół własnej osi". "Choć nie znamy powodu, dla którego ciało zachowuje się tak jak się zachowuje uważamy, że odpowiada za to zderzenie z innym planetezymalem w pierwotnym układzie planetarnym jeszcze zanim Oumuamua została wyrzucona z niego w przestrzeń międzygwiezdną". Jak dotąd naukowcy głowili się nad zmianami barw obiektu pomiędzy kolejnymi pomiarami. Jednak badania dr Frasera odkryły, że powierzchnia tego obiektu pokryta jest barwnymi plamami.  Gdy obiekt zwrócony był wydłużoną stroną w naszą stronę, był w większości czerwony, ale pozostała cześć Oumuamua ma kolor bardziej neutralny, przypominający brudny śnieg. Dr Fraser dodaje: "Większa część powierzchni odbija naturalny kolor, ale jeden z jego długich boków pokrywa rozległy czerwony obszar.  To wskazuje na duże różnice składu chemicznego poszczególnych fragmentów, co jest nietypowe dla tak małego obiektu". Wyniki badań, które zostały opublikowane w periodyku Nature Astronomy, pozwoliły zbudować bardziej precyzyjny profil Oumuamua. "Wiemy teraz, że poza swoim nietypowym, wydłużonym kształtem, ten  'kosmiczny ogórek' pochodzi z okolic innej gwiazdy i doświadczył bardzo burzliwej przeszłości, przez co toczy się chaotycznie przez przestrzeń kosmiczną. Nasze wyniki pozwalają na nakreślenie pełniejszego obrazu tego osobliwego międzygwiezdnego podróżnika" dodaje Fraser. Źródło: Queen's University Belfast]]> 15496 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[New Horizons wykonuje rekordowe zdjęcia w Pasie Kuipera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/12/new-horizons-wykonuje-rekordowe-zdjecia-w-pasie-kuipera/ Mon, 12 Feb 2018 20:04:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15500 Za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI), sonda New Horizons obserwowała kilka obiektów Pasa Kuipera (KBO) i planet karłowatych i centaurów. Wykonane w grudniu 2017 r. zdjęcia obiektów Pasa Kuipera 2012 HZ84 oraz 2012 HE85 są jak na razie najdalszymi zdjęciami wykonanymi przez sondę kosmiczną. To także zdjęcia obiektów Pasa Kuipera wykonane z najmniejszej odległości. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Sonda New Horizons niedawno zwróciła swoje kamery w kierunku pola gwiazd, wykonała zdjęcie i tym samym przeszła do historii. Rutynowe zdjęcie kalibracyjne jednej z galaktycznych gromad otwartych wykonane za pomocą kamery LORRI w dniu 5 grudnia zostało wykonane w momencie, w którym sonda New Horizons znajdowała się 6,12 miliarda kilometrów od Ziemi (40,9 AU) - przez co stało się najdalej wykonanym zdjęciem od Ziemi. [caption id="attachment_15502" align="aligncenter" width="1024"] Przez krótką chwilę to zdjęcie otwartej gromady gwiazd wykonane za pomocą kamery LORRI w dniu 5 grudnia 2017 roku było najdalej w historii wykonanym zdjęciem, po tym jak pobiło rekord ustanowiony ponad 27 lat wcześniej przez sondę Voyager 1. Dwie godziny później, New Horizons pobiło także i ten rekord.
    Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI[/caption] Sonda New Horizons znajdowała się w tym momencie dalej niż sonda Voyager 1 kiedy wykonywała słynne zdjęcie "Niebieskiej Kropki". Zdjęcie to stanowiło fragment mozaiki 60 zdjęć wnętrza Układu Słonecznego, wykonanej 14 lutego 1990 roku, kiedy sonda Voyager znajdowała się 6,06 miliarda kilometrów od Ziemi. Kamery sondy Voyager 1 zostały wyłączone wkrótce po wykonaniu tego zdjęcia, przez co ten rekord został niepobity przez ponad 27 lat. Kamera LORRI pobiła swój własny rekord zaledwie dwie godziny później wykonując zdjęcia obiektów Pasa Kuipera 2012 HZ84 i 2012 HE85 - dowodząc, że nic nie pozostaje nieruchome kiedy sonda przemieszcza się 1,1 miliona kilometrów dziennie. Odległość i prędkość New Horizons to dopiero piąta sonda, która wyleciała poza zewnętrzne planety Układu Słonecznego. 9 grudnia 2017 roku sonda New Horizons wykonała najodleglejszy w historii manewr korekty kursu, kierując się tym samym w kierunku, który zaprowadzi ją w pobliże obiektu Pasa Kuipera o nazwie 2014 MU69, do którego maksymalnie zbliży się 1 stycznia 2019 roku. Ten noworoczny przelot w pobliżu MU69 będzie najodleglejszy przelot sondy wysłanej z Ziemi w pobliżu obiektu Układu Słonecznego. 2014 MU69 znajduje się ponad 1,5 miliarda kilometrów za orbitą Plutona, którego sonda odwiedziła w lipcu 2015 roku. [AdSense-A]   Podczas swojej przedłużonej misji w Pasie Kuipera, która zaczęła się w 2017 roku, sonda New Horizons będzie obserwowała ponad dwadzieścia innych obiektów Pasa Kuipera, planet karłowatych oraz centaurów - byłych obiektów Pasa Kuipera na niestabilnych orbitach przecinających orbity gazowych olbrzymów. Naukowcy z misji New Horizons planują przeanalizować zdjęcia tych obiektów w celu określenia ich kształtu i cech powierzchni oraz poszukiwania ich ewentualnych księżyców i pierścieni. Oprócz tego sonda wykonuje ciągłe pomiary plazmy, pyłu i gazu w przestrzeni międzyplanetarnej. Sonda New Horizons aktualnie znajduje się w fazie hibernacji. Kontrolerzy misji z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory (JHUAPL) w Laurel  wyprowadzą sondę z hibernacji w dniu 4 czerwca i rozpoczną przegląd systemów w przygotowaniu do spotkania sondy z MU69. Źródło: NASA [AdSense-B]]]>
    15500 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[VLT po raz pierwszy pracuje jako 16-metrowy teleskop]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/14/vlt-po-raz-pierwszy-pracuje-jako-16-metrowy-teleskop/ Wed, 14 Feb 2018 07:44:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15505 Credit: ESO/L. Calçada[/caption] Instrument ESPRESSO zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile po raz pierwszy w historii został wykorzystany do połączenia światła z wszystkich czterech 8,2-metrowych teleskopów składowych. Dzięki połączeniu promieniowania z wszystkich czterech luster, VLT stał się jak dotąd największym teleskopem optycznym pod względem powierzchni zbierającej światło. Jednym z pierwotnych celów podczas projektowania VLT było wykorzystywanie wszystkich czterech teleskopów jako całości, dzięki czemu można było z nich korzystać jak z jednego gigantycznego teleskopu. Dzięki wykorzystaniu spektrografu ESPRESSO w końcu udało się osiągnąć ten cel. Po obszernych przygotowaniach przeprowadzonych przez konsorcjum ESPRESSO oraz personel Europejskiego Obserwatorium Południowego, Dyrektor Generalny ESO Xavier Barcons rozpoczął te historyczne obserwacje astronomiczne uruchamiając instrument przyciskiem w pomieszczeniu kontrolnym. https://www.youtube.com/watch?v=VgzzqFXenJ4 Gaspare Lo Curto, naukowiec projektu ESPRESSO w ESO tak tłumaczył historyczne znaczenie tego zdarzenia: "ESO zrealizowało marzenia sięgające do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy projektowano ESO: połączenie wszystkich czterech teleskopów stojących na Cerro Paranal w jeden ogromny teleskop". Po połączeniu promieniowania zbieranego przez cztery 8,2-metrowe teleskopy UT i przesłaniu ich do jednego instrumentu (ESPRESSO), VLT stał się największym teleskopem optycznym na świecie pod względem powierzchni zbierającej światło. [AdSense-A]   Dwa główne cele naukowe ESPRESSO to odkrywanie i charakteryzowanie  planet podobnych do Ziemi oraz poszukiwanie możliwej zmienności fundamentalnych zmiennych fizyki.  Szczególnie ten drugi cel wymaga obserwacji odległych i słabych kwazarów i to właśnie ten cel najbardziej skorzysta z połączenia promieniowania z wszystkich czterech teleskopów UT i przesłania go do instrumentu ESPRESSO. Obydwa cele wymagają niezwykle wysokiej stabilności instrumentu i ekstremalnie stabilnych referencyjnych punktów świetlnych. [caption id="attachment_15507" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/D. Mégevand[/caption] Układ zwierciadeł, pryzmatów i soczewek przekazuje promieniowanie z każdego teleskopu VLT do spektrografu ESPRESSO oddalonego maksymalnie o 69 metrów od teleskopu. Dzięki temu złożonemu układowi optycznemu, ESPRESSO może zbierać światło ze wszystkich czterech teleskopów na raz, zwiększając ich zdolność zbierania promieniowania, albo z dowolnego pojedynczego teleskopu osobno, zapewniając bardziej elastyczne wykorzystanie czasu obserwacyjnego. Zazwyczaj światło z czterech teleskopów U przekazywane jest do interferometru VLT w celu badania wyjątkowo delikatnych szczegółów stosunkowo jasnych obiektów. Jednak interferometr, która łączy strumienie światła nie pozwala na wykorzystanie potężnych możliwości zbierania światła połączonych teleskopów do badania bardzo słabych obiektów. https://www.youtube.com/watch?v=nUbx8WC1Qiw Paolo Molaro, naukowiec projektu przyznaje, że "ten niesamowity kamień milowy stanowi kulminację trwających latami prac ogromnego zespołu naukowców i inżynierów". Przekazanie promieniowania zebranego przez wszystkie cztery teleskopy do jednego instrumentu umożliwia naukowcom dostęp do informacji nigdy wcześniej nieosiągalnych. "ESPRESSO współpracujący ze wszystkimi czterema teleskopami UT daje nam kuszący przedsmak możliwości teleskopów następnej generacji takich jak ELT, który rozpocznie pracę już za kilka lat" podsumowuje dyrektor generalny ESO Xavier Barcons. Źródło: ESO [AdSense-B]]]> 15505 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Nowe modele pozwalają zajrzeć do serca Mgławicy Rozeta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/14/nowe-modele-pozwalaja-zajrzec-do-serca-mglawicy-rozeta/ Wed, 14 Feb 2018 09:04:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15510 Zdjęcie Mgławicy Rozeta stworzone z danych zebranych w ramach fotometrycznego przeglądu H-alfa INT. Źródło: Nick Wright, Keele University[/caption] Dziura w samym sercu zachwycającego, przypominającego różę obłoku międzygwiezdnego zdumiewa astronomów od dziesięcioleci. Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Leeds oferują wyjaśnienie różnicy między wiekiem i rozmiarami centralnego otworu w Mgławicy Rozeta a jej gwiazd centralnych. Mgławica Rozeta znajduje się wewnątrz Drogi Mlecznej i oddalona jest od Ziemi o około 5000 lat świetlnych. Jej najbardziej charakterystyczne cechy to przypominający kwiat róży kształt oraz charakterystyczny otwór w samym środku. Owa mgławica jest międzygwiezdnym obłokiem pyłu, wodoru, helu i innych zjonizowanych gazów, w sercu którego znajduje się gromada kilku masywnych gwiazd. Wiatry gwiezdne i jonizujące promieniowanie owych masywnych gwiazd wpływają na kształt tego gigantycznego obłoku molekularnego. Jednak rozmiary i wiek otworu w centrum mgławicy są za małe, gdy porównamy je do wieku znajdujących się w jego środku gwiazd. [AdSense-A] Dzięki symulacjom komputerowym, astronomowie z Leeds oraz Uniwersytetu Keele odkryli, że mgławica powstała w płaskim i cienkim obłoku molekularnym, a nie w sferycznym lub grubym dysku, co mogłyby wskazywać niektóre zdjęcia. Cienka struktura obłoku skupia wiatry gwiezdne wiejące z centrum obłoku w określonym kierunku, co może odpowiadać za stosunkowo niewielkie rozmiary otworu centralnego. Główny badacz projektu, dr Christopher Wareing powiedział: "Masywne gwiazdy, które tworzą gromadę gwiazd w środku Mgławicy Rozeta mają kilka milionów lat i już połowę życia za sobą. Zważając na czas, przez który emitują one już swoje wiatry gwiezdne, można byłoby się spodziewać, że otwór centralny mgławicy będzie nawet dziesięciokrotnie większy". [caption id="attachment_15512" align="aligncenter" width="703"] Trójwymiarowa wizualizacja symulowanej mgławicy, przedstawiająca kolorem czerwonym gęsty, płaski obłok molekularny oraz wiatry gwiezdne uciekające z mgławicy (niebieski). Szarym kolorem oznaczono linie pola magnetycznego. Pole magnetyczne jest niezwykle istotne podczas formowania się dyskowych, a nie sferycznych, obłoków molekularnych. Źródło: C. J. Wareing et al. 2018, MNRAS[/caption] "Symulowaliśmy wpływ wiatru gwiazdowego oraz powstawanie tej mgławicy za pomocą różnych modeli obłoków molekularnych od sferycznego, przez gruby, włóknisty dysk po cienki dysk, przy czym wszystkie one powstały z tego samego początkowego obłoku o niskiej gęstości". "Dopiero cienki dysk pozwolił na odtworzenie fizycznego kształtu - rozmiarów otworu, kształtu oraz orientacji pola magnetycznego - mgławicy, przy zgodnym wieku gwiazd centralnych i natężeniu wiatrów gwiezdnych". "Stworzenie modelu tak dokładnie odtwarzającego wygląd fizyczny mgławicy, nawet nie zakładając takiego wyniku, jest czymś wyjątkowym". "Mieliśmy także szczęście, że mogliśmy zastosować dane do naszych modeli pochodzące z trwającego przeglądu Gaia, bowiem kilka jasnych gwiazd z Mgławicy Rozeta była obserwowana przez satelitę Gaia". [caption id="attachment_15513" align="aligncenter" width="567"] Przekrój przez symulację Mgławicy Rozeta, prostopadle do dysku obłoku molekularnego. Dysk obłoku (czerwony) wyraźnie skupia wiatr y gwiazd centralnych (niebieski) w otoczenie dysku (zielony). Źródło: C. J. Wareing et al, 2018, MNRAS[/caption] Zastosowanie tych danych do naszych modeli pozwoliło nam na uzyskanie nowych informacji o rolach, jakie poszczególne gwiazdy odgrywają w Mgławicy Rozeta. Teraz naukowcy planują przyjrzenie się wielu innym, podobnym obiektom w naszej Galaktyce i sprawdzenie, czy także w ich wypadku uda się odszyfrować ich kształt. Symulacje, których wyniki opublikowano wczoraj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society zostały przeprowadzone w Advanced Research Computing Centre w Leeds. Dziewięć symulacji wymagało około pół miliona godzin CPU - czyli na standardowym komputerze domowym obliczenia te zajęłyby około 57 lat pracy. Martin Callaghan, członek zespołu ARCC w Leeds dodaje: "Fakt, że symulacje Mgławicy Rozeta zajęłyby ponad pięćdziesiąt lat na standardowym komputerze jest jednym z podstawowych powodów, dla których udostępniamy badaczom superkomputery. Dzięki nim symulacje Mgławicy Rozeta mogliśmy wykonać w ciągu kilku tygodni". Źródło: University of Leeds [AdSense-B]]]> 15510 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy z AGH pomogą wylądować na księżycu Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/14/naukowcy-z-agh-pomoga-wyladowac-na-ksiezycu-marsa/ Wed, 14 Feb 2018 09:41:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15517 Fobos na zdjęciu przesłanym na Ziemię przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter w 2008 r.[/caption] Naukowcy z Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, wspólnie z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk rozpoczęli realizację projektu „LOOP - Landing Once on Phobos”. Wyniki prac naukowców zostaną wykorzystane do planowanej misji lądownika na jednym z księżyców Marsa. Badania prowadzone w AGH są częścią projektu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Celem projektu „LOOP - Landing once on Phobos” jest pierwsze lądowanie na satelicie Marsa. Fobos jest jednym z dwóch księżyców tej planety, a jego powierzchnia wynosi ponad 6 tys. km2. Zadanie utrudniają warunki panujące na tym marsjańskim księżycu, które do tej pory nie zostały szczegółowo poznane. Naukowcy zakładają, że przyspieszenie grawitacyjne jest na satelicie ponad tysiąc razy mniejsze niż na Ziemi, a temperatura waha się w przedziale od -4 do -112 stopni Celsjusza. Sprawę utrudnia również ograniczona wiedza na temat gruntu, z którego zbudowany jest Fobos (tzw. regolitu). Przy lądowaniu kluczowy będzie zatem moment zetknięcia stopy lądownika z powierzchnią księżyca. Wyznaczenie różnych wariantów budowy nawierzchni Fobosa jest jednym z zadań zespołu badawczego z Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii AGH w Krakowie. [AdSense-A]   Oprócz znalezienia materiału, który składem będzie zbliżony do podłoża ciała niebieskiego, zespół badawczy z AGH opracuje również model matematyczny kontaktu stopy lądownika z powierzchnią Fobosa. Ze względu na bardzo małe przyspieszenie grawitacyjne istotne jest, aby docelowo lądownik zetknął się z podłożem za pierwszym razem i nie odbił się od nawierzchni. Stąd też nazwa projektu – lądowanie na Phobosie za pierwszym razem. [caption id="attachment_15519" align="aligncenter" width="1024"] Naukowcy z AGH w Krakowie i Centrum Badań Kosmicznych PAN zaangażowani w projekt.[/caption] - Realizacja projektu to tylko jeden z wielu elementów składowych, który ma doprowadzić do opracowania zasad bezpiecznego i wielokrotnego lądowania na asteroidach. Oprócz eksploracji i badań prowadzonych przez naukowców, już wkrótce będą one wykorzystywane jako źródło cennych surowców. Przeludnienie naszej planety oraz wyczerpywanie się jej zasobów sprawia, że w ciągu najbliższych lat będziemy obserwować gwałtowny rozwój górnictwa kosmicznego - podkreśla dziekan WGiG prof. Marek Cała. Przedmiotem eksperymentalnych prac laboratoryjnych, prócz odtworzenia warunków panujących na Fobosie, będzie również zbadanie reakcji różnego rodzaju podłoża na obciążenie stopy lądownika. Symulacje zetknięcia się lądownika z powierzchnią ciała niebieskiego będą prowadzone na mobilnej platformie w jednej z hal na Wydziale Górnictwa i Geoinżynierii. Ze strony AGH w projekt zaangażowanych jest pięcioro naukowców oraz Dziekan WGiG prof. Marek Cała i dr inż. Daniel Wałach, kierownicy poszczególnych zadań. Dodatkowo w pracach badawczych wezmą udział studenci II stopnia studiów. Na realizację projektu zespół AGH i Centrum Badań Kosmicznych PAN mają dwa lata. Źródło: AGH [AdSense-B]]]> 15517 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx fotografuje Ziemię i Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/14/sonda-osiris-rex-fotografuje-ziemie-i-ksiezyc/ Wed, 14 Feb 2018 17:46:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15523 W ramach standardowych testów stanowiących element misji, w dniu 17 stycznia br. sonda OSIRIS-REx wykonała powyższe zdjęcie Ziemi i Księżyca za pomocą kamery NavCam1 znajdując się w tym momencie 63,6 miliona kilometrów od Ziemi. W momencie gdy kamera rejestrowała to zdjęcie sonda oddalała się od Ziemi z prędkością 8,5 kilometra na sekundę. Ziemia jest największym i najjaśniejszym obiektem na tym zdjęciu, a nieco mniejszy i ciemniejszy Księżyc znajduje się na prawo od niej. Jasna gromada gwiazd w górnym lewym rogu to Plejady w gwiazdozbiorze Byka. Hamal, najjaśniejsza gwiazda gwiazdozbioru Ryb widoczna jest w górnym prawym rogu kadru. Układ Ziemia-Księżyc widoczny jest tutaj w środku układu pięciu gwiazd, które tworzą głowę wieloryba w gwiazdozbiorze o tej samej nazwie. Źródło: NASA/Goddard/University of Arizona/Lockheed Martin [AdSense-A]]]> 15523 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Droga Mleczna ściera się z sąsiadką w galaktycznym wyścigu zbrojeń]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/15/droga-mleczna-sciera-sie-z-sasiadka-w-galaktycznym-wyscigu-zbrojen/ Thu, 15 Feb 2018 11:37:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15529 Droga Mleczna i Galaktyka Andromedy przed połączeniem. Źródło: ICRAR[/caption] Astronomowie odkryli, że nasza najbliższa sąsiadka - Galaktyka Andromedy - jest mniej więcej tych samych rozmiarów co Droga Mleczna. Dotychczas uważano, że M31 jest dwa-trzy razy większa od Drogi Mlecznej i że nasza własna galaktyka z czasem zostanie pochłonięta przez swoją większą sąsiadkę. Jednak wyniki najnowszych badań opublikowanych wczoraj wyrównują rachunki między dwoma galaktykami. Badacze odkryli, że masa Andromedy wynosi około 800 miliardów mas Słońca, czyli mniej więcej tyle samo co masa Drogi Mlecznej. Dr Prajwal Kafle, astrofizyki z International Centre for Radio Astronomy Research powiedział, że w ramach badań wykorzystano nową technikę pomiaru prędkości ucieczki z galaktyki. "Gdy wysyłamy rakietę w przestrzeń kosmiczną, musi ona osiągnąć prędkość 11 km/s, aby przezwyciężyć przyciąganie grawitacyjne Ziemi. Nasza galaktyka Droga Mleczna jest ponad bilion razy cięższa od Ziemi, zatem aby przezwyciężyć jej przyciąganie grawitacyjne trzeba osiągnąć prędkość 550 km/s. Wykorzystaliśmy tę technikę do ustalenia masy Andromedy". Dr Kafle poinformował, że badania wskazują, że badacze wcześniej przeszacowali ilość ciemnej materii w Galaktyce Andromedy. "Badając orbity gwiazd charakteryzujących się wysoką prędkością, odkryliśmy, że w tej galaktyce jest dużo mniej ciemnej materii niż dotychczas uważaliśmy, zaledwie jedną trzecią tego co wskazywały wcześniejsze obserwacje". Droga Mleczna i Galaktyka Andromedy to dwie duże galaktyki spiralne w naszym lokalnym Wszechświecie oddalone od siebie zaledwie o  dwa miliony lat świetlnych. [AdSense-A]   Skoro Galaktyka Andromedy nie jest już uważana za większego brata Drogi Mlecznej, potrzebne są nowe symulacje przedstawiające przebieg procesu zderzenia obu galaktyk. Dr Kafle wykorzystał tę samą technikę do  zmniejszenia szacunków masy Drogi Mlecznej w 2014 roku i twierdzi, że jego najnwsze odkrycia ma istotny wpływ na naszą wiedzę o naszym najbliższym otoczeniu galaktycznym. "Informacje te całkowicie zmieniają naszą wiedzę o grupie lokalnej" dodaje. [caption id="attachment_15531" align="aligncenter" width="939"] Łączące się Droga Mleczna i Galaktyka Andromedy. Źródło: ICRAR[/caption] "Dotychczas uważaliśmy, że w Lokalnej Grupie znajduje się jedna dominująca galaktyka, a nasza Droga Mleczna była trochę mniejsza. Teraz ten scenariusz całkowicie się zmienił. To naprawdę ekscytujące, że udało nam się opracować nową metodę pomiaru i nagle 50 lat wiedzy o lokalnej grupie galaktyk zostało całkowicie postawione na głowie".    ]]> 15529 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy misji Kepler odkrywają prawie 100 nowych egzoplanet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/16/naukowcy-misji-kepler-odkrywaja-prawie-100-nowych-egzoplanet/ Fri, 16 Feb 2018 11:17:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15534 Po odkryciu pierwszych egzoplanet w latach dziewięćdziesiątych okazało się, że występowanie planet w pobliżu gwiazd jest powszechne, a w samej Drodze Mlecznej może być ich kilkaset miliardów. Poszukiwanie tych planet stanowi teraz spory obszar badań astronomicznych. Źródło: ESA/Hubble/ESO/M. Kornmesser[/caption] Bazując na danych z misji K2, międzynarodowy zespół naukowców potwierdził odkrycie prawie 100 nowych egzoplanet, tym samym powiększając całkowitą liczbę nowych egzoplanet odkrytych w ramach misji K2 do prawie 300. "Rozpoczęliśmy od przeanalizowania 275 kandydatek, z których 149 okazało się rzeczywistymi egzoplanetami. 95 z nich okazało się nigdy wcześniej nie obserwowanymi planetami" mówi Andrew Mayo, doktorant w DTU Space na Duńskim Uniwersytecie Technicznym. "Badania trwają bezustannie od momentu opublikowania pierwszych danych z misji K2 w 2014 roku". Mayo jest głównym autorem artykułu opublikowanego w periodyku Astronomical Journal. [AdSense-A]   Swoje badania Mayo prowadził w ramach projektu podczas swoich studiów w Harvard College. W projekt zaangażowany był także międzynarodowy zespół badaczy z NASA, Caltech, UC Berkeley, Uniwersytetu Kopenhaskiego oraz Uniwersytetu Tokijskiego. Sonda Kepler została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2009 roku z misją poszukiwania egzoplanet w jednym, niewielkim wycinku nieba, jednak w 2013 roku usterka mechaniczna uszkodziła teleskop. Astronomowie wraz z inżynierami opracowali nowy sposób wykorzystania teleskopu kosmicznego okresowo zmieniając jego pole widzenia. Rozwiązanie to umożliwiło realizację kolejnej misji oznaczonej K2, która trwa po dziś dzień, a w ramach której teleskop Kepler nadal poszukuje tranzytów planetarnych. Poszukiwanie tego typu tranzytów polega na poszukiwaniu niewielkich spadków jasności gwiazd spowodowanych przejściem egzoplanety na tle jej gwiazdy macierzystej. Same spadki jasności mogą wskazywać na obecność planet, ale potwierdzenie ich jako rzeczywistych planet wymaga dodatkowych badań. Poszukiwanie planet jest stosunkowo młodą dziedziną astronomii. Pierwszą planetę krążącą wokół gwiazdy podobnej do naszego Słońca odkryto dopiero w 1995 roku. Dzisiaj znamy ponad 3600 planet pozasłonecznych, wśród których są zarówno planety gazowe podobne do Jowisza jak i planety skaliste podobne do Ziemi. Samo wyłuskanie sygnałów, których źródłem są planety jest niezwykle żmudnym zadaniem. Mayo wraz ze swoimi współpracownikami przeanalizował setki sygnałów pochodzących od potencjalnych egzoplanet, dzieląc je na sygnały faktycznie pochodzące od egzoplanet i na te, które miały inne źródło. "Odkryliśmy, że niektóre sygnały w rzeczywistości pochodziły z układów gwiazd lub okazywały się szumem w danych z satelity. Jednak także udało nam się odkryć planety tak mniejsze od Ziemi jak i większe od Jowisza" dodaje. Jedna z odkrytych planet krąży wokół bardzo jasnej gwiazdy. "Potwierdziliśmy obecność planety na 10-dniowej orbicie wokół gwiazdy HD 212657, która tym samym stała się najjaśniejszą gwiazdą w pobliżu której odkryto planetę w danych z misji Kepler oraz K2. Planety krążące wokół jasnych gwiazd są niezwykle ważne, bowiem astronomowie mogą dowiedzieć się o nich dosyć dużo badając je za pomocą obserwatoriów naziemnych" mówi Mayo. "Egzoplanety to bardzo ekscytujące pole badań kosmicznych. Im więcej planet odkrywamy, tym lepszy obraz natury egzoplanet możemy tworzyć, co z kolei pozwala nam osadzić nasz własny układ planetarny w kontekście galaktycznym". Teleskop Kosmiczny Kepler znacząco przyczynił się do badań egzoplanet jak dotąd odkrywając ponad 5100 sygnałów potencjalnie pochodzących od planet pozasłonecznych. Dzięki kolejnym, nadchodzącym misjom takim jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba czy Transiting Exoplanet Survey Satellite, astronomowie poczynią nowe kroki na drodze do scharakteryzowania i badania planet pozasłonecznych. Źródło: DTU [AdSense-B]]]> 15534 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Supermasywne czarne dziury przerastają swoje galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/16/supermasywne-czarne-dziury-przerastaja-swoje-galaktyki/ Fri, 16 Feb 2018 12:03:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15538 Credit: X-ray: NASA/CXC/Penn. State/G. Yang et al & NASA/CXC/ICE/M. Mezcua et al.; Optical: NASA/STScI; Illustration: NASA/CXC/A. Jubett[/caption] Wzrost największych czarnych dziur we Wszechświecie jest szybszy od tempa powstawania gwiazd w galaktykach, które zamieszkują - wskazują dwa nowe projekty badawcze wykorzystujące dane z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz innych teleskopów. Na powyższej grafice widoczne jest Głębokie Pole Południowe Chandry (kolor niebieski) - to najgłębsze zdjęcie wykonane w zakresie promieniowania rentgenowskiego. Zostało ono połączone ze zdjęciami wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w zakresie widzialnym i podczerwonym (czerwony, zielony i niebieski).  Każde z niebieskich źródeł z Chandry to gorący gaz opadający na supermasywne czarne dziury w centrum galaktyki macierzystej (co przedstawiono na ilustracji w prawym dolnym rogu). [AdSense-A]   Jeden zespół badaczy kierowany przez Guanga Yanga z Penn State obliczył stosunek tempa wzrostu supermasywnej czarnej dziury do tempa powstawania nowych gwiazd w galaktyce i odkrył, że jest on znacznie wyższy dla bardziej masywnych galaktyk. W przypadku galaktyk zawierających około 100 miliardów mas Słońca, stosunek ten jest dziesięciokrotnie wyższy niż dla galaktyk zawierających około 10 miliardów mas słońca w formie gwiazd. Wykorzystując olbrzymie ilości danych z Chandry, HST oraz innych obserwatoriów Yang wraz ze swoimi współpracownikami zbadań tempo wzrostu czarnych dziur w galaktykach oddalonych od nas o 4,3-12,2 miliarda lat świetlnych. Dane rentgenowskie obejmowały Głębokie Pole Południowe i Północne Chandry oraz dane z przeglądu COSMOS-Legacy. https://www.youtube.com/watch?v=Rf6kAZM5Q2o [AdSense-B]   Druga grupa naukowców, kierowana przez Mar Mezcua z Institute of Space Sciences w Hiszpanii niezależnie przebadała 72 galaktyki znajdujące się w centrach gromad galaktyk w odległościach do około 3,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi i porównali ich własności w zakresie rentgenowskim i radiowym. Ich prace wskazują, że masy czarnych dziur są dziesięciokrotnie większe od mas oszacowanych za pomocą innej metody wykorzystującej założenie, że czarne dziury i galaktyki wzrastają w tym samym tempie. Badania prowadzone przez Mezcua wykorzystywały dane z Chandry oraz dane radiowe z Australia Telescope Compact Array, Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) oraz Very Long Baseline Array. Źródło: Chandra X-ray Center]]> 15538 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ziemia kluczem do poszukiwania życia poza Układem Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/19/15543/ Mon, 19 Feb 2018 18:15:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15543 Credit: University of St Andrews[/caption] Najnowsze badania ewolucji ziemskiej atmosfery  mogą stanowić klucz do wykrycia życia na planetach pozaziemskich - informują naukowcy z Uniwersytetu St Andrews oraz Cornell. Najnowsze badania, których wyniki opublikowano w periodyku Astrophysical Journal wskazują jak ziemska atmosfera ewoluowała w czasie i jak owa ewolucja związana jest z pojawieniem się różnych form życia na Ziemi. [AdSense-A]   Zespół badaczy kierowany przez dr Sarah Rugheimer, astronomkę i astrobiolożkę ze School of Earth and Environmental Sciences  badał różne geologiczne epoki w historii Ziemi, modelując atmosfery wokół różnych gwiazd, zarówno większych jak i mniejszych niż Słońce. Badacze odkryli, że typ gwiazdy, wokół której krąży planeta jest ważnym czynnikiem w rozwoju atmosfery oraz tego jakie biosygnatury będziemy w stanie w nich wykryć. Badania skupiały się na atmosferze Ziemi w czterech różnych punktach naszej historii: przed pojawieniem się mikrobów (3,9 miliarda lat temu), po pojawieniu się mikrobów i pojawieniu się tlenu (2 miliardy lat temu), po drugim pojawieniu się tlenu (800 milionów lat temu) oraz obecnym stanie atmosfery. W każdym z tych czterech punktów poziomy tlenu, metanu i dwutlenku węgla w atmosferze ziemskiej były drastycznie różne. Nowe odkrycia dotyczące ewolucji życia w różnych atmosferach mogą stanowić podwaliny dla naukowców starających się interpretować wczesne biosygnatury i oznaki życia na planetach o rozmiarach Ziemi. Główna badaczka projektu dr Rugheimer mówi: "Mamy nadzieję na znalezienie milionów planet pozasłonecznych. Nawet spoglądając na historię naszej planety widzimy, że jej atmosfera wielokrotnie przechodziła dramatyczne zmiany. Badając historię Ziemi i rozważając jak promieniowanie różnych gwiazd wpływałoby na jej atmosferę, możemy zacząć tworzyć sieć modeli, która pozwoli nam zrozumieć przyszłe obserwacje. W szczególności, w opublikowanym właśnie artykule chcieliśmy zbadać jakie wykrywalne biosygnatury znajdowały się w atmosferze Ziemi na różnych etapach jej rozwoju, oraz jakie byłyby gdyby zamiast Słońca w środku Układu Słonecznego znajdowały się inne gwiazdy". Dr Rugheimer zauważa: "Wyniesienie w przestrzeń kosmiczną Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba w 2019 roku powinno umożliwić nam zbadanie kilku najbliższych egzoplanet o rozmiarach Ziemi, krążących wokół czerwonych karłów. ELT natomiast, który powinien rozpocząć prace w połowie lat dwudziestych, najprawdopodobniej umożliwi nam wykonanie bezpośrednich zdjęć takich egzoplanet". Źródło: Unversity of St Andrews]]> 15543 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jony tlenu w jonosferach planetarnych mogą być wskaźnikami życia we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/19/jony-tlenu-w-jonosferach-planetarnych-moga-byc-wskaznikami-zycia-we-wszechswiecie/ Mon, 19 Feb 2018 19:31:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15548 Poszukiwanie życia pozaziemskiego skupiło się głównie na planetach takich jak Kepler-186f, które krążą wokół gwiazd typu M w "ekosferach" gdzie woda może występować w stanie ciekłym. Jednak "nie wszystkie ekosfery są takie same" mówi Mendillo, który zauważa, że niektóre egzoplanety znajdują się niebezpiecznie blisko swoich gwiazd, przez co wystawione są na niebezpieczne promieniowanie, które może uniemożliwiać istnienie życia takiego jakie znamy. Źródło: NASA Ames/SETI Institute/JPL-Caltech[/caption] 9 stycznia 1992 roku astronomowie ogłosili historyczne odkrycie: udało się odkryć dwie planety krążące wokół pulsara oddalonego od Ziemi o 2300 lat świetlnych. Obie planety, później nazwane Poltergeist oraz Draugr, były pierwszymi potwierdzonymi "egzoplanetami" - globami spoza Układu Słonecznego, krążącymi wokół odległej gwiazdy. Naukowcy aktualnie znają 3728 potwierdzonych egzoplanet w 2794 układach planetarnych, a każda z tych planet przywołuje na myśl pytanie: "Czy ktoś tam jeszcze jest?" "Co może być ważniejszym pytaniem w nauce niż to czy jesteśmy sami we Wszechświecie?" pyta prof. Michael Mendillo z Uniwersytetu Bostońskiego. "Nie znam żadnego bardziej fascynującego pytania". Od dziesięcioleci astronomowie poszukują na tych odległych egzoplanetach oznak życia, głównie poszukując najistotniejszej cząsteczki - wody. Jednak Medillo wraz ze swoimi współpracownikami ma inny pomysł na poszukiwania. W artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy  12 lutego br. Mendillo oraz Paul Whiters i Paul Dalba sugerują, że warto byłoby przyjrzeć się dokładnie jonosferom egzoplanet, cienkim górnym warstwom atmosfery pełnym naładowanych cząstek. gdyby udało się znaleźć jonosferę podobną do ziemskiej, pełną pojedynczych jonów tlenu, odkrylibyśmy życie. A przynajmniej takie życie, jakie znamy. "Na przestrzeni historii ludzkiej cywilizacji, nigdy nie udało nam się dotrzeć do punktu, w którym bylibyśmy w stanie dojrzeć planety krążące wokół innych gwiazd. Dopiero 25 lat temu sytuacja się zmieniła. A teraz znajdujemy się w punkcie, w którym wymyślamy sposoby poszukiwania i odkrywania życia poza Ziemią"  mówi profesor astronomii John Clarke z Uniwersytetu Bostońskiego oraz dyrektor Center for Space Physics. "To prawdziwa intelektualna przygoda". [AdSense-A]   Prace zespołu rozpoczęły się kiedy Mendillo i Withers otrzymali grant z NSF na porównanie wszystkich jonosfer planet w Układzie Słonecznym (wszystkich planet poza Merkurym, który znajduje się na tyle blisko Słońca, że jego atmosfera została całkowicie "wywiana" w przestrzeń kosmiczną). Jednocześnie badacze pracowali także nad realizowaną przez NASA misją MAVEN, starając się zrozumieć jak cząsteczki, które tworzyły jonosferę Marsa uciekły  w przestrzeń kosmiczną. Praktycznie o początku ery kosmicznej naukowcy mają świadomość znaczących różnic między jonosferami poszczególnych planet. Naukowcy z BU skupili się teraz na pytaniu dlaczego tak jest i dlaczego Ziemia się od nich tak znacząco różni. Podczas gdy inne planety wypełniają swoje jonosfery mnóstwem złożonych naładowanych cząstek powstających z dwutlenku węglu lub wodoru, w ziemskiej jonosferze znajduje się przede wszystkim tlen. Jest to specyficzny tlen - pojedyncze atomy tlenu o dodatnim ładunku. "Zacząłem się zastanawiać dlaczego nasza jonosfera tak bardzo różni się od sześciu pozostałych?" wspomina Mendillo. Badacze odrzucili liczne możliwości wyjaśnienia wysokiej obfitości O+ w ziemskiej jonosferze zanim została im jedna: zielone rośliny i algi. "To właśnie fakt, że posiadamy ten tlen atomowy, który ma swoje początki w fotosyntezie" mówi Mendillo. "Pojedyncze jony tlenu O+ w jonosferze są bezpośrednim skutkiem życia na Ziemi. Dlatego właśnie warto sprawdzić czy jesteśmy w stanie stworzyć kryterium, w którym jonosfera będzie biomarkerem, nie tylko możliwego życia, ale rzeczywistego życia, na egzoplanetach". [caption id="attachment_15551" align="aligncenter" width="400"] 10-minutowa ekspozycja przedstawiająca Ziemię w podczerwieni sfotografowaną z Księżyca w trakcie misji Apollo 16. Jasnożółta poświata to tlen atomowy (O). Po ciemnej stronie widać smugi nocnej poświaty pochodzące od jonów tlenu atomowego (O+) w jonosferze planety. Źródło: NASA[/caption] Większość planet w Układzie Słonecznym posiada tlen w niższych warstwach atmosfery, ale Ziemia ma go znacznie więcej - około 21 procent. Odpowiada za to fakt, że żyjące organizmy pracowicie zamieniały światło, wodę i dwutlenek węgla w cukry i tlen w procesie zwanym fotosyntezą trwającym przez ostatnie 3,8 miliarda lat. [AdSense-B]   "Gdyby zniszczyć wszystkie rośliny na Ziemi, tlen w naszej atmosferze zniknąłby w ciągu zaledwie tysięcy lat" mówi Withers, który zauważa, że cały ten tlen wydychany przez rośliny nie pozostaje jedynie na powierzchni Ziemi. "Dla większości ludzi O2 - tlen którym oddychamy - nie jest jakimś szczególnym związkiem chemicznym. Dla chemików jednak O2 jest prawdziwą dziką i przebiegłą bestią. Za nic nie chce stać spokojnie, wchodzi w reakcje chemiczne niemal z każdym związkiem chemicznym, który napotka, i robi to gwałtownie". Obecnie na Ziemi, nadmiar cząsteczek tlenu O2 unosi się w górę. Gdy O2 dociera na wysokość około 150 kilometrów nad powierzchnię Ziemi, promieniowanie ultrafioletowe rozbija cząsteczki na dwa pojedyncze atomy. Pojedyncze atomy tlenu unoszą się jeszcze wyżej, ąz do jonosfery, gdzie więcej promieniowania ultrafioletowego i rentgenowskiego ze Słońca odrywa elektrony z ich zewnętrznych powłok, pozostawiając naładowane jony tlenu. Obfitść O2 blisko powierzchni Ziemi - tak różna od innych planet - prowadzi do obfitości O+ w górnych warstwach atmosfery. Odkrycie o wskazuje, że naukowcy poszukujący życia pozaziemskiego mogliby zawęzić obszar swoich poszukiwań, Paul Dalba, który pracował nad atmosferami egzoplanet w BU z prof. Philipem Muirheadem dołączył do zespołu badawczego. "Wiedza Dalby o układach gwiazda-egzoplaneta bardzo nam pomogła" mówi Mendillo. Obecnie, większość naukowców skupia swoje poszukiwania na gwiazdach typu M - najpowszechniejszych w naszej galaktyce - i na planetach krążących wokół nich w tak zwanych ekosferach, gdzie może istnieć woda w stanie ciekłym. To ma sens, ponieważ życie takie jakie znamy potrzebuje wody. Jednak naukowcy nie wiedzą dokładnie jak dużo wody potrzeba, aby planeta mogła wspierać istnienie życia. "Czy gdyby na Ziemi było tylko Morze Śródziemne, to wystarczyłoby to do rozwoju życia? Czy może potrzebujemy do tego Pacyfiku albo Atlantyku?" pyta Mendillo. "Jeżeli spojrzymy na jonosferę, nie musimy już znać konkretnych liczb. Musimy tylko wiedzieć czy maksymalna gęstość elektronów związana jest z jonami tlenu. Jeżeli tak - mamy to - mamy do czynienia z planetą, na której zachodzi fotosynteza i istnieje życie". Oczywiście, mamy tutaj do czynienia z założeniem, że owo życie przypomina życie istniejące na Ziemi, wymagające nie tylko wody i tlenu, ale także odpowiedniego zakresu temperatur, prawdopodobnie pola magnetycznego i innych czynników. "To dobry punkt początkowy" mówi Clarke. "Jednak z tyłu głowy zawsze powinniśmy nosić myśl, że możemy napotkać zupełnie inny rodzaj życia, o którym nawet nigdy nie myśleliśmy". Jest tutaj tylko jeden haczyk: jak na razie naukowcy nie mają żadnych narzędzi do wykrywania jonosfer na jakichkolwiek planetach pozasłonecznych. Jeszcze. "Jeżeli rozważymy przyszłe teleskopy kosmiczne - wiele rzeczy dziś niemożliwych, znajdzie się w naszym zasięgu. Wydaje mi się, że w ciągu dziesięciu lat będziemy mieli narzędzia umożliwiające realizację tego eksperymentu". Mendillo ma nadzieję, że badania przeprowadzone przez jego zespół zachęcają do dalszych badań, rozwoju i eksploracji tego tematu. "Już sama idea wykorzystania jonosfery jako sygnatury życia jest kusząca. Jeszcze nie mamy możliwości obserwacyjnych niezbędnych do tego, ale jestem optymistą. To swego rodzaju nowe wyzwanie". Źródło: BU]]> 15548 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Astronomowie badają sekrety najodleglejszej dotąd odkrytej supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/20/astronomowie-poznaja-sekrety-najodleglejszej-dotad-odkrytej-supernowej/ Tue, 20 Feb 2018 15:47:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15555 Supernowa. Źródło: NASA[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów potwierdził odkrycie najodleglejszej jak dotąd obserwowanej supernowej - potężna kosmiczna eksplozja miała miejsce 10,5 miliarda lat temu czyli 3/4 obecnego wieku samego Wszechświata temu. Eksplodująca gwiazda oznaczona DES16C2nm została zarejestrowana w danych z przeglądu Dark Energy Survey (DES) mającego na celu mapowanie kilkuset milionów galaktyk w celu poznania nowych informacji o ciemnej energii - tajemniczej sile, która powoduje przyspieszanie ekspansji Wszechświata. [AdSense-A]   Jak napisano w najnowszym artykule opublikowanym w periodyku naukowym Astrophysical Journal, promieniowanie wyemitowane w eksplozji potrzebowało 10,5 miliarda lat aby dotrzeć do Ziemi, przez co jest to najstarsza jak dotąd odkryta i zbadana supernowa. Sam Wszechświat ma około 13,8 miliarda lat. Supernowa to eksplozja masywnej gwiazdy pod koniec jej cyklu życia. DES16C2nm klasyfikowana jest jako superjasna supernowa (SLSN, ang. superluminous supernova) - to najjaśniejszy i najrzadszy rodzaj supernowych, po raz pierwszy odkryty dziesięć lat temu. Uważa się, że eksplozję powoduje materia opadająca na najgęstszy obiekt we Wszechświecie - szybko rotującą gwiazdę neutronową powstałą w eksplozji masywnej gwiazdy. Współautor artykułu Bob Nichol, profesor astrofizyki i dyrektor Instytutu Kosmologii i Grawitacji komentuje: "O takich supernowych nikt nie myślał, kiedy rozpoczynaliśmy pracę nad przeglądem DES ponad dziesięć lat temu. Takie odkrycia dowodzą jak ważna jest nauka empiryczna; czasami po prostu trzeba wyjść i zacząć szukać, aby odkryć coś zaskakującego". [caption id="attachment_15556" align="aligncenter" width="609"] Jeszcze przed eksplozją. Źródło: Mat Smith and DES collaboration[/caption] Główny autor artykułu dr Mathew Smith z Uniwersytetu w Southampton dodaje: "To niesamowite być częścią zespołu, który odkrywa najstarszą znaną supernową. DES16C2nm jest ekstremalnie odległa, ekstremalnie jasna i ekstremalnie rzadka - to nie coś na co można natknąć się każdego dnia będąc astronomem". "Oprócz tego, że to bardzo ekscytujące odkrycie, wyjątkowa odległość dzieląca nas od DES16C2nm pozwala nam sporo dowiedzieć się o naturze supernowych SLSN". "Promieniowanie ultrafioletowe z SLSN mówi nam wiele o ilości metali powstałych w eksplozji i o temperaturze samej eksplozji, a te dwie informacje są kluczowe w próbach zrozumienia co powoduje i co napędza takie kosmiczne kataklizmy". Współautor opracowania prof. Mark Sullivan, także z Uniwersytetu w Southampton powiedział: "Odkrycie jeszcze odleglejszych zdarzeń w celu określenia różnorodności i samej liczby takich zdarzeń, będzie stanowiło kolejny krok". "Teraz już wiemy jak odkrywać takie obiekty znajdujące się nawet dalej. Aktywnie poszukujemy kolejnych w ramach badań DES". [caption id="attachment_15557" align="aligncenter" width="609"] Tuż po eksplozji. Źródło: Mat Smith and Des collaboration[/caption] DES16C2nm po raz pierwszy odkryto w sierpniu 2016 roku, a jej odległość i ekstremalną jasność potwierdzono w październiku tego roku wykorzystując do tego trzy najpotężniejsze teleskopy na Ziemi - VLT oraz Magellan w Chile oraz Obserwatorium Kecka na Hawajach. Ponad 400 naukowców z ponad 25 różnych instytucji na całym świecie zaangażowanych jest w pięcioletni projekt DES, który rozpoczęto w 2013 roku. W ramach projektu zbudowano i wykorzystuje się wyjątkowo czułą 570-megapikselową kamerę cyfrową DECam, zainstalowaną na 4-metrowym teleskopie Blanco w Obserwatorium Cerro Tololo w Andach chilijskich. W ciągu pięciu lat (2013-2018) DES wykorzystuje 525 nocy obserwacyjnych na przeprowadzanie głębokich przeglądów nocnego nieba rejestrując informacje o 300 milionach galaktyk odległych o miliardy lat świetlnych od Ziemi. Źródło: University of Portsmouth]]> 15555 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie badał Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/20/kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-bedzie-badal-marsa/ Tue, 20 Feb 2018 19:23:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15562 Mars fascynuje naukowców od ponad 100 lat. Dzisiaj to mroźny, pustynny świat z atmosferą dwutlenku węgla 100 razy rzadszą niż ziemska (ciśnienie na powierzchni Marsa to średnio 8 hPa). Jednak dowody wskazują, że na wczesnych etapach historii Układu Słonecznego, na Marsie było tyle wody co w jednym z ziemskich oceanów. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie badał Marsa starając się dowiedzieć więcej o zamianie wilgotnego Marsa w suchy jaki znamy dzisiaj, oraz o tym co to mówi o jego przeszłej i obecnej możliwości utrzymywania życia. https://www.youtube.com/watch?v=WH8kHncLZwM Mars będzie celem obserwacji w ramach projektu Guaranteed Time Observation (GTO) realizowanego przez Heidi Hammel, planetolożkę i wiceprezydent Association of Universities for Research in Astronomy (AURA) w Waszyngtonie. Program GTO  zapewnia czas obserwacyjny na teleskopie JWST dla naukowców, którzy pracowali z NASA podczas projektowania teleskopu. Hammel pracowała z NASA nad JWST od 2003 roku. Mars będzie dostępny dla obserwacji za pomocą Webba od maja do września 2020 roku w trakcie jego pierwszego roku działania, tzw. Cyklu 1. "Webb umożliwi nam wykonanie niezwykle ciekawych pomiarów chemii atmosfery marsjańskiej" mówi Hammel. "I co istotne, dane te będą natychmiast dostępne dla całej społeczności planetologów, którzy na ich podstawie będą mogli zaplanować jeszcze bardziej szczegółowe obserwacje Marsa w kolejnych cyklach obserwacyjnych". "Nie możemy się doczekać obserwacji Marsa za pomocą Webba. Jestem przekonany, że będą one fantastyczne i że jest tu potencjał na natychmiastowe odkrycia naukowe" mówi Jim Green, dyrektor NASA Planetary Science Division w Waszyngtonie. Marsa badało więcej misji kosmicznych niż jakąkolwiek inna planetę. Aktualnie orbicie znajduje się sześć aktywnych satelitów, podczas gdy na powierzchni pracują dwa łaziki. Webb oferuje możliwość wykonywania obserwacji, które uzupełnią  dane z tych misji. Jedną z kluczowych zalet Webba będzie możliwość sfotografowania całego dysku Marsa na raz. Sondy potrzebują więcej czasu, aby stworzyć całą mapę i tym samym różne fragmenty powierzchni Marsa fotografowane są w różnych momentach, przez co nie są w stanie badać dziennej zmienności. Łaziki z kolei badają jedynie swoje bezpośrednie otoczenie. Webb pozwoli także wykorzystać swoją rewelacyjną rozdzielczość widmową oraz nie będzie miał problemu z przeszkadzającą atmosferą ziemską, która jest zmorą wszystkich obserwacji prowadzonych z powierzchni Ziemi. Niemniej jednak, obserwowanie Marsa za pomocą Webba nie będzie łatwe. "Webb został zaprojektowany tak, aby mógł wykrywać niezwykle słabe i bardzo odległe obiekty, w porównaniu do których Mars jest jasny i bardzo blisko" mówi Geronimo Villanueva z NASA Goddard Space Flight Center. Dlatego też konieczne będzie szczegółowe zaplanowanie obserwacji tak, aby uniknąć zalania delikatnych instrumentów Webba zbyt dużą ilością światła odbitego od Marsa. "Co równie istotne, obserwacje Marsa pozwolą także przetestować zdolności Webba w zakresie śledzenia obiektów poruszających się po niebie, co jest kluczową zdolnością podczas badań naszego Układu Słonecznego" mówi Stefanie Milam z NASA Goddard Space Flight Center. [AdSense-A]   Większość wody, która kiedyś była na Marsie została wywiana z Marsa przez promieniowanie ultrafioletowe, które rozbija cząsteczki wody. Badacze mogą oszacować jak dużo wody Mars utracił mierząc obfitość dwóch różnych form wody w marsjańskiej atmosferze - normalnej wody (H2O) oraz ciężkiej wody (HDO), w której zamiast jednego atomu wodoru znajduje się naturalnie występujący deuter. Selektywna ucieczka lżejszego wodoru z czasem doprowadziłaby do wypaczonego stosunku H2O do HDO na Marsie, co mogłoby wskazywać ile wody uciekło w przestrzeń kosmiczną. Webb będzie w stanie badać ten stosunek o różnych czasach, w różnych porach roku i w różnych rejonach Marsa. https://www.youtube.com/watch?v=EjiDqcw5O0M "Za pomocą Webba możemy wykonać rzeczywiste i dokładne pomiary stosunku H2O do HDO na Marsie, co pozwoli nam określić ile wody tak naprawdę uciekło z Marsa. Możemy także zbadać  cykl wymiany wody między czapą polarną, atmosferą a glebą" dodaje Villanueva. Choć większość wody na Marsie związana jest w lodzie, istnieje możliwość, że trochę wody w stanie ciekłym może istnieć pod powierzchnią. Te potencjalne zbiorniki wody mogą nawet nadal utrzymywać życie. Ta intrygująca możliwość została wzmocniona w 2003 roku kiedy astronomowie odkryli metan w atmosferze Marsa. Metan może być wytwarzany przez bakterię, aczkolwiek może mieć także źródło w procesach geologicznych. Dane z Webba mogą dostarczyć nowych wskazówek dotyczących pochodzenia tych obłoków metanu. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie najważniejszym teleskopem kosmicznym obserwującym w podczerwieni przez najbliższe lata. Webb pozwoli nam rozwiązać wiele zagadek Układu Słonecznego, spojrzy na odległe planety krążące wokół innych gwiazd i będzie badał tajemniczą strukturę i pochodzenie naszego Wszechświata i naszego miejsca w nim. Źródło: NASA]]> 15562 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na miejsce lądowania sondy Phoenix]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/21/nowe-spojrzenie-na-miejsce-ladowania-sondy-phoenix/ Wed, 21 Feb 2018 11:06:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15567 Najnowsze zdjęcie miejsca na dalekiej północy Marsa, w którym niemal dekadę temu wylądowała sonda Pheonix wskazuje, że pył przykrył już niektóre ze śladów po lądowaniu. Sam lądownik Phoenix oraz jego osłona i spadochron wciąż są widoczne na zdjęciu wykonanym 21 grudnia 2017 roku za pomocą kamery High Resolution Imaging Science Experiment (HiRISE) zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO). Animacja stworzona z tego zdjęcia oraz ze zdjęcia wykonanego dwa miesiące po lądowaniu sondy, kóre miało miejsce 25 maja 2008 roku pokazuje, że fragmenty powierzchni zaciemnione wskutek usunięcia pyłu podczas lądowania zostały ponownie przykryte pyłem. [AdSense-A] W sierpniu 2008 roku sonda Phoenix zakończyła swoją trzymiesięczną misję, w ramach której badała lód, glebę i atmosferę Marsa. Lądownik pracował następnie przez kolejne dwa miesiące do momentu kiedy poziom energii słonecznej stał się niewystarczający do zasilania lądownika. Zasilany słonecznie robot nie był zaprojektowany do przetrwania ciemnej i mroźnej arktycznej zimy na Marsie. Źródło: JPL]]> 15567 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ultramasywne czarne dziury odkryte w odległych galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/21/ultramasywne-czarne-dziury-odkryte-w-odleglych-galaktykach/ Wed, 21 Feb 2018 11:56:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15571 Dzięki zebranym przez teleskop rentgenowski Chandra danym dotyczących galaktyk oddalonych od nas o nawet 3,5 miliarda lat świetlnych, międzynarodowy zespół astrofizyków odkrył najprawdopodobniej najmasywniejszą czarną dziurę spośród dotychczas odkrytych we Wszechświecie. Obliczenia wykonane przez członków zespołu wskazują, że te ultramasywne czarne dziury rosną szybciej niż gwiazdy w ich galaktykach macierzystych. W ramach swoich poszukiwań czarnych dziur, dwóch głównych autorów artykułu opublikowanego w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, Julie Hlavacek-Larrondo z Uniwersytetu Montrealskiego oraz Mar Mezcura z Institute of Space Sciences w Hiszpanii, przeanalizowali 72 galaktyki  znajdujące się w centrach najjaśniejszych i najmasywniejszych gromad galaktyk we Wszechświecie. "Czarna dziura to niewidoczny obiekt niebieski, którego przyciąganie grawitacyjne jest tak silne, że ani materia, ani światło nie są w stanie od niego uciec - pożera ono wszystko co spotyka na swojej drodze" mówi prof. Hlavacek-Larrondo. "Czarna dziura najczęściej powstaje w momencie śmierci masywnej gwiazdy, która ulega kolapsowi w czarną dziurę. Zgodnie z teorią względności Einsteina, czas płynie wolniej w silnych polach grawitacyjnych, takich jak otaczające te gargantuiczne obiekty niebieskie". Zespół astronomów obliczył masy czarnych dziur wykrytych w tych gromadach galaktyk analizując fale radiowe i promieniowanie rentgenowskie. Wyniki badań wskazały, że masy ultramasywnych czarnych dziur są około 10 razy wyższe od tych pierwotnie zakładanych. Co więcej, prawie połowa czarnych dziur w próbce ma masę co najmniej 10 miliardów mas Słońca. To umieszcza je w klasie ultraciężkiej, w grupie tak zwanych "ultramasywnych czarnych dziur". "Odkryliśmy czarne dziury, które są dużo większe i dużo masywniejsze niż oczekiwano" dodaje Mezcua. "Czy są one takie duże, bo wcześniej zaczęły rosnąć czy też określone idealne warunki pozwoliły im rosnąć szybciej na przestrzeni miliardów lat? Na razie nie mamy jak się tego dowiedzieć". "Wiemy, że czarne dziury to wyjątkowe obiekty" mówi Hlavacek-Larrondo, "dlatego też nie ma nic dziwnego w tym, że najbardziej ekstremalne obiekty tego typu łamią wszelkie zasady, które uważaliśmy dotychczas za obowiązujące ten typ obiektów". Galaktyki także są zagrożone przez te gigantyczne obiekty skrywające się w ich centrach. Im wyższa masa czarnej dziury, tym większa jej siła. "Z pewnością nie musimy przejmować się czarną dziurą w środku naszej własnej galaktyki. Sagittarius A w centrum Drogi Mlecznej jest stosunkowo nudna. Nie jest to zbyt aktywna czarna dziura. Pod względem aktywności przypomina drzemiący wulkan. Pożera niewiele materii i prawdopodobnie nie byłaby w stanie wyemitować niszczących dżetów". Prof. Hlavacek-Larrondo skupia się w swoich pracach na czarnych dziurach w odległych gromadach galaktyk, starając się wykazać, że takie obiekty miały znaczący wpływ na swoje otoczenie galaktyczne i na cały Wszechświat na przestrzeni miliardów lat. "Są to najsilniejsze obiekty we Wszechświecie i absolutnie nie są one spokojne. Galaktyki są budulcem naszego Wszechświata i aby zrozumieć procesy ich formowania i ewolucji, musimy najpierw zrozumieć znajdujące się w nich czarne dziury". Źródło: Uniwersytet Montrealski]]> 15571 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Trace Gas Orbiter: surfowanie zakończone]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/21/trace-gas-orbiter-surfowanie-zakonczone/ Wed, 21 Feb 2018 19:19:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15575 "Od marca 2017 roku prowadziliśmy kampanię niezwykle delikatnego aerohamowania, w której raz na każde okrążenie opuszczaliśmy sondę w górne warstwy atmosfery, która stopniowo ją spowalniała obniżając tym samym jej orbitę" mówi Michel Denis, dyrektor lotu w ESA. https://www.youtube.com/watch?v=pFGJlGz5BD8 "Wykorzystaliśmy tutaj delikatny opór stawiany przez panele słoneczne do stopniowego zmieniania orbity. To było naprawdę spore wyzwanie dla zespołów kierujących misję, ale udało im się to doskonale. Podczas niektórych okrążeń schodziliśmy nawet na 103 km nad powierzchnią Marsa, a to naprawdę nisko". Koniec tej fazy misji miał miejsce o godzinie 17:20 GMT 20 lutego br gdy sonda uruchomiła swoje silniki na około 16 minut i podniosła najbliższy powierzchni punkt swojej orbity do 200 km, czyli znacznie ponad atmosferą. W ten sposób skutecznie zakończyliśmy kampanię aerohamowanie pozostawiając sondę na orbicie 1050 x 200 km. "Już wcześniej wykorzystywaliśmy technikę aerohamowania pod koniec misji Venus Express, która nie była zaprojektowana do tego manewru" mówi dyrektor operacji Peter Schmitz. [AdSense-B]   "Tym razem po raz pierwszy ESA wykorzystała tę technikę do osiągnięcia docelowej orbity wokół innej planety - a ExoMars był specjalnie do tego przystosowany". Aerohamowanie wokół innej planety oddalonej od nas o 225 milionów kilometrów jest niezwykle delikatnym przedsięwzięciem. Rzadkie górne warstwy atmosfery zapewniają tylko delikatne hamowanie rzędu 17 mm/s każdej sekundy. Ile to jest? Gdybyśmy hamowali samochodem w tym tempie z początkowej prędkości 50 km/h aby zatrzymać się przed skrzyżowaniem, musielibyśmy zacząć 6 kilometrów przed skrzyżowaniem. "Aerohamowanie podziałało tylko dlatego, że podczas każdego okrążenia sonda spędzała sporo czasu w atmosferze planety, a takich orbit było 950" mówi Michel. "W ciągu roku zmniejszyliśmy prędkość sondy o 3600 km/h". W ciągu nadchodzącego miesiąca, zespół kontroli poleci sondzie wykonać serię nawet 10 manewrów korygujących orbitę, po jednym co kilka dni, co pozwoli na ustalenie ostatecznej dwugodzinnej orbity kołowej na wysokości 400 km nad powierzchnią w okolicach połowy kwietnia. Wstępna faza zbierania danych naukowych, która rozpocznie się w połowie marca skupi się na sprawdzeniu wszystkich instrumentów i przeprowadzeniu wstępnych obserwacji kalibracyjnych. Rutynowe obserwacje naukowe rozpoczną się 21 kwietnia. "To wtedy sonda zostanie obrócona tak, aby jej kamera skierowana była w dół, a spektrometry w kierunku Słońca tak, aby obserwować atmosferę Marsa" mówi Hakan Svedhem, naukowiec projektu w ESA. Głównym celem misji jest wykonanie szczegółowego spisu gazów śladowych, a w szczególności poszukiwanie dowodów na obecność metanu i innych gazów, które mogą być sygnaturami aktywnych procesów biologicznych lub geologicznych. Zestaw czterech instrumentów naukowych będzie wykonywał uzupełniające pomiary atmosfery, powierzchni i warstw podpowierzchniowych. Kamera zainstalowana na pokładzie pomoże scharakteryzować elementy powierzchni, które mogą być związane z źródłami gazów śladowych, takie jak wulkany. Sonda będzie także poszukiwała lodu wodnego skrywającego się tuż pod powierzchnią. Źródło: ESA]]> 15575 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie potwierdzają, że S0-2 to pojedyncza gwiazda]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/24/astronomowie-potwierdzaja-ze-s0-2-to-pojedyncza-gwiazda/ Sat, 24 Feb 2018 12:49:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15583 Orbita gwiazdy S0-2 (jasnoniebieska) znajdującej się w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej będzie wykorzystana do przetestowania Ogólnej Teorii Względności Einsteina i stworzenia potencjalnych nowych modeli grawitacyjnych. Credit: W. M. Keck Observatory[/caption] Astronomowie otrzymali "zielone światło" do wykonania ekscytującego testu Ogólnej Teorii Względności Einsteina dzięki potwierdzeniu statusu gwiazdy S0-2. Jak dotąd istniały pewne podejrzenia, że gwiazda S0-2 może w rzeczywistości być układem podwójnym, w którym dwie gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy. W takim przypadku znacząco utrudnione byłoby wykonanie testu grawitacji. [AdSense-A]   Jednak w badaniach opublikowanych ostatnio w periodyku Astrophysical Journal, zespół astronomów kierowany przez naukowca z UCLA odkrył, że S0-2 nie ma towarzysza, a przynajmniej takiego, który jest wystarczająco masywny, aby przeszkadzać w krytycznych pomiarach, których astronomowie potrzebują do przetestowania teorii opracowanej przez Einsteina. Badacze dokonali tego odkrycia wykonując pomiary spektroskopowe gwiazdy S0-2 przy wykorzystaniu zainstalowanego w Obserwatorium W. M. Kecka instrumentu OH-Suppressing Infrared Imaging Spectrograph (OSIRIS) oraz Laser Guide Star Adaptive Optics. "To pierwsze badania analizujące S0-2 jako spektroskopowy układ podwójny" mówi główny autor Devin Chu z Hilo, student astronomii w UCLA. "To niesamowicie satysfakcjonujące. Nasze badania dają nam pewność, że jeżeli jest to układ podwójny, to towarzysz nie wpłynie znacząco na naszą zdolność zmierzenia grawitacyjnego przesunięcia ku czerwieni". Ogólna Teoria Względności Einsteina zakłada, że światło pochodzące z silnego pola grawitacyjnego ulega rozciągnięciu lub "przesunięciu ku czerwieni". Badacze oczekują, że uda im się bezpośrednio zmierzyć to zjawisko, które będzie miało miejsce wiosną gdy S0-2 maksymalnie zbliży się do supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. To pozwoli badaczom z Grupy Centrum Galaktyki (Galactic Center Group na UCLA) zaobserwowanie maksymalnego przyciągania gwiazdy w punkcie, gdzie wszelkie odchylenia od teorii Einsteina powinny być największe. [caption id="attachment_15585" align="aligncenter" width="800"] Główny autor artykułu Devin Chu z Hilo na Hawajach.[/caption] "To będą pierwsze pomiary tego typu" mówi współautor opracowania Tuan Do, zastępca dyrektora GCG.  "Grawitacja jest najsłabiej przebadaną siłą natury. Teoria Einsteina przeszła wszystkie inne testy bez żadnych problemów, zatem jeżeli uda nam się dostrzec jakieś odchylenia w pomiarach, z pewnością pojawi się wiele pytań o naturę grawitacji!" "Czekamy na to od 16 lat" mówi Chu. "Nie możemy się doczekać, aby zobaczyć jak gwiazda będzie zachowywała się w silnym polu grawitacyjnym czarnej dziury. Czy S0-2 będzie poruszała się zgodnie z teorią Einsteina czy też zaprzeczy obowiązującym obecnie prawom fizyki? Wkrótce się dowiemy!" Badania pozwolą także rzucić nowe światło na osobliwe narodziny S0-2 i jej gwiezdnych towarzyszy w Gromadzie S. Fakt, że te gwiazdy istnieją tak blisko supermasywnej czarnej dziury jest osobliwy, ponieważ są one niezwykle młode; proces w jakim mogły powstać w tak niesprzyjającym środowisku pozostaje tajemnicą. "Procesy gwiazdotwórcze w centrum galaktyki są niezwykle utrudnione z uwagi na brutalną siłę oddziaływań pływowych ze strony czarnej dziury, która może rozrywać obłoki gazu zanim zdążą w nich powstać jakiekolwiek gwiazdy" mówi Do. "S0-2 jest bardzo szczególną i zagadkową gwiazdą" mówi Chu. "Zazwyczaj nie obserwujemy powstawania młodych, gorących gwiazd takich jak S0-2 tak blisko supermasywnej czarnej dziury. Oznacza to, że musiała ona powstać w jakiś inny sposób". Istnieje kilka teorii, które oferują możliwe wyjaśnienie tego fenomenu. Jedna z nich mówiła o tym, że S0-2 to w rzeczywistości gwiazda podwójna. "Udało nam się nałożyć górne ograniczenie na masę potencjalnego towarzysza s0-2" mówi Chu.  Te nowe ograniczenia przybliżają astronomów o kolejny krok do zrozumienia tego nietypowego obiektu. "Gwiazdy tak masywne jak S0-2 prawie zawsze mają jakiegoś gwiezdnego towarzysza. Mamy szczęście, bowiem brak towarzysza sprawia, że pomiary efektów ogólnej teorii względności będą łatwiejsze, aczkolwiek pogłębia się jednocześnie tajemniczość tej gwiazdy" mówi Do. Źródło: W. M. Keck Observatory [AdSense-B]  ]]> 15583 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Z drugiej strony woda na Księżycu jest praktycznie wszędzie, a nie tylko na biegunach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/24/z-drugiej-strony-woda-na-ksiezycu-jest-praktycznie-wszedzie-a-nie-tylko-na-biegunach/ Sat, 24 Feb 2018 16:52:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15588 Najnowsza analiza danych z dwóch misji księżycowych przynosi dowody na to, że woda na Księżycu istnieje na całej powierzchni i nie ogranicza się do jednego konkretnego rodzaju czy tupu gleby. Woda wydaje się obecna na powierzchni Księżyca i w dzień i w nocy, aczkolwiek niekoniecznie jest ona łatwo dostępna. Odkrycie może pomóc astronomom zrozumieć pochodzenie wody na Księżycu oraz tego jak łatwo byłoby wykorzystać ją jako źródło zasobów. Jeżeli Księżyc posiada wystarczająco dużo wody i jest ona stosunkowo łatwo dostępna, przyszłe misje załogowe mogłyby potencjalnie wykorzystać ją jako wodę pitną oraz do zamiany w wodór i tlen, dzięki czemu można byłoby uzyskać paliwo rakietowe, a tlen wykorzystać do oddychania. "Odkryliśmy, że nie ma znaczenia o której godzinie i na jaki fragment powierzchni patrzymy, sygnał wskazujący na obecność wody zawsze się tam znajduje" mówi Joshua Bandfield, badacz z Space Science Institute w Boulder, Kolorado oraz główny autor nowego artykułu opublikowanego w Nature Geoscience. "Obecność wody wydaje się nie zależeć od składu chemicznego powierzchni, wszędzie tam gdzieś jest woda". [AdSense-A]   Wyniki stoją w sprzeczności z wcześniejszymi badaniami, które wskazywały że więcej wody znajduje się w biegunowych obszarach Księżyca, a siła sygnału wskazującego obecność wody słabnie i rośnie w ciągu dnia księżycowego (który trwa 29,5 dnia). Bazując na tych badaniach część badaczy doszła do wniosku, że cząsteczki wody "skaczą" po powierzchni Księżyca do czasu aż natrafią na pułapkę zimna w ciemnych wnętrzach kraterów w pobliżu północnego i południowego bieguna globu. W planetologii zimne pułapki o regiony tak zimne, że para wodna czy inne związki lotne, które zetkną się z powierzchnią, pozostaną tam stabilne przez wydłużony okres czasu trwający nawet do kilku miliardów lat. Debaty na ten temat wciąż trwają ze względu na metody dotychczasowo realizowanych pomiarów. Główne dowody pochodzą z instrumentów, które mierzyły siłę promieniowania słonecznego odbitego od powierzchni Księżyca. Gdy woda jest obecna, zdalne czujniki rejestrują  widmowe sygnały charakterystyczne dla wody na długości blisko 3 mikrometrów, które znajdują się poza zakresem widzialnym, w pasmie podczerwonym. Jednak powierzchnia Księżyca może nagrzewać się w ciągu dnia na tyle, że zaczyna świecić, emitować własne światło w podczerwonym zakresie widma.  Wyzwanie w tym przypadku stanowi oddzielenie odbitego od emitowanego światła. Aby oddzielić te dwa rodzaje światła od siebie, badacze potrzebują bardzo precyzyjnych pomiarów temperatury. Bandfield wraz ze współpracownikami opracował nowy sposób uwzględniania informacji o temperaturze tworząc szczegółowy model na podstawie pomiarów wykonanych za pomocą instrumentu Diviner zainstalowanego na pokładzie sondy Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO). Następnie badacze zastosowali ten model temperatur do danych zebranych wcześniej za pomocą Moon Mineralogy Mapper - spektrometru rejestrującego widmo w zakresie widzialnym i podczerwonym, który NASA JPL opracowała dla indyjskiego orbitera Chandrayaan-1. Najnowsze wyniki wskazujące na powszechne występowanie stosunkowo nieruchomej wody na powierzchni Księżyca wskazują, że przede wszystkim występuje ona tam jako OH, bardziej aktywna odmiana niż H2O, która zbudowane jest z jednego atomu tlenu i jednego atomu wodoru. OH zwany także grupą hydroksylową nie pozostaje sama przez zbyt długo, bowiem zdecydowanie woli łączyć się z innymi cząsteczkami. Grupa hydroksylowa musiałaby zatem być ekstrahowana z minerałów, aby można było ją wykorzystać. Badania wskazują także, że jakakolwiek H2O obecna na Księżycu nie jest luźno przyczepiona do powierzchni. "Nakładając pewne ograniczenia na ruchomość wody lub hydroksylu na powierzchni, możemy ograniczyć ilość wody jaka mogła dotrzeć do zimnych pułapek na obszarach biegunowych" mówi Michael Poston z Southwest Research Institute w San Antonio. Zrozumienie tego co się dzieje na Księżycu może także pomóc badaczom zrozumieć pochodzenie wody i jej długotrwałe przechowywanie na skalistych obiektach w całym Układzie Słonecznym. Badacze wciąż analizują co tak naprawdę to odkrycie mówi im o pochodzeniu wody na Księżycu. Wyniki wskazują na to, że OH i/lub H2O powstały wskutek uderzania wiatru słonecznego w powierzchnię Księżyca, aczkolwiek badacze nie wykluczają, że OH i/lub H2O mogą pochodzić z samego Księżyca, gdzie powoli uwalniane są z minerałów, w których były uwięzione od czasu uformowania się Księżyca. "Niektóre z tych problemów naukowych są naprawdę bardzo, bardzo rudne i dopiero wnioski bazujące na licznych źródłach z różnych misji kosmiczne mogą pozwolić nam na odnalezienie rozwiązania tych problemów" mówi naukowiec projektu LRO John Keller z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Źródło: NASA]]> 15588 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble obserwuje spokój po galaktycznej burzy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/26/hubble-obserwuje-spokoj-po-galaktycznej-burzy/ Mon, 26 Feb 2018 15:58:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15592 Credit: ESA/Hubble & NASA[/caption] Kosmiczny Teleskop Hubble'a  dostrzegł delikatną, rozmytą galaktykę, która jest pozostałością po bardzo dawnego kolizji galaktycznej. Dwie galaktyki spiralne prawdopodobnie podobne do Drogi Mlecznej, zderzyły się ze sobą miliony lat temu. W takich procesach łączenia, biorące w nich udział galaktyki ulegają często rozciąganiu i rozrywaniu krążąc wokół wspólnego środka masy. Po kilku zbliżeniach, o gwiezdne pobojowisko łączy się ze sobą w nowy, kulisty obiekt. Aktualnie ten przytłumiony obiekt niebieski, skatalogowany jako SDSS J1620702.56+432833.9 klasyfikowany jest jako galaktyka eliptyczna. [AdSense-A]   Gdy galaktyki się ze sobą zderzają - co jest powszechnym zjawiskiem we Wszechświecie - mamy do czynienia ze świeżym rzutem procesów gwiazdotwórczych spowodowanych skumulowaniem się masy obłoków gazowych z obu galaktyk. W takim momencie galaktyka nabiera niebieskiego odcienia, ale kolor ten nie oznacza bynajmniej, że jest ona chłodna; to wynik intensywnego ogrzewania nowo powstałych niebiesko-białych gwiazd. Owe gwiazdy nie żyją jednak długo, zatem po kilku miliardach lat widmo galaktyki eliptycznej zdominowane jest przez czerwonawy odcień starzejących się mniejszych gwiazd. Hubble pomógł astronomom poznać tę sekwencję dzięki obserwacjom wielu takich zderzeń na różnych etapach zaawansowania W SDSS J1620702.56+432833.9 niektóre smugi pyłu wyraźnie przesłaniają fragmenty zatłoczonego niebieskiego obszaru centralnego. Owe włókna pyłowe mogą stanowić pozostałość po ramionach spiralnych dawnych galaktyk. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery Wide Field Camera w 2011 roku. Sfotografowany kadr obejmuje pole 2,4 na 2,4 minuty łuku. Źródło: NASA]]> 15592 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Bardzo zły dzień na Proxima Centauri]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/26/bardzo-zly-dzien-na-proxima-centauri/ Mon, 26 Feb 2018 17:35:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15597 Jasność Proximy Centauri obserwowanej przez ALMA w ciągu dwóch minut zdarzenia, które miało miejsce 24 marca 2017 roku.[/caption] W marcu ubiegłego roku zespół astronomów kierowany przez Meredith MacGregor i Alycię Weinberger z Carnegie zarejestrował masywny rozbłysk - potężną eksplozję promieniowania - z najbliższej nam gwiazdy innej niż Słońce, Proxima Centauri. Odkrycie opisane w artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Letters poddaje w wątpliwość kwestię przyjazności dla życia najbliższej nam egzoplanety Proxima b, krążącej wokół Proxima Centauri. MacGregor, Weinberger oraz ich współpracownicy David Wilner, Adam Kowalski i Steven Cranmer odkryli potężny rozbłysk gdy ponownie analizowali dane obserwacyjne zebrane w ubiegłym roku za pomocą radioteleskopu ALMA. W szczycie jasności rozbłysk był diesięciokrotnie jaśniejszy niż największe rozbłyski rejestrowana na powierzchni Słońca w tym samym zakresie promieniowania. Rozbłyski gwiezdne nie są tak dobrze poznana na długościach fali rejestrowanych przez ALMA, szczególnie wśród gwiazd typu reprezentowanego przez Proxima Centauri, czyli tak zwanych karłów M. "24 marca 2017 nie był zwyczajnym kolejnym dniem dla Proxima Centauri" mówi MacGregor, główny autor opracowania. Rozbłysk spowodował wzrost jasności Proxima Centauri o 10 000 razy w ciągu 10 sekund. Sam rozbłysk był poprzedzony mniejszym rozbłyskiem - razem całe zdarzenie trwało niecałe dwie minuty w ramach 10 godzin, w których ALMA obserwowała gwiazdę między styczniem a marcem ubiegłego roku. Rozbłyski gwiezdne pojawiają się, gdy przesunięcie pola magnetycznego gwiazdy przyspiesza elektrony do prędkości bliskich prędkości światła. Przyspieszone elektrony oddziałują z bardzo naładowaną plazmą, która tworzy większą część gwiazdy, prowadząc do erupcji, w trakcie której emitowane jest promieniowanie w całym zakresie widma elektromagnetycznego. [AdSense-A]   [caption id="attachment_15599" align="aligncenter" width="400"] Wizja artystyczna przedsawiająca rozbłysk na Proxima Centauri.[/caption] "Możliwe, że Proxima b została zalana dużą ilością wysokoenergetycznego promieniowania podczas tego rozbłysku" mówi MacGregor dodając jednocześnie, że już wcześniej było wiadomo, że na Proxima Centauri dochodzi do regularnych, aczkolwiek mniejszych, rozbłysków rentgenowskich. "Na przestrzeni miliardów lat, które minęły od powstania Proxima b, rozbłyski takie jak ten  mogły doprowadzić do wywiania atmosfery czy oceanu oraz wysterylizowania powierzchni planety". Opublikowany w listopadzie artykuł także bazował na tych danych z ALMA, ale tam badacze uwzględniali średnią jasność gwiazdy jako światło, w tym pochodzące z gwiazdy i z rozbłysku, jako spowodowane przez liczne dyski pyłu okrążające Proxima Centauri na podobieństwo naszego Pasa Planetoid i Pasa Kipera. Autorzy tego badania twierdzili, że obecność pyłu wskazuje na obecność większej liczby planet lub obiektów planetarnych w tym układzie. Jednak gdy MacGregor, Weinberger i ich zespół przyjrzał się danym z ALMA  w funkcji czasu, nie uśredniając całego promieniowania zebranego podczas obserwacji, dostrzegł krótką eksplozję promieniowania wyemitowanego z Proxima Centauri. "Nie ma teraz żadnego powodu, aby uważać, że wokół Proxima Centauri znajdują się duże ilości pyłu" dodaje Weinberger. "Nie ma także żadnych informacji wskazujących, że gwiazda posiada jakiś rozbudowany układ planetarny podobny do Układu Słonecznego". Źródło: Carnegie Institute for Science]]> 15597 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Świecąc światłem milionów słońc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/27/swiecac-swiatlem-milionow-slonc/ Tue, 27 Feb 2018 07:50:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15602 Galaktyka Wir (M51) widziana w zakresie rentgenowskim przez Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra (kolor fioletowy) oraz w zakresie widzialnym (czerwony, zielony, niebieski) za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Na zdjęciu zaznaczono ultrajasne źródło rentgenowskie (ULX) przebadane przez naukowców z Caltech. Źródło: NASA/CXC/Caltech/M. Brightman et al.; zakres widzialny: NASA/STScI[/caption]

    W latach osiemdziesiątych XX wieku badacze zaczęli odkrywać ekstremalnie jasne źródła promieniowania rentgenowskiego w zewnętrznych rejonach galaktyk, z daleka od ich supermasywnych czarnych dziur okupujących rejony centralne galaktyk. Na początku badacze uważali, że te obiekty kosmiczne, zwane ULX (ultrajasne źródła rentgenowskie) były masywnymi czarnymi dziurami o masie ponad dziesięciu mas Słońca. Jednak rozpoczęte w 2014 roku obserwacje za pomocą NuSTAR oraz innych teleskopów kosmicznych wskazują, że część ULX, które świecą w zakresie rentgenowskich energią milionów słońc, to w rzeczywistości gwiazdy neutronowe - wypalone jądra masywnych gwiazd pozostałe po ich eksplozji na koniec życia. Jak dotąd trzy takie ULX zidentyfikowano jako gwiazdy neutronowe.

    Teraz, kierowany przez naukowców z Caltech zespół naukowców  potwierdził, że czwarty ULX to także gwiazda neutronowa, jednocześnie odkrywając nowe wskazówki  tłumaczące w jaki sposób obiekty te mogą tak jasno świecić.

    Gwiazdy neutronowe to wyjątkowo gęste obiekty - łyżeczka materii tworzącej gwiazdę neutronową ważyłaby około miliarda ton. Ich grawitacja przyciąga materię z gwiezdnego towarzysza ściągając ją na swoją powierzchnię. Owa materia ulega rozgrzaniu do wysokich temperatur i świeci w zakresie rentgenowskim. Jednak gdy gwiazdy neutronowe "karmią" się materią, przychodzi czas gdy powstałe w tym procesie promieniowanie rentgenowskie zaczyna odpychać podążającą w kierunku gwiazdy materię. Astronomowie nazywają ten punkt - gdy obiekty nie mogą już szybciej akumulować materii i emitować więcej promieniowania rentgenowskiego - limitem Eddingtona.

    "Tak samo jak możemy jeść tylko ograniczoną ilość jedzenia na raz, tak samo istnieją ograniczenia co do tempa akrecji materii przez gwiazdę neutronową" mówi Murray Brightman, badacz z Caltech i główny autor nowego raportu opisującego wyniki, opublikowanego w periodyku Nature Astronomy. "Jednak ULX w jakiś sposób łamią to ograniczenie i emitują niewiarygodnie dużo promieniowania rentgenowskiego i nie wiemy dlaczego".

    W ramach najnowszych badań, badacze przyjrzeli się ULX w Galaktyce Wir (M51) oddalonej od nas o około 28 milionów lat świetlnych. Naukowcy przeanalizowali archiwalne dane rentgenowskie zebrane przez Chandrę i odkryli nietypowy spadek jasności w widmie promieniowania ULX. Po wyeliminowaniu wszystkich innych możliwości, badacze doszli do wniosku, że ów spadek jasności związany jest ze zjawiskiem rozpraszania rezonansu cyklotronowego, które zachodzi gdy naładowane cząstki - albo dodatnio naładowane protony albo ujemnie naładowane elektrony - krążą w polu magnetycznym. Czarne dziury nie mają pól magnetycznych, a gwiazdy neutronowe już tak, dzięki temu udało się odkryć, że ten konkretny ULX w M51 musi być gwiazdą neutronową.

    Rozpraszanie rezonansu cyklotronowego powoduje powstawanie charakterystycznego kształtu widma promieniowania gwiazdy, a obecność tych linii zwanych cyklotronowymi, może dostarczyć informacji  sile pola magnetycznego gwiazdy - ale tylko jeżeli znamy powód powstania tych linii, niezależnie od tego czy to protony czy elektrony. Badacze nie posiadają jeszcze wystarczająco szczegółowego widma nowego ULX, aby stwierdzić to z całą pewnością.

    "Jeżeli linie cyklotronowe pochodzą od protonów, to wtedy wiemy, że te pola magnetyczne wokół gwiazdy neutronowej są wyjątkowo silne i mogą rzeczywiście wspomagać łamanie limitu Eddingtona" mówi Brightman. Takie silne pola magnetyczne mogą redukować ciśnienie promieniowania rentgenowskiego emitowanego przez ULX - ciśnienia, które normalnie odpycha materię - przez co gwiazda neutronowa może pożerać więcej materii niż zwykle i wyjątkowo jasno świecić w zakresie rentgenowskim.

    Jeżeli linie cyklotronowe pochodzą od elektronów, siła pola magnetycznego wokół gwiazdy neutronowej nie jest jakoś szczególnie duża, a zatem samo pole prawdopodobnie nie jest powodem, dla którego owe gwiazdy łamią limit Eddingtona.

    "Odkrycie, że te bardzo jasne obiekty, które od dawna uważano za czarne dziury o masie do 1000 mas Słońca, zasilane są przez znacznie mniej masywne gwiazdy neutronowe, było ogromnym zaskoczeniem" mówi Fiona Harrison, prof. fizyki z Caltechu.

    Źródło: Caltech

    ]]>
    15602 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kiedy starzejące się brązowe karły pozbywają się chmur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/27/kiedy-starzejace-sie-brazowe-karly-pozbywaja-sie-chmur/ Tue, 27 Feb 2018 18:47:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15607 Credit: NASA/JPL/Jonathan Gagne[/caption] Brązowe karły, więksi kuzyni olbrzymich planet, doświadczają zmian atmosfery z zachmurzonej na pozbawioną chmur wraz z wiekiem i coraz niższymi temperaturami. Zespół astronomów kierowany przez Jonathana Gagne z Carnegie po raz pierwszy zmierzył temperaturę, w której taka zmiana zachodzi u młodych brązowych karłów. Odkrycie opisane w artykule opublikowanym w Astrophysical Journal Letters może pomóc astronomom lepiej zrozumieć ewolucję gazowych olbrzymów takich jak Jowisz. Brązowe karły są za małe, aby w ich wnętrzach zachodziły procesy fuzji wodoru w hel, które napędzają gwiazdy i pozwalają im utrzymać temperaturę i jasność przez długi czas. Po powstaniu brązowe karły powoli wychładzają się i kurczą z czasem - w pewnym momencie przechodząc z etapu, w którym charakteryzuje je bardzo zachmurzona atmosfera, do etapu atmosfery bezchmurnej. Ponieważ swobodnie przemierzają przestrzeń kosmiczną, właściwości atmosfer brązowych karłów są dużo łatwiejsze do badania niż atmosfery egzoplanet, które zazwyczaj przytłaczane są przez blask ich gwiazd macierzystych. W swoim artykule, Gagne wraz ze współpracownikami skupił się na nietypowym czerwonym brązowym karle 2MASS J13243553+6358281, który jest jednym z najbliższych nam obiektów o masie planetarnej. Wcześniej naukowcy sugerowali, że czerwień tego obiektu wskazuje, że w rzeczywistości jest to układ podwójny, jednak wyniki badań tego zespołu wskazują, że jest to jeden, samotny obiekt o masie planetarnej. https://www.youtube.com/watch?v=fcCS5diDXMQ Naukowcy potwierdzili, że obiekt ten należy do grupy około 80 gwiazd o podobnym wieku i składzie chemicznym przemieszczającej się w przestrzeni i zwanej grupą AB Doradus, której wiek szacuje się na około 150 milionów lat. Znając wiek obiektu oraz jego jasność i odległość, badacze mogli określić prawdopodobny promień, masę i co ważne temperaturę tego obiektu. Następnie zespół był w stanie porównać jego temperaturę z temperaturą wcześniej zbadanego brązowego karła w tej samej grupie - takiego, który wciąż posiadał zachmurzoną atmosferę podczas gdy 2MASS J1324+6358 był już pozbawiony chmur. Dzięki temu badacze byli w stanie ustalić temperaturę, w której atmosfera zmienia się z zachmurzonej w bezchmurną. "Byliśmy w stanie nałożyć ograniczenia na punkt w procesie chłodzenia, w którym powierzchnia brązowego karła takiego jak J1324 przejaśnia się" tłumaczy Gagne. Zmiana zachodzi w okolicach 1150K dla obiektów o masie planetarnej i wieku około 150 milionów lat. "Ponieważ brązowe karły takie jak ten stanowią analogi gazowych olbrzymów, informacja ta może pomóc nam zrozumieć niektóre procesy ewolucyjne, które zachodziły także w historii Układu Słonecznego" dodaje Gagne. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 15607 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Jak woda zmienia opowieść o początkach Księżyca?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/28/jak-woda-zmienia-opowiesc-o-poczatkach-ksiezyca/ Wed, 28 Feb 2018 10:50:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15611 To zdumiewające jak wielką różnicę może zrobić odrobina wody. Księżyc powstał jakieś 4,4-4,5 miliarda lat temu kiedy sporych rozmiarów obiekt zderzył się z wciąż formującą się proto-Ziemią. Zderzenie to stworzyło gorący i częściowo odparowany dysk materii okalający młodą planetę, który z czasem ochłodził się i połączył w Księżyc. Przez lata, naukowcy uważali, że w wyniku zderzenia wodór wyodrębniał się z cząsteczek wody i on jak i inne pierwiastki o niskiej temperaturze wrzenia, tak zwane pierwiastki lotne, uciekły z dysku w przestrzeń kosmiczną. Taka sytuacja doprowadziłaby do powstania suchego i pozbawionego pierwiastków lotnych Księżyca, co wydawało się zgadzać z wcześniejszymi analizami próbek księżycowych. Jednak trwające badania składu chemicznego Księżyca, odkrywają, że może on być wilgotniejszy niż początkowo uważano, co z kolei każe postawić nowe pytania o niektóre aspekty jego powstania. [AdSense-A] "To wciąż jest obszar aktywnych badań, dlatego też wciąż wielu naukowców, takich jak chociażby Erik Hauri z Carnegie Institute of Science, sprawdza jak dużo wody faktycznie istnieje na Księżycu. To niezwykle istotna kwestia, zważając na to, że mamy ograniczoną wiedzę o historii i rozkładzie wody na powierzchni Księżyca" tłumaczy Miki Nakajima z Carnegie, który wraz z Davem Stevensonem z Caltechu podjął się zadania określenia czy przeważające teorie o powstaniu Księżyca muszą być zmienione, aby uwzględnić najnowsze, wyższe szacunki ilości wody na Księżycu. Artykuł naukowy na ten temat opublikowano w periodyku Earth and Planetary Science Letters. Stworzyli oni szczegółowe modele, które pozwalają stwierdzić czy istniejące teorie o kolizji, która doprowadziła do powstania Księżyca mogą wytłumaczyć wilgotny Księżyc, który wciąż pozbawiony jest innych pierwiastków lotnych takich jak potas czy sód. Badacze modelowali różne zakresy temperatur i obfitości wody w dysku, z którego powstał nasz naturalny satelita. Przy wyższych temperaturach, dyski zdominowane były przez opary krzemianowe, które pochodziły z odparowywania płaszcza zarówno proto-Ziemi jak i obiektu, który w nią uderzył, przy stosunkowo niewielkiej ilości wodoru pochodzącego z wody. W niższych temperaturach w dysku dominowała woda, z której wodór nie ulegał dysocjacji w tym zakresie temperatur, przez co mechanizm ucieczki wody nie był zbyt wydajny. "Dobra wiadomość jest taka, że nasze modele wskazują, że obserwacje wilgotnego Księżyca nie są niezgodne z teorią mówiącą o zderzeniu" mówi Nakajima. Z drugiej strony, oznacza to, że naukowcy muszą stworzyć nowe wyjaśnienie faktu, że Księżyc pozbawiony jest potasu, sodu i innych pierwiastków lotnych. Istnieją inne możliwości takie jak ta, która mówi, że pierwiastki lotne z dysku opadły na Ziemię zamiast uciekać w przestrzeń lub pozostać na Księżycu. Możliwe także, że stanowiły one część Księżyca tuż po jego akrecji, a uciekły w przestrzeń kosmiczną dopiero później. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 15611 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tesla zabrała mnóstwo bakterii z Ziemi w przestrzeń kosmiczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/28/tesla-zabrala-mnostwo-bakterii-z-ziemi-w-przestrzen-kosmiczna/ Wed, 28 Feb 2018 11:08:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15615 Czerwony Tesla Roadster został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Falcon Heavy na początku lutego, zabierając ze sobą najprawdopodobniej największy ładunek ziemskich bakterii, kiedykolwiek wyniesiony w przestrzeń kosmiczną. Biuro Ochrony Planetarnej NASA upewnia się, że obiekty, które mogą wylądować na innych planetach są sterylne. Niczym inwazyjny gatunek, organizmy z Ziemi mogą poradzić sobie na innej planecie i przetrzebić już istniejące tam organizmy. Jakby nie patrzeć, to właśnie bakterie powstrzymały inwazję Marsjan w "Wojnie Światów" H. G. Wellsa. [AdSense-A]   "Jeżeli istnieje jakieś życie na Marsie, może zostać zanieczyszczone przez życie ziemskie" mówi Jay Melosh, profesor nauk o Ziemi na Uniwersytecie Purdue. "Czy organizmy ziemskie będą lepiej przystosowane, zdominują Marsa i zanieczyszczą go tak, że nawet nie będziemy mogli stwierdzić jak wyglądało oryginalne marsjańskie życie czy też nie będą tak dobrze przystosowane jak organizmy marsjańskie? Tego nie wiemy". Jednak Biuro Ochrony Planetarnej nie reguluje sond, które planują pozostać na orbicie, a skoro Tesla nigdy nie miała nigdzie lądować, nie została ona oczyszczona przed startem. "Nawet jeżeli została napromieniowana z zewnątrz, silnik nadal byłby brudny" mówi Melosh. "Samochodów nie produkuje się w przesadnej czystości. A nawet jeżeli to jest duża różnica między pojęciami czysty a sterylny". Tesla potencjalnie może znaleźć się na Marsie, aczkolwiek jest to mało prawdopodobne. Samochód znajduje się na orbicie, która przecina orbitę Ziemi i Marsa i prawdopodobnie skończy uderzając w Ziemię, aczkolwiek zanim do tego dojdzie mogą minąć miliony lat. Ekstremalne temperatury, niskie ciśnienie i niefiltrowane promieniowanie kosmiczne sprawiają, że przestrzeń kosmiczna jest nieprzyjaznym środowiskiem dla organizmów żywych. Aczkolwiek nie zawsze je zabija - niektóre bakterie wchodzą w stan uśpienia w próżni przestrzeni kosmicznej i wychodzą z niego dopiero gdy warunki zrobią się odpowiednie. Alina Aleksiejenko, prof. aeronautyki i astronautyki w Purdue pracuje w laboratorium, które specjalizuje się w liofilizacji bakterii i biologii. Technologia liofilizacji wykorzystywana jest do długotrwałego zachowywania szczepionek, bakterii i biofarmaceutyków - to proces podobny do tego, który żywe organizmy doświadczają w przestrzeni kosmicznej. "Ładunek bakterii znajdujący się na Tesli Roadster można postrzegać jako zagrożenie biologiczne, ale można też uważać go za kopię zapasową życia na Ziemi" stwierdza Aleksiejenko. Źródło: Purdue University]]> 15615 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkrywanie tajemnic wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/01/odkrywanie-tajemnic-wszechswiata/ Thu, 01 Mar 2018 07:41:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15622 Wizja artystyczna przedstawiająca pierwsze we Wszechświecie masywne, niebieskie gwiazdy zanurzone w gazowych włóknach. Na krawędziach kadru widać kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła.
    Credit: N.R.Fuller, National Science Foundation[/caption] Dawno, dawno temu, jakieś 400 000 la po początku Wszechświata (Wielkim Wybuchu) wszechświat był ciemny. Nie było w nim żadnych gwiazd ani galaktyk, a cały wszechświat był wypełniony przede wszystkim neutralnym gazem wodorowym. Następnie, przez kolejne 50-100 milionów lat grawitacja powoli skupiała najgęstsze regiony gazu, który z czasem zapadał się w niektórych miejscach w pierwsze gwiazdy. Jakie były te pierwsze gwiazdy i kiedy powstały? Jak wpłynęły one na resztę wszechświata? To pytania, na które astronomowie i astrofizycy szukają odpowiedzi już od dawna. [AdSense-A] Teraz, po 12 latach wysiłków eksperymentalnych, zespół badaczy kierowany przez astronoma Judda Bowmana z ASU odkrył ślady najwcześniejszych gwiazd we Wszechświecie. Wykorzystując sygnały radiowe naukowcy odkryli pierwsze dowody na najstarszych przodków na naszym kosmicznym drzewie rodzinnym - gwiazdy, które powstały zaledwie 180 milionów lat po powstaniu wszechświata. "Zanim udało nam się dokonać tego odkrycia, musieliśmy się zmierzyć z poważnymi wyzwaniami technicznymi, bowiem źródła szumu mogły być nawet tysiąc razy jaśniejsze niż poszukiwane przez nas sygnały - to tak jakby znajdować się w środku huraganu i próbować usłyszeć machanie skrzydeł kolibra" mówi Peter Kurczynski z National Science Foundation. "Ci astronomowie z małą anteną radiową postawioną na pustyni zajrzeli dalej niż najsilniejsze teleskopy kosmiczne, otwierając tym samym nowe okno na wczesny wszechświat". [caption id="attachment_15624" align="aligncenter" width="799"] W każdym instrumencie, fale radiowe zbierane są przez antenę składającą się z dwóch prostokątnych paneli metalowych zainstalowanych poziomo na wspornikach z włókna szklanego nad metalową siatką. Badania EDGES wymagały absolutnej ciszy radiowej w Obserwatorium Radioastronomicznym Murchison. Źródło: CSIRO Australia[/caption] Aby odkryć te dowody, zespół Bowmana wykorzystał instrument naziemny, tzw. radiospektrometr zlokalizowany w Obserwatorium Radioastronomii Murchison (MRO) w Australii Zachodniej należący do CSIRO. W ramach swojego programu Experiment to Detect the Global EoR Signature (EDGES) zespół zmierzył średnie widmo radiowe wszystkich sygnałów astronomicznych na większości nieba południowego i poszukiwał w nim niewielkich zmian mocy w funkcji długości fali (częstotliwości). Gdy fale radiowe docierają do anteny naziemnej, wzmacniane są przez odbiornik, a następnie digitalizowane i zapisywane przez komputer, podobnie do odbiorników radia FM i telewiji.  Różnica jest taka, że ten instrument jest bardo precyzyjnie skalibrowany i zaprojektowany do jak najbardziej identycznego zachowania na wielu zakresach promieniowania. [AdSense-B]   Sygnały zarejestrowane przez radiospektrometr w ramach tych badań pochodziły od pierwotnego gazu wodorowego, który wypełniał młody wszechświat i wypełniał przestrzeń między wszystkimi gwiazdami i galaktykami.  Owe sygnały skrywają mnóstw informacji, które otwierają nowe okno na procesy formowania i ewolucji wczesnych gwiazd, a później także czarnych dziur i galaktyk. "Mało prawdopodobne jest, aby udało nam się zajrzeć w jeszcze wcześniejsze etapy historii gwiazd za naszego życia" mówi Bowman. "Projekt ten dowodzi, że obiecująca nowa technika się sprawdza i toruje dla nowych odkryć astrofizycznych przez najbliższe kilka dekad". Zarejestrowanie tego sygnały dowodzi wyjątkowej ciszy radiowej MRO, szczególnie, że sygnały wykryte przez EDGES znajdują się w zakresie częstotliwości wykorzystywanym przez stacje radiowe FM. Australijskie przepisy ograniczają korzystanie z odbiorników radiowych w promieniu 260 km od lokalizacji teleskopu, co znacząco redukuje ilość interferencji, które w przeciwnym razie zagłuszyłyby poszukiwane sygnały. Wyniki tego badania zostały niedawno opublikowane w Nature. Wyniki eksperymentu potwierdzają ogólne teoretyczne oczekiwania co do tego kiedy pojawiły się pierwsze gwiazdy oraz najbardziej podstawowych właściwości wczesnych gwiazd. "To co się dzieje w tym okresie" mówi współautor Alan Rogers z Obserwatorium Haystack, "to część promieniowania z absolutnie pierwszych gwiazd zaczyna umożliwiać dostrzeżenie wodoru. Sprawia ono, że wodór zaczyna pochłaniać promieniowanie tła, przez co możemy dostrzec go na określonych częstotliwościach radiowych. To pierwszy realny sygnał tego, że zaczynają powstać gwiazdy i zaczynają one wpływać na otaczającą je materię". Początkowo badacze z projektu EDGES ustawili swój instrument tak, aby zajrzeć w nieco późniejszy okres historii wszechświata, ale w 2015 roku postanowili rozszerzyć zakres poszukiwań. "Jak tylko przełączyliśmy nasz system na ten niższy zakres, zaczęliśmy dostrzegać coś, co czuliśmy, że może być prawdziwym sygnałem. Widzimy spadek najsilniejszy na 78 MHz, a ta częstotliwość odpowiada około 180 milionom lat po Wielkim Wybuchu.  Jeżeli chodzi o bezpośrednie wykrycie sygnału od gazu wodorowego, to ten jest zdecydowanie najwcześniejszym sygnałem w historii". Badania pozwoliły także stwierdzić, że gaz we wszechświecie był prawdopodobnie dużo chłodniejszy niż oczekiwano (jego temperatura jest ponad połowę niższa od oczekiwanej). To wskazuje, że albo teoretyczne prace astrofizyków czegoś nie uwzględniały, albo są to pierwsze dowody na niestandardową fizykę - a dokładniej na to, że bariony (normalna materia) mogła oddziaływać z ciemną materią i stopniowo tracić energię na rzecz ciemnej materii we wczesnym wszechświecie - to koncepcja po raz pierwszy zaproponowana przez Rennana Barnanę z Uniwersytetu w Tel Awiwie. https://www.youtube.com/watch?v=wU6KXoO0NEE "Jeżeli Barkana ma rację" mówi Bowman, "to dowiedzieliśmy się czegoś nowego i fundamentalnego o tajemniczej ciemnej materii, która stanowi 85% materii we wszechświecie, po raz pierwszy zaglądając do fizyki poza modelem standardowym". Źródło: Arizona State University]]>
    15622 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Czarna dziura może zamienić mini-Neptuna w planetę skalistą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/01/czarna-dziura-moze-zamienic-mini-neptuna-w-planete-skalista/ Thu, 01 Mar 2018 08:15:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15629 Credit: Harvard University[/caption] Zespół astrofizyków i planetologów przewiduje, że planety podobne do Neptuna znajdujące się blisko centrum Drogi Mlecznej zostały zmienione w planety skaliste przez rozbłyski generowane przez pobliską supermasywną czarną dziurę. Powyższe odkrycie bazuje na połączeniu symulacji komputerowych z danymi z poszukiwania planet pozasłonecznych oraz obserwacjami gwiazd i czarnych dziur w zakresie rentgenowskim i ultrafioletowym. "Rozważanie wpływu czarnych dziur na ewolucję planet wydaje się być odważnym przedsięwzięciem, ale okazuje się, że takie oddziaływanie może zachodzić także w centrum Drogi Mlecznej" mówi Howard Chen z Northwestern University w Illinois. Chen wraz ze współpracownikami z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CfA) zbadał otoczenie najbliższej nam supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A* o masie 4 milionów mas słońca. [AdSense-A]   Doskonale wiadomo, że materia opadająca na czarną dziurę w okresach intensywnego pożerania przez nią materii, generuje jasne rozbłyski promieniowania rentgenowskiego i ultrafioletowego. Teleskopy rentgenowskie takie jak Chandra (NASA) czy XMM-Newton (ESA) dostrzegły dowody na jasne rozbłyski generowane w przeszłości od 6 milionów lat temu do zaledwie 100 lat temu. "Zastanawialiśmy się co takie rozbłyski z Sagittarius A* mogłyby zrobić z planetami w jej otoczeniu" mówi John Forbes, współautor badania z CfA. "Nasze prace wskazują, że czarna dziura może dramatycznie zmienić życie planety". Autorzy rozważyli wpływ tego wysoko-energetycznego promieniowania na planety o masie między masą Ziemi a Neptuna, znajdujące się w promieniu 70 lat świetlnych od czarnej dziury. Badacze odkryli, że promieniowanie rentgenowskie i ultrafioletowe wywiałoby znaczną część gęstej atmosfery gazowej takiej planety krążącej w pobliżu czarnej dziury. W niektórych przypadkach po takiej planecie pozostałoby jedynie gołe, skaliste jądro. Takie skaliste planety byłyby cięższe od Ziemi, byłyby tak zwanymi super-ziemiami. "Takie super-ziemie to jeden z najpowszechniejszych typów planet odkrywanych przez astronomów poza naszym układem słonecznym" mówi Avi Loeb z CfA, współautor badania. "Nasze prace wskazują, że w odpowiednim środowisku, mogą one powstawać w naprawdę ciekawy sposób". [AdSense-B]   Badacze podejrzewają, że ten wpływ czarnej dziury może być jednym z najpowszechniejszych trybów powstawania super-ziem w pobliżu centrum naszej galaktyki. Choć niektóre z tych planet będą znajdowały się w ekosferach swoich gwiazd podobnych do Słońca, środowisko, w którym się znajdują, znacząco utrudniałoby powstanie tam życia. Super-ziemie  byłyby wstrząsane przez eksplozje supernowych i rozbłyski promieniowania gamma, które skutecznie mogą niszczyć chemię dowolnej atmosfery istniejącej na takich planetach. Dodatkowe rozbłyski z supermasywnych czarnych dziur mogą dodatkowo całkowicie pozbawić planetę atmosfery. Na takie planety grawitacyjnie będą działały przelatujące w pobliżu inne gwiazdy, które mogą wyrwać planetę z pobliża podtrzymującej życia gwiazdy macierzystej. Takie przelotu mogą zachodzić dość często w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej, bowiem obszar ten jest gęsto upakowany gwiazdami. Jak gęste jest centrum Galaktyki? W promieniu około 70 lat świetlnych od centrum, astronomowie uważają, że średnia odległość między gwiazdami to 75-750 miliardów kilometrów. Dla porównania, najbliższa gwiazda do Układu Słonecznego znajduje się  40 000 miliardów kilometrów od nas. Źródło: CfA]]> 15629 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarne dziury z małych galaktyk mogą emitować promienie gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/01/czarne-dziury-z-malych-galaktyk-moga-emitowac-promienie-gamma/ Thu, 01 Mar 2018 18:15:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15634 Blazary emitują dżety z czarnych dziur w swoich centrach. Źródło: Wikimedia Commons[/caption] Ogólna zasada mówi, że jeżeli jakieś zagadkowe zjawisko ma miejsce gdzieś w odległej przestrzeni kosmicznej, to zapewne jakaś czarna dziura ma coś z tym wspólnego. Tak przynajmniej mówi badacz Vaidehi Paliya z wydziału fizyki i astronomii na Uniwersytecie Clemson, którego artykuł naukowy opublikowany w styczniu w periodyku The Astrophysical Journal Letters zawiera szczegóły odkrycia siedmiu galaktyk, które może potencjalnie wstrząsnąć tym co astrofizycy wiedzą o tym jak rozmiary galaktyki - i czarnej dziury w jej środku - mogą wpływać na jej zachowanie. Powszechnie uważa się, że tylko masywne galaktyki posiadają wystarczająco dużo energii, aby stać się blazarami, które są fenomenalnymi dżetami promieniowania, wystarczająco silnymi, aby rozciągać się na tysiące lat świetlnych. Jednak najnowsze badania prowadzone przez Paliyę mogą wskazywać, że mniejsze galaktyki także mogą to robić, jeżeli sprzyjają temu warunki. Istnieją trzy główne typy galaktyk: owalne galaktyki eliptyczne, dyskowe galaktyki spiralne i galaktyki nieregularne, które nie pasują za bardzo do żadnej z tych dwóch klas. "Galaktyki eliptyczne to najstarsze i najmasywniejsze galaktyki we wszechświecie" mówi Paliya. "Ludzie zakładają, że galaktyki eliptyczne powstają wskutek zderzenia dwóch mniejszych galaktyk, które mieszają się ze sobą tworząc jedną dużą galaktykę eliptyczną. Zazwyczaj, w galaktykach eliptycznych odkrywamy czarne dziury o masie ponad miliarda mas słońca". Poprzez swoje naturalne oddziaływanie grawitacyjne, czarne dziury w centrach galaktyk rosną przyciągając i "pożerając" otaczającą ją materię w procesie akrecji. "To tak jak gdy lejemy wodę do zlewu, widzimy, że tworzy ona spiralę, po której woda spływa do odpływu. W podobny sposób materia tworzy dysk akrecyjny wokół czarnej dziury" mówi Paliya. "W ten sposób czarna dziura szybko się rozrasta stając się prawdziwym potworem". Jednak gdy dysk akrecyjny otaczający czarną dziurę zaczyna emitować ekstremalne rozbłyski energii - w zakresie radiowym, podczerwonym i rentgenowskim -  o galaktyce mówi się, że jest "aktywna", co otwiera pole do nowej klasyfikacji pomijającej kształt. "Blazary są jednym z kilku typów aktywnych galaktyk" mówi Marco Ajello, profesor fizyki i astronomii i doradca Paliyi. "Są to galaktyki, w których znajdują się supermasywne czarne dziury, a ta czarna dziura - w jakiś sposób - jest w stanie przyspieszać cząstki do prędkości bliskich prędkości światła i utrzymywać je skolimowane w wąskich strumieniach, zwanych dżetami, które stają się bardzo jasnymi źródłami promieniowania kiedy skierowane są w naszą stronę". Takie dżety są jednymi z najbardziej ekstremalnych źródeł promieniowania gamma w przestrzeni kosmicznej. "Takie blazary mają dżety, które przypominają fontannę. Gdybyśmy szukali potężnej fontanny, musielibyśmy u jej podstaw zainstalować wyjątkowo mocny silnik. Blazary muszą posiadać w swoich centrach bardzo masywne czarne dziury, aby były w stanie emitować dżety. Zazwyczaj nie oczekujemy takich silnych dżetów z małych źródeł wielkości naszej galaktyki". Droga Mleczna jest galaktyką spiralną z ramionami wypełnionymi gazem i pyłem oraz z jasnym centrum pełnym starych gwiazd. Zazwyczaj galaktyki spiralne są mniej masywne i mniej aktywne niż ich eliptyczne odpowiedniki. Gdy wyniesiony w 2008 roku w przestrzeń kosmiczną Kosmiczny Teleskop Fermi w ciągu pierwszego roku pracy na orbicie zarejestrował promieniowanie gamma z czterech ramion spiralnych galaktyki fizycy byli zdumieni. "To było nieoczekiwane - tego typu promieniowanie gamma widzieliśmy dotychczas podczas obserwacji blazarów," mówi Dieter Hartmann, profesor fizyki i astronomii oraz współautor badania. "Gdy odkryliśmy te cztery źródła, ludzie sugerowali, że mogą to być blazary. Jednak z uwagi na tak małą liczbę źródeł, nie mogliśmy być tego pewni. Wtedy pojawiło się pytanie: czy to naprawdę jest nowy typ źródła czy to jedynie wyjątki od standardu?" https://www.youtube.com/watch?v=LPtoWOmwtiA Pytanie pozostawało bez odpowiedzi do czasu gdy współpracownicy Paliyi z Indii nie opublikowali w 2017 roku katalogu aktywnych galaktyk spiralnych.Galaktyki Seyferta to jeszcze jeden typ aktywnych galaktyk ze stosunkowo małomasywnymi czarnymi dziurami w swoim centrum. Niemniej jednak, zamiast emitować gwałtowne rozbłyski promieniowania gamma niczym blazary, galaktyki Seyferta znane są ze swojego ultra silnego promieniowania ultrafioletowego. Katalog stanowił dla astrofizyków pierwszą szansę odpowiedzenia na pytanie, które w 2008 roku postawił teleskop Fermi. Czy to możliwe, aby galaktyka spiralna emitowała dżety promieniowania gamma? "Uruchomiłem ten katalog 11 101 galaktyk Seyferta i przeanalizował je w zakresie promieniowania gamma za pomocą teleskopu Large Area Telescope zainstalowanego na pokładzie teleskopu Fermi"mówi Paliya. "Znalazłem tam cztery nowe źródła promieniowania gamma i trzy, które wcześniej uważane były za blazary, a teraz skłaniamy się ku tezie, że to także galaktyki Seyferta". To przełomowe odkrycie wskazuje, że nawet mniejsze źródła są w stanie emitować silne dżety promieniowania gamma - a to już istotna zmiana w fundamentach astrofizyki. "Jeżeli taki dżet jest podobny do tego emitowanego przez blazary, ale źródłem jest mała czarna dziura, to można to przyrównać do samochodu. Załóżmy, że mniejszy samochód jedzie z taką samą prędkością co samochód z dużo większym silnikiem. Zatem silnik w mniejszym samochodzie musiałby być dużo bardziej wydajny" mówi Ajello. "Zatem może być tak, że czarna dziura działa znacznie wydajniej w mniejszych układach spiralnych niż w większych obiektach takich jak blazary". Aby zrozumieć eliptyczną/spiralną naturę galaktyk macierzystych tych siedmiu odkrytych źródeł promieniowania gamma, Ajello i Paliya planują uzyskać ich głębokie zdjęcia o najwyższej możliwej rozdzielczości, co stanowi spore wyzwanie dla naziemnych teleskopów optycznych z uwagi na szkodliwy wpływ atmosfery ziemskiej. "Jeżeli okaże się, że są to galaktyki eliptyczne, to znaczy, że patrzymy tylko na normalny blazar. Być może jest to po prostu mniejsza galaktyka eliptyczna z mniejszą czarną dziurą. Ale jeżeli jest to galaktyka spiralna, to dżety mogą wystepować w dowolnym otoczeniu gdzie jest czarna dziura i pozostaje tylko kwestia określenia warunków pojawienia się dżetów w takich miejscach". Źrodło: Clemson University]]> 15634 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Hubble prowadzi najbardziej szczegółowe w historii badania atmosfery egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/02/hubble-prowadzi-najbardziej-szczegolowe-w-historii-badania-atmosfery-egzoplanety/ Fri, 02 Mar 2018 10:46:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15639 Credit: NASA, ESA, and G. Bacon (STScI)[/caption] Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble'a do zbadania atmosfery gorącej egzoplanety WASP-39b. Łącząc zebrane w ten sposób dane ze starszymi danymi stworzyli najpełniejszy obraz atmosfery egzoplanetarnej w historii. Skład chemiczny atmosfery WASP-39b wskazuje, że proces formowania egzoplanet może znacznie odbiegać od tego jaki miał miejsce w przypadku gazowych olbrzymów w Układzie Słonecznym. Badanie atmosfer egzoplanetarnych może dostarczyć nowych informacji o tym jak i gdzie powstają planety krążące wokół gwiazd. "Musimy spojrzeć na zewnątrz, aby zrozumieć nasz własny układ planetarny" tłumaczy główna badaczka projektu Hannah Wakeford z Uniwersytetu w Exeter. Dlatego też brytyjsko-amerykański zespół połączył możliwości Kosmicznego Teleskopu Hubble'a z możliwościami innych teleskopów naziemnych i kosmicznych i za ich pomocą szczegółowo zbadał egzoplanetę WASP-39b. Astronomowie odtworzyli najpełniejsze możliwe obecnie widmo atmosfery egzoplanety. [AdSense-A]   WASP-39b krąży wokół gwiazdy podobnej do Słońca, oddalonej od nas o około 700 lat świetlnych. Planeta ta klasyfikowana jest jako "gorący saturn", bowiem przypomina Saturna zarówno pod względem masy jak i odległości od gwiazdy macierzystej. Badacze odkryli, że obie planety, pomimo podobnej masy, różnią się od siebie istotnie na wiele sposobów. Nie tylko WASP-39b nie posiada systemu pierścieni, ale także charakteryzuje się nadętą atmosferą wolną od wysokiej pokrywy chmur. Ta cecha pozwoliła Hubble'owi zajrzeć głębiej w jej atmosferę. Oddzielając światło gwiazdy przenikające przez atmosferę planty, badacze odkryli wyraźne dowody na duże ilości pary wodnej w atmosferze. Co ciekawe, WASP-39b ma trzy razy więcej wody niż Saturn. Choć naukowcy przewidywali, że dostrzegą parę wodną, całkowicie zaskoczyła ich jej ilość. To zaskoczenie, połączone z obfitością wody pozwoliło wywnioskować obecność dużej ilości cięższych pierwiastków w atmosferze planety. To z kolei wskazuje, że planeta była bombardowana dużą ilością lodowej materii, która zebrała się w jej atmosferze. Tego typu bombardowanie byłoby możliwe tylko jeżeli WASP-39b powstała dużo dalej od swojej gwiazdy macierzystej niż obecnie. "WASP-39b udowadnia, że egzoplanety są pełne niespodzianek i mogą charakteryzować się zupełnie innym składem chemicznym niż planety znajdujące się w Układzie Słonecznym" mówi współautor opracowania David Sing z Uniwersytetu w Exeter. Analiza składu chemicznego atmosfery oraz obecne położenie planety wskazują, że WASP-39b najprawdopodobniej przeszedł przez interesujący proces zbliżania się do swojej gwiazdy. "Egzoplanety pokazują nam, że formowanie planet jest bardziej skomplikowane i bardziej zagadkowe niż wcześniej nam się wydawało. I to fantastyczna wiadomość!" dodaje Wakeford. Po swojej niesamowitej podróży do wnętrza układu planetarnego, WASP-39b znajduje się teraz osiem razy bliżej swojej gwiazdy WASP-39, niż Merkury do Słońca, i potrzebuje zaledwie 4 dni, aby ją okrążyć. Planeta jest także zablokowana pływowo, co oznacza, że jest ona stale skierowana jedną stroną w kierunku gwiazdy. Wakeford i jej zespół ustalili, że temperatura WASP-39b to niesamowite 750 stopni Celsjusza. Choć tylko jedna strona planety skierowana jest w stronę gwiazdy, silne wiatry przenoszą ciepło z jasnej strony planety na jej stronę nocną. Badacze planują także wykorzystać Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba do stworzenia jeszcze dokładniejszego widma atmosfery WASP-39b. James Webb będzie w stanie zebrać dane o węglu w atmosferze planety, który pochłania promieniowanie na dłuższych falach niż Hubble może dostrzec. Źródło: ESA/Hubble Information Centre]]> 15639 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie: Mnóstwo gwiazd w IC 4710]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/02/zdjecie-mnostwo-gwiazd/ Fri, 02 Mar 2018 14:58:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15643 Odkryta w 1900 roku przez astronoma DeLisle Stewarta,  a tutaj sfotografowana za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a IC 4710 niewątpliwie stanowi spektakularny widok. Ta galaktyka to aktywny obłok jasnych gwiazd, z jasnymi zagęszczeniami, w których trwają intensywne procesy gwiazdotwórcze, rozsianymi przy zewnętrznych krawędziach. IC 4710 to karłowata galaktyka nieregularna. Jak sama nazwa wskazuje, galaktyki takie mają nieregularny i chaotyczny kształt, nie można w nich wyróżnić ani zgrubień centralnych ani ramion spiralnych - są one wyrażnie inne niż galaktyki spiralne czy eliptyczne. Uważa się, że galaktyki nieregularne mogły kiedyś być spiralnymi lub eliptycznymi, ale ich kształt został zaburzony przez zewnętrzne oddziaływania grawitacyjne lub procesy łączenia z innymi galaktykami. Karłowate galaktyki nieregularne są szczególnie istotne dla badaczy próbujących zrozumieć ewolucję galaktyk, bowiem uważa się, że ich rozmiary podobne są do rozmiarów pierwszych galaktyk, które uformowały się we Wszechświecie. IC 4710 znajduje się około 25 milionów lat świetlnych od Ziemi w kierunu południowego gwiazdozbioru Pawia (Pavo). Gwiazdozbiór ten widoczny jest z południowej półkuli i zawiera także trzecią pod względem jasności gromadę kulistą na niebie - NGC 6752, galaktykę spiralną - NGC 6744 oraz sześć znanych układów planetarnych - w tym HD 181433, w którym znajduje się super-ziemia. Dane wykorzystane do stworzenia tego zdjęcia zostały zebrane za pomocą kamery ACS (Advanced Camera for Surveys) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: NASA]]> 15643 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Układ planetarny z trzema super-ziemiami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/02/uklad-planetarny-z-trzema-super-ziemiami/ Fri, 02 Mar 2018 15:41:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15648 Credit: Karen Teramura & BJ Fulton, UH IfA[/caption] Jak dotąd potwierdzono odkrycie ponad 3500 planet pozasłonecznych. Większość z nich została odkryta przy wykorzystaniu metody tranzytu. Łącząc krzywe blasku gwiazdy w trakcie tranzytu z obserwacjami zmian prędkości gwiazdy, astronomowie są także w stanie określić masę i promień planety, tym samym nakładając ograniczenia na jej budowę wewnętrzną. Atmosfery egzoplanet także można badać podczas tranzytu wykorzystując fakt, że skład chemiczny atmosfery sprawia, że jej przezroczystość jest różna na różnych długościach fali. Mierząc głębokość tranzytu na różnych długościach fali, można poznać skład chemiczny i temperaturę atmosfery planety. Joseph Rodriguez, Andrew Vanderburg, Jason Eastman, David Latham i Samuel Quinn z Harvardu wraz ze swoim zespołem naukowców odkryli trzy małe tranzytujące planety krążące wokół gwiazdy GJ9827, która znajduje się zaledwie 100 lat świetlnych od Ziemi. Promienie tych planet to odpowiednio 1,6; 1,3 i 2,1 promienia Ziemi, zatem wszystkie trzy planety mieszczą się w definicji super-ziemi, to jest planet o masach wyższych od masy Ziemi a niższych od masy Neptuna. Pomiary prędkości radialnych egzoplanet, nie uwzględnione w tym artykule naukowym, zostały właśnie opublikowane i potwierdzają te wnioski. [AdSense-A]   GJ9827 jest jedną z kilku gwiazd, o których wiemy, że wokół nich krąży kilka tranzytujących planet typu ziemskiego odpowiednich do potencjalnych prób scharakteryzowania ich atmosfer. Co więcej, jej trzy egzoplanety są szczególnie interesujące, bowiem dwie z nich mają promienie między 1,5 a 2,0 promienie Ziemi. W tym zakresie promieni, skład chemiczny planety przechodzi z planet skalistych do gazowych, a takich planet znamy naprawdę niewiele. Wszystkie trzy planety krążą bardzo blisko swojej gwiazdy, okrążając ją w zaledwie 1,2; 3,6 oraz 6,2 dnia. W tak niewielkich odległościach temperatury na planecie szacuje się na 1172, 811 i 680 K. Przyszłe obserwacje pozwolą dokładniej zbadać ich atmosfery i lepiej poznać tę nietypową rodzinę super-ziem. Źródło: CfA [AdSense-B]]]> 15648 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czerwony olbrzym ożywił pozostałość po dawnej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/05/czerwony-olbrzym-ozywil-pozostalosc-po-dawnej-gwiezdzie/ Mon, 05 Mar 2018 19:45:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15653 Kosmiczne obserwatorium Integral zaobserwowało rzadkie zdarzenie: moment, w którym wiatry emitowane przez dużego czerwonego olbrzyma obudziły jego wolno rotującego towarzysza, jakim jest jądro dawnej gwiazdy, przywracając go do życia w rozbłysku promieniowania rentgenowskiego. Rozbłysk promieniowania rentgenowskiego został po raz pierwszy zarejestrowany przez Integral w dniu 13 sierpnia 2017 roku i pochodził z nieznanego źródła w kierunku zatłoczonego centrum Drogi Mlecznej. Nagłe odkrycie spowodowało lawinę dalszych obserwacji w kolejnych tygodniach, które miały na celu zlokalizowanie źródła. Obserwacje pozwoliły dostrzec silnie namagnetyzowaną i powoli rotującą gwiazdę neutronową, która prawdopodobnie właśnie zaczęła pożerać materię z towarzyszącego jej czerwonego olbrzyma. [AdSense-A]   Gwiazdy o masie Słońca oraz te o masie do ośmiu mas Słońca pod koniec swojego życia przechodzą w stadium czerwonego olbrzyma. Ich zewnętrzne powłoki rozszerzają się i rozciągają na miliony kilometrów, a ich pyłowo-gazowe zewnętrzne warstwy wywiewane są w kierunku od gwiazdy centralnej w stosunkowo powolnych wiatrach, których prędkość sięga kilkuset kilometrów na sekundę. Jeszcze większe gwiazdy o masie do 25-30 mas Słońca, szybko spalają całe swoje paliwo jądrowe i eksplodują jako supernowe czasami pozostawiając po sobie rotujące jądro o silnym polu magnetycznym - tak zwane gwiazdy neutronowe. Te malutkie jądra charakteryzują się masą niemal 1,5 masy Słońca upakowaną w sferę o średnicy zaledwie 10 kilometrów - przez co są jednymi z najgęstszych obiektów w przestrzeni kosmicznej. Gwiazdy w układach podwójnych nie są niczym szczególnym, ale odkrycie układu gwiazdy neutronowej i czerwonego olbrzyma jest czymś stosunkowo rzadkim - to tak zwane symbiotyczne rentgenowskie układy podwójne. Znamy ich nie więcej niż dziesięć. "Integral zarejestrował unikatowy moment narodzin rzadkiego rodzaju układu podwójnego" mówi Enrico Bozzo z Uniwersytetu Genewskiego i główny autor artykułu naukowego opisującego odkrycie. "Czerwony olbrzym wyemitował wystarczająco gęsty wolny wiatr, który karmi jego neutronowego towarzysza, co z kolei spowodowało emisję wysoko-energetycznego promieniowania z martwego jądra po dawnej gwieździe". Omawiana para gwiazd faktycznie należy do osobliwych. Obserwacje przeprowadzone za pomocą teleskopów kosmicznych XMM-Newton oraz NuSTAR wykazały, że gwiazda neutronowa wykonuje pełen obrót wokół własnej osi co dwie godziny - to bardzo długo w porównaniu do innych gwiazd neutronowych, które mogą rotować wiele razy na sekundę. Przeprowadzone później pomiary pola magnetycznego tej gwiazdy neutronowej pozwoliły określić, że jest ono nad wyraz silne. Silne pole magnetyczne zazwyczaj wskazuje na młodą gwiazdę neutronową, bowiem siła pola zazwyczaj spada z czasem. Czerwony olbrzym jest natomiast dużo starszy. "To naprawdę zagadkowe obiekty. Może być tak, że labo pole magnetyczne gwiazdy neutronowej nie słabnie znacząco w czasie, albo gwiazda neutronowa powstała dużo później w historii tego układu podwójnego. Oznaczałoby to, że uległa ona kolapsowi z etapu białego karła w gwiazdę neutronową wskutek długiego okresu pożerania materii z czerwonego olbrzyma". [AdSense-B]   W układzie młodej gwiazdy neutronowej i starego czerwonego olbrzyma, w pewnym momencie wiatry podróżujące z nadętego olbrzyma zaczną opadać na mniejszą gwiazdę przyspieszając tempo jej rotacji i powodując emisję promieniowania rentgenowskiego. "Nie widzieliśmy tego obiektu przez ostatnie 15 lat naszych obserwacji za pomocą Integral, zatem uważamy, że dostrzegliśmy pierwsze rozbłyski rentgenowskie z tego układu" mówi Erik Kuulkers, naukowiec projektu Integral w ESA. "Będziemy kontynuowali obserwacje zachowania tego układu, aby sprawdzić czy nie jest to tylko przedłużony okresowy wzrost ilości wiatru, aczkolwiek jak dotąd nie widzimy w nim żadnych znaczących zmian". Źródło: ESA]]> 15653 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Strefa zmroku na Jowiszu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/06/strefa-zmroku-na-jowiszu/ Tue, 06 Mar 2018 07:35:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15660 Powyższe zdjęcie przedstawia formowanie się chmur w okolicach południowego bieguna Jowisza. Sonda Juno wykonała to zdjęcie podczas swojego siódmego bliskiego przelotu w pobliżu tego gazowego olbrzyma w dniu 7 lutego br. o godzinie 10:11 EST. W momencie wykonania zdjęcia sonda znajdowała się w odległości 120 533 kilometrów od szczytów chmur Jowisza. Gerald  Eichstädt obrobił to zdjęcie z surowych danych zebranych za pomocą kamery JunoCam zainstalowanej na pokładzie sondy. Zdjęcie jest jednym z serii zdjęć wykonanych w ramach eksperymentu, którego celem było uchwycenie oświetlonych fragmentów biegunowych obszarów planety. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstädt]]> 15660 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Spaceman - Mike Massimino]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/06/recenzja-spaceman-mike-massimino/ Tue, 06 Mar 2018 16:37:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15666 Skoro interesujecie się astronomią (a zakładam, że tak jest, bo inaczej nie trafilibyście na Puls Kosmosu), to pewnie był kiedyś taki okres w Waszym życiu, że marzyliście o zostaniu astronautą czy astronautką. No sami się przyznajcie. Było tak? Wiedziałem, że mam rację. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, że wielu z nas o tym marzyło, ale niemal wszyscy wiedzieli, że to na zawsze zostanie tylko w sferze marzeń? Potem dorastaliśmy, a takie absurdalne marzenia pozostawały gdzieś tam daleko, w przeszłości. Mimo to, raz na jakiś czas zdarza się taki ktoś wśród nas, marzycieli, kto w jakiś dziwny sposób po jakimś czasie realizuje swoje marzenia i wyrusza w przestrzeń kosmiczną. Gdy już powróci na Ziemię, całe życie wspomina, spotyka się z dorosłymi, z dziećmi, z młodzieżą i mówi im jak ważne jest parcie do realizacji marzeń, bo przecież skoro jemu/jej się to udało, to może udać się każdemu. Takie twierdzenia nam dorosłym, którzy przegapili już swoją szansę, mogą naprawdę działać na nerwy. Ale... Jedną z takich osób, które znalazły się w przestrzeni kosmicznej, a przy okazji naprawiały Kosmiczny Teleskop Hubble'a był Mike Massimino, który wziął udział w misji STS-109 oraz STS-125 odpowiednio w 2002 i 2009 roku. Skoro już Mike poleciał w przestrzeń kosmiczną i co ważne, szczęśliwie stamtąd powrócił, postanowił napisać o tym książkę. I w sumie dobrze zrobił. Książka pt. Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze oko na Wszechświat wydana została niedawno nakładem Wydawnictwa Agora  i wkrótce potem trafiła w moje ręce. [caption id="attachment_15670" align="aligncenter" width="1024"] Credit: Jeffrey Schifman for Columbia Engineering[/caption] Przyznaję, że podchodziłem do niej bardzo sceptycznie, jak z resztą do większości opowieści astronautycznych, ale postanowiłem poczekać z opinią do momentu dobrnięcia do ostatniej strony. Początek książki potwierdził tylko moje obawy. Już od niemalże pierwszej strony zderzamy się z jedną wielu amerykańskich historii typu "jak to mały chłopiec marzył o kosmosie i...". Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku godzinach zorientowałem się, że wciąż czytam, że zdążyłem już polubić głównego bohatera i pożeram kolejne strony z niecierpliwością oczekując tego co będzie dalej. Zanim Mike (książkowy, a tym samym prawdziwy) znalazł się w przestrzeni kosmicznej, zagryzałem już palce pochłaniając kolejne informacje o pracy nie tylko samych astronautów, ale całego przemysłu kosmicznego w USA i związanego z nim środowiska naukowego, historii lotów kosmicznych, wymagań stawianych kandydatom na astronautów i przeciwnościom losu jakim trzeba stawić czoła, aby w pewnym momencie swojego życia spojrzeć na bladoniebieską kropkę unosząc się w stanie nieważkości tuż nad nią.
    Oczywiście wbijają ci do głowy jedno: owszem, to świetna zabawa, ale nie jesteś tam dla zabawy. Pilotaż to poważna sprawa. Ludzie giną. W 1966 roku dwaj astronauci z programu Gemini, Elliot See i Charles Bassett, rozbili się w T-38 w St. Louis. Wybrali się tam, żeby obejrzeć budowany przez firmę McDonnell Douglas statek kosmiczny Gemini 9, którym mieli polecieć. Zła pogoda doprowadziła do tego, że zawrócili, po czym nie mogli znaleźć pasa i uderzyli w hangar, w którym znajdowała się kapsuła Gemini 9. Obaj ponieśli śmierć tuż koło statku, którym mieli odbyć lot kosmiczny.

    Jestem naprawdę zaskoczony ilością informacji o świecie astronautyki, którą autorowi udało się przemycić w tej książce, przy zachowaniu lekkości narracji. Być może po części jest to spowodowane osobą samego Mike'a, który (co czuć na stronach książki) jest niezwykle pozytywną osobą. Na 334 stronach można dobrze poznać jego historię, można docenić jego upór i chęć stawiania czoła wszystkim przeciwnościom losu. Z pierwszej ręki dowiadujemy się jak wygląda proces przygotowań, jak wygląda ścieżka od szeregowego pracownika naukowego do astronauty grzebiącego przy najważniejszym teleskopie kosmicznym. Mimo, że w tym przypadku wszystko zakończyło się spełnieniem marzeń, między wierszami możemy dostrzec jak wielu osobom, które rzuciły wszystko na jedną szalę, nigdy się to nie udało. W otoczeniu Mike'a poznajemy osoby, które miały ten sam cel co on, ale nigdy nawet nie zbliżyły się do wyboru na kandydata na astronautę. Cóż, jak w wielu innych elitarnych zawodach, także i tu duże znaczenie ma przypadek i szczęście.
    Kiedy ludzie pytają mnie, jak czuje się człowiek, kiedy pierwszy raz spaceruje w kosmosie, odpowiadam: wyobraź sobie, że zostałeś wybrany na miotacza, który rozpoczyna decydujący siódmy mecz finałowych rozgrywek ligi baseballowej World Series. Na trybunach wrzeszczy pięćdziesiąt tysięcy fanów, oglądają cię miliony telewidzów na całym świecie, a ty czekasz przy ławce rezerwowych na swoje wyjście. Tylko że jeszcze nigdy w życiu nie grałeś w baseball. Nigdy nie postawiłeś stopy na boisku. Spędzałeś czas na ogrodzonych siatką polach do ćwiczenia  rzutów i uderzeń piłeczki. Ćwiczyłeś z makietami i replikami. Całe miesiące grałeś w Major League Baseball na PlayStation. Nigdy jednak nie znajdowałeś się w polu gry. A tymczasem w serii finałowych meczów jest remis, gra toczy się o tegoroczne mistrzostwo ligi i wszyscy liczą właśnie na ciebie! Musisz zaraz wyjść i im pokazać.

    Jeżeli zatem lubisz niezwykle pozytywne biografie, ciekawe osoby i lubisz czytać o ludziach, którym coś się udało - ta książka jest dla ciebie. Jeżeli myśl o spacerze kosmicznym to twoje jedyne i największe marzenie - ta książka jest dla ciebie. Jeżeli chcesz poznać zaplecze całego programu wahadłowców - ta książka jest także dla ciebie Nawet jeżeli nie przepadasz za amerykańskimi opowieściami o spełnianiu marzeń i opowieści o tym "jak mały chłopiec, który marzył o zostaniu astronautą/astronomem, robił wszystko co się dało i dopiął swego" to możesz spokojnie sięgnąć po tę lekturę, a i tak będziesz usatysfakcjonowany. W moim przypadku tak było, a mam naprawdę duże uczulenie na american dream. P.S. do Autora: Mike, chłopaku! Nic z tego. Dla większości świata baseball nie istnieje i nikt nawet nie wie o co w tym tak naprawdę chodzi. ;-)

    Trzy egzemplarze "Spacemana" polecą jeszcze dzisiaj do wybranych Patronów Pulsu Kosmosu.


    Tytuł: Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze oko na Wszechświat. Autor: Mike Massimino Stron: 334 Wydawnictwo: Wydawnictwo Agora Link: https://kulturalnysklep.pl/ksiazka/spaceman--jak-zostac-astronauta-i-uratowac-nasze-oko-na-wszechswiat-space]]>
    15666 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa potężny obłok pyłu otaczający młodą gwiazdę HR 4796A]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/07/hubble-odkrywa-potezny-oblok-pylu-otaczajacy-mloda-gwiazde-hr-4796a/ Wed, 07 Mar 2018 07:30:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15674 Hubble odkrywa rozległą, złożoną strukturę pyłową o średnicy około 250 miliardów kilometrów otaczającą młodą gwiazdę. Źródło: NASA/ESA/G. Schneider (Univ. of Arizona)[/caption] Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryli rozległą, złożoną strukturę pyłową o średnicy około 250 miliardów kilometrów otaczającą młodą gwiazdę HR 4796A. Znany jest już jasny, wąski, wewnętrzny pierścień pyłu otaczający tę gwiazdę, który mógł powstać wskutek oddziaływania grawitacyjnego niewidzianej jeszcze olbrzymiej planety. Nowo odkryta, rozległa struktura pyłowa wokół tego systemu może nieść w sobie istotne informacje o wyglądzie potencjalnego układu planetarnego otaczającego tę gwiazdę, której wiek szacuje się na 8 milionów lat. Pole odłamków składające się z bardzo drobnego pyłu prawdopodobnie powstało wskutek kolizji, do których dochodziło między rozwijającymi się planetami, czego dowodem może być jasny pierścień odłamków pyłowych w odległości 10 miliardów kilometrów od gwiazdy. Ciśnienie promieniowania emitowanego przez gwiazdę, która jest 23 razy jaśniejsza od Słońca, z czasem wypchnęło ten pył dalej w przestrzeń kosmiczną. [AdSense-A]   Jednak dynamika nie kończy się w tym miejscu. Rozdęta, zewnętrzna struktura pyłowa przypomina dętkę po zderzeniu z ciężarówką. Jest ona dużo bardziej wydłużona w jednym kierunku niż w innych, przez co wygląda na spłaczczoną nawet po tym jak uwzględnimy jej nachylenie względem nas na niebie. Może to być skutek ruchu gwiazdy macierzystej przedzierającej się przez ośrodek międzygwiezdny, może to być także skutek oddziaływań pływowych ze strony towarzyszącego gwieździe czerwonego karła (HR 4796B), znajdującego się co najmniej 75 miliardów kilometrów od niej. "Nie możemy badać odłamków egzoplanetarnych w izolacji. Oddziaływanie środowiska, interakcje z ośrodkiem międzygwiezdnym, z drugą gwiazdą w układzie podwójnym mogą mieć długofalowy wpływ na ewolucję takich systemów.  Asymetrie zewnętrznego pierścienia pyłowego mówią nam bardzo dużo o występujących tam siłach innych niż ciśnienie promieniowania gwiazdy centralnej, które mają wpływ na materię pyłową. Widzieliśmy już takie efekty w kilku innych układach, ale tutaj widzimy kilka różnych procesów na raz" tłumaczy Glenn Schneider z Uniwersytetu w Tucson w Arizonie. Pierwsze dowody na istnienie dysku odłamków wokół jakiejkolwiek gwiazdy odkryto w 1983 roku za pomocą satelity Infrared Astronomical Satellitte. Wykonane później fotografie beta Pictoris, gwiazdy nieba południowego pozwoliły dostrzec skierowany do nas krawędzią dysk odłamków. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, zainstalowane na pokładzie Hubble'a instrumenty drugiej generacji, które posiadały możliwość blokowania blasku gwiazdy centralnej umożliwiły fotografowanie wielu innych dysków. Obecnie wiemy, że takie pierścienie odłamków powszechnie występują wokół gwiazd. Jak dotąd sfotografowano ponad 40 takich układów. Większość z tych zdjęć wykonano za pomocą Hubble'a. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 15674 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PW-Sat2 gotowy do lotu w przestrzeń kosmiczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/07/pw-sat2-gotowy-do-lotu-w-przestrzen-kosmiczna/ Wed, 07 Mar 2018 08:28:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15679 Po wielu miesiącach intensywnych prac z ostatnim dniem lutego br. zakończyła się integracja satelity PW-Sat2. Kosmiczny satelita zbudowany przez studentów Politechniki Warszawskiej oczekuje teraz na ostatnie testy przed przekazaniem go do firmy, która zapewnia miejsce na rakiecie, która wyniesie go w przestrzeń kosmiczną. Z uwagi na opóźnienia po stronie firmy SpaceX, aktualnie start PW-Sat2 planowany jest na drugą połowę roku. Satelita zbudowany w Studenckim Kole Astronautycznym przez ostatnie kilka miesięcy przechodził testy wszystkich elementów elektronicznych oraz integrację całości w laboratoriach CEZAMAT PW oraz CNK PAN. Po zakończeniu tego etapu, teraz satelita oczekuje na końcowe testy wibracyjne oraz testy w komorze próżniowej. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, w maju satelita zostanie przekazany do pośrednika, który zapewnia miejsce na rakiecie Falcon 9. [caption id="attachment_15681" align="aligncenter" width="1024"] Brainiac i najfajniejsza zabawka na PW.[/caption] Prace nad rozwojem projektu PW-Sat2 rozpoczęły się już w 2013 roku. Rok później przedstawiono pierwsze prototypy żagla deorbitacyjnego oraz projekty podstawowych podsystemów satelity. W 2016 roku gotowe były już projekty większości elementów satelity, a część z nich była już w trakcie produkcji. Niezwłocznie po wyprodukowaniu wszystkie podzespoły satelity zostały przetestowane, dzięki czemu wyeliminowano potencjalne problemy, które mogły pojawić się na dalszych etapach prac. Stopniowo prowadzono testy coraz większych systemów, aż w pewnym momencie, na tzw. płaskim złożeniu satelity przeanalizowane pracę kompletu urządzeń składających się na PW-Sat2. Prototyp satelity przeszedł testy wibracyjne w Instytucie Lotnictwa, a mechanizm otwarcia żagla udowodnił swoją skuteczność podczas kampanii testowej na Drop Tower w Bremie. Najbliższe testy wibracyjne modelu lotnego satelity zostaną przeprowadzone z wykorzystaniem infrastruktury EC Test Systems w Krakowie. PW-Sat2 to satelita zbudowany w standardzie CubeSat 2U. Główną misją satelity będzie przetestowanie żagla deorbitacyjnego, który skróci czas przebywania satelity na orbicie z kilkunastu lat do kilku miesięcy. Na pokładzie znajdą się również Czujnik Słońca, otwierane panele słoneczne, dwie kamery i autorski układ zasilania. Eksperymenty zostały w całości zaprojektowane i zbudowane przez studentów Studenckiego Koła Astronautycznego na Politechnice Warszawskiej. Start satelity aktualnie planowany jest na drugą połowę 2018 roku.  ]]> 15679 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Maritime EOvation: hackaton dla zainteresowanych danymi klimatycznymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/07/maritime-eovation-hackaton-dla-zainteresowanych-danymi-klimatycznymi/ Wed, 07 Mar 2018 13:29:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15686 Chcesz przyczynić się do powstania rozwiązań będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne zachodzące na świecie? Weź udział w 24-godzinnym hackatonie EoVation, który odbędzie się 16-17 marca 2018 w Gdańsku. Ilość deszczu spadająca w danym miesiącu, przeciętna siła wiatru, nasłonecznienie, wilgotność powietrza… tego typu dane o klimacie udostępnia platforma EO ClimLab przygotowywana na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Analityczna platforma będzie wspierała tworzenie innowacyjnych produktów i usług będących odpowiedzią na zmiany klimatyczne. W ramach projektu EO ClimLab organizowane są w Polsce hackatony dedykowane dla osób, które chcą projektować rozwiązania związane z klimatem. Najbliższy hackaton, zatytułowany Maritime EOvation Gdańsk, odbędzie się 16-17 marca 2018 w Inkubatorze Starter (Gdańsk, Ulica Lęborska 3B). Hackaton ma zachęcić i zaktywizować studentów, startupy oraz ludzi biznesu do działania i tworzenia rozwiązań wyzwań społecznych oraz biznesowych poświęconych zmianom klimatu. Podczas wydarzeń uczestnicy będą mieli okazję poznać przedstawicieli z sektora kosmicznego, biznesu i nauki. W ramach EoVation uczestnicy pracując w zespołach będą mieli 24 godziny na zaproponowanie wizji rozwiązania na jeden z przedstawionych problemów, zaprojektowanie konceptu jego działania oraz przedstawienia pomysłu przed jury. Wszystkie z zaproponowanych problemów dotyczą kwestii bezpośrednio i pośrednio powiązanych z efektami zmian klimatycznych w rejonie Morza Bałtyckiego. Wyznaczonych zostało pięć tematycznych zagadnień, na których uczestnicy będą musieli się skupić. Są to kolejno:
    • Rozprzestrzenianie się planktonu
    • Wysokość fal
    • Bilans promieniowania
    • Zalewanie plaż / terenów przybrzeżnych
    • Wycieki z linii brzegowej
    Zespoły będą musiały zaproponować wizję rozwiązania, w którym docelowo użyte mają zostać dane satelitarne i przedstawić je w krótkiej kilkuminutowej prezentacji przed komisją z środowisk biznesowych i technicznych. W trakcie trwania wydarzenia organizatorzy zapewniają dostęp do danych satelitarnych platformy EO ClimLab, szkolenia z wykorzystania danych satelitarnych, pomoc mentorów, wsparcie ekspertów z branży kosmicznej oraz kontakt z firmami. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny – wymagana jest jednak rejestracja. Organizatorem wydarzenia jest firma Blue Dot Solutions. Partnerem jest Inkubator Starter, Black Pearls VC, serwis Nauka o Klimacie oraz portal Kosmonauta.net Na najlepsze pomysły czekają atrakcyjne nagrody:
    • Voucher na pakiet komercyjnych zdjęć satelitarnych o wartości 2 tysięcy EUR
    • Zestawy elektroniki o czujników do Raspberry Pi
    • Miesięczny dostęp do przestrzeni coworkingowej
    • Usługi konsultingowe Blue Dot Solutions oraz Black Pearls VC
    Rejestracja na wydarzenie na serwisie evenea.

    O projekcie:

    EOClimlab to niekomercyjny projekt zlecony przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) dla polsko-czesko-rumuńskiego konsorcjum. W jego skład z Polski wchodzą Omnilogy, Blue Dot Solutions, Orange, Integrated Solutions oraz Kapitech. Po stronie czeskiej są to Czech Invest i SpaceSystems Czech, a po stronie rumuńskiej znajduje się trzech partnerów informatycznych: Arobs Transilvania Software, Aries Transilvania oraz Indeco Soft. Celem projektu nadzorowanego przez Omnilogy jest rozwijanie platformy informatycznej integrującej różne dane satelitarne i naziemne związane z problematyką zmian klimatycznych ze szczególnym uwzględnieniem danych pozyskanych przez europejski program satelitarny Copernicus. Drugim celem projektu jest zwiększanie świadomości dotyczącej problematyki zmian klimatycznych, jak i wiedzy o narzędziach i możliwościach wykorzystania danych satelitarnych dla nowych rozwiązań do przeciwdziałania ich skutkom. Odbywa się to między innymi na warsztatach o zbiorczej nazwie EOvation odbywających się w Polsce, Czechach i Rumunii.]]>
    15686 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Geometryczne grupy cyklonów wokół biegunów Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/08/geometryczne-grupy-cyklonow-wokol-biegunow-jowisza/ Thu, 08 Mar 2018 07:10:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15693 Powyższe zdjęcie południowego bieguna Jowisza stanowi mozaikę wielu zdjęć wykonanych za pomocą Jovian InfraRed Auroral Mapper na długości fali około 5 nm podczas czwartego z kolei przelotu sondy Juno przez peryjowium orbity. Zdjęcia wykonano w różnych momentach gdy sonda odlatywała od planety po przelocie przez peryjowium. To co tutaj widzimy to ciepło uciekające z planety przez chmury: kolor żółty wskazuje na obecność rzadszych chmur, a ciemnoczerwony gęstszych. Źródło: NASA/SWRI/JPL/ASI/INAF/IAPS[/caption] Bieguny Jowisza usiane są geometrycznymi gromadami cyklonów, a jego atmosfera jest znacznie głębsza niż dotychczas podejrzewano. To tylko niektóre z odkryć, o których wczoraj poinformowały cztery międzynarodowe zespoły badawcze analizujące dane obserwacyjne zebrane przez sondę Juno krążącą wokół Jowisza. Jedna z grup odkryła zbiór dziewięciu cyklonów wokół północnego bieguna Jowisza oraz sześciu wokół południowego. Prędkość wiatru przekracza w nich siłę huraganów kategorii 5 w niektórych miejscach i dochodzi do 350 kilometrów na godzinę. [caption id="attachment_15695" align="aligncenter" width="1024"] Centralny cyklon na biegunie Jowisza oraz osiem mniejszych cyklonów go otaczających. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/ASI/INAF/JIRAM[/caption] Owe masywne burze nie zmieniły znacząco położenia, ani nie połączyły się ze sobą od początku obserwacji. Lider zespołu Alberto Adriani z włoskiego Narodowego Instytutu Astrofizyki w Rzymie zaskoczony był odkryciem tak złożonych struktur. Naukowcy oczekiwali, że uda im się odkryć coś co przypomina sześciokątny system chmur znany z okolic północnego bieguna Saturna. Zamiast tego, badacze odkryli ośmiokątną grupę w pobliżu bieguna północnego, w której osiem cyklonów otacza jeden znajdujący się w środku, oraz pięciokątną grupę w pobliżu bieguna południowego. Każdy cyklon ma średnicę kilku tysięcy kilometrów. https://www.youtube.com/watch?v=hF0UjhPSS3A Piąta planeta od Słońca, gazowy olbrzym Jowisz jest zdecydowanie największą planetą w Układzie Słonecznym. Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2011 roku sonda Juno krąży wokół Jowisza od początku 2016 roku i regularnie zagląda pod jego gęste chmury. To dopiero druga sonda w historii, która znalazła się na orbicie Jowisza. Pierwszą była sonda Galileo, która badała planetę w latach 1995-2003. Inne z badań opublikowanych w tym tygodniu w periodyku Nature informuje o tym, że przecinające Jowisza ze wschodu na zachód prądy strumieniowe penetrują atmosferę planety na kilka tysięcy kilometrów wgłąb pod widoczną powierzchnię chmur. Precyzyjne pomiary nierównego pola grawitacyjnego Jowisza pozwoliły Yahai Kaspiemu z Instytutu Nauk Wiezmanna w Izraelu oraz jego współpracownikom oszacowanie głębokości prądów strumieniowych na 3000 kilometrów. "Te wyniki są dla nas zaskoczeniem, bowiem wskazują, że atmosfera Jowisza jest masywna i sięga znacznie głębiej niż wcześniej podejrzewaliśmy" przyznaje Kaspi. Lepiej rozumiejąc te silne prądy strumieniowe i pole grawitacyjne planety, naukowcy będą w stanie dokładniej badań jądro Jowisza. Podobna sytuacja może mieć miejsce na innych gazowych olbrzymach takich jak Saturn, gdzie atmosfera może sięgać jeszcze głębiej niż na Jowiszu. Jonathan Fortney z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz, który nie był zaangażowany w te badania, nazwał wyniki "ekstremalnie obszernymi" i stwierdził, że "bardzo precyzyjne pomiary pola grawitacyjnego planety mogą umożliwić nam poszukiwanie odpowiedzi dotyczących dynamiki tej planety". Wykorzystując podobne techniki, Juno może pomóc naukowcom okreslić głębokość Wielkiej Cerwonej Plamy na Jowiszu. Źródło: AP]]> 15693 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Wybierz się w podróż, która pozwoli ci dotknąć Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/08/wybierz-sie-w-podroz-ktora-pozwoli-ci-dotknac-slonca/ Thu, 08 Mar 2018 07:54:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15698 Chciałbyś zdobyć najgorętszy bilet tego lata bez stania w kolejce? NASA zaprasza ludzi z całego świata do zgłaszania online swoich imion, które zostaną umieszczone na mikrochipie, który znajdzie się na pokładzie historycznej sondy Parker Solar Probe jeszcze latem tego roku. Zgodnie z planem sonda przeleci przez atmosferę Słońca mierząc się z bezwzględnym gorącem i promieniowaniem słonecznym - a twoje nazwisko także może się tam znaleźć. "Ta sonda przemierzy obszar jeszcze nigdy nie badany przez człowieka" mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Parker Solar Probe pozwoli nam odpowiedzieć na pytania, które postawiliśmy ponad sześćdziesiąt lat temu". Zrozumienie Słońca zawsze było bardzo istotnym priorytetem dla naukowców badających przestrzeń kosmiczną. Badanie tego jak Słońce wpływa na przestrzeń kosmiczną i środowisko, w jakim poruszają się planety należy do zadań specjalistów z zakresu heliofizyki. To pole nauki jest nie tylko istotne do zrozumienia najważniejszej dla nas gwiazdy, ale także wspiera badanie całego układu słonecznego i innych gwiazd. Swoje dane można wprowadzić na sondę do 27 kwietnia 2018 roku na stronie http://go.nasa.gov/HotTicket https://www.youtube.com/watch?v=HfS21Nr6K0Y Sonda o rozmiarach małego samochodu skierowana zostanie wprost w atmosferę Słońca na odległość zaledwie 6 milionów kilometrów od powierzchni Słońca. Główne cele naukowe misji to prześledzenie jak energia i ciepło  przemierzają słoneczną koronę oraz próba odpowiedzi na to co przyspiesza wiatr słoneczny jak i energetyczne cząstki emitowane prze Słońce. Misja ma potencjał zrewolucjonizowania naszej wiedzy o Słońcu. Aby zrealizować te niespotykane badania, sonda i jej instrumenty będą chronione przed Słońcem przez ponad 10-centymetrową osłonę z kompozytów węglowych, która będzie w stanie wytrzymać temperatury na zewnątrz sondy rzędu 1400 stopni Celsjusza. Owa osłona będzie utrzymywała cztery zestawy instrumentów zaprojektowane do badania pola magnetycznego, plazmy i energetycznych cząstek i do obrazowania wiatru słonecznego, w temperaturze pokojowej. Zbliżając się do Słońca sonda osiągnie sporą prędkość - w momencie największego zbliżenia do gwiazdy sonda będzie przemieszczała się z prędkością około 193 km/s. "Parker Solar Probe jest całkiem dosłownie najszybszą i najgorętszą misją pod Słońcem" mówi naukowiec projektu Nicola Fox z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory. "Ta niesamowita sonda odkryje przed nami niewyobrażalnie dużo informacji o naszej gwieździe dziennej i jej zachowaniu". W maju 2017 roku NASA zmieniła nazwę sondy z Solar Probe Plus na Parker Solar Pobe w uznaniu prac astrofizyka Eugene Parkera. Decyzję o zmianie ogłoszono w trakcie ceremonii na Uniwersytecie w Chicago, gdzie Parker pracuje. To pierwszy przypadek w historii, kiedy NASA nazwała sondę na cześć żyjącej osoby. [caption id="attachment_15700" align="aligncenter" width="985"] Eugene Parker, emerytowany profesor Uniwersytetu w Chicago ogląda sondę, która nosi jego imię. Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory[/caption] Misje NASA najczęściej otrzymują nazwę po starcie i certyfikacji. W tym przypadku, zważając na osiągnięcia Parkera i fakt jak bardzo cele misji związane są z prowadzonymi przez niego badaniami, podjęto decyzję uhonorowania go jeszcze przed startem, aby przyciągnąć uwagę do jego ogromnego wkładu w heliofizykę. W latach pięćdziesiątych XX wieku Parker zaproponował wiele pomysłów na to jak gwiazdy - w tym Słońca - emitują energię. Nazwał tę kaskadę energii wiatrem słonecznym i opisał cały złożony system plazmy, pól magnetycznych i energetycznych cząstek, które składają się na to zjawisko. Parker także stworzył teoretyczne wytłumaczenie niezwykle gorącej atmosfery słonecznej - korony - jest gorętsza niż powierzchnia samego Słońca. Parker Solar Probe stanowi element realizowanego przez NASA programu Living with a Star (LWS), którego celem jest badanie układu Słońce-Ziemia, który bezpośrednio wpływa na życie i społeczeństwo. Źródło: NASA]]> 15698 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Kosmologowie znaleźli sposób sprawdzenia czy wszechświat jest gorętszy na jednym końcu niż na drugim]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/08/kosmologowie-znalezli-sposob-sprawdzenia-czy-wszechswiat-jest-goretszy-na-jednym-koncu-niz-na-drugim/ Thu, 08 Mar 2018 14:03:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15715 Pozostałość po Wielkim Wybuchu, kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła zdaje się posiadać gradient w skali wszechświat, cechę która zastanawia kosmologów już od dziesięcioleci. Źródło: Matthew Savino[/caption] Naukowcy od dawna obserwują wyraźny gradient w kosmicznym mikrofalowym promieniowaniu tła, jednak jak dotąd nie byli w stanie określić na ile jest on prawdziwy, a na ile jedynie pozorny. Badacze z University of Southern California (USC Dornsife) być może właśnie odkryli sposób na znalezienie odpowiedzi. Obserwowany z Ziemi, wszechświat wydaje się nieznacznie gorętszy na jednym końcu niż na drugim, przynajmniej jeżeli chodzi o kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła (CMB). Jednak kwestia, która męczy kosmologów dotyczy kwestii czy ta nierównowaga CMB jest rzeczywista czy też jest jedynie wynikiem efektu Dopplera. Siavash Yasini oraz Elena Pierpaoli z USC Dornsife najprawdopodobniej znaleźli sposób rozwiązania tej zagadki. Spopularyzowany prawdopodobnie przez Edwina Hubble, który wykorzystywał go do wykazania, że wszechświat się rozszerza, efekt Dopplera to obserwowane przesunięcie częstotliwości fal elektromagnetycznych spowodowane przez ruch ciał przemieszczających się w przestrzeni z dużymi prędkościami. Fale takie jak promieniowanie elektromagnetyczne - fale widzialne, rentgenowskie, mikrofalowe itd. - wydają się przesuwać w zakresie energii - te, które poruszają się w kierunku obserwatora wydają się charakteryzować wyższą energią czy temperaturą niż w rzeczywistości. Przeciwnie sytuacja ma się w przypadku fal oddalających się od obserwatora, które wydają się chłodniejsze. Naukowcy obserwujący niebo widzą, że przestrzeń pozostająca za Ziemią wydaje się nieco chłodniejsza, niż przestrzeń przed nią, ale nie do końca wiadomo czy to tylko efekt Dopplera czy też obserwacje rzeczywistej różnicy temperatury CMB. To zagadka, która unika rozwiązania od kilkudziesięciu lat. Ponieważ CMB stanowi energię pozostałą po Wielkim Wybuchu - gdy cały wszechświat eksplodował na zewnątrz z pojedynczego punktu - kosmologowie zakładali, że rozszerza się ono równomiernie. Pojawienie się dwóch biegunów we Wszechświecie, jednego cieplejszego od drugiego, musi zatem być wynikiem efektu Dopplera, skutkiem przemieszczania się Układu Słonecznego w przestrzeni kosmicznej. "Uważamy, że jedna strona CMB jedynie wygląda na cieplejszą ponieważ poruszamy się w jej kierunku, a przeciwna wydaje się chłodniejsza bowiem się od niej oddalamy" mówi Yasini, doktorant fizyki i astronomii. Astrofizycy mierzący prędkość układu słonecznego względem CMB korygują swoje obliczenia w oparciu o to założenie, tak samo jak kosmologowie badający Wielki Wybuch i warunku panujące bezpośrednio po nim. Ale okazuje się, że to może być błędne podejście. "Jeżeli faktycznie występuje dipol CMB - to znaczy jedna strona nieba jest rzeczywiście nieco cieplejsza niż druga - prędkość jaką nadajemy układowi słonecznemu względem CMB jest nieprawidłowa" mówi Yasini. To wpływa na to jak naukowcy mierzą prędkość odległych obiektów takich jak galaktyki. Co więcej teorie mówiące o tym co się działo na krótko po Wielkim Wybuchu zadrżeć w posadach. Przeprowadzając obliczenia w ramach innych, ale związanych z tym tematem, badań Yasini oraz prof. Pierpaoli, która jest promotorką Yasiniego odkryli interesujący szczegół: widmo częstotliwości CMB uśrednione po całym niebie będzie inne jeżeli dipol jest rzeczywisty i nie jest tylko wynikiem efektu Dopplera. Innymi słowy, jeżeli CMB jest rzeczywiście gorętsze z jednej strony wszechświata niż z drugiej, średnia temperatura mierzona na całym niebie będzie nieznacznie inna niż jeżeli CMB faktycznie jest jednorodne. Odkrycie Yasiniego i Pierpaoli pozwoli kosmologom realizującym kolejne przeglądy CMB ustalenie natury dipola CMB, co powinno pozwolić na rozwiązanie tej zagadki. "Teraz kiedy mamy matematyczne podstawy do poszukiwania odpowiedzi, wystarczy tylko wykonać obserwacje" mówi Pierpaoli. Jeżeli okaże się, że część dipola jest prawdziwa, a nie jest tylko wynikiem efektu Dopplera, astrofizycy i astronomowie będą musieli ponownie skalibrować wszystkie swoje pomiary, aby uzyskać bardziej precyzyjny obraz obserwowalnego wszechświata. Co równie ważne, kosmologowie badający Wielki Wybuch i warunki panujące w bardzo młodym wszechświecie będą mieli do zbadania nowe kierunki, które pozwolą zrozumieć jak i dlaczego CMB nie jest równomierne. Źródło: USC]]> 15715 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zdjęcie: Region Uruk Sulcus na Ganimedesie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/11/zdjecie-region-uruk-sulcus-na-ganimedesie/ Sun, 11 Mar 2018 13:02:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15721 Źródło: NASA/JPL[/caption] Mozaika z czterech wysokiej rozdzielczości zdjęć obszaru Uruk Sulcus na Ganimedesie  (największym księżycu Jowisza, a jednocześnie największym księżycu w Układzie Słonecznym) wykonanych przez sondę Galileo, naniesiona na zdjęcie tego samego obszaru wykonane przez sondę Voyager 2 w 1979 roku, które z kolei przedstawiono w odniesieniu do zdjęcia całego dysku Ganimedesa. Północ znajduje się na górze zdjęcia, a Słońce oświetla powierzchnię nieco od lewej. Obszar przedstawiony na zdjęciu ma rozmiary 120 na 110 kilometrów, a najmniejsze odróżnialne punkty mają średnice około 74 metrów na zdjęciu Galileo i 1,3 km na zdjęciu z Voyagera. Wyższa rozdzielczość zdjęć z Galileo odsłania przed nami szczegóły równoległych pasm i uskoków, które dominują na jaśniejszych obszarach Ganimedesa. Zdjęcia wykonano 27 czerwca 1996 roku z odległości 7448 kilometrów od powierzchni Ganimedesa. Wyniesiona w październiku 1989 roku sonda Galileo weszła na orbitę wokół Jowisza w dniu 7 grudnia 1995 grudnia. Warto tutaj zauważyć, że przygotowywana obecnie sonda JUICE (Jupiter Icy Moon Explorer), która powinna dolecieć do Jowisza w okolicach 2030 roku, pod koniec swojej misji w 2033 roku wejdzie na orbitę wokół Ganimedesa stając się pierwszym sztucznym satelitą innego księżyca niż Księżyc. Wtedy możemy spodziewać się naprawdę rewelacyjnych zdjęć powierzchni tego niesamowitego i potężnego jak na księżyc globu. Źródło: NASA]]> 15721 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[15 nowych planet krążących wokół chłodnych karłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/12/15-nowych-planet-krazacych-wokol-chlodnych-karlow/ Mon, 12 Mar 2018 15:45:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15725 Credit: Tokyo Institute of Technology[/caption] Zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Teruyuki Hirano z Tokyo Institute of Technology potwierdził 15 nowych egzoplanet krążących wokół chłodnych czerwonych karłów. Jeden z najjaśniejszych czerwonych karłów, K2-155, oddalony od Ziemi o jakieś 200 lat świetlnych posiada trzy tranzytujące super-ziemie. Z tych trzech planet, najbardziej zewnętrzna K2-155d o promieniu 1,6 promienia Ziemi, może znajdować się w ekosferze swojej gwiazdy. Wyniki opublikowane w dwóch artykułach, które ukazały się w periodyku The Astronomical Journal bazują na danych z Kosmicznego Teleskopu Keplera realizującego misję K2 oraz z uzupełniających obserwacji przeprowadzonych za pomocą teleskopów naziemnych takich jak Teleskop Subaru na Hawajach czy Nordic Optical Telescope (NOT) w Hiszpanii. Badacze odkryli, że na powierzchni K2-155d teoretycznie może znajdować się woda w stanie ciekłym. Wniosek ten opiera się na trójwymiarowych symulacjach globalnego klimatu na tej planecie. "W naszych symulacjach, atmosfera i skład chemiczny planety przypominały ziemskie, ale to tylko nasze założenie" zastrzega Hirano. [caption id="attachment_15727" align="aligncenter" width="600"] Temperatury powierzchni w funkcji ilości padającego promieniowania gwiazdy macierzystej.[/caption] Aby z większą pewnością ocenić czy faktycznie K2-155d posiada warunki sprzyjające powstaniu życia niezbędne są bardziej precyzyjne szacunki dotyczące promienia i temperatury gwiazdy K2-155. Osiągnięcie takiej precyzji wymaga dalszych badań, na przykład za pomocą interferometru. Kluczowym wnioskiem z obecnych badań jest fakt, że planety krążące wokół czerwonych karłów mogą być zaskakująco podobne do planet krążących wokół gwiazd typu słonecznego. "Warto zauważyć, że liczba planet wokół czerwonych karłów jest dużo mniejsza niż wokół gwiazd podobnych do Słońca"  mówi Hirano. "Układy planetarne wokół czerwonych karłów, a szczególnie wokół najchłodniejszych czerwonych karłów, dopiero zaczynamy badać, więc stanowią one bardzo ekscytujące cele przyszłych badań egzoplanetologów". Badacze badali jednocześnie związek między promieniem planety a metalicznością gwiazdy macierzystej. "Duże planety odkrywamy jedynie wokół gwiazd o wysokiej zawartości metali" mówi Hirano "i to co odkryliśmy w naszych badaniach zgadza się  tymi przewidywaniami. Te kilka planet o promieniu około trzech promieni Ziemi odkryliśmy na orbitach wokół czerwonych karłów o najwyższej zawartości metali". Powyższe badania przeprowadzono w ramach współpracy KESPRINT - grupy powstałej z połączenia KEST (Kepler Exoplanet Science Team) oraz ESPRINT (Equipo de Seguimiento de Planetas Rocosos Interpretando sus Transitos) w 2016 roku. Źródło: Tokyo Institute of Technology]]> 15725 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[JWST zacznie od poszukiwania wody w przestrzeni międzygwiezdnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/12/jwst-zacznie-od-poszukiwania-wody-w-przestrzeni-miedzygwiezdnej/ Mon, 12 Mar 2018 16:38:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15730 Niebieskie światło emitowane przez nowo narodzoną gwiazdę rozświetla mgławicę refleksyjną IC 2631. Źródło: ESO[/caption] Woda jest kluczowa dla życia, ale jak zrobić wodę? Do stworzenia H2O nie wystarczy tylko wymieszanie wodoru z tlenem. Aby powstała woda potrzeba odpowiednich warunków, które istnieją głęboko we wnętrzu chłodnych obłoków molekularnych, w których pył chroni wodę przed niszczącym promieniowaniem ultrafioletowym i wspomaga reakcje chemiczne. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba  będzie zaglądał w te kosmiczne rezerwuary poszukując nowych informacji o powstawaniu i ewolucji wody i inny kluczowych składnikach planet sprzyjających powstawaniu życia. Obłok molekularny do międzygwiezdny obłok pyłu gazu i różnych związków chemicznych począwszy od wodoru cząsteczkowego (h2) po złożone związki organiczne zawierające węgiel. W obłokach molekularnych skrywa się większość wody we Wszechświecie, a same obłoki są  swego rodzaju żłobkami dla nowonarodzonych gwiazd i ich planet. Wewnątrz tych obłoków, na powierzchni drobnych ziaren pyłu, atomy wodoru łączą się z tlenem tworząc wodę. Węgiel łączy się z wodorem tworząc metan. Azot łączy się z wodorem tworząc amoniak. Wszystkie te związki chemiczne przyklejają się do powierzchni drobin pyłu, akumulując lodowe warstwy na przestrzeni milionów lat. Skutkiem tych procesów jest zbiór "płatków śniegu", które zabierane są przez młode planety, które zbierają materiał do tworzenia życia takiego jakie znamy. "Gdy będziemy rozumieli chemiczną złożoność tych lodów w obłoku molekularnym i zrozumiemy jak one ewoluują w trakcie powstawania gwiazdy i jej planet możemy dowiedzieć się, czy kluczowe składniki życia powinny istnieć w każdym układzie planetarnym" mówi Melissa McClure z Universitait van Amsterdam, główna badaczka projektu badania tych kosmicznych lodów. W celu zrozumienia tych procesów jeden z pierwszych projektów realizowanych na JWST będzie badał pobliski obszar gwiazdotwórczy, katalogując znajdujące się w nim lody. "Planujemy wykorzystać paletę instrumentów Webba nie tylko do zbadania tego jednego regionu, ale także sprawdzenia w jaki sposób najlepiej badać te kosmiczne lody za pomocą Webba" mówi Klaus Pontoppidan z STScI.  W ramach tego projektu badacze wykorzystają spektrografy wysokiej rozdzielczości zainstalowane na JWST do wykonania najbardziej precyzyjnych obserwacji na długościach fali, które pozwalają na pomiary obfitości lodu. NIRSpec oraz MIRI, spektrografy Webba zagwarantują pięciokrotnie wyższą precyzję od jakichkolwiek wcześniejszych teleskopów kosmicznych obserwujących w bliskiej i średniej podczerwieni. Zespół badawczy kierowany przez McClure oraz Adwina Boogerta i Harolda Linnartza planuje skupić się na kompleksie Kameleona, obszarze gwiazdotwórczym południowego nieba oddalonym od nas o 500 lat świetlnych i zawierającym kilkaset protogwiazd, z których najstarsze mają około 1 miliona lat. "Akurat ten obszar  ma po trochu wszystkiego czego poszukujemy" mówi Pontoppidan. Naukowcy wykorzystają czułe detektory podczerwieni Webba do obserwowania gwiazd znajdujących się za obłokiem molekularnym.  Gdy światło z tych słabych gwiazd tła przechodzi przez obłok, wypełniające go lody będą pochłaniały część ich promieniowania. Obserwując wiele gwiazd tła rozsianych po niebie, astronomowie mogą stworzyć mapę lodów wewnątrz obłoku i dowiedzieć się gdzie które z nich powstają. Naukowcy zamierzają także zbadać pojedyncze protogwiazdy w obłoku, aby dowiedzieć się jak promieniowanie ultrafioletowe z tych gwiazd pobudza powstawanie złożonych cząsteczek. Astronomowie zbadają także miejsca narodzin planet, rotujące dyski gazu i pyłu, tzw. dyski protoplanetarne, otaczające wiele nowo powstałych gwiazd. Będą w stanie zmierzyć ilość i względne obfitości lodów już 7 miliardów kilometrów od gwiazd centralnych. [caption id="attachment_15732" align="aligncenter" width="1024"] Symulowane widmo z teleskopu Webba przedstawia rodzaje związków, jakie Webb będzie w stanie dostrzec w obszarach gwiazdotwórczych takich jak Mgławica Orzeł (w tle). Źródło: NASA, ESA, Hubble Heritage team, McClure, A. Boogert[/caption] Aby zrozumieć wyniki obserwacji prowadzonych za pomocą Webba, naukowcy bdą musieli przeprowadzić eksperymenty na Ziemi. Spektrografy Webba będą rozszczepiały obserwowane promieniowanie podczerwone na widmo. Różne cząsteczki pochłaniają promieniowanie na określonych długościach fali, powodując powstawanie ciemnych linii widmowych. Laboratoria mogą mierzyć różne substancje, aby stworzyć bazę danych swoistych odcisków pozostawianych na widmie przez różne związki chemiczne. Gdy astronomowie ujrzą takie same odciski w widmie przesłanym z Webba, będą mogli zidentyfikować cząsteczkę lub rodzinę cząsteczek odpowiedzialnych za poszczególne linie absorpcyjne. "Badania laboratoryjne pozwolą nam odpowiedzieć na dwa pytania. 1. Jakie związki obecne są w obłokach molekularnych. 2. Jak owe lody dostały się tak. W jaki sposób powstały.  To co odkryjemy za pomocą Webba pozwoli nam usprawnić nasze modele i pozwoli nam zrozumieć mechanizmy formowania się lodu w bardzo niskich temperaturach" mówi Karin Oberg z CfA na Harvardzie. "Dane zebrane za pomocą Webba będą dostarczały nam informacji przez wiele lat" dodaje Oberg. Źródło: NASA]]> 15730 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Kepler zbliża się do końca swojej misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/15/kosmiczny-teleskop-kepler-zbliza-sie-do-konca-swojej-misji/ Thu, 15 Mar 2018 08:43:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15736 Credit: NASA[/caption] Podążając po orbicie Ziemi o promieniu 150 milionów kilometrów od Słońca, kosmiczny teleskop Kepler na przestrzeni 9 lat swojej pracy przetrwał wiele sytuacji, które mogły go pozbawić możliwości prowadzenia obserwacji, czy to spowodowanych usterkami mechanicznymi czy falami promieni kosmicznych. W tym tempie, dzielny teleskop może dotrwać do końca swojej misji w sposób, który należałoby uznać za fenomenalny sukces. Z uwagi na brak stacji benzynowych w przestrzeni kosmicznej, w pewnym momencie na pokładzie sondy skończy się paliwo. Naukowcy szacują, że ten moment osiągniemy w ciągu najbliższych kilku miesięcy. W 2013 roku główna misja Keplera została zakończona z uwagi na usterkę jednego z kół reakcyjnych, przez co teleskop nie był w stanie bezustannie wpatrywać się w jedno niezmienne pole widzenia. Dzięki inwencji naukowców, Kepler otrzymał nowe życie - wykorzystując ciśnienie promieniowania słonecznego naukowcy mogli kontrolować orientację teleskopu w przestrzeni. Opracowana w ten sposób misja K2 umożliwiała teleskopowi zmienianie pola widzenia średnio co trzy miesiące. Każda trzymiesięczna sesja obserwacyjna danego pola widzenia nazywana była "kampanią" obserwacyjną. Początkowo zespół Keplera szacował, że w ramach misji K2 Kepler będzie w stanie przeprowadzić 10 kampanii obserwacyjnych zanim wyczerpie zapasy paliwa. Okazało się jednak, że szacunki zespołu były ostrożne. Jak dotąd przeprowadzono i zakończono już 16 kampanii, a w tym miesiącu rozpoczęła się 17. Nasze obecne szacunki wskazują, że zapasy paliwa na pokładzie Keplera wyczerpią się w ciągu najbliższych kilku miesięcy - choć już nie raz nas potrafił zaskoczyć! Dlatego, mimo że oczekujemy zakończenia operacji wkrótce, jesteśmy przygotowani do obserwacji tak długo jak nam na to pozwolą zapasy paliwa. Zespół Keplera planuje zebrać tak dużo danych naukowych jak to tylko możliwe w najbliższych miesiącach i przesłać je na Ziemię zanim utrata silników uniemożliwi nam skierowanie anten teleskopu w stronę Ziemi w celu przesłania danych. Ponieważ kosmiczny teleskop Kepler nie został wyposażony we wskaźnik poziomu paliwa, monitorowaliśmy pracę teleskopu poszukując oznak wskazujących na niski poziom paliwa, takich jak spadek ciśnienia w zbiorniku paliwa i zmiany wydajności pracy silników. Niemniej jednak jedyne co mamy to szacunki, a nie precyzyjne dane. Wykonywanie takich pomiarów pozwala nam ocenić jak długo możemy jeszcze komfortowo zbierać dane naukowe. To troszeczkę przypomina jazdę samochodem na oparach. Zatrzymać się już tutaj czy może spróbować dojechać do kolejnej stacji? W naszym wypadku nie ma niestety następnej stacji, więc chcielibyśmy zakończyć zbieranie danych w takim momencie, aby wciąż mieć jeszcze czas skierować teleskop na Ziemię i przesłać dane. Wiele realizowanych przez NASA misji ma jasno określony koniec i musi zarezerwować jakąś część paliwa na jeden ostatni manewr. Sondy krążące wokół Ziemi muszą unikać kolizji z innymi satelitami lub możliwości niekontrolowanego wejścia w ziemską atmosferę, sondy planetarne takie jak Cassini posiadają rezerwę paliwa na ostatni manewr, który pozwoli uniknąć ryzyka zanieczyszczenia potencjalnie sprzyjającego życiu środowiska. W przypadku Cassini, NASA wysłała sondę w chmury Saturna, aby nie ryzykować, że spadnie ona na jeden z księżyców planety. Sondy takie jak Kepler nie znajdują się blisko Ziemi, ani w pobliżu innych wrażliwych obiektów, dlatego możemy sobie pozwolić na wyciśnięcie każdej ostatniej kropli paliwa na zbieranie danych naukowych. Kto wie jakie niespodzianki o Wszechświecie znajdą się w ostatnim przesłanym na Ziemię pakiecie danych? Podczas gdy Kepler kontynuuje przesyłanie nam ekscytujących danych zbliżając się do linii mety, 16 kwietnia z Przylądka Canaveral wystartuje satelita Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS). TESS będzie przeszukiwał niemal całe niebo w poszukiwaniu planet pozasłonecznych, skupiając się na najjaśniejszych gwiazdach nieba znajdujących się bliżej niż 300 lat świetlnych od Ziemi, wzbogacając tym samym katalog planet pozasłonecznych odkrytych już przez Keplera. Źródło: NASA]]> 15736 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wielka Czerwona Plama coraz mniejsza ale i wyższa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/15/wielka-czerwona-plama-coraz-mniejsza-ale-i-wyzsza/ Thu, 15 Mar 2018 09:53:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15740 Wycinek z globalnej mapy Jowisza stworzonej ze zdjęć wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center[/caption] Choć swego czasu była na tyle duża, że mogłaby pochłonąć trzy takie planety jak Ziemia, Wielka Czerwona Plama od ponad 150 lat stopniowo maleje. Nie ma pewności co do tego ile czasu jeszcze plama będzie malała i czy zniknie całkowicie. Najnowsze badania wskazują, że to nie jest tylko i wyłącznie ruch w jedną stronę. W ciągu tego okresu kurczenia co najmniej raz zdarzył się okres, w którym pole powierzchni plamy wzrastało, a aktualnie jednocześnie kurcząc się, plama robi się coraz wyższa. "Burze to układy dynamiczne, i dotyczy to także Wielkiej Czerwonej Plamy. Bezustannie zmieniają się jej rozmiary i kształt, a jej wiatry także zmieniają kierunek" mówi Amy Simon, ekspertka z zakresu atmosfer planetarnych w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt i główna autorka nowego artykułu opublikowanego w periodyku Astronomical Journal. Jowisz obserwowany jest od wielu stuleci, ale Wielką Czerwoną Plamę dostrzeżono po raz pierwszy w 1831 roku. (Badacze nie są pewni czy wcześniejsi obserwatorzy, którzy widzieli czerwoną plamę na Jowiszu, widzieli tę samą burzę.) Zapaleni obserwatorzy od dawna wykonywali pomiary rozmiarów i ruchu Wielkiej Czerwonej Plamy. Stałe pomiary obejmujące przynajmniej jeden pomiar tego typu rocznie trwają od 1878 roku. Simon wraz ze swoimi współpracownikami w swoich badaniach bazowała  na tych bogatych archiwach danych obserwacyjnych oraz danych zebranych przez sondy kosmiczne - począwszy od misji Voyager z 1979 roku). W szczególności, grupa polegała na serii corocznych obserwacji Jowisza prowadzonych przez członków zespołu za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w ramach projektu OPAL (Outer Planets Atmospheres Legacy). Zespół przeanalizował ewolucję Wielkiej Czerwonej Plamy, biorąc pod uwagę jej rozmiary, kształt, kolor i ruch. Badacze także przyjrzeli się prędkościom wiatru wewnątrz plamy, w okresach, dla których mieliśmy dane z sond kosmicznych. Najnowsze dane wskazują, że Wielka Czerwona Plama ostatnio zaczęła się przesuwać na zachód szybciej niż wcześniej. Plama utrzymywana jest na tej samej szerokości geograficznej przez północne i południowe prądy strumieniowe, ale między nimi przemieszcza się wokół globu. Wcześniej naukowcy zakładali, że tempo przesuwania się na zachód jest mniej więcej stałe, ale najnowsze obserwacje wskazują na istotny wzrost prędkości. https://www.youtube.com/watch?v=JDi4IdtvDVE Badania potwierdzają, że długość plamy maleje od 1878 roku i aktualnie w jej wnętrzu zmieściłaby się jedynie jedna planeta rozmiarów Ziemi. Aczkolwiek dane historyczne wskazują, że pole powierzchni plamy przejściowo rosło w latach dwudziestych XX wieku. "W archiwalnych danych obserwacyjnych mamy dowody tak na zmniejszanie jak i zwiększanie rozmiarów plamy w czasie" mówi współautorka opracowania Reta Beebe, emerytowana profesor na New Mexico State University w Las Cruces. "Aczkolwiek teraz plama jest stosunkowo mała i od dawna już nie rosła". Ponieważ plama się  kurczy, naukowcy spodziewali się, że i tak już silne wiatry wewnętrzne, jeszcze bardziej przybiorą na sile, niczym łyżwiarz figurowy, który przyciąga do siebie ręce zwiększając tym samym tempo rotacji. Zamiast silniejszych wiatrów naukowcy jednak ujrzeli, że plama się odkształca i rośnie w pionie. Sama zmiana wysokości jest stosunkowo niewielka w porównaniu do rozmiarów plamy, ale wciąż zauważalna. Kolor Wielkiej Czerwonej Plamy także robi się coraz bardziej głęboki, stając się intensywnie pomarańczowy od 2014 roku. Badacze nie są pewni dlaczego tak się dzieje, ale możliwe, że związki chemiczne, które odpowiadają za kolor plamy wynoszone są w wyższe warstwy atmosfery wraz z rozciąganiem się plamy. Na wyższych wysokościach, owe związki chemiczne narażone są na działanie większej ilości promieniowania ultrafioletowego przez co przyjmują głębszy kolor. Na swój sposób tajemnica Wielkiej Czerwonej Plamy tylko się pogłębia wraz ze zmniejszaniem się ikonicznej burzy. Badacze nie wiedzą czy plama się jeszcze trochę skurczy i ustabilizuje czy też zniknie całkowicie. "Jeżeli trendy, które widzimy na Wielkiej Czerwonej Plamie, się utrzymają, najbliższe 5-10 la powinno być bardzo interesujące z dynamicznego punktu widzenia" mówi Rick Cosentino, współautor artykułu z Goddard. "Możemy zobaczyć gwałtowne zmiany kształtu i zachowania plamy, a być może Wielka Czerwona Plama wcale nie okaże się taka wielka?" Źródło: NASA ]]> 15740 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Planetoidy i komety zalewają Marsa związkami organicznymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/15/planetoidy-i-komety-zalewaja-marsa-zwiazkami-organicznymi/ Thu, 15 Mar 2018 11:59:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15744 Mars zraszany związkami organicznymi. Najnowsze obliczenia wskazują, że 33% związków organicznych na Marsie pochodzi z planetoid i komet. Tylko 67% pochodzi z pyłu międzygwiezdnego. Źródło: Anastasia Kruchevska[/caption] Planetoidy i komety zdają się być znacznie ważniejszym dostawcą związków organicznych na Marsa niż dotychczas podejrzewano. Jak dotąd astronomowie zakładali, że związki organiczne na Marsie docierały tam głównie jako ziarna pyłu z przestrzeni międzyplanetarnej. Teraz, najnowsze symulacje komputerowe przeprowadzone przez międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez holenderskich astronomów, wskazują że je 1/3 tej materii pochodzi z planetoid i komet. Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Icarus. W 2015 roku marsjański łazik Curiosity odkrył  pozostałości związków organicznych na Marsie. Naukowcy zastanawiali się jak te związki organiczne się tam znalazły. Dominującą teorią była ta, mówiąca o tym, że związane są one z cząstkami pyłu międzyplanetarnego. Taki pył jest wszędzie. Międzynarodowy zespół badaczy z SRON Netherlands Institute for Space Research, Uniwersytetu w Gronningen, Uniwersytetu w Utrechcie i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara podejrzewał jednak, że pył nie może być tutaj jedynym czynnikiem. Naukowcy założyli, że przynajmniej jakaś część związków organicznych może docierać na Marsa na kometach i planetoidach. Aby zbadać tę teorię, naukowcy stworzyli komputerowy model układu słonecznego zawierający setki tysięcy planetoid i komet. Następnie wykorzystano Peregrine, superkomputer znajdujący się na Uniwersytecie w Gronningen, na którym stworzony wcześniej model pracował przez kilka tygodni. Obliczenia wskazują, że na Marsa docierają 192 tony węgla rocznie. Około 129 ton (67%) węgla pochodzi z cząstek pyłu międzyplanetarnego. Ale planetoidy dostarczają kolejne 50 ton (26%), a komety około 13 ton (7%) materii organicznej. Badania te mają znaczenie dla przyszłych i obecnych misji marsjańskich. Łaziki marsjańskie powinny - według badaczy - dokładniej przyjrzeć się kraterom impaktowym po uderzeniach planetoid. To w tych miejscach można znaleźć duże ilości materii organicznej. Co więcej, wyniki badań mają także wpływ na szacowanie możliwości istnienia życia na egzoplanetach. Kateryna Frantseva, doktorantka z Groningen, która kierowała badaniami dodaje: "Musimy pamiętać, że w pobliżu innych gwiazd mamy także egzoplanetoidy i egzokomety, które mogą dostarczać dużo węgla na powierzchnie egzoplanet. Jeżeli znajdzie się tam jeszcze woda, mamy składniki niezbędne do powstania życia". Obecnie naukowcy skupiają się na Merkurym, gdzie także znaleziono ślady wody. Badacze planują oszacować jak dużo wody na Merkurym może pochodzić z planetoid i komet. W kolejce do badań czekają także układy planetarne wokół innych gwiazd.]]> 15744 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Krab w ultrafiolecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/19/krab-w-ultrafiolecie/ Mon, 19 Mar 2018 08:40:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15750 Mgławica Kraba to pozostałość po supernowej oddalona od Ziemi o jakieś 6500 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Byka. W centrum mgławicy znajduje się pulsar - pozostałość po gwieździe, której eksplozja uformowała mgławicę. Pulsar ten obraca się wokół własnej osi 30 razy na sekundę omiatając galaktykę strumień fal radiowych. Część materii otaczającej pulsar została odrzucona jeszcze przed eksplozją gwiazdy, a reszta w momencie samej eksplozji supernowej. Wiatr emitowany przez pulsar ucieka od niego z potężną prędkością tworząc widoczną na zdjęciu dynamiczną strukturę w momencie gdy uderza w odrzuconą przez gwiazdę materią. Obecnie mgławica rozszerza się w tempie około 1500 km/s co można zauważyć już porównując zdjęcia wykonane w odstępie kilku lat. Śledząc ten ruch wstecz możemy określić rok, w którym gwiazda eksplodowała. Zbiega się on z obserwacjami jasnej gwiazdy, widocznej także za dnia, o której pisali chińscy astronomowie w 1054 roku. Powyższe zdjęcie wykonano w zakresie promieniowania ultrafioletowego za pomocą teleskopu XMM-Newton, który obserwuje niebo od 2000 roku. Choć jest to teleskop przystosowany przede wszystkim do prowadzenia obserwacji w zakresie rentgenowskim, Optical Monitor umożliwia jednoczesne prowadzenie obserwacji w zakresie rentgenowskim jak i optycznym i ultrafioletowym. Zdjęcie jest mozaiką złożoną z 75 pojedynczych klatek wykonanych między 2001 a 2015 rokiem.  ]]> 15750 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają echo radiowe pożerania gwiazdy przez czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/19/naukowcy-odkrywaja-echo-radiowe-pozerania-gwiazdy-przez-czarna-dziure/ Mon, 19 Mar 2018 13:23:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15754 Credit: ESO/L. Calcada[/caption] 11 listopada 2014 roku globalna sieć teleskpów zarejestrowała sygnały z odległości 300 milionów lat świetlnych powstałe w rozbłysku po rozerwaniu pływowym - eksplozji promieniowania elektromagnetycznego wskutek rozerwania przez czarną dziurę przelatującej w jej pobliżu gwiazdy. Od momentu odkrycia astronomowie wykorzystywali swoje teleskopu do badania tego bardzo rzadkiego zjawiska, próbując dowiedzieć się więcej o tym jak czarne dziury pożerają materię i regulują wzrost galaktyk. Naukowcy z MIT oraz Johns Hopkins University odkryli teraz sygnały radiowe z tego zdarzenia, które bardzo dobrze zgadzają się z sygnałami rentgenowskimi wyemitowanymi w tym samym rozbłysku 13 dni wcześniej. Naukowcy uważają, że to swego rodzaju "echo" radiowe, które w ponad 90% przypomina sygnały rentgenowskie z tego samego zdarzenia, nie jest tylko zbiegiem okoliczności. Zamiast tego wydają się być dowodami na olbrzymi dżet wysoko energetycznych cząstek emitowany z otoczenia czarnej dziury podczas gdy materia z rozerwanej gwiazdy opadała na czarną dziurę. Dheeraj Pasham, badacz w Instytucie Kavli MIT przyznaje, że bardzo podobny wzór wskazuje, że moc dżetu emitowanego z czarnej dziury jest w jakiś sposób kontrolowana przez tempo, w jakim czarna dziura pożera rozerwaną gwiazdę. "To mówi nam, że tempo pożerania gwiazdy przez czarną dziurę kontroluje moc emitowanego przez nią dżetu" mówi Pasham. "Dobrze odżywiona czarna dziura emituje silne dżety, podczas gdy niedożywiona czarna dziura emituje słabe dżety lub w ogóle ich nie emituje. To pierwszy przypadek kiedy udało nam się zaobserwować dżet kontrolowany przez karmiącą się supermasywną czarną dziurę". Pasham dodaje, że naukowcy podejrzewali, że dżety czarnych dziur zasilane są tempem ich akrecji, ale jak dotąd nigdy nie udało im się zaobserwować tego związku w obrębie pojedynczego zdarzenia. "Można to zaobserwować, ale tylko w bardzo szczególnych przypadkach, kiedy obserwujemy czarną dziurę, która nic nie robi, aż tu nagle pojawia się gwiazda, która dostarcza jej olbrzymich ilości paliwa" mówi Pasham. "To idealna okazja, aby zbadać takie zjawiska od samego początku". Pasham i jego współpracownik Sjoert van Velzen z JHU zawarli wyniki swoich badań w artykule naukowym opublikowanym w tym tygodniu w periodyku Astrophysical Journal. Bazując na teoretycznych modelach ewolucji czarnych dziur, połączonych z obserwacjami odległych galaktyk, naukowcy posiedli ogólną wiedzę o tym co się dzieje podczas rozerwania gwiazdy: gdy gwiazda za bardzo zbliży się do czarnej dziury, przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury generuje siły pływowe w gwieździe podobne do tych jakie generuje księżyc względem mórz na Ziemi. Niemniej jednak, oddziaływanie grawitacyjne czarnej dziury jest tak silne, że potrafi rozerwać gwiazdę, rozciągając i spłaszczając ją niczym naleśnik, aż w końcu rozrywając ją na strzępy. W efekcie deszcz fragmentów rozerwanej gwiazdy opadając na czarną dziurę formuje dysk akrecyjny - wir kosmicznej materii, która stopniowo opada na czarną dziurę. Cały ten proces generuje kolosalne rozbłyski energii w całym zakresie promieniowania elektromagnetycznego. Naukowcy obserwują takie rozbłyski w zakresie optycznym, ultrafioletowym i rentgenowskim, a czasami także w radiowym. Za źródło promieniowania rentgenowskiego uważa się ultra-gorącą materię w najbardziej wewnętrznych regionach dysku akrecyjnego. Promieniowanie w zakresie optycznym i ultrafioletowym pochodzi z odleglejszych obszarów dysku, które także z czasem zostaną wciągnięte przez czarną dziurę. Jednak co jest źródłem promieniowania radiowego w procesie rozrywania pływowego wciąż jest tematem debat. "Wiemy, że fale radiowe pochodzą z bardzo energetycznych elektronów, poruszających się w polu magnetycznym - to dobrze poznany proces"mówi Pasham. "Pytanie tylko skąd się biorą te bardzo energetyczne elektrony?" Część naukowców przypuszcza, że tuż po eksplozji gwiazdy fala uderzeniowa rozchodzi się na zewnątrz wzbudzając cząstki plazmy w otaczającym ją ośrodku międzygwiezdnym, tym samym emitując fale radiowe. Jednak w takim przypadku, wzór emitowanych fal radiowych wyglądałby zupełnie inaczej od wzoru rentgenowskiego powstałego przez opadające na czarną dziurę fragmenty gwiazdy. "To co udało nam się odkryć zasadniczo podważa tę teorię," mówi Pasham. Pasham i van Venzel analizowali dane dotyczące rozbłysku pochodzącego z pływowego rozerwania gwiazdy odkrytego w 2014 roku za pomocą globalnej sieci teleskopów ASASSN (All-sky Automated Survey for Supernovae). Wkrótce po wstępnym odkryciu, liczne teleskopy obserwujące niebo skierowały się w stronę zjawiska, które astronomowie oznaczyli jako ASASSN-14li. Pasham i van Velzen przeanalizowali dane radiowe z trzech teleskopów w okresie obejmującym 180 dni wokół momentu odkrycia. Przeglądając zebrane dane radiowe badacze zauważyli zaskakującą zgodność do kształtu emisji obserwowanego w danych rentgenowskich z tego samego zdarzenia. Gdy nałożyli jedne dane na drugie i przesunęli je w osi czasu, aby porównać ich podobieństwo odkryli, że dane są w 90% identyczne po przesunięciu o 13 dni. To znaczy, te same fluktuacje co w zakresie rentgenowskim pojawiły się 13 dni później w zakresie radiowym. "Jedyne możliwe wytłumaczenie jest takie, że mamy do czynienia z jakimś procesem fizycznym, który jakoś łączy obszar emitujący promieniowanie rentgenowskie z obszarem emitującym promieniowanie radiowe" mówi Pasham. Z tych samych danych Pasham i van Velzen obliczyli rozmiary obszaru emitującego promieniowanie rentgenowskie na 25-krotnie większy od rozmiarów Słońca, podczas gdy obszar emitujący radiowo miał promień 400 000 razy większy od promienia Słońca. "To nie jest przypadek. Wyraźnie istnieje jakiś związek między tym małym obszarem rentgenowskim a rozległym obszarem emitującym promieniowanie radiowe". Zespół przypuszcza, że fale radiowe zostały wyemitowane przez dżet wysokoenergetycznych cząstek, które zaczęły uciekać z otoczenia czarnej dziury wkrótce po tym jak zaczęła ona pożerać materię z rozerwanej gwiazdy. Ponieważ obszar dżetu gdzie po raz pierwszy uformowały się fale radiowe był niewiarygodnie gęsty (ciasno upakowany elektronami), większość fal radiowych została natychmiast pochłonięta przez inne elektrony. Dopiero gdy elektrony zaczęły się przemieszczać wraz z dżetem, fale radiowy mogły uciec na zewnątrz. To właśnie ten sygnał naukowcy w końcu odkryli.  Tym samym moc dżetu musi być kontrolowana przez tempo akrecji, albo prędkość z jaką czarna dziura pożera fragmenty gwiazdy emitujące promieniowanie rentgenowskie. "Jeżeli tempo w jakim czarna dziura pożera materię jest proporcjonalne do tempa, z jakim emituje energię, i jeżeli tak jest w przypadku każdej czarnej dziury, to mamy prosty przepis do wykorzystania w symulacjach ewolucji galaktyk" podsumowuje Pasham. Źródło: MIT]]> 15754 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[`Oumuamua prawdopodobnie pochodzi z układu podwójnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/20/oumuamua-prawdopodobnie-pochodzi-z-ukladu-podwojnego/ Tue, 20 Mar 2018 08:32:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15758 Najnowsze badania wskazują, że 'Oumuamua, skalisty obiekt zidentyfikowany jako pierwsza potwierdzona planetoida międzygwiezdna, najprawdopodobniej pochodzi z układu dwóch gwiazd. "To wprost niesamowite, że udało nam się teraz po raz pierwszy zaobserwować obiekt fizyczny spoza Układu Słonecznego" mówi główny autor opracowania, dr Alan Jackson z Centre for Planetary Sciences na Uniwersytecie Toronto Scarbourough w Ontario. Układ podwójny to układ, w którym dwie gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy. W ramach swoich najnowszych badań, których wyniki opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, Jackson wraz ze współpracownikami postanowił zbadać jak skutecznie układy podwójne wyrzucają w przestrzeń obiekty w swoim pobliżu. Oprócz tego badacze przyjrzeli się temu jak powszechne są układy podwójne w Galaktyce. Naukowcy odkryli, że obiekty takie jak 'Oumuamua mają dużo większą szansę ucieczki w przestrzeń międzygwiezdną z układu podwójnego niż z otoczenia pojedynczej gwiazdy takiej jak Słońce. Co więcej, udało się także ustalić, że w przypadku układów podwójnych to właśnie skaliste obiekty takie jak planetoidy mają dużo większą szansę ucieczki niż obiekty lodowe. "To naprawdę niesamowite, że pierwszy obiekt spoza układu słonecznego, jaki udało nam się dostrzec to planetoida, ponieważ kometę byłoby dużo łatwiej dostrzec, a Układ Słoneczny opuszcza znacznie więcej komet niż planetoid" mówi Jackson, który specjalizuje się w procesach powstawania planet i ewolucji układu słonecznego. Po tym jak badacze ustalili, że układy podwójne bardzo wydajnie wyrzucają obiekty skaliste, i że takich obiektów musi być stosunkowo dużo, doszli do wniosku, że 'Oumuamua najprawdopodobniej pochodzi właśnie z układu podwójnego. Można także przyjąć, że obiekt ten pochodzi z układu, w którym znajduje się gorąca, bardzo masywna gwiazda, bowiem właśnie taki układ miałby większą liczbę skalistych obiektów do wyrzucenia. Zespół badaczy przypuszcza także, że planetoida opuściła swój układ macierzysty na wczesnym etapie jego ewolucji. 'Oumuamua po raz pierwszy zauważono w Obserwatorium Haleakala na Hawajach w dniu 19 października 2017 roku. Przy promieniu około 200 metrów i prędkości 30 kilometrów na sekundę najbardziej zbliżyła się do Ziemi na odległość 33 milionów kilometrów. Po pierwszej detekcji badacze byli przekonani, że to musi być kometa, jeden z niezliczonych obiektów lodowych, które zbliżając się do Słońca stopniowo uwalniają sporo gazu ze swojej powierzchni. Jednak obiekt ten nie wykazywał żadnej aktywności kometarnej na swojej drodze do Słońca, i szybko zmieniono jego klasyfikację na planetoidę, czyli obiekt skalisty. Badacze szybko nabrali przekonania (na podstawie jego trajektorii i prędkości), że obiekt ten pochodzi spoza Układu Słonecznego. Mimośród orbity wynosi 1,2, co oznacza, że obiekt porusza się po otwartej orbicie hiperbolicznej - przy tak wysokiej prędkości, oznacza to, że nie jest to obiekt spętany okowami grawitacji Słońca. De facto, jak zauważa Jackson, orbita 'Oumuamua ma największy mimośród ze wszystkich obiektów obserwowanych w Układzie Słonecznym. Źródło: RAS ]]> 15758 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kosmiczny pył odpowiedzialny za marsjańskie chmury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/20/kosmiczny-pyl-odpowiedzialny-za-marsjanskie-chmury/ Tue, 20 Mar 2018 15:28:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15765 W 2006 roku marsjański łazik Opportunity wykonał to zdjęcie delikatnych chmur sunących po marsjańskim niebie. Najnowsze badania wskazują, że owe chmury mogły powstać wokół cząstek pyłu kometarnego. Źródło: JPL-NASA, Cornell Univ.[/caption] Za powstanie marsjańskich chmur mogą odpowiadać pyłowe ogony kometarne. Naładowane cząstki, jony, magnezu pochodzące z kosmicznego pyłu mogły wywołać formowanie się drobnych kryształków lodu, wokół których formują się chmury - wskazują najnowsze badania atmosfery marsjańskiej. Przez ponad dziesięć lat łaziki i sondy krążące wokół Marsa wykonały mnóstwo zdjęć marsjańskiego nieba, usianego delikatnymi chmurami dwutlenku węgla. Jednak "wytłumaczenie tego skąd one się wzięły nie było już takie łatwe" mówi John Plane, chemik z Uniwersytetu w Leeds. Warstwa atmosfery, w której powstają chmury ma temperaturę od -120 do -140 stopni Celsjusza - zbyt wysoką, aby same z siebie mogły w niej powstawać chmury CO2, co zazwyczaj dzieje się przy -220 C. W 2017 roku sonda MAVEN odkryła warstwę jonów magnezu unoszącą się około 90 kilometrów nad powierzchnią Czerwonej Planety. Naukowcy uważają, że magnez, oraz zapewne inne jeszcze nie wykryte metale, pochodzą z pyłu kosmicznego pozostawionego przez przelatujące w pobliżu Marsa komety. Pył odparowuje podczas wejścia w atmosferę, pozostawiając po sobie drobinki metali zawieszone w powietrzu. Ziemia posiada podobną warstwę metali w atmosferze, ale nigdzie indziej w Układzie Słonecznym już tego nie obserwowano. Zgodnie z nowymi obliczeniami, drobinki magnezu  łączą się z gazowym dwutlenkiem węgla - który stanowi 95% atmosfery Marsa - tworząc cząsteczki węglanu magnezu. Te większe, naładowane cząstki mogą przyciągać cząsteczki wody tworząc "brudne" kryształki lodu, jak nazywa je Plane. W temperaturach panujących w zachmurzonej warstwie atmosfery Marsa, czyste kryształki lodu CO2 są za małe, aby w oparciu o nie tworzyły się chmury. Mogą się one natomiast tworzyć wokół brudnego lodu w temperaturach sięgających -123 stopni Celsjusza - donosi Plane ze współpracownikami w raporcie opublikowanym online w Journal of Geophysical Research: Planets. Źródło: sciencenews]]> 15765 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planety układu Trappist-1 mogą mieć ZA DUŻO wody, aby powstało na nich życie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/20/planety-ukladu-trappist-1-moga-miec-za-duzo-wody-aby-powstalo-na-nich-zycie/ Tue, 20 Mar 2018 16:10:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15769 Zespół badaczy z Arizona State University oraz Vanderbilt University odkrył dowody, które wskazują, ze egzoplanety krążące wokół gwiazdy Trappist-1 mogą mieć zbyt dużo wody, aby sprzyjać powstaniu życia na ich powierzchni. W artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, grupa badaczy opisuje bazując na danych, które służyły do określenia masy i promieni planet niezbędnych do określenia ich gęstości. W ubiegłym roku naukowcy odkryli układ planetarny wokół gwiazdy Trappist-1 - czerwonego karła oddalonego od nas o 39 lat świetlnych. Wokół gwiazdy krąży siedem planet przypominających rozmiarami Ziemię. Odkrycie to sprowokowało spekulacje dotyczące możliwości istnienia życia na przynajmniej jednej z tych siedmiu planet. Najnowsze badania jednak wskazują, że były to bardzo optymistyczne założenia, bowiem w rzeczywistości na planetach może być za dużo wody. Modelując planety, badacze odkryli, że mają one znacznie więcej wody niż Ziemia (woda stanowi na nich od 10 do 50% masy). Dla porównania na Ziemi woda stanowi zaledwie 0,2% masy całej planety. Tak dużo wody oznacza, że najprawdopodobniej na tych planetach nie ma żadnego suchego lądu, co wskazywałoby na brak cyklu geochemicznego, który mógłby istnieć w atmosferze takiej planety. Co więcej, planety  pokryte bardzo głębokimi oceanami doświadczają ekstremalnego ciśnienia na dnie, przez co skały nie mogą się wypiętrzać i wznosić ku powierzchni. Wszystkie siedem planet układu Trappist-1 sklasyfikowano jako planety skaliste, czyli nie gazowe. Trzy z nich znajdują się w tak zwanej ekosferze wokół gwiazdy, jednak ich gwiazda jest ok. 2000 razy ciemniejsza niż Słońce, co znaczy, że planety, na których prawdopodobieństwo istnienia życia jest największe, znajdują się bardzo blisko swojej gwiazdy. To także może stanowić poważny problem z kilku powodów - planety najprawdopodobniej zwrócone są do gwiazdy tą samą stroną, przez co jedna z nich może być za gorąca, a druga za chłodna; czerwone karły znane są ze swej aktywności i emitowania silnych rozbłysków, które mogą być zabójcze dla pobliskich planet. Źródło: phys.org]]> 15769 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazda Scholza stosunkowo niedawno zaburzyła ruch komet w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/21/gwiazda-scholza-stosunkowo-niedawno-zaburzyla-ruch-komet-w-ukladzie-slonecznym/ Wed, 21 Mar 2018 12:51:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15773 Credit: José A. Peñas/SINC[/caption] Jakieś 70 000 lat temu, kiedy ludzie już chodzili po powierzchni naszej planety, mała czerwona gwiazda zbliżyła się do Układu Słonecznego i grawitacyjnie zaburzyła orbity komet i planetoid. Astronomowie z Uniwersytetu Complutense w Madrycie i Uniwersytetu w Cambridge potwierdzili, że ruch części z tych obiektów, nadal nosi śladu tego bliskiego spotkania z inną gwiazdą. W czasach kiedy współczesny człowiek zaczynał wychodzić z Afryki, a Neandertalczycy wciąż dobrze sobie rodzili na zamieszkiwanych przez siebie terenach, gwiazda Scholza - nazwana tak na cześć niemieckiego astronoma, który ją odkrył - zbliżyła się do nas na odległość mniejszą niż 1 rok świetlny. Dzisiaj znajduje się ona prawie 20 lat świetlnych od nas, ale 70 000 lat temu, gwiazda weszła w obłok Oorta czyli obszar wypełniony obiektami trans-neptunowymi znajdujący się na obrzeżach Układu Słonecznego. Informację o tym odkryciu przedstawił w 2015 roku zespół astronomów kierowany przez prof. Erica Mamajka z Uniwersytetu w Rochester. Szczegóły przelotu gwiazdy Scholza w pobliżu naszego układu planetarnego przedstawiono na łamach periodyku Astrophysical Journal Letters. Teraz, dwóch astronomów z Uniwersytetu Complutense w Madrycie, bracia Carlos i Raul de la Fuentet Marcos, wraz z badaczem Sverre J. Aarseth z Uniwersytetu w Cambridge jako pierwsi przeanalizowali niemal 340 obiektów Układu Słonecznego poruszających się po orbitach hiperbolicznych (bardzo otwartych orbitach w kształcie litery V, a nie eliptycznych). Badacze doszli do wniosku, że część z nich ma swoje źródło właśnie w spotkaniu z gwiazdą Scholza. "Wykorzystując symulacje numeryczne, obliczyliśmy radianty czy też pozycje na niebie, z których wszystkie te obiekty zdają się pochodzić" tłumaczy Carlos de la Fuente Marcos, współautor opracowania opublikowanego właśnie w periodyku Monthly Noices of the Royal Astronomical Society. "Zazwyczaj," dodaje "oczekiwalibyśmy, że owe pozycje będą równomiernie rozsiane po całym niebie, szczególnie jeżeli te obiekty pochodzą z obłoku Oorta. Jednak odkryliśmy coś zupełnie innego - statystycznie znaczące zagęszczenie radiantów. Wyraźny wzrost gęstości znajduje się w kierunku gwiazdozbioru Bliźniąt, co zgadza się z teorią mówiącą o bliskim spotkaniu z gwiazdą Scholza". Okres, w którym owa gwiazda przeszła przez Obłok Oorta i jego położenie w zgadzają się z danymi uzyskanymi teraz przez badaczy, jak i z danymi Mamajka i jego zespołu. "To może być przypadek, ale jednak mało prawdopodobna jest jednoczesna zgodność i miejsca i czasu"mówi de la Fuente Marcos, który zauważa, że ich symulacje wskazują, że gwiazda Scholza mogła zbliżyć się do Słońca na odległość nawet bliżej niż 0,6 roku świetlnego (dolnego ograniczenie w artykule z 2015 roku). Przelot tej gwiazdy 70 000 lat temu nie zaburzył wszystkich obiektów hiperbolicznych w układzie słonecznym, a jedynie te, które znalazły się najbliżej tej gwiazdy w tym momencie. "Dla przykładu radiant słynnej międzygwiezdnej planetoidy `Oumuamua znajduje się w gwiazdozbiorze Lutni, daleko od Bliźniąt, dlatego też nie należy ona do tego zagęszczenia gęstości" mówi de la Fuente Marcos. Jest on przekonany, że nowe badania i obserwacje potwierdzą, że gwiazda Scholza faktycznie bardzo się do nas zbliżyła stosunkowo niedawno. Gwiazda Scholza w rzeczywistości to układ podwójny składający się z małego czerwonego karła o masie 9% masy Słońca i dużo ciemniejszego i mniejszego brązowego karła. Prawdopodobnie przodkowie ludzi widzieli jej słaby, czerwonawy blask podczas prehistorycznych nocy. Źródło: Spanish Foundation for Science and Technology (FECYT) ]]> 15773 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Curiosity świętuje dwutysięczny świt na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/25/lazik-curiosity-swietuje-dwutysieczny-swit-na-marsie/ Sun, 25 Mar 2018 08:29:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15783 Trzy dni temu, 22 marca, łazikowi Curiosity stuknęło całe 2000 marsjańskich dni (tzw. soli) na powierzchni Czerwonej Planety. Mozaika zdjęć wykonanych za pomocą kamer łazika przedstawia nam, co łazik będzie eksplorował w najbliższych miesiącach. W tle zdjęcia widać górę Mount Sharp, którą Curiosity bada od września 2014 roku. W centrum zdjęcia natomiast znajduje się kolejny duży cel naukowy łazika: obszar, który naukowcy dobrze już poznali z orbity, a który zawiera minerały gliniaste. Powstanie minerałów gliniastych wymaga wody. Naukowcy określili już, że niższe warstwy Mount Sharp uformowały się w jeziorach, które kiedyś przykrywały dno Krateru Gale. Obszar rozciągający się przed łazikiem może dostarczyć nam dodatkowych informacji o obecności wody w tym miejscu, o tym jak długo ona tam się znajdowała i o tym, czy dawno temu obszary tte mogły być przyjazne dla życia. Zespół naukowy Curiosity nie może doczekać się możliwości zbadania próbek skał pokrywających obszar zaznaczony w centrum powyższego zdjęci. Aktualnie badacze doprecyzowują nową procedurę wiercenia próbek skalnych i dostarczania ich do laboratoriów zainstalowanych na pokładzie łazika, przygotowując się tym samym do badania minerałów gliniastych. Łazik Curiosity wylądował na Marsie w sierpniu 2012 roku i jak dotąd przejechał po jego powierzchni 18,7 km. W 2013 roku łazik odkrył dowody na istnienie w przeszłości jezior, które zapewniały wszystkie podstawowe składniki chemiczne do rozwoju mikrobów. Od dotarcia do zbocza Mount Sharp w 2014 roku, Curiosity bada rejony, w których tak woda jak i wiatr pozostawiły po sobie ślady. Po przebadaniu ponad skał w przedziale wysokości ok. 200 metrów zespół naukowy misji Curiosity doszedł do wniosku, że warunki sprzyjające powstaniu życia na Czerwonej Planecie trwały tam co najmniej kilka milionów lat. Źródło: JPL]]> 15783 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ZDJĘCIE: Chaotyczna sieć włókien w gwiezdnym żłobku Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/26/zdjecie-chaotyczna-siec-wlokien-w-gwiezdnym-zlobku-drogi-mlecznej/ Mon, 26 Mar 2018 08:22:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15796 Copyright: ESA/Herschel/PACS, SPIRE/Hi-GAL Project. Acknowledgement: UNIMAP / L. Piazzo, La Sapienza - Università di Roma; E. Schisano / G. Li Causi, IAPS/INAF, Italy[/caption] Płaszczyzna Drogi Mlecznej pełna jest obszarów gwiazdotwórczych, takich jak ten przedstawiony na tym rewelacyjnym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Herschel. Dla obserwującego w dalekiej podczerwieni oka Herschela, obszar ten widoczny jest jako skomplikowana sieć włókien gazowych i ciemnych bąbli usiana jasnymi gorącymi punktami, w których formują się nowe gwiazdy. Chłodniejsze regiony, emitujące światło na dłuższych falach przedstawiono kolorem czerwono-brązowym. Gorętsze obszary, w których procesy gwiazdotwórcze są intensywniejsze świecą na niebiesko i biało. Niektóre obszary są szczególnie jasne, co wskazuje na to, że powstają tam bardzo jasne, bardzo masywne gwiazdy. Szczególnie zdumiewająca jest chaotyczna sieć włókien gazowych widoczna na powyższym zdjęciu. Astronomowie uważają, że między procesami gwiazdotwórczymi a włóknistą strukturą ośrodka międzygwiezdnego istnieje pewien związek. W najgęstszych włóknach, gaz je tworzący staje się niestabilny i tworzy zagęszczenia materii związane grawitacyjnie. Jeżeli są one wystarczająco gęste, te bąble gazu z czasem zapadają się w nowe gwiazdy. Obserwacje prowadzone za pomocą Herschela pokazały nam, że taka włókniste struktury są czymś powszechnym w płaszczyźnie naszej Galaktyki i najczęściej mają rozmiary od kilku do kilkuset lat świetlnych. W pobliskich obszarach gwiazdotwórczych, znajdujących się w odległości do 1500 lat świetlnych od Słońca, włókna te mają mniej więcej taką samą szerokość - około 1/3 roku świetlnego. To wskazuje na wspólny mechanizm ich powstawania, związany najprawdopodobniej z burzliwą naturą międzygwiezdnych obłoków gazowych. Obszar gwiazdotwórczy przedstawiony na tym zdjęciu znajduje się w Gwiazdozbiorze Kila, w którym także znajduje się wspaniała Mgławica Kil (Mgławica Carina). Oddalona od nas o jakieś 7500 lat świetlnych, Carina jest jednym z największych obłoków gazu i pyłu w płaszczyźnie Drogi Mlecznej. W jej wnętrzu znajduje się słynna Eta Carinae, jeden z najjaśniejszych i najmasywniejszych układów gwiezdnych w naszej galaktyce. Kosmiczne Obserwatorium Herschel, które działało od 2009 do 2013 roku było potężnym teleskopem kosmicznym obserwującym wszechświat w zakresie submilimetrowym oraz w dalekiej podczerwieni. To idealny zakres do obserwowania blasku emitowanego przez chłodny pył w obszarach powstawania nowych gwiazd. W ramach Hi-GAL (Herschel infrared Galactic Plane Survey) obserwatorium  badało płaszczyznę naszej galaktyki, przyglądając się z niespotykaną dokładnością obszarom powstawania nowych gwiazd. Powyższe zdjęcie, produkt Hi-GAL łączy w sobie obserwacje prowadzone w trzech zakresach promieniowania: 70 mikronów (niebieski), 160 mikronów (zielony) i 250 mikronów (czerwony). Źródło: ESA
    Zauważyliście już, że Puls Kosmosu zniknął z Facebooka? Być może to dość kontrowersyjny ruch, ale od razu uspokajam Was - nie ma to nic wspólnego z końcem Pulsu Kosmosu, którego nikt tutaj nie planuje. Facebook od jakiegoś czasu rzuca kolejne kłody pod nogi osób, grup, które od lat tworzyły na tej platformie swoje profile (takie jak chociażby Puls Kosmosu). Obcinanie zasięgów, większy nacisk na płatne reklamy postów, celowe omijanie naszych postów na Waszych ścianach - to wszystko sprawiło, że twórcy musieli zacząć uciekać się do sztuczek, które mimo wszystko pozwalały utrzymać się na powierzchni (ukrywanie linków do artykułów w komentarzach, itp.). W starciu z takim gigantem jak Facebook, plankton taki jak my i tak nie ma szans, a na walkę z wiatrakami nikt nie ma ochoty. Ostatni skandal związany z wyciekiem danych i profilowaniem użytkowników Facebooka po raz kolejny dolał oliwy do ognia. Czy warto pozostawać na takim portalu? Sądzę, że nie na wszystko trzeba się zgadzać tylko dlatego, że mówimy o największym portalu społecznościowym na świecie. Jakby nie patrzeć i tak z Facebooka przechodziliście do nas przeczytać cały artykuł, więc gorąco zachęcam Was do bezpośredniego odwiedzania naszej strony. Aby uprzyjemnić Wam przejście do takiego trybu korzystania z Pulsu Kosmosu, w najbliższych kilku miesiącach będziecie mieli okazję wziąć udział w kilku konkursach z nagrodami. Najbliższy już w święta!]]>
    15796 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kepler: Poszukiwanie eksplodujących gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/26/kepler-poszukiwanie-eksplodujacych-gwiazd/ Mon, 26 Mar 2018 17:52:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15802 Astronom Ed Shaya siedział w swoim biurze przeglądając dane zebrane za pomocą kosmicznego teleskopu Kepler w 2012 roku, kiedy dostrzegł w nich coś nietypowego: wzrost blasku galaktyki o całe 10 procent. Gwałtowny skok jasności podekscytował, ale i zaniepokoił badacza. Zaobserwowany przez niego efekt, można było wytłumaczyć masywną eksplozją gwiazdy - supernową! - albo błędem komputera. "Pamiętam jak tego dnia nie byłem pewien czy powinienem uwierzyć w ten skok jasności czy nie" wspomina. Zamiast świętować, pomyślał "Czy aby nie popełniłem jakiegoś błędu? Czy coś robię nie tak?" https://www.youtube.com/watch?v=EMrmrRGcEbI Animacja przedstawia eksplozję gwiazdy zwaną FELT (Fast-Evolving Luminous Transient). W tym przypadku olbrzymia gwiazda odrzuca warstwę gazu i pyłu na rok przed eksplozją. Większość energii supernowej zamienia się w światło gdy uderza ona we wcześniej odrzuconą otoczkę. W gwiezdnych eksplozjach powstają i rozprzestrzeniają się pierwiastki, z których składa się świat, na którym żyjemy. Poznając supernowe, naukowcy odkrywają tajemnice, które są niezbędne dla naszej wiedzy o naszym własnym pochodzeniu oraz o ostatecznym losie wszechświata. Jednak aby stworzyć pełen obraz, naukowcy muszą obserwować supernowe z różnych perspektyw, szczególnie pierwsze momenty eksplozji. To naprawdę trudne - jak na razie nie mamy żadnego sposobu przewidywania kiedy dokładnie dojdzie do kolejnej eksplozji. Niewielka grupa astronomów uświadomiła sobie, że Kepler także może pomóc w poszukiwaniu kolejnych supernowych. Wystrzelony w przestrzeń kosmiczną w 2009 roku, kosmiczny teleskop Kepler znany jest przede wszystkim ze skutecznego odkrywania tysięcy planet pozasłonecznych. Jednak gdy teleskop wpatruje się w pojedyncze wycinki nieba przez dłuższy czas, może także obserwować wiele innych obiektów kosmicznych - szczególnie tych, które gwałtownie zmieniają się lub pojawiają i znikają na niebie... jak na przykład supernowe. "Kepler stanowi nowy sposób obserwowania nieba" mówi Jessie Dotson, naukowiec projektu Keplera z NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej. "Został zaprojektowany do jednego konkretnego zadania: do poszukiwania planet krążących wokół innych gwiazd. Aby to zrobić, teleskop musiał dostarczać bardzo precyzyjne, ciągłe dane obserwacyjne, które są niezwykle cenne także dla innych dziedzin astronomii". Pierwotnie Shaya i jego współpracownicy poszukiwali aktywnych jąder galaktycznych (AGN) w danych z Keplera. Aktywne jądro galaktyczne to wyjątkowo jasny obszar w centrum galaktyki, w którym znajduje się żarłoczna czarna dziura otoczona przez dysk gorącego gazu. Chcieli także poszukiwać supernowych, ale z uwagi na fakt, że supernowe są tak rzadkie, nie wspominali o tym w swoim projekcie. Niepewny czy sygnał supernowej, który odkrył, jest prawdziwy, Shaya wraz z Robertem Ollingiem z Uniwersytetu w Maryland spędził kilka miesięcy opracowując oprogramowanie do lepszego kalibrowania danych z Kpelera, uwzględniając w nim zmiany temperatury i kierunku, w którym obserwował instrument. Mimo to sygnał od supernowej nie znikał. Co więcej, badacze odkryli pięć nowych supernowych w tej samej próbce danych z Keplera, obejmujących ponad 400 galaktyk. Gdy Olling pokazał jeden z tych sygnałów Arminowi Rest, który jest teraz astronomem w STScI w Baltimore, szczęka Resta opadła do samej ziemi. Naukowcy odkryli nowy sposób śledzenia eksplozji gwiezdnych. Dzisiaj ci astronomowie stanowią część zespołu Kepler Extra-Galactic Survey, w skład którego wchodzą naukowcy z USA, Australii i Chile poszukujący supernowych i aktywnych jąder galaktycznych. Jak dotąd udało im się odkryć ponad 20 supernowych w danych z Keplera, włącznie z egzotycznym typem, o którym donosi Rest w najnowszym artykule naukowym opublikowanym w periodyku Nature Astronomy. https://www.youtube.com/watch?v=20cxOCcOIP4

    Dlaczego tak interesują nas supernowe?

    Odwieczną zagadką astrofizyki jest kwestia tego jak i dlaczego gwiazdy eksplodują na różne sposoby.  Jeden z typów supernowych ma miejsce gdy eksploduje gęsta, nieaktywna pozostałość po gwieździe zwana białym karłem. Inny typ opisuje eksplozję pojedynczej masywne gwiazdy pod koniec jej życia, kiedy jej jądro nie jest w stanie  przeciwstawić się sile grawitacji działającej na nie. Szczegóły tych ogólnych kategorii wciąż są opracowywane. Pierwszy z tych dwóch typów, tak zwany typ Ia jest szczególny, bowiem jego jasność jest zawsze taka sama. Astronomowie wykorzystują tą własność do mierzenia ekspansji Wszechświata i odkryli, że bardziej odległe supernowe są mniej jasne niż oczekiwali.  To wskazuje, że znajdują się one dalej niż astronomowie wcześniej uważali. Odkrycie to dowiodło, ze wszechświat rozszerza się coraz szybciej, za co badacze otrzymali Nagrodę Nobla w 2011 roku. Jednak odkrywając coraz to nowe eksplozje typu Ia, astronomowie odkryli, że nie wszystkie są takie same. Choć do niektórych z tych supernowych dochodzi w momencie gdy biały karzeł pożera zbyt dużo materii ze swojego gwiezdnego towarzysza, to niektóre są efektem zderzenia dwóch białych karłów. Co ciekawe, ten drugi przypadek może być w rzeczywistości bardziej powszechny. Dalsze badanie supernowych za pomocą Keplera pomoże astronomom odkryć różne typy mechanizmów stojących za eksplozjami typu Ia, a które powodują ich zmienną jasność. https://www.youtube.com/watch?v=5EM8eUhnJ3A Kolejny typ supernowych, za które odpowiada kolaps masywnej gwiazdy pod koniec jej życia to tak zwane supernowe typu II. Te supernowe wyróżnia tak zwany shock breakout, który po raz pierwszy zaobserwowano w zakresie optycznym właśnie za pomocą Keplera. Zespół badaczy Kepler Extra-Galactic Survey, kierowany przez Petera Garnavicha, profesora fizyki z Uniwersytetu w Notre Dame w Indianie, dostrzegł shock breakout w danych z Keplera z 2011 roku dotyczących supernowej KSN 2011d, eksplozji gwiazdy około 500 razy większej od Słońca.  Co ciekawe, badacze nie odkryli tego zjawiska w mniejszej supernowej typu II zwanej KSN 2011a (eksplozja gwiazdy 300 razy większej od Słońca). Zamiast tego naukowcy odkryli, że supernowa skrywa się za warstwą pyłu, co dowodzi, że także wśród supernowych typu II występuje pewna różnorodność. Dane z Keplera pozwoliły także odkryć inne informacje o supernowych. Najnowszy artykuł opublikowany przez Resta w Nature Astronomy opisuje supernową odkrytą w danych z wydłużonej misji Keplera - K2, która osiągnęła maksimum swojej jasności w nieco ponad dwa dni, czyli 10 razy mniej niż inne gwiazdy. To najbardziej ekstremalny przykład szybko ewoluującej jasnej supernowej (FELT).  Supernowe tego typu są równie jasne co supernowe typu Ia, , ale ich jasność rośnie krócej niż 10 dni i spada krócej niż 30. Możliwe, że gwiazda ta odrzuciła gęstą otoczkę gazu na około rok przed eksplozją i gdy doszło do samej eksplozji, odrzucona w niej materia uderzyła oddalającą się od gwiazdy otoczkę. Energia uwolniona w tym zderzeniu może odpowiadać za tak szybki wzrost jasności. https://www.youtube.com/watch?v=AxSQTFOzBWw Źródło: NASA]]>
    15802 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[NASA opóźnia start JWST do 2020 roku!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/27/nasa-opoznia-start-jwst-do-2020-roku/ Tue, 27 Mar 2018 16:46:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15806 Na powyższym zdjęciu wykonanym 13 kwietnia 2015 roku technicy NASA podnoszą zwierciadło Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba w Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland.[/caption] NASA odkłada start następcy Kosmicznego Teleskopu Hubble'a na 2020 rok. Przedstawiciele NASA poinformowali, że potrzebują więcej czasu na złożenie i przetestowanie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Pierwotnie obserwatorium miało znaleźć się w przestrzeni kosmicznej już w tym roku. Jednak jesienią 2017 roku NASA przesunęła start na 2019 rok. Dzisiaj przedstawiciele agencji poinformowali, że start zostanie przeniesiony o kolejny rok. "Mamy tylko jedną szansę, aby wynieść teleskop w przestrzeń kosmiczną, i chcemy to zrobić dobrze" mówi Thomas Zurbuchen z NASA. Zurbuchen przyznał, że w procesie przygotowywania teleskopu pojawiły się pewne błędy, a NASA nie sądziła, że będzie to aż tak duże przedsięwzięcie. NASA oraz Europejska Agencja Kosmiczna będą teraz pracowały nad ustaleniem nowej daty startu. Wstępnie mówi się o maju 2020 roku. Po ustaleniu nowej daty, NASA przedstawi nowe szacunki dotyczące kosztów projektu. Przedstawiciele NASA przyznają, że koszt całego projektu może przekroczyć 8 miliardów dolarów - limit nałożony na JWST przez Kongres USA. Jak na razie NASA wyłożyła na teleskop już ponad 7 miliardów dolarów. Aktualnie wszystkie elementy teleskopu znajdują się w Northrop Grumman Aerospace System w Redondo Beach w Kalifornii. [caption id="attachment_15808" align="aligncenter" width="512"] Grafika z 2015 roku przedstawiająca Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba w przestrzeni kosmicznej. Źródło: Northrop Grumman/NASA via AP[/caption]]]> 15806 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa egzoplaneta: gorąca, metaliczna i gęsta jak Merkury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/27/nowa-egzoplaneta-goraca-metaliczna-i-gesta-jak-merkury/ Tue, 27 Mar 2018 17:33:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15811 Powierzchnia Merkurego. Źródło: NASA/JHUAPL/Carnegie Institution of Washington/USGS/Arizona State University[/caption] Gorąca, metaliczna planeta o rozmiarach Ziemi i gęstości zbliżonej do Merkurego - znajdująca się 339 lat świetlnych od Ziemi - została odkryta i scharakteryzowana przez międzynarodowy zespół astronomów. K2-229b to planeta prawie 20% większa od Ziemi, ale o masie ponad 2.5 raza większej od masy Ziemi. Po jej dziennej stronie temperatura na powierzchni przekracza 2000 stopni Celsjusza (2330K). Ten niezwykle gorący glob oddalony jest od swojej gwiazdy macierzystej o 0,012AU (czyli znajduje się ona niemal 100 razy bliżej swojej gwiazdy niż układ Słońce-Ziemia). Gwiazda macierzysta natomiast to aktywny karzeł typu K w Gwiazdozbiorze Panny. Planeta K2-229b okrąża swoją gwiazdę w czasie zaledwie 14 godzin. Wykorzystując dane z teleskopu Kepler, dr David Armstrong wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu w Warwick odkrył planetę za pomocą metody wahań (spektroskopii dopplerowskiej). Astronomowie wiedzieli, że planeta tam jest, dzięki regularnym spadkom jasności gwiazdy macierzystej, które wskazywały na okresowe blokowanie części światła emitowanego przez gwiazdę przez przechodzącą na jej tle planetę. Następnie badacze obliczyli jej rozmiary, położenie i masę mierząc prędkość radialną gwiazdy w celu określenia jak bardzo gwiazda "waha się" w trakcie okrążania jej przez planeę. Dr David Armostrong z Uniwersytetu w Warwick skomentował: "Merkury odróżnia się od pozostałych planet skalistych Układu Słonecznego bardzo wysoką ilością żelaza, która wskazuje na odmienny sposób powstawania tej planety. Byliśmy bardzo zaskoczeni, że udało nam się odkryć planetę pozasłoneczną o takiej samej gęstości, co wskazuje na to, że planety takie jak Merkury nie występują aż tak rzadko jak myśleliśmy". "Co ciekawe K2-229b także jest najbliższą spośród co najmniej 3 planet w tym układzie planetarnym, aczkolwiek odległość między gwiazdą a wszystkimi trzema planetami jest mniejsza niż odległość Merkurego od Słońca. Kolejne odkrycia tego typu pozwolą nam dowiedzieć się czegoś nowego o procesach formowania tych nietypowych planet, jak i samego Merkurego". Gęsta, metaliczna natura K2-229b może mieć wiele potencjalnych źródeł. Jedna z hipotez mówi, że jej atmosfera mogła ulec erozji wskutek oddziaływania intensywnego wiatru gwiezdnego i rozbłysków gwiazdy macierzystej. Alternatywna teoria mówi, że K2-220b mgła powstać w potężnym zderzeniu dwóch olbrzymich obiektów astronomicznych miliardy lat temu - to teoria przypominająca zderzenie Ziemi z obiektem o rozmiarach Marsa, wskutek którego powstał Księżyc. Źródło: University of Warwick]]> 15811 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe badania wskazują czego możemy dowiedzieć się od Oumuamua]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/28/nowe-badania-wskazuja-czego-mozemy-dowiedziec-sie-od-oumuamua/ Wed, 28 Mar 2018 07:29:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15817 Wizja artystyczna przedstawiająca Oumuamua, pierwszy obserwowany przez nas obiekt spoza Układu Słonecznego podczas przelotu przez nasz układ planetarny. Źródło: ESO/M.Kornmesser[/caption] Pierwszy obiekt międzygwiezdny, który zauważyliśmy podczas jego przelotu przez naz układ planetarny, nazwany 'Oumuamua, rzuca nowe światło na naszą wiedzę o powstawaniu i ewolucji układów planetarnych. Najnowsze badania prowadzone przez zespół astrofizyków m.in. z Goddard Space Flight Center pozwoliły naukowcom określić, jak ten gość spoza Układu Słonecznego wpisuje się w to co wiemy o pochodzeniu planet, planetoid i komet. 19 października 2017 roku astronomowie pracujący w ramach programu Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System (Pan-STARRS1) na Uniwersytecie Hawajskim zauważyli obiekt przelatujący z ogromną prędkością przez Układ Słoneczny. Badacze z Minor Planet Center potwierdzili, że jest to pierwszy dostrzeżony przez nas gość spoza naszego układu planetarnego. "Obiekt ten najprawdopodobniej został wyrzucony z odległego układu gwiazd" mówi Elisa Quintana, astrofizyczka z Goddard. "Co ciekawe, ten jeden, samotny obiekt, przelatujący tak szybko i tak blisko nas, może pozwolić nam nałożyć pewne ograniczenia na nasze modele formowania planet". 19 października 'Oumuamua minęła Słońce z prędkością 315 400 km/h - wystarczająco szybko, aby wyrwać się z jego macek grawitacyjnych i wylecieć z Układu Słonecznego, aby nigdy już do niego nie powrócić. Zazwyczaj obiektami poruszającymi się z podobną prędkością są komety opadające w kierunku Słońca z zewnętrznych krańców Układu Słonecznego. Komety to obiekty lodowe o rozmiarach od kilkudziesięciu metrów do kilkudziesięciu kilometrów. Tyle, że komety tracą gaz i pył zbliżając się do Słońca i ogrzewając jego promieniowaniem, a 'Oumuamua tego nie robiła. Niektórzy naukowcy przypuszczali, że 'Oumuamua w takim razie może być suchą planetoidą. Planety i planetezymale, mniejsze obiekty obejmujące komety i planetoidy, powstają w dyskach pyłu, gazu i lodu otaczających młode gwiazdy. Mniejsze obiekty, powstające bliżej swojej gwiazdy macierzystej są zbyt gorące, aby na ich powierzchni utrzymał się lód, i z czasem stają się planetoidami. Te, które powstają dalej, zawsze w dużej mierze składają się z lodu i stają się kometami. Region, w którym powstają planetoidy jest stosunkowo niewielki. "Całkowity obszar, w którym mogą powstawać planetoidy jest niezwykle mały" mówi główny autor artykułu Sean Raymond, astrofizyk w French National Center for Scientific Research i na Uniwersytecie w Bordeaux. "Dużo trudniejsze jest wyrwanie się z tak bezpośredniego otoczenia gwiazdy, z uwagi na jej pole grawitacyjne. Ciężko wyobrazić sobie w jaki sposób 'Oumuamua została wyrzucona ze swojego macierzystego układu planetarnego, jeżeli powstała jako planetoida". Odległość od gwiazdy, powyżej której woda utrzymuje się w formie lodu, nawet jeżeli jest on wystawiony na działanie promieniowania słonecznego, to tak zwana linia śniegu czy linia lodu. Dla przykładu, w Układzie Słonecznym obiekty, które powstały w odległości do 3 AU od Słońca, z czasem straciły całą swoją wodę. Ta linia śniegu skurczyła się trochę wraz z kurczeniem się i ochładzaniem młodego Słońca, ale nasz główny pas planetoid znajduje się wewnątrz lub bardzo blisko naszej linii śniegu - wystarczająco blisko Słońca, aby naprawdę trudno było uciec stamtąd z Układu Słonecznego. "Jeżeli dobrze rozumiemy procesy formowania się planet, obiekty wyrzucane z układów planetarnych raczej powinny być obiektami lodowymi" mówi Thomas Barclay, astrofizyk w Goddard i na Uniwersytecie w Maryland. "Jeżeli widzimy, że większość tych obiektów to obiekty skaliste, to chyba nasze modele czegoś nie uwzględniają". Naukowcy podejrzewają, że większość wyrzucanych planetezymali pochodzi z układów zawierających gazowe olbrzymy. Grawitacyjne przyciąganie ze strony tych masywnych planet może wyrzucać obiekty z układów w przestrzeń międzygwiezdną. Układy zawierające gazowe olbrzymy poruszające się po niestabilnych orbitach najintensywniej wyrzucają z siebie mniejsze obiekty, bowiem przemieszczający się po układzie olbrzym napotyka na swojej drodze więcej obiektów. Układy, w których nie istnieją gazowe olbrzymy rzadziej wyrzucają jakąkolwiek materię w przestrzeń międzygwiezdną. Wykorzystując symulacje z poprzednich projektów badawczych, Raymond i jego współpracownicy wykazali, że niewielka część obiektów zbliża się na tyle do gazowych olbrzymów, że zostaje rozerwana przez ich grawitację. Badacze uważają, że silne rozciąganie grawitacyjne pojawiające się w takich sytuacjach może tłumaczyć wydłużony kształt 'Oumuamua. Badacze obliczyli liczbę obiektów międzygwiezdnych, które mogą pojawiać się w Układzie Słonecznym, bazując na szacunkach mówiących, że układ planetarny może wyrzucać kilka mas Ziemi materii w procesie formowana swoich planet. Szacunki wskazują, że większość tej masy będzie w kilku dużych planetezymalach, a reszta będzie rozłożona na znacznie liczniejszą populację mniejszych obiektów takich jak 'Oumuamua. Wyniki badań opublikowano 27 marca w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: NASA]]> 15817 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazda-sprinterka w Małym Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/28/gwiazda-sprinterka-w-malym-obloku-magellana/ Wed, 28 Mar 2018 11:53:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15821 Obserwacje żółtego superolbrzyma prowadzono za pomocą 6.5 teleskopu Magellana w Obserwatorium Las Campanas. Źródło: Kathryn Neugent[/caption] Astronomowie odkryli rzadką "uciekającą" gwiazdę mknącą przez swoją galaktykę macierzystą z prędkością ponad 480 000 kilometrów na godzinę. Owa gwiazda (oznaczona J01020100-7122208) znajduje się w Małym Obłoku Magellana - galaktycznej sąsiadce Drogi Mlecznej i najprawdopodobniej kiedyś była składnikiem układu podwójnego. Gdy towarzysząca jej gwiazda eksplodowała jako supernowa, potężna energia eksplozji wyrzuciła J01020100-7122208 w przestrzeń kosmiczną z ogromną prędkością. To pierwszy jak dotąd odkryty uciekający żółty superolbrzym i jednocześnie druga uciekająca gwiazda odkryta w innej galaktyce. Po dziesięciu milionach lat przemierzenia przestrzeni gwiazda wyewoluowała do stadium żółtego superolbrzyma, którego obserwujemy obecnie. W ym czasie gwiazda przemieściła się o 1,6 stopnia na naszym niebie czyli jakieś trzy średnice Księżyca w pełni. Gwiazda będzie kontynuowała swoją podróż, aż do momentu kiedy sama eksploduje jako supernowa w ciągu najbliższych trzech milionów lat. Kiedy do tego dojdzie, w gwieździe powstaną ciężkie pierwiastki, z których z czasem będą mogły powstać nowe gwiazdy czy nawet planety gdzieś przy zewnętrznej krawędzi Małego Obłoku Magellana. Gwiazda została odkryta i zbadana przez międzynarodową grupę astronomów kierowaną przez Kathryn Neugent, badaczkę z Obserwatorium Lowell i doktorantkę na Uniwersytecie w Seattle. W skład zespołu wchodzili także Phil Massy i Brian Skiff z Lowell, Nidia Morrell z Las Campanas w Cile oraz teoretyk Cyril Georgy z Uniwersytetu w Genewie. Wyniki badań zostały właśnie zaakceptowane o publikacji w periodyku Astronomical Journal. Odkrycia dokonano za pomocą 4-metrowego teleskopu Blanco (NOAO) oraz 6.5-metrowego teleskopu Magellan w Chile. Badania finansowane były przez National Science Foundation. Gwiazda Polarna (Polaris) to żółty superolbrzym, tak samo jak Canopus, jedna z najjaśniejszych gwiazd widocznych z południowej półkuli. Żółte superolbrzymy to obiekty bardzo rzadkie, ponieważ stadium żółtego superolbrzyma trwa stosunkowo krótko. Masywne gwiazdy mogą świecić przez 10 milionów lat, ale w ciągu tego życia etap żółtego superolbrzyma trwa jedynie od 10 do 100 tysięcy lat. Po tym czasie, żółty superolbrzym rozszerza się przechodząc w stadium czerwonego superolbrzyma, takiego jak Betelgeza, który poprzedza spektakularną eksplozją supernowej. Źródło: Obserwatorium Lowell]]> 15821 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wodny świat w wieloplanetarnym układzie HD 106315]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/28/wodny-swiat-w-wieloplanetarnym-ukladzie-hd-106315/ Wed, 28 Mar 2018 13:44:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15826 Wizja artystyczna przedstawiająca tranzyt planetarny. Źródło: ESA/ATG medialab[/caption] Zespół astronomów z 11 krajów, kierowany przez badaczy z Instituto de Astrofisica e Ciencias do Espaco (IA) precyzyjnie określił masę dwóch małych egzoplanet krążących wokół gwiazdy zmiennej HD 106315. Owe dwie planety już wcześniej odkrył satelita Kepler wykorzystując do tego metodę tranzytów, dzięki czemu badacze mogli określić średnice obu planet. HD 106315b okrąża swoją wiazdę w 9.5 dnia i ma średnicę 2,44 większy od promienia Ziemi, a planeta HD 106315c okrąża gwiazdę w około 21 dni i charakteryzuje się średnicą 4,35 średnicy Ziemi. Jednak aby scharakteryzować planety (np. aby określić czy planeta jest gazowa czy skalista lub czy ma atmosferę), badacze  muszą także znać ich masy, mierząc prędkości radialne. Znając masę oraz rozmiary planety badacze są w stanie określić jej gęstość. Susana Barros (IA oraz Uniwersytet w Porto), pierwsza autorka artykułu tłumaczy jakiego rodzaju problemy dotyczą tej gwiazdy: "Zmienność HD 106315 uważana była za źródło zbyt dużej ilości szumu, aby obserwacje prędkości radialnych miały sens, a tym samym nie potrafiliśmy zmierzyć masy obu planet". Wykorzystując dane z dużych programów obserwacyjnych prowadzonych za pomocą spektrografu HARPS (ESO), zespół z IA oszacował masę mniejszej planety - HD 106315b na 12,6 masy Ziemi, a gęstość na 4,7 g/cm3. Większa planeta - HD 106315c posiada masę 15,2 masy Ziemi i gęstość 1,01 g/cm3. Powyższe wartości wskazują, że planeta c posiada gęstą otoczkę wodorowo-helową, natomiast szczegółowe analizy planety b przy wykorzystaniu modeli budowy planet, wskazują, że 50 procent masy stanowi materia skalista, a 9-50 procent to woda, czyli jest to planeta wodna. Nuno Santos, lider zespołu IA podsumowuje: "Dzięki intensywnej strategii obserwacyjnej i wyrafinowanej metodzie analizy danych opracowanej przez nasz zespół, udało nam się ustalić masy oby planet oraz skład chemiczny planety b". Susana Barros zauważa, że "ten konkretny układ planetarny charakteryzuje różnorodność składu chemicznego planet, a dzięki temu, że krążą one wokół jasnej gwiazdy, możliwe będzie badanie ich atmosfer. Za pomocą obecnych instrumentów możemy prowadzić obserwacje planety c, ale do zbadania planety b musimy poczekać na Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST), którego start zaplanowano na 2019 rok". (Aktualnie start przesunięto na maj 2020 roku - przyp. red.) Badanie atmosfer za pomocą nadchodzących obserwatoriów takich jak JWST czy ELT pomoże naukowcom lepiej poznać skład chemiczny HD 106315b - planety która znajduje się dokładnie pomiędzy planetami skalistymi a gazowymi. Źródło: Universidade do Porto]]> 15826 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa pierwszą galaktykę w lokalnym Wszechświecie bez ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/28/hubble-odkrywa-pierwsza-galaktyke-w-lokalnym-wszechswiecie-bez-ciemnej-materii/ Wed, 28 Mar 2018 17:33:07 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15838 Międzynarodowy zespół badaczy korzystających z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i kilku innych obserwatoriów, po raz pierwszy w historii odkrył galaktykę w naszym kosmicznym sąsiedztwie, w której nie ma większości - a być może w ogóle - ciemnej materii. Odkrycie galaktyki NGC 1052-DF2 stanowi wyzwanie dla obecnie przyjętych teorii formowania galaktyk i dostarcza nowych informacji o naturze ciemnej materii. Wyniki badań opublikowano właśnie w periodyku Nature. Astronomowie korzystający z Hubble'a i kilku obserwatoriów naziemnych odkryli unikatowy obiekt astronomiczny: galaktykę, która wydaje się nie zawierać żadnej ciemnej materii. Hubble pomógł badaczom dokładnie ustalić odległość do NGC 1052-DF2 - galaktyka oddalona jest od nas o 65 milionów lat świetlnych. Ponadto naukowcy za pomocą Hubble'a określili jej rozmiary i jasność. W oparciu o te dane badacze odkryli, że NGC 1052-DF2 jest większa od Drogi Mlecznej, ale zawiera 250 razy mniej gwiazd, przez co klasyfikuje się jako ultra-rozmytą galaktykę. "Przez godzinę po prostu wpatrywałem się w to zdjęcie" mówi główny badacz projektu Pieter van Dokkum z Uniwersytetu Yale wspominając pierwsze minuty ze zdjęciem NGC 1052-DF2 wykonanym za pomocą Hubble'a. "Ten obiekt jest zdumiewający: gigantyczna plama, ale tak rzadka, że można przez nią dostrzec znajdujące się za nią galaktyki - to dosłownie przezroczysta galaktyka". Dalsze pomiary dynamicznych właściwości dziesięciu gromad kulistych krążących wokół tej galaktyki pozwoliły badaczom ocenić niezależną wartość masy galaktyki. Jej masa porównywalna jest z masą gwiazd w galaktyce, a to z kolei prowadzi do wniosku, że NGC 1052-DF2 zawiera co najmniej 400 razy mniej ciemnej materii niż astronomowie przewidują dla galaktyki o tej masie. Być może ciemnej materii nie ma wcale w tej konkretnej galaktyce. Takiego odkrycia nie przewidują obecne teorie opisujące rozkład ciemnej materii i jej wpływ na formowanie galaktyk. "Powszechnie uważa się, że ciemna materia stanowią integralną część wszystkich galaktyk - swoisty klej, który spaja je razem i rusztowanie, na którym się one rozrastają" tłumaczy współautorka opracowania Allison Merritt z Uniwersytetu Yale oraz Instytutu Maxa Plancka w Niemczech. Van Dokkum dodaje: "Ta niewidzialna, tajemnicza substancja jest zdecydowanie najbardziej dominującym elementem każdej galaktyki. Odkrycie galaktyki bez żadnej ciemnej materii jest czymś zupełnie nieoczekiwanym: to spore wyzwanie dla naszej wiedzy o powstawaniu galaktyk". https://www.youtube.com/watch?v=RbTHzD2ZHds Choć to sprzeczne z intuicją to istnienie galaktyki bez ciemnej materii przeczy teoriom, które starają się wyjaśnić Wszechświat bez ciemnej materii: odkrycie NGC 1052-DF2 dowodzi, że ciemną materię można oddzielić od galaktyk. To możliwe tylko w sytuacji, w której ciemna materia wiąże się z materią barionową tylko przez grawitację. W międzyczasie, badacze mają już pewne pomysły na to jak wytłumaczyć brak ciemnej materii w NGC 1052-DF2. Czy kataklizmiczne zdarzenie, takie jak narodziny dużej ilości masywnych gwiazd, mogło wymieść z galaktyki cały gaz  i ciemną materię? Czy też wzrost pobliskiej masywnej galaktyki NGC 1052 miliardy lat temu odgrywa jakąś rolę w braku ciemnej materii w NGC 1052-DF2? Te pomysły jednak  nie tłumaczą w jaki sposób powstała ta galaktyka. Aby się tego dowiedzieć, badacze już teraz poszukują kolejnych galaktyk z niedoborem ciemnej materii w kolejnych zdjęciach z Hubble'a przedstawiających 23 inne ultra-rozmyte galaktyki - trzy z nich wydają się podobne do NGC 1052-DF2. Źródło: Hubble center]]> 15838 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Życie poza Ziemią: brak tektoniki płyt to niekoniecznie problem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/29/zycie-poza-ziemia-brak-tektoniki-plyt-to-niekoniecznie-problem/ Thu, 29 Mar 2018 11:28:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15843 Wizja artystyczna przedstawiająca ciepłą, skalistą planetę Ross 128b oddaloną od nas o 11 lat świetlnych. Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption] Naukowcy poszukujący życia na odległych planetach planują poszukiwanie życia także na planetach niepodobnych do Ziemi, opierając się na odkryciach w Układzie Słonecznym, które zmieniają naszą wiedzę o ekosferach wokół gwiazd, o tektonice płyt i wielu innych aspektach planetologii. W najnowszym artykule naukowym opublikowanym w tym tygodniu, Adrian Lenardic, geofizyk z Uniwersytetu Rice wraz z kilkunastoma innymi autorami przedstawili ścieżkę poszukiwania potencjalnych oznak życia wokół innych gwiazd i określania prawdopodobieństwa z jakim owe sygnały mogłyby pochodzić od obcego życia. Artykuł pt. Exoplanet Biosignatures: Future Directions dostępny jest online i wkrótce zostanie opublikowany w periodyku Astrobiology. "Dotychczas uważano, że życie może istnieć jedynie w wąskie sferze wokół gwiazdy, ponieważ do powstania życia niezbędna jest obecność wody w stanie ciekłym" mówi Lenardic, profesor nauk planetarnych. "Potem wysłaliśmy w przestrzeń kosmiczną sondę Voyager, która przelatując wokół księżyców Jowisza odkryła oznaki oceanów pod ich powierzchniami. Jakoś pomijaliśmy niektóre źródła energii - oddziaływania pływowe spowodowane przez intensywne przyciąganie grawitacyjne Jowisza". "To odkrycie otworzyło przed nami kolejną przestrzeń w układzie słonecznym, w której może istnieć życie i wydaje mi się, że to co przedstawimy w kolejnych artykułach to fakt, że ekosfera się rozszerza, a m musimy rozszerzyć naszą wiedzę o warunkach niezbędnych do powstania życia. Tak więc gdy poszukujemy życia wokół innych gwiazd, powinniśmy także rozszerzać nasze strategie poszukiwania, w przeciwnym razie możemy coś przeoczyć". Astronomowie jak dotąd skatalogowali ponad 3700 egzoplanet krążących wokół odległych gwiazd. Lustro Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, którego start planuje się na 2020 rok, będzie w stanie badać atmosfery planet skalistych krążących wokół odległych gwiazd, a astronomowie już teraz projektują przyszłe misje i instrumenty, które będą poszukiwały określonych atmosferycznych sygnatur wskazujących na obecność życia na tych planetach. "Naszym celem było dokładne określenie problemu, przed którym stoimy" powiedział Lenardic o najnowszym artykule o biosygnaturach, który jest efektem warsztatów, w których wzięli udział specjaliści z różnych dziedzin. "Uczestnicy warsztatów chcieli stworzyć sposób ustalania prawdopodobieństwa istnienia życia na podstawie danego zestawu obserwacji odległej planety". Według Lenardica poszukiwanie życia pozaziemskiego to sport zespołowy, a w każdym zespole potrzebni są biolodzy, astronomowie, planetolodzy i wielu innych, którzy będą w stanie współpracować w grupach takich jak chociażby projekt Nexus for Exoplanet System Science (NExSS). Sam Lenardic analizuje w jaki sposób wewnętrzna energia planet i związana z nimi aktywność wulkaniczna-tektoniczna wpływa na klimat i zdolność utrzymania życia na powierzchni takich planet. "Gdy uczę planetologii, zawsze zadaje moim studentom pytanie o to czym jest życie. Proszę o podanie definicji życia. Okazuje się, że to bardzo trudne pytanie" mówi Lenardic. "Jedno w czym się zgadzamy to to, że życie potrzebuje energii" dodaje. "Przez długi czas za źródło energii uważaliśmy Słońce, ale dopiero teraz doceniamy znaczenie energii generowanej we wnętrzach planet w procesie rozpadu radioaktywnych pierwiastków. Księżyce Jowisza nauczyły nas także doceniać znaczenie oddziaływań pływowych i faktycznie zaczynamy znajdować egzoplanety, których orbity wskazują na znaczące oddziaływania pływowe". Lenardic dodaje, że tektonika płyt, tak samo jak wąska ekosfera, jest kolejnym od dawna przyjmowanym kryterium podczas poszukiwania życia na innych planetach, które obecnie nie jest już takie silne. Tektonika płyt to wielkoskalowe procesy rządzące ruchami skorupy ziemskiej. "To szczególny, powierzchniowy przejaw wewnętrznej energii planety, ale nie jest to jedyny możliwy przejaw aktywności wulkanicznej i tektonicznej na powierzchni planety". Na Ziemi tektonika płyt odgrywa znaczącą rolę w kształtowaniu klimatu, ale twierdzenie, że tektonika płyt jest niezbędna do powstania życia podważane jest przez coraz bardziej zaawansowane modele klimatu. W styczniowym artykule opublikowanym w Journal of Geophysical Research Lenardic wraz ze współpracownikami opisał w jaki sposób woda może utrzymywać się w stanie ciekłym na planetach bez tektoniki płyt. "Jestem optymistą. Znajdujemy się w takim punkcie historii, w którym możemy po raz pierwszy posiadać obserwacje innych planet, które można wykorzystać do przetestowania wielu teorii dotyczących życia pozaziemskiego.  Łatwo być ziemiocentrycznym i twierdzić, że życie potrzebuje do rozwoju planety takiej jak nasza. Ale to co widzimy w układzie słonecznym zdaje się poddawać taką postawę w wątpliwość.  Jedno czego nauczyliśmy się z badań naszego układu planetarnego jest to, że zawsze musimy być gotowi na niespodziankę. Teraz, gdy zaczynamy badać globy krążące wokół innych gwiazd, musimy zacząć rozszerzać paletę wykorzystywanych przez nas strategii poszukiwania życia". Źródło: Rice University]]> 15843 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA gotowa na badania wnętrza Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/03/30/nasa-gotowa-na-badania-wnetrza-marsa/ Fri, 30 Mar 2018 12:11:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15847 Wizja artystyczna przedstawiająca start sondy InSight planowany na maj br. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] NASA już wkrótce zabierze się za badanie wnętrza Marsa. W dniu dzisiejszym, w siedzibie Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie odbyła się konferencja prasowa, na której przedstawiono najbliższą misję do Czerwonej Planety. Stacjonarny lądownik InSight (Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport), którego start możliwy jest już 5 maja br. będzie pierwszą w historii misją poświęconą badaniom głębokiego wnętrza Marsa. Będzie to także pierwsza misja NASA od czasów księżycowych misji Apollo, w ramach której na powierzchni obcego globu umieszczony zostanie sejsmometr - urządzenie do rejestrowania i mierzenia trzęsień. Dla Bruce'a Banerdta, głównego badacza misji InSight, to naprawdę ekscytujący czas. Banerdt pracował nad urzeczywistnieniem tej misji przez ostatnie 25 lat. "W pewien sposób InSight jest takim naukowym wehikułem czasu, który dostarczy nam informacji o najwcześniejszych etapach historii Marsa sprzed 4,5 miliarda lat" mówi Banerdt. "Pomoże nam dowiedzieć się w jaki sposób formują się obiekty skaliste takie jak Ziemia, jej księżyc, a nawet planety w innych układach planetarnych". Na pokładzie lądownika InSight znajdują się czułe instrumenty do zbierania danych. W przeciwieństwie do misji łazików, owe instrumenty wymagają stacjonarnego lądownika, który dostarczy je na i pod powierzchnię Marsa. W pewnym sensie Mars jest taką egzoplanetą zza płotu - bliskim przykładem tego jak gaz, pył i ciepło łączą się ze sobą w planetę. Spojrzenie głęboko pod powierzchnie Marsa pozwoli naukowcom zrozumieć różnice między skorupą, płaszczem i jądrem Marsa a ich ziemskimi odpowiednikami. NASA nie jest jedyną agencją, która pilnie śledzi rozwój misji. Kilku europejskich partnerów dostarczyło instrumenty lub elementy instrumentów, które znalazły się na pokładzie lądownika. Francuska agencja CNES (Centre National d'Etudes Spatiales) kierowała wielonarodowym zespołem, który zbudował ultra-czuły sejsmometr do rejestrowania trzęsień Marsa. Polska firma Astronika opracowała sondę termiczną, która może wkopać się na 5 metrów pod powierzchnię i badać przepływ ciepła we wnętrzu planety. "InSight to prawdziwie międzynarodowa misja kosmiczna" mówi Tom Hoffman, menedżer projektu w JPL. "Nasi partnerzy dostarczyli nam niesamowicie wszechstronne instrumenty, które pozwolą nam zebrać unikatowe dane naukowe po wylądowaniu na powierzchni Marsa". Aktualnie sonda znajduje się w bazie Vandenberg w Kalifornii i przechodzi ostatnie przygotowania do startu. W środę wykonano także tzw. spin test, w trakcie którego sondę obraca się z dużą prędkością, aby potwierdzić umiejscowienie środka ciężkości. To test bardzo istotny dla poprawnego wejścia w atmosferę, opadania i lądowania na Marsie, które zaplanowane są na listopad br. W nadchodzącym miesiącu sonda zostanie zainstalowana na szczycie rakiety, połączenia między nimi zostaną sprawdzone, a zespół startowy przejdzie końcowe szkolenie. "Nadchodzący miesiąc będzie bardzo ekscytujący. Mamy wciąż trochę pracy do wykonania, ale zasadniczo jesteśmy gotowi do lotu na Marsa" mówi Banerdt. Źródło: NASA]]> 15847 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy w chmurach Wenus istnieje życie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/02/czy-w-chmurach-wenus-istnieje-zycie/ Mon, 02 Apr 2018 09:41:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15852 Mozaika zdjęć wykonanych przez japońską sondę Akatsuki przedstawiająca Wenus. Chmury Wenus mogą charakteryzować się warunkami sprzyjającymi powstaniu życia. Źródło: JAXA[/caption] W poszukiwaniu życia pozaziemskiego naukowcy zbadali już kosmiczne skały każdego rodzaju. Na przykład na Marsie odnajdujemy struktury geologiczne, które wskazują że kiedyś miał on - i wciąż ma - pod powierzchnią wodę w stanie ciekłym czyli niemal pewny konieczny składnik życia. Naukowcy przyglądali się także księżycom Saturna - Tytana i Enceladusa, i Jowisza - Europie, Ganimedesowi i Kallisto w poszukiwaniu oaz życia w oceanach skrytych pod ich lodowymi skorupami. Teraz jednak naukowcy odświeżają stary pomysł przyjrzenia się dokładniej chmurom Wenus w poszukiwaniu życia pozaziemskiego. W artykule opublikowanym online 30 marca br. w periodyku Astrobiology, międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez Sanjaya Limaye z Uniwersytetu Wisconsin-Madison opisuje atmosferę Wenus jako możliwą niszę dla pozaziemskich mikroorganizmów. "Wenus miała wystarczająco dużo czasu, aby rozwinąć swoje własne życie" tłumaczy Limaye przypominając, że według niektórych modeli na Wenus przez nawet dwa miliardy lat panował klimat umożliwiający istnienie wody w stanie ciekłym na powierzchni. "Z tego co wiemy, to znacznie dłużej niż na Marsie". Na Ziemi mikroorganizmy - głównie bakterie - wynoszone są w atmosferę, gdzie obserwuje się je żyjące nawet na wysokości 41 kilometrów. Rejestrowały je tam specjalnie wyposażone balony badawcze. Rośnie także katalog mikroorganizmów zamieszkujących niezwykle trudne środowiska na naszej planecie: gorące źródła Yellowstone, kominy hydrotermalne na dnie oceanów, czy kwaśne jeziora na całym świecie. "Wiemy, że na Ziemi życie może się rozwijać w bardzo kwaśnych warunkach, może żywić się dwutlenkiem węgla i produkować kwas siarkowy" mówi Rakesh Mogul, profesor chemii biologicznej w California State Ploytechnic University w Pomonie i współautor artykułu. Zauważa on, że zachmurzona, bardzo odbijająca światło i kwaśna atmosfera Wenus składa się głównie z dwutlenku węgla i kropli wody zawierających kwas siarkowy. Możliwość istnienia życia w chmurach Wenus po raz pierwszy rozważał w 1967 roku biofizyk Harold Morowitz oraz astronom Carl Sagan. Dekady później, planetolodzy David Grinspoon, Mark Bullock i ich współpracownicy rozwinęli ten pomysł. Wspierając tezę, że atmosfera Wenus może stanowić możliwą niszę dla życia, w latach 1962-1978 wysłano do niej serię sond kosmicznych, które dowiodły, że temperatura oraz ciśnienie w niższej i środkowej części atmosfery Wenus - na wysokościach między 40 a 60 kilometrów - nie wykluczają istnienia mikroorganizmów. Warunki na samej powierzchni planet natomiast wykluczają istnienia życia z uwagi na panującą tam temperaturę przekraczającą 450 stopni Celsjusza. Limaye, który prowadzi swoje badania  jako naukowiec z NASA, biorący udział w projekcie Akatsuki realizowanym przez JAXA, zainteresował się odświeżeniem idei poszukiwania życia w atmosferze Wenus po spotkaniu na warsztatach dla nauczycieli z współautorem artykułu Grzegorzem Słowikiem z Uniwersytetu w Zielonej Górze. Słowik  uświadomił mu, że istnieją na Ziemi bakterie, które pochłaniają promieniowanie w taki sam sposób jak niezidentyfikowane cząstki, które tworzą niewyjaśnione ciemne plamy w chmurach Wenus. Obserwacje spektroskopowe, szczególnie w zakresie ultrafioletowym, wskazują, że ciemne plamy składają się ze skoncentrowanego kwasu siarkowego i innych nieznanych cząstek pochłaniających promieniowanie. [caption id="attachment_15854" align="aligncenter" width="1024"] VAMP (Venus Atmospheric Maneuverable Platform). Sonda, która latałaby jak samolot i mogłaby badać atmosferę Wenus, w której temperatura i ciśnienie nie wykluczają istnienia mikroorganizmów. Źródło: Northrop Grumman[/caption] Owe ciemne plamy stanowią tajemnicę od momentu ich pierwszego zarejestrowania za pomocą teleskopów naziemnych niemal sto lat temu, mówi Limaye. Były one także badane bardziej szczegółowo przez sondy kosmiczne wysyłane w kierunku drugiej planety od Słońca. "W atmosferze Wenus okresowo pojawiają się ciemne plamy pełne kwasu siarkowego o kontraście do 30-40 procent w zakresie ultrafioletowym i niewidoczne na dłuższych falach. Owe plamy utrzymują się przez wiele dni, zmieniając kształt i kontrast" mówi Limaye. Cząstki, które tworzą ciemne plamy mają niemal te same rozmiary co niektóre bakterie na Ziemi, aczkolwiek instrumenty, które badały atmosferę Wenus w przeszłości nie były w stanie odróżnić materii organicznej od nieorganicznej. Plamy te mogą być czymś podobnym do zakwitów pojawiających się okresowo w jeziorach i oceanach na Ziemi - tylko te musiałyby unosić się w atmosferze Wenus. Limaye, który przez całą swoją karierę bada atmosfery planetarne, rozważał możliwość istnienia mikroorganizmów w chmurach Wenus także podczas swojej wycieczki do Tso Kar, położonego na dużej wysokości słonego jeziora w północnych Indiach gdzie obserwował pyłowe osady bakterii występujących na rozkładającej się trawie na krawędzi jeziora, unoszone do atmosfery. Limaye zauważa jednak, że nieznanym elementem tego równania jest to czy ciekła woda z Wenus odparowała - rozległe wypływy lawowe w ostatnimi miliardzie lat prawdopodobnie zniszczyły lub przykryły wcześniejszą, bardziej ziemską historię planety. W poszukiwaniu życia pozaziemskiego, atmosfery planet innych niż Ziemia, pozostają w dużej mierze niezbadane. https://www.youtube.com/watch?v=0EjgoEFiKko Jedna z możliwości zbadania chmur Wenus, mówi Limaye, znajduje się na deskach kreślarskich: VAMP czyli Venus Atmospheric Maneuverable Platform, sonda, która lata jak samolot ale unosi się jak sterowiec mogłaby przemierzać warstwę chmur planety przez nawet rok zbierając o nich dane i próbki. Na takiej platformie mogłyby znaleźć się takie instrumenty jak Raman Lidar, czujniki meteorologiczne i chemiczne czy spektrometry. Oprócz tego, mógłby się tam znaleźć także mikroskop zdolny zidentyfikować żywe mikroorganizmy. "Aby się tego dowiedzieć, musimy tam polecieć i pobrać próbki z chmur" mówi Mogul "Wenus może być ekscytującym nowym rozdziałem w badaniach astrobiologicznych". Naukowiec z Wisconsin wraz ze swoimi współpracownikami ma nadzieję na otwarcie tego rozdziału, bowiem trwają dyskusje o możliwej współpracy NASA w rosyjskim programie Wenera-D, w ramach którego w kierunku Wenus miałyby być wysłane orbiter oraz lądownik oraz dostarczone przez NASA stacja powierzchniowa i sterowalna platforma atmosferyczna. Źródło: University of Wisconsin-Madison]]> 15852 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czy Droga Mleczna się powiększa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/03/czy-droga-mleczna-sie-powieksza/ Tue, 03 Apr 2018 07:52:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15858 NGC 4565, galaktyka spiralna oddalona od nas o 30-50 milionów lat świetlnych. Źródło: Ken Crawford[/caption] Galaktyka, którą zamieszkujemy - Droga Mleczna - może robić się coraz większa, twierdzi Cristina Martinez-Lombilla, doktorantka z Instituto de Astrofisica de Canarias na Teneryfie oraz jej współpracownicy. Wyniki swoich prac przedstawi ona dzisiaj podczas Europejskiego Tygodnia Astronomii w Liverpoolu. Układ Słoneczny znajduje się w jednym z ramion tworzących dysk galaktyki spiralnej z poprzeczką zwanej Drogą Mleczną, której średnicę szacuje się na 100 000 lat świetlnych. Nasza galaktyka macierzysta składa się z kilkuset miliardów gwiazd, olbrzymich ilości gazu i pyłu, wymieszanych i oddziałujących ze sobą pod wpływem grawitacji. Natura tych interakcji określa kształt galaktyki, który może być spiralny, eliptyczny czy nieregularny.  Jako galaktyka spiralna z poprzeczką, Droga Mleczna składa się z dysku, w którym gwiazdy, pył i gaz tworzą płaski dysk, w którym ramiona rozciągają się od znajdującej się w środku poprzeczki. W dysku Drogi Mlecznej znajdują się gwiazdy w różnym wieku. Masywne, gorące, błękitne gwiazdy są bardzo jasne i żyją stosunkowo krótko, zaledwie przez kilka milionów lat, podczas gdy mniej masywne gwiazdy z czasem czerwienieją i świecą coraz słabiej, ale mogą w ten sposób przeżyć setki miliardów lat. Młodsze, krótko żyjące gwiazdy można znaleźć w dysku galaktyki, gdzie wciąż powstają nowe gwiazdy, podczas gdy starsze gwiazdy przeważają w zgrubieniu wokół centrum galaktyki, oraz w halo otaczającym dysk. [caption id="attachment_15861" align="aligncenter" width="1024"] Mozaika zdjęć NGC 4565 wykorzystana w opisywanych badaniach. Źródło: C. M. Lombilla / IAC[/caption] Część obszarów gwiazdotwórczych znajduje się na zewnętrznej krawędzi dysku, a modele formowania galaktyk przewidują, że nowe gwiazdy będą powoli powiększały rozmiary galaktyki, w której się znajdują. Problemem w określaniu kształtu Drogi Mlecznej jest fakt, że znajdujemy się w jej środku, dlatego też astronomowie muszą przyglądać się podobnym galaktykom poszukując analogów naszej własnej. Martinez-Lombilla wraz ze współpracownikami postanowiła sprawdzić czy inne galaktyki spiralne podobne do Drogi Mlecznej także powiększają swoje rozmiary, a jeżeli tak to co to oznacza dla naszej galaktyki. M-L wraz ze swoim zespołem wykorzystała naziemny teleskop SDSS do zebrania danych optycznych oraz dwa teleskopy kosmiczne GALEX i Spitzer do danych w bliskim ultrafiolecie i bliskiej podczerwieni, aby przyjrzeć się dokładniej barwom i ruchom gwiazd na krawędziach dysków innych galaktyk. Badacze zmierzyli intensywność światła w tych regionach, pochodzących głównie od młodych, błękitnych gwiazd i zmierzyli ich ruch w pionie (w górę/w dół od dysku), aby sprawdzić jak długo im zajmie ucieczka z miejsca narodzin i jak będzie to wpływało na wzrost rozmiarów galaktyki. [caption id="attachment_15862" align="aligncenter" width="1024"] Mozaika zdjęć NGC 5907 wykorzystana w opisywanych badaniach. Źródło: C. Martinez-Lombilla / IAC[/caption] Opierając się na tych pomiarach, badacze obliczyli, że galaktyki takie jak Droga Mleczna rosną w tempie około 500 metrów na sekundę. "Droga Mleczna jest już całkiem duża, ale nasze prace wskazują, że przynajmniej jej widzialna część powolnie zwiększa swoje rozmiary wraz z powstawaniem nowych gwiazd na zewnętrznych krawędziach galaktyki. Nie jest to szybki wzrost, ale gdybyśmy spojrzeli na naszą galaktykę za 3 miliardy lat, to byłaby ona 5% większa niż dzisiaj" dodaje Martinez-Lombilla. Tak czy inaczej, za jakieś 4 miliardy lat Droga Mleczna zderzy się z Galaktyką Andromedy (M31), co całkowicie zmieni kształt obu galaktyk, które połączą się ze sobą w jedną większą galaktykę. Źródło: RAS]]> 15858 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Soczewka grawitacyjna pozwoliła naukowcom zobaczyć najodleglejszą jak dotąd obserwowaną gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/03/soczewka-grawitacyjna-pozwolila-naukowcom-zobaczyc-najodleglejsza-jak-dotad-obserwowana-gwiazde/ Tue, 03 Apr 2018 09:28:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15866 Najodleglejsza kiedykolwiek obserwowana gwiazda[/caption] Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryli najodleglejszą jak dotąd obserwowaną gwiazdę. Gorąca błękitna gwiazda istniała zaledwie 4.4 miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Odkrycie mówi wiele nowego o formowaniu się i ewolucji gwiazd we wczesnym Wszechświecie, składnikach gromad galaktyk i naturze ciemnej materii. Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez Patricka Kelly'ego (Uniwersytet Minnesoty, USA), Jose Diego (Instituto de Fisica de Cantabria, Hiszpania) oraz Stevena Rodneya (Uniwersytet Karoliny Południowej, USA) odkrył odległą gwiazdę w gromadzie galaktyk MACS J1149-2223 w kwietniu 2016 roku. Obserwacje za pomocą Hubble'a prowadzone były w celu wykrycia i śledzenia najnowszej grawitacyjnie soczewkowanej eksplozji supernowej o nazwie Refsdal, gdy nieoczekiwanie kolejne punktowe źródło promieniowania pojaśniało w tej samej galaktyce, w której znajdowała się supernowa. "Tak samo jak w przypadku eksplozji supernowej Refsdal, promieniowanie emitowane przez tę odległą gwiazdę zostało powiększone na tyle, że stała się ona widoczna dla Hubble'a" mówi Patrick Kelly. "Owa gwiazda jest co najmniej 100 razy dalej niż kolejna pojedyncza gwiazda, którą jesteśmy w stanie badać, za wyjątkiem eksplozji supernowych". Obserwowane promieniowanie z nowo odkrytej gwiazdy nazwanej po prostu Lensed Star 1 (LS1) zostało wyemitowane gdy Wszechświat miał zaledwie 30% swojego obecnego wieku, czyli jakieś 4,4 miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Odkrycie gwiazdy za pomocą Hubble'a możliwe było tylko dlatego, że wyemitowane przez nią światło zostało powiększone 2000 razy. [caption id="attachment_15868" align="aligncenter" width="1024"] MACS J1149.5+223[/caption] "Gwiazda stała się wystarczająco jasna, aby Hubble mógł ją zaobserwować tylko dzięki zjawisku soczewkowania grawitacyjnego" tłumaczy Jose Diego. Promieniowanie LS1 zostało powiększone nie tylko przez potężną całkowitą masę gromady galaktyk, ale także przez inny kompaktowy obiekt o masie około trzech mas Słońca, wewnątrz samej gromady galaktyk; wskutek mikrosoczewkowania grawitacyjnego. "Odkrycie LS1 pozwala nam dowiedzieć się nowych rzeczy o składnikach gromady galaktyk. Wiemy także, że zjawisko mikrosoczewkowania zostało spowodowane przez gwiazdę, gwiazdę neutronową lub czarną dziurę o masie gwiazdowej" tłumaczy Steven Rodney. LS1 tym samym pozwala astronomom badać gwiazdy neutronowe i czarne dziury, które w innym przypadku są niewidzialne i mogą oni oszacować jak wiele takich ciemnych obiektów istniało w tej gromadzie galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=GrSHzdE5zbQ Z uwagi na fakt, że gromady galaktyk są jednymi z największych i najmasywniejszych struktur we Wszechświecie, wiedza o ich składnikach powiększa naszą wiedzę o składzie całego Wszechświata. Dotyczy to także nowych informacji o tajemniczej ciemnej materii. https://www.youtube.com/watch?v=kd4TlWR2aUc "Jeżeli ciemna materia  przynajmniej w części składa się ze stosunkowo mało masywnych czarnych dziur, jak to niedawno zaproponowano, powinniśmy to dostrzec w krzywej blasku LS1. Nasze obserwacje nie wskazują na możliwość, aby duża część ciemnej materii składała się z pierwotnych czarnych dziur o masie  około 30 mas Słońca" podkreśla Kelly. Po odkryciu badacze wykorzystali ponownie Hubble'a do  zmierzenia widma LS1. W oparciu o jego analizę, astronomowie uważają, że LS1 to superolbrzym typu B. To wyjątkowo jasne, błękitne gwiazdy o temperaturze powierzchni miedzy 11 000 a 14 000 stopni Celsjusza. https://www.youtube.com/watch?v=7Vdh6-6C_vs Jednak to nie był koniec. Obserwacje wykonane w październiku 2016 roku pozwoliły na zarejestrowanie drugiego obrazu gwiazdy. "W rzeczywistości byliśmy zdumieni tym, że nie widzieliśmy tego drugiego obrazu we wcześniejszych obserwacjach, bowiem galaktykę, w której gwiazda się znajduje dostrzegliśmy dwukrotnie" komentuje Diego. "Zakładamy, że promieniowanie z drugiego obrazu było odkształcane przez inny poruszający się masywny obiekt - przez co obraz ten skrywał się przed nami. Dopiero gdy masywny obiekt odsunął się z linii wzroku, byliśmy w stanie dostrzec tę gwiazdę".  https://www.youtube.com/watch?v=xl5g7EkkHcE Źródło: Hubble Space Telescope]]> 15866 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Promieniowanie rentgenowskie może sterylizować planety znajdujące się w ekosferach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/04/promieniowanie-rentgenowskie-moze-sterylizowac-planety-znajdujace-sie-w-ekosferach/ Wed, 04 Apr 2018 08:38:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15871 Wizja artystyczna przedstawiająca czerwonego karła, którego okrąża planeta. Źródło: NASA/ESA/G. Bacon (STScI)[/caption] Intensywne promieniowanie może oderwać warstwę ozonową planet podobnych do Ziemi, krążących wokół innych gwiazd i sprawić, że będą one całkowicie niezdatne do życia - wskazują nowe badania prowadzone przez dr Eike Guenthera z Obserwatorium w Turyngii. Dr Guenther przedstawił wyniki swoich badań w trakcie Europejskiego Tygodnia Astronomii w Liverpoolu. Astronomowie aktualnie wiedzą o około 4000 planet krążących wokół innych gwiazd. Część z nich to planety o rozmiarach Ziemi i krążące w ekosferach swoich gwiazd macierzystych, gdzie temperatura sprzyja występowaniu wody w stanie ciekłym na powierzchni. Jednak wiele planet o rozmiarach Ziemi krąży wokół czerwonych karłów, dużo mniejszych i chłodniejszych niż Słońce. Aby znaleźć się w ekosferze takiej gwiazdy, planety muszą być znacznie bliżej swojej gwiazdy niż w przypadku Słońca. Problemem jest jednak fakt, że czerwone karły mogą emitować duże ilości promieniowania rentgenowskiego, i często na ich powierzchniach dochodzi do potężnych rozbłysków promieniowania i erupcji cząstek w tak zwanych koronalnych wyrzutach masy (CME). Aby ocenić ryzyko, Guenther wraz ze współpracownikami intensywnie monitorują gwiazdy o małej masie pod kątem występowania rozbłysków. W lutym 2018 roku badacze obserwowali gigantyczny rozbłysk na AD Leo, gwieździe odległej od nas o 16 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Lwa. W odległości 3 milionów kilometrów od AD Leo krąży olbrzymia planeta, a w ekosferze tej gwiazdy mogą także znajdować się planety o rozmiarach Ziemi. Astronomowie próbują ustalić co ten rozbłysk zrobił ze znanym gazowym olbrzymem i hipotetycznymi planetami znajdującymi się nieco dalej. Wstępne wyniki wskazują na to, że rozbłysk nie wpłynął istotnie na gazowego olbrzyma oraz że w przeciwieństwie do podobnych zdarzeń na Słońcu, rozbłyskowi nie towarzyszył CME. Teoretycznie to dobra informacja dla hipotetycznego życia znajdującego się nieco dalej od gwiazdy, ponieważ CME odgrywają istotną rolę w odzieraniu mniejszych planet z atmosfery. Wyniki prowadzonego monitoringu wskazują, że CME występują rzadziej na mniejszych gwiazdach. Z drugiej strony, promieniowanie rentgenowskie jest niebezpieczne. Według zespołu Guenthera przenika ono przez atmosferę i dociera do powierzchni planety podobnej do Ziemi. Rozbłyski promieniowania bardzo źle wpływałyby na jakiekolwiek życie występujące na lądzie, zatem życie mogłoby przetrwać jedynie w oceanach takich planet. Guenther dodaje: "Astronomowie podejmują olbrzymie wysiłki aby znaleźć planety podobne do Ziemi i odpowiedzieć na odwieczne pytanie o to czy jesteśmy sami we Wszechświecie. Z uwagi na sporadyczne rozbłyski twardego promieniowania rentgenowskiego, nasze prace wskazują, że planety krążące wokół najpowszechniejszych gwiazd o małej masie nie są doskonałymi miejscami dla życia, przynajmniej lądowego". Kolejnym etapem prac grupy badawczej jest doprecyzowanie szczegółów modelu. Niektórzy naukowcy wskazują, że gigantyczne rozbłyski promieniowania mogą usunąć 94% warstwy ozonowej planety w ciągu zaledwie dwóch lat i mogą być śmiertelne dla całego życia na planecie. Jeżeli faktycznie tak jest, to mówienie o "Ziemi 2.0" może być bardzo przedwczesne. Źródło: RAS]]> 15871 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gromada w Perseuszu: kosmiczny chłodny front]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/04/gromada-w-perseuszu-kosmiczny-chlodny-front/ Wed, 04 Apr 2018 09:41:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15875 Źródło: NASA/CXC/GSFC/S. Walker, ESA/XMM, ROSAT[/caption] Gigantyczny i trwały "chłodny front" przemierzający gromadę galaktyk w Perseuszu został zbadany za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. Ten kosmiczny układ pogodowy rozciąga się na dwa miliony lat świetlnych i przemieszcza się już od ponad 5 miliardów lat, dłużej niż w ogóle istnieje nasz Układ Słoneczny. Powyższa grafika przedstawia chłodny front w Gromadzie Galaktyk w Perseuszu. Na zdjęciu widać dane rentgenowskie z Chandry - regiony bliższe centrum gromady - oraz dane z XMM-Newton i już nieczynnego satelity ROSAT - dalsze rejony. Dane z Chandry zostały przetworzone tak, aby podkreślić kontrast krawędzi w celu uwypuklenia delikatnych szczegółów. Chłodny front to ta długa pionowa struktura w lewej części kadru rozciągająca się na dwa miliony lat świetlnych poruszająca się w kierunku od centrum gromady z prędkością około 500 000 kilometrów na godzinę. Poniżej przestawiono zbliżenie na chłodny front obserwowany za pomocą Chandry. To mapa temperatur, na której kolor niebieski przedstawia względnie chłodniejsze rejony (30 milionów stopni), a czerwony gorętsze (80 milionów stopni). Chłodny front nie tylko przetrwał przez 1/3 wieku Wszechświata, ale pozostał zaskakująco silny i rozdzielił się na dwa różne fragmenty. Astronomowie uważali, że takie fronty rozmyłyby się w czasie przemieszczając się przez miliony lat przez nieprzyjazne środowisko fal dźwiękowych i turbulencji spowodowanych przez rozbłyski potężnej czarnej dziury w centrum Perseusza. https://www.youtube.com/watch?v=wMVD9agap-c Nieoczekiwanie wyrazistość chłodnego frontu w Perseuszu wskazuje, że ta struktura utrzymała się dzięki silnym polom magnetycznym, które ją otaczają. Porównanie danych rentgenowskich z Chandry z modelami teoretycznymi po raz pierwszy pozwoliło na oszacowanie natężenia pola magnetycznego chłodnego frontu. Podczas gdy chłodne fronty w atmosferze Ziemi napędzane są rotacją planety, te w atmosferach gromad galaktyk, takich jak ta w Perseuszu, spowodowane są zderzeniami gromady z innymi gromadami galaktyk. Owe zderzenia zazwyczaj mają miejsce kiedy grawitacja głównej gromady przyciąga mniejsze gromady ku swojemu centrum. Gdy mniejsza gromada przechodzi w pobliżu centrum, przyciąganie grawitacyjne obu struktur powoduje wzburzenie gazu w centrum gromady podobne do zaburzeń wina wirującego w kieliszku. Takie zaburzenia powodują powstanie spiralnej struktury chłodnego frontu poruszającego się w kierunku na zewnątrz gromady. Aurora Simionescu wraz ze współpracownikami po raz pierwszy odkryła chłodny front w Perseuszu w 2012 roku w danych z satelitów ROSAT (Roentgen SATellite), XMM-Newton oraz Suzaku. Wysoka rozdzielczość Chandry w zakresie rentgenowskim umożliwiła przeprowadzenie bardziej szczegółowych badań chłodnego frontu. [caption id="attachment_15877" align="aligncenter" width="864"] Źródło: NASA/CXC/GSFC/S.Walker, ESA/XMM, ESA/ROSAT[/caption] Wyniki badań opisane zostaną w artykule, który opublikowany zostanie w periodyku Nature Astronomy. Źródło: Chandra X-Ray Center]]> 15875 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble precyzyjnie ustalił odległość do pobliskiej gromady kulistej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/05/hubble-precyzyjnie-ustalil-odleglosc-do-pobliskiej-gromady-kulistej/ Thu, 05 Apr 2018 07:00:02 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15880 Gromada kulista NGC 6397 mieni się blaskiem setek tysięcy gwiazd. Nowe pomiary ustalają odległość do niej na 7800 lat świetlnych, z 3-procentowym marginesem błędu. NGC 6307 jest jedną z najbliższych nam gromad kulistych. Źródło: NASA, ESA i T.Brown i S. Casertano (STScI)[/caption] Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a po raz pierwszy w historii precyzyjnie zmierzyli odległość do jednego z najstarszych obiektów we Wszechświecie, do zbioru gwiazd, które powstały wkrótce po Wielkim Wybuchu. Nowa, poprawiona linijka do mierzenia odległości we Wszechświecie stanowi nowy niezależny środek pomiaru wieku Wszechświata. Najnowsze pomiary pomogą także astronomom udoskonalić modele ewolucji gwiazd. Gromady gwiazd stanowią kluczowy składnik modeli gwiezdnych, ponieważ gwiazdy w każdym z takich zbiorów oddalone są od nas mniej więcej o taką samą odległość, mają ten sam wiek i ten sam skład chemiczny. Dlatego też stanowią osobne populacje gwiazd do badania. Ten konkretny zbiór, gromada kulista NGC 6397, to jedna z najbliższych nam gromad kulistych. Nowe pomiary pozwoliły na ustalenie odległości od Ziemi na 7800 lat świetlnych, z zaledwie 3-procentowym marginesem błędu. Jak dotąd astronomowie szacowali odległości do gromad kulistych naszej galaktyki porównując jasności i barwy tworzących je gwiazd do modeli teoretycznych i do jasności i barw podobnych gwiazd w otoczeniu Słońca. Jednak dokładność takich szacunków jest różna, a niepewności sięgają 10-20 procent. Niemniej jednak nowe pomiary wykorzystują podstawową trygonometrię. Wykorzystując nowatorską technikę obserwacyjną do pomiaru niezwykle małych kątów na niebie, astronomowie  rozciągnęli linijkę Hubble'a poza dysk Drogi Mlecznej. Zespół badaczy obliczył wiek NGC 6397 na 13,4 miliarda lat. "Gromady kuliste są tak stare, że gdy nieznacznie pomylimy się szacując ich wiek na podstawie modeli, to czasami wydają się starsze od samego wszechświata" mówi Tom Brown z Space Telescope Science Institute (STScI) w Baltimore. https://www.youtube.com/watch?v=DYz3MNdfBwo Precyzyjne odległości gromad kulistych wykorzystywane są jako punkty odniesienia w modelach gwiazd używanych do badania cech młodych i starych populacji gwiazd. "Jakikolwiek model, który zgadza się z takimi pomiarami daje nam więcej pewności gdy stosujemy go do odleglejszych gwiazd" mówi Brown. "Pobliskie gromady gwiazd stanowią filary naszych modeli gwiezdnych. Jak dotąd mieliśmy tylko dokładne odległości do dużo młodszych gromad otwartych znajdujących się wewnątrz naszej galaktyki, ponieważ znajdują się one znacznie bliżej Ziemi". Dla porównania, wokół dysku Drogi Mlecznej krąży około 150 gromad kulistych. Te sferyczne, gęsto upakowane chmary setek tysięcy gwiazd to jedne z pierwszych mieszkanek Drogi Mlecznej. Astronomowie z zespołu Hubble'a wykorzystali paralaksę trygonometryczną do ustalenia odległości do gromady. Wykorzystując tę technikę, badacze mierzą niewielkie, widoczne przesunięcie położenia obiektu związane ze zmianą punktu, z którego prowadzone są obserwacje. Hubble zmierzył to niewielkie przesuniecie gwiazd gromady spowodowane ruchem Ziemi wokół Słońca. Aby określić dokładną odległość do NGC 6397, zespół Browna wykorzystał sprytną metodę opracowaną przez astronoma Adama Riessa, laureata Nagrody Nobla oraz Stefano Casertano z STScI i JHU, służącą do precyzyjnego badania odległości do gwiazd pulsujących zwanych cefeidami. Owe pulsujące gwiazdy służą za wiarygodne markery odległości do obliczania dokładnego tempa ekspansji Wszechświata. Dzięki tej technice zwanej "skanowaniem przestrzennym" kamera Wide Field Camera 3 (WFC3) zmierzyła paralaksę 40 gwiazd należących do gromady NGC 6397 wykonując pomiary co 6 miesięcy przez 2 lata. Następnie badacze połączyli wszystkie dane uzyskując precyzyjne pomiary odległości. "Ponieważ patrzymy na gromadę gwiazd, możemy uzyskać lepsze pomiary niż przyglądając się pojedynczym gwiazdom zmiennym" mówi Casertano. Niewielkie wahania położenia gwiazd gromady miały rozmiary 1/100 piksela na kamerze teleskopu, zmierzone z precyzją 1/3000 piksela. Tego rodzaju dokładność można porównać do mierzenia rozmiaru opony samochodu stojącego na powierzchni Księżyca z dokładnością do 1 cala. Badacze zaznaczają, że będą w stanie osiągnąć dokładność rzędu 1 procenta gdy połączą pomiary odległości z Hubble'a z przyszłymi wynikami uzyskanymi za pomocą kosmicznego obserwatorium Gaia, które mierzy położenie i odległości gwiazd z niespotykaną dotąd dokładnością. Drugi pakiet danych obserwacyjnych z Gai zostanie opublikowany pod koniec kwietnia. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 15880 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Centrum Drogi Mlecznej a czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/05/centrum-drogi-mlecznej-a-czarne-dziury/ Thu, 05 Apr 2018 09:24:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15884 Droga Mleczna[/caption] Zespół astrofizyków kierowany przez naukowców z Uniwersytetu Columbia odkrył kilkanaście czarnych dziur w otoczeniu supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A* (Sgr A*) w centrum Drogi Mlecznej. To pierwsze odkrycie, które bezpośrednio wspiera proponowaną od dekad teorię, która otwiera liczne możliwości lepszego zrozumienia Wszechświata. "Badając to miejsce możemy się dowiedzieć wszystkiego co chcieliśmy wiedzieć o tym jak duże czarne dziury oddziałują z małymi czarnymi dziurami" mówi Chuck Hailey, astrofizyk z Columbii, dyrektor Columbia Astrophysics Lab i główny autor opracowania. "Droga Mleczna jest tak naprawdę jedyną galaktyką, w której możemy badać jak supermasywne czarne dziury oddziałują z małymi, ponieważ nie jesteśmy w stanie obserwować tych interakcji w innych galaktykach. W pewnym sensie jest to jedyne laboratorium, w którym możemy badać to zjawisko". Artykuł opisujący badania pojawił się dzisiaj w periodyku Nature. Przez ponad dwadzieścia lat naukowcy bez powodzenia poszukiwali dowodów wspierających teorię, według której tysiące czarnych dziur otacza supermasywne czarne dziury (SMBH) w centrach dużych galaktyk. "W całej naszej galaktyce rozciągającej się na 100 000 lat świetlnych odkryliśmy zaledwie kilkadziesiąt czarnych dziur - a powinno ich być od 10 000 do 20 000 w obszarze o średnicy zaledwie 6 lat świetlnych, których jak dotąd nikt nie był w stanie znaleźć" mówi Hailey, zaznaczając, że mamy za sobą obszerne, bezowocne poszukiwania czarnych dziur w pobliżu Sgr A*, najbliższej SMBH do Ziemi i tym samym najłatwiejszej do badania. "Jak dotąd nie mieliśmy zbyt dużo wiarygodnych dowodów". Hailey tłumaczy, że Sgr A* otoczona jest halo gazu i pyłu, które jest idealnym miejscem do powstawania masywnych gwiazd, które tam też żyją, umierają i pozostawiają po sobie czarne dziury. Co więcej, uważa się także, że czarne dziury spoza tego halo opadają w kierunku SMBH pod wpływem jej grawitacji powoli tracąc energię. Podczas gdy większość uwięzionych czarnych dziur pozostaje samotna, niektóre przechwytują i wiążą się z przelatującymi w pobliżu gwiazdami tworząc z nimi układy podwójne. Badacze uważają, że w centrum Galaktyki znajduje się mnóstwo takich samotnych i podwójnych czarnych dziur, które tworzą sferę, w której znajduje się tym więcej czarnych dziur im bardziej zbliżamy się do SMBH. W przeszłości nieudane próby znalezienia takich obiektów skupiały się na poszukiwaniu jasnych błysków promieniowania rentgenowskiego, jakie charakteryzują układy podwójne z czarną dziurą. "To oczywisty sposób poszukiwania czarnych dziur, ale centrum Drogi Mlecznej jest tak daleko od Ziemi, że błyski, które są na tyle silne i jasne, abyśmy byli w stanie je dostrzec zdarzają się raz na 100 do 1000 lat". Aby zatem wykryć układy podwójne z czarnymi dziurami, Hailey wraz ze współpracownikami postanowił poszukać słabszego, ale bardziej stałego promieniowania rentgenowskiego emitowanego gdy układy podwójne są nieaktywne. "Byłoby znacznie łatwiej gdyby układy podwójne z czarnymi dziurami regularnie emitowały silne rozbłyski jak układy podwójne z gwiazdą neutronową, ale niestety tego nie robią, więc musieliśmy znaleźć inny sposób poszukiwania ich" mówi Hailey. "Samotne, niezwiązane czarne dziury są po prostu czarne, nie robią nic. Zatem poszukiwanie takich czarnych dziur także nie jest zbyt mądre. Jednak gdy czarne dziury wiążą się z małomasywną gwiazdą, taki związek emituje słabsze rozbłyski promieniowania rentgenowskiego, które jednak są stałe i wykrywalne. Gdybyśmy byli w stanie odkryć czarne dziury związane z małomasywnymi gwiazdami, moglibyśmy na ich podstawie oszacować wielkość populacji samotnych czarnych dziur w ich otoczeniu". Hailey wraz ze współpracownikami skierował swoje kroki w stronę archiwalnych danych z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra z myślą, aby przetestować swoją technikę. Badacze poszukiwani sygnatur rentgenowskich pochodzących od nieaktywnych układów podwójnych czarnej dziury z małomasywną gwiazdą i faktycznie znaleźli 12 takich obiektów w odległości do 3 lat świetlnych od Sgr A*. Następnie przeanalizowali właściwości i rozkład przestrzenny zidentyfikowanych układów podwójnych i ekstrapolując wywnioskowali, że w otoczeniu Sgr A* może być od 300 do 500 takich układów podwójnych i około 10 000 samotnych czarnych dziur. "To odkrycie potwierdza istotną teorię, a jej implikacji jest mnóstwo" mówi Hailey. "Nasze dane znacząco wspomogą badanie fal grawitacyjnych ponieważ wiedza o liczbie czarnych dziur w typowej galaktyce może pomóc lepiej przewidywać liczbę fal grawitacyjnych z nimi związanych. Wszystkie informacje jakich potrzebują astrofizycy znajdują się w centrum naszej galaktyki". Źródło: Columbia University]]> 15884 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Martwa gwiazda otoczona światłem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/06/martwa-gwiazda-otoczona-swiatlem/ Fri, 06 Apr 2018 14:53:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15889

    Nowe zdjęcia wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Chile oraz z innych teleskopów ukazały bogaty krajobraz gwiazd i świecących obłoków gazu w jednej z najbliższych nam galaktyk – Małym Obłoku Magellana. Zdjęcia umożliwiły astronomom zidentyfikowanie martwej gwiazdy w pasmach gazu pozostawionych przez wybuch supernowej jakieś 2000 lat temu. Do wykonania zdjęcia i ustalenia położenia gwiazdy wykorzystano instrument MUSE , a dane z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra potwierdziły, że to faktycznie samotna gwiazda neutronowa.

    Nowe spektakularne zdjęcia złożone ze zdjęć z teleskopów naziemnych i kosmicznych opowiadają historię polowania na nieuchwytny, brakujący obiekt, skrywający się w złożonej plątaninie gazowych włókien w Małym Obłoku Magellana, około 200 000 lat świetlnych od Ziemi. Nowe dane z instrumentu MUSE zainstalowanym na należącym do ESO teleskopie VLT w Chile ujawniły niezwykły pierścień gazu w systemie oznaczonym jako 1E 0102.2-7219, powoli ekspandujący wewnątrz innych licznych szybko poruszających się włókien gazu i pyłu pozostawionych przez wybuch supernowej. Odkrycie to pozwoliło zespołowi, którym kierował Frédéric Vogt, stażysta ESO w Chile, wyśledzić pierwszą samotną gwiazdę neutronową z małym polem magnetycznym poza naszą galaktyką. https://www.youtube.com/watch?v=zAjxSvxI_yE Badacze zauważyli pierścień, który jest wycentrowany na źródle rentgenowskim znanym od wielu lat i oznaczonym jako p1. Natura źródła pozostawała jednak zagadką. W szczególności nie było jasne czy p1 leży wewnątrz pozostałości czy może poza nią. Dopiero gdy przy pomocy MUSE zaobserwowano pierścień gazu — który zawiera zarówno neon, jak i tlen — zespół naukowy stwierdził, iż perfekcyjnie otacza on p1. Zbieg okoliczności byłby zbyt duży, dlatego też naukowcy doszli do wniosku, że p1 musi leżeć wewnątrz samej pozostałości po supernowej. Gdy poznano położenie p1, zespół użył istniejących obserwacji rentgenowskich tego obiektu z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, aby ustalić, że musi to być samotna gwiazda neutronowa o małym polu magnetycznym. Frédéric Vogt tłumaczy: „Gdy szuka się punktowego źródła, nie można wymarzyć sobie nic lepszego niż wielki okrąg narysowany przez Wszechświat i wskazujący gdzie należy szukać". https://www.youtube.com/watch?v=ikVDYGEa55w Gdy masywne gwiazdy wybuchają jako supernowe, pozostawiają skłębioną sieć gorącego gazu i pyłu znaną jako pozostałość po supernowej. Te turbulentne struktury są kluczowe w redystrybucji cięższych pierwiastków – które są wytwarzane przez masywne gwiazdy w trakcie ich życia i śmierci – do ośrodka międzygwiazdowego, gdzie następnie formują nowe gwiazdy i planety. Typowo ledwo dziesięć kilometrów średnicy, ale masa większa niż naszego Słońca – uważa się, że samotne gwiazdy neutronowe z małymi polami magnetycznymi występują we Wszechświecie dość licznie, ale są bardzo trudne do wyśledzenia, ponieważ mogą świecić jedynie w zakresie promieniowania rentgenowskiego. Fakt, iż potwierdzenie p1 jako samotnej gwiazdy neutronowej było możliwe dzięki obserwacjom optycznym, jest więc szczególnie interesujący. Źródło: ESO [caption id="attachment_15891" align="aligncenter" width="985"] Mały Obłok Magellana. Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2. Acknowledgements: Davide De Martin[/caption]]]>
    15889 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Egzotyczne układy podwójne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/09/egzotyczne-uklady-podwojne/ Mon, 09 Apr 2018 17:45:03 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15896 Zdjęcie gromady kulistej 47 Tucanae wykonane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. To zdjęcie ukazuje obszar o szerokości 10 lat świetlnych, na którym znajduje się wiele zmiennych kataklizmicznych (CV). Źródło: NASA/CXC/Michigan State/A. Steiner et al. 2014[/caption] Zmienne kataklizmiczne to takie układy gwiazd, w których biały karzeł akreuje materię z krążącego wokół niego mało masywnego towarzysza. Sam proces akrecji ułatwiany jest przez stosunkowo niewielką odległość między gwiazdami; typowy okres orbity wynosi w takich przypadkach od jednej do dziesięciu godzin. Choć rodzina tych egzotycznych układów podwójnych (CV) jest jednorodna, to dzielimy ją na cztery klasy ze względu na fizykę akrecji, erupcje spowodowane przez okazjonalną akrecję, rozbłyski na powierzchni białego karła i pojawianie się linii wodorowych w widmie gwiezdnego towarzysza. Układy CV obserwujemy w wielu środowiskach w całej galaktyce, ale ich obecność w gromadach kulistych, których odległości i populacje są dobrze zbadane, pozwala na bardziej precyzyjne badania porównawcze ich własności. CV mogą wpływać na ewolucję gromady, podczas gdy na nie wpływ ma gęsto upakowane gwiazdami otoczenie we wnętrzu gromady. Ewolucyjne modele gromad kulistych wskazują, że po około dziesięciu miliardach lat gromada składająca się z miliona gwiazd powinna mieć około dwustu CV - znacznie więcej niż dotychczas zaobserwowano w którejkolwiek gromadzie. Zidentyfikowanie ich nie należy jednak do rzeczy łatwych, ponieważ nie są one zbyt jasne i na dodatek skrywają się w zatłoczonym środowisku. Maureen van den Berg oraz Josh Grindlay, astronomowie z Harvardu wraz ze współpracownikami odkryli dwadzieścia dwie nowe CV w pobliskiej gromadzie 47 Tucanae (47 Tuc) wykorzystując pomiary wykonane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i Hubble'a podnosząc całkowitą liczbę znanych CV w tej gromadzie do czterdziestu trzech. Zatem naukowcy odkryli, że w 47 Tuc znajduje się znacznie mniej jasnych CV niż dotychczas oczekiwano. Wiele gromad kulistych charakteryzuje się znacznym wzrostem zagęszczenia gwiazd w centrum (tak zwany scenariusz kolapsu jądra). Naukowcy twierdzą, że wysokie zagęszczenie centralnego obszaru gromady doprowadziło do wielu bliskich przejść między gwiazdami, które doprowadziły do powstania młodszych i jaśniejszych CV. Gromada kulista 47 Tuc nie doświadczyła kolapsu jądra, co może tłumaczyć stosunkowo niewielką liczbę odkrytych tam jasnych CV. Te nowe wyniki wskazują, że populacja CV w 47 Tuc jest kombinacją pierwotnych CV i innych powstałych wskutek oddziaływań dynamicznych na wczesnych etapach ewolucji gromady. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 15896 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wycieczka po Księżycu w 4K]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/09/wycieczka-po-ksiezycu-w-4k/ Mon, 09 Apr 2018 18:23:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15900 15900 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ExoMars gotowy do rozpoczęcia misji naukowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/09/exomars-gotowy-do-rozpoczecia-misji-naukowej/ Mon, 09 Apr 2018 19:01:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15903 Sonda ExoMars wkrótce rozpocznie poszukiwanie gazów, które mogą być związane z aktywnością biologiczną lub geologiczną na powierzchni Czerwonej Planety. Sonda Trace Gas Orbiter dotarła na swoją końcową orbitę po roku "aerohamowania", które zakończyło się w lutym br. W trakcie tej ekscytującej fazy misji orbiter wielokrotnie przelatywał przez górne warstwy atmosfery Marsa wykorzystując opór powietrza na panelach słonecznych do zmiany początkowej silnie eliptycznej czterodniowej orbity o parametrach 200 x 98 000 kilometrów na dużo niższą i niemal kołową orbitę na wysokości około 400 km nad powierzchnią planety. https://www.youtube.com/watch?v=Wfvs9mvRzqA Obecnie sonda okrąża Marsa w cztery godziny i po zakończeniu kalibracji i instalacji nowego oprogramowania, rozpocznie rutynowe obserwacje naukowe. "To istotny krok milowy naszego programu ExoMars i fantastyczne osiągnięcie całej Europy" mówi Pia Mitschdoerfer, menedżer misji TGO. "Po raz pierwszy w historii osiągnęliśmy orbitę docelową sondy za pomocą aerohemowania, a jest to najcięższy orbiter spośród dotychczas wysłanych w kierunku Czerwonej Planety. W końcu jesteśmy gotowi do rozpoczęcia poszukiwania oznak życia wprost z orbity". "Rozpoczniemy naszą misję naukową w ciągu najbliższych kilku tygodni i jesteśmy niesamowicie podekscytowani oczekiwaniem na to co pokażą pierwsze pomiary" mówi Hakan Svedhem, naukowiec projektu orbitera. "Sonda jest niezwykle czuła i będzie w stanie wykryć rzadkie gazy nawet w niewielkich ilościach. Potencjalnie TGO może sprawdzić, czy Mars jest wciąż aktywny - biologicznie czy też geologicznie". Głównym celem jest wykonanie szczegółowego spisu gazów śladowych - tych, które odpowiadają za mniej niż 1% całkowitej objętości atmosfery planety. W szczególności, orbiter będzie poszukiwał śladów metanu i innych gazów, które mogą być sygnaturami aktywności biologicznej lub geologicznej. [caption id="attachment_15905" align="aligncenter" width="1024"] Jak może powstawać i znikać metan na Marsie.[/caption] Na Ziemi, organizmy żywe odpowiadają za większość obserwowanego metanu w atmosferze planety. To także główny składnik węglowodorów występujących naturalnie, które mogą także pochodzić z aktywności wulkanicznej lub hydrotermalnej. Metan na Marsie ma nieco krótszy czas życia - około 400 lat - ponieważ rozbijany jest przez promieniowanie ultrafioletowe pochodzące ze Słońca. Oznacza to, że jeżeli TGO wykryje ślady metanu w atmosferze Marsa, to najprawdopodobniej powstał on lub został uwolniony ze starych zapasów stosunkowo niedawno. Wcześniejsze informacje o tym, że metan został odkryty przez sondę Mars Express, a także później przez łazik Curiosity wciąż stanowią zagadkę i są tematem wielu dyskusji w środowisku naukowym. Sonda Trace Gas Orbiter może wykryć i zbadać metan i inne gazy śladowe w wyjątkowo niskim stężeniu, z dokładnością trzy rzędy większą od wcześniejszych pomiarów. Co więcej, instrumenty będą w stanie określić źródło obserwowanego metanu. [caption id="attachment_15906" align="aligncenter" width="1024"] Jak ExoMars wykrywa ukryty pod powierzchnią lód[/caption] Cztery instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy będą wykonywały uzupełniające pomiary atmosfery, powierzchni i tego co znajduje się tuż pod powierzchnią. Kamera pozwoli z kolei scharakteryzować cechy powierzchni, które mogą być związane z źródłem wykrytych gazów śladowych. Instrumenty sondy będą także poszukiwać lodu wodnego ukrytego tuż pod powierzchnią, co pozwoli nam lepiej wybierać potencjalne miejsca lądowania dla przyszłych misji. Źródło: ESA]]> 15903 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[W gęstych gromadach gwiazd może dochodzić do intensywnego wielokrotnego łączenia czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/11/w-gestych-gromadach-gwiazd-moze-dochodzic-do-mega-laczenia-czarnych-dziur/ Wed, 11 Apr 2018 05:49:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15910 Screen z symulacji przedstawiającej łączenie dwóch czarnych dziur w gęstej gromadzie gwiazd. Źródło: Northwestern Visualization/Carl Rodriguez[/caption] Gdy detektory LIGO zarejestrowały pierwsze niewielkie wahania swoich identycznych zwierciadeł, sygnał nie stanowił jedynie pierwszej bezpośredniej obserwacji fal grawitacyjnych, potwierdził on także istnienie układów podwójnych czarnych dziur o masie gwiazdowej, które były źródłem zarejestrowanych fal grawitacyjnych. Układy podwójne czarnych dziur o masie gwiazdowej powstają gdy dwie czarne dziury powstałe w skutek eksplozji masywnych gwiazd pod koniec ich życia, zaczynają krążyć wokół wspólnego środka masy. Z czasem czarne dziury łączą się w spektakularnym zderzeniu, które według ogólnej teorii względności Einsteina, powinno uwolnić olbrzymie ilości energii w postaci fal grawitacyjnych. Obecnie międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez Carla Rodrigueza, astrofizyka z MIT wskazuje, że czarne dziury mogą łączyć się w pary, a następnie łączyć się ze sobą wielokrotnie, prowadząc do powstania czarnych dziur masywniejszych od tych, które powstają wskutek eksplozji pojedynczych gwiazd. Te "procesy łączenia drugiej generacji" powinny zachodzić w gromadach kulistych - niewielkich obszarach przestrzeni, zazwyczaj na granicach galaktyk, w których upakowane są setki tysięcy czy nawet miliony gwiazd. "Uważamy, że w takich gromadach mogły powstawać setki, a nawet tysiące czarnych dziur, które szybko tonęły ku centrum gromady" mówi Car Rodriguez z Kavli Institute for Astrophysics and Space Research. "Takie gromady gwiazd są praktycznie fabrykami układów podwójnych czarnych dziur, w których jest tak wiele czarnych dziur na małej przestrzeni, że dwie czarne dziury mogą połączyć się ze sobą stosunkowo szybko w masywniejszą czarną dziurę. Następnie taka nowa czarna dziura może znaleźć sobie partnera i połączyć się także z nim". Gdyby LIGO wykryło układ podwójny z czarną dziurą, której masa jest wyższa od około 50 mas Słońca, to zgodnie z wynikami badań uzyskanymi przez badaczy, istnieje duża szansa, że obiekt ten nie powstał z pojedynczych gwiazd, ale właśnie w centrum gęstej gromady gwiazd. "Jeżeli poczekamy wystarczająco długo, to z czasem LIGO dostrzeże coś co może pochodzić jedynie z takich gromad gwiazd, ponieważ będzie t obiekt większy od tego co można uzyskać z pojedynczej gwiazdy", mówi Rodriguez, który wraz ze swoimi współpracownikami opublikował wyniki swoich badań w artykule, który ukazał się w periodyku Physical Review Letters. Przez ostatnich kilka lat Rodriguez badał zachowanie czarnych dziur w gromadach kulistych analizując czy oddziaływania między nimi różnią się od zachowania czarnych dziur przebywających w bardziej rozproszonych obszarach przestrzeni. Gromady kuliste można znaleźć w większości galaktyk, a ich liczba rośnie wraz z rozmiarami galaktyki, wokół której krążą. Potężne galaktyki eliptyczne mogą posiadać dziesiątki tysięcy takich zbiorów gwiazd, podczas gdy wokół naszej Drogi Mlecznej krąży około 200, z których najbliższa oddalona jest od Ziemi o jakieś 7000 lat świetlnych. W swoim nowym artykule Rodriguez wraz ze współpracownikami opisuje wykorzystanie superkomputera Quest w Northwestern University do stworzenia symulacji złożonych, dynamicznych interakcji we wnętrzu 24 gromad gwiazd, których rozmiary sięgały od 200 000 do 2 milionów gwiazd i charakteryzujących się różnymi gęstościami i metalicznością. W ramach symulacji modelowano ewolucję pojedynczych gwiazd na przestrzeni 12 miliardów lat, analizując interakcje między gwiazdami, a z czasem powstawanie i ewolucję czarnych dziur. Symulacje obejmowały także modelowanie trajektorii czarnych dziur po ich powstaniu. [caption id="attachment_15912" align="aligncenter" width="948"] Symulacja wskazująca spotkanie układu dwóch czarnych dziur (pomarańczowy) z pojedynczą czarną dziurą (niebieski) przy uwzględnieniu efektów relatywistycznych. Z czasem obie czarne dziury emitują fale grawitacyjne i się ze sobą łączą w nową czarną dziurę (czerwony). Źródło: MIT[/caption] "Ciekawe jest to, że z uwagi na fakt, że czarne dziury są najmasywniejszymi obiektami w tych gromadach, opadają one ku centrum gromady, gdzie i tak jest już dość dużo czarnych dziur do powstania układów podwójnych. Takie układy czarnych dziur są wielkimi tarczami strzelniczymi w gromadzie, w kierunku których przemieszczają się inne czarne dziury i gwiazdy - przez to mamy tam do czynienia z tymi szalonymi chaotycznymi spotkaniami różnych obiektów". Podczas prowadzenia swoich symulacji badacze dodali jeden kluczowy składnik, którego brakowało we wcześniejszych próbach symulowania gromad kulistych. "W przeszłości traktowano te sytuacje jako problem czysto newtonowski" mówi Rodriguez. "Teoria grawitacji Newtona działa w 99,9% przypadków. Te kilka przypadków, w których nie działa, to mogą być właśnie sytuacje, w których dwie czarne dziury przelatują bardzo blisko siebie, co zazwyczaj się nie zdarza w większości galaktyk". Teoria względności Newtona zakłada, że gdyby istniały dwie niezwiązane ze sobą czarne dziury, nie wpływałyby jakoś szczególnie na siebie i po prostu przeszłyby obok siebie. To rozumowanie wynika z faktu, że Newton nie uwzględnił istnienia fal grawitacyjnych - których istnienie w obliczu zbliżenia do siebie dwóch masywnych obiektów, takich jak czarne dziury, dużo później przewidział Einstein. "W ogólnej teorii względności Einsteina gdy jedna czarna dziura blisko mija drugą, mogą one wyemitować niewielki impuls fal grawitacyjnych"  tłumaczy Rodriguez. "To może zabrać wystarczająco dużo energii z tego układu, że obie czarne dziury wiążą się ze sobą i szybko się łączą w jedną czarną dziurę". Badacze postanowili dodać efekty relatywistyczne do swoich symulacji gromad kulistych. Po przeprowadzeniu symulacji zauważyli, że czarne dziury łączą się ze sobą w nowe czarne dziury, we wnętrzach samych gromad kulistych. Bez uwzględnienia efektów relatywistycznych, newtonowska grawitacja przewiduje, że większość układów dwóch czarnych dziur powinna zostać wyrzucona z gromady przez inne układy podwójne jeszcze zanim zdążą się one połączyć ze sobą. Jednak po uewzględnieniu efektów relatywistycznych, Rodriguez i jego współpracownicy odkryli, że niemal połowa układów dwóch czarnych dziur łączyła się w jeden obiekt we wnętrzu gromad kulistych, tworząc nowe pokolenie czarnych dziur masywniejszych od tych, które powstały w eksplozji pojedynczych gwiazd. Co się dzieje z tymi nowymi czarnymi dziurami wewnątrz gromad, to już kwestia spinu. "Jeżeli obie czarne dziury rotują w momencie łączenia, czarna dziura, która powstanie w tym procesie będzie emitowała fale grawitacyjne w jednym wyróżnionym mierunku, niczym rakieta, tworząc nową czarną dziurę, która może wystrzelić nawet z prędkością 5000 kilometrów na sekundę - niewiarygodnie szybko", mówi Rodriguez. "Wystarczy prędkość od kilkudziesięciu do stu kilometrów na sekundę, aby uciec z takiej gromady". Z uwagi na ten efekt, badacze zgadzają się, że wszelkie produkty takich procesów łączenia dwóch czarnych dziur szybko wyrzucane są z gromady macierzystej. To założenie jednak wydaje się przeczyć pomiarom wykonywanym za pomocą LIGO, które jak dotąd pozwoliły na odkrycie podwójnych czarnych dziur jedynie o wolnym spinie. Aby przetestować skutki tego stanu rzeczy, Rodriguez obniżył tempo rotacji czarnych dziur w swoich symulacjach i odkrył, że w takiej sytuacji niemal 20 procent podwójnych czarnych dziur w gromadach posiada co najmniej jeden składnik, który powstał we wcześniejszym procesie łączenia czarnych dziur. Ponieważ takie składniki powstały z połączenia innych czarnych dziur, część tych czarnych dziur drugiej generacji może charakteryzować się masą od 50 do 130 mas Słońca. Naukowcy uważają, że czarne dziury o tej masie nie mogą powstawać z masywnych pojedynczych gwiazd. Rodriguez dodaje, że jeżeli teleskopy rejestrujące fale grawitacyjne takie jak LIGO wykryją obiekt o masie w tym zakresie, istnieje duża szansa, że obiekt taki nie jest pozostałością po jednej gwieździe, ale pochodzi z gęstej gromady kulistej. "Wraz ze swoimi współpracownikami założyłem się z kilkoma osobami badającymi gwiazdy podwójne, że w pierwszym 1000 detekcji LIGO znajdzie się co najmniej jeden obiekt w tym zakresie mas"  mówi Rodriguez. "Jeżeli tak będzie, otrzymam butelkę dobrego wina". Źródło: MIT]]> 15910 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[SPHERE odkrywa fascynujące zoo dysków wokół młodych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/11/sphere-odkrywa-fascynujace-zoo-dyskow-wokol-mlodych-gwiazd/ Wed, 11 Apr 2018 09:46:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15917 Dysk wokół młodej gwiazdy IM Lupi.
    Credit:
    ESO/H. Avenhaus et al./DARTT-S collaboration[/caption] Najnowsze zdjęcia wykonane za pomocą instrumentu SPHERE zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT, ESO) odkrywają przed nami wyjątkowo dużo szczegółów pyłowych dysków otaczających pobliskie młode gwiazdy. Owe dyski charakteryzują się różnorodnymi kształtami, rozmiarami i strukturami włącznie z oznakami tu i ówdzie wciąż formujących się planet. Instrument SPHERE na Bardzo Dużym Teleskopie pozwolił astronomom zakryć jasne światło emitowane przez pobliskie gwiazdy, aby mogli oni lepiej przyjrzeć się ich bezpośredniemu otoczeniu. Ten zbiór nowych zdjęć ze SPHERE stanowi jedynie próbkę wybraną z szerszego zbioru pyłowych dysków odkrywanych wokół młodych gwiazd. Obserwowane dyski znacząco różnią się między sobą pod względem kształtów i rozmiarów - niektóre zawierają jasne pierścienie, inne ciemne pierścienia, a jeszcze inne przypominają hamburgery. Różnią się one także wyglądem w zależności od ich orientacji w przestrzeni - od okrągłych dysków, które obserwujemy "z góry" po dyski obserwowane od strony krawędzi. [caption id="attachment_15919" align="aligncenter" width="1023"] Credit:
    ESO/H. Avenhaus et al./E. Sissa et al./DARTT-S and SHINE collaborations[/caption] Głównym zadaniem SPHERE jest bezpośrednie odkrywanie i badanie gazowych egzoplanet krążących wokół pobliskich gwiazd. Jednak instrument ten jest także jednym z najlepszych istniejących na świecie instrumentów do wykonywania zdjęć dysków otaczających młode gwiazdy - regionów, w których takie planety mogą się dopiero formować.  Badanie takich dysków jest niezwykle istotne w badaniu związku między właściwościami dysku a formowaniem i obecnością w nim planet. Wiele przedstawionych tutaj młodych gwiazd pochodzi z najnowszego badania gwiazd T Tauri, klasy gwiazd bardzo młodych (mniej niż 10 milionów lat) o bardzo różnej jasności. Dyski otaczające takie gwiazdy zawierają gaz, pył i planetezymale - budulec do tworzenia planet i układów planetarnych. Zdjęcia te pokazują także jak mógł wyglądać nasz Układ Słoneczny na wczesnych etapach formowania ponad cztery miliardy lat temu. [caption id="attachment_15920" align="aligncenter" width="1024"] Dysk wokół GSC 07396-00759.
    Credit: ESO/E. Sissa et al.[/caption] Większość przedstawionych tu zdjęć wykonano w ramach przeglądu DARTTS-S (Discs ARound T Tauri Stars with SPHERE). Odległości do obserwowanych gwiazd mieszczą się w zakresie od 230 do 550 lat od Ziemi. Dla porównania średnica Drgi Mlecznej to 100 000 lat świetlnych, tak więc te gwiazdy znajdują się stosunkowo bardzo blisko Ziemi. Jednak nawet przy takich odległościach bardzo trudno uzyskać dobre zdjęcia słabego odbitego przez dyski światła, bowiem przyćmiewa je światło emitowane przez same gwiazdy centralne. Innym odkryciem dokonanym za pomocą SPHERE jest odkrycie dysku (widzianego od strony krawędzi) wokół gwiazdy GSC 07396-00759 w danych z przeglądu SHINE (SpHere INfrared survey for Exoplanets). Ta czerwona gwiazda jest składnikiem układu wielokrotnego uwzględnionego w próbce DARTTS-S ale co ciekawe, ten nowy dysk wydaje się mieć więcej ewolucji za sobą niż bogaty w gaz dysk wokół gwiazdy T Tauri należącej do tego samego układu, choć obie gwiazdy charakteryzują się tym samym wiekiem. Ta zaskakująca różnica skal ewolucyjnych dysków wokół dwóch gwiazd o tym samym wieku to kolejny powód tego, że badacze chcą jeszcze więcej dowiedzieć się o tych dyskach i ich cechach. Astronomowie wykorzystują SPHERE do uzyskiwania wielu innych fascynujących zdjęć, jak też do badań interakcji planet z dyskiem i ruchów orbitalnych wewnątrz układu. Najnowsze wyniki uzyskane za pomocą SPHERE wraz z danymi z innych teleskopów takich jak ALMA rewolucjonizują wiedzę astronomów o środowiskach występujących wokół młodych gwiazd oraz o mechanizmach powstawania planet. https://www.youtube.com/watch?v=-jEeP6DXbWA Źródło: ESO]]>
    15917 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Juno i wycieczka po północnym biegunie Jowisza w podczerwieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/12/sonda-juno-i-wycieczka-po-polnocnym-biegunie-jowisza-w-podczerwieni/ Thu, 12 Apr 2018 06:51:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15923 Naukowcy pracujący w ramach misji sondy Juno do Jowisza opublikowali trójwymiarowy film przedstawiający gęsto upakowane cyklony antycyklony okupujące biegunowe obszary planety oraz pierwszy szczegółowy obraz dynamo, czy też silnika, napędzającego pole magnetyczne każdej z planet poza Ziemią. To tylko niektóre z wyników misji przedstawionych w dniu wczorajszym (11.04.201) podczas Zgromadzenia Ogólnego Europejskiej Unii Geonauk w Wiedniu. Naukowcy misji Juno wykorzystali dane zebrane za pomocą instrumentu JIRAM (Jovian InfraRed Auroral Mapper) i stworzyli z nich trójwymiarowe wideo przelotu nad północnym biegunem Jowisza. JIRAM rejestruje promieniowanie pochodzące z głębokiego wnętrza planety tak w ciągu dnia jak i nocy. Instrument ten bada warstwę znajdującą się  50 do 70 kilometrów poniżej górnej warstwy chmur Jowisza. Powstałe w ten sposób dane pozwolą naukowcom zrozumieć siły pracujące na tej animacji - północny biegun planety zdominowany jest przez cyklon centralny otoczony ośmioma cyklonami okołobiegunowymi o średnicach od 4000 do 6000 km. "Przed sondą Juno mogliśmy jedynie zgadywać jak będą wyglądały bieguny Jowisza" mówi Alberto Adriani, jeden z badaczy misji Juno z Institute for Space Astrophysics and Planetology w Rzymie. "Teraz, dzięki temu, że Juno przelatuje nad biegunami w niewielkiej odległości, możemy zebrać naprawdę szczegółowe obraz układów pogodowych w tych rejonach". https://www.youtube.com/watch?v=LPvfeOiKbm8 Kolejnym z omawianych podczas briefingu programów badawczych były ostatnie próby zrozumienia składu wnętrza  gazowego olbrzyma. Jednym z największych osiągnięć w tym zakresie jest zrozumienie rotacji głębokiego wnętrza planety. "Przed sondą Juno nie potrafiliśmy odróżnić od siebie ekstremalnych modeli rotacji wnętrza Jowisza, z których wszystkie pasowały do danych zebranych w trakcie obserwacji prowadzonych z Ziemi jak i innych sond kosmicznych" mówi Tristan Guillot, badacz misji Juno z Universite Cote d'Azur w Nicei. "Jednak Juno jest inna - sonda krąży wokół planety od bieguna do bieguna i zbliża się do niej bardziej niż jakakolwiek sonda wcześniej. Dzięki rewelacyjnemu wzrostowi dokładności danych grawitacyjnych misji, praktycznie udało nam się rozwiązać kwestię wewnętrznej rotacji Jowisza: strefy i pasy, które widzimy w atmosferze rotujące z różnymi prędkościami sięgają na temat 3000 kilometrów wewnątrz planety. "W tym miejscu wodór staje się przewodzący na tyle, że daje się wciągnąć w niemal jednorodną rotację przez silne pole magnetyczne planety". https://www.youtube.com/watch?v=eG7em_89sig Dane wykorzystane do zbadania rotacji Jowisza zawierają także informację o budowie i składzie chemicznym wnętrza planety. Brak wiedzy o rotacji wnętrza planety bardzo ograniczał naszą zdolność badania głębokiego wnętrza. "Teraz możemy naprawdę zacząć nasze badania i określić skład chemiczny wnętrza największej planety Układu Słonecznego" mówi Guillot. Podczas spotkania, zastępca głównego badacza misji Jak Connerney z Space Research Corp. w Annapolis w stanie Maryland zaprezentował pierwszy szczegółowy obraz dynamo napędzającego pole magnetyczne Jowisza. Connerney wraz ze współpracownikami stworzył nowy model pola magnetycznego opierając się przy tym na pomiarach wykonanych w ciągu ośmiu okrążeń Jowisza. Z zebranych danych naukowcy stworzyli mapy pola magnetycznego na powierzchni oraz w regionie pod powierzchnią, gdzie swoje źródło ma dynamo. Ponieważ Jowisz jest gazową planetą, to za powierzchnię uważa się promień planety czyli około 71 450 kilometrów. Owe mapy stanowią znaczący postęp w naszej wiedzy i pozwolą zespołowi naukowemu zaplanować pozostałe obserwacji sondy. "Dowiadujemy się, że pole magnetyczne Jowisza nie przypomina niczego co widzieliśmy wcześniej" mówi Connerney. "Badania otoczenia magnetycznego Jowisza stanowią początek nowej ery badań dynam planetarnych". Mapa źródła dynama, którą zespół Connerneya stworzył odkrywa przed nami nieoczekiwane nieregularności, regiony o zaskakującej intensywności pola magnetycznego i dowodzi, że pole magnetyczne Jowisza jest bardziej złożone na półkuli północnej niż południowej. Mniej więcej w połowie drogi między równikiem i biegunem północnym znajduje się obszar, w którym pole magnetyczne jest intensywne i dodatnie. Otoczony jest on obszarami mniej intensywnymi i ujemnymi. Na półkuli południowej jednak pole magnetyczne jest stale ujemne i staje się tym coraz intensywniejsze im bardziej oddalamy się od równika, a zbliżamy do bieguna. Badacze wciąż starają się zrozumieć dlaczego widzą takie różnice w planecie, która jest mniej lub bardziej płynna. "Juno dopiero zrealizowała jedną trzecią zaplanowanego programu mapowania, a już zaczynamy odkrywać informacje o pracy dynamo we wnętrzu Jowisza" mówi Connerney. "Nie możemy się doczekać danych z pozostałych orbit".]]> 15923 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Okołopodwójne wyrzutki: krótkookresowe układy podwójne mogą pozbywać się swoich planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/13/okolopodwojne-wyrzutki-krotkookresowe-uklady-podwojne-moga-pozbywac-sie-swoich-planet/ Fri, 13 Apr 2018 05:30:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15925 Wizja artystyczna przedstawiająca Keplera-16b, pierwszą znaną planetę krążącą wokół dwóch gwiazd. Źródło: NASA/JPL-Caltech/T. Pyle[/caption] Najnowsze badania przeprowadzone przez badaczy z University of Washington wskazują, że planety krążące wokół "krótkookresowych" układów podwójnych lub gwiazdy  zblokowane w ciasnym orbitalnym uścisku, mogą być wyrzucane w przestrzeń kosmiczną w wyniku ewolucji gwiazdy macierzystej. Wyniki badań pomogą wyjaśnić dlaczego 784+astronomowie odkryli tak niewiele planet krążących wokół układów podwójnych - pomimo obserwowania tysięcy krótkookresowych układów podwójnych, w których okres obiegu gwiazd wynosi 10 dni lub mniej. Oznacza to także, że taki podwójny układ gwiazd jest nieszczególnym celem, na który warto by było kierować nadchodzące teleskopy naziemne i kosmiczne w poszukiwaniu planet sprzyjających powstaniu życia. Istnieje kilka różnych typów gwiazd podwójnych, takie jak układy podwójne wizualne czy spektroskopowe, nazywane tak od sposobów w jakich astronomowie są w stanie je obserwować. W artykule zaakceptowanym do publikacji w periodyku Astrophysical Journal, główny autor opracowania David Fleming, doktorant na UW, analizuje zaćmieniowe układy podwójne, w których płaszczyzna orbity znajduje się tak blisko linii naszego widzenia, że obie gwiazdy widziane z Ziemi wydają się przechodzić na tle tarczy swojego towarzysza. Fleming przedstawi swoje wyniki podczas konferencji Division on Dynamical Astronomy, która odbędzie się 15-19 kwietnia. Gdy zaćmieniowe układy podwójne okrążają wspólny środek masy w ciągu 10 dni lub szybciej - zastanawiał się Fleming ze swoimi współpracownikami - to czy pływy - siły grawitacyjne wywierane na gwiezdnego towarzysza, mają jakiekolwiek skutki dynamiczne dla takiego układu gwiazd? "Właśnie to odkryliśmy" wykorzystując symulacje komputerowe - twierdzi Fleming. "Siły pływowe przenoszą moment pędu rotacji gwiazd na orbity. Spowalniają rotację gwiazd, poszerzając okres orbitalny". Przeniesienie momentu pędu powoduje nie tylko zwiększanie orbity ale także jej ukołowienie z początkowej orbity eliptycznej. W wystarczająco długiej skali czasowej, spin obu gwiazd także ulega synchronizacji, tak jak w przypadku Księżyca, który zsynchronizowany jest z Ziemią, przez co cały czas widzimy tylko jedną jego stronę. Rozszerzające się orbity gwiazd docierają do planet, które pierwotnie były bezpieczne i po prostu wyrzucają je z układu - mówi Rory Barnes, współautorka artykułu. Wyrzucenie jednej planety w ten sposób może zaburzyć orbity innych planet prowadząc do lawinowego wyrzucania kolejnych planet z układu. Jeszcze bardziej wymagający dla planet krążących wokół układów podwójnych jest tak zwany region niestabilności zdominowany przez rywalizujące oddziaływanie grawitacyjne obu gwiazd. "To obszar, w który planeta nie może wlecieć - jeżeli wleci, to zostanie wyrzucona z układu" mówi Fleming. "Potwierdziliśmy to w naszych symulacjach". To tak zwana "granica stabilności dynamicznej". Przesuwa się ona na zewnątrz wraz z rozrastaniem się orbity gwiazd, docierając do planet i zaburzając ich stabilne orbity, a w końcu wyrzucając je z układu. Inną intrygującą cechą takich układów podwójnych, wykrytą przez innych naukowców na przestrzeni lat jest fakt, że planety mają tendencję do orbitowania tuż za tą granicą stabilności, do zbierania się tam. Jak planety docierają do tego obszaru nie wiadomo; być może tam powstają, a być może migrują z dalszych ostępów swoich układów planetarnych. Stosując swój model do znanych krótkookresowych gwiazd podwójnych, Fleming wraz ze współpracownikami odkrył, że ta pływowa ewolucja układów podwójnych usuwa co najmniej jedną planetę w 87 procentach wieloplanetarnych układów okołopodwójnych, a często więcej. Nawet to jest optymistycznym założeniem - Barnes twierdzi, że taka sytuacja może zachodzić w 99% przypadków. Badacze nazwali ten proces STEEP (ang. Stellar Tidal Evolution Ejection of Planets). Przyszłe detekcje (lub ich brak) okołopodwójnych planet wokół krótkookresowych gwiazd podwójnych będą stanowiły najlepszy pośredni test obserwacyjny procesu STEEP. Źródło: University of Washington]]> 15925 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy wirusy mogą stać się nowym obiektem zainteresowania astrobiologów?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/13/czy-wirusy-moga-stac-sie-nowym-obiektem-zainteresowania-astrobiologow/ Fri, 13 Apr 2018 09:43:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15928 Trójwymiarowa reprezentacja wirionu norowirusów bazująca na obserwacjach prowadzonych za pomocą mikroskopów elektronowych. Źródło: CDC/Jessica A. Allen/Alissa Eckert[/caption] Są najczęściej występującą formą życia na Ziemi, ale wirusy - a właściwie ich uśpione cząstki zwane wirionami - leżą gdzieś na granicach naszych poszukiwań życia na innych planetach. Dopiero teraz pojawiła się grupa naukowców twierdzących, że astrobiolodzy powinni bardziej poważnie zainteresować się poszukiwaniem wirusów na innych planetach. W obecnej strategii badań astrobiologicznych w NASA, wirusy pojawiają się sześć razy na 250 stronach dokumentu, piszą autorzy nowego artykułu pt. "Astrovirology: Viruses at large in the Universe". Zachęcają oni do włączenia badań wirusów do zakresu misji kosmicznych i badań astrobiologicznych na Ziemi i tworzą listę działań niezbędnych do umieszczenia wirusów na międzyplanetarnej mapie. "Wirusy stanowią integralną część życia na Ziemi" mówi Ken Stedman, wirolog na Porttland State University i współautor opracowania. Jeżeli rozważamy życie na wczesnej Ziemi lub dawne czy obecne życie na innych planetach, musimy także myśleć o wirusach - dodaje. Minęło już ponad sto lat od odkrycia pierwszego wirusa. Przez wiele dziesięcioleci postrzegane były one za "bardzo małe czynniki powodujące choroby". Sir Peter Medawar, laureat nagrody Nobla nazywał je "niedobrą wiadomością zawiniętą w białka" - pisze Stedman wraz ze współpracownikami. Obecnie obowiązująca definicja jest bardziej skomplikowana: wirusy to obiekty, których genom replikuje się wewnątrz żywych komórek i które są w stanie przenosić genom wirusa do kolejnych komórek. Jak wskazuje definicja, wirusów dotyczy cały cykl reprodukcji - potrzebują one innych żywych komórek do reprodukcji. Wiriony z kolei to cząstki wirusowe, które mogą stać się wirusami jeżeli trafią na odpowiednie komórki żywe, w których mogą się replikować. Na Ziemi wiriony i wirusy blisko towarzyszą życiu, i jeżeli znajdziemy te drugie na innych planetach, to mogą one wskazywać, że kiedyś istniało tam życie komórkowe. Uważa się, że na Ziemi liczebność wirusów przewyższa liczbę form życia komórkowego o czynnik 10, a cała planeta aż kipi wirionami. De facto, w łyżeczce wody morskiej może znajdować się nawet do 50 milionów wirionów. [caption id="attachment_15930" align="aligncenter" width="982"] Przyszłe misje, których celem będą gejzery Enceladusa lub Europy powinny być wyposażone w instrumenty zdolne wykryć obecność wirusów i wirionów. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] "Poszukiwanie czegoś czego powinno być mnóstwo ma sens" mówi Stedman. "Gdyby obca inteligencja przybyła na Ziemię w poszukiwaniu życia, prawdopodobnie pobrałaby próbkę wody morskiej, wręcz upakowaną wirionami. Taka cywilizacja mogłaby dojść do wniosku, że Ziemia zamieszkana jest przez wiriony". Niemniej jednak jak na razie nie planuje się żadnych misji kosmicznych, które mogłyby poszukiwać wirionów w gejzerach wody na Europie czy w gejzerach Enceladusa. "Astrowirologia nie jest ani mniej ani bardziej ważna od astrobiologii" mówi Don Cowan, dyrektor Centre fr Microbial Ecology and Genomics na University of Pretoria. "Nie ma żadnego powodu, aby nie postrzegać astrowirologii tak samo jak astrobiologii bakterii, szczególnie że ziemska biologia wskazuje, że każdy żywy organizm ma jeden lub więcej  pasożytów wirusowych". Po części powodem braku astrowirologii w agendzie misji kosmicznych jest fakt, że wirolodzy nie prowadzili żadnego dialogu z astrobiologami i nie zachęcali do poszukiwania wirionów. Ponadto wiriony są małe (ich średnica mieści się w zakresie od 20 nanometrów do nieco ponad jednego mikrometra), a więc naukowcy potrzebują transmisyjnych mikroskopów elektronowych, aby dostrzec ich unikatowe i zróżnicowane kształty. "Choć na Ziemi to nie jest trudne, to mało prawdopodobne wydaje się umieszczenie transmisyjnych mikroskopów elektronowych na sondach kosmicznych w najbliższej przyszłości" zauważają autorzy. To był z resztą jeden z celów autorów artykuły - stymulacja rozwoju i testowania technologii, których naukowcy mogliby używać do poszukiwania wirionów w przestrzeni kosmicznej. "Musimy poszukiwać biosygnatur, a morfologia tych wirionów jest wyjątkowo charakterystyczna" mówi Stedman. Źródło: Astrobiology Mag]]> 15928 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Do poszukiwaczy nowych planet pozaziemskich dołącza TESS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/16/do-poszukiwaczy-nowych-planet-pozaziemskich-dolacza-tess/ Mon, 16 Apr 2018 08:30:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15933 u Dzisiaj w nocy NASA planuje wysłać w przestrzeń kosmiczną teleskop do poszukiwania planet pozasłonecznych, szczególnie tych znajdujących się stosunkowo blisko i przypominających Ziemię. TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite), sonda o rozmiarach pralki, która kosztowała 337 milionów dolarów wystartuje dzisiaj w nocy (22:32 GMT) z Przylądka Canaveral na szczycie rakiety Falcon 9 (SpaceX). Głównym celem misji zaplanowanej na dwa lat jest zbadanie ponad 200 000 najjaśniejszych gwiazd w naszym otoczeniu w poszukiwaniu sygnałów wskazujących na obecność w ich otoczeniu tranzytujących na ich tle planet. NASA przewiduje, że TESS zdąży w tym czasie odkryć 20 000 egzoplanet, w tym ponad 50 planet o rozmiarach  przypominających rozmiary Ziemi i nawet 500 planet o rozmiarach mniejszych niż dwukrotność rozmiarów Ziemi. https://www.youtube.com/watch?v=Q4KjvPIbgMI "Zapewne będą to planety krążące wokół najbliższych i najjaśniejszych gwiazd" mówi Elisa Quintana, naukowiec projektu TESS z NASA Goddard Spaceflight Center. "Możliwe, że wśród nich będą planety krążące wokół gwiazd, które możemy zobaczyć gołym okiem," dodaje. "W ciągu najbliższych kilku lat być może będziemy w stanie wyjść na zewnątrz w nocy, wskazać palcem gwiazdę i wiedzieć, że wokół niej krąży jakaś planeta". TESS jest swego rodzaju następcą teleskopu kosmicznego Kepler, który został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2009 roku jako pierwszy instrument przeznaczony przede wszystkim do poszukiwania planet pozasłonecznych. Aktualnie na pokładzie Keplera kończą się zapasy paliwa, a więc i jego misja wkrótce zostanie zakończona. Kepler odkrył mnóstwo planet skupiając się na jednym, niewielkim wycinku nieba zawierającym około 150 000 gwiazd podobnych do Słońca. W ramach misji odkryto 2300 potwierdzonych egzoplanet oraz prawie 45000 kandydatek na planety. Jednak wiele z nich było zbyt odległych i ciemnych, aby można było je dokładniej badać. TESS, dzięki swoim czterem zaawansowanym kamerom, będzie skanował obszar 350 razy większy, obejmując 85 procent nieba w ciągu pierwszych dwóch lat na orbicie. "Obserwując tak duży obszar nieba możemy wybrać najlepsze gwiazdy do badań" zauważa Jenn Burt z MIT. "Przeciętnie, gwiazdy obserwowane przez TESS będą 30-100 razy jaśniejsze i 10 razy bliższe niż gwiazdy, na których skupiał się Kepler". Z uwagi na fakt, że TESS będzie wykorzystywał tę samą metodę poszukiwania potencjalnych planet co Kepler, śledząc spadki jasności gwiazd spowodowane przez przechodzące na ich tle planety, teleskopy naziemne i kosmiczne będą w stanie się im później dokładniej przyjrzeć. Kosmiczny Teleskop Hubble'a oraz Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, którego start zaplanowano na maj 2020 roku, będą w stanie nam więcej powiedzieć o masie, gęstości i składzie atmosfer tych planet. Źródło: NASA/AFP]]> 15933 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hubble fotografuje kolosalną gromadę galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/15/hubble-fotografuje-kolosalna-gromade-galaktyk/ Sun, 15 Apr 2018 19:57:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15934 Credit: ESA/Hubble & NASA, RELICS[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia masywną gromadę galaktyk jasno świecącą w ciemności. Pomimo swojego piękna, owa galaktyka nosi niezbyt romantyczną nazwę. To PLCK G308.3-20.2. Gromady galaktyk mogą zawierać całe tysiące galaktyk utrzymujące się przy sobie dzięki grawitacji. W pewnym momencie historii uważane były za największe struktury we Wszechświecie. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku tytuł ten przeszedł w ręce supegromad galaktyk. Te masywne zbiorowiska zazwyczaj obejmują kilkadziesiąt gromad i grup galaktyk i rozciągają się na przestrzeni setek milionów lat świetlnych. Niemniej jednak, gromady zachowały jedną cechę dla siebie: supergromady nie są utrzymywane przez grawitację, zatem gromady galaktyk wciąż dzierżą tytuł największych struktur we wszechświecie utrzymywanych za pomocą grawitacji. Jedną z najbardziej interesujących cech gromad galaktyk jest to co wypełnia przestrzeń pomiędzy galaktykami składowymi: ośrodek międzygalaktyczny (ICM, ang. intracluster medium). Wysokie temperatury panujące w tych przestrzeniach  spowodowane są przez mniejsze struktury formujące się we wnętrzu gromady. To sprawia, że na ICM składa się plazma - materia zwyczajna w superogrzanym stanie. Najjaśniejsza materia w gromadzie znajduje się właśnie w ICM, które jest bardzo jasne w zakresie rentgenowskim, aczkolwiek większość masy gromady galaktyk stanowi nieświecąca ciemna materia. W przeciwieństwie do plazmy, ciemna materia nie jest zbudowana ze zwykłej materii, tj. protonów, neutronów czy elektronów. Teorie naukowe mówią, że ta niepoznana jeszcze substancja może stanowić nawet 80% masy wszechświata, aczkolwiek jak dotąd nie udało się jej bezpośrednio zaobserwować. Powyższe zdjęcie wykonano za pomocą kamer ACS oraz WFC3 zainstalowanych na pokładzie Hubble'a, w ramach programu obserwacyjnego RELICS (Reionization Lensing Cluster Survey). W ramach tego programu sfotografowano 41 masywnych gromad galaktyk poszukując najjaśniejszych odległych galaktyk, które będzie mógł badać Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Źródło: NASA]]> 15934 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkrywanie tajemnic ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/17/odkrywanie-tajemnic-ciemnej-materii/ Tue, 17 Apr 2018 07:25:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15943 Astronom Nico Cappelluti z Uniwersytetu Miami na co dzień bada niebo. Jako profesor na Wydziale Fizyki Cappelluti w swojej pracy bada supermasywne czarne dziury, naturę ciemnej materii oraz aktywne jądra galaktyczne (AGN).
    Niedawno Cappelluti opublikował wyniki swoich badań, które mogą dać naukowcom i astrofizykom wskazówki, których poszukują od całych dziesięcioleci starając się odkryć czym jest ciemna materia i skąd się ona bierze? Według Esry Bulbul, astrofizyczki z  Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics i współautorki artykułu Cappellutiego nawet 95 % masy wszechświata składa się z ciemnej materii. Artykuł Cappellutiego opublikowany w periodyku  The Astrophysical Journal i zatytułowany "Searching for the 3.5 keV line in the deep fields with Chandra: the 10 MS observations," skupia się na interesującym źródle promieniowania dostrzeżonym przez cztery różne teleskopy, które skierowane były w cztery różne fragmenty nieba. Źródło tego promieniowania jak na razie jest nieznane naukowcom i spowodowało sporo zamieszania w świecie astrofizyki. Bulbul odkryła także linię emisyjną podczas badania gromad galaktyk w 2014 roku. "Aby obserwować promieniowanie rentgenowskie na niebie wykorzystujemy specjalnie do tego zaprojektowane teleskopy. Poszukując tego promieniowania, nasze teleskopy zauważyły nieoczekiwaną cechę i zarejestrowały widmo promieniowania, które nie pochodzi z żadnej znanej emisji atomowej" mówi Cappelluti. "Obecnie ta linia emisyjna znana jest jako linia na 3.5 kiloelektronowoltach (3.5 keV). Nasza interpretacja mówi, że linia ta powstaje wskutek rozpadu ciemnej materii." Cztery teleskopy, które zarejestrowały emisję na 3.5 keV to: NuSTAR, XMM-Newton, Chandra oraz Suzaku. "Owa linia emisyjna na 3.5 keV pozostaje niezidentyfikowana. Naprawdę nie wiemy co to jest," mówi Bulbul. "Ale jedna z teorii mówi, że może to być sterylne neutrino, które także znane jest jako ulegająca rozpadowi ciemna materia. Szczególnie ciekawy jest fakt, że dr Cappelliti odkrył emisję na 3.5 keV w naszej własnej galaktyce." "Jeżeli okaże się, że mamy  rację, dowiemy się czym jest ciemna materia, a to może być jedno z większych odkryć w fizyce," mówi Cappelluti. "Wiemy, że Droga Mleczna otoczona jest ciemną materią. Można nawet wyobrazić sobie, że żyjemy w bąblu  ciemnej materii. Ale chcemy także uzyskać statystyczną pewność naszej detekcji, dlatego tworzymy właśnie grupę zadaniową, która skupi się na sterylnych neutrinach." Jesienią tego roku, kilkoro naukowców z całego świata planuje zebrać się na Uniwersytecie Miami i zorganizować projekt analizowania masywnych ilości danych, które mogłyby przybliżyć nas do rozwiązania zagadki linii emisyjnej 3.5 keV. "Naszym celem teraz jest ciągłe obserwowanie nieba i oczekiwanie na silniejsze teleskopy charakteryzujące się lepszą rozdzielczością, a które będą gotowe dopiero w 2021 roku oraz wymiana i analiza danych z innymi naukowcami, którzy próbują rozwiązać zagadkę ciemnej materii" dodaje Bulbul.]]>
    15943 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Diament z nieba może pochodzić z nieistniejącej już planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/18/diament-z-nieba-moze-pochodzic-z-nieistniejacej-juz-planety/ Wed, 18 Apr 2018 07:38:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15948 Zdjęcie dostarczone przez Hillary Sanctuary z EPFL przedstawia cienki plasterek meteorytu, który spadł na Ziemię ponad dekadę temu. Źródło: Hillary Sanctuary/EPFL[/caption] Fragmenty meteorytu, który spadł na Ziemię jakieś dziesięć lat temu dostarczają przekonujących dowodów na to, że w naszym układzie planetarnym kiedyś istniała planeta, której obecnie już nie ma, wskazują wyniki badań opublikowane w dniu wczorajszym. Badacze ze Szwajcarii, Francji i Niemiec zbadali diamenty odkryte wewnątrz meteorytu Almahata Sitta i doszli do wniosku, że najprawdopodobniej powstały one wewnątrz protoplanety co najmniej 4,55 miliarda lat temu. Diamenty w meteorycie, który spadł na pustyni nubijskiej w Sudanie w październiku 2008 roku posiadają wewnątrz niewielkie kryształy, które do powstania wymagają potężnego ciśnienia - mówi jeden ze współautorów opracowania, Philippe Gillet. "Dowiedliśmy, że te duże diamenty musiały powstawać w procesie narastania wewnątrz planety" mówił Gillet w rozmowie telefonicznej z przedstawicielem agencji informacyjnej AP. Gillet, planetolog z Federal Institute of Technology w Lozannie powiedział, że badacze obliczyli, że do powstania takich diamentów potrzebne było ciśnienie rzędu 200 000 bar. Oznacza to, że tajemnicza planeta macierzysta musiała mieć rozmiary co najmniej Merkurego, a być może nawet Marsa. Naukowcy od dawna przypuszczają, że we wczesnym Układzie Słonecznym kiedyś było dużo więcej planet - niektóre z nich były czymś więcej niż tylko masą stopionej magmy. Jeden z tych embrionów planetarnych - nazwany Teia - najprawdopodobniej zderzył się z młodą Ziemią, wyrzucając w przestrzeń olbrzymie ilości odłamków, z których z czasem uformował się Księżyc. [caption id="attachment_15950" align="aligncenter" width="800"] Inkluzje wewnątrz fragmentów diamentu. Przerywane żółte linie przedstawiają granice między diamentem a grafitem. Obraz po prawej stanowi powiększenie zielonego kwadratu p lewej. Źródło: Nature Communications (2018). DOI: 10.1038/s41467-018-03808-6[/caption] "Twierdzimy zatem" mówi Gillet, "że oto mamy w dłoniach pozostałość tej pierwszej generacji planet, których już dzisiaj nie ma, bo uległy zniszczeniu albo stały się częścią innej, większej planety". Addi Bischoff, ekspert zajmujący się meteorytami na Uniwersytecie w Muenster w Niemczech stwierdził, że w badaniach wykorzystano odpowiednio metody i wnioski wyciągnięte na ich podstawie są wiarygodne. Aczkolwiek w następnym etapie badań należy poszukać dowodów na długotrwałe oddziaływanie wysokiego ciśnienia także na minerały otaczające diamenty. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature Communications. Źródło:AP]]> 15948 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[DNA 350 000 gwiazd przeanalizowane w poszukiwaniu zaginionego rodzeństwa Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/18/dna-350-000-gwiazd-przeanalizowane-w-poszukiwaniu-zaginionego-rodzenstwa-slonca/ Wed, 18 Apr 2018 09:41:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15953 Credit: N.A. Sharp, NOAO/NSO/Kitt Peak FTS/AURA/NSF[/caption] Kierowana przez Australijczyków grupa astronomów pracująca także z europejskimi badaczami przeanalizowała "DNA" ponad 340 000 gwiazd w Drodze Mlecznej w poszukiwaniu rodzeństwa naszej gwiazdy dziennej, obecnie rozproszonego po całym niebie. To jedno z ważniejszych oświadczeń w ramach ambitnego przeglądu Galactic Archaeology (GALAH), który ruszył pod koniec 2013 roku jako element odkrywania procesów formowania i ewolucji galaktyk. W momencie zakończenia projektu, naukowcy z zespołu GALAH przeanalizują już ponad milion gwiazd. W ramach projektu GALAH naukowcy wykorzystali spektrograf HERMES zainstalowany na 3,9-metrowym Anglo-Australian Telescope w pobliżu Coonabarabran w Nowej Południowej Walli w Australii do zbierania widm 340 000 gwiazd. W dniu dzisiejszym naukowcy po raz pierwszy udostępnili duży zestaw danych obserwacyjnych zebranych w ramach projektu. Zebrane "DNA" pozwala prześledzić pochodzenie gwiazd, dzięki czemu naukowcy są w stanie obserwować jak Wszechświat zmieniał się z wypełnionego jedynie wodorem i helem - tuż po Wielkim Wybuchu - do obecnego wypełnionego wszystkimi pierwiastkami, które znamy na Ziemi, a które niezbędne są do powstania życia. "Żaden inny przegląd nieba nie był w stanie badać tak wielu pierwiastków dla tak wielu gwiazd co GALAH" mówi dr Gayandhi De Silva z Uniwersytetu w Sydney, naukowiec instrumentu HERMES, który nadzorował grupy pracujące nad dzisiaj opublikowanym zestawem danych. "Te dane umożliwią odkryć pierwotnych gromad gwiazd naszej Galaktyki, włącznie z gromadą, w której powstało Słońce oraz odkrycie jego rodzeństwa - jak dotąd jeszcze nikt na świecie nie zebrał takich danych jak naukowcy z projektu GALAH" dodaje de Silva. Dr Sarah Martell z UNSW w Sydney, która kieruje obserwacjami prowadzonymi w ramach przeglądu GALAH dodaje także, że Słońce, tak jak i wszystkie gwiazdy, powstało w grupie lub gromadzie składającej się z tysięcy gwiazd. "Każda gwiazda w tej gromadzie będzie miała taki sam skład chemiczny, DNA. Gromady takie szybko rozrywane są przez Drogę Mleczną i początkowo znajdujące się w niej gwiazdy rozpraszają się po całej galaktyce" mówi dr Martell. "Celem zespołu GALAH jest szukanie związków DNA różnych gwiazd i znajdowanie rodzeństwa tych gwiazd, które z czasem oddaliło się od gromad macierzystych". Na DNA każdej gwiazdy składa się obfitość kilkudziesięciu pierwiastków chemicznych takich jak tlen, glin czy żelazo w jej składzie chemicznym. Niestety astronomowie nie mogą pobrać DNA gwiazdy za pomocą patyczka, a muszą badać je obserwując emitowane przez nie światło. Zbierane przez teleskopy fotony wyemitowane przez gwiazdę przepuszczane są przez spektrograf, który rozszczepia wiązkę światła tworząc jej widmo. Prof. Daniel Zucker z Uniwersytetu Macquarie oraz AAO przypomina, że astronomowie mierzą położenie i rozmiary ciemnych linii w widmie gwiazdy i na tej podstawie szacują ilość każdego pierwiastku w składzie chemicznym gwiazdy. "Każdy pierwiastek chemiczny tworzy unikalny wzór ciemnych linii na określonych długościach fali promieniowania". Dr Jeffrey Simpson z AAO przyznaje, że aby zebrać wystarczającą ilość fotonów z każdej gwiazdy trzeba ją obserwować przez pół godziny. Na szczęści "możemy obserwować nawet 360 gwiazd jednocześnie dzięki zastosowaniu światłowodów". Aby zebrać opublikowane dzisiaj dane, badacze z zespołu GALAH spędzili przy teleskopie ponad 280 nocy zaczynając obserwacje w 2014 roku. [caption id="attachment_15955" align="aligncenter" width="732"] Schemat instrumentu HERMES przedstawiający rozszczepianie wiązki światła na cztery różne kanały. Źródło: Australian Astronomical Observatory (AAO)[/caption] Pomiar obfitości każdego pierwiastka chemicznego w tak wielu gwiazdach stanowi nie lada wyzwanie. W tym celu naukowcy z projektu GALAH opracowali wyrafinowane techniki analizy danych. Sven Burden z Instytutu Maxa Plancka mówi "Szkolimy nasz kod komputerowy The Cannon w rozpoznawaniu schematów w widmach podzbioru gwiazd, który przeanalizowaliśmy bardzo dokładnie, a następnie wykorzystujemy algorytmy uczenia maszynowego do określenia ilości każdego pierwiastka we wszystkich 340 000 gwiazd". Duong dodaje "The Cannon nazwaliśmy tak na cześć Annie Jump Cannon, amerykańskiej astronomki, która sklasyfikowała widma około 340 000 gwiazd na przestrzeni kilkudziesięciu lat sto lat temu - nasz kod analizuje tyle gwiazd dużo dokładniej w niecały dzień". Opublikowanie zestawu danych z przeglądu GALAH zbiega się w czasie z publikacją olbrzymiego zestawu danych z europejskiego satelity Gaia, który stworzył mapę ponad 1,6 miliarda gwiazd w Drodze Mlecznej tworząc jak dotąd największy i najdokładniejszy atlas nieba. W połączeniu z prędkościami ustalonymi w ramach przeglądu GALAH, dane z sondy  Gaia dostarczą nam nie tylko położenia i odległości do gwiazd, ale także informacji o ruchu gwiazd w galaktyce. Źródło: University of Sydney]]> 15953 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[VIDEO: Start rakiety Falcon 9 z kosmicznym teleskopem TESS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/18/ogladaj-live-start-rakiety-falcon-9-z-kosmicznym-teleskopem-tess/ Wed, 18 Apr 2018 21:35:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15969 15969 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czy księżyce Marsa jednak nie są przechwyconymi planetoidami?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/19/czy-ksiezyce-marsa-jednak-nie-sa-przechwyconymi-planetoidami/ Thu, 19 Apr 2018 13:25:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15977 Naukowcy z Southwest Research Institute postulują gwałtowne narodziny małych księżyców marsjańskich - Fobosa i Deimosa, aczkolwiek na dużo mniejszą skalą niż zderzenie które oprowadziło do powstania układu Ziemia-Księżyc. W artykule opublikowanym wczoraj w Science Advances wskazują, że do powstania obu księżyców doprowadzić mogło zderzenie proto-Marsa z obiektem o rozmiarach planety karłowatej. Od dziesięcioleci naukowcy rozważają różne mechanizmy powstania małych księżyców Czerwonej Planety. Pytanie czy są one planetoidami przechwyconymi przez grawitację Marsa czy też powstały one z równikowego dysku odłamków, co najbardziej zgadzałoby się z niemal kołowymi i współplanarnymi orbitami. Powstanie takie dysku wskutek zderzenia z Marsem wydawało się obiecującym pomysłem, ale wcześniejsze modele tego procesu ograniczone były przez niską rozdzielczość numeryczną i zbytnio uproszczone techniki modelowania. "Nasz model jest pierwszym modelem, który był w stanie zidentyfikować typ zderzenia niezbędny do uformowania się dwóch małych księżyców Marsa" mówi główny autor artykułu dr Robin Canup z SwRI. Canup jest jednym z wiodących naukowców wykorzystujących wielkoskalowe symulacje hydrodynamiczne do modelowania zderzeń o skali planetarnej, włącznie z obecnie uznawanym modelem powstania układu Ziemia-Księżyc. "Najważniejszym wynikiem nowych badań jest określenie rozmiaru impaktora. Okazało się bowiem, że w tym przypadku nie jest potrzebny jakiś gigantyczny impaktor, a jedynie duży, tzn. o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Westy czy Ceres. Model przewiduje także, że oba księżyce powstały głównie z materii pochodzenia marsjańskiego, zatem materia na ich powierzchni w dużym stopniu powinna być taka sama co na Marsie. Niemniej jednak ogrzewanie wyrzuconego w eksplozji materii oraz niska prędkość ucieczki z Marsa wskazują, że para wodna uciekła w przestrzeń kosmiczną, co oznacza, że księżyce są całkowicie suche jeżeli powstały w takim zderzeniu". https://www.youtube.com/watch?v=s1QYsF9jXYY Najnowszy model Marsa wskazuje na dużo mniejszy impaktor niż rozważano wcześniej. Nasz Księżyc mógł powstać gdy w młodą Ziemię uderzył obiekt o rozmiarach Marsa jakieś 4.5 miliarda lat temu. Średnica Ziemi to ponad 12 756 kilometrów, podczas gdy średnica Marsa to 6749 km. Średnica Księżyca wynosi 3476 km czyli około 1/4 rozmiarów Ziemi. Choć powstały mniej więcej w tym samym czasie, Deimos i Fobos są bardzo małe - ich średnice to odpowiednio zaledwie 14 i 21 km i krążą one bardzo blisko powierzchni Marsa. Proponowany impaktor, który mógł doprowadzić do powstania  Fobosa i Deimosa mógł mieć rozmiary znajdujące się między średnicą planetoidy Westa - 460 km a średnicą planety karłowatej Ceres - 950 km. "Wykorzystaliśmy najnowocześniejsze modele do wykazania, że impaktor o rozmiarach między Ceres a Westą może prowadzić do powstania dysku niezbędnego do powstania małych księżyców Marsa" mówi drugi autor artykułu dr Julien Salmon, badacz z SwRI. "Zewnętrzne części dysku połączyły się w Fobosa i Deimosa, a wewnętrzne części połączyły się w większe księżyce, które z czasem po spirali opadły na Marsa. Większe impaktory proponowane wcześniej prowadziły do powstania masywnych dysków i masywniejszych księżyców wewnętrznych, które nie pozwoliłyby na przetrwanie takich małych księżyców jak Fobos i Deimos". [caption id="attachment_15978" align="aligncenter" width="952"] Symulacja zderzenia z Marsem, które mogło doprowadzić do powstania jego małych księżyców, Fobosa i Deimosa. Źródło: Robin Canup, SwRI[/caption] Wyniki badań są niezwykle istotne dla naukowców z japońskiej agencji JAXA pracujących nad misją Mars Moons eXploration (MMX), której start planowany jest na 2024 roku. Sonda MMX odwiedzi oba księżyce marsjańskie, wyląduje na powierzchni Fobosa, zbierze próbki gruntu i przywiezie je na Ziemię w 2029 roku. "Głównym celem misji MMX jest określenie pochodzenia księżyców Marsa, a model przewidujący ich skład chemiczny w przypadku ich powstania z dysku odłamków jest istotną wskazówką do osiągnięcia tego celu" dodaje Canup. Źródło: SwRI]]> 15977 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czy Saturn odpowiada za powstanie dużych księżyców Jowisza?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/21/czy-saturn-odpowiada-za-powstanie-duzych-ksiezycow-jowisza/ Sat, 21 Apr 2018 08:48:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15982 Zespół badaczy z Francji i USA stworzył symulację komputerową powstawania Układu Słonecznego skupiając się przy tym na Jowiszu i pochodzeniu jego księżyców. W swoim artykule, który pojawił się na serwerze arXiv grupa opisuje symulację, która wskazuje, że Saturn mógł odegrać istotną rolę w powstaniu największych księżyców Jowisza. Większość naukowców zgadza się co do tego, że większość, jeżeli nie wszystkie, najmniejszych księżyców Jowisza dotarła do naszego układu planetarnego z zewnątrz. Z drugiej strony jego cztery największe księżyce - Ganimedes, Io, Kalisto i Europa - najprawdopodobniej powstały już w pobliżu swojej planety macierzystej - ale jak zauważają naukowcy, ta teoria wciąż jest niepełna. W jaki sposób mogły one powstać z pobliskiej materii, skoro Jowisz oczyścił tor swojego ruchu wokół Słońca grawitacyjnie przyciągając wszystko co napotkał na swojej drodze? Aby dowiedzieć się więcej i być może rozwiązać ten problem, naukowcy stworzyli symulację komputerową, która wskazuje jakie procesy mogły zachodzić na etapie formowania się Jowisza i innych bliskich mu planet. Symulacja wskazuje, że Saturn mógł odegrać istotną rolę w powstaniu księżyców Jowisza zbliżając się do niego na tyle blisko, aby zaburzyć materię krążącą wokół Słońca na krawędziach ścieżki oczyszczonej przez Jowisza - sprawiając tym samym, że część materii z powrotem znalazła się w oczyszczonej przestrzeni. To właśnie ta materia mogła łączyć się ze sobą w cztery duże księżyce, jakie obserwujemy po dziś dzień. Jeżeli dalsze badania potwierdzą wyniki tej symulacji, wnioski mogą mieć wpływ na badanie innych układów planetarnych - te, które składają się z wielu planet mogły bowiem doświadczać takich samych procesów. W tym przypadku naukowcy mogą chcieć dokładniej przyjrzeć się znajdującym się w nich większym planetom, aby sprawdzić czy posiadają one duże księżyce, które mogłyby posiadać na powierzchni warunki sprzyjające powstaniu życia. Symulacja przedstawia możliwy scenariusz rozwoju czterech największych księżyców Jowisza, ale jak zauważają naukowcy, nie tłumaczy dlaczego owe księżyce złożone są z różnego rodzaju materii - logicznym bowiem wydaje się założenie, że powinny charakteryzować się podobnym składem chemicznym jeżeli powstały z mniej więcej tego samego zbioru skał, pyłu i gazu. Źródło: phys.org]]> 15982 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Odkrywanie tajemnic Drogi Mlecznej w zakresie gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/21/odkrywanie-tajemnic-drogi-mlecznej-w-zakresie-gamma/ Sat, 21 Apr 2018 09:48:18 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=15986 Montaż przedstawiający źródła promieniowania gamma w Drodze Mlecznej nad teleskopami HESS w Namibii. Źródło: Namibia: F. Acero, mapa źródeł promieniowania gamma: HESS collaboration[/caption] Międzynarodowy zespół astronomów skatalogował ponad 70 źródeł bardzo wysokoenergetycznych promieni gamma, w tym 16 wcześniej nieobserwowanych, w ramach przeglądu Drogi Mlecznej realizowanego za pomocą teleskopów obserwujących w zakresie promieniowania gamma. Promienie gamma stanowią najbardziej energetyczną formę promieniowania. Astronomowie i astrofizycy z całego świata badają promienie gamma ponieważ można je wykorzystać do badania źródeł promieni kosmicznych, tajemniczych cząstek, które są istotnym składnikiem w ewolucji Wszechświata. Wykorzystując teleskopy promieniowania gamma HESS (High Energy Stereoscopic System) w Namibii, naukowcy badają Drogę Mleczną w zakresie gamma już od 15 lat. Wyniki tych badań zostały opublikowane w 14 artykułach naukowych w specjalnym wydaniu periodyku Astronomy and Astrophysics, gdzie także zamieszczono szczegóły wyjątkowo intrygującego nowego źródła promieniowania gamma. "To konkretne źródło promieniowania gamma zostało odkryte w kierunku nietypowej gromady gwiazd, w której znajduje się jedna z najmasywniejszych i najbardziej energetycznych młodych gwiazd w Drodze Mlecznej, jasna, niebieska gwiazda zmienna LBV1806-20" mówi profesor Gavin Rowell z Uniwersytetu w Adelajdzie. "W tej samej gromadzie gwiazd znajduje się rzadka, ekstremalnie magnetyczna gwiazda neutronowa, tak zwany magnetar, aczkolwiek uważamy, że emisja w zakresie gamma może mieć związek z jasną, błękitną gwiazdą zmienną". "Jeżeli źródłem jest owa jasna gwiazda, będzie to pierwszy przypadek emisji promieniowania gamma przez tak masywną gwiazdę. Wiele innych źródeł promieniowania gamma, w tym bardzo energetycznym zakresie, łączy się zazwyczaj z pulsarami i pozostałościami po supernowych. To byłoby odkrycie nowego rodzaju źródła promieniowania gamma, pierwsze odkrycie tego typu". "Aczkolwiek jak na razie nie udało nam się całkowicie wykluczyć związku promieniowania z magnetarem lub innymi gwiazdami w gromadzie. Aby zyskać większą pewność musimy poczekać na dokładniejsze obserwacje w zakresie gamma, które będzie można prowadzić za pomocą sieci teleskopów Czerenkowa (CTA), nowego obserwatorium promieniowania gamma, aktualnie budowanego w Chile." Oprócz tego, w wydaniu specjalnym A&A, badacze przedstawiają jak dotąd najlepsze zdjęcie źródła promieniowania gamma - pobliskiej pozostałości po supernowej - dzięki któremu naukowcy będą w stanie znacznie dokładniej zbadać ten obiekt. W skład zespołu HESS wchodzą naukowcy z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Namibii, RPA, Irlandii, Armenii, Polski, Australii, Holandii, Austrii i Szwecji. HESS składa się z czterech 13-metrowych i jednego 28-metrowego teleskopu czułego na promieniowanie gamma, które jest 100 miliardów bardziej energetyczne od promieniowania w zakresie widzialnym. Źródło: Uniwersytet w Adelajdzie]]> 15986 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NGC 6240: czarne dziury i gwiazdy starają się stłumić procesy gwiazdotwórcze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/22/ngc-6240-czarne-dziury-i-gwiazdy-staraja-sie-stlumic-procesy-gwiazdotworcze/ Sun, 22 Apr 2018 07:44:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16004 Zdjęcie NGC 6240 w zakresie promieniowania rentgenowskiego wykonane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, nałożone na zdjęcie galaktyki w zakresie optycznym. Emisja rentgenowska z dwóch aktywnych jąder galaktycznych widoczna jest tutaj jako dwa jasnoniebieskie źródła punktowe. Źródło: NASA[/caption] Badacze z Uniwersytetu Kolorado w Boulder zakończyli "rozplątywanie" bliźniaczych galaktyk, które obecnie znajdują się w ostatnim stadium procesu łączenia. Najnowsze badania przeprowadzone przez badacza Francisco Muller-Sancheza skupiają się na galaktyce NGC 6240. Podczas gdy większość galaktyk we Wszechświecie posiada jedną supermasywną czarną dziurę w swoim wnętrzu, NGC 6240 posiada dwie - i krążą one wokół wspólnego środka masy zbliżając się do momentu połączenia w jedną, większą. Badania pozwoliły odkryć jak gazy wyrzucane przez te poruszające się po spirali czarne dziury, w połączeniu z gazami wyrzucanymi przez gwiazdy znajdujące się w galaktyce, mogły rozpocząć proces wygaszania procesów gwiazdotwórczych w NGC 6240. Zespół Mullera-Sancheza wskazuje także jak owe "wiatry" pomogły w stworzeniu najbardziej charakterystycznej cechy tej galaktyki: masywnego obłoku gazu, który przybrał kształt przypominający motyla. "Rozplątaliśmy motyla" mówi Muller-Sanchez. "To pierwsza galaktyka, w której możemy dostrzec zarówno wiatry obu supermasywnych czarnych dziur i emisję słabo zjonizowanego gazu pochodzącego z procesów gwiazdotwórczych". Badacze skupili się na NGC 6240 po części dlatego, że galaktyki z dwoma supermasywnymi czarnymi dziurami należą do rzadkości. Niektórzy eksperci podejrzewają także, że te bliźniacze serca nadają galaktyce nietypowy wygląd. W przeciwieństwie do Drogi Mlecznej, która tworzy stosunkowo uporządkowany dysk, z NGC 6240 tryskają bąble i dżety gazu, rozciągając się na ponad 30 000 lat świetlnych w przestrzeń, przez co galaktyka z wyglądu przypomina lecącego motyla. "Galaktyki z jedną supermasywną czarną dziurą nigdy nie posiadają tak fenomenalnej budowy" dodaje Muller-Sanchez.

    W artykule naukowym, który został opublikowany 18 kwietnia w periodyku Nature badacze przedstawiają dwie różne siły, które odpowiadają za powstanie mgławicy. Dla przykładu, północno-zachodni róg jest produktem wiatrów gwiezdnych - gazów emitowanych przez gwiazdy w licznych procesach. Północno-wschodni róg z kolei zdominowany jest przez pojedynczy stożek gazu wyrzucony przez parę czarnych dziur - skutek pożerania przez te czarne dziury olbrzymich ilości pyłu i gazu w galaktyce w trakcie trwania procesu łączenia obu czarnych dziur. Te dwa rodzaje wiatrów łącznie wyrzucają z galaktyki pod postacią gazu około 100 mas Słońca rocznie. To "naprawdę duża liczba, porównywalna z tempem, w jakim w centrum galaktyki powstają nowe gwiazdy" mówi badacz. Taki wypływ materii może nieść poważne skutki dla samej galaktyki. Gdy dochodzi do łączenia się dwóch galaktyk, dochodzi te do intensywnego nasilenia procesów gwiazdotwórczych. Jednak wiatry emitowane przez czarne dziury jak i gwiazdy mogą spowalniać te procesy oczyszczając otoczenie z gazów, z których mogłyby powstawać nowe gwiazdy. "NGC 6240 znajduje się w unikalnej fazie ewolucji" mówi Julie Comerford, profesor w APS na CU Boulder oraz współautorka nowego artykułu. "Aktualnie procesy gwiazdotwórcze w tej galaktyce są intensywne, zatem potrzebuje ona pomocy ze strony tych dwóch rodzajów wiatrów, aby spowolnić tempo powstawania nowych gwiazd i przejść do stadium mniej aktywnej galaktyki". Źródło: UC Boulder]]>
    16004 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Niektóre formy życia wciąż mogą żyć na powierzchni Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/23/niektore-formy-zycia-wciaz-moga-zyc-na-powierzchni-marsa/ Mon, 23 Apr 2018 11:57:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16010 Źródło: NASA[/caption] Dwa najnowsze projekty badawcze zrealizowane przez badaczy z Uniwersytetu Arkansas wspierają teorię, że pewne typy życia są w stanie przetrwać w warunkach jakie oferuje współczesny Mars. Wyniki badań przeprowadzonych przez Rebeccę Mickol i prof. Tima Kralla z Arkansas Center for Space and Planetary Sciences zostały właśnie opublikowane w periodyku naukowym Planetary and Space Science. Mickol i Kral oparli swoje badania na metanogenach, mikroorganizmach produkujących metan, które powszechnie występują na Ziemi. Metanogeny są szczególnie interesujące dla badaczy badających możliwość istnienia życia na Marsie, bowiem w atmosferze czerwonej planety odkryto właśnie ten związek chemiczny. Na Ziemi, wiele metanogenów jest w stanie przetrwać w ekstremalnych warunkach, od kominów geotermalnych na dnie oceanicznym po arktyczny permafrost. Naukowcy od dawna podejrzewają, że metanogeny mogą także istnieć na Marsie. W jednym z eksperymentów, badacze poddali cztery gatunki metanogenów oddziaływaniu zmian temperatury w zakresie -80 do +22 stopni Celsjusza w cyklach 24- i 48-godzinnych. Trzy z czterech gatunków przetrwały w tych warunkach, przy czym jeden wyprodukował znacząco więcej metanu po powrocie do normalnej temperatury inkubacji +55 stopni Celsjusza, niż przed eksperymentem. "Cykl zamarzania-odtajania nie miał żadnego wpływu na wzrost tego organizmu. Nie zmarł. Być może niektóre komórki obumarły, ale zważając na ilość metanu wyprodukowanego po eksperymencie, wiele metanogenów przetrwało". W drugim eksperymencie Mickol i Kral poddali trzy gatunki metanogenów oddziaływaniu ciśnienia atmosferycznego w zakresie 50 do 100 milibarów, czyli zakresu, który może istnieć pod powierzchnią Marsa. Ciśnienie atmosferyczne na powierzchni Marsa wynosi około 7 milibarów, podczas gdy ciśnienie na poziomie morza na Ziemi wynosi 1013 milibarów. Jeden z tych trzech gatunków wykorzystanych do badania aktywnie wzrastał przy 50 milibarach, podczas gdy dwa pozostały przetrwały te warunki, i ponownie zaczęły wzrastać po eksperymencie. "Przeprowadzone przez nas eksperymenty wskazują, że środowisko marsjańskie charakteryzujące się niskim ciśnieniem nie musi być śmiertelne dla określonych gatunków metanogenów i zwiększają możliwość na istnienie sprzyjającego życiu środowiska pod powierzchnią Czerwonej Planety" twierdzą autorzy. Źródło: University of Arkansas]]> 16010 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wielka Czerwona Plama na zdjęciu z sondy Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/23/wielka-czerwona-plama-na-zdjeciu-z-sondy-juno/ Mon, 23 Apr 2018 19:11:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16015 Wielka Czerwona Plama na Jowiszu wraz z otaczającymi ją strefami turbulencji sfotografowana przez sondę Juno. Zdjęcie stanowi mozaikę wykonaną z trzech osobnych zdjęć wykonanych 1 kwietnia podczas 12. bliskiego przelotu w pobliu planety. W momencie wykonywania zdjęć sonda znajdowała się w odległości od 24749 do 49299 kilometrów od szczytów chmur planety. Zdjęcie zostało poddane obróbce przez Geralda Eichstata i Seana Dorana. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstadt/Sean Doran]]> 16015 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jaki zapach mają chmury Urana?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/24/jaki-zapach-maja-chmury-urana/ Tue, 24 Apr 2018 08:42:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16019 Siarkowodór - gaz, który nadaje zgniłym jajkom charakterystycznego zapachu, dominuje górne warstwy atmosfery Urana. Opierając się na szczegółowych spektroskopowych obserwacjach planety przeprowadzonych za pomocą teleskopu Gemini North, astronomowie odkryli ten mdlący gaz w wyższych warstwach chmur lodowego olbrzyma, przedostatniej planety Układu Słonecznego. Nawet po dziesięcioleciach obserwacji i wizycie sondy Voyager 2, Uran zachowywał dla siebie jeden istotny sekret - skład chemiczny swoich chmur. Teraz udało się potwierdzić jeden z kluczowych elementów, z których zbudowane są pokrywające planetę chmury. Patrick Irwin z Uniwersytetu Oksfordzkiego w Wielkiej Brytanii wraz ze współpracownikami z całego świata spektroskopowo zbadali promieniowanie podczerwone pochodzące z Urana, a zarejestrowane za pomocą 8-metrowego teleskopu Gemini North stojącego na szczycie Maunakea na Hawajach. W danych badacze odkryli siarkowodór zalegający w pobliżu szczytów chmur błękitnej planety. Długo poszukiwane dowody na obecność tego gazu w atmosferze opublikowano 23 kwietnia w periodyku Nature Astronomy. Teleskop Gemini oraz spektrometr NIFS (Near-Infrared Integral Field Spectrometer) pozwoliły zbadać promieniowanie słoneczne odbite od regionu bezpośrednio nad główną widoczną warstwą chmur w atmosferze Urana. "Choć linie, które próbowaliśmy tam wykryć były ledwo widoczne, byliśmy w stanie bezsprzecznie je wykryć dzięki wysokiej czułości NIFS na teleskopie Gemini i rewelacyjnym warunkom atmosferycznym na Maunakea" mówi Iwrin. "Choć wiedzieliśmy, że owe linie będą tuż na granicy wykrywalności, postanowiliśmy spróbować ich poszukać w danych z Gemini". "Ta praca stanowi innowacyjny sposób wykorzystania instrumentu pierwotnie zaprojektowanego do badania wybuchowego środowiska wokół potężnych czarnych dziur w centrach odległych galaktyk" mówi Chris Davis z amerykańskiego National Science Foundation. "Wykorzystanie NIFS do rozwiązania jednej z odwiecznych tajemnic Układu Słonecznego stanowi ogromne rozszerzenie pola jego działania" dodaje Davis. Astronomowie od dawna zastanawiali się nad składem chemicznym chmur Urana oraz nad tym czy to siarkowodór czy amoniak dominują w górnych warstwach chmur, jednak nigdy dotąd nie udało się zdobyć wyraźnych dowodów na korzyść jednego z nich. "Teraz, dzięki lepszym danym wskazującym linie absorpcyjne siarkowodoru oraz fantastycznym widmom uzyskanym za pomocą teleskopu Gemini, uzyskaliśmy odciski palców, które pozwoliły nam ustalić winnego".  Wykrycie siarkowodoru wysoko w chmurach Urana (i prawdopodobnie Neptuna) wyraźnie odróżnia je od wewnętrznych gazowych olbrzymów - Jowisza i Saturna - na których nad chmurami w ogóle nie zarejestrowano siarkowodoru, a gdzie jest sporo amoniaku. W dużej części górne warstwy chmur Jowisza i Saturna składają się z lodowego amoniaku, ale wydaje się, że w przypadku Urana już tak nie jest. Te różnice w składzie chemicznym rzucają nowe światło na pytania o procesy formowania planet w Układzie Słonecznym.

    Wspieraj działanie Pulsu Kosmosu pozbawionego reklam i pseudonauki!

    Tylko nauka, żadnych bzdur.

    http://patronite.pl/pulskosmosu


    Leigh Fletcher, członkini zespołu badawczego z Uniwersytetu Leicester w Wielkie Brytanii dodaje, że różnice między chmurami gazowych olbrzymów (Jowisz i Saturn) a lodowych olbrzymów (Uran i Neptun) najprawdopodobniej powstały już na etapie powstawania tych planet. "W trakcie procesu formowania planet Układu Słonecznego, stosunkowa obfitość azotu i siarki (a stąd amoniaku i odkrytego na Uranie siarkowodoru) zależała od temperatury i miejsca, w którym powstawała planeta. Innym czynnikiem we wczesnej historii Urana są silne dowody na to, że olbrzymie planety naszego układu planetarnego najprawdopodobniej migrowały z miejsc, w których powstawały na swoje obecne orbity. Dlatego też potwierdzenie informacji o składzie chemicznym atmosfery stanowi niezwykle cenną informację dla badaczy starających się dowiedzieć się gdzie powstał Uran, jak ewoluował i na tej podstawie doprecyzować modele migracji planetarnych. Źródło: Obserwatorium Gemini]]>
    16019 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Supermasywna czarna dziura w Drodze Mlecznej może mieć niezauważone jeszcze rodzeństwo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/25/supermasywna-czarna-dziura-w-drodze-mlecznej-moze-miec-niezauwazone-jeszcze-rodzenstwo/ Wed, 25 Apr 2018 05:44:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16024 Astronomowie zaczynają rozumieć co się dzieje gdy czarne dziury zaczynają przemierzać Drogę Mleczną. Zazwyczaj supermasywna czarna dziura (SMBH) umiejscowiona jest w jądrze masywnej galaktyki, ale czasami można natrafić na  SMBH "przemierzającą" swoją galaktykę macierzystą pozostając z daleka od centrum, w regionach takich jak halo gwiezdne - niemal sferyczny obszar gwiazd i gazu otaczający główny dysk galaktyki. Astronomowie przypuszczają, że takie zjawisko często zachodzi w procesie łączenia galaktyk w rozszerzającym się wszechświecie. Mniejsze galaktyki łącząc się z większymi odkładają swoje własne, centralne SMBH na różnych orbitach wokół centrum nowej, większej galaktyki. W najnowszym arykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Hournal Letters, badacze z Yale, University of Washington, Institut d'Astrophysique de Paris oraz University College w Londynie przewidują, że galaktyki o masie podobnej do Drogi Mlecznej powinny posiadać po kilka supermasywnych czarnych dziur. Zespół badaczy wykorzystał do swoich badań nową, najnowocześniejszą symulację kosmologiczną Romulus do przewidzenia dynamiki SMBH we wnętrzach masywnych galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=38QFWFk0x1k "Niezwykle mało prawdopodobnym jest, aby jakakolwiek błądząca supermasywna czarna dziura zbliżyła się na tyle do Słońca, aby wywrzeć jakikolwiek wpływ na nasz układ planetarny" mówi Michael Ttremmle, główny autor i badacz w Yale Center for Astronomy and Astrophysics. "Szacujemy, że przejście jednej z tych błąkających się czarnych dziur w pobliżu Układu Słonecznego, na tyle blisko, aby mieć na niego jakikolwiek wpływ może zdarzać się raz na 100 miliardów lat. Tremmel dodaje, że z uwagi na fakt, że SMBH mogą istnieć z daleka od centrów galaktyk i poza dyskami galaktycznymi, istnieje małe prawdopodobieństwo, że będą one akreować więcej gazu - co z kolei oznacza że będą praktycznie niewidoczne. "Aktualnie zastanawiamy się  jak moglibyśmy dowieść ich istnienia w sposób pośredni" dodaje Tremmel. Źródło: Yale University]]> 16024 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Potężne zderzenia galaktyk w zamierzchłej przeszłości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/25/potezne-zderzenia-galaktyk-w-zamierzchlej-przeszlosci/ Wed, 25 Apr 2018 17:38:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16028 Źródło: ESO/M. Kornmesser[/caption]

    Teleskopy ALMA i APEX spojrzały głęboko w kosmos – do czasów gdy Wszechświat miał zaledwie jedna dziesiątą obecnego wieku – i ujrzały początki gigantycznych kosmicznych karamboli: nadchodzące kolizje młodych galaktyk gwiazdotwórczych. Astronomowie sądzili, że takie zdarzenia zachodziły dopiero w trzy miliardy lat po Wielkim Wybuchu, więc z zaskoczeniem przyjęli obserwacje, które pokazały pokazały, że działo się to gdy Wszechświat miał zaledwie połowę tego wieku! Uważa się, że te starodawne układy galaktyk  obserwujemy w trakcie tworzenia najbardziej masywnych struktur znanych we Wszechświecie: gromad galaktyk.

    Przy pomocy Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) oraz Atacama Pathfinder Experiment (APEX) dwa międzynarodowe zespoły naukowców, którymi kierowali Tim Miller z Dalhousie University (Kanada) i Yale University (USA) oraz Iván Oteo z University of Edinburgh (Wielka Brytania), odkryły zaskakująco gęste koncentracje galaktyk, które zmierzają do połączenia, tworząc jądra struktur, która potem staną się gigantycznymi gromadami galaktyk. Patrząc przez 90% odległości obserwowalnego Wszechświata, zespół Millera obserwował protogromadę galaktyk o nazwie SPT2349-56. Światło od tego obiektu rozpoczęło podróż do nas w momencie, gdy Wszechświat miał około jedną dziesiątą obecnego wieku. [caption id="attachment_16030" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: ESO/ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/Miller et al.[/caption] Pojedyncze galaktyki w tym gęstym kosmicznym karambolu to galaktyki gwiazdotwórcze, a koncentracja tak żywiołowych procesów gwiazdotwórczych w tak zwartym obszarze, czyni go najbardziej aktywnym rejonem spośród obecnie znanych w młodym Wszechświecie. Każdego roku rodzą się tam tysiące gwiazd, w porównaniu do zaledwie jednej gwiazdy rocznie powstającej w naszej Drodze Mlecznej. Łącząc obserwacje z teleskopów ALMA i APEX, zespół Oteo odkrył podobny proces łączenia galaktyk utworzony przez pyłowe galaktyki gwiazdotwórcze, przezwane w języku angielskim „dusty red core”, z powodu swojego bardzo czerwonego koloru. https://www.youtube.com/watch?v=FmBVOmELaeQ Iván Oteo wyjaśnia dlaczego obiekty te są niespodziewane: „Czas życia pyłowych obszarów gwiazdotwórczych jest względnie krótki, ponieważ konsumują swój gaz w nadzwyczajnym tempie. W danym czasie, w dowolnym zakątku Wszechświata, galaktyki te są zwykle w mniejszości. Zatem odnalezienie licznych pyłowych galaktyk gwiazdotwórczych świecących w tym samym czasie jest bardzo zagadkowe. Jest to coś, co nadal wymaga zrozumienia.” Formujące się gromady galaktyk były najpierw dostrzeżone jako słabe smugi światła przy pomocy Teleskopu Bieguna Południowego oraz Kosmicznego Obserwatorium Herschel. Wykonane następnie obserwacje ALMA I APEX pokazały, że obiekty te mają nietypową strukturę i potwierdziły, że ich światło pochodzi z czasów dużo wcześniejszych niż się spodziewano – zaledwie 1,5 miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Nowe obserwacje ALMA w wysokiej rozdzielczości ostatecznie pokazały, że te dwie słabe plamki nie są pojedynczymi obiektami, ale składają się odpowiednio z czternastu i dziesięciu indywidualnych masywnych galaktyk, z których każda ma promień porównywalny z odległości pomiędzy Drogą Mleczną, a sąsiednimi Obłokami Magellana. https://www.youtube.com/watch?v=oK08iw2PlzY „Odkrycia dokonane przez ALMA mogą być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Dodatkowe obserwacje przy użyciu teleskopu APEX pokazują, że prawdziwa liczba galaktyk gwiazdotwórczych może być nawet trzykrotnie większa. Trwające obserwacje przy pomocy instrumentu MUSE na należącym do ESO teleskopie VLT także identyfikują kolejne galaktyki” komentuje Carlos De Breuck, astronom z ESO. Aktualnie modele teoretyczne i komputerowe sugerują, że protogromady tak masywne, jak opisane powyżej, potrzebują znacznie więcej czasu na ewolucję. Korzystając z danych z ALMA i jej niebywałej rozdzielczości oraz czułości, jako danych wejściowych do skomplikowanych symulacji komputerowych, naukowcy byli w stanie zbadać powstawanie gromady w okresie mniej niż 1,5 miliarda lat po Wielkim Wybuchu. „To w jaki sposób łączenie galaktyk nastąpiło na tak dużą skalę w tak szybkim tempie, jest tajemnicą. Nie rozrastały się stopniowo przez miliardy lat, tak jak astronomowie się spodziewali do tej pory. Odkrycie daje wielką szansę na zbadanie w jaki sposób masywne galaktyki zgrupowały się, aby utworzyć gigantyczne gromady galaktyk” mówi Tim Miller, przyszły doktorant na Yale University, pierwszy autor jednej z publikacji. Źródło: ESO]]>
    16028 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkryli towarzysza gwiazdy, która eksplodowała jako supernowa SN 2001ig]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/26/astronomowie-odkryli-towarzysza-gwiazdy-ktora-eksplodowala-jako-supernowa-sn-2001ig/ Thu, 26 Apr 2018 21:43:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16034 Credit: NASA, ESA, S. Ryder (Australian Astronomical Observatory), and O. Fox (STScI)[/caption] Siedemnaście lat temu astronomowie zaobserwowali eksplozję supernowej 40 milionów lat świetlnych od Ziemi w galaktyce skatalogowanej jako NGC 7424, znajdującej się w południowym gwiazdozbiorze Żurawia. Teraz, w gasnącej poświacie tejże eksplozji, Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał pierwsze zdjęcie gwiezdnego towarzysza gwiazdy, która w ten spektakularny sposób zakończyła swoje życie. Powyższe zdjęcie stanowi najbardziej przekonujący dowód na to, że do niektórych eksplozji supernowych dochodzi w układach podwójnych. "Wiemy, że większość masywnych gwiazd występuje w układach podwójnych" mówi Stuart Ryder z AAO w Sydney, główny autor tego odkrycia. "W wielu z tych układów podwójnych dochodzi do różnych interakcji i transferów gazu z jednej gwiazdy do drugiej gdy orbity obu gwiazd się zacieśniają". Towarzysz gwiazdy, która eksplodowała jako supernowa w tym przypadku nie był jednak tylko niewinnym obserwatorem eksplozji. Gwiazda ta wyssała niemal cały wodór z otoczki kończącej swoje życie gwiazdy czyli z obszaru, w którym zachodzi transport energii z jądra gwiazdy do jej atmosfery. Miliony lat zanim owa gwiazda eksplodowała jako supernowa, złodziejstwo ze strony jej towarzysza doprowadziło do powstania w niej niestabilności, przez co okresowo wywiewała ona kokon i warstwy wodoru zanim jeszcze doszło do eksplozji. Supernowa zwana SN 2001ig skatalogowana jest jako supernowa typu IIb. To dość nietypowa supernowa ponieważ w tej eksplozji większość, jeżeli nie cały, wodoru w gwieździe nie ma jeszcze przed eksplozją. Tego typu eksplodujące gwiazdy zidentyfikował po raz pierwszy w 1987 roku Alex Filippenko z University of California w Berkeley. Jak dotąd nie do końca wiadomo jak supernowe odarte z otoczek tracą swoje zewnętrzne warstwy. Pierwotnie uważano, że ich progenitorem są pojedyncze gwiazdy charakteryzujące się bardzo silnymi wiatrami gwiazdowymi, które pozwoliły im wypchnąć zewnętrzne otoczki gwiazdy. Problem jednak w tym, że gdy astronomowie zaczęli poszukiwać gwiazd, które prowokowały takie supernowe, nie byli w stanie znaleźć wielu wśród nich wielu przypadków supernowych pozbawionych otoczki. "Było to szczególnie osobliwe, ponieważ astronomowie oczekiwali, że tymi progenitorami okażą się najmasywniejsze i najjaśniejsze gwiazdy" mówi Ori Fox, członek zespołu z STScI. "Natomiast sama liczba takich supernowych jest wyższa niż oczekiwano". To sprawiło, że wielu astronomów tworzyło teorie mówiące, że wiele głównych gwiazd znajdowała się w małomasywnych układach podwójnych. Postanowili zatem to sprawdzić. Poszukiwanie gwiezdnych towarzyszek, które przetrwały eksplozję supernowej nie jest łatwym zadaniem. Przede wszystkim muszą się one znajdować stosunkowo blisko Ziemi, aby Hubble mógł je dostrzec, bowiem świecą one dość słabo. SN 2001ig i jej towarzyszka znajdują się na granicy tego ograniczenia. W tej odległości nie dochodzi do zbyt wielu supernowych. Co więcej, astronomowie muszą znać ich dokładne położenie, bazując na bardzo precyzyjnych pomiarach. W 2002 roku, wkrótce po eksplozji SN 2001ig naukowcom udało się precyzyjnie ustalić położenie supernowej za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Cerro Paranal w Chile. W 2004 roku dalsze obserwacje prowadzone z Obserwatorium Gemini South w Cerro Pachon w Chile jako pierwsze wskazały, że być może po tej eksplozji pozostał towarzysz eksplodującej gwiazdy. Dzięki temu, że znali dokładne współrzędne obiektu, Ryder wraz ze swoim zespołem był w stanie skierować Hubble'a w to miejsce 12 lat później, gdy zaczął zanikać blask supernowej. Wyjątkowa rozdzielczość Hubble'a oraz jego zdolności w zakresie ultrafioletowym pozwoliła badaczom odnaleźć i sfotografować gwiezdnego towarzysza supernowej. Tuż przed eksplozją supernowej, orbity obu gwiazd wokół wspólnego środka masy trwały około roku. Kiedy główna gwiazda eksplodowała, miało to dużo mniejszy wpływ na jej towarzysza niż można by było przypuszczać. W 2014 roku Fox wraz ze swoim zespołem wykorzystał Hubble'a do wykrycia towarzysza innej supernowej typu IIb - SN 1993J. Aczkolwiek w tamtym przypadku udało się zarejestrować widmo gwiazdy, a nie wykonać jej zdjęcie. SN 2001ig to pierwsza taka gwiazda, która została sfotografowana. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 16034 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda ExoMars przesyła pierwsze zdjęcia z nowej orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/27/sonda-exomars-przesyla-pierwsze-zdjecia-z-nowej-orbity/ Fri, 27 Apr 2018 08:00:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16038 Źródło: ESA[/caption] Sonda ExoMars Trace Gas Orbiter przesłała na Ziemię pierwsze zdjęcia Czerwonej Planety wykonane z nowej orbity. Sonda dotarła na niemal kołową orbitę na wysokości 400 km nad powierzchnią Marsa kilka tygodni temu, na czas aby zacząć planowane poszukiwania gazów atmosferycznych, które mogą świadczyć o trwającej obecnie aktywności geologicznej i biologicznej na Marsie. Powyższe zdjęcie fragmentu krateru uderzeniowego wykonał zainstalowany na orbiterze instrument CaSSIS (Colour and Stereo Surface Imaging System) w ramach okresu testowego. Kamera została uruchomiona 20 marca i była testowana jeszcze przed rozpoczęciem głównej misji w dniu 28 kwietnia. "Na początku fazy testowej przesłaliśmy na pokład sondy nowe oprogramowanie. Aktualnie instrument działa prawidłowo i jest gotowy do pracy" mówi główny badacz CaSSIS Nicolas Thomas z Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii. Zdjęcie przedstawia 40-kilometrowej długości segment Krateru Korolew zlokalizowany wysoko na półkuli północnej. Jasny materiał na krawędzi krateru to lód. "Naprawdę jesteśmy bardzo zadowoleni z jakości tego zdjęcia, biorąc pod uwagę niezbyt dobre warunki oświetleniowe podczas jego wykonywania" mówi Antoine Pommerol, członek zespołu badawczego CaSSIS pracujący nad kalibracja danych. "To potwierdza, że CaSSIS może znacząco przyczynić się do badań cyklu dwutlenku węgla i wody na Marsie". Powyższe zdjęcie zostało złożone z trzech zdjęć wykonanych w różnych barwach niemal jednocześnie w dniu 15 kwietnia br. [caption id="attachment_16040" align="aligncenter" width="1024"] Sonda Trace Gas Orbiter. Źródło: ESA[/caption] "Naszym celem jest pełna autmatyzacja procesu tworzenia zdjęć" mówi Nick. "Gdy już osiągniemy ten etap, będziemy mogli szybko przesyłać dane do społeczności naukowej w celu dalszej ich analizy". Kamera zainstalowana na pokładzie orbitera to jeden z czterech instrumentów, w które wyposażono Trace Gas Orbiter. Oprócz niej znajdują się tam dwa zestawy spektrometrów i detektor neutronów. Spektrometry rozpoczęły swoją misję naukową 21 kwietnia po raz pierwszy "wąchając" atmosferę. W rzeczywistości owo wąchanie to wykorzystanie spektrometrów  do badania w jaki sposób cząsteczki tworzące atmosferę pochłaniają promieniowanie słoneczne: każdy związek chemiczny ma swoje unikalne wzory, które umożliwią nam poznanie składu chemicznego atmosfery. Do poznania szczegółów, a szczególnie do wykrycia rzadkich - lub nawet jeszcze nie odkrytych - składników atmosfery niezbędne będą obserwacje długofalowe. Gazy śladowe, jak już wskazuje sama nazwa, występują bowiem w bardzo małych ilościach: stanowią mniej niż 1 procent objętości atmosfery planety. Przede wszystkim orbiter będzie poszukiwał śladów metanu i innych gazów, które mogłyby być sygnaturami obecnie trwających na Marsie procesów biologicznych i geologicznych. Kamera natomiast z czasem pozwoli scharakteryzować te fragmenty powierzchni, które mogą być związane ze źródłami odkrytych gazów śladowych. Źródło: ESA]]> 16038 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Stare dane, nowe odkrycia: sonda Galileo wciąż zaskakuje]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/04/30/stare-dane-nowe-odkrycia-sonda-galileo-wciaz-zaskakuje/ Mon, 30 Apr 2018 18:01:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16042 Daleko w Układzie Słonecznym, w miejscu, w którym Ziemia wydaje się być tylko bladoniebieską kropką, sonda Galileo spędziła osiem lat krążąc wokół Jowisza. W tym czasie, dzielna sonda - nieco większa od żyrafy - przesłała na Ziemię ogrom informacji dotyczących księżyców gazowego olbrzyma, włącznie z danymi obserwacyjnym obejmującymi środowisko magnetyczne wokół Ganimedesa, które okazało się wyraźnie różne od pola magnetycznego Jowisza. Misja sondy Galileo zakończyła się w 2003 roku, ale nowo odtworzone dane z pierwszego przelotu sondy w pobliżu Ganimedesa pozwoliły naukowcom wyciągnąć z nich nowe informacje o otoczeniu tego księżyca - które nie przypomina niczego innego spotykanego w układzie słonecznym.
    "Wracamy ponad 20 lat, aby na nowo przyjrzeć się niektórym nigdy niepublikowanym danym i dokończyć tę historię", mówi Glyn Collinson, główna autorka najnowszego artykułu dotyczącego magnetosfery Ganimedesa. "Okazało się, że jest jeszcze jeden element, o którym jak dotąd nikt nie wiedział." Nowe wyniki wskazują na burzliwe środowisko: cząstki wybijane z lodowej powierzchni księżyca w wyniku deszczu plazmy i silnych przepływów plazmy między Jowiszem a Ganimedesem związanych z wybuchowymi zdarzeniami magnetycznymi, do których dochodzi między otoczeniem magnetycznym Jowisza i Ganimedesa. Naukowcy uważają, że te obserwacje mogą stanowić klucz do tajemnic tego księżyca takich jak chociażby niezwykle jasne zorze na Ganimedesie. W 1996 roku, wkrótce po dotarciu do Jowisza, sonda Galileo dokonała zaskakującego odkrycia: Ganimedes posiada własne pole magnetyczne. Podczas gdy większość planet w Układzie Słonecznym posiada pole magnetyczne - tak zwaną magnetosferę - nikt nie oczekiwał go wokół księżyca. Między 1996 a 2000 rokiem, Galileo wykonało sześć celowanych przelotów w pobliżu Ganimedesa, zbierając za pomocą licznych instrumentów dane o jego magnetosferze. Wśród wykorzystanych instrumentów był PLS (Plasma Subsystem), który mierzył gęstość, temperaturę i kierunek plazmy - wzbudzonego, elektrycznie naładowanego gazu - przepływającego przez otoczenie wokół sondy Galileo. Nowe wyniki, niedawno opublikowane w periodyku Geophysical Research Letters, odsłaniają interesujące szczegóły dotyczące unikalnej struktury tej magnetosfery. https://www.youtube.com/watch?v=yvFDh4E06ao Wiemy, że ziemska magnetosfera - oprócz "obsługiwania" kompasów i powodowania zórz polarnych - jest niezwykle istotna w utrzymywaniu życia na naszej planecie, bowiem chroni naszą planetę przed promieniowaniem docierającym tu z przestrzeni kosmicznej. Niektórzy naukowcy uważają, że ziemska magnetosfera była także jednym z warunków pojawienia się życia na naszej planecie. Badanie magnetosfer w układie słonecznym nie tylko pozwala nam dowiedzieć się więcej o procesach fizycznych wpływających na otoczenie magnetyczne Ziemi, ale także pozwala nam zrozumieć atmosfery otaczające potencjalnie sprzyjające życiu planety w innych układach planetarnych. Magnetosfera Ganimedesa stanowi okazję zbadania unikalnego otoczenia magnetycznego zanurzonego w dużo większej od niego magnetosferze Jowisza. Dzięki temu, że magnetosfera Ganimedesa jest zanurzona w magnetosferze Jowisza, jest ona chroniona przed wiatrem słonecznym, przez co jej kształt wyraźnie różni się od innych magnetosfer w Układzie Słonecznym. Zazwyczaj magnetosfery kształtowane są przez ciśnienie naddźwiękowych cząstek wiatru słonecznego przelatujących w ich pobliżu. Ale w przypadku Ganimedesa, to stosunkowo wolniejsza plazma krążąca wokół Jowisza kształtuje magnetosferę, która przyjmuje kształt rogu rozciągający się od księżyca w kierunku jego orbity wokół planety. Przelatując w pobliżu Ganimedesa, sonda Galileo bezustannie była atakowana przez wysokoenergetyczne cząstki. Cząstki plazmy przyspieszane przez jowiszową magnetosferę, bezustannie docierają na bieguny Ganimedesa, gdzie pole magnetyczne  kieruje je w stronę powierzchni. Ciągły strumień plazmy krążącej wokół Jowisza i docierający do powierzchni Ganimedesa, wybija z jego powierzchni wiele cząstek. Ich badanie może nam powiedzieć wiele o bardzo cienkiej atmosferze otaczającej ten księżyc" mówi Bill Paterson z NASA Goddard, współautor badania, który także pracował w zespole PLS podczas misji Galileo. Ganimedes posiada zorze polarne tak samo jak Ziemia. Niemniej jednak w przeciwieństwie do niej, cząstki powodujące zorze na Ganimedesie pochodzą  z plazmy  otaczającej Jowisza, a nie z wiatru słonecznego. Analizując dane, naukowcy zauważyli, że podczas pierwszego przelotu w pobliżu Ganimedesa, sonda Galileo szczęśliwie przeleciała tuż nad regionem zorzy co widać w ilości jonów docierających na powierzchnię czapy polarnej księżyca. Porównując miejsce, w którym pojawiły się jony z danymi z teleskopu Hubble'a, naukowcy byli w stanie dokładnie ustalić precyzyjne położenie strefy zórz, co może pozwolić im rozwiązać takie tajemnice jak cząstki, które powodują ich powstawanie. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]>
    16042 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Toksyczne jezioro wulkaniczne na Ziemi a życie na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/02/toksyczne-jezioro-wulkaniczne-na-ziemi-a-zycie-na-marsie/ Wed, 02 May 2018 09:55:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16047 Sarah Black z CU Boulder podczas zbierania próbek wody z Laguna Caliente. Źródło: Brian Hynek[/caption] Badacze z Uniwersytetu Colorado w Boulder odkryli mikroby żyjące w toksycznym jeziorze wulkanicznym, które może być nazwane jednym z najbardziej nieprzyjaznych środowisk na Ziemi. Odkrycie, które zostało opisane w artykule opublikowanym niedawno online, mogą dać pewne wskazówki naukowcom poszukującym oznak życia na Marsie. Zespół badaczy kierowany przez prof. Briana Hynka ryzykował poparzenia drugiego stopnia, opary kwasu siarkowego i zagrożenie erupcjami, aby pobrać próbki wody z Laguna Caliente. Skryte w Poas Volcano na Kostaryce, tej zbiornik wody jest 10 milionów razy bardziej kwaśny d wody z kranu i osiąga temperatury bliskie temperaturze wrzenia. Co więcej, zbiornik ten przypomina dawne gorące źródła, które w zamierzchłej przeszłości można było znaleźć na powierzchni Marsa. Owo kostarykańskie jezioro może sprzyjać życiu - ale ledwo co. Hynek wraz ze swoimi współpracownikami odkrył w wodzie pobranej z jeziora mikroby należące tylko do jednego gatunku bakterii, co stanowi absolutnie najniższy poziom różnorodności. "Nawet w ekstremalnie niesprzyjającym środowisku wciąż może istnieć życie" mówi Hynek, z Laboratorium Fizyki Atmosfery i Przestrzeni Kosmicznej. "Ale jest tam bardzo mało życia. Mars był równie ekstremalny w swojej wczesnej historii, zatem nie powinniśmy oczekiwać, że uda nam się znaleźć dowody na wielkoskalową bioróżnorodność także  tam". Laguna Caliente jest bardzo zmiennym środowiskiem: temperatura wody może ulegać gwałtownym zmianom na przestrzeni godzin, a pod dnem jeziora przepływają kanały magmowe, które często są miejscem erupcji przypominających gejzery. "Znajdujemy tutaj granice tego, co życie na Ziemi może wytrzymać" mówi Hynek. "Nie jest to miejsce gdzie chcielibyśmy spędzić zbyt dużo czasu. Szybko pokryłoby nas wrzące błoto i siarka z erupcji". W poszukiwaniu żywych organizmów w tym granicznym środowisku, badacze analizowali próbki wody pobrane z jeziora poszukując w nich DNA. W artykule naukowym opublikowanym w tym miesiącu w periodyku Astrobiology, badacze odkryli sygnatury jednego gatunku bakterii należącej do rodzaju Acidiphilium - grupy mikrobów, które badacze wcześniej dostrzegali w toksycznej wodzie pochodzącej z kopalń węgla i innych nieprzyjaznych miejsc. "Nie jest niczym szczególnym odkrycie środowiska pozbawionego życia, na przykład w wulkanie, który sam siebie sterylizuje" mówi Hynek. "Ale środowisko, w którym znajdujemy tylko jeden typ organizmów, a nie całą społeczność różnych organizmów jest czymś niezwykle rzadkim w naturze". Jeżeli życie faktycznie wyewoluowało na Marsie, prawdopodobnie przetrwało w sposób przypominający te bakterie - przetwarzając energię z minerałów zawierających żelazo i siarkę. Hynek poświęcił znaczną część swojej kariery zawodowej na poszukiwanie na Ziemi miejsc, który przypominają Marsa sprzed niemal czterech miliardów lat, kiedy to na jego powierzchni było mnóstwo wody w stanie ciekłym. To trudne zadanie: intensywne procesy wulkaniczne w tym czasie powodowały powstawanie niestabilnych i bogatych w minerały zbiorników wody, tzw. parków Yellowstone na całym marsie. W 2020 roku NASA planuje wysłanie łazika Mars 2020 na Czerwoną Planetę w poszukiwaniu dowodów na istnienie życia. Według Hynka badacze powinni najpierw skupić się właśnie na miejscach, w których kiedyś były takie stawy.]]> 16047 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble odkrywa hel w atmosferze egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/02/hubble-odkrywa-hel-w-atmosferze-egzoplanety/ Wed, 02 May 2018 17:25:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16051 Astronomowie pracujący na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a odkryli hel w atmosferze egzoplanety WASP-107b. To pierwszy przypadek odkrycia tego pierwiastka w atmosferze planety spoza Układu Słonecznego. Odkrycie dowodzi możliwości badania rozszerzonych atmosfer egzoplanet na podstawie ich widm w podczerwieni. Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Jessicę Spake, doktorantkę na Uniwersytecie w Exeter wykorzystał kamerę WFC3 (Wide Field Camera 3) do odkrycia helu w atmosferze egzoplanety WASP-107b. To pierwsze odkrycie tego typu. https://www.youtube.com/watch?v=rC7XzE9WA4I Spake tłumaczy wagę tego odkrycia: "Hel jest drugim pod względem obfitości (zaraz po wodorze) pierwiastkiem we Wszechświecie. Jest to także jeden z głównych składników Jowisza i Saturna w Układzie Słonecznym. Niemniej jednak jak dotąd helu nie udawało się odkryć na żadnej planecie, nawet pomimo nastawionych na to poszukiwań". Badacze dokonali odkrycia analizując widmo atmosfery WASP-107b w zakresie podczerwonym. Wcześniejsze detekcje rozszerzonych atmosfer egzoplanetarnych  wykonywano poprzez badanie widm w zakresie ultrafioletowym i optycznym; najnowsze odkrycie jednak wskazuje, że atmosfery egzoplanet można także badać na dłuższych falach. "Silny sygnał od helu jaki zarejestrowaliśmy dowodzi, że nowa technika badania górnych warstw atmosfer może być stosowana do szerszej palety planet" mówi Spake. "Obecnie wykorzystywane metody, które oparte są na promieniowaniu w zakresie ultrafioletowym, ograniczają się do najbliższych nam egzoplanet. Wiemy, że w górnych warstwach atmosfery Ziemi znajduje się hel, a ta nowa technika może pomóc nam wykryć atmosfery wokół innych egzoplanet o rozmiarach Ziemi - co jest bardzo trudne przy obecnie stosowanej technologii". https://www.youtube.com/watch?v=Mrm45U0e0dc WASP-17b to planeta o jednej z najniższych gęstości: choć planeta rozmiarami zbliżona jest do Jowisza, ma jedynie 12% jego masy. Badana egzoplaneta znajduje się około 200 lat świetlnych od Ziemi i okrąża swoją gwiazdę macierzystą w niecałe sześć dni. Ilość helu wykrytego w atmosferze WASP-107b jest tak duża, że jej górna warstwa atmosfery musi rozciągać się na dziesiątki tysięcy kilometrów w przestrzeń kosmiczną. To także pierwszy przypadek odkrycia rozszerzonej atmosfery w zakresie podczerwonym. Z uwagi na fakt, że atmosfera jest tak rozszerzona, planeta traci znaczące ilości gazów atmosferycznych na rzecz przestrzeni - między 0,1 a 4% całkowitej masy atmosfery na miliard lat. Już w 2000 roku przewidywano, że hel będzie jednym z najłatwiej wykrywanych gazów w atmosferach gazowych olbrzymów, ale jak dotąd poszukiwania były bezowocne. https://www.youtube.com/watch?v=lcZVdCJmDI0 David Sing, współautor artykułu opisującego odkrycie, także z Uniwersytetu w Exeter, podsumowuje: "Nasza nowa metoda, wraz z przyszłymi teleskopami takimi jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, pozwoli nam badać atmosfery egzoplanet dużo bardziej szczegółowo niż to było dotąd możliwe". Źródło: NASA, ESA]]> 16051 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Gwiezdny portret rodzinny w zakresie rentgenowskim]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/04/gwiezdny-portret-rodzinny-w-zakresie-rentgenowskim/ Fri, 04 May 2018 10:58:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16057 Na swój sposób gromady gwiazd przypominają olbrzymie rodziny złożone z tysięcy podobnych gwiazd.  Wszystkie gwiazdy w gromadzie mają to samo pochodzenie - wspólny obłok gazu i pyłu - i związane są ze sobą grawitacyjnie. Astronomowie uważają, że nasze Słońce także powstało 4,6 miliarda lat temu w gromadzie gwiazd, która szybko uległa rozproszeniu. Badając młode gromady gwiazd, astronomowie mają nadzieję dowiedzieć się więcej o tym jak powstają gwiazdy - także takie jak Słońce. NGC 6231 znajdująca się jakieś 5200 lat świetlnych od Ziemi, stanowi idealne laboratorium do badania gromad gwiazd znajdujących się w krytycznym etapie ewolucji: tuż po ustaniu procesów gwiazdotwórczych. Odkrycia NGC 6231 dokonał Giovanni Battista Hodierna, włoski matematyk i ksiądz, który opublikował obserwacje tej gromady w 1654 roku. Współcześni obserwatorzy nieba mogą dojrzeć tę gromadę w południowo-zachodnim ogonie gwiazdozbioru Skorpiona. Kosmiczne Obserwatorium Rentgenowskie Chandra zostało wykorzystane do zidentyfikowania w tej gromadzie młodych gwiazd podobnych do Słońca, które do niedawna skrywały się całkowicie na widoku. Młode gromady gwiazd takie jak NGC 6231 znajduje się w kierunku dysku Drogi Mlecznej.  Z tego też powodu gwiazdy leżące przed lub za NGC 6231 istotnie przewyższają liczebnością gwiazdy należące do gromady.  Będą to zazwyczaj gwiazdy dużo starsze niż te tworzące NGC 6231, zatem elementy składowe gromady można zidentyfikować wybierając gwiazdy wskazujące na stosunkowo młody wiek. Młode gwiazdy wyróżniają się na zdjęciach Chandry ponieważ charakteryzują się silną aktywnością magnetyczną, która ogrzewa ich zewnętrzne warstwy atmosfer do kilkudziesięciu milionów stopni Celsjusza sprawiając, że zaczynają emitować promieniowanie rentgenowskie. Pomiary w podczerwieni wspomagają proces weryfikacji, że źródłem promieniowania  jest młoda gwiazda oraz proces określania właściwości takiej gwiazdy. Powyższe zdjęcie NGC 6231 wykonane za pomocą Chandry przedstawia zbliżenie na wewnętrzny obszar gromady. Chandra może rejestrować promieniowanie w zakresie rentgenowskim, które następnie dzieli na trzy pasma. Kolor czerwony, zielony i niebieski przedstawiają odpowiednio promieniowanie rentgenowskie o niskiej, średniej i wysokiej energii. Najjaśniejsze promieniowanie rentgenowskie przedstawiono kolorem białym. https://www.youtube.com/watch?v=dTzk_hdIRhw Dane z Chandry w połączeniu z danymi w podczerwieni zebranymi za pomocą  teleskopu VISTA (Visible and Infrared Survey telescope for Asrtonomy) stanowią najlepszy obecnie spis młodych gwiazd w NGC 6231. W gromadzie gwiazd NGC 6231 znajduje się od 5700 do 7000 młodych gwiazd czyli dwa razy więcej niż w dobrze poznanej gromadzie gwiazd w Orionie. Gwiazdy w NGC 6231 są nieco starsze (3,2 miliona lat) niż te w Orionie (2,5 miliona lat). Niemniej jednak NGC 6231 jest dużo większa, a więc zagęszczenie gwiazd, tj. odległość między poszczególnymi gwiazdami, jest niemal trzydziestokrotnie mniejsze. Takie różnice umożliwiają naukowcom badanie różnorodności właściwości gromad gwiazd w ciągu pierwszych kilku milionów lat ich życia. Badanie za pomocą Chandry tej jak i innych młodych gromad gwiazd  umożliwiło astronomom stworzenie próbki, na której można badać ewolucję gromad. Owe gromady pochodzą z różnych obszarów gwiazdotwórczych, jednak NGC 6231 stanowi istotny element tej układanki, bowiem pokazuje jak gromada wygląda po zakończeniu procesów gwiazdotwórczych. Porównanie wieku, rozmiarów i mas gromad w tej próbce pozwala wywnioskować, że NGC 6231 rozrosła się z bardziej kompaktowego zbioru, ale nie rozrastała się wystarczająco szybko, aby tworzące ją gwiazdy mogły  uciec z pola grawitacyjnego gromady. Astronomowie nie są pewni jakie będą dalsze losy tej gromady i czy jej gwiazdy pozostaną ze sobą związane grawitacyjnie. Pobliskie obszary gwiazdotwórcze często zawierają liczne gromady gwiazd, z których większość jest mniej masywna od NGC 6231. Prosta budowa oraz stosunkowo wysoka masa tej gromady wskazują, że NGC 6231 powstała z kilku gromad gwiazd jeszcze na wczesnym etapie swojego istnienia. Źródło: NASA/Chandra X-ray Observatory]]> 16057 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli egzoplanetę o atmosferze bez chmur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/07/astronomowie-odkryli-egzoplanete-o-atmosferze-bez-chmur/ Mon, 07 May 2018 17:16:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16062 Wizja artystyczna przedstawiająca gorącego Saturna WASP-96b. Źródło: Engine House[/caption] Naukowcy odkryli atmosferę egzoplanetarną pozbawioną chmur, tym samym dokonując przełomu w poszerzaniu naszej wiedzy o planetach spoza Układu Słonecznego. Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez dr Nikołaja Nikołowa z Uniwersytetu w Eeter odkrył atmosferę "gorącego Saturna" WASP-96b, w której nie ma żadnych chmur. Wykorzystując 8,2-mtrowy Bardzo Duży Teleskop (VLT) w Chile, badacze badali atmosferę WASP-96b podczas jej przejścia na tle tarczy jej gwiazdy macierzystej. Dzięki temu badacze byli w stanie zmierzyć spadek jasności spowodowany przez przejście planety i jej atmosfery, a jednocześnie zbadać skład chemiczny atmosfery planety. Tak samo jak twoje czy moje odciski palców stanowią unikalny wzór, atomy i cząsteczki także mają unikalne widmo, które można wykorzystać do wykrycia ich obecności w obiektach kosmicznych. Widmo WASP-96b wykazuje pełne widmo sodu, które można obserwować tylko w przypadku atmosfery całkowicie pozbawionej chmur. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature 7 maja br. WASP-96b to typowy gorący olbrzym gazowy o temperaturze 1300K podobny pod względem masy do Saturna i o rozmiarach 20% większych od Jowisza. Planeta ta okresowo przechodzi na tle tarczy gwiazdy podobnej do Słońca, oddalonej od nas o 980 lat świetlnych w kierunku południowego gwiazdozbioru Feniksa. Od dawna przewidywano, że sód istnieje w atmosferach gazowych olbrzymów poza Układem Słonecznym, a w atmosferze pozbawionej chmur powodowałby powstawanie widma kształtem przypominającego namiot. Nikołaj Nikołow, główny autor opracowania z Uniwersytetu w Exeter powiedział: "Przyglądaliśmy się ponad dwudziestu widmom tranzytujących egzoplanet. WASP-96b to jedyna egzoplaneta, która wydaje się być całkowicie pozbawiona chmur i która wykazuje tak czyste widmo sodu". "Jak dotąd, sód obserwowaliśmy jako bardzo wąski szczyt albo wcale go nie obserwowaliśmy. Działo się tak dlatego, że charakterystyczny profil "o kształcie namiotu" może powstawać tylko głęboko w atmosferze planety i w przypadku większości planet, chmury nie pozwalają nam go dostrzec". Wiemy, że w niektórych najgorętszych i najchłodniejszych planetach Układu Słonecznego jak i w egzoplanetach mamy do czynienia z chmurami i mgłami. Obecność czy brak chmur i ich zdolności do blokowania promieniowania odgrywa istotną rolę w całkowitym budżecie energetycznym atmosfer planetarnych. "Trudno przewidzieć, które z tych gorących atmosfer będą miały gęste chmury. Obserwując pełną paletę możliwych atmosfer, od bardzo zachmurzonych po niemal całkowicie pozbawione chmur, takie jak WASP-96b, dowiadujemy się z czego dokładnie te chmury się składają" mówi prof. Jonathan J. Fortney, współautor badań z Other Worlds Laboratory (OWL) na Uniwersytecie Kalifornii w Santa Cruz (UCSC). Sygnatura sodu widoczna w widmie WASP-96b wskazuje, że jej atmosfera jest całkowicie pozbawiona chmur. Jej obserwacje umożliwiły zespołowi zmierzenie obfitości sodu w atmosferze planety i stwierdzenie, że jest ona podobna do tych w Układzie Słonecznym. "WASP-96b stanowi także unikalną okazję do określenia obfitości innych związków chemicznych, takich jak woda, tlenek węgla i dwutlenek węgla" dodaje współautor artykułu Ernst de Mooij z Uniwersytetu w Dublinie. Sód jest siódmym najpowszechniejszym pierwiastkiem we Wszechświecie. Aktualnie badacze planują badanie obfitości H2O, CO, CO2 za pomocą Hubble'a i Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Źródło: Uniwersytet w Exeter]]> 16062 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Co się stanie gdy Słońce zakończy swoje życie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/07/co-sie-stanie-gdy-slonce-zakonczy-swoje-zycie/ Mon, 07 May 2018 18:20:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16066 Abell 39. Źródło: T.A. Rector (NRAOAUI/NSF and NOAO/AURA/NSF) oraz B.A. Wolpa (NOAO/AURA/NSF)[/caption] Naukowcy zagadzają się co do tego, że Słońce zakończy swoje życie za około 5 miliardów lat, ale nie są pewni do tego co się stanie później. A przynajmniej nie byli do teraz. Międzynarodowy zespół astronomów, w którego składzie znajduje się także prof. Albert Zijlstra z Uniwersytetu w Manchesterze, przewiduje, że Słońce zamieni się w masywny pierścień jasnego, międzygwiezdnego gazu i pyłu, tzw. mgławicę planetarną. Mgławica planetarna stanowi koniec aktywnego życia 90% wszystkich gwiazd i stanowi okres przejściowy między stadium czerwonego olbrzyma i białego karła. Jednak przez całe lata naukowcy nie byli pewni czy Słońce także podzieli ten sam los: podejrzewano, że Słońce ma za niską masę, aby doprowadzić do powstania widzialnej mgławicy planetarnej. Aby się tego dowiedzieć, badacze opracowali nowy model przewidujący cykl życia gwiazd. Następnie model ten wykorzystano do przewidzenia jasności odrzucanej przez gwiazdy o różnych masach i wieku otoczki gazowo-pyłowej. Wyniki badań opublikowano w dniu dzisiejszym w periodyku Nature Astronomy. Prof. Zijslra tłumaczy: "Gdy gwiazda umiera, odrzuca ze swojej powierzchni mnóstwo gazu i pyłu - tak zwaną otoczkę - w przestrzeń międzygwiezdną. Taka otoczka może zawierać nawet połowę masy gwiazdy. W ten sposób odsłaniane jest jądro gwiazdy, które w tym czasie właśnie wyczerpuje ostatnie zapasy paliwa, z czasem całkowicie zatrzymując procesy i stopniowo umierając". "Dopiero wtedy gorące jądro sprawia, że odrzucona otoczka zaczyna świecić i świeci przez około 10 000 lat, co stanowi niezwykle krótki okres w świecie astronomii. To właśnie wtedy można podziwiać mgławicę planetarną pozostałą po gwieździe. Niektóre z nich są tak jasne, że można obserwować je z wyjątkowo dużych odległości rzędu dziesiątek milionów lat świetlnych, podczas gdy gwiazdy, z których powstały były zdecydowanie za ciemne, aby można było je dostrzec". Stworzony przez naukowców model rozwiązuje także jeszcze jeden problem, który frapował astronomów już od ćwierć wieku. Około 25 lat temu astronomowie odkryli, że gdy spoglądają na mgławice planetarne w innej galaktyce, najjaśniejsze z nich zawsze mają tę samą jasność. Okazało się, że możliwe jest oszacowanie odległości do galaktyki na podstawie wyglądu jej najjaśniejszych mgławic planetarnych. W teorii dotyczyło to galaktyk każdego rodzaju. Jednak choć dane wskazywały, że tak faktycznie jest, modele wskazały coś innego. Prof. Zijlstra dodaje: "Stare, małomasywne gwiazdy powinny tworzyć słabsze mgławice planetarne niż młode, bardziej masywne gwiazdy. To stanowiło źródło konfliktu istniejącego przez ostatnie 25 lat". "Dane wskazywały, że jasne mgławice planetarne mogą powstawać z małomasywnych gwiazd takich jak Słońce, modele natomiast wskazywały, że nie jest to możliwe i każdy obiekt o masie poniżej dwóch mas Słońca tworzyłby mgławicę planetarną zbyt ciemną, aby można było ją dostrzec". Nowe modele wskazują, że po odrzuceniu otoczki, gwiazdy rozgrzewają się nawet trzy razy szybciej niż w innych modelach. Dzięki temu gwiazda taka jak Słońce może dużo łatwiej doprowadzić do powstania jasnej mgławicy planetarnej. Badacze odkryli, że w nowych modelach Słońce jest niemal dokładnie na granicy masy, w której jeszcze może doprowadzić do powstania widocznej, aczkolwiek słabej mgławicy planetarnej. Gwiazdy nawet zaledwie kilka procent mniej masywne od Słońca nie będą w stanie takiej mgławicy wytworzyć. Prof. Zijlstra dodaje: "Odkryliśmy, że gwiazdy o masie mniejszej niż 1,1 masy Słońca wytwarzają słabsze mgławice, a gwiazdy masywniejsze niż 3 masy Słońca jaśniejsze, natomiast dla całej reszty gwiazd przewidywana jasność jest bardzo bliska tej, która wynika z obserwacji". "To naprawdę interesujące wyniki. Nie tylko mamy teraz sposób na mierzenie obecności gwiazd w wieku kilku miliardów lat w odległych galaktykach, co stanowi zakres niezwykle trudny do zmierzenia, ale także dowiedzieliśmy się co się stanie z naszym słońcem po jego śmierci!" Źródło: University of Manchester]]> 16066 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przypadkowo odkryta bardzo młoda planeta krążąca wokół układu podwójnego?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/08/przypadkowo-odkryta-bardzo-mloda-planeta-krazaca-wokol-ukladu-podwojnego/ Tue, 08 May 2018 15:41:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16070 Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Lejdzie przypadkowo odkryli niewielkiego towarzysza młodej gwiazdy podwójnej CS Cha. Astronomowie badali dysk pyłowy tego układu podwójnego gdy natknęli się na przypadkowego ich towarzysza. Badacze podejrzewają, że jest to niezwykle młoda, wciąż rosnąca planeta. Do odkrycia wykorzystano instrument SPHERE zainstalowany na teleskopie VLT w Chile. Wkrótce wyniki obserwacji zostaną opublikowane w periodyku Astronomy & Astrophysics. Gwiazda podwójna CS Cha i jej towarzysz znajdują się jakieś 600 lat świetlnych od Ziemi w obszarze gwiazdotwórczym w kierunku południowego gwiazdozbioru Kameleona. Jej wiek szacuje się na zaledwie dwa do trzech milionów lat. Badacze chcieli zbadać tę gwiazdę w poszuiwaniu dysków pyłowych i potencjalnie powstających w nich planet. Podczas swoich badań astronomowie dojrzeli niewielką krpkę na krawędzi kadru. W danych archiwalnych dotyczących tej gwiazdy badacze odkryli dużo ciemniejszą kropkę także na 19-letnich zdjęciach wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i na 11-letnich zdjęciach z VLT. Dzięki tym starym teleskopom, astronomowie byli w stanie wykaać, że towarzysz ten porusza się wraz z układem podwójnym i że jest z nim związany. Jak wygląda ten planetarny towarzysz i jak powstał na razie nie wiadomo. Badacze próbowali dopasować do niego różne modele, ale żaden z nich nie daje stuprocentowej pewności. Ów obiekt może być małym brązowym karłem, ale także dużym super-jowiszem. [caption id="attachment_16071" align="aligncenter" width="778"] Zdjęcie gwiazdy podwójnej w zakresie podczerwonym wraz z nowo odkrytym towarzyszem wykonane za pomocą specjalnych filtrów polaryzacyjnych, które umożliwiają dostrzeżenie dysków pyłowych i egzoplanet. Towarzysz ten zdaje się posiadać swój własny dysk pyłowy. Źródło: C. Ginski & SPHERE[/caption] Główny autor badania Christian Ginski tłumaczy: "Najbardziej ekscytującym elementem jest fakt, że światło odbite od towarzysza jest tak bardzo spolaryzowane. Taka preferencja kierunku polaryzacji zazwyczaj zachodzi, gdy światło jest rozpraszane po drodze. Podejrzewamy, że towarzysz tej gwiazdy podwójnej otoczony jest własnym dyskiem pyłowym.  Problem w tym, że taki dysk blokuje dużą część promieniowania i uniemożliwia nam określenie masy tego obiektu. Może to być zatem brązowy karzeł, ale także bardzo młody super-jowisz. Klasyczne modele powstawania planet nam tutaj nie pomogą". W przyszłości badacze chcą zbadać gwiazdę i jej towarzysza bardziej szczegółowo. Planowane są także obserwacje tego obiektu za pomocą teleskopu ALMA. Źródło: Netherlands Research School for Astronomy]]> 16070 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Na obrzeżach Układu Słonecznego odkryto wyrzuconą planetoidę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/09/na-obrzezach-ukladu-slonecznego-odkryto-wyrzucona-planetoide/ Wed, 09 May 2018 09:41:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16077 Credit: ESO/M. Kornmesser[/caption]

    Międzynarodowy zespół astronomów korzystający z teleskopów ESO zbadał pozostałość po wczesnym Układzie Słonecznym. Badacze odkryli, że nietypowy obiekt Pasa Kuipera - 2004 EW95 - to w rzeczywistości bogata w węgiel planetoida, pierwszy taki obiekt potwierdzony na zimnych rubieżach Układu Słonecznego. Ten osobliwy obiekt prawdopodobnie powstał w pasie planetoid między Marsem i Jowiszem i został z niego wyrzucony na odległość miliardów kilometrów do swojej obecnej lokalizacji w Pasie Kuipera.

    Wczesne dni Układu Słonecznego to był burzliwy okres. Modele teoretyczne opisujące tej okres przewidują, że po powstaniu gazowych olbrzymów przemierzały one cały Układ Słoneczny, wyrzucając małe obiekty skaliste z wewnętrznego Układu Słonecznego na odległe orbity. Co ciekawe, owe modele wskazują, że Pas Kuipera - zimny obszar rozciągający się za orbitą Neptuna - powinien zawierać niewielką część obiektów skalistych z wewnętrznego Układu Słonecznego, takich jak planetoidy bogate w węgiel. Teraz, najnowszy artykuł naukowy prezentuje dowody na pierwsze obserwacje węglowej planetoidy w Pasie Kuipera, które silnie wspierają opisane powyżej modele teoretyczne burzliwej młodości Układu Słonecznego. Po wykonaniu dokładnych pomiarów za pomocą wielu isntrumentów zainstalowanych na teleskopie VLT, niewielki zespół astronomów kierowany przez Toma Secculla z Queen's Unversity Belfat w Wielkiej Brytanii był  w stanie zmierzyć skład chemiczny nietypowego obiektu Pasa Kuipera i tym samym ustalić, że jest to planetoida węglowa. To wskazuje, że obiekt ten pierwotnie powstał w wewnętrznej części Układu Słonecznego i dopiero potem przemieścić się znacznie dalej. [caption id="attachment_16079" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/L. Calçada[/caption] Osobliwa natura 2004 EW95 po raz pierwszy objawiła się podczas rutynowych obserwacji prowadzonych przez Wesleya Frasera, astronoma z Belfastu, za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Widmo promieniowania odbitego od planetoidy różniło się od widm podobnych do niego obiektów, które zazwyczaj charakteryzują się niezbyt interesującymi widmami, które nie pozwalają dokładnie określić ich składu chemicznego. "Widmo 2004 EW95 wyraźnie się różniło od widm innych obserwowanych obiektów zewnętrznego Układu Słonecznego" tłumaczy główny autor Seccull. "Było wystarczająco dziwne, aby przykuć naszą uwagę". Badzcze obserwowali obiekt za pomocą instrumentów X-Shooter oraz FORS2 zainstalowanych na pokładzie VLT. Czułość tych spektrografów umożliwiła zespołowi uzyskanie bardziej szczegółowych pomiarów promieniowania odbitego od planetoidy, a tym samym poznanie jej składu chemicznego. https://www.youtube.com/watch?v=1no3BAm1UFc Niemniej jednak, nawet pomimo zdumiewającej zdolności zbierania światła przez VLT, 2004 EW95 wciąż był trudny w obserwacji. Choć obiekt ten ma średnicę równą ok. 300 km, aktualnie znajduje się cztery miliardy kilometrów od Ziemi, przez co zebranie danych o ciemnym, pokrytym węglem obiekcie tego typu i w tej odległości jest nie lada wyzwaniem. "To przypomina obserwowanie olbrzymiej góry węgla na czarnym tle nocnego nieba" mówi współautor artykułu Thomas Puzia z Pontifica Universidad Catolica de Chile. https://www.youtube.com/watch?v=jD-ywpnRxvo "Nie dość, że 2004 EW95 się porusza, to jeszcze jest bardzo ciemna" dodaje Seccull. "Musieliśmy wykorzystać bardzo zaawansowane techniki obróbki danych, aby wyciągnąć z nich tak dużo ile się tylko dało". Dwie cechy widma tego obiektu były szczególnie interesujące i odpowiadały obecności tlenków żelaza i krzemianów, które jak dotąd nie były obserwowane w żadnym KBO i które silnie wskazują na to, że 2004 EW95 powstał w wewnętrznym Układzie Słonecznym. https://www.youtube.com/watch?v=36XNdP4i7IA Seccull podsumowuje: "Zważając na obecne położenie 2004 EW95 na lodowych rubieżach Układu Słonecznego, doszliśmy do wniosku, że została ona wyrzucona na swoją obecną orbitę przez migrującą planetę na wczesnym etapie istnienia Układu Słonecznego". "Odkrycie planetoidy węglowej w Pasie Kuipera istotnie potwierdza jedną z fundamentalnych prognoz dynamicznych modeli Układu Słonecznego". Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=5lEEtTvbGuA]]>
    16077 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Mnóstwo czarnych dziur w centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/10/mnostwo-czarnych-dziur-w-centrum-drogi-mlecznej/ Thu, 10 May 2018 13:32:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16081 Źródło: NASA/CXC/Columbia Univ./C. Hailey et al.[/caption] Za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra astronomowie odkryli dowody na obecność tysięcy czarnych dziur w pbliżu centrum Drogi Mlecznej. Ten potężny zbiór składa się z czarnych dziur o masie gwiazdowej, których typowa masa to 5-30 mas Słońca. Te nowo zidentyfikowane czarne dziury odkryto w obszarze sięgającym na 3 lata świetlne od supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum naszej Galaktyki. Teoretyczne badania dynamiki gwiazd w galaktykach wskazują, że duża ppulacja czarnych dziur o masie gwiazdowej - obejmująca nawet 20 000 obiektów - może w trakcie eonów przemieszczać się do środka galaktyki i zbierać się wokół Sgr A*. Najnowsze badania danych zebranych przez obserwatorium Chandra stanowią pierwsze obserwacyjne dowody na tak wiele czarnych dziur w Drodze Mlecznej. Czarna dziura sama w sobie jest niewidoczna. Niemniej jednak, czarna dziura - tak jak gwiazda neutronowa - krążąca po ciasnej orbicie wokój gwiazdy, będzie dzierała ją z gazu (astronomowie nazywają takie układy rentgenowskimi układami podwójnymi).  Gaz ten opada na dysk i rozgrzewa się do milionów stopni Celsjusza emitując promieniowanie rentgenowskie zanim wpadnie do czarnej dziury. Niektóre z tych rentgenowskich układów podwójnych widoczne są na zdjęciu z Chandry jako punktowe źródła promieniowania. Zespół badaczy kierowany przez Chucka Haileya z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku wykorzystał dane z Chandry do poszukiwania rentgenowskich układów podwójnych zawierających czarną dziurę i znajdujących się w pobliżu Sgr A*. Badacze zbadali widma rentgenowskie - to jest ilość promieniowania rentgenowskiego emitowaną na różnych energiach - w odległości do 12 lat świetlnych od SgrA*. Następnie członkowie zespołu wybrali źródła charakteryzujące się widmami rentgenowskimi przypominającymi znane rentgenowskie układy podwójne,  które stosunkowo intensywnie promieniują w zakresie niskich energii X. Wykorzystując tę metodę badacze odkryli czternaście układów podwójnych w odległości do 3 lat świetlnych od Sgr A*. Dwa źródła rentgenowskie prawdopodobnie zawierające gwiazdy neutronowe, zostały wyłączone z badań. Pozostały tuzin układów podwójnych zawierających czarne dziury powinien być wykrywalny w odległości Sgr A*. Tym samym, detekcje opisane w tych badaniach wskazują, że w pobliżu SgrA* powinna istnieć dużo większa populacja słabszych, niewykrytych rentgenowskich układów podwójnych składająca się z 300 do 1000 takich obiektów. Tak duża populacja czarnych dziur z towarzyszącymi im gwiazdami w pobliżu Sgr A* powinna nam powiedzieć sporo o procesach formowania takich układach podwójnych poprzez bliskie spotkania gwiazd i czarnych dziur. W pobliżu SgrA* powinna znajdować się jeszcze większa od tej populacja czarnych dziur o masie gwiazdowej pozbawionych gwiezdnych towarzyszy. Według uzupełniających, teoretycznych prac badawczych przeprowadzonych przez Aleksieja Generezowa w centrum naszej galaktyki może znajdować się ponad 10 000 a nawet 40 000 takich czarnych dziur. Źródło: NASA]]> 16081 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA wysyła na Marsa pierwszy helikopter]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/12/nasa-wysyla-na-marsa-pierwszy-helikopter/ Sat, 12 May 2018 09:54:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16086

    NASA wysyła na Marsa pierwszy helikopter w historii.

    Mars Helicopter czyli mały, autonomiczny wirnikowiec poleci na Marsa razem z łazikiem Mars 2020, którego start aktualnie planowany jest na lipiec 2020 roku. Celem helikoptera będzie zademonstrowanie możliwości i potencjału badawczego sprzętu latającego na powierzchni Czerwonej Planety.

    "NASA szczyci się długą historią dokonywania wielu przełomów" powiedział Jim Bridenstine, administrator NASA. "Pomysł wysłania helikoptera, który będzie przemieszczał się nad powierzchnią innej planety jest naprawdę ekscytujący. Mars Helicopter ma przed sobą potężny potencjał przyszłych badań, odkryć i eksploracji Marsa".

    Projekt Mars Helicopter, nad którym prace rozpoczęto w sierpniu 2013 roku w JPL musiał udowodnić, że wielkie rzeczy można upakować w naprawdę małe opakowanie. Wynikiem czteroletnich prac zespołu projektantów i testerów jest helikopter  masie zaledwie 1,8 kg. Jego kadłub ma rozmiary niewiele większe od rozmiarów piłki do baseballu, a jego dwa rotujące w przeciwnych kierunkach śmigła będą wgryzały się w rzadką atmosferę marsjańską w tempie 3000 obrotów na minutę - czyli około dziesięciokrotnie szybciej niż helikoptery na Ziemi.

    "Badanie Czerwonej Planety za pomocą Mars Helicopter uosabia udane połączene nauki i innowacji technologicznych i stanowi unikalną możliwość postępu w badaniach Marsa w przyszłości" mówi Thomas Zurbuchen z dyrektoratu misji naukowych NASA w Waszyngtonie. "W 117 lat po tym jak bracia Wright udowodnili, że silnikowy, kontrolowany lot statku powietrznego możliwy jest na Ziemi, kolejna grupa amerykańskich pionierów może dowieść, że tego samego można dokonać także na innej planecie".

    https://www.youtube.com/watch?v=oOMQOqKRWjU

    Helikopter posiada także wbudowany osprzęt niezbędny do działania na Marsie, w tym panele słoneczne ładujące jego litowo-jonowe akumulatory oraz mechanizm ogrzewania utrzymujący odpowiednią temperaturę sprzętu w trakcie zimnych marsjańskich nocy. Jednak zanim helikopter będzie mógł latać na Marsa, musi się na niego dostać. Ten konkretny helikopter dotrze na powierzchnię Czerwonej Planety przyczepiony do łazika Mars 2020.

    "Rekord wysokości lotu helikopterem na Ziemi wynosi około 13 kilometrów. Atmosfera Marsa ma jednak gęstość zaledwie 1% atmosfery ziemskiej, dlatego gdy helikopter będzie znajdował się na powierzchni Marsa, atmosfera będzie tam przypominała atmosferę 30 kilometrów nad powierzchnią Ziemi." mówi Mimi Aung, menedżer projektu Mars Helicopter z JPL. "Aby mógł latać w tak rzadkiej atmosferze musieliśmy zmienić praktycznie wszystko i sprawić aby był możliwie najlżejszy i najmocniejszy."

    Gdy już łazik znajdzie się na powierzchni planety, naukowcy będą szukać odpowiedniego miejsca, w którym będą mogli uwolnić helikopter i umieścić go na ziemi. Gdy już łazik odjedzie na bezpieczną odległość, będzie mógł przekazywać komendy helikopterowi. Po naładowaniu baterii helikoptera i przeprowadzeniu niezliczonych testów, kontrolerzy na powierzchni Ziemi polecą helikopterowi wykonanie pierwszego autonomicznego lotu, który z pewnością przejdzie do historii.

    "NIe mamy pilota, a Ziemia będzie znajdowała się kilka minut świetlnych od Marsa, a więc nie ma możliwości pilotowania helikoptera w czasie rzeczywistym" mówi Aung.

    Pełna, 30-dniowa kampania lotów testowych będzie obejmowała do pięciu lotów na stopniowo coraz większe odległości, do kilkuset metrów i trwające nawet do 90 sekund. Podczas pierwszego lotu helikopter wzniesie się pionowo na około 3 metry i będzie unosił się w miejscu przez około 30 sekund.

    Jako projekt demonstrujący technologię, Mars Helicopter uważany jest za projekt dużego ryzyka i dużych zysków. Jeżeli misja się nie powiedzie, nie będzie to miało wpływu na całą misję Mars 2020. Jeżeli jednak misja się powiedzie, helikoptery mogą mieć przed sobą prawdziwą przyszłość jako nisko latające wyszukiwacze, które będą mogły dotrzeć do miejsc, do których nie da się dotrzeć łazikom.

    "Możliwość sprawdzenia co znajduje się za kolejnym wzgórzem jest niezwykle istotna dla przyszłych badaczy" mówi Zurbuchen. "Widzieliśmy już rewelacyjne zdjęcia z powierzchni oraz z orbity. Gdy dołożymy do tego perspektywę z lotu "marskoptera", możemy sobie tylko wyobrazić co nas czeka w trakcie kolejnych misji".

    Mars 2020 wystartuje z Ziemi na szczycie rakiety Atlas V (ULA) z Przylądka Canaveral na Florydzie i dotrze do Marsa w lutym 2021 roku.

    Łazik będzie prowadził geologiczne badania miejsca w którym wyląduje, określi przyjazność środowiska dla życia, będzie poszukiwał oznak dawnego życia na Marsie i będzie oceniał zasoby naturalne i zagrożenia czekające na przyszłe misje załogowe.

    Źródło: NASA

    ]]>
    16086 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe dowody na gejzery wody na Europie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/14/nowe-dowody-na-gejzery-wody-na-europie/ Mon, 14 May 2018 17:02:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16091 W dniu dzisiejszym naukowcy zaprezentowali nowe dowody na gejzery wody tryskające z powierzchni jowiszowego księżyca Europy, rozbudzając nadzieję na możliwość zbadania dżetów pod kątem istnienia życia wewnątrz księżyca drugiej planety od Ziemi. Od dawna naukowcy uważają, że lodowa powierzchnia Euroopy skrywa słony ocean zawierający dwa razy więcej wody niż oceany na Ziemi. Zważając na szacowaną ilość ciepłej, ciekłej wody pod grubą na kilka kilometrów lodową powłoką księżyca, Europa uważana jest za najlepszą kandydatkę na drugi glob posiadający życie w Układzie Słonecznym. Jednak wysłanie zrobotyzowanej sondy, która miałaby wylądować na Europie i przewiercić się przez jej grubą na kilka kilometrów skorupę byłoby dużo droższym i dużo bardziej skomplikowanym przedsięwzięciem niż na przykład przelot przez gejzery wody wyrzucne z wnętrza księżyca i zmierzenie ich składu chemicznego. Już dwukrotnie NASA donosiła o tym, że w danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkryła dowody na istnienie gejzerów wody na Europie, aczkolwiek taka interpretacja powodowała wiele dyskusji w środowisku naukowym. Nowe dane opublikowane w periodyku naukowym Nature Astronomy pochodzą z pomiarów wykonanych z dużo mniejszej odległości podczas przelotu sondy Galileo w pobliżu Europy. Opisywane dane zostały zebrane podczas najbliższego przejścia sondy Galileo w pobliżu Europy w dniu 16 grudnia 1997 roku, a teraz zostały podobnie przeanalizowane po kątem poszukiwania dowodów na to, że zarejestrowany przez sondę skok spowodowany był przelotem przez gejzer wody. Sonda wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 1989 roku w celu zbadania piątej planety od Słońca wraz z dziesiątkami jej księżyców, stała się w 1995 roku pierwszą sondą, która weszła na orbitę wokół gazowego olbrzyma. Przed końcem misji w 2003 roku zakończonej planowanym wlotem w atmosferę Jowisza, sonda Galileo przesłała na Ziemię pierwsze dane wskazujące na obecność oceanu ciekłej wody pod powierzchnią Europy. W ramach najnowszych badań, eksperci zmierzyli zmiany pola magnetycznego księżyca oraz fal plazmy zmierzone podczas przelotu sondy Galileo i odkryli, że są one zgodne z sytuacją, w której sonda przelatywałaby przez gejzery. "Nasze wyniki wskazują na silne dowody obecności gejzerów na Europie. Z pewnością okażą się one przydatne podczas planowania przyszłych misji do Europy, takich jak Europa Clipper czy Jupiterj Icy Moons Explorer, które powinny dotrzeć do niej na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych". Źródło: AFP]]> 16091 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkryli najszybciej rosnącą czarną dziurę znaną we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/15/astronomowie-odkryli-najszybciej-rosnaca-czarna-dziure-znana-we-wszechswiecie/ Tue, 15 May 2018 14:46:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16096 Jasna, supermasywna czarna dziura. Źródło: NASA[/caption] Astronomowie z ANU odkryli najszybciej rosnącą z poznanych dotąd czarnych dziur we Wszechświecie. Opisują ją jako olbrzyma pożerającego co dwa dni materię o masie Słońca. Astronomowie spojrzeli w przestrzeń sięgając 12 miliardów lat wstecz do wczesnych ciemnych wieków Wszechświata, kiedy ta supermasywna czarna dziura miała rozmiary około 20 miliardów Słońca i rosła w tempie 1 procenta na każdy milion lat. "Ta czarna dziura rośnie tak szybko, że świeci tysiące razy intensywnej niż cała galaktyka, dzięki całemu gazowi, który codziennie pożera, a który generuje mnóstwo tarcia i ciepła" mówi dr Wolf z ANU Researc School of Astronomy and Astrophysics. "Gdyby ten olbrzym znanalazł się w centrum Drogi Mlecznej, byłby dziesięciokrotnie jaśniejszy od księżyca w pełni. Wydawałby się niezwykle jasną punktową gwiazdą, która praktycznie przyćmiłaby wszystkie gwiazdy na niebie". Dr Wolf dodaje, że energia emitowana przez tę nowo odkrytą supermasywną czarną dziurę, tak zwany kwazar, emitowana jest głównie w zakresie ultrafioletowym i rentgenowskim. "I znowu, gdyby ten obiekt znajdował się w centrum Drogi Mlecznej, to ilość emitowanego przez niego promieniowania rentgenowskiego uniemożliwiłaby istnienie życia na Ziemi". Teleskop SkyMapper stojący w Obserwatorium Siding Spring wykrył promieniowanie tego obiektu w bliskiej podczerwieni, bowiem emitowane przez niego światło zostało przesunięte ku czerwieni podczas trwającej miliardy lat podróży do Ziemi. "Wraz z rozszerzaniem Wszechświata, rozszerza się sama przestrzeń rozciągając przy tym fale elektromagnetyczne podróżujące w niej" dodaje dr Wolf. "Takie duże i gwałtownie rosnące czarne dziury są niezwykle rzadkie, i szukaliśmy ich za pomocą SkyMappera przez dobre kilka miesięcy. Europejski satelita Gaia, który mierzy niewielkie ruchy obiektów kosmicznych pomógł nam odkryć tę supermasywną czarną dziurę". Dr Wolf poinformował, że satelita Gaia potwierdził, że interesujący ich obiekt jest praktycznie nieruchomy, co oznacza, że jest bardzo od nas oddalony, a tym samym jest potencjalnym bardzo dużym kwazarem. Odkrycie nowej supermasywnej czarnej dziury potwierdzono za pomocą spektrografu zainstalowanego na 2,3-metrowym teleskopie ANU. "Nie wiemy w jaki sposób ta czarna dziura tak szybko urosła na tak wczesnym etapie historii Wszechświata" dodaje Wolf. "Nadal trwają poszukiwania jeszcze szybciej rosnących czarnych dziur". Dr Wolf przyznaje, że gdy takie potężne czarne dziury świecą, można je wykorzysstać do spoglądania i badania procesów powstawania pierwiastków we wczesnym Wszechświecie. "Naukowcy dostrzegają także cienie obiektów znajdujących się przed supermasywną czarną dziurą. Takie obiekty mogą ponadto oczyścić otaczającą ją mgłę jonizując część gazów, dzięki czemu w ich otoczeniu Wszechświat staje się trochę bardziej przejrzysty". Dr Wolf zauważa, że aktualnie budowane instrumenty, które w ciągu najbliższej dekady zostaną zainstalowane na bardzo dużych naziemnych teleskopach pozwolą nam bezpośrednio zmierzyć tempo rozszerzania Wszechświata na podstawie tych bardzo jasnych czarnych dziur. Źródło: ANU]]> 16096 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA i VLT odkrywają dowody na formowanie gwiazd 250 milionów lat po Wielkim Wybuchu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/16/alma-i-vlt-odkrywaja-dowody-na-formowanie-gwiazd-250-milionow-lat-po-wielkim-wybuchu/ Wed, 16 May 2018 17:36:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16100 Credit:
    ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), NASA/ESA Hubble Space Telescope, W. Zheng (JHU), M. Postman (STScI), the CLASH Team, Hashimoto et al.[/caption] Astronomowie wykorzystali obserwacje prowadzone za pomocą teleskopów ALMA oraz VLT do ustalenia, że procesy gwiazdotwórcze w bardzo odległej galaktyce MACS1149-JD1 rozpoczęły się nieoczekiwanie wcześnie, zaledwie 250 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Wyniki badań przyniosły jednocześnie odkrycie najodleglejszego jak dotąd wykrytego tlenu we Wszechświecie jak i najodleglejszej galaktyki obserwowanej za pomocą ALMA czy VLT. Artykuł opisujący projekt badawczy opublikowany zostanie jutro w periodyku Nature. Międzynarodowy zespół astronomów wykorzystał teleskop ALMA do obserwowania odległej galaktyki MACS1149-JD1. Badacze odkryli bardzo słabą poświatę emitowaną przez zjonizowany tlen w tej galaktyce. W toku podróży przez rozszerzającą się przestrzeń, to emitowane w podczerwieni promieniowanie zostało rozciągnięte ponad dziesięciokrotnie zanim dotarło do Ziemi i zostało zarejestrowane przez ALMA. Zespół badaczy ustalił, że obserwowany sygnał został wyemitowany 13,3 miliarda lat temu (czyli jakieś 500 milionów po Wielkim Wybuuchu), co sprawia, że jest to obecnie najdalej obserwowany tlen we Wszechświecie. Obecność tlenu jest wyraźnym znakiem tego, że w tej galaktyce musiały już istnieć wcześniejsze generacje gwiazd. https://www.youtube.com/watch?v=_spfSRxR4lQ "To niesamowite obserwować sygnał pochodzący od tlenu w danych z ALMA" mówi Takuya Hashimoto, główny autor nowego artykułu i badacz z Osaka Sangyo University oraz National Astronomical Observatory of Japan. "To odkrycie przesuwa znane nam granice obserwowalnego Wszechświata". Oprócz poświaty pochodzącej od tlenu zarejestrowanej przez ALMA, teleskop VLT wykrył także słabszy sygnał emisji wodoru. Odelgłość do galaktyki określona w ramach tych obserwacji  jest zgodna z odległością okresloną na podstawie obserwacji tlenu. Dzięki temu MACS1149-JD1 jest najodleglejszą galaktyką z precyzyjnym pomiarem odległości i najodleglejszą galaktyką kiedykolwiek obserwowaną za pomocą teleskopów ALMA oraz VLT. https://www.youtube.com/watch?v=ehWlvoe7AyI "Tę galaktykę obserwujemy w czasie, kiedy Wszechświat miał zaledwie 500 milionów lat, a mimo to widzimy w niej populację dojrzałych gwiazd", mówi Nicolas Laporte, badacz z University College London (UCL) w Wielkiej Brytanii i drugi autor nowego artykułu. "Dzięki temu jesteśmy w stanie wykorzystać tę galaktykę do zbadania wcześniejszego, całkowicie nieznanego okresu historii kosmosu". Przez pewien okres po Wielkim Wybuchu we Wszechświecie nie było żadnego tlenu; powstał on dopiero w procesach fuzji w wnętrzach pierwszych gwiazd i został uwolniony dopiero po ich śmierci. Wykrycie tlenu w MACS1149-JD1 wskazuje, że te wcześniejsze pokolenia gwiazdy już były uformowane i wyrzuciły ze swoich wnętrz tlen zanim wszechświat osiągnął wiek 500 milionów lat. https://www.youtube.com/watch?v=JtoBfVxqXoM To w takim razie kiedy zachodziły procesy powstawania tych wcześniejszych gwiazd? Aby się tego dowiedzieć, zespół badaczy zrekonstruował wcześniejszą historię MACS1149-JD1 za pomocą danych w podczerwieni zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Astronomowie odkryli, że obserwowana jasność galaktyki dobrze tłumaczy model, w którym początek procesów gwiazdotwórczych miał miejsce zaledwie 250 milionów lat po powstaniu Wszechświata. Dojrzałość gwiazd obserwowanych w MACS1149-JD1 każe stawiac pytanie o to kiedy w całkowitej ciemności zaczęły powstawać pierwsze we Wszechświecie galaktyki. Ustalając wiek MACS 1149-JD1 badacze dowiedli, że galaktyki musiały istnieć wcześniej niż te, które jesteśmy w stanie obecnie bezpośrednio dostrzec. Richard Ellis, astronom z UCL oraz współautor artykułu podsumowuje: "Określenie tego momentu kosmicznego świtu podobne jest do odnalezienia świętego Gralla kosmologii i procesów formowania galaktyk. Dzięki nowym obserwacjom MACS1149-JD1 zbliżamy się coraz bardziej do bezpośredniego zaobserwowania narodzin światła! A skoro wszyscy zbudowani jesteśmy z pyłu gwiezdnego, to jest to tak naprawdę odkrycie początku nas samych". Źródło: ESO]]>
    16100 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nowa mapa miejsca narodzin gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/17/nowa-mapa-miejsca-narodzin-gwiazd/ Thu, 17 May 2018 09:46:30 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16104 Grupa badaczy kierowana przez naukowcw z Yale stworzyła najbardziej jak dotąd szczegółowe mapy rozległego obszaru powstawania gwiazd podobnych do Słońca. Mapy te obejmują niespotykany poziom szczegółów obłoku molekularnego Orion A, najbliższego nam obszaru powstawania gwiazd o dużej masie. Orion A obejmuje różnego rodzaju obszary formowania gwiazd, w tym gęste gromady gwiazd podobne do tej, w której powstało Słońce. "Nasze mapy pozwalają badać obłoki molekularne w szerszym zakresie skali, dzięki czemu możemy dostrzec jak młode gwiazdy wpływają na swoje obłoki macierzyste" mówi Shuo Kong, główny autor artykułu opisującego badania, który opublikowany zostanie w periodyku Astrophysical Journal Supplements. Badacze stworzyli swoje mapy obłoku Orion A łącząc dane z pojedynczego teleskopu oraz interferometru. Yale Center for Research Computing pomagało w obróbce obszernego zestawu danych i produkcji obrazów. https://www.youtube.com/watch?v=vWc6A3Xf1Oo Zbiór danych i mapy powstały w ramach CARMA-NRO Orion Survey (CARMA - Combined Array for Research in Milimeter Astronomy, interferometr znajdujący się w Kaliforni, teleskop NRO - Nobeyama Radio Observatory w Japonii). "Nasz przegląd stanowi unikalne połączenie danych z dwóch bardzo różnych od siebie teleskopów" mówi doktorant Jesse Feddersen, współautor artykułu. "Połączyliśmy zbliżenia z CARMA z szerokim polem NRO, aby jednocześnie uchwycić szczegóły poszczególnych powstających dopiero gwiazd oraz całkowity kształt i ruchy wielkiego obłoku molekularnego". Dodatkowo nowe mapy pomogą naukowcom kalibrować modele procesów gwiadotwórczych do badań pozagalaktycznych. "Dostarczone przez nas dane wspomogą bdania na szeroką paletą ewolucyjnych etapów procesu powstawania gwiazd oraz środowiskiem, w którym te gwiazdy powstają" dodaje Arce. Źródło: phys.org]]> 16104 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Nowe spojrzenie na Słońce - dwie misje, które zbliżą się do naszej gwiazdy dziennej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/17/nowe-spojrzenie-na-slonce-dwie-misje-ktore-zbliza-sie-do-naszej-gwiazdy-dziennej/ Thu, 17 May 2018 12:25:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16108 Podczas gdy budujemy coraz lepsze narzędzia do wyglądania poza nasz Układ Słoneczny, dowiadujemy się coraz więcej o, zdawać by się mogło, bezkresnym morzu odległych gwiazd i ich planet. Ale jest tylko jedna gwiazda, do której możemy bezpośrednio dotrzeć i obserwować ją z bliska - to nasze Słońce. Nadchodzące dwie misje kosmiczne zabiorą nas bliżej Słońca niż kiedykolwiek wcześniej, umożliwiając nam badanie niezwykłej złożoności aktywności słonecznej oraz rzucając światło na samą naturę przestrzeni i gwiazdy wypełniające cały Wszechświat. [spreaker type=player resource="episode_id=22556527" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] Razem, wysyłana przez NASA sonda Parker Solar Probe oraz wysyłana przez ESA sonda Solar Orbiter mogą pomóc rozwiązać nierozwiązane od dziesięcioleci zagadki dotyczące procesów zachodzących we wnętrzu najbliższej nam gwiazdy. Ich kompleksowe badania Słońca prowadzone z bliska mogą mieć istotne implikacje na to jak żyjemy i badamy przestrzeń kosmiczną: energia pochodząca ze Słońca zasila życie na Ziemi, ale także odpowiada za zjawiska pogody kosmicznej, które moga stanowić zagrożenie dla technologii, na której coraz bardziej polegamy. Pogoda kosmiczna może zaburzać pracę urządzeń radiokomunikacyjnych, wpływać na satelity oraz członków załóg kosmicznych, a w najgorszym przypadku także powodować zakłócenia w pracy sieci energetycznych. Lepsze zrozumienie fundamentalnych procesów zachodzących na Słońcu i napędzających te zjawiska może poprawić naszą zdolność przewidywania momentu ich pojawienia się i ich skutków na Ziemi. Naszym celem jest zrozumienie jak działa Słońce i jak wpływa na swoje otoczenie kosmiczne - mówi Chris St. Cyr, naukowiec projektu Solar Orbiter z NASA Goddard Space Flight Center. To nauka napędzana przede wszystkim naszą ciekawością. Planowana data sartu sondy Parker Solar Probe to lato 2018 roku, a Solar Orbiter opuści ziemską atmosferę w 2020 roku. Obie misje były projektowane niezależnie od siebie, ale ich zbieżne cele naukowe nie są dziełem przypadku: Parker Solar Probe oraz Solar Orbiter to członkowie tego samego zespołu. https://www.youtube.com/watch?v=XBudjihQKsw Obie sondy będą dokładniej przyglądać się dynamicznej zewnętrznej atmosferze Słońca, tak zwanej koronie. Z Ziemi korona widoczna jest tylko podczas całkowitego zaćmienia Słońca, gdy Księżyc blokuje większość intensywnego promieniowania gwiazdy i odsłania przed nami włóknistą, perłowo-białą strtukturę atmosfery. Jednak korona jest tak delikatna jak mogłoby sie wydawać podczas zaćmienia - większość zachowania korony jest nieprzewidywalna i niewiele o niej wiemy. Naładowane elektrycznie gazy w koronie rządzone są przez prawa fizyki, z którymi mamy niewiele do czynienia w codziennym życiu na Ziemi. Poznanie praw, które sprawiają, że naładowane cząstki i pola magnetyczne tańczą i skręcają się tak jak to robią może pomóc nam lepiej rozszyfrować dwie tajemnice: co sprawia, że korona jest dużo gorętsza od pwierzchni Słońca, i co napędza bezustanny odpływ materii słonecznej, tzw. wiatru słonecznego. Możemy obserwować koronę z daleka, a nawet badać wiatr słoneczny przelatujący w pobliżu Ziemi - ale to trochę przypomina mierzenie spokojnej rzeki  wiele kilometrów za wodospadem i próby zrozumienia źródła prądu tej rzeki. Dopiero niedawno opracowaliśmy technologię zdolną wytrzymać ciepło i promieniowanie w pobliżu Słońcu, dlatego też po raz pierwszy tak bardzo zbliżymy się do jego źródła. Parker Solar Probe oraz Solar Orbiter wykorzystują różne technologie, ale jako misje będą się wzajemnie uzupełniały -  mówi Eric Christian, badacz z misji Parker Solar Probe. Obie sondy będą wykonywały zdjęcia korony słonecznej w tym samym czasie i będą widzieć częściowo te same struktury - to co się dzieje na biegunach Słońca i jak te same struktury wyglądają na równiku". https://www.youtube.com/watch?v=2JOdsSonbVY Parker Solar Probe przetrze szlaki na zupełnie nowym terytorium zbliżając się do Słońca bardziej niż jakakolwiek sonda w historii - na odległość zaledwie 5 milionów kilometrów od powierzchni. Obecny rekordzista w tym względzie, sonda Helios B z końca lat siedemdziesiątych dotarła osiem razy dalej. Z tego miejsca w przestrzeni cztery zestawy instrumentów naukowych zainstalowane na pokładzie Parker Solar Probe będą wykonywały zdjęcia wiatru słonecznego i badały pola magnetyczne, plazmę i energetyczne cząstki - odkrywając przed nami prawdziwą anatomię  zewnętrznej atmosfery Słońca. Zebrane w ten sposób informacje powinny rzucić nowe światło na tak zwany problem ogrzewania koronalnego dotyczący sprzecznego z intuicją faktu, że temperatury korony sięgają nawet kilku milionów stopni Celsjusza podczas gdy temperatura powierzchni Słońca - fotosfery - oscyluje wokół ok. 5700 stopni. To tak jakby odchodząc od ogniska odczuwać coraz to wyższą temperaturę. Sonda Solar Orbiter zbliży się do Słońca na około 50 milionów kilometrów poruszając się po bardzo nachylonej orbicie, dzięki której będziemy w stanie wykonać pierwsze w historii bezpośrednie zdjęcia biegunów Słońca, obszarów naszej gwiazdy, których zbyt dobrze nie znamy, a które mogą skrywać klucze do zrozumienia tego co napędza ciągłą aktywność i erupcje na Słońcu. Zarówno Parker Solar Probe jak i Solar Orbiter będą badały dominujący wpływ Słońca na Układ Słoneczny: wiatr słoneczny. Słońce bezustannie wyrzuca z siebie strumień namagnetyzowanego gazu, który wypełnia cały układ słoneczny. Ten wiatr słoneczny oddziałuje z polami magnetycznymi, atmosferami, a nawet powierzchnią globów krążących wokół Słońca. Na Ziemi takie interakcje powodują powstawanie zorzy polarnych, a czasami także zakłócają sysemy komunikacji i sieci energetyczne. Dane z poprzednich misji przekonały naukowców, że korona Słońca przyczynia się do procesu przyspieszania cząstek, rozpędzając je do potężnych prędkości. Obecnie, wiatr słoneczny musi przebyć 150 milionów kilometrów, aby dotrzeć do sondy, która go mierzy - to spora odległość, gdzie po drodze gaz miesza się z innymi cząstkami przemierzającymi przestrzeń tracąc część swoich charakterystycznych cech. Parker Solar Probe będzie w stanie badać cząstki wiatru słonecznego tam gdzie się tworzą i dopiero opuszczają koronę, i przesłać na Ziemię jedne z najczystszych pomiarów wiartu słonecznego w historii. Położenie sondy Solar Orbiter, które dostarczy nam dobrego widoku na bieguny Słońca, uzupełni badania wiatru słonecznego przez PSS, ponieważ pozwoli naukowcom sprawdzić jak struktura i zachowanie wiatru słonecznego zmienia się w zależności od szerokości. [caption id="attachment_16109" align="aligncenter" width="1024"] Ilustracja przedstawiająca Parker Solar Probe zbliżającą się do Słońca. Źródło: JHUAPL[/caption] Sonda Solar Orbiter wykorzystaja także swoją nietypową orbitę do lepszego zrozumienia pola magnetycznego Słońca; w pobliżu biegunów Słońca zachodzą jedne z najciekawszych procesów magnetycznych, ale z uwagi na fakt, że Ziemia krąży wokół Słońca po orbicie, której płaszczyzna pokrywa się z równikiem Słońca, nie mamy jak dostrzec tego co się dzieje na biegunie naszej Gwiazdy Dziennej - to trochę tak jakbyśmy chcieli zobaczyć co jest na szczycie Mt Everestu z bazy u podnoży góry. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 16108 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Studencki lądownik bliżej Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/18/studencki-ladownik-blizej-marsa/ Fri, 18 May 2018 20:54:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16120 Projekt Eagle to studencki projekt wielkogabarytowego lądownika marsjańskiego, realizowany przez studentów Politechniki Wrocławskiej. Jako jeden z 5 najlepszych projektów z całego świata i przy tym jedyny z Polski został wybrany do finału konkursu „Red Eagle - International Student Engineering Contest to Design Mars Lander, organizowanego przez The Mars Society przy współpracy z NASA, który odbędzie się w sierpniu w Pasadenie (USA). - Projekt powstał w ramach działalności Koła Naukowego Pojazdów Niekonwencjonalnych OFF-ROAD na Politechnice Wrocławskiej, znanego z wielokrotnie nagradzanych na międzynarodowych zawodach łazików marsjańskich Scorpio. W tym roku zmierzyliśmy się z trudniejszym wyzwaniem, które od wielu lat nurtuje wszystkie agencje kosmiczne i blokuje możliwość zasiedlenia nie tylko Marsa, ale i innych pobliskich planet. – mówi Justyna Pelc, lider Projektu Eagle. [caption id="attachment_16121" align="aligncenter" width="1024"] Zdj. Zespół realizujący projekt lądownika marsjańskiego[/caption] Houston, mamy (10 tonowy) problem! Największym problemem związanym z kolonizacją Marsa jest znalezienie sposobu na wysłanie tam całego niezbędnego do przeżycia wyposażenia. Dlatego przed studentami postawiono zadanie zaprojektowania lądownika, który umożliwi dostarczenie na Czerwona Planetę minimum 10 ton ładunku. Jednocześnie, konstrukcja musiała być możliwa do zbudowania i wysłania na Marsa do 2026 roku. Zadanie nie jest łatwe. Dotychczas największym ładunkiem, jaki ludzkość dostarczyła na Marsa, był ważący około 1 tonę łazik Curiosity. Dlaczego to taki problem? - Pierwszym problemem jest atmosfera Marsa. Ma dużo mniejszą gęstość niż ziemską, więc powszechnie stosowanych na Ziemi metod takie, jak np. spadochron, nie sprawdzą się. Innym problemem jest fakt, iż obecne rakiety (oraz rakiety, które do 2026 r. mają powstać) znacznie ograniczają wymiary i wagę lądownika. Dodatkową trudnością sprawia też ewentualny powrót z Marsa na Ziemię.. – tłumaczy Krzysztof Basiak, specjalista ds. deceleracji Konkurs zmuszał do wypracowania rozwiązania dla wielu problemów związanych z eksploracją w zaledwie kilka miesięcy. [caption id="attachment_16122" align="aligncenter" width="960"] Zdj. Szkolenie z prowadzenia projektów kosmicznych, które przeprowadził dla zespołu jeden z pracowników ESA[/caption] O koncepcji słów kilka… Lądownik Eagle został zaprojektowany w ten sposób, aby optymalnie wykorzystać przestrzeń ładowni potencjalnej rakiety nośnej projektowanej przez NASA - Space Launch System. Jako konstrukcję nośną wykorzystano kadłub półskorupowy, który pozwolił na uzyskanie optymalnego stosunku wymaganej wytrzymałości do masy. Ładownia, która została umieszczona w dolnej centralnej części lądownika, jest jednocześnie windą towarową, co znacznie ułatwia proces rozładunku. Natomiast przestrzeń ładunkowa zaprojektowana jest w ten sposób, że moduł windy bez problemu może być wymieniony na moduł umożliwiający podtrzymanie życia dla ludzi. [caption id="attachment_16123" align="aligncenter" width="594"] Zdj. Przekrój wnętrza lądownika z wysuwaną ładownią, którą można zastąpić modułem podtrzymywania życia[/caption] Najtrudniejszym zadaniem było opracowanie metody deceleracji statku w trakcie wchodzenia w atmosferę. Zagadnienie to jest trudne ze względu na wspomnianą wcześniej charakterystykę atmosfery Marsa, która przy większych masach całkowicie wyklucza korzystanie z takich metod hamowania jak np.: spadochrony. Wytracenie prędkości przy użyciu silników (jak miało to miejsce w przypadku lądowań na Księżycu) również nie wchodzi w grę, ze względu na konieczność wykorzystania dużej ilości paliwa rakietowego, a co za tym idzie - bardzo duże koszty (związane głównie z koniecznością transportu paliwa pomiędzy planetami). Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest połączenie kilku metod deceleracji. W projekcie wrocławskich studentów są to: hamowanie aerodynamiczne z wykorzystaniem modułu HIAD (Hypersonic Inflatable Aerodynamic Decelerator) oraz użycie silników rakietowych w końcowej fazie lądowania. [caption id="attachment_16124" align="aligncenter" width="960"] Zdj. Przekrój wspomnianych niżej wypełnionych gazem pierścieni, które umożliwiają hamowanie aerodynamiczne, czyli wytracenie prędkości dzięki oporom powietrza[/caption] HIAD to moduł, który pozwala na zwiększenie efektywnej powierzchni hamowania aerodynamicznego poprzez wypełnienie gazem kilkunastu materiałowych pierścieni o zwiększającej się średnicy, składających się na stożek. Wykorzystanie tej technologii pozwala na wytracenie znaczącej wartości prędkości. Po wykonaniu swojego zadania moduł jest odrzucany, co pozwala na zmniejszenie masy całego lądownika i finalne lądowanie z wykorzystaniem silników. Bez innowacji nie obyła się również elektroniczna strona naszego projektu. Wykorzystano druk 3D elektroniki, co pozwoliło znacznie zredukować masę układów przy jednoczesnym zachowaniu niskich kosztów produkcji. Drukowana elektronika może być również bardzo cienka, a jednocześnie giętka. Na obecnym stopniu technologicznym można wydrukować już większość czujników używanych w branży kosmicznej np. temperatury, wilgotności, ciśnienia, siły wiatru, promieniowania UV, a także wiele, wiele innych. [caption id="attachment_16125" align="aligncenter" width="960"] Wizualizacja lądownika na Marsie[/caption] Co ciekawe, w dniu wysyłania końcowego raportu do organizatorów konkursu NASA opublikowało film, przedstawiający po raz pierwszy ich koncepcję lądownika marsjańskiego. Studenci Politechniki Wrocławskiej pomysłowością dorównują największym „mózgom” branży kosmicznej, ponieważ nasza koncepcja podążała w tym samym kierunku. To mała suma dla człowieka, ale wielka dla Projekt Eagle Od spełniania naszych marzeń i wzięcia udziału w finale konkursu, który odbywa się w Stanach Zjednoczonych, dzieli ich tylko... spora suma pieniędzy. Potrzebują ich na lot i zakwaterowanie dla naszych członków. - Szukamy osób i podmiotów, które chciałyby nas wesprzeć. Jako jedna z pięciu drużyn na świecie i jedyna z Polski, będziemy na tych zawodach reprezentować nie tylko naszą uczelnię, ale i cały Polski Sektor Kosmiczny. – mówi Ania Wójcik, lider techniczny projektu. Więcej informacji znajduje się na stronie internetowej: www.scorpio.pwr.edu.pl]]> 16120 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jowisz: nowa perspektywa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/20/jowisz-nowa-perspektywa/ Sun, 20 May 2018 06:11:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16129 Credits: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstäd/Seán Doran[/caption] To niesamowite zdjęcie Jowisza zostało wykonane przez sondę Juno podczas odlotu od Jowisza sondy Juno po dwunastym z kolei bliskim przelocie w pobliżu tego gazowego olbrzyma. To nowe ujęcie Jowisza wykonane od południa sprawai, że Wielka Czerwona Plama wygląda jakby znajdowała się na północnej części planety. Sonda Juno wykonała zdjęcia wykorzystane do stworzenia tej mozaiki 1 kwietnia br. W momencie wykonywania zdjęć sonda znajdowała się 17 329 - 68 959 km od szczytów chmur planety. Gerald Eichstadt oraz Sean Doran stworzyli to zdjęcie wykorzystując do tego dane zebrane za pomocą kamery Junocam.]]> 16129 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zrealizuj swoje marzenie o startupie z branży kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/21/zrealizuj-swoje-marzenie-o-startupie-z-branzy-kosmicznej/ Mon, 21 May 2018 16:29:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16134 Act In Space Warsaw to hackathon podczas którego każdy entuzjasta kosmosu może zrealizować swoje marzenie o zaangażowaniu się w kosmiczny projekt. Uczestnicy hackathonu będą mogli skorzystać z pomocy partnerów takich jak Astri Polska, Agencja Rozwoju Przemysłu czy akcelerator MITEF a w przyszłości z akceleratora Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA BIC, który otworzy się w Polsce w 2019 roku. Act In Space Warsaw to hackathon technologii kosmicznych. Uczestnicy mają 24h na wymyślenie, zaprojektowania i zaprezentowania produktu lub usługi, która opierałaby się o technologie kosmiczne. Wyzwania projektowe i opisy technologii przygotowały wspólnie Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) i Francuska Agencja Kosmiczna (CNES). Wydarzenie skierowane jest do studentów, przedsiębiorców, inżynierów oraz wszystkich innych entuzjastów sektora kosmicznego. To wyjątkowa okazja, aby nie tylko dotknąć kosmosu, ale również znaleźć pomysł na własną firmę z sektora kosmicznego. "Act In Space jest unikalnym wydarzeniem gdzie pasja i marzenia o kosmosie zostają rzeczywistością. Można spotkać ciekawych ludzi pełnych pasji do kosmosu i spędzić 24 godziny w kosmicznej atmosferze SpaceHUBu i sprzyjającej tworzeniu przestrzeni Brain Embassy." - Mówi Iulia Strotska - Dyrektor Zarządzający firmy Kapitech, współorganizatora wydarzenia. "- Bardzo cieszymy się, że po raz drugi Warszawa, będzie gospodarzem tego wydarzenia.  Zwycięzca pierwszej edycji Act In Space Warsaw zwyciężył również w finale Europejskim i odbył lot Zero G symulujący nieważkość. Dodatkowo w tym roku, zespoły Warszawskiej edycji będą mogły startować do akceleratora ESA BIC (Warsaw), którego otwarcie jest planowane na 2019 rok. To okazja, aby dostać ogromne wsparcie na rozwój swojego start-upu za pomocą partnerów ESA BIC jak MITEF, Kapitech, Astri, ARP i wielu innych liderów sektora kosmicznego w Polsce." Act In Space Warsaw odbędzie się w dniach 25-26 maja 2018 roku w Brain Embassy przy ul. Aleje Jerozolimskie 181 B w Warszawie. Warszawska edycja wydarzenia organizowana jest przez firmę Kapitech, przy współpracy ze SpaceHUBem i Brain Embassy. Uczestnicy hackathonu w Warszawie będą rywalizować z uczestnikami tego samego wydarzenia w 72 miastach z 34 krajów. Inicjatorem całego przedsięwzięcia jest ESA i CNES. Najlepsze zespoły z Warszawy i Krakowa zmierzą się w finale krajowym, a następnie w finale międzynarodowym Act In Space, który jest przewidziany w dniu 27 czerwca br. podczas Toulouse Space Show we Francji. Jedną z nagród w finale światowym będzie lot na pokładzie samolotu Airbus A310. Maszyna przystosowana jest do wykonywania lotów parabolicznych Zero-G, podczas których symulowany jest stan nieważkości jakiego doświadczają astronauci w kosmosie. Dwa lata temu zwycięzcy warszawskiej edycji hackathonu wygrali również finał światowy i doświadczyli nieważkości na własnej skórze. Więcej o ich przygodzie z hackathonem można przeczytać w artykule Happy Fleet – niesamowita historia zwycięzców Act In Space Warsaw 2016. Więcej na temat hackathonu w Warszawie można się dowiedzieć się na stronie wydarzenia na Facebooku. Rejestracja uczestników na hackathon jest z kolei dostępna na stronie www.actinspace.org ]]> 16134 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwszy odkryty międzygwiezdny imigrant w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/21/pierwszy-odkryty-miedzygwiezdny-imigrant-w-ukladzie-slonecznym/ Mon, 21 May 2018 19:21:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16140 Credit: C. Veillet / Large Binocular Telescope Observatory[/caption] Naukowcy odkryli pierwszego znanego międzygwiezdnego imigranta w Układzie Słonecznym. Planetoida, obecnie przebywająca na orbicie Jowisza, jest pierwszą znaną nam planetoidą przechwyconą z innego układu planetarnego. Wyniki obserwacji obiektu opublikowano w periodyku Monthly  Notices of the Royal Astronomical Society: Letters. Obiekt znany pod nazwą 'Oumuamua był ostatnim międzygwiezdnym przybyszem, który trafił na czołówki gazet w 2017 roku. Niemniej jednak to akurat był tylko turysta przelatujący przez nasz układ planetarny, podczas gdy nowa była egzoplanetoida - o chwytliwej nazwie (514107) 2015 BZ509 - to imigrant na stałe. Wszystkie planety w Układzie Słonecznym oraz znaczna większość innych obiektów obiega Słońce w tym samym kierunku. Jednak 2015 BZ509 jest inna - porusza się w kierunku przeciwnym, tzw. ruchem wstecznym. "Jak dotąd tajemnicą było dlaczego ta planetoida porusza się w kierunku przeciwnym do innych planet, szczególnie, że współdzieli orbitę z Jowiszem", mówi dr Fathi Namouni, główny autor artykułu. "Gdyby 2015 BZ509 powstała w układzie słonecznym musiałaby poruszać się w tym samym kierunku co inne planety i planetoidy, kierunku przejętym od obłoku gazu i pyłu, z którego powstały". Niemniej jednak zespół badaczy przeprowadził symulacje mające na celu prześledzenie położenia 2015 BZ509 aż do początków Układu Słonecznego 4,5 miliarda la temu, kiedy to zakończyła się era formowania planet. Symulacje wskazują, że 2015 BZ509 zawsze poruszała się w ten sposób, a więc musiała zostać przechwycona z innego układu planetarnego. [caption id="attachment_16142" align="aligncenter" width="819"] Gwiezdny żłobek NGC 604 (NASA/HST), w którym gwiazdy znajdują się w niewielkich odległościach od siebie to dobre miejsce na wymianę planetoid między poszczególnymi układami planetarnymi. Planetoida (514107) 2015 BZ 509 opuściła swój macierzysty układ planetarny i osiedliła się na orbicie wokół Słońca. Źródło: NASA/Hubble Heritage Team (AURA/STScI)[/caption] "Imigracja planetoid z innych układów planetarnych jest możliwa, bowiem Słońce powstało w ciasno upakowanej gromadzie gwiazd, w której każda gwiazda miała swoje planety i planetoidy", mówi dr Helena Morais, członkini zespołu badawczego. "Bliskość innych gwiazd oraz oddziaływania grawitacyjne między planetami umożliwiają tym układom wzajemne przyciąganie, wyrzucanie i przechwycanie planetoid". Odkrycie pierwszego stałego imigranta w Układzie Słonecznym ma istotne wpływ na nasze badania procesów formowania planet, ewolucji naszego układu planetarnego oraz początków życia. Zrozumienie kiedy i jak dokładnie 2015 BZ509 osiedliła się w Układzie Słonecznym dostarczy nam informacji o gromadzie, w której powstało Słońce oraz o potencjale wzbogacenia naszego wczesnego otczenia w elementy niezbędne do powstania życia na Ziemi. Źródło: RAS]]> 16140 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Poszukiwacz planet TESS wykonał pierwsze zdjęcie nieba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/22/poszukiwacz-planet-tess-wykonal-pierwsze-zdjecie-nieba/ Tue, 22 May 2018 17:54:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16146 Kolejny poszukiwacz planet pozasłonecznych - Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) - jest jeden krok bliżej do rozpoczęcia poszukiwań nowych światów, po tym jak przeleciał w pobliżu Księżyca w dniu 17 maja. Sonda przeleciała w oległości 8000 kilometrów od naszego naturalnego satelity wykorzystując go do manewru asysty grawitacyjnej, która pozwoli jej skierować się na docelową orbitę. W ramach procesu oddawania kamery do użytku, naukowcy otworzyli migawkę jednej z czterech kamer na dwie sekundy. Poniższe zdjęcie przedstawiające południowy gwiazdozbiór Centaura przedstawia ponad 200 000 gwiazd. Krawędź Mgławicy Worek Węgla znajduje się w prawym górnym rogu kadru, a jasna gwiazda Beta Centauri widoczna jest w lewej dolnej części zdjęcia. Zgodnie z planem TESS wykona zdjęcia obszaru 400 razy większego od tego na zdjęciu za pomocą swoich czterech kamer w ciągu pierwszej dwuletniej misji poszukiwania egzoplanet. Pierwsze zdjęcie o wartości naukowej, tzw. pierwsze światło teleskopu, spodziewane jest w czerwcu br. [caption id="attachment_16148" align="aligncenter" width="1024"] Credits: NASA/MIT/TESS[/caption] TESS czeka jeszcze jedno, ostatnie odpalenie silników, do którego dojdzie 30 maja, po którym wejdzie na orbitę naukową wokół Ziemi. Ta silnie eliptyczna orbita zwiększy obszar nieba, jaki sonda będzie w stanie obserwować bezustannie. Obserwacje naukowe rozpoczną się w połowie czerwca po dotarciu sondy na orbitę i zakończeniu kalibracji instrumentów. https://www.youtube.com/watch?v=-AIbD2WxyN8 Sonda wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 18 kwietnia stanowi kolejny krok NASA w poszukiwaniu planet poza Układem Słonecznym, tzw. egzoplanet. W ramach misji sonda będzie obserwowała niemal całe niebo moniorując pobliskie jasne gwiazdy w poszukiwaniu tranzytów - okresowych spadków jasności gwiazd spowodowanych przejściem na ich tle planet. Naukowcy spodziewają się odkrycia za pomocą TESS tysięcy nowych egzoplanet. Źródło: NASA]]> 16146 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Geologiczne procesy stojące za wydmami na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/24/geologiczne-procesy-stojace-za-wydmami-na-tytanie/ Thu, 24 May 2018 09:05:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16151 Zarówno zdjęcie jak i ilustracja przedstawiające wschodni fragment Xanadu, równikowego regionu Tytana odsłaniają przed nami krajobraz gór, kanałów, rzek i równin. Źródło: Jeremy Brossier[/caption] Nawiewane wiatrem wydmy Tytana moga pokrywać miliony kilometrów kwadratowych więcej niż uważano wcześniej i najprawdopodobniej powstały one w procesach podobnych do tych zachodzących na Ziemi - wskazują najnowsze badania. Nowe wyniki mogą pomóc naukowcom w poszukiwaniu życia lub jego cząsteczkowych prekursorów na największym księżycu Saturna. Wyniki badań opublikowane w periodyku Journal of Geophysical Research-Planets wydawanym przez American Geophysical Union wykorzystują nowe mapy Tytana do zbadania dwóch kwestii dotyczących tego księżyca: w jaki sposób powstały na nim wydmy i z czego się składają. Atmosfera Tytana jest niezwykle gęsta i przenikają ją grube warstwy unoszących się w niej związków organicznych.  Jednak za tą atmosferą znajduje się mroźny krajobraz niewiele różniący się od ziemskich pustyni. Powierzchnia Tytana pokryta jest dolinami, kanionami, jeziorami i wydmami. Za wiele z tych cech powierzchni przypominających powierzchnię Ziemi odpowiada system pogodowy Tytana, w którym węglowodory, np. metan, w formie opadów docierają do powierzchni księżyca. Procesy geologiczne stojące za powstawaniem wydm mogą być podobne do tych, które stoją za powstawaniem kanionów i kanałów rzecznych na Ziemi. Tak jak deszcz powoli rzeźbi kaniony i rzeki na Ziemi, tak opady węglowodorów  uruchamiają procesy na szczytach gór obszaru równikowego na Tytanie, które prowadzą do powstawania rozległych równin wydmowych i burz pyłowych. Analizując najbardziej szczegółowe zdjęcia równika Tytana w historii, autorzy analizy wskazują, że wydmy pokrywają dużo większy obszar księżyca niż dotychczas sądzono. Wydmy rozciągają się na obszarze trzy miliony kilometrów kwadratowych większym od wcześniej szacowanego. Z uwagi na fakt, że Tytan posiada bogatą w azot atmosferę, aktywne układy pogodowe oraz związki organiczne na swojej powierzchni, może on sprzyjać powstawanu życia lub jego prebiotycznych składników. Zrozumienie procesów geologicznych tam zachodzących może pomóc naukowcom odkryć gdzie może istnieć potencjalne życie - mówi Jeremy Brossier z Instytutu Badań Planetarnych w Berlinie, główny autor opracowania. Naukowcy po raz pierwszy bliżej przyjrzeli się powierzchni Tytana za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 1994 roku. Wtedy to badacze założyli, że rozległe, ciemne obszary w pobliżu równika to jeziora ciekłych węglowodorów. Teraz, po wielu latach naukowcy wiedzą, że owe duże, ciemne obszary po raz pierwszy zauważone przez Hubble'a nie były jeziorami, ale rozległymi równinami usianymi przez wydmy. Dowiedzieliśmy się tego dzięki sondzie Cassini wystrzelonej z Ziemi w 1997 roku, która spłonęła w górnych warstwach atmosfery Saturna w 2017 roku. Jednym z instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy był radar SAR, który ukazał badaczom kształt powierzchni Tytana odbijając od niej fale dźwiękowe. Wystarczyło włączyć SAR, aby badaczom ukazały się góry, doliny, a nawet kaniony na powierzchni księżyca. Stworzenie mapy kształtu powierzchni Tytana stanowiło kluczowy pierwszy krok na drodze do zrozumienia procesów geologicznych zachodzących na jego mroźnej powierzchni. Ale zrozumienie z czego składają się te formy powierzchni - lodu, skał, piasku czy innego materiału - to zupełnie inne wyzwanie. Aby rozwikłać tę zagadkę, badacze musieli skorzystać z innego instrumentu: VIMS, który działa jak kamera. W przeciwieństwie do większości kamer VIMS rejestruje obrazu w 352 różnych barwach i rejestruje promieniowanie w zakresie od 300 do 5100 nanometrów. Ludzkie oko - dla porównania - rejestruje tylko zakres 380-620 nm. Analiza tych danych pozwoliła naukowcom zbadanie z czego składa się powierzchnia Tytana. Każdy związek chemiczny inaczej odbija światło, pozostawiając w nim charakterystyczny dla siebie odcisk. Naukowcy tacy jak Bossier wykorzystują te odciski do ustalenia składu chemicznego wierzchniej warstwy (tylko ta widoczna jest dla VIMS) powierzchni księżyca. W laboratorium Brossier wraz ze swoimi współpracownikami modelował różne mieszaniny substancji, które mogą znajdować się na powierzchni Tytana i oceniał ich właściwości spektralne. Bazując na tych informacjach stworzył model, który później stosował do "odcisków" widocznych w danych zebranych na Tytanie za pomocą VIMS. Wykorzystując nowe zdjęcia wykonane za pomocą VIMS, autorzy opracowania zaproponowali proces geologiczny tworzenia wydm rozpoczynający się na samym szczycie pasm górskich w rejonie równika Tytana. To tam, gęsta atmosfera Tytana bezustannie dostarcza cienkie warstwy materiałów organicznych przypominające pudrową warstwę świeżego śniegu. Owa cienka warstwa bogata jest w małe, organiczne cząsteczki, tzw. tholiny, które odbijały bardzo dużo światła w stronę instrumentów Cassini. Brossier wraz ze swoimi współpracownikami wykorzystał sygnatury tych tholinów oraz lodu wodnego do odtworzenia procesu geologicznego prowadzącego do powstawania wydm na Tytanie. Najnowsze badania wskazują, że deszcze metanu prowadzą do erozji szczytów górskich na Tytanie, rzeźbiąc kanały w powierzchni. Taka erozja spłukuje tholiny oraz fragmenty lodu po zboczach górskich na niziny, gdzie następnie się gromadzą. Wiejące na Tytanie wiatry wywiewają mniejsze ziarna tej mieszaniny w kierunku wydmowych równin obszaru równikowego. To właśnie te małe ziarna odpowiadają za powstawania wydm. Proces ten przypomina proces formowania się wydm na Ziemi, mówi Brossier, tyle, że materia, z której ostatecznie powstają wydmy na Tytanie pochodzi z jego atmosfery. Te grube, gęste obłoki organicznych aerozoli uzupełniają kolejne warstwy materii organicznej na szczytach gór, które metan z czasem spłukuje w kierunku równin wydmowych. Powyższe badania także dostarczają silnych dowodów na istnienie odsłoniętych obszarów lodu wodnego i jego geologicznej roli w formowaniu wydm na Tytanie. Źródło: AGU]]> 16151 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie obserwują niespotykane szczegóły na pulsarze oddalonym o 6500 lat świetlnych od Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/24/astronomowie-obserwuja-niespotykany-szczegol-w-pulsarze-oddalonym-o-6500-lat-swietlnych-od-ziemi/ Thu, 24 May 2018 10:24:45 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16156 Zespół astronomów wykonał obserwacje o najwyższej rodzielczości w historii astronomii, obserwując dwa intensywne regiony promieniowania, odległe od siebie o 20 kilometrów, w pobliżu gwiazdy oddalonej od nas 6500 lat świetlnych od Ziemi. Rozdzielczość w ramach tych obserwacji można porównać do wykorzystania teleskopu naziemnego do obserwowania pchły na powierzchni Plutona. Te wyjątkowe obserwacje były możliwe dzięki rzadkiej geometrii i charakterystyce pary gwiazd krążących wokół wspólnego środka ciężkości. Jedna z gwiazd to chłodny, małomasywny brązowy karzeł, za którym ciągnie się ogon gazu przypominający te, które ciągną się za kometami. Druga to z kolei egzotyczna, szybko rotująca gwiazda - czyli pulsar. "Gaz działa tutaj jak szkło powiększające znajdujące się tuż przed pulsarem" mówi Robert Main, główny autor artykułu opisującego obserwacje, który ukazał się w dzisiejszym wydaniu periodyku Nature. "Praktycznie patrzymy na pulsar przez naturalnie występujące szkło powiększające, które pozwala nam obserwować oba regiony promieniowania oddzielnie". Main jest doktorantem astronomii na Wydziale Astronomii i Astrofizyki na Uniwersytecie w Toronto, który wspłpracuje z badaczami z Dunlap Institute for Astronomy and Astrophysics oraz Canadian Institute for Theoretical Astrophysics oraz Perimeter Institute. Pulsar to szybko rotująca - ponad 600 razy na sekundę - gwiazda neutronowa. Rotując, pulsar emituje strumienie promieniowania z dwóch gorących plam na swojej powierzchni. Oba obserwowane regiony promieniowania związane są z emitowanymi strumieniami. Brązowy karzeł z kolei posiada średnicę równą 1/3 średnicy Słońca. Znajduje się on około dwóch milionów kilometrów od pulsara - czyli w odległości pieciokrotnie większej od odległości Ziemia-Księżyc - i okrąża go w zaledwie 9 godzin. Brązowy karzeł jest pływowo związany z pulsarem, a więc jedną stroną jest bezustannie zwrócony do swojego pulsującego towarzysza, tak jak Księżyc krążący wokół rotującej Ziemi. Z uwagi na niewielką odległość, brązowy karzeł omiatanuy jest silnym promieniowaniem pochodzącym z jego mniejszego towarzysza. Owo intensywne promieniowanie z pulsara rozgrzewa jedną stronę stosunkowo chłodnego karła do temperatury powierzchni Słońca czyli ok. 6000 stopni Celsjusza. Strumienie promieniowania z pulsara mogą ostatecznie doprowadzić do śmierci jego towarzysza. Pulsary w tego typu układach podwójnych nazywane są pulsarami "czarnymi wdowami". Tak samo jak pająk czarnej wdowy pożera swojego twarzysza, tak samo pulsar w odpowiednich warunkach, może stopniowo odzierać gaz ze swojego karłowatego towarzysza, z czasem pożerając go całego. Dodatkowo, oprócz obserwacji o niezwykle wysokiej rozdzielczości, uzyskane wyniki moga stanowić wskazówkę co do natury tajemniczych zjawisk znanych jako szybkie błyski radiowe (FRB). "Wiele obserwowanych właściwości FRB można wytłumaczyć, jeżeli byłyby one wzmacniane przez soczewki plazmy", mówi Main. "Właściwości wzmocnionych impulsów, które odkryliśmy w ramach naszych badań, zdumiewająco przypominają błyski powtarzających się FRB wskazujac, że powtarzające się FRB moga byc soczewkowane przez plazmę w ich galaktykach macierzystych". Pulsar oznaczono jako PSR B1957+20. Wcześniejsze badana prowadzone przez prof. Martena van Kerkwijka z Uniwersytetu w Toronto wskazują, że jest to prawdopodobnie jeden z najmasywniejszych znanych pulsarów, a dalsze prace pozwalające na dokładniejsze zmierzenie jego masy pozwolą nam zrozumieć jak materia zachowuje się w najwyższych znanych gęstościach, oraz jak masywna może być gwiazda neurtonowa przed kolapsem w czarną dziurę. Main i jego współpracownicy wykorzystali do swoich badań dane uzyskane za pomocą radioteleskopu w Oberwatorium Arecibo jeszcze przed huraganem Maria, który uszkodził teleskop we wrześniu 2017 roku. Źródło: Dunlap Institute for Astronomy & Astrophysics]]> 16156 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Narzędzia wydrukowane na polskiej drukarce 3D pomogą w eksploracji Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/24/narzedzia-wydrukowane-na-polskiej-drukarce-3d-pomoga-w-eksploracji-marsa/ Thu, 24 May 2018 09:38:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16159 Skriware, polski startup dostarczający autorskie rozwiązania edukacyjne oparte o technologię druku 3D, uczestniczył w symulacji ekspedycji na Marsa kierowanej przez Austriackie Forum Kosmiczne. Podczas 30-dniowego eksperymentu AMADEE-18, odbywającego się na pustyni w Omanie, naukowcy prowadzili doświadczenia w dziedzinie inżynierii i operacji na teoretycznej powierzchni Marsa, a także zbadali przydatność obiektów wyprodukowanych w technologii druku 3D. Celem międzynarodowego projektu AMADEE-18 było odwzorowanie marsjańskich warunków i sprawdzenie ich wpływu na funkcjonowanie załogi. W trakcie misji naukowcy brali pod uwagę czynniki takie jak długoterminowa izolacja czy ograniczające ruchy skafandry kosmiczne. Podczas miesięcznego projektu interdyscyplinarny zespół ekspertów przeprowadził 19 eksperymentów mających pomóc w przyszłej eksploracji Czerwonej Planety. Jak podkreślają naukowcy biorący udział w misji, technologia druku 3D może odegrać kluczową rolę w dalszym podboju kosmosu. W przypadku lotów bezzałogowych średni czas przelotu z Ziemi na Marsa wynosi blisko 230 dni. Podczas tak odległych ekspedycji, niezwykle istotne jest, aby przyszli astronauci posiadali sprzęt, który umożliwi im samodzielną produkcję potrzebnych narzędzi i części. Drukarki Skriware na analogowym Marsie Podczas symulacji na pustyni Dhofar w Omanie drukarki 3D Skriware były wykorzystywane w badaniach geologicznych, a także służyły do produkcji nowych części zamiennych i szybkiej modyfikacji tych istniejących. Następnie wyprodukowane narzędzia były poddawane szeregowi eksperymentów, a naukowcy oceniał ich przydatność w zaaranżowanym na potrzeby eksperymentu "marsjańskim" środowisku. Jak zauważa dr Gernot Grömer, szef projektu z Austriackiego Forum Kosmicznego, drukarki Skriware były niezwykle istotną częścią projektu AMADEE-18. “Eksperyment symulował awarię sprzętu geologicznego wymagającego dostarczania części zamiennych na symulowanym Marsie. Po raz pierwszy mieliśmy okazję przejść całą procedurę, w której dany sprzęt wymagał naprawy, a jego substytut nie był dostępny od ręki. Drukarka Skriware spisała się tu bezbłędnie. Co więcej po raz pierwszy połączyliśmy plastikowy druk 3D Skriware z metalowym nadrukiem, aby zastąpić sprzęt geologiczny potrzebny do zebrania próbek gleby” – komentuje dr Grömer. W drodze na Czerwoną Planetę Misja AMADEE-18 odbyła się w lutym 2018 roku pod kierunkiem Austriackiego Forum Kosmicznego. W projekcie wzięli udział eksperci z 25 krajów i 16 instytucji, w tym naukowcy z Uniwersytetu Technicznego w Grazie i teksańskiego Uniwersytetu A&M. To kolejny przykład udanej współpracy międzynarodowej w podboju kosmosu. Zebrana podczas eksperymentu wiedza pozwoli lepiej przygotować załogową ekspedycję na wyzwania czekające na Marsie. Druk 3D wesprze kosmonautów w najbardziej spektakularnej podróży od czasu programu Apollo 11. Dzięki wykorzystaniu tej technologii wielomiesięczne i niezwykle drogie dostawy sprzętu na kursie Ziemia-Mars mogą zostać zastąpione stosunkowo szybkim i tanim procesem wytwarzania potrzebnych narzędzi na powierzchni Czerwonej Planety. Z pewnością znacząco obniży to koszty przyszłych kosmicznych lotów załogowych i, co niezwykle istotne, zapewni astronautom niezależność, niezbędną podczas eksploracji nieznanego środowiska” – komentuje Karol Górnowicz, prezes firmy Skriware. Podsumowanie wniosków z 30-dniowej misji AMADEE-18 będzie miało miejsce na konferencji naukowej, która odbędzie się w dniach 25-27 maja 2018 w Grazie. Dalsze eksperymenty poprzedzające loty na Marsa będą kontynuowane podczas przyszłych symulacji, odbywających się w odstępie 2-3 lat.]]> 16159 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowy model może tłumaczyć co widzimy gdy obserwujemy pożeranie gwiazdy przez masywną czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/30/nowy-model-moze-tlumaczyc-co-widzimy-gdy-obserwujemy-pozeranie-gwiazdy-przez-masywna-czarna-dziure/ Wed, 30 May 2018 06:43:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16176 Na zdjęciu widzimy przekrój przez czarną dziurę pożerającą materię z rozerwanej gwiazdy. Źródło: Niels Bohr Institute[/caption] Gwiazda, która za bardzo zbliży się do supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki zostanie rozerwana przez jej grawitację w gwałtownym kataklizmie zwanym "zdarzeniem rozerwania pływowego" (TDE, ang. tidal disruption event), który prowadzi do emisji jasnego błysku promieniowania. Najnowsze badania prowadzone przez astrofizyków teoretycznych z Instytutu Nielsa Bohra (Uniwersytet Kopenhaski) oraz UC Santa Cruz pozwoliły na stworzenie zunifikowanego modelu tłumaczącego najnowsze obserwacje tych wyjątkowych zdarzeń. Te przełomowe badania, których wyniki opublikowano w periodyku Astrophysical Journal Letters, mogą stanowić nowe teoretyczne podstawy dla szybko rosnącej dziedziny badań. "Dopiero w ostatniej dekadzie osiągnęliśmy poziom, na którym jesteśmy w stanie odróżnić te TDE od innych zjawisk galaktycznych, a ów nowy model może stanowić podstawę do zrozumienia tych rzadkich zdarzeń" - mówi współautor artykułu Enrico Ramirez-Ruiz, profesor astronomii i astrofizyki na UC Santa Cruz. W większości galaktyk, centralna czarna dziura jest spokojna i aktywnie nie pożera żadnej materii, przez co nie emituje też żadnego światła. Zdarzenia rozerwania pływowego należą do rzadkości i w przeciętnej galaktyce zdarzają się średnio raz na każde 10 000 lat. Gdy już jednak dojdzie do niego, pechowa gwiazda ulega rozerwaniu, a tworząca ją materia intensywnie "karmi" czarną dziurę prowadząc do emisji silnego promieniowania. "To naprawdę ciekaw jak materia dostaje się do wnętrza czarnej dziury w tych ekstremalnych warunkach" mówi główna autorka artykułu Jane Lixin Dai, profesor astronomii na Uniwersytecie Kopenhaskim, która prowadziła badania. "Gdy czarna dziura pożera gwiezdny gaz, emituje przy ttym potężne ilości promieniowania, które możemy obserwować i wykorzystać do zrozumienia procesów fizycznych i obliczenia właściwości czarnej dziury. Właśnie dlatego poszukiwanie takich TDE jest niezwykle interesującym zajęciem". Choć procesy fizyczne stojące za wszystkimi TDE powinny być takie same, to obserwowane jak na razie kilkanaście takich przypadków wskazuje na bardzo różne właściwości. Niektóre TDE prowadzą do emisji głównie promieniowania rentgenowskiego, inne emitują głównie w zakresie widzialnym i ultrafioletowym. Teoretycy jak na razie mają problem ze zrozumieniem tej różnorodności i stworzenia na ich podstawie spójnego modelu TDE. W najnowszym modelu, to kąt pod którym obserwujemy to zjawisko, odpowiedzialny jest za różnice w obserwacjach. Galaktyki ustawione są losowo względem linii wzroku obserwatorów znajdujących się na Ziemi, przez co obserwujemy różne fragmenty i różne elementy zdarzenia rozerwania pływowego. To przypomina trochę jakąś drapieżną bestię skrywającą się za kotarą z liści. W zależności od tego gdzie względem jej się znajdujemy, to zobaczymy albo odsłoniętą bestię, albo tylko same liście. Widzimy co innego, ale bestia jest ta sama. Model opracowany przez Dai i jej współpracowników łączy elementy ogólnej teorii względności, fizyki pól magnetycznych, promieniowania i hydrodynamiki gazu. Dzięki niemu naukowcy mogą sprawdzić co powinni obserwować przyglądając się zjawisku TDE pod różnymi kątami, dzięki czemu badacze będą mogli wpasować różne zdarzenia w jeden spójny opis. Projekty przeglądowe planowane na kilka najbliższych lat mogą dostarczyć większej ilości danych dotyczących TDE i pomogą nam znacząco rozszerzyć to pole badań. Wśród nich należy wymienić przegląd Young Supernova Experiment (YSE) kierowany przez DARK Cosmology Centre w Instytucie Nielsa Bohra oraz Large Synoptic Survey Telescope budowany w Chile "Za kilka lat będziemy obserwowali setki, a nawet tysiące zdarzeń TDE. Będą one doskonałymi 'laboratoriami' do testowania naszego modelu i poznawania nowych cech czarnych dziur" mówi Dai. Źródło: NBI]]> 16176 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badacze odkrywają jedną z najmasywniejszych gwiazd neutronowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/30/badacze-odkrywaja-jedna-z-najmasywniejszych-gwiazd-neutronowych/ Wed, 30 May 2018 08:07:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16184 Masywny pulsar w układzie podwójnym PSR J2215+5135 rozgrzewa wewnętrzną stronę swojego gwiezdnego towarzysza. Źródło: G. Perez-Diaz/IAC[/caption] Dzięki nowatorskiej metodzie, badacze z Grupy Astronomii i Astrofizyki UPC oraz Kanaryjskiego Instytutu Astrofizyki (IAC) odkryli gwiazdę neutronową o masie około 2,3 mas Słońca - jedną z najmasywniejszych gwiazd neutronowych dotąd odkrytych. Wyniki badań opublikowano 23 maja br. w periodyku Astrophysical Journal. Otwierają one nową ścieżkę do badań w wielu dziedzinach astrofizyki i fizyki jądrowej. Gwiazdy neutronowe to pozostałości po gwiazdach, które osiągnęły ostatnie stadium swojej ewolucji, to pozostałości po śmierci gwiazd o masie 10 do 30 mas Słońca. Pomimo niewielkich rozmiarów (średnia rzędu 20 kilometrów), gwiazdy neutronowe charakteryzują się masą większą od masy Słońca (średnica 1 391 600 km), zatem ich gęstość jest niezwykle wysoka. Badacze z Universitat Politecnica de Catalunya (UPC) oraz Kanaryjskiego Instytutu Astrofizyki (IAC) wykorzystali innowacyjną metodę do zmierzenia masy jednej z najmasywniejszych dotąd odkrytych gwiazd neutronowych. Odkryta w 2011 roku i skatalogowana pod numerem PSR J2215+5135 gwiazda neutronowa charakteryzuje się masą 2,3 mas Słońca i jest jedną z najmasywniejszych wśród odkrytych jak dotąd ponad 2000 gwiazd neutronowych. Choć w 2011 roku donoszno o odkryciu gwiazdy neutronowej o masie 2,4 mas Słońca, najmasywniejsza jak dotąd gwiazda neutronowa, co do masy której zgadzają się naukowcy została odkryta w 2010 roku, a jej masa wynosiła 2 masy Słońca. W swoich badaniach badacze wykorzystali dane zebrane za pomocą Gran Telescopio Canarias (GTC), największego optycznego i podczerwonego teleskopu na świecie, William Herschel Telescope (WHT), Isaac Newton Telescope Group (ING) oraz teleskopu IAC-80, w połączeniu z dynamicznymi modelami gwiazd podwójnych. Artykuł opisujący wyniki badań zatytułowany "Peering into the dark side: magnesium lines establish a massive neutron star in PSR J2215+5135" został opublikowany w periodyku Astrophysical Journal. [caption id="attachment_16186" align="aligncenter" width="800"] Wykorzystując pionierksą metodę, baacze zmierzyli prędkość obu stron gwiezdnego towarzysza. Credit: G. Pérez-Díaz/IAC, R. Hynes[/caption]  

    Czasami są takie dni, że nic się w nauce nie dzieje, a jednak fajnie, aby Puls Kosmosu dawał jakiś znak życia - dlatego w tych wolniejszych chwilach wpadajcie na mniej oficjalny

    Puls Kosmosu - Radek OFF


      W ramach projektu badawczego naukowcy opracowali dokładniejszą metodę od wykorzystywanych dotąd do mierzenia mas gwiazd neutronowych w kompaktowych układach podwójnych. PSR J2215+5135 jest elementem układu podwójnego, w którym dwie gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy: "normalnej" gwieździe (podobnej do Słońca) "towarzyszy" gwiazda neutronowa. W układzie tym gwiazda neutronowa silnie oświetla swojego gwiezdnego towarzysza. Ta nowa metoda może być stosowana do reszty rosnącej populacji gwiazd neutronowych: w ciągu ostatnich 10 lat, obserwujący w zakresie promieniowania gamma teleskop Fermi-LAT odkrył dziesiątki pulsarów podobnych do PSR J2215+5135. Co do zasady metodę tę można także zastosować do pomiaru mas czarnych dziur i białych karłów (opowiednio: pozostałości po gwiazdach o masie powyżej 30 lub poniżej 10 mas Słońca) odkrytych w podobnych układach podwójnych. Możliwość określenia maksymalnej masy gwiazdy neutronowej niesie za sobą bardzo ważne konsekwencje dla wielu dziedzin astrofizyki jak i fizyki jądrowej. Interakcje między nukleonami (neutronami i protonami tworzącymi jądro atomu) w warunkach wysokiego ciśnienia są jedną z wielkich zagadek współczesnej fizyki. Gwiazdy neutronowe stanowią naturalne laboratoria do badania najgęstszych i najbardziej egzotycznych stanów materii we wszechświecie. Wyniki projektu wskazują także, że aby utrzymać masę rzędu 2,3 mas Słońca, odpychanie między cząstkami w jądrze gwiazdy neutronowej muszą być odpowiednio silne - to z kolei wskazuje, że małoprawdopodobne jest istnienie wolnych kwarków lub innych egzotycznych form materii w centrum gwiazdy neutronowej. Źródło: Universitat Politecnica de Catalunya (UPC)]]>
    16184 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zatłoczone sąsiedztwo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/30/zatloczone-sasiedztwo/ Wed, 30 May 2018 09:50:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16193 Źródło: ESO[/caption]

    Jasno świecąca Mgławica Tarantula oddalona od nas o około 160 tysięcy lat świetlnych jest najbardziej spektakularnym obiektem w Wielkim Obłoku Magellana, który jest galaktyką satelitarną Drogi Mlecznej. Teleskop VST (VLT Survey Telescope) znajdujący się w Obserwatorium Paranal w Chile wykonał niezwykle szczegółowe zdjęcie tego obszaru i jego bogatego otoczenia. Widzimy na nim kosmiczny krajobraz gromad gwiazd, świecących obłoków gazu i rozproszonych pozostałości po wybuchach supernowych. Jest to jak dotąd najwyraźniejsza fotografia tego obszaru.

    Wykorzystując możliwości VST, astronomowie uzyskali nowe, bardzo dokładne zdjęcie Mgławicy Tarantula oraz licznych innych otaczających ją mgławic, gwiazd i gromad gwiazd. Tarantula, znana też jako 30 Doradus, jest najjaśniejszym i najbardziej energetycznym obszarem gwiazdotwórcznym w Grupie Lokalnej galaktyk. [caption id="attachment_16195" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: ESO, IAU and Sky & Telescope[/caption] Mgławica Tarantula, na górze zdjęcia, rozciąga się na ponad 1000 lat świetlnych i jest widoczna w gwiazdozbiorze Złotej Ryby na niebie południowym. Ta oszałamiająca mgławica jest częścią Wielkiego Obłoku Magellana, galaktyki karłowatej, która mierzy około 14 000 lat świetlnych. Wielki Obłok Magellana jest jedną z najbliższych nam galaktyk. W sercu Mgławicy Tarantula znajduje się olbrzymia młoda gromada gwiazd NGC 2070 – obszar gwiazdotwórczy, którego gęste jądro, R136, zawiera jedne z najmasywniejszych i najjaśniejszych znanych gwiazd. Jasny blask Mgławicy Tarantula po raz pierwszy dostrzegł w 1751 roku francuski astronom Nicolas-Louis de Lacaille. [caption id="attachment_16196" align="aligncenter" width="1020"] Źródło: ESO[/caption] Kolejną gromadą gwiazd w Mgławiy Tarantula jest znacznie starsza Hodge 301, we wnętrzu której szacuje się, że co najmniej 40 gwiazd wybuchło jako supernowe, rozprzestrzeniając gaz w całej jej objętości. Jednym z przykładów pozostałości po supernowej jest superbąbel SNR N157B, który otacza gromadę otwartą gwiazd NGC 2060. Gromadę tę po raz pierwszy zaobserwował brytyjski astronom John Herschel w 1836 roku przy pomocy 18,6-calowego reflektora (teleskopu zwierciadlanego) na Przylądku Dobrej Nadziei w Afryce Południowej. Na obrzeżach Mgławicy Tarantula, na dole po prawej stronie, można zidentyfikować położenie słynnej supernowej SN 1987A. Po lewej od Mgławicy Tarantula, można dostrzec jasną gromadę otwartą NGC 2100, która widoczna jest jako jasne zagęszczenie niebieskich gwiazd otoczone przez gwiazdy czerwone. Gromada ta została odkryta przez szkockiego astronoma Jamesa Dunlopa w 1826 roku podczas jego pracy w Australii, przy pomocy samodzielnie zbudowanego 9-calowego (23 cm) teleskopu zwierciadlanego. https://www.youtube.com/watch?v=i5ILWJjiyWM W centrum zdjęcia widać gromadę gwiazd i mgławicę emisyjną NGC 2074, która jest kolejnym obszarem powstawania masywnych gwiazd, odkrytym przez Johna Herschela. Przypatrując się uważniej można dostrzec ciemną pyłową strukturę w kształtcie konika morskiego —“Koński Łeb w Wielkim Obłoku Magellana”. Jest to gigantyczna kolumnowa struktura o długości prawie 20 lat świetlnych – co odpowiada prawie cztery razy większemu dystansowi niż odległość od Słońca do najbliższej gwiazdy, Alfy Centauri. Struktura ta zniknie w ciągu najbliższego miliona lat, gdy w gromadzie utworzy się więcej gwiazd, a ich wiatry powoli rozwieją pyłowe kolumny. Uzyskanie zdjęcia było możliwe tylko dzięki specjalnie zaprojektowanej 256-megapikselowej kamerze OmegaCAM zainstalowanej na teleskopie VST. Fotografię utworzono z obrazów uzyskanych przez OmegaCAM w czterech różnych filtrach barwnych, w tym w filtrze przeznaczonym do izolowania czerwonego światła od zjonizowanego wodoru. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=tlvW2KYE07s]]>
    16193 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Dwa oblicza tej samej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/30/dwa-oblicza-tej-samej-gwiazdy/ Wed, 30 May 2018 18:34:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16199 Przedstawiony tutaj pulsar, który znajduje się w galaktyce M82 jakieś 12 milionów lat świetlnych od Ziemi emituje promieniowanie rentgenowskie, które omiata Ziemię co 1,37 sekundy. Naukowcy badający ten obiekt za pomocą NuSTAR początkowo uważali, że jest to masywna czarna dziura, ale impulsy rentgenowskie pozwoliły ustalić jego prawdziwą naturę. Źródło: NASA/JPL/Caltech[/caption] Jeżeli kiedykolwiek słyszeliście wyrażenie "dwie strony tej samej monety" wiesz, że wykorzystuje się je do dwóch obiektów, które wydają się ze sobą niezwiązane, ale z czasem okazują się być jednym i tym samym obiektem. Teraz badaczom udało się odkryć taki obiekt w głębi przestrzeni kosmicznej. Gwiazda neutronowa to pozostałość po masywnej gwieździe, w której wyczerpały się zapasy paliwa i która eksplodowała jako supernowa. Gdy grawitacja sprawi, że gwiazda zapadnie się do rozmiarów niewielkiego miasta, gwiazda staje się na tyle gęsta, że jedna łyżeczka jej materii miałaby masę potężnej góry na Ziemi. Jądro gwiazdy - teraz jako gwiazda neutronowa, może obracać się wokół własnej osi ponad 10 razy na sekundę. Z czasem rotacja jądra może przyspieszać wskutek przyciągania materii z otoczenia, osiągając nawet 700 obrotów na sekundę. Niektóre gwiazdy neutronowe, zwane pulsarami, charakteryzują się silnym polem magnetycznym i emitują promieniowanie w zakresie radiowym w przewidywalnych, powtarzanych impulsach. Z kolei inne gwiazdy neutronowe o jeszcze silniejszych polach magnetycznych mogą emitować gwałtowne, wysokoenergetyczne rozbyski promieniowania rentgenowskiego i gamma - to tak zwane magnetary, a ich pola magnetyczne są najsilniejsze w znanym nam wszechświecie i osiągają wartości biliony razy większe od pola magnetycznego Słońca. Od lat siedemdziesiątych XX wieku, naukowcy traktowali pulsary i magnetary jako dwie odrębne populacje obiektów. Jednak w ostatniej dekadzie pojawiły się dowody na to, że w rzeczywistości mogą one reprezentować etapy ewolucji jednego i tego samego obiektu. Dokładnie - gwiazda neutronowa może ajpierw stać się radiopulsarem, który na kolejnym etapie ewolucji może stać się magnetarem. Albo odwrotnie. Niektórzy naukowcy uważają, że obiekty takie jak magnetary stopniowo przestają emitować promieniowanie rentgenowskie i gamma. Inni z kolei skłaniają się ku teorii mówiącej, że najpierw powstaje radiopulsar, który z czasem zaczyna generować pole magnetyczne, które zmienia go w magnetara. Tom Prince jest profesorem fizyki na Caltech oraz naukowcem w  JPL. Według niego "Obserwowanie tych tajemniczych obiektów jest dość trudne. Po pierwsze, magnetary nie istnieją dość długo - od roku do zaedwie kilku lat, po czym kolosalne fale promieniowania rentgenowskiego rozpraszają pole magnetyczne. Po drugie, pulsary są naprawdę stare jak na nasza skalę. Jeden z najsławniejszych pulsarów - w Krabie - eksplodował w 1054 rku. Po trzecie, nie zdarza się to zbyt często. Ostatnia ze znanych supernowych, które eksplodowały w naszym bezpośrednim otoczeniu wybuchła w 1987 roku. Prof. Prince zauważa także, że choć pierwsze przejście radiomagnetar/pulsar zostało zarejestrowane przez radioteleskop naziemny, to najciekawsze dane zebrały teleskopy znajdujące się na orbicie: Fermi, Swift, RXTE, NuSTAR oraz XMM-Newton. Wśród tych obserwacji znalazły się fale sejsmiczne na magnetarze, obłoki wysokoenergetycznych cząstek wokół magnetarów czy magnetar, który okazał się najwolniej rotującą gwiazdą neutronową spośród dotychczas odkrytych. Źródło: NASA https://www.youtube.com/watch?v=R9IbfB0B4FU

    Zajrzyj także na Puls Kosmosu - Radek OFF :)

    https://www.facebook.com/pulskosmosuOFF/photos/a.2164736693758051.1073741828.2164727180425669/2164796883752032/?type=3&theater  ]]>
    16199 0 0 0 ]]>

    Czasami takie zdjęcie warto zostawić bez komentarza, bez informacji o nowym odkryciu.Czasami prowokuje do...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur mercredi 30 mai 2018
    ]]>
    ]]>

    Czasami takie zdjęcie warto zostawić bez komentarza, bez informacji o nowym odkryciu.Czasami prowokuje do...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur mercredi 30 mai 2018
    ]]>

    Czasami takie zdjęcie warto zostawić bez komentarza, bez informacji o nowym odkryciu.Czasami prowokuje do...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur mercredi 30 mai 2018
    ]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[121 gazowych olbrzymów, które mogą mieć księżyce sprzyjające życiu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/05/31/121-gazowych-olbrzymow-ktore-moga-miec-ksiezyce-sprzyjajace-zyciu/ Thu, 31 May 2018 09:25:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16203 Wizja artystyczna przedstawiająca potencjalnie sprzyjający życiu egzoksiężyc krążący wokół gazowego olbrzyma. Źródło: NASA GSFC: JAY FRIEDLANDER AND BRITT GRISWOLD[/caption] Wszyscy wielokrotnie czytaliśmy o poszukiwaniu życia na egzoplanetach, ale jak sprawa ma się z życiem na egzoksiężycach? W przyjętym do publikacji w The Astrophysical Journal artykule, badacze z University of California, Riverside oraz University of Southern Queensland zidentyfikowali ponad 100 gazowych olbrzymów, które potencjalnie mogą posiadać księżyce sprzyjające powstaniu życia. Wyniki ich prac wspomogą prace nad projektowaniem przyszłych teleskopów, które będą w stanie wykrywać takie księżyce i poszukiwać na nich biosygnatur - informacji wskazujących na aktywność biologiczną w ich atmosferach. Począwszy od 2009 roku kiedy to w przestrzeń kosmiczną wysłany został teleskop Kepler, naukowcy zidentyfikowali tysiące planet poza naszym układem słonecznym. Głównym celem misji Kepler jest poszukiwanie planet znajdujących się w ekosferach swoich gwiazd macierzystych, czyli w rejonie przestrzeni, w którym nie jest ani za ciepło ani za zimno na istnienie wody w stanie ciekłym, a tym samym może i życia. Planety skaliste, podobne do Ziemi stanowią zatem główny, aczkolwiek nie jedyny cel misji. Kolejnym celem mogą być gazowe olbrzymy zidentyfikowane w ramach misji Kepler. Choć same w sobie nie będą kandydatkami na miejsce istnienia życia, to jednak planety podobne do Jowisza, a krążące w ekosferze swojej gwiazdy, mogą posiadać skaliste księżyce (egzoksiężyce), które byłyby idealnym miejscem na powstanie życia. "Obecnie znamy 175 księżyców krążących wokół ośmiu planet układu słonecznego. Choć większość z nich krąży wokół Saturna i Jowisza, które znajdują się poza ekosferą Słońca, nie musi tak być w każdym układzie planearnym" mówi Stephen Kane, profesor astrofizyki planetarnej w UCR.  "Włączenie skalistych egzoksiężyców w poszukiwanie życia w przestrzeni kosmicznej znacząco poszerzy paletę miejsc, w których możemy tego życia szukać". Badacze zidentyfikowali 121 gazowych olbrzymów krążących w ekosferach swoich gwiazd. Przy promieniu trzykrotnie większym od promienia Ziemi, te gazowe olbrzymy występują rzadziej niż planety skaliste, ale oczekuje się, że każdy z nich może posiadać po kilka dużych skalistych księżyców. "Teraz, kiedy już mamy bazę danych znanych gazowych olbrzymów krążących w ekosferach swoich gwiazd, będziemy mogli wykonywać obserwacje najciekawszych z nich w poszukiwaniu potencjalnych egzoksiężyców. Nasze trwające badnaia pozwolą lepiej zaprojektować przyszłe teleskopy kosmiczne przeznaczone właśnie do wykrywania takich księżyców i do badania ich własności" mówi Michelle Hill z University of Southern Queensland. Źródło: UCR

    A co tam za kulisami Pulsu Kosmosu?

    Sprawdź na Puls Kosmosu - Radek OFF

    https://www.facebook.com/pulskosmosuOFF/photos/a.2164736693758051.1073741828.2164727180425669/2165145880383799/?type=3&theater]]>
    16203 0 0 0

    To jest jednak fascynujące, że #Viking1 lecący nad powierzchnią Marsa o tej porze dnia, przy tym świetle, przy tych...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur mercredi 30 mai 2018
    ]]>

    To jest jednak fascynujące, że #Viking1 lecący nad powierzchnią Marsa o tej porze dnia, przy tym świetle, przy tych...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur mercredi 30 mai 2018
    ]]>

    To jest jednak fascynujące, że #Viking1 lecący nad powierzchnią Marsa o tej porze dnia, przy tym świetle, przy tych...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur mercredi 30 mai 2018
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wiele metali - i możliwe oznaki wody - na unikalnej egzoplanecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/04/wiele-metali-i-mozliwe-oznaki-wody-na-unikalnej-egzoplanecie/ Mon, 04 Jun 2018 11:00:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16207 Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Międzynarodowy zespół badaczy zidentyfikował sygnatury licznych metali na egzoplanecie charakteryzującej się jedną z najniższych gęstości spośród dotąd odkrytych. Zespół badaczy z University of Cambridge oraz Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) w Hiszpanii, wykorzystał teleskop GTC (Gran Telescopio Canarias) do obserwacji WASP-127b, olbrzymiej gazowej planety z częściowo czystym niebem i silnymi sygnaturami metali w atmosferze. Wyniki obserwacji zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Astronomy & Astrophysics. WASP-127b posiada promień równy 1,4 promienia Jowisza, a przy tym zaledwie 20% jego masy. Taka planeta nie ma swojego odpowiednika w naszym układzie planetarnym i stanowi rzadkość nawet wśród tysięcy dotąd odkrytych planet pozasłonecznych. Okrążenie gwiazdy macierzystej zajmuje jej zaledwie nieco ponad cztery dni, a temperatura jej powierzchni sięga 1400K (1127 stopni Celsjusza). Obserwacje WASP-127b pozwoliły odkryć duże stężenie metali alkalicznych w jej atmoferze, umożliwiając przy tym jednoczesne wykrycie sodu, potasu i litu (po raz pierwszy dla jakiejkolwiek egzoplanety). Pasma absorpcyjne sodu i potasu są bardzo szerokie, co jest cechą charakterystyczną dla stosunkowo przejrzystych atmosfer. Według modeli wykonanych przez badaczy, niebo WASP-127b jest w 50% czyste. "Charakterystyka tej planety umożliwiła nam wykonanie szczegółowej analizy składu chemicznego jej atmosfery" mówi dr Guo Chen, badacz z IAC i główny autor opracowania. "Obecność litu jest istotna do zrozumienia historii ewolucji tego układu planetarnego oraz może rzucić nowe światło na mechanizmy powstawania planet". https://www.youtube.com/watch?v=mVDko3vzC_k Gwiazda macierzysta planety - WASP 127 - także jest bogata w lit, co może wskazywać na gwiazdę asymptotycznej gałęzi olbrzymów (AGB), jasną, czerwoną gwiazdą tysiące razy jaśniejszą od Słońca, lub na to, że supernowa wzbogaciła w metale obłok materii, z którego powstał ten system. Badacze odkryli także możliwe oznaki obecności wody. "Choć to odkrycie nie jest statystycznie znaczące, bowiem sygnatury wody są słae w paśmie widzialnym, nasze dane wskazują, że dodatkowe obserwacje w bliskiej podczerwieni mogą być w stanie tę wodę wykryć" mówi dr Enric Palle z IAC. Uzyskane przez badaczy wyniki wskazują potencjał teleskopów naziemnych do badania atmosfer egzoplanet. "Odkrycie śladowych pierwiastków, takich jak lit, w atmosferze planety stanowi znaczący przełom w naszych badaniach i motywuje do dalszch obserwacji i szczegółowych prac teoretycznych nad modelami tłumaczący nasze odkrycia" mówi dr Nikku Madhusudhan z Instytutu Astronomii w Cambridge. Dopiero zaczynamy badać atmosfery egzoplanet z powierzchni Ziemi, jednak autorzy uważają, że WASP-127b będzie egzoplanetą odniesienia do dalszych badań za pomocą teleskopów kosmicznych takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Przyszłe badania powinny pozwolić nam szczegółowo poznać naturę WASP-127b. Źródło: University of Cambridge

    A tak już po godzinach...

    https://www.facebook.com/pulskosmosuOFF/photos/a.2164736693758051.1073741828.2164727180425669/2167285236836530/?type=3&theater]]>
    16207 0 0 0 ]]> ]]> ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]>

    Atmosfery planetarne to fascynujący temat tak dla badaczy Ziemi jak i planet pozasłonecznych. Fascynują nas wszystkich...

    Publiée par Puls Kosmosu - Radek OFF sur dimanche 3 juin 2018
    ]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gromady kuliste 4 miliardy lat młodsze niż wcześniej uważano?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/04/gromady-kuliste-4-miliardy-lat-mlodsze-niz-wczesniej-uwazano/ Mon, 04 Jun 2018 17:34:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16210 Ewolucja układów podwójnych w gromadzie kulistej. Źródło: Mark A. Garlick/University of Warwick[/caption] Gromady kuliste mogą być nawet 4 miliardy lat młodsze niż dotychczas uważano donoszą naukowcy z University of Warwick. Składające się z setek tysięcy gwiazd gęsto upakowanych w gęste sfery, gromady kuliste uważano dotychczas za niemal tak stare jak cały wszechświat - ale dzięki nowo opracowanym modelom udało się wykazać, że mogą one mieć nawet 9 miliardów lat a nie ponad 13 jak dotychczas uważano. Najnowsze odkrycie poddaje w wątpliwość obecne teorie opisujące procesy formowania galaktyk, w tym także Drogi Mlecznej, wokół której krąży między 150 a 180 gromad kulistych. Zaprojektowane do ponownego zbadania ewolucji gwiazd, nowe modele BPASS (Binary Population and Spectral Synthesis) uwzględniają szczegóły ewolucji układów podwójnych w gromadach kulistych i wykorzystywane są do badania barw promieniowania ze starych populacji układów podwójnych - jak i śladów pierwiastków chemicznych w widmie. W ramach procesu ewolucyjnego obejmującego dwie gwiazdy w układzie podwójnym, jedna gwiazda powiększa się przechodząc do stadium olbrzyma, podczas gdy oddziaływanie grawitacyjne mniejsze gwiazdy odrywa atmosferę olbrzyma składającą się z wodoru i helu oraz innych pierwiastków. Uważa się, że takie gwiazdy powstają mniej więcej w tym samym czasie co sama gromada kulista. Wykorzystując model BPASS i obliczając wiek układów podwójnych badacze byli w stanie dowieść, że gromady kuliste, których składnikami są owe układy podwójne nie są tak stare jak sugerowały inne modele. Modele BPASS opracowane we współpracy z dr JJ Eldridge z University of Auckland już wcześniej okazały się skuteczne w badaniu właściwości młodych populacji gwiazd w różnorodnych środowiskach od wnętrza Drogi Mlecznej po kres obserwowalnego wszechświata. "Ustalanie wieku gwiazd zawsze opierało się na porówywaniu obserwacji do modeli, które zawierają naszą wiedzę o tym jak powstają i ewoluują gwiazdy. Ten korpus wiedzy ulega stopniowym zmianom i z czasem staliśmy się coraz bardziej świadomi wplywu układów wielokrotnych - interakcji zachodzących między gwiazdami w takich układach oraz między układami a ich otoczeniem" mówi dr Elizabeth Stanway, główny badacz projektu. Dr Stanway podkreśla, że wyniki tych badań wskazują na nowe ścieżki badać powstawania masywnych galaktyk i tworzących je gwiazd. "Warto zauważyć, że przed nami wciąż mnóstwo pracy - szczególnie podczas obserwacji tych bliskich układów, w których możemy dostrzec pojedyncze gwiazdy, a nie tylko rozpatrywać zintegrowane promieniowanie całej gromady - niemniej jednak doszliśmy do bardzo interesujących i intrygujących wyników. Jeżeli okaże się, że mamy rację, to wyniki te zmienią nasz obraz wczesnych etapów ewolucji galaktyki oraz tego gdzie powstały gwiazdy, które obecnie obserwujemy w masywnych galaktykach takich jak nasza.  Źródło: University of Warwick]]> 16210 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy to grawitacja, a nie Planeta9, odpowiada za orbity odległych obiektów Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/05/czy-to-grawitacja-a-nie-planeta9-odpowiada-za-orbity-obiektow-pasa-kuipera/ Tue, 05 Jun 2018 07:44:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16214 Wzajemne przepychanki na obrzeżach Układu Słonecznego - a nie tajemnicza dziewiąta planeta - mogą tłumaczyć dynamikę osobliwych obiektów zwanych "odłączonymi", poruszających się po nietypowych orbitach na obrzeżach Układu Słonecznego. Prof. Ann-Marie Madigan z CU Boulder wraz z zespołem badaczy przedstawiła nową teorię tłumaczącą istnienie tak osobliwych obiektów jak Sedna. Owa planeta karłowata okrąża Słońce w odległości 12 miliardów kilometrów, ale wydaje się nie związana z resztą Układu Słonecznego. Jedna z teorii opisujących jej nietypową dynamikę mówi o tym, że jeszcze nie zaobserwowana dziewiąta planeta Układu Słonecznego, znajdująca się daleko za orbitą Neptuna mogła zaburzyć orbitę Sedny i innych tego typu obiektów. Jednak Madigan wraz ze swoimi współpracownikami obliczyła, że orbity Sedny i jej podobnych mogą być skutkiem interakcji grawitacyjnych zachodzących między tymi ciałami oraz kosmicznymi odłamkami, których pełno w zewnętrznym Układzie Słonecnzym. "Tam naprawdę jest sporo takich obiektów. Jak zachowuje się ich łączna grawitacja?" pyta Madigan z Wydziału Astrofizyki i Planetologii (APS) oraz JILA. "Wiele z tych kwestii możemy wytłumaczyć odpowiadając właśnie na to pytanie". Badacze zaprezentowali wyniki swoich badań 4 czerwca na briefingu prasowym podczas 232. spotkania American Astronomical Society, które w dniach 3-7 odbywa się w Denver. "Odłączone" obiekty takie jak Sedna nazywane są tak ponieważ poruszają się one po rozległych, kołowych orbitach, nie zbliżając się nigdy do gazowych olbrzymów takich jak Jowisz czy Neptun.  W jaki sposób zatem dostały się na tak odległe obszary Układu Słonecznego pozostaje wciąż nierozwiązaną zagadką. Wykorzystując symulacje komputerowe, zespół Madigan opracował jedno z możliwych rozwiązań. Jacob Fleisig, student astrofizyki w CU Boulder obliczył, że owe lodowe obiekty krążą wokół Słońca jak wskazówki zegara. Orbity mniejszych obiektów, takich jak planetoidy, poruszają się szybciej niż większych, takich jak Sedna. "Widzimy zagęszczenie orbit mniejszych obiektów po jednej stronie słońca" mówi Fleisig, który jest głównym autorem nowego opracowania. "Owe orbity napotykają większy obiekt i ich łączne oddziaływanie grawitacyjne może być  w stanie zmienić orbitę takiego obiektu z owalnej w bardziej kołową". Innymi słowy, orbita Sedny mogła zamienić się z normalnej w "oddzieloną" wskutek samych takich małoskalowych oddziaływań. Obserwacje przeprowadzone przez zespół zgadzaja się także z wyniki badań z 2012 roku, które wskazywały, że im większy "odłączony obiekt" tym odleglejsza staje się jego orbita. Źródło: UC Boulder]]> 16214 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozbieżności w danych mogą znacząco wpłynąć na naszą wiedzę o wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/06/rozbieznosci-w-danych-moga-znaczaco-wplynac-na-nasza-wiedze-o-wszechswiecie/ Wed, 06 Jun 2018 10:40:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16221 Źródło: NASA, ESA, Legus team[/caption] Jedną z nierozwiązanych zagadek współczesnej nauki jest kwestia tego dlaczego rozszerzanie wszechświata zdaje się przyspieszać. Niektórzy naukowcy tłumaczą to zjawisko obecnością teoretycznej ciemnej energii, a inni znowu podejrzewają, że teoria grawitacji Einsteina może wymagać modyfikacji. Gdy astrofizycy poszukują rozwiązania tego problemu w górach danych zebranych podczas obserwacji astronomicznych, odkrywają w nich niezgodności, które z czasem mogą doprowadzić ich do prawdy. "To przypomina trochę powieść detektywistyczną, w której niespójne dowody czy zeznania prowadzą do rozwiązania zagadki"  mówi dr Mustapha Ishak-Boushaki, profesor astrofizyki w School of Natural Sciences and Mathematics na Uniwersytecie Teksańskim w Dallas. Ishak-Boushaki wraz ze swoim doktorantem Weikangiem Linem opracował nowe matematyczne narzedzie do identyfikowania i kwantyfikowania niezgodności w danych kosmologicznych zebranych w trakcie różnych misji i eksperymentów naukowych. Wyniki ich badań mogą rzucić nowe światło na zagadkę związaną z przyspieszaniem ekspansji wszechświata i znacząco wpłynąć na naszą wiedzę o wszechświecie. Ich najnowsze badania, opublikowane w październiku w periodyku Physical Review D zostały zaprezentowane 4 czerwca podczas spotkania American Astronomical Society w Denver. "Niezgodności, które odkryliśmy, musimy rozwiązać  na drodze do bardziej precyzyjnej i dokładniejszej kosmologii. Implikacje tych nieścisłości są takie, że albo część naszych obecnych zbiorów danych charakteryzuje sie błędami systematycznymi, które należy zidentyfikować i usunąć, albo wykorzystywane modele kosmologiczne są niepełne lub zawierają błędy" mówi Ishak-Boushaki. Astrofizycy wykorzystują standardowy model kosmologiczny do opisywania historii, ewolucji i struktury wszechświata. Na podstawie tego modelu, mogą oni obliczać wiek wszechświata czy też tempo jego ekspansji. Model taki zawiera równania opisujący ostateczny los wszechświata - czy też będzie kontynuował rozszerzanie, czy też z czasem zwolni rozszerzanie pod wpływem grawitacji i zapadnie się na samego siebie. Istnieje kilka zmiennych - zwanych parametrami kosmologicznymi - które są wbudowane w równania modelu. Numeryczne wartości parametrtów okreslane są na podstawie obserwacji i uwzględniają takie czynniki jak to jak szybko galaktyki się od siebie oddalają, gęstości materii, energii i promieniowania we wszechświecie. Jednak owe parametry nastręczają pewnego problemu. Ich wartości obliczane są na podstawie zestawów danych z wielu różnych eksperymentów, a czasami owe wartości się ze sobą nie zgadzają. Skutek? Błędy systematyczne w zbiorach danych oraz niepewności w modelu standardowym. "W ramach naszych badań sprawdzamy jak w różnych eksperymentach określa się wartości tych parametrów oraz czy zgadzają się one ze sobą". Zespół z UT Dallas opracował nowy wskaźnik zwany indeksem niestałości (IOI, index of inconsistency), który przypisuje numeryczną wartość stopniowi rozbieżności między dwoma lub więcej zbiorami danych. Porównania z IOI wyższymi od 1 uważane są za niespójne, a te o wartości wyższej niż 5 za bardzo niespójne. Dla przykładu, badacze wykorzystali IOI do porównania pięciu różnych technik określania stałej Hubble'a opisującej tempo rozszerzania wszechświata. Jedna z tych technik - pomiary lokalne - opiera się na pomiarach odległości do stosunkowo bliskich supernowych. Pozostałe techniki opierają się na obserwacjach zjawisk na znacznie większych odległościach. "Odkryliśmy zbieżność czterech z pięciu tych metod, ale stała Hubble'a mierzona na podstawie lokalnych supernowych odstaje od pozostałych. Największe różnice obserwujemy między pomiarami lokalnych supernowych a pomiarami satelity Planck, który charakteryzował kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła". Żeby było jeszcze ciekawiej, do określania wartości stałej Hubble'a na podstawie pomiarów lokalnych supernowych wykorzystywano różne metody i zawsze prowadziły one do jednej i tej samej wartości. Wartość ta jednak odstaje od wartości określonej na podstawie danych z Plancka i innych eksperymentów. "Dlaczego te lokalne pomiary stałej Hubble'a znacząco odstają od danych z Plancka?" pyta Ishak-Boushaki. Wraz z Linem zastosował on narzędzie IOI do pięciu zbiorów danych obserwacyjnych związanych z wielkoskalową strukturą wszechświata. Parametry kosmologiczne obliczone na podstawie tych pięciu zbiorów danych silnie się nie zgadzały tak pojedynczo jak i łącznie, z parametrami określonymi na podstawie obserwacji z Plancka. "To bardzo zastanawiające. Wyniki te wskazują na to, że wszechświat w największej obserwowalnej skali zachowuje się inaczej niż wszechświat w naszym bezpośrednim otoczeniu" mówi Ishak-Boushaki. "To prowadzi do pytania czy teoria grawitacji Einsteina obowiązuje naprawdę w każdej możliwej skali". Badacze z UT Dallas udostępnili swoje narzędzie wszystkim zainteresowanym naukowcom. Dark Energy Science Collaboration, który stanowi element projektu Large Synoptic Survey Telescope, będzie wykorzystywał to narzędzie do poszukiwania niestałości w zbiorach danych. "Owe niestałości zaczynają się teraz pokazywać ponieważ nasze obserwacje osiągnęły poziom precyzji, na którym już można je dostrzec. Portzebujemy prawidłowych wartości tych parametrów kosmologicznych, bowiem mają one istotny wpływ na naszą wiedzę o wszechświecie". Źródło: UT Dallas
    https://www.instagram.com/p/Bjhk-KTjXu7/?taken-by=radekoff]]>
    16221 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Obserwowane fale grawitacyjne mogły sygnalizować powstanie nowej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/06/obserwowane-fale-grawitacyjne-mogly-sygnalizowac-powstanie-nowej-czarnej-dziury/ Wed, 06 Jun 2018 11:54:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16225 Credit: NASA/CXC/Trinity University/D. Pooley et al. Illustration: NASA/CXC/M.Weiss[/caption] Spektakularne połączenie dwóch gwiazd neutronowych, które doprowadziło do wyemitowania fal grawitacyjnych, o których odkryciu astronomowie poinformowali zeszłej jesieni, prawdopodobnie miało jeszcze jeden skutek: zrodziło czarną dziurę. Ta nowo powstała czarna dziura byłaby najmniej masywną czarną dziurą, jaką kiedykolwiek znaleziono. W ramach najnowszych badań przeanalizowano dane z obserwatorium rentgenowskiego Chandra zebrane w dniach, tygodniach i miesiącach po wykryciu fal grawitacyjnych przez interferometr LIGO oraz obserwatorium Fermi w dniu 17 sierpnia 2017 r. Podczas gdy prawie każdy teleskop będący w dyspozycji profesjonalnych astronomów obserwował to źródło, znane oficjalnie jako GW170817, zdjęcia rentgenowskie z Chandry mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia, co się stało po zderzeniu tych dwóch gwiazd neutronowych. Na podstawie danych z LIGO astronomowie oszacowali, że masa obiektu powstałego w wyniku połączenia gwiazd neutronowych wynosi około 2,7 mas Słońca. To sprawia, że jest on na granicy: jest to albo najmasywniejsza gwiazda neutronowa, jaką kiedykolwiek znaleziono, albo najmniej masywna czarna dziura. Dotychczas najmniej masywne czarne dziury charakteryzowały się masą przynajmniej czterech - pięciu mas Słońca. "Choć gwiazdy neutronowe i czarne dziury są tajemnicze, to zbadaliśmy już wiele z nich w całym wszechświecie za pomocą teleskopów takich jak Chandra" - powiedział Dave Pooley z Trinity University w San Antonio w Teksasie, który kierował badaniami. "Oznacza to, że dysponujemy zarówno danymi, jak i teoriami, w jaki sposób spodziewamy się, że takie obiekty zachowają się w zakresie promieniowania rentgenowskiego." Obserwacje Chandry mówią nam nie tylko o tym co udało się dostrzec, ale także o tym czego się nie udało. Gdyby gwiazdy neutronowe połączyły się i utworzyły cięższą gwiazdę neutronową, astronomowie oczekiwaliby, że będzie ona szybko rotowała i wygeneruje bardzo silne pole magnetyczne. To z kolei wytworzyłoby rozszerzającą się bańkę wysokoenergetycznych cząstek, która skutkowałaby silną emisją w zakresie rentgenowskim. Zamiast tego, dane Chandry pokazują poziomy promieni rentgenowskich, które są od kilku do kilkuset razy niższe niż oczekiwano w przypadku szybko wirującej, nowej gwiazdy neutronowej i związanego z nią bąbla cząstek wysokoenergetycznych, co sugeruje, że zamiast niej powstała tam czarna dziura . Jeśli uda się go potwierdzić, wynik ten dowiedzie, że przepis na stworzenie czarnej dziury może czasami być skomplikowany. W przypadku GW170817 wymagałoby dwóch eksplozji supernowych, które pozostawiły dwie gwiazdy neutronowe na wystarczająco ciasnej orbicie, aby promieniowanie fal grawitacyjnych doprowadziło do połączenia obu gwiazd neutronowych. [caption id="attachment_16226" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: NASA/CXC/M.Weiss[/caption] "Być może udało nam się odpowiedzieć na jedno z najbardziej podstawowych pytań na temat tego olśniewającego wydarzenia: do powstania czego ono doprowadziło?" powiedział współautor Pawan Kumar z University of Texas w Austin. "Astronomowie od dawna podejrzewali, że połączenie gwiazd neutronowych stworzy czarną dziurę i wytworzy impulsy promieniowania, ale do tej pory nie dysponowaliśmy tak jasnym przykładem". Obserwacje przeprowadzone za pomocą Chandry dwa do trzech dni po zdarzeniu nie doprowadziły do wykrycia źródła, ale kolejne obserwacje przeprowadzone 9, 15 i 16 dni po zdarzeniu pozwoliły na jego dostrzeżenie. Źródło znalazło się wkrótce za Słońcem, ale dalsze pojaśnienie zaobserwowano w obserwacjach Chandry przeprowadzonych około 110 dni po zdarzeniu, a następnie po około 160 dniach. Porównując obserwacje Chandry z obserwacjami przeprowadzonymi za pomocą Karl. G. Jansky VLA, Pooley i współpracownicy doszli do wniosku, że obserwowana emisja promieniowania rentgenowskiego jest efektem fali uderzeniowej, powstałej po zderzeniu dwóch gwiazd neutronowych. Nie znaleziono natomiast  śladu promieni rentgenowskich wynikających z obecności nowej gwiazdy neutronowej. Wnioski zespołu Pooleya będzie można przetestować w ramach przyszłych obserwacji rentgenowskich i radiowych. Jeśli resztka okaże się gwiazdą neutronową z silnym polem magnetycznym, to źródło powinno uzyskać znacznie jaśniejsze promieniowanie rentgenowskie i fale radiowe w ciągu kilku lat, gdy bańka cząstek o wysokiej energii dogoni spowalniającą falą uderzeniową . Jeśli rzeczywiście jest to czarna dziura, astronomowie oczekują, że źródło nadal będzie słabnąć, co zostało ostatnio zaobserwowane. "GW170817 to wydarzenie astronomiczne, które wciąż dostarcza nam nowych informacji" - powiedział J. Craig Wheeler, współautor raportu z badań z University of Texas. "Dzięki niemu dowiadujemy się niewiarygodnie dużo o astrofizyce najgęstszych znanych obiektów z tego jednego wydarzenia." Jeśli dalsze obserwacje dowiodą, że przetrwała ciężka gwiazda neutronowa, odkrycie to rzuci wyzwanie teoriom dotyczącym budowy gwiazd neutronowych i ich masie. "Na początku mojej kariery astronomowie mogli jedynie obserwować gwiazdy neutronowe i czarne dziury w naszej własnej galaktyce, a teraz obserwujemy te egzotyczne gwiazdy znacznie dalej" - powiedział współautor Bruce Gossan z University of California w Berkeley. "Cóż za ekscytujący czas, aby żyć, zobaczyć instrumenty takie jak LIGO i Chandra, pokazujące nam tak wiele ekscytujących rzeczy, które ma do zaoferowania natura".  ]]> 16225 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Burzliwe zderzenia galaktyk skuteczniejsze w aktywowaniu czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/07/burzliwe-zderzenia-galaktyk-skuteczniejsze-w-aktywowaniu-czarnych-dziur/ Thu, 07 Jun 2018 07:44:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16230 Badania przeprowadzone przez naukowców z University of Colorado Boulder wskazują, że ​​gwałtowne zderzenia mogą być bardziej skuteczne w aktywowaniu czarnych dziur niż bardziej pokojowe procesy łączenia. Kiedy zderzają się dwie galaktyki, supermasywne czarne dziury, które znajdują się w ich centrach, również się ze sobą zderzają. Ale zanim to nastąpi, galaktyki te często migoczą, pochłaniając ogromne ilości gazu i pyłu i stając się wyjątkowo jasnym aktywnym jądrem galaktycznym (AGN). Jednak nie wszystkie procesy łączenia są sobie równe. W niektórych takich procesach tylko jedna czarna dziura staje się aktywna, podczas gdy w innych robią tak obie. Zespół badawczy prowadzony przez Scotta Barrowsa z CU Bouldera odkrył, że pojedyncze aktywacje zdarzają się częściej w fuzjach, w których galaktyki są niedopasowane - lub gdy jedna galaktyka jest ogromna, a druga niewielka. Kiedy łączą się niesymetryczne galaktyki, "proces ten jest mniej gwałtowny, i prowadzi on do zmniejszenia ilości gazu i pyłu opadających na czarne dziury", powiedział Barrows, doktor habilitowany w Centrum Astrofizyki i Astronomii (CASA). "Im mniej materiału opadnie na czarne dziury, tym mniej prawdopodobne, że obie staną się AGN." Naukowcy przedstawili swoje odkrycia dzisiaj na briefingu prasowym na 232. posiedzeniu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego, które trwa od 3 do 7 czerwca w Denver w Kolorado. Barrows wraz ze swoimi współpracownikami wykorzystał dane zebrane za pomocą obserwatorium rentgenowskiego Chandra, aby systematycznie skanować nocne niebo w poszukiwaniu oznak AGN. Badacze zauważyli trwające procesy łączenia szukając "przesuniętych galaktyk" lub galaktyk z pojedynczym AGN, który znajduje się poza centrum galaktyki. Taki brak symetrii sugeruje, że druga supermasywna czarna dziura, która nie została włączona, może ukrywać się gdzieś w pobliżu. Następnie badacze zgromadzili próbkę 10 przesuniętych galaktyk i porównali tę próbkę z galaktykami z parą AGN. Rezultaty były zdumiewające: Dziewięć z dziesięciu galaktyk z aktywną czarną dziurą pochodziło z asymetrycznych połączeń lub przypadków, w których jedna galaktyka była ponad czterokrotnie większa od drugiej. Dwie trzecie galaktyk z dwoma aktywnymi czarnymi dziurami, przeciwnie, stanowiło efekt połączenia galaktyk o zbliżonych rozmiarach. Barrows wyjaśnił, że gdy galaktyki o zbliżonej wielkości spotykają się, ich czarne dziury wywierają na siebie ogromne siły grawitacyjne. Te siły z kolei wysyłają chmury gazu i pyłu na czarne dziury. "To te momenty, które pobierają energię z gazu i pyłu, pozwalając jej wpaść w jądro czarnej dziury" - powiedział Barrows. W asymetrycznych połączeniach "po prostu mamy do czynienia z mniejszymi siłami wywieranymi na gaz i pył w każdej galaktyce." Zespół nie znalazł żadnej regularności wskazującej na to, która czarna dziura zostanie aktywowana podczas procesu asymetrycznego łączenia. W niektórych przypadkach, powiedział Barrows, była to większa czarna dziura. W innych przypadkach mniejsza. Wkrótce badacze skupią się na tym, w jaki sposób zderzenia dwóch czarnych dziur wpływają na same galaktyki, w tym na tworzenie i niszczenie gwiazd. Źródło: UC Boulder]]> 16230 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak zważyć galaktykę? Szczególnie tę, w której się znajdujesz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/07/jak-zwazyc-galaktyke-szczegolnie-te-w-ktorej-sie-znajdujesz/ Thu, 07 Jun 2018 08:11:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16234 Credit: Adam Block/University of Arizona[/caption] Nowa technika szacowania masy galaktyk obiecuje bardziej wiarygodne wyniki, zwłaszcza w przypadku zastosowania do dużych zbiorów danych generowanych przez bieżące i przyszłe badania, informuje zespół badawczy kierowany przez Ektę Patel z University of Arizona. Artykuł opublikowany w czasopiśmie Astrophysical Journal  jako pierwsza łączy obserwowane pełne trójwymiarowe ruchy kilku galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej z rozległymi symulacjami komputerowymi w celu uzyskania dokładnych oszacowań masy naszej macierzystej galaktyki. Określenie masy galaktyk odgrywa kluczową rolę w rozwiązywaniu podstawowych zagadek dotyczących architektury wszechświata. Zgodnie z obecnymi modelami kosmologicznymi widoczna materia galaktyki, taka jak gwiazdy, gaz i pył, stanowi jedynie 15 procent jej masy. Ocenia się, że pozostałe 85% znajduje się w ciemnej materii, tajemniczym składniku, którego nigdy nie zaobserwowano i którego właściwości fizyczne pozostają w dużej mierze nieznane. Ogromna większość masy galaktyki (głównie ciemnej materii) znajduje się w jej halo, rozległym, otaczającym ją regionie zawierającym niewiele, jeśli w ogóle, gwiazd i którego kształt jest w dużej mierze nieznany. W powszechnie akceptowanym modelu kosmologicznym włókna ciemnej materii przenikają cały wszechświat, przyciągając do siebie świetlistą ("zwykłą") materię. Tam, gdzie się krzyżują, gromadzi się gaz i pył łącząc się w galaktyki. W ciągu miliardów lat małe galaktyki łączą się w większe, a gdy i te rosną, ich przyciąganie grawitacyjne sięga coraz dalej w kosmos, przyciągając zoo innych małych galaktyk, które następnie stają się ich galaktykami satelitarnymi. Ich orbity są określane przez  galaktykę-gospodarza, podobnie jak przyciąganie grawitacyjne Słońca kieruje ruchem planet i ciał w Układzie Słonecznym. "Teraz wiemy, że wszechświat się rozszerza" - mówi Patel, student czwartego roku studiów magisterskich w Wydziale Astronomii i Obserwatorium Stewarda UA. "Ale kiedy dwie galaktyki zbliżą się wystarczająco mocno, ich wzajemne przyciąganie przezwycięża wpływ rozszerzającego się wszechświata, i zaczynają one krążyć wokół siebie wokół wspólnego centrum, tak jak nasza Droga Mleczna i nasz najbliższy sąsiad, Galaktyka Andromedy."

    Potrzebujemy Twojego wsparcia.

    Puls Kosmosu:

    • powstaje w czasie wolnym od zajęć,
    • nie zarabia na reklamach,
    • nie sprzedaje zbędnych gadżetów.

    Popularyzujemy naukę, bo wiemy, że tak trzeba, że nikt nie zrobi tego za nas.

    Pozwól nam kontynuować naszą misję - wesprzyj nas na Patronite.

    Dołącz do 57 obecnych patronów, dzięki którym czytasz dzisiaj ten artykuł.


    Chociaż Andromeda zbliża się do Drogi Mlecznej z prędkością 110 kilometrów na sekundę, nie zderzy się z nią jeszcze przez około 4,5 miliarda lat. Według Patela śledzenie ruchu Andromedy przypomina obserwowanie wzrostu ludzkiego włosa na Księżycu. Ponieważ nie można "zważyć" galaktyki po prostu na nią patrząc  - szczególnie gdy obserwator znajduje się w jej wnętrzu, tak jak to jest w przypadku naszej Drogi Mlecznej - badacze szacują masę galaktyki, badając ruchy ciał niebieskich krążących wokół galaktyki, kierowanych przez jej przyciąganie grawitacyjne. Takie obiekty - zwane także znacznikami, ponieważ śledzą masę swojej galaktyki-gospodarza - mogą być galaktykami satelitarnymi lub strumieniami gwiazd utworzonymi w procesie rozpraszania dawnych galaktyk, które zbytnio się do niej zbliżyły, aby pozostać niezmienione. W przeciwieństwie do poprzednich metod powszechnie stosowanych do oszacowania masy galaktyki, takich jak pomiar prędkości i położenia znaczników, podejście opracowane przez Patela i jej współpracowników wykorzystuje ich moment pędu, który daje bardziej wiarygodne wyniki, ponieważ nie zmienia się z czasem. Moment pędu ciała w przestrzeni zależy zarówno od jego odległości, jak i prędkości. Ponieważ galaktyki satelitarne poruszają się wokół Drogi Mlecznej po orbitach eliptycznych, ich prędkości rosną gdy zbliżają się do naszej galaktyki i zmniejszają się, gdy się oddalają. Ponieważ moment pędu jest produktem zarówno położenia, jak i prędkości, nie następuje żadna zmiana netto, niezależnie od tego, czy znacznik znajduje się w najbliższym lub najdalszym położeniu na swojej orbicie. "Pomyśl o łyżwiarce figurowej wykonującej piruet" - mówi Patel. "Kiedy przyciąga do siebie ramiona, obraca się szybciej, innymi słowy, jej prędkość zmienia się, ale jej moment pędu pozostaje taki sam przez cały czas jej działania." [caption id="attachment_16236" align="aligncenter" width="819"] Credit: NASA/JPL-Caltech/R. Hurt/SSC/Caltech[/caption] Badania, które Patel przedstawi w czwartek, 7 czerwca, na 232. posiedzeniu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Denver, są pierwszymi, które przyglądają się pełnym trójwymiarowym ruchom dziewięciu spośród 50 znanych galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej jednocześnie  i porównują ich momenty pędu z symulowanym wszechświatem zawierającym w sumie 20 000 galaktyk macierzystych, które przypominają naszą własną galaktykę. Łącznie symulowane galaktyki uwzględniają około 90 000 galaktyk satelitarnych. Zespół Patela ustalił masę Drogi Mlecznej na 0,96 biliona mas Słońca. Wcześniejsze szacunki umieściły masę naszej galaktyki między 700 miliardów a 2 bilionami mas Słońca. Otrzymane wyniki potwierdzają również szacunki wskazujące, że Galaktyka Andromedy (M31) jest bardziej masywna niż nasza Droga Mleczna. Autorzy mają nadzieję na zastosowanie tej metody do stale rosnących zbiorów danych zbieranych w przeglądach galaktyk prowadzonych za pomocą obserwatorium kosmicznego Gaia czy LSST (Large Synoptic Survey Telescope). Według współautorki opracowania Gurtiny Besli, adiunkta astronomii na UA, ograniczenia na zakres masy Drogi Mlecznej ulegną uściśleniu wraz z uzyskaniem nowych obserwacji, które będą uwzględniały prędkość większej liczby galaktyk satelitarnych, a symulacje następnej generacji zwiększą rozdzielczość, pozwalając naukowcom uzyskać lepszą statystykę dla najmniejszych masowych wskaźników, tak zwanych ultra-słabych galaktyk. Źródło: University of Arizona]]>
    16234 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Juno rozwiązuje 39-letnią zagadkę błyskawic na Jowiszu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/07/sonda-juno-rozwiazuje-39-letnia-zagadke-blyskawic-na-jowiszu/ Thu, 07 Jun 2018 10:39:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16241 Credit: NASA/JPL-Caltech/SwRI/JunoCam[/caption] Odkąd statek kosmiczny NASA Voyager 1 przeleciał obok Jowisza w marcu 1979 roku, naukowcy zastanawiali się nad pochodzeniem błyskawic na Jowiszu. Podczas tego przelotu potwierdzono  istnienie błyskawic jowiszowych, o których teoretyzowano od stuleci. Ale kiedy poczciwa sonda przemknęła obok gazowego olbrzyma, zebrane przez nią dane pokazały, że sygnały radiowe związane z błyskawicami nie przypominają sygnałów radiowych wytwarzanych przez błyskawice na Ziemi. W nowym artykule opublikowanym dzisiaj w Nature, naukowcy z misji Juno opisują, w jaki sposób błyskawice na Jowiszu jest w rzeczywistości analogiczna do błyskawic na Ziemi. W niektórych aspektach jednak oba rodzaje błyskawic są całkowitymi przeciwieństwami. "Bez względu na to, na której planecie jesteście, błyskawice działają jak nadajniki radiowe - wysyłając fale radiowe, rozświetlając niebo", mówi Shannon Brown z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii, naukowiec misji Juno i główny autor artykułu. "Ale do czasów sondy Juno wszystkie sygnały zarejestrowane przez sondy kosmiczne [Voyager 1 oraz 2, Galileo, Cassini] były ograniczone do detekcji wizualnych lub zakresu kilohercowego spektrum radiowego, pomimo poszukiwania sygnałów w zakresie megaherców. Stworzono wiele teorii, które miały tłumaczyć tę zagadkę, jednak żadna z nich nie stanowiła wystarczająco przekonującego rozwiązania. " I wtedy nadeszły czasy sondy Juno, która krąży wokół Jowisza od 4 lipca 2016 r. Wśród zestawu bardzo czułych instrumentów zainstalowanych na jej pokładzie znajduje się Radiometr mikrofalowy (MWR), który rejestruje emisję z gazowego olbrzyma na szerokim spektrum częstotliwości. "W danych z ośmiu naszych pierwszych ośmiu bliskich przelotów w pobliżu planety, MWR wykrył 377 wyładowań atmosferycznych" - mówi Brown. "Zostały one zarejestrowane w zakresie megaherców i gigaherców, co charakteryzuje także ziemskie wyładowania atmosferyczne. Uważamy, że powodem, dla którego jako jedyni zarejestrowaliśmy te sygnały jest fakt, że sonda Juno przelatuje bliżej wyładowań niż jakakolwiek sonda w historii, i skanujemy częstotliwości radiowe, które przechodzą łatwo przez jonosferę Jowisza. "

    Potrzebujemy Twojego wsparcia.

    Puls Kosmosu:

    • powstaje w czasie wolnym od zajęć,
    • nie zarabia na reklamach,
    • nie sprzedaje zbędnych gadżetów.

    Popularyzujemy naukę, bo wiemy, że tak trzeba, że nikt nie zrobi tego za nas.

    Pozwól nam kontynuować naszą misję - wesprzyj nas na Patronite.

    Dołącz do 57 obecnych patronów, dzięki którym czytasz dzisiaj ten artykuł.


    Podczas gdy odkrycie to pokazało w jaki sposób błyskawica Jowisza jest podobna do błyskawic na Ziemi, nowy artykuł zauważa także, że miejsce powstawania błyskawic na Jowiszu różni się od tego na Ziemi. "Rozkład błyskawic na Jowiszu jest odwrotny względem tego na Ziemi" - mówi Brown. "W pobliżu biegunów Jowisza jest dużo aktywności, ale w pobliżu równika nie ma prawie nic. Możesz zapytać każdego, kto żyje w tropikach - na naszej planecie tak nie jest." Dlaczego pioruny gromadzą się w pobliżu równika na Ziemi i w pobliżu biegunów na Jowiszu? Spójrz na rozkład ciepła. Ziemia czerpie ogromną większość ciepła z zewnątrz dzięki promieniowaniu słonecznemu, dzięki uprzejmości naszego Słońca. Ponieważ nasz równik otrzymuje najwięcej światła słonecznego, ciepłe wilgotne powietrze unosi się tam (przez konwekcję) swobodniej, co napędza potężne burze, które wytwarzają błyskawice. Orbita Jowisza jest pięć razy dalej od Słońca niż orbita Ziemi, co oznacza, że ​​gigantyczna planeta otrzymuje 25 razy mniej światła słonecznego niż Ziemia. Ale nawet jeśli atmosfera Jowisza czerpie większość ciepła z wnętrza planety, nie sprawia to, że promienie słoneczne nie mają znaczenia. Zapewniają one trochę ciepła, podgrzewając równik Jowisza bardziej niż bieguny - tak samo jak rozgrzewają Ziemię. Naukowcy są przekonani, że ogrzewanie na równiku Jowisza wystarczy, aby stworzyć stabilność w górnych warstwach atmosfery, hamując wzrost ciepłego powietrza od wewnątrz. Bieguny, które nie otrzymują tego ciepła w górnych warstwach atmosfery, a zatem nie charakteryzuje ich stabilność atmosferyczna, umożliwiają wzrost ciepłych gazów z wnętrza Jowisza, napędzając konwekcję, a zatem tworząc warunki idealne do wyładowań. "Wyniki te mogą pomóc nam lepiej zrozumieć skład, krążenie i przepływy energii na Jowiszu" - powiedział Brown. Ale tu pojawia się inne pytanie: "Nawet jeśli widzimy piorun w pobliżu obu biegunów, dlaczego nagrywa się go głównie na północnym biegunie Jowisza?" W drugim artykule naukowym o błyskawicach na Jowiszu opublikowanym dzisiaj w Nature Astronomy, Ivana Kolmašová z Czeskiej Akademii Nauk w Pradze, wraz ze współpracownikami, prezentuje największą bazę danych nisko-częstotliwościowych emisji radiowych wokół Jowisza. Zbiór danych obejmujący ponad 1600 sygnałów, zebranych przez instrument Waves, jest prawie dziesięciokrotnie większy od danych zarejestrowanych przez sondę Voyager 1. Juno wykryła najwyższe tempo na poziomie czterech uderzeń pioruna na sekundę (podobnie jak w przypadku burz na Ziemi), co stanowi sześciokrotność największej intensywności zarejestrowanej przez sondę Voyager 1. "Te odkrycia możliwe były tylko w przypadku Juno" - powiedział Scott Bolton, główny badacz Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "Nasza unikalna orbita pozwala sondzie zbliżać się do Jowisza bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, więc siła sygnałów emitowanych przez planetę jest tysiąc razy silniejsza niż w przypadku innych sond. Źródło: JPL]]>
    16241 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Curiosity odkrywa materię organiczną na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/08/curiosiy-odkrywa-materie-organiczna-na-marsie/ Fri, 08 Jun 2018 09:32:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16249 Credits: NASA/JPL-Caltech/MSSS[/caption] Łazik Curiosity odkrył nowe dowody zachowane w skałach na Marsie, wskazujące na to, że Czerwona Planeta mogła być przyjazna dla życia w przeszłości. Oprócz tego badacze znaleźli nowe dowody w atmosferze Marsa, które związane są z poszukiwaniem obecnego życia na tej planecie. Choć uzyskane wyniki nie stanowią dowodów na istnienie życia, to jednak są one obiecującym znakiem dla przyszłych misji badających powierzchnię Marsa jak i to co znajduje się pod nią. Najnowsze odkrycia - "twarde" cząsteczki organiczne w mających trzy miliardy lat skałach osadowych blisko powierzchni, oraz okresowe zmiany poziomu metanu w atmosferze - opisano w dzisiejszym wydaniu periodyka Science. Organiczne cząsteczki zawierają węgiel i wodór i mogą także obejmować tlen, azot i inne pierwiastki. Choć zazwyczaj związane są one z obecnością życia, cząsteczki organiczne mogą także powstawać w procesach niebiologicznych i nie muszą stanowić wskaźników życia. "Dzięki tym nowym wynikom, Mars mówi nam, abyśmy nie ustępowali w badaniach i nadal poszukiwali dowodów na istnienie tam życia" mówi Thomas Zurbuchen, administrator w Dyrektoracie Misji Naukowych w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. "Jestem przekonany, że nasze trwające i planowane misje zagwarantują nam jeszcze wiele fenomenalnych odkryć na powierzchni Czerwonej Planety". "Łazik Curiosity nie był w stanie ustalić źródła cząstek organicznych" mówi Jen Eigenbrode z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland, która jest główną autorką jednego z dwóch artykułów opublikowanych dzisiaj w Science"Niezależnie od tego czy jest to zapis dawnego życia, pożywienia dla życia, czy tego, że cząstki te istniały bez udziału życia, materia organiczna w skałach marsjańskich niesie z sobą wiele informacji o warunkach panujących i procesach zachodzących kiedyś na powierzchni Marsa". Choć powierzchnia Marsa nie sprzyja dziś istnieniu na niej życia, mamy wiele dowodów na to, że w odległej przeszłości marsjański klimat umożliwiał istnienie ciekłej wody - kluczowego składnika życia jakie znamy na Ziemi - w zbiornikach na powierzchni. Dane z łazika Curiosity wskazują, że miliardy lat temu w Kraterze Gale istniało jezioro, które zawierało wszystkie niezbędne składniki życia, włącznie z budulcem i źródłami energii". Powierzchnia Marsa wystawiona jest na duże ilości promieniowania z przestrzeni kosmicznej. Zarówno to promieniowanie jak i związki chemiczne rozbijają cząsteczki materii organicznej" mówi Eigenbrode. "Odkrycie dawnych cząstek organicznych w górnych pięciu centymetrach skały stanowi dobry znak dla odkrywców i badaczy materii organicznej na Marsie. Przyszłe misje mają w planach znacznie głębsze odwierty."   W drugim artykule, naukowcy opisują odkrycie okresowych (związanych z porami roku) zmian poziomu zawarości metanu w atmosferze Marsa na przestrzeni niemal trzech marsjańskich lat (sześciu lat na Ziemi). Zmiany zostały zarejestrowane za pomocą zestawu instrumentów SAM (Sample Analysis at Mars). Procesy chemiczne zachodzące na styku woda-skała mogły doprowadzić do powstania metanu, ale naukowcy nie są w stanie  wykluczyć pochodzenia biologicznego.  Już wcześniej odkrywano metan w atmosferze Marsa w dużych, nieprzewidywalnych ilościach. Najnowsze wyniki wskazują, że niskie poziomy metanu w Kraterze Gale rosną podczas ciepłych miesięcy letnich i spadają w trakcie każdej zimy. "To pierwszy raz, kiedy udało nam się zarejestrować jakiś regularny rytm w obecności metanu, więc być może w końcu czegoś się dowiemy" mówi Chris Webster z JPL w Pasadenie w Kalifornii. Aby zidentyfikować materię organiczną w marsjańskiej glebie, łazik Curiosity wwiercił się w skały osadowe w czterech różnych miejscach Krateru Gale. Owe skały powstawały stopnowo miliardy lat temu z osadów na dnie dawnego jeziora. Pobrane z nich próbki zostały następnie zbadane za pomocą instrumentu SAM, który podgrzewa je do temperatury 500 stopni Celsjusza w celu uwolnienia organicznych cząstek ze sproszkowanej skały. SAM wykrył małe cząstki organiczne pochodzące z próbek osadowych, a które stanowiły fragmenty większych cząstek organicznych, które tak łatwo nie odparowują. Niektóre z tych fragmentów zawierają siarkę, która mogła pomóc zachować je w ten sam sposób, w jaki siarka wykorzystywana jest do zwiększania trwalości opon samochodowych. Nowe wyniki wskazują także na poziom węgla równy 10 częściom na milion. To wartość zbliżona do obserwowanej w marsjańskich meteorytach oraz około 100 razy większa niż we wcześniejszych próbach wykrycia organicznego węgla na pwierzchni Marsa. W 2013 roku SAM wykrył pewne związki organiczne zawierające chlor w skałach, w najgłębszym punkcie krateru. Odkrycie metanu w atmosferze i węgla zachowanego w skałach powierzchniowych daje naukowcom pewność, że łaziki Mars 2020 oraz ExoMars znajdą więcej związków organicznych tak na jak i pod powierzchnią Marsa. "Czy na Marsie istnieją oznaki życia?" pyta Michael Meyer, główny badacz w Mars Exploration Program, "Nie wiemy, ale te wyniki wskazują, że zbliżamy się do odkrycia odpowiedzi na to pytanie." Źródło: NASA]]> 16249 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowy układ planetarny z trzema planetami podobnymi do Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/08/nowy-uklad-planetarny-z-trzema-planetami-podobnymi-do-ziemi/ Fri, 08 Jun 2018 11:17:34 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16258 Credit: Instituto de Astrofísica de CanariasBadacze z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) oraz Uniwersytetu w Oviedo poinformowali dzisiaj o odkryciu dwóch nowych układów planetarnych, z których jeden zawiera trzy planety o rozmiarach Ziemi. Informacje o tych nowych egzoplanetach pozyskane zostałe z danych zebranych w ramach misji K2 realizowanej przez kosmiczny teleskop Kepler. Artykuł, który opublikowany zostanie w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society (MNRAS) donosi o odkryciu dwóch nowych układów planetarnych odkrytych na podstawie tranzytów planet na tle ich gwiazd macierzystych. Pierwszy układ planetarny znajduje się przy gwieździe K2-239, która jest czerwonym karłem typu M3V, co ustalono na podstawie obserwacji prwadzonych za pomocą Gran Telescopio Canarias (GTC) w Obserwatorium Roque de los Muchachos (Garafia, La Pama). Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Sekstansu 50 parseków (160 lat świetlnych) od Ziemi. Jest to kompaktowy układ zawierający co najmniej trzy planety o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Ziemi (1.1, 1.0, 1.1 promienia Ziemi) okrążąjące gwiazdę co 5,2, 7,8 oraz 10,1 dni. Kolejny czerwony karzeł - K2-240 - posiada dwie superziemie rozmiarami dwukrotnie przewyższające naszą planeę. Temperatura atmosfery czerwonych karłów, wokół których krążą powyższe planety szacowana jest na odpowiednio 3450 i 3800K, czyli niemal połowę mniej od Słońca. Według naukowców oznacza to, że odkryte planety będą miały na powierzchni temperatury kilkadziesiąt stopni wyższe od Ziemi. Przyszłe kampanie obserwacyjne za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba pozwolną na scharakteryzowanie składu chemicznego atmosfer odkrytych egzoplanet. Obserwacje spektroskopowe prowadzone za pomocą instrumentu ESPRESSO zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) lub za pomocą przyszłłych spektrografów w GTC czy w nowych obserwatoriach astronomicznych jak ELT czy TMT pozwolą na dokładne określenie ich mas, gęstości i właściwości fizycznych. Źródło: IAC
    https://www.instagram.com/p/BjwkqWojzWq/?taken-by=radekoff]]>
    16258 0 0 0

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>

    No tak. Po wczorajszej konferencji #NASA stwierdziłem, że dopiero dzisiaj opiszę to, co na niej przedstawiono. Najpierw niech się wyszumią "normalne" media, które zdążą wszystko przeinaczyć, niezrozumieć, naciągnąć i zrobić tanią sensację. Łazik #Curiosity odkrył w skałach osadowych na dnie marsjańskiego Krateru Gale związki organiczne, które moga wskazywać na to, że miliardy lat temu na Czerwonej Planecie istniały komponenty niezbędne do stworzenia życia. Czy to życie tam faktycznie istniało czy nie - nie wiemy, bowiem związki te choć zazwyczaj powstają w procesach biologicznych, mogą także powstawać w procesach geologicznych. Niemniej jednak to obiecujący wynik dla wszystkich marzących o odkryciu #życie na #Mars.ie. Więcej oczywiście na Pulsie Kosmosu.

    A post shared by Radek OFF (@radekoff) on

    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdy neutronowe a materia kwarkowa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/09/gwiazdy-neutronowe-a-materia-kwarkowa/ Sat, 09 Jun 2018 07:25:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16262 Materia kwarkowa to ekstremalnie gęsta faza materii złożonej z cząstek subatomowych zwanych kwarkami. Według najnowszych badań może ona istnieć wewnątrz gwiazd neutronowych oraz można ją na krótkie momenty wytworzyć w zderzaczach cząstek takich jak LHC, na Ziemi. Jednak zbiorcze zachowanie materii kwarkowej nie jest takie łatwe do opisania. Podczas wykładu, który miał miejsce w tym ygodniu w CERN, Aleksiej Kurkela z Uniwersytetu w Stavanger (Norwegia) opisywał jak dane o gwiazdach neutronowych pozwoliły mu i jego współpracownikom nałożyć ciasne ograniczenia na zachowanie materii w tej ekstremalnej formie. Kurkela wraz ze współpracownikami wykorzystał właściwość gwiazdy neutronowej wywnioskową z obserwacji prowadzonych za pomocą LIGO oraz VIRGO, które to obserwatoria zarejestrowały fale grawitacyjne - zmarszczki w czasoprzestrzeni - wyemiotowane w momencie połączenia dwóch gwiazd neutronowych. Owa właściwość opisuje sztywność gwiazdy w reakcji na naprężenia spowodowane przyciąganiem grawitacyjnym gwiezdnego towarzysza. W celu opisania zbiorczego zachowania materii kwarkowej, fizycy zazwyczaj wykorzystują równania stanu, które odnoszą ciśnienie stanu materii  do innych właściwości stanu. Jednak wciąż przed nimi stoi zadanie stworzenia unikalnego równania stanu dla materii kwarkowej, jak na razie udało się wyprowadzić ylko rodziny takich równań. Wprowadzając wartości pływowej odkształcalności gwiazd neutronowych obserwowane przez LIGO oraz Virgo do rodziny równań stanu materii kwarkowej w gwieździe neutronowej, Kurkela wraz ze współpracownikami byli w stanie znacząco zmniejszyć rozmiary rodziny równań. Taka zmniejszona rodzina nakłada ściślejsze ograniczenia na właściwości materii kwarkowej oraz bardziej ogólnie na materii jądrowej w wysokich gęstościach, niż były dotąd dostępne. Wyposażeni w takie wyniki, badacze następnie odwrócili problem i wykorzystali ograniczenia materii kwarkowej do wywnioskowania właściwości gwiazd neutronowych. Wykorzystując to podejście, zespół badaczy określił związek między promieniem a masą gwiazdy neutronowej i odkrył, że maksymalny promień gwiazdy neutronowej o masie 1,4 masy Słońca wynosi od 10 do 14 km. Źródło: CERN]]> 16262 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos - Tom Wolfe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/09/recenzja-najlepsi-kowboje-ktorzy-polecieli-w-kosmos-tom-wolfe/ Sat, 09 Jun 2018 09:05:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16267

    I aż wstyd, że do teraz nie wiedziałem, że taka książka istnieje.

    Każdy z nas, miłośników astronomii, kosmosu i misji księżycowych doskonale wie w jakiej atmosferze doszło do lądowania człowieka na Księzycu. Większość z nas wie jakie aspekty polityczne za tym stały, jak istotny był to program z punktu widzenia propagandy i istnego wyścigu kosmicznego. Co więcej, większość z nas wie, że to nie było proste zadanie, a astronauci, którzy polecieli na Księżyc, ryzykowali niewyobrażalnie. Ale czy wiecie jak to wyglądało z punku widzenia astronautów? Jak znaleźli się oni w tym programie, i jaka ścieżka zawodowa ich do tego miejsca zaprowadziła? Jeżeli jeszcze tego nie wiecie, to Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos pozwolą Wam poznać ten aspekt historii podboju kosmosu. Nie jest to książka o samych misjach księżycowych, to książka o ludziach i o ich drodze do tego miejsca, w którym los postawił przed nimi możliwość lotu w przestrzeń kosmiczną. To książka o pilotach eksperymentujących z nowymi samolotami, o pilotach, którzy bili rekordy prędkości i wysokości w nowych samolotach wojskowych, o pilotach uzależnionych od ryzyka, od niepewności, od tego momentu, w którym przekracza się dopuszczalne granice, aby sprawdzić co stanie się tuż za nimi. Niemniej jednak to nie sam kosmos jest w tej książce najważniejszy. Rewelacyjny sposób pisania, zupełnie nowatorski jak na owe czasy (pierwsze wydanie książki ukazało się w 1979 roku) sprawia, że książkę czyta się jak fascynującą opowieść przygodowo-sensacyjną. Mimo reportażowego stylu, autor nie opisuje suchych faktów z pozycji outsidera, a umieszcza nas w centrum akcji, gdzie razem z bohaterami przeżywamy kolejne etapy radości, fascynacji, smutku, niepewności i znowu radości. Tom Wolfe, autor Najlepszych, jest twórcą tzw. Nowego Dziennikarstwa, a sama książka należy do absolutnej klasyki reportażu w Stanach Zjednoczonych. To co z pewnością w Was pozostanie jeszcze na długo po lekturze to zazdrość. Zazdrość za tak szybkim tempem życia, życia niebezpiecznego i bez ograniczeń. Mimo tego, że książkę przeczytałem już kilka tygodni temu, to samo spojrzenie na okładkę przywołuje we mnie ten smak adrenaliny, alkoholu i spalin. Bohaterowie książki do aniołów nie należeli, a ich życie obracało się wokół samolotów, alkoholu, seksu, szybkich samochodów, samolotów, alkoholu, a wszystko to "zgodnie z uświęconą wojskową tradycją Latania i Chlania, Chlania i Rajdowania i tak dalej". Tę pozycję polecam wszystkim miłośnikom załogowych misji kosmicznych, wszystkim miłośnikom lotnictwa, tak wojskowego jak i cywilnego, oraz wszystkim miłośnikom dobrej, szybkiej i wartkiej akcji. Sądzę, że nikt z Was się na niej nie zawiedzie. W ten jeden weekend odstawcie na półkę Remigiusza Mroza (na zawsze) i kolejne opracowania o ciemnej materii (tylko na kilka dni) i zafundujcie sobie pełen odlot z lekturą Najlepszych. Nie pożałujecie ani jednej minuty spędzonej z tą książką.
    Tytuł: Najlepsi, kowboje, którzy polecieli w kosmos Autor: Tom Wolfe Stron: 509 Wydawnictwo: Agora  ]]>
    16267 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chandra bada najbliższy nam układ gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/12/chandra-bada-najblizszy-nam-uklad-gwiazd/ Tue, 12 Jun 2018 13:49:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16280 Credits: Optical: Zdenek Bardon; X-ray: NASA/CXC/Univ. of Colorado/T. Ayres et al.[/caption] Alfa Centauri to układ trzech gwiazd oddalony od nas o zaledwie cztery lata świetlne, albo 40 bilionów kilometrów. Choć w skali ziemskiej jest to ogromna odległość, to wciąż jest to znacznie bliżej niż jakakolwiek inna gwiazda podobna do Słońca. "Ponieważ znajduje się stosunkowo blisko nas, Alfa Centauri uważana jest przez wielu naukowców za najlepszy obiekt do poszukiwań życia w naszym otoczeniu" mówi Tom Ayres z University of Colorado Boulder. "Pytanie tylko czy uda nam się znaleźć tam planety znajdujące się w środowisku sprzyjającym powstaniu życia takiego jakie znamy". Układ Alfa Centauri obejmuje parę gwiazd zwanych "A" oraz "B", krążących stosunkowo blisko siebie. Alfa Centauri A jest bliźniaczką Słońca niemal pod każdym względem, włącznie z wiekiem, podczas gdy Alfa Centauri B jest nieco od niego mniejsza i ciemniejsza choć wciąż bardzo podobna. Trzeci składnik układu, Alfa Centauri C (zwana także Proxima Centauri) to dużo mniejszy czerwony karzeł, który okrąża parę AB po znacznie większej orbicie oddalonej od układu AB o 10 000 jednostek astronomicznych. Obecnie Proxima dzierży tytuł najbliższej gwiazdy od Słońca, aczkolwiek AB znajdują się niewiele dalej. Dane  Chandry wskazują, że widoki na życie - w zakresie promieniowania rentgenowskiego - są lepsze wokół Alfa Cen A niż w przypadku Słońca, i tylko nieco gorsze w przypadku Alfa Cen B. Proxima z kolei jest aktywnym czerwonym karłem, który często zalewa swoje planety obfitymi strumieniami promieniowania rentgenowskiego, praktycznie uniemożliwiając powstanie na nich życia. Choć jak na razie udało się odkryć jedną planetę o rozmiarach Ziemi krążącą wokół Proximy, to naukowcy wciąż, jak na razie bez skutku, poszukują egzoplanet wokół Alfa Cen A oraz B. Poszukiwanie planet w otoczeniu tych gwiazd okazało się niedawno dużo trudniejsze, z uwagi na orbitę obu gwiazd, ponieważ z perspektywy Ziemi obie jasne gwiazdy bardzo zbliżyły się do siebie na niebie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Aby ustalić czy gwiazdy tworzące układ Alfa Centauri sprzyjają powstaniu życia, astronomowie prowadzili długofalową kampanię obserwacyjną, w ramach której Obserwatorium Chandra obserwowało dwie główne gwiazdy układu co 6 miesięcy od 2005 roku. Chandra to jedyne obserwatorium rentgenowskie zdolne rozdzielić oba składniki AB w obecnym położeniu na niebie i ocenić jak zachowuje się każdy z nich. Te długofalowe pomiary pozwoliły badaczom zarejestrować spadki i wzrosty aktywności rentgenowskiej układu AB, przypominającej 11-letni cykl plam na Słońcu. Owe pomiary wykazały, że jakakolwiek planeta znajdująca się w ekosferze gwiazdy A otrzymywałaby niższe dawki promieniowania rentgenowskiego niż planety w ekosferze Słońca. W przypadku gwiazdy B ilość promieni X docierająca do planety w ekosferze gwiazdy byłaby nieznacznie wyższa niż na Ziemi. Dla porównania, planety znajdujące się w ekosferze Proximy otrzymują około 500 razy więcej promieniowania rentgenowskiego niż Ziemia, oraz nawet 50 000 razy więcej podczas dużego rozbłysku. Źródło: NASA]]> 16280 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Łazik Opportunity oszczędza się, ale żyje]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/14/lazik-opportunity-oszczedza-sie-ale-zyje/ Wed, 13 Jun 2018 23:30:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16290 Wiekowy łazik Opportunity wciąż się trzyma. Pojazd znajduje się w trybie czuwania, w którym próbuje przetrwać marsjańską burzę pyłową, poinformowała NASA podczas briefingu prasowego wczoraj wieczorem. W chwili obecnej łazik znajduje się w samym środku potężnej burzy pyłowej, która  powstała ze stosunkowo niewielkiej, ograniczonej do niewielkiego obszaru i zauważonej przez badaczy 30 maja, do potężnej burzy przykrywającej obecnie ponad 1/4 powierzchni planety. Do jego paneli słonecznych dociera zbyt mało promieniowania słonecznego, dlatego też wszedł on w tryb oszczędzania energii, w którym zużywa ją jedynie do napędzania wewnętrznego zegara. Z trybu tego łazik wyjdzie dopiero gdy panele będą w stanie naładować ponownie baterie. Zespół badaczy stracił z nim kontakt 10 czerwca i nie oczekuje żadnych nowych transmisji do czasu zakończenia burzy. https://twitter.com/tanyaofmars/status/1006959340324995074 Marsjańskie lato dopiero się zaczyna, więc łazik powinien być wystarczająco ogrzewany, aby przetrwać w obecnym stanie prze długi czas, mówi menedżer projektu Opportunity planetolog John Callas z JPL. "Gdy Słońce znów zawita na niebie, łazik będzie w stanie naładować baterie, uruchomić wszystkie systemy i ponownie skontaktować się z nami" dodaje. [caption id="attachment_16293" align="aligncenter" width="735"] Obecnie gdy łazik spojrzy w stronę Słońca widzi to co jest na prawym skrajnym pasku...[/caption] Nie oznacza to jednak, że badacze nie są zmartwieni obecną sytuacją. Patrząc na dane historyczne, obecna burza może trwać od kilku tygodni nawet do kilku miesięcy. https://twitter.com/PlanetaryKeri/status/1006397766774370304 "To trochę przypomina czekanie na informacje o bliskiej osobie, która w śpiączce przebywa w szpitalu" mówi Callas. "Niby lekarze mówią, że <<trzeba cierpliwie czekać, a z pewnością będzie dobrze>>, ale jeżeli to jest twoja 97-letnia babcia, i tak będziesz się zamartwiać. " [caption id="attachment_16292" align="aligncenter" width="800"] Źródło: James919 CC BY-SA 4.0[/caption] Łazik Opportunity wylądował na Marsie 25 stycznia 2004 roku, a jego misję zaplanowano na 90 marsjańskich dni. Jak dotąd łazik spędził na Marsie 5113 marsjańskich dni i w tym czasie przejechał już ponad 45 kilometrów. Źródło: sciencenews/twitter https://twitter.com/PlanetaryKeri/status/1005993342084132865 https://twitter.com/PlanetaryKeri/status/1005988270298152961]]> 16290 0 0 0

    Callas: Even though the batteries on Opportunity are nearly 15 years old and have gone through over 5000 recharge cycles, they still have about 85% of their original capacity. "They're the best batteries in the solar system." #MarsDustStorm pic.twitter.com/kPJ5VuaPd3

    — Tanya Harrison (@tanyaofmars) June 13, 2018]]>

    Moral of the story is Opportunity will come out of this storm like pic.twitter.com/3Hv4cf6pHM

    — Keri Bean (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Let me put it this way. My research in school was on MER optical depth. When I saw the optical depth and other associated power numbers over the last few sols, I have both thrown up and nearly fainted. Even still, I would never bet against Opportunity. https://t.co/ip2p0sYIrM

    — Keri Bean (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Callas: Even though the batteries on Opportunity are nearly 15 years old and have gone through over 5000 recharge cycles, they still have about 85% of their original capacity. "They're the best batteries in the solar system." #MarsDustStorm pic.twitter.com/kPJ5VuaPd3

    — Tanya Harrison (@tanyaofmars) June 13, 2018]]>

    Moral of the story is Opportunity will come out of this storm like pic.twitter.com/3Hv4cf6pHM

    — Keri Bean (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Callas: Even though the batteries on Opportunity are nearly 15 years old and have gone through over 5000 recharge cycles, they still have about 85% of their original capacity. "They're the best batteries in the solar system." #MarsDustStorm pic.twitter.com/kPJ5VuaPd3

    — Tanya Harrison (@tanyaofmars) June 13, 2018]]>

    Moral of the story is Opportunity will come out of this storm like pic.twitter.com/3Hv4cf6pHM

    — Keri Bean (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Let me put it this way. My research in school was on MER optical depth. When I saw the optical depth and other associated power numbers over the last few sols, I have both thrown up and nearly fainted. Even still, I would never bet against Opportunity. https://t.co/ip2p0sYIrM

    — Keri Bean (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Let me put it this way. My research in school was on MER optical depth. When I saw the optical depth and other associated power numbers over the last few sols, I have both thrown up and nearly fainted. Even still, I would never bet against Opportunity. https://t.co/ip2p0sYIrM

    — Keri Bean (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>
    ]]> ]]> ]]>

    Callas: Even though the batteries on Opportunity are nearly 15 years old and have gone through over 5000 recharge cycles, they still have about 85% of their original capacity. "They're the best batteries in the solar system." #MarsDustStorm pic.twitter.com/kPJ5VuaPd3

    — Dr. Tanya Harrison (@tanyaofmars) June 13, 2018]]>

    Moral of the story is Opportunity will come out of this storm like pic.twitter.com/3Hv4cf6pHM

    — Keri Bean (she/her) (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Let me put it this way. My research in school was on MER optical depth. When I saw the optical depth and other associated power numbers over the last few sols, I have both thrown up and nearly fainted. Even still, I would never bet against Opportunity. https://t.co/ip2p0sYIrM

    — Keri Bean (she/her) (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>
    Tweets by pulskosmosu]]>

    Callas: Even though the batteries on Opportunity are nearly 15 years old and have gone through over 5000 recharge cycles, they still have about 85% of their original capacity. "They're the best batteries in the solar system." #MarsDustStorm pic.twitter.com/kPJ5VuaPd3

    — Dr. Tanya Harrison (@tanyaofmars) June 13, 2018]]>

    Moral of the story is Opportunity will come out of this storm like pic.twitter.com/3Hv4cf6pHM

    — Keri Bean (she/her) (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Let me put it this way. My research in school was on MER optical depth. When I saw the optical depth and other associated power numbers over the last few sols, I have both thrown up and nearly fainted. Even still, I would never bet against Opportunity. https://t.co/ip2p0sYIrM

    — Keri Bean (she/her) (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Callas: Even though the batteries on Opportunity are nearly 15 years old and have gone through over 5000 recharge cycles, they still have about 85% of their original capacity. "They're the best batteries in the solar system." #MarsDustStorm pic.twitter.com/kPJ5VuaPd3

    — Dr. Tanya Harrison (@tanyaofmars) June 13, 2018]]>

    Moral of the story is Opportunity will come out of this storm like pic.twitter.com/3Hv4cf6pHM

    — Keri Bean (she/her) (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>

    Let me put it this way. My research in school was on MER optical depth. When I saw the optical depth and other associated power numbers over the last few sols, I have both thrown up and nearly fainted. Even still, I would never bet against Opportunity. https://t.co/ip2p0sYIrM

    — Keri Bean (she/her) (@PlanetaryKeri) June 11, 2018]]>
    <![CDATA[Związków organicznych na Ceres może być więcej niż wcześniej sądzono]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/14/zwiazkow-organicznych-na-ceres-moze-byc-wiecej-niz-wczesniej-sadzono/ Thu, 14 Jun 2018 08:11:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16302 W ubiegłym roku sonda Dawn wykryła materię organiczną w pobliżu krateru Ernutet na powierzchni planety karłowatej Ceres, największego mieszkańca pasa planetoid. Nowe badania wskazują, że owych związków organicznych może być tam znacznie więcej niż pierwotnie uważano. Źródło: NASA/Hannah Kaplan[/caption] W ubiegłym roku naukowcy z misji Dawn ogłosili odkrycie materii organicznej - związków opartych na węglu, niezbędnych do powstania życia takiego jakie znamy - na odsłoniętych obszarach powierzchni planety karłowatej Ceres. Teraz, w nowej analizie danych zebranych przez sondę Dawn, badacze z Uniwersytetu Browna wskazują, że w miejscach tych może być znacznie więcej materii organicznej niż pierwotnie uważano. Wyniki badań opublikowane niedawno w periodyku Geophysical Research Letters omawiają intrygującą kwestię: jak ow związki organiczne dostały się na powierzchnię Ceres, oraz opisują w jaki sposób metody wykorzystane w nowych badaniach mogą stanowić szablon do analizowania danych z przyszłych misji kosmicznych. "W najnowszym artykule pokazujemy jak można otrzymać naprawdę różne wyniki w zależności od typu materii organicznej wykorzystywanego do porównania i interpretowania danych z Ceres" mówi Hannah Kaplan, adiunkt w SwRI, która kierowała badaniami w ramach swoich studiów doktoranckich. "To informacje istotne nie tylko w przypadku Ceres, ale także w przypadku wszystkich innych misji, które wkrótce będą badać inne planetoidy, i także na nich mogą znaleźć materię organiczną". Związki organiczne stanowią jeden z chemicznych fundamentów życia. Ich wykrycie na Ceres nie oznacza, że życie tam istnieje czy kiedykolwiek istniało: procesy niebiologiczne także mogą doprowadzić do powstawania związków organicznych. Jednak ponieważ życie takie jakie znamy nie może istnieć bez materii organicznej, naukowcy pieczołowicie sprawdzają gdzie i ile materii organicznej znajduje się w Układzie Słonecznym. Obecność materii organicznej na Ceres prowokuje interesujące pytania, szczególnie zważając na fakt, że owa planeta karłowata ma także spore zasoby lodu wodnego, a jak wiemy woda także jest niezbędnym elementem do powstania życia. Po raz pierwszy materię organiczną na powierzchni Ceres odkryto za pomocą spektrometru VIR zainstalowanego na pokładzie sondy Dawn, która weszła na orbitę wokół Ceres w 2015 roku. Analizując sposób, w jaki promieniowanie słoneczne oddziałuje z powierzchnią - badając dokładnie, które długości fal promieniowania są odbijane, a które pochłaniane - naukowcy dowiadują się z jakich związków chemicznych składa się materia pokrywająca powierzchnię Ceres. Instrument VIR wykrył sygnał zgodny z materią organiczną w regionie krateru Ernutet na północnej półkuli Ceres. Aby dowiedzieć się jak dużo tych związków organicznych może być na powierzchni, pierwotny zespół badaczy porównał dane zebrane za pomocą VIR na Ceres z laboratoryjnymi widmami materii organicznej na Ziemi. W oparciu o ten standard badacze doszli do wniosku, że 6-10% sygnatur widmowych na Ceres można wytłumaczyć obecnością materii organicznej. Jednak w przypadku nowych badań, Kaplan wraz ze swoimi współpracownikami postanowiła ponownie przeanalizować te dane wykorzystując do tego inny standard. Zamiast w swoich badaniach opierać się na ziemskich skałach, zespół przyjrzał się źródłom pozaziemskim: meteorytom. Niektóre meteoryty - odłamki węglowych chondrytów, które dotarły na Ziemię po tym jak zostały wyrzucone z prymitywnych planetoid - także posiadają materię organiczną, która jest nieco inna od tej, którą powszechnie obserwujemy na powierzchni naszej własnej planety. Przeprowadzone przez badaczy analizy wskazują, że widmowy współczynnik odbicia pozaziemskich związków organicznych różni się od ich ziemskich odpowiedników. "Okazało się, że jeżeli przeanalizujemy dane z Ceres wykorzystując do tego pozaziemskie związki organiczne, które mogą być bardziej odpowiednim analogiem niż te znajdujące się na Ziemi, to będziemy potrzebować znacznie więcej materii organicznej na Ceres, aby wytłumaczyć intensywność obserwowanych na Ceres widmowych linii absorpcyjnych" mówi Kaplan. "Szacujemy, że nawet 40-50% sygnału widmowego, które widzimy na Ceres można wytłumaczyć związkami organicznymi. To potężna różnica w porównaniu z 6-10%, które wychodzą z analiz przeprowadzonych w oparciu o ziemskie odpowiedniki". Jeżeli faktycznie tak dużo związków organicznych znajduje się na Ceres, powstaje mnóstwo nowych pytań o źródło tej materii. Teoretycznie związki organiczne mogły powstać we wnętrzu Ceres, a następnie zostać odsłonięte na powierzchnie, albo mogły zostać dostarczone na powierzchnię w zderzeniu z bogatą w związki organiczne kometą lub planetoidą. Najnowsze analizy wskazują, że jeżeli związki organiczne pochodzą z zewnątrz, to potencjalne wysokie ilości materii organicznej bardziej zgadzają się ze zderzeniem z kometą niż planetoidą. Komety znane są ze znacznie wyższej zawartości materii organicznej niż planetoidy. Niemniej jednak ciepło uwolnione w trakcie zderzenia prawdopodobnie doprowadziłoby do zniszczenia znaczącej ilości materii organicznej w komecie, dlatego też pytanie czy zderzenie z kometą może tłumaczyć dużą ilość materii organicznej na Ceres wciąż nie ma jasnej odpowiedzi. Alternatywne wyjaśnienie mówiące, że związki organiczne powstały bezpośrednio na Ceres, także prowokuje pytania. Obecność związków organicznych jak dotąd ograniczona jest do niewielkich obszarów na północnej półkuli Ceres. Tak wysoka zawartość na tak niewielkich obszarach także wymaga wyjaśnienia. "Jeżeli związki organiczne powstały na Ceres, to wciąż potrzebujemy mechanizmy zebrania ich w takich ilości w tych określonych miejscach, lub chociażby mechanizmu zachowania ich w tych miejscach" mówi Ralph Milliken, profesor na Uniwersytecie Browna i współautor opracowania. "Wciąż nie wiemy jaki to może być mechanizm. Ceres jest fascynującym obiektem, a zrozumienie historii i źródła związków organicznych w tych miejscach będzie prawdopodobnie wymagało przyszłych misji kosmicznych, które będą w stanie zbadać lub przewieźć próbki materii na Ziemię". Jak na razie badacze mają nadzieję, że ich badania pomogą w projektowaniu nadchodzących misji kosmicznych do planetoid bliskich Ziemi, które będą próbowały przewieźć na Ziemię próbki materii powierzchniowej. Japońska sonda Hayabusa2 dociera właśnie do planetoidy Ryugu, a sonda OSIRIS-REx dotrze do planetoidy Bennu w sierpniu br. Kaplan aktualnie jest członkiem zespołu naukowego misji OSIRIS-REx. Źródło: Brown University]]> 16302 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czarna dziura niszczy gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/15/czarna-dziura-niszczy-gwiazde/ Fri, 15 Jun 2018 07:50:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16306 Wizja artystyczna przedstawiająca zjawisko TDE, do którego dochodzi gdy gwiazda przejdzie zbyt blisko supermasywnej czarnej dziury. Źródło: Sophia Dagnello, NRAO/AUI/NSF[/caption] Po raz pierwszy w historii, astronomowie bezpośrednio zaobserwowali powstawanie i rozszerzanie się szybko poruszającego się dżetu materii wyrzuconej gdy potężna grawitacja supermasywnej czarnej dziury rozerwała gwiazdę, która za bardzo się do niej zbliżyła. Naukowcy śledzili za pomocą radioteleskopów i teleskopów obserwującym w podczerwieni zdarzenie, do którego doszło w parze zderzających się ze sobą galaktyk zwanej Arp 299, oddalonej od nas o blisko 150 milionów lat świetlnych. W centrum jednej z tych galaktyk, czarna dziura o masie 20 milionów mas słońca rozerwała gwiazdę o masie dwukrotnie przewyższającej masę słońca, co uruchomiło cały łańcuch zdarzeń, który odkrył przed nami istotne szczegóły tego gwałtownego spotkania. Jak dotąd zarejestrowano tylko kilka takich zdarzeń, zwanych TDE (ang. tidal disruption events), choć naukowcy od dawna twierdzą, że może do nich dochodzić znacznie częściej. Teoretycy wskazują, że materia pochodząca z rozerwanej gwiazdy tworzy rotujący dysk wokół czarnej dziury, emitujący intensywne promieniowanie w zakresie rentgenowskim i widzialnym, oraz prowadzi do uwolnienia silnych dżetów materii z biegunów dysku, poruszających się z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła. "Nigdy wcześniej nie udało nam się bezpośrednio obserwować formowania się i ewolucji dżetu w wyniku takiego zdarzenia" mówi Miguel Perez-Torres z Instytutu Astrofizyki w Granadzie. Pierwszy sygnał zarejestrowano 30 stycznia 2005 roku, gdy astronomowie korzystający z teleskopu William Herschela na Wyspach Kanaryjskich odkryli jasny rozbłysk w podczerwieni pochodzący z jądra jednej z dwóch zderzających się ze sobą galaktyk w Arp299. 17 lipca 2005 roku VLBA potwierdziła nowe, wyraźne źródło promieniowania radiowego w tym samym miejscu na niebie. "Z czasem, nowy obiekt pozostawał jasny w zakresie podczerwonym i radiowym, ale nie w widzialnym czy rentgenowskim" mówi Seppo Mattila z Uniwersytetu w Turku w Finlandii. "Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie mówi, że gęsty gaz i pył międzygwiezdny w pobliżu centrum galaktyki pochłaniał promieniowanie rentgenowskie i widzialne, a następnie reemitował je w podczerwieni". Wykorzystując teleskop NOT (Nordic Optical Telescope) na Wyspach Kanaryjskich oraz kosmiczny teleskop Spizer badacze śledzili emisję promieniowania podczerwonego z tego obiektu. Ciągłe obserwacje za pomocą VLBA, europejskiej sieci VLBI oraz innych radioteleskopów, prowadzone przez niemal dekadę, wykazały, że źródło emisji radiowej rozszerza się w jednym kierunku, co zgadza się z teorią mówiącą o dżecie. Zmierzone tempo rozszerzania wskazuje, że materia tworząca dżet porusza się średnio z 0.25 prędkości światła. Na szczęście fale radiowe nie są pochłaniane przez jądro galaktyki i także z niego docierały do Ziemi. Powyższe obserwacje prowadzone były za pomocą licznych anten radioteleskopowych oddalonych od siebie o tysiące kilometrów, dzięki czemu uzyskano lepszą zdolność rozdzielczą, możliwość dostrzeżenia drobnych szczegółów, co było niezbędne do wykrycia rozszerzania się tak odległego obiektu. Cierpliwy, trwający latami proces zbierania danych nagrodził naukowców dowodami na to, że faktycznie obserwują dżet. Większość galaktyk posiada supermasywne czarne dziury o masie od milionów do miliardów mas Słońca. Gdy takie supermasywne czarne dziury aktywnie przyciągają materię ze swojego otoczenia, owa materia tworzy rotujący dysk wokół czarnej dziury oraz superszybkie dżety cząstek emitowane z biegunów dysku. To zjawisko często obserwowane w radiogalaktykach i kwazarach. "Przez większość czasu jednak supermasywne czarne dziury niczego nie pożerają, więc znajdują się w cichej fazie swojej egzystencji" tłumaczy Perez-Torres. "Takie zdarzenia TDE stanowią dla nas unikalną okazję poszerzenia naszej wiedzy o powstawaniu i ewolucji dżetów w pobliżu tych masywnych obiektów" dodaje. "Z uwagi na pył, który pochłonął promieniowanie w zakresie widzialnym, to konkretne zdarzenie może stanowić tylko szczyt góry lodowej tego co dotąd pozostawało ukrytą przed nami populacją takich zdarzeń"dodaje Mattila. "Poszukując takich zdarzeń za pomocą teleskopów obserwujących w zakresie radiowym i podczerwonym, być może znajdziemy ich znacznie więcej." Takie zdarzenia mogły być dużo powszechniejsze w odległym Wszechświecie, a więc badanie ich może pomóc badaczom zrozumieć środowisko, w którym miliardy lat temu tworzyły się nowe galaktyki. Opisywane tutaj odkrycie, według badaczy, było całkowitym zaskoczeniem. Początkowy rozbłysk w podczerwieni odkryto w ramach projektu poszukiwania supernowych w takich zderzających się galaktykach. W Arp299 obserwowano liczne zjawiska tego typu, a sam obiekt nazwano nawet "fabryką supernowych". Ten nowy obiekt początkowo uznano także za supernową. Dopiero w 2011 roku, sześć lat po wykryciu, część obiektu emitująca promieniowanie w zakresie radiowym zaczęła wykazywać rozciągłość. Późniejszy monitoring tego obiektu pozwolił na dojrzenie procesu wydłużania tego regionu, dzięki czemu naukowcy mogli zrozumieć, że obserwują dżet, a nie supernową. Wyniki badań opublikowano wczoraj w periodyku Science. Źródło: NRAO]]> 16306 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jedna czy dwie czarne dziury. Obłoki pyłu mogą tłumaczyć zachowanie aktywnych jąder galaktycznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/18/jedna-czy-dwie-czarne-dziury-obloki-pylu-moga-tlumaczyc-zachowanie-aktywnych-jader-galaktycznych/ Mon, 18 Jun 2018 05:59:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16311 Wizja artystyczna przedstawiająca aktywne jądro galaktyczne z bliska. Dysk akrecyjny odpowiada tu za niezwykle jasne centrum. Źródło: Peter Z. Harrington[/caption] Badacze z University of California w Santa Cruz (UCSC) uważają, że obłoki pyłu, a nie podwójne czarne dziury, mogą tłumaczyć niektóre z cech aktywnych jąder galaktycznych (AGN, ang. active galactic nuclei). Wyniki swoich badań badacze zawarli w swoim artykule naukowym opublikowanym 14 czerwca w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Wiele dużych galaktyk posiada AGN, małe jasne obszary centralne zasilane przez materię spiralnie zbliżającą się do supermasywnej czarnej dziury. Gdy owe czarne dziury intensywnie pożerają materię, otoczone są przez gorący, szybko poruszający się gaz zawierający się w tzw. "obszarze szerokich linii emisyjnych" (zwanym tak dlatego, że linie widmowe tego regionu są szersze z uwagi na duże prędkości gazu). Promieniowanie emitowane przez ten gaz jest jednym z najlepszych źródeł informacji o masie centralnej czarnej dziury oraz o procesie jej wzrostu. Natury tego gazu jednak jak dotąd zbyt dobrze nie znaliśmy. W szczególności naukowcom wydaje się, że jest zaskakująco mało emisji z gazu poruszającego się z pewnymi określonymi prędkościami. Analiza prostych modeli doprowadziła naukowców do stwierdzenia, że wiele AGNów może w rzeczywistości posiadać nie jedną, a dwie czarne dziury w swoim wnętrzu. Najnowsze badania przeprowadzone przez Martina Gaskella sugerują, że zamiast dwóch czarnych dziur, większość obserwowanej złożoności i zmienności w emisji obszaru szerokich linii jest wynikiem obecności małych obłoków pyłowych, które mogą częściowo przesłaniać najbardziej wewnętrzne obszary AGNów. Komentując, Gaskell stwierdził: "Udało nam się wykazać, że wiele tajemniczych właściwości aktywnych jąder galaktycznych można wytłumaczyć niewielkim pyłowymi obłokami, które troszeczkę zmieniają to co widzimy." Współautor opracowania Peter Harrington, doktorant na UCSC, który rozpoczął swoją pracę w tym projekcie jeszcze jako student, tłumaczy, że gaz zbliżający się po spirali w kierunku centralnej czarnej dziury w środku galaktyki, tworzy płaski "dysk akrecyjny", a superogrzany gaz w tym dysku akrecyjnym emituje  intensywne promieniowanie termiczne. Część tego promieniowania jest "przetwarzana" (pochłaniana i reemitowana) przez wodór i inne gazy wirujące nad dyskiem akrecyjnym w obszarze szerokich linii. Ponad nimi znajduje się obszar pyłu. "Gdy pył przekroczy pewien próg poddawany jest oddziaływaniu silnego promieniowania z dysku akrecyjnego" mówi Harrington. Autorzy uważają, że owo promieniowanie jest na tyle intensywne, że wywiewa pył z dysku, powodując niejednorodne wypływy obłoków pyłowych, które mają swój początek na zewnętrznej krawędzi obszaru szerokich linii. Wpływ obłoków pyłowych na emitowane promieniowanie jest taki, że promieniowanie zza nich staje się słabsze i czerwieńsze, tak samo jak ziemska atmosfera sprawia, że blask słońca staje się słabszy i czerwieńszy podczas zachodu słońca. Gaskell i Harrington opracowali kod komputerowy umożliwiający modelowanie wpływu tych obłoków pyłowych na obserwacje obszaru szerokich linii. Naukowcy wykazali także, że uwzględniając obłoki pyłowe w swoim modelu, są w stanie odtworzyć wiele cech emisji z obszaru szerokich linii, które od dawna intrygowały astrofizyków. Zamiast gazu o asymetrycznym rozkładzie w przestrzeni, który byłby trudny do wyjaśnienia, ów gaz p prostu wypełnia jednorodny, symetryczny, burzliwy dysk wokół czarnej dziury. Widoczne asymetryczności i zmiany spowodowane są przez obłoki pyłowe przechodzące przed obszarem szerokich linii i sprawiające, że obszary znajdujące się za nimi wyglądają na słabsze i bardziej czerwone. "Uważamy, że jest to dużo bardziej naturalne wyjaśnienie asymetryczności i zmian niż bardziej egzotyczne teorie mówiące na przykład o podwójnych czarnych dziurach" mówi Gaskell. "Nasze wyjaśnienie pozwala nam zachować prostotę standardowego modelu  materii opadającej spiralnie na pojedynczą czarną dziurę". Źródło: RAS Artykuł źródłowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/sty848]]> 16311 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badacze odkrywają czarną dziurę o masie pośredniej (IMBH)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/19/badacze-odkrywaja-czarna-dziure-o-masie-posredniej-imbh/ Tue, 19 Jun 2018 08:45:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16315 Kosmiczne obserwatorium XMM-Newton odkryło najlepszą jak dotąd kandydatkę na bardzo rzadki typ obiektu kosmicznego: czarną dziurę o masie pośredniej, która obecnie rozrywa i pożera gwiazdę, która się do niej zbliżyła. W przestrzeni kosmicznej kryją się czarne dziury różnego typu: z masywnych gwiazd powstają czarne dziury o masie gwiazdowej, w centrach galaktyk mamy supermasywne czarne dziury o masie milionów czy nawet miliardów mas Słońca. Między tymi ekstremami znajdują się rzadsi członkowie rodziny czarnych dziur: czarne dziury o masie pośredniej. Uważane za młode obiekty, z których z czasem mogą powstać supermasywne czarne dziury, obiekty te dobrze skrywają się przed naszymi teleskopami, przez co jak dotąd mamy niewiele silnych kandydatek na tego rodzaju czarne dziury. Zespół badaczy korzystających z danych zebranych za pomocą rentgenowskich obserwatoriów kosmicznych XMM-Newton, Chandra oraz Swift, odkrył rzadkie sygnały aktywności takiego obiektu. Badacze odkryli potężny rozbłysk promieniowania na krawędzi odległej galaktyki, wyrzucony w momencie gdy pechowa gwiazda zbliżyła się za bardzo do czarnej dziury i uległa rozerwania. "To niezwykle ekscytujące: jak dotąd nie udało nam się tak wyraźnie dostrzec żadnej przedstawicielki tego typu czarnych dziur" mówi Dacheng Lin z z University of New Hampshire w USA. "Odkryliśmy tylko kilka kandydatek, ale ogólnie są to obiekty niezwykle rzadkie i bardzo poszukiwane. Jak na razie to jest nasza najlepsza kandydatka na czarną dziurę o masie pośredniej". Tego typu czarne dziury mogą powstawać na wiele sposobów. Jeden ze scenariuszy mówi o powstawaniu w procesie łączenia masywnych gwiazd leżących w gęstych gromadach gwiazd - dlatego też centra takich gromad uważane są za najlepsze miejsca do poszukiwań takich obiektów. Niemniej jednak, zanim takie obiekty się uformują, miejsca te mogą być już pozbawione gazu, przez co czarne dziury nie będą miały zbyt wiele materii do pożerania, przez co ich otoczenie nie będzie emitowało zbyt wiele promieniowania - przez co z kolei będą one niezwykle trudne do dostrzeżenia. "Jedną z kilku metod, które możemy wykorzystać do poszukiwania czarnych dziur o masie pośredniej, jest oczekiwanie na bliskie przejście jakiejś zagubionej gwiazdy, która zbliży się za bardzo i ulegnie rozerwaniu - takie zjawisko "aktywuje" apetyt czarnej dziury i zmusi ją do emisji rozbłysku, który będziemy w stanie zaobserwować"  dodaje Lin. [caption id="attachment_16316" align="aligncenter" width="800"] Źródło rentgenowskie 3XMM J215022.4-055108 w 2006 i 2009 roku. Źródło: ESA[/caption] "Tego rodzaju zjawiska obserwowaliśmy dotąd jedynie w centrach galaktyk, ale nie na ich zewnętrznych rubieżach". Lin wraz ze współpracownikami przeanalizował dane z obserwatorium XMM-Newton w poszukiwaniu takiego obiektu. Udało im się zidentyfikować IMBH w dużej galaktyce oddalonej od nas o jakieś 740 milionów lat świetlnych sfotografowanej w 2006 i 2009 roku w ramach przeglądu galaktyk, oraz w dodatkowych danych z Chandry (2006 i 2016 rok) i Swift (2014). "Przejrzeliśmy także zdjęcia galaktyki wykonane przez całą paletę innych teleskopów, aby sprawdzić jak wyglądała ta emisja w zakresie optycznym" mówi współautor artykułu Jay Strader z Michigan State University. "Rozbłysk tego źródła zauważyliśmy na dwóch zdjęciach z 2005 roku - było ono dużo jaśniejsze i dużo bardziej niebieskie niż zaledwie kilka lat wcześniej. Porównując wszystkie dane ustaliliśmy, że pechowa gwiazda została rozerwana w październiku 2003 roku naszego czasu i doprowadziła do rozbłysku energii, który następnie słabł przez 10 lat". Naukowcy uważają, że gwiazda została rozerwana przez czarną dziurę o masie około pięćdziesięciu tysięcy mas Słońca. "Katalog źródeł rentgenowskich XMM-Newton jest obecnie największym katalogiem tego typu i zawiera ponad pół miliona źródeł: egzotyczne obiekty takie jak ten opisywany w naszych badaniach wciąż skrywają się w danych oczekując na odkrycie przez naukowców analizujących ogromne zasoby danych" dodaje Natalie Webb, dyrektor XMM-Newton Survey Science Center w Research Institute in Astrophysics and Planetology (IRAP) w Tuluzie. Źródło: ESA

    Podoba Ci się na Pulsie Kosmosu? Zaglądasz do nas często?

    Może masz ochotę wesprzeć naszą pracę?

    Jeżeli tak, możesz to zrobić na portalu Patronite!

    https://patronite.pl/pulskosmosu

    Jeżeli nie, to i tak zaglądaj do nas często!

    (ale z czasem możemy zniknąć przez brak środków) 

    ]]>
    16315 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Poszukiwanie związków chemicznych jako sposób poszukiwania nowych planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/19/poszukiwanie-zwiazkow-chemicznych-jako-sposob-poszukiwania-nowych-planet/ Tue, 19 Jun 2018 19:58:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16320 Źródło: UNIGE[/caption] Niemal niemożliwe jest wykonanie bezpośrednich zdjęć egzoplanet, bowiem przyćmiewa je blask ich gwiazd macierzystych. Teraz jednak astronomowie pracujący w projekcie UNIGE zauważyli, że aby je dojrzeć można skupić się na wykrywaniu związków chemicznych obecnych w atmosferze egzoplanet. Oczywiście tyczy się to związków, które nie występują w atmosferze samej gwiazdy. Badacze opracowali narzędzie, które jest czułe na wybrane związki chemiczne, dzięki czemu gwiazda staje się w nim niewidzialna, a astronomowie mogą obserwować krążącą wokół niej planetę. Wyniki badań opublikowane zostały w periodyku Astronomy &d,  Astrophysics. Jak dotąd tylko kilka planet znajdujących się bardzo daleko od swoich gwiazd macierzystych udało się odróżnić na zdjęciach, szczególnie dzięki instrumentowi SPHERE zainstalowanemu na teleskopie VLT w Chile oraz podobnym instrumentom w innych miejscach na świecie. Jens Hoeijmakers zastanawiał się czy możliwe byłoby śledzenie składu chemicznego planet. "Skupiając się na związkach chemicznych obecnych tylko na badanej planecie, a nieobecnych w jej gwieździe macierzystej, moglibyśmy skutecznie "wymazać" gwiazdę i skupić się na obserwacjach planety" tłumaczy. Aby przetestować nową technikę, Hoejimakers oraz międzynarodowy zespół astronomów wykorzystał archiwalne zdjęcia gwiazdy beta Pictoris, wokół której krąży gazowy olbrzym beta Pictoris b, wykonane za pomocą instrumentu SINFONI. Każdy piksel na tych zdjęciach zawiera widmo promieniowania otrzymanego przez ten piksel. Astronomowie porównywali widmo otrzymane przez piksel z widmem odpowiadającym danemu związkowi chemicznemu, na przykład parze wodnej poszukując jakichkolwiek korelacji. Gdy taka korelacja występowała, oznaczało to, że dany związek chemiczny obecny jest w atmosferze planety. Stosując tę technikę do beta Pictoris b, planeta stała się wyraźnie widoczna podczas poszukiwania wody (H2O) oraz tlenku węgla (CO). Natomiast podczas poszukiwania metanu (CH4) oraz amoniaku (NH3) planeta pozostawała niewidzialna, co wskazuje na brak tych związków chemicznych w atmosferze planety beta pictoris b. Gwiazda macierzysta beta pictoris pozostawała niewidzialna we wszystkich czterech przypadkach. Gwiazda ta jest ekstremalnie gorąca, a w tak wysokich temperaturach wszystkie cztery związki chemiczne ulegają rozpadowi. "To właśnie dlatego owa technika umożliwia nam nie tylko wykrywanie związków chemicznych obecnych na powierzchni planety, ale także określanie szacunkowych temperatur tam panujących" tłumaczy astronom. Fakt, że badacze nie mogą znaleźć beta pictoris b poszukując widma metanu i amoniaku zgadza się z temperaturą szacowaną na 1700 stopni, w której to te związki nie istnieją. "To dopiero pierwsze dni tej techniki" mówi Hoejimakers. "Powinna ona zmienić sposób charakteryzowania planet i ich atmosfer. Nie możemy się doczekać wykorzystania jej na nowych spektrografach takich jak ERIS na teleskopie VLT w Chile czy HARMONI na ELT," dodaje. Źródło: Uni of Geneva

    Podoba Ci się na Pulsie Kosmosu? Zaglądasz do nas często?

    Może masz ochotę wesprzeć naszą pracę?

    Jeżeli tak, możesz to zrobić na portalu Patronite!

    https://patronite.pl/pulskosmosu

    Jeżeli nie, to i tak zaglądaj do nas często!

    (ale z czasem możemy zniknąć przez brak środków) 

    ]]>
    16320 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Supermasywne gwiazdy odpowiadają za skład chemiczny gromad kulistych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/21/supermasywne-gwiazdy-odpowiadaja-za-sklad-chemiczny-gromad-kulistych/ Thu, 21 Jun 2018 05:59:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16326 Credit: CC0 Public Domain[/caption] Międzynarodowy zespół astrofizyków znalazł rozwiązanie zagadki, nad którą naukowcy głowili się przez ponad 50 lat: dlaczego gwiazdy tworzące gromady kuliste zbudowane są z innej materii niż inne gwiazdy leżące w Drodze Mlecznej. W artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, badacze wprowadzili do równania, które może rozwiązać ten problem nowego gracza - supermasywne gwiazdy. Wokół Drogi Mlecznej krąży ponad 150 starych gromad kulistych. W każdej z nich znajdują się setki tysięcy gęsto opakowanych gwiazd związanych ze sobą grawitacyjnie. Owe gwiazdy są niemal tak stare jak sam Wszechświat. Od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku wiadomo, że większość gwiazd w tych gromadach charakteryzuje inny skład chemiczny niż wszystkie inne gwiazdy w Drodze Mlecznej - gwiazdy te zawierają mianowicie pierwiastki, które nie mogły powstać w samych gwiazdach ponieważ wymagałoby to temperatur 10-krotnie wyższych niż temperatury samych gwiazd. Badacze z Surrey twierdzą, że supermasywne gwiazdy o masie dziesiątki tysiące razy większej od masy Słońca, powstały w czasach, w których formowały się same gromady. W tym czasie, gromady kuliste wypełnione były gęstym gazem, z którego formowały się gwiazdy. Zbierając coraz więcej gazu, gwiazdy zbliżały się do siebie na tyle, że mogły z czasem się ze sobą zderzać tworząc w wyniku kolizji supermasywne gwiazdy. Takie gwiazdy mogły być na tyle gorące, aby mogły w nich powstać wszystkie obserwowane pierwiastki, które z czasem "zanieczyściły" inne gwiazdy w gromadzie. Główny autor artykułu prof. Mark Gieles z Uniwersytetu w Surrey mówi: "o co jest prawdziwie nowatorskie w naszym modelu to fakt, że formowanie supermasywnych gwiazd i gromady kuliste są ze sobą bezpośrednio związane, a ten nowy mechanizm stanowi pierwszy model, który pozwala wytworzenie wystarczającej ilości pierwiastków, aby zanieczyścić całą gromadę, co więcej odtwarza on właściwe obfitości różnych pierwiastków, co od wielu lat stanowiło ogromne wyzwanie". Badacze zaproponowali także różne sposoby testowania tego nowego modelu gromad kulistych i formowania supermasywnych gwiazd za pomocą istniejących i budowanych właśnie teleskopów, które są w stanie zajrzeć głęboko w regiony, w których powstawały gromady kuliste na wczesnych etapach historii Wszechświata. Prof. Henry Lamers, współautor opracowania z Uniwersytetu w Amsterdamie dodaje: "Za nami wiele prób rozwiązania tego problemu, który od dekad przyprawiał astronomów o ból głowy, i wierzę, że jest to jak na razie najbardziej obiecujące wyjaśnienie tej zagadki." Źródło: University of Surrey]]> 16326 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czerwone nuggety - galaktyczne złoto dla astronomów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/22/czerwone-nuggety-galaktyczne-zloto-dla-astronomow/ Fri, 22 Jun 2018 12:32:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16336 "Te galaktyki istnieją od 13 miliardów lat i jak dotąd nie wchodziły w żadne interakcje z jakąkolwiek inną galaktyką" mówi Norbert Werner, który kierował badaniami. "Odkrywamy, że czarne dziury w tych galaktykach przejmują kontrolę, czego skutki nie są zbyt dobre dla nowych gwiazd, które się tam formują". Temperatura gorącego gazu jest wyższa w centrum galaktyki MRK 1216 w stosunku do otoczenia, co wskazuje na niedawne ogrzewanie przez czarną dziurę. Co więcej, astronomowie dostrzegli także emisję radiową z centrum galaktyki, która jest charakterystyczna dla dżetów emitowanych z okolic czarnej dziury. No i w końcu emisja rentgenowska z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury jest sto milionów razy mniejsza niż teoretyczny limit na tempo wzrostu czarnej dziury, kiedy to zewnętrzne ciśnienie promieniowania równoważone jest przez przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury. Tak niski poziom emisji rentgenowskiej jest typowy dla czarnych dziur emitujących dżety. Wszystkie te czynniki silnie przemawiają za tym, że aktywność generowana przez centralne supermasywne czarne dziury w tych czerwonych nuggetach tłumi procesy powstawania nowych gwiazd. Może istnieć jeszcze jeden związek między czarnymi dziurami i gorącym gazem. Autorzy wskazują, że większość masy czarnej dziury może pochodzić z gorącego gazu otaczającego obie galaktyki. Czarne dziury zarówno w MRK 1216 jak i PGC 032873 to jedne z najmasywniejszych znanych czarnych dziur we wszechświecie - ich masa sięga pięciu miliardów mas Słońca, sądząc po optycznych obserwacjach prędkości gwiazd w pobliżu centrów obu galaktyk.  Masa czarnej dziury w centrum MRK 1216, a prawdopodobnie także tej w PGC 032873 może stanowić nawet kilka procent łącznej masy wszystkich gwiazd znajdujących się w centralnym regionie każdej z galaktyk, podczas gdy w większości galaktyk ten stosunek jest niemal dziesięć razy mniejszy. Widocznie, pozostawione same sobie, czarne dziury zachowują się jak tyrani. Nie dość, że hamują tempo powstawania nowych gwiazd, to jeszcze same pożerają znaczącą część materii w galaktyce" mówi współautor opracowania Massimo Gaspari z Uniwersytetu w Princeton. Źródło: Chandra X-ray Center  ]]> 16336 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Rekordowy czas odkrycia nowych 80 egzoplanet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/22/rekordowy-czas-odkrycia-nowych-80-egzoplanet/ Fri, 22 Jun 2018 14:30:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16339 Naukowcy z MIT i innych ośrodków naukowych przeanalizowali dane z K2, uzupełniającej misji Kosmicznego Teleskopu Kepler i odkryli całe mnóstwo potencjalnych egzoplanet pośród niemal 50 000 gwiazd. W artykule, który okazał się online dzisiaj w periodyku Astronomical Journal naukowcy donoszą o odkryciu niemal 80 nowych kandydatek na planety, w tym szczególnie wyjątkową: planetę krążącą wokół gwiazdy HD 73344, która byłaby najjaśniejszą gwiazdą posiadającą planety spośród wszystkich odkrytych w ramach misji K2. Potencjalna planeta zdaje się okrążać HD 73344 co 15 dni, a bazując na ilości światła przez nią blokowanego podczas każdego przejścia na tle gwiazdy, naukowcy szacują, że jest ona 2,5 razy większa od Ziemi i 10 razy od niej masywniejsza. Planeta jest także niewiarygodnie gorąca, a temperatury na jej powierzchni sięgają 1200-1300 stopni Celsjusza. Planeta znajduje się stosunkowo blisko, w odległości 35 parseków czyli 114 lat świetlnych od Ziemi. Zważając na jej bliskość i fakt, że krąży ona stosunkowo blisko bardzo jasnej gwiazdy, naukowcy uważają, że jest ona idealną kandydatką do dalszych badań, które pozwolą określić skład chemiczny jej atmosfery. "Uważamy, że może to być mniejsza, gorętsza wersja Urana lub Neptuna" mówi Ian Crossfield, profesor fizyki w MIT, który także brał udział w badaniach. Omawiane badania także warto rozpatrzyć pod kątem prędkości ich przeprowadzenia. Wykorzystując istniejące już narzędzia opracowane w MIT naukowcy byli w stanie szybko przeanalizować krzywe zmian blasku każdej z 50 000 gwiazd monitorowanych w ramach misji K2 w trakcie ostatnich dwóch kampanii obserwacyjnych. Dzięki temu szybko dało się zidentyfikować kandydatki na planety i opublikować dane w społeczności astronomicznej w zaledwie kilka tygodni po udostępnieniu surowych danych z misji K2. Zazwyczaj tego typu analiza zajmuje od kilku miesięcy do roku czasu. Crossfield dodaje, że takie tempo przeprowadzania przeglądów nieba pozwoli astronomom wykonywać dodatkowe obserwacje interesujących obiektów za pomocą teleskopów naziemnych, co będzie niezwykle pomocne gdy na Ziemię zaczną spływać dane obserwacyjne z misji TESS. Źródło: MIT]]> 16339 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Chaotyczne chmury Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/23/chaotyczne-chmury-jowisza/ Sat, 23 Jun 2018 11:21:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16345 Credits: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstädt /Seán Doran[/caption] Powyższe zdjęcia przedstawia chaotyczne pasy chmur i burzliwe wiry obecne na północnej półkuli Jowisza. Sonda Juno wykonała to zdjęcie o godzinie 22:23 PDT w dniu 23 maja 2018 roku podczas 13. bliskiego przelotu w pobliżu Jowisza. W momencie wykonania zdjęcia sonda Juno znajdowała się 15 500 km nad szczytami chmur, na 56 równoleżniku północnym. Widoczny na zdjęciu obszar jest dość chaotyczny i burzliwy sądząc po licznych wirujących formacjach chmur. Ogólnie, ciemniejsza materia chmur występuje głębiej w atmosferze Jowisza, natomiast jasne obszary to szczyty chmur.  Jasne chmur najprawdopodobniej składają się z amoniaku lub z mieszaniny amoniaku i wody zmieszanej z dodatkiem innych nieznanych składników chemicznych. W dolnej, środkowej części kadru wyróżnia się jasny owal. Obiekt ten jest jednorodnie biały na zdjęciach wykonanych za pomocą teleskopów naziemnych. Niemniej jednak dzięki kamerze JunoCam możemy obserwować drobne szczegóły tego układu burzowego i dostrzec wiele dodatkowych struktur w jego wnętrzu. W centrum tego owalu nie obserwujemy zbyt dużo ruchu, zatem podobnie jak w przypadku Wielkiej Czerwonej Plamy, prędkość wiatrów prawdopodobnie spada im bliżej centrum owalu się znajdujemy. Zdjęcie zostało stworzone przez Geralda Eichstadta oraz Seana Dorana na podstawie obrazów przesłanych na Ziemię przez sondę Juno. Źródło: NASA]]> 16345 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planetoida Ryugu sfotografowana z odległości około 40 km]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/25/planetoida-ryugu-sfotografowana-z-odleglosci-okolo-40-km/ Mon, 25 Jun 2018 08:13:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16349 Credit*: JAXA, University of Tokyo, Kochi University, Rikkyo University, Nagoya University, Chiba Institute of Technology, Meiji University, Aizu University, AIST[/caption] Zdjęcie 2 przedstawia planetoidę Ryugu w obiektywie kamery ONC-T (Optical Navigation Camera - Telescopic) w dniu 24 czerwca o godzinie 00:01 JST. Na tym zdjęciu w końcu znacznie wyraźniej widzimy powierzchnię obiektu. Odległość między sondą a planetoidą w momencie wykonywania tego zdjęcia wynosiła około 40 kilometrów. [caption id="attachment_16351" align="aligncenter" width="512"] Credit : JAXA, University of Tokyo, Kochi University, Rikkyo University, Nagoya University, Chiba Institute of Technology, Meiji University, Aizu University, AIST[/caption] Komentarz menedżera projektu Hayabusa 2, Yuichi Tsudy W końcu poznaliśmy kształt planetoidy Ryugu. Z dużej odległości początkowo Ryugu wydawała się okrągła, a następnie stopniowo zamieniała się w kwadrat, aby na końcu przyjąć w naszych obiektywach kształt przypominający fluoryt. Na nowych zdjęciach widzimy kratery, pojedyncze skały i zmienność charakterystyki powierzchni w zależności od miejsca. Taki kształt Ryugu jest dla nas zaskoczeniem i stawia przed naszymi inżynierami nowe wyzwania. Przede wszystkim, oś rotacji planetoidy jest prostopadła do orbity. Fakt ten zwiększa stopnie swobody do lądowania i opuszczania lądownika. Z drugiej strony, w pobliżu równika znajduje się szczyt i kilka dużych kraterów, przez co wybór punktów lądowania staje się jednocześnie interesujący i utrudniony. Globalnie, planetoida także ma kształt fluorytu. Oznacza to, że kierunek grawitacji na dużych obszarach powierzchni planetoidy nie będzie ustawiony pionowo w dół. Dlatego też konieczne jest szczegółowe badanie tych właściwości przed sformułowaniem przyszłych planów działania. Zespół projektu Hayabusa 2 jest zafascynowany wyglądem Ryugu, a morale członków zespołu rośnie w obliczu stojących przed nimi wyzwań. Wraz z wami jako pierwsi z bliska obejrzeliśmy planetoidę Ryugu. Źródło: JAXA]]> 16349 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Przepis na gromady gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/26/przepis-na-gromady-gwiazd/ Tue, 26 Jun 2018 08:18:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16354 Zdjęcie symulowanego gigantycznego obłoku molekularnego. Źródło: McMaster University[/caption] Gromady gwiazd, które znajdujemy w całym wszechświecie i na przestrzeni całej jego historii, powstały w jeden i ten sam sposób, twierdzą badacze z McMaster University. Badacze Corey Howard, Ralph Pudritz oraz William Harris, autorzy artykułu opublikowanego 25 czerwca w periodyku Nature Astronomy wykorzystali wyrafinowane symulacje komputerowe do odtworzenia tego co się dzieje wewnątrz olbrzymich obłoków skoncentrowanego gazu, o których wiemy, że to właśnie w nich powstają gromady gwiazd związane grawitacyjnie. Najnowsze symulacje przedstawiają obłok międzygwiezdnego gazu o średnicy 500 lat świetlnych, obejmują 5 milionów lat ewolucji zdominowanej przez turbulencje, grawitację oraz wpływ intensywnego ciśnienia promieniowania emitowanego przez masywne gwiazdy w tworzących się gromadach. Badania wskazują, że owe siły prowadzą do powstania gęstych włókien, którymi gaz transportowany jest do miejsca, w którym z czasem powstają superjasne gromady gwiazd, które łączą się z innymi gromadami w rozległe gromady kuliste. "Większość gwiazd w galaktyce powstaje w gromadach gwiazd istniejących wewnątrz gęstych obłoków molekularnych, zatem jednym z podstawowych pytań w astronomii jest to w jaki sposób powstają w różnych warunkach gromady gwiazd zawierające od setek do milionów gwiazd," mówi Pudritz. "Nasze symulacje zostały zaprojektowane dokładnie do tego, aby określić czy jest to jeden uniwersalny proces." Wewnątrz swojej symulacji autorzy wprowadzali dane dla takich zmiennych jak ciśnienie gazu, turbulencje, intensywność promieniowania, a następnie uruchamiali całą symulację wykorzystując do tego zasoby SciNet, największego w Kanadzie centrum superkomputerowego. Po miesięcy pracy, program odtworzył gromady gwiazd identyczne z tymi, które obserwujemy w przestrzeni kosmicznej, dowodząc tym samym, że naukowcom udało się odtworzyć proces formowania gromad gwiazd, który od wielu lat pozostawał tematem debat w środowisku astrofizyków. "Nasze prace wskazują, że w odpowiednio dużym obłoku gazu, z czasem naturalnie pojawią się masywne gromady gwiazd" mówi Howard. "Skoro masywne gromady gwiazd odzwierciedlają warunki galaktyk, w których powstają, możemy być także w stanie odtworzyć warunki panujące w odległym wszechświecie". Wielu naukowców wcześniej twierdziło, że gromady gwiazd o różnych rozmiarach powstają w odmienny sposób, jednak nowe badania wskazują, że w rzeczywistości wszystkie gromady gwiazd powstają tak samo. Symulacje wskazują, że skutek zależy od początkowego obłoku gazu, który po wykonaniu na nim pracy przez turbulencje, grawitację i feedback odpowiedniej pracy, stworzą na przestrzeni kilku milionów lat gromady gwiazd o różnych rozmiarach. "To pierwszy przekonujący sposób modelowania procesów formowania gromad gwiazd" mówi Harris. "Można go stosować do każdej skali mas - do małych gromad oraz do dużych - i to w dowolnym momencie historii wszechświata i dla dowolnej galaktyki". Według autorów, tego typu symulacje były nie do pomyślenia jeszcze 10 lat temu. Sukces obecnego projektu wskazuje, że podobne badania nad innymi złożonymi problemami, takimi jak formowanie całych galaktyk, aż do narodzin poszczególnych, pojedynczych gwiazd, mogą być wkrótce w naszym zasięgu. Źródło: McMaster University]]> 16354 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[JWST będzie badał Wielką Czerwoną Plamę na Jowiszu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/26/jwst-bedzie-badan-wielka-czerwona-plame-na-jowiszu/ Tue, 26 Jun 2018 10:57:26 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16358 To zdjęcie Jowisza, wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, zostało wykonane gdy planeta znajdowała się stosunkowo blisko Ziemi - w odległości 668 milionów kilometrów. Źródło: NASA ESA oraz A. Simon (NASA Goddard)[/caption] Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, najbardziej ambitne i złożone obserwatorium kosmiczne w historii, wykorzysta swoje niezrównane możliwości obserwacyjne w podczerwieni do badania Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu, dzięki czemu rzuci nowe światło na enigmatyczną burzę, dodając nowe informację do tych uzyskanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i innych obserwatoriów. Charakterystyczny antycyklon Jowisza znajduje się na liście celów teleskopu Webba, wybranych przez obserwatorów, którym zagwarantowano czas obserwacyjny w podziękowaniu za udział w tworzeniu niewiarygodnie złożonego teleskopu. Jednym z celów naukowych teleskopu jest badanie planet, w tym także rozwiązywanie tajemnic skrywanych przez planety naszego własnego Układu Słonecznego. Leigh Fletcher, planetolog z University of Leicester w Wielkiej Brytanii jest głównym badaczem projektu obserwacji Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu. Jego zespół stanowi element większej grupy, która będzie badała za pomocą Webba także kilka innych celów w naszym Układzie Słonecznym, a której przewodzi Heidi Hammel, wiceprezydent AURA (Association of Universities for Research in Astronomy). "Zdolności Webba w zakresie podczerwieni będą wspaniałym uzupełnieniem obserwacji Wielkiej Czerwonej Plamy przez Hubble'a w zakresie widzialnym" tłumaczy Hammel. Fletcher wraz ze swoim zespołem planuje wykorzystać instrument obserwujący w średniej podczerwieni (MIRI) do stworzenia map widmowych Wielkiej Czerwonej Plamy i przeanalizowania termicznej i chemicznej struktury jej chmur. Dzięki temu naukowcy będą mogli obserwować fale w podczerwieni, które mogą rzucić nowe światło na to co odpowiada za charakterystyczny kolor plamy, a który często przypisywany jest ultrafioletowemu promieniowaniu słonecznemu oddziałującemu ze związkami zawierającymi azot, siarkę i fosfor, wynoszonymi z głębszych warstw atmosfery przez silne prądy atmosferyczne wewnątrz cyklonu. [caption id="attachment_16360" align="aligncenter" width="800"] To zdjęcie Wielkiej Czerwonej Plamy w prawdziwych barwach zostało opracowane przez Björna Jónssona na podstawie danych zebranych przez sondę Juno. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Björn Jónsson[/caption] Fletcher dodaje, że wykorzystanie MIRI do obserwacji w zakresie 5-7 mikrometrów może być szczególnie interesujące w przypadku Wielkiej Czerwonej Plamy, bowiem jak dotąd żadna inna misja nie była w stanie obserwować Jowisza w tym zakresie widma elektromagnetycznego, a obserwacje z Ziemi w tym zakresie są niemożliwe. Ten zakres promieniowania pozwoli badaczom dostrzec unikalne chemiczne produkty uboczne cyklonu, które pomogą w ustaleniu jego składu chemicznego. "Będziemy poszukiwać sygnatur związków chemicznych występujących tylko w Wielkiej Czerwonej Plamie, które mogą tym samym być odpowiedzialne za jego czerwone chromofory" mówi Fletcher.  Chromofor to region cząsteczki związku chemicznego, w którym energia potrzebna do przeniesienia elektronu między orbitalami jest w zakresie światła widzialnego. "Jeżeli nie uda nam się dostrzec żadnych charakterystycznych związków czy aerozoli, to tajemnica tej czerwonej barwy może pozostać nierozwiązana". Obserwacje za pomocą Webba mogą także pomóc ustalić czy Wielka Czerwona Plama generuje ciepło i uwalnia je w górne warstwy atmosfery Jowisza - zjawisko, które mogłoby tłumaczyć wysokie temperatury występujące w tym regionie. Ostatnie sponsorowane przez NASA badania wykazały, że zderzające się ze sobą fale grawitacyjne i dźwiękowe, wytwarzane przez cyklon, mogą odpowiadać za obserwowane ciepło, a Webb może zebrać dane, które wspierają tę tezę. "Jakiekolwiek fale powstałe wskutek intensywnej aktywności konwekcyjnej wewnątrz cyklonu, muszą przejść przez stratosferę zanim dotrą do jonosfery i termosfery. Zatem jeżeli one faktycznie istnieją i są odpowiedzialne za ogrzewanie górnych warstw atmosfery Jowisza, być może uda nam się znaleźć dowody na ich podróż w zebranych danych". Wielką Czerwoną Plamę badają całe pokolenia astronomów; burza jest monitorowana od 1830 roku, ale prawdopodobnie istnieje już ponad 350 lat. Powody długowieczności tego układu burzowego pozostają tajemnicą. Według Fletchera kluczem do zrozumienia procesu powstawania burz na Jowiszu jest obserwowanie pełnego cyklu życia - rośnięcia, kurczenia się i zanikania takiej plamy. Ludzkość nie obserwowała procesu powstawania Wielkiej Czerwonej Plamy, która na dodatek może nie zniknąć tak szybko (aczkolwiek aktualnie kurczy się, czego dowiodły obserwacje za pomocą Hubble'a oraz innych obserwatoriów), dlatego też naukowcy muszą polegać na obserwacjach "mniejszych i świeższych" burz na Jowiszu. "Nasze badania pozwolą nam dostrzec pionową strukturę burzy, dzięki czemu uzyskamy ważne ograniczenia dla numerycznych symulacji meteorologii Jowisza" tłumaczy. "Jeżeli te symulacje pozwolą nam wyjaśnić to co Webb obserwuje w podczerwieni, to znajdziemy się o krok bliżej do zrozumienia dlaczego te gigantyczne burze żyją tak długo". Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 16358 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fizycy nakładają nowe ograniczenia na rozmiary gwiazd neutronowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/26/fizycy-nakladaja-nowe-ograniczenia-na-rozmiary-gwiazd-neutronowych/ Tue, 26 Jun 2018 19:06:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16364 Zakres rozmiarów typowej gwiazdy neutronowej w porównaniu do rozmiarów miasta Frankfurt. Źródło: Lukas Weih, Goethe University, zdjęcie satelitarne: GeoBasis-DE/BKG (2009) Google[/caption] Jak duża jest gwiazda neutronowa? Dotychczasowe szacunki mówią o ośmiu do szesnastu kilometrów. Astrofizykom z Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie oraz FIAS udało się teraz określić rozmiary gwiazd neutronowych z dokładnością do 1,5 kilometra, dzięki wykorzystaniu wyrafinowanego podejścia statystycznego wspartego danymi z obserwacji fal grawitacyjnych. Artykuł naukowy opisujący odkrycie opublikowany został w aktualnym wydaniu Physical Review Letters. Gwiazdy neutronowe to najgęstsze obiekty we Wszechświecie, o masie większej od masy Słońca, i ściśnięte w stosunkowo małą sferę, której średnicę można porównać do rozmiarów Frankfurtu. W rzeczywistości to tylko ogólne szacunki. Przed ponad 40 lat oszacowanie rozmiarów gwiazd neutronowych było świętym graalem fizyki jądrowej, którego odnalezienie dostarczyłoby ważnych informacji o podstawowym zachowaniu materii w zakresie gęstości jądrowych. Dane z odkrycia fal grawitacyjnych pochodzących z procesu łączenia się gwiazd neutronowych (GW170817) stanowią istotny wkład w rozwiązanie tej zagadki. Pod koniec 2017 roku prof. Luciano Rezzolla z Instytutu Fizyki Teoretycznej na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie wraz ze swoimi studentami Eliasem Mostem oraz Lukasem Weih wykorzystał te dane do szukania odpowiedzi na odwieczne pytanie o maksymalną masę, jaką mogą osiągnąć gwiazdy neutronowe zanim zapadną się w czarną dziurę - wynik, który został także potwierdzony przez różne inne grupy badawcze z całego świata. Po tym pierwszym ważnym osiągnięciu, ten sam zespół, przy pomocy prof. Juergena Schaffnera-Bielicha zajął się nałożeniem ciaśniejszych ograniczeń na rozmiary gwiazd neutronowych. Głównym problemem jest fakt, że nie znamy równania stanu, które opisuje materię wewnątrz gwiazd neutronowych. Z tego też powodu fizycy zdecydowali się pójść inną ścieżką: wybrali metody statystyczne do określenia rozmiarów gwiazd w wąskim zakresie granic. Aby ustalić nowe ograniczenia, badacze obliczyli ponad dwa miliardy modeli teoretycznych gwiazd neutronowych, rozwiązując równania Einsteina opisujące równowagę tych relatywistycznych gwiazd i połączyli ten potężny zestaw danych z ograniczeniami wyprowadzonymi z wykrycia fal grawitacyjnych GW170817. "Podejście tego typu nie jest niczym nietypowym w świecie fizyki teoretycznej" mówi Rezzolla, dodając "Analizując wyniki dla wszystkich możliwych wartości parametrów, możemy skutecznie zredukować niepewności". W ten sposób badacze byli w stanie określić promień typowej gwiazdy neutronowej z dokładnością do 1,5 kilometra: jego wartość zawiera się w zakresie od 12 do 13,5 kilometra. Wynik ten będzie można jeszcze bardziej uściślić po kolejnych odkryciach fal grawitacyjnych. "Niemniej jednak, jest tu jeszcze jeden haczyk, bowiem gwiazdy neutronowe mogą występować w dwóch formach" mówi Schaffner-Bielich. W rzeczywistości możliwe jest, że w tak ultrawysokich gęstościach, materia drastycznie zmienia swoje własności i przechodzi tak zwaną "przemianę fazową". Przypomina ona to co się dzieje gdy woda zamarza i przechodzi ze stanu ciekłego w stały. W przypadku gwiazd neutronowych, przejście to może zamieniać materię zwyczajną w tak zwaną materię kwarkową, przez co możemy mieć do czynienia z gwiazdami, które mają dokładnie taką samą masę jak ich bliźniaczki neutronowe, ale znacznie mniejsze i tym samym jeszcze bardziej kompaktowe. Choć jak na razie nie ma żadnych dowodów na istnienie takich gwiazd, stanowią one jedno z możliwych rozwiązań i badacze z Frankfurtu także taką możliwość wzięli pod uwagę, nawet pomimo dodatkowych komplikacji, które takie gwiazdy wprowadzają. Wysiłek jednak w końcu się opłacił, bowiem przeprowadzone obliczenia zwróciły nieoczekiwany wynik: takie bliźniacze gwiazdy są statystycznie rzadkie i nie ulegają zbyt dużym deformacjom w procesie łączenia dwóch takich gwiazd. To istotne odkrycie, ponieważ umożliwia ono naukowcom potencjalne wykluczenie istnienia tych bardzo kompaktowych obiektów. Przyszłe obserwacje fal grawitacyjnych tym samym pozwolą nam stwierdzić czy gwiazdy neutronowe mają takie egzotyczne bliźniaczki. Źródło: Goethe University Frankfurt am Main]]> 16364 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Złożone związki organiczne na Enceladusie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/27/zlozone-zwiazki-organiczne-na-enceladusie/ Wed, 27 Jun 2018 18:50:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16374 Wykorzystując dane ze spektrometrii masowej wykonanej przez sondę Cassini, naukowcy odkryli, że duże, bogate w węgiel związki organiczne uwalniane są ze szczelin w lodowej powierzchni Enceladusa, jednego z księżyców Saturna. Badacze z Southwest Research Institute (SwRI) uważają że związki te związane są z reakcjami chemicznymi zachodzącymi między skalistym jądrem, a ciepłą wodą podpowierzchniowego oceanu Enceladusa. "Po raz kolejny Enceladus nas szokuje. Wcześniej udawało nam się zidentyfikować tylko najprostsze cząsteczki organiczne, zawierające po kilka atomów węgla, ale nawet to było dla nas intrygujące" mówi dr Christopher Glein specjalizujący się w pozaziemskiej oceanografii chemicznej. Jest on współautorem artykułu opisującego to odkrycie, który został opublikowany w najnowszym wydaniu Nature"Teraz udało nam się odkryć organiczne cząsteczki o masie powyżej 200 unitów. To niemal dziesięć razy więcej niż masa metanu. Wraz ze złożonymi cząsteczkami organicznymi uwalnianymi z ciekłego oceanu wodnego, księżyc ten staje się jedynym znanym nam obiektem poza Ziemią, który jednocześnie spełnia wszystkie podstawowe wymagania niezbędne do powstania życia takiego jakie znamy". Jeszcze przed deorbitacją sondy we wrześniu 2017 roku, Cassini przeleciała przez gejzer materii tryskającej z wnętrza Enceladusa. Zarówno Cosmic Dust Analyzer (CDA) oraz Ion and Neutral Mass Spectrometer (INMS) wykonały pomiary  wewnątrz strumienia tryskającego z gejzeru oraz w pierścieniu E Saturna, który uformowany został przez drobiny lodu pochodzącego z gejzeru, którym udało się uciec grawitacji księżyca. "Nawet po zakończeniu misji, sonda Cassini nadal dostarcza nam nowych informacji o potencjale Enceladusa do badań astrobiologicznych" mówi Glein. "Nasz artykuł dowodzi wartości pracy zespołowej w planetologii. Zespoły INMS oraz CDA pracowały razem nad głębszym zrozumieniem chemii organicznej podpowierzchniowego oceanu Enceladusa niż byłoby to możliwe w przypadku tylko jednego zestawu danych". Podczas bliskiego przelotu sondy w pobliżu Enceladusa w dniu 28 października 2015 roku, INMS zarejestrował wodór cząsteczkowy w momencie przelotu przez gejzer. Wcześniejsze przeloty dostarczyły nam dowodów na istnienie globalnego podpowierzchniowego oceanu otaczającego skaliste jądro. Wodór cząsteczkowy w gejzerze najprawdopodbniej powstaje w geochemicznych reakcjach zachodzących między wodą a skałą w środowiskach hydrotermalnych. "Wodór stanowi źródło chemicznej energii dla mikrobów żyjących w oceanach na Ziemi w pobliżu kominów hydrotermalnych" mówi dr Hunter Waite, główny badacz instrumentu INMS, który jest także współautorem artykułu. "Gdy już uda się zidentyfikować potencjalne źródło pożywienia dla mikrobów, należy sobie zadać pytanie <<jaka jest natura złożonych związków organicznych w takim oceanie>>. Nasz artykuł stanowi pierwszy krok na drodze do zrozumienia złożoności organicznej chemii na Enceladusie". "Wyniki naszych badań mają ogromne znaczenie dla badań Enceladusa, które będą prowadzone w przyszłości" mówi Glein. "Przyszła sonda może przelecieć przez gejzer Enceladusa analizując te złożone związki organiczne za pomocą spektrometru masowego o wysokiej rozdzielczości, co umożliwiłoby nam określenie w jaki sposób one powstały. Musi tu być ostrożni, ale ekscytujące jest rozważanie, że nasze wyniki mogą wskazywać na to, że biologiczna synteza cząsteczek organicznych na Enceladusie  jest możliwa". Źródło: NASA]]> 16374 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kometa czy planetoida? Naukowcy analizują międzygwiezdnego gościa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/28/kometa-czy-planetoida-naukowcy-analizuja-miedzygwiezdnego-goscia/ Thu, 28 Jun 2018 10:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16378 Ubiegłoroczny gość z innego układu planetarnego - przypominający cygaro obiekt, który przeleciał przez nasz kosmiczny zakątek - został teraz uznany przez naukowców za kometę. Europejski zespół naukowców dowodzi takiej klasyfikacji we wczorajszym wydaniu periodyku Nature. Teleskopy po raz pierwszy dostrzegły tajemniczy, czerwonawy obiekt w październiku ubiegłego roku, podczas jego przelotu przez wewnętrzne rejony Układu Słonecznego. Od tego też czasu, astronomowie nie są pewni czy pierwszym znanym międzygwiezdnym gościem jest kometa czy planetoida. https://www.youtube.com/watch?v=zDUn_AV0HS0 Badaczom nie udało się dostrzec ani komy, ani ogona - charakterystycznych elementów lodowej komety. Jednak włoski astronom Marco Micheli wraz ze swoim zespołem donosi, że trajektoria obiektu i jego przyspieszenie najlepiej tłumaczy grawitacja z dodatkiem gazów odrzucanych przez kometę. Uwolnienie najprawdopodobniej gazowego tlenku węgla, dwutlenku węgla oraz wody tylko nieznacznie zmieniło przyspieszenie obiektu znanego pod nazwą 'Oumuamua - niemal 1000 razy mniej niż grawitacja słońca i tylko delikatnie wpłynęło na zmianę trajektorii jego lotu. https://www.youtube.com/watch?v=PYxhxUik5PY Jednak pomiary wykonane przez zespół "były na tyle precyzyjne, że udało nam się dostrzec te zmiany spowodowane przez odgazowanie" mówi współautor artykułu Paul Chodas z Jet Propulsion Laboratory. "To zdecydowanie bardzo ekscytujące odkrycie" mówi Micheli z Europejskiej Agencji Kosmicznej.
    Micheli wskazuje, że modele komputerowe sugerują, że takie obiekty zazwyczaj wyrzucane są na wczesnym etapie formowania układów planetarnych oraz że większość z takich obiektów to właśnie komety, zważając na ich położenie na mroźnych, zewnętrznych rubieżach układów planetarnych. Planetoidy stanowią znacznie mniejszą część  populacji "wyrzutków" z układów planetarnych. Mielibyśmy niewiarygodne szczęście, gdyby akurat do nas trafiła planetoida. https://www.youtube.com/watch?v=H62WsztrGi0 W międzyczasie 'Oumuamua już dawno od nas uciekła, a z nią nasze szanse na ostateczne rozwiązanie zagadki tego czym naprawdę była. Źródło: Phys https://www.youtube.com/watch?v=r_zpw5CiEiI]]>
    16378 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe zdjęcie Westy wykonane za pomocą SPHERE]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/28/nowe-zdjecie-westy-wykonane-za-pomoca-sphere/ Thu, 28 Jun 2018 15:00:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16384 Credit: ESO/L. Jorda et al., P. Vernazza et al.[/caption] Między Marsem a Jowiszem znajduje się Pas Planetoid pełen skalistych obiektów i odłamków. Pomimo jego rozdrobnionej natury, całkowita masa obiektów wypełniających Pas Planetoid jest znacząca i wynosi około 4% masy Księżyca! Większość tej masy zawiera się w dwóch wyróżniających się obiektach: Ceres, planecie karłowatej, która stanowi 1/3 masy Pasa Planetoid oraz planetoidzie Westa, która zawiera 9% jego masy. To właśnie Westa przedstawiona została na zdjęciu powyżej. Ostatnio Westę obserwowano za pomocą instrumentu SPHERE/ZIMPOL zainstalowanego na teleskopie VLT - zdjęcie z tych obserwacji przedstawiono po lewej stronie po obróbce za pomocą algorytmu MISTRAL. Po prawej mamy syntetyczny obraz opracowany na podstawie danych wykonanych z przestrzeni kosmicznej. SPHERE (SpectroPolarimetric High-contrast Exoplanet REsearch instrument) to instrument do poszukiwania planet i ich bezpośredniego obrazowania. ZIMPOL natomiast jest jednym z jego podsystemów - to wyspecjalizowana kamera idealnie przystosowana do wykonywania bardzo ostrych zdjęć małych obiektów takich jak Westa. Syntetyczny obraz wygenerowano za pomocą narzędzia opracowanego dla misji kosmicznych, noszącego nazwę OASIS. Czynniki takie jak albedo powierzchni Westy oraz jej geometria uzyskane na podstawie obserwacji za pomocą VLT/SPHERE uwzględniono w OASIS, który wykorzystuje trójwymiarowy model kształtu Westy, podczas obróbki zdjęć wykonanych przez sondę Dawn, która zakończyła badanie planetoidy z bliska w 2012 roku. Zdjęcie Westy wykonane za pomocą SPHERE jest naprawdę imponujące zważając na odległość dzielącą Ziemię od Westy i małe rozmiary planetoidy - znajduje się ona dwa razy dalej od Słońca niż Ziemia, a jej średnica to jedynie 525 kilometrów. Na zdjęciu można dostrzec główne cechy powierzchni Westy: olbrzymi basen impaktowy na południowym biegunie Westu oraz górę w dolnej prawej części. To centralny szczyt basenu Rheasilvia o wysokości około 22 kilometrów (dwa razy wyższy od najwyższej góry na Ziemi - Mauna Kea - która wznosi się na ponad 10 kilometrów licząc od dna basenu Oceanu Spokojnego, i niemal dorównujący potężnemu marsjańskiemu wulkanowi Olympus Mons). Źródło: ESO]]> 16384 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Powierzchnia Marsa była twarda znacznie wcześniej niż nam się wydawało]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/06/28/powierzchnia-marsa-byla-twarda-znacznie-wczesniej-niz-nam-sie-wydawalo/ Thu, 28 Jun 2018 17:34:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16390 Skorupa, która stanowi zewnętrzną warstwę planet skalistych i umożliwia powstanie życia, ukształtowała się na Marsie wcześniej niż dotychczas uważano i co najmniej 100 milionów lat wcześniej niż na Ziemi, poinformowali wczoraj naukowcy. Analizując ziarna cyrkonu wydobyte z marsjańskiego meteorytu Black Beauty badacze określili, że zewnętrzna warstwa Czerwonej Planety utwardziła się 4,547 miliarda lat temu, zaledwie 20 milionów lat po narodzinach Słońca. "Uformowanie się pierwotnej skorupy Marsa, która jest końcowym produktem procesu powstawania planety - miało miejsce dużo wcześniej niż dotychczas uważaliśmy" mówi Martin Bizzarro naukowiec z duńskiego Centre for Star and Planet Formation oraz autor artykułu opublikowanego w najnowszym wydaniu Nature. "Wyniki naszych badań wskazują, że Mars mógł posiadać środowisko z oceanami i być może życiem, dużo wcześniej niż Ziemia" powiedział agencji AFP. Woda uważana jest za niezbędny czynnik do powstania życia, przynajmniej takiego jakie znamy. Mars w odległej przeszłości dużo bardziej przypominał Ziemię, charakteryzując się gęstą atmosferą, dużą ilością wody i globalnymi oceanami. Jak dotąd modele matematyczne wskazywały, że utwardzenie zewnętrznej warstwy Czerwonej Planety zajęło około 100 milionów lat. Nowe badania tego zagadnienia obejmowały analizę fragmentu skały marsjańskiej, którą odnaleziono na Saharze w 2011 roku. Meteoryt Black Beauty ważył 320 gramów w momencie odkrycia. Badacze zabezpieczyli 44 gramy cennej skały kosmicznej i rozbili pięć - co wystarczyło do odnalezienia siedmiu fragmentów cyrkonu, które następnie wykorzystano w eksperymentach. Mierząc ołów będący produktem rozpadu uranu uwięzionego w cyrkonie podczas stygnięcia marsjańskiej magmy, naukowcy byli w stanie precyzyjnie datować skorupę, z której uformował się cyrkon. "Cieszę się, że wybraliśmy tę strategię" mówi Bizzarro. "Cyrkon jest prawdziwą kapsułą czasu". Istnieją dwa główne modele formowania planet. W jednym modelu proces ten przebiega etapami: drobne cząstki łączą się w "planetezymali" - fragmenty skały o średnicy od 10 do 100 kilometrów, które zderzając się tworzą zarodki planetarne, a następnie planety w skali od 50 do 100 milionów lat. Według nieco nowszego modelu, wzrost planety przebiega szybciej i napędzany jest tak zwaną "akrecją  kamieni", warstwowym akumulowaniem się cząstek o rozmiarach rzędu centymetrów do metrów, luźnie związanych gazem. "Nasze dane wspierają nowsze modele wskazując na bardzo szybkie powstawanie planet skalistych" mówią autorzy. Nowy harmonogram procesu formowania planet wskazuje, że może on także dotyczyć naszej planety, ale dopiero po tym jak Ziemia została "zresetowana" przez gigantyczne zderzenie, wskutek którego powstał Księżyc, jakieś 4,4 miliarda lat temu. Przyjmuje się, że Mars posiada gęste metaliczne jądro o promieniu około 1800 kilometrów, składające się głównie z żelaza, niklu i siarki. Jądro otoczone jest przez w dużej mierze ostygły płaszcz - o grubości około 1500 kilometrów - zbudowany głównie z krzemu, tlenu, żelaza i magnezu. Na końcu mamy skorupę o grubości średnio 50 kilometrów (maksymalnie 125 km).  Skorupa Ziemi ma średnią grubość 40 km, ale jest trzy razy cieńsza od marsjańskiej jeżeli uwzględnimy względne rozmiary obu planet. Źródło: Nature]]> 16390 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa zagadka dotycząca aktywnej planetoidy Phaethon]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/02/nowa-zagadka-dotyczaca-aktywnej-planetoidy-phaethon/ Mon, 02 Jul 2018 05:22:28 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16396 Wizja artystyczna spolaryzowanego światła odbitego od zbliżającej się do Ziemi planetoidy Phaethon. Planetoida będzie badana w ramach misji DESTINY. Źródło: NAOJ[/caption] Opierając się na wynikach nowych badań wskazujących jak bliska Ziemi planetoida Phaethon odbija światło padające na nią pod różnymi kątami, naukowcy twierdzą, że jej powierzchnia może odbijać mniej światła niż wcześniej uważano. To ekscytująca tajemnica dla niedawno zatwierdzonej misji DESTINY+, w ramach której planetoida będzie badana przez przelatującą w jej pobliżu sondę. Sposób w jaki obiekt odbija światło zależy nie tylko od samego albedo, ale także od kąta pod jakim pada na niego światło. Jednym z interesujących aspektów jest badanie zmian polaryzacji światła słonecznego odbitego od planetoidy w zależności od kąta jego padania. Międzynarodowy zespół, w skład którego wchodzą astronomowie z National Astronomical Observatory of Japan (NAOJ), Seoul National University, Chiba Institute of Technology oraz innych instytutów, wykorzystał 1,6-metrowy Teleskop Pirka w Obserwatorium Nayoro na wyspie Hokkaido do obserwowania planetoidy (3200) Phaethon. Naukowcy badali zmiany polaryzacji odbijanego od niej światła pod wieloma różnymi kątami. Wyniki badań wskazują, że pod pewnymi kątami światło odbite od Phaethona jest najbardziej spolaryzowanym światłem obserwowanym na jakimkolwiek małym obiekcie Układu Słonecznego. Odkryta w 1983 roku planetoida Phaethon uważana jest za obiekt macierzysty odpowiadający za rój meteorów Geminidy. Większość obiektów macierzystych związanych z rojami meteorów to komety, ale Phaethon nie wykazuje typowej aktywności kometarnej. Zamiast tego, jest to aktywna planetoida, na której obserwowano uwalnianie pyłu. Charakteryzuje się ona także zaskakująco niebieską bara. Fakt, że  odbite od niej światło jest silnie spolaryzowane stanowi jeszcze jedną zagadkę dotyczącą tej osobliwej planetoidy. Jednym z możliwych wyjaśnień silnej polaryzacji może być ciemniejsza niż się spodziewano powierzchnia Phaethona. Powierzchnie planetoid zazwyczaj pokryte są luźnym gruzem. Gdy światło odbite przez poszarpaną krawędź uderza w inny fragment powierzchni i jest odbijane ponownie zanim jeszcze dotrze do obserwatora, rozpraszanie tego typu zazwyczaj psuje polaryzację. Dr Ito z NAOJ, lider grupy badawczej wyjaśnia "jeżeli albedo jest niższe niż wcześniej uważaliśmy, oznacza to spadek wydajności rozpraszania, przez co wychodzi na to, że dominuje tutaj silnie spolaryzowane światło, które odbite zostało od powierzchni tylko raz". Inne procesy, które mogłyby obniżać wydajność rozpraszania, obejmują możliwość, że gruz pokrywający powierzchnię Phaethona może składać się z większych ziaren, lub materia, z której jest zbudowany może być bardziej porowaty. Jednym z mechanizmów, które mogłyby tłumaczyć większe ziarna jest spiekanie. Powierzchnia Phaethona może być rozgrzewana nawet do 1000 stopni Celsjusza podczas bliskich przejść w pobliżu Słońca. Tak wysokie temperatury mogą oznaczać spiekanie powierzchni planetoidy prowadzące do powstania większych ziaren. Sonda DESTINY+, której start zaplanowano na 2022 rok, wykona zdjęcia Phaethona podczas bliskiego przelotu w pobliżu planetoidy, w celu lepszego scharakteryzowania geologii jej powierzchni. Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku Nature Communications z 27 czerwca 2018 roku. Źródło: NAOJ]]> 16396 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze zdjęcie nowo narodzonej planety wykonane za pomocą VLT]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/02/pierwsze-zdjecie-nowo-narodzonej-planet-wykonane-za-pomoca-vlt/ Mon, 02 Jul 2018 09:55:15 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16401 SPHERE, instrument służący do poszukiwania planet zainstalowany na teleskopie VLT wykonał pierwsze potwierdzone zdjęcie tworzącej się planety w pyłowym dysku otaczającym młodą gwiazdę. Młoda planeta wycina sobie właśnie ścieżkę w pierwotnym dysku gazu i pyłu otaczającym bardzo młodą gwiazdę PDS 70. Dane wskazują, że w atmosferze planety tworzą się chmury. Astronomowie kierowani przez grupę z Insytutu Maxa Plancka w Heidelbergu w Niemczech wykonali spektakularne zdjęcie formującej się planety krążącej wokół karła PDS 70. Wykorzystując instrument SPHERE zainstalowany na teleskopie VLT - jeden z najlepszych instrumentów do poszukiwania planet - międzynarodowy zespół jako pierwszy wyraźnie zarejestrował nową planetę, która otrzymała oznaczenie PDS 70b, która aktualnie oczyszcza swoją orbitę w dysku materii otaczającym młodą gwiazdę. [caption id="attachment_16403" align="aligncenter" width="1024"] Szerokokątne zdjęcie obszaru nieba wokół PDS 70.
    Źródło:ESO/Digitized Sky Survey 2. Acknowledgement: Davide De Martin[/caption] Instrument SPHERE umożliwił badaczom także zmierzenie jasności planety na różnych długościach fali, dzięki czemu z obserwacji udało się wydedukować właściwości jej atmosfery. Planeta wyraźnie widoczna jest na nowym zdjęciu jako jasna plama na prawo od zaczernionego centrum kadru. Planeta znajduje się około 3 miliardów kilometrów od gwiazdy centralnej (odległość podobna do tej dzielącą Urana od Słońca).  Analizy wskazują, że PDS 70b jest gazowym olbrzymem o masie równej kilkukrotności masy Jowisza. Powierzchnia planety ma temperaturę około 1000 stopni Celsjusza, przez co jest ona dużo gorętsza od jakiejkolwiek planety Układu Słonecznego. Ciemny obszar w centrum zdjęcia to efekt działania koronografu, który blokuje oślepiające światło gwiazdy centralnej, przez co pozwala astronomom dostrzec dużo ciemniejszy od niej dysk i planetę. Bez tej maski, słabe światło planety byłoby całkowicie ukryte w blasku gwiazdy centralnej. https://www.youtube.com/watch?v=y8nRsiAK92Y "Owe dyski wokół młodych gwiazd są miejscami narodzin planet, jednak jak na razie tylko kilka obserwacji wskazywało na obecność w nich nowych planet" mówi Miriam Keppler, która kierowała zespołem stojącym za odkryciem wciąż formującej się planety w układzie PDS 70. "Problem w tym, że jak dotąd większość z tych kandydatek na planety mogła być jedynie osobliwościami dysku". Odkrycie młodego towarzysza PDS 70 stanowi rewelacyjne osiągnięcie. Drugi zespół, w którym znajduje się wielu tych samych astronomów (w tym Keppler), co w zespole stojącym za odkryciem, w ubiegłych miesiącach prowadził już wstępne obserwacje mające na celu bardziej szczegółowe zbadanie planetarnego towarzysza PDS 70. Badaczom udało się nie tylko wykonać spektakularnie wyraźne zdjęcie planety (powyżej), ale także otrzymać widmo planety. Analiza tego widma wskazuje, na obecność chmur w atmosferze planety. PDS 70b doprowadziła do powstania dysku przejściowego - dysku protoplanetarnego z gigantyczną przerwą w centrum. Te wewnętrzne przerwy znane są już od dekad i astronomowie od dawna zastanawiali się czy powstały one wskutek oddziaływań na linii dysk-planeta. Teraz po raz pierwszy w historii udało się dostrzec odpowiedzialną za nie planetę. "Uzyskane przez Keppler wyniki dają nam nowe okno na złożone i słabo poznane wczesne stadia ewolucji planet" komentuje Andre Muller, lider drugiego zespołu badającego młodą planetę. "Potrzebowaliśmy dojrzenia planety w dysku młodej gwiazdy, aby móc naprawdę zrozumieć procesy formowania planet". Określając właściwości fizyczne i atmosferyczne planety, astronomowie są w stanie testować teoretyczne modele procesów powstawania planet. Spojrzenie na skrywane w pyle narodziny planety możliwe były tylko dzięki niezwykłym zdolnościom instrumentu SPHERE badającego egzoplanety  dyski otaczające pobliskie gwiazdy przy wykorzystaniu techniki obrazowania w wysokim kontraście. Nawet po zablokowaniu światła docierającego od gwiazdy za pomocą koronografu, SPHERE wciąż musi wykorzystywać precyzyjnie opracowane strategie obserwacyjne oraz techniki obróbki danych do odfiltrowania sygnału ciemnych planet krążących wokół jasnych młodych gwiazd. Thomas Henning, dyrektor Instytutu Maxa Plancka i lider zespołów podsumowuje: "Po ponad dekadzie wysiłków włożonych w stworzenie tego urządzenia, SPHERE pozwala nam zbierać plony naszej pracy odkrywając przed nami nowe planety!" Źródło: ESO]]>
    16401 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Chiny chcą stworzyć najsilniejszą rakietę na świecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/02/chiny-chca-stworzyc-najsilniejsza-rakiete-na-swiecie/ Mon, 02 Jul 2018 14:50:17 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16408 Chiny prowadzą pracę nad stworzeniem potężnej rakiety, która będzie w stanie dostarczyć na niską orbitę większe ładunki niż NASA. Do 2030 roku, tworzona obecnie rakieta Długi Marsz-9 będzie w stanie dostarczyć na niską orbitę okołoziemską ładunek o masie do 140 ton - mówi Long Lehao, przedstawiciel Chinese Academy of Engineering, agencji informacyjnej Xinhua. Dla porównania europejska rakieta Ariane 5 może wynieść na LEO 20 ton ładunku, a Falcon Heavy - 64 tony. Zgodnie z planami rakieta wyprzedzi także budowaną przez NASA rakietę Space Launch System, która w okolicach 2020 roku będzie w stanie wynieść na orbitę do 130 ton ładunku. Według informacji Długi Marsz-9 będzie miał 10 metrów średnicy oraz cztery potężne zbiorniki pomocnicze o średnicy pięciu metrów każdy. Oprócz tego Chiny pracują aktualnie na rakietą wielokrotnego użytku, której pierwszy lot powinien odbyć się w 2021 roku. Chińska Republika Ludowa aktualnie pompuje miliardy dolarów w swój program kosmiczny realizowany przez wojsko. Według planów Chiny chcą posiadać załogową stację kosmiczną do 2022 roku oraz wysłać ludzi na Księżyc w najbliższej przyszłości. Źródło: AFP]]> 16408 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Czy potężne zderzenie ukształtowało ewolucję Urana?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/03/czy-potezne-zderzenie-uksztaltowalo-ewolucje-urana/ Tue, 03 Jul 2018 09:20:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16413 Credit: Jacob Kegerreis/Durham University[/caption] Uran zderzył się z masywnym, dwukrotnie większym od Ziemi obiektem, co doprowadziło do nachylenia planety i może tłumaczyć panujące na niej niezwykle niskie temperatury. Astronomowie z Uniwersytetu w Durham w Wielkiej Brytanii kierujący międzynarodowym zespołem ekspertów, zastanawiali się co mogło do prowadzić do przechylenia Urana na bok oraz jakie konsekwencje dla ewolucji planety mogło nieść potencjalne, gigantyczne zderzenie. Badacze przeprowadzili pierwszej wysokiej rozdzielczości symulacje komputerowe różnych, masywnych zderzeń z lodowym olbrzymem, starając się w ten sposób poznać ewolucję planety. Badania potwierdzają wyniki wcześniejszych badań, które wskazywały, że nachylenie Urana jest skutkiem zderzenia planety z masywnym obiektem - najprawdopodobniej młodą protoplanetą zbudowaną z mieszaniny skał i lodu - do którego doszło w trakcie formowania się układu planetarnego jakieś 4 miliardy lat temu. Symulacje wskazują także, że pozostałości po owym masywnym obiekcie mogły utworzyć cienką otoczkę w pobliżu krawędzi  lodowej warstwy planety i uwięzić ciepło emanujące z jądra Urana. Takie uwięzienie wewnętrznego ciepła może po części tłumaczyć ekstremalnie niskie temperatury zewnętrzne warstwy atmosfery Urana (-216 stopni Celsjusza). Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu The Astrophysical Journal. https://www.youtube.com/watch?v=yd34B8zMkco Główny autor opracowania Jacob Kegerreis z Instytutu Kosmologii Obliczeniowej w Durham dodaje: "Oś rotacji Urana skierowana jest pod kątem prostym w stosunku do osi rotacji innych planet w Układzie Słonecznym. Niemal na pewno jest to skutek potężnego zderzenia, jednak niewiele wiemy o tym jak do tego w rzeczywistości doszło i jak takie gwałtowne zdarzenie mogło wpłynąć na planetę. "Przeanalizowaliśmy ponad 50 różnych scenariuszy zderzenia, wykorzystując do tego silne superkomputery, próbując odtworzyć warunki, które ukształtowały ewolucję planety. Uzyskane przez nas wyniki potwierdzają, że najprawdopodobniej Urana ukształtowało potężne zderzenie z obiektem o masie co najmniej dwukrotnie większej od masy Ziemi. Wskutek zderzenia planeta przewróciła się na bok rozpoczynając sekwencję zdarzeń, która doprowadziła do powstania takiej planety jaką obserwujemy obecnie". Naukowcy od dawna zastanawiają się jak Uran był w stanie utrzymać swoją atmosferę, skoro tak gwałtowne zderzenie mogło skutecznie wywiać ją w przestrzeń kosmiczną. Według nowych symulacji można to tłumaczyć zderzeniem, które nie było zderzeniem czołowym.  Takie uderzenie mogło być na tyle silne, aby wpłynąć na nachylenie planety, a jednocześnie umożliwiło utrzymanie większości atmosfery planety. [caption id="attachment_16414" align="aligncenter" width="1024"] Credit: Lawrence Sromovsky, University of Wisconsin-Madison/W.W. Keck Observatory[/caption] Badania mogą także pomóc naukowcom wyjaśnić proces powstawania pierścieni i księżyców Urana. Symulacje wskazują, że zderzenie mogło wyrzucić skały i lód na orbitę wokół planety. To właśnie one mogły złączyć się ze sobą w wewnętrzne księżyce planety i prawdopodobnie wpłynąć na rotację innych już istniejących księżyców planety. Analizy symulacji wskazują także, że zderzenie mogło doprowadzić do powstania stopionego lodu i niejednorodnych zagęszczeń skał we wnętrzu planety. To z kolei mogłoby tłumaczyć nachylone i niewyśrodkowane pole magnetyczne Urana. Uran o planeta, która przypomina najczęściej odkrywany typ egzoplanet. Badacze mają nadzieję, że uzyskane przez nich wyniki pomogą wyjaśnić ewolucję tych planet i dowiedzieć się czegoś nowego o ich składzie chemicznym.]]> 16413 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NuSTAR potwierdza, że Eta Carine emituje promienie kosmiczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/05/nustar-potwierdza-ze-eta-carine-emituje-promienie-kosmiczne/ Wed, 04 Jul 2018 22:47:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16421 Potężna erupcja Eta Carinae, do której doszło w latach czterdziestych XIX wieku, doprowadziła do powstania Mgławicy Homunculus (na zdjęciu wykonanym za pomocą Hubble'a). Teraz, przy rozmiarach około jednego roku świetlnego, rozszerzający się obłok zawiera wystarczająco dużo materii, że wystarczyłoby na co najmniej 10 kopii Słońca. Astronomowie wciąż nie potrafią wyjaśnić przyczyn erupcji. Źródło: NASA, ESA oraz Hubble SM4 ERO Team[/caption] Najnowsze badania przeprowadzone za pomocą kosmicznego teleskopu NuSTAR wskazują, że Eta Carinae, najjaśniejszy i najmasywniejszy układ gwiezdny w odległości do 10 000 lat świetlnych przyspiesza cząstki do wysokich energii - niektóre z nich mogą docierać do Ziemi jako promienie kosmiczne. "Wiemy, że fale uderzeniowe eksplodujących gwiazd mogą przyspieszać cząstki promieni kosmicznych do prędkości porównywalnych z prędkością światła, to wprost niesamowite przyspieszenie" mówi Kenji Hamaguchi, astrofizyk w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, główny autor opracowania. "Podobne sytuacje muszą mieć miejsce także w innych ekstremalnych środowiskach. Nasze badania wskazują, że Eta Carinae to właśnie takie miejsce". Astronomowie wiedzą, że promienie kosmiczne o energii wyższej od 1 miliarda elektronowoltów  (eV) docierają do nas spoza Układu Słonecznego. Ale ponieważ te cząstki - elektrony, protony i jądra atomowe - wszystkie przenoszą ładunek elektryczny, zbaczają z pierwotnego kursu za każdym razem gdy napotykają na pole magnetyczne. To zniekształca trajektorię ich lotu jednocześnie maskując ich pochodzenie. Eta Carinae, znajdująca się 7500 lat świetlnych w południowym gwiazdozbiorze Carina, znana jest z potężnego rozbłysku, do którego doszło w XIX wieku, wskutek którego przez krótki okres była najjaśniejszą gwiazdą na niebie. W trakcie tego rozbłysku gwiazda wyrzuciła masywny obłok o kształcie klepsydry, jednak powód erupcji jak dotąd pozostaje nieznany. Układ ten składa się z pary masywnych gwiazd, których mimośrodowe orbity zbliżają je do siebie co 5,5 roku. Gwiazdy charakteryzują się masą odpowiednio 90 i 30 mas Słońcu, a w momencie maksymalnego zbliżenia przelatują w odległości zaledwie 225 milionów kilometrów od siebie (tto średni dystans dzielący Marsa od Słońca). https://www.youtube.com/watch?v=B4PwWDNc9qM "Obie gwiazdy układu Eta Carinae napędzają silne odpływy zwane wiatrami gwiezdnymi" mówi członek zespołu badawczego Michael Corcoran z Goddard. "Miejsce, w którym dochodzi do zderzenia tych dwóch wiatrów zmienia się w trakcie cyklu orbitalnego, powodując powstawanie okresowego sygnału w zakresie niskich promieni X, który śledzimy od ponad dwudziestu lat". Kosmiczny Teleskop promieniowania gamma Fermi także obserwuje zmiany w promieniach kosmicznych - promieniowaniu mieszczącym dużo więcej energii niż promieniowanie rentgenowskie - pochodzących ze źródła ulokowanego w kierunku Eta Carinae. Jednak ostrość Fermiego nie jest tak duża jak teleskopów rentgenowskich, więc astronomowie nie mogą potwierdzić związku między Eta Carinae a obserwowanymi promieniami. Aby załatać lukę między monitorowanymi niskoenergetycznymi promieniami X a obserwacjami za pomocą Fermiego, Hamaguchi ze swoimi współpracownikami zwrócili się ku NuSTAR. Wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2012 roku NuSTAR może obserwować promieniowanie rentgenowskiej o dużo wyższej energii niż jakikolwiek wcześniejszy teleskop. Wykorzystując zarówno nowe jak i archiwalne dane, badacze analizują obserwacje wykonane za pomocą NuSTAR między marcem 2014 a czerwcem 2016 roku oraz obserwacje niskoenergetycznego promieniowania X prowadzone za pomocą satelity XMM-Newton w tym samym czasie. [caption id="attachment_16423" align="aligncenter" width="1024"] Eta Carinae świeci w zakresie rentgenowskim na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Obserwatorium Chandra.[/caption] Niskoenergetyczne, albo miękkie, promieniowanie rentgenowskie Eta Carinae pochodzi od gazu znajdującego się w miejscu zderzenia dwóch wiatrów gwiezdnych, gdzie temperatury przekraczają 40 milionów stopni Celsjusza. NuSTAR rejestruje także źródło emitujące promienie rentgenowskie powyżej 30 000 eV, jakieś trzy razy bardziej energetyczne niż jakiekolwiek, które dałoby się wyjaśnić falami uderzeniowymi zderzających się wiatrów. Dla porównania energia promieniowania widzialnego mieści się w zakresie 2-3 eV. Przeprowadzona przez badaczy analiza, zaprezentowana w artykule opublikowanym 2 lipca w periodyku Nature Astronomy wskazuje, że owe twarde promienie rentgenowskie zmieniają się wraz z okresem orbitalnym układu podwójnego gwiazd i wykazują podobny schemat uwalniania energii jak promienie gamma obserwowane za pomocą Fermiego. Badacze uważają, że najlepszym wyjaśnieniem zarówno twardego promieniowania rentgenowskiego i promieniowania gamma są elektrony przyspieszane w gwałtownych falach uderzeniowych wzdłuż granicy między dwoma strumieniami wiatru gwiezdnego. Promienie rentgenowskie rejestrowane przez NuSTAR oraz promienie gamma rejestrowane przez Fermiego pochodzą z promieniowania gwiazd, które otrzymało dodatkową energię wskutek interakcji z tymi elektronami. Część superszybkich elektronów, jak również innych przyspieszanych cząstek, musi uciekać z tego układu i z czasem w końcu docierać do Ziemi, gdzie wykrywa się je jako promienie kosmiczne. "Od jakiegoś czasu wiedzieliśmy, że region wokół Eta Carinae jest źródłem energetycznej emisji wysokoenergetycznych promieni X oraz gamma" mówi Fiona Harrison, główny badacz NuSTAR oraz profesor astronomii na Caltech w Kalifornii. "Ale dopóki NuSTAR nie określił źródła promieniowania i nie wykazał, że pochodzi ono z układu podwójnego badając szczegółowo jego właściwości, pochodzenie tego promieniowania pozostawało dla nas tajemnicą". Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 16421 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Cząsteczkowy tlen w atmosferze komety nie powstaje na jej powierzchni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/05/czasteczkowy-tlen-w-atmosferze-komety-nie-powstaje-na-jej-powierzchni/ Thu, 05 Jul 2018 09:13:49 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16426 Zdjęcie komety 67P wykonane przez sondę Rosetta. Źródło: ESA[/caption] Naukowcy odkryli, że cząsteczkowy tlen zarejestrowany wokół komety 67P nie powstaje na jej powierzchni jak wcześniej sugerowano, a może pochodzić z wnętrza jądra komety. Europejska sonda Rosetta towarzyszyła komecie 67P/Czuriumow-Gerasimienko w drodze wokół Słońca od sierpnia 2014 do września 2016 roku, w międzyczasie opuszczając na jej powierzchnię lądownik, a następnie kończąc na jej powierzchni swoją misję. Gdy kometa znajduje się wystarczająco blisko Słońca, lód pokrywający jej powierzchnię sublimuje - przechodzi ze stanu stałego w lotny - tworząc wokół jądra komety swoistą gazową atmosferę zwaną komą. Analiza komy za pomocą instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy Rosetta dowiodła, że znajduje się w niej nie tylko woda, tlenek węgla i dwutlenek węgla, jak oczekiwano, ale także cząsteczkowy tlen. Cząsteczkowy tlen to po prostu cząsteczki składające się z dwóch atomów tlenu. Na Ziemi jest on kluczowy do powstania życia, a jego zapasy uzupełniane są w procesie fotosyntezy. Już wcześniej cząsteczkowy tlen odkrywano wokół niektórych lodowych księżyców Jowisza, ale nikt nie oczekiwał jego obecności w otoczeniu jądra komety. Zespół naukowy misji Rosetta początkowo donosił, że tlen prawdopodobnie pochodzi z głównego ciała, jądra, komety. Oznaczałoby to, że jest on "pierwotny" - że był już obecny kiedy formowała się sama kometa, w początkach istnienia Układu Słonecznego, 4,6 miliarda lat temu. Jedna grupa niezależnych badaczy zasugerowała jednak, że może istnieć inne źródło tlenu cząsteczkowego na kometach. Badacze odkryli nowy sposób wytwarzania tlenu cząsteczkowego w przestrzeni kosmicznej za pomocą jonów - elektrycznie naładowanych cząstek. Badacze sugerowali, że reakcje obejmujące energetyczne jony na powierzchni komety 67P mogą być źródłem wykrytego tlenu cząsteczkowego. [caption id="attachment_16428" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: ESA[/caption] Teraz członkowie zespołu Rosetta przeanalizowali dane dotyczące tlenu w komecie 67P pod kątem tej nowej teorii. W artykule opublikowanym wczoraj w periodyku Nature Communications, badacze stwierdzają, że proponowany mechanizm powstawania tlenu na powierzchni komety nie jest wystarczająco skuteczny, aby wytłumaczyć obserwowaną obfitość tlenu w komie. Główny autor artykułu, Kevin Heritier z Wydziału Fizyki na Imperial College w Londynie powiedział, że "Pierwsze odkrycie cząsteczkowego tlenu w komie 67P jest czymś zaskakującym i ekscytującym". "Przeanalizowaliśmy nową teorię powstawania tlenu cząsteczkowego na powierzchni bazując na obserwacjach energetycznych jonów, cząstek, które uruchamiają procesy powierzchniowe, które mogą prowadzić do powstawania tlenu cząsteczkowego. Odkryliśmy, że obserwowana ilość energetycznych jonów nie jest w stanie wytworzyć tyle tlenu cząsteczkowego, aby w całości odpowiadać za ilości obserwowane w komie komety." Współautorka opracowania, dr Marina Galand (Imperial)  dodaje: "Wciąż może dochodzić do powstawania tlenu cząsteczkowego na powierzchni 67P, ale większość tlenu cząsteczkowego w komie powstała w jakiś inny sposób." Najnowsze badania zgadzają się z pierwotnymi wnioskami zespołu mówiącymi, że tlen cząsteczkowy jest najprawdopodobniej pierwotny. Proponowano także inne teorie, które jeszcze są testowane, ale teoria o pierwotnym pochodzeniu tlenu cząsteczkowego jak na razie najlepiej pasuje do obserwacji. Teoria ta jest także wspierana przez najnowsze teorie opisujące formowanie się tlenu cząsteczkowego w ciemnych obłokach oraz mówiące o tlenie cząsteczkowym we wczesnym Układzie Słonecznym. W ramach tego modelu powstający tlen cząsteczkowy zamarzał na drobnych ziarnach pyłu Owe ziarna łączyły się z innymi, z czasem tworząc komety, zatrzymując tlen także we wnętrzu jądra komety. Źródło: ESA]]> 16426 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Upiorne działanie na odległość i jego wpływ na czarne dziury, Wielki Wybuch i teorię wszystkiego - George Musser]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/06/recenzja-upiorne-dzialanie-na-odleglosc-i-jego-wplyw-na-czarne-dziury-wielki-wybuch-i-teorie-wszystkiego-george-musser/ Fri, 06 Jul 2018 08:40:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16431 Niedawno trafiła w moje ręce niesamowicie interesująca książka. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że nie dotyczy ona kosmosu tak bardzo jak bardziej ogólnej fizyki. Ale już po kilkudziesięciu stronach dochodzimy do wniosku, że opisywane przez autora zagadnienie niemalże definiuje przestrzeń kosmiczną, a właściwie nawet samą przestrzeń. Jest to jedno z tych zagadnień, które wzbudzają w człowieku niepokój, bowiem mają potencjał zburzenia całego naszego postrzegania otaczającego nas świata. Albert Einstein użył kiedyś terminu "upiorne działanie na odległość" w odniesieniu do tego, że cząstki które kiedyś ze sobą oddziaływały pozostają na swój sposób ze sobą związane, nawet jeżeli znajdują się daleko od siebie. Co to znaczy? Jeżeli zmienisz w określony sposób jedną ze splątanych cząstek, druga związana z nią zareaguje natychmiast, niezależnie od tego gdzie się znajduje i jaka odległość je dzieli. Druga cząstka może znajdować się na przeciwnym krańcu Wszechświata, a i tak jej reakcja na zmiany dokonywane na pierwszej będzie natychmiastowa. Co w tym dziwnego? Codzienne doświadczenie mówi nam, że rzeczywiste obiekty mogą wpływać na siebie wskutek oddziaływań przesyłanych między nimi z prędkością światła lub mniejszą. Wszak nie istnieje nic takiego jak natychmiastowe połączenie pomijające odległości. Każda informacja o działaniu na jedną cząstkę musi zostać w jakiś sposób - bezpośrednio lub przez pośredników - przesłana do drugiej, aby druga cząstka mogła zareagować, a jak wiemy - nic nie porusza się szybciej niż z prędkością światła. W przypadku cząstek splątanych jest jednak inaczej. Ich reakcje są natychmiastowe i odległość między nimi nie ma żadnego znaczenia. Przez bardzo długo zagadnienie nielokalności ignorowane było w świecie fizyki jako aberracja, jako coś niewygodnego, coś co wprowadza niepokój i wątpliwości dotyczące naszej całej wiedzy o świecie, o czasie i o przestrzeni i po prostu przeszkadza fizykom w rozwijaniu obecnych, uznanych teorii. Książka George'a Mussera zaczyna się niewinnie od opisu prac fizyka Johna Bella, który jako pierwszy dowiódł, że splątanie jest zjawiskiem rzeczywistym. Następnie podawana nam jest skrócona historia rozwoju fizyki kwantowej - to wciąż jest ta łatwa część książki. W kolejnych rozdziałach wchodzimy na coraz ciekawsze terytoria. Kwantowa teoria pola wprowadza kolejne formy nielokalności.  Kandydatów na splątanie dostarcza chwilę później ogólna teoria względności i czarne dziury, dowodząc tym samym, że splątanie wychodzi ze świata fizyki cząstek, a jest zjawiskiem/cechą uniwersalną, dotyczącą wszechświata w każdej skali. Podążając za tokiem myślenia autora dochodzimy do wniosku, że czas i przestrzeń są tylko iluzją. W rzeczywistości świat jest nielokalny, a sama przestrzeń złożona jest z elementów nielokalnych, które razem, w grupie, tworzą tylko wrażenie przestrzeni. Lektura tej książki nie należy do rzeczy najłatwiejszych. Mimo tego, że autor używa bardzo obrazowego, bardzo prostego języka i stroni od fachowej nomenklatury, to jednak samo zjawisko jest tak bardzo oderwane od naszej intuicji, od naszego standardowego odczuwania rzeczywistości i otaczającego nas świata, że naprawdę trzeba do lektury przysiadać z otwartą, wypoczętą głową, aby choć spróbować zrozumieć bardzo alternatywną wizję rzeczywistości. Nie jest to książka do przeczytania w jeden wieczór, ale jeżeli się przyłożycie i oddacie jej trochę więcej czasu przykładając się do czytania, nagrodą będzie zupełnie inne spojrzenie na świat, czas, przestrzeń, kosmos, a także - a może nawet przede wszystkim - na to jak działa nauka. https://www.facebook.com/pulskosmosu/photos/a.1565101490440997.1073741829.1561244344160045/2145438095740664/?type=3&theater
    Tytuł: Upiorne działanie na odległość i jego wpływ na czarne dziury, Wielki Wybuch i teorię wszystkiego Autor: George Messer Stron: 392 Tłumaczenie: Łukasz Lamża Link]]>
    16431 0 0 0

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 1 lipca 2018
    ]]>

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Publiée par Puls Kosmosu sur Dimanche 1 juillet 2018
    ]]>

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Publiée par Puls Kosmosu sur Dimanche 1 juillet 2018
    ]]>

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Publiée par Puls Kosmosu sur Dimanche 1 juillet 2018
    ]]>

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 1 lipca 2018
    ]]>
    ]]>

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 1 lipca 2018
    ]]>

    2/3 przeczytane. Wkrótce nowa recenzja. A nawet dwie. ;)Swoją drogą ten fragment jest świetny. ;)

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 1 lipca 2018
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co rozświetla najjaśniejsze galaktyki?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/09/co-zasila-najjasniejsze-galaktyki/ Mon, 09 Jul 2018 17:25:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16440 Para zderzających się galaktyk VV705. Źródło: NASA/Hubble[/caption] Od dawna wiadomo, że interakcje, do których dochodzi między galaktykami, wpływają na ich ewolucję. Różnego rodzaju oddziaływania między galaktykami powszechnie obserwowane są we wszechświecie i większość galaktyk posiada cechy wskazujące na spotkania z innymi galaktykami. Najbardziej dramatyczne galaktyki rozświetlają się, szczególnie w zakresie promieniowania podczerwonego, i są jednymi z najjaśniejszych obiektów na niebie. Jasność pozwala na badanie ich na odległościach kosmologicznych, dzięki czemu astronomowie mogą odtworzyć procesy zachodzące we wczesnym wszechświecie. Na taką intensyfikację promieniowania największy wpływ mają dwa procesy: intensywne procesy gwiazdotwórcze oraz zasilanie supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w centrum galaktyki (AGN - aktywne jądra galaktyczne). Choć co do zasady te dwa procesy różnią się od siebie i powinno dać się je łatwo odróżnić (AG emituje dużo gorętsze promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie), w praktyce charakterystyczne cechy tych dwóch procesów często są bardzo słabe i/lub przesłonięte przez pył wypełniający galaktyki. Dlatego też astronomowie często wykorzystują kształt profilu całkowitej emisji galaktyki (jej widmowy rozkład energii - SED) od ultrafioletu po daleką podczerwień do oceny procesów w niej zachodzących. Pył, który pochłania większość promieniowania także reemituje je na dłuższych falach w podczerwieni. Wykorzystywane przez naukowców programy komputerowe na tej podstawie modelują i odkrywają przed nami liczne ich skutki fizyczne. Jeżeli rozbłyski procesów gwiazdotwórczych są odpowiedzialne za rozświetlanie jasnych galaktyk we wczesnym wszechświecie, to większość dzisiejszych gwiazd też mogła powstać w takim środowisku, jeżeli natomiast przeważa zasilanie poprzez AGN, powinniśmy obserwować więcej dżetów i mniej nowych gwiazd. Astronomowie z CfA przeanalizowali dwadzieścia cztery stosunkowo bliskie, jasne, łączące się galaktyki, aby sprawdzić jak często i w jakim stopniu aktywność AGN jest odpowiedzialna za ich jasność. Badacze uzyskali najdokładniejsze wyniki SED w trzydziestu trzech pasmach widma, wykonane za pomocą siedmiu różnych misji NASA. Następnie wykorzystano nowy kod obliczeniowy do dopasowania kształtu SED i wywnioskowania najbardziej prawdopodobnej wartości wkładu AGN oraz do zmierzenia tempa procesów gwiazdotwórczych, właściwości pyłu oraz licznych innych parametrów fizycznych. Badacze przetestowali wiarygodność kodu wykorzystując go na symulacjach procesów łączenia galaktyk i osiągając doskonałą zgodność. Astronomowie odkryli, że wkład AGN w ich próbce galaktyk sięga nawet 90 procent całkowitej jasności,  pozostałych przypadkach wypada on poniżej dwudziestu procent i jest prawdopodobnie pomijalny. Zespół badaczy stara się odnieść skalę wkładu AGN do etapu procesu łączenia układu galaktyk, jednak ich skromna próbka galaktyk ograniczyła możliwość uogólnienia wniosków. Teraz badacze powiększają swoje analizy o kilkaset kolejnych układów łączących się galaktyk, w celu wzmocnienia wyciągniętych wniosków. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 16440 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wynoszenie oceanów Europy na powierzchnię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/09/wynoszenie-oceanow-europy-na-powierzchnie/ Mon, 09 Jul 2018 18:16:25 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16445 Powyższa animacja przedstawia w jaki sposób odkształcenie lodowej powierzchni Europy może transportować wodę z oceanu podpowierzchniowego na powierzchnię księżyca. To tylko jedno z kilku symulowanych zachowań, o których informują naukowcy z Jet Propulsion Laboratory. Przeprowadzone przez nich badania skupiają się na liniowych "pasmach" oraz "szczelinach" obserwowanych na powierzchni Europy i Ganimedesa. Naukowcy wykorzystują ten sam model numeryczny do rozwiązywania tajemnic dotyczących ruchów skorupy Ziemi. Animacja stanowi dwuwymiarową symulację możliwego przekroju pasm przecinających lodową skorupę Europy. Na samym dole znajduje się ocean Europy, a na górze białą grubą linią oznaczono powierzchnię lodowej skorupy księżyca.  Między nimi znajduje się masa lodowej skorupy księżyca, gdzie cieplejsze kolory (czerwony, pomarańczowy, żółty) odpowiadają twardszemu, sztywniejszemu lodowi. Głębokość oznaczono po lewej stronie kadru, a liczby biegnące w dolnej jego części wskazują odległości od środka pasma na powierzchni Europy. Pasma na Europie i Ganimedesie zazwyczaj mają kilkadziesiąt kilometrów szerokości i setki kilometrów długości. Na górze przedstawiono upływ czasu w tysiącach lat. Wraz z upływem czasu, lodowa skorupa ulega odkształceniom wskutek grawitacyjnych oddziaływań z Jowiszem. Zimny, kruchy lód na powierzchni ulega rozerwaniu. W tym samym czasie tworzą się, zanikają i ponownie odtwarzają uskoki w górnej warstwie lodu (widoczne tutaj jako przekątne żółte, zielone i niebieskie linie w górnej, środkowej części animacji). Wzburzony materiał, który szybko wypełnia dolną połowę kadru to zbiór drobnych białych kropek, które przedstawiają elementy Europy, które były zamrożone na dnie lodowej skorupy Europy (tj. tam gdzie ciekły ocean styka się z zamarzniętą skorupą). W opublikowanym artykule, badacze opisują ten materiał jako "skamieniałą" materię oceaniczną, ponieważ elementy oceanu wiązane w lodowej skorupie Europy spędzają setki tysięcy, jeżeli nie miliony, lat na przedostawaniu się na powierzchnię. Innymi słowy, zanim materia oceaniczna dotrze na powierzchnię Europy gdzie może być badana przez przelatujące sondy, nie może stanowić próbki oceanu Europy w jego obecnej formie. Zamiast tego sonda w rzeczywistości badałaby ocean Europy taki jakim był milion lub nawet więcej lat temu. Stąd też określenie "skamieniała" materia oceaniczna. Start sondy Europa Clipper planowany jest na początek lat dwudziestych. Po dotarciu na orbitę Jowisza sonda stanie się pierwszą sondą, której głównym celem będzie badanie tylko Europy, włącznie z badaniami składu chemicznego materii tworzącej powierzchnię księżyca.  W ramach misji najprawdopodobniej uda się przetestować model przedstawiony powyżej za pomocą radaru zdolnego penetrować lód w pasmach księżyca. Jeżeli Europa faktycznie zachowuje się w taki sposób, jaki przewiduje symulacja, może dochodzić do wynoszenia materii oceanicznej na powierzchnię księżyca, gdzie Europa Clipper może zbadać go zdalnie za pomocą m.in. instrumentów obserwujących w podczerwieni i zakresie ultrafioletowym. Dzięki temu naukowcy będą w stanie zbadać jego skład chemiczny i wywnioskować czy ocean Europy może być przyjazny dla jakiejkolwiek formy życia. Źródło: NASA]]> 16445 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Posłuchaj energii elektromagnetycznej przemieszczającej się między Saturnem a Enceladusem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/11/posluchaj-energii-elektromagnetycznej-przemieszczajacej-sie-miedzy-saturnem-a-enceladusem/ Tue, 10 Jul 2018 22:06:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16449 Credit: NASA/JPL-Caltech[/caption] Nowe badania przeprowadzone na podstawie danych zebranych przez sondę Cassini podczas ostatnich okrążeń Saturna ujawniają zaskakująco silne i dynamiczne oddziaływania fal plazmy przemieszczających się w kierunku od Saturna do pierścieni i jego księżyca Enceladusa. Obserwacje po raz pierwszy wskazują, że fale przemieszczają się wzdłuż linii pola magnetycznego łączących Saturna bezpośrednio z Enceladusem. Linie pola są niczym obwód elektryczny łączący dwa ciała, między którymi w obie strony przepływa energia. Badacze przetworzyli zapis fal plazmy na plik audio, którego możemy posłuchać - w ten sam sposób, w który radio przekształca fale elektromagnetyczne w muzykę, którą słyszymy w głośniku. Innymi słowy, sonda Cassini zarejestrowała fala elektromagnetyczne w zakresie audio - i na Ziemi, po wzmocnieniu możemy odtworzyć te sygnały za pomocą głośników. Nagranie zostało skompresowane z 16 minut do 28,5 sekundy. Tak jak powietrze czy woda, plazma (czwarty stan materii) generuje fale do przenoszenia energii. Instrument Radio Plasma Wave Science (RPWS) zainstalowany na pokładzie sondy Cassini zarejestrował intensywne fale plazmy podczas jednego z najbliższych przelotów w pobliżu Saturna. "Enceladus jest takim małym generatorem krążącym wokół Saturna i wiemy, że jest on stałym źródłem energii" mówi Ali Sulaiman, planetolog na Uniwersytecie Stanu Iowa w Iowa City i członek zespołu RPWS. "Teraz odkryliśmy, że Saturn reaguje emitując sygnały w formie fal plazmy, poprzez obwód  linii pól magnetycznych łączących go z Enceladusem oddalonym o setki tysięcy kilometrów". https://www.youtube.com/watch?v=hWHLCHv4PiI Suleiman jest głównym autorem dwóch artykułów opisujących odkrycie, opublikowanych niedawno w periodyku Geophysical Research Letters. Oddziaływania Saturna z Enceladusem różnią się od tych między Ziemią i Księżycem. Enceladus zanurzony jest w polu magnetycznym Saturna i jest geologicznie aktywny emitując gejzery pary wodnej, która ulega jonizacji i wypełnia otoczenie Saturna. Nasz Księżyc nie oddziałuje w ten sposób z Ziemią. Podobne interakcje zachodzą także między Saturnem a jego pierścieniami. Nagranie zarejestrowano 2 września 2017 roku, dwa tygodnie przed wlotem sondy Cassini w atmosferę Saturna. Źródło: JPL]]> 16449 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ross 128b nie jest bliźniaczką Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/11/ross-128b-nie-jest-blizniaczka-ziemi/ Wed, 11 Jul 2018 06:59:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16453 Credit: ESO/M. Kornmesser[/caption] Ubiegłej jesieni świat podekscytowało odkrycie egzoplanety Ross 128b oddalonej od nas o zaledwie 11 lat świetlnych. Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół kierowany przez Diogo Souto z brazylijskiego Observatorio Nacional po raz pierwszy pozwoliły na ustalenie składu chemicznego gwiazdy macierzystej tej planety - Ross 128. Wiedza o tym jakie pierwiastki i w jakiej ilości tworzą gwiazdę może pomóc badaczom w oszacowaniu składu chemicznego krążących wokół niej planet, co z kolei umożliwia sprawdzenie jak bardzo są one podobne do Ziemi. "Do niedawna uzyskanie szczegółowego spisu obfitości pierwiastków chemicznych w tego typu gwieździe było niezwykle trudne" mówi główny autor badania Souto, który opracował technikę dokonywania tych pomiarów w ubiegłym roku. Tak jak Ross 128, około 70 procent wszystkich gwiazd w Drodze Mlecznej to czerwone karły - gwiazdy dużo chłodniejsze i mniejsze od naszego Słońca. W oparciu o wyniki dużych przeglądów wykonywanych w poszukiwaniu egzoplanet, astronomowie szacują, że wiele z tych czerwonych karłów posiada co najmniej jedną egzoplanetę. W ostatnich latach kilka układów planetarnych odkrytych wokół tego typu gwiazd trafiało na pierwsze strony gazet - wśród nich jest także Proxima b, planeta krążąca wokół najbliższej nam gwiazdy (poza Słońcem) czyli Proxima Centauri, oraz siedem planet krążących wokół TRAPPIST-1, gwiazdy niewiele większej od Jowisza. Wykorzystując spektroskop APOGEE, badacze przeanalizowali widmo gwiazdy w bliskiej podczerwieni w celu określenia obfitości węgla, tlenu, magnezu, glinu, potasu, wapnia, tytanu i żelaza w gwieździe. "Możliwości badania bliskiej podczerwieni za pomocą APOGEE, czyli tego zakresu, w którym Ross 128 jest najjaśniejszy, były kluczowe w naszych badaniach" mówi Teske. "Dzięki temu mogliśmy zająć się podstawowymi kwestiami dotyczącymi podobieństwa Ross 128b do Ziemi". Gdy gwiazdy są młode, są one otoczone przez dysk rotującego gazu i pyłu, z których z czasem powstają planety skaliste. Skład chemiczny gwiazdy może wpłynąć na zawartość dysku, a zatem też na mineralogię i budowę wewnętrzną powstających w nim planet. Dla przykładu ilość magnezu, żelaza i krzemu w planecie będzie kontrolowała stosunek mas jądra i płaszcza planety. Badacze ustalili, że Ross 128 charakteryzuje się taką samą obfitością żelaza co Słońce. Choć nie udało się zmierzyć obfitości krzemu, stosunek żelaza do magnezu w gwieździe wskazuje, że jądro planety Ross 128b powinno być większe od ziemskiego. Ponieważ naukowcy znali minimalną masę Ross 128b i obfitości pierwiastków w gwieździe, badacze byli w stanie oszacować zakres promienia planeta, którego nie da się zmierzyć bezpośrednio z uwagi na ułożenie orbity planety wokół gwiazdy względem Ziemi. Informacje o masie i promieniu planety są istotne do zrozumienia z czego może się ona składać, ponieważ oba te pomiary można wykorzystać do obliczenia gęstości planety. Co więcej, kwantyfikując planety w ten sposób, astronomowie uświadomili sobie, że planety o promieniach większych niż 1,7 promienia Ziemi najprawdopodobniej otoczone są przez gazową otoczkę jak Neptun, a planety o mniejszych promieniach prawdopodobnie są bardziej skaliste, tak jak Ziemia. Oszacowany promień Ross 128b wskazuje, że powinna to być planeta skalista. W końcu mierząc temperaturę Ross 128 i szacując promień planety, zespół badaczy był w stanie określić jak dużo promieniowania gwiazdy odbija się od powierzchni Ross 128b, odkrywając, że nasza druga pod względem odległości skalista sąsiadka charakteryzuje się umiarkowanym klimatem. "To niesamowite czego możemy się dowiedzieć o innej planecie określając co promieniowanie jej gwiazdy macierzystej mówi nam o chemii całego układu planetarnego"  mówi Souto. "Choć Ross 128b nie jest bliźniaczką Ziemi i wciąż wiele nie wiemy o jej potencjalnej aktywności geologicznej, byliśmy w stanie wzmocnić swoje stanowisko mówiące o tym, że jest to łagodna planeta, na której powierzchni może znajdować się woda w stanie ciekłym". Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 16453 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kosmicznie barwny krajobraz RCW 38]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/11/kosmicznie-barwny-krajobraz-rcw-38/ Wed, 11 Jul 2018 09:58:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16457 Credit: ESO/K. Muzic[/caption] Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą teleskopu VLT (Very Large Telescope) przedstawiają gromadę gwiazd RCW 38 w całej jej okazałości. Powyższe zdjęcie zostało wykonane podczas testów kamery HAWK-I z układem optyki adaptacyjnej GRAAL. Zdjęcie przedstawia RCW 38 wraz z otaczającymi ją obłokami jasno świecącego gazu w niespotykanej ilości szczegółów takich jak ciemne włókna pyłu przenikające przez jasne jądro tego młodego nagromadzenia gwiazd. Powyższe zdjęcie przedstawia gromadę gwiazd RCW 38 uchwyconą za pomocą kamery HAWK-I obserwującej w podczerwieni i zainstalowanej na teleskopie VLT w Chile. Skupiając się na promieniowaniu podczerwonym, HAWK-I może badać otoczone pyłem gromady gwiazd takie jak RCW 38, dostarczając nam niezwykle szczegółowych obrazów powstających w nim gwiazd. Powyższa gromada zawiera setki młodych, gorących, masywnych gwiazd oddalonych od nas o jakieś 5500 lat świetlnych. Centralny obszar RCW 38 widoczny jest tutaj jako jasny, zabarwiony na niebiesko obszar usiany licznymi, bardzo młodymi gwiazdami i protogwiazdami, które wciąż nie ukończyły procesu formowania. Intensywne promieniowanie emitowane z tych nowo powstałych gwiazd sprawia, że otaczający je gaz zaczyna jasno świecić.  Wyraźnie się on odróżnia od strumieni chłodniejszego pyłu kosmicznego wijącego się  wtym rejonie, który delikatnie świeci ciemnymi odcieniami czerwieni i karminu. Kontrast ten sprawia, że obserwujemy spektakularny widok - istne kosmiczne dzieło sztuki. Wcześniejsze zdjęcia tego regionu wykonane w zakresie optycznym są zupełnie inne - zdjęcia wykonane w pasmie widzialnym przedstawiają znacznie mniej gwiazd, z uwagi na przesłaniający je pył i gaz. Obserwacje w podczerwieni jednak pozwalają nam przeniknąć przez pył, który przesłania całą scenę w zakresie optycznym, i zajrzeć do serca tej gromady gwiazd. HAWK-I zainstalowano na teleskopie nr 4 VLT. Do zadań kamery należy wykonywanie zdjęć pobliskich galaktyk czy dużych mgławic, jak i fotografowanie pojedynczych gwiazd i egzoplanet. GRAAL to układ optyki adaptacyjnej, który umożliwia HAWK-I tworzenie tak spektakularnych zdjęć, jak to powyżej. Wykorzystuje on cztery promienie laserowe rzucające na niebo cztery sztuczne gwiazdy odniesienia, które następnie wykorzystywane są do korygowania obrazu w celu usunięcia wpływu turbulencji atmosferycznych. Powyższe zdjęcie wykonane zostało w ramach serii obserwacji testowych HAWK-I oraz GRAAL. Takie testy stanowią integralny element oddawania do użytku nowych instrumentów zainstalowanych na VLT. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=tvai4hMXSgQ https://www.youtube.com/watch?v=Ocnv8hPm2vE https://www.youtube.com/watch?v=Wc9031e7tNA]]> 16457 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Planetoida Ryugu w obiektywie sondy Hayabusa 2 [bez komentarza]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/11/planetoida-ryugu-w-obiektywie-sondy-hayabusa-2-bez-komentarza/ Wed, 11 Jul 2018 07:16:08 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16462 ]]> 16462 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Dane z sondy Juno wskazują na nieznany wulkan na powierzchni Io]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/14/dane-z-sondy-juno-wskazuja-na-nieznany-wulkan-na-powierzchni-io/ Sat, 14 Jul 2018 18:47:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16468 Na zdjęciu zaznaczono położenie nowego źródła ciepła w pobliżu południowego bieguna Io. Zdjęcie zostało stworzone na podstawie danych zebranych 16 grudnia 2017 roku za pomocą instrumentu JIRAM zainstalowanego na pokładzie sondy Juno.
    Credit: NASA/JPL-Caltech/SwRI/ASI/INAF/JIRAM[/caption] Dane zebrane przez sondę Juno za pomocą instrumentu JIRAM (Jovian InfraRed Auroral Mapper) wskazują na nowe źródło ciepła w pobliżu południowego bieguna księżyca, które może wskazywać na wcześniej nieznany wulkan na powierzchni małego księżyca Jowisza. Dane w zakresie podczerwieni zebrano 16 grudnia 2017 roku, kiedy sonda Juno znajdowała się 470 000 kilometrów od Io. "Nowa gorąca plama na Io, którą zarejestrował JIRAM znajduje się około 300 kilometrów od najbliższej wcześniej znanej plamy" mówi Alessandro Mura, badacz misji Juno z National Institute for Astrophysics w Rzymie. "Nie wykluczamy ruchu lub zmiany wcześniej odkrytej gorącej plamy, ale trudno sobie wyobrazić, że plama przemieszcza się tak znacząco i wciąż uważana jest za ten sam obiekt". Zespół misji Juno kontynuuje analizę danych zebranych podczas przelotu sondy z 16 grudnia, a instrument JIRAM będzie zbierał kolejne dane podczas następnych (jeszcze bliższych) przelotów w pobliżu Io. Wcześniejsze misje NASA, które odwiedziły  układ Jowisza (sondy Voyager 1, Voyager 2, Galileo, Cassini i New Horizons) oraz obserwacje naziemne pozwoliły zlokalizować jak dotąd ponad 150 aktywnych wulkanów na Io. Naukowcy szacują, że na odkrycie czeka wciąż około 250 takich obiektów. Jak dotąd sonda Juno pokonała 235 milionów kilometrów odkąd weszła na orbitę wokół Jowisza 4 lipca 2016 roku. Trzynasty z kolei bliski przelot w pobliżu planety będzie miał miejsce 16 lipca. Sonda Juno wystartowała z Ziemi 5 sierpnia 2011 roku. W ramach swojej misji sonda Juno zbliża się znacząco do chmur Jowisza (nawet na odległość zaledwie 3400 kilometrów)  badając to co znajduje się pod najwyższą warstwą chmur Jowisza oraz analizując zorze. Dzięki temu naukowcy są w stanie lepiej poznać pochodzenie, budowę, atmosferę i magnetosferę Jowisza. Źródło: NASA]]>
    16468 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Obserwatorium Fermi odkryło źródło kosmicznego neutrina]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/15/obserwatorium-fermi-odkrylo-zrodlo-kosmicznego-neutrina/ Sun, 15 Jul 2018 09:35:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16472 Credits: NASA/Fermi and Aurore Simonnet, Sonoma State University[/caption] Po raz pierwszy w historii, korzystając z Kosmicznego Teleskopu Fermi, naukowcy odkryli źródło wysokoenergetycznego neutrina spoza naszej galaktyki. Owo neutrino podróżowało przez 3,7 miliarda lat z prędkością bliską prędkości światła, zanim zostało wykryte na Ziemi. To dalej niż w przypadku jakiegokolwiek innego neutrina, którego źródło dało się zidentyfikować. Wysokoenergetyczne neutrina to niezwykle trudne do złapania cząstki, które według naukowców powstają w najpotężniejszych zdarzeniach w kosmosie, takich jak łączenie galaktyk czy opadanie materii na supermasywne czarne dziury. Podróżują one z prędkościami niemal równymi prędkości światła i bardzo rzadko oddziałują z inną materią, dzięki czemu przemierzają wszechświat nieniepokojone pokonując odległości rzędu miliardów lat świetlnych. Neutrino zostało odkryte przez międzynarodowy zespół naukowców wykorzystujący obserwatorium IceCube Neutrino Observatory w amerykańskiej stacji naukowo-badawczej Amundsen-Scott na Antarktydzie. Teleskop Fermi odkrył źródło neutrina odtwarzając trajektorię jego lotu do rozbłysku promieniowania gamma z odległej supermasywnej czarnej dziury w gwiazdozbiorze Oriona. "Ponownie Fermi pomógł nam dokonał gigantycznego skoku w nowej, powstającej dopiero dziedzinie astronomii" mówi Paul Hertz, dyrektor Działu Astrofizyki w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. "Neutrina i fale grawitacyjne dostarczą nam nowego typu informacji o najbardziej ekstremalnych miejscach we wszechświecie. Jednak aby lepiej zrozumieć, co one nam właściwie mówią, musimy połączyć je z najlepszym 'informatorem' jakiego znają astronomowie - światłem". Naukowcy badają neutrina, promienie kosmiczne oraz promieniowanie gamma, aby lepiej zrozumieć co się dzieje w otoczeniu supernowych, czarnych dziur czy gwiazd. Neutrina ukazują złożone procesy, które zachodzą właśnie w takich miejscach, promienie kosmiczne dostarczają nam informacje o mocy i prędkości tych gwałtownych procesów. Jednak, aby dowiedzieć się co jest źródłem tych neutrin i promieni kosmicznych, trzeba przyjrzeć się promieniowaniu gamma. "Najbardziej ekstremalne kosmiczne eksplozje emitują fale grawitacyjne, a najbardziej ekstremalne kosmiczne akceleratory emitują wysokoenergetyczne neutrina i promienie kosmiczne" mówi Regina Caputo z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland, koordynatorka badań za pomocą teleskopu Fermi LAT. "Dzięki teleskopowi Fermi, promienowanie gamma jest w stanie połączyć każdy z tych nowych kosmicznych sygnałów". https://www.youtube.com/watch?v=vwRSk524dpo&feature=youtu.be Odkrycie stanowi temat dwóch artykułów naukowych opublikowanych w czwartek w periodyku Science. 22 września 2017 roku naukowcy korzystający z IceCube zarejestrowali ślady uderzenia neutrina w lód Antarktydy z energią 300 bilionów elektronowoltów - 45-krotnie wyższą niż osiągana w najsilniejszym akceleratorze cząstek na Ziemi. Tak wysoka energia silnie wskazywała na to, że neutrino musi pochodzić spoza Układu Słonecznego. Prześledzenie ścieżki neutrina w IceCube wskazało naukowcom miejscem na niebie, z którego przybyło neutrino, a zautomatyzowany system ostrzegania poinformował naukowców na całym świecie, że warto obserwować ten obszar w poszukiwaniu flar czy rozbłysków, które mogłyby być związane ze zdarzeniem, które doprowadziło do emisji neutrin. Dane z teleskopu Fermi-LAT ukazały wzmożoną emisję promieniowania gamma z dobrze znanej aktywnej galaktyki. Jest to blazar z supermasywną czarną dziurą o masie milionów-miliardów mas Słońca, która emitują dżety cząstek z prędkością bliską prędkości światła. Blazary są obiektami szczególnie jasnymi i aktywnymi ponieważ jeden z ich dżetów skierowany jest niemal bezpośrednio w stronę Ziemi. [caption id="attachment_16474" align="aligncenter" width="1024"] Odkrycie wysokoenergetycznego neutrino 22 września 2017 roku sprowokowało naukowców do poszukiwania jego źródła - supermasywnej czarnej dziury w odległej galaktyce.
    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center[/caption] Naukowiec z projektu Fermi, Yasuyuki Tanaka z Uniwersytetu w Hiroszimie jako pierwszy połączył neutrino z blazarem TXS 0506+056. "Fermi LAT monitoruje całe niebo w zakresie promieniowania gamma i bezustannie analizuje aktywność 2000 blazarów, ale to TXS 0506 naprawdę się wyróżnia" mówi Sara Buson z Goddard, która wraz z Anną Franckowiak z Deutsches Elektronen-Synchrotron wykonała analizę danych. "Blazar ten znajduje się blisko środka nieba względem IceCube, i w momencie zarejestrowania neutrina był najbardziej aktywny od niemal dekady obserwacji za pomocą teleskopu Fermi". Źródło: NASA https://www.youtube.com/watch?v=pCA47Fo5Yvk]]>
    16472 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają sobowtóra słynnej planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/17/astronomowie-odkrywaja-sobowtora-slynnej-planety/ Tue, 17 Jul 2018 17:34:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16478 Credit: T. Dupuy, M. Liu[/caption] Pozory mogą mylić, także w przypadku planet pozasłonecznych. Astronomowie wykonali zdjęcie nowej planety, która wydaje się niemal dokładnie taka sama jak jeden z najlepiej zbadanych gazowych olbrzymów. Jednak ten sobowtór różni się od niego pod jednym, istotnym względem: pochodzenia. "Odkryliśmy gazowego olbrzyma, który jest praktycznie bliźniakiem wcześniej znanej nam planety, ale okazuje się, że obydwa obiekty uformowały się w zupełnie inny sposób" mówi Trent Dupuy, astronom z Obserwatorium Gemini i główny autor badania. Powstając w gwiezdnych żłobkach pyłu i gazu, gwiazdy rodzą się niczym kocięta w całych miotach, a następnie stopniowo rozchodzą się, każda w swoją stronę, oddalając się od miejsca swoich narodzin. Owe mioty składają się z bardzo różnorodnych gwiazd, od małych niedorostków niezdolnych do wytwarzania własnej energii (brązowe karły) po masywne gwiazdy, które kończą swoje życie w eksplozjach supernowych. W tym burzliwym gąszczu, wokół tych gwiazd powstają także planety. Gdy już w gwiezdnym żłobku wyczerpią się zapasy gazu, gwiazdy wraz ze swoimi planetami opuszczają miejsce narodzin, aby swobodnie przemierzać galaktykę. Właśnie z uwagi na ten exodus, astronomowie podejrzewają, że muszą istnieć planety, które powstały w tym samym obłoku i w tym samym czasie, ale krążące wokół gwiazd, które na przestrzeni eonów oddaliły się od siebie opuszczając miejsce, w którym powstały. "Jak dotąd egzoplanety odkryte metodą bezpośredniego obrazowania były pojedyncze, i każda z nich była inna pod względem wyglądu i wieku. Odkrycie dwóch egzoplanet niemal identycznych a mimo to powstałych na różne sposoby otwiera nam nowe drzwi do zdobywania wiedzy o takich obiektach" mówi Michael Liu, astronom z Uniwersytetu Hawajskiego. Dupuy, Liu wraz ze współpracownikami zidentyfikowali pierwszego takiego sobowtóra planetarnego. Pierwszy obiekt znany jest już od dawna - to beta Pictoris b, planeta o masie 13 mas Jowisza, jedna z pierwszych planet odkrytych metodą bezpośredniego obrazowania już w 2009 roku. Nowy obiekt o nazwie 2MASS 0249 c ma tę samą masę, jasność i widmo co beta Pictoris b. Po odkryciu tego obiektu za pomocą teleskopu CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope), Dupoy wraz ze współpracownikami ustalił, że 2MASS 0249 c oraz beta Pictoris b powstały w tym samym gwiezdnym żłobku. Na pierwszy rzut oka oznacza to, że te dwa obiekty nie tylko są podobne, ale są prawdziwymi bliźniakami. [caption id="attachment_16480" align="aligncenter" width="800"] Widma w podczerwieni 2MASS 0249c oraz beta Pictoris b są do siebie podobne. W przeciwieństwie do tej pierwszej, beta Pictoris b krąży dużo bliżej swojej masywnej gwiazdy macierzystej i skryta jest w jasnym dysku okołogwiezdnym. Credit: T. Dupuy, ESO/A.-M. Lagrange et al[/caption] Niemniej jednak obie planety mają znacząco różne warunki życia, a konkretnie krążą wokół gwiazd różnych typów. Gwiazdą macierzystą dla beta Pictoris b jest gwiazda 10 razy jaśniejsza od Słońca, podczas gdy 2MASS 0249c krąży wokół pary  brązowych karłów 2000 razy słabszych od Słońca. Co więcej, beta Pictoris b znajduje się stosunkowo blisko swojej gwiazdy, w odległości około 9 jednostek astronomicznych, podczas gdy 2MASS 0249c znajduje się 2000 jednostek astronomicznych od swojego macierzystego układu podwójnego. Te drastycznie różne sytuacje wskazują, że okres dojrzewania tych planet przebiegał zupełnie inaczej. Tradycyjny obraz powstawania gazowych olbrzymów, w którym planety zaczynają swoje życie jako małe skaliste jądra krążące wokół swoich gwiazd macierzystych i rosnące poprzez akumulację gazu z dysku otaczającego młodą gwiazdę jest prawdopodobny dla beta Pictoris b. W odróżnieniu od niego, gwiazda macierzysta 2MASS 0249c nie miała wystarczająco dużego dysku, aby powstał w niej gazowy olbrzym, zatem planeta prawdopodobnie powstała bezpośrednio akumulując gaz z pierwotnego gwiezdnego żłobka. "2MASS 0249c oraz beta Pictoris b unaoczniają nam, że natura ma więcej niż jeden sposób tworzenia bardzo podobnych do siebie planet" mówi Kaitlin Kratter, astronomka z Uniwersytetu Arizońskiego.  "beta Pictoris b prawdopodobnie powstała tak jak uważamy, że powstaje większość gazowych olbrzymów. W przeciwieństwie do niej 2MASS 0249c wygląda jak za mały brązowy karzeł, który powstał w procesie kolapsu obłoku gazu. Obydwa obiekty uważane są za egzoplanety, ale 2MASS0249c dowodzi, że taka prosta klasyfikacja może przesłaniać nam skomplikowaną rzeczywistość." Źródło: CFHT]]> 16478 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Superostre zdjęcia z nowego układu optyki adaptacyjnej na VLT]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/18/superostre-zdjecia-z-nowego-ukladu-optyki-adaptacyjnej-na-vlt/ Wed, 18 Jul 2018 15:11:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16483 Teleskop VLT (Very Large Telescope) wykonał pierwsze obserwacje z wykorzystaniem nowego trybu optyki adaptacyjnej zwanego tomografią laserową. Podczas obserwacji uzyskano zaskakująco ostre zdjęcia testowe planety Neptun, gromad gwiazd oraz wielu innych obiektów. Pionierski instrument MUSE pracujący w trybie Narrow-Field przy wykorzystaniu modułu optyki adaptacyjnej GALACSI może teraz wykorzystywać tę technikę do korygowania turbulencji atmosfery na różnych wysokościach. Dzięki temu możliwe jest teraz uzyskiwanie z powierzchni Ziemi zdjęć ostrzejszych w zakresie widzialnym niż za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Połączenie wyjątkowej ostrości zdjęć ze spektroskopowymi zdolnościami MUSE umożliwi astronomom dużo bardziej szczegółowe niż dotychczas badanie właściwości obiektów astronomicznej. Instrument MUSE (Multi Unit Spectroscopic Explorer) zainstalowany na telekopie VLT współpracuje z układem optyki adaptacyjnej GALACSI. Układ ten z kolei wykorzystuje Laser Guide Star Facility, 4LGSSF, podsystem układu Adaptive Optics Facility (AOF). AOF odpowiada za optykę adaptacyjną instrumentów zainstalowanych na Teleskopie UT4. MUSE jest pierwszym instrumentem, który skorzystał z nowego modułu i obecnie korzysta z dwóch trybów optyki adaptacyjnej - szeroko- i wąskokątnego. [caption id="attachment_16485" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie Neptuna wykonane przez VLT z wykorzystaniem/bez wykorzystania układu optyki adaptacyjnej. Credit: ESO/P. Weilbacher (AIP)[/caption] Szerokokątny tryb MUSE w połączeniu z GALACSI w trybie warstwy przyziemnej koryguje wpływ turbulencji atmosferycznych na wysokościach do jednego kilometra nad teleskopem w stosunkowo szerokim polu widzenia. Tryb wąskokątny wykorzystujący tomografię laserową koryguje niemal cały wpływ atmosfery nad teleskopem umożliwiając tworzenie dużo ostrzejszych zdjęć, jednak obejmujących mniejszy obszar nieba. Dzięki nowym możliwościom, ośmiometrowy teleskop UT4 osiąga teoretyczny limit ostrości zdjęć i nie jest już w żaden sposób ograniczany przez wpływ atmosfery. To niezwykle duże osiągnięcie, bowiem teleskop obecnie dostarcza zdjęcia dorównujące ostrością zdjęciom z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Dzięki temu astronomowie będą mogli w niespotykanej dotąd rozdzielczości badać fascynujące obiekty takie jak supermasywne czarne dziury rezydujące w centrach odległych galaktyk, dżety emitowane przez młode gwiazdy, gromady kuliste, supernowe, planety i ich satelity w Układzie Słonecznym itd. [caption id="attachment_16486" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/P. Weilbacher (AIP)/NASA, ESA, and M.H. Wong and J. Tollefson (UC Berkeley)[/caption] Optyka adaptacyjna to technika kompensowania zaburzeń powodowanych przez atmosferę Ziemi, które są jednym z największych ograniczeń teleskopów naziemnych. Te same turbulencje atmosfery, które sprawiają, że gwiazdy mrugają obserwowane gołym okiem, odpowiadają za rozmyte zdjęcia Wszechświata wykonywane za pomocą dużych teleskopów. Światło z gwiazd i galaktyk ulega rozmyciu i zaburzeniu podczas przechodzenia przez atmosferę i astronomowie muszą stosować różne technologie do poprawiania jakości swoich zdjęć. https://www.youtube.com/watch?v=yDMV7kmrfWY W tym celu cztery jasne lasery zainstalowane na UT4 wysyłają kolumny intensywnego pomarańczowego światła o szerokości 30 centymetrów, wzbudzając atomy sodu w wysokich warstwach atmosfery, tworząc ttym samym sztuczne gwiazdy. Układy optyki adaptacyjnej wykorzystują promieniowanie tych gwiazd do ustalenia turbulencji atmosfery i obliczenia korekcji wprowadzanych tysiąc razy na sekundę, które odkształcają zwierciadło wtórne UT4 tak, aby korygowało ono zniekształcenia wprowadzane przez atmosferę. https://www.youtube.com/watch?v=SjSv65FTOFA MUSE nie jest jedynym instrumentem wykorzystującym układ optyki adaptacyjnej AOF. Kolejny układ optyki adaptacyjnej GRAAL jest już wykorzystywany w połączeniu z podczerwoną kamerą HAWK-I. Za kilka lat do użytku wejdzie jeszcze silniejszy instrument ERIS. Razem te nowe osiągnięcia w dziedzinie optyki adaptacyjnej wspomagają naszą już silną paletę teleskopów ESO. Opisywany tutaj tryb stanowi ogromny krok na drodze do teleskopu ELT, który będzie wykorzystywał tomografię laserową do osiągnięcia swoich celów naukowych. Źródło: ESO]]> 16483 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Dane rentgenowskie mogą być pierwszym dowodem na zniszczenie planety przez gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/19/dane-rentgenowskie-moga-byc-pierwszym-dowodem-na-zniszczenie-planety-przez-gwiazde/ Thu, 19 Jul 2018 09:04:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16489 Źródło: NASA/CXC/M.Weiss[/caption] Przez niemal całe stulecie astronomowie łamią sobie głowy osobliwą zmiennością młodych gwiazd w gwiazdozbiorze Byka-Woźnicy jakieś 450 lat świetlnych od Ziemi. Jedna z tych gwiazd wydaje się szczególnie interesująca. Co kilkadziesiąt lat jasność gwiazdy spada na krótko, aby szybko powrócić do poprzedniej jasności. W ostatnich latach astronomowie obserwowali częstsze spadki jasności trwające dłużej niż poprzednie. Co zatem okresowo przesłania gwiazdę? Odpowiedź, według astronomów, może rzucać światło na pewne chaotyczne procesy, które mają miejsce na wczesnym etapie rozwoju gwiazdy. Teraz fizycy z MIT oraz z innych instytucji przeprowadzili obserwacje gwiazdy RW Aur A za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra. W trakcie badań znaleźli dowody na to, co może być przyczyną ostatniego pociemnienia gwiazdy: zderzenie dwóch młodych obiektów planetarnych, które doprowadziło do powstania gęstego obłoku pyłu i gazu. Gdy owe odłamki planetarne opadały na gwiazdę, stworzyły gęstą otoczkę, która tymczasowo przyćmiła światło emitowane przez gwiazdę. "Symulacje komputerowe od dawna przewidują, że planety mogą opadać na młode gwiazdy, jednak jak dotąd niczego takiego nie obserwowaliśmy" mówi Hans Moritz Guenther, badacz z Kavli Institute for Astrophysics and Space Research, który kierował badaniami. "Jeżeli nasza interpretacja danych jest prawidłowa, byłby to pierwszy raz w historii, kiedy udało nam się bezpośrednio zaobserwować młodą gwiazdę w trakcie pochłaniania planety czy też planet." Wcześniejsze pociemnienia gwiazdy także mogły być spowodowane podobnymi zderzeniami dwóch obiektów planetarnych lub dużych odłamków powstałych we wcześniejszych zderzeniach. "To czyste spekulacje, ale jeżeli obserwujemy zderzenie dwóch dużych obiektów, to prawdopodobne jest że wskutek tego zderzenia znajdą się one na nietypowych orbitach, które zwiększają prawdopodobieństwo zderzenia z innymi obiektami" mówi Guenther. Guenther jest głównym autorem artykułu opisującego uzyskane przez badaczy wyniki, a który opublikowany został wczoraj w periodyku Astronomical Journal.  Naukowcy, którzy badają wczesne etapy rozwoju gwiazd często przyglądają się ciemnym obłokom w Byku i Woźnicy, całemu zbiorowi obłoków molekularnych, w których znajdują się gwiezdne żłobki zawierające tysiące młodych gwiazd. Młode gwiazdy powstają wskutek kolapsu zagęszczeń gazu i pyłu występujących właśnie w takich obłokach. Bardzo młode gwiazdy, w przeciwieństwie do gwiazd dojrzałych takich jak Słońce, wciąż otoczone są przez rotujące dyski odłamków, pełne pyłu, gazu i zagęszczeń materii o rozmiarach od małych ziaren pyłu, przez kamienie po młodociane planety. "Jeżeli spojrzymy na nasz układ planetarny, to zobaczymy planety, ale nie zobaczymy masywne dysku wokół słońca" mówi Guenther. "Takie dyski istnieją przez może 5 do 10 milionów lat. W Byku także mamy już wiele gwiazd, które już utraciły swoje dyski, choć część nadal wskazuje na ich obecność. Jeżeli zatem chcesz się dowiedzieć co się dzieje pod koniec procesu rozpraszania dysków okołogwiezdnych, Byk jest właściwym miejscem dla twoich badań". Guenther wraz ze współpracownikami skupił się na gwiazdach, które są jeszcze na tyle młode, aby posiadać własne dyski. W szczególności interesowała ich RW Aur A, która znajduje się przy górnym ograniczeniu zakresu wieku młodych gwiazd, a jej wiek szacuje się na kilka milionów lat. RW Aur A jest składnikiem układu podwójnego, co oznacza, że krąży ona wokół wspólnego środka masy z gwiazdą RW Aur B. Obie gwiazdy mają mniej więcej tę samą masę co Słońce. Od 1937 roku astronomowie rejestrowali znaczące spadki jasności  RW Aur A, do których dochodziło co kilkadziesiąt lat. Każde pociemnienie trwało około miesiąca. W 2011 roku gwiazda pociemniała ponownie, tym razem jednak na około pół roku. Po tym czasie gwiazda wróciła do poprzedniej jasności, aby pociemnieć znowu w połowie 2014 roku. W listopadzie 2016 roku gwiazda powróciła do pełnej jasności. Astronomowie podejrzewają, że owe pociemnienia spowodowane są przez przechodzące między gwiazdą a nami strumienie gazu na zewnętrznej krawędzi dysku. Inni naukowcy podejrzewają, że pociemnienia mają źródło w procesach zachodzących bliżej centrum gwiazdy. "Chcieliśmy przebadać materię, która przesłania gwiazdę, a która z pewnością i tak w jakiś sposób związana jest z dyskiem" mówi Guenther. W styczniu 2017 roku RW Aur A pociemniała ponownie, a zespół badaczy wykorzystał Obserwatorium Rentgenowskie Chandra do obserwacji gwiazdy w zakresie promieniowania rentgenowskiego. "Promieniowanie rentgenowskie pochodzi z gwiazdy, a widmo rentgenowskie ulega zmianom gdy promienie przechodząc przez gaz wypełniający dysk" mówi Guenther. "Poszukujemy w tych promieniach X okreslonych sygnatur pozostawionych przez gaz." Łącznie Chandra zarejestrowała 50 kilosekund czyli prawie 14 godzin danych rentgenowskich emitowanych przez gwiazdę. Po przeanalizowaniu tych danych, badacze doszli do kilku zaskakujących wniosków: otaczający gwiazdę dysk zawiera ogromne ilości materii; gwiazda jest dużo gorętsza niż tego oczekiwano, a dysk zawiera dużo więcej żelaza niż oczekiwano - nie tak dużo jak na Ziemi, ale więcej niż w typowym księżycu Układu Słonecznego. (Nasz własny Księżyc ma jednak dużo więcej żelaza niż ów dysk). Ten ostatni punkt szczególnie zaintrygował naukowców. Zazwyczaj rentgenowskie widmo gwiazdy zawiera sygnatury różnych pierwiastków takich jak tlen, żelazo, krzem czy magnez, a ilość każdego z tych pierwiastków zależy od temperatury panującej w dysku otaczającym gwiazdę. "Tutaj widzimy dużo więcej, 10 razy więcej, żelaza niż kiedykolwiek wcześniej, co jest bardzo nietypowe, ponieważ zazwyczaj gwiazdy aktywne i gorące mają mniej żelaza niż inne, podczas gdy ta ma więcej. Skąd się zatem wzięło to całe żelazo?" Badacze podejrzewają, że to nadmiarowe żelazo może pochodzić z jednego z dwóch możliwych źródeł. Pierwszy jest zjawisko znane jako pułapka ciśnienia pyłu, w której małe ziarna lub cząstki takie jak żelazo mogą zostać uwięzione w "strefach śmierci" dysku.  Gdy struktura dysku nagle się zmienia, na przykład podczas bliskiego przejścia drugiej gwiazdy, powstałe w ten sposób siły pływowe mogą uwolnić uwięzione cząstki, które mogą następnie opaść na gwiazdę. Druga opcja jest dla Guenthera nieco bardziej przekonująca. W tym scenariuszu nadmiar żelaza powstaje gdy dwa planetezymale, zarodki obiektów planetarnych zderzają się ze sobą, powodując powstanie gęstego obłoku cząstek. Jeżeli jedna lub obie planety biorące udział w zderzeniu są w części zbudowane z żelaza, ich zderzenie może doprowadzić do uwolnienia dużej ilości żelaza do dysku gwiazdy i tymczasowo przesłonić jego promieniowanie gdy owa materia opada na gwiazdę. "W młodości gwiazdy może dochodzić do wielu różnych procesów, ale te dwa scenariusze mogą doprowadzić do tego co udało nam się zaobserwować" mówi Guenther. Badacze planują dalsze obserwacje gwiazdy, w których będą sprawdzali czy zmienia się ilość żelaza otaczającego gwiazdę - w ten sposób można byłoby ustalić  rozmiar źródła żelaza. Jeżeli dla przykładu za rok zaobserwowanoby tę samą ilość żelaza, oznaczałoby to, że pochodzi ono ze stosunkowo masywnego źródła, takiego jak zderzenie planet. Źródło: MIT]]> 16489 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gdzie poszukiwać oznak życia na Tytanie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/20/gdzie-poszukiwac-oznak-zycia-na-tytanie/ Fri, 20 Jul 2018 17:06:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16505 Spojrzenie na Tytana z pokładu sondy Cassini. Część dużych jezior metanu i etanu widać nawet przez mgłę. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SSI[/caption] Najnowsze wyniki badań naukowych opublikowane w periodyku Astrobiology wskazują, że duże kratery są najlepszym miejscem do poszukiwań składników, z których mogło rozwinąć się życie na Tytanie, największym księżycu Saturna. Pokryty lodem Tytan pokryty jest związkami organicznymi, jeziorami ciekłego metanu i otoczony jest gęstą, mglistą atmosferą azotu i metanu. To wszystko aż prosi się o zadanie pytania: dlaczego nie ma żadnego życia na tym zaskakująco podobnym do Ziemi globie. Być może to temperatura wynosząca -179 stopni Celsjusza hamuje wszelkie reakcje biochemiczne. Czy jest zatem jakiekolwiek miejsce na Tytanie, gdzie możemy mieć nadzieję na odkrycie na przykład aminokwasów? Wykorzystując zdjęcia i dane z sondy Cassini oraz próbnika Huygens, naukowcy pracujący pod kierownictwem dr Catherine Neish, planetolożki z University of Western Ontario specjalizującej się w kraterach impaktowych, rozpoczęli poszukiwania najlepszych miejsc do poszukiwania związków biologicznych na powierzchni Tytana. Życie, takie jakie znamy, opiera się na związkach węgla i wykorzystuje wodę jako rozpuszczalnik. Powierzchnia Tytana jest bogata w związki węgla (węglowodory), o których wiemy, że tworzą aminokwasy, budulec białek niezbędnych do życia, wystawione na działanie wody w stanie ciekłym. Tu właśnie leży problem: Tytan jest dużo za zimny, aby na jego powierzchni mogła występować woda w stanie ciekłym. Niemniej jednak jest nadzieja. Pomiary radarowe wykonane za pomocą sondy Cassini, która krążyła wokół Saturna przez 13 lat, pozwoliły przeniknąć optycznie gęstą i nieprzejrzystą atmosferę Tytana, odsłaniając przed nami powierzchnię tego enigmatycznego globu. Nie spodziewaliśmy się tego co ujrzeliśmy - Tytan jest aktywny. Radar zainstalowany na Cassini odsłonił przed nami jeziora, wydmy, góry, doliny rzeczne i niewiele kraterów, co wskazuje, że na powierzchni Tytana zachodzą procesy wypełniania lub erozji starszych kraterów. Odkrycie globu podobnego do Ziemi w odległości dziewięciokrotnie większej od Słońca było czymś monumentalnym. W środowisku tak podobnym do ziemskiego, gdzie byłoby najlepiej szukać śladów życia? Choć metanowe jeziora mogłyby wydawać się oczywistym wyborem, Neish wraz ze współpracownikami odkryła, że kratery oraz kriowulkany mogą być najciekawszymi miejscami. Proces powstawania obu tych formacji daje nadzieję na to, że kiedyś mogło w nich dochodzić do stopienia lodowej skorupy Tytana w ciekłą wodę, co jest niezbędnym krokiem do powstania złożonych biomolekuł. Dr Morgan Cable, technolog z Jet Propulsion Laboratory jest ekspertem od tolinów (związków organicznych powstałych wskutek działania na proste mieszaniny gazu promieniowania kosmicznego). "Kiedy zmieszamy toliny z wodą w stanie ciekłym, szybko otrzymamy aminokwasy. Zatem każde miejsce gdzie jest ciekła woda na powierzchni Tytana lub blisko tej powierzchni, może być miejscem powstawania prekursorów życia - biomolekuł - które byłyby niezwykle istotne dla życia takiego jakie znamy" mówi Cable. [caption id="attachment_16507" align="aligncenter" width="499"] Sotra Facula to jeden z kriowulkanów na pwierzchni Tytana.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/USGS/University of Arizona[/caption] To na co w takim razie postawić: na kratery czy na kriowulkany? Według Neish jednoznaczną odpowiedzią są kratery, pomimo tego, że nie ma ich tak wiele na Tytanie jak na naszym Księżycu. "Kratery wyraźnie zwyciężyły z trzech powodów" mówi Neish reporterom Astrobiology Magazine. "Po pierwsze, jesteśmy pewni obecności kraterów na Tytanie. Powstawanie kraterów jest bardzo powszechnym procesem geologicznym i obserwujemy mnóstwo okrągłych struktur na powierzchni, które prawie na pewno są kraterami" mówi Neish.

    Puls Kosmosu istnieje tylko dzięki swoim Patronom.

    Aktualnie zaledwie 54 osoby odpowiadają za to, że tysiące codziennie mogą czytać co nowego dzieje się w świecie astronomii, astrofizyki i kosmologii.

    Jeżeli podoba Ci się to co tutaj robię - wspieraj naszą działalność już od 5 PLN miesięcznie, aby Puls Kosmosu mógł pozostać medium dostępnym dla wszystkich, a nie tylko dla subskrybentów.

    Twoje wsparcie naprawdę dużo znaczy.

     
    "Po drugie, kratery prawdopodobnie mogły topić znacznie więcej wody niż kriowulkany, a to oznacza, że owa woda dłużej by zamarzała, a to znaczy, że woda w stanie ciekłym byłaby  w nich obecna nieco dłużej" mówi Neish zaznaczając, że woda w stanie ciekłym jest kluczowa do rozpoczęcia złożonych reakcji chemicznych. "Po trzecie, kratery impaktowe powinny prowadzić do osiągnięcia przez stopioną wodę wyższej temperatury niż kriowulkany" mówi Neish. Gorętsza woda oznacza szybsze tempo reakcji chemicznych, które mogłyby prowadzić do powstania związków biologicznych. "W takim środowisku woda mogłaby pozostawać ciekła przez tysiące lat lub nawet dłużej" mówi Cable. Kriowulkany nie są takie gorące. "Gdy dochodzi do erupcji kriowulkany, zazwyczaj dzieje się to tuż przy temperaturze topnienia lodu. Uważamy zatem, że jakakolwiek "lawa" na Tytanie byłaby pełna amoniaku, który obniża temperaturę zamarzania, zatem byłaby ona niezwykle zimna" mówi Neish. [caption id="attachment_16508" align="aligncenter" width="1024"] Sotra Facula to jeden z kriowulkanów na Tytanie. Źródło: NASA/JPL-Caltech/USGS/Univ. of Arizona[/caption] Ostatnim gwoździem do trumny tych lodowych wulkanów jest fakt, że kriowulkanizm jest dużo rzadszym i przejściowym procesem. Wyobraź sobie lód, który ma niższą gęstość od wody, unoszący się w szklance wody. "Wypchnięcie wody spod lodu na jego powierzchnie jest niezwykle trudne, gdy mamy do czynienia z taką różnicą gęstości. Kriowulkanizm jest znacznie bardziej wymagający, a na powierzchni Tytana mamy bardzo mało dowodów na tego typu aktywność". W rzeczy samej, kriowulkanizm może nawet nie istnieć na Tytanie. "Sotra Facula (górzysta struktura na Tytanie, która wydaje się mieć przypominającą kalderę depresję) jest prawdopodobnie najlepszym i jedynym przykładem kriowulkanu na Tytanie, a więc ten proces jest znacznie rzadszy, jeżeli w ogóle tam istnieje". Kratery Sinlap (112 km średnicy), Selk (90 km) oraz Menrva (392 km), które są największymi świeżymi kraterami na Tytanie, są najlepszymi miejscami do poszukiwań kiedy już będziemy mieli zdolność poszukiwania biomolekuł na Tytanie. Do tego niezbędna jest sonda, która wylądowałaby na Tytania i wykonała pomiary na miejscu. Jednak czy to właśnie te miejsca powinny być celami następnej misji do Tytana? Nie wszyscy są przekonani. "Nawet z takimi wynikami, wciąż nie wiemy gdzie szukać" mówi dr David Grinspoon z Planetary Science Institute. "Nie wykorzystałbym tych wyników do określenia celów dla kolejnej misji do Tytana. Jeszcze nie teraz". Zamiast tego Grinspoon chciałby przeanalizować więcej miejsc na Tytanie. "Ponieważ tak mało wiemy o tym globie, rozsądniejszym byłoby najpierw scharakteryzować większą paletę miejsc na Tytanie, a dopiero potem wysłać misję w jakieś konkretne miejsce" dodaje. Niemniej jednak, choć Tytan jest fascynujący, poszukiwanie składników życia na tym mroźnym globie musi się gdzieś zacząć, a wyniki najnowszych badań dają nam nie jedno,  a trzy potencjalne miejsca, w których moglibyśmy zacząć swoje poszukiwania. Źródło: Astrobiology Magazine]]>
    16505 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Księżyc okiem LRO na 60. rocznicę powstania NASA (fullscreen)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/20/ksiezyc-okiem-lro-na-60-rocznice-powstania-nasa-fullscreen/ Fri, 20 Jul 2018 19:54:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16514 ]]> 16514 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[NASA przygotowuje się do startu sondy Parker Solar Probe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/23/nasa-przygotowuje-sie-do-startu-sondy-parker-solar-probe/ Mon, 23 Jul 2018 12:56:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16520 Wczesną porą któregoś sierpniowego poranka Przylądek Canaveral na Florydzie rozświetli się wraz ze startem sondy Parker Solar Probe. Nie wcześniej niż 6 sierpnia 2018 roku rakieta Delta IV Heavy wystartuje w przestrzeń kosmiczną wynosząc sondę wielkości samochodu osobowego, która zbada Słońce z najmniejszej jak dotąd odległości.

    20 lipca 2018 roku Nicky Fox, naukowiec projektu Parker Solar Probe z Johns Hopkins University APL w Laurel w stanie Maryland oraz Alex Young, zastępca dyrektora ds. naukowych w Heliophysics Science Division w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, omówili cele naukowe oraz technologie stojące za Parker Solar Probe. "Od dziesięcioleci badamy Słońce, a teraz w końcu zmierzamy tam gdzie dzieje się prawdziwa akcja" mówił Young. https://www.youtube.com/watch?v=i_z19KPvV1w Nasze Słońce jest dużo bardziej złożone niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Zamiast stałego, niezmiennego dysku widocznego gołym okiem, Słońce jest dynamiczną i magnetycznie aktywną gwiazdą. Atmosfera Słońca bezustannie emituje namagnetyzowaną materię, która wypełnia nasz układ słoneczny znacznie poza orbitą Plutona wpływając na każdy glob, który napotka na swojej drodze. Zwoje energii magnetycznej mogą prowadzić do rozbłysków promieniowania oraz strumieni cząstek, które przemierzają przestrzeń kosmiczną powodując zakłócenia w naszej atmosferze, czasami wpływając na sygnały radiowe i telekomunikacyjne w pobliżu Ziemi. Wpływ aktywności słonecznej na Ziemię oraz inne planety nazywa się pogodą kosmiczną, a kluczem do jej zrozumienia jest poznanie samego Słońca. "Energia słoneczna bezustannie przepływa przez nasz świat" mówi Fox. "I choć wiatr słoneczny jest niewidoczny, możemy obserwować jak otacza nasze bieguny powodując powstawanie zorzy polarnych, które choć piękne - ukazują nam ogromne ilości energii i cząstek przedostających się przez naszą atmosferę. Słabo rozumiemy mechanizmy, które kierują w naszą stronę wiatr słoneczny, i właśnie w celu ich zrozumienia wybieramy się w kierunku słońca". [caption id="attachment_16522" align="aligncenter" width="1024"] Credits: NASA/Johns Hopkins APL/Ed Whitman[/caption] I tu właśnie pojawia się sonda Parker Solar Probe. Na pokładzie znajduje się cała paleta instrumentów do badania Słońca z daleka oraz na miejscu, bezpośrednio. Łącznie, dane z tych najnowocześniejszych instrumentów powinny pomóc naukowcom odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania dotyczące naszej gwiazdy dziennej. Jedno z tych pytań dotyczy przyspieszenia wiatru słonecznego, ciągłego wypływu materii ze Słońca. Choć w dużej mierze rozumiemy pochodzenie wiatru słonecznego na Słońcu, wiemy że jest pewien punkt - jak dotąd niezaobserwowany - w którym wiatr słoneczny przyspieszany jest do prędkości naddźwiękowych. Dane wskazują, że te zmiany zachodzą w koronie, regionie atmosfery Słońca, przez który sonda Parker Solar Probe przeleci bezpośrednio. Po drugie, naukowcy mają nadzieję poznać sekrety potężnych temperatur korony. Widoczna powierzchnia Słońca ma temperaturę około 6000 stopni Celsjusza - jednak z jakiegoś, jeszcze nie znanego, powodu, korona jest setki razy gorętsza i temperatura tam dochodzi do milionów stopni. To sprzeczne z intuicją, skoro energia Słońca wytwarzana jest w jego jądrze. [caption id="attachment_16523" align="aligncenter" width="1024"] Korona Słońca widoczna podczas całkowitego zaćmienia Słońca. Credits: NASA/Gopalswamy[/caption] "To zupełnie tak jakbyśmy odchodząc od ogniska nagle poczuli intensywny wzrost temperatury" mówi Fox. W końcu, instrumenty sondy Parker Solar Probe powinny odsłonić przed nami mechanizmy stojące za przyspieszaniem energetycznych cząstek, które osiągają prędkości rzędu połowy prędkości światła, uciekając ze słońca. Takie cząstki mogą zakłócać pracę elektroniki satelitów, szczególnie tych znajdujących się poza polem magnetycznym Ziemi. Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania sonda parker Solar Probe wyposażona została w cztery zestawy instrumentów:
    • FIELDS mierzy pola elektryczne i magnetyczne wokół sondy, rejestruje  z dużą rozdzielczością fale i turbulencje w wewnętrznej heliosferze pozwalając nam zrozumieć pola związane z falami, falami uderzeniowymi i rekoneksją magnetyczną,
    • WISPR (Wide-Field Imager for Parker Solar Probe) - to jedyna kamera zainstalowana na pokładzie sondy. WISPR będzie miał za zadanie wykonywanie zdjęć struktur takich jak CME (koronalne wyrzuty masy), dżety oraz inne formy materii emitowanej ze Słońca,
    • SWEAP (Solar Wind Electrons Alphas and Protons Investigation) będzie zliczał najczęściej występujące cząstki wiatru słonecznego - elektrony, protony i jony helu, mierząc ich prędkość, gęstość i temperaturę, dzięki czemu lepiej poznamy wiatr słoneczny oraz plazmę koronalną.
    • ISʘIS (Integrated Science Investigation of the Sun, ʘ jest tutaj symbolem Słońca) będzie mierzył cząstki w szerokim zakresie energii. Mierząc elektrony, protony i jony, ISʘIS lepiej pozna cykl życia cząstek - ich źródło, źródło ich przyspieszenia oraz ucieczkę w przestrzeń międzyplanetarną.
    Sonda Parker Solar Probe czeka na swój czas od ponad sześćdziesięciu lat. Od początku Ery Kosmicznej, ludzkość poznaje pełen zakres silnego wpływu Słońca na Układ Słoneczny. W 1958 roku, fizyk Eugene Parker opublikował przełomowy artykuł naukowy opisując w nim wiatr słoneczny. Obecnie przygotowywana sonda nosi jego imię - to pierwsza sonda nazwana na cześć żyjącego człowieka. Dopiero w ostatnich kilku dekadach technologia umożliwiła nam urzeczywistnienie wizji sondy Parker Solar Probe. Kluczem do stworzenia sondy były trzy przełomy: najnowocześniejsza osłona termiczna, system chłodzenia paneli słonecznych oraz zaawansowany system zarządzania usterkami. "Osłona termiczna jest jednym z tych elementów, które umożliwiły realizację tej misji" mówi Andy Driesman, menedżer projektu PSP w Johns Hopkins APL. "To ona pozwala instrumentom sondy pracować w temperaturze pokojowej". Pozostałe kluczowe innowacje to system chłodzenia paneli słonecznych oraz pokładowe systemy zarządzania usterkami. System chłodzenia paneli słonecznych umożliwia panelom wytwarzanie energii przy intensywnym ładunku termicznym, a system zarządzania usterkami chroni sondę podczas długich okresów czasu, w których nie będzie ona mogła komunikować się z Ziemią. Choć rakieta Delta IV Heavy jest jedną z najpotężniejszych rakiet na Ziemi, to Parker Solar Probe jest stosunkowo niewielkim obiektem. Jednak PSP potrzebuje ogromnych ilości energii - start i osiągnięcie właściwej orbity  w kierunku Słońca wymaga dużych ilości energii . Dzieje się tak ponieważ jakikolwiek obiekt wysyłany z Ziemi zaczyna podróż z prędkością zbliżoną do prędkości Ziemi wokół Słońca, a zatem obiekt musi osiągnąć potężną prędkość aby przeciwdziałać temu pędowi, zmienić kierunek i zbliżyć się do Słońca. Pierwszym celem misji będzie Wenus. Aby dotrzeć do Słońca, energia podczas startu sondy jest 55 razy większa od tej potrzebnej do dotarcia do Marsa i dwukrotnie większa od energii niezbędnej do wysłania sondy do Plutona. Źródło: NASA ]]>
    16520 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Wysokie chmury Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/23/wysokie-chmury-jowisza/ Mon, 23 Jul 2018 14:26:33 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16525 Credits: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Jason Major[/caption] Powyższe zdjęcie przedstawia formację wysokich chmur otoczoną wirującymi strukturami w północno-północnym pasie  umiarkowanym Jowisza. Północna-północny pas umiarkowany jest jednym z wielu barwnych, wirujących pasów chmur na Jowiszu. Naukowcy od dekad zastanawiają się jak głębokie są owe pasy chmur. Pomiary grawitacyjne wykonane za pomocą sondy Juno podczas bliskich jej przelotów w pobliżu planety pozwoliły naukowcom odpowiedzieć na to pytanie. Juno odkryła, że owe pasy widoczne w atmosferze Jowisza sięgają głęboko, bowiem aż na 3000 km wgłąb atmosfery planety. Sonda Juno wykonała powyższe zdjęcie 15 lipca 2018 roku podczas czternastego z kolei przelotu w pobliżu Jowisza. W momencie wykonywania zdjęcia sonda znajdowała się 6200 kilometrów od szczytów chmur Jowisza. Zdjęcie obrobił Jason Major. Źródło: NASA ]]> 16525 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[W Grupie Lokalnej była kiedyś jeszcze jedna masywna galaktyka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/23/w-grupie-lokalnej-byla-kiedys-jeszcze-jedna-masywna-galaktyka/ Mon, 23 Jul 2018 16:43:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16530 Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Michigan dowiedli, że Galaktyka Andromedy, nasza najbliższa, duża, galaktyczna sąsiadka, rozerwała i pożarła masywną galaktykę jakieś dwa miliardy lat temu. Choć została ona w dużej mierze rozszarpana, owa masywna galaktyka pozostawiła po sobie mnóstwo śladów: niemal niewidoczne halo gwiazd większe od samej Galaktyki Andromedy, subtelny strumień gwiazd i osobną enigmatyczną galaktykę M32. Odkrycie i zbadanie tej zdziesiątkowanej galaktyki pomoże astronomom zrozumieć ewolucję oraz mechanizmy przetrwania dużych kolizji takich dyskowych galaktyk jak Droga Mleczna. Zaburzona galaktyka, nazwana M32p była trzecią pod względem wielkości galaktyką w Lokalnej Grupie, plasując się tuż za Drogą Mleczną i Galaktyką Andromedy. Wykorzystując modele komputerowe Richard D'Souza oraz Eric Bell z Uniwersytetu Stanu Michigan byli w stanie zebrać te dowody i odkryć tę dawną siostrę Drogi Mlecznej. Wyniki swoich badań opublikowali w periodyku Nature Astronomy. Naukowcy od dawna wiedzieli, że to niemal niewidoczne duże halo gwiazd otatczające galaktyki zawiera pozostałości mniejszych, wcześniej pożartych galaktyk. Naukowcy zakładają, że galaktyka taka jak M31 mogła już pożreć całe setki mniejszych od siebie galaktyk. Badacze spodziewali się zatem, że sprawi to, że będzie niezwykle trudno czegokolwiek dowiedzieć się o którejkolwiek z nich. Wykorzystując nowe symulacje komputerowe, naukowcy byli w stanie wywnioskować, że nawet mimo tego, że Galaktyka w Andromedzie skonsumowała wiele mniejszych towarzyszek, większość gwiazd w zewnętrznym słabym halo Andromedy pochodzi z rozerwania jednej dużej galaktyki. "To była swego rodzaju nasza eureka! Uświadomiliśmy sobie, że możemy wykorzystać te informacje o zewnętrznym gwiezdnym halo Andromedy do wyprowadzenia właściwości największej z tych rozerwanych galaktyk" mówi D'Souza, główny autor opracowania. "Astronomowie już od tak dawna badają Lokalną Grupę - Drogę Mleczną, Andromedę i jej towarzyszki. Szokiem zatem było uświadomienie sobie, że Droga Mleczna miała jeszcze jedną dużą siostrę, o której do teraz nie wiedzieliśmy" mówi Bell, profesor astronomii na U-M. Owa galaktyka nazwana M32p, która została rozerwana przez Galaktykę Andromedy, była co najmniej dwudziestokrotnie większa od jakiejkolwiek galaktyki, która połączyła się z Drogą Mleczną. M32p była masywna, i pod względem rozmiarów i masy większe od niej były tylko Droga Mleczna i M31. Najnowsze prace mogą także pomóc rozwiązać odwieczną zagadkę powstania enigmatycznej galaktyki satelitarnej Andromedy - M32. Badacze sugerują bowiem, że zwarta i gęsta M32 jest w rzeczywistości jądrem M32p, które przetrwało zderzenie niczym pestka śliwki. "M32 jest dziwaczna" mówi Bell. "Choć wygląda na kompaktowy przykład starej galaktyki eliptycznej, w rzeczywistości ma w sobie mnóstwo młodych gwiazd. To jedna z najbardziej kompaktowych galaktyk we Wszechświecie". Badania mogą wpłynąć także na tradycyjne rozumienie procesów ewolucji galaktyk. Naukowcy uświadomili sobie, że dysk Andromedy przetrwał zderzenie z masywną galaktyką, co stoi w sprzeczności z powszechną wiedzą, że takie duże zderzenia niszczą dyski i prowadzą do powstania galaktyk eliptycznych. Moment zderzenia może także tłumaczyć zagęszczenie dysku Andromedy jak i wzrost aktywności gwiazdotwórczej, które miały miejsce dwa miliardy lat temu, a o których donieśli niezależnie badacze z Francji na początku tego roku. "Galaktyka Andromedy podczas wzrostu aktywności gwiazdotwórczej mogła wyglądać zupełnie inaczej 2 miliardy lat temu. Gdy byłem na studiach mówiono nam, że zrozumienie procesu powstawania Galaktyki Andromedy i M32 znacząco wpłynie na naszą wiedzę o procesach powstawania galaktyk w ogóle" mówi Bell. Źródło: University of Michigan Jak wygląda M31? Sami zobaczcie (koniecznie pełen ekran) https://www.youtube.com/watch?v=udAL48P5NJU]]> 16530 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Mapy promieniowania na Europie a poszukiwanie śladów życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/24/mapy-promieniowania-na-europie-a-poszukiwanie-sladow-zycia/ Tue, 24 Jul 2018 15:34:53 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16533 Promieniowanie z Jowisza może niszczyć cząsteczki na powierzchni Europy. Materia pochodząca z oceanów Europy, która wydostaje się na powierzchnię będzie bombardowana promieniowaniem, które szybko będzie niszczyło jakiekolwiek biosygnatury czy chemiczne oznaki, które mogłyby świadczyć o obecności życia w oceanie. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Najnowsze mapy promieniowania docierającego do powierzchni lodowego księżyca Jowisza, Europy pozwalają naukowcom określić gdzie powinni patrzeć - i jak głęboko muszą sięgnąć - poszukując oznak przyjazności dla życia oraz biosygnatur. Odkąd sonda Galileo dostarczyła nam silnych dowodów na obecność globalnego oceanu pod lodową skorupą Europy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, naukowcy uważają ten księżyc za jedno z najbardziej obiecujących miejsc w Układzie Słonecznym do poszukiwania składników życia. Mamy także dowody na słoną wodę pod powierzchnią, starającą się przedostać na powierzchnię. Badając tę materię z wnętrza, naukowcy opracowujący przyszłe misje, mają nadzieję dowiedzieć się więcej o tym czy ocean Europy sprzyja powstawaniu życia. Niemniej jednak powierzchnia Europy  jest bezustannie i intensywnie bombardowana promieniowaniem Jowisza. To promieniowanie może niszczyć lub zmieniać materię transportowaną na powierzchnię, przez co naukowcy mogą mieć trudności z określeniem czy owa materia faktycznie stanowi odpowiednik tej znajdującej się w oceanie pod powierzchnią. Z uwagi na nadchodzące pierwsze sondy, których celem będzie eksploracja Europy, naukowcy wzięli się do rozwiązania niektórych problemów: gdzie promieniowanie jest najbardziej intensywne? Jak głęboko docierają energetyczne cząstki? Jak owo promieniowanie wpływa na to, co znajduje się na i pod powierzchnią - włącznie z biosygnaturami, które mogłyby wskazywać na istnienie życia. Najnowszy artykuł naukowy opublikowany dzisiaj w periodyku Nature Astronomy stanowi najbardziej kompletny model i mapę promieniowania na Europie. Głównym autorem opracowania jest Tom Nordheim, badacz z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Jeżeli chcemy zrozumieć co się dzieje na powierzchni Europy i jaki ma to związek z oceanem, musimy przede wszystkim zrozumieć promieniowanie. Czego poszukujemy analizując materię pochodzącą z warstwy podpowierzchniowej? Czy powie nam ona co się znajduje w oceanie czy jedynie co się stało z materią wskutek promieniowania?" Wykorzystując dane z przelotu sondy Galileo w pobliżu Europy dwie dekady temu oraz pomiary elektronów wykonane przez sondę Voyager 1, Nordheim wraz ze swoim zespołem bliżej przyjrzał się elektronom uderzającym w powierzchnię księżyca. Badacze odkryli, że dawki promieniowania różnią się w zależności od lokalizacji. Najsilniejsze promieniowanie skoncentrowane jest w strefach wokół równika, a maleje im bliżej biegunów. Po naniesieniu na mapę, strefy silnego promieniowania przyjmują kształty owalne połączone wąskimi końcami, które pokrywają ponad połowę księżyca. Teraz naukowcy wiedzą gdzie znajdują się obszary najmniej zmienione przez promieniowanie. To może być kluczowa informacja dla badaczy konstruujących sondę Europa Clipper (JPL), która po wejściu na orbitę wokół Jowisza będzie monitorowała Europę w trakcie 45 bliskich przelotów w jej pobliżu. Sonda może zostać wyniesiona w przestrzeń kosmiczną już w 2022 roku, a na jej pokładzie znajdą się kamery, spektrometry, instrumenty badające plazmę oraz radary - wszystko w celu zbadania składu powierzchni księżyca i jego oceanów, oraz materii uwalnianej z powierzchni Europy. W swoim najnowszym artykule, Nordheim nie ograniczył się jedynie do dwuwymiarowej mapy. Poszedł o krok dalej badając jak głęboko pod powierzchnię dociera promieniowanie. Tym samym udało się stworzyć trójwymiarowe modele najbardziej intensywnego promieniowania na Europie. Wyniki mówią nam jak głęboko naukowcy muszą się wkopać lub wwiercić podczas potencjalnych przyszłych misji lądowników, aby odkryć jakiekolwiek biosygnatury. Odpowiedź waha się od 10-20 centymetrów w strefach najsilniejszego promieniowania, do 1 centymetra na wyższych szerokościach i w pobliżu biegunów księżyca. Aby dojść do tych wniosków Nordheim przetestował wpływ promieniowania na aminokwasy, które są najprostszymi cząsteczkami kwalifikującymi się jako potencjalne biosygnatury. Obecnie zespół misji Europa Clipper analizuje możliwe trajektorie lotu i proponowane przeloty nad wieloma regionami Europy, które doświadczają najniższych ilości promieniowania. Źródło: NASA]]> 16533 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Skąd bierze się pył na Marsie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/24/skad-sie-bierze-pyl-na-marsie/ Tue, 24 Jul 2018 18:56:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16537 Fragment formacji Medusae Fossae na Marsie ukazujący skutki miliardów lat erozji. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu HiRISE zainstalowanego na pokładzie sondy MRO Źródło: NASAJPL/University of Arizona[/caption] Pył pokrywający większą część powierzchni Marsa pochodzi w dużej mierze z jednej rozciągającej się na tysiąc kilometrów formacji geologicznej w pobliżu równika Czerwonej Planety, donoszą astronomowie. Artykuł naukowy opublikowany w periodyku Nature Communications dowodzi zgodności chemicznej pomiędzy pyłem w atmosferze Marsa i formacją Medusae Fossae (MFF). "Mars byłby znacznie mniej zapylony gdyby nie ten jeden potężny depozyt ulegający stopniowej erozji i zanieczyszczający praktycznie całą planetę" mówi współautor opracowania Kevin Lewis, profesor planetologii na Johns Hopkins University. W filmie "Marsjanin" burza pyłowa powoduje ciąg wydarzeń, który sprawia, że na Czerwonej Planecie pozostaje astronauta grany przez Matta Damona. Tak jak w tym filmie, pył na Marsie stwarza zagrożenie dla prawdziwych misji, takich jak chociażby łazik Spirit. Drobny, przypominający puder materiał dostaje się do środka drogich instrumentów oraz pokrywa panele słoneczne niezbędne do zasilania całego urządzenia. Na Ziemi pył oddzielany jest od miękkich formacji skalnych siłami natury: przez wiatr, wodę, lodowce, wulkany i uderzenia meteorytów. Przez ponad 4 miliardy lat jednak strumienie wody i przesuwające się lodowce także przyczyniły się do globalnych zapasów pyłu na Marsie. Choć kratery meteorytowe występują praktycznie wszędzie na czwartej planecie od Słońca, fragmenty powstałe wskutek uderzeń są zazwyczaj większe od drobnych cząstek, z których składa się marsjański pył. "W jaki sposób Mars tworzy tak dużo pyłu, przecież żaden z tych procesów nie jest aktywny na Marsie? mówi główna autorka artykułu Lujendra Ojha, badaczka zatrudniona w laboratorium Lewisa.  Choć wszystkie te czynniki mogły odgrywać istotną rolę w przyszłości, coś innego musi odpowiadać za ogromne ilości pyłu otaczające teraz całego Marsa. Ojha wraz z zespołem naukowym skupiła się na składzie chemicznym pyłu. Lądowniki i łaziki znajdujące się w różnych częściach czerwonego globu przesyłają na Ziemię zaskakująco podobne dane dotyczące pyłu. "Wszędzie na planecie pył jest bogaty w siarkę i chlor i posiada on bardzo odmienny stosunek obfitości siarki do chloru" mówi Ojha. Badacze przeanalizowali także dane zebrane przez sondę Mars Odyssey, która krąży wokół planety od 2001 roku. Ojha wraz ze współpracownikami ustaliła, że obszar MFF jest obfity w siarkę i chlor, a co więcej stosunek tych obfitości jest dokładnie taki sam jak w pyle na całej planecie. Wcześniejsze badania dowiodły, że MFF ma pochodzenie wulkaniczne. Kiedyś rozmiarami porównywalny z 50% powierzchni USA, pod wpływem erozji za pomocą wiatru MFF zmniejszył się do około 20%, a mimo to pozostaje największym znanym depozytem wulkanicznym w Układzie Słonecznym. Obliczając jak dużo materii ubyło z MFF w ciągu ostatnich trzech miliardów lat, naukowcy mogli z przybliżeniem podać ile pyłu aktualnie znajduje się na Marsie - wystarczająco dużo, aby całą powierzchnię planety pokryć warstwą o grubości od 2 do 12 metrów. Cząstki pyłu mogą także wpływać na klimat Marsa pochłaniając sporo promieniowania słonecznego i tym samym prowadząc do niższych temperatur przy gruncie i wyższych w atmosferze. Taki kontrast może prowadzić do silniejszych wiatrów, które z kolei są w stanie poderwać z powierzchni więcej pyłu. Choć okresowe burze pyłowe pojawiają się na Marsie co roku (marsjańskiego, który trwa około dwóch lat ziemskich), globalne burze pyłowe formują się raz na mniej więcej 10 lat. Źródło: Johns Hopkins University]]> 16537 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mars Express odkrywa wodę w stanie ciekłym pod powierzchnią Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/25/mars-express-odkrywa-wode-w-stanie-cieklym-pod-powierzchnia-marsa/ Wed, 25 Jul 2018 15:31:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16542 Context map: NASA/Viking; THEMIS background: NASA/JPL-Caltech/Arizona State University; MARSIS data: ESA/NASA/JPL/ASI/Univ. Rome; R. Orosei et al 2018[/caption] Dane radarowe zebrane za pomocą sondy Mars Expres wskazują na obecność zbiornika ciekłej wody pod warstwami lodu i pyłu w okolicach południowego bieguna Marsa. Dowody na obecność w przeszłości dużych ilości wody na Marsie w postaci wyschniętych sieci dolin rzecznych i gigantycznych kanałów odpływowych zostały już w przeszłości zebrane przez różne sondy krążące wokół Czerwonej Planety. Orbitery wraz z lądownikami i łazikami eksplorujące powierzchnię Marsa odkryły także minerały, które mogą powstać tylko w obecności ciekłej wody. [caption id="attachment_16544" align="aligncenter" width="1024"] Sonda Mars Express[/caption] Jednak klimat planety zmienił się znacząco na przestrzeni trwającej 4,6 miliardów lat historii i dzisiaj na powierzchni nie ma warunków umożliwiających istnienie wody w stanie ciekłym, dlatego też naukowcy zaglądają pod powierzchnię. Wczesne wyniki uzyskane przez 15-letnią sondę Mars Express odkryły istnienie lodu wodnego na biegunach planety oraz w warstwach przedzielonych pyłem. Obecność wody w stanie ciekłym u podstawy biegunowych czap lodowych podejrzewana była od dawna; jakby nie patrzeć, z badań prowadzonych na Ziemi, wiemy, że temperatura topnienia lodu wodnego obniża się pod ciśnieniem naciskającego na niego lodowca. Co więcej, obecność soli na Marsie może jeszcze bardziej obniżyć temperaturę topnienia, przez co może ona istnieć w stanie ciekłym poniżej temperatury zamarzania. Jednak jak dotąd dowody zebrane za pomocą instrumentu MARSIS pozostawały niejednoznaczne. Niezbędna była wytrwałość naukowców pracujących na danych zebranych przez instrumenty badające to co znajduje się pod powierzchnią Marsa oraz opracowanie nowych technik, które pozwoliły na uzyskanie znacznie wyższej rozdzielczości danych, aby można było potwierdzić ekscytujące wnioski. [caption id="attachment_16545" align="aligncenter" width="1024"] Odkrywanie podziemnej wody za pomocą radaru.[/caption] Przenikający glebę radar wykorzystuje metodą wysyłania impulsów radarowych w kierunku powierzchni i obliczania czasu jaki zajmuje odbicie ich z powrotem w kierunku sondy oraz mocy odbitego sygnału. Właściwości materii leżącej między nimi wpływają na odbity sygnał, który można następnie wykorzystać do stworzenia mapy topografii tego co pod powierzchnią. Badania radarowe wskazują, że obszar południowego bieguna Marsa składa się z wielu warstw lodu oraz pyłu sięgających na głębokość aż 1,5 km na obszarze o szerokości 200 km. Szczególnie jasne odbicie sygnału radarowego  pod powierzchnią tych depozytów zidentyfikowano w strefie o szerokości 20 km. Analiza właściwości odbitych sygnałów radarowych oraz składu warstw  i oczekiwanego profilu temperatur pod powierzchnią doprowadziła naukowców do wniosku, że jasne elementy stanowią punkt przejściowy między lodem a stabilnym zbiornikiem ciekłej wody, który może być bogaty w słone, wysycone osady. Aby MARSIS był w stanie wykryć taki zbiornik wody, musiałby on mieć co najmniej kilkadziesiąt centymetrów grubości. "Ta podpowierzchniowa anomalia na Marsie ma właściwości radarowe odpowiadające wodzie lub osadom bogatym w wodę" mówi Roberto Orosei, główny badacz instrumentu MARSIS i główny autor artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Science. "To tylko jeden niewielki obszar, ale niesie on za sobą nadzieję na to, że na Marsie może być więcej takich podpowierzchniowych zbiorników wody, których odkrycie dopiero przed nami". [caption id="attachment_16546" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie warstwowych depozytów na południowym biegunie Marsa wykonane przez sondę ExoMars[/caption] Odkrycie to na swój sposób przypomina odkrycie Jeziora Wostok 4 kilometry pod powierzchnią lodu na Antarktydzie. Wiemy, że w podlodowcowych jeziorach na Ziemi istnieją pewne formy mikrobów, ale czy podziemne zbiorniki zasolonej, bogatej w osady wody w stanie ciekłym na Marsie także mogą sprzyjać powstaniu życia teraz lub w przeszłości pozostaje kwestią otwartą. Źródło: ESA]]> 16542 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Konferencja ESO live]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/26/konferencja-eso-live/ Thu, 26 Jul 2018 10:30:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16549 16549 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pierwszy udany test Ogólnej Teorii Względności wokół supermasywnej czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/26/pierwszy-udany-test-ogolnej-teorii-wzglednosci-wokol-supermasywnej-czarnej-dziury/ Thu, 26 Jul 2018 12:09:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16552 Obserwacje wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) po raz pierwszy pozwoliły na odkrycie efektów przewidywanych przez Ogólną Teorię Względności Einsteina w ruchu gwiazdy przelatującej przez ekstremalne pole grawitacyjne w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Ten długo oczekiwany wynik stanowi kulminację 26-letniej kampanii obserwacyjnej prowadzonej za pomocą teleskopów ESO w Chile. Przesłonięta przez geste obłoki pochłaniającego promieniowanie pyłu, najbliższa nam supermasywna czarna dziura znajduje się 26 000 lat świetlnych od Ziemi w centrum Drogi Mlecznej. Ten grawitacyjny potwór o masie czterech milionów mas Słońca otoczony jest przez niewielką grupę gwiazd, krążących wokół niego z ogromnymi prędkościami. To ekstremalne środowisko - najsilniejsze pole grawitacyjne w naszej galaktyce - sprawia, że jest to idealne miejsce do badania grawitacji oraz do testowania ogólnej teorii względności. [caption id="attachment_16561" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca trasę gwiazdy S2 podczas przelotu bardzo blisko supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum Drogi Mlecznej. Gdy zbliżała się ona do czarnej dziury bardzo silne pole grawitacyjne sprawiło, że barwa gwiazdy przesunęła się delikatnie ku czerwieni, co jest efektem przewidzianym przez ogólną teorię względności Einsteina.
    Źródło: ESO/M. Kommesser[/caption] Nowe obserwacje w podczerwieni prowadzone za pomocą niewiarygodnie czułych instrumentów GRAVITY, SINFONI oraz NACO zainstalowanych na teleskopie VLT umożliwiły astronomom śledzenie jednej z tych gwiazd zwanej S2 podczas bardzo bliskiego przejścia w pobliżu czarnej dziury w maju 2018 roku. W najbliższym momencie gwiazda znalazła się mniej niż 20 miliardów kilometrów od czarnej dziury i poruszała się z prędkością przekraczającą 25 milionów kilometrów na godzinę - niemal trzy procent prędkości światła. Zespół badaczy porównał pomiary położenia i prędkości uzyskane przez GRAVITY oraz SINFONI oraz wcześniejsze obserwacje S2 prowadzone za pomocą innych instrumentów z przewidywaniami newtonowskiej grawitacji, ogólnej teorii względności oraz innych teorii grawitacji. Nowe wyniki nie zgadzają się z przewidywaniami newtonowskimi i doskonale zgadzają się z przewidywaniami ogólnej teorii względności. [caption id="attachment_16562" align="aligncenter" width="693"] Diagram przedstawiający ruch gwiazdy S2 wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Diagram stworzono w oparciu o obserwacje prowadzone za pomocą teleskopów ESO na przestrzeni ponad 25 lat. Gwiazda okrąża czarną dziurę w czasie 16 lat. Źródło: ESO/MPE/GRAVITY Collaboration[/caption] Te wyjątkowo precyzyjne pomiary zostały wykonane przez międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Reinharda Genzela z Instytutu Maxa Plancka w Garching w Niemczech oraz jego współpracowników z całego świata. Obserwacje stanowią punkt kulminacyjny 26-letniej serii coraz to dokładniejszych obserwacji centrum Drogi Mlecznej za pomocą instrumentów ESO. "To już drugi raz kiedy obserwowaliśmy bliskie przejście S2 w pobliżu czarnej dziury w centrum naszej galaktyki. Jednak tym razem, dzięki znacznie lepszym instrumentom, byliśmy w stanie obserwować gwiazdę z niespotykaną dotąd rozdzielczością" tłumaczy Genzel. "Przygotowaliśmy się do tych obserwacji przez kilka ostatnich lat, i chcieliśmy maksymalnie wykorzystać tę unikalną okazję do obserwowania grawitacyjnych efektów relatywistycznych". [caption id="attachment_16563" align="aligncenter" width="1024"] Symulacja orbit gwiazd krążących wokół supermasywnej czarnej dziury.
    Źródło: ESO/L. Calçada/spaceengine.org[/caption] Nowe pomiary wyraźnie ukazały nam efekt zwany grawitacyjnym przesunięciem ku czerwieni. Światło gwiazdy zostało rozciągnięte do większych długości fali przez bardzo silne pole grawitacyjne czarnej dziury. Zmiana długości fali promieniowania emitowanego przez S2 precyzyjnie zgadza się z tą przewidywaną przez ogólną teorię względności Einsteina. To pierwszy raz kiedy udało nam się zaobserwować to odchylenie od przewidywań prostszej teorii grawitacji zaproponowanej przez Newtona w ruchu gwiazdy w pobliżu supermasywnej czarnej dziury. [caption id="attachment_16565" align="aligncenter" width="1024"] Diagram przedstawiający ruch gwiazdy S2 w trakcie przelotu w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej.
    Źródło: ESO/MPE/GRAVITY[/caption] Zespół wykorzystał instrument SINFONI do pomiarów prędkości gwiazdy S2 w kierunku do/od Ziemi oraz instrument GRAVITY w interferometrze VLTI do wykonania ekstremalnie precyzyjnych pomiarów zmieniającego się położenia S2 w celu określenia kształtu jej orbity. GRAVITY jest w stanie tworzyć tak wyraźne zdjęcia, że może dostrzec ruch gwiazdy z nocy na noc kiedy porusza się ona w pobliżu czarnej dziury znajdującej się 26 000 lat świetlnych od Ziemi. https://www.youtube.com/watch?v=if2opecmev8 "Nasze pierwsze obserwacje S2 za pomocą GRAVITY wykonane dwa lata temu wskazywały już, że mamy do czynienia z idealnym laboratorium z czarną dziurą" dodaje Frank Eisenauer (MPE), główny badacz GRAVITY oraz spektrografu SINFONI. "W trakcie bliskiego przelotu, mogliśmy nawet wykryć słabą poświatę wokół czarnej dziury na większości zdjęć, co pozwoliło nam precyzyjnie śledzić ruch gwiazdy po orbicie, a tym samym odkryć grawitacyjne przesunięcie ku czerwieni w widmie S2". https://www.youtube.com/watch?v=pi6UybLhx1s Ponad sto lat po pierwszej publikacji artykułu z równaniami ogólnej teorii względności, teoria Einsteina po raz kolejny została potwierdzona - w dużo bardziej wyjątkowym laboratorium niż to było wcześniej można sobie wyobrazić! https://www.youtube.com/watch?v=Da_Wc_G9ms4 Naukowcy mają nadzieję, że trwające obserwacje odkryją wkrótce kolejny efekt relatywistyczny - niewielką rotację orbity gwiazdy - tzw. precesję Schwarzschilda - gdy S2 będzie oddalała się od czarnej dziury. https://www.youtube.com/watch?v=wstMu4ZndM8 Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=TF8THY5spmo https://www.youtube.com/watch?v=wyuj7-XE8RE https://www.youtube.com/watch?v=Eysecnh7yqc  ]]>
    16552 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Polarymetria rentgenowska odkrywa nigdy wcześniej niewidzianą materię wokół czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/27/technologia-rentgenowska-odkrywa-nigdy-wczesniej-niewidziana-materie-wokol-czarnej-dziury/ Fri, 27 Jul 2018 15:11:46 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16568 Czarna dziura w Cygnus X-1 jest jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie w zakresie rentgenowskim. Promieniowanie w pobliżu czarnej dziury pochodzi od materii wysysanej z towarzyszącej jej gwiazdy. Credit: NASA, ESA, Martin Kornmesser[/caption] Międzynarodowy zespół naukowców z Japonii i Szwecji wyjaśnił jak grawitacja wpływa na kształt materii w pobliżu czarnej dziury w układzie podwójnym Cygnus X-1. Wyniki badań, które zostały opublikowane w najnowszym wydaniu periodyku Nature Astronomy mogą pomóc naukowcom lepiej zrozumieć naturę silnej grawitacji oraz ewolucję czarnych dziur i galaktyk Niemal w środku gwiazdozbioru Łabędzia znajduje się gwiazda krążąca wokół pierwszej w historii odkrytej czarnej dziury. Razem z nią gwiazda tworzy układ podwójny znany jako Cygnus X-1. Owa czarna dziura jest także jednym z najjaśniejszych źródeł promieniowania rentgenowskiego na niebie. Niemniej jednak geometria materii, która stanowi źródło tego promieniowania pozostawała niepewna. Zespołowi badawczemu udało się uzyskać tę informację za pomocą nowej techniki zwanej polarymetrią rentgenowską. Wykonanie zdjęcia czarnej dziury nie należy do rzeczy prostych. Przede wszystkim jak na razie niemożliwym jest bezpośrednie obserwowanie czarnej dziury, ponieważ światło nie może się z niej wydostać. Zatem zamiast obserwować czarną dziurę, naukowcy mogą obserwować promieniowanie pochodzące od materii znajdującej się w pobliżu czarnej dziury. W przypadku Cygnus X-1, owa materia pochodzi z gwiazdy, która ciasno krąży wokół czarnej dziury. Większość widzianego przez nas promieniowania, jak na przykład to emitowane przez słońce, wibruje w wielu różnych kierunkach. Polaryzacja pozwala przefiltrować promieniowanie tak, abyśmy widzieli tylko to wibrujące w jednym kierunku. W ten sposób gogle śnieżne z soczewkami polaryzującymi pozwalają narciarzom lepiej widzieć podczas zjazdu ze stoku - odcinają bowiem światło odbite od śniegu. [caption id="attachment_16570" align="aligncenter" width="1024"] Credit: Masako Hayashi, CORE-U, Hiroshima University[/caption] "Tak samo jest z twardymi promieniami rentgenowskimi w pobliżu czarnej dziury" mówi profesor Hiromitrsu Takahashi z Uniwersytetu w Hiroszimie. "Jednak twarde promieniowanie rentgenowskie oraz gamma pochodzące z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury może przenikać przez taki filtr. Nie ma "gogli" działających na takie promienie, dlatego też potrzebowaliśmy innej metody, aby bezpośrednio wykryć i zmierzyć to rozpraszanie promieniowania." Badacze musieli określić skąd pochodzi promieniowanie i gdzie ulega rozproszeniu. Aby wykonać takie pomiary wypuścili polarymetr rentgenowski na balonie PoGO+. Dzięki niemu, zespół był w stanie określić jaka część twardego promieniowania rentgenowskiego odbijana jest od dysku akrecyjnego oraz zidentyfikować kształt materii. Dwa rywalizujące modele opisują możliwy wygląd materii w pobliżu czarnej dziury w układzie podwójnym takim jak Cygnus X-1. Pierwszy model (po lewej) korona jest zwarta i ściśle związana z czarną dziurą. Fotony zakrzywiają się w kierunku dysku akrecyjnego prowadząc do większej ilości promieniowania odbitego. W modelu rozszerzonym korona jest większa i rozproszona w pobliżu czarnej dziury. W tym wypadku promieniowanie odbite od dysku jest słabsze. [caption id="attachment_16571" align="aligncenter" width="1024"] Dwa alternatywne modele czarnej dziury. Credit: Fumiya Imazato, Hiroshima University[/caption] Dzięki tym informacjom, naukowcy będą w stanie odkryć więcej cech czarnych dziur. Jedną z takich cech jest spin. Spin może wpływać na czasoprzestrzeń w bezpośrednim otoczeniu czarnej dziury. Spin może także powiedzieć nam wiele o ewolucji czarnej dziury. Spin czarnej dziury może słabnąć od początku wszechświata, a może też ona akreować materię zwiększając tym samym swój spin. "Czarna dziura w Łabędziu jest tylko jedną z wielu" mówi Takahashi. "Chcielibyśmy zbadać więcej czarnych dziur korzystając z polarymetrii rentgenowskiej, także tych znajdujących się bliżej centrum różnych galaktyk. Być może uda nam się lepiej zrozumieć ewolucję czarnych dziur oraz samych galaktyk?" Źródło: Hiroshima University]]> 16568 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe zdjęcie rodzinne Marsa i Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/27/nowe-zdjecie-rodzinne-marsa-i-saturna/ Fri, 27 Jul 2018 15:48:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16573 Credit: Saturn: NASA, ESA, A. Simon (GSFC) and the OPAL Team, and J. DePasquale (STScI); Mars: NASA, ESA, and STScI[/caption] Latem 2018 roku planety Mars oraz Saturn znajdą się, jedna po drugiej, w opozycji względem Ziemi. W tym czasie planety znajdują się stosunkowo blisko Ziemi, dzięki czemu astronomowie mogą obserwować je nieco dokładniej. Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykorzystał tę konfigurację do wykonania zdjęć obu planet w ramach  wieloletniego programu obserwacji zewnętrznych planet Układu Słonecznego. Odkąd Kosmiczny Teleskop Hubble'a został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną, jego celem było badanie nie tylko odległych obiektów astronomicznych, ale także planet znajdujących się w Układzie Słonecznym. Od zdjęć wysokiej rozdzielczości wykonywanych przez Hubble'a  lepsze mogą tylko wykonywać sondy, które odwiedzają dane ciała kosmiczne (przyp.red. jak wiemy po ostatnich zdjęciach Neptuna wykonanych w Chile z wykorzystaniem optyki adaptacyjnej - to już nie do końca prawda). Niemniej jednak Hubble ma jedną zasadniczą przewagę nad sondami kosmicznymi: może spoglądać na te ciała okresowo i obserwować je przez dłuższe okresy czasu niż jakakolwiek przelatująca w ich pobliżu sonda. W ciągu kilku ostatnich miesięcy mars oraz Saturn znalazły się w opozycji względem Ziemi - Saturn 27 czerwca i Mars dzisiaj (27 lipca). Opozycja to moment, w którym Słońce, Ziemia i znajdująca się dalej od Ziemi planeta ustawiają się w jednej linii, przy czym Ziemia leży między Słońcem a zewnętrzną planetą. W trakcie opozycji planeta jest w pełni oświetlona przez Słońce patrząc z Ziemi i jest to także moment, w którym planeta znajduje się najbliżej Ziemi, dzięki czemu astronomowie mogą dostrzec na niej najwięcej szczegółów. Miesiąc przed opozycją Saturna - 6 czerwca - oko Hubble'a zostało skierowane na planetę z pierścieniem. W tym dniu Saturn znajdował się 1,4 miliarda kilometrów od Ziemi. Wykonane zdjęcia ukazują wspaniały system pierścieni planety w pobliżu maksymalnego nachylenia względem Ziemi, dzięki czemu możemy wyraźnie dostrzec tak pierścienie jak i przerwy między nimi. Choć wszystkie gazowe olbrzymy posiadają pierścienie, to właśnie te Saturna są największe i najbardziej spektakularne. https://www.youtube.com/watch?v=UuIpiN-6kGg Oprócz fenomenalnych pierścieni, nowe zdjęcie przedstawia także sześciokątny układ chmur wokół bieguna północnego - stabilny i trwały układ wiatrów odkryty podczas przelotu sondy Voyager 1 w pobliżu planety w 1981 roku. Nieco na południe od tego układu widzimy także jasne pasma chmur, które stanowią pozostałości po znikającym układzie burzowym. Podczas obserwacji planety Hubble zdołał także uchwycić sześć z 62 aktualnie znanych jej księżyców: Dione, Enceladusa, Tetydę, Janusa, Epimeteusza i Mimasa. Naukowcy uważają, że niewielki księżyc tego typu uległ dezintegracji 200 milionów lat temu prowadząc do powstania układu pierścieni Saturna. Drugi portret, tym razem planety Mars, Hubble wykonał 18 lipca, 13 dni przed tym jak Mars maksymalnie zbliżył się do Ziemi. W tym roku (dzisiaj) Mars zbliży się do Ziemi na odległość zaledwie 57,6 milionów kilometrów. To największe zbliżenie od 2003 roku, kiedy to czerwona planeta zbliżyła się do nas najbardziej w ciągu ostatnich 60 000 lat. Wcześniejsze zdjęcia pokazują szczegóły powierzchni planety, jednak najnowsze zdjęcie zdominowane jest przez gigantyczną burzę piaskową przesłaniającą powierzchnię całej planety. Mimo to na zdjęciu wciąż widoczne są czapy polarne, Terra Meridiani, krater Schiaparelli oraz basen Hellas - jednak wszystkie one są nieco rozmyte przez przesłaniający je pył dominujący w atmosferze Czerwonej Planety. Porównujące te nowe zdjęcia Marsa i Saturna ze starszymi danymi zebranymi przez Hubble'a jak i inne teleskopy, a nawet sondy kosmiczne, astronomowie mogą badać jak wielkoskalowe struktury na innych planetach ewoluują w czasie. Źródło: ESA/Hubble Information Center]]> 16573 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Obrzeża galaktyk dobrym miejscem do poszukiwania umierających gwiazd i czarnych dziur.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/27/obrzeza-galaktyk-dobrym-miejscem-do-poszukiwania-umierajacych-gwiazd-i-czarnych-dziur/ Fri, 27 Jul 2018 18:18:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16577 Cassiopeia A, najmłodsza pozostałość po supernowej w Drodze Mlecznej. Źródło: NASA/CXC/MIT/UMass Amherst/M.D. Stage et al.[/caption] Wnioski z badań przeprowadzonych przez naukowców z Rochester Institute of Technology potwierdzają, że obrzeża galaktyk spiralnych pełne są masywnych czarnych dziur. Te pomijane regiony przestrzeni to nowe cele obserwacji fal grawitacyjnych powstałych wskutek zderzeń masywnych obiektów, donoszą autorzy raportu. W ramach badań odwrócono czas w kwestii czarnych dziur analizując ich widocznych prekursorów - supernowe z zapadającymi się jądrami. Powolny rozpad tych masywnych gwiazd  odpowiada za jasne sygnatury w widmie elektromagnetycznym, zanim ewolucja gwiazdy zakończy się na etapie czarnej dziury. Wykorzystując dane zebrane w ramach Lick Observatory Supernova Search - przeglądu pobliskich galaktyk, badacze porównali częstotliwość eksplozji supernowych w zewnętrznych galaktykach spiralnych  z tymi, które obserwujemy w galaktykach karłowatych/satelitarnych. Okazało się, że na typowych obrzeżach galaktyk spiralnych dochodzi do mniej więcej tej samej liczby eksplozji co w typowych galaktykach karłowatych - średnio dwie supernowe z kolapsem jądra na tysiąc lat. Artykuł opisujący badania pojawi się w nadchodzącym wydaniu periodyku Astrophysical Journal Letters. Niewielka ilość pierwiastków cięższych od wodoru i helu w galaktykach karłowatych/satelitarnych tworzy sprzyjające warunki do powstawania masywnych czarnych dziur i łączenia się ich w układy podwójne. Podobne środowisko istniejące w zewnętrznych dyskach galaktyk spiralnych także może być dobrym miejscem do poszukiwania masywnych czarnych dziur - mówi Sukanya Chakrabarti, główny autor opracowania i adiunkt na RIT. "Jeżeli te supernowe z kolapsem jądra są źródłem układów podwójnych czarnych dziur wykrytych prze LIGO, to właśnie udało nam się znaleźć wiarygodną metodę identyfikowania galaktyk macierzystych sygnałów rejestrowanych przez LIGO" mówi Chakrabarti. "Ponieważ te czarne dziury mają elektromagnetyczne odpowiedniki na wcześniejszych etapach życia, możemy ustalić ich położenie na niebie i poszukiwać tam masywnych czarnych dziur". Wyniki najnowszych badań uzupełniają zeszłoroczne badania Chakrabartiego, w których wykazał, że zewnętrzne rejony galaktyk spiralnych mogą przyczynić się do zwiększenia liczby detekcji fal grawitacyjnych przez LIGO. To właśnie w tych rejonach gwiazdy powstają w tempie porównywalnym do tego w galaktykach karłowatych, a miejsca te ubogie są w cięższe pierwiastki tym samym sprzyjając powstawaniu masywnych czarnych dziur. "Teraz wyraźnie widzimy, że to są dwa główne środowiska powstawania sygnałów rejestrowanych przez LIGO". Źródło: RIT]]> 16577 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Badacze odkrywają nowe informacje o Gwieździe Polarnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/30/badacze-odkrywaja-nowe-informacje-o-gwiezdzie-polarnej/ Mon, 30 Jul 2018 16:44:55 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16580 Zespół badawczy kierowany przez dwóch profesorów astrofizyki z Villanova University odkrył dotąd nieznane cechy fizyczne Gwiazdy Polarnej. Do niedawna, bardzo niedokładne pomiary odległości gwiazdy od Ziemi (322-520 lat świetlnych) sprawiały, że określenie jej cech fizycznych było bardzo trudne. Jednak dzięki pomiarom wykonanym przez satelitę Gaia (447 +- 1,6 roku świetlnego) zespół z Villanova mógł w końcu ustalić promień, jasność, wiek i masę Gwiazdy Polarnej. Gwiazda Polarna jest najbliższą nam klasyczną cefeidą - rzadką i istotną klasą bardzo jasnych i pulsujących superolbrzymów. Związek jasności z okresem pulsacji sprawia, że cefeidy można wykorzystywać jako "świece standardowe" do mierzenia odległości do bliskich i odległych galaktyk. "Dotychczasowa spora niepewność co do odległości do Gwiazdy Polarnej istotnie wpływała na naszą zdolność ustalania właściwości naszej najbliższej cefeidy. Gaia zmierzyła odległość do gwiazdy z dokładnością do 0,5 procenta" mówi Guinan. "Posiadanie precyzyjnych wyników pomiarów odległości pozwala nam na nowo badać strukturę i ewolucję Gwiazdy Polarnej i innych cefeid". Według członków zespołu badawczego ten przełom umożliwia nam nie tylko dalsze badania Gwiazdy Polarnej, ale sprawia też, że staje się ona ważnym laboratorium astrofizycznym do badania pulsacji gwiezdnych, właściwości, ewolucji i struktury cefeid. "Nasze badania dostarczają nam dokładniejszej wiedzy o cefeidach jako o całej klasie gwiazd. Są to fundamentalnie istotne gwiazdy, bowiem wykorzystujemy je do ustalania odległości do galaktyk oraz tempa rozszerzania Wszechświata. Tylko kilka cefeid znajduje się wystarczająco blisko, abyśmy mogli określić ich podstawowe cechy fizyczne z precyzją teraz dostępną dla Gwiazdy Polarnej. "To jest zawsze niesamowite kiedy nowa technologia czy nowe narzędzia pozwalają nam rozwiązać od lat trwające spory" mówi Engle. "Cefeidy są niezwykle ważnymi dla nas gwiazdami, a Gwiazda Polarna jest dla nas szczególnie interesująca. Określenie odległości do niej oraz jej właściwości fizycznych z taką dokładnością jest istotne nie tylko w kontekście tej konkretnej gwiazdy, jest to także doskonały przykład tego czego możemy się jeszcze spodziewać po wynikach z sondy Gaia". Źródło: Villanova University]]> 16580 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Terraformacja Marsa niemożliwa przy obecnej technologii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/07/30/terraformacja-marsa-niemozliwa-przy-obecnej-technologii/ Mon, 30 Jul 2018 17:42:40 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16583 Infografika przedstawia różne źródła dwutlenku węgla na Marsie i ich szacowany wkład w ciśnienie atmosferyczne na Marsie. Źródło: NASA[/caption] Pisarze science fiction od dawna wspominają o terraformacji - procesie tworzenia przypominającego ziemskie lub chociaż przyjaznego dla życia środowiska na innej planecie. Sami naukowcy także proponowali sposoby terraformowania Czerwonej Planety w celu umożliwienia długoterminowej kolonizacji Marsa. Rozwiązaniem wspólnym dla obu tych grup jest uwolnienie dwutlenku węgla uwięzionego w powierzchni Marsa w celu zagęszczenia atmosfery, która mogłaby ogrzać planetę. Jednak Mars nie posiada wystarczająco dużo dwutlenku węgla, który można byłoby przywrócić do atmosfery, aby ogrzać Marsa - wskazują wyniki nowych badań sponsorowanych przez NASA. Przemiana niesprzyjającego życiu marsjańskiego środowiska w miejsce, które astronauci mogliby badać bez systemów podtrzymywania życia nie jest możliwe bez technologii znajdującej się daleko poza naszymi obecnymi możliwościami. Choć obecna atmosfera Marsa składa się głównie z dwutlenku węgla, jest znacząco za rzadka i za zimna, aby utrzymać wodę w stanie ciekłym czyli kluczowy dla życia składnik. Ciśnienie atmosferyczne na Marsie stanowi zaledwie 1 procent ciśnienia atmosferycznego na Ziemi. Jakakolwiek woda w stanie ciekłym znajdująca się na powierzchni szybko odparowałaby lub zamarzła. Zwolennicy terraformowania Marsa proponują zatem uwolnienie gazów z różnych źródeł dostępnych na Czerwonej Planecie w celu zagęszczenia atmosfery i zwiększenia temperatury do punktu, w którym woda w stanie ciekłym mogłaby stabilnie istnieć na powierzchni. To tak zwane "gazy cieplarniane" czyli gazy zdolne zatrzymywać ciepło i podnosić temperaturę środowiska. "Dwutlenek węgla (CO2) oraz para wodna (H2O) to jedyne gazy cieplarniane, które prawdopodobnie występują na Marsie w wystarczającej ilości, aby spowodować jakikolwiek znaczący efekt cieplarniany" mówi Bruce Jakosky z University of Colorado w Boulder, główny autor opracowania, które ukazało się dzisiaj w periodyku Nature Astronomy. Choć już wcześniej pojawiały się badania dotyczące możliwości terraformowania Marsa, nowe wyniki uwzględniają około 20 lat dodatkowych obserwacji Marsa przez sondy kosmiczne. "Owe dane dostarczyły nam nowych informacji o historii łatwo odparowywanych związków takich jak CO2 czy H2O na planecie, o obfitości takich związków na i pod powierzchnią oraz o utracie gazów z atmosfery w przestrzeń kosmiczną"mówi współautor opracowania Christopher Edwards z Northern Arizona University w Flagstaff. Badacze przeanalizowali obfitość minerałów zawierających węgiel oraz pojawianie się CO2 w czapach polarnych zarejestrowane przez sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) oraz Mars Odyssey dodając do tego dane dotyczące utraty przez Marsa atmosfery zebrane przez sondę MAVEN. "Nasze wyniki wskazują, że na Marsie nie pozostało wystarczająco dużo CO2 aby doprowadzić do jakiegokolwiek istotnego efektu cieplarnianego gdyby cały ten gaz przekazać do atmosfery; co więcej większość gazowego CO2 jest dla nas niedostępna i nie mogłaby zostać szybko uwolniona. W związku z tym, terraformacja Marsa jest niemożliwa przy obecnej technologii"mówi Jakosky. Choć na marsie znajdują się znaczące ilości lodu wodnego, który mógłby być wykorzystany do stworzenia pary wodnej, wcześniejsze badania wykazały, że samej wody nie da się wykorzystać do stworzenia efektu cieplarnianego; temperatury nie umożliwiają utrzymania wody w postaci pary wodnej, jeżeli wcześniej znacząco nie ogrzejemy atmosfery za pomocą CO2. Proponowano co prawda wprowadzenie chlorofluorowęglanów lub innych związków opartych na fluorze w celu ogrzania atmosfery, ale te gazy szybko ulegają rozpadowi i wymagałyby wielkoskalowych procesów wytwórczych, dlatego naukowcy nie brali ich pod uwagę. Ciśnienie atmosferyczne na Marsie wynosi około 0,6 procenta ciśnienia ziemskiego. Biorąc pod uwagę fakt, że Mars znajduje się dalej od Słońca, badacze szacują, że konieczne byłoby uzyskanie ciśnienia CO2 w atmosferze Marsa równego całkowitemu ciśnieniu atmosferycznemu na Ziemi, aby podnieść temperaturę na tyle, aby możliwe było stabilne istnienie ciekłej wody na Marsie. Najbardziej przystępnym źródłem jest CO2 znajdujące się w czapach polarnych; można byłoby je ulotnić rozpraszając na nich pył, który pochłaniałby więcej promieniowania słonecznego lub za pomocą materiałów wybuchowych. Tak czy inaczej, ulotnienie czap lodowych przyczyniłoby się tylko do podniesienia ciśnienia atmosferycznego na Marsie do wartości 1,2% ciśnienia ziemskiego. Kolejnym źródłem jest CO2 doczepiony do ziaren pyłu w glebie marsjańskiej, która mogłaby zostać ogrzana do punktu, w którym uwolniłaby gaz. Badacze szacują, że ogrzanie gleby mogłoby zapewnić do 4 procent koniecznego ciśnienia. Trzecim źródłem jest węgiel uwięziony w osadach mineralnych - badacze szacują, że z tego można byłoby pozyskać mniej niż 5 procent wymaganego ciśnienia, w zależności od tego jak duże są osady blisko powierzchni. Wykorzystanie osadów blisko powierzchni wymagałoby  tworzenia rozległych kopalni odkrywkowych, a w celu wykorzystania całego CO2 przyłączonego do ziaren pyłu wymagałoby stworzenia globalnej kopalni odkrywkowej sięgającej na głębokość 100 metrów. Nawet dwutlenek węgla uwięziony w strukturach cząsteczek lodu wodnego, gdyby takie "klatraty" istniały na Marsie, mogłoby pozwolić na uzyskanie mniej niż 5 procent wymaganego ciśnienia. Choć powierzchnia Marsa nie sprzyja obecnie znanym nam formom życia, cechy powierzchni przypominające wyschnięte koryta rzek oraz osady mineralne, które powstają tylko w obecności wody w stanie ciekłym, dowodzą, że w odległej przeszłości klimat marsjański umożliwiał istnienie wody w stanie ciekłym na powierzchni. Jednak promieniowanie słoneczne oraz wiatr słoneczny może usuwać parę wodną oraz CO2 z atmosfery Marsa. Sondy MAVEN oraz Mars Express dowodzą, że większość dawnej, potencjalnie sprzyjającej życiu atmosfery Marsa uleciało w przestrzeń kosmiczną, wydarte z planety przez wiatr słoneczny i promieniowanie. Oczywiście gdy to się stanie, owa woda i CO2 już na Marsa nigdy nie wrócą. Nawet gdyby udało się zapobiec tej formie utraty, umożliwienie atmosferze odtworzenia poprzez powolne odgazowanie wskutek aktywności geologicznej (a obecne aktywność tego typu jest niezwykle mała), podwojenie obecnego ciśnienia atmosferycznego na Marsie zajęłoby około 10 milionów lat. Jeszcze innym pomysłem jest "importowanie" związków lotnych na Marsa kierując w jego stronę komety i planetoidy. Niemniej jednak obliczenia przeprowadzone przez badaczy wskazują, że potrzebne byłyby tysiące takich obiektów, a to już nie jest praktyczne rozwiązanie. Podsumowując, wyniki badań wskazują, że terraformowanie Marsa jest niemożliwe przy naszej obecnej technologii. Wszelkie plany tego rodzaju to pieśń odległej przyszłości. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]> 16583 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Po supernowej z 1604 roku nic nie pozostało]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/02/po-supernowej-z-1604-roku-nic-nie-pozostalo/ Thu, 02 Aug 2018 05:45:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16586 Credit: Instituto de Astrofísica de Canarias[/caption] Najnowsze badania wskazują, że eksplozja, którą obserwował Kepler w 1604 roku, była następstwem połączenia dwóch pozostałości po gwiazdach. SN 1604, po której przetrwała tylko pozostałość po supernowej, miała miejsce w gwiazdozbiorze Wężownika, w płaszczyźnie Drogi Mlecznej jakieś 16 300 lat świetlnych od Słońca. Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez Pilar Ruiz Lapuente (UB-IECC y CSIC) postanowił odszukać gwiazdę, która mogła należeć do układu podwójnego, w którym miała miejsce eksplozja. W takich układach, gdy przynajmniej jedna z gwiazd (ta o wyższej masie) osiąga koniec swojego życia i przechodzi w stadium białego karła (WD), druga z gwiazd może rozpocząć transfer swojej materii do momentu osiągnięcia określonej granicy masy (równej 1,44 mas Słońca, tzw. granicy Chandrasekhara). Proces ten prowadzi do zapłonu węgla w białym karle, który z kolei prowadzi do eksplozji, wskutek której gwiazda zwiększa swoją jasność 100 000 razy. To wydarzenie, krótkie i gwałtowne, to właśnie eksplozja supernowej. Czasami można je nawet obserwować gołym okiem z powierzchni Ziemi - tak było w przypadku Keplera, który obserwował SN 1604. Eksplozja supernowej Keplera była spowodowana eksplozją białego karła w układzie podwójnym. To właśnie dlatego, jak donosi Astrophysical Journal, badacze poszukiwali gwiezdnego towarzysza białego karła, który był dawcą materii, która z czasem doprowadziła do eksplozji WD. Eksplozja powinna zwiększyć jasność i prędkość takiego towarzysza. Co więcej, mogła także zmienić jego skład chemiczny. Dlatego też badacze poszukiwali gwiazd charakteryzujących się anomaliami, które pozwoliłyby zidentyfikować towarzysza białego karła, który eksplodował 414 lat temu. https://www.youtube.com/watch?v=be2Qpw6om1E Pilar Ruiz Lapuente, badaczka z Instituto de Fisica Fundamental (IFF-CSIC) mówi: "Poszukiwaliśmy osobliwej gwiazdy, która mogłaby być towarzyszem białego karła, który eksplodował jako SN 1604, i w tym celu scharakteryzowaliśmy wszystkie gwiazdy znajdujące się w pobliżu centrum pozostałości po SN 1604. Mimo to nie znaleźliśmy niczego takiego. Zatem wszystko wskazuje na mechanizm połączenia dwóch białych karłów lub białego karła z jądrem już odewoluowanego towarzysza". Aby przeprowadzić swoje badania, naukowcy analizowali zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (HST). "Celem było określenie ruchu własnego grupy 32 gwiazd znajdujących się w pobliżu centrum pozostałości po supernowej, która istnieje do dnia dzisiejszego" mówi Luigi Bedin, badacz z Osservatorio Astronomico di Padova (INAF) oraz współautor opracowania. Badacze wykorzystali także dane uzyskane za pomocą instrumentu FLAMES zainstalowanego na 8,2-metrowym teleskopie VLT do scharakteryzowania gwiazd i ustalenia ich odległości i prędkości radialnej względem Słońca. "Gwiazdy znajdujące się w polu supernowej Keplera to bardzo słabo świecące gwiazdy, które można obserwować tylko z półkuli południowej za pomocą dużych teleskopów takich jak VLT" mówi John Pritchard, badacz z ESO. [caption id="attachment_16588" align="aligncenter" width="480"] Oryginalny rysunek Keplera z jego pracy De Stella Nova (1606) przedstawiający położenie supernowej oznaczonej tutaj literą N. Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias[/caption] "Istnieje jednak alternatywny mechanizm prowadzący do eksplozji. Obejmuje on połączenie dwóch białych karłów lub białego karła z węglowo-tlenowym jądrem gwiezdnego towarzysza znajdującego się na późnym stadium ewolucji. Obydwa przypadki prowadzą do eksplozji supernowej" tłumaczy Jonay Gonzalez Hernandez, badacz IAC i współautor publikacji. "W polu Keplera nie znaleźliśmy żadnej gwiazdy charakteryzującej się anomaliami. Niemniej jednak znaleźliśmy dowody na to, że eksplozja spowodowana została przez połączenie dwóch białych karłów, lub białego karła z jądrem gwiezdnego towarzysza, prawdopodobnie przekraczające granicę Chandrasekhara". Supernowa Keplera jest jedną z pięciu "historycznych" supernowych typu termojądrowego. Pozostałe to supernowa Tycho Brahego, opisana przez duńskiego astronoma w 1572 roku, SN 1006, SN 185 (która może być źródłem pozostałości RCW86) oraz niedawno odkryta SNIa G1.9+0.3, która eksplodowała w naszej galaktyce w okolicach 1900 roku i widoczna była tylko z półkuli południowej. Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias]]> 16586 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy identyfikują egzoplanety, na których życie może powstać tak jak na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/02/naukowcy-identyfikuja-egzoplanety-na-ktorych-zycie-moze-powstac-tak-jak-na-ziemi/ Thu, 02 Aug 2018 09:30:21 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16592 Wizja artystyczna przedstawiająca układ planetarny. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Naukowcy zidentyfikowali grupę planet poza naszym układem słonecznym, na których istnieją takie same warunki chemiczne, które mogły doprowadzić do powstania życia na Ziemi. Badacze z University of Cambridge oraz Medical Research Council Laboratory of Molecular Biology (MRC LMB) odkryli, że szanse na to, że na powierzchni skalistej planety takiej jak Ziemia powstanie życie są zależne od typu i natężenia promieniowania emitowanego przez gwiazdę macierzystą. W swoich badaniach, których wyniki opublikowano w periodyku Science Advances, twierdzą, że gwiazdy emitujące wystarczająco dużo promieniowania ultrafioletowego mogą uruchomić proces powstawania życia na planetach wokół nic krążących w ten sam sposób, jak prawdopodobnie miało to miejsce na Ziemi, gdzie promieniowanie ultrafioletowe napędza serię reakcji chemicznych, które prowadzą do powstania podstawowych składników życia. Badacze zidentyfikowali paletę planet, na których natężenie promieniowania UV pochodzącego od gwiazdy macierzystej, jest wystarczające do rozpoczęcia tych reakcji chemicznych, a jednocześnie znajdujących się w ekosferze wokół gwiazdy, czyli w zakresie odległości, w których woda w stanie ciekłym może istnieć na powierzchni. "Dzięki temu możemy ograniczyć liczbę najlepszych miejsc do poszukiwania życia" mówi dr Paul Rimmer, badacz z Cavendish Laboraory oraz MRC LMB i główny autor artykułu. "W ten sposób nieznacznie zbliżamy się do odpowiedzi na pytanie o to czy jesteśmy sami we wszechświecie". Nowy artykuł jest wynikiem trwającej współpracy między Cavendish Laboratory oraz MRC LMB, łączącej chemię organiczną z badaniem egzoplanet. Bazuje on na wcześniejszych pracach prof. Johna Sutherlanda, współautora artykułu, który zawodowo zajmuje się chemicznego pochodzenia życia na Ziemi. W artykule opublikowanym w 2015 roku grupa prof. Sutherlanda z MRC LMB twierdziła, że cyjanki, choć trujące, mogą w rzeczywistości być kluczowym składnikiem pierwotnej zupy, z której wyewoluowało całe życie na Ziemi. W tej hipotezie węgiel z meteorytów uderzających w młodą Ziemię oddziałując z azotem w atmosferze prowadził do powstania cyjanowodoru. Cyjanowodór opadał na powierzchnię, gdzie oddziaływał z innymi pierwiastkami przy udziale energii dostarczanej przez promieniowanie UV ze Słońca. Związki chemiczne powstałe w tych reakcjach wytworzyły podstawowe elementy RNA, bliskiego krewnego DNA, o którym większość biologów twierdzi, że był pierwszą cząsteczką życia przenoszącą informacje. W ramach prac laboratoryjnych, grupa Sutherlanda odtworzyła te reakcje chemiczne pod lampami UV i wytworzyła prekursorów lipidów, aminokwasów i nukleotydów, czyli wszystkich istotnych komponentów komórek żywych. "Natknąłem się na te wcześniejsze eksperymenty i jako astronoma moim pierwszym pytaniem było pytanie o rodzaj wykorzystywanego światła, na co chemicy nieszczególnie zwracali uwagę" mówi Rimmer. "Zacząłem liczyć liczbę fotonów emitowanych przez ich lampy i uświadomiłem sobie, że porównanie tego światła ze światłem różnych gwiazd powinno być naturalnym kolejnym krokiem". Obie grupy przeprowadziły serię eksperymentów laboratoryjnych mających na celu zmierzenie jak szybko pod wpływem promieniowania UV mogą powstać podstawowe elementy życia z cyjanowodoru i z jonów kwasu siarkowego. Następnie te same eksperymenty przeprowadzono bez udziału promieniowania UV. "Procesy chemiczne zachodzą także w ciemności: są wolniejsze niż te przy udziale światła, ale są" mówi prof. Didier Queloz z Cavendish Laboratory. "Chcieliśmy się dowiedzieć jak dużo promieniowania trzeba, aby procesy chemiczne przy udziale światła przeważały nad tymi bez udziału światła". Ten sam eksperyment przeprowadzony w ciemności i obejmujący cyjanowodór i kwas siarkowy doprowadził do powstania inercyjnego związku, który nie mógłby być wykorzystany do stworzenia podstawowych elementów życia, podczas gdy przy udziale światła już one powstawały. Następnie badacze wykorzystali te dane do analizy promieniowania UV emitowanego przez różne gwiazdy. W trakcie pac stworzony wykres ilości promieniowania UV dostępnego dla planet krążących wokół tych gwiazd, aby określić na których planetach mogą zachodzić reakcje chemiczne przy udziale UV. Okazało się, że gwiazdy o temperaturze zbliżonej do temperatury słońca emitują wystarczająco dużo światła, aby na powierzchniach planet krążących wokół nich powstały podstawowe elementy życia. Chłodne gwiazdy nie emitują wystarczającej ilości promieniowania UV, aby takie składniki powstały, chyba że często na nich dochodzi do silnych rozbłysków, które co i rusz popychałyby procesy chemiczne do przodu. Planety, które otrzymują wystarczająco dużo światła, aby uruchomić procesy chemiczne i jednocześnie mogą posiadać wodę w stanie ciekłym na powierzchni znajdują się w tak zwanej strefie abiogenezy. Pośród planet, które znajdują się w takiej strefie abiogenezy znajduje się kilka planet odkrytych przez teleskop Kepler, np. Kepler 452b - planeta nazwana "kuzynką" Ziemi, choć wciąż znajduje się ona za daleko, abyśmy mogli ją badać za pomocą obecnie dostępnych nam instrumentów. Teleskopy następnej generacji takie jak TESS i Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba być może będą w stanie zidentyfikować i potencjalnie scharakteryzować znacznie więcej planet w strefie abiogenezy. Oczywiście możliwe jest, że jeżeli istnieje życie na innych planetach, to powstało ono w zupełnie inny sposób niż na Ziemi. "Nie wiemy jak prawdopodobne jest powstanie życia, ale zważając na to, że znamy tylko jeden przykład, sensowne jest poszukiwanie życia w miejscach najbardziej przypominających Ziemię"  mówi Rimmer. "Istnieje bardzo istotne rozróżnienie między tym co jest niezbędne a co jest wystarczające. Podstawowe elementy życia są niezbędne do jego powstania, ale mogą być niewystarczające: może być tak, że będziemy je mieszać przez miliardy lat i nic z nich nie wyjdzie, ale mimo to warto chociaż przyglądać się miejscom, w których istnieje to co niezbędne". Według najnowszych szacunków w obserwowalnym wszechświecie istnieje 700 milionów bilionów planet skalistych. "Sprawdzanie jaki procent tych planet sprzyja powstaniu życia jest dla mnie wyjątkowo fascynujące" mówi Sutherland. "Oczywiście, to sprzyjanie powstaniu życia to nie wszystko i wciąż nie wiemy jak prawdopodobne jest powstanie życia, nawet zakładając sprzyjające warunki - jeżeli jest ono naprawdę mało prawdopodobne, to możemy być sami, ale jeżeli nie to mamy towarzystwo". Źródło: University of Cambridge]]> 16592 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają nowe informacje o Eta Carinae]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/07/astronomowie-odkrywaja-nowe-informacje-o-eta-carinae/ Mon, 06 Aug 2018 23:38:22 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16596 Co się dzieje w przypadku, w którym gwiazda zachowuje się jakby eksplodowała, ale wciąż istnieje? Jakieś 170 lat temu astronomowie byli świadkami potężnego rozbłysku Eta Carinae, jednej z najjaśniejszych znanych gwiazd w Drodze Mlecznej. Eksplozja wyzwoliła niemal tyle energii co supernowa. A mimo to Eta Carinae przetrwała. Wyjaśnienie tej erupcji unikało astrofizykom aż do teraz. Niestety nie możemy skorzystać z wehikułu czasu, przenieść się do połowy XIX wieku i obserwować rozbłysk za pomocą współczesnych instrumentów. Niemniej jedna. astronomowie mogą skorzystać z naturalnego "wehikułu czasu" dzięki temu, że światło podróżuje w przestrzeni z określoną, skończoną prędkością. Zamiast zmierzać prosto w stronę Ziemi, część promieniowania z rozbłysku odbiła się niczym echo od pyłu międzygwiezdnego i dopiero teraz dociera do Ziemi. Promieniowanie tego typu zachowuje się niczym kartka pocztowa, która zagubiła się na poczcie i dociera do nas dopiero 170 lat po czasie. Wykorzystując współczesne instrumenty naukowe na tym opóźnionym promieniowaniu astronomowie odkryli coś niespodziewanego. Nowe pomiary erupcji z lat czterdziestych XIX wieku ujawniają materię rozprzestrzeniającą się z rekordowymi prędkościami niemal dwudziestokrotnie większymi niż oczekiwano. Obserwowane prędkości bardziej przypominają najszybszą materię odrzuconą w przestrzeń przez falę uderzeniową po eksplozji supernowej niż stosunkowo wolne i łagodne wiatry typowe dla masywnych gwiazd tuż przed końcem cyklu ewolucyjnego. W oparciu o te dane, badacze sugerują, że erupcja mogła być spowodowana przez przydługie zapasy między trzema gwiazdami, wskutek których jedna gwiazda uległa zniszczeniu, a dwie pozostałe utworzyły układ podwójny. Kulminacją tego zamieszania mogła być gwałtowna eksplozja, do której doszło gdy Eta Carinae pochłonęła jedną ze swoich dwóch towarzyszek, wyrzucając ponad 10 mas słońca materii w przestrzeń kosmiczną. Wyrzucona materia odpowiada za powstanie dwóch, biegunowych płatów przypominających hantle w dzisiejszych teleskopach. Wyniki badań zostały opublikowane w dwóch artykułach naukowych autorstwa zespołu kierowanego przez Nathana Smitha z University of Arizona w Tuscon oraz Armina Resta z Space Telescope Science Institute w Baltimore. Owo echo świetlne zostało odkryte na zdjęciach w zakresie widzialnym wykonywanych od 2003 roku za pomocą średnich rozmiarów teleskopów w Obserwatorium Cerro Tololo w Chile. Za pomocą większych teleskopów w Obserwatorium Magellana oraz Gemini South badacze wykorzystali spektroskopię do oddzielenia światła, dzięki czemu możliwe było zmierzenie prędkości rozszerzania się materii wyrzuconej w eksplozji. Ustalono, że prędkość materii wynosi ponad 35 milionów kilometrów na godzinę (wystarczająco szybko aby dotrzeć z Ziemi na Plutona w kilka dni). Obserwacje dostarczyły nowych wskazówek dotyczących tajemnicy otaczającej potężnych konwulsji, które w swoim czasie uczyniły Eta Carinae drugą pod względem jasności gwiazdą widoczną na niebie między 1837 a 1858 rokiem. Dane wskazują mianowicie w jaki sposób mogła się ona stać najjaśniejszą i najmasywniejszą gwiazdą w Drodze Mlecznej. "Widzimy te naprawdę wyjątkowo wysokie prędkości w gwieździe, która zdawać by się mogło eksplodowała, a jednak gwiazda przetrwała" tłumaczy Smith. "Najłatwiej do tego doprowadzić za pomocą fali uderzeniowej, która opuszcza gwiazdę i przyspiesza materię do bardzo wysokich prędkości". Masywne gwiazdy zazwyczaj kończą życie w zdarzeniach, w których ich jądra zapadają się do czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej. Astronomowie obserwują takie zjawiska w eksplozjach supernowych, które całkowicie niszą gwiazdę. Zatem w jaki sposób może dojść do eksplozji napędzanej falą uderzeniową, która jednocześnie nie rozrywa samej gwiazdy? Jakieś gwałtowne zdarzenie musiało dostarczyć dokładnie odpowiednią ilość energii do gwiazdy, tak aby odrzuciła swoje zewnętrzne warstwy. Jednocześnie energii tej nie mogło być wystarczająco dużo, aby całkowicie ją zniszczyć. Jedną z możliwości jest połączenie dwóch gwiazd, jednak naukowcom ciężko było opracować scenariusz, który spełniałby te warunki i pasował do wszystkich danych jakie mamy dotyczących Eta Carinae. Badacze wskazują, że najprostszy sposób wyjaśnienia szerokiej palety obserwowanych faktów dotyczących tej erupcji to interakcje zachodzące między trzema gwiazdami, w których obiekty te wymieniają się masą. Jeżeli tak faktycznie było, obecny pozostały po eksplozji układ podwójny musiał wcześniej być układem potrójnym. "Powodem dla którego wskazujemy, że elementy szalonego układu potrójnego oddziałują ze sobą jest fakt, że to najlepsze wyjaśnienie na to jak obecny towarzysz szybko utracił swoje zewnętrzne warstwy" mówi Smith. W proponowanym przez naukowców scenariuszu dwie masywne gwiazdy krążą ciasno wokół wspólnego środka masy, a trzecia gwiazda krąży nieco dalej. Gdy masywniejszy element układu podwójnego zbliża się do końca swojego życia, zaczyna się rozszerzać i zrzuca większość swojej materii na swoją nieco mniejszą towarzyszkę. [video width="1280" height="720" mp4="http://www.pulskosmosu.pl/wp-content/uploads/STScI-H-v1833a-1280x720.mp4"][/video] Towarzyszka w pewnym momencie ma już ponad 100 mas Słońca i jest ekstremalnie jasna. Gwiazda, która dostarczyła jej materii ma teraz tylko około 30 mas Słońca, została odarta z warstw wodoru i odsłoniło się jej gorące jądro helowe. Gwiazdy z gorącym jądrem helowym stanowią zaawansowane stadium ewolucji w życiu masywnych gwiazd. "Z ewolucji gwiazd wiemy, że masywniejsze gwiazdy żyją szybciej i krócej, a mniej masywne wolniej i dłużej. Zatem gorący towarzysz musi być na późniejszym stadium ewolucji nawet pomimo faktu, że jest teraz dużo mniej masywny, niż ten wokół którego krąży. To nie ma sensu jeżeli nie założymy transferu masy." Transfer masy wpływa na równowagę grawitacyjną układu, i gwiazda z gorącym jądrem helowym oddala się nieco od swojego potężnego towarzysza. Gwiazda ta oddala się na tyle, że zaczyna oddziaływać z trzecim składnikiem układu, wpychając go do środka układu. Po kilku bliskich przelotach, gwiazda łączy się ze swoim masywnym partnerem powodując wypływ materii. W początkowych stadiach procesu łączenia, wyrzucana materia jest gęsta i oddala się stosunkowo powoli gdy dwie gwiazdy stopniowo się do siebie zbliżają. Następnie, dochodzi do eksplozji gdy dwie wewnętrzne gwiazdy w końcu się ze sobą łączą, wyrzucając w tym momencie materię niemal 100 razy szybciej. Ta materia z czasem dogania wolno poruszającą się materię odrzuconą wcześniej i uderza w nią rozgrzewając ją i sprawiając, że zaczyna ona świecić. Ta świecąca materia jest źródłem światła głównej erupcji obserwowanej przez astronomów półtora wieku temu. W międzyczasie mniejsza gwiazda z jądrem helowym weszła na orbitę eliptyczną, na której co 5,5 roku przechodzi przez zewnętrzne warstwy olbrzyma. W trakcie tych przejść gwiazda wyzwala fale uderzeniowe, które emitują promieniowanie rentgenowskie. Lepsze zrozumienie fizyki stojącej za erupcją Eta Carinae może rzucić nowe światło na skomplikowane interakcje w układach podwójnych oraz wielokrotnych, które są kluczowe do zrozumienia ewolucji i śmierci masywnych gwiazd. Układ Eta Carinae znajduje się 7500 lat świetlnych od Ziemi w Mgławicy Carina, rozległym obszarze gwiazdotwórczym nieba południowego. Źródło: ESA/Hubble Information Centre]]> 16596 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zanikający duch dawno nieistniejącej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/07/zanikajacy-duch-dawno-nieistniejacej-gwiazdy/ Tue, 07 Aug 2018 06:36:50 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16600 Na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer rzadkie, czerwonawe żyły wzbudzonego gazu oznaczają położenie jednej z największych pozostałości po supernowych w Drodze Mlecznej. Termin "pozostałość" po supernowej odnosi się łącznie do pozostałości po gwieździe, która eksplodowała jako supernowa. Czerwone włókna widoczne na powyższym zdjęciu należą do pozostałości po supernowej zwanej HBH 3, która po raz pierwszy została dostrzeżona w 1966 roku za pomocą radioteleskopów. Fragmenty pozostałości emitują także promieniowanie w zakresie optycznym. Gałęzie świecącej materii to najprawdopodobniej gaz cząsteczkowy wzbudzony przez falę uderzeniową powstałą w wyniku eksplozji supernowej. Energia z eksplozji wzbudziła cząsteczki i spowodowała, że zaczęły one emitować promieniowanie w podczerwieni. Biała formacja przypominająca chmurę stanowi fragment kompleksu obszarów gwiazdotwórczych nazwanych po prostu W3, W4 oraz W5. Aczkolwiek obszary te rozciągają się znacznie poza pole widoczne na zdjęciu. Zarówno białe obszary gwiazdotwórcze jak i czerwone włókna znajdują się około 6400 lat świetlnych od Ziemi i leżą w dysku Drogi Mlecznej. HBH 3 ma średnicę około 150 lat świetlnych dzięki czemu jest jedną z największych znanych pozostałości po supernowej. Możliwe że jest także jedną z najstarszych: astronomowie szacują, że pierwotna eksplozja miała miejsce od 80 000 do nawet miliona lat temu. W 2016 roku teleskop Fermi obserwujący w zakresie promieniowania gamma odkrył promienie gamma pochodzące z obszaru znajdującego się w pobliżu HBH 3. Emisja ta może pochodzić od gazu w jednym z sąsiednich obszarów gwiazdotwórczych wzbudzonych przez silne cząstki wyemitowane w eksplozji supernowej. Źródło: JPL]]> 16600 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[VLA odkrywa pozasłoneczny obiekt planetarny z silnym polem magnetycznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/07/vla-odkrywa-pozasloneczny-obiekt-planetarny-z-silnym-polem-magnetycznym/ Tue, 07 Aug 2018 00:22:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16603 Credit: Chuck Carter, NRAO/AUI/NSF Astronomowie korzystający z sieci teleskopów VLA (Very Large Array) dokonali pierwszego wykrycia obiektu o masie planetarnej poza Układem Słonecznym za pomocą radioteleskopu. Obiekt, kilkanaście razy masywniejszy od Jowisza, charakteryzuje się zaskakująco silnym polem magnetycznym i należy do planet samotnie przemierzających przestrzeń kosmiczną, bez żadnej gwiazdy macierzystej. "Odkryty przez nas obiekt znajduje się na granicy między planetą a brązowym karłem i dostarcza nam wielu zagadek, które potencjalnie mogą pomóc nam zrozumieć procesy magnetyczne zachodzące tak w gwiazdach jak i planetach" mówi Melodie Kao, która kierowała badaniami podczas doktoratu w Caltech. Brązowe karły t obiekty za masywne, aby uważać je za planety, ale niewystarczająco masywne, aby utrzymać procesy fuzji wodoru w hel w swoich jądrach - czyli procesy definiujące gwiazdy. Teoretycy już w latach sześćdziesiątych sugerowali możliwość istnienia takich obiektów, jednak na odkrycie pierwszego brązowego karła trzeba było poczekać do 1995 roku. Początkowo uważano, że brązowe karły nie emitują fal radiowych jednak w 2001 roku odkryto rozbłysk radiowy pochodzący z brązowego karła, który dowiódł istnienia silnego pola magnetycznego. Późniejsze obserwacje wykazały, że niektóre brązowe karły posiadają silne zorze polarne podobne do tych obserwowanych w gazowych olbrzymach Układu Słonecznego. Zorze obserwowane na Ziemi spowodowane są interakcjami pola magnetycznego planety z wiatrem słonecznym. Niemniej jednak samotne brązowe karły nie mają wiatru słonecznego z pobliskiej gwiazdy, aby móc z nim oddziaływać. Jak zatem powstają zorze na brązowych karłach wciąż nie wiadomo, jednak naukowcy podejrzewają, że wokół brązowego karła może krążyć planeta lub księżyc, który oddziałuje z polem magnetycznym karła, tak jak ma to miejsce w przypadku Jowisza i jego księżyca Io. Osobliwy obiekt w najnowszych badaniach, znany jako SIMP J01365663+0933473 posiada pole magnetyczne 200 razy silniejsze od Jowisza. Obiekt ten został pierwotnie odkryty w 2016 roku jako jeden z pięciu brązowych karłów, które naukowcy badali za pomocą VLA, poszukując nowych informacji o polach magnetycznych i mechanizmach, w za pomocą których niektóre z najchłodniejszych takich obiektów mogą emitować silne fale radiowe. Masy brązowych karłów są zawsze trudne do ustalenia, i podczas tamtych badań obiekt uznano za starego i dużo bardziej masywnego brązowego karła. W ubiegłym roku niezależny zespół badaczy odkrył, że SIMP J01365663+0933473 stanowi element bardzo młodej grupy gwiazd. Jego młody wiek oznacza, że jest on w rzeczywistości na tyle mało masywny, że może być swobodną planetą - jego masa to zaledwie 12,7 mas Jowisza, a promień to 1,22 promienia Jowisza. Przy wieku 200 milionów lat i odległości 20 lat świetlnych od Ziemi, obiekt ten charakteryzuje się temperaturą powierzchni na poziomie 825 stopni Celsjusza. Dla porównania temperatura powierzchni Słońca to koło 5500 stopni Celsjusza. Różnice między gazowymi olbrzymami a brązowymi karłami stanowią wciąż temat gorących dyskusji między astronomami, jednak jedna z zasad wykorzystywanych do ustalenia z jakim obiektem mamy do czynienia wykorzystuje masę poniżej której ustaje fuzja deuteru - to około 13 mas Jowisza. Jednocześnie, zespół z Caltech, który jako pierwszy odkrył emisję radiową z tego obiektu w 2016 roku, obserwował go ponownie i na wyższych częstotliwościach radiowych, dzięki czemu dowiódł, że jego pole magnetyczne jest jeszcze silniejsze niż ustalono przy pierwszych pomiarach. Tak silne pole magnetyczne "Stanowi potężne wyzwanie dla naszej wiedzy o mechanizmie dynama, który wytwarza pola magnetyczne w brązowych karłach i egzoplanetach i napędza obserwowane przez nas zorze" mówi Gregg Hallinan z Caltech. "Ten konkretny obiekt jest ekscytujący ponieważ badanie jego dynama magnetycznego może dać nam nowe informacje o tym jak takie same mechanizmy mogą działać w egzoplanetach. Uważamy, że takie same mechanizmy mogą zachodzić nie tylko w brązowych karłach, ale także w gazowych olbrzymach i planetach skalistych" dodaje Kao. Źródło: NRAO]]> 16603 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Naukowcy z Chin odkrywają gwiezdnego olbrzyma wyjątkowo bogatego w lit]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/07/naukowcy-z-chin-odkrywaja-gwiezdnego-olbrzyma-wyjatkowo-bogatego-w-lit/ Tue, 07 Aug 2018 08:13:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16606 Credit: NAOC[/caption] Zespół badawczy kierowany przez astronomów z National Astronomical Observatories of China (NAOC), Chińskiej Akademii Nauk odkrył gwiezdnego olbrzyma, który charakteryzuje się największą spośród wszystkich znanych gwiazd obfitością litu. W odkrytej gwieździe litu jest 3000 razy więcej niż w typowych olbrzymach. Gwiazda znajduje się w kierunku gwiazdozbioru Wężownika, w północnej części dysku galaktyki, w odległości 4500 lat świetlnych od Ziemi. Odkrycia dokonano za pomocą Large Sky Area Multi Object Fiber Spectroscopic Telescope (LAMOST) - teleskopu Schmidta znajdującego się w Obserwatorium Xinglong w północnych Chinach. Teleskop ten może obserwować 4000 obiektów kosmicznych jednocześnie i znacząco przyczynił się do postępu w badaniach budowy naszej galaktyki. Wyniki badań naukowcy opublikowali online w periodyku Nature Astronomy w dniu 6 sierpnia 2018 roku. Lit jest uważany za jeden z trzech pierwiastków powstałych w Wielkim Wybuchu obok wodoru i helu. Obfitość tych trzech pierwiastków postrzegana jest przez naukowców za najsilniejszy dowód Wielkiego Wybuchu. Ewolucja litu stanowi szerokie pole badań współczesnej astrofizyki, ale w ciągu ostatnich trzech dekad odkryto niewiele olbrzymów charakteryzujących się zawartością litu, przez co badanie tego pierwiastka jest wciąż dużym wyzwaniem. "Odkrycie tej gwiazdy znacząco zwiększyło górne ograniczenie obserwowanej obfitości litu i stanowi potencjalne wyjaśnienie tego ekstremalnego obiektu" mówi prof. Zhao Gang. Szczegółowe informacje o gwieździe uzyskano w trakcie późniejszych obserwacji prowadzonych za pomocą teleskopu APF (Automated Planet Finder) w Obserwatorium Lick. [caption id="attachment_16607" align="aligncenter" width="800"] Źródło: NAOC[/caption] Oprócz zmierzenia nietypowo wysokiej obfitości litu, zespół badawczy stworzył także możliwe wyjaśnienie tej obfitości lotu wykorzystując do tego symulacje jądrowe obejmujące najnowsze osiągnięcia fizyki jądrowej. Ukończony w 2008 roku teleskop LAMOST, który rozpoczął regularne przeglądy nieba w 2012 roku umożliwił naukowcom z Chin ukończenie katalogu około 10 milionów widm zebranych na przestrzeni sześciu lat i stworzyć największą bazę widm gwiezdnych. Źródło: NAOC]]> 16606 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Ten nietypowy meteoryt istniał jeszcze zanim powstała Ziemia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/07/ten-nietypowy-meteoryt-istnial-jeszcze-zanim-powstala-ziemia/ Tue, 07 Aug 2018 10:00:19 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16611 Jakieś 4,5 miliardy lat temu katastroficzna eksplozja masywnej gwiazdy, eksplozja supernowej, spowodowała grawitacyjne zapadanie się potężnego obłoku gazu i pyłu, które zapoczątkowało powstawanie Układu Słonecznego. Jednak jak dokładnie powstały planety wciąż pozostaje w pewnym stopniu niejasne dla naukowców. Teraz nowo odkryty, błyszczący, zielony meteoryt mający już 4,6 miliarda lat, który uformował się tuż przed tą eksplozją pomaga naukowcom dowiedzieć się więcej o tym jak powstawały planety Układu Słonecznego. [caption id="attachment_16612" align="aligncenter" width="863"] NWA 11119[/caption] Ten niesamowity głaz kosmiczny wielkości piłki do baseballa nazwany Northwest Africa (NWA) 11119 został pozyskany przez handlarza meteorytów w Afryce w 2016 roku. Handlarz przesłał próbkę do Carla Agee, geologa i specjalisty od meteorytów w University of New Mexico. Agee nie był pewny czy skała faktycznie była meteorytem, dlatego też poprosił swoją doktorantkę Poornę Srinivasana o zbadanie obiektu. Początkowo Agee i Srinivasan sceptycznie podchodzili do teorii mówiącej, że obiekt pochodzi spoza naszej planety. "Zakładaliśmy, że obiekt ten w ogóle nie jest meteorytem. Sądziliśmy, że pochodzi z Ziemi" powiedziała Srinivasan portalowi Live Science. Jednak po dokładniejszych badaniach "dostrzegliśmy, że ta skała nie może pochodzić z Ziemi". Choć przypominała skały wulkaniczne na Ziemi, jej skład chemiczny wskazywał, że z pewnością pochodzi z przestrzeni kosmicznej i nie jest tylko zwykłym meteorytem. https://www.youtube.com/watch?v=LAp8aTdeNn8 NWA 11119 jest meteorytem magmowym co oznacza, że powstał w procesie ochładzania i zestalania się magmy lub lawy (czyli tego czym jest magma po tym jak dociera do powierzchni planety). Zważając na wiek 4,6 miliarda lat, NWA 11119 jest najstarszym dotąd odkrytym meteorytem magmowym. (Srinivasan zaznacza, że odkryto także nawet starsze meteoryty niemagmowe). Duże kryształy trydymitów stanowią około 30% masy NWA 11119. Taka ilość trydymitów porównywalna jest z ilością obecną w skałach wulkanicznych na Ziemi, ale niespotykana jest w meteorytach. Ogólnie, skład NWA 11119 jest zdumiewająco podobny do materii, z której złożona jest skorupa Ziemi, zewnętrzna warstwa skalna, która tworzy stałą skorupę naszej planety. To właśnie dlatego naukowcy podejrzewają, że NWA 11119 to fragment skorupy planetoidy, która także miała taką warstwę uformowaną podobnie do tego jak powstała skorupa Ziemi. Dodatkowe badania chemiczne pozwoliły odkryć, że ów meteoryt blisko przypomina dwa inne nietypowe meteoryty - NWA 7235 oraz Almahata Sitta - co może wskazywać według Srinivasan, że wszystkie te trzy skały kosmiczne mogą pochodzić z tego samego obiektu macierzystego. Naukowcy wciąż wiele nie wiedzą o tym jak powstają planety, ale odkrycie takie jak to pozwala im lepiej zrozumieć jak mogła wyglądać wcześniejsza wersja Ziemi. "Wciąż musimy się wiele dowiedzieć o tym jak powstawała skorupa Ziemi. Jak na razie udało nam się jedynie zadrapać jej powierzchnię". Źródło: Live Science]]> 16611 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pępowina zaprojektowana w Warszawie poleci na Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/07/pepowina-zaprojektowana-w-warszawie-poleci-na-marsa/ Tue, 07 Aug 2018 16:43:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16616 „Pępowina”, czyli mechanizm zwalniający połączenia elektrycznego, zaprojektowany i wyprodukowany przez SENER Polska. Źródło: SENER Polska[/caption] Pępowina, czyli mechanizm zwalniający połączenia elektrycznego, ma krytyczne znaczenie dla powodzenia misji kosmicznej ExoMars. Urządzenie zapewni zasilanie łazika po jego lądowaniu na powierzchni Czerwonej Planety. Firma SENER Polska rozpoczęła właśnie ostatni etap projektu, czyli testy modelu lotnego, który w 2020 roku wyruszy w podróż na Marsa. ExoMars (ang. Exobiology on Mars) to złożona z dwóch części misja kosmiczna, której celem jest poszukiwanie śladów życia na Marsie oraz lepsze przygotowanie do przyszłych misji załogowych. ExoMars jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz jej rosyjskiego odpowiednika, Roskosmosu. W 2016 wystrzelony został satelita, który obecnie krąży na orbicie Marsa badając jego atmosferę i pełniąc funkcje telekomunikacyjne. W drugiej części misji, w 2020 roku, wystrzelony zostanie łazik, który będzie badał powierzchnię planety. Pierwszy raz w historii ziemski mechanizm wwierci się w powierzchnię Marsa w poszukiwaniu ukrytych pod powierzchnia śladów życia. Nasz kraj, jako członek ESA, również bierze udział w misji ExoMars. SENER Polska, na zlecenie Airbus Defence and Space, zaprojektował i wyprodukował jeden z kluczowych mechanizmów - „pępowinę”, czyli mechaniczno-elektryczne połączenie między łazikiem a lądownikiem. Łazik wejdzie w atmosferę Marsa wewnątrz lądownika. Po dotarciu na powierzchnię planety, lądownik rozłoży panele słoneczne i rozpocznie ładowanie łazika. https://www.youtube.com/watch?v=9T1viUm9_cs&feature=youtu.be Podczas uruchamiania robota zasilanie będzie przekazywane właśnie przez „pępowinę” stworzoną przez SENER Polska. Po naładowaniu łazik uniesie się na kołach, a następnie „pępowina” odłączy się, aby umożliwić pojazdowi zjechanie na powierzchnię Marsa i rozpoczęcie badań Czerwonej Planety. System pępowiny składa się z podstawowego i rezerwowego układu zasilania i musi działać  w ekstremalnych warunkach przestrzeni międzyplanetarnej, charakteryzującej się wysoką radiacją i temperaturami bliskimi zeru absolutnemu. Dodatkowo będzie narażony na ciężkie warunki startu z Ziemi i lądowania na Marsie, a także na zapylenie i warunki atmosferyczne planety. - ExoMars to jedna z najważniejszych misji Europejskiej Agencji Kosmicznej i bardzo ważny krok w eksploracji kosmosu. To pierwszy tak zaawansowany europejski robot, który wyląduje na innej planecie. Jesteśmy częścią pionierskiego projektu nie tylko dla polskiego, ale także całego europejskiego przemysłu kosmicznego. – mówi Ilona Tobjasz, business development manager w SENER Polska. SENER Polska odpowiada za całość projektu URM - od etapu koncepcyjnego, przez produkcję i testy aż do wyprodukowania modelu lotnego, który jest obecnie testowany i w 2021 roku ma wylądować na Marsie. Firma współpracuje przy tym projekcie z grupą sprawdzonych polskich partnerów. - Rozpoczęty w 2015 projekt „pępowiny” dla misji ExoMars pozwolił SENER Polska przejść z ligi okręgowej do europejskiej. Na jego potrzeby stworzyliśmy clean room w biurze w Warszawie, mający zapewnić, że żaden obiekt biologiczny nie dotrze na Marsa. Co prawda każdy projekt jest inny, ale z doświadczeniem, które zdobyliśmy jest nam obecnie dużo łatwiej realizować kolejne kontrakty. – przyznaje Ilona Tobjasz, business development manager of SENER Polska. Źródło: SENER Polska]]> 16616 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[To nie ciemna materia odpowiada za nadmiar promieniowania gamma z centrum Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/08/to-nie-ciemna-materia-odpowiada-za-nadmiar-promieniowania-gamma-z-centrum-galaktyki/ Wed, 08 Aug 2018 07:00:10 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16620 Obserwowana emisja gamma z dysku Galaktyki z zaznaczonym zgrubieniem centralnym. Kwadraty przedstawiają oczekiwane profile nadmiaru promieniowania pochodzącego kolejno od ciemnej materii i gwiazd. Badacze byli w stanie wykazać, że profil gwiazd odpowiada pomiarom dużo dokładniej niż profil ciemnej materii. Credit: Christopher Weniger, University of Amsterdam/FermiLAT[/caption] Od niemal 10 lat astronomowie badają tajemnicze rozproszone promieniowanie pochodzące z centrum naszej galaktyki. Pierwotnie uważano, że to promieniowanie może być emitowane przez cząstki ciemnej materii poszukiwane od dawna przez naukowców. Niestety, fizycy z University of Amsterdam oraz Laboratoire d'Annecy-le-Vieux de Physique Theorique odkryli teraz nowe dowody na to, że szybko rotujące gwiazdy neutronowe są dużo bardziej prawdopodobnym źródłem tego promieniowania. Wyniki badań opublikowano wczoraj w periodyku Nature Astronomy. Obserwacje promieniowania gamma z centralnego obszaru galaktyki prowadzone za pomocą teleskopu Fermi Large Area Telescope (FermiLAT) pozwoliły naukowcom dostrzec tajemniczą rozproszoną i rozległą emisję. Odkryta prawie 10 lat temu, owa emisja wzbudziła dużo ekscytacji w społeczności fizyków cząstek, ponieważ miała wszystkie cechy charakterystyczne dla sygnału anihilacji cząstek ciemnej materii w wewnętrznych obszarach Drogi Mlecznej. Odkrycie takiego sygnału pozwoliłoby potwierdzić, że ciemna materia, którą jak dotąd obserwowano jedynie poprzez jej wpływ grawitacyjny na inne obiekty, zbudowana jest z nowych cząstek fundamentalnych. Co więcej, pomogło by także określić masę i inne właściwości tych cząstek. Jednak najnowsze badania wskazują, że najlepszym astrofizycznym wyjaśnieniem dla nadmiaru emisji jest nowa populacja w zgrubieniu centralnym, składająca się z tysięcy szybko rotujących gwiazd neutronowych - pulsarów milisekundowych, której jak dotąd nie obserwowano na innych częstotliwościach promieniowania. "Zrozumienie szczegółów morfologii (lokalizacji i kształtu) oraz widma nadmiarowej emisji  jest zadaniem kluczowym do odróżnienia ciemnej materii od astrofizycznych interpretacji nadmiaru promieniowania z centrum galaktyki" mówi Christoph Weniger, jeden z badaczy uczestniczących w badaniach. Najnowsze badania przeprowadzone przez badaczy z University of Amsterdam oraz Laboratoire d'Annecy-le-Vieux de Physique Theorique czyli badawczą jednostkę Francuskiej Akademii Nauk, pozwoliły na odkrycie silnych dowodów, że owa emisja w rzeczywistości pochodzi z obszarów, w których znajdują się duże ilości masy gwiezdnej w zgrubieniu centralnym. Co więcej, badacze odkryli, że stosunek promieniowania do masy w zgrubieniu centralnym i w centrum galaktyki jest stały, tak więc emisja promieniowania gamma GeV jest zaskakująco precyzyjnym wskaźnikiem ilości masy gwiazd wewnątrz galaktyki. Najnowsze badania były możliwe dzięki wykorzystaniu nowego narzędzia - Sky Factorization with Adaptive Constrained Templates (SkyFACT) - opracowanego przez naukowców, a które łączy modelowanie fizyczne z analizą zdjęć. [caption id="attachment_16622" align="aligncenter" width="630"] Porównanie masy gwiezdnej (oś pozioma) i jasności w zakresie gamma (oś pionowa) dla zgrubienia centralnego (niebieski) oraz jądra galaktyki (zielony. Przewidywania populacji pulsarów milisekundowych w dysku Galaktyki (czerwony) oraz w zgrubieniu pobliskiej Galaktyki Andromedy (M31, fioletowy). Masa gwiazd i jasność są proporcjonalne względem siebie wewnątrz galaktyki (linia przerywana), co wskazuje na to, że tajemniczy nadmiar promieniowania najprawdopodobniej ma pochodzenie gwiezdne i nie pochodzi od ciemnej materii. Credit: Christopher Weniger, University of Amsterdam[/caption] Wyniki badać wspierają zatem interpretację mówiącą o tym, że nadmiar emisji pochodzi od pulsarów milisekundowych, ponieważ ani ciemna materia, ani inne zjawiska astrofizyczne najprawdopodobniej nie wskazują tak wyraźnej korelacji. "Nasze wyniki pozwolą zaplanować nowe przeglądy radiowe, które mają na celu odkrycie tej populacji pulsarów milisekundowych w zgrubieniu centralnym, za pomocą MeerKAT oraz Square Kilomere Array" mówi Francesca Calore, jednak z autorem artykułu. Źródło: Delta Institute for Theoretical Physics]]> 16620 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda kosmiczna która wleci w koronę Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/08/sonda-kosmiczna-ktora-wleci-w-korone-slonca/ Wed, 08 Aug 2018 09:45:12 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16624 Credit: NASA[/caption] 11 sierpnia br. NASA planuje wynieść w przestrzeń kosmiczną pierwszego satelitę, który powędruje wgłąb orbity Wenus i Merkurego, aby dotknąć samej krawędzi korony Słońca. Wyposażony w instrumenty zaprojektowane i zbudowane na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, satelita Parker Solar Probe pozwoli nam osiągnąć cel, o którym naukowcy marzyli od wielu dekad: zbliży się do Słońca na tyle, aby sprawdzić jak burzliwa powierzchnia naszej Gwiazdy Dziennej przenosi energię do korony i podgrzewa ją do ponad miliona stopni Celsjusza, wytwarzając w ten sposób wiatr słoneczny, który bezustannie bombarduje wszystkie planety Układu Słonecznego. "Jest to ten fragment heliofizyki, którego poznania pragnęliśmy od dawna, od lat pięćdziesiątych XX wieku" mówi Stuart Bale, profesor fizyki na UC Berkeley i jeden z czterech głównych badaczy odpowiadających za instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy. "Osobiście, pracuję nad projektem sondy od momentu jej zatwierdzenia w 2010 roku, ale tak naprawdę spędziłem większą część swojego życia zawodowego przygotowując się do tego zadania". Słoneczna sonda będzie najszybszą naszą sondą w historii, w kulminacyjnym momencie osiągającą prędkość 690 000 kilometrów na godzinę. Co więcej w 2024 roku sonda dotrze także na odległość równą zaledwie 4,5 promieni Słońca od powierzchni gwiazdy czyli jakieś 6 milionów kilometrów. Parker Solar Probe wyposażona jest w osłonę termiczną, która będzie chroniła jej czujniki przed ciepłem słonecznym, którego temperatura może sięgnąć 1400 stopni Celsjusza, czyli niemal tyle ile trzeba, aby stopić stal. W tej odległości, sonda znajdzie się w obszarze, w którym elektrony i zjonizowane atomy - głównie jony wodoru - protony oraz jony helu - cząstki alfa są przyspieszane i kierowane z ogromną prędkością w przestrzeń międzyplanetarną. Gdy takie jony, zwane wiatrem słonecznym, uderzają w Ziemię, oddziałują z polem magnetycznym Ziemi prowokując powstawanie zórz polarnych oraz burz w najbardziej zewnętrznych warstwach atmosfery, które z kolei zaburzają komunikację radiową oraz działanie satelitów na orbicie okołoziemskiej. Przyspieszone do większych prędkości, tak zwane wysokoenergetyczne cząstki słoneczne mogą także stanowić zagrożenie dla astronautów. Naukowcy wciąż nie wiedzą jak jony wiatru słonecznego są przyspieszane oraz dlaczego jony i elektrony w koronie są dużo gorętsze niż powierzchnia Słońca, której temperatura to zaledwie 5700 stopni Celsjusza. Sonda Parker Solar Probe może odpowiedzieć na te pytania oraz pomóc naukowcom na Ziemi przewidywać duże erupcje na powierzchni Słońca, które mogą stanowić największe zagrożenie dla naszych satelitów i systemów komunikacyjnych. https://www.youtube.com/watch?v=tL94_emVbWw FIELDS - zestaw instrumentów zbudowanych w Space Sciences Laboratory na UC Berkeley jest jednym z czterech pakietów instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy. Dzięki dwumetrowemu wysięgnikowi skierowanemu w kierunku ruchu sondy, będzie on mierzył pola elektryczne i magnetyczne w koronie, co pozwoli naukowcom określić łączną ilość energii wypływającej na zewnątrz ze Słońca. Pomiary te pozwolą przetestować jedną teorię ogrzewania korony przez Słońce: poprzez zaburzanie linii pola magnetycznego. Silne pole magnetyczne Słońca rozciąga się daleko w przestrzeń, ale linie pola magnetycznego przymocowane są do obszarów powierzchni, które bezustannie się przemieszczają z uwagi na procesy konwekcyjne zachodzące poniżej niczym w gotującej się wodzie. Bezustanny ruch podstawy linii pola magnetycznego tworzy fale, które przemieszczają się na zewnątrz wzdłuż linii, tak samo jak wzburzenie jednego końca długiej liny  przenosi powstałą falę do jej drugiego końca. W jakiś sposób te tak zwane fale Alfvena przyspieszają cząstki do dużych prędkości i wyrzucają je w przestrzeń kosmiczną.     "Jeżeli model napędzania falami jest prawidłowy, to uważam, że nasze pomiary będą najważniejszymi pomiarami w trakcie całej misji" mówi Bale. Inna popularna teoria mówi, że niewielkie rozbłyski zwane nanorozbłyskami na całej powierzchni słońca wytwarzają pola magnetyczne, które przecinają się, ponownie się łączą i wyrzucają oderwane pętle pola magnetycznego w przestrzeń kosmiczną, przyspieszając przy tym jony. Teoria to po raz pierwszy zaproponowana została w 1987 roku przez Eugene Parkera, na cześć którego nazwano sondę. Parker, który obecnie ma 91 lat, przewidział istnienie wiatru słonecznego i ukuł jego nazwę w latach pięćdziesiątych XX wieku. Anteny radiowe pakietu FIELDS będą poszukiwały fal radiowych wytwarzanych przez nanorozbłyski, których jak na razie nie wykryto, a inny pakiet instrumentów SWEAP (Solar Wind Electrons Alphas and Protons) będzie rejestrował prędkość elektronów, protonów i cząstek alfa wiatru słonecznego przelatujących w otoczeniu sondy. Skorelowanie nanorozbłysków czy mikrorozbłysków ze strumieniem cząstek wypływającym ze słońca może potwierdzić teorię mówiącą o rekoneksji magnetycznej. Instrumentem SWEAP zawiadują naukowcy z University of Michigan, Smithsonian Astrophysical Observatory w Cambridge, MA choć znaczna część instrumentu została zaprojektowana i zbudowana w Space Sciences Laboratory w UC Berkeley. Na pokładzie sondy znajdą się oprócz tego jeszcze dwa inne pakiety instrumentów. WISPR (Wide-Field Imager for Parker Solar Probe, został zbudowany w Naval Research Laboratory i będzie odpowiadał za wykonywanie zdjęć w zakresie widzialnym korony słonecznej znajdującej się bezpośrednio przed orbitującą sondą. Za ISOIS (Integrated Science Investigation of te Sun) odpowiadają naukowcy z Princeton University, a pakiet będzie mierzył energię i tożsamość energetycznych elektronów i jonów włącznie z jonami cięższymi od jonów wodoru i helu, w celu sprawdzenia w jaki sposób czasami przyspieszane są one do prędkości bliskich prędkości światła blisko powierzchni słońca. Razem, wszystkie instrumenty powinny być w stanie zarejestrować proces przyspieszania wiatru słonecznego od prędkości poddźwiękowych do naddźwiękowych oraz narodziny cząstek słonecznych o najwyższych energiach. https://www.youtube.com/watch?v=NYnUjtWCqA0 "Fizyka plazmy jest naprawdę trudna do badania w laboratorium" mówi Bale, który skupia się na roli pól magnetycznych i zjonizowanej plazmy w przestrzeni kosmicznej, w szczególności w otoczeniu gwiazd takich jak Słońce. "Umieszczenie sondy bezpośrednio w gorącej plazmie sprawia, że mamy wprost idealne laboratorium do badań". Parker Solar Probe jest okazją życia dla Bale'a. Choć jego zespół wysunie wysięgniki i przetestuje działanie instrumentów w dzień po starcie, większość instrumentów zostanie następnie wyłączona i nie rozpocznie wykonywania rzeczywistych pomiarów korony do czasu, kiedy sonda po raz pierwszy zbliży się do Słońca w listopadzie. Po pętli wokół Wenus, która pozwoli zmniejszyć prędkość, sonda zbliży się do Słońca bardziej niż jakakolwiek inna sonda, na odległość 36 promieni Słońca licząc od środka Słońca.  Dla porównania orbita Wenus ma promień 155 promieni Słońca, a Merkurego - 83. W ciągu kolejnych sześciu lat, sonda będzie okrążała Wenus jeszcze sześć razy, stopniowo docierając na odległość zaledwie 9,8 promieni Słońca od środka gwiazdy. W tej odległości sonda będzie znajdowała się głęboko w koronie, przy zewnętrznej krawędzi obszaru, w którym cząstki przekraczają prędkość dźwięku - prędkość Alfvena czyli jakieś 89 m/s i uwalniają się spod wpływu Słońca. "Celem misji jest dostanie się do ego obszaru przejściowego - znajdziemy się wtedy w prawdziwej koronie, w której przepływ ma niższą prędkość od prędkości Alfvena" mówi Bale. "Uważamy, że granica występuje w okolicach 15 promieni Słońca, a więc nie dotrzemy tam wcześniej niż w 2021 roku". Gdy już znajdzie się we wnętrzu korony, sonda może zarejestrować plączące się linie pola magnetycznego, fale Alfvena biegnące od powierzchni słońca do krawędzi korony. "Na początku grudnia liczymy na pierwszy przelot w odległości 35 promieni Słońca i jestem pewien, że będzie to zdarzenie rewolucyjne. Dowiemy się mnóstwa nowych rzeczy z tego przelotu" zapewnia Bale. W trakcie swojej zaplanowanej na siedem lat misji, sonda zanurzy się w wewnętrzne warstwy atmosfery Słońca 24 razy. Parker Solar Probe zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w sobotę 11 sierpnia z Przylądka Canaveral na Florydzie, na szczycie rakiety Delta IV Heavy. Źródło: University of California Berkeley]]> 16624 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Eliptyczna elegancja]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/08/eliptyczna-elegancja/ Wed, 08 Aug 2018 09:58:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16627

    Zdjęcie wykonane przy pomocy VLT Survey Telescope, najnowocześniejszego 2,6-metrowego teleskopu zaprojektowanego do przeglądów nieba w zakresie promieniowania widzialnego, wypełnia mrowie galaktyk.

    O ile Bardzo Duży Teleskop (VLT) potrafi niezwykle szczegółowo obserwować bardzo słabe obiekty astronomiczne, to gdy astronomowie chcą zrozumieć jak wielka jest różnorodność galaktyk, muszą posłużyć się innym rodzajem teleskopu, o znacznie większym polu widzenia. VLT Survey Telescope (VST) jest właśnie tego typu przyrządem. Został zaprojektowany do eksplorowania wielkich obszarów dziewiczego nocnego nieba nad Chile, umożliwiając astronomom wykonywanie szczegółowych przeglądów nieba widocznego na południowej półkuli.

    Potężne możliwości VST do wykonywania tego typu przeglądów skłoniły międzynarodowy zespół astronomów do przeprowadzenia przeglądu VST Early-type GAlaxy Survey (VEGAS), aby zbadać zbiór galaktyk eliptycznych na półkuli południowej. Korzystając z czułego detektora OmegaCAM w sercu VST, zespół, którym kierowała Marilena Spavone z INAF-Astronomical Observatory of Capodimonte w Neapolu (Włochy), uzyskał zdjęcie przedstawiającą ogromną różnorodność galaktyk w rozmaitych środowiskach. Jedną z tych galaktyk jest NGC 5018, mlecznobiała galaktyka widoczna blisko centrum zdjęcia. Na niebie widoczna jest w konstelacji Panny i na pierwszy rzut oka wydaje się tylko rozmytą plamką. Ale przy uważniejszym spojrzeniu można dostrzec cienki strumień gwiazd i gazu — ogon pływowy — rozciągający się na zewnątrz tej galaktyki eliptycznej. Subtelne galaktyczne cechy, takie jak ogony pływowe i strumienie gwiazd są oznakami galaktycznych oddziaływań i dostarczają kluczowych wskazówek dotyczących budowy i dynamiki galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=dZeHG4DlUec Na tej nadzwyczajnej 400-megapikselowej fotografii, oprócz wielu galaktyk eliptycznych (i kilku spiralnych), rozsiana jest kolorowa różnorodność jasnych gwiazd z naszej własnej galaktyki, Drogi Mlecznej. Ci gwiezdni intruzi, jak np. jaskrawo niebieska gwiazda HD 114746 niedaleko centrum zdjęcia, są niechcianymi obiektami na tym astronomicznym portrecie, ale akurat leżą pomiędzy Ziemią, a odległymi galaktykami będącymi przedmiotem niniejszych badań. Mniej widoczne, ale nie mniej fascynujące, są niewyraźne ślady pozostawione przez planetoidy (asteroidy) z naszego Układu Słonecznego. Tuż poniżej NGC 5018 widać słaby ślad planetoidy 2001 TJ21 (110423) — uchwycony w trakcie kilku udanych obserwacji — który może rozciągać się na całym zdjęciu. Dalej na prawo, inna planetoida — 2000 WU69 (98603) — także pozostawiła swój ślad. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=3wVrE0K8MRE https://www.youtube.com/watch?v=KItX1M9x_7E]]>
    16627 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[40 lat temu w kierunku Wenus wystartowała sonda Pioneer Venus Multiprobe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/09/40-lat-temu-w-kierunku-wenus-wystartowala-sonda-pioneer-venus-multiprobe/ Thu, 09 Aug 2018 06:33:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16631 Credit: NASA/Paul Hudson[/caption] 8 sierpnia 1978 roku w przestrzeń kosmiczną wyniesiona została sonda Pioneer Venus Multiprobe, która miała zbadać Wenus - planetę o atmosferze 100 razy gęstszej od ziemskiej i gorętszej od temperatury topnienia cynku i ołowiu. Pioneer Venus Multiprobe składała się z pięciu elementów: głównej sondy, dużego próbnika i trzech identycznych mniejszych próbników nazwanych North (północ), Day (dzień) oraz Night (noc). Zbudowana przez Hughes Company w El Segundo w Kalifornii i wyniesiona w przestrzeń z Przylądka Canaveral na Florydzie na szczycie rakiety Atlas-Centaur, sonda Pioneer Venus Multiprobe zarządzana była przez NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej. Wyposażony w siedem eksperymentów oraz spadochron, który miał spowolnić jego opadanie w atmosferze, duży próbnik badał skład chemiczny atmosfery i chmur Wenus. Dodatkowo duży próbnik mierzył także rozkład promieniowania podczerwonego i słonecznego. Trzy mniejsze próbniki nie były wyposażone w spadochrony, a na pokładzie każdego znalazło się sześć eksperymentów. Każdy z tych trzech próbnikach skierował się w inny fragment Wenus. North wszedł w atmosferę Wenus na dużych szerokościach półkuli północnej. Night skierowała się w nocną część planety na umiarkowanych południowych szerokościach, a Day skierował się na dzienną stronę planety. Główna sonda wyposażona była w dodatkowe dwa eksperymenty, które miały badać górne warstwy atmosfery planety. Wszystkie pięć instrumentów zebrało wiele szczegółowych informacji o składzie atmosfery, cyrkulacji i bilansie energetycznym. [caption id="attachment_16633" align="aligncenter" width="1024"] Ilustracja przedstawiająca wiatr słoneczny, falę uderzeniową, magnetoosłonę i chmury Wenus.[/caption] Duży próbnik oddzielił się od głównej sondy 123 dni po starcie, w dniu 16 listopada, a trzy małe próbniki dołączyły do niego 20 listopada, docierając i wchodząc w atmosferę Wenus 9 grudnia. Choć nie oczekiwano, że przetrwają swoje ogniste opadanie w gęstej atmosferze wenusjańskiej, wszystkie cztery próbniki transmitowały dane do samej powierzchni, a Day transmitował je jeszcze przez godzinę po uderzeniu w powierzchnię planety. Źródło: NASA  ]]> 16631 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rekord najdalszej odkrytej radiogalaktyki pobity po dwóch dekadach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/09/rekord-najdalszej-odkrytej-radiogalaktyki-pobity-po-dwoch-dekadach/ Thu, 09 Aug 2018 14:00:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16635 Credit: Uniwersytet w Lejdzie[/caption] Po niemal dwudziestu latach rekord najodleglejszej dotąd odkrytej radiogalaktyki został pobity. Zespół naukowców kierowany przez doktoranta Aayusha Saxena (Uniwersytet w Lejdzie) odkrył radiogalaktykę z czasów kiedy wszechświat miał zaledwie 7 procent swojego obecnego wieku, oddaloną od nas o 12 miliardów lat świetlnych. Do badań wykorzystano teleskop GMRT (Giant Meter-wave Radio Telescope) w Indiach do wstępnego zidentyfikowania radiogalaktyki. Odległość do tej galaktyki ustalono za pomocą teleskopu Gemini North na Hawajach oraz Large Binocular Telescope w Arizonie mierząc redshift galaktyki. Redshift na poziomie z = 5,72 oznacza, że obserwujemy galaktykę taką jaką była gdy wszechświat miał zaledwie miliard lat. Oznacza to także, że promieniowanie docierające do nas z tej galaktyki istnieje już od 12 miliardów lat. Zespół badawczy składał się z astronomów z Holandii, Brazylii, Wielkiej Brytanii i Włoch. Artykuł naukowy opisujący wyniki obserwacji został zaakceptowany do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Pomiar redshiftu galaktyki pozwala naukowcom ustalić odległość do niej. Im bardziej galaktyka jest od nas oddalona, tym szybciej się od nas oddala. Promieniowanie z tych obiektów wydaje się zatem dla nas bardziej czerwone, co jest związane ze zjawiskiem zwanym efektem Dopplera. Stąd też im wyższa prędkość, z jaką galaktyka się od nas oddala, tym większy redshift. Radiogalaktyki to bardzo rzadkie obiekty we wszechświecie. Są to kolosalne galaktyki z supermasywnymi czarnymi dziurami w swoich centrach, które aktywnie akreują gaz i pył ze swojego otoczenia. Taka aktywność prowokuje emisję wysokoenergetycznych dżetów, które są w stanie przyspieszać naładowane cząstki znajdujące się w pobliżu supermasywnej czarnej dziury niemal do prędkości światła. Takie dżety są bardzo wyraźnie widoczne w zakresie promieniowania radiowego. Fakt, że takie galaktyki istnieją w odległym wszechświecie zaskoczył astronomów. Odkrycie takich galaktyk w ekstremalnie dużych odległościach jest niezwykle istotne dla naszej wiedzy o formowaniu i ewolucji galaktyk. Szczegółowe badanie radiogalaktyk rzuca także nowe światło na powstawanie pierwotnych czarnych dziur, które napędzały i regulowały wzrost galaktyk. Główna autorka opracowania Aayush Saxena (Obserwatorium w Lejdzie) mówi: "Zaskakujące jest jak te galaktyki zgromadziły tak ogromną masę w tak krótkim czasie". Huub Rottgering, współautor dodaje: "Jasne radiogalaktyki skrywają supermasywne czarne dziury. Zaskakującym jest odkrycie takich obiektów na wczesnym etapie historii wszechświata; czas powstania i wzrostu tych supermasywnych czarnych dziur musiał być dość krótki". Jak dotąd od 1999 roku najodleglejsza odkryta radiogalaktyka miała redshift z= 5,19. Następna generacja radioteleskopów, we współpracy z największymi na świecie teleskopami optycznymi i podczerwonymi będzie w stanie odkryć radiogalaktyki w jeszcze większych odległościach. Źródło: Netherlands Research School for Astronomy]]> 16635 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Omega Centauri nie jest najlepszym miejscem do poszukiwań życia pozaziemskiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/10/omega-centauri-nie-jest-najlepszym-miejscem-do-poszukiwan-zycia-pozaziemskiego/ Fri, 10 Aug 2018 08:00:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16639 Omega Centauri. Credit: NASA/ESA/Hubble SM4 ERO team[/caption] Poszukiwanie życia w rozległym wszechświecie jest zadaniem iście przytłaczającym, ale teraz naukowcy z miejsc poszukiwań mogą usunąć jedno miejsce. Omega Centauri - gęsto upakowana gromada gwiazd w naszym regionie galaktyki - najprawdopodobniej nie posiada żadnych planet sprzyjających powstaniu życia - wskazują badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Kalifornii Riversisde oraz Uniwersytetu Stanowego w San Francisco. W trakcie poszukiwań sprzyjających życiu egzoplanet, Omega Centauri, największa gromada kulista w Drodze Mlecznej wydawała się obiecującym miejscem. Składająca się z około 10 milionów gwiazd, gromada oddalona jest od nas  o prawie 16 000 lat świetlnych, dzięki czemu widoczna jest gołym okiem i jednocześnie jest doskonałym celem obserwacji np. dla Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. "Pomimo ogromnej liczby gwiazd w centrum Omega Centauri, liczba znajdujących się tam egzoplanet pozostaje nieznaną" mówi profesor planetologii Stephen Kane z UCR. "Z drugiej strony, skoro takie kompaktowe gromady gwiazd często występują we wszechświecie, intrygowało nas badanie możliwości istnienia życia w takim środowisku". Zaczynając od kolorowych 470 000 gwiazd w jądrze Omega Centauri, badacze zidentyfikowali 350 000 gwiazd, których barwa - wskazująca na ich temperaturę i wiek - wskazuje, że mogą potencjalnie posiadać planety, na których istnieje życie. Następnie dla każdej z tych gwiazd wyliczono ekosfery - przestrzeń wokół każdej z gwiazd, w której istniejące planety mogą posiadać wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni, co jest kluczowym składnikiem życia takiego jakie znamy. Z uwagi na t, że większość gwiazd w jądrze Omega Centauri to czerwone karły, ich ekosfery są dużo mniejsze niż ekosfera na przykład Słońca. "Jądro gromady Omega Centauri może być wypełnione licznymi kompaktowymi układami planetarnymi, które posiadają planety w ekosferze znajdującej się blisko swoich gwiazd macierzystych. Przykładem takiego układu jest TRAPPIST-1, miniaturowa wersja naszego własnego Układu Słonecznego, która znajduje się 40 lat świetlnych od Ziemi i która aktualnie postrzegana jest jako jedno z najbardziej obiecujących miejsc dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego". Koniec końców jednak łagodna natura gwiazd w gromadzie Omega Centauri doprowadziła badaczy do wniosku, że takie układy planetarne, niezależnie od tego jak bardzo kompaktowe, nie mogą istnieć w jądrze tej gromady. Podczas gdy nasze słońce znajduje się wygodne 4,26 lat świetlnych od najbliższego sąsiada, przeciętna odległość między gwiazdami w jądrze Omega Centauri wynosi 0,16 roku świetlnego, co oznacza zbliżenia między sąsiadującymi gwiazdami średnio co milion lat. "Częstotliwość z jaką gwiazdy oddziałują ze sobą grawitacyjnie jest zbyt wysoka dla istnienia stabilnych planet sprzyjających życiu" mówi Sarah Deveny, doktorantka na Uniwersytecie Stanowym w San Francisco i współautorka opracowania. "Przyglądanie się gromadom charakteryzującym się podobną lub wyższą częstotliwością interakcji między gwiazdami prowadzi do takich samych wniosków. Zatem badanie gromad kulistych z niższą częstotliwością interakcji może gwarantować wyższe prawdopodobieństwo znalezienia stabilnych planet przyjaznych życiu" Źródło: University of California Riverside]]> 16639 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zaobserwowano pierwszy koronalny wyrzut masy z gwiazdy innej niż Słońce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/14/zaobserwowano-pierwszy-koronalny-wyrzut-masy-z-gwiazdy-innej-niz-slonce/ Tue, 14 Aug 2018 06:40:52 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16643 Zespół badaczy kierowany przez Costanzę Argiroffi, astronomkę z Uniwersytetu Palermo we Włoszech odkrył dowody koronalnego wyrzutu masy (CME) z gwiazdy, którą nie było nasze Słońce - to pierwszy taki przypadek w historii. Badacze opisali swoje odkrycie podczas tegorocznej edycji Cool Stars 20 w Massachusetts. Koronalny wyrzut masy ma miejsce gdy gwiazda wyrzuca kulę plazmy i naładowanych cząstek z korony w otaczającą ją przestrzeń. Dochodzi do nich dość często na naszym słońcu po rozbłysku słonecznym. Tym razem badacze odkryli dowody na CME wyemitowany przez dużą gwiazdę (o masie trzykrotnie większej od Słońca) skatalogowaną jako HR 9042 oddaloną od Ziemi o około 450 lat świetlnych. Badacze poinformowali, że na dowody CME natrafili analizując dane zebrane przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra ponad dekadę temu.  Badacze donoszą, że poszukiwali zmian długości fal promieniowania rentgenowskiego (przesunięcia dopplerowskie) emitowanego przez gwiazdę, aby zbadać materię obecną w koronie gwiazdy, gdy nagle spostrzegli materię, która zdawała się oddalać od gwiazdy po rozbłysku. Badacze dostrzegli materię poruszającą się od i do gwiazdy w pętli, rozciągającą się i powracającą na powierzchnię gwiazdy. Wyrzucona z gwiazdy materia złożona była z około miliarda bilionów gramów materii, co mieści się w przewidywanych dla tego zdarzenia szacunkach.  Co więcej, naukowcy odkryli także, że energia kinetyczna wytworzona przez materię podczas ucieczki była dużo niższa niż wskazywała teoria. Warto tutaj zauważyć, że wcześniejsze badania wskazywały, że materia z CME może nie być  w stanie uciec z silnego pola magnetycznego dużej gwiazdy, co tłumaczyłoby dlaczego materia bezustannie była przyciągana do gwiazdy niczym w pętli. To może także tłumaczyć dlaczego jak dotąd nie obserwowano CME emitowanych przez inne gwiazdy. Naukowcy niezwiązani bezpośrednio z tymi wynikami wskazują także, że zaobserwowane przez badaczy zachowanie może także służyć jako wskaźnik prawdopodobieństwa przetrwania życia na planetach krążących wokół takich gwiazd. Z jednej strony proces ten może chronić takie planety przed lawinami materii wyemitowanej podczas CME, a z drugiej może także oznaczać, że energia nieuwolniona z gwiazdy w wyrzucie będzie powodowała powstawanie większej liczby rozbłysków gwiezdnych. Źródło: Phys.org Artykuł naukowy: Julián D. Alvarado-Gómez et al. Suppression of Coronal Mass Ejections in Active Stars by an Overlying Large-scale Magnetic Field: A Numerical Study, The Astrophysical Journal (2018). DOI: 10.3847/1538-4357/aacb7f]]> 16643 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Masywny region przestrzeni a tak mało galaktyk...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/14/masywny-region-przestrzeni-a-tak-malo-galaktyk/ Tue, 14 Aug 2018 18:45:59 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16646 Credit: TNG Collaboration[/caption] Astronomowie z Uniwersytetu Kalifornijskiego rozwiązali jedną z zagadek dotyczących wczesnego wszechświata i jego pierwszych galaktyk. Astronomowie wiedzą, że ponad 12 miliardów lat temu, jakiś miliard lat po Wielkim Wybuchu, gaz wypełniający przestrzeń był dużo bardziej nieprzezroczysty niż teraz w niektórych regionach, aczkolwiek przezroczystość charakteryzowała się dużą zmiennością między różnymi obszarami przestrzeni. Jak dotąd jednak naukowcy nie wiedzieli skąd brała się tak duża zmienność. Aby dowiedzieć się jak pojawiły się takie różnice astronomowie skorzystali z jednego z największych teleskopów na Ziemi - teleskopu Subaru na szczycie Mauna Kea na Hawajach. Za jego pomocą naukowcy wykonali przegląd galaktyk pełnych  młodych gwiazd na wyjątkowo dużym wycinku przestrzeni - badany obszar miał średnicę 500 milionów lat świetlnych - którą dawno temu wypełniał ekstremalnie nieprzezroczysty gaz międzygalaktyczny. Gdyby na tym obszarze było nietypowo mało galaktyk, naukowcy doszliby do wniosku, że światło gwiazd nie mogło przedrzeć się zbyt daleko przez gaz międzygalaktyczny; gdyby natomiast było na tym obszarze nietypowo dużo galaktyk, wnioski mówiłyby, że obszar ten znacząco schłodził się na przestrzeni poprzedzających kilkuset milionów lat. (Gdyby na tym obszarze było niewiele galaktyk, oznaczałoby to, że nie tylko owe galaktyki emitowały mniej światło, ale powstawało tam jeszcze więcej nieprzezroczystego gazu, tak więc światło nie mogłoby sięgać tak daleko jak astronomowie oczekiwali). "To nietypowa sytuacja w astronomii, kiedy mamy do czynienia z dwoma rywalizującymi modelami, z których każdy jest na swój sposób przekonujący, choć każdy z nich oferuje dokładnie przeciwne przewidywania i na dodatek mamy tyle szczęścia, że te przewidywania można zweryfikować" mówi Steven Furlanetto, profesor astronomii z UCLA i współautor opracowania. Badacze odkryli, że na badanym obszarze znajduje się znacznie mniej galaktyk niż oczekiwano, co wskazuje na to, że światło gwiazd nie mogło się przedostać przez nieprzezroczysty gaz. Niedostatek galaktyk mógł także być powodem nieprzezroczystości tego obszaru. "To nie tak, że nieprzezroczystość jest powodem braku galaktyk" zaznacza Furlanetto. "Jest dokładnie odwrotnie". Badacze doszli do wniosku, że skoro gaz w odległej przestrzeni jest przezroczysty dzięki ultrafioletowemu promieniowaniu galaktyk, mniejsza liczba galaktyk sprawia, że gaz jest bardziej nieprzezroczysty. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal. W pierwszym miliardzie lat po Wielkim Wybuchu promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez pierwsze galaktyki wypełniło wszechświat gazem w głębokim kosmosie. Dochodziło do tego wcześniej w regionach wypełnionych większą ilością galaktyk. Badacze planują dalej badać czy owa pustka i jej podobne skrywają nowe informacje o tym jak pierwsze generacje galaktyk rozświetliły wszechświat na tym wczesnym etapie jego historii. Furlanetto dodaje, że astronomowie mają nadzieję, że badanie oddziaływań galaktyk z gazem pozwoli nam dowiedzieć się więcej o tym jak międzygalaktyczny ekosystem kształtował się w początkach istnienia wszechświata. Źródło: UCLA Artykuł naukowy: George D. Becker et al, Evidence for Large-scale Fluctuations in the Metagalactic Ionizing Background Near Redshift Six, The Astrophysical Journal (2018). DOI: 10.3847/1538-4357/aacc73]]> 16646 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają organiczny kwas w dysku protoplanetarnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/15/naukowcy-odkrywaja-organiczny-kwas-w-dysku-protoplanetarnym/ Wed, 15 Aug 2018 17:14:01 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16649 Międzynarodowy zespół naukowców z Rosji, Niemiec, Włoch, USA oraz Francji odkrył stosunkowo wysokie stężenie kwasu mrówkowego w dysku protoplanetarnym. To pierwszy organiczny związek zawierający dwa atomy tlenu odkryty w dysku protoplanetarnym. Odkrycie jest znaczące ponieważ kwasy organiczne są dużo trudniejsze do uzyskania niż inne związki organiczne odkrywane w dyskach protoplanetarnych. Metanol uzyskiwany jest z tlenku węgla na powierzchni ziaren pyłu pod wpływem promieniowania emitowanego przez gwiazdy. Do powstania kwasu mrówkowego niezbędne są bardziej złożone reakcje, które nie zajdą bez aktywnych procesów syntezy organicznej. "Odkryliśmy kwas mrówkowy w dysku protoplanetarnym otaczającym młodą, podobną do Słońca gwiazdę TW Hydra. Odkrycie wskazuje, że bogata paleta chemii organicznej, która może prowadzić do powstania większych związków organicznych, prawdopodobnie powstaje na samym początku procesu formowania się planet w dysku protoplanetarnym" mówią naukowcy. "Kwas mrówkowy obok metanolu i formaldehydu jest jednym z najpowszechniejszych złożonych związków chemicznych w dyskach protoplanetarnych. W kontekście komunikacji międzygwiezdnej wskazuje to, że przynajmniej niektóre składniki chemii prebiotycznej obecne są w dyskach protoplanetarnych, które mogą przypominać mgławicę, w której powstał nasz Układ Słoneczny". Dlatego też odkrycie to może wskazywać na to, że aktywne procesy syntezy organicznej mogą zachodzić na długo przed powstaniem planet. Oznacza to, że natychmiast po pojawieniu się obiektów niebieskich, duże ilości związków organicznych muszą już istnieć w ich pierwotnej materii. Uzyskane przez naukowców wyniki są niezwykle ważne dla zrozumienia określonych warunków, w których powstaje życie na wczesnym etapie rozwoju układów planetarnych. Wiadomo, że kwas mrówkowy stanowi podstawę do syntezy bardziej złożonych kwasów karboksylowych aktywnie wykorzystywanych przez życie na Ziemi. Obserwacje dysku protoplanetarnego młodego pomarańczowego karła TW Hydra oddalonego od nas o 176 lat świetlnych przeprowadzono za pomocą radioteleskopu ALMA w Chile. Wiek gwiazdy szacuje się na około 10 milionów lat. Wokół niej uformował się dysk protoplanetarny z jedną planetą podobną do Jowisza. Planety typu ziemskiego dopiero mogą się uformować. To niezwykle rzadka okazja do przyjrzenia się erze powstawania planet skalistych krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca. Źródło: Ural Federal University Artykuł naukowy: Cécile Favre et al, First Detection of the Simplest Organic Acid in a Protoplanetary Disk, The Astrophysical Journal (2018). DOI: 10.3847/2041-8213/aad046]]> 16649 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Żelazo i tytan w atmosferze egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/15/zelazo-i-tytan-w-atmosferze-egzoplanety/ Wed, 15 Aug 2018 17:56:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16652 Wizja artystyczna przedstawiająca wschód Słońca nad KELT-9b. Pobliska gorąca błękitna gwiazda zajmuje 35 stopni nieba i jest niemal 70 razy większa od Słońca widzianego z Ziemi. Źródło: Denis Bajram[/caption] Egzoplanety czyli planety krążące wokół innych gwiazd niż Słońce, czasami mogą poruszać się po bardzo ciasnej orbicie wokół swoich gwiazd macierzystych. Gdy gwiazda macierzysta jest dużo gorętsza od Słońca, egzoplanety także mogą stać się bardzo gorące. Najgorętszą, "ultra-gorącą" egzoplanetę odkryli w ubiegłym roku naukowcy z USA. Dzisiaj, międzynarodowy zespół kierowany przez badaczy z Uniwersytetu Genewskiego (UNIGE) we współpracy z teoretykami z Uniwersytetu w Bernie (UNIBE) w Szwajcarii odkryli obecność oparów żelaza i tytanu w atmosferze tej planety. Odkrycie tych ciężkich metali było możliwe dzięki wysokiej temperaturze powierzchni planety, sięgającej ponad 4000 stopni. Odkrycie ogłoszono dzisiaj w periodyku Nature. Pisaliśmy o tym tutaj: http://www.pulskosmosu.pl/2017/06/05/astronomowie-odkrywaja-planete-goretsza-od-wiekszosci-gwiazd/ KELT-9 to gwiazda oddalona od nas o 650 lat świetlnych, znajdująca się gwiazdozbiorze Łabędzia (Cygnus). Z temperaturą przekraczającą 10 000 stopni, jest ona niemal dwukrotnie gorętsza od Słońca. Wokół gwiazdy krąży gazowy olbrzym KELT-9b, który znajduje się w odległości 30 razy mniejszej od gwiazdy niż odległość Ziemia-Słońce. Z uwagi na tę bliskość, planeta okrąża swoją gwiazdę w czasie 36 godzin, a jej powierzchnia rozgrzewa się do temperatury ponad 4000 stopni. Nie jest ona co prawda gorętsza od Słońca, ale od wielu innych gwiazd już tak. Jak na razie nie wiemy jak wygląda atmosfera takiej planety lub jak może ewoluować w takich ekstremalnych warunkach. Badacze NCCR PlanetS teoretycznie przeanalizowali atmosferę planety KELT-9b. "Wyniki ich symulacji wskazują, że większość znajdujących się tam pierwiastków powinna występować w formie atomowej, ponieważ wiązania utrzymujące związki chemiczne zrywane są przez zderzenia  cząsteczek zachodzące przy ekstremalnie wysokich temperaturach" tłumaczy prof. Kevin Heng z UNIBE. To bezpośredni skutek wysokiej temperatury. Wykonane przez naukowców badania przewidują także możliwość zaobserwowania gazowego żelaza atomowego w atmosferze planety za pomocą obecnie dostępnych teleskopów. Zespół badawczy uważnie obserwował planetę podczas jej przejścia na tle tarczy jej gwiazdy macierzystej (tj. podczas tranzytu). W trakcie tranzytu, niewielki ułamek promieniowania gwiazdy przenika przez atmosferę planety, a analiza tego przefiltrowanego światła pozwala nam dostrzec skład chemiczny atmosfery planety. Badania tego typu przeprowadza się za pomocą spektrografu, który rozbija białe światło na składające się na nie widmo. Opary żelaza, jeżeli faktycznie są one obecne, pozostawiłyby rozpoznawalny ślad w widmie obserwowanej planety. Za pomocą spektrografu HARPS-North zbudowanego w Genewie i zainstalowanego na Telescopio Nazionale Galileo w La Palma, astronomowie odkryli silny sygnał odpowiadający oparom żelaza w widmie planety. "Uwzględniając przewidywania teoretyczne, było to niczym podążanie zgodnie z mapą skarbów" mówi Jens Hoeijmakers, badacz na Uniwersytecie w Genewie i Bernie oraz główny autor opracowania. "Gdy bardziej zanurzyliśmy się w dane, odkryliśmy jeszcze więcej"  dodaje. Zespół badawczy oprócz żelaza odkrył także ślad tytanu w formie gazowej. Odkrycie to pozwala nam poznać właściwości atmosfery nowej klasy tak zwanych "ultragorących jowiszów". Niemniej jednak, badacze uważają, że wiele egzoplanet po prostu całkowicie wyparowało w środowiskach podobnych do tego, w jakim znajduje się KELT-9b. Choć ta konkretna planeta jest prawdopodobnie wystarczająco masywna, aby uniknąć całkowitego odparowania, najnowsze badania wskazują na silny wpływ promieniowania gwiazdy na skład chemiczny atmosfery. W rzeczy samej, obserwacje potwierdzają, że wysokie temperatury na powierzchni tej planety rozbijają większość związków chemicznych, włącznie z tymi zawierającymi żelazo czy tytan. W przypadku chłodniejszych egzoplanet, te atomowe odmiany skrywają się w gazowych tlenkach lub istnieją w formie cząstek pyłu, przez co są trudne do wykrycia. Nie jest tak jednak w przypadku KELT-9b. "Ta planeta stanowi unikalne laboratorium do analizowania ewolucji atmosfer w intensywnym promieniowaniu gwiazd" podsumowuje David Ehrenreich, główny badacz zespołu FOUR ACES w UNIGE. Źródło: University of Geneva]]> 16652 0 0 0 Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Astronomowie odkrywają planetę gorętszą od większości gwiazd]]> <![CDATA[Materia otaczająca odległe gwiazdy podobna do środowiska, w którym powstała Ziemia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/17/materia-otaczajaca-odlegle-gwiazdy-podobna-do-srodowiska-w-ktorym-powstala-ziemia/ Fri, 17 Aug 2018 06:43:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16659 Biały karzeł z dyskiem pyłowym i układem planetarnym. Źródło: NASA[/caption] Składniki, z których powstała Ziemia wydają się być "całkiem normalne", według badaczy pracujących przy najsilniejszych teleskopach na Ziemi. Naukowcy zmierzyli skład chemiczny 18 różnych układów planetarnych oddalonych od nas o co najmniej 456 lat i porównali je z naszym -  okazało się, że wiele pierwiastków występuje tam w podobnych proporcjach co na Ziemi. To jedno z największych badań, w których mierzono ogólny skład chemiczny materii tworzącej inne układy planetarne, i które pozwalają naukowcom wyciągnąć bardziej ogólne wnioski dotyczące tego jak one powstają i co to może oznaczać dla naszych poszukiwań planet podobnych do Ziemi. "Większość składników, którym się przyjrzeliśmy w innych układach planetarnych posiada ten sam skład chemiczny co w przypadku Ziemi" mówi dr Siyi Xu z Obserwatorium Gemini na Hawajach, który przedstawił wyniki swoich badań na konferencji Goldschmidta w Bostonie. Pierwsze planety krążące wokół innych gwiazd niż Słońce odkryto w 1992 roku (pierwsza krążyła wokół pulsara). Od tego czasu staramy się dowiedzieć czy któreś z tych gwiazd i planet przypominają nasz własny Układ Słoneczny. "Badanie tych odległych obiektów planetarnych bezpośrednio jest trudne. Z uwagi na potężne odległości, ich gwiazdy macierzyste zazwyczaj tłumią jakiekolwiek sygnały elektromagnetyczne takie jak światło czy fale radiowe" mówi Siyi Xu. "Dlatego też szukaliśmy innych metod". Z tego też powodu zespół zdecydował się przyjrzeć temu jak składniki obiektów planetarnych wpływają na białe karły. Białe karły to gwiazdy, które wypaliły większość wodoru i helu i skurczyły się do stadium małych i bardzo gęstych obiektów - badacze szacują, że nasze Słońce osiągnie to stadium za około 5 miliardów lat. Dr Xu dodaje: "Atmosfery białych karłów zbudowane są albo z wodoru albo helu, które emitują wyraźny i czysty sygnał widmowy. Niemniej jednak gdy gwiazda ochładza się, zaczyna ściągać na siebie materię planet, planetoid, komet, które wokół niej krążyły. Część materii zazwyczaj układa się w dysk pyłowy przypominający pierścienie Saturna. Gdy taka materia zbliża się do gwiazdy, zmienia to co obserwujemy patrząc na nią. Zmiany te można zmierzyć ponieważ wpływają one na sygnał widmowy gwiazdy i pozwala nam zidentyfikować typ i nawet ilość materii otaczającej białego karła. Owe pomiary mogą być wyjątkowo czułe, dzięki czemu umożliwiają nawet odkrycie obiektów tak małych jak planetoidy". Badacze wykonali swoje pomiary za pomocą spektrografów zainstalowanych na teleskopie Keck na Hawajach - największym teleskopie optycznym i podczerwonym na świecie, oraz za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Siyi Xu kontynuuje: "W naszych badaniach skupiliśmy się na próbce białych karłów z dyskami pyłowymi. Byliśmy w stanie zmierzyć obfitość wapnia, magnezu i krzemu w większości tych gwiazd, i kilku innych pierwiastków w niektórych gwiazdach. W jednym z układów być może nawet odkryliśmy wodę, jednak jak na razie nie ustaliliśmy jej obfitości: prawdopodobnie w niektórych przypadkach możemy mieć do czynienia z całkiem dużą ilością wody. Dla przykładu wcześniej zidentyfikowaliśmy jeden układ planetarny oddalony od nas o 170 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Wolarza, bogaty w węgiel, azot i wodę, składem chemicznym przypominający Kometę Halleya. Ogólnie rzecz biorąc, skład chemiczny badanych obiektów przypomina ogólny skład chemiczny Ziemi. Oznacza to, że pierwiastki chemiczne, składniki Ziemi powszechnie występują także w innych układach planetarnych. Z tego co widzimy, pod względem obecności i obfitości tych pierwiastków, jesteśmy zupełnie normalnym, przeciętnym, układem planetarnym. A to oznaczy, że w innych rejonach galaktyki także możemy oczekiwać istnienia planet podobnych do Ziemi. Dr Xu dodaje "Te prace wciąż trwają, a ostatnia publikacja danych zebranych przez satelitę Gaia, która jak dotąd scharakteryzowała 1,7 miliarda gwiazd, całkowicie zrewolucjonizowała tę dziedzinę. Oznacza to, że o białych karłach dowiemy się znacznie więcej. Mamy  nadzieję, że uda się, dzięki tym danym, dużo dokładniej określić skład chemiczny materii tworzącej inne układy planetarne". Prof. Sara Seager z MIT jest zastępcą dyrektora naukowego najnowszej misji teleskopu TESS, który będzie poszukiwał planet pozasłonecznych. Komentując najnowsze odkrycia prof. Seager powiedziała: "To zdumiewające, że najlepszym sposobem badania wnętrza egzoplanet jest badanie planet rozerwanych i pochłanianych przez białe karły, wokół których krążyły. Postęp na tym polu badań bardzo cieszy, a wyniki wskazują, że planety o składzie chemicznym podobnym do Ziemi są czymś powszechnym - to z kolei sugeruje, że pierwsza planeta podobna do Ziemi, krążąca wokół normalnej gwiazdy takiej jak Słońce z pewnością tylko czeka na odkrycie". Źródło: Goldschmidt Conference]]> 16659 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie idenyfikują jedne z najstarszych galaktyk we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/17/astronomowie-idenyfikuja-jedne-z-najstarszych-galaktyk-we-wszechswiecie/ Fri, 17 Aug 2018 12:46:29 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16662 Credit: Institute for Computational Cosmology, Durham University, UK/ Heidelberg Institute for Theoretical Studies, Germany / Max Planck Institute for Astrophysics, Germany[/caption] Astronomowie zidentyfikowali jedne z najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie. Zespół badaczy z Instytutu Kosmologii Obliczeniowej na Uniwersytecie w Durham oraz z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian odkrył dowody na to, że najciemniejsze galaktyki satelitarne krążące wokół naszej Drogi Mlecznej należą do grupy pierwszych galaktyk jakie powstały we Wszechświecie. Naukowcy pracujący przy tym projekcie badawczym określają uzyskane wyniki jako "niezwykle ekscytujące", bowiem odkrycie jednych z najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie krążących wokół Drogi Mlecznej przypomina odkrycie pozostałości po pierwszych ludziach, którzy chodzili po Ziemi. Wyniki grupy badawczej wskazują, że galaktyki takie jak Segue-1, Bootes I, Tucana II oraz Ursa Major I są w rzeczywistości jednymi z pierwszych galaktyk jakie kiedykolwiek powstały, a ich wiek przekracza w chwili obecnej 13 miliardów lat. Gdy wszechświat miał około 380 000 lat powstały w nim pierwsze atomy. Były to atomy wodoru, najprostszego pierwiastka w układzie okresowym. Owe atomy gromadziły się w obłoki, których temperatura stopniowo malała i które skupiały się w małe zagęszczenia lub "halo" ciemnej materii powstałej w Wielkim Wybuchu. Faza ochładzania znana jako "kosmiczne wieki ciemne" trwała około 100 milionów lat. Z czasem ochłodzony gaz wewnątrz halo ciemnej materii stawał się niestabilny i zaczął ulegać kolapsowi w gwiazdy - to właśnie one tworzyły pierwsze galaktyki w historii wszechświata. Wraz z powstaniem pierwszych galaktyk, wszechświat się rozświetlił kończąc erę ciemności. Dr Sownak Bose z CfA pracujący z dr Alis Deason oraz prof. Carlosem Frenkiem z Uniwersytetu w Durham zidentyfikował dwie populacje galaktyk satelitarnych krążących wokół Drogi Mlecznej. Pierwszą była bardzo ciemna populacja składająca się z galaktyk, które powstały w erze ciemności. Druga z nich była nieco jaśniejszą populacją składającą się z galaktyk, które powstały setki milionów lat później, gdy wodór, który został zjonizowany przez intensywne promieniowanie ultrafioletowe wyemitowane przez pierwsze gwiazdy był w stanie się ochłodzić w bardziej masywnych halo ciemnej materii. Choć to zdumiewające, naukowcy odkryli, że model formowania galaktyk, który opracowali wcześniej idealnie zgadzał się z danymi, dzięki czemu można było wywnioskować okresy powstawania galaktyk satelitarnych. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal. Prof. Carlos Frenk, dyrektor Instytutu Kosmologii Obliczeniowej w Durham mówi: "Odkrycie jednych z absolutnie pierwszych galaktyk we wszechświecie w otoczeniu Drogi Mlecznej jest astronomicznym odpowiednikiem odkrycia szczątków pierwszych ludzi, którzy chodzili po Ziemi. To naprawdę ekscytujące". [caption id="attachment_16664" align="aligncenter" width="1024"] Rozkład galaktyk satelitarnych krążących wokół symulowanej komputerowo galaktyki, zgodny z modelem kosmologicznym Lambda-CDM. Ultraciemne galaktyki satelitarne są jednymi z najstarszych galaktyk we Wszechświecie - zaczęły się formować zaledwie 100 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Grafikę wygenerowano z symulacji prowadzonych w projekcie Auriga.[/caption] "Nasze wyniki wspierają obowiązujący model ewolucji wszechświata czyli tzw. Model Lambda-CDM", w którym cząstki elementarne składające się na ciemną materię napędzają ewolucję wszechświata. Intensywne promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez pierwsze galaktyki zniszczyło pozostałe atomy wodoru jonizując je, utrudniając ochładzanie gazu i powstawanie nowych gwiazd. Proces powstawania galaktyk ustał i przez kolejny miliard lat nie powstawały już nowe galaktyki. Z czasem, halo ciemnej materii stały się na tyle masywne, że nawet zjonizowany gaz zaczął się ochładzać. Proces powstawania galaktyk ruszył od nowa, osiągając szczyt w trakcie tworzenia spektakularnych, jasnych galaktyk takich jak nasza Droga Mleczna. Dr Sownak Bose, który był doktorantem na ICC gdy projekt dopiero się rozpoczynał, a dzisiaj jest adiunktem w CfA mówi: "Przyjemnym aspektem jego pracy jest fakt, że podkreśla ona zgodność między przewidywaniami modelu teoretycznego i rzeczywistymi danymi". "Dekadę temu przeoczylibyśmy najciemniejsze galaktyki w obecności Drogi Mlecznej. Dzięki rosnącej czułości obecnych i przyszłych instrumentów do przeglądu galaktyk, odkrywamy nowe rzesze najmniejszych galaktyk, dzięki czemu możemy testować nasze modele teoretyczne w nowym środowisku". Dr Alis Deason z Uniwersytetu w Durham dodaje: "To wspaniały przykład tego jak obserwacje najmniejszych galaktyk karłowatych w otoczeniu Drogi Mlecznej może odkryć przed nami informacje o wczesnym wszechświecie". Źródło: Durham University]]> 16662 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wodne światy mogą powszechnie występować we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/19/wodne-swiaty-moga-powszechnie-wystepowac-we-wszechswiecie/ Sun, 19 Aug 2018 12:26:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=16674 Credit: NASA[/caption] Naukowcy wykazali, że woda prawdopodobnie stanowi istotny składnik tych egzoplanet, których rozmiary mieszczą się w zakresie od dwóch do czterech razy większych od rozmiarów Ziemi. To informacja istotna w kontekście poszukiwań życia w naszej Galaktyce. Wyniki prac zaprezentowano na Konferencji Goldschmidta w Bostonie. Odkrycie w 1992 roku planet krążących wokół innych gwiazd niż Słońce wzbudziło zainteresowanie składem chemicznym tych planet, bowiem interesującym wydawało się określenie czy sprzyjają one powstaniu i rozwojowi życia takiego jakie znamy. Nowe analizy danych zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler oraz satelity Gaia wskazują, że wiele ze znanych planet może składać się nawet w 50% z wody. To znacznie więcej niż 0,02%, z którymi mamy do czynienia w przypadku Ziemi. "Bardzo zaskoczył nas fakt istnienia tak wielu wodnych światów" mówi dr Li Zeng z Uniwersytetu Harvarda. Naukowcy odkryli, że wiele z 4000 potwierdzonych planet lub kandydatek na planety przypada na jedną z dwóch kategorii rozmiarów: planety o promieniu w pobliżu 1,5 promienia Ziemi oraz te krążące wokół wartości 2,5 promienia Ziemi. Międzynarodowa grupa naukowców po przeanalizowaniu egzoplanet o zmierzonej masie i zmierzonym promieniu na podstawie wyników z satelity Gaia, opracowała model ich budowy wewnętrznej. "Analizowaliśmy w jaki sposób masa skorelowana jest z promieniem i na podstawie tego opracowaliśmy model, który dobrze tłumaczy ten związek"  mówi Li Zeng. Model wskazuje, że te egzoplanety których promień zbliżony jest do 1,5 promienia Ziemi zazwyczaj są planetami skalistymi (zazwyczaj około 5x masa Ziemi), podczas gdy planety o promieniu 2,5 promienia Ziemi (i masie ok. 10 mas Ziemi) prawdopodobnie są wodnymi światami". "To woda, ale nie taka jak powszechnie znajdujemy na Ziemi" mówi Li Zeng. "Temperatura powierzchni tych planet może oscylować w przedziale 200-500 stopni Celsjusza. Powierzchnia tych planet może skrywać się pod atmosferą zdominowaną przez parę wodną, pod której znajduje się ciekła warstwa wody. Idąc głębiej można trafić na lód powstający pod wysokim ciśnieniem, a dopiero pod nim można dotrzeć do skalistego jądra. Najfajniejsze w naszym modelu jest to jak dobrze tłumaczy on to jak skład chemiczny zgadza się z tym co wiemy o tych planetach". Li Zeng dodaje: "Nasze dane wskazują, że około 35% wszystkich znanych egzoplanet większych od Ziemi powinna być bogatych w wodę. Te wodne światy prawdopodobnie powstały w podobny sposób co jądra gazowych olbrzymów Układu Słonecznego: Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna). Najnowszy teleskop TESS znajdzie znacznie więcej takich planet. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (kiedy w końcu znajdzie się w przestrzeni kosmicznej - przyp.red.) być może będzie w stanie scharakteryzować atmosfery przynajmniej części z nich. Żyjemy w naprawdę interesujących czasach dla osób interesujących się tymi odległymi globami". Źródło: Goldschmidt Conference]]> 16674 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lód na biegunach Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/21/lod-na-biegunach-ksiezyca/ Tue, 21 Aug 2018 06:47:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16677 Credit: NASA[/caption] W najciemniejszych i najzimniejszych miejscach na biegunach Księżyca zespół naukowców bezpośrednio zaobserwował zdecydowane dowody na obecność lodu wodnego. Na biegunie południowym większość lodu skupiona jest w kraterach, a na północnym lód występuje na nieco większej powierzchni. Badacze pracujący pod kierownictwem Shuai Li z Uniwersytetu Hawajskiego, wśród których znajduje się także Richard Elphic z NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej, wykorzystali do swoich badań dane zebrane za pomocą instrumentu Moon Mineralogy Mapper (M3), który pozwolił na zidentyfikowanie trzech określonych sygnatur, które bezwzględnie dowiodły obecności lodu wodnego na powierzchni Księżyca. Instrument M3 znajdujący się na pokładzie sondy Chandrayaan-1 wyniesionej w przestrzeń kosmiczną w 2008 roku przez Indian Space Research Organization został zaprojektowany do potwierdzenia obecności stałego lodu na Księżycu. Instrument zbierał dane nie tylko o zdolności odbijania światła, jakiej oczekiwalibyśmy od lodu, ale także był w stanie bezpośrednio zmierzyć określony sposób w jaki jego cząsteczki pochłaniają promieniowanie podczerwone, tak aby można było odróżnić wodę w stanie ciekłym od pary wodnej i stałego lodu. Większość nowo odkrytego lodu wodnego skrywa się w cieniu kraterów znajdujących się w pobliżu biegunów gdzie najwyższe temperatury nigdy nie przekraczają -156 stopni Celsjusza. Z uwagi na niewielkie nachylenie osi rotacji Księżyca, promieniowanie słoneczne nigdy nie dociera do tych obszarów. Wcześniejsze obserwacje pozwoliły pośrednio odkryć możliwe oznaki lodu na powierzchni południowego bieguna Księżyca, ale wciąż można było je wytłumaczyć także w inny sposób, np. wyjątkowo dobrze odbijającym światło gruntem. Z uwagi na wystarczającą ilość lodu na powierzchni - w górnych kilku milimetrach - woda ta może być wykorzystywana przez przyszłe misje badawcze czy nawet przez załogi pozostające dłużej na powierzchni. Według naukowców prawdopodobnie woda ta jest łatwiej dostępna niż woda odkryta pod powierzchnią Księżyca. Poszerzenie naszej wiedzy o tym lodzie, o tym jak on się tam znalazł i jak oddziałuje ze środowiskiem Księżyca będzie kluczowym zadaniem NASA i jej partnerów handlowych dążących do powrotu i dalszych badań naszego najbliższego sąsiada, Księżyca. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences 20 sierpnia 2018 r. Źródło: NASA

    Zasubskrybowałeś już nasz newsletter? Jeżeli nie, to nie czekaj! 

    Masz jeszcze szansę wygrać egzemplarz najnowszej książki o polskim podboju kosmosu pt. Cena nieważkości!

    Szczegóły na facebooku.


     ]]>
    16677 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hayabusa 2 przygląda się Ryugu z bliska przygotowując się do lądowania]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/21/hayabusa-2-przyglada-sie-ryugu-z-bliska-przygotowujac-sie-do-ladowania/ Tue, 21 Aug 2018 09:00:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16680 W ubiegłym tygodniu japońska sonda Hayabusa 2 zbliżyła się na odległość poniżej 1 kilometra od planetoidy Ryugu, badając jej pole grawitacyjne. Zespół misji w najbliższych dniach podejmie kluczowe decyzje dotyczące miejsca, w którym podjęta zostania pierwsza próba pobrania próbki oraz miejsca lądowania europejskiego lądownika przechowywanego na pokładzie sondy. Podejście na odległość 851 metrów od Ryugu było największym zbliżenie sondy Hayabusa 2 od czasu dotarcia w dniu 27 czerwca na orbitę oddaloną od planetoidy o około 20 kilometrów. Podczas zeszłotygodniowego zbliżenia kontrolerzy sondy polecili jej wyłączenie silniczków rakietowych, dzięki czemu czujniki zainstalowane na jej pokładzie mogły zmierzyć przyciąganie sondy do planetoidy związane z jej polem grawitacyjnym. Po dotarciu do najbliższego punktu w dniu 6 sierpnia, Hayabusa 2 włączyła dwa silniki i oddaliła się do planetoidy ponownie zbierając dane grawitacyjne także podczas tego manewru. "Podczas pomiarów grawitacyjnych pozwalamy sondzie aby podążała tylko pod wpływem przyciągania grawitacyjnego Ryugu, nie kontrolując jej trajektorii czy wysokości" napisali przedstawiciele zespołu na oficjalnej stronie misji. "Monitorując dokładny ruch sondy Hayabusa 2 mogliśmy zbadać natężenie pola grawitacyjnego wokół Ryugu". Zebrane dane pozwolą nawigatorom z centrum kontroli JAXA w Sagamiharze (na obrzeżach Tokio) nakreślić przyszły tor lotu sondy Hayabusa 2 wokół planetoidy. Dokładniejsze pomiary grawitacji pozwolą także inżynierom opracować bardziej dokładne trajektorie lotu podczas zbliżenia sondy do powierzchni Ryugu w celu wykonania pierwszego z trzech lądowań "touch-and-go" w celu pobrania próbek gruntu i wysłania ich na Ziemię. Zdjęcia wykonane podczas zbliżenia za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy pozwalają nam dojrzeć nowe szczegóły powierzchni Ryugu: tekstury, ostre krawędzie i duże głazy pokrywające szary, ciemny krajobraz. [caption id="attachment_16681" align="aligncenter" width="678"] Credit: JAXA, University Tokyo, Koichi University, Rikkyo University, Nagoya University, Chiba Institute of Technology, Meiji University, University of Aizu, AIST[/caption] Naukowcy w najbliższym czasie podejmą decyzję dotyczącą miejsca pierwszego lądowania, które zaplanowane jest na jesień br. Hayabusa 2 jest następcą japońskiej misji Hayabusa, która badała planetoidę Itokawa w 2005 roku i przesłała na Ziemię mikroskopijne próbki materii w 2010 roku. Hayabusa podczas misji mierzyła się z licznymi problemami, które groziły przedwczesnym zakończeniem misji (wyciek paliwa, uszkodzenie mechanizmu zbierającego próbki, które spowodowało pobranie znacznie mniejszej próbki materii niż pierwotnie planowano). Nowa misja, Hayabusa 2, wystartowała z Ziemi w grudniu 2014 roku wyruszając na trwającą 3.5 roku podróż do Ryugu. MASCOT (Mobile Surface Asteroid Scout) to niewielki dodatek do misji Hayabusa 2. Opracowany przez agencje kosmiczne z Niemiec i Francji - DLR i CNES - to zasilany akumulatorami lądownik o wymiarach 30 x 30 x 20 cm ważący zaledwie 10 kg. Na początku października, sonda Hayabusa 2 wypchnie lądownik kierując go na wcześniej określone miejsce na powierzchni Ryugu, na które powinien wolno opaść. Zakładając, że lądowanie przebiegnie zgodnie z planem, MASCOT uruchomi swoje cztery instrumenty, włącznie z kamerą i zbada miejsce lądowanie, następnie aktywuje ramię, które pozwoli mu przemieścić się w inne miejsce na powierzchni Ryugu w celu wykonania dalszych obserwacji. Średnica planetoidy wynosi około 900 metrów a pełen obrót wokół własnej osi Ryugu wykonuje w 7,6 godzin. Pełne okrążenie wokół Słońca planetoida wykonuje w czasie około 1,3 roku. Niewielkie rozmiary Ryugu przekładają się na słabe pole grawitacyjne 60 000 razy słabsze od ziemskiego, co oznacza, że nawet delikatne pchnięcie może przenosić obiekty na duże odległości na planetoidzie, lub nawet wyrzucić je w przestrzeń kosmiczną. Ryugu to planetoida typu C. Naukowcy uważają, że zawiera ona prymitywne składniki pozostałe po okresie formowania Układu Słonecznego 4,5 miliarda lat temu. Ralf Jaumann z DLR, główny badacz MASCOT mówi, że nie może się doczekać badania Ryugu za pomocą lądownika. "Szczerze mówiąc widziałem wiele planetoid wcześniej, ale żadna nie przypominała jej. Liczne duże głazy na powierzchni są niesamowicie interesujące! To coś czego wcześniej nie widzieliśmy. Planetoida Itokawa odwiedzona przez poprzednią misję Hayabusa także miała głazy, ale nie takie duże, ani tak jednorodnie rozmieszczone na powierzchni". "Ryugu ma także więcej kraterów impaktowych niż inne małe planetoidy" dodaje Jaumann, który pracuje także jako badacz misji Dawn do Ceres, największego obiektu w pasie planetoid. "Jednak najbardziej zdumiewające są liczne, bardzo duże głazy na powierzchni. Ta materia wydaje się dużo silniejsza od drobnej materii na powierzchni. Naprawdę nie mogę się doczekać lądownika na powierzchni, który będzie mógł przyjrzeć się tym głazom z bliska". [caption id="attachment_16682" align="aligncenter" width="678"] Credit: DLR[/caption] Naukowcy odpowiedzialni za wybór miejsca lądowania MASCOT wykluczyli już bieguny planetoidy. Inżynierowie chcą także trzymać MASCOT z dala od regionów, na których wystawiony byłby zbyt długo na działanie promieni słonecznych. Zeszłotygodniowe pomiary grawitacyjne także będą uwzględniane przy podejmowaniu decyzji o tym gdzie posłać MASCOT. "Grawitacja będzie miała także wpływ na to jak MASCOT będzie odbijał się od powierzchni i gdzie ostatecznie się zatrzyma" mówi Tra-Mi Ho, lider projektu MASCOT w DLR. "Kluczowe są także informacje o termicznej charakterystyce planetoidy. Jak na razie nam ich brakuje, ale aktualnie stopniowo zbieramy te dane. Kolejnym istotnym aspektem ssą rozmiary skał na powierzchni Ryugu. Skały o określonych rozmiarach mogą unieruchomić MASCOT". Pomimo ryzyka jakie stwarzają głazy, naukowcy cieszą się, że planetoida nie ma nietypowego, dwupłatowego kształtu tak jak to było w przypadku komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko badanej przez sondę Rosetta i lądownik Philae. Philae oraz MASCOT opracowane zostały w dużej mierze przez wielu tych samych inżynierów i naukowców z Niemiec i Francji. Mniejszy z nich, MASCOT po dotarciu na powierzchnię będzie mógł pracować przez 16 godzin przesyłając zdjęcia i dane na Ziemię przekazując je przez sondę Hayabusa 2. Na pokładzie sondy Hayabusa 2 znajduje się więcej lądowników opracowanych przez japońskich naukowców, które będą umieszczone na powierzchni Ryugu w ciągu kolejnych 1,5 roku. Zgodnie z planem sonda opuści planetoidę pod koniec 2019 roku i powróci w pobliże Ziemi w grudniu 2020 roku, kiedy to na spadochronie opuści w atmosferę zasobnik z zebranymi na planetoidzie próbkami materii. Źródło: spaceflightnow  ]]> 16680 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[InSight pokonał już połowę drogi do Marsa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/21/insight-pokonal-juz-polowe-drogi-do-marsa/ Tue, 21 Aug 2018 10:14:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16685 Credit: NASA/JPL[/caption] Sonda InSight zdążająca w kierunku Marsa przemknęła przez półmetek swojej podróży w dniu 6 sierpnia. Wszystkie instrumenty na pokładzie sondy zostały przetestowane i pracują prawidłowo. Na 20 sierpnia br. sonda pokonała już 277 milionów kilometrów od momentu startu 107 dni wcześniej. W ciągu kolejnych 98 dni sonda pokona jeszcze 208 milionów kilometrów, po czym wyląduje w regionie Elysium Planitia, gdzie stanie się pierwszą sondą badającą głębokie wnętrze Czerwonej Planety. InSight to skrót od Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport. Zespół misji InSight wykorzystuje pozostały do lądowania czas nie tylko do planowania i ćwiczenia przed dniem lądowania, ale także do aktywowania i sprawdzania podsystemów sondy kluczowych do lotu, lądowania i operacji powierzchniowych. Prace obejmują także niezwykle czułe instrumenty naukowe. Sejsmometr InSight, który będzie wykorzystywany do wykrywania trzęsień na Marsie został sprawdzony 19 lipca. Instrument SEIS (Seismic Experiment for Interior Structure) to składający się z sześciu czujników  sejsmometr zbudowany z dwóch rodzajów czujników, które będą mierzyły ruchy gruntu w szerokim zakresie częstotliwości. To właśnie on da naukowcom wgląd w aktywność wnętrza Marsa. https://www.youtube.com/watch?v=IJtjJSHsm9c "Wykonaliśmy końcowe testy wydajności instrumentów 19 lipca. Wszystkie przebiegły pomyślnie" mówi Bruce Banerdt, główny badacz misji InSight w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. Badacze sprawdzili także instrument, który będzie mierzył ilość ciepła uciekającego z Marsa. Po umieszczeniu na powierzchni, instrument HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package) zainstalowany na pokładzie InSight wykorzysta mechanicznego kreta, który wbije się na głębokość od 3 do 5 metrów w marsjański grunt. Pomiary wykonane za pomocą czujników zainstalowanych na krecie oraz na łączniku z lądownikiem dostarczą pierwszych precyzyjnych pomiarów ilości ciepła uciekającego z wnętrza planety. Kontrola obejmowała uruchomienie głównej elektroniki instrumentu, wykonanie testów czujników instrumentu oraz odczyt zapisanych ustawień z modułu elektroniki. Trzeci z trzech głównych instrumentów sondy - RISE (Rotation and Interior Structure Experiment) wykorzystuje radiowe łącze sondy z Ziemią do oceny perturbacji osi rotacji Marsa. Pomiary tego typu dostarczą nam informacji o jądrze planety. Kamery lądownika także pomyślnie przeszły testy wykonując zdjęcie wnętrza osłony lądownika. Menedżer projektu InSight Tom Hoffman z JPL powiedział: "Jeżeli jesteś inżynierem w misji InSight, to pierwsze zdjęcie osłony termicznej, mocowań i zacisków stanowi bardzo uspokajający widok, bowiem dowodzi tego, że nasza kamera Instrument Context Camera działa idealnie. Następne zdjęcie wykonane za jej pomocą będzie już zdjęciem z powierzchni Marsa". Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kamera wykona pierwsze zdjęcie Elysium Planitia już w kilka minut po lądowaniu na powierzchni Marsa. Źródło: JPL
    Mam nadzieję, że słyszeliście już o polskim wkładzie w misję InSight, bo jest nie byle jaki. Jeżeli nie słyszeliście to przeczytacie o tym w artykule, który ukazał się na portalu Gazeta.pl. http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23805083,w-kosmicznym-swiatku-mamy-renome-ludzi-od-robienia-rzeczy.html Warto przeczytać! :)]]>
    16685 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Młodziutka egzoplaneta zważona przez sondy Hipparcos i Gaia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/22/mlodziutka-egzoplaneta-zwazona-przez-sondy-hipparcos-i-gaia/ Wed, 22 Aug 2018 10:34:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16690 Na podstawie danych zebranych przez sondę Gaia oraz jej poprzednika sondę Hipparcos udało się ustalić masę bardzo młodej egzoplanety. Astronomowie Ignas Snellen oraz Anthony Brown z Uniwersytetu w Lejdzie ustalili masę planety beta Pictoris b na podstawie ruchu jego gwiazdy macierzystej na przestrzeni długiego okresu czasu w trakcie trwania misji Gaia oraz Hipparcos. Planeta jest gazowym olbrzymem podobnym do Jowisza ale - według najnowszych szacunków - 9 do 13 razy masywniejszym oraz krąży wokół gwiazdy beta Pictoris, drugiej pod względem jasności gwiazdy w gwiazdozbiorze Malarza (Pictor). Planeta została odkryta w 2008 roku na zdjęciach wykonanych za pomocą teleskopu VLT w Chile. Zarówno planeta jak i gwiazda mają zaledwie około 20 milionów lat czyli są 225 razy młodsze od Układu Słonecznego. Ich młody wiek sprawia, że układ jest intrygujący, ale także trudny do badania za pomocą konwencjonalnych metod. "W układzie beta Pictoris planeta właściwie dopiero się uformowała" mówi Ignas. "Dzięki temu możemy obserwować jak planety powstają i jak zachowują się na wczesnych stadiach ewolucji. Z drugiej strony, jej gwiazda macierzysta jest bardzo gorąca, szybko rotuje i pulsuje". To zachowanie sprawia, że astronomowie mają trudności próbując precyzyjnie zmierzyć prędkość radialną gwiazdy (prędkość z którą okresowo gwiazda porusza się w stronę Ziemi, a następnie od Ziemi). Niewielkie zmiany prędkości radialnej gwiazdy, spowodowane przez grawitacyjne oddziaływanie planet znajdujących się w jej  pobliżu zazwyczaj wykorzystywane są do oszacowania masy tych egzoplanet. Jednak ta metoda sprawdza się głównie w układach, które burzliwe wczesne etapy ewolucji mają już za sobą. W przypadku beta Pictoris b, górne ograniczenia zakresu masy planety ustalono już przed wykorzystaniem metody prędkości radialnych. Aby uzyskać lepsze szacunki, astronomowie skorzystali z innej metody, wykorzystując do tego pomiary wykonane przez sondy Hipparcos i Gaia, które zawierały precyzyjnie ustalone położenie oraz ruch gwiazdy macierzystej na niebie. "Gwiazdy poruszają się z różnych powodów" mówi Ignas. "Po pierwsze, gwiazda krąży wokół centrum Drogi Mlecznej, tak samo jak i Słońce. Z Ziemi ten ruch widoczny jest jako ruch liniowy na niebie. To tak zwany ruch własny. Następnie mamy także efekt paralaksy spowodowany ruchem Ziemi wokół Słońca. Wskutek tego ruchu widzimy gwiazdą pod nieco różnymi kątami". Do tego możemy dołożyć także to co astronomowie określają "niewielkimi wahaniami" trajektorii gwiazdy po niebie - delikatne odchylenia od oczekiwanego kursu spowodowane przez grawitacyjne przyciąganie spowodowane przez planety krążące wokół gwiazdy. To te same wahania, które możemy mierzyć jako zmiany prędkości radialnej - ale względem innego kierunku - na płaszczyźnie nieba, a nie wzdłuż linii wzroku. "Poszukujemy odchyleń od tego czego oczekiwalibyśmy gdyby wokół gwiazdy nie krążyły żadne planety, a następnie mierzymy masę planety na podstawie wielkości tego odchylenia" mówi Anthony. "Im masywniejsza planeta, tym większe będzie odchylenie". Aby takie pomiary były możliwe, astronomowie musieliby obserwować trajektorię gwiazdy przez długi okres czasu, aby dobrze zrozumieć ruch własny gwiazdy oraz wpływ paralaksy. Misja Gaia zaprojektowana do obserwacji ponad miliarda gwiazd w naszej galaktyce, z czasem dostarczy nam informacji o ogromnej liczbie egzoplanet. W ciągu 22 miesięcy obserwacji uwzględnionych w drugim zestawie opublikowanych w kwietniu danych satelita zmierzyła beta Pictoris około trzydziestu razy. To jednak wciąż za mało. "Gaia odkryje tysiące egzoplanet. To wciąż znajduje się na naszej liście celów" mówi Timo Prusti, naukowiec projektu Gaia w ESA. "Dane o egzoplanetach możemy uzyskać dopiero pod koniec misji, ponieważ pomiary delikatnych wahań gwiazd spowodowanych przez planety wymagają śledzenia położenia gwiazd przez kilka dobrych lat". Połączenie pomiarów z misji Gaia z pomiarami z Hipparcosa, który obserwował beta Pictoris 111 razy w latach 1990-1993, pozwoliło Ignasowi i Anthony'emu uzyskać wyniki znacznie wcześniej. Dzięki temu po raz pierwszy udało się oszacować masę młodej planety na podstawie pomiarów astrometrycznych. "Łącząc dane z Hipparcosa i Gai oddzielone od siebie o około 25 lat, otrzymujemy bardzo długie pomiary ruchu własnego" mówi Anthony. "Ten ruch własny zawiera także komponent spowodowany przez krążącą wokół gwiazdy planetę. Hipparcos sam w sobie nie był w stanie odkryć tej planety, bowiem gwiazda zachowywała się jak zwykła, normalna pojedyncza gwiazda. Do odkrycia planety potrzeba było znacznie dłuższego okresu obserwacji". "Teraz, łącząc dane z Gai i Hipparcosa i otrzymując długoterminowe zmiany i krótkoterminowe ruchy własne, możemy dostrzec wpływ planety na gwiazdę". Wyniki stanowią istotny krok na drodze do lepszego zrozumienia procesów formowania planet i wskazują na ekscytujące odkrycia egzoplanet wraz z kolejnymi zestawami danych z misji Gaia. Źródło: ESA]]> 16690 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazdy pamiętają ponowne narodziny naszej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/24/gwiazdy-pamietaja-ponowne-narodziny-naszej-galaktyki/ Fri, 24 Aug 2018 08:02:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16695 Droga Mleczna już raz umarła, a teraz znajdujemy się w jej drugim życiu. Obliczenia przeprowadzone przez Masafumi Noguchi (Tohoku University) odsłoniły przed nami wcześniej nieznane szczegóły historii naszej galaktyki. Wyniki badań zostały opublikowane 26 lipca w periodyku Nature. Gwiazdy w Drodze Mlecznej formowały się w dwóch różnych epokach wykorzystując do tego różne mechanizmy. Między nimi mieliśmy do czynienia z długim okresem uśpienia, w którym procesy gwiazdotwórcze ustały. Nasza galaktyka wydaje się zatem mieć dużo bardziej dramatyczną historię niż pierwotnie uważano. W obliczeniach ewolucji Drogi Mlecznej na przestrzeni 10 miliardów lat, Noguchi uwzględnił koncepcję "akrecji zimnego przepływu" - nową ideę zaproponowaną przez Avishai Dekela (Uniwersytet Hebrajski) i jego współpracowników. Opisuje ona sposób w jaki galaktyki zbierają otaczający je gaz podczas powstawania. Choć dwuetapowy proces formowania Yuval Birnboim (Uniwersytet Hebrajski) sugerował dla dużo masywniejszych galaktyk, Noguchi był w stanie potwierdzić, że taki sam proces dotyczy także naszej własnej Drogi Mlecznej. Historia Drogi Mlecznej zapisana jest w składzie chemicznym gwiazd, ponieważ to gwiazdy niejako dziedziczą skład chemiczny od gazu, z którego się uformowały - w ten sposób gwiazdy zapamiętują obfitość pierwiastków występującą w gazie podczas ich formowania. W otoczeniu Słońca znajdują się dwie grupy gwiazd, różniące się od siebie składem chemicznym. Jedna grupa bogata jest w pierwiastki α takie jak tlen, magnez i krzem. Druga zawiera już sporo żelaza. Najnowsze obserwacje przeprowadzone przez Mishę Haywood z Observatoire de Paris i współpracowników dowodzą, że taki podział występuje na znacznym obszarze Drogi Mlecznej. Źródło tej dychotomii pozostawało dla naukowców jednak niejasne. Model opracowany przez Noguchiego  stanowi rozwiązanie tej zagadki. [caption id="attachment_16697" align="aligncenter" width="634"] Przewidywania modelu dla trzech różnych obszarów Drogi Mlecznej (Credit: M. Noguchi, Nature). Kontury pochodzą z obserwacji za pomocą APOGEE (Credit: M. Haywood et al. A&A, 589, 66 (2016), ESO).[/caption] Szkic historii Drogi Mlecznej zarysowany przez Noguchiego rozpoczyna się w punkcie gdy strumienie zimnego gazu wpływają do galaktyki (akrecja zimnego przepływu) i zaczynają się formować z niego gwiazdy. W tym okresie gaz szybko zaczyna akumulować pierwiastki α uwolnione w eksplozjach supernowych typu II. Dlatego też gwiazdy pierwszej generacji bogate są właśnie w pierwiastki α. Gdy pojawiły się fale uderzeniowe i ogrzały gaz do wysokich temperatur jakieś 7 miliardów lat temu, gaz przestał wpływać do galaktyki i procesy gwiazdotwórcze ustały. W tym czasie, eksplozje supernowych typu Ia dostarczyły do gazu międzygwiezdnego duże ilości żelaza zmieniając tym samym jego skład chemiczny. Gdy gaz uległ ochłodzeniu poprzez emisję promieniowania, zaczął ponownie wpływać do wnętrza naszej galaktyki jakieś 5 miliardów lat temu doprowadzając do powstania drugiej generacji gwiazd, tym razem zawierających znacznie więcej żelaza. Według Benjamina Williamsa z Uniwersytetu Waszyngtońskiego sąsiadująca z nami Galaktyka Andromedy także formowała gwiazdy w dwóch oddzielnych epokach. Model Noguchiego przewiduje, że masywne galaktyki spiralne takie jak Droga Mleczna i Andromeda doświadczają przerw w procesach gwiazdotwórczych, podczas gdy mniejsze galaktyki formują gwiazdy bezustannie. Noguchi przypuszcza, że "przyszłe obserwacje pobliskich galaktyk mogą zrewolucjonizować naszą wiedzę o procesach formowania galaktyk". Źródło: Tohoku University Artykuł naukowy: Noguchi, M. The formation of solar-neighbourhood stars in two generations separated by 5 billion years.

    Puls Kosmosu powstaje tylko dzięki Waszemu bezustannemu wsparciu.

    W dobie zdominowanej przez teorie spiskowe i odwrót od nauki dostarczamy Wam tylko rzetelną wiedzę naukową bez zbędnej sensacji i komentarzy.

    Wesprzyj nas, abyśmy mogli ciągle stanowić źródło waszej wiedzy o badaniach kosmosu.

    http://patronite.pl/pulskosmosu


    Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś - zapisz się na nasz newsletter, aby nie ominąć żadnej interesującej informacji.

    ]]>
    16695 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx przygotowuje się do badań planetoidy Bennu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/25/sonda-osiris-rex-przygotowuje-sie-do-badan-planetoidy-bennu/ Sat, 25 Aug 2018 06:12:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16703 17 sierpnia sonda OSIRIS-REx wykonała pierwsze zdjęcia planetoidy Bennu z odległości 2,2 miliona kilometrów. Zdjęcia wykonano za pomocą kamery PolyCam na przestrzeni godziny. Źródło: NASA/Goddard/University of Arizona[/caption] Po ponad dwuletniej podróży, sonda OSIRIS-REx (Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer) po raz pierwszy sfotografowała w ubiegłym tygodniu planetoidę Bennu, cel swojej podróży, tym samym rozpoczynając końcowe podejście do niego. Rozpoczynając nowy etap podróży w dniu 17 sierpnia br., kamera PolyCam zainstalowana na pokładzie sondy wykonała zdjęcie planetoidy z odległości 2,1 miliona kilometrów. OSIRIS-REx to pierwsza misja NASA, której celem jest zbadanie planetoidy zbliżającej się do Ziemi, zbadanie jej powierzchni, pobranie próbki gruntu i dostarczenie go z powrotem na Ziemię.  Jak dotąd sonda pokonała już 1,8 miliarda kilometrów od dnia startu 8 września 2016 roku, a cel podróży osiągnie 3 grudnia br. "Teraz gdy sonda znalazła się wystarczająco blisko Bennu, zespół misji spędzi nadchodzących kilka miesięcy na próbach uzyskania jak największej ilości informacji o rozmiarach, kształcie, powierzchni i otoczeniu Bennu" mówi Dante Lauretta, główny badacz misji OSIRIS-REx z University of Arizona w Tucson. Zbliżając się do planetoidy, OSIRIS-REx wykorzysta swoje instrumenty naukowe do zebrania informacji o Bennu i przygotowania się do dotarcia do niej. Na pokładzie sondy znajduje się zestaw kamer OCAMS (PolyCam, Mapcam oraz SamCam), spektrometr termiczny OTES, spektrometr w zakresie widzialnym i podczerwonym OVIRS, wysokościomierz laserowy OTA oraz spektrometr rentgenowski REXIS. https://www.youtube.com/watch?v=kcgdNg8vmho Podczas podejścia do planetoidy, OSIRIS-REx:
    • będzie regularnie obserwował obszar otaczający planetoidę w poszukiwaniu gejzerów pyłu i naturalnych satelitów oraz badań właściwości widmowe Bennu,
    • wykona serię czterech manewrów podejścia do planetoidy, z których pierwszy zaplanowany jest na 1 października i ma za zadanie zmniejszenie prędkości sondy i dopasowanie się do orbity Bennu wokół Słońca,
    • odrzuci w połowie października ochronną osłonę ramię wysięgnika do pobierania próbek gruntu, a następnie wysunie ramię i wykona jej zdjęcia kontrolne,
    • skorzysta z OCAMS do ustalenia pod koniec października kształtu planetoidy i rozpoczęcia określania szczegółów powierzchni Bennu w połowie listopada.
    Po dotarciu do Bennu, sonda wykorzysta pierwszy miesiąc do wykonania przelotów nad północnym biegunem, równikiem i południowym biegunem Bennu w odległościach od 19 do 7 km od powierzchni planetoidy. Manewry te umożliwią nam wykonanie pierwszych bezpośrednich pomiarów masy Bennu oraz obserwacje powierzchni z bliska. Tor lotu umożliwi zespołowi nawigacyjnemu nabranie doświadczenia w manewrowaniu wokół planetoidy. "Niska grawitacja Bennu stanowi unikalne wyzwanie dla operatorów sondy" mówi Rich Burns, menedżer projektu OSIRIS-REx w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Maryland. "Przy średnicy około 500 metrów, Bennu będzie najmniejszym obiektem, wokół którego kiedykolwiek krążyła sonda". Sonda OSIRIS-REx dokładnie zbada powierzchnię planetoidy zanim naukowcy podejmą decyzję o wyborze dwóch potencjalnych miejsc pobrania próbek gruntu. Dokładniejsze badania tych dwóch miejsc umożliwią następnie wybór jednego z nich i pobranie próbek na początku lipca 2020 roku. Po zebraniu próbek gruntu sonda skieruje się w stronę Ziemi, w pobliżu której wypuści kapsułę Sample Return Capsule, która zgodnie z planem wyląduje na pustyni w Utah we wrześniu 2023 roku. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center]]>
    16703 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Niesamowity Wszechświat Maisie Day - Christopher Edge]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/26/recenzja-niesamowity-wszechswiat-maisie-day-christopher-edge/ Sun, 26 Aug 2018 11:16:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16707 To chyba pierwsza recenzja takiej książki na Pulsie Kosmosu. Jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka przeznaczona według wydawcy dla dzieci w wieku 9-11 lat. Co więcej, nie jest to książka popularno-naukowa jakie zazwyczaj tutaj się pojawiają. Skąd zatem pomysł, aby taką książkę zrecenzować właśnie na naszej stronie? Cóż, główna bohaterka, tytułowa Maisie Day, mimo bardzo młodego wieku (właśnie rozpoczyna się dzień świętowania dziesiątych urodzin) jest całkowicie zafascynowana światem fizyki i astronomii, a jak każdy dziesięciolatek marzy o otrzymaniu w prezencie elementów niezbędnych do zbudowania choćby małego, prywatnego... reaktora jądrowego. Zimna fuzja, entropia, promieniowanie, fotony, licznik Geigera to pojęcia, które pojawiają się w tej książce niemal naturalnie. W przeciwieństwie do wielu książek promujących naukę wśród dzieci nie jest to jednak zwykła opowieść dla dzieci, do której dorzucono trochę trudnych słów, które miałyby udowodnić, że główny bohater interesuję się nauką. Przyznam szczerze i bez bicia, że do propozycji zrecenzowania książki dla dzieci podchodziłem z rezerwą, bo nie byłem pewny czy jest to dobre miejsce na taką literaturę albo czy w ogóle jestem w stanie ocenić tę książkę samemu już pacholęciem nie będąc (choć niektórzy dorośli mają inne zdanie na ten temat ;p). No i właśnie. Książka się u mnie pojawiła, więc zachęcony rozsądną objętością od razu do niej się zabrałem. I... odłożyłem dopiero po skończeniu ostatniej strony. Całkowicie mnie pochłonęła. Od tego dnia minęło już kilka tygodni, a ja wciąż nie wiem czy mi się bardziej podobała warstwa naukowa, fabuła czy sposób opowiadania. Przez większą część książki nie miałem pojęcia co tak naprawdę się w niej dzieje. Sposób opowiadania przypomina jeden z tych snów, w których płynnie przechodzi się z jednej rzeczywistości do drugiej, aby po chwili powrócić z powrotem do tej pierwszej. Plastyczność opisu każdej z tych płaszczyzn także dowodzi ogromnej wyobraźni autora i swobodnego władania słowem. Dopiero na samym końcu, niemal w ostatniej scenie wszystko staje się jasne i nagle wszystko zaczyna do siebie pasować. Przyznam, że w życiu nie spodziewałem się takiego zakończenia w książce dla dzieci. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony i do dzisiaj pozostaję pod wrażeniem. Chciałbym wam zdradzić nieco więcej, ale boję się, że przez przypadek zepsuję wam frajdę odkrywania tego o co właściwie w tej książce chodzi, więc wolę napisać za mało niż za dużo. Śmiało jednak mogę powiedzieć, że jest to taki Harry Potter dla tych dzieci, które z chęcią zamieniłyby czarną magię na prawdziwą i jeszcze bardziej niesamowitą naukę. To wciągająca opowieść, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. O! To powinno wystarczyć. Recenzja czternastolatki: Nieskończony Wszechświat Maisie Day to naprawdę pokręcona książka. Początkowo trochę wątpiłam czy ta książka mi się spodoba. Od pierwszych stron pojawiają się w niej słowa, których w życiu nie słyszałam: entropia, karcinotron czy generator wodorowy. Na szczęście okazało się, że niektóre z nich są dobrze wyjaśnione, a niektóre choć wyjaśnione nie są, to nie przeszkadzają w podążaniu za wydarzeniami. Od około trzydziestej strony próbowałam zgadnąć o co właściwie chodzi w tej książce, bo można się było w niej zgubić. Do rozwiązania zagadki zaczęłam się jednak zbliżać dopiero jakieś trzydzieści stron przed końcem. Choć zakończenie mnie trochę rozczarowało (wolałabym gdyby książka skończyła się po rozdziale 14 - wtedy to by było naprawdę mocne zakończenie) to jednak całość czytałam z przyjemnością, bo im więcej przeczytałam tym bardziej chciałam się dowiedzieć o co tutaj chodzi. Książkę polecam wszystkim od 9 lat w górę. Skoro podobała się mnie (14 lat) oraz dorosłym, to z pewnością nie jest to książka tylko dla dzieci w wieku 9-11 lat. ANK
    Tytuł: Nieskończony Wszechświat Maisie Day Autor: Christopher Edge Stron: 151 Wydawnictwo: Zielona Sowa Link: http://www.zielonasowa.pl/nieskonczony-wszechswiat-maisie-day.html]]>
    16707 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjecie: radarowe ślady podpowierzchniowego jeziora na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/28/zdjecie-radarowe-slady-podpowierzchniowego-jeziora-na-marsie/ Tue, 28 Aug 2018 08:05:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16710 Źródło: ESA/NASA/JPL/ASI/Univ. Rome; R. Orosei et al 2018[/caption] Zespół analizujący dane z radaru zainstalowanego na pokładzie europejskiej sondy kosmicznej Mars Express niedawno poinformował, że w danych odkryto dowody na istnienie zbiornika ciekłej wody 1,5 km pod lodowym czapą na południowym biegunie Czerwonej Planety. W latach 2012-2015 sonda Mars Express wielokrotnie przelatywała nad szerokim na 200 km obszarem Planum Australe, odbijając od powierzchni planety fale radiowe i rejestrując właściwości odbitego sygnału za pomocą instrumentu MARSIS (Mars Advanced Radar for Subsurface and Ionosphere Sounding). Radarowe ślady na powierzchni przedstawiono na zdjęciu powyżej oznaczając różnymi barwami moc sygnałów odbijanych od tego co znajduje się pod powierzchnią. Najjaśniejsze odbicia oznaczono kolorem niebieskim, dzięki czemu dane z licznych nakładających się na siebie przelotów pozwoliły na zdefinowanie szerokiej na 20 km strefy odpowiadającej trójkątnemu obszarowi widocznemu powyżej nieco na prawo od środka grafiki. Bezpośrednio pod tym fragmentem powierzchni, pod licznymi, naprzemiennie ułożonymi warstwami lodu i pyłu, na głębokości około 1,5 kilometra znajduje się warstwa, której właściwości radarowe odpowiadają tafli ciekłej wody. Pomimo niskich temperatur na Marsie, woda może pozostawać w stanie ciekłym dzięki obecności soli, oraz może być pełna osadów wysyconych wodą. W odległej przeszłości woda w stanie ciekłym płynęła także na samej powierzchni Marsa, a odkrycie wody w stanie ciekłym pod powierzchnią może być kluczowe dla naszej wiedzy o ewolucji tej planety, historii wody na niej i jej potencjalnej przyjazności dla życia w odległej przeszłości.]]> 16710 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiezdne roje pomagają astronomom zrozumieć ewolucję gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/28/gwiezdne-roje-pomagaja-astronomom-zrozumiec-ewolucje-gwiazd/ Tue, 28 Aug 2018 16:31:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16714 W ramach najnowszych prac prowadzonych przez Jonathana Gagne z Carnegie oraz Jacqueline Faherty z American Museum of Natural History udało się zidentyfikować niemal tysiąc potencjalnych członków oraz 31 potwierdzonych członków asocjacji gwiazd czyli gwiazd podobnych do siebie pod względem wieku i składu chemicznego, które razem ze sobą przemieszczają się w przestrzeni - w naszym własnym zaułku Drogi Mlecznej. Artykuł naukowy opublikowany w periodyku Astrophysical Journal może pomóc astronomom zrozumieć ewolucję gwiazd i właściwości egzoplanet, które będziemy odkrywać w nadchodzących latach. "Niczym chmara ptaków przemieszczająca się jednorodnie po niebie, wspólne prędkości gwiazd w asocjacji mówią nam, że są one ze sobą w jakiś sposób związane" mówi Gagne. Skład chemiczny i wiek gwiazd tylko to potwierdza. Dzięki podobieństwom między członkami grupy i różnicom między poszczególnymi grupami - szczególnie pod względem wieku - astronomowie mogą wykorzystać asocjacje do uzyskania informacji o historii powstawania gwiazd w naszym otoczeniu w Drodze Mlecznej. Wiek badanych gwiazd to w zależności od grupy od kilku milionów do miliardów lat - to spory zakres, który oferuje astronomom ciekawy zbiór różnych stadiów ewolucji gwiazd znajdujących się w naszym sąsiedztwie. Gagne i Faherty przeanalizowali dane z trójwymiarowego mapowania gwiazd przez sondę Gaia, odkrywając w nich różne grupy i asocjacje gwiazd. "Przebadana przez nas próbka składa się przede wszystkim z czerwonych karłów, które są mniejsze od Słońca i stosunkowo chłodne" mówi Gagne. "Z uwagi na ich rozmiary, prowadzenie ich obserwacji nie należy do łatwych zadań, choć wiemy, że występują one wyjątkowo powszechnie w naszej galaktyce. To właśnie dlatego dane z Gai są dla nas taką kopalnią złota". https://www.youtube.com/watch?v=IYDRu5DMfPk To czego dowiedzieli się naukowcy może nam wiele powiedzieć o planetach i obiektach planetarnych, które zostaną odkryte w tych asocjacjach przez kolejne misje kosmiczne. "Jeżeli w ramach misji takich jak chociażby TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) odkryjemy egzoplanety krążące wokół sąsiadujących z nami gwiazd, zebrane przez nas informacje o ich wieku, bazujące na ich przynależności do jednej z asocjacji, będziemy w stanie sporo dowiedzieć się o tym jak wygląda ewolucja układów planetarnych na różnych jej etapach" dodaje Faherty. Oprócz całego mnóstwa czerwonych karłów należących do pobliskich gwiezdnych asocjacji, Gagne i Faherty odkryli także 111 należących do nich brązowych karłów. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 16714 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ultima Thule w zasięgu wzroku: sonda New Horizons zlokalizowała kolejny cel swojej podróży]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/29/ultima-thule-w-zasiegu-wzroku-sonda-new-horizons-zlokalizowala-kolejny-cel-swojej-podrozy/ Wed, 29 Aug 2018 07:40:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16717 Sonda New Horizons po raz pierwszy dostrzegła swój cel - obiekt Pasa Kuipera nazwany Ultima Thule, na ponad cztery miesiące przed przelotem w jego pobliżu. Członkowie zespołu misji byli zachwyceni - oraz zdumieni - że kamera LORRI (Long Range Reconnaissance Imager) zainstalowana na pokładzie sondy była w stanie dostrzec mały, ciemny obiekt znajdując się wciąż ponad 160 milionów kilometrów od niego, i to na tle gęstego pola gwiazd. Zdjęcia wykonane 16 sierpnia i przesłane na Ziemię za pomocą sieci DSN w następnych dniach stanowiły pierwszą próbę odnalezienia tego obiektu za pomocą kamer zainstalowanych na sondzie. "Pole gwiazd w kadrze jest wyjątkowo gęste, przez co bardzo trudno jest wykryć ciemniejsze obiekty"mówi Hal Weaver, naukowiec projektu New Horrizons i główny badacz LORRI w Johns Hopkins Applied Physics Laboratory w Laurel. "Przypomina to odkrycie igły w stogu siana. Na tych pierwszych zdjęciach Ultima jest tylko wybrzuszeniem na krawędzi gwiazdy tła 17 razy od niej jaśniejszej, ale wkrótce Ultima będzie jaśniejsza i będzie coraz wyraźniej odznaczała się na zdjęciach". Pierwsze odkrycie Ultima Thule jest istotne, ponieważ obserwacje wykonywane za pomocą New Horizons na przestrzeni kolejnych czterech tygodni pomogą doprecyzować trajektorię lotu, który doprowadzi do spotkania sondy z Ultimą w dniu 1 stycznia 2019 roku. Fakt, że Ultima była dokładnie tam gdzie przewidzieli naukowcy - dokładnie w tym miejscu, które określono za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazuje, że badacze już teraz dobrze znają orbitę obiektu wokół Słońca. Przelot w pobliżu Ultima Thule będzie stanowił pierwszą w historii okazję badania z bliska małego obiektu Pasa Kuipera i jednocześnie będzie stanowił najodleglejszy w historii obiekt zbadany za pomocą sondy kosmicznej, zrzucając z podium badanie Plutona za pomocą tej samej sondy w lipcu 2015 roku. Powyższe zdjęcia to także zdjęcia wykonane najdalej od Słońca.]]> 16717 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gwiazdy i pył w Mgławicy Carina]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/29/gwiazdy-i-pyl-w-mglawicy-carina/ Wed, 29 Aug 2018 10:55:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16720 Mgławica Carina, jedna z największych i najjaśniejszych mgławic nocnego nieba została rewelacyjnie uchwycona na zdjęciu wykonanym za pomocą teleskopu VISTA znajdującego się w Obserwatorium Paranal w Chile. Obserwując w zakresie promieniowania podczerwonego, VISTA był w stanie przeniknąć przez gorący gaz i ciemny pył otaczający mgławicę i dostrzec mnóstwo gwiazd, zarówno tych dopiero co powstałych jak i tych właśnie kończących swoje życie. Jakieś 7500 lat świetlnych stąd w gwiazdozbiorze Kila znajduje się mgławica, w której obok siebie gwiazdy rodzą się i umierają. Ukształtowana przez te dramatyczne zdarzenia Mgławica Carina jest dynamicznym, ewoluującym obłokiem rozrzedzonego międzygwiezdnego gazu i pyłu. [caption id="attachment_16722" align="aligncenter" width="1024"] Credit: ESO/J. Emerson/M. Irwin/J. Lewis[/caption] Masywne gwiazdy znajdujące się wewnątrz tego kosmicznego bąbla emitują intensywne promieniowanie, które sprawia, że otaczający je gaz zaczyna świecić. Z drugiej strony, inne regiony mgławicy zawierają ciemne filary pyłowe otaczające dopiero powstałe gwiazdy. Trwa tam bitwa gwiazd z pyłem, którą nowo uformowane gwiazdy powoli wygrywają - emitują one wysokoenergetyczne promieniowanie i wiatry gwiezdne, które odparowują lub rozpraszają pyłową otoczkę, w której powstały. [caption id="attachment_16723" align="aligncenter" width="982"] Mgławica Eta Carinae Credit: ESO/Digitized Sky Survey 2. Acknowledgement: Davide De Martin[/caption] Rozciągająca się na 300 lat świetlnych Mgławica Carina jest jednym z największych obszarów gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej i łatwo ją dostrzec na niebie nawet nieuzbrojonym okiem. Niestety dla nas wszystkich żyjących na północy, Mgławica Carina znajduje się 60 stopni pod równikiem niebieskim, dlatego widoczna jest tylko z półkuli południowej. https://www.youtube.com/watch?v=JaBq3peMh3M Wewnątrz tej intrygującej mgławicy najbardziej osobliwym obiektem jest Eta Carinae. Ten gwiezdny behemot - osobliwy rodzaj układu podwójnego - jest najbardziej energetycznym układem gwiazd w tym regionie i był jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie w latach 30. XIX wieku. Od tego czasu znacząco przyciemniaj i dociera właśnie do końca swojego życia, jednak jak na razie pozostaje jednym z najmasywniejszych i najjaśniejszych układów gwiazd w Drodze Mlecznej. https://www.youtube.com/watch?v=bIhtkzN5Hao Eta Carinae można dostrzec na tym zdjęciu jako element jasnej plamy światła tuż nad literą "V" ułożoną z włókien ciemnego pyłu międzygwiezdnego. Bezpośrednio p prawej od Eta Carinae znajduje się stosunkowo mała Mgławica Keyhole (Dziurka od klucza). - mały, gęsty obłok zimnego pyłu i gazu wewnątrz Mgławicy Carina - w której znajduje się kilka masywnych gwiazd, a których wygląd także drastycznie się zmienia na przestrzeni wieków. https://www.youtube.com/watch?v=L7vcwsHGsOY Mgławica Carina została odkryta przez Nicolasa Louisa de Lacaille w latach pięćdziesiątych XVIII wieku. Źródło: ESO]]> 16720 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie odkrywają nowe szczegóły potężnych galaktyk gwiazdotwórczych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/30/astronomowie-odkrywaja-nowe-szczegoly-poteznych-galaktyk-gwiazdotworczych/ Thu, 30 Aug 2018 09:57:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16725 Międzynarodowy zespół astronomów z Japonii, Meksyku i USA badający "potężną galaktykę" 12,4 miliardów lat świetlnych od Ziemi donosi, że jego instrumenty osiągnęły 10-krotnie wyższą rozdzielczość kątową niż dotychczas, odsłaniając przed nami wcześniej nieznane szczegóły budowy galaktyki. Oprócz tego naukowcy byli  w stanie przeanalizować jej własności dynamiczne, których wcześniej nie potrafiliśmy badać. Szczegóły opublikowano w periodyku Nature. Owe ekstremalne galaktyki gwiazdotwórcze uważane są za poprzedników masywnych galaktyk takich jak Droga Mleczna, dlatego też wyniki dotyczące galaktyki znanej jako COSMOS-AzTEC-1 torują nam drogę do zrozumienia procesów ich powstawania i ewolucji. Współautor artykułu, prof. Min Yun z University of Massachusetts Amherst, członek zespołu, który odkrył tę galaktykę za pomocą instrumentu AzTEC w Chile dodaje: "Prawdziwym zaskoczeniem jest fakt, że ta galaktyka obserwowana taką, jaką była 13 miliardów lat temu, posiada masywny, uporządkowany dysk gazowy charakteryzujący się regularną rotacją zamiast tego co oczekiwaliśmy czyli chaotycznego zbioru gwiazd, przewidywanego przez większość badań teoretycznych. Aczkolwiek, zaznacza, zaobserwowano także, że dysk gazowy jest dynamicznie niestabilny co oznacza, że cały dysk gazowy tworzący tę galaktykę ulega fragmentacji i przechodzi gigantyczny okres aktywności gwiazdotwórczej, co tłumaczyć niesamowite tempo powstawania gwiazd w tej galaktyce. Najnowsze odkrycia obserwacyjne COSMOC-AzTEC-1 były możliwe dzięki wykorzystaniu radioteleskopu ALMA. Kenichi Tadaki, główny autor nowego artykułu, adiunkt w Japan Society for the Promotion of Sciance dodaje "Jedną z najlepszych cech prowadzenia obserwacji za pomocą ALMA jest możliwość obserwowania tak odległych galaktyk na tak wysokim poziomie szczegółowości". Astronomowie od dawna zastanawiali się w jaki sposób takie galaktyki mogą produkować gwiazdy w tak zdumiewająco wysokim tempie. Aby rozwiązać tę zagadkę należało najpierw scharakteryzować otoczenie tych gwiezdnych żłobków. Nakreślenie szczegółowych map obłoków molekularnych było istotnym elementem tego procesu. Tadaki wraz ze woim zespołem odkrył, że COSMOS-AzTEC-1 jest bogata w składniki gwiazd, ale wciąż trudne było określenie natury gazu wypełniającego galaktykę. Wykorzystując wysoką rozdzielczość i wysoką czułość ALMA, naukowcy stworzyli szczegółową mapę rozkładu i ruchu gazu, tworząc przy tym najbardziej szczegółową mapę gazu cząsteczkowego w odległej galaktyce gwiazdotwórczej. "Odkryliśmy dwa osobne duże obłoki oddalone o kilka tysięcy lat świetlnych od centrum galaktyki" tłumaczy Tadaki. "W najodleglejszych galaktykach gwiazdotwórczych gwiazdy aktywnie powstają w ich centrach. Dlatego też zaskoczyło nas odkrycie dwóch obłoków oddalonych od centrum tej galaktyki". Yun dodaje:"W jaki sposób te galaktyki były w stanie zebrać tak duże ilości gazu, a następnie praktycznie przekształcić całe zapasy gazu w gwiazdy i to w mgnieniu oka (kosmologicznym) było dla nas całkowicie niezrozumiałe. Dopiero teraz uzyskujemy pierwsze odpowiedzi". [caption id="attachment_16727" align="aligncenter" width="1024"] Rozkład gazu cząsteczkowego (po lewej) oraz cząstek pyłu (po prawej). Oprócz gęstego obłoku w centrum, zespół badawczy odkrył dwa gęste obłoki kilka tysięcy lat świetlnych od centrum. Oba gęste obłoki są dynamicznie niestabilne i intensywnie produkują nowe gwiazdy.
    Credit: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Tadaki et al.[/caption] "Do momentu uzyskania tych wyników z ALMA, nikt nie wiedział w jaki sposób natura tworzyła te masywne, młode galaktyki już miliard lat po Wielkim Wybuchu. Odkrycie ich po raz pierwszy za pomocą AzTEC dziesięć lat temu było prawdziwym zaskoczeniem, ale przeczyło ówczesnej wiedzy". Dzięki nowym obserwacjom, członkowie zespołu uważają teraz, że potężne galaktyki zasilane są przez ekstremalnie obfite w gaz dyski, które utrzymują stabilność do momentu zebrania wystarczającej ilości gazu. Wciąż nie wiemy w jaki sposób tak duże ilości gazu docierają do galaktyk nie zamieniając się w gwiazdy już wcześniej, tak jak ma to miejsce w lokalnym wszechświecie. Astronomowie odkryli, że obłoki gazu w COSMOS-AzTEC-1 są bardzo niestabilne, co jest dość nieoczekiwane. W normalnej sytuacji, grawitacja ku środkowi galaktyki równoważona jest przez ciśnienie na zewnątrz. Gdy grawitacja pokonuje ciśnienie, obłok gazu ulega kolapsowi, czemu towarzysze intensywne tworzenie nowych gwiazd. Następnie gwiazdy oraz eksplozje supernowych pod koniec cyklu życia masywnych gwiazd emitują gazy, które wspierają ciśnienie na zewnątrz. W wyniku tego procesu grawitacja i ciśnienie osiągają stan równowagi, w którym powstawanie nowych gwiazd przybiera umiarkowane tempo. W ten sposób proces formowania gwiazd w galaktykach na swój sposób sam się reguluje. Jednak w COSMOS-AzTEC-1 ciśnienie jest dużo słabsze od grawitacji, więc daleko jest do stanu równowagi. Dlatego też obserwujemy tam intensywne formowanie gwiazd, które przekształca tę galaktykę w nieposkromioną potężną galaktykę. Tadaki, Yun wraz zez współpracownikami szacują, że gaz w COSMOS-AzTEC-1 zostanie całkowicie zużyty w ciągu 100 milionów lat, czyli 10 razy szybciej niż w innych galaktykach gwiazdotwórczych. Źródło: UMass Amherst]]>
    16725 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Cena nieważkości - Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/30/recenzja-cena-niewazkosci-dariusz-kortko-marcin-pietraszewski/ Thu, 30 Aug 2018 19:20:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16729 Pamiętacie jak zaledwie kilka tygodni czy miesięcy temu, recenzowałem dla Was książkę pod tytułem Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos? Mieliśmy wtedy do czynienia z świetnym reportażowym przedstawieniem początków amerykańskiego programu kosmicznego. Czytając tę książkę można było poczuć adrenalinę towarzyszącą pierwszym amerykańskim astronautom, adrenalinę "latania i chlania, chlania i rajdowania" czyli typowego dnia pilotów eksperymentalnych wybranych do programu kosmicznego. Ale choć fascynujący, nie był to pełen opis historii podboju kosmosu. Wszak mieliśmy także drugą stronę wyścigu w kosmos - radziecki program kosmiczny Interkosmos. Jego historię właśnie teraz odkrywają przed nami Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski. Cena nieważkości - taki tytuł nosi najnowszy reportaż, który z założenia ma opowiadać o drodze pierwszego i jedynego jak dotąd kosmonauty - Mirosława Hermaszewskiego - w przestrzeń kosmiczną. Wbrew moim pierwszym obawom, nie jest to nudna pozycja. Co więcej, mogę śmiało powiedzieć, że jest tutaj znacznie więcej akcji i zwrotów niż w amerykańskim programie kosmicznym. To jedna z tych książek, do której zasiada się z planem przynajmniej zaczęcia lektury, a wstaje kilka godzin później po przewróceniu ostatniej strony. Historia jest niesamowicie wciągająca i - co rzadkie - rewelacyjnie napisana. Na nieco ponad 350 stronach otrzymujemy nie tylko opowieść o tym jak doszło do tego, że gen. Mirosław Hermaszewski znalazł się w przestrzeni kosmicznej. Autorzy przede wszystkim świetnie prezentują tło całego procesu. Historia radzieckich kosmonautów pod żadnym względem nie przypominała amerykańskich bohaterów. Po wschodniej stronie byli żołnierze, którzy mieli do wykonania zadanie. Cały proces wyboru kandydatów na kosmonautów, a następnie samych kosmonautów zdominowany był przez politykę. Decyzję podejmowali politycy w zależności od tego co akurat było korzystne dla rządzącej partii. Jeżeli trzeba było uspokoić Czechów to decydowano o locie Czecha jeszcze przed Polakiem. Kogo wybrać spośród nich? Najlepiej kogoś kto ma ojca Czecha i matkę Słowaczkę - tak aby żaden naród nie mógł czuć się urażony. Jeżeli wybór partii nie zgadzał się z preferencjami lekarzy, to się znajdowało chorobę u tego, który był lepszy. Mirosława Hermaszewskiego też nie ominęła operacja wycięcia migdałków, choć i on i polscy lekarze nie sądzili, aby coś było z nimi nie tak. Po zabiegu oczywiście okazało się, że były całkowicie zdrowe, no cóż... teraz tylko rekonwalescencja sześciotygodniowa i już. W książce dostajemy potężną dawkę wiedzy o rzeczywistości w jakiej przyszło kosmonautom bloku wschodniego ścigać się o pierwsze miejsca w wyścigu kosmicznym. Dowiadujemy się jak decyzje i krajobraz polityczny kształtowały determinację do tego, aby być pierwszym w kosmosie. Jakby nie patrzeć pierwszy satelita w kosmosie - blok wschodni, pierwszy człowiek w kosmosie - blok wschodni, pierwsza kobieta w kosmosie, pierwszy zwierzak w kosmosie. Związek Radziecki przodował w wyścigu kosmicznym ponosząc porażkę dopiero na samym końcu - Amerykanie jako pierwsi wylądowali na Księżycu. To była okrutna porażka na Kremlu:
    Pół roku później znowu odpalają N-1. Eksplozja niszczy wyrzutnie na Bajkonurze. Rosjanie obserwują, jak z przylądka Canaveral startuje załoga statku Apollo 11. Stosują blef. Trzy dni przed Amerykanami wysyłają na Księżyc sondę Łuna 15. Ale świat nie wie, czy na pokładzie są kosmonauci. 17 lipca łuna wchodzi na orbitę Księżyca, trzy dni potem dociera tam Apollo 11. Obydwa pojazdy niemal w tym samym czasie rozpoczynają manewr lądowania. Łuna rozbija się o powierzchnię ziemskiego satelity. To koniec rosyjskich marzeń o wygraniu wyścigu na Księżyc. Breżniew nie potrafi przyznać się do porażki. Ani słowa o Amerykanach. W przemówieniu do narodu mówi, że na Księżycu po raz pierwszy w historii wylądowali Ziemianie.
    Autorzy przyłożyli się do swojej pracy przeprowadzając wywiady m.in z generałem Hermaszewskim, pułkownikiem Jankowskim, generałem Piotrem Klimukiem. Dzięki temu możemy dostać się za kulisy programu kosmicznego i zobaczyć jak naprawdę wyglądała rywalizacja między kosmonautami. Poznajemy ich rodziny i relacje między poszczególnymi uczestnikami programu. Razem z nimi przechodzimy przez cały cykl mało delikatnych badań i testów prowadzonych w gwiezdnym miasteczku. W wielu przypadkach to wiedza, której nie otrzymamy z oficjalnych raportów czy opisów misji, szczególnie, że Rosjanie niechętnie dzielili się informacjami o swoich badaniach. Niektóre z faktów wychodzą na światło dzienne po całych dekadach dezinformacji. O tym co tak naprawdę stało się z Łajką, pierwszym psem w kosmosie, dowiedzieliśmy się dopiero w 2002 roku, a o tym jak zginął pierwszy człowiek w kosmosie, Jurij Gagarin dopiero kilka lat temu. Ile z faktów jeszcze pozostaje w ściśle tajnych raportach na Kremlu? Nie wiadomo. Ale te co już znamy, w książce się znalazły.
    Gagarin siedzi w kapsule, czeka na start: - Samopoczucie dobre. Korolow: - W tubie masz jedzenie: obiad, śniadanie, kolację. Gagarin: - Jasne. Korolow: - Kiełbasa, draże i nawet powidła do herbaty. Gagarin: - Aha. Korolow: - Sześćdziesiąt trzy sztuki, będziesz tłusty. Gagarin: - Ho, ho. Najważniejsze, że kiełbaska jest do zakąszania samogonu. Wszyscy się śmieją. Korolow: - Potwór, zaraza. Przecież wszystko nagrywają, bydlaku. Che, che. Gagarin: - Zaczynam odliczanie. Korolow: - Przełącznik na start. Gagarin: - U mnie wszystko w porządku. Samopoczucie dobre. Nastrój wesoły. Jestem gotowy do startu. Odbiór. Korolow: - Włączamy zapłon. Pełny start! Gagarin: - Nu, pajechali!

    Rosyjski program kosmiczny to nie tylko te loty i nie tylko te przygody. Poczynając od Ciołkowskiego w XIX wieku, przez von Brauna w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, do tych pierwszych lotów w kosmos przyczyniło się bardzo wielu. Jakim cudem nikt nie zginął w przestrzeni kosmicznej? Nie wiem. A po przeczytaniu o przygodach Leonowa podczas spacerów kosmicznych, tym bardziej zauważam jak dużo szczęścia w tamtych czasach ludzkość wykorzystała podczas lotów ponad ziemską atmosferę. Szczerze polecam każdemu miłośnikowi astronomii, astronautyki i badań kosmosu. To fantastyczna książka opisująca temat niezwykle interesujący, a tak rzadko przedstawiany w literaturze wydawanej w naszym kraju. O ile o amerykańskim podboju kosmosu słyszał każdy i każdy zna najważniejsze nazwiska związane chociażby z misjami Apollo, Gemini czy Mercury, to o rosyjskim, a w tym i także polskim, podboju kosmosu wiemy zdecydowanie za mało. Cena nieważkości znacząco poprawi stan waszej wiedzy o tym etapie historii badań kosmicznych.
    Tytuł: Cena nieważkości. Kulisty lotu Polaka w kosmos. Autor: Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski Stron: 358 Wydawnictwo: Wydawnictwo Agora Link: https://kulturalnysklep.pl/ksiazka/cena-niewazkosci--kulisy-lotu-polaka-w-kosmos-cena]]>
    16729 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje zorze na północnym biegunie Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/08/31/hubble-obserwuje-zorze-na-polnocnym-biegunie-saturna/ Fri, 31 Aug 2018 11:50:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16734 Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wykonali serię spektakularnych zdjęć przedstawiają migoczące zorze na północnym biegunie Saturna. Obserwacje prowadzono w zakresie ultrafioletowym, a powstałe w ich wyniku zdjęcia dostarczają astronomom najpełniejszego dotąd obrazu północnej zorzy na Saturnie. W 2017 roku, na przestrzeni siedmiu miesięcy, Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonywał zdjęcia zórz nad północnym obszarem biegunowym Saturna, wykorzystując do tego Space Telescope Imaging Specrograph (STIS). Obserwacje obejmowały okres przed i po północnym przesileniu na Saturnie. Warunki te stanowiły najlepszą okazję do obserwowania zórz na północnym biegunie gazowego olbrzyma. Na Ziemi zorze są skutkiem działania cząstek wyemitowanych przez Słońce jako wiatr słoneczny. Kiedy taki strumień elektrycznie naładowanych cząstek zbliża się do naszej planety, zaczyna oddziaływać z polem magnetycznym, które działa niczym gigantyczna osłona. Choć działa ono przede wszystkim jako ochrona przed cząstkami wiatru słonecznego, część z tych cząstek zostaje przechwycona przez pole magnetyczne, przez co cząstki te podążają wzdłuż linii pola magnetycznego ku biegunom magnetycznym planety.  Docierając do nich oddziałują z atomami tlenu i azotu w górnych warstwach atmosfery, powodując powstanie barwnych zórz widocznych w biegunowych rejonach Ziemi. Niemniej jednak nie są to zorze charakterystyczne tylko dla Ziemi. Na wielu planetach w Układzie Słonecznym obserwujemy takie same zorze. Wśród nich są także cztery gazowe olbrzymy: Jowisz, Saturn, Uran i Neptun.  Ponieważ atmosfera każdej z czterech zewnętrznych planet Układu Słonecznego jest - w odróżnieniu od Ziemi - zdominowana przez wodór, zorze na Saturnie można obserwować tylko w zakresie ultrafioletowym; zakresie, który może być badany tylko z przestrzeni kosmicznej. Hubble umożliwia badaczom monitorowania zachowania zórz na północnym biegunie Saturna w dłuższym okresie czasu. Obserwacje przeprowadzone za pomocą HST były skoordynowane z "Wielkim Finałem" sondy Cassini, w trakcie którego sonda także badała zorze na Saturnie. Dane z Hubble'a umożliwiły astronomom lepsze zbadanie magnetosfery Saturna - największej spośród wszystkich planet Układu Słonecznego poza Jowiszem. Wykonane zdjęcia przedstawiają bogatą różnorodność emisji o bardzo zmiennych lokalnie cechach. Na zmienność zorzy wpływ zarówno wiatr słoneczny jak i szybka rotacja Saturna wokół własnej osi (obrót wokół osi zajmuje Saturnowi jedynie 11 godzin). Co więcej, północna zorza charakteryzuje się dwoma wyraźnymi szczytami jasności - po zmierzchu i tuż przed północą. Ten drugi szczyt, wcześniej nieobserwowany, najprawdopodobniej związany jest z oddziaływaniem wiatru słonecznego z magnetosferą planety podczas przesilenia. Powyższe zdjęcie stanowi złożenie obserwacji Saturna z początku 2018 roku w zakresie optycznym z obserwacjami zórz na północnym obszarze Saturna, wykonanym w 2017 roku - dzięki temu możemy obserwować rozmiary zórz na tle przepięknych barw Saturna. Hubble już wcześniej badał zorze na Saturnie. W 2004 roku HST badał południowe zorze tuż po przesileniu południowym, a w 2009 roku, kiedy z Ziemi pierścienie planety obserwowane były od strony krawędzi obserwował jednocześnie oba bieguny i ich zorze. Źródło: HST https://www.youtube.com/watch?v=c4hRiqaW19Y https://www.youtube.com/watch?v=1C0Jfly2Rks]]> 16734 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> <![CDATA[Coraz większe przejaśnienia nad łazikiem Opportunity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/01/coraz-wieksze-przejasnienia-nad-lazikiem-opportunity/ Sat, 01 Sep 2018 12:07:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16740 Jedenaście miesięcy przed początkiem tegorocznej burzy pyłowej, łazik Opportunity wykonał pięć zdjęć, które następnie złożono w mozaikę przedstawiającą widok z wnętrza wyższego końca doliny Perseverance Valley na zboczu zachodniej krawędzi krateru Endeavour. Zdjęcia wykonano 7 lipca 2017 r.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Trwająca na całej planecie burza pyłowa na Marsie, która po raz pierwszy zauważona została 30 maja, a wkrótce potem wstrzymała działanie łazika Opportunity, stopniowo słabnie. Dzięki przejaśnieniom nad miejscem, w którym przebywa łazik Opportunity w dolinie Perseverance Valley, inżynierowie z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie mają nadzieję, że wkrótce niemal 15-letni, zasilany słonecznie łazik otrzyma wystarczająco dużo energii słonecznej, aby automatycznie uruchomić procedurę przywracania do pracy - oczywiście o ile łazik jest jeszcze w stanie ją wykonać. Przygotowując się do tego momentu, zespół misji Opportunity opracował dwuetapowy plan maksymalizacji prawdopodobieństwa skutecznego nawiązania komunikacji z łazikiem i przywrócenia go do życia. "Słońce przebija się przez mgły wiszące nad Perseverance Valley i wkrótce będzie tam wystarczająco dużo światła, aby łazik Opportunity  miał możliwość naładowania akumulatorów" mówi John Callas, menedżer projektu Opportunity w JPL. "Gdy poziom tau [miara ilości materii cząsteczkowej w atmosferze Marsa] spadnie poniżej 1.5, zaczniemy okres aktywnych prób komunikacji z łazikiem wysyłając mu komendy za pomocą anten sieci Deep Space Network." [caption id="attachment_16742" align="aligncenter" width="1024"] Kamera panoramiczna (Pancam) wykonała zdjęcia tworzące powyższą mozaikę krateru Endeavour w dniach od 7 do 19 czerwca 2017 roku.
    Credits: NASA/JPL-Caltech/Cornell/Arizona State Univ.[/caption] Ostatnie komunikaty od łazika na Ziemi odebrano 10 czerwca. Od tego czasu jego stan pozostaje nieznany. Inżynierowie z zespołu Opportunity polegają na doświadczeniu specjalistów analizujących dane zebrane za pomocą instrumentu MARCI (Mars Color Imager) zainstalowanego na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter przy ocenie poziomu tau w miejscu, w którym znajduje się łazik. "Pyłowa mgła powstała wskutek globalnej burzy pyłowej jest jedną z największych w historii, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce także i ona opadnie" mówi Rich Zurek, naukowiec projektu MRO w JPL. "Zdjęcia wykonane za pomocą MARCI wskazują, że od jakiegoś czasu nie ma już aktywnych burz pyłowych w promieniu 3000 kilometrów od miejsca, w którym znajduje się łazik". Przy czystym niebie, menedżerowie misji mają nadzieję, że łazik jednak spróbuje skontaktować się z nimi, aczkolwiek przygotowani są także na dłuższą ciszę. "Jeżeli nie usłyszymy nic przez 45 dni, zespół zmuszony będzie uznać, że pył i panujący na Marsie chłód sprzysięgły się powodując jakąś usterkę, z którą łazik już sobie nie poradzi" mówi Callas. "W tym punkcie etap aktywnych prób kontaktu z łazikiem zostanie zakończony. Niemniej jednak, na wypadek, gdyby okazało się, że duża ilość pyłu przesłoniła panele słoneczne, blokując dopływ promieniowania słonecznego, będziemy jeszcze biernie nasłuchiwać przez kilka kolejnych miesięcy". Dodatkowe kilka miesięcy nasłuchu pozwolą nam poczekać na sytuację, w której jakiś wir pyłowy będzie miał szansę odkurzyć panele słoneczne łazika. Takie przypadki zdarzały się już w 2004 roku kiedy to poziomy naładowania akumulatorów łazików Spirit i Opportunity potrafiły wzrosnąć o kilka procent w ciągu zaledwie jednej marsjańskiej nocy, kiedy logicznie zakładano, że powinny spadać. Wiry pyłowe zostały także uwiecznione przez oba łaziki na zdjęciach. https://www.youtube.com/watch?v=k8lfJ0c7WQ8 Szanse na to, że źródłem problemów łazika Opportunity jest właśnie nagromadzenie pyłu są małe. Niemniej jednak, podczas biernej fazy, grupa radiowców z JPL będzie analizowała sygnały rejestrowane przez bardzo czułe odbiorniki promieniowania radiowego z powierzchni Marsa, poszukując w nich oznak prób kontaktu ze strony łazika. Nawet jeżeli badaczom uda się skontaktować z Opportunity w jednej czy drugiej fazie, nie ma żadnej pewności, że łazik będzie w stanie wrócić do pracy. Wpływ burzy pyłowej na systemy łazika jest nieznany, ale mógł istotnie wpłynąć na obniżenie wydajności akumulatorów lub spowodować inne nieprzewidziane uszkodzenia, które mogą uniemożliwić przywrócenie łazika do pracy. Źródło: JPL]]>
    16740 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble: Przypadkowe obserwacje enigmatycznego obłoku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/03/hubble-przypadkowe-obserwacje-enigmatycznego-obloku/ Mon, 03 Sep 2018 06:16:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16751 Credit: ESA/Hubble, R. Sahai and NASA[/caption] Mało znana mgławica IRAS 05437+2502 wije się między jasnymi gwiazdami i ciemnymi obłokami pyłowymi, które otaczają ją na powyższym zdumiewającym zdjęciu wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Mgławicę znajdziemy w gwiazdozbiorze Byka (Taurus), blisko płaszczyzny Drogi Mlecznej. W przeciwieństwie do wielu celów Hubble'a, obiekt ten nie był szczegółowo badany i jego natura pozostaje niejasna. Na pierwszy rzut oka wydaje się być małym, raczej odizolowanym regionem gwiazdotwórczym i można byłoby zakładać, że to silne ultrafioletowe promieniowanie jasnych, młodych gwiazd prawdopodobnie odpowiada za przyciągające oko kształty obłoków gazowych. Niemniej jednak wyraźny, jasny fragment kształtem przypominający bumerang może dowodzić czegoś bardziej dramatycznego. Oddziaływanie młodej gwiazdy poruszającej się z ogromną prędkością z obłokiem gazu i pyłu może odpowiadać za powstanie tego nietypowego jasnego łuku o ostrych krawędziach. Taka osobliwa gwiazda mogła zostać wyrzucona z odległej młodej gromady i przemieszcza się z prędkością co najmniej 200 000 kilometrów na godzinę względem mgławicy. Ten ciemny obłok został pierwotnie odkryty w 1983 roku za pomocą satelity IRAS (Infrared Astronomical Satellite), pierwszego teleskopu kosmicznego obserwującego niebo w podczerwieni. IRAS wykorzystywany był przez USA, Holandię i Wielką Brytanię i odpowiada za odkrycie ogromnej liczby nowych obiektów niewidocznych wcześniej z Ziemi. Zdjęcie zostało wykonano za pomocą kamery WFC ACS (Wide Field Channel Advanced Camera for Surveys) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Źródło: ESA]]> 16751 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Osłonięte kokonem supernowe dostarczają informacji o ewolucji gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/04/osloniete-kokonem-supernowe-dostarczaja-informacji-o-ewolucji-gwiazd/ Tue, 04 Sep 2018 15:17:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16758 Pod koniec swojego życia, czerwony superolbrzym eksploduje jako bogata w wodór supernowa. Porównując wyniki obserwacji z modelami stworzonymi w oparciu o symulacje, międzynarodowy zespół badawczy odkrył, że w wielu przypadkach owa eksplozja zachodzi w gęstym obłoku materii okołogwiezdnej otaczającym gwiazdę. Takie wyniki całkowicie zmieniają naszą wiedzę o ostatnim etapie ewolucji gwiazd. Zespół badawczy kierowany przez Francisco Forstera z University of Chile wykorzystał teleskop Blanco do odkrycia 26 supernowych pochodzących od czerwonych superolbrzymów. Celem zespołu było zbadanie wyjścia fali uderzeniowej, krótkiego błysku promieniowania poprzedzającego główną eksplozję supernowej. Niemniej jednak nie udało się zaobserwować żadnych oznak tego zjawiska. Z drugiej strony, 24 supernowe jaśniały szybciej niż oczekiwano. Aby rozwiązać tę zagadkę Takashi Moriya z NAOJ opracował symulację 518 modeli zmienności jasności supernowych, a następnie porównał je z wynikami obserwacyjnymi. Badacze odkryli, że modele uwzględniające warstwę materii okołogwiezdnej o masie około 10% masy Słońca otaczającą supernową, dobrze zgadzały się z obserwacjami. Materia okołogwiezdna skrywa wyjście fali uderzeniowej, nie wypuszczając tego promieniowania. Następujące później zderzenie materii wyrzuconej przez supernową z materią okołogwiezdną prowadzi do powstania silnej fali uderzeniowej, która emituje dodatkowe promieniowanie, które z kolei odpowiada za szybsze pojaśnienie. Moriya tłumaczy: "Pod koniec życia gwiazdy, jakiś mechanizm w jej wnętrzu musi sprawiać, że gwiazda zaczyna odrzucać część swojej masy, która zamienia się w dodatkową warstwę materii wokół niej. Jak na razie nie mamy pełnego obrazu takiego mechanizmu, który mógłby odpowiadać za utratę masy. Zrozumienie go będzie także istotne przy próbach zrozumienia mechanizmu eksplozji supernowych i pochodzenia różnorodności wśród tego typu eksplozji". Obserwacje prowadzono za pomocą Teleskopu Blanco w Obserwatorium Cerro Tololo w trakcie sześciu nocy w 2014 i ośmiu w 2015 roku. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature Astronomy 3 września 2018 r.]]> 16758 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Naukowcy tworzą mapę promieni kosmicznych w obłokach Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/04/naukowcy-tworza-mape-promieni-kosmicznych-w-oblokach-magellana/ Tue, 04 Sep 2018 15:57:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16761 Radioteleskop zlokalizowany na pustkowiach Australii Zachodniej wykorzystano do obserwowania promieniowania promieni kosmicznych w dwóch sąsiadujących z nami galaktykach, dzięki czemu obserwowano obszary gwiazdotwórcze oraz ślady dawnych eksplozji supernowych. Teleskop MWA (Murchison Widefield Array) stworzył niezwykle szczegółowe mapy Wielkiego Obłoku Magellana i Małego Obłoku Magellana, krążących wokół Drogi Mlecznej. Obserwując niebo na bardzo niskich częstotliwościach astronomowie zarejestrowali promienie kosmiczne oraz gorący gaz w obu tych galaktykach, a następnie zidentyfikowali obszary, w których powstają nowe gwiazdy i w których dochodziło do eksplozji supernowych. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Monthly Notices of he Royal Astronomical Society. Prof. Lister Stavaley-Smith, astrofizyk z International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR): promienie kosmiczne to bardzo energetyczne naładowane cząstki, które oddziałują z polem magnetycznym emitując promieniowanie, które możemy obserwować za pomocą naszych radioteleskopów. "Źródłem tych promieni kosmicznych są pozostałości po supernowych - pozostałości po gwiazdach, które eksplodowały już dawno temu" dodaje. "Eksplozje supernowych, z których pochodzą, związane są z bardzo masywnymi gwiazdami, znacznie masywniejszymi od naszego Słońca. Liczba powstających promieni kosmicznych zależy od tempa powstawania tych masywnych gwiazd miliony lat temu". Wielki, jak i Mały, Obłok Magellana znajdują się bardzo blisko Drogi Mlecznej - mniej niż 200 000 lat świetlnych od Ziemi. Dr Bi-Qing For z ICRAR, który kierował badaniami zauważa, że to pierwszy przypadek stworzenia tak szczegółowych map tych galaktyk w tak niskim zakresie częstotliwości. "Obserwowanie obłoków Magellana na tak niskich częstotliwościach - między 76 a 227 MHz - umożliwiło nam oszacowanie tempa powstawania gwiazd w tych galaktykach". "Odkryliśmy, że tempo powstawania gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana to około jedna nowa gwiazda o masie Słońca na każde 10 lat. Z kolei w przypadku Małego Obłoku Magellana to jedna gwiazda o masie Słońca  na średnio 40 lat." W ramach obserwacji obserwowano także 30 Doradus - wyjątkowy obszar gwiazdotwórczy w Wielkim Obłoku Magellana - jaśniejszy od jakiegokolwiek obszaru gwiazdotwórczego w Drodze mlecznej, oraz 1987A, najjaśniejszą supernową od czasów wynalezienia teleskopu. Prof. Staveley-Smith mówi, że wyniki stanowią ekscytujący rzut oka na badania naukowe, jakich prowadzenie będzie możliwe dzięki radioteleskopom kolejnej generacji. Źródło: University of Western Australia]]> 16761 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Związek jasności z dietą czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/05/zwiazek-jasnosci-z-dieta-czarnych-dziur/ Wed, 05 Sep 2018 14:40:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16767 Grupa badaczy kierowana przez Paulę Sanchez-Saez, doktorantkę na Universidad de Chile, ustaliła, że tempo zmienności ilości promieniowania emitowanego przez materię pożeraną przez supermasywne czarne dziury (SMBH)w jądrach aktywnych galaktyk zależy od tempa akrecji, czyli tempa pożerania materii przez SMBH. "Promieniowanie emitowane przez opadającą materię (jej jasność) znacząco zmienia się w czasie, bez żadnego stabilnego schematu, dlatego też mówimy, że charakteryzuje się zmiennością. Wiemy, że ona się zmienia, ale jak na razie nie wiemy dokładnie dlaczego. Gdy obserwujemy inne obiekty, gwiazdy czy galaktyki bez aktywnych jąder, ich jasność w czasie jest stała, ale jak przyglądamy się aktywnym galaktykom, ich jasność rośnie i opada całkowicie nieprzewidywalnie. Badaliśmy w jaki sposób amplituda tych zmian emitowanego promieniowania (lub mówiąc prościej amplituda zmienności) związana jest z średnią jasnością AGN, masą supermasywnej czarnej dziury oraz tempem akrecji przez AGN (które związane jest z ilością materii pożeranej przez SMBH w ciągu roku). Wyniki naszych badań wskazują, że przeciwnie do do tego co przyjmowano, jedyną istotną własnością fizyczną, tłumaczącą amplitudę zmienności jest tempo akrecji przez AGN" tłumaczy badaczka. W ramach badań udało się ustalić, że tylko jedna własność fizyczna pozwala przewidzieć zmienność tych obiektów: tempo akrecji. "To nic innego jak ilość materii opadającej na supermasywne czarne dziury. W zależności od tego czy SMB jest na diecie czy pożera tyle ile może, amplituda zmienności będzie albo wysoka, albo niska. Odkryliśmy, że im mniej materii pożera czarna dziura, z tym większą zmiennością mamy  do czynienia"  mówi Paulina Lira, badaczka z Universidad de Chile oraz badaczka w CATA Center for Excellence in Astrophysics. Dla Pauli Sanchez-Saez, pierwszej autorki badania, waga tego odkrycia leży w próbie zrozumienia mechanizmu fizycznego odpowiadającego za zmienność, jedną z najbardziej charakterystycznych cech aktywnych jąder galaktycznych. "Wyniki jakie uzyskaliśmy w tym badaniu poddają w wątpliwość dawne przekonanie mówiące, że amplituda zmienności AGN zależy głównie od jego jasności. Uważano tak, bowiem pomiary mas czarnych dziur nie zawsze są możliwe, zatem precyzyjne pomiary tempa akrecji możliwe były tylko w kilku przypadkach. Jednak dzięki danym z przeglądu SDSS możliwe było zmierzenie tych własności fizycznych dla około 2000 obiektów obserwowanych w rapach przeglądu QUEST-La Silla AGN Variability Survey. Dodatkowo, w ramach naszego przeglądu zmienności byliśmy w stanie uzyskać bardzo dobrej jakości krzywe blasku dla dużej liczby obiektów, dzięki czemu mogliśmy badać zmienność każdego obiektu osobno, co było niemożliwe wcześniej. Fakt, że mieliśmy do dyspozycji precyzyjne pomiary własności fizycznych AGNów oraz dobrą charakterystykę zmienności poszczególnych AGNów sprawił, że mogliśmy ustalić, że głównym czynnikiem określającym amplitudę zmienności jest tempo akrecji, albo mówiąc bardziej technicznie proporcja Eddingtona" dodaje. Dane wykorzystane w tej pracy pochodzą z dwóch źródeł. Do analizy zmienności badacze wykorzystali dane z przeglądu QUEST-La Silla AGN Variability Survey przeprowadzane między 2010 a 2015 rokiem, w ramach którego obserwowano 5 pól pozagalaktycznych. Do zbadania fizycznych własności AGNów wykorzystano publiczne dane widmowe zebrane w ramach Sloan Digital Sky Survey (SDSS). W przyszłości badacze planują zbadać skalę czasową zmienności tych aktywnych jąder galaktycznych. "Kolejną bardzo ważną cechą jest skala czasowa zmienności tych obiektów. Aby dokładnie zmierzyć tę cechę potrzebujemy krzywych blasku obejmujących ponad 10 lat. Dlatego też musimy poczekać na przyszłe przeglądy, takie jak Large Synoptic Survey Telescope (LSST), które dostarczą nam więcej danych fotometrycznych, tak abyśmy mogli połączyć je z naszymi danymi z przeglądu QUEST-La Silla AGN variability survey, w ten sposób rozciągając nasze krzywe blasku na ponad 20 lat" mówi Paula. Źródło: Universidad de Chile]]> 16767 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najmłodszy dysk akrecyjny w obszarze gwiazdotwórczym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/06/najmlodszy-dysk-akrecyjny-w-obszarze-gwiazdotworczym/ Thu, 06 Sep 2018 06:29:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16771 Dżet dysk i wypływy w otoczeniu protogwiazdy HH 211. U góry zdjęcie przedstawiające system dżetów. Na dole zbliżenie na najbardziej wewnętrzny region wokół centralnej protogwiazdy. Credit: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/Lee et al.[/caption] Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Chin-Fei Lee z Academia Sinica Institute of Astronomy and Astrophysics (ASIAA) dkrył bardzo mały dysk akrecyjny wokół jednej z najmłodszych znanych protogwiazd. Do odkrycia wykorzystano dane z Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA). Wyniki obserwacji silniej niż kiedykolwiek wcześniej ograniczają obecną teorię formowania dysków, przesuwając czas ich powstawania o kilka rzędów wstecz. Co więcej, przy okazji udało się wykryć kompaktowy, rotujący wypływ, który może śledzić wiatr dysku odprowadzający moment pędu, tym samym ułatwiając procesy dyskotwórcze. "ALMA jest na tyle mocna, że może dostrzec dysk akrecyjny o promieniu nawet zaledwie 15 jednostek astronomicznych (AU)" mówi Chin-Fei Lee z ASIAA. "Zważając na to, że ten dysk jest kilka razy młodszy od wcześniej dostrzeżonych najmłodszych dysków, nasze dane dostarczają silniejszego ograniczenia obecnych teorii formowania dysków przesuwając kilkukrotnie moment początku procesu formowania dysku. Co więcej, wraz z poprzednimi wynikami dotyczącymi starszych dysków, nasze wyniki faworyzują model, w którym promień dysku rośnie liniowo z masą protogwiazdy, a to z kolei wspiera scenariusz >wczesnego startu i powolnego wzrostu< dysków akrecyjnych wokół protogwiazd". HH 211 to jedna z najmłodszych protogwiazd w Perseuszu, oddalona od nas o około 770 lat świetlnych. Centralna protogwiazda ma zaledwie około 10 000 lat i masę niższą od 0,05 masy Słońca. Z jej biegunów emitowane są silne dżety, a zatem obiekt ten musi intensywnie akreować materię. [caption id="attachment_16772" align="aligncenter" width="1024"] Porównanie rozmiarów dysku HH 211 (po lewej) z dyskiem HH 212 ( po prawej). Dysk wokół HH 211 obrócono tak, aby przedstawić go w tej samej pozycji co HH 212. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/Lee et al.[/caption] Wcześniejsze poszukiwania z rozdzielczością około 50 AU pozwoliły na odkrycie jedynie niewielkich śladów małego dysku pyłowego w pobliżu protogwiazdy. Teraz, dziki rozdzielczości ALMA na poziomie 7 AU (czyli siedem razy wyższej) nie tylko udało się odkryć, ale także przestrzennie rozdzielić dysk na falach submilimetrowych. Mamy tu do czynienia z dyskiem zwróconym do nas krawędzią, zasilającym protogwiazdę, o promieniu ok. 15 AU. Jak na razie dysk jest gruby, co wskazuje na to, że ziarna pyłu emitujące promieniowanie submilimetrowe jeszcze muszą ułożyć się w płaszczyźnie dysku. W przeciwieństwie do wcześniej zbadanego starszego dysku HH 212 (pisaliśmy o nim w ubiegłym roku tutaj: https://www.pulskosmosu.pl/2017/05/16/wyjatkowo-mloda-gwiazda-i-hamburger-pylowy/), który wygląda od strony krawędzi jak duży hamburger, ten młody dysk wydaje się jedynie małą bułką. Wydaje się zatem, że ten młody dysk z czasem zmieni się z małej bułki w dużego hamburgera (sic!). Źródło: ASIAA  ]]> 16771 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Słynny sześciokąt Saturna może wznosić się ponad chmury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/06/slynny-szesciokat-saturna-moze-wznosic-sie-ponad-chmury/ Thu, 06 Sep 2018 09:22:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16775 Nowe, długoterminowe badania z wykorzystaniem danych zebranych przez sondę Cassini pozwoliły odkryć powstawanie zaskakującej struktury na północnym biegunie Saturna gdzie powoli dociera lato: ogrzewający, wir o sześciokątnym kształcie na dużej wysokości, przypominający słynny sześciokąt obserwowany głębiej w chmurach Saturna. Wyniki badań opublikowane 3 września w periodyku Nature Communications są intrygujące, ponieważ wskazują, że sześciokąt na niższych wysokościach może wpływać na to co się dzieje nad nim oraz że możemy mieć do czynienia z jedną strukturą wypiętrzającą się na setki kilometrów w górę. Gdy sonda Cassini dotarła do układu Saturna w 2004 roku, półkula południowa planety skąpana była w letnim słońcu, a północna pogrążona w mrokach zimy. W trakcie kolejnych orbit sonda dostrzegła rozległy, ciepły wir na południowym biegunie Saturna, ale żadnego na biegunie północnym. Najnowsze badania donoszą o pierwszych oznakach pojawiania się północnego wiru biegunowego w wysokich warstwach atmosfery wraz z nadchodzącym latem nad półkulą północną. Ten ciepły wir znajduje się setki kilometrów nad chmurami, w stratosferze planety i ma jedną zaskakującą cechę. "Krawędzie tego nowo powstałego wiru wydają się układać w sześciokąt, precyzyjnie pasujący do słynnego i osobliwego sześciokątnego układu chmur obserwowanego znacznie głębiej w atmosferze Saturna"  mówi Leigh Fletcher z University of Leicester, główny autor opracowania. W chmurach Saturna znajduje się większość jego pogody, włącznie z istniejącym już wcześniej północnym sześciokątem biegunowym. Struktura ta została odkryta przez sondę Voyager w latach osiemdziesiątych i analizowana jest od dziesięcioleci. Jej własności odkryto dzięki sondzie Cassini, która obserwowała ją w szerokim zakresie promieniowania - od ultrafioletowego do podczerwonego - za pomocą licznych instrumentów, wśród których był m.in CIRS (Composite Infrared Spectrometer).  Niemniej jednak na początku misji instrument ten nie mógł zajrzeć głębiej w północną stratosferę, gdzie temperatury były za niskie, aby można było prowadzić obserwacje w podczerwieni za pomocą CIRS, przez co przez wiele lat te wyższe regiony atmosfery pozostawały niezbadane. Źródło: NASA]]> 16775 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wiatry galaktyczne tłumią procesy gwiazdotwórcze w odległej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/07/wiatry-galaktyczne-tlumia-procesy-gwiazdotworcze-w-odleglej-galaktyce/ Fri, 07 Sep 2018 09:17:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16779 ALMA wspomagana przez soczewkę grawitacyjną, dostrzegła wypływ lub "wiatr" z galaktyki, którą obserwujemy taką jaką była gdy wszechświat miał zaledwie miliard lat. Obraz z ALMA (zaznaczony okręgiem) wskazuje położenie cząsteczek hydroksylu (OH). Owe cząsteczki wskazują położenie gazu gwiazdotwórczego uciekającego z galaktyki. Pole gwiazd w le (Blanco Telescope Dark Energy Survey) wskazuje położenie galaktyki. Okrągły, dwubiegunowy kształt odległej galaktyki spowodowany jest zniekształceniem obrazu przez znajdującą się po drodze soczewkę grawitacyjną. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), J. Spilker/UT-Austin; NRAO/AUI/NSF, S. Dagnello; AURA/NSF[/caption] Po raz pierwszy w historii naukowcom udało się dostrzec silny "wiatr" cząsteczkowy w galaktyce oddalonej od nas o 12 miliardów lat świetlnych. Badając wszechświat takim jakim był gdy jego wiek stanowił mniej niż 10% obecnego Justin Spilker z University of Texas w Austin rzucił nowe światło na to jak pierwsze galaktyki regulowały procesy gwiazdotwórcze tak, aby nie ulec całkowitemu rozwianiu galaktyk. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Science. "Galaktyki to skomplikowane, chaotyczne bestie, a według nas wypływy i wiatry stanowią istotny element ich powstawania i ewolucji regulując ich zdolność wzrostu" mówi Spilker. Niektóre galaktyki takie jak Droga Mleczna czy Galaktyka Andromedy charakteryzują się stosunkowo powolnym tempem procesów gwiazdotwórczych - powstaje w nich średnio jedna gwiazda rocznie. W innych galaktykach zwanych także galaktykami gwiazdotwórczymi, mogą powstawać setki a nawet tysiące gwiazd rocznie. Tego szalonego tempa jednak nie da się utrzymywać w nieskończoność. Aby uniknąć wypalenia w krótkotrwałym płomieniu chwały, niektóre galaktyki spowalniają swoje procesy gwiazdotwórcze wyrzucając - przynajmniej na jakiś czas - ogromne zapasy gazu w rozległe halo, z którego gaz ucieka całkowicie lub stopniowo powraca do galaktyki, napędzając kolejne okresy gwiazdotwórcze. Jak dotąd, astronomowie nie byli w stanie bezpośrednio obserwować owych silnych wypływów na wczesnym etapie historii wszechświata, gdzie takie mechanizmy zapobiegały zbyt intensywnemu i zbyt szybkiemu wzrostowi galaktyk. Obserwacje, jakie Spilker przeprowadził za pomocą teleskopu ALMA, wskazują - po raz pierwszy - na silny galaktyczny wiatr cząsteczkowy w galaktyce, którą obserwujemy taką jaką była gdy wszechświat miał zaledwie miliard lat. Uzyskane wyniki pozwalają nam dostrzec jak określone galaktyki we wczesnym wszechświecie były w stanie samodzielnie regulować tempo swojego wzrostu tak, aby mogły kontynuować procesy gwiazdotwórcze przez długie miliardy lat. Astronomowie dostrzegli wiatry o tych samych rozmiarach, prędkości i masie w pobliskich galaktykach gwiazdotwórczych, jednak nowe obserwacje za pomocą ALMA przedstawiają najodleglejszy dotąd wypływ obserwowany we wczesnym wszechświecie. [caption id="attachment_16780" align="aligncenter" width="2880"] Wizja artystyczna przedstawiająca wypływ gazu cząsteczkowego z aktywnej galaktyki gwiazdotwórczej. Źródło: NRAO/AUI/NSF, D. Berry[/caption] Galaktyka skatalogowana jako SPT2319-55 znajduje się ponad 12 miliardów lat świetlnych od Ziemi i została odkryta za pomocą SPT (South Pole Telescope). Obserwatorium ALMA było w stanie obserwować ten obiekt znajdujący się tak daleko od nas dzięki soczewce grawitacyjnej jaką jest inna galaktyka znajdująca się niemal dokładnie w linii między Ziemią a SPT2319-55. Soczewkowanie grawitacyjne sprawia, że galaktyki tła znajdujące się za soczewką wydają się większe i jaśniejsze, przez co naukowcy mogą badać je dokładniej niż byliby w stanie gdyby soczewki nie było. Astronomowie muszą wykorzystywać specjalistyczne oprogramowanie do usunięcia efektów soczewkowania grawitacyjnego i odtworzenia rzeczywistego obrazu odległych obiektów. Uzyskane obrazy przedstawiają silny wiatr gazu gwiazdotwórczego opuszczający galaktykę z prędkością niemal 800 kilometrów na sekundę. Zamiast stałego, łagodnego wiaterku, mamy tutaj do czynienia z niewiarygodnie szybkim i nieregularnym wiatrem. Wypływ został zarejestrowany dzięki milimetrowej sygnaturze cząsteczki zwanej hydroksylem (OH), która ujawniła się jako linia absorpcyjna - tto cień OH w jasnym podczerwonym promieniowaniu galaktyki. Badacze zauważają, że wiatry molekularne stanowią wydajny sposób regulowania tempa wzrostu galaktyki. Takie wiatry mają prawdopodobnie swoje źródło w połączonym oddziaływaniu eksplozji supernowych oraz gwałtownych procesów tworzenia masywnych gwiazd lub w intensywnym uwalnianiu energii przez opadanie gazu na supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. "Jak na razie obserwowaliśmy tylko jedną galaktykę w tak ogromnej odległości, ale chcielibyśmy się dowiedzieć czy takie wiatry występują także w innych galaktykach i czy są czymś powszechnym" podsumowuje Spilker. "Jeżeli okaże się, że występują one praktycznie w każdej galaktyce, będziemy wiedzieli, że wiatry cząsteczkowe stanowią podstawowy sposób samoregulacji wzrostu przez galaktyki". Źródło: UT Austin]]> 16779 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Planety podobne do Merkurego raczej należą do rzadkości we wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/07/planety-podobne-do-merkurego-raczej-naleza-do-rzadkosci-we-wszechswiecie/ Fri, 07 Sep 2018 11:10:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16783 Merkury, pierwsza planeta od Słońca, jest pod wieloma względami ekstremalna. Dzień na powierzchni trwa dłużej niż rok. W każdym momencie jedna półkula - skierowana ku Słońcu - jest niewiarygodnie gorąca, a druga - niewiarygodnie zimna. To także jedna z najmniej poznanych planet Układu Słonecznego. Choć jest to planeta skalista tak jak Ziemia, Wenus i Mars, to posiada ona znacznie wyższy stosunek żelaza do skał niż pozostałe. Przez całe dziesięciolecia najpowszechniej przyjmowanym wytłumaczeniem tego faktu było masywne zderzenie Merkurego z innym obiektem, wskutek którego planeta straciła znaczną część swojego płaszcza. Niemniej jednak, według nowych badań przeprowadzonych przez zespół naukowców z CTAC (Center for Theoretical Astrophysics and Cosmology) na Uniwersytecie w Zurychu, tajemnicza natura Merkurego może być wynikiem wielu kolizji z dużymi obiektami. W ramach swoich badań zespół kierowany przez Alice Chau rozważył różne możliwości wyjaśnienia nietypowej gęstości i stosunku żelaza do skał we wnętrzu Merkurego i na końcu wybrał najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Po kolei, Merkury stanowi swego rodzaju tajemnicę dla astronomów, z uwagi na swoją nietypową metaliczność. Tak jak Ziemia, Wenus i Mars, Merkury jest planetą skalistą, czyli składa się z krzemianów i metali, które układają się w żelazne jądro i krzemianowy płaszcz i skorupę. Jednak w przeciwieństwie do innych planet skalistych w Układzie Słonecznym, w Merkurym znajduje się nieproporcjonalnie dużo żelaza. [caption id="attachment_16784" align="aligncenter" width="692"] Wewnętrzna budowa Merkurego: 1. Skorupa: 100-300 km grubości, 2 Płaszcz: 600 km, 3. Jądro o promieniu 1800 km. Źródło: NASA/JPL[/caption] Jądro Merkurego nie tylko posiada wyższą zawartość żelaza niż jakakolwiek inna główna planeta Układu Słonecznego, ale w oparciu o jego gęstość i rozmiary, geolodzy szacują, że zajmuje ono około 42% objętości planety - dla porównania jądro Ziemi zajmuje 17% objętości planety. Dlaczego tak jest? Nie wiadomo, ale na przestrzeni lat powstało wiele teorii. W rozmowie z portalem Universe Today, Chau przyznaje, że wszystkie te teorie można podzielić na dwie kategorie:
    1. Merkury uzyskał swoje duże jądro żelazne już na samym początku, w mgławicy słonecznej. W niewielkiej odległości od Słońca pewne mechanizmy mogły wydajnie oddzielać metale od skał (z uwagi ich różne temperatury przechodzenia w stał stały lub różne własności przewodzące lub równowagę między oporem i grawitacją), przez co większa ilość metali przemieszczała się powoli do wnętrza mgławicy, podczas gdy skały oddalały się od Słońca. Merkury powstałby zatem w miejscu bardziej bogatym w metale niż reszta dysku.
    2. Merkury na początku wytworzył jądro podobne do innych jąder planetarnych, ale  z czasem utracił dużą część swojego płaszcza wskutek gigantycznego zderzenia lub przez odparowanie (a taki odparowany płaszcz następnie wywiany mógł być przez wiatr słoneczny).
    Ta druga możliwość, w której Merkury utracił znaczącą część swojego płaszcza poprzez odparowanie lub masywne uderzenie, pozostaje najpowszechniej przyjmowaną w społeczności naukowej. Opierając się na tym, Chau wraz ze współpracownikami przeanalizowała standardowe parametry zderzenia (prędkość uderzenia, stosunek mas, itd.) i rozważyła prawdopodobny skład chemiczny impaktora, jak również rolę ochładzania Merkurego już po zderzeniu. [caption id="attachment_16785" align="aligncenter" width="864"] Sonda MESSENGER krążąca wokół Merkurego. Źródło: NASA[/caption] Celem analiz było określenie czy skład chemiczny Merkurego jest wynikiem pojedynczego, gigantycznego zderzenia czy wielu mniejszych. Choć obie możliwości są niewielkie i wymagałyby unikalnego zestawu okoliczności, Chau wraz ze współpracownikami określiła, że oba scenariusze mogą odpowiadać za osobliwą naturę Merkurego. Wnioski z badań można sprowadzić do pięciu punktów:
    1. Pojedyncze gigantyczne zderzenie lub zderzenie bokiem wymagałyby precyzyjnych parametrów i prędkości zderzenia, aby doprowadzić do powstania Merkurego o obecnej masie i stosunku żelaza do masy. W przypadku zderzenia bokiem zakres parametrów jest nieco większy.
    2. Skład chemiczny impaktora wpływa na ostateczną masę i rozkład żelaza w planecie po zderzeniu.
    3. Stan Merkurego przed zderzeniem ma wpływ na ostateczną masę obiektu po nim.
    4. Scenariusz mówiący o licznych zderzeniach nie wymaga precyzyjnych parametrów geometrycznych, ale ograniczony jest przez zakres czasowy i bogaty w substancje lotne skład chemiczny powierzchni Merkurego.
    5. Tworzenie Merkurego w gigantycznych zdarzeniach jest możliwe ale trudne.
    Krótko mówiąc badacze doszli do wniosku, że oba scenariusze mogą odpowiadać za wysoki stosunek ilości żelaza do skał w Merkurym, aczkolwiek szanse na ich zajście nie są duże. Tę tezę wspiera fakt, że jak dotąd nie odkryliśmy zbyt wielu egzoplanet podobnych do Merkurego. To z kolei potwierdza, że cokolwiek sprawiło, że Merkury jest taki jaki jest, nie zdarza się zbyt często. "Nasze badania nie są pierwszymi, które wskazywałyby na gigantyczne zderzenia jako wyjaśnienie dużego jądra żelaznego Merkurego, ale potwierdzają one, że potrzeba bardzo określonych parametrów takiego zderzenia" mówi Chau. "Wydaje się, że powstanie takiego Merkurego nie należy do łatwych zadań". W tym sensie, gigantyczne zderzenia przypominają nam o tym jak chaotyczne są układy planetarne. Tego typu kolizje nie tylko mają ogromny wpływ na własności planety (np. układ Ziemia-Księżyc uważany jest za wynik gigantycznego zderzenia), ale biorąc pod uwagę nasze przeglądy egzoplanet, należą do rzadkości. Być może nasz układ planetarny jest unikalny pod kilkoma względami - chociażby poprzez powstanie życia czy gigantyczne zderzenia, które fundamentalnie zmieniły kilka z jego planet. Z drugiej strony, tak naprawdę dopiero zaczęliśmy odkrywać egzoplanety - być może jednak z czasem znajdziemy kolejne planety Merkuropodobne. Źródło: Universe Today]]>
    16783 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy Pluton powinien jednak być uważany za planetę?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/10/czy-pluton-powinien-jednak-byc-uwazany-za-planete/ Mon, 10 Sep 2018 06:32:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16789 Credit: NASA[/caption] Powód, dla którego Pluton utracił status planety, jest nieważny - wskazują badania przeprowadzone na University of Central Florida (UCF) w Orlando. W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) opracowała definicję planetę uwzględniającą konieczność "oczyszczenia" swojej orbity przez obiekt, którego status określamy. Skoro grawitacja Neptuna wpływa na sąsiadującego z nim Plutona, a sam Pluton dzieli swoją orbitę z gazem i obiektami Pasa Kuipera stwierdzono, że Pluton nie jest planetą. Mimo to, w najnowszym artykule opublikowanym online w periodyku Icarus, planetolog Philip Metzger z UCF donosi, że taki standard klasyfikowania planet nie znajduje oparcia w literaturze badawczej. Metzger, który jest głównym autorem najnowszego artykułu, przeanalizował literaturę naukową z ostatnich 200 lat i odkrył w niej zaledwie jedną publikację - z 1802 roku - w której do klasyfikacji planet wymagano także oczyszczenia przez rozważany obiekt swojej orbity. Co więcej, wymóg ten był tam uzasadniany czynnikami od tego czasu już podważonymi. Metzger zauważa, że obiekty takie jak Tytan czy Europa powszechnie uznawane były przez planetologów za planety już od czasów Galileusza. "Przyjęta przez IAU definicja mówi, że fundamentalny obiekt badań planetologii - planeta - powinna być definiowana w oparciu o koncepcję, której nikt nie używa w swoich badaniach" mówi Metzger. "Co więcej, w ten sposób eliminując jedną z najbardziej złożonych, najbardziej interesujących planet Układu Słonecznego. Obecnie mamy już ponad 100 planetologów używających określenia >>planeta<< w sposób niezgodny z definicją IAU. Jest to słowo funkcjonalnie przydatne" dodaje. "To bardzo mglista definicja. IAU nie określiła co uważa za oczyszczenie orbity. Jeżeli przyjmiemy dosłowne znaczenie, to nie ma żadnych planet, ponieważ żadna planeta nie oczyszcza swojej orbity". Planetolog zauważa, że analizując literaturę zauważył, że prawdziwy podział na planety i inne ciała niebieskie, takie jak planetoidy, pojawił się na początku lat pięćdziesiątych XX wieku gdy Gerard Kuiper opublikował artykuł, w którym dokonał podziału w oparciu o sposób powstania danego obiektu. Mimo to, nawet ten powód nie jest uwzględniany za czynnik określający czy dane ciało niebieskie jest planetą. Kirby Runyon z JHU APL, współautorka badania, zauważa, że opracowana przez IAU definicja jest błędna, bowiem przegląd literatury pozwala stwierdzić, że oczyszczenie orbity nie jest standardem wykorzystywanym do odróżnienia planet od planetoid, wbrew temu co twierdziła IAU tworząc w 2006 roku definicję planety. "Wykazaliśmy, że jest to historycznie nieuzasadnione twierdzenie" mówi Runyon. "Zwodnicze jest zatem stosowanie tego kryterium do Plutona" dodaje. Metzger twierdzi, że definicja planety powinna opierać się na własnościach rozważanego obiektu, a nie na własnościach które mogą ulegać zmianom, takim jak dynamika orbity planety. "Dynamika obiektu nie jest stała, a ulega ciągłej ewolucji. Tym samym nie stanowi ona elementu fundamentalnego opisu obiektu, a jedynie opis miejsca zajmowanego przez obiekt w danej erze". Zamiast tego, Metzger proponuje klasyfikowanie planet w oparciu o to, czy jest ona wystarczająco duża, aby jej grawitacja pozwalała na przyjęcie kształtu sferycznego. "Nie jest to tylko uznaniowa definicja. Okazuje się, że to kluczowy moment w ewolucji obiektu planetarnego, ponieważ gdy do tego dochodzi, wewnątrz obiektu rozpoczynają się aktywne procesy geologiczne". Dla przykładu Pluton posiada ocean podpowierzchniowy, wielowarstwową atmosferę, związki organiczne, ślady dawnych jezior oraz liczne księżyce. "Pluton jest bardziej dynamiczny i aktywny niż Mars. Jedyną planetą bardziej złożoną geologicznie od Plutona jest Ziemia". Źródło: UCF]]> 16789 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jasne plamy na Ceres - zdjęcie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/10/jasne-plamy-na-ceres-zdjecie/ Mon, 10 Sep 2018 07:01:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16795 Credit: NASA[/caption] Jasne plamy na powierzchni planety karłowatej Ceres znane jako faculae jako pierwsza dostrzegła sonda Dawn w 2015 roku. Powyższa mozaika przedstawia jedną z nich - Cerealia Facula. Mozaikę stworzono ze zdjęć wykonanych z wysokości 35 kilometrów nad powierzchnią Ceres. Zdjęcia nałożono następnie na model topografii opracowany na podstawie zdjęć wykonanych podczas niskich orbit mapujących (na wysokości 385 km). Wysokości struktur powierzchniowych są rzeczywiste. W trakcie swojej misji trwającej już ponad 10 lat, sonda Dawn zbadała planetoidę Westa oraz planetę karłowatą Ceres - ciała niebieskie, które powstały na stosunkowo wczesnym etapie historii Układu Słonecznego. Celem misji było scharakteryzowanie wczesnego układu planetarnego i procesów, które dominowały podczas jego powstawania. Źródło: NASA]]> 16795 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pyłowa poświata odległej galaktyki w obiektywie Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/10/pylowa-mgla-odleglej-galaktyki-w-obiektywie-hubblea/ Mon, 10 Sep 2018 15:45:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16802 Credit: ESA/Hubble & NASA; Acknowledgment: Judy Schmidt[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia galaktykę NGC 4036, galaktykę soczewkową oddaloną od nas o 70 milionów lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Galaktyka ta znana jest z nieregularnych włókien pyłowych, które układają się w spiralę otaczającą centrum galaktyki.  Jądro galaktyki otoczone jest przez rozległą mglistą poświatę gazu i pyłu rozciągającą się daleko w przestrzeń kosmiczną. Samo centrum galaktyki także jest ciekawym obiektem; to tak zwane jądro galaktyczne typu LINER (Low-Ionization Nuclear Emission-line Region) charakteryzujące się określonymi liniami emisyjnymi w widmie. Jasna gwiazda widoczna nieco na prawo od centrum galaktyki, nie znajduje się w niej, a jedynie między nami a NGC 4036. Dzięki stosunkowo wysokiej jasności, NGC 4036 można dostrzec już za pomocą amatorskich teleskopów, dzięki czemu jest ona popularnym celem obserwacji. Źródło: NASA]]> 16802 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Astronomowie zaobserwowali narodziny nowej gwiazdy w eksplozji supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/12/astronomowie-zaobserwowali-narodziny-nowej-gwiazdy-w-eksplozji-supernowej/ Wed, 12 Sep 2018 07:25:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16807 W przeciwieństwie do większości eksplozji gwiezdnych, które z czasem gasną, supernowa SN 2012au świeci dalej dzięki nowemu pulsarowi. Credit: NASA, ESA oraz J. DePasquale (STScI)[/caption] Eksplozje gwiazd znane jako supernowe mogą być tak jasne, że przyćmiewają blaskiem swoje galaktyki macierzyste. Po wybuchu stopniowo gasną na przestrzeni miesięcy czy lat. Czasami gazowe pozostałości po eksplozji uderzają w pełen wodoru gaz międzygwiezdny na chwilę jeszcze raz zwiększając jasność - ale czy mogą one utrzymać swoją jasność bez żadnego zewnętrznego czynnika? Tak uważa Dan Milisavljevic, adiunkt na Uniwersytecie Purdue, według którego takie zjawisko zaobserwowano sześć lat po eksplozji SN 2012au. "Dotąd nie obserwowaliśmy, aby eksplozja tego typu, w tak długiej skali czasowej, pozostawała widoczna bez oddziaływania z gazem wodorowym odrzuconym przez gwiazdę jeszcze przed eksplozją. Jednak w tym przypadku nie mamy wzrostu jasności wodoru w danych - coś innego rozświetla ten obiekt". Gdy eksplodują masywne gwiazdy, ich wnętrza zapadają się grawitacyjnie do punktu, w którym wszystkie tworzące go cząstki stają się neutronami. Jeżeli powstała w ten sposób gwiazda neutronowa posiada pole magnetyczne i rotuje wystarczająco szybko, może powstać mgławica wiatru pulsarowego. Najprawdopodobniej tak właśnie stało się w przypadku SN 2012au - wskazują naukowcy w nowym artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Letters. "Wiemy, że w eksplozjach supernowych powstają tego typu szybko rotujące gwiazdy neutronowe, ale nigdy wcześniej nie udało się uzyskać bezpośrednich dowodów tego procesu w tak unikalnej skali czasowej" mówi Milisavljevic. "To kluczowy moment, w którym mgławica wiatru pulsarowego jest wystarczająco jasna, aby niczym żarówka podświetlać zewnętrzne warstwy rozerwanej gwiazdy". SN 2012au już wcześniej uznana została za nietypową - wręcz dziwną. Choć eksplozja nie była wystarczająco jasna, aby zostać uznaną za "superjasną" supernową, to była wyjątkowo energetyczna i długotrwała. Milisavljevic przewiduje, że jeżeli badacze będą dalej monitorowali ekstremalnie jasne supernowe, z pewnością dostrzegą podobne procesy. "Jeżeli faktycznie w centrum rozerwanej gwiazdy powstaje mgławica wiatru pulsarowego lub magnetarowego, może ona od wewnątrz wypychać, a nawet przyspieszać gaz" dodaje. "Jeżeli powrócimy do niektórych z tych eksplozji po kilku latach i wykonamy dokładne pomiary, może się okazać, że zobaczymy bogaty w tlen gaz uciekający z miejsca eksplozji z jeszcze większą prędkością niż po eksplozji". Superjasne supernowe są gorącym tematem w astronomii zjawisk krótkotrwałych. To potencjalne źródła fal grawitacyjnych i miejsca narodzin czarnych dziur. Astronomowie uważają, że mogą wiązać się one z innymi rodzajami eksplozji - rozbłyskami promieniowania gamma oraz szybkimi błyskami radiowymi. Badacze starają się poznać fundamentalne prawa fizyczne stojące za nimi, jednak z uwagi na rzadkość występowania trudno je obserwować. Dopiero teleskopy kolejnej generacji, tzw. ekstremalnie duże teleskopy, będą miały możliwość przyjrzenia się im w szczegółach. "To fundamentalne procesy we wszechświecie. Nie byłoby  nas tutaj teraz, gdyby nie dochodziło do eksplozji supernowych. Wiele z pierwiastków kluczowych dla życia pochodzi właśnie z takich eksplozji - wapń w naszych kościach, tlen, którym oddychamy, żelazo w naszej krwi - wydaje mi się, że dla nas - jako mieszkańców wszechświata - istotne jest zrozumienie tego procesu". Źródło: Purdue University]]> 16807 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[FORS2 fotografuje szczegóły galaktyki spiralnej NGC 3981]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/12/fors2-fotografuje-szczegoly-galaktyki-spiralnej-ngc-3981/ Wed, 12 Sep 2018 10:56:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16810 Źródło: ESO[/caption] FORS2, instrument zainstalowany na pokładzie Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) wykonał obserwacje spiralnej galaktyki NGC 3981 fotografując ją w całej jej wspaniałości. Zdjęcie wykonano w ramach programu ESO Cosmic Gems Programme, który wykorzystuje rzadkie sytuacje, w których warunki obserwacyjne nie pozwalają na zbieranie wartościowych danych naukowych. Zamiast oczekiwać na poprawę warunków, naukowcy realizujący program wykorzystują wtedy teleskopy ESO do wykonywania zdjęć najbardziej zachwycających obiektów południowego nieba. To wspaniałe zdjęcie przedstawia olśniewającą galaktykę spiralną NGC 3981 unoszącą się w atramentowej czerni przestrzeni kosmicznej. Galaktyka ta, znajdująca się w gwiazdozbiorze Pucharu (Crater) została sfotografowana w maju 2018 roku za pomocą instrumentu FORS2 (FOcal Reduces and low dispersion Spectrograph 2) zainstalowanego na VLT. https://www.youtube.com/watch?v=fF35CwAIl2A FORS2 zainstalowano na teleskopie UT1 (Antu). Jest to instrument, który wyróżnia się swoją wszechstronnością na tle innych instrumentów instalowanych na teleskopach VLT. Może on obserwować wiele różnych obiektów astronomicznych w różnych zakresach promieniowania - dzięki temu możliwe jest tworzenie tak wspaniałych zdjęć jak powyżej. [caption id="attachment_16812" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie z przeglądu Digitized Sky Survey 2 (DSS2). Pole o rozmiarach 2,4 x 2,0 stopnie. Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2. Acknowledgment: Davide De Martin[/caption] Bardzo czuły odbiornik FORS2 odkrywa przed nami ramiona spiralne NGC 3981 usiane rozległymi strumieniami pyłu i regionami gwiazdotwórczymi oraz wyraźny dysk wypełniony gorącymi, młodymi gwiazdami. Galaktyka jest nachylona względem Ziemi, dzięki czemu astronomowie mogą zajrzeć do samego jej serca i obserwować jej jasne centrum - wyjątkowo energetyczny region zawierający supermasywną czarną dziurę. Na zdjęciu także widać zewnętrzną spiralną strukturę NGC 3981, której część wydaje się wyciągnięta nieco na zewnątrz galaktyki, prawdopodobnie wskutek grawitacyjnego oddziaływania podczas dawnego zbliżenia do innej galaktyki. NGC 3981  posiada wielu galaktycznych sąsiadów. Znajdująca się w odległości 65 milionów lat świetlnych od Ziemi galaktyka stanowi element grupy NGC 4038, która zawiera także dobrze znane oddziałujące ze sobą Galaktyki Czułki. Owa grupa z kolei stanowi element większego Obłoku w Pucharze, który jest mniejszym elementem Supergromady w Pannie, kolosalnego zbioru galaktyk, w którym znajduje się także Droga Mleczna. https://www.youtube.com/watch?v=ufYmXnCDcDE NGC 3981 nie jest jedynym interesującym elementem tego zdjęcia. Oprócz kilku gwiazd pierwszego planu, należących do naszej galaktyki, FORS2 uchwycił także losową planetoidę widoczną tutaj jako słaba linia w górnej części kadru. Ta przypadkowa planetoida zupełnie przypadkiem dobrze ilustruje proces wykorzystywany do tworzenia takich zdjęć - widzimy tu trzy różne ekspozycje w niebieskim, zielonym i czerwonym filtrze. Zdjęcie zostało wykonane w ramach programu ESO Cosmic Gems Programme, w ramach którego wykonywane są zdjęcia interesujących, intrygujących oraz wizualnie atrakcyjnych obiektów kosmicznych. W ramach programu wykorzystuje się czas obserwacyjny w tych okresach, w których warunki pogodowe uniemożliwiają wykonywanie obserwacji naukowych. Źródło: ESO https://www.youtube.com/watch?v=GKL7QdjUoCE]]> 16810 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Astronomowie badają tajemnicę ustawania procesów gwiazdotwórczych w galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/13/astronomowie-badaja-tajemnice-ustawania-procesow-gwiazdotworczych-w-galaktykach/ Thu, 13 Sep 2018 12:00:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16815 Kolorowe zdjęcie "duszącej się" galaktyki oddalonej od nas o 6 miliardów lat świetlnych. Jasna kropka w centrum kadru to kompaktowy obszar, a chaotyczne zewnętrzne krawędzie wskazują, że mamy do czynienia z pozostałością po procesie łączenia galaktyk. Credit: KU[/caption] Galaktyki takie jak nasza Droga Mleczna są fabrykami wykorzystującymi grawitację do tworzenia nowych gwiazd z gazowego wodoru cząsteczkowego. "Droga Mleczna zamienia gaz w gwiazdy w tempie średnio jednej masy Słońca rocznie" mówi Gregory Rudnick, profesor fizyki i astronomii na University of Kansas. "Galaktyka wypełniona jest gazem, a mimo o wciąż otrzymujemy nowe zapasy gazu napływające do nas spoza galaktyki. Ów gaz opada do wnętrza galaktyki pod wpływem grawitacji, z czasem przekształcając się w gwiazdy, a część tego gazu z kolei wywiewana jest na zewnątrz w przestrzeń międzygalaktyczną. Jednak w niektórych galaktykach ustały procesy tworzenia nowych gwiazd i astronomowie usilnie starają się dowiedzieć dlaczego. "Obserwujemy mnóstwo galaktyk, w których nie powstają nowe gwiazdy" mówi Rudnick. "Z jakiegoś powodu nie ma w nich wystarczająco dużo gazu, aby można było go przekształcić w nowe gwiazdy. Pytanie zatem dlaczego tak jest. Dlaczego niektóre galaktyki wyłączają procesy gwiazdotwórcze? Gdy taka galaktyka się >wyłączy< to pozostaje tylko z tymi gwiazdami, które już ma, ale nowych nie tworzy". Kluczem do rozwiązania tej zagadki może być osobliwa nowa klasa galaktyk oddalonych od nas o jakieś sześć miliardów lat świetlnych, charakteryzujących się intensywnym wywiewaniem gazu z wnętrza galaktyk. Rudnick wraz z naukowcami z innych ośrodków w USA w ramach nowego grantu National Science Foundation postanowił zbadać te galaktyki, aby dowiedzieć się dlaczego w niektórych galaktykach nie ma już gazu, który można by było spożytkować do tworzenia nowych gwiazd. Częścią procesu badawczego jest przeanalizowanie konwencjonalnych sposobów wyjaśniania powodów ustawania procesów gwiazdotwórczych. "Jednym ze sposobów, w jaki galaktyka może zaprzestać tworzenia nowych gwiazd, jest gwałtowne pozbycie się nadmiarów gazu za pomocą aktywnego jądra galaktycznego" mówi Rudnick. "Każda galaktyka, włącznie z naszą, posiada w swoim centrum supermasywną czarną dziurę. Gdy gaz opada na czarną dziurę, tuż przed tym jak w nią wpadnie, niesamowicie się rozgrzewa, a emitowana przez niego energia może wywiać pozostałą część gazu z galaktyki. Teoria ta jest przyjmowana, bowiem jest to mechanizm na tyle energetyczny, że faktycznie może pozbyć się resztek gazu z galaktyki". Niemniej jednak, w 2007 roku zespół astronomów odkrył grupę "samotłumiących się" galaktyk, w których procesy gwiazdotwórcze ustały z jakiegoś innego powodu. Rudnick z czasem dołączył do tego zespołu i zajął się wieloletnim badaniem tych galaktyk. "Nasze badania wskazują, że tego typu galaktyki wywiewają gaz z prędkością tysięcy kilometrów na sekundę - to ponad 3500 razy szybciej niż prędkość samolotu odrzutowego - ale nie ma tam żadnych śladów opadania gazu na czarną dziurę" mówi badacz z KU. "Powstaje zatem pytanie, czy procesy związane z czarną dziurą są konieczne do skutecznego wywiewania gazu, czy też istnieje jakiś niezależny mechanizm. W tym momencie uświadamiasz sobie 'Zaraz, zaraz, wszechświat nie jest taki prosty'. W tej chwili możemy dowiedzieć się nowych i ciekawych informacji o ewolucji galaktyk". [caption id="attachment_16817" align="aligncenter" width="700"] Mapy CO J(2->1) galaktyki SDSS J1241+0321.[/caption] Dzięki lepszym zdjęciom galaktyk wykonanym za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, Rudnick wraz ze współpracownikami uświadomił sobie, że gaz może być wywiewany z galaktyk za pomocą skoncentrowanego promieniowania samych gwiazd wypełniających galaktyki, bez konieczności wspomagania energią gazu opadającego na czarną dziurę. "Dzięki HST, te mgliste kropki, które widzieliśmy w naszych teleskopach naziemnych nagle ukazywały nam cechy wskazujące na zderzenia galaktyk - wokół nich znajdowaliśmy liczne strumienie gwiazd. Co najbardziej zaskakujące, same galaktyki były niewiarygodnie kompaktowe" mówi Rudnick. "Wszystkie gwiazdy i cały gaz w Drodze Mlecznej rozłożony jest na obszarze o średnicy 100 000 lat świetlnych, co oznacza, że aby dostać się z jednego końca galaktyki na drugi, światło potrzebuje 100 000 lat. Galaktyki, o których mówimy, które masą dorównują Drodze Mlecznej, wyglądają tak, jakby większość swojej masy miały wciśnięte w obszar o średnicy 1000 lat świetlnych. Są masywne, ale są niesamowicie gęste. Zaczęliśmy zastanawiać się zatem czy jeżeli takie galaktyki są tak skoncentrowane, że promieniowanie wszystkich gwiazd tworzących te galaktyki upakowane jest w tak mały obszar, to nie jest ono na tyle intensywne, aby samodzielnie wypchnąć gaz z wnętrza galaktyki". Gwiazdy emitują cząstki światła (fotony), które uderzają w cząstki gazu delikatnie je popychając. Jeżeli suma wielu tych lekkich pchnięć jest wystarczająco duża, to samo promieniowanie może wypchnąć gaz z galaktyki z niewiarygodnie wysokimi prędkościami. "Gdybyśmy ścisnęli całą Drogę Mleczną w wystarczająco mały obszar na przykład wskutek łączenia galaktyk, miliardy gwiazd nagle znalazłyby się bardzo blisko siebie. W takiej sytuacji ogromne ilości promieniowania wypełnią niewielką przestrzeń i będą w stanie wypchnąć cały gaz z galaktyki, nie potrzebując do tego wsparcia gazu opadającego na czarną dziurę". Prace wykonane w ramach grantu NSF umożliwią dalsze obserwacje i badania tej klasy galaktyk. Rudnick wraz ze swoimi współpracownikami planuje badanie galaktyk w możliwie najszerszym zakresie promieniowania, wykorzystując do tego teleskopy takie jak Chandra, Keck czy ALMA. "Jak często takie galaktyki same wygaszają procesy gwiazdotwórcze?" pyta. "Czy galaktyka naprawdę jest w stanie pozbyć się całego wypełniającego ją gazu - czy też obserwujemy bardzo szybkie, ale niewielkie strumienie?" Rudnick jest współautorem nowego artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal, w którym za pomocą ALMA obserwowano wnętrze takiej galaktyki, przyglądając się najgęstszemu, najzimniejszemu gazowi - temu, z którego formują się gwiazdy. W artykule autorzy pytają "Jakie mamy dowody na wywiewanie właśnie tego gazu?" Wraz ze współautorami Rudnick odkrył, że owa galaktyka jest kompaktową pozostałością po gwałtownym połączeniu dwóch galaktyk. Ta "pozostałość po procesie łączenia" charakteryzuje się niezwykle silnymi wiatrami gęstego gazu cząsteczkowego przy jednoczesnym braku śladów aktywnego jądra galaktycznego. Badacze chcieli zatem sprawdzić jak szybko ów gęsty gaz jest wypychany z galaktyki. "ALMA rejestruje promieniowanie o większej długości fali niż promieniowanie widzialne. Okazuje się, że cząsteczki tlenku węgla w tym gazie emitują promieniowanie, które można dostrzec za pomocą teleskopu z Ziemi. Większość gazu stanowi wodór, ale akurat wodór ciężko obserwować z Ziemi, dlatego skupiliśmy się na gazach śladowych. Tlenek węgla na swój sposób pokazuje nam gdzie znajduje się trudny do obserwowania wodór cząsteczkowy. Wykorzystaliśmy obserwatorium ALMA do wykrycia tlenku węgla, który pozwolił na oszacowanie całkowitej ilości gazu cząsteczkowego. Odkryliśmy, że ten gaz, który stanowi większość gazu w galaktyce, oddala się od centrum galaktyki z prędkością 1000 kilometrów na sekundę. To materiał, z którego powstają gwiazdy, i jest on szybko i skutecznie wywiewany z galaktyki". Źródło: University of Kansas]]> 16815 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Potężne, niebezpieczne układy burzowe w atmosferze Ziemi - jako pierwszy Huragan Florence]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/14/potezne-niebezpieczne-uklady-burzowe-w-atmosferze-ziemi-jako-pierwszy-huragan-florence/ Fri, 14 Sep 2018 06:27:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16819 16819 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BUFFALO spogląda w stronę najwcześniejszych galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/14/buffalo-spoglada-w-strone-najwczesniejszych-galaktyk/ Fri, 14 Sep 2018 08:16:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16822 Gromada galaktyk Abell 370 sfotografowana w ramach projektu BUFFALO.
    Ta wspaniała gromada znajdująca się w Gwiazdozbiorze Wieloryba znajduje się cztery miliardy lat świetlnych od Ziemi. Jej masa, składająca się z setek galaktyk i ciemnej maerii zakrzywia i zniekształca promieniowanie pochodzące z jeszcze dalszych obiektów leżących za nią. Tuż pod środkiem kadru znajduje się "Smok" - wydłużony obraz składający się z licznych obrazów spiralnej galaktyki znajdującej się za gromadą Abell 370.[/caption] Kosmiczny Teleskop Hubble'a rozpoczął realizację nowej misji, która ma rzucić nowe światło na ewolucję najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie. W ramach przeglądu BUFFALO prowadzone będą obserwacje sześciu masywnych gromad galaktyk i ich otoczenia. Pierwsze obserwacje przedstawiają gromadę galaktyk Abell 370 oraz liczne, powiększone wskutek soczewkowania grawitacyjnego obrazy galaktyk wokół niej. Wiedza o procesach formowania i ewolucji pierwszych galaktyk we wszechświecie jest kluczowa dla badaczy chcących zrozumieć ewolucję całego wszechświata. Choć Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył już niektóre z najodleglejszych znanych galaktyk, ich liczba wciąż jest niewielka, przez co astronomowie nie mogą stwierdzić czy są one typowymi obiektami we wczesnym wszechświecie. [caption id="attachment_16824" align="aligncenter" width="1280"] Wraz z ostatnimi obserwacjami odległej gromady galaktyk Abell 370 - oddalonej od nas o jakieś pięć miliardów lat świetlnych - zakończył się program Frontier Fields.
    Abell 370 jest jedną z pierwszych gromad galaktyk, w których astronomowie dostrzegli zjawisko soczewkowania grawitacyjnego.
    Źródło: NASA, ESA/Hubble, HST Frontier Fields[/caption] Masywne gromady galaktyk takie jak Abell 370 przedstawiona na powyższym zdjęciu, mogą pomóc astronomom dowiedzieć się więcej o tych odległych obiektach. Potężna masa gromad galaktyk sprawia, że działają one jak kosmiczne szkła powiększająca. Masa gromady zakrzywia i powiększa światło emitowane przez bardziej odległe obiekty leżące za nimi, ukazując nam obiekty, które w przeciwnym razie byłyby zbyt odległe nawet dla niezwykle czułych instrumentów Hubble'a. Wykorzystując tę kosmologiczną sztuczkę - zwaną silnym soczewkowaniem grawitacyjnym - Hubble jest w stanie badać jedne z najwcześniejszych i najodleglejszych galaktyk we wszechświecie. [caption id="attachment_16825" align="aligncenter" width="900"] Porównanie pola widzenia projektów Frontier Fields oraz BUFFALO[/caption] Masa gromady Abell 370 soczewkuje obraz licznych galaktyk.  Najbardziej zdumiewający przykład soczewkowania grawitacyjnego widoczny jest tuż poniżej środka kadru. Nazywany "Smokiem" kształt składa się z licznych, zduplikowanych obrazów galaktyki spiralnej znajdującej się bezpośrednio za gromadą. Powyższe zdjęcie Abell 370 i jej otoczenia wykonane zostało w ramach nowego przeglądu BUFFALO (Beyond Ultra-deep Frontier Fields And Legacy Observations). Projekt ten, kierowany przez europejskich astronomów z Instytutu Nielsa Bohra (Dania) oraz Uniwersytetu w Durham (Wielka Brytania), został zaprojektowany jako następca niezwykle owocnego projektu Frontier Fields. 101 orbit Hubble'a - odpowiadające 160 godzinom cennego czasu obserwacyjnego - przeznaczono na badanie sześciu gromad galaktyk znanych z projektu Frontier Fields. Te dodatkowe obserwacje skupiają się na regionach otaczających gromady galaktyk. https://www.youtube.com/watch?v=O5yzhjrXLqU Głównym celem BUFFALO jednak jest zbadanie jak i kiedy powstawały najmasywniejsze i najjaśniejsze galaktyki we wszechświecie oraz jak powstawanie wczesnych galaktyk wiąże się ze skupianiem ciemnej materii. Wiedza ta pozwoli astronomom ocenić jak gwałtownie powstawały galaktyki w pierwszych 800 milionach lat po Wielkim Wybuchu - torując tym samym drogę dla obserwacji, które będzie można prowadzić za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Bazując na obserwacjach prowadzonych w ramach projektu Frontier Fields, BUFFALO będzie w stanie wykrywać najodleglejsze galaktyki około dziesięciu razy wydajniej od swojego poprzednika. Projekt BUFFALO wykorzysta także możliwości innych teleskopów kosmicznych, które obserwowały już obszary otaczające te gromady. Wszystkie te zbiory danych zostaną wykorzystane do poszukiwania pierwszych galaktyk. Większe pola widzenia teleskopu umożliwią nam lepsze, trójwymiarowe mapowanie rozkładu masy - zarówno materii barionowej (zwykłej) jak i ciemnej - w każdej z gromad galaktyk. Takie mapy pomogą astronomom dowiedzieć się więcej o ewolucji soczewkujących gromad galaktyk  oraz o naturze  samej ciemnej materii.4 Źródło: NASA, ESA, A. Koekemoer, M. Jauzac, C. Steinhardt, and the BUFFALO team https://www.youtube.com/watch?v=650wiq9Uws8]]>
    16822 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Odtwarzanie miejsca narodzin gwiazd tworzących Drogę Mleczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/14/odtwarzanie-miejsca-narodzin-gwiazd-tworzacych-droge-mleczna/ Fri, 14 Sep 2018 10:35:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16827 Po lewej: położenie około 600 gwiazd znajdujących się blisko Słońca. Po prawej: wykorzystując precyzyjne pomiary wieku i składu chemicznego gwiazd odtworzono miejsca ich narodzin. Starsze gwiazdy pochodzą w większości z wewnętrznych rejonów dysku galaktycznego (jaśniejsze kropki), podczas gdy młodsze (ciemniejsze) powstały bliżej swojej obecnej odległości od centrum Galaktyki. Tło stanowi obraz symulacji galaktyki podobnej do Drogi Mlecznej. Źródło: I. Minchev (AIP)[/caption] Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Ivana Mincheva z Instytutu Astrofizyki Leibniza w Poczdamie (AIP) odkrył sposób odtworzenia miejsc narodzin gwiazd w naszej galaktyce. To jeden z głównych celów w dziedzinie archeologii galaktycznej, która zajmuje się rekonstruowaniem historii formowania się Drogi Mlecznej. Od dawna wiadomo, że gwiazdy zamieszkujące dyski galaktyczne z czasem oddalają się od miejsc swoich narodzin wskutek zjawiska znanego jako "migracja radialna". Ten ruch wewnątrz galaktyki skutecznie utrudnia naukowcom odtworzenie historii formowania Drogi Mlecznej. Na migrację radialną ma wpływ wiele różnych czynników: rozmiary i prędkość poprzeczki galaktycznej, liczba i kształt ramion spiralnych tworzących dysk galaktyki oraz częstotliwość zderzeń z mniejszymi galaktykami w ciągu ostatnich dziesięciu miliardów lat czy w końcu masy tych mniejszych galaktyk. Aby ominąć te przeszkody, naukowcy opracowali nowatorski sposób odtwarzania historii migracji gwiazd w Galaktyce opierający się na wieku i składzie chemicznym gwiazd niczym na artefaktach archeologicznych. Badacze wykorzystali dobrze znany fakt, że procesy powstawania gwiazd w dysku galaktycznym stopniowo rozprzestrzeniają się na zewnątrz - gwiazdy, które powstały w danym miejscu, w określonym czasie mają inny skład chemiczny niż gwiazdy powstałe w tym samym miejscu, ale kiedy indziej. Stąd jeżeli potrafimy precyzyjnie określić wiek i skład chemiczny (na przykład zawartość żelaza) gwiazdy, to można z tego bezpośrednio wyprowadzić miejsce jej narodzin w dysku galaktycznym, bez konieczności przyjmowania dodatkowych założeń modelowych. naukowcy wykorzystali próbkę około 600 gwiazd z otoczenia Słońca obserwowanych za pomocą wysokiej rozdzielczości spektrografu HARPS zainstalowanego na szczycie 3,6-metrowego teleskopu w Obserwatorium La Silla w Chile. Dzięki bardzo precyzyjnym pomiarom wieku i zawartości żelaza, okazało się, że owe gwiazdy powstawały niemal w całym dysku galaktycznych, przy czym starsze z nich pochodziły z bardziej centralnych rejonów galaktyki. Badacze teraz mogą wykorzystać tę metodę obliczania miejsc narodzin do gwiazd, które nie znajdowały się w pierwszej próbce. Dla przykładu, biorąc pod uwagę wiek Słońca szacowany na 4,6 miliarda lat oraz jego zawartość żelaza, można wywnioskować, że w  momencie powstania Słońce znajdowało się około 2000 lat świetlnych bliżej centrum Galaktyki niż obecnie. Minchev dodaje: "Znając odległość miejsca narodzin gwiazdy od centrum galaktyki, można uzyskać nieocenione informacje o przeszłości Drogi Mlecznej, nawet na tak małej próbce gwiazd z jaką mieliśmy tu do czynienia." Współautor opracowania Friedrich Anders: "W bliskiej przyszłości, stosując tę metodę do ekstremalnie wysokiej jakości danych z misji Gaia i prowadzonych z Ziemi przeglądów spektroskopowych, będziemy mogli dużo dokładniej zmierzyć historię migracji, a tym samym przeszłość całej Drogi Mlecznej. Źródło: AIP Potsdam]]> 16827 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kiedy gwiazda nie jest już gwiazdą?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/17/kiedy-gwiazda-nie-jest-juz-gwiazda/ Mon, 17 Sep 2018 16:22:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16831 Credit: Roberto Molar Candanosa and Sergio Dieterich, courtesy of the Carnegie Institution for Science[/caption] Linia oddzielająca gwiazdy od brązowych karłów może wkrótce zostać wyraźnie wyznaczona dzięki najnowszym badaniom Serge'a Dietericha z Carnegie Institution for Science. W artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal, jego zespół dowodzi, że brązowe karły mogą być masywniejsze niż dotychczas uważano. Aby jasno świecić, gwiazdy potrzebują energii uzyskiwanej w procesie fuzji atomów wodoru zachodzącym głęboko w ich wnętrzach. Jeżeli gwiazda jest za mała, nie dochodzi do fuzji, wskutek czego obiekt ochładza się, ciemniej i zamienia się w brązowego karła. Wielu naukowców stara się określić masę, temperaturę oraz jasność obiektów znajdujących się tuż obok linii oddzielającej gwiazdy od brązowych karłów. "Zrozumienie granicy oddzielającej jedne obiekty od drugich poszerzy naszą wiedzę o procesach formowania i ewolucji obu kategorii, jak również pozwoli nam określić wokół których obiektów mogą krążyć planety sprzyjające powstaniu życia" mówi Dieterich. Dieterich wraz ze współpracownikami twierdzi, że brązowe karły mogą być masywniejsze niż dotychczas uważano. Najnowsze modele teoretyczne przewidują, że granica oddzielająca gwiazdy od brązowych karłów znajduje się gdzieś w okolicach obiektów o masie między 70 a 73 masami Jowisza czyli około 7 procent masy Słońca. Wyniki uzyskane przez Dietereich i jego zespół kwestionują to założenie. W ramach swojego projektu zespół obserwował dwa brązowe karły - epsilon Indi B oraz epsilon Indi C będące elementami układu, w skład którego wchodzi także gwiazda o średniej jasności - epsilon Indi A. Oba brązowe karły są zbyt ciemne, aby były gwiazdami, ale ich masy według najnowszych badań to odpowiednio 75 i 70 mas Jowisza. Badacze opracowali swoje pomiary wykorzystując dane z dwóch długoterminowych badań - Carnegie Astrometric Planet Search prowadzonym w Carnegie Las Campanas Observatory oraz Cerro Tololo Inter-American Observatory Parallax Investigation prowadzonym przez Research Consortium of Nearby Stars - które pozwoliły im odkryć niewielkie ruchy obu brązowych karłów na tle bardziej odległych gwiazd. Ku zaskoczeniu członków zespołu, wyniki wskazują, że epslion Indi B oraz C znajdują się w przedziale zarezerwowanym dla gwiazd, choć wiemy z innych obserwacji, że w rzeczywistości gwiazdami nie są. "Uzyskane przez nas wyniki wskazują zatem, że istniejące modele należy zaktualizować" podsumowuje Dieterich. "Wykazaliśmy, że najmasywniejsze brązowe karły i najlżejsze gwiazdy mogą naprawdę nieznacznie różnić się masą. Pomimo tego, znacząco będą się od siebie różniły ewolucją - jedne będą ciemniały i ochładzały się, podczas gdy drugie będą świeciły przez miliardy lat". Dokładniejsza definicja linii podziału między gwiazdami a brązowymi karłami może także pomóc astronom określić jak wiele z nich istnieje w naszej galaktyce. Źródło: Carnegie Institution for Science ]]> 16831 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Zaskakujące otoczenie enigmatycznej gwiazdy neutronowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/18/zaskakujace-otoczenie-enigmatycznej-gwiazdy-neutronowej/ Tue, 18 Sep 2018 07:47:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16834 Zdjęcie gwiazdy neutronowej w zakresie podczerwonym wykonane w ramach obserwacji za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Niebieskim okręgiem zaznaczono położenie promieniowania rentgenowskiego pulsara (Obserwatorium Chandra), krzyżykiem - położenie pulsara w zakresie ultrafioletowym i optycznym (HST). Credit: Bettina Posselt, Penn State[/caption] Nietypowe promieniowanie podczerwone wykryte za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (HST) z okolic stosunkowo bliskiej gwiazdy neutronowej może wskazywać, że pulsar ten posiada cechy wcześniej nieobserwowane w tego typu obiektach. Obserwacje przeprowadzone przez zespół naukowców z Penn State, Uniwersytetu Sabanci w Turcji oraz Uniwersytetu Arizony, mogą pomóc astronomom lepiej zrozumieć ewolucję gwiazd neutronowych - niewiarygodnie gęstych pozostałości powstałych w eksplozjach supernowych. Artykuł opisujący badania i dwa możliwe wyjaśnienia nietypowych wyników obserwacji opublikowano wczoraj w periodyku Astrophysical Journal. "Ta konkretna gwiazda neutronowa należy do grupy siedmiu pobliskich pulsarów rentgenowskich zwanych "Siedmiu wspaniałych - które są gorętsze niż powinny być biorąc pod uwagę ich wiek i dostępne, po uwzględnieniu utraty energii rotacyjnej, zapasy energii" mówi Bettina Posselt, adiunkt astronomii i astrofizyki na Penn State i główna autorka artykułu. "Zaobserwowaliśmy rozmyty obszar emisji rentgenowskiej wokół gwiazdy neutronowej RX J0806.4-4123, którego rozmiary przekładają się na około 200 jednostek astronomicznych". To pierwszy przypadek gwiazdy neutronowej, w którym rozmytą emisję zaobserwowano jedynie w podczerwieni. Badacze opracowali dwie teorie, które mogą tłumaczyć wyniki obserwacji prowadzonych za pomocą HST. Pierwsza mówi o dysku materii - prawdopodobnie głównie pyłu - otaczającym pulsar. "Jedna teoria mówi, że wokół pulsara może istnieć dysk materii, który utworzył się wokół niego już po eksplozji supernowej" mówi Posselt. "Taki dysk może składać się z materii wcześniej tworzącej masywną gwiazdę. Jej późniejsze oddziaływanie z gwiazdą neutronową mogło podnieść temperaturę pulsara i spowolnić tempo jego rotacji. Jeżeli się okaże, że to faktycznie jest taki "opadowy dysk", uzyskane przez nas wyniki mogą całkowicie zmienić naszą ogólną wiedzę o ewolucji gwiazd neutronowych". Drugim możliwym wyjaśnieniem rozmytej emisji w podczerwieni z tej gwiazdy neutronowej może być mgławica wiatru pulsarowego. "Mgławica wiatru pulsarowego wymaga, aby gwiazda neutronowa emitowała wiatr pulsarowy" wyjaśnia Posselt. "Wiatr pulsarowy może być emitowany, gdy cząstki przyspieszane są w polu elektrycznym wytworzonym przez szybką rotację gwiazdy neutronowej o silnym polu magnetycznym. Gdy gwiazda neutronowa przemieszcza się przez ośrodek międzygwiezdny z prędkością większą od prędkości dźwięku, w miejscu styku ośrodka międzygwiezdnego i wiatru pulsarowego powstaje fala uderzeniowa. Wzbudzone cząstki emitują wtedy promieniowanie synchrotronowe, które odpowiada za obserwowaną przez nas emisję w podczerwieni. Zazwyczaj mgławice wiatru pulsarowego obserwowane są w w zakresie rentgenowskim, a mgławica wiatru pulsarowego widoczna tylko w podczerwieni byłaby czymś niespotykanym i niezwykle interesującym". Choć gwiazdy neutronowe zazwyczaj badane są w zakresach radiowych i wysokoenergetycznych, takich jak promieniowanie rentgenowskie, badania wskazują, że nowe i interesujące informacje o gwiazdach neutronowych można pozyskać badając je także w podczerwieni. Korzystając z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, którego start po wielu opóźnieniach planowany jest na rok 2021, astronomowie będą w stanie dokładniej badać gwiazdy neutronowe właśnie w zakresie promieniowania podczerwonego. Źródło: Penn State]]> 16834 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[TESS przesyła pierwsze naukowe zdjęcia rozpoczynając poszukiwanie nowych planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/18/tess-przesyla-pierwsze-naukowe-zdjecia-rozpoczynajac-poszukiwanie-nowych-planet/ Tue, 18 Sep 2018 09:28:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16839 TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) wykonał powyższe zdjęcie Wielkiego Obłoku Magellana (po prawej) oraz jasnej gwiazdy R Doradus (po lewej) za pomocą jednego detektora jednej ze swoich kamer w dniu 7 sierpnia br. Klatka stanowi fragment rozległej części południowego nieba sfotografowanej w ramach "pierwszego światła" stanowiącego wstępną rundę zbierania danych naukowych. Źródło: NASA/MIT/TESS[/caption] Najnowszy poszukiwacz planet pozasłonecznych, satelita TESS (Transiting Exoplanet rozpoczął przesyłanie na Ziemię cennych danych, które umożliwią naukowcom odkrywanie i badanie ekscytujących nowych egzoplanet. Część danych z wstępnej orbity naukowej TESS stanowi szczegółowe zdjęcie południowego nieba, wykonane za pomocą wszystkich czterech szerokokątnych kamer zainstalowanych na pokładzie satelity. To "pierwsze światło" ukazuje bogactwo gwiazd i innych obiektów. Wśród nich są także gwiazdy, o których już wiemy, że posiadają własne układy planetarne. "W morzu gwiazd posiadających mnóstwo nowych planet, TESS  zarzuca nowe, szerokie sieci, w które złowi liczne obiecujące planety do dalszych badań" mówi Paul Hertz, dyrektor działu astrofizyki w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. "To pierwsze zdjęcie ukazuje możliwości kamer TESS oraz dowodzi, że misja ta zrealizuje swój niesamowity potencjał w zakresie poszukiwania planet podobnych do Ziemi". TESS wykonał zdjęcie wykorzystując przy tym wszystkie cztery kamery, w ciągu 30 minutowej ekspozycji w dniu 7 sierpnia br. Czarne linie biegnące przez zdjęcie to przerwy między detektorami kamery. Zdjęcia obejmują fragmenty kilkunastu gwiazdozbiorów, od Koziorożca do Malarza oraz oba Obłoki Magellana, czyli najbliższe nam galaktyki. Mała jasna kropka nad Małym Obłokiem Magellana to gromada kulista- sferyczny zbiór setek tysięcy gwiazd - NGC 104, znana także jako 47 Tucanae. Dwie gwiazdy, beta Gruis oraz R Doradus są natomiast tak jasne, że wysycają całą kolumnę pikseli w detektorach drugiej i czwartej kamery TESS. "Na tym rozległym obszarze południowego nieba znajduje się kilkanaście gwiazd, o których - dzięki obserwacjom prowadzonym z ziemi - wiemy, że posiadają własne planety" mówi George Ricker, główny badacz TESS z MIT. Kamery TESS zaprojektowane i zbudowane w Lincoln Laboratory w Lexington, MA oraz w MIT Kavli Institute monitorują rozległe obszary nieba w poszukiwaniu tranzytów planetarnych, czyli sytuacji, w których planeta przechodzi na tle swojej macierzystej gwiazdy powodując regularne spadki jej jasności. TESS spędzi dwa lata na monitorowaniu 26 takich sektorów (każdy z nich 27 dni) stanowiących łącznie 85 procent nieba. W ciągu pierwszego roku pracy satelita będzie badał 13 sektorów tworzących niebo południowe, a następnie skieruje swoje oczy na niebo północne. MIT wraz z Northrop Grumman w Falls Church, VA planuje kolejne obserwacje naukowe. TESS przesyła na Ziemię zdjęcia co 13,7 dnia, za każdym razem kiedy znajduje się najbliżej Ziemi na swojej orbicie. Misja TESS opiera się na sukcesie misji teleskopu Kepler, który także poszukiwał planet pozasłonecznych szukając tranzytów. Celem obserwacji TESS są gwiazdy znajdujące się 30 do 300 lat świetlnych od Ziemi i 30 do 100 razy jaśniejsze niż gwiazdy obserwowane za pomocą Keplera, które oddalone są od nas o 300 do 3000 lat świetlnych. Jasność gwiazd obserwowanych przez TESS sprawia, że są one idealnymi kandydatkami do dalszych badań spektroskopowych. https://www.youtube.com/watch?v=evHF_mnIdj4 Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba oraz inne naziemne i kosmiczne obserwatoria będą w stanie spektroskopowo badać planety odkryte a pomocą TESS, badając ich masę, gęstość i skład chemiczny ich atmosfer. Źródło: Goddard Space Flight Center]]> 16839 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Tajemnice lodowych wulkanów na Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/18/tajemnice-lodowych-wulkanow-na-ceres/ Tue, 18 Sep 2018 11:22:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16843 Ceres. Źródło: NASA/JPL[/caption] Na przestrzeni ostatnich 4,5 miliarda lat, co roku lodowe wulkany na powierzchni planety karłowatej Ceres emitowały wystarczająco dużo materii, aby wypełnić nią kino - wskazują najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Arizony. Badania przeprowadzone przez Michaela Sori, planetologa z UA stanowią pierwszą próbę oszacowania skali aktywności kriowulkanicznej na podstawie obserwacji. Wyniki badań pozwalają rozwiązać tajemnicę braku gór na Ceres. Odkryty w 2015 roku przez sondę Dawn, 5-kilometrowej wysokości wulkan lodowy Ahuna Mons samotnie wznosi się nad równą i gładką powierzchnią Ceres. Wciąż geologicznie młoda góra ma najwyżej 200 milionów lat, co oznacza, że choć już nie jest aktywnym wulkanem, to była aktywna w niedawnej przeszłości. Młody wiek i samotność Ahuna Mons stanowią swego rodzaju zagadkę. Mało prawdopodobne wydawało się, aby Ceres pozostawała uśpiona przez eony, po czym nagle doszło na niej do erupcji w jednym miejscu. Skoro jednak na powierzchni Ceres mogły być też inne wulkany lodowe, to gdzie one są teraz? Dlaczego Ahuna Mons jest tak bardzo samotna? W artykule opublikowanym w ubiegłym roku Sori wraz ze współpracownikami doszli do wniosku, że dowody istnienia starszych wulkanów na powierzchni tej planety karłowatej zostały wymazane z czasem w naturalnych procesach. Lepkie materiały takie jak miód czy szpachla mogą przyjmować kształt gęstej, bezkształtnej masy, ale z czasem ciężar tej masy sprawia, że przyjmuje ona coraz bardziej płaski kształt. "Skały tego nie robią w normalnym zakresie temperatur czy skalach czasowych, ale lód już tak" mówi Sori. Ponieważ Ceres zbudowana jest zarówno ze skał jak i lodu, Sori przyjął teorię mówiącą, że formacje na powierzchni planety karłowatej płyną i przemieszczają się pod wpływem własnego ciężaru, podobnie do lodowców na Ziemi. Skład chemiczny i temperatura formacji wpływałaby wtedy na szybkość wtapiania się takiej formacji w otaczający krajobraz. Im więcej lodu w formacji, tym szybciej się ona rozmywa; im niższa temperatura, tym wolniej. Choć temperatura na Ceres nigdy nie sięga wyżej niż -35 stopni Celsjusza, to jednak zależna jest ona od położenia na powierzchni. "Bieguny Ceres są na tyle zimne, że jeżeli postawimy tam górę lodu, to ona się nie rozpłynie" mówi Sori. "Jednak na równiku jest na tyle ciepło, że góra lodu z czasem (mówimy tu o skali geologicznej) może stopić się z otoczeniem". Symulacje komputerowe wykazały, że teoria Sori jest wiarygodna. Modelowe kriowulkany na biegunach Ceres pozostawały zamarznięte przez całą wieczność. Na innych szerokościach modelowe wulkany zaczynały swoje życie jako wysokie i strome góry, ale z czasem ich wysokość malała, a powierzchnia podstawy rosła. Aby sprawdzić czy wnioski z symulacji faktycznie można zastosować do Ceres, Sori przeanalizował topograficzne obserwacje wykonane za pomocą sondy Dawn, która krąży wokół Ceres od 2015 roku, poszukując w nich formacji powierzchniowych, które zgadzałyby się z modelami. Na dwóch i pół milionach kilometrów kwadratowych powierzchni Ceres, Sori wraz ze współpracownikami znalazł 22 góry (włącznie z Ahuna Mons), które wyglądały dokładnie tak jak przewidywały to symulacje. "Naprawdę ekscytującym faktem, który sprawił, że stwierdziliśmy, że możemy mieć rację, jest to, że odkryliśmy tylko jedną górę na biegunie" mówi Sori. Choć jest ona stara i pokryta kraterami uderzeniowymi, biegunowa góra nazwana Yamor Mons charakteryzuje się kształtem przypominającym Ahuna Mons. Jej szerokość jest pięć razy większa od wysokości. Góry odkryte w innym miejscach na powierzchni Ceres mają znacznie wyższy stosunek szerokości do wysokości. Dopasowując prawdziwe góry do modelowanych, Sori był w stanie określić wiek wielu z nich. Objętość wulkanów była szacowana na podstawie topografii, a łącząc ją z wiekiem poszczególnych formacji, badacze byli w stanie obliczyć tempo powstawania kriowulkanów na Ceres. "Odkryliśmy, że na powierzchni Ceres powstaje jeden wulkan na średnio 50 milionów lat" dodaje Sori. To średnio 10 000 metrów sześciennych materii kriowulkanicznej rocznie, czyli tyle co średnio cztery baseny olimpijskie. To niewiele w porównaniu do aktywności wulkanicznej na Ziemi, gdzie skaliste wulkany generują około 750 milionów metrów sześciennych materii rocznie. Oprócz mniejszej wydajności, erupcje wulkaniczne na Ceres są znacznie łagodniejsze niż na Ziemi. Zamiast wybuchowych erupcji, kriowulkany tworzą lodowe odpowiedniki kopuł wulkanicznych - kriomagma, czyli słona mieszanina skał, lodu i innych substancji lotnych (np. amoniaku), wypływa z wulkanu i zamarza na powierzchni.  Większość wielkich w swoim czasie kriowulkanów na Ceres prawdopodobnie powstawała i znikała właśnie w ten sposób. Źródło erupcji kriowulkanicznych na Ceres wciąż pozostają tajemnicą, ale przyszłe badania mogą przynieść nam jej rozwiązanie, bowiem oznaki lodowych wulkanów zauważono także na innych obiektach Układu Słonecznego takich jak Europa, Enceladus, Pluton czy Ceres. Źródło: University of Arizona]]> 16843 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa egzoplaneta szczególnie interesująca dla fanów Star Treka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/20/nowa-egzoplaneta-szczegolnie-interesujaca-dla-fanow-star-treka/ Thu, 20 Sep 2018 09:47:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16847 Credit: Uni of Florida[/caption] Wśród wielu zalet serii Star Trek wymienić można bogatą paletę bohaterów i planet, z których pochodzą. Teraz, w ramach projektu Dharma Planet Survey, astronom Jian Ge z University of Florida (UF) wraz ze swoim zespołem odkrył planetę, która "mogłaby być słynną planetą Wulkan" znaną wielbicielom serii. "Nowa planeta to superziemia krążąca wokół gwiazdy HD 26965 oddalonej od nas o zaledwie 16 lat świetlnych. Jest to zatem najbliższa Ziemi superziemia krążąca wokół gwiazdy podobnej do Słońca" mówi Ge. "Planeta jest około dwukrotnie większa od Ziemi i okrąża swoją gwiazdę w ciągu 42 dni w odległości, w której potencjalnie może istnieć woda w stanie ciekłym na jej powierzchni". Odkrycia dokonano za pomocą 50-calowego teleskopu Dharma Endowment Foundation Telescope (DEFT) zlokalizowanego na szczycie Mt. Lemmon w południowej Arizonie. Planeta jest pierwszą superziemią odkrytą w ramach przeglądu Dharma Survey. "Pomarańczowa HD 26965 jest tylko nieco chłodniejsza i mniej masywna od Słońca, a jej wiek zbliżony jest do wieku Słońca. Gwiazda charakteryzuje się także trwającym 10,1 roku cyklem magnetycznym niemal takim samym jak 11,6-letni cykl plam słonecznych na naszej Gwieździe Dziennej" tłumaczy Muterspaugh, który pomagał przy rozruchu spektrografu Dharma na 2-metrowym automatycznym teleskopie spektroskopowym TSU. "Z tego też powodu HD 26965 może być idealną gwiazdą do poszukiwania w jej pobliżu zaawansowanej cywilizacji". (To się nazywa zdolność do koloryzowania - przyp.red.). "Fani Star Treka mogą znać gwiazdę HD 26965 pod jej alternatywną nazwą - 40 Eridani A" mówi Henry, który wykonywał precyzyjne pomiary jasności gwiazdy za pomocą automatycznego obserwatorium TSU, niezbędne do potwierdzenia obecności planety. "Wolkan wiązany był z 40 Eridani A w publikacjach "Star Trek 2" Jamesa Blisha (Bantam, 1968) oraz "Star Trek Maps" Jeffa Maynarda (Bantam, 1980)" tłumaczy Henry. W liście opublikowanym w magazynie "Sky and Telescope" w lipcu 1991 roku, Gene Roddenberry, twórca Star Treka wraz z Sallie Baliunas, Robertem Donahue oraz Georgem Nassiopoulos z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics potwierdzili, że 40 Eridani A to gwiazda macierzysta Wolkana. Układ 40 Eridani składa się z trzech gwiazd. Wolkan krąży wokół głównej gwiazdy, a dwie pozostałe "jasno świecą na wolkańskim niebie" pisali w 1991 roku. "Wolkan jest macierzystą planetą Spocka w oryginalnej serii Star Trek. Spock służy na statku Enterprise, którego misją jest poszukiwanie nowych światów - to samo co jest misją projektu Dharma Planet Survey". "Omawianą tu gwiazdę, w przeciwieństwie do większości gwiazd, wokół których krążą znane nam egzoplanety, można dostrzec gołym okiem. Każdy z nas w bezchmurną i bezksiężycową noc może dostrzec 40 Eridani wiedząc, że wokół niej krąży superziemia ze Star Treka" mówi Bo Ma, adiunkt na UF oraz główny autor artykułu opublikowanego właśnie w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Źródło: UF]]> 16847 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Za miesiąc w kierunku Merkurego poleci sonda BepiColombo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/20/za-miesiac-w-kierunku-merkurego-poleci-sonda-bepicolombo/ Thu, 20 Sep 2018 12:37:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16850 Miesiąc przed planowanym startem europejsko-japońskiej sondy BepiColombo do Merkurego, dwa nowe artykuły naukowe rzucają nowe światło na to gdzie mogła powstać najbliższa Słońcu planeta oraz na jej skład chemiczny. Wyniki badań zostaną zaprezentowane przez Bastiena Bruggera oraz Thomasa Ronneta podczas European Planetary Science Congress (EPSC) w Berlinie. Merkury to najsłabiej zbadana planeta skalista w Układzie Słonecznym, która dość znacząco różni się od Wenus, Ziemi i Marsa. Merkury jest bardzo mały, bardzo gęsty, ma stosunkowo duże jądro i powstał w środowisku chemicznym, które sprawiło, że zawiera znacznie mniej utlenionej materii niż sąsiadujące z nim planety. Badania przeprowadzone przez zespół z University of Aix Marseille wskazują, że dwa czynniki mogą pomóc wyjaśnić taką odmienność Merkurego. Po pierwsze, planeta mogła powstać na bardzo wczesnym etapie historii Układu Słonecznego ze skondensowanej materii odparowanej z planetezymali. Po drugie, w płaszczu Merkurego może znajdować się znacznie więcej żelaza niż wskazują na to pomiary prowadzone na powierzchni. "Uważamy, że na początku historii Układu Słonecznego, planetezymale znajdujące się w najbardziej wewnętrznej części układu mogły powstawać z przetworzonej materii, która została odparowana wskutek oddziaływania ekstremalnie wysokiej temperatury, a następnie z czasem uległa ponownej kondensacji" mówi Ronnet. "Oprócz tego, udało nam się wyeliminować scenariusz, według którego Merkury miałby powstać ze zbioru planetezymali pochodzących z odleglejszych rejonów Układu Słonecznego. W takim wypadku Merkury musiałby zawierać więcej materii utlenionej niż to obserwujemy". [caption id="attachment_16851" align="aligncenter" width="1024"] Wnętrze Merkurego. Na czerwono - płaszcz. Na żółto - metaliczne jądro.[/caption] Wcześniejsze badania wskazywały, że Merkury charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością żelaza oraz że posiada on więcej siarki niż znajdowało się w materii, z której powstała reszta Układu Słonecznego. W międzyczasie sonda MESSENGER znacząco poprawiła naszą wiedzę o składzie chemicznym Merkurego. Brugger przeprowadził symulacje komputerowe wnętrza Merkurego badając skład chemiczny jego jądra i płaszcza, a następnie porównał ich wyniki z wynikami obserwacji grawitacyjnych zebranych przez sondę MESSENGER. Wyniki wskazują, że Merkury posiada gęsty płaszcz, który może zawierać znaczące ilości żelaza. "Sonda MESSENGER ukazała nam bardzo niską obfitość żelaza krzemianowego na powierzchni Merkurego, bowiem pierwiastek ten może być obecny w fazie metalicznej. Nasze badania wskazują, że obfitość żelaza w płaszczu może być wyższa niż na powierzchni" mówi Brugger. "Wraz ze startem BepiColombo, otrzymamy nowy zestaw instrumentów do badania unikalnych właściwości Merkurego i do analizowania struktury i pochodzenia tej planety". BepiColombo jest pierwszą europejską misją do Merkurego. To wspólne przedsięwzięcie ESA i japońskiej agencji kosmicznej JAXA, które składa się z europejskiego orbitera Mercury Planetary Orbiter oraz japońskiego Mercury Magnetospheric Orbiter. Oba orbitery w ciągu siedmiu lat dotrą do Merkurego na pokładzie Mercury Transfer Module wykorzystującego napęd jonowy oraz asysty grawitacyjne ze strony Ziemi, Wenus i Merkurego. W ramach misji badane będą wszystkie aspekty Merkurego powiększając korpus naszej wiedzy o tej osobliwej planecie. Źródło: ESA]]> 16850 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Hayabusa2 wysyła lądowniki na powierzchnię planetoidy Ryugu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/22/sonda-hayabusa2-wysyla-ladowniki-na-powierzchnie-planetoidy-ryugu/ Sat, 22 Sep 2018 16:10:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16856 Japońska sonda kosmiczna Hayabusa 2 uwolniła w piątek parę łazików, które stopniowo opadły na powierzchnię planetoidy w celu zebrania próbek materii z powierzchni, które to mogą rzucić nowe światło na początki istnienia Układu Słonecznego. W przypadku udanego lądowania, łaziki przeprowadzą pierwsze ruchome, robotyczne obserwacje powierzchni planetoidy. Wykorzystując niską grawitację planetoidy, roboty będą skakać sobie po powierzchni, wznosząc się nawet na 15 metrów i opadając z powrotem nawet po 15 minutach w międzyczasie badając za pomocą kamer i czujników elementy powierzchni planetoidy. Jak na razie dobrze idzie, ale JAXA oczekuje teraz na przesłanie pierwszych zdjęć wykonanych przez roboty. Zdjęcia te pozwolą na stwierdzenie udanego lądowania na powierzchni Ryugu. W przyszły miesiącu, z pokładu sondy Hayabusa 2 wyrzucony zostanie "impaktor", który eksploduje nad powierzchnią planetoidy wysyłając dwukilogramowy obiekt miedziany w kierunku powierzchni planetoidy. Skutkiem zderzenia będzie powstanie na powierzchni planetoidy krateru o średnicy kilku metrów. [caption id="attachment_16857" align="aligncenter" width="512"] Zdjęcie przedstawiające cień sondy Hayabusa 2 na powierzchni planetoidy Ryugu. Zdjęcie wykonano 21 września 2018 roku.[/caption] Z tego też krateru sonda pobierze próbki "świeżej materii" osłonięte od wiatru słonecznego i promieniowania od tysięcy lat, mając nadzieję znaleźć w nich odpowiedzi na niektóre fundamentalne pytania dotyczące życia i wszechświata. Za jakiś czas, 3 października br, sonda uwolni także francusko-niemiecki lądownik MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout), który przeprowadzi obserwacje na powierzchni. Hayabusa2 to japońska sonda o rozmiarach sporej lodówki wyposażona w panele słoneczne. Jest następcą pierwszej sondy Hayabusa, która w 2010 roku przesłała na Ziemię próbki innej, mniejszej planetoidy po dość trudnej, siedmioletniej podróży. Sonda Hayabusa2 wystartowała z Ziemi w grudniu 2014 roku i powróci na Ziemię z próbkami w roku 2020. Aktualizacja: Lądowniki MINERVA II wylądowały na powierzchni planetoidy i przesłały na Ziemię pierwsze zdjęcia! Źródło: AFP/JAXA]]> 16856 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa klasyfikacja rozmiarów egzoplanet?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/24/nowa-klasyfikacja-rozmiarow-egzoplanet/ Mon, 24 Sep 2018 15:52:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16862 W najbardziej aktualnych katalogach znajdują się 4433 znane egzoplanety. Ich promienie znamy zazwyczaj dzięki pomiarom promieni ich gwiazd macierzystych i dopasowaniom krzywych blasku podczas tranzytu planety na tle tarczy gwiazdy. Promień gwiazdy macierzystej jest tym samym tutaj kluczowym parametrem. Najnowsze dane zebrane w ramach misji satelity Gaia umożliwiły astronomom znaczące poprawienie precyzji danych dotyczących tych gwiazd - promienie gwiazd znamy już z dokładnością do 8 procent - dla niemal 108 000 gwiazd w polu Keplera. Dimitar Sasselov, astronom z CfA wraz z trzema współpracownikami wykorzystał nowe dane dotyczące gwiazd do poprawy pomiarów promieni 4268 egzoplanet. Ogromny zbiór danych i dokładniejsze wartości pozwoliły naukowcom potwierdzić wcześniejsze przypuszczenia dotyczące rozkładu rozmiarów egzoplanet - a dokładniej faktu, że rozkład rozmiarów egzoplanet nie jest jednorodny, lecz niektóre rozmiary występują rzadziej niż oczekiwano. W szczególności póki co udało się odkryć niewiele planet o promieniu nieco większym od dwóch promieni Ziemi. Taka sama sytuacja dotyczy planet o rozmiarach cztero- i dziesięciokrotnie większych od rozmiarów Ziemi. Astronomowie chcą wykorzystać nową bazę danych do stworzenia nowego schematu klasyfikacji egzoplanet. Najmniejsza kategoria zawiera planety mniejsze od czterech promieni Ziemi - składa się ona z dwóch podgrup: planety mniejsze od dwóch promieni Ziemi oraz te między dwoma a czterema promieniami Ziemi. Planety te zazwyczaj nie zawierają za dużo gazu. Druga kategoria obejmuje planety między czterema a dziesięcioma promieniami Ziemi - według zespołu to tak zwane "planety przejściowe" ponieważ tworzą one pomost między małą grupą planet skalistych a gazowymi olbrzymami. Z nieznanych na razie powodów tych planet znajdujemy stosunkowo mało. Trzecia grupa zawiera gazowe olbrzymy o rozmiarach większych od 10 promieni Ziemi, zdominowanych przez wodór i hel. W grupie tej znajdują się analogi Jowisza, a nawet brązowe karły. Autorzy podsumowują swoją pracę zauważając, że grupa zawierająca planety od dwóch do czterech promieni Ziemi najprawdopodobniej we wnętrzu mają jądra bogate w wodę. Według badaczy nowe wyniki pozwolą lepiej posegregować obiekty i stworzyć listę obiektów do dalszych obserwacji w poszukiwaniu planet sprzyjających powstaniu życia. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 16862 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Cassini dostrzegła potężne burze pyłowe na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/24/sonda-cassini-dostrzegla-potezne-burze-pylowe-na-tytanie/ Mon, 24 Sep 2018 16:35:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16865 Dane zebrane przez sondę Cassini, która badała Saturna i jego księżyce od 2004 do 2017 roku przedstawiają gigantyczną burzę pyłową w równikowym regionie Tytana. Odkrycie opisane w artykule naukowym opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature Geoscience oznacza, że Tytan jest już trzecim obiektem Układu Słonecznego - po Ziemi i Marsie, gdzie zaobserwowano burze pyłowe. Obserwacje pomogą naukowcom lepiej zrozumieć fascynujące i dynamiczne środowisko największego księżyca Saturna. "Tytan jest bardzo aktywnym księżycem" mówi Sebastien Rodriguez, astronom z University Paris Diderot we Francji, główny autor artykułu. "Wiemy już o jego geologii i egzotycznym cyklu węglowodorowym. Teraz możemy dołożyć kolejny element: aktywny cykl pyłowy". Złożone związki organiczne, które są skutkiem procesów chemicznych zachodzących w atmosferze, z czasem opadają na powierzchnię, mogą unosić się z rozległych pól wydmowych w okolicach równikowych Tytana. Tytan jest intrygującym globem - na swój sposób podobnym do Ziemi. W rzeczywistości jest to jedyny księżyc w Układzie Słonecznym z rozległą atmosferą i jedyny obiekt niebieski (poza Ziemią), na którego powierzchni znajdują się stabilne zbiorniki cieczy. Jest tutaj jedna zasadnicza różnica: podczas gdy na Ziemi takie rzeki, jeziora czy morza wypełnione są wodą, na Tytanie wypełnione są głównie metanem i etanem W tym unikalnym cyklu metanowym, cząsteczki węglowodorów odparowują, tworzą chmury i tak jak deszcz na Ziemi, opadają z powrotem na powierzchnię. Pogoda na Tytanie jest różna w zależności od pory roku, tak jak na Ziemi. W szczególności w okolicach równonocy, kiedy to Słońce przechodzi przez równik Tytana, masywne chmury mogą tworzyć się w obszarach tropikalnych prowadząc do silnych burz metanowych. Sonda Cassini obserwowała takie burze w ciągu kilku swoich przelotów w pobliżu Tytana. Gdy Sebastien wraz ze swoim zespołem po raz pierwszy zauważył trzy nietypowe pojaśnienia w okolicach równika w zakresie podczerwonym w 2009 roku, badacze przypuszczali, ze mogą to być chmury metanowe. Dokładne analizy wykazały jednak, że jest to coś zupełnie innego. "Z tego co wiemy o powstawaniu chmur na Tytanie, możemy powiedzieć, że takie chmury metanowe na tym obszarze i o tej porze roku, są fizycznie niemożliwe" mówi Sebastien. "Konwekcyjne chmury metanowe, które mogą powstawać w tym rejonie i w tym czasie zawierałyby olbrzymie krople i musiałyby znajdować się na znacznej wysokości, znacznie wyższej niż 10 km, o których mówią nam modele w tym przypadku". Badaczom udało się także ustalić, że owe struktury nie znajdują się na powierzchni, a tym samym nie są zamarzniętym deszczem metanowym ani lodową lawą. Takie plamy na powierzchni miałyby inny skład chemiczny i pozostawałyby widoczne znacznie dłużej. W tym przypadku jednak struktury widoczne były od 11 godzin do pięciu tygodni. Modelowanie wskazuje także, że widoczne na zdjęciach jasne plamy muszą znajdować się w atmosferze, choć blisko powierzchni - najprawdopodobniej tworząc bardzo rzadką warstwę drobnych cząstek organicznych. Zważając na to, że zlokalizowane były tuż nad polami wydmowymi w pobliżu równika Tytana, jedynym pozostałym wyjaśnieniem były obłoki pyłu uniesionego z powierzchni wydm. Sebastien zauważa, że choć jest to pierwsza w historii obserwacja burzy pyłowej na Tytanie, odkrycie nie jest dla nikogo zaskoczeniem. https://www.youtube.com/watch?v=7Z5xA79fBgw "Uważamy, że sonda Huygens, która wylądowała na powierzchni Tytana w styczniu 2005 roku, uniosła niewielką ilość organicznego pyłu w momencie lądowania" mówi Sebastien. "Jednak to co zauważyliśmy za pomocą Cassini ma zupełnie inną kalę. Prędkość wiatrów powierzchniowych wymagana do uniesienia takiej ilości pyłu jak widzimy podczas tych burz pyłowych musiałaby być bardzo wysoka - około pięciokrotnie wyższa od średniej prędkości wiatru rejestrowanej przez próbnik Huygens w pobliżu miejsca jego lądowania". Huygens wykonał tylko jeden bezpośredni pomiar prędkości wiatru na powierzchni tuż przed lądowaniem. W tym czasie wiatr wiał bardzo słabo - z prędkością niższą od 1 m/s. "Jak na razie jedynym wyjaśnieniem tych silnych wiatrów jest to, że mogą one być związane z silnymi porywami, które mogą się pojawiać tuż przed potężnymi burzami metanowymi obserwowanymi na tym obszarze w tym czasie" mówi Sebastien. Zjawisko to, znane jako "habub" można także obserwować na Ziemi tuż przed olbrzymimi obłokami pyłowymi poprzedzającymi burze w suchych rejonach. Istnienie takich silnych wiatrów generujących potężne burze pyłowe wskazuje także, że piasek na powierzchni może się przemieszczać, a więc gigantyczne wydmy pokrywające równikowe obszary Tytana są wciąż aktywne i bezustannie się zmieniają. Źródło: ESA]]> 16865 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 730 0 1 <![CDATA[Łazik Opportunity dostrzeżony na zdjęciu wykonanym z orbity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/26/lazik-opportunity-dostrzezony-na-zdjeciu-wykonanym-z-orbity/ Wed, 26 Sep 2018 05:57:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16872 Credit: NASA/JPL-Caltech/Univ. of Arizona[/caption] Naukowcom z NASA jak na razie nie udało się nawiązać kontaktu z łazikiem Opportunity. Dostrzeżono go natomiast na zdjęciach wykonanych z orbity. Najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą instrumentu HiRISE, wysokiej rozdzielczości kamery zainstalowanej na pokładzie sondy MRO (Mars Reconnaissance Orbiter) przedstawia niewielki obiekt na zboczu doliny Perseverance Valley. Ten obiekt to nic innego jak łazik Opportunity, który podążał w dół zbocza marsjańskiej doliny gdy w rejonie ponad 100 dni temu pojawiła się burza pyłowa. Burza ta była jedną z kilku, które z powierzchni Marsa uniosły wystarczająco dużo pyłu, aby przesłonić niebo na niemal całej powierzchni planety. Brak promieniowania słonecznego zmusił łazik Opportunity do wejścia w stan hibernacji. Od tego czasu zespół naukowców zawiadujących łazikiem w JPL w Pasadenie nie nawiązał z nim kontaktu. 11 września br. JPL rozpoczęło zwiększanie częstotliwości przesyłania komend do łazika pracującego na Marsie już od 14 lat. Tau - miara ilości promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni - nad obszarem, w którym znajduje się Opportunity, w trakcie burzy pyłowej szacowano nawet na 10. W ciągu ostatnich kilku tygodni wartość tau stopniowo spadała. W czwartek 20 września, w momencie wykonania tego zdjęcia, wartość tau szacowano na 1.3. [caption id="attachment_16874" align="aligncenter" width="1024"] Credit: Jet Propulsion Laboratory[/caption] Zdjęcie wykonane zostało z wysokości 267 kilometrów nad powierzchnią Marsa. Białym kwadratem oznaczono obszar o szerokości 47 metrów. W centrum kwadratu znajduje się łazik Opportunity. Źródło: JPL]]> 16872 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Dżety emitowane przez gwiazdę neutronową kwestionują teorię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/26/dzety-emitowane-przez-gwiazde-neutronowa-kwestionuja-teorie/ Wed, 26 Sep 2018 18:11:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16876 Astronomowie zarejestrowali dżety radiowe emitowane przez gwiazdę neutronową z silnym polem magnetycznym, coś czego nie przewiduje obecnie obowiązująca teoria - wskazują najnowsze badania, których wyniki opublikowano dzisiaj w periodyku Nature. Zespół kierowany przez badaczy z University of Amsterdam obserwował obiekt Swift J0243.6+6124 za pomocą radioteleskopu Karl G. Jansky Very Large Array w Nowym Meksyku oraz za pomocą teleskopu kosmicznego Swift. "Gwiazdy neutronowe to pozostałości po dawnych gwiazdach" mówi prof. James Miller- Jones z International Centre for Radio Astronomy Research, współautor opracowania. "Powstają one gdy masywne gwiazdy wyczerpią zapasy swojego paliwa i eksplodują jako supernowe. Wewnętrzne, centralne obszary gwiazdy zapadają się pod wpływem własnej grawitacji formując gwiazdy neutronowe. Kolaps powoduje zwiększenie natężenia pola magnetycznego gwiazdy do poziomu biliony raz większego od pola magnetycznego Słońca, a następnie jego powolne słabnięcie na przestrzeni setek tysięcy lat". Jakob van den Eijnden, doktorant na Uniwersytecie w Amsterdamie, który kierował badaniami, dodaje, że gwiazdy neuronowe i czarne dziury czasami znajduje się na orbicie wokół pobliskiej gwiazdy "towarzyszącej". "Gaz z gwiazdy towarzyszącej zasila gwiazdę neutronową lub czarną dziurę prowadząc do powstania spektakularnych widowisk gdy część tej materii wyrzucana jest z okolic gwiazdy neutronowej w postaci silnych dżetów przemieszczających się z prędkością bliską prędkości światła". [caption id="attachment_16878" align="aligncenter" width="1024"] Wizja artystyczna przedstawiająca gwiazdę neutronową Swift J0243.6+6124. Gwiazda neutronowa posiada bardzo silne pole magnetyczne, które uniemożliwia opadnięcie dysku akrecyjnego na jej powierzchnię. Część gazu w dysku przemieszcza się wzdłuż linii pola magnetycznego w kierunku biegunów magnetycznych gwiazdy powodując emisję rentgenowską, którą obserwujemy jako krótkie, regularne impulsy promieniowania rentgenowskiego w trakcie każdego trwającego 10 sekund obrotu gwiazdy wokół własnej osi. Credit: ICRAR/University of Amsterdam[/caption] Astronomowie obserwują dżety od dziesięcioleci, ale jak dotąd obserwowano je tylko w pobliżu gwiazd neutronowych o znacznie słabszym polu magnetycznym. Przeważała opinia, że wystarczające silne pole magnetyczne uniemożliwia zbliżanie się materii na tyle blisko gwiazdy neutronowej, aby mogło dojść do emisji dżetów. "Czarne dziury uważane były za niekwestionowanych mistrzów w emitowaniu silnych dżetów, nawet gdy karmiły się tylko niewielką ilością materii pochodzącej z towarzyszących im gwiazd" mówi Van den Eijnden. "Słabe dżety emitowane przez gwiazdy neutronowe stają się wystarczająco jasne, aby je zobaczyć, gdy gwiazda intensywnie pożera gaz ze swojego towarzysza". "Pole magnetyczne badanej przez nas gwiazdy jest około 10 bilionów razy silniejsze od pola magnetycznego Słońca, zatem po raz pierwszy udało nam się zaobserwować dżet emitowany przez gwiazdę neutronową z bardzo silnym polem magnetycznym". "Odkrycie to stawia przed nami całą nową klasę źródeł emitujących dżety" dodaje Van den Eijnden. [caption id="attachment_16879" align="aligncenter" width="800"] Wizja artystyczna przedstawiająca układ podwójny Swift J0243.6+6124. Oprócz gwiazdy neutronowej w układzie znajduje się szybko rotująca masywniejsza gwiazda. Rotacja gwiazdy wyrzuca dysk materii wokół równika gwiazdy. Gdy gwiazda neutronowa przechodzi przed dysk na swojej orbicie, zabiera ze sobą część gazu, który stopniowo po spirali opada na gwiazdę neutronową. Credit: ICRAR/University of Amsterdam[/caption] Astronomowie z całego świata badają dżety starając się lepiej zrozumieć ich źródło oraz ilość energii uwalnianych w nich w przestrzeń kosmiczną. "Dżety odgrywają naprawdę ważną rolę w oddawaniu potężnych ilości energii grawitacyjnej do otoczenia" dodaje prof. Miller-Jones. "Odkrycie dżetów z gwiazdy neutronowej z silnym polem magnetycznym stoi w sprzeczności z tym czego oczekiwaliśmy i dowodzi, że wciąż wielu rzeczy nie wiemy o procesie ich powstawania i emisji". Źródło: ICRAR  ]]> 16876 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Źródło gwiezdnych gejzerów odkryte w symulacjach trójwymiarowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/27/16881-zrodlo-gwiezdnych-gejzerow-w-symulacjach-3d/ Thu, 27 Sep 2018 11:37:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16881 Astrofizycy w końcu znaleźli wyjaśnienie gwałtownych zmian nastroju jednych z największych, najjaśniejszych i najrzadszych gwiazd we wszechświecie. Jasne błękitne gwiazdy zmienne okresowo doświadczają erupcji zwanych "gwiezdnymi gejzerami". Owe silne erupcje wyrzucają w przestrzeń kosmiczną ilość materii mieszczącą się w przeciętnej planecie w ciągu zaledwie kilku dni. Powód tej niestabilności pozostawał jednak nieznany przez całe dekady. Teraz nowe, trójwymiarowe symulacje stworzone przez zespół astrofizyków wskazuje, że burzliwy ruch w zewnętrznych warstwach masywnej gwiazdy powoduje powstawanie gęstych grud w materii gwiezdnej. Owe grudy przyjmują intensywne promieniowanie gwiazdy niczym żagle słoneczne, co prowadzi do wyrzucenia materii w przestrzeń. Po wyrzuceniu wystarczającej ilości masy, gwiazda uspokaja się do czasu odtworzenia się jej zewnętrznych warstw, kiedy to cykl powtarza się od nowa. Identyfikacja przyczyny powstawania gejzerów gwiezdnych jest istotna ponieważ ekstremalnie masywne gwiazdy prawdopodobnie spędzają część swojego życia na etapie jasnej, błękitnej gwiazdy zmiennej - mówi Matteo Cantiello, współautor opracowania i naukowiec w Centrum Astrofizyki Obliczeniowej przy Instytucie Flatiron w Nowym Jorku.

    Animacje z symulacji do obejrzenia na stronie Simons Foundation

    https://www.simonsfoundation.org/2018/09/26/luminous-blue-variable-outbursts/


      Odkrycie to stanowi istotny krok na drodze do zrozumienia życia i śmierci największych gwiazd we wszechświecie - mówi Cantiello. Owe masywne gwiazdy, pomimo ich niewielkiej liczebności, istotnie wpływają na ewolucję galaktyk dzięki swoim silnym wiatrom gwiezdnym i eksplozjom supernowych. Umierając, gwiazdy tego typu pozostawiają po sobie czarne dziury. Jasne błękitne gwiazdy zmienne (LBV) są wyjątkowo rzadkie - jak na razie w Drodze Mlecznej dostrzeżono ich jedynie kilkanaście. Te olbrzymie gwiazdy charakteryzuje masa ponad stukrotnie większa od masy Słońca, zbliżająca się do teoretycznych granic maksymalnej masy gwiazdy. LBV emitują wyjątkowo dużo promieniowania: najjaśniejsze z nich emitują ponad milion razy więcej promieniowania niż Słońce. Przepychanki między ekstremalną grawitacją wciągającą materię oraz intensywnym promieniowaniem, które chce ją wypchnąć, odpowiedzialne są za charakterystyczne rozbłyski LBV. Absorpcja fotonu przez atom wymaga, aby wokół jąder atomowych krążyły elektrony. W najgłębszych, najgorętszych warstwach gwiazdy, materia zachowuje się jak plazma, w której elektrony nie są związane z atomami. W chłodniejszych, bardziej zewnętrznych warstwach, elektrony ponownie łączą się z atomami i mogą pochłaniać fotony promieniowania. Wcześniej proponowane wyjaśnienia rozbłysków przewidywały, że pierwiastki takie jak hel w zewnętrznych warstwach gwiazdy mogą pochłaniać wystarczająco dużo fotonów, aby pokonać grawitację i uciec w przestrzeń kosmiczną w trakcie rozbłysków. Jednak proste, jednowymiarowe obliczenia nie wspierały tej hipotezy: zewnętrzne warstwy okazywały się niewystarczająco gęste, aby pochłonąć wystarczająco dużo promieniowania, aby pokonać grawitację. Te proste obliczenia nie uwzględniały jednak pełnego obrazu złożonej dynamiki wnętrza kolosalnej gwiazdy. Cantiello wraz z Yan Fei Jiangiem z Instytutu Kavli na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara przyjęli bardziej realistyczne podejście. Badacze stworzyli szczegółowe, trójwymiarowe symulacje tego jak materia, ciepło i promieniowanie przepływają i oddziałują ze sobą we wnętrzu potężnych gwiazd. Obliczenia wymagały ponad 60 milionów godzin pracy na zwykłym procesorze komputerowym. W symulacja średnia gęstość zewnętrznych warstw gwiazdy była zbyt niska, aby materia mogła uciec w przestrzeń kosmiczną - tak samo jak to miało miejsce w obliczeniach jednowymiarowych. Niemniej jednak nowe obliczenia ukazały, że konwekcja i mieszanie zewnętrznych warstw sprawiało, że w niektórych miejscach gęstość była wyższa niż w innych, a znajdujące się w nich nieprzejrzyste zagęszczenia przechwytywały wystarczająco dużo promieniowania, aby uciec w przestrzeń kosmiczną wskutek wywieranego przez nie ciśnienia. Takie erupcje trwają od kilku dni do kilku tygodni, w których gwiazda się burzy, a jej jasność zmienia się. Badacze szacują, że takie gwiazdy mogą wyrzucać ok. 10 miliardów bilionów ton metrycznych rocznie czyli średnio dwie masy Ziemi. Teraz badacze planują poprawić dokładność swoich symulacji wprowadzając do nich rotację gwiazdy, która może ułatwić uwalnianie materii w przestrzeń kosmiczną w pobliżu szybko rotującego równika. Źródło: Simons Foundation]]>
    16881 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Galaktyczny krajobraz gromady Abell 2142]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/28/galaktyczny-krajobraz-gromady-abell-2142/ Fri, 28 Sep 2018 08:28:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16886 Astronomowie wykorzystali dane zebrane za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra do wykonania dramatycznego zdjęcia przedstawiającego ogromny ogon gorącego gazu rozciągający się na ponad milion lat świetlnych za grupą galaktyk, opadający w głębię jeszcze większej gromady galaktyk. Odkrycia tego typu umożliwiają nam badanie otoczenia i warunków, w których powstają największe struktury we wszechświecie. Gromady galaktyk są największymi strukturami we wszechświecie utrzymywanymi przez grawitację. Choć gromady galaktyk mogą zawierać setki czy nawet tysiące pojedynczych galaktyk, znaczą część ich masy stanowi gorący gaz emitujący promieniowanie rentgenowskie oraz niewidoczna ciemna materia. Jakim cudem są one tak ogromne? Nowe zdjęcie przedstawia jedną z możliwości: przechwytywanie galaktyk przez niezwykle silną grawitację gromady galaktyk. W lewym panelu przedstawiono szerokokątny widok gromady Abell 2142. Gromada ta zawiera setki galaktyk zanurzonych w gazie o temperaturze milionów stopni, widocznym dla Chandry (fioletowy). Centrum gromady galaktyk znajduje się w środku fioletowej emisji, w dolnej części zdjęcia.  Przedstawiono tutaj tylko najgęstszy gorący gaz, co oznacza, że bardziej rozrzedzony gaz znajdujący się dalej od środka gromady jest tutaj niewidoczny. Na powyższe zdjęcie z Chandry nałożono zdjęcie optyczne wykonane w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. https://www.youtube.com/watch?v=_1yuG2KQb6c Jasny rentgenowski ogon znajdujący się w górnym lewym rogu zdjęcia skierowany jest prosto w stronę Abell 2142. Prawy panel przedstawia zbliżenie na ten ogon. Grupa galaktyk zawierająca cztery jasne galaktyk znajduje się blisko "głowy" podczas gdy "ogon" rozciąga się w górę i w lewo.  (Grupy galaktyk zawierają zazwyczaj od kilku do kilkudziesięciu galaktyk, w przeciwieństwie do znacznie większych gromad galaktyk). Kierunek ogona oraz ostra krawędź gorącego ogona wokół grupy galaktyk wskazują, że grupa opada niemal dokładnie w kierunku centrum Abell 2142. Zbliżenie na cztery jasne galaktyki G1, G3, G4 i G5 przedstawiono w zakresie rentgenowskim i optycznym. Galaktyka G2 jest obiektem tła i raczej nie należy do grupy galaktyk. Gdy grupa galaktyk opada w kierunku Abell 2142, podąża z nią część gorącego gazu. Oderwany gaz przyjmuje kształt prostego i stosunkowo wąskiego ogona, który rozciąga się na ponad 800 000 lat świetlnych. Kształt ogona wskazuje, że pole magnetyczne wokół niego działa niczym osłona utrzymując tym samym kształt. W odległości miliona lat świetlnych ogon staje się nieregularny Może to oznaczać, że turbulencje gorącego gazu w gromadzie są silniejsze w tym miejscu i są silniejsze od działania osłony magnetycznej. [caption id="attachment_16887" align="aligncenter" width="864"] Credit: X-ray: NASA/CXC/Univ. of Geneva, D. Eckert. Optical: SDSS provided by CDS through Aladin[/caption] Dolna część ogona świeci jaśniej niż górna. Może to być spowodowane asymetrią gorącego gazu w grupie galaktyk. Taka asymetria z kolei może być skutkiem rozbłysku, którego źródłem może być supermasywna czarna dziura w jednej z galaktyk grupy lub proces łączenia galaktyk wewnątrz grupy. Takie zdarzenia mogą sprawić, że część gazu w grupie galaktyk łatwiej ulega oderwaniu niż inne. Nowe dane z Chandry także dowodzą, że dwie z czterech jasnych galaktyk w grupie, G3 oraz G4, zawierają gwałtownie rosnące supermasywne czarne dziury. Oba źródła promieniowania rentgenowskiego nakładają się na siebie w zdjęciu z Chandry. [caption id="attachment_16888" align="aligncenter" width="864"] Credit: X-ray: NASA/CXC/Univ. of Geneva, D. Eckert. Optical: SDSS provided by CDS through Aladin[/caption] Artykuł opisujący wyniki badań opublikowano w periodyku Astronomy & Astrophysics.]]> 16886 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Jedna czy dwie czarne dziury? Obłoki pyłu tłumaczą niejednorodności AGN]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/01/jedna-czy-dwie-czarne-dziury-obloki-pylu-tlumacza-niejednorodnosci-agn/ Mon, 01 Oct 2018 15:56:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16892 Badacze z University of California w Santa Cruz (UCSC) uważają, że obłoki pyłu, a nie podwójne czarne dziury, mogą tłumaczyć struktury odkrywane w aktywnych jądrach galaktycznych (AGN). Wyniki prac zespołu opublikowano w czerwcu w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Wiele dużych galaktyk posiada AGN, mały jasny obszar centralny zasilany przez materię opadającą spiralnie na supermasywną czarną dziurę. Gdy takie czarne dziury łapczywie pożerają materię, otoczone są przez gorący, szybko poruszający się gaz, tzw. obszar szerokich linii (nazwa odnosi się do faktu poszerzenia linii widmowych w tym obszarze z uwagi na wysoką prędkość gazu). Promieniowanie emitowane przez ten gaz jest jednym z najlepszych źródeł informacji o masie centralnej czarnej dziury i procesie jej wzrostu. Natura tego gazu jest jednak słabo poznana; dokładnie rzecz biorąc zauważamy mniej emisji niż oczekiwano od gazu poruszającego się z określonymi prędkościami. Podważenie prostych modeli sprawiło, że część astrofizyków zaczęła uważać, że wiele AGNów może mieć nie jedną, a dwie czarne dziury w swoim centrum. Najnowsze badania, którymi kieruje Martin Gaskell z USCS tłumaczą sporą część obserwowanej złożoności i zmienności emisji z obszaru szerokich linii, małymi obłokami pyłu, które mogą częściowo przesłaniać najbardziej wewnętrzne obszary AGN. Wykazaliśmy, że wiele z tych tajemniczych właściwości aktywnych jąder galaktycznych mogą tłumaczyć te małe obłoki pyłowe zmieniające to co obserwujemy - mówi Gaskell. Peter Harrington, współautor opracowania, doktorant na UCSC, który rozpoczął pracę nad tym projektem jeszcze jako student, tłumaczy, że gaz opadający spiralnie w kierunku centralnej czarnej dziury tworzy płaski dysk akrecyjny, a superrozgrzany gaz w dysku akrecyjnym emituje intensywne promieniowanie termiczne. Część tego światła jest ponownie pochłaniana i re-emitowana przez wodór i inne gazy wirujące poza dyskiem akrecyjnym, w obszarze szerokich linii. Poza nimi znajduje się region wypełniony pyłem. "Gdy pył przekroczy pewien punkt graniczny poddawany jest oddziaływaniu silnego promieniowania z dysku akrecyjnego" mówi Harrington. Autorzy opracowania uważają, że promieniowanie jest tak tak intensywne, że wywiewa pył z dysku powodując powstanie niejednorodnego wypływu obłoków pyłowych, który ma swój początek na zewnętrznej krawędzi obszaru szerokich linii. Wpływ obłoków pyłu na promieniowanie emitowane jest taki, że sprawiają one, że światło pochodzące zza nich wydaje się słabsze i bardziej czerwone, tak samo jak działa ziemska atmosfera na światło docierające do powierzchni Ziemi podczas zachodu słońca. Gaskell i Harrington opracowali kod komputerowy, który pozwala modelować wpływ tych obłoków pyłu na obserwacje obszaru szerokich linii. Naukowcy wykazali, że dołączając obłoki pyłowe do modelu, może on odtworzyć wiele cech emisji obszaru szerokich linii, które od dawna zastanawiały astrofizyków. W tej sytuacji gaz nie charakteryzuje się zmiennym, asymetrycznym rozkładem, który ciężko wytłumaczyć, a zamiast tego po prostu tworzy jednorodny, symetryczny, burzliwy dysk wokół czarnej dziury. Obserwowane przez nas asymetrie i zmiany spowodowane są obłokami pyłu przemieszczającymi się przed obszarem szerokich linii, przez co niektóre jego fragmenty wyglądają na słabsze i bardziej czerwone. "Uważamy, że jest to dużo bardziej naturalne wyjaśnienie asymetrii i zmian, niż bardziej egzotyczne alternatywy takie jak chociażby podwójne czarne dziury" podsumowuje Gaskell. "Nasze wyjaśnienie pozwala nam zachować prostotę standardowego modelu AGN, w którym materia po spirali opada na pojedynczą czarną dziurę". Źródło: RAS]]> 16892 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Rozświetlony wszechświat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/01/rozswietlony-wszechswiat/ Mon, 01 Oct 2018 16:24:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16895 Obserwacje wykonane za pomocą spektrografu MUSE zainstalowanego na pokładzie Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) odkryły rozległe kosmiczne zapasy atomowego wodoru otaczającego odległe galaktyki. Niezrównana czułość instrumentu MUSE umożliwiła bezpośrednie obserwacje ciemnych obłoków wodorów świecącego w zakresie Lyman-alfa we wczesnym wszechświecie - ukazując przed nami niewidoczną poświatę pokrywającą niemal całe niebo. Nieoczekiwana obfitość emisji Lyman-alfa w Ultragłębokim Polu Hubble'a (HUDF) została odkryta przez międzynarodowy zespół astronomów korzystających z instrumentu MUSE na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT).  Odkryta emisja pokrywa niemal całe pole widzenia - co doprowadziło naukowców do wniosku, że niemal całe niebo pokryte jest niewidoczną poświatą w zakresie Lyman-alfa. Astronomowie od dawna są przyzwyczajeni do faktu, że niebo wygląda zupełnie inaczej w różnych długościach fal promieniowania, ale zakres obserwowanej emisji w zakresie Lyman-alfa wciąż był dla nich zaskoczeniem. "Uświadomienie sobie, że całe niebo świeci w zakresie optycznym gdy obserwujemy emisję Lyman-alfa z odległych obłoków wodoru było niesamowitym zaskoczeniem" tłumaczy Kasper Borello Schmidt, członek zespołu astronomów stojących za tym odkryciem. https://www.youtube.com/watch?v=k-6N9wj1tUo "To niesamowite odkrycie" dodaje Themiya Nanayakkara, członkini zespołu. "Gdy następnym razem spojrzysz na ciemne, bezksiężycowe niebo i zobaczysz gwiazdy, wyobraź sobie niewidoczną poświatę wodoru, pierwszy składnik wszechświata, rozświetlający całe nocne niebo". Obszar HUDF obserwowany przez astronomów niczym się nie wyróżnia. Został on dokładnie zmapowany w 2004 roku za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który wpatrywał się w niego przez ponad 270 godzin - zaglądając dalej niż jakikolwiek inny teleskop wcześniej. Obserwacje HUDF odsłoniły przed nami tysiące galaktyk rozproszonych po tym co na pierwszy rzut oka wydawało się ciemnym obszarem nieba, uświadamiając nam skalę ogromu wszechświata. Teraz wyjątkowe możliwości spektrografu MUSE pozwoliły nam zajrzeć jeszcze dalej. Odkrycie emisji lyman-alfa w HUDF stanowi pierwszy przypadek zaobserwowania tej słabej emisji pochodzącej z gazowych otoczek najwcześniejszych galaktyk. Powyższe zdjęcie przedstawia promieniowanie Lyman-alfa w błękicie nałożone na słynne zdjęcie Ultragłębokiego Pola Hubble'a. "Dzięki tym obserwacjom, otrzymaliśmy nowe spojrzenie na kokony rozproszonego gazu otaczające galaktyki wczesnego wszechświata" komentuje Philipp Richter, także członek zespołu. Źródło: ESO]]> 16895 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Ostatnie zdjęcia pamiętnej misji Rosetta [VIDEO]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/01/ostatnie-zdjecia-pamietnej-misji-rosetta-video/ Mon, 01 Oct 2018 16:36:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16898 16898 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Krajobraz kometarny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/02/krajobraz-kometarny/ Tue, 02 Oct 2018 06:15:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16900 Credit: ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA; J. Roger – CC BY SA 4.0[/caption] 30 września 2016 roku sonda Rosetta zbliżyła się do komety, którą badała z dala już od ponad dwóch lat kończąc tym samym swoją misję kontrolowanym upadkiem na powierzchnię 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Było to drugie lądowanie na powierzchni tej komety, po wcześniejszej misji lądownika Philae, który jako pierwszy próbnik wylądował na powierzchni komety 12 listopada 2014 roku. Za pomocą palety 11 instrumentów naukowych na pokładzie, sonda Rosetta wykonała olbrzymią ilość zdjęć i zebrała sporo danych o komecie, skanując jej powierzchnię, badając jej wnętrze, analizując jej gazowo-pyłowe jak i plazmowe otoczenie. Teraz naukowcy wykorzystują te zdjęcia i pomiary do poszerzenia naszej wiedzy o kometach oraz o historii Układu Słonecznego. Powyższe zdjęcie przedstawia fragment komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko widziany 22 września 2014 roku, zaledwie półtora miesiąca po dotarciu sondy do komety. W momencie wykonania zdjęcia sonda znajdowała się 28,2 km od centrum komety (około 26,2 km na powierzchni). Jacint Roger Perez, amator astronomii z Hiszpanii wybrał i i złożył to zdjęcie z trzech klatek wykonanych w różnych zakresach promieniowania przez wąskokątną kamerę OSIRIS zainstalowaną na pokładzie sondy. W centrum i po lewej stronie kadru widzimy Seth, jeden z geologicznych obszarów znajdujących się na większym z dwóch końców komety, który opada w kierunku gładszego region Hapi znajdującego się w miejscu łączenia dwóch elementów komety. W tle widać fragmenty obszarów Babi oraz Aker, znajdujących się na większym płacie 67P/C-G. Ostry profil w dolnej części kadru to klif Aswan, wysoka na 134 metry skarpa oddzielająca obszar Hapi od Seth. Obserwacje wykonane przez sondę Rosetta tuż przed osiągnięciem komety peryhelium swojej orbity w dniu 13 sierpnia 2015 roku pozwoliły dostrzec, że część tego klifu opadła - to skutek zwiększonej aktywności podczas zbliżania komety do Słońca. Źródło: ESA]]> 16900 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Teleskop Keplera w trybie uśpienia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/02/teleskop-keplera-w-trybie-uspienia/ Tue, 02 Oct 2018 16:53:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16903 Zespół misji teleskopu Kepler otrzymał dane wskazujące na obniżenie zdolności teleskopu do precyzyjnego ustawiania orientacji w przestrzeni. W celu zachowania wartościowych danych naukowych zebranych w trakcie ostatniej kampanii obserwacyjnej, zespół misji Kepler przełączył teleskop w stabilny tryb uśpienia.  W okresie, w których zespół będzie mógł korzystać z sieci Deep Space Network, zaczynającym się 10 sierpnia br, zespół Keplera wybudzi teleskop i obróci go tak, aby skierować jego dużą antenę w stronę Ziemi i odebrać od niego dane naukowe. Z uwagi na niepewność co do ilości paliwa na pokładzie teleskopu, nie ma żadnej gwarancji, że NASA będzie w stanie przesłać na Ziemię zebrane dane. Jeżeli jednak się uda, zespół Keplera podejmie próbę wykorzystania pozostałej części paliwa na kolejną kampanię obserwacyjną. NASA zakłada, że na pokładzie teleskopu wkrótce wyczerpie się paliwo, jednak jak na razie nie wiadomo ile go jeszcze pozostało. Celem NASA jest przesłanie na Ziemię jak największej ilości danych naukowych zebranych podczas przeprowadzonych kampanii obserwacyjnych. Kampania 19, która rozpoczęła się 29 sierpnia br po zmianie konfiguracji teleskopu, pozwoliła na obserwowanie w ciągu kolejnych 27 dni ponad 30 000 gwiazd i galaktyk w Wodniku. Wśród gwiazd znalazły się dziesiątki znanych oraz przypuszczalnych układów planetarnych, w tym także układ TRAPPIST-1, w którym znajduje się siedem planet podobnych do Ziemi. Podczas gdy inżynierowie starają się przekazać na Ziemię dane zapisane na pokładzie teleskopu, naukowcy bezustannie analizują dane, które już dotarły na Ziemię. Jednym z najnowszych odkryć dokonanych dzięki tym danym jest Wolf 503b, całkiem bliska nam superziemia krążąca wokół jasnej gwiazdy. Przy rozmiarach dwukrotnie większych od Ziemi, Wolf 503b jest przedstawicielką najpowszechniejszego rozmiaru planet znajdowanych przez Keplera w naszej galaktyce. Niemniej jednak, skoro w naszym własnym układzie planetarnym nie ma podobnej planety, analizując Wolf 503b możemy sporo się dowiedzieć o planetach podobnych rozmiarów. Dzięki temu, że planeta ta znajduje się stosunkowo blisko nas i krąży wokół jasnej gwiazdy, bardzo dobrze nadaje się do dalszych obserwacji za pomocą innych teleskopów, które być może będą w stanie nam powiedzieć znacznie więcej o takich planetach. Źródło: NASA]]> 16903 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gaia dostrzegła gwiazdy przemieszczające się między galaktykami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/03/gaia-dostrzegla-gwiazdy-przemieszczajace-sie-miedzy-galaktykami/ Wed, 03 Oct 2018 07:25:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16906 Credit: ESA / Marchetti et al. 2018 / NASA / ESA / Hubble / CC BY-SA 3.0 IGO[/caption] Zespół astronomów z Lejdy wykorzystał najnowszy zestaw danych zebranych przez sondę Gaia do poszukiwania gwiazd przemieszczających się z dużą prędkością wyrzuconych z Drogi Mlecznej. Zamiast tego naukowcy odkryli gwiazdy pędzące w drugą stronę - ku Drodze Mlecznej. Są to gwiazdy najprawdopodobniej pochodzące z innej galaktyki. W kwietniu br. naukowcy z misji Gaia opublikowali katalog zawierający ponad miliard gwiazd. Astronomowie z całego świata przez ostatnie kilka miesięcy bezustannie analizują ten wyjątkowy zbiór danych, badając właściwości i ruch gwiazd w naszej galaktyce jak i poza nią, zarejestrowane z niespotykaną dotąd precyzją. Droga Mleczna zawiera ponad sto miliardów gwiazd. Większość z nich znajduje się w dysku z gęstym zgrubieniem centralnym, w środku którego znajduje się supermasywna czarna dziura. Reszta gwiazd rozprzestrzeniona jest po dużo większym sferycznym halo. Gwiazdy krążą wokół Drogi Mlecznej z prędkościami rzędu setek kilometrów na sekundę, a z ich ruchu można wyczytać mnóstwo informacji o historii naszej galaktyki. Najszybszą klasę gwiazd w naszej galaktyce stanowią tak zwane gwiazdy hiperprędkościowe, które najprawdopodobniej zaczynają swoje życie w pobliżu centrum Galaktyki i z czasem wyrzucane są w kierunku krawędzi Drogi Mlecznej wskutek interakcji z centralną czarną dziurą. Jak dotąd odkryto tylko niewielką liczbę gwiazd hiperprędkościową, a ostatnio opublikowany drugi zestaw danych zebranych przez teleskop Gaia stanowi doskonałe miejsce do poszukiwania kolejnych. Kilka grup astronomów rzuciło się na nowy zestaw danych w poszukiwaniu gwiazd hiperprędkościowych. Wśród nich znalazło się także trzech naukowców z Uniwersytetu w Lejdzie, których czekało nie lada zaskoczenie. Dla ponad 1,3 miliarda gwiazd Gaia wykonała pomiary położenia, paralaks oraz dwuwymiarowego ruchu po płaszczyźnie nieba. Dla siedmiu milionów najjaśniejszych gwiazd, Gaia zmierzyła także prędkości radialne (w kierunku do/od Ziemi). "W siedmiu milionach gwiazd, dla których Gaia zmierzyła prędkość w 3D odkryliśmy dwadzieścia gwiazd poruszających się na tyle szybko, że z czasem opuszczą one Drogę Mleczną" mówi Elena Maria Rossi, współautorka opracowania. Elena wraz ze współpracownikami, z którymi już odkryła kilkanaście gwiazd hiperprędkościowych w pierwszym zestawie danych z obserwacji Gaia w ubiegłym roku, była pozytywnie zaskoczona, bowiem założeniem było znalezienie chociaż jednej gwiazdy wyrywającej się z Drogi Mlecznej wśród tych siedmiu milionów. Było też jednak coś więcej. "Zamiast uciekać z centrum Galaktyki, większość dostrzeżonych szybkich gwiazd kieruje się ku niemu" dodaje Tommaso Marchetti, współautor opracowania. "Mogą to być gwiazdy z innej galaktyki, jedynie przelatujące przez Drogę Mleczną". Możliwe, że te międzygalaktyczne podróżniczki pochodzą z Wielkiego Obłoku Magellana, stosunkowo małej galaktyki krążącej wokół Drogi Mlecznej. Jednocześnie gwiazdy mogą także pochodzić z jakiejś dalszej galaktyki. Jeżeli tak jest, powinny nieść w sobie zapis swojego miejsca pochodzenia, a dokładniejsze badanie ich z odległości znacznie mniejszej niż miejsce ich pochodzenia może dostarczyć nam niespotykanym informacji o naturze gwiazd w innych galaktykach - podobnie jak gdybyśmy badali skały marsjańskie dostarczone na Ziemię w meteorytach. "Gwiazdy mogą być przyspieszane do ogromnych prędkości oddziałując z supermasywną czarną dziurą" tłumaczy Elena. "Dlatego też obecność tych gwiazd może być oznaką istnienia takich czarnych dziur w pobliskich galaktykach. Niemniej jednak, obserwowane gwiazdy równie dobrze mogły być elementami układów podwójnych, wyrzuconymi w kierunku Drogi Mlecznej, gdy towarzyszące im gwiazdy eksplodowały jako supernowe. Tak czy inaczej, badanie ich może nam powiedzieć bardzo dużo o tego typu procesach w pobliskich galaktykach". Alternatywne wyjaśnienie mówi, że nowo zidentyfikowane sprinterki mogą pochodzić z halo naszej galaktyki i zostały przyspieszone do wnętrza Drogi Mlecznej wskutek interakcji z jedną z galaktyk karłowatych opadających w kierunku Drogi Mlecznej w trakcie jej formowania. Dodatkowe informacje o wieku i składzie chemicznym gwiazd mogą pomóc naukowcom oszacować prawdopodobieństwo tego, że tak faktycznie jest.  "Gwiazda z halo Drogi Mlecznej prawdopodobnie będzie dość stara i złożona w większości z wodoru, podczas gdy gwiazdy z innych galaktyk mogą zawierać więcej cięższych pierwiastków" mówi Tommaso. Nowe dane pozwolą określić naturę i pochodzenie tych gwiazd z większą pewnością, a zespół planuje wykorzystać teleskopy naziemne do dalszych badań tych obiektów. W międzyczasie Gaia kontynuuje wykonywanie pomiarów położenia i prędkości gwiazd w naszej galaktyce. W latach dwudziestych planowane jest jeszcze dwukrotna publikacja danych z Gaia. Dane te z pewnością dostarczą jeszcze bardziej precyzyjnych i nowych informacji o jeszcze większym zestawie gwiazd. "W ramach misji Gaia trójwymiarowe pomiary prędkości obejmą do 150 milionów gwiazd" tłumaczy Anthony Brown, współautor opracowania. "To da nam szanse na znalezienie setek, a nawet tysięcy gwiazd hiperprędkościowych, zbadanie ich pochodzenia oraz wykorzystanie ich do badania centrum Galaktyki jak i historii Drogi Mlecznej".  Źródło: Leiden Uni]]> 16906 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lądowanie! Na planetoidzie Ryugu wylądował kolejny robot]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/03/ladowanie-na-planetoidzie-ryugu-wyladowal-kolejny-robot/ Wed, 03 Oct 2018 07:52:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16909 Japońska sonda Hayabusa2 w dniu dzisiejszym z powodzeniem dostarczyła na powierzchnię planetoidy Ryugu kolejny lądownik. Francusko-niemiecki lądownik MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout) został zwolniony przez sondę Hayabusa 2, dotarł bezpiecznie na powierzchnię planetoidy Ryugu i skontaktował się z naukowcami na Ziemi. https://twitter.com/MASCOT2018/status/1047359089485996032 MASCOT będzie zbierał szeroką paletę danych na powierzchni planetoidy oddalonej aktualnie o jakieś 300 milionów kilometrów od Ziemi. "Zbieranie danych na powierzchni planetoidy jest niezwykle istotne. Mamy dużo oczekiwania co do zebranych danych naukowych" mówi Makoto Yoshikawa, menedżer misji Hayabusa2 z JAXA. 10-kilogramowy MASCOT jest wypełniony czujnikami. Może wykonywać zdjęcia w różnych zakresach promieniowania, badać minerały za pomocą mikroskopu, mierzyć temperaturę oraz pole magnetyczne na powierzchni. MASCOT wystartował z sondy Hayabusa2 10 dni po tym jak na powierzchni planetoidy wylądowała para mikrołazików MINERVA-II. Były to pierwsze ruchome urządzenia jakie wylądowały na powierzchni planetoidy. Źródło: JAXA/AFP Aktualizacja 11:01 Zdjęcie wykonane przez lądownik MASCOT podczas opadania na powierzchnię planetoidy. ]]> 16909 0 0 0

    And then I found myself in a place like no place on Earth. A land full of wonder, mystery and danger! I landed on asteroid Ryugu! #AsteroidLanding https://t.co/EDwh99aImv

    — MASCOT Lander (@MASCOT2018) October 3, 2018]]>

    And then I found myself in a place like no place on Earth. A land full of wonder, mystery and danger! I landed on asteroid Ryugu! #AsteroidLanding https://t.co/EDwh99aImv

    — MASCOT Lander (@MASCOT2018) October 3, 2018]]>

    And then I found myself in a place like no place on Earth. A land full of wonder, mystery and danger! I landed on asteroid Ryugu! #AsteroidLanding https://t.co/EDwh99aImv

    — MASCOT Lander (@MASCOT2018) October 3, 2018]]>

    And then I found myself in a place like no place on Earth. A land full of wonder, mystery and danger! I landed on asteroid Ryugu! #AsteroidLanding https://t.co/EDwh99aImv

    — MASCOT Lander (@MASCOT2018) October 3, 2018]]>
    ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    And then I found myself in a place like no place on Earth. A land full of wonder, mystery and danger! I landed on asteroid Ryugu! #AsteroidLanding https://t.co/EDwh99aImv

    — MASCOT Lander (@MASCOT2018) October 3, 2018]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    And then I found myself in a place like no place on Earth. A land full of wonder, mystery and danger! I landed on asteroid Ryugu! #AsteroidLanding https://t.co/EDwh99aImv

    — MASCOT Lander (@MASCOT2018) October 3, 2018]]>
    <![CDATA[Nowy, ekstremalnie odległy obiekt Układu Słonecznego!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/03/nowy-ekstremalnie-odlegly-obiekt-ukladu-slonecznego/ Wed, 03 Oct 2018 08:34:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16914 Scott Sheppard z Carnegie wraz ze współpracownikami Chadem Trujillo oraz Davidem Tholenem - po raz kolejny redefiniuje pojęcie krawędzi Układu Słonecznego. Badacze odkryli nowy, ekstremalnie odległy obiekt, daleko za Plutonem, którego orbita wspiera teorię mówiącą o obecności jeszcze bardziej odległej superziemi czy tzw. Planety X. Nowo odkryty obiekt - 2015 TG387 - został przedstawiony wczoraj przez Minor Planet Center. Artykuł naukowy zawierający szczegóły odkrycia został także zgłoszony do publikacji w periodyku Astronomical Journal. 2015 TG387 został odkryty 80 AU (jednostek astronomicznych) od Słońca, czyli w odległości 80 razy większej od średniej odległości Ziemi od Słońca (ok. 150 milionów kilometrów). Dla porównania, odległość Plutona od Słońca to około 34 AU, zatem 2015 TG387 znajduje się dwa i pół raza dalej od Słońca niż Pluton. Nowy obiekt porusza się po bardzo wydłużonej orbicie i nigdy nie zbliża się do Słońca bardziej niż na 65 AU (osiągane w peryhelium - najbliższym Słońcu punkcie orbity). Jedynie 2012 VP113 oraz Sedna mają bardziej odległe peryhelia (odpowiednio 80 i 76 AU). Choć pod względem peryhelium 2015 TG387 zajmuje trzecie miejsce, to żaden obecnie znany obiekt Układu Słonecznego nie dorównuje mu aphelium (najodleglejszym punktem orbity). W najodleglejszym punkcie swojej orbity, obiekt ten oddala się od Słońca na odległość około 2300 AU. 2015 TG387 jest jednym z niewielu znanych obiektów nigdy nie zbliżających się do gazowych olbrzymów na tyle, aby wejść z nimi w interakcje grawitacyjne. "Te tak zwane obiekty wewnętrznego Obłoku Oorta, takie jak 2015 TG387, 2012 VP113 czy Sedna są odizolowane od większości znanej masy Układu Słonecznego, przez co są niezwykle interesujące" tłumaczy Sheppard. "Można je wykorzystać jako próbki tego co się dzieje na zewnętrznej krawędzi Układu Słonecznego". Obiekt o najodleglejszym peryhelium - 2012 VP113 - także został odkryty przez Shepparda i Trujillo, którzy poinformowali o jego odkryciu w 2014 roku. Odkrycie 2012 VP113 pozwoliło badaczom na zauważenie podobieństw w orbitach kilku ekstremalnie odległych obiektów Układu Słonecznego i wysnucie teorii mówiącej o istnieniu nieznanej planety o masie równej kilku masom Ziemi - tak zwanej Planety X czy Planety 0 - krążącej wokół Słońca w odległości kilkuset jednostek astronomicznych. "Podejrzewamy, że mogą istnieć tysiące obiektów takich jak 2015 TG387 na obrzeżach Układu Słonecznego, ale ich odległości od Słońca sprawiają, że bardzo ciężko je znaleźć" mówi Tholen. "Obecnie możemy odkryć 2015 TG387 tylko gdy znajduje się stosunkowo blisko Słońca. Przez 99 procent jego 40000-letniej orbity, obiekt ten jest zbyt odległy i zbyt ciemny, abyśmy mogli go dostrzec". Obiekt został odkryty w trakcie poszukiwań nieznanych jeszcze planet karłowatych i Planety X. To największy i najgłębszy przegląd zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. [caption id="attachment_16917" align="aligncenter" width="800"] Wizja artystyczna przedstawiająca Planetę X, która może być odpowiedzialna za orbity mniejszych, ekstremalnie odległych obiektów Układu Słonecznego.[/caption] "Te odległe obiekty są niczym okruchy prowadzące nas do Planety X. Im więcej ich znajdziemy, tym lepiej zrozumiemy zewnętrzne rejony Układu Słonecznego oraz być może planetę, która może kształtować ich orbity - byłoby to odkrycie, które zredefiniowałoby naszą wiedzę o ewolucji Układu Słonecznego" dodaje Sheppard. Badacze potrzebowali kilku lat obserwacji, aby odtworzyć orbitę 2015 TG387, ponieważ obiekt ten porusza się stosunkowo powoli po swojej długiej, trwającej 40 000 lat orbicie. Po raz pierwszy obiekt zauważono w październiku 2015 roku za pomocą 8-metrowego teleskopu Subaru stojącego na szczycie Mauna Kea na Hawajach. Dalsze obserwacje prowadzono za pomocą teleskopu Magellana w Obserwatorium Las Campanas w Chile raz Teleskopu Discovery Channel w Arizonie w latach 2015, 2016, 2017 i 2018. 2015 TG387 jest raczej mniejszą planetą karłowatą - jej średnica to około 300 km. Miejsce na niebie, w którym 2015 TG387 posiada peryhelium swojej orbity jest bliskie miejsca w którym swoje peryhelia posiadają 2012 VP113, Sedna oraz większość innych znanych ekstremalnie odległych obiektów trans-neptunowych. Wskazuje to, że coś może wpychać je na podobne orbity. Źródło: Carnegie Institution for Science]]> 16914 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 986 https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/20/dziewiata-planeta-ukladu-slonecznego-mike-brown/ 0 0 <![CDATA[Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/03/hubble-odkrywa-dowody-na-ksiezyc-poza-ukladem-slonecznym/ Wed, 03 Oct 2018 19:50:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16923 Korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz starszych danych z Kosmicznego Teleskopu Kepler dwójka astronomów odkryła pierwsze przekonujące dowody na odkrycie księżyca poza Układem Słonecznym. Dane wskazują na obecność egzoksiężyca o rozmiarach Neptuna w układzie planetarnym oddalonym od nas o 8000 lat świetlnych. Nowe wyniki zostały opublikowane w periodyku Science Advances. Poszukiwanie egzoplanet - planet spoza naszego własnego Układu Słonecznego - zwieńczone zostało pierwszym odkryciem zaledwie 30 lat temu. Choć obecnie astronomowie odkrywają nowe planety niemal regularnie, poszukiwania księżyców krążących wokół tych egzoplanet do dzisiaj pozostawały bezskuteczne. W 2017 roku Kosmiczny Teleskop Kepler zarejestrował coś co mogłoby być księżycem krążącym wokół planety Kepler-1625b. Teraz, dwójka astronomów z Columbia University w Nowym Jorku wykorzystała niezrównane możliwości Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do zbadania gwiazdy Kepler-1625 znajdującej się 8000 lat świetlnych od Ziemi oraz jej planety. Nowe obserwacje wykonane za pomocą Hubble'a dostarczyły przekonujących dowodów na obecność dużego egzoksiężyca krążącego wokół jedynej znanej planety krążącej wokół Kepler-1625. Jeżeli odkrycie zostanie potwierdzone, będzie to pierwszy odkryty egzoksiężyc! Kandydat na księżyc, oznaczony Kepler-1625b-i jest nietypowym obiektem, z uwagi na swój rozmiar; średnicą zbliżony jest do Neptuna. Tak potężne księżyce nie występują w naszym Układzie Słonecznym. "To odkrycie może dostarczyć nam nowych informacji o rozwoju układów planetarnych oraz może zmusić astronomów do odświeżenia teorii opisujących powstawanie księżyców" mówi Alex Teachey, doktorant prowadzący badania. https://www.youtube.com/watch?time_continue=7&v=eGjgD27Dtpc Planeta macierzysta księżyca także nie należy do najmniejszych. Jest go gazowy olbrzym kilkukrotnie masywniejszy od Jowisza. Okrąża ona swoją gwiazdę w odległości zbliżonej do odległości Ziemi od Słońca, dzięki czemu znajduje się (wraz ze swoim księżycem) blisko wewnętrznej krawędzi ekosfery swojej gwiazdy. W celu odkrycia dowodów istnienia egzoksiężyca, badacze obserwowali planetę podczas tranzytu na tle tarczy jej gwiazdy macierzystej. "Dostrzegliśmy niewielkie odchylenia i wahania krzywej blasku, które przykuły naszą uwagę" mówi David Kipping, drugi autor opracowania. Obserwowaliśmy planetę za pomocą Hubble'a przed i w trakcie trwającego 19 godzin tranzytu. Po zakończeniu tranzytu, Hubble wykrył drugi i znacznie mniejszy spadek jasności gwiazdy jakieś 3.5 godziny później, zgadzający się z obecnością potencjalnego księżyca podążającego za planetą. "To był zdecydowanie moment szoku - mój puls przyspieszył i tylko wpatrywałem się w dane" przypomina sobie David Kipping. Niestety zaplanowane obserwacje za pomocą Hubble'a zakończyły się przed zakończeniem obserwacji pełnego tranzytu księżyca. https://www.youtube.com/watch?v=dduClMGMU-U Oprócz tego drugiego spadku jasności gwiazdy, Hubble dostarczył dodatkowego dowodu na korzyść hipotezy księżyca rejestrując tranzyt planety ponad godzinę wcześniej niż przewidywano. To sytuacja zgodna z modelem układu, w którym planeta i jej księżyc krążą wokół wspólnego środka masy, przez co planeta nieznacznie i okresowo zmienia swoje położenie względem tego, w którym byłaby gdyby była obiektem pojedynczym. Co do zasady, owa anomalia może być także spowodowana grawitacyjnym przyciąganiem ze strony hipotetycznej drugiej planety w układzie, ale Kosmiczny Teleskop Kepler nie odkrył żadnych dowodów na obecność dodatkowych planet krążących wokół tej gwiazdy w trakcie swojej czteroletniej misji. Niemniej jednak do potwierdzenia istnienia Kepler-1625b-i potrzeba dodatkowych obserwacji. "Jeżeli odkrycie się potwierdzi, Kepler-1625b-i będzie z pewnością stanowił interesującą zagadkę dla teoretyków" mówi Kippling.  Teachey dodaje: "To doskonale nam uświadamia jak mało wiemy o odległych układach planetarnych". Źródło: STScI https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=vlcc2MdYaik]]> 16923 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 754 https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/06/czy-wokol-kepler-1625b-jednak-nie-krazy-egzoksiezyc/ 0 0 <![CDATA[Sonda New Horizons przygotowuje się do noworocznego przelotu w pobliżu Ultima Thule]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/06/sonda-new-horizons-przygotowuje-sie-do-noworocznego-przelotu-w-poblizu-ultima-thule/ Sat, 06 Oct 2018 10:03:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16929 3 października br. sonda New Horizons uruchomiła swoje silniki, aby skierować się w stronę Ultima Thule, obiektu, w pobliżu którego przeleci dokładnie w Nowy Rok. Sygnał potwierdzający, że sonda wykonała 3,5-minutowy manewr dotarł do zespołu kierującego misją w dniu wczorajszym. Dzięki tej operacji sonda zmieniła prędkość o niecałe 7 km/h, dzięki czemu przeleci w pobliżu Ultimy (noszącej oficjalną nazwę 2014 MU69) 1 stycznia 2019 roku o 6:33 naszego czasu. "Dzięki temu manewrowi ustawiliśmy się dokładnie na środku planowanej ścieżki, przygotowując się tym samym do najodleglejszego w historii spotkania z obiektem Układu Słonecznego - w odległości ponad 1,5 miliarda kilometrów za Plutonem" powiedział Alan Stern, główny badacz misji  z Southwest Research Institute (SwRI). Znajdująca się w odległości 6,6 miliarda kilometrów od Ziemi, Ultima Thule będzie najodleglejszym obiektem zbadanym z bliska przez jakąkolwiek sondę. New Horizons znajdowała się w środę, w momencie wykonywania manewru, w odległości 6,35 miliarda kilometrów od Ziemi. Był to najdalej wykonany manewr korekty trajektorii sondy w historii. Był to pierwszy manewr korekty lotu do Ultima bazujący na zdjęciach wykonanych przez sondę New Horizons w celu ustalenia położenia sondy względem tego obiektu Pasa Kuipera. Zdjęcia wykonano za pomocą kamery Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) zainstalowanej na pokładzie sondy. W momencie maksymalnego zbliżenia sonda znajdzie się w odległości 3500 kilometrów od Ultima Thule. "ostatnie zdjęcia nawigacyjne pomogły nam potwierdzić, że Ultima znajduje się nie więcej niż 500 kilometrów od oczekiwanego położenia, co jest doskonałym wynikiem" mówi Fred Pelletier, kierownik zespołu nawigacyjnego misji New Horizons z firmy KinetX Aerospace Inc. Potwierdzenie, że Ultima znajduje się tam gdzie tego oczekiwaliśmy jest ważnym i unikalnym aspektem przelotu. "Z uwagi na fakt, że sonda leci bardzo szybko i bardzo blisko powierzchni Ultima Thule, jakieś cztery razy bliżej niż podczas przelotu w pobliżu Plutona w lipcu 2015 roku, musimy bardzo precyzyjnie znać moment przelotu" mówi Derek Nelson, kierownik zespołu nawigacji optycznej New Horizons. Aktualnie sonda znajduje się 112 milionów kilometrów od Ultimy i zbliża się do niej z prędkością 51 911 kilometrów na godzinę. Pelletier dodaje, że jego zespół będzie musiał poprowadzić sondę przez punkt o wymiarach 120 x 320 kilometrów i ustalić moment przelotu z dokładnością do 140 sekund. Źródło: NASA]]> 16929 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Voyager 2 zbliża się do przestrzeni międzygwiezdnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/06/sonda-voyager-2-zbliza-sie-do-przestrzeni-miedzygwiezdnej/ Sat, 06 Oct 2018 10:38:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16932 Sonda Voyager 2 kierująca się w stronę przestrzeni międzygwiezdnej zarejestrowała wzrost liczby promieni kosmicznych pochodzących spoza Układu Słonecznego. Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 1977 roku sonda znajduje się niecałe 17,7 miliarda kilometrów od Ziemi czyli w odległości 118 razy większej od odległości Słońce-Ziemia. Od 2007 roku sonda podróżuje przez najbardziej zewnętrzną warstwę heliosfery, rozległego bąbla wokół Słońca i jego planet, zdominowanego przez promieniowanie oraz pole magnetyczne Słońca. Naukowcy z misji Voyager oczekują przekroczenia przez sondę zewnętrznej granicy heliosfery, tak zwanej heliopauzy. Gdy Voyager 2 wyleci z heliosfery, stanie się drugim (po sondzie Voyager 1) stworzonym przez człowieka obiektem w przestrzeni międzygwiezdnej. Od końca sierpnia instrument Cosmic Ray Subsystem zainstalowany na pokładzie Voyagera 2 zarejestrował 5-procentowy wzrost częstotliwości uderzeń promieni kosmicznych w porównaniu z początkiem sierpnia. Instrument Low-Energy Charged Particle zarejestrował podobny wzrost promieniowania. Promienie kosmiczne to szybko poruszające się cząstki pochodzące spoza Układu Słonecznego. Niektóre z nich blokowane są przez heliosferę, dlatego też badacze odpowiedzialni za sondę oczekują wzrostu ilości uderzeń promieni kosmicznych gdy sonda przekroczy granicę heliosfery. W maju 2012 roku sonda Voyager 1 doświadczyła wzrostu liczby promieni kosmicznych takiego samego jakiego teraz doświadcza Voyager 2. Wzrost ten został zarejestrowany na jakieś 3 miesiące przed przekroczeniem przez sondę heliopauzy. Niemniej jednak, członkowie zespołu Voyager zauważają, że wzrost liczby promieni kosmicznych nie jest jednoznaczną oznaką tego, że sonda zbliża się do przekroczenia heliopauzy. Voyager 2 znajduje się w zupełnie innym miejscu helioosłony - zewnętrznego rejonu heliosfery - niż Voyager 1, i między tymi miejscami mogą występować istotne różnice. Fakt, że Voyager 2 może osiągać heliopauzę sześć lat po Voyagerze 1 jest równie istotny, ponieważ heliopauza kurczy się i rozszerza wraz z trwającym 11 lat cyklem aktywności słonecznej. Źródło: JPL]]> 16932 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Niesamowite rozbłyski w centrum Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/09/niesamowite-rozblyski-w-centrum-galaktyki/ Tue, 09 Oct 2018 06:12:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16936 Zdjęcie pola wokół centrum Drogi Mlecznych w zakresie promieniowania od promieni X (niebieski) do podczerwieni (czerwony). Credit: NASA/CXC/UMass/D.Wang et al/NASA/ESA/STScI/JPL-Caltech/SSC/S. Stolovy[/caption] Sagittarius A* (Sgr A*), supermasywna czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej znajduje się 100 razy bliżej nas niż jakakolwiek inna SMBH, a tym samym jest najlepszą kandydatką d badania jak materia promieniuje podczas akrecji na czarną dziurę. SgrA* obserwowana jest od dziesięcioleci, tak sam jako gwałtowne fluktuacje widziane w zakresie od promieniowania rentgenowskiego do bliskiej podczerwieni (znajdujący się po drodze pył redukuje promieniowanie optyczne o czynnik biliona) raz w zakresie submilimetrowym i radiowym. Modelowanie mechanizmów zmienności promieniowania jest największym wyzwaniem na drodze do zrozumienia akrecji materii na SMBH. Jednocześnie uważa się, że korelacje między rozbłyskami w różnych zakresach promieniowania mogą dostarczyć nam informacji o strukturze przestrzennej, np. o tym czy gorętsza materia zlokalizowana jest na mniejszym obszarze w bezpośrednim pobliżu czarnej dziury. Jedną z największych przeszkód jest brak danych obserwacyjnych zbieranych w wielu zakresach promieniowania w tym samym czasie. Astronomowie z Harvardu (CfA) wraz ze współpracownikami przeprowadzili serię kampanii obserwacyjnych w szerokim zakresie promieniowania za pomocą kamery IRAC na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Spitzer, Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra jak i naziemnym teleskopie Keck oraz Submilimeter Array. Spitzer monitorował fluktuacje czarnej dziury bezustannie przez 23,4 godziny podczas każdej sesji, czego nie może zrobić żadne obserwatorium naziemne, co pozwoliło naukowcom zauważyć wolne trendy. Obliczeniowe modelowanie emisji z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury jest zadaniem złożonym, które oprócz wielu innych wymaga symulowania akrecji materii, jej ogrzewania i promieniowania, oraz (ponieważ wszystko to ma miejsce w pobliżu prawdopodobnie rotującej czarnej dziury) tego jak ogólna teoria względności  twierdzi, że promieniowanie będzie wyglądało dla odległych obserwatorów. Teoretycy podejrzewają że emisja na krótszych falach pochodzi z pobliża czarnej dziury, a chłodniejsza z odleglejszych rejonów, przy czym najpierw emitowana jest ta pierwsza, a potem ta druga. Opóźnienie między nimi może zatem odzwierciedlać odległość między tymi strefami i faktycznie poprzednie  zestawy obserwacji, których część przeprowadzili ci sami naukowcy, odkryły dowody na to, że gorące rozbłyski w podczerwieni poprzedzały rozbłyski submilimetrowe obserwowane za pomocą SMA. W swoim nowym artykule badacze opisują dwa rozbłyski, które przeczą tym i innym poprzednim obserwacjom: pierwszy rozbłysk miał miejsce jednocześnie we wszystkich zakresach promieniowania; w drugim rozbłyski: rentgenowski, w bliskiej podczerwieni i submilimetrowy zarejesrowane zostały w odstępach godzinnych o siebie czyli nie jednocześnie, ale wciąż nieoczekiwanie blisko siebie. Nowe obserwacje będą kontynuowane w trakcie przyszłych jednoczesnych kampanii obserwacyjnych i zapewne pomogą teoretykom zawęzić wciąż bardzo spekulacyjny zestaw możliwości. Źródło: CfA]]> 16936 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Hubble doświadcza poważnej usterki żyroskopu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/09/hubble-doswiadcza-powaznej-usterki-zyroskopu/ Tue, 09 Oct 2018 06:45:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16941 Kosmiczny Teleskop Hubble'a chwilowo nie pracuje z uwagi na poważny problem z systemem stabilizowania orientacji.  W poniedziałek NASA poinformowała, że w ubiegły piątek jeden z żyroskopów Hubble'a odmówił posłuszeństwa. Choć spodziewano się tego - oczekiwano, że ten konkretny żyroskop przestanie pracować w tym roku - zaskoczeniem był fakt, że zaplanowane rozwiązanie alternatywne nie zadziałało w sposób prawidłowy w sobotę. 28-letni teleskop już wcześniej miał problemy ze swoimi żyroskopami. Astronauci z misji wahadłowców wymienili wszystkie sześć żyroskopów w 2009 roku w ramach ostatniej misji serwisowej. Aktualnie trzy z tych sześciu żyroskopów nie nadaje się do użycia. "Uważam, że teleskop jest teraz w dobrych rękach" mówi Kenneth Sembach, dyrektor Space Telescope Science Institute, który zarządza Hubblem. "Fakt problemów z żyroskopami jest swego rodzaju tradycją w przypadku tego obserwatorium". Żyroskopy potrzebne są do utrzymywania orientacji Hubble'a znajdującego się w odległości 540 kilometrów od powierzchni Ziemi podczas obserwacji. Precyzyjne ustawianie teleskopu jest niezwykle istotne: astronomowie wykorzystują teleskop do zaglądania w odległe rejony wszechświata, odsłaniając przed nami odległe układy planetarne, czarne dziury i galaktyki. Zaledwie w ubiegłym tygodniu astronomowie poinformowali, że być może udało im się dostrzec pierwszy księżyc poza Układem Słonecznym, także za pomocą Hubble'a. Od momentu startu w 1990 roku Hubble przeprowadził ponad 1,3 miliona obserwacji. Dwa żyroskopy Hubble'a pracują prawidłowo. Ostatni stanowił rezerwę po tym jak został wyłączony lata temu z uwagi na pewne "nietypowe zachowanie". W sobotę kontrolerzy misji włączyli go z powrotem w celu wspomożenia teleskopu. Mimo to, w poniedziałek żyroskop wciąż nie działał prawidłowo. Sembach dodaje, że cały zespół ostrożnie planuję naprawę żyroskopu. "Przede wszystkim nie chcemy pogorszyć sytuacji" dodaje. Hubble zazwyczaj wykorzystuje trzy żyroskopy do pracy, ale może radzić sobie za pomocą jednego albo dwóch, co już wcześniej się zdarzało. Niemniej jednak to pozostawia coraz mniej miejsca na dodatkowe awarie. Poza tym trzy funkcjonujące żyroskopy gwarantują większą elastyczność podczas orientowania teleskopu na cel. "Będzie dobrze" powiedział. "Jestem pewien, że Hubble wciąż ma wiele lat pracy przed sobą". Źródło: AP]]> 16941 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowatorska technika pozwala szybko tworzyć mapy młodych depozytów lodu na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/09/nowatorska-technika-pozwala-szybko-tworzyc-mapy-mlodych-depozytow-lodu-na-marsie/ Tue, 09 Oct 2018 07:14:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16944 Lokalizacja badanych regionów na północnych równinach Marsa. Credit: Planetary Science Institute[/caption] Nowatorska technika badań pozwoliła na stworzenie mapy rozkładu bogatych w lód form na Marsie. To wielkoskalowe badania umożliwiają przyszłe, bardziej szczegółowe badania kilku młodych depozytów lodu i osadów w północnym basenie biegunowym. "Młode depozyty lodu są niezwykle istotne z kilku powodów. Po pierwsze, reprezentują one inną epokę w historii klimatu Marsa, w której lód był stabilny na średnich szerokościach. Możemy się z nich sporo dowiedzieć o ówczesnym i obecnym klimacie planety" mówi Isaac B. Smith, naukowiec z Planetary Science Institute oraz współautor trzech nowych artykułów na ten temat. "Po drugie, jeżeli ludzie zdecydują się badać Marsa załogowo, będą chcieli znaleźć się na średnich szerokościach, gdzie Słońce widoczne jest przez cały rok. Identyfikacja miejsc bogatych w lód jest tutaj kluczowa.  W końcu astrobiologowie są bardzo zainteresowani miejscami, w których lód oddziałuje ze skałami, ponieważ może im to pomóc w poszukiwaniu informacji o tym czy Mars sprzyja istnieniu życia".  Północne równiny Marsa składają się z kilku basenów wypełnionych osadami. Uważa się, że w tym rejonie w zamierzchłej przeszłości istniał ocean i obecnie zawiera on dużo lodu w gruncie, nawet na szerokościach, na których lód nie jest stabilny. Nie wiadomo jednak jakie jest pochodzenie tego lodu, czy jest on związany z dawnym oceanem czy z ostatnimi zlodowaceniami. Wiek powierzchni i struktur lądowych także nie jest dobrze znany. Uściślenie kontekstu geologicznego północnych równin Marsa pomoże nam zawęzić odpowiedzi na niezwykle istotne pytania o ewolucję klimatu i geologii na Marsie. "Wykorzystaliśmy ten typ badań do przyspieszenia procesu poszukiwania lodu w gruncie. Zespół badaczy podzielił bardzo długie sektory na kwadraty o wymiarach 20 na 20 kilometrów. W trakcie mapowania, jeżeli członkowie zespołu identyfikowali określony typ struktur, to dana komórka była sprawdzana dokładniej. Takie podejście ogromnie przyspieszyło proces analizy olbrzymich połaci powierzchni Marsa. Dzięki temu teraz możemy prześledzić umiejscowienie różnych struktur w kontekście przestrzennym, co będzie można wykorzystać do wnioskowania o obecności lodu podpowierzchniowego na Marsie. Otrzymaliśmy także świetną mapę do dalszych, bardziej szczegółowych badań". Smith wspierał badania dostarczając informacje o tym co znajduje się pod powierzchnią Czerwonej Planety zebrane za pomocą instrumentu SHARAD zainstalowanego na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO). "Badacze tworzyli mapę morfologii powierzchni, ale zanim dołączyłem do zespołu nie mieli informacji o tym co znajduje się pod powierzchnią. Dlatego też dla każdego projektu przeanalizowałem setki obserwacji SHARAD poszukując podpowierzchniowych luster, które przestrzennie skorelowane były z morfologią powierzchni" mówi Smith. "Dzięki temu zwiększyliśmy pewność ich wniosków i dodaliśmy pomiary grubości odkrytego przez nich lodu". Źródło: PSI]]> 16944 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Gigantyczne lodowe szpile pokrywają Europę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/09/gigantyczne-lodowe-szpile-pokrywaja-europe/ Tue, 09 Oct 2018 14:54:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16947 Credit: NASA/JPL-Caltech/DLR[/caption] Jeżeli szykujecie podróż na Europę, jeden z księżyców Jowisza, przygotujcie się na ostre lądowanie. W artykule naukowym opublikowanym w dniu wczorajszym naukowcy poinformowali, że znaleźli dowody na to, że powierzchnię księżyca pokrywają potężne, postrzępione lodowe szpile o wysokości nawet 15 metrów. Mogą one stanowić poważne zagrożenie dla wszystkich przyszłych misji, których celem będzie lądowanie na tym księżycu. Owe igły mogą przypominać penitenty, które na Ziemi można znaleźć na wyżynach Ameryki Południowej. "W ekstremalnie zimnych i suchych warunkach panujących na Ziemi, na przykład w Andach, promienie słoneczne mogą sprawiać, że część lodu i śniegu doświadcza sublimacji - przechodzi ze stanu stałego bezpośrednio w gazowy" napisano w artykule. Proces ten pozostawia po sobie charakterystyczne, ostre formacje zwane penitentami. Choć naukowcy nie dostrzegli tam takich ostrzy, podobny proces prawdopodobnie zachodzi także na powierzchni Europy. Dowody na występowanie penitentów widzieliśmy na Plutonie, co wskazuje na to, że taka poszarpana ostra powierzchnia może być powszechna dla lodowych globów, włącznie z Europą. Na Europie ostrza penitentów mogą znajdować się nawet zaledwie co 5 metrów od siebie, tworząc niedostępny teren dla wszystkich misji, które mogłyby chcieć tam lądować. Z uwagi - po części - na słony ocean podpowierzchniowy, Europa jest jednym z najbardziej obiecujących miejsc dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego w naszym układzie planetarnym, dlatego też obecnie planowane są misje, które będą miały za zadanie zbadać ten księżyc. Źródło: USA Today]]> 16947 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Japonia opóźnia lądowanie sondy Hayabusa2 na powierzchni planetoidy Ryugu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/11/japonia-opoznia-ladowanie-sondy-hayabusa2-na-powierzchni-planetoidy-ryugu/ Thu, 11 Oct 2018 10:11:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16950 Japońska sonda wysłana do zbadania planetoidy Ryugu i rzucenia nowego światła na początki Układu Słonecznego wyląduje na jej powierzchni kilka miesięcy później niż dotychczas planowano - poinformowali dzisiaj przedstawiciele japońskiej agencji kosmicznej JAXA. Przedstawiciele JAXA przekazali reporterom informację, że sonda Hayabusa2 dotknie powierzchni planetoidy Ryugu najwcześniej pod koniec stycznia, a nie pod koniec bieżącego miesiąca jak wcześniej oczekiwano. Yuichi Tsuda, menedżer projektu Hayabusa2 w JAXA powiedział, że badacze potrzebują więcej czasu na przygotowanie się do lądowania z uwagi na najnowsze dane, które wskazują, że powierzchnia planetoidy jest bardziej  nierówna niż wcześniej przypuszczano. "Celem misji... jest wylądowanie bez uderzenia w żadne skały po drodze" powiedział Tsuda, dodając, że jest to "najtrudniejszy" element całej misji. "Zakładaliśmy, że powierzchnia planetoidy będzie gładka... ale okazuje się, że nie ma na niej płaskich, równych powierzchni". Naukowcy otrzymują już dane od innych urządzeń, które dotarły już na powierzchnię planetoidy. W ubiegłym tygodniu JAXA z powodzeniem umieściła na powierzchni nowy 10-kilogramowy robot obserwacyjny MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout). Wyładowany czujnikami robot może wykonywać zdjęcia w różnych zakresach promieniowania, badać minerały za pomocą mikroskopu, mierzyć temperaturę panującą na powierzchni oraz natężenie pól magnetycznych. Dziesięć dni wcześniej na powierzchnię Ryugu dotarła także para mikro-łazików MINERVA-II - co stanowiło pierwszy przypadek mobilnego urządzenia obserwacyjnego dostarczonego na powierzchnię planetoidy. Owe łaziki korzystają z niskiej grawitacji Ryugu skacząc po powierzchni, wzbijając się nawet na 15 metrów i opadając nawet 15 minut później - badając w tym czasie struktury powierzchniowe planetoidy za pomocą kamer i czujników. Hayabusa2, sonda o rozmiarach dużej lodówki, wyposażona w panele słoneczne, jest następcą pierwszej japońskiej sondy o tej samej nazwie badającej planetoidy. Koszt misji Hayabusa2, która wystartowała z Ziemi w grudniu 2014 roku i powróci na Ziemię z próbkami w 2020 roku, szacowany jest na 260 milionów dolarów. Źródło: AFP]]> 16950 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kolejny teleskop kosmiczny w trybie awaryjnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/13/kolejny-teleskop-kosmiczny-w-trybie-awaryjnym/ Sat, 13 Oct 2018 09:17:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16955 Kolejny teleskop kosmiczny wstrzymał obserwacje naukowe i przeszedł w tryb awaryjny. Niecały tydzień po tym jak wskutek usterki jednego z kół zamachowych w tryb awaryjny przeszedł Kosmiczny Teleskop Hubble'a, NASA poinformowała, że podobny los podzieliło Kosmiczne Obserwatorium Rentgenowskie Chandra. Prawdopodobnie jest to wynik problemu z żyroskopem. Hubble wszedł w stan uśpienia w ubiegły piątek. Oba obserwatoria znajdujące się na orbicie dawno już przekroczyły swój pierwotnie planowany czas misji: Hubble znajduje się na orbicie od 28 lat, a Chandra od 19. Kontrolerzy misji pracują obecnie nad przywróceniem obu teleskopów do pracy. NASA zaznacza, że fakt, iż oba obserwatoria uległy usterce w przeciągu tygodnia, jest czystym zbiegiem okoliczności. Credit: AP]]> 16955 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Olbrzymie planety krążące wokół młodych gwiazd a procesy formowania planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/15/olbrzymie-planety-krazace-wokol-mlodych-gwiazd-a-procesy-formowania-planet/ Mon, 15 Oct 2018 16:47:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16963 Credit: University of Cambridge[/caption] Badacze odkryli młodą gwiazdę z czterema planetami rozmiarów Jowisza i Saturna krążącymi wokół niej - to pierwszy przypadek odkrycia tak wielu masywnych planet w pobliżu tak młodej gwiazdy.  Ten konkretny układ planetarny bije także inny rekord - najbardziej ekstremalnego zestawu orbit dotąd obserwowanych: zewnętrzna planeta znajduje się ponad tysiąc razy dalej od swojej gwiazdy niż najbardziej wewnętrzna, co każe naukowcom zadać sobie pytania o to jak taki układ mógł w ogóle powstać. Gwiazda ma zaledwie dwa miliony lat - w skali astronomicznej to istny noworodek - i jest otoczona przez rozległy dysk pyłu i lodu. Ów dysk, tak zwany dysk protoplanetarny, jest miejsce powstawania planet, księżyców, planetoid i innych ciał niebieskich. Badana gwiazda już wcześniej była niesamowita - to pierwsza tak młoda gwiazda w pobliżu której znaleziono gorącego Jowisza - masywną planetę krążącą bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej. Choć gorącymi jowiszami były pierwsze odkryte planety pozasłoneczne, ich istnienie jest niesamowicie zagadkowe dla astronomów - wydawać by się mogło, że znajdują się one zbyt blisko swoich gwiazd macierzystych, aby mogły tamże powstać. Teraz zespół badaczy z University of Cambridge wykorzystała obserwatorium ALMA do poszukiwania planetarnych bliźniaczek tego młodego gorącego jowisza. Wykonane przez nich zdjęcie przedstawia trzy wyraźne przerwy w dysku, które według modeli teoretycznych, najprawdopodobniej zostały wycięte przez trzy dodatkowe gazowe olbrzymy także krążące wokół gwiazdy. Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku Astrophysical Journal Letters. Badana gwiazda, CI Tau znajduje się 500 lat świetlnych od nas w bardzo wydajnym żłobku galaktyki. Jej cztery planety znacząco różnią się od siebie orbitami: najbliższa - gorący jowisz - znajduje się w odległości zbliżonej do orbity Merkurego, podczas gdy najdalsza znajduje się trzy razy dalej niż orbita Neptuna. Dwie zewnętrzne planety charakteryzują się masą podobną do masy Saturna, podczas gdy dwie wewnętrzne są odpowiednio 1 i 10 razy masywniejsze od Jowisza. Odkrycie to stawia przed astronomami wiele pytań. Około 1% wszystkich gwiazd posiada gorące jowisze, ale większość znanych gorących jowiszów jest setki razy starsza od CI Tau. "Aktualnie nie możemy powiedzieć czy ekstremalna architektura planetarna obserwowana w CI Tau jest powszechna w układach z gorącymi jowiszami, z uwagi na sposób w jaki te planety zostały odkryte - poprzez ich wpływ na dysk prtoplanetarny - który nie zadziała w przypadku starszych układów nie posiadających już dysków protoplanetarnych" mówi prof. Cathie Clarke z Cambridge, pierwsza autorka opracowania. Według badaczy nie wiadomo także czy towarzyszące jej planety odegrały rolę w doprowadzeniu najbardziej wewnętrznej planety na jej ultra-bliską orbitę, oraz czy jest to mechanizm, który zazwyczaj prowadzi do powstania gorących jowiszów. Inną kwestią pozostaje tajemnica tego jak powstały obie zewnętrzne planety. "Modele formowania planet skupiają się na próbach odtwarzania typów planet już zaobserwowanych, tak więc nowo odkryte planety niekoniecznie będą pasowały do modeli" mówi Clarke. "Planety o masie Saturna powinny powstawać najpierw akumulując skaliste jądro, a następnie otaczając je warstwą gazu, ale procesy te uważa się za bardzo powolne w dużych odległościach od gwiazdy. Większość modeli ma problemy z wytworzeniem planet o tej masie w takiej odległości". Kolejnym zadaniem będzie zbadanie tego zagadkowego układu w różnych pasmach promieniowania w celu wyciągnięcia większej ilości wskazówek o właściwościach tego dysku i jego planet. Źródło: University of Cambridge]]> 16963 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[BepiColombo: testowe zdjęcie z kamery monitorującej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/bepicolombo-testowe-zdjecie-z-kamery-monitorujacej/ Wed, 17 Oct 2018 08:51:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16966 Nietypowe zdjęcie fragmentu sondy BepiColombo wykonane za pomocą jednej z kamer monitorujących przymocowanych do modułu Mercury Transfer Module (MTM). Na zdjęciu widzimy  napęd paneli słonecznych (u góry po lewej) oraz tylną stronę panelu słonecznego znajdującego się najbliżej korpusu modułu. Zdjęcie wykonano pod koniec września w ramach przygotowań do startu w porcie kosmicznym w Kourou, w Gujanie Francuskiej. MTM wyposażono w trzy kamery monitorujące dostarczające czarno-białe zdjęcia o rozdzielczości 1024 x 1024 pikseli. Jedna z kamer monitorujących jest umieszczona na MTM w taki sposób, że widzi to co widzimy na zdjęciu powyżej - spogląda w kierunku Mercury Planetary Orbiter (MPO), który znajduje się powyżej. Panele słoneczne MTM aktualnie są złożone do startu, przez co widzimy to co widzimy, ale po ich rozłożeniu po starcie kamera będzie miała dobry widok na MPO. Pozostałe dwie kamery umieszczono z drugiej strony modułu: jeden będzie spoglądał wzdłuż rozłożonych paneli słonecznych MTM, drugi w stronę MPO rejestrując widok rozłożonej anteny średniego zysku, a później także wysięgnika magnetometru. Faktyczne rozłożenie paneli słonecznych i anteny zostanie potwierdzone przez sondę w danych telemetrycznych przesłanych na Ziemię po starcie. Później kamery monitorujące zostaną włączone. Pierwsze serie zdjęć zostaną wykonane około 12 godzin i 1,5 dnia po starcie, a następnie przesłane na Ziemię. Kamery monitorujące będą wykorzystywane ad hoc w fazie lotu, szczególnie w momentach przelotu w pobliżu Ziemi, Wenus i Merkurego. Choć MPO wyposażono w wysokiej rozdzielczości kamerę do obserwacji naukowych, będzie można z niej skorzystać po oddzieleniu się sądy od MTM po dotarciu do Merkurego pod koniec 2025 roku ponieważ, podobnie do kilku innych z 11 instrumentów, znajduje się ona na tej stronie sondy, która przymocowana jest do MTM podczas fazy lotu. Niemniej jednak możliwe będzie wykorzystanie lub częściowe korzystanie nawet z 8 z 11 instrumentów MPO w trakcie przelotów w pobliżu planet. To samo tyczy się trzech z pięciu instrumentów zainstalowanych na Mercury Magnetospheric Orbiter (MMO). Dzięki temu, będziemy mieli możliwość zebrania unikalnych danych na przykład w trakcie przelotu w pobliżu Wenus. BepiColombo jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz japońskiej agencji JAXA. To pierwsza europejska misja do Merkurego, najmniejszej i najsłabiej zbadanej planety wewnętrznej części Układu Słonecznego. To także pierwsza misja, w ramach której polecą dwie sondy, które będą jednocześnie wykonywały uzupełniające się pomiary dynamicznego otoczenia planety. Źródło: ESA]]> 16966 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Mars 2020: Naukowcy będą zastanawiać się nad miejscem lądowania kolejnego łazika marsjańskiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/mars-2020-naukowcy-beda-zastanawiac-sie-nad-miejscem-ladowania-kolejnego-lazika-marsjanskiego/ Wed, 17 Oct 2018 10:11:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16969 Setki naukowców i entuzjastów badania Marsa będzie pod koniec tygodnia w jednym z hoteli na północ od Los Angeles prezentować, dyskutować i określać przyszłe miejsce lądowania kolejnego łazika marsjańskiego NASA - Mars 2020. Zaplanowane na trzy dni warsztaty będą czwartymi i ostatnimi w serii, której celem było zapewnienie NASA możliwie największej ilości danych oraz opinii społeczności naukowej jeszcze przed podjęciem decyzji o miejscu lądowania nowego łazika. Celem misji Mars 2020 jest nie tylko poszukiwanie oznak warunków sprzyjających życiu na Marsie w zamierzchłej przeszłości, ale także poszukiwanie śladów przeszłego życia mikrobowego. Społeczność planetologów jest bardzo zainteresowana miejscem lądowania łazika Mars 2020, ponieważ oprócz szerokiej palety instrumentów naukowych do badania Marsa na miejscu, łazik wyposażony zostanie w system pobierania próbek gleby i zbierania skał, które odłoży w "torbie" na powierzchni Marsa. Przyszła, kolejna misja miałaby potencjalnie odebrać i przesłać te próbki z powrotem na Ziemię. Następną misją marsjańską - po Mars 2020 - może być właśnie wysłanie pojazdu, który zbierze z powierzchni próbki zebrane przez Mars 2020. "Miejsce lądowania Mars 2020 może stać się miejscem badania Marsa przez kolejną dekadę" mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych w NASA. "Nie mogę się doczekać debat i kluczowych informacji ze strony społeczności naukowej. Niezależnie od tego, które miejsce ostatecznie zostanie wybrane, będzie to miejsce, z którego być może będzie pochodziła pierwsza próbka marsjańskiego gruntu jaka dotrze na Ziemię. "Organizujemy te warsztaty dotyczące miejsca lądowania 2020 od 2014 roku" mówi Matt Golombek z JPL. "Pierwsze warsztaty zaczynaliśmy od 30 potencjalnych miejsc lądowania. Po dodatkowych obserwacjach z orbity i drugich warsztatach rekomendowaliśmy do dalszych prac osiem z tych trzydziestu miejsc. Były to rewelacyjne naukowo miejsca i proces selekcji stał się bardzo trudno. Tym razem, kiedy mamy już cztery miejsca w finale, wybór może się okazać jeszcze trudniejszy. Każde z tych miejsc oferuje unikalne możliwości badań". https://www.youtube.com/watch?v=BsB1Ecczghc Mars w minutę: Jak wybiera się miejsce lądowania? - YouTube Adwokaci każdego z czterech potencjalnych miejsc lądowania będą kolejno zabierali miejsce na scenie, aby zaprezentować i bronić swojej działki na Czerwonej planecie. Warto zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z jednym więcej miejscem niż oczekiwano po trzecich warsztatach (2017), gdzie do rozważenia zaproponowano trzy lokalizacje - Columbia Hills, Krater Jezero oraz północno-wschodnie Syrtis. "Po zakończeniu warsztatów w lutym 2017 roku mieliśmy tylko trzy potencjalne miejsca lądowania dla łazika Mars 2020" mówi Ken Farley, naukowiec projektu Mars 2020 z JPL. "Jednak w kolejnych miesiącach pojawiła się propozycja miejsca zlokalizowanego między kraterem Jezero a północno-wschodnim Syrtis. Naszym celem jest dotarcie do miejsca, które  oferuje najwięcej możliwości naukowych dla łazika mars 2020, a to nowe miejsce - nazwane Midway - uznane zostało za warte włączenia w program warsztatów". Ostatniego dnia, po zakończeniu wszystkich prezentacji, uczestnicy warsztatów zważą plusy i minusy każdego miejsca. Wyniki tych rozważań zostaną przedstawione zespołowi projektu Mars 2020, który dołączy je do rekomendacji przesłanych do siedziby głównej NASA w Waszyngtonie, gdzie zostanie podjęta ostateczna decyzja. Ogłoszenie miejsca lądowania łazika Mars 2020 planowane jest jeszcze przed końcem roku. Łazik Mars 2020 wystartuje na szczycie rakiety Atlas V (United Launch Alliance) z Przylądka Canaveral na Florydzie w lipcu 2020 roku, aby dotrzeć do Marsa w lutym 2021 roku. Źródło: JPL]]> 16969 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[LRO: Claire de Lune]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/lro-claire-de-lune/ Wed, 17 Oct 2018 11:16:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16972 Zdjęcia: sonda Lunar Reconnaissance Orbiter krążąca po orbicie wokół Księżyca na wysokości 50 kilometrów Muzyka: Claude Debussy - Clair de Lune Źródło: NASA]]> 16972 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[ESO: Odkryto największą dotąd proto-supergromadę galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/eso-odkryto-najwieksza-dotad-proto-supergromade-galaktyk/ Wed, 17 Oct 2018 14:27:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16976 Międzynarodowy zespół astronomów korzystających z instrumentu VIMOS zainstalowanego na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) odkrył iście tytaniczną strukturę we wczesnym wszechświecie. Ta proto-supergromada galaktyk - którą nazwano Hyperionem - została dostrzeżona w trakcie najnowszych pomiarów i złożonej analizy danych archiwalnych. To największa i najmasywniejsza struktura dotąd odkryta w tak dużej odległości zarówno w czasie jak i przestrzeni - zaledwie 2 miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Zespół astronomów kierowany przez Olgę Cucciati z Istituto Nazionale di Astrofisica (INAF) w Bolonii, korzystając z instrumentu VIMOS na Bardzo Dużym Teleskopie, zidentyfikował gigantyczną proto-supergromadę galaktyk formującą się we wczesnym wszechświecie, zaledwie 2,3 miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Struktura, którą badacze przezwali Hyperionem, jest największą i najmasywniejszą strukturą odkrytą na tak wczesnym etapie formowania się wszechświata. Potężna masa proto-supergromady wyliczona została na ponad milion miliardów mas Słońca. Tytaniczna masa podobna jest do masy największych struktur obserwowanych w dzisiejszym wszechświecie, ale odkrycie tak masywne obiektu we wczesnym wszechświecie mocno zaskoczyło astronomów. [caption id="attachment_16978" align="aligncenter" width="1024"] Szerokokątne zdjęcie obszaru wokół regionu COSMOS w zakresie widzialnym zostało złożone ze zdjęć wykonanych w filtrze czerwonym i niebieskim.[/caption] "To pierwszy przypadek odkrycia tak dużej struktury na tak wysokim redshifcie, nieco więcej niż 2 miliardy lat po Wielkim Wybuchu" tłumaczy Olga Cucciati, główna autorka artykułu ogłaszającego odkrycie. "Normalnie tego typu struktury znajdujemy na niższym redshifcie, co oznacza, że wszechświat miał dużo więcej czasu na ewolucje i budowanie tak dużych obiektów." Znajdujący się w polu COSMOS, w gwiazdozbiorze Sekstansu, Hyperion został zidentyfikowany w trakcie analizowania olbrzymich ilości danych uzyskanych w trakcie ultra-głębokiego przeglądu VIMOS realizowanego przez Oliviera Le Fevre (CNRS, CNES). Ultra-głęboki Przegląd VIMOS dostarczył nam niezrównaną, trójwymiarową mapę rozkładu ponad 10 000 galaktyk odległego wszechświata. https://www.youtube.com/watch?v=z8J0x6hgJK8 Badacze ustalili także, że Hyperion ma bardzo złożoną strukturę i składa się z co najmniej 7 obszarów o wysokiej gęstości, połączonych włóknami galaktyk, a jego rozmiary porównywalne są z pobliskimi supergromadami, aczkolwiek jego struktura znacząco się od nich różni. "Supergromady znajdujące się bliżej Ziemi mają bardziej skoncentrowany rozkład masy i wyraźniejszą strukturę" mówi Brian Lemaux, astronom z University of Califormia, Davis oraz LAM oraz współautor zespołu. "W przypadku Hyperiona masa jest rozłożona bardziej jednorodnie w serii połączonych ze sobą bąbli wypełnionych luźnymi zbiorami galaktyk". Ten kontrast najprawdopodobniej spowodowany jest faktem, że pobliskie supergromady miały miliardy lat na to, aby grawitacja ściągnęła powoli materię w gęstsze regiony, w procesie który nie miał zbyt wiele czasu na działanie w przypadku Hyperiona. Biorąc pod uwagę rozmiar Hyperiona na tak wczesnym etapie historii Wszechświata, oczekuje się, że z czasem rozwinie się on w strukturę podobną do potężnych struktur lokalnego wszechświata, takich jak supergromady tworzące Wielką Ścianę Sloana czy Supergromada w Pannie zawierająca także naszą galaktykę - Drogę Mleczną. Źródło: ESO]]> 16976 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Pola magnetyczne mogą odpowiadać za aktywność czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/pola-magnetyczne-moga-odpowiadac-za-aktywnosc-czarnych-dziur/ Wed, 17 Oct 2018 15:14:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16980 Skolimowane dżety dostarczają astronomom najsilniejszych dowodów na to, że w centrach większości galaktyk we wszechświecie znajdują się supermasywne czarne dziury. Część z tych czarnych dziur zdaje się być aktywna i pożerać materię z otoczenia i emitując ze swoich biegunów dżety uciekające z ultrawysokimi prędkościami, podczas gdy inne wydają się ciche, a nawet uśpione. Dlaczego niektóre czarne dziury ucztują, podczas gdy inne głodują? Najnowsze obserwacje przeprowadzone na pokładzie SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) rzucają nowe światło na to zagadnienie. Dane z SOFIA wskazują, że pla magnetyczne więżą pył w pobliżu centrum aktywnej galaktyki Cygnus A, dzięki czemu supermasywna czarna dziura w samym środku ma czym się odżywiać. Zunifikowany model, który próbuje wyjaśnić różne właściwości aktywnych galaktyk, mówi, że jądro otoczone jest obłokiem pyłowym o kształcie torusa (donuta z Tesco). W jaki sposób powstaje i utrzymuje się taka struktura nigdy nie było jasne, jednak nowe wyniki uzyskane za pomocą SOFIA wskazują, że pola magnetyczne mogą być odpowiedzialne za utrzymywanie pyłu na tyle blisko, aby mógł on być pożarty przez głodną czarną dziurę. W rzeczywistości, jedną z fundamentalnych różnic między galaktykami aktywnymi takimi jak Cygnus A a jej mniej aktywnymi kuzynkami takimi jak Droga Mleczna, może być obecność lub nieobecność silnego pola magnetycznego wokół czarnej dziury. Choć pola magnetyczne na niebie są trudne do obserwowania, astronomowie wykorzystują spolaryzowane światło - optyczne z rozpraszania i radiowe z przyspieszanych elektronów - do badania pól magnetycznych w galaktykach. Jednak długość fal promieniowania optycznego jest za krótka, a radiowego za długa, aby można było bezpośrednio zaobserwować torus pyłowy. Promieniowanie podczerwone rejestrowane za pomocą obserwatorium SOFIA jest do tego wprost stworzone, dzięki czemu po raz pierwszy astronomowie mają szansę odizolować i dostrzec sam torus pyłowy. [caption id="attachment_16981" align="aligncenter" width="1024"] Dwa zdjęcia Cygnus A nałożono na siebie, aby ukazać dżety galaktyki świecące w zakresie radiowym (czerwony). Spokojne galaktyki takie jak Droga Mleczna, nie emitują takich dżetów, co może być związane z polami magnetycznymi. Żółty obraz przedstawia gwiazdy tła oraz centrum galaktyki otoczono pyłem gdy obserwowane w zakresie widzialnym. Obszar obserwowany przez SOFIA znajduje się wewnątrz małej czerwonej kropki w samym centrum. Źródło: NASA/STScI, NSF/NRAO/AUI/VLA[/caption] HAWC+ (High-resolution Airborne Wideband Camera-plus), nowy instrument zainstalowany na SOFIA jest wyjątkowo czuły na emisję w podczerwieni pochodzącą od ustawionych ziaren pyłu. Okazało się, że jest to rewelacyjna technika badania pól magnetycznych i testowania fundamentalnych przewidywań modelu zunifikowanego: roli pyłowych torusów w aktywnych galaktykach. "Odkrycie czegoś zupełnie nowego jest zawsze ekscytujące" mówi Enrique Lopez-Rodriguez, naukowiec z SOFIA Science Center oraz główny autor raportu przedstawiającego odkrycie. "Te obserwacje za pomocą HAWC+ są unikalne. Pokazują nam jak polaryzacja promieniowania w podczerwieni może przyczynić się do rozwoju badań innych galaktyk". Najnowsze obserwacje serca Cygnus A wykonane za pomocą HAWC+ wskazują podczerwone promieniowanie zdominowane przez uporządkowaną strukturę pyłową. Połączenie tych wyników z archiwalnymi danymi z Obserwatorium Kosmicznego Herschel, Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Gran Telescopio Canarias pozwoliło badaczom odkryć, że ta jasna galaktyka aktywna, ze swoimi słynnymi dżetami jest w stanie utrzymywać przesłaniający ją torus za pomocą silnych pól magnetycznych. Wyniki badań zostały opublikowane 10 lipca br. w periodyku Astrophysical Journal Letters. Cygnus A jest idealnym miejscem do badania roli pól magnetycznych w ograniczaniu pyłowych torusów i spychaniu materii na supermasywną czarną dziurę, ponieważ jest to najbliższa nam i najsilniejsza galaktyka aktywna. Źródło: NASA]]> 16980 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Jak zważyć czarną dziurę za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/18/jak-zwazyc-czarna-dziure-za-pomoca-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba/ Thu, 18 Oct 2018 12:44:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16989 Galaktyka spiralna NGC 4151 posiada jasne, aktywne jądro zasilane supermasywną czarną dziurą. Webb zważy czarną dziurę mierząc ruchy gwiazd znajdujących się w centrum galaktyki.
    Źródło: NASA, ESA oraz J. DePasquale (STScI)[/caption] Astronomowie mają zamiar wykorzystać Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba do pomiaru masy czarnej dziury. Wynik takiego pomiaru może wydawać się nieistotny, ale w rzeczywistości to masa określa jak czarna dziura pożera materię i jak wpływa na otaczającą ją galaktykę. A skoro większość galaktyk zawiera czarne dziury, wiedza o tej pobliskiej galaktyce może nam pomóc zrozumieć wiele innych galaktyk w całym kosmosie. "Jedne z kluczowych pytań astrofizyki to: Jak rosną czarne dziury znajdujące się w centrum galaktyk; jak rosną same galaktyki i jak one na siebie wzajemnie wpływają> Ten projekt jest krokiem na drodze do odkrycia odpowiedzi na te pytania" mówi Misty Bentz z Georgia State University w Atlancie. Istnieje kilka metod ważenia supermasywnych czarnych dziur. Jedna z nich opiera się o pomiary ruchu gwiazd w centrum galaktyki. Im cięższa jest czarna dziura, tym szybciej w jej polu grawitacyjnym będą poruszały się pobliskie gwiazdy. NGC 4151 stanowi nie lada wyzwanie, ponieważ zawiera szczególnie aktywną czarną dziurę, która intensywnie pożera otaczającą ją materię. Dzięki temu materia krążąca wokół czarnej dziury w tak zwanym dysku akrecyjnym bardzo jasno świeci. Promieniowanie dysku akrecyjnego przesłania i przytłacza słabsze światło pojedynczych gwiazd zamieszkujących ten obszar. "Przy pomocy niemal idealnych zwierciadeł Webba i jego ostrego wzroku, powinniśmy być w stanie zajrzeć bliżej centrum galaktyki, nawet jeżeli jest tam naprawdę jasny dysk akrecyjny" mówi Bentz. Badacze spodziewają się, że będą w stanie zbadać centralne 1000 lat świetlnych galaktyki NGC 4151 i zbadać prędkości gwiazd w skali rzędu 15 lat świetlnych. W tym celu badacze wykorzystają integralne pola (IFU) spektrografu NIRSpec (Near Infrared Spectrograph) zainstalowanego na pokładzie Webba. https://www.youtube.com/watch?v=ZoaklEFPHIg IFU Webba pobierają promieniowanie z każdego miejsca na zdjęciu i rozdzielają je na tęczowe widm. W tym celu wykonano prawie 100 zwierciadeł, z których każdemu precyzyjnie nadano określony kształt, a które następnie umieszczono w instrumencie rozmiarów pudełka na buty (zwykłe buty, nie takie z Sex in the City). Te wszystkie zwierciadła skutecznie dzielą niewielki wycinek nieba na paski, a następnie rozdzielają promieniowanie z tych pasków tak przestrzenie jak i według długości fal promieniowania. W ten sposób z każdego zdjęcia otrzymujemy 1000 widm. Każde widmo mówi astronomom coś nie tylko o pierwiastkach, z których zbudowane są gwiazdy i gaz w danym punkcie nieba, ale także o ich względnym ruchu. Pomimo rewelacyjnej rozdzielczości Webba, badacze nie będą w stanie zmierzyć ruchu poszczególnych gwiazd. Zamiast tego otrzymają informacje o grupach gwiazd znajdujących się bardzo blisko centrum galaktyki. Następnie wykorzystają modele komputerowe do określenia pola grawitacyjnego działającego na gwiazdy, a które zależy od rozmiaru czarnej dziury. "Nasz kod komputerowy generuje sztuczne gwiazdy - dziesiątki tysięcy gwiazd - imitujące ruch prawdziwych gwiazd w galaktyce. Wprowadzamy do niego różne czarne dziury i sprawdzamy, które najbardziej przypominają nasze dane obserwacyjne" mówi Monica Valluri z University of Michigan. Wyniki uzyskane za pomocą tej techniki zostaną porównane z wynikami skupiającymi się na gazie w centrum galaktyki. "Powinniśmy otrzymać ten sam wynik, niezależnie od techniki, jeżeli patrzymy na tę samą czarną dziurę. NGC 4151 jest jednym z najlepszych obiektów do tego porównania". Źródło: NASA]]>
    16989 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[BepiColombo: dwa orbitery polecą do Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/19/bepicolombo-dwa-orbitery-poleca-do-merkurego/ Fri, 19 Oct 2018 09:45:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16992 Znany od starożytności Merkury wciąż skrywa wiele tajemnic dla siebie. Międzynarodowa misja sondy BepiColombo, która wkrótce wyniesiona zostanie w przestrzeń kosmiczną, ma na celu zbadanie powierzchni planety oraz porównanie otaczającego ją pola magnetycznego z polem magnetycznym Ziemi. Oprócz Ziemi, to właśnie Merkury jest jedyną planetą skalistą w naszym układzie planetarnym, która posiada własne pole magnetyczne. Mimo to jak dotąd planeta została odwiedzona jedynie przez dwie sondy. Faktycznie dotarcie do Merkurego nie należy do prostych zadań: sonda, która nie trafi w słabe pole grawitacyjne tej szybkiej planety skończy opadając na powierzchnię Słońca. Europejska oraz japońska agencja kosmiczna, ESA oraz JAXA, wspólnie pracują nad zapewnieniem sukcesu misji BepiColombo. Misja, która składa się z dwóch orbiterów wystartuje z Kourou w Gujanie Francuskiej w nocy z 19 na 20 października o godzinie 3:45 na szczycie rakiety Ariane 5. Po siedmioletniej podróży i dwóch bliskich przelotach w pobliżu Wenus, sonda zacznie zaplanowaną na dwa lata misję badania powierzchni, atmosfery oraz magnetosfery Merkurego. Od Marinera do Bepi W latach siedemdziesiątych, w ramach misji, której głównym celem była Wenus, amerykańska sonda Mariner 10 wykonała trzy bliskie przeloty w pobliżu Merkurego. Jednym z badaczy pracujących nad misją był profesor Giuseppe "Bepi" Colombo z Uniwersytetu w Padwie. Nowa sonda, pierwszy projekt realizowany wspólnie przez ESA oraz JAXA, została nazwana na jego cześć. Podczas krótkich przelotów Mariner 10 zdołał stworzyć mapy połowy Merkurego oraz wykryć jego pole magnetyczne. Choć jest ono dużo słabsze od ziemskiego, to wskazuje, że jądro planety jest wciąż aktywne. Mariner 10 zdołał także potwierdzić obecnoć egzosfery, ekstremalnie delikatnej atmosfery rozciągającej się bardzo daleko nad powierzchnią planety. Wiele lat później NASA wysłała w kierunku Merkurego sondę MESSENGER. Umieszczona na orbicie wokół Merkurego w marcu 2011 roku badała planetę aż do zderzenia się z jej powierzchnią w kwietniu 2015 roku, kiedy na pokładzie sondy skończyły się zapasy paliwa. Misja MESSENGER potwierdziła obserwacje Marinera 10 oraz kontynuowała mapowanie i badanie powierzchni planety. MESSENGER odkrył dowody nie tylko na aktywność wulkaniczną i tektonikę płyt, ale także na obecność lodu wodnego: z uwagi na bardzo niewielkie nachylenie osi rotacji planety, bezpośrednie światło słoneczne nigdy nie dociera do dna kraterów uderzeniowych znajdujących się na biegunach planety. "Choć MESSENGER wyposażony był w magnetometr i sprzęt do pomiaru jonów i cząstek energetycznych, głównym celem misji było badanie planety, jej rzadkiej atmosfery i skalistej powierzchni" mówi Doninique Delcourt, badacz w CNRS raz dyrektor LPC2E odpowiadający za spektrometr masowy zainstalowany na pokładzie zaprojektowanego przez Japończyków orbitera MMO. "W obecności wewnętrznego pola magnetycznego, w przestrzeni tworzy się bąbel magnetyczny zwany magnetosferą, w którym zachodzą procesy przyspieszania i transportu cząstek". Jedna misja - dwa orbitery Sonda BepiColombo składa się z dwóch orbiterów wyposażonych w paletę instrumentów naukowych o łącznej masie prawie 100 kg. Pierwszy z nich MPO (Bepi) skupi się całkowicie na tworzeniu map planety i badaniu jej powierzchni, budowy wewnętrznej i egzosfery, podczas gdy drugi - MMO (Mio) będzie badał magnetyczne otoczenie planety. Po dotarciu sondy do celu najpierw uwolniony zostanie Mio, a następne Bepi, który umieszczony zostanie na najniższej jak dotąd orbicie wokół Merkurego. Dolcourt jest podbudowany: "Ta szersza paleta instrumentów pozwoli nam nie tylko dokonać nowych odkryć, ale potwierdzić dane z MESSENGERA. Łącząc obserwacje z obu orbiterów, będziemy w stanie wykonać swego rodzaju stereoskopowe pomiary, a to jak dotąd było niemożliwe za pomocą pojedynczych sond". Orbiter MMO będzie obracał się wokół swojej osi w zaledwie cztery sekundy, dzięki czemu jego instrumenty będą kierowały się we wszystkich kierunkach w poszukiwaniu neutralnych i zjonizowanych cząstek i fal magnetycznych. Dzięki rozdzielczości wyższej od tej na instrumentach MESSENGERA, spektrometr jonowy MSA, opracowany w LPP we współpracy z japońskim i niemieckim zespołem, będzie w stanie rozróżnić  ciężkie atomy różniące się od siebie o jedną jednostkę masy atomowej, np. potas od wapnia. "Te pomiary pozwolą nam scharakteryzować wyrzucaną materię planetarną" mówi Delcourt. "Wskutek bombardowania meteorytami oraz wiatrem słonecznym, materia wybijana jest z powierzchni Merkurego. Następnie może być jonizowana przez promieniowanie ultrafioletowe ze Słońca oraz transportowana i przyspieszana wokół planety. Badając te jony, będziemy mogli przeanalizować skład chemiczny powierzchni bez potrzeby lądowania na niej". Modelowe pole magnetyczne Pole magnetyczne Merkurego także jest interesującym modelem generycznym. Obserwowanie magnetosfery mniejszej od naszej może poszerzyć naszą wiedzę o zachowaniu obojętnej i zjonizowanej materii w przestrzeni. W tak niewielkiej odległości od Słońca, gęstość wiatru słonecznego oznacza znacznie większy jego wpływ na planetę. Kolejnym interesującym czynnikiem jest fakt, że wysoce eliptyczna orbita Merkurego prowadzi do znacznych cyklicznych zmian w ekspozycji planety na działanie wiatru słonecznego. Dzięki temu, różne instrumenty naukowe BepiColombo będą miały bardzo dużo pracy. Źródło: CNRS]]> 16992 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[LIVE: Start misji BepiColombo do Merkurego!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/20/live-start-misji-bepicolombo-do-merkurego/ Fri, 19 Oct 2018 23:06:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16995 ]]> 16995 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA['Oumuamua rok później]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/22/oumuamua-rok-pozniej/ Mon, 22 Oct 2018 14:49:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=16999 Credit: Joy Pollard / Gemini Observatory / AURA / NSF[/caption] W tym tygodniu mija rok od odkrycia przez naukowców nietypowego obiektu poruszającego się w przestrzeni nieopodal orbity Ziemi. W ciągu zaledwie kilku dni badacze zorientowali się, że to nie może być normalna planetoida czy kometa - jej trasa wskazywała, że nie jest ona grawitacyjnie przywiązana do układu słonecznego. Tym samym, jest to pierwszy obiekt międzygwiezdny odkryty w naszym układzie planetarnym, pochodzący spoza niego. Obiekt otrzymał nazwę 'Oumuamua. Astronomowie od dawna zakładali, że komety i planetoidy istnieją także w innych układach planetarnych - prawdopodobnie 'Oumuamua także pochodzi z jakiegoś innego układu planetarnego. Większość obecnych modeli naszego układu słonecznego wskazuje, że takie małe obiekty są pozostałościami po erze formowania planet. Badanie ich może nam bardzo dużo powiedzieć o podobieństwach i różnicach między historią formowania różnych układów planetarnych. Jak dotąd jednak było to niemożliwe: zakładane duże populacje komet i planetoid w egzoplanetarnych dyskach okołogwiezdnych znajdują się za daleko, a ich pojedyncze składniki są za małe, i nie da się ich od siebie oddzielić za pomocą teleskopów. 'Oumuamua może zatem być rzadkim naukowym odkryciem przez co stała się obiektem intensywnej, choć krótkiej, kampanii obserwacyjnej - krótkiej ponieważ porusza się ona na tyle szybko, że wkrótce oddaliła się od nas na tyle, że stała się za ciemna i nie dało się jej dostrzec. Niemniej jednak, w ramach ukończonych obserwacji zauważono jej czerwonawą barwę, bez żadnych widocznych cech widmowych i oznak gazu czy pyłu. Wszystkie te informacje wskazują, że mogła to być prymitywna planetoida typu D, choć prawdę mówiąc nie wiemy, bowiem nie ma odpowiednio dobrego analogu tego obiektu w naszym układzie planetarnym. Co najciekawsze, dzięki rotacji obiektu dostrzegliśmy, że ma on bardzo wydłużony kształt - jego długość jest sześć razy większa od szerokości. Kamera IRAC zainstalowana na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Spitzer znajduje się obecnie 240 milionów kilometrów od Ziemi i miała zupełnie inny widok na 'Oumuamua niż teleskopy naziemne. Joe Hora, Howard Smith oraz Giovanni Fazio z CfA wraz ze swoim stałym zespołem naukowców zajmujących się obiektami zbliżającymi się do Ziemi, skierowali IRAC w ten punkt nieba, w którym miała znajdować się 'Oumuamua (z uwagi na fakt, że nie należy ona do układu słonecznego i porusza się niezwykle szybko, trajektoria lotu obiektu była stosunkowo trudna do obliczenia). Po 30 godzinach wypatrywania - co jest stosunkowo długim czasem - nie udało się dojrzeć 'Oumuamua a późniejsze analizy orbity potwierdziły, że kamera została prawidłowo skierowana w miejsce, w którym znajdowała się 'Oumuamua. Ograniczenia na emisję obiektu były tak niskie, że zespół mógł na ich podstawie nałożyć ograniczenia na niektóre z jego cech fizycznych. Brak sygnału w podczerwieni wskazuje brak gazu oraz pyłu, czyli tego czego oczekiwalibyśmy od obiektu kometarnego. Naukowcy obliczyli także, że w zależności od jego dokładnego składu chemicznego i albedo, obiekt ma co najmniej 240 metrów (dla miłośników Star Trek - fani szacują, że długość Enterprise to 725 metrów). Na dzień dzisiejszy obiekt oddalił się od nas na tyle, że nasze teleskopy nie są już go w stanie dojrzeć i choć pozostanie międzygwiezdną tajemnicą, przypomina nam, że nasze kosmiczne sąsiedztwo jest pełne niespodzianek. Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics]]> 16999 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fale grawitacyjne mogą rzucić nowe światło na ciemną materię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/22/fale-grawitacyjne-moga-rzucic-nowe-swiatlo-na-ciemna-materie/ Mon, 22 Oct 2018 16:10:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17004 Credit: UZH[/caption] Zbliżające się wielkimi krokami obserwatorium LISA (Laser Interferometer Space Antenna) będzie potężnym instrumentem, który umożliwi astronomom badanie zjawisk obejmujących zderzenia czarnych dziur i fale grawitacyjne> Badacze z Uniwersytetu w Zurychu odkryli teraz, że LISA może także rzucić nowe światło na umykające nam cząstki ciemnej materii. LISA umożliwi astrofizykom obserwowanie fal grawitacyjnych emitowanych przez zderzające się ze sobą lub przechwytujące się czarne dziury. LISA będzie składała się z trzech sond okrążających Słońce w formacji trójkąta. Fale grawitacyjne przechodzące przez układ słoneczny będą odkształcać poszczególne boki trójkąta, a te minimalne odkształcenia będą rejestrowane przez promienie laserowe łączące wszystkie trzy sondy. LISA może tym samym stać się nowym sposobem postrzegania wszechświata i umożliwić im badanie zjawisk niewidocznych w żadnym zakresie promieniowania. Naukowcy z Center for Theoretical Astrophysics and Cosmology na Uniwersytecie w Zurychu wraz ze współpracownikami z Grecji i Kanady odkryli, że LISA Nie tylko będzie w stanie mierzyć te wcześniej niebadane fale, ale może przed nami odkryć tajemnice ciemnej materii. Naukowcy przyjmują, że cząstki ciemnej materii stanowią 85 procent materii we wszechświecie. Niemniej jednak, jak dotąd są one bytami czysto hipotetycznymi - nawet ich nazwa odnosi się do ich nieuchwytności. Jednak obliczenia wskazują, że wiele galaktyk uległoby rozerwaniu gdyby nie były utrzymywane w całości przez duże ilości ciemnej materii. Szczególnie tyczy się to galaktyk karłowatych. Podczas gdy takie galaktyki są małe i ciemne, są one także najpowszechniejszymi we wszechświecie. To co sprawia, że są one tak szczególnie interesujące dla astrofizyków jest fakt, że ich struktura jest zdominowana przez ciemną materię, przez co są one naturalnymi laboratoriami do badania tej nieuchwytnej formy materii. W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Letters, Tomas Ramfal, doktorant na UZH przeprowadził wysokiej rozdzielczości symulację komputerową narodzin galaktyk karłowatych otrzymując przy tym zaskakujące wyniki. Obliczając wzajemne oddziaływania ciemnej materii, gwiazd i centralnych czarnych dziur w tych galaktykach, zespół naukowców z Zurychu odkrył silny związek między częstotliwością łączenia tych czarnych dziur a ilością ciemnej materii w centrum galaktyk karłowatych. Mierzenie fal grawitacyjnych emitowanych przez łączące się czarne dziury może tym samym powiedzieć nam nieco o właściwości hipotetycznej cząstki ciemnej materii. Nowo odkryty związek między czarnymi dziurami i ciemną materią może teraz być opisany w matematyczny i precyzyjny sposób. Lucio Mayer, lider grupy powiedział "Ciemna materia jest cechą wyróżniającą galaktyk karłowatych. Od dawna zatem zakładaliśmy, że powinna mieć ona wyraźny wpływ na właściwości kosmologiczne tych obiektów". Związek ten pojawił się w dobrym momencie, podczas przygotowań do ostatecznego projektu LISA. Wstępne wyniki symulacji przeprowadzonych przez badaczy wywołały podekscytowanie podczas spotkań konsorcjum LISA. Społeczność fizyczna postrzega nowy  sposób wykorzystania obserwatoriów fal grawitacyjnych jako obiecujący  cel na przyszłość dla jednej z największych przyszłych europejskich misji kosmicznych, której start planowany jest za jakieś 15 lat, a która połączy kosmologię z fizyką cząstek - to co największe z tym co najmniejsze. Źródło: ZHU]]> 17004 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze zdjęcie Marsa wykonane przez cubesat MarCO-B]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/23/pierwsze-zdjecie-marsa-wykonane-przez-cubesat-marco-b/ Tue, 23 Oct 2018 15:53:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17010 Credit: NASA/JPL-Caltech[/caption] Celem misji MarCO było sprawdzenie czy niewielkich rozmiarów sondy, tzw. cubesaty mogą przetrwać podróż w głębię przestrzeni kosmicznej. Teraz MarCO - co jest skrótem od Mars Cube One - dostrzegł w końcu Marsa. Jeden z bliźniaczych cubesatów MarCO wykonał powyższe zdjęcie Marsa w dniu 3 października. To pierwsze zdjęcie Czerwonej Planety wykonane za pomocą  tej klasy małych, niskokosztowych sond. Oba cubesaty noszą nazwy MarCO-A oraz MarCO-B, ale zespół inżynierów misji przezywa je także EVE oraz Wall-E. Szerokokątna kamera zainstalowana na szczycie MarCO-B wykonała zdjęcie w ramach testu poprawności ustawień ekspozycji. Misja MarCO kierowana przez JPL w Pasadenie planuje wykonać więcej zdjęcie w trakcie zbliżania do Marsa przed 26 listopada. To właśnie wtedy cubesaty zademonstrują swoje możliwości komunikacji podczas próby lądowania misji InSight na Marsie. (Lądownik InSight nie będzie na nich polegać, ale orbitery krążące wokół Marsa będą przekazywać na Ziemię dane). Powyższe zdjęcie wykonane zostało z odległości około 13 milionów kilometrów od Marsa. Cubesaty ścigają Marsa, który jest dla nich ruchomym celem. Aby dotrzeć do niego na czas lądowania InSight, cubesaty muszą pokonać jeszcze 85 milionów kilometrów. Jak dotąd przeleciały już 399 milionów kilometrów. Szerokokątna kamera satelity MarCO-B wygląda bezpośrednio z pokładu cubesata. Po obu stronach zdjęcia widać elementy sondy związane z anteną dużego zysku. Mars to ta czerwona mała kropka w prawej części kadru. Aby wykonać zdjęcie, zespół MarCO musiał zaprogramować cubesata tak, aby odpowiednio się obrócił i skierował obiektyw kamery w stronę Marsa. Po kilku zdjęciach testowych, udało się dojrzeć czerwoną kropkę. "Czekaliśmy sześć miesięcy na to, aby dostać się do Marsa" mówi Cody Colley, menedżer misji MarCO w JPL. Źródło: JPL]]> 17010 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najwolniejszy dotąd pulsar]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/23/najwolniejszy-dotad-pulsar/ Tue, 23 Oct 2018 17:12:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17014 Credit: University of Manchester[/caption] Doktorant z Uniwersytetu w Manchester odkrył najwolniej rotujący spośród dotychczas odkrytych pulsar, którego wiek szacuje się na 14 milionów lat. Chia Min Tan, doktorant z Jodrell Bank Centre for Astrophysics był członkiem międzynarodowego zespołu, w skład którego wchodzili także inni astronomowie z Manchesteru, ASTRON oraz Uniwersytetu w Amsterdamie. Zespół prowadził obserwacje za pomocą sieci niskich częstotliwości LOFAR, której jądro znajduje się w Holandii. Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku Astrophysical Journal. Pulsary to szybko rotujące gwiazdy neutronowe, które emitują promieniowanie elektromagnetyczne w strumieniach wychodzących z ich biegunów magnetycznych. Te "kosmiczne latarnie" powstają w wyniku eksplozji masywnych gwiazd jako supernowych. Po takiej eksplozji pozostają jedynie super-gęste rotujące gwiazdy neutronowe o średnicy zaledwie około 20 kilometrów. Najszybciej rotujący jak dotąd pulsar wykonuje pełen obrót wokół własnej osi w 1,4 milisekundy, co oznacza 716 obrotów na sekundę lub 42 960 obrotów na minutę. Jak dotąd najwolniej rotującym znanym pulsarem był obiekt wykonujący obrót wokół własnej osi w 8,5 sekundy. Nowo odkryty pulsar znajdujący się w gwiazdozbiorze Kasjopei, jakieś 5200 lat świetlnych od Ziemi rotuje dużo wolniej - pełen obrót wokół osi zajmuje mu 23,5 sekundy. Co jeszcze ciekawsze, emisja radiowa trwa zaledwie 200 milisekund na każdy 23,5 sekundowy okres. Chia Min Tan tłumaczy: "Emisja radiowa pochodząca z pulsara działa na zasadzie latarni morskiej. Widzimy sygnał tylko gdy strumień radiowy skierowany jest w naszą stronę. W tym przypadku strumień jest tak wąski, że z łatwością mógłby omijać Ziemię". "Wolno rotujące pulsary są trudniejsze do odkrycia. To niesamowite, że ten pulsar rotuje ponad 15 000 razy wolniej od najszybszego znanego pulsara. Mamy nadzieję, że dzięki LOFAR znajdziemy takich więcej". Astronomowie odkryli nowy pulsar w trakcie przeglądu LOFAR Tied-Array All-Sky Survey. W ramach przeglądu badacze poszukują pulsarów na niebie półkuli północnej. Każde zdjęcie w ramach przeglądu wykonywane jest przez godzinę. To znacznie dłużej niż we wcześniejszych przeglądach. Badacze nie tylko "usłyszeli" regularne "tyknięcia" pulsara, ale także "zobaczyli" go w zdjęciach LOFAR. Prof. Ben Stappers z Uniwersytetu w Manchesterze, który jest współautorem artykułu mówi: "Ten pulsar jest wystarczająco jasny i rotuje wystarczająco wolno, że udało nam się dostrzec jego błyski na zdjęciach". Wiek pulsara szacuje się na około 14 milionów lat, ale wciąż posiada on silne pole magnetyczne. Współautor opracowania, Jason Hessels z Uniwersytetu w Amsterdamie dodaje: "To odkrycie było całkowicie nieoczekiwane. Wciąż jesteśmy zdumieni, że pulsar może rotować tak wolno i wciąż emitować impulsy radiowe. Widocznie radiopulsary mogą być wolniejsze niż myśleliśmy. To spore wyzwanie dla naszych teorii opisujących pulsary". Źródło: University of Mancehster]]> 17014 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[ALMA tworzy mapę temperatur Europy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/24/alma-tworzy-mape-temperatur-europy/ Wed, 24 Oct 2018 06:01:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17017 Credit: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), S. Trumbo et al.; NRAO/AUI NSF, S. Dagnello; NASA/Hubble[/caption] Europę, lodowy księżyc Jowisza charakteryzuje bardzo nieregularna powierzchnia, pełna pęknięć i uskoków, co wskazuje na długą historię aktywności geologicznej. Najnowsza seria czterech zdjęć Europy wykonanych za pomocą obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) pomogła astronomom stworzyć pierwszą globalną mapę temperatur panujących na powierzchni tego zimnego księżyca Jowisza. Nowe zdjęcia charakteryzuje rozdzielność rzędu 200 kilometrów, wystarczająca do badania związków między zmiennością temperatur na powierzchni a głównymi strukturami geologicznymi występującymi na powierzchni księżyca. Badacze porównali wyniki nowych obserwacji za pomocą ALMA z modelem termicznym opartym na obserwacjach przeprowadzonych za pomocą sondy Galileo. Takie porównanie pozwoliło im przeanalizować zmiany temperatur w danych i stworzyć pierwszą w historii globalną mapę charakterystyki termicznej księżyca. Nowe dane ukazały także enigmatyczną zimną plamę na północnej półkuli Europy. "Nowe zdjęcia wykonane za pomocą obserwatorium ALMA są naprawdę interesujące ponieważ stanowią one swego rodzaju globalną mapę emisji termicznej Europy" mówi Samantha Trumbo, planetolożka z California Institute of Technology i główna autorka artykułu opublikowanego w periodyku Astronomical Journal. "Zważając na to, że Europa jest wodnym światem z potencjalną aktywnością geologiczną, temperatury jej powierzchni są niezwykle interesujące, bowiem pozwalają nam dostrzec miejsca, w których taka aktywność może mieć miejsce". [caption id="attachment_17019" align="aligncenter" width="1024"] Seria czterech zdjęć powierzchni Europy wykonanych za pomocą ALMA.
    Credit: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), S. Trumbo et al.[/caption] Dowody wskazują, że pod cienką warstwą lodu Europa posiada ocean słonej wody, którego dnem jest skaliste jądro księżyca. Powierzchnia Europy jest stosunkowo młoda - jej wiek szacuje się na 20 do 180 milionów lat, co z kolei oznacza ciągłe, jak dotąd niezidentyfikowane procesy termiczne lub geologiczne. W przeciwieństwie do teleskopów optycznych, które rejestrują tylko światło słoneczne odbite od obiektów planetarnych, radioteleskopy takie jak ALMA mogą rejestrować termiczną "poświatę" naturalnie emitowaną przez nawet stosunkowo zimne obiekty Układu Słonecznego, w tym komety, planetoidy i księżyce. W szczycie temperatura powierzchni Europy nigdy nie przekracza -160 stopni Celsjusza. "Badanie właściwości termicznych Europy stanowi unikalny sposób badania jego powierzchni"  mówi Bryan Butler, astronom z National Radio Astronomy Observatory w Socorro w Nowym Meksyku, współautor artykułu. Źródło: NRAO]]>
    17017 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Niektóre układy planetarne nie przepadają za metalami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/25/niektore-uklady-planetarne-nie-przepadaja-za-metalami/ Thu, 25 Oct 2018 07:36:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17021 Ilustracja przedstawiająca kompaktowy układ planetarny. Badacze odkryli, że takie układy powstają częściej wokół gwiazd z mniejszą zawartością metali niż nasze Słońce. Źródło: Michael S. Helfenbein/Yale University[/caption] Niewielkie układy planetarne z wieloma planetami nie przepadają za metalami - tu mamy na myśli żelazo, a nie Iron Maiden - wskazują wyniki najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Yale. Badacze z Yale oraz Flatiron Institute odkryli, że kompaktowe układy planetarne posiadające wiele planet częściej formują się wokół gwiazd o niższej zawartości metali ciężkich niż nasze Słońce. Wyniki te nie zgadzają się z wieloma obecnie prowadzonymi badaniami, które skupiają się na gwiazdach o wyższej metaliczności. Zespół badawczy przyjrzał się 700 gwiazdom i krążącym wokół nich planetom. Wyniki obserwacji opublikowano właśnie w periodyku Astrophysical Journal Letters. W swojej pracy badacze postrzegali każdy pierwiastek cięższy od helu - w tym żelazo, krzem, magnez i węgiel - jako metal ciężki. "Skupiliśmy się na żelazie" mówi główny autor opracowania John Michael Brewer, badacz z Yale, który współpracuje z profesor astronomii Debrą Fischer. "To wszystko są pierwiastki, z których powstają małe skaliste planety". Według Brewera obfitość kompaktowych, wieloplanetarnych układów planetarnych wokół gwiazd o niskiej metaliczności wskazuje na kilka rzeczy. Po pierwsze, może to wskazywać, że jest wiele więcej takich układów niż wcześniej zakładaliśmy. Do niedawna, instrumenty badawcze nie miały wystarczającej precyzji do wykrywania mniejszych planet, a więc skupiały się na wykrywaniu większych planet. Teraz, wraz z powstaniem takich instrumentów jak opracowany przez zespół Fischera z Yale spektrometru EXPRES (Extreme Precision Spectrometer), astronomowie będą w stanie odkrywać mniejsze planety. Dodatkowo według Brewera nowe wyniki wskazują, że małe układy planetarne mogą stanowić najwcześniejszy typ układu planetarnego, przez co są one idealnym miejscem do poszukiwania życia na innych planetach. "Gwiazdy o niskiej metaliczności istnieją znacznie dłużej niż te o wyższej metaliczności" mówi Brewer. "To przy nich możemy znaleźć pierwsze planety, które uformowały się we wszechświecie". Fischer, który jest współautorem artykułu, dowiódł w 2005 roku, że wyższa metaliczność w gwiazdach zwiększa prawdopodobieństwo powstania dużych planet podobnych do Jowisza. Wyniki te silnie wspierają model akrecji jądra jako procesu powstawania gazowych olbrzymów. Zrozumienie procesów formowania mniejszych planet okazało się trudniejsze. "Nasze zaskakujące wyniki, wskazujące, że kompaktowe układy wielu mniejszych planet częściej powstają wokół gwiazd o niższej metaliczności wskazują na nową, istotną wskazówkę na drodze do zrozumienia najpowszechniej występujących układów planetarnych w naszej galaktyce" mówi współautor pracowania Songhu Wang z Yale. Kolejnym interesującym faktem według badaczy jest związek stosunku obfitości żelaza do krzemu z narodzinami planet. Nowe badania wskazują na wysoki stosunek krzemu do żelaza w gwiazdach o niższej metaliczności. "Krzem może być tym tajemniczym składnikiem" mówi Fischer. "Stosunek obfitości krzemu do żelaza działa niczym termostat w procesie powstawania planet. Gdy stosunek ten rośnie, natura podkręca tempo formowania małych planet skalistych". Źródło: Yale University

     ]]>
    17021 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[A gdyby tak wysłać jedną sondę na orbitę Plutona, a potem jeszcze dalej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/25/a-gdyby-tak-wyslac-jedna-sonde-na-orbite-plutona-a-potem-jeszcze-dalej/ Thu, 25 Oct 2018 10:13:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17026 Zespół badaczy z Southwest Research Institute wykorzystując wewnętrzne finansowanie dokonał kilku odkryć, które rozszerzają zakres i wartość potencjalnego przyszłego orbitera Plutona. Przełomowe odkrycie dotyczy opracowania oszczędnego toru lotu i dowodzą, że orbiter może kontynuować badanie Pasa Kuipera po dokładnym zbadaniu Plutona. TE jak i inne wyniki przeprowadzonych badań zostaną zaprezentowane w tym tygodniu podczas warsztatów dotyczących przyszłych badań Plutona i obiektów Pasa Kuipera podczas spotkania Działu Nauk Planetarnych Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego, które odbędzie się w Knoxville, Tennessee. Zespołem badawczym kierował planetolog dr Alan Stern, główny naukowiec misji sondy New Horizons, która przeleciała w pobliżu Plutona 14 lipca 2015 roku, a która za niecałe 10 tygodni przeleci w pobliżu Ultima Thule, jednego z obiektów Pasa Kuipera. Najpierw badacze sprawdzili jak można osiągnąć liczne kluczowe cele naukowe wykorzystując do tego asysty grawitacyjne ze strony Charona, księżyca Plutona, zamiast materiałów pędnych, które pozwalałyby na wielokrotne zmiany orbity w celu badania różnych aspektów Plutona, jego atmosfery, jego pięciu księżyców i ich oddziaływania z wiatrem słonecznym na przestrzeni kilku lat. Drugie osiągnięcie dowodzi, że po wypełnieniu wszystkich celów naukowych przy Plutonie, orbiter może wykorzystać grawitację Charona do ucieczki z układu Plutona bez utraty paliwa i skierować się w stronę Pasa Kuipera, gdzie mógłby wykorzystać ten sam napęd elektryczny, który wykorzystał do wejścia na orbitę Plutona, do badania innych planet karłowatych i mniejszych obiektów Pasa Kuipera. "To przełomowe osiągnięcie" mówi Stern. "Wcześniej, społeczność NASA oraz planetologów uważała, że następnym krokiem w badaniu Pasa Kuipera będzie wybór między skupieniem się na badaniu Plutona i jego księżyców lub na badaniu mniejszych obiektów Pasa Kuipera oraz innej planety karłowatej w celu porównania ich z Plutonem. Społeczność planetologów od dawna zastanawia się którą z tych dróg pójść. Nasze badania wskazują, że możemy zrealizować oba cele w trakcie jednej misji: to zupełnie zmienia naszą sytuację". [caption id="attachment_17027" align="aligncenter" width="1024"] Trajektoria lotu sondy do Plutona opracowana przez badaczy z SwRI dowodzi jakie cele naukowe można zrealizować przy wykorzystaniu niewielkiej ilości paliwa i licznych asyst grawitacyjnych ze strony Charona. Źródło: SwRI[/caption] Tiffany Finley opracowała trajektorię orbi wokół Plutona z wykorzystaniem kilkudziesięciu asyst grawitacyjnych ze strony Charona. "Daleko jeszcze do pełnej optymalizacji tej trajektorii, a mimo to umożliwia ona co najmniej pięć bliskich przelotów w pobliżu każdego z czterech małych księżyców Plutona przy jednoczesnym badaniu obszarów równikowych i biegunowych Plutona dzięki zmianom płaszczyzn orbity. Plan umożliwia także intensywne bliskie spotkania z Charonem. Następnie planowany jest wlot głęboko w atmosferę Plutona w celu zbadania jej składu chemicznego oraz ostatnie spotkanie z Charonem, które umożliwi wyrwanie się sondy z układu Plutona i skierowanie się w stronę innych obiektów Pasa Kuipera" mówi Finley. Wyniki uzyskane przez dr Marka Tapleya dowodzą, że elektryczny napęd podobny do tego wykorzystywanego przez misję Dawn może umożliwić orbiterowi dolot do innych znanych obiektów Pasa Kuipera, włącznie z innymi znanymi planetami karłowatymi. "Tak naprawdę doszliśmy do wniosku, że możliwe jest dotarcie, a następnie wejście na orbitę wokół kolejnej planety karłowatej w Pasie Kuipera po dokładnym zbadaniu Plutona" dodaje Tapley. [caption id="attachment_17028" align="aligncenter" width="760"] Rysunek przedstawia sondę z napędem elektrycznym opuszczającą orbitę wokół Plutona, przelatującą obok innych małych obiektów Pasa Kuipera i dolatującą do planety karłowatej 2002 MS4.[/caption] Dodatkowo, dr Amanda Zangari przeprowadziła osobne badania, w których przeanalizowała misje do 45 największych obiektów Pasa Kuipera oraz planet karłowatych, przy założeniu startu między 2025 a 2040 rokiem. Jej praca przedstawia możliwe misje trwające 25 lat lub mniej do planet karłowatych Eris i Sedny z przelotem w pobliżu Jowisza i Neptuna, Quaoar, Makemake, Haumea z przelotami w pobliż Jowisza i Saturna oraz Varuny z przelotem w pobliżu Jowisza i Urana. Artykuł opisujący te misje został zaakceptowany do publikacji w periodyku Journal of Spacecraft and Rockets. "Kto by pomyślał, że pojedyncza misja wykorzystująca już dostępne silniki elektryczne może to wszystko osiągnąć?" mówi Stern. "Teraz kiedy nasz zespół udowodnił społeczności planetologów, że nie trzeba wybierać między misją do Plutona a przelotami w pobliżu innych ciał Pasa Kuipera, ale możemy zrobić i jedno i drugie, można nasz pomysł nazwać 'złotym standardem' dla przyszłych badań Plutona i Pasa Kuipera". Źródło: SwRI

     ]]>
    17026 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Powierzchnia Dione pokryta tajemniczymi pasami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/25/dione-pokryta-tajemniczymi-pasami/ Thu, 25 Oct 2018 14:38:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17031 Rozkład liniowych pasm na powierzchni Dione i Rei. Na ilustracji przedstawiono rozkład liniowych pasm (zielony), promieni od kraterów (różowy) oraz potencjalnych liniowych pasm (pomarańczowy).
    A. Globalny rozkład liniowych pasm, promieni od kraterów i potencjalnych liniowych pasm na Dione. B. Szczegółowy obraz liniowego pasma (zaznaczone zielonymi strzałkami) na Dione. C. Globalny rozkład potencjalnych liniowych pasm na Rei. D. Szczególowy obraz potencjalnego liniowego pasma.
    Credit: (A) Basemap from Roatsch et al. 2008, B. Zdjęcie nr N1649318802. (C) Basemap from Roatsch et al, 2012. (D) Zdjęcie nr N1673420688.[/caption] Tajemnicze proste, jasne pasma zostały odkryte na powierzchni Dione, jednego z księżyców Saturna - wskazują wyniki uzyskane przez Alexa Patthoffa z Planetary Science Institute. Owe tajemnicze liniowe najprawdopodobniej są wynikiem kształtowania na powierzchni materii pochodzącej z pierścieni Saturna, przelatujących w pobliżu komet lub dzielących z Dione orbitę Heleny i Polideukesa. "Ślady zachowane w liniowych pasmach mają wpływ na ewolucję orbit oraz procesy uderzeniowe w układzie Saturna" mówi Patthoff. "Ponadto oddziaływania powierzchni Dione z egzogeniczną materią mają wpływ na jego przyjazność dla życia oraz dostarczają nam dowodów na dostarczanie składników, które mogą przyczyniać się do powstawania przyjaznych dla życia oceanów." Patthoff oraz Emily S. Martin z Center for Earth and Planetary Studies w National Air and Space Museum są współautorkami nowego artykułu pt. "Mysterious linear features across Saturn's moon Dione", który ukazał się w periodyku Geophysical Research Letters. Badacze analizowali zdjęcia z sondy Cassini, które ukazały im podobne struktury także na księżycu Rea. Liniowe pasma na Dione są zazwyczaj długie (10 do setek kilometrów), wąskie (szerokość mniej niż 5 kilometrów) i jaśniejsze od otoczenia. ułożone są równolegle względem siebie, wydają się leżeć na innych strukturach i nie ma na nie wpływu topografia, co wskazuje, że są to jedne z najmłodszych obszarów na Dione. "Ich umiejscowienie, równoległość wzglęem równika oraz liniowość nie przypominają niczego innego w Układzie Słoneczny. Jeżeli ich źródło jest egzogeniczne, może to być jeszcze jeden sposób dostarczania świeżej materii na Dione. Owa materia z kolei może mieć daleko idące skutki dla potencjału biologicznego oceanu podpowierzchniowego Dione". Źródło: PSI

     ]]>
    17031 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[IC 63: Mglista mgławica i jej lśniąca towarzyszka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/25/ic-63-mglista-mglawica-i-jej-lsniaca-towarzyszka/ Thu, 25 Oct 2018 15:29:21 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17037 Credit: ESA/Hubble, NASA[/caption] Jakieś 550 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kasjopei leży C 63, zachwycająca i nieco nietypowa mgławica. Znana także jako duch Kasjopei, IC 63 kształtowana jest przez promieniowanie pobliskiej niregularnie zmiennej gwiazdy - Gamma Cassiopeiae, która stopniowo eroduje mglisty obłok pyłu i gazu. Ten niebieski duch stanowi idealne tło dla nadchodzącego Halloween. Gwiazdozbiór Kasjopei, nazwany tak na część próżnej księżnej z greckiej mitologii, tworzy łatwo rozpoznawalny kształt litery W na nocnym niebie. Centralnym punktem W jest właśnie gwiazda Gamma Cassiopeiae. Owa gwiazda jest błękitno-białym zmiennym podolbrzymem otoczonym gazowym dyskiem. Jest ona 19 razy masywniejsza i 65 000 razy jaśniejsza od naszego Słońca. Co więcej gwiazda rotuje ze zdumiewającą prędkością 1,6 miliona kilometrów na godzinę - ponad 200 razy szybciej niż nasza gwiazda macierzysta. Wskutek takiego wysokiego tempa rotacji, gwiazda przyjmuje kształt nieco spłaszczony. Co więcej rotacja prowadzi do erupcji masy, która wyrwana z gwiazdy zasila otaczający ją dysk. Taka utrata masy związana jest z obserwowaną zmiennością. [caption id="attachment_17039" align="aligncenter" width="1024"] Zdjęcie obszaru wokół IC 63 wykonane z powierzchni Ziemi
    Credit: ESA/Hubble, NASA, Digitized Sky Survey 2
    Acknowledgement: Davide de Martin[/caption] Promieniowanie emitowane przez Gamma Cassiopeiae jest tak silne, że wpływa na IC 63, czasami nazywaną Mgławicą Duch, która znajduje się kilka lat świetlnych od gwiazdy. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia właśnie IC 63. Barwy mgławicy wskazują jaki wpływ ma na nią silne promieniowanie odległej gwiazdy. Wodór w IC 63 bombardowany jest promieniowaniem ultrafioletowym z Gamma Cassiopeiae, przez co elektrony uzyskują energię, którą później emitują jako promieniowanie H-alfa - zaznaczone tutaj kolorem czerwonym. https://www.youtube.com/watch?v=ovTtdrT_LoY Promieniowanie H-alfa sprawia, że IC 63 klasyfikowana jest jako mgławica emisyjna, niemniej jednak na powyższym zdjęciu widzimy także trochę błękitu. To z kolei jest światło z Gamma Cassiopeiae, które zostało odbite przez cząstki pyłu wypełniającego mgławicę, co z kolei sprawia, że jest to także mgławica refleksyjna. Ta kolorowa i mglista mgławica stopniowo rozpływa się pod wpływem promieniowania ultrafioletowego z Gamma Cassiopeiae. Niemniej jednak IC 63 nie jest jedynym obiektem, na którego wpływ wywiera ta gwiazda To tylko fragment dużo większego obszaru mgławicowego otaczającego Gamma Cassiopeiae, który obejmuje niemal dwa stopnie na niebie czyli obszar cztery razy większy od tarczy Księżyca w pełni. https://www.youtube.com/watch?v=yoGTgePFSt4 Obszar ten można podziwiać na półkuli północnej jesienią i zimą. Choć znajduje się wysoko na niebie i jest widoczny z Europy przez cały rok, jest jednak dość ciemny, a więc obserwowanie go wymaga dość dużego teleskopu i ciemnego nieba. Znad atmosfery Ziemi Hubble umożliwia nam widok, którego nie moglibyśmy podziwiać gołym okiem. Powyższe zdjęcie prawdopodobnie jest najbardziej szczegółowym zdjęciem IC 63 w historii i doskonale prezentuje możliwości obserwacyjne Hubble'a. Źródło: STScI

     ]]>
    17037 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Węgierscy badacze obserwują obłoki Kordylewskiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/27/wegierscy-badacze-obserwuja-obloki-kordylewskiego/ Sat, 27 Oct 2018 10:18:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17044 Credit: G. Horvath[/caption] Zespół węgierskich astronomów i fizyków najprawdopodobniej potwierdził istnienie dwóch obłoków pyłu w częściowo stabilnych punktach oddalonych zaledwie 400 000 kilometrów od Ziemi. Obłoki, po raz pierwszy odkryte i nazwane przez polskiego astronoma Kazimierza Kordylewskiego w 1961 roku, są wyjątkowo ciemne, więc ich istnienie pozostaje do dzisiaj niepewne. Wyniki najnowszych prac opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Układ Ziemia-Księżyc posiada pięć punktów stabilności, w których siły grawitacyjnych pozwalają na utrzymanie względnego położenia obiektów, które się w nich znajdują. Dwa z tych tak zwanych punktów Lagrange'a - L4 oraz L5 - tworzą równoramienny trójkąt z Ziemią i Księżycem i przemieszczają się po orbicie wokół Ziemi wraz z Księżycem podążającym po swojej orbicie. Punkty L4 oraz L5 nie są całkowicie stabilne, bowiem zaburza je oddziaływanie grawitacyjne Słońca. Niemniej jednak uważa się, że są to obszary, w których może zbierać się pył międzyplanetarny, nawet jeżeli tylko tymczasowo. Kordylewski obserwował dwa pobliskie obłoki pyłu w L5 w 1961 roku. Później także były one obserwowane jeszcze kilkukrotnie, ale ich wyjątkowo niska jasność sprawia, że są one niezwykle trudne do wykrycia, i wielu naukowców wątpiło w ich istnienie. W artykule opublikowanym wcześniej w tym roku, węgierski zespół kierowany przez Gabora Horvatha z Uniwersytetu Budapeszteńskiego opracował model obłoków Kordylewskiego, aby sprawdzić jak one powstają i w jaki sposób można je wykryć. Badacze byli zainteresowani ich wyglądem w filtrach polaryzacyjnych, które przepuszczają tylko promieniowanie o określonym kierunku oscylacji. Rozproszone lub odbite światło jest zawsze mniej lub bardziej spolaryzowane, w zależności od kąta rozpraszania lub odbicia. Następnie badacze przystąpili do próby zlokalizowania obłoków pyłu. Z układem filtrów polaryzujących liniowo przymocowanym d soczewki kamery i detektora CCD w prywatnym obserwatorium Sliz-Balogh, naukowcy wykonali zdjęcia prawdopodobnych lokalizacji obłoków Kordylewskiego w puncie L5. Uzyskane w ten sposób zdjęcia przedstawiają spolaryzowane światło odbite od pyłu, rozciągające się znacznie poza pole widzenia soczewki. Obserwowany wzór zgadza się z prognozami opracowanymi przez tę samą grupę badaczy we wcześniejszym artykule i zgadza się także z wcześniejszymi obserwacjami obłoków Kordylewskiego sprzed sześćdziesięciu lat. Grupa Horvatha była w stanie wyeliminować optyczne artefakty i inne efekty, co oznacza, że potwierdzono obecność obłoku pyłowego. Judit Sliz-Balogh komentując odkrycie: "Obłoki Kordylewskiego są dwoma najtrudniejszymi do znalezienia obiektami. Mimo, że są tak blisko Ziemi jak Księżyc, to w większości pomijane są przez astronomów. Potwierdzenie, że nasza planeta posiada pyłowe pseudo-satelity jest naprawdę intrygujące". Zważając na stabilność, punkty L4 oraz L5 rozważane są jako potencjalne cele orbitujących sond kosmicznych oraz stacji transferowych dla misji badających dalszy Układ Słoneczny. Istnieją także pomysły składowania tam różnego rodzaju zanieczyszczeń. Przyszłe badania punktów L4 oraz L5 będą starały się określić stabilność tych punktów oraz stopień zagrożenia jakim mogą one być dla sond kosmicznych czy misji załogowych. Źródło:RAS]]> 17044 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Najodleglejszym grobem od Ziemi jest sonda zmierzająca na zewnątrz Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/27/najodleglejszym-grobem-od-ziemi-jest-sonda-zmierzajaca-na-zewnatrz-ukladu-slonecznego/ Sat, 27 Oct 2018 10:52:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17049 Clyde Tombaugh odkrył Plutona, a następnie zabrał się stopem w jego kierunku. Artykuł autorstwa Jessiki Leigh Hester ukazał się na portalu Atlas Obscura. Link do oryginału: https://www.atlasobscura.com/articles/grave-farthest-from-earth Nikt nigdy nie zbliżył się bardziej do Plutona niż Clyde Tombaugh w 2015 roku, 18 lat po swojej śmierci. To znamienne, bowiem był on pierwszym człowiekiem, który go zobaczył. Gdy po raz pierwszy dostrzegł Planetę X, którą później nazwano Plutonem, Tombaugh miał zaledwie 24 lata i był w dużej mierze samoukiem. Jako wiejskie dziecko z Streator, Illinois stworzył swój pierwszy teleskop z dostępnych w domu części oraz ze starego Buicka z 1910 roku. Pracę w Obserwatorium Lowella w Flagstaff w Arizonie otrzymał dzięki swoim niezależnym badaniom. To tam spędzał całe miesiące przeglądając zdjęcia nocnego nieba, poszukując zmian orbit Urana i Neptuna, które mogłyby świadczyć o istnieniu jeszcze dalszej, jak dotąd nie odkrytej planety. W rozmowie z Associated Press w 1990 roku Tombaugh przyznał, że to było "żmudne" zadanie. Jednak od razu dodał "było to jednocześnie dużo bardziej interesujące od rolnictwa, przynajmniej dla mnie". Brak wyników w żaden sposób go nie zniechęcił. Po jakimś czasie jego pieczołowite skanowanie nieba zwróciło się z nawiązką. Odkrycie przez niego Plutona zrewolucjonizowało naszą wiedzę o Układzie Słonecznym, a on sam otrzymał stypendium na Uniwersytecie Kansas, które doprowadziło do jego posady w Nowym Meksyku. Tombaugh zmarł w 1997 roku. Niemal dwie dekady później, uncja jego prochów przemierza zewnętrzne krawędzie Układu Słonecznego w aluminiowej kapsule umieszczonej na pokładzie sondy New Horizons. Inskrypcja na kapsule przypomina, że Tombaugh był wspaniałym mężem, ojcem, astronomem, nauczycielem, dowcipnisiem i przyjacielem. [caption id="attachment_17050" align="aligncenter" width="766"] Clyde Tombaugh dostrzegł Plutona w 1930 roku.[/caption] Od 1992 roku kiedy to twórca Star Treka Gene Roddenberry został pośmiertnie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną, około 450 osób zostało "pochowanych" w przestrzeni kosmicznej - choć często oznacza to tyle, że około grama ich skremowanych prochów na krótko wybiera się w przestrzeń kosmiczną, aby wrócić na pokładzie tego samego statku lub spłonąć podczas wejścia w atmosferę. Kilka firm, m.in. Elysium czy Celestis oferuje tego typu pochówki kosmiczne, a ich ceny obecnie osiągnęły poziom zaledwie kilku tysięcy dolarów więcej od przeciętnego zwykłego pogrzebu w USA. Wciąż jednak nikt nie poleciał tak daleko jak Tombaugh. Sonda New Horizons przeleciała w lipcu 2015 roku w odległości zaledwie 12 000 kilometrów od powierzchni Plutona z prędkością 50 000 kilometrów na godzinę. Sonda wciąż przemierza przestrzeń kosmiczną zmierzając na zewnątrz Układu Słonecznego. "Myślę, że mój ojciec byłby tym zachwycony" mówiła Annette Tombaugh-Sitze, córka Clyde'a gdy prochy jej ojca umieszczano na pokładzie sondy. "Gdy spoglądał na Plutona, widział tylko niewielki punkt światła". Źródło: Atlas Obscura

     ]]>
    17049 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie potwierdzają zderzenie dwóch galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/28/astronomowie-potwierdzaja-zderzenie-dwoch-galaktyk-satelitarnych-drogi-mlecznej/ Sun, 28 Oct 2018 10:07:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17053 Stojąc na półkuli południowej Ziemi w ciemną, bezchmurną noc, możesz zobaczyć dwa jasne obłoki oddalone nieco od Drogi Mlecznej. Te obłoki gwiazd to galaktyki satelitarne Drogi Mlecznej: Mały Obłok Magellana oraz Wielki Obłok Magellana, w skrócie odpowiednio SMC oraz LMC. Wykorzystując niedawno opublikowane dane z nowego teleskopu kosmicznego, astronomowie z Uniwersytetu w Michigan odkryli, że południowowschodni region, lub "skrzydło", Małego Obłoku Magellana oddala się od głównej części tej galaktyki karłowatej, co stanowi pierwszy silny dowód na to, że stosunkowo niedawno miało miejsce zderzenie Małego Obłoku Magellana z Wielkim. "To naprawdę ekscytujący wynik" mówi prof. Sally Oey, z Uniwersytetu Michigan, główna autorka opracowania. "Możemy wyraźnie dosrzec, że Skrzydło jest osobny regionem, który oddala się od reszty SMC". Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal Letters. Wraz z międzynarodowym zespołem, Oey i jej student Johnny Dorigo Jones badali SMC pod kątem uciekających gwiazd lub gwiazd, które zostały wyrzucone z gromad znajdujących się wewnątrz SMC. Do obserwacji galaktyki badacze wykorzystali najnowsze dane opublikowane przez konsorcjum misji Gaia, nowego teleskopu wysłanego w przestrzeń kosmiczną przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Celem misji Gaia jest wielokrotne fotografowanie gwiazd na przestrzeni kilku lat w celu stworzenia wykresu ich ruchu (prędkości, kierunku) w czasie rzeczywistym. W ten sposób naukowcy mogą mierzyć jak gwiazdy poruszają się w przestrzeni kosmicznej. "Przyglądaliśmy się bardzo masywnym, gorącym, młodym gwiazdom - najgorętszym i najjaśniejszym, których jest stosunkowo niewiele" mówi Oey. "Całe piękno SMC oraz LMC polega na tym, że są to indywidualne galaktyki, dlatego mogliśmy się przyglądać wszystkim masywnym gwiazdom w każdej z nich". [caption id="attachment_17054" align="aligncenter" width="1024"] Strzałki pokazują względne prędkości kierunek ruchu w płaszczyźnie nieba dla 315 gwiazd w SMC. Niebieski kolor przedstawia gwiazdy poruszające się w stronę Ziemi, a czerwony oddalające się od nas. Po lewej od przerywanej linii znajduje się region nazwany "Skrzydłem", w którym widać, że większość gwiazd oddala się od swojej galaktyki
    Credit: Johnny Dorigo Jones[/caption] Badanie gwiazd w jednej galaktyce pomaga astronomom na dwa sposoby: po pierwsze, otrzymują oni statystycznie pełną próbkę gwiazd w jednej galaktyce macierzystej; po drugie, astronomowie w ten sposób mają do czynienia z jedną odległością do wszystkich gwiazd, co ułatwia mierzenie ich prędkości. "To naprawdę interesujące, że Gaia zmierzyła ruchy własne tych gwiazd. Ten ruch zawiera wszystko na co patrzymy" mówi Dorigo Jones. "Dla przykładu, jeżeli obserwujemy kogoś spacerującego po kabinie lecącego samolotu, obserwowany przez nas ruch uwzględnia ruch samolotu, jak i znacznie mniejszy ruch spacerującej osoby". "Dlatego też  odjęliśmy ruch całego SMC, aby skupić się na ruchu pojedynczych gwiazd. Interesowały nas prędkości poszczególnych gwiazd, bowiem próbowaliśmy zrozumieć procesy fizyczne zachodzące wewnątrz obłoku". Oey i Dorigo Jones badają uciekające gwiazdy, aby określić jak zostały one wyrzucone ze swoich gromad macierzystych. Czasami jest to mechanizm, w którym jedna gwiazda w grawitacyjnie związanym układzie podwójnym eksploduje jako supernowa, wyrzucając w momencie eksplozji drugą gwiazdę niczym z procy. Inny mechanizm obejmuje grawitacyjnie niestabilną gromadę gwiazd, która wskutek dynamicznych interakcji między gwiazdami wyrzuca jedną lub kilka gwiazd ze swojej grupy. Przyglądając się zebranym danym, badacze zauważyli, że wszystkie gwiazdy znajdujące się w Skrzydle - południowo-wschodniej części SMC - poruszają się w tym samym kierunku i z tą samą prędkością. To dowód na to, że SMC oraz LMC prawdopodobnie zderzyły się ze sobą kilkaset milionów lat temu. Gurtina Besla, także biorąca udział w projekcie astronoma z Uniwersytetu w Arizonie stworzyła model zderzenia SMC oraz LMC. Wraz ze swoim zespołem przewidziała kilka lat temu, że bezpośrednie zderzenie sprawiłoby, że Skrzydło SMC poruszałoby się w kierunku LMC, a gdyby galaktyki jedynie przeleciały w pobliżu siebie, gwiazdy w Skrzydle poruszałyby się w kierunku prostopadłym do linii łączącej SMC oraz LMC. Najnowsze badania potwierdziły, że gwiazdy Skrzydła oddalają się od SMC i zdążają do LMC - co wskazuje na bezpośrednie zderzenie obu galaktyk w przeszłości. Źródło: University of Michigan]]>
    17053 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Hubbla wrócił do pracy po awarii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/30/kosmiczny-teleskop-hubbla-wrocil-do-pracy-po-awarii/ Tue, 30 Oct 2018 10:36:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17059 Kosmiczny Teleskop Hubble'a powrócił do obserwacji wszechświata po trzytygodniowej przerwie. NASA poinformowała, że obserwatorium znajdujące się na orbicie wznowiło obserwacje naukowe w trakcie weekendu. System pozycjonowania teleskopu Hubble'a uległ awarii na początku miesiąca po tym jak jeden z jego żyroskopów przestał działać. Zapasowy żyroskop nie przejął jego obowiązków, co zmusiło kontrolerów lotu do stworzenia nowego rozwiązania. Kontrolerom udało się przywrócić zapasowy żyroskop do pracy za pomocą różnych manewrów. Do optymalnej pracy wymagane są trzy żyroskopy. Wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 1990 roku Hubble wykonał ponad 1,3 miliona obserwacji gwiazd, galaktyk, czarnych dziur i innych obiektów kosmicznych. Niektóre z nich znajdują się ponad 13 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Teleskop wznowił pracę w sobotę od obserwacji odległej galaktyki gwiazdotwórczej w podczerwieni. Źródło: AP]]> 17059 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda Parker Solar Probe pobiła rekord, a nawet dwa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/30/sonda-parker-solar-probe-pobila-rekord-a-nawet-dwa/ Tue, 30 Oct 2018 11:03:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17062 Sonda Parker Solar Probe ustanowiła nowy rekord stając się obiektem zbudowanym przez człowieka, który najbardziej się zbliżył do Słońca - poinformowała NASA w poniedziałek. "Sonda ustanowiła nowy rekord zbliżając się na odległość 42,73 milionów kilometrów od powierzchni Słońca w dniu 29 października 2018 roku o godzinie 17:04 GMT". "Wcześniejszy rekord największego zbliżenia do Słońca ustanowiła niemiecko-amerykańska sonda Helios 2 w kwietniu 1976 roku". Celem sondy Solar Parker Probe jest wykonanie 24 bliskich przelotów w pobliżu Słońca. Jeszcze tego samego dnia PSP pobiła jeszcze jeden rekord przekraczając prędkość 247 000 kilometrów na godzinę i stając się najszybszą sondą względem Słońca. Pierwszy bliski przelot w pobliżu Słońca zaplanowany jest na 31 października br. Ostatnie zbliżenie do naszej dziennej gwiazdy - na odległość 6,16 milionów kilometrów od Słońca - planowane jest na 2024 rok. Źródło: AFP  ]]> 17062 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[NASA będzie nadal czekać na kontakt z Opportunity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/30/nasa-bedzie-nadal-czekac-na-kontakt-z-opportunity/ Tue, 30 Oct 2018 16:38:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17065 NASA zmieniła zdanie w kwestii tego jak długo będzie kontynuować próby nawiązania kontaktu z łazikiem Opportunity, z którym kontakt urwał się na początku burzy piaskowej na Marsie w czerwcu br. Teraz, agencja kosmiczna planuje dalej próbować nawiązać kontakt mimo, iż wcześniej planowała zakończenie prób nawiązania kontaktu jeszcze w tym miesiącu. "Po przeglądzie postępów kampanii nasłuchu, NASA podjęła decyzję o kontynuowaniu aktualnej strategii prób nawiązania kontaktu z łazikiem Opportunity w najbliższej przyszłości" poinformowała agencja w poście, który pojawił się dzisiaj na stronie NASA. "W najbliższych miesiącach mogą wzmagać się silniejsze wiatry na obszarze, w którym znajduje się łazik Opportunity, a tym samym mogłyby one zwiać pył z paneli słonecznych łazika. Kolejny przegląd sytuacji łazika zaplanowano na styczeń 2019 roku". Inżynierowie mają nadzieję, że zasilany panelami słonecznymi łazik któregoś dnia w końcu otrzyma wystarczającą ilość promieniowania, aby automatycznie wznowić procedury powrotu do pracy. Ostatni kontakt z Ziemią Opportunity miał 10 czerwca br,. Opportunity wraz z bliźniaczym łazikiem Spirit stanowi parę bezzałogowych łazików zaprojektowanych przez NASA do pokonywania niewielkich odległości na powierzchni Marsa i do przekazywania danych o panujących tam warunkach na Ziemię. Łaziki wylądowały na Marsie w 2003 roku z misją zaplanowaną na 90 dni pracy i pokonanie około 1000 metrów. Spirit wytrzymał 20 razy dłużej niż planowano. Utknął jednak w miękkim piasku w 2009 roku i jego misję oficjalnie zakończono w 2011 roku. Opportunity wytrzymał 60 razy dłużej niż planowano i pokonał ponad 45 kilometrów, odkrywając po drodze dowody na obecność wody na Marsie. Źródło: AFP]]> 17065 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 805 0 0 824 0 0 825 0 0 <![CDATA[Zielone światło dla rozwijania misji do trojańczyków Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/31/zielone-swiatlo-dla-rozwijania-misji-do-trojanczykow-jowisza/ Wed, 31 Oct 2018 09:06:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17069 Misja NASA, której celem miałby być pierwszy rekonesans planetoid trojańskich, populacji prymitywnych planetoid krążących po wspólnej orbicie z Jowiszem, przeszedł w dniu wczorajszym krytyczny etap. NASA wydała zgodę na wdrożenie i start sondy Lucy w 2021 roku. W ramach przeglądu decyzyjnego (Key Decision Point C) autoryzowano kontynuację prac nad projektem i przejście do fazy rozwoju i ustalania kosztów i harmonogramu misji. Uczestnicy panelu zatwierdzili szczegółowe plany, planowany zestaw instrumentów, budżet oraz analizę czynników ryzyka związanego z misją. Kolejnym istotnym krokiem - przegląd projektu (Critical Design Review) - będzie analiza szczegółowego projektu systemów Lucy. Jeżeli także i ten krok zostanie osiągnięty, zespół projektowy zacznie budować sondę i jej instrumenty. "Jak dotąd cała misja znajdowała się jedynie na papierze" mówi Hal Levison, główny badacz misji Lucy z Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder, Kolorado. "Teraz musimy zabrać się za cięcie metalu i składanie sondy". Lucy, pierwsza misja kosmiczna, która będzie badała planetoidy trojańskie, nosi imię AL 288-1, skamieniałego szkieletu żeńskiego osobnika Australopithecus afarensis, który dostarczył naukowcom niezwykle istotnych informacji o historii ewolucji człowieka. Podobnie do niego, sonda Lucy zrewolucjonizuje naszą wiedzę o początkach planet i okresie formowania się Układu Słonecznego. Start misji Lucy planowany jest na październik 2021 roku. W trakcie zaplanowanej na 12 lat podróży, sonda odwiedzi siedem różnych planetoid - jedną planetoidę Pasa Głównego oraz sześć planetoid trojańskich. Sonda oraz jej zestaw instrumentów naukowych będą badały geologię, skład chemiczny  powierzchni oraz ogólne właściwości fizyczne tych obiektów z niewielkich odległości. "Dzisiejsze zielone światło dla Lucy stanowi kluczowy etap na drodze do wiedzy o tym jaką rolę małe ciała Układu Słonecznego odegrały w procesie formowania Układu Słonecznego i powstaniu życia na Ziemi" mówi Adriana Ocampo, dyrektor programu Lucy w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie.  ]]> 17069 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Pierwsze szczegółowe obserwacje materii krążącej blisko czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/31/pierwsze-szczegolowe-obserwacje-materii-krazacej-blisko-czarnej-dziury/ Wed, 31 Oct 2018 10:24:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17072 Źródło: ESO/Gravity Consortium/L. Calçada[/caption]

    Należący  do ESO niesamowicie czuły instrument GRAVITY uzyskał kolejne dowody na potwierdzenie istniejącej od dawna hipotezy, mówiącej że w centrum Drogi Mlecznej znajduje się supermasywna czarna dziura. Nowe obserwacje pokazują obłok gazu wirującego wokół czarnej dziury z prędkością blisko 30% prędkości światła, na kołowej orbicie tuż nad horyzontem zdarzeń – po raz pierwszy dokonano obserwacji materii blisko punktu bez powrotu oraz najbardziej szczegółowych jak dotąd obserwacji materii krążącej tak blisko czarnej dziury.

    https://www.youtube.com/watch?v=Zmdcew3g9ME Należący do ESO instrument GRAVITY zainstalowany na interferometrze Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) został użyty przez naukowców z konsorcjum instytutów europejskim, w tym ESO, do obserwacji błysków promieniowania podczerwonego pochodzących z dysku akrecyjnego wokół Sagittarius A*, masywnego obiektu w sercu Drogi Mlecznej. Obserwowane błyski dostarczyły długo oczekiwanego potwierdzenia, że obiekt w centrum naszej galaktyki jest, zgodnie z przypuszczeniami, supermasywną czarną dziurą.Źródłem błyską jest materia krążąca po orbicie bardzo blisko horyzontu zdarzeń czarnej dziury — co czyni obserwacje najbardziej szczegółowymi jak dotąd badaniami materii krążącej tak blisko czarnej dziury. O ile część materii w dysku akrecyjnym — pasie gazu orbitującego wokół Sagittarius A* z prędkościami relatywistycznymi — może bezpiecznie krążyć wokół czarnej dziury, a cokolwiek znajdzie się zbyt blisko, jest wciągane pod horyzont zdarzeń. Punkt najbliższy czarnej dziurze, w którym materia może orbitować bez wciągnięcia do wewnątrz przez ogromną masę, jest znany jako najbardziej wewnętrzna stabilna orbita i to stąd pochodziły obserwowane błyski. https://www.youtube.com/watch?v=DRCD-zx5QFA „Obserwowanie materii orbitującej wokół supermasywnej czarnej dziury z 30% prędkości światła jest wprost niesamowite” mówi Oliver Pfuhl, naukowiec z MPE. "Niesamowita czułość GRAVITY pozwoliła nam obserwować proces akrecji w czasie rzeczywistym w niespotykanych dotąd szczegółach." Pomiary były możliwe tylko dzięki międzynarodowej współpracy i najnowocześniejszym instrumentom naukowym. Instrument GRAVITY, który umożliwił wykonanie tej pracy, łączy światło z czterech teleskopów VLT, aby tworzyć wirtualny teleskop o średnicy 130 metrów. Już wcześniej był on używany do badania natury obiektu Sagittarius A*. Wcześniej w tym roku, GRAVITY i SINFONI, innym instrument na VLT, pozwoliły tej samej grupie badawczej na dokładne zmierzenie bliskiego przejścia gwiazdy S2 w ekstremalnym polu grawitacyjnym w pobliżu Sagittarius A*, co po raz pierwszy ujawniło efekty przewidywane przez ogólną teorię względności Einsteina w tak ekstremalnym otoczeniu. Podczas zbliżenia S2 także obserwowano silną emisję promieniowania podczerwonego. https://www.youtube.com/watch?v=wyuj7-XE8RE „Dokładnie monitorujemy S2 i oczywiście cały czas obserwujemy Sagittarius A*” wyjaśnił Pfuhl. „Podczas obserwacji mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia, iż zobaczyliśmy trzy jasne błyski wokół czarnej dziury – to był szczęśliwy zbieg okoliczności!” Emisja od wysokoenergetycznych elektronów bardzo blisko czarnej dziury była widoczna jako trzy jasne błyski, dokładnie pasujące do teoretycznych przewidywań dla gorących plam orbitujących blisko czarnej dziury o masie czterech milionów mas Słońca. Błyski są uważane za pochodzące od oddziaływań magnetycznych w bardzo gorącym gazie krążącym bardzo blisko Sagittarius A*. https://www.youtube.com/watch?v=hXrJDXm6mn4 Reinhard Genzel z Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics (MPE) w Garching (Niemcy), który kierował badaniami, wyjaśnił: “To zawsze był jeden z naszych wymarzonych projektów, ale nie odważyliśmy się mieć nadziei, że stanie się możliwy do realizacji tak szybko.” W odniesieniu do istniejącej od dawna hipotezy, że Sagittarius A* jest supermasywną czarną dziurą, Genzel powiedział, iż „wynik jest mocnym potwierdzeniem paradygmatu czarnej dziury." Źródło: ESO]]>
    17072 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Misja Dawn do pasa planetoid dobiegła końca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/01/misja-dawn-do-pasa-planetoid-dobiegla-konca/ Thu, 01 Nov 2018 22:35:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17078 Credit: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA[/caption] Sonda Dawn zamilkła, kończąc tym samym historyczną misję, w ramach której badała swoiste kapsuły czasu z najwcześniejszego okresu historii Układu Słonecznego. W środę, 31 października i czwartek, 1 listopada sonda Dawn nie skontaktowała się z naziemną siecią Deep Space Network. Po tym jak zespół misji wyeliminował inne możliwe powody pominięcia zaplanowanej transmisji, menedżerowie misji stwierdzili, że na pokładzie sondy wyczerpaniu uległy zapasy hydrazyny, paliwa, które umożliwiało sondzie utrzymanie odpowiedniej orientacji w przestrzeni. Sonda Dawn nie jest w stanie już utrzymywać orientacji swoich anten na Ziemię w celu komunikacji z zespołem misji ani obracać swoich paneli słonecznych w stronę Słońca w celu gromadzenia energii. Sonda Dawn wystartowała z Ziemi 11 lat temu, aby odwiedzić dwa największe obiekty Pasa Głównego. Obecnie sonda znajduje się na orbicie wokół planety karłowatej Ceres, gdzie pozostanie przez kolejne dziesięciolecia. "Dzisiaj świętujemy koniec misji sondy Dawn - jej niesamowite osiągnięcia, najważniejsze odkrycia naukowe i cały zespół, który umożliwił sondzie ich dokonanie" powiedział Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "Zachwycające zdjęcia i dane, które sonda Dawn zebrała przy Weście i Ceres są kluczem do zrozumienia historii i ewolucji naszego Układu Słonecznego". https://www.youtube.com/watch?v=Hth3nKGKTFc Sonda Dawn wystartowała w 2007 roku w podróż, w trakcie której pokonała 6,9 miliarda kilometrów. Napędzana silnikami jonowymi, sonda jako pierwsza w historii dokonała wielu osiągnięć. W 2011 roku gdy Dawn dotarła to Westy, drugiego pod względem rozmiarów obiektu Pasa Planetoid, stała się pierwszą sondą w historii, która krążyła wokół obiektu znajdującego się między Marsem a Jowiszem. W 2015 roku, gdy Dawn dotarła na orbitę wokół Ceres, planety karłowatej, która jest największym obiektem Pasa Planetoid, stała się pierwszą sondą, która odwiedziła jakąkolwiek planetę karłowatą oraz pierwszą sondą, która weszła kolejno na orbitę wokół dwóch ciał niebieskich poza Ziemią. Dane przesłane na Ziemię przez sondę Dawn, a zebrane za pomocą jej czterech instrumentów naukowych umożliwiły naukowcom porównanie tych dwóch planetopodobnych światów, które ewoluowały w zupełnie inny sposób. Pośród jej osiągnięć, Dawn wykazała jak istotne dla procesu formowania i ewolucji jest lokalizacja obiektu. Dawn potwierdziła także, że planety karłowate mogły posiadać oceany przez znaczną część swojej historii, a być może posiadają je także dzisiaj. "Pod wieloma względami dziedzictwo misji Dawn dopiero się zaczyna" mówi główny badacz misji Carol Raymond z JPL. "Dane z sondy będą dogłębnie analizowane przez naukowców badających jak planety rosną i różnicują się oraz tych zastanawiających się gdzie życie mogło powstać w układzie słonecznym. Ceres i Westa są również ważne dla badaczy odległych układów planetarnych, bowiem dostarczają nam informacji o warunkach jakie mogą panować w otoczeniu młodych gwiazd". Ponieważ na Ceres panują warunki interesujące dla naukowców badających chemię, która doprowadziła do powstania życia, NASA musi przestrzegać surowych protokołów ochrony planetarnej. Sonda Dawn pozostanie na orbicie wokół Ceres przez co najmniej 20 lat, a inżynierowie mają 99-procentową pewność, że przez co najmniej 50 lat. Tak więc, choć plan misji nie zagwarantował jakiegoś jasnego zamknięcia - jak wlot sondy Cassini w chmury Saturna - to przynajmniej to jest pewne: sonda Dawn wykorzystała każdą ostatnią kroplę hydrazyny do wykonywania obserwacji naukowych w pobliżu Ceres i wysyłania ich na Ziemię. Źródło: NASA]]> 17078 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Naukowcy odkrywają gwiazdę, która powstała niemal tuż po Wielkim Wybuchu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/06/naukowcy-odkrywaja-gwiazde-ktora-powstala-niemal-tuz-po-wielkim-wybuchu/ Tue, 06 Nov 2018 07:36:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17082 Credit: Kevin Schlaufman/JHU[/caption] Astronomowie odkryli obiekt, który może być jedną z najstarszych gwiazd we wszechświecie. Odkrycie tej niewielkiej gwiazdy, której wiek szacuje się na około 13,5 miliarda lat oznacza, że prawdopodobnie we wszechświecie znajduje się więcej gwiazd o bardzo niskiej masie i bardzo niskiej zawartości metali - być może wśród nich są także pierwsze gwiazdy we wszechświecie. Odkryta gwiazda jest bardzo nietypowa ponieważ w przeciwieństwie do innych gwiazd o bardzo niskiej zawartości metali, jest ona częścią "cienkiego dysku" Drogi Mlecznej - tej samej części, w której znajduje się nasze słońce. Ponieważ owa gwiazda jest tak wiekowa, badacze uważają, że całkiem możliwe jest, że nasze galaktyczne sąsiedztwo jest co najmniej 3 miliardy lat starsze niż dotychczas uważano. Wyniki badań opublikowano wczoraj w periodyku The Astrophysical Journal. "Taka gwiazda trafia się raz na 10 milionów" mówi główny autor artykułu Kevin Schlaufman, adiunk na Johns Hopkins University. "Mówi ona nam coś bardzo ważnego o pierwszych pokoleniach gwiazd". Pierwsze gwiazdy powstałe po Wielkim Wybuchu składały się w całości z pierwiastków takich jak wodór, hel oraz niewielkie ilości litu. Takie gwiazdy wytwarzały w swoich jądrach pierwiastki cięższe od helu rozsiewając je po wszechświecie w eksplozjach supernowych pod koniec swojego życia. https://www.youtube.com/watch?v=O2D1XDHEO-I Kolejne pokolenia gwiazd powstawały z obłoków materii wzbogaconej już tymi metalami, co widoczne było w ich składzie chemicznym. Zawartość metali czyli tak zwana metaliczność gwiazd we wszechświecie rośnie z cyklu powstawania, życia i śmierci gwiazd na cykl. Ekstremalnie niska metaliczność nowo odkrytej gwiazdy wskazuje, że na kosmicznym drzewie genealogicznym może ona znajdować się na pierwszej gałęzi po Wielkim Wybuchu. Faktycznie mamy do czynienia z nową rekordzistką w kategorii gwiazda z najmniejszą zawartością ciężkich metali - ich łączna masa zbliżona jest do masy Merkurego. Dla porównania, nasze Słońce powstało po kilku tysiącach pokoleń i ciężkie metale mają w nim masę równą 14 masom Jowisza. Jak dotąd astronomowie odkryli około 30 starych gwiazd o ultra-niskiej metaliczności o masie Słońca. Gwiazda odkryta przez Schlaufmana i jego zespół charakteryzuje się masą zaledwie 14% masy Słońca. Nowo odkryta gwiazda jest elementem układu dwóch gwiazd krążących wokół wspólnego środka masy. Badacze odkryli niewielką, niemal niewidoczną "wtórną" gwiazdę po tym jak inna grupa badaczy odkryła dużo jaśniejszą gwiazdę główną. Badacze zmierzyli skład chemiczny gwiazdy głównej analizując wysokiej rozdzielczości widmo w zakresie optycznym. Obecność lub nieobecność ciemnych linii w widmie gwiazdy pozwala zidentyfikować pierwiastki, z których składa się gwiazda, takie jak węgiel, tlen, wodór, żelazo i wiele innych. W tym przypadku gwiazda charakteryzowała się niezwykle niską metalicznością. Astronomowie zidentyfikowali także nietypowe zachowanie układu gwiazd, które wskazywało na obecność w nim gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury. Schlaufman wraz ze swoim zespołem odkrył, że tak jednak nie jest. Jednocześnie udało mu się odkryć dużo mniejszego towarzysza gwiazdy głównej. Istnienie tej mniejszej gwiazdy towarzyszącej okazało się ogromnym odkryciem. Badaczom udało się określić jej masa na podstawie badań "wahań" gwiazdy głównej, spowodowanej oddziaływaniem grawitacyjnym mniejszej z gwiazd. Jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych badacze uważali, że tylko masywne gwiazdy mogły powstawać na najwcześniejszych etapach historii wszechświata - i że nie da się ich odkryć ponieważ ze względu na masę, szybko wyczerpują swoje paliwo i szybko umierają. Jednak wraz z rozwojem symulacji astronomicznych, zaczęły one wskazywać, że w określonych sytuacjach gwiazda z tego okresu czasu o szczególnie niskiej masie może wciąż istnieć, nawet 13 miliardów lat po Wielkim Wybuchu. W przeciwieństwie do ogromnych gwiazd, małomasywne gwiazdy mogą żyć przez niezwykle długie okresy czasu. Czerwone karły dla przykładu, mogą żyć przez biliony lat. Odkrycie tej nowej ultra-nisko-metalicznej gwiazdy o nazwie 2MASS J18082002-5104378 B otwiera potencjalnie możliwość zaobserwowania nawet starszych gwiazd. Źródło: JHU]]> 17082 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[SOFIA odkrywa tajemnice powstawania gromad gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/07/sofia-odkrywa-tajemnice-powstawania-gromad-gwiazd/ Wed, 07 Nov 2018 17:30:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17086 Credit: NASA/SOFIA/Lynette Cook[/caption] Słońce, tak jak wszystkie gwiazdy, powstało z olbrzymiego zimnego obłoku gazu molekularnego i pyłu. Mogło także posiadać dziesiątki lub nawet setki rodzeństwa - gromadę gwiazd - ale te wczesne towarzyszki Słońca do teraz już rozprzestrzeniły się po całej Drodze Mlecznej. Choć pozostałości po tym swoistym akcie stworzenia już dawno się rozeszły, proces narodzin gwiazd trwa do dzisiaj tak w naszej galaktyce jak i poza nią. Gromady gwiazd powstają w sercach optycznie ciemnych obłoków, gdzie wczesne fazy powstawania gwiazd zawsze pozostawały ukryte przed naszymi oczyma. Jednak te zimne, pyłowe obłoki świecą jasno w podczerwieni, dlatego teleskopy takie jak Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy, SOFIA, mogą zacząć odkrywać przed nami te od dawna skrywane sekrety. Tradycyjne modele twierdzą, że siła grawitacji może być samodzielnie odpowiedzialna za powstawanie gwiazd i gromad gwiazd. Nowsze obserwacje wskazują, że pola magnetyczne, turbulencje lub oba te czynnii na raz także mają wpływ, a nawet mogą dominować w procesie powstawania gwiazd. Ale co uruchamia procesy prowadzące do powstania gromad gwiazd? Astronomowie korzystający z zainstalowanego na SOFIA instrumentu German Receiver for Astronomy at Terahertz Frequencies, w skrócie GREAT, odkryli nowe dowody przemawiające za tezą, że gromady gwiazd powstają wskutek kolizji gigantycznych obłoków molekularnych. Wyniki tych obserwacji opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. "gwiazdy zasilane są reakcjami jądrowymi, które prowadzą do powstania nowych pierwiastków chemicznych" mówi Thomas Bisbas, badacz na University of Virginia w Charlottesville w stanie Wirginia oraz główny badacz artykułu opisującego nowe odkrycie. "Samo istnienie życia na Ziemi jest produktem gwiazdy, która eksplodowała miliardy lat temu, ale wciąż nie wiemy w jaki sposób te gwiazdy - włącznie z naszym własnym słońcem - powstają". Badacze analizowali rozkład i ruch zjonizowanego węgla wokół obłoku molekularnego, w którym mogą powstawać gwiazdy. W trakcie obserwacji dostrzegli dwa różne komponenty gazu molekularnego zderzające się ze sobą z prędkością ponad 30 000 kilometrów na godzinę. Rozkład i prędkość gazu cząsteczkowego i zjonizowanego zgadzają się z wynikami symulacji zderzeń obłoków, co wskazuje, że gromady gwiazd powstają wskutek kompresji gazu w fali uderzeniowej powstałej w trakcie zderzenia obłoków. "Te modele formowania gwiazd są niezwykle trudne do zweryfikowania obserwacyjnie" mówi Jonathan Tan, profesor na Chalmers University of Technology w Goteburgu w Szwecji oraz na University of Virginia oraz główny badacz w tym projekcie. "Znajdujemy się w fascynującym punkcie projektu, w którym dane otrzymane z SOFIA mogą faktycznie posłużyć do testowania symulacji". Choć wciąż nie ma jeszcze wśród naukowców zgody co do mechanizmu odpowiedzialnego za napędzanie procesu powstawania gromad gwiazd, nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium SOFIA pomogły naukowcom wykonać ważny krok na drodze do rozwiązania tej zagadki. To pole badań pozostaje niezwykle aktywne, a nowe dane dostarczają kluczowych dowodów przemawiających za modelem kolizji. Autorzy spodziewają się, że przyszłe obserwacje przetestują ten scenariusz, aby określić czy proces zderzenia obłoków jest unikalnym dla tego regionu, bardziej powszechnym czy uniwersalnym mechanizmem formowania gromad gwiazd. "Naszym kolejnym krokiem jest wykorzystanie obserwatorium SOFIA do obserwacji większej ilości obłoków molekularnych, w których powstają gromady gwiazd" dodaje Tan. Obserwatorium SOFIA to Boeing 747SP zmodyfikowany do przenoszenia teleskopu o średnicy zwierciadła wynoszącej 106 cali. Źródło: NASA]]> 17086 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Tlenek glinu w atmosferze ultra-gorącego jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/08/tlenek-glinu-w-atmosferze-ultra-goracego-jowisza/ Thu, 08 Nov 2018 11:16:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17094 Międzynarodowy zespół badaczy prowadzony przez astrofizyczkę Carolinę von Essen, wykorzystał spektrograf OSIRIS zainstalowany na teleskopie GTC (Gran Telescopio Canarias) do zbadania składu chemicznego planety, której temperatura równowagi wynosi około 3200°C. WASP-33, układ planeta-gwiazda, który jest przedmiotem opisywanych badań, znajduje się jakieś 380 lat świetlnych od Ziemi. Gwiazda macierzysta jest pierwszą gwiazdą Delta Scuti, w pobliżu której udało się odkryć krążącego wokół niej gorącego jowisza. Znaczące pulsacje gwiazdy, wykazujące okresowość porównywalną do czasu trwania tranzytu, utrudniają modelowanie samych tranzytów planety. Dlatego też prawidłowa charakteryzacja własności fizycznych egzoplanety bez uwzględnienia zmienności gwiazdy jest ekstremalnie trudnym zadaniem. Planeta WASP-33b jest bardzo interesująca sama w sobie: jej temperatura wynosi 3200°C, przez co znajduje się ona pośród zaledwie kilku dotąd odkrytych ultra-gorących jowiszów. Okres orbitalny wynosi zaledwie 29 godzin, a orbita planety jest ustawiona niemal prostopadle do płaszczyzny równika gwiazdy. Badania, których wyniki opublikowano w periodyku Astronomy & Astrophysics, skupiają się na analizie składu chemicznego atmosfery rzeczonej planety. To istotne badania ponieważ "Obecne modele atmosfer egzoplanetarnych przewidują, że ultragorące jowisze powinny być pozbawione chmur i charakteryzować się w widmie widzialnym paletą tlenków takich jak tlenek wanadu, tlenek tytanu i tlenek glinu" mówi Carolina von Essen z University of Aarhus w Danii, główna badaczka projektu. "Jednak istnieje ograniczona liczba egzoplanet, w których udało się odkryć te związki w dużej ilości, co sprawia, że kwestionujemy nasze modele". Szczegółowe określenie składu chemicznego ultra-gorących jowiszów ma zatem potencjał podważenia obecnych modeli atmosfer egzoplanetarnych. Istnieje jednak pewna symbioza modeli z obserwacjami, której doskonałym przykładem są opisywane tu badania, bowiem w ich trakcie odkryto tlenek glinu w atmosferze WASP-33b, czyli to co przewidywała teoria. https://www.youtube.com/watch?v=wZjJ0qptfj4 "Czułość GTC oraz OSIRIS były kluczowa dla sukcesu tych wymagających obserwacji" mówi Herve Bouy, współautor niniejszego artykułu. "Połączenie tych dwóch instrumentów sprawiło, że GTC  w ostatnich latach, stał się wiodącym teleskopem na polu badań atmosfer egzoplanetarnych" dodaje Antonio Cabrera Lavers, dyrektor operacji naukowych GTC. Bardzo precyzyjne dane zebrane za pomocą GTC/OSIRIS umożliwiło badaczom stworzenie fizycznie uzasadnionego modelu widzialnej zmienności gwiazdy macierzystej. Pulsacje WASP-33 oraz zmiany ich amplitudy w zależności od długości fali promieniowania zostały uwzględnione podczas określania chromatycznej zmienności rozmiaru planety. "Wykorzystując współczesne metody określania składu chemicznego WASP-33b, odkrywamy, że elementy obserwowane w widmie transmisyjnym WASP-33b między 450 a 550 nm można najlepiej wytłumaczyć obecnością tlenku glinu w atmosferze" mówi von Essen. Badacze nie dostrzegli znaczących dowodów obecności innych związków, ale stosunkowo wysoką obfitość tlenku glinu. Dlatego też do potwierdzenia tej detekcji potrzebne będą dalsze obserwacje prowadzone zarówno z Ziemi jak i z przestrzeni kosmicznej. Źródło:IAC]]> 17094 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Polskie urządzenie przyczyni się do badań Jowisza przez sondę JUICE]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/13/polskie-urzadzenie-przyczyni-sie-do-badan-jowisza-przez-sonde-juice/ Tue, 13 Nov 2018 12:11:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17107 Astri Polska dostarczyła urządzenie dla misji badawczej Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), której celem będzie zbadanie Jowisza i jego lodowych księżyców. Urządzenie będzie miało istotne znaczenie dla powodzenia tej misji i jest najbardziej zaawansowanym technicznie produktem opracowanym przez warszawską firmę. W nadchodzącym roku Astri Polska planuje dalszą ekspansję na europejskim rynku kosmicznym. JUICE (JUpiter ICy moons Explorer) to misja badawcza Europejskiej Agencji Kosmicznej, która ma za zadanie przeprowadzić badania Jowisza i jego trzech lodowych księżyców. Start sondy planowany jest na rok 2022. Urządzenie dostarczane przez Astri Polska zostanie podłączone do sondy i umożliwi przetestowanie jej systemów elektronicznych, przed wysłaniem w przestrzeń kosmiczną. Jest to ważny etap każdego programu kosmicznego, ponieważ po rozpoczęciu misji inżynierowie nie mają już możliwości dokonania modyfikacji systemów urządzenia umieszczonego na orbicie. Docelowo, warszawska firma przekaże dla misji JUICE jeszcze jedno urządzenie tego typu oraz cyfrowe środowisko testowe, które pozwoli na przetestowanie oprogramowania obsługującego komputer pokładowy sondy. – Przekazanie urządzenia dla misji JUICE jest ważnym wydarzeniem dla Astri Polska. Cieszymy się, że nasz produkt spełnił rygorystyczne wymagania i odegra istotną rolę we flagowym programie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Warto podkreślić, że od strony technicznej, urządzenie dla misji JUICE, jest najbardziej zaawansowanym produktem spośród wszystkich, które dostarczyliśmy dotychczas dla europejskich programów kosmicznych.  - powiedziała Iuliia Strotska, Business Development Manager w Astri Polska. Astri Polska jest liderem polskiego sektora kosmicznego pod względem współpracy przemysłowej z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), dla której tylko w tym roku dostarczy aż 10 gotowych produktów. Będą to m.in.: systemy elektroniczne dla satelitów meteorologicznych, telekomunikacyjnych i środowiska testowe dla odbiorników nawigacji satelitarnej GNSS przeznaczonych do zastosowań kosmicznych.  W nadchodzącym roku, firma planuje dalszy wzrost zaangażowania w projekty ESA. W tym celu firma zamierza zaproponować ESA autorską koncepcję innowacyjnej platformy do testowania satelitów: - Opracowanie modułowego systemu do testowania satelitów będzie kolejnym krokiem milowym Astri Polska. Zakładamy, że dzięki jego uniwersalności będziemy mogli wpłynąć na obniżenie kosztów związanych z realizacją programów kosmicznych, co da nam dużą przewagę konkurencyjną na rynku w tej dziedzinie - powiedziała Iuliia Strotska. Astri Polska specjalizuje się w projektowaniu i produkcji urządzeń dla wiodących europejskich programów kosmicznych oraz projektowaniu dedykowanych usług i aplikacji w oparciu o dane pochodzące z satelitów. Od powstania w 2010 r. firma zaangażowana była w ok. 50 projektów związanych z rozwojem technologii kosmicznych i satelitarnych. W chwili obecnej, firma realizuje ok. 20 projektów, zatrudniając 80 polskich inżynierów. ]]> 17107 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Kolejny Ralph - tym razem na pokładzie misji badającej planetoidy trojańskie Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/13/kolejny-ralph-tym-razem-na-pokladzie-misji-badajacej-planetoidy-trojanskie-jowisza/ Tue, 13 Nov 2018 13:17:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17113 Ralph, jeden z najbardziej doświadczonych w NASA kosmicznych podróżników doleciał już daleko i osiągnął wiele: w ramach misji New Horizons Ralph wykonał zdumiewające zdjęcia Jowisza i jego księżyców podczas przelotu; następnie odwiedzając Plutona, to Ralph wykonał pierwsze wysokiej rozdzielczości zdjęcia tej niesamowitej planety karłowatej. W 2021 roku  Ralph wybierze się w ramach misji Lucy do trojańczyków Jowisza. Ralph nie jest jednak niezwykle doświadczonym astronautą - to instrument naukowy, który dokonał wielu odkryć od czasu kiedy po raz pierwszy wystartował w przestrzeń kosmiczną na pokładzie sondy New Horizons w 2006 roku. Nazwany po prostu imieniem, a nie skrótem, Ralph bada skład chemiczny i atmosfery ciał niebieskich. Zainstalowany na pokładzie New Horizons - która była pierwszą w historii misją do Plutona i jego księżyców - Ralph wkrótce zbliży się do kolejnego obiektu Pasa Kuipera, nazwanego 2014 MU69 (nazywanego Ultima Thule). Sonda wraz z instrumentem miną ten obiekt w dniu 1 stycznia 2019 roku zbierając informacje o tym małym, lodowym obiekcie. Sonda Lucy wyposażona została w bliźniaka  Ralpha, który nosi nazwę L'Ralph ("Lucy Ralph"). Ten instrument będzie z kolei badał planetoidy trojańskie Jowisza, które są pozostałościami po wczesnym etapie historii Układu Słonecznego. Instrument L'Ralph będzie badał tę zróżnicowaną grupę obiektów: Lucy przeleci w pobliżu sześciu trojańczyków oraz jednej planetoidy Pasa Głównego - czyli większej ilości obiektów niż jakakolwiek wcześniejsza misja do planetoid. L'Ralph ma za zadanie także wykryć skład chemiczny planetoid trojańskich. Sonda Lucy będzie badała planetoidy trojańskie za pomocą: Long Range Reconnaissance Imager (L'LORRI), Thermal Emission Spectrometer (L'TES) oraz L'Ralpha. L'LORRI będzie wykonywał wysokiej rozdzielczości zdjęcia trojańczyków, L'TES będzie analizował ciepło emitowane przez struktury znajdujące się na powierzchni trojańczyków, a L'Ralph umożliwi naukowcom interpretację danych dostarczonych przez odbite od planetoid światło słoneczne. Te dane dostarczą nam informacji o tym jak związki organiczne powstają na prymitywnych obiektach czyli o procesie, który także mógł doprowadzić do powstania życia na Ziemi. Zestaw instrumentów L'Ralph obejmuje Multi-spectral Visible Imaging Camera (MVIC) oraz Linear Etalon Imaging Spectral Array (LEISA). Obydwa instrumenty otrzymują dane z tej samej optyki, dzięki czemu Ralph będzie w stanie obserwować obiekty zarówno w zakresie widzialnym jak i podczerwonym. To właśnie ta cecha sprawia, że Ralph oraz L'Ralph są tak wyjątkowe - mówi Dennis Reuter, główny badacz instrumentu L'Ralph. "Większość instrumentów może obserwować albo w zakresie widzialnym, albo podczerwonym, ale L'Ralph może robić i to i to". Jeden Ralph zagłębia się w otchłań Pasa Kuipera, drugi przygotowuje się do wyprawy do trojańczyków, ale oba instrumenty mają za zadanie badać jedne z najstarszych obiektów Układu Słonecznego. Źródło: NASA]]> 17113 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[RECENZJA: Kosmiczne zachwyty - Neil de Grasse Tyson]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/14/recenzja-kosmiczne-zachwyty-neil-de-grasse-tyson/ Wed, 14 Nov 2018 12:03:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17116 Na rynku wydawniczym właśnie pojawiła się kolejna książka autorstwa uwielbianego przez wielu Neila deGrasse Tysona. Jeżeli mieliście już okazję wcześniej przeczytać Astrofizykę dla zabieganych (recenzja: https://www.pulskosmosu.pl/2017/11/04/recenzja-astrofizyka-dla-zabieganych-neil-degrasse-tyson/) i podobał Wam się styl w jakim Neil przedstawia kosmos, to śmiało możecie zabrać się także za najnowsze Kosmiczne zachwyty. Książka jest swoistym zborem artykułów i felietonów, które wcześniej ukazywały się na przestrzeni lat 1995-2005 w czasopiśmie Natural History i obejmuje bardzo szeroki zakres zagadnień. Z charakterystyczną dla siebie lekkością autor opowiada między innymi o tym jaką drogę musi pokonać foton, aby w ciągu miliona lat w końcu wydostać się ze Słońca i po ośmiu minutach wolności natrafić na wygrzewające się na plaży ciało autora ale też i o tym czy w pasie planetoid jest łatwo o poważną stłuczkę czy też w końcu o tym czy stojąc na szczycie Mount Everestu znajdujemy się najdalej od środka Ziemi. To jest oczywiście tylko jakiś losowy zbiór przykładów, ale także i on pokazuje z jaką pozycją mamy do czynienia. Przede wszystkim jest to książka dla każdegoJestem przekonany, że gdybym dał tę książkę do przeczytania uczennicy siódmej czy ósmej klasy podstawówki, to nie miałaby problemu ze zrozumieniem, dokładnie tak samo jak i człowiek, który od czasów transformacji ustrojowej w Polsce przebywa na emeryturze. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet osoba na co dzień wystawiona na informacje o kosmosie (tak, mówię tu o sobie) znajdzie tu nowe informacje oraz - co może nawet ważniejsze - nowe porównania, nowe skojarzenia, które pozwalają spojrzeć w inny, świeży sposób na pewne już wcześniej znane fakty. Z naukami ścisłymi często jest tak, że znamy jakieś wartości, znamy odległości, masy, temperatury, ale bardzo często nie potrafimy ich do niczego odnieść, a więc pozostają w naszych głowach tylko jako liczby. Wtedy właśnie człowiek bierze taką książkę jak Kosmiczne Zachwyty trafia na znane sobie informacje i czyta jak można je odnieść do świata naszych codziennych doświadczeń. Dopiero wtedy nasza wiedza nabiera sensu, dopiero wtedy liczby zamieniają się w wyobrażenie tego o czym mówią i dopiero wtedy otaczająca nas rzeczywistość nabiera barw, o których istnieniu nie mieliśmy zielonego pojęcia. Kosmiczne zachwyty to pierwszy tom dwutomowego polskiego wydania książki pt. Death by Black Hole and Other Cosmical Quandaries, która ukazała się w języku angielskim już w 2007 roku. Warto zauważyć, że większość już nieaktualnych danych (jak chociażby odległość sond wysłanych z Ziemi w przestrzeń kosmiczną) została w nowym, polskim wydaniu zaktualizowana, dzięki czemu książka w najmniejszym stopniu nie straciła na aktualności. Mimo trzystu stron, jest to książka na jeden pogodny wieczór (co sam potwierdziłem w dniu wczorajszym). Tak jak poprzednia książka Tysona, tak i ta pozostawia same pozytywne odczucia po przeczytaniu ostatniej strony. Tak się powinno pisać o kosmosie. Polecam! Fragment książki:    
    Autor: Neil deGrasse Tyson Tytuł: Kosmiczne zachwyty Stron: 302 Wydawnictwo: Insignis Więcej o książce przeczytacie tutaj: http://www.insignis.pl/ksiazki/kosmiczne-zachwyty/]]>
    17116 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Superziemia krąży wokół Gwiazdy Barnarda]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/14/superziemia-krazy-wokol-gwiazdy-barnarda/ Wed, 14 Nov 2018 17:56:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17129 Wokół najbliższej nas pojedynczej gwiazdy krąży egzoplaneta o masie co najmniej 3,2 mas Ziemi - tak zwana superziemia. Jedna z największych kampanii obserwacyjnych w historii, wykorzystująca dane ze światowej sieci teleskopów, w tym także z instrumentu HARPS (ESO), pozwoliła na odkrycie tej mroźnej, słabo świecącej planety. Nowo odkryta planeta jest drugą pod względem odległości od Ziemi odkrytą egzoplanetą. Gwiazda Barnarda z kolei jest najszybciej poruszającą się gwiazdą na ziemskim niebie. W odległości zaledwie sześciu lat świetlnych od Ziemi badacze odkryli planetę krążącą wokół Gwiazdy Barnarda. Odkrycie to - ogłoszone w artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature - jest wynikiem projektów Red Dots oraz CARMENES, których poszukiwania bliskich nam planet skalistych pozwoliły już na odkrycie planety krążącej wokół najbliższej nam gwiazdy - Proximy Centauri. https://www.youtube.com/watch?v=7MPAHjU7CB8 Planeta oznaczona nazwą Gwiazda Barnarda b jest teraz drugą najbliższą nam egzoplanetą. Zebrane dane wskazują, że planeta może być superziemią o masie co najmniej 3,2 mas Ziemi, która okrąża swoją gwiazdę macierzystą w ciągu 233 dni. Gwiazda Barnarda, gwiazda macierzysta planety, jest czerwonym karłem, chłodną, małomasywną gwiazdą, która jedynie nieznacznie oświetla tę nowo odkrytą planetę. Promieniowanie Gwiazdy Barnarda zapewnia jej planecie zaledwie 2% energii, jaką Ziemia otrzymuje od Słońca. Pomimo stosunkowo niewielkiej odległości od swojej gwiazdy macierzystej - w odległości zaledwie 0,4 jednostki astronomicznej - egzoplaneta znajduje się blisko linii śniegu, regionu, w którym związki lotne takie jak woda przechodzą w stan stały. Ten mroźny, ciemny glob może osiągać na powierzchni temperaturę -170 stopni Celsjusza, przez co jest to planeta nieprzyjazna dla życia takiego, jakie znamy na Ziemi. Nazwana na cześć E.E. Barnarda, Gwiazda Barnarda jest najbliższą nam gwiazdą pojedynczą. Choć sama gwiazda jest dość stara - jest dwa razy starsza od Słońca - i stosunkowo nieaktywna, charakteryzuje się najszybszym ruchem na ziemskim niebie. Superziemie są najczęściej obserwowanymi planetami na orbitach wokół małomasywnych gwiazd takich jak Gwiazda Barnarda. Co więcej, obecne teorie opisujące procesy powstawania planet sugerują, że linia śniegu jest wprost idealnym miejscem powstawania takich planet. Wcześniejsze poszukiwania planet wokół Gwiazdy Barnarda nie przyniosły żadnych rezultatów - najnowsze odkrycie było możliwe tylko dzięki połączeniu pomiarów z kilku bardzo precyzyjnych instrumentów zainstalowanych na największych teleskopów na całym świecie. [caption id="attachment_17132" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2 Acknowledgement: Davide De Martin
    E — Red Dots[/caption] "Po bardzo dokładnej analizie, mamy 99% pewności, że ta planeta tam jest" mówi główny badacz zespołu Ignasi Ribas z CSIC w Hiszpanii. "Niemniej jednak będziemy nadal obserwowali tę szybką gwiazdę, aby wykluczyć możliwe, aczkolwiek mało prawdopodobne, naturalne odchylenia jasności gwiazdy, które mogą tylko udawać planetę". https://www.youtube.com/watch?v=Emxf58tpr3o "Wykorzystaliśmy obserwacje z siedmiu różnych instrumentów obejmujące 20 lat pomiarów, tworząc w ten sposób jeden z największych i najobszerniejszych zestawów danych, jakie kiedykolwiek wykorzystano do precyzyjnych badań prędkości radialnych gwiazdy" tłumaczy Ribas. "Połączenie wszystkich danych dało nam łącznie 771 pomiarów - potężną dawkę informacji!"
    • Jedyne gwiazdy bliżej nas niż Gwiazda Barnarda to gwiazdy należące do układu potrójnego Alfa Centauri. W 2016 roku astronomowie korzystający z teleskopów ESO  odkryli wyraźne dowody na istnienie planety w pobliżu najbliższej nam gwiazdy - Proxima Centauri. Owa gwiazda znajduje się zaledwie nieco ponad 4 lata świetlne od Ziemi.
    • Całkowita prędkość Gwiazdy Barnarda względem Słońca wynosi około 500 000 km/h. Mimo ogromnej prędkości nie jest to najszybsza znana nam gwiazda. Niemniej jednak jej ruch jest najbardziej zauważalny na naszym niebie. Gwiazda Barnarda przesuwa się o odległość równą średnicy Księżyca w pełni w ciągu zaledwie 180 lat.
    Źródło: ESO]]>
    17129 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Gaia dostrzegła galaktycznego 'ducha' nieopodal Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/15/gaia-dostrzegla-galaktycznego-ducha-nieopodal-drogi-mlecznej/ Thu, 15 Nov 2018 17:18:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17138 Satelita Gaia dostrzegła potężną galaktykę czającą się tuż za Drogą Mleczną. Międzynarodowy zespół astronomów odkrył podczas analizy danych zebranych przez satelitę Gaia masywny obiekt. Ów obiekt, nazwany Antlia 2 (Ant 2), unikał wykrycia do teraz dzięki swojej wyjątkowo niskiej gęstości oraz idealnej kryjówce, schowany za gęstym dyskiem Drogi Mlecznej. Wyniki swojego odkrycia badacze opublikowali 13 listopada br. Ant 2 to galaktyka karłowata. Gdy we wczesnym wszechświecie pojawiały się pierwsze struktury, galaktyki karłowate były jednymi z pierwszych, a więc większość tworzących je gwiazdy stanowią stare, małomasywne i ubogie w metale gwiazdy. Jednak w porównaniu do innych znanych galaktyk karłowatych naszej Galaktyki, Ant 2 jest ogromna: rozmiarami przypomina Wielki Obłok Magellana (LMC). To co sprawia, że Ant 2 jest wyjątkowa jest jej wyjątkowo niska jasność. W porównaniu do LMC, innej galaktyki satelitarnej Drogi Mlecznej, Ant 2 jest 10 000 razy ciemniejsza. Innymi słowy, jest albo znacząco za duża na swoją jasność, albo za ciemna na swoje rozmiary. "To jest duch galaktyki" mówi Gabriel Torrealba, główny autor artykułu. "Obiektów tak rozmytych jak Ant 2 nie obserwowaliśmy nigdy wcześniej. Nasze odkrycie było możliwe tylko dzięki wyjątkowej jakości danych z satelity Gaia". Gaia stworzyła najbogatszy w historii katalog gwiazd obejmujący bardzo precyzyjne pomiary niemal 1,7 miliarda gwiazd, otwierając przed nami nieznane dotąd szczegóły naszej galaktyki. Badacze odpowiadający za omawiane tutaj badania - z Tajwanu, Wielkiej Brytanii, USA, Australii i Niemiec - przeglądali nowe dane z Gaia poszukując w nich satelitów Drogi Mlecznej wykorzystując do tego gwiazdy RR Lyrae. Są to gwiazdy stare i ubogie w metale - takie jakie zazwyczaj znajdujemy w galaktykach karłowatych. RR Lyrae zmieniają swoją jasność co pół dnia i można ich poszukiwać właśnie w oparciu o ten jednolity schemat pulsacji. "Gwiazdy RR Lyrae odkrywamy w każdej znanej galaktyce satelitarnej, zatem gdy znaleźliśmy grupę takich gwiazd nad dyskiem Galaktyki, nie byliśmy przesadnie zaskoczeni" mówi współautor opracowania Wasilij Belokurov z Instytutu Astronomii w Cambridge. "Jednak gdy uważniej przyjrzeliśmy się  ich położeniu na niebie okazało się, że znaleźliśmy coś nowego". Badacze skontaktowali się ze współpracownikami z Anglo-Australian Telescope (AAT) w Australii, jednak gdy sprawdzili koordynaty Ant 2, uświadomili sobie, że mają ograniczone okno czasowe na zebranie nowych danych. Badaczom udało się zmierzyć widmo ponad 100 czerwonych olbrzymów zanim ruch Ziemi wokół Słońca uniemożliwił obserwacje Ant 2 na kilka miesięcy. Widma uzyskane przez członków zespołu pozwoliły stwierdzić, że zauważona przez nich galaktyka-duch jest prawdziwa: wszystkie gwiazdy poruszały się tak samo. Ant 2 nigdy nie zbliża się do Drogi Mlecznej, zawsze pozostając co najmniej 40 kiloparseków (około 130 000 lat świetlnych) od niej. Badaczom udało się także zmierzyć masę galaktyki, która okazała się dużo niższa niż oczekiwalibyśmy po obiekcie tych rozmiarów. "Najprostsze wytłumaczenie tego, że Ant 2 wydaje się tak małomasywna mówi, że jest ona rozrywana przez pływy galaktyczne ze strony Drogi Mlecznej" mówi współautor opracowania Sergiej Koposow z Carnegie Mellon University. "Niewyjaśnione jak na razie pozostają ogromne rozmiary galaktyki. Normalnie gdy galaktyki tracą masę wskutek oddziaływania pływowego Drogi Mlecznej, maleją, a nie powiększają się". Skoro rozdęcie galaktyki karłowatej poprzez usunięcie z niej materii jest niemożliwe, to widocznie musiała ona na początku być ogromna. Badacze muszą jeszcze dokładnie zrozumieć proces, który doprowadził do takiego wydłużenia Ant 2. Choć obiekty tych rozmiarów i o tej jasności nie są przewidywane przez obecne modele formowania galaktyk, ostatnio spekulowano o tym, że niektóre galaktyki karłowate mogą powiększać rozmiary wskutek intensywnych okresów formowania gwiazd. Wiatry gwiezdne oraz eksplozje supernowych mogą wypychać niewykorzystany gaz, osłabiając grawitację trzymającą galaktykę w całości i umożliwiając odpływanie z niej ciemnej materii. "Nawet jeżeli procesy gwiazdotwórcze mogą zmieniać kształt rozkładu ciemnej materii  w Ant 2, musiałby to być proces niespotykanie wydajny" zaznacza współautor opracowania Jason Sanders z Cambridge. Alternatywnie niska gęstość Ant 2 może oznaczać, że konieczne jest wprowadzenie modyfikacji do obecnie przyjmowanych właściwości ciemnej materii. Obecnie faworyzowana teoria zakłada, że ciemna materia skupia się w samym centrum galaktyk. "W porównaniu do pozostałych około 60 galaktyk satelitarnych Drogi Mlecznej, Ant 2 jest wyjątkowa" mówi Matthew Walker z Carnegie Mellon University. "Zastanawiamy się czy ta galaktyka nie jest tylko czubkiem góry lodowej i Droga Mleczna nie jest otoczona sporą populacją niemal niewidocznych galaktyk karłowatych podobnych do tej". Przepaść między Ant 2 i resztą galaktyk karłowatych Drogi Mlecznej jest tak duża, że może wskazywać, że w naszych modelach powstawania galaktyk karłowatych brakuje jakiejś istotnej części fizyki. Rozwiązanie zagadki Ant 2 może pomóc badaczom zrozumieć jak powstawały pierwsze struktury we wczesnym wszechświecie. Źródło: University of Cambridge]]> 17138 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Fragment: „Kosmiczne zachwyty” Neila deGrasse’a Tysona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/15/fragment-kosmiczne-zachwyty-neila-degrassea-tysona/ Thu, 15 Nov 2018 17:25:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17141 „Wszechświat nie wydaje mi się zbiorem obiektów, teorii i zjawisk, ale przedstawieniem teatralnym, w którym aktorzy poddają się wymyślnym zwrotom akcji. Pisząc na temat kosmosu, mam więc naturalną potrzebę wprowadzenia czytelników za kulisy tego spektaklu, aby mogli z bliska przyjrzeć się dekoracjom, zerknąć do scenariusza i podpatrzyć, w jakim kierunku rozwinie się sztuka.” Neil deGrasse Tyson, charyzmatyczny amerykański astrofizyk i popularyzator nauki, podbił serca polskich czytelników już rok temu bestsellerową książką „Astrofizyka dla zabieganych”. Ów zbiór dwunastu felietonów Neila, wydany – jak pisali niektórzy recenzenci – zupełnie jak tomik poezji, to napisane lekkim piórem, w iście gawędziarskim stylu i ze szczyptą przewrotnego humoru wprowadzenie w arkana astrofizyki, wyjaśniające jej podstawy: od planet po czarne dziury, od galaktyk po ciemną energię i ciemną materię, od światła po grawitację. A wszystko to zabarwione osobistą refleksją Tysona nad naszym miejscem we wszechświecie, wyrażoną najdobitniej w ostatnim rozdziale książki zatytułowanym „Perspektywa kosmiczna”. W tym roku ukazuje się nowa książka Neila deGrasse’a Tysona – nosi ona tytuł „Kosmiczne zachwyty” (jej premiera miała miejsce 14 listopada 2018). Czy oprócz osoby autora coś łączy ją z „Astrofizyką dla zabieganych”? Mamy dobre informacje: tak! Można wręcz powiedzieć, że „Kosmiczne zachwyty” to kontynuacja „Astrofizyki dla zabieganych”, tyle że obszerniejsza i poruszająca szerszy zakres zagadnień. Co więcej, „Kosmiczne zachwyty” zostały wydane dokładnie w tym samym stylu, co „Astrofizyka…” – i mowa tu nie tylko o charakterze narracji Tysona, ale również o wyglądzie książki: jej formacie, wnętrzu i okładce, zaprojektowanej – podobnie jak to było w przypadku „Astrofizyki…” – przez znakomitego grafika i projektanta Pete’a Garceau. „Astrofizyka dla zabieganych” i „Kosmiczne zachwyty” świetnie wyglądają razem na półce, zapowiadając wizualnie ujednoliconą serię książek autora. O czym opowiadają „Kosmiczne zachwyty”?  Książka ma osiemnaście rozdziałów o intrygujących tytułach (np. „Ogień i lód”, „Gdzieś ponad tęczą”, „Kijowa nauka”, „Podróż do wnętrza słońca”) i niemniej intrygującej treści. Zanurzając się w opowieść autora, czytelnik przemierza z nim bliskie i dalekie obszary wszechświata – poznaje zagadnienia, ciekawostki i niezwykłe fakty związane z Ziemią, naszym Układem Słonecznym, Drogą Mleczną, odległymi galaktykami, czarnymi dziurami i innymi egzotycznymi kosmicznymi obiektami. Neil deGrasse Tyson w niezwykle sugestywny sposób rozważa, co byśmy widzieli, patrząc w niebo, gdyby nasze oczy mogły rejestrować nie tylko światło widzialne, ale i inne rodzaje promieniowania. Urzekająco pisze o przeszkodach, jakie musi pokonać wydostający się z wnętrza Słońca foton (zajmuje mu to średnio aż 5000 lat!) i zadziwia ilością informacji na temat Ziemi, jakie można wydedukować z obserwacji zwykłego, wbitego w jej powierzchnię kija. Tyson wyjaśnia, do czego astronomom przydają się punkty Lagrange’a i co ciekawego można w nich znaleźć. Nawet tak trywialne zagadnienie jak gęstość zyskuje u Neila zupełnie niespodziewany koloryt; a skoro już mowa o kolorach, to czy zastanawialiście się kiedyś, jaki kolor ma wszechświat? Nawet tak absurdalne z pozoru pytania są dla Neila świetnym pretekstem do inspirujących rozważań. Jakie są konsekwencje nieprzekraczalności i stałości prędkości światła? Czy nasz Układ Słoneczny jest stabilny, czy być może kiedyś dojdzie do ucieczki planet? Jak bardzo niebezpiecznie jest w pasie asteroid? O tych i o wielu innych pasjonujących zagadnieniach przeczytamy w „Kosmicznych zachwytach”. Ta książka znacząco poszerzy naszą wiedzę i horyzonty, a przy tym uczyni to w niezwykle przyjemny sposób. Neil nie jest bowiem nauczycielem, który sadza nas w ławce i domagając się niepodzielnej uwagi, prowadzi – choćby i najbardziej zajmujący – wykład o wszechświecie. On raczej zaprasza nas na ciastko i kawę i niezobowiązująco gawędząc, roztacza przed nami piękno kosmosu – którym, przynajmniej w wydaniu Neila deGrasse’a Tysona, nie sposób się nie zachwycić. Zapraszamy do lektury obszernego fragmentu książki! ]]> 17141 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/16/prawie-wszystko-o-poczatkach-prawie-wszystkiego/ Fri, 16 Nov 2018 19:39:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17146 Materiał partnerski Wyobraźcie sobie książkę, która odpowiada, skąd się wzięło… (prawie) wszystko: wszechświat, gwiazdy, planety, życie, cywilizacja… I wyobraźcie sobie, że książka ta nie jest opasłym, wypełnionym niestrawną naukową treścią tomiskiem, lecz niezwykle nowoczesną i wyjątkowo estetyczną pozycją, która wyjaśnia to (prawie) wszystko za pomocą najmodniejszego obecnie i najbardziej przemawiającego środka przekazu danych: infografik. Jeśli z chęcią wzięlibyście do rąk tak wyobrażoną książkę i już marzycie, by zanurzyć się w morzu fascynujących informacji, faktów i ciekawostek, mamy dla was dobrą wiadomość: taka książka istnieje. Została stworzona przez redaktorów renomowanego magazynu naukowego „New Scientist” i niedawno wydana w Wielkiej Brytanii. To nie wszystko! Mamy jeszcze lepszą wiadomość: 14 listopada ukazała się ona w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis. „Początki (prawie) wszystkiego” – rewolucyjna i rewelacyjna kopalnia wiedzy o rzeczonych początkach – została napisana przez Grahama Lawtona, zilustrowana przez Jennifer Daniel i opatrzona przedmową samego profesora Stephena Hawkinga. W sześciu rozdziałach („Wszechświat”, „Nasza planeta”, „Życie”, „Cywilizacja”, „Wiedza” i „Wynalazki”) i na 256 stronach wypełnionych po brzegi sugestywnymi i nierzadko dowcipnymi infografikami zawarte jest to wszystko, co wiemy o genezie otaczającego nas świata w rozmaitych jego aspektach: od Wielkiego Wybuchu, przez materię (również i tę ciemną), po gwiazdy, czarne dziury i układy słoneczne. Od naszej planety Ziemi, przez dosłownie ziemię – czyli glebę – po jej atmosferę i Księżyc. Od początków życia, przez wykształcanie się jego złożonych form, aż po cywilizację. A skoro już jesteśmy przy cywilizacji, z „Początków (prawie) wszystkiego”  dowiemy się o pochodzeniu języków, genezie miast, pieniędzy, odzieży, ciepłych posiłków, udomawiania zwierząt, własności, muzyki i nie tylko. Kiedy zaczęliśmy pisać? Jak wymyśliliśmy zero? Po co zaczęliśmy mierzyć przedmioty? Odliczać czas? Jak narodziła się polityka i wynikające z niej spory? Powstanie mechaniki kwantowej, elektroniki, radiofonii, internetu, podbój przestrzeni kosmicznej – tak, o tym też przeczytacie – i pooglądacie! – w „Początkach (prawie) wszystkiego”. Ta książka to idealna lektura dla osób ciekawych świata i uczta dla oczu. To świetne, zachwycające formą autorskie kompendium współczesnej wiedzy, odpowiadające na jedno ogólne pytanie: skąd się wzięliśmy i skąd wzięło się to (prawie) wszystko, co nas otacza, kształtuje i z czego korzystamy na co dzień. Zajrzyj do środka!
      Gdzie kupić? http://bit.ly/poczatkiprawie]]>
    17146 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA wybrała miejsce lądowania łazika Mars 2020]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/20/nasa-wybrala-miejsce-ladowania-lazika-mars-2020/ Tue, 20 Nov 2018 09:26:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17155 NASA wybrała dawną deltę rzeczną na miejsce lądowania łazika Mars 2020, który będzie poszukiwał dowodów na istnienie w przeszłości życia na Marsie. Mimo, że Czerwona Planeta jest teraz mroźna i sucha, miejsce lądowania - krater Jezero jakieś 3,5-3,9 miliardów lat temu stanowił dno jeziora o głębokości 500 metrów. "Delta rzeki jest dobrym miejscem na poszukiwanie życia, które mogło się w nim odłożyć i zachować przez miliardy lat, które upłynęły od czasu zniknięcia jeziora" mówi Ken Farley, naukowiec projektu Mars 2020 w JPL. Eksperci podejrzewają, że basen o szerokości 45 kilometrów mógł zebrać i zachować dawne cząsteczki organiczne oraz inne ślady przeszłego życia. Badacze przypuszczają, że w kraterze znajduje się co najmniej pięć różnych rodzajów skał, w tym także "gliny i węglany, w których mogły się zachować sygnatury dawnego życia". Krater znajduje się nieznacznie na północ od równika Marsa. Skały węglanowe powstają wskutek kontaktu wody, gazów atmosferycznych i skał. Proces wyboru miejsca lądowania łazika trwał przez ostatnie cztery lata. W tym czasie badacze wybrali jedno z początkowych 60 potencjalnych miejsc lądowania. Misja łazika, której koszt wyniesie 2.5 miliarda dolarów rozpocznie się startem, który planowano na lipiec 2020 roku i lądowaniem na Marsie w lutym 2021 roku. Łazik musi wylądować wewnątrz krateru i zebrać próbki, które w ramach późniejszej misji zostaną przywiezione na Ziemię, prawdopodobnie w drugiej połowie lat dwudziestych. Jednak najpierw  łazik musi bezpiecznie dotrzeć na powierzchnię omijając pole głazów, pułapki piaskowe i krawędzie delty. Podczas lądowania Mars 2020 wykorzysta tę samą technikę lądowania co łazik Curiosity, który wylądował w kraterze Gale w 2012 roku. Krater Gale z wieloma warstwami osadów wybrany został jako idealne miejsce do badania tego jak ciepły i wilgotny Mars zamienił się w mroźną i suchą planetę. https://www.youtube.com/watch?v=gwinFP8_qIM Powyżej: Lądowanie łazika Curiosity w kraterze Gale Miejsce lądowania w kraterze Jezero jest inne, ponieważ zawiera mnóstwo skał węglanowych, które mogą nam powiedzieć coś o tym czy na wczesnym Marsie istniało życie. W przeciwieństwie do łazika Curiosity, który wyposażony był w laboratorium analityczne na pokładzie, łazik Mars 2020 będzie się przyglądał skałom w dużo mniejszej skali, poszukując zachowanych w nich biosygnatur. Wiedza o tym czy w  odległej przeszłości istniały warunki sprzyjające istnieniu życia na Marsie, może nam wiele powiedzieć o ewolucji życia na Ziemi. "Mars jest jedną z czterech skalistych planet Układu Słonecznego i stanowi najlepszy zapis tego co si działo w pierwszym miliardzie lat formowania planet" mówi Michael Meyer, główny badacz programu Mars Exploration Program w NASA. "W tym samym czasie, w którym powstawało życie na Ziemi, mogło także powstać na Marsie" dodaje. "Początkowo warunki panujące na Marsie bardziej przypominały te panujące na Ziemi - przynajmniej w pierwszym miliardzie lat, zatem to co się działo w Układzie Słonecznym, a co pozwoliło na powstanie życia na Ziemi, mogło także zachodzić na Marsie". Pewne cechy Ziemi, takie jak tektonika płyt czy płynąca woda, sprawiają, że badanie bardzo wczesnego życia może być dużo łatwiejsze na Marsie niż na Ziemi. "Dzięki temu, że na powierzchni Marsa znajduje się tak wiele dawnych skał, informacje te są dużo bardzie dostępne niż na Ziemi" mówi Meyer. Źródło: AFP]]> 17155 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 784 https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/28/perseverance-wkrotce-laduje/ 0 0 786 https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/22/helikopter-ingenuity-dziala/ 0 0 <![CDATA[Gwiazda niemal identyczną bliźniaczką Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/20/gwiazda-niemal-identyczna-blizniaczka-slonca/ Tue, 20 Nov 2018 10:43:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17158 Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez badacza Vardana Adibekyana z Instituto de Astrofisica e Ciencias do Espaco (IA) wykorzystał nowatorską metodę wykrywania gwiazd należących do rodzeństwa Słońca. Artykuł naukowy opisujący odkrycie opublikowano w periodyku Astronomy & Astrophysics. Rodzeństwo Słońca stanowią tysiące gwiazd, które powstały w tej samej masywnej gromadzie co Słońce, jakieś 4,6 miliarda lat temu. Z czasem gwiazdy tworzące gromadę rozeszły się po całej galaktyce, przez co teraz jest niezwykle trudno je odnaleźć. Vardan Adibekyan (IA/University of Porto) tłumaczy wagę odkrywania tych gwiazd: "Skoro nie mamy zbyt wiele informacji o przeszłości słońca, badanie tych gwiazd może pomóc nam zrozumieć gdzie w Galaktyce i w jakich warunkach powstała nasza Gwiazda Dzienna". "We współpracy z Patrickiem de Laverny oraz Alejandrą Recio-Blanco z obserwatorium Côte d"Azur otrzymaliśmy 230 000 widm z projektu AMBRE". AMBRE to projekt archeologii galaktycznej realizowany przez ESO oraz Observatoire de la Côte d"Azur, którego celem jest określenie parametrów atmosfer gwiazd na podstawie archiwalnych widm zarejestrowanych za pomocą spektrografów FEROS, HARPS, UVES oraz GIRAFFE. Następnie badacze wykorzystali te wysokiej jakości dane widmowe z projektu AMBRE oraz bardzo precyzyjne dane astrometryczne z drugiego pakietu danych z obserwatorium GAIA, aby "wybrać z nich grupę gwiazd o składzie chemicznym najlepiej przypominającym skład chemiczny Słońca. Następnie badacze oszacowali wiek i własności kinematyczne wybranych gwiazd" mówi Vardan Adibekyan. [caption id="attachment_17160" align="aligncenter" width="1024"] Źródło: SDO/NASA[/caption] Choć w ramach tego projektu odkryto tylko jednego przedstawiciela rodzeństwa Słońca - HD 186302 - to był on wyjątkowa. Ta gwiazda ciągu głównego, typu G3 nie tylko należy do rodzeństwa Słońca, ale jest jego bliźniaczką. Rodzeństwo Słońca może być także dobrym miejscem do poszukiwania życia ponieważ możliwe, że życie było transportowane między planetami krążącymi wokół gwiazd znajdujących się w tej samej gromadzie. Transfer życia między układami egzoplanetarnymi zwany jest międzygwiezdną litopanspermią. Adibekyan ostrożnie podchodzi do tej możliwości. "Niektóre teoretyczne obliczenia wskazują na niepomijalną możliwość tego, że życie rozprzestrzeniło się z Ziemi na inne planety lub do innych układów planetarnych w okresie  późnego wielkiego bombardowania. Jeżeli mamy szczęście, a nasza bliźniaczka Ziemi ma planetę, a ta planeta jest skalista i krąży w ekosferze swojej gwiazdy, i jeżeli ta planeta została "zanieczyszczona" okruchami życia z Ziemi, to możemy trafić na Ziemię 2.0, krążącą wokół Słońca 2.0". Zespół badaczy z IA planuje rozpoczęcie kampanii poszukiwania planet wokół tej gwiazdy za pomocą spektrografów HARPS oraz ESPRESSO. Odkrywanie i charakteryzowanie układów planetarnych wokół rodzeństwa Słońca może dostarczyć nam bardzo ważnych informacji o skutkach procesów formowania planet w podobnym środowisku. Źródło: Astrofisica e Ciencias do Espaco]]> 17158 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Obiecujące widoki dla poszukiwaczy egzoksiężyców]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/20/obiecujace-widoki-dla-poszukiwaczy-egzoksiezycow/ Tue, 20 Nov 2018 17:54:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17162 Jedna z symulacji komputerowych powstawania księżyców wokół Neptuna. Źródło: Judit Szulagyi[/caption] Astrofizycy z University of Zurich, ETH Zurich oraz NCCR PlanetS przedstawili teorię tłumaczącą powstanie księżyców lodowych Urana. Wyniki ich badań wskazują, że takie potencjalnie sprzyjające życiu globy mogą występować dużo częściej we wszechświecie niż wcześniej uważano. Nieprawdopodobnie złożone symulacje komputerowe przeprowadzono w Swiss National Supercomputing Centre (CSCS) w Lugano. Układ Słoneczny pełen jest układów planeta-księżyce: Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun posiadają własne księżyce. Jednak czy księżyce powszechnie występują wokół egzoplanet krążących wokół innych gwiazd? "To niezwykle intrygujący problem dzisiejszej astronomii, który jak na razie bardzo ciężko rozwiązać" mówi Judit Szulagyi, badaczka z University of Zurich oraz ETH Zurich. Historyczne odkrycie pierwszego potencjalnego egzoksiężyca ogłoszono w październiku 2018 roku, jednak prace nad potwierdzeniem tego odkrycia wciąż trwają. Wraz z nowym artykułem opublikowanym w Astrophysical Journal Letters Judit Szulagyi wraz z Marco Cilibrasi oraz Lucio Mayer z University of Zurich znaleźli się jeden krok bliżej do określenia częstości występowania egzoksiężyców i ich scharakteryzowania. Badacze skupili się na Uranie i Neptunie, lodowych olbrzymach o masie co najmniej 20 mas Ziemi, ale dużo mniejszych od Jowisza i Saturna. Uran posiada pięć głównych księżyców. Neptun ma tylko jeden, bardzo masywny księżyc - Trytona. "Niezwykle ciekawe, że te dwie bardzo podobne do siebie planety posiadają zupełnie różne układy księżyców, co wskazuje na zupełnie inną historię obu układów" tłumaczy Judit Szulagyi. https://www.youtube.com/watch?v=RBsFeLAJHXY Astrofizycy uważają, że Tryton został przechwycony przez Neptuna, co jest stosunkowo rzadkim zdarzeniem. Jednak księżyce Urana przypominają bardziej układy Saturna i Jowisza, które według naukowców powstały w gazowym dysku wokół planet pod koniec procesu ich formowania. Badacze uważali, że Uran i Neptun charakteryzują się zbyt niską masą, aby uformować wokół siebie takie dyski"mówi astrofizyk. Dlatego też badacze rozważali czy księżyce Urana mogły powstać wskutek kosmicznego zderzenia, podobnego do tego w jakim powstał jedyny naturalny satelita Ziemi. Teraz badacze obalili tę teorię. Ich niezwykle złożone symulacje komputerowe pozwoliły odkryć, że Uran i Neptun miały swoje własne dyski gazowo-pyłowe w trakcie formowania obu planet. Obliczenia wskazują na powstanie księżyców, które mają identyczny skład chemiczny jak rzeczywiste księżyce Urana. Z symulacji przeprowadzonych na superkomputerze Monch w CSCS wynika, że Neptun pierwotnie także posiadał system licznych księżyców, który najprawdopodobniej uległ zniszczeniu po przechwyceniu Trytona. Najnowsze badania niosą nowe informacje także o księżycach jako całości. "Jeżeli lodowe olbrzymy także mogą tworzyć swoje własne księżyce, oznacza to, że populacja księżyców we wszechświecie może być znacznie większa niż wcześniej przypuszczano" mówi dr Szulagyi. Lodowe olbrzymy oraz mini-neptuny należą do często odkrywanych planet wokół innych gwiazd, "możemy zatem oczekiwać odkrycia wielu egzoksiężyców w nadchodzącej dekadzie". Wnioski płynące z badań są także niezwykle interesujące dla badaczy zajmujących się poszukiwaniem globów sprzyjających powstaniu życia takiego jakie znamy. W naszym układzie planetarnym, dwoma najciekawszymi globami dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego są lodowe księżyce Jowisza i Saturna - Europa i Enceladus. Pod grubymi warstwami lodu skrywają rozległe oceany ciekłej wody. "Te podpowierzchniowe oceany są idealnymi miejscami do powstania i istnienia życia takiego jakie znamy" mówi Judit Szulagyi. Źródło: National Centre of Competence in Research PlanetS]]> 17162 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Czy nowa misja marsjańska pomoże nam dowiedzieć się więcej o powstawaniu życia na Ziemi i Marsie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/21/czy-nowa-misja-marsjanska-pomoze-nam-dowiedziec-sie-wiecej-o-powstawaniu-zycia-na-ziemi-i-marsie/ Wed, 21 Nov 2018 20:37:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17166 Mars i Ziemia na swój sposób przypominają rodzeństwo, które dorastało w różnych domach. Na pewnym etapie historii były to planety niezwykle do siebie podobne: obie były ciepłe, wilgotne i otoczone gęstymi atmosferami. Jednak 3-4 miliardy lat temu obie planety poszły różnymi ścieżkami. Wkrótce możemy dowiedzieć się dlaczego tak się stało. Sonda InSight dotrze na powierzchnię Czerwonej Planety w poniedziałek, 26 listopada. Po bezpiecznym lądowaniu sonda pozwoli naukowcom porównać Ziemię z jej rdzawym bratem lepiej niż dotąd było to możliwe. Lądownik InSight (skrót od Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport) nie będzie poszukiwał życia na Marsie. Jednak badając jego wnętrze - z czego jest zbudowany, z jakich warstw się składa i jak dużo ciepła ucieka z wnętrza - naukowcy lepiej zrozumieją jak pierwotne składniki tworzące planetę sprawiają, że planeta lepiej lub gorzej wspiera powstawanie życia. "Ziemia i Mars powstały z bardzo podobnej materii" mówi Bruce Banerdt, główny badacz misji InSight w NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, który kieruje misją. "Dlaczego uformowane planety okazały się tak różne? Nasze pomiary pozwolą nam cofnąć czas i zrozumieć co spowodowało powstanie kipiącej życiem Ziemi i niezamieszkałego Marsa". Dawno temu Mars przestał się zmieniać, podczas gdy Ziemia kontynuowała swoją ewolucję. Ziemia  doprowadziła do powstania geologicznego "przenośnika taśmowego", którego Mars nigdy nie miał: płyt tektonicznych. Gdy nachodzą na siebie, wciskają część skorupy do wnętrza planety, gdy się rozsuwają powodują powstawanie nowych fragmentów skorupy. To mieszanie materii wynosi na powierzchnię nie tylko skały. Niektóre z najbardziej istotnych elementów życia to związki lotne, w których znajdziemy wodę, dwutlenek węgla oraz metan. Ponieważ łatwo przechodzą w stan gazowy, mogą być uwalniane w procesach tektonicznych. Brak płyt tektonicznych na Marsie wskazuje, że jego skorupa nigdy nie wchodziła do wnętrza planety. Czy pojawienie się życia na Ziemi możliwe było dzięki temu, że płyty tektoniczne uwalniały związki lotne? "W poszukiwaniu życia na innych planetach jedną z kluczowych kwestii jest to jakie warunki muszą panować na planecie, aby powstało na niej życie" mówi Sue Smrekar, badaczka w zespole InSight. "Wiedza o pierwotnych składnikach planety stanowi podstawę do badania tego jak procesy, które wpływają na środowisko, ewoluują w czasie". InSight może pomóc nam znaleźć odpowiedź na to pytanie za pomocą swojego sejsmometru SEIS (Seismic Experiment for Interior Structure), który będzie badał jak trzęsienia - które mogą być powodowane procesami innymi niż tektoniczne - przechodzą przez wnętrze Marsa. Zrozumienie warstw tworzących planetę pomoże naukowcom odtworzyć jak pył, metale i lody obecne we wczesnym układzie słonecznym, połączyły się w Czerwoną Planetę. Każda skalista planeta zatrzymuje zapasy ciepła w swoim wnętrzu. Część ciepła zostaje uwięziona we wnętrzu w procesie formowania planety, reszta pochodzi z pierwiastków radioaktywnych ulegających rozpadowi. To ciepło następnie stopniowo przesuwa się ku powierzchni, topiąc kolejne warstwy skał, prowadząc do pękania skorupy i powstawania wulkanów uwalniających ogromne ilości związków lotnych. Ciepło jest ważne z kilku powodów. Mogło odpowiadać za powstawanie gorących źródłem na wczesnych etapach historii Marsa, ogrzewając je spod powierzchni.  Mogło prowadzić do uwalniania pary wodnej przez wulkany, która następnie skraplała się tworząc strumienie i oceany. Mierząc wewnętrzną temperaturę Marsa za pomocą próbnika HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package), InSight może wspomóc wyjaśnianie jak ciepło kształtowało powierzchnię planety na przestrzeni milionów lat. Ciepło utrzymuje jądro planety w stanie ciekłym. Metale w tym jądrze generują prądy elektryczne wytwarzając przy tym pole magnetyczne. Owo pole magnetyczne jest swego rodzaju niewidzialną zbroją osłaniającą planetę i wszystkie formy życia na jej powierzchni, przed promieniowaniem. Mars też kiedyś posiadał silne pole magnetyczne, wiele najstarszych fragmentów skorupy planety jest silnie namagnetyzowana. Jednak miliardy lat temu, większość tego pola zniknęła pozostawiając planetę bez żadnej osłony. Aby lepiej zrozumieć dlaczego pole magnetyczne Marsa zniknęło, badacze z misji InSight chcą dowiedzieć się więcej o jądrze planety: To czy jądro jest ciekłe, stałe czy jest mieszaniną obu tych stanów może wpływać na wahania planety wokół osi, tak jak ciekłe żółtko w obracającym się surowym jajku powoduje większe odchylenia od osi niż stałe żółtko jajka ugotowanego. Eksperyment radiowy RISE (Rotaton and Structure Experiment) pomoże naukowcom zmierzyć wahania Marsa. W połączeniu z danymi o warstwach i przepływie cieplnym planety, zebrane za jego pomocą dane pomogą poskładać historię utraty pola magnetycznego przez Marsa. Wahania Marsa, aktywność tektoniczna oraz przepływ cieplny - wszystkie te cechy mogą wyjaśnić co sprawiło, że obie planety poszły różnymi drogami ewolucyjnymi, przez co tylko jedna z nich dzisiaj posiada idealne warunki do istnienia życia. Źródło: NASA]]> 17166 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Lądowanie na Marsie to tylko ostatnie 6 minut sześciomiesięcznej podróży]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/22/ladowanie-na-marsie-to-tylko-ostatnie-6-minut-szesciomiesiecznej-podrozy/ Thu, 22 Nov 2018 00:42:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17169 "Gdy już czegokolwiek się dowiemy, będzie dawno po wszystkim" mówi Tom Hoffman, menedżer projektu z NASA Jet Propulsion Laboratory. "Albo się udało, albo nie". Jakakolwiek niewielka korekta musi być wprowadzona 1.5 godziny przed lądowaniem - mówi Rob Grover, główny inżynier zespołu ds. lądowania. "Wszystkie nasze wysiłki prowadzące do udanego lądowania realizowaliśmy przez ostatnie kilka lat" dodaje. https://www.youtube.com/watch?v=C0lwFLPiZEE

    Krótki przegląd ostatniej fazy lotu

    SZEŚĆ MINUT PRZED LĄDOWANIEM

    Na wysokości około 114 kilometrów nad powierzchnią Marsa, sonda InSight wchodzi w górne warstwy atmosfery z prędkością 19 800 kilometrów na godzinę. Inżynierowie planują wejście w atmosferę pod kątem 12 stopni, niemal równolegle do powierzchni. Jeżeli sonda wejdzie w atmosferę pod większym kątem, może spłonąć. Jeżeli kąt będzie za mały, może odbić się od atmosfery i polecieć w przestrzeń kosmiczną. Tarcie atmosfery spowolni sondę, ale też spowoduje jej rozgrzanie. Osłona termiczna została wykonana, aby wytrzymać temperaturę 1500 stopni Celsjusza. Gdy InSight znajdzie się na wysokości 11 kilometrów, przy prędkości 1400 km/h otworzy się spadochron. [caption id="attachment_17170" align="aligncenter" width="512"] Powyższe zdjęcie wykonane w lutym 2015 roku przedstawia test spadochronu sondy InSight w największym tunelu powietrznym na świecie, znajdującym się w NASA Ames Research Center w Mountain View w Kalifornii.[/caption]

    TRZY MINUTY PRZED LĄDOWANIEM

    Wkrótce po tym jak otworzy się biały, nylonowy spadochron, InSight odrzuci swoją osłonę termiczną i wysunie trzy nogi. Po dwóch minutach opadania na spadochronie, sonda, wciąż poruszająca się z prędkością naddźwiękową, zacznie korzystać z radaru do określenia prędkości i wysokości, począwszy od wysokości około 2,5 kilometra. Do lądowania pozostało mniej niż minuta. Przy prędkości 215 km/h lądownik odrzuci swoją górną osłonę i spadochron. Do powierzchni pozostał kilometr.

    CZTERDZIEŚCI PIĘĆ SEKUND PRZED LĄDOWANIEM

    Niemal natychmiast, uruchomi się 12 silników lądownika, których zadaniem jest spowolnienie tempa opadania i oddalenie się od odrzuconej przed chwilą osłony, która wciąż opada na spadochronie. Lądownik obraca się tak, aby jego panele słoneczne ustawione były w kierunku wschód-zachód po lądowaniu, a jego ramię robotyczne było skierowane na południe. Na wysokości 50 metrów sonda opada z prędkością 27 km/h.

    PIĘTNAŚCIE SEKUND PRZED LĄDOWANIEM

    Teraz, w tak zwanym trybie stałej prędkości, InSight próbuje wylądować z prędkością 8 km/h na równinie blisko równika, zwanej Elysium Planitia. To tam lądownik wwierci się głęboko pod powierzchnię, aby zmierzyć temperaturę oraz rejestrować trzęsienia marsa na przestrzeni jednego roku marsjańskiego, czyli dwóch lat ziemskich. NASA wybrała tę lokalizacji z uwagi na to, że jest stosunkowo płaska i nie ma tam zbyt wielu dużych głazów, które mogłyby przeszkodzić w działaniu lądownika. Lądowanie w pobliżu równika zapewnia optymalne warunki nasłonecznienia dla paneli słonecznych. "To bardzo bezpieczne miejsce na lądowanie" mówił w środę Grover podczas konferencji.

    LĄDOWANIE

    Sonda wyląduje na Marsie około godziny 14 czasu lokalnego. W Polsce będzie wtedy godzina 19:00. NASA szacuje, że w miejscu lądowania temperatura będzie wynosiła około -10 do -20 stopni Celsjusza. W ciągu nocy temperatura może spadać nawet do -96 stopni Celsjusza. [caption id="attachment_17171" align="aligncenter" width="485"] Ilustracja z października 2016 roku przedstawia moment lądowania sondy InSight na powierzchni Marsa.[/caption]

    JEST TAM KTO?

    Od momentu startu w maju br. InSight śledzony jest przez WALL-E oraz EVE, pierwsze Cubesaty, które wybrały się nieco dalej od Ziemi. Satelity o rozmiarach walizki nazwane imionami bohaterów filmu WALL-E z 2008 roku  przelecą w odległości kilku tysięcy kilometrów od Marsa w trakcie lądowania InSight. NASA ma nadzieję, że jednemu lub obu uda się przesłać na Ziemię emitowane przez InSight sygnały radiowe. Jeżeli eksperyment się powiedzie, kontrolerzy lotu będą mogli śledzić opadanie i lądowanie InSight, aczkolwiek z opóźnieniem ponad 8 minut. Jeżeli nie, informacje o lądowaniu przekazane zostaną na Ziemię przez sondy krążące wokół Marsa.

    UŚMIECHNIJ SIĘ!

    Pierwszym zadaniem sondy InSight, które zaplanowano już na kilka minut po lądowaniu, jest wykonanie zdjęcia. Kontrolerzy misji chcą wiedzieć z jakim miejscem mają do czynienia. Potężne głazy czy zbocze góry mogą wpłynąć na wyniki eksperymentów geologicznych. Gdy rdzawy pył już osiądzie, jakieś 16 minut po lądowaniu, lądownik rozłoży swoje panele słoneczne i przygotuje się do pierwszej nocy na Marsie. Źródło: The Associated Press]]>
    17169 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwsze wyniki obserwacyjne nowych odbiorników ALMA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/23/pierwsze-wyniki-obserwacyjne-nowych-odbiornikow-alma/ Fri, 23 Nov 2018 08:57:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17180 Obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) zaczęło odbierać nowy rodzaj sygnałów z przestrzeni kosmicznej. Wykorzystując odbiorniki najwyższej dotąd częstotliwości badacze uzyskali 695 sygnatur radiowych dla różnych związków chemicznych, w tym dla prostego cukru, w kierunku obszaru powstawania masywnych gwiazd. Te pierwsze wyniki naukowe z odbiorników Band 10 opracowanych w Japonii są zwiastunem obiecujących odkryć w dziedzinie badania sygnałów wysokiej częstotliwości. Tak jak różne stacje radiowe na Ziemi nadają różne wiadomości, tak różne częstotliwości fal radiowych z przestrzeni kosmicznej przenoszą różne informacje o środowisku i składzie chemicznym emitujących je źródeł. Odbiorniki ALMA Band 10 (787-950 GHz) rejestrują sygnały o największej jak dotąd częstotliwości. Brett McGuire, chemik z National Radio Astronomy Observatory w Charlottesville w Wirginii wraz ze swoim zespołem obserwował NGC 6634I, obłok będący "żłobkiem" masywnych gwiazd, za pomocą japońskich odbiorników Band 10. NGC 6634I stanowi element Mgławicy Kocia Łapa znajdującej się 4300 lat świetlnych od Ziemi. NGC 6634I już wcześniej była obserwowana na tej częstotliwości przez Obserwatorium Kosmiczne Herschel. Jednak tam gdzie Herschel odkrył 65 linii emisyjnych, ALMA zarejestrował 695 takich linii. Związki chemiczne wykryte w kierunku NGC 6634I to m.in. metanol, etanol, metyloamina oraz glikoaldehyd. Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku naukowym Astrophysical Journal Letters. Źródło: NAOJ]]> 17180 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> <![CDATA[Lucy będzie badała początki Układu Słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/23/lucy-bedzie-badala-poczatki-ukladu-slonecznego/ Fri, 23 Nov 2018 11:09:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17183 Nieco ponad 4 miliardy lat temu planety Układu Słonecznego współistniały z ogromną liczbą małych skalistych lub lodowych obiektów krążących wokół Słońca. Były to ostatnie pozostałości po planetezymalach - prymitywnych składników, z których powstawały planety. Większość tych pozostałych obiektów uległo rozproszeniu wskutek ewolucji orbit gazowych olbrzymów, które rozrzuciły je po zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego. Część z nich uwięziona została w nie tak odległych obszarach skupionych wokół punktów, w których równoważy się grawitacyjne oddziaływanie Słońca i Jowisza. Owe obiekty pozostają tam do dziś niemal nietknięte. Niemal 4 miliony lat temu, dawny przodek współczesnego człowieka przemierzał przestrzenie, które dużo później nazywano Etiopią. Trzydzieści cztery lata temu Donald Johanson odkrył skamieniały szkielet tego osobnika, nazwanego później Lucy na cześć piosenki Beatlesów z 1967 roku "Lucy in the Sky with Diamonds". Za trzy lata sonda o nazwie Lucy, zacznie swoją misję, która pomoże nam poznać wczesną historię Układu Słonecznego. Sonda Lucy przeleci w pobliżu sześciu takich uwięzionych planetezymali - planetoid trojańskich Jowisza - dając ludziom pierwszy rzut oka na te pradawne obiekty. Badając te skamieniałości procesu formowania planet, misja Lucy może nam powiedzieć bardzo dużo o rozwoju naszego układu planetarnego, tak jak szczątki Lucy powiedziały nam wiele o ewolucji człowieka. Po drodze do trojańczyków, Lucy odwiedzi także planetoidę Donaldjohanson, która nosi imię antropologa, który odkrył skamieniały szkielet naszego przodka. Trojańczyki skrywają istotne informacje o początkach Układu Słonecznego, ponieważ są pozostałościami, a tym samym świadkami, procesu powstawania planet" mówi główny badacz misji Harold Levison z SwRI w Boulder, Kolorado.   Planetoidy trojańskie krążą wokół Słońca wraz z Jowiszem, podążając niemal tą samą ścieżką, ale wyprzedzając planetę i podążając za nią w odległości mniej więcej o 1/6 drogi wokół Słońca. To miejsca to tak zwane punkty Lagrange'a L4 oraz L5, które stanowią wierzchołki równobocznych trójkątów, w których pozostałymi punktami są Słońce i Jowisz. Obszary otaczające punkty L4 oraz L5 zawierają mnóstwo obiektów istniejących od miliardów lat i przechowujących istotne informacje o historii naszego układu planetarnego. Obserwacje prowadzone z Ziemi pozwoliły astronomom sklasyfikować planetoidy trojańskie na podstawie delikatnych różnic koloru i składu chemicznego. "Obserwujemy różnorodność cech, które możemy mierzyć z Ziemi i chcielibyśmy poznać fizyczne powody tej różnorodności"mówi Keith Noll, naukowiec projektu Lucy. "Misja skierowana do jednego obiektu nie pozwoliłaby nam na takie porównanie - badając różne obiekty, Lucy dostarczy nam lepszych informacji, które pozwolą nam zrozumieć co widzimy w większej populacji obiektów". Odwiedzając sześć trojańczyków obejmujących wszystkie główne typy, z których dwa są układem podwójnym, Lucy zbierze mnóstwo informacji o obiektach, które wypełniały pierwotny dysk planetezymali wokół Słońca. Jedną cechą wspólną dla wszystkich trojańczyków jest to, że są one ciemne. "Odbijają zaledwie cztery-pięć procent padającego na nie światła" mówi Noll. "To mniej niż asfalt na ulicy". To co odpowiada za ciemność trojańczyków stanowi tajemnice, która może mieć interesujące konsekwencje dla naszej wiedzy o Ziemi. "Ciemne obiekty mogą posiadać organiczne (zawierające węgiel) związki na swojej powierzchni" mówi Amy Simon. "Jeżeli badane przez nas trojańczyki będą wskazywały na obecność związków organicznych, może to oznaczać, że składniki życia mogły występować powszechnie na wczesnym etapie ewolucji układu planetarnego".  [caption id="attachment_17185" align="aligncenter" width="640"] Planetoida podwójna Patroclus-Menoetius (wizja artystyczna). Źródło: W.M. Keck Observatory/Lynette Cook[/caption] Niektóre z procesów, które uwięziły planetoidy trojańskie na ich obecnej orbicie, wysłało inne pozostałe planetezymale znacznie dalej od Słońca - odkrywamy je dzisiaj w Pasie Kuipera, lodowym rejonie rozciągającym się za orbitą Neptuna, w którym można znaleźć Plutona i wiele innych planet karłowatych. Misja Lucy wystartuje z Ziemi w październiku 2021 roku przelatując w pobliżu większej liczby obiektów układu słonecznego znajdujących się na różnych orbitach niż jakakolwiek inna misja w historii. Źródło: NASA]]> 17183 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 988 https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/sonda-lucy-przygotowania-do-startu/ 0 0 <![CDATA[Dzisiaj wieczorem na Marsie ląduje sonda InSight!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/26/dzisiaj-wieczorem-na-marsie-laduje-sonda-insight/ Mon, 26 Nov 2018 11:52:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17189

    Dziś około godziny 21:00 czasu polskiego na Marsie ma wylądować misja NASA InSight, czyli pierwsza w historii misja poświęcona badaniom głębokiego wnętrza Marsa. Zbadanie wnętrza czerwonej planety umożliwiła polska firma Astronika, która zaprojektowała i wykonała mechanizm napędowy Kreta HP3, który wbije się na 5 metrów w marsjański grunt. 

    - Nasz udział w misji Insight potwierdził, że Astronika jest w pierwszej lidze producentów zaawansowanych technologicznie mechanizmów na misje planetarne. Cieszę się, że na 100-lecie niepodległości, dzięki nam ta malutka polska flaga wyląduje dzisiaj na Marsie - powiedział Bartosz Kędziora z Astroniki.

    - Udział Astroniki w misji NASA Insight to ważny wkład Polski w badania kosmosu. Technologie, dzięki którym badamy kosmos często wydają się odległe, ale z czasem wkraczają w naszą codzienność. Bez wielu rozwiązań, które powstały z myślą o kosmosie dziś nie wyobrażamy sobie życia tu na Ziemi. Dlatego wspieramy polskie firmy i ich przedsięwzięcia w tym zakresie - podkreślała minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

    Czy lądowanie się powiedzie?

    InSight będzie lądował na półkuli północnej podczas marsjańskiej jesieni. O tej porze roku w poprzednich latach odnotowywano burze piaskowe rozwijające się do rozmiarów globalnych. Warto zaznaczyć, że tylko około 40% wszystkich misji wysłanych na Marsa zakończyło się sukcesem. Bardzo często do niepowodzeń dochodziło właśnie podczas lądowań. USA to jednak jedyny kraj, którego misje kiedykolwiek przetrwały lądowanie na Marsie, a inżynierowie Insight zbudowali bardzo solidny statek kosmiczny, który powinien wylądować bezpiecznie nawet podczas burzy piaskowej, więc mamy prawo liczyć na powodzenie.

    Co istotne dla polskich inżynierów, jeśli lądowanie się powiedzie, to mechanizm Kreta rozpocznie pracę w styczniu 2019 i będzie przesyłał dane przez koleje miesiące, dostarczając nam informacji o historii powstawania czerwonej planety.

    Udział Polski w misji Insight

    W ramach misji na Marsa wysłany został bezzałogowy lądownik, który ma dokonać historycznego zbadania planety Mars. Jednym z trzech głównych urządzeń, które ze sobą zabrał jest HP3(Heat Flow and Physical Properties Package) – instrument do pomiaru strumienia ciepła z wnętrza planety. HPbędzie wykonywać pomiary za pomocą „Kreta” – zaawansowanego technologicznie próbnika, który zostanie wprowadzony na głębokość 5 m w grunt marsjański.

    Wykonawcą mechanizmu wbijającego „Kreta”, jest polska firma Astronika, której inżynierowie sprawili, że polski przemysł kosmiczny znany jest w NASA z produkcji najlepszych na świecie urządzeń penetrujących na misje kosmiczne. Astronika jako koordynator procesu produkcyjnego urządzenia zaangażowała do podwykonawstwa kilka polskich ośrodków naukowych, m.in. Centrum Badań Kosmicznych PAN, Instytut Lotnictwa, Instytut Spawalnictwa, Politechnikę Łódzką i Politechnikę Warszawską.

    - Nasz udział w misji Insight potwierdził, że Astronika jest w pierwszej lidze producentów zaawansowanych technologicznie mechanizmów na misje planetarne. Cieszę się, że na 100-lecie niepodległości, dzięki nam ta malutka polska flaga wyląduje dzisiaj na Marsie - powiedział Bartosz Kędziora z Astroniki.

    Wykonany przez Astronikę mechanizm napędowy „Kreta” stał się wizytówką polskiej firmy i całego polskiego przemysłu kosmicznego. Jeden z najbardziej znanych w Polsce naukowców NASA, Artur Chmielewski, tak gratulował Polakom przygotowania urządzenia:

    https://www.youtube.com/watch?v=GW_w138Vans

    - Opracowanie przez Astronikę mechanizmu wbijającego instrumentu HP3 to doskonały przykład kształtowania się polskiej specjalizacji w przemyśle kosmicznym. Przy systemowym wsparciu ze strony państwa realizowanym w ramach Krajowego Programu Kosmicznego doświadczenie i potencjał zbudowane przez polskie podmioty m. in. w niszy robotyki kosmicznej pozwolą zająć im istotne miejsce na europejskim i światowym rynku kosmicznym - mówił dr hab. Grzegorz Brona, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej.

    Zbudowanie mechanizmu wbijającego „Kreta” nie jest jedynym sukcesem Polaków. Po raz pierwszy w historii przedstawiciel polskiej firmy jest tzw. „co-investigator” misji NASA. Jest nim Jerzy Grygorczuk z Astroniki, który zaprojektował wcześniej penetrator MUPUS dla misji Rosetta – pierwszej w historii ludzkości misji, której celem było lądowanie na komecie.

    Wspólne oglądanie lądowania

    Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, Astronika i Polska Agencja Kosmiczna i zapraszają dzisiaj (26 listopada) do Centrum Nauki Kopernik na wystawę polskich mechanizmów kosmicznych oraz wspólne oglądanie lądowania misji Insight na Marsie.

    Wystawa rozpoczyna się już o godzinie 15:00, natomiast na wspólne oglądanie transmisji z NASA w CNK zapraszamy od godziny 20:30. 

     

    BACKGROUNDER: Kosmiczny Listopad

    Lądowanie misji Insight jest jednym z istotnych wydarzeń dla polskiego przemysłu kosmicznego, które mają miejsce w drugiej połowie listopada 2018 r. W tym czasie wyniesione zostaną na rakiecie Falcon 9 firmy SpaceX z Kalifornii na orbitę okołoziemską dwa satelity: polski PW-Sat2 i fińsko-polski ICEYE-X2 oraz satelita ESEO/S-50 realizowany pod auspicjami Europejskiej Agencji Kosmicznej, dla którego system telekomunikacji został przygotowany na Politechnice Wrocławskiej.

    Również w drugiej połowie listopada 2018 r. na poligonie w Drawsku wystrzelono na wysokość 15 km prototypu rakiety suborbitalnej przygotowanej przez polskie przedsiębiorstwo SpaceForest – jednej z 2 rakiet konstruowanych w Polsce, która podczas lotów do granicy kosmosu może umożliwić w przyszłości testowanie technologii i prowadzenie badań w stanie mikrograwitacji.

    Dobiegają końca negocjacje prowadzone przez Polską Agencję Kosmiczną w sprawie dołączenia Polski do Europejskiego Konsorcjum SST (Space Surveillance and Tracking). Członkostwo naszego kraju w konsorcjum umożliwi rodzimym podmiotom udział w przedsięwzięciach finansowanych ze środków Unii Europejskiej, których budżet w bieżącej perspektywie finansowej wyniesie prawie 100 mln euro.

    PAK finalizuje również prace analityczne nad wynikami badania ankietowego dotyczącego zapotrzebowania polskiej administracji publicznej na wykorzystanie danych satelitarnych, zrealizowanego przez PAK w ramach projektu Sat4Envi.

    ]]>
    17189 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[LIVE: Oglądaj lądowanie sondy InSight na Marsie prosto z NASA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/26/live-ogladaj-ladowanie-sondy-insight-na-marsie-prosto-z-nasa/ Mon, 26 Nov 2018 18:07:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17192 Transmisja rozpocznie się o godzinie 20:00 naszego czasu, ale lądowanie zaplanowano na godzinę 21:00. https://www.youtube.com/watch?v=bGD_YF64Nwk  ]]> 17192 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[InSight łapie promienie słoneczne na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/27/insight-lapie-promienie-sloneczne-na-marsie/ Tue, 27 Nov 2018 09:22:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17196 Kamera IDC (Instrument Deployment Camera) zainstalowana na robotycznym ramieniu lądownika InSight wykonała powyższe zdjęcie 27 listopada 2018 roku, w kilka godzin po lądowaniu na powierzchni Czerwonej Planety. Zdjęcie przesłane zostało na Ziemię poprzez sondę Odyssey krążącą wokół Marsa. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Sonda InSight przesłała na Ziemię sygnały potwierdzające rozłożenie paneli słonecznych i rozpoczęcie ładowania akumulatorów. Na Ziemię sygnały dotarły dzięki sondzie Mars Odyssey, która znajduje się na orbicie wokół Czerwonej Planety, a która odebrała sygnały od lądownika InSight. Rozłożenie paneli słonecznych pozwoli sondzie na codzienne ładowanie akumulatorów lądownika. Za pomocą orbitera Odyssey na Ziemię dotarły także dwa zdjęcia przedstawiające miejsce lądowania InSight. "Zespół misji Insight może spokojnie dzisiaj odpocząć wiedząc, że panele słoneczne zostały rozłożone i akumulatory już się ładują" powiedział Tom Hoffman, menedżer projektu InSight w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii, który kieruje misją. "To był długi dzień dla całego zespołu, ale jutro zaczynamy zupełnie nowy rozdział misji InSight: prace na powierzchni oraz fazę rozkładania instrumentów". Każdy z dwóch paneli słonecznych lądownika InSight ma szerokość 2,2 metra, a po rozłożeniu obu paneli cały lądownik ma rozmiary rzędu potężnego amerykańskiego kabrioletu z lat sześćdziesiątych. Mars otrzymuje mniej promieniowania słonecznego niż Ziemia, bowiem znajduje się znacznie dalej od Słońca. Jednak lądownik nie potrzebuje dużo, aby prawidłowo funkcjonować na powierzchni Czerwonej Planety: panele zapewniają 600-700W w bezchmurny dzień - to wystarczająco dużo, aby wszytkie instrumenty prowadziły badania naukowe na powierzchni Marsa. Nawet jeżeli pył pokryje panele - co może się zdarzyć na Marsie od czasu do czasu - powinny one zagwarantować co najmniej 200-300 W. Panele przypominają te zainstalowane na lądowniku Phoenix, aczkolwiek te zainstalowane na pokładzie InSight są nieznacznie większe, dzięki czemu dostarczą więcej energii. Zmiana rozmiarów była niezbędna, aby zapewnić prawidłowe działanie lądownika przez cały rok marsjański (dwa lata na Ziemi). W najbliższych dniach członkowie zespołu misji rozłożą robotyczne ramię i wykorzystają przymocowaną do niego kamerę do wykonania zdjęcia powierzchni wokół lądownika, dzięki czemu będą mogli zdecydować gdzie umieścić instrumenty naukowe. Pełne rozłożenie i przygotowanie instrumentów naukowych zajmie od dwóch do trzech miesięcy. W międzyczasie sonda InSight wykorzysta swoje czujniki pogodowe oraz magnetometr do wykonania pomiarów w miejscu lądowania na równinie Elysium Planitia, która jest teraz jego domem. Źródło: NASA]]> 17196 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Wkrótce kret HP3 wbije się w powierzchnię Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/27/wkrotce-kret-hp3-wbije-sie-w-powierzchnie-marsa/ Tue, 27 Nov 2018 12:13:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17199 Już za kilka tygodni kret HP3 zacznie automatycznie wbijać się pod powierzchnię Czerwonej Planety, aby mierzyć tam temperaturę wnętrza planety.  Eksperyment HP3 wylądował na Marsie jako element misji InSight 26 listopada 2018 roku o godzinie 20:52:59 CET.  To geofizyczne obserwatorium przeleciało prawie 500 milionów kilometrów zanim osiadło miękko na równinie Elysium Planitia nieco na północ od marsjańskiego równika.  Sonda InSight wystartowała z bazy Vandenberg w Kalifornii 5 maja 2018 roku. Od wlotu w marsjańską atmosferę z prędkością 19 800 km/h sonda zwolniła do zaledwie 8 km/h w zaledwie siedem minut. Trzy nogi lądownika dotknęły powierzchni Czerwonej Planety o 20:52:59 CET.  "Nie możemy się doczekać analizy miejsca, w którym osiadł lądownik. Gdy już je zbaday, wraz z naszymi współpracownikami z NAA wybierzemy najlepsze miejsce na umieszczenie naszych instrumentów" mówi Tilman Spohn, główny badacz eksperymentu Hp3 z DLR w Berlinie. Gdy sonda InSight dostarczy już pierwsze zdjęcia otoczenia lądownika, następnym krokiem będzie stworzenie trójwymiarowego modelu powierzchni. Później badacze wykorzystają ten model do podjęcia decyzji gdzie - w promieniu 150 centymetrów od lądownika - robotyczne ramię umieści kreta HP3. Do tego dojdzie na początku stycznia 2019 roku. Opuszczenie sejsmometru SEIS (Seismic Experiment for Interior Structure) zaplanowano już na grudzień. "Idealną lokalizacją dla naszego kreta jest możliwie najbardziej piaszczyste miejsce, bez żadnych skał" mówi Christian Krause z DLR Microgravity User Support Center (MUSC), który będzie zdalnie kontrolował Kreta wraz ze swoimi współpracownikami, początkowo z JPL w Kalifornii, a później z centrum kontroli w Kolonii. Kret będzie małymi krokami wkopywał się na głębokość pięciu metrów, ciągnąc za sobą przewód wyposażony w niezwykle precyzyjne czujniki temperatury. Co 50 centymetrów Kret będzie przerywał proces zagłębiania się, aby zmierzyć przewodnictwo cieplne marsjańskiej gleby. Łącznie, czujniki temperatury powinny dostarczyć dane o gradiencie temperatury pod powierzchnią Marsa przez dwa (ziemskie) lata. Następnie naukowcy wykorzystają te dane oraz informacje o przewodnictwie cieplnym do obliczenia ciepła emitowanego przez wnętrze Marsa. "Naszym celem jest wykorzystanie tych pomiarów do określenia temperatury wnętrza Marsa oraz do scharakteryzowania obecnej aktywności geologicznej pod skorupą Marsa" mówi Spohn. "Dodatkowo chcemy się dowiedzieć jak rozwijało się wnętrze Marsa, czy wciąż posiada gorące, ciekłe jądro i dlaczego Ziemia tak bardzo różni się od Marsa". Jak na razie badacze nie posiadają precyzyjnej wiedzy o budowie skorupy, płaszcza i jądra Marsa, ich cech oraz tego dlaczego dynamika rozwoju wnętrza tak szybko zwolniła w porównaniu z Ziemią. Źródło: DLR]]> 17199 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Testy łazika marsjańskiego ExoMars]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/28/testy-lazika-marsjanskiego-exomars/ Wed, 28 Nov 2018 10:21:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17202 Credit: Airbus/ESA[/caption] Zachód Słońca po tygodniu prób prototypu łazika ExoMars nazwanego Charlie (na pierwszym planie). Pierwsza z dwóch prób terenowych zwanych ExoFiT miała miejsce na pustyni Tabernas w Hiszpanii w dniach 13-26 października br. Podczas gdy Charlie znajdował się w Hiszpanii, operatorzy misji oraz specjaliści od poszczególnych instrumentów znajdowali się ponad 1000 km dalej w centrum kontroli w Harwell w Wielkiej Brytanii, nieopodal należącego do Europejskiej Agencji Kosmicznej centrum ECSAT. Odległość była w tej próbie niezwykle istotna, bowiem zespoły sterujące łazikiem na powierzchni Marsa muszą mierzyć się z niezbyt częstymi możliwościami komunikacji i muszą realizować operacje naukowe tylko na podstawie informacji przesłanych przez łazik. Sam łazik zaprojektowano do przeprowadzania działań takich jak trawersowanie czy obserwacje między okresami komunikacji, jak również do przesyłania informacji na Ziemię w przygotowaniu na każdy kolejny marsjański dzień. Podczas 10-dniowej próby, zespół ćwiczył zjeżdżanie łazikiem z platformy lądownika (w tle), docieranie do interesujących punktów na powierzchni oraz badanie skał. Wszystkie decyzje podejmowano w oparciu o dane przesłane przez łazik, łącznie z mapami terenu. Naturalnie badacze napotykali problemy techniczne, których należy się spodziewać podczas faktycznych testów terenowych. Opady deszczu zakłóciły prace i zmusiły badaczy do dostosowania się i zoptymalizowania czasu pracy. W drugim tygodniu zespołowi udało się zakończyć wykonywanie zadań przewidzianych na dwa dni marsjańskie w ciągu zaledwie jednego dnia. Zaplanowane scenariusze testowały radar łazika, kamerę zbliżeniową, panoramiczną kamerę zainstalowaną na maszcie oraz wiertło. Natomiast konkretne zadania miały na celu odtwarzanie czynności, które będą realizowane na powierzchni Marsa. Po dotarciu na Czerwoną Planetę łazik będzie wwiercał się pod powierzchnię w poszukiwaniu śladów życia na Marsie. Podczas tego typu testów terenowych i symulacji badacze mają okazję dostroić instrumenty łazika jak i przećwiczyć specjalistów, którzy będą realizowali misję. Co więcej, wszystkie napotkane podczas testów problemy można rozwiązać i ponownie przetestować w drugiej kampanii terenowej, w której testowane będą także bardziej złożone autonomiczne czynności realizowane przez sam łazik. Zaplanowany na luty 2019 roku, drugi test terenowy będzie realizowany na pustyni Atacama w Chile. Atacama jest jednym z najbardziej przypominających Marsa miejsc na Ziemi. Źródło: ESA]]> 17202 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Timelapse przedstawiający planetę Beta Pictoris b podążającą po swojej orbicie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/28/timelapse-przedstawiajacy-planete-beta-pictoris-b-podazajaca-po-swojej-orbicie/ Wed, 28 Nov 2018 10:35:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17205 Seria zdjęć z Very Large Telescope przedstawiająca egzoplanetę Beta Pictoris b przechodzącą z jednej strony swojej gwiazdy macierzystej na drugą. Blask gwiazdy został zasłonięty, aby lepiej było widać planetę. Credit: ESO/Lagrange/SPHERE consortium[/caption] Należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) teleskop Very Large Telescope (VLT) wykonał niesamowitą serię zdjęć, która przedstawia egzoplanetę Beta Pictoris b krążącą wokół swojej gwiazdy i przechodzącą z jej jednej strony na drugą. Odkryta w 2008 roku za pomocą VLT egzplaneta obserwowana była od końca 2014 do końca 2016 roku za pomocą instrumentu SPHERE (Spectrto-Polarimetric High-contrast Exoplanet REsearch) zainstalowanego na VLT. Beta Pictoris b krąży wokół swojej gwiazdy w odległości około 1,3 miliarda kilometrów czyli podobnej do odległości Saturna od Słońca, dzięki czemu jest najbliżej krążącą egzoplanetą kiedykolwiek zaobserwowaną bezpośrednio. To niesamowite osiągnięcie zważając na fakt, że gwiazda znajduje się 63,4 lat świetlnych od Ziemi! Wykonane za pomocą VLT-SPHERE zdjęcia przedstawiają planetę, która wydaje się zbliżać do swojej gwiazdy, następnie znika w jej blasku, po czym pojawia się jako oddzielny obiekt po drugiej jej stronie. Choć zdjęcia zdają się pokazywać tranzyt  planety na tle gwiazdy, to w rzeczywistości planeta nie przeszła bezpośrednio na tle tarczy swojej gwiazdy patrząc z Ziemi. https://www.youtube.com/watch?time_continue=9&v=ZhIWSYAp3iM W informacji opisującej obserwacje, ESO nazwało je "niesamowitym osiągnięciem, które wprowadza nas w nową erę jednej z najbardziej ekscytujących i najbardziej wymagających dziedzin astronomii - odkrywania i charakteryzowania egzoplanet". Źródło: astronomynow/ESO]]> 17205 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Miliarder planuje wysłanie sondy do Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/28/miliarder-planuje-wyslanie-sondy-do-enceladusa/ Wed, 28 Nov 2018 18:56:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17209 Zdjęcie nocnej strony Enceladusa wykonane przez sondę Cassini w 2010 roku. Źródło: NASA/JPL/SSI[/caption] Enceladus, księżyc Saturna jest bardzo mały - jego średnica to zaledwie 500 km - ale może skrywać w sobie odpowiedź na jedno z najciekawszych pytań nauki - czy jesteśmy tu sami? Pod lodową skorupą księżyca znajduje się globalny, słony ocean przypominający oceany obecne na Ziemi. Czy w tym oceanie może istnieć jakaś forma życia? To pytanie zadaje sobie wielu naukowców, a i opinia publiczna chętnie poznałaby odpowiedź na nie. Enceladus jednak znajduje się bardzo daleko od Ziemi, a misje do odległych planet nie należą do tanich przedsięwzięć. Być może jednak istnieje idealne rozwiązanie tego problemu. Miliarder i fizyk Jurij Milner chce wysłać prywatną sondę kosmiczną do tego interesującego globu, a NASA chce mu w tym pomóc. Ten niewiarygodny pomysł przedstawiony został po raz pierwszy na łamach New Scientist 8 listopada 2018 roku. Następnie informacja o nim pojawiła się także na portalu Gizmodo. [caption id="attachment_17211" align="aligncenter" width="400"] Jurij Milner. Źródło: Runanotekh.com[/caption] Jak pisze Mark Harris w New Scientist:
    Umowy podpisane przez NASA i należącą do Milnera fundację Breakthrough Starshot we wrześniu tego roku wskazują, że organizacje te wspólnie pracują nad naukowymi, technicznymi i finansowymi planami ambitnej misji kosmicznej. NASA przeznaczyła na razie 70 000 dolarów na pomoc w opracowaniu koncepcji misji. Środki te nie będą przekazane Breakthrough, ale stanowią koszt personelu agencji, który będzie pracował nad tym projektem.
    [caption id="attachment_17212" align="aligncenter" width="800"] Enceladus to bardzo mały księżyc, ale pod swoją lodową skorupą skrywa globalny ocean. Źródło: NASA/JPL-Caltech[/caption] Breakthrough Initiatives, część fundacji Breakthrough Starshot, będzie kierowało i sfinansuje całą misję, korzystając w niej z doświadczenia NASA. Rada Breakthrough Initiatives składa się z miliarderów Jurija Milnera i Marka Zuckerberga, a do swojej śmierci należał do niej także fizyk Stephen Hawking. Breakthrough Initiatives analizuje różne koncepcje misji kosmicznych, włącznie z możliwością wysłania żagli słonecznych do pobliskich gwiazd czy też poszukiwania planet podobnych do Ziemi i wysyłania do nich bezpośrednich wiadomości podobnych do wiadomości wysyłanych z Arecibo w celu zwrócenia na siebie uwagi potencjalnych innych cywilizacji. Enceladus stał się głównym celem dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego w Układzie Słonecznym, ponieważ jego podpowierzchniowy ocean może bardzo przypominać oceany na Ziemi, o czym wiemy dzięki sondzie Cassini, która krążyła wokół Saturna od 2004 roku do września 2017 roku. Naukowcy wiedzą już, że ocean jest słony, a także posiadają dowody na aktywność geotermalną na dnie oceanu przypominającą kminy wulkaniczne na dnie oceanów ziemskich. Takie kominy geotermalne - przynajmniej na Ziemi - są oazami, w których znajdujemy szeroką paletę żywych organizmów, którym nie przeszkadza ani ciemność, ani niskie temperatury panujące w nieznacznym oddaleniu od kominów. Sonda Cassini zbadała ponadto "pióropusze Enceladusa" - potężne gejzery pary wodnej tryskające przez szczeliny w powierzchni na południowym biegunie księżyca. Sonda Cassini przeleciała bezpośrednio przez nie, analizując ich skład i odkryła, że zawierają parę wodną, cząsteczki lodu, złożone cząsteczki organiczne i sole. Sonda Cassini nie była w stanie bezpośrednio stwierdzić obecności życia, ale odkryła cenne informacje wskazujące na to, że wewnątrz tego obcego oceanu może istnieć jakieś życie, nawet jeżeli są to tylko mikroby. [caption id="attachment_17213" align="aligncenter" width="800"] Gejzery Enceladusa. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Kilka miesięcy temu New Scientist donosił, że mogą istnieć pewne wskazówki na obecność mikrobów w oceanie Enceladusa. Sonda Cassini wykryła ślady metanu w pióropuszach pary wodnej, a gdy naukowcy przetestowali modele komputerowe warunków panujących w oceanie odkryli, że mikroby wydzielające metan łącząc wodór z dwutlenkiem węgla - tak zwane metanogeny - mogą z łatwością w nim przetrwać. Według Chrisa McKaya z NASA Ames Research Center w Moffett Field w Kalifornii:
    Zespół wykonał pierwsze kroki, aby dowieść eksperymentalnie, że metanogeny mogą faktycznie żyć w warunkach, których spodziewamy się w oceanie Enceladusa.
    Naukowcy odkryli, że mikroby są w stanie przetrwać w temperaturach i ciśnieniu panującym wewnątrz oceanu na Enceladusie (0-90 stopni Celsjusza oraz do 50 atm).  Co więcej, udało się ustalić, że oliwiny, które prawdopodobnie istnieją wewnątrz jądra księżyca mogą podlegać chemicznemu rozkładowi, w którym powstaje wystarczająco dużo wodoru, aby metanogeny mogły się nim żywić. [caption id="attachment_17214" align="aligncenter" width="800"] Inną proponowaną misą do Enceladusa jest ELF, który miałby krążyć wokół Saturna regularnie przelatując przez gejzery Enceladusa jak sonda Cassini, ale z lepszymi instrumentami badawczymi. Zdjęcie: Jonathan Lunine[/caption] Sonda Cassini nie była projektowana do bezpośredniego wykrywania życia, ale w ramach przyszłych misji - tak jak chociażby opisywana tutaj - spektrometr masowy byłby w stanie wykryć stosunki ilości izotopów węgla unikalne dla organizmów żywych, jak i inne potencjalne "biomarkery" metanogenów, w tym tłuszcze i węglowodory. [caption id="attachment_17215" align="aligncenter" width="800"] Enceladus sfotografowany przez sondę Cassini. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute[/caption] Źródło: earthsky, gizmodo, New Scientist (paywall)]]>
    17209 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa tysiące gromad kulistych pośród galaktyk w Gromadzie Coma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/29/hubble-odkrywa-tysiace-gromad-kulistych-posrod-galaktyk-w-gromadzie-coma/ Thu, 29 Nov 2018 16:45:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17217 Spoglądając 300 milionów lat świetlnych stąd w potężne morze galaktyk, astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dokonali pełnego przeglądu najmniejszych jego elementów: 22 426 gromad kulistych. Przegląd opublikowany 9 listopada 2018 roku w periodyku Astrophysical Journal pozwoli astronomom wykorzystanie pola gromad kulistych do stworzenia mapy rozkładu materii i ciemnej materii w Gromadzie Coma zawierającej ponad 1000 galaktyk. Ponieważ gromady kuliste są dużo mniejsze od całych galaktyk - oraz znacznie liczniejsze - są one dużo lepszym wskaźnikiem tego jak przestrzeń jest zakrzywiana przez grawitację gromady galaktyk. W rzeczywistości, Gromada Coma jest jednym z pierwszych miejsc, w których obserwowane anomalie grawitacyjne uznano za wskazujące na obecność dużych ilości  niewidocznej masy - później nazwanej ciemną materią. Gromady kuliste gwiazd to przypominające śnieżynki wyspy materii składające się z setek tysięcy starych gwiazd. Stanowią one integralny element narodzin i wzrostu galaktyk. Około 150 gromad kulistych krąży wokół naszej Drogi Mlecznej, a ponieważ zawierają one jedne z najstarszych znanych gwiazd we wszechświecie, musiały istnieć także w czasach formowania się naszej galaktyki. Niektóre gromady kuliste Drogi Mlecznej widoczne są gołym okiem jako "rozmyte gwiazdy". Jednak w odległości, w jakiej znajduje się Gromada Coma, jej gromady kuliste są jedynie pojedynczymi punktami świetlnymi nawet dla soczewek Hubble'a. W ramach przeglądu odkryto gromady kuliste rozprzestrzenione w przestrzeni między galaktykami. Zostały one osierocone przez swoje galaktyki macierzyste w trakcie bliskich przejść jednych galaktyk obok drugich w zatłoczonej gromadzie.  Oprócz tego Hubble odkrył, że niektóre gromady kuliste ustawiają się w liniach przypominających mosty między galaktykami. To dowody na interakcje między galaktykami, w których we obiekty wzajemnie odkształcają się grawitacyjnie. Astronom Juan Madrid z Australian Telescope National Facility w Sydney w Australii po raz pierwszy pomyślał o rozkładzie gromad kulistych w Comie gdy badał zdjęcia z Hubble'a wskazujące, że gromady kuliste rozciągają się aż po krawędź każdego dowolnego zdjęcia galaktyk w Gromadzie Coma. Oczekiwał na dalsze dane z jednego z przeglądów realizowanych za pomocą Hubble'a, a opracowanego do uzyskania danych o całej gromadzie Coma - Coma Cluster Treasury Survey. Niemniej jednak, w połowie programu, w 2006 eoku, rewelacyjna kamera Advanced Camera for Surveys (ACS) uległa elektronicznej usterce. (ACS została później naprawiona przez astronautów w 2009 roku w ramach misji serwisowej). Aby wypełnić luki w danych, Madrid wraz ze swoim zespołem pieczołowicie kolekcjonowali liczne zdjęcia przedstawiające gromadę galaktyk, wykonywane za pomocą Hubble'a w ramach innych programów obserwacyjnych. Wszystkie zdjęcia archiwizowane są w Mikulski Archive for Space Telescopes w Baltimore w stanie Maryland. Madrid następnie stworzył mozaikę przedstawiającą centralny region gromady. Zespół opracował algorytmy analizowania zdjęć gromady Coma, na których zgromadzono co najmniej 100 000 potencjalnych punktów świetlnych. Program wykorzystał barwę gromad kulistych (zdominowanych przez blask starzejących się czerwonych gwiazd) oraz sferyczny kształt, aby wyeliminować inne obiekty takie jak galaktyki tła niezwiązane z gromadą Coma. Choć Hubble posiada najwyższej jakości detektory o niezrównanej czułości i rozdzielczości, ich główną wadą jest niezwykle małe pole widzenia. "Jednym z ciekawych aspektów naszych badań jest udowodnienie jak fascynującej nauki możemy się spodziewać gdy do pracy przystąpi teleskop WFIRST (Wide Field Infrared Survey Telescope), który będzie miał znacznie większe pole widzenia niż Hubble" mówi Madrid. "Będziemy w stanie wykonywać zdjęcia całej gromady galaktyk za jednym zamachem". Źródło: ESA/Hubble  ]]> 17217 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx dociera do planetoidy Bennu!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/03/sonda-osiris-rex-dociera-do-planetoidy-bennu/ Mon, 03 Dec 2018 15:40:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17220 Pierwsza misja NASA wysłana do zbadania planetoidy i przywiezienia z niej próbek pyłu z powrotem na Ziemię dociera dzisiaj, po dwóch latach lotu, do celu swojej podróży, planetoidy Bennu. Kosztująca 800 milionów dolarów sonda nazwana OSIRIS-REx o godzinie 18:00 naszego czasu dotrze do planetoidy i rozpocznie zaplanowane na rok badanie jej za pomocą pięciu instrumentów naukowych. Następnie, już w 2020 roku, sonda wystawi swoje ramię robotyczne i "dotknie" planetoidy, jak to NASA nazywa "przybije delikatną piątkę", pobierając przy tym około 60 gramów materii z powierzchni planetoidy i wyśle ją w kierunku Ziemi do dalszych badań. Bennu to planetoida węglowa, wybrana z około 500 000 planetoid w Układzie Słonecznym ponieważ jej orbita leży blisko orbity Ziemi wokół Słońca, posiada odpowiednie rozmiary do badań naukowych i jest jedną z najstarszych planetoid w Układzie Słonecznym. Naukowcy mają nadzieję, że planetoida powie im więcej o wczesnym etapie formowania Układu Słonecznego oraz o tym jak należy szukać cennych zasobów: metali oraz wody w innych planetoidach. Relacja z formalnego dotarcia sondy do planetoidy zaplanowana jest na godzinę 17:45 naszego czasu (1645 GMT) i można obejrzeć ją tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=P11y8N22Rq0]]> 17220 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 731 https://techbeezer.com/poland/sonda-osiris-rex-dociera-do-planetoidy-bennu-pulse-kosmosu/ 0 0 <![CDATA[LIVE: PW-Sat 2 leci w kosmos o 19:32!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/03/live-pw-sat-2-leci-w-kosmos-o-1932/ Mon, 03 Dec 2018 17:41:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17231 17231 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> <![CDATA[Hermaszewski: Sny o lataniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/04/hermaszewski-sny-o-lataniu/ Tue, 04 Dec 2018 13:46:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17235 Spędził w komosie osiem dni i okrążył Ziemię 126 razy. I choć od tego czasu minęło 40 lat, podróż do gwiazd wciąż wraca do niego w snach. To, co przeżył, dane było tylko nielicznym i bezpowrotnie go zmieniło. Mirosław Hermaszewski – pierwszy i jak dotąd jedyny Polak w kosmosie – nie marzył w dzieciństwie o międzygwiezdnych podróżach. Chciał być pilotem i nie poprzestał na fantazjach: do celu zmierzał krok po kroku. Zza stołu w Wołowie, przy którym czytał „Skrzydlatą Polskę” i sklejał modele lotnicze, przesiadł się do szybowca w Aeroklubie Wrocławskim. Z szybowca do samolotu szkolno-treningowego TS-8 Bies. Z samolotu do myśliwca MIG-15. Z myśliwca do ponaddźwiękowego Mig-21. Kolejna przesiadka, tym razem do rakiety, była największym wyzwaniem: żeby wziąć udział w locie kosmicznym, przygotowywanym w ramach radzieckiego programu Interkosmos, musiał pokonać kilkuset innych świetnie wyszkolonych pilotów. Najlepszych z najlepszych. 3, 2, 1, start! 27 czerwca 1978 roku, po długich przygotowaniach w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą, wsiadł wraz ze swoim dowódcą,  radzieckim kosmonautą Piotrem Klimukiem na pokład statku Sojuz 30. Najtrudniejszy moment: ostatnie pięć minut przed startem,  gdy się jest już w statku (a tak naprawdę w beczce prochu z 270 tonami paliwa na pokładzie) i jest za późno, żeby się wycofać. A jak wygląda sam start? - Leży się w pozycji embrionalnej w fotelu odlanym na kształt ciała. Padają ostatnie komendy. Rakieta zaczyna drgać i kiedy pada komenda, że moc silników jest już pełna, ma się wrażenie, że ona ruszyła, a my jeszcze nie. To potężna siła, czuje się ją każdą cząstką ciała – mówił Mirosław Hermaszewski w rozmowie z Marcinem Prokopem w programie „Z tymi co się znają”. [caption id="attachment_17237" align="aligncenter" width="600"] Lądownik statku kosmicznego Sojuz-30[/caption] Z zapartym tchem  Nie od razu po starcie można podziwiać oddalającą się Ziemię. Przeciążenie jest tak duże, że wgniata głowę w oparcie. A i potem nie ma na to czasu, bo trzeba ustabilizować wirujący statek i zrobić tysiąc innych ważnych rzeczy. Gdy Hermaszewskiemu udało się w końcu zerknąć przez iluminator, widok zaparł mu dech w piersi. To był zachód słońca: amarant, błękit, granat, wreszcie głęboka, nieprzenikniona  czerń. Miał okazję podziwiać z kosmosu także wschód słońca. – To coś nieprawdopodobnego. Pojawiają się różne kolory, coraz bardziej się nasycają. Nie wierzysz, że jesteś w kosmosie. Prawie musisz się uszczypnąć, by mieć pewność, że to nie sen – mówił Marcinowi Prokopowi. Ten głęboki zachwyt przerodził się później w przeżycie duchowe.         Patrzysz na głębię kosmosu i choć znasz astronomię, wiesz wszystko o gwiazdach i galaktykach, myślisz o tym, skąd to wszystko się wzięło i kim przy tym ogromie jesteśmy. Mniej niż paproszkami. To, co tam przeżyłem, jest absolutnie moje, ale dzielę się tym z innymi. To forma zapłaty za to, że to właśnie ja miałem okazję to przeżyć. W płomieniach, bez komputera Żeby się dzielić z innymi, trzeba jednak wrócić na ziemię, a to wcale nie jest proste. Choć trudno w to dziś uwierzyć,  na pokładzie Sojuza 30 nie było komputera. Wszystko trzeba  było mieć w głowie i liczyć na kartce papieru. – Zejście z orbity jest bardzo skomplikowane, bo trzeba pokonać barierę cieplną – tłumaczy Hermaszewski. –  Pojawiają się wątpliwości. Czy na pewno wszystko dobrze policzyliśmy, o wszystkim pomyśleliśmy? Na przykład źle rozłożony ładunek mógłby zmienić środek ciężkości statku i wpłynąć na jego trajektorię. Jeśli pójdziemy zbyt płasko, czeka nas zbyt długi pobyt w warstwie rozpalonej plazmy i powrót na ziemię w postaci zwęglonych skwarek. Jeśli zbyt stromo, pokonamy tę strefę szybko, ale mogą zniszczyć nas przeciążenia... Gdy 145 kilometrów nad ziemią część silnikowa została odłączona, można było tylko czekać. Ale to nie było zwykłe czekanie. – Przy twarzy 20 milionów stopni, na szybie rozchlapuje się stopione aluminium, a liżące ją płomienie sprawiają, że staje się żółta, potem brązowa, w końcu czarna – wspomina kosmonauta. – Nic już nie widać, a przeciążanie jest takie, że nie można unieść klatki piersiowej. Trzeba oddychać przeponą.  Wreszcie ostatnie 20 sekund do otwarcia spadochronu. Odliczam: 19, 18, 17… w końcu  3, 2, 1 a potem… długo nic. Ta ostatnia sekunda trwała wieczność. Hermaszewski i Klimuk nie wiedzieli, gdzie wylądują. W górach? W bagnie? A może w tajdze? Dowiedzieli się tego dopiero od pilota śmigłowca, który wypatrzył ich, gdy na wysokości trzech kilometrów nad ziemią wyłonili się z chmur.  Ich kapsuła wylądowała w idealnym miejscu: na płaskich jak stół stepach Kazachstanu. Na do widzenia zrobiła  kilka kozłów. Chwilę później Hermaszewski usłyszał słowa Klimuka: „No to my już w domu”. - Dopiero po dwóch czy trzech latach zobaczyłem film, który nakręcono tuż po tym jak wyszedłem z kapsuły – opowiada. – Powiedziałem wtedy, jeszcze się trochę chwiejąc, „Cieszę się, że ta piękna przygoda ma szczęśliwy finał”. A potem spojrzałem mydlanymi oczami w niebo i dodałem - „Ale szkoda, że się już skończyła”. Całą rozmowę z Mirosławem Hermaszewskim w programie „Z tymi, co się znają” można zobaczyć w serwisie YouTube na kanale Browar Namysłów TV.]]> 17235 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowe odkrycie po raz kolejny komplikuje badanie tempa rozszerzania wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/04/nowe-odkrycie-po-raz-kolejny-komplikuje-badanie-tempa-rozszerzania-wszechswiata/ Tue, 04 Dec 2018 18:20:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17243 Źródło: NASA/CXC/M.Weiss[/caption] Badania przeprowadzone przez naukowców z Texas Tech University wskazują, że supermiękkie promieniowanie rentgenowskie może pochodzić z akrecji jak i procesów fuzji jądrowej. Od dziesięcioleci astronomowie i astrofizycy wykorzystują określonego rodzaju supernowe do mierzenia tempa rozszerzania się wszechświata. Jednak najnowsze odkrycia naukowców z Texas Tech University mogą odwrócić tę metodę do góry nogami. Supermiękkie promieniowanie rentgenowskie - bardzo silny poziom najsłabszego promieniowania rentgenowskiego - od dawna tłumaczone jest fuzją jądrową na powierzchni białego karła - małej, bardzo gęstej gwiazdy. Jednak najnowsza detekcja supermiękkiego promieniowania, które wyraźnie nie ma swojego źródła w procesie fuzji, wskazuje naukowcom, że fuzja jądrowa nie jest jedynym sposobem emisji takiego promieniowania. Zdarzenie ASASSN16-oh po raz pierwszy zarejestrowano jako zjawisko przejściowe w Małym Obłoku Magellana w ramach przeglądu All-Sky Automated Survey. Dodatkowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Obserwatorium Swift oraz Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra pomogło zweryfikować odkrycie. "W przeszłości supermiękkie źródła wiązano z fuzją jądrową na powierzchni białych karłów" mówi główny autor artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Nature Astronomy, prof. Tom Maccarone z Texas Tech Department of Physics and Astronomy. "Gdy biały karzeł przechwytuje materię z towarzyszącej mu gwiazdy, materiał ten gromadzi się na powierzchni, rozgrzewa się i z czasem dochodzi do procesu fuzji jądrowej, takich jak w bombie wodorowej". "Jednak tutaj obserwowana emisja pochodzi z regionu mniejszego niż powierzchnia białego karła i mamy silne argumenty przeciwko jakiemukolwiek rodzajowi eksplozji na powierzchni białego karła. Nie obserwujemy żadnych szerokich linii emisyjnych w widmie rentgenowskim ani optycznym, a zatem nie może być mowy o generowaniu żadnych silnych wiatrów. W niektórych przypadkach, fuzja jądrowa może być stała na powierzchni białego karła, ale nie może zaczynać się natychmiast od stałej fuzji. Momentowi rozpoczęcia procesów fuzji musi towarzyszyć jakaś eksplozja." Źródłem tej emisji zatem musi być akrecja - proces gromadzenia materii - a nie fuzja. Naukowcy zakładają, że badany układ składa się z bardzo wyewoluowanego czerwonego olbrzyma oraz białego karła z wyjątkowo dużym dyskiem emisyjnym. Tempo spływania materii przez dysk jest niestabilne i gdy materia zaczyna spływać szybciej, jasność układu rośnie. "Obserwujemy tutaj przejściowy epizod supermiękkiej emisji, ale bez żadnych sygnałów, które łączymy z fuzją jądrową" mówi Maccarone. "Gdybyśmy mieli do czynienia z nową, oczekiwalibyśmy, że zobaczymy materię odpływającą z białego karła. Tutaj jednak tego nie widzimy. Zamiast tego widzimy jedynie gorącą emisję z dysku, który transportuje materię z gwiezdnego towarzysza na białego karła. Transfer masy  jest tutaj szybszy niż w jakimkolwiek innym dotąd obserwowanym układzie tego typu". Uzyskane wyniki zatem wskazują, że istnieją da sposoby powstawania supermiękkiej emisji: fuzja jądrowa oraz akrecja. "To niesamowity wyniki" mówi Maccarone. "To zupełnie nowe zjawisko, a za każdym razem kiedy odkrywamy nowe zjawiska, jest ekscytująco". Mimo tego, że to odkrycie samo w sobie jest bardzo ciekawe, prawdopodobnie najważniejsze jest to jak odkrycie to może zmienić metody pomiaru tempa rozszerzania się wszechświata. Badane tutaj obiekty uważane były za jeden z głównych sposobów zwiększania masy białych karłów do momentu eksplozji jako supernowe typu Ia. "Takie układy gwiazd stanowią instrument do badania tempa rozszerzania wszechświata" dodaje Maccarone. "Aby zmierzyć to tempo dokładniej niż robimy to teraz, musimy poznać dokładnie źródło supernowych typu Ia. To odkrycie - nowego sposobu powstawania źródeł supermiękkiego promieniowania - każe nam ponownie przemyśleć nasze podejście do łączenia populacji tych obiektów z częstotliwością eksplozji supernowych". Źródło: Texas Tech University]]> 17243 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Nowa teoria może tłumaczyć brakujące 95 procent kosmosu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/06/nowa-teoria-moglaby-tlumaczyc-brakujace-95-procent-kosmosu/ Thu, 06 Dec 2018 07:31:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17246 Mapa ciemnej materii rejonie G12 w przeglądzie KiDS. Źródło: KiDS Survey[/caption] Naukowcy z University of Oxford mogli rozwiązać jedną z największych zagadek współczesnej fizyki unifikując w najnowszym artykule naukowym ciemną materię i ciemną energię w jedno zjawisko: płyn charakteryzujący się "ujemną masą". Gdybyśmy popchnęli ujemną masę, przyspieszyłaby w naszym kierunku. Ta zdumiewająca nowa teoria może także potwierdzać przewidywania Einsteina sprzed ponad 100 lat. Nasz obecny, szeroko uznawany model wszechświata znany jako LambdaCDM, nie mówi nam nic o tym czym fizycznie jest ciemna materia i ciemna energia. Ich obecność wnioskujemy tylko na podstawie grawitacyjnego oddziaływania na inną, obserwowalną materię. Nowy model opublikowany wczoraj w periodyku Astronomy and Astrophysics przez dr Jamie Farnesa z Oxford e-Research Centre, Department of Engineering Science, obejmuje nowe wyjaśnienie. Dr Farnes mówi: "Teraz sądzimy, że zarówno ciemną materię i ciemną energię można zunifikować w jeden płyn, który posiada swego rodzaju "ujemną grawitację" odpychając całą materię znajdującą się w jej pobliżu. Choć jest to dla nas osobliwa materia, to wskazuje, że nasz kosmos może być bardziej symetryczny niż myśleliśmy". Istnienie ujemnej materii wcześniej wykluczane było w oparciu o twierdzenie, że taka materia  rozrzedzałaby się wraz z rozszerzaniem wszechświata, co stoi w sprzeczności z naszymi obserwacjami wskazującymi, że ciemna energia nie rozrzedza się z czasem. Niemniej jednak, badania dr Farnesa stosują "tensor tworzenia", który stałe tworzenie ujemnej masy. Dowodzi on,że dzięki temu, że coraz więcej ujemnej masy bezustannie powstaje, jej gęstość nie spada wraz z ekspansją kosmosu. W rzeczywistości, ów płyn wydaje się być taki sam jak ciemna energia. Teoria dr Farnesa dostarcza także pierwszych prawidłowych  przewidywań zachowania halo ciemnej materii. Większość galaktyk rotuje tak szybko, że powinny ulec rozerwaniu, co wskazuje, że w całości musi je utrzymywać niewidoczne halo ciemnej materii. Nowe badania opublikowane wczoraj obejmują symulację komputerową właściwości masy ujemnej, która przewiduje formowanie się halo ciemnej materii takich jak te obserwowane za pomocą nowoczesnych radioteleskopów. Albert Einstein po raz pierwszy wskazał na ciemny wszechświat dokładnie 100 lat temu, kiedy to wprowadził do swojego równania parametr znany jako "stała kosmologiczna", który obecnie utożsamiany jest z ciemną energią. Einstein co prawda nazwał stałą kosmologiczną "największą pomyłką swojego życia", aczkolwiek współczesne obserwacje astrofizyczne dowodzą, że jest ona rzeczywistym zjawiskiem. Dr Farnes mówi: "Wcześniejsze próby połączenia ciemne energii i ciemnej materii prowadziły do modyfikowania ogólnej teorii względności Einsteina, co okazywało się niezwykle trudne. Nowe podejście uwzględnia dwa stare pomysły, o których wiadomo, że są zgodne z teorią Einsteina - ujemną masę oraz tworzenie materii - i łączy je ze sobą". "Skutek zdaje się idealny: ciemną energię i ciemną materię można zunifikować w jedną substancję, a obydwa skutki można prosto wytłumaczyć dodatnią masą surfującą po morzu ujemnej masy". Potwierdzeniem teorii dr Farnesa będą wyniki testów przeprowadzonych za pomocą najnowocześniejszego radioteleskopu SKA (Square Kilometre Array). Dr Farnes dodaje: "Wciąż wiele teoretycznych kwestii i symulacji obliczeniowych przed nami, a LambdaCDM wyprzedza nas doświadczeniem o prawie 30 lat, ale czekam z niecierpliwością na sprawdzenie czy ta nowa, rozszerzona wersja LambdaCDM będzie zgadzała się z dowodami obserwacyjnymi. Jeżeli tak by było, wskazywałoby to, że brakujące 95% kosmosu ma estetyczne wyjaśnienie: zapomnieliśmy o zwykłym znaku minus". Źródło: University of Oxford]]> 17246 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[PIERWSZE W HISTORII POLSKIE ZDJĘCIE SATELITARNE - WYKONAŁ JE PW-SAT2!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/07/pierwsze-w-historii-polskie-zdjecie-satelitarne-wykonal-je-pw-sat2/ Fri, 07 Dec 2018 09:49:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17250 Pierwsze po 40 latach polskie zdjęcie z kosmosu wykonane przez satelitę PW-Sat2[/caption] Drugiego dnia misji, 5 grudnia około godziny 10:38 UTC (11:38 polskiego czasu), czwarty polski satelita PW-Sat2, pojawił się w polu widzenia stacji naziemnej w Warszawie. Operatorzy wysłali do niego komendę, aby wykonał zdjęcie. Przejdzie ono do historii jako pierwsze polskie zdjęcie satelitarne Ziemi zarejestrowane przez polskiego sztucznego satelitę. Początkowa faza misji satelity PW-Sat2 pomyślnie dobiega końca. Satelita wyniesiony na orbitę na pokładzie rakiety Falcon 9 z bazy Vandenberg 3 grudnia 2018 r. działa prawidłowo i przesyła na bieżąco dane telemetryczne. Zwizualizowane odczyty są dostępne w aplikacji stworzonej wspólnie z firmą SoftwareMill pod adresem radio.pw-sat.pl. – Zdjęcie odebrane zostało za pomocą stacji naziemnych w Warszawie, na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych, i w Gliwicach w siedzibie naszego partnera Future Processing oraz przez radioamatorów, którzy przesyłają odebrane dane na radio.pw-sat.pl – powiedział Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2. Pierwsze zdjęcie w dwóch rozdzielczościach (160 ×128 pikseli i 320 × 240 pikseli) zostało przesłane podczas jedenastej sesji komunikacyjnej 5 grudnia. Wykonane zostało około 10:40 UTC tego samego dnia podczas przelotu nad Polską. Następnego dnia (6.12) podczas kolejnych sesji komunikacyjnych udało się pobrać to samo zdjęcie w rozdzielczości 640×480 pikseli, czyli najwyższej, jaką oferują kamery na pokładzie satelity PW-Sat2. Ze względu na ograniczenia mocy satelity oraz przepustowości łącza radiowego, przesłanie zdjęcia nawet w tak niskiej, jak na ziemskie warunki jakości, zajmuje kilka kontaktów ze stacją naziemną, które trwają maksymalnie ok. 10 minut. Takich przelotów nad Polską satelita wykonuje aktualnie do sześciu dziennie i z każdym połączeniem odbierany był kolejny fragment tego historycznego zdjęcia. Zdjęcie zostało wykonane, kiedy satelita znajdował się już nad holenderskim wybrzeżem, a widać na nim południową Szwecję, gęste chmury nad Norwegią, spory fragment Morza Północnego, a nawet fragment naszego Bałtyku. W jednym z narożników widzimy czarny trójkąt koła podbiegunowego gdzie aktualnie jest noc, a w prawym górnym mały trójkąt, który jest fragmentem struktury satelity. Warto pamiętać, że kamery na pokładzie PW-Sata2 nie mają służyć obserwacjom Ziemi. Ich głównym zadaniem jest weryfikacja otwarcia żagla deorbitacyjnego na zakończenie misji. Dlatego kamery skierowane są pod kątem do ścianek satelity i w ich polu widzenia znajduje się fragment urządzenia. – Już w kilka godzin po wyniesieniu satelity PW-Sat2 na orbitę udało nam się nawiązać łączność z satelitą. 4 grudnia 2018 r., około godziny 10.00 polskiego czasu urządzenie po raz pierwszy odpowiedziało na naszą komendę z Ziemi, a przez ostatnie kilkadziesiąt godzin przeprowadziliśmy już 16 sesji komunikacyjnych i w pełni zrealizowaliśmy zakładany plan. Wczoraj satelita przesłał na Ziemię pierwsze fotografie wykonane za pomocą jednej z kamer na pokładzie – dodał Dominik Roszkowski. Satelita PW-Sat2 w ciągu najbliższych kilku dni będzie przechodził testy czujnika Słońca. Po 40 dniach, czyli najpóźniej w połowie stycznia, nastąpi otwarcie żagla deorbitacyjnego. – Gratuluję wszystkim, którzy zapracowali na ten sukces. Cieszy mnie, że w tym gronie są także inżynierowie z FP, którzy z czystej pasji zaangażowali się w projekt. Eksploracja kosmosu jest dla marzycieli i dziś to nasze święto – mówi Jarosław Czaja, CEO Future Processing, partnera strategicznego projektu PW-Sat2. Projekt PW-Sat2, realizowany przez Studenckie Koło Astronautyczne (SKA) na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, wpierają m.in. gliwickie firmy technologiczne – Future Processing i FP Instruments, które również realizują program kosmiczny, budowy satelity Intuition-1, prowadzony w ramach konsorcjum FP Space. Obydwie firmy udzielają studentom wsparcia merytorycznego, a wiosną 2016 roku ufundowały oraz stworzyły oprogramowanie dla komputera pokładowego, czyli "mózgu" PW-Sat2.]]> 17250 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> <![CDATA[Egzoplaneta, która traci swoją atmosferę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/08/egzoplaneta-ktora-traci-swoja-atmosfere/ Sat, 08 Dec 2018 10:40:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17254
    Odparowywanie helu z atmosfery egzoplaney WASP-69b. Źródło: Gabriel Perez Diaz, SMM (IAC)

    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) pozwoliły odkryć, że olbrzymia egzoplaneta WASP-69b ciągnie za sobą ogon złożony z cząsteczek helu uciekającego z jej pola grawitacyjnego i przyspieszanych przez promieniowanie ultrafioletowe jej gwiazdy. Wyniki prac opublikowano 6 grudnia w periodyku Science.

    Do odkrycia atmosfery olbrzyma WASP-69b, naukowcy wykorzystali instrument CARMENES, który jest zainstalowany na 3,5-metrowym teleskopie w Obserwatorium Calar Alto w Almerii w Hiszpanii. Ten spektroskop jednocześnie rejestruje promieniowanie optyczne oraz w bliskiej podczerwieni z wysoką rozdzielczością widmową. Dzięki temu możliwe było odkrycie składu chemicznego atmosfery tej egzoplanety oraz wyciągnięcie wniosków co do prędkości cząsteczek helu opuszczających pole grawitacyjne planety oraz długości ogona jaki one tworzą.

    Planetę obserwowano podczas tranzytu, kiedy przechodziła na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Podczas tego zdarzenia planeta i jej atmosfera przesłaniają część promieniowania emitowanego przez gwiazdę. "Obserwowaliśmy silniejsze i dłuższe pociemnienie promieniowanie gwiazdy w rejonie widma, w którym hel pochłania promieniowanie" mówi Lisa Nortmann, badaczka z IAC oraz główna autorka artykułu opublikowanego w Science"Dłuższy czas trwania tej absorpcji umożliwił nam ustalić obecność ogona za planetą" dodaje.

    https://www.youtube.com/watch?v=auOFiackQpg

    Jednak nie są to jedyne wyniki opisane w artykule. Autorzy przeanalizowali w podobny sposób także cztery inne planety. Są to gorące egzoplanety HD 189733b oraz HD 209458b o masie zbliżonej do Jowisza, oraz ekstremalnie gorący olbrzym KELT-9b i ciepła planeta o rozmiarach Neptuna GJ436b. Przeprowadzone analizy nie wykazują obecności rozległych egzosfer helu wokół trzech ostatnich planet, co przeczy wcześniejszym przewidywaniom teoretycznym. Gorący jowisz HD 189733b z drugiej strony charakteryzuje się wyraźnym sygnałem pochłaniania helu, aczkolwiek w tym wypadku otoczka helowa jest bardziej kompaktowa i nie tworzy za planetą helowego ogona.

    Badacze zbadali także gwiazdy macierzyste tych pięciu egzoplanet korzystając z teleskopu XMM-Newton. Podczas tych badań odkryto hel w atmosferach tych planet, które otrzymują najwięcej promieniowania rentgenowskiego i ultrafioletowego od swoich gwiazd macierzystych. "To pierwszy, duży krok na drodze do zrozumienia mechanizmów ewolucji atmosfer egzoplanetarnych w czasie oraz  badania rozkładu mas i promieni obserwowanej populacji superziemi i mini-Neptunów" mówi Enric Palle, badacz IAC oraz współautor publikacji.

    Wyniki takich badań mogą potwierdzać, że ekstremalne promieniowanie gwiazdy macierzystej może zdzierać gazową otoczkę gazowych olbrzymów (podobnych do Jowisza i Neptuna) i zamieniać je w skaliste planety o gęstości podobnej do gęstości Wenus lub Ziemi. "W przeszłości badania utraty atmosfery, takiej jak obserwujemy w przypadku WASP-69b, opierały się na obserwacjach wodoru w dalekim ultrafiolecie, w rejonie widma, do którego mamy bardzo ograniczony dostęp i na który istotny wpływ ma absorpcja miedzygwiezdna" mówi Michael Salz, badacz z University of Hamburg i pierwszy autor  towarzyszącej publikacji autorstwa tego samego zespołu, skupiającej się na szczegółach odkrycia HD 189722b, która zostanie opublikowana w periodyku Astronomy & Astrophysics. "Nasze wyniki wskazują, że hel jest bardzo obiecującym nowym tracerem do badania ucieczki atmosfer egzoplanetarnych".

    Ta nowa ścieżka badań pozwoli społeczności badaczy specjalizującej się w charakteryzowaniu atmosfer egzoplanetarnych w celu porównywania procesów odparowywania w większej próbce planet i szukania odpowiedzi na pytania takie jak: czy planety o ultra-krótkich okresach orbitalnych w rzeczywistości są odparowanymi jądrami dawnych gorących jowiszów?

    Instrument CARMENES został opracowany przez konsorcjum jedenastu hiszpańskich i niemieckich instytucji, wśród których znajduje się IAC. Został zaprojektowany do poszukiwania planet typu ziemskiego e ekosferze gwiazd klasy M.  

    ]]>
    17254 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Chiny wysyłają łazik na niewidoczną stronę Księżyca!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/08/chiny-wysylaja-lazik-na-niewidoczna-strone-ksiezyca/ Sat, 08 Dec 2018 12:13:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17257

    Niewidoczna strona księżyca na zdjęciu wykonanym przez NASA w 1968 roku.

    Kilkanaście godzin temu z Chin wystartował łazik, którego celem jest lądowanie na niewidocznej (z Ziemi) stronie Księżyca, co w przypadku sukcesu misji, będzie pierwszym takim lądowaniem w historii i kolejnym krokiem Chin na drodze do zostania jednym z głównych graczy w zakresie eksploracji przestrzeni kosmicznej - poinformowały chińskie media rządowe.

    Misja księżycowa Chang'e 4 - nazwana tak na część bogini księżyca w chińskiej mitologii - wystartowała na szczycie rakiety Długi Marsz 3B z kosmodromu Xichang o godzinie 2:23 (w Polsce 19:23 w piątek).

    Wczorajszy start stanowi początek długiej podróży na niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca, gdzie lądownik powinien wylądować w okolicach Nowego Roku.

    Chińska agencja informacyjna Xinua poinformowała, że udany start misji Chang'e-4  otworzył "nowy rozdział w badaniach Księżyca".

    W przeciwieństwie do widocznej strony Księżyca, która zawsze skierowana jest w stronę Ziemi i charakteryzuje się dużą liczbą płaskich obszarów do lądowania, niewidoczna strona jest górzysta i usiana różnymi uskokami.

    Dopiero w 1959 roku Związek Sowiecki wykonał pierwsze zdjęcia silnie usianej kraterami powierzchni niewidocznej strony Księżyca.

    Jak dotąd na tej stronie naszego naturalnego satelity nie wylądował żaden lądownik ani łazik, co znaczy, że Chiny będą pierwszym krajem, który się tam znajdzie.

    "Przez ostatnie 10-20 lat Chiny systematycznie zaliczają różne amerykańskie i sowieckie dokonania z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Teraz mamy do czynienia z misją, w której to Chiny będą pierwsze" mówi Jonathan McDowell, astronom z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics.

    Lądowanie na niewidocznej stronie Księżyca nie należy do łatwych zadań - Chiny przygotowywały się do tej misji od lat.

    Głównym wyzwaniem dla takiej misji jest komunikacja z robotycznym lądownikiem: niewidoczna strona Księżyca zawsze schowana jest przed Ziemią, a więc nie ma żadnej bezpośredniej linii komunikacji między Ziemią a lądownikiem.

    W maju br. Chiny wystrzeliły na orbitę wokół Księżyca satelitę Queqiao, umieszczając go w takim miejscu, aby mógł przekazywać dane i polecenia między lądownikiem a Ziemią.

    Jakby tego było mało, Chang'e-4 kieruje się do Basenu Aitken na południowym biegunie Księżyca, znanego z popękanej i złożonej powierzchni.

    Na pokładzie sondy znajduje się sześć eksperymentów z Chin i cztery dostarczone przez partnerów z innych krajów.

    Pekin inwestuje miliardy dolarów w swój program kosmiczny realizowany przez wojsko, a plany obejmują załogową stację kosmiczną do 2022 roku, a wkrótce także załogowy lot na Księżyc.

    Chang'e-4 będzie drugim chińskim łazikiem, który wylądował na Księżycu. Pierwszym był łazik Yutu w 2013 roku.

    Na powierzchni Księżyca łazik będzie musiał sprostać wielu wyzwaniom. Podczas księżycowej nocy - która trwa 14 ziemskich dni - temperatury spadną do -173 stopni Celsjusza. Podczas trwającego tyle samo dnia, wzrosną do +127 stopni Celsjusza.

    Instrumenty łazika muszą poradzić sobie z tymi fluktuacjami i muszą generować wystarczająco dużo energii, aby przetrwać księżycowe noce.

    Yutu poradził sobie z tymi wyzwaniami i po początkowych problemach ostatecznie badał powierzchnię Księżyca przez 31 miesięcy. 

    Pekin planuje w przyszłym roku wysłać kolejny lądownik - Chang'e-5, który tym razem zbierze próbki gruntu i przywiezie je na Ziemię.

    Źródło: AFP

    ]]>
    17257 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Helowa egzoplaneta nadęta jak balon]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/08/helowa-egzoplaneta-nadeta-jak-balon/ Sat, 08 Dec 2018 19:50:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17262
    Helowa egzoplaneta rozdęta niczym balon. Źródło: Denis Bajram

    Astronomowie odkryli odległą planetę z dużą ilością helu w atmosferze, która rozdęła się do punktu, w którym przypomina nadęty balon.

    Międzynarodowy zespół badaczy odkrył gaz szlachetny uciekający z atmosfery egzoplanety HAT-P-11b odległej od nas o 124 lata świetlne w kierunku gwiazdozbioru Łabędzia.

    Za tym niezwykłym odkryciem stoją naukowcy pracujący pod kierownictwem badaczy z University of Geneva, którzy obserwowali egzoplanetę za pomocą spektrografu Carmenes zainstalowanego na pokładzie 4-metrowego teleskopu w Calar Alto w Hiszpanii.

    Po raz pierwszy w historii dane pozwoliły określić prędkość atomów helu w górnych warstwach atmosfery egzoplanety, która rozmiarami przypomina Neptuna. Hel wypełnia rozległy obłok uciekający z planety tak samo jak balon wypełniony helem może uciec z trzymającej go dłoni.

    Zespół badawczy uważa, że to przełomowe odkrycie może otworzyć nowe drzwi do wiedzy o ekstremalnych warunkach atmosferycznych panujących  wokół najgorętszych egzoplanet.

    Wyniki badania opublikowano w wiodącym periodyku naukowym Nature w dniu 6 grudnia br.

    Jessica Spake z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Exeter powiedziała: "To naprawdę ekscytujące odkrycie, szczególnie dlatego, że hel w atmosferze jakiejkolwiek planety odkryto po raz pierwszy kilka miesięcy emu. Obserwacje wskazują, że hel jest wywiewany z planety przez promieniowanie jej gwiazdy macierzystej. Mamy nadzieję, że będziemy mogli wykorzystać te nowe badania do tego, aby określić jakiego rodzaju planety posiadają duże otoczki wodoru i helu oraz jak długo mogą one utrzymywać te gazy w swoich atmosferach".

    Hel został po raz pierwszy odkryty jako żółta linia widmowa w promieniowaniu słonecznym w 1868 roku. Astronom Norman Lockyer jako pierwszy postawił tezę, że za tę linię odpowiada nowy pierwiastek i nazwał go na cześć Heliosa - greckiego boga i uosobienia Słońca. Od tego czasu dowiedzieliśmy się także, że jest on jednym z głównych składników Jowisza i Saturna.

    To także drugi pod względem obfitości pierwiastek we wszechświecie i od dawna uważa się, że może on być jednym z najłatwiej wykrywalnych gazów tworzących gazowe egzoplanety. Niemniej jednak, to dopiero w tym roku po raz pierwszy udało się go odkryć w atmosferze którejkolwiek egzoplanety.

    W ramach najnowszych badań, zespół badawczy wykorzystał spektrograf Carmenes do rozłożenia promieniowania gwiazdy w widmo, które ujawniło nam obecność helu w atmosferze planety.  Dane widmowe pozwalają nam także określić położenie oraz prędkość atomów gazu w górnych warstwach atmosfery HAT-P-11b, znajdującej się 20 razy bliżej swojej gwiazdy niż Ziemia.

    Romain Allart, doktorant z University of Geneva oraz główny autor opracowania dodaje: "Podejrzewaliśmy, że bliskość gwiazdy może mieć istotny wpływ na atmosferę tej egzoplanety. Nowe obserwacje są tak precyzyjne, że atmosfera egzoplanety jest bez wątpienia rozdęta przez promieniowanie gwiazdy i stopniowo ucieka w przestrzeń kosmiczną".

    Nowe obserwacje są wspierane przez najnowsze symulacje komputerowe opracowane przez Vincenta Bourriera, współautora opracowania i członka europejskiego projektu FOUR ACES, wykorzystywane do śledzenia trajektorii atomów helu.

    Vincent Bourrier tłumaczy: "Hel jest wywiewany z dziennej strony planety na jego nocną stronę z prędkością ponad 10 000 kilometrów na godzinę. Z uwagi na to, że jest to tak lekki gaz, z łatwością ucieka przyciąganiu planety tworząc wokół niej rozdęty obłok".

    To właśnie to zjawisko odpowiada za rozdęcie otoczki HAT-P-11b.

    Źródło: University of Exeter

    ]]>
    17262 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gejzery wody na Europie - smakowanie pozaziemskiego oceanu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/09/gejzery-wody-na-europie-smakowanie-pozaziemskiego-oceanu/ Sun, 09 Dec 2018 11:48:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17265
    Źródło: Swedish Institute of Space Physics

    Komputerowe symulacje gejzerów ciekłej wody tryskających z powierzchni Europy, jednego z księżyców Jowisza wskazują, że nadchodząca misja sondy kosmicznej JUICE może zaoferować nam odpowiedź na pytanie czy w podpowierzchniowym oceanie tego księżyca, może istnieć życie. Hans Huybrighs doszedł do tego wniosku w swojej rozprawie doktorskiej ukończonej w Instytucie Fizyki Układu Słonecznego Maxa Plancka w Niemczech we współpracy ze Swedish Institue of Space Physics w Kirunie.

    Pod lodową powierzchnią Europy znajduje się głęboki ocean ciekłej wody. To właśnie tam potencjalnie mogło rozwinąć się życie osłonięte przed światłem słonecznym i ciekawskimi spojrzeniami obserwatorów z Ziemi. Zajrzenie pod lód, aby odnaleźć ślady tego hipotetycznego życia jest trudniejsze niż się to może wydawać, szczególnie kiedy uświadomimy sobie, że pokrywa lodowa może mieć dobre kilka kilometrów grubości. W 2022 roku Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) wystrzeli w przestrzeń kosmiczną sondę JUpiter ICy moon Explorer (JUICE). JUICE dotrze do Jowisza i jego lodowych księżyców w 2030 roku, a na jego pokładzie znajdzie się m.in. Particle Environment Package (PEP) opracowany w Swedish Institute of Space Physics (IRF). Najnowsze badania wskazują, że PEP, instrument składający się z kilku detektorów cząstek, będzie w stanie "posmakować" gejzerów na różne sposoby i rzucić nieco światła na zawartość oceanu Europy.

    Obserwacje Europy prowadzone w ostatnich latach za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dowiodły, że z powierzchni Europy tryska woda.

    "Gejzery Europy są jednym z najbardziej bezpośrednich sposobów badania oceanu podpowierzchniowego" mówi Hans Huybrighs. "Przelot przez jeden z tych gejzerów wody i pobranie próbek materii może być najłatwiejszym sposobem zbadania oceanu. JUICE będzie pierwszą misją w historii zdolną do takich badań".

    Po dotarciu do układu Jowisza w 2030 roku, sonda JUICE dwukrotnie przeleci w pobliżu Europy. Aby sprawdzić czy JUICE faktycznie będzie w stanie pobrać próbki z gejzerów, Hans Huybrighs wraz ze swoimi współpracownikami stworzył komputerowe symulacje erupcji gejzerów. Obliczając trajektorię milionów cząstek uwolnionych w trakcie erupcji, możliwe było określenie czy owe cząstki są w stanie dosięgnąć sondy i  jeżeli będzie ich wystarczająco dużo, aby sonda mogła je wykryć. Symulacje wskazują, że choć większość cząstek opadnie po erupcji na powierzchnię Europy, do sondy JUICE dotrze ich wystarczająco dużo o ile gejzer będzie aktywny w momencie przelotu sondy w jego pobliżu. Co ciekawe, niektóre cząstki nie opadną na powierzchnię księżyca. Wskutek bombardowania cząstkami poruszającymi się w silnym polu magnetycznym Jowisza staną się one elektrycznie naładowane. Cząstki te nie będą już związane grawitacyjnie i oddalą się od Europy wzdłuż linii pola magnetycznego. Choć tylko niewielka część cząstek gejzeru zyska ładunek elektryczny, to wciąż będzie ich wystarczająco dużo, aby mógł wykryć je instrument PEP.

    "Nasze symulacje wskazują, że JUICE będzie w stanie wykryć erupcje gejzerów na co najmniej dwa różne sposoby" mówi Hans Huybrighs. "Być może nawet będziemy w stanie wykryć nie tylko wodę, ale także inne substancje, które powiedzą nam więcej o zawartości podpowierzchniowego oceanu i panujących w nim warunkach".

    Hans Huybrighs obronił swoją rozprawę doktorską pt. "A search for signatures of Europa's atmosphere and plumes in Galileo charged particle data" na Uniwersytecie Technicznym w Brunszwiku w Niemczech 5 grudnia 2018 r.

    Źródło: Swedish Institute of Space Physics

    https://www.facebook.com/pulskosmosu/posts/2269132236704582?tn=-R
    ]]>
    17265 0 0 0

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Badania wskazują na bogatą w węgiel powierzchnię Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/10/badania-wskazuja-na-bogata-wegiel-powierzchnie-ceres/ Mon, 10 Dec 2018 17:04:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17277
    Wzniesienie centralne 180-kilometrowego krateru Urvara. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA

    Zespół naukowców z Southwest Research Institute doszedł do wniosku, że powierzchnia planety karłowatej Ceres jest bogata w materię organiczną. Dane z sondy Dawn wskazują, że powierzchnia Ceres może zawierać kilka razy wyższe stężenie węgla niż najbardziej bogate w węgiel meteoryty znalezione na Ziemi.

    "Ceres przypomina fabrykę chemikaliów" mówi dr Simone Marchi, główny badacz, który jest głównym autorem artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Nature Astronomy. "Wśród ciał wewnętrznej części Układu Słonecznego, Ceres ma unikalną mineralogię, która zdaje się zawierać do 20 procent węgla w warstwie przypowierzchniowej. Nasza analiza wskazuje, że związki bogate w węgiel są wymieszane z produktami interakcji zachodzących na styku skały i wody, takimi jak glina".

    Uważa się, że Ceres powstała około 4,6 miliarda lat temu w początkach historii Układu Słonecznego. Dane z sondy Dawn już wcześniej dowiodły obecności wody oraz innych związków lotnych, takich jak amon, a teraz także wysokiej zawartości węgla. Chemia Ceres wskazuje, że obiekt ten powstał w zimnym środowisku, prawdopodobnie za orbitą Jowisza. Późniejsze zmiany orbit gazowych olbrzymów wepchnęły Ceres na jej obecną orbitę w głównym pasie planetoid, między orbitami Marsa i Jowisza.

    "Dzięki tym odkryciom, Ceres uzyskała kluczową rolę w ocenie pochodzenia, ewolucji i rozkładu materii organicznej w wewnętrznej części Układu Słonecznego" mówi Marchi. "Należy się zastanowić jak ten glob mógł doprowadzić do powstania na nim materii organicznej, i jak takie procesy mogły wpływać na skład chemiczny większych planet takich jak Ziemia".

    Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA

    Modele geofizyczne dotyczące składu chemicznego i zderzeń oparte na danych z sondy Dawn wskazują, że częściowo zróżnicowane wnętrze Ceres zostało zmienione przez procesy obejmujące płyny. Zainstalowany na pokładzie sondy Dawn spektrometr Visible and Infrared Mapping Spectrometer wykazał, że niskie albedo powierzchni Ceres spowodowane jest kombinacją produktów interakcji skał z wodą takich jak krzemiany warstwowe i węglany oraz znaczących ilości widmowo neutralnych związków takich jak tlenek żelaza zwany magnetytem.

    Ponieważ instrument Gamma Ray  and Neutron Detector ogranicza masę magnetytu do tylko kilku procent, dane wskazują na obecność dodatkowych związków obniżających albedo, prawdopodobnie amorficznego węgla, bogatej w węgiel materii organicznej. Co ciekawe, określone związki chemiczne zostały także odkryte w pobliżu 50-kilometrowej średnicy krateru Ernutet, co dodatkowo wspiera tezę o powszechnej obecności związków organicznych w warstwie powierzchniowej Ceres.

    Nowe badania wskazują, że 50-60 procent górnej warstwy skorupy Ceres może pod względem składu chemicznego przypominać węglowe meteoryty (chondryty).

    "Nasze wyniki wskazują, że albo Ceres doświadczyła akrecji ultrabogatej w węgiel materii, albo węgiel jest skoncentrowany w jej skorupie" mówi Marchi. "Oba te potencjalne scenariusze są ważne, ponieważ mineralogiczny skład chemiczny Ceres wskazuje na globalnie zachodzące zmiany wskutek oddziaływania skał z wodą, co mogło zapewniać warunki sprzyjające procesom chemii organicznej".

    Źródło: SwRI

    https://www.facebook.com/pulskosmosu/posts/2269132236704582?xts[0]=68.ARBwRHXJDmFtqY1qiY21N61yyk6la8t_Ot0_Kz6sddSK627xjSWXzhiFA_NLfsQSOz7Uf8OaTFQ7uFhR_0thUOscFxiiWfbs6tPEK83YRHs7fP-FAqNZL8k-pK8-aUrBYOIneZ8pMV4vTICPpE1uscceRg_MhRMnD6ccpg_STXmzob0C_x-97YvG27DfU0RuNfch0AHDo1JmY9PxzZtBXaLoyDQ0EmYvTKA5SxOVfFUmSA5Wq8GLCitzOWC4SklzmVlB6ZE9HRlOogxq_PIPEvfgX_M6rYihgmojNQwEfX6MZ7psQgqMR7qrb1A8Bixt0VSEy6oPyE8Z4dsErJluBGiWcz36&tn=-R
    ]]>
    17277 0 0 0

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx odkrywa wodę na planetoidzie Bennu!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/11/sonda-osiris-rex-odkrywa-wode-na-planetoidzie-bennu/ Tue, 11 Dec 2018 10:30:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17284
    Zdjęcie planetoidy Bennu złożone z 12 zdjęć wykonanych za pomocą kamery PolyCam 2 grudnia br. z odległości 24 km. Źródło: NASA/Goddard/University of Arizona

    Od sierpnia do początku grudnia br. sonda OSIRIS-REx kierowała trzy swoje instrumenty naukowe na Bennu i rozpoczęła pierwsze obserwacje planetoidy. W tym czasie sonda przebyła 2,2 miliony kilometrów docierając w dniu 3 grudnia na odległość 19 kilometrów od Bennu. Informacje naukowe zebrane podczas tych wstępnych obserwacji potwierdziły wiele z uzyskanych z Ziemi informacji o Bennu oraz odkryły przed nami kilka nieoczekiwanych faktów.

    Członkowie zespołu misji kierowanej przez badaczy z University of Arizona, zaprezentowali wyniki swoich obserwacji podczas corocznego spotkania American Geophysical Union (AGU) w Waszyngtonie.

    W danych zebranych za pomocą dwóch spektrometrów sondy: Visible and Infrared Spectrometer (OVIRS) oraz OSIRIS-REx Thermal Emissions Spectrometer (OTES), odkryto dowody na obecność cząsteczek zawierających związane ze sobą atomy tlenu i wodoru, tak zwane grupy hydroksylowe. Badacze podejrzewają, że owe grupy hydroksylowe występują globalnie na planetoidzie w minerałach, co oznacza, że w pewnym momencie historii, skalista materia obiektu oddziaływała z wodą. Choć Bennu sama w sobie jest za mała, aby sama z siebie posiadać wodę w stanie ciekłym, odkrycie wskazuje, że woda w stanie ciekłym była obecna w pewnym momencie na dużo większej planetoidzie, której Bennu mogła być częścią.

    "Odkrycie to może stanowić istotny łącznik między tym co się działo w przestrzeni kosmicznej z planetoidami takimi jak Bennu, a tym co widzimy w meteorytach, które naukowcy badają na Ziemi" mówi Ellen Howell, badaczka w UA Lunar and Planetary Laboratory (LPL) oraz członkini grupy analizy widmowej w zespole misji OSIRIS-REx. "To naprawdę ekscytujące, że widzimy te uwodnione minerały na całej powierzchni Bennu, ponieważ to oznacza, że stanowią one integralną część składu planetoidy, a nie zostały jedynie dostarczone na nią przez inny obiekt".

    "Obecność uwodnionych minerałów na całej powierzchni potwierdza, że Bennu, pozostałość po wczesnym okresie formowania Układu Słonecznego, jest doskonałym obiektem badań dla misji OSIRIS-REx, która bada składa skład chemiczny prymitywnych związków lotnych i organicznych" mówi Amy Simon z NASA Goddard Space Flight Center.

    Dodatkowo, dane uzyskane za pomocą kamer OCAMS potwierdzają naziemne obserwacje radarowe Bennu oraz potwierdzają, że oryginalny model - opracowany w 2013 roku przez Michaela Nolana, szefa zespołu naukowego misji i jego współpracowników - dobrze przewidział rzeczywisty kształt planetoidy. Średnica, tempo rotacji, nachylenie i kształt Bennu są niemal identyczne z przewidywaniami modelu.

    Wkrótce po tym jak planetoida została odkryta w 1999 roku, grupa Nolana wykorzystała Obserwatorium Arecibo w Portoryko do zebrania informacji o jej rozmiarach, kształcie i rotacji za pomocą odbijania fal radiowych podczas jednego ze zbliżeń planetoidy do Ziemi, na odległość pięciokrotnie większą od odległości Ziemia-Księżyc.

    "Obserwacje radarowe nie dają nam żadnych informacji o barwach i jasności obiektu, więc dobrze jest móc zobaczyć planetoidę z bliska za pomocą kamer OSIRIS-REx" dodaje Nolan. "Zbierając kolejne dane coraz lepiej dowiadujemy się gdzie znajdują się kratery i większe głazy i jesteśmy zaskoczeni, że niemal każde małe wgłębienie, które widzieliśmy w naszych danych radarowych, faktycznie tam jest".

    Obecnie sonda wykonuje wstępne badania planetoidy, przelatując nad biegunem północnym, równikiem i biegunem południowym Bennu zbliżając się do nich nawet na 7 kilometrów, aby dokładnie oszacować jej masę. Sonda OSIRIS-REx pozostanie na orbicie do połowy lutego 2019 roku, kiedy to misja przejdzie do drugiej fazy badań. W trakcie pierwszej fazy sonda będzie krążyła wokół planetoidy na wysokości 1,4-2 km od środka Bennu - ustanawiając dwa rekordy: najmniejszego ciała wokół którego krążyła sonda oraz najciaśniejszej orbity wokół ciała niebieskiego.

    Źródło: UA

    ]]>
    17284 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 791 http://rupl.wiki/wiki/%28101955%29_Bennu 0 0
    <![CDATA[Kalibrowanie kosmicznych mierników odległości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/12/kalibrowanie-kosmicznych-miernikow-odleglosci/ Wed, 12 Dec 2018 07:22:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17295

    Credit: NASA/JPL-Caltech

    Najnowsze wyniki prac w ramach projektu Carnegie Supernova Project dostarczają najlepszych jak dotąd metod kalibracji do wykorzystania supernowych typu Ia do mierzenia odległości w przestrzeni kosmicznej, które z kolei mają wpływ na naszą wiedzę o tym jak szybko rozszerza się wszechświat oraz jaką rolę w tym procesie odgrywa ciemna materia. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal.

    Supernowe typu Ia to fantastycznie jasne zjawiska gwiezdne. To gwałtowne eksplozje białego karła - krystalicznej pozostałości po gwieździe, która wyczerpała już swoje paliwo jądrowe - będącego elementem układu dwóch gwiazd.

    Oprócz tego są one niesamowite do oglądania same z siebie, supernowe typu Ia są także niezwykle ważnym narzędziem, które astronomowie wykorzystują niczym miarkę do pomiarów odległości do różnych obiektów kosmicznych.

    Choć wciąż nie znamy dokładnych szczegółów eksplozji, uważa się, że wywołuje ją osiągnięcie przez białego karła krytycznej masy, dzięki czemu jasność zjawiska można przewidzieć na podstawie energii eksplozji. Różnica między przewidywaną jasnością a jasnością obserwowaną z Ziemi oznajmia nam odległość do takiej supernowej.

    Astronomowie stosują te precyzyjne pomiary odległości wraz z prędkością oddalania się od nas ich galaktyk macierzystych do określania tempa w jakim rozszerza się wszechświat. Dzięki skończonej prędkości światła, nie tylko możemy mierzyć jak szybko wszechświat rozszerza się teraz, ale spoglądając coraz dalej w przestrzeni, widzimy odleglejszą przeszłość i możemy sprawdzić jak szybko wszechświat się rozszerzał w odległej przeszłości. Właśnie takie pomiary doprowadziły do zdumiewającego odkrycia w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, że rozszerzanie wszechświata przyspiesza pod wpływem tak zwanej ciemnej energii. Poprawienie szacunków odległości za pomocą supernowych typu Ia pozwoli astronomom lepiej zrozumieć rolę ciemnej materii w rozszerzaniu wszechświata.

    Eksplozja supernowej typu Ia. Credit: ESO

    Niestety prędkość z jaką jasność eksplozji supernowych typu Ia maleje jest niejednorodna. W 1993 roku Mark Phillips, astronom z Carnegie wykazał, że eksplozje, których jasność spada wolniej są jaśniejsze od tych, których jasność spada szybciej. Ta korelacja, którą powszechnie nazywa się związkiem Phillipsa, pozwoliła grupie astronomów  z Chile na opracowanie precyzyjnego narzędzia do pomiaru tempa rozszerzania się wszechświata bazującego na eksplozjach supernowych typu Ia.

    Badanie supernowych w bliskiej podczerwieni okazało się tutaj kluczowe. Promieniowanie z tych eksplozji musi podróżować przez pył kosmiczny, aby dotrzeć do naszych teleskopów. Te drobne międzygwiezdne cząstki przesłaniają promieniowaniem w niebieskim zakresie widma bardziej niż w zakresie czerwieni, tak samo jak dym pożaru lasu sprawia, że wszystko wygląda na bardziej czerwone. To może sprawiać, że astronomowie mylnie uważają, że supernowa znajduje się dalej niż w rzeczywistości. Jednak pracując w podczerwieni astronomowie mogą wyraźniej zaglądać za tę pyłową przesłonę.

    "Jednym z głównych celów projektu Carnegie Supernova Project było stworzenie wiarygodnej, wysokiej jakości próbki supernowych oraz wiarygodnych metod określania ich odległości o Ziemi" mówi główny autor artykułu.

    "Jakość tych danych pozwala nam lepiej korygować pomiary, poprzez uwzględnienie efektu pociemnienia spowodowanego przez pył kosmiczny" dodaje Mark Phillips, astronom z Obserwatorium Las Campanas w Chile oraz współautor opracowania.

    Kalibracja tych mierników odległości jest niezwykle istotna, ponieważ istnieje kilka nieścisłości między różnymi metodami określania tempa rozszerzania wszechświata. Stałą Hubble'a można niezależnie szacować na podstawie promieniowania tła, pozostałości po Wielkim Wybuchu. To kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła zostało zmierzone niezwykle dokładnie przez satelitę Planck, i daje nam ono nieco wolniej rozszerzający się wszechświat niż ten mierzony na podstawie supernowych typu Ia.

    "Te różnice mogą zwiastować nową fizykę, ale tylko jeżeli są rzeczywiste" mówi Burns. "Właśnie dlatego potrzebujemy, aby nasze pomiary supernowych typu Ia były tak precyzyjne jak to tylko możliwe, ale musimy także zidentyfikować i skwantyfikować wszystkie źródła błędów".

    Źródło: Carnegie Institution for Science

    ]]>
    17295 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy supernowe odpowiadają za wyginięcie dużej fauny morskiej w plejstocenie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/12/czy-supernowe-odpowiadaja-za-wyginiecie-duzej-fauny-morskiej-w-plejstocenie/ Wed, 12 Dec 2018 08:52:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17299

    Jakieś 2,6 milionów lat temu, niezwykle jasne światło pojawiło się na prehistorycznym niebie pozostając nam na kolejne tygodnie, a nawet miesiące. Była to eksplozja supernowej jakieś 150 lat świetlnych od Ziemi. W ciągu kilkuset lat, na długo po tym jak to osobliwe światło na niebie już zniknęło, istne tsunami kosmicznej energii z tej samej, ogromnej eksplozji gwiazdy mogło dotrzeć do naszej planety uderzając w jej atmosferę, prowokując zmianę klimatu oraz masowe wymieranie dużych zwierząt oceanicznych, włącznie z gatunkiem rekina rozmiarów autobusu szkolnego.

    Wpływ takiej supernowej - a możliwe, że i wielu - na duże okazy życia w oceanach Ziemi opisano w artykule opublikowanym wczoraj w periodyku Astrobiology.

    "Zajmuję się takimi badaniami przez ostatnie 15 lat i od zawsze bazuję na naszej ogólnej wiedzy o wszechświecie - m.in. na założeniu, że takie supernowe powinny wpływać na Ziemię na tym czy na innym etapie historii Ziemi" mówi Adrian Melott, główny autor opracowania, profesor emerytowany fizyki i astronomii na Uniwersytecie Kansas. "Tym razem jest jednak inaczej. Mamy pewne dowody na bliskie zdarzenia tego typu w określonym czasie. Mniej więcej znamy odległość do eksplozji, a zatem jesteśmy w stanie obliczyć jak mogły one wpłynąć na Ziemię i porównać tę wiedzę, z tym co wiemy o wydarzeniach na Ziemi w tym czasie".

    Melott dodaje, że niedawne artykuły dowodzące dawnych depozytów izotopu żelaza-60 w dnie oceanicznych stanowią dowód, określający czas i odległość pobliskiej supernowej.

    "Jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych mówiono "szukajcie żelaza-60. Nie ma innego sposobu dotarcia Fe-60 na Ziemię niż supernowa". Z uwagi na fakt, że żelazo-60 jest radioaktywne, gdyby powstało razem z Ziemią, dawno już by go nie było. Zatem znalezienie go teraz oznaczałoby, że dotarło na Ziemię z zewnątrz. Wciąż trwają debaty czy mowa tylko o jednej supernowej w naszym bezpośrednim otoczeniu czy o całym łańcuchu takich eksplozji. Osobiście wydaje mi się, że mogło to być połączenie tych dwóch opcji - potężny łańcuch eksplozji, z jedną, która była niezwykle silna i blisko Ziemi. Jeżeli spojrzymy na pozostałości żelaza-60, widzimy wyraźny wzrost jego ilości 2,6 milionów lat temu, aczkolwiek nadmiar tego izotopu widzimy także na przestrzeni 10 milionów lat".

    Według badaczy kolejnym dowodem na serię eksplozji supernowych jest sama architektura lokalnego wszechświata.

    "Mamy Bąbel Lokalny w ośrodku międzygwiezdnym" mówi Melott. "Znajdujemy się dokładnie na jego krawędzi. To gigantyczny obszar o średnicy około 300 lat świetlnych. To bardzo gorący gaz o bardzo niskiej gęstości - niemal wszystkie obłoki gazu zostały z niego wymieciony. Najłatwiej stworzyć taki bąbel w serii eksplozji supernowych, które stopniowo powiększają jego rozmiary, a to z kolei zgadza się z ideą łańcucha. Kiedy wykonujemy obliczenia, opieramy je na założeniu, że wybucha jedna supernowa, a jej energia omiata Ziemię i na tym się kończy. Ale w przypadku Bąbla Lokalnego, promienie kosmiczne odbijają się od jego ścian, wskutek czego kąpiel w promieniach kosmicznych może trwać 10 000 do 100 000 lat. W ten sposób, można sobie wyobrazić całą serię takich zdarzeń dodających coraz więcej promieni kosmicznych wewnątrz Bąbla Lokalnego, a tym samym miliony lat wystawienia Ziemi na promienie kosmiczne".

    Niezależnie od tego czy mieliśmy do czynienia z jedną czy z serią supernowych, energia eksplozji, która umieściła na całej Ziemi pokłady żelaza-60 musiała dostarczyć do Ziemi mnóstwo mionów, które powodowały nowotwory i mutacje - szczególnie u większych zwierząt.

    "Najlepszym opisem mionu jest nazwanie go bardzo ciężkim elektronem - ale mion jest kilkaset razy masywniejszy od elektronu" dodaje Melott. "Nawet normalnie, mnóstwo mionów przelatuje przez nas. Niemal wszystkie z nich przelatują przez nas bez uszczerbku, mimo to jedna piąta przyjmowanej przez nas dawki promieniowania pochodzi od mionów. Jednak kiedy fala promieniowania kosmicznego uderza w ziemię, liczbę mionów trzeba pomnożyć o kilkaset. Tylko niewielka część takich mionów w ogóle wejdzie z nami w jakąś interakcję, ale kiedy jest ich tak dużo, a ich energia jest tak wysoka, powstaje więcej mutacji i nowotworów - oszacowaliśmy, że częstotliwość występowania nowotworów w takiej sytuacji wzrasta o 50 procent dla organizmu rozmiarów człowieka, a im większe rozmiary, tym gorzej. Dla słonia czy wieloryba, dawka promieniowania wzrasta dużo bardziej".

    Supernowa sprzed 2,6 miliona lat może być związana z wymieraniem megafauny morskiej na granicy pliocenu i plejstocenu, kiedy to według szacunków wymarło 36 procent gatunków. Wymieranie było ograniczone do wód przybrzeżnych, gdzie większe organizmy otrzymywały wyższą dawkę promieniowania mionów.

    Według autorów nowego artykułu, szkody spowodowane przez miony rozciągały się na kilkaset metrów wgłąb wód oceanicznych, słabnąc wraz z głębokością. Wysokoenergetyczne miony mogą sięgnąć głębiej w ocean stając się istotniejszym agentem zmian biologicznych wraz ze wzrostem głębokości".

    "Jednym z gatunków, które wymarły 2,6 miliona lat temu był Megalodon" dodaje Melott. "Wyobraź sobie żarłacza białego ze "Szczęk", który byłby ogromny - to właśnie Megalodon, tyle że te były rozmiarów autobusu szkolnego. Zwierzęta te praktycznie zniknęły właśnie 2,6 miliona lat temu. Możemy zatem spekulować, że może mieć to coś wspólnego z mionami".

    Badacze z KU dodają, że dowody na eksplozję supernowej lub ich serię, stanowią "kolejny element układanki" wyjaśniający możliwe powody wymierania na granicy pliocenu i plejstocenu.

    "Jak dotąd nie mieliśmy żadnego dobrego wyjaśnienia procesu wymienia megafauny morskiej. Być może to jest pierwsze takie wyjaśnienie".

    Źródło: University of Kansas

    ]]>
    17299 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 732 https://techbeezer.com/polandeng/czy-supernowe-odpowiadaja-za-wyginiecie-duzej-fauny-morskiej-w-plejstocenie-pulse-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Półmetek misji sondy Juno krążącej wokół Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/13/polmetek-misji-sondy-juno-krazacej-wokol-jowisza/ Thu, 13 Dec 2018 08:36:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17305

    Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstädt/Seán Doran

    21 grudnia o godzinie 17:49:48 sonda Juno znajdzie się 5053 kilometry nad chmurami Jowisza poruszając się z prędkością 207 287 kilometrów na godzinę. Będzie to 16. z kolei naukowy przelot w pobliżu gazowego olbrzyma i jednocześnie półmetek zbierania danych przez sondę w ramach jej głównej misji.

    Sonda Juno znajduje się na bardzo wydłużonej, 53-dniowej orbicie wokół Jowisza. Podczas każdego okrążenia planety sonda przelatuje nad chmurami planety podążając od północnego ku południowemu biegunowi planety.

    "Wraz z 16. z kolei naukowym przelotem zakończymy globalny przegląd Jowisza, aczkolwiek z niższą rozdzielczością. Każdy przelot przesunięty jest względem powierzchni chmur Jowisza o 22,5 stopnia" mówi Jack Connerney ze Space Research Corp. w Annapolis w stanie Maryland. "W ramach drugiej połowy misji - podczas przelotów 17-32 będziemy przelatywać dokładnie między poprzednimi orbitami. Dzięki temu pod koniec misji będziemy mieli przelot co 11,25 stopnia długości geograficznej".

    Czytaj dalej pod postem...

    https://www.facebook.com/pulskosmosu/posts/2269132236704582?xts[0]=68.ARDjY5gNo_gJQLMbz4R0mZcEOYWuvb9VNSxbyV0NKZTuRegTbsqqBHrrBYTSeR95AGA7QoRbH2WNmSOx8g2RzQbaedblwJDwLp8oRvRfRpnymeCGcMnEnYAcWk_GYvcLbICOJGcrWdHOIflBik1QVkB-4shCBnhVR2XQ368V8Y_yVcU1SaS3lpU4If74m9aDQJnDhAC7NRtWG6WFm7DBXBLrLeq6j0cCSxN0pM04oPlc2GIW2OcW6peSt1G_qDVLPo2hnTPPMW4CDL3dO7jH0QEpp-kyHSvT4UAz_twilH3sR7kqxrvzI1oorAXDZ1uhEudZXFdORXXwktpual5bw5kBMh68&tn=-R

    Wystrzelona 5 sierpnia 2011 roku z Przylądka Canveral na Florydzie sonda Juno weszła na orbitę wokół gazowego olbrzyma 4 lipca 2016 roku. Zbieranie danych naukowych rozpoczęto 27 sierpnia 2016 roku. W trakcie każdego przelotu w pobliżu planety, zestaw instrumentów naukowych bada pokrywającą planetę warstwę chmur oraz zorze, dzięki czemu możemy dowiedzieć się więcej o pochodzeniu, budowie wnętrza, atmosferze i magnetosferze planety.

    "Zdołaliśmy już od nowa napisać podręczniki dotyczące atmosfery Jowisza oraz złożoności i asymetryczności jego pola magnetycznego" mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno z Southwest Research Institute w San Antonio. "Druga połowa misji powinna dostarczyć nam szczegółów, które będziemy w stanie wykorzystać do poprawy naszej wiedzy o głębokości wiatrów strefowych na Jowiszu, powstawania jego pola magnetycznego oraz budowy i ewolucji jego wnętrza.

    Zainstalowana na pokładzie sondy kamera JunoCam powstała jako instrument do popularyzowania nauki poprzez dostarczanie wspaniałych zdjęć Jowisza szerszej opinii publicznej.

    "Choć początkowo zakładaliśmy, że będzie to instrument jedynie do popularyzacji nauki i wiedzy o misji, to okazał się on dużo bardziej wartościowy" mówi Candy Hansen, badaczka misji Juno z Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie. "Nasze timelapsy złożone ze zdjęć wykonanych podczas przelotów nad biegunami pozwoliły nam badać dynamikę unikalnych okołobiegunowych cyklonów na Jowiszu oraz sfotografować mgły występujące na dużych wysokościach. Używamy JunoCam także do badania struktury Wielkiej Czerwonej Plamy oraz jej interakcji z otoczeniem".

    Źródło: JPL

    ]]>
    17305 0 0 0

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>

    ZUPEŁNIE Z INNEJ BECZKIKilka tygodni temu otrzymałem od Europejskiego Obserwatorium Południowego taki oto fajny...

    Opublikowany przez Puls Kosmosu Niedziela, 9 grudnia 2018
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdzie się podział metan na Marsie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/13/gdzie-sie-podzial-metan-na-marsie/ Thu, 13 Dec 2018 10:40:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17309
    Sonda Trace Gas Orbiter oraz lądownik Schiaparelli.

    Metan na Marsie zniknął.  Po raz pierwszy naukowcy wykryli ślady tego gazu - krytycznego wskaźnika życia na Ziemi - w atmosferze planety już kilkadziesiąt lat temu. Jednak dzisiaj naukowcy donoszą, że europejski satelita nie dostrzegł żadnych śladów metanu. Wyniki pomiarów, jeżeli zostaną potwierdzone, skomplikują marzenia naukowców o tym, że to mikroby marsjańskie uwalniają metan pod powierzchnią planety.

    Sonda Mars Express po raz pierwszy odkryła ślady metanu w atmosferze Marsa w 2004 roku. Jednak niektórzy naukowcy wskazywali, że instrumenty zainstalowane na sondzie, które go odkryły - na poziomie 10 części na miliard (ppb) - nie były wystarczająco czułe, aby wyprodukować wiarygodne wyniki. Dziesięć lat później łazik Curiosity wykrył skok ilości metanu rzędu 7 ppb na dnie krateru Gale, który utrzymywał się przez kilka miesięcy. Kilka lat później naukowcy misji łazika Curiosity odkryli niewielki cykl sezonowy, w którym poziomy metanu sięgają 0,7 ppb pod koniec lata na półkuli północnej.

    Aby rozwiązać zagadkę metanu na Marsie, europejska sonda Trace Gas Orbiter (TGO), która dotarła do Marsa w 2016 roku, rozpoczęła w tym roku skanowanie atmosfery w poszukiwaniu metanu. Dwa zainstalowane na pokładzie sondy spektrometry - belgijski instrument NOMAD oraz rosyjski ACS - zostały zaprojektowane do wykrywania metanu nawet w tak niskich ilościach, że naukowcy byli przekonani, że im się to uda. Oba instrumentu, które analizują poziome wycinki atmosfery Marsa podświetlone przez Słońce pracują prawidłowo - potwierdzili dzisiaj naukowcy podczas spotkania American Geophysical Union w Waszyngtonie. Wciąż pozostało trochę szumu do odfiltrowania, mówi Ann Carine Vandaele, główna badaczka NOMADa oraz planetolożka na Royal Belgian Institute for Space Aeronomy w Brukseli. "Jednak wiemy już, że nie widzimy żadnego metanu".

    Wstępne wyniki wskazują brak śladów metanu do poziomu 50 części na bilion mimo, że obserwacje obejmują atmosferę aż do samej powierzchni Marsa.

    Takie wyniki są dużym zaskoczeniem dla Chrisa Webstera, planetologa z JPL w Pasadenie, który kieruje instrumentem mierzącym poziom metanu na łaziku Curiosity. Był przekonany, że TGO zarejestruje przynajmniej 0,2 ppb. Mimo to, Webster pozostaje optymistą: jego zespół potrzebował 6 miesięcy na wykrycie wzrostu ilości metanu oraz kilku lat na odkrycie sezonowego cyklu metanowego. "Jestem przekonany, że z czasem znajdziemy zgodność między tymi dwoma zbiorami danych".

    Zespół łazika Curiosity podejrzewa, że cykl metanowy ma swoje źródło pod powierzchnią Marsa i jest ono albo biologicznego albo geologicznego pochodzenia. TGO potwierdza, że nie rejestruje opadania metanu na atmosferę planety z zewnątrz, a więc musi on pochodzić z jej wnętrza. To także istotny wynik. Naukowcy podejrzewają, że setki ton organicznego węgla opada na atmosferę Czerwonej Planety pod postacią pyłu, reagując z promieniowaniem słonecznym i tworząc w tych reakcjach metan. "Gdzie się zatem podziewa ten cały węgiel?" pyta John Moores, planetolog z York University w Toronto w Kanadzie.

    Jak na razie zatem tajemnica metanu zrobiła się jeszcze bardziej tajemnicza. TGO będzie działała do 2022 roku, wystarczająco długo, aby przetrwać kilka marsjańskich lat. Zbiór zebranych przez nią danych z czasem będzie bardziej precyzyjny, a poziomy, na których możliwe będzie wykrycie metanu z czasem spadną. 

    Źródło: Sciencemag

    ]]>
    17309 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcia z japońskich łazików ukazują skalistą powierzchnię planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/13/zdjecia-z-japonskich-lazikow-ukazuja-skalista-powierzchnie-planetoidy/ Thu, 13 Dec 2018 17:24:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17311

    Przedstawiciele japońskiej agencji kosmicznej JAXA poinformowali, że ponad 200 zdjęć wykonanych przez dwa małe łaziki przemieszczające się po powierzchni planetoidy nie znalazły żadnej równej powierzchni, której sonda mogłaby dotknąć na początku przyszłego roku.

    Przedstawiciel agencji JAXA poinformował dzisiaj, że dwa zasilane słonecznie łaziki stały się nieaktywne i prawdopodobnie znajdują się w cieniu, jednak po trzech miesiącach pracy wciąż reagują na przesyłane na nie sygnały, a już kilka dni temu zakończył się projektowany czas ich pracy.

    Łaziki Minerva II-1, które przypominają okrągłe pudła na ciastka, zostały we wrześniu opuszczone przez sondę Hayabusa2 na powierzchnię planetoidy Ryugu znajdującą się jakieś 280 milionów kilometrów od Ziemi.

    Wiele ze zdjęć przedstawia skalistą powierzchnię planetoidy, która stanowi poważne wyzwanie dla planowanego lądowania sondy Hayabusa2, które zostało już przełożone z końca października po tym jak pierwsze zdjęcia potwierdziły, że powierzchnia planetoidy jest bardziej skalista niż oczekiwano.

    JAXA poinformowała, że zawężono liczbę potencjalnych miejsc lądowania i próba wylądowania w celu pobrania próbek materii z powierzchni zostanie wkrótce podjęta. Naukowcy analizują dane przesłane przez łaziki, finalizując plany i decydując  czy konieczna będzie jeszcze dodatkowa próba lądowania - poinformował dzisiaj Takashi Kubota z JAXA na konferencji prasowej.

    Badacze szacują, że jeden z dwóch łazików przebył 300 metrów podskakując na powierzchni planetoidy, gdzie grawitacja jest zbyt słaba dla pojazdów z kołami i przesłał do sondy Hayabusa2 ponad 200 zdjęć i innych danych. Sonda następnie przesłała zdjęcia na Ziemię. Drugi z łazików wykonał około 40 zdjęć i przestał się przemieszczać po około 10 dniach. Niższa od oczekiwanej temperatura na powierzchni planetoidy mogła spowolnić deteriorację łazików.

    Jednocześnie Kubota dodał, że zebrane dotąd dane wykazują podobieństwa planetoidy Ryugu do Bennu, planetoidy badanej przez sondę OSIRIS-REx, szczególnie pod względem kształtu i powierzchni. Wstępne dane wskazują, że planetoidy są bardziej wilgotne i bardziej usiane głazami niż początkowo zakładano.

    Planetoidy, które krążą wokół Słońca, ale są dużo mniejsze od planet są jednymi z najstarszych obiektów Układu Słonecznego i mogą pomóc nam odszyfrować ewolucję Ziemi jak i całego Układu Słonecznego.


    ]]>
    17311 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa odległą planetę znikającą w rekordowym tempie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/13/hubble-odkrywa-odlegla-planete-znikajaca-w-rekordowym-tempie/ Thu, 13 Dec 2018 19:36:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17318
    Wizja artystyczna przedstawiająca gigantyczny obłok wodoru odpływający z planety o rozmiarach Neptuna oddalonej od nas o 97 lat świetlnych. Owa planeta jest niewielka w porównaniu do swojej gwiazdy macierzystej, czerwonego karła GJ 3470. Intensywne promieniowanie gwiazdy ogrzewa wodór w górnych warstwach atmosfery planety, do momentu, w którym wodór ucieka w przestrzeń kosmiczną. Planeta traci wodór w tempie 100 razy szybszym niż wcześniej obserwowany Neptun, którego atmosfera także odparowuje. Źródło: NASA, ESA oraz D. Player (STScI)

    Prędkość oraz odległość z jakimi planety krążą wokół swoich gwiazd może określać los każdej z nich - czy planeta pozostanie na stałe elementem danego układu planetarnego, czy też szybciej odparuje w ciemne cmentarzysko przestrzeni kosmicznej.

    W swoich zmaganiach mających na celu poznanie odległych planet spoza Układu Słonecznego, astronomowie odkryli średnich rozmiarów planetę podobną do Neptuna - GJ 3470b odparowującą w tempie 100-krotnie wyższym od wcześniej odkrytej planety podobnych rozmiarów - GJ 436b.

    Wyniki badań opublikowane dzisiaj w periodyku Astronomy & Astrophysics poszerzają naszą wiedzę o procesach ewolucji planet.

    "To dowód na to, że planeta może utracić znaczącą część swojej masy. GH 3470b traci więcej masy niż jakakolwiek inna dotąd obserwowana planeta, w ciągu kilku następnych miliardów lat może zniknąć nawet połowa planety" mówi David Sing, profesor z Johns Hopkins University oraz autor opracowania.

    Badania przeprowadzono w ramach programu Panchromatic Comparative Exoplanet Treasury (PanCET) realizowanego przez Singa, a którego celem jest mierzenie atmosfer 20 egzoplanet w pasmie ultrafioletowym, optycznym i podczerwonym. PanCET to największy program obserwacji egzoplanet realizowany za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Jedną z kwestii interesujących astronomów jest to jak planety tracą swoją masę poprzez odparowywanie. Planety takie jak superziemie czy gorące jowisze krążą blisko swoich gwiazd, a tym samym są gorętsze, przez co zewnętrzne warstwy ich atmosfer wywiewane są w przestrzeń kosmiczną.

    Grafika przedstawia rozmiary oraz odległości planet od ich gwiazd macierzystych. Każda kropka to osobna egzoplaneta. Planety rozmiarów Jowisza (znajdujące się na górze) oraz planety rozmiarów Ziemi oraz tak zwane superziemie (na dole) znajduje się zarówno blisko jak i daleko od gwiazd macierzystych. Ale planety rozmiarów Neptuna (w środku) rzadko kiedy odkrywa się blisko gwiazd. Ten obszar to tak zwana pustynia gorących Neptunów. Źródło: NASA, ESA oraz E. Feild (STScI)

    Podczas gdy większych egzoplanet rozmiarów Jowisza oraz mniejszych rozmiarów Ziemi jest mnóstwo, średnich rozmiarów planety (średnio cztery razy większe od Ziemi) podobne do Neptuna są dość rzadkie. Badacze przypuszczają, że te Neptuny odzierane są ze swoich atmosfer i z czasem stają się mniejszymi planetami. Ciężko jednak dostrzec ten proces, bowiem można je badać jedynie w zakresie ultrafioletowym, przez co  badacze ograniczeni są do obiektów oddalonych maksymalnie o 150 lat świetlnych od Ziemi, o ile po drodze nie ma pyłu międzygwiezdnego. GJ 3470b znajduje się 96 lat świetlnych od Ziemi i krąży wokół czerwonego karła w kierunku gwiazdozbioru Raka.

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył, że egzoplaneta GJ 3470b utraciła znacznie więcej masy i ma znacząco mniejszą egzosferę niż pierwsza badana planeta rozmiarów Neptuna - GJ 436b, z uwagi na swoją niższą gęstość i otrzymywanie silniejszego promieniowania o swojej gwiazdy macierzystej.

    Niższa gęstość GJ 3470b sprawia, że planeta nie jest w stanie grawitacyjnie utrzymać swojej rozgrzanej atmosfery. Co więcej podczas gdy gwiazda, wokół której krąży GJ 436b ma od 4 do 8 miliardów lat, to gwiazda, wokół której krąży GJ 3470b ma jedynie dwa miliardy lat, młodsza gwiazda jest bardziej aktywna i silniejsza, a tym samym emituje więcej promieniowania rozgrzewającego atmosferę planety.

    Zespół Singa szacuje, że GJ 3470b mogła już stracić 35 procent swojej całkowitej masy, a za kilka miliardów lat planeta może zupełnie stracić całą swoją gazową otoczkę.

    Źródło: JHU

    ]]>
    17318 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Lądownik InSight na zdjęciach z orbity wokół Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/14/ladownik-insight-na-zdjeciach-z-orbity-wokol-marsa/ Fri, 14 Dec 2018 12:05:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17325
    Lądownik InSight, jego osłona termiczna oraz spadochron sfotografowane w dniach 6 i 11 grudnia 2018 roku za pomocą kamery HiRISE zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter. Credit: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona

    26 listopada br. zespół misji InSight wiedział już, że sonda wylądowała wewnątrz długiej na 130 km elipsy lądowania na Marsie. Teraz badacze poznali dokładne położenie lądownika dzięki zdjęciom wykonanym za pomocą kamery HiRISE zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO).

    Lądownik InSight, jego osłona termiczna oraz spadochron zostały dostrzeżone przez HiRISE (skrót od High Resolution Imaging Science Experiment)  w jednym zestawie zdjęć wykonanych 6 grudnie i w jednym z 11 grudnia. Lądownik, osłona termiczna oraz spadochron znajdują się w odległości 300 metrów od siebie na równinie Elysium Planitia.

    To nie pierwszy przypadek, w którym HiRISE z orbity fotografowała lądownik na Marsie. InSight w dużej mierze opiera się na lądowniku Phoenix z 2008 roku, którego kamera sondy MRO sfotografowała na powierzchni Marsa oraz podczas opadania na spadochronie. Choć zespół HiRISE z University of Arizona próbował także sfotografować InSight podczas lądowania, sonda MRO znajdowała się w znacznie mniej korzystnym położeniu względem lądownika, i nie była w stanie wykonać dobrego zdjęcia.

    Lądownik InSight. Źródło: NASA/JPL-Calech/University of Arizona
    Spadochron. Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona
    Osłona termiczna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona
    Czerwoną kropką zaznaczono miejsce lądowania lądownika InSight na zdjęciu powierzchni Marsa wykonanym za pomocą kamery THEMIS zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Odyssey w 2001 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona

    Źródło: JPL/NASA

    ]]>
    17325 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają planetę karłowatą ponad 100 AU od Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/17/astronomowie-odkrywaja-planete-karlowata-ponad-100-au-od-slonca/ Mon, 17 Dec 2018 18:05:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17342
    Wizja artystyczna przedstawiająca 2018 VG18 zwaną "Farout". Źródło: Roberto Molar Candanosa, Carnegie Institution for Science

    Zespół astronomów odkrył najodleglejszy dotychczas obserwowany obiekt Układu Słonecznego. To pierwszy jak dotąd odkryty obiekt, jaki znajduje się ponad 100 razy dalej od Słońca niż Ziemia.

    Odkrycie nowego obiektu ogłosili dzisiaj, 17 grudnia 2018 roku, przedstawiciele Minor Planet Center, nadając mu jednocześnie tymczasowe oznaczenie 2018 VG18. Odkrycia dokonali Scott S. Sheppard z Carnegie, David Tholen z University of Hawaii oraz Chad Trujillo z Northern Arizona University.

    2018 VG18 nazywany jest przez członków zespołu badawczego "Farout" z uwagi na swoją odległość od Słońca równą 120 jednostek astronomicznych (1 j.a. = 1 AU = ok. 150 000 000 km). Na drugim miejscu pod względem odległości od Słońca jest Eris znajdująca się około 96 AU od Słońca. Dla porównania Pluton znajduje się obecnie 34 AU od Słońca, co oznacza, że 2018 VG18 znajduje się ponad 3 razy dalej od Słońca niż Pluton.

    2018 VG18 została odkryta w ramach trwających poszukiwań ekstremalnie odległych obiektów Układu Słonecznego, w tym także potencjalnej Planety X czasami zwanej Planetą 9. W październiku br, ta sama grupa badaczy ogłosiła odkrycie innego odległego obiektu Układu Słonecznego - 2015 TG387 zwanego Goblinem (ponieważ po raz pierwszy zauważono go w okolicach Halloween). Goblina dostrzeżono w odległości 80 AU od Słońca, a jego orbita wskazuje, że grawitacyjnie wpływa na niego Planeta X o rozmiarach superziemi, która mogłaby znajdować się na bardzo odległych obrzeżach Układu Słonecznego.

    Skala odległości w Układzie Słonecznym przedstawiająca nowo odkrytą 2018 VG18 w porównaniu do innych znanych obiektów naszego układu planetarnego. Źródło: Roberto Molar Candanosa oraz Scott S. Sheppard, Carnegie Institution for Science

    Istnienie dziewiątej dużej planety na obrzeżach Układu Słonecznego zaproponował ten sam zespół badaczy w 2014 roku po odkryciu obiektu 2012 VP113 zwanego Biden, który obecnie znajduje się 84 AU od Słońca.

    2015 TG387 oraz 2012 VP113 nigdy nie zbliżają się wystarczająco do gazowych olbrzymów takich jak Neptun czy Jowisz, aby mogły one na nie wywierać znaczący wpływ grawitacyjny. Oznacza to, że te wyjątkowo odległe obiekty mogą być próbnikiem tego co się dzieje na zewnętrznych obrzeżach Układu Słonecznego. Jak na razie badacze nie znają orbity 2018 VG18 zbyt dobrze, więc nie są jak na razie w stanie stwierdzić, czy wskazuje ona na interakcje z potencjalną Planetą X.

    "2018 VG18 jest dużo dalej i porusza się dużo wolniej niż jakikolwiek inny obiekt Układu Słonecznego, a więc pełne odtworzenie jej orbity zajmie nam kilka lat" mówi Sheppard. "Jednak odkryto ją w podobnym miejscu na niebie co inne wyjątkowo odległe obiekty Układu Słonecznego. Te orbitalne podobieństwa między wieloma małymi, odległymi obiektami US były katalizatorem dla naszej pierwotnej teorii mówiącej, że w odległości kilkuset AU może znajdować się jeszcze jedna duża planeta".

    "Aktualnie wiemy jedynie, że 2018 VG18 znajduje się wyjątkowo daleko, znamy jej przybliżoną średnicę i barwę" dodaje Tholen. "Ponieważ 2018 VG18 jest tak daleko, krąży wokół Słońca bardzo wolno, a pełne okrążenie prawdopodobnie zajmuje jej ponad 1000 lat".

    Zdjęcie 2018 VG18 wykonane z Teleskopu Subaru 10 listopada 2018 r. Źródło: Scott S. Sheppard oraz David Tholen

    Zdjęcia, na których odkryto 2018 VG18 wykonano za pomocą japońskiego, 8-metrowego teleskopu Subaru znajdującego się na szczycie Mauna Kea na Hawajach 10 listopada 2018 r.

    Po odkryciu 2018 VG18, konieczne było ponowne zaobserwowanie obiektu, aby potwierdzić jego odległość. Do dokładnego określenia odległości obiektu potrzebne są obserwacje prowadzone na przestrzeni wielu nocy obserwacyjnych. 2018 VG18 zaobserwowano po raz drugi na początku grudnia za pomocą teleskopu Magellan w Obserwatorium Las Campanas w Chile. W ciągu kolejnego tygodnia badacze monitorowali 2018 VG18 za pomocą teleskopu Magellana, aby określić jej ścieżkę po niebie oraz uzyskać podstawowe informacje o cechach fizycznych takich jak jasność i barwa.

    Obserwacje prowadzone za pomocą Magellana potwierdziły, że 2018 VG18 znajduje się około 120 AU, co oznacza, że jest to pierwszy obiekt Układu Słonecznego obserwowany w odległości ponad 100 AU od Słońca. Jego jasność wskazuje, że średnica obiektu to około 500 km, a więc może to już być planeta karłowata o sferycznym kształcie. 

    Źródło: Carnegie Institution for Science (https://carnegiescience.edu/node/2428)

    ]]>
    17342 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Saturn traci swoje pierścienie w zastraszającym tempie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/17/saturn-traci-swoje-pierscienie-w-zastraszajacym-tempie/ Mon, 17 Dec 2018 19:52:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17347
    Wizja artystyczna przedstawiająca Saturna w ciągu najbliższych stu milionów lat. Wewnętrzne pierścienie znikną pierwsze opadając na planetę, stopniowo ciągnąc za sobą pierścienie zewnętrzne. Źrodło: NASA/Cassini/James O'Donoghue

    Najnowsze badania potwierdzają, że Saturn traci swoje charakterystyczne pierścienie w maksymalnym tempie oszacowanym na podstawie pomiarów wykonanych kilkadziesiąt lat temu przez sondy Voyager 1 oraz 2. Pierścienie ściągane są grawitacyjnie na Saturna jako pyłowy deszcz cząsteczek lodu przy współudziale pola magnetycznego planety.

    "szacujemy, że ten "deszcz z pierścieni" co pół godziny usuwa z pierścieni tyle wody ile potrzeba do wypełnienia basenu olimpijskiego" mówi James O'Donoghue z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "Już przez to, cały system pierścieni może zniknąć w ciągu 300 milionów lat, ale jeżeli dodamy do tego zmierzone przez sondę Cassini  cząsteczki materii z pierścieni opadające na równik Saturna, to pierścienie mają przed sobą mniej niż 100 milionów lat. To stosunkowo niewiele biorąc pod uwagę wiek planety szacowany na nieco ponad 4 miliardy lat". O'Donoghue jest głównym autorem artykułu opisującego pierścieniowe deszcze Saturna, który ukazał się dzisiaj, 17 grudnia 2018 r. w periodyku Icarus.

    Naukowcy od dawna zastanawiali się czy Saturn powstał już z pierścieniami, czy też pojawiły się one na późniejszym etapie ewolucji planety. Najnowsze badania wspierają ten drugi scenariusz, wskazując, że nie mają one więcej niż 100 milionów lat, bowiem tylko potrzeba by pierścień C wyewoluował w to czym jest dzisiaj, zakładając, że kiedyś był równie gęsty co pierścień B. "Mamy szczęście żyć w czasach istnienia układu pierścieni, a nawet dokładnie w środku okresu jego istnienia. Z drugiej strony, jeżeli pierścienie istnieją tylko okresowo, być może ominęły nas czasy istnienia gigantycznych systemów pierścieni Jowisza, Urana i Neptuna, które dzisiaj mają tylko delikatne i słabe pierścienie".

    W kwestii pochodzenia pierścieni wysuwano wiele różnych teorii. Jeżeli planeta zyskiwała pierścienie na późniejszym etapie życia, mogły one powstać wskutek zderzenia małych lodowych księżyców krążących po swoich orbitach wokół Saturna. Do zderzenia mogło dojść na przykład wskutek perturbacji ich orbit po bliskim przejściu w ich pobliżu planetoidy czy komety.

    Pierwsze informacje wskazujące na deszcze materii z pierścieni opadające na Saturna przesłały na Ziemię sondy Voyager w formie pozornie niezwiązanych ze sobą zjawisk: osobliwych wariacji w elektrycznie naładowanych górnych warstwach atmosfery planety (jonosfery), wariacjach gęstości pierścieni Saturna oraz trzech wąskich, ciemnych pasm wokół planety na północnej półkuli planety. Te ciemne pasma pojawiły się na zdjęciach górnych warstw atmosfery Saturna (stratosfery) wykonanych przez sondę Voyager 2 w 1981 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=mN8o90UbpmE

    W 1986 roku Jack Connerney z NASA Goddard opublikował artykuł w periodyku Geophysical Research Letters, który łączył te wąskie, ciemne pasma z kształtem potężnego pola magnetycznego Saturna, sugerując, że elektrycznie naładowane cząstki lodu z pierścieni Saturna spływają wzdłuż niewidocznych linii pola magnetycznego, zrzucając wodę w górne warstwy atmosfery Saturna, w miejscach gdzie owe linie wychodziły z planety. Dopływ wody z pierścieni, widoczny na określonych szerokościach, wymywał mgły stratosferyczne, powodując powstawanie ciemnych pasm widzianych na zdjęciach z Voyagera.

    Pierścienie Saturna w dużej mierze składają się z brył lodu wodnego rozmiarów od mikroskopijnych ziaren pyłu do głazów o rozmiarach rzędu kilku metrów. Tworzące pierścienie cząsteczki krążą wokół planety przyciągane z jednej strony przez jej grawitację, a utrzymywane na orbicie dzięki swojej prędkości orbitalnej.  Drobne cząstki mogą zyskiwać ładunek elektryczny oddziałując z promieniowaniem ultrafioletowym ze Słońca lub z obłokami plazmy pochodzącymi z bombardowania pierścieni mikrometeoroidami. W niektórych częściach pierścieni, po zyskaniu ładunku elektrycznego, ten delikatny balans sił ulega zachwianiu i grawitacja Saturna ściąga cząstki lodu wzdłuż linii pola magnetycznego w górne warstwy jego atmosfery.

    Gdy już tam dotrą, lodowe cząstki pierścieni odparowują, a woda reaguje chemicznie z jonosferą Saturna. Jednym ze skutków tego procesu jest wzrost długości życia elektrycznie naładowanych cząstek - jonów H3+, składających się z trzech protonów i dwóch elektronów. Wzbudzone promieniowaniem słonecznym, jony H3+ świecą w podczerwieni, co zaobserwował zespół O'Donoghue korzystający ze specjalnych instrumentów zamocowanych na teleskopie Keck na szczycie Mauna Kea na Hawajach.

    Ich obserwacje odkryły świecące pasma na północnej i południowej półkuli Saturna, w miejscach gdzie linie pola magnetycznego przecinające płaszczyznę pierścieni wnikają w atmosferę planety. Badacze przeanalizowali to światło, aby określić ilość deszczu z pierścieni i jego wpływ na jonosferę Saturna. Okazało się, że ilość deszczu zaskakująco dobrze zgadza się ze zdumiewająco wysokimi wartościami wyprowadzonymi ponad trzydzieści lat temu przez Connerneya i jego współpracowników.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1016/j.icarus.2018.10.027

    ]]>
    17347 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Tajemnica korony otaczającej supermasywne czarne dziury tylko się pogłębia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/18/tajemnica-korony-otaczajacej-supermasywne-czarne-dziury-tylko-sie-poglebia/ Tue, 18 Dec 2018 18:07:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17353

    Credit: NASA, ESA, and D. Coe, J. Anderson, and R. van der Marel (STScI)

    Badacze z RIKEN oraz JAXA wykorzystali obserwacje wykonane za pomocą radioobserwatorium ALMA w północnym Chile do zmierzenia - po raz pierwszy w historii - siły pól magnetycznych wokół dwóch supermasywnych czarnych dziur w centrach ważnego typu aktywnych galaktyk. Co ciekawe, moc pól magnetycznych nie wydaje się wystarczająca do zasilania "korony", obłoków superogrzanej plazmy, obserwowanych wokół czarnych dziur znajdujących się w centrach tych galaktyk.

    Od dawna wiadomo, że supermasywne czarne dziury leżące w centrach galaktyk, czasami przytłaczające swoim blaskiem swoje galaktyki macierzyste, otoczone są koronami superogrzanej plazmy, podobnymi do korony wokół Słońca. W przypadku czarnych dziur, owe korony mogą być ogrzewane do fenomenalnej temperatury rzędu miliarda stopni Celsjusza. Od dawna zakłada się, że tak jak w przypadku Słońca, korony ogrzewane są energią pól magnetycznych. Niemniej jednak, nigdy wcześniej nie mierzono pól magnetycznych wokół czarnych dziur, przez co nie mieliśmy możliwości poznania rzeczywistego mechanizmu.

    W artykule z 2014 roku grupa badaczy przewidziała, że elektrony w plazmie otaczającej czarne dziury emitują szczególnego rodzaju światło, tak zwane promieniowanie synchrotronowe, bowiem występuje ono razem z polem magnetycznym w koronie. Takie promieniowanie znajdowałoby się w pasmie radiowym, co oznacza fale elektromagnetyczne o dużej długości i niskiej częstotliwości. Właśnie za zmierzenie tego promieniowania zabrała się ostatnio grupa badaczy.

    Naukowcy zdecydowali się przyjrzeć danym z dwóch "pobliskich", w ujęciu astronomicznym, aktywnych jąder galaktycznych: IC 4329A - jakieś 200 milionów lat świetlnych od Ziemi, oraz NGC 985 - oddalonego od nas o około 580 milionów lat świetlnych. Prace rozpoczęły się od pomiarów wykonanych w obserwatorium ALMA w Chile, a uzyskane wyniki porównano z obserwacjami z dwóch innych radioteleskopów: VLA w USA oraz ATCA w Australii, w których mierzono nieznacznie inne zakresy promieniowania. Badacze odkryli, że faktycznie w danych widoczny jest nadmiar emisji radiowej pochodzącej od promieniowania synchrotronowego, oprócz emisji pochodzącej od dżetów emitowanych z bezpośredniego otoczenia czarnych dziur.

    Poprzez obserwacje, badacze wydedukowali, że korony posiadają rozmiary rzędu 40 promieni Schwarzschilda (promienia czarnej dziury, spoza którego nawet światło nie może się wydostać) oraz natężenie około 10 gaussów - czyli nieco wyższego niż pole magnetyczne na powierzchni Ziemi, ale dużo niższego od typowego magnesu na lodówce.

    "Zaskoczeniem" mówi Yoshiyuki Inoue, główny autor opracowania opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal, "jest to, że choć potwierdziliśmy emisję promieniowania synchrotronowego w koronie obu badanych obiektów, to okazuje się, że zmierzone przez nas pole magnetyczne jest zdecydowanie za słabe, aby zapewniać intensywne ogrzewanie korony wokół tych czarnych dziur". Badacze zauważają także, że to samo zjawisko obserwowano w obu galaktykach, co może oznaczać, że jest to powszechne zjawisko.

    Źródło: RIKEN

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aaeb95

     

    ]]>
    17353 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 733 https://techbeezer.com/poland/tajemnica-korony-otaczajacej-supermasywne-czarne-dziury-tylko-sie-poglebia-pulse-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Sonda BepiColombo zgodnie z planem uruchomiła silniki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/19/sonda-bepicolombo-zgodnie-z-planem-uruchomila-silniki/ Wed, 19 Dec 2018 18:04:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17356
    Antena sondy BepiColombo obraca się w stronę Ziemi przed pierwszym rutynowym odpaleniem silników. Źródło: ESA

    W poniedziałek sonda BepiColombo po raz pierwszy w trakcie misji uruchomiła swoje silniki elektryczne.

    Po pieczołowitych testach czterech silników jonowych sondy, zespół misji uruchomił silniki w celu zmiany prędkości sondy.

    Na przestrzeni dziewięciu miliardów kilometrów, sonda BepiColombo wykona dziewięć bliskich przelotów w pobliżu Ziemi, Wenus i Merkurego, okrążając w tym czasie Słońce 18 razy.

    Pierwszy "łuk" potrwa dwa miesiące, w których elektryczne, niebieskie silniki odrzutowe sondy skierują ją na międzyplanetarną trajektorię i zoptymalizują jej orbitę jeszcze przed przelotem w pobliżu Ziemi zaplanowanym na kwiecień 2020 roku.

    O 9:35 CET, przed uruchomieniem silników, sonda BepiColombo została odpowiednio obrócona. Wraz ze zmianą orientacji w przestrzeni, antena wysokiego zysku zainstalowana na sondzie ustawiła się tak, aby utrzymywał komunikację ze stacjami naziemnymi, co widać na zdjęciu wykonanym za pomocą kamery monitorującej nr 3.

    Następnie, panele słoneczne sondy zostały zwrócone całkowicie w stronę Słońca, bowiem do zasilania silników jonowych konieczne jest wykorzystanie pełnej mocy.

    Dwa silniki jonowe podczas testu w komorze próżniowej w QinetiQ w Farnborough w Wielkiej Brytanii.

    O godzinie 13:45 CET sonda BepiColombo uruchomiła silniki. Zespół misji w pełnej koncentracji obserwował jak wykresy zaczęły pokazywać jak sonda zyskuje pęd, gdy dwa z jej silników zwiększyły ciąg z 75 miliniutonów (mN) do 108 mN każdy.

    Maksymalny pęd w trakcie całej misji wyniesie 250 mN, przy czym każdy z silników będzie generował 125 mN. To równowartość 250 mrówek ciągnących czterotonową sondę BepiColombo całą drogę aż do najbardziej wewnętrznej części Układu Słonecznego.

    17 grudnia 2018 roku zespół misji sondy BepiColombo w ESOC uruchomił jej silniki jonowe - to pierwsze z 22 zaplanowanych uruchomień silników.

    Źródło: ESA

    ]]>
    17356 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1002 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/juz-za-miesiac-sonda-bepicolombo-po-raz-drugi-przeleci-w-poblizu-merkurego/ 0 0
    <![CDATA[Planetolodzy identyfikują cykl spektakularnych zaburzeń na równiku Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/19/planetolodzy-identyfikuja-cykl-spektakularnych-zaburzen-na-rowniku-jowisza/ Wed, 19 Dec 2018 18:45:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17361
    Źródło: CC0 Public Domain

    Planetolodzy z University of Leicester zidentyfikowali na równiku Jowisza regularny schemat nietypowych zjawisk meteorologicznych.

    Charakterystyczny wygląd Jowisza, na który składają się jasne strefy oraz ciemnobrązowe pasy dostarcza nam zachwycających widoków zarówno za pomocą amatorskich jak i profesjonalnych teleskopów. Jednak pasy Jowisza mogą ulegać zmianom i przesunięciom w słabo poznanych skalach czasowych czasami rozszerzając się, czasami kurcząc, a czasami całkowicie zanikając.

    Wykorzystując dużą bazę danych obserwacji Jowisza, obejmującą ponad cztery dekady, naukowcy starają się zrozumieć siły, które kształtują te olbrzymich rozmiarów zmiany pogodowe na największej planecie Układu Słonecznego.

    W artykule opublikowanym ostatnio w periodyku Geophysical Research Letters zespół badaczy wykorzystał dane - teleskopowe obserwacje w zakresie podczerwieni - do potwierdzenia unikalnych zjawisk zachodzących na równiku Jowisza, gdzie typowe, gęste, białe chmury niemal całkowicie zniknęły.

    Główny autor opracowania, dr Arrate Antunano z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Leicester powiedział: "Równik Jowisza jest zazwyczaj całkowicie pokryty chmurami, które widoczne są jako ciemne pasy w podczerwieni, ponieważ owe chmury przesłaniają poświatę ciepłego wnętrza planety. Te gęste chmury widoczne są jako białe chmury w teleskopach obserwujących w pasmie widzialnym".

    Współautor opracowania, dr Leigh Fletcher także z Leicester dodaje: "Zawodowi astronomowie śledzą emisję Jowisza w podczerwieni od dziesięcioleci, wykorzystując do tego przede wszystkim Infrared Telescope Facility na szczycie Mauna Kea na Hawajach".

    "Jedynie łącząc ze sobą te wszystkie obserwacje z szerokiej palety instrumentów wykonywane na przestrzeni trzech jowiszowych lat - rok na Jowiszu trwa 12 ziemskich lat - zaczynamy zauważać pewne schematy".

    Dr Antunano mówi: "Co sześć lub siedem lat dostrzegamy obserwacje, w których chmury równikowe znikają całkowicie, pozwalając nam zajrzeć głębiej w burzliwą atmosferę Jowisza. Te oczyszczające z chmur zaburzenia sprawiają, że równik w podczerwieni staje się bardzo jasny, a w zakresie widzialnym ciemno-brązowy. Takie zaburzenia trwają przez 12-18 miesięcy i widzieliśmy już je w danych z 1973, 1979, 1992, 1999 oraz 2006 roku".

    W związku z tym badacze spodziewali się zobaczyć podobne zjawiska w 1985 oraz 2013 roku, i choć równik przyjął barwę brązowawą, to chmury całkowicie w tych latach nie zniknęły.

    Dr Glenn Orton, starszy badacz z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie i jedna z osób odpowiedzialnych za ogromną bazę danych prowadzonych z Ziemi obserwacji Jowisza wykorzystywanych w tym projekcie tłumaczy: "Jak zwykle, Jowisz nie ma ochoty odsłonić przed nami swoich tajemnic. Wydaje się, że ten sześcio-siedmioletni schemat nie jest idealny, a czasami zaburzenia nie oczyszczają równika z chmur całkowicie".

    Żadne z poprzednich zaburzeń równikowych nie było prawidłowo badane przez sondę kosmiczną.

    Dr Antunano mówi: "Jeżeli przyjrzymy się schematowi na przestrzeni ostatnich 45 lat, naprawdę ciekawym wynikiem tej pracy jest to, że powinniśmy oczekiwać kolejnego takiego zjawiska już wkrótce, być może już w przyszłym roku".

    Jowisz aktualnie znajduje się blisko koniunkcji ze Słońcem czyli skrywa się tuż za naszą gwiazdą dzienną i nie będzie widoczny dla ziemskich obserwatoriów przez kolejne kilka miesięcy. Są już pewne wskazówki, że coś już się zmienia - w równikowych chmurach pojawiają się pierwsze przejaśnienia.

    Nowe badania ufundowane przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych oraz NASA mogą mieć pewne zaskakujące implikacje dla badań Jowisza przez sondę Juno. Juno, która krąży wokół Jowisza od lipca 2016 roku, przesyła na Ziemię spektakularne zdjęcia i informacje o głębokich warstwach atmosfery i magnetosfery Jowisza.

    Dr Orton dodaje: "Zaglądając pod chmury, instrumenty mikrofalowe zainstalowane na pokładzie Juno ujawniły głębokie kolumny gazowego amoniaku unoszące się na równiku i kondensujące się gęste białe chmury. Nie możemy się doczekać, aby zobaczyć czy ten głęboki gejzer amoniaku ulegnie zmianom w trakcie kolejnego zaburzenia równikowego".

    W rzeczy samej badacze podejrzewają, że nagromadzenie amoniaku na równiku może pomóc wytłumaczyć osobliwy 6-7-letni schemat zdarzeń.

    Źródło: University of Leicester

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1029/2018GL080382

    ]]>
    17361 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zimowy krajobraz na Marsie w obiektywie sondy Mars Express]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/20/zimowy-krajobraz-na-marsie-w-obiektywie-sondy-mars-express/ Thu, 20 Dec 2018 14:01:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17365
    Zdjęcie 82-kilometrowego krateru Korolow wykonane przez sondę Mars Express. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin

    Powyższe zdjęcie przedstawia rozległy obszar pokryty czymś co przypomina świeży, nietknięty śnieg - istne marzenie dla każdego miłośnika czasu świątecznego. Niemniej jednak znajduje się on nieco za daleko na wycieczkę last minute: obiekt ten - krater Korolow - znajduje się na Marsie, a widzimy go tutaj wyjątkowo dokładnie okiem sondy Mars Express.

    Sonda Mars Express wystartowała z Ziemi 2 czerwca 2003 roku, a dotarła do Czerwonej Planety sześć miesięcy później. Satelita uruchomił wtedy swój główny silnik i wszedł na orbitę wokół Marsa dokładnie 25 grudnia, co oznacza, że za kilka dni minie 15 rocznica tego wydarzenia.

    Powyższe zdjęcia stanowią doskonały prezent w taką rocznicę. Wykonane za pomocą kamery High Resolution Stereo Camera (HRSC), powyższe zdjęcie krateru Korolow składa się z pięciu różnych "pasów" połączonych ze sobą w jedno zdjęcie, przy czym każdy pas został wykonany z innej orbity. Krater przedstawiono tutaj w rzucie perspektywicznym, kontekstowym i topograficznym - wszystkie one oferują kompletny obraz terenu wewnątrz i na zewnątrz krateru.

    Krater Korolow w kontekście. Źródło: NASA MGS MOLA Science Team

    Krater Korolow ma średnicę 82 kilometrów i znajduje się na północnych nizinach Marsa, nieco na południe od rozległego obszaru wydmowego, który otacza północną czapę polarną (zwanego Olympia Undae). To szczególnie dobrze zachowany przykład krateru marsjańskiego wypełnionego nie śniegiem, ale i lodem, w centrum którego przez cały rok utrzymuje się warstwa lodu wodnego o grubości 1,8 kilometra.

    Ta stała obecność lodu spowodowana jest interesującym zjawiskiem zwanym "zimną pułapką", którego nazwa wszystko tłumaczy. Dno krateru jest bardzo głębokie - znajduje się jakieś 2 kilometry w pionie pod jego krawędzią.

    Najgłębsze miejsca krateru Korolowa, te zawierające lód, działają jak naturalna zimna pułapka: powietrze przemieszczające się nad lodem ochładza się i opada, tworząc warstwę zimnego powietrza bezpośrednio nad lodem.

    Działając niczym osłona, owa warstwa sprawia, że lód pozostaje stabilny, nie ogrzewa się i nie wyparowuje. Powietrze jest słabym przewodnikiem ciepła, co tylko wzmacnia ten efekt i utrzymuje krater Korolowa wiecznie zamarzniętym.

    Krater Korolow. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin

    Nazwa krateru pochodzi od nazwiska ojca radzieckiej kosmonautyki, konstruktora pocisków, rakiet i statków kosmicznych Siergieja Korolowa.

    Korolow pracował nad wieloma dobrze znanymi misjami, w tym także nad programem Sputnika - pierwszego sztucznego satelity Ziemi jaki dotarł na orbitę w 1957 roku oraz misjami Wostok, Woschod i pierwszymi sondami międzyplanetarnymi lecącymi w stronę Księżyca, Marsa i Wenus.

    Topografia krateru Korolowa. Źródło: ESA/DLR/FU Berlin

    Ten obszar Marsa jest także interesujący dla innych misji, w tym także dla programu ExoMars, w ramach którego badacze starają się ustalić czy kiedykolwiek na Marsie istniało życie.

    Źródło: ESA

    ]]>
    17365 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 734 https://techbeezer.com/poland/zimowy-krajobraz-po-marsie-w-obiektywie-sondy-mars-express-pulse-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Szafiry i rubiny na niebie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/20/szafiry-i-rubiny-na-niebie/ Thu, 20 Dec 2018 14:36:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17371
    Ilustracja przedstawiająca jedną z egzotycznych superziem - 55 Cnc e, bogatą w szafiry i rubiny, połyskującą błękitem i czerwienią. Źródło: Thibaut Roger

    Badacze z uniwersytetów w Zurychu oraz Cambridge odkryli nową, egzotyczną klasę planet poza Układem Słonecznym. Te tak zwane superziemie powstały w wysokich temperaturach blisko swoich gwiazd macierzystych i zawierają duże ilości wapnia, glinu i ich tlenków - łącznie z szafirami i rubinami.

    Dwadzieścia jeden lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Kasjopei, jedna z planet okrąża swoją gwiazdę macierzystą w ciągu zaledwie trzech dni. Jej nazwa to HD219134b. To tak zwana superziemia o masie prawie pięciu mas Ziemi. Jednak w przeciwieństwie do Ziemi, prawie na pewno nie ma masywnego żelaznego jądra, ale jest bogata w wapń i glin.

    "Być może połyskuje czerwienią i błękitem niczym rubiny i szafiry, ponieważ te kamienie szlachetne to tlenki glinu, które powszechnie występują na tej planecie" mówi Caroline Dorn, astrofizyczka z Instytutu Nauk Obliczeniowych na Uniwersytecie w Zurychu. HD219134b jest jedną z trzech kandydatek należących do nowej, egzotycznej klasy egzoplanet - donosi Caroline Dorn i jej współpracownicy w najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society (MNRAS).

    Badacze analizują procesy powstawania planet wykorzystując do tego modele teoretyczne i porównując ich wyniki z danymi obserwacyjnymi. Wiadomo, że w trakcie powstawania, gwiazdy takie jak Słońce były otoczone przez dysk gazu i pyłu, w którym stopniowo pojawiały się planety. Skaliste planety takie jak Ziemia powstawały z stałych ciał pozostałych po tym jak w przestrzeń kosmiczną wywiany został gaz z dysku protoplanetarnego. Te obiekty składowe skondensowały się z gazu mgławicy gdy dysk gazu i pyłu wystarczająco się ochłodził" mówi Dorn, związana z NCCR PlanetS. Powstałe w ten sposób planety mają skład podobny do Ziemi oraz żelazne jądro. Większość jak dotąd znanych superziem powstało właśnie w takich rejonach.

    ALE...

    Mamy do czynienia też z regionami znacznie bliżej gwiazdy, gdzie jest dużo goręcej. "To tam, wiele pierwiastków wciąż występuje w stanie gazowym, a składniki planet mają zupełnie inny skład chemiczny" mówi astrofizyczka.

    Dzięki swoim modelom, zespół badawczy obliczył jak powinny wyglądać planety powstałe w tak gorących rejonach przestrzeni. Wynik? Wapń oraz glin są głównymi ich składnikami obok magnezu i krzemu, i praktycznie nie ma tam żadnego żelaza. "To dlatego takie planety nie mogą, na przykład, posiadać pola magnetycznego jak Ziemia" mówi Dorn. A ponieważ wewnętrzna budowa takich planet jest tak różna od Ziemi, ich zachowanie oraz atmosfery także będą się różniły od tych spotykanych na normalnych superziemiach. Badacze zatem mówią o nowej, egzotycznej klasie superziemi powstałych z kondensatów w wysokiej temperaturze.

    "Najbardziej ekscytujące jest to, że te obiekty są całkowicie inne niż większość planet podobnych do Ziemi" mówi Dorn "jeżeli faktycznie istnieją". Prawdopodobieństwo tego według badaczy jest wysokie. "W naszych obliczeniach odkryliśmy, że te planety mają 10 do 20 procent niższą gęstość od Ziemi".

    Pozostałe egzoplanety o równie niskiej gęstości były także analizowane przez ten sam zespół badawczy. "Przyglądaliśmy się różnym scenariuszom, które mogłyby tłumaczyć obserwowane gęstości" mówi Dorn. Dla przykładu, gęsta atmosfera może prowadzić do niższej całkowitej gęstości. Jednak dwie zbadane egzoplanety: 55 Cancri e oraz WASP-47 e, krążą tak blisko swoich gwiazd, że temperatury ich powierzchni sięgają 3000 stopni i już dawno temu musiały utracić swoje otoczki gazowe.

    "Na HD219134b jest chłodniej, a sytuacja jest bardziej skomplikowana" tłumaczy Dorn. Na pierwszy rzut oka, niższą gęstość można także wytłumaczyć głębokimi oceanami. Ale druga z planet krążąca nieco dalej od swojej gwiazdy sprawia, że ten scenariusz jest mało prawdopodobny. Porównanie obu obiektów wskazuje, że wewnętrzna planeta nie może zawierać więcej wody lub gazu niż zewnętrzna. Wciąż nie jest jasne czy oceany magmy mogą przyczyniać się do niższej gęstości.

    "Odkryliśmy zatem trzy kandydatki, które mogą należeć do nowej klasy superziem o egzotycznym składzie chemicznym" mówi Dorn. Badacze także aktualizują wcześniejszy obraz superziemi 55 Cancri e, która w 2012 roku pojawiała się na okładkach wszystkich gazet jako diament na niebie. Badacze zakładali wcześniej, że planeta składa się w dużej mierze z węgla, ale po dalszych obserwacjach musieli zarzucić tę teorię. "Zmieniamy potencjalną diamentową planetę w szafirową" śmieje się Dorn.

    Źródło: University of Zurich

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/sty3435

    ]]>
    17371 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Delikatne światło na zdjęciach z Hubble'a odkrywa przed nami rozmieszczenie ciemnej materii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/21/delikatne-swiatlo-na-zdjeciach-z-hubblea-odkrywa-przed-nami-rozmieszczenie-ciemnej-materii/ Fri, 21 Dec 2018 06:43:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17391
    Gromada galaktyk Abell S1063.
    Credit:NASA, ESA, and M. Montes (University of New South Wales, Sydney, Australia)

    Astronomowie korzystający z danych zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zastosowali rewolucyjną metodę do wykrycia ciemnej materii w gromadach galaktyk. Metoda ta pozwala astronomom "zobaczyć" rozkład ciemnej materii dokładniej niż jakakolwiek inna metoda spośród dotychczas wykorzystywanych i może w przyszłości zostać wykorzystana do zbadania ostatecznej natury ciemnej materii. Wyniki badań opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    W ostatnich dekadach astronomowie próbowali zrozumieć prawdziwą naturę tajemniczej substancji, która stanowi większość materii we Wszechświecie - tak zwanej ciemnej materii - oraz stworzyć mapy jej rozmieszczenia we wszechświecie. Teraz, dwóch astronomów z Australii i Hiszpanii wykorzystało dane zebrane w ramach programu Frontier Fields za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do precyzyjnego zbadania rozkładu ciemnej materii.

    Gromada galaktyk MACS J0416.

    "Odkryliśmy sposób na 'dojrzenie' ciemnej materii" tłumaczy Mireia Montes (University of New South Wales w Australii), główna autorka opracowania. "Odkryliśmy, że bardzo słabe światło w gromadach galaktyk, światło wewnątrz gromady, pozwala zobaczyć jak rozmieszczona jest w niej ciemna materia".

    Światło wewnątrz gromady jest produktem ubocznym interakcji zachodzących między galaktykami. W trakcie tych interakcji, pojedyncze gwiazdy wyrywane są ze swoich galaktyk i swobodnie przemieszczają się po gromadzie. Gdy już uwolnią się od wpływu grawitacji swoich galaktyk, kończą tam gdzie znajduje się większość masy, głównie ciemnej materii, w tejże gromadzie.

    Gromada galaktyk MACS J0416.1–2403.

    "Gwiazdy te rozmieszczone są niemal tak samo jak ciemna materia, przynajmniej w tym stopniu w jakim nasza obecna technologia pozwala nam to zbadać" tłumaczy Montes. Zarówno ciemna materia jak i te pojedyncze gwiazdy - które emitują światło wewnątrz gromady - nie zderzają się ze sobą. Przemieszczają się zgodnie z grawitacyjnym potencjałem całej gromady. Badania wykazały, że światło wewnątrz gromady jest rozmieszczone podobnie jak ciemna materia, i zaznacza położenie gromady bardziej precyzyjnie niż jakakolwiek inna metoda polegająca na jasnych znacznikach.

    Opisywana metoda jest także bardziej wydajna niż bardziej złożona metoda wykorzystująca zjawisko soczewkowania grawitacyjnego. Podczas gdy ta druga wymaga precyzyjnego odtworzenia zjawiska soczewkowania oraz czasochłonnych kampanii spektroskopowych, metoda zaprezentowana przez Montes wykorzystuje jedynie głębokie zdjęcia kosmosu. Oznacza to, że za jej pomocą w ramach tego samego czasu obserwacyjnego można zbadać więcej gromad galaktyk.

    https://www.youtube.com/watch?v=1PKp_CRFhdk

    Wyniki badań sugerują możliwość badania ostatecznej natury ciemnej materii. "Jeżeli ciemna materia oddziałuje sama ze sobą, możemy zaobserwować to jako drobne odchylenia rozkładu ciemnej materii od tej słabej poświaty pojedynczych gwiazd" podkreśla Ignacio Trujillo (Instituto de Astrofisica de Canarias w Hiszpanii), współautor opracowania. Aktualnie, jedyne co wiemy o ciemnej materii to to, że oddziałuje ze zwykłą materią barionową grawitacyjnie, ale w żaden inny sposób. Odkrycie, że oddziałuje ona sama ze sobą nałożyłoby znaczące ograniczenia na jej tożsamość.

    Jak na razie Montes i Trujillo planują przejrzeć więcej z pierwotnych sześciu gromad, aby sprawdzić czy ich metoda sprawdza się także w nich. Kolejnym istotnym testem metody będą obserwacje i analizy dodatkowych gromad galaktyk przeprowadzone przez inne zespoły badawcze.

    Źródło: ESA/Hubble

    ]]>
    17391 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Śledź sondę New Horizons podczas przelotu w pobliżu Ultima Thule]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/21/sledz-sonde-new-horizons-podczas-przelotu-w-poblizu-ultima-thule/ Fri, 21 Dec 2018 08:42:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17396

    Darmowa aplikacja Pluto Safari umożliwiała w 2015 roku wszystkim zainteresowanym śledzić przelot sondy New Horizons w pobliżu Plutona, a teraz po raz kolejny pozwoli im monitorować przelot w pobliżu Ultima Thule, najodleglejszego dotąd obiektu, w pobliżu którego przeleci sonda kosmiczna wysłana z Ziemi.

    Zespół misji New Horizons potwierdził 18 grudnia, że sonda przeleci w odległości zaledwie 3500 kilometrów od tego zamarzniętego obiektu o godzinie 0533 GMT w dniu 1 stycznia 2019 roku. To znacznie mniejsza odległość niż w trakcie przelotu w pobliżu Plutona, kiedy to sonda zbliżyła się do planety karłowatej na odległość 12550 kilometrów.

    Pluto Safari można pobrać tutaj dla iOS oraz tutaj dla Androida. Aplikacja umożliwia obserwowanie Układu Słonecznego podczas zbliżania sondy New Horizons do Ultima Thule, odlicza czas do momentu największego zbliżenia co do sekundy i dostarcza najnowszych informacji dotyczących przelotu. W ramach aplikacji można także polatać wirtualnie po obiektach Pasa Kuipera, pasa lodowych obiektów, wśród których są i Pluton i Ultima Thule oraz sprawdzić gdzie Ultima Thule znajduje się na nocnym niebie.

    Aplikacja Pluto Safari opracowana przez Simulation Curriculum pozwala użytkownikom śledzić nadchodzący przelot sondy New Horizons w pobliżu obiektu Ultima Thule (2014 MU69). Źródło: Simulation Curriculum

    Ultima Thule, a oficjalnie 2014 MU69, znajduje się 1,6 miliarda kilometrów za Plutonem, a przelot sondy New Horizons w jej pobliżu będzie stanowił najodleglejszy przelot w pobliżu ciała niebieskiego w historii. Badając ten obiekt, badacze uzyskają nowe informacje o najwcześniejszym etapie historii Układu Słonecznego, którego Ultima Thule jest głęboko zamrożonym reliktem. Z dotychczasowych obserwacji wiemy, że obiekt jest czerwonawy, a jego rozmiary są rzędu 30-40 kilometrów.

    Sonda New Horions przeleci w pobliżu Ultima Thule z prędkością 14,16 km/s, a naukowcy po raz pierwszy dowiedzą się jak przebiegło spotkanie o godzinie 15:28 GMT.

    Źródło: Space

    ]]>
    17396 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosarzycki o nauce #002]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/23/kosarzycki-o-nauce-002/ Sun, 23 Dec 2018 11:04:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17401
    https://youtu.be/E62H5oylqR4

    Słuchaj i subskrybuj nas także na Spotify oraz iTunes.

    ]]>
    17401 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ostatni eksperyment czwartego polskiego satelity PW-Sat2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/29/ostatni-eksperyment-czwartego-polskiego-satelity-pw-sat2/ Sat, 29 Dec 2018 08:17:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17407
    https://www.youtube.com/watch?v=wVxRhEifpv0

    Żagiel deorbitacyjny satelity PW-Sat2 zostanie otwarty wcześniej niż pierwotnie było to planowane.. Plan misji zakładał, że system deorbitacyjny satelity zostanie uruchomiony najpóźniej 40 dnia na orbicie, jednak szereg czynników wpłynął na decyzję o przyspieszeniu jego otwarcia. Pierwsza próba nadania sygnału do jego rozłożenia odbędzie się rano 29 grudnia 2018 r. Decyzję przyspiesza obawa przed uszkodzeniem satelity przez promieniowanie kosmiczne. Oficjalne potwierdzenie otwarcia żagla deorbitacyjnego będzie możliwe najwcześniej 2 stycznia 2019 r.  

    Przez cztery tygodnie pracy od 3 grudnia 2018 roku PW-Sat2 zrealizował wszystkie zaplanowane zadania, wielokrotnie przekroczył oczekiwania i pomyślnie udało się przeprowadzić około 150 sesji komunikacyjnych z satelitą.

    Otwarcie żagla nastąpi na sygnał i będzie nadzorowane przez stacje naziemne. Przebieg eksperymentu zostanie zarejestrowany przez szereg czujników, a kamera pokładowa wykona zdjęcie otwartego żagla. Proces rozwijania żagla deorbitacyjnego jest bardzo dynamiczny i w jego następstwie satelita najprawdopodobniej wpadnie w niekontrolowane obroty, które znacząco utrudnią odebranie danych (w tym zdjęć) z urządzenia. “Do wspólnego nasłuchiwania zapraszamy radioamatorów, dzięki którym mamy nadzieję odebrać więcej danych, niż byłoby to możliwe przez nasze dwie stacje naziemne ulokowane na Politechnice Warszawskiej i siedzibie Future Processing w Gliwicach” - powiedział Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2..

    Wg planu decydujący komunikat planowany jest na poranną sesję komunikacyjną, niemniej dotychczasowe doświadczenia wskazują, że stabilne połączenie niezbędne do przeprowadzenia całej procedury uda się nawiązać dopiero podczas jednej z kolejnych sesji komunikacyjnej tego dnia.

    Misja satelity nie przebiega bez problemów. W ciągu ponad 20 dni misji operatorzy satelity odnotowali co najmniej 3 zwarcia (ang. latch-up) będące najprawdopodobniej wynikiem przelotu przez anomalię południowoatlantycką - regionu nad Ziemią o podwyższonym poziomie promieniowania kosmicznego. Powodowały one m.in. znaczne zwiększenie zużycia energii elektrycznej i wzrost temperatury niektórych elementów. Szczęśliwie za każdym razem udawało się przywrócić sprawne działanie satelity, jednak ryzyko jego permanentnego uszkodzenia wzrasta z czasem. Wypełniwszy plan eksperymentów możemy sobie pozwolić na zmniejszenie tego ryzyka przez skrócenie czasu misji.

    Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że operatorzy PW-Sat2 otrzymali  ostrzeżenie z amerykańskiego biura zajmującego się śledzeniem śmieci kosmicznych (CSpOC) o obiekcie zagrażającym satelicie PW-Sat2. “Przez ostatnie dni śledziliśmy szacunki na temat odległości, w jakiej 27 grudnia o godzinie 9:03 czasu uniwersalnego obiekt o oznaczeniu SCC #39841 miał minąć naszego satelitę z prędkością ok. 3.6 km/s. Najpierw szacowano tę odległość na 147 m, następnie na 95 m, a ostatecznie wyniosła około 79 m. Takie sytuacje zdarzają się stosunkowo często na orbicie, jednak nie przypuszczaliśmy, że pierwsze ostrzeżenie, które dostaniemy będzie dotyczyć tak niewielkiej odległości.” - powiedział Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu.

    To zdarzenie doskonale pokazuje dlaczego misja satelity PW-Sat2 jest  ważna, a problem śmieci kosmicznych tak aktualny. W trakcie zaledwie 20 dni PW-Sat2, będący zaledwie nanosatelitą, był już zagrożony zderzeniem. Tego typu sytuacje dla większych satelitów występują znacznie częściej.

    Problem śmieci kosmicznych od kilku lat przybiera na znaczeniu. Według szacunków Europejskiej Agencji Kosmicznej na orbicie okołoziemskiej pod koniec 2017 roku pozostawało niemal 20 tys. śmieci o łącznej masie ponad 8 tys. ton, nad którymi nie ma żadnej kontroli. Zagrażają one nie tylko innym satelitom, ale także astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Żagiel deorbitacyjny jest urządzeniem pozwalającym na skrócenie czasu przebywania satelity na orbicie. Struktura dotychczas zamknięta w zasobniku o średnicy ok. 8 cm zostanie uwolniona po przepaleniu linki Dyneema na sygnał z Ziemi. W ciągu ok. pół sekundy wysunie się na odległość ok. 20 cm i rozwinie do rozmiarów 2×2 m. Spowoduje to drastyczne zwiększenie współczynnika oporu aerodynamicznego satelity, a tym samym będzie zmniejszać jego prędkość na orbicie. Z czasem satelita będzie znajdował się coraz niżej, aż w końcu spłonie w atmosferze Ziemi. Według analiz powinno to nastąpić w przeciągu 12 miesięcy. Satelita bez żagla deorbitacyjnego spędziłby na orbicie nawet 20 lat. Żagiel był testowany w wieży zrzutów w Bremie, gdzie symulowane były warunki panujące na orbicie:

    https://www.youtube.com/watch?v=hNGMmO_veIY
    ]]>
    17407 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda Juno fotografuje erupcje wulkaniczne na powierzchni Io]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/02/sonda-juno-fotografuje-erupcje-wulkaniczne-na-powierzchni-io/ Wed, 02 Jan 2019 11:44:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17410

    Podczas siedemnastego z kolei bliskiego przelotu sondy Juno w pobliżu Jowisza, kamery zainstalowane na jej pokładzie wykonały zdjęcie przedstawiające erupcję wulkaniczną na powierzchni Io, jednego z czterech galileuszowych księżyców planety. 21 grudnia 2018 roku, cztery kamery sondy Juno wykonywały zdjęcia Io, najaktywniejszego wulkanicznie obiektu Układu Słonecznego, Kamery JunoCam, Stellar Reerence Unit (SRU), Jovian Infrared Auroral Mapper (JIRAM) oraz Ultraviolet Imaging Spectrograph (UVS) obserwowały Io przez ponad godziną, dostarczając badaczom okazji do obserwowania obszarów biegunowych księżyca, oraz zarejestrowania dowodów aktywnej erupcji.

    "Wiedzieliśmy, że możemy spodziewać się zupełnie nowych informacji organizując kampanie obserwacji biegunów Io w wielu zakresach promieniowania, ale nikt z nas nie spodziewał się, że będziemy mieli szczęście zobaczyć aktywną erupcję wulkaniczną z powierzchni księżyca" mówi Scott Bolton, główny badacz misji Juno. "Wyraźne dojrzenie erupcji jest dla nas naprawdę fantastycznym prezentem noworocznym".

    JunoCam wykonała pierwsze zdjęcia 21 grudnia o godzinie 12:00, 12:15 i 12:20 UTC, zanim Io weszła w cień Jowisza. Zdjęcia te przedstawiają księżyc w połowie oświetlony z jasną plamą widoczną tuż za terminatorem, linią oddzielającą dzień od nocy.

    "Powierzchnia znajduje się już w cieniu, ale wysokość erupcji pozwala jej odbić część promieniowania słonecznego, tak samo jak szczyty gór czy chmur na Ziemi wciąż są podświetlone przez Słońce, które na powierzchni już zaszło" tłumaczy Candice Hansen-Koharcheck z Planetary Science Institute.

    O godzinie 12:40 UTC, po tym jak Io przeszedł w ciemność całkowitego zaćmienia, za Jowisza, światło słoneczne odbijające się od pobliskiego księżyca Europa pomogło oświetlić Io i jej wulkan. Zdjęcia wykonane za pomocą SRU opublikowane przez SwRI przedstawiają Io delikatnie oświetlonego światłem odbitym od Europy. Najjaśniejszy punkt Io na tym zdjęciu to sygnatura penetrującego promieniowania przypominająca o roli tego księżyca w zasilaniu pasów radiacyjnych Jowisza, podczas gdy inne punktu to poświata aktywności kilku wulkanów na powierzchni. "Jako kamera przeznaczona do śledzenia gwiazd, SRU może obserwować Io tylko w bardzo zaciemnionych warunkach. 21 grudnia dał nam unikalną okazję do obserwowania aktywności wulkanicznej na Io przy wykorzystaniu Europy jako słabo świecącej żarówki" mówi Heidi Becker z JPL.



    Rejestrując promieniowanie cieplne na długich falach, kamera JIRAM wykrywa gorące plamy zarówno w świetle dziennym jak i w nocy.

    "Choć księżyce Jowisza nie są głównymi celami obserwacji JIRAM, za każdym razem kiedy przelatujemy wystarczająco blisko któregoś księżyca, korzystamy z okazji, aby wykonać dodatkowe obserwacje" mówi Alberto Adriani, badacz z włoskiego National Institute of Astrophysics. "Instrument ten jest wrażliwy na fale podczerwone, które są wprost idealne do badania wulkanizmu na Io. To jedno z najlepszych zdjęć Io wykonanych jak dotąd za pomocą instrumentu JIRAM".

    Najnowsze zdjęcia mogą dostarczyć nam nowych informacji o oddziaływaniach między gazowym olbrzymem, a jego pięcioma księżycami, które mogą odpowiadać za takie zjawiska jak aktywność wulkaniczna na Io, czy mroźne atmosfery księżyca w trakcie zaćmienia - dodaje Bolton. Niedawno JIRAM wykonał dokumentację aktywności wulkanicznej Io przed i po zaćmieniu. Wulkany na Io zostały odkryte przez sondę Voyager w 1979 roku. Interakcje grawitacyjne z Jowiszem napędzają wulkany tego księżyca, które wyrzucają pióropusze gazu SO2 i wytwarzają rozległe, bazaltowe pola lawowe na powierzchni.

    JIRAM wykonał to zdjęcie o 12:30 UTC 21 grudnia 2018 roku.

    Najnowsze zdjęcia Io zostały wykonane w okolicach połowy misji sondy Juno, która będzie mapowała Jowisza do lipca 2021 roku. Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2011 roku sonda Juno dotarła do Jowisza w 2016 roku. Sonda okrąża gazowego olbrzyma w czasie 53 dni badając jego zorze, atmosferę i magnetosferę.

    Źródło: SwRI

    ]]>
    17410 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 735 https://techbeezer.com/poland/sonda-juno-fotografuje-erupcje-wulkaniczne-na-powierzchni-io-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Sonda New Horizons przeleciała w pobliżu Ultima Thule]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/01/sonda-new-horizons-przeleciala-w-poblizu-ultima-thule/ Tue, 01 Jan 2019 16:09:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17415

    Sonda New Horizons przeleciała w pobliżu Ultima Thule we wczesnych godzinach 1 stycznia 2019 roku rozpoczynając nowy etap badania słabo poznanego Pasa Kuipera, rejonu pierwotnych obiektów skrywających informacje niezbędne do poznania początków Układu Słonecznego.

    Sygnały potwierdzające, że sonda działa prawidłowo i zapełniła banki pamięci nowymi danymi naukowymi dotarły do centrum kontroli misji w Johns Hopkins Applied Physics Laboratory (APL) dzisiaj o godzinie 16:29, niemal dokładnie 10 godzin po momencie największego zbliżenia sondy New Horizons do Ultima Thule.

    "Sonda New Horizons pracowała dzisiaj zgodnie z planem, przeprowadzając najodleglejszą jak dotąd eksplorację obiektu Układu Słonecznego z bliska. Sonda jak i badany przez nią obiekt znajdują się ponad 6,5 miliarda kilometrów od Ziemi" mówił Alan Stern, główny badacz misji New Horizons z Southwest Research Insitute w Boulder, Kolorado. "Dane, które otrzymaliśmy wyglądają rewelacyjnie i już teraz dowiadujemy się nowych informacji o Ultimie. Od tego momentu każde nowe dane będą coraz lepszej jakości!"

    Zdjęcia wykonane podczas zbliżenia sondy do Ultima Thule na odległość zaledwie 3500 kilometrów ukazały nam, że obiekt z wyglądu przypomina kręgiel o długości 32 i szerokości do 16 kilometrów. Możliwe także, że Ultima w rzeczywistości składa się z dwóch obiektów, krążących wokół wspólnego środka masy. Dane z przelotu już teraz rozwiązały jedną z zagadek Ultimy - okazało się, że obiekt rotuje niczym śmigło z osią rotacji skierowaną mniej więcej w stronę sondy New Horizons. To tłumaczy dlaczego na wcześniejszych zdjęciach jasność obiektu nie zmieniała się wraz z rotacją. Jak na razie badacze nie określili tempa rotacji.

    Gdy dane naukowe zaczęły spływać na Ziemię, członkowie zespołu misji zachwycali się jeszcze pierwszym w historii przypadkiem badania tak odległego regionu przestrzeni kosmicznej.

    "Sonda New Horizons zajmuje szczególne miejsce w naszych sercach jako niesamowity badacz i rewelacyjny fotograf" powiedział Ralph Semmel, dyrektor JHU APL.

    "Dotarcie do Ultima Thule, obiektu odległego od nas o 6,5 miliarda kilometrów jest niesamowitym osiągnięciem. To esencja prawdziwych badań kosmicznych" powiedział Adam L. Hamilton, dyrektor oraz CEO SwRI w San Antonio.

    Sonda New Horizons będzie kontynuowała przesyłanie danych naukowych oraz zdjęć w nadchodzących dniach, tygodniach i miesiącach, a przesłanie wszystkich zebranych danych powinno zakończyć się za około 20 miesięcy. Gdy New Horizons startowała w styczniu 2006 roku, w Białym Domu zasiadał George W. Bush, a Twitter dopiero rozpoczął swoją działalność. Dziewięć lat później, sonda rozpoczęła badanie Pasa Kuipera przelatując w pobliżu Plutona i jego księżyców. Niemal 13 lat po starcie, sonda kontynuuje swoje badania Pasa Kuipera i planuje robić to co najmniej do 2021 roku.

    Źródło: NASA

    Jak wygląda Ultima Thule? Wkrótce dowiemy się więcej. :)

    ]]>
    17415 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najlepsze zdjęcia Ultima Thule już są!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/02/najlepsze-zdjecia-ultima-thule-juz-sa/ Wed, 02 Jan 2019 19:05:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17425

    Oto i on! Obiekt Pasa Kuipera o oznaczeniu 2014 MU69 oraz nieoficjalnej nazwie Ultima Thule w obiektywie sondy New Horizons. To pierwszy podwójny układ kontaktowy!

    Ultima Thule jest czerwona. Z czasem zobaczymy zdjęcia lepszej rozdzielczości.

    O godzinie 6:33 polskiego czasu w Nowy Rok, sonda New Horizons przeleciała ok. 3500 kilometrów od Ultima Thule wykonując między innymi powyższe zdjęcie.

    Alan Stern: "Kręgiel jest passe, to było dobre w 2018 roku. Teraz jest to bałwan, jeżeli w ogóle coś to jest"

    TO OFICJALNIE NAJDALSZY OBIEKT UKŁADU SŁONECZNEGO KIEDYKOLWIEK ODWIEDZONY PRZEZ SONDĘ WYSŁANĄ Z ZIEMI!

    Okres rotacji Ultima Thule wynosi 15 godzin. To bardzo ciemny obiekt - mówi Cathy Olkin

    Czym jest Ultima Thule?

    Ultima Thule to jeden z setek tysięcy obiektów Pasa Kuipera znajdującego się poza orbitą ostatniej planety Układu Słonecznego - Neptuna.

    Największym obiektem Pasa Kuipera jest Pluton, odkryty w 1930 roku przez Clyde'a Tombaugh. Do 2006 roku Pluton był klasyfikowany jako ostatnia planeta Układu Słonecznego. W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) podjęła decyzję o usunięciu obiektu z listy planet i umieszczeniu go w nowej kategorii planet karłowatych. Ale nie miało być o Plutonie... ;)

    Teraz już wiemy jak wygląda Ultima Thule, ale propozycje były różne :) Źródło: twitter.com/JoAnnaScience

    Ultima Thule to planetoida, którą odkryto w czerwcu 2014 roku podczas poszukiwań obiektu, w pobliżu którego mogłaby potencjalnie przelecieć sonda New Horizons po planowanym na rok później przelocie w pobliżu Plutona i Charona. Okazało się, że poszukiwania nie należały do łatwych i przez długi czas naukowcom nie udawało się znaleźć żadnego potencjalnego celu do eksploracji. Problemem była ogromna odległość od Słońca, niewielkie rozmiary potencjalnych obiektów, niewielka ilość odbijanego przez nie światła oraz na dodatek gęste tło gwiezdne, które dodatkowo utrudniało wyłuskanie jakiegokolwiek obiektu na tle gęstego pola gwiazd naszej galaktyki.

    Wstępny model Ultima Thule

    Z zadaniem odnalezienia jakiegokolwiek obiektu poradził sobie dopiero Kosmiczny Teleskop Hubble'a. HST wykonał ponad 200 zdjęć wybranego fragmentu nieba w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Potencjalny cel misji odkryto dopiero po zastosowaniu nowatorskich metod obróbki zdjęć.

    Fizyczny model Ultima Thule przed Alanem Sternem podczas konferencji.

    14 lipca 2015 roku sonda New Horizons przeleciała w pobliżu Plutona wykonując rewelacyjne zdjęcia, a następnie przez 15 miesięcy przesyłając je na Ziemię gwarantując nam maraton fenomenalnych "opadów szczęki" za każdym razem gdy udało się dostrzec nową osobliwość powierzchni Plutona.

    Ultima Thule powstał w pierwszych kilkuset tysiącach lat procesu formowania Układu Słonecznego. Najprawdopodobniej w taki sposób.

    2014 MU69 ma wymiary 35 km x 16 km i znajduje się ponad 6 500 000 000 kilometrów od Ziemi. Oczywiście mógłbym napisać 6,5 miliarda kilometrów, ale czasami po prostu zapominamy ile to zer i warto sobie czasami przypomnieć.

    Zespół misji stwierdził, że najłatwiej nazwać dwa elementy obiektu po prostu: 1. Ultima, 2. Thule

    Według dotychczasowem wiedzy Ultima Thule może być zimnym, niewielkim reliktem okresu powstawania Układu Słonecznego.

    Sonda New Horizons przemknęła w pobliżu Ultima Thule z prędkością ponad 16 kilometrów na sekundę przeprowadzając bardzo intensywną kampanię obserwacyjną. Wszystkie dane zebrane podczas wczorajszego przelotu będą stopniowo przesyłane na Ziemię w ciągu nadchodzących 20 miesięcy, pozwalając nam coraz lepiej poznawać ten niezwykle odległy obiekt Układu Słonecznego.

    Nieco więcej pikseli. :)

    W międzyczasie sonda New Horizons będzie dalej uciekać z Układu Słonecznego idąc w ślady sond Voyager.

    ]]>
    17425 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiński łazik ląduje na niewidocznej stronie Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/03/chinski-lazik-laduje-na-niewidocznej-stronie-ksiezyca/ Thu, 03 Jan 2019 09:18:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17453
    Próbnik Chang'e-4 wystartował z kosmodromu Xichang w południowo-zachodnich Chinach na początku grudnia 2018 roku

    Dzisiaj w nocy chiński łazik Chang'e-4 wylądował na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. To pierwsze lądowanie na tej stronie Księżyca w historii.

    Lądownik Chang'e-4 osiadł na powierzchni, a następnie przesłał pierwsze zdjęcie tak zwanej (niepoprawnie) "ciemnej strony" Księżyca do satelity Queqiao, który przekazał je do kontrolerów na Ziemi - poinformowała chińska agencja kosmiczna na swojej stronie internetowej.

    Beijing pompuje miliardy dolarów w swój program kosmiczny, którego celem jest m.in. stworzenie załogowej stacji kosmicznej do 2022 roku oraz załogowy lot na Księżyc kilka lat później.

    Chang'e-4 to drugi chiński lądownik, który dotarł na Księżyc. Pierwszym był Yutu, który wylądował na naszym naturalnym satelicie w 2013 roku.

    W przeciwieństwie do widocznej strony Księżyca, pełnej płaskich równin, na których można lądować, niewidoczna strona Księżyca jest górzysta i usiana kraterami.

    Księżyc jest pływowo związany z Ziemią, przez co z powierzchni naszej planety zawsze widać tę samą jego stronę. Na pokładzie łazika Chang'e-4 znajduje się sześć eksperymentów z Chin oraz cztery zagraniczne, które będą wykorzystywały brak interferencji na niewidocznej stronie Księżyca.

    Dopiero w 1959 roku Związek Sowiecki wykonał pierwsze zdjęcia dotąd tajemniczej i silnie usianej kraterami "ciemnej strony" Księżyca. Jak dotąd żaden lądownik ani łazik nie wylądował na tej półkuli naszego satelity - Chiny przygotowywały się do tego wydarzenia od lat.

    Głównym wyzwaniem podczas takiej misji była komunikacja z robotycznym lądownikiem, bowiem nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu lądownika na niewidocznej stronie Księżyca z kontrolerami na Ziemi.

    W związku z powyższym w maju 2018 roku Chiny wyniosły w przestrzeń kosmiczną satelitę Queqiao, który dotarł na orbitę wokół Księżyca i teraz może przekazywać dane i polecenia między lądownikiem a Ziemią.

    W trakcie księżycowej nocy - która trwa 13 ziemskich dni - temperatury na powierzchni spadają do -173 stopni Celsjusza. W ciągu dnia natomiast rosną do +127 stopni Celsjusza.

    Instrumenty łazika muszą wytrzymać te fluktuacje oraz generować wystarczającą ilość energii, aby przetrzymać długie, księżycowe noce.

    Co więcej, Chang'e-4 został wysłany do Basenu Aitkena znajdującego się w pobliżu południowego bieguna Księżyca - znanego z popękanego i złożonego terenu.

    Yutu także mierzył się z tymi wyzwaniami, ale po początkowych problemach, udało mu się badać powierzchnię Księżyca przez 31 miesięcy.

    Obecnie Pekin planuje wysłanie kolejnego lądownika na Księżyc - Chang'e-5, którego zadaniem będzie pobranie próbek gruntu i dostarczenie ich na Ziemię.

    Źródło: AFP

    ]]>
    17453 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zderzenie galaktyk może wyrzucić Układ Słoneczny w przestrzeń międzygalaktyczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/04/zderzenie-galaktyk-moze-wyrzucic-uklad-sloneczny-w-przestrzen-miedzygalaktyczna/ Fri, 04 Jan 2019 10:12:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17459

    Najnowsze badania prowadzone przez astrofizyków z Uniwersytetu w Durham w Wielkiej Brytanii wskazują, że Wielki Obłok Magellana (LMC) może zderzyć się z Drogą Mleczną w ciągu najbliższych dwóch miliardów lat.

    Do zderzenia może dojść na długo przed prognozowanym zderzeniem Drogi Mlecznej z Galaktyką Andromedy, do którego według naukowców może dojść za osiem miliardów lat.

    Katastroficzne spotkanie z Wielkim Obłokiem Magellana może obudzić uśpioną w centrum Drogi Mlecznej czarną dziurę, która rozpocznie pożeranie otaczającego ją gazu przez co zwiększy swoje rozmiary nawet dziesięciokrotnie.

    Pochłaniając gaz, aktywna już czarna dziura będzie emitowała wysokoenergetyczne promieniowanie (jej otoczenie, a nie sama czarna dziura), i choć te kosmiczne fajerwerki najprawdopodobniej nie będą miały wpływu na życie na Ziemi, naukowcy uważają, że istnieje pewna szansa, że początkowe zderzenie galaktyk może wyrzucić nasz układ planetarny w przestrzeń międzygalaktyczną.

    Wyniki badań opublikowano dzisiaj (4 stycznia 2019 r.) w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Galaktyki takie jak Droga Mleczna otoczone są grupą mniejszych galaktyk satelitarnych krążących wokół nich tak samo jak pszczoły krążą wokół ula.

    Zazwyczaj takie galaktyki mają spokojne życie i okrążają swoje galaktyki macierzyste przez wiele miliardów lat. Niemniej jednak, od czasu do czasu, opadają na centrum, zderzają się i często są po prostu pożerane przez swoje galaktyki macierzyste.

    Zdjęcie wykonane przez Kosmiczny Teleskop Spitzer przedstawia Wielki Obłok Magellana, galaktykę satelitarną Drogi Mlecznej. Źródło: NASA/JPL-Caltech/STScI

    Wielki Obłok Magellana jest najjaśniejszą galaktyką satelitarną Drogi Mlecznej i znalazła się w naszym sąsiedztwie dopiero około 1,5 miliarda lat temu. Aktualnie galaktyka ta znajduje się około 163 000 lat świetlnych od Drogi Mlecznej.

    Do niedawna naukowcy uważali, że będzie ona krążyła wokół Drogi Mlecznej przez wiele miliardów lat, albo, z uwagi na jej dużą prędkość, wyrwie się z przyciągania grawitacyjnego naszej galaktyki.

    Niemniej jednak, ostatnie badania wskazują, że Wielki Obłok Magellana posiada niemal dwa razy więcej ciemnej materii niż wcześniej uważano. Badacze twierdzą, że z uwagi na wyższą od oczekiwanej masę, Wielki Obłok Magellana szybko traci energię i za jakiś czas zderzy się z naszą galaktyką.

    Zespół badawczy kierowany przez naukowców z Instytutu Kosmologii Obliczeniowej na Uniwersytecie w Durham wraz z badaczami z Uniwersytetu w Helsinkach, wykorzystali symulację procesów formowania galaktyk EAGLE do przewidzenia kolizji.

    Dr Marius Cautun, badacz z Durham, powiedział: "Choć dwa miliardy lat to naprawdę długi okres czasu w porównaniu do czasu życia człowieka, to stosunkowo krótki czas w skali kosmosu".

    "Zniszczenie Wielkiego Obłoku Magellana, który zostanie pożarty przez Drogę Mleczną, doprowadzi do sporego zamieszania w naszej galaktyce, obudzenia supermasywnej czarnej dziury w jej centrum oraz zmiany naszej galaktyki w "aktywne jądro galaktyczne" lub kwazar".

    "To zdarzenie spowoduje powstanie silnych dżetów wysokoenergetycznego promieniowania z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury. Choć nie będzie to miało żadnego wpływu na nasz Układ Słoneczny, istnieje pewna, niewielka, szansa na to, że zderzenie galaktyk będzie miało na nas wpływ - po prostu wyrzuci nas z Drogi Mlecznej w przestrzeń międzygalaktyczną".

    Zderzenie Wielkiego Obłoku Magellana oraz Drogi Mlecznej może być naprawdę spektakularne.

    Prof. Carlos Frenk, dyrektor Instytutu Kosmologii Obliczeniowej na Uniwersytecie w Durham powiedział: "Niezależnie od swojego piękna, nasz Wszechświat stale ewoluuje, często zachodzą w nim gwałtowne zdarzenia takie jak nadchodzące zderzenie Drogi Mlecznej z Wielkim Obłokiem Magellana. Zakładając, że unikniemy katastrofy spowodowanej na przykład poważnym zaburzeniem Układu Słonecznego, nasi potomkowie, jeżeli będą istnieli, mogą spodziewać się rewelacyjnego pokazu: spektakularnych fajerwerków kiedy rozbudzona supermasywna czarna dziura w centrum naszej galaktyki zacznie emitować ekstremalnie jasne, energetyczne promieniowanie.

    Dr Alis Deason z Durham dodaje: "Sądzimy, że jak dotąd nasza galaktyka miała tylko kilka bezpośrednich spotkań z mało masywnymi galaktykami. To mało w porównaniu do pobliskich galaktyk rozmiarami przypominających Drogę Mleczną. Nasza najbliższa sąsiadka, Galaktyka Andromedy, pochłonęła galaktyki o masie niemal trzydziestokrotnie większej od galaktyk pożartych przez Drogę Mleczną".

    Źródło: Durham University

    Artykuł naukowy: tutaj

    ]]>
    17459 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 736 https://techbeezer.com/polandeng/zderzenie-galaktyk-moze-wyrzucic-uklad-sloneczny-w-przestrzen-miedzygalaktyczna-puls-kosmosu/ 0 0 738 https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/09/obloki-magellana-dowodza-ze-nigdy-nie-jest-za-pozno-na-wzrost-aktywnosci/ 0 0
    <![CDATA[Kosarzycki o nauce #002]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/06/kosarzycki-o-nauce-002-2/ Sun, 06 Jan 2019 18:11:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17464

    https://www.facebook.com/kosarzyckionauce/posts/276497029700579?xts[0]=68.ARA32WldA1LvKiCbUPGA3uEF2roP8vzDXxl_VRQB5Fa_RnuBHwGRPyDWdo9hv0gbhVkYDSWmKwVjYGwxXptn9cYk0WPfXTWLG2pnFHZyLa6c3oH87xhk7vIC4HMOZcxro3gqZYjHS7c_P9VaYv4-yPY8JQIWNI4T-hJP1kh83D3EXLiEuW8rKsJK-9J7_YX5-2UnRufH-ZXT93QChuoAGw3ykqx27G80k7jBCgQlwgdChnBJKAbTKSIJxdERmGkYATpD9KA2-6cABLRd1NYIx17s-FXfgG2o7NTLJzid2wSPuM6sSbxl1aRL5_iDZjyZ3PyCIz-eyCg2m_fIfu5uVjo&tn=-R

    https://youtu.be/cZN9orm63Uc

    ]]>
    17464 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble wykonuje gigantyczne zdjęcie Galaktyki Trójkąta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/07/hubble-wykonuje-gigantyczne-zdjecie-galaktyki-trojkata/ Mon, 07 Jan 2019 17:41:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17478
    Ten gigantyczny obraz Galaktyki Trójkąta (M33) składa się z 54 osobnych zdjęć wykonanych za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys. Przy rozmiarach 34 372 x 19 345 pikseli to druga pod względem wielkości mozaika kiedykolwiek wykonana za pomocą Hubble'a. Źródło: NASA, ESA oraz M. Durbin, J. Dalcanton oraz B.F. Williams (University of Washigton)

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał jak dotąd najdokładniejsze zdjęcie bliskiego sąsiada Drogi Mlecznej - Galaktyki Trójkąta, spiralnej galaktyki oddalonej od nas o jedynie trzy miliony lat świetlnych. Ten panoramiczny przegląd trzeciej pod względem wielkości galaktyki w Grupie Lokalnej dostarczył nam zachwycającego spojrzenia a 40 miliardów gwiazd tworzących ten jeden z najodleglejszych obiektów widocznych gołym okiem.

    To nowe zdjęcie Galaktyki Trójkąta - znanej także pod nazwą Messier 33 lub NGC 598 - składa się z 665 milionów pikseli przedstawiających centralny region galaktyki i jej wewnętrznych ramion spiralnych. Aby złożyć tę potężną mozaikę, kamera ACS zainstalowana na Hubble'u musiała wykonać 54 osobnych zdjęć.

    Zdjęcie przedstawia NGC 604 - jeden z największych, najjaśniejszych obłoków zjonizowanego wodoru (H II) w Grupie Lokalnej. Gaz w NGC 604, z którego 90 procent stanowi wodór, stopniowo się zapada pod wpływem grawitacji tworząc nowe gwiazdy. Kiedy już nowa gwiazda powstanie, emitowane przez nią energetyczne promieniowanie ultrafioletowe wzbudza pozostały w jej otoczeniu gaz. Źródło: NASA, ESA, M. Durbin, J. Dalcanton oraz B.F. Williams

    W warunkach bardzo ciemnego nieba, Galaktyka Trójkąta widoczna jest gołym okiem jako słaby, rozmyty obiekt w gwiazdozbiorze Trójkąta, gdzie jego mglista poświata stanowi ekscytujący cel obserwacji amatorów astronomii.

    NGC 595.

    Znajdująca się w odległości zaledwie trzech milionów lat świetlnych od Ziemi, Galaktyka Trójkąta jest istotnym elementem Grupy Lokalnej - to trzecia pod względem rozmiarów galaktyka w gromadzie, a jednocześnie najmniejsza galaktyka spiralna w grupie. Średnica galaktyki to około 60 000 lat świetlnych w porównaniu do 200 000 lat świetlnych w przypadku Galaktyki Andromedy oraz 100 000 lat świetlnych w przypadku leżącej między nimi Drogi Mlecznej.

    IC 142.

    Galaktyka Trójkąta jest mniejsza od dwóch pozostałych nie tylko pod względem rozmiarów, ale także pod względem liczby tworzących ją gwiazd. Galaktyka Trójkąta ma co najmniej jeden rząd wielkości mniej gwiazd niż Droga Mleczna oraz dwa rzędy wielkości mniej niż Andromeda. Te liczy są naprawdę trudne do ogarnięcia, jeżeli już na powyższych zdjęciach mamy od 10 do 15 milionów pojedynczych gwiazd.

    https://www.youtube.com/watch?v=hrTpNkVYYAU

    W przeciwieństwie do dwóch większych spiral, Galaktyka Trójkąta nie posiada jasnego zgrubienia centralnego ani poprzeczki łączącej jej ramiona z centrum. Co ciekawe, zawiera natomiast ogromne ilości gazu i pyłu, co prowokuje uruchamianie gwałtownych procesów gwiazdotwórczych. Nowe gwiazdy powstają w tej galaktyce w tempie około jednej masy Słońca na każde dwa lata.

    Obfitość obłoków gazowych w Galaktyce Trójkąta jest dokładnie tym co skłoniło astronomów do przeprowadzenia tego szczegółowego przeglądu. Gdy powstają nowe gwiazdy, zużywają materię tworzącą te obłoki gazowo-pyłowe, przez co w otoczeniu zostaje mniej paliwa do tworzenia nowych gwiazd. Zdjęcie wykonane za pomocą Hubble'a przedstawia dwa z czterech najjaśniejszych takich regionów w galaktyce: NGC 595 oraz NGC 604. Ten drugi jest drugim pod względem jasności obszarem zjonizowanego wodoru w Grupie Lokalnej i jest jednym z największych znanych obszarów powstawania nowych gwiazd w Grupie Lokalnej.

    https://www.youtube.com/watch?v=7jJXRqBGFxU

    Te szczegółowe zdjęcia Galaktyki Trójkąta mają niesamowitą wartość - w połączeniu z obserwacjami Drogi Mlecznej oraz Andromedy, Obłoków Magellana, pozwalają astronomom lepiej zrozumieć procesy formowania i ewolucji gwiazd.

    Źródło: HST

    ]]>
    17478 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Przelot nad wzniesieniem centralnym krateru Hale na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/07/przelot-nad-wzniesieniem-centralnym-krateru-hale-na-marsie/ Mon, 07 Jan 2019 17:58:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17485
    https://www.youtube.com/watch?v=e9yishTGxMg&feature=youtu.be

    Animacja stworzona na podstawie zdjęć wykonanych za pomocą instrumentu HiRISE przedstawiająca przelot nad wzniesieniem centralnym krateru Hale znajdującego się na południowej półkuli Marsa, na południe od Valles Marineris.

    Źródło: Kevin Gill

    ]]>
    17485 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[TESS odkrywa trzecią swoją egzoplanetę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/08/tess-odkrywa-trzecia-swoja-egzoplanete/ Tue, 08 Jan 2019 06:40:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17488
    Satelita TESS, który zbada całe niebo w ciągu najbliższych dwóch lat, odkrył już trzy nowe egzoplanety krążące wokół pobliskich gwiazd. Źródło: Goddard Space Flight Center / MIT News

    Podczas odbywającego się w tym tygodniu dorocznego spotkania American Astronomical Society w Seattle badacze poinformowali, że satelita TESS odkrył trzecią z kolei małą planetę krążącą poza Układem Słonecznym.

    Nowa planeta oznaczona HD 21749b krąży wokół jasnego karła oddalonego od nas o zaledwie 53 lata świetlne, w gwiazdozbiorze Sieci. Jest to także planeta o najdłuższych okresie obiegu spośród wszystkich trzech planet odkrytych dotąd przez TESS. HD 21749b okrąża swoją gwiazdę w stosunkowo powolne 36 dni, podczas gdy dwie pozostałe planety - Pi Mensae b oraz LHS 3844b rbią to odpowiednio w 6,3 dni oraz 11 godzin. Wszystkie trzy planety zostały odkryte w ciągu trzech pierwszych miesięcy obserwacji prowadzonych za pomocą TESS.

    Powierzchnia nowej planety charakteryzuje się temperaturą około 150 stopni Celsjusza - stosunkowo niską zważając na jej bliskość do gwiazdy macierzystej jasnością dorównującej Słońcu.

    "To najchłodniejsza mała planeta spośród odkrytych przez nas planet krążących wokół tak jasnej gwiazdy" mówi Diana Dragomir, badaczka z MIT Kavli Institute for Astrophysics and Space Research, która kierowała badaniami. "Wiemy wiele o atmosferach gorących planet, ale z uwagi na fakt, że bardzo trudno znaleźć małe planety krążące dalej od swoich gwiazd, a tym samym chłodniejsze, jak na razie niewiele się dowiedzieliśmy o tych mniejszych i chłodniejszych planetach. Tym razem nam się udało i mamy co badać".

    Planeta charakteryzuje się rozmiarami trzy razy większymi od Ziemi, przez co znajduje się w kategorii tak zwanych pod-Neptunów. Co ciekawe, jej masa to całe 23 masy Ziemi. Mało prawdopodobne jest, aby była to planeta skalista, a tym samym przyjazna dla życia; bardziej prawdopodobne jest, że jest to planeta gazowa dużo gęstsza od atmosfery Neptuna czy Urana.

    "Uważamy, że ta planeta nie jest tak gazowa jak Neptun czy Uran, zbudowane głównie z wodoru i bardzo rozdęte" mówi Dragomir. "Planeta ta charakteryzuje się gęstością wody lub gęstej atmosfery".

    Nieoczekiwanie, badacze znaleźli także dowody na istnienie drugiej planety, choć jeszcze nie potwierdzonej, w tym układzie planetarnym, krążącej z okresem 7,8 dni. Jeżeli faktycznie uda się potwierdzić, że jest to planeta, może to być pierwsza planeta o rozmiarach Ziemi odkryta przez TESS.

    Oprócz przedstawienia swoich wyników podczas spotkania AAS, badacze złożyli artykuł naukowy do publikacji w periodyku Astrophysical Journal Letters.

    Źródło: MIT

    Artykuł naukowy: http://arxiv.org/abs/1901.00051

    ]]>
    17488 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 737 https://techbeezer.com/poland/tes-odkrywa-trzecia-swoja-egzoplanete-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Obłoki Magellana dowodzą, że nigdy nie jest za późno na wzrost aktywności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/09/obloki-magellana-dowodza-ze-nigdy-nie-jest-za-pozno-na-wzrost-aktywnosci/ Wed, 09 Jan 2019 14:51:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17491
    Wielki i Mały Obłok Magellana nad obserwatorium Las Campanas w Chile. Źródło: SDSS

    Po "leniwym" początku procesów gwiazdotwórczych w trakcie pierwszych kilku miliardów lat swojego życia, zarówno Wielki jak i Mały Obłok Magellana produkują nowe gwiazdy w niesamowitym tempie.

    Astronomowie z Sloan Digital Sky Survey (SDSS) doszli do tego wniosku po wykonaniu, a następnie przeanalizowaniu, pierwszych w historii szczegółowych map składu chemicznego galaktyk poza Drogą Mleczną.

    "Stworzyliśmy mapę pozycji, ruchu i składu chemicznego tysięcy gwiazd w tych pobliskich galaktykach" mówi lider badań David Nidever, profesor fizyki na Montana State University. "Odczytanie tych map pomoże nam odtworzyć historię procesów gwiazdotwórczych w tych galaktykach".

    Wielki i Mały Obłok Magellana to najbliższe nam galaktyki satelitarne, które w przyszłości połączą się z Drogą Mleczną.

    Więcej o tym: Zderzenie galaktyk może wyrzucić Układ Słoneczny w przestrzeń międzygalaktyczną

    Nazwy obu galaktyk pochodzą od Ferdynanda Magellana, który dowodził pierwszą europejską ekspedycją, której celem było okrążenie Ziemi. Obie galaktyki widoczne są tylko z półkuli południowej, skąd przypominają jasne, delikatne obłoki. Choć ludzie obserwują je od tysięcy lat, dopiero teraz po raz pierwszy astronomowie wykonali szczegółowe mapy składu chemicznego tworzących je gwiazd.

    Zdjęcie Wielkiego Obłoku Magellana wykonane przez satelitę Gaia, z nałożonymi na nie chemicznymi mapami stworzonymi na podstawie danych z przeglądu SDSS. Mapy te pokazują stosunek ciężkich pierwiastków (czyli cięższych od helu) w gwiazdach tworzących galaktykę. Źródło: David Nidever (Montana State University/NOAO) oraz SDSS

    "Ponieważ obie galaktyki widoczne są tylko z półkuli południowej, musieliśmy przyjrzeć się im za pomocą naszego teleskopu w Chile" mówi Jennifer Sobeck, badaczka z University of Washington oraz menedżer projektu operacji na półkuli południowej w ramach przeglądu SDSS Apache Point Observatory Galaxy Evolution Experiment 2 (APOGEE-2). APOGEE-2 umieszcza instrumenty SDSS - identyczne do tych zainstalowanych na teleskopie Sloan Foundation w Nowym Meksyku - na teleskopie Irenee du Pon w Obserwatorium Las Campanas w Chile. "Te mapy stanowią pierwsze duże odkrycie zrealizowane przez nasze nowe południowe oko na niebo" dodaje Sobeck.

    Kluczem do wykonania tych nowych map jest zbieranie widm tak wielu gwiazd jak to tylko możliwe. Widma to obserwacje ilości światła emitowanego przez gwiazdy na różnych długościach fali promieniowania. Widma gwiazd dostarczają nam wielu informacji o nich, np. jak się poruszają, jaką mają temperaturę, jaki mają skład chemiczny czy na jakim etapie życia właśnie się znajdują. Spektrograf APOGEE-2 South pracuje głównie w zakresie podczerwieni. Mapy Obłoków Magellana wykonane przez zespół Nidevera opierają się na możliwości wyciągnięcia z widm składu chemicznego gwiazd.

    Pomiary szczegółowych obfitości pierwiastków w gwiazdach mogą służyć jako zegar oraz prędkościomierz procesów gwiazdotwórczych. Wodór i hel pojawiły się w Wielkim Wybuchu, ale większość cięższych pierwiastków powstała głęboko we wnętrzach gwiazd i uwolniona została w przestrzeń pod koniec życia gwiazdy, najczęściej w eksplozji supernowej. Oznacza to, że jeżeli dodamy wszystkie cięższe od helu pierwiastki, które widzimy we wszystkich gwiazdach galaktyki, suma dostarczy nam informacji o tym ile gwiazd powstało w tej galaktyce w trakcie jej życia. Co więcej, skład chemiczny gwiazd dostarcza nam informacji o składzie chemicznym obłoków gazowych, z których powstały, co służy za zegar, dzięki któremu możemy oszacować wiek gwiazd.

    Stan Hasslequist, członek zespołu badawczego z University of Utah tłumaczy, że "gwiazdy tworzą różne typy pierwiastków, w zależności od swoich rozmiarów. Masywniejsze gwiazdy tworzą i uwalniają dodatkowe ilości tak zwanych pierwiastków alfa: węgla, tlenu, neonu i magnezu". Na początkowym etapie historii galaktyki, gwiazdy dodają mnóstwo pierwiastków alfa do galaktyki, ale z czasem, stosunek tych pierwiastków alfa względem innych, powstałych w mniej masywnych gwiazdach, wyrównuje się - chyba że dochodzi do nowego wzrostu intensywności procesów gwiazdotwórczych i ponownie zaburza tę równowagę. Wykorzystując "zegar" wszystkich ciężkich pierwiastków oraz "prędkościomierz" pierwiastków alfa, możemy stworzyć szczegółowe modele do odtworzenia tempa formowania się gwiazd na przestrzeni całej historii danej galaktyki" dodaje Hasselquist.

    Graf przedstawiający skład chemiczny Wielkiego Obłoku Magellana. Każdy punkt to jedna gwiazda. Na osi poziomej oznaczono całkowitą obfitość ciężkich pierwiastków (względem Słońca), a na osi pionowej obfitość pierwiastków alfa. Źródło: David Nidever oraz SDSS

    Wyniki wskazują, że zarówno Wielki jak i Mały Obłok Magellana miały zupełnie inną historię niż Droga Mleczna. Względna obfitość pierwiastków alfa w ich gwiazdach wyrównała się przy dużo niższej wartości ciężkich pierwiastków (wcześniej) niż to miało miejsce w Drodze Mlecznej, co wskazuje na "leniwe" pierwsze kilka miliardów lat, w których powstawało niewiele nowych gwiazd. Jednak stosunkowo niedawno, pierwiastków alfa pojawiło się więcej, co oznacza intensywny wzrost aktywności gwiazdotwórczej w niedawnej przeszłości.

    "Oba Obłoki Magellana rozpoczęły swoje życie od powolnego tworzenia nowych gwiazd" mówi Christian Hayes z University of Virginia. "Jednak w ciągu ostatnich dwóch miliardów lat, ich aktywność nagle bardzo wzrosła. Uważamy, że ma to związek z oddziaływaniem obu obłoków na siebie podczas opadania na Drogę Mleczną".

    W ciągu najbliższych kilku miliardów lat, oba Obłoki Magellana będą stopniowo łączyły się z Drogą Mleczną co przełoży się na kolejny, jeszcze większy wzrost aktywności gwiazdotwórczej w tych galaktykach. Najnowsze prace (link wyżej) wskazują, że za około 2,5 miliarda lat Wielki Obłok Magellana zostanie skonsumowany przez Drogę Mleczną. Nasze najbliższe sąsiadki galaktyczne miały leniwą przeszłość, niedawno stały się bardziej aktywne, a ich przyszłość maluje się jeszcze aktywniej. Nigdy nie jest za późno, aby wziąć się za siebie.

    Źródło: SDSS

    ]]>
    17491 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Impuls promieniowania rentgenowskiego z okolic horyzontu zdarzeń czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/10/impuls-promieniowania-rentgenowskiego-z-okolic-horyzontu-zdarzen-czarnej-dziury/ Thu, 10 Jan 2019 08:59:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17496
    Wizja artystyczna przedstawiająca gorący gaz krążący wokół szybko rotującej czarnej dziury. Wydłużona jasna plama przedstawia rentgenowsko jasny obszar w dysku, który umożliwia oszacowanie prędkości rotacji czarnej dziury. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss

    22 listopada 2014 roku astronomowie zauważyli rzadkie zdarzenie na nocnym niebie: supermasywna czarna dziura w centrum galaktyki prawie 300 milionów lat świetlnych od Ziemi rozrywała przelatującą w jej pobliżu gwiazdę. Zdarzenie zwane rozbłyskiem spowodowanym rozerwaniem pływowym, którego źródłem jest masywne przyciąganie pływowe czarnej dziury, które rozrywa gwiazdę na strzępy, prowadzi do rozbłysku promieniowania rentgenowskiego w pobliżu centrum galaktyki. Od tego czasu liczne obserwatoria przyglądały się temu zdarzeniu z nadzieją na odkrycie nowych informacji o procesach pożerania materii przez czarne dziury.

    Teraz badacze z MIT oraz innych ośrodków przeanalizowali dane z obserwacji tego zdarzenia prowadzonych za pomocą różnych teleskopów i odkryli osobliwie intensywne, stabilne i okresowe pulsowanie lub sygnał promieniowania rentgenowskiego we wszystkich zestawach danych. Sygnał zdaje się pochodzić z obszaru znajdującego się bardzo blisko horyzontu zdarzeń czarnej dziury, czyli punktu, za którym wszelka materia nieuchronnie znika w czarnej dziurze. Sygnał zdaje się okresowo jaśnieć i gasnąć co 131 sekund na przestrzeni ponad 450 dni.

    Badacze uważają, że cokolwiek emituje ten okresowy sygnał musi okrążać czarną dziurę po orbicie tuż na zewnątrz horyzontu zdarzeń, w pobliżu ISCO - najbardziej wewnętrznej stabilnej orbity kołowej (ang. Innermost Stable Circular Orbit).

    Zważając na stabilną bliskość sygnału do czarnej dziury i na masę czarnej dziury, którą wcześniej badacze szacowali na około milion mas słońca, badacze obliczyli, że czarna dziura rotuje z prędkością około 50 procent prędkości światła.

    Wyniki opublikowane dzisiaj w periodyku Science, stanowią pierwszy przykład wykorzystania rozbłysku spowodowanego rozerwaniem pływowym do oszacowania tempa rotacji czarnej dziury.

    Główny autor opracowania Dheeraj Pasham, badacz w Instytucie Kavli w MIT mówi, że większość supermasywnych czarnych dziur jest uśpiona i zazwyczaj nie emituje za dużo promieniowania w zakresie rentgenowskim. Tylko od czasu do czasu uwalniają one rozbłyski promieniowania, na przykład wtedy gdy przypadkowe gwiazdy za bardzo się do nich zbliżą pieczętując swój los. Dzięki wynikom uzyskanym przez jego zespół , takie rozbłyski spowodowane przez rozerwanie pływowe mogą być wykorzystywane do oszacowania spinu supermasywnych czarnych dziur - cechy, która jak dotąd była niezwykle trudna do ustalenia.

    "Zdarzenia, w których czarne dziury rozrywają gwiazdy, które za bardzo się do nich zbliżyły, mogą umożliwić nam stworzenie mapy spinów kilku supermasywnych czarnych dziur, które są uśpione i przez większość czasu skrywają się w centrach swoich galaktyk" mówi Pasham. "To z kolei może nam pomóc zrozumieć ewolucję galaktyk w czasie".

    Teoretyczne modele rozbłysków spowodowanych rozerwaniem pływowym wskazują, że gdy czarna dziura rozrywa gwiazdę, część materii wcześniej tworzących gwiazdę może pozostać na zewnątrz horyzontu zdarzeń, krążąc, przynajmniej tymczasowo, po stabilnej orbicie takiej jak ISCO emitując okresowe rozbłyski promieniowania rentgenowskiego do czasu opadnięcia na czarną dziurę. Okresowość błysków rentgenowskich zawiera zatem kluczowe informacje o rozmiarach ISCO, która z kolei określa tempo rotacji czarnej dziury.

    Pasham ze swoimi współpracownikami doszedł do wniosku, że jeżeli zobaczą takie regularne błyski bardzo blisko czarnej dziury, która niedawno rozerwała gwiazdę, to te sygnały mogą pomóc im określić jak szybko rotuje sama czarna dziura.

    Badacze skupili się na ASASSN-14li, rozerwaniu pływowym zidentyfikowanym w listopadzie 2014 roku za pomocą naziemnego All-Sky Automated Survey for SuperNovae (ASASSN).

    "To niesamowity system, ponieważ uważamy go za idealny przykład rozbłysków spowodowanych rozerwaniem pływowym. To konkretne zdarzenie zdaje się pasować do wielu przewidywań teoretycznych".

    Badacze przyjrzeli się archiwalnym zestawom danych z trzech obserwatoriów, które wykonywały pomiary promieniowania rentgenowskiego w tym zdarzeniu od jego odkrycia: obserwatorium kosmicznego XMM-Netwon, obserwatorium kosmicznego Chandra oraz Swift. Pasham wcześniej opracował kod komputerowy do wykrywania okresowych zdarzeń w danych astrofizycznych, aczkolwiek nie był on przeznaczony do stosowania w przypadku rozerwań pływowych. Mimo to postanowił zastosować swój kod na trzech zestawach danych dotyczących ASASSN-14li, aby sprawdzić czy jest on w stanie znaleźć jakieś wspólne zdarzenia okresowe.

    Kod zwrócił zaskakująco silny, stabilny i okresowy rozbłysk promieniowania rentgenowskiego, który zdawał się pochodzić z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury. Sygnał powtarzał się co 131 sekund przez 450 dni i był wyjątkowo intensywny - ponad 40 procent powyżej średniej jasności czarnej dziury w zakresie rentgenowskim.

    "Początkowo wątpiłem w te wyniki, bowiem sygnał był bardzo silny. Ale zauważyliśmy go w danych zebranych przez trzy różne teleskopy, zatem musiał być prawdziwy".

    W oparciu o właściwości sygnału oraz masę i rozmiary czarnej dziury, badacze oszacowali, że czarna dziura rotuje z prędkością co najmniej 50 procent prędkości światła.

    "Nie jest to jakaś wyjątkowo wysoka prędkość - znamy inne czarne dziury, które rotują z prędkością zbliżoną do 99 procent prędkości światła. Ale to pierwszy raz kiedy byliśmy w stanie wykorzystać rozbłysk spowodowany rozerwaniem pływowym do nałożenia ograniczeń na spin supermasywnej czarnej dziury".

    Po tym jak Pasham odkrył okresowo pojawiający się sygnał, teoretycy w jego zespole mieli za zadanie znaleźć wyjaśnienie źródła tego sygnału. Badacze stworzyli liczne scenariusze, ale najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem tak silnego, regularnego rozbłysku rentgenowskiego jest nie tyle rozerwanie przez czarną dziurę przelatującej w pobliżu gwiazdy, ale także mniejszego typu gwiazdy - białego karła - krążącego blisko czarnej dziury.

    Taki biały karzeł mógł krążyć wokół czarnej dziury po ISCO - najbardziej wewnętrznej stabilnej orbicie kołowej - przez jakiś czas. Sam biały karzeł nie byłby w stanie emitować jakiegokolwiek wykrywalnego promieniowania. Praktycznie rzecz biorąc, biały karzeł pozostałby niewidoczny dla teleskopów krążąc wokół stosunkowo nieaktywnej rotującej czarnej dziury.

    Gdzieś w okolicach 22 listopada 2014 roku druga gwiazda przeleciała wystarczająco blisko układu, aby czarna dziura rozerwała ją pływowo emitując ogromne ilości promieniowania rentgenowskiego, na gorące strzępy materii gwiezdnej. Gdy czarna dziura zaczęła wciągać tę materię, część tych szczątków wpadła za horyzont zdarzeń, a część pozostała na zewnątrz na najbardziej wewnętrznej stabilnej orbicie - tej samej orbicie, po której poruszał się biały karzeł. Gdy ów biały karzeł zetknął się z tą gorącą materią gwiezdną, zaczął ją za sobą ciągnąć jako taki jasny płaszcz oświetlający go intensywnym promieniowaniem rentgenowskim za każdym okrążeniem czarnej dziury co 131 sekund.

    Naukowcy przyznają, że taki scenariusz jest niewiarygodnie rzadki i może trwać przez maksymalnie kilkaset lat. Szanse na odkrycie takiego scenariusza są zatem przytłaczająco małe.

    "Problem z tym scenariuszem jest taki, że jeżeli mamy czarną dziurę o masie miliona słońc, wokół której krąży biały karzeł, to w pewnym momencie w ciągu kilkuset lat, biały karzeł musi opaść na tę czarną dziurę" mówi Pasham. "Musielibyśmy mieć niewiarygodne szczęście, aby udało nam się zaobserwować taki układ. Ale przynajmniej pod względem właściwości tego układu, ten scenariusz po prostu działa".

    Źródło: MIT

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1126/science.aar7480

    ]]>
    17496 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1037 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/rozerwanie-plywowe-gwiazdy-at2022dsb/ 0 0
    <![CDATA[Samotny olbrzym: galaktyka rozmiarów Drogi Mlecznej bez żadnych sąsiadek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/10/samotny-olbrzym-galaktyka-rozmiarow-drogi-mlecznej-bez-zadnych-sasiadek/ Thu, 10 Jan 2019 11:17:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17499
    Messier 94. Źródło: ESA/NASA

    Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... powstawało mniej galaktyk niż przypuszczano, a to może prowokować nowe pytania dotyczące fizyki galaktyk - wskazują najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z University of Michigan.

    W ramach badań naukowcy badali galaktyki satelitarne krążące wokół galaktyki Messier 94 / M94 zbliżonej masą do Drogi Mlecznej. Badacze od dawna wiedzą, że Droga Mleczna posiada około dziesięciu mniejszych od niej galaktyk satelitarnych, składających się z co najmniej miliona, a czasami nawet -
    tak jak w przypadku Obłoków Magellana - ponad miliarda gwiazd.

    Teraz, dzięki wszechstronnemu teleskopowi Subaru, astronomowie mogą przyjrzeć się galaktykom pięć czy nawet dziesięć razy dalej od Drogi Mlecznej, takim jak na przykład M94. Następnie mogą wykorzystać fizykę formowania się galaktyk satelitarnych wokół Drogi Mlecznej do sprawdzenia jak wiele galaktyk satelitarnych mogą posiadać galaktyki o podobnych rozmiarach, takie jak na przykład M94.

    Gdy naukowcy z UM zbadali M94 spodziewali się znaleźć zbliżoną liczbę galaktyk satelitarnych co w przypadku Drogi Mlecznej. A jednak w pobliżu M94 udało się odkryć jedynie dwie galaktyki , z których każda składa się z bardzo małej liczby gwiazd. Wyniki badań kierowanych przez Adama Smercinę, z Wydziału Astronomii na UM opublikowano wczoraj w periodyku The Astrophysical Journal.

    "Pomijając fakt tej obserwacyjnej osobliwości, wykazaliśmy, że obecne modele formowania galaktyk nie potrafią w ogóle doprowadzić do powstania takiego systemu satelitów" mówi Smercina. "Nasze wyniki wskazują, że galaktyki podobne do Drogi Mlecznej charakteryzują się dużo większą różnorodnością pod względem populacji galaktyk satelitarnych, niż przewidują to jakiekolwiek dostępne obecnie modele".

    Smercina dodaje także, że jego wyniki mają także wpływ na obecne rozumienie procesów formowania galaktyk zachodzące w dużo większych halo ciemnej materii.

    Owe halo ciemnej materii otaczające galaktyki silnie oddziałują grawitacyjnie i mogą ściągać na nie gaz z bezpośredniego otoczenia galaktyki. Duże galaktyki takie jak Droga Mleczna zazwyczaj tworzą halo o tej samej masie. Ale te mniejsze galaktyki satelitarne, które powstają w mniejszych subhalo już tak bardzo od nich nie zależą.

    Tempo produkcji masywnych gwiazd w tych galaktykach satelitarnych rzeczywiście wpływa na ich wzrost. Jeżeli na przykład młoda galaktyka satelitarna wytworzy zbyt wiele masywnych gwiazd jednocześnie, późniejsze eksplozje supernowych mogą wyrzucić cały znajdujący się w nich gaz i zatrzymać dalszy wzrost galaktyki.

    Smercina twierdzi, że M94 wskazuje, że proces formowania galaktyk w halo ciemnej materii o średnich rozmiarach może być dużo bardziej niepewny niż wcześniej uważano.

    "Uważamy, że ten rozrzut - paleta galaktyk jakiej się spodziewamy - może być dużo większy niż obecnie się uważa dla halo ciemnej materii o określonej masie" mówi. "Nikt się nie łudzi, że istnieje tak dużo rozrzut przy bardzo niskich masach halo, ale dyskusja dotyczy właśnie tych halo ciemnej materii charakteryzujących się masą pośrednią".

    Aby policzyć karłowate galaktyki satelitarne krążące wokół M94, badacze wykonali mozaikę zdjęć tej dużej galaktyki. Zdjęcie obejmowało 12 stopni kwadratowych nocnego nieba - dla porównania Księżyc w pełni zajmuje około 1 stopnia kwadratowego. Tego rodzaju zdjęcie zawiera liczne warstwy szumu, w tym promienie kosmiczne i rozproszone światło, przez co odkrycie galaktyk karłowatych staje się niezwykle trudne.

    Aby upewnić się czy nie ominęli żadnych galaktyk, Smercina wraz ze swoim zespołem naniósł sztuczne galaktyki na zdjęcie i odtworzył je wykorzystując te same metody, które stosował do znalezienia prawdziwych galaktyk satelitarnych. Dzięki tej technice badacze potwierdzili, że wokół M94 nie krąży więcej niż dwie galaktyki satelitarne.

    "Szczególnie ciekawe jest to czy społeczność naukowa uważała, że to w ogóle możliwe" dodaje Smercina. "To naprawdę zdumiewająca część tego odkrycia - takich wyników nie przewidują żadne symulacje. Odkrycie czegoś, czego się w ogóle nie spodziewaliśmy pozwala nam przyczynić się do zrozumienia tego jak działa nasz wszechświat. To niesamowicie satysfakcjonujące".

    Źródło: University of Michigan

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aad2d6

    ]]>
    17499 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje najjaśniejszy kwazar we wczesnym Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/10/hubble-obserwuje-najjasniejszy-kwazar-we-wczesnym-wszechswiecie/ Thu, 10 Jan 2019 14:02:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17502
    J043947.08+163415.7

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył najjaśniejszy kwazar kiedykolwiek obserwowany we wczesnym Wszechświecie. Po 20 latach poszukiwań, astronomowie zidentyfikowali dawny kwazar za pomocą silnego soczewkowania grawitacyjnego. Ten unikalny obiekt dostarcza nam informacji o narodzinach galaktyk w czasach kiedy wszechświat miał mniej niż miliard lat.

    Korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a astronomowie odkryli najjaśniejszy kwazar kiedykolwiek obserwowany we wczesnym wszechświecie - światło z tego obiektu rozpoczęło swoją podróż w kierunku Ziemi kiedy wszechświat miał zaledwie około miliarda lat.


    NASA, ESA, X. Fan (University of Arizona)

    Kwazary to wyjątkowo jasne jądra aktywnych galaktyk. Za jasny blask kwazaru odpowiada supermasywna czarna dziura otoczona przez dysk akrecyjny. Gaz opadający na czarną dziurę uwalnia niewiarygodne ilości energii, które można obserwować we wszystkich zakresach promieniowania.

    Nowo odkryty kwazar skatalogowany jako J043947.08+163415.7 nie jest tutaj wyjątkiem: jego jasność odpowiada około 600 bilionom (bilionom, nie miliardom) słońc, a supermasywna czarna dziura zasilająca go ma masę kilkuset milionów mas Słońca. "To coś czego poszukiwaliśmy od długiego czasu" mówi główny autor opracowania Xiaohui Fan z Uniwersytetu w Arizonie. "Nie spodziewamy się, aby udało nam się dostrzec wiele kwazarów jaśniejszych od tego w całym obserwowalnym wszechświecie".

    https://www.youtube.com/watch?v=ifOi4Uoa6JI

    Mimo jego jasności, Hubble był w stanie go dostrzec tylko dlatego, że jego blask został silnie wzmocniony przez zjawisko soczewkowania grawitacyjnego. Niezbyt jasna galaktyka znajduje się dokładnie między kwazarem a Ziemią i zakrzywia promieniowanie emitowane przez kwazar, przez co wydaje się on trzy razy większy i 50 razy jaśniejszy niż gdyby między nim a nami nie było żadnej galaktyki. Nawet mimo tego, ani soczewka, ani soczewkowany kwazar są wyjątkowo kompaktowe na zdjęcia z optycznych teleskopów naziemnych. Tylko bystre oko Hubble'a pozwoliło na rozdzielenie tego układu.

    Dane pokazują nie tylko, że supermasywna czarna dziura akreuje materię wyjątkowo intensywnie, ale także to, że w kwazarze może powstawać nawet do 10 000 gwiazd rocznie. "Jego właściwości oraz odległość od nas sprawiają, że jest to główny kandydat do badania ewolucji odległych kwazarów i roli jaką supermasywne czarne dziury w ich centrach odgrywają w procesach gwiazdotwórczych" tłumaczy współautor opracowania Fabian Walter z Instytutu Maxa Plancka.

    https://www.youtube.com/watch?v=tUOJ0mfHGWw

    Kwazary podobne do J043947.08+163415.7 istniały w okresie rejonizacji młodego wszechświata, gdy promieniowanie młodych galaktyk i kwazarów ogrzewało wszechobecny wodór, który ochłodził się już 400 000 lat po Wielkim Wybuchu; wszechświat z powrotem z obojętnego stał się zjonizowaną plazmą. Niemniej jednak, wciąż nie wiadomo z pewnością które obiekty dostarczyły rejonizujących fotonów. Energetyczne obiekty takie jak ten nowo odkryty kwazar mogą pomóc rozwiązać tę zagadkę.

    Z tego też powodu badacze zbierają teraz tyle informacji o tym kwazarze, ile to możliwe. Obecnie naukowcy analizują szczegółowe 20-godzinne widmo uzyskane za pomocą Very Large Telescope (VLT), dzięki czemu będą w stanie zidentyfikować skład chemiczny oraz określić temperatury gazu międzygalaktycznego we wczesnym wszechświecie. Badacze korzystają także z obserwatorium ALMA i liczą na obserwacje kwazara za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Dzięki tym instrumentom będą w stanie przyjrzeć się bezpośredniemu otoczeniu supermasywnej czarnej dziury i bezpośrednio zmierzyć wpływ jej grawitacji na otaczający ją gaz i procesy gwiazdotwórcze.

    Źródło: spacetelescope.org

    ]]>
    17502 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Tajemnice magnetarów i szybkich błysków radiowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/12/tajemnice-magnetarow-i-szybkich-blyskow-radiowych/ Sat, 12 Jan 2019 11:03:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17506
    Ilustracja przedstawiająca magnetar - rotującą gwiazdę neutronową o niewiarygodnie silnym polu magnetycznym. Źródło: NASA/CXC/M. Weiss

    W ramach najnowszych badań prowadzonych przez naukowców z Caltech przeanalizowano impulsy fal radiowych pochodzące z magnetara - rotującej, gęstej pozostałości po gwieździe o silnym polu magnetycznym - znajdującego się blisko supermasywnej czarnej dziury w centru Drogi Mlecznej. Badania dostarczają argumentów za tym, że magnetary takie jak te, znajdujące się blisko czarnych dziur, mogą być w jakiś sposób związane ze źródłem "szybkich błysków radiowych" (FRB, ang. Fast Radio Burst). FRB to wysokoenergetyczne błyski pochodzące spoza naszej galaktyki, a których natury jak dotąd nie udało się ustalić.

    "Nasze obserwacje wskazują, że magnetar radiowy może emitować błyski pod wieloma względami przypominające te, które na Ziemi obserwujemy jako FRB" mówi Aaron Pearlman, doktorant na Caltech, który zaprezentował wyniki swoich badań podczas 233 spotkania American Astronomical Society w Seattle. "Inni astronomowie także sugerują, że magnetary znajdujące się blisko czarnych dziur mogą być odpowiedzialne za FRB, jednak jak na razie potrzeba więcej badań, aby potwierdzić nasze podejrzenia".

    W trakcie swojego projektu badawczego, badacze przyjrzeli się magnetarowi PSR J1745-2900 znajdującemu się w centrum Drogi Mlecznej, wykorzystując do tego największe radioteleskopy sieci Deep Space Network, znajdujące się w Australii. PSR J1745-2900 został zauważony po raz pierwszy za pomocą teleskopu rentgenowskiego Swift, a następnie dzięki teleskopowi NuSTAR, w 2013 roku udało się potwierdzić, że jest to magnetar.

    "PSR J1745-2900 to zdumiewający obiekt. To fascynujący magnetar, ale udało się go także wykorzystać do zbadania warunków panujących w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej" mówi Fiona Harrison, profesor fizyki na Caltech i główna badaczka projektu NuSTAR. "To niezwykle ciekawe, że może istnieć jakiś związek między PSR J1745-2900 a enigmatycznymi FRB".

    Magnetary stanowią rzadki podtyp grupy obiektów nazywanych pulsarami; pulsary co do zasady należą do klasy rotujących pozostałości po gwiazdach, tak zwanych gwiazd neutronowych. Uważa się, że magnetary są młodymi pulsarami, które rotują wolniej niż typowe pulsary i mają dużo silniejsze od nich pola magnetyczne, co może oznaczać, że wszystkie pulsary przechodzą w swoim życiu przez fazę bycia magnetarami.

    Magnetar PSR J1745-2900 jest najbliższym dotąd odkrytym pulsarem odkrytym w pobliżu supermasywnej czarnej dziury - odległość między magnetarem a czarną dziurą wynosi zaledwie 0,3 roku świetlnego. Jest to także jedyny znany nam pulsar grawitacyjnie związany z czarną dziurą i jej otoczeniem.

    Oprócz odkrycia podobieństw między magnetarem znajdującym się w centrum galaktyki a FRB, badacze uzyskali także nowe informacje o impulsach radiowych emitowanych przez magnetar. Wykorzystując jedną z największych anten sieci Deep Space Network, naukowcy byli w stanie przeanalizować pojedyncze impulsy emitowane przez gwiazdę w trakcie każdego obrotu wokół swojej osi. Odkryto, że niektóre impulsy były rozciągnięte, lub poszerzone, o większą wartość niż przewidywano na podstawie wcześniejszych pomiarów średniego zachowania impulsów emitowanych przez magnetar. Co więcej, to zachowanie zmieniało się z impulsu na impuls.

    "Widzimy te zmiany w pojedynczych elementach każdego impulsu, w bardzo krótkiej skali czasowej. To bardzo nietypowe zachowanie dla magnetara" mówi Pearlman. Elementy radiowe oddzielone są od siebie o średnio 30 milisekund.

    Jedna z teorii tłumaczących zmienność sygnału obejmuje zagęszczenia plazmy poruszające się z dużymi prędkościami w pobliżu magnetara. Inni naukowcy zauważali, że takie zagęszczenia mogą tam istnieć jednak w ramach nowych badań badacze sugerują, że ruch tych zagęszczeń może potencjalnie odpowiadać za obserwowaną zmienność sygnałów emitowanych przez magnetar. Inna teoria z kolei zakłada, że zmienność jest wewnętrzną cechą samego magnetara.

    "Zrozumienie tej zmienności sugnału pozwoli nam sprawniej badań magnetary i pulsary w centrum naszej galaktyki" dodaje Pearlman.

    W przyszłości Pearlman i jego współpracownicy mają nadzieję wykorzystać radioteleskopy Deep Space Network do rozwiązania innej tajemnicy pulsarów: dlaczego tak mało pulsarów odkrywamy w centrum galaktyki? Ich celem jest odkrycie w pobliżu supermasywnej czarnej dziury pulsarów, które nie są magnetarami.

    "Odkrycie stabilnego pulsara na bliskiej, grawitacyjnie związanej orbicie wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki może okazać się świętym Gralem badaczy testujących teorię grawitacji. Jeżeli znajdziemy chociaż jeden, bedziemy w stanie wykonać nowe, rewelacyjne testy ogólnej teorii względności".

    Źródło: Caltech

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aade4d

    ]]>
    17506 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chińskie pędy na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/15/chinskie-pedy-na-ksiezycu/ Tue, 15 Jan 2019 16:53:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17518

    Mały, zielony kiełek rośnie na Księżycu - to pierwsza w historii roślina na Księżycu. Ziarno bawełny wykiełkowało na pokładzie chińskiego lądownika księżycowego - poinformowali naukowcy w dniu dzisiejszym.

    Pęd wyłonił się z siatki w pojemniku już po dotarciu lądownika Chang'e-4 na Księżycu na początku miesiąca. Potwierdzają to zdjęcia opublikowane przez Advanced Technology Research Institute na Uniwersytecie w Chongqing.

    "To pierwszy raz w historii kiedy ludzie przeprowadzili eksperyment wzrostu organizmu biologicznego na powierzchni Księżyca" mówi Xie Gengxin, który nadzorował ten eksperyment.

    Sonda Chang'e-4 - nazwana tak na cześć chińskiej bogini Księżyca - jako pierwsza w historii wylądowała na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca w dniu 3 stycznia 2019 roku.

    Naukowcy z Uniwersytetu w Chongqing - którzy zaprojektowali "mini biosferę księżycową" wysłali na powierzchnię naszego naturalnego satelity 18-centymetrowy pojemnik z powietrzem, wodą i glebą.

    Wewnątrz pojemnika znajdują się nasiona bawełny, ziemniaka i rzodkwi jak również jaja muszki owocówki i drożdże.

    Zdjęcia przesłane przez sondę potwierdzają, że pęd bawełny wyrósł, a pozostałe ziarna na razie nie dotarły do tego etapu.

    Sonda Chang'e-4 wyposażona jest także w instrumenty opracowane przez naukowców ze Szwecji, Niemiec i Chin, których zadaniem będzie badanie środowiska księżycowego, promieniowania kosmicznego oraz interakcji wiatru słonecznego z powierzchnią księżycową.

    Lądownik dostarczył na powierzchnię także łazik Yutu-2, który będzie prowadził eksperymenty w kraterze Von Karmana.

    Przedstawiciele agencji poinformowali, że planują jeszcze cztery kolejne misje księżycowe, z czego jedna wystartuje pod koniec tego roku, aby pobrać próbki gleby z Księżyca i dostarczyć je z powrotem na Ziemię.

    Źródło: AFP

    ]]>
    17518 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 740 http://www.schroniskodlaroslin.pl/2019/01/29/gwiezdni-ogrodnicy/ 0 0
    <![CDATA[Supermasywne czarne dziury pożerają nie tylko gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/15/supermasywne-czarne-dziury-pozeraja-nie-tylko-gwiazdy/ Tue, 15 Jan 2019 18:19:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17521
    Źródło: NASA

    Supermasywne czarne dziury mają masę miliony a nawet miliardy razy większą od masy Słońca i leżą w centrum większości galaktyk. Supermasywna czarna dziura o masie kilku milinów mas Słońca znajduje się także w centrum naszej własnej Drogi Mlecznej.

    Pomimo powszechności występowania supermasywnych czarnych dziur, wciąż niejasne jest w jaki sposób uzyskują one swoje ogromne rozmiary. Niektóre czarne dziury bezustannie pożerają gaz ze swojego otoczenia. Inne z kolei mogą nagle połykać całe gwiazdy. Ale żadna z tych teorii nie tłumaczy w jaki sposób supermasywne czarne dziury mogą się "włączać" tak nieoczekiwanie i szybko rosnąć przez dłuższy okres czasu.

    Najnowszy artykuł autorstwa badaczy z Uniwersytetu w Tel Awiwie opublikowany dzisiaj w periodyku Nature Astronomy dowodzi, że niektóre supermasywne czarne dziury zaczynają wzrost, nagle pożerając duże ilości gazu ze swojego otoczenia.

    W lutym 2017 roku w ramach projektu All Sky Automated Survey for Supernovae odkryto zdarzenie oznaczone jako AT 2017bgt. To zdarzenie początkowo uważano za "pożeranie gwiazdy" lub "rozerwanie pływowe", ponieważ promieniowanie emitowane wokół czarnej dziury stało się 50-krotnie jaśniejsze niż to co obserwowano w 2004 roku.

    Niemniej jednak po przeprowadzeniu dokładnych obserwacji za pomocą licznych teleskopów, zespół badaczy kierowany przez dr Benny Trakhtenbrot oraz dr Iaira Arcavi z Raymond & Beverly Sackler School of Physics and Astronomy, doszedł do wniosku, że AT 2017bg stanowi nowy sposób "karmienia" czarnych dziur.

    "Nagłe pojaśnienie AT 2017bgt przypominało rozerwanie pływowe" mówi dr Trakhtenbrot. "Jednak szybko uświadomiliśmy sobie, że tym razem było to coś innego. Pierwszą wskazówką był dodatkowy komponent promieniowania, którego nigdy nie obserwowano w trakcie rozerwania pływowego".

    Dr Arcavi, który odpowiadał za zbieranie danych, dodaje "Śledziliśmy to zdarzenie przez ponad rok czasu za pomocą teleskopów na Ziemi oraz w przestrzeni kosmicznej, i to co widzieliśmy nie pasowało do niczego co widzieliśmy wcześniej".

    Obserwacje pasowały natomiast do przewidywań teoretycznych innego członka zespołu badawczego, prof. Hagai Netzera także z Uniwersytetu w Tel Awiwie.

    "W latach osiemdziesiątych przewidzieliśmy, że czarna dziura połykająca gaz ze swojego otoczenia mogłaby wytworzyć obserwowany tutaj komponent promieniowania" mówi prof. Netzer. "Te nowe obserwacje stanowią pierwszy przypadek zaobserwowania tego procesu w praktyce".

    Astronomowie z USA, Chile, Polski oraz Wielkiej Brytanii wzięli udział w obserwacjach i analizie danych, zebranych za pomocą trzech różnych teleskopów kosmicznych, w tym teleskopu NICER zainstalowanego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Jedno ze zdjęć wykonanych w ultrafiolecie podczas zbierania danych okazało się być milionowym zdjęciem wykonanym przez Obserwatorium Swift.

    Zespół badawczy zidentyfikował ostatnio dwa dodatkowe przypadki "włączenia" czarnej dziury, które mają te same właściwości emisji co AT 2017bgt. Te trzy zdarzenia stanowią nową, interesującą klasę przypadków reaktywacji czarnych dziur.

    "Wciąż nie jesteśmy pewni powodu tego dramatycznego i nagłego wzrostu tempa pożerania materii przez czarne dziury" mówi dr Trakhtenbrot. "Istnieje wiele znanych sposobów przyspieszania tempa wzrostu olbrzymich czarnych dziur, ale zazwyczaj zabierają one znacznie więcej czasu".

    Źródło: Uniwersytet w Tel Awiwie

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-018-0661-3

    ]]>
    17521 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nietypowy dysk gazowo-pyłowy wokół układu podwójnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/16/nietypowy-dysk-gazowo-pylowy-wokol-ukladu-podwojnego/ Wed, 16 Jan 2019 09:45:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17525
    Wizja artystyczna przedstawiająca układ podwójny z otaczającym go dyskiem. Źródło: University of Warwick/Mark Garlick

    W ramach badań przeprowadzonych przez astronoma z Uniwersytetu w Warwick udało się odkryć pierwszy potwierdzony przypadek układu podwójnego gwiazd, który przewrócił otaczający go dysk do położenia, w którym dysk sięga nad i pod płaszczyznę orbity obu gwiazd. Międzynarodowy zespół astronomów wykorzystał obserwatorium ALMA w Chile do wykonania wysokiej rozdzielczości zdjęć dysku o rozmiarach pasa planetoid.

    W układzie obserwujemy nietypowy, gęsty pierścień gazu i pyłu ustawiony pod kątem prostym do płaszczyzny orbit gwiazd tworzących układ podwójny. Jak dotąd takie układy istniały tylko w umysłach teoretyków, ale przeprowadzone za pomocą ALMA obserwacje dowiodły, że dyski biegunowe tego typu faktycznie istnieją, a być może mogą występować całkiem powszechnie.

    Artykuł opisujący odkrycie opublikowano 14 stycznia w periodyku Nature Astronomy. Dr Grant M. Kennedy, główny autor opracowania powiedział: "Dyski bogate w gaz i pył obserwujemy wokół niemal wszystkich młodych gwiazd, a ponadto wiemy, że co najmniej w 1/3 z dysków otaczających pojedyncze gwiazdy powstają planety. Niektóre z tych planet z czasem zmieniają nachylenie swojej orbity względem osi rotacji gwiazdy. Dlatego też zastanawialiśmy się czy podobny proces jest możliwy w przypadku planet krążących wokół układów podwójnych. Pewna osobliwa cecha dynamiki wskazuje, że tak zwane biegunowe odchylenie powinno być możliwe, lecz jak dotąd nie znaliśmy żadnego przypadku nachylonego dysku, w którym mogłyby powstawać takie planety".

    Dr Kennedy oraz jego współpracownicy wykorzystali obserwatorium ALMA do określenia orientacji pierścienia gazu i pyłu w tym układzie. Orbity gwiazd tego układu podwójnego już wcześniej były znane z obserwacji, które określały jak obie gwiazdy poruszają się względem siebie. Łącząc te dwie informacje badacze byli w stanie ustalić, że informacje o dysku pyłowym były zgodne z idealnie biegunową orbitą. Oznacza to, że podczas gdy dwie gwiazdy krążą wokół siebie w jednej płaszczyźnie, płaszczyzna otaczającego je dysku jest nachylona do niej pod kątem prostym .

    "Prawdopodobnie najbardziej ekscytującym elementem tego odkrycia jest fakt, że dysk wykazuje część sygnatur, które przypisujemy powstawaniu planet w dyskach otaczających pojedyncze gwiazdy. Oznacza to, że proces formowania planet przynajmniej może rozpoczynać się w tych biegunowych dyskach wokół gwiazd podwójnych. Jeżeli reszta procesu formowania planet także może mieć miejsce w tych dyskach, to może istnieć cała populacja takich planet krążących biegunowo wokół układów podwójnych, których odkrycie jeszcze przed nami".

    Gdyby przy wewnętrznej krawędzi dysku znajdowała się planeta lub planetoida, dysk widziany z jej powierzchni widoczny byłby jako szeroki pas wznoszący się niemal prostopadle do horyzontu. Konfiguracja biegunowa oznaczałaby, że gwiazdy pojawiały się to nad to pod płaszczyzną dysku, sprawiając że obiekty czasami rzucałyby po dwa cienie. Pory roku na takiej planecie także byłyby różne.

    Dr Daniel Price, współautor odkrycia z Centrum Astrofizyki Uniwersytetu Monash dodaje: "Myśleliśmy, że wszystkie układy planetarne powstają tak jak nasz, w którym wszystkie planety krążą w tym samym kierunku wokół pojedynczej gwiazdy. Ale dzięki nowym zdjęciom dostrzegliśmy wirujący dysk gazu i pyłu krążący wokół dwóch gwiazd. Co ciekawe okazało się, że orbita dysku ułożona jest pod kątem prostym względem orbity obu gwiazd. Co ciekawe, okazało się, że wokół tego dysku krążą jeszcze dwie inne gwiazdy - jeżeli wokół nich powstały planety, to z ich powierzchni widoczne by były nawet cztery słońca!"

    Źródło: University of Warwick

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-018-0667-x

    ]]>
    17525 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rozgrzany kokon materii wokół wybuchającej gwiazdy supernowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/16/rozgrzany-kokon-materii-wokol-wybuchajacej-gwiazdy-supernowej/ Wed, 16 Jan 2019 21:05:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17532

    Artystyczna wizja błysku gamma złożonego z wybuchającej supernowej (jasny obiekt pośrodku), jasno świecącego strumienia cząstek, rozchodzącego się w wąskim stożku w dwóch przeciwstawnych kierunkach oraz prostopadłego do niego kokona materii (Copyright NASA/D. Berry)

    Poznańscy astronomowie, pracujący w międzynarodowym zespole, obserwowali błysk gamma i związany z nim kokon rozgrzanej materii, po raz pierwszy potwierdzając związek tego zjawiska z jednoczesnym wybuchem supernowej. Obserwacje prowadzone pod przewodnictwem dr. hab. Michała Michałowskiego z Instytutu Obserwatorium Astronomiczne UAM w Poznaniu zostały wykonane przy pomocy Teleskopu Romana Baranowskiego – robotycznego instrumentu należącego do UAM, znajdującego się w Arizonie (USA) i zarządzanego zdalnie z Poznania poprzez Internet. Wyniki badań zostały opublikowane w najnowszym numerze Nature z dnia 17 stycznia 2019 r.

    Patrząc na gwiazdy spokojnie świecące na nocnym niebie nie zdajemy sobie sprawy, że Wszechświat przypomina pole minowe. Od czasu do czasu targają nim potężne wybuchy tzw. gwiazd supernowych, które w krótkim czasie potrafią świecić tak jasno jak cała galaktyka, złożona z setek milionów „normalnych” gwiazd. Najjaśniejsze we Wszechświecie są jednak błyski gamma, będące wybuchami najbardziej masywnych gwiazd, które w ten spektakularny sposób kończą swój żywot.

    Ogólnie przyjęty model teoretyczny błysku gamma przewiduje pojawienie się trzech komponentów: skoncentrowanego w wąskim stożku strumienia cząstek (wysyłającego promieniowanie w różnych zakresach widma światła), rozgrzanego kokona materii otaczającego gwiazdę, oraz emisji światła związanej z wybuchem supernowej.


    Na zdjęciu widoczny jest zdalnie sterowany teleskop RBT/PST2 w Arizonie, którym astronomowie z Obserwatorium UAM w Poznaniu obserwowali potężną eksplozję bardzo odległej gwiazdy, oznaczoną numerem GRB171205A. W ramce widoczne zdjęcie wykonane przez teleskop na którym widać badany obiekt (kropka oznaczona strzałką) oraz jego macierzystą galaktykę (rozmyta plamka na prawo od niego)

    Zjawisko to przypominałoby więc połączenie żarówki (supernowa) z doczepioną do niej niezwykle jasną latarką (strumień cząstek) świecącą w dwóch przeciwstawnych kierunkach. Obserwując żarówkę z boku widzimy światło wybuchającej supernowej, jeśli zaś znajdziemy się w wąskim stożku światła żarówki, oślepia nas błysk gamma. Dla kompletu do tego zestawu należałoby dodać pierścień rozgrzanego gazu w płaszczyźnie prostopadłej do wiązki światła latarki. Pierścień ten powstaje z materii wyrzucanej z szybko rotującego jądra gwiazdy.

    O ile jednoczesność błysku gamma i wybuchu supernowej typu Ic została już wielokrotnie wykazana, o tyle istnienie kokona materii przewidywanego przez model teoretyczny było zagadką. Gdy 5 grudnia 2017 roku w pobliskiej galaktyce, odległej od nas o 500 milionów lat świetlnych, pojawił się błysk gamma GRB 171205A, grupa astronomów z 13 różnych krajów rozpoczęła jego intensywne obserwacje, wykorzystując do tego wiele różnych teleskopów na całym świecie. Ich analiza pozwoliła po raz pierwszy potwierdzić istnienie kokona materii otaczającego wybuchającą gwiazdę supernową i jej związek z błyskiem gamma.

    W zespole UAM dr. hab. Michała Michałowskiego znajdowali się: prof. Tadeusz Michałowski, dr Krzysztof Kamiński, dr hab. Tomasz Kwiatkowski i mgr Mikołaj Krużyński.

    Źródło: Instytut Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

    Artykuł naukowy: https://www.nature.com/articles/s41586-018-0826-3

    ]]>
    17532 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zmiana pór roku na Tytanie, opady deszczu na północy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/17/zmiana-por-roku-na-tytanie-opady-deszczu-na-polnocy/ Thu, 17 Jan 2019 11:41:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17536
    Źródło: NASA/JPL/University of Arizona. 

    Zdjęcie wykonane przez sondę kosmiczną Cassini dostarcza dowodów na opady deszczu na północnym biegunie Tytana, największego księżyca Saturna. Opady deszczu stanowią pierwsze oznaki początku lata na północnej półkuli księżyca.

    "Cała społeczność badaczy Tytana czekała na to, aby dostrzec chmury i deszcze na północnym biegunie Tytana, które mogą oznaczać początek lata na półkuli północnej, ale mimo tego co przewidywały modele klimatu, nie udawało nam się dostrzec żadnych chmur" mówi Rajani Dhingra, doktorantka na Uniwersytecie stanu Idaho w Moscow i główny autor artykułu zaakceptowanego do publikacji w periodyku Geophysical Research Letters.

    Dhingra wraz ze współpracownikami zidentyfikowała odbijający światło obiekt w okolicach północnego bieguna Tytana na zdjęciu wykonanym 7 czerwca 2016 roku za pomocą instrumentu VIMS rejestrującemu obraz w bliskiej podczerwieni. Obiekt ten pokrywał obszar ok. 100 000 kilometrów kwadratowych powierzchni i nie był obserwowany na wcześniejszych i późniejszych zdjęciach wykonanych podczas innych przelotów w pobliżu Tytana.

    Badania krótkoterminowo występującego odbijającego światło obiektu wskazują, że prawdopodobnie obserwowaliśmy światło słoneczne odbite od mokrej powierzchni. Badania przypisują odbicie światła do opadów ciekłego metanu, po którym nastąpił okres jego odparowywania.

    Północny biegun Tytana obserwowany za pomocą instrumentu VIMS.

    Obiekt ten przypomina oświetlony przez Słońce mokry chodnik - dodaje Dhingra.

    Zaobserwowany na zdjęciach fragment powierzchni stanowi pierwsze obserwacje letnich opadów deszczu na północnej półkuli księżyca. W przeciwieństwie do rocznego cyklu czterech pór roku na Ziemi, jedna pora roku na Tytanie trwa siedem ziemskich lat. Sonda Cassini dotarła do Tytana w trakcie lata na półkuli południowej i obserwowała chmury i opady deszczu też na tej półkuli. Modele klimatu Tytana przewidywały, że taką samą pogodę będziemy obserwować na półkuli północnej w latach poprzedzających lato na półkuli północnej. Jednak do 2016 roku oczekiwana pokrywa chmur na półkuli północnej nie pojawiła się. Powyższe obserwacje mogą pomóc naukowcom w pełni zrozumieć pory roku na Tytanie.

    "Chcemy, aby przewidywania naszego modelu pasowały do naszych obserwacji. Wykrycie tych opadów deszczy dowodzi tego, że klimat na Tytanie zgadza się z teoretycznymi modelami klimatu. Lato właśnie trwa. Przyszło z opóźnieniem, ale trwa. Musimy jednak dowiedzieć się co spowodowało to opóźnienie".

    Źrodło: AGU

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1029/2018GL080943

    ]]>
    17536 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy istnieje życie na superziemi Gwiazda Barnarda b?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/17/czy-istnieje-zycie-na-superziemi-gwiazda-barnarda-b/ Thu, 17 Jan 2019 12:10:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17540
    Źródło: Villanova University

    Barnard b (lub GJ 699 b) to stosunkowo niedawno odkryta superziemia krążąca wokół Gwiazdy Barnarda. Jest to drugi w kolejności najbliższy nam układ planetarny. Choć prawdopodobnie powierzchnia planety jest niesamowicie zimna (-170 stopni Celsjusza) wciąż potencjalnie może sprzyjać powstawaniu prymitywnego życia, jeżeli w swoim wnętrzu planeta posiada duże, gorące żelazowo-niklowe jądro oraz charakteryzuje się aktywnością geotermalną. Takie wnioski przedstawili astrofizycy Edward Guinan oraz Scott Engle z Uniwersytetu Villanova podczas konferencji prasowej zorganizowanej w ramach 223. spotkania American Astronomy Society.

    Ogłoszenie obejmowało wnioski z artykułu zatytułowanego "X-Ray, UV, Optical Irradiances and Age of Barnard's Star's New Super Earth Planet - 'Can Life Find a Way' on such a Cold Planet?" autorstwa Guinana, Engle'a oraz Ignasiego Ribasa z IEEC.

    "Geotermalne ogrzewanie może wspierać powstawanie "stref życia" pod powierzchnią, podobnych do jezior wewnątrzlodowcowych odkrywanych na Antarktydzie" mówi Guinan. "Zauważmy, że temperatura powierzchni na lodowym księżycu Jowisza, Europie, jest podobna do temperatury na Barnard b, ale z uwagi na ogrzewanie pływowe, Europa prawdopodobnie posiada ciekły ocean pod swoją lodową powierzchnią".

    Odkrycie planety Gwiazda Barnarda b ogłoszono w listopadzie 2018 roku na łamach periodyku Nature. Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez Ribasa z Institute of Space Studies of Catalonia (IEEC) , w skład którego wchodzili także Guinan i Engle, oparł swoje analizy na 18 latach obserwacji połączonych z nowo pozyskanymi danymi.

    Gwiazda Barnarda b, o masie nieco ponad trzech mas Ziemi, okrąża Gwiazdę Barnarda, czerwonego karła w ciągu 233 dni w odległości podobnej do odległości Słońce-Merkury, zatem orbita planety zbliżona jest do linii śniegu wokół tej niewielkiej gwiazdy.

    Guinan oraz Engle pozyskali bardzo precyzyjne dane fotometryczne dotyczące Gwiazdy Barnarda zebrane w ciągu ostatnich 15 lat. Te dane, w połączeniu z danymi pochodzącymi od innych obserwatorów, zostały uwzględnione w najnowszym całościowym artykule autorstwa Borji Toledo-Padron, doktoranta na Institute of Astrophysics of the Canary Islands. Możliwe, że nadchodzące bardzo duże teleskopy będą w stanie bezpośrednio sfotografować planetę Barnard b. "Takie obserwacje rzucą nowe światło na naturę atmosfery, powierzchni i przyjazności do życia na tej planecie" mówi Guinan.

    "Gwiazda Barnarda jest na naszym radarze już od długiego czasu. W 2003 roku stała się główną gwiazdą programu "Living with a Red Dwarf" sponsorowanego przez National Science Foundation/NASA".

    "Najbardziej zdumiewającym aspektem odkrycia Gwiazdy Barnarda b jest fakt, że dwa najbliższe nam układy gwiezdne mają własne planety. To wspiera tezę wyprowadzoną z wcześniejszych badań w ramach misji Kepler, mówiącą, że planety występują bardzo powszechnie w całej galaktyce, a ich liczba rośnie do dziesiątek miliardów" zauważa Engle. "Co więcej Gwiazda Barnarda jest niemal dwukrotnie starsza od Słońca - ma około 9 miliardów lat, podczas gdy Słońce zaledwie 4,6. Wszechświat zatem produkuje planety o rozmiarach Ziemi znacznie dłużej niż sądziliśmy".

    Źródło: Villanova University

    ]]>
    17540 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Saturn nie zawsze miał pierścienie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/18/saturn-nie-zawsze-mial-pierscienie/ Fri, 18 Jan 2019 18:13:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17544
    Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Cassini na tle prawdziwego zdjęcia Saturna i jego pierścieni. Źródło: NASA/JPL/Caltech

    Jednym z ostatnich zadań sondy Cassini przed jej śmiertelnym woltem w wodorowo-helową atmosferę Saturna był przelot między planetą a jej pierścieniami, podczas którego pierścienie mogły ją trochę przyciągnąć, działając niczym sonda grawitacyjna.

    Precyzyjne pomiary ostatniej trajektorii sondy Cassini pozwoliły teraz naukowcom dokładnie oszacować ilość materii w pierścieniach planety, mierząc ją na podstawie ich przyciągania grawitacyjnego.

    Szacunki - około 40 procent masy Mimasa, jednego z księżyców Saturna, który z kolei jest 2000 razy mniejszy od naszego Księżyca - wskazują, że pierścienie są stosunkowo nowym nabytkiem i powstały mniej niż 100 milionów lat temu, a być może nawet 10 milionów lat temu.

    Tak młody wiek pierścieni rozwiązuje długotrwałe dyskusje między planetologami. Część z nich uważała, że pierścienie powstały wraz z planetą 4,5 miliarda lat temu z lodowych odłamków pozostałych na orbicie po okresie formowania układu słonecznego. Inni z kolei uważali, że pierścienie są bardzo młode, a Saturn w pewnym momencie swojej historii przechwycił obiekt z Pasa Kuipera albo kometę, który stopniowo zamienił w okrążający go gruz.

    Nowe szacunki dotyczące masy opierają się na pomiarach stopnia odchylenia trajektorii lotu sondy Cassini wskutek działania przyciągania grawitacyjnego pierścieni podczas przelotu sondy między planetą a jej pierścieniami we wrześniu 2017 roku. Początkowo odchylenie nie pasowało do przewidywań bazujących na modelach planety i pierścieni. Dopiero gdy badacze uwzględnili bardzo głęboko płynące wiatry w atmosferze Saturna - których obserwacje z przestrzeni są niemożliwe - pomiary stały się sensowne i pozwoliły obliczyć masę pierścieni.

    "Gdy po raz pierwszy spojrzałem na dane nie wierzyłem w nie, ponieważ ufałem naszym modelom i dopiero po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że musi istnieć jakiś inny czynnik, którego nie uwzględniliśmy" mówi Burkhard Militzer, profesor planetologii na Uniwersytecie Kalifornii w Berkeley, który tworzy modele wnętrz planetarnych. "Tym czynnikiem okazały się być masywne wiatry w atmosferze na głębokości około 9000 kilometrów wokół regionu równikowego. Początkowo uważaliśmy, że te chmury są takie jak chmury na Ziemi, które ograniczają się do wąskiej warstwy i praktycznie nie mają znaczącej masy. Jednak okazuje się, że na Saturnie są one bardzo masywne".

    Badacze bliczyli także, że powierzchniowe chmury na równiku Saturna rotują 4% szybciej niż warstwa znajdująca się 9000 kilometrów głębiej. Ta głębsza warstwa potrzebuje 9 minut więcej aby okrążyć planetę, niż zewnętrzna warstwa chmur, która okrąża planetę raz na 10 godzin i 33 minuty.

    "Odkrycie głęboko położonych rotujących warstw jest dla nas zaskoczeniem" mówi Linda Spilker z NASA JPL w Pasadenie. "Pytanie brzmi: co odpowiada za te szybciej rotujące części atmosfery tak głęboko, i co nam to mówi o wnętrzu planety".

    Militzer był także w stanie obliczyć, że skaliste jądro planety musi mieć masę od 15 do 18 mas Ziemi, co zgadza się z wcześniejszymi przewidywaniami.

    Zespół kierowany przez Luciano Iess z Uniwersytetu w Rzymie opublikował wyniki swoich badań w periodyku Science.

    Wcześniejsze szacunki dotyczące masy pierścieni Saturna - między 1/2 a 1/3 masy Mimasa - opierały się na badaniach fal gęstości, które krążą wokół skalistych i lodowych pierścieni. Te fale powodowane są przez 62 satelity planety, w tym Mimasa, które odpowiadają za tak zwaną przerwę Cassiniego między dwoma największymi pierścieniami, A oraz B. Mimas jest gładki i okrągły, a jego średnica to 246 kilometrów. Na powierzchni księżyca znajduje się duży krater uderzeniowy, przez co księżyc przypomina Gwiazdę Śmierci z Gwiezdnych Wojen.

    "Ludzie nie ufali pomiarom fal, ponieważ w pierścieniach mogą być cząstki, które są masywne, ale nie biorą udziału w falach" mówi Militzer. "Zawsze podejrzewaliśmy, że istnieje jakaś ukryta masa, której nie widzimy w falach".

    Na szczęście gdy sonda Cassini kończyła swoją misję, NASA zaprojektowała 22 przelotu między planetą a pierścieniami, aby zbadać pole grawitacyjne Saturna. Naziemne radioteleskopy mierzyły prędkość sondy z dokładnością do ułamków milimetra na sekundę.

    Nowa wartość masy pierścieni mieści się w zakresie wcześniejszych szacunków i umożliwia badaczom określenie ich wieku.

    Owe obliczenia wieku, wykonane przez Philipa Nicholsona z Uniwersytetu Cornell oraz Iess, opierają się na związku, który badacze wcześniej odkryli, między masą pierścieni a ich wiekiem. Niższa masa wskazuje na ich młodszy wiek, ponieważ pierścienie początkowo zbudowane są z lodu i są jasne, a z czasem ulegają zanieczyszczeniu i ciemnieją wskutek oddziaływania z gruzem międzyplanetarnym.

    "Powyższe pomiary były możliwe tylko dzięki temu, że sonda Cassini przeleciała tak blisko powierzchni w swoich ostatnich godzinach" mówi Militzer. "To był klasyczny, spektakularny sposób na zakończenie misji".

    Źródło: University of California-Berkeley

    Artykuł naukowy: http://science.sciencemag.org/cgi/doi/10.1126/science.aat2965

    ]]>
    17544 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czyli to jednak nie jest Dziewiąta Planeta? Nowe wyjaśnienie orbit niektórych TNO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/21/czyli-to-jednak-nie-jest-dziewiata-planeta-nowe-wyjasnienie-orbit-niektorych-tno/ Mon, 21 Jan 2019 10:50:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17548
    Pas Kuipera. Źródło: ESO/M. Kornmesser

    Osobliwe orbity niektórych obiektów na obrzeżach Układu Słonecznego, które według niektórych badaczy zostały ukształtowane przez nieznaną dziewiąta planetę, można wytłumaczyć połączonym oddziaływaniem grawitacyjnym małych obiektów krążących wokół Słońca za orbitą Neptuna.

    Alternatywne wytłumaczenie hipotezy tak zwanej "dziewiątej planety" przedstawione przez badaczy z Uniwersytetu w Cambridge oraz Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie, zakłada istnienie dysku złożonego z małych ciał lodowych o łącznej masie równej dziesięciu masom Ziemi. W połączeniu z uproszczonym modelem Układu Słonecznego, grawitacyjne oddziaływanie hipotetycznego dysku może odpowiadać za nietypową orbitalną architekturę obserwowaną w przypadku niektórych obiektów znajdujących się na zewnętrznych granicach Układu Słonecznego.

    Choć nowa teoria nie jest pierwszą, która postuluje, że oddziaływanie grawitacyjne ze strony masywnego dysku złożonego z małych obiektów może sprawiać, że nie potrzebujemy dziewiątej planety, to jest to pierwsza taka teoria, która jest w stanie wyjaśnić istotne właściwości obserwowanych orbit, jednocześnie uwzględniając masę i grawitację pozostałych ośmiu planet Układu Słonecznego. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astronomical Journal.

    Za orbitą Neptuna rozciąga się Pas Kuipera złożony z niewielkich obiektów będących pozostałościami po okresie formowania się Układu Słonecznego. Neptun oraz inne olbrzymy wpływają grawitacyjnie na obiekty Pasa Kuipera i dalej, łącznie znane jako obiekty transneptunowe (TNO), które krążą wokół Słońca po niemal kołowych orbitach.

    Mimo to, w tym samym rejonie astronomowie odkryli pewne tajemnicze i osobliwe obiekty. Od 2003 roku dostrzeżono około 30 TNO poruszających się po bardzo wydłużonych orbitach: odróżniają się one od pozostałych obiektów TNO tym, że dzielą mniej więcej tą samą orientację w przestrzeni. Tego typu zagęszczenia nie da się wytłumaczyć oddziaływaniem ośmiu planet układu słonecznego, przez co doprowadziło astronomów do wniosku, że na nietypowe orbity może wpływać obecność jeszcze nieznanej, dziewiątej planety Układu Słonecznego.

    Hipoteza "dziewiątej planety" sugeruje, że aby wyjaśnić nietypowe orbity tych TNO, potrzeba jeszcze jednej planety o masie dziesięciokrotnie przekraczającej masę Ziemi, skrywającej się w odległych rejonach Układu Słonecznego i "zaganiającej" TNO w tym samym kierunku wskutek oddziaływania swojej grawitacji i grawitacji reszty Układu Słonecznego.

    "Hipoteza mówiąca o dziewiątej planecie jest fascynująca, ale jeżeli owa planeta faktycznie istnieje, to jak dotąd unikała odkrycia" mówi współautor opracowania Antranik Sefilian, doktorant na Wydziale Matematyki Stosowanej i Fizyki Teoretycznej w Cambridge. "Postanowiliśmy sprawdzić czy może istnieć inne, mniej dramatyczne i prawdopodobnie bardziej naturalne wyjaśnienie nietypowych orbit niektórych TNO. Pomyśleliśmy, że zamiast zakładać istnienie dziewiątej planety, a następnie zastanawiać się nad jej powstaniem i nietypową orbitą, dlaczego nie zbadać grawitacji małych obiektów tworzących dysk za orbitą Neptuna i zobaczyć co nam to da?"

    Profesor Jihad Touma z Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie oraz jego była studentka Sefilian stworzyli model pełnej dynamiki przestrzennej TNO uwzględniający łączne oddziaływanie gazowych olbrzymów i masywnego, wydłużonego dysku za Neptunem. Obliczenia, które miały początek podczas seminarium na Amerykańskim Uniwersytecie w Bejrucie, wykazały, że taki model może tłumaczyć osobliwe przestrzennie zagęszczone orbity niektórych TNO. W trakcie prac, badacze byli w stanie zidentyfikować zakresy masy dysku, jego "kołowości" oraz wymuszonych stopniowych przesunięć jego orientacji (tempo precesji), które wiernie odtwarzały orbity obserwowanych przez nas TNO.

    "Jeżeli usuniemy z modelu dziewiątą planetę, a zamiast niej wstawimy mnóstwo małych obiektów rozsianych na większym obszarze, łączne oddziaływanie grawitacyjne tych obiektów równie dobrze może tłumaczyć wydłużone orbity obserwowanych przez nas nietypowych TNO" mówi Sefilian.

    Wcześniejsze próby oszacowania całkowitej masy obiektów znajdujących się poza Neptunem kończyły się szacunkami na poziomie 1/10 masy Ziemi. Niemniej jednak, aby TNO miały obserwowane orbity przy nieobecności dziewiątej planety, model przedstawiony przez Sefilian i Toumę wymaga łącznej masy Pasa Kuipera na poziomie od kilku do dziesięciu mas Ziemi.

    "Obserwując inne układy planetarne, często badamy dyski otaczające gwiazdy macierzyste, aby na ich podstawie wywnioskować właściwości planet krążących wokół tych gwiazd" mówi Sefilian. "Problem pojawia się gdy obserwujesz dysk z wnętrza układu i nie da się go zobaczyć jednocześnie w całości. Choć nie mamy żadnych bezpośrednich obserwacyjnych dowodów na istnienie dysku, nie mamy też dowodów na istnienie dziewiątej planety. Właśnie dlatego postanowiliśmy zbadać inne możliwości. Niemniej jednak warto zauważyć, że obserwacje analogów Pasa Kuipera wokół innych gwiazd, jak również modeli formowania planet, wskazują na masywne populacje odłamków.

    "Możliwe także, że w rzeczywistości mamy do czynienia z oboma tymi wyjaśnieniami - wokół Słońca może krążyć i masywny dysk i masywna planeta. Z każdym nowo odkrytym TNO zyskujemy nowe informacje, które pozwolą wyjaśnić ich zachowanie".

    Źródło: University of Cambridge

    Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1804.06859

    ]]>
    17548 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rozpadająca się planeta K2-22b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/21/rozpadajaca-sie-planeta-k2-22b/ Mon, 21 Jan 2019 16:01:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17554

    Przeglądy egzoplanet dostarczyły nam wielu niespodzianek na przestrzeni lat, a odkrycie "rozpadających się" planet pozasłonecznych, było jedną z nich. To planety, które odpowiadają za asymetryczne kształty w spadkach krzywych jasności powstających gdy przechodzą one na tle tarczy swoich gwiazd macierzystych. Podejrzewa się, że asymetria spowodowana jest pasmami materii pyłowej mającymi swoje źródło w rozpadającej się planecie. Obecnie znamy tylko trzy takie planety krążące wokół gwiazd ciągu głównego. Jedną z nich jest K2-22b. Aktualnie znamy ponad 3800 potwierdzonych egzoplanet, co wskazuje na to, że albo takie obiekty należą do rzadkości albo bardzo krótko żyją, co może oznaczać, że ciężko je dostrzec w trakcie dezintegracji. Owe układy są intensywnie badane, aby lepiej zrozumieć procesy ich powstawania i ewolucji i ograniczyć właściwości ziaren tworzących ogony pyłowe.

    George Zhou, Karen Collins, Allyson Bieryla oraz Dave Latham, astronomowie z CfA należą do zespołu, który wykonał czterdzieści pięć naziemnych obserwacji układu K2-22 badając ewolucję tranzytu w tym układzie. K2-22b to planeta o rozmiarach Neptuna, która okrąża swoją gwiazdę w zaledwie dziewięć godzin. Nietypowy jest tutaj fakt, że pyłowy ogon nie tylko podąża za planetą, ale także i przed nią. Obserwacje ogonów pyłowych prowadzone przez badaczy obejmują także obserwowanie tranzytów w wielu zakresach promieniowania tak, aby można było scharakteryzować rozmiary i skład chemiczny ziaren pyłu, ale poza jednym tranzytem nie zauważono żadnych różnic. Informacje o barwach są jednak zgodne z wcześniejszymi modelami ziaren pyłu, które są porównywalne lub mniejsze od długości fali promieniowania optycznego.

    Astronomowie potwierdzili także zmienność tranzytów, co uważa się za dowód stałej, gwałtownej ewolucji ogonów pyłowych. Naukowcy wskazują, że owa zmienność występuje we wszystkich trzech rozpadających się egzoplanetach, a zmienność kształtu zauważalna jest w obserwowalnej skali czasowej, z tranzytu na tranzyt na przestrzeni kilku lat. Badacze doszli do wniosku, że ciągła kampania obserwacyjna byłaby wartościowym narzędziem rozwiązywania zagadki tych pyłowych pasm.

    Źródło: Harvard-Smithsonian CfA

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/aae31b

    ]]>
    17554 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odkrywanie czarnej dziury w centrum Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/22/odkrywanie-czarnej-dziury-w-centrum-galaktyki/ Tue, 22 Jan 2019 13:53:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17558

    Po dołączeniu obserwatorium ALMA do sieci teleskopów, astronomowie po raz pierwszy odkryli,że emisja z supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A* w centrum naszej galaktyki pochodzi ze znacznie mniejszego regionu niż wcześniej uważano. Może to wskazywać na to, że dżet radiowy z Sagittarius A* jest skierowany niemal dokładnie w naszą stronę. Artykuł autorstwa Sary Issaoun, doktorantki z Nijmegen zawierający wyniki tych obserwacji został opublikowany w periodyku The Astrophysical Journal.

    Mgliste obłoki gorącego gazu uniemożliwiały astronomom wykonywanie ostrych zdjęć supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A*, rzucając wątpliwości na jej prawdziwą naturę. Teraz gdy astronomowie dołączyli potężny teleskop ALMA w południowym Chile do globalnej sieci radioteleskopów wpatrujących się w tą mgłę, cel ich obserwacji nadal zaskakuje - obszar pochodzącej z niego emisji jest tak mały, że może się okazać, że źródło jest skierowane dokładnie w stronę Ziemi.

    Wykorzystując w obserwacjach technikę interferometrii wielkobazowej (VLBI) na częstotliwości 6 GHz, w której wiele teleskopów połączono w wirtualny teleskop o rozmiarach Ziemi, badaczom udało się stworzyć mapę dokładnych właściwości rozpraszania światła przesłaniającego nam Sagittarius A*. Usunięcie większości tego rozpraszania pozwoliło nam stworzyć pierwsze zdjęcie otoczenia czarnej dziury.

    Wysokiej jakości nierozproszony obraz pozwolił badaczom nałożyć ograniczenia na teoretyczne modele gazu wokół Sagittarius A*. Większość emisji radiowej pochodzi z zaledwie trzystu milionowych części stopnia, a jej źródło charakteryzuje się symetryczną morfologią. "Może to wskazywać, że emisja radiowa pochodzi z dysku opadającego gazu, a nie z dżetu radiowego" tłumaczy Issaoun, która przetestowała na tych danych kilka modeli komputerowych. "Jednak to by oznaczało, że Sagittarius A" jest wyjątkiem jeżeli się go porówna do innych czarnych dziur emitujących promieniowanie radiowe. Alternatywnie, dżet radiowy może być skierowany dokładnie w naszą stronę".

    Heino Falcke, profesor radioastronomii na Uniwersytecie Radboud oraz promotor Issaoun mówi, że to bardzo nietypowe, ale nie wyklucza, że faktycznie tak jest. W ubiegłym roku Falcke uznałby ten model za przekombinowany, ale niedawno zespół GRAVITY doszedł do tego samego wniosku na podstawie obserwacji przeprowadzonych za pomocą bardzo dużego interferometru (VLTI) składającego się z teleskopów optycznych. "Być może to prawda i patrzymy na tą bestię z bardzo szczególnego miejsca w przestrzeni" podsumowuje Falcke.

    Interferometr VLBI + ALMA. Źródło: S. Issaoun, Radboud University / D. Pesce, CfA

    Supermasywne czarne dziury powszechnie występują w centrach galaktyk i mogą generować najbardziej energetyczne zjawiska w znanym nam wszechświecie. Uważa się, że wokół tych czarnych dziur, materia krąży w rotującym dysku, a część tej materii wyrzucana jest w przeciwnych kierunkach w wąskich strumieniach, tak zwanych dżetach, z prędkością bliską prędkości światła, co zazwyczaj prowadzi do emisji dużej ilości promieniowania radiowego. To czy emisja radiowa, którą widzimy w Sagittarius A" pochodzi z opadającego na czarną dziurę gazu czy też z dżetów jest tematem intensywnych rozważań.

    Sagittarius A* to najbliższa nam supermasywna czarna dziura o masie około 4 milionów mas Słońca. Jej widoczne rozmiary na niebie to mniej niż 100 milionowych części stopnia, co odpowiada rozmiarom piłki do tenisa leżącej na Księżycu i obserwowanej z Ziemi. Aby je zmierzyć potrzeba VLBI. Rozdzielczość osiągana przez VLBI jest jeszcze zwiększona dzięki częstotliwości obserwacji. Najwyższa dotychczas częstotliwość wykorzystywana przez VLBI to 230 GHz. "Pierwsze obserwacje Sagittarius A" na 86 GHz pochodzą sprzed 26 lat i prowadzone były za pomocą tylko kilku teleskopów. Na przestrzeni lat jakość danych stale się poprawiała wraz z dodawaniem nowych teleskopów do sieci" mówi J. Anton Zensus, dyrektor Instytutu Radioastronomii Maxa Plancka.

    Artykuł autorstwa Issaoun i jej współpracowników opisuje pierwsze obserwacje na 86 GHz, do których dołączyła ALMA, zdecydowanie najbardziej czuły teleskop na tej częstotliwości. ALMA stała się elementem Global Milimeter VLBI Array (GMVA) w kwietniu 2017 roku.

    "Sagittarius A* znajduje się na południowym niebie, a tym samym udział ALMA jest ważny nie tylko z uwagi na jego czułość, ale także z uwagi na jego położenie na półkuli południowej" mówi Ciriaco Goddi z Europejskiego Centrum ALMA w Holandii. Oprócz ALMA obserwacje prowadziło dwanaście teleskopów z Ameryki Północnej i Europy. Uzyskana dzięki nim rozdzielczość była dwukrotnie wyższa od wcześniejszych obserwacji na tej częstotliwości i pozwoliła na stworzenie pierwszego zdjęcia SgrA* całkowicie pozbawionego rozpraszania międzygwiezdnego - efektu spowodowanego przez nieregularność gęstości zjonizowanej materii znajdującej się na linii wzroku między SgrA* a Ziemią.

    Aby usunąć rozpraszanie i stworzyć zdjęcie, badacze wykorzystali technikę opracowaną przez Michaela Johnsona z Harvard-Smithsonian Center for Astrophyscs (CfA). "Choć rozpraszanie zniekształca obraz Sagittarius A*, niewiarygodna rozdzielczość tych zdjęć pozwoliła nam określić dokładne właściwości rozpraszania. Następnie mogliśmy usunąć większość jego skutków i zobaczyć bezpośrednie otoczenie czarnej dziury. Wspaniałą informacją jest także to, że te obserwacje wskazują, że rozpraszanie nie przeszkodzi teleskopowi EHT (Event Horizon Telescope) zobaczyć cień czarnej dziury na 230 GHz, jeżeli on w ogóle istnieje".

    Źródło: Netherlands Research School for Astronomy / Phys.org

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aaf732

    ]]>
    17558 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie wykorzystują zdjęcia kwazarów do nowego oszacowania stałej Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/23/astronomowie-wykorzystuja-zdjecia-kwazarow-do-nowego-oszacowania-stalej-hubblea/ Wed, 23 Jan 2019 12:22:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17563
    Zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiające dwa obrazy jednego kwazara. Źródło: NASA Hubble Space Telescope, Tommaso Treu/UCLA oraz Birrer et al.

    Kwestia tempa rozszerzania wszechświata intryguje astronomów już od prawie wieku. Pojawiają się różne badania i przynoszą one różne odpowiedzi - przez co niektórzy badacze zaczęli się zastanawiać czy przypadkiem nie przeoczyli jakiegoś kluczowego procesu zachodzącego w maszynerii napędzającej kosmos.

    Teraz, po raz pierwszy wykorzystując nowy sposób pomiaru tempa rozszerzania wszechświata, zespół naukowców kierowany przez astronomów z UCLA wykonał istotny krok w stronę rozwiązania tej zagadki. Wyniki przeprowadzonych przez nich badań opublikowano dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    W centrum dyskusji leży stała Hubble'a - liczba wiążąca odległości z redshiftami galaktyk - wartość o jaką światło zostało rozciągnięte podczas podróży do Ziemi przez rozszerzający się wszechświat. Szacunki stałej Hubble'a mieszczą się w zakresie od 67 do 73 kilometrów na sekundę na megaparsek, co oznacza, że dwa punkty w przestrzeni odległe od siebie o 1 megaparsek (1 megaparsek = 3,26 miliona lat świetlnych) oddalają się od siebie z prędkością od 67 do 73 kilometrów na sekundę.

    "Stała Hubble'a stanowi fizyczną skalę wszechświata" mówi Simon Birrer, adiunkt na UCLA oraz główny autor opracowania. Bez precyzyjnej wartości stałej Hubble'a astronomowie nie mogą dokładnie określać rozmiarów odległych galaktyk, wieku wszechświata, ani historii jego rozszerzania.

    Większość metod wyprowadzania stałej Hubble'a uwzględnia dwa składniki: odległość pewnych źródeł promieniowania oraz redshift źródła promieniowania. Poszukując źródła promieniowania, które nie zostało wykorzystane w obliczeniach innych naukowców, Birrer wraz ze swoimi współpracownikami zwrócił się ku kwazarom, fontannom promieniowania zasilanych przez olbrzymie czarne dziury. Do swoich badań naukowcy wybrali jeden określony podzbiór kwazarów - te, których promieniowanie zostało zakrzywione przez grawitację leżących między nimi a nami galaktyk, dzięki czemu z ziemi możemy obserwować dwa obrazy jednego kwazara, znajdujące się po obu stronach galaktyki.

    Promieniowanie docierające do nas z tych dwóch obrazów pokonało inną drogę zmierzając ku Ziemi. Gdy jasność kwazara się zmienia, oba obrazy mrugają jeden po drugim, a nie jednocześnie. Opóźnienie w czasie między tymi mrugnięciami, wraz z informacjami o polu grawitacyjnym leżącej przed nim galaktyki można także wykorzystać do prześledzenia toru światła oraz wydedukowania odległości od Ziemi do kwazaru oraz do galaktyki. Wiedza o redshifcie kwazaru i galaktyki pozwala naukowcom oszacować tempo rozszerzania wszechświata.

    Zespoł z UCLA jest elementem międzynarodowej współpracy H0liCOW i już wcześniej stosował tę technikę do badania kwazarów obserwowanych jednocześnie w czterech miejscach wokół galaktyk znajdujących się na pierwszym planie. Jednak poczwórne obrazy należą do rzadkości, a podwójne obserwujemy niemal pięć razy częściej.

    Aby zaprezentować swoją technikę, badacze z UCLA zbadali oba obrazy kwazara SDSS J1206+4332; polegając przy tym na danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, obserwatoriów Gemini oraz W.M. Kecka oraz z sieci COSMOGRAIL (Cosmological Monitoring of Gravitational Lenses), której celem jest określenie wartości stałej Hubble'a.

    Tommaso Treu, profesor fizyki i astronomii na UCLA oraz jeden z autorów artykułu poinformował, że badacze wykonywali zdjęcia kwazaru codziennie przez kilka lat, aby precyzyjnie zmierzyć opóźnienia między poszczególnymi obrazami. Następnie, w celu uzyskania możliwie najdokładniejszych szacunków stałej Hubble'a, połączyli zebrane przez siebie dane o kwazarze z danymi wcześniej zebranymi przez H0liCOW o trzech poczwórnie obrazowanych kwazarach.

    "Całe piękno tych pomiarów leży w tym, że są one jednocześnie bardzo komplementarne i niezależne od siebie" mówi Treu.

    Zespół kierowany przez badaczy z UCLA ustalił wartość stałej Hubble'a na 72,5 kilometra na sekundę na megaparsek, czyli wartość zgodną z ustaleniami innych badaczy, którzy wykorzystywali w swoich pomiarach odległości do supernowych.

    Niemniej jednak oba szacunki są wciąż około 8 procent wyższe od szacunków opierających się na słabej poświacie całego nieba, tak zwanym mikrofalowym promieniowaniu tła, pozostałości po okresie 380 000 lat po Wielkim Wybuchu, kiedy to światło mogło po raz pierwszy swobodnie przemierzać przestrzeń kosmiczną.

    "Jeżeli faktycznie istnieje taka różnica między tymi wartościami, oznacza to, że wszechświat jest nieco bardziej skomplikowany" dodaje Treu.

    Z drugiej strony może być też tak, że jeden z pomiarów - albo wszystkie trzy - jest nieprawidłowy.

    Aktualnie badacze poszukują kolejnych kwazarów, aby poprawić precyzję swoich pomiarów stałej Hubble'a.

    Źródło: UCLA / phys.org

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stz200

    ]]>
    17563 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[10. testowy lot New Sheparda]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/23/10-testowy-lot-new-sheparda/ Wed, 23 Jan 2019 14:19:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17566
    New Shepard sfotografowany 29 kwietnia 2018 roku w Teksasie

    Blue Origin, firma założona przez Jeffa Bezosa, założyciela Amazon, zaplanowała na dzisiaj dziesiąty testowy lot rakiety New Shepard. Start ten wpisuje się w wyścig między Blue Origin a Virgin Galactic o to, która firma jako pierwsza zabierze turystów na krótką wycieczkę w przestrzeń kosmiczną.

    https://youtu.be/1E-3Bk2wpxo

    Start zaplanowano na godzinę 15:50 naszego czasu (1450 GMT). Na pokładzie rakiety znajdzie się kilka eksperymentów naukowych zaprojektowanych przez NASA.

    New Shepard to rakieta, która w ubiegłym roku po raz pierwszy znalazła się w przestrzeni kosmicznej osiągając wysokość 100 kilometrów nad powierzchnią, tak zwaną Linię Karmana. New Shepard dotarła na wysokość 107 km w kwietniu 2018 roku.

    Pojazd kosmiczny zaprojektowano do tego, aby w przyszłości mógł zabrać maksymalnie sześciu pasażerów w podróż trwającą łącznie około 11 minut.

    Virgin Galactic, firma założona przez brytyjskiego miliardera Richarda Bransona także pracuje nad pojazdem, który zabierze turystów w przestrzeń kosmiczną.

    13 grudnia 2018 roku statek SpaceShipTwo, VSS Unity osiągnął najwyższą dotąd dla siebie wysokość, przekraczając to co Siły Powietrzne USA uważają za granicę kosmosu, przez co stał się pierwszym załogowym statkiem w przestrzeni kosmicznej od 2011 roku, który wystartował z amerykańskiej ziemi.

    SpaceShipTwo dotarł na wysokość 82,7 kilometrów.

    Krótki, suborbitalny lot - z dwoma pilotami na pokładzie - był milowym krokiem dla firmy, która planuje wysyłać turystów w przestrzeń kosmiczną za 250 000 dolarów za miejsce.

    Ani Blue Origin ani Virgin Galactic nie są jeszcze gotowe na przyjęcie pierwszych płatnych pasażerów, ale mają nadzieję na pierwsze takie loty w tym roku.

    Źródło: AFP/phys

    ]]>
    17566 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gdzie powstawały masywne czarne dziury w początkach wszechświata?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/24/gdzie-powstawaly-masywne-czarne-dziury-w-poczatkach-wszechswiata/ Thu, 24 Jan 2019 10:16:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17571
    Źródło:
    Advanced Visualization Lab, National Center for Supercomputing Applications

    Promieniowanie wyemitowane w otoczeniu pierwszych masywnych czarnych dziur we wszechświecie jest tak intensywne, że jest w stanie dotrzeć do teleskopów na Ziemi po przebyciu niemal całego wszechświata. Światło z najodleglejszych czarnych dziur (lub kwazarów) podróżowało do nas od ponad 13 miliardów lat. Mimo to, nadal nie wiemy w jaki sposób powstały te potężne czarne dziury.

    Badania przeprowadzone przez badaczy z Georgia Institute of Technology, Dublin City University, Michigan State University, University of California w San Diego, San Diego Supercomputer Center oraz IBM dostarczają nowych i wyjątkowo obiecujących informacji, które mogą umożliwić nam rozwiązanie tej kosmicznej zagadki. Badacze wykazali, że ekstremalnie szybkie - a często wręcz gwałtowne - tworzenie się galaktyk może prowadzić do formowania się bardzo masywnych czarnych dziur. W tych rzadko obserwowanych galaktykach, normalne procesy gwiazdotwórcze są przerywane, a zaczyna dominować w nich proces formowania supermasywnych czarnych dziur.

    Najnowsze badania wskazują, że masywne czarne dziury powstają w gęstych, pozbawionych gwiazd i szybko rosnących obszarach, co przewraca na głowę od dawna przyjmowane założenie, że procesy formowania masywnych czarnych dziur ograniczone są do regionów bombardowanych przez silne promieniowanie pobliskich galaktyk. Wnioski z badań, przedstawione 23 stycznia w periodyku Nature wskazują także, że masywne czarne dziury są dużo bardziej powszechne we wszechświecie niż dotychczas uważano.

    Kluczowe kwestie do określenia gdzie powstały masywne czarne dziury na samym początku historii wszechświata związane są z gwałtownym wzrostem obłoków gazu pregalaktycznego, które były prekursorami wszystkich dzisiejszych galaktyk co oznacza, że większość supermasywnych czarnych dziur ma wspólne pochodzenie i powstało według tego samego nowo odkrytego scenariusza, mówi John Wise, profesor w Centrum Astrofizyki Relatywistycznej na Georgia Tech. Ciemna materia skupia się w halo, które stanowią grawitacyjne spoiwo wszystkich galaktyk. Wczesny, gwałtowny wzrost tych halo zapobiegł formowaniu się gwiazd, które konkurowały z czarnymi dziurami materię gazową spływającą i gromadzącą się w tych obszarach.

    "W ramach naszych badań odkryliśmy zupełnie nowy mechanizm, który powoduje powstawanie masywnych czarnych dziur w określonych halo ciemnej materii" mówi Wise. "Zamiast skupiać się tylko na promieniowaniu, musimy przyjrzeć się temu jak szybko rosły te halo. Nie potrzebujemy aż tak dużo fizyki, aby to zrozumieć - wystarczy rozkład ciemnej materii i jak na nią wpływa grawitacja. Formowanie masywnych czarnych dziur wymaga regionu, w którym intensywnie i szybko zbiega się dużo materii.

    Gdy zespół badawczy odkrył te miejsca formowania czarnych dziur w swojej symulacji, pierwsze pojawiło się zdumienie - mówi John Regan, badacz z Centrum Astrofizyki i Relatywistyki na Dublin City University. Wcześniej przyjmowany schemat mówił, że masywne czarne dziury mogą powstawać tylko w obecności dużej ilości promieniowania z pobliskich galaktyk.

    https://www.youtube.com/watch?v=js6KGG9hJ1I

    "Wcześniejsze teorie wskazywały, że procesy te mogą zachodzić tylko wtedy gdy takie miejsca były wystawione na duże ilości morderczego promieniowania nowo powstających gwiazd. Gdy jednak zaczęliśmy zagłębiać się w ten temat, dostrzegliśmy, że miejsca te przechodziły etap ekstremalnie szybkiego wzrostu. To była kluczowa informacja. Gwałtowna i burzliwa natura gwałtownego gromadzenia się materii, gwałtowne zderzanie się materii nowej galaktyki uniemożliwiało uruchomienie procesów gwiazdotwórczych, dzięki czemu powstawały tam idealne warunki do powstawania czarnych dziur. Nasze badania zmieniają wcześniej przyjmowane założenia i otwierają przed nami zupełnie nowy obszar badań".

    Wcześniejsze teorie mówiły, że intensywne promieniowanie ultrafioletowe z pobliskich galaktyk uniemożliwiało formowanie się nowych gwiazd w halo obszaru tworzenia czarnej dziury - mówi Michael Norman, dyrektor San Diego Supercomputer Center i jeden z autorów pracy. "Podczas gdy promieniowanie UV jest wciąż jakimś czynnikiem, nasze prace wskazują, że nie jest to czynnik dominujący, przynajmniej nie w naszych symulacjach" tłumaczy.

    Badania oparto na pakiecie symulacji Renaissance, zestawie danych o objętości 70 terabajtów, stworzonym na superkomputerze Blue Waters w latach 2011-2014, aby pomóc naukowcom zrozumieć jak wszechświat ewoluował na początku swojego istnienia. Aby dowiedzieć się więcej o konkretnych regionach, w których miały możliwość rozwinąć się masywne czarne dziury, badacze przeanalizowali dane z symulacji i odkryli dziesięć konkretnych halo ciemnej materii, w których - zważając na ich masę - powinny powstawać gwiazdy, ale jedynie zawierały gęste obłoki gazu. Wykorzystując superkomputer Stampede2 badacze przeprowadzili ponowne symulacje dwóch z tych halo - każde z nich o średnicy około 2400 lat świetlnych - z dużo większą rozdzielczością, aby zrozumieć szczegóły tego co się dzieje w ich wnętrzach 270 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    "To właśnie w tych przesadnie gęstych regionach wszechświata dostrzegliśmy procesy formowania masywnych czarnych dziur" mówi Wise. "Ciemna materia odpowiada za większość grawitacji, która sprawia, że duże ilości gazu spływają do tego potencjału grawitacyjnego, dzięki czemu mogą powstawać albo gwiazdy albo masywne czarne dziury".

    Symulacje Renaissance są najpełniejszymi symulacjami wczesnych etapów grawitacyjnego gromadzenia się czystego gazu złożonego z wodoru i helu i zimnej ciemnej materii, które stanowiło początek procesów powstawania pierwszych gwiazd i galaktyk. Wykorzystywana przez nie technika pozwala przyglądać się zagęszczeniom materii, w których powstają gwiazdy i carne dziury. Dodatkowo, obejmują one wystarczająco duży obszar wczesnego wszechświata, aby powstawały w nim tysiące obiektów - co jest niezbędne jeżeli interesują nas rzadko występujące obiekty - tak jak w tym przypadku. "Do osiągnięcia tych wyników potrzebowaliśmy wysokiej rozdzielczości, bogatej fizyki i dużej próbki zapadających się halo ciemnej materii" mówi Norman.

    Wyższa rozdzielczość symulacji uzyskana dla dwóch obszarów pozwoliła naukowcom dostrzec turbulencje oraz dopływ gazu i tworzenie się zagęszczeń materii gdy czarne dziury stopniowo zaczynały się kondensować i rotować. Tempo ich wzrostu było dramatycznie wysokie.

    Zbliżenie na wewnętrzne 30 lat świetlnych halo ciemnej materii. Rotujący dysk gazu rozrywa się na trzy zagęszczenia, które zapadają się pod wpływem własnej grawitacji, tworząc supermasywne gwiazdy. Źródło: John Wise, Georgia Tech

    "Astronomowie obserwują supermasywne czarne dziury, które osiągnęły masę miliarda mas słońca w ciągu 800 milionów lat" mówi Wise. "Osiągnięcie takiej masy wymagało intensywnego zbierania się masy w tym regionie. Oczekiwalibyśmy tego w regionach gdzie na początku wszechświata powstawały pierwsze galaktyki"".

    Inną kwestią jest fakt, że halo, które dawały początek czarnym dziurom mgły być bardziej powszechne niż wcześniej uważano.

    "Ekscytującym elementem tych badań jest odkrycie, że tego typu halo, choć rzadkie, może występować wystarczająco często" mówi Brian O'Shea, profesor na Michigan State University. "Przewidujemy, że ten scenariusz mógł zachodzić wystarczająco często aby mógł być początkiem większości masywnych czarnych dziur obserwowanych nie tylko na początku wszechświata, ale także w obecnych galaktykach".

    W ramach przyszłych badań prowadzonych na podstawie tych symulacji, naukowcy chcą przyjrzeć się cyklowi życia tych galaktyk, w których powstawały e czarne dziury, analizując przy tym formowanie się, wzrost i ewolucję pierwszych masywnych czarnych dziur. "Naszym kolejnym celem jest zbadanie dalszej ewolucji tych egzotycznych obiektów. Gdzie dzisiaj znajdują się te czarne dziury? Czy możemy je wykryć w lokalnym wszechświecie lub w falach grawitacyjnych?"

    Źródło: Georgia Institute of Technology

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41586-019-0873-4

    ]]>
    17571 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Opportunity już 15 lat mieszka na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/24/opportunity-juz-15-lat-mieszka-na-marsie/ Thu, 24 Jan 2019 22:54:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17575
    Ilustracja przedstawiająca łazik Opportunity na powierzchni Marsa. Łazik wylądował na Marsie 24 stycznia 2004 roku i przejechał po jego powierzchni ponad 45 kilometrów. Źródło: NASA

    Łazik Opportunity w ciszy spędza piętnastą rocznicę swojego pobytu na powierzchni Czerwonej Planety.

    Łazik nie odzywa się od 10 czerwca 2018 roku, czyli od początku globalnej burzy pyłowej jaka rozszalała się na Marsie w ubiegłym roku. Sześciokołowy łazik o rozmiarach zbliżonych do wózka golfowego przemierzył ponad 45 kilometrów na powierzchni Marsa zanim ucichł. W trakcie ostatniej burzy pyłowej w atmosferze Marsa było tak dużo pyłu, że do paneli słonecznych nie docierała wystarczająca ilość promieniowania, aby zapewnić odpowiednią ilość energii.

    Kontrolerzy misji wciąż wysyłają w kierunku łazika komendy czekając na jego odpowiedź. Niemniej jednak menedżer projektu John Callas przyznaje, że im dłuższa przerwa, tym mniejsze szanse na ponowny kontakt.

    Łazik Opportunity wylądował na Marsie 24 stycznia 2004 roku.

    Źródło: NASA

    ]]>
    17575 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najnowsze i jak dotąd najlepsze zdjęcie Ultima Thule]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/25/najnowsze-i-jak-dotad-najlepsze-zdjecie-ultima-thule/ Thu, 24 Jan 2019 23:24:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17580
    Credit: NASA/JHUAPL/SwRI

    Tajemnice obiektu 2014 MU69 mnożą się wraz z nowymi danymi przesyłanymi na Ziemię przez sondę New Horizons, która przeleciała w jego pobliżu 1 stycznia 2019 roku.

    Powyższe zdjęcie wykonane podczas historycznego przelotu w pobliżu Ultima Thule stanowi jak dotąd najlepsze zdjęcie tego fascynującego, dawnego obiektu przemierzającego zewnętrzne granice Układu Słonecznego, który jest jednocześnie pierwszym małym "KBO" (ang. obiekt Pasa Kuipera) odwiedzonym przez sondę kosmiczną.

    Wykonane za pomocą szerokokątnej kamery MVIC instrumentu Ralph zainstalowanego na pokładzie New Horizons powyższe zdjęcie zostało wykonane z odległości 6700 kilometrów o godzinie 12:26 EST, 1 stycznia 2019 roku - zaledwie siedem minut przed największym zbliżeniem sondy do obiektu. Zdjęcie o rozdzielczości 135 metrów na piksel zostało zapisane w pamięci sondy i przesłane na Ziemię 18-19 stycznia br. Naukowcy dodatkowo poprawili jego jakość, aby wydobyć drobniejsze szczegóły.

    Oświetlenie na tym zdjęciu pozwala dostrzec nowe szczegóły topografii obiektu wzdłuż linii terminatora (granicy dzień-noc), w górnej części kadru. Wśród tych szczegółów znajdują się liczne małe wgłębienia o rozmiarach do 700 metrów średnicy. Duży okrągły element (o średnicy ok. 7 kilometrów) na mniejszym składniku Ultima Thule wydaje się być głębokim wgłębieniem. Jak na razie nie wiadomo czy owe wgłębienia to kratery uderzeniowe czy powstały w innym procesie.

    Na obu składnikach 2014 MU69 znajduje się wiele licznych jasnych i ciemnych plam nieznanego pochodzenia, które mogą pozwolić nam dowiedzieć się jakie procesy zachodziły w Układzie Słonecznym 4,5 miliarda lat temu. Jedną z ciekawszych cech tego obiektu jest jasny "kołnierz" w miejscu złączenia obu elementów.

    "To nowe zdjęcie pozwala nam odkrywać różnice geologiczne między dwoma elementami składowymi Ultima Thule" powiedział Alan Stern z Southwest Research Institute w Boulder, Kolorado. "W ciągu miesiąca powinny na ziemie dotrzeć lepsze zdjęcia kolorowe oraz o wyższej rozdzielczości, dostarczając nam nowych informacji o Ultima Thule".

    Sonda New Horizons aktualnie znajduje się 6,64 miliarda kilometrów od Ziemi, działa prawidłowo i oddala się od Słońca z prędkością ponad 50 700 kilometrów na godzinę. Z tej odległości, sygnał radiowy dociera do Ziemi po sześciu godzinach i dziewięciu minutach od opuszczenia sondy.

    Źródło: JHUAPL

    ]]>
    17580 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[D100 to galaktyka, która nie ma szans w starciu z całą gromadą galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/25/d100-to-galaktyka-ktora-nie-ma-szans-w-starciu-z-cala-gromada-galaktyk/ Fri, 25 Jan 2019 07:33:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17583
    Galaktyka spiralna D100, po prawej stronie tego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jest odzierana z gazu opadając do centrum gigantycznej galaktyki Coma. Źródło: NASA, ESA, M. Sun oraz W. Cramer, J. Kenney

    Najnowszy artykuł opublikowany przez astronomów z Uniwersytetu Yale opowiada historię galaktyki, w której skończył się gaz.

    To historia tak stara jak sam wszechświat. Powstaje galaktyka, lśniąca nowymi gwiazdami, jej ramiona spiralne wydłużają się i zakrzywiają. Następnie pojawiają się problemy - galaktyka zbliża się za bardzo do pobliskiej gromady galaktyk. Owa gromada zaczyna wysysać z galaktyki gaz niezbędny do tworzenia nowych gwiazd. Z czasem znikają ramiona spiralne i po galaktyce pozostaje jedynie martwa pozostałość.

    Taki los spotkał galaktykę D100 w masywnej gromadzie galaktyk Coma jakieś 300 milionów lat temu. Zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pozwoliły astronomom obserwować to zjawisko w niespotykanych dotąd szczegółach.

    "Ta galaktyka wyróżnia się spośród innych jako ekstremalny przykład procesów powszechnie zachodzących w masywnych gromadach, w których galaktyka zmienia się ze zdrowej galaktyki spiralnej, w której powstają gwiazdy w "czerwoną i martwą" pozostałość. Ramiona spiralne znikają, z galaktyki ucieka cały gaz i pozostają w niej jedynie stare gwiazdy" mówi William Cramer, doktorant na Wydziale Astronomii w Yale, który prowadził powyższe badania. "To zjawisko znamy już od kilku dekad, ale Hubble dostarczył nam teraz najlepszych zdjęć galaktyk, w których ten proces trwa".

    Ów proces zachodzi gdy galaktyka opada w kierunku gęstego centrum masywnej gromady tysięcy galaktyk. Podczas tego opadania galaktyka przemierza gęstą materię wypełniającą centrum gromady. Owa materia wypycha gaz i pył - czyli paliwo do tworzenia nowych gwiazd - z galaktyki. Gdy galaktyka utraci cały swój gaz, czeka ją przedwczesna śmierć, bowiem przestają w niej powstawać nowe gwiazdy.

    W gromadzie Coma, ten gwałtowny proces utraty gazu zachodzi w wielu galaktykach. Jednak D100 jest wyjątkowa - zauważają naukowcy. Jej długi, rzadki ogon rozciąga się na 200 000 lat świetlnych - czyli na długość dwóch średnic Drogi Mlecznej. Dodatkowo, ów ogon jest wąski - jego szerokość to zaledwie 7000 lat świetlnych.

    "Ten ogon pyłowy jest zaskakująco wyraźny, prosty, gładki i ma wyraźne krawędzie" mówi Jeffrey Kenney, astronom z Yale i współautor opracowania. " To duże zaskoczenie, ponieważ ogony tego typu nie występują w większości symulacji komputerowych. Większość galaktyk przechodzących przez ten proces jest bardzo chaotyczna. Równe krawędzie i włókniste struktury ogona pyłowego wskazują, że pola magnetyczne odgrywają istotną rolę w kształtowaniu ogona. Symulacje komputerowe wskazują, że pola magnetyczne odpowiadają za włókna w gazie tworzącym ogon. Bez pól magnetycznych, ogon gazowy jest nieregularny i grudkowaty, a nie włóknisty".

    Teleskop Subaru na Hawajach odkrył długi, świecący ogon wodoru w 2007 roku podczas przeglądu galaktyk w Gromadzie Coma. Jednak astronomowie potrzebowali Hubble'a do potwierdzenia, że gorący gaz jest sygnaturą procesów gwiazdotwórczych. "Bez głębi i rozdzielczości Hubble'a trudno stwierdzić czy świecący gaz wodorowy pochodzi od gwiazd w ogonie czy tylko od ogrzewania gazu" mówi Cramer.

    Głównym celem badaczy było zbadanie procesów gwiazdotwórczych w ogonie, który był zasilany gazem uciekającym z D100. Niemniej jednak Hubble nie odkrył tak wielu gwiazd jak oczekiwali tego badacze, sądząc po ilości świecącego gazu zawartego w ogonie. Najjaśniejsze zagęszczenie młodych gwiazd w środku ogona zawiera co najmniej 200 000 gwiazd.

    Dane z Hubble'a wskazują, że proces odzierania z gazu rozpoczął się na zewnętrznych krawędziach D100 i zmierza ku jej centrum. W oparciu o zdjęcia można stwierdzić, że gaz uciekł z całej galaktyki za wyjątkiem ścisłego jej centrum.

    Gromada Coma znajduje się 330 milionów lat świetlnych od Ziemi.

    Źródło: Yale University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aaefff

    ]]>
    17583 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jakby Wam dzisiaj Słońca brakowało...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/25/jakby-wam-dzisiaj-slonca-brakowalo/ Fri, 25 Jan 2019 08:19:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17588
    https://www.youtube.com/watch?v=GSVv40M2aks

    Gdyby Wam dzisiaj, przy tym całym zimnie, Słońca brakowało, to polecam pooglądać sobie Słońce w kamerze sondy Solar Dynamics Observatory. Nieważne, że ten film ma ponad 3 lata - ale zawsze rozgrzewa. A jakby tego było mało.... to w tle zawsze można włączyć to:

    https://www.youtube.com/watch?v=6tmbeLTHC_0
    ]]>
    17588 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Skała księżycowa przywieziona przez astronautów pochodzi z Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/26/skala-ksiezycowa-przywieziona-przez-astronautow-pochodzi-z-ziemi/ Sat, 26 Jan 2019 09:19:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17591
    Próbka skały księżycowej zebrana w ramach misji Apollo 14. Źródło: NASA

    W artykule opublikowanym w periodyku naukowym Earth and Planetary Science Letters, naukowcy piszą, że próbka materii księżycowej przywieziona na Ziemię w ramach misji Apollo 14 w 1971 roku zawiera śladowe ilości minerałów o składzie chemicznym przypominającym skały powszechnie występujące na Ziemi, ale bardzo nietypowe dla Księżyca.

    Próbka została wypożyczona z NASA przez Curtin University, ggdzie była badana we współpracy z badaczami z Swedish Museum of Natural History, Australian National University oraz Lunar and Planetary Institute w Houston.

    Prof. Alexander Nemchin z Curtin University powiedział, że 1,8-gramowa próbka wykazuje mineralogię podobną do granitu, który jest wyjątkowo rzadki na Księżycu, ale powszechny na Ziemi.

    "Próbka zawiera także kwarc, który jest jeszcze bardziej nietypowy dla Księżyca" mówi prof. Nemchin.

    "Określając wiek cyrkonu okrytego w próbce, byliśmy w stanie ustalić wiek skały macierzystej na około 4 miliardy lat, czyli podobny do najstarszych skał na Ziemi. Co więcej, chemia cyrkonu w tej próbce znacząco się różni od wszystkich innych ziaren cyrkonu kiedykolwiek badanych w próbkach księżycowych i zaskakująco przypomina cyrkony na Ziemi".

    Prof. Nemchin dodaje, że chemia cyrkonowej próbki księżycowej wskazuje, że powstała ona w niskiej temperaturze i prawdopodobnie w obecności wody - przez co jest charakterystyczna dla Ziemi, a nie typowa dla Księżyca.

    "Możliwe, że te nietypowe warunki bardzo lokalnie i krótko istniały na Księżycu, i to właśnie tam i wtedy powstała ta skała. Jednak prostsze wytłumaczenie mówi, że ta skała powstała na Ziemi i została dostarczona na powierzchnię Księżyca jako meteoryt wyrzucony z Ziemi podczas uderzenia w nią planetoidy jakieś cztery miliardy lat temu".

    Źródło: Curtin University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1016/j.epsl.2019.01.010

    ]]>
    17591 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odkryto brakujące ogniwo w ewolucji planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/28/odkryto-brakujace-ogniwo-w-ewolucji-planet/ Mon, 28 Jan 2019 19:49:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17594
    Wizja artystyczna przedstawiająca nowo odkryty obiekt. Źródło: Ko Arimatsu

    Po raz pierwszy w historii astronomom udało się odkryć obiekt o promieniu 1,3 kilometra krążący na krawędzi Układu Słonecznego. Istnienie obiektów o rozmiarach rzędu kilometra, takich jak właśnie zaobserwowany, przewidywano od ponad 70 lat. Takie obiekty stanowią ważny krok procesu formowania planet, znajdujący się między małymi początkowymi amalgamatami pyłu i lodu, a planetami obserwowanymi obecnie.

    Pas Edgewortha-Kuipera jest zbiorem małych obiektów niebieskich krążących poza orbitą Neptuna. Najsłynniejszym obiektem Pasa Edgewortha-Kuipera jest Pluton. Obiekty Edgewortha-Kuipera uważane są za pozostałości po procesie formowania Układu Słonecznego. Podczas gdy małe obiekty takie jak planetoidy w wewnętrznej części Układu Słonecznego uległy zmianom pod wpływem promieniowania słonecznego, zderzeń oraz grawitacji innych planet; z kolei obiekty w zimnym, ciemnym, przestronnym Pasie Edgewortha-Kuipera zachowały w sobie niezmienione warunki panujące we wczesnej historii Układu Słonecznego. Dlatego też astronomowie badają je, aby dowiedzieć się więcej o procesie formowania planet.

    Badacze przewidywali, żeObiekty Pasa Edgewortha-Kuipera o promieniu od kilometra do kilku kilometrów muszą istnieć, ale są one zbyt odległe, zbyt małe i zbyt ciemne nawet dla najlepszych teleskopów na świecie, takich jak Teleskop Subaru, aby można było je obserwować bezpośrednio. Dlatego też zespół badawczy kierowany przez Ko Arimatsu z NAOJ wykorzystał technikę znaną jako okultacja: monitorowanie dużej liczby gwiazd i poszukiwanie cienia obiektu przelatującego przed nimi. Zespół teleskopów OASES (Organized Autotelescopes for Serendipitous Event Survey) umieścił dwa małe, 28-centymetrowej średnicy teleskopy na dachu otwartej szkoły Miyako na wyspie Miyako na Okinawie i monitorował za ich pomocą około 2000 gwiazd przez 60 godzin.

    Analizując zebrane dane, zespół dostrzegł zdarzenie zgodne z zaciemnieniem gwiazdy przez przesłonięcie przez obiekt Pasa Edewortha-Kuipera o średnicy 1,3 kilometra. To odkrycie wskazuje, że obiekty o rozmiarach rzędu kilometra są liczniejsze niż dotychczas uważano. To odkrycie wspiera modele, w których planetezymalu najpierw rosną powoli do rozmiarów rzędu kilometra, a potem zaczynają się łączyć w planety.

    Arimatsu tłumaczy: "To prawdziwe zwycięstwo małych projektów. Nasz zespół dysponował mniej niż 0,3 % budżetu dużych międzynarodowych projektów. Nie mieliśmy nawet wystarczającej ilości pieniędzy, aby zbudować drugą kopułę, która chroniłaby nasz drugi teleskop! Mimo to wciąż udało nam się dokonać odkrycia, które jest nieosiągalne dla dużych projektów. Teraz, kiedy wiemy, że nasz system działa prawidłowo, będziemy badali Pas Edgewortha-Kuipera dokładniej. Naszym celem jest dostrzeżenie nieodkrytego jeszcze Obłoku Oorta".

    Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature Astronomy.

    Źródło: National Institutes of Natural Sciences

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-018-0685-8

    ]]>
    17594 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Łazik Curiosity żegna się z grzbietem Vera Rubin Ridge]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/29/lazik-curiosity-zegna-sie-z-grzbietem-vera-rubin-ridge/ Tue, 29 Jan 2019 07:44:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17597
    Selfie łazika Curiosity wykonane podczas sol 2291 (15 stycznia). Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Łazik Curiosity wykonał swoje ostatnie selfie na grzbiecie Very Rubin i skierował się w dół zbocza Góry Sharpa. Kręty grzbiet był domem łazika przez ponad rok.

    15 grudnia 2018 roku łazik Curiosity wywiercił swoją 19. próbkę w miejscu zwanym Rock Hall. 15 stycznia 2019 roku łazik wykorzystał swoją kamerę MAHLI (Mars Hand Lens Imager) zainstalowaną na wysięgniku do wykonania serii 57 zdjęć, które następnie złożono w kolejne selfie łazika.

    Miejsce odwiertu Rock Hall widoczne jest w dół i na lewo od łazika. Otoczenie jest pokryte większą ilością pyłu niż zwykle o tej porze roku z uwagi na trwającą w regionie burzę pyłową.

    Łazik Curiosity badał ten rejon od września 2017 roku.

    Źródło: JPL

    ]]>
    17597 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pan-STARRS publikuje największy na świecie zestaw danych obserwacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/29/pan-starrs-publikuje-najwiekszy-na-swiecie-zestaw-danych-obserwacyjnych/ Tue, 29 Jan 2019 08:21:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17600
    1,8-metrowy teleskop na szczycie Haleakala na wyspie Maui na Hawajach.

    Space Telescope Science Institute (STScI) w Baltimore w stanie Maryland w połączeniu z Instytutem Astronomii (IfA) Uniwersytetu Hawajskiego publikuje drugą wersję danych z największego na świecie cyfrowego przeglądu nieba Pan-STARRS (Panoramic Survey Telescope & Rapid Response System). Ten drugi zestaw danych zawiera ponad 1,6 PB (petabajtów, 1 PB = 1 000 000 GB) danych, przez co jest największym kiedykolwiek opublikowanym zestawem danych astronomicznych. Ilość danych można porównać do dwóch miliardów selfie albo 30 000-krotności tekstowej zawartości Wikipedii.

    Obserwatorium Pan-STARRS składa się z 1,8-metrowego teleskopu wyposażonego w kamerę składającą się z 1,4 miliarda pikseli, umieszczonego na szczycie Haleakala na wyspie Maui. Opracowane i stworzone przez IfA obserwatorium rozpoczęło cyfrowy przegląd nieba w świetle widzialnym i w bliskiej podczerwieni w maju 2010 roku. Pan-STARRS to pierwszy przegląd, w ramach którego obserwowano wielokrotnie, w różnych zakresach promieniowania całe niebo widoczne z Hawajów. Jednym z pierwszych celów przeglądu było zidentyfikowanie poruszających się przejściowych obiektów zmiennych, w tym planetoid, które potencjalnie mogą zagrażać Ziemi. Wykonanie całego przeglądu zajęło około czterech lat, w trakcie których przeskanowano niebo 12 razy w 5 różnych filtrach. Publikacja drugiego zestawu danych po raz pierwszy otwiera dostęp do wszystkich zdjęć wykonanych w każdej epoce. To pozwoli astronomom i opinii publicznej korzystającym z archiwum na poszukiwanie całej palety wysoko-energetycznych eksplozji w kosmosie i odkrywanie przemieszczających się po niebie obiektów Układu Słonecznego.

    Dr Heather Flewelling, badaczka z IfA na Hawajach i główna projektantka bazy danych PS1, stwierdziła, że "Druga publikacja danych z Pan-STARRS obejmuje ogromną ilość danych astronomicznych, w których znaleziono już wiele rewelacyjnych zdarzeń kosmicznych. Te odkrycia są wynikiem zaledwie początku analizy danych, a teraz społeczność astronomiczna będzie w stanie zagłębić się w te dane i odkrywać w nich prawdziwe skarby astronomiczne".

    "Włożyliśmy wszechświat w ten pakiet danych, i każdy może do niego zajrzeć" mówi inżynier Conrad Holmberg.

    Mozaika zdjęć nieba wykonanych za pomocą 1,8-metrowego teleskopu Pan-STARRS.

    Cztery lata danych obejmują 3 miliardy osobnych źródeł: gwiazd, galaktyk i różnych innych obiektów. Program badawczy realizowany był przez konsorcjum naukowe PS1 - w ramach którego współpracowało 10 instytucji naukowych z czterech krajów. Obserwacje nieba w ramach przeglądu ukończono w kwietniu 2014 roku. Pierwsza publikacja danych z przeglądu miała miejsce w grudniu 2016 roku, ale obejmowała ona jedynie łączne dane, a nie pojedyncze zdjęcia w każdej epoce czasu.

    "Przegląd Pan-STARRS1 pozwalał każdemu na dostęp do milionów zdjęć i katalogów zawierających precyzyjne pomiary miliardów gwiazd, galaktyk i przemieszczających się obiektów" mówi dr Ken Chambers, dyrektor obserwatorium Pan-STARRS. "Poszukując obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO, Near Earth Objects), Pan-STARRS odkrył wiele innych obiektów, od 'Oumuamua przelatującego przez nasz układ planetarny po samotne planety poruszające się w przestrzeni międzygwiezdnej; stworzył trójwymiarowe mapy pyłu w naszej galaktyce i odkrył nowe strumienie gwiazd, nowe rodzaje eksplodujących gwiazd i odległe kwazary z wczesnych etapów historii wszechświata. Mamy nadzieję, że ludzie odkryją w tych danych mnóstwo innych obiektów, które przeoczyliśmy w tym ogromnym i bogatym zestawie danych".

    Źródło: ESA/Hubble Information Centre

    ]]>
    17600 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[[Zdjęcie]: Oficjalne nazwy obszarów na planetoidzie Ryugu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/29/zdjecie-oficjalne-nazwy-obszarow-na-planetoidzie-ryugu/ Tue, 29 Jan 2019 08:33:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17604
    Źródło: JAXA

    Oficjalne nazwy obszarów i obiektów na powierzchni planetoidy Ryugu. Zwróćcie uwagę na nowe słowo, nowy typ obiektu na powierzchni - "saxum" to duży głaz, tutaj: Catafo Saxum, Ejima Saxum.

    Nazwy zostały zatwierdzone przez Międzynarodową Unię Astronomiczną w grudniu 2018 roku.

    Źródło: JAXA

    Więcej informacji (EN): link

    ]]>
    17604 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pożegnanie piękności na nocnym niebie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/30/pozegnanie-pieknosci-na-nocnym-niebie/ Wed, 30 Jan 2019 16:02:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17609

    Po lewej: Eta Carinae okiem Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w 2000 roku. Po prawej: Eta Carinae może tak wyglądać w 2032 roku, kiedy przyćmi swoją mgławicę

    Od ponad 150 lat Eta Carinae jest jedną z najjaśniejszych i najbardziej enigmatycznych gwiazd południowego nieba.

    Część jej natury odkryto w 1847 roku gdy w gigantycznej eksplozji gwiazda odrzuciła mgławicę nazwaną Homunculus. W tym momence Eta Carinae stała się drugą pod względem jasności gwiazdą na niebie (po Syriuszu) widoczną nawet w świetle dziennym i (później) łatwo odróżnialną od innych, podobnych niestabilnych gwiazd zwanych "jasnymi niebieskimi gwiazdami zmiennymi" (LBV, Luminous Blue Variable), których mgławice nie są tak wyraźnie widoczne.

    Oprócz tego, że dzięki niej Eta Carinae jest jednym z najpiękniejszych i najczęściej fotografowanych obiektów nocnego nieba, gigantyczna mgławica Homunculus zawiera informacje o swojej gwieździe macierzystej takie jak energia rozszerzania po dwubiegunowe wypływy i jej skład chemiczny.

    Jednak za około dziesięć lat nie będziemy już w stanie tak wyraźnie obserwować tej mgławicy.

    Najnowsze badania wskazują, że Homunculus zostanie przytłumiony przez rosnącą jasność samej Eta Carinae. Rośnie ona na tyle szybko, że w 2036 roku gwiazda będzie dziesięciokrotnie jaśniejsza od swojej mgławicy, przez co upodobni się do wszystkich innych gwiazd LBV.

    Ale jest też plus tej całej sytuacji.

    Zespół 17 badaczy kierowany przez brazylijskiego astronoma Augusto Damineli uważa, że rosnąca jasność Eta Carinae nie jest związana z samą gwiazdą, jak się powszechnie uważa. W rzeczywistości, prawdopodobnie jest ona spowodowana rozpraszaniem obłoku pyłu znajdującego się dokładnie w linii prostej między Ziemią a gwiazdą.

    Ten obłok, twierdzą astronomowie w artykule opublikowanym w periodyku MNRAS, całkowicie przesłania gwiazdę i jej wiatry, zatrzymując większość jej światła emitowanego w kierunku Ziemi. Otaczająca gwiazdę mgławica Homunculus może dla odmiany być widoczna z Ziemi ponieważ jest 200 razy większa od niewielkiego obłoku, dzięki czemu nie wpływa on na jej jasność.

    W 2032 roku (z niepewnością +/- czterech lat) pyłowy obłok ulegnie rozproszeniu, a więc jasność gwiazdy centralnej przestanie rosnąć, a Homunculus zniknie w jej blasku.

    To pozwoli na dokładniejsze badania samej Eta Carinae i dostrzeżenie, że w rzeczywistości to nie jedna, a dwie gwiazdy.

    "Mamy do czynienia z licznymi odkryciami dotyczącymi tego obiektu w ostatnim czasie, ale to jest jedno z najważniejszych. Być może w końcu będziemy w stanie zbadać prawdziwą naturę obiektu zasilającego mgławicę i wykazać, że w rzeczywistości jest to ciasny układ podwójny składający się z dwóch bardzo masywnych gwiazd".

    Źródło: University of Montreal

    Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1901.00531, http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stz067

    SEKCJA KOMENTARZY TUŻ POD REKLAMĄ

    ]]>
    17609 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Parker Solar Probe przygotowuje się do drugiego zbliżenia do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/30/parker-solar-probe-przygotowuje-sie-do-drugiego-zblizenia-do-slonca/ Wed, 30 Jan 2019 17:19:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17619

    19 stycznia 2019 roku, zaledwie 161 dni po starcie z Przylądka Canaveral na Florydzie, sonda Parker Solar Probe zakończyła swoje pierwsze okrążenie wokół Słońca, osiągając punkt na swojej orbicie najdalszy od Słońca, tak zwane aphelium. Teraz sonda rozpoczęła drugą z 24 zaplanowanych orbit, podążając w kierunku drugiego peryhelium (najbliższego do Słońca punktu orbity), które osiągnie 4 kwietnia 2019 roku.

    Sonda Parker Solar Probe osiągnęła w pełni operacyjny status (tak zwaną Fazę E) 1 stycznia br. i od tego czasu wszystkie jej systemy działają zgodnie z planem. PSP dostarcza dane zebrane za pomocą swoich instrumentów za pomocą sieci Deep Space Network i jak na razie przesłała na Ziemię ponad 17 gigabitów danych naukowych. Pełny zestaw danych zebranych w trakcie pierwszej orbity powinien zostać przesłany na Ziemię do końca kwietnia.

    "To była niesamowicie wartościowa i fascynująca orbita" mówi menedżer projektu PSP Andy Driesman z JHU APL. "Dowiedzieliśmy się dużo o tym jak sonda działa i reaguje na otoczenie Słońca, i mogę z dumą powiedzieć, że przewidywania zespołu były bardzo precyzyjne".

    Zespół misji Parker Solar Probe nie tylko skupia się na analizowaniu danych naukowych, ale także na przygotowaniach do drugiego zbliżenia do Słońca, do którego dojdzie za około dwa miesiące.

    Przygotowując się do kolejnego zbliżenia, banki pamięci sondy czyszczone są z plików już przesłanych na Ziemię. Dodatkowo sonda otrzymuje zaktualizowane informacje pozycyjno-nawigacyjne oraz nową sekwencję komend, obejmującą instrukcje na kolejne 30 dni pracy.

    Tak jak pierwsze peryhelium orbity w listopadzie 2018 roku, tak i drugie, zaplanowane na kwiecień, znajdzie się w odległości około 23 milionów kilometrów od Słońca - to dwa razy bliżej niż peryhelium poprzedniej rekordzistki sondy Helios 2 w 1976 roku.

    Cztery zestawy instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy pomogą naukowcom rozpocząć poszukiwanie odpowiedzi na pytania dotyczące fundamentalnej fizyki Słońca - włącznie z tym jak cząstki oraz materia słoneczna przyspieszane są w przestrzeń kosmiczną do tak dużych prędkości, oraz tym dlaczego atmosfera Słońca - tzw. korona - jest dużo gorętsza od jego powierzchni.

    Źródło: NASA

    ]]>
    17619 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/30/skad-sie-wziela-gesta-atmosfera-tytana/ Wed, 30 Jan 2019 20:01:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17622

    Naukowcy z Southwest Research Institute zajęli się jedną z największych tajemnic Tytana, jednego z księżyców Saturna: źródłem jego gęstej, bogatej w azot atmosfery. Przeprowadzone przez nich badania wskazują, że jednym z kluczy do rozwiązania zagadki atmosfery Tytana jest powstawanie materii organicznej we wnętrzu księżyca.

    "Tytan jest bardzo interesującym księżycem. Posiada bardzo gęstą atmosferę, co już sprawia, że jest wyjątkowym obiektem wśród księżyców Układu Słonecznego" mówi dr Kelly Miller, badaczka z SwRI. "Co więcej, jest to jedyny obiekt Układu Słonecznego poza Ziemią, na którego powierzchni znajdują się duże ilości cieczy. Tyle, że na Tytanie nie jest to woda, a ciekłe węglowodory. Na powierzchni Tytana z pewnością zachodzi mnóstwo procesów chemii organicznej - nic więc dziwnego, że budzi on taką ciekawość".

    Atmosfera największego księżyca Saturna jest ekstremalnie gęsta, gęstsza nawet od atmosfery Ziemi i składa się w dużej mierze z azotu.

    "Ponieważ Tytan jest jedynym księżycem w Układzie Słonecznym ze znaczącą atmosferą, astronomowie od dawna zastanawiają się skąd ona się wzięła" dodaje. "Główna teoria mówi, że lodowy amoniak z komet został przekształcony, przez zderzenia oraz procesy fotochemiczne, w azot, który wypełnił atmosferę Tytana. Choć może to być ważny proces, to wciąż nie tłumaczy on skutków tego co stanowi znaczącą część komet: złożonej materii organicznej".

    Kolejnym osobliwym aspektem atmosfery Tytana jest fakt, że 5 procent jej objętości stanowi metan, który szybko wchodzi w reakcje (w skali astronomicznej) i tworzy związki organiczne, które stopniowo opadają na powierzchnię. W wyniku tego metan atmosferyczny musi być w jakiś sposób uzupełniany, albo obecny okres jest po prostu unikalną erę w historii Tytana.

    Miller zajęła się tym tematem przez dane z sondy Rosetta, która badała kometę 67P/Czuriumow-Gerasimienko i dowiodła m.in. tego, że kometa w połowie składa się z lodu, w ćwierci ze skał i w ćwierci z materii organicznej.

    "Komety oraz prymitywne obiekty zewnętrznych obszarów Układu Słonecznego są naprawdę interesujące. Uważa się, że są one obiektami pozostałymi po procesie tworzenia się Układu Słonecznego. Te małe obiekty mogą łączyć się w duże ciała, takie jak Tytan, a w ich wnętrzach mogą znajdować się gęste, materiały skalne bogate w związki organiczne" dodaje Miller.

    W celu zbadania Tytana, Miller połączyła istniejące dane o materii organicznej odkrywanej w meteorytach z wcześniejszymi modelami termicznymi wnętrza księżyca, aby sprawdzić jak dużo materii gazowej może w nim powstawać i czy ta ilość zgadza się z obecną atmosferą Tytana. Zgodnie z zasadą "jeżeli coś gotujesz, to będą powstawać gazy" Miller odkryła, że około połowa azotowej atmosfery i potencjalnie cały metan, mogą pochodzić z procesu "gotowania" tych związków organicznych, które weszły w skład Tytana w trakcie jego powstawania.

    Wyniki badań Miller i jej zespołu zostały opublikowane w periodyku Astrophysical Journal.

    Źródło: SwRI

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aaf561

    ZOSTAW KOMENTARZ PONIŻEJ

    ]]>
    17622 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1046 http://www.ag9OylmN6.org ... [Trackback] [...] Informations on that Topic: pulskosmosu.pl/2019/01/30/skad-sie-wziela-gesta-atmosfera-tytana/ [...]]]> 0 0 1047 https://maksibetgiris.com Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana? https://rightpricerooter.com/43/]]> 0 0 1048 https://merittking.com Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana? https://www.leletturediadso.it/i-lucci-della-via-lago/]]> 0 0 1049 https://betmatik.info agres hanry]]> 0 0 1050 https://madridbetgo.com Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana? https://www.ensemblecinquecento.com/en/contact-us/]]> 0 0 1051 https://merittking.com/ Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana? https://www.onlinevashikaranspecialists.com/what-is-vashikaran/]]> 0 0 1052 https://madridbet.mypixieset.com/ Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana? https://www.arabnews.jp/en/japan/article_69998/]]> 0 0 1058 https://meritkinggit.com/ Skąd się wzięła gęsta atmosfera Tytana? http://www.upogoni.org]]> 0 0
    <![CDATA[Noc na Księżycu zimniejsza niż sądzono]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/31/noc-na-ksiezycu-zimniejsza-niz-sadzono/ Thu, 31 Jan 2019 15:23:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17626

    Chiński lądownik księżycowy obudził się po dwóch tygodniach hibernacji i odkrył, że temperatury podczas księżycowej nocy na niewidocznej stronie Księżyca są niższe niż uważano wcześniej.

    Lądownik Chang'e-4 jako pierwszy w historii wylądował na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca 3 stycznia br.

    W trakcie księżycowej nocy temperatury na powierzchni spadły do -190 stopni Celsjusza, co było niższą wartością niż naukowcy oczekiwali.

    Nocne temperatury zostały zmierzone przez lądownik po tym jak wczoraj wybudził się z trwającej dwa tygodnie hibernacji.

    Zarejestrowane temperatury są niższe niż rejestrowane w trakcie amerykańskich misji, które lądowały na widocznej stronie Księżyca - mówi dyrektor misji Chang'e-4, Zhang He.

    "Na różnicę temperatur najprawdopodobniej wpływ ma odmienny skład chemiczny materiału pokrywającego powierzchnię na obu stronach Księżyca" dodaje He.

    Łazik Yutu-2 także wznowił pracę zgodnie z planem 29 stycznia. W najbliższym czasie łazik będzie wykonywał eksperymenty w Kraterze Von Karmana - poinformowała agencja CNSA.

    Chang'e-4 wyposażony jest w instrumenty opracowane przez naukowców z Szwecji, Niemiec i Chin. Jego zadaniem jest badanie środowiska księżycowego, promieniowania kosmicznego oraz oddziaływań zachodzących na styku wiatru słonecznego i powierzchni Księżyca.

    Instrumenty naukowe znajdujące się na powierzchni poprzedniej misji księżycowej Chang'e-3 wysłanej w 2013 roku wytrzymały ponad 60 księżycowych nocy i wciąż wykonują badania.

    Źródło: AFP/Xinhua

    ]]>
    17626 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skład chemiczny wszechświata bezustannie się zmienia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/01/sklad-chemiczny-wszechswiata-bezustannie-sie-zmienia/ Fri, 01 Feb 2019 09:19:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17629

    Skład chemiczny wszechświata - pierwiastki stanowiące elementy składowe całej materii - bezustannie się zmienia i ewoluuje dzięki życiu, ewolucji i śmierci gwiazd.

    Zarys tego jak te pierwiastki powstają wraz ze wzrostem, dojrzewaniem i eksplozjami gwiazdy został opisany w przeglądowym artykule, który w dniu wczorajszym opublikowany został w periodyku Science.

    "Wszechświat doświadczył bardzo interesujących zmian, w których nagle cały układ okresowy - łączna liczba pierwiastków we wszechświecie - uległ znaczącej zmianie" pisze Jennifer Johnson, profesor astronomii na Ohio State University oraz główna autorka opracowania.

    "Przez 100 milionów lat po Wielkim Wybuchu istniał tylko wodór, hel i lit. I wtedy nagle zaczął powstawać węgiel i tlen i inne naprawdę ważne pierwiastki. Dzięki temu teraz przeżywamy istne dni chwały zapełniając cały układ okresowy".

    Układ okresowy pomaga ludziom zrozumieć pierwiastki tworzące nasz wszechświat już od lat sześćdziesiątych XIX wieku, kiedy to rosyjski chemik, Dmitrij Mendelejew odkrył, że określone pierwiastki zachowują się tak samo pod względem chemicznym i ułożył je właśnie w układ okresowy.

    Jednak jak naukowcy od dawna wiedzą, cały układ okresowy to tylko gwiezdny pył. Większość pierwiastków występujących we wszechświecie, od najlżejszego wodoru do cięższych pierwiastków takich jak lorens, powstaje w gwiazdach.

    Układ okresowy rozrastał się wraz z odkrywaniem nowych pierwiastków - a w przypadku pierwiastków syntetycznych, wraz z tworzeniem ich w laboratoriach całego świata - ale podstawy metody szeregowania pierwiastków opracowanej przez Mendelejewa nadal się sprawdzały.

    Nukleosynteza - proces tworzenia nowych pierwiastków - rozpoczął się już w Wielkim Wybuchu 13,7 miliarda lat temu. Najlżejsze pierwiastki we wszechświecie - wodór i hel - pojawiły się jako pierwsze, właśnie w Wielkim Wybuchu. Cięższe pierwiastki - praktycznie każdy inny pierwiastek znajdujący się w układzie okresowym - są w dużej mierze produktami życia i śmierci gwiazd.

    Johnson zauważa, że masywne gwiazdy, takie jak chociażby w Gwiazdozbiorze Oriona odległe od nas o 1300 lat świetlnych, tworzą pierwiastki dużo szybciej niż małomasywne gwiazdy. Te gwiezdne kolosy łączą wodór i hel w węgiel, następnie z węgla tworzą magnez, sód i neon. Masywne gwiazdy kończą swój żywot w eksplozjach supernowych, uwalniając pierwiastki - od tlenu po krzem i selen - w otaczającą je przestrzeń.

    Mniejsze, małomasywne gwiazdy - gwiazdy rozmiarów Słońca - syntetyzują wodór i hel w swoim jądrze. Powstały w ten sposób hel następnie tworzy węgiel. Gdy taka mała gwiazda umiera, pozostawia po sobie białego karła. Białe karły syntetyzują inne pierwiastki, gdy się ze sobą łączą i eksplodują. Eksplodujące białe karły wyrzucają w swoje otoczenie wapń i żelazo. Łączące się gwiazdy neutronowe mogą syntetyzować rod lub ksenon. A ponieważ, tak jak ludzie, gwiazdy żyją i umierają w różnych skalach czasowych - oraz ponieważ różne pierwiastki powstają na różnych etapach życia i śmierci takich gwiazd - obfitość różnych pierwiastków we wszechświecie również bezustannie zmienia się w czasie.

    Źródło: Ohio State University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1126/science.aau9540

    ]]>
    17629 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Curiosity mierzy pole grawitacyjne u podstaw Aeolis Mons]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/01/curiosity-mierzy-pole-grawitacyjne-u-podstaw-aeolis-mons/ Fri, 01 Feb 2019 10:13:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17632

    Sprytne wykorzystanie nienaukowych danych inżynieryjnych zbieranych przez marsjański łazik Curiosity pozwoliło zespołowi badaczy, w tym także studentowi z Arizona State University, na zmierzenie gęstości warstw skalnych w 150-kilometrowym kraterze Gale.

    Wyniki pomiarów, które zostaną opublikowane dzisiaj w periodyku Science wskazują, że warstwy skalne są bardziej porowate niż naukowcy podejrzewali. Odkrycie to dostarcza naukowcom także nową technikę do wykorzystania w przyszłości gdy łazik będzie przemierzał krater wspinając się na Górę Sharpa (Aeolis Mons) wznoszącą się na pięć kilometrów w centrum krateru.

    "Udało nam się zmierzyć nasypową gęstość materii w Kraterze Gale" mówi Travis Gabriel, student w ASU, który zajmował się obliczaniem gęstości ziaren skał oraz osadów, po których przemieszcza się Curiosity.

    "Bazując na obfitości minerałów skalnych ustalonej za pomocą instrumentu Chemistry and Mineralogy, oszacowaliśmy gęstość ziaren na 2810 kilogramów na metr sześcienny. Jednak gęstość nasypowa obliczona w naszych badaniach jest dużo niższa - 1680 kilogramów na metr sześcienny".

    Dużo niższa wartość wskazuje, że skały charakteryzują się niższą gęstością, co może wskazywać na to, że są one bardziej porowate niż wcześniej uważano.

    Do obliczeń wykorzystano akcelerometry i żyroskopy łazika, przypominające te, które znamy ze swoich smartfonów. W telefonie, służą one do określania orientacji i monitorowania ruchu telefonu. W przypadku łazika instrumenty te robią dokładnie to samo, ale znacznie precyzyjniej i służą do wspomagania inżynierów i kontrolerów misji w nawigowaniu łazikiem po powierzchni Czerwonej Planety.

    Gdy łazik stoi w miejscu, jego akcelerometry mierzą także lokalne pole grawitacyjne.

    Pomiary z wykorzystaniem akcelerometrów łazika Curiosity (szary) wskazują spadek grawitacji wraz ze wzrostem wysokości. Stopień spadku modelowanego sygnału grawitacyjnego (czarny) pozwolił autorom badania zmierzyć gęstość skał tworzących Aeolis Mons. Źródło: Kevin Lewis

    Badacze uwzględnili w swoich badaniach dane inżynieryjne zebrane przez łazik w ciągu pięciu pierwszych lat misji - łazik Curiosity wylądował na Marsie w 2012 roku - i wykorzystali je do zmierzenia przyciągania grawitacyjnego Marsa w ponad 700 punktach dotychczasowej ścieżki, po której poruszał się łazik. Gdy Curiosity zaczął wspinać się na zbocze Góry Sharpa, owa góra także zaczęła przyciągać łazika, aczkolwiek nie tak bardzo jak oczekiwali naukowcy.

    "Niższe poziomy Aeolis Mons są zaskakująco porowate" mówi Kevin Lewis z Johns Hopkins University, główny autor artykułu. Wiemy, że te niższe warstwy góry znajdowały się kiedyś pod powierzchnią, a więc były bardziej zbite, a tym samym są gęstsze. Jednak nasze wyniki wskazują, że nie były one przykryte tak dużą warstwą materii jak sądziliśmy".

    Planetolodzy od dawna zastanawiają się nad pochodzeniem Aeolis Mons. Kratery marsjańskie rozmiarów Krateru Gale mają w swoich środkach wzniesienia centralne powstałe w trakcie uderzenia, które doprowadziło do powstania krateru. Wyższe warstwy wzniesienia wydają się złożone ze zerodowanych przez wiatr osadów.

    Czy te osady kiedyś wypełniały całą nieckę Krateru Gale? Jeżeli tak, mogły one mocno dociskać materię znajdującą się na dnie krateru, tym samym intensywnie ją ubijając.

    Jednak nowe badania wskazują, że niższe warstwy Aeolis Mons zostały ubite przez jedynie 1-2 kilometry materii - dużo mniej niż gdyby krater był całkowicie wypełniony.

    "Wciąż pozostaje wiele pytań dotyczących tego jak powstał Aeolis Mons, ale ten artykuł stanowi kolejny element układanki" mówi Ashwin Vasavada, naukowiec projektu Curiosity z Jet Propulsion Laboratory. "Niezmiernie cieszy mnie, że kreatywny naukowcy i inżynierowie wciąż odkrywają nowe sposoby wykorzystywania danych zbieranych przez łazik do poznawania Czerwonej Planety".

    Źródło: Arizona State University

    Artykuł naukowy: http://science.sciencemag.org/lookup/doi/10.1126/science.aat0738

    ]]>
    17632 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble przypadkiem odkrywa nową galaktykę w naszym sąsiedztwie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/01/hubble-przypadkiem-odkrywa-nowa-galaktyke-w-naszym-sasiedztwie/ Fri, 01 Feb 2019 13:01:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17636
    Powyższe zdjęcie, wykonane za pomocą kamery ACS zainstalowanej na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a przedstawia fragment gromady kulistej NGC 6752. Za jasnymi gwiazdami gromady widoczne jest zagęszczenie słabych gwiazd - wcześniej nieznana sferoidalna galaktyka karłowata Bedin 1 znajdująca się około 30 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej. Źródło: ESA/Hubble, NASA, Bedin et al.

    Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do badania jednych z najstarszych i najciemniejszych gwiazd w gromadzie kulistej NGC 6752 dokonali nieoczekiwanego odkrycia. Badacze odkryli galaktykę karłowatą znajdującą się jedynie 30 milionów lat świetlnych o Ziemi. Odkrycie ogłoszono w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society: Letters.

    Międzynarodowy zespół astronomów niedawno korzystał z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a do badania białych karłów w gromadzie kulistej NGC 6752. Celem obserwacji było wykorzystanie tych gwiazd do pomiaru wieku gromady kulistej, jednak w trakcie obserwacji astronomowie dokonali nieoczekiwanego odkrycia.

    Powyższa mozaika pokazuje położenie przypadkowo odkrytej sferoidalnej galaktyki karłowatej NGC 6752. Źródło: ESA/Hubble, NASA, Bedin et al., Digitized Sky Survey 2

    Na zewnętrznych krawędziach obszaru obserwowanego za pomocą kamery ACS dostrzeżono zagęszczenie gwiazd. Po dokładnej analizie ich jasności i temperatur astronomowie doszli do wniosku, że owe gwiazdy nie należą do gromady - która jest elementem Drogi Mlecznej - ale znajdują się miliony lat świetlnych dalej.

    Nasza nowo odkryta kosmiczna sąsiadka nazwana Bedin 1 jest skromnych rozmiarów wydłużoną galaktyką. Jej długość w najdłuższym miejscu to zaledwie 3000 lat świetlnych - co stanowi zaledwie ułamek rozmiarów Drogi Mlecznej. Owa galaktyka jest nie tylko mała, ale także niesamowicie ciemna. Te cechy sprawiły, że astronomowie sklasyfikowali ją jako sferoidalną galaktykę karłowatą.

    https://www.youtube.com/watch?v=0EbCH7UGdIk

    Sferoidalne galaktyki karłowate definiują ich niewielkie rozmiary, niska jasność, brak pyłu i stare populacje gwiazd. W Lokalnej Grupie Galaktyk odkryto 36 takich galaktyk, z czego 22 krążą wokół Drogi Mlecznej.

    Choć sferoidalne galaktyki karłowate nie należą do rzadkości, to Bedin 1 ma pewne dość oryginalne cechy. Nie tylko jest to jedna z zaledwie kilku tego typu galaktyk, do których udało nam się określić odległość, ale także jest niesamowicie samotna. Znajduje się około 30 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej i 2 miliony lat świetlnych od najbliższej możliwej galaktyki macierzystej, jaką jest NGC 6744. Jest to zatem najbardziej odizolowana mała galaktyka karłowata jaką znamy.

    https://www.youtube.com/watch?v=KrS463lqDkU

    Z właściwości tworzących ją gwiazd, astronomowie byli w stanie określić, że galaktyka ma około 13 miliardów lat - czyli niemal tyle co cały wszechświat. Z uwagi na jej odosobnienie - przez które praktycznie nie oddziaływała z żadnymi innymi galaktykami - oraz jej wiek, Bedin 1 jest astronomicznym odpowiednikiem odkrycia skamieniałości z wczesnych etapów istnienia wszechświata.

    Odkrycie Bedin 1 było naprawdę dużym zaskoczeniem. Bardzo mało zdjęć wykonywanych za pomocą Hubble'a umożliwia odkrycie tak słabych obiektów, a przecież obserwuje on tylko niewielki wycinek nieba. Przyszłe teleskopy o dużym polu widzenia, takie jak WFIRST, będą miały kamery obserwujące znacznie większe obszary nieba i być może umożliwią nam odkrycie większej liczby takich galaktycznych sąsiadek.

    Źródło: STScI

    ]]>
    17636 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w lutym 2019 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/01/astrolife-niebo-w-lutym-2019-roku/ Fri, 01 Feb 2019 13:42:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17640
    https://www.youtube.com/watch?v=v06Ku26mq8I

    Na YouTube właśnie wjechał mój ulubiony i, obiektywnie patrząc, najlepszy przegląd wydarzeń astronomicznych w polskim Internecie. Zapraszam do oglądania i oczywiście do subskrybowania, polubienia i śledzenia kanału Astrolife na YouTube oraz na Facebooku (poniżej).

    https://www.facebook.com/astrolifepl/photos/a.147129269062462/612025919239459/?type=3&theater
    ]]>
    17640 0 0 0 ]]>

    Zapraszam na "Niebo w lutym 2019" ❗️ Najkrótszy miesiąc a film wcale nie okazał się taki krótki ;)...

    Opublikowany przez AstroLife Piątek, 1 lutego 2019
    ]]>
    ]]>

    Zapraszam na "Niebo w lutym 2019" ❗️ Najkrótszy miesiąc a film wcale nie okazał się taki krótki ;)...

    Opublikowany przez AstroLife Piątek, 1 lutego 2019
    ]]>
    ]]>

    Zapraszam na "Niebo w lutym 2019" ❗️ Najkrótszy miesiąc a film wcale nie okazał się taki krótki ;)...

    Opublikowany przez AstroLife Piątek, 1 lutego 2019
    ]]>
    ]]>

    Zapraszam na "Niebo w lutym 2019" ❗️ Najkrótszy miesiąc a film wcale nie okazał się taki krótki ;)...

    Opublikowany przez AstroLife Piątek, 1 lutego 2019
    ]]>
    ]]>

    Zapraszam na "Niebo w lutym 2019" ❗️ Najkrótszy miesiąc a film wcale nie okazał się taki krótki ;)...

    Opublikowany przez AstroLife Piątek, 1 lutego 2019
    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Droga Mleczna odkształca się na krawędziach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/04/droga-mleczna-odksztalca-sie-na-krawedziach/ Mon, 04 Feb 2019 17:53:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17647
    Wizja artystyczna zakrzywionego dysku Drogi Mlecznej. Źródło: CHEN Xiaodian

    Dysk Drogi Mlecznej nie jest ani stabilny ani płaski. Zamiast tego im dalej od centrum Drogi Mlecznej tym bardziej jest on odkształcony - twierdzą astronomowie z obserwatorium astronomicznego Chińskiej Akademii Nauk (NAOC).

    Z dużej odległości, galaktyka wyglądałaby jak cienki dysk gwiazd w ciągu kilkuset milionów lat okrążający swój obszar centralny, w którym setki miliardów gwiazd wraz z dużą ilością ciemnej materii dzięki grawitacji utrzymują się razem.

    Jednak przyciąganie grawitacyjne staje się słabsze z dala od wewnętrznego obszaru Drogi Mlecznej. W zewnętrznej części dysku naszej galaktyki, atomy wodoru tworzące większość gazowego dysku Drogi Mlecznej nie są już związane z jego cienką płaszczyzną, a nadają mu wygląd przypominający literę S.

    "Niezwykle trudno jest określić odległości ze Słońca do składników zewnętrznego gazowego dysku Drogi Mlecznej jeżeli nie wiemy jak ten dysk w rzeczywistości wygląda" mówi dr Chen Xiaodian, badacz z NAOC oraz główny autor opracowania opublikowanego dzisiaj w periodyku Nature Astronomy.

    "Niemniej jednak ostatnio opublikowaliśmy nowy katalog dobrze znanych gwiazd zmiennych, tzw. cefeid, do których pomiary odległości wykonujemy z dokładnością do 3-5 procent". Owa baza danych pozwoliła zespołowi badaczy opracować pierwszy, precyzyjny, trójwymiarowy obraz Drogi Mlecznej aż po odległe zewnętrzne jej krawędzie.

    Trójwymiarowy rozkład klasycznych cefeid w zakrzywionym dysku Drogi Mlecznej. Na dole: precesja zakrzywienia węzłów promienia galaktocentrycznego. Źródło: Chen Xiaodian

    Klasyczne cefeidy to młode gwiazdy, które są od czterech do dwudziestu razy masywniejsze od Słońca i nawet 100 000 razy od niego jaśniejsze. Taka wysoka masa gwiazdy wskazuje, że żyją one szybko i umierają młodo, bardzo szybko przepalając zapasy swojego paliwa, czasami w ciągu zaledwie kilku milionów lat. Charakteryzują się one pulsacjami o okresie od dni do miesięcy, które obserwujemy jako zmiany ich jasności. W połączeniu z obserwowaną jasnością cefeid, okres ich pulsacji można wykorzystać do uzyskania wiarygodnych odległości.

    "Ze zdumieniem odkryliśmy, że w 3D nasz zbiór 1339 cefeid i dysk gazowy zgadują się w tych samych miejscach. To nowe informacje wiele nam mówią o procesie formowania naszej galaktyki" mówi prof. Richard de Grijs z Uniwersytetu Macquarie w Sydney oraz współautor opracowania. "Co być może ważniejsze, w zewnętrznych rejonach Drogi Mlecznej odkryliśmy, że dysk gwiazd w kształcie litery S jest odkształcony w coraz to bardziej odkształconą spiralę.

    To przypomniało zespołowi wcześniejsze obserwacje dziesiątek innych galaktyk, które także przypominały takie stopniowo odkształcane spirale. "Łącząc nasze wyniki z tymi pozostałym obserwacjami, doszliśmy do wniosku, że odkształcona spirala Drogi Mlecznej najprawdopodobniej spowodowana jest przez momenty obrotowe masywnej wewnętrznej części dysku" mówi dr Liu Chao, współautor artykułu.

    "Nowe dane o morfologii tworzą nową, zaktualizowaną mapę do badań ruchu gwiazd w naszej galaktyce oraz pochodzenia dysku Drogi Mlecznej" mówi dr Deng Licai, badacz z NAOC.

    Źródło: Chińska Akademia Nauk

    ]]>
    17647 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ESA planuje misję do najmniejszej dotąd planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/04/esa-planuje-misje-do-najmniejszej-dotad-planetoidy/ Mon, 04 Feb 2019 18:24:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17651
    Koncepcyjna misja Hera byłaby pierwszą misją do planetoidy podwójnej: 780-metrowego Didymosa i 160-metrowego drugiego składnika układu. Hera będzie badała skutki uderzenia sondy DART w mniejszy obiekt. Źródło: ESA

    Planowana przez Europejską Agencję Kosmiczną misja Hera ustanowi nowy rekord w przestrzeni kosmicznej. Sonda badająca planetoidy nie tylko będzie pierwszą sondą, która odwiedzi podwójny układ planetoid - parę Didymos - ale też mniejszy z tych dwóch obiektów, rozmiarami podobny do Wielkiej Piramidy w Gizie, stanie się najmniejszą planetoidą kiedykolwiek odwiedzoną przez sondę.

    Z daleka jedna planetoida wygląda tak jak druga, do momentu gdy bezpośrednio je ze sobą porównamy. Sprawdzając dobrze znany wykres skali przygotowany przez Planetary Society i obejmujący wszystkie planetoidy i komety jak dotąd zbadane przez sondy kosmiczne zauważymy, że Didymos byłby na nim jedynie niewielką kropką, a jego mniejszy księżyc miałby problem z zajęciem jednego piksela.

    Sam Didym0s ma średnice jedynie 780 metrów - to mniej niż jakakolwiek inna planetoida odwiedzona przez planetoidę, za wyjątkiem 350-metrowej planetoidy Itokawa odwiedzonej przez sondę Hayabusa oraz 500-metrowej planetoidy Bennu, wokół której obecnie krąży sonda Osiris-REx.

    Oznacza to, że krążący wokół Didymosa księżyc Didymoon jest najmniejszą ze wszystkich planetoid, do których planowano jakiekolwiek misje kosmiczne. Jej rozmiary to jedynie 160 metrów.

    "Mikroskopijne rozmiary Didymoona stają się naprawdę wyraźne gdy spojrzymy na inne planetoidy" mówi główny badacz misji Hera - Patrick Michel z CNRS.

    Patrick jest także badaczem w zespole misji Hayabusa2 do planetoidy Ryugu o rozmiarach około 1 kilometra. "Zdjęcia z sondy Hayabusa2 przedstawiają nam duży głaz w pobliżu północnego bieguna Ryugu - ten pojedynczy głaz jest rozmiarami zbliżony do Didymoona".

    Niewielkie rozmiary Didymoona sprawiły, że został on wybrany do pionierskiego testu systemu obrony planetarnej. W 2022 roku amerykańska sonda DART uderzy w Didymoon starając się zmienić jego orbitę wokół większego Didymosa, tym samym testując możliwość zmiany toru lotu planetoidy.

    "Nie będzie to pierwsza sonda, która uderzy w obiekt planetarny" dodaje Patrick. "Sonda Deep Impact uderzyła w kometę Tempel 1 w 2005 roku, ale nie próbowała odchylić jej trajektorii, a jedynie odsłonić materię podpowierzchniową. Sześciokilometrowej średnicy obiekt był do tego zbyt duży. Jednak Didymoon jest wystarczająco mały, a na ciasnej 12-godzinnej orbicie wokół obiektu macierzystego, jego okres orbitalny możemy zmienić w mierzalny sposób".

    Po uderzeniu, Hera będzie badała planetoidy Didymos w 2026 roku zbierając kluczowe informacje, których nie udałoby się zebrać z powierzchni Ziemi, w tym masę Didymoona, jego właściwości podpowierzchniowe oraz kształt krateru wybitego przez sondę DART.

    "To nam da dobre szacunki transferu momentu pędu w trakcie uderzenia a tym samym skuteczności tej techniki odchylania trajektorii lotu" tłumaczy Michael Kuppers, naukowiec projektu z ESA. "Są to fundamentalne parametry, które umożliwią nam potwierdzenie numerycznych modeli impaktu niezbędne do projektowania przyszłych misji komicznych. W ten sposób lepiej zrozumiemy czy ta technika może być wykorzystana także do większych planetoid, dając nam pewność, że potrafimy chronić naszą planetę w razie potrzeby".

    Didymoon idealnie nadaje się do tych badań, bowiem właśnie takie obiekty stanowią klasę najwyższego ryzyka wśród obiektów zbliżających się do Ziemi: większe obiekty łatwiej śledzić, mniejsze ciała spalą się w atmosferze lub spowodują lokalne szkody, podczas gdy obiekt o rozmiarach Didymoona mógłby zniszczyć cały region naszej planety.

    Układ Didymos jest także atrakcyjny pod względem dodatkowych badań naukowych, oferując informacje o powstawaniu układów podwójnych, które stanowią 15% znanych planetoid.

    Źródło: Planetary Society

    "Didymos rotuje bardzo szybko, obracając się wokół własnej osi w zaledwie dwie godziny" mówi Patrick. "W pobliżu równika jego słabe oddziaływanie grawitacyjne może być przezwyciężone przez siłę odśrodkową, co potencjalnie może prowadzić do unoszenia materii z powierzchni - to główna teoria tłumacząca pochodzenie Didymoona. Zatem lądowanie na równiku byłoby nie możliwe. Trzeba byłoby lądować na jednym z biegunów tego obiektu.

    "Niewielkie rozmiary Didymoona oznaczają, że wiemy o nim bardzo mało, ale zakładamy, że jest związany pływowo ze swoim ciałem macierzystym, tak jak Księżyc z Ziemią. Plan przewiduje wylądowanie co najmniej jednego CubeSata tam, aczkolwiek będzie to wymagało bardzo precyzyjnej nawigacji. Planetoida będzie miała grawitację rzędu jednej milionowej części grawitacji na Ziemi, a prędkość ucieczki z jej powierzchni to jedynie 6 centymetrów na sekundę, zatem cubesat może wylądować, odbić się od powierzchni i odlecieć w przestrzeń kosmiczną".

    Misja Hera jest aktualnie w fazie badań i zostanie dopiero zaprezentowana Radzie Space19+ w ESA. Start misji planuje się na 2023 rok.

    Źródło: ESA

    Sonda Deep Impact uderzyła w 6-km średnicy jądro komety Tempel 1 w dniu 4 lipca 2005 roku. Zdjęcie zostało wykonane 67 sekund po uderzeniu. Źródło: ESA
    Sonda Double Asteroid Redirect Test (DART) stanowi amerykański element projektu AIDA, w ramach którego ma uderzyć w mniejszy z dwóch obiektów układu Didymos w październiku 2022 roku.

    ]]>
    17651 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sejsmometr lądownika InSight pod przykryciem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/05/sejsmometr-ladownika-insight-pod-przykryciem/ Tue, 05 Feb 2019 12:14:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17657
    Lądownik InSight umieścił osłonę na sejsmometrze w dniu 2 lutego br. (sol 66). Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Przez ostatnie kilka tygodni, lądownik InSight pieczołowicie poprawiał ustawienie sejsmometru, który umieścił na powierzchni Marsa 19 grudnia 2018 roku. Teraz wykonał kolejny krok umieszczając nad sejsmometrem osłonę, która pomoże instrumentowi zbierać precyzyjne dane. Sejsmometr umożliwi naukowcom spojrzenie we wnętrze Czerwonej Planety, co pozwoli im zrozumieć jak powstał sam Mars jak i inne skaliste planety.

    Osłona Wind and Thermal Shield pomaga chronić niezwykle czuły instrument przed poruszaniem go przez wiejące wiatry, które mogłyby wprowadzić "szum" do danych. Aerodynamiczny kształt kopuły sprawi, że wiatr będzie przyciskał ją do powierzchni planety, chroniąc przed ewentualnym przewróceniem.

    Większym od wiatru wyzwaniem dla sejsmometru SEIS (skrót od Seismic Experiment for Interior Structure) są zmiany temperatur, które mogą rozszerzać i kurczyć metalowe sprężyny oraz inne elementy wewnątrz sejsmometru. W miejscu lądowania sondy InSight temperatury wahają się w zakresie 94 stopni Celsjusza na przestrzeni jednej doby marsjańskiej (tzw. sola).

    "Temperatura jest jedną z naszych największych obaw" mówi główny badacz misji InSight Bruce Banerdt z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. JPL kieruje misją Insight i zbudowała osłonę Wind and Thermal Shield. "Osłonę można przyrównać do ocieplacza na stole. Chroni ona SEIS przed zbytnim rozgrzewaniem podczas dnia i chłodzeniem w trakcie nocy. Najzwyczajniej chcemy utrzymać możliwie najbardziej stabilną temperaturę".

    Na Ziemi, sejsmometry często umieszczane są 120 centymetrów pod powierzchnią w pojemnikach, które utrzymują stabilną temperaturę. Sonda InSight nie może tego zrobić, dlatego też zespół misji wykorzystał kilka różnych metod do chronienia swojego sejsmometru. Umieszczona na sejsmometrze osłona stanowi pierwszą linię ochrony.

    Drugim elementem ochrony jest sam sejsmometr, który został tak zaprojektowany, aby korygować ogromną rozpiętość temperatur na powierzchni Marsa. Sejsmometr został zbudowany tak, że kiedy jedne elementy kurczą się i rozszerzają, inne robią to w przeciwnym kierunku tym samym minimalizując skutki rozszerzania. Dodatkowo, instrument jest próżniowo zamknięty w tytanowej sferze, która izoluje jego wrażliwe wnętrze i minimalizuje wpływ temperatury na jego działanie.

    Ale to wciąż za mało. Sfera została umieszczona w jeszcze jednym pojemniku izolującym - miedzianego koloru sześciokątnym pojemniku, który widzieliśmy podczas umieszczania SEIS na powierzchni. Ściany tego pojemnika zbudowane są z komór, które łapią powietrze i unieruchamiają je. Mars zapewnia doskonały gaz do takiej izolacji: jego rzadka atmosfera składa się głównie z dwutlenku węgla, który w warunkach niskiego ciśnienia bardzo wolno przewodzi ciepło.

    Dzięki tym trzem osłonom izolującym, SEIS jest dobrze chroniony przed termicznym "szumem", który mógłby zakłócać dane i maskować fale sejsmiczne, które zespół misji InSight chce badać. Na koniec, większość dodatkowych interferencji ze strony otoczenia marsjańskiego może być wykrytych za pomocą czujników pogodowych lądownika InSight, a następnie odfiltrowana przez naukowców analizujących zebrane dane.

    Z uwagi na to, że sejsmometr jest już na powierzchni i bezpiecznie przykryty osłoną, zespół misji InSight przygotowuje się na kolejny krok: umieszczenie na powierzchni czujnika HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package). Zadanie to będzie realizowane w przyszłym tygodniu.

    Źródło: JPL

    ]]>
    17657 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1028 https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/mars-insight-brak-lodu-na-marsie/ 0 0
    <![CDATA[Rusza European Rover Challenge 2019 oraz międzynarodowa współpraca Polski w ramach klastra robotyki kosmicznej PERASPERA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/05/rusza-european-rover-challenge-2019-oraz-miedzynarodowa-wspolpraca-polski-w-ramach-klastra-robotyki-kosmicznej-peraspera/ Tue, 05 Feb 2019 12:22:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17660

    Ogłoszono start kolejnej edycji Międzynarodowych Zawodów Robotów Marsjańskich ERC, które w tym roku odbędą się 13-15 września na terenie kampusu Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. Ponadto poinformowano o przystąpieniu Polski do klastra robotyki kosmicznej Komisji Europejskiej – PERASPERA.

    Początek lutego obfituje w wiadomości z polskiego sektora kosmicznego. Polska w świecie robotyki stawia coraz mocniejsze kroki, zarówno w tej przemysłowej oraz mobilnej, jak i kosmicznej. Mamy także coraz większe zapotrzebowanie na kadry w przemyśle kosmicznym, związane z obserwowanym przez nas od kilku lat rosnącym potencjałem polskich firm i instytucji oraz ich uczestnictwem w coraz większej ilości misji i projektów kosmicznych – mówi Wicepremier Jarosław Gowin.  

    Właśnie rozpoczęła się rejestracja drużyn do piątej już edycji European Rover Challenge. Ta prestiżowa, międzynarodowa impreza z roku na rok przyciąga coraz więcej pasjonatów kosmosu i robotyki. Zawody w 2018 roku cieszyły  się ogromnym zainteresowaniem. Do udziału w nich zgłosiło się aż 65 drużyn z 20 krajów z całego świata. To prawdziwy rekord, który działa na nas – organizatorów,  bardzo motywująco – mówi Łukasz Wilczyński, Prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej. Poprzez różnorodność wydarzeń towarzyszących zawodom staramy się pokazać, jak prężnie rozwija się w naszym kraju obszar kosmiczno-robotyczny i jak stale zwiększają się możliwości udziału w nim wszystkich, którzy mają we krwi kosmiczne DNA. Mamy świadomość, że dzięki takim wydarzeniom jak ERC, które zostało wpisane do Krajowego Programu Kosmicznego, coraz więcej młodych ludzi, studentów uczelni technicznych, odkrywa i rozwija w sobie pasję, która staje się potem kluczem do kariery w branży kosmicznej. W planach organizatorów jest także konferencja oraz warsztaty mentoringowo-biznesowe, będące platformą wymiany informacji, wiedzy i możliwości rozwoju w obszarze nauki, biznesu, nowych technologii i kosmosu.

    Ponadto Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorz Brona ogłosił międzynarodową współpracę Polski z europejskim konsorcjum robotycznym Strategiczny Klaster Badawczy PERASPERA, koncertującym się na planowaniu, rozwoju i harmonizacji  technologii robotyki kosmicznej. Zadaniem klastra PERASPERA jest opracowanie mapy drogowej rozwoju technologii robotycznych w Europie oraz wspieranie Komisji Europejskiej w organizacji przetargów na rozwiązania z obszaru robotyki w ramach programu Horyzont 2020 i jego kolejnej edycji, Horyzont Europa. Robotyka kosmiczna jest niewątpliwie jednym z obszarów najsilniejszego wzrostu polskiego sektora kosmicznego. Dlatego tak ważne dla nas było przystąpienie do europejskiego klastra PERASPERA. Nasze członkostwo pozwala na lepsze wpływanie na europejską politykę rozwoju technologii robotycznych oraz pełne uwzględnienie doświadczenia i ambicji naszego krajowego sektora kosmicznego – podkreśla Grzegorz Brona.

    Na gospodarzaEuropean Rover Challenge w 2019 roku została wybrana Politechnika Świętokrzyska, której uczelniana drużyna już kilkukrotnie odnosiła sukcesy podczas zawodów. Dający wiele możliwości teren kampusu Politechniki, doskonała lokalizacja w centrum miasta, a przede wszystkim zaangażowanie tej prestiżowej uczelni technicznej w rozwój polskiego obszaru kosmiczno-robotycznego, to tylko niektóre z aspektów wpływających na decyzję o lokalizacji tegorocznej edycji ERC. European Rover Challenge to nie tylko zawody młodych pasjonatów techniki. To przede wszystkim testowanie rozwiązań tzw. high technology. Ich organizacja na Politechnice Świętokrzyskiej to potwierdzenie prestiżu naszej uczelni, która w ostatnim okresie wyraźnie ukierunkowuje się na współpracę z przemysłem i rozwój nowoczesnych technologii. To także uznanie dla naszych dotychczasowych sukcesów w tym zakresie – mówi prof. Wiesław Trąmpczyński, Rektor Politechniki Świętokrzyskiej. Ze swej strony zrobimy wszystko by zawody wypadły jak najlepiej – dodaje.

    Międzynarodowe Zawody Robotów Marsjańskich ERC nie po raz pierwszy będą gościć na terenie województwa świętokrzyskiego. To podkieleckie Podzamcze koło Chęcin było areną pierwszych zmagań robotów marsjańskich w 2014 roku.  European Rover Challenge doskonale wpisuje się w Strategię Województwa Świętokrzyskiego, której jednym z głównych celów jest koncentracja na budowie kapitału ludzkiego i bazy dla innowacyjnej gospodarki. ERC przyczynia się także do poprawy klimatu dla innowacji, upowszechnienia nowych technologii oraz komercjalizacji wiedzy w regionie, który od dawna dostrzega w tym szansę rozwoju w najbardziej nowoczesnych branżach – podsumowuje Marszałek Województwa Świętokrzyskiego Andrzej Bętkowski. Współorganizatorami European Rover Challenge 2019 są Europejska Fundacja Kosmiczna, Mars Society Polska, Specjalna Strefa Ekonomiczna „Starachowice” S.A. oraz Politechnika Świętokrzyska.

    ]]>
    17660 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczni obserwatorzy Europejskiej Agencji Kosmicznej [grafika]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/05/kosmiczni-obserwatorzy-europejskiej-agencji-kosmicznej-grafika/ Tue, 05 Feb 2019 12:47:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17665
    Źródło: ESA

    Dzięki całej flocie sond kosmicznych obserwujących Wszechświat w całym spektrum promieniowania elektromagnetycznego - od mikrofal po promieniowanie gamma - Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) od dekad znajduje się w czołówce badaczy przestrzeni kosmicznej. Owe misje pozwalają astronomom odpowiadać na najważniejsze pytania nauki dotyczące początków i ewolucji Wszechświat, od wczesnych początków przez gwiazdy, po galaktyki obserwowane dzisiaj.

    Dzięki temu, że obiekty kosmiczne świecą jasno w jednej lub w kilku częściach widma, nasze sondy kosmiczne badają szeroką paletę procesów zachodzących we wszechświecie - od planet Układu Słonecznego po egzoplanety krążące wokół innych gwiazd, od cyklu życia gwiazd po ich ruch przez galaktykę i poza nią, od czarnych dziur i aktywnych galaktyk aż po reliktowe promieniowanie będące pozostałością po Wielkim Wybuchu.

    Przyszłość astronomii zmierza w stronę łączenia obserwacji promieniowania elektromagnetycznego z obserwacjami fal grawitacyjnych, które są niczym dźwięk dodany do filmu niemego składającego się tylko z obrazów.

    Powyższa grafika przedstawia obecny stan misji astronomicznych realizowanych przez ESA, włącznie z misjami realizowanymi wspólnie z innymi podmiotami, potencjalne przyszłe misje (np. JAXA/NASA Xrism oraz chińska sonda Einstein) oraz koncepcje przyszłych misji (np. dwie kandydatki na misję - Spica oraz Theseus).

    To portfolio przeszłych, obecnych i przyszłych misji wskazuje na wagę długoterminowego planowania w realizacji misji podejmujących próbę odpowiedzi na fundamentalne pytania nauki. Warto zauważyć, że badaczka miliarda gwiazd, sonda Gaia została zaproponowana w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, a dopiero teraz przynosi nam wartościowe informacje. Dlatego należy już planować co chcemy obserwować za dwadzieścia czy trzydzieści lat.

    Daty przedstawione na grafice określają datę startu i zakończenia misji, a w przypadku misji planowanych - planowaną datę startu (stan na luty 2019 roku).

    Źródło: ESA

    ]]>
    17665 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Cofająca się linia śniegu odsłania związki organiczne wokół młodej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/05/cofajaca-sie-linia-sniegu-odslania-zwiazki-organiczne-wokol-mlodej-gwiazdy/ Tue, 05 Feb 2019 13:32:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17680
    Rozkład pyłu przedstawiono kolorem pomarańczowym, a metanolu - niebieskim. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Lee et al.

    Astronomowie korzystający z obserwatorium ALMA odkryli złożone związki organiczne wokół młodej gwiazdy V883 Ori. Nagły rozbłysk z tej gwiazdy uwolnił te związki z lodowych cząstek tworzących dysk protoplanetarny. Skład chemiczny dysku jest podobny do składu chemicznego komet we współczesnym Układzie Słonecznym. Precyzyjne obserwacje ALMA umożliwiły astronomom odtworzenie ewolucji związków organicznych od narodzin Układu Słonecznego po obiekty obserwowane obecnie.

    Zespół badawczy kierowany przez Jeong-Eun Lee (Kyung Hee University, Korea) wykorzystał obserwatorium ALMA do wykrycia złożonych związków organicznych takich jak metanol (CH3OH), aceton (CH3COCH3), acetaldehyd (CH3CHO) oraz acetonitryl (CH3CN). To pierwszy przypadek odkrycia acetonu w obszarze formowania planet.

    Różne związki chemiczne zamrożone są w lodzie otaczającym ziarna pyłu o rozmiarach rzędu kilku mikrometrów, tworzących dyski protoplanetarne. Nagły rozbłysk V883 Ori ogrzał dysk i doprowadził do sublimacji lodu, w które owe związki zostały uwolnione przechodząc w stan gazowy. Obszar dysku, w którym temperatura osiągnęła próg sublimacji nazywany jest "linią śniegu". Promienie linii śniegu wynoszą kilka jednostek astronomicznych (AU) wokół normalnych młodych gwiazd, aczkolwiek zwiększają się niemal dziesięciokrotnie wokół gwiazd z rozbłyskami.

    Ciężko jest sfotografować dysk w skali kilku jednostek astronomicznych za pomocą obecnych teleskopów - mówi Lee. "Jednak wokół gwiazdy, która uległa rozbłyskowi, lód znika w większej części dysku i łatwiej jest dostrzec rozkład związków chemicznych. Nas interesuje rozkład złożonych związków organicznych jako elementów składowych życia".

    Zewnętrzna część dysku jest zimna i cząsteczki pyłu są w niej pokryte lodem. ALMA wykryła różne złożone związki organiczne w pobliżu linii śniegu w dysku. Źródło: National Astronomical Observatory of Japan

    Lód, włącznie z zamrożonymi związkami organicznymi, może być blisko związany z początkami życia na planetach. W naszym układzie planetarnym komety stanowią najważniejsze zasoby związków lodowych. Przykładowo europejska sonda Rosetta odkryła bogatą chemię organiczną wokół jądra komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Uważa się, że komety powstają w zewnętrznym, zimnym obszarze układu protoplanetarnego. Badanie składu chemicznego lodu w dyskach protoplanetarnych bezpośrednio wiąże się z badaniem pochodzenia związków organicznych w kometach, a tym samym pochodzenia składników niezbędnych do powstania życia.

    Dzięki wysokiej rozdzielczości ALMA oraz zwiększonemu przez rozbłysk promieniowi linii śniegu wokół gwiazdy, astronomowie uzyskali możliwość dostrzeżenia przestrzennego rozkładu metanolu i acetaldehydu. Rozkład tych związków posiada strukturę pierścieniową o promieniu 60 AU (dwukrotnie większą od orbity Neptuna. Badacze zakładają, że wewnątrz tego pierścienia cząsteczki są niewidoczne, bo są przesłonięte gęstą materią pyłową, a poza tym promieniem nie są widoczne, ponieważ są wmarznięte w lód.

    V883 Ori to młoda gwiazda znajdująca się 1300 lat świetlnych od Ziemi. Gwiazda doświadcza tak zwanych rozbłysków typu FU Orionis, charakteryzujących się nagłym wzrostem jasności związanym z nagłym deszczem materii przepływającym z dysku na gwiazdę. Owe rozbłyski trwają zaledwie około 100 lat. Dlatego też szanse na zaobserwowanie rozbłysku są bardzo małe.

    Źródło: National Institutes of Natural Sciences

    ]]>
    17680 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gigantyczne zderzenia planet w innych układach planetarnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/05/gigantyczne-zderzenia-planet-w-innych-ukladach-planetarnych/ Tue, 05 Feb 2019 16:36:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17686

    Astronomowie odkryli świeże dowody na znaczącą różnorodność planet w pojedynczym układzie egzoplanetarnym, wskazującą, że zderzenia przy wysokiej prędkości są częściowo odpowiedzialne za ewolucję planet.

    Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez badaczy z włoskiego instytutu INAF oraz fizyków z Uniwersytetu w Brystolu spędził trzy lata na obserwowaniu układu planetarnego Kepler-107 za pomocą Telescopio Nazionale Galileo w La Palmie.

    Badacze wykonali ponad sto pomiarów spektroskopowych wszystkich czterech planet o masie niższej od masy Neptuna, krążących wokół Kepler-107. W przeciwieństwie do Układu Słonecznego, planety w układzie Kepler-107 znajdują się znacznie bliżej siebie jak i bliżej gwiazdy macierzystej. Wszystkie planety mają okresy orbitalne liczone w dniach, a nie latach.

    Nie jest niczym szczególnym gdy planeta, która znajduje się najbliżej gwiazdy macierzystej, jest najgęstsza, z uwagi na ogrzewanie i interakcje z gwiazdą macierzystą, które mogą doprowadzić do utraty atmosfery. Niemniej jednak, jak donosi Nature Astronomy, w przypadku układu Kepler-107, to druga planeta - 107c, jest gęstsza od pierwszej, 107b. Druga planeta od gwiazdy zawiera procentowo dwa razy więcej żelaza niż pierwsza z planet tego układu, co wskazuje, że w pewnym momencie 107c zderzyła się czołowo przy dużej prędkości z protoplanetą o podobnej masie, albo miała więcej zderzeń z mniejszymi obiektami planetarnymi. Zderzenia te doprowadziłyby do oderwania części skał i krzemowego płaszcza Kepler 107c, przez co jest ona gęstsza obecnie niż była pierwotnie.

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=20&v=0GvfoD-UW5A

    Dr Zoe Leinhardt, astrofizyczka obliczeniowa z Brystolu oraz współautorka artykułu tłumaczy: "Gigantyczne zderzenia mogły odgrywać fundamentalną rolę w kształtowaniu naszego obecnego układu planetarnego. Księżyc najprawdopodobniej jest skutkiem jednego z takich zderzeń, wysoka gęstość Merkurego też może mieć takie pochodzenie, a Charon, księżyc Plutona mógł zostać przechwycony po olbrzymim zderzeniu, jednak jak dotąd nie mieliśmy żadnych dowodów na olbrzymie zderzenia w innych układach planetarnych.

    "Jeżeli nasza hipoteza jest prawidłowa, może ona łączyć ogólny model formowania naszego układu planetarnego z zupełnie innym i odmiennym od naszego układem planetarnym".

    Aldo Bonomo, badacz z INAF oraz główny autor dodaje: "Dzięki temu odkryciu dodaliśmy kolejny element do naszej wiedzy o pochodzeniu niesamowitej różnorodności składu chemicznego małych egzoplanet. Mieliśmy już dowody na to, że silne promieniowanie gwiazdy przyczynia się do tej różnorodności poprzez częściową lub całkowitą erozję najgorętszych planet. Jednak stochastyczne zderzenia protoplanet także odgrywają istotną rolę i mogą prowadzić do drastycznych wahań składu chemicznego wnętrza planety. Mamy wrażenie, że tak jest w przypadku Kepler-107".

    Źródło: University of Bristol

    ]]>
    17686 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Daleko za Marsem milkną cubesaty MarCO]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/06/daleko-za-marsem-milkna-cubesaty-marco/ Wed, 06 Feb 2019 07:42:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17689
    MarCO-B, jeden z eksperymentalnych cubesatów Mars Cube One (MarCO) wykonał powyższe zdjęcia zbliżając się do Marsa. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Jeszcze zanim para niewielkich satelitów MarCO wystartowała w zeszłym roku w kierunku Marsa, mówiło się, że sukcesem ich misji będzie przetrwanie: jeżeli będą w stanie działać w głębokiej przestrzeni kosmicznej, przesuną granice możliwości technologii eksperymentalnej.

    Teraz, daleko za Marsem, dzielne sondy najprawdopodobniej osiągnęły swoje granice. Minął już miesiąc od momentu, kiedy inżynierowie NASA otrzymali ostatnią informację od satelitów MarCO, które towarzyszyły sondzie InSight w drodze na Marsa. Aktualnie inżynierowie misji nie spodziewają się nowych informacji od cubesatów.

    MarCO, skrót od Mars Cube One, to pierwsza, międzyplanetarna misja kosmiczna wykorzystująca niewielkich rozmiarów sondy, tak zwane cubesaty. Obie sondy MarCO - nazwane EVE oraz WALL-E na cześć bohaterów kreskówki Pixara - służyły jako przekaźniki sygnału podczas lądowania na Marsie sondy InSight, przesyłając na Ziemię, niemal w czasie rzeczywistym, informacje z każdego etapu opadania sondy InSight na powierzchnię Marsa. Oprócz tego WALL-E przesłał na Ziemię rewelacyjne zdjęcia Marsa, a EVE wykonała proste eksperymenty radiowe.

    Wszystko to osiągnięto z wykorzystaniem eksperymentalnej technologii, która kosztowała zaledwie ułamek kosztów większości misji: 18.5 miliona dolarów.

    WALL-E po raz ostatni odezwał się 29 grudnia, a EVE 4 stycznia br. Z obliczeń trajektorii lotu sond wiadomo, że WALL-E aktualnie znajduje się 1,6 miliona kilometrów za Marsem, a EVE jeszcze 1,6 miliona kilometrów dalej.

    Inżynierowie z zespołu misji mają kilka teorii tłumaczących brak kontaktu z cubesatami. WALL-E doświadczył nieprawidłowości w pracy silnika. Problemy z kontrolą orientacji w przestrzeni mogą prowadzić do ciągłych zmian orientacji i uniemożliwiać wysyłanie i otrzymywanie komend na/z Ziemię. Czujniki jasności, które pozwalają cubesatom utrzymywać orientację względem Słońca oraz ładowanie baterii, mogą także przyczyniać się do braku kontaktu. Sondy MarCO obecnie znajdują się na orbicie okołosłonecznej i będą się od nas oddalać w nadchodzących tygodniach. Im dalej się znajdują tym bardziej precyzyjnie muszą kierować swoje anteny w stronę Ziemi.

    Inżynier Joel Steinkraus wykorzystuje promieniowanie słoneczne do przetestowania paneli słonecznych na jednej z sond MarCO w siedzibie Jet Propulsion Laboratory. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Sondy MarCO nie zaczną się poruszać w stronę Słońca aż do lata br. Inżynierowie ponownie spróbują się skontaktować z cubesatami latem, aczkolwiek nikt nie wie czy do tego czasu wytrzymają ich akumulatory i inne elementy składowe.

    Nawet jeżeli próba nawiązania kontaktu się nie powiedzie, misję MarCO można uznać za niesamowity sukces.

    "Celem tej misji było przesunięcie granic możliwości zminiaturyzowanej technologii i teraz widzimy jak daleko może nas ona zaprowadzić" mówi Andy Klesh, główny inżynier misji z JPL. "Przyszłe cubesaty zabiorą nas jeszcze dalej".

    Źródło: JPL

    ]]>
    17689 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy badają organizację życia w skali planetarnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/06/naukowcy-badaja-organizacje-zycia-w-skali-planetarnej/ Wed, 06 Feb 2019 08:16:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17694
    Powyższa grafika przedstawia biosferę, ekosystemy oraz biochemię poszczególnych organizmów jako cząsteczki biorące udział we wspólnych reakcjach. obraz ten przedstawia różne prawa skalowania jako powszechnie występujące na różnych poziomach organizacji biologicznej. Źródło: Hyunju Kim

    Kiedy myślimy o życiu na Ziemi, możemy myśleć o poszczególnych jego przykładach, począwszy od zwierząt, a kończąc na bakteriach. Jednak gdy to astrobiolodzy badają życie, muszą rozważać nie tylko poszczególne organizmy, ale także ekosystemy oraz biosferę jako całość.

    W astrobiologii rośnie zainteresowanie tym czy życie jakie znamy stanowi efekt konkretnej, ewolucyjnej historii Ziemi czy, wręcz przeciwnie, życie może rządzić się bardziej ogólnymi zasadami organizacyjnymi.

    Jeżeli istnieją ogólne zasady, które mogą tłumaczyć właściwości wspólne dla wszystkich organizmów żywych na Ziemi, to mogą one dotyczyć całego życia, także tego, które może istnieć na innych planetach. Jeżeli istnieje "uniwersalna biologia", miałoby to istotny wpływ na poszukiwanie życia pozaziemskiego, na próby stworzenia sztucznego życia w laboratoriach oraz na próby zrozumienia początków życia. Jednocześnie naukowcy mogliby przewidywać przynajmniej niektóre właściwości potencjalnego życia pozaziemskiego.

    Wcześniejsze badania na tym polu skupiały się przede wszystkim na określonych poziomach organizacji w ramach biologii, takich jak pojedyncze organizmy czy społeczności ekologiczne. Te poziomy tworzą hierarchię, w której pojedyncze organizmy składają się z oddziałujących ze sobą cząstek, a ekosystemy składają się z oddziałujących ze sobą pojedynczych organizmów.

    Interdyscyplinarny zespół badaczy z Arizona State University (ASU) poszedł nieco dalej zamiast skupiać się na poszczególnych poziomach tej hierarchii zaczął badać samą hierarchię, skupiając się na biosferze jako całości. Wyniki ich prac zostały niedawno opublikowane w periodyku Science Advances.

    "Aby zrozumieć ogólne zasady rządzące biologią, musimy zrozumieć jak żyjące systemy organizują się między różnymi poziomami, a nie tylko na konkretnych poziomach" mówi główny autor opracowania Hyunju Kim z Beyond Center ASU.

    W ramach swoich badań, zespół odkrył, że biochemia, zarówno na poziomie organizmów jak i ekosystemów, rządzi się ogólnymi zasadami organizacyjnymi. "Oznacza to, że istnieje logika organizacji biochemii w skali planetarnej" mówi współautor opracowania Harrison Smith z ASU School of Earth and Space Exploration. "Naukowcy mówili już o tego typu logice od jakiegoś czasu, ale jak dotąd nie udawało im się jej skwantyfikować. Kwantyfikacja tej logiki może pomóc nam nałożyć pewne ograniczenia na to jak powstaje życie na powierzchni planety".

    W ramach swoich badań zespół badaczy stworzył sieci biochemiczne wykorzystujące globalne bazy danych 28 146 opisanych genomów i metagenomów oraz 8658 skatalogowanych reakcji biochemicznych. W ten sposób badacze odkryli prawa skalowania odpowiadające za różnorodność biochemiczną i strukturę sieci, która jest wspólna dla różnych poziomów organizacji, od pojedynczych osobników, przez ekosystemy, po biosferę jako całość.

    "Kwantyfikacja ogólnych zasad życia - nieograniczonych do jednej domeny na drzewie życia lub konkretnego ekosystemu - jest wyzwaniem" mówi Smith. "Udało nam się zrobić to dzięki połączeniu narzędzi z nauk o sieciach i teorii skalowania, z ogromnymi bazami danych o genomach, tworzonymi przez naukowców od wielu lat".

    "Zrozumienie organizacyjnych zasad biochemii w skali globalnej pozwoli nam zrozumieć jak zachowuje się życie w skali planetarnej" mówi Walker. "Możliwość dokładniejszego identyfikowania uniwersalnych właściwości życia na Ziemi stworzy astrobiologom nowe narzędzie do poszukiwania życia zarówno w laboratoriach, jak i na innych planetach".

    Źródło: ASU

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1126/sciadv.aau0149

    ]]>
    17694 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hayabusa2 ląduje na Ryugu już 22 lutego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/06/hayabusa2-laduje-na-ryugu-juz-22-lutego/ Wed, 06 Feb 2019 11:33:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17697

    Japońska sonda wysłana do zbadania planetoidy, która może rzucić nowe światło na początki historii Układu Słonecznego wyląduje na planetoidzie pod koniec miesiąca - poinformowali przedstawiciele japońskiej agencji kosmicznej JAXA.

    Naukowcy poinformowali, że sonda wyląduje na powierzchni planetoidy Ryugu 22 lutego o godzinie 8:00 czasu lokalnego.

    "Miejsce lądowania zostało już wybrane i uzgodniliśmy już sposób lądowania, zatem jedyne co nam pozostało to postarać się wykonać to zadanie bez żadnych pomyłek" poinformował Yuichi Tsuda, menedżer projektu Hayabusa2 z agencji JAXA.

    Ogłoszenie tej informacji było wyczekiwane po tym jak w październiku 2018 roku agencja poinformowała o opóźnieniu lądowania o kilka miesięcy z uwagi na to, że potrzeba było więcej czasu na przygotowanie lądowania, bowiem powierzchnia planetoidy okazała się bardziej chropowata niż się tego spodziewano.

    Naukowcy aktualnie otrzymują dane z innych sond, które opuszczono na powierzchnię planetoidy.

    W październiku naukowcom z agencji JAXA udało się opuścić nowy, 10-kilogramowy robot obserwacyjny MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout) na powierzchnię Ryugu.

    Wyładowany czujnikami robot może wykonywać zdjęcia w różnych zakresach promieniowania, badać minerały za pomocą mikroskopu, mierzyć temperaturę powierzchni oraz pola magnetyczne.

    Sonda Hayabusa2 o rozmiarach dużej lodówki i wyposażona w panele słoneczne jest następcą pierwszej sondy Hayabusa, która w 2003 roku poleciała w kierunku planetoidy Itokawa.

    Sonda Hayabusa2, która kosztowała około 260 milionów dolarów, została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w grudniu 2014 roku i dostarczy na Ziemię próbki powierzchni planetoidy w 2020 roku.

    Źródło: JAXA/AFP

    ]]>
    17697 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zwiedzaj obce planety dzięki nowym zasobom multimedialnym NASA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/06/zwiedzaj-obce-planety-dzieki-nowym-zasobom-multimedialnym-nasa/ Wed, 06 Feb 2019 15:55:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17700

    Zwiedzaj mnóstwo planet spoza Układu Słonecznego za pomocą nowych zasobów multimedialnych dostępnych w Exoplanet Exploration Program (ExEP). Oprócz nowego plakatu Exoplanet Travel Bureau przedstawiająceg stopioną planetę 55 Cancri e, fani badań przestrzeni kosmicznej mogą skorzystać z 360-stopniowej wizualizacji powierzchni tej samej planety, multimedialnej podróży przez życie i śmierć układów planetarnych oraz dużej aktualizacji popularnej aplikacji Eyes on Exoplanets.

    Stworzone w stylizacji dawnych plakatów reklamujących agencje turystyczne, plakaty popularnego Biuro Podróży Egzoplanetarnej (ExEP) przedstawiają jak może wyglądać wizyta na znanych już planetach pozasłonecznych, tzw. egzoplanetach. Przedstawiający 55 Cancri e, planetę która może być pokryta oceanem lawy, najnowszy plakat przedstawia futurystycznych gości lecących nad rozpalonym krajobrazem w ochronnym bąblu.

    55 Cancri e jest także przedstawiona w nowej wizualizacji, która umożliwia wirtualną wycieczkę nad powierzchnią planety, przedstawioną na podstawie dotychczas zebranych danych (jak na razie nie mamy możliwości wykonania zdjęć samej planety). Widoczna na horyzoncie jako ognista kula, gwiazda macierzysta planety znajduje się 65 razy bliżej 55 Cancri e, niż odległość Słońca od Ziemi. Na chłodniejszej, nocnej stronie planety, krzemianowa para w atmosferze może kondensować się w połyskujące chmury odbijające znajdującą się na powierzchni lawę.

    Wszystkie wizualizacje 360 stopni można oglądać na komputerach stacjonarnych, urządzeniach przenośnych oraz za pomocą zestawów VR.

    Życie i śmierć Układu Słonecznego

    Skąd się tu wzięliśmy? Jak powstają gwiazdy i planety i jaki los czeka planety, których gwiazda już umarła? Interaktywna strona "Life and Death of a Planetary System" zabiera czytelników na podróż przez okres formowania, ewolucji i ostatecznej śmierci układu planetarnego. Ta długa opowieść przedstawi nam proces formowania planety Ziemia i to co się może z nią stać po śmierci Słońca.

    Obfitość planet

    Zwiedzaj tysiące nowych planet, zarówno dziwnych jak i zdumiewająco znajomych za pomocą aplikacji Eyes on Exoplanets 2.0. Dzięki tej aplikacji użytkownicy mogą zwiedzać galaktykę i wirtualnie odwiedzić dowolną z niemal 4000 znanych egzoplanet, wszystkich zwizualizowanych w 3D. Wśród międzygwiezdnych ciekawostek znajdują się układ TRAPPIST-1 z siedmioma planetami o rozmiarach zbliżonych do planety Ziemia, potencjalnie pokryta stopioną lawą 55 Cancri e, jajowata WASP-12b oraz Kepler-16b, pierwsza odkryta planeta krążąca wokół układu podwójnego.

    Pośród innych elementów, katalog Eyes on Exoplanets 2.0 pozwala użytkownikom porównywać rozmiary egzoplanet do rozmiarów Ziemi lub Jowisza, określać czas podróży do każdej planety za pomocą samochodu, samolotu odrzutowego oraz statku kosmicznego poruszającego się z prędkością światła.

    Eyes on Exoplanets 2.0 zasilana jest danymi z archiwum egzoplanet NASA, oficjalnej bazy danych wykorzystywanej przez naukowców zajmujących się badaniem egzoplanet.

    Źródło: JPL

    ]]>
    17700 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Bąble zupełnie nowych gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/06/bable-zupelnie-nowych-gwiazd-w-wielkim-obloku-magellana/ Wed, 06 Feb 2019 16:33:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17703
    Źródło: ESO, A. McLeod et al.

    Ten zachwycający obszar nowo powstających gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana (LMC) został sfotografowany za pomocą instrumentu Multi Unit Spectroscopic Explorer (MUSE) zainstalowanego na teleskopie VLT należącym do Europejskiego Obserwatorium Południowego. Stosunkowo niewielka ilość pyłu w LMC oraz niezwykle ostre oko MUSE pozwoliły na dostrzeżenie delikatnych szczegółów tego obszaru w zakresie widzialnym.

    https://www.youtube.com/watch?v=KqCq8qBc4tg

    Powyższy region Wielkiego Obłoku Magellana (LMC) świeci w zdumiewających barwach na zdjęciu wykonanym za pomocą instrumentu Multi Unit Spectroscopic Explorer (MUSE) zainstalowanym na teleskopie VLT (Very Large Telescope). Obszar znany jako LHA 120-N 180B - albo w skrócie N180 B - to mgławica klasyfikowana jako obszar H II, niezwykle płodne źródło nowych gwiazd.

    https://www.youtube.com/watch?v=VE2UdOxbvuc

    LMC to galaktyka satelitarna Drogi Mlecznej, widoczna głównie z południowej półkuli Ziemi. Oddalona od nas jedynie o 160 000 lat świetlnych znajduje się praktycznie tuż obok. Dzięki temu, że LMC jest tak blisko, i że jej pojedyncze ramię spiralne widzimy od góry, z łatwością możemy badać obszary takie jak właśnie N180 B.

    Źródło: ESO/ A. McLeod et al.

    Obszary H II to międzygwiezdne obłoki zjonizowanego wodoru - gołe jądra atomów wodoru. Obszary te są gwiezdnymi żłobkami - a nowo powstałe masywne gwiazdy odpowiedzialne są za jonizację otaczającego ich gazu, dzięki czemu możemy podziwiać tak spektakularne widoki. Na charakterystyczny kształt N180 B składa się olbrzymi bąbel zjonizowanego wodoru otoczony przez cztery mniejsze bąble.

    https://www.youtube.com/watch?v=aT9Wksc3dIY

    Głęboko we wnętrzu tego jasnego obłoku instrument MUSE dostrzegł dżet wyemitowany przez raczkującą gwiazdę - masywny młody obiekt gwiezdny o masie 12 razy większej od masy Słońca. Dżet - Herbig-Haro 1177, w skrócie HH 1177 - przedstawiono dokładnie na osobnym zdjęciu. To pierwszy przypadek, kiedy udało się zaobserwować dżet w zakresie widzialnym poza Drogą Mleczną. Zazwyczaj są one przesłonięte przez pyłowe otoczenie. Niemniej jednak stosunkowo wolne od pyłu otoczenie LMC pozwoliło nam obserwować HH 1177 w zakresie fal widzialnych. Przy długości niemal 33 lat świetlnych, jest to jeden z najdłuższych obserwowanych dżetów.

    Źródło: ESO/Digitized Sky Survey 2. Acknowledgment: Davide De Martin .

    HH 1177 mówi nam sporo o wczesnych etapach życia gwiazd. Strumień dżetu jest bardzo skolimowany. Tego typu dżety związane są z dyskami akrecyjnymi swoich gwiazd i mówią nam wiele o tym jak młode gwiazdy zbierają materię z otoczenia. Astronomowie odkryli, że gwiazdy o wysokiej, jak i małej masie emitują skolimowane dżety takie jak HH 1177 wskutek działania podobnego mechanizmu - co wskazuje na to, że masywne gwiazdy mogą powstawać w ten sam sposób co ich małomasywne rodzeństwo.

    Źródło: ESO

    https://www.youtube.com/watch?v=KqCq8qBc4tg
    ]]>
    17703 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwsze spojrzenie: miejsce lądowania misji Chang'e 4]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/pierwsze-spojrzenie-miejsce-ladowania-misji-change-4/ Thu, 07 Feb 2019 07:51:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17713
    Strzałki wskazują miejsce lądowania misji Chang'e 4 na dnie krateru Von Karmana. Wyraźny krater w tle i po lewej od miejsca lądowania ma średnicę 3900 merów oraz głębokość 600 metrów. Źródło: NASA/GSFC/Arizona State University

    3 stycznia 2019 roku na dnie krateru Von Karmana (186 km średnicy) wylądował lądownik Chang'e 4. Cztery tygodnie później (30 stycznia 2019 r.) sonda Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) nadleciała nad krater od wschodu i wykonała powyższe rewelacyjne zdjęcie dna krateru.

    Ponieważ sonda LRO znalazła się 330 kilometrów na wschód od miejsca lądowania, lądownik Chang'e 4 zajmuje na zdjęciu jedynie dwa piksele (jasna kropka między strzałkami) a niewielkiego łazika nie udało się na nim uchwycić.

    Masywne pasmo górskie w tle to zachodnia ściana krateru Von Karmana, wznosząca się na ponad 3000 metrów nad poziom dna krateru.

    Obszar wokół lądownika powiększony dwukrotnie. Duży krater w centrum (na prawo i nieco w dół od strzałek) ma średnicę około 440 metrów. Źródło: NASA/GSFC/Arizona State University

    Źródło: Goddard Space Flight Center

    ]]>
    17713 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA i SpaceX planują pierwszy lot testowy statku załogowego Crew Dragon na przyszły miesiąc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/nasa-i-spacex-planuja-pierwszy-lot-testowy-statku-zalogowego-crew-dragon-na-przyszly-miesiac/ Thu, 07 Feb 2019 08:10:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17717
    Na zdjęciu wykonanym 18 grudnia 2018 roku kapsuła załogowa Dragon stoi w hangarze SpaceX na Przylądku Canaveral na Florydzie.

    NASA oraz SpaceX na przyszły miesiąc planują debiut pierwszej kapsuły wykonanej przez prywatną firmę, która będzie dostarczać astronautów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Podczas testowego lotu inauguracyjnego kapsuły Dragon do stacji kosmicznej na pokładzie nie będzie jeszcze załogi.

    Przedstawiciele NASA poinformowali wczoraj, że najnowsza data startu to 2 marca. Jeżeli lot demonstracyjny przebiegnie bez zakłóceń, dwóch astronautów NASA poleci do ISS na pokładzie Dragona już w lipcu br.

    Będzie to pierwszy start misji załogowej na orbitę wykonany z terytorium USA od zakończenia misji wahadłowców w 2011 roku.

    https://www.instagram.com/p/Btkooe_h04Y/

    Jednocześnie Boeing planuje bezzałogowy lot swojej pierwszej kapsuły Starliner na kwiecień br. Pierwszy załogowy lot Starlinera nastąpi najwcześniej w sierpniu br.

    Program załogowych lotów kosmicznych wielokrotnie był opóźniany na przestrzeni lat, co zmuszało USA do polegania na rosyjskich rakietach. Każde miejsce na pokładzie kapsuły Sojuz kosztuje NASA około 82 milionów dolarów.

    https://www.instagram.com/p/BtjzVPMh7eA/

    Kathy Lueders, menedżer programu załogowych misji w NASA powiedziała, że pierwsze starty wykonywane jeszcze bez astronautów stanowią "doskonałą okazję do przetestowania nie tylko sprzętu, ale także naszego całego zespołu przed pierwszym lotem załogowym".

    NASA płaci SpaceX oraz Boeingowi za dostarczenie kapsuł oraz dostarczanie astronautów na i z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, dzięki czemu agencja będzie mogła się skupić na rozwoju nowej kapsuły Orion i rakiety Space Launch System (SLS), które będą mogły zabrać astronautów na Księżyc, a później także na Marsa.

    SpaceX dostarcza ładunki na pokład ISS od 2012 roku.

    Źródło: AP

    ]]>
    17717 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Śledzenie burzowych wirów na Jowiszu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/sledzenie-burzowych-wirow-na-jowiszu/ Thu, 07 Feb 2019 08:30:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17720

    Gigantyczna, wirująca burza na południowej półkuli Jowisza przedstawiona na powyższej animacji została sfotografowana przez sondę Juno. Średnica tego obiektu to około 8 000 kilometrów.

    We wnętrzu burzy zwanej Owal BA wyraźnie widać ruch przeciwny do ruchu wskazówek zegara. Podobna rotacja charakteryzuje słynną Wielką Czerwoną Plamę widoczną w lewym, górnym rogu animacji.

    Sonda Juno wykonała dziewięć zdjęć tworzących tę sekwencję 21 grudnia 2018 roku. W trakcie wykonywania zdjęć sonda znajdowała się między 24 800 kilometrów a 97 700 kilometrów nad szczytami chmur Jowisza.

    Animację przygotowali Gerald Eichstadt oraz Sean Doran na podstawie danych zebranych za pomocą kamery JunoCam.

    Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstadt/Sean Doran

    ]]>
    17720 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa fundamentalna stała Słońca?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/nowa-fundamentalna-stala-slonca/ Thu, 07 Feb 2019 16:01:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17726

    Najnowsze badania realizowane na Northumbria University w Newcastle wskazują, że fale magnetyczne zachowują się inaczej niż dotychczas przyjmowano.

    Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Nature Astronomy.

    Po przeanalizowaniu danych zebranych na przestrzeni 10 lat, badacze z Wydziału Matematyki, Fizyki i Inżynierii Elektrycznej na Uniwersytecie w Newcastle odkryli, że fale magnetyczne w koronie słonecznej - najbardziej zewnętrznej warstwie atmosfery Słońca - reagują z falami dźwiękowymi emitowanymi z wnętrza Słońca.

    Owe fale magnetyczne, znane także jako fale Alfvena, odgrywają kluczową rolę w transportowaniu energii w otoczeniu Słońca i w całym Układzie Słonecznym. Dotychczas uważano, że fale te powstają na powierzchni Słońca, gdzie wrzący wodór osiąga temperaturę 6000 stopni Celsjusza i zaburza pole magnetyczne Słońca.

    Niemniej jednak badacze odkryli teraz dowody, że fale magnetyczne reagują - lub są wzbudzane - wyżej w atmosferze przez fale dźwiękowe wychodzące z wnętrza Słońca.

    Zespół badaczy odkrył, że fale dźwiękowe pozostawiają charakterystyczny ślad na falach magnetycznych. Obecność tego śladu oznacza, że cała korona Słońca się trzęsie w zorganizowany sposób w reakcji na fale dźwiękowy. Wskutek tego wibruje ona w bardzo wyraźnym zakresie częstotliwości.

    Ten nowo odkryty ślad można znaleźć w całej koronie i był on bezustannie obecny w całym, trwającym 10 lat okresie zbierania danych. To wskazuje, że jest to fundamentalna stała Słońca - i może być ona fundamentalna także dla innych gwiazd.

    Odkrycie to może zatem mieć istotny wpływ na naszą obecną wiedzę o tym jak energia magnetyczna przekazywana jest i wykorzystywana w atmosferach gwiazd.

    Dr Richard Morton, główny autor raportu i starszy wykładowca na Northumbria University powiedział: "Odkrycie tak charakterystycznego markera - potencjalnie nowej stałej Słońca - jest bardzo ekscytujące. Wcześniej zawsze uważaliśmy, że fale magnetyczne wzbudzane są przez wodór na powierzchni, ale teraz wykazaliśmy, że mogą być one wzbudzane przez te fale dźwiękowe. To może prowadzić do nowego sposobu badania i klasyfikowania zachowania wszystkich gwiazd z tym charakterystycznym śladem. Skoro już wiemy, że taki ślad istnieje, możemy zacząć go szukać w innych gwiazdach".

    "Korona słoneczna jest ponad sto razy gorętsza od powierzchni Słońca, a energia mająca źródło w falach Alfvena odpowiedzialna jest za ogrzewanie korony do temperatury około miliona stopni. Fale Alfvena są także odpowiedzialne za ogrzewanie i przyspieszanie silnego wiatru słonecznego, który wypełnia cały Układ Słoneczny. Wiatr tren potrafi się przemieszczać z prędkością ponad 1,5 miliona kilometrów na godzinę. Wpływają one także na atmosferę gwiazd i planet oraz ich pole magnetyczne, powodując powstawanie takich zjawisk jak zorze polarne.

    Dr Morton dodaje: "Nasze dowody wskazują, że wewnętrzne, akustyczne oscylacje naszego Słońca odgrywają istotną rolę we wzbudzaniu magnetycznych fal Alfvena. Może to nadawać falom inne właściwości i wskazuje, że mogą być one bardziej podatne na niestabilność, co może prowadzić do gorętszych i szybszych wiatrów słonecznych".

    Źródło: Northumbria University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-018-0668-9

    ]]>
    17726 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble fotografuje dynamiczne atmosfery Urana i Neptuna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/hubble-fotografuje-dynamiczne-atmosfery-urana-i-neptuna/ Thu, 07 Feb 2019 18:11:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17729

    W trakcie wykonywania dorocznego monitoringu pogody na zewnętrznych planetach Układu Słonecznego, Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył nową, tajemniczą, ciemną burzę na Neptunie i zebrał nowe informacje o długotrwałej burzy krążącej wokół północnego obszaru biegunowego Urana.

    Tak samo jak Ziemia, Uran i Neptun doświadczają różnych pór roku, co z pewnością przekłada się na niektóre z ich charakterystycznych cech atmosfery. Jednak ich pory roku są znacznie dłuższe niż na Ziemi i trwają całymi dekadami, a nie miesiącami.

    Nowe zdjęcie Neptuna wykonane przez Hubble'a przedstawia ciemną burzę, widoczną w górnej, środkowej części dysku. Widoczna podczas planującego na półkuli południowej lata, plama ta jest czwartym i najnowszym tajemniczym ciemnym wirem odkrytym na Neptunie przez Hubble'a od 1993 roku. Dwie inne ciemne burze odkryła sonda Voyager 2, która przeleciała wokół ostatniej planety Układu Słonecznego w 1989 roku. Od tego czasu tylko Hubble miał wystarczającą ostrość w zakresie koloru niebieskiego, aby wyśledzić te ulotne plamy, które pojawiały się po czym szybko znikały. Badania przeprowadzone przez Andrew Hsu, studenta z University of California w Berkeley pozwoliły oszacować, że ciemne plamy pojawiają się co cztery do sześciu lat na różnych szerokościach i znikają po około dwóch latach.

    Hubble odkrył najnowszą burzę we wrześniu 2018 roku na północnej półkuli Neptuna. Plama ma średnicę około 10 000 kilometrów.

    Na prawo od ciemnej plamy znajdują się jasne białe "chmury towarzyszące". Hubble obserwował podobne chmury już wokół wcześniejszych wirów. Jasne chmury tworzą się gdy przepływ powietrza w otoczeniu ulega zaburzeniu i odchylany jest w górę nad wir, przez co gazy krystalizują się w kryształki lodu metanowego. Obłoki te podobne są do obłoków przypominających naleśniki, które powstają gdy powietrze wypychane jest w górę zbocza gór na Ziemi (aczkolwiek Neptun nie ma skalnej powierzchni). Długie, cienkie obłoki na lewo od ciemnej plamy to cecha przejściowa, która nie stanowi części układu burzowego.

    Powyższe zdjęcie Urana wykonane za pomocą kamery WFC3 w listopadzie 2018 roku przedstawia rozległą, jasną czapę chmur burzowych w otoczeniu północnego bieguna planety. Źródło: NASA, ESA, A. Simon (NASA Goddard Space Flight Center) oraz M.H. Wong oraz A. Hsu (University of California, Berkeley)

    Nie wiadomo jak te układy burzowe powstają. Jednak tak samo jak Wielka Czerwona Plama na Jowiszu, ciemne cyklony wirują w kierunku przeciwnym do kierunku wskazówek zegara i wydają się zasysać materię z głębszych poziomów atmosfery tego lodowego olbrzyma.

    Obserwacje za pomocą Hubble'a wskazują, że już w 2016 roku wzmożona aktywność chmur w tym regionie zapowiadała pojawienie się wiru. Zdjęcia wskazują, że wiry prawdopodobnie powstają głębiej w atmosferze Neptuna, a stają się widoczne dla nas dopiero gdy szczyt układu burzowego wychodzi na wystarczająco wysoki poziom.

    Zdjęcie Urana, tak jak zdjęcie Neptuna, przedstawia bardzo dominującą cechę: rozległą jasną pokrywę chmur burzowych na północnym biegunie planety.

    Naukowcy uważają, że ta owa cecha jest wynikiem unikatowej rotacji Urana. W przeciwieństwie do wszystkich innych planet Układu Słonecznego, Uran jest przewrócony niemal całkowicie na bok. Z uwagi na to ekstremalne nachylenie osi obrotu, w trakcie lata na tej planecie Słońce świeci niemal dokładnie na biegun północny i nigdy nie zachodzi. Na Uranie aktualnie jest środek lata, a czapa polarna jest bardzo dobrze widoczna.

    W pobliżu krawędzi burzy polarnej znajduje się duży, kompaktowy obłok lodu metanowego, który czasami jest tak jasny, że mogą go fotografować nawet amatorzy astronomii. Wąskiie pasmo chmur otacza planetę nieco na północ od równika. Jak na razie nie wiadomo dlaczego takie pasma chmur są tak wąskie, wszak na Uranie i Neptunie wieją bardzo szerokie dżety wiatrów.

    Zdjęcie Neptuna wykonane we wrześniu i listopadzie 2018 roku przedstawia nową ciemną burzę (u góry, po środku). Źródło: NASA, ESA, A. Simon (NASA Goddard Space Flight Center) oraz M.H. Wong i A. Hsu (University of California, Berkeley)

    Obie planety klasyfikuje się jako lodowe olbrzymy. Nie posiadają one stałej powierzchni, a jedynie płaszcze wodoru i helu otaczające bogate w wodę wnętrze, które z kolei otacza skaliste jądro. Metan w atmosferze planety pochłania czerwone światło i pozwala na rozpraszanie błękitu i zieleni w przestrzeń.

    Nowe zdjęcia Urana i Neptuna stanowią element programu OPAL (Outer Planet Atmospheres Legacy), długoterminowego projektu kierowanego przez Amy Simon z NASA GOddard Space Flight Center w Greenbelt, w stanie Maryland.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    17729 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowy łazik marsjański otrzymał imię Rosalind Franklin!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/nowy-lazik-marsjanski-otrzymal-imie-rosalind-franklin/ Thu, 07 Feb 2019 18:40:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17736
    Łazik ExoMars (na pierwszym planie) oraz rosyjska platforma stacjonarna (w tle) wystartują w lipcu 2020 roku i dotrą do Marsa w marcu 2021 roku.

    Łazik ExoMars, który będzie poszukiwał podstawowych składników życia na Czerwonej Planecie otrzymał imię: Rosalind Franklin. Badaczka stojąca za odkryciem struktury DNA symbolicznie postawi stopę na Marsie już w 2021 roku.

    Panel ekspertów wybrał "Rosalind Franklin" spośród ponad 36 000 propozycji nadesłanych przez uczestników konkursu zorganizowanego w krajach członkowskich ESA przez brytyjską agencję kosmiczną.

    Łazik ExoMars będzie pierwszym łazikiem łączącym możliwość podróżowania po powierzchni Marsa i badania jego wnętrza. Na powierzchni Czerwonej Planety płynęła kiedyś woda, ale obecnie znajdziemy tam tylko suche skały wystawione na działanie szkodliwego promieniowania kosmicznego.

    Łazik noszący imię i nazwisko Rosalind Franklin wwierci się na dwa metry pod powierzchnię gleby, będzie badał jej skład i poszukiwał śladów przeszłego - a być może i obecnego - życia pod powierzchnią.

    Łazik stanowi element programu ExoMars, który jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) i rosyjskiego Roskosmosu.

    Rosalind Elsie Franklin była brytyjską chemiczką i krystalografką rentgenowską, która przyczyniła się do odkrycia podwójnej helisy DNA. Ma ona także swój wkład w badania węgla, karbonu i grafitu. ESA ma za sobą długą tradycję nazywania swoich misji na cześć słynnych naukowców. Wśród wcześniejszych misji były: Newton, Planck oraz Euclid.

    https://www.youtube.com/watch?v=MldaFYv6DgU

    "To imię przypomina nam, że badania naukowe są w ludzkich genach. Nauka jest w naszym DNA, tak jak wszystko co robimy w ESA. Łazik Rosalind zaprowadzi nas na granice naszych możliwości badania przestrzeni kosmicznej" powiedział Jan Woerner, dyrektor generalny ESA.

    Nazwa została przedstawiona dzisiaj rano w Airbus Defence and Space w Stevenage w Wielkiej Brytanii, gdzie zbudowano łazik. Tim Peake, astronauta ESA spotkał się z uczestnikami konkursu, którzy zaproponowali zwycięskie imię i zwiedził ośrodek z brytyjskim Ministrem Nauki Chrisem Skidmorem.

    "Łazik ten będzie przemierzał powierzchnię Marsa wyposażone w instrumenty najnowszej generacji - będzie to w pełni zautomatyzowane laboratorium na Marsie". dodał Tim.

    Łazik będzie przesyłał dane na Ziemię poprzez sondę Trace Gas Orbiter, która szuka niewielkich ilości gazów w atmosferze marsjańskiej, które mogą być związane z aktywnością biologiczną i geologiczną na Marsie.

    Rosalind ma już wybrane miejsce lądowania. W listopadzie ubiegłego roku grupa ekspertów wybrała równinę Oxia Planum w pobliżu równika na Marsie, w którym łazik będzie badał środowisko, które kiedyś było bogate w wodę i które potencjalnie mogło być skolonizowane przez prymitywne formy życia.

    Rosalind Elsie Franklin. Źródło: MRC Laboratory of Molecular Biology

    Źródło: ESA

    ]]>
    17736 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1029 https://www.pulskosmosu.pl/2022/10/22/esa-buduje-ladownik-exomars-rosalind-franklin/ 0 0
    <![CDATA[VIDEO: Wycieczka po pierścieniach Saturna?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/07/video-wycieczka-po-pierscieniach-saturna/ Thu, 07 Feb 2019 21:11:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17740
    https://www.youtube.com/watch?v=ac1i4iOg5rs

    250 000 kilometrów pierścieni Saturna! Przelot wzdłuż pierścienia B. Animacja złożona ze zdjęć wykonanych przez sondę Cassini od lipca 2009 roku.

    Źródło: Kevin Gill/YouTube

    ]]>
    17740 0 0 0 Nowy łazik marsjański otrzymał imię Rosalind Franklin!]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1042 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/16/enceladus-warstwa-sniegu/ 0 0
    <![CDATA[Gaia mierzy prędkość zbliżania Galaktyki Andromedy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/08/gaia-mierzy-predkosc-zblizania-galaktyki-andromedy/ Fri, 08 Feb 2019 08:53:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17744

    Europejski satelita Gaia wyjrzał poza naszą galaktykę i zbadał dwie pobliskie galaktyki, aby zbadać prędkości i kierunek gwiazd je tworzących oraz sprawdzić jak i kiedy zaczną oddziaływać, a w końcu zderzą się z Drogą Mleczną. Wyniki tych badań były zaskakujące.

    Nasza galaktyka, Droga Mleczna należy do ogromnego zbioru gwiazd znanego pod nazwą Grupy Lokalnej, a wraz z Galaktyką Andromedy i Galaktyką Trójkąta (odpowiednio M31 i M33) zawiera większość masy Grupy Lokalnej.

    Astronomowie od dawna podejrzewają, że Andromeda pewnego dnia zderzy się z Drogą Mleczną całkowicie zmieniając nasze kosmiczne otoczenie. Jednak trójwymiarowy ruch galaktyk Grupy Lokalnej pozostawał dotąd niejasny, a tym samym nie byliśmy w stanie dokładnie poznać przyszłości Drogi Mlecznej.

    Mapa Drogi Mlecznej i pobliskich galaktyk stworzona na podstawie pomiarów niemal 1.7 miliarda gwiazd. Mama przedstawia zagęszczenie gwiazd obserwowanych prze satelitę Gaia w każdej części nieba od lipca 2014 do maja 2016 roku. Źródło: ESA/Gaia/DPAC

    "Trzeba było zmierzyć ruch galaktyk w 3D, aby odkryć jak rosły i ewoluowały oraz co tworzy i jak wpływa na ich cechy charakterystyczne i zachowanie" mówi główny autor badań Roeland van der Marel z STScI w Baltimore.

    "Dopiero drugi zestaw wysokiej jakości danych z Gaia umożliwił nam realizację tego zadania".

    Aktualnie Gaia tworzy najbardziej precyzyjny, trójwymiarowy obraz gwiazd w pobliskiej części Wszechświata. W ramach opisywanych tu badań wykorzystano dane z drugiego zestawu danych Gaia, opublikowanego w kwietniu 2018 roku.

    Wcześniejsze badania Grupy Lokalnej łączyły obserwacje z teleskopów takich jak Kosmiczny Teleskop Hubble'a czy Very Long Baseline Array, dzięki którym można było badać zmiany orbit galaktyk Andromedy i Trójkąta w czasie. Obie galaktyki spiralne leżą między 2,5 i 3 miliony lat świetlnych od Ziemi i są wystarczająco blisko siebie, że mogą na siebie oddziaływać.

    Powstały dwie możliwości: albo Galaktyka Trójkąta znajduje się na niewiarygodnie długiej, trwającej sześć miliardów lat orbicie wokół Galaktyki Andromedy, ale już kiedyś w przeszłości się z nią zderzyła, albo właśnie teraz rozpoczyna się jej opadanie na Galaktykę Andromedy. Każdy z tych scenariuszy charakteryzuje inna trajektoria orbity, a tym samym wskazuje na różne historie formowania oraz różną przyszłość każdej z tych galaktyk.

    Najlepsze w historii zdjęcie Galaktyki Trójkąta (M33). Źródło: NASA, ESA, M. Durbin, J. Dalcanton, B.F. Williams (University of Washington)

    Choć to Hubble wykonał najostrzejsze zdjęcia zarówno Galaktyki Andromedy jak i Galaktyki Trójkąta, to Gaia mierzy położenie i ruch wielu z tworzących je gwiazd z niespotykaną dotąd precyzją.

    "Przeanalizowaliśmy dane Gaia identyfikując w nich tysiące gwiazd w obu tych galaktykach, a następnie dokładnie zbadaliśmy jak te gwiazdy się poruszają" dodaje współautor opracowania Mark Fardal, także z STScI.

    "Choć główny zadaniem satelity Gaia jest badanie Drogi Mlecznej, jest ona w stanie dostrzec szczególnie masywne i jasne gwiazdy wewnątrz pobliskich obszarów gwiazdotwórczych - także w galaktykach znajdujących się poza naszą".

    Ruch gwiazd zmierzony przez satelitę Gaia nie tylko odkrywa jak każda z tych galaktyk porusza się w przestrzeni, ale także jak rotuje wokół własnej osi rotacji.

    Sto lat temu gdy astronomowie po raz pierwszy próbowali zrozumieć naturę galaktyk, próbowano zbadać tempo ich rotacji, ale niestety takiego zadania nie dało się zrealizować za pomocą dostępnych w tamtych czasach teleskopów.

    Ruchy gwiazd w Galaktyce Andromedy. Źródło: ESA/Gaia; NASA/Galex; R. van der Marel, M. Fardal, J. Sahlmann (STScI)

    "Dopiero Gaia pozwoliła nam określić tempo rotacji tych galaktyk" mówi van der Marel.

    "Po raz pierwszy w historii zmierzyliśmy rotację M31 oraz M33. Potrzeba było 100 lat, aby Gaia była w stanie w końcu zmierzyć rzeczywistą, niewielką wartość tempa rotacji naszej najbliższej dużej galaktyki - M31. To pomoże nam znacznie lepiej zrozumieć naturę galaktyk jako całości".

    Łącząc istniejące obserwacje z nowymi danymi opublikowanymi przez konsorcjum Gaia, badacze określili ruch galaktyk M31 i M33 oraz obliczyli trajektorię ich orbit kilka miliardów lat wstecz jak i w przyszłość.

    "Odkryte przez nas prędkości wskazują, że M33 nie może znajdować się na tak długiej orbicie wokół M31" mówi współautorka opracowania Ekta Patel z University of Arizona. "Nasze modele jednoznacznie wskazują, że M33 dopiero teraz po raz pierwszy opada na M31".

    Podczas gdy Droga Mleczna i Andromeda wciąż skazane są na zderzenie i połączenie się w jedną galaktykę, to czas zderzenia i zakres zniszczeń najprawdopodobniej także będą inne niż dotychczas oczekiwano.

    W związku z tym, że ruch Andromedy jest nieznacznie inny od wcześniejszych szacunków, galaktyka ta prawdopodobnie częściowo zderzy się z Drogą Mleczną, ale nie czołowo. Cały proces rozpocznie się nie za 3,9 miliarda lat, ale za 4,5 - jakieś 600 milionów lat później niż tego oczekiwano.

    https://www.youtube.com/watch?v=udAL48P5NJU

    "To niezwykle istotne wyniki dla naszego zrozumienia ewolucji i interakcji galaktyk" mówi Timo Prusti, naukowiec projektu Gaia w ESA.

    "Dostrzegamy nietypowe cechy zarówno w M31 jak i w M33, takie jak odchylone strumienie i ogony gwiazd i pyłu. Jeżeli galaktyki te nigdy się ze sobą nie zderzyły, owe struktury nie mogły powstać wskutek działania sił powstających przy zderzeniu. Prawdopodobnie powstały w interakcjach z innymi galaktykami, albo wskutek działania dynamiki gazu w samych galaktykach".

    "Gaia została zaprojektowana do tworzenia map w Drodze Mlecznej, ale najnowsze badania wskazują, że ten satelita przewyższa możliwościami oczekiwania swoich twórców i może dostarczać unikalnych informacji o strukturze i dynamice także innych galaktyk. Im dłużej Gaia wpatruje się w niewielkie ruchy tych galaktyk na niebie, tym bardziej precyzyjne będą to pomiary".

    Źródło: ESA

    ]]>
    17744 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Szczypta soli odkryta wokół młodej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/08/szczypta-soli-odkryta-wokol-mlodej-gwiazdy/ Fri, 08 Feb 2019 09:34:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17752
    Wizja artystyczna przedstawiająca Orion Source I, młodą, masywną gwiazdę oddaloną od nas o około 1500 lat świetlnych. Źródło: NRAO/AUI/NSF; S. Dagnello

    Najnowsze obserwacje prowadzone za pomocą Obserwatorium ALMA wskazują na obecność zwykłej soli kuchennej w niezwykłym miejscu: 1500 lat świetlnych od Ziemi w dysku otaczającym masywną, młodą gwiazdę. Choć sole odkrywano już w atmosferach starych, umierających gwiazd, to pierwszy przypadek odkrycia soli wokół młodej gwiazdy w jednym z gwiezdnych żłobków. Wykrycie "posolonego" dysku może pomóc astronomom w badaniach chemii procesów gwiazdotwórczych oraz identyfikowaniu innych, podobnych protogwiazd skrytych w gęstych kokonach pyłowo-gazowych.

    Zespół astronomów i chemików korzystający z obserwatorium ALMA odkrył chemiczny ślad NaCl i innych podobnych mu związków w pyłowym dysku otaczającym Orion Source I, masywną, młodą gwiazdę w pyłowym obłoku znajdującym się za Mgławicą Oriona.

    "To zdumiewające, że w ogóle udało nam się dostrzec te związki" mówi Adam Ginsburg z National Radio Astronomy Observatory (NRAO) w Socorro w Nowym Meksyku i główny autor artykułu zaakceptowanego do publikacji w periodyku Astrophysical Journal. "Skoro dotychczas widzieliśmy te związki tylko w zewnętrznych warstwach umierających gwiazd, nie wiemy jak na razie co oznacza to nowe odkrycie. Natura detekcji jednak wskazuje, że otoczenie tej gwiazdy jest bardzo nietypowe".

    Aby wykryć te związki w przestrzeni kosmicznej, astronomowie wykorzystują radioteleskopy do poszukiwania chemicznych śladów - charakterystycznych linii w widmie promieniowania radiowego i milimetrowego. Atomy i cząsteczki emitują te sygnały na kilka różnych sposobów, w zależności od temperatury swojego otoczenia.

    Nowe obserwacje ALMA zawierają bogatą paletę śladów widmowych tej samej cząsteczki. Aby stworzyć takie silne i zróżnicowane ślady widmowe, różnice temperatur w miejscach, w których one się znajdują, muszą być ekstremalne, od 100 K do 4000 K (od -175 C do 3700 stopni Celsjusza). Dogłębne badania tych śladów mogą nam wiele powiedzieć o tym jak gwiazda ogrzewa dysk, co z kolei może nam powiedzieć coś o jasności samej gwiazdy.

    "Gdy patrzymy na dane zarejestrowane przez ALMA, widzimy 60 różnych przejść - unikalnych śladów - cząsteczek takich jak chlorek sodu i chlorek potasu. To jednocześnie szokujące i ekscytujące odkrycie" mówi Brett McGuire, chemik z NRAO w Charlottesville w stanie Wirginia i współautor opracowania.

    Wykonane za pomocą ALMA zdjęcie słonego dysku wokół młodej, masywnej gwiazdy Orion Source I (niebieski pierścień).

    Badacze przypuszczają, że te sole pochodzą z ziaren pyłu, które zderzają się ze sobą i wyrzucają swoją zawartość tworząc otaczający gwiazdę dysk. Obserwacje potwierdzają, że słone obszary znajdują się w tym samym miejscu co dysk okołogwiezdny.

    "Zazwyczaj gdy badamy w ten sposób protogwiazdy, sygnały z dysku i wypływy z gwiazdy mieszają się ze sobą, przez co trudno jest jedne odróżnić od drugich" mówi Ginsburg. "Skoro teraz możemy wyizolować sam dysk, możemy dowiedzieć się więcej o jego ruchu i masie. Możemy się take dowiedzieć więcej o samej gwieździe".

    Wykrycie soli wokół młodej gwiazdy jest także interesujące dla astronomów i astrochemików, ponieważ niektóre atomy tworzące sole są metalami - sód i potas. To wskazuje, że w tym otoczeniu mogą być także inne związki zawierające metale. Jeżeli tak, możliwe, że uda się wykorzystać podobne obserwacje do mierzenia ilości metali w obszarach gwiazdotwórczych. "Tego typu badania jak dotąd nie były dla nas dostępne. Wolne związki z metalami są zazwyczaj niewidoczne dla radioastronomów" zauważa McGuire.

    Słone sygnatury odkryto około 30 do 60 jednostek astronomicznych (AU) od gwiazdy macierzystej. W oparciu o ich obserwacje, astronomowie wnioskują, że może tam być tryliard (jeden z 21 zerami) kilogramów soli w tym rejonie, czyli mniej więcej tyle co masa całej wody w oceanach na Ziemi.

    Źródło: NRAO

    Artykuł naukowy: https://doi.org/10.3847/1538-4357/aafb71

    ]]>
    17752 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Richard Branson wybiera się w kosmos]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/08/richard-branson-wybiera-sie-w-kosmos/ Fri, 08 Feb 2019 09:45:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17756

    Brytyjski miliarder Richard Branson planuje wybrać się w przestrzeń kosmiczną w ciągu czterech-pięciu miesięcy na pokładzie swojego statku stworzonego przez Virgin Galactic - informuje agencja AFP.

    "Chciałbym polecieć w przestrzeń kosmiczną w 50. rocznicę lądowania człowieka na Księżycu, i nad tym aktualnie pracujemy" mówił właściciel grupy Virgin w kulisach spotkania w Air and Space Museum w Waszyngtonie.

    Amerykańska misja Apollo 11 wylądowała na Księżycu 20 lipca 1969 roku.

    Virgin Galactic oraz Blue Origin to dwie firmy, które w najbliższym czasie chcą zabrać ludzi w przestrzeń kosmiczną - aczkolwiek tylko nieznacznie ponad granicę kosmosu i dosłownie na kilka minut.

    Obie firmy planują wysyłać setki i tysiące ludzi na te krótkie loty suborbitalne, czyli takie w trakcie których nie będą w stanie w pełni okrążyć Ziemi.

    Virgin Galactic wzniósł się na 80 kilometrów nad powierzchnię Ziemi, co w USA uważa się za granice kosmosu, w grudniu 2018 roku. (Międzynarodowa granica to 100 km).

    Statek SpaceShipTwo wyprodukowany przez Virgin Galactic pilotowany jest przez dwóch pilotów.

    Docelowo statek będzie zabierał sześcioro pasażerów oraz dwóch pilotów.

    Kolejny lot testowy SpaceShipTwo zaplanowano na 20 lutego br.

    Źródło: AFP

    ]]>
    17756 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ostatnie spojrzenie na Ultima Thule i taka niespodzianka!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/08/ostatnie-spojrzenie-na-ultima-thule-i-taka-niespodzianka/ Fri, 08 Feb 2019 22:54:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17759
    Zarys Ultima Thule. Źródło: NASA/Johns Hopkins Applied Physics Laboratory/Southwest Research Institute/National Optical Astronomy Observatory

    Interesująca, nowa sekwencja zdjęć wykonanych przez sondę New Horizons pozwala nam zobaczyć ostatni rzut oka na obiekt Pasa Kuipera (KBO) nazwany Ultima Thule podczas przelotu sondy w pobliżu obiektu w Nowy Rok.

    Oczywiście nie są to ostatnie zdjęcia Ultima Thule jakie sonda przesłała na Ziemię - tych zdjęć będzie dużo więcej - jednak są to ostatnie zdjęcia obiektu wykonane podczas przelotu. W momencie maksymalnego zbliżenia do Ultima Thule sonda New Horizons poruszała się z prędkością około 50 000 kilometrów na godzinę. New Horizons wykonywał zdjęcia jeszcze 10 minut po punkcie największego zbliżenia do Ultima Thule.

    "To naprawdę niesamowita sekwencja zdjęć, wykonana przez sondę badającą niewielki świat oddalony od nas o ponad 6,5 miliarda kilometrów" powiedział Alan Stern z Southwest Research Institute. "Nic takiego jak dotąd nie mogliśmy oglądać na zdjęciach wykonanych z bliska".

    Nowe dane, nowy kształt Ultima Thule. Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Southwest Research Institute

    Nowo opublikowane zdjęcia zawierają także ważne informacje naukowe dotyczące kształtu Ultima Thule, które okazują się jedną z większych niespodzianek wyniesionych z tego spotkania.

    Pierwsze zdjęcia Ultima Thule z bliska - z charakterystycznymi dwoma, z pozoru sferycznymi elementami, sprawiły, że wszyscy zaczęli porównywać ten kształt do bałwana. Jednak dokładniejsze analizy zdjęć wykonanych podczas zbliżania oraz tych wykonanych już po przelocie w pobliżu Ultimy zmieniły ten pogląd częściowo odsłaniając przed nami zarys fragmentu KBO, który nie był oświetlony przez Słońce, ale który można zarysować poprzez to jak blokuje światło gwiazd tła.

    Połączenie 14 z tych zdjęć w krótką sekwencję z odlotu pozwoliło naukowcom z misji New Horizons potwierdzić, że oba elementy Ultima Thule nie są w rzeczywistości sferyczne. Większy element ("Ultima") bardziej przypomina gigantyczny naleśnik, a mniejszy ("Thule") przypomina orzech.

    https://www.instagram.com/p/Bto18o2ljop/

    "Wcześniej wyobrażaliśmy sobie Ultima Thule bazując na ograniczonej liczbie zdjęć przesłanych na Ziemię w ciągu kilku pierwszych dni po przelocie, jednak kolejne docierające do nas dane, kazały nam zmienić nasze poglądy" mówi Stern. "Bliższym rzeczywistości byłoby stwierdzenie, że kształt Ultima Thule jest bardziej płaski i przypomina naleśnik. Ale co ważniejsze, nowe zdjęcia stanowią nowe zagadki naukowe dotyczące tego jak taki obiekt mógł w ogóle powstać. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takiego obiektu na orbicie wokół Słońca".

    Zdjęcia z odlotu zostały wykonane pod innym kątem niż zdjęcia ze zbliżania i odsłaniają przed nami dodatkowe informacje o kształcie Ultima Thule. Centralna klatka powyższej animacji została wykonana 1 stycznia o 05:42:42 UT, gdy sonda New Horizons znajdowała się 8862 kilometrów za Ultima Thule oraz 6,6 miliarda kilometrów od Ziemi. Oświetlony zarys obiektu jest rozmyty na poszczególnych klatkach z uwagi na stosunkowo długi czas ekspozycji podczas wykonywania zdjęć - jednak zespół naukowy połączył i przetworzył zdjęcia, aby usunąć zaburzenia i wyostrzyć zarys.

    https://www.instagram.com/p/Bto2NylFONE/

    Na poszczególnych klatkach widać także wiele gwiazd tła; obserwowanie znikających gwiazd gdy obiekt przechodził na ich tle, pozwoliło naukowcom zarysować kształt obu elementów Ultima Thule, dzięki czemu można było go porównać do modelu opartego na zdjęciach sprzed przelotu oraz obserwacjach prowadzonych z Ziemi.

    "Choć sama natura szybkiego przelotu w pewien sposób ogranicza sposoby określania prawdziwego kształtu Ultima Thule, nowe wyniki wskazują, że Ultima i Thule są dużo bardziej płaskie niż wcześniej uważano i dużo bardziej płaskie niż oczekiwano" dodaje Hal Weaver, naukowiec projektu New Horizons z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory. "Wyniki te z pewnością będą stanowiły motywację do tworzenia nowych teorii procesów formowania planetezymali we wczesnym Układzie Słonecznym".

    Źródło: JHUAPL

    ]]>
    17759 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 792 https://rupl.wiki/wiki/%28486958%29_Arrokoth 0 0
    <![CDATA[Sonda MAVEN obniża orbitę przygotowując się na łazik Mars 2020]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/11/sonda-maven-obniza-orbite-przygotowujac-sie-na-lazik-mars-2020/ Mon, 11 Feb 2019 21:05:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17765
    Sonda MAVEN na tle krawędzi Marsa. Źródło: Goddard Space Flight Center

    Krążąca już od 4 lat wokół Marsa sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution) rozpoczyna dzisiaj nową kampanię zacieśniania swojej orbity wokół Marsa. W ramach tej operacji najwyższy punkt eliptycznej orbity sondy MAVEN zostanie obniżony z 6200 do 4500 kilometrów nad powierzchnią planety. MAVEN przejmie obowiązki satelity przesyłającego dane z łazika Mars 2020, który wystartuje w przyszłym roku.

    "Sonda MAVEN doskonale się sprawdziła w badaniach atmosfery i dostarczając nam ważnych informacji o ewolucji klimatu Marsa" mówi Jim Watzin, dyrektor programu Mars Exploration. "Aktualnie przygotowujemy się do tego, aby mogła nam także pomagać w komunikacji z następnym jak i kolejnymi łazikami marsjańskimi".

    Choć nowa orbita MAVEN nie będzie znacznie ciaśniejsza od obecnej, to nawet ta niewielka zmiana znacząco poprawi jej możliwości komunikacyjne. "To tak jak z telefonami komórkowymi, im bliżej jesteś stacji nadawczej, tym lepszy sygnał" mówi Bruce Jakosky, główny badacz misji MAVEN z University of Colorado w Boulder.

    Silny sygnał anteny telekomunikacyjnej to nie jedyna korzyść wynikająca z ciaśniejszej orbity. Zbliżenie się sondy o całe 1500 kilometrów do powierzchni pozwoli jej częściej szybciej i częściej okrążać Marsa - teraz będzie to 6,8 orbit na dobę ziemską względem dotychczasowych 5,3 - a tym samym częściej komunikować się z łazikami. Kiedy nie będzie przekazywała danych, MAVEN będzie dalej badała strukturę i skład chemiczny górnych warstw atmosfery Marsa. "Planujemy ożywioną misję naukową na całkiem długą przyszłość" mówi Jakosky.

    Plan aerohamowania dla MAVEN. Po lewej: obecna orbita MAVEN wokół Marsa: 6200 kilometrów w maksymalnej odległości od Marsa i okres orbitalny 4,5 godziny. W środku: Podczas aerohamowania MAVEN wykona serię niskich przelotów obniżając się nawet na 125 kilometrów w najniższym punkcie, kiedy to opór atmosfery będzie wyhamowywał sondę. W trakcie 360 orbit na przestrzeni 2,5 miesiąca, technika ta obniży maksymalną wysokość orbity do 4500 kilometrów i skróci okres orbitalny do 3,5 godziny. Po prawej: orbita po aerohamowaniu. Źródło: NASA Scientific Visualization Studio, Kel Elkins and Dan Gallagher

    Sonda MAVEN została zaprojektowana do tego, aby przetrwała 2 lata w przestrzeni kosmicznej, jednak jak na razie sonda działa prawidłowo. Dzięki temu, że paliwa na pokładzie sondy starczy jeszcze co najmniej do 2030 roku, NASA planuje wykorzystać MAVEN do przekazywania informacji z powierzchni tak długo jak to będzie możliwe. Na pokładzie sondy znajduje się przekaźnik radiowy UHF - podobny do przekaźników znajdujących się na innych sztucznych satelitach Marsa - który pozwoli przekazywać dane między łazikami marsjańskimi a Ziemią. Sonda MAVEN już kilkukrotnie przekazywała na Ziemię dane z łazika Curiosity.

    W ciągu najbliższych kilku miesięcy, inżynierowie sondy MAVEN wykorzystają technikę aerohamowania, wykorzystując do stopniowego spowolnienia sondy opór górnych warstw atmosfery Czerwonej Planety. Działa to dokładnie tak samo jak wystawienie otwartej dłoni przez okno jadącego samochodu.

    Bazując na informacjach przekazanych przez zespół nawigacyjny z JPL w Pasadenie oraz Lockheed Martin w Littleton w Kolorado, inżynierowie rozpoczną stopniowo obniżać najniższy punkt orbity sondy w górne warstwy atmosfery w ciągu najbliższych kilku dni kilkukrotnie uruchamiając jej silniki. Sonda przeleci przez ten najniższy punkt 360 razy w ciągu najbliższych 10 tygodni, stopniowo hamując za każdym przelotem przez atmosferę. Choć może się to wydawać żmudnym procesem, w rzeczywistości aerohamowanie jest najbardziej wydajnym sposobem na zmianę trajektorii lotu sondy.

    Na szczęście zespół zarządzający sondą ma duże doświadczenie w nawigowaniu sondą na tych niższych wysokościach. Już dziewięciokrotnie inżynierowie sprowadzali sondę na tą samą wysokość, aby wykonać tam pomiary atmosfery Marsa. Dzięki tym przelotom naukowcy z NASA dowiedzieli się, że wiatr słoneczny oraz promieniowanie odarły Marsa z większości jego atmosfery, zamieniając jej wczesny klimat z ciepłego i wilgotnego w zimy i suchy jaki obserwujemy dzisiaj.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    17765 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chang'e-4 wyłącza się na kolejną noc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/11/change-4-wylacza-sie-na-kolejna-noc/ Mon, 11 Feb 2019 21:49:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17771

    Lądownik Chang'e-4 oraz łazik Yutu 2 przeszły dzisiaj w tryb uśpienia przygotowując się do drugiej księżycowej nocy po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.

    Zasilany panelami słonecznymi lądownik, który wylądował we wschodniej części krateru Von Karmana 3 stycznia br, został wyłączony dzisiaj rano - poinformowali przedstawiciele Chińskiego Programu Eksploracji Księżyca, przygotowując się do zachodu Słońca, który nastąpi 24 godziny później.

    Noc na Księżycu trwa około dwóch tygodni ziemskich.

    Łazik Yutu-2 przejechał po powierzchni Księżyca już ponad 120 metrów, przebijając 114 metrów, które przejechał w 2013 roku łazik Yutu (w ramach misji Chang'e-3).

    Łazik Yutu-2 zaprojektowano tak, aby działał przez trzy miesiące, po których wspólny holendersko-chiński instrument radioastronomiczny NCLE (Netherlands-China Low Frequency) zainstalowany na pokładzie satelity Queqiao rozpocznie swoją pracę.

    Queqiao wystartował w maju 2018 roku do punktu Lagrange L2, jednak NCLE jak na razie nie został uruchomiono, aby nie wprowadzać interferencji w system komunikacji z łazikiem.

    Łazik Yutu-2 wznowił pracę 29 stycznia br po pierwszej nocy spędzonej na Księżycu, a od 4 do 8 lutego został wprowadzony w stan czuwania gdy Słońce znajdowało się wysoko nad miejscem lądowania.

    Łazik jak i lądownik wznowią pracę i badania naukowe odpowiednio 28 lutego i 1 marca.

    W trakcie pierwszej nocy na Księżycu lądownik Chang'e-4 zarejestrował temperaturę -190 stopni Celsjusza na powierzchni.

    Źródło: spacenews

    ]]>
    17771 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Teleskop JCMT odkrywa rozbłysk 10 miliardów razy silniejszy od tych na Słońcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/12/teleskop-jcmt-odkrywa-rozblysk-10-miliardow-razy-silniejszy-od-tych-na-sloncu/ Tue, 12 Feb 2019 16:12:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17773
    Źródło: James Clerk Maxwell Telescope

    Znajdujący się na Hawajach teleskop JCMT (James Clerk Maxwell Telescope) odkrył rozbłysk gwiezdny 10 miliardów razy silniejszy od rozbłysków obserwowanych na Słońcu, historyczne odkrycie, które może pomóc nam odpowiedzieć na wiekowe już pytania o pochodzenie naszego Słońca i planet i mówiąc nam wiele o tym jak powstały te ciała niebieskie.

    "Odkrycie tej skali mogło się zdarzyć tylko na Hawajach" powiedział dr Steve Mairs, astronom i główny badacz zespołu, który odkrył rozbłysk. "Za pomocą JCMT badamy narodziny pobliskich gwiazd próbując zrozumieć przy tym historię naszego własnego układu planetarnego. Obserwowanie rozbłysków wokół najmłodszych gwiazd stanowi dla nas nowe terytorium i przynosi nam istotne informacje o warunkach fizycznych panujących w tych układach. To jeden ze sposobów, w jaki staramy się odpowiadać na najstarsze pytania dotyczące przestrzeni, czasu i otaczającego nas wszechświata".

    Zespół JCMT Transient Survey zarejestrował 1500-letni rozbłysk za pomocą najnowocześniejszych instrumentów radiowych wysokich częstotliwości oraz wyrafinowanych technik analizy zdjęć. Zidentyfikowane przez astronoma dr Steve'a Mairsa, oryginalne dane zostały zebrane za pomocą przechłodzonej kamery JCMT o nazwie "SCUBA-2", która utrzymywana jest w temperaturze -273.05 stopni Celsjusza.

    Naukowcy uważają, że rozbłysk został spowodowany przez zakłócenie intensywnego pola magnetycznego aktywnie dostarczającego materię do młodej, rosnącej gwiazdy zagarniającej masę ze swojego bezpośredniego otoczenia. Zdarzenie miało miejsce w jednym z najbliższych obszarów gwiazdotwórczych, w Mgławicy Oriona. Całe zdarzenie trwało zaledwie kilka godzin.

    Umieszczony w pobliżu szczytu Maunakea, JCMT jest największym i jedynym teleskopem na półkuli północnej zdolnym do odkrycia takiego zjawiska. Obserwacje rozbłysku gwiezdnego stanowiło element miesięcznego programu śledzenia prowadzonego przez badaczy z całego świata, którzy wykorzystują JCMT do obserwowania niemal 1000 pobliskich gwiazd na najwcześniejszych etapach ich życia.

    Źródło: JCMT

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aaf3b1

    ]]>
    17773 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sondy Van Allena rozpoczynają ostatnią fazę swojej misji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/12/sondy-van-allena-rozpoczynaja-ostatnia-faze-swojej-misji/ Tue, 12 Feb 2019 17:34:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17777

    Dwie niezwykle wytrzymałe sondy NASA krążące wokół Ziemi przez ostatnie sześć i pół roku, przelatują regularnie przez niebezpieczne obszary naładowanych cząstek wokół naszej planety, tzw. pasy radiacyjne Van Allena. Dwie sondy Van Allena, wyniesione w przestrzeń kosmiczną w sierpniu 2012 roku potwierdziły naukowe teorie i odsłoniły przed nami nowe struktury i procesy zachodzące w tych dynamicznych regionach. Teraz zaczynają nową i ostatnią fazę swojej misji.

    12 lutego 2019 roku jedna z dwóch sond Van Allena rozpoczęła serię manewrów obniżania orbity, w ramach której obniży najniższy punkt swojej orbity, tzw. perygeum o niecałe 300 kilometrów. Dzięki temu sonda obniży wysokość perygeum z około 600 kilometrów do 300 kilometrów - to zmiana która umożliwi sondzie ponowne wejście w ziemską atmosferę za około 15 lat.

    "Aby sondy Van Allena mogły w sposób kontrolowany wejść w ziemską atmosferę w rozsądnym czasie, musimy obniżyć perygeum ich orbity" mówi Nelli Mosavi, menedżerka projektu sond Van Allena z JHUAPL w Laurel w stanie Maryland. "Na nowej wysokości opór aerodynamiczny wyhamuje satelity i z czasem spłoną one w górnych warstwach atmosfery. Naszą misją jest uzyskanie rewelacyjnych danych naukowych oraz zapewnienie, że nie zostawimy na orbicie okołoziemskiej żadnych nowych śmieci kosmicznych, tak aby przyszłe pokolenia także miały możliwość bezpiecznego badania przestrzeni kosmicznej".

    Druga z pary sond podąży śladami pierwszej w marcu i także będzie prowadzona przez operatorów misji z APL, którzy zaprojektowali i zbudowali satelity.

    https://www.youtube.com/watch?v=GNXsZEvhy9I

    Sondy Van Allena spędzają większość swojej orbity w pasach radiacyjnych Ziemi: przypominających donuta pasmach energetycznych cząstek - protonów i elektronów - uwięzionych w polu magnetycznym Ziemi. Te szybko poruszające się cząstki odpowiadają za promieniowanie, które może zakłócać pracę elektroniki satelitów a także może stanowić zagrożenie dla astronautów przelatujących przez nie podczas podróży międzyplanetarnych. Kształt, rozmiary i intensywność pasów radiacyjnych zmieniają się w reakcji na aktywność słoneczną, przez co przewidywanie ich stanu jest dość trudne.

    Pierwotnie zaplanowane na dwuletnią misję - w oparciu o przewidywania, że żadna sonda nie wytrzyma dłużej w pasach radiacyjnych te dzielne sondy działają bez żadnych awarii od 2012 roku i wciąż dostarczają przełomowych odkryć dotyczących Pasów Van Allena.

    "Misja sond Van Allena wykonała fantastyczną robotę charakteryzując pasy radiacyjne i dostarczając nam kompleksowych informacji niezbędnych do określenia co się w nich dzieje" mówi David Sibeck z Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "Już samo przetrwanie tych sond i ich instrumentów, bez żadnej awarii, przez te wszystkie lata jest niesamowitym osiągnięciem".

    Każda sonda będzie przesuwana na nową, niższą orbitę, której perygeum wyniesie 300 kilometrów nad powierzchnią Ziemi za pomocą serii pięciu uruchomień silnika każdorazowo na dwie godziny. Ponieważ sondy Van Allena rotują w przestrzeni, daty tych uruchomień będą wybierane bardzo ostrożnie. Niezbędna geometria pojawia się jedynie dwa razy w roku: dla sondy B okres ten przypada na 12-22 lutego tego roku, a dla sondy A jest to 11-22 marca.

    Po wykonaniu manewrów deorbitujących w lutym i marcu 2019 roku, eliptyczne orbity sond Van Allena będą stopniowo zacieśniały się przez kolejne 15-25 lat za każdym razem gdy sonda będzie doświadczała działania oporu aerodynamicznego w perygeum.

    Uruchomienie silników za każdym razem będzie kosztowało około 2 kilogramów materiałów pędnych. Na sondzie pozostanie wystarczająco dużo paliwa, aby mogła nadal utrzymywać panele słoneczne skierowane na Słońce przez jeszcze jeden rok.

    "Będziemy kontynuowali zbieranie nowych danych naukowych na nowej orbicie aż do wyczerpania zapasów paliwa. W pewnym momencie nie będziemy już mogli utrzymywać paneli słonecznych skierowanych na Słońce" mówi Mosavi.

    W ciągu ostatniego roku działania, sondy Van Allena będą nadal zbierały dane o dynamicznych pasach radiacyjnych Ziemi. A w trakcie nowych, niższych przelotów przez ziemską atmosferę będziemy w stanie sprawdzić jak tlen w górnych warstwach atmosfery może degradować instrumenty satelity - to informacje, które w przyszłości pozwolą inżynierom projektować bardziej odporne satelity.

    "Sonda i jej instrumenty dostarczyły nam niesamowitych informacji o działaniu sond w środowisku silnego promieniowania" mówi Mosavi. "Każdy członek zespołu misji odczuwa dumę z naszych osiągnięć i odkryć naukowych - nawet teraz kiedy zaczynamy sprowadzać sondy z powrotem w ziemską atmosferę".

    Źródło: Goddard Space Flight Center

    ]]>
    17777 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Czy pod powierzchnią Marsa wciąż zachodzą procesy wulkaniczne?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/12/czy-pod-powierzchnia-marsa-wciaz-zachodza-procesy-wulkaniczne/ Tue, 12 Feb 2019 19:47:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17781
    Południowy biegun Marsa. Nowe badania, których wyniki opublikowano w Geophysical Research Letters wskazują, że musiało istnieć jakieś podziemne źródło ciepła, aby woda w stanie ciekłym mogła istnieć pod południową czapą polarną. Źródło: NASA

    Artykuł naukowy opublikowany w ubiegłym roku w periodyku Science wskazywał istnienie wody w stanie ciekłym pod powierzchnią południowej czapy polarnej Marsa. Teraz, w nowym artykule opublikowanym w periodyku naukowym Geophysical Research Letters naukowcy dowodzą, że musi istnieć podpowierzchniowe źródło ciepła, aby woda w stanie ciekłym mogła istnieć pod czapą polarną na Marsie.

    W swoim artykule naukowcy nie zajmują się tym czy faktycznie woda w stanie ciekłym istnieje czy nie. Zamiast tego autorzy wskazują, że aktywność magmowa - powstanie komory magmowej w ciągu ostatnich kilkuset tysięcy lat - musiała wystąpić pod powierzchnią Marsa, aby było wystarczająco dużo ciepła, aby pod półtora kilometrowej grubości czapą polarną wystąpiła woda w stanie ciekłym. Z drugiej strony, autorzy artykułu twierdzą, że jeżeli na Marsie nie wystąpiła podpowierzchniowa aktywność magmowa, to prawdopodobnie pod powierzchnią Marsa jednak nie ma wody w stanie ciekłym.

    "Różni ludzie mogą wyciągnąć z tego różne wnioski i naprawdę jesteśmy szczerze zainteresowani jak na nasz artykuł zareaguje społeczność naukowa" mówi Michael Sori z Luar and Planetary Laboratory na University of Arizona oraz współautor nowego artykułu.

    Potencjalna obecność niedawnej podpowierzchniowej aktywności magmowej na Marsie wskazywałaby na to, że Mars jest aktywną planetą pod względem geologicznym. Ten fakt pozwoliłby naukowcom lepiej zrozumieć ewolucję planet w czasie.

    Nowe badania przeprowadzono, aby popchnąć do przodu debatę dotyczącą możliwości istnienia obecnie wody w stanie ciekłym na Marsie. Obecność wody w stanie ciekłym na Czerwonej Planecie ma także istotne znaczenie dla szans odkrycia życia poza Ziemią, a sama woda może także stanowić źródło wody dla przyszłych misji załogowych badających sąsiadującą z nami planetę.

    "Uważamy, że jeżeli na Marsie istnieje jakieś życie, prawdopodobnie musi być chronione pod powierzchnią przed promieniowaniem" mówi Ali Bramson, badacz na LPI i współautor opracowania. "Jeżeli na Marsie wciąż aktywne są procesy magmowe, może występowały one powszechnie w niedawnej przeszłości i mogły odpowiadać za podstawowe topnienie. To z kolei mogło przyczyniać się do powstania środowiska przyjaznego ciekłej wodzie, a tym samym powstaniu życia".

    ***

    Mar posiada dwie gigantyczne pokrywy lodowe na swoich biegunach. Każda z nich ma kilka kilometrów grubości. Na Ziemi powszechne jest występowanie ciekłej wody pod grubymi pokrywami lodowymi bowiem ciepło planety sprawia, że lód topi się w miejscu styku ze skorupą Ziemi.

    W artykule opublikowanym w ubiegłym roku w periodyku Science naukowcy poinformowali, że odkryli podobne zjawisko na Marsie. Badacze twierdzą, że obserwacje radarowe pozwoliły na odkrycie dowodów obecności wody w stanie ciekłym u podstaw południowej czapy polarnej. Niemniej jednak artykuł z Science nie informował w jaki sposób ta ciekła woda się tam znalazła.

    Mars jest znacznie zimniejszy od Ziemi, zatem niejasne jakiego typu środowisko byłoby potrzebne, aby lód stopił się u podstawy czapy polarnej. Choć wcześniejsze badania analizowały czy woda w stanie ciekłym może występować u podstawy czap polarnych Marsa, nikt jeszcze nie przyglądał się tej konkretnej lokalizacji, w której - jak twierdzili autorzy artykułu w Science - wykryto dowody na obecność wody.

    Schematyczny przykład rozważany w najnowszym artykule powodujący wzmożony przepływ ciepła pod lodową czapą polarną na Marsie. Schemat przedstawia komorę magmową o średnicy D znajdującą się na głębokości H (do centrum komory) pod domniemanym zbiornikiem ciekłej wody. Źródło: AGU/GRL/Sori i Bramson

    "Stwierdziliśmy, że jest sporo możliwości stwierdzenia czy [woda w stanie ciekłym] jest tak rzeczywistości, jakiego rodzaju środowisko byłoby niezbędne do stopienia lodu, jakiego rzędu temperatury są niezbędne, jakiego rodzaju procesy geologiczne. W normalnych warunkach, powinno być tam po prostu zbyt zimno" mówi Sori.

    Autorzy nowego artykułu założyli najpierw, że wykrycie wody w stanie ciekłym pod czapą polarną jest prawidłowe i zajęli się opracowaniem parametrów niezbędnych do istnienia tam wody w stanie ciekły,. Badacze stworzyli fizyczny model Marsa, aby zrozumieć jak dużo ciepła pochodzi z wnętrza planety i czy może u podstaw czapy być wystarczająco dużo soli, aby stopić lód. Sól znacząco obniża punkt topnienia lodu, zatem założono, że sól mogła doprowadzić do stopienia podstawy czapy polarnej.

    Model wskazał, że sama sól nie podniesie wystarczająco temperatury, aby móc doprowadzić do stopienia lodu. Zamiast tego autorzy proponują, że z wnętrza Marsa musi docierać więcej ciepła.

    Jednym z możliwych źródeł ciepła byłaby aktywność wulkaniczna pod powierzchnią planety. Autorzy badania twierdzą, że magma z głębokiego wnętrza planety wzniosła się ku powierzchni niczym w erupcji wulkanicznej, ale utknęła w komorze magmowej pod powierzchnią. Gdy komora magmowa ochładzała się, uwalniała ciepło, które stopiło lód u podstawy pokrywy lodowej. Komora magmowa wciąż dostarcza ciepło do czapy polarnej utrzymując w ten sposób zbiornik wody ciekłej także i obecnie.

    Kwestia aktywności wulkanicznej na Marsie nie jest niczym nowym - istnieje wiele dowodów na procesy wulkaniczne na powierzchni planety. Jednak większość z obiektów pochodzenia wulkanicznego na Marsie powstała miliony lat temu, przez co naukowcy uważają, że aktywność wulkaniczna pod i na powierzchni planety ustała dawno temu.

    Nowe badania jednak zakładają, że pod powierzchnią aktywność wulkaniczna mogła zakończyć się stosunkowo niedawno. I jeżeli procesy wulkaniczne pod powierzchnia zachodziły jeszcze kilkaset tysięcy lat temu, istnieje możliwość, że zachodzą tam i teraz.

    "To by wskazywało, że wciąż trwają procesy powstawania komór magmowych we wnętrzu Marsa i nie jest on takim zimnym i na swój sposób martwym miejscem, przynajmniej wewnętrznie" mówi Bramson.

    Jack Holt, profesor w Lunar and Planetary Laboratory na University of Arizona mówi, że pytanie o to jak woda może istnieć pod południową czapą polarną na Marsie pojawiło się w jego głowie natychmiast po opublikowaniu artykułu Science, a nowy artykuł nakłada ważne ograniczenie na możliwość występowania tam wody.

    "Wydaje mi się, że tego typu modelowanie i analiza to świetny pomysł, bo tę wodę trzeba jakoś wytłumaczyć, jeżeli ona tam faktycznie jest. Jest to zatem krytyczny element układanki" mówi Holt. "Artykuł z Science pozostawiał tę kwestię w zawieszeniu. Tam może być woda, ale należy wyjaśnić jej istnienie, a autorzy tego artykułu naprawdę wykonali dobrą robotę określając co jest konieczne, aby woda tam istniała oraz stwierdzając, że sama sól do tego nie wystarczy".

    Źródło: AGU

    Artykuł naukowy: https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2018GL080985

    ]]>
    17781 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Izolująca skorupa utrzymywała kriomagmę w stanie ciekłym przez miliony lat na Ceres?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/13/izolujaca-skorupa-utrzymywala-kriomagme-w-stanie-cieklym-przez-miliony-lat-na-ceres/ Wed, 13 Feb 2019 07:25:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17785
    Jasne kropki w kraterze Occator na powierzchni planety karłowatej Ceres. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA

    Sonda Dawn do planety karłowatej Ceres odkryła rewelacyjne, białe kropki na powierzchni tego ciała, które okazały się depozytami soli. Nowe badania przeprowadzone przez badaczy z University of Texas w Austin we współpracy z Jet Propulsion Lab (JPL) skupiają się na czynnikach, które wpływały na aktywność wulkaniczną, która uformowała charakterystyczne kropki, a które mogły odgrywać kluczową rolę w tworzeniu składników życia na innych planetach.

    Wulkany na Ceres to kriowulkany czyli typ wulkanów, które powstają na obiektach planetarnych z lodowymi skorupami, które z kolei wynoszą słoną wodę, tzw. kriomagmę ze zbiorników podpowierzchniowych na powierzchnię. Naukowcy uważają, że kriowulkany na Europie, jednym z lodowych księżyców Jowisza, mogą wspomagać procesy mieszania chemicznego, które z kolei mogą prowadzić do powstania złożonych związków chemicznych niezbędnych do życia. Wiedza o tym jak te wulkany działały na Ceres - który jest nieco prostszym geologicznie środowiskiem niż Europa - może pomóc naukowcom w określeniu głównych sił napędzających ich aktywność.

    "Kriowulkanizm zdaje się być naprawdę ważnym procesem w naszych poszukiwaniach życia" mówi główny autor opracowania Marc Hesse z UT Jackson School of Geosciences. "Dlatego też staramy się zrozumieć te skorupy lodowe i ich zachowanie".

    Ostateczna wersja artykułu została opublikowana online 8 litego w periodyku Geophysical Research Letters.

    Przy średnicy 946 kilometrów Ceres jest największym obiektem planetarnym Pasa Planetoid rozciągającego się między orbitami Marsa i Jowisza. Uformowana miliardy lat temu ze skał i lodu, z dala od wpływu innych planet, według naukowców Ceres już dawno temu zakończyła okres aktywnej geologii. Jednak misja sondy Dawn zmieniła te poglądy, gdy na Ziemię dotarły zdjęcia jasnych, białych kropek znajdujących się na dnie kraterów uderzeniowych. Okazało się, że owe kropki stanowią pozostałości po kriomagmie.

    Położenie kropek w centrum lub w pobliżu centrum basenów uderzeniowych wskazuje, że ciepło i energia uderzenia meteorytów mogły uruchamiać procesy geologiczne na Ceres, prowadząc do powstawania zbiorników kriomagmy, która wyciekała na powierzchnię przez szczeliny w dnie kraterów uderzeniowych.

    W ramach nowych badań naukowcy przyjrzeli się konkretnie depozytom znajdującym się na dnie 150-kilometrowej średnicy krateru Occator, który powstał około 20 milionów lat temu. Niemniej jednak depozyty mają jedynie około 4 milionów lat, co wskazuje na relatywnie niedawne powstanie w skali geologicznej. Wcześniejsze badania prowadzone przez innych naukowców pozwoliły stwierdzić, że warunki panujące na Ceres nie umożliwiałyby, aby kriomagma powstała wskutek zderzenia prowadzącego do powstania krateru Occator istniała dłużej niż przez 400 000 lat.

    Krater Occator na Ceres z centralny jasnym obszarem Cerealia Facula. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UCLA/MPS/DLR/IDA/PSI

    Rozbieżność co do wieku depozytów soli i wieku uderzenia prowadzi do pytania: W jaki sposób zbiornik stopionej wody mógł przetrwać w stanie ciekłym przez miliony lat po uderzeniu w geologicznie nieaktywnym globie?

    W swoim nowym artykule naukowym, Hesse i Castillo-Rogez byli w stanie znacząco wydłużyć czas życia kriomagmy uwzględniając bardziej aktualne szczegóły dotyczące chemii i fizyki skorupy Ceres.

    "Trudno jest utrzymać wodę w stanie ciekłym tak blisko powierzchni" mówi Castillo-Rogez. "Jednak nasz nowy model uwzględnia materię wewnątrz skorupy, która działa niczym izolator, co zgadza się z wynikami obserwacji prowadzonych przez sondę Dawn".

    Najnowsze obliczenia wskazują, że kriomagma w kraterze Occator mogła istnieć przez nawet 10 milionów lat czyli czas, który całkowicie nie zamyka przedziału między zderzeniem, a wypłynięciem na powierzchnię, ale który wskazuje, że dodatkowe dane pomagają opracować bardziej realistyczną historię chłodzenia.

    "Teraz kiedy zaczynamy uwzględniać te wszystkie negatywne czynniki chłodzące - fakt uwalniania ciepła utajonego, fakt, że ogrzewanie skorupy prowadzi do zmniejszenia jej zdolności przewodzenia - można stwierdzić, że jeżeli brakuje nam tylko kilku milionów lat, to może uda nam się wszystko poskładać" mówi Hesse.

    Jennifer Scully, planetolożka z JPL badająca Ceres, ale nie biorąca udziału w tych badaniach, stwierdziła, że najnowsze wyniki stanowią znaczący wkład w rozwiązywanie zagadki geologicznej historii Ceres.

    "Badacze wykorzystali bardziej aktualne dane do stworzenia swojego modelu" mówi Scully. "W przyszłości pozwoli nam to sprawdzić czy wszystkie materiały związane z obserwowanymi depozytami można wytłumaczyć zderzeniem czy też wymagają one głębszego źródła. To duży krok we właściwą stronę na drodze do znalezienia odpowiedzi na to pytanie".

    Źródło: UT Austin

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1029/2018GL080327

    ]]>
    17785 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Po 8 miesiącach ciszy NASA przerywa próby kontaktu z łazikiem Opportunity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/13/po-8-miesiacach-ciszy-nasa-przerywa-proby-kontaktu-z-lazikiem-opportunity/ Wed, 13 Feb 2019 08:14:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17789

    We wtorek NASA po raz ostatni podjęła próbę skontaktowania się ze swoim łazikiem Opportunity na Marsie.

    Łazik milczy już od ośmiu miesięcy, kiedy to na Marsie rozpętała się jedna z najsilniejszych burz pyłowych od kilkudziesięciu lat. Gęsty pył przesłonił niebo, blokując dostęp światła do paneli słonecznych łazika.

    W dniu wczorajszym NASA wysłała ostatnią z ponad tysiąca serii komend wybudzających. Jeżeli do środy łazik się nie odezwie - co najprawdopodobniej będzie miało miejsce - Opportunity zostanie uznany za martwego, 15 lat po dotarciu na powierzchnię Czerwonej Planety.

    Członkowie zespołu misji Opportunity już dziś wspominają osiągnięcia łazika, wśród których jest potwierdzenie obecności wody w stanie ciekłym na powierzchni Marsa w odległej przeszłości. Opportunity jest niekwestionowanym rekordzistą jeżeli chodzi o długość trwania misji. Choć jego misję zaplanowano na trzy miesiące, łazik dzielnie przemierzał powierzchnię sąsiadującej z Ziemią planety przez ponad 14 lat! W tym czasie przejechał po powierzchni ponad 45 kilometrów.

    Bliźniaczy łazik Spirit został uznany za martwy w 2011 roku, w rok po tym jak zakopał się w miałkim piasku.

    Obydwa łaziki sprawiły się lepiej niż planowano badając dwie przeciwne strony Marsa od momentu lądowania na poduszkach powietrznych w styczniu 2004 roku. Łaziki wystartowały z Przylądka Canaveral w odstępie miesiąca w 2003 roku.

    Po raz ostatni NASA otrzymała dane z łazika Opportunity 10 czerwca 2018 roku.

    ]]>
    17789 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zobacz rewelacyjną panoramę Marsa oczami łazika Opportunity]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/13/zobacz-rewelacyjna-panorame-marsa-oczami-lazika-opportunity/ Wed, 13 Feb 2019 10:28:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17818

    Autor: Tomasz Mielnik

    ]]>
    17818 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA twierdzi, że wkrótce wraca na Księżyc, aby tam zostać na dłużej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/15/nasa-twierdzi-ze-wkrotce-wraca-na-ksiezyc-aby-tam-zostac-na-dluzej/ Fri, 15 Feb 2019 12:33:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17820
    Jim Bridenstine

    NASA przyspiesza plany powrotu na Księżyc i tym razem agencja twierdzi, że wraca, aby zostać tam na dłużej.

    Jim Bridenstine, administrator NASA powiedział wczoraj dziennikarzom, że agencja planuje mocno przyspieszyć plany popierane przez Prezydenta Donalda Trumpa dotyczące powrotu na Księżyc przy współpracy z przedsiębiorstwami prywatnymi.

    "Ważne, abyśmy wrócili na Księżyc tak szybko jak to możliwe" powiedział Bridenstine na spotkaniu w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie dodając, że ma nadzieję na realizację tego zadania przed 2028 rokiem.

    "Tym razem gdy polecimy na Księżyc, zostaniemy na nim. Nie polecimy tam tylko po to, aby zostawić odciski swoich butów i postawić flagę, wrócić na Ziemię i nie polecieć ponownie przez kolejne 50 lat" dodał.

    "Planujemy coś zupełnie innego niż wszystkie inne kraje na świecie. Chcemy polecieć i stworzyć bazę, do której regularnie będą latały kolejne załogi".

    Ostatnią osobą na Księżycu był Eugene Cernan w grudniu 1972 roku, uczestnik misji Apollo 17.

    Zanim jednak człowiek ponownie postawi nogę na powierzchni Księżyca, NASA planuje wysłać tam - jeszcze przed 2024 rokiem - bezzałogowy statek i aktualnie już przyjmuje oferty od rosnącego sektora prywatnego na budowę lądownika.

    Termin składania ofert upływa 25 marca br, a pierwszy etap selekcji zaplanowano na maj - to niesamowicie szybkie tempo jak na agencję, której wcześniejsze projekty opóźniały się o całe lata i przekraczały budżet o setki milionów dolarów.

    "Jak dla nas najlepiej by było gdyby się udało polecieć jeszcze w tym roku. Chcemy tam polecieć jak najszybciej" mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych w NASA.

    Niemniej jednak przyznał, że "może to być niemożliwe".

    Przyspieszeone plany NASA to skutek dyrektywy, którą Trump podpisał w grudniu 2017 roku, a która zakłada powrót na Księżyc przed załogową misją na Marsa w latach trzydziestych.

    NASA planuje także zbudowanie małej stacji kosmicznej Gateway na orbicie Księżyca do 2026 roku. Stacja będzie służyła jako punkt pośredni przed podróżami na i z powierzchni Księżyca, ale nie będzie to stacja ze stałą załogą tak jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) na orbicie okołoziemskiej.

    Tak jak w przypadku ISS, NASA zainteresowana jest współudziałem innych krajów, które mogłyby dostarczyć część niezbędnych elementów stacji księżycowej czy pojazdy umożliwiające lądowanie na powierzchni Księżyca.

    Także przed rozpoczęciem misji załogowej NASA planuje wysłać instrumenty naukowe oraz inne narzędzia na Księżyc w 2020 roku lub nawet jeszcze przed końcem tego roku.

    Agencja planuje szybkie przetargi na budowę i wysłanie takich instrumentów na Księżyc, oferując przy tym korzyści finansowe dla firm sektora prywatnego, które zdecydują się na tak krótkie terminy.

    "Zależy nam na prędkości" mówi Thomas Zurbuchen. "Nie oczekujemy, że uda nam się z sukcesem każdy start czy każde lądowanie. Wliczamy to w nasze ryzyko".

    Źródło: AFP

    https://www.instagram.com/p/Bt5t1bhochN/
    ]]>
    17820 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdzie wszechświat skrywa brakującą masę?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/15/gdzie-wszechswiat-skrywa-brakujaca-mase/ Fri, 15 Feb 2019 14:05:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17826
    Credit: Chandra X-ray Center

    Astronomowie spędzają dziesięciolecia na poszukiwaniach czegoś co wydaje się dość trudne do ukrycia: około jednej trzeciej "normalnej" materii we Wszechświecie. Najnowsze wyniki badań przeprowadzonych na podstawie danych zebranych przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra mogą pomóc im zlokalizować tę brakującą materię.

    Na podstawie niezależnych, standardowych obserwacji, naukowcy z dużą pewnością obliczyli jak dużo normalnej materii - to znaczy wodoru, helu i innych pierwiastków - istniało tuż po Wielkim Wybuchu. W czasie od kilku pierwszych minut do pierwszego miliarda lat historii wszechświata większość tej normalnej materii skupiła się w kosmicznym pyle, gazie i obiektach takich jak gwiazdy i planety, które jesteśmy w stanie dostrzec za pomocą współczesnych teleskopów.

    Problem jednak polega na tym, że gdy astronomowie sumują całą masę całej normalnej materii we współczesnym wszechświecie, wciąż brakuje jednej trzeciej. Swoją drogą brakująca materia jest czymś zupełnie innym od tajemniczej ciemnej materii.

    Jeden z pomysłów mówi, że brakująca materia zebrała się w gigantycznych włóknach ciepłego (temperatura niższa niż 100 000K) lub gorącego (temperatura wyższa od 100 000 K) gazu w przestrzeni międzygalaktycznej. Owe włókna nazywane są przez astronomów "ośrodkiem ciepłym", WHIM (ang. warm-hot intergalactic medium). Pozostają one niewidoczne dla teleskopów obserwujących niebo w zakresie optycznym, ale część tego ciepłego gazu wypełniającego włókna wykryto w zakresie promieniowania ultrafioletowego.

    Wykorzystując nową technikę badawczą, naukowcy odkryli nowe i silne dowody na istnienie gorącego składnika WHIM w danych z Chandry i innych teleskopów.

    "Jeżeli odkryjemy tę brakującą masę, możemy rozwiązać jedną z największych zagadek astrofizyki" mówi Orsolya Kovacs z Centrum Astronomii Harvard & Smithsonian w Cambridge, MA. "Gdzie wszechświat mógł upchnąć tak dużo materii, z której zbudowane są gwiazdy, planety i my?"

    Astronomowie wykorzystali Chandrę do poszukiwania i badania włókien ciepłego gazu leżąco wzdłuż ścieżki do kwazaru, jasnego źródła promieniowania rentgenowskiego zasilanego przez supermasywną czarną dziurę. Kwazar ten znajduje się około 3,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Jeżeli gorący gaz będący składnikiem WHIM związany jest z tymi włóknami, część promieniowania rentgenowskiego z kwazaru uległaby pochłonięciu przez gorący gaz. Dlatego też badacze poszukiwali sygnatury gorącego gazu w promieniowaniu rentgenowskim kwazaru.

    Źródło: NASA/CXC/K.Williamson, Springel et al.

    Jedno z wyzwań stojących przed badaczami korzystającymi z tej metody jest fakt, że sygnał absorpcji przez WHIM jest słaby w porównaniu do całkowitej ilości promieniowania rentgenowskiego emitowanej przez kwazar. Przeszukując całe widmo rentgenowskie, trudno jest wykryć tak słaby wpływ absorpcji - faktyczne ślady WHIM - od losowych fluktuacji.

    Kovacs wraz ze swoim zespołem pokonał ten problem skupiając swoje poszukiwania tylko na określonych częściach widma rentgenowskiego, obniżając tym samym prawdopodobieństwo wystąpienia błędów pierwszego rodzaju. Dokonali tego najpierw identyfikując galaktyki w pobliżu linii wzroku do kwazaru, które znajdują się w ten samej odległości od Ziemi co regiony ciepłego gazu wykryte w danych ultrafioletowych. Dzięki tej technice udało się zidentyfikować 17 możliwych włókien między kwazarem a nami i określić odległości do nich.

    Ze względu na ekspansję wszechświata, która wydłuża promieniowanie podążające w naszą stronę, jakakolwiek absorpcja promieniowania rentgenowskiego przez materię w tych włóknach będzie przesunięta ku czerwieni. Skala przesunięcia zależy od odległości do włókna, zatem zespół badaczy wie, w których fragmentach widma poszukiwać absorpcji spowodowanej przez WHIM.

    "Nasza technika co do zasady przypomina wydajne poszukiwanie zwierząt na rozległych równinach Afryki" mówi Akos Bogdan, współautor z CfA. "Wiemy, że zwierzęta muszą pić, zatem rozsądnie jest najpierw poszukać przy zbiornikach wodnych".

    Mimo, że zawężanie poszukiwań pomogło, badacze musieli także pokonać problem niewielkiej skali absorpcji. Dlatego też wzmocniono sygnał łącząc ze sobą widma z 17 włókien, dzięki czemu zamieniono 5,5-dniowe obserwacje w równowartość danych, do których zebrania potrzeba by było 100 dni. Dzięki ej technice badacze wykryli tlen, którego cech wskazywały, że jest on elementem gazu o temperaturze około miliona kelwinów.

    Ekstrapolując obserwacje tlenu na cały zestaw pierwiastków oraz z obserwowanego obszaru do lokalnego wszechświata, badacze donoszą, że być może odkryli całą brakującą materię. Przynajmniej w tym konkretnym przypadku brakująca materia faktycznie skrywała się w WHIM.

    "To niesamowite, że udało nam się wyśledzić przynajmniej część tej brakującej materii" mówi Randall Smith, także z CfA. "W przyszłości możemy zastosować tę samą metodę do innych kwazarów i potwierdzić czy ta odwieczna zagadka ostatecznie została rozwiązana".

    Źródło: Chandra X-ray Center

    Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1812.04625

    https://www.instagram.com/p/Bt5t1bhochN/
    ]]>
    17826 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Strumień gwiazd w pobliżu Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/15/strumien-gwiazd-w-poblizu-slonca/ Fri, 15 Feb 2019 18:25:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17830
    Nocne niebo wyśrodkowane na południowym biegunie Galaktyki w tak zwanej projekcji stereograficznej.

    Periodyk naukowy Astronomy & Astrophysics opublikował pracę badaczy z Uniwersytetu w Wiedniu, którzy odkryli rzekę gwiazd, tak zwany strumień gwiezdny pokrywający większą część południowego nieba. Strumień ten znajduje się stosunkowo blisko i składa się z co najmniej 4000 gwiazd, które poruszają się razem w przestrzeni od momentu powstania jakiś miliard lat temu. Z uwagi na jego bliskość do Ziemi, strumień stanowi idealne pole, na którym można testować procesy rozrywania gromad, mierzyć pole grawitacyjne Drogi Mlecznej i współczesne populacje planet pozasłonecznych za pomocą kolejnych misji, których zadaniem będzie poszukiwanie egzoplanet. Do swoich badań autorzy artykułu wykorzystali dane zebrane przez satelitę Gaia.

    Nasza własna galaktyka, Droga Mleczna, jest domem dla gromad gwiazd o różnych rozmiarach i w różnym wieku. Naukowcy od dawna odkrywają liczne młode gromady w obłokach molekularnych, nieco mniej gromad w średnim i dojrzałym wieku w dysku galaktycznym i jeszcze mniej masywnych, starych, gromad kulistych w halo galaktyki. Owe gromady, niezależnie od ich pochodzenia i wieku, są poddawane oddziaływaniom pływowym na swoich orbitach wokół Galaktyki. Z czasem oddziaływanie grawitacyjne Drogi Mlecznej zaczyna je rozrywać, rozrzucając gwiazdy po zbiorze gwiazd, który całościowo nazywamy Drogą Mleczną.

    "Większość gromad gwiazd w dysku galaktycznym rozpada się szybko po narodzinach, bowiem jako takie nie zawierają wystarczająco dużo gwiazd, aby wytworzyć silną studnię potencjału grawitacyjnego, inaczej mówiąc, nie ma w nich wystarczająco dużo kleju, aby utrzymać gwiazdy blisko siebie. Nawet w bezpośrednim otoczeniu Słońca istnieje kilka gromad z wystarczającą masą, aby utrzymać się w całości przez kilkaset milionów lat. Zatem podobne, duże, przypominające strumienie pozostałości gromad lub asocjacji także powinny stanowić element Drogi Mlecznej" mówi Stefan Meingast, główny autor artykułu opublikowanego w A&A.

    Dzięki precyzji pomiarów satelity Gaia, autorzy mogli zmierzyć trójwymiarowy ruch gwiazd w przestrzeni. Dokładnie przyglądając się rozkładowi pobliskich gwiazd poruszających się w tę samą stronę, jedna konkretna grupa gwiazd, jeszcze nie znanych i nie badanych, szybko przykuła uwagę naukowców. Była to grupa gwiazd, która wykazywała dokładnie oczekiwane cechy gromady gwiazd, które powstała razem, ale została rozerwana przez oddziaływanie grawitacyjne Drogi Mlecznej.

    "Poszukiwanie pobliskich strumieni w dysku przypomina przysłowiowe poszukiwanie igły w stogu siana. Astronomowie patrzyli na i przez ten nowy strumień gwiazd przez długi czas, bowiem pokrywa on większą część nocnego nieba, ale dopiero teraz uświadomili sobie, że on tam jest, i jest ogromny i jest zdumiewająco blisko Słońca" mówi Joao Alves, drugi autor artykułu. "Odkrywanie nowych rzeczy tak blisko domu jest bardzo przydatne, bowiem nie są one wtedy zbyt ciemne lub zamglone i pozwalają na dużo dokładniejsze badania, co jest wprost marzeniem astronomów".

    Z uwagi na ograniczenia obserwacji Gaia, badacze wybrali tylko 200 źródeł. Ekstrapolacja ponad te limity wskazuje, że strumień powinien zawierać co najmniej 4000 gwiazd, przez co struktura jest masywniejsza od większości gromad jakie znamy w otoczeniu Słońca. Autorzy określili także wiek strumienia na około miliard lat. Można zatem stwierdzić, że strumień już czterokrotnie okrążył galaktykę - to wystarczająca liczba na powstanie strumieni wskutek oddziaływań grawitacyjnych z dyskiem Drogi Mlecznej.

    "Jak tylko zbadaliśmy tę konkretną grupę gwiazd bardziej szczegółowo, wiedzieliśmy, że odkryliśmy to czego szukaliśmy. Współczesną strukturę przypominającą strumień, rozciągającą się na setki parseków na jednej trzeciej nieba" mówi Verena Furnkranz, współautorka i magistrantka na Uniwersytecie w Wiedniu.

    Źródło: A&A

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1051/0004-6361/201834950

    ]]>
    17830 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosarzycki o nauce 003: trochę o łazikach, Mars One i planach księżycowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/17/kosarzycki-o-nauce-003-troche-o-lazikach-mars-one-i-planach-ksiezycowych/ Sun, 17 Feb 2019 13:26:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17838
    https://www.youtube.com/watch?v=XyiU3xCEz6E

    ]]>
    17838 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gigantyczna pozostałość po eksplodującej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/18/gigantyczna-pozostalosc-po-eksplodujacej-gwiezdzie/ Mon, 18 Feb 2019 18:00:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17860
    Supernowa typu Ia

    Astrofizyk z Uniwersytetu Stanowego w San Diego pomógł odkryć dowody na obecność gigantycznej pozostałości otaczającej eksplodującą gwiazdę - to otoczka materii tak duża, że gwiazda musiała doznawać regularnych erupcji na przestrzeni milionów lat.

    Gdy biały karzeł, jądro dawnej gwiazdy, znajdzie się na ciasnej orbicie wokół innej gwiazdy, zaczyna przyciągać gaz z tej gwiazdy. Gaz ten ulega ogrzaniu i sprężeniu, co w pewnym momencie prowadzi do eksplozji nowej. Taka eksplozja sprawia, że gwiazda zwiększa swoją jasność milion razy i wyrzuca z siebie materię z prędkością tysięcy kilometrów na sekundę. Wyrzucona w ten sposób z gwiazdy materia tworzy pozostałość/otoczkę otaczającą nową.

    Allen Shafter oraz były badacz SDSU Martin Henze, wraz z zespołem astrofizyków kierowanym przez Matthew Darnleya z Liverpool John Moores University w Anglii, badał nową w pobliskiej Galaktyce Andromedy oznaczoną jako M31N 2008-12a. To co wyróżnia tę nową to fakt, że eksploduje ona znacznie częściej niż jakikolwiek inny układ tego typu.

    "Kiedy po raz pierwszy odkryliśmy, że M31N 2008-12a rozbłyska c roku, było to dla nas zaskoczeniem" mówi Shafter. Zazwyczaj okres między kolejnymi erupcjami to 10 lat.

    Shafter wraz ze swoim zespołem uważa, że M31N 2008-12a wybucha regularnie od milionów lat. Te częste erupcje przez tak długi okres doprowadziły do powstania "super pozostałości" otaczającej nową, o średnicy prawie 400 lat świetlnych.

    Korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz innych teleskopów naziemnych, zespół spróbował określić skład chemiczny super pozostałości i potwierdzić jej związek z M31N 2008-12a. Wyniki tych badań opublikowane w periodyku Nature otwierają potencjalnie możliwość, że owa nowa i jej pozostałość związane są z czymś znacznie bardziej kluczowym we wszechświecie.

    Supernowe typu Ia to jedne z najsilniejszych i najjaśniejszych obiektów we wszechświecie. Naukowcy przyjmują, że do eksplozji tego typu dochodzi w momencie gdy biały karzeł przekracza maksymalną dozwoloną masę. W tym momencie cały biały karzeł rozrywany jest na strzępy, zamiast doświadczać eksplozji tylko na swojej powierzchni - jak ma to miejsce w przypadku innych nowych. Tego typu supernowe są stosunkowo rzadkie i nie widziano ich w naszej galaktyce od początku XVII wieku.

    Modele teoretyczne wskazują, że nowe doświadczające częstych eksplozji otoczone ogromnymi otoczakami muszą posiadać w swoim centrum masywne białe karły, które zbliżają się do tego ograniczenia. Oznacza to, że M31N 2008-12a zachowuje się dokładnie tak jak astronomowie twierdzą, że zachowuje się nowa tuż przed potencjalną eksplozją jako supernowa.

    Odkrycie dodatkowej rozległej otoczki wokół nowych pomoże zidentyfikować układy doświadczające powtarzalnych erupcji i pomoże astronomom określić liczbę powstających supernowych typu Ia i ich potencjalny związek z nowymi takimi jak M31N 2008-12a. Supernowe typu Ia stanowią kluczowy element badań tempa rozszerzania wszechświata.

    "To swego rodzaju linijki, które pozwalają nam mierzyć obserwowalny wszechświat" mówi Shafter. "Pomimo tego jak są ważne, wciąż nie wiemy do końca, skąd się one biorą".

    Shafter wraz ze swoim zespołem aktualnie próbują zrozumieć, czy to co zaobserwowali w przypadku M31N 2008-12a należy do rzadkości czy też istnieje nieobserwowana wcześniej populacja nowych doświadczających takich samych procesów.

    Źródło: San Diego State University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41586-018-0825-4

    ]]>
    17860 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Energetyczne cząstki bombardujące egzoplanety TRAPPIST-1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/18/energetyczne-czastki-bombardujace-egzoplanety-trappist-1/ Mon, 18 Feb 2019 20:02:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17863
    Porównanie rozmiarów planet układu TRAPPIST-1 do Ziemi. Źródło: ESO/M. Kornmesser

    TRAPPIST-1 to układ siedmiu planet o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Ziemi, krążących wokół ultra-chłodnego karła znajdującego się jakieś 120 lat świetlnych od Ziemi. Gwiazda, a tym samym cały układ planetarny ma od pięciu do dziesięciu miliardów lat, czyli mogą być nawet dwukrotnie starsze od naszej gwiazdy i naszego układu planetarnego. Dla naukowców poszukujących dowodów na istnienie życia pozaziemskiego, zaawansowany wiek układu oznacza więcej czasu dla chemii i ewolucji życia na tej planecie niż na Ziemi. Z drugiej strony, planety te znajdują się bardzo blisko swojej gwiazdy (najprawdopodobniej są one pływowo związane z gwiazdą czyli cały czas są do niej zwrócone tą samą stroną), a w związku z tym mogły przez długie miliardy lat pochłaniać wysokoenergetyczne promieniowanie w postaci wiatrów gwiezdnych, co z pewnością źle wpływało na ich atmosfery.

    W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal, astronomowie z Centrum Astrofizyki (CfA) Harvarda, Federico Fraschetti, Jeremy Drake, Cecilia Garraffo i inni przeprowadzili teoretyczne symulacje skutków oddziaływania wysokoenergetycznych protonów wiatru słonecznego na pobliskie egzoplanety. Cząstki te powstają w rozbłyskach gwiezdnych lub w falach uderzeniowych napędzanych przez zdarzenia magnetyczne w koronie gwiazdy. Pomiary erupcji na Słońcu stanowią dla badaczy podstawę do tworzenia symulacji.

    Astronomowi obliczyli pierwsze realistyczne symulacje propagacji energetycznych cząstek przez burzliwe pole magnetyczne karła klasy M i jego wiatr i dopasowali szczegóły do układu TRAPPIST-1. Okazało się, że cząstki uwięzione są w polu magnetycznym gwiazdy i skierowane do dwóch biegunowych strumieni skupiających się na płaszczyźnie orbit planety - niezależnie od wielu innych szczegółów. Naukowcy doszli do wniosku, że najbardziej wewnętrzna potencjalnie przyjazna dla życia planeta układu, TRAPPIST-1e bombardowana jest strumieniem protonów milion razy silniejszym niż obecnie ma to miejsce w przypadku Ziemi. Niemniej jednak, należy wziąć pod uwagę wiele zmiennych, na przykład kąt między polem magnetycznym a osią rotacji gwiazdy. W związku z tym wciąż istnieje spora niepewność co do bezpośredniego wpływu tych procesów na poszczególne planety.

    Źródło: CfA

    Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1902.03732

    ]]>
    17863 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsza misja księżycowa Izraela startuje w tym tygodniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/18/pierwsza-misja-ksiezycowa-izraela-startuje-w-tym-tygodniu/ Mon, 18 Feb 2019 21:02:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17865

    Izrael wysyła w tym tygodniu swoją pierwszą misję na Księżyc. Bezzałogowa sonda zbierze na powierzchni dane, którymi podzieli się także z NASA - poinformowali dzisiaj organizatorzy.

    585-kilogramowa sonda Beresheet zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną z Przylądka Canaveral na szczycie rakiety Falcon 9 w piątek o 0145 GMT.

    Israel Aerospace Industries (IAI) oraz technologiczna organizacja pozarządowa SpaceIL ogłosiły datę startu podczas konferencji prasowej.

    Centrum kontroli misji zlokalizowane będzie w miejscowości Yehud.

    "Jesteśmy dumni, że będziemy należeć do grupy, która marzyła i realizowała wizję, o której realizacji marzy wiele krajów na świecie, ale która udała się jak dotąd tylko trzem krajom" powiedział Morris Khan, prezes SpaceIL.

    Jak dotąd tylko Rosja, USA oraz Chiny wysłały sondy na Księżyc.

    Chiński lądownik jako pierwszy w historii miękko wylądował na niewidocznej stronie Księżyca 3 stycznia br.

    NASA, która zainstalowała sprzęt na pokładzie sondy Beresheet do przesyłania sygnałów z Księżyca, poinformowała w ubiegłym tygodniu, że planuje wysłanie bezzałogowego lądownika przed 2024 rokiem i już zaprasza przedstawicieli sektora prywatnego do składania ofert dotyczących budowy sondy.

    NASA planuje także budowę małej stacji kosmicznej o nazwie Gateway, która powinna znaleźć się na orbicie wokół Księżyca do 2026 roku.

    Beresheet, według oświadczenia IAI, pokona drogę 6,5 miliona kilometrów z maksymalną prędkością 10 kilometrów na sekundę.

    Na pokładzie sondy znajdzie się "kapsuła czasu", w której umieszczono pliki cyfrowe zawierające Biblię, rysunki dziecięce, piosenki izraelskie, wspomnienia ofiar Holokaustu oraz niebiesko-białą flagę.

    Sonda będzie mierzyła pole magnetyczne Księżyca, aby wzbogacić naszą wiedzę o procesie formowania się naszego jedynego satelity naturalnego. Beresheet kosztowała około 100 milionów dolarów.

    "To jak dotąd najtańsza misja z wszystkich, które próbowały zrealizować taką misję. Potęgi światowe, którym udało się posadzić lądownik na Księżycu zwykle wydawały na ten cel setki milionów dolarów ze środków publicznych" informuje IAI.

    "Beresheet to pierwsza sonda, która wyląduje na Księżycu, a która jest wynikiem inicjatywy prywatnej, a nie rządowej".

    Projekt powstał w ramach konkursu Google Lunar XPrize, w ramach którego w 2010 roku oferowano nagrodę 30 milionów dolarów, aby zachęcić naukowców i przedsiębiorców do wysłania stosunkowo tanich misji księżycowych.

    Konkurs zakończono bez zwycięzcy w marcu 2018 roku, ale SpaceIL postanowiła pracować dalej.

    Źródło: AFP

    ]]>
    17865 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA wybrała do realizacji nową misję]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/19/nasa-wybrala-do-realizacji-nowa-misje/ Tue, 19 Feb 2019 08:23:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17868
    Misja sondy Spectro-Photometer for the History of the Universe, Epoch of Reionization and Ices Explorer (SPHEREx) powinna rozpocząć się w 2023 roku. SPHEREx pomoże astronomom zrozumieć jak nasz wszechświat ewoluował i jak często w układach planetarnych naszej galaktyki występują składniki niezbędne do powstania życia. Źródło: Caltech

    NASA wybrała nową misję kosmiczną, która pomoże astronomom zrozumieć zarówno jak nasz wszechświat ewoluował jak i to jak często składniki niezbędne do powstania życia występują w układach planetarnych naszej galaktyki.

    Spectro-Photometer for the History of the Universe, Epoch of Reionization and Ices Explorer (SPHEREx) to planowana na dwa lata misja, której koszt zaplanowano na 242 miliony dolarów a start na 2023 rok.

    "Bardzo cieszę się z wyboru tej misji" powiedział Jim Bridenstine, administrator NASA. "Nie tylko rozszerza ona naszą paletę misji kosmicznych, których celem jest odkrywanie tajemnic wszechświata, ale stanowi ona kluczowy element programu naukowego obejmującego misje kosmiczne wielu różnych rozmiarów".

    SPHEREx będzie badał niebo w zakresie optycznym jak i w bliskiej podczerwieni, która choć nie widoczna dla ludzkiego oka stanowi bardzo dobre narzędzie do poszukiwania rozwiązań wielu kosmicznych zagadek. Astronomowie w ramach misji SPHEREx będą zbierać informacje o ponad 300 milionach galaktyk, jak również ponad 100 milionach gwiazd w naszej własnej Drodze Mlecznej.

    "Ta niesamowita misja pozwoli nam zebrać niesamowicie unikalne dane dla astronomów" mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA. "Otrzymamy niespotykaną dotychczas mapę galaktyk zawierającą 'ślady' pierwszych chwil istnienia wszechświata. Co więcej, dowiemy się także co sprawiło, że wszechświat rozszerzył się tak szybko w ciągu mniej niż pierwszej nanosekundy po Wielkim Wybuchu".

    SPHEREx zbada setki milionów galaktyk, tych bliskich i tych dalekich. Promieniowanie wyemitowane przez część z nich potrzebowało 10 miliardów lat, aby dotrzeć do Ziemi. W Drodze Mlecznej natomiast SPHEREx będzie poszukiwał wody i związków organicznych - niezbędnych do powstania życia takiego jakie znamy - w gwiezdnych żłobkach, obszarach powstawania gwiazd z pyłu i gazu, oraz w dyskach wokół gwiazd, w których mogą powstawać nowe planety.

    W trakcie każdych sześciu miesięcy, SPHEREx będzie dokonywał przeglądu całego nieba wykorzystując do tego technologie stosowane w satelitach krążących wokół Ziemi oraz Marsa. W ramach misji powstanie mapa całego nieba w 96 różnych pasmach promieniowania, znacząco przekraczających rozdzielczość barwną poprzednich map całego nieba. Sonda zidentyfikuje także cele bardziej szczegółowych badań, które prowadzone będą przez przyszłe misje takie jak: Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) czy Wide-Field Infrared Survey Telescope (WFIRST).

    Źródło: NASA

    ]]>
    17868 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Konstelacja Iridium NEXT już na orbicie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/19/konstelacja-iridium-next-juz-na-orbicie/ Tue, 19 Feb 2019 12:05:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17871

    Konstelacja satelitów Iridium NEXT, opracowana i zbudowana przez Thales Alenia Space jest już w pełni operacyjna. Od stycznia 2017 r. do stycznia 2019 r. osiem rakiet wyniosło w sumie 75 satelitów, które są rozmieszczone na niskiej orbicie Ziemi (LEO). Konstelacja Iridium Next działa dzięki 66 satelitom na wysokości około 780 km. Są one rozmieszczone w sześciu płaszczyznach orbitalnych, z których każda składa się z 11 satelitów. Konstelacja jest wsparta 9 satelitami zastępczymi i 6 stacjami naziemnymi.

    https://www.youtube.com/watch?v=lm6Zem9h-cE&list=PLypm7oU4utZVNPjr-0-tgov4RWnfrPfir&t=0s&index=4

    Iridium NEXT

    Thales Alenia Space jest głównym wykonawcą projektu Iridium NEXT. Spółka jest odpowiedzialna za prace inżynieryjne, produkcyjne, linie zaopatrzeniowe i zespoły integracyjne. Ponadto przeprowadziła testy naziemne i orbitalne ogólnej wydajności konstelacji.

    Projekt satelity został opracowany i przetestowany na dwóch prototypach w zakładach Thales Alenia Space w Tuluzie i Cannes. Produkcja seryjna miała miejsce w zakładzie podwykonawcy Northrop Grumman Corporation (dawniej Orbital ATK) w Gilbert, Arizonie.

    Iridium NEXT, najwyższa na świecie wydajność i najbardziej elastyczna konstelacja

    Głównym wyzwaniem dla Thales Alenia Space było wdrożenie kompletnego i złożonego systemu przy jednoczesnym zapewnieniu kompatybilności z starą infrastrukturą. Zastąpiono całą konstelację 66 satelitów, jeden po drugim, bez żadnych zakłóceń dla odbiorcy końcowego.

    https://www.youtube.com/watch?v=QY_kjYcFkKI
    Ostatni start satelity Iridium NEXT

    Konstelacja Iridium NEXT to najnowocześniejsze i innowacyjne rozwiązania technologiczne.
    Ma ona zasięg globalny oraz niezależność od lokalnej infrastruktury naziemnej. Każdy satelita jest połączony z czterema najbliższymi satelitami. Niezależnie od pozycji użytkownika - na lądzie, na morzu lub w powietrzu - Iridium zapewni łączność satelitarną, zarówno w celu nadawania treści, jak i ich odbioru. Dostęp do usług Iridium Communications będzie niezawodny nawet w odizolowanych obszarach, w przypadku klęsk żywiołowych lub konfliktów. Ponadto sieć jest całkowicie zabezpieczona przed cyber-przestępcami.

    Denis Allard, wiceprezes ds. projektów konstelacji w Thales Alenia Space, powiedział: "W Thales Alenia Space jesteśmy szczególnie dumni, że zbudowaliśmy konstelację Iridium NEXT. Dostarczyliśmy wszystkie 81 satelitów, które funkcjonują zgodnie z harmonogramem. Sukces tego złożonego programu dodatkowo potwierdza że Thales Alenia Space jest światowym liderem na rynku konstelacji."

    ]]>
    17871 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Radioteleskop LOFAR odkrywa tajemnice burz słonecznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/19/radioteleskop-lofar-odkrywa-tajemnice-burz-slonecznych/ Tue, 19 Feb 2019 15:07:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17876

    Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez badacza z Trinity College w Dublinie oraz Uniwersytetu w Helsinkach ogłosił na łamach periodyku Nature Astronomy ważne odkrycie dotyczące natury burz słonecznych.

    Badacze wykazali, że burze słoneczne mogą przyspieszać cząstki jednocześnie w kilku miejscach. Naukowcy doszli do tego wniosku analizując łącznie dane z sieci Low Frequency Array (LOFAR) i zdjęcia z satelitów NASA, NOAA i ESA.

    Słońce jest najbliższą nam gwiazdą i jak wiele innych gwiazd nie jest to gwiazda całkowicie spokojna. Na jego powierzchni pojawiają się plamy słoneczne wielokrotnie większe od Ziemi, które gromadzą ogromne zapasy energii. To właśnie w tych regionach dochodzi do potężnych eksplozji zwanych burzami słonecznymi. To spektakularne erupcje miliardów ton gorącego gazu przemieszczającego się z prędkością milionów kilometrów na godzinę. Artykuł opublikowany w Nature Astronomy dotyczy szczególnie dużej burzy słonecznej, która miała miejsce 10 września 2017 roku, wkrótce po uruchomieniu stacji LOFAR w Irlandii.

    "Nasze wyniki są bardzo ekscytujące, bowiem dają nam niezwykle szczegółowy wgląd w to jak burze słoneczne oddalają się od Słońca i gdzie przyspieszają szybkie cząstki do prędkości bliskich prędkości światła" mówi dr Diana Morosan, główna autorka publikacji.

    Owe wyniki mogą w przyszłości pomóc badaczom stworzyć bardziej precyzyjne prognozy radiowych rozbłysków słonecznych oraz ustalić jak burze słoneczne wpływają na Ziemię - oczywiście powodują przepiękne zorze, ale mogą także powodować problemy z systemami komunikacji i nawigacji. Obecnie ludzie dużo bardziej polegają na technologii niż kiedyś, a burze słoneczne mają zdolność znaczącego wpływania na wszystkie jej wytwory.

    W 1859 roku miała miejsce najsilniejsza dotąd zarejestrowana burza słoneczna, tak zwane zdarzenie Carringtona. W ciągu kilku godzin spowodowała ona pojawienie się zórz nawet we Włoszech i na Kubie i spowodowała zakłócenia pracy wczesnych telegrafów w Europie i USA. W 2003 roku burza słoneczna spowodowała uszkodzenie transformatorów w RPA, w 2015 roku na ponad godzinę wyłączyła kontrolę ruchu lotniczego nad Szwecją i spowodowała zakłócenia pracy ponad 50 satelitów.

    Źródło: University of Helsinki

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-019-0689-z

    ]]>
    17876 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ziemska atmosfera rozciąga się aż do Księżyca i dalej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/20/ziemska-atmosfera-rozciaga-sie-az-do-ksiezyca-i-dalej/ Wed, 20 Feb 2019 16:30:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17881
    Rozmiary geokorony Ziemi. Tam gdzie ziemska atmosfera przechodzi w przestrzeń kosmiczną znajduje się jeszcze obłok atomów wodoru tworzący tak zwaną geokoronę. Źródło: NASA

    Gazowa warstwa otaczająca Ziemię rozciąga się na 630 000 kilometrów, wskazują wyniki nowych badań bazujących na danych rejestrowanych przez sondę SOHO (Solar and Heliospheric Observatory) opublikowane w periodyku Journal of Geophysical Research: Space Physics.

    "Księżyc przelatuje przez ziemską atmosferę" mówi Igor Baliuki z Rosyjskiego Instytutu Badań Kosmicznych, główny autor artykułu przedstawiającego wyniki badań. "Nie byliśmy tego świadomi do momentu gdy odkurzyliśmy obserwacje wykonane ponad dwadzieścia lat temu przez sondę SOHO".

    W miejscu, w którym nasza atmosfera przechodzi w przestrzeń kosmiczną, istnieje obłok atomów wodoru zwany geokoroną. Jeden z instrumentów sondy, SWAN, wykorzystywał swoje niezwykle czułe sensory do śledzenia śladów wodoru i do precyzyjnego wykrywania jak daleko sięga geokorona. Obserwacje można było wykonywać tylko w określonych porach roku, gdy Ziemia i jej geokorona pojawiały się w polu widzenia SWANa.

    W przypadku planet z wodorem w egzosferach, para wodna często obserwowana jest bliżej ich powierzchni. Jest tak w przypadku Ziemi, Marsa i Wenus.

    "To szczególnie interesujące w przypadku poszukiwań planet z potencjalnymi zbiornikami wody na powierzchni, a znajdujących się poza naszym układem planetarnym" tłumaczy Jean-Loup Bertaux, współautor i były główny badacz instrumentu SWAN.

    Pierwszy teleskop na Księżycu umieszczony tam przez astronautów z misji Apollo 16 w 1972 roku uchwycił zdumiewające zdjęcie geokorony otaczającej Ziemię i świecącej jasno w zakresie ultrafioletowym.

    "W tym czasie astronauci na powierzchni Księżyca nie wiedzieli, że znajdują się na granicach geokorony" mówi Jean-Loup.

    Geokorona Ziemi widoczna z Księżyca. Ziemia i jej wodorowa otoczka, tak zwana geokorona widoczna z Księżyca. Powyższe zdjęcie w ultrafiolecie wykonane zostało w 1972 roku aparatem używanym przez astronautów z misji Apollo 16. Źródło: NASA

    Słońce oddziałuje z atomami wodoru na określonej fali promieniowania ultrafioletowego, tak zwanej linii Lyman-alfa, na której atomy mogą jednocześnie pochłaniać i emitować promieniowanie. Z uwagi na to, że ten typ promieniowania jest pochłaniany przez atmosferę Ziemi, można go obserwować tylko z przestrzeni kosmicznej.

    Dzięki swojej budowie, instrument SWAN mógł mierzyć promieniowanie w zakresie Lyman-alfa pochodzące z geokorony i ignorować atomy wodoru znajdujące się dalej w przestrzeni międzyplanetarnej.

    Najnowsze badania pozwoliły stwierdzić, że promieniowanie słoneczne ściska atomy wodoru w geokoronie po dziennej stronie Ziemi i wytwarza obszar o większej gęstości po nocnej stronie. Gęstszy obszar wodoru po dziennej stronie Ziemi wciąż jest raczej rzadki, zaledwie 70 atomów na centymetr sześcienny na wysokości 60 000 kilometrów nad powierzchnią Ziemi i zaledwie 0,2 atomu na orbicie Księżyca.

    "Na Ziemi nazwalibyśmy taki obszar próżnią, zatem to dodatkowe źródło wodoru nie jest wystarczająco gęste, aby umożliwiać badanie przestrzeni kosmicznej" mówi Igor. Dobra informacja jest taka, że cząstki te nie stanowią żadnego zagrożenia dla przyszłych misji załogowych krążących wokół Księżyca.

    "Istnieje też promieniowanie ultrafioletowe związane z geokoroną, bowiem wodory atomu rozpraszają promieniowanie słoneczne we wszystkich kierunkach, ale ich wpływ na astronautów na orbicie Księżyca jest pomijalny w porównaniu z głównym źródłem promieniowania - Słońcem" mówi Jean Loup Bertaux.

    Po nocnej stronie geokorona Ziemi może wpływać na przyszłe obserwacje astronomiczne wykonywane w pobliżu Księżyca.

    Obserwacje geokorony przez SOHO. Źródło: ESA/NASA/SOHO/SWAN; I. Baliukin et al. (2019)

    "Kosmiczne teleskopy obserwujące niebo na falach ultrafioletowych do badania chemicznego składu gwiazd i galaktyk będą musiały wziąć to pod uwagę" dodaje Jean-Loup.

    Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 1995 roku sonda SOHO badała Słońce od jego jądra po zewnętrzną koronę oraz wiatr słoneczny przez ponad dwadzieścia lat. Satelita krąży wokół punktu Lagrange'a (L1), jakieś 1.5 miliona kilometrów od Ziemi, w stronę Słońca.

    Położenie to jest idealne do prowadzenia obserwacji geokorony z zewnątrz. Instrument SWAN fotografował Ziemię i jej rozległą atmosferę trzykrotnie między 1996 a 1998 rokiem.

    Źródło: AGU

    ]]>
    17881 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny pył powstaje w eksplozjach supernowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/20/kosmiczny-pyl-powstaje-w-eksplozjach-supernowych/ Wed, 20 Feb 2019 16:48:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17886
    Źródło: Cardiff University

    Naukowcy twierdzą, że rozwiązali odwieczną tajemnicę powstawania pyłu kosmicznego, podstawowego budulca gwiazd i planet w całym wszechświecie.

    Pył kosmiczny zawiera drobne fragmenty materii organicznej i znajdziemy go w każdym miejscu we Wszechświecie. Pył pierwotnie powstaje w gwiazdach, a następnie jest wywiewany w wolnych wiatrach lub eksplozjach masywnych gwiazd.

    Jak dotąd astronomowie nie wiele wiedzieli o tym dlaczego tak dużo pyłu kosmicznego znajduje się w ośrodku międzygwiezdnym, wszak szacunki wskazują, że powinien on ulegać zniszczeniu w eksplozjach supernowych.

    Supernowa to zdarzenie, do którego dochodzi w trakcie gwałtownej śmierci masywnej gwiazdy. Jest to jedno z najsilniejszych zdarzeń we wszechświecie, wytwarzające falę uderzeniową, która niszczy niemal wszystko co napotka na swojej drodze.

    Mimo to nowe badania, których wyniki zostały opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society donoszą o tym, że pył kosmiczny przetrwał wokół najbliższej dotąd odkrytej supernowej 1987A.

    Obserwacje prowadzone za pomocą latającego teleskopu SOFIA pozwoliły na odkrycie pyłu kosmicznego tworzącego charakterystyczny zestaw pierścieni, które tworzą element supernowej 1987A.

    Wyniki zdają się wskazywać na gwałtowny wzrost ilości pyłu kosmicznego w pierścieniach. Dlatego też zespół naukowców twierdzi, że pył może w rzeczywistości ponownie powstawać po tym jak został zniszczony przez falę uderzeniową po supernowej.

    Tej natychmiastowości - że środowisko po przejściu fali może być gotowe do tworzenia lub odtwarzania pyłu - nikt wcześniej nie przewidywał i może ona być kluczowa do pełnego zrozumienia procesów w jakich powstaje i ulega zniszczeniu pył kosmiczny.

    "Wiedzieliśmy już o wolno przemieszczającym się gazie w sercu 1987A" mówi dr Mikako Matsuura, główna autorka artykułu.

    "Powstał on z ciężkich pierwiastków, które powstały w jądrze umarłej gwiazdy. Jednak obserwacje prowadzone za pomocą obserwatorium SOFIA mówią nam coś zupełnie nowego".

    Cząstki kosmicznego pyłu mogą być ogrzewane od dziesiątek do setek stopni przez co zaczynają świeci w podczerwieni i w zakresie milimetrowym. Obserwacje emisji w zakresie milimetrowym pochodzącej od pyłu można co do zasady prowadzić z teleskopów naziemnych, jednak obserwacje w podczerwieni są już z Ziemi niemożliwe z uwagi na przeszkadzającą parę wodną i dwutlenek węgla w atmosferze. Wznosząc się ponad większość przeszkadzających związków chemicznych SOFIA umożliwia dostęp do części widma podczerwonego niedostępnego z Ziemi.

    Źródło: Cardiff University

    ]]>
    17886 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa pochodzenie najmniejszego księżyca Neptuna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/20/hubble-odkrywa-pochodzenie-najmniejszego-ksiezyca-neptuna/ Wed, 20 Feb 2019 18:38:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17894
    Źródło: ESA/Hubble, NASA, L. Calçada

    Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble;a oraz ze starszych danych zebranych przez sondę Voyager 2, odkryli nowe informacje o pochodzeniu najmniejszego księżyca Neptuna. Księżyc odkryty w 2013 roku, który otrzymał oficjalną nazwę Hippokamp, najprawdopodobniej jest fragmentem swojego większego sąsiada Proteusza.

    Zespół astronomów kierowany przez Marka Showaltera z Instytutu SETI, wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble'a do zbadania pochodzenia najmniejszego znanego księżyca krążącego wokół Neptuna, a odkrytego w 2013 roku.

    Źródło: NASA, ESA, and M. Showalter (SETI Institute)

    "Najpierw uświadomiliśmy sobie, że nikt nie oczekiwał znalezienia takiego małego księżyca tuż obok największego wewnętrznego księżyca Neptuna" mówi Mark Showalter. Niewielki księżyc, którego średnicę szacuje się na około 34 kilometry został nazwany Hippokamp i prawdopodobnie jest fragmentem Proteusza, drugiego pod względem wielkości księżyca Neptuna oraz najbardziej zewnętrznym z wewnętrznych księżyców. Hippokamp, wcześniej znany jako S/2004 N 1, został nazwany tak na część potworów morskich o tej samej nazwie pojawiających się w greckiej i rzymskiej mitologii.

    Orbity Proteusza i jego małego sąsiada są niewiarygodnie bliskie i odległość między nimi to zaledwie 12 000 km. Zazwyczaj jeżeli dwa satelity tak różnych rozmiarów współistnieją w tak niewielkiej odległości od siebie, albo o ten większy wyrzuca małego z orbity, albo mniejszy uderza w większego.

    Źródło: NASA, ESA, and A. Feild (STScI) .

    Zamiast tego, okazuje się, że miliardy lat temu uderzenie komety oderwało fragment Proteusza. Zdjęcia z sondy Voyager 2 wykonane w 1989 roku przedstawiają duży krater uderzeniowy na powierzchni Proteusza, niemal tak duży, że uderzenie które go spowodowało mogło doprowadzić do zniszczenia księżyca. "W 1989 roku uważaliśmy, że krater to wszystko czego się dowiemy" mówi Showalter. "Dzięki Hubble'owi teraz wiemy, że mały fragment Proteusza gdzieś pozostał i dzisiaj widzimy go jako Hippokamp".

    Hippokamp jest najmłodszym skutkiem burzliwej i gwałtownej historii układu księżyców Neptuna. Sam Proteusz powstał miliardy lat temu po kataklizmicznym zdarzeniu, w którym brały udział satelity Neptuna. Planeta przechwyciła potężne ciało z Pasa Kuipera, które teraz znamy jako największy księżyc Neptuna - Tryton. Nagła obecność tak masywnego obiektu na orbicie rozerwała wszystkie inne satelity krążące wtedy wokół Neptuna. Odłamki zniszczonych księżyców ponownie połączyły się ze sobą w drugą generację naturalnych satelitów planety, które oglądamy do dzisiaj.

    https://www.youtube.com/watch?v=nX3SCxp6Ww0

    Późniejsze bombardowanie przez komety doprowadziło do powstania Hippokampa, którego w związku z tym możemy zaliczać do trzeciego pokolenia księżyców. "W oparciu o szacunki populacji komet, wiemy, że inne księżyce zewnętrznej części układu słonecznego także zderzały się z kometami, rozpadały się i tworzyły od nowa wiele razy" zauważa Jack Lissauer z NASA Ames Research Center w Kalifornii, współautor artykułu. "Ta para księżyców stanowi dramatyczną ilustrację tego, że księżyce czasami niszczone są przez komety".

    Źródło: STScI

    ]]>
    17894 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Składniki wody mogą powstawać na powierzchni Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/21/skladniki-wody-moga-powstawac-na-powierzchni-ksiezyca/ Thu, 21 Feb 2019 06:00:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17903

    Gdy strumień naładowanych cząstek, tzw. wiatr słoneczny, uderza w powierzchnię Księżyca z prędkością 450 kilometrów na sekundę, niesione przez niego cząstki wzbogacają powierzchnię Księżyca o składniki, z których może powstawać woda, twierdzą naukowcy z NASA.

    Wykorzystując program komputerowy, naukowcy stworzyli symulację procesów chemicznych zachodzących wskutek zderzenia cząstek wiatru słonecznego z powierzchnią Księżyca. Protony mające źródło na Słońcu i ocierające do Księżyca oddziałują z elektronami na powierzchni Księżyca, prowadząc do powstania atomów wodoru. Atomy te następnie przemieszczają się po powierzchni przyklejając się do atomów tlenu związanych w cząsteczkach SiO2 oraz innych związków zawierających atomy tlenu, a tworzących materię pokrywającą powierzchnię Księżyca, tzw. regolit. Tlen i wodór łączą się w grupy hydroksylowe (OH), składnik wody czyli H2O.

    "Postrzegamy wodę jako ten szczególny, magiczny związek chemiczny" mówi William M. Farrell, fizyk plazmy z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland, który pomagał w opracowaniu symulacji. "Ale co ciekawe każda skała potencjalnie może tworzyć wodę, szczególnie oddziałująca z cząsteczkami wiatru słonecznego".

    Zrozumienie tego jak dużo wody - lub jej chemicznych składników - dostępne jest na Księżycu jest kluczowe dla planów wysłania ludzi do stworzenia stałej bazy na Księżycu, mówi Orenthal James Tucker, fizyk z Goddard, który kierował pracami nad symulacją.

    "Próbujemy poznawać dynamikę transportu cennych zasobów takich jak wodór na powierzchni Księżyca oraz przez egzosferę, bardzo cienką atmosferę, tak abyśmy wiedzieli dokąd polecieć, aby wykorzystać te zasoby" mówi Tucker, który niedawno opisał wyniki symulacji w periodyku JGR Planets.

    Kilka sond kosmicznych wykorzystywało instrumenty obserwujące w podczerwieni, mierzące promieniowanie emitowane z Księżyca, do zidentyfikowania chemii na jego powierzchni. Wśród nich była sonda Deep Impact, która wielokrotnie zbliżała się do układu Ziemia-Księżyc w drodze do komety 103P/Hartley 2; sonda Cassini, która przeleciała w pobliżu Księżyca w drodze do Saturna oraz indyjska sonda Chandrayaan-1, która krążyła wokół Księżyca dziesięć lat temu. Wszystkie odkryły dowody na obecność wody lub jej składników (wodoru oraz grup hydroksylowych).

    Słońce emituje stały strumień cząstek i pól magnetycznych zwany wiatrem słonecznym. Ten wiatr słoneczny uderza w globy w całym układzie słonecznym cząsteczkami i promieniowaniem - które może docierać aż do powierzchni planet, jeżeli nie zostanie powstrzymany przez atmosferę, pole magnetyczne czy oba te elementy. Powyżej widać jak cząstki wiatru słonecznego oddziałują z kilkoma wybranymi planetami i innymi ciałami niebieskimi. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/Mary Pat Hrybyk-Keith

    To jak te atomy i związki powstają na Księżycu stanowi wciąż otwartą kwestię. Możliwe, że uderzenia meteorów inicjują niezbędne reakcje chemiczne, ale wielu naukowców uważa, że głównym graczem w tym procesie jest wiatr słoneczny.

    Symulacja Tuckera, która śledzi cykl życia atomów wodoru na Księżycu wspiera teorię mówiącą o wietrze słonecznym.

    "Z wcześniejszych badań wiemy jak dużo wodoru dociera do Księżyca z wiatrem słonecznym, wiemy także ile wodoru znajduje się w bardzo rzadkiej atmosferze Księżyca i mamy pomiary obfitości grup hydroksylowych na powierzchni" mówi Tucker. "Teraz doszliśmy do tego jak te trzy zbiory wodoru są ze sobą fizycznie związane".

    Wykazując jak atomy wodoru zachowują się na Księżycu ustaliliśmy dlaczego sondy rejestrowały fluktuacje w ilości wodoru w różnych regionach Księżyca. Mniej wodoru zbiera się w cieplejszych regionach, np. na równiku Księżyca, ponieważ znajdujące się tam atomy wodoru otrzymują energię ze Słońca i szybko ulatniają się z powierzchni do egzosfery - stwierdzili badacze. W odróżnieniu od równika, więcej wodoru wydaje zbierać się w chłodniejszych obszarach w pobliżu biegunów, ponieważ dociera tam mniej promieniowania słonecznego, a proces odgazowania jest nieco wolniejszy.

    Ogólnie rzecz biorąc, symulacja Tuckera wskazuje, że wiatr słoneczny bezustannie uderzający w powierzchnię Księżyca rozrywa wiązania między atomami krzemu, żelaza i tlenu, które tworzą większość powierzchni Księżyca. Tym samym jest tam więcej atomów tlenu z niewypełnionymi wiązaniami. gdy atomy wodoru przepływają po powierzchni Księżyca, tymczasowo wiązane są do swobodnych atomów tlenu (na dłużej w chłodnych rejonach niż w ciepłych). Przepływają od O do O z czasem rozpraszając się w atmosferze Księżyca, a z czasem uciekając w przestrzeń kosmiczną. "Ten cały proces przypomina istną fabrykę związków chemicznych" dodaje Farrell.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1029/2018JE005805

    Przeczytaj także

    https://www.pulskosmosu.pl/2016/05/31/woda-na-ksiezycu/
    ]]>
    17903 0 0 0 Woda na Księżycu – nowe badania]]> Woda na Księżycu – nowe badania]]> Woda na Księżycu – nowe badania]]> ]]> Woda na Księżycu – nowe badania]]> Woda na Księżycu – nowe badania]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Woda na Księżycu – nowe badania]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Woda na Księżycu – nowe badania]]>
    <![CDATA[Jasno świecąca drobina w zderzających się galaktykach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/21/jasno-swiecaca-drobina-w-zderzajacych-sie-galaktykach/ Thu, 21 Feb 2019 08:15:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17908

    Jasne, zielone źródła wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego zarejestrowane przez sondę NuSTAR (NASA) nałożono na zdjęcie galaktyki Wir wykonane w zakresie widzialnym (w centrum zdjęcia) i towarzyszącej jej galaktyki M51b (jasna zielono-biała plama nad Wirem), wykonane w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Credit: NASA/JPL-Caltech, IPAC

    W pobliskiej galaktyce Wir oraz towarzyszącej jej galaktyce M51b, dwie supermasywne czarne dziury rozgrzewają i pożerają otaczającą je materię. Te dwa potwory powinny być najjaśniejszymi źródłami promieniowania rentgenowskiego na niebie, ale najnowsze badania przeprowadzone na danych z satelity NuSTAR (Nuclear Spectroscopic Telescope Array) wskazują, że z tymi dwoma behemotami rywalizuje jeszcze jeden dużo mniejszy obiekt.

    Najbardziej zachwycającymi elementami Galaktyki Wir - oficjalnie zwanej M51a - są dwa długie, wypełnione gwiazdami "ramiona" zawijające się wokół centrum galaktyki niczym wstążki. Dużo mniejsza galaktyka M51b trzyma się krawędzi Wiru niczym pąkla. Razem znane jako M51, te dwie galaktyki aktualnie się ze sobą łączą.

    W centrum każdej z tych galaktyk znajduje się supermasywna czarna dziura miliony razy masywniejsza od Słońca. Proces łączenia galaktyk powinien wepchnąć ogromne ilości gazu i pyłu w te czarne dziury i na orbity wokół nich. Niesamowita grawitacja czarnych dziur z kolei powinna sprawić, że orbitująca wokół nich materia rozgrzeje się i zacznie promieniować, tworząc wokół każdej z nich jasne dyski, które mogłyby blaskiem przyćmić wszystkie gwiazdy w tych galaktykach.

    Jednak żadna z tych czarnych dziur nie promieniuje tak jasno w zakresie ultrafioletowym jak naukowcy spodziewaliby się w trakcie procesu łączenia galaktyk. W oparciu o wcześniejsze obserwacje z satelitów, które wykrywają nisko-energetyczne promieniowanie rentgenowskie, takich jak Obserwatorium Rentgenowskie Chandra, naukowcy uważają, że warstwy gazu i pyłu wokół czarnej dziury w większej z dwóch galaktyk blokują nadmiar emisji. Jednak najnowsze badania, których wyniki opublikowano w periodyku Astrophysical Journal, wykorzystują możliwości obserwacji wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego teleskopu NuSTAR do zajrzenia pod te warstwy i odkrycia, że czarna dziura jest wciąż ciemniejsza niż tego oczekiwano.

    "Jestem zaskoczony tym odkryciem" mówi główny autor opracowania Murray Brightman, badacz z Caltech w Pasadenie w Kalifornii. "Procesy łącczenia galaktyk powinny generować wzrost czarnych dziur, a dowodem na to powinna być silna emisja wysoko-energetycznego promieniowania rentgenowskiego. Jednak w tym przypadku tego nie widzimy".

    Brightman uważa, że najprawdopodobniej czarne dziury "mrugają" podczas łączenia galaktyk, a nie promieniują z mniej więcej stałą jasnością przez cały proces.

    "Hipoteza mrugania jest nowym pomysłem w tej dziedzinie" mówi Daniel Stern, badacz z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie i naukowiec projektu NuSTAR. "Wcześniej myśleliśmy, że zmienność czarnych dziur widoczna jest w skali milionów lat, ale teraz podejrzewamy, że może to być znacznie krótsza skala czasowa. Określanie tej skali jest aktualnie aktywnym polem badań".

    Oprócz dwóch czarnych dziur promieniujących słabiej niż naukowcy tego oczekiwali w M51a i M51b, ta pierwsza posiada także obiekt miliony razy mniejszy od każdej z tych czarnych dziur, a mimo to świecący z porównywalną intensywnością. Oba zjawiska nie są ze sobą związane, ale tworzą zaskakujący krajobraz w zakresie rentgenowskim w M51.

    Tym niewielkim źródłem promieniowania rentgenowskiego jest gwiazda neutronowa, niewiarygodnie gęsta pozostałość po masywnej gwieździe, która eksplodowała pod koniec swojego życia. Typowa gwiazda neutronowa jest setki tysięcy razy mniejsza od Słońca - jej średnica przypomina rozmiary dużego miasta - a mimo to ma dwa razy większą od Słońca masę. Łyżeczka do herbaty wypełniona materią, z której zbudowana jest gwiazda neutronowa ważyłaby ponad miliard ton.

    Pomimo swoich rozmiarów, gwiazdy neutronowe często dają się poznać dzięki intensywnemu promieniowaniu. Gwiazda neutronowa odkryta w M51 jest jeszcze jaśniejsza od typowej gwiazdy neutronowej i należy do nowej klasy obiektów, tzw. ultra-jasnych gwizd neutronowych. Brightman dodaje, że niektórzy naukowcy twierdzą, że to silne pola magnetyczne wytwarzane przez gwiazdę neutronową mogą być odpowiedzialne za dodatkową jasność. Wcześniejszy artykuł autorstwa Brightmana i jego współpracowników o tej gwieździe neutronowej wspiera tę hipotezę. Także inne jasne źródła wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego w tych dwóch galaktykach mogą być gwiazdami neutronowymi.

    Źródło: JPL

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aae1ae

    Przeczytaj także:

    https://www.pulskosmosu.pl/2018/02/27/swiecac-swiatlem-milionow-slonc/
    ]]>
    17908 0 0 0 Świecąc światłem milionów słońc]]> Świecąc światłem milionów słońc]]> Świecąc światłem milionów słońc]]> Świecąc światłem milionów słońc]]> Świecąc światłem milionów słońc]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Świecąc światłem milionów słońc]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Świecąc światłem milionów słońc]]>
    <![CDATA[22:45 Oglądaj relację na żywo z centrum kontroli misji Hayabusa 2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/21/2245-ogladaj-relacje-na-zywo-z-centrum-kontroli-misji-hayabusa-2/ Thu, 21 Feb 2019 17:22:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17914
    https://www.youtube.com/watch?v=qeMwAdquDYM

    ]]>
    17914 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda New Horizons przesyła na Ziemię najostrzejsze zdjęcia Ultima Thule]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/23/sonda-new-horizons-przesyla-na-ziemie-najostrzejsze-zdjecia-ultima-thule/ Sat, 23 Feb 2019 10:38:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17918
    Najostrzejsze zdjęcie Ultima Thule - wykonane zaledwie kilkaa minut przed punktem maksymalnego zbliżenia do obiektu w dniu 1 stycznia br. - mają rozdzielczość 33 metrów na piksel. Powyższe zdjęcie zostało złożone z dziewięciu osobnych klatek wykonanych za pomocą instrumentu LORRI na 6.5 minuty przed zbliżeniem do Ultima Thule. Źródło: NASA/Johns Hopkins Applied Physics Laboratory/Southwest Research Institute, National Optical Astronomy Observatory

    Zespół misji nazywał to "ostatnią prostą" - tuż przed punktem największego zbliżenia do Ultima Thule instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy New Horizons skierowały się w miejsce, w którym powinien się pojawić oczekiwany przez naukowców obiekt.

    Teraz, prawie dwa miesiące po przelocie sonda New Horizons przesłała te zdjęcia na Ziemię.

    Nowe zdjęcia Ultima Thule - wykonane za pomocą instrumentu LORRI (Long-Range Reconnaissance Imager) zaledwie na 6,5 minuty przed największym zbliżeniem do obiektu - mają rozdzielczość rzędu 33 metrów na piksel. Połączenie wysokiej rozdzielczości przestrzennej oraz korzystny kąt obserwacji dostarczył naukowcom niesamowitą okazję do zbadania powierzchni, jak i pochodzenia i ewolucji Ultima Thule - obiektu uważanego za najbardziej prymitywny obiekt kiedykolwiek odwiedzony przez sondę kosmiczną.

    "Wykonanie tych zdjęć wymagało od nas dokładnego wyliczenia gdzie Ultima Thule i New Horizons się znajdą - sekunda po sekundzie - gdy mijały się z prędkością 50 000 kilometrów na godzinę w ciemnościach Pasa Kuipera, półtora miliarda kilometrów za Plutonem. To były dużo bardziej wymagające obserwacje niż cokolwiek czego dokonaliśmy przelatując w pobliżu Plutona w 2015 roku" mówi Alan Stern, główny badacz misji new Horizons z SwRI.

    "To były trudne obserwacje, ponieważ istniała realna szansa, że na zdjęciach uchwycimy tylko fragment, albo w ogóle nie uchwycimy Ultimy w wąskim polu widzenia kamery. Jednak zespół naukowy, operacyjny i nawigacyjny spisały się doskonale, a wynikiem ich pracy są te rewelacyjne zdjęcia. Niektóre szczegóły, które widzimy na powierzchni Ultima Thule nie przypominają niczego co widzieliśmy na jakimkolwiek innym obiekcie Układu Słonecznego" dodaje.

    Wyższa rozdzielczość pozwala nam dostrzec wiele szczegółów, których nie widzieliśmy wyraźnie na wcześniejszych zdjęciach. Wśród nich jest kilka jasnych, enigmatycznych, mniej więcej okrągłych plam. Dodatkowo widzimy wiele małych, ciemnych wgłębień w pobliżu terminatora (granicy między oświetloną a ciemną stroną obiektu). "Aktualnie nasz zespół naukowy analizuje czy są to kratery powstałe wskutek uderzenia, czy są to uskoki sublimacyjne, zapadliska czy coś zupełnie innego" mówi John Spencer, zastępca naukowca projektu z SwRI.

    Hal Weaver z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory zauważa, że najnowsze zdjęcia posiadają największą rozdzielczość przestrzenną ze wszystkich zdjęć wykonanych przez sondę New Horizons w trakcie całej jej misji. Przelatując zaledwie 3500 kilometrów od Ultima Thule sonda zbliżyła się do obiektu trzy razy bardziej niż do Plutona w 2015 roku.

    Alice Bowman, menedżerka misji z APL informuje, że sonda nadal działa doskonale. Aktualnie New Horizons znajduje się 6,64 miliarda kilometrów od Ziemi. Z uwagi na odległość sygnał radiowy wysłany przez sondę i podróżujący z prędkością światła dociera do anten sieci Deep Space Network na Ziemi po sześciu godzinach i dziewięciu minutach.

    Źródło: NASA

    ]]>
    17918 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 742 https://newsbeezer.com/polandeng/sonda-new-horizons-przesyla-na-ziemie-najostrzejsze-zdjecia-ultima-thule-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Po resecie łazik Curiosity działa prawidłowo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/23/po-resecie-lazik-curiosity-dziala-prawidlowo/ Sat, 23 Feb 2019 13:46:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17921
    Łazik Curiosity wykonał powyższe zdjęcie 10 lutego 2019 roku (sol 2316). Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS

    Curiosity bezustannie dokonuje nowych odkryć na Marsie. Łazik wspina się po zboczach Aeolis Mons od 2014 roku i ostatnio dotarł do nowego obszaru, który może dostarczyć nam nowych informacji o warunkach jakie panowały na wczesnych etapach jego historii.

    Curiosity napotkał pewne problemy w ubiegły piątek gdy awaria podczas uruchomienia przeszkodziła realizacji zaplanowanych czynności i wprowadziła łazik w tryb awaryjny. Inżynierowie wyprowadzili maszynę z tego trybu we wtorek, 19 lutego i od tego czasu łazik działa bez zarzutu. W międzyczasie wykonał już 30 kolejnych uruchomień i wszystkie przebiegły zgodnie z planem.

    W trakcie weekendu Curiosity wysyłał i otrzymywał dane techniczne, komunikując się z członkami zespołu na Ziemi, pomagając im ustalić przyczynę awarii.

    "Wciąż nie znamy dokładnie powodu awarii i nadal zbierami odpowiednie dane do analizy" mówi Steven Lee, zastępca menedżera projektu Curiosity z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii. JPL odpowiada za realizację misji łazika Curiosity. "Łazik doświadczył jednorazowego resetu komputera, ale od tego czasu działa prawidłowo, co jest dobrym znakiem. Aktualnie ściągamy dane z jego pamięci, aby lepiej zrozumieć co się mogło stać, że doszło do awarii".

    Z nadmiaru ostrożności operacje naukowe zostały wstrzymane do czasu wyjaśnienia powodów awarii.

    "Na najbliższy czas ograniczyliśmy liczbę komend przesyłanych do łazika, aby zminimalizować ilość zmian wprowadzanych do jego pamięci" mówi Lee. "Nie chcemy zniszczyć żadnych dowodów, które mogą pozwolić nam poznać przyczynę resetu. Dlatego też na pewien czas wstrzymaliśmy operacje naukowe".

    Curiosity to jedno z dwóch urządzeń aktywnie badających powierzchnię marsa. Stacjonarny lądownik InSight dotarł na powierzchnię Czerwonej Planety 26 listopada 2018 roku, a łazik Opportunity, który pracował przez ponad 14 lat, zakończył już swoją misję.

    Źródło: JPL

    ]]>
    17921 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Egzoplaneta z 11-godzinną orbitą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/23/egzoplaneta-z-11-godzinna-orbita/ Sat, 23 Feb 2019 14:02:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17924

    Teleskop TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną 19 kwietnia 2018 roku, a jego głównym przeznaczeniem jest poszukiwanie tranzytujących planet mniejszych od Neptuna, krążących wokół gwiazd na tyle jasnych, aby możliwe było spektroskopowe badanie ich mas i atmosfer. Przed wyniesieniem w przestrzeń TES znaliśmy około 385 egzoplanet o masie mniejszej od Neptuna i okresach orbity od połowy dnia do około 2 lat ziemskich.

    Astronomowie z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian oraz zespół współpracowników TESS poinformowali, że teleskop odkrył gorącą Ziemię, planetę skalistą oddaloną od nas o 50 lat świetlnych i okrążającą swoją karłowatą gwiazdę w zaledwie 11 godzin. Promień planety wynosi 1,3 promienia Ziemi - wystarczająco dużo, aby planeta mogła mieć atmosferę. Jednak jej krótki okres orbitalny oznacza, że planeta znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy - w odległości równej zaledwie 7 promieniom gwiazdy. Temperatura na powierzchni wynosi około 800 kelwinów czyli około 520 stopni Celsjusza, czyli trudniej byłoby jej utrzymać atmosferę, ale nie jest to niemożliwe.

    Naukowcy zauważają jednak, że jeżeli planeta uformowała się w tak niewielkiej odległości od gwiazdy, jej atmosfera zostałaby wywiana w okresie młodości jej gwiazdy macierzystej, gdy owa gwiazda była jaśniejsza i charakteryzowała się bardziej intensywną aktywnością chromosferyczną. Tak czy inaczej, niewielka odległość do planety jest dla badaczy okazją do scharakteryzowania jej atmosfery (jeżeli taka istnieje) poprzez wykorzystanie widm zarejestrowanych w trakcie tranzytów i okultacji.

    Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/aafb7a

    ]]>
    17924 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiezdne wiatry starych gwiazd pozwalają stwierdzić obecność gwiezdnych towarzyszy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/26/gwiezdne-wiatry-starych-gwiazd-pozwalaja-stwierdzic-obecnosc-gwiezdnych-towarzyszy/ Tue, 26 Feb 2019 10:03:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17927
    Nowe obserwacje prowadzone za pomocą ALMA w Chile pozwoliły stwierdzić, że wiatr gwiezdny tego czerwonego olbrzyma ma kształt spirali. To pośredni dowód na to, że gwiazda nie jest sama, a jest elementem układu podwójnego. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/L.Decin et al.

    Czerwone olbrzymy to stare gwiazdy, które pozbywają się gazowej materii i pyłu pod postacią wiatru słonecznego. Niektóre czerwone olbrzymy zdawały się tracić wyjątkowo dużą część swojej masy w ten sposób. Niemniej jednak, nowe obserwacje wskazują, że tak nie jest. Wiatr gwiezdny w ich przypadku nie jest bardziej intensywny niż normalnie, ale wpływa na niego niezauważony dotąd gwiezdny towarzysz - druga gwiazda, która krąży wokół czerwonego olbrzyma. Takie wnioski wyciągnęli naukowcy z międzynarodowych badań kierowanych przez belgijski uniwersytet KU Leuven.

    Ludzie żyją za krótko, aby to zobaczyć, ale gwiazdy rodzą się, starzeją i umierają. To proces, który często trwa miliardy lat. Gdy gwiazda się starzeje, staje się większa, chłodniejsza i bardziej czerwona - stąd i nazwa czerwonych olbrzymów. Nasze Słońce stanie się takim czerwonym olbrzymem za 4,5 miliarda lat.

    Na ostatnich etapach swojego życia, czerwone olbrzymy odrzucają swoja masę - gaz i materię stałą - w formie wiatru gwiezdnego. Wcześniejsze obserwacje pozwoliły potwierdzić, że czerwone olbrzymy tracą w ten sposób znaczącą część swojej masy. Astronomów od kilkudziesięciu lat szczególnie intryguje dwanaście takich gwiazd, których tempo utraty masy jest niezwykle wysokie. Te czerwone olbrzymy odrzucają równowartość 100 mas Ziemi rocznie przez 100-2000 lat na raz. Nawet w skali astronomicznej, to mnóstwo materii w bardzo krótkim okresie czasu.

    Proces ten był bardzo trudny do wyjaśnienia, mówi prof. Leen Decin z KU Leuven: "Jeżeli przyjrzymy się masie takiej gwiazdy w kolejnej fazie jej życia, intensywne wiatry gwiezdne nie trwają wystarczająco długo, aby tłumaczyć obserwowaną ilość odrzuconej przez nie masy. Co więcej, statystycznie nieprawdopodobne jest odkrycie 12 takich czerwonych olbrzymów, skoro wiemy, że obserwujemy fazę, która trwa tylko kilkaset czy kilka tysięcy lat w trakcie trwającego miliardy lat życia gwiazdy. To by przypominało znalezienie 12 igieł w stogu siana".

    Obserwatorium ALMA w Chile. Źródło: C. Padilla - ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)

    Nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą teleskopu ALMA w Chile rzucają nowe światło na to co się działo w przypadku dwóch z tych czerwonych olbrzymów. "W przypadku tych gwiazd, wiatr gwiezdny układa się w spiralę. To pośredni wskaźnik tego, że czerwony olbrzym nie jest sam, a jest składnikiem układu podwójnego. Czerwony olbrzym jest główną gwiazdą, a wokół niego krąży druga gwiazda. Obie gwiazdy oddziałują na siebie i na swoje otoczenie grawitacyjnie na dwa sposoby:z jednej strony wiatr gwiezdny wyciągany jest w kierunku drugiej gwiazd, a z drugiej strony czerwony olbrzym sam się trochę wierci. Te ruchy nadają wiatrom gwiezdnym kształt spirali".

    Odkrycie drugiej gwiazdy sprawiło, że wszystko zaczęło do siebie pasować. Decin dodaje: "Myśleliśmy, że te czerwone olbrzymy są rekordzistkami w kategorii tempa utraty masy, ale tak nie jest. Tylko nam się wydawało, że tracą one dużo masy,bowiem istnieje obszar między dwoma gwiazdami, gdzie wiatr gwiezdny jest dużo bardziej skoncentrowany dzięki grawitacji drugiej gwiazdy w układzie. Te czerwone olbrzymy nie tracą równowartości 100 mas Ziemi rocznie, a jedynie 10 - tak jak typowy czerwony olbrzym. Jako takie owe gwiazdy umierają także nieco wolniej niż wcześniej zakładaliśmy. Mówiąc inaczej, te stare gwiazdy żyją dłużej niż sądziliśmy".

    Astronomowie sprawdzają teraz czy układ podwójny może także tłumaczyć resztę tych wyjątkowych czerwonych olbrzymów.

    Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature Astronomy.

    Źródło: KU Leuven

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-019-0703-5

    ]]>
    17927 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa misja NASA może odkryć ponad 1000 nowych planet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/26/nowa-misja-nasa-moze-odkryc-ponad-1000-nowych-planet/ Tue, 26 Feb 2019 11:02:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17932
    Teleskop WFIRST

    Nowy teleskop, który da ludzkości największy, najgłębszy i najwyraźniejszy obraz wszechświata od czasów Kosmicznego Teleskopu Hubble'a może znaleźć nawet 1400 nowych planet poza Układem Słonecznym - wskazują wyniki najnowszych badań.

    Nowy teleskop przeciera szlaki do bardziej dokładnych, bardziej skoncentrowanych poszukiwań życia pozaziemskiego.

    Badania przeprowadzone przez zespół astronomów z Ohio State University dostarczają najbardziej szczegółowych dotąd szacunków dotyczących potencjalnego zakresu misji Wide Field Infrared Survey Telescope (WFIRST). Misja została zaprojektowana przez NASA oraz astronomów z USA do poszukiwania nowych planet oraz badania ciemnej energii, tajemniczej siły, która przenika pustą przestrzeń i która skrywa tajemnice pozwalające zrozumieć w jaki sposób rozszerza się wszechświat. Wyniki prac zespołu opublikowano 25 lutego w periodyku Astrophysical Journal Supplement Series.

    "Chcielibyśmy się dowiedzieć jakiego typu układy planetarne istnieją we wszechświecie" mówi Matthew Penny, główny autor opracowania oraz badacz na Ohio State University. "W tym celu nie możemy skupiać się tylko na tym co oczywiste i łatwe. Musimy patrzeć na wszystko".

    Planety, które WFIRST będzie w stanie odkryć będą znajdowały się dalej od swoich gwiazd niż większość planet dotąd odkrytych, mówi Penny. Misja będzie bazowała na wynikach misji Kepler, teleskopu kosmicznego, który odkrył ponad 2600 planet pozasłonecznych. Misja Keplera zakończyła się 30 października 2018 roku.

    "Kepler rozpoczął poszukiwania od szukania planet krążących wokół swoich gwiazd w odległości mniejszej niż odległość Słońce-Ziemia" mówi Penny. "WFIRST zakończy poszukiwania odkrywając planety na większych orbitach".

    Do odkrywania nowych planet, WFIRST będzie wykorzystywał zjawisko mikrosoczewkowania grawitacyjnego - technikę bazującą na fakcie zaginania i intensyfikowania promieniowania gwiazd przez grawitację gwiazd i planet.

    Zjawisko mikrosoczewowania umożliwia teleskopowi odkrywanie planet krążących wokół gwiazd tysiące lat świetlnych od Ziemi - znacznie dalej niż jakakolwiek inna znana technika poszukiwania planet. Jednak z uwagi na fakt, że mikrosoczewkowanie zachodzi tylko wtedy gdy grawitacja planety lub gwiazdy zakrzywia promienie światła pochodzące z innej gwiazdy, efekt ten pochodzący z dowolnej planety czy gwiazdy widoczny jest tylko przez kilka godzin raz na kilka milionów lat. WFIRST będzie przez długie okresy czasu monitorował 100 milionów gwiazd w centrum Galaktyki.

    Najnowsze badania szacują, że około 100 z tych jeszcze nieodkrytych planet może mieć masę taką samą bądź mniejszą od Ziemi.

    Nowy teleskop będzie w stanie tworzyć mapy Drogi Mlecznej i innych galaktyk 100 razy szybciej niż Kosmiczny Teleskop Hubble'a wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 1990 roku.

    Misja WFIRST z budżetem około 3,2 miliarda dolarów, będzie skanował niewielki wycinek wszechświata - około dwóch stopni kwadratowych - z rozdzielczością wyższą od jakiejkolwiek misji realizowanej dotychczas. Taka rozdzielczość pozwoli WFIRST dostrzec więcej gwiazd i planet niż wszelkie wcześniej organizowane poszukiwania.

    "Choć to tylko mały wycinek nieba, to jest on ogromny w porównaniu do tego co robią inne teleskopy kosmiczne" mówi Penny. "To wyjątkowe połączenie szerokiego pola widzenia oraz wysokiej rozdzielczości sprawia, że WFIRST jest tak doskonały do poszukiwania planet metodą mikrosoczewkowania. Wcześniejsze teleskopy kosmiczne, w tym Hubble i JWST, musiały wybierać albo rozdzielczość albo szerokie pole".

    WFIRST według Penny'ego powinien dać astronomom, astrofizykom i innym badaczom znacznie więcej informacji o planetach poza Układem Słonecznym.

    Jak dotąd badacze odkryli prawie 700 układów planetarnych zawierających więcej niż jedną planetę. Łącznie odkryto nieco ponad 4000 planet pozasłonecznych. Jednak choć ludzie przeszukiwali bliskie i dalekie galaktyki w poszukiwaniu śladów życia, najczęściej odkrywano planety znajdujące się znacznie bliżej gwiazd niż Ziemia.

    "Podczerwień" (ang. infrared) w nazwie Wide Field Infrared Survey Telescope jest także niezwykle ważna.

    "Promieniowanie podczerwone pozwoli WFIRST zajrzeć za pył leżący w płaszczyźnie Drogi Mlecznej między nami a centrum galaktyki - coś czego teleskopy obserwujące w pasmie optycznym nie mogły zrobić. Dzieki temu WFIRST zapewni nam dostęp d tych fragmentów nieba, w których znajduje się znacznie więcej gwiazd".

    Misja WFIRST wciąż znajduje się na etapie planowania. NASA ogłosiła plan realizacji WFIRST w lutym 2016 roku. Pierwsze plany zaczęto tworzyć w maju 2018 roku.

    Źródło: OSU

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4365/aafb69

    ]]>
    17932 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1038 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/habitable-worlds-observatory/ 0 0
    <![CDATA[ALMA dostrzega dwa niezależne strumienie gazu z jednej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/26/alma-dostrzega-dwa-niezalezne-strumienie-gazu-z-jednej-gwiazdy/ Tue, 26 Feb 2019 17:04:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17936

    Astronomowie odkryli enigmatyczne pochodzenie dwóch różnych strumieni gazu pochodzące z młodej gwiazdy. Za pomocą obserwatorium ALMA badacze odkryli, że powolny wypływ i szybki dżet z protogwiazdy mają niezgodne z sobą osie, i że pierwszy z nich został wyemitowany wcześniej niż drugi. Pochodzenie tych dwóch wypływów jest nieznane, ale obserwacje dostarczają oznak na to, że te dwa strumienie mają źródło w różnych fragmentach dysku otaczającego protogwiazdę.

    Gwiazdy we Wszechświecie mają szeroką paletę mas, od setek mas Słońca do mniej niż 1/10 masy Słońca. Aby zrozumieć pochodzenie tej różnorodności, astronomowie badają procesy powstawania gwiazd, gromadzenie się gazu i pyłu kosmicznego.

    Powstające gwiazdy zbierają gaz ze swojego otoczenia grawitacyjnie niemniej jednak część tej materii wyrzucana jest przez protogwiazdy w przestrzeń kosmiczną. Ta odrzucona materia stanowi oznakę narodzin gwiazdy, która z kolei dostarcza informacji umożliwiających nam zrozumienie procesu gromadzenia masy.

    Yuko Matsushita, doktorantka na Kyushu University wraz ze swoim zespołem wykorzystała obserwatorium ALMA do obserwowania szczegółowej struktury sygnału narodzin gwiazdy MMS5/OMC-3 i odkryła dwa różne wypływy gazowe: powolny wypływ oraz szybki dżet. Znamy już kilka przykładów dwóch wypływów obserwowanych w zakresie radiowym, ale MMS5/OMC-3 jest wyjątkowy.

    "Mierząc przesunięcie dopplerowskie fal radiowych, możemy oszacować prędkość i czas życia wypływu gazowego" mówi Matsushita, główna autorka opracowania, które pojawiło się na łamach periodyku Astrophysical Journal. "Odkryliśmy, że dżet oraz wypływ wyemitowane zostały odpowiednio 500 i 1300 lat temu. Te strumienie gazowe są dość młode".

    Co ciekawsze, badacze odkryli, że osie tych dwóch wypływów odchylone są od siebie o 17 stopni. Osie wypływów mogą się zmieniać w długich okresach czasu wskutek precesji gwiazdy centralnej. Ale w tym przypadku, zważając na ekstremalnie młody wiek tych strumieni gazu, badacze doszli do wniosku, że odchylenie nie jest spowodowane precesją, ale procesem, który doprowadził do ich wyemitowania.

    Istnieją dwa konkurencyjne modele mechanizmu formowania wypływów i dżetów z protogwiazd. Część badaczy zakłada, że oba strumienie powstają niezależnie w różnych częściach dysku gazowego wokół nowo narodzonej gwiazdy, podczas gdy inni twierdzą, że dżet powstaje pierwszy, następnie wzbudza wolniejszy wypływ w otaczającej gwiazdę materii. Pomimo rozległych badań, astronomowie nie są w stanie jeszcze wyeliminować żadnej z tych możliwości.

    Odchylenie osi obu wypływów może mieć miejsce w "modelu mówiącym o niezależnym powstaniu". Co więcej badacze odkryli, że wypływ został wyemitowany znacznie wcześniej niż dżet, co także wspiera ten model.

    "Nasze obserwacje zgadzają się z wynikami moich symulacji" mówi Masahiro Machida, profesor na Kyushu University. Dziesięć lat temu Machida przeprowadził pionierskie symulacje za pomocą superkomputera należącego do National Astronomical Observatory of Japan (NAOJ). W jego symulacji, rozwartokątny wypływ emitowany jest z zewnętrznej części gazowego dysku otaczającego protogwiazdę, podczas gdy skolimowany dżet emitowany jest niezależnie z wewnętrznej części dysku. "Obserwowane odchylenie osi tych dwóch strumieni gazu może wskazywać, że dysk wokół protogwiazdy jest zakrzywiony".

    "Wysoka czułość oraz rozdzielczość kątowa ALMA pozwoli nam znajdować kolejne młode, energetyczne układy wypływów i dżetów takich jak MMS 5/OMC-3" mówi Satoko Takahashi, astronom z NAOJ i współautor opracowania. "Pozwolą nam one lepiej zrozumieć mechanizmy napędzające dżety i wypływy. co więcej, badanie takich obiektów powie nam także jak działają procesy akrecji i emisji masy na najwcześniejszym etapie formowania gwiazd".

    Źródło: NAOJ

    ]]>
    17936 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie: co pozostaje po gwiazdach?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/26/zdjecie-co-pozostaje-po-gwiazdach/ Tue, 26 Feb 2019 17:21:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17939

    Powyższa wirująca paleta barw przedstawia cykl życia gwiazd w galaktyce spiralnej NGC 300.

    Znajdująca się jakieś sześć milionów lat świetlnych od Ziemi galaktyka NGC300 jest stosunkowo bliskim nam obiektem. To jednak z najbliższych galaktyk spoza Grupy Lokalnej - gromady galaktyk, do której należy także nasza Droga Mleczna. Dzięki tej bliskości, jest ona ulubionym celem badań astronomów analizujących procesy gwiazdowe w galaktykach spiralnych.

    Populacja gwiazd w kwiecie wieku przedstawiona jest na tym zdjęciu w kolorze zielonym przedstawiającym obserwacje w zakresie optycznym przeprowadzone za pomocą instrumentu WFI (Wide Field Imager) zainstalowanego na 2,2-metrowym teleskopie MPG/ESO w La Silla w Chile. Czerwony kolor wskazuje poświatę kosmicznego pyłu w ośrodku międzygwiezdnym wypełniającym galaktykę: ta informacja pochodzi z obserwacji w podczerwieni wykonanych za pomocą teleskopu kosmicznego Spitzer i może służyć do śledzenia gwiezdnych żłobków i przyszłych pokoleń gwiazd w NGC 300.

    Uzupełnieniem składu tej galaktyki są dane zebrane w zakresie rentgenowskim przez obserwatorium kosmiczne XMM-Newton, przedstawione kolorem niebieskim. Dane te przedstawiają końcowe etapy cyklu życia gwiazd, w tym masywne gwiazdy znajdujące się na krawędzi eksplozji supernowej, pozostałości po superowych, gwiazdy neutronowe i czarne dziury. Wiele z tych źródeł promieniowania rentgenowskiego znajduje się w NGC 300, podczas gdy inne - szczególnie te przy krawędziach kadru - to obiekty pierwszego planu znajdujące się w naszej Galaktyce lub galaktyki tła znajdujące się jeszcze dalej.

    Szczególnie interesująca jest sporych rozmiarów niebieska plama po lewej stronie od centrum galaktyki - znajdują się w niej dwa intrygujące źródła, które wydają się być częścią NGC 300 i jasno świecić w zakresie rentgenowskim.

    Jedno z nich, znane jako NGC 300 X-1, to w rzeczywistości układ podwójny składający się z gwiazdy Wolfa-Rayeta - starzejącej się, gorącej, masywnej i jasnej gwiazdy, która emituje silne wiatry w swoje otoczenie, oraz czarnej dziury, kompaktowej pozostałości po drugiej masywnej i gorącej gwieździe. Gdy materia z gwiazdy przepływa w stronę czarnej dziury, rozgrzewana jest do milionów stopni, przez co zaczyna intensywnie świecić w zakresie rentgenowskim.

    Drugie źródło, znane jako NGC ULX1, początkowo zidentyfikowano jako eksplozję supernowej w 2010 roku. Jednak późniejsze obserwacje sprawiły, że astronomowie ponownie rozważyli tę interpretację, wskazując, że źródło to także skrywa układ podwójny składający się z bardzo masywnej gwiazdy i kompaktowego obiektu - gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury - karmiącego się materią ze swojego gwiezdnego towarzysza.

    Dane uzyskane w 2016 roku za pomocą obserwatoriów XMM-Newton oraz NuSTAR pozwoliły dostrzec regularne zmiany sygnału radiowego pochodzącego z NGC 300 ULX1, co wskazuje, że kompaktowy obiekt w tym układzie podwójnym jest silnie namagnetyzowaną, szybko rotującą gwiazdą neutronową, tzw. pulsarem.

    Duża, niebieska plama w górnym lewym rogu jest znacznie odleglejszym obiektem: to gromada galaktyk znajdująca się ponad miliard lat świetlnych dalej, której jasna poświata rentgenowska spowodowana jest gorącym gazem rozproszonym między galaktykami gromady.

    Źródło: ESA

    ]]>
    17939 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa mapa odkrywa geologię i historię Charona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/28/nowa-mapa-odkrywa-geologie-i-historie-charona/ Thu, 28 Feb 2019 08:57:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17944

    Jaką różnicę robi przelot w pobliżu planety! Charon, księżyc Plutona - jeszcze niedawno rozmyta kropka złożona z kilku pikseli obok większej plamki - doczekał się teraz swojej pierwszej mapy geologicznej, opublikowanej w periodyku Journal of Geophysical Research: Planets.

    Nowa mapa została wykonana na podstawie danych i zdjęć zebranych w trakcie przelotu sondy New Horizons w 2015 roku, kiedy to udało się zebrać wystarczająco dużo danych, aby stworzyć mapę 1/3 powierzchni Charona.

    Na tym obszarze naukowcy zidentyfikowali 16 różnych rodzajów formacji geologicznych, w tym 10-kilometrowej wysokości klify, ponad tysiąc uskoków i innych długich, liniowych struktur raz mozaikę obszarów o jasnej i ciemnej powierzchni.

    Powyższe zdjęcie przedstawiające Charona, największy księżyc Plutona zostąło wykonane 14 lipca 2015 roku przez sondę New Horizons. Naukowcy odkryli, że czerwony materiał zalegający na północnych obszarach księżyca, zwanych nieformalnie Mordor Macula - to chemicznie przetworzony metan, który uciekł z atmosfery Plutona i dotarł do Charona. Średnica Charona to 1214 km; zdjęcie przedstawia szczegóły o rozmiarach 2.9 km. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI

    Aby oszacować wysokość klifów, uskoków, kraterów i innych formacji, zespół badaczy przeanalizował liczne zdjęcia Charona wykonane gdy sonda przelatywała w jego pobliżu i stworzył na ich podstawie trójwymiarowe zdjęcia stereo. Zdjęcia te wykonano z różnych miejsc, zatem można je przeanalizować w ten sam sposób, w jaki nasz mózg nadaje głębi obrazowi, który rejestrujemy za pomocą oczu.

    Nowa mapa przedstawia potencjalne dowody na glob, który mógł kiedyś pęknąć niczym rosnące w piekarniku ciasto, uwolnił lodową materię ze swojego wnętrza, która zalała znaczną część jego powierzchni. De facto, badacze odkryli, że Charon posiada prawdopodobnie jedne z najbardziej przekonujących przykładów dużych kriowypływów w Układzie Słonecznym.

    Na nowych mapach badacze dostrzegli wiele zagadkowych cech Charona, w tym jego kraterów.

    Geomorfologiczna mapa fragmentu powierzchni Charona fotografowanej podczas przelotu. Źródło: Robbins et al. 2019

    "Ku naszemu zaskoczeniu widzimy bardzo, bardzo mało starych kraterów" mówi Stuart Robbins z Southwest Research Institute i główny autor nowego artykułu. "Na Marsie widzimy stare (zdegradowane) oraz nowe kratery. Na Charonie prawie każdy krater, który widzimy wygląda jakby powstał niedawno". Albo faktycznie tak było, albo obserwowane przez nas kratery nie ulegają zmianom przez bardzo długie okresy czasu.

    Jedno z wyjaśnień braku staro wyglądających kraterów może być jakiś proces, który usunął starsze kratery z powierzchni Charona. Mogły to być na przykład dawne wypływy lodowe - kriowypływy - które zostały wyniesione na powierzchnie Charona przez szczeliny w jego powierzchni i pogrzebały starsze kratery.

    Jeżeli tak było, to być może na pewnym etapie historii Charona, jego wnętrze rozgrzało się i doświadczyło zmian chemicznych i fizycznych, które sprawiły, że się nieznacznie rozszerzył. Rozszerzanie to doprowadziło do pęknięcia powierzchni. Następnie cieplejsza materia z wnętrza wylała się na powierzchnię Charona. Materia ta przykryłaby sporą część starej powierzchni Charona, w tym znajdujące się na niej kratery.

    Aby posegregować struktury na Charonie oparte na kriowypływach, autorzy mapy opisali i nazwali trzy główne epoki w historii Charona: ozyjska, wulkańska i spocka (ang. Ozian, Vulcanian, Spockian).

    Formalne i nieformalne nazewnictwo regionów i struktur na Charonie.

    Epoka Oz trwała ponad 4 miliardy lat temu, gdy
    uformowała się nosząca nieformalną nazwę Oz Terra część skorupy Charona.

    Epoka Wulkańska była kolejna i zaczęła się ponad 4 miliardy lat temu i w trakcie jej trwania kriowypływy uformowały równinę Vulcan Planum przedstawioną w dolnej części mapy, w pobliżu równika Charona. Epoka Wulkańska prawdopodobnie trwała przez jakiś czas, kiedy różne części Charona ulegały ochłodzeniu.

    Ostatnia epoka, spocka obejmuje okres po uformowaniu się równiny Vulcan Planum. To także okres, w którym ten sam obszar został usiany kraterami uderzeniowymi. Epoka spocka trwa do dzisiaj.

    To tylko jedna z możliwych wersji historii Charona, "możemy całkowicie się mylić" dodaje Robbins.

    Źródło: AGU

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1029/2018JE00568

    ]]>
    17944 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe informacje o Planecie 9?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/28/nowe-informacje-o-planecie-9/ Thu, 28 Feb 2019 10:08:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17949
    Ilustracja przedstawia orbity odległych obiektów Pasa Kuipera oraz Planety 9. Orbity przedstawione kolorem fioletowym są kontrolowane grawitacją Planety 9 i charakteryzują się tą samą orientacją orbit. Zielone orbity są silnie związane z Neptunem i charakteryzują się szerszym rozproszeniem orbit. Zaktualizowane obliczenia orbit wskazują, że Planeta 9 ma około 5 ma Ziemi i porusza się po nieznacznie wydłużonej orbicie z okresem orbitalnym rzędu dziesięciu tysięcy lat. Źródło: James Tuttle Keane/Caltech

    W trzecią rocznicę ogłoszenia hipotezy istnienia dziewiątej planety Układu Słonecznego, Mike Brown oraz Konstantin Batygin z Caltech opublikowali dwa artykuły analizujące dowody na istnienie Planety 9.

    Artykuły zawierają nowe informacje o możliwej naturze i położeniu planety, która jest przedmiotem intensywnych międzynarodowych poszukiwań od 2016 roku kiedy to Batygin i Brown przedstawili swoje podejrzenia.

    Pierwszy z nich, zatytułowany "Orbital Clustering in the Distant Solar System" został opublikowany 22 stycznia w periodyku The Astronomical Journal. Hipoteza Planety 9 opiera się na dowodach sugerujących, że zagęszczenie obiektów w Pasie Kuipera, obszarze lodowych ciał krążących wokół słońca, za orbitą Neptuna, spowodowane jest grawitacyjnym oddziaływaniem niewidzianej jeszcze planety. Otwartą kwestią pozostaje to czy takie zagęszczenie faktycznie istnieje czy też jest to artefakt wynikający z tego jak i gdzie obserwujemy obiekty pasa Kuipera.

    Aby sprawdzić czy za obserwowanym zagęszczeniem orbit stoi błąd obserwacyjny, Brown i Batygin opracowali metodę kwantyfikowania ilości błędów w każdych pojedynczych obserwacjach, a następnie obliczyli prawdopodobieństwo tego, że zagęszczenie w rzeczywistości nie występuje. Prawdopodobieństwo wynosi 1 na 500.

    "Choć ta analiza nie mówi nam nic o tym czy Planeta 9 istnieje, to potwierdza, że nasza hipoteza ma solidne podstawy" mówi Brown.

    Drugi artykuł, zatytułowany "The Planet Nine Hypothesis" stanowi przegląd, który zostanie opublikowany w następnym wydaniu Physics Reports. W artykule znalazły się tysiące nowych modeli komputerowych dynamicznej ewolucji odległych rejonów Układu Słonecznego oraz zaktualizowane szacunkowe informacje o naturze Planety 9. Opierając się na nowych modelach Batygin i Brown - wraz z Fredem Adamsem i Juliette Becker (BS '14) z University of Michigan - doszli do wniosku, że Planeta 9 ma masę około pięciu mas Ziemi, a półoś wielka jej orbity to 400 AU - co oznaczałoby, że jest mniejsza i bliżej niż wcześniej podejrzewaliśmy.

    "Przy pięciu masach Ziemi, Planeta 9 może przypominać typową pozasłoneczną superziemię" mówi Batygin. Superziemie to planety o masie większej od masy Ziemi, ale znacząco mniejszej od gazowych olbrzymów. "To swego rodzaju brakujące ogniwo wśród planet Układu Słonecznego. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, przeglądy planet pozasłonecznych dowiodły, że tych rozmiarów planety powszechnie krążą wokół gwiazd podobnych do Słońca. Planeta 9 będzie naszym najlepszym oknem na właściwości typowej planety naszej galaktyki".

    Batygin i Brown zaprezentowali pierwsze dowody wskazujące na to, że w układzie słonecznym może istnieć gigantyczna planeta poruszająca się po osobliwej, bardzo wydłużonej orbicie 20 stycznia 2016 roku. W czerwcu tego roku Brown i Batygin podali więcej szczegółów, włącznie z obserwacyjnymi ograniczeniami położenia planety na jej orbicie.

    W ciągu kolejnych dwóch lat, badacze opracowali teoretyczne modele planety tłumaczące inne znane zjawiska, takie jak o dlaczego niektóre obiekty Pasa Kuipera mają orbity prostopadłe do płaszczyzny Układu Słonecznego. Powstające w ten sposób modele zwiększały tylko ich przekonanie, że Planeta 9 faktycznie istnieje.

    Po pierwszej konferencji, astronomowie na całym świecie wraz z Brownem i Batyginem, rozpoczęli poszukiwanie obserwacyjnych dowodów na istnienie nowej planety. Choć Brown i Batygin zawsze przyjmowali, że planeta może nie istnieć, to jednak twierdzą, że im dłużej badają dynamikę orbit w Układzie Słonecznym, tym silniej wskazuje ona na obecność brakującej planety.

    Źródło: Caltech

    Artykuł naukowy:

    1. http://dx.doi.org/10.1016/j.physrep.2019.01.009
    2. http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/aaf051
    ]]>
    17949 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 743 https://www.kwantowo.pl/2019/03/31/przeglad-newsow-marzec-2019/ 0 0
    <![CDATA[Dlaczego niektóre procesy łączenia galaktyk prowadzą do ich zagłady?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/02/28/dlaczego-niektore-procesy-laczenia-galaktyk-prowadza-do-ich-zaglady/ Thu, 28 Feb 2019 11:35:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17952
    To zdjęcie przedstawia łączenie się dwóch galaktyk NGC 7752 (większa) oraz NGC 7753 (mniejsza), łącznie znanych jako Arp86. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Trzy zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Spitzer przedstawiają pary galaktyk na krawędzi kosmicznych konsolidacji. Choć obecnie galaktyki wydają się oddzielne, grawitacja przyciąga je do siebie i wkrótce połączą się w jedną. Niektóre łączące się ze sobą galaktyki doświadczą miliardów lat dalszego wzrostu. Inne z kolei łącząc się ze sobą zainicjują procesy, które z czasem zatrzymają procesy gwiazdotwórcze, przez co galaktyki zaczną przedwcześnie obumierać.

    W bliskiej części wszechświata tylko kilka procent galaktyk aktualnie się ze sobą łączy, ale procesy łączenia galaktyk były dużo bardziej powszechne między 6 a 10 miliardów lat temu i to właśnie one w znacznym stopniu ukształtowały nasz obecny krajobraz galaktyczny. Od ponad 10 lat naukowcy pracujący nad przeglądem GOALS (Great Observatories All-Sky LIRG Survey) wykorzystują pobliskie galaktyki do badania szczegółów procesów łączenia galaktyk i do badania wcześniejszych okresów historii wszechświata. W ramach przeglądu naukowcy skupili się na 200 pobliskich obiektach, w tym wielu galaktykach znajdujących się na różnych stadiach procesu łączenia. Powyższe zdjęcia przedstawiają trzy takie obiekty uchwycone za pomocą Spitzera.

    Na tych zdjęciach, różne barwy odpowiadają różnym długościom promieniowania podczerwonego niewidocznego dla ludzkiego oka. Kolor niebieski odpowiada 3,6 mikrona, a zielony 4,5 mikrona - to promieniowanie intensywnie emitowane przez gwiazdy. Kolor czerwony odpowiada fali o długości 8,0 mikronów - to zakres emitowany głównie przez pył.

    Jeden z głównych czynników podejrzewanych o nagłe zatrzymywanie procesów gwiazdotwórczych wewnątrz łączących się galaktyk jest przejedzona czarna dziura. W centrum większości galaktyk znajduje się supermasywna czarna dziura - potężna bestia o masie milionów, a nawet miliardów mas Słońca. Gdy galaktyki się ze sobą łączą, gaz i pył wpychane są do środka galaktyki, gdzie wspomagają tworzenie nowych gwiazd i karmią centralną czarną dziurę.

    Powyższe zdjęcie przedstawia proces łączenia dwóch galaktyk NGC 6786 (po prawej) oraz UGC 11415 (po lewej), łącznie znanych jako VII Zw 96. Mozaika składa się ze zdjęć z trzech kanałów kamery IRAC Spitzera. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Jednak ten gwałtowny wzrost aktywności może spowodować powstanie niestabilnego środowiska. Fale uderzeniowe oraz silne wiatry emitowane przez rosnącą czarną dziurę przechodzą prze całą galaktykę, wywiewając z niej duże ilości gazu i wstrzymując procesy gwiazdotwórcze. Wystarczająco silne lub powtarzalne wypływy mogą hamować zdolność galaktyki do tworzenia nowych gwiazd.

    Związki między procesami łączenia galaktyk, wzrostami aktywności gwiazdotwórczej oraz aktywnością czarnej dziury są złożone, i naukowcy wciąż starają się je dobrze zrozumieć. Jedna z nowych powstałych w takim procesie galaktyk jest przedmiotem szczegółowych badań prowadzonych za pomocą Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach, w których naukowcy z projektu GOALS poszukiwali galaktycznych fal uderzeniowych napędzanych przez centralne, aktywne jądro galaktyczne, niezwykle jasny obiekt napędzany przez supermasywną czarną dziurę. Brak oznak obecności fal uderzeniowych wskazuje, że rola aktywnych jąder galaktycznych w kształtowaniu wzrostu galaktyk w procesie łączenia galaktyk może nie być oczywista.

    Powyższe zdjęcie przedstawia dwie łączące się galaktyki znane jako Arp 302 lub VV 340. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Łączące się ze sobą galaktyki w bliskim wszechświecie są szczególnie jasne w obiektywach teleskopów obserwujących w zakresie podczerwonym, takich jak Spitzer. Badania w ramach przeglądu GOALS obejmowały także obserwacje galaktyk prowadzone za pomocą teleskopów kosmicznych Hubble, Chandra, Herschel oraz naziemnych Keck, VLA oraz ALMA.

    Źródło: JPL

    ]]>
    17952 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odległa planeta wyrzucona z układu planetarnego przez przelatującą gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/01/odlegla-planeta-wyrzucona-z-ukladu-planetarnego-przez-przelatujaca-gwiazde/ Fri, 01 Mar 2019 09:32:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17957
    Układ podwójny HD 106906 posiada nietypowy, asymetryczny dysk pyłu kometarnego oraz olbrzymią egzoplanetę HD 106906 b, która znajduje się bardzo daleko od swoich gwiazd macierzystych. Bliskie przeloty innych gwiazd mogły grawitacyjnie zaburzyć orbitę planety. Badacze odkryli dwie jasne gwiazdy, które przeleciały blisko tego układu około 3 milionów lat temu.

    Część osobliwych aspektów naszego Układu Słonecznego - otaczająca go sfera komet, planet karłowatych na dziwnych orbitach oraz, jeżeli faktycznie istnieje, możliwa dziewiąta planeta od Słońca - łączona jest z bliskim przejściem w pobliżu innej gwiazdy w czasach młodości Układu Słonecznego.

    Ale czy bliskie przeloty innych gwiazd faktycznie są w stanie wyrzucać planety, komety i planetoidy na inne orbity, zmieniając całe układy planetarne?

    Astronomowie z UC Berkeley oraz ze Stanford University uważają, że znaleźli na to mocne dowody.

    Orbita planety krążącej wokół młodego układu podwójnego mogła zostać zaburzona przez inną parę gwiazd, która zbliżyła się do nich za bardzo jakieś 2-3 miliony lat temu, wkrótce po uformowaniu się planety w wirującym dysku pyłu i gazu.

    Jeżeli ta teoria się potwierdzi, wzmocni argumenty za tym, że bliskie przeloty gwiazd mogą kształtować układy planetarne i mogą decydować o tym czy będą w nich występować planety na stabilnych orbitach.

    https://www.youtube.com/watch?v=b69VLVIYBjA&feature=youtu.be

    "W trakcie badania egzoplanet dostrzegliśmy układy, w których planety krążą po różnie nachylonych orbitach, mimo, że powstają w płaskim, okrągłym dysku" mówi Paul Kalas, badacz z UC Berkeley. "Być może kosmiczne tsunami uderza w te układy i zaburza ich dotychczasowych kształt, ale jak dotąd nie mieliśmy na to żadnych dowodów. Nasze badania stanowią rzadki, obserwacyjny dowód na t, że jeden z takich bliskich przelotów wpłynął na jeden z układów planetarnych w naszej galaktyce".

    Astronomowie poszukują już dowodów na bliskie przeloty gwiazd w pobliżu naszego układu planetarnego, ale zważając na to, że mogło do niego dojść 4,6 miliarda lat temu, większość dowodów już dawno zniknęła. Badany tutaj układ gwiezdny, znany tylko pod katalogowym numerem HD 106906 i znajdujący się około 300 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Krzyża Południa, jest bardzo młody i ma zaledwie około 15 milionów lat.

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=8GwHeNb-qk4

    Kalas oraz Robert De Rosa, były już badacz na UC Berkeley, a obecnie badacz na Stanfordzie, opisują wyniki swoich badań w artykule zaakceptowanym do publikacji w periodyku Astronomical Journal.

    Kalas, który bada młode, nowo powstałe układy planetarny, aby zrozumieć co się działo na wczesnych etapach istnienia naszego własnego układu słonecznego, po raz pierwszy zwrócił uwagę na HD 106906 w 2015 roku gdy się okazało, że znajduje się w nim masywna planeta na bardzo nietypowej orbicie. Planeta nazwana HD 106906 b ma masę około 11 jowiszów i krąży wokół HD 106906 - która niedawno okazała się układem podwójnym - po orbicie nachylonej 21 stopni do płaszczyzny dysku zawierającego całą pozostałą materię pyłowo-gazową wokół gwiazdy. Aktualnie planeta znajduje się 738 jednostek astronomicznych od gwiazdy czyli 18 razy dalej niż Pluton od Słońca.

    Kalas wraz ze swoimi współpracownikami twierdził, że planeta została wyrzucona ze swojego układu planetarnego wskutek oddziaływania z inną jeszcze nie dostrzeżoną planetą w układzie lub bliskiego przejścia innej gwiazdy. Kalas i De Rosa teraz twierdzą, że w tym wypadku zaszły oba procesy: planeta została wyrzucona na wydłużoną orbitę gdy niebezpiecznie zbliżyła się do centralnej gwiazdy podwójnej - to scenariusz zaproponowany w 2017 roku przez teoretyczkę Laetitię Roder i jej współpracowników z Obserwatorium w Grenoble we Francji. Wielokrotne pchnięcia grawitacyjne ze strony układu podwójnego szybko wyrzuciłyby planetę w przestrzeń międzygwiezdną, ale przelatujące gwiazdy uratowały planetę przesuwając jej orbitę na bezpieczną odległość od układu podwójnego.

    Obserwatorium kosmiczne Gaia dostarczyło im danych niezbędnych do przetestowania tej teorii. Gaia, wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2012 roku przez ESA, wykonuje precyzyjne pomiary odległości, położenia i ruchu 1,3 miliarda gwiazd w Drodze Mlecznej.

    Kalas i De Rosa zebrali informacje z Gai dotyczące 461 gwiazd w tej samej gromadzie co HD 106906 i obliczyli ich położenie w przeszłości. W ten sposób badacze odkryli inny układ podwójny, który 3 miliony lat temu mógł się zbliżyć do HD 106906 na tyle, aby zaburzyć jej układ planetarny.

    "Znaleźliśmy gwiazdy, które mogły grawitacyjnie zaburzyć trajektorię HD 106906 b wynosząc ją na obecną, odległą orbitę, podobną do tej, po której może krążyć Planeta 9 w naszym układzie planetarnym" mówi Kalas.

    Badacze odkryli także, że ów układ podwójny zbliżył się do układu HD 106906 pod kątem 5 stopni względem płaszczyzny dysku, co sprawia, że mógł on mieć silny i trwały wpływ na układ planetarny tej gwiazdy.

    Takie podwójne oddziaływania mogą być istotne w stabilizowaniu planet, planetoid i komet wokół gwiazd.

    "Badanie HD 106906 przypomina podróż w czasie i obserwowanie procesu tworzenia Obłoku Oorta wokół młodego Słońca" mówi. "Nasze gazowe olbrzymy także grawitacyjnie wykopywały niezliczone komety na potężne odległości od Słońca. Wiele z nich całkowicie opuszczało układ słoneczny, stając się obiektami podobnymi do Oumuamua, natomiast inne mogły zmieniać trajektorię swojego lotu wskutek oddziaływania z innymi gwiazdami. Takie spotkanie z gwiazdą może sprawić, że kometa już więcej nie spotka się z innymi planetami, dzięki czemu nie będą one mogły już jej wyrzucić z układu planetarnego.

    Kalas ma nadzieję, że przyszłe obserwacje oraz aktualizowany katalog pomiarów z obserwatorium Gaia pozwoli zrozumieć znaczenie przelotu HD 106906.

    "Zaczęliśmy od 461 gwiazd i odkryliśmy dwie, które były na miejscu zbrodni" powiedział. "Dokładna rola tych dwóch gwiazd zostanie ustalona gdy zbierzemy więcej dowodów".

    Źródło: UC Berkeley

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/ab0109

    ]]>
    17957 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[NGC 3079: galaktyczne bańki grają w pinball z energetycznymi cząstkami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/01/ngc-3079-galaktyczne-banki-graja-w-pinball-z-energetycznymi-czastkami/ Fri, 01 Mar 2019 10:49:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17962
    Credit: X-ray: NASA/CXC/University of Michigan/J-T Li et al.; Optical: NASA/STScI

    Wszyscy znamy bąbelki z napojów gazowanych czy bańki na wodzie z mydłem. Te bańki, z którymi mamy styczność na Ziemi mają rozmiary do kilkunastu-kilkudziesięciu centymetrów i składają się z cienkiej warstwy płynu otaczającej niewielką ilość powietrza lub innych gazów. Jednak w przestrzeni kosmicznej istnieją zupełnie inne bańki - zbudowane z lżejszego gazu zamkniętego w cięższym - i mogą one być naprawdę ogromne.

    Galaktyka NGC 3079 znajdująca się około 67 milionów lat świetlnych od Ziemi zawiera dwie "superbańki" nieprzypominające niczego na naszej planecie. Para przypominających balony obszarów znajduje się po przeciwnych stronach centrum galaktyki: jedna ma 4900 lat świetlnych średnicy, a druga niewiele mniejsza, 3600. Tak tylko przypominając - jeden rok świetlny to około 9 bilionów kilometrów.

    Superbańki w NGC 3079 emitują światło w zakresie rentgenowskim, optycznym i radiowym, dzięki czemu są widoczne dla teleskopów NASA. Na powyższym zdjęciu, dane rentgenowskie z Obserwatorium Chandra przedstawiono kolorem fioletowym, a dane optyczne z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiono kolorem pomarańczowym i niebieskim. Na opisanej wersji zdjęcia w zakresie rentgenowskim górna superbańka jest wyraźnie widoczna, a z dolnej dostrzegalna jest nieco słabsza emisja.

    Nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra wskazują, że znajdujący się w NGC 3079 akcelerator cząstek kosmicznych emituje ultra-energetyczne cząstki na krawędziach superbaniek. Owe cząstki mogą być dużo bardziej energetyczne od tych wytworzonych w Wielkim Zderzaczu Hadronów, największym na świecie akceleratorze cząstek zbudowanym przez ludzi.

    https://www.youtube.com/watch?v=hkgOh5jw3fg

    Superbańki w NGC 3079 stanowią dowody na to, że one oraz struktury do nich podobne mogą być źródłem wysokoenergetycznych cząstek zwanych promieniami kosmicznymi, które regularnie bombardują Ziemię. Fale uderzeniowe - przypominające grom dźwiękowy naddźwiękowego samolotu - związane z eksplodującymi gwiazdami, mogą przyspieszać cząstki do energii 100 razy większych od tych wytwarzanych w LHC. Niemniej jednak astronomowie nie są pewni pochodzenia jeszcze bardziej energetycznych promieni kosmicznych. Nowe wyniki badań wskazują, że superbańki mogą być jednym ze źródeł tych ultra-energetycznych promieni kosmicznych.

    Zewnętrzne regiony baniek wytwarzają fale uderzeniowe rozszerzając się i zderzając z otaczającym je gazem. Naukowcy uważają, że naładowane cząstki rozpraszają się i odbijają od splątanych pól magnetycznych w tych falach uderzeniowych niczym piłki odbijające się od ramion maszyn do pinballa. Gdy owe cząstki przekraczają czoło fali są przyspieszane, tak jakby zostały uderzone przez ramię flippera. Te energetyczne cząstki mogą w ten sposób uciec z bańki i z czasem na przykład dotrzeć do Ziemi pod postacią promieni kosmicznych.

    Ilość fal radiowych i promieni rentgenowskich na różnych długościach fali w jednej z tych baniek wskazuje, że źródłem emisji są elektrony przemieszczające się po spirali wokół linii pola magnetycznego i promieniujące w procesie promieniowania synchrotronowego. To pierwszy bezpośredni dowód promieniowania synchrotronowego w wysokoenergetycznych promieniach rentgenowskich w superbańce o rozmiarach galaktyki i mówi on naukowcom wiele o maksymalnych energiach osiąganych przez elektrony. Nie wiadomo jednak dlaczego emisja synchrotronowa obserwowana jest tylko w jednej bańce.

    Widma radiowe i rentgenowskie wraz z położeniem emisji rentgenowskiej wzdłuż krawędzi baniek wskazują, że cząstki odpowiedzialne za emisję rentgenowską musiały być przyspieszane w falach uderzeniowych ponieważ straciłyby za dużo energii gdyby były transportowane z centrum galaktyki.

    Superbańki NGC 3079 to młodsze kuzynki "baniek Fermiego" po raz pierwszy dostrzeżonych w Drodze Mlecznej w 2010 roku. Astronomowie uważają, że takie superbańki mogą powstawać w procesach związanych z materią opadającą na supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki, co prowadzi do uwolnienia olbrzymich ilości energii w formie cząstek i pól magnetycznych. Superbańki mogą być także kształtowane przez wiatry wiejące z dużej liczby młodych, masywnych gwiazd.

    Źródło: Chandra X-ray Center

    ]]>
    17962 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w marcu 2019]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/01/astrolife-niebo-w-marcu-2019/ Fri, 01 Mar 2019 16:05:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17966
    https://www.youtube.com/watch?v=piH9gBhP_bo

    Zapraszam do oglądania i oczywiście do subskrybowania, polubienia i śledzenia kanału Astrolife na YouTube oraz na Facebooku.

    ]]>
    17966 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Przyczajone czarne dziury w centrach galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/04/przyczajone-czarne-dziury-w-centrach-galaktyk/ Mon, 04 Mar 2019 09:46:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17972
    Wizja artystyczna przedstawiająca obłok gazu wirujący wokół czarnej dziury. Źródło: NAOJ

    Astronomowie odkryli niewidoczną czarną dziurę, dostrzegając jej wpływ na obłok gazu międzygwiezdnego. Czarna dziura o masie pośredniej jest jedną z ponad 100 milionów spokojnych czarnych dziur, które przemieszczają się po naszej galaktyce. Wyniki badań pozwolą naukowcom opracować nową metodę poszukiwania ukrytych czarnych dziur i pomóc nam zrozumieć procesy ich wzrostu i ewolucji.

    Czarne dziury to obiekty o tak silnej grawitacji, że nic, włącznie ze światłem, nie jest w stanie jej uciec, jeżeli wpadnie za tak zwany horyzont zdarzeń. Z uwagi na fakt, że czarne dziury nie emitują światła, astronomowie muszą wnioskować o ich obecności na podstawie wpływu ich grawitacji na inne obiekty. Czarne dziury charakteryzują się masą od około 5 mas Słońca do milionów mas Słońca. Astronomowie uważają, że małe czarne dziury łączą się ze sobą i stopniowo przeistaczają się w większe, ale jak na razie nie udało się odkryć żadnej czarnej dziury o masie pośredniej, rzędu setek lub tysięcy mas słońca.

    Zespół badawczy kierowany przez Shunya Takekawa z NAOJ zauważył obłok gazowy HCN-0.009-0.044 osobliwie poruszający się wokół centrum galaktyki odległej o 25 000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Badacze wykorzystali obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) do wykonania wysokiej rozdzielczości obserwacji obłoku i odkryli, że wiruje on wokół masywnego, aczkolwiek niewidocznego, obiektu.

    Takekawa mówi, że "szczegółowa analiza kinetyczna pozwoliła odkryć, że potężna masa rzędu 30 000 mas słońca, skoncentrowana jest na obszarze dużo mniejszym od Układu Słonecznego. Fakt ten oraz brak obserwowanego obiektu w tym miejscu mocno przemawiają za tym, że odkryliśmy czarną dziurę o masie pośredniej. Analizując inne nietypowo zachowujące się obłoki, mamy nadzieję odkryć więcej takich spokojnych czarnych dziur".

    Tomoharu Oka, profesor na Uniwersytecie Keio oraz jeden z liderów zespołu dodaje: "Ważne jest także to, że ta czarna dziura o masie pośredniej odkryta została zaledwie 20 lat świetlnych od supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. W przyszłości, opadnie ona na swoją supermasywną sąsiadkę, tak jak obecnie opada na nią gaz.

    Wyniki zostały opublikowane przez Takekawa i innych w artykule "Indication of Another Intermediate-mass Black Hole in the Galactic Center", który ukazał się w periodyku Astrophysical Journal Letters w dniu 20 stycznia 2019 roku.

    Źródło: NINS

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/aafb07

    ]]>
    17972 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planetoidy twardsze i trudniejsze do zniszczenia niż uważano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/05/planetoidy-twardsze-i-trudniejsze-do-zniszczenia-niz-uwazano/ Tue, 05 Mar 2019 08:22:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17975
    Sekwencja klatek pokazująca jak grawitacja przyczynia się do ponownej akumulacji materii w godzinach po uderzeniu. Źródło: Charles El Mir/Johns Hopkins University

    Popularnym motywem produkcji hollywoodzkich jest temat planetoidy zmierzającej w stronę Ziemi i zagrażającej istnieniu życia na naszej planecie. Jak to zwykle bywa, dzielni bohaterowie startują z Ziemi i zmierzają na spotkanie ze skałą, aby spektakularnie ją zniszczyć. Jednak nadlatujące planetoidy mogą być trudniejsze do zniszczenia niż naukowcy dotychczas przypuszczali. Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych na JHU z uwzględnieniem najnowszej wiedzy o pęknięciach skał oraz nowej metody modelowania komputerowego pozwalającej na symulowanie zderzeń planetoid.

    Wyniki badań, które zostaną opublikowane 15 marca w periodyku Icarus, mogą wspomóc opracowywanie strategii obrony przed takimi planetoidami oraz pomóc nam lepiej zrozumieć procesy formowania układu słonecznego.

    "Sądziliśmy, że im większy obiekt, tym łatwiej będzie go zniszczyć, ponieważ na większych obiektach jest więcej miejsca na uskoki, szczeliny i słabe punkty. Wyniki naszych badań jednak wskazują, że planetoidy są twardsze niż nam się zdawało i do ich zniszczenia potrzeba więcej energii" mówi Charles El Mir z Johns Hopkins University, główny autor opracowania.

    https://www.youtube.com/watch?v=eLUaEtWGplY

    Badacze dobrze znają materię skalną w skali laboratoryjnej (o rozmiarach powiedzmy pięści), ale wyniki ich badań ciężko przenieść na obiekty rozmiarów miasta, takie jak planetoidy. Na początku XXI wieku, inny zespół badawczy opracował model komputerowy, do którego wprowadzał masę, temperaturę oraz kruchość materii i symulował czołowe zderzenie planetoidy o średnicy 1 kilometra z planetoidą o średnicy 25 kilometrów przy prędkości zderzenia równej 5 kilometrom na sekundę. Wyniki wskazują, że w takim zderzeniu większa z planetoid uległaby całkowitemu zniszczeniu.

    W ramach najnowszych badań El Mir, Derek Richardson oraz K. T. Ramesh odtworzyli ten sam scenariusz wykorzystując do tego nowy model komputerowy Tonge-Ramesha, który uwzględnia bardziej szczegółowe, procesy małoskalowe, które zachodzą podczas zderzenia planetoid. Wcześniejsze modele nie uwzględniały właściwie ograniczonej prędkości pęknięć w planetoidach.

    "Zastanawialiśmy się ile energii faktycznie trzeba, aby zniszczyć lub wysadzić planetoidę" mówi El Mir.

    Symulacja została podzielona na dwa etapy: występującą w krótkiej skali czasowej fazę fragmentacji oraz długofalową reakumulację pod wpływem grawitacji. Pierwsza faza uwzględnia procesy, które zaczynają się natychmiast po uderzeniu planetoidy, procesy zachodzące w ułamku sekundy. Druga, dłuższa faza uwzględnia wpływ grawitacji na odłamki oderwane od powierzchni planetoidy wskutek zderzenia, oraz grawitacyjną reakumulację zachodzącą przez wiele godzin po zderzeniu.

    https://www.youtube.com/watch?v=JGLmO3kufx0

    W pierwsze fazie po uderzeniu, powstają miliony pęknięć we wnętrzu planetoidy, powstaje krater. W tej części modelu analizowano poszczególne pęknięcia oraz przewidywano ogólne wzory propagacji tych pęknięć. Nowy model wykazał, że wbrew temu co zakładano wcześniej, niecała planetoida ulega zniszczeniu wskutek uderzenia. Uszkodzone jądro planetoidy wywołuje silne przyciąganie grawitacyjne na oderwane od niego fragmenty.

    Zespół badaczy odkrył, że w wyniku zderzenia nie powstaje "zlepek gruzu" czyli zbiór słabych fragmentów luźno utrzymywanych razem przez grawitację. Zamiast tego planetoida zachowywała znaczącą część swojej twardości, ponieważ nie ulegała całkowitemu rozbiciu. Oznacza to, że do niszczenia planetoid trzeba większej ilości energii.

    "Może to brzmieć jak science fiction, ale wiele badań dotyczy zderzeń planetoid. Dla przykładu, gdyby w stronę Ziemi leciała planetoida, to czy lepiej byłoby ją rozbić na mniejsze fragmenty czy zmienić trajektorię jej lotu? A jeżeli to drugie, to ile trzeba do tego energii, aby zmienić kierunek lotu planetoidy, ale jej nie rozerwać? To jedne z aktualnie rozważanych kwestii" dodaje El Mir.

    "W Ziemię stosunkowo często uderzają niewielkie planetoidy, tak jak chociażby w Czelabińsku kilka lat temu" mówi Ramesh. "Kwestią czasu jest sytuacja, w której te czysto akademickie rozważania zostaną wykorzystane do opracowania naszej reakcji na poważne zagrożenie. Do tego czasu musimy mieć opracowany plan działania".

    Źródło: JHU

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1016/j.icarus.2018.12.032

    ]]>
    17975 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwsza izraelska sonda księżycowa przysyła swoje selfie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/05/pierwsza-izraelska-sonda-ksiezycowa-przysyla-swoje-selfie/ Tue, 05 Mar 2019 19:12:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17988
    Zdjęcie opublikowane przez SpaceIL oraz Israel Aerospace Industries (IAI) 5 marca 2019 roku i wykonane za pomocą kamery zainstalowanej na pokładzie sondy Beresheet

    Izraelska sonda, która realizuje właśnie wyprawę na Księżyc przysłała swoje pierwsze selfie.

    Zdjęcie przedstawia fragment sondy Beresheet oraz Ziemię w tle. Zdjęcie dotarło do centrum kontroli misji w Jehudzie w Izraelu z odległości 37 600 kilometrów od Ziemi.

    Biorące udział w misji pozarządowa organizacja SpaceIL oraz rządowa Israel Aerospace Industries wyniosły bezzałogową sondę Beresheet w przestrzeń kosmiczną z Przylądka Canaveral na Florydzie w dniu 22 lutego br.

    585-kilogramowa sonda wystartowała na szczycie rakiety Falcon 9 firmy SpaceX.

    Podróż na Księżyc potrwa siedem tygodni, a lądowanie na powierzchni Księżyca zaplanowano na 11 kwietnia br.

    Jak dotąd tylko Rosji, USA oraz Chinom udało się pokonać 384 000 kilometrów i miękko wylądować na Księżycu.

    Izraelska misja realizowana jest w momencie odnowionego zainteresowania naszym satelitą, 50 lat po tym jak pierwsi astronauci wylądowali na jego powierzchni.

    Sonda Chang'e-4 jako pierwsza wylądowała na niewidocznej z Ziemi części Księżyca w dniu 3 stycznia 2019 roku.

    Dla Izraela samo lądowanie stanowi główny element misji, jednak na pokładzie sondy znajduje się instrument naukowy, którego zadaniem jest pomiar pola magnetycznego Księżyca.

    Na pokładzie sondy znajduje się także "kapsuła czasu" wyładowana plikami cyfrowymi zawierającymi Biblię, rysunki dzieci, izraelskie piosenki, wspomnienia osoby, która przetrwała Holocaust oraz izraelska flaga.

    Po Chinach na początku roku i teraz Izraelu, Indie mają nadzieję stać się jeszcze wiosną piątym krajem, któremu udało się wylądować na Księżycu, gdy dotrze do niego sonda Chandrayaan-2.

    Japonia planuje wysłanie niewielkiego lądownika księżycowego SLIM do badania obszarów wulkanicznych w latach 2020-2021.

    Jeżeli chodzi o Amerykanów, którzy nie byli na Księżycu od 1972 roku, powrót na powierzchnię naturalnego satelity jest teraz głównym celem NASA.

    Amerykańska agencja kosmiczna planuje zbudować niewielką stację kosmiczną Gateway na orbicie okołoksiężycowej do 2026 roku.

    Źródło: AFP

    ]]>
    17988 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wiatry galaktyczne pomagają zrozumieć ewolucję galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/06/wiatry-galaktyczne-pomagaja-zrozumiec-ewolucje-galaktyk/ Wed, 06 Mar 2019 07:45:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17992
    Zdjęcie przedstawia linie pola magnetycznego w Galaktyce Cygaro (M82). Owe linie ułożone są wzdłuż biegunowych wypływów (czerwony) będących skutkiem wysokiego tempa powstawania nowych gwiazd. Źródło: NASA/SOFIA/E. Lopez-Rodriguez; NASA/Spitzer/J. Moustakas et al.

    Galaktyka Cygaro (znana także jako M82) znana jest ze swojego wyjątkowego tempa tworzenia nowych gwiazd. Nowe gwiazdy powstają w niej 10 razy szybciej niż w Drodze Mlecznej. Teraz, nowe dane zebrane przez Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (SOFIA) wykorzystano do dokładniejszego zbadania galaktyki i odkrycia jak materia, która wpływa na ewolucję galaktyk może przedostawać się w przestrzeń międzygalaktyczną.

    Badacze odkryli, po raz pierwszy w historii, że wiatry galaktyczne wypływające z centrum galaktyki Cygaro są skierowane wzdłuż pola magnetycznego i transportują ogromne ilości gazu i pyłu - równowartość masy 50-60 milionów mas słońca.

    "Przestrzeń między galaktykami nie jest pusta" mówi Enrique Lopez-Rodriguez, badacz z USRA pracujący w zespole obserwatorium SOFIA. "Przestrzeń ta zawiera gaz i pył, które stanowią budulec nowych gwiazd i galaktyk. Teraz wiemy jak ta materia wydostaje się z czasem z wnętrza galaktyk".

    Oprócz tego, że jest to klasyczny przykład galaktyki gwiazdotwórczej (ponieważ powstaje w niej wyjątkowo dużo nowych gwiazd w porównaniu z większością innych galaktyk), M82 charakteryzuje się także silnymi wiatrami wywiewającymi gaz i pył w przestrzeń międzygalaktyczną. Astronomowie od dawna podejrzewali, że owe wiatry mogą także wyciągać pole magnetyczne w tym samym kierunku, jednak pomimo licznych badań, nie mieliśmy żadnego obserwacyjnego potwierdzenia tej teorii.

    Badacze korzystający z powietrznego obserwatorium SOFIA odkryli bezsprzecznie, że wiatry emitowane przez Galaktykę Cygaro nie tylko wywiewają ogromne ilości gazu i pyłu w przestrzeń międzygalaktyczną, ale także ciągną za sobą pole magnetyczne przez co jest ono ustawione prostopadle względem dysku galaktyki. Co ciekawe, wiatr wyciąga pole magnetyczne na 2000 lat świetlnych- czyli niemal całą szerokość strumienia wiatrów.

    "Jednym z głównych celów tych badań była ocena tego jak wydajnie wiatr galaktyczny może ciągnąć za sobą pole magnetyczne" mówi Lopez-Rodriguez. "Nie spodziewaliśmy się tego, żeby pole magnetyczne było ustawione zgodnie z kierunkiem wiatru na tak rozległym obszarze".

    Obserwacje wskazują, że intensywne wiatry związane z aktywnością gwiazdotwórczą mogą być jednym z mechanizmów odpowiedzialnych za zasiewanie materii i wprowadzanie pola magnetycznego w pobliski ośrodek międzygalaktyczny. Jeżeli podobne procesy miały miejsce na wczesnych etapach historii wszechświata, mogły wpłynąć na fundamentalne procesy ewolucji pierwszych galaktyk.

    Wyniki obserwacji opublikowano w grudniu 2018 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters.

    HAWC+ (High resolution Airborne Wideband Camera-Plus), najnowszy instrument na pokładzie SOFIA wykorzystuje daleką podczerwień do obserwowania ziaren pyłu w przestrzeni kosmicznej, ustawiających się wzdłuż linii pola magnetycznego. W ten sposób astronomowie mogą określać kształt i kierunek niewidocznego w inny sposób pola magnetycznego.

    "Badanie międzygalaktycznych pól magnetycznych - i ich ewolucji - stanowią klucz do zrozumienia procesów ewolucji galaktyk na przestrzeni historii wszechświata" mówi Terry Jones, emerytowany profesor na Uniwersytecie Minnesoty w Minneapolis.

    Źródło: JPL

    ]]>
    17992 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rosyjska misja do Wenus powoli nabiera kształtów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/06/rosyjska-misja-do-wenus-powoli-nabiera-ksztaltow/ Wed, 06 Mar 2019 14:40:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=17996
    Źródło: Depositphotos/Petersim

    Rosyjscy naukowcy planują wysłać sondę kosmiczną w kierunku Wenus. Aktualnie naukowcy debatują z amerykańskimi partnerami nad architekturą planowanego orbitera i lądownika. Na powierzchni planety, w krainie wysokich temperatur i ciśnienia, instrumenty naukowe będą musiały przepracować kilka dni albo choć kilka godzin. Harmonogram oraz cele misji przedstawiła dzisiaj agencja RIA Nowosti.

    Wenus to najbliższa sąsiadka Ziemi w Układzie Słonecznym, przypominającą ją rozmiarami, gęstością i składem chemicznym. Naukowcy podejrzewają, że oba te ciała niebieskie powstały w jednej części dysku protoplanetarnego.

    Wenus obserwował za pomocą teleskopu Galileusz w XVII wieku. W 1761 roku Łomonosow odkrył atmosferę tej planety w momencie przejścia planety na tle dysku Słońca i zasugerował, że może być zamieszkana.

    Jeszcze w połowie XX wieku uważano, że warunki na powierzchni Wenus przypominają ziemskie, tylko jest tam cieplej z uwagi na fakt, że Wenus znajduje się bliżej Słońca.

    Związek Sowiecki jako pierwszy na świecie wysłał w kierunku Wenus sondę kosmiczną 12 lutego 1961 roku, na dwa miesiące przed historycznym lotem Jurija Gagarina. Niestety inżynierowie przeliczyli się i sonda przeleciała obok planety w odległości stu tysięcy kilometrów. Dopiero za czwartym razem się udało - sonda Wenera-4 weszła w atmosferę planety. Niestety kontakt z sondą został zerwany.

    W tamtych czasach naukowcy błędnie oceniali warunki panujące na powierzchni planety. Dlatego też pierwsze zdjęcia z powierzchni przesłała dopiero sonda Wenera-7 w 1970 roku. Sonda przesyłała na Ziemię dane przez 53 minuty, w tym przez dwadzieścia z powierzchni planety.

    ZSRS wysłał w kierunku Wenus 18 sond kosmicznych, z których dziesięć pomyślnie wylądowało na powierzchni. Jako ostatnie pracowały tam moduły lądownika międzyplanetarnej sondy Wega-1 i Wega-2, które leciały w kierunku komety Halleya w 1985 roku. Od tego czasu na powierzchni bliźniaczki Ziemi nic już nie wylądowało.

    Wenusjańskie piekło

    Na powierzchni Wenus panują warunki niesprzyjające życiu: temperatury powyżej 480 stopni Celsjusza, ciśnienie jak na dnie oceanu - 90 atmosfer. To skutek efektu cieplarnianego w bardzo gęstej atmosferze, która w 97 procentach składa się z dwutlenku węgla.

    To wszystko, wraz z agresywnym chemicznie środowiskiem, bardzo szybko niszczy wszelkie urządzenia wysłane tam z Ziemi. W zakresie wytrwałości rekord ustanowiła sonda Wenera-13, która przesyłała na Ziemię informacje z powierzchni przez całe 127 minut.

    Dane zebrane przez rosyjskie sondy, a także misje orbitalne pozwoliły naukowcom ustalić jak wygląda świat na powierzchni Wenus. Planetę okrywa gruba na 100 kilometrów gęsta, trująca atmosfera z niewielką ilością azotu i grubą warstwą chmur zbudowanych z kwasu siarkowego.

    W górnych warstwach atmosfery wieje silny wiatr osiągający prędkość 100 metrów na sekundę. Na powierzchni planety wiatr wieje z prędkością jednego metra na sekundę. Zachmurzone niebo doświadcza regularnych wyładowań elektrycznych. Wody brak.

    Powierzchnia Wenus pokryta jest grubą warstwą bazaltów. Na powierzchni dominują równiny ze szczelinami, bruzdami, koronami, rzeki lawowe i inne formacje wulkaniczne. Nie znajdziemy tam natomiast zbyt wielu kraterów uderzeniowych, co wskazuje na to, że powierzchnię jeszcze niedawno (w skali geologicznej) zalewała lawa. Znajdziemy tam natomiast wulkany, a niektórzy naukowcy zakładają, że część z nich może być wciąż aktywna.

    Warstwy kraterów wulkanicznych i uderzeniowych na Wenus. Zdjęcie wykonane przez sondę Magellan. Źródło: NASA/JPL

    Odnowienie badań rosyjskiej planety (jak nazwano Wenus ze względu na szczególne zainteresowanie nią rosyjskich naukowców) zaproponowali naukowcy na początku XXI wieku. Nowa misja otrzymała nazwę Wenera-D (od ros. долгоживущaя - długowieczna). W 2015 roku do prac nad misją dołączyli naukowcy z NASA, którzy zajęli się opracowaniem elektroniki sondy z arsenku galu, który wytrzymuje temperatury rzędu 350 stopni Celsjusza.

    Według naukowców z IKI RAN gdyby wykorzystać tytanową obudowę modułu lądownika, ochronę termiczną, izolację termiczną elektroniki wysokotemperaturowej, to instrumenty znajdujące się na pokładzie sondy będą mogły pracować na powierzchni Wenus nawet do pięćdziesięciu ziemskich dni.

    Koncepcja misji Wenera-D. Źródło: RIA Novosti

    Badania Wenus są obecnie aktualne jak nigdy wcześniej. To właśnie na Wenus możemy zobaczyć do czego prowadzi silny efekt cieplarniany. Taki sam los może czekać Ziemię za kilka stuleci, jeżeli w atmosferze naszej planety będzie rosła ilość dwutlenku węgla. Poznając sekrety sąsiedniej planety, badacze mają nadzieję poznać rozwiązania problemów trapiących klimat na Ziemi.

    Powierzchnia Wenus stanowi klucz do wiedzy o planetach typu ziemskiego. Nasza sąsiadka jest wszak tylko trochę mniejsza od Ziemi, ale jej historia geologiczna jest zupełnie inna. Dlaczego Wenus nie ma własnego pola magnetycznego? Naukowcy przypuszczają, że na młodej Wenus była woda, także w formie oceanów. Dlaczego jej dzisiaj tam nie ma? Nie wiadomo.

    Planetologów interesuje czy na powierzchni planety znajdują się aktywne wulkany, czy zachodzą procesy sejsmiczne oraz jak wpływają błyskawice na atmosferę i co odpowiada za superrotację atmosfery.

    Na wiele z tych pytań nie da się odpowiedzieć badając Wenus z Ziemi czy z orbity. Odpowiedzi znajdują się dopiero na powierzchni planety.

    Naukowcy z GEOHI Rosyjskiej Akademii Nauk wybrali kilkadziesiąt miejsc na Wenus, które rozważa się jako potencjalne miejsca lądowania sondy. To elipsy o średnicy około 300 kilometrów. Mniejsze nie mają sensu, bowiem sonda ląduje na ślepo przelatując przez grubą atmosferę planety.

    Misja Wenera-D będzie składała się z modułu orbitalnego, małego satelity orbitalnego, modułu lądownika, długowiecznej stacji lądownika oraz dwóch balonów z czujnikami do badania mglistych warstw chmur.

    Źródło: RIA Novosti

    ]]>
    17996 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble i Gaia precyzyjnie mierzą masę Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/07/hubble-i-gaia-precyzyjnie-mierza-mase-drogi-mlecznej/ Thu, 07 Mar 2019 16:26:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18001

    Pomiary wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz europejskiej misji Gaia zostały połączone ze sobą w celu lepszego oszacowania masy Drogi Mlecznej.

    Masa Drogi Mlecznej jest jedną z fundamentalnych cech naszej galaktyki, którą astronomowie potrafią mierzyć. Niemniej jednak mimo dekad intensywnych wysiłków, nawet najlepsze szacunki masy Drogi Mlecznej istotnie się od siebie różnią. Teraz, dzięki połączeniu nowych danych zebranych przez europejską sondę Gaia z obserwacjami wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, astronomowie odkryli, że masa Drogi Mlecznej wynosi 1,5 biliona mas Słońca, a jej promień to 129 000 lat świetlnych.

    Obserwatorium Gaia. Źródło: ESA

    Wcześniejsze szacunki masy Drogi Mlecznej mieściły się w przedziale od 500 miliardów do 3 bilionów mas Słońca. Tak ogromna niepewność wynikała głównie z różnych metod wykorzystywanych do pomiarów rozkładu ciemnej materii, która odpowiada za około 90% masy galaktyki.

    "Nie potrafimy obserwować ciemnej materii bezpośrednio" tłumaczy Laura Watkins z ESO, która kierowała zespołem zajmującym się analizą danych. "To właśnie ona odpowiada za obecną niepewność pomiarów masy Drogi Mlecznej - nie można precyzyjnie mierzyć czegoś czego nie widać!"

    Gromada kulista NGC 4147

    Zważając na ulotną naturę ciemnej materii, badacze musieli wykorzystać sprytną metodę pomiarów masy Drogi Mlecznej, która opierała się na pomiarach prędkości gromad kulistych - gęstych zbiorów gwiazd, krążących wokół dysku galaktyki.

    "Im bardziej masywna galaktyka, tym szybciej gromady poruszają się pod wpływem jej grawitacji" tłumaczy N. Wyn Evans z Uniwersytetu w Cambridge. "Większość wcześniejszych pomiarów uwzględniała prędkości z jaką gromady zbliżały się lub oddalały od Ziemi, czyli jedynie prędkości wzdłuż naszej linii wzroku. Teraz jesteśmy także w stanie zmierzyć ruch gromad w bok, dzięki czemu jesteśmy w stanie obliczyć całkowitą prędkość, a tym samym masę galaktyki".

    Grupa wykorzystała dane z drugiego opublikowanego zestawu danych z sondy Gaia. Gaia została zaprojektowana do wykonywania precyzyjnych, trójwymiarowych map obiektów astronomicznych w Drodze Mlecznej oraz do śledzenia ich ruchu. Drugi opublikowany zestaw danych zawiera pomiary gromad kulistych oddalonych o 65 000 lat świetlnych od Ziemi i bliższych.

    https://www.youtube.com/watch?v=Bb6O9Q3CDW0

    Następnie badacze połączyli te dane z niespotykaną czułością i obserwacjami Hubble'a. Dane z Hubble'a pozwoliły dodanie do zestawu odległych gromad kulistych oddalonych od nas o nawet 130 000 lat świetlnych. Z uwagi na fakt że Hubble obserwuje niektóre z tych obiektów od ponad dekady, można było precyzyjnie określić prędkości także tych gromad.

    "Mamy szczęście, że mamy taki doskonały zestaw danych" tłumaczy Roeland P. van der Marel (STScI). "Łącząc pomiary 34 gromad kulistych wykonane za pomocą Gaia z pomiarami 12 bardziej odległych gromad wykonanymi za pomocą Hubble'a, mogliśmy dokładnie określić masę Drogi Mlecznej, w sposób, którego nie moglibyśmy wykorzystać bez tych dwóch teleskopów kosmicznych.

    https://www.youtube.com/watch?v=WhQfLdcV0T0

    Jak dotąd, brak znajomości precyzyjnej masy Drogi Mlecznej stanowił problem w próbach odpowiedzi na wiele pytań kosmologicznych. Ilość ciemnej materii w galaktyce i jej rozkład są bezpośrednio związane z procesami formowania i wzrostu wielkoskalowych struktur we Wszechświecie.

    Źródło: STScI

    ]]>
    18001 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Wokół których gwiazd powinniśmy najpierw szukać oznak życia w kosmosie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/08/wokol-ktorych-gwiazd-powinnismy-najpierw-szukac-oznak-zycia-w-kosmosie/ Fri, 08 Mar 2019 09:41:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18006
    Kepler-62f Źródło: NASA Ames/JPL-Caltech/Tim Pyle

    Naukowcy poszukujący oznak życia poza Układem Słonecznym muszą poradzić sobie z wieloma trudnościami. Jedną z nich jest sam fakt istnienia setek miliardów gwiazd w samej naszej galaktyce. Aby zawęzić obszar poszukiwań, badacze muszą dojść do wniosku: wokół jakiego typu gwiazd mogą istnieć przyjazne życiu planety?

    W ramach najnowszych badań stwierdzona że określona klasa gwiazd, tak zwane gwiazdy typu K, które są nieco ciemniejsze od Słońca, ale jaśniejsze od najciemniejszych gwiazd, może być szczególnie obiecującym celem badań mających na celu poszukiwanie życia pozaziemskiego.

    Dlaczego? Po pierwsze, gwiazdy typu K żyją bardzo długo - od 17 do 70 miliardów lat, w porównaniu z 10 miliardami lat w przypadku Słońca - dzięki czemu planety wokół nich krążące mają sporo czasu na powstanie życia. Oprócz tego, gwiazdy typu K charakteryzują się niższą aktywnością w swojej młodości niż najciemniejsze gwiazdy we wszechświecie, czyli karły M czyli czerwone karły.

    Gwiazdy typu M także mają pewne zalety dla poszukiwaczy planet sprzyjających życiu. To najpowszechniejszy rodzaj gwiazd w galaktyce. Około 75 procent gwiazd we wszechświecie to czerwone karły. Co więcej, są one niezwykle wydajne energetycznie, dzięki czemu mogą świecić ponad bilion lat. Jedną z gwiazd typu M jest TRAPPIST-1, wokół której krąży siedem planet skalistych o rozmiarach Ziemi.

    Jednak burzliwa młodość gwiazd typu M stanowi problem dla potencjalnego życia. Rozbłyski gwiezdne - wybuchowe procesy uwalniania energii magnetycznej - są dużo częstsze i dużo bardziej energetyczne w przypadku młodych gwiazd typu M niż gwiazd podobnych do Słońca. Gwiazdy typu M są także dużo jaśniejsze gdy są młode, przez pierwszy miliard lat po uformowaniu, a uwalniana przez nie energia może odparowywać oceany na jakichkolwiek planetach, które później możemy odkrywać w ekosferach takich gwiazd.

    "Wydaje mi się, że gwiazdy typu K stanowią idealny środek między analogami Słońca a gwiazdami typu M" mówi Giada Arney z Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland.

    Arney chciała się dowiedzieć jak biosygnatury czyli sygnały życia, mogą wyglądać na hipotetycznych planetach krążących wokół gwiazd typu K. Wyniki jej badań opublikowano właśnie w periodyku Astrophysical Journal Letters.

    Naukowcy uważają jednoczesną obecność tlenu i metanu w atmosferze planety za silną biosygnaturę, ponieważ te gazy lubią ze sobą wchodzić w reakcję, wzajemnie się niszcząc. Zatem jeżeli obserwujemy je w atmosferze jednocześnie, oznacza to, że coś je produkuje dość szybko, być może życie.

    Niemniej jednak, z uwagi na ogromne odległości dzielące nas od innych gwiazd (i egzoplanet), w atmosferze planety muszą znajdować się znaczące ilości tlenu i metanu, aby można było je dostrzec z obserwatoriów znajdujących się na Ziemi. Badania Arney dowiodły, że sygnatury tlenowo-metanowe będą znacznie silniejsze w otoczeniu gwiazd typu K niż gwiazd podobnych do Słońca.

    Arney wykorzystała model komputerowy, który symuluje skład chemiczny i temperaturę atmosfery planetarnej, do sprawdzenia jak atmosfera reaguje na różnego rodzaju gwiazdy macierzyste. Te syntetyczne atmosfery zostały następnie wprowadzone do modelu, który symuluje widmo planety, które powinniśmy być w stanie obserwować za pomocą przyszłych teleskopów.

    "Kiedy umieścimy planetę wokół gwiazdy typu K, tlen nie niszczy metanu tak szybko, zatem więcej metanu może zebrać się w atmosferze" mówi Arney. "Dzieje się tak, ponieważ ultrafioletowe promieniowanie gwiazd typu K nie powoduje powstawania wysoce reaktywnego tlenu, który niszczy metan tak chętnie jak ma to miejsce w przypadku gwiazd podobnych do Słońca".

    Taki silniejszy sygnał tlenowo-metanowy przewidziano także dla planet krążących wokół gwiazd typu M, ale ich wysoka aktywność może sprawiać, że gwiazdy tego typu nie są w stanie utrzymywać planet sprzyjających życiu.

    Oprócz tego egzoplanety krążące wokół gwiazd typu K łatwiej dostrzec niż planety krążące wokół gwiazd podobnych do Słońca, dlatego że gwiazdy typu K są od nich ciemniejsze. "Słońce jest 10 miliardów razy jaśniejsze od krążącej wokół niego planety typu ziemskiego, przez co trzeba przesłonić naprawdę dużo światła, aby dostrzec planetę. Gwiazda typu K może być 'tylko' miliard razy jaśniejsza od krążącej wokół niej Ziemi" mówi Arney

    Opublikowany przez Arney artykuł zawiera także fragment o tym, które pobliskie gwiazdy typu K mogą być najlepszymi celami przyszłych obserwacji. "Wydaje się, że określone pobliskie gwiazdy typu K, takie jak 61 Cyg A/B, Epsilon Indi, Groombridge 1618 oraz HD 156026 są szczególnie interesującymi celami przyszłych poszukiwań biosygnatur" dodaje.

    ]]>
    18006 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdy eksplodujące jako supernowe tracą swoją masę na rzecz swoich gwiezdnych towarzyszy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/09/gwiazdy-eksplodujace-jako-supernowe-traca-swoja-mase-na-rzecz-swoich-gwiezdnych-towarzyszy/ Sat, 09 Mar 2019 08:30:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18009
    Masywna gwiazda w trakcie swojej ewolucji przechodzi przez stadium czerwonego nadolbrzyma i w końcu eksploduje jako supernowa. Jej gwiezdny towarzysz może pozbawić jej otoczki wodorowej (prowadząc do supernowej typu IIb/Ib), a bardziej masywne gwiazdy mogą pod postacią wiatrów gwiazdowych pozbawić się otoczki helowej (prowadząc do supernowej typu Ic). Źródło: Keiichi Maeda

    Gwiazdy około osiem razy masywniejsze od Słońca kończą swoje życie w eksplozjach supernowych. Skład chemiczny gwiazdy wpływa na to co się dzieje podczas takich eksplozji.

    Znacząca liczba masywnych gwiazd posiada bliskich towarzyszy gwiezdnych. Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Kioto zauważył, że niektóre gwiazdy eksplodujące jako supernowe mogą przekazywać część swoich otoczek wodorowych swoim gwiezdnym towarzyszom jeszcze przed eksplozją.

    "W układach podwójnych, gwiazda może oddziaływać ze swoim towarzyszem na każdym etapie swojej ewolucji. Na pewnym etapie ewolucji masywnej gwiazdy, zwiększa ona swoje rozmiary przechodząc w stadium czerwonego nadolbrzyma, a obecność towarzyszącej gwiazdy może zaburzać jej
    bogate w wodór zewnętrzne warstwy. W wyniku tych oddziaływań, wyewoluowana gwiazda może zostać w części bądź w całości pozbawiona otoczki wodorowej" mówi Hanindyo Kuncarayakti z Uniwersytetu w Turku w Finlandii. Kuncarayakti jest członkiem zespołu, który prowadził obserwacje.

    Z uwagi na to, że gwiazda utraciła znaczącą część swojej otoczki wodorowej na rzecz swojego gwiezdnego towarzysza, jej eksplozję możemy obserwować jako supernową typu Ib lub IIb. Bardziej masywne gwiazdy eksplodują jako supernowe typu Ic po utracie swojej otoczki helowej pod postacią wiatrów gwiezdnych. To masywne strumienie energetycznych cząstek emitowane z powierzchni gwiazdy, które mogą usunąć warstwę helową znajdującą się pod warstwą wodorową.

    "Niemniej jednak, gwiezdny towarzysz nie odgrywa znaczącej roli w losie otoczki helowej. Zamiast tego, wiatry gwiezdne odgrywają kluczową rolę w tym procesie, bowiem ich intensywność zależy od początkowej masy gwiazdy. Zgodnie z modelami teoretycznymi oraz naszymi obserwacjami, wpływ wiatrów gwiezdnych na utratę masy eksplodującej gwiazdy jest istotny tylko w przypadku gwiazd o masie przekraczającej pewien konkretny przedział masy" mówi Kuncarayakti.

    Obserwacje przeprowadzone przez grupę badaczy wskazują, że tak zwany mechanizm hybrydowy stanowi potencjalny model, który może opisywać ewolucję masywnych gwiazd. Mechanizm hybrydowy mówi, że w trakcie swojego życia gwiazda może stopniowo tracić część swojej masy na rzecz swojego towarzysza oraz także w wyniku wywiewania wiatrów gwiazdowych.

    "Obserwując gwiazdy umierające jako supernowe i związane z nimi zjawiska, możemy poprawić naszą wiedzę o ewolucji masywnych gwiazd. Jednak jak na razie w naszej wiedzy o ewolucji masywnych gwiazd jest jeszcze mnóstwo dziur" stwierdza prof. Seppo Mattila z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Turku.

    Źródło: University of Turku

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-019-0710-6

    ]]>
    18009 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zderzenie galaktyk w obiektywie teleskopu Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/10/zderzenie-galaktyk-w-obiektywie-teleskopu-hubblea/ Sun, 10 Mar 2019 09:52:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18012
    NGC 6052 to para zderzających się ze sobą galaktyk znajdująca się w gwiazdozbiorze Herkulesa oddalona od nas o 230 milionów lat świetlnych. Źródło: ESA/Hubble/NASA/A. Adamo et al.

    W gwiazdozbiorze Herkulesa, jakieś 230 milionów lat świetlnych od Ziemi znajduje się para zderzających się ze sobą galaktyk skatalogowana jako NGC 6052. Galaktyki te zostały po raz pierwszy odkryte w 1784 roku przez Williama Herschela i pierwotnie zostały sklasyfikowane jako pojedyncza galaktyka nieregularna. Niemniej jednak, teraz już wiemy, że NGC 6052 to w rzeczywistości dwie galaktyki, które obserwujemy w trakcie łączenia się ze sobą. Powyższe zdjęcie NGC 6052 zostało wykonane za pomocą kamery Wide Field Camera 3 zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Dawno temu grawitacja przyciągnęła obie galaktyki do siebie prowadząc do powstania chaotycznego obrazu jaki widzimy dzisiaj. Gwiazdy wcześniej tworzące obie galaktyki teraz poruszają się po nowych trajektoriach wyznaczanych przez oddziaływania grawitacyjne obu galaktyk. Niemniej jednak, do zderzeń między pojedynczymi gwiazdami dochodzi niezwykle rzadko z uwagi na fakt, że rozmiary gwiazd są mikroskopijne w porównaniu do odległości między nimi (większość galaktyki stanowi pustka). Z czasem obie galaktyki połączą się ze sobą tworząc jedną, stabilną, większą galaktykę.

    Nasza własna galaktyka, Droga Mleczna, także doświadczy takiego zderzenia z większą od niej Galaktyką Andromedy, ale na to zdarzenie musimy poczekać jeszcze jakieś 4 miliardy lat.

    Źródło: Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18012 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Lunar Reconnaissance Orbiter bada ruchy wody na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/10/lunar-reconnaissance-orbiter-bada-ruchy-wody-na-ksiezycu/ Sun, 10 Mar 2019 10:41:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18015
    Zdjęcie Księżyca wykonane przez sondę LRO przedstawia lokalizację potencjalnego szronu. Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/Scientific Visualization Studio

    Naukowcy wykorzystujący instrument zainstalowany na pokładzie sondy Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) zaobserwowali cząsteczki wody przemieszczające się po dziennej stronie Księżyca.

    Artykuł opublikowany w periodyku Geophysical Research Letters opisuje jak wykonane za pomocą instrumentu LAMP (Lyman Alpha Mapping Project) pomiary cienkiej warstwy cząsteczek tymczasowo związanych z powierzchnią pozwoliły scharakteryzować zmiany obecności wody na księżycu w trakcie księżycowego dnia.

    Do końca poprzedniej dekady naukowcy uważali, że Księżyc jest suchy, a jedyna woda na nim istnieje tylko w formie lodu w stale zacienionych kraterach w okolicach biegunowych. Niedawno naukowcy zidentyfikowali wodę na powierzchni w formie licznych populacji cząsteczek związanych z regolitem tworzącym powierzchnię Księżyca. Ilość oraz lokalizacja tych cząsteczek zmienia się wraz z porą dnia na Księżycu. Woda ta występuje obficiej na wyższych szerokościach i ma tendencję do przemieszczania się gdy tylko powierzchnia zostanie ogrzana przez światło słoneczne.

    "To ważne wyniki dotyczące wody na Księżycu, bowiem realizowany przez nasz kraj program kosmiczny właśnie zaczyna się skupiać na badaniu Księżyca" mówi dr Kurt Retherford, główny badacz instrumentu LAMP z Southwest Research Institute (SwRI) w San Antonio w Teksasie. "Niedawno zmieniliśmy tryb zbierania danych za pomocą KAMP na pomiar odbitego promieniowania od dziennej strony Księżyca, dzięki czemu możemy dokładniej badać gdzie jest woda i ile jej tam jest".

    Cząsteczki wody są silnie związane z regolitem do czasu gdy temperatura powierzchni osiąga szczyt w okolicach lokalnego południa. Wtedy cząsteczki wody ulegają termicznej desorpcji i mogą przeskakiwać w inne miejsca wystarczająco zimne, aby mogły przyczepić się do regolitu lub zasilić niezwykle rzadką atmosferę/egzosferę Księżyca do czasu gdy temperatury spadną i cząsteczki wrócą na powierzchnię. Dr Michael Poston z SwRI, jeden z badaczy zespołu LAMP, już wcześniej prowadził eksperymenty obejmujące wodę i próbki gruntu księżycowego przywiezione na Ziemię w ramach misji Apollo. W ramach swoich badań Poston określił ilość energii niezbędną do odczepienia cząsteczek wody z materii księżycowej, dzięki czemu naukowcy dowiedzieli się w jaki sposób woda wiąże się z materią na powierzchni.

    "Nawodnienie materii księżycowej jest trudne do zmierzenia z orbity z uwagi na złożony sposób w jaki światło odbija się od powierzchni Księżyca" mówi Poston. "Wcześniejsze badania wskazywały na pewne ilości cząsteczek wody, które były zbyt duże, aby dało się je wyjaśnić za pomocą znanych procesów fizycznych. Cieszę się najnowszymi wynikami, ponieważ ilość wody jaką tu określiliśmy zgadza się z tym co wskazują pomiary w laboratoriach".

    Naukowcy wskazują, że jony wodoru pochodzące z wiatru słonecznego mogą być źródłem wody na powierzchni Księżyca. Mając to na uwadze, gdy Księży przelatuje za Ziemią i kryje się przed wiatrem słonecznym, "kran z wodą" powinien się zakręcać. Niemniej jednak ilość wody obserwowana przez LAMP nie zmniejsza się gdy Księżyc osłaniany jest przez Ziemię i region znajdujący się pod wpływem jej pola magnetycznego, co wskazuje, że woda zbiera się z czasem na powierzchni, a nie jedynie "opada" bezpośrednio na nią w formie wiatru słonecznego.

    "Nasze wyniki pomogą nam lepiej zrozumieć cykl wody na Księżycu i pozwolą nam dowiedzieć się więcej o dostępności wody, którą mogłyby wykorzystywać załogi przyszłych misji księżycowych" mówi Amanda Hendrix z Planetary Science Institute (PSI), główna autorka opracowania. "Woda na Księżycu może potencjalnie być wykorzystywana do produkcji paliwa oraz do budowy osłon przed promieniowaniem i do zarządzania ciepłem. Jeżeli wody nie trzeba będzie zabierać z Ziemi, to przyszłe misje będą znacznie tańsze"/

    "Uzyskane przez nas wyniki stanowią istotny krok na drodze do poznania historii wody na Księżycu i są wynikiem lat zbierania danych przez sondę LR" mówi John Keller, zastępca projektu LRO z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18015 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gateway: Brama do Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/11/gateway-brama-do-ksiezyca/ Mon, 11 Mar 2019 19:35:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18018
    Wizja artystyczna stacji Gateway na orbicie wokół Księżyca. Źródło: ESA-K. Oldenburg

    Partnerzy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zatwierdzili plany kontynuowania prac rozwojowych Gateway, stacji na orbicie wokół Księżyca, która będzie działała jako baza do wspierania zarówno robotów jak i astronautów badających powierzchnię Księżyca.

    Rada nadzorująca zarządzanie stacją kosmiczną podkreśliła swoją nadzieję na to, że Gateway stanie się oszczędnym i stałym punktem na drodze do Księżyca i dalej.

    Dzisiejsze ogłoszenie stanowi podsumowanie kilku lat intensywnych badań prowadzonych przez agencje kosmiczne, których wynikiem jest technicznie wykonywalny projekt. Budową stacji zajmą się europejskie kraje reprezentowane przez ESA, USA (NASA), Rosja (Roskosmos) oraz Japonia (JAXA).

    "Przygotowujemy się już wspólnie do wysłania człowieka dalej niż kiedykolwiek w historii. Stacja Gateway na orbicie wokół Księżyca stanowi kolejny duży krok w załogowych badaniach kosmosu i pracujemy nad tym, aby Europa była uczestnikiem tych wysiłków" mówi David Parker z ESA.

    Orion i europejski moduł serwisowy. Źródło: NASA/ESA/ATG Medialab

    Budowany przez NASA statek Orion będzie transportował astronautów na pokład stacji Gateway. Orion napędzany jest przez ESM (Europejski moduł serwisowy), który będzie miał za zadanie ostatecznie wprowadzić statek załogowy na orbitę księżycową.

    Prawie 50 lat po pierwszym załogowym lądowaniu na Księżycu, Gateway będzie stanowiła punkt dostępowy do powierzchni Księżyca dla robotów i astronautów. "W ten sposób powiększymy obecność ludzi w przestrzeni kosmicznej tysiąc razy dalej w porównaniu do dzisiejszej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej" dodaje David Parker.

    Gateway będzie stanowiła platformę do odkryć naukowych w dalszej przestrzeni kosmicznej i pozwoli na zdobycie cennego doświadczenia w zakresie wyzwań stojących przed przyszłymi załogowymi misjami kosmicznymi na Marsa.

    Niemal 400 000 kilometrów od Ziemi, lokalizacja stacji pozwoli rewelacyjnie obserwować zarówno Ziemię jak i powierzchnię Księżyca.

    Koncepcja stacji Gateway. Źródło: NASA/ESA

    Kanada już potwierdziła chęć współpracy z NASA przy projekcie Gateway oraz dostawy zaawansowanych rozwiązań robotycznych. Tym samym Kanadyjska Agencja Kosmiczna stała się pierwszą agencją partnerską projektu.

    Zaangażowanie ESA będzie potencjalnie polegało na dostawie modułu ESPRIT zapewniającego komunikację oraz tankowanie stacji Gateway oraz przestrzeń do przesyłu ładunków naukowych i cubesatów.

    ESA rozważa także możliwość zaangażowania się w budowę modułu mieszkalnego przy współpracy z innymi partnerami.

    Zbudowanie Gateway nie byłoby możliwe bez Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po dwóch dekadach działania na orbicie i solidnego partnerstwa na Ziemi, stacja kosmiczna jest największym na świecie programem współpracy w zakresie nauki i technologii.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18018 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA zdecydowała kto będzie badał wciąż nietknięte próbki księżycowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/12/nasa-zdecydowala-kto-bedzie-badal-wciaz-nietkniete-probki-ksiezycowe/ Tue, 12 Mar 2019 07:58:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18024
    This composite image of the moon using Clementine data from 1994 is the view we are most likely to see when the moon is full. Credit: NASA To learn about NASA's LRO project go to: http://www.nasa.gov/mission_pages/LRO/main/index.html NASA Goddard Space Flight Center contributes to NASA’s mission through four scientific endeavors: Earth Science, Heliophysics, Solar System Exploration, and Astrophysics. Goddard plays a leading role in NASA’s endeavors by providing compelling scientific knowledge to advance the Agency’s mission. Follow us on Twitter Join us on Facebook

    NASA wybrała dziewięć zespołów naukowych, które będą analizowały próbki księżycowe, które są przechowywane nietknięte od niemal 50 lat. Na badania przeznaczono 8 milionów dolarów.

    11 grudnia 1972 roku - astronauta Harrison H. Schmitt zbiera próbki gruntu księżycowego w trakcie spaceru księżycowego (EVA) w ramach misji Apollo 17 w miejscu lądowania Taurus-Littrow. Źródło: Eugene A. Cernan, dowódca misji Apollo 17

    "Badając te niezwykle cenne próbki skał z Księżyca po raz pierwszy, nowe pokolenie naukowców rozszerzy naszą wiedzę o naszym najbliższym sąsiedzie i przygotuje nas na nową erę badania Księżyca i dalszych rejonów Układu Słonecznego" mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. "W ramach badań do najlepszych laboratoriów na świecie trafią nowe i unikatowe próbki skał księżycowych".

    Sześć z dziewięciu zespołów zbada jedną z trzech wciąż nietkniętych próbek księżycowych przywiezionych na Ziemię w ramach misji Apollo 15, 16 i 17, a które nigdy nie zostały wystawione na działanie atmosfery ziemskiej. Ta konkretna próbka dotarła na Ziemię w próżniowym pojemniku zamkniętym szczelnie na Księżycu przez astronautów Harrisona Schmitta i Gene'a Cernana w 1972 roku w ramach misji Apollo 17.

    Próbka z misji Apollo 17 składa się z 800 gramów materii, wciąż zamkniętych w tubie, która została wbita w regolit na powierzchni Księżyca, aby pobrać rdzeń. Taki rdzeń pozwala zachować nie tylko skały, ale także dane stratygraficzne spod powierzchni, dzięki czemu naukowcy będą w stanie w laboratorium badań warstwy skał dokładnie tak jak ułożone one były na Księżycu. Rdzeń przechowywany jest w NASA Johnson Space Center w Houston w Teksasie od grudnia 1972 roku.

    Pozostałe zespoły będą badały próbki, które także zostały specjalnie do tego przygotowane. Część z nich pochodzi z misji Apollo 17 i po dotarciu na Ziemię zostały zamrożone, a część z misji Apollo 15 - te próbki z kolei przechowywane są w helu od 1971 roku.

    NASA zebrała próbki gruntu tylko w kilku miejscach na Księżycu, ale dane zebrane z orbity wskazują, że Księżyc jest obiektem ze złożoną geologią. Z orbity naukowcy zidentyfikowali także typy skał i minerałów, których nie ma w próbkach przywiezionych na Ziemię w ramach misji Apollo.

    "Przywiezione z Księżyca próbki stanowią doskonałą inwestycję na przyszłość. Próbki te świadomie zostały zachowane tak, abyśmy byli w stanie wykorzystać dzisiejszą zaawansowaną i wyrafinowaną technologię, aby odpowiedzieć na pytania, których nikt jeszcze nie zadawał 50 lat temu" mówi Lori Glaze z Planetary Science Division w Waszyngtonie.

    Teraz naukowcy ze wszystkich zespołów zajmą się określeniem w jaki sposób najlepiej otworzyć próbki, aby uniknąć zanieczyszczenia i możliwie najlepiej wykorzystać je do uzyskania wartościowych danych naukowych.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18024 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Masywna gwiazda dostrzeżona niezwykle blisko swojej towarzyszki w układzie podwójnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/12/masywna-gwiazda-dostrzezona-niezwykle-blisko-swojej-towarzyszki-w-ukladzie-podwojnym/ Tue, 12 Mar 2019 10:46:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18028

    Astronomowie odkryli układ podwójny z najbliższym dotąd młodym obiektem gwiazdowym o wysokiej masie. Układ ten stanowi cenne "laboratorium do testowania teorii o procesach formowania masywnych układów podwójnych".

    Międzynarodowy zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Leeds określił odległość między masywną młodą gwiazdą PDS 27 a krążącą wokół niej gwiezdną towarzyszką na jedynie 30 jednostek astronomicznych czyli około 4,5 miliarda kilometrów. To średnia odległość między Ziemią a Neptunem - przez co jest to najciaśniejszy układ podwójny młodych masywnych gwiazd krążących wokół środka masy układu.

    Główny autor opracowania dr Evgenia Koumpia z Leeds mówi: "To bardzo ekscytujące odkrycie. Obserwowanie i symulowanie masywnych układów podwójnych na wczesnych etapach ich formowania jest jednym z trudniejszych zadań współczesnej astronomii. Dzięki PDS 27 i jej towarzyszki odkryliśmy najbliższe, najmasywniejsze młode obiekty gwiazdowe w układach podwójnych, jakie dotychczas udało się rozdzielić.

    "Znamy mało młodych masywnych układów podwójnych. Masywne gwiazdy mają stosunkowo krótki czas życia. Gwiazdy tego typu zużywają swoje paliwo i eksplodują w ciągu zaledwie kilku milionów lat, przez co trudno je znaleźć. To znacznie ogranicza naszą możliwość testowania teorii tłumaczących powstawanie takich gwiazd".

    Obserwacje 2MASS (większe zdjęcie) dostrzegły silnie czerwone źródło w 2003 roku wskazując młodą i masywną naturę PDS 27. Instrumenty PIONIER oraz VLTI zapewniające 2000 razy większą rozdzielczość kątową pozwoliły rozdzielić PDS 27 na dwa obiekty dopiero w 2019 roku. Źródło: University of Leeds

    W ramach swoich badań zespół badawczy zidentyfikował także obiekt towarzyszący w drugim masywnym młodym układzie PDS 37. W toku analiz stwierdzono, że odległość między PDS 37 a jej towarzyszką wynosi między 42 a 54 jednostki astronomiczne, czyli jest porównywalna z odległością Plutona od Słońca. Choć jest to odległość większa niż w przypadku PDS 27 i jej towarzyszki, to wciąż jest to istotne odkrycie zważając na to, jak mało znamy potwierdzonych masywnych młodych układów podwójnych.

    Dr Koumpia dodaje: "Pytanie o to jak takie układy podwójne powstają jest wciąż kontrowersyjne, choć zaproponowano już kilka teorii. Obserwacje układów podwójnych na wczesnym etapie ich powstawania są kluczowym elementem weryfikacji tych teorii".

    "PDS 27 i PDS 37 to rzadkie i bardzo ważne laboratoria, które mogą nam pomóc przetestować teorie tłumaczące procesy powstawania masywnych układów podwójnych".

    PDS 27 jest co najmniej 10 razy masywniejsza od Słońca i znajduje się 8000 lat świetlnych od Ziemi. Aby potwierdzić obecność gwiezdnych towarzyszek w układach PDS 27 i PDS 37, badacze wykorzystali najwyższą rozdzielczość przestrzenną instrumentu PIONIER zainstalowanego na teleskopie VLTI. Instrument ten zbiera światło z czterech teleskopów, z których każdy ma lustro o średnicy 8,2 metrów, imitując w ten sposób jeden teleskop o średnicy 130 metrów.

    Prof. Ree Oudmaijer z Leeds, współautor opracowania mówi: "Kolejnym ważnym pytaniem - na które nie mogliśmy znaleźć odpowiedzi z uwagi na trudności obserwacyjne - jest kwestia tego dlaczego te masywne gwiazdy tak często znajdujemy w układach podwójnych. Astronomowie coraz bardziej przekonani są, że masywne gwiazdy prawie nigdy nie powstają samodzielnie - zawsze mają jakiegoś towarzysza. Wciąż jednak nie wiemy dlaczego tak jest".

    "Masywne gwiazdy wywierają znaczący wpływ na swoje kosmiczne otoczenie. Ich gwiezdne wiatry, energia i eksplozje supernowych wpływają na powstawanie innych gwiazd. Ewolucja i los masywnych gwiazd są dość złożone, ale wcześniejsze badania wskazują, że znaczący wpływ na nie wywierają właściwości gwiazd im towarzyszących".

    "Odkrycie masywnych młodych gwiazd podwójnych stanowi ważny krok na drodze do znalezienia odpowiedzi na wiele pytań dotyczących tych obiektów. Nasze odkrycia były możliwe tylko dzięki niesamowitej mocy rozdzielczej instrumentu PIONIER zainstalowanego na VLTI".

    Wyniki badań opublikowano w periodyku Astronomy & Astrophysics: Letters.

    Źródło: University of Leeds

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1051/0004-6361/201834624

    ]]>
    18028 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co naukowcy odkryli analizując pył w Układzie Słonecznym?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/13/co-naukowcy-odkryli-analizujac-pyl-w-ukladzie-slonecznym/ Wed, 13 Mar 2019 14:13:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18032
    Ilustracja przedstawiająca kilka pierścieni pyłowych wokół Słońca. Źródło: NASA's Goddard Space Flight Center/Mary Pat Hrybyk-Keith

    Tak samo jak pył gromadzi się w rogach i wzdłuż regałów w naszych domach, tak i gromadzi się w przestrzeni kosmicznej. Jednak kiedy pył gromadzi się w układzie słonecznym, często tworzy pierścienie. Kilka takich pierścieni pyłowych okrąża Słońce. Pierścienie wskazują orbity planet, których grawitacja wciąga pył na orbity wokół Słońca, gdy ten dryfuje w kierunku centrum Układu Słonecznego.

    Pył składa się ze skruszonych pozostałości po okresie formowania się Układu Słonecznego, około 4,6 miliarda lat temu - jest to gruz pozostały po zderzeniach planetoid lub pozostałości po kometach. Pył jest rozproszony po całym Układzie Słonecznym, ale gromadzi się w ziarnistych pierścieniach nałożonych na orbity Ziemi i Wenus; pierścienie, które można zobaczyć za pomocą teleskopów na Ziemi. Badając ten pył - z czego jest zrobiony, skąd pochodzi i jak przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej - naukowcy szukają wskazówek, które pomogą im zrozumieć narodziny planet i skład chemiczny wszystkiego co obserwujemy w Układzie Słonecznym.

    Dwa ostatnie projekty badawcze donoszą o nowych odkryciach pierścieni pyłowych w wewnętrznym układzie słonecznym. W ramach jednego z nich wykorzystano dane NASA do przedstawienia dowodów na istnienie pierścienia pyłowego wokół Słońca na orbicie Merkurego. Natomiast w drugim NASA identyfikuje prawdopodobne źródło pierścienia pyłu na orbicie Wenus: grupę nigdy wcześniej nie odkrytych planetoid krążących razem z planetą po tej samej orbicie.

    „Nie co dzień można odkryć coś nowego w wewnętrznej części Układu Słonecznego” - powiedział Marc Kuchner, autor projektu badania Wenus i astrofizyk w Centrum Lotów Kosmicznych NASA w Greenbelt w stanie Maryland. „Przecież to jest tuż obok”.

    Kolejny pierścień wokół Słońca

    Guillermo Stenborg i Russell Howard, naukowcy zajmujący się badaniem Słońca z Naval Research Laboratory w Waszyngtonie, D.C., nie zamierzali szukać żadnych pierścieni pyłowych. „Znaleźliśmy go przypadkiem”, powiedział Stenborg, śmiejąc się. Naukowcy podsumowali swoje odkrycia w artykule opublikowanym w The Astrophysical Journal w dniu 21 listopada 2018 r.

    Badacze opisują dowody na drobną mgłę kosmicznego pyłu na orbicie Merkurego, tworzącą pierścień o szerokości około 15 milionów kilometrów. Merkury - którego średnica to 4900 kilometrów - przedziera się przez ten rozległy szlak pyłu, okrążając Słońce po swojej orbicie.

    Jak na ironię, dwaj naukowcy natknęli się na pierścień pyłu, szukając dowodów na istnienie obszaru pozbawionego pyłu w pobliżu Słońca. W pewnej odległości od Słońca, zgodnie z podejrzeniami, które mają już kilkadziesiąt lat, potężne ciepło gwiazdy powinno odparować pył czyszcząc w ten sposób całkiem spory obszar przestrzeni kosmicznej. Wiedząc, gdzie jest ta granica, można dowiedzieć się jaki jest skład tego pyłu oraz w jaki sposób powstały planety w młodym układzie słonecznym.

    Jak dotąd nie znaleziono dowodów na obecność przestrzeni wolnej od pyłu, ale częściowo dlatego, że trudno byłoby ją wykryć z Ziemi. Bez względu na to, jak naukowcy patrzą z Ziemi, cały pył między nami a Słońcem przeszkadza w obserwacjach, skłaniając ich do myślenia, że ​​przestrzeń w pobliżu zawiera więcej pyłu niż w rzeczywistości.

    Stenborg i Howard doszli do wniosku, że mogą obejść ten problem, budując model oparty na zdjęciach przestrzeni międzyplanetarnej wykonanych przez sondę STEREO (Solar and Terrestrial Relations Observatory).

    Ostatecznie obaj chcieli przetestować swój nowy model w ramach przygotowań do misji sondy Parker Solar Probe, która obecnie przemieszcza się po bardzo eliptycznej orbicie wokół Słońca, zbliżając się do niego przez następne siedem lat. Badacze chcieli zastosować swoją technikę do zdjęć, które Parker prześle na Ziemię i sprawdzić jak zachowuje się pył w pobliżu Słońca.

    Naukowcy nigdy nie pracowali z danymi zebranymi w tym niezbadanym obszarze, tak blisko Słońca. Modele, takie jak Stenborga i Howarda, stanowią istotny kontekst dla zrozumienia obserwacji Parker Solar Probe, a także wskazują, w jakim środowisku kosmicznym sonda będzie przebywała.

    Na obrazach STEREO pojawiają się dwa rodzaje światła: światło z gorącej zewnętrznej atmosfery Słońca - zwanej koroną - i światło odbijające się od pyłu unoszącego się w przestrzeni. Światło słoneczne odbite od tego pyłu, który powoli okrąża Słońce, jest około 100 razy jaśniejsze niż światło koronalne.

    https://www.youtube.com/watch?v=bQdQu5woaxI

    „Tak naprawdę nie jesteśmy specjalistami od pyłu”, powiedział Howard, który jest także głównym naukowcem kamer zainstalowanych na pokładzie STEREO i Parker Solar Probe, które robią zdjęcia korony. „Pył blisko Słońca pojawia się w naszych obserwacjach i zazwyczaj go usuwaliśmy”. Heliofizycy tacy jak Howard - którzy badają aktywność słoneczną do celów takich jak prognozowanie pogody kosmicznej, w tym gigantyczne eksplozje materii słonecznej, którą Słońce może czasami wysyłać w naszą stronę - spędzili lata na opracowywaniu technik usuwania tego pyłu ze zdjęć. Dopiero po usunięciu lekkiego zanieczyszczenia z pyłu mogą wyraźnie zobaczyć, co robi korona.

    Obaj naukowcy zbudowali swój model jako narzędzie do usuwania nieznośnego pyłu ze zdjęć wykonywanych przez sondę STEREO - i ewentualnie Parker Solar Probe - ale przewidywanie wolnej od pyłu przestrzeni pozostało w ich głowach. Gdyby mogli wymyślić sposób na rozdzielenie dwóch rodzajów światła i odizolować pył, mogliby dowiedzieć się, ile go naprawdę jest. Na przykład stwierdzenie, że całe światło na zdjęciu pochodzi z samej korony, może wskazywać, że w końcu znaleźli obszar wolny od pyłu.

    Pierścień pyłowy Merkurego był przypadkowym odkryciem, którego Stenborg i Howard dokonali podczas pracy nad swoim modelem. Kiedy wykorzystali swoją nową technikę na zdjęciach z sondy STEREO, zauważyli zwiększoną jasność wzdłuż orbity Merkurego - czyli więcej pyłu - w świetle, które planowali usunąć.

    „To nie był odosobniony przypadek” - powiedział Howard. „Wszędzie wokół Słońca, niezależnie od pozycji sondy, mogliśmy zobaczyć ten sam pięcioprocentowy wzrost jasności pyłu lub gęstości. To mówiło nam, że coś tam jest, i jest to coś, co rozciąga się wokół Słońca”.

    Naukowcy nigdy nie uważali, że wzdłuż orbity Merkurego może istnieć pierścień, co może tłumaczyć dlaczego do tej pory nikt go nie zauważył, powiedział Stenborg. „Ludzie myśleli, że Merkury, w przeciwieństwie do Ziemi lub Wenus, jest zbyt mały i zbyt blisko Słońca, aby utrzymać pierścień pyłu”, powiedział. „Wszyscy spodziewali się, że wiatr słoneczny i siły magnetyczne Słońca wydmuchają nadmiar pyłu znajdującego się na orbicie Merkurego”.

    Dzięki nieoczekiwanemu odkryciu i nowemu instrumentowi, naukowcy nadal chcą badać strefę wolną od pyłu. Podczas gdy Parker Solar Probe kontynuuje badania korony, ich model może pomóc innym odkryć wszelkie inne zagęszczenia pyłu czające się w pobliżu Słońca.

    Planetoidy ukrywające się na orbicie Wenus

    To nie pierwszy raz, kiedy naukowcy znaleźli pierścień pyłowy w wewnętrznym układzie słonecznym. Dwadzieścia pięć lat temu naukowcy odkryli, że Ziemia krąży wokół Słońca w olbrzymim pierścieniu pyłu. Inni badacze odkryli podobny pierścień w pobliżu orbity Wenus, najpierw wykorzystując dane archiwalne z niemiecko-amerykańskich sond kosmicznych Helios w 2007 r., następnie potwierdzając je w 2013 r. danymi z sondy STEREO.

    Od tego czasu naukowcy ustalili, że pierścień pyłu na orbicie Ziemi pochodzi głównie z pasa asteroid, rozległego regionu w kształcie pączka z dziurką między Marsem a Jowiszem, gdzie żyje większość planetoid układu słonecznego. Te skaliste obiekty nieustannie uderzają o siebie, tworząc pył, który dryfuje głębiej w stronę Słońca, chyba że grawitacja Ziemi odciągnie taki pył na orbitę naszej planety.

    Początkowo wydawało się prawdopodobne, że pierścień pyłu Wenus uformował się jak Ziemia, z pyłu wytworzonego w innym miejscu Układu Słonecznego. Ale kiedy Petr Pokorny, asrtofizyk z Goddarda stworzył model pyłu opadającego po spirali w kierunku Słońca z Pasa Planetoid, jego symulacje wytworzyły pierścień, który pasował do obserwacji pierścienia Ziemi - ale nie do Wenus ”.

    Ta rozbieżność sprawiła, że ​​zastanawiał się, skoro to nie pas planetoid, to skąd pochodzi pył na orbicie Wenus? Po serii symulacji Pokorny i jego współpracownik Marc Kuchner postawili hipotezę, że pochodzi ona z grupy nigdy wcześniej nie odkrytych planetoid krążących wokół Słońca obok Wenus. Badacze opublikowali wyniki swoich badań w periodyku The Astrophysical Journal Letters 12 marca 2019 roku.

    „Myślę, że najbardziej ekscytującą rzeczą w naszych wynikach jest to, że sugerują one istnienie nowej populacji planetoid, która prawdopodobnie zawiera wskazówki, jak powstał układ słoneczny” - powiedział Kuchner. Jeśli Pokorny i Kuchner zdołają je zaobserwować, ta rodzina planetoid może rzucić światło na wczesną historię Ziemi i Wenus. Obserwowane przez odpowiednie instrumenty, planetoidy mogą również odkryć przed nami wskazówki dotyczące chemicznej różnorodności Układu Słonecznego.

    Ponieważ jest rozproszony na większej orbicie, pierścień pyłu Wenus jest znacznie większy niż nowo wykryty pierścień przy Merkurym. Około 25 milionów kilometrów od góry do dołu i o szerokości 10 milionów kilometrów pierścień ten jest wypełniony pyłem, którego największe ziarna są mniej więcej wielkości ziaren gruboziarnistego papieru ściernego. Jest w nim około 10 procent więcej pyłu niż w otaczającej przestrzeni. Mimo to jest rozproszony - gdyby zebrać cały pył z pierścienia, to utworzyłby planetoidę o średnicy nieco ponad 3 kilometrów.

    Używając tuzina różnych narzędzi do modelowania do symulacji przemieszczania się pyłu w Układzie Słonecznym, Pokorny stworzył modele wszystkich źródeł pyłu, które tylko mógł wymyślić, szukając symulowanego pierścienia Wenus, który pasowałby do obserwacji. Lista wszystkich źródeł, które wypróbował, brzmi jak spis wszystkich skalistych obiektów w Układzie Słonecznym: planetoidy z Pasa Głównego, komety z Obłoku Oorta, komety typu Halleya, komety z rodziny Jowisza, niedawne zderzenia w pasie asteroid.

    „Ale żaden z nich nie działał” - powiedział Kuchner. „Zaczęliśmy więc tworzyć własne źródła pyłu”.

    Być może, myśleli dwaj naukowcy, pył pochodził z planetoid znajdujących się znacznie bliżej Wenus niż pas planetoid. Może istnieje grupa planetoid krążących wokół Słońca z Wenus - co oznacza, że ​​dzielą orbitę Wenus, ale trzymają się z daleka od planety, często wręcz po drugiej stronie Słońca. Pokorny i Kuchner uzasadnili, że grupa planetoid na orbicie Wenus mogła dotąd pozostać niewykryta, ponieważ trudno jest skierować ziemskie teleskopy w tym kierunku, tak blisko Słońca, bez interferencji światła od Słońca.

    Planetoidy współorbitujące są przykładem tzw. rezonansu, który blokuje różne orbity razem, w zależności od tego, jak spotykają się ich wpływy grawitacyjne. Pokorny i Kuchner wymodelowali wiele potencjalnych rezonansów: na przykład planetoidy okrążające Słońce na każde trzy orbity Wenus, lub dziewięć razy na dziesięć Wenus i jeden na jeden. Spośród wszystkich możliwości jedna grupa sama w sobie stworzyła realistyczną symulację pierścienia pyłu Wenus: grupy planetoid, które zajmują orbitę Wenus i podróżują po niej z tą samą prędkością co Wenus.

    Ale naukowcy nie mogli skończyć na znalezieniu hipotetycznego rozwiązania, które zadziałało. „Myśleliśmy, że odkryliśmy tę populację planetoid, ale potem musieliśmy to udowodnić i pokazać, że działa” - powiedział Pokorny. „Byliśmy podekscytowani, ale potem zdajesz sobie sprawę ile pracy jeszcze przed tobą".

    Musieli pokazać, że samo istnienie planetoid ma sens w układzie słonecznym. Zdawali sobie sprawę, że mało prawdopodobne jest, że planetoidy na tych specjalnych, kołowych orbitach w pobliżu Wenus dotarły tam z innego miejsca, niż pas planetoid. Ich hipoteza byłaby bardziej sensowna, gdyby planetoidy były tam od samego początku Układu Słonecznego.

    Naukowcy stworzyli kolejny model, tym razem zaczynając od grupy 10 000 planetoid sąsiadujących z Wenus. Pozwolili, aby symulacja przebiegła szybko przez 4,5 miliarda lat historii Układu Słonecznego, uwzględniając wszystkie efekty grawitacyjne z każdej z planet. Kiedy model dotarł do dzisiejszych czasów, około 800 testowych planetoid wciąż istniało.

    Pokorny uważa to za optymistyczny wskaźnik przetrwania. Wskazuje, że planetoidy mogły się uformować w pobliżu orbity Wenus w chaosie wczesnego Układu Słonecznego, a niektóre mogły pozostać tam do dzisiaj, zasilając znajdujący się w pobliżu pierścień pyłu.

    Następnym krokiem jest odkrycie i zaobserwowanie tych nieuchwytnych planetoid. „Jeśli coś tam jest, powinniśmy go znaleźć” - powiedział Pokorny. Ich istnienie można zweryfikować za pomocą kosmicznych teleskopów, takich jak Hubble, a może i międzyplanetarne sondy kosmiczne takie jak STEREO. Następnie naukowcy będą mieli więcej pytań, na które będą musieli odpowiedzieć: ile ich tam jest i jak dużych? Czy ciągle tworzą pył, czy było tylko jedno zdarzenie rozpadu?

    Pierścienie pyłowe wokół innych gwiazd

    Pierścienie pyłowe, które ciągną za sobą Merkury i Wenus, znajdują się tuż obok, ale naukowcy zauważyli już wiele innych pierścieni pyłowych w odległych układach planetarnych. Ogromne pierścienie pyłu mogą być łatwiejsze do wykrycia niż egzoplanety i mogą być wykorzystane do wnioskowania o istnieniu ukrytych planet, a nawet ich właściwości orbitalnych.

    Ale interpretacja pozasłonecznych pierścieni pyłowych nie jest prosta. „Aby modelować i dokładnie odczytywać pierścienie pyłu wokół innych gwiazd, musimy najpierw zrozumieć fizykę pyłu na naszym własnym podwórku” - powiedział Kuchner. Badając sąsiednie pierścienie pyłu przy Merkurym, Wenus i Ziemi, naukowcy mogą opracować techniki czytania między pierścieniami. Zarówno tymi blisko, jak i daleko.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18032 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Tempo rotacji planetoidy Bennu bezustannie wzrasta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/14/tempo-rotacji-planetoidy-bennu-bezustannie-wzrasta/ Thu, 14 Mar 2019 08:51:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18037

    Pod koniec 2018 roku sonda OSIRIS-REx (Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer) dotarła do Bennu - planetoidy, którą będzie badała przez kolejnych kilka lat.

    Teraz, najnowsze badania opublikowane w periodyku Geophysical Research Letters wskazują, że Bennu rotuje wokół własnej osi coraz szybciej - jest to informacja, która pomoże naukowcom lepiej zrozumieć ewolucję planetoid, zagrożenie jakie stanowią dla Ziemi oraz możliwości wykorzystania ich jako źródło cennych minerałów.

    Planetoida Bennu znajduje się 110 milionów kilometrów od Ziemi. Przemieszczając się z prędkością 101 000 kilometrów na godzinę, planetoida wykonuje pełen obrót wokół własnej osi w czasie 4,3 godziny.

    Najnowsze badania pozwoliły określić, że tempo rotacji planetoidy rośnie o około 1 sekundę na 100 lat. Inaczej mówiąc, okres rotacji planetoidy skraca się o jedną sekundę na każde sto lat.

    Choć może się wydawać, że to niewiele, w długim okresie czasu taka zmiana może przekładać się na dramatyczne zmiany. Rotując coraz szybciej przez miliony lat, planetoida może zacząć tracić fragmenty lub ulec rozerwaniu.

    Detekcja wzrostu tempa rotacji pomoże naukowcom lepiej zrozumieć zmiany, których mogła doświadczyć Bennu takie jak osuwiska materii na powierzchni, których będzie poszukiwała sonda OSIRIS-REx.

    W ramach misji OSIRIS-REx w 2023 roku na Ziemię powinny dotrzeć próbki materii z powierzchni planetoidy. Zrozumienie zmian tempa rotacji planetoidy pozwoli nam określić co planetoidy mogą nam powiedzieć o pochodzeniu Układu Słonecznego, o zagrożeniu jakie stanowią dla Ziemi oraz o ich wartości dla górnictwa kosmicznego.

    Seria zdjęć wykonana w czasie około czterech godzin i 19 minut w dniu 4 grudnia 2018 roku gdy sonda OSIRIS-REx po raz pierwszy przelatywała nad północnym biegunem Bennu.

    Aby zrozumieć rotację Bennu, naukowcy przeanalizowali dane o planetoidzie zebrane z Ziemi w latach 1999 i 2005, oraz za pomocą Hubble'a w 2012 roku. To właśnie przyglądając się danym z Hubble'a naukowcy zauważyli, że tempo rotacji planetoidy z 2012 roku nie pasuje do przewidywań bazujących na wcześniejszych danych.

    "W żaden sposób nie chciały do siebie pasować" mówi Nolan. "To właśnie wtedy doszliśmy do wniosku, że tempo rotacji musi rosnąć".

    Pomysł, że tempo rotacji planetoidy może rosnąć z czasem powstał po raz pierwszy w okolicach 2000 roku, a został potwierdzony w 2007. Jak dotąd tego typu przyspieszenie rotacji zostało dostrzeżone w zaledwie kilku planetoidach.

    Nolan wraz ze współpracownikami twierdzi, że za przyspieszenie rotacji odpowiada tak zwany efekt YORP. Promieniowanie słoneczne uderzające w powierzchnię planetoidy odbijane jest z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Zmiana kierunku promieniowania padającego i odbitego przez planetoidę popycha ją i może odpowiadać za wzrost lub spadek tempa rotacji, w zależności od kształtu planetoidy i tempa jej rotacji.

    Sonda OSIRIS-REx niezależnie określi w tym roku tempo rotacji planetoidy. Pozwoli to naukowcom określić powód wzrostu prędkości rotacji. Zważając na to, że sondy kosmiczne nie odwiedzą jakiejś dużej liczby planetoid, pomiary te pozwolą naukowcom sprawdzić w jakim stopniu pomiary wykonywane z Ziemi umożliwiają poznawanie tych odległych obiektów.

    Źródło: AGU

    ]]>
    18037 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Trzydziestolecie telewizji satelitarnej w Polsce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/14/trzydziestolecie-telewizji-satelitarnej-w-polsce/ Thu, 14 Mar 2019 10:18:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18041

    30 lat temu, po raz pierwszy na fasadach budynków w Polsce zaczęły pojawiać się anteny satelitarne. Były jednym ze zwiastunów historycznych zmian tamtych czasów. Wszystkie nakierowane były w jeden punkt na niebie – pozycję orbitalną 19.2oE, z której nadawany był sygnał z satelity ASTRA 1A. Dziś świętujemy 30-lecie tego momentu, który wyznaczył start ery telewizji satelitarnej w Polsce.

    Rok 1989 był w Polsce przełomowy pod wieloma względami. Zmiany zachodziły także na polu technologicznym. Dla branży telewizyjnej to przede wszystkim początki odbioru telewizji satelitarnej w Polsce.

    ASTRA 1A

    W lutym 1989 roku misję rozpoczął satelita ASTRA 1A, obsługiwany przez wiodącego operatora satelitarnego na świecie, spółkę SES. Pierwszy satelita SES, ASTRA 1A został wyniesiony na orbitę przez rakietę Ariane 4 z Gujany Francuskiej, a następnie umieszczony na pozycji orbitalnej 19.2°E. Stamtąd nadawał sygnał telewizyjny do krajów Europy Zachodniej i Środkowej, w tym Polski. Oznaczało to, że Polacy po raz pierwszy na taką skalę, mogli odbierać sygnał satelitarny, a tym samym telewizja stała się łatwiej dostępna dla każdego. Początkowo z ASTRA 1A transmitowane były kanały FilmNet, Sky TV, skandynawski TV3, MTV Europe. Do końca roku, na satelicie swoje pojemności zajmowało wiele niemieckich kanałów, jak RTL plus, Sat.1 i Pro7. W czerwcu 1990 roku wszystkie transpondery zostały zapełnione. O skali popularności telewizji satelitarnej w tamtym czasie świadczy osiągnięcie zasięgu 17 milionów gospodarstw domowych w Europie już w 1990 roku.

    Plakat z wyniesienia satelity Astra 1A

    Dla widzów w Polsce, telewizja z satelity ASTRA po raz pierwszy uchyliła okno na świat. Pozwoliła zapoznać się z treściami zagranicznych kanałów, podczas gdy w kraju monopol telewizji państwowej został przełamany dopiero rok później. Pierwsza ogólnopolska telewizja prywatna powstała trzy lata później - w 1992 roku. Do dziś wiele osób wspomina symboliczną zmianę, którą było zainstalowanie pierwszej anteny satelitarnej na fasadzie budynku.

    30 lat w Polsce

    Początek nadawania satelity ASTRA 1A wiąże się z firmą Astra CEE, dzisiaj dostawcy nie tylko kanałów telewizyjnych, ale także stacji radiowych, Internetu oraz usług multimedialnych za pośrednictwem systemu satelitarnego. Obecnie widzowie w naszym kraju mogą odbierać z satelitów ASTRA spółki SES ponad 400 kanałów FTA, w tym 80 w jakości HD.

    W tym roku świętujemy jubileusz telewizji satelitarnej w Polsce i 30-lecie działalności Astry – mówi Marcin Ornass-Kubacki, Prezes Astry CEE. – Na przestrzeni lat technologie przekazu zdywersyfikowały się, pojawiła się np. telewizja OTT. Jednak transmisja przy użyciu satelity ma swoje niezaprzeczalne atuty, takie jak niezależność od warunków geograficznych,  politycznych, a także działanie w przypadku klęski żywiołowej czy ataku terrorystycznego, oraz niezawodność ze względu na brak konieczności połączenia z infrastrukturą naziemną. Przede wszystkim jednak, to właśnie satelita daje dzisiaj nieograniczone możliwości transmisji sygnału czy też kontentu bez względu na jego wagę. Właśnie dlatego satelita doskonale sprawdza się w przypadku nadawania treści w oryginalnej rozdzielczości 4K. Co więcej, z ASTRA 3B prowadzone były już także transmisje w 8K, co pokazało już dzisiaj gotowość do nadawania programów jeszcze wyższej jakości. Współczesne satelity pozwalają na przesyłanie tysięcy gigabajtów danych na sekundę i mogą być zaadaptowane do różnych scenariuszy użytkowania. Początek ery telewizji satelitarnej w Polsce 30 lat temu dzięki pierwszym satelitom ASTRA stał się rewolucją technologiczną w polskiej branży telewizyjnej. Obecnie, 30 lat później, satelity nadal pozostają jednym z wiodących sposobów transmisji treści wideo, szczególnie wobec rosnącego zapotrzebowania na dostarczanie wysokiej jakości kontentu oraz usług.

    ]]>
    18041 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Silne pole magnetyczne planet takich jak Ziemia chroni oceany przed burzami słonecznymi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/14/silne-pole-magnetyczne-planet-takich-jak-ziemia-chroni-oceany-przed-burzami-slonecznymi/ Thu, 14 Mar 2019 13:07:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18046

    Badania prowadzone przez naukowców z ANU na polach magnetycznych planet dowiodły,że większość planet odkrywanych w innych układach planetarnych raczej nie sprzyja życiu tak bardzo jak Ziemia.

    Rośliny i zwierzęta nie przetrwałyby na Ziemi bez wody. Sama siła pola magnetycznego Ziemi pomaga utrzymać wodę w stanie ciekłym na powierzchni naszej niebieskiej planety, dzięki czemu życie ma szansę się tutaj rozwijać.

    Naukowcy z ANU Research School of Astronomy and Astrophysics stworzyli model pola magnetycznego egzoplanet i odkryli, że bardzo mało z nich posiada pole magnetyczne tak silne jak Ziemia.

    Badacze doszli do wniosku, że techniki odkrywania egzoplanet rozmiarami przypominających Ziemię pozwalają na odkrywanie wolno rotujących planet związanych pływowo ze swoimi gwiazdami macierzystymi zupełnie tak jak Księżyc związany jest z Ziemią.

    Główna autorka opracowania Sarah McIntyre mówi, że silne pola magnetyczne mogą okazać się niezbędne, aby wilgotne planety skaliste sprzyjały powstawaniu życia.

    "Pole magnetyczne wydaje się odgrywać kluczową rolę w sprzyjaniu życiu, dlatego też chciałam sprawdzić jak pole magnetyczne Ziemi wygląda na tle pól magnetycznych innych potencjalnie przyjaznych planet" dodaje.

    McIntyre twierdzi, że silne pole magnetyczne Ziemi najprawdopodobniej odgrywało ważną rolę w ochronie atmosfery przed wiatrem słonecznym i utrzymywaniu planety wilgotną i przyjazną dla życia.

    "Wenus i Mars mają słabe pola magnetyczne i nie sprzyjają powstawaniu życia, podczas gdy pole magnetyczne Ziemi jest silne i planeta tym samym jest przyjazna dla życia. Odkryliśmy, że większość już odkrytych egzoplanet charakteryzuje się bardzo słabym polem magnetycznym, zatem powinien to być istotny czynnik w poszukiwaniach planet potencjalnie sprzyjających powstawaniu życia" dodaje.

    Prof. Charley Lineweaver dodaje, że naukowcy odkryli w ostatniej dekadzie całe setki skalistych egzoplanet.

    "Czy którakolwiek z tych planet posiada wodę na swojej powierzchni? Czy jest tam życie? Aby odpowiedzieć na te pytania postanowiliśmy stworzyć modele ich pól magnetycznych. Silne pola magnetyczne mogą chronić i utrzymywać wilgotną powierzchnię planety w sposób, do jakiego słabe pole magnetyczne nie jest zdolne".

    Prof. Michael Ireland przyznaje, że w poszukiwaniach życia we wszechświecie należy skupić się na poszukiwaniu planet skalistych z silnymi polami magnetycznymi.

    Wyniki badań opublikowano online w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Źródło: RAS

    ]]>
    18046 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ALMA obserwuje miejsca powstawania planet podobnych do naszych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/14/alma-obserwuje-miejsca-powstawania-planet-podobnych-do-naszych/ Thu, 14 Mar 2019 13:25:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18049
    Na zdjęciu wyraźnie widać dwa koncentryczne pierścienie, w których mogą powstawać właśnie nowe planety. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/ Kudo et al.

    Badacze dostrzegli miejsce powstawania planet wokół młodej gwiazdy podobnej do Słońca. Dwa pierścienie pyłu wokół młodej gwiazdy, w odległościach porównywalnych do odległości pasa planetoid i Neptuna od Słońca, wskazują, że obserwujemy powstawanie układu planetarnego podobnego do Układu Słonecznego.

    Uznaje się, że Układ Słoneczny powstał z obłoku kosmicznego gazu i pyłu jakieś 4,6 miliarda lat temu. Badając młode układy planetarne powstające wokół innych gwiazd, badacze mają nadzieję dowiedzieć się więcej o procesach powstawania także naszego własnego układu planetarnego.

    Tomoyuki Kudo, astronom z National Astronomical Observatory of Japan (NAOJ) wraz ze swoim zespołem obserwował młodą gwiazdę DM Tau za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA). Oddalona od nas o 470 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Byka, gwiazda DM Tau ma masę równą połowie masy Słońca i ma od trzech do pięciu milionów lat.

    "Wcześniejsze obserwacje pasowały do dwóch różnych modeli dysku wokół DM Tau" mówi Kudo. "Jedne badania wskazywały na promień pierścienia porównywalny z promieniem orbity pasa planetoid w Układzie Słonecznym. Drugie wskazywały na rozmiary porównywalne z orbitą Neptuna. Nasze obserwacje przeprowadzone za pomocą ALMA dały nam jasną odpowiedź: obydwa modele są prawidłowe. DM Tau ma dwa pierścienie, po jednym w każdym z tych dwóch miejsc".

    Badacze odkryli jasną plamę w zewnętrznym pierścieniu. Wskazuje ona na zagęszczenie pyłu, które może być miejscem powstawania planety podobnej do Urana lub Neptuna".

    "Szukamy także takich samych szczegółów w wewnętrznym regionie dysku, ponieważ Ziemia powstawała właśnie w takim samym miejscu krążąc wokół młodego Słońca" komentuje Jun Hashimoto, badacz z Centrum Astrobiologii w Japonii. "Rozkład pyłu w wewnętrznym pierścieniu wokół DM Tau dostarczy nam kluczowych informacji o początkach planet podobnych do Ziemi".

    Wizja artystyczna przedstawiająca dysk wokół młodej gwiazdy DM Tau. Źródło: NAOJ

    Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku Astrophysical Journal w listopadzie 2018 roku i zostały zaprezentowane podczas dorocznego spotkania Astronomical Society of Japan w marcu 2019 roku.

    Źródło: NINS

    ]]>
    18049 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają 83 supermasywne czarne dziury we wczesnym wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/14/astronomowie-odkrywaja-83-supermasywne-czarne-dziury-we-wczesnym-wszechswiecie/ Thu, 14 Mar 2019 14:01:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18053

    Astronomowie z Japonii, Tajwanu i Princeton University odkryli 83 kwazary zasilane supermasywnymi czarnymi dziurami w odległym wszechświecie, w czasie gdy wszechświat miał mniej niż 10% swojego obecnego wieku.

    "To zdumiewające, że takie masywne, gęste obiekty były w stanie uformować się tak szybko po Wielkim Wybuchu" mówi Michael Strauss, profesor astrofizyki z Princeton University, który jest jednym ze współautorów opracowania. "Zrozumienie jak czarne dziury powstawały we wczesnym wszechświecie i jak powszechnie występują stanowi poważne wyzwanie dla naszych modeli kosmologicznych".

    Odkrycie to znacząco zwiększa liczbę czarnych dziur znanych w tej epoce i dowodzi po raz pierwszy jak powszechnie występowały one na wczesnych etapach historii wszechświata. Dodatkowo, mówi nam także wiele o wpływie czarnych dziur na fizyczny stan gazu w pierwszym miliardzie lat historii. Wyniki badań opublikowane zostały w formie pięciu artykułów naukowych w The Astrophysical Journal oraz Publications of the Astronomical Observatory of Japan.

    Supermasywne czarne dziury znajdujące się w centrach galaktyk mogą być miliony lub miliardy razy masywniejsze od Słońca. Choć są one powszechne obecnie, nie wiadomo kiedy zaczęły powstawać i jak wiele ich istniało w odległym wczesnym wszechświecie. Supermasywna czarna dziura staje się widoczna gdy opada na nią gaz sprawiając, że świeci jako "kwazar". Wcześniejsze badania pozwalały nam dostrzec tylko najrzadsze, najjaśniejsze kwazary, a tym samym tylko najmasywniejsze czarne dziury. Nowe odkrycia pozwalają badać populację słabszych kwazarów zasilanych przez czarne dziury o masie porównywalnej do większości czarnych dziur obserwowanych we współczesnym wszechświecie.

    Zespół badaczy wykorzystał dane zebrane za pomocą instrumentu "HYper Suprime-Cam" (HSC) zainstalowanego na pokładzie Teleskopu Subaru należącego do NAOJ, znajdującego się na szczycie Maunakea na Hawajach. HSC posiada gigantyczne pole widzenia - 1,77 stopnia, czyli siedmiokrotnie większe od powierzchni Księżyca w pełni i zainstalowany jest na jednym z największych teleskopów na Ziemi. Zespół HSC obserwował niebo w ciągu 300 nocy obserwacyjnych rozłożonych na pięć lat.

    Zespół wybrał odległe obiekty z danych zebranych podczas przeglądu HSC. Następnie przeprowadzono intensywną kampanię obserwacyjną, aby uzyskać widma tych obiektów za pomocą trzech teleskopów: Teleskopu Subaru, Gran Telescopio Canarias na La Palmie na Wyspach Kanaryjskich oraz Gemini South w Chile. Analiza pozwoliła odkryć 83 wcześniej nieznane odległe kwazary. Wraz z 17 już znanymi obiektami tego typu w tej części nieba, badacze odkryli, że istnieje średnio jedna supermasywna czarna dziura na każdy giga-rok-świetlny sześcienny - innymi słowy: gdyby podzielić wszechświat na sześciany o krawędzi miliarda lat świetlnych, to w każdym z nich znalazłaby się jedna supermasywna czarna dziura.

    Kwazary uwzględnione w tych badaniach znajdują się około 13 miliardów lat świetlnych od Ziemi czyli widzimy je takimi jakie były 13 miliardów lat temu. Jako że Wielki Wybuch miał miejsce 13,8 miliardów lat temu, patrzymy w odległą przeszłość, do czasu kiedy od momentu powstania wszechświata minęło zaledwie 800 milionów lat.

    Powszechnie przyjmuje się, że wodór we wszechświecie był kiedyś neutralny, ale uległ "rejonizacji" rozbiciu na składowe protony i elektrony - mniej więcej w czasie gdy powstawała pierwsza generacja gwiazd, galaktyk i supermasywnych czarnych dziur w pierwszych kilkuset milionach lat po Wielkim Wybuchu. To kluczowy etap w historii wszechświata, jednak jak dotąd astronomowie nie dowiedzieli się co dostarczyło niewiarygodnej ilości energii niezbędnej do rejonizacji. Przekonująca hipoteza wskazuje, że we wczesnym wszechświecie istniało znacznie więcej kwazarów niż dotąd odkryto, i to ich łączne promieniowanie zrejonizowało wszechświat.

    Zdjęcie wykonane za pomocą Hyper-Suprime Camera na Teleskopie Subaru na Maunakea przedstawia światło z jednego z najodleglejszych znanych kwazarów zasilanych przez supermasywną czarną dziurę 13,05 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Źródło: NAOJ

    "Niemniej jednak, liczba obserwowanych przez nas kwazarów wskazuje, że tak nie było" tłumaczy Robert Lupton z Princeton. "Liczba obserwowanych przez nas kwazarów jest znacznie mniejsza od potrzebnej do wytłumaczenia rejonizacji wszechświata". Rejonizacja zatem musiała opierać się o inne źródło energii, najprawdopodobniej liczne galaktyki, które wtedy zaczęły się pojawiać we wszechświecie.

    Opisywane tu badania nie byłyby możliwe bez niesamowitych możliwości teleskopu Subaru i HSC.

    Źródło: Princeton University

    ]]>
    18053 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa trójwymiarowa mapa pomoże rozwiązać odwieczne tajemnice naszej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/18/nowa-trojwymiarowa-mapa-pomoze-rozwiazac-odwieczne-tajemnice-naszej-galaktyki/ Mon, 18 Mar 2019 09:38:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18064
    Trójwymiarowy widok dwóch obłoków, w których mierzono pole magnetyczne Drogi Mlecznej. Źródło: Aris Tritsis, Space Nebula Plugin for Unreal Engine 4, Fabian Fuchs & Linus Fuchs

    W ramach najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z ANU stworzono trójwymiarową mapę pola magnetycznego w niewielkim wycinku Drogi Mlecznej, torując w ten sposób drogę do przyszłym odkryć, które pozwolą poszerzyć naszą wiedzę o początkach i ewolucji wszechświata.

    Dr Aris Tritsis z ANU Research School of Astronomy and Astrophysics (RSAA) podkreśla, że są to pierwsze badania, w ramach których tomograficznie zmierzono natężenie pola magnetycznego naszej galaktyki.

    "Nasze prace torują drogę do przyszłych odkryć dotyczących ewolucji Drogi Mlecznej, procesów powstawania gwiazd i planet na wczesnym etapie historii Wszechświata" mówi dr Tritsis.

    Pole magnetyczne i pył w Drodze Mlecznej działają niczym welon, który przesłania nam promieniowanie z wczesnych etapów historii wszechświata - tak zwane mikrofalowe promieniowanie tła - i uniemożliwia naukowcom testowanie kosmologicznych modeli ewolucji wszechświata.

    Dla porównania 15 μG zazwyczaj mierzone w ośrodku międzygwiezdnym - jak przedstawiono na grafice powyżej - to 10 milionów razy mniej niż moc magnesu a lodówce. Pomimo tak małej wartości i pomimo rozpiętości na dziesiątki czy setki lat świetlnych, to pole magnetyczne jest niezwykle ważne dla procesów opisywanych w tym artykule.

    "Mamy teraz możliwość zmierzenia natężenia pola magnetycznego we wszystkich obszarach naszej galaktyki, co pozwoli nam lepiej zrozumieć ewolucję Wszechświata" dodaje Tritsis. "Nasze badania są dowodem na to, że takie ambitne badania są wykonalne. Następnym rokiem będzie stworzenie pierwszej, pełnej, trójwymiarowej mapy pola magnetycznego galaktyki i przeanalizowanie wszystkich innych procesów astrofizycznych, które od niego zależą".

    Prof. Federrath dodaje, że wyniki badań zespołu wskazują, że natężenie pola magnetycznego Drogi Mlecznej jest dużo wyższe niż wcześniej podejrzewano.

    "Większość modeli przewidujących natężenie pola magnetycznego galaktyki dla każdego miejsca i odległości od Słońca opierają się na obserwacjach, które nie pozwalają badać pola magnetycznego w trzech wymiarach" dodaje.

    Prof. Pavlidou dodaje, że wyniki badań stanowią także ważny krok na drodze do zrozumienia jak wysokoenergetyczne promienie kosmiczne przemieszczają się po naszej galaktyce.

    Promienie kosmiczne to bardzo energetyczne cząstki, z których część ma wyższą energię od tych uzyskiwanych w ziemskich akceleratorach cząstek.

    "Poznając strukturę i natężenie pola magnetycznego zwiększy nasze szanse na odkrycie położenia źródeł tych wysokoenergetycznych cząstek i badanie nowej fizyki w wysokich energiach" dodaje.

    Wyniki badań opublikowano w periodyku The Astrophysical Journal.

    Źródło: Australian National University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/ab037d

    ]]>
    18064 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[W grudniu nad Morzem Beringa w ziemską atmosferę wszedł spory kamyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/18/w-grudniu-nad-morzem-beringa-w-ziemska-atmosfere-wszedl-spory-kamyk/ Mon, 18 Mar 2019 10:19:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18068
    Źródło: Getty Images

    Według NASA w grudniu ub. r. w atmosferę Ziemi wszedł potężny meteoroid.

    Był to drugi pod względem wielkości tego typu obiekt w ciągu ostatnich 30 lat i największy od czasów Czelabińska sześć lat temu.

    Mimo to obiekt wszedł w ziemską atmosferę praktycznie niezauważony, ponieważ eksplodował nad Morzem Beringa, u wybrzeży Kamczatki.

    Kosmiczna skała eksplodowała z energią 10-krotnie przewyższającą energię bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę.

    Lindley Johnson z NASA powiedział portalowi BBC News, że tak duże obiekty wchodzą w ziemską atmosferę średnio 2-3 razy na sto lat.

    Czelabińsk (u góry po środku) oraz grudniowe zderzenie (u góry po prawej) i pozostałe zdarzenia

    Co już wiemy?

    W okolicach południa czasu lokalnego w dniu 18 grudnia, meteoroid wleciał w ziemską atmosferę z prędkością 32 km/s pod kątem siedmiu stopni.

    Mierząca kilka metrów skała eksplodowała 25,6 kilometrów nad powierzchnią Ziemi z energią 173 kiloton.

    "Było to blisko 40% energii uwolnionej w eksplozji skały w Czelabińsku, ale z uwagi na to, że zdarzenie miało miejsce nad Morzem Beringa nie niosło za sobą takich samych skutków" mówi Kelly Fast, menedżer projektu obserwowania obiektów zbliżających się do Ziemi w NASA.

    Wojskowe satelity zarejestrowały eksplozję w ubiegłym roku i Siły Powietrzne USA poinformowały o niej NASA.

    Dr Johnson dodaje, że obiekt wszedł w atmosferę ziemską nad obszarem, w którym znajdują się korytarze samolotów pasażerskich latających między Ameryką Północną i Azją. Dlatego też badacze sprawdzają w liniach lotniczych czy żaden z pilotów nie raportował obserwacji tego zdarzenia.

    W 2005 roku Kongres zlecił NASA znalezienie 90% obiektów zbliżających się do Ziemi o rozmiarach minimum 140 metrów do 2020 roku. Skały o tych rozmiarach nazywane są często "problemami z paszportami" ponieważ mogłyby poważnie wpływać na całe regiony gdyby uderzyły w Ziemię. Jednak naukowcy szacują, że wykonanie tego zadania zajmie im kolejne 30 lat.

    Źródło: BBC

    ]]>
    18068 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Japończycy zrobią krater na powierzchni planetoidy, aby zebrać próbki spod powierzchni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/18/japonczycy-zrobia-krater-na-powierzchni-planetoidy-aby-zebrac-probki-spod-powierzchni/ Mon, 18 Mar 2019 17:44:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18072
    Na powyższym zdjęciu wykonanym 22 lutego 2019 roku i opublikowanym przez japońską agencję kosmiczną JAXA widać cień sondy Hayabusa po udanym lądowaniu i odbiciu od powierzchni planetoidy Ryugu.

    Japońska agencja kosmiczna poinformowała dzisiaj, że sonda Hayabusa2 po udanym dotknięciu planetoidy w ubiegłym miesiącu przygotowuje się do kolejnej ryzykownej misji - zrzuci na powierzchnię planetoidy materiały wybuchowe, które doprowadzą do powstania krateru, a następnie pobierze próbki materii spod powierzchni planetoidy, które być może pozwolą nam odkryć nowe informacje o początkach Układu Słonecznego.

    Sonda Hayabusa2 22 lutego br. dotknęła powierzchni planetoidy Ryugu i zabrała z niej ze sobą próbkę materii znajdującej się na powierzchni.

    Teraz, 5 kwietnia, sonda Hayabusa2 zrzuci na powierzchnię planetoidy impaktor o rozmiarach piłki do koszykówki i o masie 2 kilogramów, aby zebrać próbki spod powierzchni planetoidy. W ten sposób uzyskamy dostęp do materii, która nie była wystawiona na działanie promieniowania słonecznego ani promienie kosmiczne.

    Sonda będzie musiała szybko uciec na drugą stronę planetoidy, aby uniknąć uszkodzenia przez odłamki pochodzące z uderzenia impaktora w powierzchnię planetoidy. "To będzie naprawdę trudne wyzwanie" mówi Takanao Saeki, inżynier projektu z JAXA.

    Oddalając się od planetoidy sonda Hayabusa2 pozostawi kamerę, która zarejestruje skutki uderzenia. Po kilku tygodniach sonda powróci w obszar nad powstałym kraterem, aby wykonać nowe obserwacje.

    W ten sposób naukowcy z JAXA będą mieli zbadać szczegóły krateru, aby określić historię planetoidy, mówi Koji Wada odpowiadający za projekt.

    Dzień przed przeprowadzeniem misji, Hayabusa2 rozpocznie zmniejszanie wysokości nad planetoidą z obecnego położenia w odległości 20 kilometrów. Następnie odepchnie od siebie stożkowy element, który uderzy w planetoidę z prędkością 2 kilometrów na sekundę.

    Eksperci z JAXA prognozują, że uderzenie doprowadzi do powstania krateru o średnicy do 10 metrów i głębokości 1 metra, jeżeli materia znajdująca się pod powierzchnią jest miękka. Krater powstały w skale będzie mniejszy.

    JAXA rozważa także krótkie lądowanie sondy Hayabusa2 w kraterze, ale Takashi Kubota z zespołu misji zaznacza, że być może podjęta zostanie decyzja o rezygnacji z tego zadania, jeżeli będzie ono zbyt ryzykowne dla bezpieczeństwa misji.

    Według planów Hayabusa2 opuści otoczenie planetoidy Ryugu pod koniec 2019 roku i skieruje się w stronę Ziemi gdzie pod koniec 2020 roku dostarczy do analizy próbki zebrane na Ryugu.

    Planetoida Ryugu to obiekt o średnicy 900 metrów oddalony o około 300 milionów kilometrów od Ziemi.

    Źródło: AP

    ]]>
    18072 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zespół misji New Horizons odkrywa nowe tajemnice Ultima Thule]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/19/zespol-misji-new-horizons-odkrywa-nowe-tajemnice-ultima-thule/ Tue, 19 Mar 2019 08:24:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18075
    Credit: NASA/JHU-APL/SwRI

    Najodleglejszy obiekt Układu Słonecznego kiedykolwiek zbadany z bliska powoli odkrywa swoje tajemnice, a naukowcy coraz lepiej poznają Ultima Thule - obiekt Pasa Kuipera odległy od nas o 6,5 miliarda kilometrów, w pobliżu którego 1 stycznia br. przeleciała sonda New Horizons.

    Analizując dane, jakie sonda New Horizons przesyła na Ziemię od początku roku, naukowcy misji dowiadują się coraz więcej o ewolucji, geologii i składzie chemicznym tego reliktu z okresu formowania Układu Słonecznego. Najnowsze odkrycia naukowcy omawiali podczas 50. konferencji Lunar and Planetary Science Conference w Woodlands w Teksasie.

    Ultima Thule to pierwsza podwójna planetoida kontaktowa jaką udało nam się zbadać. Zdjęcia ze zbliżania do 2014 MU69 (oficjalne oznaczenie Ultima Thule) pokazywały nam osobliwy kształt przypominający bałwana, ale późniejsze analizy zdjęć wykonanych podczas największego zbliżenia sondy do Ultimy - sonda New Horizons przeleciała 3500 kilometrów od obiektu - odkryły rzeczywisty nietypowy kształt tego obiektu Pasa Kuipera (KBO). Mierząca 35 kilometrów Ultima Thule składa się dużego, płaskiego płata (nazwanego Ultima) złączonego z mniejszym, bardziej okrągłym (nazwanego Thule).

    Ten osobliwy kształt jest jak dotąd największą niespodzianką z przelotu. "Nigdy wcześniej nie widzieliśmy nic podobnego w Układzie Słonecznym" mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons. "Dzięki temu, cała społeczność planetologów wraca do tablic starając się zrozumieć jak powstawały planetezymale".

    Dzięki temu, że tak dobrze się zachował, Ultima Thule daje nam najwyraźniejszy wgląd w erę akrecji planetezymali i najwcześniejsze stadia okresu formowania planet. Najprawdopodobniej dwa płaty Ultima Thule dawno temu krążyły wokół wspólnego środka masy, tak jak wiele układów podwójnych w Pasie Kuipera, aż coś spowodowało, że delikatnie się ze sobą złączyły.

    "Zgadza się z naszymi przypuszczeniami co do tego jak wyglądały początki Układu Słonecznego" mówi William McKinnon, badacz misji New Horizons z Washington University w St Louis. "Aby oba obiekty tak się ze sobą połączyły, musiały stracić sporo momentu pędu. Jak na razie nie wiemy jakie procesy do tego doprowadziły".

    https://www.youtube.com/watch?v=zjFlh3sRIOM

    To zetknięcie dwóch elementów mogło pozostawić ślady na powierzchni Ultima Thule. "Szyja" łącząca Ultima z Thule uległa zmianom, co wskazuje na tarcia podczas łączenia obu elementów.

    Kirby Runyon, członek zespołu misji New Horizons wraz z zespołem geologów opisuje i próbuje zrozumieć liczne cechy powierzchni Ultima Thule, począwszy od jasnych kropek i plam, przez wzgórza i koryta, po kratery i uskoki. Kratery, które na pierwszy rzut oka wyglądają na kratery uderzeniowe, mot mieć inne pochodzenie. Niektóre z nich mogą być uskokami, powstałymi wskutek opadania materii podpowierzchniowej, przez szczeliny, do wnętrza obiektu lub mogą to być skutki sublimacji, procesu w którym lód przechodzi bezpośrednio ze stanu stałego do lotnego pozostawiając po sobie tylko wgłębienia. Największa depresja o szerokości 9 kilometrów, została nazwana przez członków zespołu misji mianem krateru Maryland.

    Pod względem koloru i składu chemicznego Ultima Thule przypomina wiele innych obiektów odkrywanych w tym regionie Pasa Kuipera. Zgodnie z obserwacjami wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jeszcze przed przelotem, Ultima Thule okazała się bardzo czerwona, jeszcze bardziej czerwona niż Pluton, w pobliżu którego sonda New Horizons przeleciała 14 lipca 2015 roku i mniej więcej tego samego koloru co wiele tak zwanych "zimnych, klasycznych" obiektów Pasa Kuipera. ("zimny" odnosi się nie do temperatury, a do kołowych, nienachylonych orbit tych obiektów; "klasyczny" natomiast oznacza, że ich orbity nie zmieniły się od czasu uformowania obiektów, a więc reprezentują próbkę pierwotnych obiektów Pasa Kuipera).

    "To pierwszy raz kiedy udało nam się z bliska zbadać jeden z tych "ultraczerwonych" obiektów i nasze obserwacje prowokują wiele nowych pytań" mówi Carly Howett, członki zespołu naukowego misji New Horizons z SwRI. "Zdjęcia barwne ukazują nam delikatne różnice zabarwienia różnych elementów powierzchni i naprawdę chcemy się dowiedzieć, skąd się one wzięły".

    Naukowcy misji New Horizons dostrzegli także dowody obecności metanolu, lodu wodnego i związków organicznych na powierzchni. "Widmo Ultima Thule przypomina niektóre najbardziej ekstremalne obiekty obserwowane w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego" mówi Silvia Protopapa z SwRI.

    Przesyłanie danych z sondy New Horizons trwa nadal i wszystkie dane z przelotu w pobliżu Ultima Thule dotrą na Ziemię dopiero pod koniec lata 2020 roku. W międzyczasie New Horizons dalej prowadzi obserwacje kolejnych obiektów Pasa Kuipera.

    Aktualnie sonda New Horizons znajduje się 6,6 miliardów kilometrów od Ziemi, działa prawidłowo i ucieka wgłąb Pasa Kuipera z prędkością 53 000 kilometrów na godzinę.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18075 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Obserwowanie narodzin masywnego układu podwójnego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/19/obserwowanie-narodzin-masywnego-ukladu-podwojnego/ Tue, 19 Mar 2019 11:19:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18078
    Zdjęcie w tle przedstawia gęste, pyłowe obłoki gazu (zielony), spływające w kierunku centrum. Ruch gazu, oznaczony przez metanol, w naszą stronę przedstawiono kolorem niebieskim, a od nas kolorem czerwonym. Zbliżenie przedstawia tworzący się układ podwójny gwiazd. Jaśniejsza, główna protogwiazda porusza się w naszą stronę (niebieski), a mniejsza protogwiazda oddala się od nas. Linie przerywane przedstawiają orbity obu protogwiazd wokół wspólnego środka masy. Źródło: RIKEN

    Naukowcy z RIKEN Cluster of Pioneering Research w Japonii, Uniwersytetu Technicznego Chalmersa w Szwecji oraz Uniwersytetu Wirginii w USA wraz ze współpracownikami przeprowadzili obserwacje obłoku molekularnego zapadającego się w dwie masywne protogwiazdy, które z czasem utworzą układ podwójny.

    Choć wiemy, że większość najmasywniejszych gwiazd posiada gwiezdnych towarzyszy, nie wiemy jak dochodzi do powstania takich układów - czy takie gwiazdy powstają razem z jednego dysku gazowego w środku zapadającego się obłoku, czy też łączą się w pary później w zatłoczonej gromadzie gwiazd.

    Zrozumienie dynamiki formujących się układów podwójnych jest trudne, ponieważ protogwiazdy w takich układach wciąż otoczone są gęstym obłokiem gazu i pyłu, który nie przepuszcza większości emitowanego przez nie promieniowania. Na szczęście jednak możliwe jest obserwowanie ich na falach radiowych, jeżeli tylko uda się je dostrzec z wystarczająco wysoką rozdzielczością przestrzenną.

    W opisywanym tu projekcie, którego wyniki opublikowano w periodyku Nature Astronomy, badacze kierowani przez Yichen Zhanga z RIKEN Cluster for Pioneering Research oraz Jonathana C. Tana z Uniwersytetu Chalmersa wykorzystali obserwatorium ALMA w Chile do obserwowania, z wysoką rozdzielczością przestrzenną, obszaru gwiazdotwórczego IRAS07299-1651, znajdującego się 1,68 kiloparseka lub 5500 lat świetlnych od Ziemi.

    Obserwacje wykazały, że już na tym wczesnym etapie, w obłoku formują się dwa obiekty, masywna "główna" gwiazda centralna i druga "wtórna"gwiazda, która także ma wysoką masę. Po raz pierwszy w historii zespół badawczy był w stanie wykorzystać takie informacje do zbadania dynamiki układu. Obserwacje wskazały, że obie tworzące się gwiazdy oddalone są od siebie o około 180 jednostek astronomicznych (1 j.a. = 1 AU = średnia odległość Słońce-Ziemia = ok. 150 000 000 km). Jest to stosunkowo duża odległość. Aktualnie gwiazdy krążą wokół siebie z okresem prawie 600 lat, a ich łączna masa wynosi co najmniej 18 mas Słońca.

    Według Zhanga "to ekscytujące odkrycie, ponieważ od dawna zastanawialiśmy się czy gwiazdy tworzą układy podwójne już na początku procesu zapadania obłoku gwiazdotwórczego czy też dopiero na późniejszym etapie ewolucji. Nasze obserwacje wyraźnie wskazują, że podział na gwiazdy podwójne następują bardzo wcześnie, gdy gwiazdy jeszcze się tworzą".

    Kolejnym odkryciem tego projektu jest fakt, że układy podwójne rozwijają się w jednym dysku znajdującym się wewnątrz zapadającego się obłoku. Wtórna, druga gwiazda układu podwójnego powstaje w wyniku fragmentacji dysku pierwotnie otaczającego główną, masywniejszą protogwiazdę. W ten sposób pierwotnie mniejsza, druga protogwiazda, może "ukraść" trochę materii opadającej na jej towarzyszkę, wskutek czego obie gwiazdy kończą jako gwiazdy o zbliżonej masie.

    Tan dodaje: "To bardzo ważne odkrycie na drodze do zrozumienia narodzin masywnych gwiazd. Takie gwiazdy są niezwykle ważnym elementem wszechświata, m.in. dlatego, że pod koniec swojego życia wyrzucają z siebie ciężkie pierwiastki, z których zbudowane są chociażby planety skaliste takie jak Ziemia, czy takie istoty jak my sami".

    Źródło: RIKEN

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-019-0718-y

    ]]>
    18078 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odkryto nowy krzyż Einsteina]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/19/odkryto-nowy-krzyz-einsteina/ Tue, 19 Mar 2019 13:38:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18081
    Nowo odkryty krzyż Einsteina J2211-3050. Galaktyka eliptyczna (żółty obiekt) działa jak soczewka, powodując powstanie czterech niebieskich obrazów (oznaczonych ABCD) galaktyki znajdującej się trzy razy dalej. Dzięki teleskopowi GTC udało się wyizolować i rozszczepić światło obiektów ABC, co pozwoliło potwierdzić, że wszystkie mają to samo źródło. Credit: Hubble Space Telescope / Instituto de Astrofisica de Canarias

    W ramach badań, w których połączono zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i spektroskopowe obserwacje za pomocą GTC, udało się potwierdzić istnienie nowego przypadku soczewki grawitacyjnej, zjawiska przewidzianego przez Alberta Einsteina ponad 100 lat temu w Ogólnej Teorii Względności. W tym przypadku obserwowany efekt spowodowany jest przez galaktykę, która działa niczym szkło powiększające, które wzmacnia i zniekształca, w czterech osobnych miejscach tworzących krzyż, światło innej galaktyki znajdującej się 20 000 milionów lat świetlnych od Ziemi.

    Jednym z najbardziej zdumiewających wniosków płynących z Ogólnej Teorii Względności opracowanej przez Alberta Einsteina jest fakt, że trajektoria promieniowania zakrzywia się w obecności materii. Efekt ten można obserwować w przypadku promieniowania emitowanego przez odległą galaktykę, gdy przebiega ono blisko innej galaktyki znajdującej się po drodze do obserwatora. Zjawisko to znane jest pod nazwą soczewkowania grawitacyjnego, ponieważ można je porównać do zakrzywienia promieni świetlnych przez klasyczne soczewki szklane. Tak samo jak tu soczewki grawitacyjne działają jak szkła powiększające, które zmieniają rozmiary, kształt i intensywność obrazu odległego obiektu.

    W zależności od stopnia ustawienia obu źródeł, można obserwować liczne obrazy odległego źródła, np. cztery osobne obrazy ustawione w kształt krzyża (stąd i nazwa krzyż Einsteina), pierścienie czy łuki. Co do zasady, niezwykle trudno jest dostrzec soczewkę grawitacyjną, ponieważ odstępy między poszczególnymi obrazami są zazwyczaj bardzo małe, a więc potrzebna zdjęć naprawdę wysokiej rozdzielczości, aby je dojrzeć. To właśnie w trakcie precyzyjnego analizowania zdjęć wysokiej rozdzielczości wykonanych za pomocą teleskopu Hubble'a udało się dostrzec asteryzm który wyglądał jak krzyż Einsteina.

    Niemniej jednak, dostrzeżenie czterech punktów świetlnych ustawionych w kształt krzyża wokół galaktyki, nie gwarantuje, że jest to soczewka. Należy zatem wykazać, że 4 obrazy należą do tego samego obiektu. W tym celu należy wykonać obserwacje spektroskopowe. Z tego też powodu zespół włoskich naukowców, kierowany przez Danielę Bettoni z Obserwatorium w Padwie oraz Riccardo Scarpę z IAC, zdecydował się na przeprowadzenie obserwacji spektroskopowych potencjalnej soczewki za pomocą GTC. Według Scarpy "wyniki nie mogły być lepsze. Atmosfera była bardzo czysta z minimalnymi turbulencjami, dzięki czemu możliwe było wyraźne rozdzielenie światła trzech z czterech obrazów. Widmo natychmiast dało nam odpowiedź, której poszukiwaliśmy - ta sama linia emisyjna zjonizowanego wodoru pokazała się we wszystkich trzech widmach, na tej samej długości fali. Nie ma żadnych wątpliwości, że we wszystkich trzech przypadkach obserwujemy ten sam obiekt".

    Fragment widma źródeł ABC wyśrodkowany na linii emisyjnej Lyman alfa. Wszystkie trzy źródła mają linię na tej samej długości fali, co wskazuje, że w rzeczywistości światło pochodzi z tego samego obiektu. Źródło: GTC

    Odkryto zatem nowy krzyż Einsteina - J2211-0350. Obiekt spełniający tutaj rolę soczewki okazał się być galaktyką eliptyczną znajdującą się około 7 miliardów lat świetlnych od Ziemi (z = 0,556), a soczewkowany przez niego obiekt to źródło znajdujące się co najmniej 20 miliardów lat świetlnych od Ziemi (z = 3,03). "Zazwyczaj źródłem jest kwazar. Ze zdumieniem dostrzegliśmy, że w tym wypadku źródłem jest inna galaktyka, co więcej galaktyka z bardzo intensywnymi liniami emisyjnymi, co wskazuje, że jest to młody obiekt wciąż tworzący bardzo dużo nowych gwiazd" tłumaczy Bettoni. To naprawdę spore osiągnięcie dla GTC, zważając na to, że znaliśmy dotąd tylko jeden krzyż tego typu.

    Dzięki tym nowym obserwacjom, których wyniki opublikowano w periodyku The Astrophysical Journal, astronomowie mają jeszcze jedno narzędzie do badania Wszechświata Soczewki grawitacyjne są niezwykle ważne, ponieważ pozwalają nam badać kosmos w bardzo unikatowy sposób. Z uwagi na to, że światło różnych obrazów, początkowo to samo światło, podąża różnymi ścieżkami po wszechświecie, dlatego też wszelkie różnice widma muszą być spowodowane materią znajdującą się między nami, a źródłem. Co więcej, jeżeli źródło promieniowania jest zmienne, możemy obserwować opóźnienia czasowe (spadek jasności w jednym obrazie pojawia się w innym momencie niż w drugim), co dostarcza nam bardzo cennych informacji o kształcie wszechświata.

    Oczywiście masa soczewki odpowiedzialnej za zakrzywienie toru światła można dokładnie ocenić, dzięki czemu uzyskujemy niezależną metodę szacowania masy galaktyk. W końcu, jak w przypadku normalnej szklanej soczewki, soczewka grawitacyjna skupia światło źródła na nas, przez co możemy obserwować obiekty, których bez soczewki byśmy nie mogli dojrzeć. W tym przypadku możemy obliczyć, że źródło jest 5 razy jaśniejsze niż byłoby bez soczewki.

    Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/ab0aeb

    ]]>
    18081 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Utrata energii dostarcza nowych informacji o ewolucji kwazarów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/20/utrata-energii-dostarcza-nowych-informacji-o-ewolucji-kwazarow/ Wed, 20 Mar 2019 06:58:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18085

    Międzynarodowy zespół astrofizyków zaobserwował po raz pierwszy, że dżet emitowany przez kwazar jest słabszy na długich falach radiowych niż wcześniej przewidywano. Odkrycie to dostarcza nowych informacji o ewolucji dżetów kwazarowych. Do przeprowadzenia swoich obserwacji badacze użyli międzynarodowego teleskopu LOFAR (Low Frequency Array), który dostarczył wysokiej rozdzielczości zdjęć radiowych kwazaru 4C+19.44, znajdującego się około 5 miliardów lat świetlnych od Ziemi.

    W centralnych regionach większości galaktyk znajdują się supermasywne czarne dziury o masie milionów mas Słońca. Rosną one przyciągając i pożerając otaczający je gaz i pył. Jeżeli pożerają materię szybko, opadająca na nie materia jasno świeci, a cały obiekt znany jest jako kwazar. Część tej opadającej materii nie wpada do czarnej dziury, a jest wyrzucana w przestrzeń kosmiczną w postaci tak zwanych dżetów, które przebijają się przez otaczającą ten region galaktykę i podążają w przestrzeń międzygalaktyczną na odległość milionów lat świetlnych. Owe dżety świecące jasno na falach radiowych, składają się z cząstek przyspieszonych do prędkości bliskich prędkości światła, aczkolwiek jak te cząstki uzyskują takie energie nieosiągalne na Ziemi jeszcze nie wiadomo.

    Odkrycie dotyczące kwazaru 4C+19.44 daje nam nowe informacje o równowadze między energią w polu otaczającym kwazar a tą w samym dżecie. Odkrycie wskazuje, że zjawisko to jest skutkiem wewnętrznej właściwości źródła, a nie skutkiem absorpcji. Wskazuje to, że budżet energii dostępnej do przyspieszania cząstek raz równowaga między energią przechowywaną w cząstkach i w polu magnetycznym są niższe niż oczekiwano.

    "To ważne odkrycie, które będzie wykorzystywane przez całe lata do poprawy symulacji dżetów. Po raz pierwszy obserwowaliśmy nową sygnaturę przyspieszania cząstek w mocy emitowanych przez dżety kwazara na długich falach radiowych - to nieoczekiwane zachowanie, które zmusza nas do zmiany naszej interpretacji ich ewolucji" mówi prof. Francesco Massaro z Uniwersytetu w Turynie. "Odkrywaliśmy już to zjawisko w innych obiektach kosmicznych, ale nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy go w kwazarach".

    Międzynarodowy zespół astrofizyków obserwował dżet kwazaru 4C+19.44 na krótkich falach radiowych, w zakresie widzialnym i rentgenowskim. Dodanie do tego zestawu zdjęć z LOFAR pozwoliło astrofizykom na odkrycie. LOFAR jest pierwszym radioteleskopem działającym na długich falach radiowych, który tworzy wyraźne zdjęcia z rozdzielczością zbliżoną do rozdzielczości Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    "Mieliśmy możliwość przeprowadzenia tego eksperymentu dzięki najwyższej dotąd rozdzielczości zdjęć wykonanych za pomocą LOFAR na długich falach radiowych" mówi dr Adam Deller, astrofizyk z Uniwersytetu Technicznego w Swinburne, który zajmował się analizą danych z LOFAR.

    Dr Raymond Oonk, astronom w ASTRON i na Uniwersytecie w Lejdzie oraz dr Javier Moldon, astronom na Uniwersytecie w Manchesterze, tłumaczą: "Opracowaliśmy nowe techniki kalibracji dla LOFAR, a to pozwoliło nam rozdzielić kompaktowe struktury radiowe w dżecie kwazara, tzw. węzły radiowe, i zmierzyć emitowane przez nie światło. Wynik był zupełnie nieoczekiwany i wymaga dalszych badań".

    Źródło: ASTRON

    ]]>
    18085 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Detektory tlenku węgla mogą wskazywać życie pozaziemskie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/20/detektory-tlenku-wegla-moga-wskazywac-zycie-pozaziemskie/ Wed, 20 Mar 2019 07:42:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18088

    Detektory tlenku węgla w naszych domach ostrzegają nas przed niebezpiecznym stężenie tego bezbarwnego, bezwonnego gazu, który jest śmiertelnie niebezpieczny w dużych stężeniach. Astronomowie także zakładali, że nagromadzenie tlenku węgla w atmosferze planety jest pewnym znakiem braku życia. Teraz, zespół badaczy z UC Riverside twierdzi coś odwrotnego: kosmiczne detektory tlenku węgla mogą zwrócić naszą uwagę na odległe światy kipiące prostymi formami życia.

    "Wraz ze startem Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, astronomowie będą w stanie badać atmosfery niektórych skalistych egzoplanet" mówi Edward Schwieterman, główny autor badania. "Głupio byłoby przeoczyć zamieszkany świat tylko dlatego, że nie rozważyliśmy wszystkich możliwości".

    W artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal, zespół Schwietermana wykorzystał modele komputerowe chemii w biosferze i atmosferze do zidentyfikowania dwóch intrygujących scenariuszy, w których tlenek węgla gromadzi się w atmosferach planet, na których występuje życie.

    W pierwszym scenariuszu, badacze znaleźli odpowiedzi w odległej przeszłości Ziemi. Na współczesnej, bogatej w tlen Ziemi, tlenek węgla nie może się gromadzić, ponieważ jest on szybko niszczony w reakcjach chemicznych zachodzących w atmosferze. Jednak trzy miliardy lat temu Ziemia była zupełnie innym miejscem. Oceany już obfitowały w życie, ale atmosfera była niemal pozbawiona tlenu, a Słońce świeciło znacznie słabiej.

    Modele opracowane przez badaczy wskazują, że ta dawna wersja zamieszkałej Ziemi mogła utrzymywać poziom tlenku węgla na poziomie 100 części na milion (ppm) - kilka rzędów wielkości więcej niż części na miliard w obecnej atmosferze ziemskiej.

    "Oznacza to, że możemy oczekiwać wysokich poziomów tlenku węgla w atmosferach zamieszkałych ale ubogich w tlen egzoplanet krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca" mówi Timothy Lyons, jeden ze współautorów badania, profesor biogeochemii na UCR. "To doskonały przykład misji naszego zespołu do wykorzystania przeszłości Ziemi jako wskaźnika przy poszukiwaniach życia gdzie indziej we wszechświecie".

    Drugi scenariusz jest jeszcze bardziej obiecujący dla planet, w atmosferze których występuje nagromadzenie tlenku węgla: fotochemia otoczenia czerwonych karłów, takich jak Proxima Centauri, najbliższa gwiazda w otoczeniu Układu Słonecznego, oddalona od nas jedynie o 4,2 lata świetlne. Modele stworzone przez badaczy przewidują, że jeżeli planeta krążąca wokół takiej gwiazdy byłaby zamieszkana i bogata w tlen, to powinniśmy oczekiwać ekstremalnie wysokiego stężenia tlenku węgla rzędu od setek ppm po kilka procent.

    "Zważając na inny astrofizyczny kontekst dla tych planet, nie powinniśmy być zaskoczeni, gdybyśmy odkryli biosfery mikrobów promujące wysokie poziomy tlenku węgla" mówi Schwieterman. "Niemniej jednak, z pewnością nie byłyby to przyjazne miejsca dla ludzi czy zwierząt znanych z Ziemi".

    W ekosferze Proximy Centauri, jak i w ekosferach innych czerwonych karłów, odkryto już skaliste planety podobne do Ziemi. Ich położenie wskazuje, że na ich powierzchniach może istnieć woda w stanie ciekłym, niezbędny składnik życia. Takie planety są prawdopodobnymi celami przyszłych obserwacji za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, którego start obecnie planuje się na marzec 2021 roku.

    Obecne badania stanowią tylko jeden element szerokiej palety wysiłków, które mają na celu przygotowanie tych przyszłych obserwacji poprzez katalogowanie różnych kombinacji gazów atmosferycznych - tak zwanych biosygnatur, które mogą wskazywać na występowanie życia na planetach. Niektóre gazy, takie jak tlenek węgla, nazywano wcześniej antysygnaturami życia - wskaźnikami, że dana planeta nie ma żadnego życia - jeżeli uda się je wykryć w odpowiednio wysokim stężeniu. Jednak jak się okazuje takie założenia mają rację tylko w określonych przypadkach.

    Źródło: UC Riverside

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/ab05e1

    ]]>
    18088 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Satelita Fermi mierzy prędkość pulsara mknącego w przestrzeni kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/20/satelita-fermi-mierzy-predkosc-pulsara-mknacego-w-przestrzeni-kosmicznej/ Wed, 20 Mar 2019 08:30:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18091

    Astronomowie odkryli pulsar mknący w przestrzeni kosmicznej z prędkością niemal 4 milionów kilometrów na godzinę - tak szybko, że odległość z Ziemi do Księżyca pokonałby w zaledwie 6 minut. Odkrycia dokonano za pomocą teleskopu Fermi oraz sieci VLA (Karl G. Jansky Very Large Array).

    Pulsary to supergęste, szybko rotujące gwiazdy neutronowe, będące pozostałościami po eksplozji masywnej gwiazdy. Ten konkretny pulsar, oznaczony PSR J0002+6216 (w skrócie J0002), charakteryzuje się ogonem radiowym skierowanym bezpośrednio w stronę oddalających się pozostałości po niedawnej eksplozji supernowej.

    "Dzięki temu wąskiemu ogonowi i korzystnej geometrii oberwacji, możemy prześledzić ten pulsar wprost do miejsca jego narodzin" mówi Frank Schinzel, badacz w National Radio Astronomy Observatory (NRAO) w Socorro w Nowym Meksyku. "Dalsze badania tego obiektu pozwolą nam lepiej zrozumieć jak te eksplozje są w stanie przyspieszyć gwiazdy neutronowe do takich prędkości".

    Schinzel wraz ze swoimi współpracownikami zaprezentował odkrycie na spotkaniu Oddziału Astrofizyki Wysokich Energii w Americal Astronomical Society w Monterey w Kalifornii. Artykuł opisujący uzyskane przez naukowców wyniki został złożony do publikacji w periodyku Astrophysical Journal Letters.

    Pulsar J0002 został odkryty w 2017 roku w ramach projektu Einstein@Home, który wykorzystuje komputery wolontariuszy do przetwarzania danych rentgenowskich z teleskopu Fermi. Dzięki łącznemu czasowi pracy komputerów przekraczającemu 10000 lat, w ramach projektu udało się jak dotąd zidentyfikować 23 pulsary promieniujące w zakresie gamma.

    Znajdujący się 6500 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kasjopei J0002 obraca się wokół własnej osi w tempie 8,7 razy na sekundę, emitując przy każdym obrocie puls promieniowania gamma.

    https://www.youtube.com/watch?v=5pGXqrovaFo

    Pulsar znajduje się 53 lata świetlne od środka pozostałości po supernowej zwanej CTB 1. Jego szybkie przemieszczanie się przez gaz międzygwiezdny spowodował powstanie fal uderzeniowych, które pozostawiają ogon energii magnetycznej i przyspieszonych cząstek wykrywanych na falach radiowych za pomocą VLA. Ogon ten rozciąga się na 13 lat świetlnych i wyraźnie wskazuje na środek CTB 1.

    Wykorzystując dane z Fermi i techniki pomiaru prędkości pulsara, zespół badaczy był w stanie zmierzyć jak szybko i w którym kierunku porusza się pulsar wzdłuż naszej linii wzroku.

    "Im większy zbiór danych, tym dokładniejsze szacunki prędkości pulsara" mówi Kerr. "Dziesięcioletni zestaw danych z Fermiego pozwolił nam na tak dokładne pomiary".

    Wyniki wspierają tezę, że pulsar został z dużą prędkością "wykopany" w eksplozji supernowej odpowiedzialnej za powstanie CTB 1, która miała miejsce około 10 000 lat temu.

    J0002 mknie przez przestrzeń pięć razy szybciej niż przeciętny pulsar i szybciej niż 99 procent pulsarów, których prędkość dotąd mierzyliśmy. Z czasem całkowicie opuści naszą galaktykę.

    Początkowo odłamki po supernowej uciekały od miejsca eksplozji szybciej niż J0002, ale na przestrzeni tysięcy lat interakcje otoczki z gazem międzygwiezdnym stopniowo spowolniły jej rozszerzanie. W międzyczasie pulsar, zachowując się niczym kula armatnia, bezustannie mknęła przez pozostałość po eksplozji, uciekając z niej jakieś 5000 lat po eksplozji.

    Na razie nie wiadomo w jaki sposób pulsar został przyspieszony do tak wysokiej prędkości, ale dalsze badania J0002 z pewnością rzucą nowe światło na ten proces.

    Badacze planują przeprowadzenie dodatkowych obserwacji pulsara za pomocą VLA, VLBA oraz Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18091 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hayabusa2 pomaga badaczom zrozumieć pochodzenie życia we wczesnym Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/20/hayabusa2-pomaga-badaczom-zrozumiec-pochodzenie-zycia-we-wczesnym-ukladzie-slonecznym/ Wed, 20 Mar 2019 09:35:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18094
    Ryugu to planetoida typu C - bogata w węgiel - o średnicy 900 m. Źródło: 2019 Seiji Sugita et al. Science

    Pierwsze dane otrzymane z sondy Hayabusa2 krążącej wokół planetoidy Ryugu pomagają naukowcom lepiej badać warunki panujące we wczesnym Układzie Słonecznym. Sonda kosmiczna zebrała ogromne ilości zdjęć i innych danych dostarczając badaczom wiele wskazówek dotyczących historii Ryugu, m.in. o tym jak mogła oddzielić się od większego ciała macierzystego. Informacje te z kolei pozwalają naukowcom lepiej szacować ilość i rodzaje materii niezbędnych dla życia, a obecnych w czasach formowania się Ziemi.

    "Ziemia się zatrzęsła. Moje serce waliło jak młot. Zegar odliczał: trzy, dwa, jeden, start" mówi prof. Seiji Sugita z Uniwersytetu Tokijskiego. "Nigdy nie byłem taki podekscytowany i zdenerwowany jednocześnie - to nie był tylko jeszcze jeden eksperyment naukowy zamontowany na szczycie rakiety. To była kulminacja pracy mojego życia oraz nadzieje i marzenia mojego całego zespołu".

    W środę, 3 grudnia 2014 roku, pomarańczowo-biała rakieta o wysokości 50 metrów i masie 300 ton wystartowała z Centrum Kosmicznego Tanegashima w Japonii wysyłając sondę Hayabusa2 w przestrzeń kosmiczną. Jej dokładnie obliczona trajektoria przeprowadziła sondę jeszcze raz w pobliżu Ziemi, aby nabrała ona prędkości potrzebnej aby dotrzeć do planetoidy w pasie planetoid między orbitami marsa i Jowisza. Celem sondy była planetoida Ryugu, do której Hayabusa2 dotarła na czas w środę 27 czerwca 2018 roku.

    Od tego czasu sonda wykorzystuje całą paletę kamer i instrumentów do wykonywania zdjęć i zbierania danych o Ryugu, które bezustannie przesyła na Ziemię. Sonda nawet wykonała krótkie, miękkie lądowanie przygotowując się do drugiego, w trakcie którego zbierze trochę regolitu z powierzchni, który dostarczy z powrotem na Ziemię. Naukowcy będą musieli poczekać na próbki do 2020 roku, ale w międzyczasie także mają pełne ręce roboty.

    Ryugu charakteryzuje się nietypowo niskim albedo 2 procent, zatem dla naszych oczu jest ona ciemniejsza od węgla. Źródło: Seiji Sugita et al.

    "Już w kilka miesięcy po tym jak otrzymaliśmy pierwsze dane, dokonaliśmy pierwszych obiecujących odkryć" mówi Sugita. "Najważniejszym jest ilość, a właściwie brak, wody na Ryugu. Planetoida jest znacznie bardziej sucha niż oczekiwaliśmy, a zważając na to, że Ryugu jest dość młoda (jak na planetoidy), a jej wiek szacuje się na 100 milionów lat, wskazuje to, że ciało macierzyste także było w dużej mierze pozbawione wody".

    Według współpracowników Sugity, którzy napisali towarzyszący artykuł naukowy, róże instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy Hayabusa2, w tym kamera obserwująca w zakresie widzialnym czy spektrometr obserwujący bliską podczerwień, potwierdzają brak wody. To ważna informacja, bowiem uważa się, że cała woda na Ziemi, włącznie z tą tworzącą 70 procent naszych ciał, pochodzi z lokalnych planetoid, odległych komet i mgławicy lub obłoku pyłowego, z którego powstało Słońce. Obecność suchych planetoid w pasie planetoid zmieni modele wykorzystywane do opisywania składu chemicznego wczesnego układu słonecznego. Ale jakie to ma znaczenie?

    "Życie" tłumaczy Sugita. "To ma swoje konsekwencje dla poszukiwania życia. W kosmosie istnieje niepoliczalna ilość układów planetarnych, a poszukiwanie życia poza naszym układem wymaga jakiegoś kierunku. Nasze wyniki mogą pomóc dopracować modele, które mogą pomóc nam zawęzić liczbę układów planetarnych, które powinniśmy dokładniej badać".

    Ale nie chodzi tylko o wodę; inne związki niezbędne dla życia także występują na planetoidach, a Ryugu także pod tym względem nas zaskakuje. Aby zrozumieć dlaczego, warto wiedzieć, że Hayabusa2 nie jest jedyną sondą badającą obecnie planetoidy. W 2016 roku NASA wyniosła w przestrzeń kosmiczną sondę OSIRIS-REx, która dotarła do planetoidy Bennu w dniu 3 grudnia 2018 roku, dokładnie cztery lata po starcie Hayabusa2.

    Nie wiadomo na razie w jaki sposób obiekt macierzysty, z którego oddzieliła się Ryugu, stał się tak suchy. Być może od wnętrza ogrzewany był przez pierwiastki radioaktywne, albo przez długi czas bombardowany był przez inne skały. Źródło: Sugita et al.

    Te dwa projekty jednak ze sobą nie rywalizują, a aktywnie dzielą się informacjami i danymi, które mogą pomóc drugiemu zespołowi. Badacze porównują badane przez siebie planetoidy, aby dowiedzieć się więcej niż byłoby to możliwe gdybyśmy posiadali tylko jedną sondę. Choć pod wieloma względami planetoidy są od siebie podobne, Bennu i Ryugu w kilku aspektach bardzo się od siebie różnią. Oba obiekty są ekstremalnie ciemne, mają podobny kształt i pokryte są dużymi głazami, ale na Ryugu jest znacznie mniej wody. Ta różnica sprawiła, że naukowcy od jakiegoś czasu mocno drapią się po głowach.

    "Miałem nadzieję, że Ryugu będzie charakteryzowała się większą różnorodnością, na co wskazywały wcześniejsze obserwacje prowadzone z Ziemi. Ale każdy element powierzchni i każdy głaz na Ryugu przypomina wszystkie inne i wykazują dokładnie ten sam brak wody" mówi Sugita. "Niemniej jednak, to co wydawało się wcześniej ograniczeniem, teraz dostarcza nam nowych informacji; jednorodność Ryugu dowodzi zdolności naszych instrumentów do zbierania zniuansowanych danych. Tak wiele badań naukowych wymaga kontrolowania zmienności, a tutaj Ryugu robi to za nas".

    Podczas gdy Hayabusa2 kontynuuje badanie naszego małego skalistego towarzysza, badacze stopniowo poznają jego historię, która powiązana jest z historią Ziemi. Sugita i jego współpracownicy wierzy, że Ryugu pochodzi z planetoidy macierzystej o rozmiarach kilkudziesięciu kilometrów, najprawdopodobniej z rodziny planetoid Polana lub Eulalia.

    "Dzięki temu, że jednocześnie mamy dostęp do Hayabusa2 oraz OSIRIS-REx, w końcu staramy się dowiedzieć jak te dwie planetoidy powstały" mówi Sugita. "To, że Bennu i Ryugu mogą być rodzeństwem, a jednocześnie tak bardzo różnić się pod pewnymi względami wskazuje, że przed nami jeszcze odkrycie wielu ekscytujących i tajemniczych procesów astronomicznych".

    Źródło: University of Tokyo

    ]]>
    18094 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rozkwit i schyłek procesów gwiazdotwórczych oraz mnóstwo pyłu po dawnych gwiazdach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/21/rozkwit-i-schylek-procesow-gwiazdotworczych-oraz-mnostwo-pylu-po-dawnych-gwiazdach/ Thu, 21 Mar 2019 08:36:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18099
    Rozkład pyłu i tlenu dostrzeżonych przez ALMA przedstawiono odpowiednio kolorem czerwonym i zielonym, podczas gdy rozkład gwiazd zarejestrowany przez HST to kolor niebieski. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO) NASA/ESA Hubble Space Telescope, Tamura et al.

    Badacze zarejestrowali sygnał radiowy pochodzący od dużych ilości pyłu międzygwiezdnego w MACS0416_Y1, galaktyce oddalonej od nas o 13,2 miliarda lat świetlnych w gwiazdozbiorze Erydanu. Modele standardowe nie potrafią wytłumaczyć tak dużych ilości pyłu w galaktyce tak młodej, co zmusza nas do ponownego przeanalizowania historii procesów gwiazdotwórczych. Badacze uważają, że MACS0416_Y1 doświadczyła dwóch intensywnych okresów gwiazdotwórczych 300 milionów i 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu, przedzielonych fazą spokojną.

    Gwiazdy są głównymi graczami we wszechświecie, ale są one wspierane przez pozostające w cieniu pył i gaz. Kosmiczne obłoki pyłowo-gazowe są miejscami, w których zachodzą procesy gwiazdotwórcze i wiele mogą nam powiedzieć o historii kosmosu.

    "Pył i stosunkowo ciężkie pierwiastki, takie jak tlen, rozsiewane są po wszechświecie pod koniec życia gwiazd" mówi Yoichi Tamura, profesor z Nagoya University i główny autor artykułu. "Dlatego też wykrycie pyłu w pewnym momencie czasu wskazuje, że wiele gwiazd zdążyło się już uformować i umrzeć przed tym punktem".

    Wykorzystując obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array), Tamura ze swoim zespołem obserwował odległą galaktykę MACS0416_Y1. Z uwagi na ograniczoną prędkość światła, fale radiowe, które obserwujemy dzisiaj, a pochodzące z tej galaktyki, potrzebowały 13,2 miliardów lat, aby do nas dotrzeć. Innymi słowy, dostarczają nam obrazu tego jak ta galaktyka wyglądała 13,2 miliarda lat temu, czyli zaledwie 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    Astronomowie wykryli słaby, ale wyraźny sygnał emisji radiowej pochodzący od cząstek pyłu w MACS0416_Y1. Kosmiczny Teleskop Hubble'a, Kosmiczny Teleskop Spitzer oraz Very Large Telescope obserwowały światło gwiazd w tej galaktyce, a na podstawie jej barwy oszacowali, że wiek gwiazd to zaledwie 4 miliony lat.

    W oparciu o obserwacje wykonane za pomocą ALMA i HST, badacze zakładają, że w galaktyce znajdują się gromady gwiazd składające się z młodych i starych gwiazd. Obłoki gazu i pyłu natomiast podświetlane są przez blask tych gwiazd. Źródło: NAOJ

    "To nie takie łatwe", mówi Tamura. "Tego pyłu jest za dużo, aby mógł powstać w ciągu 4 milionów lat. To zaskakujące, ale takie ą fakty. Starsze gwiazdy mogą się wciąż skrywać w tej galaktyce, albo już wymarły i całkowicie zniknęły".

    "Zaproponowano już kilka teorii, które umożliwiłyby pokonanie tego 'kryzysu budżetu pyłowego'", mówi Ken Matawari, badacz z Uniwersytetu Tokijskiego. "Jednak żaden z nich nie prowadzi do wniosków Stworzyliśmy nowy model, który nie wymaga żadnych ekstremalnych założyć odbiegających od naszej obecnej wiedzy o życiu gwiazd w dzisiejszym wszechświecie. model dobrze tłumaczy zarówno barwę galaktyki jak i ilość pyłu". W modelu tym pierwszy okres gwiazdotwórczy rozpoczął się 300 milionów lat po Wielkim Wybuchu i trwał przez 100 milionów lat. Po tym czasie procesy gwiazdotwórcze ustały, aby powrócić 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Badacze uważają, że ALMA obserwuje tę galaktykę na początku tego drugiego okresu gwiazdotwórczego.

    "Pył jest kluczowym materiałem przy powstawaniu planet takich jak Ziemia" tłumaczy Tamura. "Nasze wyniki stanowią ważny krok na drodze do zrozumienia wczesnej historii wszechświata i pochodzenia pyłu".

    Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal.

    Źródło: NINS

    ]]>
    18099 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Łazik Mars 2020 przeszedł pierwsze testy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/21/lazik-mars-2020-przeszedl-pierwsze-testy/ Thu, 21 Mar 2019 09:21:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18103

    W ciągu nieco ponad siedmiu minut wczesnym rankiem 18 lutego 2021 roku, łazik Mars 2020 wykona około 27 000 operacji i obliczeń, przechodząc z przestrzeni kosmicznej przez atmosferę i lądując w kraterze Jezero na Marsie. Choć będzie to pierwszy raz kiedy koła 1050-kilogramowego łazika dotkną powierzchni Czerwonej planety, sieć procesorów, czujników i przekaźników łazika, będzie miała już za sobą liczne symulowane lądowania w kraterze Jezero.

    "Po raz pierwszy wylądowaliśmy w kraterze Jezero 23, stycznia" mówi Heather Bottom, inżynier systemów misji Mars 2020 z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii. "Po raz kolejny łazik wylądował na Marsie już dwa dni później".

    Bottom kierowała testem Systems Test 1, ST1 - pierwszą okazją do przetestowania głównych komponentów misji Mars 2020. W ciągu dwóch tygodni stycznia, Bottom oraz 71 innych inżynierów i techników przypisanych do misji Mars 2020, przejęła cleanroom High Bay 1 w JPL, w którym testowała oprogramowanie i systemy elektryczne zainstalowane na pokładzie kapsuły, stopnia opadania przez atmosferę oraz samego łazika.

    "ST1 było ogromnym wyzwaniem", przyznaje Bottom. "To była nasza pierwsza szansa na sprawdzenie oprogramowania, które będziemy wykorzystywać w 2020 roku na sprzęcie zmierzającym w stronę Marsa - i upewnienie się, że działa ono zgodnie z założeniami".

    Oprogramowanie Mars 2020 w dużej mierze powstało na bazie oprogramowania łazików Spirit, Opportunity, jak również łazika Curiosity, który bada krater Gale od 2012 roku. Jednak 2020 to będzie inna misja, inny łazik, inny zestaw instrumentów naukowych i inne miejsce na Marsie. Jego oprogramowanie musiało zatem być odpowiednio przygotowane.

    Prace nad oprogramowaniem dla łazika rozpoczęły się w 2013 roku. Zostało ono napisane, zapisane, przeanalizowane i przetestowane na komputerach stacjonarnych i laptopach. Następnie oprogramowanie zostało zainstalowane na testowych elementach, które zostały podłączone do komputerów, czujników i innych komponentów elektronicznych imitujących sprzęt łazika, który wystartuje w 2020 roku.

    "Wirtualne stacje robocze i elementy testowe stanowią ważny element całego procesu" mówi Bottom. "Jednak dziesiątki tysięcy pojedynczych elementów tworzących elektronikę misji nie będą działały czy reagowały dokładnie tak elementy testowe. Sprawdzenie oprogramowania na rzeczywistym sprzęcie, który będzie leciał na Marsa pozwala nam upewnić się, że dobrze przygotowaliśmy wszystkie procesy".

    Na dzień przed rozpoczęciem ST1, cleanroom High Bay 1 był pełen inżynierów i techników składających, sprawdzających i testujących sprzęt misji. Następnego dnia, 16. stycznia, pomieszczenie było niesamowicie ciche. Większość pracowników zastąpiła dwójka techników monitorujących testowany sprzęt. Wiązki kabli elektrycznych dodano, aby dostarczały danych i zasilanie do sondy, osłony termicznej, stopnia opadania i nadwozia łazika, które muszą być jeszcze ze sobą złożone. Komunikacja między Ziemią a sondą (i w drugą stronę) była prowadzona za pomocą transmisji radiowych, tak jak będzie to miało miejsce podczas faktycznej misji.

    ST1 rozpoczął się komendami do uruchomienia elektrycznych komponentów i skonfigurowania temperatury, zasilania i systemów telekomunikacji. Choć wszystkie elementy sondy znajdowały się w cleanroomie, Bottom ze swoim zespołem sprawiła, że wszystkie myślały, że znajdują się na szczycie 58-metrowej rakiety Atlas 541 na Przylądku Canaveral w dniu 17 lipca 2020 roku i oczekują na start.

    Następnie badacze skupili się na kolejnej części lotu, zanim przetestowali sekwencję lądowania. Po jej zakończeniu, cały test powtórzono od początku.

    Po udanym starcie, badacze przeskoczyli 40 dni do przodu i wykonali symulację fazy lotu w przestrzeni międzyplanetarnej. Jak oprogramowanie i sprzęt będą współpracowały ze sobą wykonując korekty nawigacyjne i manewry korygujące trajektorię lotu? Jak będą współpracowały ze sobą gdy symulowane manewry zostaną wykonane nieprawidłowo? Inżynierowie szukali odpowiedzi na te pytania na ekranach swoich komputerów w centrum kontroli testów poza cleanroomem.

    "Z centrum kontroli testów przez okno wyraźnie było widać cleanroom i sprzęt misji" mówi Bottom. "Nic się w nim nie poruszało, ale pod zewnętrzną obudową, komputery wymieniały się zadaniami, systemy radiowe wysyłały i odbierały transmisje, zawory paliwa otwierały się i zamykały, podsystemy były uruchamiane i wyłączane, a sygnały elektryczne były wysyłane do nieistniejących urządzeń pirotechnicznych. Dużo się tam działo".

    30. stycznia zespół testowy misji Mars 2020 mógł zamknąć swoją książkę z procedurami testowymi ST1 o objętości ponad 1000 stron. Dwukrotnie przetestowano lądowanie na Marsie, czterokrotnie wystartowano z Ziemi, wykonano manewry nawigacji w głębokiej przestrzeni kosmicznej, wykonano kilka manewrów korekty trajektorii lotu i nawet przetestował kilka nietypowych sytuacji, które mogą wystąpić w trakcie lotu. Pierwszy test oprogramowania i sprzętu wyszedł doskonale.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18103 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planetoidy trojańskie wskazują miejsce narodzin Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/25/planetoidy-trojanskie-wskazuja-miejsce-narodzin-jowisza/ Mon, 25 Mar 2019 15:45:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18107

    Od dawna wiemy, że gazowe olbrzymy krążące wokół innych gwiazd niż Słońce, bardzo często zlokalizowane są bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych. Według przyjmowanej teorii, owe gazowe olbrzymy powstały daleko od gwiazdy i stopniowo migrowały na orbity ciaśniejsze. Teraz, badacze z Uniwersytetu w szwedzkim Lund oraz z innych instytucji wykorzystali zaawansowane symulacje komputerowe, aby dowiedzieć się więcej o podróży Jowisza w Układzie Słonecznym jakieś 4,5 miliarda lat temu. W tym czasie Jowisz był bardzo młodą planetą (tak jak i wszystkie inne w US). Planety stopniowo tworzyły się z kosmicznego pyłu, który krążył wokół młodego słońca w dysku gazowo-pyłowym. Jowisz był niewiele większy od naszej planety.

    Wyniki symulacji wskazują, że Jowisz powstał cztery razy dalej od Słońca niż obecnie się znajduje. "Po raz pierwszy otrzymaliśmy dowód na to, że Jowisz powstał daleko od Słońca i z czasem przemieścił się na swoją obecną orbitę. Odkryliśmy dowody tej migracji w planetoidach trojańskich krążących w pobliżu Jowisza" tumaczy Simona Pirani, doktorantka astronomii na Uniwersytecie w Lund i główna autorka badania.

    Owe trojańskie planetoidy składają się z dwóch grup tysięcy planetoid, które przebywają w tej samej odległości od Słońca co Jowisz, ale znajdują się odpowiednio za i przed Jowiszem. Przed Jowiszem znajduje się 50% więcej trojańczyków niż za nim. To ta asymetria stała się kluczem do zrozumienia historii migracji Jowisza.

    "Owa asymetria była zawsze jedną z nierozwiązanych zagadek Układu Słonecznego" mówi Anders Johansen, profesor astronomii na Uniwersytecie w Lund. Rzeczywiście, społeczność naukowa nie była w stanie wcześniej wyjaśnić dlaczego obie grupy planetoid nie zawierają tej samej liczby planetoid. Niemniej jednak Simona Pirani i Anders Johansen wraz ze współpracownikami, zidentyfikowali winowajcę odtwarzając przebieg wydarzeń w trakcie procesu powstawania Jowisza i stopniowego gromadzenia przez nią planetoid trojańskich.

    Dzięki rozległym symulacjom komputerowym, badacze obliczyli, że obecna asymetria mogła się pojawić tylko jeżeli Jowisz powstał cztery razy dalej od Słońca, a z czasem zbliżył się na swoją obecną orbitę. W trakcie swojej podróży w kierunku Słońca, grawitacja Jowisza zbierała więcej trojańczyków przed nim niż za nim.

    Według obliczeń, migracja Jowisza trwała około 700 000 lat w okresie od około 2 do 3 milionów lat po tym jak owo ciało niebieskie rozpoczęło swoje życie jako lodowa planetoida krążąca daleko od Słońca. Podróż do wnętrza Układu Słonecznego odbywała się po spirali, po której Jowisz krążył wokół Słońca, aczkolwiek po coraz ciaśniejszej trajektorii. Powodem migracji są oddziaływania grawitacyjne planety z otaczającym ją gazem wypełniającym Układ Słoneczny.

    Symulacje wykazują, że planetoidy trojańskie zostały zebrane gdy Jowisz był młodą planetą bez atmosfery gazowej, co oznacza, że owe planetoidy najprawdopodobniej składają się z materii podobnej do tej, która utworzyła jądro Jowisza. W 2021 roku z Ziemi wystartuje sonda kosmiczna Lucy, która wejdzie na orbitę wokół sześciu planetoid trojańskich, aby je dokładniej zbadać.

    "W ten sposób możemy dowiedzieć się dużo o jądrze Jowisza i o procesie powstawania tej planety" mówi Anders Johansen.

    Autorzy badania sugerują także, że Saturn oraz Uran i Neptun mogły przywędrować na swoje obecne orbity w ten sam sposób.

    Źródło: Lund University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1051/0004-6361/201833713

    ]]>
    18107 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 989 https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/sonda-lucy-przygotowania-do-startu/ 0 0
    <![CDATA[Co zjonizowało wszechświat?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/25/co-zjonizowalo-wszechswiat/ Mon, 25 Mar 2019 16:52:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18110

    Rzadki gorący gaz, który możemy znaleźć w przestrzeni między galaktykami, tak zwany ośrodek międzygalaktyczny, jest zjonizowany. Pytanie jednak: dlaczego? Astronomowie wiedzą, że gdy wczesny wszechświat się rozszerzał i ochładzał, wodór (jego główny składnik) uległ rekombinacji w neutralne atomy. Następnie gdy nowo uformowane masywne gwiazdy zaczęły świecić w tak zwanej "erze rejonizacji", ich silne promieniowanie ultrafioletowe prawdopodobnie zjonizował gaz w procesach, które trwają do dzisiaj. Jeden z głównych etapów jednak wciąż nie ma swojego uzasadnienia: zakres w jakim jonizujące promieniowanie gwiazd ucieka z galaktyk w ośrodek międzygwiezdny (IGM, ang. intergalactic medium). Tylko jeżeli część promieniowania uciekająca z galaktyk była wystarczająco duża w erze rejonizacji, gwiazdy mogły za to odpowiadać, w przeciwnym razie potrzebujemy innego znaczącego źródła promieniowania jonizującego. To może wskazywać na obecność istotnej populacji bardziej egzotycznych obiektów takich jak słabe kwazary, rentgenowskie układy podwójne gwiazdy lub nawet rozpadające/anihilujące się cząstki.

    Bezpośrednie badania promieniowania ultrafioletowego są trudne ponieważ obojętny gaz bardzo silnie je pochłania. Ponieważ wszechświat się rozszerza, pochłonięte widmo pokrywa coraz większą część zakresu optycznego z odległością, aż w pewnym momencie optyczne obserwacje kosmologicznie odległych galaktyk stają się praktycznie niemożliwe. Astronom Edo Berger z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian (CfA) dołączył do dużego zespołu, który szacował ilość pochłaniającego promieniowanie gazu przyglądając się widmom poświat po rozbłyskach promieniowania gamma (GRB). GRB to bardzo jasne rozbłyski promieniowania emitowane w momencie kolapsu jądra masywnej gwiazdy. Są one wystarczająco jasne, że gdy ich promieniowanie jest pochłaniane w wąskim pasmie widma przez gaz znajdującej się na naszej linii wzroku, linie te można zmierzyć i obliczyć na ich podstawie ilość pochłaniającego gazu atomowego. Liczbę tą można następnie bezpośrednio przekształcić na ilość promieniowania ultrafioletowego uciekającego z galaktyki. Choć pojedyncze obserwacje GRB w jednej galaktyce nie dostarczają dobrej miary, próbka GRB może być w stanie dostarczyć wiarygodnych pomiarów wzdłuż linii wzroku do masywnych gwiazd.

    Astronomowie dokładnie zmierzyli widma 140 poświat GRB w galaktykach w epokach odległych na tyle, że widzimy je w mniej niż miliard lat po Wielkim Wybuchu. W ten sposób zmierzono, że z galaktyk ucieka zaskakująco mało promieniowania - mniej niż 1% jonizujących fotonów dociera do ośrodka międzygwiezdnego. Dramatyczne wyniki wskazują, że gwiazdy dostarczają tylko niewielkiego wkładu do budżetu promieniowania jonizującego we wszechświecie, od tego wczesnego okresu po dziś dzień, nawet gwiazdy znajdujące się w galaktykach gwiazdotwórczych. Autorzy rozważają możliwe powody, dla których GRB mogą nie stanowić precyzyjnego mechanizmu pomiaru absorpcji, ale żaden z nich nie jest szczególnie przekonujący. Wyniki wymagają potwierdzenia i dodatkowych pomiarów, ale wskazują, że potrzeba poważnych badań jonizującego budżetu ośrodka międzygalaktycznego we wszechświecie.

    Źródło: CfA

    ]]>
    18110 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble rejestruje narodziny olbrzymiej burzy na Neptunie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/25/hubble-rejestruje-narodziny-olbrzymiej-burzy-na-neptunie/ Mon, 25 Mar 2019 17:55:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18113
    Zdjęcie burzy na Neptunie: z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a (po lewej) i z sondy Voyager 2 (po prawej). Zdjęcie wykonane kamerą WFC3 we wrześniu i listopadzie 2018 roku pokazuje nową ciemną plamę (po środku w górnej części). Na zdjęciu z Voyagera, burza znana jako Wielka Ciemna Plama (GDS, ang. Great Dark Spot) widoczna jest po środku tarczy i ma rozmiary 13 000 na 6600 kilometrów. Białe chmury unoszące się w pobliżu burz znajdują się na większych wysokościach. Źródło: NASA/ESA/GSFC/JPL

    Zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a po raz pierwszy dokumentują proces powstawania Wielkiej Ciemnej Plamy na Neptunie.

    Tak jak Wielka Czerwona Plama na Jowiszu, tak Wielkie Ciemne Plamy na Neptunie to burze, które powstają na obszarach wyższego ciśnienia atmosferycznego. W przeciwieństwie do nich burze na Ziemi formują się wokół obszarów o niskim ciśnieniu.

    Naukowcy obserwowali już łącznie sześć ciemnych plam na Neptunie. Sonda Voyager 2 zidentyfikowała dwie burze w 1989 roku. Odkąd Hubble został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 1990 roku, obserwował jeszcze cztery inne.

    W ramach najnowszych badań planetolodzy analizowali zdjęcia Hubble'a przedstawiające lodowego olbrzyma, a wykonane w ciągu ostatnich kilku lat, tworząc zapis wzrostu nowej Wielkiej Ciemnej Plamy, która stała się widoczna w 2018 roku.

    Badając towarzyszące jej chmury, które pokazały się dwa lata przed nową Wielką Ciemną Plamą, badacze doszli do wniosku, że ciemne plamy powstają znacznie głębiej w atmosferze Neptuna niż dotychczas uważano.

    Zdjęcia z Hubble'a pomogły badaczom także określić jak często na Neptunie pojawiają się ciemne plamy i jak długo trwają. Nowe odkrycia dają naukowcom wgląd w zmiany zachodzące wewnątrz słabo poznanych lodowych olbrzymów, ale wpływają także na naszą wiedzę o egzoplanetach podobnych rozmiarów i o podobnym składzie chemicznym.

    "Jeżeli badasz egzoplanety i chcesz dowiedzieć się jak one działają, musisz najpierw dobrze poznać nasze planety" mówi Amy Simon, planetolożka z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland oraz główna autorka artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Geophysical Research Letters. "A my tak mało wiemy o Uranie i Neptunie".

    Naukowcy po raz pierwszy zobaczyli Wielką Ciemną Plamę na Neptunie w 199 roku, kiedy sonda Voyager 2 przeleciała w pobliżu tajemniczej błękitnej planety. Przelatując obok, sonda wykonała zdjęcia dwóch olbrzymich burz na południowej półkuli planety. Naukowcy określili burze mianem "Wielkiej Ciemnej Plamy" i "Ciemnej Plamy 2".

    Zaledwie pięć lat później, Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał ostre zdjęcia Neptuna, które pokazały, że Wielka Ciemna Plama i Ciemna Plama 2 zniknęły.

    "To była niespodzianka" mówi Simon. "Byliśmy przyzwyczajeni do patrzenia na Wielką Czerwoną Plamę, która prawdopodobnie była na Jowiszu już od ponad stu lat".

    Nowa Wielka Ciemna Plama pojawiła się na Neptunie w 2018 roku, niemal identycznych rozmiarów i kształtu co ta obserwowana przez Voyagera w 1989 roku. Simon i jej współpracownicy analizowali zdjęcia Hubble'a przedstawiające mniejszą ciemną plamę, która pojawiła się w 2016 roku, kiedy dostrzegli małe, jasne, białe chmury w rejonie, w którym później pojawiła się Wielka Ciemna Plama 2018 roku.

    "Byliśmy tak zajęci śledzeniem tej mniejszej burzy z 2015 roku, że nie spodziewaliśmy się, że zobaczymy kolejną dużą tak szybko" mówi Simon.

    Powstające na dużej wysokości chmury składają się z kryształków metanu, które nadają im charakterystyczny jasny, biały kolor. naukowcy podejrzewają, że te metanowe chmury towarzyszą burzom, które ewoluują w ciemne plamy, unosząc się nad nimi niczym chmury soczewkowate na szczytach gór na Ziemi.

    Pierwsza Wielka Ciemna Plama obserwowana na Neptunie. Źródło: NASA

    Simon oraz Michael Wong i Andrew Hsu z Uniwersytetu Kalifornii Berkeley obserwowali chmury metanowe od 2016 do 2018 roku. Odkryli, że chmury były najjaśniejsze w 2016 i 2017 roku, zanim Wielka Ciemna Plama stała się widoczna.

    Modele komputerowe atmosfery Neptuna wskazują, że im głębiej znajduje się burza, tym jaśniejsze są towarzyszące jej chmury. To, że białe chmury pojawiły się dwa lata przed Wielką Ciemną Plamą i to, że straciły część swojej jasności gdy stały się widoczne wskazuje, że ciemne plamy mogą powstawać dużo głębiej w atmosferze Neptuna niż wcześniej podejrzewano.

    Simon, Wong i Hsu wykorzystali także zdjęcia z Hubble'a oraz Voyagera 2 do określenia jak długo te burze trwają i jak często się pojawiają. Badacze donoszą w drugim artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Astronomical Journal, że podejrzewają, że nowe burze pojawiają się na Neptunie co 4-6 lat. Każda z nich może trwać do sześciu lat, aczkolwiek dwuletni czas trwania jest bardziej prawdopodobny.

    Wyniki nowych badań wskazują także jak Wielkie Ciemne Plamy na Neptunie różnią się od Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu. Wielka Czerwona Plama obserwowana jest co najmniej od 1830 roku i może mieć nawet 350 lat. Cienkie wiatry strumieniowe na Jowiszu utrzymują Wielką Czerwoną Plamę przed rozerwaniem i zmianą szerokości geograficznej; Wielka Czerwona Plama rotuje wokół Jowisza, ale nie przemieszcza się ani na północ, ani na południe.

    Jednak wiatry wiejące na Neptunie operują w dużo rozleglejszych pasmach, zatem burze takie jak Wielka Ciemna Plama powoli przemieszczają się na inne szerokości. Owe burze zazwyczaj unoszą się między wiejącymi na zachód wiatrami równikowymi, a wiejącymi na wchód prądami na większych wysokościach, z czasem ulegając rozerwaniu przez silne wiatry.

    Planetolodzy mają nadzieję zbadać zmiany kształtu wiru i prędkości wiatrów w burzach tworzących ciemne plamy. "Nigdy wcześniej bezpośrednio nie mierzyliśmy wiatrów w ciemnych wirach Neptuna, ale szacujemy, że prędkość wiatru wynosi ok. 100 metrów na sekundę, czyli jest podobna do prędkości wiatru w Wielkiej Czerwonej Plamie" mówi Wong. Częstsze obserwacje za pomocą Hubble'a pomagają stworzyć wyraźniejszy obraz ewolucji układów burzowych na Neptunie.

    Źródło: AGU

    ]]>
    18113 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planetoidy i wodór to doskonały przepis na życie na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/26/planetoidy-i-wodor-to-doskonaly-przepis-na-zycie-na-marsie/ Tue, 26 Mar 2019 16:53:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18118

    Najnowsze wyniki badań dowodzą, że uderzenia planetoid w dawnego Marsa mogły doprowadzić do powstania kluczowych składników życia, przy założeniu, że atmosfera Marsa była bogata w wodór. Wczesna, bogata w wodór atmosfera Marsa może także tłumaczyć dlaczego planeta pozostała przyjazna dla życia także po tym gdy jej atmosfera uległa przerzedzeniu. Do badań wykorzystano dane zebrane przez łazik Curiosity przemieszczający się obecnie po powierzchni Czerwonej Planety.

    Owymi kluczowymi elementami są azotyny (NO2) i azotany (NO3), stałe formy azotu, niezbędne do powstania i utrzymywania się życia takiego jakie znamy. Łazik Curiosity odkrył je w próbkach gleby i skał pobranych i przeanalizowanych podczas przemierzania krateru Gale, w którym kiedyś mieściło się jezioro.

    Aby zrozumieć w jaki sposób azot w tej postaci mógł się odłożyć w kraterze, badacze musieli odtworzyć wczesną atmosferę Marsa tutaj na Ziemi. Badania prowadzone przez dr Rafaela Navarro-Gonzaleza i jego zespół naukowców z Instytutu Nauk Jądrowych na Autonomicznym Uniwersytecie Meksyku w Mexico City, obejmowały połączenie modeli teoretycznych i danych eksperymentalnych, które umożliwiło badania roli jaką wodór odgrywa w zamianie azotu w azotyny i azotany przy wykorzystaniu energii z uderzeń planetoid. Artykuł opisujący wyniki opublikowano w periodyku Journal of Geophysical Research: Planets.

    W laboratorium grupa badaczy wykorzystała impulsy lasera podczerwonego do symulowania wysokoenergetycznych fal uderzeniowych wytwarzanych przy wejściu planetoidy w atmosferę planety. Impulsy skupiały się na pojemniku zawierającym mieszaninę wodoru, azotu i dwutlenku węgla, przypominającą wczesną atmosferę Marsa. Po serii impulsów laserowych, w powstałej miksturze określano ilość powstałych azotanów. Wyniki były, delikatnie mówiąc, zaskakujące.

    "Dużym zaskoczeniem był fakt, że ilość azotanów wzrastała gdy do eksperymentów symulujących uderzenia planetoid dodawano wodór" mówi Navarro-Gonzalez. "To było nieintuicyjne, bowiem wodór prowadzi do powstania środowiska ubogiego w tlen, a powstanie azotanów wymaga tlenu. Niemniej jednak obecność wodoru prowadziła do szybszego ochładzania ogrzanego przez falę uderzeniową gazu, wiązania tlenku azotu, prekursora azotanów, w wyższych temperaturach".

    Choć opisywane tu eksperymenty przeprowadzano w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych miliony kilometrów od Czerwonej Planety, badacze chcieli symulować wyniki uzyskane przez Curiosity za pomocą instrumentu SAM zainstalowanego na pokładzie łazika. SAM pobiera próbki wywiercone z marsjańskich skał lub zebrane z powierzchni i wypieka je, aby przyjrzeć się sygnaturom chemicznym uwalnianych w tym procesie gazów.

    "SAM na pokładzie Curiosity jako pierwszy instrument zarejestrował obecność azotanów na Marsie" mówi Christopher McKay, współautor artykułu z NASA Ames Research Center. "Z uwagi na niską zawartość gazowego azotu w atmosferze, azotany są jedyną biologicznie przydatną formą azotu na Marsie. Dlatego też, ich obecność w glebie ma ogromne znaczenie astrobiologiczne. Nasz artykuł pozwala nam zrozumieć możliwe źródła tych azotanów".

    Dlaczego wpływ wodoru na wyniki jest tak fascynujący? Choć powierzchnia Marsa jest zimna i nieprzyjazna dla życia dzisiaj, naukowcy uważają, że gęstsza atmosfera wzbogacona w gazy cieplarniane takie jak dwutlenek węgla i para wodna mogła ogrzewać planetę w przeszłości. Niektóre modele klimatyczne wskazują, że dodatek wodoru do atmosfery mógł być niezbędny do podniesienia temperatury na tyle, aby na powierzchni mogła istnieć woda w stanie ciekłym.

    "Więcej wodoru jako gazu cieplarnianego w atmosferze jest interesującym faktem, zarówno dla samej historii klimatu na Marsie jak i dla jego przyjazności dla życia" mówi Jennifer Stern, planetolog z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland. "Jeżeli mamy związek między dwoma elementami, które sprzyjają powstaniu warunków przyjaznych dla życia - potencjalnie cieplejszy klimat z wodą w stanie ciekłym na powierzchni oraz wzrost produkcji azotanów niezbędnych dla życia - to jest to bardzo ekscytujące. Wyniki naszych badań wskazują, że oba te elementy pasują do siebie, i obecność jednego wspomaga obecność drugiego".

    Mimo, że skład chemiczny wczesnej atmosfery Marsa pozostaje dla nas tajemnicą, niniejsze wyniki mogą stanowić elementy niezbędne do rozwiązania zagadki klimatu Czerwonej Planety.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18118 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Poszukiwanie najbliższych planet podobnych do Ziemi rozpoczęte]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/26/poszukiwanie-najblizszych-planet-podobnych-do-ziemi-rozpoczete/ Tue, 26 Mar 2019 20:24:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18124
    Satelita Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS). Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    Satelita TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) zaprojektowany jest do poszukiwania egzoplanet przyjaznych dla życia, ale przy setkach tysięcy gwiazd podobnych do Słońca lub mniejszych w jego polu widzenia, jak stwierdzić które z tych gwiazd mogą posiadać planety podobne do naszej?

    TESS będzie obserwował 400 000 gwiazd na całym niebie wyszukując ślady tranzytów planetarnych na tle tarcz poszczególnych gwiazd.

    Zespół astronomów z uniwersytetów Cornell, Lehigh oraz Vanderbilt zidentyfikowali najbardziej obiecujące cele poszukiwań i umieścili je w nowym katalogu "TESS Habitable Zone Star Catalog" opublikowanym w periodyku Astrophysical Journal Letters. Głównym autorem opracowania jest Lisa Kaltenegger, profesor astronomii i dyrektorka Instytutu Carla Sagana oraz członkini zespołu naukowego TESS.

    Nowy katalog bazuje na katalogu pierwotnie opracowanym na Uniwersytecie Valderbilt, zawierającym setki milionów gwiazd. Wykorzystując dane z licznych źródeł, w tym także należącego do uniwersytetu teleskopu KELT oraz analizy "mrugania" gwiazd opracowanej na Vanderbildt, prof. Keivan Stassus wraz ze swoim zespołem od 2012 roku redukował pole 470 milionów gwiazd widocznych dla TESS do 250 000 gwiazd, wokół których prawdopodobieństwo występowania planet podobnych do naszej jest największe.

    Analiza tak ogromnego zbioru danych wykonywana była przez studentów, doktorantów i badaczy związanych z Vanderbilt Initiative in Data-intensive Astrophysics (VIDA) oraz przez studentów, deweloperów, i specjalistów od wizualizacji danych związanych z First Center for Autism and Innovation.

    "Naszym celem jest nie tylko wykrycie setek planet podobnych do naszej w innych układach planetarnych, ale także odkrycie ich wokół najbliższych nam gwiazd" mówi Stassun. "W ciągu kilku lat możemy poznać inne przyjazne dla życia planety, z atmosferami, w których moglibyśmy oddychać. Oczywiście, nie będziemy jeszcze wiedzieli czy coś lub ktoś tam faktycznie oddycha. Mimo to jest to zachwycający etap historii ludzkości i potężny skok w naszej wiedzy o naszym miejscu we wszechświecie".

    W katalogu znalazły się 1823 gwiazdy, w pobliżu których TESS mógłby dostrzec planety podobne do Ziemi aczkolwiek nieco większe od niej i otrzymujące od swojej gwiazdy zbliżoną do ziemskiej ilość promieniowania. W przypadku 408 gwiazd TESS będzie w stanie dostrzec planety o rozmiarach Ziemi otrzymujące od swoich gwiazd tyle promieniowania co Ziemia od Słońca.

    "Życie może istnieć na wielu rodzajach planet, ale wiemy na pewno, że takie życie jak nasze może istnieć na planetach takich jak nasza, dlatego sensowne jest skupienie się najpierw na poszukiwaniu planet podobnych do Ziemi" mówi Kaltenegger. "Ten katalog jest niezwykle ważny dla TESS ponieważ każdy kto pracuje na tych danych chce wiedzieć wokół których gwiazd możemy znaleźć najbliższe nam analogi Ziemi".

    Kaltenegger realizuje program na TESS, w ramach którego szczegółowo obserwuje 1823 gwiazdy z katalogu, poszukując w ich otoczeniu planet. "Mamy 408 nowych ulubionych gwiazd" mówi Kaltenegger. "To fantastyczne, że nie muszę wybierać tylko jednej, a mogę przeszukiwać setki gwiazd".

    Potwierdzenie obecności egzoplanety i określenie jej odległości od gwiazdy wymaga obserwacji dwóch tranzytów na tle gwiazdy. Wszystkie 1823 gwiazdy, które znalazły się w katalogu, to gwiazdy, w przypadku których TESS jest w stanie zarejestrować dwa tranzyty planetarne w trakcie swojej misji. Takie okresy orbitalne umieszczają planety w ekosferze gwiazd macierzystych.

    Ekosfera to obszar wokół gwiazdy, w którym woda może istnieć w stanie ciekłym na powierzchni skalistej planety. Jak zauważają badacze, planety poza ekosferą z pewnością mogą utrzymywać życie, ale wykrycie jakichkolwiek oznak życia na takich planetach byłoby niezwykle trudne bez bliskiego przelotu w ich pobliżu.

    W katalogu oznaczono także podzbiór 227 gwiazd, dla których TESS może nie tylko znaleźć planety, które otrzymują tą samą ilość promieniowania co Ziemia, ale także planety nieco dalsze, w zewnętrznych rejonach ekosfery, na orbitach przypominających chłodną orbitę Marsa. To pozwoli astronomom badać różnorodność potencjalnie przyjaznych dla życia planet krążących wokół setek chłodnych gwiazd.

    Gwiazdy wybrane do katalogu to jasne, chodne karły z temperaturami między 2700 a 6000K. Gwiazdy do katalogu wybrano na podstawie jasności, najbliższe z nich znajdują się zaledwie nieco ponad 4 lata świetlne od Ziemi.

    "Nie wiemy jeszcze ile planet TESS znajdzie wokół setek gwiazd z naszego katalogu, ani czy planety te są przyjazne dla życia" mówi Kaltenegger, "ale prawdopodobieństwo jest po naszej stronie. Niektóre badania wskazują, że w ekosferach chłodnych gwiazd krąży wiele planet skalistych".

    137 gwiazd z rzeczonego katalogu znajdzie się także w stałym polu widzenia Ko(s)micznego Teleskopu Jamesa Webba kiedy (jeżeli) znajdzie się on w przestrzeni kosmicznej i rozpocznie obserwacje.

    Źródło: Vanderbilt University

    ]]>
    18124 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Instrument GRAVITY przesuwa granice obrazowania egzoplanet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/27/instrument-gravity-przesuwa-granice-obrazowania-egzoplanet/ Wed, 27 Mar 2019 10:55:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18127
    https://www.youtube.com/watch?v=uqdFCKSOJiY

    Instrument GRAVITY zainstalowany na interferometrze VLTI (Very Large Telescope Interferometer) wykonał pierwsze bezpośrednie obserwacje egzoplanety wykorzystując do tego interferometrię w zakresie optycznym. Dzięki zastosowanej metodzie możliwe było obserwowanie złożonej atmosfery pełnej chmur żelaza i krzemianów wirujących w rozległych układach burzowych. W ten sam sposób będzie można zbadać także wiele innych znanych już egzoplanet.

    Dzisiaj w periodyku Astronomy & Astrophysics zespół naukowców projektu GRAVITY publikował wyniki, w których opisuje obserwacje egzoplanety HR8799e za pomocą interferometrii optycznej. Egzoplaneta została odkryta w 2010 roku w pobliżu młodej gwiazdy ciągu głównego HR8799 oddalonej od nas o 129 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Pegaza.

    Dzisiejsze wyniki, które odkrywają przed nami nową charakterystykę HR8799e, wymagały instrumentu o bardzo wysokiej rozdzielczości i czułości. GRAVITY może wykorzystywać cztery teleskopy VLT jednocześnie, imitując w ten sposób jeden większy teleskop. W ten sposób otrzymujemy super-teleskop - VLTI - który zbiera i precyzyjnie oddziela światło pochodzące z atmosfery planety HR8799e od światła jej gwiazdy macierzystej.

    https://www.youtube.com/watch?v=gcHXGZaS_6M

    HR8799e to super-Jowisz, świat nieprzypominający żadnej planety w Układzie Słonecznym, jednocześnie masywniejszy i młodszy od czegokolwiek w naszym układzie planetarnym. W wieku zaledwie 30 milionów lat, ta młodziutka egzoplaneta jest wystarczająco młoda, aby dostarczyć naukowcom nowych informacji p procesach formowania planet i układów planetarnych. Sama planeta jest zupełnie nieprzyjazna dla jakiegokolwiek życia - pozostała energia z procesu formowania oraz silny efekt cieplarniany podgrzewają atmosferę HR8799e do temperatury około 1000 stopni Celsjusza.

    To pierwszy przypadek użycia interferometrii optycznej do odkrycia szczegółów egzoplanety, a nowa technika dostarczyła absolutnie wyjątkowo szczegółowe widmo o nieprzeciętnej jakości - dziesięciokrotnie bardziej szczegółowe od jakichkolwiek wcześniejszych obserwacji. Pomiary wykonane przez zespół badaczy umożliwiły nam poznanie składu chemicznego atmosfery HR8799e, która także skrywała przed nami kilka niespodzianek.

    Lokalizacja HR8799 w gwiazdozbiorze Pegaza

    "Nasze analizy wskazują, że HR8799e posiada atmosferę zawierającą znacznie więcej tlenku węgla niż metanu - a tego się nie spodziewaliśmy" tłumaczy lider zespołu Sylvestre Lacour, badacz CNRS z Obserwatorium Paryskiego. "Takie wyniki można najlepiej wytłumaczyć wysokimi pionowymi wiatrami w atmosferze, uniemożliwiającymi tlenkowi węgla reagowanie z wodorem i tworzenie metanu".

    Badacze odkryli także, że atmosfera planety zawiera chmury pyłu z żelaza i krzemianów. Uwzględniając nadmiar tlenku węgla, dane te wskazują, że w atmosferze planety mamy do czynienia z potężnymi i gwałtownymi burzami.

    "Nasze obserwacje pokazują kulę gazu podświetlaną od wnętrza, z promieniami ciepłego promieniowania przenikającymi między burzliwymi plamami ciemnych chmur" mówi Lacour. "Ruchy konwekcyjne przesuwają chmury cząstek żelaza i krzemianów, które rozpadają się i opadają do wnętrza. To obraz dynamicznej atmosfery olbrzymiej egzoplanety tuż po narodzinach, przechodzącej przez złożone procesy fizyczne i chemiczne".

    Źródło: ESO

    VLTI

    ]]>
    18127 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Rzeki płynęły na Marsie jeszcze miliard lat temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/28/rzeki-plynely-na-marsie-jeszcze-miliard-lat-temu/ Thu, 28 Mar 2019 07:57:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18135

    Dawno temu na Marsie, woda rzeźbiła głębokie koryta rzeczne w powierzchni planety, ale wciąż nie jesteśmy pewni jaki klimat temu sprzyjał. Naukowcy nie są pewni, bowiem nasza wiedza o klimacie jaki panował na Marsie miliardy lat temu wciąż jest szczątkowa.

    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Chicago obejmowały skatalogowanie tych koryt rzecznych, dzięki czemu można było zbadać szerokość delt rzecznych, a tym samym oszacować ilość płynącej w nich wody. Wnioski wskazują na to, że woda płynęła na Marsie znacznie dłużej niż dotychczas uważaliśmy. Według artykułu naukowego, który ukazał się 27 marca w periodyku Science Advances, rzeki na Marsie były szersze od rzek występujących na Ziemi obecnie - i płynęły w setkach różnych lokalizacji na całej Czerwonej planecie.

    Takie wyniki znacznie komplikują pracę naukowców próbujących modelować dawny marsjański klimat - mówi główny autor opracowania Edwin Kite, profesor geofizyki i ekspert z zakresu historii Marsa i klimatu innych planet. "I tak już trudno jest wyjaśnić istnienie rzek lub jezior w oparciu o informacje, które posiadamy. Wyniki nowych badań sprawiają, że ten problem staje się jeszcze trudniejszy".

    Powierzchnia Marsa pocięta jest szerokimi i długimi śladami po dawnych rzekach. Sondy krążące wokół Marsa wykonały setki zdjęć tych wyschniętych koryt rzecznych, a gdy łazik Curiosity wylądował na Marsie w 2012 roku, przesłał na Ziemię zdjęcia zaokrąglonych kamieni, które w przeszłości przez długi czas musiały toczyć się po dnie koryta rzeki.

    Pytanie dlaczego na dawnym Marsie była woda w stanie ciekłym jest nie lada zagadką. Obecnie Mars ma wyjątkowo rzadką atmosferę, a na wczesnym etapie historii planety, otrzymywał jedynie jedną trzecią promieniowania słonecznego jaką Ziemia otrzymuje od Słońca obecnie, co oznacza, że do Marsa nie docierało wystarczająco dużo ciepła, aby utrzymywać wodę w stanie ciekłym na powierzchni. "W rzeczy samej, nawet na dawnym marsie, gdy był on wystarczająco wilgotny, aby istniały na nim rzeki przez pewien czas, reszta danych wskazuje, że Mars był przez większość czasu wyjątkowo zimny i suchy" mówi Kite.

    Oznaczone zdjęcie zachowanego koryta rzecznego na Marsie wykonane przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter. Zakres wysokości na tym zdjęciu wykosi około 35 metrów. Źródło: NASA/JPL/Univ.Arizona/UChicago

    Próbując lepiej zrozumieć opady atmosferyczne na Marsie, Kite wraz ze współpracownikami przeanalizował zdjęcia oraz modele wysokości terenu dla ponad 200 dawnych koryt rzecznych rozciągających się na przestrzeni miliarda lat. Owe koryta rzeczne są źródłem wielu informacji o wodzie płynącej w nich kiedyś, oraz o klimacie, który umożliwił ich powstanie. Dla przykładu, szerokość oraz nachylenie koryt rzecznych oraz rozmiary żwiru wskazują naukowcom intensywność przepływu wody a ilość żwiru pozwala nałożyć ograniczenia na objętość wody przepływającej korytami.

    Uzyskane w ten sposób wyniki stanowią wartościowe wskazówki dla badaczy próbujących odtworzyć klimat panujący na Marsie w przeszłości. Dla przykładu, rozmiary rzek wskazują, że woda płynęła w nich bezustannie, a nie jedynie w najcieplejszych porach dnia, dlatego badacze tworzący modele klimatu muszą uwzględniać silny efekt cieplarniany, który mógł utrzymywać wyższe średnie temperatury dzienne na powierzchni powyżej temperatury topnienia wody.

    Koryta rzeczne wskazują także na silne przepływy wody do samego końca ery wilgotnego klimatu na Marsie. "Przypuszczaliśmy, że wody na Marsie stopniowo ubywało, ale nie widzimy tego w danych". Rzeki stawały się krótsze, ich długość zmieniała się z tysięcy kilometrów w setki, ale wody w nich wciąż było dużo".

    "Nasze prace pozwalają odpowiedzieć na istniejące pytania, ale pojawia się jedno nowe. Co się myli: modele klimatu, modele ewolucji atmosfery czy nasza podstawowa wiedza o historii wewnętrznego Układu Słonecznego?"

    Źródło: UChicago

    ]]>
    18135 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje rzadką aktywną planetoidę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/28/hubble-obserwuje-rzadka-aktywna-planetoide/ Thu, 28 Mar 2019 14:34:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18140
    https://www.youtube.com/watch?v=51idHiBJcR8

    Dzięki niesamowitej współpracy, w ramach której połączono dane z teleskopów naziemnych, przeglądów całego nieba oraz kosmicznych teleskopów, w tym także Kosmicznego Teleskopu Hubble'a - udało się zaobserwować rzadką, rozpadającą się planetoidę 6478 Gault.

    Wyraźne zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dostarczyły naukowcom nowych informacji o nietypowej przeszłości planetoidy Gault. Obiekt o o szerokości od 4 do 9 kilometrów posiada dwa wąskie, przypominające komety, ogony odłamków, które mówią nam, że planetoida ulega powolnemu rozpadowi. Każdy z ogonów stanowi dowód aktywnego procesu, który uwalnia materię w przestrzeń kosmiczną.

    Planetoida Gault została odkryta w 1988 roku. Niemniejj jednak, obserwacje dwóch ogonów odłamków stanowią pierwszy dowód niestabilności planetoidy. Owa planetoida jest jedną z zaledwie kilku planetoid obserwowanych w trakcie procesu dezintegracji wskutek mechanizmu YORP. Gdy światło słoneczne ogrzewa planetoidę, podczerwone promieniowanie uciekające z jej ogrzanej powierzchni odprowadza z niej zarówno ciepło jak i pęd. To powoduje powstanie niewielkiej siły, która sprawia, że planetoida zaczyna rotować coraz szybciej. Gdy ta siła odśrodkowa z czasem jest większa od grawitacji, planetoida staje się niestabilna. Osuwiska na powierzchni obiektu uwalniają gruz i pył w przestrzeń kosmiczną, które tworzą ogon odłamków taki jak widać na zdjęciach planetoidy Gault.

    https://www.youtube.com/watch?v=3WlKzNmEmx0

    "Takie procesy autodestrukcyjne należą do rzadkości" tłumaczy Olivier Halnaut (ESO, NIemcy). "Aktywne i niestabilne planetoidy takie jak Gault są dopiero teraz odkrywane w ramach ogromnych przeglądów całego nieba, co oznacza, że planetoidy takie jak ta, nie mogą już uchodzić naszej uwadze".

    Astronomowie szacują, że wśród 800 00 znanych planetoid w Pasie Planetoid między orbitami Marsa i Jowisza, destrukcji wskutek mechanizmu YORP ulega średnio jedna planetoida rocznie. Bezpośrednie obserwacje takiej aktywności za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dostarczyły astronomom szczególnej okazji do badania składu chemicznego planetoid. Analizując materię uwalnianą przez te niestabilne planetoidy w przestrzeń kosmiczną, astronomowie mogą dowiedzieć się nieco więcej o historii procesów powstawania planet na wczesnych etapach historii Układu Słonecznego.

    Zrozumienie natury tego aktywnego, rozpadającego się obiektu jest efektem współpracy badaczy i instrumentów z całego świata. Ogon odłamków podążający za planetoidą został po raz pierwszy zarejestrowany przez teleskopy Uniwersytetu Hawajskiego 5 stycznia 2019 roku. Po przejrzeniu archiwalnych danych z przeglądów ATLAS oraz UH/NASA Pan-STARRS, odkryto, że silniejszy ogon odłamków od tego obiektu obserwowany był już w grudniu 2018 roku. Wkrótce potem, w styczniu 2019 roku, drugi, krótszy ogon został dostrzeżony przez inne teleskopy, w tym teleskopy Isaac Newton, William Herschel oraz ESA OGS na Teneryfie; Himalayan Chandra Telescope w Indiach oraz CFHT na Hawajach. Późniejsza analiza tych obserwacji wskazuje, że oba zdarzenia, które wyemitowały te ogony odłamków zaszły między 28 października i 30 grudnia 2018 roku. Ogony będą widoczne tylko przez kilka miesięcy, a później tworzący je pył rozejdzie się w przestrzeni międzyplanetarnej.

    Planetoida 6478 Gault widoczna w obiektywie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Planetoida znajduje się 344 miliony kilometrów od Ziemi, między orbitami Marsa i Jowisza.

    Następnie wykonano dalsze obserwacje za pomocą teleskopów naziemnych. Dane wykorzystano do wydedukowania trwającego dwie godziny okresu rotacji planetoidy, który zbliżony jest do krytycznej prędkości, przy której materia zaczyna się osuwać po powierzchni planetoidy przed tym jak odpłynie w przestrzeń kosmiczną.

    "Gault jest najlepszym przykładem szybkiego rotatora tuż na krawędzi dwóch godzin" tłumaczy główny autor Jan Kleyna. "Planetoida ta mogła znajdować się na granicy niestabilności przez ostatnie 10 milionów lat. Nawet niewielkie zakłócenie, takie jak uderzenie niewielkiego kamyka w powierzchnie, mogło spowodować ostatnie rozbłyski i powstanie ogonów".

    Wysoka rozdzielczość Hubble;a dostarczyła naukowcom cennych szczegółów dotyczących aktywności planetoidy. Niewielka szerokość ogonów wskazuje, że tworzące je materia była uwalniana w krótkich epizodach trwających od kilku godzin do kilku dni. Brak nadmiaru pyłu w bezpośrednim otoczeniu planetoidy wskazuje, że aktywność nie była spowodowana zderzeniem z innym masywnym obiektem. Badacze mają nadzieję, że dalsze obserwacje dostarczą im jeszcze więcej informacji o tym rzadkim i osobliwym obiekcie.

    Wyniki badań zaakceptowano do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal Letters.

    Źródło: STScI

    ]]>
    18140 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe zdjęcia małych księżyców w pierścieniach Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/29/nowe-zdjecia-malych-ksiezycow-w-pierscieniach-saturna/ Fri, 29 Mar 2019 00:50:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18143

    Między pierścieniami Saturna znajduje się zbiór mini-księżyców, w pobliżu których w 2017 roku przeleciała sonda Cassini.

    W czwartek po raz pierwszy astronomowie i naukowcy szczegółowo opisali owe księżyce w periodyku Science.

    Rozmiary Pan, Daphnis, Atlas, Pandora oraz Epimeteusz mieszczą się w zakresie od 8 do 116 kilometrów. Są to obiekty okrągłe, przypominające talerze latające lub zwykłe ziemniaki.

    Wciśnięte są w luki oddzielające kolejne pierścienie planety.

    Sonda Cassini, która spędziła 13 lat na orbicie wokół Saturna, w ostatnim roku swojej misji przesunęła się na orbitę, podczas której przelatywała między planetą a pierścieniami, wysyłając dane do samego końca, który nastąpił 13 września 2017 roku, 20 lat po starcie z Ziemi.

    Na podstawie obserwacji przeprowadzonych przez sondę Cassini powstało ponad 4000 artykułów naukowych, a zapas obserwacji, które wciąż czekają na analizę jest daleki od wyczerpania.

    "Planuję pracować z tymi danymi jeszcze co najmniej przez dekadę" mówi Bonnie Buratti, planetolożka z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.

    Dane zebrane przez instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy Cassini wciąć są analizowane. Artykuł opublikowany w dniu wczorajszym jest tylko wstęp do odkryć, które jeszcze przed nami.

    Tak czy inaczej, najnowsze obserwacje wspierają dominującą teorię, która mówi, że pierścienie i księżyce Saturna pochodzą z tego samego ciała niebieskiego, które uległo rozerwaniu w rezultacie jakiejś kosmicznej kolizji.

    "Największe fragmenty stały się jądrami tych księżyców krążących w pierścieniach" mówi Buratti.

    "Z czasem księżyce gromadziły wokół siebie cząsteczki materii z pierścieni - i to zobaczyliśmy z bliska, gromadzenie materii pierścieni na księżycach". Może to także tłumaczyć luki powstałe w miejscach, w których krążą księżyce.

    Naukowców w szczególności interesuje kwestia wieku pierścieni. Badania opublikowane w styczniu, opierające się na danych z sondy Cassini, wskazują, że pierścienie są stosunkowo młode - mają między 100 milionami a miliardem lat.

    Jednak inne modele i metody wskazują na coś innego. "Nauka nigdy nie jest oczywista i jednoznaczna - nigdy nie udaje się otrzymać jednej, ostatecznej odpowiedzi" dodaje Buratti.

    Źródło: Science

    ]]>
    18143 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe dowody na obecność podpowierzchniowej wody na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/29/nowe-dowody-na-obecnosc-podpowierzchniowej-wody-na-marsie/ Fri, 29 Mar 2019 06:31:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18146
    RSL na zboczu krateru Palikir na Marsie. Źródło: NASA/JPL/University of Arizona

    W połowie 2018 roku badacze wspierani przez naukowców z Włoskiej Agencji Kosmicznej wykryli obecność podpowierzchniowego jeziora wody na Marsie pod południową czapą polarną. Teraz, badacze z USC Arid Climate and Water Research Center (AWARE) opublikowali artykuł, w którym wskazują, że głęboko pod powierzchnią Marsa woda wciąż może istnieć w stanie ciekłym, a gdzieniegdzie,w okołorównikowych rejonach Marsa może także wydostawać się na powierzchnię.

    Badacze z USC ustalili, że woda podpowierzchniowa prawdopodobnie występuje na rozległych obszarach Marsa, a nie tylko na biegunach oraz, że jest to aktywny system sięgający na głębokość 750 metrów, z którego woda wydostaje się na powierzchnię przez szczeliny w niektórych, analizowanych przez badaczy kraterach.

    Heggy, który jest członkiem eksperymentu MARSIS (Mars Express Sounding Radar Experiment), w ramach którego badane jest środowisko pod powierzchnią Marsa oraz Abotalib Z. Abotalib, badacz z USC, badali cechy charakterystyczne linii RSL, przypominających wysuszone, krótkie strumienie wody, które pojawiają się na niektórych zboczach kraterów na Marsie.

    Wcześniej naukowcy zakładali, że RSL związane są z wodą płynącą na powierzchni Marsa, albo tuż pod nią.

    "Teraz sugerujemy, że może być inaczej. Zaproponowaliśmy alternatywną hipotezę mówiącą, że RSL mają swoje źródło głęboko pod powierzchnią w zbiornikach, w których panuje wysokie ciśnienie. Woda wydostaje się z nich na powierzchnię poprzez system szczelin i uskoków w warstwie przypowierzchniowej", dodaje Heggy.

    "Doświadczenie jakie zyskaliśmy w trakcie badań nad hydrologią pustyń jest kluczowym elementem, który doprowadził nas do tych wniosków. Widzieliśmy takie same mechanizmy na Saharze i na Półwyspie Arabskim i pozwoliło nam to badać ten sam mechanizm na Marsie" mówi Abotalib Z. Abotalib, pierwszy autor opracowania.

    Badacze doszli do wniosku, że pęknięcia w niektórych kraterach marsjańskich umożliwiły wodzie wydostanie się na powierzchnię pod wpływem ciśnienia panującego w głębszych warstwach. To właśnie woda z tych źródeł mogła wyciekać na powierzchnię i odpowiadać za powstanie charakterystycznych linii na zboczach niektórych kraterów. Naukowcy tłumaczą także w jaki sposób te linie wodne zmieniają się wraz z porami roku na Marsie.

    Wyniki badań opublikowane 28 marca 2019 roku w periodyku Nature Geoscience wskazują, że podpowierzchniowe zbiorniki wodą mogą być głębiej niż wcześniej uważano, na obszarach, na których obserwowano RSL. Wyniki badań wskazują, że te odsłonięte fragmenty pęknięć związane z tymi źródłami wody mogą być najlepszymi lokalizacjami dla potencjalnego życia na Marsie.

    Metoda:

    Wcześniejsze badania, które pozwoliły odkryć podpowierzchniową wodę na Marsie, opierały się na interpretacji odbitych fal elektromagnetycznych rejestrowanych przez radar znajdujący się na pokładzie sond Mars Express i Mars Reconnaissance Orbiter. Owe instrumenty mierzyły fale odbite od powierzchni oraz od warstw podpowierzchniowych tam gdzie było to możliwe. Niemniej jednak, ta wcześniejsza metoda nie dostarczyła żadnych dowodów na występowanie wody nigdzie poza biegunem południowym Marsa.

    Autorzy nowego artykułu opublikowanego w Nature Geoscience wykorzystali wysokiej rozdzielczości zdjęcia w zakresie optycznym oraz metody modelowania do zbadania zboczy dużych kraterów uderzeniowych na Marsie. Ich celem było skorelowanie obecności pęknięć z źródłami strumieni, które odpowiadają za powstanie tych krótkich wycieków wodnych.

    Heggy oraz Abotalib, którzy przez długi okres czasu badali podpowierzchniowe zbiorniki wody oraz ruchy wody podpowierzchniowej na Ziemi, w tym także w warunkach pustynnych, odkryli podobieństwa między mechanizmami przemieszczania się wody na Saharze i na Marsie.

    "Występowanie wody podpowierzchniowej stanowi silny dowód na to, że przeszłość Marsa i Ziemi były do siebie zbliżone - to wskazuje, że do pewnego momentu obie planety podobnie ewoluowały" mówi Heggy.

    "Zrozumienie jak woda podpowierzchniowa powstała na Marsie, gdzie jest dzisiaj i jak się przemieszcza pozwoli nam ograniczyć niepewności związane z ewolucją warunków klimatycznych na Marsie na przestrzeni ostatnich trzech miliardów lat oraz podobieństw do naszej własnej planety. W ten sposób możemy się dowiedzieć czy Ziemia także podąża tą samą ścieżką co Mars w przeszłości. Zrozumienie ewolucji Marsa jest kluczowe do zrozumienia długoterminowej ewolucji Ziemi, a wody podpowierzchniowe są kluczowym elementem tego procesu".

    Źródło: USC

    Artykuł naukowy: https://doi.org/10.1038/s41561-019-0327-5

    ]]>
    18146 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny motyl domem dla setek nowych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/29/kosmiczny-motyl-domem-dla-setek-nowych-gwiazd/ Fri, 29 Mar 2019 10:16:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18150
    Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Powyższy obiekt przypominający czerwonego motyla w przestrzeni kosmicznej w rzeczywistości jest żłobkiem dla setek młodych gwiazd, co można dostrzec na powyższym zdjęciu wykonanym w podczerwieni za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Motyl noszący oficjalną nazwę Westerout 40 (W40) to mgławica - olbrzymi obłok gazu i pyłu, w którym powstają nowe gwiazdy. Oba skrzydła motyla to gigantyczne bąble gorącego, międzygwiezdnego gazu emitowanego przez najgorętsze i najmasywniejsze gwiazdy w tym regionie.

    Oprócz walorów estetycznych, W40 doskonale pokazuje jak procesy powstawania nowych gwiazd powodują niszczenie obłoków, z których gwiazdy te powstały. Wewnątrz obłoków gazowo-pyłowych grawitacja prowadzi do powstawania licznych zagęszczeń materii. Czasami takie zagęszczenia osiągają gęstość krytyczną, przy której w ich jądrach zaczynają powstawać gwiazdy. Promieniowanie i wiatry emitowane przez najmasywniejsze gwiazdy w obłoku - w połączeniu z materią wyrzucaną w przestrzeń kosmiczną gdy gwiazdy te eksplodują - czasami powodują powstanie bąbli takich jak te w W40. Jednocześnie procesy te rozpraszają gaz i pył niszcząc zagęszczenia pyłu, redukując lub zatrzymując trwające w okolicy inne procesy gwiazdotwórcze.

    Materia, która tworzy skrzydła W40 została wyrzucona przez gęstą gromadę gwiazd, która leży między skrzydłami na powyższym zdjęciu. Najgorętsza i najmasywniejsza z tych gwiazd - W40 IRS 1a - znajduje się w pobliżu centrum gromady gwiazd. W40 znajduje się około 1400 lat świetlnych od Słońca, mniej więcej w tej samej odległości co dobrze znana Mgławica w Orionie, aczkolwiek na niebie obie mgławice oddalone są od siebie o 180 stopni. To dwa najbliższe regiony, w których dostrzeżono procesy powstawania masywnych gwiazd - o masach ponad 10 mas Słońca.

    W górnym prawym rogu zdjęcia widać jeszcze jedną gromadę gwiazd - Serpens South. Choć obie gromady są młode w skali astronomicznej (obie mają zaledwie kilka milionów lat), to Serpens South jest młodsza od W40. Jej gwiazdy wciąż zanurzone są w swoim obłoku i dopiero w przyszłości rozwieją go tworząc bąble takie jak W40.

    Zdjęcie ze Spitzera złożone jest z czterech zdjęć wykonanych za pomocą kamery IRAC (Infrared Array Camera) podczas pierwszej misji Spitzera na różnych długościach fali: 3.6, 4.5, 5.8 i 8.0 μm (kolor niebieski, zielony, pomarańczowy i czerwony). Związki organiczne składające się z węgla i wodoru, tzw. policykliczne węglowodory aromatyczne (PAH) wzbudzane są przez promieniowanie międzygwiezdne i świecą w zakresie zbliżonym do 8.0 mikronów, nadając mgławicy jej czerwoną poświatę. Gwiazdy są jaśniejsze na krótszych falach, przez co widzimy je jako niebieskie obiekty. Część najmłodszych gwiazd otoczona jest jeszcze pyłowymi dyskami materii, które z kolei świecą na żółto i czerwono.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18150 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Marsjański helikopter zakończył testy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/29/marsjanski-helikopter-zakonczyl-testy/ Fri, 29 Mar 2019 12:43:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18153
    Członkowie zespołu Mars Helicopter analizuje model lotny (egzemplarz, który poleci na Czerwoną Planetę) w symulatorze przestrzeni kosmicznej, 7,62-metrowej komorze próżniowej w JPL w Pasadenie w dniu 1 lutego 2019 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Odkąd bracia Wright po raz pierwszy wzbili się w niebo 17 grudnia 1903 roku, pierwszy lot zawsze był ważnym etapem rozwoju każdego pojazdu latającego. Jakby nie patrzeć, zaprojektowanie samolotu i sprawienie aby latał na papierze, albo na komputerze, to jedno. Czymś zupełnie innym jest zmontowanie wszystkich elementów i obserwowanie jak po raz pierwszy wzbija się w powietrze.

    Pod koniec stycznia 2019 roku, wszystkie elementy tworzące model Mars Helicopter poddano testom.

    Ważący niecałe 1.8 kilograma helikopter stanowi projekt demonstracji technologii, który aktualnie przechodzi rygorystyczny proces weryfikacyjny, po którym zostanie certyfikowany do lotu na Marsa.

    Większość testów dotyczyła tego jak helikopter będzie działał na Marsie, w tym także jak będzie radził sobie w marsjańskich temperaturach. Czy helikopter może przetrwać i funkcjonować w niskich temperaturach w miejscach, gdzie temperatura w nocy spada do -90 stopni Celsjusza.

    Wszystkie testy stanowią przygotowanie do lutego 2021 roku, kiedy to helikopter dotrze na powierzchnię Czerwonej Planety, schowany pod łazikiem Mars 2020. Kilka miesięcy po lądowaniu helikopter zostanie opuszczony na powierzchnię i rozpoczną się krótkie loty testowe (trwające maksymalnie 90 sekund) - będą to pierwsze loty na powierzchni innej planety niż Ziemia.

    "W ramach przygotowań do pierwszego lotu na Marsie, przeprowadziliśmy już ponad 75 minut lotu za pomocą modelu inżynieryjnego, który był bardzo zbliżony do naszego helikoptera" mówi Mimi Aung, menedżer projektu Mars Helicopter z JPL w Pasadenie. "Jednak ten ostatni test modelu lotnego był najważniejszy. To już jest ten egzemplarz, który poleci na Marsa. Musieliśmy sprawdzić czy działa tak jak powinien".

    Podczas gdy helikoptery na Ziemi nie są niczym nowym, to jednak latanie helikopterem setki milionów kilometrów od Ziemi, w rzadkiej marsjańskiej atmosferze jest zupełnie czymś innym. Już samo stworzenie odpowiednich warunków do przetestowania sprzętu tu na Ziemi stawia przed nami wiele wyzwań.

    "Marsjańska atmosfera ma gęstość zaledwie 1% atmosfery na Ziemi" mówi Aung. "Moglibyśmy przetestować nasz helikopter w takiej samej atmosferze, gdybyśmy tylko znaleźli lotnisko na wysokości 30 480 metrów. Niestety takich lotnisk nie ma, trzeba je sobie sztucznie stworzyć".

    W tym celu Aung ze swoimi współpracownikami wykorzystali komorę próżniową o średnicy 7,62 metrów. Najpierw członkowie zespołu stworzyli próżnię wysysając azot, tlen i inne gazy z potężnego cylindra. W ich miejsce wpuszczono dwutlenek węgla, główny składnik atmosfery Marsa.

    "Umieszczenie naszego helikoptera w wyjątkowo rzadkiej atmosferze to tylko część wyzwania" mówi Teddy Tzanetos odpowiedzialny za przeprowadzenie testu. "Aby dobrze zasymulować latanie na Marsie musimy usunąć dwie trzecie ziemskiej grawitacji, bowiem o tyle słabsza jest grawitacja na Marsie".

    W tym celu inżynierowie wykorzystali zmotoryzowaną smycz przymocowaną do szczytu helikoptera, która zapewniała niezakłócony hol równy dwóm trzecim ziemskiej grawitacji. Choć naukowcy przede wszystkim zastanawiali się jak będzie działał helikopter podczas pierwszego lotu, tak samo zastanawiali się jak zadziała owa smycz.

    "System jednak zadziałał idealnie, tak jak nasz helikopter" mówi Tzanetos. "Wystarczyło nam tylko uniesienie helikoptera na 5 centymetrów, aby uzyskać wszystkie dane niezbędne do potwierdzenia, że nasz helikopter będzie autonomicznie latał tak jak go zaprojektowaliśmy".

    Po pierwszym locie helikoptera kolejny wykonano w komorze próżniowej już następnego dnia. Łączny czas lotu wynoszący ponad 60 sekund na wysokości 5 cm wystarczył, aby dowieść, że 1500 pojedynczych elementów włókna węglowego, aluminium, krzemu, miedzy i pianki będzie działo zgodnie z planem.

    "Następnym razem helikopter wzbije się w powietrze już na Marsie. Obserwując nasz helikopter w komorze próżniowej nie mogłam nie pomyśleć o tych wszystkich historycznych pojazdach, które były tam testowane w przeszłości. We wnętrzu komory testy przechodziły próbniki księżycowe Ranger, sondy Voyager, Cassini i wszystkie łaziki marsjańskie jakie kiedykolwiek wysłano na Czerwoną Planetę".

    Mars Helicopter wystartuje jako demonstrator technologii wraz z łazikiem Mars 2020 na szczycie rakiety Atlas V w lipcu 2020 roku z kompleksu 41 na Przylądku Canaveral na Florydzie. Do Marsa powinien dotrzeć w lutym 2021 roku.

    Źródło: NASA

    PATRONIE PULSU KOSMOSU! JESTEŚMY TU DZIĘKI TOBIE I DLA CIEBIE!

    ]]>
    18153 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pole magnetyczne Słońca jest dziesięciokrotnie silniejsze niż uważano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/29/pole-magnetyczne-slonca-jest-dziesieciokrotnie-silniejsze-niz-uwazano/ Fri, 29 Mar 2019 14:16:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18158

    Pole magnetyczne Słońca jest dziesięciokrotnie silniejsze niż wcześniej uważano -donoszą naukowcy z Uniwersytetu w Belfaście i Uniwersytecie w Aberystwyth.

    Najnowszego odkrycia dokonał dr David Kuridze, badacz z Aberystwyth University. Dr Kuridze rozpoczął swoje badania gdy jeszcze pracował na Uniwersytecie w Belfaście, a ukończył już na Uniwersytecie Aberystwyth, gdzie przeniósł się w 2017 roku. Kuridze to wiodący ekspert w zakresie wykorzystania teleskopów naziemnych do badania korony słonecznej, pierścienia jasnego światła widocznego podczas całkowitego zaćmienia Słońca.

    Pracując na szwedzkim 1-metrowym teleskopie słonecznym w Obserwatorium Roque de los Muchachos na Wyspach Kanaryjskich, dr Kuridze badał szczególnie silny rozbłysk na Słońcu zarejestrowany 10 września 2017 roku.

    Połączenie korzystnych warunków i element szczęścia pozwoliły badaczom określić natężenie pola magnetycznego rozbłysku z niespotykaną dokładnością. Badacze uważają, że wyniki ich obserwacji mogą zmienić naszą wiedzę o procesach zachodzących w pośredniej atmosferze Słońca.

    Mówiąc o swoim odkryciu, dr Kuridze powiedział: "Wszystko co ma miejsce w zewnętrznej atmosferze Słońca zdominowane jest przez pole magnetyczne, ale mamy do dyspozycji niewiele pomiarów jego natężenia i charakterystyki przestrzennej".

    "To krytyczne parametry, najważniejsze w fizyce korony słonecznej. To ta jak próba zrozumienia klimatu na Ziemi bez możliwości mierzenia temperatury w różnych rejonach geograficznych".

    "Po raz pierwszy udało nam się dokładnie zmierzyć pole magnetyczne pętli koronalnych, podstawowych elementów magnetycznej korony Słońca".

    Słońce ma średnicę 1 400 000 kilometrów (109 razy więcej niż Ziemia) i oddalone jest od nas o 150 000 000 kilometrów. Korona słoneczna rozciąga się jeszcze miliony kilometrów nad powierzchnią naszej Gwiazdy Dziennej.

    Rozbłyski słoneczne to jasne błyski, które pojawiają się w procesie gwałtownego uwalniania energii magnetycznej nagromadzonej w atmosferze Słońca.

    Jak dotąd udane pomiary pola magnetycznego były utrudnione przez niskie nasilenie sygnału pochodzącego z atmosfery Słońca, a docierającego do Ziemi oraz ograniczenia dostępnych instrumentów pomiarowych.

    Pola magnetyczne, o których mowa w tych badaniach zbliżone są do pola magnetycznego magnesów na lodówce i niemal 100 razy słabsze od pola magnetycznego rezonansu magnetycznego (MRI).

    Niemniej jednak są one odpowiedzialne za wiązanie plazmy słonecznej, z której składają się rozbłyski słoneczne, nawet 20 000 kilometrów nad powierzchnią Słońca.

    W przeciągu 10 dni we wrześniu 2017 roku dr Kuridze badał aktywny obszar powierzchni Słońca, który był szczególnie burzliwy. Teleskopy wykorzystywane do tych obserwacji mogą obserwować zaledwie 1% powierzchni Słońca na raz. Zbiegiem okoliczności, dr Kuridze obserwował właściwy obszar o właściwej porze, dzięki czemu zaobserwował erupcję rozbłysku

    Takie rozbłyski mogą prowadzić do burz słonecznych, które - jeżeli trafią w Ziemię - odpowiadają za zorze polarne.

    Prof. Michaał Mathioudakis ze Szkoły Matematyki i Fizyki na Uniwersytecie w Belfaście dodaje: "To unikalny zestaw oberwacji, który po raz pierwszy pozwolił stworzyć szczegółową mapę pola magnetycznego w pętlach koronalnych".

    Źródło: Queen's University Belfast

    ]]>
    18158 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 799 0 0 802 0 0
    <![CDATA[Hubble obserwuje stada kosmicznych kaczek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/02/hubble-obserwuje-stada-kosmicznych-kaczek/ Tue, 02 Apr 2019 07:00:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18162
    Messier 11. Źródło: ESA/Hubble & NASA, P. Dobbie et al.

    Powyższe zdjęcie wypełnione po brzegi gwiazdami przedstawia fragment Messier 11, otwartej gromady gwiazd w południowym gwiazdozbiorze Tarczy (Scutum). Messier 11 to oznaczenie nadane Gromadzie Dzika Kaczka. Jej najjaśniejsze gwiazdy ułożone są w "V" przypominające klucz kaczek w locie.

    Messier 11 to jedna z najbogatszych i najbardziej kompaktowych otwartych gromad spośród aktualnie znanych. Badając najjaśniejsze, najgorętsze gwiazdy ciągu głównego w gromadzie, astronomowie szacują, że gromada powstała około 220 milionów lat temu. Gromady otwarte zazwyczaj zawierają mniej gwiazd i młodsze gwiazdy niż gromady kuliste, i Messier 11 nie jest tu wyjątkiem. W centrum gromady znajduje się wiele błękitnych gwiazd, to najgorętsze i najmłodsze z kilku tysięcy tworzących ją gwiazd.

    Długość życia gromad otwartych jest także stosunkowo krótka w porównaniu do gromad kulistych; gwiazdy w gromadach otwartych są bardziej od siebie oddalone, a tym samym nie są tak silnie ze sobą związane grawitacyjnie, przez co łatwiej je od siebie odciągnąć. Z tego też powodu Messier 11 prawdopodobnie ulegnie rozproszeniu w ciągu kilku milionów lat. Tworzące ją gwiazdy są wyrzucane z gromady jedna po drugiej, odciągane przez inne ciała niebieskie przelatujące w ich pobliżu.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18162 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA na całego: Księżyc do 2024, Mars do 2033]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/03/nasa-na-calego-ksiezyc-do-2024-mars-do-2033/ Wed, 03 Apr 2019 08:39:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18166

    Administrator NASA, Jim Bridenstine powiedział wczoraj, że kierowana przez niego agencja chce dostarczyć astronautów na powierzchnię Księżyca w 2024 roku, a następnie do 2033 roku także a powierzchnię Marsa.

    "Chcemy wylądować na Marsie w 2033 roku" powiedział Bridenstine podczas wysłuchania w Kapitolu.

    Warto zauważyć, że nowa ofensywa kosmiczna administracji amerykańskiej ma (jak wszystko) kontekst polityczny. Dotychczas w agencji oficjalnie mówiło się o planach powrotu na powierzchnię Księżyca do 2028 roku. Wiceprezydent USA Mike Pence ogłosił jednak niedawno, że termin ten został przyspieszony i obecnie zadaniem NASA jest lądowanie na Księżycu w 2024 roku - może to być ostatni rok ewentualnej drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa w Białym Domu.

    Wielu ekspertów przyznaje, że NASA nie będzie w stanie wylądować na Księżycu tak szybko, szczególnie zważając na wieloletnie opóźnienia w produkcji rakiety Space Launch System budowanej przez Boeinga. Inni z kolei zauważają, że takie przyspieszenie może ograniczyć czas na gruntowne testy rakiety, statku i procedur, a to może spowodować zwiększenie ryzyka misji dla astronautów.

    Pytanie tylko czy przeważy rozsądne, konserwatywne podejście do bezpieczeństwa w NASA (które jest jeszcze pokłosiem katastrof Challengera i Columbii) czy doraźny efekt polityczny.

    Źródło: AFP/Twitter/NASA

    ]]>
    18166 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ambicje Indii a bezpieczeństwo w przestrzeni kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/03/ambicje-indii-a-bezpieczenstwo-w-przestrzeni-kosmicznej/ Wed, 03 Apr 2019 09:26:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18169

    Stany Zjednoczone i nie tylko ostro skrytykowały zestrzelenie przez Indie satelity znajdującego się na niskiej orbicie okołoziemskiej (300 km).

    W lekkomyślnym teście możliwości technologicznych Indie zestrzeliły aktywnego satelitę powodując powstanie 400 nowych śmieci kosmicznych. Mimo tego, że satelita znajdował się stosunkowo nisko, co najmniej 24 duże (ponad 10 cm) fragmenty satelity poruszają się teraz po orbitach, których apogeum (najodleglejszy od Ziemi punkt orbity) znajduje się nad apogeum orbity Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) powodując bezpośrednie zagrożenie dla stacji kosmicznej i jej załogi.

    Premier Indii Narenda Modi w rzadkim jak dla siebie przemówieniu z dumą stwierdził, że Indie dołączyły w ten sposób do elity potęg kosmicznych. Widocznie udowodnienie Pakistanowi swojej przewagi było ważniejsze niż bezpieczeństwo stacji kosmicznej czy też przyszłość badań przestrzeni kosmicznej.

    Już i bez tego testu naukowcy śledzą ponad 23 000 obiektów o rozmiarach większych niż 10 centymetrów, stale analizując zagrożenie jakie powodują one dla ISS jak i dla innych satelitów.

    Wśród tych 23 000 obiektów 3000 powstało w jednym zdarzeniu: chińskim teście przeprowadzonym w 2007 roku 800 kilometrów nad Ziemią.

    Warto tutaj zauważyć, że także USA odpowiada za sporą część śmieci kosmicznych, a i ma w swoich kartach zestrzelenie satelity USA 193, który uległ awarii po wyniesieniu na orbitę. Niemniej jednak satelita ten został zestrzelony na wysokości ok. 240 kilometrów, i rozpadł się na mniej niż 80 fragmentów, które wkrótce spłonęły w atmosferze.

    Jak dużym problemem w badaniach kosmosu są śmieci kosmiczne niech świadczy fakt, że nie mamy żadnej kontroli nad odłamkami, fragmentami czy zużytymi satelitami znajdującymi się na orbicie. Jedno zderzenie wystarczająco dużego fragmentu z aktywnym satelitą może doprowadzić do jego zniszczenia i powstania setek czy tysięcy nowych niekontrolowanych odłamków. Taka sytuacja jest niezwykle niebezpieczna, bowiem może doprowadzić do niekontrolowanej reakcji łańcuchowej, w której lawinowo powstawać będą kolejne setki i tysiące odłamków, które będą uderzały w kolejne satelity lub kolejne odłamki.

    Taki dramatyczny scenariusz może całkowicie pogrzebać nasze ambitne plany kosmiczne i uziemić nas na całe dekady, bowiem wynoszenie załogowych statków kosmicznych na orbitę gdzie bez kontroli latają metalowe śmieci kosmiczne z prędkościami rzędu tysięcy kilometrów na godzinę, będzie po prostu zbyt niebezpieczne.

    Stąd też palącym problemem od wielu lat jest tworzenie i opracowywanie rozwiązań pozwalających na sprzątanie orbity ze śmieci kosmicznych, ale wciąż daleko znajdujemy się od opracowania wydajnego i skutecznego rozwiązania.

    ]]>
    18169 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 769 https://www.spidersweb.pl/2020/04/rosja-testuje-bron-antysatelitarna-nudol.html 0 0 808 https://avanaavanafil.com/ avanafil vs cialis]]> 0 0 967 https://elitadalafill.com/ tadalafil contraindications evolution peptides tadalafil]]> 0 0
    <![CDATA[Dlaczego pod powierzchnią Enceladusa jest ocean?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/03/dlaczego-pod-powierzchnia-enceladusa-jest-ocean/ Wed, 03 Apr 2019 14:59:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18178

    Dwoje naukowców z Uniwersytetu w Maryland oraz Southwest Research Institute, odkryło możliwe wyjaśnienie istnienia oceanu pod powierzchnią jednego z księżyców Saturna. W artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, Marc Neveu oraz Alyssa Rhoden opisują stworzony przez siebie model komputerowy, który odtwarza warunki w pobliżu Saturna na przestrzeni czasu.

    Saturn ma ponad 60 księżyców o rozmiarach od małych globów o średnicy poniżej 300 metrów po olbrzymiego Tytana, który jest większy od Merkurego. Naukowcy uważają, że tylko jeden z księżyców Saturna - Enceladus - posiada podpowierzchniowy ocean. W ramach swoich badań naukowcy starali się określić dlaczego Enceladus jest tak unikatowy w układzie Saturna.

    Badacze rozpoczęli swoją pracę od zauważenia, że Saturn posiada tylko pięć księżyców wewnętrznych, z których każdy jest wystarczająco duży, aby posiadać podpowierzchniowy ocean i znajduje się wystarczająco blisko planety, aby stopić lód. Badacze zauważają także, że wcześniejsze prace prowadzone przez innych badaczy sugerowały, że wszystkie wewnętrzne księżyce powstały prawdopodobnie z materii połączonej z odłamków krążących wokół planety, których część stanowił lód. Co więcej, wszystkie pięć księżyców doświadcza przyciągania grawitacyjnego ze strony tak planety, jak i pozostałych czterech księżyców. W końcu, ich poprzednicy tworzyli modele komputerowe, które miały za zadanie imitować oddziaływania pływowe na księżyce Saturna i ich geologię, ale jak dotąd żaden z tych modeli nie odtworzył obu - a tylko taki model mógłby wyjaśnić dlaczego tylko jeden z księżyców posiada podpowierzchniowy ocean.

    Badacze zaprojektowali swój model tak, aby odtwarzał zachowanie Saturna i jego księżyców na przestrzeni ostatnich 4,5 miliarda lat. Model wykazał, że Enceladus wytworzył podpowierzchniowy ocean dzięki unikatowym oddziaływaniom grawitacyjnym z pozostałymi księżycami - to one wypchnęły go na wydłużoną orbitę. Badacze odkryli także, że przyciąganie księżyca przez Saturn bezustannie ją odkształcał, a odkształcanie samego księżyca podgrzało jego wnętrze, dzięki czemu woda w jego wnętrzu pozostała w stanie ciekłym. Żaden z pozostałych czterech księżyców nie doświadcza takich oddziaływań, i dlatego też pod ich powierzchniami nie odkryto żadnego oceanu podpowierzchniowego.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18178 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy ustalają źródło fotonów w tajemnicznych rozbłyskach promieniowania gamma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/03/naukowcy-ustalaja-zrodlo-fotonow-w-tajemnicznych-rozblyskach-promieniowania-gamma/ Wed, 03 Apr 2019 15:34:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18181

    Naukowcy z RIKEN Cluster for Pioneering Research wraz ze współpracownikami wykorzystali symulacje do wykazania, że fotony emitowane przez długie rozbłyski promieniowania gamma, jedne z najbardziej energetyczne zjawiska we wszechświecie, mają swoje źródło w fotosferze - widocznej części "relatywistycznego dżetu" emitowanego przez eksplodujące gwiazdy.

    Rozbłyski promieniowania gamma są jednymi z najsilniejszych zjawisk elektromagnetycznych obserwowanych we wszechświecie, w trakcie których w ciągu zaledwie sekundy uwalniane jest tyle energii co Słońce wyemituje w trakcie całego swojego życia. Choć zostały odkryte w 1967 roku, to mechanizm stojący za tymi potężnymi rozbłyskami energii bardzo długo pozostawał tajemnicą. Dziesięciolecia badań w końcu pozwoliły odkryć, że jeden z rodzajów, tak zwany długi rozbłysk ma swoje źródło w relatywistycznym dżecie materii emitowanym w trakcie śmierci masywnych gwiazd. Niemniej jednak, dokładnie jak promienie gamma powstają w dżetach wciąż nie wiadomo.

    Aktualne badania, opisane w artykule opublikowanym w periodyku Nature Communications, wywodzą się z odkrycia tzw. związku Yonetoku, którego dokonał jeden z autorów artykułu. Związek między pikiem energii widma oraz pikiem jasności GRB jest najdokładniejszą korelacją odkrytą jak dotąd w właściwościach emisji GRB. Dlatego też jest to najlepszy element diagnostyczny do poszukiwań wyjaśnienia mechanizmu emisji oraz najsurowszy test dla każdego modelu rozbłysku promieniowania gamma. Przypadkowo związek ten oznacza także, że długie rozbłyski promieniowania gamma mogą być wykorzystywane jako "świece standardowe" do mierzenia odległości, pozwalając astronomom zajrzeć dalej w przeszłość niż supernowe typu Ia powszechnie wykorzystywane obecnie. Dzięki temu możliwe byłoby zajrzenie głębiej w historię wszechświata i być może uzyskanie nowych informacji o ciemnej materii czy ciemnej energii.

    Wykorzystując symulacje komputerowe wykonywane na kilku superkomputerach, w tym Aterui z National Astronomical Observatory of Japan w Hkusai oraz Cray xc40 z Yukawa Institute for Theoretical Physics, grupa skupiła się na tak zwanym modelu "emisji fotosferycznej", jednym z wiodących modeli mechanizmu emisji promieniowania przez GRB. Model ten postuluje, że fotony widoczne na Ziemi emitowane są w fotosferze dżetu relatywistycznego. Gdy dżet się rozszerza, coraz łatwiej jest fotonom z niego uciec, bowiem po drodze znajduje się mniej obiektów, które mogą rozproszyć promieniowanie. Dlatego też "gęstość krytyczna" miejsce, w którym możliwa staje się ucieczka fotonów - przesuwa się wzdłuż dżetu do materii, która wcześniej była gęstsza.

    Aby przetestować wiarygodność modelu, badacze postanowili przetestować go w sposób, który uwzględniał globalną dynamikę dżetów relatywistycznych oraz transfer promieniowania. Wykorzystując połączenie trójwymiarowych, relatywistycznych symulacji hydrodynamicznych oraz obliczenia transferu promieniowania do oceny emisji fotosferycznej dżetu relatywistycznego przebijającego się przez otoczkę masywnej gwiazdy, badacze byli w stanie określić, że przynajmniej w przypadku długich GRB, typu związanego z zapadającymi się masywnymi gwiazdami - model działa. Ich symulacje odkryły, że związek Yonetoku można odtworzyć jako naturalny skutek interakcji dżetu z gwiazdą. "Dla nas" mówi Hirotaka Ito "jest to silna wskazówka, że emisja fotosferyczna stanowi mechanizm emisji GRB".

    "Choć ustaliliśmy pochodzenie fotonów, wciąż przed nami wiele tajemnic dotyczących tego jak powstają relatywistyczne dżety w zapadających się gwiazdach. Nasze obliczenia powinny dostarczyć cennych informacji o fundamentalnym mechanizmie powstawania tych niezwykle silnych dżetów".

    Źródło: RIKEn

    ]]>
    18181 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Podróż do początków wszechświata dzięki litowi w jednej z gwiazd Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/03/podroz-do-poczatkow-wszechswiata-dzieki-litowi-w-jednej-z-gwiazd-drogi-mlecznej/ Wed, 03 Apr 2019 16:10:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18184

    Badacze z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) oraz Uniwersytetu w Cambridge wykryli lit w jednej z prymitywnych gwiazd w naszej galaktyce. Obserwacje wykonano za pomocą VLT w Obserwatorium Paranal w Chile.

    W świecie astrofizyki, dowolny pierwiastek cięższy od wodoru i helu określany jest mianem "metalu", a lit jest jednym z najlżejszych z takich metali. Badacze z IAC oraz z Uniwersytetu w Cambridge wykryli lit w prymitywnej gwieździe. Ta gwiazda to J0023+0307, odkryta rok temu przez ten sam zespół naukowców, za pomocą Gran Telescopio Canarias (GTC) oraz William Herschel Telescope (WHT) w Observatorio del Roque de los Muchachos.

    Odkrycie to może nam dostarczyć kluczowych informacji o powstaniu jąder atomowych (nukleosyntezie) w Wielkim Wybuchu. "Ta prymitywna gwiazda zaskoczyła nas wysoką zawartością litu i jego możliwym związkiem z pierwotnym litem powstałym w Wielkim Wybuchu" zauważa David Aguado, badacz związany z Uniwersytetem w Cambridge i były doktorant IACULL, główny autor opracowania.

    Rzeczona gwiazda jest podobna do Słońca, ale charakteryzuje się znacznie mniejszą zawartością metali wynoszącą mniej niż jedna tysięczna metaliczności Słońca. Taki skład wskazuje, że mamy do czynienia z gwiazdą, która uformowała się w pierwszych 300 milionach lat historii wszechświata, tuż po supernowych oznaczających ostatnie fazy życia pierwszych masywnych gwiazd naszej galaktyki.

    Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias

    "Zawartość litu w tej gwieździe podobna jest do zawartości litu w innych gwiazdach ubogich w metale, występujących w halo naszej galaktyki i ma stałą wartość niezależnie od wartości zawartości metali w tych gwiazdach" tłumaczy Jonay Gonzalez Hernandez, współautor artykułu.

    Lit, powstały w Wielkim Wybuchu, jest bardzo delikatnym metalem, który łatwo ulega zniszczeniu we wnętrzach gwiazd w reakcjach jądrowych zachodzących w temperaturze 2,5 miliona stopni i wyższych. Jako, że podstawa atmosfery tego typu gwiazd ubogich w metale nie sięga tej temperatury, lit pozostaje w nich praktycznie na całe ich życie.

    J0023+0307 wciąż znajduje się na ciągu głównym, w fazie, w której gwiazdy spędzają większość swojego życia a jej wiek zbliżony jest do wieku wszechświata. "Naszaa gwiazda J0023+0307 utrzymuje tą stałą zawartość litu w gwieździe o bardzo niskiej metaliczności, dlatego też zakładamy, że lit ten musiał powstać w jeszcze wcześniejszej fazie ewolucji wszechświata" dodaje Carlos Allende, badacz IAC, który także jest autorem artykułu.

    Opisywane pomiary wykonano spektroskopowo na jednym z teleskopów tworzących Very Large Telescope (VLT) w Obserwatorium Paranal w Chile.

    Sama gwiazda została odkryta spektroskopowo za pomocą instrumentów ISIS na WHT (4,2 m) oraz OSIRIS na GTC (10,4 m) w obserwatorium Roque de los Muchachos w IAC (Garafia, La Palma).

    Źródło: IAC

    ]]>
    18184 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kolejne opóźnienia nowej kapsuły kosmicznej Boeinga]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/04/kolejne-opoznienia-nowej-kapsuly-kosmicznej-boeinga/ Thu, 04 Apr 2019 06:25:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18189
    Na zdjęciu z lutego 2019 roku udostępnionym przez NASA i Boeinga, astronauci Chris Ferguson oraz Nicole Mann i Mike Fincke szkolą się do spaceru kosmicznego. Cała trójka stanowi pierwszą planowaną załogę Starlinera.

    Nowa załogowa kapsuła kosmiczna Boeinga mierzy się z kolejnymi opóźnieniami.

    Kapsuła Starliner miała zadebiutować w tym miesiącu po serii kilku opóźnień. Mimo to pierwszy lot testowy został właśnie przesunięty na sierpień br. A drugi lot testowy, już z astronautami, będzie miał miejsce dopiero pod koniec roku.

    NASA ogłosiła zaktualizowany harmonogram w środę. Jednocześnie, przedstawiciele agencji powiedzieli, że pierwsza załoga Starlinera pozostanie na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dłużej niż przez pierwotnie planowane kilka tygodni. Decyzja o długości trwania ich misji zostanie podjęta nieco później.

    SpaceX, drugi z kontrahentów NASA, którzy mają zapewniać transport na pokład ISS, z powodzeniem dotarł kapsułą Dragon bez załogi na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej kilka tygodni temu. Pierwszy lot Dragona z astronautami najprawdopodobniej będzie miał miejsce latem.

    Boeing zaznacza, że kluczowe etapy rozwoju Starlinera już zostały ukończone, a budowa kapsuły jest już na ukończeniu. Jednak konflikt z letnim harmonogramem startów Sił Powietrznych zmusił firmę do przesunięcia startu kapsuły na sierpień.

    Starliner zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Atlas V (ULA), takiej samej rakiety, która niezbędna jest do realizacji kluczowej misji Sił Powietrznych pod koniec czerwca i z tego samego miejsca startu.

    Podczas gdy pierwsi astronauci SpaceX pozostaną na pokładzie stacji kosmicznej najwyżej kilka tygodni, trzyosobowa załoga Starlinera przeniesie się na pokład stacji na dłuższy okres czasu. Typowy pobyt na pokładzie stacji trwa około sześciu miesięcy.

    NASA chce zminimalizować swoją zależność od drogich kapsuł Sojuz tak szybko jak to możliwe. Astronauci NASA zmuszeni są do korzystania z nich od zakończenia programu promów kosmicznych.

    Źródło: AP

    ]]>
    18189 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Japońska sonda przygotowuje się do "ataku" na planetoidę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/04/japonska-sonda-przygotowuje-sie-do-ataku-na-planetoide/ Thu, 04 Apr 2019 11:05:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18192

    Japońska sonda rozpoczęła w czwartek opadanie w kierunku planetoidy Ryugu. Celem misji jest stworzenie krateru na powierzchni Ryugu i pobranie próbek materii, które mogą rzucić nowe światło na ewolucję Układu Słonecznego.

    Zadanie, którego wykonanie zaplanowano na piątek, będzie jak dotąd najbardziej ryzykownym spośród wszystkich dotychczas realizowanych manewrów sondy Hayabusa2. Co więcej sonda będzie musiała uwolnić ze swojego pokładu urządzenie wypełnione materiałami wybuchowymi.

    Tenże stożkowy impaktor zakończony miedzianą podstawą zostanie uwolniony z sondy, kiedy znajdzie się ona 500 metrów nad powierzchnią planetoidy.

    Po opuszczeniu urządzenia, sonda oddali się od tego miejsca, a impaktor eksploduje 40 minut później wysyłając w kierunku planetoidy miedzianą podstawę, która powinna wybić krater na powierzchni planetoidy oddalonej od Ziemi o 300 milionów kilometrów.

    Hayabusa2 oddali się od tego miejsca, aby uniknąć uszkodzenia przez odłamki pochodzące z eksplozji lub zderzenia z Ryugu.

    Oddalając się sonda pozostawi za sobą kamerę nad miejscem detonacji, która powinna być w stanie wykonać zdjęcia tego zdarzenia.

    Kamera powinna być w stanie przekazać te zdjęcia, ale nie wiadomo na razie kiedy na Ziemi otrzymamy potwierdzenie sukcesu misji.

    Zanim Hayabusa2 powróci na domyślną pozycję wokół Ryugu upłyną dwa tygodnie.

    "Nie możemy się doczekać zobaczenia skutków uderzenia impaktora w powierzchnię planetoidy" mówi Takashi Kubota, badacz z japońskiej agencji kosmicznej JAXA.

    Powstały wskutek zderzenia krater może mieć nawet 10 metrów średnicy jeżeli powierzchnia okaże się piaszczysta lub 3 metry kiedy będzie skalista, szacują naukowcy z JAXA.

    Źródło: JAXA

    ]]>
    18192 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Fragment planety, który przetrwał śmierć swojej gwiazdy macierzystej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/05/fragment-planety-ktory-przetrwal-smierc-swojej-gwiazdy-macierzystej/ Fri, 05 Apr 2019 06:38:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18196
    Fragment planety krąży wokół gwiazdy SDSS J122859.93+104032.9 pozostawiając za sobą ogon gazu. Źródło: University of Warwick/Mark Garlick

    Fragment planety, który przetrwał śmierć swojej gwiazdy macierzystej został odkryty przez astronomów z Uniwersytetu w Warwick w dysku odłamków, który powstał ze zniszczonej planety, a który stopniowo pożera pozostały po gwieździe biały karzeł.

    Bogaty w żelazo i nikiel planetezymal przetrwał kataklizm, jakim była śmierć gwiazdy macierzystej układu SDSS J122859.93+104032.9. Planetezymal, który według naukowców kiedyś stanowił fragment większej planety przetrwał kataklizm mimo, że krąży bliżej swojej gwiazdy niż uważano to za możliwe - okrąża ją w zaledwie dwie godziny.

    Odkrycie opisane w periodyku Science stanowi pierwszy przypadek odkrycia przez naukowców stałego ciała krążącego wokół białego karła za pomocą spektroskopii, przy wykorzystaniu delikatnych odchyleń emitowanego światła, które pozwoliło zidentyfikować dodatkowy gaz uwalniany przez planetezymal.

    Wykorzystując Gran Telescopio Canarias (GTC) w La Palma, naukowcy badali dysk odłamków krążący wokół białego karła oddalonego od nas o 410 lat świetlnych, utworzony wskutek rozerwania obiektów skalistych składających się z żelaza, magnezu, krzemu i tlenu - czterech głównych składników Ziemi i większości innych ciał skalistych. W dysku badacze odkryli pierścień gazu emitowany przez ciało stałe, przypominający warkocz kometarny. Ten gaz może być generowany przez samo ciało lub przez odparowanie pyłu wskutek zderzeń z małymi odłamkami w dysku.

    Astronomowie szacują, że obiekt musi mieć co najmniej kilometr średnicy, ale równie dobrze może mieć kilkaset kilometrów i dorównywać największym planetoidom Układu Słonecznego.

    Białe karły stanowią pozostałość po gwiazdach takich jak nasze Słońce, ale takich, które zużyły już całe swoje paliwo i odrzuciły swoje zewnętrzne warstwy pozostawiając po sobie tylko gęste jądro, które z czasem stopniowo się ochładza. Ta konkretna gwiazda skurczyła się na tyle, że orbita planetezymal znajduje się wewnątrz promienia pierwotnej gwiazdy. Dowody wskazują, że był on kiedyś fragmentem większego ciała krążącego na rozleglejszej orbicie w tym układzie planetarnym i może być fragmentem planety rozerwanej gdy gwiazda rozpoczęła swój proces ochładzania.

    Główny autor opracowania dr Christopher Manser, badacz z Wydziału Fizyki dodaje: "Gwiazda wcześniej miała masę około dwóch mas Słońca, ale teraz biały karzeł ma masę jedynie około 70% masy Słońca. Co więcej jest on także bardzo mały - rozmiarami przypomina Ziemię - a zatem bardzo gęsty".

    "Grawitacja białego karła jest tak silna - około 100 000 razy silniejsza od Ziemi - że typowa planetoida zostanie rozerwana przez oddziaływania grawitacyjne jeżeli za bardzo zbliży się do białego karła".

    Prof. Boris Gaensicke, współautor opracowania dodaje: "Planetezymal, który odkryliśmy znajduje się głęboko w studni grawitacyjnej białego karła, znacznie bliżej niż sądziliśmy, że da się odkryć cokolwiek. Jedynym możliwym wytłumaczeniem jest to, że musi to być bardzo gęsty obiekt, dlatego też sądzimy, że składa się on w dużej mierze z żelaza i niklu".

    "Gdyby był to obiekt z czystego żelaza, także mógłby przetrwać w miejscu, w którym się znajduje, ale równie dobrze mógłby to być obiekt bogaty w żelazo, ale z wewnętrzną siłą utrzymującą go w całości, co pasuje do teorii mówiącej, że jest to planetezymal będący masywnym fragmentem jądra planetarnego. Jeżeli to prawda, to pierwotna planeta miała co najmniej kilkaset kilometrów średnicy, bowiem dopiero przy takich rozmiarach struktura obiektów ulega dyferencjacji, a cięższe pierwiastki w jego wnętrzu opadają do środka, tworząc tam metaliczne jądro".

    Odkrycie to mówi nam wiele o tym jakie planety mogą znajdować się w innych układach planetarnych, oraz jaka przyszłość może czekać także naszą planetę.

    Dr Christopher Manser dodaje: "Gdy gwiazdy się starzeją, przechodzą w stadium czerwonego olbrzyma, który 'oczyszcza' znaczną część wewnętrznej części układu planetarnego. W naszym Układzie Słonecznym Słońce rozszerzy się aż do obecnej orbity Ziemi usuwając przy tym Ziemię, Merkurego i Wenus. Mars i dalsze planety przetrwają i odsuną się nieznacznie od Słońca.

    "Panuje ogólna zgoda co do tego, że za 5-6 miliardów lat, nasz Układ Słoneczny będzie składał się z białego karła w miejscu Słońca, wokół którego będą krążyły Mars, Jowisz, Saturn, planety zewnętrzne, oraz planetoidy i komety. Grawitacyjne interakcje prawdopodobnie będą zachodziły w takiej pozostałości po układzie planetarnym, co oznacza, że większe planety będą z łatwością wrzucały mniejsze ciała na orbity, na których będą one zbliżały się do białego karła, gdzie ulegną rozerwaniu przez jego silną grawitację".

    "Poznanie masy planetoid lub fragmentów planet, które mogą zbliżyć się do białego karła może powiedzieć nam coś o planetach, które muszą znajdować się dalej w tym układzie planetarnym, a których obecnie nie potrafimy wykryć".

    Źródło: University of Warwick

    ]]>
    18196 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Curiosity zarejestrował dwa zaćmienia Słońca na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/05/curiosity-zarejestrowal-dwa-zacmienia-slonca-na-marsie/ Fri, 05 Apr 2019 07:16:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18199

    Gdy łazik Curiosity wylądował na Marsie w 2012 roku miał ze sobą okulary na zaćmienie. Filtry słoneczne zainstalowane na kamerze MastCam pozwalają mu patrzeć bezpośrednio na Słońce. W ciągu ostatnich kilku tygodni, Curiosity dobrze je wykorzystywał, dzięki czemu mógł przesłać na Ziemię niesamowite zdjęcia zaćmienia Słońca przez Fobosa i Deimosa - dwa księżyce Marsa.

    Fobos o rozmiarach 11,5 kilometra został fotografowany 26 marca 2019 roku, a Deimos (2,3 km) 17 marca 2019 roku. Fobos nie przesłania całkowicie Słońca więc nie jest to zaćmienie całkowite. Deimos z kolei jest tak mały w porównaniu do rozmiarów dysku Słońca na marsjańskim niebie, że naukowcy mówią tutaj o tranzycie bardziej niż o zaćmieniu.

    Oprócz zarejestrowania przejścia każdego z księżyców na tle Słońca, jedna z kamer nawigacyjnych łazika zarejestrowała w dniu 25 marca 2019 roku cień Fobosa. Gdy cień księżyca przechodził nad łazikiem podczas zachodu Słońca, na chwilkę spadła jasność.

    Zaćmienia słońca były obserwowane wielokrotnie przez Curiosity jak i przez inne łaziki. Poza tym, że są fajne - wszak kto nie lubi zaćmień - to obserwacje te mają swój cel naukowy: pozwalają badaczom uściślić orbity każdego z księżyców wokół Marsa.

    Zanim Spirit i Opportunity wylądowały na Marsie w 2004 roku, badacze znali orbity księżyców ze znacznie większą niepewnością, mówi Mark Lemmon z Texas A&M University. Gdy po raz pierwszy jeden z łazików próbował zarejestrować zaćmienie Słońca przez Deimosa, okazało się, że księżyc był 40 kilometrów od miejsca, w którym spodziewali się go naukowcy.

    Seria zdjęć przedstawia Deimosa przechodzącego na tle tarczy Słońca.

    "Kolejne obserwacje pozwalają na coraz to lepsze określanie szczegółów każdej z orbit" mówi Lemmon. "Orbity te zmieniają się w czasie w reakcji na przyciąganie grawitacyjne Marsa, Jowisza, a nawet wzajemnych oddziaływań między oboma księżycami".

    Jak dotąd zaćmienie Słońca przez Deimosa obserwowano ośmiokrotnie (Spirit, Opportunity i Curiosity), a przez Fobosa ponad 40 razy. Niepewność związana z orbitą każdego z księżyców maleje z każdymi kolejnymi obserwacjami wykonywanymi z powierzchni Czerwonej Planety.

    Seria zdjęć przedstawiająca cień Fobosa przelatujący nad łazikiem Curiosity

    Źródło: JPL

    ]]>
    18199 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Japońska sonda kosmiczna zrzuciła materiały wybuchowe na planetoidę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/05/japonska-sonda-kosmiczna-zrzucila-materialy-wybuchowe-na-planetoide/ Fri, 05 Apr 2019 07:29:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18205

    Japońska agencja kosmiczna poinformowała, że jej sonda kosmiczna Hayabusa2 zrzuciła materiały wybuchowe na planetoidę w celu wybicia krateru w jej powierzchni i zebrania próbek materii spod powierzchni.

    Dzisiejszy manewr stanowił najbardziej ryzykowny manewr misji Hayabusa2. Tuż po uwolnieniu ładunku sonda musiała natychmiast oddalić się od miejsca zdarzenia, tak aby uniknąć uderzenia odłamkami powstałymi w momencie wybuchu.

    Japońska agencja kosmiczna JAXA poinformowała że Hayabusa2 uwolniła niewielkie impaktor wykonany z miedzi, który poleciał w kierunku planetoidy, a sonda bezpiecznie ewakuowała się unikając uszkodzeń. Aktualnie specjaliści z JAXA analizują skutki manewru.

    Ładunek wybuchowy miał rozmiary piłki do koszykówki i masę około 2 kilogramów.

    JAXA planuje skierować sondę Hayabusa2 z powrotem na miejsce eksplozji za jakiś czas, gdy pył i odłamki już osiądą na powierzchnię, aby wykonać obserwacje z góry i zebrać próbki materii spod powierzchni, które dotychczas nie były wystawione na działanie promieniowania słonecznego i promienie kosmiczne. Naukowcy mają nadzieję, że próbki pozwolą im określić historię planetoidy oraz naszej planety.

    Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, będzie to pierwszy przypadek pobrania takich materiałów z przestrzeni kosmicznej. W 2005 roku misja Deep Impact do komety obserwowała fragmenty jądra komety wyrwane przez impaktor, ale ich nie zebrała.

    Sonda Hayabusa2 opuści okolice planetoidy pod koniec 2019 roku i dostarczy fragmenty jej powierzchni oraz próbki spod powierzchni pod koniec 2020 roku.

    Źródło: AP

    ]]>
    18205 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Izraelska sonda kosmiczna wchodzi na orbitę wokół Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/05/izraelska-sonda-kosmiczna-wchodzi-na-orbite-wokol-ksiezyca/ Fri, 05 Apr 2019 07:45:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18207
    Zdjęcie z 17 grudnia 2018 roku przedstawia moduł księżycowy SpaceIl w specjalnym "clean roomie"

    Pierwsza izraelska sonda kosmiczna, która dotarła do Księżyca przeszła najważniejszy dotąd test w czwartek wchodząc na orbitę wokół Księżyca na tydzień przed próbą lądowania.

    Po pokonaniu ponad 5,5 miliona kilometrów wokół Ziemi i stopniowym zbliżaniu się do Księżyca, sonda w końcu weszła na eliptyczną orbitę wokół Księżyca i najprawdopodobniej wyląduje na jego powierzchni 11 kwietnia.

    "To był krok milowy i daje nam on prawdziwą szansę na lądowanie na Księżycu" mówi Yonatan Winetraub, współtwórca SpaceIL, izraelskiej organizacji non-profit, która zbudowała sondę.

    Lądownik nazwany Beresheet jest najmniejszą sondą kosmiczną jaka kiedykolwiek weszła na orbitę wokół Księżyca.

    Z centrum kontroli lotu w Yehud w pobliżu Tel Awiwu, zespół inżynierów monitorował prędkość sondy. W celu wystrzelania z Ziemi i skutecznego przechwycenia przez pole grawitacyjne Księżyca, Beresheet musiał zwolnić z 8500 kilometrów na godzinę do 7500 kilometrów na godzinę.

    Obserwatorzy znajdujący się za szklaną osłoną wstrzymywali oddech obserwując ekrany pokazujące włączanie silników sondy.

    Po pięciu minutach Beresheet osiągnął idealną prędkość, a inżynierowie zaczęli sobie gratulować udanego manewru. Niepowodzenie tego manewru doprowadziłoby do gwałtownego końca misji.

    "Gdyby nam się nie udało, zaczęlibyśmy przemieszczać się w przestrzeni po orbicie okołosłonecznej, na którą nikt nie chce wchodzić".

    Teraz, na orbicie okołoksiężycowej, sonda Beresheet będzie stopniowo zmniejszała wysokość nad Księżycem, a 11 kwietnia podejmie próbę lądowania na Księżycu.

    "Istnieje duża szansa na to, że sonda rozbije się o powierzchnię" przyznaje Doron. "To bardzo niebezpieczny manewr i trudno przewidzieć czy nam się uda".

    Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Beresheet wyląduje na równinie zestalonej lawy w Mare Serenitatis. Tam też sonda spędzi kilka dni na powierzchni mierząc pole magnetyczne w miejscu lądowania, przesyłając na Ziemię dane i zdjęcia.

    Powodzenie misji sprawi, że Izrael stanie się czwartym krajem, któremu udało się wylądować na Księżycu po USA, Rosji i Chinach.

    Źródło: AP

    ]]>
    18207 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wulkany żelaza mogły wybuchać na metalowych planetoidach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/09/wulkany-zelaza-mogly-wybuchac-na-metalowych-planetoidach/ Tue, 09 Apr 2019 11:01:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18215

    Uważa się, że metaliczne planetoidy powstawały jako bąble stopionego żelaza unoszące się w przestrzeni kosmicznej. Jakby to było niewystarczająco dziwne, naukowcy teraz uważają, że gdy metal ochładzał się i zestalał, wulkany wyrzucające ciekłe żelazo mogły wybuchać w zestalonej żelaznej skorupie na powierzchni planetoidy.

    Taki scenariusz jest wynikiem analiz przeprowadzonych przez planetologów z UC Santa Cruz, których badania zostały zainicjowane w reakcji na pojawienie się planów wysłania sondy kosmicznej do Psyche, największej planetoidy metalicznej w Układzie Słonecznym. Francis Nimmo, profesor planetologii, przyznaje, że zainteresował się składem chemicznym planetoid metalicznych analizując meteoryty żelazne, dlatego też poprosił doktoranta Jacoba Abrahamsa o przygotowanie prostych model ochładzania i zestalania się planetoid.

    "Któregoś razu odwrócił się do mnie i powiedział >>Wydaje mi się, że na powierzchni tych obiektów będzie dochodziło do erupcji<<" mówi Nimmo. "Nigdy wcześniej o tym nie myślałem, ale to miało sens, ponieważ pod powierzchnią mamy ciecz, która chce wydostać się na powierzchnię".

    Badacze opisali wyniki swoich badań w artykule zaakceptowanym do publikacji w Geophysical Research Letters.

    Metaliczne planetoidy powstały na wczesnym etapie historii Układu Słonecznego, gdy planety dopiero zaczynały się formować. Protoplanety lub "planetezymale" doświadczające katastroficznych kolizji mogły być odzierane ze swoich skalistych warstw zewnętrznych, pozostawiając stopione, żelazne jądro. W chłodzie przestrzeni kosmicznej, takie jądro ciekłego metalu szybko ulegało ochłodzeniu i zestaleniu.

    "W niektórych przypadkach takie jądro ulegało krystalizacji od wewnątrz i nie miało wulkanizmu, ale inne ulegały krystalizacji od zewnątrz do wewnątrz tak, że powstawała stała warstwa metalu na powierzchni i ciekły metal wewnątrz" mówi Nimmo.

    Co do tego jak miałyby wyglądać wulkany żelaza, Abrahams mówi, że o zależy od składu chemicznego. "Jeżeli byłoby to w większości czyste żelazo, byłyby to erupcje wypływów o niskiej lepkości, rozlewających się po powierzchni w cienkich warstwach, więc zupełnie nie przypominałyby gęstej, lepkiej lawy jaką możemy obserwować na Hawajach. W przeciwnym razie, gdyby była to mieszanina lekkich pierwiastków i gazów, moglibyśmy mieć do czynienia z wulkanizmem wybuchowym, pozostawiającym kratery na powierzchni".

    Misja sondy Psyche ma rozpocząć się w 2022 roku, a do celu sonda dotrze w 2026 roku. Oznaki dawnego wulkanizmu, jakich mogą poszukiwać naukowcy, to zmiany zabarwienia i składu chemicznego materii na powierzchni planetoidy, a także kominy wulkaniczne. Dużych stożków wulkanicznych raczej nie mamy co się spodziewać.

    Niestety, ponieważ planetoidy metaliczne zestalały się stosunkowo szybko po uformowaniu, upłynęło już mnóstwo czasu (miliardy lat), w którym wszelkie ślady wulkanizmu na powierzchni mogły ulec zatarciu.

    Najlepszą okazją do poszukiwania dowodów ferrowulkanizmu na planetoidach metalicznych może być badanie meteorytów żelaznych znajdujących się w zbiorach na Ziemi.

    "Mamy mnóstwo takich metalicznych meteorytów, a teraz kiedy wiemy już czego szukać, możemy w nich znaleźć wiele dowodów na procesy wulkaniczne" dodaje Nimmo.

    Gdy badacze zaprezentowali swoje wyniki na niedawnej konferencji Lunar and Planetary Science Conference, odkryli, że inny zespół badawczy niezależnie doszedł do tych samych wniosków wskazujących na możliwość ferrowulkanizmu.

    "To szokujący pomysł, ale jakoś nigdy wcześniej nie myśleliśmy o wulkanach tryskających żelazem, więc jest to coś nowego i interesującego" dodaje Abrahams.

    Źródło: UC Santa Cruz

    ]]>
    18215 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Atmosfera Jowisza rozgrzewa się pod wpływem wiatru słonecznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/09/atmosfera-jowisza-rozgrzewa-sie-pod-wplywem-wiatru-slonecznego/ Tue, 09 Apr 2019 16:01:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18218

    Najnowsze obserwacje prowadzone z Ziemi wykazują, że zorze na biegunach Jowisza rozgrzewają atmosferę planety na większą głębokość niż dotychczas uważano - jest to gwałtowna reakcja na wiatr słoneczny.

    "Wpływ wiatru słonecznego na Jowisza stanowi ekstremalny przykład pogody kosmicznej" mówi James Sinclair z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii, który kierował badaniami, których wyniki opublikowano wczoraj w periodyku Nature Astronomy. "Widzimy, że wiatr słoneczny odczuwalny jest znacznie głębiej w atmosferze Jowisza niż dotychczas myśleliśmy".

    Zorze na biegunach Ziemi (Aurora borealis na biegunie północnym i Aurora australis na biegunie południowym) pojawiają się gdy energetyczne cząstki wywiane ze Słońca, czyli tak zwany wiatr słoneczny, wchodzi w interakcje i rozgrzewa gazy w górnych warstwach ziemskiej atmosfery. To samo dzieje się na Jowiszu, ale nowe obserwacje wskazują, że ogrzewanie sięga dwa-trzy razy dalej wgłąb jego atmosfery niż na Ziemi, aż do stratosfery.

    Zrozumienie jak stały wypływ wiatru słonecznego ze Słońca wpływa na planety stanowi klucz do zrozumienia samej natury ewolucji planet i ich atmosfer.

    "Co nas zdumiało najbardziej to to, że byliśmy w stanie po raz pierwszy połączyć zmienność wiatru słonecznego z reakcjami w stratosferze Jowisza - i to, że reakcja na tą zmienność jest tak szybka i na tak dużym obszarze" mówi Glenn Orton z JPL, współautor i członek zespołu obserwacyjnego.

    W ciągu dnia od momentu kiedy wiatr słoneczny dotarł do Jowisza, chemia jego atmosfery uległa zmianie, a temperatura wzrosła. Zdjęcie wykonane w podczerwieni w trakcie kampanii obserwacyjnej w styczniu, lutym i maju 2017 roku wyraźnie wskazuje gorące plamy w pobliżu biegunów, gdzie pojawiły się zorze. Naukowcy oparli swoje wnioski na obserwacjach prowadzonych za pomocą teleskopu Subaru znajdującego się na szczycie Mauna Kea na Hawajach.

    Instrument COMICS (Cooled Mid-Infrared Camera and Spectrograph) wykonał zdjęcia termiczne - które rejestrują obszary wyższej i niższej temperatury) w stratosferze Jowisza.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18218 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Życie mogło powstać nawet na najbliższych nam egzoplanetach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/10/zycie-moglo-powstac-nawet-na-najblizszych-nam-egzoplanetach/ Wed, 10 Apr 2019 12:29:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18223
    Młoda Ziemia i czerwone Słońce. Źródło: J. O'Malley-James, Carl Sagan Institute, Cornell University, Jeff Tyson

    Podekscytowanie egzoplanetami wzrosło niesamowicie gdy odkryto pierwsze planety podobne do Ziemi w ekosferach najbliższych nam gwiazd, jednak szybko szanse na odkrycie na nich życia spadły gdy okazało się, że planety te otrzymują ogromne dawki promieniowania od swoich gwiazd macierzystych.

    Proxima b, znajdująca się zaledwie 4,24 roku świetlnego od Ziemi otrzymuje 250 razy więcej promieniowania rentgenowskiego niż Ziemia, a do jej powierzchni mogą docierać śmiertelne dawki promieniowania ultrafioletowego. Jak życie mogłoby przetrwać takie bombardowanie? Astronomowie z Uniwersytetu Cornell wskazują, że życie już raz przetrwało w takich warunkach, i na dodatek mają na potwierdzenie swojej tezy dowody: ciebie.

    Lisa Kaltenegger oraz Jack O'Malley-James dowodzą tego w swoim najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Kaltenegger jest profesorem astronomii i dyrektorką Instytutu Carla Sagana, w którym O'Malley-James jest badaczem.

    Całe życie na Ziemi wyewoluowało z organizmów, które żyły w warunkach jeszcze większego promieniowania ultrafioletowego niż to na Proxima b oraz innych bliskich nam egzoplanetach. Ziemia sprzed 4 miliardów lat było chaotycznym, napromieniowanym, gorącym bałaganem. A mimo to, życie w jakiś sposób powstało i rozprzestrzeniło się po całej planecie.

    To samo może dziać się w tej chwili na niektórych z najbliższych nam egzoplanet - twierdzą Kaltenegger oraz O'Malley-James. Badacze stworzyli modele środowiska ultrafioletowego panującego przy powierzchni czterech egzoplanet najbliższych Ziemi: Proxima b, TRAPPIST-1e, Ross-128b oraz LHS-1140b.

    Owe planety krążą wokół małych czerwonych karłów, które w przeciwieństwie do naszego Słońca doświadczają silnych rozbłysków, kąpiąc swoje planety w wysokoenergetycznym promieniowaniu ultrafioletowym. Choć na razie nie wiadomo dokładnie jakie warunki panują na powierzchni planet krążących wokół takich rozbłyskujących gwiazd, wiadomo, że takie rozbłyski są biologicznie szkodliwe i mogą powodować erozję atmosfer planetarnych. Wysokie poziomy promieniowania powodują mutację kwasów nukleinowych lub całkowicie je niszczą.

    O'Malley-James oraz Kaltenegger stworzyli modele różnych atmosfer, od tych przypominających obecną atmosferę Ziemi, po zerodowane atmosfery - te z bardzo rzadkimi atmosferami, które nie blokują promieniowania ultrafioletowego i nie posiadają warstwy ozonowej. Modele wskazują, że im rzadsza atmosfera i im cieńsza warstwa ozonu, tym więcej wysokoenergetycznego promieniowania dociera do powierzchni planety. Badacze porównali te modele z historią Ziemi, od 4 miliardów lat temu po dzień dzisiejszy.

    Choć modelowane planety otrzymują wyższe dawki promieniowania ultrafioletowego niż emitowane przez nasze własne Słońce obecnie, to jednak jest to znacznie mniej niż Ziemia otrzymywała 3,9 miliarda lat temu.

    "Zważając na to, że na wczesnej Ziemi istniało życie", piszą naukowcy, "wykazujemy, że promieniowanie ultrafioletowe nie powinno być czynnikiem ograniczającym możliwość istnienia życia na planetach krążących wokół gwiazd typu M. Nasze najbliższe egzoplanety pozostają zatem intrygującymi celami poszukiwań życia poza Układem Słonecznym".

    Źródło: Cornell University

    ]]>
    18223 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wyniki obserwacji za pomocą Event Horizon Telescope]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/10/wyniki-obserwacji-za-pomoca-event-horizon-telescope/ Wed, 10 Apr 2019 12:55:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18226
    https://www.youtube.com/watch?v=lnJi0Jy692w

    Rozpoczęła się właśnie konferencja, na której poznamy pierwsze wyniki obserwacji za pomocą Event Horizon Telescope. Mamy okazję po raz pierwszy w historii zobaczyć zdjęcie otoczenia czarnej dziury.

    Oto pierwsze w historii zdjęcie horyzontu zdarzeń wokół czarnej dziury w centrum Messier 87.

    Więcej tutaj:

    https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/10/astronomowie-wykonali-pierwsze-zdjecie-czarnej-dziury/
    ]]>
    18226 0 0 0 ]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> ]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> ]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> ]]> ]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> ]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]>
    <![CDATA[Astronomowie wykonali pierwsze zdjęcie czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/10/astronomowie-wykonali-pierwsze-zdjecie-czarnej-dziury/ Wed, 10 Apr 2019 18:40:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18239

    Teleskop Horyzontu Zdarzeń (Event Horizon Telescope, EHT) - sieć ośmiu naziemnych radioteleskopów stworzona w międzynarodowej współpracy - został zaprojektowany specjalnie do wykonania zdjęć czarnej dziury. Dzisiaj, w trakcie skoordynowanych konferencji prasowych odbywających się jednocześnie na całym świecie, naukowcy z EHT poinformowali, że w końcu osiągnęli cel i przedstawili pierwszy dowód supermasywnej czarnej dziury oraz zdjęcie jej cienia.

    https://www.youtube.com/watch?v=SUm3Pm_HRLQ

    Wyniki tych przełomowych obserwacji przedstawiono dzisiaj w serii sześciu artykułów naukowych opublikowanych w specjalnym wydaniu periodyku Astrophysical Journal Letters. Zdjęcie przedstawia czarną dziurę w centrum Messier 87, masywnej galaktyki znajdującej się w pobliskiej gromadzie galaktyk w Pannie. Owa czarna dziura znajduje się 55 milionów lat świetlnych od Ziemi i ma masę około 6,5 miliardów mas Słońca.

    Messier 87 w oku Bardzo Dużego Teleskopu (VLT)

    W ramach EHT połączono teleskopy na całej Ziemi tworząc w tym samym wirtualny teleskop o rozmiarach Ziemi. EHT pozwala naukowcom badać najbardziej ekstremalne obiekty we Wszechświecie przewidywane przez ogólną teorię względności Einsteina w stulecie wykonania historycznego eksperymentu, który jako pierwszy potwierdził teorię.

    "Wykonaliśmy pierwsze zdjęcie czarnej dziury" powiedział Sheperd S. Doeleman, dyrektor projektu EHT z Centrum Astrofizyki na Harvardzie. "To niesamowity wyczyn naukowy, który jest efektem pracy ponad 200 badaczy".

    Wizja artystyczna przedstawiająca czarną dziurę w centrum M87. Źródło: ESO/M. Kornmesser

    Czarne dziury to niezwykłe kosmiczne obiekty o ogromnych masach, ale niezwykle kompaktowych rozmiarach. Obecność tych obiektów wpływa na ich środowisko w ekstremalny sposób, odkształcając czasoprzestrzeń i rozgrzewając otaczającą je materię.

    „Kiedy znajdą się w jasnym obszarze, na przykład w dysku świecącego gazu, spodziewamy się, że czarna dziura stworzy ciemny obszar podobny do cienia - coś przewidzianego przez ogólną teorię względności Einsteina, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy” - wyjaśnił przewodniczący Rady Naukowej EHT Heino Falcke z Uniwersytetu Radboud w Holandii. „Ten cień, spowodowany grawitacyjnym zaginaniem i przechwytywaniem światła przez horyzont zdarzeń, mówi nam wiele o naturze tych fascynujących obiektów i pozwolił nam zmierzyć ogromną masę czarnej dziury w sercu M87”.Wiele metod kalibracji i obrazowania ujawniło strukturę podobną do pierścienia z ciemnym centralnym obszarem - cieniem czarnej dziury - który obserwowany był w trakcie wielu niezależnych obserwacji za pomocą EHT.

    Symulacja supermasywnej czarnej dziury. Źródło: Jordy Davelaar et al/Radboud University/BlackHoleCam.

    „Gdy już byliśmy pewni, że zobrazowaliśmy cień, mogliśmy porównać nasze obserwacje do obszernych modeli komputerowych, które uwzględniają fizykę odkształconej przestrzeni, rozgrzanej materii i silne pola magnetyczne. Wiele cech obserwowanego obrazu pasuje do naszego teoretycznego zrozumienia zaskakująco dobrze", zauważa Paul T.P. Ho, członek zarządu EHT i dyrektor obserwatorium wschodnioazjatyckiego. „To sprawia, że ​​jesteśmy pewni interpretacji naszych obserwacji, w tym naszej oceny masy czarnej dziury”.

    „Konfrontacja teorii z obserwacjami jest zawsze dramatycznym momentem dla teoretyka. Z ulgą i dumą uświadomiłem sobie, że obserwacje bardzo dobrze pasują do ​​naszych przewidywań” - mówi członek zarządu EHT Luciano Rezzolla z Goethe Universität w Niemczech.

    Wizja artystyczna otoczenia supermasywnej czarnej dziury. Źródło: Nicolle R. Fuller/NSF

    Stworzenie EHT było ogromnym wyzwaniem, które wymagało modernizacji i połączenia w sieć ośmiu istniejących teleskopów rozmieszczonych w różnych trudno dostępnych miejscach na dużych wysokościach. Lokalizacje te obejmowały wulkany na Hawajach i w Meksyku, góry w Arizonie i hiszpańskie Sierra Nevada, chilijską pustynię Atacama i Antarktydę.

    Ścieżki fotonów wokół czarnej dziury. Źródło: Nicolle R. Fuller/NSF

    Obserwacje EHT wykorzystują technikę zwaną interferometrią o bardzo długiej linii bazowej (VLBI), która synchronizuje pracę teleskopów na całym świecie i wykorzystuje rotację naszej planety, tworząc jeden ogromny teleskop rozmiarów Ziemi, obserwujący na długości fali 1,3 mm. VLBI umożliwia EHT osiągnięcie rozdzielczości kątowej 20 mikrosekund - wystarczającej do przeczytania gazety w Nowym Jorku z kawiarni w Paryżu.

    https://www.youtube.com/watch?v=omz77qrDjsU

    Teleskopy, które przyczyniły się do tego osiągnięcia to ALMA, APEX, 30-metrowy teleskop IRAM, teleskop Jamesa Clerka Maxwella, duży teleskop milimetrowy Alfonso Serrano, Submillimeter Array, Submillimeter Telescope i Teleskop Bieguna Południowego. Petabajty surowych danych z teleskopów zostały połączone przez wysoce wyspecjalizowane superkomputery obsługiwane przez Instytut Astronomii Radiowej Maxa Plancka i MIT Haystack Observatory.

    https://www.youtube.com/watch?v=pkTWO0crVng

    Europejskie obiekty i fundusze odegrały kluczową rolę w tych ogólnoświatowych wysiłkach, z udziałem zaawansowanych teleskopów europejskich i wsparcia Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych - w szczególności dotacji w wysokości 14 mln EUR na projekt BlackHoleCam. Kluczowe było również wsparcie ze strony ESO, IRAM i Towarzystwa Maxa Plancka. „To osiągnięcie opiera się na dziesięcioleciach europejskiej wiedzy na temat astronomii milimetrowej”, skomentował Karl Schuster, dyrektor IRAM i członek zarządu EHT.

    https://www.youtube.com/watch?v=9DILtg_9dcU

    Budowa EHT i ogłoszone dziś wyniki obserwacji stanowią kulminację dziesięcioleci pracy obserwacyjnej, technicznej i teoretycznej. Ten przykład globalnej pracy zespołowej wymagał ścisłej współpracy naukowców z całego świata. Trzynaście instytucji partnerskich współpracowało przy tworzeniu EHT, wykorzystując zarówno istniejącą infrastrukturę, jak i wsparcie różnych agencji. Kluczowe fundusze zostały zapewnione przez amerykańską National Science Foundation (NSF), Europejską Europejską Radę ds. Badań Naukowych (ERC) oraz agencje finansujące w Azji Wschodniej.

    https://www.youtube.com/watch?v=3NeIVjfuKQY

    „ESO jest zachwycone, że w znacznym stopniu przyczyniło się do tego osiągnięcia dzięki europejskiemu przywództwu i kluczowej roli w dwóch teleskopach EHT, zlokalizowanych w Chile - ALMA i APEX” - powiedział dyrektor generalny ESO Xavier Barcons. „ALMA jest najbardziej wrażliwym urządzeniem w EHT, a jego 66 precyzyjnych anten miało kluczowe znaczenie dla powodzenia projektu EHT”.

    https://www.youtube.com/watch?v=zXRgCs94cV8

    „Osiągnęliśmy coś, co przypuszczalnie było niemożliwe jeszcze pokolenie temu” - podsumował Doeleman. „Przełomy w technologii, związki między najlepszymi obserwatoriami radiowymi na świecie i innowacyjne algorytmami - wszystko to razem otworzyło zupełnie nowe okno na czarne dziury i horyzont zdarzeń”.

    https://www.youtube.com/watch?v=yCZeToueu9w

    Źródło: ESO

    Warto zauważyć, że faktyczna krawędź (horyzont zdarzeń) jest 2.5 razy mniejszy od samego cienia (grafika poniżej) i jego średnica to ok. 40 miliardów kilometrów czyli zaledwie 4,4 razy więcej niż średnica orbity Neptuna!

    ]]>
    18239 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> 744 https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/10/wyniki-obserwacji-za-pomoca-event-horizon-telescope/ 0 0
    <![CDATA[LIVE: Lądowanie izraelskiej sondy Beresheet na Księżycu od 20:45]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/11/live-ladowanie-izraelskiej-sondy-beresheet-na-ksiezycu-od-2045/ Thu, 11 Apr 2019 16:24:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18251
    https://www.youtube.com/watch?v=HMdUcchBYRA

    O 20:45 naszego czasu rozpocznie się powyżej relacja na żywo z próby lądowania izraelskiej sondy Beresheet na Księżycu. Jeżeli misja się powiedzie, Izrael dołączy do USA, Rosji i Chin - trzech krajów, którym udało się dostarczyć lądownik na powierzchnię naszego naturalnego satelity. Będzie to także pierwsza misja księżycowa w całości finansowana ze środków prywatnych.

    Wyzwania lądowania na powierzchni Księżyca podjęła się izraelska organizacja non-profit o nazwie SpaceIL. Jej sonda została wystrzelona z przylądka Canaveral na Florydzie (USA) przy pomocy amerykańskiej rakiety SpaceX Falcon 9, czyli innego prywatnego przedsięwzięcia. Start nastąpił 22 lutego 2019 r. Po starcie z Ziemi w lutym sonda najpierw trzykrotnie okrążyła naszą planetę, a potem skierowała się w stronę Księżyca. 4 kwietnia weszła na orbitę wokół Księżyca i okrążyła go dwukrotnie, aby dzisiaj podjąć próbę lądowania. Na miejsce lądowania wybrano obszar na Morzu Jasności na północnej półkuli Księżyca.

    Pod koniec manewru lądowania system kontrolny lądownika ustabilizuje pojazd na wysokości około 5 metrów nad powierzchnią gruntu, uruchomią się silniki i Beresheet powoli opadnie na powierzchnię. Statek posiada cztery nogi. Aby lądowanie było miękkie, opracowano mechanizmy absorbujące energię. Pierwszy z mechanizmów opiera się na kruszeniu aluminiowych struktur o strukturze plastra miodu (podobny mechanizm stosowały inne lądowniki księżycowe). Drugi z mechanizmów opiera się na plastycznym odkształceniu elementów ze stali nierdzewnej (to będzie premiera tego typu rozwiązania).

    Na pokładzie sondy znajduje się cyfrowa kapsuła czasu zawierająca ponad 30 milionów stron danych, w tym m.in. pełną kopię angielskiej Wikipedii, Torę, rysunki dziecięce, wspomnienia osoby ocalonej z Holokaustu, hymn państwowy Izraela. Z kolei naukowa część misji obejmuje magnetometr do pomiaru lokalnego pola magnetycznego oraz retroreflektor laserowy do dokładnych pomiarów odległości Ziemia-Księżyc. Pierwszy z przyrządów dostarczył izraelski Instytut Naukowy Weizmanna, a drugi amerykańska agencja NASA. Organizatorzy misji spodziewają się, że lądownik będzie działać przez maksymalnie dwa dni od lądowania (oprócz retroreflektora laserowego, który nie potrzebuje energii elektrycznej i może służyć wiele lat).

    https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/11/ladowanie-beresheet-zakonczylo-sie-niepowodzeniem/
    ]]>
    18251 0 0 0 ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> ]]> ]]> ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]>
    <![CDATA[Lądowanie Beresheet zakończyło się niepowodzeniem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/11/ladowanie-beresheet-zakonczylo-sie-niepowodzeniem/ Thu, 11 Apr 2019 19:36:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18255
    Zdjęcie wykonane 22 km nad powierzchnią Księżyca podczas podejścia do lądowania.

    Do samego końca misja przebiegała fantastycznie. W ostatnich dwóch minutach przed lądowaniem wystąpiła awaria głównego silnika, który jeszcze udało się zresetować. Niestety najprawdopodobniej było już za późno. Sekundy później centrum kontroli misji utraciło kontakt z sondą.

    https://twitter.com/SpaceflightNow/status/1116421680996540422

    Tym razem się nie udało, ale jakby nie patrzeć cały projekt Beresheet to ogromny sukces całego zespołu z Izraela, który jako siódmy kraj dotarł w pobliże Księżyca i jako czwarty umieścił coś na jego powierzchni. Niestety lądowanie tym razem okazało się nieudane.

    https://twitter.com/pulskosmosu/status/1116423046322106371
    Utrata sygnału podczas lądowania.
    https://twitter.com/TeamSpaceIL/status/1116421301541978112
    https://twitter.com/mikeseibert/status/1116425188437049345
    https://twitter.com/SpaceRef/status/1116423156867067904

    Ostatnie zdjęcie wykonane przez sondę Beresheet przed uderzeniem w powierzchnię Księżyca.

    ]]>
    18255 0 0 0

    Still a great achievement. Congratulations to @TeamSpaceIL. Good job!!

    — Puls Kosmosu (@pulskosmosu) April 11, 2019]]>

    22 kilometers from the Moon! #IsraelToTheMoon #SpaceIL #Beresheet pic.twitter.com/uw1wAFmt0S

    — Israel To The Moon (@TeamSpaceIL) April 11, 2019]]>

    I just realized that this was the first Lunar leading attempt I have been able to watch live in my lifetime.

    Thank you @TeamSpaceIL for sharing it with all of us in real-time.

    — Mike Seibert (@mikeseibert) April 11, 2019]]>

    The Israel SpaceIl spacecraft has crashed on the moon. It was a great effort. Space is hard. "if at first you don't succeed, try again." Prime Minister Netanyahu #SpaceIL pic.twitter.com/bsZIAxn8XA

    — SpaceRef (@SpaceRef) April 11, 2019]]>

    Beresheet mission control reports the spacecraft has encountered a problem with the lander’s main engine. https://t.co/OVU3ymGCuJ pic.twitter.com/oII9lHIyBM

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) April 11, 2019]]>

    Still a great achievement. Congratulations to @TeamSpaceIL. Good job!!

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) April 11, 2019]]>

    22 kilometers from the Moon! #IsraelToTheMoon #SpaceIL #Beresheet pic.twitter.com/uw1wAFmt0S

    — Israel To The Moon (@TeamSpaceIL) April 11, 2019]]>
    ]]> ]]>

    The Israel SpaceIl spacecraft has crashed on the moon. It was a great effort. Space is hard. "if at first you don't succeed, try again." Prime Minister Netanyahu #SpaceIL pic.twitter.com/bsZIAxn8XA

    — SpaceRef (@SpaceRef) April 11, 2019]]>

    Beresheet mission control reports the spacecraft has encountered a problem with the lander’s main engine. https://t.co/OVU3ymGCuJ pic.twitter.com/oII9lHIyBM

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) April 11, 2019]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Beresheet mission control reports the spacecraft has encountered a problem with the lander’s main engine. https://t.co/OVU3ymGCuJ pic.twitter.com/oII9lHIyBM

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) April 11, 2019]]>

    Still a great achievement. Congratulations to @TeamSpaceIL. Good job!!

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) April 11, 2019]]>

    22 kilometers from the Moon! #IsraelToTheMoon #SpaceIL #Beresheet pic.twitter.com/uw1wAFmt0S

    — Israel To The Moon (@TeamSpaceIL) April 11, 2019]]>

    The Israel SpaceIl spacecraft has crashed on the moon. It was a great effort. Space is hard. "if at first you don't succeed, try again." Prime Minister Netanyahu #SpaceIL pic.twitter.com/bsZIAxn8XA

    — SpaceRef (@SpaceRef) April 11, 2019]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]>

    Beresheet mission control reports the spacecraft has encountered a problem with the lander’s main engine. https://t.co/OVU3ymGCuJ pic.twitter.com/oII9lHIyBM

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) April 11, 2019]]>

    Still a great achievement. Congratulations to @TeamSpaceIL. Good job!!

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) April 11, 2019]]>

    22 kilometers from the Moon! #IsraelToTheMoon #SpaceIL #Beresheet pic.twitter.com/uw1wAFmt0S

    — Israel To The Moon (@TeamSpaceIL) April 11, 2019]]>

    The Israel SpaceIl spacecraft has crashed on the moon. It was a great effort. Space is hard. "if at first you don't succeed, try again." Prime Minister Netanyahu #SpaceIL pic.twitter.com/bsZIAxn8XA

    — SpaceRef (@SpaceRef) April 11, 2019]]>
    745 https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/11/live-ladowanie-izraelskiej-sondy-beresheet-na-ksiezycu-od-2045/ 0 0 782 https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/10/starship-wybuchl-wszyscy-zadowoleni/ 0 0 814 https://avanaavanafil.com/ buy avanafil uk]]> 0 0 979 https://elitadalafill.com/ purchase peptides tadalafil tadalafil research powder]]> 0 0 1025 https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/19/viper-mial-poleciec-na-ksiezyc-i-nie-poleci-misja-przelozona-na-2024-rok/ 0 0
    <![CDATA[Pogoda kosmiczna w pobliżu planety Gwiazda Barnarda b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/15/pogoda-kosmiczna-w-poblizu-planety-gwiazda-barnarda-b/ Mon, 15 Apr 2019 16:25:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18265
    Diagram przedstawiający najbliższe nam układy planetarne (w nawiasie podano rok określenia odległości)

    Najbliższa nam planeta pozasłoneczna, jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko pojedyncze gwiazdy takie jak nasze Słońce, to planeta krążąca wokół Gwiazdy Barnarda czyli Gwiazda Barnarda-b (BSb, Barnard's Star-b). Co prawda Proxima Centauri b jest bliżej, ale sama Proxima Cen stanowi element układu trzech gwiazd, do którego należą także Alfa i Beta Centauri, w związku z czym zrozumienie ewolucji jej planety jest bardziej złożone.

    BSb okrąża swoją gwiazdę w odległości zbliżonej do odległości Merkurego od Słońca, ale Gwiazda Barnarda to chłodny karzeł typu M, zatem mimo tego, że planeta znajduje się tak blisko gwiazdy, prawdopodobnie znajduje się blisko linii śniegu - odległości, w której promieniowanie gwiazdy jest tak słabe, że związki lotne zestalają się na powierzchni planety. Tym samym BSb jest szczególnie interesującą planetą i być może kamieniem milowym dla przyszłego postępu w poznawaniu procesów formowania planet i ewolucji atmosfer.

    Wyjątkowo wysoka aktywność gwiazd i ich wiatry, szczególnie emitowane przez karły typu M, odgrywają ważną rolę w rozwoju krążących wokół nich planet i ich atmosfer. Tego rodzaju aktywność związana jest z polem magnetycznym gwiazdy, ale niestety modele wciąż nie są w stanie przewidzieć jak początkowe warunki atmosferyczne ewoluują w otoczeniu silnego promieniowania gwiezdnego. Niemniej jednak, postępu dokonano przy wykorzystaniu prostych modeli. W przypadku Proxima Centauri b, naukowcy odkryli, że planeta jest wystawiona na ciśnienie wiatru gwiezdnego dziesięć tysięcy razy silniejsze niż na Ziemi. Czy wpływ wiatru gwiezdnego na atmosferę Gwiazdy Barnarda b też jest tak niszczący?

    Julian Alvarado-Gomez, Cecilia Garraffo, Jeremy Drake oraz Sofia Moschou z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian wraz ze współpracownikami doszli do wniosku, że nie. Naukowcy zauważają, że BSb znajduje się znacznie dalej od swojej gwiazdy niż Proxima Cen b, daleko poza zasięgiem jej korony. Co więcej, analiza rotacji i innych własności Gwiazdy barnarda wskazuje, że owa gwiazda jest znacznie starsza, a jej wiek to od siedmiu do dziesięciu miliardów lat, a zatem wszelkie procesy dotyczące pola magnetycznego gwiazdy powinny tam być znacznie słabsze. Astronomowie doszli do wniosku, że choć obecnie planeta może doświadczać stosunkowo łagodnej pogody kosmicznej (porównywalnej jednak do złej pogody kosmicznej na Ziemi), to na wcześniejszym etapie istnienia prawdopodobnie doświadczyła silnego oddziaływania swojej gwiazdy. Dzisiaj jednak BSb może posiadać atmosferę, którą jest w stanie utrzymać.

    Źródło: H-S CfA

    ]]>
    18265 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jak chronić Ziemię przed planetoidami?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/16/jak-chronic-ziemie-przed-planetoidami/ Tue, 16 Apr 2019 19:49:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18269
    Zbiór zdjęć z satelity WISE przedstawia planetoidę 2305 King. Planetoida widoczna jest jako ciąg pomarańczowych kropek, bowiem jest to zestawienie kilkunastu zdjęć przedstawiające ruch obiektu po niebie. Zdjęcia wykonane w podczerwieni zostały oznaczone kolorami, abyśmy mogli oglądać je za pomocą oczu: 3,4 mikrony - niebieski, 4.6 mikrony - zielony, 12 mikronów - żółty, a 22 mikrony - czerwony. Z danych zebranych za pomocą WISE udało się określić, że planetoida ma około 12,7 kilometra średnicy. Źródło: NASA

    Przy rozmiarach zaledwie 17-20 metrów, meteor znad Czelabińska spowodował rozległe szkody i liczne zranienia eksplodując po wejściu w ziemską atmosferę w lutym 2013 roku.

    Aby zapobiec kolejnym takim zdarzeniom Amy Mainzer wraz ze współpracownikami wykorzystuje prosty, a mimo to innowacyjny sposób dostrzegania tych niewielkich obiektów zbliżających się do Ziemi (NEO). Amy jest głównym badaczem misji poszukiwania planetoid w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie, a w przyszłym tygodniu przedstawi stosowaną przez swój zespół metodę rozpoznawania NEO podczas kwietniowego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego w Denver.

    "Jeżeli wykryjemy obiekt zaledwie na kilka dni przed uderzeniem w Ziemię, znacznie ograniczymy swoje możliwości, dlatego też w naszych poszukiwaniach skupiamy się na poszukiwaniu NEO jeszcze kiedy znajdują się daleko od Ziemi, dzięki czemu możemy mieć wystarczająco dużo czasu i więcej możliwości uniknięcia zderzenia" mówi Mainzer.

    Jest to jednak trudne zadanie - przypomina poszukiwaniu węgla w czerni nocnego nieba. "NEO są niezwykle ciemne, ponieważ w większości są bardzo małe i znajdują się daleko od Ziemi w przestrzeni kosmicznej" dodaje. "Dodajmy do tego fakt, że niektóre z nich są tak ciemne jak toner do drukarki, i możemy poczuć jak trudno jest je dostrzec w czerni przestrzeni kosmicznej".

    Grafika przedstawiająca proponowaną misję Near-Earth Object Camera (NEOCam), która została zaprojektowana do odnajdywania, śledzenia i charakteryzowania obiektów zbliżających się do Ziemi. Za pomocą kamery obserwującej w podczerwieni, sonda mierzyłaby sygnatury cieplne NEO niezależnie od ich koloru.

    Zamiast światła widzialnego, do poszukiwania zbliżających się obiektów zespół Mainzer z JPL/Caltech skupił się na charakterystycznej cesze NEO - ich cieple. Planetoidy i komety ogrzewane są przez Słońce dzięki czemu jasno świecą w zakresie promieniowania termicznego (podczerwień), dzięki czemu łatwiej je dostrzec za pomocą teleskopu Near-Earth Object Wide-field Infrared Survey Explorer (NEOWISE).

    "W ramach misji NEOWISE możemy dostrzegać obiekty niezależnie od barwy ich powierzchni oraz mierzyć ich rozmiary i inne własności ich powierzchni" mówi Mainzer.

    Badanie własności powierzchni NEO dostarcza Mainzer i jej współpracownikom informacji o rozmiarach i składzie chemicznym obiektów czyli kluczowych informacji przy przygotowywaniu potencjalnych strategii obrony przed zagrażającymi Ziemi obiektami NEO.

    Dla przykładu, jedną ze strategii obronnych jest odchylenie trajektorii NEO tak, aby nie był dalej skierowany w stronę Ziemi. Jednak aby obliczyć energię niezbędną do odchylenia trajektorii obiektu, potrzebujemy informacji o jego masie, a tym samym o rozmiarach i składzie chemicznym.

    Teleskop kosmiczny NEOWISE dostrzegł kometę C/2013 US10 Catalina przelatującą w pobliżu Ziemi 28 sierpnia 2015 roku.

    Zupełnie inną kwestią jest to, że badanie składu chemicznego planetoid może dostarczyć nam nowych informacji o ewolucji i procesie formowania się naszego układu planetarnego.

    "Te obiekty są niezwykle interesujące ponieważ niektóre z nich mogą być tak stare jak pierwotna materia, z której powstał Układ Słoneczny" dodaje Mainzer. "Ostatnimi czasy odkrywamy, że NEO wykazują całą paletę różnych składów chemicznych".

    "Aktualnie proponujemy NASA projekt stworzenia nowego teleskopu Near-Earth Object Camera (NEOCam), który mógłby pomóc nam stworzyć znacznie dokładniejszą mapę położenia i rozmiarów planetoid" dodaje.

    NASA nie jest jedyną agencją kosmiczną zainteresowaną badaniem obiektów NEO. Japońska agencja kosmiczna JAXA realizuje aktualnie misję Hayabusa2, w ramach której sonda ma dostarczyć na Ziemię próbki materii z powierzchni planetoidy.

    Źródło: APS

    ]]>
    18269 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Trzecia planeta krążąca wokół układu podwójnego Kepler-47]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/16/trzecia-planeta-krazaca-wokol-ukladu-podwojnego-kepler-47/ Tue, 16 Apr 2019 20:20:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18274
    Wizja artystyczna przedstawiająca planety układu Kepler-47.

    Astronomowie odkryli trzecią planetę w układzie Kepler-47 i jest to najciekawsza spośród wszystkich planet tego układu. Wykorzystując dane z kosmicznego teleskopu Kepler, zespół badaczy kierowany przez naukowców z Uniwersytetu Stanowego w San Diego, wykrył nową planetę o rozmiarach między rozmiarami Neptuna a Saturna, krążącą między dwoma wcześniej odkrytymi planetami.

    Dzięki trzem planetom krążącym wokół dwóch gwiazd, Kepler-47 jest jedynym jak dotąd znanym układem wielu planet krążących wokół układu podwójnego gwiazd.

    Planety układu Kepler-47 zostały wykryte metodą tranzytu. Jeżeli płaszczyzna orbity planety jest ustawiona krawędzią do obserwatorów znajdujących się na Ziemi, planeta może przechodzić na tle tarczy swojej (swoich) gwiazdy macierzystej, co prowadzi do mierzalnego spadku jasności tejże/tychże gwiazd. Nowa planeta, nazwana Kepler-47d pozostała niewykryta z uwagi na słaby sygnał tranzytu.

    Jak to często bywa w przypadku planet krążących wokół układów podwójnych, ułożenie płaszczyzn orbit planet zmienia się w czasie. W tym przypadku orbita środkowej planety zmieniła się tak, że otrzymaliśmy silniejszy sygnał tranzytu. Głębokość tranzytu zmieniła się z niewykrywalnej na początku misji teleskopu Kepler do najgłębszej spośród wszystkich trzech planet w ciągu zaledwie czterech lat.

    Badacze z SDSU byli zaskoczeni zarówno rozmiarami jak i położeniem nowej planety. Kepler-47d jest największą spośród trzech planet tego układu planetarnego.

    Wizja artystyczna przedstawiająca układ planetarny Kepler-47.

    "Widzieliśmy ślad trzeciej planety w 2012 roku, ale przy zaledwie jednym tranzycie, mieliśmy za mało danych" mówi Jerome Orosz, astronom SDSU, główny autor artykułu. "Dzięki kolejnemu tranzytowi mogliśmy określić okres orbitalny planety, a następnie byliśmy w stanie odkryć inne tranzyty ukryte w szumie we wcześniejszych danych".

    William Welsh, astronom i współautor artykułu dodaje, że wraz z Orosz spodziewali się, że jakiekolwiek dodatkowe planety w układzie Kepler-47 będą znajdowały się poza orbitami wcześniej odkrytych planet. "Z pewnością nie spodziewaliśmy się, że będzie to największa planeta układu. To było niemal szokujące" dodaje Welsh. Wyniki badań zespołu opublikowano w periodyku Astronomical Journal.

    Dzięki odkryciu nowej planety, możliwe jest znacznie lepsze poznanie tego układu. Dla przykładu, badacze teraz już wiedzą, że planety w tym układzie okołopodwójnym charakteryzują się bardzo niską gęstością - niższą od gęstości Saturna, najrzadszej planety w Układzie Słonecznym.

    Choć niska gęstość nie jest nietypowa dla gorących jowiszów, rzadko dotyczy planet o łagodnych temperaturach. Temperatura równowagi Kepler-47d wynosi około 10 stopni Celsjusza, podczas gdy dla Kepler-47c to ok. -3 stopni Celsjusza. Najbardziej wewnętrzna planeta, jednocześnie najmniejsza ma temperaturę około 169 C.

    Wewnętrzna, środkowa i zewnętrzna planeta odpowiednio mają rozmiary 3,1, 7,0 oraz 4,7 rozmiarów Ziemi i potrzebują 49, 87 i 303 dni na okrążenie swoich gwiazd macierzystych. Same gwiazdy okrążają wspólny środek masy w zaledwie 7,45 dni. Jedna z gwiazd jest podobna do Słońca, a druga ma masę około 1/3 masy Słońca. Cały system jest bardzo zwarty i zmieściłby się w orbicie Ziemi. Układ Kepler-47 znajduje się 3340 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Łabędzia.

    Źródło: San Diego State University

    ]]>
    18274 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czyżby wokół Proxima Centauri krążyła jeszcze jedna planeta?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/17/czyzby-wokol-proxima-centauri-krazyla-jeszcze-jedna-planeta/ Wed, 17 Apr 2019 14:06:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18278
    Dwie jasne gwiazdy to Alfa Centauri (po lewej) oraz Beta Centauri (po prawej). Słaba czerwona gwiazda w centrum czerwonego okręgu to Proxima Centauri.

    Zespół badaczy zajmujących się badaniem najbliższej nam gwiazdy - Proxima Centauri - odkrył potencjalne dowody na obecność drugiej planety w tym układzie. Fabio Del Sordo z Uniwersytetu na Krecie i Mario Damasso z Obserwatorium w Turynie przedstawili wyniki swoich badań podczas konferencji Breakthrough Discuss, która odbyła się na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.

    Proxima Centauri, czerwony karzeł, po raz pierwszy została dostrzeżona przez Roberta Innesa w 1915 roku. Gwiazda znajduje się około 4,2 lat świetlnych od Ziemi i jest najbliższą nam gwiazdą poza Słońcem. Trzy lata temu, zespół badaczy z Europejskiego Obserwatorium Południowego odkrył planetę krążącą wokół niej, która szybko została nazwana Proxima Centauri b. W ramach najnowszych badań badacze znaleźli dowody wskazujące, że wokół Proxima Centauri może krążyć jeszcze jedna planeta.

    Proxima Centauri b została dostrzeżona w delikatnych wahaniach swojej gwiazdy macierzystej. Del Sordo i Damasso poinformowali, że ostatnio badali dane zarejestrowane przez instrument HARPS zainstalowany na teleskopie w Europejskim Obserwatorium Południowym w Chile. W danych obejmujących ostatnie 17 lat obserwacji dostrzeżono dodatkowe wahania, które wskazują na obecność jeszcze jednej planety. Naukowcy sugerują, że jeżeli ich odkrycie zostanie potwierdzone, to owa nowa egzoplaneta będzie miała masę około sześciu mas Ziemi, co pozwala na sklasyfikowanie jej jako superziemi, i będzie krążyła w odległości około 1,5 jednostki astronomicznej od swojej gwiazdy. Pełne okrążenie gwiazdy powinno zajmować planecie około pięciu lat. Badacze zauważają, że tak duża odległość od gwiazdy macierzystej oznacza bardzo niskie temperatury na powierzchni planety - sięgające -234 stopni Celsjusza.

    Badacze dodają, że są pewni, iż udało im się odkryć nową planetę, ale pozostają ostrożni. Artykuł naukowy opisujący odkrycie został złożony do publikacji, ale proces recenzji jeszcze się nie zakończył. Możliwe także, że w najbliższym czasie będzie można potwierdzić obecność planety na podstawie danych zebranych przez obserwatorium Gaia, które powinno dostarczyć więcej dowodów na istnienie planety, jeżeli faktycznie ona istnieje.

    Źródło: phys.org/Science X Network

    Artykuł naukowy: https://breakthroughinitiatives.org/events/discussconference2019

    ]]>
    18278 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Eksplozja gwiazdy o rozmiarach Jowisza dziesięciokrotnie silniejsza od rozbłysków na Słońcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/17/eksplozja-gwiazdy-o-rozmiarach-jowisza-dziesieciokrotnie-silniejsza-od-rozblyskow-na-sloncu/ Wed, 17 Apr 2019 16:05:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18282
    Superrozbłysk na karle typu L. Źródło: University of Warwick/Mark Garlick

    Do gwiezdnego rozbłysku dziesięciokrotnie silniejszego niż jakikolwiek obserwowany na Słońcu doszło na powierzchni ultra-chłodnej gwiazdy o rozmiarach Jowisza.

    Obserwowana gwiazda jest najchłodniejszą i najmniejszą na jakiej dostrzeżono rzadki biały rozbłysk, a według niektórych definicji jest nawet za mała, aby nazywać ją gwiazdą.

    Wyniki obserwacji, sfinansowanych przez Radę ds. Nauki i Technologii, zostały opublikowane w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society: Letters i rzucają nowe światło na to jak małe mogą być gwiazdy, które wciąż generują rozbłyski w swoich atmosferach. Uważa się, że rozbłyski gwiezdne to nagłe uwolnienie energii magnetycznej powstającej we wnętrzu gwiazdy. Naładowane cząstki ogrzewają plazmę znajdującą się na powierzchni gwiazdy, uwalniając olbrzymie ilości promieniowania w zakresie optycznym, ultrafioletowym i rentgenowskim.

    Główny autor opracowania James Jackman, doktorant na Wydziale Fizyki Uniwersytetu w Warwick powiedział: „Aktywność gwiazd o niskiej masie maleje, gdy przechodzisz do coraz niższych mas, a spodziewamy się, że chromosfera (region gwiazdy, który wspiera rozbłyski) będzie chłodniejsza lub słabsza. Fakt zaobserwowania tej niewiarygodnie małomasywnej gwiazdy, której chromosfera powinna być najsłabsza, a gdzie mamy ten silny rozbłysk białego światła wskazuje, że silna aktywność magnetyczna może utrzymywać się nawet na tym poziomie.

    „Obiekt ten znajduje się dokładnie na granicy między gwiazdą i brązowym karłem, małomasywnym obiektem podgwiazdowym. Gdyby jego masa była choć odrobinę niższa, to z pewnością byłby to brązowy karzeł. Przesuwając granice w ten sposób możemy sprawdzić czy tego typu rozbłyski zarezerwowane są wyłącznie dla gwizd, a jeżeli tak to w którym momencie taka aktywność zanika?".

    Karzeł typu L znajduje się w odległości 250 lat świetlnych od Ziemi i nosi nazwę ULAS J224940.13-011236.9. Średnica tej gwiazdy to zaledwie 1/10 średnicy naszego Słońca, czyli rozmiarami przypomina Jowisza. Gwiazda jest zdecydowanie za ciemna, aby obserwować ją za pomocą większości teleskopów. Badacze z Uniwersytetu w Warwick dostrzegli masywny rozbłysk w jej chromosferze analizując dane z optycznego przeglądu gwiazd znajdujących się w jej bezpośrednim otoczeniu.

    Korzystając z kompleksu Next Generation Transit Survey (NGTS) w Obserwatorium Paranal w Europejskim Obserwatorium Południowym, oraz dodatkowych danych z przeglądu Two Micron All Sky Survey (2MASS) i Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE) badacze mierzyli jasność gwiazdy na przestrzeni 146 nocy.

    Do rozbłysku doszło 13 sierpnia 2017 roku i wyzwolił on energię porównywalną z 80 miliardami megaton trotylu, czyli dziesięciokrotnie większą niż zjawisko Carringtona obserwowane w 1859 roku, najsilniejszy jak dotąd rozbłysk obserwowany na Słońcu. Do rozbłysków na Słońcu dochodzi dość często, ale gdyby na Słońcu doszło do tak silnego rozbłysku, systemy komunikacji i zasilania na Ziemi mogłyby ulec poważnej awarii.

    To jeden z najsilniejszych rozbłysków kiedykolwiek obserwowanych na karle typu L, który sprawił, że gwiazda stała się 10 000 razy jaśniejsza niż normalnie.

    James dodaje: "Na podstawie naszych przeglądów nieba wiedzieliśmy, że tego rodzaju gwiazdy istnieją i że może na nich dochodzić do silnych rozbłysków. Mimo to, ta konkretna gwiazda była zbyt ciemna, aby nasze teleskopy mogły ją dostrzec. Dopiero w trakcie rozbłysku stała się wystarczająco jasna, aby mogły dostrzec ją nasze teleskopy".

    Prof. Peter Wheatley, promotor doktoratu Jamesa dodaje: "Nasze dwanaście teleskopów NGTS zazwyczaj wykorzystujemy do poszukiwania planet krążących wokół jasnych gwiazd. Cieszy nas jednak, że możemy je wykorzystywać także do odkrywania potężnych eksplozji na małych, ciemnych gwiazdach".

    Karły typu L to jedne z najmniejszych obiektów, które można uważać za gwiazdy, znajdujące się w regionie przejściowym między gwiazdami a brązowymi karłami. Brązowe karły nie mają wystarczająco dużo masy, aby w ich wnętrzach dochodziło do fuzji wodoru w hel, tak jak ma to miejsce w gwiazdach. Karły typu L są także bardzo chłodne w porównaniu do powszechniejszych gwiazd ciągu głównego, takich jak czerwone karły, i emitują większość promieniowania w podczerwieni.

    James dodaje: "Gorętsze gwiazdy emitują więcej promieniowania w widmie widzialnym, szczególnie w ultrafiolecie. Z uwagi na to, że ta gwiazda jest chłodniejsza - jej temperatura to około 2000 K - a większość promieniowania emituje w podczerwieni, gdy dochodzi do rozbłysku uwalniane jest mnóstwo promieniowania ultrafioletowego, którego nie da się obserwować".

    "Do tego aby na jakiejś planecie krążącej wokół takiej gwiazdy rozpoczęły się procesy formowania aminokwasów stanowiących podstawę życia, niezbędny jest pewien poziom promieniowania UV. Owe gwiazdy zazwyczaj go nie emitują, skupiając się na podczerwieni. Ale jeżeli w trakcie takich rozbłysków pojawia się promieniowanie UV, to może ono zapoczątkować takie reakcje".

    Źródło: University of Warwick

    ]]>
    18282 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[KRAKsat - satelita zbudowany w AGH poleciał w kosmos!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/18/kraksat-satelita-zbudowany-w-agh-polecial-w-kosmos/ Thu, 18 Apr 2019 08:05:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18286
    Fot. NASA/Bill Ingalls

    Satelita KRAKsat zbudowany przez studentów Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, został wysłany w przestrzeń kosmiczną. Wynosząca go rakieta Antares 230 wystartowała w środę, 17 kwietnia
    z należącego do NASA ośrodka Wallops Flight Facility na wschodnim wybrzeżu USA. KRAKsat to pierwszy na świecie satelita typu Cubesat, który do sterowania orientacją wykorzystywać będzie ferrofluid, czyli ciecz magnetyczną.

    Start studenckiego satelity odbył się o godz. 22:46 czasu polskiegoz Mid-Atlantic Regional Spaceport, przy Wallops Flight Facility, na wschodnim wybrzeżu USA. W kosmos wyniósł go statek Cygnus, który na swoim pokładzie ma także standardową dostawę zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Po kilku tygodniach pobytu na pokładzie stacji, satelita zostanie wypuszczony w przestrzeń kosmiczną na wysokości około 400 km.

    Fot. KRAKsat

    Głównym zadaniem KRAKsata jest zbadanie, jak w kosmosie zachowa się ferrofluid, czyli ciekły magnes. Twórcy projektu chcą przetestować pomysł użycia tej cieczy jako koła zamachowego pozwalającego zmniejszyć prędkość obrotową satelity.

    Równocześnie orbiter dokona pomiarów: temperatury, pola magnetycznego, natężenia światła i innych czynników, które chcą zbadać jego twórcy, korzystając z obecności w kosmosie. W tym czasie obiekt będzie musiał sprostać ekstremalnym warunkom panującym w jonosferze, takim jak: duża amplituda temperatur (od −170°C do 110°C), niskie ciśnienie, mikrograwitacja, czy zjonizowane gazy. Po roku ciągłych pomiarów i eksperymentów satelita wytraci prędkość i spłonie
    w atmosferze.

    Fot. KRAKsat

    Na pokładzie satelity znalazła się niewielka karta pamięci, która zawiera ponad tysiąc zdjęć uczestników styczniowej akcji “Lecę w kosmos!”, zorganizowanej przez autorów projektu. W jej ramach pasjonaci kosmosu mogli nadesłać dowolny materiał zdjęciowy i graficzny związany z tą tematyką, który chcieli wysłać na orbitę okołoziemską. KRAKsat to projekt realizowany przez studentów AGH i Uniwersytetu Jagiellońskiego. To także jeden z pierwszych w Polsce satelitów typu Cubesat i pierwszy na świecie, który do sterowania orientacją wykorzystywać będzie ciecz magnetyczną. Krakowska konstrukcja została piątym polskim satelitą na orbicie okołoziemskiej.

    ]]>
    18286 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rotacja i grawitacja Merkurego wskazują na zestalone wewnętrzne jądro pierwszej planety od Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/19/rotacja-i-grawitacja-merkurego-wskazuja-na-zestalone-wewnetrzne-jadro-pierwszej-planety-od-slonca/ Fri, 19 Apr 2019 11:48:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18291

    Jak można badać wnętrze planety nigdy nawet na niej nie lądując. Należy zacząć od obserwowania rotacji planety, a następnie obserwowania jak krążą wokół niej sondy. Wymaga to ogromnej precyzji. I to właśnie zrobili planetolodzy z NASA wykorzytując dane zebrane przez ostatnią sondę wysłaną do tej planety.

    Od dawna wiadomo, że Merkury i Ziemia mają metaliczne jądra. Tak samo jak w przypadku Ziemi, zewnętrzna warstwa jądra Merkurego składa się z ciekłego metalu, ale jak dotąd można było jedynie przypuszczać, że wewnętrzna część jądra Merkurego jest stała. Teraz naukowcy z Goddard Space Flight Center w Greenbelt w stanie Maryland odkryli dowody na to, że wewnętrzne jądro Merkurego jest faktycznie stałe i rozmiarami bardzo przypomina wewnętrzne jądro Ziemi.

    Niektórzy naukowcy porównują Merkurego do kuli armatniej ponieważ jego metalowe jądro zajmuje niemal 85 procent objętości planety. Tak duże jądro - ogromne w porównaniu do pozostałych planet skalistych w naszym układzie planetarnym - od dawna stanowi jedną z bardziej intrygujących tajemnic Merkurego.

    Odkrycie stałego wewnętrznego jądra Merkurego, opisane w periodyku Geophysical Research Letters, pozwala nam lepiej zrozumieć Merkurego, ale ma też większe konsekwencje. Sama wiedza o tym jak podobne oraz jak różne mogą być jądra planet może nam wiele powiedzieć o tym jak powstał układ słoneczny i jak ewoluują planety skaliste w czasie.

    "Wnętrze Merkurego jest wciąż aktywne, z uwagi na ciekłe jądro, które napędza słabe (w porównaniu do ziemskiego) pole magnetyczne tej planety" mówi Antonio Genova, profesor na Uniwersytecie Sapienza w Rzymie, który kierował badaniami podczas pracy w NASA Goddard. "Wnętrze Merkurego ochłodziło się szybciej niż Ziemi. Merkury może nam pomóc przewidzieć jak pole magnetyczne Ziemi będzie się zmieniało wraz z ochładzaniem jej jądra".

    Aby dowiedzieć się z czego zbudowane jest jądro Merkurego, Genova wraz ze swoimi współpracownikami musiał, dosłownie, nieco się do niego zbliżyć. Badacze wykorzystali kilka obserwacji z sondy MESSENGER (Mercury Surface, Space Environment, GEochemistry and Ranging), aby zbadać wnętrze Merkurego, szczególną uwagę zwracając na tempo rotacji i grawitację planety.

    Sonda MESSENGER weszła na orbitę wokół Merkurego w marcu 2011 roku i spędziła na niej cztery lat obserwując najbliższą słońcu planetę zanim została celowo rozbita o jej powierzchnię w kwietniu 2015 roku.

    Grafika przedstawiająca wewnętrzną budowę Merkurego. Źródło: Antonio Genova

    Obserwacje radiowe z MESSENGERa wykorzystano do określenia anomalii grawitacyjnych (obszarów lokalnych zagęszczeń masy) oraz położenia bieguna rotacji, dzięki czemu możliwe było zrozumienie orientacji planety w przestrzeni.

    Każda planeta obraca się wokół swojej osi. Merkury rotuje znacznie wolniej niż Ziemia, a pełen obrót wokół osi zajmuje 58 ziemskich dni. Naukowcy często wykorzystują niewielkie odchylenia w rotacji obiektu, aby wyłuskać z nich informacje o jego budowie wewnętrznej. W 2007 roku obserwacje radarowe wykonane z Ziemi wykazały niewielkie przesunięcia rotacji Merkurego, tak zwaną librację, która dowodziła, że część jądra Merkurego musi składać się ze stopionego ciekłego metalu. Jednak same obserwacje tempa rotacji nie pozwoliły na dokładne zbadanie wewnętrznego jądra planety. Naukowcy zastanawiali się czy stałe jądro może skrywać się w jego wnętrzu.

    Grawitacja może pozwolić odpowiedzieć na to pytanie. "Grawitacja jest silnym narzędziem do badania głębokiego wnętrza planety, ponieważ zależy ona od struktury gęstości planety" mówi Sander Goossens.

    Podczas gdy MESSENGER krążył wokół Merkurego w trakcie swojej misji i zbliżał się coraz bardziej do jego powierzchni, naukowcy sprawdzali jak sonda przyspieszała pod wpływem grawitacji planety. Struktura gęstości planety może powodować niewielkie zmiany orbity sondy. W późniejszych okresach misji, MESSENGER krążył na wysokości 200 kilometrów nad powierzchnią oraz mniej niż 100 kilometrów w ostatnim roku misji. Ostatnie orbity na niskiej wysokości dostarczyły najlepszych danych i pozwoliły Genovie i jego zespołowi wykonanie najbardziej precyzyjnych pomiarów budowy wewnętrznej Merkurego.

    Genova ze swoim zespołem wprowadził dane z MESSENGERa w zaawansowany program komputerowy, który umożliwił im dopasowanie parametrów i poznanie składu wnętrza Merkurego tak, aby pasował on do sposobu jego rotacji i przyspieszenia sondy znajdującej się na orbicie. Wyniki wskazały, że dane najbardziej odzwierciedla Merkury z dużym, stałym wewnętrznym jądrem. Badacze oszacowali, że stałe, żelazne jądro może mieć średnicę około 2000 kilometrów i i stanowi około połowę całego jądra Merkurego (około 4000 kilometrów średnicy). Dla porównania stałe jądro Ziemi ma średnicę 2400 kilometrów i stanowi ponad 1/3 całego jądra planety.

    "Musieliśmy połączyć informacje z różnych dziedzin: geodezji, geochemii, mechaniki nieba i grawitacji, aby dowiedzieć się jaka jest budowa wewnętrzna Merkurego" mówi planetolog Erwan Mazarico z Goddard.

    Fakt, że naukowcy musieli zbliżyć się do Merkurego, aby dowiedzieć się więcej o jego wnętrzu podkreśla konieczność wysyłania sond do innych planet. Tak precyzyjne pomiary rotacji i grawitacji Merkurego są po prostu niemożliwe do wykonania z Ziemi. Dodatkowo wyniki te opierają się na danych zbieranych przez sondę MESSENGER na przestrzeni kilku lat. Nowe odkrycia dotyczące Merkurego z pewnością czekają jeszcze w archiwach misji, a każde nowe odkrycie o naszym lokalnym sąsiedztwie planetarnym pozwala nam lepiej zrozumieć to co znajduje się dalej.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18291 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Załogowa misja NASA na Marsa w 2033 roku? No can do]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/19/zalogowa-misja-nasa-na-marsa-w-2033-roku-no-can-do/ Fri, 19 Apr 2019 15:11:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18295
    Koncepcja statku Deep Space Transport, który transportowałby astronautów na i z Marsa. Źródło: Boeing

    W niezależnym raporcie stwierdzono, że NASA nie ma szans na wysłanie ludzi na Marsa do 2033 r. Najwcześniej tego typu misja ma szansę na realizację dopiero pod koniec lat 30.

    Raport, napisany jeszcze przed przemówieniem z 26 marca, w którym wiceprezydent USA Mike Pence polecił NASA powrót ludzi na Księżyc do 2024 r., opisuje koszty potencjalnego powrotu na Księżyc oraz to jak wpisują się one w długoterminowe plany wysyłania ludzi na Marsa.

    NASA zawarła umowę z Instytutem Polityki Naukowej i Technologicznej (STPI) n przygotowanie raportu, który Kongres polecił agencji stworzyć w akcie autoryzacyjnym NASA z 2017 roku. Ustawa ta w szczególności wzywała do technicznej i finansowej oceny „załogowej misji na Marsa, która miałaby wystartować w 2033 roku”.

    STPI, na polecenie NASA, wykorzystała strategię, którą agencja opisała w raporcie „Exploration Campaign”, który przewiduje dalsze stosowanie rakiety Space Launch System (SLS) i Oriona oraz rozwój stacji Gateway w latach dwudziestych. Następnie miałby powstać Deep Space Transport (DST), załogowy statek kosmiczny, który miałby podróżować między orbitą cislunarną a Marsem i z powrotem. NASA opracowałaby także lądowniki księżycowe, które są powiązane z systemem wspierającym misje załogowe na powierzchnię Księżyca, jednocześnie pracując nad systemami do późniejszych misji na powierzchnię Marsa.

    Ta praca, jak stwierdzono w raporcie STPI, potrwa zbyt długo, aby można było przeprowadzić misję już w 2033 roku. „Okazało się, że nawet bez ograniczeń budżetowych misja na orbitę Marsa w 2033 roku jest nierealna w kontekście obecnych i potencjalnych planów NASA”, czytamy w raporcie. „Nasza analiza sugeruje, że misję orbitalną na Marsa można przeprowadzić nie wcześniej niż w oknie orbitalnym 2037 roku, jeżeli nie będziemy zakładali intensywnego rozwoju technologii, opóźniania harmonogramu, wzrostu kosztów i ryzyka przekroczenia budżetu”.

    Harmonogram ten wynika z zagrożeń technologicznych związanych w szczególności z rozwojem statku Deep Space Transport, w tym systemów podtrzymywania życia i napędu, które wymagają długiego czasu realizacji. Jak wynika z raportu, misja na Marsa w 2033 r. musiałaby mieć przetestowane technologie krytyczne do 2022 r., co jest mało prawdopodobne. W raporcie stwierdzono, że kontynuowanie prac nad misją bez opracowania tych technologii „radykalnie zwiększy ryzyko technologiczne i niedotrzymania terminów w zakresie budowy DST i może zmusić do modyfikacji całego projektu DST, jeśli którykolwiek z programów testowania technologii odkryje ich problemy”.

    Ponadto początkowi studenci „fazy A” ogólnego projektu DST musieliby rozpocząć prace w roku fiskalnym 2020, co jest również mało prawdopodobne, ponieważ badania handlowe dotyczące projektu DST jeszcze się nie rozpoczęły. Raport STPI ostrzega również, że próba ograniczenia harmonogramów poprzez niestosowanie istniejących standardowych praktyk NASA przy opracowywaniu programów „prowadziłaby do bardzo wysokiego ryzyka w zakresie technologii, harmonogramu i przekroczenia kosztów”.

    „W ten sposób”, podsumowuje raport, „misja na orbitę Marsa w 2033 r. jest nierealna z punktu widzenia rozwoju technologii i harmonogramu”. Następne okno startu, w 2035 r., również uznano za nieosiągalne z powodu prac nad rozwojem technologii, które przesuwają najwcześniejszą datę staru misji do następnego okna startowego w 2037 roku.

    STPI oszacował również koszt przeprowadzenia tej pierwszej misji marsjańskiej w 2037 roku. W raporcie oszacowano całkowity koszt tylko tych elementów potrzebnych do misji marsjańskiej, w tym rakiety SLS, statku Orion, stacji Gateway, statku DST i innych, na 120,6 mld USD w roku fiskalnym 2037. Z tej sumy dotychczas wydano 33,7 mld USD na rozwój SLS i Oriona oraz powiązane systemy naziemne.

    Suma ta obejmuje 29,2 mld USD na statek DST, przy czym liczba ta jest bardzo przybliżona, zważając na fakt, że wciąż niewiele wiadomo o projekcie, w związku z czym trudno oszacować koszt rozwoju i budowy statku. Zamiast tego STPI wykorzystało koszt opracowania Oriona jako przybliżenie kosztu budowy DST. Z kolei w raporcie oszacowano koszt stacji Gateway na mniej niż 6 miliardów dolarów na różne moduły, częściowo dlatego, że niektóre moduły byłyby wnoszone przez partnerów międzynarodowych, nie generując w zasadzie żadnych kosztów dla NASA.

    Koszty lądowania na Księżycu

    Ta misja na Marsie jest częścią całego programu lotów kosmicznych z całkowitymi kosztami do 2037 r. wynoszącymi 217,4 mld USD. Obejmuje on koszty misji na Marsie oraz operacje na niskiej orbicie okołoziemskiej i rozwój systemów powierzchniowych na Marsa potrzebnych do przyszłych misji.

    Kwota ta obejmuje również serię misji na Księżyc. Raport przewidywał pierwsze lądowanie ludzi w 2028 r., zgodnie z planami NASA sprzed przemówienia Pence'a w marcu. Cztery kolejne misje, jedna na rok, odbyłyby się do 2032 roku.

    W raporcie wykorzystano podejście obejmujące trójstopniowy lądownik księżycowy, który NASA badało w ubiegłym roku, z kapsułą wznoszenia wielokrotnego użytku. Opracowanie samych lądowników i systemów tankowania kosztowałoby prawie 8 miliardów dolarów, aby pokryć tę serię pięciu lądowań załogowych, a także wcześniejszy test bezzałogowy. Dodatkowe 12 miliardów dolarów pokrywa koszty SLS i Oriona, a także inne starty niezbędne do przetransportowania lądowników, paliwa i innych ładunków. Kwoty te nie obejmują innych kosztów, takich jak rozwój SLS, Orion i Gateway.

    Raport z lutego 2019 roku został ukończony przed ogłoszeniem planów lądowania na Księżycu w 2024 roku, a zatem nie obejmuje kosztów realizacji takiego programu. Autorzy raportu szacują, że pierwsza misja lądowania na Księżycu kosztowałaby szacunkowo 2,44 miliarda dolarów kosztów startu i sprzętu oraz kilka miliardów kosztów rozwoju lądowników.

    Reakcja Kongresu

    Raport spotkał się z raczej milczącą reakcją na Kapitolu, częściowo dlatego, że poprzedziły go inne wydarzenia, a mianowicie ogłoszenie planów przyspieszenia pierwszego lądowania ludzi do 2024 r., które wpłyną na inne elementy w całym planie eksploracji.

    „Zgodnie z raportem jasne jest, że dotarcie na powierzchnię Marsa w latach trzydziestych XXI wieku jest niemożliwe przy obecnym podejściu administracji do eksploracji” - napisała w tych uwagach. „Co więcej, raport potwierdza to, czego wielu w tej komisji domyślało się już w trakcie wcześniejszych przesłuchań - a mianowicie, że nie istnieje żaden konkretny plan misji człowieka na Marsie”.

    Podczas gdy NASA od czasu wystąpienia Pence'a skupiła się na opracowaniu architektury lądowania na Księżycu w 2024 roku, nie zaniedbała całkowicie Marsa. „Dlaczego lecimy na Księżyc? Dlaczego jest to takie ważne? ” zapytał administrator NASA Jim Bridenstine podczas przemówienia z 9 kwietnia na 35. sympozjum kosmicznym w Colorado Springs. „No cóż, ponieważ patrzymy dalej. Księżyc jest poligonem doświadczalnym. To najlepsze miejsce, w którym możemy żyć i pracować poza Ziemią, abyśmy mogli ostatecznie dotrzeć na Marsa ”.

    W tym przemówieniu przytoczył zarówno bieżące misje marsjańskie, jak i przyszłe, takie jak łazik Mars 2020, jako preludium do misji załogowych. Birdenstine stwierdził również, że lot na Księżyc w 2024 roku umożliwi wcześniejszą ludzką misję na Marsa. „Ludzie mówią:„ Dlaczego przyspieszacie misję na Księżyc? ”Cóż, ponieważ przyspiesza ona misję na Marsa - powiedział.

    Podobnego argumentu użył także 2 kwietnia. „Chcemy wylądować na Marsie w 2033 roku” - powiedział. „Aby to zrobić, musimy przyspieszyć inne części programu. Księżyc jest tego kluczowym elementem ”.

    Nawiązał również do raportu STPI w swoim zeznaniu. „Możemy przyspieszyć lądowanie na Marsie, przyspieszając lądowanie na Księżycu” - powiedział. Agencja nie ujawniła szczegółów, w jaki sposób będzie to możliwe, szczególnie jeżeli chodzi o rozwój technologii statku DST.

    Źródło: spacenews

    ]]>
    18295 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1056 https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/z-ksiezyca-na-marsa-nasa-przedstawia-plan-rozwoju-misji-zalogowych/ 0 0
    <![CDATA[Badania galaktyk dyskowych tłumaczą ruch tworzących je gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/23/badania-galaktyk-dyskowych-tlumacza-ruch-tworzacych-je-gwiazd/ Tue, 23 Apr 2019 13:07:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18298

    Astrofizycy z Uniwersytetu Arkansas dokonali ważnego kroku na drodze do zrozumienia tego jak galaktyki dyskowe zachowują kształt swoich ramion spiralnych. Wyniki ich badań wspierają teorię mówiącą, że owe ramiona tworzone ą przez falę gęstszej materii, która tworzy ramiona spiralne przemieszczając się przez galaktykę.

    "Budowa ramion spiralnych w galaktykach dyskowych pozostaje dla nas tajemnicą" mówi Ryan Miller, adiunkt na UoA. "Nikt nie wie co określa kształt tych galaktyk spiralnych lub liczbę ich ramion. Nasze badania dostarczyły odpowiedzi na część tej tajemnicy".

    Galaktyki dyskowe, w tym także Droga Mleczna, stanowią 70 procent wszystkich znanych galaktyk. Ich cechą wyróżniającą są spiralnie nawinięte ramiona, jednak astronomowie nie są pewni co pozwala tworzyć i utrzymywać ten kształt.

    Cała tajemnica zaczyna się od prostego paradoksu: gwiazdy w galaktykach dyskowych krążą wokół centralnej masy, tak zwanego zgrubienia centralnego, a gwiazdy znajdujące się bliżej środka galaktyki krążą szybciej niż gwiazdy znajdujące się dalej od środka. Ale jeżeli ramiona spiralne składają się ze stałych grup gwiazd, to gwiazdy znajdujące się na zewnętrznych krawędziach musiałyby pokonywać większe odległości niż gwiazdy znajdujące się w centrum, aby dało się zachować kształt spirali. Niczym biegacze na zewnętrznym torze bieżni, musiałyby poruszać się szybciej, aby utrzymać swoją pozycję w grupie.

    W latach sześćdziesiątych XX wieku astronomowie zaproponowali teorię fali gęstości na wytłumaczenie tego paradoksu. Teoria mówi, że ramiona galaktyk dyskowych nie składają się ze statycznych grup gwiazd. Zamiast tego owe ramiona są falami gęstszych obszarów przemieszczającymi się między gwiazdami. Gwiazdy poruszają się zgodnie z prawami fizyki, a krążąc wokół centrum galaktyki, napotykają także te gęstsze obszary.

    Wielu astronomów porównuje fale gęstszej materii do korków drogowych, w których prędkość gwiazd przemieszczających się po orbicie wokół centrum galaktyki zmniejsza się w reakcji na gęstszą materią, tak samo jak prędkość samochodów napotykających korek. Dopiero po przemieszczeniu się przez ramię, gwiazdy przyspieszają.

    Gęstsze obszary wpływają także na obłoki gazu przechodzące przez te obszary. Obłoki gazu ulegają kompresji i kolapsowi prowokując rozpoczęcie procesów gwiazdotwórczych.

    Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu periodyku Astrophysical Journal.

    Ryan Miller wraz ze współpracownikami dostarczył nowych dowodów wspierających teorię fal gęstości przyglądając się gwiazdom w różnym wieku i porównując ich położenie z położeniem centrum fali gęstości.

    Zgodnie z teorią, na każdym ramieniu musi znajdować się punkt, w którym prędkość rotacji fali gęstości i prędkość gwiazd jest taka sama. To tak zwany promień współrotacji. Gwiazdy znajdujące się w promieniu współrotacji powinny poruszać się szybciej niż fala gęstości, ponieważ znajdują się bliżej centrum. Dlatego też, im starsza gwiazda, tym bardziej powinna była się oddalić od miejsca narodzin w pobliżu fali. Na zewnątrz promienia współrotacji gdzie gwiazdy poruszają się wolniej od fali gęstości, starsze gwiazdy powinny pozostawać daleko za falą.

    Badacze przyjrzeli się zdjęciom galaktyk w bazie danych NASA/IPAC Extragalactic Database, zarządzanej przez JPL w Caltech. Dla każdej galaktyki badacze przeanalizowali zdjęcia w różnych zakresach promieniowania, przedstawiające gwiazdy w różnym wieku. Badacze odkryli, że każda grupa gwiazd tworzyła ramię o nieznacznie różnym "kącie nachylenia", będącym kątem ramienia względem centrum galaktyki. Porównując te różne kąty nachylenia z kątem centrum fali gęstości wykazali, że położenie tych grup gwiazd zgadza się z przewidywaniami opartymi na teorii fal gęstości.

    Choć opisywane badania dostarczają dowodów na to dlaczego ramiona spiralne utrzymują swój kształt, wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Łatwo zrozumieć powstawanie korków drogowych gdy wypadek ogranicza ruch z trzech do tylko jednego pasa ruchu, ale określenie tego skąd się biorą fale gęstości wciąż wymaga badań.

    Źródło: University of Arkansas

    ]]>
    18298 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[To jak to nazwiemy? Trzęsienie Marsa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/23/to-jak-to-nazwiemy-trzesienie-marsa/ Tue, 23 Apr 2019 18:00:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18301

    Naukowcy poinformowali dzisiaj, że być może zarejestrowali pierwsze wstrząsy sejsmiczne na Marsie, które mogą pomóc nam poznać dawne dzieje sąsiada Ziemi.

    Próbnik SEIS wylądował na powierzchni Marsa w grudniu ubiegłego roku na pokładzie sondy InSight.

    Jego instrumenty mierzą wibracje powierzchni spowodowane przez pogodę, ale także są w stanie wykrywać ruch głębokiego wnętrza planety - tak zwane "trzęsienia Marsa" - lub powodowane przed upadki meteorytów.

    https://twitter.com/pulskosmosu/status/1120776418705727489

    Przedstawiciele francuskiej agencji kosmicznej CNES, która steruje działaniami SEIS, poinformowali, że odkryli za pomocą próbnika "słaby, ale wyraźny sygnał sejsmiczny".

    Zespół badaczy ma nadzieje zebrać więcej informacji o aktywności wnętrza Marsa, dzięki czemu będzie w stanie lepiej poznać proces jego formowania miliardy lat temu.

    "Wspaniale w końcu usłyszeć, że także na Marsie mamy do czynienia z aktywnością sejsmiczną" mówi Philippe Lognonne, badacz z paryskiego Insitut de Physique du Globe.

    "Czekaliśmy na nasze pierwsze trzęsienie Marsa od miesięcy".

    Według Bruce'a Banerdta z NASA, detekcja trzęsienia "stanowi narodziny nowej dziedziny: sejsmologii Marsa".

    Badacze zaznaczyli, że nadal starają się potwierdzić powód trzęsienia zarejestrowanego 6 kwietnia br i upewnić się, że pochodziło ono z wnętrza planety.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18301 0 0 0

    Posłuchaj trzęsienia na Marsie :) https://t.co/w22kOJXJ4E

    — Puls Kosmosu (@pulskosmosu) April 23, 2019]]>

    Posłuchaj trzęsienia na Marsie :) https://t.co/w22kOJXJ4E

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) April 23, 2019]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Posłuchaj trzęsienia na Marsie :) https://t.co/w22kOJXJ4E

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) April 23, 2019]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]>

    Posłuchaj trzęsienia na Marsie :) https://t.co/w22kOJXJ4E

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) April 23, 2019]]>
    746 https://newsbeezer.com/polandeng/to-jak-to-nazwiemy-trzesienie-marsa-pulse-kosmosu/ 0 0 747 https://hotinfonow.com/poland/tak-to-nazywamy-trzesienie-marsa-space-puls/ 0 0 748 https://newsfounded.com/poland/czy-tak-to-nazywamy-trzesienie-ziemi-na-marsie-space-puls/ 0 0
    <![CDATA[Chiny planują budowę stacji księżycowej za "około 10 lat"]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/24/chiny-planuja-budowe-stacji-ksiezycowej-za-okolo-10-lat/ Wed, 24 Apr 2019 11:32:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18305
    Chiny jako pierwsze w historii umieściły lądownik na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.

    Pekin planuje wysłać załogową misję na Księżyc i zbudować na nim stację badawczą w kolejnej dekadzie - poinformowały dzisiaj chińskie media państwowe.

    Chiny planują osiągnąć status supermocarstwa kosmicznego i rozpoczęły realizację tego zadania jako pierwsze umieszczając łazik na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.

    Teraz Państwo Środka planuje zbudować stację badawczą na południowym biegunie Księżyca w ciągu kolejnych 10 lat - poinformował Zhang Kejian, dyrektor China National Space Administration podczas przemówienia wygłoszonego z okazji obchodów "Dnia Kosmosu".

    Co więcej, Kejian dodał, że Pekin planuje w 2020 roku wysłać sondę na Marsa. Pod koniec roku natomiast w stronę księżyca poleci czwarty lądownik - Chang'e 5.

    Chang'e-5, który pierwotnie miał zebrać próbki gruntu księżycowego w drugiej połowie 2017 roku został opóźniony gdy rakieta Długi Marsz 5 Y2 uległa awarii w trakcie startu w lipcu 2017 roku.

    Chiny poinformowały dzisiaj także, że rakieta Długi Marsz-5B wykona swój pierwszy lot w pierwszej połowie 2020 roku, wynosząc na orbitę elementy planowanej stacji kosmicznej.

    Stacja Tiangong powinna powstać na orbicie w 2022 roku.

    Według Chin Tiangong zastąpi Międzynarodową Stację Kosmiczną, będącą efektem współpracy USA, Rosji, Kanady, Europy i Japonii - która może zakończyć działanie w 2024 roku.

    W ubiegłym tygodniu Pekin poinformował, że planuje wysłać misję do planetoidy i aktualnie poszukuje agencji zainteresowanych umieszczeniem swoich instrumentów na pokładzie planowanej sondy.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18305 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Japonia wybiła krater na powierzchni planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/25/japonia-wybila-krater-na-powierzchni-planetoidy/ Thu, 25 Apr 2019 14:54:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18308

    Japońskim naukowcom udało się stworzyć pierwszy w historii sztuczny krater na powierzchni planetoidy, dzięki czemu będzie można badać początki ewolucji Układu słonecznego.

    Potwierdzenie tego, że udało się wybić pierwszy krater na powierzchni planetoidy to efekt wysłania przez sondę Hayabusa2 ładunków wybuchowych w kierunku planetoidy Ryugu na początku tego miesiąca.

    Yuichi Tsuda, menedżer projektu Hayabusa2 w japońskiej agencji kosmicznej JAXA powiedział reporterom, że potwierdzono obecność krateru na zdjęciach wykonanych przez sondę znajdującą się 1700 metrów nad powierzchnią planetoidy.

    "Stworzenie sztucznego krateru za pomocą impaktora oraz wykonanie szczegółowych jego obserwacji to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w historii" mówi Tsuda. "To ogromny sukces całego zespołu".

    Amerykańska sonda Deep Impact wybiła sztuczny krater na powierzchni jądra komety w 2005 roku, ale tylko do celów obserwacyjnych.

    Masahiko Arakawa, profesor na Uniwersytecie w Kobe zaangażowany w projekt powiedział, że był to "najlepszy dzień w jego życiu".

    "Widzimy ogromną dziurę znacznie wyraźniej niż się tego spodziewaliśmy" powiedział dodając, że zdjęcia wskazują, że krater ma 10 metrów średnicy.

    Naukowcy z JAXA już wcześniej przewidywali, że krater może osiągnąć średnicę 10 metrów jeżeli powierzchnia planetoida będzie piaszczysta, lub 3 metrów - jeżeli będzie skalista.

    "Powierzchnia planetoidy usiana jest głazami, a mimo to udało nam się wybić tak duży krater. Może to oznaczać, że mamy do czynienia z mechanizmem, którego jeszcze nie znamy, albo że powierzchnia planetoidy zbudowana jest z jakiegoś szczególnego materiału" powiedział profesor.

    Celem wybicia krateru na powierzchni Ryugu było wyrzucenie "świeżej" materii spod powierzchni planetoidy, która może rzucić nowe światło na naszą wiedzę o wczesnych etapach historii Układu Słonecznego.

    Uważa się, że planetoida zawiera stosunkowo duże ilości materii organicznej i wody sprzed blisko 4,6 miliarda lat, okresu w którym powstawał Układ Słoneczny.

    W lutym br. sonda Hayabusa2 na krótko dotknęła powierzchni planetoidy i wstrzeliła pocisk w powierzchnię planetoidy, aby podnieść trochę pyłu, który mogłaby zebrać, po czym wróciła na swoją pierwotną orbitę.

    Misja, która kosztowała około 270 milionów dolarów, została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w grudniu 2014 roku i powinna powrócić na Ziemię z próbkami w 2020 roku.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18308 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Różnice w pomiarach stałej Hubble'a to nie przypadek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/25/roznice-w-pomiarach-stalej-hubblea-to-nie-przypadek/ Thu, 25 Apr 2019 16:03:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18311

    Pomiary obecnego tempa ekspansji Wszechświata, wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, nie zgadzają się z tempem ekspansji oczekiwanym na podstawie tego jak wszechświat wyglądał tuż po Wielkim Wybuchu 13 miliardów lat temu. Wykorzystując nowe dane zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, astronomowie znacząco obniżyli możliwość tego, że ta niezgodność jest tylko dziełem przypadku.

    Wykorzystując nowe obserwacje wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a badacze poprawili podstawy kosmicznej drabinki odległości, wykorzystywanej do obliczania odległości do pobliskich galaktyk. Dokonano tego obserwując pulsujące gwiazdy, tzw. cefeidy, znajdujące się w Wielkim Obłoku Magellana, który znajduje się 162 000 lat świetlnych od Ziemi. Przy określaniu odległości do galaktyk znajdujących się coraz dalej, takie cefeidy wykorzystywane są jako markery odległości. Badacze wykorzystali te pomiary do określenia jak szybko wszechświat się rozszerzał na przestrzeni czasu, czyli tak zwanej stałej Hubble'a.

    Przed wyniesieniem Hubble'a w przestrzeń kosmiczną w 1990 roku, szacunki stałej Hubble'a różniły się o czynnik dwóch. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych projekt Key Project on the Extragalactic Distance Scale określił wartość stałej Hubble'a do 10 procent, realizując w ten sposób jedno z najważniejszych zadań teleskopu. W 2016 roku astronomowie korzystający z Hubble'a odkryli, że wszechświat rozszerza się między 5 a 9 procent szybciej niż wcześniej obliczono precyzując pomiary stałej Hubble'a i redukując niepewność do zaledwie 2,4 procent. W 2017 roku niezależne pomiary potwierdziły te wyniki. W ramach najnowszych badań zminimalizowano niepewność wartości stałej Hubble'a do niespotykanych 1,9 procent.

    Najnowsze badania wskazują także, że prawdopodobieństwo tego, aby ta rozbieżność między pomiarami obecnego tempa ekspansji wszechświata a wartością oczekiwaną w oparciu o ekspansję wczesnego wszechświata była jedynie błędem wynosi zaledwie 1 na 100 000, a to znaczna poprawa względem zeszłorocznych szacunków 1 na 3000.

    "Ta różnica w tempie ekspansji wszechświata we wczesnym i obecnym wszechświecie może być najbardziej ekscytującą zagadką kosmologii od dziesięcioleci" mówi główny badacz laureat Nagrody Nobla Adam Riess z STScI (Space Telescope Science Institute) oraz Johns Hopkins University w Baltimore. "Ta niezgodność rosła i osiągnęła obecnie punkt, w którym nie można jej uważać za przypadek".

    Gdy pomiary wykonywane przez badaczy stawały się coraz bardziej precyzyjne, obliczenia stałej Hubble'a nie zgadzały się z oczekiwaną wartością wyprowadzoną z obserwacji tempa rozszerzania wczesnego wszechświata za pomocą europejskiego satelity Planck. Jego pomiary pozwoliły tworzyć mapę pozostałej poświaty po Wielkim Wybuchu, tak zwanego kosmicznego promieniowania tła, które umożliwiły naukowcom przewidzieć jak wczesny wszechświat mógł ewoluować do tempa ekspansji mierzonego obecnie.

    Nowa wartość stałej Hubble'a wynosi 74,03 kilometry na sekundę na megaparsek. Wartość wskazuje, że wszechświat rozszerza się w tempie 9 procent szybszym niż wskazują na to obserwacje wczesnego wszechświata wykonane za pomocą Plancka, które wartość stałej Hubble'a ustaliły na 67,4 kilometra na sekundę na megaparsek.

    Aby uzyskać swoje wyniki Riess ze swoim zespołem przeanalizował światło pochodzące z 70 cefeid w Wielkim Obłoku Magellana. Ponieważ gwiazdy te jaśnieją i ciemnieją w przewidywalnym tempie, a okresy tych zmian wskazują na ich jasność, a tym samym odległość, astronomowie wykorzystują je jako kosmiczne mierniki odległości. Zespół Riessa wykorzystał skuteczną technikę obserwacyjną zwaną Drift And Shift (DASH) za pomocą Hubble'a, używając go jako szybkiej kamery do wykonywania szybkich zdjęć jasnych gwiazd. Eliminuje to konieczność czasochłonnego ustawiania teleskopu za pomocą gwiazd naprowadzających przed obserwacjami każdej z gwiazd. Wyniki połączono z obserwacjami wykonanymi w ramach projektu Araucaria realizowanego przez astronomów z instytucji europejskich, chilijskich i amerykańskich, w ramach którego mierzono odległość do Wielkiego Obłoku Magellana obserwując pociemnienie światła jednej gwiazdy w układach podwójnych, gdy druga gwiazda przechodziła na ich tle.

    Ponieważ modele kosmologiczne wskazują, że obserwowane wartości tempa ekspansji wszechświata powinny być takie same jak te oszacowane na podstawie Kosmicznego Promieniowania Tła, być może do wyjaśnienia nieścisłości potrzebna jest jakaś nowa fizyka.

    Do wyjaśnienia nieścisłości proponowano różne scenariusze, ale jak na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Niewidoczna forma materii, tzw. ciemna materia, może silniej oddziaływać z normalną materią. Być może ciemna energia, nieznana forma energii wypełniająca przestrzeń, jest odpowiedzialna za przyspieszanie tempa ekspansji wszechświata.

    Choć Riess nie ma jeszcze żadnego rozwiązania tej zdumiewającej zagadki, wraz ze swoim zespołem zamierza kontynuować próby obniżenia niepewności w swoich pomiarach stałej Hubble'a, którą mają zamiar zredukować do 1 procenta.

    Wyniki badań zostały zaakceptowane do publikacji w periodyku Astrophysical Journal.

    Źródło: STScI

    ]]>
    18311 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gigantyczna galaktyka otaczająca olbrzymią czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/28/gigantyczna-galaktyka-otaczajaca-olbrzymia-czarna-dziure/ Sun, 28 Apr 2019 15:51:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18316
    Galakyka M87 sfotografowana przez Kosmiczny Teleskop Spitzer, posiada supermasywną czarną dziurę, która w dwóch dżetach emituje materię z prędkością bliską prędkości światła. Mniejsze zdjęcie przedstawia fale uderzeniowe spowodowane przez dżety. Źródło: NASA/JPL-Caltech/IPAC

    10 kwietnia 2019 roku naukowcy z projektu EHT opublikowali pierwsze zdjęcie horyzontu zdarzeń wokół czarnej dziury, czyli obszaru z wnętrza którego światło nie jest w stanie uciec grawitacji czarnej dziury. Ta gigantyczna czarna dziura o masie 6,5 miliarda mas Słońca znajduje się we wnętrzu eliptycznej galaktyki Messier 7 (M87).

    Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzer przedstawia całą galaktykę M87 w zakresie promieniowania podczerwonego. Zdjęcie z EHT z kolei opierało się na zakresie radiowym i przedstawiało cień czarnej dziury na tle otaczającej ją wysokoenergetycznej materii.

    Znajdująca się około 55 milionów lat świetlnych od Ziemi galaktyka M87 jest biektem badań już od ponad 100 lat i była wielokrotnie fotografowana przez obserwatoria NASA takie jak Kosmiczny Teleskop Hubble'a, Obserwatorium Renntgenowskie Chandra oraz NuSTAR. W 1918 roku astronom Heber Curtis jako pierwszy dostrzegł "osobliwy prosty promień" rozciągający się od centrum galaktyki. Ten jasny dżet wysokoenenergetycznej materii zebranej dysku materii szybko rotującej wokół czarnej dziury, widoczny jest w wielu zakresach promieniowania, o fal radiowych po promieniowanie rentgenowskie. Gdy cząstki tworzące dżet zderzają się z ośrodkiem międzygwiezdnym (rzadką materią wypełniającą przestrzeń między gwiazdami we wnętrzu M87), tworzą falę uderzeniową, która świeci w podczerwieni i w zakresie radiowym, ale nie w zakresie widzialnym. Na zdjęciu wykonanym przez Spitzera, fala uderzeniowa jest wyraźniejsza od samego dżetu.

    Galaktyka M87 przypomina mglistą, błękitną gąbkę na tym zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Spitzer. W centrum galaktyki znajduje się supermasywna czarna dziura, która emituje dwa dżety materii w przestrzeń międzygwiezdną. Źródło: NASA/JPL-Caltech/IPAC

    Jaśniejszy dżet, znajdujący się po prawej od centrum galaktyki, przemieszcza się niemal dokładnie w stronę Ziemi. Jego jasność wzmacniana jest przez jego wysoką prędkość w naszym kierunku, ale jeszcze bardziej wskutek "efektów relatywistycznych", które związane są z faktem, że materia w dżecie przemieszcza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła. Trajektoria dżetu jest tylko nieznacznie odchylona od naszej linii wzroku, dlatego możemy dostrzec jego długość. Fala uderzeniowa zaczyna się w punkcie, w którym dżet wydaje się zakrzywiać w dół, podkreślając obszary gdzie szybko poruszające się cząstki zderzają się z gazem w galaktyce i zwalniają.

    Drugi dżet, dla odmiany, oddala się od nas tak szybko, że efekty relatywistyczne sprawiają, że jest on niewidoczny we wszystkich zakresach promieniowania. Jednak wzbudzona przez niego fala uderzeniowa w ośrodku międzygwiezdnym jest wciąż widoczna.

    Znajdująca się po lewej od centrum galaktyki fala uderzeniowa przypomina odwróconą literę C. Choć nie jest ona widoczna na zdjęciach w zakresie widzialnym, to można ją dostrzec na zdjęciach w zakresie radiowym, takich jak poniższe zdjęcie wykonane za pomocą Very Large Array (VLA).

    Dzięki połączeniu obserwacji w zakresie podczerwonym, radiowym, widzialnym, rentgenowskim i ekstremalnie energetycznych promieni gamma, naukowcy mogą badać fizykę tych silnych dżetów. Naukowcy nadal starają się zbudować porządne teoretyczne podstawy naszej wiedzy o tym jak gaz wciągany do czarnej dziury prowadzi do powstania tych dżetów.

    Źródło: JPL

    ]]>
    18316 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astrofizycy symulują dźwięk gwiazd, aby odkryć ich sekrety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/28/astrofizycy-symuluja-dzwiek-gwiazd-aby-odkryc-ich-sekrety/ Sun, 28 Apr 2019 17:01:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18321

    Dźwięk nie może przemieszczać się w próżni przestrzeni kosmicznej.

    Ale nie zmienia to faktu, że gwiazdy nadal generują całą symfonię poddźwiękowych nut gdy ich jądrowe piece generują złożone wibracje. Teleskopy mogą dostrzec te wibracje jako fluktuacje jasności lub temperatury na powierzchni gwiazdy.

    Rozumiejąc te wibracje, możemy dowiedzieć się więcej o wewnętrznej strukturze gwiazdy, która na co dzień jest przed nami ukryta.

    "Wiolonczela brzmi jak wiolonczela z uwagi na swoje rozmiary i kształt" mówi Jacqueline Goldstein, doktorantka na University of Wisconsin-Madison. "Wibracje gwiazd także zależą od ich rozmiarów i budowy".

    W swojej pracy, Goldstein bada związek między strukturą gwiazd a wibracjami tworząc oprogramowanie, które symuluje różne gwiazdy i ich częstotliwości. Gdy porównuje swoje symulacje do prawdziwych gwiazd, Goldstein może dopracowywać swój model i udoskonalać sposoby zaglądania pod powierzchnie gwiazd badając ich delikatne dźwięki.

    Zważając na częstotliwości powtarzające się na przestrzeni minut do dni, wibracje trzeba przyspieszyć tysiąc czy milionkrotnie, aby znalazły się w zakresie słyszalnym dla ludzkiego ucha. Owe dźwięki można nazwać trzęsieniami gwiazd przez analogię to ich sejsmicznych kuzynek na Ziemi. Dziedzina, w ramach której naukowcy badają takie fale to astrosejsmologia.

    https://www.youtube.com/watch?v=CRu_hG3X3bI

    Gdy gwiazdy przeprowadzają procesy fuzji wodoru w cięższe pierwiastki w swoich jądrach, gorąca plazma wibruje i sprawia, że gwiazda zmienia jasność. Te delikatne fluktuacje mówią badaczom wiele o strukturze gwiazdy i o tym jak będzie się zmieniała z wiekiem. Goldstein bada gwiazdy większe od naszego Słońca.

    "Zajmuję się tymi gwiazdami, które eksplodują pozostawiając po sobie czarne dziury i gwiazdy neutronowe i wszystkie ciężkie pierwiastki we wszechświecie, z których zbudowane są planety i całe życie" mówi Goldstein. "Chcemy zrozumieć jak one działają i jak wpływają na ewolucję wszechświata. Są to zatem naprawdę istotne zagadnienia".

    We współpracy z prof. Richem Townsemdem i prof. Ellen Zweibel, Goldstein opracowała program GYRE, który łączy się z programem MESA symulującym gwiazdy. Wykorzystując to oprogramowanie, Goldstein tworzy modele różnych rodzajów gwiazd i sprawdza jak mogą wyglądać ich wibracje. Na kolejnym etapie badacze sprawdzają jak bardzo symulacje zgadzają się z rzeczywistością.

    "Skoro stworzyłam swoje gwiazdy, wiem jak je skonstruowałam. Gdy porównuje przewidywania wibracji z obserwowanymi wibracjami gwiazd, i okazuje się, że są takie same, to świetnie - wnętrze moich gwiazd jest takie samo jak prawdziwych. Gdy różnią się od siebie - co dzieje się znacznie częściej - wiemy, że musimy poprawić swoje symulacje i ponownie je przetestować" mówi Goldstein.

    Zarówno GYRE jak i MESA to programy open source, co oznacza, że naukowcy mają pełen dostęp i mogą modyfikować ich kod. Co roku, od 40 do 50 naukowców uczestniczy w letniej szkole MESA na University of California w Santa Barbara, gdzie uczestnicy poznają zasady korzystania z programu i go bezustannie poprawiają.

    W udoskonalaniu programów pomaga jeszcze jedna grupa naukowców - poszukiwacze planet pozasłonecznych. Dwie rzeczy mogą powodować fluktuacje jasności gwiazdy: wewnętrzne wibracje oraz planety przechodzące na tle tarczy gwiazdy. Dzięki temu, że poszukiwania egzoplanet bardzo przyspieszyły, Goldstein otrzymała dostęp do ogromu nowych danych dotyczących fluktuacji gwiazd, a które znajdują się w bazach danych z licznych przeglądów odległych gwiazd.

    Najnowszym poszukiwaczem egzoplanet jest kosmiczny teleskop TESS, który został wyniesiony na orbitę w ubiegłym roku, i który obserwuje 200 000 najjaśniejszych i najbliższych nam gwiazd.

    "TESS obserwuje całe niebo", mówi Goldstein. "Dzięki temu będziemy w stanie określić, w odniesieniu do wszystkich gwiazd, które widzimy w naszym otoczeniu, czy pulsują czy nie. Jeżeli tak, będziemy w stanie badać ich pulsacje, aby dowiedzieć się co się dzieje w ich wnętrzach".

    Aktualnie Goldstein opracowuje nową wersję GYRE, która będzie korzystała z danych zebranych przez TESS. Za pomocą tego programu będzie można symulować istną orkiestrę składającą się z setek tysięcy gwiazd.

    Źródło: University of Wisconsin-Madison

    ]]>
    18321 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwsze planetoidy odkryte przez obserwatorium Gaia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/29/pierwsze-planetoidy-odkryte-przez-obserwatorium-gaia/ Mon, 29 Apr 2019 18:50:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18327
    ESA/Gaia/DPAC

    Skanując niebo i tworząc mapę miliarda gwiazda Drogi Mlecznej, obserwatorium Gaia rejestruje także ciała niebieskie znacznie nam bliższe i regularnie obserwuje planetoidy w Układzie Słonecznym.

    Powyższa wizualizacja przedstawia orbity ponad 14 000 znanych planetoid (w centrum kadru znajduje się słońce) ustalone w oparciu o informacje z drugiego opublikowanego zestawu danych z obserwatorium Gaia.

    Większość planetoid przedstawionych na tej wizualizacji, przedstawionych w odcieniach jasnej czerwieni to planetoidy pasa głównego, których orbity znajdują się między orbitami Marsa i Jowisza; planetoidy trojańskie, znajdujące się wokół orbity Jowisza, przedstawiono kolorem ciemnoczerwonym.

    Kolorem żółtym, bliżej centrum grafiki, oznaczono orbity kilkudziesięciu planetoid zbliżających się do Ziemi: to planetoidy zbliżające się na odległość 1,3 AU do Słońca w najbliższych punktach swojej orbity. Ziemia krąży wokół Słońca w odległości 1 AU (około 150 milionów kilometrów).

    Większość planetoid obserwowanych przez satelitę Gaia już jest znana, ale od czasu do czasu planetoidy rejestrowane przez satelitę Gaia nie pasują do żadnych, których orbity już poznaliśmy. Tak jest w przypadku trzech orbit przedstawionych powyżej kolorem szarym: to pierwsze planetoidy odkryte przez obserwatorium Gaia.

    Te trzy nowe planetoidy zostały zarejestrowane przez obserwatorium Gaia w grudniu 2018 roku, a następnie ich obecność potwierdzono jeszcze w Obserwatorium Haute-Provence we Francji, dzięki czemu udało się ustalić ich orbity. Porównanie tych informacji z istniejącymi obserwacjami wskazywało, że nikt wcześniej tych obiektów nie obserwował.

    Choć należą one do głównego pasa planetoid, wszystkie trzy planetoidy poruszają się wokół Słońca po orbitach o większym nachyleniu (ponad 15 stopni) względem płaszczyzny orbit planet, niż większość planetoid pasa głównego.

    Populacja takich planetoid krążących po nachylonych orbitach nie jest tak dobrze zbadana jak obiekty krążące po mniej nachylonych orbitach, bowiem większość przeglądów nieba koncentruje się na płaszczyźnie, w której porusza się większość planetoid. Jednak Gaia może je obserwować, ponieważ i tak skanuje całe niebo. Możliwe zatem, że obserwatorium w przyszłości będzie odkrywać kolejne obiekty tego typu.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18327 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy przygotowują się do przelotu Apophis w pobliżu Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/29/naukowcy-przygotowuja-sie-do-przelotu-apophis-w-poblizu-ziemi/ Mon, 29 Apr 2019 19:44:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18330

    13 kwietnia 2029 roku niewielki punkt świetlny przeleci na naszym niebie, jaśniejąc i przyspieszając. W pewnym momencie będzie przemieszczał się w tempie jednej tarczy Księżyca w pełni na minutę i osiągnie jasność zbliżoną do jasności gwiazd Małego Wozu. Nie będzie to jednak ani satelita, ani samolot - będzie to 340-metrowej średnicy planetoida 99942 Apophis, która przeleci około 31 000 kilometrów od Ziemi, czyli bliżej niż znajdują się niektóre satelity krążące wokół Ziemi.

    Międzynarodowa społeczność badaczy planetoid nie może się już doczekać tego wydarzenia.

    Podczas konferencji 2019 Planetary Defense Conference w College Park w stanie Maryland, zebrali się naukowcy, którzy omawiają plany obserwacyjne i możliwości jakie stwarza to unikalne wydarzenie, do którego pozostało jeszcze 10 lat.

    "Zbliżenie Apophis do Ziemi w 2029 roku będzie niesamowitą okazją do badań naukowych" mówi Marina Brozovi, naukowiec z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. "Będziemy obserwowali ten obiekt zarówno teleskopami optycznymi jaki i za pomocą radarów. Dzięki obserwacjom radarowym będziemy w stanie dostrzec szczegóły powierzchni o rozmiarach zaledwie kilku metrów".

    Rzadko się zdarza, aby planetoida tych rozmiarów przelatywała tak blisko Ziemi. Choć naukowcy obserwowali już małe planetoidy o rozmiarach 5-10 metrów, przelatujące w podobnej odległości od Ziemi, planetoidy rozmiarów Apophis występują znacznie rzadziej i nie zbliżają się do Ziemi tak często.

    Planetoida, przypominająca poruszającą się gwiazdę, stanie się najpierw widoczna gołym okiem na nocnym niebie na półkuli południowej, przelatując nad Ziemią od wschodniego do zachodniego wybrzeża Australii. Następnie obiekt będzie widoczny nad Oceanem Indyjskim, przetnie równik wciąż poruszając się na zachód nad Afryką. W momencie najbliższego zbliżenia do Ziemi, tuż po północy czasu polskiego, Apophis znajdzie się nad Oceanem Atlantyckim i będzie poruszała się na tyle szybko, że przemierzy Atlantyk w ciągu godziny. Po godzinie zatem planetoida pojawi się nad Stanami Zjednoczonymi.

    Zespół astronomów z Obserwatorium Kitt Peak odkrył Apophis w czerwcu 2004 roku. Badacze obserwowali Apophis jedynie przez dwa dni, po których problemy techniczne i pogodowe uniemożliwiły dalsze obserwacje. Na szczęście, inny zespół ponownie odkrył planetoidę w danych z przeglądu Siding Spring w Australii kilka miesięcy później. Obserwacje spowodowały nie lada zamieszanie - wstępne obliczenia orbity wskazywały, że istnieje 2,7% szansa uderzenia w Ziemię w 2029 roku. Na szczęście, późniejsze, dokładniejsze obserwacje całkowicie wykluczyły taką możliwość.

    Od momentu odkrycia, teleskopy optyczne i radary śledzą Apophis przemieszczającą się po orbicie wokół Słońca, dzięki czemu całkiem dobrze znamy jej trajektorię. Aktualne obliczenia wskazują, że Apophis wciąż ma niewielką szansę uderzenia w Ziemię - 1 na 100 000 wiele dziesięcioleci od teraz, jednak przyszłe pomiary jej położenia najprawdopodobniej całkowicie wyeliminują taką możliwość.

    Najważniejsze obserwacje Apophis będą miały miejsce w 2029 roku, gdy badacze planetoid z całego świata będą mieli okazję zbadać rozmiary, kształt, skład chemiczny, a być może nawet wnętrze planetoidy naprawdę z bliska.

    W trakcie konferencji badacze będą zastanawiali się jak grawitacja Ziemi wpłynie na orbitę planetoidy, czy możemy wykorzystać przelot Apophis, aby dowiedzieć się więcej o jej wnętrzu oraz w końcu: czy powinniśmy wysłać sondę kosmiczną do tejże planetoidy.

    "Wiemy już, że bliskie przejście w pobliżu Ziemi zmieni orbitę Apophis, ale nasze modele wskazują także, że takie zbliżenie może zmienić sposób rotacji planetoidy lub nawet doprowadzić do zmian na powierzchni, np. powstanie osuwisk" mówi Davide Farnocchia, astronom z CNEOS.

    "Apophis jest przedstawicielem około 2000 aktualnie znanych planetoid potencjalnie zagrażających Ziemi (PHA, Potentially Hazardous Asteroids" mówi Paul Chodas, dyrektor CNEOS. "Obserwując Apophis podczas przelotu w 2029 roku, uzyskamy istotne informacje, które mogą nam się przydać pewnego dnia do ochrony przed zagrażającą nam planetoidą".

    Źródło: JPL

    ]]>
    18330 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 749 https://vaaju.com/poland/scientists-are-preparing-to-fly-apophis-near-earth-space-pulse/ 0 0
    <![CDATA[Rotująca czarna dziura rozsiewa obłoki plazmy po swoim otoczeniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/29/rotujaca-czarna-dziura-rozsiewa-obloki-plazmy-po-swoim-otoczeniu/ Mon, 29 Apr 2019 20:31:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18335

    Astronomowie odkryli szybko rotujące dżety emitowane przez czarną dziurę niemal 8000 lat świetlnych od Ziemi.

    Opublikowane dzisiaj w Nature wyniki badań wskazują, że dżety emitowane przez czarną dziurę V404 Cygni zachowują się w sposób nigdy wcześniej nieobserwowany w tak krótkiej skali czasowej.

    Dżety wydają się szybko rotować, a obłoki plazmy emitowane są z czarnej dziury w różnych kierunkach w odstępach zaledwie minut od siebie.

    Prof. James Miller-Janes z Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) przypomina, że czarne dziury to jedne z najbardziej ekstremalnych obiektów we wszechświecie.

    "To jedna z najbardziej osobliwych czarnych dziur jaką kiedykolwiek widziałem" dodaje Miller-Jones.

    "Tak jak wiele czarnych dziur, karmi się ona pobliską gwiazdą, ściągając gaz z powierzchni gwiazdy i tworząc z niego dysk materii otaczający czarną dziurę i po spirali opadający na nią pod wpływem grawitacji".

    "Jednak w przypadku V404 Cygni przypuszczamy, że dysk materii i czarna dziura nie są współosiowe. Przez to wewnętrzna część dysku waha się niczym nakręcony bąk, i emituje dżety w różnych kierunkach gdy tylko zmienia orientację".

    Wizja artystyczna przedstawiająca układ V404 Cygni. Układ składa się z normalnej gwiazdy i czarnej dziury. Materia z gwiazdy opada na czarną dziurę po spirali w dysku akrecyjnym, a silne dżety emitowane są z wewnętrznych obszarów dysku w pobliżu czarnej dziury. Źródło: ICRAR

    V404 Cygni po raz pierwszy zidentyfikowano jako czarną dziurę w 1989 roku, gdy doszło do potężnego rozbłysku dżetów i promieniowania.

    Astronomowie przeglądający archiwalne płyty fotograficzne odkryli wcześniejsze rozbłyski w obserwacjach z 1938 i 1956 roku.

    Prof. Miller Jones dodaje, że gdy V404 Cygni doświadczył kolejnego, bardzo jasnego, trwającego dwa tygodnie, rozbłysku w 2015 roku, teleskopy na całym świecie uważnie go obserwowały.

    "Wszyscy rzuciliśmy się z teleskopami na ten rozbłysk" dodaje. "Dzięki temu mamy fantastyczny zestaw danych".

    Gdy prof. Miller-Jones i jego zespół badali czarną dziurę, dostrzegli, że jej dżety zachowują się w nietypowy sposób.

    Choć zazwyczaj dżety emitowane są prosto z biegunów czarnej dziury, te konkretne dżety emitowane były w różnych kierunkach w różnych momentach czasu.

    Wizja artystyczna przedstawiająca emisję dżetów z V404 Cygni. Dzięki radioteleskopom obserwujemy pojedyncze jasne obłoki plazmy wyrzucone z wewnętrznych rejonów otoczenia czarnej dziury. Źródło: ICRAR

    Co więcej, dżety zmieniały kierunek bardzo szybko - w czasie krótszym niż kilka godzin.

    Według prof. Miller-Jonesa zmiany ruchu dżetów spowodowane są przez dysk akrecyjny - rotujący dysk materii otaczający czarną dziurę.

    Dysk akrecyjny wokół V404 Cygni ma średnicę 10 milionów kilometrów, i wewnętrzne kilka tysięcy kilometrów jest rozdęte i waha się w trakcie jasnych rozbłysków.

    "Wewnętrzna część dysku akrecyjnego doświadcza precesji i ciągnie za sobą dżety" mówi prof. Miller-Jones.

    "Można sobie ten ruch wyobrazić jak ruch kołowy nakręconego bąka - tyle że w tym przypadku za wahania odpowiada ogólna teoria względności Einsteina".

    W ramach badań wykorzystano obserwacje za pomocą radioteleskopu VLBA składającego się z 10 anten rozmieszczonych w Stanach Zjednoczonych, od Wysp Dziewiczych po Hawaje.

    Wizja artystyczna zakrzywionej czasoprzestrzeni wokół rotującej czarnej dziury. Źródło: ICRAR

    "Zazwyczaj radioteleskopy tworzą pojedyncze zdjęcie na podstawie kilku godzin obserwacji" mówi Alex Tetarenko z Obserwatorium Wschodnioazjatyckiego. "Jednak te dżety zmieniały kierunek tak szybko, że na zdjęciu wykonywanym cztery godziny widzieliśmy jedynie mgłę".

    "Przypominało to wykonywanie zdjęcia wodospadu z jednosekundową ekspozycją. Dlatego też badacze stworzyli 103 pojedyncze zdjęcia z czasem ekspozycji około 70 sekund i połączyli je w krótki film.

    Dopiero w ten sposób badacze byli w stanie zobaczyć te zmiany zachodzące w bardzo krótkich odstępach czasu" dodaje dr Tetarenko.

    "Za każdym razem kiedy mamy do czynienia z niewspółosiowością osi rotacji czarnej dziury i materii opadającej na nią, powinniśmy widzieć coś takiego gdy czarna dziura zaczyna intensywnie pochłaniać materię" dodaje dr Gemma Anderson z ICRAR.

    Źródło: ICRAR

    ]]>
    18335 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają pozostałości po eksplozji nowej sprzed 2000 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/30/astronomowie-odkrywaja-pozostalosci-po-eksplozji-nowej-sprzed-2000-lat/ Tue, 30 Apr 2019 19:13:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18340
    W pobliżu centrum gromady kulistej Messier 22, zespół naukowców odkrył pozostałość po eksplozji nowej. Źródło: ESA/Hubble oraz NASA, F. Gottgens (IAG)

    Po raz pierwszy w historii europejski zespół badawczy z Uniwersytetu w Getyndze odkrył pozostałość po eksplozji nowej w galaktycznej gromadzie kulistej. Pozostałość ta znajduje się w pobliżu centrum gromady kulistej Messier 22 i niedawno zaobserwowano ją za pomocą nowoczesnych instrumentów obserwacyjnych. Wyniki obserwacji zostaną opublikowane w czasopiśmie Astronomy & Astrophysics.

    Nowa jest eksplozją wodoru na powierzchni gwiazdy, która powoduje znaczny wzrost jej jasności. Pozostałość po takiej eksplozji tworzy świecącą mgławicę. „Lokalizacja i jasność pozostałości odpowiadają wpisowi z 48 r p.n.e. w starożytnym zbiorze obserwacji chińskich astronomów”, mówi główny autor opracowania Fabian Göttgens z Instytutu Astrofizyki Uniwersytetu w Getyndze. „Chińczycy prawdopodobnie widzieli oryginalną nową w tym samym miejscu” - dodaje. Oznacza to, że nowoczesne pomiary potwierdzają jedną z najstarszych obserwacji zdarzenia mającego miejsce poza Układem Słonecznym.

    Gromady kuliste to duże zbiorowiska kilkuset tysięcy bardzo starych gwiazd krążących wokół swojej galaktyki macierzystej. Znamy 150 gromad kulistych krążących wokół Drogi Mlecznej. Messier 22 jest jedną z takich gromad gwiazd. Leży w gwiazdozbiorze Strzelca w kierunku centrum Drogi Mlecznej. Badacze obserwowali ją razem z dwoma tuzinami innych gromad kulistych za pomocą instrumentu MUSE zainstalowanego na teleskopie VLT w Chile. Instrument MUSE nie tylko tworzy obrazy, ale także dzieli światło gwiazd na kolory, mierząc jasność gwiazd w funkcji koloru. Dzięki temu jest szczególnie odpowiedni do znajdowania mgławic, które często świecą tylko w określonym kolorze - zazwyczaj czerwonym.

    Nowo odkryte pozostałości po eksplozji nowej tworzą czerwoną lśniącą mgławicę gazowego wodoru i innych gazów, która ma średnicę około 8000 razy większą od odległości Ziemi od Słońca. Pomimo swojej wielkości mgławica jest stosunkowo lekka - jej masa jest zaledwie 30 razy większa od masy Ziemi.

    Chiński tekst (zaznaczony na pomarańczowo) z starożytnego zbioru obserwacji, opisujący obserwacje eksplozji nowej przez chińskich astronomów w roku 48 p.n.e. Źródło: ctext.org
    ]]>
    18340 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczna skała, która uderzyła w Księżyc z prędkością 61 000 km/h]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/04/30/kosmiczna-skala-ktora-uderzyla-w-ksiezyc-z-predkoscia-61-000-km-h/ Tue, 30 Apr 2019 19:55:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18344
    Błysk spowodowany upadkiem meteorytu na powierzchnię Księżyca widoczny jako kropka w górnej, lewej części tarczy Księżyca. Zarejestrowany przez dwa teleskopy pracujące w ramach przeglądu MIDAS w Sewilli 21 stycznia 2019 roku. Źródło: J.M. Madiedo / MIDAS

    Obserwatorzy obserwujący całkowite zaćmienie Księżyca w styczniu br. zobaczyli rzadkie wydarzenie, krótkotrwały błysk, gdy w powierzchnię Księżyca uderzył meteoryt. Hiszpańscy astronomowie sądzą, że owa skała kosmiczna zderzyła się z Księżycem z prędkością 61 000 kilometrów na godzinę, wybijając krater o średnicy od 10 do 15 metrów. Prof. Jose Maria Madiedo z University of Huelva i dr Jose L. Ortiz z Institute of Astrophysics of Andalusia opublikowali wyniki swoich badań w artykule w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Do całkowitego zaćmienia Księżyca dochodzi, gdy Księżyc całkowicie przesuwa się w cień Ziemi. W takiej sytuacji Księżyc przybiera czerwony kolor, co jest skutkiem rozproszenia światła słonecznego w atmosferze Ziemi - i jest znacznie ciemniejszy niż normalnie. Te spektakularne wydarzenia są regularnie obserwowane przez astronomów i miłośników nocnego nieba.

    Ostatnie zaćmienie Księżyca miało miejsce 21 stycznia 2019 roku, a obserwatorzy z Ameryki Północnej i Południowej oraz Europy Zachodniej cieszyli się najlepszym widokiem. O godzinie 0441 GMT, tuż po rozpoczęciu całkowitej fazy zaćmienia, na powierzchni Księżyca zaobserwowano błysk. Liczne doniesienia astronomów-amatorów wskazują, że błysk - przypisywany uderzeniu meteorytu - był wystarczająco jasny, aby można go było zobaczyć gołym okiem.

    Madiedo i Ortiz obsługują system wykrywania i analizy uderzeń w Księżyc (MIDAS), używając do monitorowania powierzchni księżyca ośmiu teleskopów na południu Hiszpanii. Nagranie wideo z MIDAS zarejestrowało moment uderzenia.

    Błysk trwał 0,28 sekundy i jest pierwszym sfilmowanym podczas zaćmienia Księżyca, pomimo wielu wcześniejszych prób zaobserwowania takiego zdarzenia.

    W przeciwieństwie do Ziemi, Księżyc nie ma atmosfery, która by go chroniła, więc nawet małe skały mogą uderzyć w jego powierzchnię. Ponieważ uderzenia te zachodzą przy ogromnej prędkości, skały natychmiast odparowują w miejscu uderzenia, tworząc rozszerzający się pióropusz odłamków, którego poświatę można wykryć z naszej planety jako krótkotrwałe błyski.

    Teleskopy MIDAS obserwowały błysk uderzenia na wielu długościach fali (różne kolory światła), dzięki czemu można było dokładniej zbadać całe zdarzenie. Madiedo i Ortiz doszli do wniosku, że nadlatująca skała miała masę 45 kg, rozmiary od 30 do 60 centymetrów szerokości, i uderzyła w powierzchnię Księżyca z prędkością 61 000 kilometrów na godzinę. Miejsce uderzenia znajduje się w pobliżu krateru Lagrange H.

    Obaj naukowcy oceniają energię uderzenia na 1,5 tony TNT, wystarczającą do utworzenia krateru o szerokości do 15 metrów, lub wielkości dwóch autobusów piętrowych obok siebie. Szacuje się, że wyrzucone zanieczyszczenia osiągnęły szczytową temperaturę 5400 stopni Celsjusza, mniej więcej taką samą jak powierzchnia Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?v=5ir8nPSSLYQ

    Madiedo komentuje: „Nie byłoby możliwe odtworzenie tych szybkich kolizji w laboratorium na Ziemi. Obserwowanie błysków to świetny sposób na przetestowanie naszej wiedzy na temat tego, co dokładnie się dzieje, gdy meteoryt zderza się z Księżycem”.

    Zespół planuje kontynuować monitorowanie uderzeń meteorytów w powierzchnię Księżyca.

    Źródło: RAS

    ]]>
    18344 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 750 https://newsbeezer.com/polandeng/a-cosmic-stone-that-hit-the-moon-at-61000-km-h-space-pulse/ 0 0 751 https://vaaju.com/polska/kosmiczna-skala-ktora-uderzyla-w-ksiezyc-z-roku-61-000-km-h-puls-kosmosu/ 0 0 752 https://newsfounded.com/polandeng/a-cosmic-rock-that-enters-the-moon-at-61000-km-h-space-puls/ 0 0 753 https://newsbreez.com/polandeng/space-puls-rock-hit-by-61000-km-h/ 0 0
    <![CDATA[Naukowcy przyglądają się chmurom na Wenus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/01/naukowcy-przygladaja-sie-chmurom-na-wenus/ Wed, 01 May 2019 09:30:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18348
    Animacja środowej warstwy chmur na Wenus obserwowanej na zdjęciach w zakresie 900 nm wykonanych przez sondę Akatsuki. Źródło: Javier Peralta

    Wenus znana jest ze swoich chmur kwasu siarkowego przykrywających całą planetę oraz ze swoich wyjątkowo szybkich wiatrów wiejących z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę. Niestety gęste chmury sąsiadującej z nami planety skutecznie utrudniają badaczom zajrzenie wgłąb jej atmosfery.

    Teraz badacze wykorzystali zdjęcia wykonane w podczerwieni do przyjrzenia się środkowej warstwie chmur na Wenus i odkryli wiele nieoczekiwanych faktów.

    Najnowsze badania, których wyniki opublikowano w periodyku Geophysical Research Letters, dowodzą, że środkowa warstwa chmur charakteryzuje się różnymi układami chmur, które zmieniają się w czasie i bardzo się różnią od górnych warstw chmur na Wenus, które zazwyczaj bada się w zakresie ultrafioletowym. Naukowcy odkryli także zmiany albedo chmur środkowych co może wskazywać na obecność w nich wody, metanu lub innych związków pochłaniających promieniowanie kosmiczne.

    Ruch środkowych chmur, w połączeniu z wcześniejszymi obserwacjami, pozwolił badaczom odtworzyć wiatry wiejące na Wenus na przestrzeni 10 lat, i dowieść, że super-szybkie wiatry wiejące w środkowej warstwie chmur są najszybsze na równiku, a ich prędkość - tak jak w górnych warstwach pokrywy chmur - zmienia się w czasie.

    Najnowsze obserwacje pozwolą naukowcom lepiej zrozumieć sąsiadującą z nami planetę i rzucić nowe światło na inne planety i egzoplanety, które mogą ją przypominać.

    Środkowa warstwa chmur na Wenus obserwowana po wieczorem stronie w zakresie 900 nm za pomocą kamery IR1 na pokładzie sondy Akatsuki.

    "Zaobserwowaliśmy coś czego zupełnie się nie spodziewaliśmy. Odkryliśmy, że środkowe chmury nie są takie spokojne i nudne jak nam się wydawały podczas poprzednich misji" mówi Javier Peralta, badacz z JAXA i główny autor opracowania.

    Do najnowszych badań wykorzystano zdjęcia wykonane przez sondę Akatsuki, która po licznych perturbacjach dotarła do Wenus w grudniu 2015 roku i której głównym celem jest zrozumienie superrotacji Wenus. Superrotacja to zagadkowe zjawisko obserwowane także na Tytanie i wielu egzoplanetach, w którym atmosfera wiruje wokół własnej osi szybciej niż sama planeta. Pełen obrót Wenus wokół osi trwa 243 ziemskich dni, ale atmosfera Wenus wykonuje pełen obrót wokół osi rotacji w ciągu zaledwie 4 ziemskich dni - czyli rotuje 60 razy szybciej.

    W ramach swoich badań, naukowcy przeanalizowali niemal 1000 zdjęć chmur Wenus wykonanych w podczerwieni na przestrzeni roku. Kamera IR została zaprojektowana do obserwowania środkowej warstwy chmur znajdującej się 50 do 55 kilometrów nad powierzchnią planety.

    W ramach wcześniejszych misji badających najwyższe warstwy chmur od czasu do czasu udawało się dostrzec środkową warstwę, ale nie było możliwości przyjrzenia się im dokładniej za pomocą zdjęć w podczerwieni. Aby zaobserwować ewolucję środkowych chmur, instrumenty musiały przyglądać się im dłużej, niż było to możliwe w trakcie poprzednich misji do Wenus.

    Środkowa warstwa chmur Wenus obserwowana w zakresie 900 nm po porannej stronie planety.

    Nowe zdjęcia wykonane przez sondę Akatsuki przedstawiają jak środkowa warstwa chmur zmienia się w czasie i znacznie różni się od górnej warstwy chmur znajdującej się na wysokości 70 kilometrów nad powierzchnią planety. Niektóre zdjęcia przedstawiają jak nieco ciemniejsze pasmo chmur otaczane jest przez jaśniejsze chmury, które przyjmują kształt wiru. Takie obserwacje wskazują na konwekcję, pionowy ruch ciepła i wilgoci w atmosferze. Inne zdjęcia z kolei przedstawiają chmury mniej burzliwe i jednorodnie jasne i pozbawione cech charakterystycznych.

    Od kwietnia do maja 2016 roku północna półkula Wenus okresowo ciemniała co cztery, pięć dni. Naukowcy wcześniej nie obserwowali tych różnic między półkulami, a proces za nie odpowiadający jeszcze nie został ustalony. Zdjęcia przedstawiają także nietypowe układy chmur, na przykład przypominające hak ciemne włókno rozciągające się na ponad 7300 kilometrów na półkuli północnej od maja do października 2016 roku.

    Sonda Akatsuki dostrzegła także niespodziewane różnice w albedo chmur. Najnowsze badania wskazują, że w środkowej warstwie chmur mogą znajdować się związki chemiczne zdolne do pochłaniania promieniowania podczerwonego, albo mamy do czynienia ze zmianami grubości chmur.

    Naukowcom udało się także odtworzyć wiatry wiejące na Wenus na przestrzeni 10 lat poprzez połączenie zdjęć z sondy Akatsuki z obserwacjami wykonywanymi przez obserwatorów amatorów oraz sondy kosmiczne takie jak Venus Express czy MESSENGER. Badacze odkryli, że szybko rotujące wiatry w środkowej warstwie chmur są czasami najszybsze na równiku i ich prędkość może zmieniać się o nawet 50 kilometrów na godzinę na przestrzeni kilku miesięcy.

    Silna zmienność środkowej warstwy chmur na Wenus przedstawiona na zdjęciach w zakresie 900 nm wykonanych kamerą IR1 zainstalowaną na pokładzie japońskiej sondy Akatsuki. Źródło: JAXA

    Odkrycie przyczyn superrotacji na Wenus i jej potencjalnego związku z efektem cieplarnianym na powierzchni planety może pomóc naukowcom zrozumieć zmiany na Ziemi związane ze zmianami klimatu. Oprócz tego, może pozwolić wytłumaczyć superrotację atmosfery na innych ciałach niebieskich takich jak Tytan czy egzoplanety krążące w niewielkich odległościach od swoich gwiazd macierzystych.

    Źródło: AGU

    ]]>
    18348 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Oppy: z życia łazika [VIDEO]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/02/oppy-z-zycia-lazika-video/ Thu, 02 May 2019 07:00:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18354
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=FJH9GobEFUk

    10 czerwca 2018 roku inżynierowie z NASA po raz ostatni otrzymali sygnał z łazika Opportunity. Rozwijająca się od początku maja burza pyłowa skutecznie przesłoniła panele słoneczne i zmusiła łazik do przejścia w stan hibernacji. Od czerwca 2018 roku do końca stycznia 2019 roku wysłano 835 komend wywoławczych do łazika. Niestety, z uwagi na brak jakiejkolwiek reakcji, misję łazika Opportunity zakończono 13 lutego 2019 roku.

    Zbliża się pierwsza rocznica ostatniego kontaktu z łazikiem. Badacze związani z tą, jakże udaną i obfitującą w wydarzenia i odkrycia misją, dzielą się między innymi takimi filmami jak powyższy.

    https://twitter.com/doug_ellison/status/1123833221572104193

    Źródło: musicalscience/melodysheep

    ]]>
    18354 0 0 0 ]]>

    Oh.... @musicalscience - this is just beautiful. I wanted to try and put pen to Premiere myself to try and capture how Opportunity made me feel.....but you've done it far more wonderfully than I could ever imagine. Thank you. https://t.co/tIBYA9pqNM

    — Doug Ellison (@doug_ellison) May 2, 2019]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>

    Oh.... @musicalscience - this is just beautiful. I wanted to try and put pen to Premiere myself to try and capture how Opportunity made me feel.....but you've done it far more wonderfully than I could ever imagine. Thank you. https://t.co/tIBYA9pqNM

    — Doug Ellison (@doug_ellison) May 2, 2019]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    Oh.... @musicalscience - this is just beautiful. I wanted to try and put pen to Premiere myself to try and capture how Opportunity made me feel.....but you've done it far more wonderfully than I could ever imagine. Thank you. https://t.co/tIBYA9pqNM

    — Doug Ellison (@doug_ellison) May 2, 2019]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    Oh.... @musicalscience - this is just beautiful. I wanted to try and put pen to Premiere myself to try and capture how Opportunity made me feel.....but you've done it far more wonderfully than I could ever imagine. Thank you. https://t.co/tIBYA9pqNM

    — Doug Ellison (@doug_ellison) May 2, 2019]]>
    <![CDATA[Precyzowanie orbity Gai wykonującej mapę miliarda gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/02/precyzowanie-orbity-gai-wykonujacej-mape-miliarda-gwiazd/ Thu, 02 May 2019 14:01:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18356

    Powyższe zdjęcie, złożone z kilku obserwacji wykonanych przez teleskop VLT Survey Telescope (VST) przedstawia kosmiczne obserwatorium Gaia jako cienki szlak jasnych kropek w dolnej połowie kadru. Zdjęcia wykonano w ramach trwającej współpracy, której celem jest wykonywanie pomiarów orbity Gai i poprawy precyzji wykonywanej przez nią mapy nieba.

    Obserwatorium Gaia wykonuje z orbity obserwacje nieba, których celem jest stworzenie największej, najbardziej precyzyjnej, trójwymiarowej mapy naszej Galaktyki. Rok temu naukowcy z misji Gaia opublikowali drugi zestaw danych, który zawierał bardzo precyzyjne pomiary położenia, odległości i ruchu własnego ponad miliarda gwiazd w Drodze Mlecznej. Tak obszerny katalog danych pozwolił zrewolucjonizować wiele dziedzin astronomii, zajmujących się strukturą, pochodzeniem i ewolucją Drogi Mlecznej i doprowadził do powstania 1700 artykułów naukowych od 2013 roku.

    Aby osiągnąć precyzję niezbędną do tego, aby Gaia musiała wykonywać swoje mapy, niezbędne jest dokładne ustalenie pozycji obserwatorium z Ziemi. Dlatego też, podczas gdy Gaia skanuje niebo, zbierając dane do gwiezdnego katalogu, astronomowie regularnie monitorują jej płożenie za pomocą globalnej sieci teleskopów optycznych, do której należy VST znajdujący się w Obserwatorium Paranal. VST jest obecnie największym teleskopem wykorzystywanym do wykonywania przeglądów nieba w zakresie widzialnym i obserwuje położenie obserwatorium Gaia co drugą noc przez cały rok.

    https://www.youtube.com/watch?v=gV3GxFv3Ju4

    "Obserwowanie Gai wymaga specjalnej procedury obserwacyjnej" mówi Monika Petr-Gotzens, która koordynuje obserwacje Gai od 2013 roku. "Obserwatorium jest swego rodzaju ruchomym celem, bowiem bardzo szybko przemieszcza się na tle gwiazd - śledzenie Gai jest dla nas sporym wyzwaniem!"

    Gaia

    "VST jest idealnym narzędziem do śledzenia ruchu Gaia na niebie" dodaje Ferdinando Patat z ESO. "Wykorzystanie najlepszych naziemnych instrumentów ESO do udoskonalania osiągnięć obserwatoriów kosmicznych stanowi doskonały przykład współpracy w świecie nauki".

    Obserwacje wykonane za pomocą VST wykorzystywane są przez ekspertów od dynamiki lotu do śledzenia Gai i udoskonalania naszej wiedzy o jej orbicie.

    https://www.youtube.com/watch?v=Bm_29I9NJjI

    Dane z drugiego opublikowane zestawu danych obserwacyjnych z Gai wykorzystano do zidentyfikowania każdej z gwiazd w polu wiedzenia i do ustalenia położenia sondy z dokładnością do zaledwie 20 milisekund łuku.

    "To niezwykle trudny proces: wykorzystujemy pomiary gwiazd wykonywane przez obserwatorium Gaia do kalibrowania położenia samego obserwatorium, dzięki czemu możemy podwyższyć precyzję pomiarów gwiazd" tłumaczy Timo Prusti.

    Źródło: ESO

    ]]>
    18356 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble spogląda w odległy wszechświat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/02/hubble-spoglada-w-odlegly-wszechswiat/ Thu, 02 May 2019 14:29:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18361
    Astronomowie opracowali mozaikę odległego Wszechświata, tak zwane Hubble Legacy Field, która dokumentuje 16 lat obserwacji za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Zdjęcie zawiera 200 000 galaktyk rozciągających się aż od 13,3 miliarda lat po 500 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Najnowszy zestaw zdjęć z Hubble'a, stworzony z prawie 7500 pojedynczych ekspozycji jest piewszym z serii zdjęć Hubble Legacy Field. Źródło: NASA, ESA, G. Innlingworth oraz D. Magee, K. Whitaker, R. Bouwens, P. Oesch oraz Hubble Legacy Field team.

    Astronomowie opracowali mozaikę odległego Wszechświata, która dokumentuje 16 lat obserwacji z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Obraz, nazwany Hubble Legacy Field, zawiera około 265 000 galaktyk, które sięgają zaledwie 500 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    Zakres długości fal tego obrazu rozciąga się od ultrafioletu do bliskiej podczerwieni, przechwytując wszystkie cechy zgromadzenia galaktyki w czasie. Najsłabsze i najdalsze galaktyki na obrazie to tylko jedna dziesięciomiliardowa jasność tego, co może zaobserwować ludzkie oko.

    https://www.youtube.com/watch?v=4QyFrU31cc8

    „Teraz, gdy poszliśmy szerzej niż w poprzednich badaniach, rejestrujemy dużo więcej odległych galaktyk w największym takim zestawie danych, jaki kiedykolwiek stworzono”, powiedział Garth Illingworth z University of California w Santa Cruz, lider zespołu, który odpowiada za stworzenie tego obrazu. „Żaden inny obraz nie będzie dokładniejszy do czasu uruchomienia nowych kosmicznych teleskopów takich jak JWST”.

    Hubble eXtreme Deep Field (XDF)

    Hubble Legacy Field łączy obserwacje z kilku przeglądów realizowanych na Głębokim Polu Hubble'a. W 1995 roku Głębokie Pole Hubble'a zarejestrowało kilka tysięcy niewidzianych wcześniej galaktyk. Kolejne ultra-głębokie pole Hubble'a z 2004 r. pokazało nam prawie 10 000 galaktyk na jednym obrazie. Esktremalnie Głębokie Pole Hubble'a z 2012 roku (XDF) zostało opracowane przez połączenie dziesięciu lat obserwacji Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wykonanych przez NASA / ESA na skrawku nieba w oryginalnym Ultra-Głębokim Polu Hubble'a.

    https://www.youtube.com/watch?v=ST5x3Jc3rG4

    Nowy zestaw zdjęć z Hubble'a, utworzony z prawie 7500 pojedynczych ekspozycji, jest pierwszym z serii zdjęć Hubble Legacy Field. Zdjęcie obejmuje łączną pracę realizowaną w ramach 31 programów obserwacyjnych Hubble'a przez różne zespoły astronomów. Hubble spędził więcej czasu na tym małym obszarze nieba niż na jakimkolwiek innym, w sumie ponad 250 dni. Zespół pracuje nad drugim zestawem zdjęć o łącznej liczbie ponad 5200 ekspozycji Hubble'a.

    Hubble Ultra Deep Field

    „Jednym z ekscytujących aspektów tych nowych obrazów jest duża liczba czułych kanałów kolorów dostępnych obecnie do oglądania odległych galaktyk, szczególnie w ultrafioletowej części widma” - wyjaśnia członek Rychard Bouwens z Uniwersytetu w Leiden w Holandii. „Dzięki zdjęciom wykonanym w tak wielu częstotliwościach możemy rozdzielić światło z galaktyk na te pochodzące od starych i młodych gwiazd, a także aktywnych jąder galaktycznych”.

    Zanim Hubble został uruchomiony w 1990 roku, astronomowie byli w stanie zobaczyć galaktyki oddalone o około siedem miliardów lat świetlnych, w połowie drogi do Wielkiego Wybuchu. Obserwacje za pomocą teleskopów naziemnych nie były w stanie ustalić, w jaki sposób galaktyki powstały i ewoluowały we wczesnym Wszechświecie. Podobnie jak oglądanie pojedynczych klatek filmu, głębokie pomiary Hubble'a ujawniają pojawienie się struktur we Wszechświecie i późniejsze dynamiczne stadia ewolucji galaktyk. Obrazy galaktyk w polu głębokim, takie jak to, pomagają astronomom prześledzić ekspansję wszechświata, aby rozwinąć naszą wiedzę o fizyce leżącej u podstaw wszechświata.

    Hubble Deep Field

    Zdjęcie stanowi ogromny katalog odległych galaktyk. „Takie znakomite pomiary wysokiej rozdzielczości licznych galaktyk w katalogu umożliwiają szeroki zakres badań pozagalaktycznych” - powiedziała badaczka prowadząca katalog Katherine Whitaker z University of Connecticut.

    Źródło: ESO

    ]]>
    18361 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Czy wokół Kepler-1625b jednak nie krąży egzoksiężyc?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/06/czy-wokol-kepler-1625b-jednak-nie-krazy-egzoksiezyc/ Mon, 06 May 2019 15:08:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18369

    Dwa zespoły badaczy pracując niezależnie przeanalizowały możliwość istnienia egzoksiężyca, który miałby krążyć wokół egzoplanety Kepler-1625b, która z kolei krąży wokół gwiazdy Kepler-1625. Badacze donoszą, że nie znaleźli żadnych dowodów na istnienie takiego księżyca. Jeden zespół, kierowany przez Laurę Kreidberg, opisał swoją pracę w artykule zamieszczonym na serwerze preprintów naukowych arXiv. Natomiast drugi zespół kierowany przez Rene Hellera opublikował swój artykuł w periodyku Astronomy Astrophysics. Zespół, który ogłosił potencjalne dowody na istnienie egzoksiężyca w ubiegłym roku, kierowany przez Alexa Teacheya, napisał jeszcze jeden artykuł, który stanowi reakcję na nowe doniesienia. Ten artykuł także dostępny jest w serwisie arXiv.

    W październiku ubiegłego roku Teachey wraz ze współpracownikami opublikował artykuł, w którym opisano dowody na możliwe istnienie egzoksiężyca. Badacze zauważyli spadki jasności gwiazdy zarejestrowane przez Kosmiczny Teleskop Kepler, które wskazywały na to, że duży obiekt krąży wokół planety Kepler-1625b. Takie same spadki jasności dostrzegli także w danych z Hubble'a. Tego typu spadki jasności zazwyczaj wskazują na planetę lub inny obiekt przesłaniający światło z gwiazdy przechodząc na jej tle - w tym przypadku gwiazdą była Kepler-1625. Badacze zauważyli takż, ze kepler-1625b charakteryzuje się specyficznym tranzytem - rozpoczynał się on wcześniej, a spadek jasności trwał dłużej niż wskazywały na to obliczenia, co stanowiło dodatkowy dowód za istnieniem księżyca.


    https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/03/hubble-odkrywa-dowody-na-ksiezyc-poza-ukladem-slonecznym/

    Badacze z Kreidbergu przeanalizowany dane z Hubble'a wykorzystując inną technikę obróbki danych, wykorzystywaną skutecznie już od ponad siedmiu lat. Tym razem nie znaleziono żadnych dowodów spadku jasności innego niż powodowany przez planetę Kepler-1625b. Zespół kierowany przez Hellera zaobserwował niewielki spadek jasności, ale zaznacza, że nie był on wystarczającym dowodem na obecność egzoksiężyca. Oba zespoły zarejestrowały także nietypowy tranzyt, ale wskazują, że może być on spowodowany innymi zjawiskami, a więc przypisywanie go obecności księżyca, jest niewłaściwe.

    W swojej odpowiedzi Teachey i jego zespół jeszcze raz przyjrzeli się swoim wcześniejszym wynikom i zapewnili, że wrócą do obserwacji Kepler-1625b w poszukiwaniu większej liczby dowodów. Jednocześnie, w odpowiedzi na wyniki uzyskane przez zespół Kreidberga badacze zauważają, że technika wykorzystywana przez grupę może prowadzić do usunięcia części danych.

    Źródło: Science X Network

    Artykuły naukowe:

    1. https://arxiv.org/abs/1904.11896
    2. https://arxiv.org/abs/1904.10618
    3. http://dx.doi.org/10.1051/0004-6361/201834913

    ]]>
    18369 0 0 0 Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Czyżby udało się w końcu odkryć pierwszy egzoksiężyc?]]>
    <![CDATA[Burza w filiżance... tzn. w kwazarze Filiżanka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/06/burza-w-filizance-tzn-w-kwazarze-filizanka/ Mon, 06 May 2019 16:03:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18372
    Credit: X-ray: NASA/CXC/University of Cambridge/G. Lansbury et al; optical: NASA/STScI/W. Keel et al

    Powyższe zdjęcie przedstawia kwazar zwany Filiżanką, nazwany tak ze względu na swój charakterystyczny kształt. Kwazar to aktywna galaktyka, której jasność zasilana jest przez materię opadającą na znajdującą się w centrum galaktyki supermasywną czarną dziurę. To ekstremalnie jasne obiekty znajdujące się w niezwykle dużych odległościach od Ziemi. Filiżanka znajduje się 1,1 miliarda lat świetlnych od nas i dotychczas badaczom wydawało się, że jest to obumierający kwazar, jednak najnowsze obserwacje w zakresie rentgenowskim rzucają na niego nowe światło.

    Filiżanka została odkryta w 2007 roku w ramach projektu Galaxy Zoo, w ramach którego każdy może klasyfikować galaktyki zarejestrowane w ramach przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Silna erupcja energii i cząstek z otoczenia centralnej czarnej dziury doprowadziła do powstania bąbla materii, który z czasem stał się uchwytem filiżanki, znajdującym się około 30 000 lat świetlnych od centrum.

    Obserwacje pozwoliły badaczom dostrzec zjonizowane atomy w uchwycie Filiżanki, prawdopodobnie powstałe wskutek oddziaływania silnego promieniowania emitowanego przez kwazar w przeszłości. Ten dawny poziom rpomieniowania przyćmiewa obecne pomiary jasności kwazaru. Intensywność promieniowania najprawdopodobniej zmalała 50-600 razy na przestrzeni ostatnich 40 000 - 100 000 lat, co wskazywało, że kwazar szybko słabnie.

    Jednak najnowsze dane zebrane przez teleskopy kosmiczne XMM-Newton oraz Chandra wskazują, że promienie rentgenowskie pochodzą z silnie przesłoniętego centralnego źródła promieniowania, co wskazuje, że kwazar wciąż jasno świeci za swoją gęstą osłoną. Choć sam kwazar zdecydowanie zmniejszył swoją jasność z czasem, to spadek jasności nie jest aż tak istotny jak wcześniej uważano. Spadek jego jasności szacuje się na czynnik 25 lub mniej na przestrzeni ostatnich 100 000 lat.

    Dane z Chandry wskazują także na dowody obecności gorętszego gazu wewnątrz centralnego bąbla i bliżej "filiżanki", która otacza centralną czarną dziurę. To wskazuje, że wiatr materii wywiewany jest z otoczenia czarnej dziury i tworzy widoczny dla nas charakterystyczny kształt filiżanki.

    Na powyższym zdjęciu dane rentgenowskie przedstawiono kolorem niebieskim, a obserwacje optyczne wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiono kolorem czerwonym i zielonym.

    Wyniki badań opisano w periodyku The Astrophysical Journal Letters.

    Źródło: ESA

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/aab357

    ]]>
    18372 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczne teleskopy a zdjęcia czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/07/kosmiczne-teleskopy-a-zdjecia-czarnych-dziur/ Tue, 07 May 2019 15:24:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18375
    W przestrzeni kosmicznej EHI posiada rozdzielczość pięć razy wyższą od EHT na Ziemi, a zdjęcia można odtworzyć z wyższą dokładnością. U góry po lewej: model Sagittarius A* na częstotliwości 230 GHz. U góry po prawej: symulacja zdjęcia tego modelu wykonanego za pomocą EHT. Na dole po lewej: Model Sagittarius A* na częstotliwości 690 GHz. Na dole po prawej: Symulacja zdjęcia tego modelu wykonanego za pomocą EHI. Źródło: F. Reolofs i M. Moscibrodzka, Radboud University

    Astronomom dopiero co udało się wykonać pierwsze zdjęcie czarnej dziury, a zatem kolejnym wyzwaniem dla nich jest wykonanie lepszych zdjęć, tak aby można było przetestować Ogólną Teorię Względności Einsteina. Astronomowie z Uniwersytetu Radboud, wraz z badaczami z Europejskiej Agencji Kosmicznej, proponują koncepcję realizacji tego zadania za pomocą radioteleskopów umieszczonych w przestrzeni kosmicznej. Badacze opublikowali swoje plany w periodyku naukowym Astronomy & Astrophysics.

    Według propozycji na orbicie okołoziemskiej należałoby umieścić dwa lub trzy satelity, które obserwowałyby czarne dziury. Układ ten nazwano Event Horizon Imager (EHI). W swoim najnowszym artykule astronomowie zaprezentowali symulacje tego jak mogłyby wyglądać zdjęcia czarnej dziury Sagittarius A* gdyby były wykonane za pomocą takich satelitów.

    "Istnieje wiele zalet wykorzystania satelitów zamiast stacjonarnych radioteleskopów na Ziemi takich jak EHT" mówi Freek Roelofs, doktorant na Uniwersytecie Radboud i główny autor artykułu. "W przestrzeni kosmicznej można wykonywać obserwacje na wyższych częstotliwościach radiowych, ponieważ częstotliwości z Ziemi są odfiltrowywane przez atmosferę. Odległości między teleskopami w przestrzeni kosmicznej są także większe. To pozwala nam na ogromny krok naprzód. Moglibyśmy wykonać zdjęcia z rozdzielczością ponad pięciokrotnie wyższą niż to co udaje się zrobić za pomocą EHT".

    Wyraźniejsze zdjęcia czarnej dziury dostarczą nam lepszych informacji, które można wykorzystać do dokładniejszego przetestowania Ogólnej Teorii Względności. "Fakt, że satelity poruszają się wokół Ziemi powoduje znaczące korzyści" mówi Heino Falcke, profesor radioastronomii. "Dzięki nim możemy wykonywać niemal idealne zdjęcia, na których będziemy mogli dostrzec prawdziwe szczegóły czarnych dziur. Jeżeli pojawią się jakiekolwiek odchylenia od teorii Einsteina, powinniśmy być w stanie je dostrzec".

    EHI będzie także w stanie wykonać zdjęcia pięciu dodatkowych czarnych dziur, które są mniejsze od czarnych dziur, na których obecnie skupia się EHT czy Sagittarius A* w centrum Drogi Mlecznej oraz M87* w centrum Messier 87, masywnej galaktyki w Gromadzie Panny.

    Badacze stworzyli symulację tego, co mogliby w stanie zobaczyć za pomocą różnych wersji technologii i w różnych warunkach. Aby tego dokonać, badacze wykorzystali modele zachowania plazmy wokół czarnej dziury i emitowanego przez nią promieniowania. "Symulacje te wyglądają obiecująco z naukowego punktu widzenia, ale musimy najpierw pokonać pewne trudności na poziomie technicznym" mówi Roelofs.

    Astronomowie współpracowali z naukowcami z ESA/EStEC badając wspólnie techniczne możliwości realizacji projektu. "Nasza koncepcja wymaga precyzyjnego utrzymywania położenia i prędkości satelitów" mówi Wołodymyr Kudriaszow, badacz w Radboud Radio Lab, który także pracuje w ESA/ESTEC. "Niemniej jednak jesteśmy przekonani, że ten projekt jest do zrealizowania".

    Osobną kwestią jest także opracowanie systemu wymiany danych między satelitami. "W przypadku EHT, dyski twarde z danymi są transportowane do centrum analiz samolotem. W przestrzeni kosmicznej już się tak nie da". W przedstawionej przez badaczy koncepcji satelity będą wymieniały się danymi łączem laserowym, a dane będą częściowo analizowane na pokładzie satelitów jeszcze przed przesłaniem ich na Ziemię do dalszej analizy.

    Zgodnie z przedłożoną propozycją satelity początkowo będą funkcjonowały niezależnie od teleskopów EH. Jednak możliwe jest także stworzenie systemu hybrydowego, w którym orbitujące teleskopy będą współpracowały z teleskopami znajdującymi się na Ziemi. Falcke: "Wykorzystanie tego typu hybrydy może umożliwić nam stworzenie poruszających się obrazów czarnej dziury, i być może uda nam się zaobserwować jeszcze słabsze źródła".

    Źródło: Radboud University Nijmegen

    ]]>
    18375 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zderzenie dwóch gwiazd neutronowych w pobliżu Układu Słonecznego miliardy lat temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/07/zderzenie-dwoch-gwiazd-neutronowych-w-poblizu-ukladu-slonecznego-miliardy-lat-temu/ Tue, 07 May 2019 16:12:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18378

    Astrofizycy Szabolcs Marka z Uniwersytetu Columbia oraz Imre Bartos z Uniwersytetu Florydy zidentyfikowali zderzenie dwóch gwiazd neutronowych 4,6 miliarda lat temu jako źródło części materii na Ziemi.

    W tym jednym kosmicznym zderzeniu, do którego doszło blisko Układu Słonecznego, powstało 0,3% najcięższych pierwiastków na Ziemi, w tym złota, platyny i uranu, twierdzą naukowcy w najnowszym artykule, który ukazał się 2 maja w periodyku Nature.

    "Oznacza to, że w każdym z nas jest jakaś część tych pierwiastków, najczęściej w formie jodu, która jest niezwykle istotna dla życia", mówi Bartos. "Twoja obrączka ślubna, która jest oznaką głębokich więzi między ludźmi, może łączyć nas także z kosmiczną przeszłością z czasów przed powstaniem ludzkości, a nawet przed powstaniem Układu Słonecznego. Jakieś 10 miligramów tej obrączki mogło powstać 4,6 miliarda lat temu".

    "Meteoryty powstałe we wczesnym Układzie Słonecznym posiadają śladowe ilości radioaktywnych izotopów"" mówi Bartos. "Gdy te izotopy ulegają rozpadowi, działają jak zegary, które można wykorzystać do zmierzenia kiedy one powstały" mówi Marka.

    Aby dojść do swoich wniosków, Bartos i Marka porównali skład chemiczny meteorytów z numerycznymi symulacjami Drogi Mlecznej. Badacze odkryli, że w naszym otoczeniu 100 milionów lat przed uformowaniem się Ziemi, mogło dojść do zderzenia gwiazd neutronowych, jakieś 1000 lat świetlnych od gazu, z którego z czasem uformował się Układ Słoneczny.

    Sama Droga Mleczna ma średnicę około 100 000 lat świetlnych czyli 100 razy większą od odległości dzielącej kolizję od kolebki Ziemi. "Gdyby do takiego samego zdarzenia doszło dzisiaj w podobnej odległości, wyemitowane w nim promieniowanie mogłoby przyćmić całe nocne niebo" mówi Marka.

    Gdyby do takiego samego zdarzenia doszło dzisiaj w podobnej odległości, wyemitowane w nim promieniowanie mogłoby przyćmić całe nocne niebo - mówi Marka. Źródło: Szabolcs Marka

    Badacze uważają, że ich badania stanowią wgląd w unikalne, istotne zdarzenie w naszej historii. "Uzyskane przez nas wyniki rzucają nowe światło na procesy zaangażowane w powstawanie i skład chemiczny Układu Słonecznego i mogą stanowić początek nowej dziedziny badań w wielu różnych dyscyplinach naukowych, takich jak chemia, biologia i geologia" dodaje Bartos.

    "Nasze wyniki dotykają najbardziej fundamentalnych kwestii: skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy? Trudno opisać nasze emocje w momencie kiedy uświadomiliśmy sobie co odkryliśmy i co to znaczy dla naszych dalszych poszukiwań wyjaśnienia naszego miejsca we wszechświecie" mówi Marka.

    Źródło: Columbia University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41586-019-1113-7

    ]]>
    18378 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Potężne dżety z pierwszych gwiazd we wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/09/potezne-dzety-z-pierwszych-gwiazd-we-wszechswiecie/ Thu, 09 May 2019 11:48:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18386
    Tak mogły wyglądać pierwsze eksplozje supernowych we wszechświecie: zamiast sferycznych eksplozji, te potężne eksplozje mogły emitować asymetryczne dżety wyrzucając ciężkie pierwiastki, takie jak cynk, w przestrzeń międzygwiezdną. Powyższy still z animacji przedstawia kształt supernowej 50 sekund po rozpoczęciu eksplozji. Źródło: Melanie Gonick

    Kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu, pierwsze gwiazdy rozświetliły wszechświat jako masywne jasne zagęszczenia wodoru i helu. W jądrach tych pierwszych gwiazd, ekstremalne, termojądrowe reakcje produkowały pierwsze cięższe pierwiastki takie jak węgiel, żelazo i cynk.

    Te pierwsze gwiazdy były prawdopodobnie niezwykle dużymi, krótkotrwałymi kulami ognia, a naukowcy zakładają, że eksplodowały one tak samo jak równie sferyczne supernowe.

    Jednak teraz astronomowie z MIT i innych uniwersytetów odkryli, że te pierwsze gwiazdy mogły kończyć swoje życie w znacznie bardziej energetyczny i nieregularny sposób, emitując dżety, które były na tyle gwałtowne, że mogły wyrzucać ciężkie pierwiastki do sąsiednich galaktyk. Te pierwiastki z czasem stanowiły materię, z której powstawała druga generacja gwiazd, z których część możemy obserwować po dziś dzień.

    W artykule opublikowanym niedawno w Astrophysical Journal badacze opisują dużą zawartość cynku w HE 1327-2326, starej gwieździe należącej do drugiej generacji gwiazd we wszechświecie. Badacze uważają, że gwiazda mogła pozyskać tak dużą ilość cynku wskutek asymetrycznej eksplozji jednej z pierwszych gwiazd, która wzbogaciła obłok gazu, z którego potem powstała HE 1327-2326.

    "Gdy gwiazda eksploduje, część tej gwiazdy opada do powstającej czarnej dziury" mówi Anna Frebel, profesor fizyki na MIT i członek Instytutu Kavli. "Dopiero gdy mamy jakiś mechanizm - na przykład dżet - można rozrzucić po otoczeniu część tej materii, która potem się pojawi w gwiazdach kolejnej generacji. Jesteśmy przekonani, że tak było i w tym wypadku".

    "To pierwszy obserwacyjny dowód na taką asymetryczną supernową we wczesnym wszechświecie" dodaje Rana Ezzeddine z MIT, główna autorka opracowania. "To zmienia naszą wiedzę o tym jak eksplodowały pierwsze gwiazdy".

    HE 1327-2326 została odkryta przez Frebel w 2005 roku. W tym czasie gwiazda była najbardziej ubogą w metale gwiazdą jaką udało się zaobserwować, czyli miała niezwykle małe domieszki pierwiastków cięższych od wodoru i helu - to wskazywał, że powstała jako gwiazda drugiej generacji w czasach, kiedy większość obecnie obserwowanych ciężkich pierwiastków jeszcze nie istniała.

    "Pierwsze gwiazdy były na tyle masywne, że niemal natychmiast eksplodowały" mówi Frebel. "Mniejsze gwiazdy, które powstawały w drugiej generacji istnieją jeszcze dzisiaj i mają w swoich wnętrzach wczesną materię pozostawioną jeszcze po pierwszych gwiazdach we wszechświecie. Nasza gwiazda ma jedynie niewielką domieszkę pierwiastków cięższych od wodoru i helu, dzięki czemu wiemy, że musiała powstać jako gwiazda drugiej generacji".

    W maju 2016 roku zespół badaczy miał okazję obserwować gwiazdę, która znajduje się stosunkowo blisko nas - zaledwie 5000 lat świetlnych od Ziemi. Badacze otrzymali czas na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a i przez dwa tygodnie rejestrowali promieniowanie gwiazdy podczas wielu orbit. W ramach obserwacji wykorzystano instrument Cosmic Origins Spectrograph do zmierzenia obfitości różnych pierwiastków w składzie chemicznym gwiazdy.

    Spektrograf został zaprojektowany tak, aby rejestrować słabe promieniowanie ultrafioletowe. Niektóre długości fali takiego promieniowania pochłaniane są przez określone pierwiastki, takie jak cynk. Badacze sporządzili listę ciężkich pierwiastków, które według nich mogłyby się znaleźć w takiej gwieździe i zaczęli przeczesywać dane ultrafioletowe w poszukiwaniu krzemu, żelaza, fosforu i cynku.

    "Pamiętaj jak otrzymaliśmy swoje dane i zauważyliśmy tą wyraźną linię cynku. Nie mogliśmy w to uwierzyć, więc przeanalizowaliśmy dane jeszcze raz, a potem jeszcze raz" wspomina Ezzeddine. "Okazało się, że jak byśmy tego nie mierzyliśmy, wynikiem była wysoka obfitość cynku".

    Frebel i Ezzeddine następnie skontaktowali się ze swoimi współpracownikami z Japonii, którzy specjalizują się w tworzeniu symulacji supernowych i gwiazd kolejnej generacji powstałych z materii wzbogaconej przez te supernowe. Badacze przeprowadzili 10 000 symulacji supernowych, w każdej z nich zmieniając energię, konfigurację i inne parametry eksplozji. Okazało się, że choć większość symulacji sferycznych supernowych było w stanie wytworzyć kolejne gwiazdy ze składem chemicznym takim jaki charakteryzuje HE 1327-2326, żadna z nich nie była w stanie odtworzyć silnego sygnału od cynku.

    Okazuje się, że jedyna symulacja, która byłaby w stanie wyjaśnić skład chemiczny gwiazdy włącznie z wysoką obfitością cynku, o symulacja asferycznej supernowej z emisją dżetu. Taka supernowa byłaby ekstremalnie silną eksplozją o energii 10^30 większą od bomby wodorowej.

    "Okazało się, że ta pierwsza supernowa była dużo bardziej energetyczna niż przypuszczano wcześniej, jakieś 5-10 razy bardziej energetyczna" mówi Ezzeddine.

    Wyniki badań uzyskane przez naukowców mogą teraz zmienić podstawy naszej wiedzy o okresie rejonizacji, w którym gaz wypełniający wszechświat zmienił się z obojętnego w zjonizowany, co z kolei umożliwiło powstawanie galaktyk.

    "Na podstawie wcześniejszych obserwacji uważano, że pierwsze gwiazdy nie były tak jasne lub energetyczne, aby eksplodując miały znaczący udział w rejonizowaniu wszechświata" mówi Frebel. "Na swój sposób zmieniamy ten obraz i wykazujemy, że być może pierwsze gwiazdy miały wystarczającą energię w trakcie eksplozji i mogły znacząco przyczynić się do rejonizacji".

    Te pierwsze supernowe mogły być wystarczająco silne, aby wyrzucić ciężkie pierwiastki do sąsiednich "dziewiczych galaktyk", w których jeszcze nie powstały żadne gwiazdy.

    "Gdy w obłoku wodoru i helu znajdzie się choć trochę cięższych pierwiastków, znacznie łatwiej zapoczątkować powstawanie gwiazd, szczególnie tych mniejszych" mówi Frebel. "Robocza hipoteza mówi, że być może gwiazdy drugiej generacji tego typu powstawały w tych zanieczyszczonych dziewiczych układach, a nie w tych, w których dochodziło do eksplozji supernowej tak jak zwykle zakładaliśmy. Być może właśnie otworzyliśmy nowy dział badań wczesnych procesów gwiazdotwórczych".

    Źródło: MIT

    Więcej o poszukiwaniu pierwszych gwiazd w wykonaniu Anny Frebel można przeczytać w jej niezwykle ciekawej książce, którą jakiś czas temu dla Was opisywałem tutaj:

    https://www.pulskosmosu.pl/2017/08/21/recenzja-searching-for-the-oldest-stars-anna-frebel/

    ]]>
    18386 0 0 0 RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]> RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]> RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]> RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]> RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]> Tweets by radekkosarzycki]]> RECENZJA: Searching for the oldest stars – Anna Frebel]]>
    <![CDATA[Wzrost intensywności procesów gwiazdotwórczych w Drodze Mlecznej 2-3 miliardy lat temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/09/wzrost-intensywnosci-procesow-gwiazdotworczych-w-drodze-mlecznej-2-3-miliardy-lat-temu/ Thu, 09 May 2019 16:04:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18389
    Obszar gwiazdotwórczy Rho Ophiuchi obserwowany przez satelitę Gaia. Jasne kropki to gromady gwiazd z masywnymi i najmłodszymi gwiazdami w tym regionie. Ciemne włókna wskazują rozkład gazu i pyłu, w których powstają nowe gwiazdy.

    Zespół naukowców kierowany przez badaczy z Institute of Cosmos Sciences na Uniwersytecie w Barcelonie oraz z Obserwatorium Astronomicznego Besancon przeanalizował dane z satelity Gaia i odkrył, że jakieś 3 miliardy lat temu mieliśmy w Drodze Mlecznej do czynienia z silnym wzrostem intensywności procesów gwiazdotwórczych. W okresie tym powstało ponad 50 procent gwiazd tworzących dysk galaktyczny. Wyniki uzyskano łącząc odległości, barwy i jasności gwiazd zmierzone przez satelitę Gaia z modelami przewidującymi rozkład gwiazd w naszej galaktyce. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astronomy & Astrophysics.

    Tak samo jak płomień gaśnie gdy w cylindrze skończy się gaz, tak samo procesy gwiazdotwórcze napędzane zapasami gazu, stopniowo tracą na intensywności wraz z jego wyczerpywaniem się. Wyniki badań wskazują, że choć proces ten zachodził głównie w ciągu pierwszych 4 miliardów lat formowania się dysku Drogi Mlecznej, silny wzrost intensywności procesów gwiazdotwórczych odwrócił ten trend. Bogata w gaz galaktyka satelitarna połączyła się z Drogą Mleczną dostarczając nowego paliwa i reaktywując procesy gwiazdotwórcze. Mechanizm ten może tłumaczyć rozkład odległości, wieku i mas gwiazd szacowane a podstawie danych zebranych przez satelitę Gaia.

    "Skala czasowa tego wzrostu produkcji gwiazd, wraz z większą masą biorącą udział w procesie - miliardy mas Słońca - wskazują, że dysk naszej galaktyki nie doświadczał stabilnej ewolucji. Mogły w nim zachodzić istotne perturbacje, które rozpoczęły się jakieś 5 miliardów lat temu" mówi Roger Mor, badacz z ICCUB oraz pierwszy autor opracowania.

    "Udało nam się to dostrzec analizując precyzyjne pomiary odległości dla ponad 3 milionów gwiazd w otoczeniu Słońca" mówi Roger Mor. "Dzięki tym danym, mogliśmy odkryć mechanizmy, które kontrolowały ewolucję
    dysku naszej galaktyki ponad 8-10 miliardów lat temu.". Tak jak w wielu różnych dziedzinach nauki obecnie, także i te odkrycia były możliwe dzięki dostępności ogromnych ilości niespotykanie precyzyjnych danych oraz wielu godzin prac obliczeniowych.

    Modele kosmologiczne przewidują, ze nasza galaktyka mogła rosnąć łącząc się z innymi galaktykami, a przewidywania te wspierają także inne badania oparte o dane z satelity Gaia. Jeden z takich procesów łączenia galaktyk mógł spowodować silny wzrost intensywności procesów gwiazdotwórczych dostrzeżony w opisywanych tu badaniach.

    Rozkład 3 milionów gwiazd wykorzystanych w opisywanych tu badaniach, w których wykryto wzrost intensywności procesów gwiazdotwórczych 2-3 miliardy lat temu.

    Źródło: University of Barcelona

    ]]>
    18389 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Oddziaływania grawitacyjne w dyskach protoplanetarnych a superziemie na ciasnych orbitach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/09/oddzialywania-grawitacyjne-w-dyskach-protoplanetarnych-a-superziemie-na-ciasnych-orbitach/ Thu, 09 May 2019 19:49:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18393
    Wizja artystyczna przedstawiająca superziemię 55 Cancri e, która okrąża swoją gwiazdę macierzystą w ciągu 18 godzin. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Galaktyka pełna jest układów planetarnych znacząco różniących się od naszego. W naszym układzie planetarnym, najbliższa planeta od Słońca - Merkury okrążający ją w ciągu 88 dni - jest także najmniejszy. Jednak Kosmiczny Teleskop Kepler odkrył tysiące układów, w których bardzo duże planety - tak zwane superziemie - znajdujące się na bardzo ciasnych orbitach okrążają swoje gwiazdy macierzyste w zaledwie 10 dni.

    Teraz badacze być może odkryli w jaki sposób powstały takie planety.

    Zespół astronomów kierowany przez badaczy z Penn State odkrył, że gdy planety formują się w chaotycznym otoczeniu zderzeń i sił grawitacyjnych, hydrodynamicznych i magnetycznych w gazowo-pyłowym dysku protplanetarnym otaczającym młodą gwiazdę, orbity powstających planet mogą się z nim synchronizować, co spycha je w kierunku gwiazdy centralnej. Przeprowadzone przez badaczy symulacje komputerowe prowadzą do powstawania układów planetarnych o właściwościach, które pasują do faktycznie obserwowanych za pomocą Keplera układów planetarnych. Tak symulacje jak i obserwacje wskazują potężne, skaliste superziemie krążące bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych - mówi Daniel Carrera, adiunkt na Penn State.

    Carrera twierdzi, że symulacja stanowi krok na drodze do zrozumienia dlaczego superziemie tak często odkrywamy tak blisko gwiazd macierzystych. Symulacje mogą rzucić także nowe światło na to dlaczego superziemie często odkrywamy blisko gwiazd macierzystych w układach, w których wydaje się nie być wystarczająco dużo materii stałej w dysku planetarnym, aby mogły am powstawać planety, nie mówiąc już o tak dużych planetach.

    "Gdy gwiazdy są bardzo młode, otoczone są przez dysk składający się głównie z gazu z odrobiną pyłu - i to z tego pyłu pwstaja planety, takie jak Ziemia i te superziemie" mówi Carrera. "Ale zagadką jest fakt, że ten dysk nie rozciąga się aż do powierzchni samej gwiazdy. Między gwiazdą a wewnętrzną krawędzią dysku istnieje szczelina. A mimo to obserwujemy planety bliżej gwiazdy niż owa krawędź dysku".

    Komputerowe symulacje opracowane przez astronomów wskazują, że z czasem, siły grawitacyjne planet i dysk unieruchamiają planety na synchronicznych orbitach - w rezonansie. Planety następnie zaczynają jednoczesną migrację - niektóre z nich przesuwają się bliżej krawędzi dysku. Połączenie dysku gazowego wpływającego na zewnętrzne planety i grawitacyjnych interakcji między zewnętrznymi i wewnętrznymi planetami może dalej spychać wewnętrzne planety w pobliże gwiazdy, nawet w rejon znajdujący się w szczelinie między gwiazdą a dyskiem.

    https://www.youtube.com/watch?v=dbH4ruN9OJI

    "Wraz z odkryciem egzoplanet o rozmiarach Jowisza krążących po orbitach znajdujących się blisko gwiazd macierzystych, astronomowie zaczęli opracowywać liczne modele procesów formowania planet, włącznie z chaotycznymi interakcjami w układach wielu planet, oddziaływaniami pływowymi i migracjami wewnątrz dysków gazowych" mówi Eric Ford, profesor astronomii, dyrektor Centrum Egzoplanet i Instytutu Cybernauk na Penn State. "Niemniej jednak owe modele nie przewidywały nowszych odkryć planet o rozmiarach superziem krążących tak blisko gwiazd macierzystych. Niektórzy astronomowie twierdzili, e takie planety musiały powstawać bardzo blisko swoich obecnych lokalizacji. Nasza praca wskazuje, że krótkookresowe superziemie mogły powstać i dopiero potem zbliżyć się do swoich gwiazd wskutek złożonych interakcji zachodzących w układach wielu planet".

    Carrera zaznacza, że potrzeba więcej badań, aby potwierdzić wiarygodność tej teorii.

    "Wykazaliśmy, że możliwe jest aby planety tak bardzo zbliżyły się do swojej gwiazdy, ale nie oznacza to, że jest to jedyny sposób na osiągnięcie takiej konfiguracji orbitalnej" mówi Carrera. "Dlatego też następnym krokiem jest przetestowanie tego pomysłu, ponowna analiza, opracowanie kolejnych przewidywań i porównanie ich z obserwacjami".

    W ramach przyszłych programów badawczych, naukowcy chcą sprawdzić dlaczego nasz układ planetarny pozbawiony superziemi, różni się od większości innych znanych nam układów planetarnych.

    "Superziemie na bardzo ciasnych orbitach są zdecydowanie najpowszechniejszym typem odkrywanych egzoplanet, a mimo to w naszym układzie planetarnym takiej planety nieba. Zastanawiamy się zatem dlaczego tak jest".

    Według badaczy, najlepsze szacunki wskazują, że około 30 procent gwiazd podobnych do Słońca posiada jakieś planety krążące w odległościach mniejszych niż 1AU (odległość Ziemia-Słońce). Niemniej jednak, badacze zauważają, że dodatkowe planety mogą nam umykać w trakcie obserwacji, szczególnie małe planety krążące w większych odległościach od swoich gwiazd.

    Źródło: Pennsylvania State University

    ]]>
    18393 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Blue Moon - nowy lądownik Blue Origin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/09/blue-moon-nowy-ladownik-blue-origin/ Thu, 09 May 2019 20:57:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18396
    https://www.youtube.com/watch?v=hmk1oHzvNKA

    Podczas dziwnej "konferencji prasowej" (na której prasy było tyle co kot napłakał) Jeff Bezos, CEO Amazona oraz Blue Origin przedstawił swój lądownik księżycowy o nazwie Blue Moon, który według zapewnień Bezosa może dostarczyć na powierzchnię Księżyca ładunek o masie 6,5 tony.

    Więcej informacji wkrótce... jeżeli Blue Origin się z nami nimi podzieli.

    ]]>
    18396 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Badacze odkrywają nowy cykl wodny na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/12/badacze-odkrywaja-nowy-cykl-wodny-na-marsie/ Sun, 12 May 2019 07:15:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18400

    Średnio co dwa ziemskie lata, gdy na południowej półkuli Marsa trwa lato, otwiera się okno: tylko o tej porze roku para wodna może skutecznie unieść się z niższych do wyższych warstw atmosfery Marsa. Tam wiatry przenoszą ten rzadki gaz na biegun północny. Choć część pary wodnej ulega hydrolizie i ucieka w przestrzeń kosmiczną, reszta opada na powierzchnię w pobliżu biegunów. Badacze z Moskiewskiego Instytutu Fizyki i Technologii oraz Instytutu Maa Plancka w Niemczech opisują ten nietypowy marsjański cykl wodny w najnowszym wydaniu periodyku Geophysical Research Letters. Opracowane przez nich symulacje komputerowe wskazują jak para wodna pokonuje barierę zimnego powietrza w środkowej warstwie atmosfery Marsa i dociera w jej wyższe warstwy. Może to tłumaczyć dlaczego Mars, w przeciwieństwie do Ziemi, utracił większość swojej wody.

    Miliardy lat temu Mars był planetą pełną wody, która płynęła tam w rzekach, a nawet w oceanie. Od tego czasu, sąsiadująca z nami planeta uległa dramatycznym zmianom. Dzisiaj, tylko niewielkie ilości zamarzniętej wody istnieją pod powierzchnią planety; w atmosferze para wodna występuje w ilościach śladowych. Łącznie planeta mogła utracić co najmniej 80 procent swojej wody. W wyższych warstwach atmosfery Marsa, promieniowanie ultrafioletowe ze Słońca rozbija cząsteczki wody na wodór (H) oraz grupy hydroksylowe (OH). Wodór, jako najlżejszy pierwiastek, ucieka w przestrzeń międzyplanetarną. Pomiary wykonane przez sondy i teleskopy kosmiczne wskazują, że nawet dzisiaj, woda wciąż ucieka z Marsa w ten sam sposób. Ale jak to możliwe? Środkowa warstwa atmosfery Marsa, tak jak ziemska tropopauza, powinna zatrzymywać wznoszenie się pary wodnej. Jakby nie patrzeć, region ten jest zazwyczaj na tyle zimny, że para wodna powinna zamieniać się w lód. Jak zatem marsjańska para wodna przenika w górne warstwy atmosfery?

    W swoich obecnych symulacjach, rosyjscy i niemieccy badacze odkryli wcześniej nieznany mechanizm przypominający swego rodzaju pompę. Opracowany przez nich model w pełni opisuje przepływy całej otoczki gazowej otaczającej Marsa od powierzchni po wysokość 160 kilometrów. Obliczenia wskazują, że zazwyczaj mroźna środkowa warstwa atmosfery może dwa razy dziennie stawać się przepuszczalna dla pary wodnej - ale tylko w określonym miejscu, w określonej porze roku.

    Pionowy rozkład pary wodnej na Marsie w trakcie marsjańskiego roku o godzinie 3:00 czasu lokalnego. Tylko latem na południowej półkuli para wodna może docierać w górne warstwy atmosfery. Źródło: GPL, Shaposhnikov et al.

    Orbita Marsa odgrywa w tym procesie kluczową rolę. Trajektoria lotu Marsa wokół Słońca, którego okrążenie zajmuje około dwóch lat ziemskich, jest znacznie bardziej eliptyczna niż w przypadku naszej planety. W najbliższym słońcu punkcie orbity (który pokrywa się z latem na półkuli południowej), Mars znajduje się 42 miliony kilometrów bliżej Słońca niż w punkcie najodleglejszym. Lato na półkuli południowej jest zatem zauważalnie cieplejsze niż na półkuli północnej.

    "Gdy na półkuli południowej trwa lato, w określonej porze dnia para wodna może lokalnie unosić się z ciepłymi masami powietrza i docierać do górnych warstw atmosfery" mówi Paul Hartogh z MPS podsumowując wyniki opisywanych badań. W górnych warstwach atmosfery ruchy powietrza przenoszą gaz w kierunku bieguna południowego, gdzie powietrze się ochładza i ponownie opada na powierzchnię. Niemniej jednak część pary wodnej tracona jest w trakcie tego cyklu: pod wpływem promieniowania słonecznego, cząsteczki wody ulegają rozbiciu i wodór ucieka w przestrzeń kosmiczną.

    Jeszcze jedna osobliwość Marsa może intensyfikować ten nietypowy cykl hydrologiczny: potężne burze pyłowe, które pokrywają całą planetę i regularnie pojawiają się na Marsie w odstępach kilku lat. Ostatnie takie burze obserwowaliśmy w 2018 i 2007 roku, kiedy to zostały one dokładnie zbadane przez sondy krążące wokół Marsa. "Ilości pyłu wypełniające atmosferę w trakcie takiej burzy ułatwiają transport pary wodnej do górnych warstw atmosfery" mówi Aleksander Miedwiediew z MPS.

    Marjańskie burze pyłowe pokrywają całą planetę, tak jak tutaj, na zdjęciu z łazika Curiosity w czerwcu 2018 roku. Źródło: NASA

    Badacze obliczyli, że w trakcie burzy pyłowej w 2007 roku, dwa razy więcej pary wodnej docierało w górne warstwy atmosfery w porównaniu z okresami letnimi na półkuli południowej gdy burz nie było. Skoro cząsteczki pyłu pochłaniają światło słoneczne i ogrzewają się, temperatury w całej atmosferze rosną nawet o 30 stopni. "Nasz model wskazuje z niespotykaną dokładnością jak pył w atmosferze wpływa na procesy mikrofizyczne biorące udział w transformacji lodu w parę wodną" tłumaczy Dmitrij Szaposznikow z Moskiewskiego Instytutu Fizyki i Technologii, główny autor opracowania.

    "Widocznie marsjańska atmosfera jest bardziej przepuszczalna dla pary wodnej niż ziemska" podsumowuje Hartogh. "Odkryty przez nas nowy, sezonowy cykl wodny znacząco przyczynia się do ciągłej utraty wody przez Marsa".

    Źródło: MPS

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1029/2019GL082839

    ]]>
    18400 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 756 https://www.news-world.biz/2019/05/12/sciences-nature/badacze-odkrywaja-nowy-cykl-wodny-na-marsie-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Pierwiastki ziem rzadkich w atmosferze gorącej egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/13/pierwiastki-ziem-rzadkich-w-atmosferze-goracej-egzoplanety/ Mon, 13 May 2019 19:25:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18408

    KELT-9 b jest najgorętszą planetą spośród dotąd odkrytych. Latem 2018 roku zespół astronomów z uniwersytetów w Brnie i Genewie odkrył sygnatury gazowego żelaza i tytanu w jej atmosferze. Teraz badaczom udało się także odkryć ślady lotnego sodu, magnezu, chromu i metali ziem rzadkich takich jak skand i itr.

    Egzoplanety to planety krążące wokół gwiazd spoza Układu Słonecznego. Od momentu odkrycia pierwszej egzoplanety w połowie lat dziewięćdziesiątych odkryto ponad 4000 egzoplanet. Wiele z tych planet zupełnie nie przypomina planet z naszego układu planetarnego: gorące gazowe olbrzymy krążące niewiarygodnie blisko swoich gwiazd macierzystych czasami w pełni okrążające je w ciągu kilku dni. Takie planety nie istnieją w naszym układzie planetarnym, a ich istnienie przeczyło naszej wiedzy o tym jak i dlaczego powstają planety. W ciągu ostatnich 20 lat, astronomowie z całego świata próbowali zrozumieć skąd się biorą takie planety, z czego się składają i jaki na ich powierzchni panuje klimat.

    KELT-9 to gwiazda znajdująca się 650 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Łabędzia. Krążąca wokół niej egzoplaneta KELT-9 b jest jedną z najbardziej ekstremalnych gorących jowiszów, bowiem krąży bardzo blisko swojej gwiazdy, która jest dwukrotnie gorętsza od Słońca. Tym samym, temperatura jej atmosfery sięga 4000 stopni Celsjusza. W takim ukropie wszystkie pierwiastki znajdują się w stanie lotnym, a cząsteczki rozbijane są na poszczególne atomy - tak jak w zewnętrznych warstwach atmosfery gwiazd. Oznacza to, że atmosfera nie zawiera żadnych chmury ani aerozoli, a niebo jest tam przejrzyste i przezroczyste dla promieniowania z gwiazdy macierzystej.

    https://www.youtube.com/watch?v=eCYX4kv5cSM

    Atomy tworzące gazy w atmosferze pochłaniają promieniowanie na określonych długościach fali, a każdy atom pozostawia unikalny świat w pochłanianym przez siebie świetle. Te odciski można mierzyć za pomocą czułego spektrografu zainstalowanego na dużym teleskopie, dzięki czemu astronomowie mogą analizować skład chemiczny atmosfer planet znajdujących się lata świetlne od Ziemi.

    Wykorzystując tę metodę, zespół badaczy z Uniwersytetów w Brnie i Genewie dokonał interesującego odkrycia: "Wykorzystując spektrograf HARPS-North zainstalowany na teleskopie Italian National Telescope na wyspie La Palma, odkryliśmy atomy żelaza i tytanu w gorącej atmosferze KELT-9 b" tłumaczy Kevin Heng, dyrektor i profesor Center for Space and Habitability (CSH) na Uniwersytecie w Brnie. Badacze obserwowali układ KELT-9 po raz kolejny ostatniego lata próbując potwierdzić wcześniejsze detekcje, ale także próbując szukać dodatkowych pierwiastków, które także mogłyby być widoczne w danych. Badacze poszukiwali 73 pierwiastków, w tym także pierwiastków ziem rzadkich.

    Po dokładnej analizie, badacze faktycznie odkryli silne sygnały od gazowego sodu, magnezu, chromu, skandu i itru w widmie planety. Ostatnie trzy z tych planet nigdy wcześniej nie były widziane w dużej ilości w atmosferze żadnej egzoplanety. "Badacze posunęli także do przodu interpretację zebranych danych i udało im się wykorzystać zarejestrowane sygnały do oszacowania na jakiej wysokości w atmosferze planety te pierwiastki są pochłaniane" mówi Jens Hoeijmakers. Co więcej, badacze wiedzą teraz także więcej o silnych wiatrach w górnych warstwach atmosfery, wywiewających materię z jednej półkuli na drugą.

    Źródło: University of Bern

    ]]>
    18408 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Artemis - tak ma się nazywać misja księżycowa w 2024 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/14/artemis-tak-ma-sie-nazywac-misja-ksiezycowa-w-2024-roku/ Tue, 14 May 2019 06:41:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18412
    Neil Armstrong oraz Buzz Aldrin na Księżycu 20 lipca 1969 roku

    Planowana misja załogowa na Księżyc będzie nosiła nazwę Artemis - poinformowała amerykańska agencja kosmiczna w dniu wczorajszym.

    W marcu br. administracja Donalda Trumpa przesunęła datę następnej amerykańskiej misji księżycowej o cztery lata z 2028 na 2024 rok, deklarując jednocześnie, że w ramach misji na powierzchni Księżyca stanie pierwsza kobieta.

    Jim Bridenstine, administrator NASA powiedział reporterom, że do realizacji misji agencja będzie potrzebowała dodatkowych 1,6 miliarda dolarów.

    Bridenstine poinformował, że misja otrzymała nazwę Artemis, na cześć greckiej mitologicznej bogini Księżyca i siostry Apolla, którego imię nosił program księżycowy, w ramach którego 12 astronautów wylądowało na Księżycu w latach 1969 - 1972.

    Łączny roczny budżet NASA wynosi 21,5 miliarda dolarów, a w roku 2019 NASA wyda 4,5 miliarda na rozwój statku Orion, rakiety SLS oraz nowej stacji, która miałaby się znaleźć na orbicie księżycowej, trzy elementy kluczowe do realizacji misji Artemis.

    Jednak wielu ekspertów uważa, że NASA nie będzie w stanie zrealizować misji w zakładanym terminie, szczególnie biorąc pod uwagę znaczące opóźnienia w rozwoju SLS, rakiety budowanej przez Boeinga.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18412 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Przekroczyć granicę kosmosu - projekt polskich studentów w finale konkursu Student Aerospace Challenge]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/15/przekroczyc-granice-kosmosu-projekt-polskich-studentow-w-finale-konkursu-student-aerospace-challenge/ Wed, 15 May 2019 18:51:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18415

    Już 6 czerwca w Paryżu wrocławscy studenci zaprezentują swój projekt, w finale konkursu Student Aerospace Challenge, organizowanym przez The Astronaute Club Européen (ACE). Wrocławianie zaprezentują tam model 6-osobowej kabiny załogowej przystosowanej do lotów suborbitalnych.

    Choć granicę kosmosu przekroczyło dotychczas tylko kilkaset osób, to kosmiczna turystyka staje się coraz bardziej popularnym tematem. Nie powinno więc dziwić rosnące zainteresowanie tematyką lotów suborbitalnych, które w przyszłości mogą zrewolucjonizować nasze myślenie o transporcie.

    Co to takiego?

    Lot suborbitalny jest jednym z rodzajów lotu kosmicznego, w którym wystrzelony pojazd (statek kosmiczny) osiąga przestrzeń kosmiczną, ale przez wzgląd na trajektorię nie jest on w stanie dokonać pełnego obrotu orbitalnego. W przypadku obiektu wystrzelonego z Ziemi, po przekroczeniu minimum 100 km n.p.m. (przyjętej linii Kármána) spada on z powrotem na Ziemię.

    Loty suborbitalne są dużo prostsze do zrealizowania niż lot na Marsa czy na Księżyc, wymagają mniejszych nakładów i wiążą się z dużo mniejszym niebezpieczeństwem. Jednocześnie pozwalają  przekroczyć umowną granicę kosmosu, doświadczyć stanu nieważkości i spojrzeć z góry na naszą planetę.

    Projekt kabiny załogowej

    Do tegorocznej, trzynastej już edycji konkursu zgłosiło się 36 drużyn z całej Europy. Każdy zespół mógł wybrać do rozpatrzenia jedno z 10 zagadanień, związanych z lotami suborbitalnymi, obejmujących m.in. strukturę samolotu, napęd, a nawet aspekty prawne takich lotów. Wrocławska grupa, składająca się z 4 osób - Beaty Suścickiej, Magdaleny Kubajewskiej, Justyny Pelc i Piotra Torchały, zajęła się problemami związanymi z kabiną załogową i jej wyposażeniem.

    Ogólny model 3D kabiny przygotowanej na konkurs Student Aerospace Challenge

    “Kabina załogowa to według nas najciekawsze wyzwanie, gdyż wymaga kompleksowego podejścia. Z jednej strony musi zapewniać bezpieczeństwo, z drugiej strony pozwalać na pełne doświadczenie możliwości, jakie dają loty suborbitalne. Jeżeli dołożymy wymagania prawne, kwestie finansowe i do tego oczekiwania klientów, zadanie staje się bardzo trudne.” - mówi Piotr Torchała, konstruktor w zespole Innspace.

    “Temat ten pozwolił nam na wykorzystanie wiedzy zdobytej przez nas w poprzednich projektach - łazika, lądownika, czy bazy marsjańskiej.” - dodaje Magdalena Kubajewska, odpowiedzialna za systemy pokładowe.

    Grupa stworzyła model 3D kabiny, uwzględniający wszystkie aspekty oraz zaproponowała elementy systemów pokładowych (takich jak system podtrzymywania życia czy systemy rozrywki pokładowej).

    Jak twierdzi Beata Suścicka, członek zespołu: “Postanowiliśmy też zająć się niektórymi szczegółami naszego projektu, takimi jak np. schowek czy mocowanie tabletu. Chcieliśmy pokazać, że rozpatrzyliśmy nie tylko ogólny model kabiny”.

    Całość studenci zaprezentują 6 czerwca w Paryżu podczas The Suborbital Day.

    “To nasz pierwszy projekt w ramach konkursu Student Areospace Challenge i nie wiemy, czego się spodziewać. Przygotowaliśmy projekt znacznie wykraczający poza założenia i mamy nadzieję, że sędziowie to docenią” - mówi lider projektu, Justyna Pelc.

    Ogólny model 3D kabiny załogowej

    O samych lotach suborbitalnych można przeczytać więcej w artykule stworzonym przez członków grupy:

    http://www.innspace.pl/loty-suborbitalne/

    Grupa Innspace

    ]]>
    18415 0 0 0 Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]> Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]> Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]> ]]> Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]> Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Przekroczyć granicę kosmosu – loty suborbitalne]]>
    <![CDATA[Chang'e 4 przesyła nowe odkrycia z niewidocznej strony Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/16/change-4-przesyla-nowe-odkrycia-z-niewidocznej-strony-ksiezyca/ Thu, 16 May 2019 08:03:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18422

    Lądownik księżycowy nazwany na cześć chińskiej bogini Księżyca odsłonił część tajemnic niewidocznej z Ziemi strony Księżyca. Czwarta z kolei sonda Chang'e to pierwsza misja w historii, w ramach której udało się miękko wylądować na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. To właśnie w ramach tej misji zebrano teraz nowe informacje z największego krateru w Układzie Słonecznym, co pozwoliło rozjaśnić także tajemnicę ewolucji Księżyca. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Nature.

    W latach siedemdziesiątych XX wieku zaproponowano teorię, która mówiła, że w początkach istnienia Księżyca, ocean gorącej magmy pokrywał jego powierzchnię. Podczas gdy ten ciekły ocean ochładzał się, lżejsze minerały wynoszone były na powierzchnię, a cięższe zapadały się do wnętrza Księżyca. Na wierzchu powstała warstwa bazaltu, która otaczała płaszcz gęstych minerałów takich jak oliwiny i pirokseny.

    Gdy planetoidy i śmieci kosmiczne uderzały w powierzchnię Księżyca, przebijały się prze skorupę i wyrzucały na powierzchnię fragmenty jego płaszcza.

    "Zrozumienie składu chemicznego płaszcza księżycowego jest kluczowe jeżeli chcemy sprawdzić czy ten ocean magmy faktycznie kiedyś istniał" mówi Li Chunlai, profesor w NAOC i współautor opracowania. "Przy okazji poszerzamy naszą wiedzę o termicznej i magmowej ewolucji Księżyca".

    Ewolucja Księżyca może pomóc także w badaniu ewolucji Ziemi i innych planet skalistych, ponieważ jego powierzchnia jest w dużej mierze niezmieniona od czasu powstania, szczególnie w porównaniu z powierzchnią planet.

    Krajobraz wokół miejsca lądowania Chang'e 4. Źródło: NAOC/CNSA

    Li wraz ze swoim zespołem posadził Chang'e 4 w basenie Bieguna Południowego Aitken (SPA), który rozciąga się na 2500 kilometrów. Lądownik CE-4 zebrał dane widmowe płaskich równin basenu, jak i innych mniejszych, ale głębszych kraterów uderzeniowych w jego wnętrzu.

    Badacze spodziewali się, że odkryją wiele fragmentów płaszcza na płaskiej powierzchni basenu SPA, ponieważ uderzenie prowadzące do jego powstania musiało spenetrować wnętrze skorupy i przebić się do płaszcza. Zamiast tego odkryto jedynie śladowe ilości oliwinów, głównego składnika górnej warstwy płaszcza Ziemi.

    "Brak dużych ilości oliwinów wewnątrz basenu SPA pozostaje zagadką" mówi Li. "Czyżby przewidywania bogatego w oliwiny płaszcza księżycowego były nieprawidłowe?"

    Niekoniecznie. Jak się okazuje, więcej oliwinów zarejestrowano w próbkach pochodzących z głębszych kraterów uderzeniowych. Jedna z teorii mówi, że płaszcz składa się w równej części z oliwinów i piroksenów, a nie jest zdominowany przez jedno czy drugie.

    Lądownik Chang'e-4 musi wykonać więcej badań, abyśmy mogli lepiej zrozumieć geologię miejsca jego lądowania, oraz zebrać znacznie więcej danych widmowych, aby uwiarygodnić wstępne wyniki badań i w pełni zrozumieć skład płaszcza księżycowego.

    Źródło: NAOC

    ]]>
    18422 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Lot nad Aeolis Mons na Marsie [WIDEO]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/16/lot-nad-aeolis-mons-na-marsie-wideo/ Thu, 16 May 2019 08:16:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18426
    Poniższa grafika przedstawia trasę łazika Curiosity wspinającego się na Aeolis Mons na Marsie. Źródło: NASA/JPL-Caltech/ESA/University of Arizona/JHUAPL/MSSS/USGS Astrogeology Science Center

    Chcieliście kiedykolwiek polecieć na Marsa? Najnowsza animacja pokazuje jak mógłby wyglądać lot nad Aeolis Mons, na którą od 2014 roku wspina się łazik Curiosity.

    Film pokazuje kilka regionów na górze, które szczególnie intrygują naukowców z zespołu Curiosity. prócz tego możemy także obejrzeć proponowaną na najbliższe lata trasę łazika.

    Każdy z przedstawionych regionów charakteryzuje inny okres historii Aeolis Mons, która wznosi się na 5 kilometrów od podstaw Krateru Gale. Naukowcy z zespołu Curiosity chcą odwiedzić wszystkie te miejsca, aby dowiedzieć się więcej o historii wody, która stopniowo znikała wraz ze zmianami klimatu.

    Wiedza o tym jak te zmiany zachodziły w otoczeniu Aeolis Mons dostarczy nam nowych informacji o tym dlaczego woda - jeden z najbardziej kluczowych elementów dla życia - zniknęła z Marsa miliardy lat temu.

    https://www.youtube.com/watch?v=T1SL0NnXRW0

    Źródło: NASA

    ]]>
    18426 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje osobliwe zderzenie galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/16/hubble-obserwuje-osobliwe-zderzenie-galaktyk/ Thu, 16 May 2019 14:27:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18429

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał nowe zdjęcie spektakularnej nieregularnej galaktyki NGC 4485, która uległa odkształceniu wskutek oddziaływać od swojej większej sąsiadki. Grawitacja drugiej galaktyki zaburzyła uporządkowany zbiór gwiazd, gazu i pyłu powodując powstanie chaotycznego regionu pełnego nowo narodzonych, gorących, niebieskich gwiazd oraz chaotycznych zagęszczeń i strumieni pyłu i gazu.

    Nieregularna galaktyka NGC 4485 zaangażowana jest w dramatyczne grawitacyjne przeciąganie z większą galaktyką NGC 4490, która znajduje się poza kadrem na prawo i w dół od tego zdjęcia. Osobliwy wynik tych oddziaływań, przeciągające się galaktyki w gwiazdozbiorze Psów Gończych, oddalone od Ziemi o około 30 milionów lat świetlnych, doczekał się własnego oznaczenia w Atlasie Osobliwych Galaktyk: Arp 269.

    https://www.youtube.com/watch?v=6gXGYv2YkIA

    Po tym jak już się minęły, NGC 4485 oraz NGC 4490 oddalają się od siebie, znacznie zmienione w stosunku do tego jak wyglądały przed zbliżeniem. Oddziaływania grawitacyjne między nimi nadal je odkształcają nie do poznania, jednocześnie tworząc w niektórych obszarach idealne miejsce na intensywną aktywność gwiazdotwórczą.

    Galaktyczne przeciąganie liny doprowadziło do powstania strumienia materii o długości około 25 000 lat świetlnych łączącego obie galaktyki. Strumień ten złożony jest z jasnych węzłów, potężnych zagęszczeń gazu oraz rozległych obszarów aktywności gwiazdotwórczej, w których powstają młode, masywne, niebieskie gwiazdy. Owe, niezwykle krótko żyjące, gwiazdy szybko wyczerpią swoje paliwo i zakończą życie w potężnych eksplozjach. Choć takie procesy wydają się niszczącymi, to wzbogacają kosmiczne otoczenie o cięższe pierwiastki i dostarczają nowej materii do formowania nowej generacji gwiazd.

    W NGC 4485 widoczne są dwa bardzo różniące się od siebie regiony: po lewej stronie mamy fragmenty poprzedniej spiralnej budowy galaktyki, która swego czasu ewoluowała jak normalna galaktyka. W prawej części kadru widzimy fragment galaktyki wyrwany w kierunku większej sąsiadki, pełen gorących, niebieskich gwiazd i strumieni pyłu i gazu.

    Powyższe zdjęcie wykonano za pomocą kamery Wide Field Camera 3 (WFC3) zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    https://www.youtube.com/watch?v=rzGahy4x87o

    Źródło: STScI

    ]]>
    18429 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[A po Księżycu, ludzie na Marsie do 2033 roku... albo 2060]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/20/a-po-ksiezycu-ludzie-na-marsie-do-2033-roku-albo-2060/ Mon, 20 May 2019 07:45:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18434

    11 grudnia 2017 roku prezydent USA Donald Trump podpisał dyrektywę nakazującą NASA rozpoczęcie przygotowań do ponownego wysłania astronautów na Księżyc, a w późniejszym czasie także na Marsa.

    Daty ustalone przez agencję to 2024 rok dla lądowania na Księżycu i 2033 dla lądowania na Marsie, jednak według wielu ekspertów dotarcie na powierzchnię Czerwonej Planety w tak krótkim czasie jest niezwykle mało prawdopodobne jeżeli nie podejmie się ogromnych wysiłków w tym celu i to proporcjami porównywalnych z programem Apollo w latach sześćdziesiątych XX wieku.

    "Misja na Księżyc stanowi swego rodzaju laboratorium dla ewentualnej misji na Marsa" powiedział na konferencji prasowej Jim Bridenstine, administrator NASA.

    "Księżyc jest dla nas najszybszym i najbezpieczniejszym sposobem na dotarcie do Marsa. Właśnie dlatego musimy wrócić na Księżyc".

    Według Roberta Howarda, który kieruje laboratorium opracowującym przyszłe habitaty kosmiczne w legendarnym Johnson Space Center w Houston, stojące przed nami przeszkody są nie tyle natury technicznej czy naukowej, a przede wszystkim natury finansowej i czysto politycznej.

    "Wielu ludzi chciałoby doświadczyć momentu, który pamiętamy z czasów Apollo. Chcemy prezydenta, który podejmie decyzję niczym Kennedy, a my jako naród zbierzemy się i dokonamy tego kroku" dodał.

    "Gdyby faktycznie tak było, powiedziałbym, że terminem jest 2027 rok. Ale to się nie zdarzy. Wydaje mi się, że przy naszym obecnym podejściu, będziemy mieli szczęście jeżeli uda nam się zrealizować projekt przed 2037 rokiem".

    Plakat reklamujący szczyt Humans to Mars.

    Jednak Howard dodaje, że gdyby miał być pesymistą i zakładałby brak woli politycznej to "równie dobrze mogą to być dopiero lata sześćdziesiąte".

    W kwestii projektu, produkcji i testowania rakiet i statków kosmicznych, cała praca jeszcze przed nami.

    Dotarcie na Marsa potrwa co najmniej 6 miesięcy, a to znacznie więcej niż 3 dni potrzebne na podróż na Księżyc.

    Cała misja może potrwać nawet dwa lata, ponieważ Mars i Ziemia zbliżają się do siebie co 26 miesięcy i tylko wtedy możliwa jest jej realizacja.

    Kluczowym zadaniem jest znalezienie sposobu ochrony astronautów przed dużą ilością promieniowania słonecznego i kosmicznego w tak długim okresie czasu - mówi Julie Robinson z NASA.

    "Kolejnym problemem jest pożywienie. Obecnie istniejące systemy uprawy roślin nie mogą być zapakowane i wystarczająco małe, abyśmy mogli zabrać je na Marsa".

    Wizja artystyczna przedstawiająca BFR, którym SpaceX chce dotrzeć na Marsa.

    Pozostaje także kwestia radzenia sobie z medycznymi sytuacjami awaryjnymi: astronauci muszą być w stanie poradzić sobie z każdym wypadkiem i kryzysem natury medycznej.

    "Istotną kwestią według mnie są także skafandry kosmiczne" dodaje Jennifer Heldman, planetolog w NASA.

    Jednym z większych problemów dla astronautów w czasach misji Apollo były rękawice, które były zbyt napompowane i uniemożliwiały precyzyjną pracę na powierzchni Księżyca.

    NASA opracowuje nowe skafandry, pierwsze od czterdziestu lat, zwane xEMU, ale po raz pierwszy wyjdą w przestrzeń na pokładzie ISS nie wcześniej niż za kilka lat.

    Na Marsie, pył będzie jeszcze większym problemem niż na Księżycu. Astronauci z misji Apollo wrócili z ogromnymi ilościami pyłu księżycowego w swoich modułach. Utrzymanie pyłu poza habitatami będzie niezwykle istotne dla misji, w ramach których na Czerwonej Planecie będzie trzeba spędzić długie miesiące.

    Techniki wydobycia zasobów marsjańskich w celu zdobycia wody, tlenu i paliwa potrzebnych do życia na powierzchni Marsa także jeszcze nie istnieją, a powinny być przetestowane na Marsie przed końcem tej dekady.

    W końcu, pozostaje jeszcze najważniejsza kwestia: jak grupa ludzi poradzi sobie ze stresem psychologicznym związanym z całkowitą izolacją na okres dwóch lat?

    Zdjęcie z MRO przedstawiające śnieg i lód nagromadzone w trakcie marsjańskiej zimy.

    Komunikacja w czasie rzeczywistym z centrum kontroli misji w Houston także nie będzie możliwa - sygnał między Marsem a Ziemią leci od 4 do 24 minut w jedną stronę. NASA planuje ćwiczenia z opóźnionej komunikacji na pokładzie ISS w nadchodzących latach.

    Badacze, którym NASA zleciła zbadanie możliwości dotarcia do Marsa w 2033 roku, stwierdzili, że jest to niewykonalne.

    "Nie chodzi tylko o budżet" mówi Bhavya Lal z Science and Technology Policy Institute. "To także przepustowość organizacji i kwestia tego ile rzeczy na raz NASA jest w stanie robić".

    Źródło: AFP

    ]]>
    18434 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1055 https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/z-ksiezyca-na-marsa-nasa-przedstawia-plan-rozwoju-misji-zalogowych/ 0 0
    <![CDATA[Czego się dowiedzieliśmy o Ultima Thule?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/21/czego-sie-dowiedzielismy-o-ultima-thule/ Tue, 21 May 2019 10:02:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18441
    Credit: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Southwest Research Institute

    Prawie dwa miliardy kilometrów za Plutonem znajduje się Ultima Thule, niewielki obiekt Pasa Kuipera, który od stycznia jest najodleglejszym obiektem, w pobliżu którego przeleciała sonda wysłana z Ziemi.

    Sonda New Horizons przeleciała obok Ultima Thule w Nowy Rok w odległości 4000 kilometrów. Zebrane podczas przelotu dane dają naukowcom wyjątkową okazję przyjrzenia się wczesnemu etapowi formowania Układu Słonecznego.

    Ultima Thule spędziła większość ze swoich 4,5 miliarda lat zamrożona w czasie w Pasie Kuipera rozciągającym się wokół Słońca za orbitą Neptuna, w którym znajdują się pozostałości po pierwszych dniach istnienia Układu Słonecznego. Powierzchnia Ultima Thule niemal wcale nie jest ogrzewana przez Słońce znajdujące się ponad 6 miliardów kilometrów od niego.

    "Nigdy wcześniej nie widzieliśmy z bliska obiektu tak pierwotnego, tak niezmienionego od czasu powstania" mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons.

    Ultima Thule to kontaktowy układ podwójny składający się z dwóch elementów, które uformowały się oddzielnie zbierając niewielkie cząstki gazu i pyłu. Dopiero później oba obiekty się ze sobą połączyły.

    Nowe artykuły naukowe opierają się na zaledwie 10% danych zebranych przez sondę New Horizons podczas przelotu. Przesyłanie danych z przelotu potrwa jeszcze do połowy 2020 roku.

    Oto siedem wybranych informacji o Ultima Thule, których dowiedzieliśmy się dzięki sondzie New Horizons:

    • Nic jej nie przeszkadzało już od ponad 4 miliardów lat

    Ultima Thule znajduje się 43 razy dalej od Słońca niż my i w wyniku ego otrzymuje 900 razy mniej światła słonecznego niż Ziemia. Skoro temperatura na jej powierzchni nigdy nie wzrosła ponad -212 stopni Celsjusza, jest ona doskonale zachowanym fragmentem historii z czasów tuż po uformowaniu się Układu Słonecznego.

    W ciągu trwającego 293 lata obiegu wokół Słońca, niektóre obszary Ultima Thule schowane są przed światłem słonecznym przez długie dekady, podczas gdy inne tak samo długo stale wystawione są na słońce. Naukowcy uważają, że zmiany temperatur dziennych i sezonowych prawdopodobnie miały wpływ tylko na bardzo cienką warstwę powierzchniową o grubości od kilku milimetrów do kilku metrów.

    "Różne miany chemiczne, które mogłyby zachodzić, nigdy nie miały miejsca" mówi Will Grundy, astronom z Obserwatorium Lowella w Flagstaff w Arizonie. "Ten obiekt nigdy się nie ogrzał. W ogóle. Jego płaty złączyły się ze sobą w bardzo delikatnej kolizji".

    Kolizje w tej części Pasa Kuipera, w której znajduje się Ultima Thule, zazwyczaj zachodzą przy prędkościach zbliżonych do prędkości wystrzelonego pocisku, ale Ultima Thule nie wykazuje żadnych blizn, które byłyby skutkiem takiej kolizji.

    "Oba elementy układy uległyby znacznym zniszczeniom, o ile w ogóle by przetrwały taką kolizję" mówi Alan Stern z SwRI.

    W tym przypadku naukowcy szacują, że oba elementy Ultima Thule zetknęły się ze sobą z prędkością kilku kilometrów na godzinę.

    • Brak księżyców i pierścieni

    Wiele obiektów w tym rejonie Pasa Kuipera posiada własne satelity naturalne, ale Ultima Thule zdaje się być podróżnikiem solo. Sonda New Horizons poszukiwała także pierścieni wokół tego obiektu, ale nic takiego nie odkryła.

    Gdyby wokół Ultima Thule krążył księżyc, możliwe byłoby oszacowanie gęstości Ultima Thule. Na podstawie obecnych danych wszyscy autorzy opracowania zakładają, że najbardziej jest ona zbliżona do jądra kometarnego.

    • Nieliczne kratery

    Na obu elementach UT mamy wgłębienia, ale badacze zidentyfikowali jedynie dwa możliwe kratery uderzeniowe we wgłębieniu nazwanym Maryland.

    Naukowcy uważają, że brak kraterów uderzeniowych wskazuje na deficyt małych obiektów w Pasie Kuipera.

    • Jasne plamy na powierzchni

    Ultima Thule jest niezwykle ciemna i odbija nie więcej niż 12% padającego na nią światła. Dla porównania, ziemia do doniczek odbija około 10% padającego na nią światła.

    Na powierzchni dostrzegamy trzy typy jasnych plam: okrągłe lub owalne plamy; pasma, które są proste lub nieznacznie zakrzywione oraz szerokie, rozmyte obszary. Najjaśniejsze plamy znajdują się na połączeniu obu płatów oraz w obszarze Maryland.

    Na razie nie wiadomo skąd się wzięły te jasne plamy.

    • Na powierzchni jest niewiele wody

    Wiele wskazuje na obecność lodu wodnego na powierzchni Ultima Thule, ale wydaje się, że tego lodu nie ma zbyt dużo. Lód wodny jest albo ograniczony albo ukryty pod inną materią - mówi Grundy, ale najprawdopodobniej nie odparował.

    "Ciężko pozbyć się lodu wodnego w tak niskich temperaturach, bo w takich warunkach przypomina on skałę".

    • Ultima jest nietypowo płaska

    Ultima jest szersza niż Thule i jest znacznie bardziej płaska.

    Hal Weaver, naukowiec projektu New Horizons i planetolog w Johns Hopkins University twierdzi, że płaskość tego elementu może być wynikiem "naturalnego różnicowania" w trakcie formowania się obiektu, gdy wydłużony obłok mniejszych cząstek uległ kolapsowi w mniejsze zagęszczenie materii.

    Źródło: LATimes

    ]]>
    18441 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Woda na Ziemi a powstanie Księżyca?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/21/woda-na-ziemi-a-powstanie-ksiezyca/ Tue, 21 May 2019 15:22:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18444

    Ziemia jest unikalną planetą w Układzie Słonecznym: to jedyna skalista planeta z dużą ilością wody i stosunkowo dużym księżycem, który stabilizuje oś rotacji Ziemi. Oba te dwa elementy były niezbędne, aby na Ziemi rozwinęło się życie. Planetolodzy z Uniwersytetu w Munster wykazali teraz jako pierwsi, że woda pojawiła się na Ziemi wraz z powstaniem Księżyca jakieś 4,4 miliarda lat temu. Księżyc uformował się gdy w Ziemię uderzył obiekt o rozmiarach Ziemi nazwany Teia. Jak dotąd naukowcy zakładali, że Teia powstała w wewnętrznej części układu słonecznego, niedaleko od Ziemi. Niemniej jednak badacze z Munster dowiedli teraz, że Teia pochodziła z zewnętrznej części układu słonecznego i dostarczyła na Ziemię ogromne iloci wody. Wyniki badań opublikowano w najnowszym wydaniu periodyku Nature Astronomy.

    Ziemia uformowała się w "suchej" wewnętrznej części układu planetarnego, a więc zaskakującym jest to, że na jej powierzchni jest woda. Aby zrozumieć dlaczego tak jest, musimy się cofnąć w czasie o 4,5 miliarda lat temu. Dzięki wcześniejszym badaniom wiemy, że układ słoneczny uformował się tak, że "sucha" materia została oddzielona od "mokrej": tak zwane meteoryty węglowe, które zawierają stosunkowo dużo wody, pochodzą z zewnętrznej części układu słonecznego, a suche, niewęglowe meteoryty pochodzą z jego wnętrza. Choć wcześniejsze badania wskazywały, że materia węglowa najprawdopodobniej odpowiadała za dostarczenie wody na Ziemię, nie było wiadomo kiedy i jak ta materia - a tym samym woda - dotarła na Ziemię. "Próbując odpowiedzieć na to pytanie korzystaliśmy z izotopów molibdenu. Izotopy molibdenu pozwalają nam wyraźnie odróżnić materię węglową od niewęglowej, i tym samym tworzyć "genetyczny odcisk palca" materii z wewnętrznej i zewnętrznej części układu słonecznego" tłumaczy dr Gerrit Budde z Instytutu Planetologii w Munster i główny autor opracowania.

    Pomiary wykonane przez badaczy z Munster wskazują, że skład izotopów molibdenu na Ziemi znajduje się między meteorytami węglowymi i niewęglowymi, co dowodzi tego, że część molibdenu na Ziemi pochodzi z zewnętrznej części układu. W tym kontekście, właściwości chemiczne molibdenu odgrywają kluczową rolę, ponieważ z uwagi na to, że jest to pierwiastek lubiący żelazo, większość molibdenu na Ziemi znajduje się w jej jądrze. "Molibden do którego mamy dzisiaj dostęp w płaszczu Ziemi pochodzi z późnych etapów procesu formowania się Ziemi, podczas gdy molibden z wcześniejszego okresu w całości znajduje się w jądrze" tłumaczy dr Christoph Burkhardt, drugi autor opracowania. Wyniki uzyskane przez naukowców wskazują po raz pierwszy, że materiały węglowe z zewnętrznych rejonów układu słonecznego dotarły na Ziemię późno.

    Jednak naukowcy idą jeszcze jeden krok dalej. Wskazują, że większość molibdenu w płaszczu Ziemi została dostarczona przez protoplanetę Teia, której zderzenie z Ziemią 4,4 miliarda lat emu doprowadziło do powstania Księżyca. Niemniej jednak skoro duża część molibdenu w ziemskim płaszczu pochodzi z zewnętrznej części układu słonecznego, oznacza to, że sama Teia musiała stamtąd pochodzić. Według naukowców kolizja dostarczyła wystarczająco dużo materii węglowej, aby dostarczyć na Ziemię całą jej wodę. "Nasze podejście jest unikatowe ponieważ po raz pierwszy pozwala nam połączyć pochodzenie wody na Ziemi z powstaniem Księżyca. Mówiąc prosto, bez Księżyca na Ziemi nie byłoby życia" podsumowuje Thorsten Kleine, profesor planetologii na Uniwersytecie w Munster.

    Źródło: University of Munster

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-019-0779-y

    ]]>
    18444 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiezdny taniec z dramatycznym zakończeniem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/22/gwiezdny-taniec-z-dramatycznym-zakonczeniem/ Wed, 22 May 2019 07:27:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18449
    Podczerwona mgławica J005311. Źródło: Wasilij Gvaramadse/Uniwersytet Moskiewski

    Astronomowie z Uniwersytetu w Bonn wraz ze swoimi współpracownikami z Moskwy zidentyfikowali nietypowy obiekt na niebie. Najprawdopodobniej jest to produkt fuzji dwóch gwiazd, które zakończyły swoje życie dawno temu. Po miliardach lat krążenia wokół wspólnego środka masy, te tak zwane białe karły złączyły się ze sobą i wróciły do żywych. W bliskiej przyszłości, ich życie może czekać prawdziwy, huczny koniec. Wyniki badań opublikowano w periodyku Nature.

    Wyjątkowo rzadko występujący produkt połączenia dwóch obiektów został odkryty przez naukowców z Uniwersytetu Moskiewskiego. Na zdjęciach wykonanych przez satelitę WISE (Wide-Field Infrared Survey Explorer) badacze odkryli mgławicę gazową z bardzo jasną gwiazdą w samym centrum. Co ciekawe, mgławica emitowała niemal wyłącznie promieniowanie podczerwone i prawie nic w pasmie widzialnym. "Nasi koledzy z Moskwy uświadomili sobie, że to dowód na nietypowy sposób powstania obserwowanego obiektu" tłumaczy dr Gtz Grafener z Argelander Institute for Astronomy na Uniwersytecie w Bonn.

    W Bonn widmo promieniowania emitowanego przez mgławicę i jej gwiazdę centralną zostało poddane analizie. W ten sposób, badacze z AIfA byli w stanie wykazać, że ów enigmatyczny obiekt niebieski nie zawiera ani wodoru ani helu - to charakerystyczna cecha wnętrza białych karłów. Gwiazdy takie jak nasze słońce generują swoją energię w procesie spalania wodoru. Gdy wszystkie zapasy wodoru zostaną wyczerpane, gwiazdy zaczynają spalać hel. Niemniej jednak, gwiazdy takie nie są w stanie produkować cięższych pierwiastków - ich masa jest niewystarczająca do wytworzenia wystarczająco wysokich temperatur. Gdy cały hel zostanie zużyty, procesy spalania ustają, a gwiazdy stygną zamieniając się z czasem w tak zwane białe karły.

    Zazwyczaj ich życie dobiega końca w tym momencie. Tak jednak nie było w przypadku J005311 - tak naukowcy wyzwali swoje nowe odkrycie w gwiazdozbiorze Kasjopei, 10 000 lat świetlnych od Ziemi. "Przypuszczamy, że dwa białe karły powstały tam blisko siebie wiele miliardów lat temu" tłumaczy prof. Norbert Langer z AIfA. "Krążyły wokół siebie emitując egzotyczne zaburzenia czasoprzestrzeni, tak zwane fale grawitacyjne". W procesie tym stopniowo traciły energię, a odległość między nimi coraz bardziej malała, aż doszło do połączenia obu obiektów.

    Zdjęcia z WISE w podczerwieni na 22 mikronach oraz zdjęcie w zakresie optycznym H alfa, na którym mgławica w ogóle nie jest widoczna. Źródło: Wasilij Gvaramadse

    Po połączeniu ich całkowita masa była wystarczająca do tworzenia pierwiastków cięższych od wodoru i helu. Gwiezdny piec zaczął pracować ponownie. "Takie zdarzenia są wyjątkowo rzadkie" mówi Grafener. "W naszej galaktyce jest zapewne kilka takich obiektów, a nam się udało odkryć jeden z nich".

    To niesamowity łut szczęścia. Niemniej jednak badacze przekonani są co do swojej interpretacji. Po pierwsze, gwiazda w centrum mgławicy świeci 40 000 razy jaśniej niż słońce, dużo jaśniej niż jakikolwiek inny pojedynczy biały karzeł. Dodatkowo widmo wskazuje, że J005311 emituje wyjątkowo silny wiatr gwiezdny - strumień materii emitowany z powierzchni gwiazdy. Do napędu wiatru służy promieniowanie generowane w procesie spalania. Przy prędkości 16 000 kilometrów na sekundę, wiatry emitowane przez J005311 są tak silne, czynnik ten nie wystarczy do wyjaśnienia takiej prędkości. Niemniej jednak złączone białe karły najprawdopodobniej posiadają bardzo silne rotujące pole magnetyczne. "Nasze symulacje wskazują, że to pole działa niczym turbina, która dodatkowo przyspiesza wiatr gwiezdny" dodaje Grafener.

    Niestety, nowe życie J005311 nie będzie zbyt długie. W ciągu zaledwie kilku tysięcy lat gwiazda zamieni wszystkie pierwiastki w żelazo i znowu zgaśnie. Z uwagi na to, że w złączeniu masa obiektu wzrosła powyżej granicy 1,4 masy Słońca, gwiazdę czeka wyjątkowy los. Gwiazda zapadnie się pod wpływem własnej grawitacji. Jednocześnie elektrony i protony tworzące jej masę połączą się w neutrony. Powstała w ten sposób gwiazda neutronowa będzie miała znacznie mniejsze rozmiary, zaledwie kilka kilometrów średnicy, jednocześnie będzie masywniejsza od całego Układu Słonecznego.

    J005311 nie odejdzie jednak po cichu. Zapadanie pod wpływem grawitacji doprowadzi do eksplozji supernowej.

    Źródło: University of Bonn

    ]]>
    18449 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy na Wenus kiedyś mogło istnieć życie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/23/czy-na-wenus-kiedys-moglo-istniec-zycie/ Thu, 23 May 2019 15:12:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18457

    Choć obecnie Wenus jest bardzo nieprzyjazną do życia planetą z temperaturami przy powierzchni dochodzącymi do 480 stopni Celsjusza, dowody geologiczne wspierane przez modele komputerowe wskazują, że miliardy lat temu mogło tam być znacznie chłodniej, a na powierzchni mógł istnieć ocean wody.

    Nie tylko temperatura i żrąca atmosfera odróżniają obecną Wenus od Ziemi. Wenus bardzo wolno obraca się wokół własnej osi - jeden dzień na Wenus trwa 243 ziemskie dni. Niemniej jednak miliardy lat temu planeta mogła obracać się znacznie szybciej, co także mogłoby sprawiać, że planeta bardziej sprzyjałaby życiu.

    Oddziaływania pływowe hamują tempo rotacji planety poprzez oddziaływania prądów z morskim podłożem. Obecnie na Ziemi, takie zmiany wydłużają długość dnia na naszej planecie o 20 sekund na każdy milion lat. Najnowsze badania przeprowadzone przez Mattiasa Greena z Uniwersytetu w Bangor i jego współpracowników z NASA i Uniwersytetu w Waszyngtonie pozwoliły oszacować tempo tego hamowania na dawnej Wenus. badacze wykazali, że oddziaływania pływowe w wenusjańskim oceanie mogły być na tyle silne, że wydłużały tempo rotacji Wenus o kilkadziesiąt ziemskich dni na każdy milion lat. To wskazuje, że hamulec pływowy mógł spowolnić tempo rotacji planety do jej obecnego stanu w ciągu 10-50 milionów lat, sprawiając przy tym, że planeta przestała sprzyjać istnieniu na niej życia w tym samym czasie.

    Dr Green dodaje: "Nasze prace wskazują jak ważne mogą być pływy podczas odtwarzania tempa rotacji planety, nawet jeżeli ocean istniał na niej przez kilkaset milionów la oraz jak ważne są do tego, aby powstało na niej życie.

    Źródło: Bangor University

    ]]>
    18457 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Trzy egzokomety krążące wokół Beta Pictoris]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/23/trzy-egzokomety-krazace-wokol-beta-pictoris/ Thu, 23 May 2019 15:55:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18460
    Wizja artystyczna przedstawiająca egzokomety w układzie planetarnym wokół Beta Pictoris. Źródło: Michaela Pink

    W zaledwie rok po wyniesieniu w przestrzeń satelity TESS, dane z teleskopu pozwoliły na odkrycie trzech pierwszych komet krążących wokół pobliskiej gwiazdy Beta Pictoris. Głównym zadaniem TESS jest poszukiwanie egzoplanet - planet krążących wokół innych gwiazd. Rozpoznanie sygnału pochodzącego od dużo mniejszych egzokomet w porównaniu do planet wymaga analizy precyzyjnych krzywych zmian blasku, które możemy teraz uzyskiwać korzystając z wyjątkowych zdolności nowego teleskopu kosmicznego.

    Sebastian Zieba, student należący do zespołu Konstanze Zwiztza na Uniwersytecie w Innsbrucku odkrył sygnał egzokomet badając uzyskane za pomocą TESS w marcu tego roku krzywe blasku gwiazdy Beta Pictoris. "Dane wskazują znaczący spadek intensywności światła obserwowanej gwiazdy. Takie zmiany, dzięki pociemnieniu obiektu na orbicie gwiazdy, można przypisać komecie" mówi Zieba.

    We współpracy z Matthew Kenworthy z Uniwersytetu w Lejdzie oraz z Grantem Kennedym z Uniwersytetu w Warwick, badacze przeanalizowali i zinterpretowali sygnały pochodzące od egzokomet. Wyniki będą teraz opublikowane w periodyku Astronomy and Astrophysics. Trzy podobne układy egzokomet odkryto niedawno wokół innych gwiazd w danych z kosmicznego teleskopu Kepler. Badacze wskazują, że egzokomety częściej występują wokół młodych gwiazd. "Kosmiczny Teleskop Kepler skupiał się na starszych gwiazdach podobnych do Słońca, na stosunkowo niewielkim wycinku nieba. TESS natomiast obserwuje gwiazdy na całym niebie, wraz z młodymi gwiazdami. Dlatego też spodziewamy się kolejnych odkryć tego typu" mówi Konstanze Zwintz. W swojej pracy naukowej Zwintz skupia się na młodych gwiazdach i postrzegana jest za międzynarodowego eksperta w dziedzinie astrosejsmologii.

    Dr Grant Kennedy z Wydziału Fizyki na Uniwersytecie w Warwick pomagał w pracach nad modelowaniem i interpretacją danych: "To odkrycie jest naprawdę ważne dla nauki o kometach spoza Układu Słonecznego. Beta Pictoris uważana była za gwiazdę, która może posiadać komety, już od ponad trzech dekad w oparciu o badania przeprowadzone inną metodą. Dane z TESS dostarczyły niezależnych dowodów na ich istnienie. Naszym celem jest szukanie podobnych sygnatur w otoczeniach innych gwiazd, a to odkrycie potwierdza, że TESS doskonale sobie z tym radzi".

    Fragmenty krzywej blasku Beta Pictoris przedstawiające trzy pociemnienia spowodowane przez egzokomety.

    Młoda i bardzo jasna gwiazda Beta Pictoris jest "celebrytką" wśród astronomów ze względu na wiele różnych powodów: "Już w latach osiemdziesiątych XX wieku badania Beta Pictoris dostarczały przekonujących dowodów na istnienie wokół niej układu planetarnego - już na dekadę przed odkryciem pierwszej egzoplanety w historii. Co więcej, istniały już pośrednie dowody na istnienie komet, bazujące na charakterystycznych sygnaturach odparowywanego gazu kometarnego" dodaje Konstanze Zwintz. Beta Pictoris, której wiek szacuje się na około 23 miliony lat, to stosunkowo młoda gwiazda, taki gwiezdny "nastolatek".

    Odkrycie egzokomet wokół Beta Pictoris już w 1999 roku przewidziało trzech astrofizyków: Alain Lecavelier des Etangs, Alfred Vidal-Madjar oraz Roger Ferlet. "Wraz z kolegami z Lejdy i Warwick, możemy teraz oficjalnie potwierdzić ich teorię" mówią Zieba i Zwintz. Naukowcy spodziewają się odkrycia wielu innych komet i planetoid w tym rejonie. "W przyszłości chcielibyśmy dowiedzieć się jak często występują komety i jak ich liczba maleje wraz z wiekiem gwiazdy. Informacje tego typu są ważne, bowiem analizując komety krążące wokół młodej gwiazdy, możemy dowiedzieć się wiele o historii naszego własnego układu planetarnego".

    W przyszłości badacze chcą zająć się badaniem składu chemicznego egzokomet, na przykład pod kątem zawartości w nich wody. Same komety są dużo mniejsze od egzoplanet, ale pozostawiają za sobą bardzo długie ogony, które mogą rozciągać się na wiele milionów kilometrów. To co my widzimy to nie jest samo jądro komety, ale materia wywiana z jego powierzchni i przemieszczająca się za nim. Dlatego też dane z TESS nie mówią nam nic o rozmiarach komet, ponieważ ogon pyłowy może być bardzo rozległy i rzadki, albo mniejszy i gęsty. W obu przypadkach mielibyśmy dokładnie taką samą krzywą blasku" tłumaczy Zwintz.

    Źródło: University of Innsbruck

    ]]>
    18460 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kradzione komety i swobodne obiekty międzygwiezdne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/28/kradzione-komety-i-swobodne-obiekty-miedzygwiezdne/ Tue, 28 May 2019 16:49:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18468
    Wizja artystyczna przedstawiająca Oumuamua. Źródło: ESA/Hubble

    Nasz układ planetarny może zawierać obce komety, które zostały ukradzione z okolic innej gwiazdy przelatującej w pobliżu 4,5 miliarda lat temu. Daleko stąd, w odległej gromadzie młodych gwiazd, podobne zbliżenie gwiazd mogło wysłać międzygwiezdnego podróżnika Oumuamua w naszą stronę, a takich swobodnie przemieszczających się obiektów musi być całkiem sporo w naszej galaktyce. Tak przynajmniej mówią najnowsze wyniki badań uzyskane przez astrofizyków z Uniwersytetu w Zurychu.

    Osobliwy obiekt kosmiczny znalazł się na okładkach czasopism na całym świecie pod koniec 2017 roku. Przypominający kształtem cygaro obiekt nazwany 'Oumuamua to pierwszy znany nam przypadek międzygwiezdnego gościa w Układzie Słonecznym. Do wyjaśnienia jego pochodzenia proponowano wiele różnych teorii, włącznie z tymi mówiącymi o statku obcych. Wykorzystując potężne symulacje komputerowe, badacze z Uniwersytetu w Zurychu wykazali w jaki sposób mogą powstawać obiekty przypominające Oumuamua. Naukowcy wyliczyli co się dzieje gdy wiele młodych gwiazd powstaje razem w gromadzie - w środowisku podobnym do tego, w jakim powstawało Słońce 4,5 miliarda lat temu. Planety, komety i planetoidy powstają wokół tych młodych gwiazd jeszcze gdy te są dopiero rozpoczynają swoje życie. "Zbliżanie się do innych gwiazd może mieć istotny wpływ na powstające układy planetarne" tłumaczy Tom Hands, pierwszy autor opracowania, które opublikowano w periodyku MNRAS.

    Animacja bazująca na symulacjach przedstawia co się dzieje gdy dwie młode gwiazdy w gromadzie zbliżają się do siebie. Każda z tych gwiazd posiada pas tak zwanych planetezymali, elementów, z których powstają planety, przypominający Pas Kuipera w Układzie Słonecznym. Gdy dwie gwiazdy się ze sobą spotykają, pas Kuipera mniejszej gwiazdy ulega zaburzeniu przez bardziej masywnego towarzysza. "W ten sposób wiele planetezymali ucieka z pasa i odlatuje w przestrzeń międzygwiezdną stając się właśnie takim obiektem jak Oumuamua" tłumaczy Tom Hands dodając: "Zaskoczyła mnie wysoka liczba swobodnych obiektów typu Oumuamua, którą można wygenerować w takim środowisku, w tak krótkim czasie". Gdy dodamy do tego inne możliwe mechanizmy generowania takich obiektów, badacze są przekonani, że swobodne planetezymale, komety i planetoidy mogą występować w naszej galaktyce w ogromnych ilościach.

    https://www.youtube.com/watch?v=RJnYtc6OIqo

    Symulacje wskazują, że takie bliskie przejścia nie tylko wyrzucają obiekty w przestrzeń międzygwiezdną, ale część z nich wrzucana jest na osobliwe orbity, a nawet przechwytywana przez przelatującą gwiazdę. Nasze własne słońce najprawdopodobniej powstało w podobnym otoczeniu jakieś 4,5 miliarda lat temu, co oznacza, że do takich zjawisk także mogło wtedy dochodzić. "Zaskoczyła mnie także łatwość z jaką gwiazdy mogą kraść materię ze swoich gwiezdnych sąsiadek w tym młodym wieku" mówi Tom Hands.Dlatego też nasz układ planetarny może zawierać obce komety, które zostały skradzione innym gwiazdom na wczesnym etapie istnienia Układu Słonecznego. "Nawet jeżeli obca materia jest gdzieś tutaj, to jednak jest jej niewiele" przyznaje badacz. "Jednak możemy być w stanie ją odkryć analizując osobliwe orbity takich obiektów". Wyniki badań wskazują także, że obecność dziewiątej planety nie jest jedynym wyjaśnieniem osobliwego obserwowanego ułożenia orbit niektórych obiektów Układu Słonecznego.

    Do swoich rozległych symulacji badacze wykorzystali superkomputer VESTA na Uniwersytecie w Zurychu. Symulacje te były sporym wyzwaniem ponieważ gromady gwiazd ewoluują na przestrzeni milionów lat, podczas gdy planetezymale okrążają swoje gwiazdy macierzyste w trakcie setek lat, co oznacza, że obliczenia muszą uwzględniać dziesiątki tysięcy okrążeń gwiazdy przez takie planetezymale. "Co więcej, sporo chaosu pojawia się gdy dwie gwiazdy i ich pasy planetezymali zaczynają ze sobą oddziaływać" wyjaśnia astrofizyk. Wcześniejsze badania uwzględniały jedynie pojedyncze gwiazdy lub planetezymale znajdujące się na bardzo wydłużonych orbitach.

    Źródło: National Centre of Competence in Research PlanetS

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stz1069

    ]]>
    18468 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Łazik Rosalind Franklin wkrótce otrzyma swoje kamery]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/28/lazik-rosalind-franklin-wkrotce-otrzyma-swoje-kamery/ Tue, 28 May 2019 17:21:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18477
    Credit: M. de la Nougerede, UCL/MSSL

    Na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak zbiór kolorowych soczewek kontaktowych i na wiele sposobów faktycznie tak jest. Powyższe zdjęcie przedstawia filtry przez jakie łazik Rosalind Franklin będzie obserwował Marsa w zakresie widzialnym i podczerwonym.

    Na zdjęciu filtry przedstawiono w pojedynczych opakowaniach jeszcze zanim zostały zainstalowane w kołach z filtrami kamery PanCam, która składa się z dwóch kamer szerokokątnych i jednej kamery wysokiej rozdzielczości. Szerokokątne kamery zainstalowano na dwóch końcach obudowy tak, że tworzą parę stereo. Każda kamera posiada koło z 11 filtrami. Czerwony, zielony i niebieski filtr do tworzenia zdjęć kolorowych zainstalowano na obu kamerach szerokokątnych; pozostałe osiem filtrów jest na każdym kole jest inne. Filtry geologiczne zostały dobrane tak, aby pomóc w poszukiwaniu minerałów bogatych w wodę.

    Kamera PanCam wyposażona jest także w kamerę wysokiej rozdzielczości znajdującą się na maszcie 2 metry nad powierzchnią Marsa. Wykonywane za jej pomocą zdjęcia będą pomagały w podejmowaniu decyzji o tym gdzie łazik powinien pojechać i gdzie wykonywać kolejne odwierty. Rosalind Franklin będzie pierwszym łazikiem zdolnym do wykonywania odwiertów na głębokość 2 metrów pod powierzchnią, w celu pozyskiwania próbek do analizy w laboratorium pokładowym. W ramach tych badań badacze będą poszukiwali śladów życia tak obecnego jak i przeszłego. W połączeniu z obserwacjami prowadzącymi za pomocą spektrometrów, radaru i detektora neutronów łazik ExoMars wyposażony został w potężny zestaw badawczy do badania tego co znajduje się na powierzchni i pod powierzchnią Marsa.

    Filtry przedstawione powyżej zainstalowano w kołach filtrów w 2018 roku, a testy ich kalibracji zakończono 11 maja 2019 roku. W ubiegłym tygodniu cały instrument PanCam został wysłany z londyńskiego Mullard Space Science Laboratory do Airbus w Stevenage, gdzie będzie zainstalowany na łaziku.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18477 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zakazana planeta na Pustyni Neptunowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/29/zakazana-planeta-na-pustyni-neptunowej/ Wed, 29 May 2019 07:16:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18481
    Egzoplaneta NGTS-4b, tak zwana "Zakazana Planeta". Źródło: University of Warwick/Mark Garlick

    Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Warwick odkrył egzoplanetę mniejszą od Neptuna, z własną atmosferą na "Pustyni Neptunowej".

    Teleskop NGTS zainstalowany jest w Obserwatorium Paranal w sercu pustyni Atacama w Chile. To właśnie za jego pomocą badacze odkryli NGTS-4b, tak zwaną "Zakazaną Planetę", która jest mniejsza od Neptuna, ale trzy razy większa od Ziemi.

    Planetę charakteryzuje masa dwudziestokrotnie wyższa od Masy Ziemi, promień 20% mniejszy od Neptuna oraz temperatura wynosząca około 1000 stopni Celsjusza. NGTS-4b okrąża swoją gwiazdę macierzystą w zaledwie 1,3 dnia - Ziemia na okrążenie Słońca potrzebuje całego roku.

    Jest to pierwsza tego typu planeta odkryta na Pustyni Neptunowej.

    Pustynia Neptunowa to obszar blisko gwiazdy, w którym w ogóle nie występują planety o rozmiarach Neptuna. Obszar ten zalany jest silnym strumieniem promieniowania z gwiazdy przez co planety nie mogą utrzymać swojej gazowej atmosfery i stają się jedynie obiektami skalistymi. Niemniej jednak NGTS-4b wciąż posiada swoją atmosferę.

    Poszukując nowych planet astronomowie wypatrują spadków jasności gwiazd, które mogą oznaczać, że wokół nich krążą planety, które przechodząc na ich tle mogą zasłaniać część ich promieniowania. W ramach poszukiwań prowadzonych z Ziemi astronomowie są w stanie dostrzec spadki jasności o 1% i większe, jednak teleskopy NGTS są w stanie dostrzec spadki jasności już od 0,2%.

    Badacze przypuszczają, że odkryta przez nich planeta dopiero niedawno dotarła na Pustynię Neptunową, w ciągu ostatniego miliona lat, albo była to bardzo duża planeta, a jej atmosfera wciąż jest w trakcie odparowywania.

    Dr Richard West z Wydziału Fizyki na Uniwersytecie w Warwick komentuje: "To musi być naprawdę nietypowa planeta - odkryliśmy ją w strefie, w której nie oczekiwaliśmy żadnych planet o rozmiarach Neptuna. Zdumiewające, że udało nam się dostrzec tranzyt planety, który powodował spadek jasności gwiazdy o mniej niż 0,2% - to pierwszy taki przypadek w ramach oberwacji prowadzonych z Ziemi. Teraz analizujemy wszystkie zebrane dane sprawdzając czy uda nam się znaleźć więcej takich planet na Pustyni Neptunowej - być może owa pustynia jest bardziej zielona niż nam się wydawało".

    Źródło: University of Warwick

    ]]>
    18481 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jakby tu przywieźć próbki marsjańskiego gruntu na Ziemię?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/29/jakby-tu-przywiezc-probki-marsjanskiego-gruntu-na-ziemie/ Wed, 29 May 2019 09:56:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18485

    Przywiezienie próbek z Marsa wydaje się logicznym kolejnym krokiem w eksploracji Czerwonej Planety. Do osiągnięcia tego celu niezbędnych będzie kilka misji kosmicznych, które z pewnością będą większym wyzwaniem niż jakiekolwiek wcześniejsze misje. Osiągnięcia ostatnich lat jednak zwiększają pewność powodzenia takiej misji.

    ESA współpracuje z NASA nad koncepcją międzynarodowej misji Mars Sample Return, która będzie realizowana w latach 2020-2030.

    Aby wylądować, pobrać, przechować i znaleźć próbki, a następnie dostarczyć je na Ziemię, niezbędne będą trzy osobne misje kosmiczne.

    Misja Mars 2020 realizowana przez NASA będzie polegała na dokładnym badaniu powierzchni Marsa, pieczołowitej dokumentacji oraz zbieraniu próbek w pojemnikach, które zostaną pozostawione w strategicznych miejscach, skąd zostaną zabrane w kolejnych misjach.

    https://www.youtube.com/watch?v=RNnJBKR9lqY

    Następnie NASA wyśle w kierunku Marsa misję Sample Retrieval Lander, w ramach której w pobliżu miejsca lądowania Mars 2020 wyląduje platforma stacjonarna. Stąd niewielki łazik Sample Fetch Rover zbudowany przez ESA wyruszy w celu zebrania pojemników pozostawionych przez poprzedni łazik.

    Gdy już wszystkie próbki zostaną zebrane, łazik przywiezie je do platformy stacjonarnej i załaduje je w jeden duży pojemnik na pokładzie pojazdu Mars Ascent Vehicle (MAV). MAV wykona pierwszy w historii start z powierzchni Marsa i wyniesie pojemnik na orbitę.

    Wysłany przez ESA Earth Return Orbiter przechwyci pojemnik rozmiarów piłki do koszykówki znajdujący się na orbicie wokół Marsa. Próbki zostaną zabezpieczone w szczelnym pojemniku, aby uchronić Ziemię przed zanieczyszczeniem niesterylną materią, jeszcze zanim zostaną umieszczone w kapsule, która wróci na Ziemię.

    Następnie sonda powróci w okolice Ziemi, gdzie uwolni kapsułę z próbkami tak, aby weszła w ziemską atmosferę.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18485 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1020 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/20/chiny-probki-z-marsa-tianwen-3/ 0 0
    <![CDATA[Amoniak na powierzchni Plutona wskazuje na wodę pod powierzchnią?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/30/amoniak-na-powierzchni-plutona-wskazuje-na-wode-pod-powierzchnia/ Thu, 30 May 2019 12:48:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18492
    Zdjęcie Plutona wykonane za pomocą kamery LORRI zainstalowanej na pokładzie sondy New Horizons w dniu 13 lipca 2015 roku z odległości 768 000 kilometrów.

    Zespół badaczy z kilku amerykański i francuskich instytutów naukowych odkrył dowody na obecność amoniaku na powierzchni Plutona. W swoim artykule opublikowanym w periodyku Science Advances, grupa opisuje swoje odkrycie i jego znaczenie dla badań Plutona.

    New Horizons to wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2006 roku sonda kosmiczna. Jej podstawową misją był przelot w pobliżu Plutona i uzyskanie nowych informacji o tej odległej planecie karłowatej. Drugim celem misji było badanie obiektów Pasa Kuipera. Po starcie sonda przeleciała w pobliżu Jowisza, a następnie weszła w stan hibernacji, z którego została wyprowadzona dopiero przed przelotem w pobliżu Plutona w 2015 roku. W ramach najnowszych badań badacze przyjrzeli się danym przesłanym na Ziemię już po przelocie w pobliżu Plutona.


    Wspieraj Puls Kosmosu na portalu Patronite!


    Naukowcy skupili się na Virgil Fossa - obszarze powierzchni Plutona otaczającym ogromne pęknięcie w powierzchni planety. Wcześniejsze badania sugerowały, że pęknięcie jest skutkiem aktywności wulkanicznej. Badacze skupili się na tym miejscu, ponieważ jego czerwonawo-brązowe zabarwienie wskazywało na możliwą obecność amoniaku na powierzchni, co jest rzadkością w planetologii. Amoniak nie utrzymuje się zbyt długo na powierzchni planet ponieważ łatwo ulega rozbiciu pod wpływem promieni kosmicznych i promieniowania ultrafioletowego. Dane z sondy New Horizons obejmowały widmo powierzchni w bliskiej podczerwieni z dokładnością do 2700 metrów na piksel, które wskazywało na obecność lodu wodnego i amoniaku na powierzchni.

    Amoniak na powierzchni Plutona wskazuje, że owa planeta karłowata prawdopodobnie posiada pod powierzchnią wodę w stanie ciekłym. Owa woda zmieszana z amoniakiem została albo wybita albo wypchnięta przez to pęknięcie na otaczający je terem. Położenie lodu i amoniaku wskazuje, że owe związki mogły dostać się na powierzchnię za pomocą kilku kominów istniejących na tym terenie. Zważając na naturę amoniaku, musiało do tego dojść stosunkowo niedawno - prawdopodobnie zaledwie kilka milionów lat temu. Badacze zauważają, że pomimo temperatury na powierzchni wynoszącej -230 stopni Celsjusza, możliwe, że pod powierzchnią nadal istnieje woda w stanie ciekłym, która ogrzewana jest przez rozpad pierwiastków radioaktywnych w jądrze planety.

    Źródło: Science X Network

    ]]>
    18492 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Łazik Curiosity znajduje mnóstwo iłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/30/lazik-curiosity-znajduje-mnostwo-ilow/ Thu, 30 May 2019 14:47:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18496
    Łazik Curiosity wykonał powyższe selfie 12 maja 2019 roku (2405 sol). Po lewej i w dół od łazik znajdują się dwa otwory po odwiertach nazwane Aberlady oraz Kilmarie. Źródło: NASA/JPL/Caltech/MSSS

    Łazik Curiosity potwierdził, że region Marsa, który eksploruje to istne siedlisko iłów. Dwie próbki, które łazik niedawno pobrał w trakcie odwiertów Aberlady oraz Kilmarie zawierały najwyższą zawartość minerałów ilastych dotychczas zarejestrowaną w ramach misji. Oba odwierty widoczne są na zdjęciu wykonanym przez łazik 12 maja 2019 roku, czyli 2405 marsjańskiego dnia misji.

    Bogaty w iły region znajdujący się w dolnej części zbocza Aeolis Mons (Mount Sharp) wyróżniał się już na zdjęciach wykonanych przez sondy kosmiczne krążące wokół Marsa jeszcze przed lądowaniem łazika Curiosity w 2012 roku. Iły często powstają w wodzie, która jest kluczowa do istnienia życia. Łazik Curiosity bada Aeolis Mons sprawdzając, czy mogły w tym miejscu miliardy lat temu istnieć warunki sprzyjające powstaniu życia. Instrument CheMin (Chemistry and Mineralogy) dostarczył właśnie pierwsze analizy próbek skał pochodzących z iłów. Oprócz iłów CheMin odkrył niewielkie ilości hematytu - minerału z tlenku żelaza, którego sporo było nieco bardziej na północ na krawędzi grzbietu Vera Rubin Ridge.

    Oprócz dowodu na to, że dawno temu w Kraterze Gale istniały bardzo duże ilości wody, nowe odkrycia mogą nieść za sobą jeszcze inne informacje. Możliwe, że skały w tym obszarze formowały się jako warstwy błota na dnie nieistniejącego już jeziora - co łazik Curiosity odkrył już w niższych rejonach Aeolis Mons. Woda oddziaływała z osadami przez bardzo długi czas, pozostawiając po sobie mnóstwo iłów w skałach.

    W przerwie między odwiertami i analizami, Curiosity miał okazję obserwować chmury - oczywiście wszystko w ramach badań naukowych. Łazik wykorzystał swoje czarno-białe kamery nawigacyjne (Navcam) do wykonania zdjęć przepływających nad nim chmur w dniu 7 i 12 maja. Prawdopodobnie są to chmury składające się z lodu wodnego na wysokości 31 kilometrów nad powierzchnią.

    Zespół misji próbował skoordynować obserwacje chmur z lądownikiem InSight oddalonym od łazika o 600 km, który niedawno sam wykonywał zdjęcia chmur. Sfotografowanie tych samych chmur z dwóch lokalizacji pomogłoby naukowcom obliczyć ich wysokość.

    Łazik Curiosity sfotografował powyższe chmury w dniu 12 maja 2019 roku.
    Chmury sfotografowane przez łazik Curiosity 7 maja 2019 roku.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18496 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Teleskop Subaru zarejestrował 1800 nowych supernowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/05/30/teleskop-subaru-zarejestrowal-1800-nowych-supernowych/ Thu, 30 May 2019 15:25:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18501
    Niektóre supernowe odkryte w ramach badań.

    Astronomowie korzystający z Teleskopu Subaru zidentyfikowali około 1800 nowych supernowych w odległym wszechświecie, w tym 58 supernowych typu Ia znajdujących się ponad 8 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Odkrycia te pomogą nam wyjaśnić rozszerzanie wszechświata.

    Supernowa to nazwa nadawana gwieździe kończącej swoje życie w potężnej eksplozji. Taka gwiazda często jasnością przewyższa swoją galaktykę macierzystą świecąc miliard razy jaśniej od Słońca przez 1-6 miesięcy. Supernowe typu Ia są szczególnie przydatne, ponieważ ich stała maksymalna jasność pozwala astronomom obliczać ich odległość od Ziemi. To szczególnie przydatna cecha dla badaczy mierzących tempo rozszerzania się wszechświata.

    W ostatnich latach badacze zaczęli donosić o nowym typie supernowych pięć do dziesięciu razy jaśniejszych od supernowych typu Ia. Tak zwane superjasne supernowe (super luminous supernovae) to gwiazdy, o których badacze chcą się dowiedzieć znacznie więcej. Ich nietypowa jasność pozwala badaczom dostrzec gwiazdy znajdujące się w najodleglejszych częściach wszechświata, które w przeciwnym razie byłyby zbyt odległe, aby je można było dostrzec. Skoro odległy wszechświat oznacza wczesny wszechświat, badanie tego typu gwiazd może powiedzieć nam wiele o pierwszych, masywnych gwiazdach, które powstawały tuż po Wielkim Wybuchu.

    Jednak supernowe to rzadkie zjawiska, a astronomowie mają tylko kilka teleskopów na Ziemi zdolnych rejestrować wyraźne zdjęcia odległych gwiazd. W celu zmaksymalizowania szans zaobserwowania supernowej, zespół kierowany przez prof. Nauki Yasuda z Instytutu Fizyki i Matematyki wszechświata (Kavli IPMI) oraz badaczy z Uniwersytetu Tohoku, Uniwersytetu Konan, NAOJ oraz uniwersytetów w Tokyo i Kyoto skorzystali z teleskopu Subaru.

    Teleskop Subaru potrafi wykonywać bardzo ostre zdjęcia gwiazd, a 870-megapikselowa kamera Hyper Suprime-Cam zainstalowana na jego szczycie rejestruje rozległy obszar nieba na jednym zdjęciu.

    Mapa przedstawiająca wszystkie supernowe zarejestrowane w ramach opisywanych badań. Niebieskie okręgi to obszar jakie Hyper Supreme-Cam była w stanie fotografować na raz. Tłem jest zdjęcie z przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Źródło: Kavli IPMU, Partial data: SDSS

    Wielokrotnie fotografując te same obszary nocnego nieba na przestrzeni sześciu miesięcy, badacze byli w stanie zidentyfikować nowe supernowe przyglądając się gwiazdom, które nagle stawały się jaśniejsze, po czym stopniowo gasły.

    W ten sposób badacze zidentyfikowali 5 superjasnych supernowych i około 400 supernowych typu Ia. Pięćdziesiąt osiem z tych supernowych typu Ia oddalonych jest o ponad 8 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Dla porównania, badaczom korzystającym z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zabrało ponad 10 lat, aby odkryć łącznie 50 supernowych oddalonych o ponad 8 miliardów lat świetlnych od Ziemi.

    "Teleskop Subaru oraz Hyper Suprime-Cam pomogły już badaczom stworzyć trójwymiarową mapę ciemnej materii i obserwować pierwotne czarne dziury, ale teraz okazało się, że instrumenty te doskonale sprawdzają się w poszukiwaniu supernowych bardzo odległych od Ziemi".

    Następnym krokiem będzie wykorzystanie tych danych do obliczenia bardziej precyzyjnie tempa rozszerzania się wszechświata.

    Wyniki badań zostały opublikowane w Publications of the Astronomical Society of Japan.

    Źródło: Subaru Telescope

    ]]>
    18501 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Potężny koronalny wyrzut masy po raz pierwszy obserwowany na innej gwieździe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/03/potezny-koronalny-wyrzut-masy-po-raz-pierwszy-obserwowany-na-innej-gwiezdzie/ Mon, 03 Jun 2019 12:18:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18505
    Źródło: NASA/GSFC/S. Wiessinger

    Grupa badaczy zidentyfikowała i scharakteryzowała po raz pierwszy w pełni silną erupcję w atmosferze aktywnej gwiazdy HR 9024, która ujawniła się pod postacią intensywnego błysku promieniowania rentgenowskiego i następującej po nim emisji potężnej bańki plazmy. To pierwszy przypadek zaobserwowania koronalnego wyrzutu masy (CME) na gwieździe innej niż Słońca. Korona to zewnętrzna warstwa atmosfery gwiazdy.

    Do zidentyfikowania eksplozji opisanej w artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, badacze wykorzystali dane zebrane przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra. Wyniki badań potwierdzają, ze CME pojawiają się na magnetycznie aktywnych gwiazdach i związane są z fizyką gwiazdy. Stanowią one także możliwość systematycznego badania takich dramatycznych zdarzeń na gwiazdach innych niż Słońce.

    "Wykorzystana przez nas technika opiera się na monitorowaniu prędkości plazmy podczas rozbłysków" mówi Costanza Argiroffi (Uniwersytet w Palermo), która kierowała badaniami. "Podobnie jak w otoczeniu Słońca, spodziewamy się, że podczas rozbłysku, plazma ograniczona do pętli koronalnej, w której zachodzi do rozbłysku, porusza się najpierw w górę, a potem w dół sięgając niższych warstw atmosfery gwiazdy. Co więcej, spodziewamy się także dodatkowego ruchu, zawsze skierowanego w górę, związanego z CME".

    Badacze przeanalizowali szczególnie interesujący rozbłysk, do którego doszło na powierzchni aktywnej gwiazdy HR 9024 oddalonej od nas o około 450 lat świetlnych. Spektrometr HETGS zainstalowany na pokładzie Chandry to jedyny instrument, który umożliwia pomiary ruchu plazmy koronalnej z prędkościami zaledwie kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę.

    Wyniki obserwacji wyraźnie wskazują, że podczas rozbłysku bardzo gorąca materia (między 10 a 25 milionami stopni Celsjusza) najpierw unosi się, a następnie opada z prędkością 360 000 do 1 500 000 kilometrów na godzinę. Dane te bardzo dobrze zgadzają się ze spodziewanym zachowaniem materii związanej z rozbłyskiem na powierzchni gwiazdy.

    "Nasze wyniki uzyskane jako pierwsze w historii, potwierdzają, że nasza wiedza o podstawowym zjawisku zachodzącym podczas rozbłysków, jest prawidłowa" mówi Argiroffi. "Nie byliśmy pewni czy obserwacje będą się tak zgadzały przewidywaniami, ponieważ nasza wiedza o rozbłyskach bazuje jedynie na obserwacjach otoczenia słonecznego, gdzie nawet najbardziej ekstremalne rozbłyski są sto tysięcy razy mniej intensywne w zakresie rentgenowskim".

    "Najważniejszym punktem naszej pracy jest jednak coś innego: odkryliśmy, po rozbłysku, że najzimniejsza plazma - o temperaturze "zaledwie" 4 milionów stopni Celsjusza - oddala się od gwiazdy ze stałą prędkością około 300 000 kilometrów na godzinę" mówi Argiroffi. "I są to wartości, których dokładnie oczekiwalibyśmy w przypadku CME związanego z rozbłyskiem".

    Dane uzyskane za pomocą obserwatorium Chandra pozwoliły także określić, poza prędkością, masę wyrzuconą podczas CME, a która równała się miliardowi miliardów kilogramów, czyli około dziesięć tysięcy razy więcej niż podczas najmasywniejszego koronalnego wyrzutu masy obserwowanego na Słońcu - takie wyniki zgadzają się z teorią mówiącą, że CME na aktywnych gwiazdach to powiększone wersje słonecznych CME. Obserwowana prędkość CME jest jednak znacząco niższa od oczekiwanej. To wskazuje, że pole magnetyczne aktywnej gwiazdy słabiej przyspiesza CME niż pole magnetyczne Słońca.

    Źródło: Chandra X-ray Center

    ]]>
    18505 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Bezpośrednie obserwacje pary planet rosnących wokół młodej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/03/bezposrednie-obserwacje-pary-planet-rosnacych-wokol-mlodej-gwiazdy/ Mon, 03 Jun 2019 17:52:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18508
    Wizja artystyczna przedstawiająca dwa gazowe olbrzymy krążące wokół młodej gwiazdy PDS 70. Owe planety wciąż rosną akreując materię z otaczającego gwiazdę dysku, jednocześnie wykrawając potężne przerwy w dysku. Przerwa rozciąga się na odległość odpowiadającą orbicie Urana i Neptuna w Układzie Słonecznym. Źródło: J. Olmsted (STScI)

    Astronomowie wykonali bezpośrednie zdjęcia dwóch egzoplanet, które grawitacyjnie wycinają szeroką przerwę w dysku protoplanetarnym otaczającym młodą gwiazdę. Choć udało się już bezpośrednio sfotografować kilkanaście planet, to jest to dopiero drugi układ składający się z więcej niż jednej planety. Pierwszym takim układem składał się z czterech planet okrążających gwiazdę HR 8799. Jednak w przeciwieństwie do niego, planety w nowym układzie wciąż rosną akreując materię z dysku.

    "To pierwsze jednoznaczne odkrycie układu dwóch planet wycinającego przerwę w dysku protoplanetarnym" mówi Julien Girard z STScI w Baltimore.

    Gwiazda macierzysta obu planet - PDS 70 - oddalona jest od nas o 370 lat świetlnych. Młoda gwiazda, której wiek szacuje się na 6 milionów lat, jest nieznacznie mniejsza i mniej masywna od Słońca, i wciąż akreuje gaz. Gwiazdę otacza dysk gazowo-pyłowy z przerwą rozciągającą się od 3,5 do 6 miliardów kilometrów od gwiazdy.

    PDS 70 b, najbardziej wewnętrzna znana planeta, znajduje się w w przerwie w odległości około 3,5 miliarda kilometrów od gwiazdy, podobnej do odległości Urana od Słońca. Badacze szacują, że jej masa znajduje się w przedziale 4 do 17 mas Jowisza. Planeta została odkryta w 2018 roku.

    PDS 70 c, nowo odkryta planeta znajduje się przy zewnętrznej krawędzi przerwy w dysku w odległości 6 miliardów kilometrów od gwiazdy, podobnej do odległości Neptuna od Słońca. Ta planeta jest nieco mniejsza od planety b - jej masa mieści się w przedziale 1-10 mas Jowisza. Orbity obu planet znajdują się w rezonansie 2-1, co oznacza, że wewnętrzna planeta okrąża gwiazdę dwa razy na każde okrążenie wykonywane przez planetę zewnętrzną.

    Odkrycie obu planet jest itsotne ponieważ jest to bezpośredni dowód na to, że formujące się planety mogą pochłaniać wystarczająco dużo materii z dysku protoplanetarnego, aby wyciąć w nim dostrzegalną przerwę.

    PDS 70 b to dopiero drugi układ wielu planet, który udało się bezpośrednio sfotografować. Źródło: ESO i S. Haffert (Leiden Observatory)

    "Dzięki instrumentom takim jak ALMA, Hubble czy duże naziemne teleskopy optyczne z optyką adaptacyjną wszędzie dostrzegamy pierścienie i przerwy. Otwartą kwestią zostaje czy są w nich planety. W tym konkretnym przypadku odpowiedź brzmi tak" mówi Girard.

    Badacze odkryli PDS 70 c z Ziemi wykorzystując do tego spektrograf MUSE zainstalowany na teleskopie VLT. Technika obserwacji opierała się na kombinacji wysokiej rozdzielczości przestrzennej dostarczanej przez 8-metrowy teleskop wyposażony w cztery lasery oraz średniej rozdzielczości widmowej, która umożliwiła dostrzeżenie promieniowania emitowanego przez wodór, który jest oznaką akrecji gazu.

    "Ta nowa metoda obserwacji została opracowana do badania galaktyk i gromad gwiazd w wyższej rozdzielczości przestrzennej. Jednak ten sam tryb jest także przydatny do obserwowania egzoplanet, czego nikt nie zakładał planując budowę instrumentu MUSE" mówi Sebastiaan Haffert z Obserwatorium w Lejdzie, główny autor artykułu.

    "Niesamowicie zaskoczyło nas odkrycie drugiej planety" dodaje Haffert.

    Wyniki badań opublikowano w dniu dzisiejszym w periodyku Nature Astronomy.

    Źródło: ESA/Hubble Information Centre

    ]]>
    18508 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chłodny, mgławicowy pierścień wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/06/chlodny-mglawicowy-pierscien-wokol-supermasywnej-czarnej-dziury-w-centrum-drogi-mlecznej/ Thu, 06 Jun 2019 06:48:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18513
    Zdjęcie dysku chłodnego gazu wodorowego otaczającego supermasywną czarną dziurę w centrum naszej galaktyki. Barwy przedstawiają ruch gazu względem Ziemi: czerwony gaz oddala się od nas, niebieski przemieszcza się w naszą stronę. Krzyżykiem zaznaczono położenie czarnej dziury. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), E.M. Murchikova; NRAO/AUI/NSF, S. Dagnello

    Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą obserwatorium ALMA odkryły przed nami nigdy wcześniej nie widziany dysk chłodnego gazu międzygwiezdnego otaczający supermasywną czarną dziurę w centrum Drogi Mlecznej. Ten mgławicowy dysk dostarcza astronomom nowych informacji o procesie akrecji, ściągania materii na powierzchnię czarnej dziury. Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku Nature.

    Dzięki dziesięcioleciom badań astronomowie opracowali wyraźny obraz chaotycznego i zatłoczonego otoczenia supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Centrum naszej galaktyki oddalone jest od nas o około 26 000 lat świetlnych, a supermasywna czarna dziura, która tam się znajduje - Sagittarius A* - jest 4 miliony razy masywniejsza od Słońca.

    Obecnie wiemy, że region ten jest pełen gwiazd, międzygwiezdnych obłoków pyłowych oraz jednocześnie gorących i stosunkowo chłodnych gazów. Owe gazy okrążają czarną dziurę w rozległym dysku akrecyjnym, który rozciąga się na kilkadziesiąt lat świetlnych od horyzontu zdarzeń.

    Jak dotąd astronomom udało się jedynie dostrzec gorącą część tego gazu, która tworzy mniej więcej sferyczny przepływ i nie wykazuje żadnej rotacji. Temperaturę tego gazu szacuje się na około 10 milionów stopni Celsjusza. Przy tej temperaturze gaz świeci intensywnie w zakresie rentgenowskim, dzięki czemu można go obserwować za pomocą kosmicznych teleskopów rentgenowskich.

    Wizja artystyczna przedstawiająca chłodny gaz międzygwiezdny otaczający supermasywną czarną dziurę w centrum Drogi Mlecznej. Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą ALMA pozwoliły na dostrzeżenie jego struktury po raz pierwszy. Źródło: NRAO/AUI/NSF; S. Dagnello

    Oprócz tego gorącego, świecącego gazu, wcześniejsze obserwacje prowadzone za pomocą teleskopów w zakresie milimetrowym wskazywały duże ilości stosunkowo chłodniejszego gazu wodorowego (o temperaturze około 10 000 stopni Celsjusza) w promieniu kilku lat świetlnych od czarnej dziury. Wkład tego chłodniejszego gazu w proces akrecji na czarną dziurę pozostawał dotychczas nieznany.

    Choć czarna dziura w centrum naszej galaktyki jest stosunkowo spokojna, promieniowanie wokół niej jest wystarczająco silne, aby atomy wodoru bezustannie traciły i rekombinowały z elektronami. Taka rekombinacja prowadzi do powstania charakterystycznego sygnału w zakresie milimetrowym, który dociera do Ziemi niemal bez żadnych strat.

    Dzięki swojej niezwykłej czułości i zdolności do obserwowaniu szczegółów, obserwatorium ALMA było w stanie wykryć ten słaby sygnał radiowy i stworzyć pierwszy w historii obraz chłodnego dysku gazowego w odległości zaledwie jednej setnej roku świetlnego (około 1000 AU) od supermasywnej czarnej dziury. Obserwacje te umożliwiły astronomom określenie ruchu tego gazu. Badacze szacują, że ilość wodoru w tym chłodnym dysku odpowiada około jednej dziesiątej masy Jowisza.

    Po stworzeniu mapy przesunięć dopplerowskich tego sygnału radiowego, badacze mogli wyraźnie zobaczyć, że gaz okrąża czarną dziurę. Takie informacje pozwolą nam zrozumieć jak czarne dziury pożerają otaczającą je materię oraz złożone oddziaływania między czarną dziurą a jej galaktycznym otoczeniem.

    Jako pierwszym udało nam się sfotografować ten dysk i zbadać jeg rotację - mówi Elena Murchikova z Institute for Advanced Study w Princeton, główna autorka opracowania. "Teraz badamy także akrecję na czarną dziurę. To ważne badania, bowiem jest to najbliższa nam supermasywna czarna dziura, a mimo to wciąż nie wiemy jak dokładnie taka akrecja zachodzi".

    Źródło: NRAO

    ]]>
    18513 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najbardziej szczegółowe w historii symulacje czarnej dziury pozwoliły rozwiązać odwieczną zagadkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/06/najbardziej-szczegolowe-w-historii-symulacje-czarnej-dziury-pozwolily-rozwiazac-odwieczna-zagadke/ Thu, 06 Jun 2019 13:53:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18517
    Grafika przedstawia jak wewnętrzny region dysku akrecyjnego (czerwony) dopasowuje się do równikowej płaszczyzny czarnej dziury. Zewnętrzny dysk pozostaje nachylony względem tej płaszczyzny. Źródło: Sasha Tchekovskoy/Northwestern University; Matthew Liska/University of Amsterdam

    Międzynarodowy zespół naukowców stworzył najbardziej szczegółowe, najwyższej rozdzielczości symulacje czarnej dziury. Symulacje potwierdzają teoretyczne przewidywania dotyczące natury dysków akrecyjnych - materii krążącej i z czasem opadającej na czarną dziurę.

    Wyniki badań zostały opublikowane 5 czerwca w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Wyniki symulacji przeprowadzonych przez astrofizyków z uniwersytetów Northwestern, w Amsterdamie i w Oxfordzie, wskazują, że najbardziej wewnętrzny region dysku akrecyjnego ustawia się w równikowej płaszczyźnie czarnej dziury.

    To odkrycie rozwiązuje tajemnicę pierwotnie opisaną przez fizyka i laureata Nagrody Nobla Johna Bardeena oraz astrofizyka Jacobusa Pettersona w 1975 roku. Wtedy to Bardeen i Petterson twierdzili, że wirująca czarna dziura powinna powodować, że wewnętrzny region nachylonego dysku akrecyjnego i tak będzie ustawiał się w płaszczyźnie równikowej czarnej dziury.

    Po wielu dekadach poszukiwań dowodów na efekt Bardeena-Pettersona, przeprowadzone ostatnio symulacje odkryły, że podczas gdy zewnętrzny region dysku akrecyjnego pozostaje nachylone, to jego wewnętrzny region dopasowuje się do płaszczyzny równikowej czarnej dziury. Gładkie zagięcie łączy region zewnętrzny z wewnętrznym. Badacze doszli do tego zmniejszając grubość dysku akrecyjnego do niespotykanego stopnia i uwzględniając turbulencje magnetyczne, które odpowiadają za akrecję dysku.

    "To przełomowe odkrycie efektu Bardeena-Pettersona rozwiązuje problem, który prześladował astrofizyków od ponad czterech dekad" mówi Alexander Czekowski z Uniwersytetu Northwestern. "Te szczegóły w bezpośrednim otoczeniu czarnej dziury mogą się wydawać niewielkie, ale w ogromnym stopniu wpływają na to co się dzieje wewnątrz galaktyki. Takie efekty kontrolują tempo rotacji czarnej dziury, a tym samym, to jaki wpływ czarne dziury wywierają na całą galaktykę".

    "Owe symulacje nie tylko rozwiązują 40-letni problem, ale dowiodły, wbrew powszechnemu rozumieniu, że możliwe jest symulowanie najjaśniejszych dysków akrecyjnych z uwzględnieniem ogólnej teorii względności" mówi Matthew Liska z Uniwersytetu w Amsterdamie. "W ten sposób utorowaliśmy sobie drogę do następnej generacji symulacji, które pozwolą nam rozwiązać jeszcze ważniejsze problemy dotyczące jasnych dysków akrecyjnych".

    Niemal wszystko co naukowcy wiedzą o czarnych dziurach, wiemy na podstawie badań dysków akrecyjnych. Bez tych jasnych pierścieni gazu, pyłu i innych pozostałości po gwiazdach krążących wokół czarnych dziur, astronomowie nie byliby w stanie dostrzec czarnych dziur, aby móc je badać. Dyski akrecyjne kontrolują także wzrost i tempo rotacji czarnej dziury, a więc zrozumienie ich natury jest kluczowe do zrozumienia ewolucji i funkcji czarnych dziur.

    Ustawienie dysku wpływa na rozkręcanie czarnej dziury. Dlatego też wpływa na ewolucję spinu czarnej dziury w czasie i na to jak uwalnia ona wypływy, które wpływają na ewolucję galaktyki macierzystej.

    Od czasów Bardeena i Pettersona do dnia dzisiejszego, symulacje były zbyt uproszczone, aby mogły potwierdzić to wyrównanie wewnętrznej części dysku. Astrofizycy obliczeniowi musieli zmierzyć się z dwoma ograniczeniami. Po pierwsze, dyski akrecyjne zbliżają się tak bardzo do bliskiej dziury, że poruszają się w zakrzywionej czasoprzestrzeni, która opada do czarnej dziury z ogromną prędkością. Co więcej, rotacja czarnej dziury zmusza czasoprzestrzeń do podążania za nią. Właściwe uwzględnienie obu tych kluczowych efektów wymaga ogólnej teorii względności, która przewiduje jak obiekty wpływają na geometrię otaczającej je czasoprzestrzeni.

    Po drugie, astrofizycy nie dysponowali mocą obliczeniową pozwalającą na uwzględnienie turbulencji magnetycznych w dysku akrecyjnym. To one pozwalają cząsteczkom dysku utrzymywanie kołowego kształtu i umożliwiają gazom opadanie do wnętrza czarnej dziury.

    "Wyobraź sobie, że masz ten cienki dysk. Co więcej, musisz rozdzielić burzliwy ruch wewnątrz dysku. To naprawdę trudne zadanie" mówi Czekowski.

    Bez możliwości rozdzielenia tych szczegółów, astrofizycy nie byli w stanie realistycznie symulować czarnych dziur.

    Aby opracować kod zdolny do wykonania symulacji nachylonych dysków akrecyjnych wokół czarnych dziur, Czekowski wykorzystał procesory graficzne (GPU) zamiast CPU. Ekstremalnie sprawne w generowaniu grafiki komputerowej i obróbce obrazu, GPU przyspieszają powstawanie obrazów na ekranie. Znacznie lepiej sobie radzą z obliczaniem algorytmów uwzględniających ogromne ilości danych niż tradycyjne procesory CPU.

    Czekowski porównuje GPU do 1000 koni, a CPU do Ferrari z silnikiem o mocy 1000 KM.

    "Powiedzmy, że przenosisz się do nowego mieszkania" tłumaczy. "Będziesz musiał wiele razy jeździć od mieszkania do mieszkania swoim Ferrari, bo nie zmieści się w nim zbyt dużo bagażu. Ale gdybyś mógł zapakować po jednym pudełku na każdego z tysiąca koni, to mógłbyś wszystko przewieźć za jednym razem. I to jest właśnie moc GPU. GPU posiada wiele elementów, z których każdy jest wolniejszy od CPU, ale za to jest ich ogromnie dużo".

    Wykorzystanie procesorów graficznych przyspieszyło symulację, dzięki czemu badacze byli w stanie stworzyć symulacje bardzo cienkich dysków akrecyjnych z proporcji wysokość do promienia na poziomie 0,03. Symulując tak cienki dysk, badacze byli w stanie dostrzec zrównywanie płaszczyzny dysku akrecyjnego tuż przy samej czarnej dziurze.

    "Najcieńsze wcześniej symulowane dyski miały stosunek wysokości do promienia rzędu 0,05, a okazuje się, że interesujące rzeczy dzieją się dopiero przy 0,03" mówi Czekowski.

    Co ciekawe, nawet w przypadku tak cienkich dysków, czarne dziury wciąż emitują silne dżety cząstek i promieniowania.

    "Nikt nie spodziewał się dżetów w przypadku tak cienkich dysków" mówi Czekowski. "Wszyscy spodziewali się, że pola magnetyczne produkujące te dżety rozerwą te cienkie dyski, a mimo to one wciąż tam są, a dzięki temu jesteśmy w stanie rozwiązywać takie zagadki obserwacyjne".

    Źródło: Northwestern University

    ]]>
    18517 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Oświadczenie Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego dotyczące konstelacji satelitów Starlink]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/07/oswiadczenie-krolewskiego-towarzystwa-astronomicznego-dotyczace-konstelacji-satelitow-starlink/ Fri, 07 Jun 2019 15:51:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18523

    Królewskie Towarzystwo Astronomiczne (RAS, ang. Royal Astronomical Society) z niepokojem obserwuje start nowej konstelacji satelitów Starlink firmy SpaceX na niską orbitę okołoziemską oraz potencjalny wpływ tej jak i innych tego typu programów na widok nocnego nieba oraz na społeczność astronomów.

    Starlink jak i inne podobne sieci planowane przez OneWeb, Amazon oraz Telesat mają na celu zapewnić globalny dostęp do sieci Internet. Każda z takich sieci składa się z tysięcy satelitów umieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej - poniżej 2000 kilometrów nad Ziemią - które po umieszczeniu na orbicie będą widoczne na znacznej części nieba z większej części zamieszkałych obszarów Ziemi.

    Na swojej docelowej orbicie satelity będą stosunkowo ciemne przez większość czasu. Pierwsze zdjęcia konstelacji wskazują jednak, że często będzie dochodziło do flar, w których chwilowe ustawienie satelity i promieni słonecznych może prowadzić do krótkiego wzrostu jasności.

    Tak istotne zwiększenie liczby satelitów stanowi wyzwanie dla badań astronomicznych prowadzonych z Ziemi. Konstelacje satelitów mogą znacząco utrudnić uzyskiwanie zdjęć nieba nie pociętych światłem przelatujących satelitów, a tym samym utrudnić badania astronomiczne.

    Zważając na samą skalę tych projektów istnieje ryzyko znaczącej i trwałej zmiany wyglądu nocnego nieba, którym dotychczas mogła się cieszyć cała ludzkość od czasów prehistorycznych. Nocne niebo stanowi element kulturowego dziedzictwa ludzkości i Towarzystwo uważa, że zasługuje ono na ochronę.

    Wszystko wskazuje na to, że przed wyniesieniem w przestrzeń pierwszych satelitów konstelacji Starlink, nie przeprowadzono żadnych konsultacji między SpaceX a społecznością naukową, aczkolwiek od tego czasu Elon Musk poinformował, że podejmie kroki mające na celu zminimalizowanie wpływu satelitów na astronomię.

    Taka informacja cieszy członków Towarzystwa. Nalegamy, aby SpaceX, oraz inni dostawcy Internetu, podjęli współpracę z naukowcami, inżynierami i innymi specjalistami w celu wyeliminowania negatywnego wpływu nowych konstelacji na nocne niebo. Prosimy ponadto także o to, aby wziąć pod uwagę dziedzictwo ludzkości - to znacznie poważniejsza kwestia niż obawy społeczności astronomów.

    Źródło: RAS

    ]]>
    18523 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tomasz Rożek: Wszechświat nie powinien istnieć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/07/tomasz-rozek-wszechswiat-nie-powinien-istniec/ Fri, 07 Jun 2019 16:07:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18526
    https://www.youtube.com/watch?v=eK_ZtfvPER0

    Zawsze brakowało mi trochę wiedzy o fizyce cząstek, a szkoda, bo sądzę, że jeżeli ktoś się zajmuje/interesuje jednym ekstremum: ogromem wszechświata, wszechświatem w tej największej skali, to siłą rzeczy musi ciągnąć go w stronę drugiego ekstremum, czyli wszechświata w najmniejszej skali, a o tym mówi się zdecydowanie mniej.

    Tomasz Rożek właśnie opublikował ciekawy film dotyczący antymaterii i postanowiłem się nim z Wami podzielić, bo uważam, że warto obejrzeć.

    Swoją drogą, powyższy film to już taki follow-up do wcześniejszego filmu, który zobaczycie poniżej, o tu o:

    https://www.youtube.com/watch?v=hoYEJ826Zgo

    Jeżeli zainteresował Was ten temat, zachęcam do polubienia kanału Tomka na YouTube oraz do odwiedzenia jego profilu na Facebooku:

    https://www.facebook.com/naukatolubie/

    Uwaga! To nie jest materiał sponsorowany! :)

    ]]>
    18526 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nazwij swoją własną planetę pozasłoneczną!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/10/nazwij-swoja-wlasna-planete-pozasloneczna/ Mon, 10 Jun 2019 10:02:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18535

    W ramach obchodów swojej 100. rocznicy, Międzynarodowa Unia Astronomiczna (ang. International Astronomical Union, w skrócie IAU) organizuje globalny konkurs IAU100 NameExoWorlds, który pozwoli każdemu krajowi na świecie na nadanie nazwy wybranej planecie pozasłonecznej (egzoplanecie) i jej gwieździe macierzystej. Już ponad 70 krajów przygotowało narodowe kampanie, które umożliwią ich społeczeństwom głosowanie. Celem inicjatywy jest zwiększenie świadomości naszego miejsca we Wszechświecie i tego, w jaki sposób Ziemia byłaby potencjalnie odbierana przez cywilizację na innej planecie.

    W ostatnich latach astronomowie odkryli tysiące planet i układów planetarnych krążących wokół pobliskich gwiazd. Niektóre są podobne do Ziemi - małe i skaliste, a inne to gazowe olbrzymy, jak Jowisz. Obecnie uważa się, że większość gwiazd we Wszechświecie może posiadać krążące wokół nich planety, a część z nich może swoimi własnościami fizycznymi przypominać Ziemię. Sama liczba gwiazd we Wszechświecie, którym potencjalnie mogą towarzyszyć planety, wraz z wszechobecnością związków prebiotycznych, sugerują, że istnienie życia pozaziemskiego może być prawdopodobne.

    Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) jest organem odpowiedzialnym za nadawanie oficjalnych oznaczeń i nazw ciałom niebieskim. Świętując swoje pierwsze 100 lat wspierania współpracy międzynarodowej (IAU100), IAU pragnie przyczynić się do braterstwa wszystkich ludzi udostępniając znaczący znak globalnej tożsamości. Dzięki doświadczeniom pierwszego konkursu NameExoWorlds, w ramach którego w 2015 r. nazwano 19 egzoplanet, IAU oferuje, w ramach sieci projektu IAU100 NameExoWorlds, każdemu krajowi szansę na nazwanie jednego układu planetarnego, zawierającego egzoplanetę i jej gwiazdę macierzystą. Gwiazda przydzielona każdemu narodowi jest widoczna z danego kraju i wystarczająco jasna, aby można ją było obserwować przy pomocy małych teleskopów. To dopiero druga szansa w historii na wyłonienie nazw gwiazd i planet w ramach ogólnoświatowego publicznego konkursu.

    „To ciekawe wydarzenie zachęci wszystkich na całym świecie do refleksji nad naszym wspólnym miejscem we Wszechświecie, stymulując kreatywność i poczucie globalnego obywatelstwa” uważa Debra Elmegreen, Prezydent-elekt IAU. „Inicjatywa NameExoworlds przypomina nam, że wszyscy żyjemy pod wspólnym niebem.”

    Po starannym wyborze dużej grupy dobrze zbadanych i potwierdzonych egzoplanet [1] oraz ich gwiazd macierzystych, Komitet Sterujący IAU100 NameExoWorlds Steering Committee przypisał systemy gwiazda-planeta do każdego z krajów, biorąc pod uwagę związki z krajem i widoczność gwiazdy z terytorium danego państwa.

    W każdym kraju uczestniczącym w projekcie Krajowi Koordynatorzy IAU ds. Popularyzacji (IAU NOCs) wyłonili specjalny narodowy komitet, który przeprowadzi konkurs na poziomie danego kraju. Narodowy komitet jest odpowiedzialny za przeprowadzenie konkursu, biorąc pod uwagę metodologię i zalecenia ustanowione przez Komitet Sterujący IAU100 NameExoWorlds, umożliwiając społeczeństwu udział w konkursie i upowszechniając projekt w kraju oraz organizując system do głosowania.

    Narodowe konkursy zostaną przeprowadzone od czerwca do listopada 2019 r., a następnie, po końcowej weryfikacji wyników przez Komitet Sterujący IAU100 NameExoWorlds, w grudniu 2019 r. zostaną ogłoszone globalne wyniki. Zwycięskie nazwy będą używane równolegle z istniejącą nomenklaturą naukową, z odniesieniem do osób, które zaproponowały nazwy.

    Pytania dotyczące narodowych konkursów należy kierować do narodowych komitetów.

    Niniejszy tekst to tłumaczenie ogólnego komunikatu prasowego IAU. Polska oczywiście organizuje narodowy konkurs na nazwę planety i jej gwiazdy. W tym działaniu IAU ma wsparcie od Polskiego Towarzystwa Astronomicznego (PTA). Szczegóły konkursu przedstawione są w tekście polskiego komunikatu oraz na stronie internetowej www.iau100.pl/planety.

    Uwagi

    [1] W ramach kampanii NameExoWorlds wybrano układy planetarne do nazwania planet krążących wokół gwiazd. Skupiono się na gwiazdach, które można obserwować przy pomocy małych teleskopów z terenu danego kraju. Wybrany układ często ma związek z przypisanym mu krajem, na przykład poprzez infrastrukturę wykorzystaną do odkrycia planet lub naukowców zaangażowanych w ich odkrycie. W ogólności istnienie planety jest bardziej pewne dla układów odkrytych wcześniej, gdyż minęło więcej lat badań weryfikujących informacje. Z tego powodu grupa planet w konkursie skupia się na obiektach odkrytych w trakcie dwóch pierwszych dekad badań planet pozasłonecznych z najnowszą planetą odkrytą przed 2012 r. Zakres obserwowanej wielkości gwiazdowej (jasności gwiazdy na niebie) to od 6 do 12 magnitudo. Wszystkie planety zostały odkryte przy pomocy spektroskopii dopplerowskiej (metoda prędkości radialnych) lub metody tranzytów. Wszystkie odkryto teleskopami naziemnymi. Wszystkie są prawdopodobnie gazowymi olbrzymami podobnymi do Jowisza lub Saturna, z masami od 10% do 500% masy Jowisza. Wszystkie te systemy składają się z jednej gwiazdy i jednej znanej planety. Nie można wykluczyć, że wokół gwiazdy znajduje się więcej planet lub gwiezdnych towarzyszek, które zostaną odkryte w przyszłości. Powyższe kryteria przyjęto po to, aby każdy kraj miał równe szanse nazwania podobnych ciał niebieskich.

    Więcej informacji

    IAU to międzynarodowa organizacja astronomiczna, która łączy ponad 13 500 zawodowych astronomów z ponad 100 krajów na świecie. Jej misją jest promowanie i wspieranie astronomii we wszystkich jej aspektach, takich jak badania naukowe, popularyzacja, edukacja i rozwój, poprzez międzynarodową współpracę. IAU działa także jako międzynarodowo uznany podmiot mogący nadawać oznaczenia ciałom niebieskim i strukturom na ich powierzchniach. Międzynarodowa Unia Astronomiczna powstała w 1919 roku i jest największą na świecie profesjonalną organizacją skupiającą astronomów.

    Linki

    Polska witryna konkursu IAU100 NameExoWorlds: https://www.iau100.pl/planety

    Światowa witryna konkursy NameExoWorlds: http://nameexoworlds.iau.org

    Polska witryna IAU100: https://www.iau100.pl

    Światowa witryna IAU100: https://www.iau-100.org

    ]]>
    18535 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[16 lipca 1969 roku oczy całego świata były zwrócone na Florydę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/10/16-lipca-1969-roku-oczy-calego-swiata-byly-zwrocone-na-floryde/ Mon, 10 Jun 2019 13:08:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18540

    Nad północno-wschodnim wybrzeżem Florydy wschodziło słońce. Był wilgotny, podzwrotnikowy ranek w połowie lipca. Pelikany brunatne, nurkujące nad wydmami, wyczuwały, że dzień nie zapowiada się jako zwykły. Na poboczach wąskich dróg, wiodących na plaże i groble, stały ciasno tysiące samochodów oraz przyczep. W powietrzu rozlegał się dźwięk silników helikopterów, które przewoziły gości do Centrum Kosmicznego Johna Kennedy’ego. Wkrótce po wschodzie słońca nadjeżdżający zablokowali wszystkie drogi na przylądek, także noszący wówczas nazwisko prezydenta.

    Pod ostrym słońcem Florydy zgromadził się niemal milion ludzi, by oglądać pierwszych przedstawicieli swego gatunku, którzy spróbują wylądować na innym świecie: odległym o 278000 kilometrów Księżycu. Udana wyprawa zwieńczyłaby dziesięć lat coraz bardziej niespokojnego oczekiwania.

    Osiem lat temu prezydent John Kennedy stał przed Kongresem, wzywając Stany do wysłania człowieka na Księżyc przed końcem dekady i zapewnienia mu bezpiecznego powrotu. W tym czasie przestrzeń kosmiczna zdawała się opanowana przez ZSRR. Rosjanie pierwsi wystrzelili sztucznego satelitę, przelecieli obok Księżyca, a ich kosmonauta w 89 minut okrążył Ziemię. Gdy Kennedy zwracał się do Kongresu, w kosmosie znalazł się tylko jeden Amerykanin, na niespełna kwadrans i w locie suborbitalnym.

    Jednak w lipcu roku 1969, gdy Ameryka szykowała się do startu Apolla 11 z centrum noszącego nazwisko nieżyjącego prezydenta, radzieckie zagrożenie zmalało. NASA wysłała dotąd 21 misji załogowych, Rosjanie 12 (wszystkie na niskiej orbicie). Najbogatsze państwo świata zaczynało właśnie śmiałe przedsięwzięcie na nieznaną dotąd skalę, ukazując w światowych mediach wyraz swej woli. Owa historia odwagi, przygody i badań naukowych stanowiła równocześnie ćwiczenie z geopolityki.

    Ten moment nigdy by nie nadszedł, gdyby nie wpływ nielicznej grupy wizjonerów. Niektórzy z nich spełniali swe dziecięce marzenia, inni zamierzali promować w ten sposób demokrację, poszerzać wiedzę i zapewnić krajowi techniczną oraz naukową dominację. Część uważała wyprawę za nieuchronne, ewolucyjne przeznaczenie ludzkości, inni za osobisty, patriotyczny obowiązek.

    Kilkaset metrów na południe od ogromnego hangaru montażowego, gdzie złożono rakietę Saturn V, umieszczono prowizoryczne stanowisko CBS News. Ku wyrzutni spoglądał stamtąd łysiejący Anglik w średnim wieku, noszący szary garnitur. Arthur C. Clarke wyobrażał sobie ten dzień od wczesnej młodości. Jako współautor jednej z pierwszych poważnych publikacji na temat wyprawy księżycowej miał pojawić się na żywo u boku weterana wiadomości CBS Waltera Cronkite’a, gdy rakieta oderwie się od ziemi. Pozycja Clarke’a, czołowego pisarza SF, wzrosła ostatnio dzięki uczestnictwu w tworzeniu scenariusza „2001: odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka; film ten okazał się przebojem kasowym roku 1968. Clarke uważał, że lądowanie na Księżycu zapoczątkuje pozaziemską obecność Homo sapiens, wskazując, co może jeszcze osiągnąć rasa ludzka.

    W centrum sterowania, odległym od prasowego o kilkaset metrów, Wernher von Braun także przyglądał się wieży startowej. Jeden z najsłynniejszych ludzi w Stanach, wysoki i przystojny, widział ją z odległości 5 kilometrów dzięki lornetce. 110-metrowy Saturn V, dzieło jego zespołu, był najpotężniejszą rakietą świata. Von Braun, jak jego przyjaciel Arthur Clarke, od młodości fascynował się podróżami kosmicznymi dzięki fantastyce naukowej.

    Dziesięć lat wcześniej, po wystrzeleniu pierwszego amerykańskiego satelity, uznano go za bohatera narodowego. Von Braun był wyjątkowo zdolnym handlowcem, przekonując potężnych decydentów – senatorów, prezydentów, generałów czy dyktatorów – do przekazywania środków, których potrzebował do budowy potężnych rakiet kosmicznych. Mimo tych wpływów i niemal ćwierćwiecza spędzonego w Stanach ciągnęły się jednak za nim sprawy z przeszłości. Podczas II wojny światowej nadzorował powstawanie pierwszych kierowanych pocisków balistycznych dalekiego zasięgu, które wykorzystywała III Rzesza. Tę część jego biografii dobrze znano; posłużyła nawet za podstawę scenariusza hollywoodzkiego filmu fabularnego[1], ale mimo ustawicznych wyjaśnień sam von Braun i jego kariera wojenna w szczególności pozostały kontrowersyjne, wzbudzając sporadyczne dyskusje.

    Do strefy prasowej i centrum sterowania przylegało kilka zwykłych, drewnianych trybun, jakie można znaleźć przy każdym boisku uniwersyteckim. Tworzyły one strefę vipowską, w ten skwarny lipcowy ranek najbardziej pożądane miejsce na całym przylądku (mimo braku cienia). Niespełna godzinę przed planowanym terminem startu, wyznaczonego na 9:32, zaczęli zbierać się tam ambasadorzy, senatorowie, kongresmeni, szefowie korporacji, pisarze i celebryci.

     Fotoreporterzy kierowali obiektywy na komika Jacka Benny’ego i popularnego prowadzącego The Tonight Show Johnny’ego Carsona, ale potem ich uwagę zwróciło przybycie byłego prezydenta Lyndona Johnsona z żoną Lady Bird. Johnson rzadko pojawiał się publicznie od chwili opuszczenia Białego Domu pół roku wcześniej. Inicjatywa wysłania człowieka na Księżyc zawsze będzie się wiązać z nazwiskiem Kennedy’ego, ale niemal równie ważną rolę jako przewodniczący Narodowej Rady Kosmicznej odegrał właśnie Johnson, zarówno jako wiceprezydent, jak potem prezydent.

    Johnson wszedł na trybunę, witając starych współpracowników. Blisko jej szczytu stał szef sztabu armii, generał William Westmoreland, do niedawna dowodzący w Wietnamie pół milionem żołnierzy Stanów. Za Johnsonem i jego żoną usadowiono człowieka znacznie mniej znanego publicznie, lecz któremu były prezydent powierzył dotarcie aż do tego dnia. W przeciwieństwie do astronautów czy von Brauna były administrator NASA James Webb nigdy nie pojawił się na okładce czasopisma o krajowym zasięgu czy w dłuższym materiale telewizyjnym, ale to na niego stawiali niezachwianie Kennedy i Johnson jako najlepszego kierownika amerykańskiego programu kosmicznego w najtrudniejszych latach przekształceń.

    Amerykanie, usłyszawszy w roku 1961 o bardzo ambitnym programie księżycowym, nie wiedzieli, jak NASA zrealizuje ten plan i jakie okażą się tego koszty. Rakiety, statek kosmiczny i wiele pomniejszych rozwiązań technicznych należało dopiero wynaleźć lub udoskonalić. James Webb, nie mniejszy wizjoner astronautyki od Clarke’a czy von Brauna, łączył wpływy z kierowania dużą agencją rządową oraz doświadczenie lat spędzonych w zarządach. Pod jego szefostwem (które  przypadło na większość lat 60.) NASA dotarła do licznych kamieni milowych, przetrwała też tragedię, która zagroziła istnieniu programu księżycowego, by wreszcie nastał ten lipcowy dzień.

    Na oficjalnej liście VIP-ów znalazło się niemal 7000 nazwisk – w przeciwieństwie do faktycznej obecności na trybunach. Dawał się zauważyć brak dwóch czołowych polityków z Waszyngtonu. Jedyny żyjący brat prezydenta Kennedy’ego, senator z Massachusetts Edward, wolał oglądać transmisję ze stołecznego biura. W Waszyngtonie pozostał też prezydent Richard Nixon, któremu w Białym Domu towarzyszył Frank Borman, astronauta, który 8 miesięcy temu dowodził najbardziej ryzykowną wyprawą w historii: pierwszą podróżą ludzi wokół Księżyca. Nixon chciał poprzedniego wieczora zjeść obiad z odlatującymi na przylądku, czemu sprzeciwił się jednak lekarz ekspedycji (pod pretekstem ograniczenia możliwości zetknięcia się astronautów z zarazkami).

    Gdy odliczanie dotarło do zera, czas jakby stanął – i na przylądku Kennedy’ego, i na całym świecie. Miliony widzów wstrzymały oddech i skupiły wzrok na obrazie z platformy 39A. Saturn V, przytrzymywany przez jej cztery wielkie ramiona, zadrżał po odpaleniu silników; ich łączna moc wynosiła 34 meganiutony; po osiągnięciu tej wartości uchwyty równocześnie zwolniły uścisk. Zgromadzeni pięć kilometrów dalej usłyszeli z opóźnieniem narastający grzmot silników, a stopami poczuli coraz silniejsze wibracje.

    Saturn V powoli unosił się ku niebu na oślepiającej ognistej kolumnie, walcząc z grawitacyjnymi więzami Ziemi. W genetycznym kodzie obserwatorów znajdowała się skłonność do marzeń o lepszej przyszłości i walki z trudnościami równie wielkimi, co siły natury próbujące pokonać moc silników rakiety. Nadzieje i ambicje niezliczonych wcześniejszych pokoleń wypełniały dzieje ludzkości aż do tej pełnej obietnic chwili.

    -------------------------------------

    To fragment książki autorstwa Roberta Stone'a i Alana Andersa pt. Ścigając Księżyc, która 20 lipca ukaże się na polskim rynku nakładem Wydawnictwa BezFikcji.

    Książka w przedsprzedaży tutaj: https://www.idz.do/Al14mJ


    ]]>
    18540 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sukces polskich fizyków w badaniach nad kondensatem Bosego-Einsteina]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/12/sukces-polskich-fizykow-w-badaniach-nad-kondensatem-bosego-einsteina/ Wed, 12 Jun 2019 06:00:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18544
    Rozkład prędkości atomów w chmurze ultrazimnego gazu. Po lewej: tuż przed pojawieniem się kondensatu Bosego-Einsteina, na środku: chwilę po uformowaniu się kondensatu, po prawej: próbka prawie czystego kondensatu

    Badania naukowców z Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie poszerzyły naszą wiedzę na temat kwantowych właściwości materii. W niedalekiej przyszłości ich zastosowanie pozwoli przyspieszyć rozwój nowych technologii, takich jak komputery kwantowe czy super dokładne detektory fal grawitacyjnych. Wyniki uzyskane przy udziale polskich fizyków, to osiągnięcie na skalę światową.

    Polscy fizycy, pod kierunkiem prof. Kazimierza Rzążewskiego, uczestniczyli w pionierskim eksperymencie pomiaru fluktuacji liczby cząstek w kondensacie Bosego-Einsteina. Zespół prof. Rzążewskiego odpowiadał za podstawę teoretyczną projektu, natomiast eksperyment w całości wykonano w Danii.

    – Wspólnymi siłami z naukowcami z Danii i Niemiec dokonaliśmy prekursorskiego pomiaru – cieszy się prof. Kazimierzy Rzążewski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. – Otworzyliśmy furtkę do lepszego zrozumienia własności statystycznych w zimnych atomach. W tej dziedzinie jest ciągle wiele zagadek, nad którymi pracują obecnie setki laboratoriów na świecie. Wypracowane w naszym eksperymencie metody przyspieszą ich prace – mówi profesor, który od wielu lat zajmuje się tą tematyką od strony teoretycznej.

    – Wynik otwiera nowe możliwości praktyczne, zwłaszcza w dziedzinie metrologii. Dotychczas, fluktuacje liczby cząstek były odpowiedzialne za istotne szumy, zmniejszające precyzję pomiarów. Metody, które zastosowano w eksperymencie pozwolą przezwyciężyć takie problemy. Kolejnym zastosowaniem jest tworzenie stanów splątanych, będących niezbędnym elementem wszystkich kwantowych technologii”

     – dodaje dr Krzysztof Pawłowski, członek grupy badawczej. Wraz z nim w zespole prof. Rzążewskiego pracował także Michał Iglicki, obecnie doktorant Uniwersytetu Warszawskiego.

    Szklana kolba umieszczona wewnątrz pułapki magnetooptycznej. Widoczna wewnątrz kolby jasnoczerwona plama to chmura spułapkowanych atomów, w której formuje się kondensat Bosego-Einsteina. Wewnątrz tej kolby panuje ciśnienie miliard razy mniejsze niż ciśnienie atmosferyczne.

    Artykuł opisujący najnowsze osiągnięcie polskich fizyków został opublikowany w kwietniu 2019 roku w renomowanym czasopiśmie „Physical Review Letters” (dodatkowo wyróżniony przez jego redakcję). Warto zaznaczyć, że został on niezwykle dobrze oceniony przez środowisko naukowe, czego dowodem jest komentarz jednego z recenzentów publikacji, który określił eksperyment jako „tour de force”.

    Ale po co to wszystko?

    Badania związane z kondensatem Bosego-Einsteina i chmurami zimnych atomów przyspieszają rozwój wielu nowych technologii. Chmury zimnych atomów są już m.in rutynowo używane w najdokładniejszych na świecie zegarach atomowych. Stosunkowo niedawno zaczęto je także wykorzystywać do bardzo precyzyjnych pomiarów pól magnetycznych i grawitacyjnych. Dzięki temu możliwy jest już na przykład pomiar przyciągania grawitacyjnego wywołanego masą człowieka (i to nawet szczupłego). W przyszłości może to pozwolić na badania ruchów mas w głębi Ziemi i przewidywanie trzęsień Ziemi. Osobną gałęzią badań nad kondensatem Bosego-Einsteina jest też wykorzystanie go do budowy komputerów kwantowych. Idea komputerów kwantowych jest oparta na kwantowych bitach, zwanych kubitami, w których "0" i "1" mogą występować jednocześnie. Ich zastosowanie pozwoli wykonywać złożone zadania matematyczne, szybciej niż jest to możliwe z wykorzystaniem klasycznych komputerów.

    Co zmierzono w opisywanym eksperymencie?

    W eksperymencie zmierzono, ile ze schłodzonych atomów tworzy kondensat Bosego-Einsteina, a ile pozostaje zwykłym zimnym gazem, oraz w jakim stopniu liczby te podlegają zmianom (fluktuacjom). Choć badania nad właściwościami kondensatu ciągle się rozwijają, nikomu dotychczas nie udało się zmierzyć jednej z jego podstawowych właściwości. Zespół, w którego skład wchodzili polscy naukowcy, opracował unikalne metody przygotowania chmury atomów, z ustaloną liczbą cząstek, z precyzją sięgającą dziesiątych części procenta. Pozwoliło to na wielokrotne dokładne zmierzenie liczby atomów tworzących kondensat i określenie jak liczba ta fluktuuje.

    Aparatura w laboratorium w Aarhus w Danii wykorzystana do wytwarzania kondensatu Bosego-Einsteina. Głównym jej elementem jest pułapka magnetooptyczna wykorzystująca pole magnetyczne i światło laserów do ochłodzenia badanych atomów.

    Było to jednak wyzwanie nie tylko pod względem eksperymentalnym, ale także teoretycznym. Fizycy bowiem od dawna zastanawiali się nad tym, jakimi równaniami powinno się opisywać fluktuacje liczby atomów w kondensacie Bosego-Einsteina. Pytanie to pozostaje od lat otwarte, ponieważ nawet drobne zmiany w modelach teoretycznych prowadzą do zupełnie różnych wyników. Jednym z głównych problemów, nad którego rozwiązaniem wciąż pracują naukowcy, jest uwzględnienie w opisie teoretycznym zderzeń pomiędzy setkami tysięcy atomów tworzących kondensat. Polscy fizycy, używając metody pól klasycznych wykazali, że w zrealizowanym doświadczeniu wpływ zderzeń między atomami na uzyskiwane wyniki jest niezwykle mały. Pozwoliło to na bardzo precyzyjną analizę przeprowadzonych badań.

    Tour de force niemal 100 lat po Einsteinie

    95 lat – tyle upłynęło od momentu, w którym Einstein przewidział istnienie kondensatu, do zmierzenia fluktuacji, które w nim zachodzą. Realizacja tego prekursorskiego projektu trwała ponad trzy lata (2016-2019). W badania, oprócz Polaków, zaangażowani byli także fizycy z Uniwersytetu w Aarhus w Danii i Uniwersytetu w Hanowerze w Niemczech – w sumie 10 naukowców. Projektem kierował prof. Jan Arlt z Danii, który zajmuje się badaniem kwantowych własności gazów schłodzonych do ultraniskich temperatur. To właśnie w jego laboratorium na Uniwersytecie Aarhus uzyskano wynik doświadczalny.

    Badania zostały sfinansowane przez kilka instytucji z różnych krajów. Polskich naukowców wsparło Narodowe Centrum Nauki, badaczy z Niemiec Deutsche Forschungsgemeinschaft. Duńczycy otrzymali pomoc z Villum Fundation i Danish Council for Independent Research, oraz the Carlsberg Fundation. The Carlsberg Fundation to fundacja założona, przez Duński browar Carlsberg, która wspiera innowacyjne badania naukowe.

    Prof. Kazimierz Rzążewski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, kierownik polskiej grupy fizyków, którzy uczestniczyli w pionierskim eksperymencie pomiaru fluktuacji liczby cząstek w kondensacie Bosego-Einsteina

    Co to jest kondensat Bosego-Einsteina?

    Kondensat Bosego-Einsteina to stan skupienia materii, który występuje w skrajnie niskich temperaturach, niewiele tylko wyższych od temperatury zera bezwzględnego (−273,15 °C = 0 K). Gdy materia osiąga ten stan skupienia, uwidaczniają się jej kwantowe właściwości. Atomy w kondensacie są tak zimne, że zachowują się bardziej jak fale niż jak cząstki. Co więcej, ponieważ fale poszczególnych atomów nakładają się na siebie, to kondensat zachowuje się jak jeden „superatom”. Kondensat Bosego-Einsteina tworzy jedną wielką falę materii, która jest sumą setek tysięcy tworzących go atomów. Pierwszy kondensat stworzono eksperymentalnie w 1995 roku, a pracujące nad nim zespoły naukowców zostały uhonorowane w 2001 roku Nagrodą Nobla.

    Tradycyjnie wyróżnia się 3 stany skupienia materii: stan gazowy, ciekły i stały. Możliwość wystąpienia, nowej nieznanej formy materii, przewidział w 1924 roku Albert Einstein. Jego teoria przewidywała, że jeśli bardzo mocno schłodzi się chmurę gazu pod odpowiednio niskim ciśnieniem, to podzieli się ona na dwie frakcje: standardową, w której cząstki poruszają się chaotycznie w różnych kierunkach ze średnią prędkością zależną od temperatury, oraz na kondensat Bosego-Einsteina, utworzony z cząstek, które będą lewitować praktycznie nieruchomo.

    ]]>
    18544 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie ustalili masę małej czarnej dziury w centrum pobliskiej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/11/astronomowie-ustalili-mase-malej-czarnej-dziury-w-centrum-pobliskiej-galaktyki/ Tue, 11 Jun 2019 07:37:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18550
    Galaktyka NGC 4395 na zdjęciu wykonanym przez Komiczny Teleskop Spitzer w podczerwieni. NGC 4395 jest około 1000 razy mniejsza od Drogi Mlecznej. Źródło: NASA

    Jeżeli astronomowie chcą się dowiedzieć więcej o tym jak powstają supermasywne czarne dziury, muszą zacząć od czegoś małego, bardzo małego.

    Zespół astronomów odkrył, że czarna dziura w centrum pobliskiej galaktyki karłowatej NGC 4395 jest niemal 40 razy mniejsza niż wcześniej uważano. Wyniki badań opublikowano właśnie w periodyku Nature Astronomy.

    Obecnie astronomowie uważają, że supermasywne czarne dziury występują w centrum każdej galaktyki porównywalnej lub większej od Drogi Mlecznej. Jednak równie interesujące są czarne dziury w galaktykach takich jak NGC 4395. Masa czarnej dziury w centrum NGC 4395 - i możliwość jej precyzyjnego zmierzenia - mogą pomóc astronomom zastosować te same techniki do innych czarnych dziur.

    "W kwestii małych lub karłowatych galaktyk pozostaje pytanie: czy te galaktyki mają czarne dziury, a jeżeli tak, czy skalują się one tak samo jak supermasywne czarne dziury?" mówi Gallo. "Odpowiedź na te pytania może pomóc nam zrozumieć mechanizm powstawania tych potężnych czarnych dziur we wczesnym okresie istnienia wszechświata".

    Do określenia masy czarnej dziury w NGC 4395, Gallo i współpracujący z nią badacze zastosowali metodę mapowania oddźwięków. Technika ta pozwala zmierzyć masę na podstawie monitorowania promieniowania emitowanego przez dysk akrecyjny wokół czarnej dziury. Dysk akrecyjny to masa materii związanej grawitacyjnie przez czarną dziurę.

    Gdy promieniowanie przemieszcza się na zewnątrz dysku akrecyjnego, przechodzi przez inny obłok materii znajdujący się dalej od czarnej dziury, i bardziej rozrzedzony od dysku akrecyjnego. To tak zwany obszar szerokich linii.

    Gdy promieniowanie uderza w obszar szerokich linii, sprawia, że tworzące go atomy doświadczają przejścia. Oznacza to, że promieniowanie wybija elektron z powłoki atomu wodoru, przez co atom zajmuje bardziej energetyczny poziom, po czym powraca do poprzedniego stanu. Astronomowie mogą dostrzec to przejście, bowiem widoczne jest ono jako błysk.

    Echo mierzone z centralnej czarnej dziury w galaktyce karłowatej NGC 4395. Opóźnienie między kontinuum z dysku akrecyjnego czarnej dziury (niebieska krzywa blasku) a emisją wodoru z obłoków gazowych (czerwona krzywa blasku) wynosi około 80 minut - skąd możemy wyliczyć czas podróży światła z czarnej dziury do regionu emisji gazu. Źródło: Adam Block/Mount Lemmon SkyCenter/University of Arizona. NASA/Chandra X-ray Observatory/M. Weiss

    Mierząc jak długo zajmuje promieniowaniu z dysku akrecyjnego dotarcie do obszaru szerokich linii i spowodowanie błysków, astronomowie mogą oszacować odległość obszaru szerokich linii od czarnej dziury. Wyposażeni w te informacje, mogą obliczyć masę czarnej dziury.

    "Uważa się, że odległość ta zależy od masy czarnej dziury" mówi Gallo. "Im większa czarna dziura, tym większa odległość i tym większą drogą musi pokonać światło z dysku akrecyjnego, aby dotrzeć do obszaru szerokich linii".

    Wykorzystując dane z Obserwatorium MDM, astronomowie obliczyli, że potrzeba 83 minut (+-14 minut) na to, aby promieniowanie dotarło z dysku akrecyjnego do obszaru szerokopasmowego. Aby obliczyć masę czarnej dziury, badacze musieli także zmierzyć rzeczywistą prędkość obszaru szerokopasmowego, czyli prędkość z jaką obłok ten porusza się pod wpływem grawitacji czarnej dziury. W tym celu za pomocą spektrometru GMOS zainstalowanego na teleskopie Gemini North badacze opracowali wysokiej jakości widmo.

    Znając wartość prędkości obszaru szerokopasmowego, prędkość światła oraz stałą grawitacyjną, astronomowie byli w stanie określić, że masa czarnej dziury jest 10 000 razy wyższa od masy Słońca - czyli jest 40 razy niższa niż wcześniej uważano. Jest to jednocześnie najmniejsza czarna dziura odkryta z wykorzystaniem tej metody.

    "Środowisko galaktyk karłowatych jest wciąż w dużej mierze niezbadane pod kątem właściwości czarnych dziur znajdujących się w ich centrach. Nie wiemy nawet czy każda taka galaktyka ma swoją czarną dziurę".

    Uzyskane przez badaczy informacje mogą także pomóc astronomom zrozumieć jak dużo większe czarne dziury wpływają na kształt galaktyk, w których się znajdują. Badacze badają obecnie jak czarne dziury wpływają na właściwości swoich galaktyk macierzystych w dużo większej skali niż tylko poprzez przyciąganie grawitacyjne.

    "Nie ma żadnego powodu, dla którego gwiazdy, które znajdują się wielokrotnie dalej niż tam gdzie dominuje grawitacja czarnej dziury, miałyby w ogóle wiedzieć o obecności czarnej dziury w ich galaktyce, ale w jakiś sposób wiedzą. Czarne dziury w jakiś sposób kształtują galaktykę, w której żyją, w ogromnej skali, a ponieważ nie wiemy zbyt dużo o mniejszych galaktykach i ich mniejszych czarnych dziurach, nie wiemy czy to zjawisko dotyczy także i ich. Dzięki takim pomiarom jak nasze, zaczynamy się tego dowiadywać".

    Źródło: University of Michigan

    ]]>
    18550 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsze światło zmodernizowanego instrumentu do poszukiwania planet typu ziemskiego w najbliższym układzie gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/11/breakthrough-watch-oraz-eso-uzyskaly-pierwsze-swiatlo-zmodernizowanego-instrumentu-do-poszukiwania-planet-typu-ziemskiego-w-najblizszym-ukladzie-gwiazdowym/ Tue, 11 Jun 2019 09:34:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18554
    Źródło: A. Ghizzi Panizza/ESO

    Nowy instrument do poszukiwania planet, zainstalowany na teleskopie VLT w Chile, rozpoczął 100-godzinne obserwacje pobliskiej gwiazdy Alfa Centauri A oraz B, w celu uzyskania bezpośredniego obrazu egzoplanety nadającej się do zamieszkania.

    Breakthrough Watch, globalny projekt astronomiczny poszukiwania planet podobnych do Ziemi wokół pobliskich gwiazd, oraz Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO), czołowa międzyrządowa organizacja astronomiczna, ogłosiły dzisiaj „pierwsze światło” nowo skonstruowanego instrumentu do poszukiwania planet, zamontowanego na należącym do ESO teleskopie VLT na pustyni Atakama w Chile.

    Instrument został nazwany NEAR (Near Earths in the AlphaCen Region). Zaprojektowano go do polowania na egzoplanety w sąsiadującym z nami układzie Alfa Centauri, w ekosferach jego dwóch podobnych do Słońca gwiazd, w których woda może potencjalnie występować w stanie ciekłym. Instrument był opracowywany przez ostatnie trzy lata. Zbudowano go w ramach współpracy z University of Uppsala w Szwecji, University of Liège w Belgii, California Institute of Technology w USA oraz Kampf Telescope Optics w Monachium w Niemczech.

    Źródło: ESO / NEAR Collaboration

    Od 23 maja astronomowie ESO prowadzą na teleskopie VLT 10-dniową sesję obserwacyjną w celu ustalenia obecności jednej lub więcej planet w tym układzie. Obserwacje zakończą się jutro, 11 czerwca. Jeśli w tym układzie istnieją planety o rozmiarach co najmniej dwukrotnie większych niż Ziemia, powinniśmy mieć szanse je zarejestrować. Zakres bliskiej (termicznej) podczerwieni jest istotny, gdyż odpowiada ciepłu emitowanemu przez kandydatkę na planetę i tym samym umożliwia astronomom ustalenie czy temperatura planety pozwala na istnienie wody w stanie ciekłym.

    Alfa Centauri to najbliższy system gwiazdowy względem Układu Słonecznego, położony 4,37 roku świetlnego od nas (ponad 40 biliardów kilometrów). Składa się z dwóch gwiazd podobnych do Słońca: Alfa Centauri A oraz B, oraz z czerwonego karła: Proxima Centauri. Obecna wiedza na temat systemów planetarnych Alfy Centauri jest niewielka. W 2016 roku zespół korzystający z instrumentów ESO odkrył jedną planetę podobną do Ziemi, krążącą wokół Proximy Centauri. Ale pewne informacje na temat Alfy Centauri A i B pozostają nieznane: nie jest jasne na ile stabilne są takie układy podwójne w odniesieniu do planet podobnych do Ziemi. Najbardziej obiecującym sposobem na ustalenie czy planety istnieją wokół tego rodzaju pobliskich gwiazd, jest próba ich zaobserwowania.

    Uzyskiwanie obrazów takich planet jest jednak wielkim wyzwaniem technicznym, ponieważ odbijane przez nie światło gwiazdy jest miliardy razy słabsze niż docierające do nas bezpośrednio od samej gwiazdy. Dostrzeżenie małej planety blisko jej gwiazdy z odległości kilku lat świetlnych można porównać do dojrzenia ćmy okrążającej uliczną latarnię dziesiątki kilometrów od nas. Aby rozwiązać ten problem, w 2016 roku Breakthrough Watch oraz ESO rozpoczęły współpracę w celu zbudowania specjalnego instrumentu zwanego koronografem termicznej podczerwieni, zaprojektowanego do blokowania większości światła docierającego od gwiazdy i zoptymalizowanego do zarejestrowania światła podczerwonego emitowanego przez ciepłą powierzchnię planety krążącej wokół gwiazdy, zamiast niewielkiego ułamka odbijanego światła gwiazdy. Tak jak obiekty w pobliżu Słońca (zwykle ukryte w jego blasku) można dostrzec podczas całkowitego zaćmienia, koronograf tworzy rodzaj sztucznego zaćmienia obserwowanej gwiazdy, blokując jej światło i pozwalając na detekcję znacznie słabszych obiektów z otoczenia. Jest to znaczące zaawansowanie zdolności obserwacyjnych.

    Wizja artystyczna przedstawiająca planetę Proxima b.

    Koronograf zainstalowano na jednym z czterech 8-metrowych teleskopów VLT, modernizując i modyfikując istniejący instrument o nazwie VISIR, by zoptymalizować jego czułość w zakresie fal podczerwonych potencjalnie powiązanych z nadającymi się do zamieszkania egzoplanetami. Dzięki temu będzie w stanie szukać cieplnych sygnatur podobnych do sygnatury Ziemi, która absorbuje światło od Słońca i emituje w zakresie termicznej podczerwieni. NEAR modyfikuje istniejący instrument VISIR na trzy sposoby, łącząc najnowocześniejsze osiągnięci inżynierii astronomicznej. Po pierwsze, adaptuje instrument do koronografii, pozwalając mu na drastyczną redukcję światła obserwowanej gwiazdy, a tym samym ujawnić sygnatury potencjalnych planet typu ziemskiego. Po drugie, korzysta z techniki zwanej optyką adaptacyjną, aby strategicznie deformować zwierciadło wtórne teleskopu, kompensując rozmycie powodowane przez ziemską atmosferę. Po trzecie, wdraża nowatorskie strategie redukujące szum oraz potencjalnie powalające instrumentowi na błyskawiczne przełączanie pomiędzy obserwowanymi gwiazda – z szybkością 100 milisekund – maksymalizując dostępny czas obserwacyjny na teleskopie.

    Pete Worden, Dyrektor Wykonawczy Breakthrough Initiatives, powiedział: „Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z ESO przy projektowaniu, budowaniu, instalowaniu, a teraz użytkowaniu tego nowego, innowacyjnego instrumentu. Jeżeli wokół Alfy Centauri A i B są planety podobne do Ziemi, będzie to wielka wiadomość dla wszystkich na naszej planecie.”

    ESO jest zadowolone z wniesienia swojego doświadczenia, istniejącej infrastruktury i czasu obserwacyjnego teleskopu VLT do projektu NEAR” skomentował Robin Arsenault, kierownik projektu z ESO.

    „To cenna szansa, aby jako dodatek do własnych celów naukowych, eksperyment NEAR stał się testem dla przyszłych instrumentów do łowów na planety dla nadchodzącego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT)” powiedział Markus Kasper, główny naukowiec z ESO ds.  eksperymentu NEAR.

    NEAR jest pierwszym i aktualnie jedynym projektem, który jest w stanie bezpośrednio sfotografować nadającą się do zamieszkania egzoplanetę. To oznacza ważny etap. Trzymamy kciuki – mamy nadzieję, że wokół Alfy Centauri A lub B krąży duża planeta nadająca się do zamieszkania” skomentował Olivier Guyon, kierownik naukowy z Breakthrough Watch.

    „Istoty ludzkie są naturalnymi odkrywcami” powiedział Yuri Milner, założyciel Breakthrough Initiatives, „Nadszedł czas, aby dowiedzieć się co znajduje się za następną doliną. Ten teleskop pozwoli nam to dojrzeć.”

    Źródło: ESO Poland

    ]]>
    18554 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Twórcy kosmicznego obserwatorium planet pozasłonecznych ARIEL spotkają się w Warszawie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/tworcy-kosmicznego-obserwatorium-planet-pozaslonecznych-ariel-spotkaja-sie-w-warszawie/ Thu, 13 Jun 2019 08:31:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18563
    Wizja artystyczna teleskopu ARIEL w drodze do miejsca z którego prowadzone będą obserwacje (1,5 mln km od Ziemi). Rys. ESA/STFC RAL Space/UCL/Europlanet-Science Office

    W dniach 17-19 czerwca br. w Warszawie dojdzie do spotkania międzynarodowego zespołu badaczy zaangażowanych w misję Europejskiej Agencji Kosmicznej ARIEL. Dostarczy ona danych o atmosferach tysiąca planet pozasłonecznych. Za powstanie kluczowego systemu ARIEL odpowiadają naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

    Misja kosmiczna ARIEL (Atmospheric Remote‐sensing Infrared Exoplanet Large‐survey) to prestiżowy projekt Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), współrealizowany przez 50 instytutów z 17 krajów, w tym z Polski. Celem przedsięwzięcia jest wykonanie analizy składu chemicznego atmosfer aż tysiąca planet pozasłonecznych. Uzyskane w ten sposób dane pozwolą odpowiedzieć na pytania dotyczące powstawania i ewolucji odległych światów. Globy obserwowane przez ARIEL zostaną jednocześnie zdiagnozowane pod kątem występowania warunków sprzyjających powstaniu życia.

    Priorytetem dla misji ARIEL są planety wielkości Jowisza i Neptuna, do tego krążące bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych, a przez to bardzo gorące (temperatura gazowych otoczek tych globów może sięgać 1000 stopni Celsjusza). W rozległych atmosferach gorących olbrzymów naukowcy łatwiej dostrzegą obecność związków chemicznych, które w przypadku planet chłodnych skupiłyby się zbyt blisko powierzchni globów i mogłyby pozostać niezauważone. Planety mniejsze, kilkukrotnie masywniejsze od Ziemi (tzw. super-Ziemie), także będą obserwowane przez ARIEL, niemniej rzadziej, niż gorące olbrzymy.

    Na pokładzie ARIEL zainstalowany zostanie teleskop z eliptycznym zwierciadłem o wymiarach 110 cm na 70 cm. Skieruje on wiązkę promieniowania do spektrometru AIRS (ARIEL Infrared Spectrometer) – głównego instrumentu pomiarowego misji – oraz do systemu FGS (Fine Guidance System). Zadaniem tego ostatniego jest precyzyjnie nakierowane teleskopu na obserwowany obiekt. FGS będzie na tyle zaawansowaną konstrukcją, że niezależnie od wspierania głównego teleskopu, sam może być wykorzystywany jako astrometr lub fotometr – dodatkowy instrument naukowy na pokładzie ARIEL.

    Opracowanie i budowę układu precyzyjnego celowania dla teleskopu ARIEL powierzono Centrum Badań Kosmicznych PAN. Inżynierowie z Centrum odpowiedzialni są za wykonanie części opto-mechanicznej i elektroniki sterującej FGS oraz za koordynacje i nadzór nad pracami instytucji współrealizujących ten instrument. Głównym współpracownikiem Polaków będzie Jet Propulsion Laboratory (JPL) z USA, odpowiedzialne za dostarczenie detektorów dla FGS. CBK PAN zajmie się także integracją i testami całego przyrządu. To pierwszy raz w historii, gdy tak ważna rola w misji Europejskiej Agencji Kosmicznej została powierzona Polsce.

    ARIEL powstaje w ramach europejskiego programu „Cosmic Vision 2015-2025”, który dotychczas zaowocował trzema obserwatoriami tej samej rangi: Solar Orbiter, Euclid i PLATO. Jako pierwszy z wymienionych w kosmos trafi Solar Orbiter (początek przyszłego roku), w konstrukcji którego także mieli udział inżynierowie Centrum Badań Kosmicznych PAN. Wystrzelenie ARIEL planowane jest na rok 2028. Teleskop będzie prowadził obserwacje z odległości 1,5 mln km od Ziemi, przez minimum 4 lata. Przewidywany koszt całego przedsięwzięcia to niemal pół miliarda euro.

    Badania planet pozasłonecznych stanowią jeden z najważniejszych obszarów współczesnej nauki. Do dzisiaj potwierdzono istnienie około 4000 planet poza Układem Słonecznym. Do chwili wystrzelenia ARIEL liczba ta co najmniej potroi się. Badania odległych światów uchodzą za jedną z „polskich specjalności”. Pierwsza w historii planeta pozasłoneczna została odkryta w 1992 roku przez polskiego astronoma, Aleksandra Wolszczana. Udział Centrum Badań Kosmicznych PAN w misji ARIEL to szansa dla Polski by pozostać w ścisłej czołówce światowej nauki.

    Źródło: CBK PAN

    ]]>
    18563 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[A tymczasem na Europie...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/a-tymczasem-na-europie/ Thu, 13 Jun 2019 15:52:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18566
    Źródło: NASA/JPL/University of Arizona

    Znany wszystkim składnik skrywał się na powierzchni Europy, jednego z księżyców Jowisza . Opierając się na analizie widmowej w zakresie światła widzialnego, planetolodzy z Caltech i Jet Propulsion Laboratory, którym zarządza Caltech dla NASA, odkryli, że żółty kolor widoczny na częściach powierzchni Europy to faktycznie chlorek sodu, związek znany na Ziemi jako sól kuchenna , który jest również głównym składnikiem soli morskiej.

    Odkrycie sugeruje, że słony, podpowierzchniowy ocean Europy może bardziej przypominać oceany Ziemi, niż wcześniej sądzono, rzucając wyzwanie dekadom rozważań nad składem tych wód i czyniąc je potencjalnie bardziej interesującymi do badań. Odkrycie zostało opublikowane w periodyku Science Advances 12 czerwca.

    Bliskie przeloty sond Voyager i Galileo doprowadziły naukowców do wniosku, że Europa jest pokryta warstwą słonej, ciekłej wody otoczonej lodową skorupą. Sonda Galileo wyposażona była w spektrometr na podczerwień, którego naukowcy używają do badania składu chemicznego powierzchni badanego obiektu. Spektrometr zainstalowany na pokładzie Galileo znalazł lód wodny i substancję, która wydawała się być solami siarczanu magnezu - jak sole Epsom. Ponieważ lodowa powłoka jest geologicznie młoda i zawiera liczne dowody wcześniejszej aktywności geologicznej, podejrzewano, że jakiekolwiek sole istniejące na powierzchni mogą pochodzić z oceanu poniżej. W związku z tym naukowcy od dawna podejrzewali skład oceaniczny bogaty w sole siarczanowe.

    Wszystko to zmieniło się, gdy nowe dane w wyższej rozdzielczości spektralnej z Obserwatorium W. M. Kecka na Maunakea wskazały, że naukowcy jednak nie widzieli siarczanów magnezu na Europie. Większość soli siarczanowych rozważanych poprzednio faktycznie ma wyraźne linie absorpcyjne, które powinny być widoczne w danych Kecka o wyższej rozdzielczości. Jednak widma regionów, które powinny odzwierciedlać skład wnętrza, nie wykazywały charakterystycznych linii absorpcyjnych siarczanów.

    „Pomyśleliśmy, że możemy zobaczyć chlorki sodu, ale są one zasadniczo pozbawione charakterystycznych cech widmowych w podczerwieni”, mówi Mike Brown, profesor astronomii planetarnej w Caltech i współautor artykułu w Science Advances.

    Jednak Kevin Hand z JPL napromieniował sole oceaniczne w laboratorium w warunkach podobnych do panujących na Europie i odkrył, że po napromieniowaniu powstaje kilka nowych i wyraźnych cech w widzialnej części widma. Odkrył, że sole zmieniają kolory do tego stopnia, że ​​można je zidentyfikować na podstawie analizy widma widzialnego. Chlorek sodu, na przykład, zamienił odcień na żółty, podobny do tego widocznego na geologicznie młodym obszarze Europy znanym jako Tara Regio.

    „Chlorek sodu jest trochę jak niewidzialny atrament na powierzchni Europy. Przed napromieniowaniem nie można powiedzieć, że tam jest, ale po napromieniowaniu pojawia się charakterystyczne zabarwienie” - mówi Hand, naukowiec z JPL i współautor artykułu.

    „Nikt wcześniej nie wykonywał widma Europy w zakresie widzialnym, które miałoby taką rozdzielczość przestrzenną i widmową. Sonda Galileo nie miał spektrometru obserwującego w zakresie widzialnym. Miała tylko spektrometr bliskiej podczerwieni”, mówi Samantha Trumbo, absolwentka Caltech, główna autorka pracy.

    „Ludzie tradycyjnie zakładają, że cała interesująca spektroskopia dotyczy podczerwieni na powierzchniach planet, ponieważ to właśnie tam większość cząsteczek, których szukają naukowcy, wykazuje woje podstawowe cechy charakterystyczne”, mówi Brown.

    Przyglądając się bliżej za pomocą Hubble'a, Brown i Trumbo byli w stanie zidentyfikować wyraźną absorpcję w widmie widzialnym na 450 nanometrach, która dokładnie pasowała do napromieniowanej soli, potwierdzając tym samym, że żółty kolor Tara Regio wskazuje na obecność napromieniowanego chlorku sodu na powierzchni.

    „Byliśmy w stanie to zbadać przez ostatnie 20 lat za pomocą Hubble'a”, mówi Brown. „Po prostu nikomu to nie przyszło do głowy”.

    Podczas gdy odkrycie nie gwarantuje, że ten chlorek sodu pochodzi z oceanu podpowierzchniowego, autorzy badania wskazują, że potrzebna jest ponowna ocena geochemii Europy.

    „Siarczan magnezu po prostu przedostałby się do oceanu ze skał na jego dnie, ale chlorek sodu może wskazywać, że dno oceaniczne jest aktywne hydrotermicznie” - mówi Trumbo. „Oznaczałoby to, że Europa jest bardziej geologicznie interesującym ciałem planetarnym niż wcześniej sądzono”.

    Źródło: Caltech

    ]]>
    18566 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje niewielką galaktykę o wielkim sercu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/hubble-obserwuje-niewielka-galaktyke-o-wielkim-sercu/ Thu, 13 Jun 2019 16:13:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18569

    Zagnieżdżona pośród tych wszystkich jasnych, bliższych nam gwiazd leży ESO 495-21, niewielka galaktyka z wielkim sercem. ESO 495-21 może mieć średnicę zaledwie 3000 lat świetlnych, ale nie przeszkadza jej to w formowaniu ogromnej liczby nowych gwiazd. W jej wnętrzu może także znajdować się supermasywna czarna dziura, co jest nietypowe dla galaktyki tych rozmiarów, ale może także sporo nam mówić o procesie formowania i ewolucji galaktyk.

    Znajdująca się około 30 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kompasu, ESO 495-21 to gwiazdotwórcza galaktyka karłowata - oznacza to, że charakteryzuje się ona niewielkimi rozmiarami, ale jednocześnie intensywnymi procesami gwiazdotwórczymi. Galaktyki gwiazdotwórcze niezwykle szybko tworzą nowe gwiazdy - proces powstawania nowych gwiazd jest tam nawet 1000 razy szybszy od tego w Drodze Mlecznej.

    Hubble kilkukrotnie badał wzrost aktywności ESO 495-21. Teleskop kosmiczny kilkukrotnie badał liczne supergromady gwiazd, bardzo gęste rejony powstałe zaledwie kilka milionów lat temu i pełne masywnych gwiazd. Te spektakularne obszary mogą wywierać istotny wpływ na swoje galaktyki macierzyste. Badanie ich pozwoli astronomom zbadać najwcześniejsze stadia ich ewolucji, w celu zrozumienia jak powstają i zmieniają się masywne gwiazdy.

    Oprócz kosmicznych fajerwerków jakimi są supergromady gwiazd, ESO 495-21 może także posiadać w swoim centrum supermasywną czarną dziurę. Astronomowie wiedzą, że niemal wszystkie duże galaktyki posiadają w swoim centrum taki obiekt, a co do zasady, im większa galaktyka tym masywniejsza czarna dziura. Nasza galaktyka macierzysta, Droga Mleczna, posiada w swoim centrum supermasywną czarną dziurę Sagittarius A*, która ma masę 4 milionów mas Słońca. ESO 495-21 to galaktyka karłowata o masie jedynie 3% masy Drogi Mlecznej, a mimo to wiele wskazuje na to, że czarna dziura w jej centrum ma nawet milion mas Słońca - to bardzo niespodziewane odkrycie.

    https://www.youtube.com/watch?v=POiRoknnHRs

    Owa czarna dziura może nam wiele powiedzieć o tym jak czarne dziury i galaktyki ewoluowały we wczesnym wszechświecie. Pochodzenie centralnych supermasywnych czarnych dziur w galaktykach wciąż jest tematem debat - czy najpierw powstają galaktyki, a następnie ściskają materię w swoich centrach prowadząc do powstania czarnych dziur, czy też może istniejące wcześniej czarne dziury zbierają materię wokół siebie tworząc galaktyki?

    Z uwagi na niewielkie rozmiary, nieregularny kształt i intensywne procesy gwiazdotwórcze, astronomowie uważają, że ESO 495-21 może stanowić analog pierwszych galaktyk jakie powstały we wszechświecie. Odkrycie czarnej dziury w centrum tej galaktyki silnie zatem wskazuje, że czarne dziury mogły powstać wcześniej, a dopiero potem powstawały wokół nich galaktyki.

    Dane składające się na powyższe zdjęcie zostały zebrane przez dwa instrumenty zainstalowane na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a: Advanced Camera for Surveys oraz Wide Field Planetary Camera 2.

    Źródło: ESA/Hubble Information Centre

    ]]>
    18569 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Indie planują budowę "bardzo małej" stacji kosmicznej po 2022 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/indie-planuja-budowe-bardzo-malej-stacji-kosmicznej-po-2022-roku/ Thu, 13 Jun 2019 16:24:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18573
    Szef indyjskiego programu kosmicznego Kailasavadivoo Sivan planuje stację kosmiczną w najbliższej dekadzie

    Indie planują stworzenie własnej " bardzo małej" stacji kosmicznej w nadchodzącej dekadzie, w ramach przygotowań do pierwszej misji załogowej w historii kraju.

    Szef Indian Space Research Organisation (ISRO) Kailasavadivoo Sivan poinformował dzisiaj, że ambitny projekt budowy stacji orbitalnej będzie realizowany po pierwszej misji załogowej planowanej na 2022 rok.

    "Nasza stacja kosmiczna będzie bardzo mała... przydatna do wykonywania eksperymentów" powiedział Sivan reporterom w New Delhi.

    "Nie mamy wielkich planów wysyłania turystów w kosmos i tym podobnych" dodał.

    Stacja kosmiczna umożliwia przebywanie na jej pokładzie członków załogi i wyposażona jest w osprzęt do prowadzenia eksperymentów i dokowania pojazdów kosmicznych.

    Pierwsza kosmiczna misja załogowa w historii Indii - nazwana Gaganyaan - będzie realizowana do 2022 roku, aby uczcić 75 lat niepodległości Indii od Wielkiej Brytanii.

    W ramach misji w przestrzeń kosmiczną poleci dwóch lub trzech astronautów na maksymalnie siedem dni.

    Informacje o stacji kosmicznej pojawiają się dzień po przedstawieniu bezzałogowego lądownika, który zostanie wyniesiony w przestrzeń 15 lipca i powinien wylądować na powierzchni Księżyca w okolicach 6 września.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18573 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe planety typu ziemskiego krążące wokół gwiazdy Teegardena]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/18/nowe-planety-typu-ziemskiego-krazace-wokol-gwiazdy-teegardena/ Tue, 18 Jun 2019 14:37:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18578
    Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias

    Międzynarodowy zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Getyndze, we współpracy z badaczami z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) odkrył, wykorzystując do tego wysokiej rozdzielczości spektrograf CARMENES zainstalowany w obserwatorium Calar Alto, dwie nowe planety podobne do Ziemi i krążące wokół jednej z najbliższych nam gwiazd.

    Gwiazda Teegardena znajduje się jedynie 12,5 roku świetlnego od Ziemi. To czerwony karzeł znajdujący się w kierunku gwiazdozbioru Barana. Temperatura na jej powierzchni wynosi 2700 stopni Celsjusza, a jej masa stanowi jedną dziesiątą masy Słońca. Choć owa gwiazda znajduje się tak blisko nas, jej słaby blask pozwolił na jej odkrycie dopiero w 2003 roku.

    "Obserwowaliśmy tę gwiazdę przez trzy lata poszukując okresowych zmian jej prędkości" tłumaczy Mathias Zechmeister, badacz z Uniwersytetu w Getyndze i główny autor artykułu opisującego odkrycie. Obserwacje wskazały, że wokół niej krążą dwie planety przypominające planety wewnętrznej części Układu Słonecznego. Są one tylko nieznacznie większe od Ziemi i znajdują się w tak zwanej ekosferze swojej gwiazdy, czyli tam gdzie potencjalnie na ich powierzchniach może istnieć woda w stanie ciekłym. "Możliwe, że obie planety są elementami większego układu" mówi Stefan Dreizler, inny badacz z Getyngi i współautor artykułu.

    Fotometryczne kampanie obserwacyjne tej gwiazdy przeprowadzono za pomocą instrumentów takich jak Muscat2 zainstalowany na Teleskopie Calos Sanchez w Obserwatorium Teide na Teneryfie, raz za pomocą sieci teleskopów w Obserwatorium Las Cumbres. Opisywane badania wskazują, że sygnały od obu planet nie mogą być spowodowane aktywnością gwiazdy, mimo tego, że nie byliśmy w stanie wykryć tranzytów obu nowych planet" mówi Victor Sanchez Bejar, badacz z IAC.

    Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias

    Aby można było skorzystać z metody tranzytów, planety muszą przechodzić na tle tarczy gwiazdy macierzystej i blokować część emitowanego przez nią promieniowania, co oznacza, że planeta musi się znaleźć na linii łączącej gwiazdę z Ziemią. Tak szczęśliwe ustawienie dotyczy jedynie niewielkiego wycinku układów planetarnych.

    Typ gwiazd, do którego należy gwiazda Teegardena obejmuje najmniejsze gwiazdy, dla których badacze są w stanie zmierzyć masy planet za pomocą obecnej technologii. "To odkrycie stanowi ogromny sukces projektu CARMENES, który został zaprojektowany do poszukiwania planet krążących wokół mało masywnych gwiazd" mówi Ignasi Ribas, badacz z Institut d'Estids Espacials (IEEC) w Katalonii i współautor opracowania.

    Od 2016 roku niemieccy i hiszpańscy badacze poszukują za pomocą instrumentu CARMENES zainstalowanego na 3,5-metrowym teleskopie w Obserwatorium Calar Alto, planet krążących wokół pobliskich gwiazd. Opisywane tutaj planety stanowią 10. i 11. planetę odkrytą w ramach projektu.

    Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias

    ]]>
    18578 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Obfitość gazów w oceanie Enceladusa to potężne zasoby pożywienia dla życia - jeżeli jakieś tam istnieje]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/20/obfitosc-gazow-w-oceanie-enceladusa-to-potezne-zasoby-pozywienia-dla-zycia-jezeli-jakies-tam-istnieje/ Thu, 20 Jun 2019 18:42:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18583
    Ilustracja przedstawia sondę Cassini przelatującą przez gejzery Enceladusa w 2015 roku.

    Podpowierzchniowy ocean Encealdusa, jednego z księżyców Saturna, prawdopodobnie posiada wyższe niż wcześniej sądzono stężenie dwutlenku węgla i wodoru oraz bardziej podobne do ziemskiego pH, a tym samym wytwarza warunki bardziej sprzyjające powstaniu życia - takie wnioski można wysnuć z najnowszych badań przeprowadzonych przez planetologów z University of Washington.

    Obecność tak wysokich stężeń może dostarczać paliwa - chemicznego "darmowego pożywienia" dla żyjących mikrobów, twierdzi główny badacz projektu Lucas Fifer z UW. Może też oznaczać, "że nie ma komu tam tego jeść".

    Najnowsze informacje o składzie chemicznym oceanu Enceladusa pozwalają planetologom lepiej zrozumieć zdolność do sprzyjania życiu przez ten wodny świat, krążący wokół Saturna.

    Enceladus to mały księżyc o średnicy około 500 kilometrów. Jego słony podpowierzchniowy ocean jest wyjątkowo interesujący, bo pod względem pH, zasolenia i temperatury zbliżony jest do oceanów na Ziemi. Gejzery pary wodnej i cząstek lodu - dostrzeżone i zbadane przez sondę Cassini - tryskające na wysokość kilkuset kilometrów nad powierzchnię, uwalniane z podpowierzchniowego oceanu przez szczeliny i uskoki w skorupie lodowej - dostarczyły interesujących informacji o składzie chemicznym całego oceanu.

    Jednak Fifer wraz ze współpracownikami odkrył, że gejzery nie są pod względem chemicznym takie same jak ocean, z którego tryskają z prędkością 1300 kilometrów na godzinę; sam proces erupcji zmienia ich skład chemiczny.

    Zespół Fifera twierdzi, że gejzery stanowią "niedoskonały wgląd" w skład chemiczny globalnego podpowierzchniowego oceanu, a skład chemiczny gejzeru i skład chemiczny oceanu mogą się od siebie znacząco różnić. Dzieje się tak z uwagi na frakcjonowanie gejzeru, rozdzielenie gazów, które sprawia, że niektóre składniki gejzeru są uwalniane, a inne pozostają w oceanie.

    Mając to na uwadze badacze powrócili do danych zebranych przez sondę Cassini i wykorzystali je w symulacjach komputerowych, które uwzględniają wpływ frakcjonowania, aby spróbować ocenić skład chemiczny wewnętrznego oceanu Enceladusa. Badacze odkryli znaczące różnice między chemią gejzerów i oceanu. Wcześniejsze interpretacje zaniżały ilość wodoru, metanu i dwutlenku węgla w oceanie.

    "Lepiej jest odkryć wysokie stężenie gazów niż brak gazu" mówi Fifer. "Powstawanie życia wydaje się mało prawdopodobne gdyby tych gazów nie było tak dużo w oceanie".

    Tak wysokie stężenie dwutlenku węgla może wskazywać także na niższy i bardziej podobny do ziemskiego poziom pH w oceanie Enceladusa. To także dobrze wróży możliwości istnienia tam życia.

    "Choć znamy pewne wyjątki, większość życia na Ziemi funkcjonuje najlepiej w środowisku pełnym wody o bliskim neutralnemu pH, zatem takie same warunki na Enceladusie brzmią optymistycznie" dodaje. "Ponadto, w ten sposób łatwiej jest porównywać ten osobliwy wodny świat do środowiska jakie dobrze znamy".

    W oceanie Enceladusa może być także wysokie stężenie amonu, który także może stanowić potencjalne paliwo dla życia. I choć wysokie stężenie gazów może wskazywać na brak żyjących organizmów, które mogłyby się nimi żywić, Fifer dodaje, że nie musi to oznaczać, że ocean Enceladusa pozbawiony jest życia. Może to oznaczać, że mikrobów nie ma tam wystarczająco dużo, aby zużywać całą dostępną im energię chemiczną.

    Badacze mogą wykorzystać stężenia gazów do nałożenia górnych ograniczeń na określone typy życia, które mogłyby istnieć w lodowym oceanie Enceladusa.

    Innymi słowy: "Biorąc pod uwagę ogromne ilości darmowego pożywienia, jak dużo życia mogłoby istnieć w oceanie Enceladusa i żywić się dostępnymi zasobami, aby pozostawić po sobie taką ilość gazów jaką obecnie obserwujemy?"

    Dzięki sondzie Cassini wiemy co nieco o oceanie Enceladusa oraz o typach gazów, soli i związków organicznych w nim obecnych. Badanie zmian składu chemicznego gejzerów może nam powiedzieć więcej o samym oceanie.

    "Przyszłe misje kosmiczne będą pobierały próbki z gejzerów, poszukując w nich oznak życia, ale próbki te będą już produktem zmian zachodzących w samym procesie erupcji. Dlatego zrozumienie różnic między oceanem a gejzerem będzie stanowiło ogromną pomoc".

    Źródło: University of Washington

    ]]>
    18583 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 757 https://www.mondialnews.com/2019/06/20/sciences-nature/obfitosc-gazow-w-oceanie-enceladusa-to-potezne-zasoby-pozywienia-dla-zycia-jezeli-jakies-tam-istnieje-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Astronomowie obserwują "ciepłą" poświatę pierścieni Urana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/20/astronomowie-obserwuja-ciepla-poswiate-pierscieni-urana/ Thu, 20 Jun 2019 19:07:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18586
    Mozaika atmosfery Urana i jego pierścieni na falach radiowych, wykonana za pomocą sieci ALMA w grudniu 2017 roku.

    Odkryte dopiero w 1977 roku pierścienie Urana są niewidoczne dla wszystkich z wyjątkiem największych teleskopów. Jednak na najnowszych termicznych zdjęciach planety wykonanych przez dwa ogromne teleskopy w Chile są zaskakująco jasne.

    Termiczna poświata jest dla astronomów nowym oknem na pierścienie, które dostrzeżono tylko dlatego, że odbijają trochę światła w zakresie optycznym i w bliskiej podczerwieni. Najnowsze zdjęcia wykonane za pomocą sieci ALMA oraz teleskopu VLT pozwoliły badaczom po raz pierwszy na zmierzenie temperatury pierścieni: to raczej chłodne 77K, czyli 77 stopni nad zerem absolutnym.

    Obserwacje potwierdzają także, że najjaśniejszy i najgęstszy pierścień Urana, tak zwany pierścień epsilon, różni się od innych znanych pierścieni w Układzie Słonecznym, szczególnie od spektakularnego i pięknego układu pierścieni wokół Saturna.

    "Głównie lodowe pierścienie Saturna są rozległe, jasne i składają się z cząstek o różnych rozmiarach, od pyłu mierzonego w mikronach w pierścieniu D, po dziesiątki metrów w głównych pierścieniach" mówi Imke de Pater, profesor astronomii z UC Berkeley. "Tych najdrobniejszych cząstek nie ma w głównych pierścieniach Urana; najjaśniejszy pierścień, epsilon, składa się z skał o rozmiarach piłek do golfa i większych".

    Dla porównania, pierścienie Jowisza zawierają głównie małe cząstki o rozmiarach mierzonych w mikronach (mikron to jedna tysięczna milimetra). Pierścienie Neptuna składają się głównie z pyłu i nawet Uran posiada rozległe płaty pyłu między swoimi wąskimi głównymi pierścieniami".

    "Wiemy już, że pierścień epsilon jest nieco dziwny, bo nie widzimy w nim tych najdrobniejszych cząstek" mówi doktorant Edward Molter. "Coś wymiotło te drobniejsze cząstki - nie wiemy jednak co.".

    Pierścienie mogą składać się z dawnych planetoid przechwyconych przez grawitację planety, pozostałości po księżycach, które zderzyły się ze sobą i uległy zniszczeniu, pozostałości po księżycach rozerwanych gdy zbliżyły się za bardzo do Urana, lub odłamkami pozostałymi po procesie formowania 4,5 miliarda lat temu.

    Zdjęcie pierścieni Urana w bliskiej podczerwieni wykonane za pomocą optyki adaptacyjnej zainstalowanej na 10-metrowym teleskopie Kecka.

    Najnowsze dane opublikowano w tym tygodniu w periodyku The Astronomical Journal. De Pater oraz Molter prowadzi obserwacje w obserwatorium ALMA, podczas gdy Michael Roman oraz LEigh Fletcher z University of Leicester prowadzili obserwacje na VLT.

    "Pierścienie Urana składem różnią się od głównych pierścieni Saturna, w tym sensie, że w zakresie optycznym i podczerwonym ich albedo jest znacznie niższe: są one naprawdę bardzo ciemne, niczym węgiel kamienny" mówi Molter. "Co więcej, pierścienie te są wyjątkowo wąskie w porównaniu do pierścieni Saturna. Najszerszy pierścień, epsilon, ma średnicę od 20 do 100 kilometrów, podczas gdy pierścienie Saturna rozciągają się na dziesiątki tysięcy kilometrów.

    Brak drobnych cząstek pyłu w głównych pierścieniach Urana dostrzeżono po raz pierwszy w 1986 roku gdy w pobliżu planety przeleciała sonda Voyager 2 i sfotografowała pierścienie. Sonda jednak nie miała możliwości pomiaru temperatury pierścieni.

    Jak dotąd astronomowie doliczyli się 13 pierścieni wokół planety.

    "To naprawdę niesamowite, że w ogóle udało nam się tego dokonać za pomocą dostępnych instrumentów. Próbowałem jedynie jak najlepiej sfotografować planetę, a zobaczyłem także pierścienie".

    Obserwacje za pomocą VLT oraz ALMA zaplanowano w celu zbadania struktury temperatur w atmosferze Urana.

    Źródło: phys.org

    ]]>
    18586 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Polacy pomogą przechwycić „świeżą” kometę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/25/polacy-pomoga-przechwycic-swieza-komete/ Tue, 25 Jun 2019 16:24:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18590
    Wizja artystyczna obiektu Oumuamua, który przyleciał do Układu Słonecznego z przestrzeni międzygwiazdowej. Podobne pochodzenie może mieć kometa, która stanie się przedmiotem badań misji Comet Interceptor. Fot. ESO/Hubble, NASA, ESO, M. Kornmesser

    Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) podjęła decyzję o budowie sondy Comet Interceptor, która „zaczai się” na jeszcze nieodkrytą kometę z krańców Układu Słonecznego lub innego systemu planetarnego. Po raz pierwszy w historii ESA kierownikiem jednego z eksperymentów misji będzie naukowiec z Polski.

    Misja Comet Interceptor (Przechwytywacz Komety) ma na celu zbadanie komety, która przetrwała od swoich narodzin aż do dzisiaj w nietkniętej postaci. Charakterystyka fizyczna takiego „świeżego” obiektu odzwierciedli zapis warunków, jakie panowały w czasie powstawania Układu Słonecznego 4-5 miliardów lat temu. Dotychczasowe misje kometarne skupiały się wyłącznie na kometach okresowych, wielokrotnie przelatujących blisko Słońca. Ponieważ każde takie zbliżenie zmienia właściwości fizyczne jądra komety, naukowcy mają trudność w jednoznacznym odtworzeniu pierwotnych cech komet.

    Zbadanie „świeżej” komety jest wyzwaniem, gdyż obiekty tego typu znajdują się na krańcach Układu Słonecznego. Zdarza się nawet, że przylatują do Układu z innych systemów planetarnych lub przestrzeni międzygwiazdowej. Od ich odkrycia do przelotu w pobliżu Słońca mija od kilku miesięcy do kilku lat. To zbyt krótko, żeby przygotować odpowiednią misję kosmiczną. By rozwiązać ten problem, autorzy projektu Comet Interceptor zaproponowali nowatorską strategię badawczą - wystrzelą i „zaparkują” sondę w przestrzeni kosmicznej, a następnie znajdą obiekt, do którego próbnik mógłby w dowolnej chwili wyruszyć.

    Comet Interceptor ma składać się z trzech sond, nazywanych roboczo: „A”, „B1” i „B2”. Połączone ze sobą trafią w 2028 roku na orbitę tymczasową, oddaloną od Ziemi o 1,5 mln km. Naukowcy oceniają, że docelowy obiekt badań zostanie wskazany po upływie 2-3 lat. W jego odkryciu pomogą nowoczesne teleskopy na Ziemi. Lot do wybranej komety powinien zająć dalszych kilka lat. Krótko przed dotarciem do celu sondy się rozdzielą i rozpoczną obserwacje komety z trzech różnych lokalizacji. W ten sposób dostarczą unikalnego, trójwymiarowego obrazu jądra i warkocza komety.

    Trzy próbniki wyposażone będą łącznie w dziewięć instrumentów badawczych. Jeden z nich – Dust, Field and Plasma (DFP) - zostanie zainstalowany na dwóch sondach (A i B1). Rolę głównego badacza (principal investigator) eksperymentu DFP powierzono dr hab. Hannie Rothkaehl, prof. Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN). Nigdy dotąd naukowiec z Polski nie zajmował tak ważnego stanowiska w misji realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną.

    „Instrument DFP  zmierzy pole elektryczne i magnetyczne wokół komety, określi charakterystykę pyłu, gazu i plazmy otaczających jądro kometarne, oraz będzie monitorował, w jaki sposób plazma kometarna reaguje na wiatr słoneczny” – wyjaśnia prof. Rothkaehl. Pomiary prowadzone będą równolegle z dwóch próbników. „Sonda A, która pełni także rolę stacji łączności z Ziemią dla całej misji, w czasie przelotu koło komety pozostanie w bezpiecznej odległości od jądra, podczas gdy próbnik B1 zbliży się do niego i dokona pomiarów, zanurzając się w gazową otoczkę komety”.

    Zadaniem inżynierów i naukowców z CBK PAN będzie opracowanie systemu zasilania i skrzynki elektroniki instrumentu DFP, oraz koordynacja prac międzynarodowego zespołu, w skład którego wchodzą Włosi, Belgowie, Austriacy, Szwedzi, Czesi, Francuzi i Niemcy. Naukowcy z CBK PAN odpowiadać będą za analizę danych uzyskanych za pomocą DFP, a sprawowana przez prof. Rothkaehl funkcja głównego badacza zapewni polskim specjalistom znaczący wpływ na kształtowanie programu naukowego tej prestiżowej misji.

    Comet Interceptor to pierwsza europejska misja klasy „F” (skrót od „fast”, ang. szybko). Zgodnie z założeniem ESA próbniki tego rodzaju mają być niewielkie (masa poniżej jednej tony) i stosunkowo proste w konstrukcji (częściowo bazują na gotowych rozwiązaniach z wcześniejszych misji). Sondy klasy F można będzie wystrzeliwać jako ładunek dodatkowy wraz z innymi, dużymi statkami kosmicznymi. Comet Interceptor zostanie wystrzelony w roku 2028 rakietą Ariane 6 razem z europejskim obserwatorium ARIEL, za pomocą którego badane będą atmosfery planet pozasłonecznych. Naukowcy z CBK PAN są zaangażowani w znaczącym stopniu również i w tę misję.

    Udział w misji Comet Interceptor to dla CBK PAN kolejny etap w wieloletnich badaniach komet i plazmy kosmicznej. Naukowcy i inżynierowie Centrum uczestniczyli m.in. w pionierskich misjach do komety Halleya (próbniki VEGA-1 i VEGA-2 w 1984 roku) oraz najbardziej zaawansowanej misji kometarnej w historii (Rosetta), zakończonej lądowaniem na jądrze komety w roku 2014. W CBK PAN powstały także urządzenia dla kosmicznego teleskopu Herschel, którego obserwacje stały się przyczynkiem do dyskusji i dalszych badań odnośnie teorii, jakoby źródłem większości wody na Ziemi mogły być uderzające w nią komety.

    /CBK PAN/

    ]]>
    18590 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1016 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/09/comet-interceptor-coraz-blizej/ 0 0
    <![CDATA[Nowa misja New Frontiers: Dragonfly leci na Tytana!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/27/nowa-misja-new-frontiers-dragonfly-leci-na-tytana/ Thu, 27 Jun 2019 20:09:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18594
    https://www.youtube.com/watch?v=hBqDiHbfUsI

    NASA właśnie przed chwilą ogłosiła, że wracamy na Tytana. Po długim procesie wyboru ostatecznie zdecydowano się na realizację misji Dragonfly, w ramach której w stronę największego księżyca Saturna poleci sonda Dragonfly.

    Dragonfly wyląduje nieopodal miejsca, w którym wylądował lądownik Huygens, który dotarł na Tytana w ramach misji Cassini ponad dekadę temu.

    Helikopter Dragonfly będzie w stanie wykonywać liczne loty na powierzchni Tytana. W trakcie niektórych lotów helikopter będzie pokonywał nawet kilkanaście kilometrów. Sam helikopter nie będzie wyposażony w żadne koła, a będzie się poruszał po powierzchni Księżyca tylko latając.

    Według obecnych planów sonda rozpocznie swoją podróż w kierunku układu Saturna w 2026 roku i dotrze do Tytana w 2034 roku.

    22:18 Dragonfly to urządzenie wielkości obecnych łazików marsjańskich o rozmiarach średnio 2 x 3 metry.

    22:22 Grawitacja na Tytanie wynosi 0,14g (siedem razy niższa niż na Ziemi), ale atmosfera jest na tyle gęsta, że latanie na Tytanie jest w rzeczywistości łatwiejsze niż na Ziemi.

    22:26 Dragonfly będzie wyposażony w całą paletę kamer, także kamer wykonujących zdjęcia w bardzo wysokiej rozdzielczości.

    22:28 Początkowo sonda wyląduje w rejonie wydmowych, a następnie skieruje się przez materiał wyrzucony z krateru uderzeniowego na samo dno takiego krateru, gdzie panują specyficzne warunki atmosferyczne. W trakcie trwania misji naukowcy nie spodziewają się opadów na samej powierzchni Tytana.

    22:41 Dzięki użyciu MMRTG sonda Dragonfly może działać na powierzchni Tytana nawet 8 lat!

    ]]>
    18594 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1035 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/wizja-na-przyszlosc-samolot-hybrydowy-latajacy-nad-powierzchnia-jezior-tytana/ 0 0
    <![CDATA[Odkrywanie egzoplanet w falach grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/odkrywanie-egzoplanet-w-falach-grawitacyjnych/ Wed, 10 Jul 2019 07:31:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18615

    W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, badacze z Max Planck Institute for Gravitational Physics w Poczdamie oraz z francuskiej Alternative Energies and Atomic Energy Commission (CEA) w Saclay wskazują, że planowane kosmiczne obserwatorium fal grawitacyjnych LISA będzie w stanie wykrywać egzoplanety krążące wokół układów podwójnych białych karłów w całej Drodze Mlecznej i w pobliskich Obłokach Magellana. Ta nowa metoda obserwacji pozwoli obejść określone ograniczenia obecnych technik detekcji i pozwoli na odkrywanie planet o masach minimum 50 mas Ziemi.

    W ostatnich dwóch dziesięcioleciach nasza wiedza o egzoplanetach znacznie się rozrosła, a nasze katalogi znanych planet pozasłonecznych mają już ponad 4000 planet krążących wokół różnego rodzaju gwiazd. Jak dotąd techniki wykorzystywane do znajdowania i charakteryzowania takich układów opierają się na promieniowaniu elektromagnetycznym i ograniczone są do gwiazd znajdujących się w pobliżu Słońca i w niektórych częściach galaktyki.

    W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, dr Nicola Tamanini, badaczka z AERI w Poczdamie oraz dr Camilla Danielski z CEA/Saclay wskazują, że te ograniczenia można obejść dzięki astronomii fal grawitacyjnych. "Proponujemy nową metodę znajdowania egzoplanet krążących wokół podwójnych białych karłów za pomocą fal grawitacyjnych" mówi Tamanini. Białe karły to bardzo stare i małe pozostałości gwiazd, które wcześniej przypominały słońce. "LISA będzie nasłuchiwała fal grawitacyjnych emitowanych przez tysiące takich układów podwójnych. Kształt fal grawitacyjnych emitowanych przez układy podwójne białych karłów wokół których krążą planety będzie inny niż kształt fal emitowanych przez układy bez planety. Ta charakterystyczna różnica między tymi kształtami może pomóc nam odkrywać nowe egzoplanety".

    Opisywana przez badaczki nowa metoda wykorzystuje modulację przesunięcia dopplerowskiego fal grawitacyjnych spowodowaną przez przyciąganie grawitacyjne planety przez układ dwóch białych karłów. Nowa technika jest zatem grawitacyjnym odpowiednikiem metody prędkości radialnych, dobrze znanej techniki wykorzystywanej od lat do poszukiwania planet.

    W swoim artykule, Tamanini oraz Danielski wskazują, że europejskie obserwatorium LISA (Laser Interferometer Space Antenna), którego start planowany jest na 2034 rok, będzie w stanie wykrywać planety o masie Jowisza krążące wokół układów dwóch białych karłów w całej galaktyce, tym samym pokonując ograniczenia odległości charakterystyczne dla teleskopów obserwujących promieniowanie elektromagnetyczne. Co więcej, badaczki zauważają, że LISA będzie w stanie wykrywać takie egzoplanety także w pobliskich galaktykach, tym samym prowadząc do odkrycia pierwszej egzoplanety w innej galaktyce.

    "LISA będzie w stanie badać populację egzoplanet, której jeszcze nigdy nie widzieliśmy" tłumaczy Tamanini. "Od strony teoretycznej nic nie wskazuje na to, aby planety nie mogły krążyć wokół układów dwóch białych karłów". Jeżeli takie układy istnieją i zostaną odkryte przez LISA, naukowcy uzyskają nowe dane, które pozwolą lepiej badać teorie ewolucji planet i układów planetarnych. Dzięki takim danym lepiej zrozumiemy warunki, w jakich planeta może przetrwać fazę czerwonego olbrzyma swojej gwiazdy macierzystej oraz przetestujemy możliwość istnienia drugiej generacji planet czyli planet powstałych już po fazie czerwonego olbrzyma. Z drugiej strony, jeżeli LISA nie odkryje żadnych planet krążących wokół takich układów, naukowcy będą w stanie nałożyć ograniczenia na ostatni etap ewolucji planet w Drodze Mlecznej.

    Źródło: Max Planck Society

    ]]>
    18615 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa duża planetoida okrążająca Słońce w 151 dni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/nowa-duza-planetoida-okrazajaca-slonce-w-151-dni/ Wed, 10 Jul 2019 07:59:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18618

    Astronomowie odkryli nietypową planetoidę o najkrótszym jak dotąd znanym okresie obiegu Słońca. Skalisty obiekt skatalogowany jako 2019 LF6, ma około kilometra średnicy i okrąża Słońce w ciągu około 151 dni. Na swojej orbicie planetoida oddala się od Słońca bardziej niż Wenus, a czasami zbliża się bardziej niż Merkury, który okrąża Słońce w ciągu 88 dni. 2019 LF6 jest jedną z zaledwie 20 znanych planetoid z grupy Atiry, których orbity mieszczą się całkowicie wewnątrz orbity Ziemi.

    "W obecnych czasach rzadko odkrywa się planetoidy o rozmiarach rzędu kilometra" mówi Quanzhi Ye, badacz na Caltech, który odkrył 2019 LF6 w trakcie współpracy z prof. Tomem Princem i Georgem Helou, dyrektorem IPAC, centrum astronomii na Caltech.

    "Trzydzieści lat temu ludzie rozpoczęli organizację metodycznych poszukiwań planetoid, odkrywając najpierw większe obiekty, jednak teraz większość z nich już odkryto. Nowe większe planetoidy należą do rzadkości" dodaje. "LF6 jest bardzo nietypowe, zarówno ze względu na orbitę jak i na swoje rozmiary - jej unikalna orbita tłumaczy dlaczego obiekt unikał wykrycia przez długie dekady dokładnych poszukiwań".

    2019 LF6 został odkryty za pomocą Zwicky Transient Facility (ZTF), najnowszej kamery zainstalowanej w Obserwatorium Palomar, która co noc skanuje całe niebo w poszukiwaniu obiektów przejściowych takich jak eksplodujące gwiazdy czy przemieszczające się planetoidy. Ponieważ ZTF skanuje niebo tak szybko, doskonale nadaje się do poszukiwania planetoid Atira, które można obserwować tylko o określonych porach dnia.

    "Mamy tylko 20-30 minut przed wschodem i po zachodzie Słońca na poszukiwanie planetoid z tej grupy" mówi Ye.

    2019 LF6 przemieszczająca się na tle nieba na zdjęciach wykonanych za pomocą ZTF 10 czerwca br.

    Poszukując planetoid z grupy Atiry, zespół z ZTF prowadził specjalną kampanię obserwacyjną o nazwie Twilight (Zmrok), nazwaną tak ze względu na porę dnia najlepiej sprzyjającą odkrywaniu tego typu obiektów. Jak dotąd w ramach programu Twilight odkryto jedną planetoidę z grupy Atiry - 2019 AQ3. Przed odkryciem 2019 LF6, to 2019 AQ3 miała najkrótszy znany okres obiegu Słońca - 165 dni.

    "Obie duże planetoidy z grupy Atiry odkryte za pomocą ZTF krążą poza płaszczyzną Układu Słonecznego" mówi Prince. "To wskazuje, że gdzieś w przeszłości zostały one wyrzucone z płaszczyzny układu słonecznego po tym jak zbliżyły się za bardzo do Wenus lub do Merkurego" dodaje.

    Oprócz tych dwóch obiektów z grupy Atiry, ZTF jak dotąd odkryła koło 100 planetoid zbliżających się do Ziemi oraz 2000 planetoid krążących w Pasie Planetoid między Marsem a Jowiszem.

    Ye przyznaje, że ma nadzieję na odkrycie kolejnych planetoid z grupy Atiry oraz na wybór przez NASA misji NEOCam, która miałaby poszukiwać planetoid znajdujących się jeszcze bliżej Słońca. NEOCam miałaby obserwować planetoidy także w promieniowaniu podczerwonym.

    "Ponieważ planetoidy z grupy Atiry są bliżej Słońca i są cieplejsze od innych planetoid, będą jasne w podczerwieni. NEOCam może dzięki temu korzystać ze swojego położenia w przestrzeni kosmicznej i możliwości obserwowania nieba w podczerwieni, dzięki czemu łatwiej będzie znajdować takie planetoidy niż teleskopy obserwujące z Ziemi i w zakresie widzialnym".

    Źródło: Caltech

    ]]>
    18618 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Para supermasywnych czarnych dziur na kursie kolizyjnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/para-supermasywnych-czarnych-dziur-na-kursie-kolizyjnym/ Wed, 10 Jul 2019 16:13:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18626

    Astronomowie odkryli odległą parę olbrzymich czarnych dziur, które za jakiś czas się ze sobą zderzą.

    Masa każdej z obu czarnych dziur to ponad 800 milionów mas Słońca. Gdy obie czarne dziury stopniowo się do siebie zbliżają po spirali, zaczynają emitować fale grawitacyjne, które są swego rodzaju zmarszczkami czasoprzestrzeni. Owe kosmiczne zmarszczki dołączą do jeszcze niewykrytego szumu tła składającego się z fal grawitacyjnych pochodzących z innych supermasywnych czarnych dziur.

    Jeszcze przed samym zderzeniem, fale grawitacyjne emitowane przez taką parę supermasywnych czarnych dziur będą znacznie silniejsze od dotychczas odkrytych fal wyemitowanych w trakcie łączenia dużo mniejszych czarnych dziur i gwiazd neutronowych.

    "Układy podwójne supermasywnych czarnych dziur wytwarzają najgłośniejsze fale grawitacyjne we wszechświecie" mówi Chiara Mingarelli, badaczka z Centrum Astrofizyki Obliczeniowej w Instytucie Flatron w Nowym Jorku, która także przyczyniła się do odkrycia. Fale grawitacyjne z par supermasywnych czarnych dziur "są milion razy głośniejsze od tych odkrytych dotychczas przez LIGO".

    Badaniami kierował Andy Goulding, badacz z Uniwersytetu w Princeton. Goulding, Mingarelli oraz ich współpracownicy z Princeton donoszą o odkryciu w dzisiejszym artykule opublikowanym w periodyku The Astrophysical Journal Letters.

    Te dwie supermasywne czarne dziury są szczególnie interesujące, ponieważ znajdują się one 2,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Zważając na fakt, że przyglądając się odległym obiektom we wszechświecie, przyglądamy się przeszłości, to ta konkretna para należy do wszechświata sprzed 2,5 miliarda lat. Co ciekawe, badacze szacują, że mniej więcej tyle samo czasu zajmie obu czarnym dziurom dojście do etapu, w którym zaczną emitować silne fale grawitacyjne.

    Oznacza to, że obecnie owe czarne dziury już mogą emitować takie silne fale grawitacyjne, ale nawet z prędkością światła, fale te dotrą do nas dopiero za kilka miliardów lat. Jednak badany układ podwójny jest wciąż dla nas przydatny. Odkrycie to pozwoli badaczom oszacować jak wiele pobliskich supermasywnych czarnych dziur emituje fale grawitacyjne, które jesteśmy w stanie odkryć już teraz.

    Odkrycie tła fal grawitacyjnych pozwoli nam rozwiązać jedne z największych zagadek w astronomii, np. to jak często galaktyki się ze sobą łączą, oraz czy pary supermasywnych czarnych dziur w ogóle się ze sobą łączą czy też utrzymują się w niemal niekończącym się tańcu wokół wspólnego środka masy.

    "To wstyd, że wciąż nie wiemy czy supermasywne czarne dziury się ze sobą zlewają" mówi Jenny Greene, współautorka opracowania i profesor astrofizyki w Princeton.

    Supermasywne czarne dziury charakteryzują się masą setek milionów lub nawet miliardów mas Słońca. Niemal wszystkie galaktyki, w tym także nasza Droga Mleczna, zawierają co najmniej jedną taką czarną dziurę w swoim centrum. Gdy galaktyki się ze sobą łączą, ich supermasywne czarne dziury spotykają się i zaczynają się wzajemnie okrążać. Z czasem promienie tych okrążeń maleją, bowiem gaz i gwiazdy przelatują między czarnymi dziurami i kradną im stopniowo energię.

    Gdy supermasywne czarne dziury się do siebie wystarczająco zbliżą, taka kradzież energii ustaje. Niektóre badania teoretyczne wskazują, że czarne dziury zatrzymują się w odległości 1 parseka od siebie. Takie spowolnienie może trwać niemal w nieskończoność i jest znane jako problem ostatniego parseka. W tym scenariuszu tylko bardzo rzadkie grupy trzech lub więcej supermasywnych czarnych dziur mogą się ze sobą łączyć.

    Astronomowie nie mogą obserwować takich "zatrzymanych" par, ponieważ na długo przed tym jak czarne dziury znajdą się w odległości 1 parseka, będą zbyt blisko siebie, aby można było je rozdzielić w trakcie obserwacji. Co więcej, nie będą one emitowały silnych fal grawitacyjnych dopóki nie poradzą sobie z ostatnim parsekiem. (Widziane sprzed 2,5 miliarda lat temu, nowo odkryte supermasywne czarne dziury oddalone są od siebie o około 430 parseków).

    Jeżeli problem ostatniego parseka nie istnieje, astronomowie spodziewają się, że wszechświat wypełniony jest hałasem fal grawitacyjnych emitowanych przez pary supermasywnych czarnych dziur. "Ten szum nazywa się tłem fal grawitacyjnych, i przypomina on chaotyczny chór świerszczy" mówi Goulding. "Nie potrafimy oddzielić jednego świerszcza od drugiego, ale poziom hałasu pozwoliłby nam oszacować ich ilość we wszechświecie".

    Fale grawitacyjne emitowane przez pary supermasywnych czarnych dziur znajdują się poza częstotliwościami obecnie obserwowanymi za pomocą LIGO czy Virgo. Zamiast tego poszukiwacze fal grawitacyjnych opierają się na układach szczególnych gwiazd, pulsarów, które działają niczym metronomy. Szybko rotujące gwiazdy wysyłają rytmiczne fale radiowe. Jeżeli przelatująca fala grawitacyjna rozciągnie lub ściśnie przestrzeń między Ziemią a pulsarem, rytm ulegnie zmianie.

    Wykrywanie tła fal grawitacyjnych za pomocą tych układów pulsarów wymaga cierpliwości i monitorowania wielu gwiazd. Rytm pojedynczego pulsara może być zakłócany przez kilkaset nanosekund raz na dekadę. Im głośniejszy szum tła, tym większe zakłócenie rytmu i tym szybciej dokonamy odkrycia.

    Goulding, Greene i pozostali astronomowie obserwacyjni wykryli obie czarne dziury za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Źródło: Simons Foundation

    ]]>
    18626 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Hayabusa2 wykonuje idealne lądowanie na planetoidzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/11/sonda-hayabusa2-wykonuje-idealne-ladowanie-na-planetoidzie/ Thu, 11 Jul 2019 08:42:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18632

    Japońska sonda Hayabusa2 idealnie wylądowała dzisiaj na odległej planetoidzie, jako pierwsza pobrała próbki spod jej powierzchni, dzięki czemu być może rzuci nowe światło na początki Układu Słonecznego.

    "Pobraliśmy fragment historii Układu Słonecznego" mówił Yuichi Tsuda, menedżer projektu Hayabusa2 podczas konferencji prasowej w kilka godzin po tym jak badacze potwierdzili udane lądowanie.

    https://twitter.com/_RomanTkachenko/status/1149230679949004801

    "Nigdy wcześniej nie pobraliśmy materii spod powierzchni ciała niebieskiego dalszego niż Księżyc" dodał. "Teraz nam się to udało".

    Sonda o rozmiarach lodówki po raz drugi w trakcie swojej misji wylądowała na powierzchni planetoidy o 3:30 naszego czasu.

    Potwierdzenie lądowania dotarło na Ziemię już po tym jak Hayabusa2 oddaliła się od planetoidy i wznowiła komunikację z centrum kontroli misji.

    Takashi Kubota, jeden z członków zespołu misji powiedział reporterom, że lądowanie przebiegło "lepiej niż idealnie". Tsuda dodał, że ocenia lądowanie na 1000 punktów na 100.

    Dzisiejsze krótkie lądowanie jest drugim lądowaniem sondy Hayabusa2 na odległej planetoidzie Ryugu oddalonej od Ziemi o 300 milionów kilometrów. Niezwykle złożona, wieloletnia misja Hayabusa2 obejmuje opuszczenie na powierzchnię planetoidy łazików i robotów.

    Dzisiejsze lądowanie miało na celu pobranie czystej materii spod powierzchni planetoidy. Taka materia może rzucić zupełnie nowe światło na obraz układu słonecznego sprzed 4,6 miliarda lat.

    Aby dostać się do tej materii podpowierzchniowej, w kwietniu w stronę Ryugu sonda Hayabusa2 wysłała "pocisk", który stworzył nowy krater na powierzchni planetoidy odsłaniając materię, która wcześniej nie była wystawiona na środowisko zewnętrzne.

    Pierwsze lądowanie sondy na powierzchni Ryugu miało miejsce w lutym, kiedy to sonda na krótko dotknęła powierzchni Ryugu, wystrzeliła w jej stronę pocisk i pobrała trochę pyłu uniesionego w zderzeniu.

    Drugie lądowanie wymagało dodatkowych przygotowań ponieważ jakiekolwiek problemy mogłyby spowodować utratę cennej materii zebranej podczas pierwszego lądowania.

    Źródło: JAXA/AFP

    ]]>
    18632 0 0 0

    #Ryugu #リュウグウ #Hayabusa2 #はやぶさ2 #haya2_TD2 pic.twitter.com/NK4ESDeUUx

    — Roman Tkachenko (@_RomanTkachenko) July 11, 2019]]>

    #Ryugu #リュウグウ #Hayabusa2 #はやぶさ2 #haya2_TD2 pic.twitter.com/NK4ESDeUUx

    — Roman Tkachenko (@_RomanTkachenko) July 11, 2019]]>
    ]]> ]]>

    #Ryugu #リュウグウ #Hayabusa2 #はやぶさ2 #haya2_TD2 pic.twitter.com/NK4ESDeUUx

    — Roman Tkachenko (@_RomanTkachenko) July 11, 2019]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    #Ryugu #リュウグウ #Hayabusa2 #はやぶさ2 #haya2_TD2 pic.twitter.com/NK4ESDeUUx

    — Roman Tkachenko (@_RomanTkachenko) July 11, 2019]]>
    <![CDATA[Hubble odkrywa nietypowy dysk wokół czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/11/hubble-odkrywa-nietypowy-dysk-wokol-czarnej-dziury/ Thu, 11 Jul 2019 14:20:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18636
    Wizja artystyczna osobliwego cienkiego dysku otaczającego supermasywną czarną dziurę w sercu galaktyki spiralnej NGC 3147. Źródło: ESA/Hubble, M. Kornmesser

    Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zaobserwowali nietypowy cienki dysk materii krążący wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum spiralnej galaktyki NGC 3147 oddalonej od nas o 130 milionów lat świetlnych.

    Obecność dysku wokół czarnej dziury w tak ciemnej aktywnej galaktyce zaskoczyła badaczy. Czarne dziury występujące w określonych typach galaktyk, takich jak NGC 3147, uważa się za głodujące z uwagi na brak wystarczającej ilości grawitacyjnie związanej z nimi materii, którą mogłyby się karmić. Dlatego też zdumiewająca jest obecność cienkiego dysku krążącego wokół głodującej czarnej dziury, a przypominającego dużo większe dyski w ekstremalnie aktywnych galaktykach.

    Spojrzenie z góry na dysk materii krążącej wokół centrum NGC 3147. Źródło: ESA/Hubble, M. Kornmesser

    Co szczególnie interesujące, ten cienki dysk materii otaczający czarną dziurę stanowi unikatową okazję do testowania teorii względności Einsteina. Teorie wskazują, że dysk tak głęboko zanurzony w intensywnym polu grawitacyjnych czarnej dziury, że promieniowanie z dysku gazowego ulega zmianie, stanowi rzadkie źródło informacji o dynamicznych procesach zachodzących w pobliżu czarnej dziury.

    "Nigdy wcześniej nie widzieliśmy efektów zarówno ogólnej jak i szczególnej teorii grawitacji w zakresie widzialnym z taką dokładnością" mówi członek zespołu badawczego Marco Chiaberge z AURA for ESA.

    NGC 3147. Źródło: ESA/Hubble & NASA, A. Riess et al.

    Pomiary wykonane za pomocą Hubble'a wskazują, że materia w dysku okrąża czarną dziurę z prędkością ponad 10% prędkości światła. Przy tak wysokich prędkościach gaz wydaje się jaśnieć gdy przemieszcza się w kierunku Ziemi z jednej strony i gasnąć gdy oddala się od nas z drugiej. Obserwacje przeprowadzone za pomocą Hubble'a wskazują także, że gaz znajduje się tak głęboko w studni grawitacyjnej, że światło ma trudności z ucieczką z niej i dlatego wydaje się przesunięte ku czerwieni. Masa czarnej dziury szacowana jest na około 250 milionów mas Słońca.

    "Tego typu dysk jest zmniejszoną wersją kwazaru, o której istnieniu nie wiedzieliśmy" tłumaczy Stefano Bianchi z Universita degli Studi Roma Tre we Włoszech, główny autor artykułu opisującego odkrycie. "To taki sam dysk jaki obserwujemy przy obiektach 1000 czy nawet 100 000 razy jaśniejszych. Nasze obecne modele bardzo ciemnych, aktywnych galaktyk są zatem nieprawidłowe".

    Źródło: STScI

    https://www.youtube.com/watch?v=KfQZsou8JgQ
    https://www.youtube.com/watch?v=wW8NfQEGxQo
    ]]>
    18636 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Badacze odkrywają dysk księżycotwórczy wokół odległej egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/12/badacze-odkrywaja-dysk-ksiezycotworczy-wokol-odleglej-egzoplanety/ Fri, 12 Jul 2019 07:25:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18641

    Wykorzystując największą na świecie sieć radioteleskopów, astronomowie wykonali pierwsze w historii obserwacje dysku gazowo-pyłowego otaczającego planetę, takiego z jakiego najprawdopodobniej powstały księżyce Jowisza.

    Odkrycie, opisane dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal Letters, stanowi element intrygującej historii planety PDS 70c, wciąż formującego się gazowego olbrzyma oddalonego od nas o 370 lat świetlnych odkrytego w zakresie widzialnym zaledwie w ubiegłym miesiącu.

    Korzystając z 66 anten obserwatorium ALMA w Chile, astronom Andrea Isella z Rice University wraz ze współpracownikami zebrała sygnały radiowe w zakresie milimetrowym, które pozwoliły na odkrycie ziaren pyłu w układzie, w którym wciąż formują się planety PDS 70c oraz PDS 70b.

    "Planety powstają w dysku gazu i pyłu otaczającym młode gwiazdy, a jeżeli sama planeta jest wystarczająco duża, także może posiadać własny dysk zbudowany z materii zebranej podczas okrążania gwiazdy przez taką planetę", mówi Isella. "Jowisz i jego księżyca stanowią mały układ planetarny wewnątrz naszego układu słonecznego i teorie wskazują, że księżyce Jowisza uformowały się z dysku okołoplanetarnego na wczesnym etapie historii Jowisza".



    Jednak większość modeli procesów planetotwórczych wskazuje, że dyski okołoplanetarne znikają w ciągu około 10 milionów lat, co oznacza, że w naszym układzie planetarnym nie było takich dysków od ponad 4 miliardów lat. Aby je znaleźć i zebrać dowody obserwacyjne umożliwiające przetestowanie teorii formowania planeta, Isella wraz ze współpracownikami szuka bardzo młodych układów planetarnych, w których bezpośrednio można obserwować dyski i planety wciąż w nich powstające. W ramach najnowszych badań zespół Iselli analizował obserwacje wykonane za pomocą ALMA w 2017 roku.

    "Jak dotąd odkryto zaledwie kilka planet w dyskach, ale to bardzo nowe pole badań" mówi Isella. "PDS 70 b i PDS 70 c są najciekawszymi przypadkami ponieważ ich istnienie potwierdziły niezależne obserwacje za pomocą różnych technik i instrumentów".

    PDS 70 to karzeł o masie 3/4 masy Słońca. Obie jego planety są 5-10 razy większe od Jowisza, a wewnętrzna PDS 70 b okrąża gwiazdę w odległości 2,5 miliarda kilometrów. PDS 70 c znajduje się 1,5 miliarda kilometrów dalej.

    PDS 70 b została po raz pierwszy odkryta w 2018 roku w danych podczerwonych zebranych przez instrument SPHERE zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) należącym do Europejskiego Obserwatorium Południowego. W czerwcu astronomowie wykorzystali inny instrument (MUSE) zainstalowany na VLT do przeprowadzenia obserwacji w zakresie widzialnym, w pasmie H-alfa, emitowanym gdy wodór opada na gwiazdę lub planetę i ulega jonizacji.

    "Pasmo H-alfa daje nam większą pewność, że obserwujemy planety ponieważ wskazuje, że wciąż zbierają one gaz i pył i nabierają masy" mówi Isella.

    Obserwacje w zakresie milimetrowym przeprowadzone za pomocą ALMA wspierają tę teorię.

    Isella zauważa, że bezpośrednie obserwacje planet z dyskami okołoplanetarnymi mogą pozwolić astronomom na przetestowanie teorii powstawania planet.

    "Jeszcze tak wiele nie wiemy o powstawaniu planet, a teraz w końcu mamy instrumenty pozwalające na bezpośrednie obserwacje i poszukiwanie odpowiedzi na pytania o powstawanie naszego oraz innych układów planetarnych.

    Źródło: Rice University

    ]]>
    18641 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Intensywne poszukiwania rozwiązania zagadki szybkich błysków radiowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/16/intensywne-poszukiwania-rozwiazania-zagadki-szybkich-blyskow-radiowych/ Tue, 16 Jul 2019 17:08:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18649

    Nieco ponad dekadę temu, dwóch astronomów odkryło tajemnicze błyski promieniowania radiowego, które zdawały się pojawiać na całym niebie, często świecąc jaśniej niż wszystkie gwiazdy w galaktyce. Od tego czasu badanie tych szybkich błysków radiowych (FRB, ang. fast radio bursts) bardzo się rozwijają i choć wciąż nie wiemy dokładnie czym są i co je emituje, naukowcy stopniowo zbliżają się do pierwszych odpowiedzi.

    FRB po reaz pierwszy zarejestrowane w 2007 roku przez Duncana Lorimera i Davida Narkevica. Pracując w Obserwatorium Parkes w Australii, astronomowie ze zdziwieniem obserwowali niesamowicie jasny błysk promieniowania radiowego pochodzące z przestrzeni kosmicznej. To osobliwe zjawisko nazwano błyskiem Lorimera.

    Od tego czasu ogłoszono już około 100 odkryć FRB. Udało nam się przypisać źródło części z nich do innych galaktyk - żaden z nich nie pochodzi z wnętrza Drogi Mlecznej - inne obserwowaliśmy w czasie rzeczywistym, a nawet udało nam się dostrzec FRB, które się powtarzały. Pomimo licznych obserwacji i mnóstwa danych, wciąż nie wiemy czym one faktycznie są.

    "W astrofizyce rzadko się zdarza, że obserwujemy jakieś nowe zjawisko i nie wiemy czym ono jest" mówi dr Jason Hessels z Uniwersytetu w Amsterdamie.

    Dr Hessels koordynował projekt o nazwie DRAGNET, który prowadzony był od 2014 do 2018 roku, a którego celem było prowadzenie obserwacji i badanie kolejnych FRB. W ramach projektu wykorzystywano teleskopy na całym świecie, w tym teleskop Low-Frequency Array, LOFAR w Holandii - do poszukiwania egzotycznych gwiazd i FRB. W tym czasie gdy powstał projekt w 2012 roku, naukowcy nawet ie byli pewni czy FRB są prawdziwe.

    Mimo to, w 2015 roku w ramach projektu dokonano przełomu. Odkryto, że znany już FRB w innej galaktyce - FRB 121102 - powtarza się. To odkrycie pozwoliło astronomom określić skąd pochodzi FRB - z odległej galaktyki karłowatej 3 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Od tego czasu udało się odkryć jeszcze jeden powtarzalny FRB, ale do tego czasu wszystkie błyski były pojedyncze.

    "To prawdziwa skrzynia ze skarbami" mówi dr Hessels, odnosząc się do FRB 121102. "To samo źródło błyskało już kilkaset razy".

    Każdy błysk trwa zaledwie około milisekundy, ale emituje więcej energii niż 500 milionów słońca. Dzięki temu FRB 121102 jest wyraźnie zauważalny na tle swojej galaktyki, szczególnie takiej ciemnej jak ta. Nawet w tak dużej odległości i mimo tego, że został wyemitowano zanim na Ziemi pojawiło się życie wielokomórkowe, błyski są wystarczająco jasne, że możemy je mierzyć dzisiaj.

    Gdy po raz pierwszy zarejestrowano FRB, uważano, że mogą za nimi stać kataklizmiczne zdarzenia takie jak łączenie się czarnych dziur czy gwiazd neutronowych. Fakt, że niektóre FRB się powtarzają wskazuje, że może być inaczej.

    Naszym najlepszym wyjaśnieniem jak dotąd są magnetary, gwiazdy neutronowe o niewiarygodnie silnym polu magnetycznym. Uważa się, że te gwiazdy mają wystarczająco dużo energii, aby emitować jasne błyski związane z FRB gdy doświadczają "trzęsień gwiazdy", w których fale magnetyczne przebiegają przez skorupę gwiazdy uwalniając potężne ilości energii).

    "Ta uwolniona energia może uderzać w materię otaczającą magnetar, a to może powodować falę uderzeniową i przyspieszać cząstki, które emitują fale radiowe i obserwowane teraz błyski radiowe" mówi dr Hessels.

    Aby uszczegółowić odpowiedzi na te pytania, w ramach trwającego projektu MeerTRAP naukowcy starają się znaleźć więcej FRB, które mogą nas przybliżyć do pełnej wiedzy. W ramach projektu wykorzystuje się sieć radioteleskopów MeerKAT w RPA do poszukiwania impulsów radiowych z przestrzeni kosmicznej. W trakcie standardowych obserwacji astronomicznych realizowanych za pomocą sieci, zespół MeerTRAP także analizuje zbierane dane - około 10 GB danych na sekundę - szukając w nich błysków FRB.

    "Po prostu analizujemy dane na temat miejsc, w które akurat patrzy teleskop" mówi dr Benjamin Stappers z Uniwersytetu w Manchesterze. "Nie ma znaczenia w którą stronę zwrócony jest teleskop, ponieważ błyski powinny pojawiać się na całym niebie".

    W ramach projektu nie rozpoczęto jeszcze poszukiwań FRB, ale plan zakłada rozpoczęcie prac w lipcu 2019 roku. Zespół MeerTRAP ma nadzieję odkrywać między dwoma a pięcioma FRB tygodniowo.

    Wszystkie te dane powinny pozwolić nam lepiej zrozumieć pochodzenie FRB. "Musimy przede wszystkim zrozumieć w jakiej części galaktyki dochodzi do ich emisji, oraz w jakiego rodzaju galaktykach się one pojawiają" dodaje dr Stappers.

    Astronomowie chcieliby także dowiedzieć się jak wiele typów FRB istnieje. Jak na razie wiemy, że część z nich się powtarza, a część nie, jednak na razie nie wiemy jak wiele z nich się powtarza. Może być tak, że oba te typy powstają w inny sposób, zatem odkrycie większej ich liczby pozwoli nam odpowiedzieć na to pytanie.

    W ramach projektu MeerTRAP badacze będą także poszukiwali szybko rotujących gwiazd neutronowych, tak zwanych pulsarów, aby przetestować na nich obecne teorie grawitacji. Gdybyśmy odkryli pulsara krążącego po orbicie wokół innej gwiazdy czy czarnej dziury, zmiana w jego tempie rotacji pozwoliłaby nam dowiedzieć się więcej o grawitacji w tak ekstremalnym środowisku.

    To jednak FRB przyciągają obecnie najwięcej uwagi. "To pole badań naprawdę gwałtownie się rozwija" mówi dr Hessels i dodaje, że możemy odkryć ponad 1000 błysków przed końcem roku. "Prawdopodobnie w ciągu kilku najbliższych lat będziemy wiedzieli już całkiem sporo o ich źródle".

    Źródło: Horizon Magazine

    ]]>
    18649 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe pomiary stałej Hubble'a tylko pogłębiają tajemnicę tempa rozszerzania się wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/17/nowe-pomiary-stalej-hubblea-tylko-poglebiaja-tajemnice-tempa-rozszerzania-sie-wszechswiata/ Wed, 17 Jul 2019 07:12:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18653

    Astronomowie wykonali nowe pomiary tego jak szybko rozszerza się wszechświat, wykorzystując do tego innego rodzaju gwiazdy niż wcześniej. Nowe pomiary wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a podgrzewają tylko gorącą już debatę w astrofizyce, której rozstrzygnięcie może prowadzić do nowej interpretacji fundamentalnych właściwości wszechświata.

    Naukowcy od niemal stulecia wiedzą, że wszechświat się rozszerza, że odległości między galaktykami we wszechświecie rosną z każdą sekundą. Jednak ustalenie tempa tego rozszerzania czyli tak zwanej stałej Hubble'a wciąż okazuje się trudne.

    Prof. Wendy Freedman z Uniwersytetu w Chicago wraz ze współpracownikami wykonała nowe pomiary tempa ekspansji we współczesnych wszechświecie, które wskazują, że przestrzeń między galaktykami rozciąga się szybciej niż naukowcy przypuszczali. Badania Freedman to tylko jedne z kilku ostatnich projektów badawczych, które wskazują na rozbieżność między pomiarami współczesnej ekspansji a przewidywaniami opierającymi się na wszechświecie takim jakim był ponad 13 miliardów lat temu bazującymi na pomiarach wykonanych za pomocą satelity Planck.

    Skoro coraz więcej badań wskazuje na rozbieżności między przewidywaniami i obserwacjami, naukowcy zastanawiają się czy nie powinni stworzyć nowego modelu fizyki wszechświata, która potrafiłaby go wyjaśnić.

    "Stała Hubble'a to kosmologiczny parametr, który ustala absolutną skalę, rozmiary i wiek wszechświata; to jeden z najbardziej bezpośrednich sposobów na ujęcie w liczby ewolucji wszechświata" mówi Freedman. "Obserwowana wcześniej rozbieżność nie zniknęła, ale nowe dowody wskazują, że wciąż nie ma bezpośrednich i przekonujących dowodów na to, że mamy do czynienia z jakimś fundamentalnym błędem w naszym obecnym modelu wszechświata".

    W najnowszym artykule zaakceptowanym do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal, Freedman i jej zespół ogłosili nowe pomiary stałej Hubble'a wykonane w oparciu o czerwone olbrzymy. Nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Hubble'a wskazują, że tempo ekspansji w pobliskim wszechświecie wynosi niecałe 70 kilometrów na sekundę na megaparsek (km/s/Mpc). Jeden parsek to około 3,26 lat świetlnych.

    Nowa wartość jest nieco niższa od 74 km/s/Mpc - wartości otrzymanej przez zespół Hubble SH0ES (Supernovae H0 for the Equation of State), który wykonywał pomiary w oparciu o cefeidy.

    Głównym wyzwaniem w pomiarach tempa ekspansji wszechświata jest precyzyjne obliczenie odległości do odległych obiektów.

    W 2001 roku Freedman kierował zespołem, który wykorzystywał odległe gwiazdy do pomiarów stałej Hubble'a. Zespół projektu Hubble Space Telescope Key Project mierzył tę wartość opierając się na cefeidach jako markerach odległości. W ramach tego projektu badacze doszli do wartości 72 km/s/Mpc.

    Nieco później naukowcy przyjęli zupełnie inne podejście: postanowili zbudować model opierający się o strukturę światła pozostałego po wielkim wybuchu, tak zwanego Kosmicznego Promieniowania Tła. Pomiary wykonane za pomocą Plancka pozwoliły badaczom sprawdzić jak wczesnych wszechświat mógł ewaluować do tempa ekspansji badanego obecnie. W ten sposób badacze otrzymali wartość 67,4 km/s/Mpc, która znacząco się różni od 74 km/s/Mpc - wartości opierającej się na cefeidach.

    Astronomowie szukają przyczyn tej niezgodności. "Naturalnie, powstaje pytanie czy ta rozbieżność spowodowana jest jakimś aspektem badanych gwiazd, którego astronomowie jeszcze nie rozumieją, czy też nasz kosmologiczny model wszechświata jest wciąż niepełny" mówi Freedman.

    Prowadzony przez Freedman zespół postanowił sprawdzić swoje wyniki opracowując nową i zupełnie niezależny sposób pomiaru stałej Hubble'a, wykorzystując do tego innego rodzaju gwiazdy.

    Określone gwiazdy kończą swoje życie jako bardzo jasne czerwone olbrzymy. W pewnym momencie ewolucji, we wnętrzu takiej gwiazdy dochodzi do katastroficznego zdarzenia zwanego błyskiem helowym, w którym temperatura rośnie do około 100 milionów stopni, a struktura gwiazdy ulega zmianie,co ostatecznie znacząco zmniejsza jej jasność. Astronomowie mogą mierzyć obserwowaną wielkość gwiazdową czerwonych olbrzymów na tym etapie, w różnych galaktykach, w ten sposób ustalając ich odległość od Ziemi.

    Stałą Hubble'a oblicza się porównując wartość odległości z obserwowaną prędkością oddalania się ich galaktyk macierzystych. Wykonane przez badaczy obliczenia prowadzą do wartości stałej Hubble'a na poziomie 69,8 km/s/Mpc - różniącej się od wartości uzyskach przez zespół Planck i zespół Riessa.

    "Początkowo myśleliśmy, że skoro musimy rozstrzygnąć na korzyść albo cefeid albo Kosmicznego Promieniowania Tła, to metoda czerwonych olbrzymów może nam w tym pomóc" mówi Freedman. Jednak wyniki nie wskazują na żadną z tych metod, aczkolwiek są bardziej zbliżone do wyników uzyskanych za pomocą Plancka.

    Opracowywany przez NASA teleskop Wide Field Infrared Survey Telescope (WFIRST), którego start planuje się na połowę lat dwudziestych, pozwoli astronomom dokładniej badać wartość stałej Hubble'a na przestrzeni historii wszechświata. WFIRST charakteryzujący się rozdzielczością Hubble'a oraz 100 razy większym polem widzenia, dostarczy nam nowych supernowych typu Ia, cefeid i czerwonych olbrzymów, które fundamentalnie poprawią nasze pomiary odległości do galaktyk w bliskim i odległym wszechświecie.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center / phys.org

    ]]>
    18653 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ESA potwierdza, że planetoida 2006 QV89 nie uderzy w Ziemię we wrześniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/17/esa-potwierdza-ze-planetoida-2006-qv89-nie-uderzy-w-ziemie-we-wrzesniu/ Wed, 17 Jul 2019 15:20:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18656

    Planetoida 2006 QV89, niewielki obiekt o średnicy 20-50 metrów, pojawiła się w doniesieniach prasowych ostatnio z uwagi na niewielką - 1 na 7000 - szansę zderzenia z Ziemią 9 września 2019 roku.

    W ramach pierwszego przypadku wykluczenia uderzenia planetoidy poprzez "brak detekcji" Europejska Agencja Kosmiczna oraz Europejskie Obserwatorium Południowe doszły do wniosku, że planetoida 2006 QV89 nie znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią - a szansa jakiegokolwiek zderzenia jest ekstremalnie mała.

    Planetoidy całkiem dosłownie pojawiają się i znikają, frustrując tylko astronomów. Można dostrzec przemieszczającą się kosmiczną skałę, wykonać kilka pomiarów, aby określić jej orbitę, a kilka dni później już jej nie ma - taka skała może znikać na całe dekady.

    Zasadniczo, gdy naukowcy odkryją, że istnieje nawet niewielkie ryzyko zderzenia planetoidy z Ziemią, wykonuje się dodatkowe obserwacje i pomiary. Uzyskane w ten sposób dane astrometryczne pozwalają dokładnie określić trajektorię lotu planetoidy i oszacować ryzyko zderzenia obiektu z Ziemią.

    Niemniej jednak przypadek planetoidy 2006 QV89 jest osobliwy. Obiekt ten został odkryty w sierpniu 2006 roku, a następnie był obserwowany jedynie przez dziesięć dni. Wykonane wtedy obserwacje wskazywały, że istnieje 1 na 7000 szansa zderzenia z Ziemią w dniu 9 września 2019 roku.

    Po dziesiątym dniu, planetoida zniknęła z pola widzenia i od tego czasu już nikt jej nie obserwował. Teraz, po ponad dekadzie, możemy przewidzieć położenie tego obiektu jedynie z bardzo niewielką dokładnością. W wyniku tego wyjątkowo trudno jest ponownie znaleźć ten obiekt, bowiem nikt nie wie, w które miejsce skierować teleskop.

    Niemniej jednak, istnieje pewien sposób uzyskania niezbędnych informacji.

    Miło cię nie widzieć

    Choć nie znamy dokładnej trajektorii 2006 QV89, to wiemy gdzie powinna się pojawić na niebie, gdyby jednak była na kursie kolizyjnym z Ziemią. Tym samym, możemy po prostu obserwować ten niewielki wycinek nieba, aby się upewnić, że planetoidy faktycznie na nim nie ma.

    W ten sposób, mamy szansę pośredniego wyeliminowania ryzyka zderzenia, w ogóle nie obserwując owej planetoidy.

    I takie właśnie obserwacje ESA raz ESO wykonały w dniach 4 i 5 lipca, w ramach trwającej współpracy między obiema organizacjami, mającej na celu obserwowanie planetoid wysokiego ryzyka za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT).

    Źródło: European Space Agency

    Oba zespoły wykonały bardzo "głębokie" zdjęcia niewielkiego wycinka nieba, na którym planetoida powinna się znajdować, gdyby zmierzała na spotkanie z Ziemią we wrześniu br.

    Żadnego obiektu nie dostrzeżono.

    Zdjęcie przedstawia obszar nieba, na którym planetoida 2006 QV89 powinna się pojawić, gdyby znajdowała się na kursie kolizyjnym z Ziemią.

    Nawet gdyby planetoida była mniejsza niż się spodziewano i miałaby tylko kilka metrów średnicy, byłaby wyraźnie widoczna na wykonanych zdjęciach. Jeszcze mniejszych obiektów VLT nie byłby w stanie zauważyć, ale uważane byłyby one za nieszkodliwe, bowiem planetoidy o mniejszych rozmiarach spłonęłyby w ziemskiej atmosferze zanim dotarłyby do powierzchni naszej planety.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18656 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Księżycowe plany Chin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/19/ksiezycowe-plany-chin/ Fri, 19 Jul 2019 07:19:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18660
    CC0 Public Domain

    Pięćdziesiąt lat temu, 20 lipca 1969 roku, cały świat obserwował Neila Armstronga chodzącego po powierzchni Księżyca. Od tamtych czasów agencje kosmiczne z całego świata wysłały łaziki na Marsa, sondy do najodleglejszych rejonów Układu Słonecznego, ale zainteresowanie Księżycem nigdy nie zmalało.

    W artykule opublikowanym 18 lipca w periodyku Science badacze pisują osiągnięcia chińskiego programu badań Księżyca (CLEP, China Lunar Exploration Program), którego realizację rozpoczęto w 2007 roku oraz plany na kolejne trzy dekady.

    "Pięćdziesiąt lat po słynnym pierwszym kroku Neila Armstronga na Księżycu, lądownik Chang'e 4 oraz łazik Yutu 2 odcisnęły pierwsze ślady ludzkości na powierzchni niewidocznej strony Księżyca" mówi Li Chunlai, autor artykułu oraz zastępca dyrektora generalnego Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Chińskiej Akademii Nauk (NAOC).

    Badanie niewidocznej strony Księżyca doprowadziło do nieoczekiwanego odkrycia materii z płaszcza Księżyca na jego powierzchni - co wskazuje na intensywność zderzeń z planetoidami na wczesnych etapach istnienia Księżyca. Chińskie misje odpowiadają także za najwyższej rozdzielczości globalne zdjęcie i dane topograficzne Księżyca wykonane do dnia dzisiejszego.

    "CLEP doprowadził chiński program księżycowy do fantastycznego etapu rozwoju" mówi Li zauważając, że program umożliwił rozwój technologii niezbędnej do zdalnego badania księżyca oraz poszerzył naszą wiedzę o geomorfologii i geologii Księżyca.

    Następna realizowana przez CLEP misja rozpocznie się na początku 2020 roku. Chang'e 5 będzie miała na celu zebranie próbek skał i gleby księżycowej, które następnie zostaną dostarczone na Ziemię. Będzie to pierwsza misja obejmująca dostarczenie na Ziemię próbek z Księżyca od 1976 roku. To osiągnięcie - dostarczenie próbek na Ziemie - będzie stanowiło trzecią fazę programu CLEP.

    Li wraz ze swoim zespołem ma nadzieję, że osiągnięcia te przybliżą nas do powstania księżycowej naukowej stacji badawczej. Według planu do 2030 roku powinna powstać stacja badawcza umożliwiająca techniczną weryfikację i naukową walidację różnych eksperymentów, a z czasem schronienie dla astronautów realizujących dłuższe misje na powierzchni Księżyca.

    Zanim jednak do tego dojdzie, należy wykonać jeszcze dużo pracy. Planowane w ramach CLEP badania Księżyca ograniczone są przez obecną technologię. Choć w ramach CLEP Chiny dokonały ogromnego postępu, do realizacji kolejnej fazy programu księżycowego niezbędna będzie międzynarodowa współpraca.

    "Księżyc należy do nas wszystkich. Tak jak program Apollo odegrał pozytywną rolę w promowaniu rozwoju, tak Chiny będą współpracowały z krajami całego świata nad realizacją swoich przyszłościowych projektów badania Księżyca i dalszych rejonów układu słonecznego" mówi Li. "Mamy nadzieję na współpracę z innymi krajami w zakresie eksploracji, badania i wykorzystania Księżyca do budowania lepszej przyszłości dla całej ludzkości poprzez kolejne osiągnięcia w badaniu przestrzeni kosmicznej".

    Źródło: Chińska Akademia Nauk

    ]]>
    18660 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Cassini bada pierścienie otaczające niektóre jeziora na Tytanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/19/cassini-bada-pierscienie-otaczajace-niektore-jeziora-na-tytanie/ Fri, 19 Jul 2019 08:15:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18663

    Wykorzystując obserwacje wykonane przez sondę Cassini, badacze badają przypominające pierścienie nasypy otaczające niektóre zbiorniki na biegunach największego księżyca Saturna, Tytana.

    Sonda Cassini-Huygens spędziła 13 lat w układzie Saturna, gdzie sonda Cassini dostarczyła lądownik Huygens, który wylądował na powierzchni lodowego księżyca w 2005 roku. Podczas badania Saturna i jego księżyców, sonda Cassini zrealizował ponad 100 bliskich przelotów w pobliżu Tytana, odkrywając ponad 650 jezior i mórz na obszarach biegunowych Tytana, z których 300 przynajmniej w części wypełnionych jest ciekłą mieszaniną metanu i etanu.

    Większość z mniejszych jezior Tytana można opisać jako depresje o ostrych krawędziach, albo puste, albo pełne, ze stosunkowo płaskim dnem na głębokości do 600 metrów i stromymi, wąskimi, zewnętrznymi krawędziami o szerokości około 1 kilometra.

    Jednak niektóre jeziora otoczone są przypominającymi pierścienie nasypami rozciągającymi się na dziesiątki kilometrów od linii brzegowej. W przeciwieństwie do uskoków, takie pierścieni w całości okrążają swoje jeziora.

    "Proces powstawania jezior na Tytanie i otaczających je formacji, pozostaje otwartą kwestią" mówi Anezina Solomonidou, badaczka z European Space Astronomy Centre (ESAC) pod Madrytem i główna autorka nowego artykułu opisującego te formacje na Tytanie.

    "Owe pierścienie mogą skrywać kluczowe informacje o tym jak biegunowe obszary Tytana stały się tym co obserwujemy obecnie. Wcześniejsze badania pozwoliły odkryć ich istnienie, ale w jaki sposób one powstały?"

    Solomonidou wraz ze współpracownikami połączyła dane widmowe i radarowe z sondy Cassini aby zbadać pięć obszarów w pobliżu bieguna północnego Tytana wypełnionych jeziorami i tymi wypiętrzonymi nasypami oraz kilkoma pustymi jeziorami w pobliżu. Badane jeziora miały powierzchnię od 30 do 670 km2 i były całkowicie otoczone przez wysokie na 200 do 300 m nasypy, które rozchodziły się na zewnątrz od obwodu jeziora na 30 kilometrów.

    Sonda Cassini zbierała obserwacje na przestrzeni wielu przelotów w pobliżu Tytana za pomocą spektrometru VIMS, który bada górną warstwę powierzchni (dziesiątki μm) oraz instrumentu RADAR, który zagląda głębiej, na kilkadziesiąt centymetrów, w zależności od właściwości materii powierzchniowej. Ten drugi wykorzystany był zarówno w trybie radiometrii oraz jako Synthetic Aperture Radar Imager.

    "Dane widmowe wskazują, że owe nasypy mają inny skład chemiczny niż ich bezpośrednie otoczenie" mówi Solomonidou.

    "Dna badanych przez nas pustych jezior także wydaje się pod względem widma podobne do nasypów, co wskazuje, że zarówno niecki jak i otaczające je nasypy mogą składać się lub mogą być pokryte tą samą materią, a zatem mogły powstać w ten sam sposób".

    Emisyjność nasypów przypomina także inne ważne i powszechnie obserwowane formacje na Tytanie, które naukowcy nazywają labiryntem. Krajobraz przypominający labirynt usiany licznymi kanałami powstałymi wskutek procesów fluwialnych najprawdopodobniej bogaty jest w materię organiczną. Obserwowane podobieństwa wskazują, że nasypy wokół jezior także mogą być bogate w materię organiczną.

    "Owe nasypy charakteryzują się kompletnością: podczas gdy krawędzie i inne formacje mają liczne przerwy czy uskoki, nasypy zawsze w całości otaczają jezioro" dodaje Le Gall. "To umożliwia nam nałożenie ograniczeń na scenariusze, które opisują w jaki sposób mogły powstać".

    Jednak jeżeli krawędzie i nasypy składają się z tej samej materii, to nasypy mogą być stosunkowo młode: po powstaniu niecki, materia organiczna mogła osadzać się na krawędziach, z czasami tworząc większe nasypy. Taki scenariusz może wskazywać, że otoczone nasypami jeziora są jednymi z najmłodszych na Tytanie, bowiem ich nasypy jeszcze nie uległy erozji.

    "Analiza danych dotyczących lodowych księżyców Saturna, a pochodzących z sondy Cassini, szczególnie łącząca dane z różnych instrumentów, jest niezwykle pomocna do przygotowania misji JUICE, która będzie badała lodowe księżyce Jowisza" mówi Olivier Witasse, współautor opracowania oraz naukowiec projektu misji JUICE w ESA.

    "Nawet jeżeli Tytan jest wyjątkiem, ze swoimi jeziorami i deszczami, których nie ma na księżycach Jowisza, to wiedza o Tytanie znacząco powiększa naszą wiedzę o lodowych księżycach w Układzie Słonecznym".

    Źródło: ESA

    ]]>
    18663 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Coś się trzęsie na Marsie...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/19/cos-sie-trzesie-na-marsie/ Fri, 19 Jul 2019 13:55:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18679
    Mars

    Pięćdziesiąt lat po tym jak astronauci z misji Apollo 11 ustawili pierwszy sejsmometr na powierzchni Księżyca, instrument misji InSight przesyła na Ziemię dane, które pozwolą nam porównać trzęsienia Marsa z trzęsieniami Księżyca i trzęsieniami Ziemi.

    Sejsmologowie nadzorujący projekt Marsquake Service w ETH Zurich dosłownie "trzęśli" się z radości gdy po raz pierwszy doświadczyli dwóch "trzęsień Marsa" w symulatorze trzęsień. Badacze wprowadzili rzeczywiste dane dotyczące trzęsień Marsa, zarejestrowane w 128. i 173. solu misji InSight. Trzęsienia Marsa zostały zarejestrowane za pomocą sejsmometru SEIS, którego bardzo czuła elektronika została opracowana i zbudowana przez laboratorium Aerospace Electronics and Instruments w ETH.

    Dwa typy trzęsień Marsa

    SEIS zawiera prawdopodobnie najbardziej czuły sejsmometr w historii, który jest w stanie wykryć nawet najsłabsze sygnały sejsmiczne na Marsie. Badacze musieli wzmocnić sygnał trzęsienia Marsa o czynnik dziesięciu milionów, aby ciche i odległe drżenia można było odczuć w symulatorze trzęsień i porównać je z tak samo wzmocnionymi trzęsieniami Ziemi i Księżyca.

    "Aktualnie obserwujemy dwie rodziny trzęsień na Marsie", mówi dr Simon Stahler. "Pierwsze trzęsienie było zdarzeniem o wysokiej częstotliwości nawet bardziej podobnym do trzęsienia księżyca niż się spodziewaliśmy. Drugie trzęsienie miało dużo niższą częstotliwość - być może jest to spowodowane odległością. Trzęsienie o niższej częstotliwości miało miejsce znacznie dalej od sejsmometru. W porównaniu z czasem trwania trzęsień ziemi, oba typy trzęsień Marsa są dłuższe".

    https://www.youtube.com/watch?v=bSeoy8LBIt4

    Podczas gdy fale sejsmiczne przenikające przez Ziemię zazwyczaj trwają od 10 sekund do kilku minut, trzęsienia Księżyca mogą trwać godzinę lub nawet dłużej. Długość trwania sygnału sejsmicznego zależy od odległości i różnic w budowie geologicznej. Jeżeli porównamy powierzchnię Ziemi i Księżyca, można stwierdzić, że skorupa Ziemi jest bardziej homogeniczna niż Księżyca. Miliardy lat uderzeń meteorytów doprowadziły do powstania pęknięć w skorupie Księżyca, a nie ma tam - na Księżycu - procesów, które spajają skały ze sobą z powrotem. Na Ziemi wulkanizm, ogrzewanie wewnętrzne, tektonika płyt oraz erozja i zmiany spowodowane przez wodę i wiatr "naprawiają" pęknięte skały, tworząc stosunkowo jednorodną, warstwową skorupę, szybko usuwając ślady uderzeń meteorytów.

    "Heterogeniczna skorupa księżycowa rozprasza fale sejsmiczne, podobnie jak echo, które można usłyszeć w terenach górzystych" mówi dr John Clinton, który kieruje działaniami Marsquake Service w ETH Zurich. Skorupa i płaszcz Ziemi są przezroczyste dla fal sejsmicznych - tak jak otwarta przestrzeń dla fal radiowych. Podczas gdy czujniki sejsmiczne na Ziemi "słyszą" sygnały trzęsień ziemi wyraźnie, na Księżycu czujniki sejsmiczne rejestrują mnóstwo echa, które zniekształca system, przez co bardzo trudno jest nawet zlokalizować źródło sygnału. Choć badania sejsmologiczne na Marsie to dopiero powstająca dziedzina, to trzęsienia Marsa wydają się być gdzieś między trzęsieniami Ziemi a Księżyca. Badacze rozpoznają pierwsze sygnały sejsmiczne trzęsienia Marsa, ale po tych sygnałach pojawia się więcej echa niż się spodziewano. Trzęsienia Marsa trwają od 10 do 20 minut. Naukowcy nie wiedzą jeszcze czy pęknięte fragmenty skorupy Marsa mają kilka kilometrów głębokości jak na Księżycu. czy też są płytsze.

    Domenico Giardini, profesor geofizyki i sejsmologii kieruje szwajcarską częścią projektu InSight. Utworzył on centrum Marsquake Service (MQS) w ETH Zurich. Dwa razy dziennie, międzynarodowy zespół dziesięciu sejsmologów analizuje dane sejsmiczne z Marsa próbując wykrywać i charakteryzować trzęsienia Marsa.

    Z uwagi na fakt, że na Marsie jest tylko jeden sejsmometr, Giardini i jego zespół łączą metody z wczesnych dziejów sejsmologii na Ziemi, kiedy to badacze mieli do wykorzystania tylko kilka sejsmometrów, ze współczesnymi metodami analitycznymi, do lokalizowania zdarzeń sejsmicznych. Badacze mają nadzieję, że dane sejsmiczne pozwolą odpowiedzieć na pytania nie tylko dotyczące wewnętrznej struktury geologicznej Marsa, ale także tego jak powstały planety wewnętrznego Układu Słonecznego ponad cztery miliardy lat temu.

    Źródło: ETH Zurich

    ]]>
    18679 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #000: 50 lat temu ludzie wylądowali na Księżycu. I co z tego?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/22/gwiazdozbiry-000-50-lat-temu-ludzie-wyladowali-na-ksiezycu-i-co-z-tego/ Sun, 21 Jul 2019 22:48:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18699

    "Nadejszla wiekopomna chwiła..." jak mawiał Kazimierz Pawlak kilkadziesiąt lat temu.

    Po wielu solo próbach i niepowodzeniach postanowiłem zewrzeć szeregi z Adamem Adamczykiem z portalu Kwantowo.pl i razem zdecydowaliśmy się na stworzenie nowego, niezależnego podcastu naukowego i okołonaukowego. Będzie dużo o kosmosie i fizyce, ale nie będziemy się ograniczać tylko do tego i od czasu do czasu zagoszczą u nas także inne nauki przyrodnicze.

    Podcast przed chwilą pojawił się na portalu Spreaker, Spotify oraz iTunes. W ciągu kilku dni pewnie zindeksuje się na Google Podcasts. Zachęcamy do subskrypcji podcastu, abyście otrzymali powiadomienie o każdym kolejnym odcinku gdziekolwiek najczęściej słuchacie podcastów.

    O kolejnych odcinkach znajdziecie informacje także na Facebooku i Twitterze, do których linki znajdziecie poniżej. Jeżeli natomiast nie jesteście miłośnikami słuchania czegokolwiek na urządzeniach mobilnych - zachęcamy do subskrypcji kanału YouTube.

    W międzyczasie zabieramy się za poprawę naszego warsztatu i szukanie materiału do kolejnego odcinka!

    Spreaker:

    [spreaker type=player resource="episode_id=18605471" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Spotify:

    Zachęcamy do polubienia naszych profili na portalach Facebook oraz Twitter.

    ]]>
    18699 0 0 0 Tweets by gwiazdozbiry]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają burzliwe narodziny Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/23/astronomowie-odkrywaja-burzliwe-narodziny-drogi-mlecznej/ Tue, 23 Jul 2019 09:17:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18717

    Droga Mleczna pożarła galaktykę o masie 1/4 jej własnej masy jakieś 10 miliardów lat temu w "burzliwym zderzeniu", które trwało całe eony - informują astronomowie w artykule naukowym opublikowanym w poniedziałek.

    Wcześniejsze badania wskazywały, że nasza galaktyka macierzysta składa się z dwóch różnych zestawów gwiazd, jednak precyzyjna chronologia połączenia dwóch galaktyk długo się przed nami skrywała.

    Badacze z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) wykorzystali obserwacje wykonane przez kosmiczne obserwatorium Gaia do wykonania dokładnych pomiarów położenia, jasności i odległości około miliona gwiazd w Drodze Mlecznej w odległości do 6500 lat świetlnych od Słońca.

    W tym zestawie gwiazd udało się zidentyfikować dwa różne zestawy gwiazd - jedne "bardziej błękitne" i zawierające mniej metali i drugie, "bardziej czerwone", bardziej metaliczne.


    Słuchałaś już pierwszego odcinka podcastu Gwiazdozbiry?

    Znajdziesz nas na Spotify i w aplikacjach podcastowych.


    Po przeanalizowaniu ich ruchu i składu chemicznego, badacze ustalili, że oba zestawy gwiazd są mniej więcej w tym samym wieku, ale te bardziej błękitne zostały wprowadzone w "chaotyczny ruch" - co może być dowodem na to, że w odległej przeszłości Droga Mleczna wchłonęła mniejszą galaktykę.

    "Nowością w naszym projekcie jest to, że udało nam się ustalić precyzyjny wiek gwiazd należących do galaktyk, które się ze sobą połączyły, a badając ten wiek - ustalić okres, w którym doszło do połączenia" mówi Carme Gallart, główna autorka artykułu opublikowanego w Nature Astronomy.

    Gallart dodaje, że zderzenie, do którego doszło około 10 miliardów lat temu, trwało wiele milionów lat.

    "To bardzo stopniowy proces, który nie przypomina zderzenia samochodów. To proces wpływający na całą galaktykę".

    Badacze uważają, że pozostałości galaktyki karłowatej znanej pod nazwą Gaia-Enceladus, z czasem uformowały się w halo obecnej Drogi Mlecznej.

    Oprócz tego udało się ustalić, że zderzenie przyczyniło się do gwałtownego wzrostu aktywności gwiazdotwórczej, która trwała kolejne cztery miliardy lat, po czym gaz pozostały z tych formacji zlokalizował się w cienkim dysku Drogi Mlecznej, przebiegającym przez centrum galaktyki.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18717 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsze obliczenia aktywności magnetycznej gorących jowiszów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/23/pierwsze-obliczenia-aktywnosci-magnetycznej-goracych-jowiszow/ Tue, 23 Jul 2019 11:48:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18720
    Ilustracja przedstawia gorącego jowisza krążącego tak blisko czerwonego karła, że pola magnetyczne obu obiektów ze sobą oddziałują. Źródło: NASA, ESA oraz A. Schaller

    Gazowe olbrzymy krążące wokół innych gwiazd charakteryzują się silnymi polami magnetycznymi, wielokrotnie silniejszymi od pola magnetycznego Jowisza, wskazują najnowsze wyniki badań realizowanych przez zespół astrofizyków kierowany przez Wilsona Cauleya z Uniwersytetu w Kolorado. Po raz pierwszy udało się obliczyć natężenie tych pól na podstawie danych obserwacyjnych.

    "Nasze badania stanowią pierwszą próbę wykorzystania obserwacji do opisania natężenia pola magnetycznego egzoplanety" mówi prof. Jewgienia Szkolnik z Arizona State University. "Obserwowane sygnały wydają się pochodzić z interakcji zachodzących między polami magnetycznymi gwiazdy i planety na bardzo ciasnej orbicie".

    Od 1988 roku odkryto ponad 3000 układów planetarnych, w których odkryto ponad 4000 planet. W wielu z tych układów znajdują się tak zwane "gorące jowisze". To masywne, gazowe planety przypominające Jowisza, ale krążące wokół swoich gwiazd w niewielkiej odległości, zazwyczaj około pięciu średnic gwiazdy czyli 20-krotności odległości Księżyca od Ziemi.

    Takie planety przemieszczają się zatem głęboko wewnątrz pola magnetycznego gwiazdy, gdzie interakcje między polem magnetycznym planety i gwiazdy mogą być ciągłe i silne.

    We wcześniejszych badaniach górne ograniczenia na pole magnetyczne egzoplanet nakładano na podstawie obserwacji radiowych lub dedukcji czysto teoretycznej.

    "Połączyliśmy pomiary wzmożonej emisji gwiezdnej z interakcji magnetycznych gwiazda-planeta z teoriami fizycznymi do obliczenia natężenia pola magnetycznego dla czterech gorących jowiszów" mówi Cauley.

    Siłę pola magnetycznego określono na zakres od 20 o 120 gaussów. Dla porównania pole magnetyczne Jowisza to 4,3 gaussa, a pole magnetyczne Ziemi - 0,5, a mimo to jest to wartość wystarczająca do ustawiania igieł kompasów na całym świecie.

    Astrofizycy wykorzystali teleskopy na Hawajach i we Francji do uzyskania wysokiej rozdzielczości obserwacji emisji zjonizowanego wapnia (Ca II) w gwiazdach macierzystych czterech gorących jowiszów. Emisja pochodzi z gorącej, magnetycznie ogrzanej chromosfery gwiazdy, cienkiej warstwy gazu znajdującej się nad chłodniejszą powierzchnią gwiazdy. Obserwacje pozwoliły badaczom obliczyć jak dużo energii uwalniane jest pod postacią emisji wapnia.


    Strasznie długi tekst, prawda? Jak nie chce ci się już czytać o kosmosie i wolisz posłuchać. Włóż słuchawki i posłuchaj podcastu. :D


    "Wykorzystaliśmy szacunki siły pola do obliczenia natężenia pola magnetycznego planet wykorzystując do tego teorię opisującą jak pola magnetyczne planet oddziałują z polami magnetycznymi gwiazd", mówi Szkolnik.

    "Pola magnetyczne lubią stan niskiej energii. Jeżeli rozciągniemy lub skręcimy pole niczym gumkę recepturkę, wzrośnie energia przechowywana w polu magnetycznym". Gorące jowisze krążą bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych, dzięki czemu pole magnetyczne planety może rozciągać i wykręcać linie pola magnetycznego gwiazdy.

    "Gdy do tego dochodzi" kontynuuje Cauley, "energia uwalniana jest w rekoneksji dwóch pól, co z kolei ogrzewa atmosferę gwiazdy, prowadząc do intensyfikacji emisji wapnia".

    Astrofizycy podejrzewali, że gorące jowisze, tak jak nasz Jowisz, będą w swoich wnętrzach wytwarzały pole magnetyczne. Nowe obserwacje stanowią pierwszy wgląd w wewnętrzną dynamikę tych masywnych planet.

    "To pierwsze próby oszacowania siły pola magnetycznego tych planet w oparciu o obserwacje, dlatego jest to ogromny skok w naszej wiedzy. Dzięki temu lepiej wiemy c się dzieje wewnątrz tych planet" mówi Szkolnik.

    Symulacja przedstawia jak pole magnetyczne gorącego jowisza oddziałuje z polem magnetycznym jego gwiazdy macierzystej.

    Natężenie pola okazało się znacznie większe od tego, jakiego można by oczekiwać biorąc pod uwagę tempo rotacji i wiek planety. Standardowa teoria dynama dla pola magnetycznego planety przewiduje znacznie słabsze pole magnetyczne dla takich planet.

    Zamiast tego, obserwacje wspierają teorię mówiącą, że planetarne pola magnetyczne zależą od ilości ciepła przepływającego przez wnętrze planety. Ponieważ pochłaniają one dużo dodatkowej energii ze swoich gwiazd, gorące jowisze powinny mieć silniejsze pole magnetyczne niż planety o podobnej masie i tempie rotacji.

    Źródło: Arizona State University

    ]]>
    18720 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie mierzą rozległą pustkę obok Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/23/astronomowie-mierza-rozlegla-pustke-obok-drogi-mlecznej/ Tue, 23 Jul 2019 15:15:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18724

    Astronomowie z Uniwersytetu Hawjskiego (IfA) wraz z międzynarodowym zespołem opublikował wyniki nowych badań, które rzucają nowe światło na rozległą kosmiczną strukturę otaczającą Drogę Mleczną.

    Wszechświat utkany jest z zagęszczeń galaktyk i rozległych pustych przestrzeni. W ramach najnowszych badań, których wyniki opublikowano w periodyku The Astrophysical Journal, zespół kierowany przez Brenta Tully'ego określił rozmiary i kształt rozległego pustego obszaru Pustki Lokalnej, która graniczy z Drogą Mleczną. Wykorzystując obserwacje ruchu galaktyki, badacze oszacowali rozkład masy odpowiedzialny za ten ruch, do stworzenia trójwymiarowej mapy naszego lokalnego wszechświata.

    Galaktyki poruszają się nie tylko w związku z ekspansją wszechświata, ale także reagują na grawitacyjne przyciąganie swoich sąsiadek i regionów zawierających dużą masę. W konsekwencji poruszają się one w kierunku gęstszych obszarów, oddalając się od obszarów o niższej masie - pustki.

    Choć żyjemy w kosmicznej metropolii, w 1987 roku Tully oraz Richard Fisher zauważyli, że nasza Droga Mleczna znajduje się na krawędzi rozległego pustego obszaru, który nazwali Pustką Lokalną. Istnienie Pustki Lokalnej jest powszechnie uznawane, ale jest ona wciąż bardzo słabo zbadana, ponieważ znajduje się za centrum naszej galaktyki, a tym samym nie możemy dokładnie się jej przyjrzeć.

    Teraz Tully wraz ze swoim zespołem zmierzył ruch 18 000 galaktyk w kompendium odległości galaktyk Cosmicflows-3, i stworzył kosmograficzną mapę, która uwypukla granicę między zbiorem materii i brakiem materii, która definiuje krawędzie Pustki Lokalnej. Badacze wykorzystali tę samą technikę w 2014 roku do zidentyfikowania granic naszej supergromady składającej się z ponad stu tysięcy galaktyk, której nadali nazwę Laniakea.

    Przez 30 lat astronomowie starają się dowiedzieć dlaczego ruch Drogi Mlecznej, naszej najbliższej sąsiadki - Galaktyki Andromedy i ich mniejszych sąsiadów odchyla się od ogólnej ekspansji Wszechświata o 600 km/s. Najnowsze badania wskazują, że mniej więcej połowa tego ruchu generowana jest "lokalnie" poprzez połączenie przyciągania masywnej, pobliskiej Gromady w Pannie oraz nasz udział w ekspansji Pustki Lokalnej.

    Źródło: University of Hawaii w Manoa


    Słuchaliście już naszego podcastu?


    ]]>
    18724 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jak czarne dziury kształtują swoje galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/25/jak-czarne-dziury-ksztaltuja-swoje-galaktyki/ Thu, 25 Jul 2019 08:14:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18730

    Dane z obserwatorium rentgenowskiego XMM-Newton pozwalają naukowcom określić jak supermasywne czarne dziury kształtują swoje galaktyki macierzyste za pomocą silnych wiatrów wywiewających materię międzygwiezdną.

    W ramach najnowszych badań, naukowcy przeanalizowali osiem lat obserwacji za pomocą XMM-Newton czarnej dziury znajdującej się w jądrze aktywnej galaktyki PG 1114+445, wskazując jak ultra-szybkie wiatry - wypływy gazu emitowanego z dysku akrecyjnego otaczającego czarną dziurę - oddziałują z materią międzygwiezdną wypełniającą centralne części galaktyki. Owe wypływy obserwowano już wcześniej, ale nowe badania wyraźnie identyfikują, po raz pierwszy, trzy fazy ich oddziaływania z galaktyką macierzystą.

    "Owe wiatry mogą tłumaczyć pewne zaskakujące korelacje, o których naukowcy wiedzą od lat, ale dotąd nie potrafili wyjaśnić" mówi Roberto Serafinelli, główny autor opracowania z National Institute of Astrophysics w Mediolanie, który przeprowadził większość swojej pracy w ramach doktoratu na Uniwersytecie w Rzymie.

    "Przykładowo, widzimy związek między masami supermasywnych czarnych dziur i dyspersją prędkości gwiazd w wewnętrznych częściach galaktyk macierzystych. Nie ma żadnej możliwości, aby przyczyną było grawitacyjne oddziaływanie czarnej dziury. Nasze badania po raz pierwszy pokazują jak owe wiatry czarnych dziur wpływają na galaktykę w większej skali".

    Astronomowie wcześniej wykryli dwa typy wypływów w widmie rentgenowskim promieniowania emitowanego przez aktywne jądra galaktyczne, gęste centralne regiony galaktyk zawierających supermasywne czarne dziury. Tak zwane ultra-szybkie wypływy (UFO, ang. ultra-fast outflow) wysoko zjonizowanego gazu, przemieszczają się z prędkościami do 40 procent prędkości światła i obserwowane są w bezpośrednim otoczeniu centralnej czarnej dziury.

    Wolniejsze wypływy, tak zwane ciepłe pochłaniacze, przemieszczają się znacznie wolniej, z prędkością kilkuset kilometrów na sekundę i fizycznie - pod względem gęstości i zjonizowania - przypominają bardziej materię międzygwiezdną. Te wolniejsze wypływy obserwowane są w większych odległościach od centrum galaktyki.

    W ramach najnowszych badań, naukowcy opisali także trzeci typ wypływów, który łączy cechy obu poprzednich - charakteryzują się one prędkościami UFO i fizycznymi właściwościami ciepłych pochłaniaczy.

    "Uważamy, że jest to punkt, w którym UFO styka się z materią międzygwiezdną i wywiewa ją niczym pług" mówi Serafinelli. "To w tym momencie UFO zaczyna wnikać w materię międzygwiezdną. Przypomina to wiatr, który uderza w żagle na morzu".

    Do tego zderzenia dochodzi w odległości od kilkudziesięciu do kilkuset lat świetlnych od czarnej dziury. UFO stopniowo wypycha materię międzygwiezdną z centralnych rejonów galaktyki, oczyszczając je z gazu i spowalniając akrecję materii na supermasywną czarną dziurę.

    Choć modele przewidywały tego typu interakcje już wcześniej, opisywane badania są pierwszymi, które przedstawiają obserwacje wszystkich trzech faz.

    "W danych z XMM-Newton widzimy materię w większej odległości od centrum galaktyki, która nie została jeszcze zaburzona przez UFO z centrum galaktyki" mówi współautor opracowania Francesco Tombesi z Goddard Space Flight Center. "Widzimy także obłoki bliżej czarnej dziury, blisko jądra galaktyki, w których UFO zaczyna oddziaływać z materią międzygwiezdną".

    Do pierwszych oddziaływań dochodzi wiele lat po tym jak UFO opuszcza otoczenie czarnej dziury. Ale energia UFO umożliwia stosunkowo małej czarnej dziurze wpływ na materię znajdującą się daleko poza jej oddziaływaniem grawitacyjnym.

    Według naukowców, supermasywne czarne dziury przenoszą swoją energię do otaczającego je środowiska właśnie przez takie wypływy, stopniowo oczyszczając centralne rejony galaktyki z gazu, co może prowadzić do zatrzymania procesów gwiazdotwórczych. W rzeczywistości, galaktyki dzisiaj produkują znacznie mniej gwiazd niż robiły to na wczesnych etapach swojej ewolucji".

    "To już szósty raz kiedy nam udało się wykryć takie wypływy" mówi Serafinelli. "To zupełnie nowa dziedzina nauki. Te trzy fazy wypływów wcześniej były obserwowane oddzielnie, ale związek między nimi nie był nam znany do teraz".

    Niezrównana rozdzielczość energetyczna XMM-Newton była kluczem do rozróżnienia tych trzech typów wypływów. W przyszłości, nowe i silniejsze obserwatoria, takie jak planowane przez ESA obserwatorium Athena (Advanced Telescope for High ENergy Astrophysics) będą w stanie obserwować setki tysięcy supermasywnych czarnych dziur, odkrywając takie wypływy dużo łatwiej. Athena, która będzie ponad 100 razy bardziej czuła niż XMM-Newton. Jej start planuje się na początek lat trzydziestych.

    "Odkrycie jednego takiego źródła jest fantastyczne, ale świadomość, że to zjawisko powszechnie występuje we wszechświecie, byłaby prawdziwym przełomem" mówi Norbert Schartel, naukowiec projektu XMM-Newton z ESA. "Nawet za pomocą XMM-Newton będziemy w stanie znaleźć więcej takich źródeł w nadchodzącej dekadzie".

    Źródło: ESA

    ]]>
    18730 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Spora planetoida przeleciała koło Ziemi, zauważyliśmy ją w ostatniej chwili]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/25/spora-planetoida-przeleciala-kolo-ziemi-zauwazylismy-ja-w-ostatniej-chwili/ Thu, 25 Jul 2019 14:48:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18733

    100-metrowa planetoida przeleciała kilka godzin temu 70 000 kilometrów od Ziemi. Została ona odkryta w ramach brazylijskiego przeglądu SONEAR zaledwie kilka dni temu, a informacja o jej zbliżaniu pojawiła się zaledwie kilka godzin przed przelotem w pobliżu Ziemi. Brak ostrzeżenia pokazuje jak bardzo potencjalnie niebezpieczne planetoidy mogą nas zaskoczyć.

    Planetoida, o ironio, nazwana 2019 OK nie stanowi już teraz zagrożenia dla Ziemi. Niemniej jednak 2019 K oraz inne zbliżające się planetoidy do Ziemi stanowią rzeczywiste ryzyko. Eksplozja nad Tunguską w 1908 oku oraz eksplozja nad Czelabińskiem w 2013 roku porównywalne były do potężnych eksplozji nuklearnych, i w nieodpowiednich warunkach taki meteor byłby stanie zdewastować miasto.

    Astronomowie są świadomi niebezpieczeństw związanych z uderzeniem planetoidy w Ziemię. Kratery meteorytowe można znaleźć na całej Ziemi, a niektóre stosunkowo nowe przykłady to krater Wolfe Creek w północnej Australii czy - błyskotliwie nazwany - Krater Meteorytowy w Arizonie. Uderzenie potężnej planetoidy, do którego doszło 65 milionów lat temu w pobliżu Cicxulub w obecnym Meksyku, zapoczątkowało koniec ery dinozaurów.

    Z tego też powodu astronomowie na całym świecie podejmują intensywne wysiłki, aby ustalić zagrożenie jakie mogą stanowić planetoidy zbliżające się do Ziemi oraz wyszukując pojedyncze planetoidy, które niebezpiecznie zbliżają się do Ziemi. Tego typu obserwacje prowadzone są w ramach przeglądów nieba Pan-STARRS, ATLAS, SONEAR czy Catalina Sky Survey.

    https://www.youtube.com/watch?v=gRrdSwhQhY0

    Planetoidy zazwyczaj znajdują się tak daleko od Ziemi, że przypominają gwiazdy, a nie nieregularne skały. Niemniej jednak, ponieważ planetoidy krążą wokół Słońca, poruszają się one na niebie względem odległych gwiazd. Stąd też astrnomowie mogą okrywać planetoidy wykonując całe sekwencje zdjęć i poszukując na nich przemieszczających się obiektów.

    Wykorzystując to podejście do przeglądu ogromnych obszarów nieba, astronomowie odkryli tysiące planetoid zbliżających się do Ziemi, w tym ponad 2000 w samym 2017 roku.

    A mimo to, niektórym planetoidom wciąż udaje się nas zaskoczyć. Dlaczego?

    Astronomowie potrafią odkrywać planetoidy widoczne w nocy, ale dużo gorzej idzie im z planetoidami znajdującymi się na niebie w środku dnia. Planetoidy są także tym ciemniejsze im dalej znajdują się od Ziemi.

    Przy maksymalnym zbliżeniu, i przy ciemnym, nocnym niebie, 2019 OK byłaby widoczna przez lornetkę jako punkt świetlny powoli przesuwający się po niebie. Jednak trzy dni wcześniej była 1000 razy ciemniejsza, a tym samym trudniejsza do zauważenia. Co więcej przez ostatni miesiąc znajdowała się stosunkowo blisko Słońca na niebie, więc można było ją zauważyć tylko w trakcie zmierzchu.

    2019 OK została w końcu odkryta w środę w ramach przeglądu SONEAR, a wkrótce potem niezależnie odkryła ją sieć teleskopów ASAS-SN. W obu tych przeglądach wykorzystuje się stosunkowo małe teleskopy z bardzo czułymi kamerami do przeszukiwania rozległych obszarów nieba.

    Przed odkryciem jako planetoidy zbliżającej się do Ziemi, 2019 OK była obserwowana przez inne teleskopy, ale jej znaczenia nie rozpoznano na czas. Teraz te wcześniejsze zdjęcia pozwoliły astronomom określić orbitę planetoidy.

    2019 OK przemieszcza się po bardzo eliptycznej orbicie, która zabiera ją z pasa planetoid za Marsem do wnętrza orbit Ziemi i Wenus. Każde okrążenie Słońca zabiera jej 2,7 roku, dlatego też nie zawsze planetoida będzie tak bardzo zbliżała się do Ziemi.

    Inne planetoidy zbliżające się do Ziemi także planują bliskie przeloty w naszym otoczeniu. 400-metrowa planetoida Apophis przeleci około 30 000 kilometrów od Ziemi w piątek, 13 kwietnia 2029 roku.

    Zarówno 2019 OK jak i Apophis to znacznie większe obiekty niż meteor z Czelabińska, który miał zaledwie 20 metrów średnicy. Ryzyko uderzenia takich obiektów w Ziemię może być małe, ale gdyby do takiego uderzenia doszło, skutki mogłyby być opłakane.

    Źródło: The Conversation

    ]]>
    18733 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Europa przygotowuje się na marsjańskiego kuriera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/26/europa-przygotowuje-sie-na-marsjanskiego-kuriera/ Fri, 26 Jul 2019 15:53:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18737
    Mars Sample Return. Źródło: ESA

    Pierwsza w historii podróż na Marsa i z powrotem obejmuje wysłanie europejskiej sondy, która przywiezie próbki z Marsa na Ziemię. Europejska Agencja Kosmiczna otwiera swoje wrota na przedstawicieli przemysłu, którzy chcieliby zbudować sondę, która dostarczy cenne skały, pył i gaz z Marsa - niezbędne do sprawdzenia czy życie kiedykolwiek istniało na naszej najbliższej planetarnej sąsiadce.

    Planowana sonda ma nosić nazwę Earth Return Orbiter i będzie istotnym wkładem ESA w kampanię Mars Sample Return. Orbiter będzie miał na swoim pokładzie dostarczony przez NASA system Capture and Containment and Return System, który dostanie się na Marsa i z powrotem na pokładzie europejskiego orbitera.

    Trzy starty z Ziemi i jeden z Marsa - pierwszy start z innej planety - dwa łaziki i autonomiczne przechwycenie na orbicie wokół Marsa, to elementy ambitnej serii misji, których realizacji ESA podejmuje się we współpracy z NASA.

    Kampania ma na celu dostarczenie na Ziemię co najmniej 500 gramów próbek z powierzchni krateru Jezero, w którym kiedyś istniało jezioro i w którym wciąż zachowane są dawne delty rzeczne. Skały znajdujące się na tym obszarze zawierają informacje o różnorodnej geologii Marsa.

    Łazik Mars 2020, którego start zaplanowano na lipiec 2020 roku wybierze najlepsze próbki, które zamknie w tubach i pozostawi je na powierzchni Marsa do późniejszego zabrania.

    ESA analizuje także koncepcję małego łazika przechwytującego, który szybko mógłby przemieszczać się po powierzchni Marsa i zbierać wszystkie zachowane wcześniej próbki.

    ESA-NASA Mars Sample Return. Źródło: ESA - K. Oldenburg

    Następnie łazik przetransportuje je do pojemnika o rozmiarach piłki nożnej, który następnie zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na pokładzie małej rakiety Mars Ascent System.

    Europejski orbiter Earth Return Orbiter przechwyci pojemnik na orbicie i dostarczy go bezpiecznie na Ziemię podczas trwającej 13 miesięcy podróży.

    "Będziemy odpowiedzialni za odnalezienie, przechwycenie i przetransportowanie tych cennych marsjańskich skarbów na Ziemię do dokładnej analizy w najlepszych na świecie laboratoriach" tłumaczy Sanjay Vijendran, koordynator kampanii Mars Sample Return. "To międzyplanetarne poszukiwanie skarbów!"

    https://www.youtube.com/watch?v=RNnJBKR9lqY

    Sonda Earth Return Orbiter zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2026 roku z europejskiego portu kosmicznego w Kourou. Aktualnie ESA rozpoczęła wybór głównego wykonawcy sondy.

    "Ta misja staje się rzeczywistością i jesteśmy dumni, że europejski sektor kosmiczny ma szansę dołączyć do tego programu" mówi Orson Sutherland, menedżer projektu Earth Return Orbiter.

    Główne wyzwania stanowią napęd elektryczny raz zasilanie. "Nie można zapomnieć o odnalezieniu i dotarciu sondą do obiektu o rozmiarach piłki nożnej krążącego p orbicie innej planety 50 milionów kilometrów od centrum kontroli lotu" dodaje Orson.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18737 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje jedną z galaktyk w grupie galaktyk Lew I]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/30/hubble-obserwuje-jedna-z-galaktyk-w-grupie-galaktyk-lew-i/ Tue, 30 Jul 2019 08:07:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18741

    Od czasu do czasu, Kosmiczny Teleskop Hubble'a obserwuje zwykły obiekt - na przykład galaktykę spiralną - w interesujący lub nietypowy sposób. Nachylona perspektywa, taka jak na zdjęciu powyżej sprawia, że wygląda to tak jak gdybyśmy wyciągnęli szyję, my obserwatorzy, aby zajrzeć za barierę do jasnego centrum galaktyki.

    W przypadku NGC 3169, taką barierą jest gęsty pył wypełniający spiralne ramiona galaktyki. Kosmiczny pył składa się z całej palety cząstek: lodu wodnego, węglowodorów, krzemianów i innych cząstek stałych. Pył kosmiczny ma wiele różnych źródeł, od pozostałości po procesie formowania gwiazd i planet po cząstki, które przez miliony lat wchodziły w interakcje z promieniowaniem gwiazd.

    NGC 3169 znajduje się około 70 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Sekstans. Jest ona elementem grupy galaktyk Lew I, która tak jak Grupa Lokalna, w której znajduje się nasza Droga Mleczna, jest elementem większej grupy galaktyk znanej jako Supergromada w Pannie.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18741 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie: Ahuna Mons na powierzchni Ceres]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/30/zdjecie-ahuna-mons-na-powierzchni-ceres/ Tue, 30 Jul 2019 08:32:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18744

    Powyższy obraz, opierający się na obserwacjach wykonanych przez sondę Dawn, przedstawia największą górę na powierzchni planety karłowatej Ceres.

    Sonda Dawn była pierwszą sondą, która weszła na orbitę wokół obiektu Pasa Planetoid rozciągającego się między orbitami Marsa i Jowisza i spędziła sporo czasu zarówno w pobliżu planetoidy Westa, a następnie planety karłowatej Ceres. Ceres jest jedną z zaledwie pięciu uznanych planet karłowatych w Układzie Słonecznym (wśród nich jest także Pluton). Sonda Dawn weszła na orbitę wokół tego skalistego świata 6 marca 2015 roku i badała jego lodową, usianą kraterami, nierówną powierzchnię, aż do wyczerpania zapasów paliwa w październiku 2018 roku.

    Jedną z cech powierzchni, dostrzeżonych przez sondę jest, przedstawiona tutaj w perspektywie, góra o nazwie Ahuna Mons. Jej wysokość sięga 4000 metrów (Mont Blanc w Europie sięga niewiele wyżej nad poziom morza), a jej zbocza usiane są licznymi pasmami opadającymi ku podstawie. Naukowcy ustalili, że te pasma w rzeczywistości są depozytami soli pozostałymi po procesie formowania się Ahuna Mons gdy gejzery słonej wody i pyłu wypychały materię na powierzchnię, dziurawiąc powierzchnię i prowadząc do powstania obserwowanej dzisiaj góry. Choć temperatury na Ceres są dużo niższe niż na Ziemi, to mechanizm ten może w pewnym stopniu przypominać formowanie się wulkanów na Ziemi w erupcjach magmy.

    Niedawno, analiza danych z sondy Dawn przeprowadzona przez Ottavian Reuscha oraz Antonio Genowa z ESA, opublikowana w Nature Geoscience w czerwcu, wskazuje, że słona, błotnista materia znajduje się pod powierzchnią Ceres, unosząc się ku powierzchni i przez skorupę, tworząc Ahuna Mons. Inne z najnowszych badań, realizowane przez Javiera Ruiza z Universidad Complutense de Mardid i opublikowane w Nature Astronomy w czerwcu, także wskazują, że owa planeta karłowata ma zaskakująco dynamiczną geologię.

    Ceres była także celem badań realizowanych przez obserwatorium kosmiczne Herschel, które wykryło parę wodną w bezpośrednim otoczeniu planety karłowatej. Opublikowane w Nature w 2014 roku wyniki silnie wskazywały na to, że Ceres posiada lód na lub blisko powierzchni. Sonda Dawn potwierdziła obecność lodowej skorupy dzięki bezpośrednim obserwacjom w 2016 roku, aczkolwiek wkład depozytów lodu do egzosfery Ceres okazał się dużo niższy niż sądzona na podstawie danych z Herschela.

    Powyższy obraz sporządzono na podstawie zdjęć wykonanych w zakresie niebieskim (440 nm), zielonym (750 nm) oraz podczerwonym (960 nm) z rozdzielczością 35 m/piksel. Elewacja Ahuna Mons została dwukrotnie powiększona. Szerokość kopuły to około 20 km. Kamera Framing Camera zainstalowana na pokładzie sondy Dawn wykonała te zdjęcia z z niskiej orbity na wysokości 385 km nad powierzchnią w sierpniu 2016 roku.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18744 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[TESS odkrywa brakujące ogniwo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/30/tess-odkrywa-brakujace-ogniwo/ Tue, 30 Jul 2019 09:23:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18748

    TESS - najnowszy satelita przeznaczony do poszukiwania planet pozasłonecznych odkrył typ planety niereprezentowany przez żaden obiekt w Układzie Słonecznym.

    Wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2018 roku satelita Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) odkrył trzy nowe planety krążące wokół pobliskiej gwiazdy. Stephen Kane, profesor astrofizyki planet na UC Riverside, przyznaje, że nowy układ planetarny nazwany TOI-270 (TESS Object of Interest) jest dokładnie tym, do odkrywania czego zaprojektowano TESS.

    Artykuł opisujący TOI-270 został opublikowany w periodyku Nature Astronomy i jest już dostępny online. Jedna z trzech planet tego układu jest skalista i nieznacznie większa od Ziemi, podczas gdy dwie pozostałe są gazowe i dwa razy większe od Ziemi.

    Mniejsza z planet znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy, czyli w zakresie odległości od gwiazdy, w którym teoretycznie na powierzchni planety może istnieć woda w stanie ciekłym, a sama gwiazda TOI-270 znajduje się stosunkowo blisko nas. Co więcej, owa gwiazda wydaje się "spokojna" - charakteryzuje się mniejszą liczbą rozbłysków, dzięki czemu naukowcy mogą lepiej i łatwiej obserwować krążące wokół niej planety.

    "Jak dotąd odkryliśmy niewiele takich planet w ekosferze, a jeszcze mniej krążących wokół spokojnej gwiazdy, więc jest to rzadkie odkrycie. Nie mamy planety tego typu w układzie słonecznym" mówi Kane.

    W naszym układzie planetarnym mamy do czynienia albo z małymi planetami skalistymi takimi jak Ziemia, Merkury, Wenus i Mars, albo z dużo większymi planetami takimi jak Saturn, Jowisz, Uran i Neptun, które są z kolei planetami gazowymi. Nie mamy jednak planet np. dwa razy mniejszych od Neptuna, choć powszechnie występują one wokół innych gwiazd.

    "TOI-270 pozwoli nam wkrótce badać to 'brakujące ogniwo' między skalistymi planetami typu ziemskiego a zdominowanymi przez gaz mini-neptunami, ponieważ w tym układzie występują właśnie takie planety" mówi Maximilian Gunther z MIT.

    Dalsze obserwacje tego układu zaplanowano na przyszły rok, kiedy w przestrzeń kosmiczną wyniesiony zostanie Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Będzie on w stanie zmierzyć skład atmosfer planet TOI-270 pod kątem obecności tlenu, wodoru i tlenku węgla.

    Kane zauważa, że tego typu obserwacje pozwolą określić, czy na powierzchni tej planety kiedykolwiek istniał ocean ciekłej wody oraz czy którakolwiek z tych planet miała warunki sprzyjające do powstania życia takiego jakie znamy.

    Choć TOI-270 znajduje się tak daleko, że nikt nigdy z Ziemi tam nie doleci, to w skali kosmicznej 73 lata świetlne to wciąż bardzo blisko.

    "Średnica naszej galaktyki to 100 000 lat świetlnych, a nasza galaktyka jest tylko jedną z milionów galaktyk" mówi Kane. "Dlatego też, 73 lata świetlne oznacza, że jest to jedna z najbliższych nam gwiazd".

    Źródło: University of California - Riverside

    ]]>
    18748 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Niespodziewane odkrycie na Trytonie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/30/niespodziewane-odkrycie-na-trytonie/ Tue, 30 Jul 2019 15:06:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18752

    Tryton krąży wokół Neptuna, ósmej planety w Układzie Słonecznym ponad 4 miliardy kilometrów od Ziemi - na zewnętrznych granicach układu planetarnego. Temperatury na powierzchni Neptuna zbliżone są do absolutnego zera, czyli tak niskie, że związki chemiczne, które na Ziemi znamy jako gazy, zamarzają i występują w formie lodu. Atmosfera Trytona, która jest 70 000 razy rzadsza od atmosfery Ziemi, składa składa się z azotu, metanu i tlenku węgla.

    Tak ekstremalne warunki doprowadziły do zaskakującego odkrycia na Trytonie. Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał 8-metrowy teleskop Gemini South w Chile do ustalenia bardzo konkretnego typu sygnatury promieniowania podczerwonego, którego źródłem jest łączenie i jednoczesne wibracje tlenku węgla i azotu. Osobno, lodowe wersje tlenku węglu oraz azotu pochłaniają własne charakterystyczne promieniowanie o określonej długości fali w podczerwieni, ale jednoczesne wibracje mieszaniny tych lodów pochłaniają dodatkową, charakterystyczną długość fali.

    Odkrycie, które opisano niedawno w periodyku Astronomical Journal, pozwala określić jak ta mieszanina umożliwia transport materii na powierzchni księżyca poprzez gejzery oraz prowokuje zmiany atmosferyczne związane z porami roku.

    "Choć odkryta sygnatura widmowa była całkowicie rozsądna, szczególnie, że taką kombinację gazów można stworzyć w laboratorium, dostrzeżenie tej konkretnej długości fali w promieniowaniu podczerwonym na innym globie jest czymś niespotykanym" mówi prof. Stephen Tegler z NAU.

    W ziemskiej atmosferze, tlenek węgla oraz azot występują w formie gazowej, a nie lodowej. Cząsteczkowy azot jest dominującym składnikiem powietrza, którym oddychamy, a tlenek węgla jest rzadkim zanieczyszczeniem, które w określonych dawkach może być niebezpieczne dla życia. Na odległym Trytonie jednak, tlenek węgla i azot zamarzają i tworzą lód. Mogą one zamarzać osobno lub w formie lodowej mieszaniny odkrytej w danych z Gemini. Ta lodowa mieszanina może mieć swój udział w słynnych gejzerach Trytona po raz pierwszy dostrzeżonych na zdjęciach wykonanych przez sondę Voyager 2.

    Patrząc w przyszłość, badacze mają nadzieję, że odkrycie to rzuci nowe światło na skład chemiczny lodu na odległych globach poza Neptunem. Astronomowie podejrzewają, że tego typu mieszaniny istnieją nie tylko na Trytonie, ale także na Plutonie. Wyniki obserwacji za pomocą Gemini stanowią pierwsze bezpośrednie dowody mieszania się tych lodów i pochłaniania określonej porcji promieniowania na Trytonie.

    Tegler bada lody związane z powierzchniami obiektów Pasa Kuipera w Astrophysical Ice LAboratory. Laboratorium to jest efektem współpracy między Obserwatorium Lowella oraz Wydziałem Fizyki i Astronomii NAU. Umożliwia ono badanie kriogenicznej materii występującej w zewnętrznej części Układu Słonecznego, np. lodowego metanu czy azotu, które dominują na powierzchni Plutona, Trytona, Eris i Makemake, oraz ciekłych mieszanin etanu, metanu i azotu, płynących po powierzchni Tytana.

    Źródło: Northern Arizona University

    ]]>
    18752 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[TESS odkrywa pierwszą bliską nam superziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/02/tess-odkrywa-pierwsza-bliska-nam-superziemie/ Fri, 02 Aug 2019 07:41:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18758

    Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Lisę Kaltenegger z Cornell scharakteryzował pierwszą potencjalnie przyjazną dla życia planetę poza układem słonecznym.

    Znajdującą się około 31 lat świetlnych od Ziemi superziemia GJ 357 d odkryto na początku 2019 roku za pomocą satelity TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite).

    "To ekscytujące odkrycie, bowiem jest to pierwsza pobliska superziemia, która może mieć na swojej powierzchni życie - odkryta za pomocą TESS, naszego małego i mocnego satelity z potężnymi możliwościami" mówi Kaltenegger, prof. astronomii i dyrektorka Instytutu Carla Sagana i członkini zespołu naukowego TESS.

    Owa egzoplaneta jest masywniejsza od Ziemi, dzięki czemu według Kaltenegger, dostarczy nam nowych informacji o jej masywniejszych kuzynkach. "Z gęstą atmosferą, GJ 357 d może posiadać wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni, i być może za pomocą teleskopów, które niedługo wejdą do służby, będziemy w stanie dostrzec na nich ślady życia" dodaje.

    Astronomowie z Instytutu Astrofizyki Wysp Kanaryjskich oraz z Uniwersytetu La Laguna w Hiszpanii ogłosili odkrycie układu GJ 357 w dniu 31 lipca w periodyku Astronomy and Astrophysics. Badacze wykazali, że odległy układ planetarny z centralnym karłem typu M o rozmiarach jednej trzeciej naszego słońca - składa się z trzech planet, z których jedna znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy: GJ 357 d.

    W lutym TESS zauważył, że jasność gwiazdy GJ 357 nieznacznie spada co 3,9 dni, co może wskazywać na obecność tranzytującej planety. Ową planetą okazała się GJ 357 b, tak zwana "gorąca ziemia" około 22% masywniejsza od Ziemi.

    https://www.youtube.com/watch?v=6bWra2Wvudk

    Dalsze obserwacje prowadzone z Ziemi doprowadziły do odkrycia dwóch dodatkowych planet w tym układzie: GJ 357 c oraz GJ 357 d. Międzynarodowy zespół naukowców zebrał dane z naziemnych obserwacji realizowanych nawet dwie dekady temu - i odkrył dowody na wpływ grawitacji planet na gwiazdę macierzystą układu.

    Egzoplaneta GJ 357 c charakteryzuje się temperaturą rzędu 126 stopni Celsjusza i masą 3,4 mas Ziemi. Niemniej jednak, najbardziej zewnętrzna planeta układu - GJ 357 d, superziemia może zapewniać podobne do ziemskich warunki, i okrąża swoją gwiazdę w ciągu 55,7 dni w odległości 1/5 AU. Jak na razie nie wiadomo, czy planeta ta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy.

    Źródło: Cornell University

    ]]>
    18758 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Precyzyjne pomiary masy nowej egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/02/precyzyjne-pomiary-masy-nowej-egzoplanety/ Fri, 02 Aug 2019 08:24:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18761

    Ludzkość od dawna marzyła o odległych planetach, ale dopiero od niedawna ludzie są w stanie odkrywać tysiące nowych egzoplanet i dowiadywać się o nich coraz więcej.

    Nową planetę odkryto w danych z teleskopu Kepler w gwiazdozbiorze Raka. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i osobliwemu układowi orbit, naukowcy z Uniwersytetu w Chicago byli w stanie obliczyć masę planety znacznie precyzyjniej niż w przypadku jakiejkolwiek innej tak małej planety w przeszłości.

    "To było zupełnie nieoczekiwane - początkowo podejrzewaliśmy, że jest coś nie tak z danymi, ale jak przyjrzeliśmy się im bliżej, okazało się, że wszystko widać bardzo wyraźnie" mówi doktorant Aaron Hamann, główny autor opracowania. "Wokół tej gwiazdy krążą dwie planety, i oddziałują one na siebie tak silnie, że byliśmy w stanie obliczyć ich masy z rekordową wręcz precyzją".

    Wyniesiony w przestrzeń kosmiczną teleskop Kepler został zaprojektowany właśnie do poszukiwania egzoplanet - planet krążących wokół innych gwiazd w odległych układach planetarnych. Przeczesując dane z satelity, naukowcy poszukują anomalii, które mogą wskazywać na obecność planet. Takie zadanie miała też grupa z Uniwersytetu w Chicago współpracująca z prof. Danielem Fabryckym, poszukiwaczem osobliwych egzoplanet - to między innymi on mierzył masy planet w złożonych układach planetarnych zawierających od 5 do 7 planet i analizował interakcje orbitalne czterech planet krążących po niezwykle ciasnych orbitach.

    Odległe planety są zbyt małe, aby dostrzec je za pomocą teleskopów, dlatego też szukając ich naukowcy analizują promieniowanie gwiazd, poszukując niewielkich spadków ich jasności, które mogłyby wskazywać na to, że światło gwiazdy blokuje przechodząca na ich tle planeta. Gdy Kepler po raz pierwszy spojrzał na chłodną gwiazdę K2-146 oddaloną od nas o 258 lat świetlnych, naukowcy dostrzegli jedną planetę, która powodowała nieregularne pociemnienia gwiazdy macierzystej. Jednak dokładniejsza analiza danych zebranych podczas kolejnych obserwacji lata później, pozwoliła stwierdzić, że nieregularność tranzytów spowodowana była przez drugą planetę.

    Druga, mniejsza planeta krążąc oddziaływała grawitacyjnie na orbitę pierwszej planety. Gdy obie planety przechodziły blisko siebie, nieznacznie przyspieszały. "Taki efekt procy" mówi Hamann. (Znamy taki przykład z naszego Układu Słonecznego. Wszak Neptuna odkryto tak samo: naukowcy zauważyli, że Uran zachowuje się osobliwie i doszli do wniosku, że odpowiedzialną za to musi być inna planeta. W ten sposób odkryto Neptuna).

    Jednak planety układu K2-146 należą d ekstremów. Obie planety okrążają swoją gwiazdę w ciągu kilku dni: większa co 3,99 dni, mniejsza co 2,66 dni. "Z uwagi na krótkie okresy orbitalne i silne oddziaływanie grawitacyjne, orbity planet zmieniają się dramatycznie" mówi Fabrycky.

    "Dla porównania, na Ziemi rok trwa 365 dni, ale te planety mają lata i krótsze i dłuższe" mówi Hamann.

    Podczas pierwszych obserwacji badacze nie widzieli drugiej planety, bowiem nie znajdowała się ona na tle gwiazdy, ale podczas drugich i trzecich obserwacji, taniec obu planet sprawił, że widoczne były obydwie.

    Prof. Leslie Rogers, która specjalizuje się w analizie składu egzoplanet założyła, że planety mogą mieć skaliste jądro i znaczące atmosfery gazowe, które blokują promieniowanie gwiazdy. Zazwyczaj planety krążące tak blisko swoich gwiazd odarte są już ze swoich atmosfer (żadna z tych planet nie jest przyjazna dla życia. Temperatury na ich powierzchniach przekraczają 300 stopni Celsjusza).

    Szczęśliwie Kepler obserwował planety w najciekawszych momentach tranzytów. "W danych mamy planety w konfiguracji, która pozwoliła nam zmierzyć orbity z dokładnością do 3 procent, mimo tego, że teleskop przyglądał się im stosunkowo krótko" mówi Hamann.

    "Musimy znać masę planety, aby zrozumieć jej oddziaływanie grawitacyjne. Dlatego też tak dokładnie określona masa umożliwiła nam analizę ich atmosfer" mówi Benjamin Montet z UChicago.

    "To ważna informacja dla aktualnie obserwującego satelity TESS, że jeżeli przyjrzymy się układowi planetarnemu ponownie dwa czy trzy lata później, możemy się dowiedzieć o nim znacznie więcej" dodaje Fabrycky.

    ]]>
    18761 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Anemiczna gwiazda wskazuje na swoich dawnych przodków]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/02/anemiczna-gwiazda-wskazuje-na-swoich-dawnych-przodkow/ Fri, 02 Aug 2019 08:56:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18765

    Nowo odkryta starożytna gwiazda, zawierająca rekordowo niską ilość żelaza dowodzi istnienia klasy jeszcze starszych od niej gwiazd, których istnienie zakładano od dawna, aczkolwiek które już dawno zgasły.

    W artykule opublikowanym w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society: Letters, badacze kierowani przez dr Thomasa Nordlandera z ARC Centre of Excellence for All Sky Astrophysics in 3 Dimensions (ASTRO 3-D) potwierdzają istnienie ultra ubogiego w metale czerwonego olbrzyma znajdującego się w halo Drogi Mlecznej jakieś 35 000 lat świetlnych od Ziemi.

    Dr Nordlander z Australian National University (ANU) wraz ze współpracownikami z Australii, USA oraz Eurpy zlokalizował gwiazdę wykorzystując do tego teleskop SkyMapper w Obserwatorium Siding Springs.

    Widmowa analiza wykazała, że zawartość żelaza w gwieździe wynosi jedną część na 50 miliardw.

    "To jak kropla wody w basenie olimpijskim" tłumaczy dr Nordlander.

    "Ta niewiarygodnie anemiczna gwiazda, która najprawdopodobniej powstała zaledwie kilkaset milionów lat po wielkim Wybuchu, charakteryzuje się zawartością żelaza 1,5 miliona razy niższą od Słońca".

    Już sama zawartość żelaza sprawia, że odkryta gwiazda - skatalogowana jako SMSS J160540.18-144323.1 - jest rekordzistką, ale to to, na co ta gwiazda wskazuje, naprawdę ekscytuje naukowców.

    Uważa się, że pierwsze gwiazdy we Wszechświecie składały się tylko z wodoru i helu, z śladowymi ilościami litu. Pierwiastki te powstały w samym Wielkim Wybuchu, a wszystkie pierwiastki od nich cięższe powstały w eksplozjach supernowych - ogromnych eksplozjach umierających gwiazd. Gwiazdy takie jak Słońce mają mnóstwo ciężkich pierwiastków, czyli zawierają w sobie materię z wielu pokoleń gwiazd, które kiedyś eksplodowały jako supernowe.

    Z uwagi na fakt, że nie odkryto jak dotąd żadnej z tych pierwszych gwiazd we wszechświecie, ich właściwości pozostają hipotetyczne. Badacze zakładają, że były one niewiarygodnie masywne, być może setki razy masywniejsze od słońca, i eksplodowały w niesamowicie energetycznych supernowych, tak zwanych hipernowych.

    Potwierdzenie anemicznej SMSS J160540.18-144323.1, choć nie należy ona do pierwszych gwiazd, to jednak potwierdza ich istnienie.

    Dr Nordlander wraz ze współpracownikami wskazuje, że gwiazda ta powstała po eksplozji jednej z pierwszych gwiazd. Eksplodująca gwiazda nie była jednak imponująca, a jedynie dziesięciokrotnie masywniejsza od Słońca, a jej eksplozja także - w skali astronomicznej - nie była imponująca, dlatego też większość cięższych pierwiastków powstałych w supernowej opadła na pozostałą po niej gwiazdę neutronową.

    Tylko niewielka część nowo powstałego żelaza uciekła z pola grawitacyjnego gwiazdy neutronowej i dołączyła do większych ilości lżejszych pierwiastków, prowadząc do powstania nowej gwiazdy - jednej z pierwszych gwiazd drugiej generacji, którą właśnie udało się odkryć.

    "Niesamowicie cieszy nas to, że teraz możemy badać pierwsze gwiazdy za pomocą ich dzieci - gwiazd, które powstały tuż po nich", mówi prof. Martin Asplund, główny badacz ASTRO 3-D w ANU.

    Źródło: ASTRO 3-D

    ]]>
    18765 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #001: planetoidą znienacka i laserem po żaglach oraz o hybrydach ludzi ze zwierzętami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/05/gwiazdozbiry-001-planetoida-znienacka-i-laserem-po-zaglach-oraz-o-hybrydach-ludzi-ze-zwierzetami/ Mon, 05 Aug 2019 14:36:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18775 [spreaker type=player resource="episode_id=18728575" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Poprzednich odcinków możecie posłuchać także tutaj:

    Podcastu Gwiazdozbiry możecie słuchać na Spotify, Google Podcasts oraz w aplikacji Podcasty na urządzeniach z systemem iOS.

    ]]>
    18775 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe odkrycia marsjańskiego łazika, który od 7 lat przemierza Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/07/nowe-odkrycia-marsjanskiego-lazika-ktory-od-7-lat-przemierza-marsa/ Wed, 07 Aug 2019 10:56:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18778
    Panorama Teal Ridge wykonana przez łazik Curiosity 18 czerwca 2019 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS

    Od wylądowania na Marsie siedem lat temu łazik Curiosity przeżył już wiele. Przemierzył ponad 21 kilometrów i wspiął się na 368 metrów nad miejsce lądowania. Po drodze, Curiosity odkrył m.in. że kiedyś na Marsie panowały warunki sprzyjające powstaniu życia.

    A to jeszcze nie koniec jego misji. Dopiero co łazik w odwiercie pozyskał 22. próbkę materii pokrywającej powierzchnię Marsa. Zapasy paliwa jądrowego na jego pokładzie wystarczą jeszcze na kilka lat pracy bez ograniczania jego możliwości.

    Aktualnie łazik znajduje się na zboczu Aeolis Mons wewnątrz Krateru Gale. Miliardy lat temu krater wypełniały strumienie i jeziora. Woda zmieniła skały osadowe w jeziorach pozostawiając po sobie wiele minerałów ilastych. Owe minerały po raz pierwszy dostrzeżono w danych z sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) kilka lat przed lądowaniem Curiosity.

    "Właśnie ten obszar minerałów ilastych jest jednym z powodów, dla których na miejsce lądowania łazika wybrano Krater Gale" mówi Kristen Bennett z US Geological Survey. "Badamy wykonane z orbity zdjęcia tego obszaru od 10 lat i w końcu możemy się im przyjrzeć z bliska".

    Próbki skał, w które wwiercił się łazik pozwoliły nam zarejestrować największe ilości minerałów ilastych w trakcie całej misji. Jednak Curiosity odkrył równie wysokie ilości w innych miejscach na zboczach Aeolis Mons, także tam gdzie MRO ich nie dostrzegało. Z tego też powodu naukowcy zaczęli zastanawiać się co sprawia, że dane z orbity i z powierzchni różnią się od siebie.

    https://www.youtube.com/watch?v=NJzDNgs7Db8

    Zespół naukowy misji rozważa różne powody, dla których akurat te minerały były widoczne dla MRO. Gdy łazik wjechał na ten obszar, odkrył pole żwiru i kamyków, mówi Valerie Fox z Caltech. Być może właśnie to kamienie są kluczem do odpowiedzi: choć pjedyncze kamienie są za małe, aby mogła je dostrzec MRO z orbity, to razem wyglądają dla niej jak jedno łączne źródło sygnału minerałów. Pył także łatwiej przykrywa płaskie powierzchnie, niż małe kamienie, a taki pył może stłumić sygnał, gdy poszukuje go sonda znajdująca się na orbicie. Niestety same kamienie są za małe, aby łazik Curiosity mógł się w nie wwiercić.

    Curiosity opuścił pole kamieni w czerwcu i skierował się ku bardziej złożonym formacjom geologicznym. Łazik zatrzymał się, aby wykonać panoramę 360 wychodni Teal Ridge. Następnie łazik wykonał szczegółowe zdjęcia Strathdon, skały zbudowanej z wielu warstw osadowych, które połączyły się w jedną, falistą formację. W przeciwieństwie do cienkich, płaskich warstw związanych z osadami badanymi przez Curiosity, faliste warstwy w tych formacjach wskazują na bardziej dynamiczne środowisko. Obszar ten musiał być kształtowany przez wiatr, płynącą wodę lub oba te czynniki.

    Zarówno Teal Ridge jak i Strathdon ukazują zmiany krajobrazu. "W tych skałach obserwujemy ewolucję miejsca, w którym kiedyś istniało jezioro" mówi Fox. "Nie było to tylko statyczne jezioro. Dzięki temu odchodzimy od uproszczonego obrazu Marsa, który z wilgotnego stał się suchy. Okazuje się, że nie był to proces liniowy, a historia wody na Marsie jest bardziej skomplikowana".

    Strathdon sfotografowany za pomocą kamery MAHLI łazika Curiosity. Zdjęcie wykonano 10 lipca 2019 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS

    ]]>
    18778 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 758 https://www.mondialnews.com/2019/08/07/sciences-nature/nowe-odkrycia-marsjanskiego-lazika-ktory-od-7-lat-przemierza-marsa-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają prawdziwe kolory ewoluujących galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/07/astronomowie-odkrywaja-prawdziwe-kolory-ewoluujacych-galaktyk/ Wed, 07 Aug 2019 15:59:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18783
    Czerwony kwazar: krótka faza przejściowa, w której młody kwazar otoczony jest gazem i pyłem. Faza ta potencjalnie związana jest z młodymi dżetami i silnymi wiatrami, które z czasem rozwiewają otaczający pył. Źródło: S. Munro

    Astronomowie zidentyfikowali rzadki moment w życiu jednych z najbardziej energetycznych obiektów we wszechświecie. Kwazary po raz pierwszy zaobserwowano 60 lat temu, ale ich pochodzenie wciąż pozostaje zagadką. Teraz naukowcy z Durham University w Wielkiej Brytanii dostrzegli coś, co według nich jest "krótką przejściową fazą" w rozwoju tych galaktycznych gigantów, a co może rzucić nowe światło na ewolucję kwazarów i ich galaktyk macierzystych. Wyniki badań opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Kwazary zasilane są energią supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w ich centrach, a pożerających ogromne ilości gazu z otoczenia. Są one tysiące razy jaśniejsze od galaktyk takich jak Droga Mleczna, a większość z nich przyjmuje niebieski kolor. Niemniej jednak, znacząca część obserwowanych kwazarów jest czerwona, bowiem obserwujemy je przez ogromne obłoki gazu i pyłu, które nam je przesłaniają.

    Konwencjonalna teoria mówi, że czerwone kwazary to w rzeczywistości niebieskie kwazary, które są odwrócone do nas pod kątem. Jednak zespół z Durham wykluczył ten model i wykazał, że czerwone kwazary stanowią prawdopodobnie wynik krótkiej, aczkolwiek gwałtownej, fazy ewolucji galaktyk, w której czarna dziura wyrzuca ogromne ilości energii w otaczające ją obłoki gazu i pyłu. Taki strumień energii wywiewa gaz i pył z otoczenia supermasywnej czarnej dziury, odsłaniając przed nami niebieski kwazar.

    Obserwacje wykonywane za pomocą radioteleskopów wspierają tę teorię wskazując, że czarne dziury w centrum czerwonych kwazarów emitują więcej promieniowania radiowego niż te znajdujące się w centrum niebieskich kwazarów.

    Niebieski kwazar: nieprzesłonięty kwazar z sygnaturami wyewoluowanych dżetów i mniej ekstremalnych wiatrów, które z czasem hamują procesy gwiazdotwórcze. Źródło: S. Munro

    "Nasze wyniki wskazują, że kwazary przechodzą przez krótką fazę przejściową, w której zmieniają kolor czerwony na niebieski wychodząc zza zasłony otaczającego je pyłu i gazu. Jesteśmy przekonani, że obserwujemy rzadki, ale ważny krok w życiu tych galaktycznych bestii, w którym ich czarne dziury zaczynają kształtować swoje otoczenie".

    Czerwony vs niebieski kwazar. Czerwony kwazar: krótka przejściowa faza, w której młody kwazar jest przesłonięty gazem i pyłem. Faza ta wydaje się związana z młodymi dżetami i silnymi wiatrami, które z czasem wywiewają gaz i pył. Niebieski kwazar: odsłonięty kwazar z wyewoluowanymi dżetami i mniej intensywnymi wiatrami. Źródło: S. Munro

    Badacze przeanalizowali 10 000 czerwonych i niebieskich kwazarów takich jakie były siedem do 11 miliardów lat temu gdy wszechświat był stosunkowo młody. Dane obserwacyjne pochodziły z przeglądu Sloan Digital Sky Survery oraz z obserwatorium radioastronomicznego Very Large Array.

    Badacze przyznają, że opisywane badania mogą nam także powiedzieć więcej o ewolucji galaktyk. Współautor opracowania, prof. David Alexander z Durham University mówi: "Spodziewamy się, że w tej fazie przejściowej energia z supermasywnej czarnej dziury wypala gaz niezbędny d formowania gwiazd".

    Ewolucja galaktyk. Źródło: Gemini Observatory, GMOS-South, NSF

    "Bez gazu galaktyka przestaje rosnąć, więc być może obserwujemy jak kwazar ostatecznie kończy życie galaktyki niszcząc to, czym ona się karmi".

    Źródło: RAS

    ]]>
    18783 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ALMA zagląda w sferę wpływu czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/07/alma-zaglada-w-sfere-wplywu-czarnej-dziury/ Wed, 07 Aug 2019 16:21:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18789
    Credit: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), B. Boizelle; NRAO/AUI/NSF, S. Dagnello; Hubble Space Telescope (NASA/ESA); Carnegie-Irvine Galaxy Survey

    To co się dzieje w czarnej dziurze, zostaje w czarnej dziurze, ale to co się dzieje w "sferze wpływu" czarnej dziury - najbardziej wewnętrznym regionie galaktyki, w którym grawitacja czarnej dziury jest dominującą siły - jest niezwykle interesujące dla astronomów i może pomóc nam określić masę czarnej dziury oraz jej wpływ na galaktyczne otoczenie.

    Nowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) dostarczają niespotykanego zbliżenia na wirujący dysk zimnego gazu międzygwiezdnego, krążący wokół supermasywnej czarnej dziury. Rzeczony dysk znajduje się w centrum NGC 3258, masywnej galaktyki eliptycznej oddalonej od nas o jakieś 100 milionów lat świetlnych. W oparciu o te obserwacje, zespół kierowany przez astronomów z Texas A&M University oraz University of California Irvine określił, że owa czarna dziura ma masę około 2,25 miliarda mas słońca - i jest najmasywniejszą czarną dziurą zmierzoną jak dotąd za pomocą obserwatorium ALMA.

    Choć supermasywne czarne dziury mogą mieć masy miliony lub miliardy razy większe od masy słońca, to stanowią one tylko niewielki wycinek masy całej galaktyki. Oddzielenie wpływu grawitacji czarnej dziury od gwiazd, gazu międzygwiezdnego i ciemnej materii w centrum galaktyk jest dużym wyzwaniem i wymaga bardzo dokładnych obserwacji w fenomenalnie małej skali.

    "Obserwowanie ruchu orbitalnego materii znajdującej się możliwie najbliżej czarnej dziury jest kluczowe, gdy staramy się precyzyjnie określić masę czarnej dziury" mówi Benjamin Boizelle, postdoc na Texas A&M University oraz główny autor opracowania opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal. "Te nowe obserwacje NGC 3258 potwierdzają niesamowite możliwości ALMA w zakresie mapowania rotacji dysków gazowych wokół supermasywnych czarnych dziur".

    Astronomowie wykorzystują różne metody do mierzenia mas czarnych dziur. W olbrzymich eliptycznych galaktykach, większość pomiarów opiera się na obserwacjach ruchu orbitalnego gwiazd wokół czarnej dziury, wykonywanych w zakresie widzialnym i podczerwonym. Inna technika wykorzystuje naturalnie występujące masery wody w obłokach gazowych krążących wokół czarnych dziur dostarczając bardziej precyzyjnych pomiarów. Niestety takie masery należą do rzadkości i występują zazwyczaj niemal wyłącznie w galaktykach spiralnych o mniejszych czarnych dziurach.

    W ciągu ostatnich kilku lat, ALMA zaczęła korzystać z nowej metody badania czarnych dziur w olbrzymich galaktykach eliptycznych. Około 10 procent galaktyk eliptycznych zawiera regularnie rotujące dyski zimnego, gęstego gazu. Owe dyski zawierają gazowy tlenek węgla (CO), który można obserwować za pomocą radioteleskopów na falach milimetrowych.

    Wykorzystując przesunięcie dopplerowskie emisji cząsteczek CO, astronomowie mogą mierzyć prędkości orbitujących obłoków gazowych, a ALMA pozwala w ten sposób obserwować same centrum galaktyk, w których te prędkości są największe.

    "Nasz zespół badał pobliskie galaktyki eliptyczne za pomocą ALMA od kilku lat, poszukując i badając dyski gazu cząsteczkowego krążące wokół gigantycznych czarnych dziur" mówi Aaron Barth z UC Irvine, współautor opracowania. "NGC 3258 jest najlepszym okazem, bowiem jesteśmy w stanie zajrzeć w niej w rejony znajdujące się najbliżej samej czarnej dziury".

    Tak samo jak Ziemia okrąża Słońce szybciej niż Pluton ponieważ doświadcza silniej grawitacji słońca, tak wewnętrzne regiony dysku NGC 3258 krążą szybciej wokół czarnej dziury niż zewnętrzne jego obszary. Dane z ALMA wskazują, że prędkość rotacji dysku rośnie od 1 miliona kilometrów na godzinę na zewnętrznej krawędzi dysku, jakieś 500 lat świetlnych od czarnej dziury, do ponad 3 milionów kilometrów na godzinę blisko centrum dysku, w odległości zaledwie 65 lat świetlnych od czarnej dziury.

    Źródło: NRAO

    ]]>
    18789 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdzie we wszechświecie powstają czarne dziury?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/08/gdzie-we-wszechswiecie-powstaja-czarne-dziury/ Thu, 08 Aug 2019 15:31:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18792

    Badacze z University of Birmingham zajmujący się falami grawitacyjnymi, opracowali nowy model, który może pomóc astronomom w poszukiwaniu pochodzenia układów masywnych czarnych dziur we Wszechświecie.

    Czarne dziury powstają w wyniku kolapsu gwiazd oraz eksplozji supernowych. Masę takich obiektów podaje się w masach słońca ( M).

    Zazwyczaj, po gwiazdach pozostają czarne dziury o masie do 45 M. Takie układy następnie łączą się w pary i zlewają ze sobą, emitując przy tym fale grawitacyjne takie jak te obserwowane za pomocą detektorów LIGO oraz Virgo.

    Kolaps gwiazdy jednak wiąże się z niestabilnościami, które uniemożliwiają powstawanie masywniejszych czarnych dziur - dlatego potrzebny jest nowy model, który wyjaśni istnienie układów dwóch czarnych dziur o masach powyżej 50 M.

    Badacze uważają, że takie obiekty powstają z układów podwójnych czarnych dziur, które połączyły się z innymi czarnymi dziurami . Naukowcy uważają, że te czarne dziury "kolejnej generacji" - złożone z połączenia swoich "rodziców" - mogą być masywniejszymi czarnymi dziurami obserwowanymi przez LIGO i Virgo.

    W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Physical Review D, badacze z Instytutu Astronomii Fal Grawitacyjnych na Uniwersytecie w Birmingham wskazują, że przyszłe detekcje procesów łączenia "wielopokoleniowych" czarnych dziur pozwoli nam określić sposób ich powstania. Nowe obliczenia mogą pozwolić astronomom lepiej zrozumieć procesy łączenia czarnych dziur.

    "Gromady gwiazd - grupy gwiazd związanych ze sobą grawitacyjnie - mogą być swego rodzaju wylęgarniami czarnych dziur i stanowią idealne środowisko do powstawania kolejnych generacji czarnych dziur" mówi dr Davide Geroa, główny autor opracowania. "Ale aby dowiedzieć się jakie gromady gwiazd się do tego najlepiej nadają, najpierw musimy wiedzieć jakie warunki fizyczne są do tego potrzebne".

    Badacze uważają, że odkryli część rozwiązania tej zagadki obliczając prawdopodobną "prędkość ucieczki" jaka musi charakteryzować gromadę, aby mogła w niej powstać czarna dziura o masie 50 M. Prędkość ucieczki to prędkość, z jaką musi poruszać się obiekt, aby pokonać przyciąganie grawitacyjne. Dla przykładu, aby opuścić Ziemię i znaleźć się na orbicie, rakieta musi mieć prędkość 11 km/s.

    Gdy się ze sobą łączą, czarne dziury ulegają odrzutowi. Tak samo jak pistolet wystrzeliwujący pocisk ulega odrzutowi, tak czarne dziury ulegają mu emitując fale grawitacyjne. Czarne dziury kolejnej generacji mogą powstawać tylko jeżeli ich "rodzice" nie zostały wyrzucone w gromady (czyli gdy prędkość ucieczki gromady jest wystarczająco wysoka).

    Badacze obliczyli, że obserwowanie czarnych dziur o masie powyżej 50 M wskazuje, że gromada, w której mieszkają ma prędkość ucieczki wyższą niż 50 km/s.

    "Obserwacje fal grawitacyjnych stanowią niespotykaną okazję do badania środowiska astrofizycznego, w którym powstają i ewoluują czarne dziury" mówi współautor, prof. Emanuele Berti z JHU.

    Gdzie zatem możemy znaleźć tego typu gęste gromady? Wiele prognoz dla LIGO i Virgo skupiało się przede wszystkim na "gromadach kulistych" - sferycznych zbiorach około miliona gwiazd krążących po obrzeżach galaktyk. Ich prędkość ucieczki jednak jest zbyt niska. Najnowsze badania wskazują, że gromady kuliste raczej nie są miejscem narodzin wielopokoleniowych czarnych dziur. Astronomowie będą musieli poszukać gdzie indziej: gromady gwiazd znajdujące się w centrach niektórych galaktyk są wystarczająco gęste i mogą zapewniać odpowiednie warunki do powstawania takich obiektów.

    Źródło: University of Birmingham

    ]]>
    18792 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ciemna materia może być starsza niż... Wielki Wybuch?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/08/ciemna-materia-moze-byc-starsza-niz-wielki-wybuch/ Thu, 08 Aug 2019 16:41:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18795

    Ciemna materia, która według naukowców stanowi 80% masy wszechświata, jest jedną z największych tajemnic współczesnej fizyki. Czym dokładnie jest i jak powstała jest zagadką, ale nowe badania naukowców z Johns Hopkins University wskazują, że ciemna materia mogła istnieć przed Wielkim Wybuchem.

    Wyniki badań opublikowane 7 sierpnia w periodyku Physical Review Letters, opisują nowy pomysł na to jak powstała ciemna materia i jak można ją zidentyfikować w trakcie obserwacji astronomicznych.

    "Badania wykazały nowy związek między fizyką cząstek a astronomią. Jeżeli ciemna materia składa się z nowych cząstek, które powstały przed Wielkim Wybuchem, mogą one w unikalny sposób wpływać na rozkład galaktyk na niebie. Związek ten można wykorzystać do odkrycia ich tożsamości oraz do nowych wniosków dotyczących czasu przed Wielkim Wybuchem" mówi Tommi Tenkanen, badacz z JHU oraz autor opracowania.

    Choć nic nie wiemy o jej pochodzeniu, astronomowie wykazali,że ciemna materia odgrywa kluczową rolę w procesie formowania galaktyk i gromad galaktyk. Choć nie można jej bezpośrednio obserwować, naukowcy wiedzą o jej istnieniu dzięki temu, że oddziałuje ona grawitacyjnie z materią barionową.

    Od dawna badacze podejrzewają, że ciemna materia musi być pozostałością po Wielkim Wybuchu. Badacze już długo poszukują tego typu ciemnej materii, ale jak na razie żadne eksperymenty nie przyniosły skutków.

    "Gdyby ciemna materia faktycznie była pozostałością po Wielkim Wybuchu, to w wielu przypadkach badacze powinni dostrzec jej sygnał w różnych eksperymentach z zakresu fizyki cząstek" mówi Tenkanen.

    Wykorzystując nowe, proste ramy matematyczne, badania wykazały, że ciemna materia mogła powstać przed Wielkim Wybuchem, w erze kosmicznej inflacji, gdy przestrzeń gwałtownie się rozszerzała. Gwałtowna ekspansja doprowadziła do obfitego powstawania określonych typów cząstek, zwanych skalarami. Jak dotąd jedyną cząstką skalarną jaką odkryto jest bozon Higgsa.

    "Nie wiemy czym jest ciemna materia, ale jeżeli ma cokolwiek wspólnego z cząstkami skalarnymi, to może być starsza od Wielkiego Wybuchu. W proponowanym scenariuszu matematycznym, nie musimy zakładać nowego typu interakcji między materią barionową i ciemną, poza grawitacją, o której już wiemy" tłumaczy Tenkanen.

    Choć sam pomysł, że ciemna materia istniała przed Wielkim Wybuchem, nie jest nowy, inni teoretycy nie byli dotąd w stanie podeprzeć swojego pomysłu obliczeniami. Nowe badania wykazują, że badacze zawsze pomijali najprostszy możliwy scenariusz matematyczny opisujący pochodzenie ciemnej materii.

    Nowe badania wskazują także, że sposobem na pochodzenie ciemnej materii może być obserwowanie sygnatur ciemnej materii pozostawionych w rozkładzie materii we wszechświecie.

    "Choć tego typu ciemna materia jest zbyt ulotna, abyśmy mogli ją dostrzec w eksperymentach z zakresu fizyki cząstek, może ukazać nam się w obserwacjach astronomicznych. Wkrótce dowiemy się więcej o pochodzeniu ciemnej materii, gdy satelita Euclid zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2022 roku".

    Źródło: JHU

    ]]>
    18795 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 760 https://www.mondialnews.com/2019/08/08/sciences-nature/ciemna-materia-moze-byc-starsza-niz-wielki-wybuch-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Hubble wykonuje nowe zdjęcie Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/08/hubble-wykonuje-nowe-zdjecie-jowisza/ Thu, 08 Aug 2019 19:52:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18802

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a NASA / ESA ukazuje zawiłe, delikatne piękno chmur Jowisza na nowym zdjęciu wykonanym 27 czerwca 2019 r. Na zdjęciu widzimy słynną Wielką Czerwoną Plamę i bardziej intensywną paletę kolorów w chmurach przemieszczających się w burzliwej atmosferze planety niż kiedykolwiek wcześniej.

    Do najciekawszych obiektów na zdjęciu należą bogate kolory chmur zmierzających w kierunku Wielkiej Czerwonej Plamy. Ten potężny antycyklon ma w przybliżeniu średnicę Ziemi i wiruje między dwoma pasmami chmur, które poruszają się z obu stron w jej kierunku.

    https://www.youtube.com/watch?v=k5n_S6TBHOo

    Podobnie jak w przypadku poprzednich zdjęć Jowisza wykonanych przez Hubble'a oraz innych obserwacji z teleskopów naziemnych, nowe zdjęcie potwierdza, że ​​ogromna cyklon, który szaleje na powierzchni Jowisza od co najmniej 150 lat, nadal się kurczy. Wciąż nie wiemy dlaczego tak się dzieje, więc Hubble będzie nadal obserwował Jowisza w nadziei, że naukowcy będą w stanie rozwiązać tę burzową zagadkę. Znacznie mniejsze burze pojawiają się na Jowiszu jako białe lub brązowe owale, które mogą istnieć zarówno kilka godzin jak i ciągnąć się przez stulecia.

    Na południe od Wielkiej Czerwonej Plamy znajduje się cyklon wirujący w przeciwnym kierunku niż ten, w którym obraca się Wielka Czerwona Plama. Naukowcy obserwują różne cyklony na całej planecie. Dwie białe, owalne plamy to antycyklony, będące małymi wersjami Wielkiej Czerwonej Plamy.

    Zdjęcie Hubble'a podkreśla także wyraźne równoległe pasma chmur Jowisza. Pasma te składają się z powietrza przepływającego w przeciwnych kierunkach na różnych szerokościach geograficznych. Za ich powstanie odpowiadają różnice w grubości i wysokości chmur amoniaku; jaśniejsze pasma wznoszą się wyżej i mają grubsze chmury niż ciemniejsze pasma. Różne stężenia utrzymywane są osobno przez szybki wiatr, który może osiągnąć prędkość do 650 kilometrów na godzinę.

    https://www.youtube.com/watch?v=uShz-YmFBD4

    Te obserwacje Jowisza są częścią programu Dziedzictwo Atmosfer Planet Zewnętrznych (OPAL), który rozpoczął się w 2014 roku. Program ten pozwala Hubble'owi poświęcić każdego roku trochę czasu na obserwację planet zewnętrznych i zapewnia naukowcom dostęp do zbioru map, który pomaga im zrozumieć nie tylko atmosferę olbrzymich planet w Układzie Słonecznym, ale także atmosferę naszej własnej planety i planet w innych układach planetarnych.

    Źródło: ESA/Hubble Information Centre

    ]]>
    18802 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 759 https://www.mondialnews.com/2019/08/08/sciences-nature/hubble-wykonuje-nowe-zdjecie-jowisza-puls-kosmosu/ 0 0
    <![CDATA[Jeden rok, dwa okrążenia Słońca przez Solar Parker Probe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/14/jeden-rok-dwa-okrazenia-slonca-przez-solar-parker-probe/ Wed, 14 Aug 2019 07:50:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18807
    Źródło: Goddard Space Flight Center

    Od czasu gdy sonda Parker Solar Probe została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 12 sierpnia 2018 roku Ziemia wykonała już jedno pełne okrążenie Słońca. Sama sonda wykonuje tymczasem już trzecie okrążenie wokół naszej Gwiazdy Dziennej. Po dwóch przelotach w pobliżu Słońca, sonda przygotowuje się do kolejnego, do którego dojdzie 1 września 2019 roku.

    Parker Solar Probe to sonda nazwana na cześć Eugene'a Parkera, fizyka, który jako pierwszy rozważał istnienie wiatru słonecznego - stałego strumienia cząstek i pól magnetycznych ze Słońca, już w 1958 roku. Parker Solar Probe jest tym samym pierwszą misją realizowaną przez NASA, która nazwana została na cześć żyjącego naukowca.

    W ciągu roku od rozpoczęcia misji, sonda Parker Solar Probe zebrała mnóstwo danych naukowych podczas dwóch bliskich przelotów w pobliżu Słońca.

    "Jesteśmy bardzo zadowoleni" mówi Nicky Fox, z Działu Heliofizyki w NASA. "Udało nam się zebrać co najmniej dwa razy więcej danych niż pierwotnie zakładaliśmy dla tych dwóch przejść przez peryhelium orbity".

    Na pokładzie sonda posiada cztery zestawy instrumentów naukowych, które zbierają dane o cząstkach, plazmie, polu magnetycznym i elektrycznych, emisji radiowej i strukturach obecnych w koronie czyli zewnętrznej, gorącej warstwie atmosfery Słońca. Zebrane informacje pozwolą naukowcom poznać procesy fizyczne prowadzące do powstania ekstremalnych temperatur w koronie, która wbrew intuicji jest gorętsza od powierzchni Słońca, oraz mechanizmów "wywiewania" cząstek i plazmy w przestrzeń międzyplanetarną Układu Słonecznego.

    https://www.youtube.com/watch?v=agYB8E2AHOI

    Zainstalowany na pokładzie sondy instrument WISPR wykonuje zdjęcia struktur wiatru słonecznego wypływającego ze Słońca, dzięki czemu naukowcy mogą je połączyć z wynikami pomiarów realizowanych przez inne instrumenty.

    Poniższy film nagrany w dniach 6-10 listopada 2018 roku pokazuje obraz z obu teleskopów WISPR podczas pierwszego przelotu sondy przez peryhelium. Słońce znajduje się poza kadrem, po lewej stronie, wiatr słoneczny przemieszcza się od lewej do prawej. Jasna struktura blisko środka lewej krawędzi to tak zwany streamer - stosunkowo gęsty, powolny wypływ wiatru słonecznego ze Słońca - mający swoje źródło blisko równika Słońca.

    Centrum Drogi Mlecznej widoczne jest po prawej stronie Słońca. Planeta widoczna po lewej to Merkury. Cienkie, białe włóka na zdjęciu to cząstki pyłu przemieszczające się przed kamerami WISPR.

    https://www.youtube.com/watch?v=zJcB04D95Yc

    Zespół misji aktualnie analizuje dane zebrane podczas dwóch pierwszych okrążeń Słońca, a wyniki tych analiz zostaną opublikowane jeszcze w tym roku.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18807 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Co JWST dostrzeże w układzie TRAPPIST-1?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/14/co-jwst-dostrzeze-w-ukladzie-trappist-1/ Wed, 14 Aug 2019 15:58:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18811

    Najnowsze badania prowadzone przez astronomów z University of Washington wykorzystują intrygujący układ planetarny TRAPPIST-1 jako swego rodzaju laboratorium do modelowania nie tyle samych planet, ale tego jak nadchodzący Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie w stanie wykryć i badać ich atmosfery, w ramach poszukiwań życia poza Ziemią.

    Badania przeprowadzone przez Jacoba Lustig-Yaegera, doktoranta astronomii na UW, dowodzą, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST), którego start zaplanowano na 2021 rok, może być w stanie uzyskać kluczowe informacje o atmosferach planet układu TRAPPIST-1, nawet w pierwszym roku działania, oczywiście o ile chmury nie wejdą nam w drogę.

    "JWST został już zbudowany i wiemy jak będzie działał" mówi Lustig-Yaeger. "Wykorzystaliśmy metody modelowania komputerowego do określenia najskuteczniejszych sposobów wykorzystania teleskopu do odpowiedzenia na najbardziej podstawowe pytanie: czy owe planety w ogóle mają jakieś atmosfery".

    Artykuł jego autorstwa pt. The Detectability and Characterization of the TRAPPIST-1 Exoplanet Atmospheres with JWST opublikowano online w czerwcu w periodyku Astronomical Journal.

    Układ planetarny TRAPPIST-1 oddalony od nas o 39 lat świetlnych - czyli 400 bilionów kilometrów - w gwiazdozbiorze Wodnika, interesuje astronomów ze względu na znajdujące się w nim siedem planet skalistych. Trzy z tych planet znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy - w rejonie wokół gwiazdy, w którym potencjalnie na powierzchni planety skalistej może występować woda w stanie ciekłym, która z kolei może sprzyjać powstawaniu życia.

    Gwiazda centralna układu - TRAPPIST-1 - była dużo gorętsza gdy się formowała, niż jest obecnie, co oznacza, że w przeszłości pozbawiała swoje planety oceanów, lodu i atmosfer.

    "Jednym z ważniejszych pytań w tej dziedzinie jest to czy te planety w ogóle mają jakieś atmosfery, szczególnie tyczy się to tych wewnętrznych planet" dodaje Lustig-Yeager. "Gdy już potwierdzimy obecność atmosfer wokół tych planet, sprawdzimy czego możemy się dowiedzieć badając atmosfery poszczególnych planet - poznać związki chemiczne, z których się składają".

    Korzystając z opisywanego przez niego sposobu przeprowadzania badań za pomocą JWST, naukowcy mogą dowiedzieć się całkiem sporo w stosunkowo krótkim czasie.

    Astronomowie odkrywają egzoplanety gdy te przechodzą na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej (tranzyt), co powoduje dostrzegalny spadek jasności gwiazdy. Planety znajdujące się bliżej swojej gwiazdy tranzytują częściej, a zatem są łatwiejsze do odkrycia i badania. Gdy planeta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy, część światła gwiazdy przenika przez atmosferę planety, dzięki czemu naukowcy mogą poznać skład chemiczny takiej atmosfery.

    Lustig-Yeager zauważa, że astronomowie mogą dostrzegać niewielkie różnice rozmiarów planety gdy obserwują je w różnych barwach / na różnych długościach fali promieniowania.

    Lustig-Yeager dodaje, że opracowane przez jego zespół modele wskazują, że JWST wykorzystując spektrograf NIS zainstalowany na jego pokładzie, będzie w stanie wykryć atmosfery wszystkich siedmiu planet układu TRAPPIST-1 w trakcie 10 tranzytów lub mniej - o ile owe atmosfery będą pozbawione chmur.

    Jeżeli planety układu TRAPPIST-1 mają gęste, globalne pokrywy chmur, takie jak Wenus, do wykrycia atmosfery potrzeba będzie do 30 tranzytów.

    "Niemniej jednak 30 tranzytów jest w naszym zasięgu. Oznacza to, że nawet w przypadku chmur występujących na dużych wysokościach, JWST wciąż będzie w stanie wykryć takie atmosfery - czego przed naszymi badaniami jeszcze nie wiedzieliśmy".

    W ostatnich latach udało się odkryć wiele planet skalistych, ale astronomowie nie odkryli jeszcze ich atmosfer. Modele opracowane przez zespół Lustiga-Yeagera "dowodzą, że w przypadku układu TRAPPIST-1 wykrycie atmosfer planet skalistych jest w zasięgu możliwości Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba - prawdopodobnie w ciągu podstawowej pięcioletniej misji teleskopu".

    Badacze ustalili, że teleskop Webba będzie w stanie wykryć oznaki tego, że planety układu TRAPPIST-1 utraciły duże ilości wody w przeszłości, gdy ich gwiazda była znacznie gorętsza. To mogło doprowadzić do sytuacji, w których tlen powstały w procesach abiotycznych wypełni atmosferę egzoplanety, co z kolei może prowadzić do wyniku fałszywego dodatniego. Takie przypadki teleskop Webba także będzie w stanie dostrzec.

    Lustig-Yeager podsumowuje: "Trudno nawet wymyślić układ planetarny lepszy do badania za pomocą JWST niż TRAPPIST-1".

    Źródło: University of Washington

    ]]>
    18811 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Młody Jowisz zderzył się czołowo z masywną planetą?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/15/mlody-jowisz-zderzyl-sie-czolowo-z-masywna-planeta/ Thu, 15 Aug 2019 09:24:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18814
    Źródło: Shang-Fei Liu/Sun Yat-sen University

    Potężne, czołowe zderzenie Jowisza z wciąż formującą się planetą we wczesnym układzie słonecznym, jakieś 4,5 miliarda lat temu, może tłumaczyć zaskakujące wyniki pomiarów wykonanych przez sondę Juno, donoszą naukowcy w najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Nature.

    Astronomowie z Rice University oraz chińskiego Sun Yat-sen University twierdzą, że opracowany przez nich scenariusz zderzenia czołowego może tłumaczyć zagadkowe odczyty grawitacyjne, które wskazują, że jądro Jowisza ma mniejszą gęstość i jest większe, niż się tego spodziewano.

    "To zaskakujące" mówi Andrea Isella, astronom z Rice oraz współautor opracowania. "Pomiary wskazują, że doszło do czegoś co wzburzyło jądro Jowisza i właśnie tu pojawia się scenariusz potężnego zderzenia".

    Isella przypomina, że wiodące teorie formowania planet wskazują, że Jowisz zaczął swoje życie jako gęsta, skalista lub lodowa planeta, która z czasem zebrała swoją gęstą atmosferę z gazowo-pyłowego dysku protoplanetarnego otaczającego nowo powstałe słońce.

    Isella przyznaje, że sceptycznie przyjął sugestię Shang-Fei Liu, głównego autora opracowania, mówiącą, że dane może wyjaśniać potężne zderzenie, które wzruszyło jądro Jowisza, mieszając gęstą zawartość jądra, z rzadszymi warstwami otaczającej je atmosfery. Liu, wcześniej badacz w grupie Iselli, jest teraz pracownikiem wydziału na Uniwersytecie Sun Yat-sen w Zhuhai w Chinach.

    "Wydawało mi się to bardzo mało prawdopodobne, ale Shang-Fei przekonał mnie czystymi obliczeniami, że jestem w błędzie" wspomina Isella.

    https://www.youtube.com/watch?v=bR4HPIAYGc8

    Zespół badawczy wykonał tysiące symulacji komputerowych i ustalił, że szybko rosnący Jowisz mógł zaburzać orbity pobliskich "zarodków planetarnych", protoplanet znajdujących się na wczesnych etapach formowania.

    Liu zaznacza, że obliczenia uwzględniały szacunki prawdopodobieństwa zderzeń w różnych scenariuszach. We wszystkich przypadkach prawdopodobieństwo tego, że Jowisz pochłonął planetarny zarodek w ciągu pierwszych kilku milionów lat wynosiło co najmniej 40%. Dodatkowo, silne oddziaływanie grawitacyjne Jowisza sprawiało, że do zderzeń czołowych dochodziło częściej niż do "otarć".

    Isella dodaje, że scenariusz zderzenia stał się jeszcze bardziej przekonujący po tym jak Liu przeprowadził trójwymiarowe modelowanie komputerowe, które wskazywało jak takie zderzenie wpłynęłoby na jądro Jowisza.

    "Z uwagi na wysoką gęstość i sporą energię, impaktor niczym pocisk przeszyłby atmosferę Jowisza i czołowo zderzył się z jego jądrem" mówi Isella. "Przed zderzeniem mamy do czynienia z bardzo gęstym jądrem otoczonym wieloma warstwami atmosfery. Zderzenie czołowe prowadzi do mieszania, w ten sposób 'rozrzedzając' jądro planety".

    Zderzenia nie-czołowe prowadziłyby do sytuacji w której protoplaneta wiązałaby się grawitacyjnie i stopniowo opadała do jądra Jowisza. Mniejsze zarodki planetarne o masie Ziemi uległyby dezintegracji w gęstej atmosferze Jowisza.

    "Jedyny scenariusz, który prowadził do powstania profilu gęstości jądra takiego, jaki widzimy w pomiarach wykonanych przez sondę Juno, to zderzenie czołowe z zarodkiem planetarnym o masie 10 mas Ziemi" przyznaje Liu.

    Isella zaznacza, że badania wskazują, że nawet jeżeli do zderzenia doszło 4,5 miliarda lat temu, "to wciąż potrzeba miliardów lat, aby ciężka materia z powrotem opadła do centrum i utworzyła gęste jądro".

    Sonda Juno została zaprojektowana do badania początków i ewolucji Jowisza. Sonda, którą wyniesiono w przestrzeń kosmiczną w 2011 roku, ma na swoim pokładzie instrumenty pozwalające badać pole magnetyczne i grawitacyjne oraz analizować wewnętrzną budowę planety.

    Źródło: Rice University

    ]]>
    18814 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Księżyc świeci jaśniej niż Słońce w danych z satelity Fermi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/19/ksiezyc-swieci-jasniej-niz-slonce-w-danych-z-satelity-fermi/ Mon, 19 Aug 2019 05:41:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18818

    Gdybyśmy mogli obserwować wysokoenergetyczne promieniowanie, tak zwane promienie gamma, za pomocą naszych oczu, Księżyc byłby dla nas jaśniejszy od Słońca. Tak przynajmniej Kosmiczny Teleskop Fermi obserwuje naszego satelitę przez ostatnie dziesięć lat.

    Obserwacje w zakresie promieniowania gamma nie są tak dokładne, aby można było wyraźnie obserwować dysk Księżyca czy jakiekolwiek obiekty na jego powierzchni. Zamiast tego teleskop LAT (Large Area Telescope) zainstalowany na satelicie Fermi rejestruje intensywną poświatę wyśrodkowaną na położeniu Księżyca na niebie.

    Mario Nicola Mazziotta oraz Francesco Loparco z włoskiego Narodowego Instytutu Fizyki Jądrowej w Bari analizują poświatę promieniowania gamma z Księżyca, aby zrozumieć inny rodzaj promieniowania: promienie kosmiczne.

    "Promienie kosmiczne to przede wszystkim protony przyspieszone przez jedne z najbardziej energetycznych zjawisk we wszechświecie, takie jak fale uderzeniowe eksplodujących gwiazd oraz dżety emitowane z bezpośredniego otoczenia czarnych dziur" tłumaczy Mazziotta.

    Ponieważ cząstki są elektrycznie naładowane, silnie na nie wpływają pola magnetyczne, a takiego pola Księżyc nie ma. Dzięki temu nawet niskoenergetyczne promienie kosmiczne mogą dotrzeć do powierzchni zmieniając Księżyc w pożyteczny detektor cząstek w przestrzeni kosmicznej. Uderzając w powierzchnię Księżyca, promienie kosmiczne oddziałują z pyłową powierzchnią Księżyca, z regolitem, emitując promienie gamma. Księżyc pochłania większość z tych promieni gamma, ale część z nich ucieka.

    Mazziotta i Loparco przeanalizowali obserwacje księżyca prowadzone za pomocą Fermi LAT i wykazali jak obraz Księżyca poprawił się w trakcie misji. Badacze zebrali dane w zakresie gamma, o energii powyżej 31 milionów elektronowolttów - ponad 10 milionów razy wyższej od energii promieniowania widzialnego - i przedstawili je w kolejności powstawania, pokazując jak dłuższe ekspozycje poprawiły obraz.

    Z uwagi na to, że NASA planuje powrót człowieka na Księżyc do 2024 roku w ramach misji Artemis, a póżniej także podróż człowieka na Marsa, zrozumienie różnych aspektów środowiska księżycowego nabiera nowego znaczenia. Owe obserwacje w zakresie promieniowania gamma przypominają nam, że astronauci na Księżycu będą wymagali ochrony od tych samych promieni kosmicznych, które odpowiadają za to wysokoenergetyczne promieniowanie gamma.

    Choć poświata gamma Księżyca jest zaskakująca i imponująca, Słońce święci jaśniej w zakresie gamma o energii powyżej 1 miliarda elektronowoltów. Promienie kosmiczne o niższe energii nie dosięgają Słońca, ponieważ jego potężne pole magnetyczne na to nie pozwala. Bardziej energetyczne promienie kosmiczne potrafią przebić się przez tą osłonę magnetyczną i dotrzeć do gęstszej atmosfery słońca, gdzie emitują promienie gamma, które docierają do Fermiego.

    Choć Księżyc obserwowany w zakresie promieniowania gamma nie wykazuje zmienności związanej z miesięcznym cyklem faz, jego jasność zmienia się w czasie. Dane z satelity Fermi LAT wskazują, że jasność Księżyca zmienia się o około 20% w trakcie 11-letniego cyklu aktywności słonecznej. Zmiany intensywności pola magnetycznego Słońca w tym cyklu zmieniają ilość promieni kosmicznych docierających do Księżyca, a tym samym ilość emitowanych promieni gamma.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18818 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie: Gazowa otoczka gwiazdy w obiektywie Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/19/zdjecie-gazowa-otoczka-gwiazdy-w-obiektywie-hubblea/ Mon, 19 Aug 2019 06:51:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18821

    Choć powyżej widzimy coś co przypomina obiekt widoczny w okularze mikroskopu, a nie teleskopu, to obserwowany obiekt o nazwie NGC 2022 nie jest glonem czy małą meduzą. W rzeczywistości jest to rozległa sfera gazu odrzuconego przez starzejącą się gwiazdę. Sama gwiazda widoczna jest w samym centrum, oświetlając gazy, które tworzyły jej część przez większość jej życia.

    Gdy gwiazdy, takie jak Słońce, osiągają dojrzały wiek, powiększają się i świecą na czerwono. Te tak zwane czerwone olbrzymy następnie zaczynają odrzucać swoje zewnętrzne warstwy w przestrzeń kosmiczną. W ten sposób gwiazda może stracić nawet połowę swojej masy. Odrzucone warstwy widoczne są jako gazowe otoczki wokół swojej gwiazdy macierzystej. W tym samym czasie jądro gwiazdy kurczy się,a jego temperatura rośnie. To z kolei prowadzi do emisji promieniowania ultrafioletowego, które sprawia, że odrzucona otoczka zaczyna świecić.

    Tego typu obiekty nazywamy mgławicami planetarnymi, aczkolwiek nazwa ta jest mylna, ponieważ nie mają one nic wspólnego z planetami. Nazwa ta pochodzi od okrągłego, przypominającego planetę kształtu mgławicy w pierwszych teleskopach w historii.

    NGC 2022 znajduje się w gwiazdozbiorze Oriona.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18821 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skała księżycowa, która pochodzi z... Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/19/skala-ksiezycowa-ktora-pochodzi-z-ziemi/ Mon, 19 Aug 2019 07:32:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18824
    Źródło: NASA

    Nie wszystko jest tym czym się wydaje w świecie próbek księżycowych. Jeżeli położymy skałę księżycową obok skały pochodzącej z Ziemi, zazwyczaj nie mają one wiele wspólnego.

    Dlatego też gdy prof. Alexander Nemchin, planetolog z Uniwersytetu Curtin przyjrzał się dokładniej skale księżycowej w swoim laboratorium, uświadomił sobie, że coś tutaj nie gra.

    Skład chemiczny skały przypominał granit, który jest ekstremalnie rzadki na Księżycu, ale stosunkowo powszechny na Ziemi. Co więcej, 1,8-gramowa próbka zawierała także kwarc. A cyrkon w próbce znacznie różnił się od jakiejkolwiek innej badanej skały z Księżyca.

    "Ten konkretny okaz nie przypomina żadnej z ponad 400 kilogramów próbek przywiezionych z Księżyca" mówi Alexander.

    Pod względem chemicznym próbka mniej przypomina typową skałę księżycową, a bardziej jedne z najstarszych skał na Ziemi.

    Omawiana próbka została wypożyczona Uniwersytetowi Curtin z NASA i z pewnością pochodzi z Księżyca - w 1971 roku przywieźli ją astronauci z misji Apollo 14. Jednak zespół Alexandra odkrył coś czego nie zauważył nikt przez ostatnie 50 lat.

    Najprawdopodobniej skała została wyrzucona z Ziemi w kierunku Księżyca jakieś 4 miliardy lat temu.

    "Znajdujemy meteoryty księżycowe na Ziemi, a zatem mamy tu wymianę materii między Ziemią i Księżycem i odwrotnie" mówi Alexander.

    "Szczególnie zważając na fakt, że 4 miliardy lat temu Księżyc był znacznie bliżej niż obecnie, a więc takie wymiany były częstsze".

    Astronauta Alan B. Shepard Jr., dowódca misji Apollo 14, stoi obok dużego głazu na powierzchni Księżyca podczas drugiego spaceru (EVA) w ramach misji, w dniu 6 lutego 1971 roku. Źródło: NASA

    Alexander jest przekonany, że ta konkretna skała wylądowała na Księżycu po tym jak planetoida uderzyła w Ziemię i wyniosła mnóstwo materii w przestrzeń kosmiczną. Dlaczego jednak dopiero Alexander to zauważył?

    "Zazwyczaj dzieje się to przypadkiem. Przyglądasz się próbce czy zestawowi danych i nagle uświadamiasz sobie, że możliwe jest inne wyjaśnienie. Nawet mimo tego, że wcześniej już 50 innych osób analizowało tę samą próbkę czy te same dane".

    Alexander był w stanie zbadać próbkę z misji Apollo 14 dzięki dekretowi NASA z lat siedemdziesiątych mówiącemu, że próbki księżycowe należą do całego świata.

    Naukowcy mogą uzyskać dostęp do próbek księżycowych składając do NASA szczegółowy opis badań jakie zamierzają na nich przeprowadzić. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat Curtin miał okazję badań kilka różnych próbek księżycowych.

    Źródło: Particle

    ]]>
    18824 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czarna dziura pożerająca gwiazdę neutronową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/19/czarna-dziura-pozerajaca-gwiazde-neutronowa/ Mon, 19 Aug 2019 11:27:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18828
    Wizja artystyczna przedstawiająca czarną dziurę tuż przed pożarciem gwiazdy neutronowej. Źródło: Carl Knox, OzGrav ARC Centre of Excellence

    Naukowcy, m.in. z Australian National University (ANU), poinformowali, że po raz pierwszy w historii udało im się odkryć czarną dziurę pożerającą gwiazdę neutronową. Gwiazdy neutronowe oraz czarne dziury są supergęstymi pozostałościami po umarłych gwiazdach.

    W środę, 14 sierpnia 2019 roku, instrumenty poszukujące fal grawitacyjnych w USA i we Włoszech zarejestrowały zmarszczki czasoprzestrzeni pochodzące z kataklizmicznego zdarzenia, do jakiego doszło 8550 milionów bilionów kilometrów od Ziemi.

    Prof. Susan Scott z ANU Research School of Physics poinformowała, że odkrycie to kończy poszukiwanie trzech różnych typów zdarzeń, jakie naukowcy założyli sobie na początku obserwacji. Wcześniej udało się zarejestrować proces łączenia dwóch czarnych dziur i zderzenie dwóch gwiazd neutronowych.

    "Jakieś 900 milionów lat temu, owa czarna dziura pochłonęła bardzo gęsty obiekt, tak zwaną gwiazdę neutronową - prawdopodobnie pochłaniając gwiazdę w całości" mówi prof. Scott.

    "Teleskop ANU SkyMapper Telescope zareagował na odkrycie i przeskanował cały prawdopodobny obszar nieba, na którym mogło dojść do tego zdarzenia, ale nie dostrzegł żadnego widocznego potwierdzenia".

    Naukowcy wciąż analizują dane, aby potwierdzić dokładne rozmiary obu obiektów, ale początkowe informacje wskazują na wysokie prawdopodobieństwo zdarzenia, w którym czarna dziura pochłonęła gwiazdę neutronową. Ostateczne wyniki obserwacji zostaną opublikowane w periodykach naukowych.

    "Naukowcy jak dotąd nigdy nie odkryli czarnej dziury mniejszej niż 5 mas słońca, lub gwiazdy neutronowej większej niż 2,5 masy słońca" mówi prof. Scott.

    "Opierając się na doświadczeniu, jesteśmy przekonani, że właśnie odkryliśmy czarną dziurę pochłaniającą gwiazdę neutronową".

    "Niemniej jednak istnieje niewielka możliwość, że pochłonięty obiekt był bardzo lekką czarną dziurą - dużo mniejszą niż jakakolwiek dotąd odkryta we wszechświecie. To także byłaby fantastyczna nagroda pocieszenia".

    Źródło: Australian National University

    ]]>
    18828 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Indyjska sonda księżycowa wchodzi na orbitę Księżyca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/20/indyjska-sonda-ksiezycowa-wchodzi-na-orbite-ksiezyca/ Tue, 20 Aug 2019 06:53:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18831
    Chandrayaan 2 wystartowała z portu kosmicznego Sriharikota w prowincji Andhra Pradesh w dniu 22 lipca.

    Indyjska sonda kosmiczna Chandrayaan 2 weszła dzisiaj na orbitę Księżyca wykonując jeden z najtrudniejszych manewrów w trakcie swojej historycznej misji księżycowej.

    Po czterech tygodniach międzyplanetarnej podróży, sonda kosmiczna zakończyła manewr wejścia na orbitę księżycową (LOI, Lunar Orbit Insertion).

    Manewr wykonano zgodnie z planem o godzinie 0332 GMT - informuje Indian Space Research Organisation (ISRO) i trwał on 1738 sekund.

    Indie próbują stać się czwartym - po Rosji, USA i Chinach - krajem, który wyląduje sondą na powierzchni Księżyca.

    Jeżeli pozostała część misji pójdzie zgodnie z planem, indyjska sonda wyląduje na biegunie południowym Księżyca 7 września.

    Dzisiejsze wejście na orbitę było jednym z najtrudniejszych manewrów w trakcie misji, ponieważ gdyby sonda zbliżyła się do Księżyca z wyższą prędkością to uciekłaby w przestrzeń kosmiczną, a gdyby prędkość była za niska, grawitacja Księżyca ściągnęłaby ją na powierzchnię i doprowadziła do zderzenia.

    Sonda Chandrayaan 2 wystartowała 22 lipca z indyjskiego portu kosmicznego Sriharikota w południowej prowincji Andhra Pradesh.

    Przygotowanie misji pochłonęło około 140 milionów dolarów - znacznie mniej niż inne tego typu misje realizowane przez inne kraje.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18831 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa planeta w układzie Beta Pictoris]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/20/nowa-planeta-w-ukladzie-beta-pictoris/ Tue, 20 Aug 2019 10:46:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18834
    Co najmniej dwa gazowe olbrzymy w wieku maksymalnie 20 milionów lat, krążą wokół (niewidocznej tu) gwiazdy beta Pictoris. Źródło: P Rubini / AM Lagrange

    Na orbicie wokół gwiazdy beta Pictoris odkryto drugą już planetę. Układ ten stanowi dla astronomów rzadką okazję do obserwowania procesu powstawania układu planetarnego.

    "Mówimy tu o gazowym olbrzymie 3000 razy masywniejszym od Ziemi, oddalonym od swojej gwiazdy o 2,7 AU" mówi Anne-Marie Lagrange, astronomka z francuskiego NCR oraz główna autorka opracowania opublikowanego w periodyku Nature Astronomy.

    Nowa planeta, beta Pictoris c, okrąża swoją gwiazdę w ciągu 1200 dni. Podobnie do swojej więkzej siostry - beta Pictoris b - odkrytej przez Lagrange i jej zespół w 2009 roku, jest to gazowy olbrzym.

    Widoczna gołym okiem gwiazda beta Pictoris - o masie niemal dwa razy większej od masy Słońca - jest wręcz noworodkiem: jej wiek szacuje się na zaledwie 23 miliony lat. Słońce ma ponad 4,5 miliarda lat.

    Beta Pictoris znajduje się zaledwie 63 lata świetlne od Ziemi i otoczona jest dyskiem pyłowo-gazowym.

    Wirujący dysk odłamków i gazu był pierwszym tego typu obiektem zarejestrowanym na zdjęciu, dzięki czemu układ beta Pictoris stał się sławny w latach osiemdziesiątych XX wieku.

    "Prawdopodobnie jest to najlepszy układ planetarny do badania wczesnych etapów powstawania i ewolucji układów planetarnych" mówi agencji AFP Lagrange.

    Obserwacje wskazują, że obie planety wciąż przyjmują swój ostateczny kształt.

    Dysk pyłu otaczający beta Pictoris oraz położenie planet b i c. Źródło: P Rubini / AM Lagrange

    Beta Pictoris c odkryto w trakcie analizy 10 lat obserwacji prowadzonych w wysokiej rozdzielczości w Obserwatorium La Silla w północnym Chile.

    W 2014 roku naukowcy stwierdzili, że beta Pictoris b wiruje z zawrotną prędkością 25 kilometrów na sekundę.

    Położona w południowym gwiazdozbiorze Malarza, beta Pictoris jest drugą pod względem jasności gwiazdą tego gwiazdozbioru.

    Źródło: AFP/Phys.org

    ]]>
    18834 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skalista planeta typu ziemskiego ale bez atmosfery]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/21/skalista-planeta-typu-ziemskiego-ale-bez-atmosfery/ Wed, 21 Aug 2019 07:39:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18839
    Wizja artystyczna przedstawiająca powierzchnię LHS 3844b. Źródło: NASA/JPL-Caltech/R. Hurt (IPAC)

    Astronomowie z MIT i z Harvardu przeanalizowali skalistą planetę o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Ziemi w poszukiwaniu atmosfery - i nie odkryli żadnej.

    Atmosfery jak dotąd wykrywaliśmy na planetach dużo większych od Ziemi, w tym na kilku gorących jowiszach czy pod-neptunach, które w dużej mierze składają się z lodu i gazu. Jednak tym razem, po raz pierwszy w historii naukowcy byli w stanie określić czy planeta o rozmiarach Ziemi, znajdująca się poza układem słonecznym posiada atmosferę czy nie.

    Omawiana planeta LHS 3844b została odkryta w 2018 roku w danych z satelity TESS. Ustalono, że jest ona 1,3 razy większa od Ziemi. Planeta okrąża swoją gwiazdę w ciągu 11 godzin, przez co jest jedną z najszybszych znanych egzoplanet. Sama gwiazda to mały, chłodny karzeł typu M oddalony od nas o 49 lat świetlnych.

    W artykule opublikowanym wczoraj w periodyku Nature, zespół donosi, że LHS 3844b nie posiada ani gęstej atmosfery (takiej jak na Wenus), ani rzadkiej (takiej jak na Ziemi). Zamiast tego planeta prawdopodobnie najbardziej przypomina Merkurego - gorący obiekt skalisty bez żadnej atmosfery. Jeżeli jakakolwiek atmosfera istniała kiedyś na tej planecie, prawdopodobnie intensywne promieniowanie gwiazdy wywiało ją na wczesnych etapach formowania planety.

    "Dosłownie odkryliśmy gorącą planetę, bez żadnych gazów w jej bezpośrednim otoczeniu" mówi współautor opracowania Daniel Koll, badacz z MI. "To pierwszy przypadek, w którym wiemy cokolwiek o atmosferze planety krążącej wokół karła typu M. Tego typu karły stanowią większość gwiazd w naszej galaktyce, przez co LHS 3844b może reprezentować najliczniej występujący typ planet skalistych.

    "Nigdy nie zakładaliśmy, że ta konkretna planeta będzie w jakikolwiek sposób sprzyjała istnieniu na niej życia" mówi główna autorka opracowania Laura Kreidberg z Harvardu. "Pytanie czy ta cała kategoria planet krążących wokół mniejszych gwiazd posiada atmosfery czy nie. Wykorzystywane przez nas metody stanowią dobry sposób oceny obecności lub braku obecności atmosfery".

    https://www.youtube.com/watch?v=vE0Tfqwm70w

    W 2018 roku LHS 3844b była jedną z pierwszych planet, których istnienie potwierdził TESS, satelita opracowany w MIT, monitorujący tysiące najbliższych, najjaśniejszych gwiazd, w poszukiwaniu tranzytów - okresowych spadków jasności, które mogłyby wskazywać na obecność planety, która przechodząc na ich tle blokują część emitowanego przez nie światła.

    Kreidberg i jej zespół oznaczyli LHS 3844b jako idealne laboratorium, bowiem jej gwiazda macierzysta jest jasna i stosunkowo bliska, a tym samym jest dobrym źródłem, na tle którego naukowcy mogą szczegółowo badać planetę. Z uwagi na to, że LHS 3844b znajduje się wyjątkowo blisko swojej gwiazdy, a tym samym jest niewiarygodnie gorąca, Kreidberg i Kroll doszli do wniosku, że może ona emitować wystarczająco dużo ciepła, aby możliwe było ustalenie czy posiada ona atmosferę.

    LHS 3844b to planeta zwrócona cały czas tą samą stroną do swojej gwiazdy, tak jak Księżyc zawsze zwrócony jest tą samą stroną w stronę Ziemi. Gdyby planetę otaczała atmosfera, to mogłaby ona transportować ciepło na "ciemną" stronę planety, a zatem obie strony planety emitowałyby mniej więcej tyle samo ciepła. W przypadku braku atmosfery, dzienna strona byłaby znacznie gorętsza od nocnej.

    Gdy planeta porusza się po orbicie wokół swojej gwiazdy, obserwator z zewnątrz widzi różne jej strony. Gdy planeta wychodzi zza gwiazdy, widzimy jej dzienną stronę. Gdy następnie przechodzi na tle tarczy gwiazdy, planeta zwrócona jest do nas ciemną stroną, po czym ponownie widzimy dzienną stroną gdy planeta powoli chowa się za gwiazdą.

    Badacze doszli do wniosku, że jeżeli uda im się zmierzyć ilość ciepła emitowanego przez różne strony planety, będą w stanie określić różnice temperatur między dzienną a nocną stroną, a tym samym ustalić czy planeta ma atmosferę.

    Aby przetestować ten pomysł, badacze wykorzystali Kosmiczny Teleskop Spitzer, który mierzy ilość promieniowania podczerwonego czyli cieplnego, i skierowali go na LHS 3844b, którą obserwowali przez 100 godzin czyli 10 pełnych orbit.

    "Robiliśmy to już wielokrotnie dla planet rozmiarami zbliżonych do Jowisza, ale te pomiary po raz pierwszy dotyczyły planety skalistej krążącej wokół karła typu M" mówi Koll.

    Animacja przedstawiająca jasność mierzoną w czasie (biała linia). Jasność planety rośnie gdy w kierunku obserwatora stopniowo zwraca się jej gorąca, dzienna strona. Źródło: Laura Kreidberg

    Pomiary wskazały, że dzienna strona ma temperaturę 1000K, podczas gdy na nocnej stronie mamy 0K. Tak drastyczna różnica temperatur wskazuje, że planeta nie ma gęstej atmosfery, która równomiernie rozmieszczałaby ciepło po całej planecie.

    Badacze stworzyli wiele różnych scenariuszy obejmujących rzadsze atmosfery o różnym składzie chemicznym, ale żaden z nich nie prowadził do takich różnic temperatury, co wskazuje, że planeta nie ma także rzadszej atmosfery, zbliżonej do ziemskiej.

    Pojawił się co prawda jeden scenariusz, w którym ekstremalnie rzadka atmosfera, podobna do marsjańskiej, mogła prowadzić do tak drastycznych różnic temperatur. Niemniej jednak badacze uznali, że mało prawdopodobne jest, aby taka rzadka atmosfera była stabilna, bowiem promieniowanie gwiazdy szybko wywiałaby taką atmosferę w przestrzeń kosmiczną.

    Choć grupa badaczy doszła do wniosku, że na tej planecie nie ma atmosfery - a tym samym życia - to nie musi tak być na innych podobnych planetach skalistych krążących wokół chłodnych karłów typu M. Naukowcy planują teraz zastosować tę samą technikę do innych egzoplanet skalistych, także tych, które znajdują się w większej odległości od swoich gwiazd macierzystych i mają większą szansę na utrzymanie własnej atmosfery.

    Źródło: MIT

    ]]>
    18839 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda JUICE wykonuje pierwsze zdjęcia Jowisza, jeszcze z Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/23/sonda-juice-wykonuje-pierwsze-zdjecia-jowisza-jeszcze-z-ziemi/ Fri, 23 Aug 2019 08:19:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18843

    W ramach przygotowań do startu misji Jupiter Icy Moons Explorer przetestowano kamerę nawigacyjną sondy, wykonując za jej pomocą zdjęcia Jowisza.

    Sonda JUICE (Jupiter Icy Moons Explorer) wystartuje w siedmioletnią podróż do Jowisza w 2022 roku. Jako pierwsza sonda w historii wejdzie ona nie tylko na orbitę wokół Jowisza ale także wielokrotnie wykona bliskie przeloty w pobliżu Europy, Ganimedesa i Kalisto, kończąc swoją misję wejściem na orbitę wokół Ganimedesa - największego księżyca w Układzie Słonecznym.

    JUICE zostanie wyposażony w bogaty zestaw instrumentów pozwalających na dokładne zbadanie Jowisza, jego otoczenia i księżyców. Oprócz tego na pokładzie znajdzie się kamera nawigacyjna, która wraz z systemem śledzenia radiowego pozwoli na kontrolowanie położenia i prędkości sondy względem księżyców, do których będzie się zbliżała.

    Kamera NavCam została zaprojektowana, aby sprostać intensywnemu promieniowaniu wokół Jowisza oraz wykonywać zdjęcia planety, księżyców i gwiazd tła. Co więcej, pomiary wykonany za pomocą NavCam umożliwią opracowanie optymalnej trajektorii sondy oraz zużywanie możliwie najmniejszej ilości paliwa, jak również zwiększą precyzje podczas szybkich i bliskich przelotów. W ramach bliskich przelotów sonda będzie zbliżała się na 200 - 400 kilometrów do powierzchni księżyców.

    W czerwcu br. zespół inżynierów wszedł na dach fabryki Airbus Defence and Space w Tuluzie, aby przetestować inżynieryjny model NavCam w rzeczywistych warunkach. Celem było sprawdzenie sprzętu i oprogramowania i przygotowanie technik obróbki zdjęć i pokładowego oprogramowania, które będzie wykorzystywane do wykonywania zdjęć w trakcie misji.

    Jak sonda JUICE będzie widziała Europę (po lewej), Ganimedesa (środek) i Kalisto (po prawej).

    Oprócz naszego Księżyca, kamerę skierowano także na jej cel ostateczny: Jowisza.

    "Jak można było się spodziewać, oddalone od nas o 640 milionów kilometrów księżyce Jowisza zajmowały na zdjęciu zaledwie 1 czy 2 piksele, a sam Jowisz był prześwietlony na długich ekspozycjach niezbędnych do zarejestrowania księżyców i gwiazd tła. Niemniej jednak zdjęcia te wykorzystamy do ustawienia oprogramowania, które już na pokładzie sondy będzie działało autonomicznie" mówi Gregory Jonniaux, ekspert z Airbus Defence and Space.

    Na zdjęciach wykonanych podczas bliskich przelotów będziemy mogli obserwować struktury na powierzchni tych bardzo różniących się od siebie księżyców.

    "Powyższe symulowane zdjęcia księżyców Jowisza dają nam realistyczny pogląd na to co będzie rejestrowała sonda NavCam podczas przelotów" dodaje Daniele Gherardi z ESA. "Oczywiście kamera naukowa wysokiej rozdzielczości będzie w stanie wykonywać znacznie lepsze i bardziej szczegółowe zdjęcia".

    Źródło: ESA

    ]]>
    18843 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowo odkryta planeta zbliżająca się do swojej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/28/nowo-odkryta-planeta-zblizajaca-sie-do-swojej-gwiazdy/ Wed, 28 Aug 2019 06:59:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18850

    Astronomowie odkryli planetę o masie trzech mas Jowisza, która okrąża swoją gwiazdę po wydłużonej orbicie. Gdyby umieścić ją w Układzie Słonecznym, planeta przemieszczałaby się od wnętrza Pasa Planetoida, poza Neptuna. Naukowcy odkrywali już inne gazowe olbrzymy znajdujące się na eliptycznych orbitach, ale żadna z nich nie znajdowała się tak daleko od swojej gwiazdy macierzystej.

    "Planeta ta nie przypomina planet w Układzie Słonecznym, ale co więcej, nie przypomina także żadnej innej dotąd odkrytej egzoplanety" mówi Sarah Blunt, doktorantka z Caltech oraz pierwsza autorka artykułu naukowego opublikowanego w periodyku Astronomical Journal. "Inne planety odkrywane w dużych odległościach od swoich gwiazd zazwyczaj krążą po kołowych orbitach. Fakt, że orbita tej planety charakteryzuje się tak dużym mimośrodem wskazuje na jakieś różnice w procesie jej powstawania lub ewolucji względem innych planet".

    Omawianą planetę odkryto za pomocą techniki prędkości radialnych, która pozwoliła na odkrycie wielu planet poprzez analizę wahań gwiazd macierzystych w odpowiedzi na przyciąganie grawitacyjne ze strony planet. Niemniej jednak, analizy takich danych zazwyczaj wymagają obserwacji wykonywanych podczas całej orbity planety. Dla planet krążących w dużych odległościach od swoich gwiazd, pełne okrążenie może zajmować dziesiątki czy setki lat.

    Astronomowie obserwują gwiazdę HR 5183 od lat dziewięćdziesiątych, ale nie mają danych obejmujących całej orbity planety HR 5183 b, ponieważ na okrążenie swojej gwiazdy potrzebuje ona od 45 do 100 lat. Planetę udało się odkryć tylko dzięki jej osobliwej orbicie.

    https://www.youtube.com/watch?v=aPeoF8EGO8Q

    "Odkryta przez nas planeta spędza większość czasu przemieszczając się po zewnętrznych rejonach swojego układu planetarnego na bardzo wydłużonej orbicie, z czasem przyspieszając i przelatując w pobliżu swojej gwiazdy macierzystej" tłumaczy Howard. "Wykryliśmy właśnie ten ruch. Obserwowaliśmy tę planetę podczas zbliżania, a aktualnie się ona oddala. To tak charakterystyczna sygnatura, że możemy być pewni, że to rzeczywista planeta, nawet pomimo faktu, że nie obserwowaliśmy pełnej orbity".

    Odkrycie wskazuje, że możliwe jest wykorzystanie metody prędkości radialnych do wykrywania innych odległych planet bez konieczności oczekiwania przez całe dekady. C więcej, badacze wskazują, że poszukiwanie kolejnych planet podobnych do tej, może rzucić nowe światło na rolę gazowych olbrzymów w kształtowaniu całych układów planetarnych.

    Planety powstają w dyskach materii pozostałych po procesie formowania gwiazd. Oznacza to, że planety powinny zaczynać swoje życie na płaskich, kołowych orbitach. Aby nowo powstała planeta znalazła się na takiej wydłużonej orbicie, musiałaby ona być grawitacyjnie zaburzona przez inny obiekt. Najbardziej prawdopodobny scenariusz mówi, że kiedyś owa planeta miała sąsiadkę podobnych rozmiarów. Gdy obie planety zbliżyły się do siebie, jedna wypchnęła drugą z układu planetarnego, a HR 5183b znalazła się na bardzo wydłużonej orbicie.

    Odkrycie to wskazuje, że nasza wiedza o planetach pozasłonecznych wciąż ewoluuje. Badacze odkrywają światy, które nie przypominają żadnej planety w układzie słonecznym czy w innych odkrytych już układach planetarnych.

    Źródło: Caltech

    ]]>
    18850 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Jowisz pokazuje swoje prawdziwe pasy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/28/jowisz-pokazuje-swoje-prawdziwe-pasy/ Wed, 28 Aug 2019 18:08:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18854
    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z LLNL wskazują, że strefowe wiatry na Jowiszu sięgają jedynie na 3000 kilometrów wgłąb atmosfery. Źródło: NASA

    Okazuje się że strefowe wiatry - naprzemienne strumienie wiatrów wiejących ze wschodu na zachód i odwrotnie, widoczne jako kolorowe pasy na zdjęciach wykonywanych przez sondy kosmiczne - sięgają jedynie na 3000 kilometrów wgłąb atmosfery.

    Pola magnetyczne mogą sprawić, że płyny, które przewodzą elektryczność (tak jak atmosfera Jowisza) zachowują się bardziej jak miód niż woda. W głębszych warstwach atmosfery, gdzie ciśnienie jest wyższe, atmosfera staje się bardziej przewodząca i większy wpływ na nią ma pole magnetyczne planety. To właśnie tam zanikają pasy.

    "Magnetycznie wspomagana lepkość może odpowiadać za zanik wiatrów na głębokościach poniżej 3000 km" mówi Jeff Parker, fizyk z Lawrence Livermore National Laboratory oraz współautor artykułu opublikowanego dzisiaj w Physical Review Fluids.

    Zespół badaczy przyjrzał się danym zebranym przy Jowiszu przez sondę Juno, które wskazywały, że wiatry strefowe sięgają jedynie na 4 procent promienia Jowisza.

    "Przewodzący elektryczność, płynący płyn będzie zaburzał pole magnetyczne. Wykazaliśmy, że zaburzenie pola magnetycznego oddziałuje na płyn w ten sposób, że płyn staje się bardziej lepki" mówi Parker.

    Parker dodaje, że efekt ten może tłumaczyć jak pole magnetyczne może spowalniać lub całkowicie zatrzymywać wiatry w głębszych warstwach atmosfery Jowisza.

    Badacze planują teraz zbadać magnetyczny wpływ na lepkość w symulacjach 3D, które umożliwią bardziej szczegółowe i realistyczne porównanie z danymi obserwacyjnymi z Jowisza.

    Źródło: LLNL

    ]]>
    18854 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Łazik ExoMars gotowy do ostatnich testów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/29/lazik-exomars-gotowy-do-ostatnich-testow/ Thu, 29 Aug 2019 06:42:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18858

    Budowa łazika marsjańskiego Rosalind Franklin dobiegła końca. Gotowy robot wyruszy teraz do Francji, gdzie przejdzie testy w symulowanych warunkach przypominających te panujące na Czerwonej Planecie.

    Ostatnie elementy zestawu instrumentów łazika zostały zainstalowane w Airbus Defence and Space w Stevenage. Pod koniec prac podłączono także "oczy" łazika: wysokiej rozdzielczości kamery, które będą odpowiadały za wykonywanie zdjęć panoramicznych oraz zbliżeń powierzchni gdy łazik rozpocznie eksplorowanie planety w 2021 roku.

    Głównym celem misji łazika jest ustalenie czy kiedykolwiek na Marsie istniało życie oraz zrozumienie historii wody na czwartej planecie od Słońca. W tym celu łazik będzie wyszukiwał interesujące geologicznie miejsca, które będzie analizował za pomocą swoich narzędzi naukowych oraz wiertła, które będzie pobierało próbki spod powierzchni.

    Po 18 miesiącach w Stevenage łazik został szczelnie zamknięty i opuścił Wielką Brytanię. Teraz znajdzie się w fabryce Airbusa w Tuluzie, gdzie przejdzie trwające cztery miesiące intensywne testy, które potwierdzą jego zgodność z planowanymi działaniami na Marsie.

    https://www.youtube.com/watch?v=LNZkgRwgMUA

    "Zakończenie budowy łazika Rosalind Franklin i zainstalowanie wszystkich instrumentów naukowych stanowi ogromny kamień milowy programu ExoMars" mówi David Parker z ESA.

    "Oczekujemy na zakończenie ostatniej rundy testów i potwierdzenie gotowości do lotu, a następnie zamknięcie łazika na platformie modułu lądownika, który dostarczy go bezpiecznie na powierzchnię Marsa".

    Sam łazik jak i jego instrumenty muszą być w stanie pracować w środowisku znacznie surowszym niż na Ziemi. Rosalind Franklin może spodziewać się spadków temperatury do -120 stopni Celsjusza na zewnątrz oraz -60 stopni wewnątrz łazika. Co więcej, łazik musi być w stanie realizować swoje zadania w mniej niż jednej setnej ziemskiego ciśnienia atmosferycznego oraz w atmosferze bogatej w dwutlenek węgla.

    https://www.youtube.com/watch?v=u6Gc0nvN9xs

    Okno startowe dla misji otwiera się 26 lipca i tra do 13 sierpnia 2020 roku. Łazik zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na pokładzie rosyjskiej rakiety Proton-M i dotrze na Marsa w marcu 2021 roku.

    Źródło: ESA

    ]]>
    18858 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Wulkanicznie aktywny egzoksiężyc krążący wokół WASP-49?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/30/wulkanicznie-aktywny-egzoksiezyc-krazacy-wokol-wasp-49/ Fri, 30 Aug 2019 07:36:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18861
    Wizja artystyczna przedstawiająca wulkaniczny egzo-Io, który traci mnóstwo swojej masy. Źródło: University of Bern, Ilustracja: Thibaut Roger

    Skalisty egzoksiężyc pokryty morzem lawy może krążyć wokół planety oddalonej od nas o 550 lat świetlnych. Tak sugeruje międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Bernie w oparciu o teoretyczne przewidywania zgodne z obserwacjami. Swoisty egzo-Io może być ekstremalną wersją jowiszowego księżyca Io.

    Io jest najbardziej aktywnym wulkanicznie obiektem w Układzie Słonecznym. Teraz badacze zdobyli dane, które wskazują na obecność aktywnego księżyca poza Układem Słonecznym, który krąży wokół egzoplanety WASP-49 b. "To może być niebezpieczny, wulkaniczny świat pokryty lawą, taka księżyca wersja superziemi takich jak 55 Cancri-e" mówi Apurva Oza, badacz z Instytu Fizyki na Uniwersytecie w Bernie. Omawiany przez niego egzoksiężyc miałby krążyć wokół gorącego gazowego olbrzyma, który z kolei okrąża swoją gwiazdę macierzystą w mniej niż 3 dni, 550 lat świetlnych od nas w niepozornym gwiazdozbiorze Zająca, znajdującym się pod gwiazdozbiorem Oriona.

    Astronomowie jak dotąd nie odkryli skalistego księżyca poza układem słonecznym, a o obecności egzo-Io świadczą jedynie dowody pośrednie: gazowy sód został odkryty w otoczeniu planety WASP-49 b na niespotykanie dużej wysokości. "Obojętny, gazowy sód znajduje się tak daleko od powierzchni planety, że mało prawdopodobne wydaje się, że jest on emitowany jedynie przez wiatr planetarny" mówi Oza. Obserwacje Jowisza i Io w naszym układzie planetarnym oraz obliczenia tempa utraty masy wskazują, że egzo-Io może być bardzo możliwym źródłem sodu na WASP-49 b. "Wtedy sód jest dokładnie tam gdzie powinien być" dodaje astrofizyk.

    Już w 2006 roku Bob Johnson z Uniwersytetu Wirginii raz Patrick Huggins z Uniwersytetu Nowojorskiego wykazali, że duże ilości sodu w otoczeniu egzoplanety mogą wskazywać na obecność niewidocznego księżyca lub pierścienia materii, a dziesięć lat temu badacze z Wirginii obliczyli, że taki kompaktowy układ trzech ciał: gwiazdy, bliskiej planety i księżyca może być stabilny przez miliardy lat. "Potężne oddziaływania pływowe w takim układzie są kluczem do wszystkiego" tłumaczy astrofizyk. Energia uwalniana pływowo na księżycu i na planecie stabilizują orbitę księżyca, jednocześnie rozgrzewając go i pobudzając jego aktywność wulkaniczną. W swoim artykule badacze wykazali, że mały księżyc skalisty może uwalniać więcej sodu i potasu w przestrzeń kosmiczną wskutek aktywności wulkanicznej niż duży gazowy olbrzym, nawet na dużych wysokościach.

    Badacze porównali swoje obliczenia z obserwacjami i odkryli pięć układów, w których ukryty egzoksiężyc może przetrwać niszczące procesy termicznego odparowywania. W przypadku WASP 49 b obserwowane dane można najlepiej wytłumaczyć obecnością takiego egzo-Io. Niemniej jednak istnieją także inne opcje. Egzoplaneta może być otoczona pierścieniem zjonizowanego gazu. Z tego też powodu konieczne są dalsze badania prowadzone za pomocą instrumentów naziemnych i kosmicznych.

    "Choć obecnie wszyscy skupiają się na przyjazności dla życia i biosygnaturach, my skupiamy się na niszczeniu" mówi astrofizyk. Wiele z tych światów może ulec zniszczeniu w ciągu kilku miliardów lat wskutek ekstremalnego tempa utraty masy. "Najfajniejsze jest to, że możemy monitorować takie niszczące procesy w czasie rzeczywistym, niczym fajerwerki" dodaje Oza.

    Źródło: University of Bern

    ]]>
    18861 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Lądownik oddzielił się od orbitera Chandrayaan-2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/02/ladownik-oddzielil-sie-od-orbitera-chandrayaan-2/ Mon, 02 Sep 2019 11:00:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18866

    Indyjska agencja kosmiczna poinformowała, że moduł lądownika bezzałogowej sondy Chandrayaan-2 oddzielił się dzisiaj rano od orbitera, w przygotowaniu do planowanego na weekend lądowania na południowym biegunie Księżyca.

    Agencja ISRO (Indian Space Research Organization) informuje, że wszystkie systemy orbitera i lądownika działają prawidłowo.

    Dzisiejszy manewr pozwolił na odłączenie lądownika od górnej części orbitera, gdzie znajdował się od startu misji 22 lipca br.

    Lądownik podejmie próbę wykonania pierwszego indyjskiego lądowania na Księżycu, gdzie wcześniej odkryto spore ilości lodu wodnego.

    Misja Chandrayaan-2 kosztowała około 140 milionów dolarów.

    Chandrayaan-1 krążył wokół Księżyca w 2008 roku i pomógł potwierdzić obecność wody.

    Indie planują wysłać ludzi w przestrzeń kosmiczną w 2022 roku.

    Źródło: AP

    ]]>
    18866 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Potas odkryty w atmosferze egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/04/potas-odkryty-w-atmosferze-egzoplanety/ Wed, 04 Sep 2019 14:41:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18869
    Wizja artystyczna przestawiająca gorącego jowisza (po prawej) oraz jego chłodną gwiazdę macierzystą. Źródło: AIP/Kristin Rebe

    Zespół astrofizyków kierowany przez doktorantkę Engin Keles z AIP wykrył potas w atmosferze egzoplanety. To pierwsze takie odkrycie na podstawie badań spektroskopowych o wysokiej rozdzielczości. Instrument PEPSI (Potsdam Echelle Polarimetric and Spectroscopic Instrument) zainstalowany na teleskopie LBT w Arizonie został wykorzystany do zbadania atmosfery egzoplanety HD189733b.

    Od najwcześniejszych przewidywań teoretycznych opracowanych 20 lat temu, naukowcy spodziewali się wykrycia potasu i sodu w atmosferach gorących jowiszów, gazowych olbrzymów charakteryzujących się temperaturami kilku tysięcy kelwinów, krążących wokół odległych gwiazd. Choć wcześnie udało się zaobserwować sód, potasu nie udawało się zaobserwować aż do teraz, co stanowiło nie lada zagadkę dla chemii i fizyki atmosfer.

    Pierwiastki w atmosferze planet można odkrywać analizując widmo gwiazdy macierzystej gdy planeta przechodzi na jej tle. Różne pierwiastki powodują powstawanie określonych linii absorpcyjnych w widmie promieniowania, które z kolei pozwalają nam określić skład chemiczny atmosfery. Niemniej jednak obecność chmur w atmosferach gorących jowiszów silnie osłabia wszelkie linie absorpcyjne, przez co bardzo trudno je dostrzec. Nawet w przypadku HD 189733b, najdokładniej zbadanego gorącego jowisza, jak dotąd naukowcy dysponowali jedynie wątpliwymi i nieprecyzyjnymi danymi o ilości potasu. Oddalona od o nas o 64 lata świetlne planeta rozmiarów jowisza okrążą swoją gwiazdę - czerwonego olbrzyma - w ciągu 53 godzin i oddalona jest od niej o zaledwie 5 milionów kilometrów (Ziemia oddalona jest od Słońca o 150 mln km). Potrzeba był mocy dwóch 8,4-metrowych zwierciadeł teleskopu LBT oraz wysokiej rozdzielczości widmowej PEPSI, aby z pewnością stwierdzić obecność potasu w warstwie atmosfery znajdującej się powyżej chmur egzoplanety. Dzięki nowym pomiarom, badacze mogą porównać sygnały widmowe potasu i sodu i tym samym dowiedzieć się więcej o procesach takich jak kondensacja czy fotojonizacja w atmosferach egzoplanet.

    W ramach prowadzonych badań naukowcy zastosowali technikę zwaną spektroskopią transmisyjną. Wymaga ona tego, aby planeta przechodziła (z punktu widzenia obserwatora na Ziemi) na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. "Wykonaliśmy widma promieniowania podczas tranzytu i porównaliśmy głębokość absorpcji" mówi główna autorka opracowania, Engin Keles z AIP. "Podczas tranzytu dostrzegliśmy sygnaturę potasu, która zniknęła przed i po tranzycie zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Oznacza to, że linie absorpcyjne powstawały w atmosferze tranzytującej planety". Badania prowadzone przez inne zespoły podejmowały już próby wykrycia potasu w atmosferze tej samej egzoplanety, jednak albo nie prowadziły do wykrycia, albo sygnał był zbyt słaby, aby był statystycznie znaczący.

    "Nasze obserwacje z pewnością stanowią przełom" podkreśla dr Matthias Mallonn, współautor opracowania. "PEPSI jest idealnym instrumentem do takich badań z uwagi na swoją wysoką rozdzielczość widmową, która pozwala nam zbierać więcej fotonów na piksel z bardzo wąskich linii widmowych niż jakikolwiek inny system teleskop-spektrograf".

    Źródło: Leibniz-Institut fur Astrophysik Potsdam

    ]]>
    18869 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy Vikram za kilka godzin wyląduje na Księżycu?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/06/czy-vikram-za-kilka-godzin-wyladuje-na-ksiezycu/ Fri, 06 Sep 2019 17:03:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18875

    Już za kilka godzin Indie mogą dołączyć do USA, Rosji i Chin jako czwarty kraj, który posadził lądownik na Księżycu.

    Do lądowania powinno dojść dzisiaj między godziną 22:00 a 23:00 polskiego czasu. Lądownik Vikram, który dotarł do Księżyca na pokładzie sondy Chandrayaan 2, będzie lądował na południowym biegunie Księżyca, na obszarze jeszcze nie badanym przez żaden lądownik.

    Łazik księżycowy, który uwolniony zostanie z pokładu lądownika pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć pochodzenie i ewolucję Księżyca, badając topografię i minerały występujące na tym terenie. Obszar lądowania usiany jest kraterami, w których mogą skrywać się liczne informacje o wczesnych etapach ewolucji Układu Słonecznego.

    Pierwsza indyjska sonda księżycowa - Chandrayaan-1 - nie lądowała na Księżycu, ale za pomocą radaru wykryła lód wodny w mroźnych cieniach kraterów na biegunie południowym.

    Naukowcy uważają, że na biegunie południowym znajduje się dużo lodu wodnego, i Chandrayaan-2 spróbuje oszacować jego ilość. To ważna informacja, bowiem pozwala nam stwierdzić czy dłuższe przebywanie ludzi na Księżycu jest w ogóle możliwe - pwiedział agencji AFP Mathieu Weiss, przedstrawiciel francuskiej agencji kosmicznej CNES w Indiach.

    "Jeżeli ludzie mieliby budować osoby na Księżycu, to będzie to właśnie tam, ponieważ jest to jedyne miejsce, w których temperatura jest stała w zacienionych obszarach" mówi Weiss.

    Ludzie po raz ostatni chodzili po Księżycu w 1972 roku w ramach amerykańskiej misji Apollo 17. Według Mylswamy Annadurai, dyrektora misji Chandrayaan-1, nowa indyjska misja może być pierwszym krokiem agencji do przyszłych misji załogowych.

    Misja Chandrayaan-2 wyróżnia się spośród innych swoim kosztem. Na przygotowanie misji wydano 140 milionów dolarów, a to znacznie mniej niż kosztowały inne misje tego typu realizowane przez inne kraje. Na pokładzie sondy znajduje się orbiter, lądownik i łazik - wszystkie elementy zostały niemal w całości zaprojektowane i zbudowane w Indiach.

    Źródło: AFP

    ]]>
    18875 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Proxima Centauri b ma ciężkie życie ze swoją gwiazdą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/06/proxima-centauri-b-ma-ciezkie-zycie-ze-swoja-gwiazda/ Fri, 06 Sep 2019 19:08:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18878
    Żółte trójkąty oznaczają kolejne rozbłyski zidentyfikowane w krzywej zmian blasku Proxima Centauri zarejestrowanej przez TESS. Źródło: Krisztian Vida

    Proxima Centauri to chłodny czerwony karzeł o masie ośmiokrotnie mniejszej od Słońca. Choć jest to najbliższa gwiazda od Układu Słonecznego - znajduje się zaledwie 4,2 roku świetlnego od nas w układzie potrójnym Alfa Centauri - nie jest widoczna gołym okiem. Szczególnie ciekawą czyni ją niedawne odkrycie krążącej w jej ekosferze planety skalistej.

    Numeryczne modele wykazują, że Proxima Centauri b prawdopodobnie utraciła duże ilości wody na wczesnych etapach swojego istnienia. Pomimo tego, wciąż możliwe, że na jej powierzchni znajduje się woda, przynajmniej w cieplejszych rejonach. Stąd też szczególnie ineresujące jest badanie innych czynników wpływających na możliwość istnienia życia, takich jak aktywność magnetyczna gwiazdy macierzystej, bowiem związane z nią zjawiska (rozbłyski, koronalne wyrzuty masy, strumień promieniowania ultrafioletowego) mogą prowadzić do erozji atmosfery planety.

    Intensywne rozbłyski na powierzchni Prximy Centauri nie są niczym nowym dla astronomów, obserwowali już oni kilka superrozbłysków na tej gwieździe. W trakcie takich erupcji uwalniane są ogromne ilości energii, dziesięciokrotnie większe od tych, które spowodowały zdarzenie Carringtona w 1859 roku, najsilniejszy obserwowany rozbłysk na Słońcu. Wyobraź sobie taki rozbłysk na powierzchni znacznie mniejszej gwiazdy. W 2016 roku, w trakcie jednego z takich superrozbłysków, jasność Proximy Centauri wzrosła siedemdziesięciokrotnie - stała się tym samym jedynym chłodnym czerwonym karłem widocznym gołym okiem, aczkolwiek tylko na kilka minut.

    Badacze z Obserwatorium Konkoly w Budapeszcie pracujący pod kierownictwem Krisztiana Vidy, zbadali Proximę Centauri korzystając z najnowszych danych zebranych przez kosmiczny teleskop TESS. Głównym zadaniem TESS jest poszukiwanie podobnych do Ziemi egzoplanet krążących wokół pobliskich gwiazd. W trakcie swojej początkowej dwuletniej misji, satelita zbada niemal całe niebo, spędzając około miesiąca na badaniu określonych regionów. TESS obserwwała Proximę Centauri w dwóch sektorach między kwietniem i czerwcem tego roku.

    W trakcie około 50 dni obserwacji badacze dostrzegli 72 rozbłyski. Rozbłyski obejmowały około 7 procent czasu w trakcie obserwacji. Badacze odkryli oscylacje krzywych blasku w dwóch największych rozbłyskach trwające po kilka godzin. Mogą one być spowodowane przez plazmę lub przez okresową rekoneksję pola magnetycznego.

    Tak częste, wysokoenergetyczne erupcje niemal z pewnością mają ogromny wpływ na atmosferę Proxima Centauri b. Atmosfera najprawdopodobniej nie może ustabilizować się między erupcjami i bezustannie ulega zmianom. Ten scenariusz przypomina obserwacje układu TRAPPIST-1, innego chłodnego czerwonego karła, wokół którego krążą planety.

    Silna aktywność magnetyczna Proximy Centauri jest osobliwa, bowiem intensywną aktywność obserwuje się przede wszystkim przy szybko rotujących gwiazd (okres obrotu wynoszący kilka dni). W przeciwieństwie do nich, Proxima Centauri obraca się wokół własnej osi w ciągu około 80 dni, a mimo to wciąż wykazuje silną aktywność magnetyczną.

    Źródło: Oberwatorium Konkoly

    ]]>
    18878 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble bada powstawanie gromad gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/10/hubble-bada-powstawanie-gromad-gwiazd-w-wielkim-obloku-magellana/ Tue, 10 Sep 2019 09:00:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18886

    Tak samo jak ludzie w tym samym wieku mogą różnić się od siebie wyglądem i kształtem, tak i gwiazdy i zbiory gwiazd różnią się od siebie. Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazują, że sam wiek chronologiczny nie mówi nam wszystkiego w kwestii ewolucji gromad gwiazd.

    Wcześniejsze badania procesów formowania i ewolucji gromad gwiazd wskazywały, że zbiory te zazwyczaj są kompaktowe i gęste w trakcie powstawania, a z czasem powiększają swoje rozmiary stając się gromadami małych i dużych rozmiarów. Najnowsze obserwacje Wielkiego Obłoku Magellana (LMC) poszerzyły naszą wiedzę o tym jak w czasie zmieniały się rozmiary gromad gwiazd krążących wokół tej galaktyki.

    Gromady gwiazd to zbiory wielu (nawet miliona) gwiazd. To układy, w których wzajemne oddziaływania grawitacyjne między gwiazdami zmieniają strukturę gromady w czasie (ewolucja dynamiczna). Pod wpływem takich oddziaływań masywne gwiazdy stopniowo opadają ku centralnym rejonom gromady, podczas gdy małomasywne gwiazdy mogą nawet opuszczać gromadę. W ten sposób dochodzi do stopniowego, szybszego lub wolniejszego, kurczenia się jądra gromady, przez co gromady w tym samym wieku chronologicznym mogą znacząco się od siebie różnić kształtem i rozmiarami, właśnie ze względu na różny "wiek dynamiczny".

    Znajdująca się niemal 160 000 lat świetlnych od Ziemi galaktyka Wielki Obłok Magellana to galaktyka satelitarna Drogi Mlecznej, w której znajdują się gromady gwiazd w różnym wieku. To istotna różnica względem naszej Drogi Mlecznej, w której znajdują się przede wszystkim stare gromady gwiazd. Rozkład rozmiarów w funkcji wieku gromad gwiazd obserwowanych w LMC jest bardzo zagadkowy, ponieważ wszystkie młode gromady są kompaktowe, ale już starsze gromady są i małe i wielkie.

    https://www.youtube.com/watch?v=mtNZi-yAuTY

    We wszystkich gromadach gwiazd, także w tych w LMC, odkrywa się szczególnego rodzaju, "odświeżone" gwiazdy zwane błękitnymi maruderami. W określonych warunkach gwiazdy otrzymują dodatkowe paliwo, które je wzmacnia i rozjaśnia. Może do tego dochodzić no. gdy jedna gwiazda zasysa materię ze swojego gwiezdnego sąsiada, albo gdy gwiazdy się ze sobą zderzają.

    W wyniku starzenia się dynamicznego, cięższe gwiazdy zapadają się ku centrum gromady w procesie przypominającym sedymentację. Błękitni maruderzy mają dużą jasność, dzięki czemu stosunkowo łatwo ich obserwować, co więcej mają dużą masę, przez co opadają ku centrum swoich gromad i można wykorzystać je do szacowania dynamicznego wieku ich gromad macierzystych.

    Ilustracja przedstawiająca dwa różne sposoby powstawania błękitnych maruderów.

    Francesco Ferraro z Uniwersytetu w Bolonii wraz ze swoim zespołem wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble'a do obserwowania błękitnych maruderów w pięciu starych gromadach gwiazd w LMC i ustawienia ich w kolejności pod względem wieku dynamicznego.

    "Dowiedliśmy, że różna budowa gromad gwiazd bierze się z różnych poziomów dynamicznego starzenia się: gromady mają różne kształty fizyczne pomimo tego, że narodziły się w tym samym czasie. Jak pierwsi zmierzyliśmy wpływ dynamicznego starzenia się na gromady gwiazd w LMC" mówi Ferraro.

    "Uzyskane przez nas wyniki wskazują na nowe intrygujące obszary badań, bowiem stanowią one nowatorski i wartościowy sposób odczytywania obserwowanych kształtów gromad gwiazd, który może umożliwić nam badanie historii formowania gromad w LMC w nowy sposób" dodaje Barbara Lanzoni, współautorka opracowania.

    Artykuł naukowy zostanie opublikowany w Nature Astronomy.

    ]]>
    18886 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #002: o internetowych specjalistach od zmian klimatu i o wściekłej Proximie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/10/gwiazdozbiory-002-o-internetowych-specjalistach-od-zmian-klimatu-i-o-wscieklej-proximie/ Tue, 10 Sep 2019 08:05:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19077 [spreaker type=player resource="episode_id=19046245" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Poprzednich odcinków możecie posłuchać także tutaj:

    Podcastu Gwiazdozbiry możecie słuchać na Spotify, Google Podcasts oraz w aplikacji Podcasty na urządzeniach z systemem iOS.

    ]]>
    19077 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Modele wskazują, że jeziora na Tytanie to kratery wybuchowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/10/modele-wskazuja-ze-jeziora-na-tytanie-to-kratery-wybuchowe/ Tue, 10 Sep 2019 17:12:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18891
    Wizja artystyczna przedstawiająca jezioro na północnym biegunie Tytana z wypiętrzonymi krawędziami, jakie obserwowała sonda Cassini wokół jeziora Winnipeg Lacus na Tytanie. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Niedawno opublikowane wyniki badań opartych na danych zebranych przez sondę Cassini wskazują nowy scenariusz, który może tłumaczyć dlaczego niektóre wypełnione metanem jeziora na Tytanie otoczone są wysokimi brzegami sięgającymi kilkudziesięciu metrów nad otaczający je krajobraz. Modele wskazują, że to eksplozje ogrzewanego azotu odpowiadają za powstanie basenów w skorupie księżyca.

    Tytan jest jedynym obiektem planetarnym w Układzie Słonecznym poza Ziemią, na którego powierzchni znajduje się ciecz w stanie stabilnym. Jednak w przeciwieństwie do Ziemi, gdzie z chmur do jezior i mórz opada woda, na Tytanie to metan i etan, czyli węglowodory, które na Ziemi znamy w postaci gazowej, w formie ciekłej opadają na powierzchnię.

    Najciekawsze modele tłumaczące pochodzenie jezior na Tytanie opisują jak ciekły metan rozpuszcza skaliste podłoże lodu i stałych związków organicznych, wycinając zbiorniki, które z czasem wypełniają się cieczą. W taki sposób mógł powstać typ jezior na Tytanie charakteryzujący się ostrymi, wyraźnymi brzegami. Na Ziemi zbiorniki wody powstałe w ten sposób nazywamy jeziorami krasowymi.

    Nowe, alternatywne modele dla niektórych mniejszych jezior (o rozmiarach rzędu kilkudziesięciu kilometrów) wywracają jednak tę teorię do góry nogami: według nich kieszenie ciekłego azotu w skorupie Tytana ogrzewały się, zmieniając się w gaz wybuchowy, którego eksplozje prowadziły do powstawania kraterów, które następnie wypełniały się ciekłym metanem. Nowa teoria tłumaczy dlaczego niektóre mniejsze jeziora w pobliżu bieguna północnego Tytana, takie jak Winnipeg Lacus, na zdjęciach radarowych zdają się posiadać bardzo strome krawędzie wynoszące się ponad poziom jeziora - krawędzie, które ciężko wyjaśnić modelem krasowym.

    Dane radarowe zostały zebrane przez sondę Cassini w trakcie ostatniego bliskiego przelotu w pobliżu Tytana, gdy sonda przygotowywała się do wlotu w atmosferę Saturna dwa lata temu. Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Giuseppe Mitri z włoskiego G. d'Annunzio University doszła do wniosku, że model krasowy nie może odpowiadać za niektóre jeziora, które dostrzegli na tych zdjęciach.

    "Krawędź jest wypiętrzona, a procesy krasowe działają odwrotnie" mówi Mitri. "Nie dostrzegliśmy żadnych cech, które pasowały do basenów krasowych. W rzeczywistości, morfologia kraterów bardziej przypominała kratery wybuchowe, w których krawędzie powstają z materii wyrzuconej z wnętrza krateru. To zupełnie inny proces".

    Artykuł naukowy opublikowany 9 września w periodyku Nature Geoscience, zgadza się z innymi modelami klimatu na Tytanie, które wskazują, że księżyc ten może być teraz ciepły w porównaniu do wcześniejszego okresu historii Tytana.

    W ciągu ostatniego 0,5-1 miliarda lat na Tytanie, metan w jego atmosferze działał niczym gaz cieplarniany, ogrzewając jego powierzchnię - wciąż niesamowicie zimną w porównaniu do naszych ziemskich standardów. naukowcy od dawna uważają, że księżyc ten doświadczał okresów ogrzewania i ochładzania, wraz ze spadkami i wzrostami ilości metanu w atmosferze.

    W trakcie chłodniejszych okresów, w atmosferze dominował azot, opadając na powierzchnię i przenikając przez lodową skorupę i zbierając się w zbiornikach tuż pod powierzchnią, mówi Jonathan Lunine, naukowiec misji Cassini z Uniwersytetu Cornell Ithaca.

    "Jeziora ze stromymi i wypiętrzonymi brzegami mogą być wskaźnikami okresów w historii Tytana, kiedy na powierzchni i w skorupie znajdowały się duże ilości ciekłego azotu" zauważa. Nawet lokalne ogrzewanie mogło zamieniać ciekły azot w gazowy i prowadzić do eksplozji, w której powstawały kratery.

    "To zupełnie nowe wyjaśnienie stromych krawędzi otaczających te małe jeziora, a które były dla nas naprawdę trudną zagadką" mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z JPL.

    ]]>
    18891 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Woda w atmosferze superziemi K2-18b!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/11/woda-w-atmosferze-superziemi-k2-18b/ Wed, 11 Sep 2019 18:15:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18894

    K2-18b, planeta o masie ośmiokrotnie większej od masy Ziemi, jest jedyną znaną nam planetą spoza Układu Słonecznego, na powierzchni której jest woda oraz temperatury sprzyjające powstaniu życia.

    Odkrycie, o którym naukowcy donoszą dzisiaj w Nature Astronomy, jest pierwszym udanym odkryciem wody w atmosferze egzoplanety krążącej w ekosferze swojej gwiazdy, czyli w odległości, w której woda może występować na powierzchni w stanie ciekłym.

    Główny autor opracowania, dr Angelos Tsiaras (UCL Centre for Space Exochemistry Data (CSED)) powiedział: "Odkrycie wody na potencjalnie przyjaznej dla życia planecie innej niż Ziemia jest niesamowicie ekscytujące. K2-18b t nie "Ziemia 2.0", bowiem jest znacznie od niej masywniejsza i ma inny skład chemiczny atmosfery. Niemniej jednak przybliża nas do odpowiedzi na pytanie: Czy Ziemia jest wyjątkowa?"".

    https://www.youtube.com/watch?v=EJU-Rj53BQk

    Badacze wykorzystali dane archiwalne z 2016 i 2017 roku zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i opracowali algorytmy pozwalające analizować promieniowanie gwiazdy przenikające przez atmosferę planety K2-18b. Wyniki analiz ujawniły sygnaturę pary wodnej, wskazując przy okazji na obecność wodoru i helu w atmosferze planetty.

    Autorzy uważają, że inne związki chemiczne, w tym azot i metan, również mogą być obecne w atmosferze planety, aczkolwiek przy obecnych możliwościach obserwacyjnych nie udało się ich wykryć. Niezbędne są dalsze badania, które pozwolą oszacować pokrywę chmur oraz ilość wody w atmosferze.

    Planeta krąży wokół chłodnego karła K2-18 oddalonego od Ziemi o około 110 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Lwa. Zważając na wysoką aktywność czerwonego karła, K2-18b może nie być tak przyjazna dla życia jak Ziemia i może być wystawiona na duże dawki promieniowania.

    K2-18b została odkryta w 2015 roku i jest jedną z setek superziem - planet o masie między masą Ziemi i Neptuna - odkrytych w danych zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera. Naukowcy spodziewają się, że teleskop TESS w nadchodzących latach odkryje kolejne setki superziem.

    Źródło: University College London

    Dla wszystkich mówiących językiem mieszkańców Albionu - WARTO PRZECZYTAĆ WĄTEK DOTYCZĄCY TEGO ODKRYCIA I JEGO INTERPRETACJI TUTAJ:

    https://twitter.com/marinakoren/status/1171873631808438273
    ]]>
    18894 0 0 0 ]]> ]]>

    1/ A thread about the big exoplanet news that was announced today, which—to be perfectly honest—was challenging for me to parse and report.. https://t.co/J1rstNGrpR

    — Marina Koren (@marinakoren) September 11, 2019]]>

    1/ A thread about the big exoplanet news that was announced today, which—to be perfectly honest—was challenging for me to parse and report.. https://t.co/J1rstNGrpR

    — Marina Koren (@marinakoren) September 11, 2019]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    1/ A thread about the big exoplanet news that was announced today, which—to be perfectly honest—was challenging for me to parse and report.. https://t.co/J1rstNGrpR

    — Marina Koren (@marinakoren) September 11, 2019]]>
    <![CDATA[Czarna dziura w centrum naszej galaktyki zgłodniała]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/12/czarna-dziura-w-centrum-naszej-galaktyki-zglodniala/ Thu, 12 Sep 2019 07:06:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18904

    Potężna czarna dziura w centrum naszej galaktyki pożera nietypowo dużo gazu i pyłu międzygwiezdnego, a naukowcy nie są pewni co za to odpowiada.

    "W ciągu ostatnich 24 lat obserwacji naszej supermasywnej czarnej dziury nie widzieliśmy niczego podobnego" mówi Andrea Ghez, profesor fizyki i astronomii oraz współautor opracowania z UCLA. "Zazwyczaj jest to bardzo spokojna, cicha czarna dziura. Nie wiemy zatem co odpowiada za tę ucztę".

    Artykuł naukowy opisujący odkrycie opublikowano wczoraj w periodyku naukowym Astrophysical Journal Letters.

    Badacze przeanalizowali ponad 13 000 obserwacji czarnej dziury zebranych w trakcie 133 nocy od 2003 roku. Obserwacje wykonywano za pomocą Obserwatorium W. M. Kecka na Hawajach oraz Very Large Telescope w Chile. Badacze odkryli, że 13 maja obszar znajdujący się tuż za "punktem bez powrotu" w otoczeniu czarnej dziury, stał się dwa razy jaśniejszy od kolejnego pod względem jasności poziomu w trakcie pozostałych obserwacji.

    Badacze dostrzegli także duże zmiany jasności w trakcie dwóch innych nocy tego roku; wszystkie trzy epizody były "nieoczekiwane" podkreśla Ghez.

    Obserwowana przez naukowców jasność spowodowana jest promieniowaniem emitowanym przez gaz i pył opadające na czarną dziurę; dostrzeżenie okresów większej jasności sprawiło, że naukowcy zaczęli się zastanawiać czy jest to wyjątkowe pojedyncze zdarzenie czy też jest to tylko prekursor znacznego wzrostu aktywności.

    "Pytanie brzmi czy czarna dziura wchodzi w nową fazę - czy kurek się odkręcił i tempo opadania gazu na czarną dziurę wzrośnie na dłuższy czas czy też widzieliśmy po prostu fajerwerki spowodowane kilkoma nietypowymi obłokami gazu, które opadły na czarną dziurę" mówi Mark Morris, profesor fizyki i astronomii z UCLA oraz współautor opracowania.

    https://www.youtube.com/watch?v=lTeNrUJZxOU

    Badacze dalej obserwują ten obszar i spróbują odpowiedzieć na to pytanie analizując nowe obserwacje.

    "Chcielibyśmy się dowiedzieć jak rosną czarne dziury i jak wpływają na ewolucję galaktyk i wszechświata" mówi Ghez. "Chcemy się dowiedzieć dlaczego i w jaki sposób czarne dziury zwiększają swoją jasność".

    Najnowsze informacje opierają się na obserwacjach czarnej dziury Sagittarius A* lub Sgr A* wykonanych w ciągu czterech nocy w kwietniu i maju w Obserwatorium Kecka. Jasność otoczenia czarnej dziury stale ulega zmianom, ale naukowców zaskoczyła wyjątkowo duża zmiana jasności w tym okresie, szczególnie 13 maja.

    "Na pierwszym zdjęciu wykonanym tej nocy zobaczyłem, że czarna dziura jest tak jasna, że początkowo wziąłem ją za gwiazdę S0-2, ponieważ nigdy nie widziałem tak jasnej Sgr A*" mówi Tuan Do, główny autor opracowania. "Jednak szybko okazało się, że źródłem promieniowania musi być czarna dziura, to było ekscytujące".

    Jedna z hipotez tłumaczących wzrost jasności mówi, że gdy gwiazda S0-2 zbliżyła się do czarnej dziury latem 2018 roku, wyrzuciła duże ilości gazu, które dotarły do czarnej dziury w tym roku.

    Inna możliwość obejmuje osobliwy obiekt znany jako G2, który najprawdopodobniej jest parą gwiazd podwójnych, które zbliżyły się do czarnej dziury w 2014 roku. Możliwe, że czarna dziura oderwała zewnętrzną warstwę G2, co mogłoby tłumaczyć wzrost jasności tuż za horyzontem zdarzeń czarnej dziury.

    https://www.youtube.com/watch?v=Xdo0V9HDeRM

    Supermasywna czarna dziura w centrum naszej Drogi Mlecznej oddalona jest od nas o 26 000 lat świetlnych, dzięki czemu nie stanowi żadnego zagrożenia dla Ziemi.

    Źródło: University of California, Los Angeles

    ]]>
    18904 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble prezentuje najnowszy portret Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/12/hubble-prezentuje-najnowszy-portret-saturna/ Thu, 12 Sep 2019 14:28:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18910

    Kamera Wide Field Camera 3 zainstalowana na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a obserwowała Saturna 20 czerwca 2019 roku gdy planeta przechodziła przez punkt najbliższy Ziemi w tym roku, w odległości około 1,36 miliarda kilometrów.

    łOd wyniesienia Kosmicznego Teleskopu Hubble'a w przestrzeń, jego celem jest badanie nie tylko odległych obiektów astronomicznych, ale także planet w naszym układzie planetarnym. Wykonane w wysokiej rozdzielczości zdjęcia sąsiadujących z nami planet można przebić jedynie wysyłając sondy kosmiczne, które z bliska odwiedzą poszczególne planety. Niemniej jednak, teleskop Hubble'a ma jedną zasadniczą przewagę nad sondami kosmicznymi: może obserwować planety okresowo i przez znacznie dłuższy czas niż jakakolwiek przelatująca w pobliżu planety sonda.

    https://www.youtube.com/watch?v=Sq-LSi5Y6H4

    Saturn ma wiele wyróżniających go cech charakterystycznych, takich jak pierścienie, które aktualnie nachylone są w stronę Ziemi. Dzięki takiemu położeniu możemy teraz obserwować ich delikatną strukturę. Holenderski astronom Christian Huygens po raz pierwszy zidentyfikował pierścienie w 1655 roku, aczkolwiek uważał, że jest to stały dysk otaczający planetę. Teraz wiemy, że pierścienie składają się z pyłu i lodu. Choć wszystkie gazowe olbrzymy posiadają swoje pierścienie, to jednak pierścienie Saturna są największe i najbardziej spektakularne.

    This composite image, taken by the NASA/ESA Hubble Space Telescope on 20 June 2019, shows the ringed planet Saturn with four of its 62 known moons.

    Wiek pierścieni Saturna wciąż jest tematem wielu debat. Co więcej, wciąż nie wiadomo jakie kosmiczne zdarzenie doprowadziło do ich powstania. Jak na razie w tych kwestiach nie ma jednorodnego stanowiska środowiska astronomów.

    Kolejną interesującą cechą jest sześciokąt otaczający północny biegun planety. Jest to tajemniczy i osobliwy sześcioboczny układ wiatrów strumieniowych w atmosferze planety. Sam sześciokąt jest na tyle duży, że w jego wnętrzu zmieściłyby się cztery planety o rozmiarach Ziemi. Co ciekawe, na biegunie południowej taka struktura nie występuje.

    https://www.youtube.com/watch?v=80gQBqg7-Fg

    Inne ciekawe formacje nie są już tak długowieczne. Potężna burza na północnym obszarze okołobiegunowym dostrzeżona przez Hubble'a w ubiegłym roku, już zniknęła.

    Charakterystyczna barwa Saturna pochodzi od letnich mgieł, powstających w reakcjach fotochemicznych napędzanych przez ultrafioletowe promieniowanie docierające do Saturna ze Słońca. Pod mgłami znajduje się warstwa chmur złożonych z kryształków lodowego amoniaku, a jeszcze dalej warstwa chmur złożonych z wodorosiarczku amonu i wody. Pasmowa struktura atmosfery spowodowana jest przez wiatry i chmury rozłożone na różnych szerokościach geograficznych.

    Wygląd Saturna ulega zmianom wraz ze zmianami pór roku spowodowanymi 27-stopniowym nachyleniem osi rotacji planety względem płaszczyzny ekliptyki. Zdjęcie zostało wykonane gdy na półkuli północnej trwa lato.

    Źródło: spacetelescope.org

    ]]>
    18910 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kolejna podróż do wnętrza Ziemi przygotowuje do załogowych misji kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/13/kolejna-podroz-do-wnetrza-ziemi-przygotowuje-do-zalogowych-misji-kosmicznych/ Fri, 13 Sep 2019 05:27:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18914

    Sześciu astronautów, pięć agencji kosmicznych i nowy początek podziemnej eksploracji, która ma pomóc nam przygotować się do życia na innych planetach. Najnowsza wyprawa ESA ma za zadanie wyposażyć międzynarodową załogę w umiejętności badania nieznanych terenów na Księżycu i Marsie, tym razem z naciskiem na poszukiwanie wody.

    W ramach szkolenia CAVES astronauci zejdą głęboko pod Ziemię, aby szlifować swoje umiejętności komunikacji, rozwiązywania problemów i pracy zespołowej.

    Po tygodniu przygotowań na powierzchni i pod Ziemią "jaskinionauci" rozpoczną badania słoweńskiej jaskini, w której będą mieszkać i pracować przez sześć dni.

    "Jest to element symulacji, ale otoczenie sprawia, że jest to najlepsze miejsce na Ziemi do badania środowiskowych, psychologicznych i logistycznych ograniczeń związanych z prawdziwą misją kosmiczną" tłumaczy Loredana Bessone, która opracowała program szkolenia.

    "Szkolenie obejmuje prawdziwe badania naukowe, rzeczywiste operacje, a biorą w nich udział prawdziwi astronauci i najlepsi speleologowie w swojej dziedzinie" dodaje.

    W misji CAVES znajduje się astronauta ESA Alexander Gerst, astronauci NASA Joe Acaba oraz Jeanette Epps, kosmonauta Roskosmosu Nikola Czub, astronauta kanadyjski Josh Kutryk oraz japoński Takuya Onishi.

    "Ta nowa przygoda pozwoli im uczyć się od siebie, od siebie samych oraz od samej jaskini, która zawsze przytłacza cię swoją ciemnością i ograniczoną przestrzenią" mówi Francesco Sauro, dyrektor techniczny projektu.

    Szkolenie rozpoczęło się wczoraj, a jaskinionauci zejdą do samej jaskini, aby założyć obóz w przyszły piątek (20. września).

    Astronauci przeciskają się przez ciasną szczelinę podczas podziemnego szkolenia CAVES w czerwcu 2016 roku. Źródło: ESA-V. Crobu

    Przy wsparciu zespołu instruktorów i personelu zabezpieczającego, sześciu astronautów będzie podejmowało własne decyzje i pracowało całkowicie autonomicznie, w izolacji od świata zewnętrznego, radząc sobie z opóźnieniami w komunikacji.

    Badania pod ziemią oznaczają podążanie za powietrzem i wodą, które wyznaczają dalsze ścieżki. Załoga nauczy się śledzić wodę - główne ogniwo łączące ich z życiem na Ziemi i cenne zasoby w przestrzeni kosmicznej.

    Jaskinie zazwyczaj żłobione są przez płynącą wodę. Do tegorocznej edycji ESA wybrała jaskinię znajdującą się na obszarze, gdzie rzeki płyną pod ziemią. Aby zachować element prawdziwej eksploracji, astronauci nie znają ich dokładnego położenia.

    Wejściem pod ziemię jest tak zwana Lepa Jama czyli Piękna Jaskinia w języku słoweńskim. "Jaskinia ta stanowi labirynt przejść głównie jeszcze nieeksplorowanych" mówi Francesco.

    "Ten obszar krasowy jest jednym z europejskich cudów natury, w którym narodziła się speleologia" mówi Franci Gabrovsek, profesor w Karst Research Institute w Słowenii.

    Podczas badania jaskiń Sardynii astronauci napotykali na szczeliny, podziemne jeziora i niespotykane mikroskopijne formy życia. Źródło: ESA, V. Crobu

    Nieprzyjazne dla życia i trudno dostępne jaskinie są niemal nietkniętymi światami i idealnymi pułapkami dla dowodów naukowych. Astronauci przeprowadzą kilkanaście eksperymentów naukowych i będą poszukiwali form życia, które przystosowały się do panujących w jaskini ekstremalnych warunków.

    "Mamy nadzieję na kolejne odkrycie jakiegoś nowego gatunku" mówi Loredana wspominając odkrycie skorupiaka Alpioniscus Sideralis podczas drugiej edycji CAVES w 2012 roku.

    Monitorowanie obecności mikroplastików także stanowi element programu naukowego misji.

    Centrum kontroli misji na powierzchni będzie śledziło postępy zespołu za pomocą mapy 3D generowanej w aplikacji Electronic Field Book, w którą będą wyposażeni także astronauci. Dzięki temu naukowcy będą na bieżąco lokalizować obserwacje naukowe, przesyłać i odbierać zdjęcia i przesyłać astronautom uwagi i komentarze z powrotem do jaskini.

    "Technologia oszczędza załodze i zespołom naziemnym mnóstwo czasu i pomaga im maksymalizować ilość wiedzy pozyskiwanej w trakcie misji" dodaje Loredana.

    W czasach gdy wszystkie ważne agencje kosmiczne przygotowują się do eksploracji Księżyca, "ESA wiedzie prym w organizowaniu podziemnych badań, kształtujących przyszłe misje do jaskiń księżycowych".

    Źródło: ESA

    ]]>
    18914 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najnowsze zdjęcie Wielkiego Obłoku Magellana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/13/najnowsze-zdjecie-wielkiego-obloku-magellana/ Fri, 13 Sep 2019 08:06:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18923
    .

    Należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego teleskop VISTA wykonał rewelacyjne zdjęcie Wielkiego Obłoku Magellana (LMC), jednej z najbliższych nam galaktyk. VISTA bada tę galaktykę jak i Mały Obłok Magellana (SMC) niezwykle szczegółowo. W ramach prowadzonych badań naukowcy mogą obserwować ogromną liczbę gwiazd, przez co mogą badać ewolucję gwiazd, dynamikę galaktyki i gwiazdy zmienne.

    Wielki Obłok Magellana jest jedną z najbliższych nam galaktyk, oddaloną jedynie o 163 000 lat świetlnych od Ziemi. Wraz z Małym Obłokiem Magellana jest to jedna z najbliższych nam karłowatych galaktyk satelitarnych. LMC jest domem dla wielu różnych zagęszczeń gwiazd, a tym samym stanowi idealne laboratorium dla astronomów badających procesy kształtujące galaktyki.

    https://www.youtube.com/watch?v=zsD0z31HL0Q

    VISTA obserwuje obie galaktyki od ponad dziesięciu lat. Zaprezentowane dzisiaj zdjęcie stanowi wynik jednego z wielu przeglądów nieba zrealizowanych za pomocą tego teleskopu. Głównym celem przeglądu VISTA Magellanmic Clouds (VMC) Survey było stworzenie mapy historii formowania się gwiazd w Wielkim i Małym Obłoku Magellana, jak również trójwymiarowej mapy całej galaktyki.

    https://www.youtube.com/watch?v=vpC5nqcgdac

    Teleskop VISTA był niezbędny do stworzenia tego zdjęcia ponieważ obserwuje niebo w bliskiej podczerwieni. Dzięki temu może zaglądać w obłoki pyłu, które przesłaniają niektóre części galaktyki. Owe obłoki blokują dużą część promieniowania widzialnego, ale nie stanowią przeszkody dla dłuższych fal promieniowania, jakie obserwuje teleskop VISTA. Dzięki temu na zdjęciu powyżej możemy wyraźnie obserwować znacznie więcej pojedynczych gwiazd zamieszkujących centrum galaktyki. Astronomowie przeanalizowali około 10 milionów pojedynczych gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana, określając ich wiek za pomocą najnowszych modeli ewolucji gwiazd.

    Niektóre ciekawsze obszary Wielkiego Obłoku Magellana.

    Od tysięcy lat Obłoki Magellana fascynowały mieszkańców półkuli południowej, ale pozostawały nieznane dla mieszkańców półkuli północnej. Dzisiaj noszą one imie podróżnika Ferdinanda Magellana, który 500 lat temu rozpoczął próbę okrążenia Ziemi. Zapiski jakie przywiózł ze swojej podróży przybliżyły europejczykom wiele miejsc i rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszeli.

    https://www.youtube.com/watch?v=BGMqHqcOPpE

    Źródło: ESO

    ]]>
    18923 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kolejny gość spoza Układu Słonecznego?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/13/kolejny-gosc-spoza-ukladu-slonecznego/ Fri, 13 Sep 2019 12:18:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18927
    Ilustracja przedstawia trajektorię komety C/2019 Q4. Obiekt, który może pochodzić spoza Układu Słonecznego zbliży się do Ziemi na nie mniej niż 300 milionów kilometrów. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Nowo odkryta kometa przykuła uwagę społeczności astronomicznej w tym tygodniu, bowiem najprawdopodobniej pochodzi spoza naszego układu planetarnego. Obiekt oznaczony numerem C/2019 Q4 (Borisov) został odkryty 30 sierpnia 2019 roku przez Gienadija Borisowa w Obserwatorium MARGO na Krymie. Jak dotąd oficjalnie nie potwierdzono, że kometa C/2019 Q4 jest kometą międzygwiezdną, ale jeżeli tak jest, to będzie to dopiero drugi taki obiekt, o jakim wiemy. Pierwszy - Oumuamua - obserwowano i potwierdzono w październiku 2017 roku.

    Nowa kometa, C/2019 Q4, jak na razie zbliża się jeszcze do Słońca, ale pozostanie poza orbitą Marsa zbliżając się do Ziemi na nie mniej niż 300 milionów kilometrów.

    Po wstępnym odkryciu komety, system Scout, który znajduje się w JPL w Pasadenie, automatycznie oznaczył ten obiekt jako potencjalny obiekt pochodzenia międzygwiezdnego. Davide Farnocchia z NASA we współpracy z Near-Earth Object Coordination Center w Frascati we Włoszech, wykonał dodatkowe obserwacje. Następnie, we współpracy z Minor Planet Center w Cambridge, MA oszacował precyzyjną trajektorię komety i określił czy pochodzi ona z naszego układu planetarnego czy spoza niego.

    Kometa aktualnie znajduje się 420 milionów kilometrów od Słońca i osiągnie peryhelium swojej orbity 8 grudnia 2019 roku w odległości około 300 milionów kilometrów.

    Kometa C/2019 Q4 sfotografowana przez Canada-France-Hawaii Telescope 10 września 2019 roku. Źródło: CFHT

    Aktualnie prędkość komety wynosi około 150 000 km/h, czyli jest znacznie wyższa od typowych prędkości obiektów krążących wokół Słońca i znajdujących się w tej odległości - mówi Farnocchia. Wysoka prędkość wskazuje nie tylko, że obiekt prawdopodobnie pochodzi spoza układu słonecznego, ale także, że z niego wyleci w przestrzeń międzygwiezdną.

    Aktualnie kometa kieruje się do wewnętrznej części Układu Słonecznego i dotrze do niej 26 października pod nachyleniem około 40 stopni względem płaszczyzny ekliptyki.

    Przez najbliższe miesiące C/2019 Q4 będzie można obserwować za pomocą profesjonalnych teleskopów. Maksimum jasności osiągnie w połowie grudnia, a następnie obiekt będzie można obserwować średnich rozmiarów teleskopami do kwietnia 2020 roku. Po tym czasie kometa będzie w zasięgu dużych profesjonalnych teleskopów jeszcze do października 2020 roku.

    Obserwacje przeprowadzone przez Karen Meech i jej zespół wskazują, że jądro komety ma między 2 a 16 kilometrów średnicy.

    Źródło: JPL

    ]]>
    18927 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 767 https://www.spidersweb.pl/2020/04/jak-powstala-miedzygwiezdna-planetoida-oumuamua.html 0 0
    <![CDATA[Obserwatorium Gemini fotografuje międzygwiezdną kometę w kolorze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/14/obserwatorium-gemini-fotografuje-miedzygwiezdna-komete-w-kolorze/ Sat, 14 Sep 2019 18:29:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18950

    Pierwsza w historii odkryta kometa spoza Układu Słonecznego została sfotografowana w Obserwatorium Gemini. Zdjęcie nowo odkrytego obiektu nazwane C/2019 Q4 (Borisov) zostało wykonane w nocy z 9 na 10 września za pomocą instrumentu Gemini Multi-Object Spectrograph zainstalowanego na teleskopie Gemini North na szczycie Mauna Kea na Hawajach.

    "Wykonanie zdjęcia było możliwe dzięki zdolności teleskopu ~Gemini do szybkiej zmiany między obserwowanymi obiektami, przez co może on obserwować obiekty, które są widoczne bardzo krótko" mówi Andrew Stephens z Obserwatorium Gemini, który koordynuje obserwacje. "Niemniej jednak, w tym przypadku musieliśmy się naprawdę spieszyć. Szczegóły do obserwacji otrzymaliśmy o 3:00 w nocy, a obiekt obserwowaliśmy już o 4:45!"

    Zdjęcie przedstawia bardzo wyraźny ogon, wskazujący na odgazowanie, proces definiujący obiekty kometarne. To pierwszy taki obiekt międzygwiezdny w naszym układzie planetarny, który charakteryzuje się warkoczem kometarnym. Poza tym przypadkiem, jedynym zbadanym przez nas obiektem międzygwiezdnym jest Oumuamua, wydłużona planetoida, która nie wykazywała oznak odgazowania.

    Zdjęcia wykonane w Obserwatorium Gemini wykonano w dwóch filtrach, a następnie połączono tworząc zdjęcie kolorowe. Obserwacje prowadzili Piotr Guzik i Michał Drahus z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

    C/2019 Q4 aktualnie znajduje się na niebie blisko Słońca, przez co obserwacje tego obiektu są niezwykle trudne z uwagi na blask poświaty słonecznej. Hiperboliczna trajektoria lotu komety, która jest dowodem na jej pozasłoneczne pochodzenie, pozwoli nam obserwować C/2019 Q4 w nieco lepszym miejscu na niebie w nadchodzących miesiącach.

    C/2019 Q4 jako pierwszy, 30 sierpnia 2019 roku dostrzegł amator astronomii z Rosji Gienadij Borisov.

    Źródło: Gemini Observatory

    ]]>
    18950 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1026 https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/gemini-north-zderzenie-galaktyk-ngc-4568/ 0 0
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają najmasywniejszą (dotąd) gwiazdę neutronową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/17/astronomowie-odkrywaja-najmasywniejsza-dotad-gwiazde-neutronowa/ Tue, 17 Sep 2019 09:53:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18953

    Badacze z Uniwersytetu Wirginii Zachodniej odkryli za pomocą Green Bank Telescope najmasywniejszą jak dotąd gwiazdę neutronową.

    Gwiazda neutronowa skatalogowana jako J0740+6620 to szybko wirujący pulsar o masie 2,17 masy Słońca (czyli 333 000 razy większej od masy Ziemi) i średnicy około 20-30 kilometrów. Są to wartości zbliżone do granicy tego jak masywny i kompaktowy może być pojedynczy obiekt, zanim zapadnie się w czarną dziurę.

    Odkryta przez badaczy gwiazda znajduje się 4600 lat świetlnych od Ziemi. Jeden rok świetlny to z kolei około 10 bilionów kilometrów.

    Wyniki obserwacji, przesłane przez NANOGrav Physics Frontiers Center, zostały opublikowane 16 września w periodyku naukowym Nature Astronomy.

    Według prof. Maury McLaughlin odkrycie to jest jednym z wielu przypadkowych odkryć, które pojawiają się podczas rutynowych obserwacji wykonywanych w ramach poszukiwania fal grawitacyjnych.

    "Za pomocą teleskopu w Green Bank staramy się wykrywać fale grawitacyjne emitowane przez pulsary" mówi. "Aby nam się to udało, musimy obserwować wiele pulsarów milisekundowych, czyli szybko wirujących gwiazd neutronowych. To odkrycie nie będzie bazą do nowego artykułu naukowego o falach grawitacyjnych, ale jest jednym z wielu ważnych odkryć, których udało nam się dokonać w trakcie tych obserwacji".

    https://www.youtube.com/watch?v=j1Jhk8Xmr94

    Masę pulsaru udało się zmierzyć dzięki wykorzystaniu zjawiska znanego jako opóźnienie Shapiro. W skrócie, grawitacja towarzyszącego białego karła zniekształca przestrzeń otaczającą gwiazdę, zgodnie z ogólną teorią względności. Dzięki temu impulsy z pulsara pokonują nieznacznie dłuższą drogę przemieszczając się przez zniekształconą czasoprzestrzeń wokół białego karła. To opóźnienie mówi naukowcom jaka jest masa białego karła, co z kolei pozwala zmierzyć masę gwiazdy neutronowej.

    Gwiazdy neutronowe to ściśnięte pozostałości po masywnych gwiazdach, które eksplodowały w wybuchu supernowej. Powstają gdy masywne gwiazdy eksplodują, a ich jądro ulega kolapsowi, w którym protony i elektrony łączą się ze sobą tworząc neutrony.

    Choć astronomowie i fizycy badają te obiekty od dziesięcioleci, wciąż ich wnętrza skrywają wiele tajemnic: czy tworzące je neutrony stają się "superpłynem", który swobodnie płynie? Czy rozpadają się na zupę kwarków i innych egzotycznych cząstek? W którym punkcie grawitacja zwycięża nad materią i dochodzi do powstania czarnej dziury?

    "To są naprawdę egzotyczne gwiazdy. Wciąż nie wiemy jak i z czego są zbudowane i jak masywne mogą być" dodaje prof. McLaughlin.

    Źródło: West Virginia University

    ]]>
    18953 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gromada galaktyk Abell 959]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/17/gromada-galaktyk-abell-959/ Tue, 17 Sep 2019 14:07:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18957

    Większość galaktyk znajduje się w gromadach zawierających od kilku do tysięcy obiektów. Nasza Droga Mleczna przykładowo należy do Grupy Lokalnej, gromady składającej się z około pięćdziesięciu galaktyk, wśród których innym dużym elementem jest Galaktyka Andromedy oddalona od nas o jakieś 2,3 miliona lat świetlnych. Gromady te są najmasywniejszymi grawitacyjnie utrzymywanymi obiektami we wszechświecie, które powstają (według obecnie obowiązujących teorii) oddolnie: pojedyncze obiekty łączą się w grupki, a te z kolei łącząc się z innymi, powoli tworzą coraz większe zbiorowiska.

    Astronomowie odkryli masywne gromady galaktyk, z których część ma masę przekraczającą masę stu galaktyk takich jak nasza, istniejące już około trzech miliardów lat po Wielkim Wybuchu, a tworzące ich gwiazdy musiały uformować się na jeszcze wcześniejszym etapie. W dzisiejszym wszechświecie, gromady wciąż formują się w procesach hierarchicznych, np. poprzez łączenie się sąsiadujących ze sobą gromad. Astronomowie próbują dokładnie zrozumieć procesy formowania i ewolucji galaktyk po części dlatego, że pozwoli to na nałożenie ograniczeń na parametry kosmologiczne i własności ciemnej materii.

    Felipe Andrade-Santos, astronom z Centrum Astrofizyki Harvarda, jest jedną z osób, które badały gromadę Abell 959, gromadę galaktyk o masie około 3000 mas Drogi Mlecznej, oddalonej od nas o trzy miliardy lat świetlnych. Wszystkie procesy ważne w procesie formowania gromad takich jak Abell 959 rozpraszają energię za pomocą fal uderzeniowych. Inne procesy to np. łączenie gromad, akrecja masy i zjawiska związane z jądrami supermasywnych czarnych dziur. Owe fale uderzeniowe z kolei prowadzą do powstania wielkoskalowej emisji rozproszonej, gdy elektrony gorącego gazu są przyspieszane i zaczynają promieniować. Takie struktury można badać za pomocą radioteleskopów. Turbulencje gazu w gromadzie, która doświadczyła procesu łączenia także emitują sygnały radiowe - to tak zwane olbrzymie halo radiowe. Abell 959 także posiada takie olbrzymie halo radiowe.

    Naukowcy przebadali struktury w Abell 959 i porównali je do osiemdziesięciu innych znanych układów zawierających halo radiowe, aby przetestować i doprecyzować rywalizujące ze sobą teorie ewolucji gromad. Okazało się, że obecny model turbulentnego ponownego przyspieszania elektronów jest zgodny z uzyskanymi wynikami i co więcje, nowa symulacja procesu formowania gromady dobrze zgadza się z obserwacjami. Wyniki badań zatem wzmacniają nasze przekonanie o prawdziwości modeli opisujących formowanie masywnych gromad galaktyk.

    Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics

    ]]>
    18957 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Określenie wieku pierścieni Saturna wciąż stanowi wyzwanie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/17/okreslenie-wieku-pierscieni-saturna-wciaz-stanowi-wyzwanie/ Tue, 17 Sep 2019 14:50:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18960
    Pierścienie Saturna. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

    Zespół badaczy ponownie powrócił do debaty dotyczącej wieku pierścieni Saturna. Wyniki uzyskane przez naukowców wskazują, że pierścienie najprawdopodobniej powstały na wczesnym etapie istnienia Układu Słonecznego.

    W artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature Astronomy i zaprezentowanym podczas spotkania EPSC-DPS w Genewie, autorzy sugerują, że procesy, które selektywnie wyrzucają pyłową i organiczną materię z pierścieni Saturna mogą sprawiać, że pierścienie wydają się znacznie młodsze niż jest to w rzeczywistości.

    Przelot sondy Cassini przez pierścienie w trakcie Wielkiego Finału misji w 2017 roku dostarczył danych, które według interpretacji stanowiły dowód na to, że pierścienie Saturan powstały zaledwie kilkadziesiąt milionów lat temu, mniej więcej wtedy gdy dinozaury chodziły po Ziemi. Pomiary grawitacyjne wykonane podczas przelotu przez pierścienie pozwoliły na dokładniejsze oszacowanie masy pierścieni, które w 95% składają się z lodu wodnego i w mniej niż 5 procentach ze skał, materii organicznej i metali. Szacunkową masę następnie wykorzystano do wywnioskowania jak dużo czasu czysty lód w pierścieniach, wystawiony na pył i mikrometeoryty potrzebowałby na osiągnięcie poziomu zanieczyszczenia obserowanego obecnie.

    Dla wielu badania te stanowiły rozwiązanie zagadki wieku pierścieni. Niemniej jednak Aurelien Crida, główny autor nowego opracowania, mówi, że debata wciąż trwa.

    Nie możemy bezpośrednio zmierzyć wieku pierścieni Saturna tak jak słojów w pniu drzewa, dlatego musimy wnioskować ich wiek z innych własności takich jak masa czy skład chemiczny. Najnowsze badania zakładają, że przepływ pyłu jest stały, masa pierścieni jest stała i że pierścienie zachowują wszystkie zanieczyszczenia na jakie napotkają. Niemniej jednak, wciąż istnieje spora niepewność co do tych wszystkich punktów, a gdy dołączymy do tego inne wyniki uzyskane przez sondę Cassini, stwierdzamy, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że pierścienie są dużo, dużo starsze" mówi dr Crida z Observatoire de la Cote d'Azur, CNRS.

    Zdjęcie Saturna wykonane przez sondę Cassini. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

    Crida wraz ze współpracownikami twierdzi, że masa zmierzona w trakcie Wielkiego Finału misji Cassini wyjątkowo dobrze zgadza się z modelami dynamicznej ewolucji masywnych pierścieni istniejących od początku Układu Słonecznego.

    Pierścienie składają się z cząstek i obiektów o rozmiarach od metrów do mikrometrów. Oddziaływania lepkie między takimi obiektami sprawiają, że pierścienie rozszerzają się na zewnątrz, wyprowadzając materię niczym taśma produkcyjna. Prowadzi to do utraty masy przy wewnętrznej krawędzi, skąd cząstki opadają na planetę, i z zewnętrznej krawędzi, gdzie materia przekracza zewnętrzną granicę z regionem, w którym powstają księżyce i moonlety.

    Bardziej masywne pierścienie rozszerzają się szybciej i szybciej tracą masę. Modele wskazują, że niezależnie od początkowej masy pierścieni, można wykazać tendencję do zgodności pod względem masy z danymi z Cassini przed 4 miliardami lat, co odpowiada skali czasowej uformowania się Układu Słonecznego.

    "Bazując na naszej obecnej wiedzy o lepkości pierścieni, masa zmierzona podczas wielkiego finału misji Cassini jest naturalnym produktem kilku miliardów lat ewolucji. Oczywiście, może być tak, że pierścienie uformowały się niedawno posiadając masę taką jak teraz i w ogóle nie ewoluując. Ale to musiałby być spory zbieg okoliczności" dodaje dr Crida.

    Hsiang-Wen-Hsu, współautor opracowania i członek zespołu, który ogłosił wyniki badań wykonanych za pomocą Cosmic Dust Analyzer zainstalowanego na Cassini, wykazał, że około 600 kilogramów ziarem krzemionki opada na Saturna z pierścieni w każdej sekundzie. Inne badania z kolei, wykonane za pomocą Ion and Neutral Mass Spectrometer wykazały obecność związków organicznych w górnych warstwach atmosfery Saturna, które najprawdopodobniej pochodzą z pierścieni.

    Źródło: EuroPlanet Society

    ]]>
    18960 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1041 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/16/enceladus-warstwa-sniegu/ 0 0
    <![CDATA[Czy Loki wybuchnie w nadchodzących dniach?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/17/czy-loki-wybuchnie-w-nadchodzacych-dniach/ Tue, 17 Sep 2019 18:38:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18966
    Zdjęcie wykonane przez sondę Voyager 1 przedstawia wulkan Loki na Io, jednym z czterech galileuszowych księżyców Jowisza. Gdy sonda wykonywała to zdjęcie, główna aktywność erupcyjna miała miejsce w dolnej, lewej części liniowej ciemnej struktury (prawdopodobnie szczeliny) w centrum. Poniżej znajduje się "jezioro lawowe" w kształcie litery U o średnicy około 200 km. Źródło: NASA/JPL

    Erupcje wulkanów ciężko przewidzieć, ale obserwacje wskazują, że największy i najsilniejszy wulkan na Io, jednym z dużych księżyców Jowisza, wybucha stosunkowo regularnie.

    Naukowcy spodziewają się, że wulkan Loki wybuchnie w połowie września br. Tak wskazuje zaprezentowany dzisiaj poster stworzony przez Julie Rathbun z Planetary Science Institute.

    "Loki jest największym i najsilniejszym wulkanem na Io, tak jasnym w podczerwieni, że możemy go dostrzec za pomocą teleskopów na Ziemi" mówi Rathbun. W oparciu o ponad 20 lat obserwacji można stwierdzić, że Loki doświadcza okresowych pojaśnień gdy regularnie dochodzi do kolejnych erupcji. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku do erupcji dochodziło co około 540 dni. Aktualnie okres między kolejnymi erupcjami skrócił się do 475 dni. Rathbun odkryła okres 540 dni i opisała go w w 2002 roku w artykule opublikowanym w periodyku Geophysical Research Letters.

    "Jeżeli ten trend się utrzyma, Loki powinien wybuchnąć we wrześniu 2019 roku, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy w Genewie będzie odbywało się spotkanie EPSC-DPS. Poprzednio udało nam się prawidłowo przewidzieć erupcję, która miała miejsce w maju 2018 roku" mówi Rathbun, która zaprezentowała swój poster pt. Io's Loki volcano: An explanation of its tricky behaviour and prediction for the next eruption" 17 września podczas spotkania American Astronomical Society w Genewie.

    "Wulkany są bardzo nieprzewidywalne z uwagi na swoje skomplikowanie. Na erupcje wulkaniczne wpływ ma wiele czynników, w tym tempo dopływu magmy, skład magmy - szczególnie obecność pęcherzy w magmie, typ skał, w których umieszczony jest wulkan, stan spękania skał i wiele innych kwestii" mówi Rathbun.

    "Podejrzewamy, że Loki może być przewidywalny ze względu na to, że jest tak duży. Ze względu na jego rozmiary, podstawowa fizyka może dominować proces erupcji, a niewielkie komplikacje, które wpływają na małe wulkany, nie muszą istotnie wpływać na Loki" dodaje. "Niemniej jednak, podchodzimy do tego ostrożnie, wszak Loki nazwany jest na cześć boga oszustwa, i nie jest to wulkan, który dobrze by się zachowywał. Gdy na początku wieku, już po odkryciu 540-dniowego okresu, zachowanie Loki uległo zmianie, i do regularności powróciło dopiero w 2013 roku".

    Źródło: Planetary Science Institute

    ]]>
    18966 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Trójwymiarowe modele miejsca lądowania łazika Rosalind Franklin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/18/trojwymiarowe-modele-miejsca-ladowania-lazika-rosalind-franklin/ Wed, 18 Sep 2019 09:49:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18969
    Źródło: TU Dortmund/NASAJPL-Caltech

    Naukowcy z Politechniki w Dortmundzie opracowali precyzyjne, trójwymiarowe modele terenu w elipsie lądowania łazika Rosalind Franklin, który w ramach misji ExoMars przygotowywany jest przez ESA oraz Roskosmos. Modele DTM (Digital Terrain Models) charakteryzują się rozdzielczością około 25 centymetrów na piksel i pomogą naukowcom poznać geografię i charakterystykę geologiczną regionu, a tym samym zaplanować drogę łazika po okolicy.

    Aby poprawić dokładność modeli, badacze opracowali innowacyjną technikę, która integruje dane atmosferyczne z cyfrowo wytworzonymi sceneriami. Modele zostały zaprezentowane przez Kaya Wohlfartha podczas spotkania EPSC-DPS w Genewie.

    Modele DTM bazują na wysokiej rozdzielczości zdjęciach Marsa wykonanych za pomocą instrumentu HiRISE zainstalowanego na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter. Zdjęcia z tego instrumentu szeroko stosowano w klasycznej metodzie łączenia dwóch zdjęć wykonanych pod różnymi kątami w celu odtworzenia trójwymiarowego obrazu terenu. Niemniej jednak konwencjonalne techniki stereo mają swoje ograniczenia, gdy stosuje się je do pozbawionych cech charakterystycznych, jednorodnych obszarów, które charakteryzują wiele pyłowych i piaszczystych powierzchni planetarnych, takich jak m.in. miejsce lądowania nowego łazika.

    Oxia Planum, miejsce lądowania wybrane przez grupę ExoMars Landing Site Selection Working Group dla łazika Rosalind Franklin, jest stosunkowo płaskie, dzięki czemu zminimalizowano ryzyko twardego lądowania i zapewniono dostęp łazika do wielu obszarów, w których będzie realizował swoją misję. Wybrany obszar obfituje w minerały ilaste i struktury z dawnych koryt rzecznych, które mogą przechowywać ślady dawnego życia na Marsie.

    Render niewielkiego obszaru przedstawiające drobne szczegóły powierzchni Marsa. Źródło: TU Dortmund/NASA/JPL-Caltech

    Aby poprawić DTM, naukowcy z TU Dortmund University zastosowali technikę "Shape from Shading" (Odczytywanie kształtu z cieni), w której intensywność odbijanego światła na zdjęciu przekładana jest na informacje o nachyleniu powierzchni. Dane o nachyleniach są następnie nakładane na zdjęcia stereo, dzięki czemu uzyskuje się lepsze szacunki co do trójwymiarowego kształtu powierzchni.

    Kay Wohlfarth tłumaczy: "Dzięki tej technice, możemy odtwarzać nawet małoskalowe szczegóły, takie jak zmarszczki wydmowe wewnątrz krateru".

    https://www.youtube.com/watch?v=L0HgyyqbsPg

    Marcel Hess, pierwszy autor opracowania mówi: "Skupiliśmy się przede wszystkim na interakcji światła z powierzchnią Marsa. Obszary nachylone w stronę Słońca wydają się jaśniejsze niż te nachylone w stronę przeciwną. Nasze podejście obejmuje ilość odbitego światła uwzględniając przy tym model atmosfery, który obejmuje także efekty atmosferyczne prowadzące do rozpraszania światła".

    Łazik Rosalind Franklin będzie wyposażony w instrumenty naukowe do badania skał oraz materii powierzchniowej w Oxia Planum. Na pokładzie łazika znajdzie się także wiertło, które pozwoli nam zajrzeć pod powierzchnie i pobrać próbki, które następnie będą transportowane do pokładowego laboratorium zaprojektowanego do wykrywania biosygnatur, jak również instrumenty do mierzenia podpowierzchniowej zawartości wody. Łazik zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną latem 2020 roku na pokładzie rosyjskiej rakiety Proton-M i dotrze do Marsa w marcu 2021 roku.

    Źródło: EuroPlanet

    ]]>
    18969 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Czy planety mogą krążyć wokół supermasywnej czarnej dziury zamiast gwiazdy?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/20/czy-planety-moga-krazyc-wokol-supermasywnej-czarnej-dziury-zamiast-gwiazdy/ Fri, 20 Sep 2019 05:15:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18973
    Źródło:NASA Goddard

    Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że planety krążą wokół gwiazd. Okazuje się jednak, że mogą one także krążyć wokół supermasywnych czarnych dziur.

    Już wcześniej pojawiały się przypuszczenia, że planety mogą krążyć wokół mniejszych czarnych dziur, ale rzadko wspominano o supermasywnych czarnych dziurach, które są miliony razy masywniejsze od Słońca. Keiichi Wada z Uniwersytetu Kagoshima w Japonii wraz ze swoim zespołem zastosował do nich modele formowania planet, aby zobaczyć do czego to doprowadzi.

    "To pierwsze badania, w których stwierdzono możliwość 'bezpośredniego' tworzenia obiektów planetarnych, które nie są związane z żadnymi gwiazdami, a z supermasywnymi czarnymi dziurami" mówi Wada.

    Proces powstawania planet zazwyczaj rozpoczyna się w dysku pyłu i gazu otaczającego gwiazdę. Stopniowo materia łączy się ze sobą w lokalne zagęszczenia, a następnie ich grawitacja przyciąga więcej materii, prowadząc do powstania planet.

    Wada wraz ze swoim zespołem zbadał jak zachowywałyby się podobne dyski, o których wiemy, że otaczają supermasywne czarne dziury, i wykazał, że może w nich zachodzić podobny proces. "Zasadniczo w takich dyskach mogłyby powstawać planety w ten sam sposób, w który powstają w otoczeniu gwiazd" mówi Wada.

    Ze względu na swoją ogromną masę i grawitację, supermasywne czarne dziury zakrzywiają czasoprzestrzeń w osobliwy sposób. Niemniej jednak, krążące wokół nich planety mogą nie odczuwać żadnych dziwnych skutków takich jak dylatacja czasu. Wada przyznaje, że takie planety krążyłyby w ogromnych odległościach od czarnej dziury, rzędu 10-30 lat świetlnych, gdzie ekstremalne zjawiska związane z ogólną teorią względności, byłyby już pomijalne.

    Układy planetarne wokół supermasywnych czarnych dziur mogą jednak nie przypominać układów powstałych w otoczeniu gwiazd. "Łączna ilość pyłu w takim dysku jest ogromna" mówi Wada. Oznacza to, że typowe planety charakteryzowałyby się masą dziesięciokrotnie większą od masy Ziemi, a wokół jednej supermasywnej czarnej dziury mogłoby krążyć nawet 10 000 takich planet.

    Sean Raymond z Uniwersytetu w Bordeuax przyznaje, że wnioski badaczy są logiczne. Jednak według niego powstawanie planet może być także możliwe bliżej supermasywnej czarnej dziury. "Teoretycznie możliwe jest, że wokół jednej czarnej dziury mogą krążyć miliony planet. Jednak do tego wiele warunków musiałoby pasować wprost idealnie" dodaje.

    Bezpośrednie wykrycie takich planet byłoby niezwykle trudne ze względu na odległości. Jednak potencjalnie możliwe jest uzyskanie pośrednich dowodów na ich obecność opierając się na badaniach dysku protoplanetarnego w podczerwieni.

    Źródło: New Scientist

    ]]>
    18973 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA podpisuje kontrakt na produkcję Orionów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/24/nasa-podpisuje-kontrakt-na-produkcje-orionow/ Tue, 24 Sep 2019 09:33:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18984
    NASA zakończyła budowę i wyposażanie kapsuły Orion do pierwszej misji Artemis w czerwcu 2019 roku. Kapsuła przygotowywana jest do bezzałogowego lotu testowego na szczycie rakiety SLS. Artemis 1 to pierwszy lot testowy SLS oraz Oriona jako systemu, w trakcie którego kapsuła poleci tysiące kilometrów za Księżyc i z powrotem wróci na Ziemię. Źródło: NASA/Radislav Sinyak

    NASA uruchamia linię produkcyjną kapsuł Orion, które mają zapewnić nawet 12 misji Artemis, włącznie z misją, która zawiezie pierwszą kobietę i kolejnego mężczyznę na Księżyc do 2024 roku.

    Agencja przyznała kontrakt na produkcję Orionów (OPOC, Orion Production and Operations Contract) firmie Lockheed Martin z Littleton w Kolorado. Produkcja kapsuł do programu Artemis, zarządzana z Johnson Space Center w Houston, będzie skupiała się na możliwości wielokrotnego wykorzystania i budowania stałej obecności na powierzchni Księżyca.

    "To wspaniały dzień dla wszystkich pracowników Johnson Space Center. Stanowią oni niezbędny element naszego narodowego programu kosmicznego i mają za sobą niezaprzeczalne dziedzictwo i historię sukcesów na drodze do zapewnienia prymatu USA w załogowych badaniach przestrzeni kosmicznej" powiedział senator Ted Cruz z Teksasu. "Cieszę się, że Administrator Bridenstine podejmuje kolejne ważne kroki, aby Johnson rozrastał się wraz z ekscytującym programem załogowej eksploracji Księżyca. Jeszcze wiele pracy przed nami i nie mogę się doczekać wzrostu intensywności produkcji w nadchodzących tygodniach i miesiącach".

    OPOC to umowa na budowę minimum sześciu, a maksimum dwunastu kapsuł Orion, obowiązująca do 30 września 2030 roku. Produkcja i obsługa kapsuł w trakcie sześciu do dwunastu misji pozwoli na opracowanie kluczowego zestawu umiejętności, ustabilizuje proces produkcyjny i potwierdzi możliwość wykorzystania niektórych komponentów kapsuły.


    [spreaker type=player resource="episode_id=19188793" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    "Umowa ta zabezpiecza produkcję Oriona na nadchodzące dziesięć lat, co potwierdza determinację NASA do ustanowienia trwałej obecności na Księżycu" dodaje administrator NASA Jim Bridenstine.

    Przyznając kontrakt, NASA zamówiła trzy kapsuły Orion do misji Artemis III, IV oraz V za lącznie 2,7 miliarda dolarów. Zgodnie z planem w 2022 roku agencja zamówi trzy kolejne kapsuły Orion do misji Artemis VI, VII i VIII za 1,9 miliarda dolarów. Zamawianie kapsuł w grupach po trzy pozwala skorzystać ze wzrostu wydajności, optymalizacji produkcji i niższych kosztów.

    Prace wykonywane w ramach tej umowy będą wspierały także budowę stacji Gateway. Produkcja określonych komponentów kapsuły, zaprojektowanych i zakwalifikowanych do Oriona będzie wykorzystywana także w projekcie Gateway, dzięki czemu naukowcy z tego projektu nie będą musieli ponownie projektować i kwalifikować podobnych komponentów.

    Houston od dawna jest centrum amerykańskiego programu załogowych lotów kosmicznych, a jego historia zaczyna się od misji Gemini, Mercury oraz Apollo. Johnson Space Center zarządza teraz większą liczbą głównych programów lotów załogowych niż kiedykolwiek w przeszłości. Oprócz programu Orion, centrum zajmuje się programem Gateway, zarządza programami Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz jest siedzibą Centrum kontroli misji oraz amerykańskiego korpusu astronautów. Johnson zarządza także programem Commercial Lunar Payload Services, w ramach którego pierwsze dwie dostawy ładunków wystartują w stronę Księżyca w lipcu 2021 roku.

    Celem NASA jest dostarczenie pierwszej kobiety i kolejnego mężczyzny na powierzchnię Księżyca w ciągu nadchodzących pięciu lat w ramach misji Artemis. Orion, rakieta SLS oraz stacja Gateway stanowią kluczowe elementy opracowanego przez NASA programu załogowych misji kosmicznych.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18984 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble przygląda się nietypowej pobliskiej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/24/hubble-przyglada-sie-nietypowej-pobliskiej-galaktyce/ Tue, 24 Sep 2019 11:59:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18987

    Wiele z najciekawszych galaktyk we wszechświecie to galaktyki niesamowicie duże, bliskie, masywne, jasne lub po prostu piękne. Często mają one za sobą nietypową lub intrygującą historię i budowę. Niemniej jednak we wszechświecie mamy różnego typu galaktyki - czego dowodzi powyższe zdjęcie galaktyki Messier 110 wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Messier 110 może nie wyglądać zbyt szczególnie, ale jest fascynującym bliskim sąsiadem naszej galaktyki Drogi Mlecznej. M110 należy do Grupy Lokalnej, zbioru galaktyk składającego się z Drogi Mlecznej i kilkudziesięciu najbliższych galaktyk. Messier 110 to jedna z wielu galaktyk satelitarnych krążących wokół Galaktyki Andromedy, najbliższej nam dużej galaktyki, sklasyfikowana jako karłowata galaktyka eliptyczna, co oznacza, że ma jednorodną, niemal pozbawioną cech charakterystycznych budowę. Galaktyki eliptyczne nie mają ramion ani znaczących zagęszczeń gwiazdotwórczych, czyli cech charakterystycznych dla galaktyk spiralnych. Karłowate galaktyki eliptyczne występują dość powszechnie w grupach i gromadach galaktyk, często będąc satelitami większych galaktyk.

    Ponieważ brakuje w nich gwiezdnych żłobków i zawierają one głównie stare gwiazdy, galaktyki eliptyczne często uważane są za "martwe" w porównaniu do swoich spiralnych odpowiedniczek. Niemniej jednak astronomom udało się dostrzec oznaki populacji młodych, błękitnych gwiazd w centrum Messier 110, która wskazuje, że ta konkretna karłowata galaktyka eliptyczna nie jest taka martwa, jakbyśmy się spodziewali.

    Messier 110 to galaktyka o promieniu około 8500 lat świetlnych, oddalona od nas o 2,6 miliona lat świetlnych.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    18987 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA projektuje nowe roboty do badania księżyców Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/26/nasa-projektuje-nowe-roboty-do-badania-ksiezycow-saturna/ Thu, 26 Sep 2019 10:34:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18991
    https://www.youtube.com/watch?v=DZ6PLllJFzI

    Sonda Cassini przeleciała w pobliżu Tytana ponad stukrotnie, wykonując przy tym mapy jego powierzchni dla przyszłych sond kosmicznych. Cassini odkryła w ten sposób świat zaskakująco podobny do Ziemi, aczkolwiek różniący się od niej na kilka zasadniczych sposobów: zimne rzeki, jeziora i deszcz na Tytanie składają się z ciekłego metanu i etanu (które na Ziemi są gazami). Mglista atmosfera księżyca może także skrywać jaskinie, a nawet lodowe wulkany, z których wypływa amoniak i woda zamiast lawy.

    "Posiadamy bardzo ograniczone informacje o składzie chemicznym powierzchni. Skaliste tereny, jeziora metanu, kriowulkany - prawdopodobnie wszystko to tam występuje, aczkolwiek nie jesteśmy tego w 100% pewni" mówi Agha. "Zastanawialiśmy się zatem nad stworzeniem systemu o szerokich możliwościach, zdolnych radzić sobie z różnego rodzaju terenami, a jednocześnie wystarczająco kompaktowym, aby można było go wynieść w przestrzeń kosmiczną za pomocą rakiety".

    Shapeshifter

    Mini roboty, które potrafią się toczyć, latać, unosić na powierzchni jezior i pływać, a następnie łączyć w jedną większą maszynę? Razem tworzą Shapeshifter, rozwojowy pojazd koncepcyjny do badania nieznanych, odległych światów.

    Zespół zajmujący się Shapeshifterem w JPL w Pasadenie testuje wydrukowany w 3D prototyp tego nietypowego pojazdu. Urządzenie przypominające dron zamknięty w wydłużonej kuli do biegania dla chomika toczy się po placu, a następnie dzieli się na dwie części. Każda z nich unosi się na niewielkim śmigle, stając się latającym dronem do prowadzenia badań z powietrza. Te wydrukowane w 3D elementy to dopiero początek. Badacze myślą o serii nawet 12 robotów, które mogłyby łączyć się w sondę pływającą lub razem badać jaskinie.

    Ta latająca amfibia stanowi element programu badawczego NASA Innovative Advanced Concepts (NIAC), w ramach którego finansowane są pomysły koncepcyjne, które zamieniają science fiction w science fact. Ali Agha, główny badacz projektu Shapeshifter z JPL uważa, że robot ten mógłby być wykorzystany do badania Tytana, jedynego obiektu w układzie słonecznym poza Ziemią, na którego powierzchni mamy zbiorniki cieczy: jeziora, rzeki i morza metanu.

    Agha wraz z pozostałymi członkami projektu Shapeshifter wpadł na pomysł samobudującego się robota składającego się z mniejszych robotów zwanych kobotami. Koboty, z których każdy posiada małe śmigło, byłyby w stanie poruszać się niezależnie od siebie i latać nad interesującymi naukowców klifami. Mogłyby także badać jaskinie łącząc się ze sobą w łańcuchy, które utrzymują kontakt z powierzchnią. Koboty potencjalnie łączyłyby się w sferę, która mogłaby toczyć się po płaskich powierzchniach zachowując przy tym energię.

    Jak na razie Shapeshifter jest półautonomiczny, ale w jego przyszłych wersjach koboty będą autonomicznie się ze sobą łączyły bez oczekiwania na polecenia z Ziemi.

    W ostatecznej wizji Aghy pojawia się lądownik przypominający sondę Huygens, która wylądowała na Tytanie po odłączeniu się od sondy Cassini. Tego rodzaju "statek-matka" służyłby jako źródło energii dla kobotów oraz zawierałby instrumenty do wykonywania analizy pobranych przez koboty próbek. Jednak zamiast być stacjonarnym - jak to mają w zwyczaju lądowniki - ten lądownik mógłby być przenośny. Lot na Tytanie jest stosunkowo łatwy, bowiem atmosfera jest gęsta, a grawitacja niska. Agha wyliczył, że 10 kobotów z łatwością mogłoby unieść lądownik rozmiarów Huygensa (3 metry średnicy) i przenosić go w nowe miejsca.

    "Unikalna uniwersalność Shapeshiftera może umożliwić nam dostęp do wszystkich naukowo interesujących miejsc".

    Zespół opracowujący urządzenie złoży propozycję swojej koncepcji do II fazy procesu selekcji NIAC w 2020 roku. Nawet jeżeli zostałby wybrany, to może upłynąć jeszcze wiele lat zanim Shapeshifter odwiedzi Tytana. Najbliższą planowaną misją do Tytana będzie Dragonfly, który wystartuje w 2026 roku.

    Źródło: NASA

    ]]>
    18991 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Będzie więcej obiektów międzygwiezdnych w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/26/bedzie-wiecej-obiektow-miedzygwiezdnych-w-ukladzie-slonecznym/ Thu, 26 Sep 2019 18:15:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=18999
    Zdjęcie dysku protoplanetarnego wykonane przez Atacama Large Milimeter/subilimeter Array (ALMA) w Chile.

    Gregory Laughlin oraz Malena Rice nie byli szczególnie zaskoczeni kilka tygodni temu gdy dowiedzieli się, że drugi międzygwiezdny obiekt zabłąkał się do Układu Słonecznego.

    Astronomowie z Uniwersytetu Yale zakończyli właśnie pracę nad nowym artykułem, w którym sugerowali, że takie osobliwe, lodowe obiekty z innych planet będą bezustannie pojawiały się w naszej okolicy. Naukowcy mogą spodziewać się kilku dużych obiektów tego typu w ciągu roku; mniejsze obiekty wlatują do Układu Słonecznego w setkach rocznie.

    Artykuł został zaakceptowany do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal Letters.

    "Takich obiektów w naszym otoczeniu powinno być całkiem sporo" mówi Rice, doktorant na Yale i główny autor opracowania. "Niedługo będziemy zbierali znacznie więcej danych dzięki nowym teleskopom, które wchodzą do użytku. Dzięki temu nie będziemy musieli ograniczać się do spekulacji".

    Pierwszym międzygwiezdnym obiektem w Układzie Słonecznym był 'Oumuamua, po raz pierwszy zauważony w październiku 2017 roku. Jego pojawienie się spowodowało gorące debaty co do jego pochodzenia i klasyfikacji. Laughlin, profesor astronomii na Yale, przyczyniła się w znacznym stopniu do odkrycia, że 'Oumuamua ma właściwości podobne do komety, pomimo braku komy.

    Kolejny obiekt, dopiero co nazwany 2I/Borisov, pojawił się kilka miesięcy temu. Gienadij Borisov, amator astronomii po raz pierwszy dostrzegł 2I/Borisov w sierpniu, dzięku czemu naukowcy będą mieli około roku na obserwacje tego obiektu za pomocą teleskopów - czyli znacznie dłużej niż zaledwie kilka tygodni, jakie mogli poświęcić na obserwacje 'Oumuamua. Nowy obiekt jest także znacznie większy od 'Oumuamua i ciągnie za sobą wyraźny warkocz.

    Oczywiście dla naukowców jednym z najważniejszych pytań związanych z tymi obiektami jest "Skąd one się wzięły?" Najprościej można powiedzieć, że są one planetazymalami wyrzuconymi z innych układów planetarnych. Jednak na pierwszy rzut oka, jest jeden problem z tą teorią: szybkie spojrzenie na około 4000 potwierdzonych planet pozasłonecznych wskazuje, że większość z nich krąży za blisko swoich gwiazd macierzystych, aby wyrzucać jakiekolwiek planetazymale. Planetazymale zaburzone przez większość z obecnie znanych egzoplanet, pozostałyby na orbitach wokół swoich gwiazd macierzystych.

    Zatem skąd się biorą te obiekty międzygwiezdne?

    Wizja artystyczna przedstawiająca 'Oumuamua. Źródło: ESO/M. Kornmesser

    W swoim artykule Rice and Laughlin twierdzą, że obiekty międzyplanetarne mogą być materią wyrzuconą z dużych, nowopowstałych planet, krążących dalej od swoich gwiazd macierzystych, a które wycięły znaczące przerwy w swoich macierzystych dyskach protoplanetarnych.

    Gdy gwiazda dopiero co powstała, jest otoczona przez cienki, rotujący dysk protoplanetarny składający się z gazu i pyłu. Dysk jest chaotycznym środowiskiem, w którym gaz i pył podgrzewane są przez młodą gwiazdę oraz jej energię grawitacyjną, co powoduje ruch, zderzenia i z czasem powstawanie planet.

    Choć większość znanych planet powstaje blisko swojej gwiazdy, to jednak niektóre powstają znacznie dalej i wycinają spore przerwy w dysku protoplanetarnym. Według Rice and Laughlin, właśnie te odległe planety są w stanie wyrzucać materię i mniejsze obiekty tak, że opuszczają one swój pierwotny układ planetarny. Jednocześnie są to planety znacznie trudniejsze do obserwacji niż planety krążące blisko gwiazdy, przez co odkryto ich znacznie mniej.

    Aby przetestować swoją teorię, badacze przyjrzeli się trzem dyskom protoplanetarnym z Disk Substructures at High Angular Resolution Project (DSHARP), przeglądu przeprowadzonego przez duże konsorcjum astronomów. DSHARP skupiał się na 20 pobliskich, jasnych i dużych dyskach protoplanetarnych sfotografowanych za pomocą teleskopu ALMA w Chile.

    "Przyglądaliśmy się dyskom, w których wyraźnie było widać, że jest w nich planeta" mówi Rice. "Jeżeli w dysku jest wyraźna luka, a tak jest w przypadku kilku dysków z DSHARP, można na jej podstawie wywnioskować jaka planeta ją wycięła. Następnie możemy stworzyć symulację układu, aby sprawdzić jak dużo materii może on wyrzucać".

    "Taka teoria dobrze tłumaczy dużą liczbę takich obiektów w przestrzeni kosmicznej i wskazuje, że do końca przyszłego roku możemy obserwować setki takich obiektów w kolejnych przeglądach".

    W przeciwieństwie do wielu innych odkryć astronomicznych, w których dane zbieramy i interpretujemy z potężnych odległości, obiekty międzygwiezdne przelatujące przez układ słoneczny to spojrzenie z bliska na inną część naszej galaktyki, podsumowują badacze.

    Źródło: Yale University

    ]]>
    18999 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Lądownik NASA rejestruje trzęsienia marsa i inne dźwięki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/02/ladownik-nasa-rejestruje-trzesienia-marsa-i-inne-dzwieki/ Wed, 02 Oct 2019 10:38:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19017
    Zdjęcie sejsmometru SEIS wykonane przez lądownik InSight 25 kwietnia 2019 roku na Marsie. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Lądownik InSight na Marsie zarejestrował niski pomruk trzęsienia marsa i całą symfonię innych dźwięków pozaziemskich.

    Wczoraj naukowcy opublikowali zapis dźwięku trzęsienia. Oczywiście przed publikacją dźwięk trzeba było wzmocnić, aby człowiek mógł cokolwiek usłyszeć.

    Sejsmometr SEIS zarejestrował ponad 100 zdarzeń, ale tylko 21 z dużym prawdopodobieństwem jest trzęsieniami marsa. Pozostałe także mogą być trzęsieniami marsa... ale też mogą być czymś innym. Francuski sejsmometr jest tak czuły, że może słyszeć wiatr marsjański jak i również ruch ramienia robotycznego lądownika oraz inne dźwięki mechaniczne przez niego wydawane.

    "To naprawdę ekscytujące, szczególnie gdy na początku usłyszeliśmy pierwsze wibracje spowodowane przez lądownik" mówi Constantinos Charalambous z Imperial College w Londynie, który pomagał w opracowaniu nagrań audio. "Można sobie wyobrazić co tak naprawdę dzieje się na Marsie, gdzie InSight stoi w otwartej przestrzeni".

    InSight dotarł na Marsa w listopadzie ubiegłego roku i zarejestrował pierwsze pomruki sejsmiczne w kwietniu br.

    Tymczasem niemieckie wiertło nie pracuje już od kilku miesięcy. Naukowcy wciąż próbują opracować sposób na uratowanie eksperymentu, którego zadaniem był pomiar wewnętrznej temperatury planety.

    https://www.youtube.com/watch?v=m9cCuW9nIQg

    Tak zwany kret miał za zadanie wbić się 5 metrów pod powierzchnię Marsa, ale udało mu się zagłębić na zaledwie 30 centymetrów. Badacze podejrzewają, że marsjański grunt nie zapewnia odpowiedniego tarcia, przez co kret jedynie kręcił się w miejscu, powodując powstawanie coraz szerszej szczeliny wokół niego.

    Chmury przemieszczające się nad sejsmometrem SEIS.

    Źródło: NASA/AP

    ]]>
    19017 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #003: o IG Noblach oraz o supermasywnych czarnych dziurach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/23/gwiazdozbiry-003-o-ig-noblach-oraz-o-supermasywnych-czarnych-dziurach/ Mon, 23 Sep 2019 08:07:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19081 [spreaker type=player resource="episode_id=19188793" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Poprzednich odcinków możecie posłuchać także tutaj:

    Podcastu Gwiazdozbiry możecie słuchać na Spotify, Google Podcasts oraz w aplikacji Podcasty na urządzeniach z systemem iOS.

    ]]>
    19081 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 839 https://takipcisepette.com/ 0 0
    <![CDATA[Planeta 9 może być czarną dziurą, a nie planetą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/02/planeta-9-moze-byc-czarna-dziura-a-nie-planeta/ Wed, 02 Oct 2019 11:49:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19021
    Wizja artystyczna przedstawiająca hipotetyczną Planetę 9. Źródło: Caltech/R. Hurt (IPAC)

    Hipotetyczna Planeta 9, która miałaby przemieszczać się na odległej granicy Układu Słonecznego, wcale nie musi być planetą. Najnowszy artykuł opublikowany 24 września br. na serwerze preprintów arXiv wskazuje, że tajemniczy i wciąż nieodkryty obiekt może być pierwotną czarną dziurą.

    Pierwotne czarne dziury (PBH, ang. primordial black hole) to stare i stosunkowo małe czarne dziury, które pojawiły się wkrótce po Wielkim Wybuchu. Naukowcy uważają, że uformowały się one w wyniku fluktuacji gęstości bardzo wczesnego wszechświata. Badacze podejrzewają, że PBH o najniższych masach najprawdopodobniej wyparowały. Jednak te o większej masie mogą wciąż istnieć i dopiero teraz odparowywać - nawet mimo tego, że nigdy ich bezpośrednio nie zaobserwowano.

    Astronomowie Jakub Scholtz z Uniwersytetu w Durham oraz James Unwin z Uniwersytetu Illionois w Chicago podejrzewają, że PBH mogą znajdować się bliżej nas niż nam się może to wydawać. W niedawno opublikowanym artykule rozważają możliwość tego, że tajemnicza dziewiąta planeta układu słonecznego, która miałaby krążyć wokół Słońca w odległości 300-1000 jednostek astronomicznych, może w rzeczywistości być właśnie taką pierwotną, kompaktową czarną dziurą.

    Tłumacząc swoją intrygującą hipotezę, badacze skupiają się na dwóch nierozwiązanych anomaliach o podobnej masie: anomalii orbit obiektów transneptunowych (TNO) oraz nadmiarze zjawisk mikrosoczewkowania. Co ciekawe, obie anomalie spowodowane są przez obiekty o masie szacowanej na 0,5-20 mas Ziemi.

    Anomalie orbit TNO tłumaczy się nowym źródłem grawitacji w zewnętrznym rejonie Układu Słonecznego. Choć powszechnie przyjmuje się, że tym źródłem może być swobodna planeta, Scholtz i Unwin twierdzą, że scenariusz z PBH nie jest nierozsądny i należy wziąć go pod uwagę.

    Niemniej jednak, ciężko będzie potwierdzić tę teorię, bowiem hipotetyczna PBH o masie około 5 mas Ziemi i promieniu około 5 centymetrów miałaby temperaturę Hawkinga rzędu 0,004K, czyli niższą od kosmicznego promieniowania tła (CMB).

    Aby pokonać tę przeszkodę, autorzy artykułu proponują poszukiwanie sygnałów anihilacji ciemnej materii w mikrohalo wokół PBH. Takie halo ciemnej materii gdyby prowadziło do anihilacji, byłoby źródłem silnych sygnałów, które moglibyśmy identyfikować w trakcie obserwacji. Dlatego też astronomowie proponują opracowanie dedykowanych programów poszukiwania przemieszczających się źródeł promieniowania w zakresie promieni rentgenowskich, gamma i wysokoenergetycznych promieni kosmicznych, które mogłyby wesprzeć hipotezę PBH.

    Źródło: Science X Network, Phys.org

    ]]>
    19021 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 872 cialis for sale online]]> 0 0 994 https://biznesiswiat.pl/nauka-i-tech/dziewiata-planeta-od-slonca-wciaz-nieuchwytna-czy-to-tylko-zludzenie/ 0 0 995 https://www.moviesonline.ca/planet-9-is-elusive-is-it-real-or-an-illusion/ 0 0 996 https://www.archynewsy.com/planet-9-is-elusive-is-it-a-real-object-or-an-illusion/ 0 0
    <![CDATA[Nowe związki organiczne w ziarenkach lodu z Enceladusa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/03/nowe-zwiazki-organiczne-w-ziarenkach-lodu-z-enceladusa/ Thu, 03 Oct 2019 10:04:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19024
    Na powyższym zdjęciu wykonanym w 2007 roku przez sondę Cassini wyraźnie widać gejzery tryskające z powierzchni Enceladusa. Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute

    Nowe związki organiczne, składniki aminokwasów, wykryto w gejzerach tryskających z powierzchni Enceladusa, jednego z ciekawszych księżyców Saturna. Odkrycie to jest wynikiem trwających analiz danych zebranych przez sondę Cassini.

    Silne kominy hydrotermiczne wyrzucają materię z jądra Enceladusa, która następnie miesza się z masywnych podpowierzchniowym oceanem i uwalniana jest w przestrzeń kosmiczną wraz z parą wodną i ziarnami lodu. Nowo odkryte związki chemiczne, zamrożone w ziarenkach lodu, to związki azotu i tlenu.

    Na Ziemi podobne związki są elementami reakcji chemicznych prowadzących do powstania aminokwasów, składników życia. Kominy hydrotermiczne na dnie oceanicznych dostarczają odpowiednie ilości energii niezbędnej przy tych reakcjach chemicznych. Naukowcy uważają, że kominy hydrotermiczne na Enceladusie działają tak samo, dostarczając energię niezbędną do produkcji aminokwasów.

    "W odpowiednich warunkach, owe związki chemiczne pochodzące z głębi oceanu Enceladusa, mogą przechodzić przez te same reakcje co na Ziemi. Nie wiemy jeszcze czy aminokwasy są niezbędne do powstania życia poza Ziemią, ale odnalezienie związków, które tworzą aminokwasy jest istotnym elementem tej zagadki" mówi Nozair Khawaja, który kierował zespołem badawczym na Wolnym Uniwersytecie Berlina. Wyniki badań zespołu opublikowano wczoraj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Choć misja Cassini zakończyła się w październiku 2017 roku, dostarczone przez nią dane będą jeszcze analizowane przez całe dekady. Zespół Khawaji wykorzystał dane zebrane za pomocą instrumentu Cosmic Dust Analyzer, który wykrył ziarenka lodu emitowane z Enceladusa do pierścienia E.

    Ilustracja przedstawia proces przedostawania się na ziarenka lodu emitowane w gejzerach Enceladusa, gdzie zostały one zarejestrowane przez sondę Cassini. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Naukowcy wykorzystali pomiary spektrometru masowego CDA do określenia składu chemicznego materii organicznej w ziarnach lodu.

    Zidentyfikowane związki organiczne najpierw uległy rozpuszczeniu w oceanie Enceladusa, następnie odparowały z powierzchni wody, a następnie uległy kondensacji na ziarenkach lodu w szczelinach skorupy księżyca. Wyrzucone w przestrzeń kosmiczną w erupcji gejzerów tryskających z tych szczelin, zostały zbadane przez instrument CDA zainstalowany na pokładzie sondy Cassini.

    Najnowsze odkrycie uzupełnia odkrycie w ubiegłym roku przez ten sam zespół dużego, nierozpuszczalnego złożonego związku organicznego, który najprawdopodobniej unosi się na powierzchni oceanu Enceladusa. Tym razem badacze zagłębili się bardziej, aby znaleźć w oceanie rozpuszczone w wodzie związki, które w procesach hydrotermicznych prowadziłyby do powstawania aminokwasów.

    "Tym razem odkryliśmy mniejsze i rozpuszczalne związki organiczne - potencjalnych prekursorów aminokwasów i innych składników niezbędnych do życia na Ziemi" mówi współautor opracowania Jon Hillier.

    "Nasza praca wskazuje, że w oceanie Enceladusa znajduje się mnóstwo związków składowych niezbędnych do powstania życia. To kolejny dobry znak dla badaczy analizujących możliwość powstania życia na Enceladusie" dodaje Frank Postberg, współautor artykułu.

    Źródło: Jet Propulsion Laboratory

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stz2280

    ]]>
    19024 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1040 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/16/enceladus-warstwa-sniegu/ 0 0
    <![CDATA[Hayabusa2 opuszcza łazik na powierzchnię planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/03/hayabusa2-opuszcza-lazik-na-powierzchnie-planetoidy/ Thu, 03 Oct 2019 10:54:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19028
    Zdjęcie powierzchni planetoidy Ryugu wykonane 15 października 2018 roku z wysokości 42 metrów, za pomocą kamery ONC-T na pokładzie sondy Hayabusa2. Skala zdjęcia to 4,6 mm na piksel i jest to najdokładniejsze zdjęcie wykonane przez sondę Hayabusa2. Źródło: JAXA, Tokyo University, Kochi University, Rikkyo University, Nagoya University, Chiba Institute of Technology, Meiji University, Aizu University oraz AIST

    Przedstawiciele japońskiej agencji kosmicznej poinformowali, że sonda Hayabusa2 uwolniła niewielki łazik, który wyląduje na powierzchni planetoidy w ramach ostatniej misji przed powrotem w stronę Ziemi.

    Według JAXA łazik Minerva-II2 we wtorek rozpoczął powolne opadanie na powierzchnię planetoidy Ryugu.

    Sonda Hayabusa2 dotarła do celu swojej misji w czerwcu 2018 roku. W trakcie misji sonda zebrała próbki gleby oraz inne dane na temat planetoidy oddalonej o 300 milionów kilometrów od Ziemi, starając się uzyskać nowe informacje o początkach Układu Słonecznego.

    Sonda będzie zbierała dane i wykonywała zdjęcia opadającego łazika w ciągu kolejnych dni, które następnie zostaną wykorzystane do badania grawitacji planetoidy.

    Pod koniec roku sonda Hayabusa2 rozpocznie trwający rok powrót na Ziemię.

    Źródło: AP/Phys.org

    ]]>
    19028 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #004: Starship i Greta Thunberg]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/07/gwiazdozbiry-004-starship-i-greta-thunberg/ Mon, 07 Oct 2019 05:01:21 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19057 [spreaker type=player resource="episode_id=19375485" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    29 września Elon Musk zaprezentował potężnego Starshipa, którym dolecimy (albo i nie) na Księżyc oraz na Marsa. Mniej więcej w tym samym czasie Greta Thunberg słusznie zbeształa hipokryzję polityków z najwyższego szczebla. Wraz z Adamem Adamczykiem z Kwantowo.pl i Mateuszem Wielgoszem z Węglowego Szowinisty musieliśmy przeanalizować te dwa wydarzenia.


    Po więcej informacji zapraszamy do siebie na Facebooku:

    Poprzednich odcinków możecie posłuchać także tutaj:

    Podcastu Gwiazdozbiry możecie słuchać na Spotify, Google Podcasts oraz w aplikacji Podcasty na urządzeniach z systemem iOS.

    ]]>
    19057 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[FLESZ: Nagroda Nobla 2019 za badania kosmosu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/08/flesz-nagroda-nobla-2019-za-badania-kosmosu/ Tue, 08 Oct 2019 10:05:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19090

    Właśnie przed chwilą poinformowano, że w tym roku Nagrodę Nobla z fizyki otrzymali:

    James Peebles - za teoretyczne odkrycia w kosmologii fizycznej,

    Michel Mayor oraz Didier Queloz - za odkrycie egzoplanety krążącej wokół gwiazdy podobnej do Słońca.

    W 1995 roku Mayor pracujący na Uniwersytecie w Genewie oraz jego jeszcze wtedy student Queloz odkryli pierwszą egzoplanety krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca. Planetę wykryto rejestrując niewielkie przyciąganie grawitacyjne wywierane przez nią na gwiazdę 51 Pegasi. Między innymi ta metoda pozwoliła dotychczas na odkrycie ponad 4000 planet pozasłonecznych.

    James Peebles opracował ramy teoretyczne, które według Komitetu Noblowskiego, stanowią "podstawę naszego współczesnego rozumienia historii Wszechświata, od Wielkiego Wybuchu po dzień dzisiejszy".

    Mayor i Queloz podzielą między siebie połowę nagrody finansowej wynoszącej 9 milionów koron szwedzkich, a Peebles otrzyma drugą połowę.

    ]]>
    19090 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[No i kto ma więcej księżyców?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/08/no-i-kto-ma-wiecej-ksiezycow/ Tue, 08 Oct 2019 11:19:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19094
    Wizja artystyczna przedstawiająca 20 nowo odkrytych księżyców Saturna.

    Saturn jest nowym królem wśród planet z największą liczbą księżyców.

    Zespół naukowców kierowany przez Scotta S. Shepparda z Carnegie odkrył 20 nowych księżyców krążących wokół Saturna. Dzięki temu łączna liczba naturalnych satelitów planety wzrosła do 82. W okolicach Jowisza jak dotąd odkryto ich 79. O odkryciu poinformowało w poniedziałek Minor Planet Center.

    Każdy z nowo odkrytych księżyców ma około 5 kilometrów średnicy. Siedemnaście z nich krąży wokół planety po orbitach wstecznych, tzn. w kierunku przeciwnym do kierunku rotacji planety wokół własnej osi. Pozostałe trzy księżyce poruszają się w tym samym kierunku co powierzchnia planety.

    Dwa z tych trzech księżyców znajduje się bliżej planety i potrzebuje około 2 lat na okrążenie Saturna. Bardziej odległe księżyce poruszające się po orbitach wstecznych oraz jeden poruszający się tak jak powierzchnia planety potrzebują ponad 3 lat na okrążenie Saturna.

    "Badanie orbit tych księżyców może pomóc nam ustalić ich pochodzenie oraz przynieść nam wiele nowych informacji o warunkach panujących w otoczeniu Saturna w trakcie jego powstawania" mówi Sheppard.

    Zewnętrzne księżyce Saturna wydają się być zgrupowane w trzy różne gromady pod względem nachylenia orbity względem osi planety. Dwa księżyce poruszające się zgodnie z planetą pasują do grupy zewnętrznych księżyców poruszających się po orbitach o nachyleniu 46 stopni, tak zwanej grupy Inuitów. Księżyce te mogły kiedyś stanowić fragmenty większego księżyca, który uległ rozerwaniu w odległej przeszłości. Podobnie nowo odkryte księżyce poruszające się po orbitach wstecznych mają podobne nachylenie do innych wcześniej znanych księżyców, co może oznaczać, że one także są elementami większego obiektu, który uległ zniszczeniu w przeszłości. Te księżyce należą do grupy nordyckiej. Jeden z nowo odkrytych księżyców jest jak dotąd najodleglejszym znanym księżycem Saturna.

    "Takie grupowanie zewnętrznych księżyców, które obserwujemy także w pobliżu Jowisza, wskazuje na potężne kolizje, do których dochodziło między księżycami Saturna, lub z obiektami takimi jak przelatujące planetoidy czy komety" mówi Sheppard.

    https://www.youtube.com/watch?v=0dNH-odX4qE

    Jeden z nowym księżyców porusza się po orbicie nachyleniu 36 stopni, podobnym do innej grupy wewnętrznych księżyców, tak zwanej grupy galickiej. Jednak ten nowy księżyc znajduje się w znacznie większej odległości od Saturna niż jakikolwiek z podobnych mu księżyców, co może wskazywać, że został on przyciągnięty na zewnątrz lub nie jest związany z bliższą grupą księżyców.

    Księżyce zostały odkryte za pomocą teleskopu Subaru znajdującego się na szczycie Mauna Kea na Hawajach.

    "Korzystając z największych teleskopów na świecie, kończymy właśnie spis małych księżyców krążących wokół gazowych olbrzymów" mówi Sheppard. "Odgrywają one ważną rolę w poznawaniu procesów formowania i ewolucji planet Układu Słonecznego" dodaje.

    W ubiegłym roku Sheppard odkrył 12 nowych księżyców Jowisza.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19094 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Dwie młode gwiazdy rosnące w wirującej sieci gazu i pyłu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/09/dwie-mlode-gwiazdy-rosnace-w-wirujacej-sieci-gazu-i-pylu/ Wed, 09 Oct 2019 09:58:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19097
    Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Alves et al.

    Astronomowie korzystający z obserwatorium ALMA uzyskali wysokiej rozdzielczości zdjęcie przedstawiający dwa dyski, w których rosną młode gwiazdy zasilane przez skomplikowaną, przypominającą kształtem precel, sieć włókien gazu i pyłu. Obserwacje tego niesamowitego wydarzenia rzuca nowe światło na najwcześniejsze fazy życia gwiazd i pomoże astronomom określić warunki, w których powstają układy podwójne.

    https://www.youtube.com/watch?v=PH3lPcegj0A

    Dwie nowe gwiazdy odkryto w układzie BHB2007 11 - najmłodszym elemencie niewielkiej gromady gwiazd w ciemnej mgławicy Barnard 59, która z kolei jest jednym z obłoków pyłu międzygwiezdnego zwanych Mgławicą Fajka. Wcześniejsze obserwacje tego układu podwójnego ukazały nam jego zewnętrzną strukturę. Teraz, dzięki wysokiej rozdzielczości obserwatorium ALMA, międzynarodowy zespół astronomów, kierowany przez naukowców z Instytutu Maxa Plancka (MPE) w Niemczech umożliwił nam dostrzeżenie wewnętrznej struktury tego obiektu.

    Barnard 59. Źródło: ESO

    "Widzimy dwa kompaktowe źródła, które według nas są około gwiezdnymi dyskami wokół dwóch młodych gwiazd" mówi Felipe Alces z MPE, który kierował pracami zespołu. Okołogwiezdny dysk to pierścień pyłu i gazu otaczający młodą gwiazdę. Gwiazda akreuje materię z dysku, zwiększając swoją masę. "Rozmiary każdego z tych dysków zbliżone są do rozmiarów orbity pasa głównego planetoid w układzie słonecznym, a odległość między nimi to około 28 jednostek astronomicznych" dodaje Alves.

    Oba okołogwiezdne dyski otoczone są przez większy dysk o łącznej masie około 80 mas Jowisza, którego struktura przypomina złożoną sieć włókien pyłowych ułożonych w spiralne kształty. "To naprawdę ważne obserwacje" mówi Paola Caselli, dyrektor w MPE, kierowniczka Centre of Astrochemical Studies oraz współautorka opracowania. "W końcu udało nam się sfotografować złożoną strukturę młodego układu podwójnego z włóknami łączącymi gwiazdy z dyskiem, w którym powstały. To pozwoli nam nałożyć ograniczenia na obecne modele powstawania gwiazd".

    https://www.youtube.com/watch?v=7ytXHP3oTPo

    Młode gwiazdy pozyskują masę z większego dysku w dwóch etapach. Pierwszym etapem jest transferowanie masy do poszczególnych dysków okołogwiezdnych w przepięknych wirujących pętlach, tak jak na zdjęciu wykonanym przez ALMA. Analiza danych wskazuje także, że mniej masywny, ale jaśniejszy dysk okołogwiezdny - znajdujący się w dolnej części kadru - akreuje więcej materii. Na drugim etapie, gwiazdy akreują masę bezpośrednio ze swoich dysków okołogwiezdnych. "Podejrzewamy, że ten dwuetapowy proces akrecji napędza dynamikę układu podwójnego na etapie jego powstawania. Choć wysoka zgodność tych obserwacji z teorią jest obiecująca, to potrzebujemy dalszych badań innych układów podwójnych, aby lepiej zrozumieć procesy formowania układów wielokrotnych".

    Źródło: ESO

    ]]>
    19097 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SatRevolution, Virgin Orbit i polskie uczelnie założyły konsorcjum]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/09/satrevolution-virgin-orbit-i-polskie-uczelnie-zalozyly-konsorcjum/ Wed, 09 Oct 2019 16:38:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19102

    Naukowcy i inżynierowie z polskich uniwersytetów połączyli siły z wrocławską spółką SatRevolution oraz z należącą do Richarda Bransona, kalifornijską firmą Virgin Orbit. Głównym celem konsorcjum będzie zaprojektowanie i przeprowadzenie pierwszych na świecie, dedykowanych misji z użyciem małych satelitów. Uroczysta ceremonia podpisania utworzenia konsorcjum odbyła się w ramach konferencji Impact mobility'19 rEVolution w Katowicach. Minister ds. przedsiębiorczości i technologii, Jadwiga Emilewicz, wyraziła entuzjazm rządu wobec polskich badań kosmosu.

    Konsorcjum opracuje pierwszą z serii trzech misji na Marsa. Wylot pierwszej misji planowany jest już za 3 lata.

    Do tej pory tylko trzem organizacjom udało się pomyślnie wykonać misje na Marsa. W 2018 roku natomiast bliźniacze satelity MarCO, zaprojektowane i obsługiwane przez NASA Jet Propulsion Laboratory, udowodniły że małe cubesaty mogą dolecieć na Marsa. Konsorcjum chce wysłać pierwszą w historii naukową misję na Marsa. Wstępne prace przeprowadzone przez konsorcjum wykazały, że satelita o masie
    mniejszej niż 50 kg może być wykorzystywany do przeprowadzenia szerokiego zakresu badań naukowych, takich jak: obrazowanie satelitarne Marsa i jego księżyca Fobosa, analiza marsjańskiej atmosfery, a nawet tak ambitne przedsięwzięcia, jak poszukiwanie podziemnych pokładów wody.

    Trzonem konsorcjum są czołowe uczelnie techniczne i przyrodnicze w Polsce: Politechnika Wrocławska, Akademia Górniczo Hutnicza w Krakowie, Politechnika Warszawska, Politechnika Gdańska, Politechnika Poznańska, Politechnika Łódzka, Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu. Władze uczelni postrzegają zarówno udział w konsorcjum, jak i samą misję, jako niespotykaną dotąd szansę na rozwój w wielu dyscyplinach technicznych, a także jako możliwość komercjalizacji projektów naukowych.

    Wrocławska spółka SatRevolution, specjalizująca się w rozwiązaniach satelitarnych, będzie przede wszystkim odpowiedzialna za projekt oraz produkcję satelity i zapewni podstawowe podsystemy. W kwietniu 2019 roku SatRevolution wysłał na orbitę Światowida, pierwszego polskiego satelitę obserwacyjnego.

    “Polscy naukowcy i inżynierowie są gotowi, żeby opracować pierwszą międzyplanetarną misję naukową z wykorzystaniem satelity w rozmiarze CubeSat. Taka misja ożywi polski sektor kosmiczny i zaznaczy jego pozycję na arenie międzynarodowej, a sam projekt przyspieszy rozwój małych satelitów i lekkich technologii kosmicznych. Chcemy, żeby Polska była krajem, słynącym z małych statków międzyplanetarnych” – mówi Grzegorz Zwoliński, Prezes Zarządu SatRevolution.

    Satelita biorący udział w misji, zostanie wyniesiony na rakiecie LauncherOne, należącej do Virgin Orbit. Jest to lotnicza platforma startowa, zdolna do przeprowadzania operacji z portów kosmicznych na całym świecie. Rakiety LauncherOne są wytwarzane w Long Beach w Kalifornii, a ich start następuje z samolotów transportowych Boeing 747. Pierwsza rakieta orbitalna Virgin Orbit przechodzi obecnie testy i jest przygotowywana do lotu, który ma się odbyć pod koniec bieżącego roku.

    „Virgin Orbit z radością dołącza do tego konsorcjum, ponieważ jego plany
    bezpośrednio odzwierciedlają naszą ideę “otwierania przestrzeni kosmicznej dla wszystkich” – mówi Stephen Eisele, Vice President of Business and Development Virgin Orbit. „Biorąc pod uwagę mocne zaplecze naukowe i silną kadrę inżynierów w Polsce, polski rząd i środowisko akademickie znacząco skorzystałyby na zwiększeniu dostępu do przestrzeni kosmicznej. Widzieliśmy już niesamowitą użyteczność małych satelitów na orbicie Ziemi i cieszymy się, że będziemy je wynosić w kosmos. Z dumą umożliwimy wypłynięcie polskiej kreatywności i innowacyjności technologii kosmicznych na szerokie wody”.

    ]]>
    19102 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ludzie nie przeniosą się na inne planety - mówi laureat Nagrody Nobla]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/10/ludzie-nie-przeniosa-sie-na-inne-planety-mowi-laureat-nagrody-nobla/ Thu, 10 Oct 2019 06:50:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19107
    Michel Mayor, laureat Nagrody Nobla mówi, że pomysł, że ludzie będą żyli na innych planetach, jest całkowicie szalony.

    Ludzie nigdy nie polecą do planet znajdujących się poza Układem Słonecznym ze względu na odległości, powiedział w środę laureat Nagrody Nobla z fizyki Michel Mayor.

    Mayor wraz ze swoim współpracownikiem Didier Quelozem otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki za swoje badania nad technikami wykrywania planet pozasłonecznych.

    "Jeżeli mówimy o egzoplanetach, należy powiedzieć jasno: nigdy się tam nie przeniesiemy" powiedział Mayor agencji AFP w Madrycie odpowiadając na pytanie o to kiedy ludzie zamieszkają na innych planetach.

    "Te planety są dużo, dużo za daleko. Nawet w bardzo optymistycznym przypadku odkrycia planety przyjaznej dla życia w naszym bezpośrednim otoczeniu, w odległości powiedzmy kilkudziesięciu lat świetlnych, czyli niewielkiej, w naszym sąsiedztwie, czas potrzebny aby tam dotrzeć, jest zbyt długi" dodaje.

    "Mówimy tu o setkach milionów dni lotu przy wykorzystaniu technologii obecnie dostępnych. Musimy skupić się na ochronie naszej planety, która nie dość że piękna, wciąż idealnie nadaje się do życia".

    77-letni naukowiec przyznał, że czuje potrzebę "kontrowania wszystkich stwierdzeń typu "OK, jeżeli życie na Ziemi będzie już niemożliwe, pewnego dnia przeniesiemy się na inną planetę"".

    "To zupełnie nierealne" dodał.

    Korzystając specjalnych instrumentów w swoim obserwatorium w południowej Francji, Mayor i Queloz odkryli w październiku 1995 roku planetę krążącą wokół innej gwiazdy podobnej do Słońca.

    Mayor był w tym czasie profesorem na Uniwersytecie w Genewie, a Queloz był jego doktorantem. Od czasu ich odkrycia udało się dostrzec ponad 4000 planet pozasłonecznych w naszej galaktyce.

    "To była kwestia od wieków rozważana przez filozofów: czy we wszechświecie istnieją inne światy?" mówi Mayor.

    "Poszukujemy planet znajdujących się blisko nas i przypominających Ziemię. Wraz z moim kolegą rozpoczęliśmy poszukiwania takich planet i wykazaliśmy, że możliwe jest ich badanie".

    Mayor przyznaje, że już "następne pokolenie" będzie musiało odpowiedzieć na pytanie o to czy na tych planetach istnieje życie.

    "Tego nie wiemy! Możemy jedynie opracować techniki, które pozwolą nam wykrywać życie na odległość" dodał.

    Źródło: AFP


    Dzisiaj o 10:30 Michel Mayor wygłosi wykład w ramach ESAC Science Seminar. Będzie można go obejrzeć poniżej:

    ]]>
    19107 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba odkryje przed nami centrum naszej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/10/kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-odkryje-przed-nami-centrum-naszej-galaktyki/ Thu, 10 Oct 2019 15:02:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19114

    Centrum Drogi Mlecznej to tłoczne miejsce: czarna dziura o masie 4 miliony razy większej od Słońca otoczona jest milionami gwiazd poruszającymi się z zawrotnymi prędkościami. To ekstremalne środowisko skąpane jest w intensywnym promieniowaniu ultrafioletowym i rentgenowskim. Mimo to większość tej aktywności ukryta jest przed nami przez olbrzymie ilości pyłu międzygwiezdnego.

    Nadchodzący wielkimi krokami Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zaprojektowano do obserwowania nieba w zakresie podczerwonym, niewidocznym dla ludzkiego oka, ale istotnym do badania wszystkich obiektów astronomicznych skrytych za dużymi ilościami pyłu. Po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną, Webb będzie rejestrował promieniowanie podczerwone przenikające przez zasłony pyłu, odsłaniając przed nami centrum Drogi Mlecznej w niespotykanych dotąd szczegółach.

    "Nawet jedno zdjęcie wykonane za pomocą Webba, stanie się automatycznie najlepszej jakości zdjęciem centrum galaktyki w historii" mówi Roeland van der Marel ze Space Telescope Science Institute (STScI), główny badacz jednego z projektów badawczych.

    Zarówno teleskopy naziemne, jak i te znajdujące się w przestrzeni kosmicznej, ukazały nam już obiecujące wskazówki co do tego, co znajduje się w centrum naszej galaktyki. Astronomowie śledzą gwiazdy krążące wokół czarnej dziury. Niektóre z tych gwiazd zbliżają się do niej na tyle, aby można było za ich pomocą badać ogólną teorię względności. Niemniej jednak jak na razie jesteśmy w stanie dostrzec tylko najjaśniejsze z nich.

    "Z Ziemi widzimy tylko czubek góry lodowej. Webb będzie w stanie badać słabsze gwiazdy i powiedzieć nam znacznie więcej o całej populacji gwiazd" mówi Torsten Boker z Europejskiej Agencji Kosmicznej i STScI, jeden z badaczy realizujących drugi z planowanych projektów badania centrum galaktyki, wykorzystujący metody spektroskopowe.

    Naukowców już teraz zaskoczyło odkrycie mało-masywnych gwiazd powstających w pobliżu supermasywnej czarnej dziury - niektóre z nich znajdują się zaledwie kilka lat świetlnych od niej. Teoretycznie potężna grawitacja i silne promieniowanie w pobliżu czarnej dziury powinno rozrywać obłoki gazu i pyłu i uniemożliwiać zapadanie się w gwiazdy. Mimo to zaobserwowane protogwiazdy przetrwały. Obserwacje za pomocą Webba mogą pozwolić na odkrycie kolejnych protogwiazd i powinny dostarczyć informacji o tym jak gwiazdy mogą powstawać w tak nieprzyjaznym miejscu.

    Supermasywna czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej, Sagittarius A* także będzie celem obserwacji Webba. Jest ona otoczona dyskiem gazu i pyłu, którego część nieuchronnie opadnie na czarną dziurę. Astronomowie obserwują rozbłyski promieniowania związane z pożeraniem obłoków materii przez czarną dziurę. Niemniej jednak jak dotąd badacze nie zarejestrowali poświaty samego dysku czarnej dziury.

    https://www.youtube.com/watch?v=AZhUQl-wmq0

    Dane z Webba pozwolą nam także zająć się szerszymi zagadnieniami dotyczącymi formowania galaktyk, takimi jak chociażby co było pierwsze: galaktyka czy czarna dziura.

    "Czy czarna dziura pojawia się jako pierwsza, a gwiazdy tworzą się w jej otoczeniu? Czy gwiazdy gromadzą się w grupy i zderzają się ze sobą prowadząc do powstania czarnej dziury? To pytania, na które chcielibyśmy poznać odpowiedź" mówi Jay Anderson z STScI.

    Ponadto badania wykazały, że masa centralnej czarnej dziury w Drodze Mlecznej związana jest z całkowitą masą otaczających ją gwiazd, ale powody tej zależności jak na razie są nieznane.

    "Czy możemy uzyskać jakieś informacje o tej korelacji masy w pobliżu czarnej dziury? Czy niedawny okres formowania się gwiazd wymazał ślady tego co tam się działo wcześniej?" dodaje Marcia Rieke z Uniwersytetu w Arizonie, główna badaczka instrumentu NIRCam zainstalowanego na pokładzie Webba.

    Koniec końców, najbardziej ekscytującymi wynikami obserwacji Webba będą te, których się nie spodziewamy. Na przykład, Webb może odkryć gwiazdy poruszające się po nietypowych orbitach, albo dostrzec obłok gazu, który wkrótce ulegnie rozerwaniu przez czarną dziurę.

    "Chcielibyśmy zobaczyć coś nietypowego, pożarcie gwiazdy przez czarną dziurę" mówi van der Marel.

    Te pierwsze badania prowadzone za pomocą Webba mogą także sprowokować dalsze projekty badawcze za pomocą tego teleskopu. Badając ścisłe centrum galaktyki na przestrzeni kilku lat, astronomowie mogą uzyskać nową wiedzę o tym chaotycznym regionie i o jego dynamice.

    "Tak wiele ciekawych i osobliwych rzeczy dzieje się w centrach różnych galaktyk. Chcielibyśmy coś takiego odkryć w naszej własnej galaktyce" mówi Rieke.

    Obserwacje opisane powyżej będą realizowane w ramach programu Gwarantowanego Czasu Obserwacyjnego (GTO). GTO to program, który zapewnia czas obserwacyjny na Webbie naukowcom, którzy pracowali nad budową instrumentów Webba.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19114 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[2I/Borisov: międzygwiezdna kometa o znajomym wyglądzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/16/2i-borisov-miedzygwiezdna-kometa-o-znajomym-wygladzie/ Wed, 16 Oct 2019 11:44:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19119

    Najnowsza kometa odkryta przez amatora astronomii Gienadija Borisova jest wyrzutkiem z innego układu planetarnego, a mimo to jej właściwości są zaskakująco znajome - wskazują wyniki badań przeprowadzonych przez badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wyniki badań zostały opublikowane w periodyku Nature Astronomy 14 października 2019 roku.

    Od dekad astronomowie podejrzewali, że przestrzeń międzygwiazdami może być pełna pozasłonecznych ciał małych - komet i planetoid - wyrzuconych ze swoich macierzystych układów planetarnych. Badania wskazywały także, że takie obiekty mogą od czasu do czasu przemierzać układ słoneczny, gdzie mogą być identyfikowane na podstawie swoich otwartych orbit. Odkrycie obiektu 'Oumuamua dwa lata temu stanowiło od dawna wyczekiwane potwierdzenie tej teorii, dające nadzieję na kolejne detekcje.

    Zespół naukowców kierowany przez astronomów z Uniwersytetu Jagiellońskiego wykonał swoją pracą z odpowiednim wyprzedzeniem. Po wizycie 'Oumuamua badacze stworzyli program komputerowy "Interstellar Crusher" bezustannie skanujący dane online dotyczące nowo odkrytych komet i planetoid w poszukiwaniu obiektów spoza Układu Słonecznego. 8 września 2019 roku o 04:15 UT, program wyświetlił czerwony alert i poinformował badaczy o możliwym nowym obiekcie poruszającym się po hiperboli i pochodzącym spoza Układu Słonecznego. "Program ten został napisany dokładnie w tym celu i naprawdę mieliśmy nadzieję, że otrzymamy taką informację pewnego dnia. Nie wiedzieliśmy tylko kiedy" mówi Piotr Guzik z UJ, który kierował badaniami. Dokładniejsza analiza orbity obiektu potwierdziła jego pozasłoneczne pochodzenie, co oznaczało, że mamy do czynienia z drugim znanym gościem międzygwiezdnym.

    Dwa dni po otrzymaniu alertu, badacze analizowali już pierwsze zdjęcia obiektu wykonane za pomocą Teleskopu Williama Herschela w La Palma i przygotowywali się do pozyskania kolejnych informacji za pomocą większego Teleskopu Gemini North na szczycie Mauna Kea na Hawajach. Zdjęcia wykonano w dwóch zakresach promieniowania, dzięki czemu stanowią one pierwszy astrofizycznie znaczący rzut oka na ten obiekt.

    "Natychmiast zauważyliśmy znajomą komę i ogon, których nie widzieliśmy w przypadku 'Oumuamua" mówi Michał Drahus z UJ, który współpracował z Guzikiem przy tym projekcie badawczym. "To naprawdę ciekawe, ponieważ oznacza to, że nasz nowy gość jest jedną z tych mitycznych, nigdy nie obserwowanych 'prawdziwych' komet międzygwiezdnych" dodaje Drahus.

    Aby określić kolor komety i oszacować jej inne właściwości, niezbędne były kolejne pomiary. Badacze odkryli, że kometa Borisov posiada pyłową morfologię, czerwonawe zabarwienie i stałe jądro o średnicy około 1 kilometra. "Te wstępne dane wskazują, że obiekt ten praktycznie nie różni się od komet istniejących w Układzie Słonecznym" mówi Guzik.

    Wyniki przeprowadzonych przez zespół badań opublikowane zostały w periodyku Nature Astronomy w dniu 14 października 2019 roku. Niemniej jednak, to tylko prolog do dokładniejszych badań. "Kometa ta wciąż wyłania się z porannego blasku Słońca, a jej jasność wciąż rośnie. Będziemy mogli ją obserwować przez jeszcze kilka miesięcy, a więc najlepsze jeszcze przed nami" mówi Wacław Waniak, współautor opracowania z UJ.

    Badacze wciąż mają zarezerwowaną znaczną ilość czasu obserwacyjnego na Teleskopie Gemini North, oraz udało im się zarezerwować sporo czasu na Very Large Telescope w Chile. "Możemy śmiało stwierdzić, że badania tego obiektu zrewolucjonizują astronomię planetarną i będą kamieniem milowym dla całej astronomii" dodaje Guzik.

    Źródło: Uniwersytet Jagielloński

    ]]>
    19119 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje międzygwiezdną kometą 2I/Borisov]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/16/hubble-obserwuje-miedzygwiezdna-kometa-2i-borisov/ Wed, 16 Oct 2019 15:51:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19122

    12 października 2019 roku Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostarczył astronomom najlepszego jak dotąd zdjęcia międzygwiezdnego gościa - komety 2I/Borisov, która przybyła do nas z innego układu planetarnego w naszej galaktyce.

    Obserwacje za pomocą HST dostarczyły jak dotąd najlepszego zdjęcia tej międzygwiezdnej komety. Hubble odkrywa przed nami centralne zagęszczenie pyłu wokół stałego lodowego jądra.

    Kometa 2I/Borisov to dopiero drugi obiekt międzygwiezdny, o którego przejściu przez Układ Słoneczny wiemy. W 2017 roku pierwszy zidentyfikowany międzygwiezdny gość - obiekt zwany 'Oumuamua - przeleciał 38 milionów kilometrów od Słońca, po czym wyleciał z Układu Słonecznego.

    "Podczas gdy 'Oumuamua wyglądała jak zwykła skała, Borisov jest bardzo aktywny, dzięki czemu przypomina normalną kometę. To zdumiewające, że oba te obiekty tak bardzo się od siebie różnią" mówi David Jewitt z UCLA, lider zespołu Hubble'a, obserwującego kometę.

    Jako drugi obiekt międzygwiezdny, który wleciał do Układu Słonecznego, kometa stanowi bardzo wartościowe źródło informacji. Dla przykładu, umożliwia nam zbadanie składu chemicznego, budowy oraz charakterystyki pyłu pokrywającego obiekty, z których mogą być zbudowane planety w innych układach planetarnych.

    https://www.youtube.com/watch?v=tPHuu_DQj84

    "Ponieważ inny układ planetarny może znacząco różnić się od naszego, kometa mogła doświadczyć różnych znaczących zmian podczas swojej długiej międzygwiezdnej wędrówki. Mimo to jej właściwości są bardzo podobne do komet z Układu Słonecznego, i to bardzo zdumiewająca informacja" mówi Amaya Moro-Martin z Space Telescope Science Institute w Baltimore.

    Hubble sfotografował kometę z odległości około 420 milionów kilometrów od Ziemi. Kometa porusza się w kierunku Słońca, do którego zbliży się maksymalnie 7 grudnia, kiedy znajdzie się około 300 milionów kilometrów od niego. Obiekt porusza się po orbicie hiperbolicznej, a jego aktualna prędkość to 150 000 kilometrów na godzinę. W połowie 2020 roku kometa będzie już uciekała w przestrzeń międzygwiezdną gdzie będzie dryfowała przez kolejne miliony lat zanim napotka inny układ planetarny.

    Krymski amator astronomii Gienadij Borisov jako pierwszy odkrył kometę 30 sierpnia 2019 roku. Po tygodniu obserwacji prowadzonych przez astronomów na całym świecie, Minor Planet Center obliczył orbitę komety i doszedł do wniosku, że pochodzi ona z przestrzeni międzygwiezdnej. Jak dotąd, wszystkie skatalogowane komety pochodziły albo z pierścienia lodowych odłamków na peryferiach Układu Słonecznego, tak zwanego Pasa Kuipera, albo z Obłoku Oorta, otoczki lodowych obiektów znajdującej się w odległości nawet 2000 jednostek astronomicznych od Słońca.

    2I/Borisov oraz 'Oumuamua to dopiero początek odkryć obiektów międzygwiezdnych przelatujących przez Układ Słonecznych. W każdej chwili w US mogą znajdować się tysiące takich obiektów, aczkolwiek większość z nich jest zbyt ciemna, aby dało się je dostrzec za pomocą dostępnych obecnie teleskopów.

    Źródło: STScI

    ]]>
    19122 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Wodospady gazu odkrywają młode planety krążące wokół młodej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/17/wodospady-gazu-odkrywaja-mlode-planety-krazace-wokol-mlodej-gwiazdy/ Thu, 17 Oct 2019 07:40:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19126
    Wizja artystyczna przedstawiająca gaz wpływający niczym wodospad w przerwę w dysku protoplanetarnym.

    Planety powstają w dyskach złożonych z gazu i pyłu. Astronomowie badają te tak zwane dyski protoplanetarne próbując zrozumieć procesy powstawania planet. Przepiękne zdjęcia dysków wykonane za pomocą obserwatorium Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) przedstawiają wyraźne przerwy i pierścienie pyłu, które mogły powstać wskutek oddziaływania rodzących się planet.

    Aby upewnić się, że za przerwy te faktycznie odpowiadają planety, aby dowiedzieć się więcej o procesach powstawania planet, naukowcy oprócz pyłu także badają gaz w dyskach. 99 procent masy dysku protoplanetarnego to gaz, z czego tlenek węgla (CO) jest najjaśniejszym komponentem, emitującym bardzo charakterystyczne promieniowanie w zakresie milimetrowym, które może obserwować ALMA.

    W ubiegłym roku dwa zespoły astronomów zademonstrowały nową metodę poszukiwania planet wykorzystującą ten gaz. Badacze mierzyli prędkość gazu CO rotującego w dysku wokół młodej gwiazdy HD 163296. Miejscowe zaburzenia ruchu gazu odkryły przed nami trzy struktury w dysku, które wyglądają jak spowodowane przez planety.

    W ramach niniejszych badań, główny autor Richard Teague z University of Michigan wraz ze swoim zespołem wykorzystał nowe dane wysokiej rozdzielczości z projektu Disk Substructures at High Angular Resolution Project (DSHARP) realizowanego za pomocą ALMA, do bardziej szczegółowej analizy prędkości gazu w dysku. "Dzięki wysokiej rozdzielczości danych, byliśmy w stanie zmierzyć prędkość gazu w trzech kierunkach, a nie tylko w jednym" mówi Teague. "Po raz pierwszy udało nam się zmierzyć ruch gazu rotującego wokół gwiazdy, w kierunku gwiazdy i od niej oraz w kierunku nad i pod dysk".

    Teague wraz ze współpracownikami dostrzegł, że gaz przemieszcza się z górnych warstw dysku do środka dysku w trzech różnych miejscach. "Najprawdopodobniej planeta krążąca wokół gwiazdy rozpycha gaz i pył na boki, tworząc lukę" tłumaczy Teague. "Gaz znajdujący się nad luką opada w nią niczym wodospad powodując rotacyjny przepływ gazu w dysku".

    To jak dotąd najlepszy dowód na faktycznie istnienie planet wokół HD 163296. Jednak astronomowie nie są w stanie powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że za przepływy gazu odpowiedzialne są planety. Przykładowo pole magnetyczne gwiazdy także może powodować zaburzenia w ruchu gazu. "Jak na razie, tylko bezpośrednie zaobserwowanie planet może wyeliminować wszystkie inne opcje. Jednak struktura tych przepływów gazu jest unikalna i jest spore prawdopodobieństwo, że odpowiadają za nie właśnie planety" mówi współautor opracowania Haehan Bae z Carnegie Institution for Science, który testował tę teorię na komputerowej symulacji dysku.

    Położenie trzech przewidywanych planet w tym badaniu zgadza się z wynikami z ubiegłego roku. Planety znajdują się w odległościach 87, 140 i 237 AU od gwiazdy. Najbliższa gwieździe planeta ma masę około połowy masy Jowisza, środkowa jest zbliżona masą do Jowisza, a najodleglejsza ma masę 2 mas Jowisza.

    Wizja artystyczna przedstawiająca dysk gazu i pyłu otaczający młodą gwiazdę HD 163296.
    Naukowcy zmierzyli ruch gazu w dysku protoplanetarnym w trzech kierunkach.

    Przepływy gazu z powierzchni w kierunku wnętrza dysku protoplanetarnego przewidywano w modelach teoretycznych od końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku, ale teraz po raz pierwszy udało się je zaobserwować. Można je wykorzystać nie tylko do wykrywania młodych planet, ale także kształtują one naszą wiedzę o tym skąd gazowe olbrzymy biorą swoje atmosfery.

    "Planety powstają w środkowej warstwie dysku. To chłodne miejsce, osłonięte przed promieniowaniem gwiazdy" tłumaczy Teague. "Uważamy, że luki w dysku spowodowane przez planety dostarczają tam cieplejszego gazu z bardziej aktywnych chemicznie warstw zewnętrznych, i to właśnie ten gaz tworzy atmosfery planet".

    Teague ani nikt z jego zespołu nie spodziewał się tego, że uda im się dostrzec to zjawisko. "Dysk wokół HD 163296 jest najjaśniejszym i największym dyskiem zaobserwowanym za pomocą ALMA" mówi Teague. "Jednak dostrzeżenie takich przepływów gazu i to tak wyraźnie było dla nas dużym zaskoczeniem. Dyski wydają się być bardziej dynamiczne niż się spodziewaliśmy".

    "W ten sposób uzyskujemy bardziej kompletny obraz procesu powstawania planet, niż marzyliśmy" mówi Ted Bergin, współautor opracowania z University of Michigan. "Opisując te przepływy możemy określić jak powstają planety takie jak Jowisz i scharakteryzować ich skład chemiczny. Możemy być w stanie wykorzystać te informacje do prześledzenia miejsca narodzin tych planet w trakcie procesu formowania".

    Źródło: NRAO

    ]]>
    19126 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kret powrócił do wbijania się w powierzchnię Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/18/19133/ Thu, 17 Oct 2019 22:30:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19133

    Sonda InSight wykorzystała swoje ramię robotyczne do tego, aby pomóc swojej sondzie termicznej, "kretowi", wkopać się na dwa kolejne centymetry w ciągu ostatniego tygodnia. Choć to niewiele, to znaczący postęp: Kret został zaprojektowany do tego, aby wkopać się na 5 metrów pod powierzchnię Marsa aby zmierzyć ilość ciepła uciekającego z wnętrza planety. Mimo to udało mu się jedynie częściowo zagłębić się w regolit od początku lutego 2018 roku.

    Ostatni ruch jest wynikiem zastosowania nowej strategii, wykorzystanej po długich testach na Ziemi. Kret potrzebuje tarcia ze strony otaczającej go materii, aby móc się przesuwać: bez tarcia odrzut spowodowany przez próby wbijania w grunt sprawia, że instrument jedynie podskakuje w miejscu. Przyciśnięcie instrumentu ramieniem robotycznym sondy InSight zapewnia mu niezbędne tarcie potrzebne do wbijania się w grunt.

    Od 8 października 2019 roku, kret próbował wbić się 220 razy. Zdjęcia wykonane przez kamery sondy pokazują, że kret stopniowo zagłębia się w marsjański regolit. Potrzeba więcej czasu i wbijania, aby okazało się jak głęboko kret może się wbić.

    "Kret" wykonany przez polską firmę Astronika stanowi element instrumentu Heat Flow and Physical Properties Package (HP3) dostarczonego przez niemiecką agencję DLR.

    "Skoro widzimy postępy kreta, oznacza to, że żaden kamień nie stanął nam na drodze" mówi Tilman Spohn, główny badacz HP3 z DLR. "To wspaniałe! Mam nadzieję, że kret wbije się znacznie głębiej".

    Jet Propulsion Laboratory (JPL) w Pasadenie kieruje misją InSight. To w JPL przetestowano ruchy robotycznego ramienia sondy, wykorzystując do tego wierne repliki sondy InSight i kreta. Inżynierowie nadal badają co się stanie kiedy kret zanurzy się całkowicie w regolicie i nie będzie już możliwości "przytrzymania" go robotycznym ramieniem. Jeżeli w tym momencie ustaną postępy, badacze mogą zebrać trochę regolitu i przesunąć go na kreta, przyciskając go nim, aby zminimalizować odrzut podczas wbijania.

    Jeżeli nie będzie innej opcji, badacze będą rozważać przyciśnięcie kreta bezpośrednio od góry, starając się przy tym uniknąć delikatnych przewodów, dostarczających zasilanie i przekazujących dane z instrumentu.

    "Kret ma przed sobą jeszcze długą drogę, ale cieszymy się że znowu wrócił do wbijania się w marsa" mówi Troy Hudson z JPL.

    Źródło: JPL

    ]]>
    19133 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #005: O czarnej dziurze w Układzie Słonecznym i o Noblu, którego nie było]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/21/gwiazdozbiry-005-o-czarnej-dziurze-w-ukladzie-slonecznym-i-o-noblu-ktorego-nie-bylo/ Mon, 21 Oct 2019 04:56:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19140 [spreaker type=player resource="episode_id=19597959" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]


    Po więcej informacji zapraszamy do siebie na Facebooku:

    Poprzednich odcinków możecie posłuchać także tutaj:

    Podcastu Gwiazdozbiry możecie słuchać na Spotify, Google Podcasts oraz w aplikacji Podcasty na urządzeniach z systemem iOS.

    ]]>
    19140 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ciemna materia rozpędza najmasywniejsze galaktyki do ogromnych prędkości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/21/ciemna-materia-rozpedza-najmasywniejsze-galaktyki-do-ogromnych-predkosci/ Mon, 21 Oct 2019 08:13:21 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19144

    Gdy mówimy o galaktykach, to jak szybko jest szybko? Droga Mleczna, przeciętnych rozmiarów galaktyka spiralna rotuje z prędkością 210 km/s w otoczeniu Słońca. Nowe badania wskazują jednak, że najmasywniejsze galaktyki spiralne we wszechświecie rotują szybciej niż się tego spodziewano. Te "superspirale", z których największe są nawet 20 razy masywniejsze od Drogi Mlecznej, rotują z prędkością nawet 570 km/s.

    Superspirale są wyjątkowe niemal pod każdym względem. Oprócz tego, że są znacznie masywniejsze od Drogi Mlecznej, są od niej jaśniejsze i mają większe rozmiary. Średnica największej to około 450 000 lat świetlnych, podczas gdy średnica Drogi Mlecznej to jedynie 100 000 lat świetlnych. Jak dotąd udało się odkryć jedynie około 100 superspirali. Tę nową klasę galaktyk odkryto podczas analizowania danych z przeglądu Sloan Digital Sky Survey (SDSS) oraz NASA/IPAC Extragalactic Database (NED).

    "Superspirale są ekstremalne na wiele sposobów" mówi Patrick Ogle z Space Telescope Science Institute w Baltimore. "Biją rekordy jeżeli chodzi o prędkość rotacji".

    Ogle jest głównym autorem artykułu opublikowanego 10 października 2019 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters. W artykule prezentuje on nowe dane dotyczące prędkości rotacji superspirali, zebrane za pomocą teleskopu SALT (Southern African Large Telescope), największego pojedynczego teleskopu na półkuli południowej. Dodatkowe dane zebrano za pomocą 5-metrowego teleskopu Hale w Obserwatorium Palomar. Dane z misji WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) były kluczowe do pomiaru mas galaktyk wyrażonych w gwiazdach oraz tempa powstawania nowych gwiazd.


    Słuchałaś/słuchałeś już najnowszego odcinka podcastu Gwiazdozbiry? Jeżeli nie, to kliknij w oknie obok. Zachęcamy do subskrypcji w Waszych aplikacjach podcastowych.


    Odnosząc się do najnowszych badań Tom Jarrett z University of Cape Town w RPA mówi: "Te prace fantastycznie ilustrują moc synergii obserwacji galaktyk w zakresie optycznym i podczerwonym, dzięki czemu możemy analizować ruch gwiazd za pomocą SDSS oraz spektroskopii SALT oraz inne własności gwiazd - szczególnie masę gwiazd w galaktykach za pomocą WISE".

    Teoria mówi, że superspirale szybko rotują ponieważ zanurzone są w niewiarygodnie dużych obłokach (halo) ciemnej materii. Ciemna materia wiązana jest z tempem rotacji galaktyk już od dziesięcioleci. Astronomka Vera Rubin była pionierką prac nad tempem rotacji galaktyk, która wykazała, że galaktyki spiralne rotują szybciej niż gdyby za ich grawitację odpowiadała jedynie masa składających się na nie gwiazd i gazu. Dodatkowa, niewidoczna substancja, tak zwana ciemna materia, musi także wpływać na tempo rotacji galaktyk. Galaktyka spiralna o danej masie tworzących ją gwiazd powinna kręcić się z określoną prędkością. Zespół kierowany przez Ogle dowiódł jednak, że superspirale znacząco przekraczają w ten sposób określone tempo rotacji.

    Superspirale jednocześnie znajdują się w większych niż przeciętne halo ciemnej materii. Najmasywniejsze halo zmierzone przez Ogle zawiera ciemną materię o masie przekraczającej 40 bilionów mas Słońca. Taka ilość ciemnej materii zazwyczaj wystarcza na grupę galaktyk, a nie na pojedynczą galaktykę.

    "Wydaje się, że tempo rotacji galaktyki wyznaczane jest przez masę jej halo składającego się z ciemnej materii" wyjaśnia Ogle.

    Fakt, że superspirale łamią typowy związek między masą galaktyk wyrażoną w gwiazdach a tempem rotacji, jest kolejnym dowodem przeciwko alternatywnej teorii grawitacji znanej jako MOND. MOND mówi, że w największych skalach takich jak galaktyki czy gromady galaktyk, grawitacja jest nieznacznie silniejsza niż przewidzieli to Newton i Einstein. Dzięki temu zewnętrzne regiony galaktyk spiralnych mogą rotować szybciej niż byśmy tego oczekiwali po masie ich gwiazd. MOND zaprojektowano do odtworzenia standardowego związku tempa rotacji galaktyk spiralnych, a tym samym MOND nie może tłumaczyć takich obiektów jak superspirale. Obserwacje superspirali natomiast wskazują, że nie potrzebujemy żadnej nowej dynamiki nienewtonowskiej.

    Pomimo tego, że są one najmasywniejszymi galaktykami spiralnymi we wszechświecie, superspirale wydają się zbyt mało masywne gdy spojrzymy na ilość zawartej w nich ciemnej materii. To wskazuje na to, że sama ilość ciemnej materii hamuje procesy gwiazdotwórcze. Istnieją dwa możliwe wyjaśnienia: 1) gaz przyciągany przez galaktykę zderza się ze sobą i rozgrzewa, co utrudnia ochładzanie gazu i powstawanie z niego nowych gwiazd lub 2) wysokie tempo rotacji galaktyki utrudnia obłokom gazu zapadanie się pod wpływem siły odśrodkowej.

    Pomimo tych utrudnień, w superspiralach wciąż powstają jakieś gwiazdy. Choć największe galaktyki eliptyczne uformowały wszystkie lub znaczą większość swoich gwiazd ponad 10 miliardów lat temu, w superspiralach gwiazdy powstają także obecnie. Co roku zamieniają w gwiazdy masę około 30 mas Słońca. Dla porównania, w Drodze Mlecznej w gwiazdy co roku zamienia się materia o masie około jednej masy Słońca.

    Źródło: ESA/Hubble Information Centre

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/2041-8213/ab459e

    ]]>
    19144 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[200 000 galaktyk potwierdza: łączenie galaktyk prowadzi do powstawania nowych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/21/200-000-galaktyk-potwierdza-laczenie-galaktyk-prowadzi-do-powstawania-nowych-gwiazd/ Mon, 21 Oct 2019 11:17:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19148

    Gdy dwie galaktyki się ze sobą łączą, mamy do czynienia z krótkimi okresami intensyfikacji procesów gwiazdotwórczych, swoistym baby-boomem wśród gwiazd. Grupa astronomów kierowana przez Lingyu Wang (SRON) wykorzystała niedawno próbkę ponad 200 000 galaktyk, aby potwierdzić, że procesy łączenia galaktyk napędzają procesy gwiazdotwórcze. Są to pierwsze badania, w których wykorzystano sztuczną inteligencję (AI) w badaniach łączących się galaktyk. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Astronomy & Astrophysics.

    Jednym z najważniejszych pytań w astronomii jest to jak i kiedy powstawały gwiazdy w galaktykach. We wszechświecie znajdują się setki miliardów galaktyk o różnych kształtach i rozmiarach. Weźmy na przykład Galaktykę Sombrero, Galaktykę Czarne Oko, Galaktykę Wir czy w końcu Drogę Mleczną. Każda z nich zawiera setki miliardów gwiazd. Jak i kiedy te wszystkie gwiazdy pojawiły się we wszechświecie?

    Popularna wśród astrofizyków hipoteza mówi, że procesy łączenia galaktyk powodują krótkie okresy intensywnej dwukrotnie wyższego tempa produkcji gwiazd przez cały okres łączenia galaktyk. Łączące się galaktyki wytwarzają fale uderzeniowe w gazie międzygwiezdnym, które powodują intensywne rozpoczęcie procesów gwiazdotwórczych. Astronomowie, w tym główny autor opracowania William Pearson oraz współautorka Floris van der Tak, potwierdzili teraz tę teorię analizując rekordową próbkę ponad 200 000 galaktyk. Badacze odkryli, że w łączących się galaktykach jest dwa razy więcej obszarów gwiazdotwórczych niż w galaktykach pojedynczych.


    Nie upieraj się. Włącz najnowszy odcinek podcastu Gwiazdozbiry.

    Tuż obok. ---->


    Z uwagi na to, że baza danych była tak duża, badacze opracowali algorytm, który sam nauczył się identyfikować łączące się galaktyki. Według Pearsona "zaletą sztucznej inteligencji jest to, że poprawia ona replikacyjność naszych badań, ponieważ algorytm bazuje na stałych definicjach procesu łączenia. To także doskonałe przygotowanie do kolejnych przeglądów nieba, w których będziemy identyfikowali miliardy galaktyk. Wtedy z pewnością będziemy potrzebowali AI. Nawet projekty obywatelskie takie jak Galaxy Zoo nie będą w stanie poradzić sobie z takimi ilościami danych".

    To pierwszy przypadek wykorzystania AI w badaniach łączących się galaktyk. "To znaczący krok, w tym sensie, że AI będzie odgrywała coraz ważniejszą rolę w naszej dziedzinie badań," mówi Wang. "Należy jednak pamiętać, że moc AI ograniczona jest tym jak ją wyszkolimy. Jeżeli źle zdefiniujemy łączące się galaktyki, to algorytm nie będzie prawidłowo ich identyfikował".

    Źródło: SRON Netherlands Institute for Space Research

    Artykuł naukowy: https://doi.org/10.1051/0004-6361/201936337

    ]]>
    19148 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tempo rotacji Wenus wciąż zagadką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/21/tempo-rotacji-wenus-wciaz-zagadka/ Mon, 21 Oct 2019 12:22:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19152
    Radarowe zdjęcie powierzchni Wenus przedstawiające struktury na jej powierzchni wykorzystane do pomiaru długości wenusjańskiego dnia. Źródło: Campbell et al. 2019

    Jednym z powodów, dla których Wenus jest taka jasna na niebie, jest to, że pokryta ona jest gęstą warstwą chmur. Starożytni astronomowie całkiem dobrze znali to co teraz (od Kopernika) znamy jako jej okres orbitalny; współczesne pomiary mówią, że Wenus potrzebuje 224,65 dni do pełnego okrążenia Słońca. Tyle zatem trwa wenusjański rok.

    Jednak ze względu na chmury, zawsze trudno było zmierzyć długość wenusjańskiego dnia. Gęsta warstwa chmur uniemożliwiała zmierzenie czasu jaki potrzebuje jakiś charakterystyczny punkt na powierzchni planety na wykonanie pełnego, 360-stopniowego obrotu wokół osi planety. W 1963 roku prowadzone z Ziemi obserwacje radarowe przeniknęły przez pokrywę chmur i pozwoliły stwierdzić, że dzień na Wenus trwa 243 dni; co jeszcze bardziej zaskakujące - Wenus obraca się wokół własnej osi w przeciwnym kierunku niż inne planety. Kolejne badania radarowe przynosiły niejednorodne wartości długości dnia, różniące się od siebie o około 6 minut. Sonda Magellan zakończyła trwający 487 dni program mapowania Wenus z orbity w 1991 roku i ustaliła, że prawidłowa wartość jest nieco inna: 243,0185 dni z niepewnością około 9 sekund. Jednak kolejne misje i obserwacje naziemne wskazywały, że tempo rotacji nie jest stałe i zdaje się zmieniać. Niektóre modele sugerują że to pływy ze strony Słońca oraz tarcie atmosfery o powierzchnię mogą odpowiadać za przynajmniej część tej zmienności.


    O Wenus tam nie ma, ale i tak warto posłuchać. Gwiazdozbiry --->


    Znajomość tempa rotacji Wenus jest niezwykle istotna dla przyszłych lądowników, które mogą być wysłane w kierunku planety w nadchodzącej dekadzie. Obecne niepewności co do tempa rotacji oznaczają różnice odległości rzędu 20 kilometrów na powierzchni, a to wystarczy, aby sonda minęła swoje zaplanowane miejsce lądowania. Aby zredukować tę niepewność, John Chandler, astronom z CfA na Harvardzie wraz zespołem astronomów podjął się analizy dwudziestu dziewięciu lat obserwacji radarowych, prowadzonych z Ziemi od 1988 do 2017 roku. Badacze doszli do wniosku, że dzień na Wenus trwa 243,0212 +/- 0,00006 dnia. Uzyskana przez nich niepewność jest jak dotąd najmniejsza, aczkolwiek badacze zaznaczają, że ich wynik jest średnią i nie uwzględnia krótkoterminowych oscylacji. W kolejnej dekadzie autorzy planują określić tempo rotacji z jeszcze większą dokładnością, dzięki czemu misja wenusjańskiego lądownika będzie miała większe szanse powodzenia.

    Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1016/j.icarus.2019.06.019

    ]]>
    19152 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwszy ciężki pierwiastek powstały w kolizji gwiazd neutronowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/23/pierwszy-ciezki-pierwiastek-powstaly-w-kolizji-gwiazd-neutronowych/ Wed, 23 Oct 2019 16:45:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19155
    Zespół europejskich badaczy korzystający z instrumentu X-shooter zainstalowanego na VLT, odkrył sygnatury strontu powstałego w procesie łączenia gwiazd neutronowych. Źródło: ESO/L. Calcada/M. Kommesser

    Po raz pierwszy w historii, dopiero co powstały pierwiastek - stront - został dostrzeżony w przestrzeni kosmicznej. Pierwiastek powstał w wyniku połączenia dwóch gwiazd neutronowych. Proces powstawania pierwiastka zaobserwowano za pomocą spektrografu X-shooter zainstalowanego na teleskopie VLT (Very Large Telescope) i opisano w artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature. Odkrycie potwierdza tezę, że cięższe pierwiastki we wszechświecie mogą powstawać w procesach łączenia gwiazd neutronowych. Jest to brakujący element układanki opisującej powstawanie pierwiastków chemicznych.

    W 2017 roku, po odkryciu fal grawitacyjnych przelatujących przez Ziemię, Europejskie Obserwatorium Południowe skierowało swoje teleskopy znajdujące się w Chile, w tym VLT, w kierunku źródła fal: miejsca, w którym doszło do połączenia gwiazd neutronowych GW 170817. Astronomowie podejrzewali, że, jeżeli cięższe pierwiastki powstają w zderzeniach gwiazd neutronowych, sygnatury tych pierwiastków powinno dać się wykryć w kilonowych, wybuchowych skutkach takich procesów. I właśnie tego dokonał zespół europejskich naukowców, korzystając z danych zebranych za pomocą instrumentu X-shooter zainstalowanego na VLT.

    Zestaw widm wykonanych za pomocą instrumentu X-shooter przedstawia zmieniające się zachowanie kilonowej w galaktyce NGC 4993 na przestrzeni 12 dni po eksplozji wykrytej 17 sierpnia 2017 roku. Każde widmo przedstawia zakres od bliskiego ultrafioletu do bliskiej podczerwieni. Źródło: ESO/E. Pian et al./S. Smartt & ePESSTO

    Po odkryciu GW 170817, cała paleta teleskopów ESO rozpoczęła monitorowania powstającej eksplozji kilonowej w szerokim zakresie długości fal. X-shooter wykonał serię widm od ultrafioletu do bliskiej podczerwieni. Wstępna analiza tych widm wskazywała na obecność ciężkich pierwiastków w kilonowej, ale astronomowie jak dotąd nie mogli ustalić poszczególnych pierwiastków.

    "Analizując ponownie dane z 2017 roku, udało nam się zidentyfikować sygnaturę jednego ciężkiego pierwiastka w tej kuli ognia - strontu - i dowieść tym samym, że to kolizje gwiazd neutronowych odpowiadają za powstawanie tego pierwiastka we wszechświecie" mówi Darach Watson z Uniwersytetu w Kopenhadze, główny autor opracowania. Na Ziemi stron znajdujemy w ziemi, w określonych minerałach. Jego sole wykorzystywane są do produkcji fajerwerków eksplodujących jasnym czerwonym kolorem.

    https://www.youtube.com/watch?v=i8g8ctfRvoc

    Astronomowie znają procesy fizyczne, w jakich powstają pierwiastki już od lat pięćdziesiątych XX wieku. W kolejnych dekadach badacze odkrywali kolejne miejsca, w których powstawały różne pierwiastki, poza jednym. "To ostatni etap trwających kilkadziesiąt lat wysiłków mających na celu ustalenie pochodzenia pierwiastków" mówi Watson. "Wiemy już teraz, że procesy, w których powstały te pierwiastki zachodzą zazwyczaj w zwykłych gwiazdach, w eksplozjach supernowych lub w zewnętrznych warstwach starych gwiazd. Jednak jak dotąd nie znaliśmy lokalizacji ostatniego nieodkrytego procesu, tak zwanego wychwytu prędkich neutronów (proces r), w którym powstają cięższe pierwiastki we wszechświecie".

    Proces r to proces, w którym jądro atomowe wychwytuje neutrony wystarczająco szybko, aby tworzyć z nich ciężkie pierwiastki. Choć wiele pierwiastków powstaje w jądrach gwiazd, to tworzenie pierwiastków cięższych od żelaza, takich jak stront, wymaga jeszcze gorętszego środowiska z mnóstwem swobodnych neutronów. Wychwyt prędkich neutronów zachodzi naturalnie jedynie w ekstremalnych środowiskach, w których atomy bombardowane są ogromnymi ilościami neutronów.

    https://www.youtube.com/watch?v=EuAwNRtW26E

    "To pierwszy raz kiedy udało nam się bezpośrednio powiązać nowo powstałą materię stworzoną w procesie r z procesem połączenia dwóch gwiazd neutronowych" mówi Camilla Juul Hansen z Instytutu Maxa Plancka w Heildelbergu, która odegrała kluczową rolę w projekcie badawczym.

    Naukowcy dopiero teraz zaczynają lepiej poznawać procesy łączenia gwiazd neutronowych oraz eksplozje kilonowe. Z uwagi na ograniczoną wiedzę o tych nowych zjawiskach oraz złożoną naturę widmową eksplozji badanej za pomocą X-shootera, astronomowie nie mogli dotąd identyfikować poszczególnych pierwiastków.

    "Podejrzewaliśmy, że powinniśmy zobaczyć stront dość szybko po zdarzeniu. Niemniej jednak, wykazanie, że faktycznie się on pojawił, okazało się niezwykle trudne. Trudności wynikały z naszej bardzo ograniczonej wiedzy o widmie cięższych pierwiastków" mówi Jonatan Selsing, badacz z Uniwersytetu w Kopenhadze.

    https://www.youtube.com/watch?v=Bvp7I5lddCE

    GW 170817 to piąty z kolei przypadek zarejestrowania fal grawitacyjnych, co umożliwia nam obserwatorium LIGO oraz interferometr Virgo. Moment połączenia gwiazd neutronowych znajdujących się w galaktyce NGC 4993 był pierwszym i jak dotąd jedynym źródłem fal grawitacyjnych, który miał widoczny odpowiednik zarejestrowany przez teleskopy na Ziemi.

    Źródło: ESO

    ]]>
    19155 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 1039 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/habitable-worlds-observatory/ 0 0
    <![CDATA[Czy europejscy astronauci także polecą na Księżyc w ramach misji Artemis?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/22/czy-europejscy-astronauci-takze-poleca-na-ksiezyc-w-ramach-misji-artemis/ Tue, 22 Oct 2019 08:11:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19161

    Przygotowując się do powrotu na Księżyc, NASA otwarta jest na współpracę z partnerami z całego świata. Może to oznaczać, że w ramach misji Artemis na Księżycu stanie także ktoś spoza USA.

    "Wydaje mi się, że na Księżycu jest dużo miejsca i chcielibyśmy aby wszyscy nasi międzynarodowi partnerzy polecieli tam razem z nami" powiedział wczoraj Jim Bridenstine, administrator NASA podczas 70. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Waszyngtonie.

    "Jeżeli dojdziemy do porozumienia co do wkładu poszczególnych krajów w realizację programu i ustalimy jak przyczynią się one do stworzenia całej architektury, to z pewnością nie widzę żadnego powodu, który uniemożliwiałby naszym partnerom dotarcie z nami na powierzchnię Księżyca" dodał.

    Amerykanie opracowują statek (Orion) oraz mini stację kosmiczną (Gateway), która z założenia ma znaleźć się na orbicie wokół Księżyca i w teorii będzie wykorzystana przez pierwszą załogową misję księżycową w 2024 roku, nazwaną Artemis 3.

    Jak na razie tylko jeden element misji zostanie wyprodukowany poza USA: moduł serwisowy Oriona, który będzie zapewniał energię elektryczną, napęd, kontrolę termiczną, powietrze i wodę w przestrzeni kosmicznej zostanie dostarczony przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).

    Astronauci spoza USA będą mieli możliwość w kierunku Księżyca dopiero po rozbudowie stacji Gateway.

    "Rozmawiamy także z NASA o tym, aby europejscy astronauci mogli dotrzeć na powierzchnię Księżyca - takie są intencje ESA" powiedział Jan Woerner, dyrektor ESA, podczas tej samej konferencji prasowej.

    "2024 rok to rok dla Amerykanów. Europejczycy mogliby dotrzeć na Księżyc pewnie gdzieś w 2027, 2028 roku" dodał później w rozmowie z agencją AFP.

    Z innej strony, Japonia także zainteresowana jest skorzystaniem z amerykańskiego programu Artemis, a tym samym zapisaniem nowego etapu w historii japońskiego programu kosmicznego.

    "To chyba oczywiste, JAXA jest bardzo zainteresowana wysłaniem japońskich astronautów na powierzchnię Księżyca" powiedział Hiroshi Yamakawa, dyrektor japońskiej agencji kosmicznej.

    Budowa Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) w latach dziewięćdziesiątych i w pierwszej dekadzie XXI wieku stanowiła nową erę współpracy w przestrzeni kosmicznej między USA a Rosją. Jednak tym razem Washington nie jest zainteresowany współpracą ze swoimi rywalami na arenie geopolitycznej.

    Co więcej, Kongres USA wyraźnie zakazał jakiejkolwiek współpracy z Chinami, największą gospodarką świata i rosnącą potęgą kosmiczną.

    Podczas swojej mowy inaugurującej trwającą tydzień konferencję, wiceprezydent USA Mike Pence siedmiokrotnie powtórzył, że USA nastawione są na współpracę z "narodami szanującymi wolność".

    Źródło: AFP/Phys.org

    ]]>
    19161 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdy dochodzi do zderzenia dwóch egzoplanet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/23/gdy-dochodzi-do-zderzenia-dwoch-egzoplanet/ Wed, 23 Oct 2019 17:30:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19165
    Wizja artystyczna przedstawiająca zderzenie dwóch skalistych egzoplanet w układzie planetarnym BD + 20 307. Źródło: NASA/SOFIA/Lynette Cook

    Rzut oka na pozostałości po zderzeniu dwóch egzoplanet pozwala naukowcom obserwować do czego dochodzi, gdy dwie planety znajdą się na kursie kolizyjnym. Podobne zdarzenie najprawdopodobniej miało miejsce także w naszym układzie planetarnym i doprowadziło do powstania Księżyca.

    Układ planetarny BD +20 307 to układ z dwiema gwiazdami, oddalony od nas o około 300 lat świetlnych. Obie gwiazdy centralne mają co najmniej miliard lat. Mimo to w tym dojrzałym układzie naukowcy dostrzegli wirujące odłamki pyłowe, które nie są zimne - czego oczekiwalibyśmy po układzie krążacym wokół gwiazd w tym wieku. Pył krążący wokół tych gwiazd jest ciepły, co wskazuje, że powstał stosunkowo niedawno, najprawdopodobniej w wyniku zderzenia dwóch ciał o rozmiarach planety.

    Dziesięć lat temu, obserwacje tego układu prowadzone za pomocą obserwatoriów naziemnych oraz teleskopu kosmicznego Spitzer po raz pierwszy wykazały obecność ciepłego pyłu i zasugerowały zderzenie. Teraz obserwatorium SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) odkryło, że jasność pyłu w podczerwieni wzrosła o ponad 10% - to oznacza, że w układzie znajduje się jeszcze więcej ciepłych odłamków.

    Wyniki badań opublikowane w periodyku naukowym Astrophysical Journal wskazują, że zderzenie dwóch skalistych egzoplanet mogło mieć miejsce stosunkowo niedawno. Zderzenia tego typu mogą całkowicie modyfikować całe układy planetarne. Przyjmuje się, że zderzenie Ziemi z obiektem o rozmiarach Marsa, do którego doszło 4,5 miliarda lat temu, doprowadziło do powstania odłamków, z których czasem uformował się Księżyc.

    "Ciepły pył wokół BD +20 307 pozwala nam obserwować skutki katastroficznych zderzeń planet skalistych" mówi Maggie Thompson, doktorantka na University of California Santa Cruz i główna autorka opracowania. "Chcemy dowiedzieć się jak ten układ ewoluował po tym ekstremalnym zdarzeniu".

    Planety powstają gdy cząsteczki pyłu krążące wokół młodej gwiazdy łączą się w coraz większe obiekty. Pozostałości po tym procesie powstawania układu planetarnego pozostają zazwyczaj w odległych, zimnych regionach takich jak Pas Kuipera znajdujący się za orbitą Neptuna w naszym Układzie Słonecznym. Astronomowie spodziewają się ciepłego pyłu wokół bardzo młodych gwiazd. Z czasem, cząsteczki pyłu zderzają się ze sobą, rozdrabniają i z czasem stają się tak małe, że albo są wywiewane z układu przez promieniowanie gwiazdy lub opadają na gwiazdę. Ciepły pył wokół starszych gwiazd, takich jak Słońce czy dwie gwiazdy w układzie BD +20 307, powinien już dawno zniknąć. Badanie tych pyłowych pozostałości krążących wokół gwiazd nie tylko pozwala naukowcom badać ewolucję egzoplanet, ale pozwala nam budować pełniejszy obraz historii naszego własnego układu planetarnego.

    "To rzadka okazja, aby zbadać katastroficzne zderzenie, do którego doszło na późnym etapie ewolucji układu planetarnego" mówi Alycia Weinberger, badaczka z Carnegie Institution for Science i główna autorka opracowania. "Obserwacje prowadzone za pomocą obserwatorium SOFIA wykazują zmiany dysku pyłowego w skali zaledwie kilku lat".

    Obserwacje prowadzone w podczerwieni, np. za pomocą kamery FORCAST (Faint Object Infrared Camera for SOFIA Telescope) są kluczowe do badania tajemnic ukrytych w kosmicznym pyle. Gdy obserwuje się go w zakresie podczerwonym, układ ten jest dużo jaśniejszy niż wskazują na to same gwiazdy. Dodatkowa energia pochodzi z blasku pyłowych odłamków, których nie widać na innych długościach fali promieniowania.

    Choć istnieje kilka różnych mechanizmów, które mogą sprawiać, że pył świeci intensywniej - może pochłaniać więcej ciepła z gwiazd, albo zbliżać się do nich - to raczej nie powinny one zachodzić na przestrzeni zaledwie 10 lat, czyli błyskawicznie w skali kosmicznej. To jeszcze bardziej wskazuje na zderzenie dwóch egzoplanet. Zespół badaczy aktualnie analizuje dane z obserwacji uzupełniających, sprawdzając czy w układzie zachodzą kolejne zmiany.

    Źródło: NASA

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/ab0d7f

    ]]>
    19165 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie przyglądają się skalistej planecie o trzech słońcach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/24/astronomowie-przygladaja-sie-skalistej-planecie-o-trzech-sloncach/ Thu, 24 Oct 2019 18:27:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19173
    Jennifer Winters

    Ciężko znaleźć planety chociaż trochę podobne do Ziemi. Dlatego też gdy astronomowie tacy jak Jennifer G. Winters napotykają na obiekt, który może być stały, skalisty i prawdopodobnie posiada swoją atmosferę, pojawia się ekscytacja. A szczególnie w przypadku takim jak ten: choć prawdopodobieństwo istnienia na niej życia jest statystycznie niewielkie, to znalezienie planety z trzema słońcami podnosi prawdopodobieństwo, że badając tę planetę możemy sporo dowiedzieć się o naszej własnej.

    LTT1445Ab to planeta tranzytująca. Jak tłumaczy Winters, badaczka w Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics, oznacza to, że w trakcie trwającej pięć i pół dnia orbity wokół głównej gwiazdy, LTT1445Ab przechodzi na tle jej tarczy. Dzięki temu obserwatorzy znajdujący się na Ziemi widzą planetę jako podświetloną i mogą sprawdzać czy LTT1445Ab (o rozmiarach 1,38 Ziemi i oddalona od nas o 22,5 roku świetlnego) posiada własną atmosferę.

    "Możemy przyglądać się jej za pomocą spektrografu" mówi Winters, główna autorka artykułu "Three Red Suns in the Sky: A Transiting, Terrestrial Planet in a Triple M Dwarf System at 6.9 Parsecs" opublikowanego w periodyku Astronomical Journal. "To jedna z najlepszych okazji badania skalistej planety, która może mieć własną atmosferę, której skład chemiczny jesteśmy w stanie poznać".

    Winters chciałaby dowiedzieć się: czy w atmosferze planety jest tlen cząsteczkowy? Nawet jeżeli w jej atmosferze jest tlen, Winters zakłada, że nie znajdzie tam życia. "Planeta nie znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy. Znajduje się zdecydowanie za blisko i jest za gorąca. Ale jeżeli obecność tlenu w atmosferze jest możliwa, oznacza to, że pochodzi on z innego źródła i to też dobrze wiedzieć".


    Zasubskrybuj nasz #bookstagram.

    Tutaj będę Wam polecać najnowsze książki popularno-naukowe.

    https://www.instagram.com/p/B3_mtYYDXxS/

    Przez kilka kolejnych miesięcy, zanim planeta zniknie z naszego nieba za słońcem, Winters wraz ze swoimi współpracownikami będzie zbierała dane i monitorowała planetę. Wykorzystując dane z Giant Magellan Telescope w Chile oraz z kosmicznych teleskopów Hubble'a i Spitzer, badacze spróbują zmierzyć masę planety i określić czy faktycznie jest ona skalista, a nie gazowa. Masa nowo odkrytej planety ma znaczenia, ponieważ od niej zależy grubość potencjalnej atmosfery. A jeżeli atmosfery nie ma - na przykład została wywiana przez promieniowanie - naukowcy sprawdzą czy jakaś atmosfera nie powstaje, na przykład w skutek emisji gazów ze skorupy planety.

    "To doskonały cel do badania atmosfery" mówi Winters. "Znamy tylko jeszcze jeden układ znajdujący się bliżej nas i posiadający dwie planety, ale gwiazda w tym układzie jest znacznie jaśniejsza, przez co trudno jest na nich dostrzec potencjalną atmosferę" dodaje. Główna gwiazda układu LTT1445Ab ma rozmiary rzędu 25% rozmiarów Słońca, a towarzyszące jej gwiazdy są jeszcze mniejsze.

    Nazwa LTT1445Ab pochodzi z katalogu gwiazd stworzonego przez Willema Jacoba Luytena. Położenie gwiazdy ustalono za pomocą satelity TESS, który skanuje niebo poszukując takich obiektów i informuje o tych, których jasność okresowo spada, co może oznaczać, że wokół nich krążą planety.

    Ten konkretny układ ze swoimi trzema gwiazdami, jest intrygujący także pod innym względem. "Rzadko spotyka się trzy karły M w układzie potrójnym" mówi Winters. W tym konkretnym przypadku wydaje się, że planeta okrąża główną gwiazdę, a dwie pozostałe gwiazdy poruszają się skomplikowanych orbitach zbliżając i oddalając się od siebie w osobliwy tańcu.

    Na swój sposób, obecność planety pośród tych trzech miniaturowych gwiazd może okazać się bardziej ekscytującym odkryciem od samej LTT1445Ab. Od czasu studiów, karły typu M są jej głównym polem zainteresowań.

    "Karły tego typu to 75 procent wszystkich gwiazd, a więc są zdecydowanie najpowszechniejsze. "Ten układ pozwoli nam dowiedzieć się znacznie więcej o procesach powstawania tak gwiazd jak i planet we wszechświecie".

    Źródło: Harvard University

    Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/ab364d

    ]]>
    19173 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Mars 2020 stoi na swoich własnych sześciu kołach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/26/mars-2020-stoi-na-swoich-wlasnych-szesciu-kolach/ Sat, 26 Oct 2019 07:22:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19182
    Zdjęcie wykonane 8 października 2019 roku w Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.

    Film zarejestrowany 8 października 2019 roku w Jet Propulsion Laboratory przedstawia moment, w którym łazik Mars 2020 po raz pierwszy wsparł całą swoją masę na swoich kołach.

    "Po latach projektowania, analiz i testowania, fantastycznie w końcu zobaczyć łazik stojący na własnych kołach" mówi Ben Riggs, inżynier systemów mechanicznych w misji Mars 2020. "Teraz cały zespół nie może się doczekać momentu, w którym zobaczy łazik w tej samej konfiguracji już na Marsie".

    Odnóża łazika (czarne rury widoczne nad kołami) zbudowano z tytanu, a koła z aluminium. Koła o średnicy 52,5 centymetrów to modele inżynieryjne, które zostaną zamienione na modele lotne w przyszłym roku. Każde koło posiada swój własny napęd. Dwa przednie i dwa tylne koła mają dwa silniki sterujące, które umożliwiają łazikowi obracanie się o 360 stopni w miejscu.

    Podczas poruszania się po nierównej powierzchni, zawieszenie łazika utrzymuje stosunkowo stałą masę na każdym kole dla stabilności. Osoby sterujące łazikiem ("he said that I could drive a car. On Mars") muszą unikać terenu, który doprowadziłby do przechylenia się łazika o więcej niż 30 stopni, aczkolwiek zawieszenie poradziłoby sobie z nachyleniem 45 stopni w każdą stronę.

    https://www.youtube.com/watch?v=5zI9jMna4C8

    Łazik Mars 2020 został sfotografowany w Simulator Building w JPL, gdzie przechodził całe tygodnie testów, w tym rozległe oceny pracy instrumentów, systemów i podsystemów w mroźnym środowisku, z jakim będzie się zmierzyć na Marsie.

    JPL buduje i będzie kierowała działaniami łazika Mars 2020 na Marsie. Łazik zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Atlas V firmy ULA w lipcu 2020 roku z Przylądka Canaveral.

    Gdy Mars 2020 wyląduje w Kraterze Jezero 18 lutego 2021 roku, będzie pierwszym pojazdem kosmicznym w historii eksploracji planet Układu Słonecznego, który będzie mógł precyzyjnie zmieniać miejsce lądowania w trakcie samego lądowania.

    Źródło: JPL

    https://www.instagram.com/p/B4B7jipjv9e/
    ]]>
    19182 0 0 0 ]]> ]]>
    View this post on Instagram

    "Ciemność. W obronie mroku" to książka o ciemności, której coraz trudniej doświadczyć we współczesnym świecie. Sigri Sandberg, norweska dziennikarka i wielka miłośniczka skandynawskiej przyrody postanawia przeprowadzić eksperyment i doświadczyć życia bez dostępu do światła. Wybiera się w tym celu w samotną podróż na daleka północ, gdzie przez kilka dni będzie mierzyła się z całkowitą ciemnością. Książkę połknąłem w dwie godziny po otrzymaniu przesyłki i jako ogromnemu miłośnikowi Skandynawii bardzo mi się spodobała. Ciemność, śnieg, mróz, żywioły natury, zorze polarne, czego chcieć więcej. Z drugiej strony nie wiem kto powinien być odbiorcą tej książki. Jak na książkę o ochronie nocnego nieba, to za mało tu wiedzy. Jak na powieść o wyprawie na północ Norwegii to za mało to powieści, a za dużo wiedzy. Choć książka w odbiorze jest lekka i interesująca to brakuje jej jasnego kierunku. Mimo to jeżeli jesteś miłośnikiem dalekiej północy, astronomii i Norwegii - polecam. #astronomia #kosmos #książki #książki #bookstagram #czytelnianaukowa #czytambolubie #czytaniejestsexy #skandynawia #norwegia #norweski #norsk #norge @wydawnictwo.kobiece

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    ]]>
    View this post on Instagram

    "Ciemność. W obronie mroku" to książka o ciemności, której coraz trudniej doświadczyć we współczesnym świecie. Sigri Sandberg, norweska dziennikarka i wielka miłośniczka skandynawskiej przyrody postanawia przeprowadzić eksperyment i doświadczyć życia bez dostępu do światła. Wybiera się w tym celu w samotną podróż na daleka północ, gdzie przez kilka dni będzie mierzyła się z całkowitą ciemnością. Książkę połknąłem w dwie godziny po otrzymaniu przesyłki i jako ogromnemu miłośnikowi Skandynawii bardzo mi się spodobała. Ciemność, śnieg, mróz, żywioły natury, zorze polarne, czego chcieć więcej. Z drugiej strony nie wiem kto powinien być odbiorcą tej książki. Jak na książkę o ochronie nocnego nieba, to za mało tu wiedzy. Jak na powieść o wyprawie na północ Norwegii to za mało to powieści, a za dużo wiedzy. Choć książka w odbiorze jest lekka i interesująca to brakuje jej jasnego kierunku. Mimo to jeżeli jesteś miłośnikiem dalekiej północy, astronomii i Norwegii - polecam. #astronomia #kosmos #książki #książki #bookstagram #czytelnianaukowa #czytambolubie #czytaniejestsexy #skandynawia #norwegia #norweski #norsk #norge @wydawnictwo.kobiece

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Chandra obserwuje powstawanie mega-gromady galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/26/chandra-obserwuje-powstawanie-mega-gromady-galaktyk/ Sat, 26 Oct 2019 09:27:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19186

    Astronomowie korzystający z danych zebranych przez Kosmiczne Obserwatorium Chandra oraz inne teleskopy stworzyli szczegółową mapę rzadkiego zderzenia czterech gromad galaktyk. Z czasem wszystkie cztery gromady - każda o masie przynajmniej kilkuset bilionów mas Słońca - połączą się w jeden z najmasywniejszych obiektów we wszechświecie.

    Gromady galaktyk to największe struktury we wszechświecie utrzymywane przez grawitację. Gromady składają się z setek lub nawet tysięcy galaktyk zanurzonych w gorącym gazie i zawierają jeszcze większą ilość niewidocznej ciemnej materii. Od czasu do czasu dochodzi do zderzenia dwóch gromad galaktyk, a czasami nawet większej ich liczby.

    Nowe obserwacje przedstawiają megastrukturę powstającą w układzie Abell 1758 znajdującym się około 3 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Składa się ona z dwóch par zderzających się gromad galaktyk, które zmierzają ku sobie. Naukowcy po raz pierwszy poznali poczwórny układ gromad galaktyk w 2004 roku dzięki teleskopom Chandra i XMM-Newton.

    Każda para tego układu składa się z dwóch gromad galaktyk, które łączą się ze sobą. W górnej parze na powyższym zdjęciu, centra obu gromad minęły się ze sobą 300-400 milionów lat temu i z czasem z powrotem do siebie wrócą. Południowa para natomiast składa się z dwóch gromad, które spotkają się ze sobą po raz pierwszy.

    Układ Abell 1758 z opisem. Źródło: Chandra X-ray Center

    Dane z teleskopu Chandra przedstawiono kolorem błękitnym i białym, przedstawiającymi odpowiednio słabsze i jaśniejsze regiony emisji. Nowa mozaika zawiera także zdjęcie w zakresie optycznym pochodzące z przeglądu Sloan Digital Sky Survey. Dane z Chandry po raz pierwszy przedstawiają falę uderzeniową w gorącym gazie obserwowanym przez Chandrę, w północnej (górnej) parze gromad. Dzięki tej fali uderzeniowej badacze szacują, że gromady poruszają się z prędkością trzech do pięciu milionów kilometrów na godzinę względem siebie.

    Dane z Chandry dostarczają nam także informacji o tym jak pierwiastki cięższe od helu w gromadach galaktyk mieszają się i rozkładają po zderzeniu i łączeniu gromad. Ponieważ proces ten zależy od etapu zaawansowania procesu łączenia się, Abell 1758 jest cennym laboratorium, bowiem obie pary galaktyk znajdują się na różnych etapach zaawansowania.

    W południowej parze, cięższych pierwiastków najwięcej jest w centrach zderzających się galaktyk, a więc pierwotne położenie pierwiastków nie zostało zmienione przez zachodzącą kolizję. W przeciwieństwie do niej, w północnej parze, która od dłuższego czasu zachodzi proces łączenia, położenie cięższych pierwiastków znacząco się zmieniło. Najwięcej jest ich między dwoma centrami gromad i na lewo od pary gromad, podczas gdy najmniej jest ich w centrum gromady po lewej stronie.

    https://www.youtube.com/watch?v=xvR7QHRjvCg

    Kolizje między gromadami wpływają na składające się na nie galaktyki jak i na otaczający je gorący gaz. Dane z 6,5-metrowego teleskopu MMT w Arizonie, uzyskane w ramach przeglądu Arizona Cluster Redshift Survey, wskazują, że niektóre galaktyki poruszają się szybciej niż inne, prawdopodobnie dlatego, że zostały wyrzucone grawitacyjnie przez inne galaktyki w gromadzie, na które wpływ z kolei miało zderzenie obu gromad.

    Źródło: Chandra X-ray Center

    https://www.instagram.com/p/B3_mtYYDXxS/
    ]]>
    19186 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Czyżby instrument HP3 wyskoczył z odwiertu na Marsie? [aktualizacja 19:35]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/27/czyzby-instrument-hp3-wyskoczyl-z-odwiertu-na-marsie/ Sun, 27 Oct 2019 08:26:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19192
    Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Najnowsze zdjęcia przesłane automatycznie przez sondę InSight na Ziemię pokazują coś niepokojącego. Instrument HP3, w skład którego wchodzi także polski element, tzw. Kret, po miesiącach problemów w ostatnim miesiącu w końcu poczynił postępy i przy pomocy ramienia robotycznego wbił się na kolejne kilka centymetrów w powierzchnię Marsa.

    Zadaniem instrumentu było wbić się na 5 metrów wgłąb Marsa i tam wykonywać pomiary, które pozwoliłyby ustalić ile ciepła ucieka z wnętrza Marsa.

    W lewej części kadru, na lewo od kopuły sondy InSight, widać ramię lądownika i dużą część wysuniętego instrumentu HP3. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Najnowsze zdjęcia przesłane na Ziemię przez sondę wskazują jednak, że po początkowym sukcesie, HP3 wręcz "wyskoczył" z otworu i praktycznie cały wydostał się na powierzchnię. Z pewnością znacząco utrudni to - jeżeli nie uniemożliwi - realizację pierwotnie zakładanych zadań.

    Czekamy na oficjalne potwierdzenie misji. Poniżej kilka reakcji ze środowiska, które dzisiaj rano znalazłem na Twitterze.

    https://twitter.com/nextspaceflight/status/1188320582410145792
    https://twitter.com/LarsTheWanderer/status/1188271673725734912
    https://twitter.com/custom_user/status/1188402640897662977

    AKTUALIZACJA: 19:35

    Zespół misji Mars InSight potwierdza, że podczas wbijania kreta w trakcie weekendu doszło do wysunięcia instrumentu do połowy. Wstępna ocena wskazuje na nieoczekiwane właściwości ziemi wokół instrumentu.

    https://twitter.com/NASAInSight/status/1188523020718985216

    Jedna z możliwości obserwowanych podczas testów prowadzonych na Ziemi mówi, że ziemia może osuwać się przed czubek kreta, stopniowo wypełniając otwór przed nim gdy kret stopniowo się wysuwał. Zespół aktualnie analizuje dane i w ciągu kilku dni przygotuje dalszy plan działań.

    https://twitter.com/NASAInSight/status/1188523023046860800
    ]]>
    19192 0 0 0

    One possibility observed in testing on Earth is that soil could fall in front of the mole’s tip as it rebounds, gradually filling the hole in front of it as the mole backs out. Team continues to look over the data and will have a plan in the next few days #SaveTheMole #Teamwork

    — NASA InSight (@NASAInSight) October 27, 2019]]>

    InSight sol 325 Instrument Deployment Camera. This is not good at all, folks. HP3 appears to have jumped. Gah pic.twitter.com/xXt3qrf76r

    — Lars (@LarsTheWanderer) October 27, 2019]]>

    InSight sol 325 Instrument Deployment Camera. This is not good at all, folks. HP3 appears to have jumped. Gah pic.twitter.com/xXt3qrf76r

    — Lars, but scarier than normal (@LarsTheWanderer) October 27, 2019]]>

    Mars continues to surprise us. While digging this weekend the mole backed about halfway out of the ground. Preliminary assessment points to unexpected soil properties as the main reason. Team looking at next steps. #SaveTheMole #Teamwork pic.twitter.com/UURvU8VTwZ

    — NASA InSight (@NASAInSight) October 27, 2019]]>

    Dziwne... To już raczej w takim razie koniec misji instrumentu HP3 :( Tu najlepszy gif jaki znalazłem: pic.twitter.com/Czbueu9N1E

    — Rafał Grabiański (@custom_user) October 27, 2019]]>

    One possibility observed in testing on Earth is that soil could fall in front of the mole’s tip as it rebounds, gradually filling the hole in front of it as the mole backs out. Team continues to look over the data and will have a plan in the next few days #SaveTheMole #Teamwork

    — NASA InSight (@NASAInSight) October 27, 2019]]>
    ]]> ]]> ]]>

    Mars continues to surprise us. While digging this weekend the mole backed about halfway out of the ground. Preliminary assessment points to unexpected soil properties as the main reason. Team looking at next steps. #SaveTheMole #Teamwork pic.twitter.com/UURvU8VTwZ

    — NASA InSight (@NASAInSight) October 27, 2019]]>

    Dziwne... To już raczej w takim razie koniec misji instrumentu HP3 :( Tu najlepszy gif jaki znalazłem: pic.twitter.com/Czbueu9N1E

    — Rafał Grabiański (@custom_user) October 27, 2019]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Dziwne... To już raczej w takim razie koniec misji instrumentu HP3 :( Tu najlepszy gif jaki znalazłem: pic.twitter.com/Czbueu9N1E

    — Rafał Grabiański (@RakietowyRafal) October 27, 2019]]>

    Mars continues to surprise us. While digging this weekend the mole backed about halfway out of the ground. Preliminary assessment points to unexpected soil properties as the main reason. Team looking at next steps. #SaveTheMole #Teamwork pic.twitter.com/UURvU8VTwZ

    — NASA InSight (@NASAInSight) October 27, 2019]]>

    One possibility observed in testing on Earth is that soil could fall in front of the mole’s tip as it rebounds, gradually filling the hole in front of it as the mole backs out. Team continues to look over the data and will have a plan in the next few days #SaveTheMole #Teamwork

    — NASA InSight (@NASAInSight) October 27, 2019]]>
    <![CDATA[VLT odkrywa najprawdopodobniej najmniejszą planetę karłowatą w Układzie Słonecznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/28/vlt-odkrywa-najprawdopodobniej-najmniejsza-planete-karlowata-w-ukladzie-slonecznym/ Mon, 28 Oct 2019 15:55:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19202
    Źródło: ESO/P. Vernazza et al./MISTRAL algorithm (ONERA/CNRS)

    Astronomowie - wśród których znajduje się siedmioro naukowców z Instytutu Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - korzystający z instrumentu SPHERE zainstalowanego na teleskopie VLT odkryli, że planetoida Hygiea może być planetą karłowatą. Obiekt ten jest czwartym pod względem wielkości obiektem Pasa Planetoid, tuż za Ceres, Westą i Pallas. Po raz pierwszy udało się teraz zaobserwować Hygieę w wystarczająco wysokiej rozdzielczości, aby można było zbadać jej powierzchnię i określić jej kształt i rozmiary. Okazało się, że Hygiea jest obiektem sferycznym, przez co może zabrać Ceres miano najmniejszej planety karłowatej w Układzie Słonecznym.

    https://www.youtube.com/watch?v=VBi-KeZABl4

    Jako obiekt głównego pasa planetoid, Hygiea spełnia od razu trzy z czterech wymogów niezbędnych do zaklasyfikowania jako planeta karłowata: krąży wokół Słońca, nie jest księżycem i w przeciwieństwie do planet, nie oczyściła otoczenia swojej orbity. Ostatnim wymogiem jest masa wystarczająca do tego, aby pod wpływem grawitacji obiekt przyjął kształt sferyczny. I właśnie ten ostatni wymóg potwierdziły teraz obserwacje prowadzone za pomocą VLT.

    "Dzięki unikalnym możliwościom instrumentu SPHERE zainstalowanego na VLT, jednego z najsilniejszych układów obrazujących na świecie, mogliśmy dostrzec kształt tego obiektu. Okazało się, że Hygiea jest niemal idealnie sferyczna" mówi główny badacz Pierre Vernazza z Laboratoire d'Astrophysicque de Marseille we Francji. "Dzięki tym zdjęciom, Hygiea może stać się planetą karłowatą, jak dotąd najmniejszą w Układzie Słonecznym".

    ESO/P. Vernazza et al., L. Jorda et al./MISTRAL algorithm (ONERA/CNRS)

    Badacze wykorzystali obserwacje za pomocą SPHERE do ustalenia rozmiarów Hygiea. Jej średnica to nieco ponad 430 km. Pluton, najbardziej znana planeta karłowata, ma średnicę 2400 km, a Ceres blisko 950 km.

    Co ciekawe, obserwacje wykazały, że na powierzchni Hygiei nie ma żadnych bardzo dużych kraterów uderzeniowych - donoszą naukowcy w artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature Astronomy. Hygiea jest głównym elementem jednej z największych rodzin planetoid, składającej się z 7000 elementów pochodzących z tego samego obiektu. Astronomowie spodziewali się, że wydarzenie, które doprowadziło do powstania tak licznej rodziny, pozostawi duże i głębokie ślady na powierzchni Hygiei.

    https://www.youtube.com/watch?v=zWK1llFUFbU

    "Te wyniki były dla nas dużym zaskoczeniem, bowiem spodziewaliśmy się dużego krateru impaktowego, takiego jak na Weście", mówi Vernazza. Choć astronomowie obserwowali 95% powierzchni Hygiei, udało im się zidentyfikować dwa niewielkie kratery. "Żaden z nich nie mógł powstać w zderzeniu, które doprowadziło do powstania rodziny planetoid, której objętość porównywalna jest do obiektu o rozmiarach 100 km. Są na to zdecydowanie za małe" tłumaczy współautor opracowania Miroslav Broz z Instytutu Astronomicznego na Uniwersytecie Karola w Pradze.

    Badacze postanowili się temu przyjrzeć dokładniej. Wykorzystując symulacje numeryczne, badacze doszli do wniosku, że sferyczny kształt Hygiei oraz duża rodzina planetoid pochodzą z dużego, czołowego zderzenia z obiektem o rozmiarach od 75 do 150 km. Symulacje wskazują, że takie potężne zderzenie, do którego mogło dojść 2 miliardy lat temu, całkowicie zniszczyło obiekt macierzysty. Gdy pozostałe po nim odłamki z powrotem się połączyły, nadały Hygiei jej okrągły kształt, pozostawiając w otoczeniu tysiące planetoid. "Tego typu zderzenie między dwoma dużymi obiektami pasa planetoid jest czymś unikalnym w ostatnich 3-4 miliardach lat" mówi Pavel Sevecek, doktorant na UK w Pradze.

    https://www.youtube.com/watch?v=qhTEQsH2xMA

    Szczegółowe badanie planetoid jest możliwe nie tylko dzięki obliczeniom numerycznym, ale także dzięki potężnym teleskopom/ "Dzięki VLT i instrumentowi SPHERE z nowej generacji optyką adaptacyjną, możemy obserwować planetoidy pasa głównego z niespotykaną dotąd rozdzielczością, która wypełnia lukę między obserwacjami naziemnymi i sondami kosmicznymi" podsumowuje Vernazza.

    Źródło: ESO

    Artykuł naukowy: https://www.eso.org/public/archives/releases/sciencepapers/eso1918/eso1918a.pdf

    ]]>
    19202 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble fotografuje kosmiczną twarz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/29/hubble-fotografuje-kosmiczna-twarz/ Tue, 29 Oct 2019 11:49:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19208
    Źródło: NASA, ESA, J. Dalcanton, B.F. Williams, and M. Durbin (University of Washington)

    Z okazji zbliżającego się Halloween, Kosmiczny Teleskop Hubble'a przedstawia zderzające się dwie galaktyki o porównywalnych rozmiarach, które z naszego punktu w przestrzeni przypominają twarz. Zdjęcie zostało wykonane 19 czerwca 2019 roku w zakresie widzialnym, za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys.

    Choć zderzenia galaktyk są powszechne - szczególnie we wczesnym wszechświecie - to tylko niewielka część z nich to zderzenia czołowe, które prowadzą do powstania układów takich jak Arp-Madore widoczny powyżej, oddalony od nas o 704 miliony lat świetlnych. To gwałtowne zderzenie odpowiada za pierścieniową strukturę układu, która jednak przetrwa stosunkowo krótko. Zderzenie rozciągnęło dyski gazu i pyłu wraz z gwiazdami, prowadząc do powstania pierścienia charakteryzującego się intensywnymi procesami gwiazdotwórczymi, który odpowiada za kontury "nosa" i "twarzy" układu.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZpSTA-gIgDQ

    Galaktyki pierścieniowate należą do rzadkości i tylko kilkaset z nich znajduje się w naszym kosmicznym otoczeniu. Aby powstał pierścień, galaktyki muszą zderzyć się dokładnie pod właściwym kątem. Z czasem i tak łączą się całkowicie w jedną galaktykę, w której często nie ma już śladu burzliwej przeszłości.

    Źródło: ESA/Digitized Sky Survey 2
    Acknowledgement: Davide De Martin

    Ustawienie obok siebie dwóch centralnych zgrubień składających się z gwiazd także należy do nietypowych. Dzięki temu, że zgrubienia, które tworzą "oczy" na tej twarzy, są zbliżonego rozmiaru, możemy być pewni, że obie galaktyki były zbliżonych rozmiarów. To zupełnie inna sytuacja od bardziej powszechnych zderzeń, w których mniejsze galaktyki pożerane są przez swoje większe sąsiadki.

    Powyższy układ skatalogowano jako Arp-Madore 2026-424 w katalogu osobliwych galaktyk Arp-Madore "Catalogue of Southern Peculiar Galaxies and Associations". Astronom Halton Arp opublikował swój zbiór 338 osobliwych galaktyk w 1966 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=3k4uBYiQ38I

    Hubble wykonał zdjęcie tego osobliwego układu w ramach programu, w którym naukowcy korzystają z przypadkowych przerw w harmonogramie obserwacji teleskopu do wykonywania zdjęć co ciekawszych obiektów. Astronomowie planują wykorzystywać ten innowacyjny program Hubble'a do przyjrzenia się wielu innym, nietypowym galaktykom, które wchodzą w interakcje ze swoimi sąsiadkami. Ich celem jest stworzenie obszernego katalogu pobliskich łączących się galaktyk, który może poszerzyć naszą wiedzę o tym jak galaktyki rosną łącząc się ze sobą. Analizując szczegółowe dane z Hubble'a badacze będą w stanie ustalić, którym galaktykom warto jeszcze dokładniej przyjrzeć się za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, którego start zaplanowano na 2021 rok.

    Źródło: STScI

    ]]>
    19208 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe analizy wskazują metodę badania wnętrza gwiazd w rzadkiej fazie ich ewolucji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/30/nowe-analizy-wskazuja-metode-badania-wnetrza-gwiazd-w-rzadkiej-fazie-ich-ewolucji/ Wed, 30 Oct 2019 08:49:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19212
    Źródło: Jørgen Christensen-Dalsgaard

    Za 5 miliardów lat, kiedy Słońce zużyje już cały wodór w swoim jądrze, powiększy się i przejdzie w stadium czerwonego olbrzyma. Ta faza w życiu Słońca - i w życiu innych gwiazd o masie do dwóch mas Słońca - jest stosunkowo krótka w porównania z długością życia gwiazdy, szacowaną na 10 miliardów lat. Czerwony olbrzym będzie świecił 1000 razy jaśniej od Słońca, i nagle hel znajdujący się głęboko w jego jądrze zacznie spalać się w węgiel w procesie zwanym błyskiem helowym. Następnie gwiazda przejdzie w trwający 100 milionów lat etap przemiany helu.

    Astrofizycy teoretycznie i w modelach przewidują takie błyski już od 50 lat, a jednak jak dotąd żadnego nie zaobserwowali. Niemniej jednak, w najnowszym artykule opublikowanym w Nature Astronomy, badacze twierdzą, że wkrótce to się zmieni.

    "Skutki błysku helowego są dokładnie przewidziane w modelach, ale nie obserwowaliśmy jeszcze niczego, co by je bezpośrednio odzwierciedlało" mówi współautor opracowania Jørgen Christensen-Dalsgaard, profesor na Uniwersytecie w Aarhus w Danii.

    Gwiazda taka jak Słońce zasilana jest przez przemianę wodoru w hel w temperaturze około 15 milionów K. Hel jednak wymaga dużo wyższej temperatury niż wodór, około 100 milionów K, aby rozpocząć proces przemiany w węgiel. Z tego też powodu zbiera się on w jądrze, podczas gdy wokół jądra, w wodorowej otoczce wciąż zachodzi przemiana w hel. W międzyczasie, gwiazda powiększa swoje rozmiary do orbity Ziemi. W końcu, w jądrze gwiazdy warunki się zmieniają, prowadząc do gwałtownego zapłonu helu: do błysku helowego. W jądrze zachodzi kilka błysków na przestrzeni kolejnych 2 milionów lat, a następnie gwiazda przechodzi w bardziej statyczny stan, w którym przepala cały hel w węgiel i tlen, co trwa około 100 milionów lat.

    Błysk helowy odgrywa integralną rolę w naszej wiedzy o cyklu życia małomasywnych gwiazd. Niestety, zbieranie danych o tym co się dzieje w jądrach odległych gwiazd, jest niewiarygodnie trudne, dlatego też jak dotąd naukowcy nie byli w stanie zaobserwować tego zjawiska.

    Możliwości współczesnych teleskopów kosmicznych takich jak Kepler, CoRoT czy TESS pozwalają twierdzić, że to się wkrótce zmieni. "Dostępność bardzo dokładnych pomiarów wykonywanych w przestrzeni kosmicznej, pozwoliła nam obserwować bardzo delikatne oscylacje jasności bardzo dużej liczby gwiazd" mówi Christensen-Dalsgaard.

    Błysk helowy prowadzi do propagacji różnych fal przez wnętrze gwiazdy. Fale te prowadzą do wibracji gwiazdy, która widoczna jest pod postacią delikatnej zmienności jej jasności. Obserwacje pulsacji gwiazd mówią astronomom wiele o procesach zachodzących w ich wnętrzach, tak samo jak trzęsienia Ziemi mówią geologom wiele o wnętrzu naszej planety. Owa nowa technika - asterosejsmologia - staje się coraz ciekawszym polem badań w astrofizyce.

    Błysk helowy zachodzi dość gwałtownie i niczym trzęsienie ziemi, zaczyna się od bardzo energetycznego zdarzenia, po którym następuje seria stopniowo coraz słabszych zdarzeń zachodzących na przestrzeni kolejnych 2 milionów lat - czyli w stosunkowo krótkim okresie jak na czas życia większości gwiazd. Jak w 2012 roku wykazał Lars Bildsten, dyrektor KITP oraz Bill Paxton, częstotliwości pulsacji tych gwiazd są bardzo wrażliwe na warunki panujące w ich jądrach. Dzięki temu, asterosejsmologia może dostarczyć naukowcom informacje, które testują naszą wiedzę o tych procesach.

    "W tym czasie cieszyliśmy się, że nowe możliwości obserwacji z przestrzeni kosmicznej mogą pozwolić nam potwierdzić ten od dawna badany element ewolucji gwiazd. Nie spodziewaliśmy się nawet jeszcze bardziej ekscytującej możliwości obserwowania wibracji tych konwekcyjnych gwiazd" mówi Bildsten.

    Głównym celem nowych badań było określenie czy owe regiony błysku mogą prowadzić do powstania pulsacji wystarczająco silnych, abyśmy mogli je obserwować. Po miesiącach analiz i symulacji badacze doszli do wniosku, że wiele z nich powinniśmy obserwować z łatwością.

    https://www.instagram.com/p/B4PIln-DinH/

    "Byłem zaskoczony, że ten mechanizm tak dobrze działa" mówi Christensen-Dalsgaard.

    Nowe i obiecujące podejście opisane szczegółowo w artykule mówi, że astronomowie badają owe procesy w bardzo szczególnej - i jak dotąd niezbyt dobrze poznanej - klasie gwiazd, tak zwanych podkarłach typu widmowego B. To byłe czerwone olbrzymy, które z nieznanych powodów, utraciły większość swojej zewnętrznej otoczki wodorowej. Podkarły typu B stanowią dla naukowców unikalną okazję bardziej bezpośredniego badania gorącego jądra gwiazdy. Co więcej, pozostała cienka warstwa wodoru nie jest już wystarczająco gruba, aby tłumić oscylacje wywoływane kolejnymi błyskami helowymi, dzięki czemu naukowcy powinni być w stanie obserwować je bezpośrednio.

    Omawiany artykuł dostarcza pierwsze obserwacyjne informacje o złożonych procesach przewidzianych przez modele gwiazd w momencie zapłonu helu. "W naszych pracach mocno oparliśmy się na serii obliczeń z dynamiki płynów, przeprowadzonych przez Daniela Lecoaneta" zauważa Bildsten. "Jeżeli faktycznie tak jest, gwiazdy te mogą stać się nowym poligonem badań do rozwiązywania tej fundamentalnej zagadki współczesnej astrofizyki".

    Christensen-Dalsgaard przyznaje, że chce zastosować wyniki tych badań do analizy danych obserwacyjnych. W rzeczywistości, błyski helowe być może już były obserwowane. W przypadku kilku gwiazd obserwowanych przez CoRoT i Keplera zaobserwowano niewyjaśnione oscylacje, które zdają się przypominać te przewidywane dla błysków helowych. Obserwatorium TESS będzie kluczowe dla dalszych badań, bowiem obserwuje całe mnóstwo gwiazd, w tym kilka, w których tego typu pulsacje powinny dać się zaobserwować. Obserwacje te pozwolą nam dokładnie przetestować modele, a tym samym zbadać co w przyszłości czeka także nasze Słońce.

    Źródło: University of California - Santa Barbara

    ]]>
    19212 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SwRI opracuje koncepcję misji orbitalnej do Plutona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/30/swri-opracuje-koncepcje-misji-orbitalnej-do-plutona/ Wed, 30 Oct 2019 22:47:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19218

    NASA sfinansuje przygotowanie przez naukowców z Southwest Research Institute (SwRI) analizy istotnych cech, możliwości i kosztów potencjalnego, przyszłego orbitera, który miałby polecieć do Plutona. W ramach badań naukowcy ustalą wymagania co do samej sondy jak i znajdujących się na niej instrumentów oraz wstępnie oszacują koszt i ryzyko zastosowania nowych technologii.

    Badania te są jednym z dziesięciu finansowanych przez NASA projektów przygotowywanych do kolejnego przeglądu dekadalnego Planetary Science Decadal Survey. Wyniki tych badań zostaną włączone w National Academy Planetary Decadal Study, które rozpocznie się w 2020 roku.

    Stworzona przez SwRI sonda New Horizons, która przeleciała w pobliżu Plutona i jego księżyców, a następnie w pobliżu obiektu Pasa Kuipera 2014 MU69, przesłała na Ziemię dane, które uzasadniają wysłanie w ten region kolejnej misji.

    "Cieszymy się, że będziemy mieli okazję dostarczyć informacje o potencjalnej misji do panelu decydującego o kolejnych misjach" mówi dr Carly Howett z SwRI. "W naszych planach jest wysłanie sondy, która wejdzie na orbitę Plutona na dwa ziemskie lata, a następnie poleci do co najmniej jednego KBO lub do innej planety karłowatej".

    Pomimo tego co sonda New Horizons powiedziała nam o układzie Plutona i obiektach Pasa Kuipera, to są to dopiero początki badania Plutona i jego pięciu księżyców. Co więcej, sonda New Horizons dysponowała jedynie ograniczonym pakietem instrumentów naukowych, przez co wiele aspektów KBO oraz planety karłowatej wciąż czeka na inne instrumenty i na globalne i długotrwałe badania, jakie umożliwi jedynie orbiter. Misja orbitera zostanie zaprojektowana tak, aby naukowcy mogli odpowiedzieć przynajmniej na niektóre pytania, jakie pojawiły się po odkryciach dokonanych przez New Horizons.

    "W ramach finansowanych przez SwRI badań, które poprzedziły obecne badania finansowane przez NASA, opracowaliśmy misję do układu Plutona i dowiedliśmy, że realizacja misji jest możliwa przy użyciu planowanych rakiet i istniejących elektrycznych systemów napędowych" mówi dr Alan Stern, główny badacz misji New Horizons. "Dowiedliśmy także, że możliwe jest wykorzystanie asysty grawitacyjnej ze strony Charona, największego księżyca Plutona, aby wyrwać się z orbity wokół Plutona i skierować sondę w stronę Pasa Kuipera w celu zbadania kolejnych KBO takich jak 2014 MU69".

    Źródło: SwRI

    ]]>
    19218 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie: Hubble obserwuje IC 4653]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/31/zdjecie-hubble-obserwuje-ic-4653/ Wed, 30 Oct 2019 23:01:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19221
    Źródło: ESA/Hubble & NASA, D. Rosario (CEA, Durham University)

    Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopa Hubble'a przedstawia IC 4653, galaktykę znajdującą się 80 milionów lat świetlnych od Ziemi. Może się wydawać, że to daleko, ale w skali kosmicznej nie jest to aż tak duża odległość. W takiej odległości, typy i struktury obiektów, jakie jesteśmy w stanie dojrzeć, przypominają te w naszym lokalnym otoczeniu.

    Zawijające się ramiona galaktyki mówią nam co się dzieje w jej wnętrzu. Jasne błękitne plamy oznaczają miejsca, w których zachodzą intensywne procesy gwiazdotwórcze. Badanie budowy innych galaktyk jest najlepszym sposobem na poznawanie budowy naszej własnej galaktyki, zważając na to, że ludzie nie są w stanie opuścić Drogi Mlecznej, aby spojrzeć na nią z zewnątrz. W ten sposób możemy porównywać obserwacje naszej galaktyki macierzystej z pobliskimi galaktykami, które widzimy w całości.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19221 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają pozostałości po supernowych w pobliskiej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/31/astronomowie-odkrywaja-pozostalosci-po-supernowych-w-pobliskiej-galaktyce/ Wed, 30 Oct 2019 23:32:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19224

    Badacze z University of Manchester wraz ze współpracownikami z innych krajów, wykonali przegląd jednej z pobliskich galaktyk. Badacze wykonali przegląd Małego Obłoku Magellana (SMC), pobliskiej galaktyki karłowatej. Dr Tana Joseph jest główną autorką artykułu naukowego opisującego wyniki obserwacji, który ukazał się w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Badacze odkryli dwie potencjalne nowe pozostałości po supernowych - obłoki gazu i pyłu pozostałe po eksplozji gwiazd. Dodatkowo, badacze wykryli sygnały radiowe od ponad 20 mgławic planetarnych, o których już wiedzieliśmy dzięki obserwacjom w zakresie optycznym

    "To ekscytujący czas na badania pobliskich galaktyk. Owe pobliskie wyspy stanowią doskonałe laboratorium do badań, ponieważ znajdują się wystarczająco blisko, aby można było oddzielić od siebie tworzące je gwiazdy" piszą autorzy.

    Obserwacje przeprowadzono w ramach projektu Evolutionary Map of the Universe (EMU), wykorzystując do tego nowy radioteleskop Australian Square Kilometre Array Pathfinder (ASKAP).

    Komentując wyniki obserwacji, dr Joseph powiedziała: "Możemy teraz łączyć dane w zakresie radiowym z obserwacjami w zakresie optycznym, rentgenowskim, gamma i podczerwony, dzięki czemu możemy badać SMC jak i inne galaktyki na niespotykanym dotąd poziomie szczegółowości".

    Obserwacje SMC przeprowadzono na dwóch różnych częstotliwościach radiowych (960 MHz oraz 1320 MHz), z czułością czterokrotnie wyższą od wcześniejszych przeglądów tej galaktyki. ASKAP zarejestrował ponad 7000 unikalnych źródeł radiowych w kierunku SMC, z których wiele to galaktyki tła, których promieniowanie przenika przez SMC - to więcej niż wszystkie poprzednie przeglądy razem wzięte.

    W ramach projektu ASKAP EMU badacze przewidują odkrycie 70 milionów galaktyk w ciągu pięciu lat. Wcześniej naukowcom udało się zidentyfikować około 2,5 miliona galaktyk w ciągu 40 lat.

    Źródło: University of Manchester

    ]]>
    19224 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Symulacje tłumaczą gazowe olbrzymy na wydłużonych, ciasnych orbitach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/31/symulacje-tlumacza-gazowe-olbrzymy-na-wydluzonych-ciasnych-orbitach/ Thu, 31 Oct 2019 00:39:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19227

    W trakcie ewolucji układów planetarnych, interakcje grawitacyjne między planetami mogą czasami wrzucić je na wydłużone orbity eliptycznego wokół gwiazdy macierzystej, a nawet całkowicie wyrzucić je z układu planetarnego. Mniejsze planety powinny być bardziej podatne na takie grawitacyjne rozpraszanie, a mimo to to właśnie gazowe olbrzymy często obserwuje się na wydłużonych orbitach znacznie różniących się od mniej więcej kołowych orbit w Układzie Słonecznym.

    Co ciekawe, planety o największych masach to zazwyczaj te, których orbity są najbardziej wydłużone, mimo że inercja większej masy powinna utrudniać zaburzanie początkowej orbity takiego obiektu. Te sprzeczne z intuicją obserwacje sprawiły, że astronomowie z UC Santa Cruz zajęli się badaniem ewolucji układów planetarnych za pomocą symulacji komputerowych. Wyniki ich badań opisane w artykule opublikowanym w Astrophysical Journal Letters wskazują kluczową rolę fazy potężnych zderzeń w ewolucji masywnych układów planetarnych, która prowadzi do powstania wielu olbrzymich planet na ciasnych orbitach.

    "Olbrzymiej planety nie da się tak łatwo wrzucić na wydłużoną orbitę jak małą, ale jeżeli wiele gazowych olbrzymów znajduje się blisko gwiazdy macierzystej, ich wzajemne interakcje grawitacyjne mogą wprowadzić je na orbity wydłużone" tłumaczy główna autorka opracowania Renata Frelikh, doktorantka na UC Santa Cruz.

    Frelikh wykonała setki symulacji układów planetarnych, zaczynając od układu z 10 planetami na orbitach kołowych i różnych początkowych masach całego układu i masach poszczególnych planet. W toku ewolucji układów na przestrzeni 20 milionów symulowanych lat, dynamiczne niestabilności prowadziły do zderzeń i łączeń w większe planety oraz do grawitacyjnych oddziaływań, które wyrzucały niektóre planety a inne wprowadzały na orbity mocno wydłużone.

    Analizując łącznie wyniki tych symulacji, badacze doszli do wniosku, że układy planetarne o najwyższej początkowej masie całkowitej prowadziły do powstania największych planet i planet poruszających się po orbitach o najwyższym mimośrodzie.

    "Nasz model naturalnie tłumaczy sprzeczną z intuicją korelację masy i mimośrodowości orbity" mówi Frelikh.

    Współautorka opracowania Ruth Murray-Clay, profesorka astrofizyki teoretycznej na UC Santa Cruz, dodaje, że jedynym niestandardowym założeniem w ich modelu jest to, że w wewnętrznej części układu planetarnego znajduje się kilka gazowych olbrzymów. "Jeżeli przyjmiemy takie założenie, pojawia się prognozowane przez nas zachowanie planet" dodaje.

    Według klasycznego modelu formowania planet, opartego na naszym własnym Układzie Słonecznym, w wewnętrznej części dysku protoplanetarnego nie ma wystarczającej ilości materii do tworzenia gazowych olbrzymów, zatem powstają tam jedynie małe skaliste planety, a gazowe olbrzymy powstają znacznie dalej. Mimo to astronomowie odkryli już wiele gazowych olbrzymów krążących bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych. Ponieważ stosunkowo łatwo je wykryć, te "gorące jowisze" stanowiły znaczącą większość wśród pierwszych odkrywanych egzoplanet, ale mogą one być nieczęstym skutkiem procesu formowania planet.

    "To może być nietypowy proces" mówi Murray-Clay. "Wskazujemy, że częściej może dotyczyć to układów, w których początkowa masa dysku była wysoka, a masywne gazowe olbrzymy powstają w nich w fazie gigantycznych zderzeń".

    Owa faza gigantycznych zderzeń jest analogiczna do ostatniego stadium powstawania naszego własnego układu planetarnego, w którym księżyc uformował się w skutek kolizji Ziemi z planetą o rozmiarach Marsa. "Ze względu na nasze przywiązanie do układu słonecznego, zakładamy, że zderzenia zachodzą między planetami skalistymi, a wyrzucanie planet z układu dotyczy gazowych olbrzymów, ale w rzeczywistości istnieje cała paleta możliwych skutków ewolucji układów planetarnych" mówi Murray-Clay.

    Według Frelikh wzrost masywnych gazowych olbrzymów wskutek zderzeń jest najbardziej wydajny w wewnętrznych rejonach, ponieważ zbliżenia planet w zewnętrznych rejonach układów planetarnych częściej prowadzą do wyrzucenia planety z układu niż do połączenia się w jeden większy obiekt. Procesy łączenia w planety o dużej masie powinny skupiać się w odległości około 3 jednostek astronomicznych (AU, średnia odległość Ziemi od Słońca) od gwiazdy macierzystej.

    "Podejrzewamy, że gazowe olbrzymy o najwyższej masie powstają wskutek połączenia mniejszych gazowych olbrzymów w rejonie od 1 do 8 AU od gwiazd macierzystych" mówi Frelikh. "W przeglądach egzoplanet rejestrowano już wyjątkowo duże egzoplanety sięgające nawet 20 mas Jowisza. Potrzeba wielu kolizji, aby doprowadzić do powstania takich planet, dlatego interesująca jest obserwowana przez nas w symulacjach faza gigantycznych zderzeń".

    Źródło: University of California-Santa Cruz

    ]]>
    19227 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy najprawdopodobniej odkryli całą nową klasę czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/01/naukowcy-najprawdopodobniej-odkryli-cala-nowa-klase-czarnych-dziur/ Fri, 01 Nov 2019 10:55:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19232

    Czarne dziury stanowią ważny element współczesnej astrofizyki - tak ważny, że naukowcy starają się zbudować katalog wszystkich czarnych dziur w Drodze Mlecznej.

    Nowe badania wskazują jednak, że w swoich poszukiwaniach badacze mogli pominąć całą klasę czarnych dziur, o której istnieniu nie mieli pojęcia.

    W artykule opublikowanym wczoraj w periodyku Science astronomowie proponują nowy sposób poszukiwania czarnych dziur i wskazują, że możliwe jest istnienie klasy czarnych dziur mniejszych od najmniejszych znanych dotychczas we wszechświecie.

    "Wskazujemy jedynie, że być może istnieje jeszcze jedna populacja, którą powinniśmy uwzględnić podczas poszukiwań czarnych dziur" mówi Todd Thompson, profesor astronomii z Ohio State University i główny autor opracowania.

    "Naukowcy starają się zrozumieć eksplozje supernowych, eksplozje supermasywnych czarnych gwiazd, procesy powstawania pierwiastków w supermasywnych gwiazdach. Gdyby zatem udało nam się odkryć całą nową populację czarnych dziur, powiedziałaby nam ona więcej o tym, które gwiazdy eksplodują, a które nie, z których powstają czarne dziury, a z których gwiazdy neutronowe. To całe nowe pole badań".

    Wystarczy tylko wyobrazić sobie spis mieszkańców miasta, w którym znajdują się tylko ludzie o wzroście powyżej 180 cm. Dane z takiego spisu byłyby niekompletne i zupełnie wypaczałyby rzeczywisty obraz populacji miasta. Co do zasady, z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku czarnych dziur, mówi Thompson.

    Astronomowie od dawna poszukują czarnych dziur, których przyciąganie grawitacyjne sprawia, że nic - ani materia, ani promieniowanie - nie potrafi uciec z ich powierzchni. Czarne dziury powstają w momencie śmierci gwiazdy, która się kurczy i ulega eksplozji. Astronomowie poszukują także gwiazd neutronowych - małych, gęstych gwiazd, które powstają w momencie śmierci i kolapsu masywnych gwiazd.

    Oba typy obiektów skrywają interesujące informacje o pierwiastkach na Ziemi oraz o życiu i śmierci gwiazd. Jednak aby odkryć te informacje, astronomowie muszą najpierw dojść do tego gdzie te czarne dziury są, a żeby się dowiedzieć gdzie one są, muszą wiedzieć czego szukać.

    Wskazówka: czarne dziury bardzo często znajdują się w układach podwójnych. Oznacza to, że dwie gwiazdy znajdują się wystarczająco blisko siebie, aby związać się ze sobą grawitacyjnie i krążyć wokół wspólnego środka masy. Gdy jedna z tych gwiazd umiera, druga pozostaje i nadal krąży wokół miejsca, w którym znajdowała się kiedyś jej towarzyszka, a teraz znajduje się czarna dziura lub gwiazda neutronowa.

    Od wielu lat specjaliści od czarnych dziur wiedzą, że wszystkie mieszczą się w przedziale od pięciu do piętnastu mas Słońca Znane gwiazdy neutronowe nie przekraczają masy 2,1 masy Słońca - gdyby były większe niż 2,5 masy Słońca, zapadłyby się w czarną dziurę.

    Jednak latem 2017 roku, obserwacje prowadzone przez interferometr LIGO doprowadziły do zaobserwowania procesu łączenia dwóch czarnych dziur w galaktyce oddalonej od nas o 1,8 miliona lat świetlnych. Jedna z tych czarnych dziur miała masę 31 mas Słońca, a druga 25 mas Słońca.

    "Momentalnie wszystkich to zaskoczyło. To było naprawdę spektakularne odkrycie" mówi Thompson. "Nie tylko dlatego, że okazało się, że LIGO działa tak jak tego chcieliśmy, ale dlatego, że masy czarnych dziur okazały się tak duże. Czarnych dziur o takiej masie wcześniej nie obserwowano".

    Thompson wraz z innymi astrofizykami od dawna podejrzewał, że czarne dziury mogą wykraczać poza znany zakres mas i odkrycie LIGO potwierdziło, że faktycznie czarne dziury mogą być większe. Pozostało jednak okno mas między największymi gwiazdami neutronowymi i najmniejszymi czarnymi dziurami. Thompson postanowił sprawdzić, czy uda mu się rozwiązać także i tę zagadkę.

    Wraz ze współpracownikami rozpoczął analizowanie danych z APOGEE (Apache Point Observatory Galactic Evolution Experiment), przeglądu w ramach którego zebrano widma ponad 100 000 gwiazd w Drodze Mlecznej. Widmo może wskazać nam czy obserwowana gwiazda krąży wokół jakiegoś obiektu: zmiany widma - przesunięcia ku błękitowi, po których następuje przesunięcie ku czerwieni - wskazują, że gwiazda krąży wokół niewidocznego towarzysza.

    Thompson rozpoczął przeszukiwanie danych od poszukiwania gwiazd wykazujących zmiany, które mogłyby wskazywać, że gwiazda krąży wokół czarnej dziury.

    Następnie, badacze zawęzili dane z APOGEE do 200 najbardziej interesujących gwiazd. Tharindu Jayasinghe, doktorant na OSU, otrzymał zadanie połączenia tysięcy zdjęć każdego potencjalnego układu podwójnego z ASASSN (All-Sky Automated Survey for Supernovae), przeglądu który skatalogował ponad 1000 supernowych.

    Analiza obu zbiorów danych doprowadziła do odkrycia czerwonego olbrzyma, który zdaje się krążyć wokół czegoś, ale to coś według obliczeń jest znacznie mniejsze od znanych czarnych dziur w Drodze Mlecznej, ale dużo większe od znanych gwiazd neutronowych.

    Po dodatkowych obliczeniach i uzyskaniu nowych danych z Tillinghast Reflector Echelle Spectrograph oraz z satelity Gaia, badacze uświadomili sobie, że odkryli małomasywną czarną dziurę o masie około 3,3 mas Słońca.

    "Udało nam się opracować nowy sposób poszukiwania czarnych dziur, ale jednocześnie najprawdopodobniej odkryliśmy jedną z pierwszych przedstawicielek nowej klasy małomasywnych czarnych dziur, o której nauka wcześniej nic nie wiedziała. Masy wszelakich obiektów mówią nam wiele o procesach ich formowania i ewolucji oraz o ich naturze".

    Źródło: OSU

    ]]>
    19232 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Voyager 2 wylatuje w przestrzeń międzygwiezdną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/05/voyager-2-wylatuje-w-przestrzen-miedzygwiezdna/ Tue, 05 Nov 2019 07:11:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19237

    Do sondy Voyager 1, znajdującej się w przestrzeni międzygwiezdnej, dołączyła jej odwieczna towarzyszka.

    Badacze z University of Iowa donoszą, że sonda Voyager 2 także weszła w ośrodek międzygwiezdny (ISM), obszar w przestrzeni znajdujący się za przypominającą bąbel granicą wytworzoną przez wiatr cząstek wypływających ze Słońca. Voyager 2 tym samym stał się drugim w historii obiektem stworzonym przez człowieka, który uwolnił się spod wpływu Słońca, po tym jak Voyager 1 wleciał w przestrzeń międzygwiezdną w 2012 roku.

    W najnowszym artykule badacze potwierdzają, że sonda Voyager 2 weszła w ośrodek międzygwiezdny 5 listopada 2018 roku, co dostrzegli w znaczącym skoku gęstości plazmy, który udało się wykryć dzięki zbudowanemu w Iowa instrumentowi. Znaczący skok gęstości plazmy jest dowodem na to, że Voyager 2 wyleciała z gorącej plazmy o niskiej gęstości, charakterystycznej dla wiatru słonecznego, w zimniejszą plazmę przestrzeni międzygwiezdnej, o wyższej gęstości. Przypomina to także podobny skok gęstości plazmy jaki obserwowano gdy sonda Voyager 1 wkraczał w przestrzeń międzygwiezdną.

    "Pod względem historycznym, dawne twierdzenie, że wiatr słoneczny będzie po prostu stopniowo zanikał, okazało się po prostu błędne" mówi Don Gurnett, jeden z autorów opracowania opublikowanego w periodyku Nature Astronomy. "Dowiedliśmy z Voyagerem 2 - a wcześniej także z Voyagerem 1 - że istnieje wyraźna granica w przestrzeni. To zdumiewające jak płyny, w tym plazma, tworzą tak wyraźne granice".

    Do przejścia sondy Voyager 2 w przestrzeń międzygwiezdną doszło w odległości 119,7 AU (jednostek astronomicznych) czyli prawie 18 miliardów kilometrów od Słonca. Sonda Voyager 1 przeszła do ISM w odległości 122,6 AU. Obie sondy zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną w 1977 roku w odstępie kilku tygodni od siebie, przy czym każda z nich miała inne cele i inne trajektorie lotu w przestrzeni kosmicznej. Mimo to, obie sondy wyleciały z Układu Słonecznego mniej więcej w tej samej odległości od Słońca.

    Dzięki temu uzyskaliśmy cenne informacje o strukturze heliosfery - bąbla, wytworzonego przez wiatr słoneczny, który rozciąga granice układu słonecznego.

    "To wskazuje, że heliosfera jest symetryczna, przynajmniej w tych dwóch punktach, w których wyleciały z niej obie sondy Voyager" mówi Bill Kurth, badacz z University of Iowa i współautor opracowania. "Oznacza to, że te dwa punkty na powierzchni znajdują się mniej więcej w tej samej odległości".

    "To wskazuje na niemal sferyczny kształt" dodaje Gurnett.

    Dane zebrane przez instrument z Iowa zainstalowany na pokładzie Voyagera 2 daje nam także dodatkowe informacje o grubości helioosłony, zewnętrznego regionu heliosfery, punktu, w którym wiatr słoneczny zagęszcza się i ściera z wiatrami przestrzeni międzygwiezdnej, przypominający trochę - według Gurnetta - pług śnieżny na ulicach miasta.

    Badacze z Iowa mówią, że helioosłona ma zmienną grubość, opierając się przy tym na danych wskazujących, że Voyager 1 musiał przebyć 10 AU więcej niż jego bliźniak, aby dotrzeć do heliopauzy, granicy gdzie wiatr słoneczny i wiatr międzygwiezdny równoważą się i stanowią punkt przejścia do przestrzeni międzygwiezdnej. Niektórzy badacze uważali, że Voyager 2 przekroczy ją jako pierwsza, opierając się przy tym na modelach heliosfery.

    "To trochę przypomina przyglądanie się słoniowi przez mikroskop" mówi Kurth. "Dwie osoby podchodzą do słonia z mikroskopem, zbliżają się do niego i wykonują dwa różne pomiary. Nie mają przy tym zielonego pojęcia o tym co się dzieje między nimi. Modele natomiast próbują wziąć informacje z tych dwóch pomiarów, z tych dwóch punktów oraz to czego dowiedzieliśmy się w trakcie lotu obu sond, i stworzyć na ich podstawie globalny model heliosfery pasujący do tych obserwacji".

    Ostatnie pomiary wykonane przez sondę Voyager 1 pochodzą z odległości 146 AU, czyli prawie 22 miliardów kilometrów od Słońca. Instrument mierzący gęstość plazmy wskazuje, że gęstość plazmy rośnie, w danych z sondy znajdującej się tak daleko od nas, że informacje te potrzebują ponad 19 godzin, aby pokonać odległość między sondą a Ziemią.

    "Obie sondy przeżyją Ziemię" mówi Kurth. "Będą podążały po swoich własnych orbitach wokół centrum galaktyki przez pięć miliardów lat, albo i dłużej. A prawdopodobieństwo tego, że z czymś się zderzą jest niemal zerowe".

    "Aczkolwiek po takim czasie będą już trochę podniszczone" dodaje Gurnett z uśmiechem.

    Artykuł autorstwa badaczy z Iowa jest jednym z pięciu artykułów dotyczących Voyagera 2 opublikowanych w Nature Astronomy. Wszystkie artykuły potwierdzają, że sonda Voyager 2 przeszła w przestrzeń międzygwiezdną i dostarczają informacji o własnościach heliopauzy.

    Źródło: University of Iowa

    ]]>
    19237 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tysiące nowych gromad kulistych powstało w ciągu ostatniego miliarda lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/05/tysiace-nowych-gromad-kulistych-powstalo-w-ciagu-ostatniego-miliarda-lat/ Tue, 05 Nov 2019 08:19:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19240

    Gromady kuliste mogą zawierać setki tysięcy gwiazd, a nawet po 10 milionów gwiazd, które powstały mniej więcej w tym samym czasie. To najstarsze widoczne obiekty we wszechświecie. Gromady kuliste zazwyczaj są gęstymi, sferycznymi obszarami o średnicach setki razy mniejszych od średnicy naszej galaktyki. Drogę Mleczną okrąża około 150 gromad kulistych, z których część widoczna jest gołym okiem na nocnym niebie. Jednak wokół olbrzymich galaktyk znajdujących się w centrum gromad galaktyk może znajdować się nawet dziesięć, dwadzieścia tysięcy gromad kulistych. Gromady galaktyk zawierają setki lub tysiące galaktyk związanych ze sobą grawitacyjnie i pełnych gorącego gazu (ponad dziesięciokrotnie gorętszego od jądra Słońca).

    Uważa się, że owe gromady kuliste powstały krótko po narodzinach wszechświata 13 800 milionów lat temu, mniej więcej w tym samym czasie lub nawet wcześniej niż powstały pierwsze galaktyki. Od tego czasu są one zasadniczo niezmienione, poza naturalnym procesem starzenia wszystkich tworzących je gwiazd i stopniowym wymieraniem pozostałych.

    Thomas Broadhurst, profesor na Wydziale Fizyki Teoretycznej i Historii Nauki tłumaczy, że "tak do końca nie wiemy dlaczego najjaśniejsze galaktyki powstają w centrach gromad galaktyk. Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że zawierają one tysiące gromad kulistych". Badania przeprowadzone przez dr Lim z University of Hong Kong i opublikowane w periodyku Nature Astronomy, odkryły nieoczekiwane pochodzenie niektórych gromad kulistych znajdujących się wokół olbrzymich galaktyk w centrach gromad galaktyk: "Odkryliśmy, że tysiące nowych gromad kulistych formowało się w ciągu ostatniego miliarda lat z zimnego gazu w olbrzymiej galaktyce znajdującej się w centrum gromady w Perseuszu" tłumaczy prof. Broadhurst, który także brał udział w tych badaniach.

    Młodsze gromady kuliste są ściśle związane z - a tym samym powstały z - złożonej sieci zimnego gazu rozciągającego się do zewnętrznych granic olbrzymiej galaktyki. Owa sieć zimnego gazu wypływa z gorącego gazu wypełniającego całą gromadę galaktyk w Perseuszu; de facto gaz koncentruje się w jej centrum przez co szybciej ulega ochłodzeniu, a to z kolei prowadzi do powstawania gromad kulistych. Gdy już powstają, owe młode gromady kuliste nie pozostają w sieci zimnego gazu i opadają na olbrzymią galaktykę niczym krople deszczu spadające z chmur na powierzchnię. "Zatem" mówi prof. Broadhurst "można się spodziewać, że jasność galaktyk centralnych w takich gromadach galaktyk będzie rosła z czasem wskutek 'opadów' gromad kulistych powstałych w otaczającym je gazie".

    Źródło: University of the Basque Country

    ]]>
    19240 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie: złoty model sondy Juice do testów anten]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/05/zdjecie-zloty-model-sondy-juice-do-testow-anten/ Tue, 05 Nov 2019 09:18:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19243
    Źródło: G. Fischer/IWF Graz

    Za dziesięć lat ekscytujący, nowy gość dołączy do układu Jowisza: sonda JUICE (Jupiter Icy Moons Explorer). Jak sama nazwa wskazuje, sonda będzie badała Jowisza i trzy z jego największych księżyców - Ganimedesa, Kallisto i Europę.

    Start sondy Juice planowany jest na 2022 roku, a składające się na nią instrumenty są aktualnie udoskonalane i kalibrowane do pracy w przestrzeni kosmicznej. Powyższe zdjęcie przedstawia jeden z wielu elementów zaangażowanych w proces kalibracji: miniaturowy, pokryty złotem metalowy model sondy Juice wykorzystywany do testowania anten sondy.

    Na pokładzie sondy Juice znajdzie się wiele anten do rejestrowania fal radiowych w układzie Jowisza. Owe anteny będą mierzyły własności docierających do nich fal, w tym kierunek ich przemieszczania się i stopień polaryzacji, a następnie będą wykorzystywały te informacje do lokalizowania ich źródła. W tym celu, anteny muszą pracować prawidłowo niezależnie od ich orientacji w przestrzeni względem docierających do nich fal - dlatego też naukowcy muszą sprawdzić i skorygować tak zwaną "dependencję kierunkową" anten.

    W ubiegłym roku powyższy, błyszczący model był wykorzystany do wykonania zestawu testów instrumentu Radio and Plasma Wave Instrument (RPWI). Model został zanurzony w zbiorniku wypełnionym wodą; do zbiornika podłączone jednorodne pole elektryczne,, a następnie przesuwano i obracano model względem tego pola. Wyniki pokazały jak anteny bedą rejestrowały fale radiowe docierające do nich z różnych kierunków i pod różnym kątem względem sondy i pozwolą na możliwie najlepszą kalibrację instrumentu do wykonywania pomiarów Jowisza i jego księżyców.

    Podobne testy wykonywano w przeszłości dla takich sond jak Cassini-Huygens (krążącej wokół Saturna w latach 2004-2017), Juno (znajdującej się aktualnie na orbicie wokół Jowisza) czy Solar Orbiter (której start zaplanowano na początek 2020 roku).

    Testy przeprowadzone dla sondy Juice miały kilka dodatkowych utrudnień - anteny modelu były szczególnie małe i wymagały zamocowania na wysięgniku. Naukowcy musieli stworzyć specjalne urządzenie nie tylko do ustawiania anten, ale także samego wysięgnika.

    Model wyprodukowano w skali 1:40, przez co każda z anten miała 62,5 mm długości. W rzeczywistości, każda z anten Juice będzie miała 2,5 metra długości. Główne elementy sondy uwzględnione w modelu to sam korpus sondy, jej panele słoneczne, jej anteny i wysięgniki. Cały model ma "rozpiętość" 75 centymetrów wraz z panelami słonecznymi. Pokrycie warstwą złota gwarantowało doskonałe przewodnictwo elektryczne i minimalną reaktywność z otaczającą je wodą i powietrzem podczas pomiarów.

    W międzyczasie, montaż lotnego modelu sondy Juice rozpoczął się we wrześniu wraz z dostawą głównej struktury sondy i integracją układu napędowego.

    Powyższy model Juice zbudowano na Politechnice w Dreznie, a testy wykonano w Instytucie Badań Kosmicznych Austriackiej Akademii Nauk w Grazu.

    Źródło: ESA

    ]]>
    19243 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[TESS przedstawia panoramę południowego nieba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/06/tess-przedstawia-panorame-poludniowego-nieba/ Wed, 06 Nov 2019 06:59:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19259

    Poświata Drogi Mlecznej - naszej galaktyki widzianej od strony krawędzi - przecina morze gwiazd na nowej mozaice przedstawiającej niebo południowe, stworzonej w oparciu o rok obserwacji wykonanych za pomocą satelity TESS. Mozaikę stworzono z 208 zdjęć wykonanych przez TESS w trakcie pierwszego roku operacji naukowych TESS, który minął 18 lipca.

    "Analiza danych z TESS skupia się na poszczególnych gwiazdach i planetach, ale chciałem zrobić krok w tył i pokazać na mozaice wszystko na raz, podkreślając spektakularny widok na całe niebo, które obserwuje dla nas TESS" mówi Ethan Kruse, badacz z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt.

    Na obszarze przedstawionym na mozaice TESS odkrył 29 egzoplanet i ponad 1000 kolejnych kandydatek na planety, które aktualnie są analizowane przez badaczy.

    TESS podzielił południowe niebo na 13 sektorów i obserwował każdy z nich przez niemal a miesiąc, wykorzystując do tego cztery kamery, na które składa się 16 układów CCD. Co ciekawe, TESS rejestruje obraz całego sektora nieba co 30 minut w ramach poszukiwania tranzytów egzoplanetarnych. Do tranzytu dochodzi gdy planeta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, powodując okresowe spadki jej jasności. W trakcie pierwszego roku pracy satelity, każdy z układów CCD wykonał 15 347 zdjęć. Zdjęcia te stanowią zaledwie część ponad 20 TB danych przesłanych na Ziemię przez TESS.

    https://www.youtube.com/watch?v=P3KevBr4go4

    Oprócz odkrywania egzoplanet, TESS sfotografował jedną z komet w Układzie Słonecznym, śledził ewolucję licznych eksplozji supernowych a nawet zarejestrował rozbłysk z gwiazdy rozrywanej przez supermasywną czarną dziurę. Po zakończeniu przeglądu nieba południowego, TESS zwrócił się ku niebu północnemu rozpoczynając rok obserwacji tej części wszechświata.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19259 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Chiny: Misja Chang'e-5 poleci na Księżyc pod koniec 2020 roku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/07/chiny-misja-change-5-poleci-na-ksiezyc-pod-koniec-2020-roku/ Thu, 07 Nov 2019 09:14:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19265

    Chiny planują start swojej misji Chang'e-5, której głównym celem będzie przywiezienie na Ziemię próbek gruntu księżycowego, na drugą połowę 2020 roku.

    Według obecnych planów ambitna i złożona misja wystartuje na szczycie piątej rakiety Długi Marsz 5 z Wenchang Satellite Launch Center na wyspie Hainan.

    W ramach misji Chang'e-5 Chiny spróbują pobrać i przywieźć na Ziemię około dwóch kilogramów materii księżycowej z obszaru znajdującego się w pobliżu Mons Rumker, wulkanicznej formacji w Oceanie Burz znajdującego się blisko zachodniej krawędzi widocznej z Ziemi części Księżyca.

    W ramach misji dojdzie do pierwszego chińskiego łączenia statków na orbicie okołoksiężycowej. Po tym jak lądownik zbierze próbki, moduł wznoszenia wystartuje i spotka się z orbiterem na orbicie. Po dotarciu w pobliże Ziemi, od statku odłączy się kapsuła z próbkami, która według planu powinna wylądować w tym samym miejscu, w którym lądują chińskie załogowe misje Shenzhou.

    Złożoność całej misji, według wielu obserwatorów, związana jest z przygotowaniami do przyszłych księżycowych misji załogowych. Ostatnia próbka materii księżycowej dotarła na Ziemię na pokładzie radzieckiej sondy Luna 24 w 1976 roku, ale wykorzystywała ona dużo prostszą trajektorię bezpośredniego powrotu.

    Wu Weiren, główny projektant chińskiego programu eksploracji Księżyca nie podał dokładnej daty starty, ale inne priorytety i misje wskazują na start pod koniec przyszłego roku. Jeszcze przed starten Chang'e-5 Chiny przeprowadzą test rakiety Długi Marsz 5B, który będzie stanowił początek projektu budowy stacji kosmicznej, jeszcze w pierwszej połowie 2020 roku. Następnie, czwarta rakieta Długi Marsz 5 wyniesie w przestrzeń kosmiczną pierwszą chińską niezależną sondę międzyplanetarną - do Marsa - w lipcu lub sierpniu.

    https://www.instagram.com/p/B4e91MajSXJ/

    Cały ten harmonogram zależy od tego czy uda się powrót do lotów rakiety Długi Marsz 5, który planowany jest na drugą połowę grudnia. Elementy rakiety dotarły do Wenchang pod koniec ubiegłego miesiąca, gdzie są ze sobą łączone i testowane przed startem.

    Poprzednia rakieta Długi Marsz 5 uległa zniszczeniu w lipcu 2017 roku, opóźniając tym samym realizację misji Chang'e-5, której start planowano początkowo na koniec tego roku. Wtedy to turbopompa jednego z dwóch silników YF-77 pierwszego stopnia zawiodła, przez co ładunek nie dotarł na orbitę. Przeprojektowanie silnika wymagało przerwy trwającej niemal 900 dni między usterką a przywróceniem rakiety do lotu. Tym samym usterka przesunęła w czasie planowaną budowę modułowej stacji kosmicznej, która miała znaleźć się na niskiej orbicie okołoziemskiej. 20-tonowe moduły stacji będą wynoszone na orbitę na szczycie rakiety Długi Marsz 5B.

    Chiny planują także kolejną misję, której celem będzie przywiezienie na Ziemię próbek. Chang'e-6 stanowi swego rodzaju backup, ale jeżeli misja Chang'e-5 powiedzie się, szóstka zostanie wykorzystana do lądowania na południowym biegunie Księżyca.

    Po zrealizowaniu tych planów Chiny planują przejść do rozszerzonej fazy badania Księżyca, w tym misji Chang'e-7 i kolejnych. Celem będzie stworzenie automatycznej "bazy badawczej" w drugiej połowie lat dwudziestych, która będzie oczekiwała na pierwsze chińskie misje załogowe.

    Te 3-4 misje będą miały na celu przeprowadzenie badań na miejscu, eksperymentów biologicznych oraz prób ekstrakcji gazów rzadkich i drukowania 3D w warunkach księżycowych.

    Trwająca obecnie na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca misja Chang'e-4 zakończyła swój 11. księżycowy dzień pracy 3 listopada. Łazik Yutu-2 dostarczony na powierzchnię Księżyca w ramach tej misji przejechał jak dotąd 289 metrów po kraterze Von Karmana. W trakcie swoich prac łazik odkrył dowody na obecność na powierzchni materiału pochodzącego z płaszcza Księżyca.

    Źródło: spacenews

    ]]>
    19265 0 0 0
    View this post on Instagram

    Czasami tak mi się wydaje, że gdyby powstała potężna encyklopedia egzobiologii, życia na innych planetach to każdy miłośnik i miłośniczka astronomii miałby ją w swojej biblioteczce, a jednocześnie fantastyczna różnorodność i złożoność życia na Ziemi nie robi na nikim wrażenia. Biologia Campbella czy Biologia Salomona to fantastyczne pozycje wprowadzające w zadziwiający świat najciekawszej nauki na świecie. Szukając i dywagując nad możliwością powstania życia na innych planetach we wszechświecie, warto wiedzieć więcej o jedynym życiu, o który istnieniu wiemy, i które mamy tuż pod nosem. Polecam każdemu! #książka #książki #bookstagram #bookstagrampl #czytaniejestsexy #czytelnianaukowa #czytambolubie #book #czytajboumrzesz #czytanie #biologia #maturabiologia

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    View this post on Instagram

    Czasami tak mi się wydaje, że gdyby powstała potężna encyklopedia egzobiologii, życia na innych planetach to każdy miłośnik i miłośniczka astronomii miałby ją w swojej biblioteczce, a jednocześnie fantastyczna różnorodność i złożoność życia na Ziemi nie robi na nikim wrażenia. Biologia Campbella czy Biologia Salomona to fantastyczne pozycje wprowadzające w zadziwiający świat najciekawszej nauki na świecie. Szukając i dywagując nad możliwością powstania życia na innych planetach we wszechświecie, warto wiedzieć więcej o jedynym życiu, o który istnieniu wiemy, i które mamy tuż pod nosem. Polecam każdemu! #książka #książki #bookstagram #bookstagrampl #czytaniejestsexy #czytelnianaukowa #czytambolubie #book #czytajboumrzesz #czytanie #biologia #maturabiologia

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1017 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/14/woda-na-ksiezycu-pochodzenie-change-5/ 0 0
    <![CDATA[NASA otwiera próbki regolitu księżycowego z misji Apollo 17]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/07/nasa-otwiera-probki-regolitu-ksiezycowego-z-misji-apollo-17/ Thu, 07 Nov 2019 12:05:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19270

    Naukowcy z NASA otworzyli nietkniętą jeszcze próbkę skał z Księżyca, przywiezioną na Ziemię w ramach misji Apollo 17. To pierwsze otwarcie czystej próbki skał i regolitu z Księżyca od 40 lat. Naukowcy teraz będą mieli okazję testować techniki badania przyszłych próbek, które zostaną pobrane z Księżyca w ramach misji Artemis.

    Próbka, otwarta 5 listopada w Lunar Curation Laboratory w Houston, została pobrana na Księżycu przez astronautów Gene'a Cernana i Harrisona "Jacka" Schmitta za pomocą 4-centymetrowej szerokości rurki. Próbkę otwarto w ramach inicjatywy ANGSA (Apollo Next Generation Sample Analysis) realizowanej przez NASA. Naukowcy wykorzystają zaawansowane technologie do badania próbek wykorzystując do tego nowe narzędzia niedostępne w czasach, gdy próbki dotarły na Ziemię.

    "Dzisiaj jesteśmy w stanie wykonać pomiary, których wykonanie nie było możliwe w erze misji Apollo" mówi dr Sarah Noble, naukowiec programu ANGSA w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. "Analiza tych próbek pozwoli na rozszerzenie korzyści naukowych z misji Apollo, jak również pozwoli nowemu pokoleniu naukowców dopracować techniki i przygotować się do badań próbek, które dopiero dotrą na Ziemię w ramach misji Artemis w latach dwudziestych i później".

    Większość próbek z misji Apollo została już dobrze zbadana, część z nich wciąż jest analizowana. Mimo to NASA podjęła decyzję, aby niektóre próbki pozostawić jako inwestycję na przyszłość, tak aby można było je zbadać za pomocą zaawansowanych technologii, które miały powstać dopiero w przyszłości.

    Nieotwarte próbki Apollo pobrano w ramach misji Apollo 15, 16 i 17. Dwie z nich, 73002 oraz 73001, obie zebrane w ramach misji Apollo, będą teraz analizowane w ramach programu ANGSA. Rozwój technik takich jak nieniszczące obrazowanie 3D, spektrometria mas czy mikrotomia w ultra-wysokiej rozdzielczości pozwolą na przeprowadzenie skoordynowanych badań tych próbek.

    Próbki 73002 oraz 73001 stanowią część 60-centymetrowej rurki wypełnionej regolitem, zebranej na osuwisku w pobliżu Krateru Lara w miejscu lądowania misji Apollo 17. Próbki wciąż ułożone są warstwami, tak jak na Księżycu, dzięki czemu przechowują informacje o osuwiskach na ciałach niebieskich, takich jak Księżyc, pozbawionych powietrza oraz zapis związków lotnych w księżycowym regolicie.

    Próbka 73002, która była nieotwarta, ale nie była utrzymywana szczelnie w próżni od czasu przywiezienia na Ziemie, to pierwsza próbka, która została otwarta 5 listopada. Teraz badacze z Johnson Space Center będą ją analizowali przez kilka miesięcy i rozdzielali jej fragmenty na poszczególne zespoły naukowe ANGSA do analizy.

    Przy otwieraniu próbki badacze wykorzystali rentgenowski tomograf komputerowy (XCT) , który utrwalił wysokiej rozdzielczości, trójwymiarowy obraz regolitu w tubie. Taki zapis pozwoli opracować strategie wyciągania próbki i rozdzielania jej na poszczególne zespoły badawcze, oraz pozwoli naukowcom zrozumieć strukturę próbki. Ponadto w ten sposób badacze uchronią delikatne elementy gruntu przed zniszczeniem podczas otwierania i wyciągania próbki.

    Po rentgenowskim skanowaniu, próbki usuwane są z pojemnika za pomocą specjalistycznych narzędzi w specjalnym pojemniku wypełnionym ultra-czystym suchym azotem, a następnie dzielone na kilkumilimetrowe elementy. Dzięki temu naukowcy mają możliwość zrozumieć różnice między kolejnymi warstwami rdzenia. To pierwsza okazja zbadania takiego rdzenia od ponad 25 lat i naukowcy już od kilku miesięcy ćwiczyli wszystkie procedury związane z otwarciem i analizą próbki.

    https://www.youtube.com/watch?v=monTfvXP8v0

    Próbka 73001, która zostanie otwarta na początku 2020 roku jeszcze na Księżycu została szczelnie zamknięta w specjalnym próżniowym pojemniku, a następnie umieszczona w kolejnym próżniowym pojemniku i pozostała w takim stanie także na Ziemi. Ta próbka zostanie otwarta po tym gdy naukowcy doprecyzują plany wychwytu gazów z Księżyca zebranych w pojemniku wraz z próbką.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19270 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje tuzin obrazów jednej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/08/hubble-obserwuje-tuzin-obrazow-jednej-galaktyki/ Fri, 08 Nov 2019 09:44:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19289
    Źródło: ESA/Hubble, NASA, Rivera-Thorsen et al.

    Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zaobserwowali galaktykę z odległych rejonów Wszechświata, która wydaje się skopiowana co najmniej 12 razy na nocnym niebie. Ten unikalny widok, za który odpowiada silne soczewkowanie grawitacyjne, pomaga astronomom lepiej zrozumieć ten fragment historii wszechświata, który nazywamy epoką rejonizacji.

    https://www.youtube.com/watch?v=fO0jO_a9uLA

    Powyższe nowe zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia obiekt astronomiczny, którego obraz został skopiowany przez silne soczewkowanie grawitacyjne. Galaktyka zwana Sunburst Arc znajduje się prawie 11 miliardów lat świetlnych od Ziemi i została zsoczewkowana przez masywną gromadę galaktyk znajdującą się 4,6 miliarda lat świetlnych od Ziemi.

    Sunburst Arc 1. Źródło: ESA/Hubble, NASA, Rivera-Thorsen et al.

    Masa owej gromady galaktyk jest na tyle duża, aby zakrzywiała ona i powiększała światło emitowana przez galaktykę znajdującą się znacznie dalej za nią. Proces soczewkowania grawitacyjnego prowadzi nie tylko do zniekształcenia obrazu soczewkowanego obiektu, ale także do powstawania wielu jej obrazów.

    W przypadku galaktyki Sunburst Arc, efekt soczewkowania doprowadził do powstania co najmniej 12 obrazów galaktyki, rozłożonych na czterech głównych łukach. Trzy z tych łuków widoczne są w górnej, prawej części zdjęcia, podczas gdy jeden przeciwłuk widoczny jest w dolnej lewej części kadru - częściowo przesłonięty przez jasne gwiazdy pierwszego planu znajdujące się w Drodze Mlecznej.

    Sunburst Arc 2 Źródło: ESA/Hubble, NASA, Rivera-Thorsen et al.

    Hubble wykorzystuje te kosmiczne szkła powiększające do badania obiektów, które w przeciwnym razie byłyby zbyt ciemne i zbyt odległe, aby dało się je dostrzec nawet za pomocą najczulszych instrumentów. Sunburst Arc nie jest tu wyjątkiem, pomimo tego, że jest to jedna z najjaśniejszych znanych galaktyk soczewkowanych grawitacyjnie.

    Soczewka sprawia, że jasność poszczególnych obrazów galaktyki jest 10 do 30 razy większa od rzeczywistej. Dzięki temu Hubble obserwuje struktury o rozmiarach nawet 520 lat świetlnych - to niezwykle dokładne obserwacje jak na obiekt tak odległy. Są to rozmiary porównywalne z obszarami gwiazdotwórczymi w galaktykach obserwowanych w lokalnym wszechświecie.

    Sunburst Arc 3 Źródło: ESA/Hubble, NASA, Rivera-Thorsen et al.

    Obserwacje prowadzone za pomocą Hubble'aa wykazały, że Sunburst Arc jest analogiem galaktyk, które istniały na znacznie wcześniejszym etapie historii wszechświata: w epoce rejonizacji, która rozpoczęła się już 150 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    Epoka rejonizacji to kluczowy etap historii wszechświata, który zakończył "wieki ciemne", czyli epokę przed powstaniem pierwszych gwiazd, gdy wszechświat był ciemny i wypełniony wodorem. Gdy uformowały się pierwsze gwiazdy, zaczęły emitować promieniowanie, wytwarzać wysokoenergetyczne fotony, które były w stanie jonizować wodór.

    https://www.youtube.com/watch?v=uS6yhSw2mlI

    W ten sposób materia międzygalaktyczna została zamieniona w większości zjonizowaną, która istnieje obecnie. Niemniej jednak, aby zjonizować wodór międzygalaktyczny, wysokoenergetyczne promieniowanie tych wczesnych gwiazd musiało najpierw uciec ze swoich galaktyk macierzystych, nie będąc po drodze pochłonięty przez materię międzygwiezdną. Jak dotąd odkryto tylko kilka galaktyk, które "uwalniają" wysokoenergetyczne fotony w przestrzeń międzygalaktyczną. Jak takie światło uciekło ze wczesnych galaktyk pozostaje tajemnicą.

    Źródło: STScI

    ]]>
    19289 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Teleskop NICER obserwuje rekordowy rozbłysk rentgenowski!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/08/teleskop-nicer-obserwuje-rekordowy-rozblysk-rentgenowski/ Fri, 08 Nov 2019 11:42:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19295

    Teleskop NICER (Neutron star Interior Composition Explorer) zainstalowany na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zarejestrował gwałtowny wzrost promieniowania rentgenowskiego o godzinie 10:04 pm EDT w dniu 20 sierpnia. Źródłem promieni X był masywny rozbłysk termonuklearny na powierzchni pulsara, pozostałości gwieździe, która dawno temu eksplodowała jako supernowa.

    Rozbłysk rentgenowski, najjaśniejszy dotąd zaobserwowany przez NICER pochodził z obiektu SAX J1808.4-3658, w skrócie J1808. Jego obserwacje ukazały nam wiele zjawisk nigdy wcześniej nieobserwowanych razem w jednym rozbłysku. Dodatkowo, gasnąca po rozbłysku kula ognia na krótko jeszcze raz pojaśniała. Dlaczego? Na razie nie wiadomo.

    "Ten rozbłysk był wyjątkowy" mówi główny badacz Peter Bult, astrofizyk w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. "Widzimy tu dwuetapową zmianę jasności, za którą odpowiada odrzucenie osobnych warstw z powierzchni pulsara oraz inne cechy, które pozwolą nam odtworzyć fizykę tych niesamowitych procesów".

    Eksplozja, którą astronomowie zaklasyfikowali jako rozbłysk rentgenowski typu I, uwolniła tyle samo energii w 20 sekund co Słońce uwalnia w niemal 10 dni. Szczegóły uchwycone przez NICER podczas tej rekordowej erupcji pozwolą astronomom uszczegółowić wiedzę o procesach fizycznych napędzających rozbłyski termojądrowe na pulsarach.

    Pulsar to typ gwiazdy neutronowej, kompaktowego jądra pozostałego po tym jak masywna gwiazda wyczerpała swoje paliwo, zapadła się pod wpływem własnej masy i eksplodowała. Pulsary mogą bardzo szybko rotować i posiadać gorące plamy emitujące promienie rentgenowskie na swoich biegunach magnetycznych.

    J1808 znajduje się około 11000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Rotuje w zawrotnym tępi 401 razy na sekundę i jest elementem układu podwójnego. Jego towarzyszem jest brązowy karzeł, obiekt większy od gazowych olbrzymów, ale za mały aby stać się gwiazdą. Stały strumień wodoru przepływa z niego na gwiazdę neutronową, tworząc wokół niej rozległy dysk akrecyjny.

    Gaz w dysku akrecyjnym nie porusza się tak łatwo w kierunku do środka. Ale co kilka lat, dyski wokół pulsarów takich jak J1808 stają się tak gęste, że duże ilości gazu ulegają jonizacji. To sprawia, że światło ma trudności, aby przedostać się przez dysk. Uwięziona energia uruchamia proces rozgrzewania i jonizacji, które z kolei więżą jeszcze więcej energii. Gaz stawia coraz większy opór i po spirali opada do wewnątrz i na powierzchnię pulsara.

    https://www.youtube.com/watch?v=1FkoWncpMYg

    Wodór opadający na powierzchnię formuje gorące, coraz głębsze globalne "morze". U podstawy tej warstwy, temperatury i ciśnienie rosną, aż dochodzi do fuzji jąder wodoru w jądra helu, procesu uwalniającego energię, takiego samego jak zachodzi w jądrze Słońca.

    "Hel zaczyna się zbierać i zaczyna tworzyć własną warstwę" mówi Zaven Arzoumanian z Godard, zastępca głównego naukowca NICER i współautor opracowania. "Gdy warstwa helu ma kilka metrów grubości, warunki pozwalają na fuzję jąder helu w węgiel. Dochodzi do wybuchowej erupcji helu i na całej powierzchni pulsara dochodzi do eksplozji termonuklearnej".

    Gdy rozpoczął się wybuch, dane z NICER wskazują, że poziom jego jasności w zakresie X ustabilizował się na niemal sekundę, zanim ponownie nie wzrósł w wolniejszym tempie. Badacze interpretują to spowolnienie jako moment, w którym energia wybuchu zgromadziła się na tyle, aby doprowadzić do eksplozji warstwy wodorowej.

    Kula ognia rosła przez kolejne dwie sekundy, a następnie osiągnęła wartość szczytową, wywiewając masywniejszą warstwę helową. Hel oddalał się szybciej, wyprzedził wodór zanim ten zdążył się rozrzedzić, a następnie zwolnił i osiadł na powierzchni pulsara. Po tej fazie, pulsar na krótko pojaśniał o około 20 procent, jak na razie nie wiadomo dlaczego.

    Oprócz wykrycia ekspansji różnych warstw materii, obserwacje rozbłysku za pomocą NICER ukazały jak promienie rentgenowskie odbijają się od dysku akrecyjnego.

    Artykuł opisujący odkrycie został opublikowany w periodyku The Astrophysical Journal Letters.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19295 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda Hayabusa2 zbiera się w podróż powrotną na Ziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/12/sonda-hayabusa2-zbiera-sie-w-podroz-powrotna-na-ziemie/ Tue, 12 Nov 2019 10:12:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19298
    Moment pobrania próbek z powierzchni planetoidy Ryugu

    W środę japońska sonda Hayabusa2 opuści dotychczasową orbitę wokół odległej planetoidy i rozpocznie podróż w kierunku Ziemi po zrealizowaniu swojej niesamowitej misji, zabierając ze sobą próbki z planetoidy, które mogą rzucić nowe światło na początki Układu Słonecznego.

    Długa podróż powrotna rozpocznie się o godzinie 1:05 GMT, a zakończy zrzuceniem pojemnika z próbkami w atmosferę Ziemi pod koniec 2020 roku.

    Według naukowców sonda dostarczy na Ziemię "materię organiczną i węglową", która pozwoli nam dowiedzieć się "jak materia rozłożona jest po Układzie Słonecznym, dlaczego znajduje się na planetoidzie i czy ma jakiś związek z materią na Ziemi" mówi Yuichi Tsuda, menedżer projektu Hayabusa2.

    https://www.youtube.com/watch?v=zB-VV5xV2NM

    W ramach misji, sonda Hayabusa2 oddaliła się od Ziemi o około 300 milionów kilometrów, gdzie zbadała planetoidę Ryugu. W kwietniu br. z sondy w kierunku planetoidy wystrzelono "impaktor", który odsłonił materię, która wcześniej nie była wystawiona na działanie promieniowania kosmicznego.

    Następnie, sonda wykonała "idealne" lądowanie na powierzchni planetoidy w celu pobrania próbek materii, które według naukowców, pozwolą nam dowiedzieć się jak wyglądał Układ Słoneczny tuż po swoich narodzinach 4,6 miliarda lat temu.

    Sonda Hayabusa2 otrzyma komendy polecające jej skierowanie się w stronę Ziemi w środę, uwolni się spod wpływu grawitacji planetoidy 18 listopada i uruchomi swoje główne silniki na początku grudnia.

    https://www.youtube.com/watch?v=aHYCOKelvDI

    Podsumowując, Tsuda powiedział, że zaplanowana na 6 lat misja, która kosztowała około 278 milionów dolarów, spełniła wszystkie pokładane w niej oczekiwania, aczkolwiek zespół misji po drodze musiał pokonać wiele problemów technicznych.

    Dotarcie do planetoidy zajęło sondzie 3,5 roku, ale droga powrotna powinna być znacznie krótsza, bowiem odległość między planetoidą i Ziemią aktualnie jest znacznie mniejsza.

    Naukowcy spodziewają się, że sonda Hayabusa2 zrzuci zasobnik z próbkami na pustynię w południowej części Australii.

    W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki - sondy Hayabusa - Hayabusa2 po zrzuceniu zasobnika w atmosferę Ziemi, sama będzie kontynuowała lot w przestrzeni kosmicznej i być może zostanie wykorzystana do zbadania jeszcze jednej planetoidy - mówi Keiichi Murakami, rzecznik zespołu. "Jednak jak na razie badacze zastanawiają się do czego jeszcze można ją wykorzystać i nie mają na razie żadnego konkretnego celu misji".

    https://www.youtube.com/watch?v=PQPASCJHFk8

    Źródło: AFP

    ]]>
    19298 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Czy na superziemiach istnieje życie? Odpowiedź może znajdować się w ich wnętrzach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/12/czy-na-superziemiach-istnieje-zycie-odpowiedz-moze-znajdowac-sie-w-ich-wnetrzach/ Tue, 12 Nov 2019 12:31:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19301
    Wizja artystyczna przedstawiająca superziemię K2-18b

    Planety skaliste większe od Ziemi, tak zwane superziemie, zaskakująco często występują w naszej galaktyce i być może najbardziej spośród wszystkich sprzyjają powstaniu życia. Zrozumienie ich struktury wewnętrznej pozwoli nam przewidzieć czy różne planety są w stanie wytworzyć własne pole magnetyczne - które zdaje się być niezbędne do powstania i przetrwania życia.

    Europejscy naukowcy odkryli wodę w atmosferze planety oddalonej o 124 lata świetlne od Ziemi. Całkiem możliwe, że na tym odległym świecie, planecie K2-18b istnieją chmury, a nawet padają deszcze. Co więcej, planeta ta znajduje się w tak zwanej ekosferze, a więc panująca na niej temperatura może sprzyjać rozwojowi życia.

    Owa skalista planeta ma masę ośmiokrotnie większą od masy Ziemi, a więc należy do kategorii superziemi. To nazwa nadawana planetom o masie mieszczącej się w przedziale między Ziemią a Neptunem. "Superziemie są w rzeczywistości dość powszechnym typem planet w naszej galaktyce" mówi dr Ingo Waldmann, egzoplanetolog z University College London w Wielkie Brytanii, jeden z naukowców, którzy informowali o istnieniu wodnego świata K2-18b.

    Pierwsza planeta krążąca wokół aktywnej gwiazdy poza Układem Słonecznym została odkryta w 1995 roku. Od tego czasu, kosmiczny teleskop Kepler znacząco przyspieszył proces odkrywania nowych planet, dzięki czemu aktualnie znamy ponad 4000 takich obiektów. Początkowo, najpowszechniejsze wydawały się duże gazowe olbrzymy krążące blisko swoich gwiazd, tak zwane gorące jowisze, ale z czasem naukowców zaskoczyła coraz większa liczba superziem.

    "Pierwsze układy egzoplanet były proste, w większości znajdowaliśmy jednego gorącego jowisza krążącego wokół swojej gwiazdy macierzystej. Nie spodziewaliśmy się superziem, ale same zaczęły się coraz częściej pojawiać" mówi dr Waldmann. "Aktualnie nie wiem prawie nic o superziemiach, bo planety tego typu nie występują w naszym układzie planetarnym".

    Większość z tych planet odkrywamy gdy przechodzą na tle tarczy swojej małej gwiazdy macierzystej powodując spadek jej jasności. Obserwując taki tranzyt badacze mogą oszacować masę i promień planety - okazuje się, że superziemie cechują się niewiarygodną różnorodnością i składem chemicznym: 55 Cancri e, planeta z oceanem lawy na powierzchni i temperaturą wystarczająco wysoką, aby topić żelazo, Gliese 1214b, potencjalny wodny świat składający się w większości z wody. Naukowcy analizują związki znajdujące się w atmosferach tych planet badając przechodzące przez nie (atmosfery) światło gwiazdy.

    Ustalenie tego co się dzieje we wnętrzach tych odległych planet, jest znacznie trudniejsze. "Możemy przyglądać się powierzchni gwiazdy, aby dowiedzieć się co nieco o chemii i składzie planety, sprawdzić ile żelaza i krzemu może się na niej znajdować" mówi dr Razvan Caracas, mineralog planetarny z Ecole Normale Superieure de Lyon we Francji.

    To ważne, ponieważ w zależności od tego czy planeta ma stałe jądro, np. niklowe lub niklowo-żelazne, i zewnętrzne jądro z ciekłego metalu, planeta może mieć lub nie mieć pola magnetycznego. Ziemskie pole magnetyczne chroni nas przed większością promieniowania słonecznego, odchylając strumień naładowanych cząstek tak, że nie docierają one na powierzchnię. Badacze uważają, że tego rodzaju osłona jest niezbędna do powstania życia.

    Dr Caracas nadzorował projekt ABISSE, w ramach którego tworzono symulacje komputerowe różnych mieszanin żelaza i niklu w ekstremalnie wysokich ciśnieniach, aby sprawdzić jak się zachowują. Są to metale, które najprawdopodobniej tworzą jądra w superziemiach, ale nie wiadomo czy żelazo i nikiel będą się ze sobą mieszać, układać warstwowo, czy przyjmować stan ciekły w niewiarygodnie wysokich warunkach ciśnienia panujących we wnętrzach dużych planet.

    Poznając typ struktury jądra, które może powstać z różnych proporcji niklu i żelaza, naukowcy mają nadzieję zrozumieć, co się dzieje we wnętrzach superziem, w oparciu o to, czego dowiedzą się o ich składzie chemicznym.

    Credit: NASA/Ames Research Center/Natalie Batalha/Wendy Stenzel

    "Dwa różne jądra planetarne mogą zachowywać się zupełnie inaczej, i odpowiadać za powstanie lub brak pola magnetycznego" tłumaczy Caracas. "Silniejsze pole magnetyczne może stanowić lepszą ochronę przed promieniowaniem wysokoenergetycznym na powierzchni, a tym samym sprzyjać powstawaniu bardziej złożonych związków organicznych".

    Dr Guillaume Fiquet, fizyk eksperymentalny z CNRS oraz na Sorbonie w Paryżu, także stara się zrozumieć wnętrza superziem w ramach projektu PLANETDIVE. "Gdy mówi się o przyjazności planet do życia, często mówi się o obecności pola magnetycznego, które z kolei jest związane z obecnością jakiegoś metalicznego jądra" mówi.

    Fiquet bada jak materiały takie jak żelazo zachowują się pod ciśnieniem panującym we wnętrzu superziemi, które może sięgać 1 terapaskala, czyli trzy razy wyższego od ciśnienia panującego we wnętrzu Ziemi. Takie ciśnienie ściska ze sobą atomy i może wpływać na właściwości materii, co oznacza, że nasza wiedza o jej zachowaniu w Ziemi może nie stosować się do egzoplanet.

    "Egzoplanety są większe od Ziemi, a to znaczy, że ciśnienie i temperatury w ich wnętrzach także są dużo większe. To zmusza nas do opracowywania nowych narzędzi pozwalających nam odtworzyć stany materii, których jak dotąd, nie znamy".

    Dr Fiquet rzuca nowe światło na ich tajemnice odtwarzając wysokie temperatury i ekstremalnie wysokie ciśnienie, które mogą panować w centrach tych egzotycznych planet. W tym celu kieruje lasery na drobiny metalu lub ściska je między mikroskopijnymi imadłami diamentowymi.

    Takie eksperymenty umożliwiły mu odtworzenie krzywych topnienia pierwiastków takich jak żelazo, które najprawdopodobniej znajdują się w jądrach superziem.

    W tym samym czasie, dr Waldmann, w ramach projektu ExoAI, prowadzi badania nad zaangażowaniem sztucznej inteligencji (AI) do analizowania danych z obserwacji związków chemicznych znajdujących się w atmosferach superziem.

    "To prawdziwy święty Graal. Liczymy na odkrycie sygnatur chemicznych w atmosferze superziemi, wskazujących na obecność życia. Mamy nadzieję, że do tego dojdzie w ciągu kilku następnych lat lub dekad".

    Źródło: Horizon: The EU Research & Innovation Magazine

    ]]>
    19301 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Uciekająca gwiazda - prosto z centrum Galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/12/uciekajaca-gwiazda-prosto-z-centrum-galaktyki/ Tue, 12 Nov 2019 16:39:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19306
    Źródło: S5 Collaboration

    Siergiej Koposow z Carnegie Mellon University jest odkrywcą gwiazdy S5-HVS1. Gwiazda znajdująca się w gwiazdozbiorze Żurawia porusza się dziesięciokrotnie szybciej od innych gwiazd w Drodze Mlecznej.

    Astronomowie badają szybkie gwiazdy od czasu odkrycia tego typu obiektów zaledwie 20 lat temu. S5-HVS1 to szczególnie niespotykana gwiazda ze względu na jej wysoką prędkość, ale także bliski przelot w pobliżu Układu Słonecznego, w odległości "zaledwie" 29 tysięcy lat świetlnych. Dzięki tej informacji astronomowie mogli prześledzić trajektorię lotu wstecz, aż do centrum Drogi Mlecznej, w którym to skrywa się Sagittarius A*, supermasywna czarna dziura o masie 4 milionów mas Słońca.

    https://www.instagram.com/p/B4xdFgNhsb4/

    "To niesamowicie ekscytujące. Od dawna podejrzewaliśmy, że czarne dziury mogą wyrzucać gwiazdy ze swojego otoczenia z ogromnymi prędkościami. Niemniej jednak nigdy wcześniej nie mieliśmy tak jednoznacznego związku szybkiej gwiazdy z centrum Galaktyki" mówi Siergiej Koposow, główny autor artykułu. "Uważamy, że czarna dziura wyrzuciła tę gwiazdę ze swojego otoczenia z prędkością tysięcy kilometrów na sekundę jakieś pięć milionów lat temu. Zatem doszło do tego w czasie, gdy przodkowie ludzi dopiero uczyli się chodzić w pozycji wyprostowanej".

    Superszybkie gwiazdy mogą być wyrzucane w przestrzeń przez czarne dziury w ramach mechanizmu Hillsa zaproponowanego przez astronoma Jacka Hillsa trzydzieści lat temu. Pierwotnie, S5-HSV1 była elementem układu podwójnego, który za bardzo zbliżył się do Sgr A*. W trakcie grawitacyjnych przepychanek, towarzysząca jej gwiazda została przechwycona przez czarną dziurę, podczas gdy S5-HVS1 została wyrzucona z otoczenia z ogromną prędkością.

    "To pierwszy obserwowany przykład mechanizmu Hillsa" mówi Ting Li z Obserwatorium Carnegie i Uniwersytetu Princeton. "Obserwowanie tej gwiazdy jest czymś wyjątkowy" dodaje, "Z tego co wiemy, musiała powstać w centrum galaktyki, w miejscu znacząco różniącym się od naszego lokalnego otoczenia. To niesamowity gość z innego świata".

    Odkrycia S5-HVS1 dokonano za pomocą 3,9-metrowego teleskopu AAT (Anglo-Australian Telescope) znajdującego się w Coonabarabran w Australii, oraz dzięki doskonałym obserwacjom prowadzonym przez satelitę Gaia, który pozwolił astronomom odkryć rzeczywistą prędkość gwiazdy i jej podróż z wnętrza Drogi Mlecznej.

    Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku MNRAS. Do zespołu obserwacyjnego należą naukowcy z USA, Wielkiej Brytanii, Australii i Chile.

    Źródło: Macquarie University

    ]]>
    19306 0 0 0
    View this post on Instagram

    Jutro na rynek wchodzi kolejna, trzecia już książka Neila de Grasse Tysona pt. Kosmiczne Rozterki. Po raz kolejny jest to niezwykle wciągająca opowieść o tajemnicach przestrzeni kosmicznej. Tym razem autor dotyka takich problemów jak koniec wszechświata, życie w kosmosie czy śmierć w czarnej dziurze. Pełna recenzja jeszcze w tym tygodniu. Dzięki wydawnictwu @insignis_media mam kilka egzemplarzy do rozlosowania wśród Czytelników Pulsu, którzy zdecydowali się wspierać moja działalność przez portalu Patronite (www.patronite.pl/pulskosmosu). To właśnie dzięki Wam mogę codziennie dostarczać nowe informacje ze świata astronomii. Losowanie wśród patronów bedzie miało miejsce w sobotę o 12:00. Każdy kto dołączy do tego grona do momentu losowania, weźmie w nim udział. #patronite #kosmos #bookstagram #bookstagrampl #książka #książki #czytajboumrzesz #czytaniejestsexy #czytelnianaukowa

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    View this post on Instagram

    Jutro na rynek wchodzi kolejna, trzecia już książka Neila de Grasse Tysona pt. Kosmiczne Rozterki. Po raz kolejny jest to niezwykle wciągająca opowieść o tajemnicach przestrzeni kosmicznej. Tym razem autor dotyka takich problemów jak koniec wszechświata, życie w kosmosie czy śmierć w czarnej dziurze. Pełna recenzja jeszcze w tym tygodniu. Dzięki wydawnictwu @insignis_media mam kilka egzemplarzy do rozlosowania wśród Czytelników Pulsu, którzy zdecydowali się wspierać moja działalność przez portalu Patronite (www.patronite.pl/pulskosmosu). To właśnie dzięki Wam mogę codziennie dostarczać nowe informacje ze świata astronomii. Losowanie wśród patronów bedzie miało miejsce w sobotę o 12:00. Każdy kto dołączy do tego grona do momentu losowania, weźmie w nim udział. #patronite #kosmos #bookstagram #bookstagrampl #książka #książki #czytajboumrzesz #czytaniejestsexy #czytelnianaukowa

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy z NASA potwierdzają obecność pary wodnej na Europie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/19/naukowcy-z-nasa-potwierdzaja-obecnosc-pary-wodnej-na-europie/ Tue, 19 Nov 2019 07:25:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19314
    Po lewej: zdjęcie Europy wykonane z odległości 2,9 mln km w dniu 2 marca 1979 roku przez sondę Voyager 1. W środku: kolorowe zdjęcie Europy wykonane przez sondę Voyager 2 podczas przelotu 9 lipca 1979 roku. Po prawej: zdjęcie Europy wykonane przez sondę Galileo pod koniec lat dziewięćdziesiątych.
    Źródło: NASA/JPL

    Czterdzieści lat temu sonda Voyager wykonała z bliska pierwsze zdjęcia Europy, jednego z 79 księżyców Jowisza. Na zdjęciach tych ujrzeliśmy brązowawe pęknięcia lodowej powierzchni księżyca, które przypominają żyłki na gałce ocznej. Realizowane w kolejnych dekadach misje do zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego dostarczyły mnóstwo dodatkowych informacji o Europie, informacji wystarczających do tego, aby obiekt ten stał się jednym z ważniejszych celów dla badaczy poszukujących życia w przestrzeni kosmicznej.

    Jedną z najciekawszych cech tego księżyca jest prawdopodobieństwo tego, że zawiera on wszystkie składniki niezbędne do powstania życia. Naukowcy posiadają już dowody na to, że jeden z tych składników - woda w stanie ciekłym - znajduje się pod lodową powierzchnią księżyca, a czasami wydostaje się na powierzchnię w trakcie silnych erupcji gejzerów. Jednak jak dotąd nikomu nie udało się potwierdzić obecności wody w tych gejzerach za pomocą bezpośrednich detekcji cząsteczek wody. Teraz, międzynarodowy zespół badawczy kierowany przez NASA Goddard Space Flight Center jako pierwszy wykrył parę wodną tuż nad powierzchnią Europy. Badaczom udało się zmierzyć ilość pary wodnej za pomocą jednego z największych teleskopów na Ziemi, znajdującego się na Hawajach.

    Potwierdzenie obecności pary wodnej nad powierzchnią Europy pomaga naukowcom lepiej zrozumieć aktywność wnętrza księżyca. Dla przykładu, odkrycie to wzmacnia teorię, że pod powierzchnią księżyca faktycznie znajduje się ocean ciekłej wody, zawierający dwa razy więcej wody niż wszystkie oceany na Ziemi. Alternatywnym źródłem wody w gejzerach mogą być, według niektórych naukowców, płytkie zbiorniki stopionego lodu wodnego, znajdujące się tuż pod powierzchnią księżyca. Możliwe także, że silne pole magnetyczne Jowisza wybija cząsteczki wody z lodowej skorupy Europy, aczkolwiek ostatnie badania nie wspierają teorii, według której mechanizm ten może być źródłem obserwowanej pary wodnej.

    "Kluczowe pierwiastki chemiczne (węgiel, wodór, tlen, azot, fosfor i siarka) oraz źródło energii (dwa z trzech wymogów życia), można znaleźć w dowolnym miejscu w układzie słonecznym. Jednak trzeci - woda w stanie ciekłym - to coś niespotykanego poza ziemią" mówi Lucas Paganini, planetolog z NASA, który kierował badaniami nad wodą. "Choć naukowcy jeszcze bezpośrednio nie zaobserwowali wody w stanie ciekłym, udało się im odkryć coś równie dobrego - wodę w formie pary".

    Paganini oraz jego zespół donoszą w periodyku Nature Astronomy z dnia 18 listopada br, że odkryli wystarczająco dużo wody uwalnianej z Europy (2360 kg na sekundę), aby w ciągu kilku minut napełnić basen olimpijski.

    Zespół Paganiniego wykrył słaby ale wyraźny sygnał pary wodnej tylko raz w trakcie trwających 17 nocy obserwacji prowadzonych między 2016 a 2017 rokiem. Przyglądając się księżycowi z Obserwatorium W. M. Kecka na szczycie Mauna Kea, naukowcy dostrzegli cząsteczki wody w atmosferze księżyca.

    Aby tego dokonać, badacze wykorzystali spektrograf zainstalowany w Obserwatorium Kecka, mierzący skład chemiczny atmosfer planetarnych na podstawie emitowanego lub blokowanego przez nie światła podczerwonego. Związki takie jak woda emitują promieniowanie na konkretnych częstotliwościach w trakcie oddziaływania z promieniowaniem słonecznym.

    Cząsteczki wody emitują promieniowanie podczerwone na określonych częstotliwościach gdy reagują z promieniowaniem słonecznym. Źródło: Michael Lentz/NASA Goddard

    Historia odkrycia

    Przed omawianym wykryciem pary wodnej, naukowcy odkrywali już wiele ciekawych cech Europy. Pierwsze odkrycie pojawiło się wraz z sondą Galileo, która mierzyła perturbacje pola magnetycznego Jowisza w pobliżu Europy, w trakcie swojej misji trwającej od 1995 do 2003 roku. Pomiary wskazywały naukowcom, że przewodząca elektryczność ciecz, np. słony ocean pod lodową powierzchnią Europy, odpowiada za obserwowane zaburzenia magnetyczne. Gdy badacze przeanalizowany owe zaburzenia magnetyczne dokładniej w 2018 roku, odkryli dowody na możliwe gejzery.

    W międzyczasie, naukowcy ogłosili w 2013 roku, że wykorzystali Kosmiczny Teleskop Hubble'a do wykrycia wodoru (H) i tlenu (O) - składników H2O - w konfiguracji gejzerowej w atmosferze Europy. Kilka lat później, inni naukowcy wykorzystali Hubble'a do zebrania dodatkowych informacji o możliwych erupcjach gejzerów, gdy wykonali zdjęcia przypominających palce cieni, które pojawiły się w jego zarysie gdy księżyc przechodził na tle Jowisza.

    https://www.youtube.com/watch?v=AEyOoZ7JpyY

    Badania prowadzone przez Roth, oraz inne wcześniejsze odkrycia na Europie, pozwalały na pomiary składników wody nad powierzchnią. Problem w tym, że wykrycie pary wodnej na innym globie stanowi nie lada wyzwanie. Istniejące sondy kosmiczne mają ograniczone możliwości do wykrywania go, a naukowcy korzystający z teleskopów naziemnych do wykrywania wody w przestrzeni kosmicznej, muszą uwzględnić zaburzający wpływ wody znajdującej się w ziemskiej atmosferze. Aby zminimalizować te efekty, zespół Paganiniego wykorzystał złożone modele matematyczne do symulowania warunków ziemskiej atmosfery, aby oddzielić wodę w atmosferze Ziemi od wody w atmosferze Europy.

    "Powzięliśmy wszelkie środki ochrony, aby usunąć zanieczyszczenia związane z obserwacjami naziemnymi" mówi Avi Manell, planetolog z zespołu Paganiniego. "Ale będziemy musieli w końcu dotrzeć na Europę, aby zobaczyć co tam tak naprawdę się dzieję.

    Naukowcy wkrótce będą mieli okazję, aby zbliżyć się do Europy i rozwiązać niektóre z jej zagadek. Nadchodząca sonda Europa Clipper, której start planowany jest na połowę lat dwudziestych, zwieńczy niemal pół wieku badań Europy, które rozpoczęły się od niepozornego zdjęcia tajemniczej, żylastej kulki.

    Po dotarciu do Europy, Clipper przeprowadzi szczegółowy przegląd powierzchni Europy, jej wnętrza, cienkiej atmosfery, oceanu podpowierzchniowego, a nawet mniejszych aktywnych gejzerów. Clipper spróbuje wykonać zdjęcia gejzerów i pobrać próbki związków znajdujących się w atmosferze za pomocą spektrometrów masowych. Sonda będzie poszukiwała także miejsca lądowania potencjalnego przyszłego lądownika.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19314 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[[VIDEO] Porównanie rotujących galaktyk dyskowych kiedyś i dzisiaj]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/19/video-porownanie-rotujacych-galaktyk-dyskowych-kiedys-i-dzisiaj/ Tue, 19 Nov 2019 08:17:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19324
    https://www.youtube.com/watch?v=gjBcCYl27iM

    Porównanie rotujących galaktyk dyskowych w odległym Wszechświecie i obecnie. Hipotetyczna galaktyka po lewej znajduje się w bliskim Wszechświecie, a gwiazdy w jej zewnętrznych rejonach krążą szybciej wokół centrum galaktyki z uwagi na obecność dużych ilości ciemnej materii wokół regionów centralnych.

    Po prawej natomiast mamy galaktykę znajdującą się w odległym Wszechświecie, widzianą taką, jaką była dziesięć miliardów lat temu. W tym wypadku zewnętrzne rejony galaktyki rotują wolniej, ponieważ ciemna materia jest w niej bardziej rozproszona.

    Różnice między obiema galaktykami powyżej przejaskrawiono, aby wyraźniej przedstawić skutek skupienia ciemnej materii w centrum galaktyki. Rozkład ciemnej materii w galaktyce przedstawiono kolorem czerwonym

    Źródło: ESO/L. Calcada

    ]]>
    19324 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Naukowcy odnajdują brakującą gwiazdę neutronową (SN 1987A)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/19/naukowcy-odnajduja-brakujaca-gwiazde-neutronowa-sn-1987a/ Tue, 19 Nov 2019 17:20:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19328
    Zbliżenie na różne elementy układu SN 1987A: tlenek węgla - pomarańczowy, gorący wodór - fioletowy, i pył otaczający gwiazdę neutronową - cyjan. Źródło: Cardiff University

    Astronomowie z Uniwersytetu w Cardiff w końcu dostrzegli pozostałości po spektakularnej supernowej, która zrewolucjonizowała naszą wiedzę o tym jak gwiazdy kończą swoje życie.

    Naukowcy twierdzą, że udało im się odkryć położenie gwiazdy neutronowej, która jest pozostałością po masywnej gwieździe, która zakończyła swoje życie w gigantycznej eksplozji - supernowej znanej jako SN 1987A.

    Przez ponad 30 lat astronomowie nie mogli zlokalizować gwiazdy neutronowej - zapadniętej pozostałości po jądrze gigantycznej gwiazdy - bowiem skrywała się ona w gęstym obłoku pyłu kosmicznego.

    Korzystając z niezwykle wyraźnych zdjęć wykonanych przez teleskop ALMA znajdujący się w północnym Chile, badacze odkryli fragment obłoku pyłowego, który jest jaśniejszy od swojego otoczenia, a który znajduje się tam, gdzie podejrzewano obecność gwiazdy neutronowej.

    Wyniki odkrycia opublikowano w periodyku The Astrophysical Journal.

    Dr Phil Cigan z Cardiff University, główny autor opracowania mówi: "Po raz pierwszy w historii możemy potwierdzić obecność gwiazdy neutronowej wewnątrz tego obłoku znajdującego się w pozostałości po supernowej. Jej promieniowanie skrywa się w bardzo gęstym obłoku pyłu, który blokuje bezpośrednie promieniowanie gwiazdy neutrnowej na wielu długościach fali niczym mgła blokująca światło z reflektorów".

    Dr Mikako Matsuura, inny członek zespołu badawczego dodaje: "Choć światło z gwiazdy neutronowej pochłaniane jest przez otaczający ją obłok pyłu, to jednocześnie sprawia ono, że obłok świeci w zakresie submilimetrowym, który możemy teraz obserwować za pomocą teleskopu ALMA".

    Wizja artystyczna przedstawiająca gwiazdę neutronową przesłoniętą obłokiem pyłu i gazu. Źródło: Cardiff University

    Supernowa 1987A została po raz pierwszy dostrzeżona 23 lutego 1987 roku, gdy rozświetliła nocne niebo mocą 100 milionów słońc i świeciła tak przez kilka kolejnych miesięcy.

    Owa eksplozja miała miejsce w Wielkim Obłoku Magellana, pobliskiej galaktyce, oddalonej od nas o zaledwie 160 000 lat świetlnych.

    Była to najbliższa supernowa od ponad 400 lat i od momentu jej dostrzeżenia fascynuje astronomów, którzy tym samym otrzymali idealną okazję do badania okresów tuż przed, w trakcie i po śmierci masywnej gwiazdy.

    Eksplozja supernowej, która miała miejsce pod koniec życia tej gwiazdy doprowadziła do powstania olbrzymich ilości gazu o temperaturze ponad miliona stopni, ale gdy gaz zaczął się szybko ochładzać poniże 0 stopni Celsjusza, część gazu przeszła w stan stały, pył.

    Obecność tego gęstego obłoku pyłu od dawna jest głównym wyjaśnieniem tego dlaczego nie udało nam się zaobserwować brakującej gwiazdy neutronowej, jednak wielu astronomów sceptycznie podchodziło do tego wyjaśnienia i kwestionowało czy nasza wiedza o ostatnim etapie życia gwiazdy jest prawidłowa.

    "Nasze nowe odkrycie pozwoli astronomom lepiej zrozumieć jak masywne gwiazdy kończą swoje życie, pozostawiając po sobie ekstremalnie gęste gwiazdy neutronowe" mówi dr Matsuura.

    "Jesteśmy przekonani, że ta gwiazda neutronowa istnieje za obłokiem pyłu i że znamy jej dokładne położenie. Być może gdy ów obłok pyłowy przerzedzi się w przyszłości, astronomowie będą w stanie po raz pierwszy dostrzec tę gwiazdę neutronową".

    Źródło: Cardiff University

    https://www.instagram.com/p/B5C-I6BBohV/
    ]]>
    19328 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble bada najbardziej energetyczny rozbłysk promieniowania gamma w historii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/21/hubble-bada-najbardziej-energetyczny-rozblysk-promieniowania-gamma-w-historii/ Thu, 21 Nov 2019 06:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19335
    Źródło: ESA/Hubble, M. Kornmesser

    Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pozwoliły naukowcom zbadać naturę rozbłysku promieniowania gamma GRB 190114C.

    Rozbłyski promieniowania gamma to najsilniejsze eksplozje we Wszechświecie. Większość energii emitują w zakresie promieniowania gamma, znacznie bardziej energetycznym od zakresu widzialnego, który możemy obserwować na własne oczy.

    https://www.youtube.com/watch?v=lwK_l5QG_u8

    W styczniu 2019 roku, paleta teleskopów, w tym Swift, Fermi oraz Major Atmospheric Gamma Imaging Cherenkov (MAGIC), zarejestrowała ekstremalnie jasny i długi rozbłysk promieniowania gamma. Rozbłysk ten skatalogowany jako GRB 190114C charakteryzuje się tym, że część wyemitowanego w nim promieniowania posiadało najwyższą jak dotąd obserwowaną energię: 1 teraelektronowolt (TeV) - około biliona razy więcej energii na foton niż w przypadku promieniowania widzialnego. Naukowcy próbowali zaobserwować tak wysokoenergetyczną emisję z GRB od wielu lat, zatem odkrycie to stanowi ogromny krok dla astrofizyki wysokich energii.

    Źródło: ESA/Hubble, M. Kornmesser

    Wcześniejsze obserwacje wykazały, że aby uzyskać tak wysoką energię, materia musi być emitowana z zapadającej się gwiazdy z 99,999% prędkości światła. Następnie materia ta przebija się przez gaz otaczający gwiazdę, powodując powstanie fali uderzeniowej, która z kolei odpowiada za rozbłysk promieniowania gamma. To właśnie teraz astronomowie po raz pierwszy zaobserwowali tak ekstremalnie energetyczne promienie gamma.

    Naukowcy postanowili zbadać GRB 190114C za pomocą kilku obserwatoriów naziemnych i kosmicznych. Europejscy astronomowie otrzymali czas obserwacyjny na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a do przeprowadzenia obserwacji rozbłysku promieniowania gamma, zbadania jego otoczenia i czynników odpowiadających za ekstremalną emisję.

    https://www.youtube.com/watch?v=B9dN1Lf0LFw

    "Obserwacje przeprowadzone za pomocą Hubble'a wskazują, że ten konkretny rozbłysk znajdował się w bardzo gęstym ośrodku, w samym środku jasnej galaktyki znajdującej się 5 miliardów lat świetlnych od Ziemi" tłumaczy jeden z głównych autorów opracowania, Andrew Levan z Instytutu Matematyki, Astrofizyki i Fizyki Cząstek na Uniwersytecie Radboud w Holandii.

    Źródło: NASA, ESA, A. de Ugarte Postigo and A. J. Levan 

    Astronomowie wykorzystali Kosmiczny Teleskop Hubble'a oraz Bardzo Duży Teleskop (VLT) oraz Atacama Large Milimeter/submilimeter Array (ALMA) do zbadania galaktyki macierzystej tego rozbłysku. Zainstalowana na Hubble'u kamera Wide Field Camera 3 pozwoliła sprawdzić czy właściwości środowiska układu macierzystego, który składa się z bliskiej pary oddziałujących ze sobą galaktyk, mogła przyczynić się do powstania tych niezwykle energetycznych fotonów. Badany rozbłysk promieniowania gamma miał miejsce w jądrze masywnej galaktyki - to gęstsze otoczenie od tego, w jakim najczęściej obserwuje się GRB. Być może to ono odpowiada za powstanie zaobserwowanych energetycznych fotonów.

    "Naukowcy od dawna próbowali zaobserwować bardzo energetyczne promieniowanie z GRB", tłumaczy główny autor opracowania Antonio de Ugarte Postigo z Instituto de Astrofisica de Andalucia w Hiszpanii. "Te nowe obserwacje stanowią ważny krok na drodze do zrozumienia rozbłysków promieniowania gamma, ich bezpośredniego otoczenia i tego jak materia zachowuje się przy prędkości 99,999% prędkości światła".

    Źródło: STScI

    ]]>
    19335 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Radioteleskop MWA spogląda w centrum Drogi Mlecznej i odkrywa gwiezdne zwłoki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/21/radioteleskop-mwa-spoglada-w-centrum-drogi-mlecznej-i-odkrywa-gwiezdne-zwloki/ Thu, 21 Nov 2019 09:55:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19341
    Zdjęcie Drogi Mlecznej wykonane przez teleskop MWA. Najniższe częstotliwości - czerwony, średnie - zielony i najwyższe - niebieski. Potężne złote włókna wskazują silne pola magnetyczne, pozostałości po supernowych są widoczne jako małe sferyczne bąble, a regiony powstawania masywnych gwiazd zaznaczono kolorem niebieskim. Źródło: dr Natasha Hurley-Walkery (ICRAR/Curtin) oraz GLEAM Team

    Jeden z radioteleskopów stojących na zachodzie Australii wykonał spektakularne, nowe zdjęcie centrum Drogi Mlecznej. Zdjęcie wykonane przez teleskop Murchison Widefield Array (MWA) pokazuje jak nasza Droga Mleczna wyglądałaby gdyby ludzkie oko było w stanie widzieć fale radiowe.

    Dr Natasha Hurley-Walker, astrofizyczka z International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) w Curtin University, wykonała zdjęcia Drogi Mlecznej w Pawsey Supercomputing Centre w Perth. "To nowe zdjęcie przedstawia emisję radiową niskiej częstotliwości z naszej galaktyki, ukazując przy tym zarówno drobne detale jak i większe struktury" mówi. "Nasze zdjęcia przedstawiają bezpośredni środek Drogi Mlecznej, centrum galaktyki".

    Dane do wykonania tego zdjęcia pochodzą z przeglądu GaLactic and Extragalactic All-sky MWA survey, w skrócie GLEAM. Przegląd ten ma rozdzielczość dwóch minut łuku (mniej więcej porównywalną z ludzkim okiem) i tworzy mapy nieba na falach radiowych o częstotliwości między 72 a 231 MHz (radio FM to zakres około 100 MHz).

    "To właśnie ten szeroki zakres częstotliwości pozwala nam rozdzielać różne, nachodzące na siebie obiekty, gdy spoglądamy na złożoność centrum galaktyki" mówi dr Hurley-Walker.

    27 nowo odkrytych pozostałości po supernowych - pozostałości po gwiazdach, które zakończyły swoje życie w potężnych eksplozjach tysiące do setek tysięcy lat temu. Źródło: Dr Natasha Hurley-Walker (ICRAR/Curtin) oraz GLEAM Team

    "Zasadniczo różne obiekty mają różne 'barwy radiowe', dzięki czemu możemy zrozumieć jakie procesy fizyczne w nich zachodzą".

    Wykorzystując te zdjęcia, dr Hurley-Walker wraz ze współpracownikami odkryła pozostałości po 27 masywnych gwiazdach, które eksplodowały jako supernowe pod koniec swojego życia. Gwiazdy te charakteryzowały się masą co najmniej 8 mas Słońca i zakończyły swoje życie tysiące lat temu.

    Młodsze i bliższe pozostałości po supernowych, lub te w bardzo gęstym środowisku, łatwiej dostrzec - takich obiektów znamy już 295. W przeciwieństwie do innych instrumentów, MWA potrafi odkryć także starsze, odleglejsze i znajdujące się w znacznie bardziej pustym środowisku.

    Powyższa mozaika składająca się z 28 zdjęć przedstawia łuk Drogi Mlecznej nad Latarnią Guilderton w Australii oraz Wielki i Mały Obłok Magellana. Na zdjęciu przedstawiono położenie supernowej, która eksplodowała 9000 lat temu i była widoczna na niebie gołym okiem. Źródło: Paean Ng / Astrordinary Imaging

    Dr Hurley-Walker twierdzi, że jedna z nowo odkrytych pozostałości po supernowych leży w tak pustym regionie przestrzeni kosmicznej, z dala od płaszczyzny naszej galaktyki, że choć pomimo tego, że jest dość młoda, to jest ledwo widoczna. "To pozostałość po gwieździe, która eksplodowała mniej niż 9000 lat temu, co oznacza, że była widoczna dla rdzennej ludności Australii w tamtym czasie" dodaje.

    Hurley-Walker przyznaje, że dwie z nowych pozostałości po supernowych są dość nietypowymi "sierotami", znajdującymi się w regionie nieba, gdzie nie ma żadnych masywnych gwiazd, co oznacza, że przyszłe poszukiwania w takich regionach mogą przynieść więcej odkryć niż astronomowie się spodziewają. Inne pozostałości po supernowych odkryte w trakcie badań, są bardzo stare. "To naprawdę bardzo ekscytujące dla nas, ponieważ ciężko znaleźć pozostałości po supernowej na tym etapie ich życia - pozwalają nam one zajrzeć znacznie głębiej w historię Drogi Mlecznej".

    Teleskop MWA jest prekursorem największego na świecie radioteleskopu Square Kilometre Array który zostanie zbudowany w Australii i RPA w 2021 roku. "MWA jest idealny do znajdowania takich obiektów, ale ma ograniczoną czułość i rozdzielczość. Komponent SKA nasłuchujący na niskiej częstotliwości, który zostanie zbudowany w tym samym miejscu co MWA, będzie tysiące razy czulszy i będzie miał lepszą rozdzielczość, dzięki czemu będzie w stanie odkryć tysiące pozostałości po supernowych, które powstały w ostatnich 100 000 lat, nawet po drugiej stronie Galaktyki".

    Źródło: ICRAR

    ]]>
    19341 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Po Marsie czas na Jowisza. Kolejny sukces polskich inżynierów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/21/po-marsie-czas-na-jowisza-kolejny-sukces-polskich-inzynierow/ Thu, 21 Nov 2019 14:01:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19352

    Polska firma inżynierii kosmicznej Astronika zakończyła finalne testy i rozpoczęła produkcję dwóch urządzeń, które znajdą się na pokładzie sondy lecącej ku Jowiszowi i jego księżycom. Start sondy w ramach misji JUICE, organizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną, zaplanowany jest na 2022 rok.

    Głównym celem misji jest zbadanie warunków panujących na księżycach gazowego giganta i dostarczenie odpowiedzi na jedno z kluczowych pytań dotyczących układu słonecznego: czy tak daleko od Słońca można znaleźć wodę w stanie ciekłym? Polska firma zaprojektowała dwa rodzaje urządzeń niezbędnych do dokonania odpowiednich pomiarów: system anten RWI (Radio Wave Instrument) oraz cztery instrumenty z czujnikami pomiaru potencjału plazmy LP-PWI (Langmuir Probe – Plasma Wave Instrument).

    https://www.youtube.com/watch?v=Fr1v8XAt1DE

    Jak twierdzi Łukasz Wiśniewski, wiceprezes Astroniki, dzięki udziałowi w takich misjach jak JUICE, polski sektor kosmiczny rozwija swoje kompetencje, wzrasta również pozycja naszego kraju w Europejskiej Agencji Kosmicznej:

    - Zgodnie z planem urządzenia, które zaprojektowaliśmy, będą zbierać dane około 2030 roku - podróż do Jowisza potrwa mniej więcej osiem lat - ale już teraz możemy korzystać z doświadczenia, które zdobyliśmy. Trwają bowiem prace przy misji HERA, kolejnej niezwykle ważnej dla Polski pod kątem dalszego rozwoju i użycia unikatowej formuły wykorzystanej w antenach RWI. Należy podkreślić, że Polska już teraz uznawana jest za lidera tej technologii w całej Europie.

    Produkty Astroniki uzyskały kwalifikację po przejściu pozytywnie szeregu testów, zarówno środowiskowych, jak i funkcjonalnych (m.in. na symulowanie braku grawitacji), co dało zielone światło do produkcji modeli lotnych, które polecą w kierunku Jowisza.

    Przy budowie urządzeń Astronika skorzystała z szeregu innowacyjnych technologii takich jak opatentowana formuła wytworzenia rurek, z których składają się anteny, czy specjalistycznych powłok kosmicznych. Obydwa systemy są bardzo lekkie (ważą mniej niż 2 kg), co jest ekstremalnie niską wagą, biorąc pod uwagę siły jakie będą na nie oddziaływać - chociażby przy starcie rakiety. Cały mechanizm LP-PWI został tak zaprojektowany, aby wytrzymał wszelkie obciążenia podczas misji, ale też nie zniszczył sam siebie podczas otwarcia sondy. Na etapie projektowania konstruktorzy Astroniki musieli wziąć również pod uwagę temperatury, na jakie będą narażone urządzenia: od około 280 st. Celsjusza w okolicy Wenus do nawet -200 st. Celsjusza, kiedy sonda znajdzie się w cieniu Jowisza. To zmusiło ich do sięgnięcia po najbardziej wyrafinowane rozwiązania konstrukcyjne, na bazie których powstał zgłoszony do ochrony patentowej kolejny innowacyjny produkt: inercyjny tłumik energii.

    https://www.youtube.com/watch?v=pyecT5T7otw&feature=emb_title

    JUICE to kolejny sukces inżynierów Astroniki. W 2018 w ramach misji NASA InSight stworzyli oni penetrator, którego zadaniem jest zagłębianie się 5 m pod powierzchnię Marsa.

    ]]>
    19352 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Polska misja na Marsa: konsorcjum po pierwszym posiedzeniu. W planach lądowanie na Czerwonej Planecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/26/polska-misja-na-marsa-konsorcjum-po-pierwszym-posiedzeniu-w-planach-ladowanie-na-czerwonej-planecie/ Tue, 26 Nov 2019 12:58:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19357

    Na podbój Marsa wyruszy mały satelita o masie 20 kg, z czego ok. 3 kg przeznaczone będą na instrumenty badawcze, zamieszczone na jego pokładzie – to jedno z ustaleń posiedzenia konsorcjum, pracującego nad pierwszą w historii misją w głęboki kosmos pod biało-czerwoną banderą. Obecni konsorcjanci dyskutowali również o zarysie misji, złożonej z trzech lotów: testowego, z wykorzystaniem instrumentów badawczych na orbicie okołomarsjańskiej oraz lotu zakończonego lądowaniem na Marsie.

    Podczas pierwszego posiedzenia konsorcjum odpowiedzialnego za misję, naukowcy z siedmiu polskich uczelni oraz inżynierowie firmy SatRevolution, zapowiedzieli, że satelita, którego wyślą na Czerwoną Planetę, będzie ważył zaledwie 20 kg. Trzy kilogramy, ze wspomnianych dwudziestu, pozostaje natomiast na zainstalowanie 3-4 instrumentów badawczych, takich jak np. moduł optyczny, miniaturowy moduł wiercący, możliwy do wykorzystania po lądowaniu, spektroskop atomowy, umożliwiający badanie składu mieszanin gazowych, a także miniaturowy instrument oceniający możliwość przeżycia drobnoustrojów na Marsie. To właśnie dzięki nim małe laboratorium będzie mogło prowadzić tak wymagające badania naukowe, jak np. obrazowanie satelitarne Marsa i jego księżyca Fobosa, analiza marsjańskiej atmosfery, ocena możliwości przetrwania życia w warunkach marsjańskich czy poszukiwanie podziemnych pokładów wody.

    Trzy loty, różne cele

    Projekt zakłada przeprowadzenie trzech lotów w głęboki kosmos. Pierwszy z nich ma wystartować już w 2022 roku i będzie miał charakter testowy – potwierdzający możliwości techniczne statku kosmicznego oraz wytrzymałość instrumentów badawczych. To podczas niego satelita przeleci w pobliżu Marsa i wykona pierwsze zdjęcia obrazujące planetę.

    Drugi lot został zaplanowany na dwa lata później, jego celem będzie wejście w orbitę okołomarsjańską i przeprowadzenie z tego poziomu właściwych badań, np. analizę składu mieszanin gazowych.

    Trzeci lot, który wyruszy w 2026 roku, zakończy się natomiast lądowaniem na powierzchni Czerwonej Planety. Trwają rozmowy na temat współdzielenia tej misji z NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL). Na tym etapie planowane jest przeprowadzenie badań biologicznych i geologicznych.

    - Małe cubesaty są zdolne do pracy nawet w warunkach głębokiego kosmosu. Udowodniono to dzięki satelitom Mars Cube One, które towarzyszyły misji InSight w 2018 roku. Te cenne doświadczenia przekujemy w polski wkład w eksplorację kosmosu. Najbardziej ekscytujący wydaje się trzeci etap misji - jeśli będziemy zdolni do wylądowania na powierzchni planety, wykorzystamy moduł wiertniczy naszego satelity, żeby przeprowadzić specjalistyczne badania geologiczne. Mamy na pokładzie wspaniałych ekspertów z najbardziej wyspecjalizowanych jednostek naukowych w Polsce, których dorobek ceniony jest na arenie międzynarodowej. Dla nas, wspólny udział w projekcie równa się dostępowi do nieocenionej, specjalistycznej wiedzy, dla uczelni natomiast  będzie to szansa na komercjalizację inicjatyw naukowych.– komentuje Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRevolution.

    Na posiedzeniu obecni byli przedstawiciele polskich uczelni, wchodzących w skład konsorcjum: Politechniki Wrocławskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Politechniki Warszawskiej, Politechniki Gdańskiej, Politechniki Łódzkiej, a także Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. W spotkaniu uczestniczył również zespół spółki SatRevolution, odpowiedzialnej za projekt oraz produkcję platformy satelitarnej i dostarczenie podstawowych modułu optycznego, a także, jako wsparcie merytoryczne, w posiedzeniu udział brali przedstawiciele NASA JPL. Satelita biorący udział w misji, zostanie wyniesiony na rakiecie LauncherOne, należącej do spółki Virgin Orbit, jedynego zagranicznego członka konsorcjum.

    ]]>
    19357 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Informacje o kurczeniu się Wielkiej Czerwonej Plamy są przesadzone]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/27/informacje-o-kurczeniu-sie-wielkiej-czerwonej-plamy-sa-przesadzone/ Wed, 27 Nov 2019 07:08:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19363

    Kurczenie się rozmiarów Wielkiej Czerwonej Plamy (GRS, Great Red Spot) na Jowiszu dobrze udokumentowano zdjęciami wykonanymi na przestrzeni ostatniej dekady. Niemniej jednak badacze twierdzą że nie ma żadnych dowodów na to, że antycyklon jako taki także zmienił rozmiary czy intensywność.

    Philip Marcus z University of California w Berkeley, wyjaśnił dlaczego zdjęcia wykonane przez astronomów - zarówno zawodowych jak i amatorów - nie mówią wszystkiego o Wielkiej Czerwonej Plamie. Jego wykład pt. The Shedding of Jupiter's Red Flakes Does Not Mean It Is Dying, został wygłoszony 25 listopada podczas dorocznego spotkania American Physical Society w Seattle.

    Marcus twierdzi, że widoczne chmury ukrywają prawdziwe rozmiary i wir Wielkiej Czerwonej Plamy. Wiosną 2019 roku obserwatorzy sfotografowali duże czerwone "płatki" odrywane od znanej czerwonej plamy, jednak Marcus twierdzi, że odrywanie płatków to bardzo naturalny stan cyklonu przykrytego chmurami, i w żaden sposób nie wskazuje na zmierzch Wielkiej Czerwonej Plamy.

    "Nie sądzę, aby plamie cokolwiek groziło" dodaje. "Parafrazując Marka Twaina 'Pogłoski o jej śmierci okazały się przesadzone'".

    "Utrata niestrawionych chmur przez GRS wskutek zderzeń z punktami stagnacji nie oznacza końca GRS". mówi. "Bliskość punktów stagnacji do GRS w maju i czerwcu nic nie zmienia. Powstawanie małych wirów na wschodzie, północnym wschodzie od GRS wiosną 2019 roku i ich późniejsze włączenie w strukturę GRS oznaczają, że nic istotnego się nie zmienia".

    Marcus zaznacza, że wtórna cyrkulacja, napędzana przez ogrzewanie i chłodzenie nad i pod wirem, pozwala Wielkiej Czerwonej Plamie istnieć przez kolejne stulecia i zwalczać rozpraszanie energii przez lepkość, turbulencje i utraty ciepła.

    Źródło: American Physical Society

    ]]>
    19363 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planety wokół czarnej dziury? Obliczenia nie mówią nie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/27/planety-wokol-czarnej-dziury-obliczenia-nie-mowia-nie/ Wed, 27 Nov 2019 07:27:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19366
    Źródło: Kagoshima University

    Teoretycy z dwóch dziedzin nauki podważyli powszechnie przyjmowane założenie, że planety krążą tylko wokół gwiazd. Badacze twierdzą, że wokół supermasywnej czarnej dziury mogą krążyć całe tysiące planet.

    "Przy odpowiednich warunkach, planety mogą powstawać nawet w nieprzyjaznym otoczeniu, np. wokół czarnej dziury" mówi Keiichi Wada, profesor na Kagoshima University badający aktywne jądra galaktyczne, niezwykle jasne obiekty "napędzane" przez czarne dziury.

    Według najnowszych teorii planety powstają z pyłowych zagęszczeń w dysku protoplanetarnym otaczającym młodą gwiazdę. Jednak młode gwiazdy nie są jedynymi obiektami posiadającymi takie dyski pyłowe. Badacze przyjrzeli się ostatnio masywnym dyskom wokół supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk.

    "Nasze obliczenia wskazują, że dziesiątki tysięcy planet o masie 10-krotnie większej od masy Ziemi mogą powstawać nawet 10 lat świetlnych od czarnej dziury" mówi Eiichiro Kokubo, profesor na National Astronomical Observatory of Japan, który bada procesy powstawania planet. "Czarne dziury mogą być centrami zdumiewających układów planetarnych".

    Wokół niektórych supermasywnych czarnych dziur krążą olbrzymie ilości materii tworzące masywne, gęste dyski. Takie dyski mogą mieć masę 100 000 mas Słońca. To miliard razy więcej niż przeciętny dysk protoplanetarny.

    W obszarach o niskiej temperaturze w dysku protoplanetarnym, ziarna pyłu z lodowymi otoczkami łączą się ze sobą w porowate skupiska i zagęszczenia. Dysk pyłowy wokół czarnej dziury jest tak gęsty, że intensywne promieniowanie z regionu centralnego jest blokowane, przez co powstają regiony o niskiej temperaturze. Badacze zastosowali teorię tłumaczącą procesy formowania planet do dysków wokół czarnej dziury i odkryli, że planety mogą w nich powstawać na przestrzeni kilkuset milionów lat.

    Obecnie nie mamy żadnych technik odkrywania tych planet wokół czarnych dziur. Niemniej jednak, według badaczy może to być nowe pole badań w astronomii.

    Źródło: NAOJ

    ]]>
    19366 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe zdjęcie naszego międzygwiezdnego gościa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/27/nowe-zdjecie-naszego-miedzygwiezdnego-goscia/ Wed, 27 Nov 2019 11:50:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19369
    Po lewej: nowe zdjęcie międzygwiezdnej komety 2I/Borisov. Po prawej: zdjęcie komety zestawione ze zdjęciem Ziemi w skali. Źródło: Pieter van Dokkum, Cheng-Han Hsieh, Shany Danieli, Gregory Laughlin

    Astronomowie z Yale wykonali nowe zdjęcie międzygwiezdnej komety 2I/Borisov.

    2I/Borisov, po raz pierwszy dostrzeżona latem br. stopniowo zbliża się do Ziemi i zbliży się do Ziemi na odległość 300 milionów kilometrów na początku grudnia. Badacze uważają, że kometa powstała w innym układzie planetarnym, z którego została wyrzucona w przestrzeń międzygwiezdną wskutek bliskiego przejścia w pobliżu jednej z planet swojego układu macierzystego.

    Pieter van Dokkum, Cheng-Han Hsieh, Shany Danieli oraz Gregory Laughlin, astronomowie z Yale wykonali powyższe zdjęcie 24 listopada za pomocą spektrometru Low-Resolution Imaging Spectrometer w Obserwatorium Kecka na Hawajach. Oprócz tego astronomowie stworzyli mozaikę, na której porównali rozmiary komety do rozmiarów Ziemi.

    Według van Dokkuma, warkocz komety, przedstawiony na powyższym zdjęciu, ma około 150 000 kilometrów długości, czyli jest czternastokrotnie dłuższy od średnicy Ziemi. "To pokazuje jak mała jest nasza Ziemia w porównaniu do tego gościa z innego układu planetarnego" dodaje van Dokkum.

    Laughlin zauważa także, że 2I/Borisov odparowywuje część swojej materii zbliżając się do Ziemi, uwalniając przy tym gaz i drobny pył, który następnie tworzy jej warkocz. "Astronomowie wykorzystują wizytę Borisova, korzystając z teleskopów takich jak Keck do uzyskania informacji o składnikach planet w innych układach planetarnych".

    Stałe jądro komety ma zaledwie około 2 kilometrów średnicy.

    Źródło: Yale University

    https://www.instagram.com/p/B5Up0zJhe16/
    ]]>
    19369 0 0 0
    View this post on Instagram

    Po zdumiewającym sukcesie "Astrofizyki dla zabieganych", "Kosmicznych zachwytów" i "Kosmicznych rozterek" Neil de Grasse powraca z pierwszą z nich, ale skierowaną dla nieco młodszych Czytelników. "Astrofizyka dla młodych zabieganych" wydana właśnie przez wydawnictwo @insignis_media to zaskakująco przyjemne i przejrzyste, napisane prostym językiem, wprowadzenie do astronomii rzeczy małych i dużych. Dzięki lekkości pióra autora każdy, dosłownie każdy, będzie w stanie zachwycić się zdumiewającymi obiektami, które astronomowie odkrywają w przestrzeni kosmicznej. Wielu z Was jest w stanie połknąć tę książeczkę w jeden wieczór, ale z pewnością macie wokół siebie ludzi, którzy nie do końca rozumieją co takiego fascynującego jest w badaniu kosmosu - polećcie im tę książkę. Jeżeli ona nie pomoże, to nic nie pomoże. Ale cóż, na ignorancję nie ma leku. :) #czytambolubię #czytambolubie #kosmos #astronomia #astrofizyka #kosmologia #nasa #neildegrassetyson #bookstagram #bookstagrampl #książka #książki #czytam #czytaniejestsexy #space #science #popsci #ndgt #nauka #interstellar

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    View this post on Instagram

    Po zdumiewającym sukcesie "Astrofizyki dla zabieganych", "Kosmicznych zachwytów" i "Kosmicznych rozterek" Neil de Grasse powraca z pierwszą z nich, ale skierowaną dla nieco młodszych Czytelników. "Astrofizyka dla młodych zabieganych" wydana właśnie przez wydawnictwo @insignis_media to zaskakująco przyjemne i przejrzyste, napisane prostym językiem, wprowadzenie do astronomii rzeczy małych i dużych. Dzięki lekkości pióra autora każdy, dosłownie każdy, będzie w stanie zachwycić się zdumiewającymi obiektami, które astronomowie odkrywają w przestrzeni kosmicznej. Wielu z Was jest w stanie połknąć tę książeczkę w jeden wieczór, ale z pewnością macie wokół siebie ludzi, którzy nie do końca rozumieją co takiego fascynującego jest w badaniu kosmosu - polećcie im tę książkę. Jeżeli ona nie pomoże, to nic nie pomoże. Ale cóż, na ignorancję nie ma leku. :) #czytambolubię #czytambolubie #kosmos #astronomia #astrofizyka #kosmologia #nasa #neildegrassetyson #bookstagram #bookstagrampl #książka #książki #czytam #czytaniejestsexy #space #science #popsci #ndgt #nauka #interstellar

    A post shared by Puls Kosmosu (@pulskosmosu) on

    ]]>
    ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy odkrywają czarną dziurę, której nikt się nie spodziewał]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/28/naukowcy-odkrywaja-czarna-dziure-ktorej-nikt-sie-nie-spodziewal/ Thu, 28 Nov 2019 10:33:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19373
    Akrecja gazu przez gwiezdną czarną dziurę z niebieskiego towarzysza poprzez dysk akrecyjny (wizja artystyczna). Źródło: Yu Jingchuan, Beijing Planetarium, 2019.

    Międzynarodowy zespół kierowany przez prof. Liu Jifenga z National Astronomical Observatory of China w Chińskiej Akademii Nauk (NAOC) odkrył gwiezdną czarną dziurę o masie 70 razy większej od masy Słońca. Ta ogromna czarna dziura znajduje się 15 000 lat świetlnych od Ziemi i nosi teraz oznaczenie LB-1.

    Szacuje się, że w Drodze Mlecznej znajduje się około 100 milionów gwiezdnych czarnych dziur - obiektów powstałych wskutek kolapsu masywnych gwiazd. Jak dotąd naukowcy szacowali masę poszczególnych gwiezdnych czarnych dziur na maksymalnie 20 mas Słońca. Jednak odkrycie przez chiński zespół omawianej czarnej dziury podważyło to założenie.

    Artykuł naukowy opisujący odkrycie opublikowano w periodyku Nature.

    Dostrzeżenie LB-1 było ogromnym zaskoczeniem. "Czarne dziury o takiej masie nie powinny istnieć w naszej galaktyce - przynajmniej tak mówi większość obecnych modeli ewolucji gwiazd" mówi prof. Liu. "Przyjmowaliśmy, że bardzo masywne gwiazdy o typowym składzie chemicznych w naszej galaktyce, muszą odrzucać większość swojego gazu w bardzo silnych wiatrach gwiezdnych, zbliżając się do końca swojego życia. Z tego też powodu nie mogłyby one pozostawiać po sobie tak masywnych pozostałości. LB-1 jest dwa razy masywniejsza od tego co uważaliśmy za maksimum. Teraz teoretycy będą musieli zmierzyć się z tym problemem i spróbować wyjaśnić jak powstał ten obiekt".

    Jeszcze kilka lat temu, gwiezdne czarne dziury można było obserwować tylko wtedy gdy pożerały one gaz z towarzyszących im gwiazd. Proces ten powoduje emisję silnego promieniowania rentgenowskiego, które możemy obserwować z Ziemi. Stąd też dowiadujemy się o obecności czarnej dziury.

    Jednak znacząca większość gwiezdnych czarnych dziur w naszej galaktyce nie pożera aktywnie gazu, a tym samym nie emituje promieni rentgenowskich. Dlatego też jak dotąd dobrze zidentyfikowano i zmierzono zaledwie kilkadziesiąt gwiezdnych czarnych dziur w Drodze Mlecznej.

    Aby ominąć to ograniczenie, prof. Liu wraz ze współpracownikami dokonał przeglądu nieba za pomocą chińskiego Large Sky Area Multi-Object Fiber Spectroscopic Telescope (LAMOST), poszukując gwiazd krążących wokół niewidocznych obiektów. Jednak tego typu poszukiwania przypominają poszukiwanie przysłowiowej igły w stogu siana: zaledwie jedna gwiazda na tysiąc może krążyć wokół czarnej dziury.

    Po pierwszym odkryciu największe teleskopy optyczne na świecie - 10,4-metrowy Gran Telescopio Canarias oraz 10-metrowy Keck I - wykorzystano do określenia fizycznych parametrów układu. Wyniki tych obserwacji były wprost fantastyczne: gwiazda o masie 8 mas Słońca okrąża czarną dziurę o masie 70 mas Słońca w ciągu 79 dni.

    Odkrycie LB-1 idealnie pasuje do innego przełomu w astrofizyce. Niedawno detektory fal grawitacyjnych LIGO oraz VIrgo zaczęły odkrywać zmarszczki czasoprzestrzeni spowodowane przez zderzenia czarnych dziur w odległych galaktykach. Co ciekawe, czarne dziury biorące udział w tych zderzeniach także są masywniejsze od tych, które dotychczas uważano za typowe.

    Bezpośrednie odkrycie LB-1 dowodzi, że populacja przesadnie masywnych gwiezdnych czarnych dziur istnieje także w naszym sąsiedztwie. "Odkrycie to zmusza nas do ponownego przeanalizowania naszych modeli formowania czarnych dziur o masach gwiazdowych" mówi prof. David Reitze, dyrektor LIGO.

    "To zdumiewające odkrycie wraz z detekcjami LIGO-Virgo w ciągu ostatnich czterech lat wskazuje na istny renesans naszej wiedzy o astrofizyce czarnych dziur" dodaje Reitze.

    Źródło: Chińska Akademia Nauk

    ]]>
    19373 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odkryto pierwszego gazowego olbrzyma krążącego wokół białego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/04/odkryto-pierwszego-gazowego-olbrzyma-krazacego-wokol-bialego-karla/ Wed, 04 Dec 2019 17:35:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19377
    Biały karzeł WDJ0914+1914 i krążący wokół niego olbrzym o rozmiarach Neptuna. Źródło: ESO/Kornmesser

    Naukowcy korzystający z należącego do ESO teleskopu VLT po raz pierwszy uzyskali dowód na obecność dużej planety związanej na orbicie wokół białego karła. Nowo odkryta planeta krąży wokół gorącego białego karła – pozostałości po gwieździe podobnej do Słońca. Co więcej, planeta porusza się po niezwykle ciasnej orbicie wokół gwiazdy, przez co intensywne promieniowanie dosłownie zdziera z niej atmosferę. Ten nietypowy układ planetarny pozwala nam zobaczyć jak w przyszłości może wyglądać nasz własny Układ Słoneczny.

    https://www.youtube.com/watch?v=gva1wHsOhok&feature=emb_title

    „To było jedno z tych całkowicie przypadkowych odkryć” powiedział Boris Gänsicke z University of Warwick w Wielkiej Brytanii, kierujący badaniami, których wyniki opublikowano dzisiaj w Nature. Zespół badawczy zbadał około 7000 białych karłów obserwowanych w ramach przeglądu nieba Sloan Digital Sky Survey i znalazł jeden, który jest inny od pozostałych. Analizując subtelne zaburzenia w świetle gwiazdy, udało się znaleźć śladowe sygnały obecności pierwiastków chemicznych w ilościach, których naukowcy nigdy wcześniej nie widzieli w przypadku białego karła. „Wiedzieliśmy, że w tym układzie musi dziać się coś wyjątkowego i zastanawialiśmy się czy może to być związane z jakimś rodzajem pozostałości planetarnej.”

    Aby lepiej poznać własności tej nietypowej gwiazdy, oznaczonej jako WDJ0914+1914, badacze zbadali ją za pomocą instrumentu X-shooter na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) pracującym na pustyni Atacama w Chile. Te dodatkowe obserwacje potwierdziły występowanie wodoru, tlenu i siarki związanych z białym karłem. Badając szczegóły widma uzyskanego przez X-shooter, zespół odkrył, że pierwiastki te nie pochodzą bezpośrednio z samej gwiazdy, ale z otaczającego ją dysku gazowego.

    "Potrzeba było kilku tygodni intensywnych przemyśleń, aby ustalić, że jedynym sposobem utworzenia takiego dysku jest odparowywanie ogromnej planety” powiedział Matthias Schreiber z University of Valparaiso w Chile, który wykonał obliczenia przeszłej i przyszłej ewolucji układu.

    https://www.youtube.com/watch?v=5hEbWWdZayY&feature=emb_title

    Wykryta ilość wodoru, tlenu i siarki jest podobna do znajdowanych w głębokich warstwach atmosfer dużych planet lodowych, takich jak Neptun i Uran. Jeżeli tego typu planeta krążyła blisko gorącego białego karła, ekstremalne promieniowanie ultrafioletowe gwiazdy odarło ją z zewnętrznych warstw i część tego gazu przepłynęła do dysku, z którego materia powoli opada na białego karła. Podsumowując, proponowanym wytłumaczeniem tego, co naukowcy widzą wokół WDJ0914+1914 jest pierwsza "parująca" planeta krążąca wokół białego karła.

    Łącząc dane obserwacyjne z modelami teoretycznymi, zespół astronomów z Wielkiej Brytanii, Chile i Niemiec był w stanie stworzyć lepszy opis tego unikalnego układu. Biały karzeł jest mały i ekstremalnie gorący z temperaturą 28 000 stopni Celsjusza (pięć razy większa temperatura niż w przypadku Słońca) na powierzchni. W przeciwieństwie do niego, planeta jest wielka i lodowa – co najmniej dwukrotnie większa niż gwiazda. Ponieważ krąży po ciasnej orbicie wokół gorącego, białego karła (jeden pełny obieg zajmuje jej zaledwie 10 dni), wysokoenergetyczne fotony emitowane przez gwiazdę stopniowo wywiewają atmosferę planety. Większość gazu ucieka w przestrzeń, ale część jest ściągana do dysku wirującego wokół gwiazdy, w tempie 3000 ton na sekundę. To właśnie dzięki temu dyskowi można było ustalić obecność podobnej do Neptuna planety, która inaczej byłaby niewidoczna.

    https://www.youtube.com/watch?v=MXqwRYaa1qA&feature=emb_title

    „Po raz pierwszy mogliśmy zmierzyć w dysku ilość gazów takich jak tlen i siarka. Daje to wskazówki na temat składu atmosfery egzoplanety” powiedziała Odette Toloza z University of Warwick, która opracowała model dysku gazowego otaczającego białego karła.

    “Odkrycie otwiera nam nowe okno na końcowy los układów planetarnych” dodał Gänsicke.

    Gwiazdy takie, jak nasze Słońce, przez większość swojego życia zamieniają wodór w hel wytwarzając przy tym potężne ilości energii. Gdy kończy się wodór, rozdymają się do czerwonych olbrzymów, stając się setki razy większe i pochłaniając pobliskie planety. W przypadku Układu Słonecznego taki los czeka Merkurego, Wenus, a nawet Ziemię – zostaną skonsumowane za około 5 miliardów lat przez Słońce będące wtedy czerwonym olbrzymem. Potem gwiazdy tego rodzaju tracą swoje zewnętrzne warstwy, pozostawiając po sobie jedynie wypalone jądro – białego karła. Taka gwiezdna pozostałość może nadal posiadać planety i uważa się, że istnieje wiele tego rodzaju układów w galaktyce. Jednak do tej pory naukowcy nie mieli dowodów na przetrwanie dużej planety wokół białego karła. Detekcja egzoplanety krążącej wokół WDJ0914+1914 może być pierwszym z wielu takich przypadków. Układ jest oddalony od nas o około 1500 lat świetlnych w kierunku konstelacji Raka.

    Według badaczy, odnaleziona przy pomocy instrumentu X-shooter egzoplaneta okrąża białego karła w odległości jedynie 10 milionów kilometrów, czyli 15 razy większej niż promień Słońca, co byłoby głęboko wewnątrz czerwonego olbrzyma. Nietypowe położenie planety wskazuje, że w jakimś momencie po tym, gdy gwiazda stała się białym karłem, planeta przemieściła się bliżej. Astronomowie sądzą, że nowa orbita może być efektem grawitacyjnych oddziaływań z innymi planetami w układzie, co by oznaczało, że gwałtowną transformację swojej gwiazdy macierzystej przetrwać mogła więcej niż jedna planeta.

    „Do niedawna bardzo niewielu astronomów zastanawiało się nad losem planet krążących wokół umierających gwiazd. Niniejsze odkrycie planety krążącej blisko wypalonego jądra gwiazdy wyraźnie pokazuje, że Wszechświat raz za razem rzuca nam nowe kłody pod nogi” podsumował Gänsicke.

    Źródło: ESO

    ]]>
    19377 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Poszukiwanie życia na najbliższych egzoplanetach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/09/poszukiwanie-zycia-na-najblizszych-egzoplanetach/ Mon, 09 Dec 2019 08:45:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19392
    Wizja artystyczna przedstawiająca Proxima b

    Zifan Lin, naukowiec z Uniwersytetu Cornell opracował wysokiej rozdzielczości modele widmowe i scenariusze poszukiwania życia na dwóch najbliższych egzoplanetach, które potencjalnie mogą posiadać życie: Proxima b, krążącej w ekosferze najbliższej nam gwiazdy Proxima Centauri, oraz Trappist-1e, jednej z trzech przypominających Ziemię planet krążących wokół gwiazdy Trappist-1.

    Artykuł, którego współautorem jest prof. Lisa Kaltenegger z Instytutu Carla Sagana, opublikowano w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    "Aby sprawdzić czy mamy oznaki życia na innych planetach, bardzo ważne jest zrozumienie oznak życia, która możemy potencjalnie dostrzec w widmie promieniowania otrzymywanego z takich planet" mówi Lin. "Życie na egzoplanetach może odpowiadać za powstawanie charakterystycznych kombinacji cząsteczek w ich atmosferach - a to właśnie je możemy uznać za oznaki życia dostrzegalne w widmach takich planet".

    "W najbliższej przyszłości będziemy mieli możliwość obserwowania atmosfer tych planet za pomocą nowych teleskopów naziemnych, które pozwolą nam badać panujący na nich klimat, a być może także pozwolą nam dostrzec biologię na ich powierzchni" dodaje.

    W poszukiwaniach planet sprzyjających powstawaniu życia, karły typu M są szczególnie interesujące dla astronomów, ponieważ nasze lokalne otoczenie jest pełne takich gwiazd. Odpowiadają one za 75% naszego bliskiego otoczenia gwiezdnego.

    Jak dotąd astronomowie odkryli w Drodze Mlecznej ponad 4000 egzoplanet, z których część krąży w ekosferze swojej gwiazdy, czyli w obszarze, w którym potencjalnie powinny panować warunki sprzyjające powstaniu życia.

    Do badania atmosfer tych planet naukowcy potrzebują dużych teleskopów następnej generacji, takich jak Ekstremalnie Duży Teleskop (ELT), który aktualnie budowany jest na pustyni Atakama w Chile, a który wejdzie do użytku w 2025 roku. Naukowcy będą wtedy w stanie skierować ten potężny okular - niemal idealne zwierciadło główne wielkości połowy boiska - zarówno na Proxima b, jak i Trappist-1e. Teleskop ten będzie miał 250 razy większą zdolność zbierania światła niż Kosmiczny Teleskop Hubble'a.

    Lin oraz Kaltenegger twierdzą, że wysokiej rozdzielczości spektrografy z ELT będą w stanie dostrzec wodę, metan i tlen na Proxima b oraz Trappist-1e, jeżeli w jakikolwiek sposób te planety przypominają naszą własną bladoniebieską kropkę.

    Korzystając z nowych naziemnych teleskopów astronomowie będą w stanie bezpośrednio obserwować Proxima b, co będzie stanowiło przełom w badaniach tego pobliskiego świata.

    "Zakładając, że te planety mogą przypominać młodą lub obecną Ziemię, o podobnej lub zdegenerowanej atmosferze, Zifan stworzył bazę danych śladów widmowych dla tych planet, którą można wykorzystać do poszukiwania oznak życia, jeżeli jakiekolwiek się tam znajduje" mówi Kaltenegger. "Stworzyliśmy swego rodzaju szablon do poszukiwania życia na tych planetach".

    Źródło: Cornell University

    ]]>
    19392 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[W jaki sposób supermasywne czarne dziury powstały tak szybko?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/09/w-jaki-sposob-supermasywne-czarne-dziury-powstaly-tak-szybko/ Mon, 09 Dec 2019 14:10:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19395

    Czarne dziury istniejące we wczesnym wszechświecie stanowią pewien problem. W oparciu o obserwacje za pomocą teleskopów naziemnych i kosmicznych wiemy, że niektóre czarne dziury osiągnęły masę miliarda mas słońca w ciągu zaledwie jednego miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Nasze obecne modele wzrostu czarnych dziur nie potrafią wyjaśnić tak ogromnej prędkości wzrostu. Skąd zatem wzięły się te supermasywne czarne dziury?

    To problem, który prześladuje astronomów już od dawna. Nasza obecna wiedza wskazuje, że w tak krótkim czasie mogły co najwyżej powstać tak zwane czarne dziury o masie pośredniej rzędu 100 000 mas słońca. I choć naukowcy zaproponowali już kilka teorii gwałtownego wzrostu masy czarnych dziur, to odpowiedzi wciąż nie widać na horyzoncie

    "To wciąż potężny problem w astrofizyce" mówi dr John Regan, astrofizyk z Dublin City University w Irlandii.

    Czarne dziury powstają gdy masywna gwiazda wyczerpie zapasy swojego paliwa, co czasami prowadzi do eksplozji supernowych, a czasami do bezpośredniego kolapsu. Gdy gwiazda nie ma już paliwa do spalania, nie jest w stanie utrzymać swojej masy i zapada się na siebie. Jeżeli masa gwiazdy była wystarczająco wysoka, gwiazda zapadnie się w obiekt o niesamowitym przyciąganiu grawitacyjnym, z którego nic, nawet światło, nie będzie w stanie uciec - w tak zwaną czarną dziurę.

    Gdy czarna dziura stopniowo przyciąga coraz więcej otaczającego ją pyłu i gazu, zwiększa swoje rozmiary, z czasem osiągając gigantyczne rozmiary supermasywnej czarnej dziury, takiej jak chociażby czarna dziura, której obraz naukowcy pokazali w kwietniu 2019 roku. Naukowcy aktualnie badają czy supermasywne czarne dziury mogły powstać z supermasywnych gwiazd, które zapadły się w duże zalążki czarnych dziur.

    Dr Regan koordynował prace nad projektem SmartStars, który wykorzystuje jeden z najsilniejszych superkomputerów w Irlandii, ICHEC, do stworzenia modelu opisującego jak superolbrzymie gwiazdy mogły stanowić początek supermasywnych czarnych dziur. Zespół chciał sprawdzić czy mogą one odpowiadać za gwałtowny wzrost supermasywnych czarnych dziur, które obserwujemy w centrum niemal każdej galaktyki.

    Badacze odkryli, że takie gwiazdy mogły osiągnąć masę nawet 250 000 mas Słońca w ciągu 200 milionów po Wielkim Wybuchu - to kuszący wynik. Niemniej jednak nawet superkomputery mają swoje ograniczenia. Badacze byli w stanie tworzyć model przyszłości takich gwiazd na jeden milion lat do przodu, a modelowanie wymaga przeanalizowania 800 milionów lat, aby można było sprawdzić, czy takie gwiazdy mogą stanowić zalążek supermasywnych czarnych dziur.

    "To doskonały pierwszy krok" mówi dr Regan. "Z każdą kolejną generacją superkomputerów, będziemy w stanie tworzyć coraz rozleglejsze symulacje".

    Inne teorie opisujące tak gwałtowny wzrost tych czarnych dziur, mówią, że niewielka część czarnych dziur rosła w ogromnym tempie lub mniejsze czarne dziury łączyły się ze sobą w supermasywne czarne dziury.

    Dr Muhammad Latif, astrofizyk z Uniwersytetu w Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zgadza się z dr Reganem, że model supermasywnej gwiazdy pozostaje w tej chwili naszym najlepszym rozwiązaniem. Dr Latif był głównym badaczem w projekcie FIRSTBHs, który tak jak SmartStars, badał za pomocą symulacji prowadzonych na superkomputerze we Francji czy model supermasywnej gwiazdy jest prawdopodobny.

    Jego projekt, który realizowano w CNRS we Francji, wykazał, że supermasywne gwiazdy mogą odpowiadać za zalążki czarnych dziur o masie setek tysięcy większej od masy słońca. "Stwierdziliśmy, że jest to całkiem przekonujący scenariusz" mówi dr Latif tłumacząc, że te początkowe zalążki czarnych dziur są wystarczająco duże, aby doprowadzić do powstania supermasywnych czarnych dziur o masie miliarda mas słońca w stosunkowo krótkim czasie.

    Niemniej jednak, aby takie czarne dziury powstały, warunki we wczesnym wszechświecie musiałyby być idealne. Ogromne ilości materii zbudowanej z wodoru i helu są niezbędne do powstania wystarczająco masywnych zalążków czarnych dziur, z których powstaną supermasywne czarne dziury.

    Inne niewyjaśnione czynniki sprawiają, że nadal jest to kwestia otwarta. Zalążki czarnych dziur musiałyby pożerać materię w tempie co najmniej 0,1 masy Słońca rocznie, a jak na razie nie wiadomo czy jest to w ogóle możliwe.

    Kilka obserwatoriów pozwala nam już dość dokładnie badać czarne dziury we wczesnym wszechświecie. W październiku 2019 roku astronomowie ogłosili, że za pomocą obserwatorium ALMA w Chile udało się odkryć gęsty pierścień pyłu i gazu otaczający supermasywną czarną dziurę w odległej galaktyce. Zważając na dwa strumienie gazu rotujące w przeciwnych kierunkach, można zakładać, że pierścień jest w stanie dostarczyć supermasywnej czarnej dziurze wystarczającą ilość materii do gwałtownego wzrostu.

    Wcześniej, w sierpniu 2019 roku, Obserwatorium Rentgenowskie Chandra dostrzegła tak zwaną "przesłoniętą" czarną dziurę, bardzo szybko rosnącą w czasach gdy wszechświat miał zaledwie 6% swojego obecnego wieku. Gęsty obłok gazu skrywa czarną dziurę i kwazar, jasny obszar otaczającej ją superrozgrzanej materii. Mimo to, Chandra było w stanie dostrzec ją w zakresie rentgenowskim.

    Niemniej jednak, przyszłe teleskopy będą niezbędne do bardziej szczegółowego badania gwałtownego wzrostu supermasywnych czarnych dziur. Choć jesteśmy w stanie przewidzieć istnienie zalążków czarnych dziur, nie jesteśmy w stanie ich dostrzec. Nadchodzący Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST), który wystartuje w 2021 roku może być w stanie dostrzec niektóre nieodkryte zalążki czarnych dziur.

    Teleskop ATHENA (Advanced Telescope for High Energy Astrophysics), który wystartuje w 2031 roku powinien pozwolić nam lepiej zrozumieć powstawanie supermasywnych czarnych dziur.

    "Wszyscy mają nadzieję, że dzięki misji ATHENA uzyskamy znacznie lepsze dane" mówi dr Latif. Być może wkrótce będziemy wiedzieli jak te olbrzymie obiekty tak szybko urosły?"

    "To tak jakby wejść do przedszkola i zobaczyć dziecko o wzroście 180 cm" dodaje dr Latif.

    Źródło: Horizon; The EU Research & Innovation Magazine

    ]]>
    19395 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Główny człon rakiety SLS gotowy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/09/glowny-czlon-rakiety-sls-gotowy/ Mon, 09 Dec 2019 18:51:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19398
    Zdjęcie wykonane 9 grudnia 2019 roku przedstawia inżynierów i techników przyczepiających ostatni z czterech silników RS-25, które stanowią napęd rakiety SLS. Źródło: NASA

    NASA zakończyła budowę gigantycznej rakiety, która, przynajmniej w teorii, zabierze amerykańskich astronautów z powrotem na Księzyc, ogłosił dzisiaj administrator NASA, jednocześnie obiecując, że misja zostanie zrealizowana w 2024 roku pomimo wcześniejszych licznych opóźnień.

    Wysoka na 65 metrów rakieta Space Launch System (SLS) jest największą rakietą, jaką dotychczas zbudowano.

    Jest to także najsilniejsza rakieta - według założeń osiągnie ona rekordową prędkość 23 mach przed oddzieleniem się górnego stopnia, kapsuły załogowej Orion.

    Jednak budowa rakiety wielokrotnie ulegała opóźnieniom i przekroczeniom budżetu - jej pierwszy lot planowano na listopad 2018 roku, a koszt jej budowy według opublikowanego w czerwcu raportu wzrósł w tym czasie z 6,2 do 8 miliardów dolarów czyli o ponad 29%.

    Stojąc przed pomarańczowym behemotem w Michoud Assembly Facility w Nowym Orleanie, administrator NASA Jim Bridenstine stwierdził że to bardzo ważny dzień dla agencji, gdy w końcu można ogłosić zakończenie prac nad budową głównego stopnia rakiety SLS.

    "To ogromny postęp na drodze do realizacji misji Artemis 3 i historycznych pierwszych kroków kobiety na Księżycu w 2024 roku".

    Misja Artemis 1 najprawdopodobniej zostanie zrealizowana w czerwcu 2020 roku, jednak ten pierwszy test będzie bezzałogowy.

    NASA planuje wylądować na południowym biegunie Księżyca, aby zbadać pokłady lodu wodnego odkryte w 2009 roku. Lód wodny może być wykorzystywany przez kolejne misje zarówno do zapewnienia wody pitnej dla załóg jak i do produkcji paliwa rakietowego.

    Agencja postrzega powrót na Księżyc jako wstęp do dalszych misji na Marsa planowanych na lata trzydzieste.

    Przyszłość i powodzenie misji zależy od dalszego wsparcia politycznego, zarówno ze strony Białego Domu i Kongresu, które odpowiedzialne są za zapewnianie odpowiedniego budżetu.

    Źródło: AFP

    ]]>
    19398 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiezdny pył z czerwonych olbrzymów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/11/gwiezdny-pyl-z-czerwonych-olbrzymow/ Wed, 11 Dec 2019 10:44:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19404

    Badacze z ETH w Zurychu ustalili, że część materii, z której zbudowana jest Ziemia pochodzi z czerwonych olbrzymów. Naukowcom udało się także ustalić dlaczego Ziemia zawiera więcej tego gwiezdnego pyłu niż na przykład planetoidy czy Mars, które znajdują się dalej od Słońca.

    Około 4,5 miliarda lat domu doszło do kolapsu międzygwiezdnego obłoku pyłu i gazu. W centrum obłogu uformowało się Słońce, a wokół niego utworzył się dysk gazowo-pyłowy, z którego z kolei uformowała się Ziemia oraz inne planety. Ta dobrze wymieszana materia międzygwiezdna zawierała także egzotyczne ziarna pyłu: "Gwiezdny pył, który uformował się w otoczeniu innych gwiazd" tłumaczy profesor Maria Schonbachler z Instytutu Geochemii i Petrologii na ETH w Zurychu oraz członkini NCCR PlanetS. Owe ziarna pyłu stanowiły jedynie niewielką część całej masy pyłu i były niejednorodnie rozprowadzone po całym dysku. "Pył ten przypominał sól i pieprz" mówi geochemiczka. W toku formowania się planet, każda z nich przyjęła inny skład chemiczny.

    Dzięki ekstremalnie precyzyjnym technikom pomiarowym, naukowcy są teraz w stanie wykryć gwiezdny pył, który istniał w naszym otoczeniu w momencie narodzin Układu Słonecznego. Badacze badają określone pierwiastki chemiczne i badają obfitość różnych ich izotopów.

    "Zmienne proporcje tych izotopów stanowią charakterystyczne ślady" mówi prof. Schonbachler. "Gwiezdny pył posiada naprawdę ekstremalne, unikalne ślady - a ponieważ był on niejednorodnie rozłożony w dysku protoplanetarnym, to każda planeta i każda planetoida otrzymała swój własny ślad w toku powstawania".

    W ciągu ostatnich 10 lat, badacze badający próbki skał z Ziemi i meteorytów wykazali takie anomalie izotopowe dla coraz większej liczby pierwiastków. Schonbachler wraz ze swoją grupą analizowała meteoryty, które pierwotnie stanowiły fragmenty jąder planetoid, które uległy zniszczenia dawno temu, skupiając się przy tym na palladzie.


    Piszemy o kosmosie dla Was i dzięki Wam.

    Wspieraj niezależną działalność naszego portalu.

    Patronite.pl/pulskosmosu

    PayPal


    Inne zespoły badawcze wykonywały już podobne badania dla sąsiadujących z palladem pierwiastków, takich jak molibden i ruten. Dzięki temu zespół Schonbachler wiedział już czego może spodziewać się po palladzie. Jednak pomiary laboratoryjne nie potwierdziły tych przewidywań. "Meteoryty charakteryzowały się znacznie mniejszymi anomaliami palladu niż się spodziewano" mówi Mattias Ek z Uniwersytetu w Brystolu, który wykonywał pomiary izotopów w trakcie swojego doktoratu.

    W związku z tym, badacze opracowali teraz nowy model, który może tłumaczyć owe wyniki. Artykuł naukowy opisujący model opublikowano w periodyku Nature Astronomy. Badacze twierdzą, że pył gwiezdny składał się głównie z materii powstałej w czerwonych olbrzymach. Te starzejące się gwiazdy powiększają swoje rozmiary gdy wyczerpią zapasy paliwa w swoich jądrach. Nasze Słońce także stanie się czerwonym olbrzymem za 4-5 miliardów lat.

    W tego typu gwiazdach, ciężkie pierwiastki takie jak molibden i pallad powstawały w procesie wychwytu neutronów powolnych. "Pallad jest nieco bardziej lotny niż inne mierzone pierwiastki. W związku z tym mniej palladu znajdowało się w pyle otaczającym takie gwiazdy, a tym samym palladu pochodzącego z gwiazd jest mniej w badanych przez nas meteorytach" mówi Ek.

    Badacze z ETH opracowali także prawdopodobne wyjaśnienie innej zagadki dotyczącej gwiezdnego pyłu: większej ilości gwiezdnego pyłu z czerwonych olbrzymów na Ziemi niż na Marsie, Weście czy innych planetoidach.

    "Gdy powstawały planety, temperatury bliżej Słońca były bardzo wysokie" mówi Schonbachler. To sprawiało, że niestabilne ziarna pyłu, np. te z pokrywą lodową, odparowywały. Materia międzygwiezdna zawierała więcej tego rodzaju pyłu, który ulegał zniszczeniu w pobliżu Słońca, podczas gdy gwiezdny pył z czerwonych olbrzymów lepiej radził sobie z temperaturami i stopniowo się akumulował w wewnętrznych rejonach powstającego Układu Słonecznego. Możliwe, że pył powstały w eksplozjach supernowych także szybciej odparowuje. "To pozwala nam wyjaśnić dlaczego Ziemia posiada więcej gwiezdnego pyłu z czerwonych olbrzymów niż inne ciała Układu Słonecznego" dodaje prof. Schonbachler.

    Źródło: National Centre of Competence in Research PlanetS

    ]]>
    19404 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[LIVE: Start rakiety New Shepard #BlueOrigin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/11/live-start-rakiety-new-shepard-blueorigin/ Wed, 11 Dec 2019 17:13:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19409
    https://www.youtube.com/watch?v=sUEj4dxPMbI

    Start relacji o 18:15.

    ]]>
    19409 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[VLT fotografuje centralne rejony Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/16/vlt-fotografuje-centralne-rejony-drogi-mlecznej/ Mon, 16 Dec 2019 15:50:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19414
    Źródło: ESO/Nogueras-Lara et al.

    Należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego teleskop VLT (Very Large Telescope) wykonał zdjęcie centralnej części Drogi Mlecznej. Zdjęcie wykonano w spektakularnej rozdzielczości, dzięki czemu możliwe było odkrycie nowych szczegółów historii powstawania gwiazd w naszej galaktyce. Dzięki nowym obserwacjom, astronomowie odkryli dowody na dramatyczne wydarzenia w życiu Drogi Mlecznej: okres tak intensywnego powstawania gwiazd, że doprowadził do ponad stu tysięcy eksplozji supernowych.

    Źródło: ESO/Nogueras-Lara et al.

    "Nasz przegląd dużej części centrum Galaktyki dał nam wgląd w historię powstawania gwiazd w tym regionie Drogi Mlecznej" mówi Rainer Schodel z Instytutu Astrofizyki Andaluzji w Granadzie, który prowadził obserwacje. "Wbrew temu co zakładano dotychczas, odkryliśmy, że formowanie się nowych gwiazd nie było stałym procesem w Drodze Mlecznej" dodaje Francisco Nogueras-Lara, który kierował dwoma nowymi projektami badawczymi w tym samym instytucie w Granadzie.

    Mapa pokazuje położenie centralnego regionu Drogi Mlecznej na nocnym niebie. Znajduje się ono w kierunku gwiazdozbioru Strzelca i zaznaczono je czerwonym okręgiem. Mapa przedstawia większość gwiazd widocznych gołym okiem.

    W artykule naukowym opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature Astronomy, badacze donoszą, że około 80% gwiazd w centralnym regionie Drogi Mlecznej powstało w najwcześniejszych latach naszej galaktyki, między 8 a 13,5 miliarda lat temu. Po tym początkowym okresie formowania gwiazd nastało sześć miliardów lat, w których powstawało niewiele gwiazd. Okres ten zakończył się intensywnym wzrostem aktywności gwiazdotwórczej około miliarda lat temu, kiedy to w ciągu mniej niż 100 milionów lat, w centralnym regionie Drogi Mlecznej powstały gwiazdy o łącznej masie kilkudziesięciu milionów mas Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?v=k7HESA8K9Hc

    "Warunki w badanym przez nas regionie w trakcie tego wzrostu aktywności, musiały przypominać te, które obserwujemy w 'galaktykach gwiazdotwórczych', w których gwiazdy powstają w tempie ponad 100 mas słońca rocznie" mówi Nogueras-Lara, który pracuje w Instytucie Maxa Plancka w Heidelbergu. Obecnie cała Droga Mleczna formuje gwiazdy w tempie jednej do dwóch mas słońca rocznie.

    https://www.youtube.com/watch?v=ibsWnSH8dDo

    "Ten wzrost aktywności, który musiał doprowadzić do eksplozji ponad stu tysięcy supernowych, był prawdopodobnie jednym z najbardziej energetycznych wydarzeń w całej historii Drogi Mlecznej" dodaje. W tym czasie powstało wiele masywnych gwiazd, zważając na ich krótszy czas życia niż gwiazd małomasywnych, szybko eksplodowały jako supernowe.

    https://www.youtube.com/watch?v=6uVNBGgHApU

    Realizacja tego projektu badawczego możliwa była dzięki obserwacjom centralnego rejonu Drogi Mlecznej za pomocą instrumentu HAWK-I zainstalowanego na teleskopie VLT na pustyni Atakama w Chile. Kamera HAWK-I czuła na promieniowanie podczerwone zajrzała za pył, dostarczając nam zaskakująco szczegółowych obrazów samego centrum naszej galaktyki. Powyższe zdjęcie przedstawia najgęstszy region gwiazd, gazu i pyłu w naszej galaktyce, w którym znajduje się supermasywna czarna dziura.

    https://www.youtube.com/watch?v=soLvc0jH6jA

    Powyższe zdjęcie stanowi pierwsze opublikowane dane z przeglądu GALACTICNUCLEUS. Program ten opiera się o duże pole widzenia i wysoką rozdzielczość kątową HAWK-I zainstalowanego na pokładzie ELT. W ramach przeglądu przeanalizowano ponad 3 miliony gwiazd zajmujących obszar ponad 60 000 lat świetlnych kwadratowych (1 rok świetlny to ok. 9,5 bilionów kilometrów).

    https://www.youtube.com/watch?v=L3amIR_tw70

    Źródło: ESO

    ]]>
    19414 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SENER Polska wyprodukuje urządzenia do montażu paneli słonecznych satelity JUICE – największych w historii misji międzyplanetarnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/18/sener-polska-wyprodukuje-urzadzenia-do-montazu-paneli-slonecznych-satelity-juice-najwiekszych-w-historii-misji-miedzyplanetarnych/ Wed, 18 Dec 2019 07:41:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19420
    Wizualizacja satelity JUICE. Fot.: ESA /ATG medialab/NASA/J. Nichols/ University of Arizona/DLR

    Firma SENER Polska zdobyła kontrakt na zaprojektowanie i wyprodukowanie zestawu urządzeń wspomagających montaż oraz testy paneli słonecznych dla satelity JUICE, jednej z największych misji Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Zleceniodawcą kontraktu jest Airbus Defence and Space Netherlands.

    JUpiter ICy moons Explorer (JUICE) to pierwsza duża misja programu Kosmiczna Wizja 2015-2025 Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jej celem jest zbadanie atmosfery i magnetosfery Jowisza oraz jego księżyców Europy, Kallisto i Ganimedesa. Przypuszcza się, że pod ich lodową powierzchnią znajduje się płynna woda, mogąca stanowić środowisko dla życia. Satelita będzie wyposażony w największe w historii międzyplanetarnych misji panele słoneczne o powierzchni 97 m². Rozmiar wynika z dużej odległości od Słońca oraz zapotrzebowania na moc (ok 850 W) satelity wyposażonego w aż 10 najnowocześniejszych instrumentów badawczych.

    Urządzenia warszawskiej firmy SENER Polska umożliwią ostateczny montaż tych ogromnych paneli słonecznych, ich transport wewnątrz obiektów oraz testy funkcjonalne i wibracyjne. Firma odpowiada za zaprojektowanie i produkcję Support Frame (urządzenie służy do podnoszenia, obracania oraz przewożenia paneli słonecznych wraz adapterem do wibracji) oraz nadzór nad produkcją w Polsce czterech typów urządzeń zaprojektowanych przez zleceniodawcę, Airbus Defence and Space Netherlands.

    To kolejny kontrakt SENER Polska w misji JUICE. Firma odpowiada również za przeprowadzenie symulacji FEM (Finite Element Method – Metoda Elementów Skończonych) komponentów wchodzących w skład ważnego elementu sondy – ponad 10-metrowego manipulatora magnetometru służącego do umieszczenia instrumentów naukowych z dala od sondy, aby uniknąć zakłóceń magnetycznych. Ponadto zespół SENER Polska stworzy stanowisko symulujące warunki mikro grawitacji, które zostanie wykorzystane do finalnych testów manipulatora magnetometru na Ziemi. Firma uczestniczy także w produkcji zespołu reflektora antenowego, wchodzącego w skład podsystemu antenowego o średnim zysku energetycznym (MGAMA) – odpowiada za produkcję, testy i weryfikację komponentów wchodzących w skład urządzenia. Misja JUICE ma sztywno określony termin startu – połowę 2022 roku. Wynika on ze wzajemnego położenia Ziemi, Wenus i Marsa oraz wykorzystania asyst grawitacyjnych wokół nich. Satelita pokona odległość 600 milionów kilometrów i znajdzie się na orbicie Jowisza w 2029 roku. JUICE będzie prowadził obserwacje przez co najmniej trzy lata.

    ]]>
    19420 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiński łazik księżycowy mistrzem wytrwałości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/19/chinski-lazik-ksiezycowy-mistrzem-wytrwalosci/ Thu, 19 Dec 2019 08:26:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19428
    Łazik Yutu-2. Źródło: CNSA/CLEP

    Przemieszczający się po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca łazik Yutu 2, element chińskiej misji Chang'e 4, pobił właśnie rekord długości trwania misji łazika na powierzchni Księżyca.

    Chińska telewizja CGTN poinformowała niedawno, że łazik pobił poprzedni rekord długości trwania misji ustanowiony przez sowiecki łazik Łunochod 1.

    Łunochod 1 był pierwszym, jeżdżącym, zdalnie kontrolowanym robotem poruszającym się po powierzchni innego globu. Jego misja trwała od 17 listopada 1970 roku do 4 października 1971 roku czyli dziesięć i pół miesiąca.

    Łunochod 1. Źródło: NASA

    W trakcie swojej misji Łunochod przejechał 10,5 kilometra po powierzchni Księżyca i przesłał na Ziemię ponad 20 000 zdjęć i 200 panoram.

    Yutu 2 obecnie działa już ponad 11 miesięcy - jego misja rozpoczęła się 3 stycznia br.

    Łazik Yutu 2 stanowi element misji Chang'e 4, w skład której wchodzi także lądownik stacjonarny. Oba elementy wylądowały na dnie 186-kilometrowego Krateru Von Karmana. Jak dotąd łazik przejechał ok. 345 metrów.

    Rekord odnosi się jedynie do misji na powierzchni Księżyca, wiele sond orbitalnych wokół Księżyca działa znacznie dłużej. Amerykańska sonda Lunar Reconnaissance Orbiter rozpoczęła swoją misję w czerwcu 2009 roku i nadal działa.

    Źródło: NASA/CGTN/Space.com

    ]]>
    19428 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Teleskop VLT dostrzega pożywienie dla pierwszych supermasywnych czarnych dziur we wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/19/teleskop-vlt-dostrzega-pozywienie-dla-pierwszych-supermasywnych-czarnych-dziur-we-wszechswiecie/ Thu, 19 Dec 2019 10:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19432
    Źródło: ESO/Farina et al.; ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Decarli et al.

    Astronomowie korzystający z Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) zaobserwowali obłoki chłodnego gazu otaczające jedne z pierwszych galaktyk we Wszechświecie. Owe gazowe halo są wspaniałym źródłem pożywienia dla supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w centrach tych galaktyk, które teraz obserwujemy takimi jakie były 12,5 miliarda lat temu. Te zapasy pożywienia mogą tłumaczyć w jaki sposób te kosmiczne potwory tak szybko urosły w początkowym okresie historii Wszechświata.

    https://www.youtube.com/watch?v=8jO7-t_bVmE&feature=emb_title

    "Po raz pierwszy w historii udało nam się dowieść, że pierwotne galaktyki miały wystarczająco dużo pożywienia w swoim otoczeniu, aby zapewnić szybki wzrost supermasywnych czarnych dziur oraz intensywne procesy gwiazdotwórcze" mówi Emanuele Paolo Farina z Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu, który kierował badaniami, których wyniki opublikowano dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal. "To fundamentalny element układanki, która pozwala nam opracować model tego jak formowały się kosmiczne struktury ponad 12 miliardów lat temu".

    Wizja artystyczna przedstawiająca halo gazowe wokół kwazara we wczesnym wszechświecie. Kwazar (pomarańczowy) emituje dwa silne dżety. Gazowe halo świecącego wodoru przedstawiono kolorem niebieskim. Źródło: ESO/M. Kornmesser

    Astronomowie od dawna zastanawiali się jak supermasywne czarne dziury mogły osiągnąć swoje potężne rozmiary tak szybko po Wielkim Wybuchu. "Obecność tych wczesnych potworów o masie miliardów mas Słońca, jest dla nas ogromną zagadką" mówi Farina. Oznacza to, że pierwsze czarne dziury, który mogły powstać w kolapsie pierwszych gwiazd, musiały urosnąć bardzo szybko. Jednak jak dotąd, astronomowie nie mogli dostrzec "pożywienia dla tych czarnych dziur"- gazu i pyłu - w wystarczająco dużych ilościach, które pozwoliłoby tłumaczyć ten gwałtowny wzrost.

    https://www.youtube.com/watch?v=lhmU-LMYstQ&feature=emb_title

    Co więcej, wcześniejsze obserwacje za pomocą ALMA ukazały duże ilości gazu i pyłu w tych pierwszych galaktykach wykorzystywane do intensywnych procesów gwiazdotwórczych. Naukowcy doszli zatem do wniosku, że musiało tam pozostać niewiele gazu i pyłu dla czarnych dziur.

    Aby rozwiązać tę zagadkę Farina wraz ze współpracownikami wykorzystali instrument MUSE zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) na chilijskiej pustyni Atakama, do zbadania kwazarów - ekstremalnie jasnych obiektów zasilanych przez supermasywne czarne dziury, znajdujących się w centrach masywnych galaktyk. W ramach badań przeanalizowano 31 kwazarów widzianych obecnie takimi jakimi były 12,5 miliardów lat temu, kiedy to wszechświat miał zaledwie około 870 milionów lat. To jedna z największych próbek kwazarów z tego etapu historii Wszechświata.

    https://www.youtube.com/watch?v=DLTrVoWmO7k&feature=emb_title

    Astronomowie odkryli, że 12 kwazarów otoczonych jest olbrzymimi ilościami gazu: halo chłodnego, gęstego gazu wodorowego rozciągające się na 100 000 lat świetlnych od centralnych czarnych dziur i masie miliardów mas słońca. Zespół naukowców z Niemiec, USA, Włoch i Chile, odkrył także, że te halo gazowe są ściśle związane z galaktykami, przez co stanowią idealne źródło materii do napędzania zarówno supermasywnych czarnych dziur jak i intensywnych procesów gwiazdotwórczych.

    Przeprowadzenie badań było możliwe dzięki wyjątkowej czułości instrumentu MUSE (Multi Unit Spectroscopic Explorer) zainstalowanego na VLT, który według Fariny jest "game-changerem" w badaniu kwazarów. "W ciągu zaledwie kilku godzin na cel, byliśmy w stanie zbadać otoczenie najmasywniejszych i najbardziej żarłocznych czarnych dziur we wczesnym wszechświecie" dodaje. Choć kwazary są jasne, to zasoby gazu wokół nich dużo trudniej zaobserwować. Jednak MUSE był w stanie wykryć delikatną poświatę gazu wodorowego w halo, dzięki czemu astronomowie byli w stanie dostrzec zapasy pożywienia dla supermasywnych czarnych dziur we wczesnym wszechświecie.

    W przyszłości, Ekstremalnie Duży Teleskop (ELT) pozwoli naukowcom odkryć jeszcze więcej szczegółów dotyczących galaktyk i supermasywnych czarnych dziur w pierwszych kilku miliardach lat po Wielkim Wybuchu.

    Źródło: ESO

    ]]>
    19432 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Pierwsze dane z LAMOST przynoszą podstawowe parametry prawie 30 000 karłów typu M]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/27/pierwsze-dane-z-lamost-przynosza-podstawowe-parametry-prawie-30-000-karlow-typu-m/ Fri, 27 Dec 2019 09:01:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19445
    Chiński teleskop LAMOST. Źródło: National Astronomical Observatory of the Chinese Academy of Sciences

    W oparciu o pierwszy zestaw danych (DR1) zebranych przez teleskop LAMOST (Large Sky Area Multi-Object Fiber Spectroscopic Telescope), astronomowie uzyskali informacje o fundamentalnych parametrach niemal 30 000 karłów typu M. Opisujący je artykuł naukowy opublikowano 13 grudnia na portalu arXiv.

    Karły typu M to najpowszechniejsze gwiazdy w naszej galaktyce i doskonałe cele dla poszukiwaczy planet pozasłonecznych. Obserwacje tych gwiazd dają możliwość odkrywania nowych egzoplanet o rozmiarach Ziemi i superziemi za pomocą pomiarów prędkości radialnych lub w trakcie obserwacji tranzytów. Określenie fundamentalnych parametrów karłów typu M, takich jak promień czy masa, jest zatem kluczowe do opracowania lepszej charakterystyki potencjalnych obcych globów, które wokół nich krążą.

    Zestaw danych DR1 z z przeglądu spektroskopowego w zakresie optycznym, zrealizowanego za pomocą teleskopu LAMOST, opublikowano w 2015 roku. W danych znalazły się widma około 121 000 karłów typu M. Jednak jak dotąd większość z tych obiektów jeszcze nie została scharakteryzowana poza prostym przypisaniem podtypu widmowego na podstawie fotometrii.

    Z tego też powodu zespół astronomów kierowany przez Briannę Galgano z Fisk University w Nashville wykorzystał opartą na danych metodę określania parametrów fizycznych oraz składu chemicznego gwiazd na podstawie ich widm. Technika "The Cannon" pozwoliła im określić podstawowe parametry prawie 30 000 karłów typu M znajdujących się w bazie LAMOST DR1.

    Badaczom udało się określić temperatury, promienie, masy i jasność 29 678 karłów typu od M0 do M6. Promienie tych gwiazd mieszczą się w zakresie od 0,14 do 0,66 promieni Słońca, a ich masy od 0,1 do 0,71 mas Słońca. Ich temperatury mieszczą się w zakresie od 2901K do 4113K, a jasność 0,002 do 0,115 tej wartości dla Słońca.

    W podsumowaniu astronomowie zaznaczają, ze model zastosowany do bazy DR1 może być przydatny przy kolejnych zestawach danych z LAMOST. W ten sposób będzie można znacząco powiększyć bazę dobrze scharakteryzowanych karłów typu M przy wykorzystaniu nowych metod modelowania opartych wyłącznie na danych.

    Źródło: Science X Network

    Artykuł naukowy: https://arxiv.org/abs/1912.06648

    ]]>
    19445 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiny wkrótce ukończą budowę konstelacji Beidou - konkurenta systemu GPS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/27/chiny-wkrotce-ukoncza-budowe-konstelacji-beidou-konkurenta-systemu-gps/ Fri, 27 Dec 2019 09:32:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19449

    Chińscy naukowcy poinformowali dzisiaj, że budowa chińskiego systemu nawigacji satelitarnej Beidou, który jest odpowiednikiem amerykańskiego systemu GPS, zostanie zakończona wraz ze startem ostatnich dwóch satelitów systemu, zaplanowanym na pierwszą połowę przyszłego roku.

    Ran Chengqi, dyrektor programu Beidou, poinformował reporterów, że budowa kluczowego elementu systemu nawigacji została ukończona w tym miesiący wraz ze startem kolejnych satelitów, których aktualnie w konstelacji jest 24. Rok wcześniej było ich 19.

    "Przed czerwcem 2020 roku planujemy wynieść na orbitę geostacjonarną jeszcze dwa satelity. W tym momencie budowa systemu Beidou-3 zostanie zakończona" mówi Ran.

    Ostatni start stanowi trzecią iterację systemu Beidou (Wielki Wóz), którego pierwsza iteracja przestała pracować w 2012 roku. Plany na przyszłość zakładają, że Beidou będzie stanowił podstawę przyszłego, bardziej dostępnego i bardziej zintegrowanego systemu, który zostanie uruchomiony przed 2035 rokiem.

    Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad chiński program kosmiczny gwałtownie się rozwija na wielu polach, a w niektórych nawet jest liderem światowym, np. w rozwoju sieci 5G.

    W 2003 roku Chiny stały się trzecim krajem na świecie, któremu udało się wynieść człowieka w przestrzeń kosmiczną. Od tego czasu Państwo Środka zbudowało eksperymentalną stację kosmiczną i wysłało parę łazików na powierzchnię Księżyca. Plany na przyszłość obejmują w pełni funkcjonalną stałą stację kosmiczną, misję na Marsa i być może załogową misję na Księżyc.

    Źródło: AP

    ]]>
    19449 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble: super-rozdęte planety wciąż pozostają zagadką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/27/hubble-super-rozdete-planety-wciaz-pozostaja-zagadka/ Fri, 27 Dec 2019 11:15:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19452

    Super-rozdęte planety to nowa, unikalna i rzadka klasa młodych egzoplanet o gęstości waty cukrowej. Takiej planety nie ma w naszym Układzie Słonecznym.

    Nowe dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dostarczają nam nowych wskazówek co do składu chemicznego dwóch takich planet w układzie Kepler 51. Ten układ planetarny, w którym znajdują się trzy super-rozdęte planety krążące wokół młodej gwiazdy podobnej do Słońca, został odkryty przez Kosmiczny Teleskop Kepler w 2012 roku. Jednak dopiero w 2014 roku naukowcy poznali ich niezwykle niską gęstość.

    Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą Hubble'a pozwoliły astronomom doprecyzować szacunkową masę i rozmiary tych planet - niezależnie potwierdzające ich "rozdętą" naturę. Choć ich masy nie przekraczają kilku mas Ziemi, to ich wodorowo-helowe atmosfery rozdęte są do rozmiarów Jowisza. Innymi słowy, planety te mogą wydawać się tak wielkie jak Jowisz, ale są około sto razy mniejsze od niego pod względem masy.

    Jak i dlaczego ich atmosfery tak się rozdęły, na razie nie wiadomo. Niemniej jednak ich super-rozdęta natura sprawia, że są one idealnymi celami dla badaczy atmosfer. Korzystając z Hubble'a badacze poszukiwali dowodów na obecność różnych związków chemicznych, szczególnie wody, w atmosferach planet Kepler-51 b oraz 51 d. Hubble obserwował te planety podczas tranzytu na tle ich gwiazdy macierzystej, starając się obserwować w podczerwieni zachody słońca na ich powierzchni. W ten sposób naukowcy oszacowali ilość promieniowania pochłoniętego przez atmosferę w podczerwieni. W ten sposób badacze mogli dostrzec sygnały poszczególnych związków chemicznych tworzących atmosferę.

    Ku zaskoczeniu badaczy z zespołu Hubble'a, okazało się, że żadna z tych dwóch planet nie ma charakterystycznych śladów chemicznych. Badacze sądzą, że odpowiedzialne za to są obłoki cząstek wysoko w atmosferach obu planet. "Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy" mówi Jessica Libby-Roberts z University of Colorado w Boulder. "Spodziewaliśmy się silnej absorpcji w liniach wody, ale ich tam nie było. Skryły się za chmurami". Niemniej jednak, w przeciwieństwie do znanych z Ziemi chmur wodnych, chmury na tych planetach mogą składać się z kryształków soli lub mgieł fotochemicznych, takich jak na Tytanie, największym księżycu Saturna.

    Te obłoki dostarczyły naukowcom wglądu w to jak Kepler-51 b oraz 51 d pasują do innych mało-masywnych , bogatych w gaz planet poza układem słonecznym. Porównując widma super-rozdętych planet z innymi planetami, badacze byli w stanie znaleźć potwierdzenie dla hipotezy mówiącej, że powstawanie chmur/mgieł związane jest z temperaturą planety - im chłodniejsza planeta, tym bardziej zachmurzona.

    Badacze rozważali także możliwość, że badane planety wcale nie są super-rozdęte. Przyciąganie grawitacyjne między planetami powoduje delikatne zmiany ich okresów orbitalnych i na ich podstawie można oszacować masy planet. Łącząc zmienność tych okresów z tranzytami obserwowanymi za pomocą Keplera, badacze nałożyli dokładniejsze ograniczenia na masy planet i dynamikę układu. Wyniki badań zgadzały się z wcześniejszymi pomiarami dla planety Kepler-51 b. Okazało się natomiast, że Kepler-51 s jest nieco mniej masywna (albo jeszcze bardziej rozdęta) niż zakładano wcześniej.

    Ostatecznie badacze doszli do wniosku, że niskie gęstości tych planet po części są skutkiem młodego wieku układu, zaledwie 500 milionów lat (w przeciwieństwie do 4,6 miliarda lat dla Układu Słonecznego). Modele wskazują, że owe planety powstały poza "linią śniegu" swojej gwiazdy macierzystej, w regionie, w którym materia lodowa może przetrwać. Dopiero potem wszystkie planety zbliżyły się spiralnie do swojej gwiazdy.

    Teraz, gdy planety znajdują się znacznie bliżej swojej gwiazdy macierzystej, ich rzadkie atmosfery mogą zostać wywiane w przestrzeń kosmiczną w ciągu kilku kolejnych miliardów lat. Wykorzystując modele ewolucji planet, badacze byli w stanie wykazać, że Kepler-51 b, planeta znajdująca się najbliżej gwiazdy, pewnego dnia (za kilka miliardów lat) będzie przypominała mniejszą i gorętszą wersję Neptuna. Mimo to, Kepler-51 d znajdująca się dalej od gwiazdy, pozostanie nietypową planetą, choć zmniejszy swoje rozmiary i utraci niewielką część swojej atmosfery. "Ten układ planetarny stanowi unikalne laboratorium do testowania teorii wczesnej ewolucji planet" mówi Zach Berta-Thompson z University of Colorado w Boulder.

    Dobra informacja jest taka, że nie wszystko stracone i wciąż mamy możliwość określenia składu chemicznego atmosfer tych dwóch planet. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który będzie obserwował niebo na dłuższych falach podczerwonych, będzie w stanie zajrzeć pod pokrywę chmur na obu planetach. Przyszłe obserwacje za pomocą tego teleskopu powinny dostarczyć nam informacji o tym z czego składają się takie rozdęte planety. Do tego czasu pozostaną one jednak słodką tajemnicą.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19452 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dokąd zmierzają sondy wysłane z Ziemi?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2019/12/27/dokad-zmierzaja-sondy-wyslane-z-ziemi/ Fri, 27 Dec 2019 19:56:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19457

    Dwójka naukowców z Instytutu Maxa Plancka oraz Jet Propulsion Laboratory znalazła sposób oszacowania jak długo zajmie sondom wysłanym z Ziemi dotarcie do innych gwiazd. Coryn Bailer-Jones oraz Davide Farnocchia są autorami artykułu naukowego opublikowanego na serwerze preprintów arXiv.

    W latach siedemdziesiątych XX wieku NASA wysłała cztery sondy kosmiczne - Pioneer 10 i 11 oraz Voyager 1 i 2 - które po zakończeniu swoich podstawowych misji kontynuowały swoją podróż, zmierzając na zewnątrz Układu Słonecznego. Ale co się z nimi stanie w przyszłości? Czy dotrą do innych gwiazd, a jeżeli tak to ile im to zajmie? Poszukując odpowiedzi na te pytania badacze posłużyli się danymi z teleskopu kosmicznego Gaia wyniesionego w przestrzeń kosmiczną przez ESA w 2013 roku. Gaia zbiera informacje o miliardzie gwiazd, w tym także o tym jak przemierzają one przestrzeń kosmiczną. Najnowszy zestaw danych opublikowany w ubiegłym roku zawiera dane o 7,2 milionach gwiazd.

    Mając do dyspozycji informacje o trajektoriach lotu czterech sond i dane o ścieżkach wielu gwiazd w naszym otoczeniu, badacze byli w stanie określić kiedy trajektorie lotu sond mogą stykać się z innymi gwiazdami.

    Badacze ustalili, że cztery sondy zbliżą się do około 60 gwiazd w ciągu najbliższego miliona lat oraz że zbliżą się na odległość mniejszą niż 2 parseki do około 10 z nich. Pierwszą sondą, która dotrze do innej gwiazdy - w tym wypadku będzie to HIP 117795 w gwiazdozbiorze Kasjopei - będzie Pioneer 10. Obliczenia wskazują, że sonda przeleci w odległości 0,231 parseka od niej za około 90 000 lat. Co więcej, wszystkie cztery sondy będą przemieszczały się w przestrzeni przez bardzo długi czas zanim zderzą się lub zostaną przechwycone grawitacyjnie przez inną gwiazdę - mówimy tu o czasie rzędu 10^20 lat.

    Źródło: Science X Network/phys.org

    ]]>
    19457 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ZDJĘCIE: Hubble obserwuje galaktykę z aktywnym centrum]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/01/zdjecie-hubble-obserwuje-galaktyke-z-aktywnym-centrum/ Wed, 01 Jan 2020 09:58:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19468
    Źródło: ESA/Hubble & NASA, D. Rosario et al.

    Ta wirująca masa gazu, pyłu i gwiazd to przeciętnie jasna galaktyka spiralna ESO 021-G004 znajdująca się 130 milionów lat świetlnych od Ziemi.

    Wewnątrz tej galaktyki znajduje się aktywne jądro galaktyczne. Choć sama nazwa wydaje się skomplikowana to oznacza ona po prostu, że astronomowie rejestrują mnóstwo promieniowania w każdym zakresie długości fal spoglądając w centrum takiej galaktyki. To promieniowanie generowane jest przez materię opadającą do centrum ESO 021-G004, gdzie znajduje się supermasywna czarna dziura. Materia opadająca w kierunku supermasywnej czarnej dziury wchodzi na orbitę wokół niej dołączając do tak zwanego dysku akrecyjnego, gdzie jest niesamowicie rozgrzewana, przez co emituje charakterystyczne wysoko-energetyczne promieniowanie.

    Dane składające się na powyższe zdjęcie zostały zebrane przez kamerę Wide Field Camera 3 znajdującą się na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19468 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Indie planują nową misję księżycową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/02/indie-planuja-nowa-misje-ksiezycowa/ Thu, 02 Jan 2020 08:41:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19471
    Indie chcą zostać czwartym krajem na świecie, któremu udało się posadzić lądownik na powierzchni Księżyca.

    Indie planują na 2020 rok kolejną próbę wysłania bezzałogowej misji na powierzchnię Księżyca. Poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem w ubiegłym roku.

    Praca nad sondą i łazikiem Chandrayaan-3 idzie gładko - poinformował przedstawicieli mediów K. Sivan, dyrektor Indian Space Research Organisation.

    "Obecnie planujemy start pod koniec tego roku, aczkolwiek dopuszczamy możliwość przesunięcia na początek przyszłego roku" dodaje Sivan. Źródła zbliżone do organizacji mówią o starcie w listopadzie 2020 roku.

    Indie chcą zostać czwartym krajem na świecie, któremu udało się posadzić lądownik na powierzchni Księżyca, i tym samym potwierdzić swoją zdolność do realizacji niskokosztowych misji kosmicznych.

    Lądownik Chandrayaan-2 rozbił się podczas próby lądowania na powierzchni Księżyca we wrześniu ubiegłego roku.

    Sivan poinformował, że nowy napęd, lądownik i łazik będą kosztowały około 35 milionów dolarów.

    W międzyczasie Indie wybrały czterech kandydatów na astronautów, którzy wezmą udział w pierwszej załogowej misji orbitalnej zaplanowanej na połowę 2022 roku.

    Cała czwórka rozpocznie szkolenie w Rosji pod koniec stycznia.

    Źródło: AFP

    ]]>
    19471 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble bada gigantyczną galaktykę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/06/hubble-bada-gigantyczna-galaktyke/ Mon, 06 Jan 2020 09:52:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19474

    Rozpoczynając 30. rok swojej pracy, Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał obserwacje wspaniałej galaktyki spiralnej. Galaktyka UGC 2885 może być największą galaktyką spiralną w lokalnym wszechświecie. Jest 2,5 razy większa od Drogi Mlecznej i zawiera 10 razy więcej gwiazd.

    Pomimo swoich olbrzymich rozmiarów, badacze nazywają ją "łagodnym olbrzymem" bowiem wygląda jakby spokojnie egzystowała w samotności od miliardów lat, zasysając wodór z włóknistej struktury przestrzeni międzygalaktycznej. W ten sposób podtrzymywany jest łagodny proces produkowania nowych gwiazd w tempie dwa razy wolniejszym od obserwowanego w Drodze Mlecznej. Centralna supermasywna czarna dziura także jest tutaj śpiącym olbrzymem: ponieważ galaktyka nie pożera żadnych mniejszych galaktyk satelitarnych, czarna dziura nie otrzymuje zbyt dużo opadającego na nią gazu.

    Na powyższym zdjęciu widać trochę gwiazd pierwszego planu, które w rzeczywistości znajdują się w naszej galaktyce. Najjaśniejsza z nich znajduje się na tle dysku galaktyki, choć UGC 2885 w rzeczywistości znajduje się 232 miliony lat świetlnych od Ziemi w kieruku gwiazdozbioru Perseusza.

    Benne Holwerda z Uniwersytetu w Louisville w stanie Kentucky, który obserwował galaktykę za pomocą Hubble'a nazwał ją "galaktyką Very Rubin".

    "Inspiracją do moich badań były prace Very Rubin z 1980 roku dotyczące rozmiarów tej galaktyki" mówi Holwerda. Rubin zmierzyła tempo rotacji galaktyki, dowodząc w ten sposób, że ciemna materia stanowi większą część jej masy.

    https://www.youtube.com/watch?v=7QgUisFIql8&feature=emb_title

    Badacze wciąż starają się zrozumieć proces, który odpowiada za potężne rozmiary galaktyki. Jednym z rozwiązań jest to, że jest to galaktyka stosunkowo samotna w swoim otoczeniu i nie ma w jej pobliżu żadnej innej, z którą mogłaby się zderzyć i w ten sposób zaburzyć swój kształt.

    Czy ta potężna galaktyka pożarła w trakcie swojego życia jakieś inne, dużo mniejsze galaktyki satelitarne? Czy też może stopniowo zasysała z otoczenia gaz, z którego tworzył nowe gwiazdy? "Wydaje się, że galaktyka spokojnie płynie, powoli powiększając swoje rozmiary" mówi Holwerda. Wykorzystując wyjątkową rozdzielczość Hubble'a, jego zespół liczy gromady kuliste w halo tej galaktyki - rozległej otoczce słabych gwiazd otaczającej całą galaktykę. Nadmiar gromad byłby dowodem na to, że zostały one przechwycone od mniejszych galaktyk, opadających na tego olbrzyma na przestrzeni miliardów lat.

    https://www.youtube.com/watch?v=q2pCy9nwzKs&feature=emb_title

    Nadchodzący Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie można wykorzystać do zbadania centrum tej galaktyki jak i populacji jej gromad kulistych.

    Źródło: STScI

    [spreaker type=player resource="episode_id=21380018" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    ]]>
    19474 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #006: kosmos w 2019 i 2020 roku - podsumowanie zeszłego roku i nadzieje na obecny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/06/gwiazdozbiry-006-kosmos-w-2019-i-2020-roku-podsumowanie-zeszlego-roku-i-nadzieje-na-obecny/ Mon, 06 Jan 2020 16:08:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19481

    [spreaker type=player resource="episode_id=21380018" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    ]]>
    19481 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[LIVE: Start kolejnych satelitów sieci Starlink dziś w nocy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/06/live-start-kolejnych-satelitow-sieci-starlink-dzis-w-nocy/ Mon, 06 Jan 2020 16:19:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19483
    https://www.youtube.com/watch?v=HwyXo6T7jC4

    Dzisiaj w nocy o 4:19 naszego czasu planowany jest trzeci start satelitów sieci Starlink firmy SpaceX. Po starcie liczba satelitów na orbicie wzrośnie do 180.

    Źródło: SpaceX

    ]]>
    19483 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[TESS odkrywa pierwszą swoją planetę krążącą wokół dwóch gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/07/tess-odkrywa-pierwsza-swoja-planete-krazaca-wokol-dwoch-gwiazd/ Tue, 07 Jan 2020 09:52:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19486

    W 2019 roku Wolf Cukier rozpoczął wakacyjne praktyki w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. Do jego obowiązków należało badanie zmienności jasności gwiazd obserwowanych przez satelitę Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) i dodawanych do bazy projektu Planet Hunters.

    "Przeglądałem dane dotyczące wszystkiego co wolontariusze oznaczali jako układy zaćmieniowe, czyli układy w których dwie gwiazdy krążą wokół wspólnego środka masy i nawzajem się przyćmiewają" mówi Cukier. "Jakieś trzy dni po tym jak zacząłem praktyki, trafiłem na sygnał z układu TOI 1338. Początkowo myślałem, że to zaćmienie gwiazdy przez gwiazdę, ale czas się nie zgadzał. Okazało się, że to planeta".

    TOI 1338 b, jak ją oznaczono, to pierwsza w bazie TESS planeta krążąca wokół dwóch gwiazd. Odkrycie przedstawiono w poniedziałek, 6 stycznia podczas 235. spotkania American Astronomical Society w Honolulu. Artykuł, w którym Cukier jest współautorem wraz z naukowcami z Goddard, San Diego State University, University of Chicago i innymi instytucjami, został złożony do publikacji w jednym z periodyków naukowych.

    Układ TOI 1338 znajduje się 1300 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Malarza. Dwie gwiazdy okrążają się nawzajem w ciągu 15 dni. Jedna z nich jest 10% masywniejsza od Słońca, a druga jest chłodniejsza, ciemniejsza,a jej masa to zaledwie 1/3 masy Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=49&v=8FrlhrtVEW8

    TOI 1338 b to jedyna znana planeta w tym układzie. Jest ona 6,9 razy większa od Ziemi, czyli jej rozmiary leżą między rozmiarami Neptuna a Saturna. Planeta krąży niemal w tej samej płaszczyźnie co gwiazdy, a więc z jej powierzchni widać regularne zaćmienia gwiazd.

    Satelita TESS wyposażony jest w cztery kamery, które wykonują zdjęcie danego fragmentu nieba co 30 minut przez kolejne 27 dni. Naukowcy wykorzystują te obserwacje do tworzenia wykresów zmian jasności gwiazd w czasie. Gdy na tle gwiazdy przechodzi planeta, dochodzi do charakterystycznego spadku jej jasności.

    Jednak planety krążące wokół dwóch gwiazd są dużo trudniejsze do wykrycia niż te krążące wokół jednej gwiazdy. Tranzyty powodowane przez TOI 1338 są nieregularne - występują co 93 i 95 dni - a ich głębokość i czas trwania zmieniają się w zależności od pozycji orbitalnej obu gwiazd. TESS dostrzega tylko tranzyty na tle większej gwiazdy, bowiem te do których dochodzi na tle mniejszej są zbyt słabe, aby można było je dostrzec.

    "Jest to taki sygnał, z którym algorytmy naprawdę mają problemy" mówi Weselin Kostow, główny autor opracowania i badacz w SETI Institute. "Ludzkie oko jest wyjątkowo dobre w odszukiwaniu charakterystycznych schematów w danych, szczególnie nieokresowych jak w przypadku takich tranzytów".

    To wyjaśnia dlaczego Cukier musiał samodzielnie badać każdy potencjalny tranzyt. Początkowo wszak myślał, że tranzyt TOI 1338 b był wynikiem przejścia mniejszej gwiazdy na tle większej - obie powodują podobne spadki jasności. Jednak czas zaćmienia nie pasował.

    Po zidentyfikowaniu TOI 1338 b, zespół badawczy wykorzystał oprogramowanie eleanor, nazwane tak na cześć Eleanor Arroway, głównej bohaterki powieści "Kontakt" autorstwa Carla Sagana, aby potwierdzić, że faktycznie jest to tranzyt, a nie tylko artefakt.

    TOI 1338 został już zbadany z Ziemi w trakcie przeglądów prędkości radialnych, które mierzą ruch gwiazd w linii wzroku. Zespół Kostowa wykorzystał te archiwalne dane do przeanalizowania układu i potwierdzenia obecności planety. Jej orbita będzie stabilna przez co najmniej kolejne 10 milionów lat. Nachylenie orbity względem nas zmienia się tak, że przestaniemy obserwować tranzyty w listopadzie 2023 roku i będziemy mogli do nich wrócić osiem lat później.

    W ramach misji Kepler i K2 realizowanych wcześniej odkryto 12 planet krążących wokół układów podwójnych w 10 różnych układach.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19486 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[TESS odkrywa planetę skalistą w ekosferze!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/07/tess-odkrywa-planete-skalista-w-ekosferze/ Tue, 07 Jan 2020 18:34:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19489

    Kosmiczny Teleskop TESS odkrył pierwszą w ramach swojej misji egzoplanetę skalistą, rozmiarami zbliżoną do Ziemi i na dodatek krążącą w ekosferze swojej gwiazdy TOI 700.

    Teleskop TESS został zaprojektowany właśnie do tego: do odkrywania planet skalistych znajdujących się w ekosferach swoich gwiazd. Co więcej obserwowane przez TESS gwiazdy należą do najbliższych nam gwiazd, dzięki temu odkryte w ramach misji planety będzie można dokładniej badać za pomocą innych teleskopów kosmicznych jak i naziemnych.

    Początkowo gwiazda TOI 700 została zaklasyfikowana do gwiazd o rozmiarach Słońca. Dlatego też i krążące wokół niej planety wydawały się większe. Kilku badaczy jednak odkryło błąd w klasyfikacji i potwierdziło, że gwiazda w rzeczywistości jest chłodnym karłem typu M o masie 30% masy Słońca. Gdy już to udało się ustalić okazało się, że i planety są mniejsze.

    https://www.youtube.com/watch?v=QU0qsIGS6MQ

    Ku zaskoczeniu badaczy ostatnia planeta nagle stała się planetą skalistą o rozmiarach 20% większych od Ziemi, prawdopodobnie skalistą i na dodatek krążącą przy wewnętrznej krawędzi ekosfery gwiazdy. Oznacza to, że na powierzchni planety mogą panować warunki umożliwiające występowanie wody w stanie ciekłym.

    Co prawda karły typu M nie należą do spokojnych gwiazd i bardzo często badacze przypominają, że planety krążące wokół gwiazd tego typu mają niewielkie szanse na rozwinięcie życia na swojej powierzchni, bowiem rozbłyski na powierzchni ich gwiazd praktycznie sterylizują ich powierzchnie.

    Niemniej jednak w przypadku TOI 700 może być inaczej. W trakcie 11 miesięcy obserwacji badacze nie dostrzegli ani jednego rozbłysku na powierzchni gwiazdy. Być może zatem gwiazda ta należy do spokojniejszych karłów typu M.

    Co ciekawe, rozmiary i orbitę planety udało się jeszcze potwierdzić za pomocą teleskopu Spitzer, który kończy swoją wieloletnią udaną misję w tym miesiącu.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19489 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Nowa mapa Drogi Mlecznej pokazuje gigantyczną falę gwiezdnych żłobków]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/08/nowa-mapa-drogi-mlecznej-pokazuje-gigantyczna-fale-gwiezdnych-zlobkow/ Wed, 08 Jan 2020 14:07:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19496
    Wizualizacja fali Radcliffe'a: masywnej, falistej struktury gazowej składającej się z żłobków gwiezdnych.

    Astronomowie z Uniwersytetu Harvard odkryli monolityczną strukturę gazową w kształcie fali - największą kiedykolwiek dostrzeżoną w naszej galaktyce - złożoną z połączonych ze sobą żłobków gwiezdnych. "Fala Radcliffe'a" nazwana tak na cześć Radcliffe Institute for Advanced Study, zmienia mającą już 150 lat wizę pobliskich żłobków gwiezdnych tworzących pierścień w faliste włókno gwiazdotwórcze, które unosi się i opada nad/pod dysk galaktyki na biliony kilometrów.

    Artykuł naukowy opublikowany w periodyku Nature 7 stycznia bauje na nowej analizie danych zebranych przez sondę Gaia, wyniesioną w przestrzeń kosmiczną w 2013 roku w celu zmierzenia położenia, odległości i ruchu miliarda gwiazd. Zespół badawczy połączył super-dokładne dane z Gai z innymi pomiarami, tworząc w ten sposób szczegółową, trójwymiarową mapę materii międzygwiezdnej w Drodze Mlecznej. To właśnie w trakcie tych prac badacze zauważyli nieoczekiwany kształt w ramieniu spiralnym najbliższym Ziemi.

    Naukowcy odkryli długą, cienką strukturę o długości około 9000 lat świetlnych i szerokości około 400 lat świetlnych, która faliście unosi się na 500 lat nad i pod płaszczyznę Drogi Mlecznej. Fala ta obejmuje wiele żłobków gwiezdnych, które wcześniej uważano za elementy Pasa Goulda, pasma regionów gwiazdotwórczych tworzącego gigantyczny pierścień.

    "Żaden astronom nie podejrzewał, że żyjemy obok gigantycznego, falistego zagęszczenia gazu - ani że tworzy ono Lokalne Ramię Drogi Mlecznej" mówi Alyssa Goodman z Harvardu. "Całkowicie nas zaskoczyło jak zobaczyliśmy jak długa i prosta jest Fala Radcliffe'a gdy patrzy się na nią z góry w trzech wymiarach - jednocześnie jest ona sinusoidalna gdy obserwujemy ją z Ziemi. Już samo istnienie tej fali zmusza nas do ponownego rozważenia naszej wiedzy o trójwymiarowej budowie Drogi Mlecznej".

    "Gould i Herschel obserwowali młode jasne gwiazdy tworzące łuk na niebie, dlatego przez długi czas ludzie starali się dowiedzieć czy te obłoki molekularne tworzą pierścień w 3D" mówi Joao Alves, profesor astrofizyki gwiazd na Uniwersytecie Wiedeńskim. "Zamiast tego zobaczyliśmy największą, spójną strukturę gazową w naszej galaktyce, tworzącą nie pierścień, a masywne, faliste włókno. Słońce leży zaledwie 500 lat świetlnych od najbliższego nam fragmentu włókna. Znajdowało się ono wprost przed naszymi oczami, a my go nie widzieliśmy aż do teraz".

    Nowa, trójwymiarowa mapa przedstawia nasze otoczenie galaktyczne zupełnie w nowym świetle, i daje badaczom nowy obraz Drogi Mlecznej, który otwiera wrota do nowych, istotnych odkryć.

    "Nie wiemy co odpowiada za ten kształt, ale wygląda on jak fala na stawie, tak jakby coś niesamowicie masywnego uderzyło w naszą galaktykę" mówi Alves. "Wiemy natomiast, że nasze Słońce oddziałuje z tą strukturą. Przeszło ono obok istnej ferii supernowych przechodząc przez Oriona 13 milionów lat temu, a za kolejne 13 milionów lat ponownie przetnie tę strukturę, na swój sposób surfując po tej fali".

    Źródło: Harvard University

    ]]>
    19496 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planeta WASP-12b po spirali opada ku zagładzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/08/planeta-wasp-12b-po-spirali-opada-ku-zagladzie/ Wed, 08 Jan 2020 16:46:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19499
    Wizja artystyczna przedstawiająca gorącą planetę WASP-12b i jej gwiazdę. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Ziemia kiedyś zniknie - ale nie przez najbliższe 5 miliardów lat. Nasza planeta zostanie dosłownie usmażona gdy Słońce zacznie przechodzić w stadium czerwonego olbrzyma. Jednak WASP-12b, egzoplaneta znajdująca się 600 lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Woźnicy ma przed sobą znacznie mniej czasu: zaledwie 3 miliony lat.

    Zespół astrofizyków z Princeton wykazał, że WASP-12b po spirali zbliża się do swojej gwiazdy macierzystej, ku swojej zagładzie. Artykuł naukowy opisujący odkrycie ukazał się 27 grudnia 2019 roku w periodyku Astrophysical Journal Letters.

    WASP-12b jest tak zwanym gorącym jowiszem, olbrzymią planetą gazową podobną do naszego Jowisza, ale krążącą bardzo blisko swojej gwiazdy. WASP-12b okrąża ją w zaledwie 26 godzin (dla porównania Ziemia okrąża Słońce w 365 dni, a nawet Merkury, najbliższa Słońcu planeta potrzebuje na to 88 dni).

    "Już od odkrycia pierwszego gorącego jowisza w 1995 roku zastanawialiśmy się jak długo mogą przetrwać takie planety" mówi Joshua Winn, profesor astrofizyki na Princeton i jeden z autorów artykułu. "Byliśmy pewni, że nie mogą one istnieć zbyt długo. Silne grawitacyjne oddziaływania między planetą a gwiazdą powinny powodować opadanie planety po spirali w kierunku gwiazdy i jej zniszczenie. Nikt jednak nie potrafił stwierdzić jak długo to zajmuje. Mogą to być miliony lat, ale mogą to być miliardy czy biliony. Teraz, kiedy nam się udało zmierzyć tempo opadania dla jednego takiego układu, okazuje się, że są to miliony lat".

    Źródło: Princeton University

    ]]>
    19499 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Lód i burze pyłowe na biegunie północnym Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/13/lod-i-burze-pylowe-na-biegunie-polnocnym-marsa/ Mon, 13 Jan 2020 16:56:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19505

    Sonda Mars Express wykonała przepiękne zdjęcia lodowej czapy pokrywającej północny biegun Marsa, wraz z jasnymi obszarami lodu, ciemnymi uskokami i dolinami i oznakami silnych wiatrów i aktywności burzowej.

    Bieguny Marsa pokryte są wieloma warstwami lodu, które nieznacznie zmieniają rozmiary i skład w ciągu roku.

    W trakcie lata biegun jest stale pokryty gęstymi warstwami przeważnie lodu wodnego; w trakcie zimy temperatury spadają poniżej -125 stopni Celsjusza i na powierzchni zaczyna gromadzić się w formie lodu dwutlenek węgla, tworząc cieńszą dodatkową warstwę o grubości kilku metrów. Zimą pojawiają się także obłoki dwutlenku węgla, które przesłaniają biegunowe cechy powierzchni, utrudniając obserwowanie ich z orbity.

    Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamery HRSC (High Resolution Stereo Camera) zainstalowanej na pokładzie Mars Express zawiera niewiele chmur i pokazuje północną czapę polarną latem 2006 roku.

    Krajobraz składa się ze zmarszczek białego śniegu wodnego i ciemnych czerwonych i brązowych fragmentów odsłoniętego pyłu marsjańskiego.

    Ciemnoczerwone fragmenty przecinają czapę lodową. Takie szczeliny stanowią element większego układu depresji, które po spirali rozchodzą się od samego bieguna. Gdy się na nie patrzy w większej skali, na mapie kontekstowej, wzór ten staje się bardzo wyraźny. Kolejne szczeliny zakrzywiają się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, oplatając biegun północny i tworząc wzór przypominający paski na zebrze.

    Skąd szczeliny na czapie polarnej?

    Te charakterystyczne szczeliny stanowią skutek splotu różnych procesów, z których najważniejszym jest erozja. Przyjmuje się, że wiatry wieją radialnie od środka bieguna północnego, przemieszczając się cyklicznie i tworząc obserwowany wzór spiralny.

    Takie wiatry, zwane wiatrami katabatycznymi , przemieszczają zimne, suche powietrze w dół zboczy pod wpływem grawitacji, powstając wyżej (np. na lodowcach lub na pokrytych śniegiem równinach) i spływając do niższych, cieplejszych obszarów takich jak doliny i depresje. Działa na nie siła Coriolisa, która sprawia, że odchylają się od linii prostej i tworzą wspomniany wzór spiralny.

    W lewej części kadru widocznych jest kilka wydłużonych pasm obłoków, ustawionych prostopadle do kilku uskoków. Naukowcy podejrzewają, że są one skutkiem lokalnych burz, które uniosły pył w atmosferę, prowadząc do erozji skarp i zboczy, powoli zmieniając wygląd szczelin.

    Bieguny i jakiekolwiek procesy zachodzące na tych obszarach, są szczególnie interesujące na Marsie. Te warstwy lodu skrywają informacje o przeszłości Marsa, szczególnie dotyczące ewolucji i zmian klimatu na Czerwonej Planecie na przestrzeni ostatnich kilku milionów lat: lód miesza się z warstwami pyłu na powierzchni i osiada na północnym i południowym biegunie, zapisując charakterystykę klimatu planety w danych okresie historii.

    Czym zajmuje się kamera HRSC?

    Najważniejszym zadaniem HRSC jest badanie różnych zjawisk zachodzących w atmosferze Marsa, takich jak wiatry i burze, oraz wielu intrygujących procesów geologicznych, które zachodzą na i pod powierzchnią Czerwonej Planety.

    Kamera wykonuje niesamowicie szczegółowe zdjęcia Marsa już od wielu lat. Mars Express dotarł na orbitę Marsa pod koniec 2003 roku i od tego czasu przesłał nam na Ziemię wiele informacji o planecie i jej historii, w tym mapy o rozdzielczości 10m/piksel.

    ]]>
    19505 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[TESS datuje dawne zderzenie z naszą galaktyką]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/14/tess-datuje-dawne-zderzenie-z-nasza-galaktyka/ Tue, 14 Jan 2020 08:16:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19511

    Pojedyncza jasna gwiazda w gwiazdozbiorze Indianina, widoczna z półkuli południowej, pozwoliła nam odkryć nowe informacje o dawnym zderzeniu naszej Drogi Mlecznej z inną, mniejszą galaktyką Gaia-Enceladus.

    Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Birmingham zastosował nowatorski sposób wykorzystania charakterystyki pojedynczej, starej, jasnej gwiazdy v Ind jako znacznika historii Drogi Mlecznej. Gwiazdy noszą w sobie "zapis kopalny" swojej historii, a tym samym środowiska, w którym powstały. Badacze wykorzystali dane z satelitów i teleskopów naziemnych do zebrania informacji o v Indi. Wyniki swoich badań opublikowali w periodyku Nature Astronomy.

    Wiek gwiazdy oszacowano na podstawie jej naturalnych oscylacji (asterosejsmologia), wykrytych w danych zebranych za pomocą kosmicznego teleskopu TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite). Wyniesiony w przestrzeń w 2018 roku teleskop bada gwiazdy niemal na całym niebie, poszukując planet krążących wokół gwiazd i charakteryzując same gwiazdy. Po połączeniu danych z TESS z danymi z teleskopu Gaia, okazało się, że ta stara gwiazda powstała na początku historii Drogi Mlecznej, ale zderzenie z galaktyką Gaia-Enceladus wpłynęło na jej ruch w obrębie galaktyki.

    Bill Chaplin, profesor astrofizyki na Uniwersytecie w Birmingham i główny autor opracowania mówi: "Skoro ruch v Indi uległ zmianie wskutek kolizji z Gaia-Enceladus, do zderzenia galaktyk musiało dojść już po uformowaniu się gwiazdy. Dzięki temu, wykorzystując techniki szacowania wieku na podstawie danych asterosejsmologicznych, byliśmy w stanie nałożyć nowe ograniczenia na okres, w którym doszło do zderzenia z mniejszą galaktyką".

    Dr Ted Mackereth, współautor opracowania, także z Birmingham powiedział: "Z uwagi na to, że obserwujemy tak wiele gwiazd należących do galaktyki Gaia-Enceladus, uważamy, że musiała ona mieć istotny wpływ na ewolucję naszej Galaktyki. Zrozumienie tych zależności jest obecnie bardzo interesującym zagadnieniem w astronomii, a nasze badania stanowią ważny krok na drodze do określenia, kiedy doszło do tego zderzenia"/

    Bill Chaplin dodaje: "Nasze badania pokazują potencjał badań asterosejsmologicznych za pomocą TESS i tego co możemy zrobić z dobrej jakości danymi dotyczącymi jednej jasnej gwiazdy".

    Badania wyraźnie wskazują rozległy potencjał programu TESS do uzyskiwania nowych informacji o gwiazdach znajdujących się w naszym najbliższym sąsiedztwie w Drodze Mlecznej.

    ]]>
    19511 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pięć nowych egzoplanet wokół najbliższych czerwonych karłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/15/piec-nowych-egzoplanet-wokol-najblizszych-czerwonych-karlow/ Wed, 15 Jan 2020 09:53:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19515

    W najnowszym artykule opublikowanym na łamach periodyku The Astrophysical Journal Supplement Series naukowcy z Carnegie Institution for Science informują o odkryciu pięciu nowych egzoplanet krążących wokół najbliższych nam gwiazd

    Wśród tej piątki znajduje się między innymi chłodny neptun oraz dwie superziemie znajdujące się w ekosferze swoich gwiazd.

    Wspomniane wyżej superziemie o masie od 7,5 do 7,9 masy Ziemi okrążają gwiazdy GJ180 oraz GJ229A w czasie odpowiednio 106 i 122 dni.

    Planeta o masie Neptuna krążąca wokół gwiazdy GJ433 znajduje się w takiej odległości, w której woda na jej powierzchni występuje w formie lodu - to prawdopodobnie pierwsza planeta tego typu, którą w przyszłości będzie można bezpośrednio zaobserwować za pomocą teleskopów naziemnych i kosmicznych.

    "GJ 433 d jest najbliższą, największą i najzimniejszą planetą podobną do Neptuna, jaką dotąd udało nam się odkryć" mówi Fabo Feng z Carnegie.

    Wszystkie omawiane planety odkryto za pomocą metody prędkości radialnych. Obecność planety wprowadza niewielkie wahania w ruchu gwiazdy spowodowane tym, że nie tylko grawitacja gwiazdy oddziałuje na planety, ale także grawitacja planety oddziałuje na okrążaną gwiazdę. Dzięki niskiej masie czerwonych karłów, to właśnie na ich ruch największy wpływ mają krążące wokół nich planety o masie Ziemi.

    "Wiele planet krążących wokół czerwonych karłów obraca się wokół własnej osi w tym samym czasie w jakim obiega swoją gwiazdę, przez co po jednej stronie planety wiecznie jest dzień, a po drugiej występują wieczne ciemności - to też nie są warunki sprzyjające życiu. Jednak GJ180d jest najbliższą nam superziemią, która nie jest związana pływowo ze swoją gwiazdą mimo tego, że znajduje się w jej ekosferze. Panujące na jej powierzchni warunki mogą bardziej sprzyjać powstawaniu życia.

    Druga z potencjalnie przyjaznych życiu planet, GJ229Ac to najbliższa nam superziemia krążąca wokół gwiazdy, która z kolei jest składnikiem układu czerwony karzeł - brązowy karzeł.

    "Planety odkryte w ramach naszych badań powiększają listę planet, które będzie można bezpośrednio zobrazować za pomocą teleskopów następnej generacji" mówi Feng. "Naszym celem jest osiągnięcie możliwości określenia czy na planetach krążących wokół najbliższych nam gwiazd istnieje życie".

    "Stopniowo chcemy tworzyć mapę wszystkich planet krążących wokół najbliższych nam gwiazd, szczególnie tych dających nadzieję, na odkrycie życia" dodaje Jeff Crane, współautor opracowania z Carnegie.

    Źródło: Carnegie Institution for Science

    ]]>
    19515 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają międzygwiezdną podróż jednego ze składników życia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/15/astronomowie-odkrywaja-miedzygwiezdna-podroz-jednego-ze-skladnikow-zycia/ Wed, 15 Jan 2020 10:42:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19519

    Fosfor obecny w naszym DNA oraz w błonach komórkowych, stanowi kluczowy element życia takiego jakie znamy. Jednak jak na razie nie wiemy skąd wziął się on na Ziemi. Astronomowie prześledzili właśnie podróż fosforu z obszarów gwiazdotwórczych do komet, łącząc moc obserwatorium ALMA z danymi z europejskiej sondy Rosetta. Najnowsze badania po raz pierwszy pokazują gdzie powstają związki zawierające fosfor i jak pierwiastek ten przenoszony jest na kometach oraz jak konkretny związek chemiczny mógł odegrać kluczową rolę w powstaniu życia na naszej planecie.

    https://www.youtube.com/watch?v=7b5cjJWBnA8

    "Życie pojawiło się na Ziemi jakieś 4 miliardy lat temu, ale wciąż nie wiemy jakie procesy do tego doprowadziły" mówi Victor Rivilla, główny autor nowego opracowania opublikowanego dzisiaj w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Najnowsze wyniki badań za pomocą obserwatorium ALMA oraz dane z instrumentu ROSINA zainstalowanego na pokładzie sondy Rosetta wskazują, że tlenek fosforu może być kluczowym elementem zagadki powstania życia na Ziemi.

    Zdjęcie obszaru gwiazdotwórczego AFGL 5142 wykonane za pomocą teleskopu ALMA
    https://www.youtube.com/watch?v=6CxD3y-cjP8

    Dzięki możliwościom ALMA, teleskopu, który umożliwił zajrzenie w obszar gwiazdotwórczy AFGL 5142, astronomowie mogli dostrzec gdzie powstają związki fosforu takie jak tlenek fosforu. Nowe gwiazdy i układy planetarne powstają w obłokach gazu i pyłu międzygwiezdnego - to właśnie te obłoki międzygwiezdne stanowią idealne miejsce do tworzenia składników przyszłego życia.

    Obserwacje przeprowadzone za pomocą ALMA wskazują, że związki chemiczne zawierające fosfor powstają w trakcie powstawania masywnych gwiazd. Przepływy gazu z młodych masywnych gwiazd tworzą szczeliny i luki w obłokach gazowo-pyłowych. Związki chemiczne zawierające fosfor powstają na ścianach takich szczelin wskutek oddziaływania fal uderzeniowych i promieniowania rodzących się gwiazd. astronomowie wykazali także, że tlenek fosforu jest najczęściej występującym związkiem fosforu w ścianach luk.

    Kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko
    https://www.youtube.com/watch?v=IPU-PVKJc7s

    Po poszukiwaniach związków w obszarach gwiazdotwórczych za pomocą ALMA, europejski zespół skupił się na jednym z obiektów Układu Słonecznego: słynnej już komecie 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Zamierzeniem naukowców było prześledzenie podróży takich związków fosforu. Jeżeli ściany luk ulegną kolapsowi w nową gwiazdę, szczególnie taką mniej masywną jak Słońce, tlenek fosforu będzie zamarzał i wiązał się z ziarnami lodu i pyłu, które okrążają młodą gwiazdę. Jeszcze zanim gwiazda w pełni się uformuje, takie ziarna pyłu łączą się ze sobą w kamienie, skały oraz komety, które stają się transporterami tlenku fosforu.

    ROSINA (skrót od Rosetta Orbiter Spectrometer for Ion and Neutral Analysis) zbierała przez dwa lata dane dotyczące komety 67P. Astronomowie już wcześniej odkryli ślady fosforu w danych z ROSINY, ale nie byli pewni w jakich związkach znajdował się ten fosfor. Kathrin Altwegg, główna badaczka instrumentu Rosina i autorka nowego opracowania, zaczęła podejrzewać o jaki związek może chodzić po tym jak na jednej z konferencji spotkała astronomkę badającą obszary gwiazdotwórcze za pomocą ALMA: "Powiedziała mi, że może chodzić o tlenek fosforu. Wróciłam więc do naszych danych i okazało się, że miała rację!"

    Pierwsze obserwacje tlenku fosforu na powierzchni komety pozwoliły astronomom powiązać obszary gwiazdotwórcze, w których powstaje ten związek chemiczny, z historią Ziemi.

    "Połączenie danych z ALMA i ROSINA ukazało nam swego rodzaju chemiczny związek od procesu formowania gwiazd, w którym dominującą rolę odgrywa tlenek fosforu" mówi Rivilla.

    "Fosfor jest kluczowym pierwiastkiem dla takiego życia jakie znamy" mówi Altwegg. "Skoro komety najprawdopodobniej dostarczyły olbrzymie ilości związków organicznych na Ziemię, to tlenek fosforu odkryty na komecie 67P może stanowić silne potwierdzenie związku między kometami, a życiem na Ziemi".

    Źródło: ESO

    ]]>
    19519 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #007: Betelgeza i inne gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/20/gwiazdozbiry-007-betelgeza-i-inne-gwiazdy/ Mon, 20 Jan 2020 07:28:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19526

    Najnowszy odcinek podcastu Gwiazdozbiry już na Waszych telefonach. Zachęcamy do słuchania, komentowania i udostępniania. Pamiętajcie: każdy komentarz, który zostawicie pod podcastem w swojej aplikacji do słuchania podcastów zwiększa nasz zasięg i pozwala nam dotrzeć do nowych słuchaczy. Im więcej słuchaczy tym lepszy podcast. :)

    [spreaker type=player resource="episode_id=21860166" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Nie słuchacie podcastów? W pełni to rozumiemy, dlatego naszej rozmowy możecie posłuchać także na YouTube. Zachęcamy do subskrypcji kanału. :)

    https://www.youtube.com/watch?v=6OBqbgpedeM
    ]]>
    19526 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Łazik marsjański zespołu AGH Space Systems najlepszy w międzynarodowych zawodach w Indiach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/21/lazik-marsjanski-zespolu-agh-space-systems-najlepszy-w-miedzynarodowych-zawodach-w-indiach/ Tue, 21 Jan 2020 09:49:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19533

    Zespół AGH Space Systems zajął 1. miejsce w międzynarodowych zawodach łazików marsjańskich Indian Rover Challenge. Kosmiczna konstrukcja studentów z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie pokonała 20 zespołów z całego świata, w tym trzy z Polski. Autonomiczne pojazdy planetarne zmierzyły się z konkurencjami terenowymi przypominającymi zadania, jakie mogą wykonywać roboty na Marsie lub na Księżycu. 

    Łazik studentów z AGH oceniany był w czterech następujących konkurencjach: poszukiwanie i dostarczanie wybranych przedmiotów, obsługa manipulatora, nawigacja autonomiczna oraz analiza próbek gleby. Do wykonania ostatniego zadania Kalman wykorzystał specjalnie przygotowany w tym celu moduł, pozwalający na szybkie przeprowadzenie testu jeszcze na miejscu pozyskania materiału. Łazik pokazał również niezwykłe możliwości swojego manipulatora. Poradził sobie między innymi z otwieraniem zamków, podłączaniem zasilania czy przenoszeniem skrzyni z narzędziami. W zadaniu autonomicznym Kalman udowodnił swoją samodzielność, poruszając się bez pomocy po nieznanym terenie. Nowe systemy wizyjne pomogły mu także w odszukaniu narzędzi pozostawionych przez astronautę wśród piaskowych wydm i dostarczenie ich
    w wyznaczone miejsca. 

    Zawody Indian Rover Challenge są częścią Rover Challenge Series, czyli najbardziej prestiżowych zawodów robotycznych na świecie organizowanych przez Mars Society. To jedyny konkurs tego typu w regionie Azji i Pacyfiku. Tegoroczna edycja odbyła się w Vellore Institute of Technology (VIT) w Chennai, w stanie Tamil Nadu w Indiach.

    Krakowscy studenci udoskonalali zwycięską konstrukcję przez 3,5 roku. Tegoroczny triumf poprzedziły inne sukcesy. W zeszłym roku Kalman zajął drugie miejsce w konkursie IRC 2019. We wrześniu 2019 roku łazik z AGH uplasował się na 2. miejscu w międzynarodowych zawodach European Rover Challenge,  czyli  największym wydarzeniu z dziedziny kosmiczno-robotycznej w Europie.

    Zespół AGH Space Systems działa od 2014 roku i specjalizuje się w rozwijaniu technologii przemysłu kosmicznego, a w szczególności w budowie rakiet, satelitów, sond kosmicznych czy łazików marsjańskich.

    Zwycięska drużyna wraca do Polski w przeszłym tygodniu.

    ]]>
    19533 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najstarszy znany krater meteorytowy na Ziemi znajduje się w Australii]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/22/najstarszy-znany-krater-meteorytowy-na-ziemi-znajduje-sie-w-australii/ Wed, 22 Jan 2020 16:58:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19536

    Ziemia usiana jest około 190 dużymi kraterami meteorytowymi, a mimo to naukowcy znają wiek zaledwie kilku. Timmons Erickson z NASA przeanalizował niedawno wiek krateru meteorytowego Yarrabubba w Australii i odkrył, że powstał on 2,229 miliarda lat temu - dzięki czemu jest najstarszym z obecnie znanych kraterów.

    Jest on 200 milionów lat młodszy od poprzedniego najstarszego znanego krateru - 200-kilomertowego krateru Vredefort w RPA.

    Timmons Erickson

    Erickson kierował pracami zespołu składającego się z Christophera Kirklanda, Nicholasa Timmsa i Aarona Cavosie z Curtin University w Australii oraz Thomasa Davisona z Imperial College London. Badacze ogłosili wyniki swoich badań w periodyku Nature Communications.

    Badacze zainteresowani są datowaniem wieku kraterów meteorytowych, ponieważ zderzenia z kosmicznymi skałami odgrywały znaczącą rolę w rozwoju środowiska i w historii naszej planety. Można tutaj przywołać chociażby uderzenie w Półwysep Jukatan 66 milionów lat temu, które doprowadziło do wyginięcia dinozaurów.

    Naukowcy zastanawiają się jaki związek mogą mieć uderzenia meteorów z powstaniem kontynentów. Chcielibyśmy także wiedzieć jak częstotliwość uderzeń spadała do czasu, kiedy życie mogło w końcu powstać i przetrwać. To niezwykle interesujące kwestie w naszej dziedzinie badań.

    Timmons Erickson

    Krater uderzeniowy Yarrabubba znajduje się w odległej części Australii Zachodniej. Pierwotny krater najprawdopodobniej miał 70 kilometrów średnicy, aczkolwiek jego obecne pozostałości mają zaledwie 20 km.

    Miejsce to jest na tyle stare, że dzisiaj nie przypomina typowego krateru uderzeniowego, który miałby wyraźnie widoczną krawędź i głęboką depresję. Wszystkie charakterystyczne struktury krateru uległy erozji przez wiatr, wodę i inne siły przyrody. Pozostały po nim jedynie skaliste wychodnie i grzbiety.

    W celu zbadania wieku krateru, Erickson poszukiwał skał noszących w sobie ślady fali uderzeniowej i ciepła wyzwolonego w zderzeniu z meteorytem. W trakcie swoich poszukiwań odkrył skały zawierające cyrkon i moncyt. Owe minerały to kryształy zawierające uran i ołów, których stosunek można zmierzyć w celu ustalenia wieku skały. Erickson wraz ze swoim zespołem wykorzystał mikroskop elektronowy na Curtin University do przyjrzenia się kryształom stopionym w trakcie uderzenia meteorytu. Następnie naukowcy zmierzyli ilość uranu i ołowiu w analizowanych kryształach i otrzymali wiek 2,229 miliarda lat.

    Okres, w którym doszło do powstania krateru Yarrabubba zbiega się z powstaniem na Ziemi pierwszych czap lodowych i lodowców, wkrótce po pojawieniu się tlenu w atmosferze.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19536 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jak powstają szybkie i gorące gazowe olbrzymy wokół czerwonych karłów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/22/jak-powstaja-szybkie-i-gorace-gazowe-olbrzymy-wokol-czerwonych-karlow/ Wed, 22 Jan 2020 17:52:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19540

    Najnowsze badania prowadzone przez astronomów z University of Central Lancashire (UCLan) wskazują, że gazowe olbrzymy krążące wokół małych gwiazd mogą powstawać znacznie szybciej niż podejrzewano.

    Według artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Astronomy and Astrophysics, wyniki uzyskane przez dr Anthony'ego Mercera oraz dr Dimitrisa Stamatellosa podważają naszą obecną wiedzę o procesie formowania planet.

    Czerwone karły, najpowszechniej występujące gwiazdy w naszej galaktyce, to małe gwiazdy o masie zaledwie 10 do 50% masy Słońca. Pomimo niewielkiej masy, często w swoim otoczeniu mają gazowe olbrzymy o masie 10-krotnie większej od Jowisza, największej planety Układu Słonecznego.

    Mechanizm powstawania tych olbrzymich planet pozostaje nierozwiązaną zagadką. Gazowe olbrzymy krążące wokół gwiazd takich jak nasze Słońce, powstawały w procesie stopniowego gromadzenia się i łączenia ziaren pyłu w coraz większe ciała niebieskie. Niemniej jednak czerwone karły są malutkie w porównaniu do Słońca, a więc może wydawać się, że wokół nich nie ma wystarczająco dużo materii, z której mogłyby powstawać tak duże planety.

    Zespół badawczy wykorzystał UK Distributed Research using Advanced Computing (DiRAC) do stworzenia symulacji ewolucji dysków protoplanetarnych wokół czerwonych karłów. Dyski protoplanetarne to wirujące struktury gęstego gazu i pyłu obserwowane wokół wszystkich nowopowstałych gwiazd.

    Badacze odkryli, że te młode dyski są wystarczająco duże, że mogą ulegać fragmentacji, tj. rozrywać się na mniejsze fragmenty, z których powstają gazowe olbrzymy. Teoria ta przewiduje, że gazowe olbrzymy mogą powstawać w trakcie zaledwie kilkuset tysięcy lat - niezwykle szybko w skali astrofizycznej.

    Fakt, że planety mogą formować się w tak krótkim czasie wokół niewielkich gwiazd, jest niezwykle ekscytujący. Nasze prace wskazują,że proces formowania planet jest niezwykle różnorodny: inne planety mogą powstawać nawet wokół niezwykle małych gwiazd i to na różne sposoby, a tym samym możemy spodziewać się odkrywania nowych rodzajów planet.

    dr Mercer

    Badacze odkryli także, że owe planety są wyjątkowo gorące w procesie powstawania, a temperatury w ich jądrach osiągają poziom tysięcy stopni. Takie gorące planety są stosunkowo łatwe do zaobserwowania gdy są bardzo młode. Nie mają żadnego wewnętrznego źródła energii, przez co gasną z czasem - okno, w którym istnieje możliwość ich bezpośredniego zaobserwowania jest bardzo małe. Niemniej jednak, można je wciąż obserwować pośrednio poszukując oznak wpływu jaki wywierają na swoje gwiazdy macierzyste. A takich planet zaobserwowano już całkiem sporo.

    To pierwszy raz, kiedy udało nam się nie tylko zobaczyć powstawanie planet w symulacji komputerowej, ale także bardzo szczegółowo określić ich parametry początkowe.

    dr Stamatellos, astrofizyk w Jeremiah Horrocks Institute

    Przyszłe obserwacje gazowych olbrzymów krążących wokół bardzo młodych czerwonych karłów pozwolą potwierdzić przewidywania tej nowej teorii.

    Źródło: University of Central Lancashire

    ]]>
    19540 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Echo w falach grawitacyjnych może stanowić potwierdzenie podejrzeń Stephena Hawkinga]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/22/echo-w-falach-grawitacyjnych-moze-stanowic-potwierdzenie-podejrzen-stephena-hawkinga/ Wed, 22 Jan 2020 18:31:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19543

    Echo w sygnałach fal grawitacyjnych wskazuje, że horyzont zdarzeń czarnej dziury może być znacznie bardziej skomplikowany niż obecnie się uważa.

    Badacze z University of Waterloo donoszą o pierwszym przypadku wykrycia potencjalnego echa w falach grawitacyjnych, spowodowanego mikroskopijnym "szumem" kwantowym, otaczającym nowo powstałe czarne dziury.

    Fale grawitacyjne to zmarszczki czasoprzestrzeni emitowane przez zderzenia masywnych, kompaktowych obiektów kosmicznych, takich jak czarne dziury czy gwiazdy neutronowe.

    Zgodnie z ogólną teorią względności Einseina, nic nie jest w stanie wydostać się spod wpływu grawitacji czarnej dziury jeżeli przekroczy punkt bez powrotu, tak zwany horyzont zdarzeń. Tak przynajmniej naukowcy uważali do czasu gdy Stephen Hawking wykorzystał mechanikę kwantową i przewidział, że cząstki kwantowe powoli wyciekają z czarnych dziur jako tak zwane promieniowanie Hawkinga.

    Naukowcy nie byli w stanie eksperymentalnie określić czy jakakolwiek materia ucieka z czarnych dziur, a przynajmniej do ostatnich odkryć fal grawitacyjnych. Jeżeli kwantowy szum odpowiedzialny za promieniowanie Hawkinga faktycznie istnieje wokół czarnych dziur, fale grawitacyjne mogą się od niego odbijać, co może powodować powstawanie mniejszych sygnałów fal grawitacyjnych po głównym zderzeniu. W ten sposób przypominają one swego rodzaju echo.

    Niayesh Afshordi, profesor fizyki i astronomii w Waterloo

    Afshordi wraz z Jahedem Abedi z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech, donosi o pierwszym prawdopodobnym odkryciu powtarzającego się echo, które może stanowić eksperymentalny dowód na to, że czarne dziury znacząco mogą się różnić od tego co przewiduje ogólna teoria względności Einsteina, a tym samym moga nie posiadać horyzontu zdarzeń.

    Echo zaobserwowane przez zespół Afshordi i Abedi pasuje do symulowanych ech przewidywanych przez modele czarnych dziur uwzględniające efekty mechaniki kwantowej i promieniowania Hawkinga.

    Nasze wyniki są wciąż prawdopodobne, ponieważ istnieje bardzo niewielka szansa na to, że to co widzimy jest w rzeczywistości losowym szumem w detektorze, ale prawdopodobieństwo tego jest tym mniejsze im więcej takich sygnałów dostrzeżemy. Teraz gdy naukowcy wiedzą już czego szukamy, może zacząć szukać kolejnych przykładów budujących argumenty za naszą teorią. Takie potwierdzenie byłoby pierwszym bezpośrednim dowodem kwantowej struktury czasoprzestrzeni.

    prof. Afshordi

    Artykuł naukowy pt. Echoes from the Abyss: A highly spinning black hole remnant for the binary neutron star merger GW170817 został opublikowany w periodyku Journal of Cosmology and Astroparticle Physics w listopadzie 2019 r.

    ]]>
    19543 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[OSIRIS-REx zbliża się na 620 metrów do Bennu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/23/osiris-rex-zbliza-sie-na-620-metrow-do-bennu/ Thu, 23 Jan 2020 16:28:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19573

    Pierwsze wyniki wskazują, ze sonda OSIRIS-REx z powodzeniem wykonała bliski przelot w pobliżu Nightingale, miejsca, z którego w sierpniu pobierze próbki gruntu. W trakcie przelotu sonda znajdowała się na wysokości zaledwie 620 metrów nad swoim celem.

    Nightingale to punkt znajdujący się wysoko na północnej półkuli planetoidy.

    W celu wykonania przelotu sonda OSIRIS-REx opuściła swoją orbitę w odległości 1,2 km od planetoidy i wykonała 11-godzinny tranzyt, w trakcie którego zbliżyła się do powierzchni na odległość 620 m. W trakcie przelotu wszystkie instrumenty sondy skierowane były na fragment powierzchni o szerokości 16 metrów. Wykonane w trakcie przelotu zdjęcia są jak dotąd najdokładniejszymi zdjęciami potencjalnego miejsca lądowania.

    Głównym celem przelotu było dokładne zbadanie w wysokiej rozdzielczości obszaru potencjalnego lądowania. Na podstawie wykonanych zdjęć naukowcy powiększą zbiór zdjęć, na których udokumentowano wszystkie charakterystyczne punkty powierzchni, takie jak kratery czy głazy. W trakcie zaplanowanego na sierpień kontaktu z planetoidą, dzięki zebranym teraz danym, sonda będzie w stanie autonomicznie wybrać najlepsze miejsce kontaktu.

    Na 11 lutego br. zaplanowano także podobny przelot nad Osprey -drugim, zapasowym miejscem pobrania próbki. Natomiast wiosną - 3 marca i 26 maja, sonda zbliży się odpowiednio do Nightingale i Osprey na odległość zaledwie 250 metrów - to będzie rekordowo bliski przelot nad powierzchnią Bennu.

    Bennu to planetoida o średnicy ok. 560 metrów, która należy do planetoid grupy Apolla. Planetoida obiega słońce w ciągu 1 roku i 71 dni. W latach 2169-2199 Bennu ośmiokrotnie zbliży się do Ziemi. Prawdopodobieństwo potencjalnego uderzenia w Ziemię szacuje się na 0,037% co jest całkiem sporą wartością. W przypadku zderzenia planetoida mogłaby doprowadzić do powstania krateru o średnicy kilkunastu kilometrów. Naukowcy mają jednak sporo czasu, aby zastanowić się w jaki sposób zminimalizować ryzyko zderzenia Bennu z Ziemią. Misja OSIRIS-REx realizowana w ramach programu New Frontiers jest jednym z pierwszych kroków na drodze do minimalizacji ryzyka. W trakcie misji naukowcy chcą się dowiedzieć więcej o planetoidzie, ale także o jej trajektorii lotu i o tym czego trzeba, aby odsunąć ją od Ziemi, minimalizując tym samym ryzyko zderzenia.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19573 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jasność Betelgezy wciąż spada. Obecny poziom to 1,506 magnitudo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/23/jasnosc-betelgezy-wciaz-spada-obecny-poziom-to-1506-magnitudo/ Thu, 23 Jan 2020 17:14:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19576
    Zdjęcie mgławicy otaczającej Betelgezę wykonane za pomocą kamery VISIR zainstalowanej na teleskopie VLT.

    Betelgeza robi się coraz ciemniejsza i wszyscy zastanawiają się, co to dokładnie oznacza. Gwiazda przejdzie w stadium supernowejpod koniec swojego życia, ale do tego czasu mogą minąć jeszcze dziesiątki tysięcy lat. Co zatem odpowiada za pociemnienie gwiazdy?

    Astronomowie z Uniwersytetu Villanova, Edward Guinan i Richard Wasatonic, jako pierwsi poinformowali o ostatnim spadku jasności Betelgezy. W nowym poście na portalu The Astronomer's Telegram dwójka astronomów donosi o dalszym ściemnianiu Betelgezy. Jednocześnie naukowcy zaznaczają, że choć jasność gwiazdy wciąż spada, to tempo tego spadku jest coraz mniejsze.

    Betelgeza to czerwony nadolbrzym w gwiazdozbiorze Oriona. Gwiazda opuściła ciąg główny około 1 miliona lat temu i od ponad 40 000 lat jest czerwonym nadolbrzymem. Jest to progenitor kolapsu jądra SN-II, co oznacza, że ​​w końcu Betelgeza zużyje wystarczająco dużo swojego wodoru, aby jego jądro uległo kolapsowi, co z kolei doprowadzi do eksplozji supernowej.

    Jest to tak zwana gwiazda zmienna pół-regularna, co oznacza, że ​​jej jasność ulega cyklicznym zmianom. Jeden z cykli trwa około 420 dni, a drugi około pięciu lub sześciu lat. Trzeci cykl jest krótszy; od około 100 do 180 dni. Chociaż większość jej zmian jest przewidywalna i przebiega zgodnie z tymi cyklami, niektóre z nich nie są takie, jak obecne pociemnienie.

    Gwiazdozbiór Oriona. 6 lat po eksplozji Betelgezy, czerwona gwiazda w górym lewym rogu nie będzie już widoczna gołym okiem.

    Astronomowie od dawna monitorują Betelgezę. Wzrokowe oceny jasności gwiazdy sięgają około 180 lat wstecz, a od lat dwudziestych XX wieku amerykańskie stowarzyszenie obserwatorów gwiazd zmiennych (AAVSO) przeprowadza bardziej systematyczne pomiary. Około 40 lat temu astronomowie z Uniwersytetu Villanova zaczęli systematycznie wykonywać fotometryczne pomiary jasności Betelgezy. Dane fotometryczne z ostatnich 25 lat są najdokładniejsze i zgodnie z tymi danymi obecnie gwiazda jest najciemniejsza w tym całym okresie.

    Według postu Guinana i Wasatonica temperatura Betelgezy spadła o 100 kelwinów od września 2019 r., a jej jasność spadła w tym samym czasie o prawie 25 procent. Według wszystkich pomiarów promień gwiazdy wzrósł przy tym o około 9 procent. Takiego zwiększania rozmiarów naukowcy spodziewali się wraz z rosnącym wiekiem gwiazdy.

    W pewnym sensie mamy szczęście, że Betelgeza jest tak blisko, przynajmniej z astronomicznego punktu widzenia. To tylko około 650 lat świetlnych stąd, co sprawia, że wiele możemy się od niej nauczyć. To jedyna gwiazda inna niż nasze słońce, na której możemy zobaczyć szczegóły powierzchni. Dzięki temu astrofizycy mogą zrozumieć procesy zachodzące w jej wnętrzu.

    Jak wszystkie gwiazdy, Betelgeza wytwarza ciepło w swoim jądrze w procesie fuzji wodoru. Ciepło przekazywane jest na jego powierzchnię poprzez konwekcję. Prądy przenoszące ciepło nazywane są komórkami konwekcyjnymi, które można zobaczyć na powierzchni jako ciemne plamy. Gdy gwiazda się obraca wokół własnej osi, komórki te obracają się wraz z nią i znikają z pola widzenia, co przyczynia się do obserwowanej zmienności Betelgezy. Komórki konwekcyjne mogą być masywne, szczególnie na powierzchni tak wielkiej gwiazdy jak Betelgeza. W 2013 r. naukowcy ogłosili dowody istnienia komórek konwekcyjnych na słońcu, utrzymujących się przez całe miesiące. Czy taki sam proces odpowiada za spadek jasności Betelgezy?

    Obecny spadek jasności gwiazdy może nie być spowodowany przez samą gwiazdę, ale na przykład przez obłok gazu i pyłu skutecznie przesłaniającego nam jej światło. Z biegiem czasu, gdy Betelgeza spala więcej paliwa, traci masę. Gdy traci masę, wpływ jej grawitacji na zewnętrzne warstwy słabnie, a obłoki gazu i pyłu uciekają w jej bezpośrednie otoczenie. Taki proces także może odpowiadać za obecne zachowanie gwiazdy.

    Czy może to być jednak coś innego? Wiemy dużo o gwiazdach, ale nie wiemy wszystkiego. Nigdy też nie byliśmy w stanie obserwować innych czerwonych superolbrzymów w taki sposób, w jaki możemy to robić w przypadku Betelgezy.

    Bez względu na przyczynę wiemy, jak wygląda ostateczny koniec Betelgezy: eksplozja supernowej. Nie wiemy czy obecny spadek jasności jest bezpośrednio związany z nadchodzącą nieuchronną śmiercią gwiazdy. Guinan i Wasatonic stwierdzają, że powinniśmy uważnie przyglądać się zachowaniu tej fascynującej gwiazdy.

    Kiedy Betelgeza w końcu stanie się supernową, będzie to najbardziej fascynujące wydarzenie w świecie natury, którego świadkiem będzie każdy człowiek na świecie. Inne supernowe, takie jak SN 185 i SN 1604, dotyczyły gwiazd leżących znacznie dalej niż Betelgeza. Kiedy przejdzie ona w stadium supernowej, stanie się trzecim najjaśniejszym obiektem na niebie, po słońcu i Księżycu w pełni. Ale niektóre szacunki mówią, że będzie nawet jaśniejsza od Księżyca.

    Ta jasność potrwa miesiące i będzie rzucać cienie na Ziemię nawet w nocy. Następnie, po około trzech latach jej jasność spadnie do obecnego poziomu. Sześć lat po eksplozji supernowej, Betelgeza nie będzie już widoczna gołym okiem.

    Kiedy do tego dojdzie? Tego nie wie nikt. I choć obecny spadek jasności prawdopodobnie nie jest związany ze zbliżającą się eksplozją supernowej, to astronomowie nie mogą być tego pewni.

    Źródło: Universe Today

    ]]>
    19576 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 794 https://rupl.wiki/wiki/Betelgeza 0 0
    <![CDATA[Mgławica Tarantula tka sieć tajemnic na zdjęciu ze Spitzera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/28/mglawica-tarantula-tka-siec-tajemnic-na-zdjeciu-ze-spitzera/ Tue, 28 Jan 2020 12:06:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19581

    Mgławica Tarantula widoczna na powyższym zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Spitzer, była jednym z pierwszych obiektów badanych przez to obserwatorium rejestrujące promieniowanie podczerwone. Teraz, gdy 30 stycznia 2020 roku Spitzer przechodzi na emeryturę, naukowcy stworzyli nowe zdjęcie mgławicy opierające się na zebranych przez niego danych.

    Powyższe zdjęcie wysokiej rozdzielczości łączy dane z wielu obserwacji prowadzonych za pomocą Spitzera, w tym także tych prowadzonych w lutym i wrześniu 2019 roku.

    Wydaje mi się, że wybraliśmy Mgławicę Tarantulę na jeden z pierwszych celów obserwacji, bo wiedzieliśmy, że zademonstruje ona całą paletę możliwości Spitzera. W tym regionie występuje wiele interesujących struktur pyłowych i powstaje wiele gwiazd - a to dwa obszary, w których obserwatoria pracujące w podczerwieni mogą dostrzec znacznie więcej niż jakiekolwiek inne w innych zakresach promieniowania.

    Michael Werner, główny badacz projektu, JPL

    Promieniowanie podczerwone jest niewidoczne dla ludzkiego oka, ale część takiego promieniowania przenika przez obłoki gazu i pyłu, które skutecznie zatrzymują promieniowanie widzialne. Z tego też powodu naukowcy wykorzystują obserwatoria rejestrujące IR do obserwowania nowo narodzonych gwiazd i wciąż formujących się protogwiazd, zanurzonych w obłokach gazu i pyłu, z których powstają.

    Mgławica Tarantula, znajdująca się w Wielkim Obłoku Magellana - karłowatej galaktyce grawitacyjnie związanej z Drogą Mleczną - jest siedliskiem procesów gwiazdotwórczych. W przypadku Wielkiego Obłoku Magellana, takie badania pozwoliły naukowcom dowiedzieć się więcej o tempie powstawania gwiazd w galaktykach innych niż Droga Mleczna.

    Wewnątrz mgławicy znajduje się m.in. R136, obszar gwiazdotwórczy, w którym niezwykle blisko siebie powstają bardzo masywne gwiazdy, a tempo ich powstawania jest znacznie szybsze niż gdziekolwiek indziej w tej galaktyce. Wewnątrz R136, na obszarze mniejszym niż 1 rok świetlny (9 bilionów kilometrów) znajduje się ponad 40 masywnych gwiazd, z których każda ma więcej niż 50 mas Słońca. Dla porównania, w odległości roku świetlnego od Słońca nie ma żadnej innej gwiazdy. Podobne obszary gwiazdotwórcze znajduje się także w innych galaktykach, zawierające dziesiątki masywnych gwiazd - więcej niż w całej pozostałej części galaktyki. Jak powstają takie obszary jest jednak nadal tajemnicą.

    Na granicach Mgławicy Tarantula znajduje się także jedna z najdokładniej zbadanych gwiazd, która eksplodowała jako supernowa. Oznaczona 1987A (ponieważ była to pierwsza supernowa dostrzeżona w 1987 roku) wieciła mocą 100 milionów słońc przez kilka miesięcy. Fala uderzeniowa z tego zdarzenia wciąż przemieszcza się przez przestrzeń kosmiczną, napotykając na swojej drodze materię odrzuconą przez gwiazdę w trakcie jej dramatycznej śmierci.

    Gdy fala uderzeniowa zderza się z pyłem, pył ulega rozgrzaniu i zaczyna emitować promieniowanie w zakresie podczerwonym. W 2006 roku w obserwacjach prowadzonych za pomocą Spitzera dostrzeżono to promieniowanie i określono, że pył składa się w dużej mierze z krzemianów, kluczowego składnika w procesie formowania planet skalistych w naszym układzie planetarnym. W 2019 roku naukowcy wykorzystali Spitzera do badania 1987A i monitorowania zmieniającej się jasności rozszerzającej się fali uderzeniowej.

    Źródło: JPL

    ]]>
    19581 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[KELT-9b: Co się dzieje w atmosferze najgorętszej znanej planety?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/28/kelt-9b-co-sie-dzieje-w-atmosferze-najgoretszej-znanej-planety/ Tue, 28 Jan 2020 21:41:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19585

    Masywne gazowe olbrzymy zwane "gorącymi jowiszami" - planety krążące za blisko swojej gwiazdy, aby umożliwiać powstanie na nich życia - są jednymi z najdziwniejszych globów poza Układem Słonecznym. Nowe obserwacje pokazują, że najgorętsza z nich jest zarazem najdziwniejsza.

    KELT-9b to ultra-gorący jowisz, jeden z rodzajów egzoplanet (planet krążących wokół innych gwiazd) występujących w naszej galaktyce. Planeta jest niemal trzy razy masywniejsza od Jowisza i krąży wokół gwiazdy odległej od nas o około 760 lat świetlnych. Na jej powierzchni temperatura sięga 4300 stopni Celsjusza, czyli jest wyższa od temperatury niektórych gwiazd i jest to jak na razie najgorętsza znana planeta.

    Zespół astronomów korzystających z kosmicznego teleskopu Spitzer odkrył dowody na to, że jest tam zbyt gorąco nawet dla cząsteczek chemicznych. Cząsteczki gazowego wodoru ulegają rozerwaniu po dziennej stronie planety, i łączą się z powrotem w pary dopiero gdy znajdą się po nocnej stronie planety.

    Choć wciąż jest tam gorąco, to nieznaczny spadek temperatury po nocnej stronie planety pozwala atomom wodoru na łączeniu się w cząsteczki - oczywiście tylko chwilowo, do czasu gdy znów nie wyjdą z mroku nocy, gdzie ponownie ulegają rozerwaniu.

    "Ten rodzaj planet jest tak ekstremalnie gorący, że różni się on od właściwie wszystkich innych planet" mówi Megan Mansfield z University of Chicago, główna autorka nowego artykułu opisującego to odkrycie. "Istnieją jednak inne gorące jowisze i ultra-gorące jowisze, nie aż tak gorące jak KELT-9b, ale wystarczająco, aby także i tam taki proces zachodził".

    Wyniki badań opublikowane w periodyku Astrophysical Journal Letters, potwierdzają rozwój technologii niezbędnej do badania tych bardzo odległych globów. Naukowcy dopiero zaczynają zaglądać w atmosfery egzoplanet i badać skład chemiczny związków ulegających rozbiciu w najgorętszych z nich.

    KELT-9b pozostanie więc planetą zdecydowanie niesprzyjającą życiu. Astronomowie dowiedzieli się o ekstremalnych warunkach panujących w jej atmosferze w 2017 roku, kiedy została po raz pierwszy dostrzeżona za pomocą Kilodegree Extremely Little Telescope (KELT) - systemu składającego się z dwóch robotycznych teleskopów, jednego w RPA i jednego w Arizonie.

    Zespół badawczy korzystający z obserwatorium Spitzer rejestrował profile temperatur planety. Spitzer, który obserwuje obiekty kosmiczne w podczerwieni, może mierzyć delikatne różnice ilości emitowanego ciepła. W trakcie wielu godzin, obserwacje pozwalają Spitzerowi rejestrować zmiany zachodzące w atmosferze, gdy planeta przemieszcza się wokół swojej gwiazdy i widoczna jest dla nas w kolejnych fazach. W trakcie obrotu wokół swojej gwiazdy widzimy raz dzienną stronę, raz połowę dziennej strony, a raz nocną stronę planety. Dzięki temu wiemy jak dzienna strona KELT-9b różni się od nocnej

    W przypadku tak ciasnej orbity jak ta, po której porusza się KELT-9b, pełen obrót wokół gwiazdy, czyli tamtejszy "rok", zajmuje 1,5 dnia. Oznacza to, że planeta jest pływowo związana ze swoją gwiazdą (tak samo jak Księżyc jest związany z Ziemią). Oznacza to jednocześnie, że na nocnej stronie KELT-9b, noc jest wieczna, a na dziennej - dzień jest wieczny.

    Niemniej jednak na takiej planecie następuje przepływ gazów i ciepła z jednej połowy na drugą. Pytanie, na które starają się odpowiedzieć sobie naukowcy brzmi: jak promieniowanie i taki przepływ się ze sobą równoważą.

    Modele komputerowe są niezwykle pomocne w takich projektach badawczych pokazując jak atmosfery zachowują się przy różnych temperaturach. Do przypadku KELT-9b najbardziej pasuje model, w którym cząsteczki wodoru ulegają dysocjacji, a następnie rekombinacji.

    "Jeżeli nie uwzględnimy dysocjacji wodoru, otrzymujemy bardzo szybkie wiatry wiejące z prędkościami rzędu 60 kilometrów na sekundę, a to akurat bardzo mało prawdopodobne".

    Okazuje się, że na KELT-9b nie ma ogromnych różnic temperatur między nocną a dzienną stroną, a to wskazuje na stały przepływ z jednej na drugą. Ponadto, najgorętszy punkt na powierzchni planety, który powinien się znajdować wprost pod jej gwiazdą macierzystą, jest przesunięty względem oczekiwanego położenia. Jak na razie naukowcy nie wiedzą dlaczego - to tylko kolejna zagadka do rozwiązania na tej osobliwej, gorącej planecie.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19585 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Administrator NASA zaniepokojony projektem budżetu dla agencji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/28/administrator-nasa-zaniepokojony-projektem-budzetu-dla-agencji/ Tue, 28 Jan 2020 22:07:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19588

    Kilka dni temu, na innym portalu, pisałem o pojawiających się pomysłach przesunięcia daty pierwszego lądowania na Księżycu w ramach programu Artemis nawet na 2028 rok. [czytaj tutaj]

    Teraz administrator NASA Jim Bridenstine postanowił wyrazić swoje zastrzeżenia co do projektu budżetu NASA przedstawionego przez jedną z podkomisji w Izbie Reprezentantów.

    Obawiam się, że projekt nakłada pewne znaczące ograniczenia na nasze podejście do eksploracji Księżyca

    Jim Bridenstine, administrator NASA w oświadczeniu opublikowanym na nasa.gov

    Szczególne zastrzeżenia administratora dotyczą zmiany podejścia do projektowania i budowy załogowego lądownika księżycowego.

    Obawiamy się, że podejście do opracowania lądownika zaprezentowane w projekcie budżetu będzie nieefektywne. Chodzi tu o propozycję budowy lądownika w pełni finansowaną przez rząd. Takie podejście zahamuje naszą zdolność rozwoju elastycznej architektury, korzystającej z pełnej palety możliwości - zarówno z sektora publicznego jak i prywatnego - w celu osiągnięcia sukcesu przez nasz kraj.

    W ramach obecnych planów system lądownika (HLS - Human Landing System) ma być opracowany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, początkowo przy pomocy kilku firm, które będą analizowały koncepcje lądowników, a następnie w pełni rozwijać jeden czy dwa lądowniki, które będą należały w całości do produkujących je firm. W tym wypadku NASA kupowałaby usługi takich firm. Projekt rzadowy natomiast proponuje budowę lądownika ze środków publicznych, a gotowy lądownik w pełni należałby do państwa. Co więcej, według projektu lądownik powinien być przystosowany od razu do startów na rakiecie Space Launch System.

    Zrzeszenie firm sektora kosmicznego (CSF - Commercial Spaceflight Federation), którego członków stanowią firmy ubiegające się o kontrakt na opracowanie HLS, także krytykują zapisy projektu. "Według projektu budżetu dla NASA, nie powstanie pełna, elastyczne architektura do badania przestrzeni kosmicznej, a NASA znajdzie się na drodze do porażki wskutek eliminacji udziału przedsiębiorstw prywatnych i rywalizacji w kluczowych projektach".

    27 stycznia, w swoim liście do przedstawicieli Izby Reprezentantów, którzy zaproponowali projekt, Eric Stallmer, prezydent CSF, skrytykował projekt jeszcze dosadniej, stwierdzając, że projekt "wyrażnie i nieuczciwie wyklucza udział amerykańskiego przemysłu kosmicznego, nieracjonalnie broniąc się przed uczciwą konkurencją w projektach eksploracji przestrzeni kosmicznej".

    Sam projekt budżetu przewiduje zmianę kierunku programu Artemis, który dotychczas skupiał się na powrocie człowieka na Księżyc w 2024 roku, na szerszy projekt wysłania człowieka na Marsa, w ramach którego - po drodze - doszłoby do lądowania na Księżycu w 2028 roku. Dodatkowo, autorzy projektu wzywają do realizacji załogowej misji na orbitę Marsa w 2033 roku i skupienia się do pracy nad technologiami niezbędnymi do przyszłych misji marsjańskich zamiast księżycowych.

    Bridenstine zaznacza tutaj, że NASA "wspiera rozwój załogowych misji do Marsa" ale ostrzega, że "jest to ogromne wyzwanie". "Jeżeli chcemy zrealizować ten cel, potrzebujemy elastyczności i szybkiego rozwoju technicznego w misjach księżycowych oraz zaangażowania prywatnych i międzynarodowych partnerów".

    Źródło: NASA/Jeff Foust/spacenews

    ]]>
    19588 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chandra obserwuje powstawanie mega-gromady galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/29/chandra-obserwuje-powstawanie-mega-gromady-galaktyk-2/ Wed, 29 Jan 2020 08:07:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19592

    Astronomowie korzystający z danych zebranych przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra oraz inne teleskopy stworzyli szczegółową mapę nietypowego zderzenia czterech gromad galaktyk. Z czasem wszystkie cztery gromady - każda o masie co najmniej kilkuset bilionów mas Słońca - połączą się w jedną, tworząc w ten sposób jeden z najmasywniejszych obiektów we wszechświecie.

    Gromady galaktyk to największe struktury we wszechświecie utrzymywane przez grawitację. Gromady składają się z setek lub nawet tysięcy galaktyk zanurzonych w goracym gazie i ogromnych ilości niewidocznej ciemnej materii. Czasami dochodzi do zderzenia dwóch gromad galaktyk, tak jak w przypadku gromady Pocisk, a czasami jednocześnie zderza się więcej niż para galaktyk.

    Nowe obserwacje przedstawiają tworzenie się mega-struktury w układzie Abell 1758, oddalonym od Ziemi o jakieś 3 miliardy lat świetlnych. W ramach systemu ku sobie podążają dwie pary zderzających się galaktyk. Po raz pierwszy o tym, że Abell 1758 jest układem poczwórnym naukowcy dowiedzieli się w 2004 roku dzięki danym zebranym przez obserwatoria rentgenowskie Chandra i XMM-Newton.

    Każda para składa się z dwóch gromad galaktyk, które są już na zaawansowanym etapie procesu łączenia się. W północnej (górnej) parze gromad widocznej na powyższym zdjęciu, środki każdej z gromad przeszły już raz obok siebie około 300-400 milionów lat temu, a z czasem ku sobie powrócą. Południowa para natomiast składa się z dwóch gromad zbliżających się do siebie po raz pierwszy.

    Źródło: NASA/CXC/SAO/G. Schellenberger et al.

    ]]>
    19592 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>
    <![CDATA[15:06 - czy tym razem wystartuje Falcon 9 z kolejnymi Starlinkami?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/29/1506-czy-tym-razem-wystartuje-falcon-heavy-z-kolejnymi-starlinkami/ Wed, 29 Jan 2020 12:57:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19595

    Dzisiaj na godzinę 15:06 polskiego czasu zaplanowano start rakiety Falcon 9 z kolejną, czwartą już grupą satelitów Starlink. Pierwotnie start planowano na 27. stycznia, ale pogoda uniemożliwiła start rakiety. Tak samo było wczoraj, a zatem dzisiaj trzecia próba startu.

    Relację ze startu możecie oglądać poniżej. Wykorzystywany tym razem egzemplarz rakiety w marcu 2019 roku wyniósł kapsułę Crew Dragon pierwszą misję demonstracyjną oraz satelitę RADARSAT w czerwcu 2019 roku. Dzisiejszy start będzie zatem trzecim startem tej samej rakiety. Po oddzieleniu się ładunku, pierwszy stopień rakiety podejmie próbę lądowania na oceanicznej barce "Of Course I Still Love You, natomiast 45 minut po starcie statki Ms Tree oraz Ms Chief podejmą próbę przechwycenia opadających połówek osłony ładunku.

    Relacja rozpocznie się 15 minut przed startem rakiety.

    https://www.youtube.com/watch?v=1KmBDCiL7MU
    ]]>
    19595 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Inżynierowie misji Voyager 2 usuwają usterkę na pokładzie sondy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/29/inzynierowie-misji-voyager-2-usuwaja-usterke-na-pokladzie-sondy/ Wed, 29 Jan 2020 13:50:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19600

    Inżynierowie misji Voyager 2 pracują nad przywróceniem sondy do normalnego trybu pracy po tym jak sonda uruchomiła jedną z autonomicznych procedur ochrony przed usterkami. W oprogramowaniu obu Voyagerów znajduje się wiele takich procedur, których zadaniem jest autonomiczne podjęcie działań w celu ochrony sondy w przypadku wystąpienia usterki. Inżynierowie z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie utrzymują kontakt z sondą i monitorują dane telemetryczne.

    Wystrzelone w 1977 roku sondy Voyager 1 i Voyager 2 znajdują się już w przestrzeni międzygwiezdnej, przez co są aktualnie najodleglejszymi obiektami kiedykolwiek wysłanymi z Ziemi. W sobotę, 25 stycznia Voyager 2 nie wykonał zaplanowanego manewru, w którym sonda obraca się o 360 stopni w celu kalibracji pokładowego instrumentu mierzącego pole magnetyczne. Analiza danych telemetrycznych z sondy wskazuje, że niewyjaśnione opóźnienie w realizacji polecenia wykonania manewru sprawiło, że dwa układy zużywające stosunkowo dużo mocy, zaczęły pracować jednocześnie. Zdarzenie to spowodowało przekroczenie dostępnego poziomu zasilania.

    Oprogramowanie monitorujące wyłączyło instrumenty naukowe sondy w celu zapobieżenia niedostatkowi mocy. Obecnie inżynierowie misji Voyager wyłączyli jeden z systemów zużywających duże ilości mocy i włączyli instrumenty naukowe, jednak jak na razie nie wznowili procesu zbierania danych. Badacze analizują teraz status pozostałych komponentów sondy i pracują nad przywróceniem jej do normalnej pracy.

    Aktualnie sonda Voyager 2 znajduje się 18,5 miliarda kilometrów od Ziemi, a sygnał podróżujący z prędkością światła leci na Ziemię 17 godzin i wraca kolejne 17, przez co rozpoznanie usterki i wydanie poleceń zajęło inżynierom kilka dni. Badacze muszą czekać 34 godziny od momentu wysłania polecenia do sondy, aby otrzymać potwierdzenie wykonania polecenia.

    Źródło: NASA

    ]]>
    19600 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcia powierzchni Słońca z nowego teleskopu. Nowa era dla heliofizyków]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/30/zdjecia-powierzchni-slonca-z-nowego-teleskopu-nowa-era-dla-heliofizykow/ Thu, 30 Jan 2020 08:33:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19603
    pierwsze zdjęcie powierzchni Słońca, teleskop słoneczny Daniela K. Inouye
    Każda z komórek konwekcyjnych na powyższym zdjęciu ma rozmiary dwukrotnie większe od rozmiarów Polski. Najdrobniejsze szczegóły na tym zdjęciu mają rozmiary rzędu 30 km.

    Naukowcy opublikowali właśnie pierwsze zdjęcia wykonane za pomocą nowego Teleskopu Słonecznego im. Daniela K. Inouye, który powstał na wyspie Maui na Hawajach. Już pierwsze zdjęcia wprawiły badaczy w zachwyt. Prosto z marszu otrzymaliśmy zdjęcia, które są najbardziej szczegółowymi zdjęciami powierzchni Słońca w historii. Na opublikowanych zdjęciach można dostrzec szczegóły powierzchni o rozmiarach maks. 30 kilometrów.

    https://www.youtube.com/watch?v=ELTNqOiJ6Lk

    Parker Solar Probe

    Jakby nie patrzeć to lata dwudzieste zaczynają się w astronomii od zmasowanej ofensywy heliofizyków. W sierpniu 2018 roku w kierunku Słońca NASA wysłała sondę Parker Solar Probe, która stopniowo za każdym okrążeniem będzie coraz bardziej zbliżała się do Słońca. Podczas maksymalnego zbliżenia sonda osiągnie prędkość 700 000 km/h i znajdzie się w odległości zaledwie 6 milionów kilometrów od Słońca. W trakcie swojej podróży Parker Solar Probe będzie na miejscu badał koronę słoneczną, czyli zewnętrzną warstwę atmosfery naszej gwiazdy. Do dzisiaj jest to bardzo zagadkowy obszar. Naukowcy jak na razie nie wiedzą dlaczego ten obszar jest miliony stopni gorętszy od samej powierzchni Słońca. Parker Solar Probe w ramach swojej misji będzie badał także źródło wiatru słonecznego, bowiem to właśnie w tym rejonie atmosfery słonecznej wiatr słoneczny rozpoczyna swoją podróż na obrzeża Układu Słonecznego.

    https://www.youtube.com/watch?v=4nieF-e0OOs

    Solar Orbiter

    Za nieco ponad tydzień, 7 lutego, w przestrzeń kosmiczną wyniesiona zostanie europejska sonda Solar Orbiter. Także i ta sonda będzie w toku swojej misji zbliżała się do Słońca. Maksymalnie orbiter zbliży się do Słońca na 42 miliony kilometrów, ale za to w przeciwieństwie do Parker Solar Probe, będzie wyposażona w kamery. Umożliwią jej wykonanie jednych z najdokładniejszych zdjęć powierzchni Słońca. Sonda będzie w stanie obserwować miejsca powstawania rozbłysków słonecznych i koronalnych wyrzutów masy.

    [spreaker type=player resource="episode_id=22556527" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Naukowcy uważnie przyglądający się tym zjawiskom z bliska, będą próbowali zrozumieć mechanizmy i procesy prowadzące do tych erupcji. Jeżeli to się uda, badacze będą mieli możliwość lepszego prognozowania tzw. pogody kosmicznej, która ma istotny wpływ na pracę satelitów na orbicie okołoziemskiej czy chociażby sieci zasilania na powierzchni Ziemi. Obecnie, o zjawiskach na Słońcu możemy wiedzieć maksymalnie 12 godzin wcześniej - dobrze byłoby dostrzegać procesy, które już wcześniej mówią nam o potencjalnej, nadchodzącej erupcji. W ten sposób można byłoby się lepiej przygotować na ich nieprzyjemne skutki.

    Teleskop Kosmiczny im. Daniela K. Inouye

    No i w końcu uruchomiony niedawno Teleskop Słoneczny im. Daniela K. Inouye najprawdopodobniej przez kolejne dekady będzie dostarczał nam fascynujących informacji o naszej gwieździe dziennej. Teleskop został wyposażony w pięć różnych instrumentów pozwalających mu wykonywać zdjęcia powierzchni, ale także monitorować pole magnetyczne Słońca.

    Źródło: NSF

    ]]>
    19603 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Spitzer przechodzi na emeryturę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/30/kosmiczny-teleskop-spitzer-przechodzi-na-emeryture/ Thu, 30 Jan 2020 16:32:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19614
    Zdjęcie przedstawia gwiazdę neutronową (w centrum), pozostałą po eksplozji gwiazdy w gwiazdozbiorze Byka, obserwowaną jako supernowa w 1054 roku. Powyższe zdjęcie przedstawia dane zebrane przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra, Kosmiczny Teleskop Hubble'a i Kosmiczny Teleskop Spitzer.

    NASA oficjalnie wyłącza jedno ze swoich najlepszych obserwatoriów - Kosmiczny Teleskop Spitzer - który od 16 lat obserwował niebo w podczerwieni.

    To właśnie dzisiaj kontrolerzy misji wprowadzają teleskop w stan stałej hibernacji.

    Przez całe lata, Spitzer zaglądał za pyłowe obłoki w poszukiwaniu niewidocznych gwiazd i galaktyk, odkrył niemal niewidoczny pierścień Saturna i pomógł w odkryciu siedmiu planet typu ziemskiego krążących wokół jednej z pobliskich gwiazd.

    Ostatnie obserwacje za pomocą Spitzera przeprowadzono wczoraj. W toku swojej misji teleskop obserwował ponad 800 000 obiektów kosmicznych, wykonał 36 milionów zdjęć, a cała jego misja kosztowała około 1,4 miliarda dolarów.

    Ponad 4000 astronomów z całego świata wykonywało obserwacje za pomocą Spitzera, a na zebranych przez niego danych oparto ponad 9000 artykułów naukowych.

    Pierwotnie misja teleskopu planowana była na 2,5 roku, jednak z czasem sterowanie teleskopem stawało się coraz trudniejsze, gdy oddalał się on stopniowo od Ziemi. Aktualnie teleskop podąża po tej samej orbicie co Ziemia, ciągnąc się 265 milionów kilometrów za nią.

    Zdjęcie przedstawia aktywny obszar gwiazdotwórczy zawierający tysiące młodych gwiazd i formujących się protogwiazd w Orionie. Źródło: NASA/JPL-Caltech/T. Megeath

    Spitzer stopniowo będzie oddalał się od Ziemi nie stanowiąc żadnego zagrożenia dla innych sond kosmicznych.

    NASA planowała wyłączenie Spitzera już kilka lat temu, ale jego misja została przedłużona ze względu na trudności i opóźnienia w starcie kolejnego, dużo lepszego teleskopu pracującego w podczerwieni - Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST).

    Aktualnie start JWST planowany jest na początek przyszłego roku, jednak w ostatnich dniach pojawiła się informacja, że możliwe są dalsze opóźnienia związane z problemami technicznymi.

    W ostatnich latach utrzymywanie przy życiu Spitzera kosztowało 12 milionów dolarów rocznie, a zważając na brak gwarancji, że wytrwa on do startu JWST podjęto ostatecznie decyzję o jego wyłączeniu.

    ]]>
    19614 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1022 https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/11/brazowe-karly-piaskowe-chmury/ 0 0
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #008: nietypowe małżeństwo dwóch starych gwiazd...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/03/gwiazdozbiry-008-nietypowe-malzenstwo-dwoch-starych-gwiazd/ Mon, 03 Feb 2020 06:10:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19632

    [spreaker type=player resource="episode_id=22341300" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    https://open.spotify.com/episode/44chdU8bfyZdpJutv8KgKd
    https://www.youtube.com/watch?v=KoysSHehCqw
    ]]>
    19632 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Ile gwiazd zderza się ze sobą jako czarne dziury?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/03/ile-gwiazd-zderza-sie-ze-soba-jako-czarne-dziury/ Mon, 03 Feb 2020 19:07:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19639
    Zderzenie dwóch czarnych dziur

    Od przełomu, który stanowił świt astronomii fal grawitacyjnych w 2015 roku, naukowcom udało się odkryć kilkanaście par czarnych dziur - tak zwanych układów podwójnych czarnych dziur - dzięki ich zderzeniom. Niemniej jednak, naukowcy wciąż zastanawiają się ile z tych czarnych dziur powstało z gwiazd i w jaki sposób znalazły się one tak blisko siebie w czasie jaki upłynął od Wielkiego Wybuchu.

    Nowa idea opracowana przez jednego z astrofizyków z Uniwersytetu Vanderbilt może pozwolić nam ustalić liczbę dostępnych gwiazd w historii wszechświata, które mogą zderzyć się ze sobą w układach podwójnych złożonych z czarnych dziur.

    Artykuł naukowy opublikowany dzisiaj w periodyku The Astrophysical Journal Letters, pozwoli kolejnym naukowcom interpretować populację gwiazd i testować teorie powstawania wszystkich zderzających się ze sobą czarnych dziur w historii wszechświata.

    Jak dotąd badacze zastanawiali się nad powstawaniem i istnieniem par czarnych dziur we wszechświecie, ale pochodzenie ich przodków - gwiazd - wciąż pozostaje tajemnicą. W ramach naszych badań przeprowadziliśmy analizę zderzających się czarnych dziur, opierającą się na obserwacjach astrofizycznych obecnie dostępnych. W trakcie badań opracowaliśmy fundamentalne ograniczenie, które mówi nam jaka część gwiazd od początku wszechświata, skończy swoje życie jako czarna dziura zderzająca się z inną czarną dziurą.

    mówi Karan Jani, główny autor i astrofizyk na Uniwersytecie Vanderbilt.

    Potwierdzając ogólną teorię względności, która dokładnie mówi nam jak oddziałują ze sobą czarne dziury i jak się ze sobą zderzają, Jani oraz Abraham Loeb z Uniwersytetu Harvarda wykorzystali zarejestrowane przez LIGO zderzenia do stworzenia spisu zasobów przestrzennych i czasowych wszechświata w dowolnym momencie. Następnie, badacze opracowali ograniczenia uwzględniające każdy krok w procesie powstawania układów dwóch czarnych dziur: liczbę dostępnych gwiazd we wszechświecie, proces przejścia każdej z gwiazd w stadium czarnej dziury, oraz odkrycie zderzeń tych czarnych dziur setki milionów lat później dzięki falom grawitacyjnym wyemitowanym w tych zderzeniach.

    Na podstawie obecnych obserwacji, uważamy, że 14 procent wszystkich masywnych gwiazd we wszechświecie zderzy się jako czarne dziury z innymi czarnymi dziurami. To niesamowita wydajność ze strony natury. Takie dodatkowe ograniczenia powinny pomóc badaczom śledzić historię czarnych dziur"

    dodaje Jani.

    Źródło: Uniwersytet Vanderbilt

    ]]>
    19639 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Vera Rubin nie dostała Nobla. Teraz jej imieniem nazwano teleskop]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/03/vera-rubin-nie-dostala-nobla-teraz-jej-imieniem-nazwano-teleskop/ Mon, 03 Feb 2020 21:13:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19643
    Vera Rubin w Obserwatorium Lowella w Flagstaff, AZ w 1965 r. Źródło: Carnegie Institution of Washington

    Vera Rubin, młoda astronomka pracująca w Carnegie Institution in Washington w latach siedemdziesiątych XX wieku wywróciła astronomię do góry nogami.

    Uciekając od kontrowersji w świecie kosmologii, całkowicie zanurzyła się w świecie galaktyk spiralnych, odkrywając wkrótce, że mówią one znacznie więcej niż ktokolwiek dotąd przypuszczał.

    Od tysięcy lat ludzie zakładali, że gdy spoglądają w nocne niebo, widzą to co tam faktycznie jest, że widzą odzwierciedlenie rzeczywistości. Wraz z Kentem Fordem Rubin odkryła, że tak nie jest. Wszechświat - wszystkie galaktyki i rozległe przestrzenie między nimi - jest pełen ciemnej materii, niewidocznego czegoś, czego grawitacja kształtuje wielkoskalową strukturę wszechświata.

    Szanowani podówczas astronomowie odrzucili jej odkrycie. Mimo to, niemal pół wieku później, ciągłe próby zidentyfikowania tej ciemnej materii wciąż stanowią jedno z ważniejszych zadań fizyki cząstek i astronomii. Jest to wyzwanie zarówno dla podziemnych zderzaczy cząstek, jak i teleskopów kosmicznych, i wszystkich naziemnych teleskopów znajdujących się między nimi.

    W ubiegłym tygodniu National Science Foundation (NSF) ogłosiła, że najnowsze obserwatorium, które dołączy do tych starań, będzie nosiło nazwę Vera C. Rubin Observatory. Jednocześnie tym samym nazwa ta zastępuje niewygodną do wypowiedzenia: Large Synoptic Survey Telescope (LSST).

    Obserwatorium współfinansowane przez NSF i Departament Energetyki, budowane jest na wzgórzu Cerro Pachon w Chile, a pierwsze obserwacje planowane są na 2022 rok. Tworząc zdjęcia całego nieba co kilka dni, obserwatorium będzie tworzyło timelapse otaczającego nas wszechświata.

    To pierwsze duże, narodowe obserwatorium, które będzie nosiło imię kobiety. "Na cześć astronomki, która dostarczyła ważnych dowodów na istnienie ciemnej materii" napisał France Cordova, kończący swoją kadencję dyrektor Fundacji.

    Obserwatorium im. Very C. Rubin, wcześniej znane jako Large Synoptic Survey Telescope, budowane na szczycie Cerro Pachon w Chile.

    Obserwatorium Very Rubin dołącza do kilku mniejszych obiektów astronomicznych nazwanych na cześć kobiet: Obserwatoria Marii Mitchell w Nantucket nazwano na cześć pierwszej Amerykanki, która odkryła kometę. Teleskop Swope w Obserwatorium Las Campanasw Chile nosi nazwisko Henrietty Swope, która pracowała w Obserwatorium Harwarda na początku XX wieku. Wykorzystała ona zależność między jasnością a okresowością gwiazd zmiennych do pomiarów odległości do innych galaktyk.

    Istnieje także teleskop Annie Maunder Astrographic Telescope w Królewskim Obserwatorium Greenwich. Nazwano go na cześć Annie Maunder, która wraz ze swoim mężem wykonywała pionierskie obserwacje Słońca i plam słonecznych pod koniec XIX wieku.

    Dr Vera Rubin znana była z prostych i dosadnych słów o naszym poziomie wiedzy. W wywiadzie przeprowadzonym w 2000 roku w American Museum of Natural History, dr Rubin powiedziała:

    W galaktyce spiralnej, stosunek ciemnej do jasnej materii wynosi jeden do dziesięciu. To prawdopodobnie taki sam stosunek jak naszej ignorancji do wiedzy. Wyszliśmy już co prawda z przedszkola, ale jesteśmy dopiero w trzeciej klasie

    Vera Rubin

    Źródło: NYT

    ]]>
    19643 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 919 https://kickpornxxx.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B8%8D%E0%B8%B5%E0%B9%88%E0%B8%9B%E0%B8%B8%E0%B9%88%E0%B8%99 0 0 918 https://99pornxxx.com/tag/xxx 0 0 920 https://babe2porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 917 https://pornxxxdb.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B8%8D%E0%B8%B5%E0%B9%88%E0%B8%9B%E0%B8%B8%E0%B9%88%E0%B8%99 0 0 916 https://www.clip2vip.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 804 https://b2stats.com/ 0 0 826 https://denoporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 827 https://pornxxx77.com/tag/porn 0 0 828 https://porn635.com/tag/porn 0 0 829 https://www.clip2vip.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 831 https://denoporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B8%8D%E0%B8%B5%E0%B9%88%E0%B8%9B%E0%B8%B8%E0%B9%88%E0%B8%99 0 0 832 https://meekporn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 833 https://xxx99porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B8%8D%E0%B8%B5%E0%B9%88%E0%B8%9B%E0%B8%B8%E0%B9%88%E0%B8%99 0 0 834 https://xxxporn989.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 835 https://pornxxx77.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 836 https://xxx69club.com/tag/porn 0 0 837 https://xxxpornzeed.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 840 https://www.clip2vip.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 841 https://xxx69club.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 842 https://xxxclubporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 843 https://xxxpornzeed.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 844 https://pornxxx77.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 845 https://99pornxxx.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 846 https://xxx99porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 847 https://kickpornxxx.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 848 https://babe2porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87x 0 0 849 https://xxx2porn.com/tag/xxx 0 0 850 https://denoporn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 851 https://pornxxxdb.com/tag/xxx 0 0 852 https://dukporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 853 https://99pornxxx.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87x 0 0 854 https://xxxporn989.com/tag/xxx 0 0 855 https://denoporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 856 https://porn635.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 857 https://xxxpornzeed.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 858 https://pornxxx77.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 859 https://xxx69club.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 863 https://xxxporn989.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 865 https://www.clip2vip.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87x 0 0 866 https://dukporn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 867 https://babe2porn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 868 https://xxx2porn.com/tag/porn 0 0 869 https://porn635.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 870 https://xxxclubporn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 878 https://99pornxxx.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 879 https://dukporn.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 880 https://meekporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B8%8D%E0%B8%B5%E0%B9%88%E0%B8%9B%E0%B8%B8%E0%B9%88%E0%B8%99 0 0 881 https://xxxpornzeed.com/tag/xxx 0 0 882 https://xxxporn989.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 883 https://pornxxx77.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87x 0 0 884 https://babe2porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B8%8D%E0%B8%B5%E0%B9%88%E0%B8%9B%E0%B8%B8%E0%B9%88%E0%B8%99 0 0 892 https://www.clip2vip.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 893 https://pornxxx77.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 895 https://porn635.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 896 https://xxx2porn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 897 https://kickpornxxx.com/tag/xxx 0 0 898 https://xxxpornzeed.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 899 https://dukporn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 900 https://meekporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87x 0 0 903 https://babe2porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 904 https://xxx2porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 906 https://bit.ly/3wb9ETT 0 0 908 https://dukporn.com/tag/porn 0 0 909 https://pornxxxdb.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 911 https://99pornxxx.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 912 https://babe2porn.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 913 https://meekporn.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 914 https://kickpornxxx.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 915 https://xxx69club.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 921 https://xxxclubporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87av 0 0 922 https://delbertmartin.wixsite.com/home/post/the-importance-of-art-in-the-daily-life 0 0 924 https://meekporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 926 https://xxx69club.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 927 https://dukporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 929 https://kickpornxxx.com/tag/porn 0 0 930 https://www.clip2vip.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 931 http://164.115.35.155/mediawiki/index.php?title=Great_Tips_On_Methods_To_Invest_Books_Online 0 0 933 http://thecoffeehousegroup.com/members/averycrane19/activity/158245/ 0 0 934 https://ug-plast.ru/forum/index.php?action=profile;area=forumprofile;u=1369439 0 0 935 https://porn635.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 936 https://xxxclubporn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87x 0 0 937 http://archives.bia.or.th/wiki/index.php?title=The_Way_In_Which_To_Set_Up_Your_Exercise_Routines_To_Lose_Belly_Fat 0 0 938 http://www.jujumaow.com/space-uid-1483691.html 0 0 939 https://wiki.openn.eu/index.php?title=Fat_Reduction_Supplement_-_Benefits_And_Also_Adverse_Effects_To_Look_At 0 0 940 http://tvtv16.com/home.php?mod=space&uid=570421 0 0 941 https://yogaasanas.science/wiki/Turmeric_Medical_Benefits_Are_There_Actually_Medical_Benefits_Within_This_Magic_Vegetation 0 0 942 http://alignmentinspirit.com/members/pratt62mcculloch/activity/331360/ 0 0 953 https://xxxclubporn.com/tag/%E0%B8%94%E0%B8%B9%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A 0 0 954 https://xxx2porn.com/tag/%E0%B8%AB%E0%B8%99%E0%B8%B1%E0%B8%87%E0%B9%82%E0%B8%9B%E0%B9%8A%E0%B9%84%E0%B8%97%E0%B8%A2 0 0 955 https://xxx99porn.com/tag/%E0%B8%84%E0%B8%A5%E0%B8%B4%E0%B8%9B%E0%B8%AB%E0%B8%A5%E0%B8%B8%E0%B8%94 0 0 959 https://babe2porn.com/tag/xxx 0 0 961 http://wiki.nagradion.ru/index.php?title=Whatsapp_On_Your_Own_Desktop_Computer_Or_Laptop_And_A_Few_Other_Whatsapp_Scams 0 0 964 https://wiki.openn.eu/index.php?title=Instructions_For_Your_Digital_Nomads_Small_Business 0 0 966 https://www.inventables.com/users/mcqueeneriksen7523 0 0 968 https://zzb.bz/MlISv 0 0
    <![CDATA[Lodowe serce sprawia, że na Plutonie jest całkiem wietrznie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/04/lodowe-serce-sprawia-ze-na-plutonie-jest-calkiem-wietrznie/ Tue, 04 Feb 2020 18:32:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19650

    Słynna struktura na Plutonie w kształcie serca, nazwana Tombaugh Regio, stała się sławna po tym, jak sonda New Horizons wykonała zdjęcia planety karłowatej w 2015 roku i potwierdziła, że nie jest to tylko martwa skała, jak sądzili naukowcy.

    Teraz nowe badania pokazują, że słynne azotowe serce Plutona rządzi także cyrkulacją atmosferyczną. Odkrywanie, jak zachowuje się atmosfera Plutona pozwala naukowcom porównać ją z atmosferą naszej własnej planety. Tego typu badania mogą wskazać zarówno podobieństwa jak i różnice między cechami Ziemi a cechami planety karłowatej oddalonej od nas o 5 miliardów kilometrów.

    Azot - pierwiastek występujący również w powietrzu na Ziemi - stanowi większość cienkiej atmosfery Plutona, wraz z niewielkimi ilościami tlenku węgla i metanu. Zamrożony azot pokrywa również część powierzchni Plutona w kształcie serca. W ciągu dnia cienka warstwa tego lodu z azotem ogrzewa się i zamienia w parę. W nocy para skrapla się i ponownie tworzy lód. Każda taka sekwencja jest jak bicie serca, które po całej planecie rozprowadza azotowe wiatry.

    Najnowszy artykuł opublikowany w Journal of Geophysical Research AGU: Planety sugeruje, że ten cykl popycha atmosferę Plutona, aby krążyła w przeciwnym kierunku do jego obrotu - unikalne zjawisko zwane obrotem wstecznym. Gdy powietrze wieje blisko powierzchni, przenosi ciepło, ziarna lodu i cząsteczki mgły, tworząc ciemne smugi i równiny w regionach północnych i północno-zachodnich.

    „To podkreśla fakt, że atmosfera i wiatry Plutona - nawet jeśli gęstość atmosfery jest bardzo niska - mogą wpływać na powierzchnię”, powiedział Tanguy Bertrand, astrofizyk i planetolog z Ames Research Center w Kalifornii i główny autor opracowania.

    Większość lodu azotowego na Plutonie znajduje się na obszarze Tombaugh Regio. Jego lewy „płat” to pokrywa lodowa o długości 1000 km (620 mil), umiejscowiona w głębokim 3-kilometrowym (1,9-milowym) basenie o nazwie Sputnik Planitia - obszar, który utrzymuje większość lodu azotowego planety karłowatej z powodu niskiego wzniesienia . Prawy „płat” serca składa się z wyżyn i lodowców bogatych w azot, które rozciągają się do basenu.

    „Przed New Horizons wszyscy myśleli, że Pluton będzie piłką do siatkówki - całkowicie płaski, pozbawiony charakterystycznych struktur powierzchniowych” - powiedział Bertrand. „Ale jest zupełnie inna. Ma wiele różnych krajobrazów i staramy się zrozumieć, co się tam dzieje”.

    Wiatry zachodnie

    Bertrand i jego koledzy postanowili ustalić, w jaki sposób przemieszczające się powietrze - które jest 100 000 razy rzadsze od ziemskiego - może kształtować struktury widoczne na powierzchni. Zespół wyciągnął dane z przelotu sondy New Horizons w 2015 roku, aby zobrazować topografię Plutona i jego pokrywy lodu azotowego. Następnie przeprowadzili symulację cyklu azotowego za pomocą modelu prognozy pogody i ocenili, jak wiatry wieją na powierzchni.

    Grupa odkryła, że wiatry na Plutonie powyżej 4 km wieją na zachód - w przeciwnym kierunku niż wschodni obrót planety karłowatej - w retro-rotacji przez większą część roku. Zgodnie z nowymi wynikami azot w Tombaugh Regio paruje na północy i zamienia się w lód na południu, a jego ruch powoduje powstawanie wiatrów zachodnich. Żadne inne miejsce w Układzie Słonecznym nie ma takiej atmosfery, z wyjątkiem być może księżyca Neptuna, Trytona.

    Naukowcy odkryli również silny strumień szybko poruszającego się powietrza na powierzchni wzdłuż zachodniej granicy basenu Sputnik Planitia. Przepływ powietrza przypomina wzorce wiatru na Ziemi, takie jak Kuroshio wzdłuż wschodniej krawędzi Azji. Zgodnie z nowymi odkryciami azot atmosferyczny kondensujący się w lodzie napędza ten wzór wiatru. Wysokie klify Sputnik Planitii wychwytują zimne powietrze w basenie, gdzie krąży i staje się silniejsze, gdy przechodzi przez region zachodni.

    Istnienie intensywnego prądu na granicy zachodniej zaintrygowało Candice Hansen-Koharcheck, planetolog z Planetary Science Institute w Tucson, Arizona, która nie była dotąd zaangażowana w nowe badania.

    „To przypomina struktury wynikające bezpośrednio z topografii lub specyfiki otoczenia” - powiedziała. „Jestem pod wrażeniem, że modele Plutona rozrosły się do tego stopnia, że ​​można mówić o regionalnej pogodzie”.

    W szerszej skali Hansen-Koharcheck uważa, że najnowsze badania są intrygujące. „Cała koncepcja bijącego serca Plutona to wspaniały sposób myślenia o tym” - dodała.

    Te wzorce wiatru pochodzące z azotowego serca Plutona mogą wyjaśniać, dlaczego ciemne równiny i smugi od wiatru powstają na zachód od Sputnik Planitii. Wiatry mogą przenosić ciepło - które ogrzewa powierzchnię - lub mogą erodować i przyciemniać lód poprzez transport i osadzanie cząstek mgły. Gdyby wiatry na karłowatej planecie wirowały w innym kierunku, jej krajobrazy mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

    „Sputnik Planitia może być równie ważne dla klimatu Plutona, jak ocean dla klimatu Ziemi” - powiedział Bertrand. „Jeśli usuniesz Sputnik Planitia - jeśli usuniesz serce Plutona - nie będziesz mieć takiego samego krążenia” - dodał.

    Nowe odkrycia pozwalają badaczom badać atmosferę egzotycznego świata i porównywać to, co odkryli z tym, co wiedzą o Ziemi. Nowe badania również rzucają nowe światło na oddalony od nas o 6 miliardów kilometrów obiekt, z sercem, które zachwyciło ludzi na całym świecie.

    Źródło: AGU

    ]]>
    19650 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie poszukują pozostałości po przejściu fal grawitacyjnych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/04/astronomowie-poszukuja-pozostalosci-po-przejsciu-fal-grawitacyjnych/ Tue, 04 Feb 2020 19:03:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19652
    Wizja artystyczna przedstawiająca czarną dziurę. Źródło: James Josephides, Swinburne University of Technology

    Astronomowie regularnie obserwują fale grawitacyjne (GW) - zmarszczki czasoprzestrzeni - powstałe w zderzeniach par czarnych dziur. Ogólna teoria względności Einsteina przewiduje, że GW, które rozciągają i ściskają przestrzeń, na stałe zniekształcają przestrzeń, pozostawiając po sobie "pozostałość/pamięć" fali. Niemniej jednak, jak na razie efekt ten jeszcze nie został dostrzeżony, bowiem powinien być on ekstremalnie mały i pozostawia po sobie niewiarygodnie słabe ślady.

    Badacze z ARC Centre of Excellence for Gravitational Wave Discovery (OzGrav) na Uniwersytecie Monash opracowali w końcu metodę poszukiwania i wykrywania pamięci GW. W niedawno opublikowanym artykule naukowym, doktorant Moritz Huebner tłumaczy jakim wyzwaniem jest poszukiwanie pamięci po GW w trakcie analizowania danych z licznych obserwacji. Huebner zaprezentuje swoje wyniki już 6 lutego w Australian National Institute for Theoretical Astrophysics (ANITA).

    Modele naukowe sugerują, że pamięć po przejściu fali grawitacyjnej pozostawi ekstremalnie mały ślad w detektorze, znacznie mniejszy od samych fal pochodzących ze zderzenia czarnych dziur. Tym samym, do odkrycia niezbędne jest zebranie danych z wielu zderzeń prowadzących do powstania fal grawitacyjnych. W tym celu, zespół badawczy wykorzystał jedne z najbardziej precyzyjnych modeli fal grawitacyjnych i pamięci o nich, pochodzace z badań procesów łączenia czarnych dziur.

    "Nasze algorytmy dokładnie przeczesują dane i mierzą dowody na istnienie pamięci o przejściu fal grawitacyjnych" mówi Huebner.

    Dla każdej obserwacji procesu łączenia czarnych dziur, metoda ta wymaga setek godzin pracy normalnego komputera, w celu przeanalizowania wszystkich możliwości wyjaśnienia danego sygnału GW - to sprowokowało naukowców do skupienia się na dopracowaniu ustawień i redukcji czasu wymaganego do obliczeń, bez pogarszania wyników. Jak dotąd wyniki poszukiwań zastosowane do pierwszych 10 obserwowanych zderzeń czarnych dziur (Virgo i LIGO, 2015-2017) nie pozwoliły nic stwierdzić. LIGO i Virgo wciąż nie są wystarczająco czułe, aby powiedzieć nam cokolwiek o pamięci po przejściu GW.

    W trakcie swoich badań, badacze odkryli, że opracowana przez nich metoda potrzebuje danych z około 2000 procesów łączenia czarnych dziur, aby móc wykryć pamięć po przejściu GW. Choć wydaje się to niemożliwe, badacze spodziewają się dojść do tego poziomu w połowie lat dwudziestych.

    Źródło: ARC Centre of Excellence for Gravitational Wave Discovery

    ]]>
    19652 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jak sonda MAVEN krążąca wokół Marsa może rozwiązać problemy z radiem na Ziemi?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/04/jak-sonda-maven-krazaca-wokol-marsa-moze-rozwiazac-problemy-z-radiem-na-ziemi/ Tue, 04 Feb 2020 20:21:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19655

    Krążąca wokół Marsa sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN) odkryła „warstwy” i „luki” w elektrycznie naładowanej, górnej części atmosfery (tzw. jonosferze) Marsa. Zjawisko to występuje bardzo powszechnie na Ziemi i odpowiada za nieprzewidywalne zakłócenia w komunikacji radiowej. Niemniej, póki co nie udało nam się ich w pełni zrozumieć, bowiem powstają one na wysokościach, na których niezwykle trudno cokolwiek badać.

    Warstwy  te znajdują się niezwykle blisko, tuż nad naszymi głowami nad Ziemią i może wykryć je praktycznie każdy wyposażony w radio, a mimo to wciąż stanowią tajemnicę. Kto by pomyślał, że najłatwiej będzie je zrozumieć wysyłając sondę na Marsa?

    Glyn Collinson, Goddard Space Flight Center

    Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web

    [KLIKNIJ TUTAJ]

    ]]>
    19655 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ALMA obserwuje skutki walki dwóch gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/05/alma-obserwuje-skutki-walki-dwoch-gwiazd/ Wed, 05 Feb 2020 10:50:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19667
    Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Olofsson et al. Robert Cumming

    Astronomowie korzystający z teleskopu ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array) zaobserwowali osobliwy obłok gazowy, który powstał w trakcie konfrontacji dwóch gwiazd. Jedna z owych gwiazd rozrosła się na tyle, że pochłonęła drugą, która z kolei po spirali opadła do wnętrza swojej partnerki prowokując odrzucenie jej rozległej otoczki gazowej.

    https://www.youtube.com/watch?v=zQvyaULO3YY

    Tak samo jak ludzie, gwiazdy zmieniają się z wiekiem i z czasem umierają. W przypadku Słońca i gwiazd do niego podobnych, dojdzie do fazy, w której po wypaleniu zapasów wodoru w jądrze, gwiazda urośnie i przejdzie w stadium jasnego czerwonego olbrzyma. Z czasem, umierające Słońce odrzuci swoje zewnętrzne warstwy odsłaniając swoje jądro: gorącą i gęstą gwiazdę, tzw. białego karła.

    Układ HD101584 jest wyjątkowy, bowiem proces jego umierania został przedwcześnie i dramatycznie przerwany gdy pobliska mało-masywna gwiazda została przez niego pochłonięta

    Hans Olofsson z Uniwersytetu Technicznego Chalmers w Szwecji.
    Mapa, na której czerwonym okręgiem zaznaczono położenie układu HD101584. Źródło: ESO, IAU oraz Sky & Telescope

    Dzięki najnowszym obserwacjom zrealizowanym za pomocą ALMA, uzupełnionym przez dane z Atacama Pathfinder EXperiment (APEX), Olofsson wraz ze swoim zespołem dowiedział się, że to do czego doszło w układzie podwójnym HD 101584, przypominało pojedynek gwiazd. Gdy główna gwiazda zwiększała swoje rozmiary przechodząc w stadium czerwonego olbrzyma, rozrosła się na tyle, że pochłonęła swojego gwiezdnego towarzysza. Mniejsza gwiazda krążąca już we wnętrzu czerwonego olbrzyma, po spirali opadła w kierunku jądra olbrzyma, nie zderzając się z nim. Zamiast tego manewr ten sprowokował rozbłysk większej gwiazdy, w którym odrzuciła ona swoją gazową otoczkę, odsłaniając białego karła.

    https://www.youtube.com/watch?v=bfI-3Uwq0HA

    Badacze twierdzą, że złożona struktura gazu w mgławicy HD101584 jest wynikiem opadania mniejszej gwiazdy w kierunku centrum czerwonego olbrzyma oraz wynikiem dżetów gazu powstałych w tym procesie. Owe dżety przebiły wcześniej odrzuconą przez gwiazdę materię rozświetlając ją, co doprowadziło do powstania pierścieni gazu i jasnych niebieskawych i czerwonawych bąbli widocznych w mgławicy.

    Tak czy inaczej, ta gwiezdna potyczka pozwala astronomom lepiej zrozumieć ostatnie stadium ewolucji gwiazd podobnych do Słońca.

    Obecnie potrafimy opisać procesy towarzyszące śmierci gwiazd takich jak Słońce, ale nie potrafimy wyjaśnić dlaczego i jak dokładnie do nich dochodzi. HD101584 dostarczyło nam ważnych wskazówek do rozwiązania tej zagadki, bowiem aktualnie znajduje się w niezwykle krótkiej fazie, która znajduje się między dłuższymi, lepiej zbadanymi stadiami ewolucji. Dzięki szczegółowym zdjęciom otoczenia HD101584 możemy połączyć informacje o czerwonym olbrzymie jakim gwiazda była niedawno z informacjami o białym karle, którym wkrótce się stanie

    Sofia Ramstedt, współautorka opracowania z Uniwersytetu w Uppsali

    Elizabeth Humphreys, współautorka opracowania z ESO w Chile podkreśla, że ALMA i Apex, znajdujące się na Pustyni Atacama w Chile były kluczowymi instrumentami w badaniu fizyki i chemii tego układu.

    Wykonanie tego zdjęcia nie byłoby możliwe bez wyjątkowej czułości i rozdzielczości teleskopu ALMA.

    Podczas gdy obecne teleskopy pozwalają astronomom badać otoczkę gazową wokół tego układu podwójnego, same gwiazdy znajdujące się w jej centrum są zbyt blisko siebie i zbyt daleko od nas, aby udało nam się je oddzielić. Budowany przez ESO teleskop ELT "dostarczy nam z czasem informacji o samym centrum tego obiektu" mówi Olofsson. Dzięki niemu będziemy w stanie dokładniej przyjrzeć się tej walczącej parze gwiazd.

    ]]>
    19667 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Masywne wypływy gazu z galaktyk napędzane przez supermasywne czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/05/masywne-wyplywy-gazu-z-galaktyk-napedzane-przez-supermasywne-czarne-dziury/ Wed, 05 Feb 2020 08:31:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19671

    Aktywne jądra galaktyczne (AGN) to supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk, które akreują materię do swoich gorących dysków materii, uwalniając przy tym energię pod postacią błysków promieniowania lub w formie dżetów poruszających się z prędkością bliską prędkości światła. Owe energetyczne rozbłyski z kolei napędzają wypływy zjonizowanego, neutralnego i cząsteczkowego gazu, które mogą rozciągać się nawet na tysiące lat świetlnych i poruszać z prędkościami rzędu setek kilometrów na sekundę. Wypływy gazu mogą mieć źródło bezpośrednio w gorącym dysku akrecyjnym, poprzez ciśnienie promieniowania oddziałujące na pył wymieszany z gazem , poprzez termiczne wiatry lub inne mechanizmy prowadzące do powstawania gorących bąbli gazu. Wyrzucając gaz z galaktyki, aktywne jądro ogranicza ilość paliwa dostępne dla procesów gwiazdotwórczych i spowalania tym samym wzrost galaktyki. Mechanizm ten sam siebie ogranicza, bowiem hamuje akrecję gazu na czarną dziurę. Astronomowie śledzący zmiany tempa procesów gwiazdotwórczych w czasie uważają ten proces za odpowiedzialny za dramatyczny spadek intensywności procesów gwiazdotwórczych na przestrzeni ostatnich dziesięciu miliardów lat.

    Paul Nulsen, astronom z Centrum Astrofizyki Harvarda, wraz ze swoim zespołem wykorzystał nowe i archiwalne dane z obserwatorium ALMA do zmierzenia wypływów gazu cząsteczkowego w dwunastu masywnych galaktykach znajdujących się w centrach gromad galaktyk. Gorący gaz otaczający galaktyki w tych masywnych gromadach powinien ochładzać się, opadać z powrotem na galaktyki i prowadzić do powstawania kolejnych nowych gwiazd. Wysoka rozdzielczość przestrzenna zdjęć wykonanych przez ALMA w linii tlenku węgla umożliwiła badaczom szczegółowe zbadanie tych procesów, w szczególności ukazując włókniste struktury charakterystyczne dla większości gazu w galaktykach leżących w centrach gromad. Badacze odkryli, że gigantyczne włókna i obłoki molekularne powstają gdy gorące bąble uciekające gazu zaczynają się ochładzać, wypływy stopniowo wyhamowują i wracają do wnętrza galaktyki.

    Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics

    ]]>
    19671 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Solar Orbiter - wyprawa po tajemnice Słońca z udziałem Polski]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/05/solar-orbiter-wyprawa-po-tajemnice-slonca-z-udzialem-polski/ Wed, 05 Feb 2020 08:50:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19674
    Sonda Solar Orbiter. Rys. ESA

    Rankiem 10 lutego br. z Przylądka Canaveral na Florydzie w przestrzeń kosmiczną wystrzelona zostanie europejska sonda Solar Orbiter. Na jej pokładzie znajduje się m.in. teleskop rentgenowski STIX, opracowany z dużym udziałem Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.

    [spreaker type=player resource="episode_id=22556527" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Celem misji Solar Orbiter, realizowanej pod auspicjami Europejskiej Agencji Kosmicznej, będą badania Słońca. Dzięki obserwacjom z sondy naukowcy chcą się dowiedzieć, jak Słońce tworzy i „kontroluje” heliosferę – swoje najbliższe międzygwiazdowe otoczenie, zdominowane przez wiatr słoneczny. W znalezieniu odpowiedzi pomoże dziesięć instrumentów badawczych Solar Orbiter, w tym sześć teleskopów czułych na różne zakresy promieniowania elektromagnetycznego - od widzialnego po rentgenowskie. Właśnie w tych regionach widma uwidaczniają się zjawiska kształtujące dynamikę heliosfery: rozbłyski słoneczne, protuberancje eruptywne i koronalne wyrzuty masy.

    Instrument STIX (Spectrometer/ Telescope for Imaging X-rays) opracowany z udziałem Polaków z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Fot. Jan Hellmann

    Solar Orbiter będzie obiegał Słońce, zbliżając się do niego na odległość zaledwie 42 mln km, czyli bliżej niż Merkury (46 mln km). Podczas zbliżeń temperatura powierzchni sondy osiągnie 600 stopni Celsjusza. Żar ten stanowi poważne zagrożenie dla czułej aparatury Solar Orbiter, a uchronienie sondy przed nim było jednym z największych wyzwań dla inżynierów. Z każdym okrążeniem Słońca będzie rosło nachylenie orbity Solar Orbiter w stosunku do płaszczyzny Układu Słonecznego. W efekcie po kilku latach misji, gdy nachylenie osiągnie około 40 stopni, teleskopy sondy będą w stanie „zajrzeć” w regiony biegunów Słońca (niemożliwe do osiągniecia z Ziemi lub jej bliskiego otoczenia).

    Obserwacje rentgenowskie w ramach misji Solar Orbiter będą realizowane dzięki teleskopowi STIX (Spectrometer/ Telescope for Imaging X-rays), opracowanemu z udziałem naukowców i inżynierów Centrum Badań Kosmicznych PAN (CBK PAN). Urządzenie będzie dostarczało do dziesięciu wysokorozdzielczych zdjęć Słońca na sekundę, co umożliwi precyzyjnie wskazanie kiedy i z jakiego regionu na naszej gwieździe nastąpiła emisja elektronów w przestrzeń międzyplanetarną. Prace konstrukcyjne nad instrumentem zrealizował międzynarodowy zespół, w skład którego wchodzili Szwajcarzy (kierujący pracami), Polacy (CBK PAN), Czesi, Niemcy i Francuzi.

    Instrument STIX (Spectrometer/ Telescope for Imaging X-rays) opracowany z udziałem Polaków z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Fot. Jan Hellmann

    Zadaniem polskich inżynierów było zaprojektowanie i wykonanie komputera pokładowego (ang. instrument data processing unit, IDPU) wraz z obudową mechaniczną, systemu do precyzyjnego określenia położenia Słońca (ang. aspect system), a także układów do wspomagania testów elektroniki (ang. electrical ground support equipment, EGSE). Polacy odpowiadali ponadto za modelowanie termiczne instrumentu oraz pomoc w integracji elektronicznej i testach całego przyrządu.

    Zrozumienie mechanizmów fizycznych kontrolujących heliosferę jest istotne, gdyż Ziemia jest w niej permanentnie zanurzona i uzależniona od jej stanu. Niektóre zmiany w heliosferze mogą zachodzić gwałtownie, w ciągu kilku godzin. Ma to miejsce w sytuacji, gdy ze Słońca wrzucane są w przestrzeń międzyplanetarną chmury plazmy i pola magnetycznego. Gdy docierają do Ziemi, wywołują burze geomagnetyczne stanowiące zagrożenie dla infrastruktury naziemnej i kosmicznej. Powolne zmiany heliosfery zachodzą w skali lat i – jak pokazują ostatnie badania – mogą mieć istotny wpływ na ziemski klimat.

    Sonda Solar Orbiter podczas finalnych testów w Niemczech, poprzedzających wysłanie próbnika na Przylądek Canaveral (Floryda, USA). Fot. ESA

    Budowa Solar Orbiter trwała około 10 lat i kosztowała Europejską Agencję Kosmiczną pół miliarda euro. Pierwsze (testowe) dane z teleskopu STIX powinny dotrzeć do naukowców już w miesiąc po starcie sondy. Rutynowe obserwacje naukowe rozpoczną się w listopadzie 2021 roku. Analizą zebranych danych zajmą się w Polsce badacze z Zakładu Fizyki Słońca CBK PAN we Wrocławiu oraz Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Start Solar Orbiter następuje pół wieku po misji Wertikal-1 (28 listopada 1970), w czasie której zrealizowano pierwszy w historii polski eksperyment kosmiczny. Zbiegiem okoliczności misja sprzed pół wieku również dotyczyła obserwacji Słońca, i również w zakresie rentgenowskim.

    /CBK PAN/

    ]]>
    19674 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SSTL buduje satelitę telekomunikacyjnego na orbicie okołoksiężycowej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/05/sstl-buduje-satelite-telekomunikacyjnego-na-orbicie-okoloksiezycowej/ Wed, 05 Feb 2020 19:39:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19680

    SSTL, producent satelitów z Wielkiej Brytanii, otrzymał pozwolenie na budowę satelity telekomunikacyjnego, który znajdzie się na orbicie okołoksiężycowej. Zgodnie z planem Lunar Pathfinder powinien być gotowy do startu przed końcem 2022 roku. Gdy już znajdzie się na eliptycznej orbicie wokół Księżyca, będzie przekazywał dane naukowe i telemetryczne z sond znajdujących się na powierzchni na Ziemię.

    Tego typu satelity istnieją już od dawna na orbicie wokół Marsa, z powodzeniem przesyłając na Ziemię m.in. fantastyczne zdjęcia wykonywane przez łaziki poruszające się po powierzchni Czerwonej Planety. To właśnie dzięki nim czasami możemy cieszyć się zdjęciami powierzchni Marsa już kilkanaście minut po wykonaniu ich przez łazik.

    Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider’s Web

    [KLIKNIJ TUTAJ]

    ]]>
    19680 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Starliner podczas grudniowego testu miał jeszcze jedną, POWAŻNĄ usterkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/07/starliner-podczas-grudniowego-testu-mial-jeszcze-jedna-powazna-usterke/ Fri, 07 Feb 2020 11:57:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19690

    Przedstawiciele NASA poinformowali wczoraj, że podczas grudniowego, bezzałogowego lotu testowego kapsuły Starliner zbudowanej przez firmę Boeing, doszło nie do jednej, a do dwóch usterek związanych z oprogramowaniem i silnikami kapsuły.

    Ostatecznie nie doszło do najgorszego, bowiem specjaliści z NASA usunęli jedną z nich gdy statek znajdował się jeszcze na orbicie okołoziemskiej. Gdyby jednak nikt nie zauważył tej usterki, to wchodząca w ziemską atmosferę kapsuła uległaby całkowitemu zniszczeniu

    Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web

    [KLIKNIJ TUTAJ]

    ]]>
    19690 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 796 https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/07/drugi-test-starlinera-juz-zaplanowany-czy-teraz-bedzie-dobrze/ 0 0 987 https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/drugi-testowy-lot-starlinera-przesuniety/ 0 0 997 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/20/boeing-cst-100-starliner-drugi-lot-testowy/ 0 0
    <![CDATA[Hubble fotografuje potężną galaktykę spiralną NGC 5364]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/07/hubble-fotografuje-potezna-galaktyke-spiralna-ngc-5364/ Fri, 07 Feb 2020 17:24:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19693
    Źródło: ESA/Hubble & NASA, L. Ho

    NGC 5364 to prawdziwa galaktyka spiralna, taka która mogłaby być wzorcem dla innych. Na takie określenie zasługuje zaledwie 10% wszystkich galaktyk spiralnych. Podczas gdy wszystkie galaktyki spiralne mają mniej więcej taką samą budowę, to jednak mają swoje dodatkowe cechy charakterystyczne: jedne są nieregularne, inne mają osobliwie ukształtowane ramiona, jeszcze inne mają poprzeczki przecinające ich jądro. Jedne są olbrzymie i jasne, inne ciemne i małe. Jednak galaktyki takie jak NGC 5364 na swój sposób są archetypem galaktyk spiralnych. Dobrze widać w nich ramiona, które spiralnie wychodzą z centrum galaktyki i rozwijają się ku zewnętrznej krawędzi.

    Mimo to, NGC 5364 nie jest idealna. Jej ramiona są asymetryczne w porównaniu do innych galaktyk spiralnych - prawdopodobnie jest to skutek interakcji grawitacyjnych z sąsiadującą z nią galaktyką. Obie galaktyki oddziałują na siebie, co prowadzi do odkształceń każdej z nich.

    Zdjęcie zostało wykonane za pomocą kamery ACS zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Źródło: Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19693 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[FLESZ PREMIUM: Rozmowa z dr Tomaszem Mrozkiem z CBK PAN o sondzie Solar Orbiter]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/08/flesz-premium-rozmowa-z-dr-tomaszem-mrozkiem-z-cbk-pan-o-sondzie-solar-orbiter/ Sat, 08 Feb 2020 17:48:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19696

    W pierwszym odcinku PREMIUM zapraszam Was na niezwykle ciekawą rozmowę z dr Tomaszem Mrozkiem z Instytutu Fizyki Słońca w Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.

    Rozmawiamy oczywiście o nadchodzącym starcie sondy Solar Orbiter, o udziale polskich naukowców w tym projekcie oraz o tym czego możemy się spodziewać po tej niezwykłej misji.

    [spreaker type=player resource="episode_id=22556527" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    https://open.spotify.com/episode/5jxBOrw5O8v0SOClpUC7eC
    https://youtu.be/kSWA7G0fwEg
    ]]>
    19696 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ekstremalnie Wielki Teleskop ELT trailer]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/09/ekstremalnie-wielki-teleskop-elt-trailer/ Sun, 09 Feb 2020 12:58:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19704
    https://www.youtube.com/watch?v=j-10fipc27w

    Największe oko na kosmos. Dzięki swojemu 39-metrowej średnicy zwierciadłu głównemu, Ekstremalnie Wielki Teleskop (ELT) będzie największym teleskopem w historii. Będzie ono zbierało tyle światła co wszystkie obecnie największe teleskopy na świecie razem wzięte.

    Zdjęcia wykonane za pomocą ELT będą 15 razy ostrzejsze od zdjęć wykonywanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    W momencie wprowadzenia Ekstremalnie Wielki Teleskop do użytku, astronomia dokona potężnego skoku w przyszłość. ELT może być tym instrumentem, który odkryje życie poza Układem Słonecznym, przetestuje teorie leżące u podstaw fizyki i będzie obserwował powstawanie pierwszych galaktyk we wszechświecie.

    Budowa teleskopu ELT opiera się na unikalnym systemie pięciu zwierciadeł. Gigantyczne zwierciadło główne składa się z 798 sześciokątnych segmentów. Laserowe sztuczne gwiazdy oraz zwierciadło, które może odkształcać swoją powierzchnię 1000 razy na sekundę, będą niwelowały niekorzystny wpływ atmosfery na obserwacje.

    Potężna, obrotowa kopuła o średnicy 85 metrów waży około 5000 ton, a struktura teleskopu kolejne 3700 ton.

    ELT budowany jest obecnie na szczycie Cerro Armazones, wysokiego na 3046 metrów wzgórza oddalonego o 23 kilometry od teleskopów VLT.

    Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) planuje pierwsze światło teleskopu na 2025 rok.

    Źródło: ESO


    Już jutro startuje sonda Solar Orbiter. Co powinniśmy o niej wiedzieć?

    Posłuchaj mojej rozmowy z dr Tomaszem Mrozkiem z CBK PAN

    https://open.spotify.com/episode/5jxBOrw5O8v0SOClpUC7eC
    ]]>
    19704 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Szybkie błyski radiowe od dawna zastanawiają, ale teraz odkryto jeden cykliczny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/11/szybkie-blyski-radiowe-od-dawna-zastanawiaja-ale-teraz-odkryto-jeden-cykliczny/ Tue, 11 Feb 2020 15:35:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19711
    Źródło: cmu.edu

    Szybkie błyski radiowe (FRB, ang. Fast Radio Bursts) to niezwykle krótkie, trwające kilka milisekund sygnały radiowe z przestrzeni kosmicznej. Pierwszy taki sygnał zarejestrowano w 2007 roku. Głównym problemem w tym przypadku jest fakt, że nie wiadomo gdzie i kiedy taki sygnał się pojawi, a to niezwykle utrudnia ich badanie.

    Teraz jednak badacze odkryli jeden sygnał, który zdaje się powracać cyklicznie co 16 dni....

    Czytaj więcej na portalu Spider's Web.

    ]]>
    19711 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pallas to prawdziwa piłeczka golfowa wśród planetoid]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/11/pallas-to-prawdziwa-pileczka-golfowa-wsrod-planetoid/ Tue, 11 Feb 2020 16:42:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19713
    Pallas to według naukowców najbardziej usiany kraterami obiekt Pasa Planetoid

    Planetoidy charakteryzują się różnymi rozmiarami i kształtami. Astronomowie z MIT stwierdzili niedawno, że jedna z nich jest tak gęsto usiana kraterami uderzeniowymi, że przypomina piłeczkę golfową.

    Mowa tutaj o Pallas, planetoidzie odkrytej w 1802 roku. Jest to trzeci pod względem rozmiarów obiekt pasa planetoid. Jego średnica to około 1/7 średnicy Księżyca. Już od dawna naukowcy wiedzą, że ta konkretna planetoida porusza się po orbicie znacząco nachylonej do orbit większości obiektów pasa planetoid, aczkolwiek jak dotąd powody tego nietypowego nachylenia pozostają tajemnicą.

    W artykule opublikowanym dzisiaj w periodyku Nature Astronomy badacze przedstawiają szczegółowe zdjęcia Pallas, w tym także gęsto usianą kraterami powierzchnię.

    Badacze podejrzewają, że zbombardowana powierzchnia Pallas jest skutkiem jej orbity: podczas gdy większość obiektów pasa porusza się mniej więcej w tej samej płaszczyźnie wokół Słońca, orbita Pallas sprawia, że przechodząc przez tę płaszczyznę planetoida praktycznie musi się przebijać przez pas planetoid pod kątem. Jakiekolwiek zderzenia, których doświadcza Pallas są czterokrotnie bardziej niszczące od zderzeń, do których dochodzi między dwoma planetoidami poruszającymi się w tej samej płaszczyźnie.

    "Orbita Pallas gwarantuje zderzenia przy dużej prędkości" mówi Michael Marsset, główny autor opracowania. "Z naszych zdjęć widać wyraźnie, że Pallas jest najbardziej usianym kraterami obiektem w pasie planetoid".

    Burzliwa historia

    Badacze, kierowani przez Pierre'a Vernazzę z Laboratoire d'Astrophysique de Marseille we Francji, wykonali zdjęcia Pallas za pomocą instrumentu SPHERE zainstalowanego na teleskopie VLT w Chile. W 2017 i 2019 roku Marsset wraz ze współpracownikami zarezerwował na kilka dni jeden z czterech teleskopów VLT w celu sfotografowania Pallas w momencie gdy znajduje się ona najbliżej Ziemi.

    Zespół badaczy wykonał 11 zestawów zdjęć, na których uchwycono Pallas pod różnymi kątami. Po połączeniu zdjęć, badacze stworzyli trójwymiarowy model kształtu planetoidy, włącznie z mapą kraterów na biegunach i w okolicach równika.

    Dzięki zdjęciom udało się zidentyfikować 36 kraterów o średnicy ponad 30 kilometrów - czyli 1/5 średnicy krateru Chicxulub, który powstał w wyniku uderzenia planetoidy, które doprowadziło do zagłady dinozaurów 65 milionów lat temu. Kratery Pallas pokrywają co najmniej 10% powierzchni planetoidy, co wskazuje na burzliwą historię tego obiektu.

    Aby prześledzić jej historię, badacze przeprowadzili serię symulacji Pallas i jej interakcji z resztą pasa planetoid na przestrzeni ostatnich 4 miliardów lat. Takie same symulacje przeprowadzono dla Ceres i Westy uwzględniając ich masy, kształt, właściwości orbity, rozkład prędkości i rozmiarów obiektów pasa planetoid. Następnie zapisano każdy przypadek, w którym w trakcie zderzenia powstawał na Pallas, Ceres lub Weście krater o średnicy co najmniej 40 kilometrów.

    Okazało się, że do powstania 40-kilometrowego krateru na powierzchni Pallas może doprowadzić zderzenie z dużo mniejszym obiektem niż w przypadku Ceres i Westy. Ponieważ mniejszych planetoid jest więcej w pasie niż dużych, oznacza to, że prawdopodobieństwo pojawienia się takich kraterów na Pallas jest dużo większe.

    "Pallas doświadczyła dwa-trzy razy więcej kolizji niż Ceres lub Westa, a jej nachylona orbita jest bezpośrednim wyjaśnieniem bardzo osobliwej powierzchni, której nie obserwujemy w przypadku Ceres ani Westy" dodaje Marsset.

    Zupełnie przy okazji badacze odkryli ekstremalnie duży basen uderzeniowy o średnicy około 400 kilometrów w okolicach równika planetoidy. Symulacje wskazują, że powstał on w zderzeniu, do którego doszło 1,7 miliarda lat temu. Winnym zderzenia był obiekt o średnicy od 20 do 40 kilometrów.

    Źródło: MIT

    ]]>
    19713 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Crew Dragon poleci z załogą już w maju?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/11/crew-dragon-poleci-z-zaloga-juz-w-maju/ Tue, 11 Feb 2020 18:42:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19716

    Po niemal dekadzie przerwy wkrótce z terytorium Stanów Zjednoczonych wystartują astronauci, którzy polecą do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). NASA i SpaceX intensywnie kończą przygotowania do pierwszego lotu załogowego od 2011 r. kiedy to swój ostatni lot wykonał prom kosmiczny.

    Choć jeszcze nie ma oficjalnego potwierdzenia, to według portalu ArsTechnica SpaceX przygotowuje się do startu w dniu 7 maja br. Wtedy to Doug Hurley oraz Bob Behnken mają polecieć na pokład ISS.

    Dyrektor programu lotów załogowych w NASA Doug Loverro przyznał, że wyprodukowany przez SpaceX statek Crew Dragon zostanie przetransportowany do Centrum Kosmicznego im. Johna F. Kennedy'ego jeszcze w tym miesiącu i jest praktycznie gotowy do lotu.

    W międzyczasie NASA i SpaceX ustalają czy przed lotem warto jeszcze wykonać dodatkowy test spadochronów. Możliwe zatem, że SpaceX wykona w nadchodzących tygodniach jeszcze dwa dodatkowe testy nowych spadochronów, aby w pełni usatysfakcjonować NASA.

    NASA z kolei musi jeszcze zakończyć analizę danych z udanego testu systemu ucieczkowego, który przeprowadzono na początku stycznia oraz zakończyć wszystkie prace związane z dokumentacją.

    Nie ma jeszcze decyzji dotyczącej długości pobytu załogi na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Początkowo NASA planowała zaledwie tygodniowy pobyt, po którym Hurley i Behnken powróciliby na Ziemię. Teraz jednak agencja skłania ku dłuższemu przebywaniu na orbicie - dzięki czemu cała podróż będzie miała dodatkową wartość naukową.

    Wiosną tego roku na Ziemię wracają astronauci Jessica Meir i Drew Morgan. W tym momencie na pokładzie ISS z załogi amerykańskiej pozostanie tylko Chris Cassidy. Z tego też powodu NASA rozważa pozostawienie załogi Dragona na 6 tygodni albo nawet na 3 miesiące. Niemniej jednak z tym wiąże się konieczność przeprowadzenia dłuższego szkolenia załogi jeszcze przed lotem. Chodzi o to, aby w razie dłuższego pobytu, wszyscy astronauci mieli możliwość wykonywania spacerów kosmicznych.

    ]]>
    19716 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co słychać u sondy OSIRIS-REx?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/15/co-slychac-u-sondy-osiris-rex/ Sat, 15 Feb 2020 10:34:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19720
    Orbita sondy OSIRIS-REx wokół planetoidy Bennu. Źródło: University of Arizona

    Sonda OSIRIS-REx z powodzeniem wykonała przelot nad Osprey zapasowym miejscem kontaktu, z którego możliwe jest pobranie próbki materii. W trakcie przelotu sonda znalazła się na wysokości 620 metrów nad Osprey. Wstępne dane telemetryczne wskazują jednak, że podczas trwającego 11 godzin przelotu, wysokościomierz laserowy (OLA) nie działał tak jak tego oczekiwano. Zgodnie z planem OLA miał dostarczyć do kamery PolyCam dane o odległości, które miały pomóc kamerze wyostrzenie obrazu podczas wykonywania zdjęć. Z tego też powodu, zdjęcia Osprey wykonane podczas przelotu są prawdopodobnie nieostre.

    Pozostałe instrumenty naukowe: kamera MapCam, spektrometr OSIRIS-REx Thermal Emissions Spectrometer (OTES) oraz OSIRIS-REx Visual and InfraRed Spectrometer (OVIRS) działały zgodnie z planem podczas całej operacji.

    Aktualnie zespół misji analizuje dane zebrane podczas przelotu, aby ustalić przyczyny awarii instrumentu OLA. Cały zestaw danych z przelotu, włącznie ze zdjęciami wykonanymi przez PolyCam, dotrze na Ziemię w przyszłym tygodniu i dostarczy nam dodatkowych danych o tym na co może wpłynąć utrata danych z OLA.

    Warto tutaj zauważyć, że instrument OLA wykonał już wszystkie swoje najważniejsze zadania w ramach misji OSIRIS-REx. W ubiegłym roku skany powierzchni Bennu wykonane za pomocą OLA pozwoliły badaczom stworzyć wysokiej rozdzielczości, trójwymiarowe mapy topografii Bennu, które pozwoliły na wybór pierwszego i zapasowego miejsca pobrania próbki gruntu.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19720 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 764 https://affiliatelabz.com/special/?source=www.pulskosmosu.pl 0 0
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #009: O szybkich błyskach radiowych oraz ostatni raz o SpaceX (na jakiś czas)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/17/gwiazdozbiry-009-o-szybkich-blyskach-radiowych-oraz-ostatni-raz-o-spacex-na-jakis-czas/ Mon, 17 Feb 2020 08:27:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19726

    [spreaker type=player resource="episode_id=22833808" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    https://open.spotify.com/episode/5kxnZO4MH4eRzCtFg5OOcZ
    ]]>
    19726 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 765 https://affiliatelabz.com/special/?source=www.pulskosmosu.pl 0 0
    <![CDATA[Lądownik InSight potwierdza trzęsienia ziemi na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/26/ladownik-insight-potwierdza-trzesienia-ziemi-na-marsie/ Wed, 26 Feb 2020 08:20:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19737

    Lądownik InSight zarejestrował dotychczas setki trzęsień ziemi na Marsie. Wśród nich było około dwadzieścia zdarzeń silniejszych od pozostałych. Choć trzęsienia ziemi na Marsie są delikatniejsze od tych na naszej planecie, to rejestrowane przez SEIS dane mówią nam bardzo dużo o wewnętrznej budowie Czerwonej Planety.

    26 listopada 2018 r. lądownik InSight wylądował na równinie Elysium Planitia na Marsie. Siedemdziesiąt dni później, sejsmometr SEIS zainstalowany na pokładzie lądownika rozpoczął rejestrowanie wibracji powierzchni planety. Badacze z Politechniki Federalnej w Zurychu (ETH) codziennie analizują nowe dane sejsmiczne zbierane przez sejsmometr i przesyłane na Ziemię.

    Czytaj więcej w moim pełnym artykule na portalu Spider's Web

    ]]>
    19737 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1027 https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/mars-insight-brak-lodu-na-marsie/ 0 0
    <![CDATA[Pierwszy instument naukowy sondy JUICE gotowy do instalacji. Ganimedes może się już szykować na wizytę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/26/sonda-juice-ganimedes-prawie-gotowa/ Wed, 26 Feb 2020 10:56:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19740
    fot: Wizualizacja sondy JUICE eksplorującej Jowisza

    Inżynierowie z Southwest Research Institute (SwRI) zbudowali spektrograf ultrafioletowy, który będzie badał promieniowanie emitowane i odbite z powierzchni galileuszowych księżyców Jowisza. Instrument jest już gotowy do integracji z sondą, która wystartuje w 2022 roku w kierunku Jowisza.

    Po krótkiej wizycie w okolicach Wenus sonda JUICE skieruje się prosto do Jowisza, do którego dotrze w okolicach 2030 roku. Przez pierwsze trzy lata misji, sonda JUICE będzie krążyła wokół Jowisza badając Ganimedesa, Kallisto i Europę podczas licznych bliskich przelotów. Po trzech latach JUICE wejdzie na orbitę wokół Ganimedesa, gdzie...

    Dalszą część artykułu przeczytasz w pełnej wersji na portalu Spider's Web klikając tutaj.

    ]]>
    19740 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co widzieli astronauci misji Apollo 13? [4K]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/26/co-widzieli-astronauci-misji-apollo-13-4k/ Wed, 26 Feb 2020 12:40:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19743
    https://www.youtube.com/watch?v=Ilifg26TZrI

    Tutaj nie ma o czym mówić.

    O nieudanej misji księżycowej Apollo 13 słyszał chyba każdy. Niemniej jednak w ramach misji astronauci musieli mimo usterki dolecieć do Księżyca, okrążyć go i skierować się w stronę Ziemi.

    Na podstawie zdjęć wykonanych przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter, graficy odtworzyli widoki niewidocznej strony Księżyca, jakie mogli podziwiać astronauci w trakcie swojej misji. Nie wgłębiając się w szczegóły: włączcie powyższe video, ustawcie najwyższą jakość filmu i... przeżyjmy to jeszcze raz. :)

    ]]>
    19743 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1013 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/27/zalogowa-eksploracja-kosmosu-wrozba/ 0 0
    <![CDATA[Już "wkrótce" badacze będą w stanie wykrywać fale grawitacyjne z układów dwóch gwiazd neutronowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/26/juz-wkrotce-badacze-beda-w-stanie-wykrywac-fale-grawitacyjne-z-ukladow-dwoch-gwiazd-neutronowych/ Wed, 26 Feb 2020 16:26:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19746

    Astronomia fal grawitacyjnych to względnie nowa działka astronomii, która powstała dopiero w 2015 r. kiedy udało się zarejestrować pierwsze fale grawitacyjne. Od tego czasu możemy obserwować gwałtowny rozwój w detekcji fal grawitacyjnych. Najpierw obserwowaliśmy fale emitowane w zderzeniach dwóch czarnych dziur, potem w zderzeniach gwiazd neutronowych.

    Astronomowie jednak chcą zdecydowanie więcej. Jak na razie niemożliwe jest obserwowanie fal emitowanych przez układy dwóch gwiazd neutronowych, które jeszcze mają daleko do zderzenia, a więc emitują słabsze, delikatniejsze zmarszczki czasoprzestrzeni.

    Wszystko jednak może się zmienić, gdy w 2034 roku rozpocznie pracę kosmiczne obserwatorium fal grawitacyjnych LISA.

    Jak będzie działało i czego będzie słuchało? Przeczytasz w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    ]]>
    19746 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Mars InSight nie przestaje zaskakiwać. Wczoraj trzęsienia ziemi, dzisiaj pole magnetyczne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/26/mars-insight-nie-przestaje-zaskakiwac-wczoraj-trzesienia-ziemi-dzisiaj-pole-magnetyczne/ Wed, 26 Feb 2020 19:26:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19749

    Jeszcze wczoraj miłośnicy astronomii zachwycali się licznymi trzęsieniami ziemi na Marsie, które od ponad roku rejestruje sejsmometr SEIS zainstalowany na pokładzie lądownika InSight. Dzisiaj natomiast okazuje się, że inne instrumenty rejestrują równie interesujące dane.

    W miejscu lądowania InSight pole magnetyczne okazuje się dziesieciokrotnie silniejsze od spodziewanego. Jakby tego było mało, owo pole magnetyczne charakteryzuje się dość gwałtownymi zmianami.

    Teraz astronomowie planują synchronizowanie pomiarów pola magnetycznego na powierzchni (InSight) z pomiarami z orbity (MAVEN). W ten sposób będzie można ustalić jak zaburzenia strumienia wiatru słonecznego wokół Marsa wpływają na to co się dzieje na powierzchni Czerwonej Planety.

    Więcej na ten temat przeczytasz w nowym artykule na portalu Spider's Web.

    ]]>
    19749 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Satelita MEV-1 połączył się na orbicie z satelitą Intelsat 901. Teraz przedłuży mu życie o 5 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/27/satelita-mev-1-polaczyl-sie-na-orbicie-z-satelita-intelsat-901-teraz-przedluzy-mu-zycie-o-5-lat/ Thu, 27 Feb 2020 09:28:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19755

    We wtorek naszego czasu, nieco za orbitą geostacjonarną doszło do pierwszego w historii połączenia jednego satelity komercjalnego z drugim. Dzięki temu historycznemu dokowaniu, kończący swoją pracę satelita komunikacyjny zamiast stać się śmieciem kosmicznym, będzie mógł jeszcze wykonywać swoją pracę przez kolejne 5 lat.

    MEV-1 wystartował z powierzchni Ziemi cztery miesiące temu na szczycie rakiety Proton. Po uruchomieniu silników elektrycznych podniósł swoją orbitę z wysokości 260 km na 36 000 km. To właśnie tam stopniowo zbliżył się do satelity Intelsat 901, który został przesunięty na orbitę cmentarną, po tym jak jego zapasy paliwa zbytnio się skurczyły. Gdyby nie MEV-1, misja Intelsata dobiegłaby końca, a on zostałby tylko kolejnym śmieciem kosmicznym.

    Po cumowaniu do Intelsata, MEV-1 posłuży teraz jako dodatkowy zbiornik paliwa, dzięki czemu przez kolejne 5 lat Intelsat będzie mógł dalej pracować na orbicie geostacjonarnej. Wysyłanie takich satelitów jak MEV-1 to jeden ze sposobów ograniczania zaśmiecania orbity. Mogą one zarówno służyć (jak w tym przypadku) jako dodatkowy silnik, ale mogą także posłużyć do spychania niepotrzebnych i nieaktywnych satelitów w kierunku Ziemi, gdzie będą one mogły spłonąć podczas wejścia w atmosferę.

    Więcej o projekcie MEV-1 i dokowaniu przeczytasz w moim artykule na Spider's Web.

    ]]>
    19755 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[K2-18b jest dużo większa od Ziemi. Mimo to panują na niej warunki sprzyjające życiu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/27/k2-18b-jest-duzo-wieksza-od-ziemi-mimo-to-panuja-na-niej-warunki-sprzyjajace-zyciu/ Thu, 27 Feb 2020 15:34:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19760

    Egzoplaneta K2-18b oddalona od nas o 124 lata świetlne jest 2,6 razy większa od Ziemi, a jej masa jest 8,6 razy większa. Planeta okrąża swoją gwiazdę w tzw. ekosferze, gdzie temperatury pozwalają na występowanie wody w stanie ciekłym na powierzchni planet skalistych. O K2-18b pisaliśmy już jesienią 2019 r. kiedy to dwa niezależne zespoły poinformowały o wykryciu pary wodnej w jej atmosferze. Jednak wtedy nie wiadomo było, jak rozległa jest jej atmosfera i jakie warunki panują na powierzchni planety.

    Zważając na rozmiary K2-18b, badacze wstępnie skłaniali się ku teorii, że jest to mniejsza wersja Neptuna, a nie większa wersja Ziemi. W przypadku mini-neptunów badacze zakładają rozległą otoczkę wodorową skrywającą warstwę wody pod wysokim ciśnieniem, pod którą znajduje się jądro żelazowo-skalne. Jeżeli otoczka wodorowa jest zbyt gęsta, temperatura i ciśnienie na powierzchni warstwy wody są za wysokie, aby możliwe było występowanie tam życia.

    Więcej przeczytasz w pełnym artykule na Spider's Web.

    ]]>
    19760 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[2020 CD3 to katalogowe oznaczenie nowego księżyca Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/02/27/2020-cd3-to-katalogowe-oznaczenie-nowego-ksiezyca-ziemi/ Thu, 27 Feb 2020 16:33:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19763

    Astronomowie z Minor Planet Center poinformowali kilka dni temu o odkryciu nowego, tymczasowego księżyca Ziemi. Nie jest to księżyc w potocznym znaczeniu i w żaden sposób nie przypomina naszego głównego naturalnego satelity.

    2020 CD3 to niewielki obiekt o rozmiarach rzędu 2-4 metrów, który przelatując w pobliżu Ziemi wpadł w jej sidła grawitacyjne. Obiekty tego typu zazwyczaj okrążają Ziemię kilkukrotnie po czym uciekają dalej w przestrzeń kosmiczną.

    Szacunki wskazują, że praktycznie w każdej chwili wokół naszej planety krąży co najmniej jeden taki obiekt. Zaobserwowany w lutym obiekt najprawdopodobniej właśnie teraz wykonuje swoje ostatnie okrążenie wokół Ziemi i wkrótce wyrwie się z okowów jej grawitacji i odleci w przestrzeń kosmiczną.

    Więcej informacji o samym obiekcie i o odkryciu przeczytacie w dłuższym artykule na Spider's Web

    ]]>
    19763 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 886 generic cialis no prescription]]> 0 0
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #010: to już dziesiąty odcinek!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/02/gwiazdozbiry-010-to-juz-dziesiaty-odcinek/ Mon, 02 Mar 2020 08:37:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19772

    [spreaker type=player resource="episode_id=23365482" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    https://open.spotify.com/episode/75QgZOZsOnMD7nx5CIj1W7
    ]]>
    19772 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jowisz w obiektywie Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/17/jowisz-w-obiektywie-juno/ Tue, 17 Mar 2020 16:08:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19775

    Krążąca wokół Jowisza sonda Juno wykonała powyższe zdjęcie południowej półkuli Jowisza 17 lutego 2020 r, podczas ostatniego przelotu w pobliżu planety.

    Jowisz jest nie tylko największą planetą Układu Słonecznego, ale znajduje się w nim dwa razy więcej materii niż mają wszystkie pozostałe obiekty naszego układu planetarnego poza Słońcem: planety, księżyce, planetoidy i komety.

    Składem chemicznym Jowisz przypomina gwiazdę, a naukowcy szacują, że gdyby w trakcie powstawania był 80 razy masywniejszy, stałby się czerwonym karłem a nie planetą.

    Choć większość masy Jowisza stanowią wodór i hel, dwa najpowszechniejsze pierwiastki we wszechświecie, to jego zachwycające chmury widoczne na zdjęciu składają się głównie z amoniaku i siarkowodoru.

    Powyższe zdjęcie w rzeczywistości składa się z czterech zdjęć wykonanych za pomocą kamery JunoCam i złożonych przez Kevina M. Gilla. Zdjęcia zostały wykonane 17 lutego br. W trakcie wykonywania zdjęć sonda znajdowała się w odległości 49 500 do 100 400 km od szczytów chmur.

    Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS

    ]]>
    19775 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[A wieczorem na Marsie pojawiają się chmury...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/18/a-wieczorem-na-marsie-pojawiaja-sie-chmury/ Wed, 18 Mar 2020 17:53:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19778

    Tak samo jak na Ziemi, tak i na Marsie istnieje cykl wody, w którym cząsteczki wody przemieszczają się między powierzchnią a atmosferą planety, od czasu do czasu formując chmury.

    Zachowanie chmur lodu wodnego na Marsie odgrywa istotną rolę w klimacie Czerwonej Planety, a stworzona jakiś czas temu komputerowa symulacja pokazuje, jak chmury powstają i rozpraszają się w ciągu doby marsjańskiej.

    Czytaj dalej...

    ]]>
    19778 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble bada fragment Mgławicy Tarantula]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/18/hubble-bada-fragment-mglawicy-tarantula/ Wed, 18 Mar 2020 17:58:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19781

    Poniższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przedstawia okolicę Mgławicy Tarantula. Widoczny w centrum obłok gazu i pyłu oraz liczne otaczające go młode i masywne gwiazdy stanowią idealne laboratorium do badania procesów powstawania masywnych gwiazd.

    LHA 120-N 150 to niezbyt kreatywna nazwa widocznej na zdjęciu chmury gazu i pyłu. Znajduje się ona na zewnętrznych krawędziach Mgławicy Tarantula, która z kolei jest największym żłobkiem gwiezdnym w lokalnym wszechświecie. Tarantula znajduje się 160 000 lat świetlnych od Ziemi w Wielkim Obłoku Magellana, sąsiadującej z nami galaktyce karłowatej, krążącej wokół Drogi Mlecznej.

    https://www.youtube.com/watch?v=upNlphi79i4

    Czytaj dalej...

    ]]>
    19781 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[A gdyby tak dało się dogonić międzygwiezdnego przybysza 'Oumuamua?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/20/a-gdyby-tak-dalo-sie-dogonic-miedzygwiezdnego-przybysza-oumuamua/ Fri, 20 Mar 2020 22:21:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19786
    Wizja artystyczna przedstawiająca Oumuamua, pierwszy obserwowany przez nas obiekt spoza Układu Słonecznego podczas przelotu przez nasz układ planetarny. Źródło: ESO/M.Kornmesser

    W październiku 2017 r. jeden z wielu teleskopów na Hawajach, przeznaczony do śledzenia planetoid, dostrzegł coś osobliwego. Podłużny obiekt o długości kilkuset metrów przelatywał przez wewnętrzne obszary Układu Słonecznego z prędkością 100 000 km/h. 

    W trakcie pierwszych obserwacji badacze nie byli pewni, czy patrzą na planetoidę czy na kometę. Po dokładniejszym zbadaniu jego orbity okazało się, że to coś znacznie ciekawszego: nie był to obiekt z Układu Słonecznego. Prędkość i trajektoria lotu wskazywały wyraźnie, że...

    Czytaj dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    19786 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SpaceX: mimo wirusa Crew Dragon poleci na ISS już w maju. Z załogą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/20/spacex-mimo-wirusa-crew-dragon-poleci-na-iss-juz-w-maju-z-zaloga/ Fri, 20 Mar 2020 22:24:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19788

    SpaceX planuje pierwszą załogową misję Crew Dragona do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) już na maj – poinformowali przedstawiciele NASA.

    Bob Behnken oraz Doug Hurley będą pierwszymi od 2011 r. astronautami, którzy polecą na stację kosmiczną startując z terytorium USA. Obydwaj astronauci polecą na pokładzie statku Crew Dragon napędzanego przez rakietę Falcon 9.

    Czytaj dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    19788 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SN 1987A to był koniec życia nietypowego niebieskiego nadolbrzyma]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/20/sn-1987a-to-byl-koniec-zycia-nietypowego-niebieskiego-nadolbrzyma/ Fri, 20 Mar 2020 22:26:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19790

    Supernowa, która eksplodowała w jednej z pobliskich galaktyk, mogła oznaczać koniec niebieskiego nadolbrzyma, który powstał z połączenia się dwóch gwiazd. Według astrofizyków z RIKEN, asymetryczność eksplozji może wskazać nam miejsce, w którym powinniśmy poszukiwać gwiazdy neutronowej powstałej w eksplozji.

    Eksplozja supernowej typu II ma miejsce, gdy jądro masywnej gwiazdy nie jest już w stanie opierać się grawitacji, dochodzi do zapadnięcia się jądra, co z kolei powoduje gwałtowną eksplozję, w której odrzucone zostają zewnętrze warstwy gwiazdy. Po jądrze natomiast pozostaje albo gwiazda neutronowa, albo czara dziura.

    Czytaj dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    19790 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Naukowcy z NASA chyba właśnie uratowali marsjańskiego kreta!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/20/naukowcy-z-nasa-chyba-wlasnie-uratowali-marsjanskiego-kreta/ Fri, 20 Mar 2020 22:29:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19792

    Marsjański lądownik InSight codziennie przesyła na Ziemię dane, które wskazują, że Mars jest naprawdę aktywną planetą. Drgania wnętrza planety rejestrowane są przez niezwykle czuły sejsmometr, zawirowania powietrza aktywują pokładowy czujnik ciśnienia, a termometry pozwalają nam śledzić pogodę i zmiany pór roku.

    Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie jeden problem. Mars nie przepada za jednym z instrumentów pokładowych sondy InSight. Chodzi oczywiście o instrument HP3, nazywany także kretem. Ta 45-centymetrowa sonda miała wbić się pod powierzchnię Marsa, skąd mogłaby przesyłać informacje o temperaturze wnętrza planety. Proces wbijania kreta nie przebiegł jednak tak, jak powinien. Po wbiciu do połowy długości kret wyskoczył niemal w całości na powierzchnię.

    Czytaj dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    19792 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA przerywa budowę rakiety księżycowej SLS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/20/nasa-przerywa-budowe-rakiety-ksiezycowej-sls/ Fri, 20 Mar 2020 22:31:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19794

    NASA zawiesza prace nad budową i testowaniem rakiety Space Launch System (SLS) i kapsuły, które miały zabrać ludzi na powierzchnię Księżyca w ramach misji Artemis. Powodem zawieszenia jest oczywiście rosnąca liczba zakażeń koronawirusem.

    Amerykańska agencja kosmiczna poinformowała o zamknięciu fabryki w Michoud, gdzie budowana jest rakieta SLS oraz pobliskie Centrum Kosmicznego Stennis.

    Czytaj dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    19794 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[To kwazary są odpowiedzialne za powstawanie masywnych galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/20/to-kwazary-sa-odpowiedzialne-za-powstawanie-masywnych-galaktyk/ Fri, 20 Mar 2020 22:33:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19796
    Wizja artystyczzna przedstawiająca jak mógł wyglądać ULAS J1120+0641, bardzo odległy kwazar zasilany przez czarną dziurę o masie 2 miliardów mas Słońca. Kwazar ten jest najodleglejszym i najjaśniejszym dotąd odkrytym obiektem wczesnego Wszechświta. Źródło: ESO/M. Kommesser

    Badaczom korzystającym z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a udało się odkryć najbardziej energetyczne wypływy materii kiedykolwiek obserwowane we wszechświecie. Owe wypływy pochodzą z otoczenia kwazarów i przemierzają przestrzeń międzygwiezdną niczym tsunami, siejąc istne zniszczenie w swoich galaktykach macierzystych.

    Kwazary to niezwykle odległe obiekty kosmiczne, emitujące ogromne ilości energii. We wnętrzach kwazarów znajdują się supermasywne czarne dziury napędzane opadającą na nie materią, która może być nawet 1000 razy jaśniejsza od całej galaktyki zawierającej przecież setki miliardów gwiazd.

    Czytaj dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    19796 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gwiazdozbiry #011: jak wszystko może się momentalnie pokręcić]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/23/gwiazdozbiry-011-jak-wszystko-moze-sie-momentalnie-pokrecic/ Mon, 23 Mar 2020 07:27:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19801

    [spreaker type=player resource="episode_id=24186564" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    https://open.spotify.com/episode/3Qg2VvNPxkUYRqdCt2AJ3X

    Jak zawsze, najnowszy odcinek podcastu znajdziesz także na Google Podcasts i Apple Podcasts oraz we wszystkich najpopularniejszych aplikacjach podcastowych.

    ]]>
    19801 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Galaktyki satelitarne odkrywają związek między halo ciemnej materii a powstawaniem galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/07/galaktyki-satelitarne-drogi-mlecznej-a-ciemna-materia/ Tue, 07 Apr 2020 06:05:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19839

    Tak jak słońce ma planety, a planety mają księżyce, nasza galaktyka ma galaktyki satelitarne, a niektóre z nich mogą mieć własne mniejsze galaktyki satelitarne. To znaczy, że Wielki Obłok Magellana (LMC), stosunkowo duża galaktyka satelitarna widoczna z półkuli południowej, prawdopodobnie przywiodła ze sobą co najmniej sześć własnych galaktyk satelitarnych, gdy po raz pierwszy zbliżyła się do Drogi Mlecznej. Tak przynajmniej wskazują najnowsze pomiary wykonane przez satelitę Gaia.

    Astrofizycy uważają, że ciemna materia jest odpowiedzialna za znaczną część tej struktury, a teraz naukowcy z SLAC National Accelerator Laboratory i Dark Energy Survey opierając się na obserwacjach słabych (ciemnych) galaktyk wokół Drogi Mlecznej, nałożyli ograniczenia na związek między rozmiarami i budową galaktyk a otaczającymi je halo ciemnej materii. Jednocześnie naukowcy znaleźli więcej dowodów na istnienie galaktyk satelitarnych LMC i opracowali nowe wnioski: jeśli modele naukowców są poprawne, Droga Mleczna powinna mieć dodatkowe 150 lub więcej bardzo słabych galaktyk satelitarnych oczekujących na odkrycie za pomocą przyszłych teleskopów i obserwatoriów takich jak chociażby Obserwatorium im. Very C. Rubin.

    Nowy artykuł, który wkrótce pojawi się w czasopiśmie Astrophysical Journal jest częścią większego projektu, w ramach którego naukowcy zmierzają do zrozumienia, w jaki sposób ciemna materia działa w skali mniejszej od skali naszej galaktyki, mówi Ethan Nadler, główny autor opracowania i doktorant w Kavli Institute for Particle Astrophysics and Cosmology (KIPAC) i Stanford University.

    Wiemy bardzo dobrze pewne rzeczy o ciemnej materii - ile jest ciemnej materii, w jaki sposób się ona gromadzi - ale wszystkie te stwierdzenia są kwalifikowane poprzez stwierdzenie: tak, tak zachowuje się w skalach większych niż rozmiary naszej lokalnej grupy galaktyk - powiedział Nadler. A zatem pytanie brzmi, czy to działa w najmniejszej skali, jaką potrafimy zmierzyć?

    Blask galaktyk oświetla ciemną materię

    Astronomowie od dawna wiedzą, że Droga Mleczna ma galaktyki satelitarne, w tym Wielki Obłok Magellana, który można zobaczyć gołym okiem z półkuli południowej. Do 2000 r. uważano jednak, że jest ich zaledwie kilkanaście. Z czasem liczba obserwowanych galaktyk satelitarnych dramatycznie wzrosła. Dzięki Sloan Digital Sky Survey i Dark Energy Survey (DES), liczba znanych galaktyk satelitarnych wzrosła do około 60.
    Takie odkrycia są zawsze ekscytujące, ale być może najbardziej ekscytujące jest to, co dane mogłyby nam powiedzieć o kosmosie.

    „Po raz pierwszy możemy szukać tych galaktyk satelitarnych na około trzech czwartych nieba, a to jest naprawdę ważne dla kilku różnych sposobów badania ciemnej materii i procesów formowania się galaktyk” - mówi Risa Wechsler, dyrektor KIPAC. Na przykład w ubiegłym roku Wechsler, Nadler i współpracownicy wykorzystali dane dotyczące galaktyk satelitarnych w połączeniu z symulacjami komputerowymi, aby nałożyć znacznie ściślejsze ograniczenia na interakcje ciemnej materii z materią barionową.

    Teraz Wechsler, Nadler i zespół DES wykorzystują dane z kompleksowego przeglądu większości nieba, aby stawiać różne pytania, w tym: ile ciemnej materii potrzeba do utworzenia galaktyki, ile galaktyk satelitarnych powinniśmy znaleźć wokół Drogi Mlecznej oraz czy galaktyki mogą przenosić własne galaktyki satelitarne na orbitę wokół naszej galaktyki - co jest najważniejszą prognozą najpopularniejszego obecnie modelu ciemnej materii.

    Galaktyczna hierarchia?

    Odpowiedź na to ostatnie pytanie wydaje się brzmieć „tak”.

    Możliwość wykrycia hierarchii galaktyk satelitarnych pojawiła się po raz pierwszy kilka lat temu, gdy DES wykrył więcej galaktyk satelitarnych w pobliżu Wielkiego Obłoku Magellana, niż można by się spodziewać, gdyby satelity te były losowo rozmieszczone na niebie. Obserwacje te są szczególnie interesujące w świetle pomiarów wykonanych przez satelitę Gaia, które wskazały, że sześć z tych galaktyk satelitarnych wpadło do Drogi Mlecznej wraz z LMC.

    Aby dokładniej zbadać satelity LMC, Nadler i jej zespół przeanalizowali symulacje komputerowe milionów możliwych wszechświatów. Te symulacje, pierwotnie przeprowadzone przez Yao-Yuan Mao, byłego doktoranta Wechslera, obecnie pracującego na Uniwersytecie Rutgers, modelują tworzenie struktury ciemnej materii, która przenika Drogę Mleczną, w tym szczegóły, takie jak mniejsze grudki ciemnej materii w Drodze Mlecznej, w której mogą znajdować się galaktyki satelitarne. Aby połączyć ciemną materię z procesami powstawania galaktyk, naukowcy zastosowali elastyczny model, który pozwala im uwzględnić niepewności w obecnym rozumieniu tworzenia się galaktyk, w tym związek między jasnością galaktyk a masą grudek ciemnej materii, w której powstają.

    Wysiłki pozostałych członków zespołu DES i ich współpracowników doprowadziły do opracowania kluczowego ostatniego elementu: modelu opisującego, które galaktyki satelitarne można dostrzec za pomocą obecnych przeglądów w zależności od ich położenia na niebie, jasności, rozmiarów i odległości.

    Mając te elementy w ręku, badacze zastosowali model uzupełniony o wiele parametrów poszukując symulacji, w których obiekty podobne do LMC wpadały w pole grawitacyjne galaktyki podobnej do Drogi Mlecznej. Porównując te przypadki z obserwacjami galaktyk, mogli wywnioskować zakres parametrów astrofizycznych, w tym liczbę galaktyk satelitarnych, które powinny podążać wraz z LMC. Wyniki symulacji były zgodne z obserwacjami prowadzonymi za pomocą satelity Gaia: sześć galaktyk satelitarnych powinno być obecnie dostrzegalnych w pobliżu LMC, poruszając się z mniej więcej takimi samymi prędkościami i w przybliżeniu w tych samych miejscach, w których wcześniej obserwowali je astronomowie. Symulacje sugerowały również, że LMC po raz pierwszy zbliżył się do Drogi Mlecznej około 2,2 miliarda lat temu, co zgadza się z bardzo precyzyjnymi pomiarami ruchu LMC wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Galaktyki jeszcze niedostrzeżone

    Oprócz odkryć LMC zespół nałożył również ograniczenia na związek między halo ciemnej materii i budową galaktyk. Na przykład w symulacjach, które najbardziej pasują do historii Drogi Mlecznej i LMC, najmniejsze galaktyki, które astronomowie mogliby obecnie obserwować, powinny mieć gwiazdy o łącznej masie około stu słońc i ciemną materię o masie około milion razy większej. Według ekstrapolacji modelu najsłabsze galaktyki, jakie kiedykolwiek można byłoby zaobserwować, mogły powstawać w halo sto razy mniej masywnych.

    Jeżeli symulacje mają rację, wokół Drogi Mlecznej może krążyć około 100 dodatkowych galaktyk satelitarnych - ponad dwukrotnie więcej niż dotychczas odkryto. Odkrycie tych galaktyk pomogłoby potwierdzić opracowany przez badaczy model powiązań między ciemną materią a powstawaniem galaktyki i nałożyłoby dokładniejsze ograniczenia na naturę samej ciemnej materii.

    ]]>
    19839 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 887 bayer generic generic levitra 100mg[/url]]]> 0 0
    <![CDATA[Będzie jeszcze jeden bezzałogowy test Starlinera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/07/bedzie-jeszcze-jeden-bezzalogowy-test-starlinera/ Tue, 07 Apr 2020 06:59:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19843

    Po wielu tygodniach analiz przeprowadzonych po nieudanym grudniowym locie testowym statku Starliner, kierownictwo Boeinga poinformowało wczoraj, że podjęto decyzję o powtórzeniu testowego lotu orbitalnego z grudnia.

    Lot ma potwierdzić jakość systemu Starliner przed pierwszym lotem załogowym na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Dzieki temu możliwe będzie sprawdzenie działania statku bez kosztów dla podatników.

    Dopiero po udanym locie testowym NASA podejmie decyzję o tym kiedy po raz pierwszy Starliner zabierze astronautów w przestrzeń kosmiczną.

    Poczytaj także:

    ]]>
    19843 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Naukowcy najprawdopodobniej odkryli planetę o kształcie piłki do futbolu... amerykańskiego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/07/sw-naukowcy-najprawdopodobniej-odkryli-planete-o-ksztalcie-pilki-do-futbolu-amerykanskiego/ Tue, 07 Apr 2020 17:58:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19847

    Nieco ponad 300 lat świetlnych od Ziemi badacze najprawdopodobniej odkryli dość nietypową planetę. Obiekt ten okrąża swoją gwiazdę macierzystą w nieco ponad 4 godziny czyli stosując nomenklaturę ziemską, 5 lat na tej planecie trwa mniej niż jeden dzień na Ziemi.

    KOI 1843.03 to planeta krążąca niezwykle blisko swojej gwiazdy, przez co oddziaływania grawitacyjne powinny już dawno temu ją rozerwać, a przynajmniej rozciągnąć.

    Więcej? Czytaj w artykule na Spider's Web. Link poniżej.

    https://www.spidersweb.pl/2020/04/koi-1843-03-podluzna-planeta.html
    ]]>
    19847 0 0 0 Metalowa planeta pozasłoneczna kształtem przypomina piłkę do futbolu]]> Metalowa planeta pozasłoneczna kształtem przypomina piłkę do futbolu]]> Metalowa planeta pozasłoneczna kształtem przypomina piłkę do futbolu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 873 best cialis online[/url]]]> 0 0
    <![CDATA[Filary stworzenia w podczerwieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/07/filary-stworzenia-w-podczerwieni/ Tue, 07 Apr 2020 11:48:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19850

    W toku ewolucji ludzkie oczy powstały po to, aby pomóc nam uchronić się przed wilkiem, tygrysem czy czymkolwiek innym co nas chciało wyeliminować, a nie po to, aby obserwować wszechświat.

    Z tego tez powodu nasze oczy wrażliwe są na jedynie wąski zakres widma elektromagnetycznego - promieniowanie widzialne. Całej reszty jednak nie widzimy.

    Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawia Filary Stworzenia znajdujące się w Mgławicy Orzeł.

    Zdjęcie zostało wykonane w zakresie promieniowania podczerwonego, które przenika przez pył i gaz i pozwala nam zobaczyć filary w zupełnie nowym świetle.

    Cały kadr wypełniony jest jasnymi gwiazdami oraz młodymi gwiazdami, które dopiero powstają w samych filarach, a których nie widać na zdjęciach wykonanych w zakresie widzialnym, takich jak poniżej.

    ]]>
    19850 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 894 dapoxetine[/url]]]> 0 0
    <![CDATA[SW: Różowy księżyc zdominuje dzisiaj nocne niebo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/07/sw-rozowy-ksiezyc-zdominuje-dzisiaj-nocne-niebo/ Tue, 07 Apr 2020 16:59:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19854

    W nocy z 7 na 8 kwietnia na nocnym niebie dominował będzie Księżyc w pełni. Nie będzie to jednak zwyczajna pełnia, bowiem mniej więcej w tym samym czasie nasz naturalny satelita znajdzie się najbliżej Ziemi. Dzięki temu będziemy mogli obserwować księżyc wyraźnie większy i jaśniejszy niż zwykle.

    Szczegóły? Czytaj w artykule na Spider's Web. Kliknij poniżej.

    https://www.spidersweb.pl/2020/04/kwietniowy-superksiezyc-rozowy-ksiezyc.html
    ]]>
    19854 0 0 0 Będzie ogromny, jasny i złotawy. Dziś w nocy przyjrzyj się różowemu Księżycowi]]> Będzie ogromny, jasny i złotawy. Dziś w nocy przyjrzyj się różowemu Księżycowi]]> Będzie ogromny, jasny i złotawy. Dziś w nocy przyjrzyj się różowemu Księżycowi]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 862 united pharmacy lasix no precrcription]]> 0 0
    <![CDATA[Dlaczego Saturn jest taki gorący? Sonda Cassini wskazuje na zorze]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/08/dlaczego-saturn-jest-taki-goracy-sonda-cassini-wskazuje-na-zorze/ Wed, 08 Apr 2020 07:21:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19866

    Górne warstwy atmosfer gazowych olbrzymów - Saturna, Jowisza, Urana i Neptuna - są gorące, tak samo jak na Ziemi. Jednak w przeciwieństwie do Ziemi, Słońce jest za daleko od nich oddalone, aby odpowiadać za tak wysokie temperatury. Źródło tego ciepła stanowiło do niedawna jedną z największych tajemnic planetologii.

    Najnowsze analizy danych zebranych przez sondę Cassini pozwoliły odkryć sensowne wyjaśnienie wysokich temperatur rejestrowanych w górnych warstwach atmosfery Saturna (a możliwe, że także pozostałych gazowych olbrzymow). Mogą za nimi stać zorze na północnych i południowych biegunach tych planet. Prądy elektryczne wzbudzane przez interakcje wiatru słonecznego z naładowanymi cząsteczkami z księżyców Saturna, prowokują powstawanie zórz i ogrzewanie górnych warstw atmosfery.

    Artykuł naukowy opublikowany wczoraj w periodyku Nature Astronomy stanowi próbę stworzenia najdokładniejszej jak dotąd mapy temperatur i gęstości górnych warstw atmosfery gazowych olbrzymów - obszaru dotąd słabo poznanego.

    Zrozumienie dynamiki wymaga globalnego spojrzenia. Stworzony przez nas zbiór danych stanowi pierwsze w historii spojrzenie na górne warstwy atmosfery od bieguna do bieguna, uwzględniające zmiany temperatur wraz z głębokością - mówi Zarah Brown, główna autorka opracowania i studentka na Uniwersytecie Arizony.

    Opisując jak ciepło krąży w atmosferze, naukowcy są w stanie lepiej zrozumieć jak prądy elektryczne związane z zorzami ogrzewają górne warstwy atmosfery Saturna i napędzają wiatry. Globalne układy wiatrów mogą roznosić tę energię, która początkowo znajduje się w pobliżu biegunów, w kierunku rejonów równikowych, rozgrzewając ją do poziomów dwukrotnie wyższych niż te, których spodziewalibyśmy się po samym ogrzewaniu przez Słońce.


    Jeżeli jeszcze nie miałeś/aś okazji posłuchać najnowszego odcinka mojego podcastu, to możesz go nadrobić tutaj:


    Uzyskane przez nas wyniki są kluczowe dla naszej ogólnej wiedzy o górnych warstwach atmosfer planetarnych i stanowią istotny element dziedzictwa sondy Cassini - mówi współautor artykułu Tommi Koskinen z zespołu Cassini. Zebrane przez nas dane pozwalają nam zrozumieć dlaczego najwyższe warstwy atmosfery są tak gorące, podczas gdy reszta atmosfery - ze względu na dużą odległość od Słońca - jest zimna.

    Sonda Cassini obserwowała Saturna z orbity przez ponad 13 lat. Jej misja zakończyła się we wrześniu 2017 r. wlotem w atmosferę planety. Naukowcy podjęli decyzję o zniszczeniu sondy, aby chronić Enceladusa, który według wielu badań może pod lodową powierzchnią posiadać warunki sprzyjające powstaniu życia. Tuż przed zakończeniem misji, sonda Cassini wykonała 22 niezwykle bliskie okrążenia planety.

    Właśnie podczas tego Wielkiego Finału zebrano najważniejsze dane umożliwiające stworzenie mapy temperatur atmosfery Saturna. Przez sześć tygodni, sonda Cassini obserwowała kilka jasnych gwiazd w Orionie i Wielkim Psie, które chowały się za Saturnem. Gdy sonda obserwowała wschody i zachody tych gwiazd za gazowym olbrzymem, naukowcy analizowali zmiany pochodzącego z nich promieniowania przechodzącego przez atmosferę planety.

    Mierząc gęstość atmosfery, naukowcy uzyskali informacje potrzebne do ustalenia jej temperatury. Gęstość atmosfery maleje wraz z wysokością, a tempo spadku gęstości zależy od atmosfery. Okazało się, że temperatury są najwyższe w pobliżu zórz, co wskazywało, że to prądy wzbudzane przez zorze rozgrzewają górne warstwy atmosfery.

    Pomiary gęstości i temperatury atmosfery pomogły naukowcom ustalić prędkość wiatrów. Zrozumienie górnej atmosfery Saturna, gdzie planeta przechodzi w przestrzeń kosmiczną, pozwala nam zrozumieć pogodę kosmiczną i jej wpływ na inne planety Układu Słonecznego jak i planety krążące wokół innych gwiazd.

    ]]>
    19866 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 885 best site to buy cialis online]]> 0 0
    <![CDATA[Astrolife: Niebo w kwietniu 2020 r.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/08/astrolife-niebo-w-kwietniu-2020-r/ Wed, 08 Apr 2020 07:44:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19869
    https://www.youtube.com/watch?v=mA7-wOoPb2c

    O tym co w kwietniu 2020 r. możecie zobaczyć na nocnym niebie jak zawsze opowiada niezastąpiony Mateusz Kalisz.

    Po obejrzeniu nie zapomnijcie polubić jego profilu na FB:

    https://www.facebook.com/astrolifepl/
    ]]>
    19869 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SW: Trump: jak się da, to będziemy zarabiać na zasobach Księżyca, bez żadnych traktatów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/08/sw-trump-jak-sie-da-to-bedziemy-zarabiac-na-zasobach-ksiezyca-bez-zadnych-traktatow/ Wed, 08 Apr 2020 12:18:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19872

    Od bardzo dawna kolejne przedsiębiorstwa zastanawiają się czy i jakie pieniądze znajdują się w zasobach naturalnych dostępnych na Księżycu czy na planetoidach zbliżających się do Ziemi. Prezydent USA Donald Trump podpisał właśnie rozporządzenie, w którym stwierdza, że USA nie uznają tych obiektów kosmicznych za "wspólne dobro" całego świata. Jednocześnie, w rozporządzeniu zapisano, że Stany Zjednoczone będą wydobywały to co im pasuje, jak tylko pojawią się na to możliwości.

    Więcej w artykule na Spider's Web. Link poniżej.

    https://www.spidersweb.pl/2020/04/gornictwo-kosmiczne-na-ksiezycu-usa.html
    ]]>
    19872 0 0 0 Znalezione nie kradzione]]> Znalezione nie kradzione]]> Znalezione nie kradzione]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 823 where can i buy cialis on line]]> 0 0 960 cialis online without prescription]]> 0 0
    <![CDATA[Największy radioteleskop na Ziemi poszukuje pozaziemskiej inteligencji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/08/najwiekszy-radioteleskop-na-ziemi-poszukuje-pozaziemskiej-inteligencji/ Wed, 08 Apr 2020 16:28:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19876

    W 2016 r. pierwsze obserwacje wykonał największy na świecie jednoczaszowy chiński teleskop FAST (Five-hundred-meter Aperture Spherical radio Telescope). Od tego czasu teleskop przechodził rozległe testy i proces wdrażania do pracy. W styczniu 2020 r. teleskop w końcu rozpoczął pracę. Przez cały ten czas FAST dokonywał kolejnych odkryć, znajdując nie jako przy okazji prawie 100 nowych pulsarów.

    W sobotę, 24 września 2016 roku agencja Xinhua opublikowała zdjęcie radioteleskopu FAST wykonane z lotu ptaka. (Liu Xu/Xinhua via AP)

    Według najnowszych badań prowadzonych przez międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Chińskiej Akademii Nauk, FAST może mieć jeszcze jedno zastosowanie: może poszukiwać pozaziemskich inteligencji (SETI). We współpracy z organizacją Breakthrough Initiatives, autorzy badania przeanalizowali w jaki sposób FAST może przydać się do poszukiwania pozaziemskich cywilizacji.

    Mówiąc najprościej, FAST ma wiele zalet i sporo przewagi nad wcześniejszymi radioteleskopami. Średnica czaszy teleskopu to 500 metrów, a maksymalna rzeczywista apertura wynosi ponad 300 metrów, dzieki czemu FAST jest największym radioteleskopem na świecie i może badać dużo większy obszar nieba niż chociażby słynny radioteleskop Arecibo w Portoryko.

    Główną zaletą FAST jest jego powierzchnia zbierająca promieniowanie. FAST jest fragmentem paraboli o średnicy 3000 metrów, a całkowita powierzchnia zbierająca w pasmie L (obejmującym np. neutralny wodór) jest większa niż w przypadku teleskopów takich jak VLA, Effelsberg Arecibo, GBT, itd. W połączeniu z najnowocześniejszymi odbiornikami, FAST zapewnia największy zysk z punktowych źródeł, jakimi będą potencjalne źródła SETI.

    Wizja artystyczna BLI, największego przeglądu SETI w historii. Źródło: Breakthrough Initiative

    FAST był już budowany z myślą o wykorzystaniu do poszukiwania pozaziemskich cywilizacji. Z tego też powodu organizacja Breakthrough Listen Initiative (BLI) podpisała memorandum z Chińską Akademią Nauk w 2016 r. opisujące przyszłą współpracę i włączenie FAST w sieć radioteleskopów prowadzących badania nad SETI.

    BLI to zaplanowany na 10 lat najdokładniejszy, najbardziej kompletny program poszukiwania pozaziemskich cywilizacji w historii. Na realizację programu przeznaczono 100 milionów dolarów. Do realizacji BLI wykorzystywane są teleskopy Green Bank Telescope, Parkes Radio Teleskope oraz Automated Planet Finder.

    Naukowcy z projektu FAST opracowali i rozpoczęli nowy przegląd nieba o nazwie Commensal Radio Astronomy FAST Survey (CRAFTS). W ramach tego przeglądu badacze będą poszukiwać różnych radioźródeł - takich jak pulsary, szybkie błyski radiowe (FRB), galaktyki czy wodór - jednocześnie. Gdy FAST zostanie wyposażony w instrumenty do poszukiwania pozaziemskich cywilizacji, CRAFTS będzie w stanie jednocześnie realizować zadania SETI i realizować podstawowe cele badawcze.

    Teleskop kosmiczny TESS

    Opisując swój przegląd badacze podzielili się także swoimi myślami i wskazówkami co do tego, czego będzie poszukiwał FAST. Wśród wielu innych obiektów, FAST będzie wykonywał przeglądy egzoplanet odkrytych przez teleskopy najnowszej generacji, takie jak TESS, z nadzieją odkrycia sygnałów od innych cywilizacji.

    Oprócz ślepych poszukiwań, będziemy skupiać się na planetach TESS oraz na galaktyce Andromedy. FAST ma wystarczającą czułość, aby wykryć technologie podobne do ziemskich na planetach z katalogu TESS (jeżeli dysponują one nieco silniejszymi radarami niż Arecibo). W Andromedzie natomiast FAST będzie w stanie wykryć cywilizację typu II na skali Kardaszewa.

    Chiński radioteleskop będzie zatem w stanie wykryć cywilizacje na tyle zaawansowane, że są w stanie wykorzystać energię swojej gwiazdy. Będzie w stanie tego dokonać jednocześnie poszukując innych kosmicznych źródeł promieniowania radiowego.

    Czy to nie obiecujące?

    Zbieranie danych w ramach inicjatywy Breakthrough Listen trwa.

    ]]>
    19876 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 864 cialis online without]]> 0 0
    <![CDATA[SW: Czyżby naukowcy odkryli źródło błysków promieniowania gamma?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/08/sw-czyzby-naukowcy-odkryli-zrodlo-blyskow-promieniowania-gamma/ Wed, 08 Apr 2020 18:56:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19882
    https://www.spidersweb.pl/2020/04/blyski-promieniowania-gamma-pola-magnetyczne-gwiazd.html
    ]]>
    19882 0 0 0 Pole magnetyczne może odpowiadać za najsilniejsze eksplozje we wszechświecie]]> Pole magnetyczne może odpowiadać za najsilniejsze eksplozje we wszechświecie]]> Pole magnetyczne może odpowiadać za najsilniejsze eksplozje we wszechświecie]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 876 usa kamagra supplier[/url]]]> 0 0
    <![CDATA[SW: Naukowcy tłumaczą jak sonda JUICE będzie poszukiwać oceanów w księżycach Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/08/sw-naukowcy-tlumacza-jak-sonda-juice-bedzie-poszukiwac-oceanow-w-ksiezycach-jowisza/ Wed, 08 Apr 2020 18:58:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19885
    https://www.spidersweb.pl/2020/04/sonda-juice-oceany-ksiezyce-jowisza.html
    ]]>
    19885 0 0 0 Europejska sonda JUICE będzie poszukiwała oceanów w księżycach Jowisza]]> Europejska sonda JUICE będzie poszukiwała oceanów w księżycach Jowisza]]> Europejska sonda JUICE będzie poszukiwała oceanów w księżycach Jowisza]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 889 priligy in canada]]> 0 0
    <![CDATA[SpaceX na ostatniej prostej do pierwszego lotu załogowego [video]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/09/spacex-na-ostatniej-prostej-do-pierwszego-lotu-zalogowego-video/ Thu, 09 Apr 2020 09:26:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19889
    https://www.youtube.com/watch?v=v9a4I1vkNhw

    NASA i SpaceX wykonały kolejny ważny krok na drodze do historycznego powrotu lotów załogowych na terytorium USA już w przyszłym miesiącu. Tym razem, przeprowadzono test systemów ratunkowych na stanowisku startowym.

    Astronauci Bob Behnken oraz Doug Hurley polecą w drugiej połowie maja na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Dostaną się tam za pomocą statku Crew Dragon zamocowanego do rakiety Falcon 9. Ich misja testowa - Demo-2 - będzie pierwszym załogowym lotem realizowanym przez SapceX oraz pierwszym załogowym lotem na orbitę wykonywanym z terytorium USA od czasu ostatniego lotu wahadłowca w lipcu 2011 r.

    Przygotowania do tego przełomowego lotu idą w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy'ego pełną parą. 3 kwietnia przeprowadzono bardzo ważny test systemów bezpieczeństwa. Pracownicy NASA i SpaceX przeprowadzili test ewakuacji, w ramach którego przećwiczono wszystkie niezbędne etapy ewakuacji astronautów w sytuacji gdyby tuż przed startem z historycznego padu 39A doszło do jakiegokolwiek poważnego problemu.

    Zespoły przećwiczyły lokalizowanie rannego personelu na szczycie niemal 80-metrowej wieży startowej, przetransportowanie ich do kosza kolejki, bezpieczne opuszczenie ich na powierzchnię i transport za pomocą pojazdów MRAP (Mine Resistant Ambush Protected vehicle) - informuje NASA.

    Jeżeli misja Demo-2 pójdzie zgodnie z planem, SpaceX będzie miał zielone światło na rozpoczecie misji operacyjnych realizowanych w ramach wartego 2,6 mld dolarów kontraktu podpisanego z NASA w 2014 r.

    W pierwszym zakontraktowanym locie na pokład ISS poleci Michael Hopkins, Victor Glover Jr, Shannon Walker oraz Soichi Noguchi. Daty lotu jeszcze nie ustalono.

    Także Boeing podpisał z NASA podobną umowę na realizację lotów załogowych za pomocą statku CST-100 Starliner. Ta umowa jest warta 4,2 mld dol. Jednak jak na razie Starliner zmaga się z licznymi problemami i jeszcze sporo czasu upłynie zanim ktokolwiek pomyśli o posadzeniu załogi na jego pokładzie.

    Źródło: space.com

    ]]>
    19889 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 861 buy cialis]]> 0 0
    <![CDATA[SW: Rośnie konkurencja dla SpaceX. Rocket Lab testuje rakiety wielokrotnego użytku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/09/rosnie-konkurencja-dla-spacex-rocket-lab-testuje-rakiety-wielokrotnego-uzytku/ Thu, 09 Apr 2020 12:38:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19894

    Rocket Lab to firma, która wynosi w przestrzeń kosmiczną ładunki za pomocą rakiet Electron. Teraz jednak Electron po raz pierwszy przetestował przechwytywanie pierwszego członu rakiety wracającego po starcie w ziemską atmosferę. Test przebiegł pozytywnie.

    Zdecydowanie należy tu zaznaczyć, że od pierwszego testu do opracowania i certyfikacji rakiety wielokrotnego użytku jeszcze bardzo daleko, ale z pewnością cieszy fakt, że konkurencja nie śpi i ktoś jednak zaczyna gonić SpaceX.

    Więcej w artykule poniżej. Wejdź i przeczytaj do końca - to znacznie poprawia nam zasięgi i skuteczność strony. :)

    https://www.spidersweb.pl/2020/04/rocket-lab-goni-spacex.html
    ]]>
    19894 0 0 0 Łapią helikopterami rakiety spadające z nieba. Rocket Lab chce konkurować ze SpaceX]]> Łapią helikopterami rakiety spadające z nieba. Rocket Lab chce konkurować ze SpaceX]]> Łapią helikopterami rakiety spadające z nieba. Rocket Lab chce konkurować ze SpaceX]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 888 lasix without a script]]> 0 0
    <![CDATA[NASA przyznaje firmie Masten kontrakt na dostawy ładunków na Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/09/nasa-przyznaje-firmie-masten-kontrakt-na-dostawy-ladunkow-na-ksiezyc/ Thu, 09 Apr 2020 16:42:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19897
    Źródło: Masten Space Systems

    NASA oraz Masten Space System ogłosiły, że w ramach programu Commercial Lunar Payload Sevices, do końca 2022 r. Masten dostarczy na powierzchnię Księżyca zestaw instrumentów naukowych sponsorowanych przez NASA.

    Oprócz ładunków komercyjnych lądownik księżycowy XL-1 dostarczy w pobliże południowego bieguna Księżyca dziewięć eksperymentów mających na celu zademonstrowanie możliwości naukowych i technologicznych. Celem tych eksperymentów jest zebranie zlokalizowanych danych z obszaru biegunowego, które pozwolą na realizację załogowych misji księżycowych w ramach programu Artemis.

    W ramach podpisanej umowy Masten będzie zapewniał obsługę ładunków komercyjnych między Ziemią a Księżycem dla wszystkich ładunków sponsorowanych przez NASA. Oznacza to wszelkie operacje zwiazane z rakietą, lądowiskiem, kapsułami, projektowaniem i analizą misji lądownika, systemami naziemnymi, integracją ładunku i operacjami realizowanymi już po lądowaniu.

    Stworzony przez Masten lądownik księżycowy XL-1 oparty jest na ponad dekadzie doświadczenia z technologią pionowych startów i lądowań - mówi David Masten, założyciel i CTO firmy. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni swoim partnerom i klientom dla których wykonaliśmy setki udanych lądowań. Nasze doświadczenie pozwoliło nam opracować technologię opadania i lądowania, która zapewni nam precyzyjne i bezpieczne lądowania na innych ciałach niebieskich.

    XL-1 jest bezpośrednim następcą lądowników Xombie oraz Xoie, które w 2009 r. wygrały NASA Centennial Northrop Grumman Lunar Lander X-Prize Challenge.

    Poza 80 kilogramami ładunków NASA, XL-1 będzie mógł zabrać na Księżyc jeszcze kilkaset kilogramów dodatkowego ładunku, dzięki czemu może posłużyć do transportu instrumentów dla przedstawicieli przemysłu, agencji rządowych i naukowców.

    ]]>
    19897 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie: sonda BepiColombo jutro przeleci w pobliżu Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/09/zdjecie-sonda-bepicolombo-jutro-przeleci-w-poblizu-ziemi/ Thu, 09 Apr 2020 17:45:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19901

    Wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2018 r. sonda BepiColombo w piątek, 10. kwietnia przeleci w pobliżu Ziemi, wykorzystując naszą planetę do zredukowania swojej prędkości, dzięki czemu będzie w stanie zmniejszyć swoją odległość od Słońca. Powyższe zdjęcie z 2014 r. przedstawia moduł Mercury Planetary Orbiter w trakcie testów naziemnych.

    Sonda BepiColombo składa się z trzech modułów: MPO widzianego na zdjęciu powyżej, japońskiego modułu Mercury Magnetosphere Orbier oraz Mercury Transfer Module, który z kolei przenosi inne dwa modułu zmierzające do pierwszej planety od Słońca. Wszystkie komponenty sondy dotrą na orbitę Merkurego w grudniu 2025 r. po dwóch bliskich przelotach w pobliżu Wenus i sześciu przelotach w pobliżu Merkurego.

    https://twitter.com/BepiColombo/status/1248307084841664514
    ]]>
    19901 0 0 0

    Here are the first selfies of #BepiColombo approaching Earth, taken earlier today, less than 200,000 km away, ahead of the flyby tomorrow. At closest approach, scheduled on 10 April 05:25 BST/06:25 CEST, the spacecraft will be only 12,700 km away #StayTuned #BepiColomboEarthFlyby https://t.co/EG0Grsh2jA

    — BepiColombo (@BepiColombo) April 9, 2020]]>

    Here are the first selfies of #BepiColombo approaching Earth, taken earlier today, less than 200,000 km away, ahead of the flyby tomorrow. At closest approach, scheduled on 10 April 05:25 BST/06:25 CEST, the spacecraft will be only 12,700 km away #StayTuned #BepiColomboEarthFlyby https://t.co/EG0Grsh2jA

    — BepiColombo (@BepiColombo) April 9, 2020]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Here are the first selfies of #BepiColombo approaching Earth, taken earlier today, less than 200,000 km away, ahead of the flyby tomorrow. At closest approach, scheduled on 10 April 05:25 BST/06:25 CEST, the spacecraft will be only 12,700 km away #StayTuned #BepiColomboEarthFlyby https://t.co/EG0Grsh2jA

    — BepiColombo (@BepiColombo) April 9, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Here are the first selfies of #BepiColombo approaching Earth, taken earlier today, less than 200,000 km away, ahead of the flyby tomorrow. At closest approach, scheduled on 10 April 05:25 BST/06:25 CEST, the spacecraft will be only 12,700 km away #StayTuned #BepiColomboEarthFlyby https://t.co/EG0Grsh2jA

    — BepiColombo (@BepiColombo) April 9, 2020]]>
    877 cheap order prescription viagra]]> 0 0
    <![CDATA[Zdjęcie: Hubble fotografuje spiralę w spirali]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/14/zdjecie-hubble-fotografuje-spirale-w-spirali/ Tue, 14 Apr 2020 11:03:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19936

    Na pierwszy rzut oka bohaterem tego zdjęcia wykonanego za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a jest zwykła galaktyka spiralna, w której widać dwa ramiona wychodzące z centralnie umieszczonej poprzeczki składającej się z gwiazd i materii przecinającej centrum galaktyki. W rzeczywistości jednak w ramionach spiralnych są kolejne pierścienie: spirale wewnątrz spirali.

    Tego rodzaju morfologię określa się mianem struktury wielopierścieniowej. Jak sama nazwa wskazuje, galaktyka NGC 2273 składa się z wewnętrznego pierścienia i dwóch zewnętrznych pseudo-pierścieni.

    To właśnie te wyraźne pierścienie należą do rzadkości, a tym samym sprawiają, że NGC 2273 nie jest galaktyką typową.

    Pierścienie powstają gdy ramiona spiralne galaktyki zawijają się wokół całej galaktyki i niemal na siebie zachodzą.

    Dwa pseudopierścienie NGC 2273 zbudowane są z dwóch par łączących się ze sobą ramion spiralnych. Wewnętrzny pierścień złożony jest z dwóch łuków znajdujących się bliżej centrum galaktyki.

    NGC 2273 jest ciekawa nie tylko z powodu tych pierścieni. Jest to także galaktyka Seyfera czyli galaktyka z ekstremalnie jasnym centrum.

    Centrum takiej galaktyki, zasilane przez supermasywną czarną dziurę, może świecić tak jasno, że swym blaskiem przyćmiewa całą galaktykę taką jak Droga Mleczna.

    Źródło: NASA Goddard Space Flight Center

    ]]>
    19936 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skąd się wzięła międzygwiezdna podróżniczka 'Oumuamua? Miała burzliwe początki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/14/skad-sie-wziela-miedzygwiezdna-podrozniczka-oumuamua-miala-burzliwe-poczatki/ Tue, 14 Apr 2020 15:23:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19939

    Pamiętacie jeszcze międzygwiezdną planetoidę 'Oumuamua odkrytą w październiku 2017 r. kiedy przelatywała przez Układ Słoneczny?

    Oczywiście, że pamiętacie. Wszak Czytelnicy tego portalu wiedzą doskonale co się dzieje w świecie astronomii i badań kosmosu, a 'Oumuamua narobiła swego czasu mnóstwo szumu w naszych okolicach.

    W pierwszym momencie naukowcy stwierdzili, że to co widzą to bardzo osobliwy i bardzo szybko przesuwający się po niebie obiekt. Analiza jego trajektorii i prędkości pozwoliła ustalić, że nie jest to obiekt, który powstał w Układzie Słonecznym. Jest to obiekt, który przyleciał do nas z przestrzeni międzygwiezdnej, zbliżył się do Słońca i właśnie zmierza z powrotem w przestrzeń międzygwiezdną.

    https://www.youtube.com/watch?v=waDbyli5bYg

    Odkrycie 'Oumuamuy było zaskoczeniem, bo nigdy wcześniej astronomom nie udało się znaleźć takiego obiektu. Zważając na ogromne odległości między gwiazdami w przestrzeni międzygwiezdnej należy stwierdzić, że obiekt ten przemierzał ją przez dziesiątki milionów lat zanim nie napatoczył się na swojej drodze na Układ Słoneczny.

    Niewielkie szanse, że obiekt tego typu nie przeleci obok a trafi do naszego układu planetarnego wskazują, że w przestrzeni międzygwiezdnej obiektów tego typu musi być całkiem sporo, bo wtedy i szansa na to, że któryś z nich trafi prosto do nas jest większa i niezerowa. Szczególnie warto wziąć to pod uwagę zważając na fakt, że w 2019 roku trafiliśmy już na kolejny obiekt tego typu. Tym razem była to międzygwiezdna kometa 2I/Borisov.

    Skąd jednak wzięła się 'Oumuamua?

    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Chińskiej Akademii Nauk wskazują, że 'Oumuamua może być fragmentem obiektu, który, po zbliżeniu się za bardzo do swojej gwiazdy macierzystej, uległ rozerwaniu przez oddziaływania pływowe.

    Teoria wydaje się być szalona, ale dokładniejsza analiza symulacji komputerowych wskazuje, że pozwala ona wytłumaczyć nie tylko samo istnienie Oumuamuy, ale także jej kształt, prędkość, budowę i wiele innych cech.

    Jak to możliwe? Przeczytaj w artykule poniżej, który właśnie umieściłem na swoim blogu na portalu Spider's Web.

    >> KLIKNIJ TUTAJ <<

    ]]>
    19939 0 0 0 ]]> ‘Oumuamua miała burzliwą przeszłość. Planetoida za bardzo zbliżyła się do swojej gwiazdy]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[39 lat temu: pierwsze lądowanie wahadłowca [VIDEO]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/14/pierwsze-ladowanie-wahadlowca-columbia-sts-1/ Tue, 14 Apr 2020 13:53:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19942
    https://www.youtube.com/watch?v=x43p9EIdStM

    39 lat temu, 14 kwietnia 1981 r. po dwóch dniach spędzonych w przestrzeni kosmicznej w bazie Edwards w Kalifornii wylądował wahadłowiec Columbia. Była to pierwsza w historii misja realizowana przy pomocy wahadłowca.

    Na pokładzie promu znajdowało się tylko dwóch astronautów: pilot Bob Crippem i dowódca John Young.

    Jedynym celem tego lotu było sprawdzenie czy wahadłowce mogą bezpiecznie dostarczyć ludzi na orbitę i z powrotem na Ziemię. W trakcie lotu pojawiło się kilka anomalii, ale prom i jego załoga bezpiecznie powrócili na Ziemię.

    Tak z kolei wyglądał start Columbii dwa dni wcześniej

    https://www.youtube.com/watch?v=kdKltNx42AQ
    ]]>
    19942 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Próba generalna Virgin Orbit. Wkrótce pierwszy start rakiety LauncherOne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/14/proba-generalna-virgin-orbit-wkrotce-pierwszy-start-rakiety-launcherone/ Tue, 14 Apr 2020 14:59:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19948

    W niedzielę miała miejsce próba generalna samolotu, który będzie wynosił rakiety kosmiczne dla Virgin Orbit. Podczas próby piloci wykonali wszystkie elementy przewidziane harmonogramem, poza samym startem rakiety. Udany test to ważny krok na drodze do realizacji pierwszego testu rakiety, który może mieć miejsce jeszcze w tym roku.

    Zamiast wysyłać rakiety pionowo z Ziemi - tak jak robi to większość firm - Virgin Orbit planuje wysyłać je z powietrza. Opracowana przez firmę rakieta LauncherOne będzie wynoszona z Ziemi pod skrzydłem olbrzymiego Boeinga 747 nazwanego Cosmic Girl. Samolot będzie wznosił się na wysokość 11-12 km i dopiero stamtąd będzie uwalniał spod skrzydła rakietę, która chwilę po uwolnieniu będzie uruchamiała swój główny silnik, za pomocą którego będzie dostawała się w przestrzeń kosmiczną.

    https://twitter.com/Virgin_Orbit/status/1249434281283223553

    Virgin Orbit realizuje rygorystyczny program testów przed pierwszym startem obejmujący testowanie silników LauncherOne na Ziemi, wykonywanie okresowych lotów Cosmic Girl i wiele więcej. Firma przeprowadziła także kolejne loty demonstracyjne z rakietą i samolotem. Na początku Cosmic Girl latała tylko z atrapą rakiety wypełnioną wodą tak, aby LauncherOne ważył tyle samo ile będzie ważył z paliwem. W lipcu Cosmic Girl uwolniła LauncherOne spod skrzydła samolotu, aby sprawdzić jak rakieta oddala się od samolotu.

    W trakcie niedzielnego lotu Virgin Orbit wykonał wszystkie elementy opisane w procedurze wysyłania LauncherOne, poza samym odpaleniem silników rakiety. LauncherOne został wypełniony ciekłym azotem, który ma podobną temperaturę do ekstremalnie zimnego ciekłego tlenu, którym rakieta będzie wypełniona przed faktycznym startem. Cosmic Girl wystartowała z lotniska w Mojave w Kalifornii i wykonała regularny plan lotu.

    Najpierw samolot dotarł do miejsca nad oceanem, w którym będzie startował LauncherOne podczas pierwszego testu. Samolot wykonał także wznoszenie, w którym kąt wznoszenia pozwala uwolnić rakietę tak, aby dotarła na orbitę. W trakcie całego lotu, zimna rakieta pozostawała pod skrzydłem 747.

    https://www.youtube.com/watch?v=cBP4sXT-TO0

    Virgin Orbit twierdzi, że lot demonstracyjny przebiegł prawidłowo i wkrótce firma poinformuje o dacie pierwszego startu rakiety LauncherOne. Z uwagi na pandemię zakażeń koronawirusem COVID-19 firma całkowicie zmieniłą tryb swojej pracy. 90 procent pracowników Virgin Orbit pracuje z domu.

    ]]>
    19948 0 0 0 ]]>

    Beautiful pull-up maneuver today! pic.twitter.com/aG8j7wKR7c

    — Virgin Orbit (@Virgin_Orbit) April 12, 2020]]>
    ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Beautiful pull-up maneuver today! pic.twitter.com/aG8j7wKR7c

    — Virgin Orbit (@VirginOrbit) April 12, 2020]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Beautiful pull-up maneuver today! pic.twitter.com/aG8j7wKR7c

    — Virgin Orbit (@VirginOrbit) April 12, 2020]]>
    ]]>
    <![CDATA[Supernowa, która przyćmiła wszystkie inne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/15/supernowa-ktora-przycmila-wszystkie-inne/ Wed, 15 Apr 2020 07:56:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19959

    Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z University of Birmingham odkrył supernową co najmniej dwukrotnie jaśniejszą i energetyczną oraz prawdopodobnie dużo masywniejszą od jakiejkolwiek innej dotąd odkrytej.

    Naukowcy z Harvardu, Uniwerstytetu Northwestern oraz Uniwersytetu Ohio są przekonani, że supernowa SN2016aps może być przykładem wyjątkowo rzadkiej supernowej spowodowanej niestabilnością pary pulsującej, prawdopodobniej powstałej z dwóch masywnych gwiazd, które połączyły się ze sobą przed eksplozją. Wyniki swoich obserwacji badacze opublikowali w periodyku Nature Astronomy.

    Tego typu zdarzenia jak dotąd istniały tylko w teorii i nigdy nie zostały potwierdzone obserwacyjnie.

    Supernowe możemy mierzyć na dwa sposoby - mierząc całkowitą energię eksplozji oraz mierząc ilość energii emitowanej pod postacią promieniowania świetlnego - mówi dr Matt Nicholl z Instytutu Astronomii Fal Grawitacyjnych na Uniwersytecie w Birmingham.

    W typowej supernowej, promieniowanie stanowi mniej niż 1 procent całkowitej energii. W przypadku SN2016aps promieniowania jest pięć razy więcej niż energii eksplozji w supernowej normalnych rozmiarów. Nigdy dotąd nie widzieliśmy supernowej emitującej tak dużo promieniowania.

    Analizując widmo promieniowania, badacze byli w stanie wykazać, że do eksplozji doprowadziło zderzenie supernowej z masywną otoczką gazową, odrzuconą przez gwiazdę kilka lat przed eksplozją.

    Podczas gdy co noc odkrywa się wiele supernowych, większość z nich znajduje się w masywnych galaktykach - mówi dr Peter Blanchard z Northwestern. Ta jednak od samego początku się od nich różniła, ponieważ wydawało się, że do eksplozji doszło w całkowitej pustce. Nie byliśmy w stanie dojrzeć żadnej galaktyki, w której ta gwiazda mogła powstać. Udało się to dopiero gdy jasność supernowej spadła.

    Astronomowie obserwowali eksplozję przez dwa lata, aż jej jasność spadła do poziomu 1% maksymalnej jasności. Analizując wyniki wykonanych pomiarów, badacze zorientowali się, że masa supernowej była 50 do 100 razy większa od masy Słońca. Typowe supernowe mają od 8 do 15 mas Słońca.

    Gwiazdy o ekstremalnie dużej masie przechodzą przez okres gwałtownych pulsacji tuż przed swoją śmiercią, w których odrzucają gigantyczne otoczki gazowe. Proces ten może być zasilany przez niestabilność pary, która jest tematem spekulacji wśród fizyków od pół wieku - mówi dr Nicholl.

    Jeżeli supernowa dobrze się zgra, może dogonić odrzuconą wcześniej otoczkę i uwolnić olbrzymie ilości energii w momencie zderzenia z nią. Podejrzewamy, że SN2016aps jest najbardziej przekonującą kandydatką na właśnie taki proces.

    SN2016aps skrywa w sobie jeszcze jedną zagadkę. Wykryty przez badaczy gaz składał się głównie z wodoru - ale tak masywna gwiazda powinna była stracić już cały swój wodór w wiatrach gwiezdnych na długo przed tym jak zaczęła pulsować. Jedna z możliwości mówi nam, że dwie nieco mniej masywne gwiazdy, o masie rzędu 60 mas Słońca, zderzyły się ze sobą przed eksplozją. Mniej masywne gwiazdy dłużej utrzymują zapasy wodoru, ale ich łączna masa może być wystarczająco wysoka, aby doszło do niestabilności pary.

    Do odkrycia tej wyjątkowej supernowej nie mogło dojść w lepszym czasie. Teraz, gdy wiemy, że do tak energetycznych eksplozji rzeczywiście dochodzi, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie w stanie szukać podobnych tak daleko, że będziemy w stanie obserwować eksplozje i śmierci pierwszych gwiazd we wszechświecie.

    Supernowa SN2016aps po raz pierwszy została odkryta w danych z przeglądu Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System (Pan-STARRS).

    ]]>
    19959 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Egzoplaneta podobna do Ziemi odkryta w dawnych obserwacjach Keplera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/15/egzoplaneta-podobna-do-ziemi-odkryta-w-dawnych-obserwacjach-keplera/ Wed, 15 Apr 2020 19:04:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19978

    Zespół naukowców z kilku uniwersytetów, ponownie analizując dane zebrane za pomocą kosmicznego teleskopu Kepler, odkrył egzoplanetę o rozmiarach Ziemi, krążącą w ekosferze swojej gwiazdy czyli w odległości od gwiazdy, w której na powierzchni skalistej planety może istnieć woda w stanie ciekłym.

    Naukowcy odkryli planetę Kepler-1649c analizując stare obserwacje zebrane za pomocą Keplera, który zakończył swoją misję w 2018 r. Gdy dane te analizowano po raz pierwszy, algorytmy komputerowe zignorowały ten sygnał, jednak tym razem udało się wykryć wyraźną sygnaturę, która wskazuje na obecność planety w otoczeniu gwiazdy. Co ciekawe, spośród wszystkich egzoplanet odkrytych przez Keplera - to właśnie ta planeta, oddalona od nas o 300 lat świetlnych - najbardziej przypomina Ziemię pod względem rozmiarów i szacowanej temperatury na powierzchni.

    Nowo odkryty glob ma rozmiary 1,06 rozmiarów Ziemi.

    Ilość promieniowania świetlnego z gwiazdy macierzystej docierająca do jej powierzchni szacowana jest na 75% promieniowania otrzymywanego przez Ziemię od Słońca - co oznacza, że panujące na niej temperatury mogą być zbliżone do ziemskich. W przeciwieństwie do Ziemi, Kepler-1649c krąży wokół czerwonego karła. Choć akurat w tym układzie żadnych nie zaobserwowano, to powszechnie przyjmuje się, że rozbłyski czerwonych karłów mogą znacząco minimalizować możliwość istnienia życia na powierzchni krążących wokół nich planet.

    https://www.youtube.com/watch?v=vCh-9GCSC_M

    Ten intrygujący, odległy świat daje nam nadzieję na to, że druga Ziemia musi gdzieś tam czaić się między gwiazdami, czekając na odkrycie - mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora NASA. Dane zebrane przez instrumenty takie jak Kepler czy TESS będą dostarczały nam zdumiewających odkryć jeszcze przez długie lata.

    Wciąż wiele nie wiemy o Kepler-1649c: nie znamy chociażby jej atmosfery, która może mieć znaczący wpływ na temperatury panujące na powierzchni planety. Aktualne obliczenia rozmiarów planety obarczone są dużym marginesem błędu.

    Warto zauważyć, że znamy już inne egzoplanety bardziej zbliżone rozmiarami do Ziemi, takie jak chociażby TRAPPIST-1f czy Teegarden c. Inne mogą bardziej przypominać Ziemię pod wzgledem temperatury: TRAPPIST-1d czy TOI-700d. Nie ma jednak wśród nich żadnej planety, która ma tak zbliżone do Ziemi obydwa te parametry na raz i na dodatek znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy.

    Kepler-1649c krąży wokół swojego czerwonego karła w tak małej odległości, że rok na niej trwa zaledwie 19,5 ziemskich dni.

    W układzie tym znajduje się jeszcze jedna skalista planeta o podobnych rozmiarach, ale krążąca dwa razy bliżej niż Kepler-1649c.

    Czerwony karzeł i trzy planety?

    Kepler-1649c nie tylko przypomina Ziemię pod względem rozmiarów i ilości otrzymywanej z gwiazdy energii, ale także rzuca nowe światło na cały układ planetarny. Na każde 4 okrążenia tej planety wokół gwiazdy, druga, wewnętrzna planeta okrąża ją 9 razy. Fakt, że ich orbity zgrywają się w takim stabilnym stosunku wskazuje, że układ sam w sobie jest ekstremalnie stabilny i najprawdopodobniej przetrwa bardzo długo.

    Za niemal idealny stosunek okresów orbitalnych planet najczęściej odpowiada zjawisko rezonansu orbitalnego, ale jednak stosunek 9:4 jest czymś unikalnym. Znacznie powszechniejsze są rezonansy typu 2:1 czy 3:2. Unikalność tego konkretnego rezonansu może wskazywać na obecność jeszcze jednej planety znajdującej się między dwoma już znanymi. Wtedy taka jeszcze nieodkryta planeta mogłaby z obiema już znanymi tworzyć rezonanse 3:2.

    Jak dotąd jednak nie udało się odkryć żadnego sygnału wskazującego na obecność trzeciej planety.

    Źródło: JPL

    ]]>
    19978 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[VLT obserwuje gwiazdę tańczącą wokół supermasywnej czarnej dziury. Kolejne potwierdzenie teorii względności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/16/vlt-obserwuje-gwiazde-tanczaca-wokol-supermasywnej-czarnej-dziury-kolejne-potwierdzenie-teorii-wzglednosci/ Thu, 16 Apr 2020 07:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19984
    Źródło: ESO/L. Calcada

    Obserwacje wykonane należącym do ESO teleskopem VLT po raz pierwszy pokazały, że gwiazda krążąca po orbicie wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej porusza się tak jak przewiduje ogólna teoria względności Einsteina. Jej orbita rysuje kształt podobny do rozety, a nie do elipsy przewidywanej przez newtonowską teorię grawitacji. Wynik długich badań był możliwy dzięki rosnącej precyzji pomiarów przez blisko 30 lat, które pozwoliły naukowcom na wyjaśnianie zagadek potwora czającego się w sercu naszej galaktyki.

    „Ogólna teoria względności Einsteina przewiduje, że związane orbity jednego obiektu wokół drugiego nie są zamknięte, tak jak twierdzi grawitacja newtonowska, ale ulegają precesji do przodu w płaszczyźnie ruchu. Ten słynny efekt – po raz pierwszy zaobserwowany w przypadku orbity planety Merkury wokół Słońca – był pierwszym dowodem na korzyść ogólnej teorii względności. Sto lat później wykryliśmy ten sam efekt w ruchu gwiazdy wokół zwartego radioźródła Sagittarius A* w centrum Drogi Mlecznej. Ten obserwacyjny przełom wzmacnia dowody na to, że Sagittarius A* musi być supermasywną czarną dziurą o masie 4 milionów mas Słońca” mówi Reinhard Genzel, dyrektor Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics (MPE) w Garching (Niemcy), architekt 30-letniego programu, który doprowadził do uzyskania opisywanego wyniku.

    Symulacja pokazuje orbity gwiazd bardzo blisko supermasywnej czarnej dziury w sercu Drogi Mlecznej. Jedna z tych gwiazd, nazwana S2, krąży po orbicie z okresem 16 lat i przeszła bardzo blisko czarnej dziury w maju 2018 r. Jest to idealne laboratorium do testowania fizyki grawitacji, a w szczególności ogólnej teorii względności Einsteina.
    Źródło:ESO/L. Calçada/spaceengine.org

    26 000 lat świetlnych od Słońca znajduje się supermasywna czarna dziura Sagittarius A* i otaczająca ją gęsta gromada gwiazd, które razem z nią stanowią wprost idealne laboratorium do testów procesów zachodzących w obliczu intensywnej grawitacji. Jedna z gwiazd, S2, przemieszcza się w stronę supermasywnej czarnej dziury na odległość mniejszą niż 20 miliardów kilometrów (120 razy większą od odległości pomiędzy Ziemią, a Słońcem), czyniąc ją jedną z najbliższych gwiazd wykrytych na orbicie wokół masywnego giganta. W momencie największego zbliżenia, gwiazda ta przemierza przestrzeń kosmiczną z prędkością prawie 3 procent prędkości światła. Pełne okrążenie wokół czarnej dziury zajmuje jej około 16 lat. 

    „Śledząc tę gwiazdę przez ponad dwie i pół dekady, udało nam się wykryć wyraźną precesję Schwarzschilda trajektorii ruchu S2 wokół obiektu Sagittarius A*” mówi Stefan Gillessen z MPE, który kierował analizą pomiarów, której wyniki opublikowano dzisiaj w czasopiśmie Astronomy & Astrophysics.

    https://www.youtube.com/watch?v=tVEMu_u2eZA

    Większość gwiazd i planet ma niekołowe orbity i z tego powodu to zbliża się to oddala od obiektu wokół którego krąży. Orbita S2 precesuje, co oznacza, że położenie jej najbliższego punktu względem supermasywnej czarnej dziury zmienia się za każdym okrążeniem, więc każda kolejna orbita jest obrócona względem poprzedniej, tworząc wraz z nimi kształt rozety. Ogólna teoria względności daje dokładne przewidywania tego jak bardzo zmienia się orbita, a najnowsze pomiary z opisywanych badań dokładnie pasują do teorii. Efekt ten, znany jako precesja Schwarzschilda, nigdy wcześniej nie był obserwowany w przypadku gwiazdy poruszającej się wokół supermasywnej czarnej dziury.

    https://www.youtube.com/watch?v=PR4EzyUv_fs

    Badania przy pomocy należącego do ESO teleskopu VLT pomagają także naukowcom dowiedzieć się więcej na temat bliskiego otoczenia supermasywnej czarnej dziury w centrum naszej galaktyki. „Ponieważ pomiary S2 tak dobrze zgadzają się z ogólną teorią względności, możemy określić mocne ograniczenia dotyczące tego, jak dużo niewidzialnego materiału, takiego jak ciemna materia lub potencjalne mniejsze czarne dziury, występują wokół Sagittarius A*. Budzi to wielkie zainteresowanie pod kątem zrozumienia formowania się i ewolucji supermasywnych czarnych dziur” tłumaczą Guy Perrin i Karine Perraut, francuscy naukowcy kierujący projektem.

    https://www.youtube.com/watch?v=Da_Wc_G9ms4

    Uzyskany rezultat jest kulminacją 27 lat obserwacji gwiazdy S2, wykonywanych przez większą część tego czasu armadą instrumentów na teleskopie VLT, znajdującym się na pustyni Atakama w Chile. Liczba punktów z danymi obserwacyjnymi wskazującymi pozycję i prędkość gwiazd potwierdza dokładność i precyzyjność nowych badań: zespół wykonał łącznie ponad 330 pomiarów, korzystając z instrumentów GRAVITY, SINFONI i NACO. Ponieważ gwieździe S2 pokonanie orbity wokół supermasywnej czarnej dziury zajmuje lata, kluczowe było śledzenie przez blisko trzy dekady, aby odkryć zawiłości jej ruchu orbitalnego.

    https://www.youtube.com/watch?v=OgwrnLOXhNA

    Badania przeprowadził międzynarodowy zespół, którym kierował Frank Eisenhauer z MPE, ze współpracownikami z Francji, Portugalii, Niemiec i ESO. Naukowcy utworzyli projekt współpracy GRAVITY, nazwany od instrumentów, który opracowali dla interferometru VLT, łączący światło z czterech 8-metrowych teleskopów VLT w jeden superteleskop (o rozdzielczości odpowiadającej teleskopowi o średnicy 130 metrów). Ten sam zespół ogłosił w 2018 roku inny efekt przewidziany przez ogólną teorię względności: dostrzeżono, że światło od S2 jest rozciągnięte do dłuższych fal, gdy obiekt przechodzi blisko Sagittarius A*. „Nasz poprzedni wynik pokazał, że światło emitowane przez gwiazdę doświadcza ogólnej teorii względności. Teraz pokazaliśmy, że sama gwiazda również odczuwa efekty ogólnej teorii i względności” powiedział Paulo Garcia, badacz z portugalskiego Centre for Astrophysics and Gravitation, jeden z głównych naukowców projektu GRAVITY.

    https://www.youtube.com/watch?v=wstMu4ZndM8

    Badacze wierzą, że dzięki nadchodzącemu Ekstremalnie Wielkiemu Teleskopowi, budowanemu przez ESO, będą w stanie dostrzec znacznie słabsze gwiazdy krążące po orbitach jeszcze bliższych supermasywnej czarnej dziurze. „Jeśli będziemy mieli szczęści, być może zbadamy gwiazdy będące wystarczająco blisko, żeby odczuwały rotację (spin) czarnej dziury” mówi Andreas Eckart z Cologne University, inny z głównych naukowców projektu. Oznaczałoby to, że astronomowie będą w stanie zmierzyć dwie wielkości, spin i masę, które charakteryzują obiekt Sagittarius A* oraz zdefiniować przestrzeń i czas wokół niego. „To byłoby zupełnie innym poziomem przetestowania teorii względności” wskazał Eckart.

    ]]>
    19984 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Wielki spektakl na niebie - Marco Bersanelli]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/27/recenzja-wielki-spektakl-na-niebie-marco-bersanelli/ Mon, 27 Apr 2020 05:54:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19993

    Przyznajcie sami: gdy otwieracie nową książkę o astronomii i widzicie w pierwszym rozdziale opis historii astronomii, zauważacie wzmianki o Hipparchu, Newtonie, Galileuszu czy Keplerze, to od razu przechodzicie do następnego rozdziału, prawda? Nie? No cóż, ja tak robię w 90 procentach przypadków. Wszak ile razy można czytać te same oklepane opowieści i fakty?

    To chyba dobry wstęp do recenzji książki o... historii astronomii i kosmologii.

    Marco Bersanelli, profesor astrofizyki i mechaniki na mediolańskim uniwersytecie, napisał książkę, która jest właśnie, jak sam to określa, "powieścią o wszechświecie". W życiu jednak nie pomyślałbym, że taką książkę można napisać tak dobrze.

    Do lektury zasiadłem w niedzielę rano z ograniczoną ilością entuzjazmu. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu, z każdą stroną coraz mocniej się wciągałem w opowieść o tym jak na przestrzeni wieków ludzie odkrywali kolejne tajemnice wszechświata. Niby główny szkielet stanowiły wszystkie te wydarzenia w historii astronomii, które znam z innych książek, ale jednak wszystko zostało w sposób całkowicie świeży i, co tu dużo mówić, niesamowicie wciągający. Nigdy wcześniej z takim zainteresowaniem nie czytałem o Koperniku czy Galileuszu.

    Warto tutaj zauważyć, że Bersanelli pisze nie tylko o astronomach i naukowcach, ale dla kontekstu dorzuca także przedstawicieli świata sztuki, którzy w swoich dziełach także przekazywali swoje rozumienie miejsca Ziemi we wszechświecie. Być może właśnie dzięki temu poznajemy nie tylko suche fakty, ale obserwujemy ewolucję wizji wszechświata na przestrzeni dziejów.

    Książka przedstawia wszystkie główne teorie kosmologiczne od czasów budowniczych Stonehenge, przez starożytnych Greków, Rzymian, przez średniowiecze, Newtona, Einsteina, aż po współczesne badania realizowane chociażby w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Jedno czego mi brakuje to opis ewolucji wiedzy o kosmosie w świecie arabskim. Mam wrażenie, że ten etap rozwoju autor załatwił jednym zdaniem pisząc, że Arabowie przejęli całą wiedzę po Grekach, a potem już poszerzona wiedza ze świata arabskiego trafiła z powrotem do świata zachodniego.

    Nie zmienia to jednak faktu, że tej 300-stronicowej książce o historii, wypełnionej (jak to drzewiej bywało) w 95% czystym tekstem, udało się coś o co jej nie podejrzewałem: przeczytałem ją na jednym wdechu. Usiadłem do niej w niedzielę o 6 rano, a wstałem od niej po przełożeniu ostatniej strony 3 godziny później. Tak, wolno czytam, deal with it.

    Jeżeli nigdy wcześniej nie czytałeś/aś nic o historii astronomii, to jest to książka dla ciebie. Jeżeli już od dawna czytasz książki o astronomii i wielokrotnie czytałeś/aś o historii astronomii, to... to też jest książka dla ciebie. Wiedza wiedzą, ale to się naprawdę bardzo dobrze czyta.

    Wielki spektakl na niebie to ciekawie poprowadzona opowieść, multum faktów, ale przede wszystkim to książka, którą bardzo dobrze się czyta. Wbrew pozorom w dzisiejszych czasach ciężko jest trafić na książkę napisaną z takim polotem. Słowa uznania należą się także tłumaczce, która zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty, dzięki czemu książkę czyta się tak, jakby od początku była pisana w języku polskim.

    Aha, jeszcze jedno, jak w przypadku każdej recenzji, mam do dyspozycji kilka egzemplarzy, które z chęcią rozdam swoim... słuchaczom. Słuchajcie podcastu Puls Kosmosu już jutro, aby mieć szansę na własny egzemplarz.


    Tytuł: Wieki spektakl na niebie. Osiem wizji wszechświata od starożytności do naszych czasów

    Autor: Marco Bersanelli

    Stron: 320

    Wydawnictwo: Copernicus Center Press

    Link: tutaj

    ]]>
    19993 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 770 http://trilema.com/o-hai-let-me-wanna-be.php?id=https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/27/recenzja-wielki-spektakl-na-niebie-marco-bersanelli/ 0 0 815 https://avanaavanafil.com/ avanafil 200]]> 0 0 980 https://elitadalafill.com/ side effects of tadalafil tadalafil herbal substitute]]> 0 0
    <![CDATA[ZDJĘCIE: Chmury Jowisza w obiektywie sondy Juno]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/28/zdjecie-chmury-jowisza-w-obiektywie-sondy-juno/ Tue, 28 Apr 2020 06:09:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20000

    Sonda Juno wykonała powyższe zdjęcie przedstawiające bardzo skomplikowane układy chmur przelatując nad północną półkulą Jowisza. Szczegółowe zdjęcie ukazuje nam złożoną topografię szczytów chmur Jowisza. Jeżeli dokładnie się mu przyjrzeć, można dostrzec stosunkowo małe, jasne, pojedyncze chmury unoszące się nad swoim bezpośrednim otoczeniem. Jednocześnie, wirujące ciemniejsze obszary wokół nich ukazują głębię.

    Zdjęcie zostało przygotowane przez Kevina M. Gilla z danych zebranych za pomocą sondy JunoCam w dniu 10 kwietnia podczas 26. bliskiego przelotu w pobliżu planety. W momencie wykonania zdjęcia, sonda znajdowała się 8650 km nad szczytami chmur i przemieszczała się względem niej z prędkością 204 000 km/h.

    ]]>
    20000 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje koniec życia komety ATLAS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/30/hubble-obserwuje-koniec-zycia-komety-atlas/ Thu, 30 Apr 2020 10:50:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20004
    Kometa Atlas na zdjęciu z Hubble'a w dniu 20 kwietnia

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostarczył właśnie astronomom najdokładniejsze jak dotąd zdjęcia rozpadu Komety C/2019 Y4 (ATLAS). Teleskop uchwycił na zdjęciu około 30 fragmentów komety 20 kwietnia i 25 kolejnych 23 kwietnia.

    Kometa została odkryta w grudniu 2019 r. przez robotyczny system teleskopów ATLAS (Asteroid Terrestrial-Impact Last Last System) na Hawajach. Kometa szybko jaśniała do połowy marca, przez co astronomowie spodziewali się, że w maju stanie się widoczna gołym okiem i potencjalnie może stać się jedną z najbardziej spektakularnych komet ostatnich dwudziestu lat. Niemniej jednak, kometa szybko zaczęła "gasnąć" przez co astronomowie zaczęli zastanawiać się czy czasem nie dochodzi do fragmentacji lub całkowitej dezintegracji jej lodowego jądra. Fragmentację potwierdził Jose de Queiroz, amator astronomii, który 11 kwietnia sfotografował trzy fragmenty jądra komety.

    Kometa Atlas na zdjęciu z Hubble'a w dniu 23 kwietnia

    Najnowsze obserwacje rozpadu komety, przeprowadzone 20 i 23 kwietnia za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a potwierdziły, że każdy z elementów otoczony jest obłokiem pyłu kometarnego. Zdjęcia stanowią kolejny dowód na to, że fragmentacja komety jest procesem powszechnym i może stanowić dominujący mechanizm ostatecznego rozpadu stałych, lodowych jąder kometarnych.

    „Ich wygląd zmienił się tak bardzo w ciągu tych dwóch dni, że aż trudno nam jest powiedzieć jaki element na jednym zdjęciu jest jakim elementem na drugim” - powiedział David Jewitt z UCLA, lider jednego z dwóch zespołów, który fotografował ulegającą zagładzie kometę. „Nie wiem, czy dzieje się tak dlatego, że poszczególne elementy błyskają i gasną odbijając światło słoneczne, czy dlatego, że różne fragmenty pojawiają się w różnych dniach”.

    https://www.youtube.com/watch?v=-uheqg3Oe8Y

    „To naprawdę ekscytujące - zarówno dlatego, że takie wydarzenia fantastycznie się ogląda, jak i dlatego, że nie zdarzają się zbyt często. Większość tych komet jest zbyt ciemna, abyśmy mogli je tak obserwować. Wydarzenia na taką skalę zdarzają się tylko raz czy dwa razy na dekadę ”- powiedział lider drugiego zespołu obserwacyjnego Quanzhi Ye z University of Maryland.

    Ponieważ fragmentacja komet zachodzi szybko i nieprzewidywalnie, rzadko zdarza się ją dokładnie obserwować.. Dlatego astronomowie w dużej mierze wciąż nie wiedzą co doprowadziło do fragmentacji. Jedną z sugestii jest to, że pierwotne jądro zaczyna coraz szybciej obracać się wokół własnej osi wskutek odgazowywania i sublimacji lodu na powierzchni. Ponieważ to odpowietrzenie prawdopodobnie nie jest równomierne, znacząco przyspieszano ono rozpad komety. „Dalsza analiza danych Hubble'a może pokazać, czy ten mechanizm jest odpowiedzialny za to co obserwujemy” - powiedział Jewitt.

    https://www.youtube.com/watch?v=poeqny9K-WM

    Dokładne zdjęcia wykonane za pomocą Hubble'a mogą dać nowe wskazówki co do przyczyny rozpadu. Teleskop był w stanie dostrzec fragmenty wielkości przeciętnego domu. Przed rozpadem jądro mogło być niewiele większe od dwóch boisk piłkarskich.

    Rozpadająca się kometa ATLAS znajduje się obecnie wewnątrz orbity Marsa, w odległości około 145 milionów kilometrów od Ziemi. Kometa zbliży się do Ziemi 23 maja, kiedy znajdzie się w odległości około 115 milionów kilometrów, a osiem dni później przeleci w pobliżu Słońca, od którego będzie dzieliło ją jedynie 37 milionów kilometrów.

    ]]>
    20004 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SW: Elon Musk ma pomysł na ciemniejsze satelity Starlink]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/04/30/sw-elon-musk-ma-pomysl-na-ciemniejsze-satelity-starlink/ Thu, 30 Apr 2020 11:26:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20008

    Elon Musk poinformował właśnie w jaki sposób zamierza zmniejszyć jasność swoich satelitów Starlink tak, aby nie przeszkadzały w obserwacjach astronomicznych.

    Po wyniesieniu pierwszej partii 60 satelitów konstelacji Starlink na orbitę, astronomowie na całym świecie z przerażeniem obserwowali jak jasny „pociąg” satelitów przemierza niebo. Wszyscy spodziewali się, że satelity, tak jak i wcześniej, będą widoczne na niebie, niemniej widok bardzo jasnego sznura satelitów przesuwającego się po niebie natychmiast wywołał pytania o to, jak wpłynie to na obserwacje astronomiczne prowadzone za pomocą największych teleskopów naziemnych.

    Dalsza część artykułu znajduje się na portalu Spider's Web.

    >> Czytaj dalej <<

    ]]>
    20008 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowo odkryta planeta przejmuje koronę największej planety w układzie Kepler-88]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/01/nowo-odkryta-planeta-przejmuje-korone-najwiekszej-planety-w-ukladzie-kepler-88/ Fri, 01 May 2020 05:30:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20012

    Swoistym królem naszego układu planetarnego jest Jowisz, który dzięki swoim wpływom grawitacyjnym panuje nad wszystkimi pozostałymi planetami. Dzięki masie dwukrotnie większej od masy Jowisza i 300 razy większej od masy Ziemi, każdy ruch Keplera-88 d odczuwany jest przez wszystkie pozostałe planety. To właśnie Jowisz odpowiedzialny jest za niewielkie rozmiary Marsa, za istnienie pasa planetoid oraz za kaskadę komet, które dostarczyły wodę na powierzchnię młodej Ziemi.

    Czy w innych układach planetarnych też istnieją takie planety?

    Zespół astronomów kierowanych przez badaczy z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego, odkrył w jednym z odległych układów planetarnych planetę o masie trzykrotnie większej od masy Jowisza.

    Odkrycie opiera się na danych zbieranych przez sześć lat w Obserwatorium W. M. Kecka na szczycie Maunakea na Hawajach. Wykorzystując instrument HIRES zainstalowany na 10-metrowym teleskopie Keck I, badacze potwierdzili, że planeta Kepler-88d okrąża swoją gwiazdę macierzystą w ciągu czterech lat, poruszając się po orbicie eliptycznej. Przy masie trzykrotnie większej od Jowisza, Kepler-88 d jest najmasywniejszą planetą w tym układzie planetarnym.

    Cały układ Kepler-88 znany jest astronomom z powodu dwóch planet, które krążą znacznie bliżej swojej gwiazdy - Kepler-88 b oraz c.

    Obie planety charakteryzują się dość zdumiewającą dynamiką, tzw. rezonansem ruchu średniego. Planeta b o rozmiarach mniejszych od Neptuna okrąża swoją gwiazdę w zaledwie 11 dni, czyli dokładnie dwa razy szybciej niż planeta c masą zbliżona do Jowisza (22 dni). Co dwa okrążenia, planeta b dostaje kopa energetycznego od planety c. Zważając na to, że planeta Kepler-88 c jest dwadzieścia razy masywniejsza od planety b, jej oddziaływanie wyraźnie widoczne jest w dramatycznych zmianach parametrów orbitalnych planety b.

    https://www.youtube.com/watch?v=5RQnMWW67uk

    Astronomowie obserwowali te zmiany, tak zwaną zmienność pojawiania się tranzytów za pomocą Keplera, który wykrywał precyzyjnie kiedy Kepler-88d przechodził między gwiazdą a teleskopem. Choć tego typu zmienność wykrywano już w kilkudziesięciu układach planetarnych, to w przypadku Kepler-88 d te zmiany należą do najsilniejszych - tranzyty potrafią się pojawić pół dnia wcześniej lub pół dnia później.

    Nowo odkryta planeta o masie 3 x większej od Jowisza musi mieć jeszcze większy wpływ na swój układ planetarny niż Kepler-88 b, który ma masę "tylko" jednego Jowisza - mówi dr Lauren Weiss, z Instytutu Astronomii na Uniwersytecie Hawajskim.

    Odkrycie Kepler-88 d opisano w artykule opublikowanym 29 kwietnia w periodyku Astronomical Journal.

    ]]>
    20012 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SW: Astronomowie precyzyjnie przewidują ruch czarnych dziur w odległej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/01/sw-astronomowie-precyzyjnie-przewiduja-ruch-czarnych-dziur-w-odleglej-galaktyce/ Fri, 01 May 2020 05:38:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20015

    Wyobraź sobie, że siedzisz w swoim biurze. Opracowany przez Ciebie model stwierdził, że w odległej galaktyce pół wszechświata stąd, 3,5 miliarda lat temu, właśnie za chwilę jedna supermasywna czarna dziura, krążąca wokół innej, jeszcze większej supermasywnej czarnej dziury, za chwilę uderzy w dysk gazowy otaczający tę drugą. Wtem, pojawia się sygnał! Ta historia jest tak fascynująca, że aż trudno sobie ją wyobrazić.

    Czarne dziury to naprawdę irytujące obiekty. Choć wiemy o nich całkiem sporo, to na przykład wciąż nie wiemy wiele o tym, jak się przemieszczają w przestrzeni. Nic dziwnego, wszak są całkowicie ciemne i nie można ich obserwować bezpośrednio. Teraz jednak naukowcom udało się dokładnie prześledzić ruch, czy wręcz nawet taniec, dwóch ogromnych czarnych dziur. 

    Galaktyka OJ 287 oddalona od nas o drobne 3,5 mld lat świetlnych jest domem dla jednej z największych dotąd odkrytych czarnych dziur. Masa potwora znajdującego się w środku OJ 287 szacowana jest na 18 mld mas Słońca. Jakby tego było mało, wokół tej naprawdę supermasywnej czarnej dziury krąży druga, mniejsza o masie „zaledwie” 150 mln mas Słońca. W ciągu pełnego okrążenia, które zajmuje 12 lat, mniejsza z dziur dwukrotnie przebija się przez rozległy dysk gazowy otaczający większą z nich, powodując silny rozbłysk promieniowania, silniejszy od promieniowania biliona (nie miliarda) gwiazd, czyli silniejszy od blasku całej Drogi Mlecznej.

    Dalsza część artykułu znajduje się na portalu Spider’s Web.

    >> Czytaj dalej <<

    ]]>
    20015 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Marsjański helikopter otrzymuje własne imię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/01/marsjanski-helikopter-otrzymuje-wlasne-imie/ Fri, 01 May 2020 06:00:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20019

    Uczennica z Alabamy nadała imię helikopterowi, który na pokładzie łazika Perseverance zostanie wysłany w kierunku Czerwonej Planety już za dwa miesiące.

    Ingenuity, nazwa zgłoszona przez Baneezę Rupani, została wybrana na imię 2-kilogramowego helikoptera, który jako pierwszy będzie latał nad powierzchnią Marsa. Nazwa wymyślona przez uczennicę z Tuscaloosa County High School w Newport było jedną z ponad 28 000 propozycji przesłanych do NASA w ramach konkursu "Name the Rover".

    Pomysłowość (ang. ingenuity) oraz błyskotliwość ludzi pracujących nad tym, aby poradzić sobie z wyzwaniami podróży międzyplanetarnych, pozwalają nam doświadczać zachwytu eksploracją przestrzeni kosmicznej

    Vaneeza Rupani

    W marcu br. agencja nadała łazikowi imię Perseverance zgłoszone przez uczennicę z Wirginii, ale postanowiła powrócić do zgłoszeń w celu wybrania imienia dla helikoptera, który będzie mu towarzyszył.

    https://www.youtube.com/watch?v=-p3Ygpy7NXs

    Ingenuity przeszedł już wszystkie testy w komorze symulacyjnej NASA w południowej Kalifornii. Teraz zostanie przyczepiony do spodu łazika Pserverance, który w lipcu lub sierpniu wystartuje w podróż na Marsa. Po tym jak dotrze na czerwoną planetę, helikopter pozostanie w osłonie ochronnej pod łazikiem do czasu kiedy warunki będą sprzyjały pierwszemu testowi.

    https://www.youtube.com/watch?v=0RQWv1ybsjM

    ]]>
    20019 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w maju 2020 r]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/01/astrolife-niebo-w-maju-2020-r/ Fri, 01 May 2020 09:41:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20023

    Jest 1. maja i Mateusz Kalisz z kanału Astrolife.pl dostarcza Wam ciekawą porcję wiedzy o tym gdzie i kiedy warto w tym miesiącu spojrzeć w niebo.

    Po obejrzeniu filmu zachęcam (jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście) do polubienia Astrolife także na Facebooku.

    https://www.youtube.com/watch?v=2eeT42m52KU

    O kanale Astrolife.pl

    https://www.youtube.com/watch?v=K9bUjbAkDko
    ]]>
    20023 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Podcast: Dlaczego przekonuję się do Starlinków?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/04/podcast-dlaczego-przekonuje-sie-do-starlinkow/ Sun, 03 May 2020 23:45:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20038
    https://open.spotify.com/episode/4LfrrAx411kx5l71f4gdER

    W dzisiejszym podcaście opowiem Wam jedynie o dwóch rzeczach:

    1. Dlaczego powoli przekonuję się do Starlinków?
    2. O tym jak udało się przewidzieć kiedy dojdzie do zderzenia czarnej dziury z dyskiem gazu wokół innej czarnej dziury, jakieś pół wszechświata stąd.

    Podcast o nazwie >>Puls Kosmosu<< publikowany jest codziennie, od poniedziałku do piątku, z samego rana (tak naprawdę w nocy, ale zostawcie sobie słuchanie na rano). W podcaście najczęściej usłyszycie najciekawsze aktualności astronomiczne z ostatnich dni, a przynajmniej raz w miesiącu rozmowę z gościem specjalnym.

    ]]>
    20038 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Starship SN4 przygotowywany do testu z silnikiem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/04/starship-sn4-przygotowywany-do-testu-z-silnikiem/ Mon, 04 May 2020 17:51:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20045
    https://www.youtube.com/watch?v=AhiOcvxvzL0

    Prace w Boca Chica idą pełną parą. SpaceX przygotowuje test silnika Raptor, który być może wyniesie czwarty z kolei prototyp Starshipa... no cóż, nie w przestrzeń kosmiczną, ale kilkaset metrów nad powierzchnię. Falcony w końcu też tak zaczynały czyż nie?

    Za Muskiem nadal nie przepadam, ale za test trzymam kciuki.

    ]]>
    20045 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Naukowcy na tropie źródła szybkich błysków radiowych. W końcu!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/04/naukowcy-na-tropie-zrodla-szybkich-blyskow-radiowych-w-koncu/ Mon, 04 May 2020 18:33:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20048
    Źródło: cmu.edu

    Radioobserwatoria na całym świecie zarejestrowały bardzo ciekawe zjawisko - silny, milisekundowy błysk promieniowania radiowego wyemitowanego przez jedną z gwiazd neutronowych w Drodze Mlecznej. Z uwagi na jego siłę, naukowcy mają nadzieję, że dalsze analizy wykażą, że był to szybki błysk radiowy (FRB), którego źródło znajdowało się wewnątrz naszej galaktyki. Jeżeli faktycznie tak się stanie, możemy wkrótce rozwiązać wielką tajemnicę FRB - ich źródło.

    FRB (Fast Radio Bursts) to szybkie, silne błyski fal radiowych, rejestrowane przez radioteleskopy na całym świecie. Pierwszy z nich zarejestrowano w 2001 r. Od tego czasu zarejestrowano ich jeszcze wiele, ale rzadko który z nich pojawiał się więcej niż raz. Jak dotąd jednak naukowcy nie są w stanie ustalić ich źródła. W ostatnich latach pojawiało się wiele spekulacji co do natury tych błysków. Wielu astrofizyków skłania się ku teorii, że źródłem FRB mogą być magnetary - szczególny rodzaj gwiazd neutronowych charakteryzujący się niezwykle silnym polem magnetycznym. Mogą one emitować błyski radiowe gdy równowaga między ich polem magnetycznym i grawitacją prowadzi do super-silnych trzęsień gwiazdy, po których emitowane są masywne rozbłyski magnetyczne.

    Jak dotąd, obserwowane FRB pochodziły ze źródeł znajdujących się tak daleko, że niemożliwe było ustalenie czy pochodzą one od magnetarów, nie mówiąc już o ich trzęsieniach.

    Dlatego też, nowy błysk radiowy wzbudził ogromne zainteresowanie naukowców. Nie dość, że został on wyemitowany przez konkretny magnetar (SGR 1935+2154), to znajduje się on na tyle blisko, że badacze pracujący przy radioteleskopach mogli także zmierzyć towarzyszący błyskowi wzrost promieniowania rentgenowskiego z tego samego źródła - coś czego dotychczas nigdy nie udało się dokonać.

    Wstępne informacje wskazują, że intensywność tego błysku radiowego była tak duża, że z pobliskich galaktyk mógł on wyglądać jak FRB, co oznacza, że faktycznie mógł być to FRB. Rozbłysk w zakresie rentgenowskim nie był szczególnie silny, ale jego obecność wskazuje, że można teraz poszukać nowych informacji w poprzednich obserwacjach FRB.

    Omawiamy błysk radiowy został zarejestrowany 28 kwietnia, a więc zaledwie tydzień temu. Stąd też i jeszcze wielu rzeczy nie sprawdzono. Badacze muszą dokładnie przeanalizować widmo błysku, zanim będą mogli go porównać z innymi FRB. Jeżeli faktycznie będzie przypominał wcześniej obserwowane FRB, może się okazać, że właśnie poznaliśmy źródło wszystkich obserwowanych szybkich błysków radiowych.

    ]]>
    20048 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Podcast 2020-05-05 Lecimy na Marsa i to hurtem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/podcast-2020-05-05-lecimy-na-marsa-i-to-hurtem/ Tue, 05 May 2020 04:43:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20051
    Puls Kosmosu · 2020-05-05: Lecimy na Marsa i poznajemy szybkie błyski radiowe
    https://open.spotify.com/episode/17SX1otxc4NUFgTHMiUocj

    Drugi z rzędu odcinek podcastu (ależ osiągnięcie). Informacje naukowe spływają wieloma kanałami i jest ich naprawdę sporo. Wybrałem dzisiaj kilka z tych, które utknęły mi w głowie na dłużej. Muszę zacząć zapisywać w ciągu dnia, bo potem pod koniec, gdy nagrywam, połowa wypada mi z głowy. Obawiam się tylko, że wtedy podcast będzie jeszcze dłuższy. :)

    Miłego dnia! Ja tymczasem wracam do czytania o tym, o czym dzisiaj wam jeszcze napiszę.

    ]]>
    20051 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: A gdyby tak zaawansowana cywilizacja chciała ogłosić całej galaktyce swoje istnienie...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/sw-a-gdyby-tak-zaawansowana-cywilizacja-chciala-oglosic-calej-galaktyce-swoje-istnienie/ Tue, 05 May 2020 05:39:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20054

    Choć od kilkudziesięciu lat nasłuchujemy przestrzeni kosmicznej, to póki co nikogo (jeżeli nie liczyć słynnego sygnału Wow!) jeszcze nie usłyszeliśmy. Teraz, grupa naukowców przedstawiła swój sposób na poszukiwanie sygnałów od innych cywilizacji. Jakby tego było mało, wiemy już, w którą stronę i jaki instrument powinniśmy zwrócić. 

    W naszej galaktyce, w Drodze Mlecznej, znajduje się od dwustu do czterystu miliardów gwiazd. Obecne szacunki wskazują, że wokół jednej czwartej z nich mogą krążyć planety typu ziemskiego i to w takiej odległości, że na ich powierzchniach mogą istnieć warunki sprzyjające powstaniu i istnieniu życia. Jeżeli nawet na niewielkiej części z nich powstało życie, to możemy mieć w naszej własnej galaktyce mnóstwo miejsc, w których potencjalnie możemy odkryć życie.

    Koniecznie czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    Kliknij tutaj

    ]]>
    20054 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Maksimum roju eta Akwarydów już dzisiaj]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/sw-maksimum-roju-eta-akwarydow-juz-dzisiaj/ Tue, 05 May 2020 10:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20056

    Już dzisiaj w nocy będziemy mieli okazję obserwować maksimum roju eta Akwarydów. Już od godziny drugiej w nocy będziemy mogli spoglądać w kierunku wschodniego horyzontu, gdzieś tuż przed trzecią powinien wyłonić się radiant całego roju.

    Niestety warunki pogodowe do obserwacji w tym roku nie są sprzyjające. Księżyc przeszkadza, chmur w dużej części kraju może być sporo, a już po 4 rano zacznie robić się jasno.

    No ale dla chętnego nic trudnego. Czy jakoś tak.

    Więcej informacji na portalu Spider's Web.

    Kliknij tutaj

    ]]>
    20056 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Arabska sonda marsjańska Hope oczekuje na start]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/sw-arabska-sonda-marsjanska-hope-oczekuje-na-start/ Tue, 05 May 2020 13:30:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20059

    Zakończyła się budowa i przygotowanie marsjańskiego orbitera Hope, którego Zjednoczone Emiraty Arabskie wyślą latem w kierunku Czerwonej Planety. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem ZEA staną się czwartym lub piątym krajem, który umieścił sondę na orbicie wokół Marsa.

    O pomyśle na to, aby wysłać sondę na Marsa, Omran Sharaf, główny naukowiec misji Hope, usłyszał po raz pierwszy w listopadzie 2013 r. Premier ZEA Mohammed bin Rashid Al Maktoum polecił naukowcom wysłać sondę badawczą na Marsa przed przypadającą na grudzień 2021 r. 50. rocznicą powstania kraju.

    Więcej o sondzie i o całej misji czytaj w pełnym artykule na portalu Spider's Web

    ]]>
    20059 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[LIVE: Statyczny test Starshipa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/live-statyczny-test-starshipa/ Tue, 05 May 2020 06:16:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20062
    https://www.youtube.com/watch?v=Sx6LrpOj8l8

    Everyday Astronaut prowadzi live z Boca Chica, gdzie za chwilę powinno dojść do testu statycznego Starshipa z Raptorem.

    A tak wygląda pojedynczy silnik Raptor przyczepiony do Starshipa.

    https://twitter.com/elonmusk/status/1257152194731622400
    ]]>
    20062 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Naukowcy opublikowali podrasowane zdjęcia powierzchni Europy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/naukowcy-opublikowali-podrasowane-zdjecia-powierzchni-europy/ Tue, 05 May 2020 08:19:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20065

    Naukowcy uzyskali jak dotąd najdokładniejsze zdjęcia trzech fragmentów lodowej powierzchni Europy, księżyca Jowisza.

    Zdjęcia pochodzą z dawno zakończonej misji sondy Galileo.

    Sonda Galileo przez osiem lat badała Jowisza i jego księżyce w latach 1995-2003, przelatując w tym czasie 11 razy bezpośrednio w pobliżu Europy.

    26 września 1998 r. podczas jednego z tych przelotów, Gelileo wykonała bardzo szczegółowe, czarno-białe zdjęcia spękanej powierzchni Europy. Teraz naukowcy postanowili wrócić do tych zdjęć przygotowując się do przyszłych misji, które odwiedzą ten niezwykle interesujący glob.

    W takiej rozdzielczości widzieliśmy tylko niewielki skrawek powierzchni księżyca - mówi Cynthia Phillips, planetolog z JPL w Kalifornii. Sonda Europa Clipper diametralnie zmieni ten stan rzeczy.

    Europa Clipper to nowa misja NASA, której start zaplanowano na 2023 lub 2025 rok. Sonda wykona w trakcie swojej misji 45 bliskich przelotów w pobliżu Europy. Podczas każdego przelotu sonda będzie badała delikatną atmosferę Europy, jej lodową powierzchnię, potencjalny podpowierzchniowy ocean oraz pole magnetyczne.

    Przygotowując się do nowej misji, naukowcy starają się wykorzystać wszystkie informacje dostępne w danych z misji Galileo, w tym także ponownie obrobione zdjęcia. Podczas przelotu z 1998 roku Galileo była w stanie wykonać zdjęcia przedstawiające szczegóły powierzchni o szerokości zaledwie 460 m.

    Taki poziom szczegółowości jest niezbędny, bowiem - jak się okazuje - dużo dzieje się na powierzchni Europy. Przede wszystkim jest ona zdumiewająco młoda - zaledwie 40 do 90 mln lat, jedna z najmłodszych powierzchni w całym Układzie Słonecznym.

    Lód na powierzchni Europy jest także bardzo aktywny: jest poprzecinany szerokimi, płaskimi pasmami, w których lód utworzył się między oddalającymi się blokami lodu, znajdują się nam pasma wznoszące się na setki metrów i wiele innych osobliwych, chaotycznych struktur.

    Według naukowców, na tych obszarach bloki lodu ulegały przesuwaniu, przeciąganiu, a z czasem zostały uwięzione przez zamarzający wokół nich nowy lód.

    To świetnie, jednak zdjęcia wykonane prez sondę Galileo wykonane zostały w odcieniach szarości. A w przypadku Europy, kolorowe zdjęcia mogłyby powiedzieć naukowcom wiele dodatkowych informacji o powierzchni Europy. Różne barwy mogłyby odkryć pred nami skład chemiczny: białe i niebieskie obszary są bogate w czysty lód wodny, podczas gdy czerwonawe plamy zawierają także inne związki, np. sole, które mogły powstać we wnętrzu znajdującego się pod powierzchnią oceanu.

    Powyższe zdjęcia to wysokiej rozdzielczości zdjęcia z sondy Galileo z nałożonym na nie kolorem ze zdjęć niższej rozdzielczości. Do czasu gdy Europa Clipper albo JUICE nie dotrą do Jowisza, musimy radzić sobie z tym co mamy.

    Słuchałeś/aś już dzisiejszego podcastu? Nie? To na co czekasz.

    Kliknij obok. :)

    ]]>
    20065 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają pasy chmur na najbliższym brązowym karle]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/05/astronomowie-odkrywaja-pasy-chmur-na-najblizszym-brazowym-karle/ Tue, 05 May 2020 19:25:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20073

    Astronomowie odkryli, że najbliższy nam brązowy karzeł, Luhman 16A, posiada na swojej powierzchni pasy podobne do tych obserwowanych w atmosferze Jowisza i Saturna. To pierwszy przypadek wykorzystania polarymetrii do określenia właściwości chmur w atmosferze jakiegokolwiek obiektu spoza Układu Słonecznego.

    Brązowe karły to obiekty masywniejsze od planet, ale lżejsze od gwiazd, mieszczące się w zakresie od 13 do 80 mas Jowisza. Luhman 16A jest składnikiem układu podwójnego, który tworzy z drugim brązowym karłem Luhman 16B. Jest to trzeci najbliższy obiekt w bezpośrednim otoczeniu Układu Słonecznego. Bliżej są tylko układ Alfa Centauri oraz Gwiazda Barnarda. Oba brązowe karły charakteryzują się masą około 30 jowiszów każdy.

    Choć oba składniki układu - Luhman 16A oraz 16B - mają podobne masy i podobne temperatury sięgające około 1000 stopni Celsjusza i powstały mniej więcej w tym samym czasie, charakteryzują się zupełnie różną pogodą. Luhman 16B nie wykazuje żadnych oznak powstawania stacjonarnych pasów chmur, natomiast powstają na nim nieregularne zagęszczenia chmur. Z tego też powodu ten brązowy karzeł charakteryzuje się wyraźnymi zmianami jasności.

    Tak samo jak to ma miejsce w przypadku Ziemi i Wenus, obiekty te są do siebie bardzo podobne, ale zdecydowanie różnią się temperaturą - mówi Julien Girard z Space Telescope Science Institute w Baltimore. "Na jego powierzchni padają krzemiany i amoniak. To w rzeczywistości dość okropna pogoda".

    Korzystając z instrumentów zainstalowanych na pokładzie Bardzo Dużego Teleskopu w Chile, badacze przeanalizowali polaryzację promieniowania z układu Luhman 16. Polaryzacja to cecha promieniowania opisująca kierunek oscylacji fal świetlnych. Polaryzacyjne okulary przeciwsłoneczne "wycinają" jeden z kierunków polaryzacji, aby zminimalizować ilość odblasków i poprawić kontrast.

    Zamiast blokować odblaski, staraliśmy się je zmierzyć - mówi główny autor opracowania Max Millar-Blanchaer z California Institute of Technology w Pasadenie.

    Gdy światło odbija się od cząstek, takich jak krople w chmurach, może faworyzować określony kąt polaryzacji. Mierząc preferowaną polaryzację światła odległego systemu, astronomowie mogą ustalić obecność chmur, nawet nie oglądając bezpośrednio samej ich struktury.

    Nawet z odległości lat świetlnych możemy wykorzystać polaryzację do ustalenia tego, na co światło napotkało na swojej drodze - dodaje Girard.

    Aby ustalić na co natrafiło promieniowanie brązowych karłów, porównaliśmy nasze obserwacje z modelami różnych cech: atmosfer brązowych karłów z pełnymi pokrywami chmur, pasmami chmur jak na Jowiszu, a nawet z spłaszczonymi brązowymi karłami (wskutek szybkiej rotacji). Okazało się, że jedynie modele atmosfer z pasmami chmur pasują do naszych obserwacji brązowego karła Luhman 16A - tłumaczy Theodora Karalidi z University of Central Florida w Orlando.

    Techniki polarymetrii można stosować nie tylko do brązowych karłów. Można je też zastosować do egzoplanet krążących wokół odległych gwiazd. Atmosfery gorących gazowych olbrzymów przypominają atmosfery brązowych karłów. Choć pomiary polaryzacji światła z egzoplanet będą większym wyzwaniem ze względu na ich niską jasność i bliskość do gwiazd macierzystych, informacje zebrane z brązowych mogą pomóc w przypadku gazowych egzoplanet.

    Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, jeżeli kiedykolwiek znajdzie się w przestrzeni kosmicznej, będzie w stanie badać takie układy jak Luhman 16 w podczerwieni i szukać oznak zmian jasności, które mogłyby wskazywać na obecność chmur.

    ]]>
    20073 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Podcast 2020-05-06 Na jakich planetach szukać życia - podzielone zdania]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/06/podcast-2020-05-06-na-jakich-planetach-szukac-zycia-podzielone-zdania/ Wed, 06 May 2020 05:26:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20083
    Puls Kosmosu · 2020-05-06: Na jakich planetach pozasłonecznych szukać życia - opinie podzielone. I Tom Cruise
    https://open.spotify.com/episode/23Cixzc8SLgp3sjNOPybiq

    Ojej, ojej. Dużo się dzieje i zapewne będzie w najbliższych dniach. Oglądaliście deszcz meteorów o 3 nad ranem? Oczywiście, że nie! Ja też nie. W międzyczasie astronomowie zastanawiają się na jakich planetach szukać życia. Jedni mówią, że na wszystkich, a inni, żeby jak najbardziej ograniczyć liczbę badanych planet, do tych najbardziej obiecujących. I bądź tu mądry!

    Miłego dnia,
    Radek

    ]]>
    20083 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tom Cruise nakręci film w kosmosie. To nie fejk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/06/tom-cruise-nakreci-film-w-kosmosie-to-nie-fejk/ Wed, 06 May 2020 07:46:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20085

    No kurde. Taki film to ma potencjał reklamowy większy od wysłania Tesli Roadster w przestrzeń kosmiczną. Szarpałbym jak Reksio szynkę!

    W iluż to filmach akcji wydarzenia rozgrywały się w przestrzeni kosmicznej? Mnóstwo tego było. Efekty specjalne, kaskaderzy i zasadniczo dało się zrobić wszystko. Co by było jednak, gdyby film faktycznie nakręcić na orbicie? Nie film popularno-naukowy, a film akcji? Możemy się wkrótce dowiedzieć.

    Kilkanaście godzin temu na portalu Deadline pojawiła się krótka wzmianka mówiąca o tym, że NASA, Elon Musk i Tom Cruise zastanawiają się nad tym, czy nie nakręcić filmu akcji na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Co o tym myślę, przeczytasz w pełnym artykule na portalu Spider's Web. Kliknij tutaj

    ]]>
    20085 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Czy życie może istnieć w atmosferze wodorowej?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/06/czy-zycie-moze-istniec-w-atmosferze-wodorowej/ Wed, 06 May 2020 05:50:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20086

    Poszukując życia pozaziemskiego, naukowcy szukają przede wszystkim planet podobnych do Ziemi, znajdujących się w ekosferach wokół gwiazd, najlepiej podobnych do Słońca. Okazuje się jednak, że życie może istnieć także w innych miejscach.

    Sara Seager, astrofizyk i planetolog z Massachusetts Institute of Technology (MIT) przeprowadziła serię eksperymentów, w których bakterie Escherichia coli oraz drożdże umieszczano w atmosferze składającej się w 100 proc. z wodoru.

    Okazało się jednak, że mikroby przetrwały w niej, dowodząc, że życie może istnieć także w takiej ekstremalnej atmosferze. Warto tutaj przypomnieć, że w atmosferze ziemskiej wodoru jest mniej niż 1 cząstka na milion.

    Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    Kliknij tutaj

    ]]>
    20086 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>
    <![CDATA[Na których skalistych egzoplanetach NAPRAWDĘ warto szukać życia?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/06/na-ktorych-skalistych-egzoplanetach-naprawde-warto-szukac-zycia/ Wed, 06 May 2020 05:55:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20090

    Powszechne przekonanie mówi, że szukając życia pozaziemskiego powinniśmy szukać przede wszystkim planet skalistych, krążących wokół spokojnych gwiazd i w takiej odległości od nich, aby na powierzchni mogła istnieć woda w stanie ciekłym. Czy to wystarczy?

    Wraz z rozwojem technik obserwacyjnych i wynoszeniem w przestrzeń kosmiczną coraz to nowych teleskopów, tempo odkrywania nowych egzoplanet bezustannie rośnie. Badacze zajmujący się poszukiwaniem życia we wszechświecie, mają coraz więcej planet do badania. Z tego też powodu potrzebne jest opracowanie nowych sposobów ustalania, które planety bardziej, a które mniej sprzyjają powstaniu życia.

    Kosmiczny Teleskop Keplera pozwolił nam na odkrycie tysięcy planet pozasłonecznych. Najnowszy teleskop TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) znacząco powiększy tę liczbę. Astronomowie spodziewają się, że setki z nich to będą planety skaliste o rozmiarach Ziemi, krążące w ekosferach swoich gwiazd, czyli w odległościach, w których woda może istnieć na ich powierzchni. Będą to idealne planety do poszukiwania życia pozaziemskiego.

    Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    Kliknij tutaj

    ]]>
    20090 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SpaceX: Statyczny test silnika Raptor na prototypie Starship SN4]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/06/spacex-statyczny-test-silnika-raptor-na-prototypie-starship-sn4/ Wed, 06 May 2020 06:01:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20093
    https://www.youtube.com/watch?v=Cp2oaguCzN8

    No i oczywiście jak wczoraj oglądałem przez kilka godzin relację prowadzoną przez Everyday Astronaut to do niczego nie doszło.

    Jak dzisiaj rano nie śledziłem, to test udało się przeprowadzić. Replay powyżej. Oglądając pamiętajcie, że tutaj uruchomiony został jeden silnik Raptor. Na docelowej rakiecie może znaleźć się ich nawet 31.

    ]]>
    20093 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają najbliższą czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/06/astronomowie-odkrywaja-najblizsza-czarna-dziure/ Wed, 06 May 2020 11:45:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20077
    Wizja artystyczna przedstawiająca orbity obiektów układu HR 6819. Na niebiesko zaznaczono orbity dwóch gwiazd w układzie, a na czerwono orbitę czarnej dziury o masie 4 mas słońca. Źródło: ESO/L. Calcada

    Zespół astronomów z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) oraz innych instytutów odkrył czarną dziurą leżącą zaledwie 1000 lat świetlnych od Ziemi. Znajduje się ona najbliżej Układu Słonecznego ze wszystkich dotąd odkrytych czarnych dziur i stanowi element układu potrójnego, który można zaobserwować gołym okiem. Badacze odkryli dowody na istnienie niewidocznego obiektu śledząc dwie towarzyszące mu gwiazdy za pomocą 2,2-metrowego teleskopu w Obserwatorium La Silla w Chile. Badacze podejrzewają,że może to być jedynie szczyt góry lodowej i w przyszłości możemy znaleźć znacznie więcej takich obiektów.

    Całkowicie nas to zaskoczyło, gdy uświadomiliśmy sobie, że jest to pierwszy układ z czarną dziurą widoczny gołym okiem - mówi Petr Hadrava, profesor emerytowany z Czeskiej Akademii Nauk w Pradze i współautor opracowania. Układ znajdujący się w gwiazdozbiorze Teleskopu znajduje się tak blisko nas, że tworzące go gwiazdy można dostrzec z półkuli południowej w ciemną noc gołym okiem. W tym właśnie układzie znajduje się najbliższa czarna dziura - mówi Thomas Rivinius, badacz w ESO, który kierował badaniami, których wyniki opublikowano dzisiaj w periodyku Astronomy & Astrophysics.

    Mapa przedstawiająca położenie układu w gwiazdozbiorze Teleskopu.

    Naukowcy na początku obserwowali ten układ - HR 6819 - w ramach badań układów podwójnych. Niemniej jednak, analizując swoje obserwacje, ze zdumieniem zauważyli trzeci, wcześniej niewidziany obiekt w układzie HR 6819: czarną dziurę. Obserwacje prowadzone za pomocą spektrografu FEROS zainstalowanego na pokładzie 2,2-metrowego teleskopu MPG/ESO w Obserwatorium La Silla wykazały, że jedna z dwóch widocznych gwiazd okrąża niewidoczny obiekt w ciągu 40 dni, podczas gdy druga gwiazda znajduje się w dużej odległości od tej pary.

    https://www.youtube.com/watch?v=MDFUyxLJEEQ

    Dietrich Baade, emerytowany astronom z ESO w Garching dodaje: Obserwacje niezbędne do ustalenia okresu trwającego 40 dni musiały być prowadzone przez kilka miesięcy. "Było to możliwe dzięki pionierskiemu programowi ESO, w którym obserwacje prowadzone są przez pracowników ESO na zlecenie naukowców".

    Ukrywająca się w układzie czarna dziura jest jedną z pierwszych czarnych dziur o masie gwiazdowej, które nie wchodzą w interakcje ze swoim otoczeniem, przez co są naprawdę czarne. Badacze byli w stanie dostrzec jej obecność i obliczyć jej masę analizując orbitę gwiazdy krążącej wokół niej. "Niewidoczny obiekt o masie co najmniej 4 mas Słońca może być tylko czarną dziurą" podsumowuje Rivinius.

    Rzut oka na otoczenie układu na niebie.

    Astronomowie jak dotąd dostrzegli zaledwie kilkadziesiąt czarnych dziur w naszej galaktyce, z których niemal wszystkie silnie oddziałują ze swoim otoczeniem, emitując przy tym silne promieniowanie rentgenowskie. Jednak szacuje się, że w trakcie życia Drogi Mlecznej znacznie więcej masywnych gwiazd pod koniec swojego życia zmieniało się w czarne dziury. Odkrycie cichej, niewidocznej czarnej dziury w HR 6819 dostarcza wielu informacji o tym gdzie powinniśmy szukać innych ukrytych obiektów tego typu. "W Drodze Mlecznej mogą istnieć setki milionów czarnych dziur, a my znamy tylko kilka. Teraz kiedy wiemy już czego powinniśmy wypatrywać, będziemy mieli większe szanse na odkrycie kolejnych" dodaje Rivinius. Baade natomiast dodaje, że odkrycie czarnej dziury w układzie potrójnym tak blisko Ziemi wskazuje, że widzimy zaledwie "szczyt góry lodowej".

    Już teraz astronomowie podejrzewają, że ich odkrycie może rzucić nowe światło na inny układ.

    https://www.youtube.com/watch?v=ilGY0lvRplY

    "Uświadomiliśmy sobie, że inny układ - LB-1 - może także przypominać taki układ potrójny. Potrzebujemy jednak dalszych obserwacji, aby to potwierdzić" mówi Marianne Heida, badaczka ESO i współautorka opracowania. "LB-1 znajduje się nieco dalej od Ziemi, ale wciąż bardzo blisko w skali astronomicznej. Oznacza to, że takich układów może istnieć mnóstwo. Odkrywając i badając je możemy dowiedzieć się bardzo dużo procesach formowania i ewolucji tych rzadkich gwiazd, które zaczynają swoje życie z masą większą od 8 mas Słońca i kończą je eksplozją supernową, po której pozostaje czarna dziura".

    Odkrycie tych układów potrójnych z parą wewnętrzną i odległą gwiazdą na orbicie wokół niej wskazuje także na gwałtowne procesy łączenia, które uwalniają fale grawitacyjne wystarczająco silne, aby dało się je wykryć na Ziemi. Niektórzy astronomowie uważają, że w układach takich jak HR 6819 czy LB-1 może dochodzić do łączenia się obiektów, jeżeli we wnętrzu znajdują się dwie czarne dziury lub czarna dziura i gwiazda neutronowa. Odległy zewnętrzny obiekt może grawitacyjnie wpływać na taką parę prowokując proces łączenia i emisji fal grawitacyjnych. Choć w układach HR 6819 oraz LB-1 znajduje się tylko jedna czarna dziura i nie ma żadnych gwiazd neutronowych, to mogą one nam dużo powiedzieć o zderzeniach, do których może dochodzić w układach potrójnych.

    ]]>
    20077 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Podcast 2020-05-07: Najbliższa czarna dziura. Skąd, dlaczego i jak.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/07/podcast-2020-05-07-najblizsza-czarna-dziura-skad-dlaczego-i-jak/ Thu, 07 May 2020 05:08:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20099
    https://open.spotify.com/episode/3hXmRnmBblbxuYocPC4rTZ

    W ostatniej chwili nagrany podcast traktuje dzisiaj o najbliższej znanej czarnej dziurze i znowu o chińskim programie kosmicznym, który nieustępliwie goni swoich rozleniwionych rywali.

    Miłego dnia, Radek

    ]]>
    20099 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Virgin Galactic notuje straty, ale nadal chce wozić ludzi w kosmos]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/07/virgin-galactic-szoruje-po-dnie-a-chce-wozic-ludzi-w-kosmos/ Thu, 07 May 2020 08:30:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20101

    Należąca do Richarda Bransona firma Virgin Galactic zanotowała 60 mln dol. straty w pierwszym kwartale 2020 r. W tym samym czasie firma zarobiła zaledwie 238 000 dol. realizując usługi inżynieryjne.

    Ogłaszając swoje wyniki, Virgin Galactic poinformował, że kolejne 400 osób wpłaciło zaliczki na lot samolotem VSS Unity. Całkowity koszt lotu wyniesie 250 000 dol., ale w ramach najnowszej inicjatywy, Virgin Galactic umożliwia rezerwację miejsca po wpłacie zaledwie 1000 dol.

    Przedstawiciele Virgin Galactic poinformowali także, że aktualnie przy pomocy NASA opracowuje naddźwiękowy samolot odrzutowy, który potencjalnie może być kiedyś wykorzystany do podróży z dużymi prędkościami. Tym samym, firma ogłosiła nową umowę (Space Act Agreement) z NASA, w ramach której agencja poszerzy swój udział a dziedzinie badań nad samolotami naddźwiękowymi.

    Od dwudziestu lat głównym celem Virgin Galactic jest wysyłanie turystów na krawędź przestrzeni kosmicznej tak, aby mogli przez chwilę poczuć stan nieważkości i spojrzeć na Ziemię z góry. Głównym statkiem jest VSS Unity uwalniany spod skrzydła specjalnego samolotu transportowego. Piloci znajdujący się na pokładzie samolotu kosmicznego uruchamiają silnik odrzutowy i wznoszą się na wysokość 80 kilometrów nad powierzchnię Ziemi, gdzie według wielu znajduje się granica przestrzeni kosmicznej. Po osiągnięciu tej wysokości pasażerowie przez kilka minut będą mogli poczuć stan nieważkości, po którym samolot lotem szybowym wraca na miejsce startu i ląduje na pasie startowym.

    Aktualnie Virgin Galactic nie informuje kiedy pierwsi turyści polecą z nimi w przestrzeń kosmiczną. Przed pandemią przedstawiciele firmy sugerowali, że pierwszy lot z pasażerami - w tym z samym Richardem Bransonem - odbędzie się jeszcze latem br. Teraz firma skupia się na powrocie do testów.

    ]]>
    20101 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Podcast 2020-05-08: Renesans Księzyca i deszcze niespokojne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/08/podcast-2020-05-08-renesans-ksiezyca-i-deszcze-niespokojne/ Fri, 08 May 2020 04:29:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20106
    https://open.spotify.com/episode/7rZJleiNZaVvl0gEylozZo

    Dzisiaj piątek, więc lajtowo i prosto z czapy opowiem Wam o ostatnim renesansie miłości do Księżyca oraz o prawdziwych tropikach na planecie WASP-76b.

    ]]>
    20106 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rosyjska rakieta uległa dezintegracji na orbicie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/11/rosyjska-rakieta-ulegla-dezintegracji-na-orbicie/ Mon, 11 May 2020 05:37:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20110

    Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos poinformowała wczoraj, że jedna z rakiet znajdujących się na orbicie uległa dezintegracji, pozostawiając po sobie grupę nowych śmieci kosmicznych.

    Przedstawiciele agencji poinformowali, że górny człon rakiety Fregat-SB w 2011 r. wyniósł na orbitę satelitę naukowego Spektr-R.

    "Do dezintegracji doszło 8 maja 2020 r. między 0500 a 0600 GMT nad Oceanem Indyjskim" informuje Roskosmos. "Aktualnie zbieramy dane, które pozwolą nam ustalić liczbę i parametry orbit powstałych śmieci kosmicznych".

    O dezintegracji rakiety jako pierwsza poinformowała na Twitterze w sobotę 18th Space Control Squadron, jednostka Sił Powietrznych USA, która monitoruje i śledzi śmieci kosmiczne.

    Według Amerykanów po rakiecie pozostało 65 odłamków, ale nic nie wskazuje na to, aby przyczyną zdarzenia było zderzenie z innym obiektem na orbicie.

    Radioteleskop Spektr-R przestał reagować na komendy z centrum kontroli misji w styczniu 2019 r. Misję uznano za zakończoną kilka miesięcy później.

    ]]>
    20110 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ALMA obserwuje błyskające centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/22/alma-obserwuje-blyskajace-centrum-drogi-mlecznej/ Fri, 22 May 2020 19:32:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20114

    Astronomowie korzystający z Obserwatorium ALMA zarejestrowali kwazi-okresowe mrugnięcia na falach milimetrowych, pochodzące z okolic supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej. Badacze zakładają, że owe błyski spowodowane są rotacją plam radiowych okrążających Sgr A* po orbicie o średnicy mniejszej od orbity Merkurego wokół Słońca. To niezwykle ciekawa okazja do badania czasoprzestrzeni podlegającej ekstremalnej grawitacji.

    Od dawna wiemy, że SgrA* czasami błyska na falach milimetrowych - mówi Yuhei Iwata, główny autor artykułu opublikowanego w periodyku Astrophysical Journal Letters i doktorant na Uniwersytecie Keio w Japonii. Tym razem, dzięki ALMA, uzyskaliśmy wysokiej jakości dane o zmianach intensywności promieniowania radiowego SgrA* dla 10 dni, 70 minut dziennie. Znaleźliśmy w nich dwa trendy: kwasi-okresową zmienności o skali czasowej 30 minut oraz zmienność powolną o godzinnym okresie.

    Astronomowie zakładają, że w centrum Drogi Mlecznej znajduje się supermasywna czarna dziura o masie 4 milionów mas Słońca. Rozbłyski tej czarnej dziury obserwowane są nie tylko na falach milimetrowych, ale także w zakresie podczerwonym i rentgenowskim. Niemniej jednak, zmienność zarejestrowana za pomocą ALMA jest znacznie mniejsza od rejestrowanej wcześniej, i możliwe, że te poziomy niewielkiej zmienności bezustannie występują w przypadku Sgr A*.

    Czarna dziura sama z siebie nie emituje żadnego promieniowania. Źródłem emisji może być gorący gazowy dysk otaczający czarną dziurę. Gaz krążący wokół niej nie wpada bezpośrednio do studni grawitacyjnej, ale krąży wokół czarnej dziury po spirali tworząc tzw. dysk akrecyjny.

    Badacze skupili się na zmienności w niewielkiej skali czasowej i odkryli, że zmienność o okresie 30 minut porównywalna jest do okresu orbitalnego najbardziej wewnętrznej krawędzi dysku akrecyjnego o promieniu 0,2 jednostki astronomicznej. Dla porównania, Merkury okrąża Słońce w odległości 0,4 jednostki astronomicznej. Zważając na kolosalną masę w centrum czarnej dziury, musi ona ekstremalnie silnie oddziaływać grawitacyjnie na dysk akrecyjny.

    Owa emisja może być związana z jakimiś egzotycznymi procesami zachodzącymi w bezpośredniej bliskości supermasywna czarnej dziury - mówi Tomoharu Oka, profesor na Uniwersytecie Keio.

    Według opracowanego przez badaczy scenariusza, gorące plamy sporadycznie formują się w dysku i okrążają czarną dziurę, emitując silne promieniowanie w zakresie milimetrowym. Zgodnie ze szczególną teorią względności Einsteina, emisja ulega wzmacnianiu gdy źródło porusza się w s kierunku obserwatora z prędkością porównywalną z prędkością światła. Prędkość rotacji wewnętrznej krawędzi dysku akrecyjnego jest dosyć duża, dlatego ten efekt jest zauważalny. Astronomowie uważają, że właśnie w ten sposób powstaje krótkoterminowa zmienność emisji w zakresie milimetrowym z Sgr A*.

    Badacze podejrzewają, że zmienność może wpływać na próby wykonania zdjęcia supermasywna czarnej dziury w naszej galaktyce za pomocą Teleskopu Horyzontu Zdarzeń (EHT). Zasadniczo, im szybciej jakiś obiekt się porusza, tym, trudniej wykonać jego zdjęcie. Zmienność samej emisji przekazuje nam wiele informacji o ruchu gazu w dysku. Być może uda nam się zobaczyć moment pochłaniania gazu przez czarną dziurę, jeżeli zaczniemy długofalowo monitorować ją za pomocą obserwatorium ALMA.

    Badacze aktualnie starają się wyłuskać kolejne informacje, które pozwolą nam zrozumieć bezpośrednie otoczenie supermasywna czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej.

    ]]>
    20114 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Dyrektor ds. lotów załogowych w NASA rezygnuje ze stanowiska na tydzień przed pierwszym lotem od dekady]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/22/dyrektor-ds-lotow-zalogowych-w-nasa-rezygnuje-ze-stanowiska-na-tydzien-przed-pierwszym-lotem-od-dekady/ Fri, 22 May 2020 19:27:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20116
    Doug Loverro

    Dyrektor programu kosmicznych lotów załogowych w NASA Doug Loverro zrezygnował ze swojej pracy, w niecałe sześć miesięcy po objęciu tego stanowiska, głosi oświadczenie wydane przez agencję. Dochodzi do tego zaledwie tydzień przed pierwszym lotem załogowym od niemal dekady.

    W przyszłym tygodniu dwóch amerykańskich astronautów poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dostaną się tam na pokładzie statku Crew Dragon opracowanego przez SpaceX. Będzie to jednocześnie pierwszy kosmiczny lot załogowy realizowany z terytorium Stanów Zjednoczonych od 2011 r. kiedy to zakończył program wahadłowców.

    To już  druga zmiana na tym stanowisku po tym jak w lipcu 2019. r. NASA zrezygnowała z usług Williama Gerstenmaiera, który był zastępcą administratora ds. lotów załogowych od prawie 15 lat. Loverro rozpoczął pracę w grudniu 2019 r.

    Loverro zapewnił nam znaczący postęp. Jego przywództwo w programie lotów załogowych znacząco zbliżyło nas do osiągnięcia celu, jakim jest załogowe lądowanie na Księżycu w 2024 r. -poinformowano w oświadczeniu dla pracowników NASA.

    Loverro zrezygnował ze stanowiska w poniedziałek 18 maja, ale administrator NASA Jim Bridenstine poinformował o tym dopiero dwa dni później. W notatce dla personelu Loverro tłumaczy swoją rezygnację ryzykiem jakiego się podjął na początku roku, nie tłumaczy jednak o co dokładnie chodzi.

    Nasza misja nie należy do łatwych, a podejmowanie ryzyka stanowi jej element. Gdy podejmujemy ryzyko, techniczne, polityczne czy osobiste, niesie ono poważne konsekwencje jeżeli podejmiemy niewłaściwą decyzję. Ja podjąłem takie ryzyko na początku tego roku, ponieważ uważałem, ze jest to niezbędne do wykonania naszego zadania. Teraz, z perspektywy czasu, wyraźnie widzę, że popełniłem błąd i teraz muszę ponieść jego konsekwencje. - pisze Loverro.

    Ken Bowersox, który tymczasowo piastował to stanowisko po odejściu Gerstenmaiera, ponownie je obejmie teraz po odejściu Loverro. Bowersox to były astronauta i dotychczasowy zastępca Loverro.

    Jako zastępca administratora ds. załogowych lotów kosmicznych Loverro nadzorował realizację programu Artemis, w ramach którego ludzie mają wrócić na Księżyc w 2024 r.  Rezygnacja Loverro nie mogła się wydarzyć w gorszym momencie. To on odpowiedzialny był za rozwój programu komercyjnych lotów załogowych, w ramach którego rozwijano statki kosmiczne, które byłyby w stanie transportować astronautów na i z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). I to właśnie teraz, 27 maja, statek Crew Dragon firmy SpaceX po raz pierwszy od niemal dekady, zabierze dwóch astronautów na pokład ISS.

    NASA zapewnia, że zmiana na stanowisku nie będzie miała wpływu na program ani na samą misję, a Loverro przekonuje, że jego odejście nie ma "nic wspólnego" z programem lotów załogowych, aczkolwiek nie może powiedzieć nic więcej o powodach swojej decyzji.

    ]]>
    20116 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[No już, już prawie. Pogoda zwyciężyła nad Crew Dragonem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/28/no-juz-juz-prawie-pogoda-zwyciezyla-nad-crew-dragonem/ Thu, 28 May 2020 05:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20123

    Tak właśnie. Wczoraj, 27 maja o godzinie 22:33 z Przylądka Canaveral na Florydzie miała wystartować pierwsza załogowa misja realizowana przez NASA i SpaceX. Ale nie wystartowała. Bo pogoda.

    Tak właśnie. Przez większą część dnia oglądaliśmy (przynajmniej ja oglądałem) wielogodzinne przygotowania do pierwszego załogowego lotu Crew Dragona. W tym samym czasie pogoda też bawiła się z nami: to padał deszcz, to pojawiało się słońce, tylko aby przejść w ostrzeżenie o tornadzie, słońce i znowu deszcz. O godzinie 22:24 podjęto jednak decyzję o przełożeniu startu na sobotę. Cóż, biedni astronauci, Bob Behnken i Doug Hurley posiedzieli/poleżeli sobie w kapsule statku przez dwie godziny, a następnie wyszli. Rozczarowani? Jakoś nie sądzę. Myślę, że cieszyli się, że nikt nie chciał testować ich szczęścia wysyłając ich w pierwszą misję nowego statku przy granicznych warunkach pogodowych. Na pewno ze spokojniejszym umysłem podejdą do kolejnej próby, która teraz planowana jest na sobotę.

    To niesamowicie ważny lot

    Dlaczego? Odpowiedzi jest wiele. Ale tak w maksymalnym skrócie:

    • To pierwszy kosmiczny lot załogowy realizowany przez prywatną firmę na jej własnym sprzęcie (nie liczę tutaj pseudo-kosmicznego żartu z lotem "kosmicznym" VSS Unity firmy Virgin Galactic).
    • To pierwszy załogowy lot kosmiczny w USA od momentu uziemienia promów kosmicznych w 2011 r.
    • To pierwszy lot testowy zupełnie nowego statku kosmicznego od blisko 40 lat.

    Jakby nie patrzeć, przy tym konkretnym locie, przy pierwszym locie załogowym, wszystkie poprzednie starty Falcona 9 w ogóle się nie liczą. No ok, liczą się, ale wielokrotnie mniej. Wszak co się stanie gdy eksploduje rakieta wynosząca satelitę? Nic. Kilka osób się wkurzy, ubezpieczyciel wypłaci pieniądze, satelitę albo wyślę się nowego, albo i nie. Big deal.

    https://youtu.be/sNW52EXnS6M?t=1802
    Zapis relacji ze startu prowadzonej przez Piotrka z kanału Astrofaza. Gośćmi programu byli: Krzysztof Kanawka - kosmonauta.net, Łukasz Wilczyński - Planet Partners, Piotr Szmigielski - spacex.com.pl i Radek Kosarzycki - puls kosmosu.pl/spidersweb.pl

    A co by się stało gdyby coś poszło nie tak i doszłoby do katastrofy podczas startu? Zginęliby ludzie, SpaceX by został zmieciony z powierzchni Ziemi, a jakikolwiek powrót w przestrzeń kosmiczną stałby się mrzonką na kolejną dekadę. Trauma po takiej katastrofie, po tak pompowanym od wielu lat show, byłaby w społeczeństwie ogromna, a i sektor prywatny z pewnością długo nie dostałby szansy na realizację jakichkolwiek lotów załogowych.

    Dlatego wbrew pozorom cieszę się, że Crew Dragon wczoraj nie poleciał, astronauci są cali i zdrowi i będzie można spokojnie po raz kolejny podejść do próby w dużo bardziej sprzyjających warunkach pogodowych.

    Elonowi przez najbliższe kilka dni zalecam duże ilości melisy, aby się chłopak z nerwów nie wykończył przed startem.

    ]]>
    20123 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Hubble'a bada procesy powstawania planet w gromadzie gwiazd Westerlund 2]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/kosmiczny-teleskop-hubblea-bada-procesy-powstawania-planet-w-gromadzie-gwiazd-westerlund-2/ Fri, 29 May 2020 05:25:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20129
    Westerlund 2 to gigantyczna gromada ponad 3000 gwiazd znajdująca się 20 000 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiór Kila. Źródło: NASA/ESA/Hubble Heritage Team/A. Nota/Westerlund 2 Science Team

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a został wykorzystany do przeprowadzenia trwającego trzy lata badania zatłoczonej, masywnej i młodej gromady gwiazd Westerlund 2. Badania wykazały, że materia otaczająca gwiazdy w pobliżu centrum gromady jest w tajemniczy sposób pozbawiona dużych, gęstych obłoków pyłowych, które mogłyby stać się planetami za kilka milionów lat. Za ich brak odpowiadają najbardziej masywne i najjaśniejsze gwiazdy gromady, które erodują i rozpraszają dyski gazu i pyłu zbierające się wokół sąsiednich gwiazd. Po raz pierwszy astronomowie przeanalizowali niezwykle gęstą gromadę gwiazd, aby zbadać jakie środowiska sprzyjają powstawaniu planet.

    To badanie przeprowadzone w latach 2016 do 2019 miało na celu zbadanie właściwości gwiazd podczas ich wczesnych faz ewolucyjnych i prześledzenie ewolucji ich środowisk okołogwiazdowych. Takie badania ograniczały się wcześniej do najbliższych regionów gwiazdotwórczych o małej gęstości. Astronomowie po raz pierwszy użyli Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, aby rozszerzyć te badania na centrum jednej z niewielu masywnych gromad Drogi Mlecznej, Westerlund 2.

    Astronomowie odkryli teraz, że planetom trudno powstawać w centralnych rejonach gromady. Obserwacje wskazują również, że gwiazdy na obrzeżach gromady mają ogromne obłoki pyłowe, w których powstają. Aby wyjaśnić, dlaczego niektóre gwiazdy w Westerlund 2 mają trudności z formowaniem planet, a inne nie, badacze wskazują, że jest to w dużej mierze spowodowane lokalizacją. Najbardziej masywne i najjaśniejsze gwiazdy w gromadzie gromadzą się w jej centrum. Westerlund 2 zawiera co najmniej 37 niezwykle masywnych gwiazd, niektóre o masie do nawet 100 mas Słońca. Emitowane przez nie niezwykle intensywne promieniowanie ultrafioletowe i huraganowe wiatry gwiazdowe działają jak miotacze ognia i niszczą dyski wokół sąsiednich gwiazd, rozpraszając gigantyczne obłoki pyłu.

    „Zasadniczo, jeśli masz potężne gwiazdy, to ich energia będzie zmieniała właściwości dysków”, wyjaśnia główna badaczka Elena Sabbi z Space Telescope Science Institute w Baltimore, USA. „Dyski będą nadal istniały, ale gwiazdy zmieniają skład pyłu w nich;, więc trudniej jest stworzyć stabilne struktury, które ostatecznie doprowadzą do powstania planet. Uważamy, że pył albo odparuje za 1 milion lat, albo zmienia się jego skład i rozmiar tak gwałtownie, że planety nie będą miały z czego powstać”.

    Otoczenie Westerlund 2 na niebie.

    Westerlund 2 to wyjątkowe laboratorium, w którym można badać gwiezdne procesy ewolucyjne, ponieważ znajduje się stosunkowo blisko, jest dość młode i zawiera bogatą populację gwiazd. Gromada znajduje się w gwiezdnym żłobku znanym jako Gum 29, położonym około 14 000 lat świetlnych stąd w gwiazdozbiorze Kila (Carina). Gwiezdny żłobek jest trudny do zaobserwowania, ponieważ jest otoczony pyłem. Na szczęście kamera Wide Field Camera 3 Hubble'a może przejrzeć ten pyłowy welon w bliskiej podczerwieni, dając astronomom wyraźny widok gromady. Doskonały wzrok Hubble'a wykorzystano do rozdzielenia poszczególnych gwiazd i zbadania ogromnego zagęszczenia gwiazd w centrum gromady.

    „W wieku niespełna dwóch milionów lat Westerlund 2 kryje jedne z najbardziej masywnych i najgorętszych młodych gwiazd Drogi Mlecznej” - powiedział członek zespołu Danny Lennon z Instituto de Astrofísica de Canarias i Universidad de La Laguna . „Środowisko tej gromady jest nieustannie bombardowane przez silne wiatry gwiezdne i promieniowanie ultrafioletowe gwiezdnych gigantów o masie nawet 100 razy większej niż Słońce”.

    https://www.youtube.com/watch?v=dDyVDCHaXf8&feature=emb_title

    Sabbi i jej zespół odkryli, że spośród prawie 5000 gwiazd w Westerlund 2 o masach od 0,1 do 5 razy większej niż masa Słońca, 1500 z nich wykazuje dramatyczne zmiany jasności, które przypisywane są powszechnie obecności dużych zagęszczeń pyłu i planetazymali. Krążąca wokół gwiazd materia częściowo blokuje emitowane przez nie światło, powodując zmiany jasności. Jednak Hubble wykrył jedynie sygnaturę cząstek pyłu wokół gwiazd poza centralnym obszarem. Takich samych spadków jasności nie zarejestrowano w przypadku gwiazd przebywających w odległości czterech lat świetlnych od centrum.

    Dzięki Hubble'owi astronomowie mogą teraz zobaczyć, jak gwiazdy akreują w środowiskach podobnych do wczesnego Wszechświata, gdzie gromady były zdominowane przez potężne, masywne gwiazdy. Jak dotąd najbardziej znanym pobliskim gwiezdnym środowiskiem zawierającym masywne gwiazdy jest gwiezdny żłobek w Mgławicy Oriona. Jednak Westerlund 2 jest bogatszym celem ze względu na większą populację gwiazd.

    „Uważamy, że to planetozymale już istniejące lub właśnie teraz powstające” - wyjaśnia Sabbi. „Mogą to być swego rodzaju nasiona, które ostatecznie prowadzą do powstania planet. To układy, których nie widzimy w pobliżu bardzo masywnych gwiazd. Widzimy je tylko w układach gwiazd poza centrum gromady.”

    https://www.youtube.com/watch?v=GZxyTUH10jM&feature=emb_title

    Westerlund 2 daje nam znacznie lepsze statystyki dotyczące tego, jak masa wpływa na ewolucję gwiazd, jak szybko one ewoluują, a my widzimy ewolucję dysków gwiezdnych i znaczenie sprzężenia gwiezdnego w modyfikowaniu właściwości tych układów ”- powiedział Sabbi. „Możemy wykorzystać wszystkie te informacje, aby poprawić nasze modele formowania się planet i ewolucji gwiazd”.

    Gromada ta będzie również doskonałym celem do dalszych obserwacji za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Hubble pomógł astronomom zidentyfikować gwiazdy z możliwymi strukturami planetarnymi. Za pomocą teleskopu Webba badacze będą mogli badać, które dyski wokół gwiazd nie akreują materii, a które dyski wciąż zawierają materię, z której mogłyby powstawać planety. Webb będzie również badał chemię dysków w różnych fazach ewolucyjnych i obserwował ich zmiany, aby pomóc astronomom w określeniu roli środowiska w ich ewolucji.

    „Głównym wnioskiem tej pracy jest to, że potężne promieniowanie ultrafioletowe masywnych gwiazd zmienia dyski wokół gwiazd sąsiednich” - powiedział Lennon. „Jeśli zostanie to potwierdzone pomiarami wykonanymi przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, wynik ten może również wyjaśniać, dlaczego układy planetarne należą do rzadkości w starych, masywnych gromadach kulistych.”

    ]]>
    20129 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SW: Sonda MAVEN rozwiązuje zagadkę ucieczki atmosfery Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/sw-sonda-maven-rozwiazuje-zagadke-ucieczki-atmosfery-marsa/ Fri, 29 May 2020 08:52:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20135

    Cztery miliardy lat temu Mars był planetą znacznie bardziej przyjazną dla życia niż obecnie. Atmosfera planety była gęstsza, temperatury wyższe, a na powierzchni znajdowały się liczne zbiorniki wody. Sonda MAVEN od kilku lat sprawdza, dlaczego taki Mars należy już tylko do historii.

    Najprościej mówiąc, atmosfera Marsa przez te wszystkie lata stopniowo uciekała w przestrzeń kosmiczną. Badacze należący do zespołu misji MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution) przeanalizowali elektryczność marsjańskiej atmosfery, która może odpowiadać za to, że gaz w górnych warstwach atmosfery stopniowo odrywa się od niej i ucieka w przestrzeń kosmiczną.

    https://www.youtube.com/watch?v=KkKak9bNGjU&feature=emb_title

    Czytaj dalej w pełnym artykule na Spider's Web.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20135 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Planetoidy Ryugu i Bennu są elementami tej samej nieistniejącej już planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/planetoidy-ryugu-i-bennu-sa-elementami-tej-samej-nieistniejacej-juz-planetoidy/ Fri, 29 May 2020 10:11:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20138

    Skąd się wzięły planetoidy Bennu i Ryugu i ich charakterystyczny kształt? Międzynarodowy zespół badawczy kierowany przez Patricka Michela z CNRS oraz Ronalda-Louisa Ballouza z Uniwersytetu w Arizonie zaproponował własną odpowiedź na to pytanie w artykule naukowym opublikowanym na łamach Nature Communications.

    Symulacje numeryczne licznych procesów rozerwania dużych planetoid, jakie zachodzą w pasie planetoid między orbitami marsa i Jowisza wskazują, że w trakcie takich zdarzeń powstałe fragmenty planetoidy ponownie się ze sobą łączą w swego rodzaju skupiska, które z czasem przyjmują właśnie taki kształt jak te dwie planetoidy.

    Symulacje wykazują, że Bennu i Ryugu mogły powstać w procesie rozerwania tej samej planetoidy macierzystej. Naukowcy uważają, że właściwości obu planetoid wskazują, że mogą one bezpośrednio pochodzić z rozerwania jednej planetoidy macierzystej.

    Analiza próbek materii z powierzchni Ryugu i Bennu, które zostaną dostarczone na Ziemię przez japońską sondę Hayabusa2 oraz amerykańską sondę OSIRIS-REx pozwoli naukowcom zweryfikować tę hipotezę, za pomocą precyzyjnych pomiarów ich składu chemicznego oraz gdy uda się ustalić moment ich powstania.

    ]]>
    20138 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SpaceX ponownie uruchomił silnik Starshipa SN4 (video)]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/spacex-ponownie-uruchomil-silnik-starshipa-sn4-video/ Fri, 29 May 2020 10:59:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20142

    Nie oczekujcie jednak, że prototyp Starshipa oderwie się od Ziemi. Do tego dojdzie dopiero po załogowym starcie Crew Dragona (Demo-2), który planowany jest aktualnie na sobotę o 21:22 polskiego czasu.

    Choć firma Elona Muska przykuwa obecnie uwagę planowanym pierwszym startem załogowym Crew Dragona w ramach misji Demo-2, to nie oznacza to, że firma nie robi nic innego. Pierwotnie lot Dragona zaplanowany był na ubiegłą środę. Niemniej jednak pogoda pokrzyżowała plany i ostatecznie, kilkanaście minut przed startem misja została anulowana. NASA niedawno nawet szacowała ryzyko śmierci załogi podczas pierwszego startu (wyniki możecie przeczytać >>tutaj<<

    Naszą relację z tego wydarzenia możecie obejrzeć poniżej. W sobotę także planujemy relację z kolejnej próby startu Demo-2 na kanale Astrofazy.

    W międzyczasie zachęcam Was do zasubskrybowania kanału Pulsu Kosmosu na YT -> https://www.youtube.com/c/PulsKosmosu

    Wracamy tam już od poniedziałku.

    https://www.youtube.com/watch?v=sNW52EXnS6M

    W międzyczasie, w kompleksie Boca Chica, doszło do kolejnego, testowego uruchomienia silników prototypu statku Starship (okolice 3:34)

    https://www.youtube.com/watch?v=7EFymcXko6U

    ]]>
    20142 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SW: Spektrograf ESPRESSO potwierdza istnienie Proximy b!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/spektrograf-espresso-potwierdza-istnienie-proximy-b/ Fri, 29 May 2020 12:20:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20146
    Niebo w pobliżu Proxima Centauri i układu podwójnego Alfa Centauri AB

    Międzynarodowy zespół naukowców potwierdził właśnie, że w pobliżu Proximy Centauri, najbliższej nam gwiazdy (poza Słońcem), krąży planeta o rozmiarach Ziemi. Wyniki swoich badań naukowcy opublikowali w periodyku naukowym Astronomy & Astrophysics.

    Proxima b to planeta o masie 1,17 masy Ziemi, znajdująca się w ekosferze swojej gwiazdy i okrążająca ją w ciągu 11,2 dni.

    To przełomowe odkrycie było możliwe dzięki precyzyjnym pomiarom prędkości radialnych gwiazdy wykonanym za pomocą szwajcarskiego spektrografu ESPRESSO, który jest aktualnie najprecyzyjniejszym instrumentem tego typu na świecie. ESPRESSO jest zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) w Chile.

    https://www.youtube.com/watch?v=ifyb72oaQ_A

    Więcej czytaj w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    >>Kliknij tutaj<<

    ]]>
    20146 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SW: A gdyby tak Oumuamua była w rzeczywistości... zmrożoną bryłą lodu wodorowego?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/sw-a-gdyby-tak-oumuamua-byla-w-rzeczywistosci-zmrozona-bryla-lodu-wodorowego/ Fri, 29 May 2020 16:19:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20149

    O międzygwiezdnej planetoidzie Oumuamua odkrytej w 2017 r. słyszeliśmy już wiele. Astronomowie podejrzewali, że to w rzeczywistości jest kometa, międzygwiezdna planetoida, kosmiczna zbitka pyłu, statek obcych, a nawet ostatnio fragment planety rozerwanej przez gwiazdę macierzystą. Mało? To mamy nowe wyjaśnienie i jest ono jeszcze bardziej szokujące.

    Astronomowie z Uniwersytetu Yale opracowali nową teorię, według której ‘Oumuamua może być międzygwiezdną górą lodową. Według artykułu opublikowanego jako preprint i zaakceptowanego do publikacji w renomowanym periodyku naukowym Astrophysical Journal Letters, ‘Oumuamua ma swoje źródło w olbrzymim obłoku molekularnym.

    Te niewidoczne obiekty to w rzeczywistości masywne żłobki gwiezdne rozciągające się na całe lata świetlne i zawierające wystarczające ilości gazu, aby mogły z niego powstać dziesiątki tysięcy gwiazd. Najnowsze badania wskazują jednak, że czasami mogą one wyrzucać potężne bryły lodu wodorowego, które mogą wyglądać i zachowywać się jak ‘Oumuamua.

    Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    >>Kliknij tutaj<<

    ]]>
    20149 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Bingo! Znalazła się brakująca część materii barionowej we Wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/29/sw-bingo-znalazla-sie-brakujaca-czesc-materii-barionowej-we-wszechswiecie/ Fri, 29 May 2020 17:23:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20151

    Od początku lat dziewięćdziesiątych astronomowie wiedzieli, że we Wszechświecie brakuje mnóstwa materii. I bynajmniej nie chodziło o ciemną materię i ciemną energię, a o zwykłą materię barionową, z której zbudowane są gwiazdy, planety, a także my sami.

    Z tego co widzimy w pozostałościach po Wielkim Wybuchu, we wszechświecie powinno być dwa razy więcej materii barionowej niż dotychczas widzieliśmy. Teraz jednak astronomowie z Australii ustalili gdzie ona jest. Była cały czas tuż przed naszym nosem.

    Astronomowie obserwują wszechświat we wszystkich zakresach promieniowania – od fal radiowych, przez promieniowanie rentgenowskie po promieniowanie widzialne. Nigdzie jednak nie było brakującej materii.

    Wszystko jednak zmieniło się, gdy rozpoczęły się pomiary szybkich błysków radiowych – krótkich rozbłysków intensywnego promieniowania – i okazało się, że brakująca materia skrywa się w zimnym rozproszonym gazie wypełniającym przestrzeń między galaktykami.

    Gdzie się schowała brakująca materia barionowa? Czytaj dalej w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    Kliknij tutaj

    ]]>
    20151 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Był sobie Starship i już go nie ma. Potężna eksplozja [video]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/30/sw-byl-sobie-starship-i-juz-go-nie-ma-potezna-eksplozja-video/ Sat, 30 May 2020 10:37:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20157

    Czwarty prototyp Starshipa, nowego statku kosmicznego firmy SpaceX, był pierwszym, który z powodzeniem wytrzymał próby tankowania. Co więcej, był to pierwszy prototyp Starshipa, który z powodzeniem przetrwał odpalenie silnika Raptor. Był, to właściwe słowo, bo czwartego prototypu Starshipa już nie ma.

    Wczoraj wieczorem w kompleksie Boca Chica w Teksasie SN4 eksplodował tuż po kolejnej, udanej próbie odpalenia silnika. W chwilę po zakończeniu testu, statek eksplodował zamieniając się w potężną kulę ognia, doszczętnie niszcząc prototyp, ale tak powodując znaczne straty na stanowisku testowym.

    https://www.youtube.com/watch?v=kZYPnxfjoCY

    Tymczasem dzisiaj...

    Dzisiaj wieczorem planowany jest start załogowej misji Demo-2 realizowanej za pomocą statku Crew Dragon i rakiety Falcon 9.

    Dlaczego ten lot nie ma nic wspólnego z wczorajszą eksplozją? Czytaj dalej na portalu Spider's Web.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20157 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Druga próba startu Crew Dragona z załogą [LIVE 21:00]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/30/live-2100-druga-proba-startu-crew-dragona-z-zaloga/ Sat, 30 May 2020 13:37:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20160
    https://www.youtube.com/watch?v=V8XLAm2rtuQ

    Do X razy sztuka. Dlatego dzisiaj także zapraszamy na relację ze startu Crew Dragona.

    Przybliżony program:
    1. 21:00 Start programu, streszczenie misji i rozmowa z gośćmi.
    2. 21:23 Start kapsuły Dragon Crew z komentarzem.
    3. 21:40 Studio Astrofazy, rozmowa z gośćmi i dyskusja.

    ]]>
    20160 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[I poleciał! SpaceX jako pierwsza firma wynosi astronautów w przestrzeń kosmiczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/31/i-polecial-spacex-jako-pierwsza-firma-wynosi-astronautow-w-przestrzen-kosmiczna/ Sat, 30 May 2020 22:02:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20163

    Choć obaw było dużo, że po raz kolejny pogoda pokrzyżuje plany, to jednak ostatecznie podjęto decyzję o starcie.

    https://twitter.com/SpaceX/status/1266812530833240064

    Tym samym, 30 maja o godzinie 21:22 polskiego czasu, statek kosmiczny Crew Dragon zainstalowany na szczycie rakiety Falcon 9 wyniósł w przestrzeń kosmiczną dwóch amerykańskich astronautów Douga Hurleya i Boba Behnkena. Tym samym po raz pierwszy w historii prywatna firma wyniosła w przestrzeń kosmiczną astronautów.

    Aktualnie astronauci ścigają Międzynarodową Stację Kosmiczną, do której powinni zacumować w około 19 godzin po starcie.

    Cały start miałem okazję komentować w doborowym towarzystwie na kanale Astrofazy - zapis poniżej. Jak zawsze przypadła mi moja ulubiona rola. :)

    https://www.youtube.com/watch?v=V8XLAm2rtuQ
    ]]>
    20163 0 0 0

    Liftoff! pic.twitter.com/DRBfdUM7JA

    — SpaceX (@SpaceX) May 30, 2020]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Liftoff! pic.twitter.com/DRBfdUM7JA

    — SpaceX (@SpaceX) May 30, 2020]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Liftoff! pic.twitter.com/DRBfdUM7JA

    — SpaceX (@SpaceX) May 30, 2020]]>
    ]]> 780 https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/30/nasa-i-spacex-planuja-start-pierwszej-komercyjnej-misji-zalogowej-na-iss/ 0 0 817 https://avanaavanafil.com/ avana 100 mg]]> 0 0 874 https://tadalisetadalafil.com/ tadalafil 60 mg for sale]]> 0 0 944 https://elitadalafill.com/ tadalafil cialis]]> 0 0 983 https://elitadalafill.com/ what is tadalafil tadalafil uses]]> 0 0
    <![CDATA[SW: Co tak naprawdę widzieliśmy wczoraj? Czy to jest przełom?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/05/31/sw-co-tak-naprawde-widzielismy-wczoraj-czy-to-jest-przelom/ Sun, 31 May 2020 08:35:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20170

    30 maja o godzinie 21:22 polskiego czasu z Przylądka Canaveral wystartowała rakieta Falcon 9, na której szczycie znajdował się statek Crew Dragon, w którym znajdowali się astronauci Bob Behnken oraz Doug Hurley. To początek czegoś nowego.

    Ale po kolei.

    Pierwsze podejście do załogowego startu Crew Dragona miało miejsce w środę, ale niesprzyjające warunki pogodowe sprawiły, że na kilkanaście minut przed startem podjęto decyzję o przełożeniu misji. Choć prognozy pogody na sobotę wskazywały jedynie 50% szans na korzystne warunki pogodowe, to jednak tym razem się udało. Jeżeli przespaliście i nie włączaliście przez ostatnie godziny żadnej stacji telewizyjnej, to poniżej możecie zobaczyć jak wyglądał start.

    https://www.youtube.com/watch?v=XtQZpqpzRxI

    Początek ery komercjalizacji kosmosu

    Wbrew pozorom start Crew Dragona, choć był wydarzeniem bardzo ważnym, nie był przełomowy. Zanim przewiniecie do sekcji komentarzy, aby mnie za to stwierdzenie zbesztać, pozwólcie mi wytłumaczyć co mam na myśli.

    Tak, mieliśmy do czynienia z bardzo ważnym wydarzeniem dla sektora kosmicznego. Jakby nie patrzeć, wczorajszy lot był pierwszym lotem testowym zupełnie nowego statku kosmicznego od ponad 40 lat. Był to także pierwszy załogowy lot kosmiczny realizowany z terytorium Stanów Zjednoczonych od 2011 r. kiedy to zakończono program promów kosmicznych, dzięki czemu Amerykanie w końcu, po niemal dziesięcioletniej przerwie, mają swój własny środek transportu na Międzynarodową Stację Kosmiczną i już nie są zależni od rosyjskich cen i rosyjskich statków Sojuz.

    Dalsza (bardziej kontrowersyjna i ciekawsza) część tekstu, w pełnym artykule na portalu Spider's Web.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20170 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[[PODCAST] Gwiazdozbiry #015: Pierwsza załogowa misja prywatnego statku kosmicznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/01/podcast-gwiazdozbiory-015-pierwsza-zalogowa-misja-prywatnego-statku-kosmicznego/ Mon, 01 Jun 2020 05:09:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20175

    [spreaker type=player resource="episode_id=28765900" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    https://open.spotify.com/episode/1rgapvScw19sbQSLbJOf1D

    Komentarz na gorąco (albo właśnie na chłodno) dotyczący pierwszego komercyjnego lotu załogowego na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, za pomocą statku Crew Dragon firmy SpaceX zainstalowanego na szczycie rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Czy to przełom czy tylko marketing? O tym właśnie dzisiaj.

    ]]>
    20175 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Teleskopy ESO odkrywają gigantyczne plamy magnetyczne na gorących gwiazdach]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/01/teleskopy-eso-odkrywaja-gigantyczne-plamy-magnetyczne-na-goracych-gwiazdach/ Mon, 01 Jun 2020 14:50:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20179

    Korzystając z teleskopów ESO w Chile, astronomowie z Uniwersytetu w Padwie odkryli potężne plamy na powierzchni bardzo gorących gwiazd wewnątrz trzech różnych gromad gwiazd. Gwiazdy te nie tylko mają na swojej powierzchni liczne plamy magnetyczne, ale czasami dochodzi na nich do potężnych rozbłysków, miliony razy intensywniejszych od rozbłysków obserwowanych na Słońcu. Wyniki badań opublikowane dzisiaj w periodyku Nature Astronomy pozwolą nam lepiej zrozumieć te nietypowe gwiazdy, a być może także rozwiązać kilka innych zagadek, przed którymi stoją astrofizycy.

    Badacze pracujący pod kierownictwem Yazana Mazari z Obserwatorium Astronomicznego w Padwie, obserwowali gwiazdy pewnego specyficznego typu, tzw. gwiazdy skrajnej gałęzi horyzontalnej czyli obiekty o masie dwa razy mniejszej od Słońca, ale cztero- czy pięciokrotnie od niego gorętsze.

    Te gorące i małe gwiazdy są dość wyjątkowe, bowiem wiemy, że pominą one jeden z ostatnich etapów życia normalnej gwiazdy i szybciej zakończą swój żywot - mówi Momany. W naszej galaktyce te osobliwe gorące obiekty zazwyczaj mają bliskiego gwiezdnego towarzysza.

    https://www.youtube.com/watch?v=Xo_MIeSzSrs&feature=emb_title

    Co ciekawe, w gęsto upakowanych gromadach kulistych takie gwiazdy już nie mają gwiazd towarzyszących. Długofalowy monitoring takich gwiazd za pomocą teleskopów należących do ESO pozwolił ustalić jeszcze jedną ciekawą rzecz. Po przeanalizowaniu trzech różnych gromad kulistych, Momany ze współpracownikami zauważył, że wiele z tych gwiazd skrajnej gałęzi horyzontalnej charakteryzuje się regularnymi zmianami jasności o okresie od kilku dni do kilku tygodni.

    Po wyeliminowaniu wszystkich innych możliwości, pozostał tylko jeden sposób na wyjaśnienie tych zmian jasności - mówi Simone Zaggia, współautor opracowania z Obserwatorium Astronomicznego w Padwie - te gwiazdy muszą być usiane plamami!

    Plamy na gwiazdach skrajnej gałęzi horyzontalnej znacząco różnią się od ciemnych plam widocznych na powierzchni Słońca, jednak za jedne i drugie odpowiada pole magnetyczne. Plamy na gorących gwiazdach są jaśniejsze i gorętsze od bezpośredniego otoczenia. Plamy na powierzchni gwiazd skrajnej gałęzi horyzontalnej są dodatkowo znacznie większe od plam słonecznych, i potrafią obejmować 1/4 powierzchni gwiazdy. Takie plamy mogą utrzymywać się na powierzchni gwiazdy przez całe dekady, podczas gdy plamy słoneczne utrzymują się od kilku dni do kilku miesięcy. To właśnie takie rozległe plamy, utrzymujące się na powierzchni rotującej gwiazdy, odpowiadają za obserwowane przez badaczy zmiany jasności.

    Oprócz zmian jasności spowodowanych obecnością plam, badacze odkryli kilka gwiazd skrajnej gałęzi horyzontalnej, na których od czasu do czasu dochodzi do super-rozbłysków - gwałtownych eksplozji energii, które jednocześnie wskazują na obecność silnego pola magnetycznego.

    https://www.youtube.com/watch?v=lH2c8DZ494w&feature=emb_title

    Owe rozbłyski przypominają rozbłyski widoczne na Słońcu tyle, że są jakieś dziesięć milionów razy bardziej energetyczne - dodaje Henri Boffin, astronom z siedziby głównej ESO. Nikt się nie spodziewał po tych gwiazdach takiego zachowania, a to podkreśla rolę pola magnetycznego w wyjaśnieniu nietypowego zachowania tych gwiazd.

    Po blisko sześćdziesięciu latach prób zrozumienia tych gwiazd, astronomowie w końcu otrzymali nieco pełniejszy obraz ich cech. Co więcej, odkrycie to pozwoli wyjaśnić pochodzenie silnego pola magnetycznego wielu białych karłów, które stanowią ostatni etap życia gwiazd podobnych do Słońca.

    Patrząc szerzej można powiedzieć, że zmiany jasności wszystkich gorących gwiazd - od młodych gwiazd podobnych do Słońca, po stare gwiazdy skrajnej gałęzi horyzontalnej i białe karły - mają ze sobą coś wspólnego. Wszystkie najprawdopodobniej mają na swoich powierzchniach liczne plamy magnetyczne.

    https://www.youtube.com/watch?v=bvzuviHxnIo&feature=emb_title
    ]]>
    20179 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w czerwcu 2020 r.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/01/astrolife-niebo-w-czerwcu-2020-r-video/ Mon, 01 Jun 2020 13:52:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20184
    https://www.youtube.com/watch?v=3omDDi6kHis

    Jak zawsze, gorąco polecam nowy materiał Mateusza z kanału Astrolife.pl.

    W powyższym materiale dowiecie się gdzie i kiedy warto spojrzeć w niebo, aby zobaczyć coś naprawdę ciekawego. Jak dla mnie - materiał obowiązkowy.

    Po obejrzeniu zachęcam do polubienia profilu Astrolife na Facebooku.

    ]]>
    20184 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Rozbłysk okolic czarnej dziury zarejestrowany na filmie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/01/rozblysk-okolic-czarnej-dziury-zarejestrowany-na-filmie/ Mon, 01 Jun 2020 18:58:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20191

    Astronomowie zarejestrowali moment wyrzucenia gorącej materii z prędkością bliską prędkości światła z okolic czarnej dziury. Rozbłysk został zarejestrowany za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra.

    Czarna dziura i towarzysząca jej gwiazda tworzą układ o nazwie MAXI J1820 + 070, zlokalizowany w naszej galaktyce około 10 000 lat świetlnych od Ziemi. Czarna dziura w MAXI J1820 + 070 ma masę około ośmiokrotnie większą od Słońca, co oznacza, że należy do klasy czarnych dziur o masie gwiazdowej i powstała w momencie eksplozji masywnej gwiazdy. (W przeciwieństwie do supermasywnych czarnych dziur, które zawierają miliony lub miliardy razy więcej niż masa Słońca).

    Towarzysząca jej gwiazda ma około połowę masy Słońca. Silna grawitacja czarnej dziury odziera gwiazdę z materii, która opadając na czarną dziurę układa się w dysk emitujący promieniowanie rentgenowskie.

    Podczas gdy część gorącego gazu tworzącego dysk przekroczy „horyzont zdarzeń” (punkt bez powrotu) i wpadnie do czarnej dziury, część gazu zostanie zamiast tego wystrzelona z okolic czarnej dziury w formie dżetu, wąskiej wiązki materii oddalającej się od czarnej dziury z prędkością bliską prędkości światła. Owe dżety (zawsze występują w parach) skierowane są w przeciwnych kierunkach, mają swój początek poza horyzontem zdarzeń i układają się wzdłuż linii pola magnetycznego. Najnowsze nagranie zachowania tej czarnej dziury oparty jest na czterech obserwacjach uzyskanych za pomocą obserwatorium Chandrą w listopadzie 2018 r. oraz w lutym, maju i czerwcu 2019 r.

    Główny elementem grafiki na początku tekstu jest rozległy obraz Drogi Mlecznej zarejestrowany w zakresie optycznym i podczerwonym za pomocą teleskopu PanSTARRS na Hawajach. Krzyżem zaznaczono lokalizację MAXI J1820 + 070 nad płaszczyzną galaktyki. Wstawka na grafice przedstawia nagranie składające się z czterech obserwacji prowadzonych za pomocą Chandry. Pierwsze obserwacje (day 0) wykonano 13 listopada 2018 r., w cztery miesiące po wystrzeleniu dżetu. MAXI J1820 + 070 jest tym jasnym źródłem promieniowania rentgenowskiego na środku zdjęcia, na zdjęciu widać także źródła promieniowania rentgenowskiego oddalające się od czarnej dziury pod postacią dżetów skierowanych na północ i południe. MAXI J1820 + 070 jest punktowym źródłem promieniowania rentgenowskiego, chociaż wydaje się być większe niż źródło punktowe, ponieważ jest znacznie jaśniejsze od dżetów. Południowy dżet jest zbyt słaby, aby można go było wykryć w obserwacjach z maja i czerwca 2019 r.

    https://www.youtube.com/watch?v=06DBHrRUSc0

    Jak szybko dżety materii oddalają się od czarnej dziury? Z perspektywy Ziemi wygląda to tak, jakby północny dżet poruszał się z prędkością 60% prędkości światła, podczas gdy południowy z prędkością 160% prędkości światła!

    Jest to przykład ruchu nadświetlnego, zjawiska, które występuje, gdy coś zbliża się do nas z prędkością światła, w kierunku bliskim naszej linii wzroku. Oznacza to, że obiekt przemieszcza się w naszą stronę niemal tak szybko, jak światło, które wytwarza, co daje złudzenie, że ruch dżetu jest szybszy niż prędkość światła. W przypadku MAXI J1820 + 070 południowy dżet skierowany jest w naszą stronę, a północny skierowany jest od nas, więc południowy porusza się szybciej niż północny. Rzeczywista prędkość cząstek w obu strumieniach jest większa niż 80% prędkości światła.

    Tylko dwa inne przykłady takich szybkich emisji materii z czarnych dziur o masie gwiazdowej zarejestrowano w zakresie rentgenowskim.

    MAXI J1820 + 070 został również zaobserwowany na falach radiowych przez zespół kierowany przez Joe Brighta z University of Oxford, który wcześniej poinformował o wykryciu ruchu nadświetlnego źródeł kompaktowych na podstawie samych danych radiowych, których zapis rozciągał się od dnia wystrzelenia dżetu 7 lipca 2018 do końca 2018 r.

    Ilustracja przedstawia czarną dziurę zasysającą materię z towarzyszącej jej gwiazdy

    Ponieważ obserwacje Chandry w przybliżeniu podwoiły czas obserwacji dżetów, połączona analiza danych radiowych i nowych danych z Chandry autorstwa Espinasse i jej zespołu dostarczyła więcej informacji na ich temat. Badacze dowiedli między innymi, że dżety zwalniają, gdy oddalają się od czarnej dziury.

    Większość energii w dżetach nie jest przekształcana w promieniowanie, lecz jest uwalniana, gdy cząstki dżetu oddziałują z materią otoczenia. Takie interakcje mogą być przyczyną zwalniania dżetów. Kiedy zderzają się one z otaczającą materią w przestrzeni międzygwiezdnej, pojawiają się fale uderzeniowe. Proces ten generuje energie cząstek wyższe od energii uzyskiwanych w Wielkim Zderzaczu Hadronów.

    Naukowcy szacują, że w tych dwóch dżetach wystrzelonych z otoczenia czarnej dziury w lipcu 2018 r. wyrzucono materię o masie 200 bilionów ton. Ta masa jest porównywalna z tym, co można zgromadzić w dysku otaczającym czarną dziurę na przestrzeni kilku godzin i jest to równowartość około tysiąca komet Halleya.

    Badania MAXI J1820 + 070 i podobnych systemów mogą powiedzieć nam więcej o dżetach emitowanych z otoczenia czarnych dziur o masie gwiazdowej oraz o tym, jak uwalniają one swoją energię, gdy dżety wchodzą w interakcję z otoczeniem.

    Obserwacje radiowe przeprowadzone za pomocą sieci Very Large Array Karla G. Jansky'ego oraz sieci MeerKAT zostały również wykorzystane do zbadania dżetów MAXI J1820+070.

    Artykuł opisujący odkrycie został opublikowany w najnowszym wydaniu periodyku The Astrophysical Journal.

    ]]>
    20191 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Eksplozje nowych odpowiadają za większość litu w galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/02/eksplozje-nowych-odpowiadaja-za-wiekszosc-litu-w-galaktyce/ Tue, 02 Jun 2020 05:28:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20195

    Zespół badaczy kierowany przez astrofizyka Sumnera Starrfielda z Uniwersytetu Stanu Arizona połączył teorię z obserwacjami i analizami laboratoryjnymi i ustalił, że określona klasa gwiezdnych eksplozji, tzw. nowe klasyczne, jest odpowiedzialna za większość litu w naszej galaktyce i w Układzie Słonecznym.

    Wyniki swoich badań, naukowcy opublikowali niedawno w periodyku naukowym Astrophysical Journal.

    Zważając na to jak ważny jest lit w codziennych zastosowaniach takich jak produkcja żaroodpornego szkła, ceramiki, baterii litowych oraz litowo-jonowych, dobrze jest wiedzieć skąd ten pierwiastek w ogóle pochodzi - mówi prof. Starrfield. Nie mówiąc już o tym, że dobrze jest udoskonalać swoją wiedzę o źródłach pochodzenia pierwiastków, z których zbudowani jesteśmy my sami.

    Następnie badacze ustalili, że część tych klasycznych nowych, w toku ewolucji, eksploduje jako supernowe typu Ia. Eksplozje tego typu często są jaśniejsze od całych galaktyk, dzięki czemu można je dostrzec z bardzo dużych odległości.

    Jako takie, wykorzystywane są one do badania ewolucji wszechświata oraz w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku były tymi supernowymi, które pozwoliły na odkrycie ciemnej energii, która odpowiada za przyspieszanie ekspansji wszechświata. Jakby tego było mało, w takich eksplozjach powstaje większość żelaza w galaktyce, bardzo ważnego składnika czerwonych krwinek roznoszących tlen po całym ciele.

    Klasyczne nowe

    W momencie powstania wszechświata, w tzw. Wielkim Wybuchu, powstał przede wszystkim wodór, hel i niewielkie ilości litu. Wszystkie pozostałe pierwiastki, w tym także większość litu, powstały w gwiazdach.

    Klasyczne nowe to klasa gwiazd składających się z białego karla (pozostałości po gwieździe o masie gwiazdy i rozmiarach Ziemi) oraz większej gwiazdy krążącej po ciasnej orbicie wokół niego.

    Gaz opadający z większej gwiazdy na białego karła stopniowo się na nim akumuluje i po osiągnięciu krytycznej masy dochodzi do eksplozji. W naszej galaktyce takich eksplozji jest średnio około 50 rocznie, a najjaśniejsze z nich obserwowane są przez astronomów na całym świecie.

    Symulacje, obserwacje i meteoryty

    Do określenia ilości litu produkowanego w eksplozji nowej, badacze wykorzystali kilka różnych metod. W swojej pracy połączyli prognozy komputerowe tego jak lit powstaje w eksplozji, jak gaz jest w niej wyrzucany w eksplozji i jaki powinien być jego całkowity skład chemiczny. Do tego zestawu danych dorzucono wyniki obserwacji wyrzuconego w eksplozji gazu, dzięki czemu można było sprawdzić jego faktyczny skład chemiczny.

    W swoich badaniach Starrfield wykorzystał własnego autorstwa kod komputerowy do symulacji eksplozji, a we współpracy z Charlesem E. Woodwardem z Uniwersytetu Minnesoty oraz Markiem Wagnerem z Obserwatorium Dużego Teleskopu Lornetkowego (LBT) w Tuscon uzyskał dane obserwacyjne dot. eksplozji nowych zarejestrowanych za pomocą teleskopów naziemnych, kosmicznych oraz teleskopu SOFIA zainstalowanego na pokładzie przystosowanego specjalnie pod to samolotu Boeing 747.

    Astrofizycy jądrowi Christian Iliadis z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill oraz Raphael Hix z Oak Ridge National Laboratory dostarczyli z kolei informacji o reakcjach jądrowych zachodzących w gwiazdach, które okazały się kluczowe do rozwiązania równań różniczkowych pojawiających się w trakcie projektu badawczego.

    Nasze umiejętności modelowania tego skąd gwiazdy biorą swoją energię zależy od zrozumienia fuzji jądrowej, w której lekkie jądra ulegają fuzji z cięższymi, uwalniając przy tym energię - mówi Starrfield. Musieliśmy wiedzieć w jakich warunkach możemy oczekiwać takich interakcji, i co może wskutek takich interakcji powstać.

    Współautor opracowania oraz kosmochemik Maitrayee Bose z ASU analizuje meteoryty i ziarna pyłu międzyplanetarnego, które zawierają drobiny skał, które powstały w różnego rodzaju gwiazdach.

    Nasze wcześniejsze badania wskazywały, że niewielka część pyłu gwiezdnego w meteorytach powstała w nowych - mówi Bose. Stąd i naszym wkładem jest informacja, że rozbłyski nowych wzbogaciły obłok molekularny, z którego czasem uformował się nasz układ planetarny. Bose dodaje także, że prowadzone przez jego zespół badania przewidują powstawanie w eksplozjach nowych ziaren pyłu kosmicznego o bardzo konkretnym składzie chemicznym, który od momentu powstania nie uległ zmianie.

    Mówimy o nadal trwającym projekcie badawczym, który obejmuje badania teoretyczne jak i obserwacyjne - mówi Starrfield. Pracując nad kolejnymi teoriami czekamy jednocześnie na uruchomienie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba oraz Teleskopu Nancy Grace Roman, za pomocą których będziemy w stanie obserwować nowe i dowiadywać się nowych rzeczy o początkach wszechświata.

    ]]>
    20195 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: W jaki sposób rosną czarne dziury?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/02/w-jaki-sposob-rosna-czarne-dziury/ Tue, 02 Jun 2020 09:05:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20198

    Naukowcy z Centrum Astrofizyki na Harvardzie oraz Black Hole Initiative (BHI) rzucają nowe  światło na to jak czarne dziury rosną na przestrzeni czasu. Aby tego dokonać badacze stworzyli nowy model, który pozwala sprawdzić czy procesem dominującym jest wzrost przez akrecję materii czy też przez łączenie z innymi czarnymi dziurami. 

    Dr Abraham Loeb z Harvardu wraz ze współpracownikami, opracował nowy modelteoretyczny, którego zadaniem było ustalenie głównego kanału wzrostu masy czarnych dziur. Model ten stosuje się do od lokalnego wszechświata do tego, który obserwujemy z odległości 13 mld lat świetlnych.

    Wyniki przeprowadzonych badań wskazują, że główny kanał wzrostu zależy od masy czarnej dziury i przesunięcia ku czerwieni (redshift). W pobliskim wszechświecie małe czarne dziury rosną głównie przez akrecję, podczas gdy bardzo duże czarne dziury rosną głównie łącząc się z innymi. W bardzo odległym wszechświecie jest odwrotnie: małe czarne dziury rosną głównie łącząc się ze sobą, a duże w procesie akrecji materii.

    Czarne dziury mogą rosnąć na dwa sposoby. Mogą pochłaniać materię z otaczającej ich przestrzeni lub mogą się ze sobą łączyć w jedną masywną czarną dziurę – mówi Pacucci. Obecnie uważamy, że pierwsze czarne dziury zaczęły tworzyć się w przybliżeniu z pierwszą populacją gwiazd, jakieś 13,5 miliarda lat temu. Pytanie brzmi: w jaki sposób te „nasiona” urosły, tworząc bardzo szeroką populację czarnych dziur, które naukowcy obecnie wykrywają we wszechświecie, od małych po bardzo duże, których blask widzimy  z drugiego końca wszechświata? Loeb dodaje: Możemy ograniczyć ich historię nie tylko poprzez wykrywanie światła, ale także przez fale grawitacyjne emitowane w procesie łączenia.

    Pozostało jeszcze 60% tego artykułu.

    Kliknij tutaj, aby czytać dalej na portalu Spider's Web

    ]]>
    20198 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Obszerne symulacje wskazują na pochodzenie supermasywnych czarnych dziur]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/02/obszerne-symulacje-wskazuja-na-pochodzenie-supermasywnych-czarnych-dziur/ Tue, 02 Jun 2020 18:16:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20204

    Symulacje komputerowe opracowane przez astrofizyków z Uniwersytetu Tohoku w Japonii pozwoliły na opracowanie nowej teorii opisującej pochodzenie supermasywnych czarnych dziur. Zgodnie z tą teorią, prekursorki supermasywnych czarnych dziur rosną nie tylko pożerając gaz z przestrzeni międzygwiezdnej, ale także same gwiazdy. Taka teoria pozwala wyjaśnić dużą liczbę supermasywnych czarnych dziur obserwowanych obecnie.

    Niemal każda galaktyka we współczesnym wszechświecie, posiada supermasywną czarną dziurę w swoim centrum. Masy takich czarnych dziur mogą sięgać nawet kilkunastu miliardów mas Słońca. Mimo to ich pochodzenie wciąż stanowi jedną z największych zagadek astronomii. Popularna teoria obejmuje model bezpośredniego kolapsu, w którym pierwotne obłoki gazu międzygwiezdnego zapadają się pod wpływem własnej grawitacji w supermasywne gwiazdy, które następnie ewoluują, aby wkrótce potem stać się supermasywnymi czarnymi dziurami. Jednak wcześniejsze badania wykazały, że bezpośredni kolaps działa tylko w przypadku czystego gazu składającego się jedynie z wodoru i helu. Cięższe pierwiastki takie jak węgiel i tlen wpływają na dynamikę płynu, przez co zapadający się obłok ulega fragmentacji na wiele mniejszych obłoków, z których powstaje więcej mniejszych gwiazd niż kilka supermasywnych. Teoria bezpośredniego kolapsu czystego gazu nie potrafi ponadto wytłumaczyć dużej liczby supermasywnych czarnych dziur obserwowanych do dzisiaj.

    Sunmyon Chon, badacz w Japońskim Towarzystwie Promocji Nauki i na Uniwersytecie Tohoku, wraz ze swoim zespołem wykorzystał japoński superkomputer ATERUI II do przeprowadzenia długoterminowej, trójwymiarowej symulacji wysokiej rozdzielczości, w której przetestował możliwość powstawania supermasywnych gwiazd nawet w gazie wzbogaconym o metale cięższe. Powstawanie gwiazd w obłokach gazowych zawierających cięższe pierwiastki niezwykle ciężko symulować, ze względu na konieczność symulowania także gwałtownych wyrzutów gazu, ale nisesamowita moc obliczeniowa ATERUI II uruchomionego w 2018 r. umożliwiła badaczom pokonanie tej przeszkody. Dzięki temu najnowsze symulacje pozwalają bardziej szczegółowo badać proces powstawania gwiazd z obłoków gazu.

    W przeciwieństwie do wcześniejszych przypuszczeń, zespół badawczy odkrył, że supermasywne gwiazdy mogą powstawać z obłoków gazowych wzbogaconych pierwiastkami cięższymi od wodoru i helu. Zgodnie z oczekiwaniami, obłok gazowy ulega gwałtownej fragmentacji, a z poszczególnych jego fragmentów powstaje wiele mniejszych gwiazd. Niemniej jednak, w kierunku centrum obłoku płynie silny strumień gazu; mniejsze gwiazdy ulegają mu i z czasem pochłaniane są przez masywne gwiazdy znajdujące się w centrum. Symulacje zakończyły się powstaniem masywnej gwiazdy o masie ponad 10 000 mas Słońca.

    Po raz pierwszy udało nam się w symulacji doprowadzić do powstania tak dużej prekursorki czarnej dziury w obłoku pełnym ciężkich pierwiastków. Wydaje nam się, że powstała w ten sposób masywna gwiazda będzie dalej rosła, a z czasem zostanie po niej gigantyczna czarna dziura - mówi Chon.

    Najnowszy model wskazuje, że nie tylko pierwotny gaz (wodór i hel), ale także gaz wzbogaconymi cięższymi pierwiastkami może prowadzić do powstania gigantycznych gwiazd, które mogą być zalążkami potężnych czarnych dziur.

    Nasz model jest w stanie wyjaśnić pochodzenie większej liczby czarnych dziur niż wcześniejsze teorie. Wydaje nam się, że uzyskane przez nas wyniki prowadzą nas do wiedzy o pochodzeniu supermasywnych czarnych dziur.

    mówi Kazuyuki Omukai, profesor z Uniwersytetu Tohoku
    ]]>
    20204 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Odwiedź centrum Drogi Mlecznej w wirtualnej rzeczywistości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/03/odwiedz-centrum-drogi-mlecznej-w-wirtualnej-rzeczywistosci/ Wed, 03 Jun 2020 10:34:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20208
    https://www.youtube.com/watch?v=-q6xnRAWdc0&feature=emb_title

    Łącząc dane z teleskopów z symulacjami wykonanymi za pomocą superkomputerów i wirtualną rzeczywistością (VR), nowa wizualizacja pozwala doświadczyć 500 lat kosmicznej ewolucji otoczenia supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej.

    Wizualizacja „Galactic Center VR” to najnowsza wizualizacja stworzona przez astrofizyków w oparciu o dane z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i innych teleskopów NASA. Najnowsza wersja zawiera symulacje przeprowadzone za pomocą superkomputera NASA, przedstawiające przepływ materii w kierunku supermasywnej czarnej dziury Sgr A* o masie czterech milionów mas Słońca. Wizualizacja została przystosowana do środowiska VR i jest dostępna bezpłatnie w sklepach Steam i Viveport VR.

    Naukowcy stworzyli modele wiatrów emitowanych przez 25 bardzo jasnych i masywnych obiektów, tzw. gwiazd Wolfa-Rayeta, które przenikają kilka centralnych lat świetlnych galaktyki, krążąc wokół Sgr A *. Gwiazdy Wolfa-Rayeta wytwarzają tyle promieniowania, że ​​zdmuchują swoje zewnętrzne warstwy w przestrzeń kosmiczną pod postacią wiatrów naddźwiękowych. W symulacji możesz zobaczyć jak część tej materii przechwytywana jest przez grawitację czarnej dziury i opada w jej kierunku.

    Kiedy wiatry z gwiazd Wolfa-Rayeta zderzają się ze sobą, materia podgrzewana jest do milionów stopni przez fale uderzeniowe - podobne do gromów dźwiękowych - i wytwarza mnóstwo promieni rentgenowskich. Środek galaktyki jest zbyt odległy, aby Chandra mogła wykryć pojedyncze przykłady takich zderzeń, ale ogólny rentgenowski blask tego gorącego gazu można już dostrzec za pomocą Chandry.

    W wizualizacji różne kolory reprezentują różne obiekty i zjawiska. Białe migoczące krzyże to gwiazdy Wolfa-Rayeta, a ich orbity zarysowano kolorem szarym (można je włączać i wyłączać). Kolory niebieski i żółty pokazują w symulacji promieniowanie rentgenowskie gorącego gazu emitowane w wyniku zderzeń wiatrów naddźwiękowych, podczas gdy czerwonym kolorem zaznaczono materię w wietrze, zdominowaną przez chłodniejszy gaz widoczny w podczerwieni przez inne teleskopy. Fioletem zaznaczono obszary, w których kolor czerwony i niebieski nakładają się na siebie.

    Wizualizacja obejmuje pełny rozmiar symulacji, który obejmuje około 3 lata świetlne, czyli około 30 bilionów kilometrów, z centrum w Sgr A*. Z powodu tej dużej skali astronomowie zwiększyli znacznik Sgr A* o około 10 000 razy. Bez tego rozszerzenia rzeczywiste rozmiary Sgr A * byłyby znacznie mniejsze od pojedynczego piksela.

    Za pomocą gogli VR takich jak HTC Vive można doświadczyć także trójwymiarowej perspektywy. Dzięki sześciu stopniom swobody, użytkownik gogli może spoglądać i przemieszczać się w dowolnym kierunku obserwując symulację. Co więcej, symulację można odtworzyć z różnymi prędkościami oraz można wybrać czy chcemy obserwować wiatry ze wszystkich 25 gwiazd czy też z jednej.

    ]]>
    20208 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SW: Trzy miliony lat temu nasza czarna dziura wyemitowała dżet, który rozświetlił otoczenie sąsiedniej galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/03/trzy-miliony-lat-temu-nasza-czarna-dziura-wyemitowala-dzet-ktory-rozswietlil-otoczenie-sasiedniej-galaktyki/ Wed, 03 Jun 2020 12:53:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20212

    3,5 mln lat temu z centrum Drogi Mlecznej wystrzeliły dwa przeciwnie skierowane strumienie energii. Przez kolejny milion lat przodkowie ludzi na Ziemi widzieli je jako mglistą poświatę na niebie.

    Teraz, nieco później, astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a odkryli nowe informacje o tej potężnej eksplozji. Spoglądając na odległe granice naszej galaktyki, naukowcy odkryli, że rozbłysk czarnej dziury sięgnął już tak daleko, że rozświetlił rozległe pasmo gazu ciągnący się za dwiema głównymi galaktykami satelitarnymi Drogi Mlecznej: Wielkim Obłokiem Magellana (LMC) oraz Małym Obłokiem Magellana (SMC).

    Do rozbłysku najprawdopodobniej doszło, gdy potężny obłok wodoru o masie nawet 100 000 mas Słońca opadł na dysk materii wirujący wokół supermasywnej czarnej dziury. W rozbłysku z górnego i dolnego bieguna czarnej dziury wyemitowane zostały potężne stożki silnego promieniowania ultrafioletowego.

    Stożek wyemitowany z południowego bieguna Drogi Mlecznej rozświetlił masywną wstążkę gazu, tzw. Strumień Magellaniczny. Rozbłysk rozświetlił część strumienia, jonizując w nim wodór, z którego mogłoby powstać 100 milionów słońc.

    Rozbłysk był na tyle silny, że rozświetlił ten strumień niczym choinkę, to był istny kataklizm! – mówi Andrew Fox, główny badacz w Space Telescope Science Institute w Baltimore. To tylko pokazuje nam, jak mocno związane są ze sobą różne rejony galaktyki – to, co się dzieje w centrum naszej galaktyki, może mieć wpływ na to, co się dzieje w Strumieniu Magellanicznym. W ten sposób dowiadujemy się, jak czarna dziura wpływa na całą galaktykę i jej otoczenie.

    TO JEST 40% ARTYKUŁU.

    DALSZA CZĘŚĆ DOSTĘPNA NA PORTALU SPIDER'S WEB.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20212 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ultrajasne źródło rentgenowskie obudziło się właśnie w galaktyce obok]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/03/ultrajasne-zrodlo-rentgenowskie-obudzilo-sie-wlasnie-w-galaktyce-obok/ Wed, 03 Jun 2020 15:30:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20216
    Wizja artystyczna przedstawiająca ultra-jasny pulsar. Źródło: NASA/JPL-Caltech

    Nowe, bardzo jasne źródło promieni X obudziło się między sąsiadującymi z nami Obłokami Magellana po 26-letnim śnie. Jest to drugi najbliższy znany dotychczas obiekt o jasności większej niż milion słońc. Odkrycie zostało opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

    Obiekt, znany jako RX J0209.6-7427, został po raz pierwszy wykryty w trakcie trwającego sześć miesięcy rozbłysku w 1993 r. Chociaż początkowo został zidentyfikowany jako rentgenowski układ podwójny typu Be, jego prawdziwa natura pozostała tajemnicą, bowiem pozostał w uśpieniu przez następne 26 lat. Dopiero w listopadzie ubiegłego roku obiekt ten obudził się ponownie.

    Teraz zespół indyjskich naukowców wykorzystał AstroSat, pierwsze dedykowane obserwatorium kosmiczne w Indiach, aby ujawnić wyjątkową naturę źródła, i po raz pierwszy wykrył emitowane przez nie impulsy promieniowania rentgenowskiego. Oznacza to, że jest to ultra-jasny pulsar rentgenowski (ULXP).

    Pulsar znajduje się w Moście Magellana, strumieniu gazu i gwiazd łączącym Obłoki Magellana. Są to dwa z naszych najbliższych galaktycznych towarzyszy i jedne z najbardziej odległych obiektów widocznych gołym okiem. Nowe źródło promieniowania rentgenowskiego jest drugim najbliższym znanym do tej pory ULXP, po odkryciu w 2018 r. w naszej własnej galaktyce, i jest dopiero ósmym takim obiektem, jaki kiedykolwiek odkryto.

    Ultra-jasne źródła promieniowania rentgenowskiego są widoczne jako pojedyncze punkty na niebie, ale o jasności porównywalnej z całymi galaktykami. „Konwencjonalna teoria głosi, że aby świecić tak jasno, ULXP muszą być świecącymi dyskami akrecyjnymi wokół czarnych dziur” - powiedział Amar Deo Chandra, główny autor nowego badania. „Jednak ostatnie odkrycia pulsacji w tych obiektach sugerują, że w rzeczywistości mogą mieć one gwiazdy neutronowe w swoim wnętrzu”.

    Gwiazda neutronowa jest pozostałością martwej gwiazdy i zawiera tyle samo materii co nasze Słońce, ale owa materia jest upakowana w sferę o promieniu zaledwie 10 km (dla porównania Słońce ma promień prawie 700 000 km). Uważa się, że gwiazda neutronowa w tym obiekcie wiruje nawet 100 razy na sekundę, emitując przy tym impulsy energetycznych promieni rentgenowskich ze swoich biegunów magnetycznych, przez co należy je zaklasyfikować jako pulsary rentgenowskie.

    Grupa astronomów z IISER Kalkuta, IUCAA Pune i Center for Excellence in Basic Sciences (UM-DAE CEBS) Mumbai również odkryła, że ​​pulsar może nawet przyspieszać, wywołując jasne „fajerwerki” rentgenowskie. Uważa się, że dzieje się tak, gdy gwiazda neutronowa przechwytuje materię z gwiazdy towarzyszącej, dostarczając w ten sposób dodatkową energię do układu i przyspieszając tempo obrotu.

    Niewielka liczba podobnych źródeł sprawia, że ​​astronomowie muszą szukać, odkrywać i badać kolejne ULXP, aby lepiej zrozumieć wszechświat.

    „To dopiero ósmy wykryty jak dotąd ULXP i pierwszy w pobliżu Obłoków Magellana” - dodaje Chandra. „Stwarza to interesującą możliwość, że znaczna część ultrafioletowych źródeł promieniowania rentgenowskiego może być tak naprawdę gwiazdami neutronowymi akreującymi materię, a nie czarnymi dziurami, jak wcześniej sądzono”.

    ]]>
    20216 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble dokonuje zdumiewającego odkrycia we wczesnym wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/03/hubble-dokonuje-zdumiewajacego-odkrycia-we-wczesnym-wszechswiecie/ Wed, 03 Jun 2020 20:35:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20219

    Najnowsze wyniki obserwacji prowadzonych za pomocą Kosmicznego Teleaskopu Hubble'a wskazują, że proces formowania pierwszych gwiazd i galaktyk we wczesnym wszechświecie miał miejsce wcześniej niż nam się dotychczas wydawało. Europejski zespół astronomów nie odkrył żadnych śladów gwiazd pierwszej generacji, tzw. gwiazd III populacji, nawet 500 mln lat po Wielkim Wybuchu.

    Badanie pierwszych galaktyk pozostaje znaczącym wyzwaniem dla współczesnej astronomii. Nie wiemy jak na razie kiedy i w jaki sposób powstawały pierwsze gwiazdy i galaktyki we wszechświecie. Astronomowie próbują odpowiedzieć na to pytanie wykonując zdjęcia głębokiego kosmosu za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Hubble pozwala naukowcom dostrzec kosmos takim jakim był gdy wszechświat miał zaledwie 500 mln lat.

    Gromada galaktyk MACS J0416.

    Zespół europejskich badaczy, kierowany przez Rachanę Bhatawdekar z Europejskiej Agencji Kosmicznej postanowił zbadać pierwsze pokolenie gwiazd istniejące we wczesnym Wszechświecie. Takie gwiazdy musiały powstać z pierwotnej materii powstałej w Wielkim Wybuchu. Gwiazdy III populacji musiały składac sie z wodoru, helu i litu, jedynych pierwiastków jakie istniały zanim doszło do pierwszych procesów powstawania nowych pierwiastków w jądrach pierwszych gwiazd. To w pierwszzych gwiazdach powstawały pierwsze atomy tlenu, azotu, węgla czy żelaza.

    Bhatawdekar wraz ze swoim zespołem zbadała wczesny wszechświat istniejący w czasach od 500 mln do 1 mld lat po Wielkim Wybuchu, analizując gromadę MACSJ0416 za pomocą Hubble'a i przy pomocy danych z Kosmicznego Teleskopu Spitzer oraz naziemnego Bardzo Dużego Teleskopu.

    https://www.youtube.com/watch?v=2jfgyFj1Nlk

    Nie znaleźliśmy żadnych śladów gwiazd III populacji w tym przedziale czasowym - mówi Bhatawdekar.

    Badania wykonywano za pomocą kamery Wide Field Camera 3 oraz Advanced Camera for Surveys w ramach programu Hubble Frontier Fields. W ramach tego programu (kiedy obserwowano sześć odległych gromad galaktyk w latach 2012-2017) stworzono najgłębsze w historii zdjęcia gromad galaktyk i galaaktyk znajdujących się za nimi, a powiększonych wskutek soczewkowania grawitacyjnego. Dzięki temu możliwe było dostrzeżenie galaktyk 10-100 razy ciemniejszych niż jakiekolwiek wcześniej obserowane.

    https://www.youtube.com/watch?v=fO0jO_a9uLA

    Bhatawdekar wraz ze swoim zespołem opracowała nową technikę, która usuwa światło jasnych galaktyk pierwszego planu będących soczewkami grawitacyjnymi. Dzięki temu możliwe było odkrycie galaktyk o mniejszych masach niż kiedykolwiek obserwowane za pomocą Hubble'a, w odległości w której obserwowany wszechświat ma mniej niż miliard lat. W tym momencie w przeszłości, brak śladów egzotycznych populacji gwiazd oraz identyfikacja wielu mało-masywnych galaktyk wspiera teorię, że owe galaktyk są najprawdopodobniej kandydatkami na rejonizację wszechświata. W okresie rejonizacji we wczesnym wszechświecie obojętny ośrodek międzygwiezdny został zjonizowany przez promieniowanie pierwszych gwiazd i galaktyk.

    https://youtu.be/bbvO2GJrFUU

    Nasze wyniki mają poważne konsekwencje astrofizyczne, bowiem wskazują, że galaktyki musiały powstać dużo wcześniej niż myśleliśmy - mówi Bhatawdekar. Wyniki także sugerują, że nisko-masywne/ciemne galaktyki we wczesnym wszechświecie odpowiadają za rejonizację wszechświata.

    Uzyskane przez badaczy wyniki wskazują na jeszcze jedno: najwcześniejsze gwiazdy i galaktyki we wszechświecie musiały powstać dużo wcześniej niż można sięgnąć za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Oznacza to, że nadchodzący Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie miał nie lada zadanie - odkrywanie prawdziwych początków ewolucji wszechświata.

    ]]>
    20219 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx przelatuje nad miejscem kontaktu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/04/sonda-osiris-rex-przelatuje-nad-miejscem-kontaktu/ Thu, 04 Jun 2020 05:01:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20229

    Powyższa mozaika przedstawiająca Osprey, miejsce pobrania próbek gruntu na planetoidzie Bennu, została wykonana ze zdjęć wykonanych przez sondę OSIRIS-REx 26 maja br. Do stworzenia mozaika wykorzystano 347 zdjęć wykonanych za pomocą kamery PolyCam. Obraz charakteryzuje się skalą 5 mm na piksel. Sonda OSIRIS-REx wykonała zdjęcia z wysokości 250 metrów czyli najbliższego dotąd przelotu nad Osprey. Przelot został zaprojektowany tak, aby dało się wykonać możliwie najdokładniejsze zdjęcia miejsca, z którego zostaną pobrane próbki gruntu.

    Planowane miejsce pobrania próbki znajduje się w kraterze widocznym w dolnej części zdjęcia, tuż nad ciemną plamą w centrum krateru. Długi, jasny głaz na lewo od ciemnej plamy, nazwany Strix Saxum ma długość 5,2 m. Zdjęcie zorientowano tak, że wschód Bennu znajduje się u góry.

    Osprey jest zapasowym miejscem pobrania próbki dla sondy OSIRIS-REx. Według aktualnych planów sonda spróbuje pobrać próbkę gruntu z miejsca pierwszego wyboru nazwanego Nightingale w dniu 20 października br.

    ]]>
    20229 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 795 0 0 890 0 0 910 0 0 923 0 0
    <![CDATA[ZDJĘCIE: Crew Dragon zbliża się do ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/04/zdjecie-crew-dragon-zbliza-sie-do-iss/ Thu, 04 Jun 2020 09:13:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20234

    Powyższe zdjęcie przedstawia statek Dragon Endeavour zbliżający się do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 31 maja 2020 r, nad południowo-zachodnią Turcją (w tle na zdjęciu miasto Demre). Statek Dragon Endeavour przycumował do ISS około 19 godzin po osiągnięciu orbity. Statek przycumował do portu Harmony. W tym momencie para znajdowała się 422 km nad granicą Chin i Mongolii.

    Po raz pierwszy od dziewięciu lat, astronauci NASA wystartowali z terytorium USA, korzystając przy tym z amerykańskiej rakiety i pierwszego w historii statku kosmicznego zbudowanego przez prywatną firmę.

    Zbudowany przez SpaceX statek Crew Dragon z astronautami Robertem Behnkenem oraz Douglasem Hurleyem wystartował z kompleksu 39A w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy'ego na Przylądku Canaveral na Florydzie o godzinie 21:22 polskiego czasu 30 maja 2020 r.

    ]]>
    20234 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Mars miał kiedyś pierścienie. Dwukrotnie. Z tego drugiego powstał Deimos]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/04/sw-deimos-powstal-z-pierscienie-marsa/ Thu, 04 Jun 2020 07:35:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20237

    Wokół Marsa krążą dwa księżyce: Fobos i Deimos. Przez wiele lat naukowcy zakładali, że oba księżyce są w rzeczywistości planetoidami przechwyconymi przez grawitację planety z Pasa Planetoid. Nowe badania jednak wskazują, że orbita Deimosa przeczy tej teorii.

    Deimos jest nieznacznie nachylony w stosunku do równika Marsa, jednak nachylenie jest na tyle nieznaczne (2 stopnie), że dotychczas było pomijane przez większość naukowców.

    Sam fakt, że nachylenie Deimosa nie zgadza się z płaszczyzną równika Marsa jakoś nikogo nigdy nie zajął na tyle, aby zwrócić na niego uwagę - mówi Matija Cuk, badaczka z Instytutu SETI. Gdy jednak wpadło nam do głowy wytłumaczenie tego faktu, wróciliśmy do tych danych i okazało się, że Deimos skrywa jeszcze jedną tajemnicę.

    Fobos zbliży się do Marsa na tyle, że grawitacja planety go rozerwie i powstanie z niego pierścień.

    Wyjaśnienie przyszło naukowcom do głowy, gdy analizowali ruch Fobosa, który stopniowo zbliża się po spirali do powierzchni Marsa. Z czasem zbliży się do niego na tyle, że grawitacja planety po prostu go rozerwie, a z jego szczątków powstanie pierścień.

    TO JEST 40% ARTYKUŁU. CAŁY ARTYKUŁ DOSTĘPNY NA PORTALU SPIDER'S WEB.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20237 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Kret już w całości pod powierzchnią Marsa. Co teraz?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/04/sw-kret-juz-w-calosci-pod-powierzchnia-marsa-co-teraz/ Thu, 04 Jun 2020 11:56:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20243

    Lądownik InSight od wielu miesięcy wykonuje fantastyczną robotę na Marsie, analizując kolejne trzęsienia ziemi i nasłuchując osobliwych dźwięków wydawanych przez Czerwoną Planetę. Jedyne problemy w ramach jego misji dotyczyły sondy mierzącej temperaturę gruntu – Mars nie pozwalał tzw. kretowi wbić się pod powierzchnię.

    Sonda termiczna została zaprojektowana tak, aby samodzielnie wbić się pod powierzchnię Marsa i tam mierzyć temperaturę. Problem jednak w tym, że zamiast wbijać się coraz głębiej, kret kilkukrotnie wyskakiwał z powrotem na powierzchnię. Inżynierowie z NASA wraz z konstruktorami kreta potrzebowali ponad roku, aby opracować plan wepchnięcia MarsaKreta pod powierzchnię Marsa. W końcu widać efekty tej pracy.

    TO 33% ARTYKUŁU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ NA PORTALU SPIDER'S WEB.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20243 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkryli planetę podobną do Ziemi w pobliżu gwiazdy podobnej do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/06/astronomowie-odkryli-planete-podobna-do-ziemi-w-poblizu-gwiazdy-podobnej-do-slonca/ Sat, 06 Jun 2020 05:02:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20247

    Odkrycie egzoplanety KOI-456.04 krążącej wokół gwiazdy Kepler-160 wskazuje, że powinniśmy zacząć intensywniej poszukiwać planet krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca.

    Trzy tysiące lat świetlnych od Ziemi znajduje się Kepler 160, gwiazda podobna do Słońca, o której do niedawna wiedzieliśmy, że posiada trzy planety. Teraz jednak badacze poinformowali, że odkryli czwartą. Planeta KOI-456.04 ma podobne rozmiary i orbitę do Ziemi, co może oznaczać, że jest to najlepsza kandydatka na egzoplanetę sprzyjającą życiu i podobną do Ziemi. Takie odkrycie mocno wspiera zwolenników intensywniejszego poszukiwania planet krążących wokół gwiazd takich jak Kepler-160 czy Słońce, gdzie istnieje większa szansa na znalezienie planety, na której warunki będą bardzo podobne do ziemskich.

    Większość odkrytych dotąd egzoplanet krąży wokół czerwonych karłów. Nic w tym dziwnego, czerwone karły są najpowszechniej występującym typem gwiazd. Co więcej, naszą główną metodą poszukiwania planet jest metoda tranzytów, za pomocą której naukowcy poszukują okresowych spadków jasności gwiazdy, gdy na tle jej tarczy przechodzi planeta. Metoda ta jest skuteczniejsza w przypadku ciemniejszych gwiazd, takich jak czerwone karły, które są znacznie mniejsze od Słońca i emitują więcej swojej energii w podczerwieni. Najciekawszym odkryciem tego typu jest planeta skalista Proxima b, krążąca wokół najbliższej nam gwiazdy Proxima Centauri.

    Dane o nowej egzoplanecie krążącej wokół Kepler 160, opublikowane w czwartek w periodyku Astronomy & Astrophysics wskazują jednak na zupełnie inną sytuację. Z tego co można już powiedzieć, KOI 456.04 ma mniej niż dwie masy Ziemi i okrąża swoją gwiazdę Kepler-160 mniej więcej w tej samej odległości co Ziemia (pełne okrążenie wykonuje w 378 dni). Co najciekawsze, na powierzchnię planety trafia 93% światła jakie Ziemia otrzymuje od Słońca.

    To niezwykle ważna informacja, bowiem jednym z największych ograniczeń dla życia na powierzchni planet krążących wokół czerwonych karłów jest fakt, że emitują one mnóstwo wysoko-energetycznych rozbłysków, a takie promieniowanie może praktycznie sterylizować powierzchnię planety z jakiegokolwiek życia. Dla porównania, gwiazdy takie jak Słońce - i teoretycznie Kepler-160 - są dużo bardziej stabilne i odpowiednie dla ewolucji życia w ich otoczeniu.

    Autorzy odkryli KOI-456.04 ponownie analizując stare dane zebrane przez kosmiczny teleskop Kepler. Naukowcy zastosowali dwa nowe algorytmy do analizy jasności gwiazdy Kepler-160. Algorytmy zaprojektowano do poszukiwania pociemnień gwiazdy na bardziej ziarnistym i stopniowym poziomie, zamiast poszukiwania gwałtownych spadków i wzrostów, które wykorzystywano do identyfikowania egzoplanet w tym układzie wcześniej.

    Dzięki temu badacze wskazują, że prawdopodobieństwo istnienia KOI-456.04 wynosi 85%. Jednak wciaż może to być artefakt instrumentów Keplera lub samej metody analizy danych. Aby obiekt został oficjalnie uznany za potwierdzoną planetę, pewność musi wynieść 99%. Osiągnięcie tego poziomu pewności wymaga dalszych obserwacji. Instrumenty znajdujące się na Kosmicznym Teleskopie Jamesa Webba oraz na europejskim Kosmicznym Teleskopie PLATO, będą w stanie osiągnąć ten poziom, po tym gdy już znajdą się w przestrzeni kosmicznej. Start JWST planowany jest na 2021 rok, a PLATO na 2026.

    Źródło: MIT Technology Review

    ]]>
    20247 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[PODCAST: Crew Dragon po raz ostatni i kosmiczni górnicy po raz pierwszy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/06/podcast-crew-dragon-po-raz-ostatni-i-kosmiczni-gornicy-po-raz-pierwszy/ Sat, 06 Jun 2020 13:11:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20250
    Puls Kosmosu · 2020-06-06 Crew Dragon po raz ostatni i kosmiczni górnicy po raz pierwszy
    https://open.spotify.com/episode/2dJindMgeprPONldYf0oJM

    W końcu przyszła na to pora. W dzisiejszym odcinku po raz mam nadzieję ostatni na jakiś czas podsumuję start Crew Dragona z załogą, a na zakończenie zajmiemy się trochę problemem górnictwa kosmicznego.

    Dzisiaj jednak nie będzie monologu, bowiem w podcaście jest ze mną Krzysiek Kanawka, jeden z założycieli portalu Kosmonauta.net oraz CEO firmy Blue Dot Solutions.

    Zapraszam do rozmowy,
    Radek

    ]]>
    20250 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Szanse na odkrycie młodych planet podobnych do Ziemi większe niż przypuszczano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/06/szanse-na-odkrycie-mlodych-planet-podobnych-do-ziemi-wieksze-niz-przypuszczano/ Sat, 06 Jun 2020 14:02:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20253

    Badacze z Uniwersytetu w Sheffield odkryli, że szansa na odkrycie planet podobnych do Ziemi na wczesnym etapie ich ewolucji są dużo wyższe niż wcześniej podejrzewano.

    Zespół naukowców analizował grupy młodych gwiazd w Drodze Mlecznej, aby sprawdzić czy owe grupy są typowe w porównaniu do teorii i wcześniejszych obserwacji w innych obszarach gwiazdotwórczych oraz aby sprawdzić czy populacje gwiazd w tych grupach wpływają na prawdopodobieństwo odkrycia powstających dopiero planet podobnych do Ziemi.

    Wyniki badań opublikowane w periodyku The Astrophysical Journal wskazują, że w tych grupach jest więcej gwiazd podobnych do Słońca niż wcześniej przypuszczano, co oznacza większe szanse na odkrycie planet podobnych do Ziemi na wczesnych etapach ich powstawania.

    Na wczesnym etapie powstawania takie planety podobne do Ziemi, planety pokryte jeszcze oceanem magmy, wciąż tworzą się w zderzeniach ze skałami i mniejszymi planetami, przez co są wciąż na tyle rozgrzane, że ich powierzchnie pokrywają stopione skały.

    Dr Richard Parker z Wydziału Fizyki i Astronomii na Uniwersytecie w Sheffield powiedział: "Owe planety pokryte oceanem magmy łatwiej wykryć w otoczeniu gwiazd podobnych do Słońca, które są dwukrotnie masywniejsze od przeciętnych gwiazd. Takie planety emitują dużo ciepła, które można obserwować za pomocą teleskopów obserwujących niebo w podczerwieni".

    Gdzie znajdziemy takie planety? W tak zwanych młodych grupach ruchomych, czyli w grupach młodych gwiazd młodszych niż 100 milionów lat - co jak na gwiazdę jest bardzo wczesnym etapem rozwoju. Niemniej jednak, zazwyczaj w każdej takiej grupie znajduje się zaledwie kilkadziesiąt gwiazd i wcześniej ciężko było ustalić czy znaleźliśmy już wszystkie gwiazdy w grupie, ponieważ doskonale wtapiają się one w tło bogatej w gwiazdy Drogi Mlecznej.

    Obserwacje prowadzone za pomocą teleskopu Gaia pomogły nam znaleźć dużo więcej gwiazd w tych grupach, dzięki czemu byliśmy w stanie przeprowadzić nasze badania.

    Wyniki badań pozwolą nam lepiej badać czy procesy powstawania gwiazd są uniwersalne i będą stanowiły ważne źródło informacji do badania procesów powstawania planet skalistych przyjanych dla życia.

    ]]>
    20253 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje fantastyczną gromadę gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/06/hubble-obserwuje-fantastyczna-gromade-gwiazd/ Sat, 06 Jun 2020 14:13:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20256

    Niczym płatki śniegu, gwiazdy tworzące gromadę kulistą NGC 6441 błyszczą spokojnie na nocnym niebie. Gromada znajduje się około 13 000 lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej. Ciężko stwierdzić ile dokładnie gwiazd znajduje się w trej gromadzie. Badacze szacują, że wszystkie te gwiazdy mają masę około 1,6 mln mas Słońca, co oznacza, że NGC 6441 jest jedną z najmasywniejszych i najjaśniejszych gromad kulistych w Drodze Mlecznej.

    Wewnątrz gromady NGC 6441 znajdują się cztery pulsary, które obracają się wokół własnej osi w trakcie zaledwie kilku milisekund. Wewnątrz mgławicy znajduje się także mgławica planetarna JaFu 2. Mimo swojej nazwy, mgławice planetarne nie mają zasadniczo nic wspólnego z planetami. Mgławice planetarne stanowią tylko etap ewolucji gwiazd o średniej masie i trwają zaledwie kilkadziesiąt tysięcy lat, co w skali astronomicznej jest dosłownie mrugnięciem oka.

    Wokół Drogi Mlecznej krąży około 150 gromad kulistych. Gromady takie zawierają jedne z najstarszych gwiazd w galaktyce, ale szczegóły ich powstania i ewolucji wciąż pozostają poza zasięgiem astronomów.

    ]]>
    20256 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Drżenia pierścieni Saturna wiele mogą powiedzieć o wnętrzu planety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/06/sw-drzenia-pierscieni-saturna-wiele-moga-powiedziec-o-wnetrzu-planety/ Sat, 06 Jun 2020 16:49:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20259

    Pierścienie Saturna wibrują niczym dzwon, dzięki czemu badacze mogą pośrednio zajrzeć głęboko do wnętrza samej planety.

    Fale grawitacyjne wypychają fale sejsmiczne z wnętrza Saturna bezpośrednio w układ pierścieni planety, gdzie sonda Cassini była w stanie dostrzec ich delikatne drżenia. Według najnowszych badań, znaczna część wnętrza planety składa się z wyraźnych, kolejnych warstw.

    Wszystkie planety skrywają budowę swojego wnętrza pod trudnymi do przeniknięcia warstwami. Wnętrza obiektów skalistych takich jak Ziemia czy Księżyc można badać analizując fale sejsmiczne emitowane przez trzęsienia ziemi, jednak gazowe olbrzymy nie mają żadnej stałej powierzchni, na której można by było mierzyć takie fale. Zamiast tego badacze muszą stosować inne metody, np. badając pole magnetyczne planety.

    https://www.youtube.com/watch?v=eVfkW9oxhIk&feature=emb_title

    TO JEST 30% ARTYKUŁU, KTÓREGO CAŁOŚĆ MOŻESZ PRZECZYTAĆ NA PORTALU SPIDER'S WEB.

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20259 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Northrop Grumman zaprojektuje habitaty dla astronautów na stacji Gateway]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/07/northrop-grumman-zaprojektuje-habitaty-dla-astronautow-na-stacji-gateway/ Sun, 07 Jun 2020 05:56:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20261
    Źródło: NASA

    NASA właśnie przyznało firmie Northrop Grumman kontrakt na 187 mln dol. na zaprojektowanie modułu habitatu dla stacji kosmicznej Gateway, która będzie krążyła wokół Księżyca.

    Już w ubiegłym roku dowiedzieliśmy się, że NASA wybrała firmę Norhtrop Grumman do zbudowania załogowego modułu HALO (habitation and logistics) dla stacji Gateway. Moduł zostanie zbudowany w oparciu o statek Cygnus, który wykonuje misje transportowe do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej już od 2014 r.

    W piątek agencja podzieliła się kolejnymi szczegółami dotyczącymi umowy: Northrop Grumman otrzyma 187 mln dol. na opracowanie projektu HALO do etapu wstępnego przeglądu projektu, który będzie miał miejsce jeszcze przed końcem obecnego roku.

    Ten kontrakt jest kolejnym znaczącym krokiem milowym w naszym planie odtwarzania naszej działalności na Księżycu. Gateway stanowi kluczowy element architektury programu Artemis, a HALO znacząco poprawi nasze możliwości załogowej eksploracji Księżyca w przygotowaniu do przyszłych misji marsjańskich

    powiedział Jim Bridenstine, administrator NASA.

    Artemis to opracowany przez NASA program załogowej eksploracji Księżyca, w ramach którego do końca 2024 r. dwoje astronautów powinno dotrzeć w okolice południowego bieguna Księżyca i rozpocząć erę trwałej obecności człowieka na Księżycu już od 2028 r. Według Bridenstine'a takie działania będą torowały nam drogę do kolejnego wielkiego kroku: załogowej misji na Marsa, którą obecnie NASA planuje na lata trzydzieste.

    Gateway najprawdopodobniej nie będzie odgrywała żadnej roli w załogowym lądowaniu w 2024 roku, ale według NASA mini stacja kosmiczna będzie kluczowa przy realizacji dalszych planów eksploracji naszego naturalnego satelity. W domyśle stacja będzie działała jako punkt, z którego będą realizowane załogowe i bezzałogowe wyprawy na powierzchnię Księżyca.

    Według obecnych planów pierwsze dwa elementy stacji Gateway - HALO oraz moduł napędowy (PPE), za którego budowę odpowiada Maxar Technologies - wystartują w kierunku Księżyca w 2023 r. NASA planuje przyznanie Northrop Grumman drugiego kontraktu - jeszcze przed końcem roku - na budowę HALO i integrację z PPE.

    Równie ważne w programie Artemis, oprócz stacji Gateway, są takie elementy jak kapsuła załogowa Orion oraz rakieta Space Launch System (SLS), którymi astronauci będą dostawać się w otoczenie Księżyca.

    Orion jak na razie odbył jedną testową misję na orbitę okołoziemską w grudniu 2014 r. SLS natomiast jeszcze nigdy nie wystartował - według obecnych planów zadebiutuje w drugiej połowie przyszłego roku w ramach misji Artemis 1, w której kapsuła Orion zostanie wysłana w lot testowy wokół Księżyca.

    Docelowo Orion będzie zapewniał systemy podtrzymywania życia astronautom znajdującym się na pokładzie stacji Gateway. Moduł HALO będzie oferował załodze przestrzeń porównywalną z przeciętną kawalerką. Niby szału nie ma, ale jakie widoki przez okno.

    ]]>
    20261 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Sonda BepiColombo nasłuchuje pola magnetycznego Ziemi po drodze do Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/07/sw-sonda-bepicolombo-nasluchuje-pola-magnetycznego-ziemi-po-drodze-do-merkurego/ Sun, 07 Jun 2020 08:27:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20265

    Dziesiątego kwietnia w pobliżu Ziemi przeleciała sonda BepiColombo zmierzająca do Merkurego. Mknąc z prędkością ponad 3 km/s sonda zarejestrowała osobliwe dźwięki w otoczeniu Ziemi.

    BepiColombo wystartowała z Ziemi w stronę Merkurego 20 października 2018 r. Jednak aby dotrzeć do pierwszej planety Układu Słonecznego sonda podczas swojej podróży musi aż dziewięć razy skorzystać z asysty grawitacyjnej ze strony Ziemi, Wenus oraz samego Merkurego. Cała podróż do Merkurego potrwa nieco ponad 7 lat. Po dotarciu na miejsce sonda pomoże nam lepiej poznać Merkurego. Sama sonda składa się tak naprawdę z dwóch orbiterów: Mercury Planetary Orbiter (MPO), który będzie miał za zadanie stworzyć bardzo dokładne mapy powierzchni planety, oraz Mercury Magnetospheric Orbiter (MMO), który – jak sama nazwa wskazuje – będzie badał magnetosferę planety.

    Według informacji opublikowanych przez Europejską Agencję Kosmiczną, przelatując w pobliżu Ziemi 10 kwietnia, europejsko-japońska sonda BepiColombo zarejestrowała pięć osobliwych nagrań pola magnetycznego Ziemi. Nagranie poniżej.

    TO 30% ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST NA ŁAMACH

    SPIDER'S WEB

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20265 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Astronomowie współpracują z SpaceX, ale obawiają się kolejnych megakonstelacji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/07/sw-astronomowie-wspolpracuja-z-spacex-ale-obawiaja-sie-kolejnych-megakonstelacji/ Sun, 07 Jun 2020 16:06:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20268

    Co kilka tygodni na orbitę okołoziemską trafia kolejna paczka sześćdziesięciu satelitów konstelacji Starlinkbudowanej przez SpaceX. Astronomowie intensywnie pracują z przedstawicielami firmy nad zredukowaniem wpływu satelitów na obserwacje astronomiczne. Problem w tym, że SpaceX nie jest jedyną firmą, która ma zamiar wysyłać tysiące satelitów na orbitę.

    O problemie jaki mogą powodować całe megakonstelacje satelitów środowisko naukowe dowiedziało się w maju 2019 r. kiedy na orbitę wyniesiona została pierwsza partia satelitów Starlink należących SpaceX. Obserwowane przez kolejne dni satelity, niczym łańcuch jasnych światełek widoczne były na nocnym niebie przez wielu ludzi na całym świecie. Astronomowie natomiast z przerażeniem patrzyli jak przelatujące nad ich teleskopami satelity rujnują wartościowe dane obserwacyjne.

    SpaceX podejmuje współpracę z astronomami

    Niemniej jednak, obie strony podeszły do problemy konstruktywnie i Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne rozpoczęło współpracę z SpaceX nad opracowaniem technik złagodzenia wpływu satelitów na prowadzone z Ziemi obserwacje astronomiczne.

    TO JEST 30% TEKSTU. CAŁOŚĆ TEKSTU DOSTĘPNA NA SPIDER'S WEB

    KLIKNIJ TUTAJ

    ]]>
    20268 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ZDJĘCIE: elementy rakiety SLS wyruszają w drogę na Florydę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/07/zdjecie-elementy-rakiety-sls-wyruszaja-w-droge-na-floryde/ Sun, 07 Jun 2020 16:23:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20270

    Startując w misję Artemis I, rakieta SLS (Space Launch System) będzie napędzana dwoma boosterami. Kluczowe elementy boosterów wkrótce wyruszą w drogę do Centrum Kosmicznego im. Johna F. Kennedy'ego na Florydzie, gdzie będą przygotowane do misji Artemis I. Specjalistyczne transportery zawiozą każdy z 10 segmentów silników rakiety z fabryki Northrop Grumman w Promontory Point w Utah do punktu wyjazdowego, skąd zostaną przetransportowane na Florydę. Podróż przez cały kraj stanowi ważny krok milowy na drodze do pierwszego lotu realizowanego w ramach programu księżycowego Artemis.

    NASA planuje wysłanie pierwszej kobiety i kolejnego mężczyzny na powierzchnię Księżyca już w 2024 r. Szkielet całego programu Artemis mają stanowić: rakieta SLS, kapsuła załogowa Orion, system Human Landing System oraz stacja kosmiczna Gateway na orbicie okołoksiężycowej. SLS będzie jedyną rakietą zdolną do wyniesienia statku Orion, astronautów i ładunku na Księżyc w ramach jednego lotu.

    O tym co myślimy o szansach realizacji projektu Artemis w 2024 r. możecie posłuchać w podcaście z 6 czerwca, który możecie włączyć w pasku obok. ->

    ]]>
    20270 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[SW: Jak łazik Curiosity wykonał swoje selfie? [VIDEO]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/08/sw-jak-lazik-curiosity-wykonal-swoje-selfie-video/ Mon, 08 Jun 2020 09:45:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20302

    Zawsze jest tak, że jak NASA opublikuje nowe selfie łazika Curiosity, to chwilę później w komentarzach pojawiają się pytania o to "a kto zrobił zdjęcie temu łaziku niby, ha?"

    Naukowcy z NASA postanowili nagrać za pomocą kamer nawigacyjnych zainstalowanych na maszcie łazika, proces wykonywania kolejnych zdjęć, z których potem naukowcy stworzyli właśnie selfie oraz panoramę otoczenia łazika.

    W skrócie, korzystając z kamery MAHLI zainstalowanej na głowicy obrotowej na szczycie ramienia robotycznego, inżynierowie wykonują kolejno zdjęcia bezpośredniego otoczenia. Potem pozostaje tylko posklejać je w większą panoramę. I już.

    Poniżej cała prawda. :)

    https://www.youtube.com/watch?v=L_ii2GABPao
    ]]>
    20302 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 991 https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/29/cisza-na-marsie-2021/ 0 0
    <![CDATA[10 lat obserwacji Słońca za pomocą Solar Dynamics Observatory]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/25/10-lat-obserwacji-slonca-za-pomoca-solar-dynamics-observatory/ Thu, 25 Jun 2020 13:08:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20319

    W czerwcu 2020 roku mija dokładnie 10 lat bezustannych obserwacji Słońca zapomocą SDO (Solar Dynamics Observatory). Ze swojej pozycji w przestrzeni kosmicznej, SDO wykonała 425 milionów wysokiej rozdzielczości zdjęć Słońca, które łączą się 20 milionów gigabajtów danych. Informacje zebrane przez sondę pozwoliły dokonać niezliczonej liczby nowych odkryć dotyczących tego jak działa najbliższa nam gwiazda i jak wpływa na cały Układ Słoneczny.

    Dzięki trzem instrumentom, SDO wykonuje zdjęcia Słońca co 0,75 sekundy. Instrument AIA (Atmospheric Imaging Assembly) co 12 sekund wykonuje zdjęcia na 10 różnych długości fal promieniowania. Poniższy timelapse przedstawia zdjęcia wykonane na długości fali 17,1 nm, czyli w ekstremalnym ultrafiolecie, w którym możemy obserwować najbardziej zewnętrzną warstwę atmosfery Słońca - koronę. Łącząc po jednym zdjęciu z każdej godziny obserwacyjnej, inżynierowie ścisnęli dekadę obserwacji Słońca w film trwający 61 minut. Nagranie przedstawia wzrost i spadek aktywności, który powtarza się w 11-letnim cyklu, oraz ważne zdarzenia takie jak tranzyty planet czy erupcje. Muzykę do nagrania skomponował Lars Leonhard.

    Zjawiska przejściowe

    Choć SDO bezustannie patrzyło w kierunku Słońca, pominęło jednak kilka momentów. Ciemne klatki w nagraniu spowodowane są przejściem Ziemi lub Księżyca na tle tarczy Słońca. Dłuższe zaciemnienie w 2016 r. było z kolei spowodowane problemami z instrumentem AIA, które udało się usunąć po tygodniu. Zdjęcia, na których Słońce odsuwa się od centrum kadru, wykonywane były gdy SDO kalibrował swoje instrumenty.

    SDO oraz inne misje kosmiczne NASA będą kontynuowały obserwacje Słońca w nadchodzących latach, przekazując nam nowe informacje o naszym miejscu w przestrzeni.

    https://www.youtube.com/watch?v=l3QQQu7QLoM
    ]]>
    20319 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Lusterko - najnowszy śmieć kosmiczny. Zgubił je dzisiaj jeden z astronautów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/26/lusterko-najnowszy-smiec-kosmiczny-zgubil-je-dzisiaj-jeden-z-astronautow/ Fri, 26 Jun 2020 15:04:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20325

    Podczas piątkowego spaceru kosmicznego jeden z astronautów zgubił niewielkie lusterko wychodząc z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tym samym lista śmieci kosmicznych na orbicie powiększyła się o jeden.

    Dowódca Chris Cassidy powiedział, że lusterko oddaliło sie od niego w tempie 30 cm na sekundę.

    Centrum kontroli misji poinformowało, że lusterko w jakiś sposób odczepiło się od kombinezonu Cassidy'ego. Oczywiście nie stanowi ono żadnego zagrożenia dla astronauty czy stacji kosmicznej.

    Wokół Ziemi krążą miliony różnych śmieci kosmicznych. Ponad 20 000 z nich, w tym stare elementy rakiet czy zniszczone satelity, jest wystarczająco dużych, że można śledzić ich orbitę, co pozwala zapobiegać potencjalnym zderzeniom ze stacją kosmiczną czy innymi satelitami.

    Każdy z astronautów wychodzących w przestrzeń kosmiczną posiada na nadgarstku lusterko o rozmiarach 12x9 cm i masie zaledwie 50g.

    Lusterko odłączyło się od kombinezonu w ciemności. Gdy astronauta wyszedł z cienia Ziemi, dokładnie sprawdził czy po lusterku pozostały jakieś ślady na rękawie. Nic jednak nie znalazł.

    Cassidy wraz z Bobem Behnkenem, przeprowadzili pierwszy z co najmniej czterech spacerów kosmicznych, w ramach których wymieniają stare akumulatory stacji.

    Po zainstalowaniu sześciu nowych akumulatorów litowo-jonowych, stacja będzie miała zapasy do końca swojego istnienia na orbicie. Duże akumulatory - wydajniejsze od starych niklowo-wodorowych - utrzymują stację kosmiczną przy życiu gdy znajduje się ona po nocnej stronie Ziemi.

    https://twitter.com/NASA/status/1276541761683369985

    Wymiana akumulatorów rozpoczęła się w 2017 roku. Wcześniejsze załogi zainstalowały już 18 akumulatorów litowo-jonowych.

    Aby zakończyć cały proces Cassidy i Behnken mają do wymiany jeszcze sześć akumulatorów. Każdy akumulator ma wysokość i szerokość około 1 metra i masę 180 kg.

    Spacery kosmiczne zaplanowano na lipiec tak, aby mogły się zakończyć zanim Behnken porwóci na Ziemię w sierpniu, na pokładzie kapsuły Crew Dragon.

    Bob Behnken i Doug Harley dotarli na pokład stacji kosmicznej na pokładzie statku Crew Dragon firmy SpaceX.

    ]]>
    20325 0 0 0

    .@Astro_SEAL and @AstroBehnken are now 4 hours into today’s spacewalk and running 2 hours ahead of schedule.

    Check out this step-by-step animation to understand how the astronauts are performing their tasks. pic.twitter.com/7OIUhTLAXN

    — NASA (@NASA) June 26, 2020]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    .@Astro_SEAL and @AstroBehnken are now 4 hours into today’s spacewalk and running 2 hours ahead of schedule.

    Check out this step-by-step animation to understand how the astronauts are performing their tasks. pic.twitter.com/7OIUhTLAXN

    — NASA (@NASA) June 26, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    .@Astro_SEAL and @AstroBehnken are now 4 hours into today’s spacewalk and running 2 hours ahead of schedule.

    Check out this step-by-step animation to understand how the astronauts are performing their tasks. pic.twitter.com/7OIUhTLAXN

    — NASA (@NASA) June 26, 2020]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają potężny kwazar we wczesnym wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/26/astronomowie-odkrywaja-potezny-kwazar-we-wczesnym-wszechswiecie/ Fri, 26 Jun 2020 15:37:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20329

    Astronomowie odkryli najmasywniejszy kwazar we wczesnym wszechświecie. W jego centrum znajduje się czarna dziura o masie... 1,5 miliarda mas Słońca. Wcześniej oznaczony numerem J1007+2115, nowo odkryty kwazar jest jednym z zaledwie dwóch odkrytych w tym samym przedziale historii.

    Kwazary to najbardziej energetyczne obiekty we wszechświecie, a od momentu ich odkrycia astronomowie starają się ustalić kiedy po raz pierwszy pojawiły się we wszechświecie.

    Aby uczcić fakt odkrycia kwazara za pomocą teleskopów znajdujących się na szczycie Maunakea, kwazarowi nadano nazwę Pōniuāʻena, która oznacza "niewidzialne, wirujące źródło stworzenia, otoczone blaskiem". To pierwszy kwazar, który otrzymał rdzenną hawajską nazwę stworzoną przez grupę 30 hawajskich nauczycieli biorących udział w warsztatach prowadzonych przez grupę A Hua He Inoa i zorganizowanych przez Hawajskie Centrum Astronomiczne 'Imiloa.

    Według obowiązującej teorii, kwazary zasilane są przez supermasywne czarne dziury. Gdy czarna dziura pożera otaczającą ją materię, tj. gaz, pył czy nawet całe gwiazdy, emitują one olbrzymie ilości energii, przez co ich blask przebija blask całej galaktyki.

    Supermasywna czarna dziura zasilająca kwazar Pōniuāʻena sprawia, że jest on najodleglejszym i tym samym najwcześniejszym znanym nam obiektem wszechświata z czarną dziurą, której masa przekracza miliard mas Słońca. Według obliczeń naukowców, światło z Pōniuāʻena potrzebowało 13,02 miliarda lat, aby dotrzeć do Ziemi - to oznacza, że zostało wyemitowane zaledwie 700 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    To najwcześniejszy znany nam potwór tego typu - mówi Jinyi Yang, badacz z Obserwatorium Stewarda na Uniwersytecie Stanu Arizona oraz główny autor artykułu, który opublikowany zostanie w periodyku Astrophysical Journal Letters. Przed tym okresem nie było wystarczająco dużo czasu, aby mogła ona urosnąć od małej czarnej dziury do takich rozmiarów.

    Pytanie zatem jak tak masywna czarna dziura mogła pojawić się gdy wszechświat wciąż był bardzo młody strasznie irytuje astronomówi kosmologów - mówi Xiaohui Fan także z UoA.

    Powyższe odkrycie stanowi największe wyzwanie dla obecnych teorii formowania się i wzrostu czarnych dziur we wczesnym wszechświecie - dodaje Fan.

    Według aktualnych modeli kosmologicznych pomysł, że czarna dziura rozmiarów Pōniuāʻena mogła powstać z dużo mniejszej czarnej dziury powstałem w kolapsie pojedynczej gwiazdy, w tak krótkim czasie po Wielkim Wybuchu jest praktycznie niemożliwy.

    Zamiast tego, autorzy badania sugerują, że kwazar musiał powstać jako pierwotna czarna dziura o masie 10 000 mas Słońca i to już 100 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    Wizja artystyczna przedstawiająca powstawaniee kwazaru Pōniuāʻena

    Pōniuāʻena została odkryta w trakcie systematycznych poszukiwań najodleglejszych kwazarów. Wszystko zaczęło się od zespołu badaczy przeczesujących dane z dużych przeglądów nieba takich jak DECaLS oraz UHS.

    Badacze odkryli możliwy kwazar i w 2019 r. przeprowadzili obserwacje za pomocą teleskopów takich jak Gemini North czy teleskopy w Obserwatorium W. M. Kecka. Teleskop Magellana w Obserwatorium Las Campanas w Chile potwierdziło istnienie Pōniuāʻena.

    Obserwacje prowadzone za pomocą Gemini były kluczowe, bowiem pozwoliły uzyskać wysokiej jakości widmo w bliskiej podczerwieni, które pozwoliło nam ustalić zaskakującą masę czarnej dziury - mówił autor Feige Wang z Obserwatorium Stewarda.

    Odkrycie kwazara na początku wszechświata pozwala naukowcom zajrzeć w czasy kiedy wszechświat był bardzo młody i znacząco różnił się od tego, który obserwujemy obecnie.

    https://www.youtube.com/watch?v=4uAlXhkZ5HI

    Obecne teorie wskazują, że na początku wszechświata, tuż po Wielkim Wybuchu, atomy były zbyt oddalone od siebie, aby móc wchodzić ze sobą w interakcje i tworzyć gwiazdy i galaktyki. Narodziny gwiazd i galaktyk rozpoczęło się w trakcie Epoki Rejonizacji, jakieś 400 milionów lat po Wielkim Wybuchu.

    Tuż po Wielkim Wybuchu, wszechświat był bardzo zimny, nie było żadnych gwiazd, żadnego światła - mówi Fan. Potrzeba było 300-400 milionów lat, aby pojawiły się pierwsze gwiazdy i galaktyki, które zaczęły ogrzewać wszechświat.

    Pod wpływem ogrzewania, cząsteczki wodoru odzierane były z elektronów, w procesie jonizacji. Proces ten trwał tylko kilkaset milionów lat.

    Odkrycie kwazaru takiego jak opisywany powyżej, głęboko w epoce rejonizacji, stanowi duży krok na drodze do zrozumienia procesu rejonizacji i powstawania pierwszych supermasywnych czarnych dziur i masywnych galaktyk.

    W 2018 roku badacze ogłosili odkrycie najodleglejszego dotąd kwazaru. J1342+0928 jest dwa miliony lat starszy od Poniua'ena - co jest mało istotną różnicą w skali wieku wszechświata. Na 13 miliardów lat, różnica 2 milionów nie wydaje się duża - dodaje Fan.

    ]]>
    20329 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Nowe superziemie odkryte obok pobliskiego czerwonego karła Gliese 887]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/06/26/nowe-superziemie-odkryte-obok-pobliskiego-czerwonego-karla-gliese-887/ Fri, 26 Jun 2020 16:05:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20335

    Najbliższe nam egzoplanety stanowią najlepsze laboratoria do szczegółowych badań, włącznie z poszukiwaniem dowodów życia poza Układem Słonecznym. W ramach badań prowadzonych na Uniwersytecie w Getyndze, zespół astronomów RedDots odkrył układ superziem krążących wokół pobliskiej gwiazdy Gliese 887, najjaśniejszego czerwonego karła na nocnym niebie. Superziemie to planety o masie wyższej od masy Ziemi, ale znacznie niższej od lodowych olbrzymów - Urana i Neptuna. Nowo odkryte superziemie znajdują się blisko ekosfery czerwonego karła, gdzie woda mogłaby istnieć na powierzchni. Odkrycie zostało opisane w periodyku Science.

    Zespół astronomów RedDots monitorował czerwonego karła za pomocą spektrografu HARPS w Europejskim Obserwatorium Południowym w Chile. Do wykrycia planet badacze wykorzystali technikę przesunięć dopplerowskich, która pozwala nam zmierzyć niewielkie ruchy w naszą stroną i w przeciwną, spowodowane przez grawitacyjne przyciąganie krążącej wokół niej planety. Zarejestrowane regularne sygnały odpowiadają orbicie 9,3 dni oraz 21,8 dni, co wskazuje, że obie super-ziemie, Gliese 887b oraz Gliese 887c poruszają się na swojej orbicie dużo szybciej niż nawet Merkury. Naukowcy szacują, że temperatura na powierzchni Gliese 887c wynosi około 70 stopni Celsjusza.

    Gliese 887 jest jedną z najbliższych nam gwiazd - jej odległość od nas to zaledwie 11 lat świetlnych. Jest ona dużo ciemniejsza i o połowę mniejsza od Słońca, co jednocześnie oznacza, że jej ekosfera znajduje się dużo bliżej gwiazdy niż ma to miejsce w przypadku Słońca. Przy okazji astronomowie odkryli jeszcze dwa inne interesujące fakty o Gliese 887. Pierwszy z nich to fakt, że czerwony karzeł posiada niewiele plam, w przeciwieństwie do Słońca. Jeżeli Gliese 887 byłaby tak aktywna jak Słońce, to najprawdopodobniej silne wiatry gwiezdne niszczyłyby atmosfery krążących wokół niej planet. Oznacza to, że nowo odkryte planety mogą posiadać własne atmosfery lub nawet atmosfery gęstsze od ziemskiej, a tym samym teoretycznie moga posiadać życie na powierzchni. Drugim ciekawym faktem jest to, że jasność Gliese 887 jest praktycznie stała. Dzięki temu, dużo łatwiej będzie odkryć atmosfery krążących wokół niej planet. Na to jednak musimy poczekać na... oczywiście, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.

    Dr Sandra Jeffers z Uniwersytetu w Getyndze, główna autorka opracowania mówi: Te planety stanowią najlepszą okazję do szczegółowych badań, w tym także do poszukiwań życia poza Układem Słonecznym.

    W 2016 roku zespół RedDots odkrył najbliższą nam planetę pozasłoneczną o masie Ziemi, krążącą wokół Proximy Centauri. W 2018 roku zespół odkrył superziemię krążącą wokół Gwiazdy Barnarda, drugiej gwiazdy od Ziemi. W 2019 roku badacze odkryli natomiast układ trzech planet krążących wokół czerwonego karła GJ 1061, oddalonego od nas nieznacznie bardziej niż opisywany tutaj GJ 887.

    ]]>
    20335 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Nieuporządkowane życie planet - Paul Murdin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/02/recenzja-nieuporzadkowane-zycie-planet-paul-murdin/ Thu, 02 Jul 2020 08:40:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20339

    Kilka dni temu na polskim rynku księgarskim pojawiła się książka popularno-naukowa, której głównym tematem są wszystkie obiekty Układu Słonecznego. Jeżeli to właśnie nasze najbliższe otoczenie kosmiczne interesuje was najbardziej, to zdecydowanie jest to pozycja warta sprawdzenia. Poniżej postaram się Was do tego przekonać.

    Autem książki jest Paul Murdin, emerytowany profesor Uniwersytetu w Cambridge, który był jednym z odkrywców pierwszej czarnej dziury w naszej galaktyce, Cygnus X-1. Murdin od wielu lat popularyzuje różne działy astronomii w swoich książkach popularno-naukowych i jego doświadczenie w tej materii aż bije z najnowszej książki.

    Nieuporządkowane życie planet jest napisane bardzo swobodnym, gawędziarskim wręcz, językiem. Dzięki temu książka nie przytłacza Czytelników swoim encyklopedyzmem. Choć czytając otrzymujemy wprost POTĘŻNĄ dawkę wiedzy, to dzieje się to niejako z boku, a czytelnik przede wszystkim rozkoszuje się swobodną opowieścią o kolejnych ciałach naszego układu planetarnego.

    Dla kogo jest ta książka?

    Nie wiem. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach stwierdziłem, że raczej jest to książka dla każdego. Nawet osoba zupełnie niezainteresowana astronomią będzie w stanie ją zrozumieć i pochłonąć w jeden czy dwa wieczory.

    Nie oznacza to jednak, że osoby bezustannie śledzące aktualności ze świata astronomii nie powinny za nią złapać. Przyznaję się bez bicia, że w całej książce znalazłem całe mnóstwo faktów, o których nie miałem zielonego pojęcia, a które - teraz jak na to patrzę z perspektywy - powinienem znać.

    Co więcej, dzięki temu, że materiał jest bardzo logicznie poukładany, lektura tej książki może stanowić fantastyczne przypomnienie i utrwalenie wiadomości. Jeżeli - tak jak ja - codziennie zaczytujecie się w nowych informacjach astronomicznych, czytacie o nowych egzoplanetach, o największych czarnych dziurach, o zderzeniach gwiazd neutronowych, o sygnałach z początku wszechświata, bardzo dużo waszej podstawowej wiedzy o takich obiektach jak Uran, Neptun czy Wenus gdzieś ulatuje.

    Z niemałym zaskoczeniem wiele informacji zawartych w książce odkrywałem na nowo. Niby wiedziałem, że to wszystko już kiedyś wiedziałem, ale była to wiedza już mocno zwietrzała (mam nadzieję, że to nie wiek). Odświeżenie jej było bardzo przyjemnym doświadczeniem.

    O czym jest tak książka?

    O, i to też jest bardzo duża zaleta tej książki. Autor nie ogranicza się jedynie do planet Układu Słonecznego. Oczywiście, stanowią one trzon materiału i faktycznie idąc strona za stroną coraz bardziej oddalamy się od Słońca i zmierzamy ku zewnętrznym rejonom Układu Słonecznego.

    Ale jak na XXI wiek przystało, Autor nie pomija tak istotnych obiektów jak Ceres, o której jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie pisało się praktycznie nic (wszak była jedynie największym obiektem Pasa Planetoid) czy Pluton, który razem z nią należy od 2006 roku do rodziny tzw. planet karłowatych. Więcej, cały rozdział poświęcono także księżycom galileuszowym, czterem największym księżycom Jowisza. Kiedyś być może były to tylko księżyce, teraz są to jedne z najbardziej interesujących obiektów naszego układu planetarnego, także dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego (!).

    Mało? Dwa osobne rozdziały o Tytanie i Enceladusie - coś wspaniałego! To dwa najbardziej fascynujące obiekty w otoczeniu Saturna. Tytan ze swoją gęstą atmosferą, z jeziorami ciekłego metanu, Enceladus ze swoim podpowierzchniowym oceanem, z którego tryskają gejzery kryształków wodnych. Mógłbym jedynie dopowiedzieć: dobrze, że te rozdziały tutaj są, ale mogłyby być jeszcze obszerniejsze.

    W ogóle ogromną zaletą książki jest jej aktualność. Autor jest bardzo na bieżąco z rozwojem nauki, dzięki czemu przeczytamy w książce o najnowszych sondach kosmicznych, które dopiero co wystartowały w kierunku innych planet czy planetoid. Analogicznie przeczytamy u Murdina o najnowszych obiektach odkrytych w Układzie Słonecznym, także tych, które są tutaj przelotem: Oumuamua czy 2I/Borisov.

    Podsumowanie

    Lektura książki potrafi całkowicie pochłonąć. Usiadłem pewnego wieczoru, aby zacząć lekturę, a kilka godzin później ją skońzyłem. Dawno już nie zdarzyło mi się usiąść i przeczytać całej książki na raz, za jednym zamachem. Dlatego też, szczerze mogę polecić Wam tę książkę na jeden czy dwa wieczory.

    Ale żeby nie było, że niczego nie skrytykowałem: nie podoba mi się okładka. I... i tyle.


    TYTUŁ: Nieuporządkowane życie planet

    AUTOR: Paul Murdin

    Wydawnictwo: Muza

    Stron: 350

    Link: https://www.empik.com/nieuporzadkowane-zycie-planet-murdin-paul,p1240994416,ksiazka-p

    ]]>
    20339 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA zmienia swoją politykę ochrony planetarnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/10/zmiana-polityki-ochrony-planetarnej/ Fri, 10 Jul 2020 07:12:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20353

    Po latach debat, NASA planuje zaktualizować swoje wytyczne co do tego ile zanieczyszczeń będzie można pozostawić na innych ciałach niebieskich. Według nowych planów, część przepisów ulegnie rozluźnieniu tak, aby ludzie mogli zacząć eksplorować chociażby Księżyc i Marsa.

    Przez dziesięciolecia NASA przestrzegała dość surowych zasad dotyczących tego, ile zanieczyszczenia biologicznego uważa się za dopuszczalne, ilekroć agencja wysyła sondy - lub ludzi - na inne planety. Jest to koncepcja znana jako ochrona planetarna i ma podstawę prawną w traktacie podpisanym ponad 50 lat temu. Ów Traktat o Przestrzeni Kosmicznej wzywa narody do eksploracji innych światów w sposób pozwalający „uniknąć ich szkodliwego zanieczyszczenia” i uniemożliwiający przywleczenie na Ziemię żadnych obcych mikrobów, które mogłyby wyrządzić szkody tutaj.

    Głównym celem ochrony planetarnej było powstrzymanie nas od roznoszenia drobnoustrojów po całym Układzie Słonecznym. W ten sposób, gdybyśmy mieli spotkać jakąś formę życia na innym świecie, bylibyśmy pewni, że tak naprawdę pochodzi ona z tego świata i że nie została ona tam zawleczona z Ziemi. Ochrona planetarna koncentruje się również na zapewnieniu bezpieczeństwa ludziom. Jeśli jakiś kraj znajdzie życie na innej planecie, chcielibyśmy się upewnić, że przywożąc je na Ziemi nie zagrozi życiu na naszej planecie.

    NASA chce wrócić do załogowej eksploracji kosmosu

    Przestrzeganie ochrony planetarnej zawsze było trochę kompromisem, ponieważ praktycznie wszystko, co wysyłamy w kosmos, ma na sobie jakieś bakterie. W zależności od tego, dokąd zmierzają w Układzie Słonecznym, statki kosmiczne często poddawane są bardzo surowym procedurom czyszczenia, aby pozbyć się tych drobnych organizmów. Część z nich jest wprost wypiekana w wysokiej temperaturze, co pozwala usunąć większość drobnoustrojów i wysterylizować sondę.

    Ale teraz NASA mocno koncentruje się na ponownym wysłaniu ludzi w kosmos. Za każdym razem gdy ludzie lecą w przestrzeń kosmiczną, niosą ze sobą całe mnóstwo bakterii, bez względu na to, jak bardzo będziemy starali się zachować czystość. Przy załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej NASA chce teraz przemyśleć niektóre bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące Księżyca i Marsa - w przeciwnym razie eksploracja załogowa byłaby zbyt trudna. Wczoraj NASA wydała dwie nowe „tymczasowe dyrektywy”, które określają potencjalne zmiany wytycznych dotyczących eksploracji Księżyca i Marsa.

    „Musimy ponownie przyjrzeć się tym zasadom, ponieważ nie możemy udać się na Marsa z ludźmi, dopóki będą obowiązywały przepisy uniemożliwiające zabieranie tam ze sobą jakichkolwiek substancji mikrobiologicznych”, powiedział administrator NASA Jim Bridenstine podczas webinaru ogłaszającego nowe proponowane zmiany. „Bo to po prostu niemożliwe”.

    Część Księżyca całkowicie bez ochrony

    Pierwsza dyrektywa dotyczy przeklasyfikowania części Księżyca tak, aby rozluźnić pewne ograniczenia dotyczące wysyłania statków kosmicznych i ludzi. Zgodnie z obowiązującymi zasadami ochrony planet, Księżyc jest uważany za ciało niebieskie kategorii II, co oznacza, że ​​„istnieje niewielka szansa, że ​​zanieczyszczenie statku kosmicznego może zagrozić przyszłym misjom”. Księżyc otrzymał to oznaczenie po tym, jak naukowcy odkryli, że na powierzchni Księżyca znajduje się potencjalnie dużo lodu wodnego. A ilekroć w Układzie Słonecznym jest woda, naukowcy zawsze zachowują ostrożność.

    Nowa tymczasowa dyrektywa przeklasyfikuje Księżyc jako ciało głównie kategorii I, które nie wymaga żadnych wymagań ochrony planet, ponieważ nikt nie spodziewa znalezienia tam życia. Ale NASA nadal rozważa utrzymanie części Księżyca - zwłaszcza kraterów, w których istnieje lód wodny - jako lokalizacji kategorii II. „Musimy upewnić się, że kiedy udamy się na Księżyc, ochronimy te bardzo ważne miejsca naukowe, w których istnieje ryzyko… szkodliwego skażenia Księżyca z biologicznego punktu widzenia”, powiedziała Bridenstine.

    Do takich miejsc należałby księżycowy biegun południowy, który, jak się uważa, ma w swoich kraterach, które są stale w cieniu, całkiem sporo lodu wodnego. „W kategorii II możesz się tam udać, ale musimy bardzo uważnie kontrolować wszelkie materiały biologiczne, które możemy tam ze sobą zabrać”, powiedział Bridenstine.

    Na Marsie ciągle szanse na znalezienia śladów życia są spore

    Druga dyrektywa zaktualizowałaby zasady dotyczące Marsa w sposób umożliwiający realizację misji załogowych w przyszłości. W tej chwili na Marsie obowiązują surowe ograniczenia. Jest to ciało kategorii IV dla lądowników, co oznacza, że ​​istnieje spore zainteresowanie społeczności naukowej poszukiwaniem życia na tej planecie. Co więcej, niektóre części planety, gdzie teoretycznie może znajdować się woda w stanie ciekłym, posiadają jeszcze inne dodatkowe ograniczenia. Jak na razie NASA nie zaleca zmiany tych ograniczeń. Jednak przejściowa dyrektywa wzywa agencję do opracowania nowych wytycznych, opartych na tym, czego wciąż dowiadujemy się o Marsie z bezzałogowych misji kosmicznych takich jak chociażby nadchodzący łazik Perseverance. "Problem z Marsem jest taki, że po prostu nie mamy jeszcze wystarczających informacji, aby wiedzieć, dokąd możemy się udać, a dokąd nie powinniśmy, aby nie zanieczyścić szczególnie interesujących miejsc” - powiedział Bridenstine .

    Według Bridenstine'a te nowe dyrektywy przejściowe będą elastyczne i będą podlegały zmianom w najbliższych latach.

    ]]>
    20353 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie Europejskim Uniwersytetem Kosmicznym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/10/akademia-gorniczo-hutnicza-w-krakowie-europejskim-uniwersytetem-kosmicznym/ Fri, 10 Jul 2020 08:21:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20361

    W prestiżowym konkursie Komisji Europejskiej "European Universities" Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie uzyskała zaszczytny tytuł Uniwersytetu Europejskiego. Zwycięskie konsorcjum pod nazwą „European Space University for Earth and Humanity” (Europejski Uniwersytet Kosmiczny dla Ziemi i Ludzkości) UNIVERSEH Akademia tworzyć będzie wspólnie z czterema innymi europejskimi uczelniami z Francji, Niemiec, Luksemburga i Szwecji. Dzięki otrzymanemu projektowi AGH rozwijać będzie kształcenie, naukę i technologie związane z badaniem i wykorzystaniem kosmosu.

    Uniwersytety Europejskie to porozumienie instytucji szkolnictwa wyższego z całej Unii. Tworzą one sieć uczelni, które mają za zadanie integrować Europejczyków i przyczyniać się do wzrostu konkurencyjności uczelni z Europy. Pomysłodawcą konkursu jest prezydent Francji Emmanuel Macron.

    Partnerami AGH w konsorcjum UNIVERSEH są: Uniwersytet w Tuluzie (Francja), Uniwersytet Luksemburski (Luksemburg), Uniwersytet Heinricha Heinego w Düsseldorfie (Niemcy) oraz Uniwersytet Techniczny w Luleå (Szwecja). Uzyskanie statusu Uniwersytetu Europejskiej przez AGH oznacza w praktyce możliwość współpracy z pozostałymi partnerami z sieci, nad technologiami przemysłu kosmicznego. Konsorcjum będzie kształcić, ale także prowadzić badania m.in. w zakresie telekomunikacji, klimatu czy zrównoważonego rozwoju sektora kosmicznego. Uczelnie będą pracować w obszarach związanych z inżynierią kosmiczną oraz biznesem około kosmicznym, naukami społecznymi, medycyną czy sztuką. Dzięki zwycięstwu w konkursie AGH ma szanse przyczynić się do rozwoju jednej z najbardziej przyszłościowych gałęzi przemysłu.

    Rektor elekt prof. Jerzy Lis, kierownik projektu w AGH podkreśla: - To dla nas nadzwyczajne wyróżnienie. Będziemy wspólnie z partnerami z Europy tworzyć sieć uniwersytetów kosmicznych. Rozwijanie dyscyplin wykraczających poza nasz ziemski glob to kierunek rozwoju najlepszych uczelni na świecie. Jestem ogromnie dumny i zaszczycony tym zwycięstwem. Dodatkowo to dla nas motywacja, aby Akademia mogła pozostawić swój wkład w rozwój dyscypliny przyszłości, jaką jest kosmos i jego lepsze poznanie. Zaczynamy drugie stulecie działalności Akademii z ambitnymi planami rozwijania zaawansowanych technologii sektora kosmicznego.

    Warto przypomnieć, że AGH wspiera przemysł kosmiczny licznymi projektami realizowanymi przez kadrę oraz studentów. Innowacyjne konstrukcje rakiet, sond kosmicznych, łazików marsjańskich czy balonów stratosferycznych tworzą między innymi studenci zrzeszeni w kole naukowym AGH Space Systems, wielokrotnie nagradzanym na arenie międzynarodowej. Ponadto w AGH prężnie rozwija się górnictwo kosmiczne, w obszarze którego pracują eksperci z Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii oraz Wydziału Wiertnictwa, Nafty i Gazu. Dodatkowo w AGH realizowany jest wspólnie z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk projekt „LOOP - Landing Once on Phobos”. Wyniki prac naukowców zostaną wykorzystane do planowanej misji lądownika na jednym z księżyców Marsa. Badania prowadzone w AGH są częścią projektu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).

    W tegorocznej edycji konkursu wzięły udział 62 konsorcja, z czego 24 mogą poszczycić się tytułem Uniwersytetu Europejskiego. Grono zwycięskich sieci uczelni tworzy łącznie 165 instytucji naukowych z Europy. Każde konsorcjum otrzyma do 5 milionów euro z programu Erasmus+ i do 2 milionów euro z programu Horyzont 2020. Prócz Akademii Górniczo-Hutniczej wśród laureatów z Polski, w odrębnych sieciach uczelni znalazły się również Politechnika Warszawska, Politechnika Poznańska, Politechnika Śląska oraz Uniwersytet Śląski w Katowicach.

    ]]>
    20361 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zmierzająca na Marsa chińska sonda Tianwen-1 fotografuje Ziemię]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/30/zmierzajaca-na-marsa-chinska-sonda-tianwen-1-fotografuje-ziemie/ Thu, 30 Jul 2020 09:50:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20369

    Pierwsza w historii chińska sonda marsjańska przesłała na Ziemię zdjęcie... Ziemi i Księżyca wykonane po starcie z Ziemi.

    Zdjęcie przedstawiające bliskie nam ciała niebieskie jako niewielkie rogale unoszące się w czarnej pustce przestrzeni kosmicznej wykonane zostało 1,2 mln km od Ziemi trzy dni po starcie sondy.

    Chiny dołączyły w tym roku do Stanów Zjednoczonych oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich jako trzeci kraj, który wysyła w tym roku misję na Marsa.

    Celem misji Tianwen-1 jest wejście na orbitę Marsa siedem miesięcy po starcie z Ziemi, a następnie opuszczenie na powierzchnię lądownika, na pokładzie którego znajduje się niewielki łazik.

    To kolejny krok w szybko rozwijającym się chińskim programie kosmicznym, w ramach którego wysłano już dwa łaziki na Księżyc (w tym jeden na niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca) oraz wybudowano system nawigacji satelitarnej Beidou.

    Z informacji przekazanych przez chińską administrację sonda Tianwen-1, która wyrwała się już z okowów grawitacji Ziemi działa prawidłowo i zmierza w kierunku Marsa.

    Do dzisiaj sonda oddaliła się od Ziemi o 1,5 mln km, do pokonania zostało jej jeszcze 53 mln km.

    ]]>
    20369 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Warunki pogodowe mogą opóźnić powrót Crew Dragona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/30/warunki-pogodowe-moga-opoznic-powrot-crew-dragona/ Thu, 30 Jul 2020 11:29:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20372

    Tropikalna burza kierująca się ku Florydzie może opóźnić planowany na ten tydzień powrót statku Crew Dragon z pokładu ISS.

    W środę SpaceX oraz NASA dały zielone światło załodze Crew Dragona na odłączenie od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i powrót na Ziemię po zakończeniu dwumiesięcznej misji.

    Jednak z uwagi na to, że piloci testowi Doug Hurley i Bob Behnken będą lądować na Atlantyku lub w Zatoce Meksykańskiej, konieczne są spokojne warunki pogodowe i niskie fale. Lądowanie Crew DDragona będzie pierwszym lądowaniem na wodzie od 45 lat.

    Kierownicy programu planują lądowanie na wodzie na niedzielę. Niestey na niedzielę swoją wizytę zapowiada także niespokojna pogoda. Układ burzowy zarejestrowany w środę na Karaibach ma potencjał, aby rozwinąć się w tropikalną burzę, która w niedzielę może pojawić się w planowanym miejscu lądowania.

    Menedżer programu lotów załogowych w NASA Steve Stich poinformował, że kontrolerzy lotu dokładnie monitorują prognozy pogody i będą utrzymywać astronautów na stacji kosmicznej do momentu gdy warunki pogodowe się poprawią.

    Trzeba pamiętać, że to wciąż jest element lotu testowego. Jeżeli pogoda się nie poprawi, będziemy musieli poczekać. Najważniejszym priorytetem jest bezpieczeństwo załogi - powiedział Jim Bridenstine, administrator NASA.

    SpaceX, firma należąca do Elona Muska 30 maja jako pierwsza firma w historii wysłała astronautów własnym statkiem, zainstalowanym na szczycie własnej rakiety na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W ten sposób rozpoczęła się era komercyjnych załogowych lotów kosmicznych.

    ]]>
    20372 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pozostałości po gromadzie kulistej, która była ostatnią ze swojego rodzaju]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/31/pozostalosci-po-gromadzie-kulistej-ktora-byla-ostatnia-ze-swojego-rodzaju/ Fri, 31 Jul 2020 16:45:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20376

    Zespół astronomów z Instytutu Carnegi odkrył strumień gwiazd składający się z pozostałości po starej gromadzie kulistej, która została rozerwana przez grawitację Drogi Mlecznej jakieś 2 miliardy lat temu, kiedy najbardziej złożonymi organizmami na Ziemi były organizmy jednokomórkowe. Zaskakujące odkrycie opisane w ostatnim wydaniu periodyku Nature podważa naszą obecną wiedzę o tym jak takie obiekty powstają.

    Wyobraź sobie sferę składającą się z miliona gwiazd związanych ze sobą grawitacyjnie, krążącą wokół jądra naszej galaktyki. To gromada kulista. Droga Mleczna ma takich około 150 - wszystkie te gromady wypełniają tak zwane halo otaczające dysk naszej galaktyki.

    Jednak gromada kulista, która odpowiada za powstanie odkrytego teraz strumienia gwiazd musiała mieć zupełnie inne życie od gromad kulistych jakie obserwujemy obecnie.

    To istna archeologia gwiazdna, odkrywanie pozostałości czegoś dawnego, co zniknęło stosunkowo niedawno - mówi Alexander Ji z Carnegie.

    Strumień gwiazd został odkryty przez zespół S5 (Southern Stellar Stream Spectroscopic Survey Collabioration) pracujący na Teleskopie Anglo-Australijskim. Kierowany przez Tinga Li zespół próbuje stworzyć mapę ruchu i składu chemicznego strumieni gwiazd widocznych z półkuli południowej.

    Najnowszym odkryciem zespołu jest strumień gwiazd w gwiazdozbiorze Feniksa.

    Gromada kulista, której pozostałości stanowią obecnie strumień w Feniksie, została rozerwana wiele miliardów lat temu, ale na szczęście wciąż przechowuje pamięć o swoim powstaniu w początkach historii wszechświata, którą możemy odtworzyć analizując skład chemiczny jej gwiazd - mówi Li.

    Astronomowie zmierzyli zawartość metali ciężkich, tzw. metaliczność gwiazd tworzących strumień.

    Skład chemiczny gwiazdy wiele mówi o obłoku gazu, w którym powstała. Wcześniejsze generacje gwiazd wzbogacają takie obłoki cięższymi pierwiastkami, jakie wyprodukowały w trakcie swojego życia. Im więcej takich generacji, tym bardziej metaliczne są kolejne gwiazdy. Analogicznie bardzo stare, pierwsze gwiazdy będą miały bardzo mało cięższych pierwiastków.

    Ku naszemu zdumieniu okazało się, że Strumień w Feniksie znacząco różni się od innych gromad kulistych w Drodze Mlecznej - mówi Zhen Wan, główny autor opracowania z Uniwersytetu z Sydney. Choć sama gromada uległa zniszczeniu miliardy lat temu, wciąż jesteśmy w stanie stwierdzić, że powstała ona w bardzo wczesnym wszechświecie.

    Z uwagi na to, że inne znane gromady kuliste wzbogacone są pierwiastkami ciężkimi powstałymi w gwiazdach wcześniejszych generacji, uważano, że istnieje jakaś minimalna zawartość ciężkich pierwiastków, która umożliwia powstawanie gromad kulistych.

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=BjiKhp15GbA

    Jednak gromada, z której powstał strumień w Feniksie miała znacznie niższą metaliczność, co stanowi istotny problem dla wszystkich teorii opisujących powstawanie gromad kulistych. "Jedna z możliwości mówi, że Strumień w Feniksie jest pozostałością po jednej z ostatnich takich gromad, jest pozostałością po populacji gromad kulistych, które powstały w warunkach znacząco innych od tych gromad, które obserwujemy obecnie" mówi Li.

    Badacze podejrzewają, że wszystkie gromady tego typu były stopniowo rozrywane i niszczone przez oddziaływanie grawitacyjne Drogi Mlecznej. Być może jeszcze gdzieś istnieją pozostałości takich dawnych gromad kulistych, które jeszcze można dostrzec jako bardzo delikatne strumienie, które z czasem całkowicie zanikną.

    ]]>
    20376 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Czyżby ALMA znalazła gwiazdę neutronową z supernowej 1987A?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/31/czyzby-alma-znalazla-gwiazde-neutronowa-z-supernowej-1987a/ Fri, 31 Jul 2020 17:20:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20380

    Dwa zespoły astronomów przekonują, że udało im się dokonać przełomu w odkrywaniu tajemnicy supernowej SN1987a, która widoczna była 33 lata temu. W oparciu o obserwacje prowadzone za pomocą sieci ALMA oraz wykonane po nich badania teoretyczne, naukowcy przekonują, że w pozostałościach po dawnej gwieździe skrywa się gwiazda neutronowa. Jeżeli tak jest to byłaby to najmłodsza znana gwiazda neutronowa.

    Odkąd astronomowie zaobserwowali jedną z najjaśniejszych eksplozji gwiazdy na nocnym niebie, supernową 1987A, trwają poszukiwania kompaktowego obiektu, który powinien powstać w wyniku eksplozji.

    Ponieważ w dniu eksplozji (23 lutego 1987 r) na Ziemi zarejestrowano neutrina, astronomowie zakładali, że w zapadniętego jądra gwiazdy utworzyła się gwiazda neutronowa. Jednak gdy nie udało się znaleźć na to żadnych dowodów, astronomowie zaczęli się zastanawiać czy ostatecznie nie zapadła się ona w czarną dziurę. Od kilkudziesięciu lat społeczność naukowa bezustannie próbuje znaleźć ten obiekt, który może skrywać się wewnątrz bardzo gęstego obłoku pyłowego.

    Niedawno obserwacje prowadzone za pomocą radioteleskopu ALMA dostarczyły pierwszych informacji o gwieździe neutronowej, która mogła powstać w eksplozji. Wyjątkowo ostre zdjęcia przedstawiają gorącą plamę w pyłowym obłoku SN 1987A, jaśniejszą od otoczenia i znajdującą się w miejscu, w którym naukowcy spodziewaliby się gwiazdy neutronowej.

    Zdziwiło nas odkrycie tej gorącej plamy w gęstym obłoku pyłowym tworzącym pozostałość po supernowej - mówi Mikako Matsuura z Uniwersytetu w Cardiff. W obłoku musi znajdować się coś co podgrzało pył na tyle, że zaczął świecić. Dlatego też podejrzewany, że wewnątrz obłoku skrywa się gwiazda neutronowa.

    Choć wyniki obserwacji bardzo zainteresowały Matsuurę i jej zespół, to jednak badaczy zastanawiała jasność plamy. "Pomyśleliśmy, że gwiazda neutronowa jest zbyt jasna, aby tam mogła istnieć, ale Dany Page wraz ze swoim zespołem opublikował artykuł, w którym wskazuje, że w rzeczywistości gwiazda neutronowa może faktycznie być tak jasna, bowiem jest niezwykle młoda".

    Dany Page jest astrofizykiem na Uniwersytecie Autonomicznym w Meksyku, który bada SN1987A od samego początku. "Supernowa eksplodowała gdy byłem w połowie swojego doktoratu. To jedno z największych wydarzeń w moim życiu, które całkowicie zmieniło moją karierę. Postanowiłem dokładnie zbadać ten obiekt. To był mój współczesny św. Graal".

    Teoretyczne badania, których wyniki Page z zespołem opublikował w periodyku The Astrophysical Journal, mocno wspierają tezę, że zespół z ALMA odkrył gwiazdę neutronową wewnątrz pyłowego obłoku. Pomimo tego, że eksplozje supernowe są niezwykle złożone, a wewnątrz gwiazdy neutronowej panują ekstremalne warunki fizyczne i chemiczne, odkrycie gorącej plamy pyłu potwierdza kilka z naszych przewidywań - przekonuje Page.

    Takimi przewidywaniami są chociażby położenie i temperatura gwiazdy neutronowej. Według komputerowych modeli supernowej, eksplozja "wykopała" gwiazdę neutronową z jej dotychczasowego miejsca z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę. Plama ciepła znajduje się dokładnie tam gdzie astronomowie zakładali, że obecnie powinna znajdować się gwiazda neutronowa. Temperatura gwiazdy neutronowej, która według przewidywań powinna wynosić ok. 5 mln stopni Celsjusza, może odpowiadać za jasność plamy pyłu.

    Według badaczy gwiazda neutronowa ma średnicę 25 km i jest ekstremalnie gorącą sferą ultra-gęstej materii. Łyżeczka do herbaty takiej materii ważyłaby więcej niż wszystkie budynki Nowego Jorku łącznie. Ponieważ ma ona potencjalnie zaledwie 33 lata, jest najmłodszą znaną nam gwiazdą neutronową. Drugą pod względem wieku jest gwiazda neutronowa znajdująca się w pozostałości po supernowej Cassiopeia A, oddalona od nas o 330 lat świetlnych.

    Dopiero bezpośrednie zdjęcie gwiazdy neutronowej ostatecznie dowiedzie jej istnienia, ale na wykonanie takiego zdjęcia astronomowie muszą poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat, aż gaz i pył z supernowej staną się bardziej przejrzyste.

    Choć wiele teleskopów wykonywało już zdjęcia SN 1987A, żaden z nich nie był w stanie obserwować jądra tego obiektu z taką dokładnością.

    ]]>
    20380 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Potężna fala skrywająca się w trujących chmurach Wenus od dziesięcioleci]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/08/06/potezna-fala-skrywajaca-sie-w-trujacych-chmurach-wenus-od-dziesiecioleci/ Thu, 06 Aug 2020 16:48:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20388

    Głęboko w gęstych, trujących chmurach otaczających Wenus, atmosfera planety zachowuje się bardzo osobliwie. Ogromna, wcześniej nieznana ściana chmur przemieszcza się na wschód okrążając planetę co 4,9 dnia - i robi tak najprawdopodobniej od co najmniej 1983 r.

    Front rozciąga się na prawie 7500 kilometrów, przecinając po drodze równik. Tworzące go chmury znajdują się na wysokości od 47,5 do 56,5 km nad powierzchnią. Jak dotąd takiego samego zjawiska nie zaobserwowano jeszcze nigdzie indziej w Układzie Słonecznym.

    Atmosfera Wenus to nie przelewki

    Wenus sama w sobie jest ekstremalna jak na planetę okrążającą swoją gwiazdę w ekosferze. Druga planeta od Słońca jest całkowicie skryta pod grubą warstwą atmosfery składającej się niemal w całości z dwutlenku węgla, rotującą 60 razy szybciej od samej planety, przez co powoduje powstawanie silnych wiatrów.

    W atmosferze Wenus pojawiają się opady kwasu siarkowego, a ciśnienie atmosferyczne na powierzchni jest niemal sto razy większe od ziemskiego. Jakby tego było mało, jest tam tak gorąco, że stopieniu ulegają wszelkie lądowniki, które tam docierają. Średnia temperatura powierzchni Wenus wynosi 471 stopni Celsjusza.

    Atmosfera Wenus jest miejscem fascynującym, podatnym na powstawanie ogromnych fal. Na Wenus obserwowano już wygiętą w łuk strukturę rozciągającą się na 10 000 kilometrów, która pojawia się i znika w górnych warstwach atmosfery - to tak zwana stacjonarna fala grawitacyjna, która powstaje wskutek gdy rotująca atmosfera wieje w górę chmur znajdujących się na powierzchni.

    Najnowsze zdjęcia z sondy Akatsuki

    Ale to nie wszystko. Badając zdjęcia wykonane w podczerwieni przez japońską sondę Akatsuki, zespół badaczy kierowany przez fizyka Javiera Peraltę z Japońskiej Agencji Kosmicznej JAXA, dostrzegł strukturę, która wygląda jak fala atmosferyczna, ale znajduje się na niespotykanej dotąd wysokości.

    Nowa struktura jest jednak czymś innym. Znajduje się znacznie głębiej niż jakakolwiek inna fala atmosferyczna obserwowana dotychczas na Wenus, i powstaje w w warstwie chmur odpowiedzialnych za efekt cieplarniany, który z kolei odpowiada za wysoką temperaturę powierzchni planety.

    Dokładna analiza obserwacji oraz wcześniejszych danych pozwoliła ustalić, że struktura ta pojawia się na Wenus od co najmniej 1983 r.

    Nowo dostrzeżona fala rozciąga się na 7500 km i okrąża planetę raz na 4,9 dnia, przemieszczając się z prędkością 328 km na godzinę. To nieco szybciej niż wszystkie chmury na tym poziomie, które na pełne okrążenie planety potrzebują około 5,7 dnia.

    Jak na razie nie wiadomo co odpowiada za tę falę

    To zupełnie nowe zjawisko meteorologiczne, nigdy nie obserwowane na innych planetach. Z tego też powodu trudno jest zinterpretować jej pochodzenie.

    Symulacje numeryczne pozwoliły odkryć, że wiele jej cech widać w nieliniowej fali atmosferycznej Kelvina. Tak samo jak fale Kelvina na Ziemi, struktura na Wenus przemieszcza się w tym samym kierunku w jakim wieją wiatry, które okrążają planetę - i nie ma żadnego wpływu na wiatry południowe, które wieją w kierunku północ-południe.

    Jeżeli faktycznie jest to fala Kelwina, możemy mieć do czynienia z ciekawymi wnioskami. Nie wiemy na przykład dlaczego atmosfera Wenus tak szybko rotuje. Fale Kelwina mogą oddziaływać z innymi rodzajami fal atmosferycznych, np. falami Rossby'ego.

    Fala Kelwina może z czasem pozwolić nam zrozumieć związek między topografią powierzchni Wenus a dynamiką jej atmosfery.

    Wyniki dotychczasowych badań opublikowano w tym artykule.

    ]]>
    20388 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wszechświat jest taki sam, niezależnie w którą stronę spojrzymy. Czy coś przeoczyliśmy?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/08/06/wszechswiat-jest-taki-sam-niezaleznie-w-ktora-strone-spojrzymy-czy-cos-przeoczylismy/ Thu, 06 Aug 2020 17:16:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20395

    Niezależnie od tego w jakim kierunku spojrzysz we wszechświecie, widok będzie zasadniczo taki sam jeżeli spojrzysz wystarczająco daleko. Nasze lokalne otoczenie pełne jest jasnych mgławic, gromad gwiazd i ciemnych obłoków gazu i pyłu. Więcej gwiazd widzimy w kierunku centrum Drogi Mlecznej, niż w jakimkolwiek innym.

    Jednak jeżeli patrzymy miliony i miliardy lat świetlnych dalej, gromady galaktyk rozłożone są równomiernie we wszystkich kierunkach i wszystko zaczyna wyglądać mniej więcej tak samo. Astronomowie mówią, że wszechświat jest homogeniczny i izotropowy - inaczej mówiąc wszechświat jest gładki.

    Nie oznacza to oczywiście, że wszechświat jest idealnie gładki w dużej skali. Nawet w najodleglejszych fragmentach obserwowalnego wszechświata widzimy niewielkie fluktuacje. Obserwacje kosmicznego mikrofalowego promieniowania tła (CMB) ukazują nam niewielką zmienność temperatury obszarów o wyższej i niższej gęstości, które istniały we wczesnym wszechświecie. Dokładnie tego się spodziewaliśmy. Co więcej, skala fluktuacji CMB pozwala nam mierzyć ilość ciemnej materii i ciemnej energii.

    Rozkład galaktyk także nie jest idealnie jednorodny. Galaktyki są pogrupowane w supergromady, między którymi znajdują się ogromne przestrzenie zasadniczo pozbawione jakiejkolwiek materii. Niewielkie fluktuacje gęstości widoczne w CMB spowodowały powstawanie gromad galaktyk tu i ówdzie. Według modelu kosmologicznego LCDM, pierwsze galaktyki skupiały się wokół gęstszych rejonów. Wraz z rozszerzaniem się wszechświata na przestrzeni miliardów lat, uformowała się obecna struktura supergromad i pustych przestrzeni. Dzięki temu, że skala gromad CMB dała początek gromadom galaktyk, pomiary CMB pozwalają nam przewidywać rozmiary supergromad. Inaczej mówiąc, poziom jednorodności wczesnego wszechświata powinien nam mówić coś o jednorodności gromad galaktyk.

    Duże przeglądy nieba wskazują, że wszechświat jest jednorodny. Źródło: 2dF Galaxy Redshift Survey

    Jednak najnowsze badania galaktyk wskazują, że nasze przewidywania nie zgadzają się z tym co obserwujemy. W ramach przeglądu KiDS (Kilo-Degree Survey) stworzono mapę ponad 31 milionów galaktyk w promieniu 10 miliardów lat świetlnych. Przegląd obejmuje około połowę wieku wszechświata i zawiera położenie galaktyk i stopień ich grupowania się. Na podstawie danych z KiDS, badacze odkryli, że galaktyki są rozłożone około 10% bardziej równomiernie niż przewidywano. Wszechświat jest bardziej jednorodny niż myśleliśmy i nie wiadomo właściwie dlaczego.

    Fragment mapy KiDS przedstawiający zmienność gęstości wszechświata. Źródło: B. Giblin, k. Kuijken oraz zespół KiDS

    Choć wyniki są jasne, to nie spełniają rygorystycznych standardów naukowych. Istnieje niewielka szansa, że galaktyki po prostu przypadkiem są nieco bardziej jednorodnie rozłożone we wszechświecie. Niemniej jednak wyniki te mogą także wskazywać na nową fizykę lub jakieś luki w obecnym modelu kosmologicznym. Już kilka takich luk było - i astronomowie zaczynają poszukiwać alternatyw.

    Jak na razie jednak najważniejsze jest dalsze zbieranie danych. Odpowiedź już na nas czeka, a obserwacje tego typu z czasem pozwolą nam ją znaleźć.

    Źródło: Universe Today

    ]]>
    20395 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ASTROLIFE: Niebo w sierpniu 2020]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/08/06/astrolife-niebo-w-sierpniu-2020/ Thu, 06 Aug 2020 17:23:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20400
    https://www.youtube.com/watch?v=GJAX9zJUJuY

    Jak co miesiąc, Mateusz Kalisz z kanału Astrolife zaprasza Was na przegląd tego co warto obejrzeć na niebie w nadchodzących dniach.

    Gorąco polecam!

    ]]>
    20400 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[STARLINK: Kolejne satelity lecą na orbitę już o 7:12 [OGLĄDAJ LIVE]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/08/07/starlink-kolejne-satelity-leca-na-orbite-juz-o-712-ogladaj-live/ Fri, 07 Aug 2020 04:52:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20403
    https://www.youtube.com/watch?v=KU6KogxG5BE

    Dzisiaj o godzinie 7:12 planowany jest start dziesiątej partii satelitów Starlink.

    Na szczycie rakiety Falcon 9 znalazło się dzisiaj 57 satelitów megakonstelacji Starlink oraz 2 satelity firmy BlackSky.

    Falcon 9 wystartuje z kompleksu startowego LC-39A w Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego na Florydzie. Jeżeli dzisiaj nie dojdzie do startu, alternatywną datą jest 8 sierpnia o godzinie 6:50 rano.

    Wykorzystywany do dzisiejszego startu pierwszy człon rakiety brał udział w pierwszej misji demonstracyjnej Crew Dragona, wyniósł satelitę RADARSAT oraz czwartą i siódmą partię satelitów Starlink. Po wyniesieniu ładunków w przestrzeń kosmiczną, pierwszy człon Falcona 9 wyląduje na platformie "Of Course I Still Love You" na Oceanie Atlantyckim.

    ]]>
    20403 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SOFIA: Gwiazdy pulsujące dostarczają mnóstwo węgla do przestrzeni międzygwiezdnej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/08/07/sofia-gwiazdy-pulsujace-dostarczaja-mnostwo-wegla-do-przestrzeni-miedzygwiezdnej/ Fri, 07 Aug 2020 06:55:31 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20407
    Zdjęcie gwiazdy węglowej CW Leonis wykonane przez Kosmiczne Obserwatorium Herschel.

    Carl Sagan mówił kiedyś, że wszyscy jesteśmy zbudowani z pyłu gwiezdnego. W jaki sposób gwiazdy dostarczają tą materię, która nas tworzy w przestrzeń kosmiczną? Na to pytanie starał się odpowiedzieć teleskop SOFIA zainstalowany na pokładzie Boeinga 747 obserwując gwiazdy pulsujące.

    Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (SOFIA) badał kilka typów gwiazd pulsujących w Drodze Mlecznej obserwując jak część z nich wyrzuca w przestrzeń międzygwiezdną ogromne ilości węgla. Węgiel powstaje głęboko we wnętrzach gwiazd w procesie fuzji helu. W toku ewolucji gwiazd, węgiel ten powoli przedostaje się na jej powierzchnię, ale stamtąd musi być dopiero wypchnięty w przestrzeń kosmiczną, aby mógł służyć jako surowiec do budowy chociażby takich organizmów jak my sani.

    SOFIA odkryła, że niektóre gwiazdy zmienne typu Mira Ceti, czerwone olbrzymy na późnym stadium ewolucji, charakteryzujące się szczególnie silnymi pulsacjami, mogą emitować na tyle silne wiatry gwiezdne, że umożliwiają one wyrzucanie gazu i pyłu bogatego w węgiel, w przestrzeń międzygwiezdną. Z drugiej strony, gwiazdy o znacznie słabszych pulsacjach, tzw. gwiazdy półregularne, nie są w stanie już tak skutecznie wspomagać się wiatrem gwiezdnym. Gwiazdy zmienne typu Mira Ceti są zatem odpowiedzialne za dostarczanie ogromnych ilości węgla do przestrzeni międzygwiezdnej. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal.

    "Wiemy, że kluczowe pierwiastki chemiczne, takie jak węgiel, pochodzą z gwiazd" - mówi Kathleen Kraemer, naukowiec z Boston College i główny autor opracowwania. "Owe wyjątkowo silne pulsacje pozwalają nam tłumaczyć w jaki sposób węgiel oddala się od gwiazd w miejsca, gdzie może tworzyć dużo bardziej złożone struktury, które - przynajmniej w przypadku Ziemi - stały się cząsteczkami DNA, białek i tłuszczy".

    W ramach wcześniejszych badań obserwowano gwiazdy pulsujące w innych galaktykach, np. w Wielkim Obłoku Magellana, ale najnowsze badania przeprowadzone za pomocą SOFIA dostarczają nam informacji o tym jak dochodzi do rozprzestrzeniania się węgla w naszej Drodze Mlecznej.

    ]]>
    20407 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Księżyce Jowisza mają dodatkowe źródło energii do podtrzymywania oceanów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/08/07/ksiezyce-jowisza-maja-dodatkowe-zrodlo-energii-do-podtrzymywania-oceanow/ Fri, 07 Aug 2020 17:24:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20410

    Najnowsze badania wskazują, że największe księżyce Jowisza mają zaskakujące źródło energii pozwalające im utrzymać w swoich wnętrzach oceany ciekłej wody.

    Trzy z czterech największych księżyców Jowisza: Ganimedes, Kallisto i Europa najprawdopodobniej posiadają oceany ciekłej wody pod swoimi lodowymi skorupami. Czwarty, wulkaniczny księżyc Io może natomiast posiadać wewnętrzny ocean magmy.

    Fakt posiadania przez te małe księżyce wewnętrznych oceanów wyjaśniany jest oddziaływaniem grawitacyjnym, siłami pływowymi ze strony gazowego olbrzyma, wokół którego krążą. Potężna masa Jowisza rozciąga i ściska księżyce okrążające go po orbitach, co powoduje tarcie i generuje ciepło wewnętrzne.

    Jednak jak dotąd nikt nie badał ile ciepła generują księżyce przelatując obok siebie.

    Ponieważ wszystkie te księżyce są tak bardzo małe w porównaniu do Jowisza, można pomyśleć, że oddziaływania pływowe wywoływane przez Io na Europę są na tyle znikome, że nie ma co się nimi zajmować

    - mówi Hamish Hay z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.

    Wraz z planetologami Antonym Trinh oraz Isamu Matsuyamą z Uniwersytetu Arizony w Tucson, Hay obliczył rozmiary pływów, które księżyce Jowisza wywołują na siebie nawzajem. Wyniki badań opublikowano 19 lipca w periodyku Geophysical Research Letters.

    Badacze odkryli, że znaczenie pływów zależy od grubości warstwy oceanu. Jednak przy odpowiednich rozmiarów oceanie, sąsiadujące ze sobą księżyce mogą przyciągać i odpychać się z odpowiednią czestotliwością tak, aby powstał między nimi rezonans.

    Kiedy dojdzie do takiego rezonansu, oddziaływania pływowe stają się coraz silniejsze. Powstałe w ten sposób fale okrążają wnętrze księżyca i generują ciepło przez tarcie. Przy odpowiednich warunkach ilość ciepła wytworzonego w ten sposób może być większa od ciepła generowanego przez Jowisz.

    Najsilniejsze oddziaływania zachodzą między Io a Europą.

    Praktycznie każdy badacz pomijał te oddziaływania między księżycami. Byłam zdumiona, jak dużo ciepła te księżyce w sobie wytwarzają

    - mówi Cynthia Phillips, planetolożka z JPL.

    Dodatkowa ilość energii dostarczana do wnętrza Europy może być dobrą informacją dla poszukiwaczy życia we wnętrzu tego księżyca. Według wielu naukowców, wnętrze Europy jest najlepszym miejscem w Układzie Słonecznym na poszukiwanie życia pozaziemskiego.

    Wszystko co żyje, potrzebuje jednak paliwa, a Słońce jest zbyt daleko, aby mogło dostarczyć odpowiednie jego ilości.

    Musimy zatem znaleźć inne źródła energii i oddziaływania pływowe między księżycami są właśnie tym

    - dodaje Phillips.

    ]]>
    20410 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gorące dżety z tej czarnej dziury nie są w stanie rozgrzać gazu międzygalaktycznego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/gorace-dzety-z-tej-czarnej-dziury-nie-sa-w-stanie-rozgrzac-gazu-miedzygalaktycznego/ Wed, 02 Sep 2020 07:07:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20415

    Radioastronomowie odkryli dżety gorącego gazu wyrzucane z otoczenia czarnej dziury znajdującej się w centrum gromady galaktyk Feniks oddalonej o 5,9 mld lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Feniksa. To niezwykle ważne odkrycie dla zrozumienia wzajemnej ewolucji galaktyk, gazu i czarnych dziur w gromadach galaktyk.

    Galaktyki jako takie nie są rozłożone w przestrzeni kosmicznej jednorodnie. Poprzez wzajemne przyciąganie grawitacyjne galaktyki grupują się w swoiste gromady. Przestrzeń między galaktykami w gromadzie nie jest całkowicie pusta. Całą gromadę galaktyk wypełnia bardzo rozrzedzony gaz, który można odkryć za pomocą obserwacji prowadzonych w zakresie rentgenowskim.

    Gdyby ten wypełniający gromadę gaz uległ ochłodzeniu, skondensowałby się pod wpływem własnej grawitacji i powstałyby z niego gwiazdy w centrum gromady. Mimo to, ani chłodnego gazu ani gwiazd zazwyczaj nie obserwuje się w centrach pobliskich gromad, co oznacza, że jakiś inny mechanizm musi ogrzewać gaz i hamować proces powstawania gwiazd. Jednym z potencjalnych źródeł ciepła mogą być dżety gazu wyrzucanego z wysoką prędkością z otoczenia supermasywnej czarnej dziury w galaktyce centralnej.


    Codziennie rano zapraszam na podcast "Dzień Dobry Kosmos"

    https://dziendobrykosmos.podigee.io/


    A w Feniksie i jedno i drugie

    Gromada Feniks jest nietypowa w tym względzie, że faktycznie w okolicach jej centrum widoczne są oznaki obecności gęstego chłodnego gazu i intensywnych procesów gwiazdotwórczych. Powstaje zatem pytanie: czy w jej centralnej galaktyce też są dżety emitowane z czarnej dziury?

    Zespół, którym kieruje Takaya Akahori z Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Japonii wykorzystał sieć Australia Telescope Compact Array (ATCA) do najdokładniejszych jak dotąd poszukiwań dżetów emitowanych z czarnej dziury w centralnej galaktyce Gromady Feniks.

    W trakcie badań udało się wykryć struktury rozciągające się z przeciwnych stron centralnej galaktyki. Porównując je z obserwacjami tego samego regionu prowadzonymi za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra badacze dowiedli, że struktury wykryte za pomocą ATCA odpowiadają przestrzeniom rzadszego gazu, co wskazuje, że faktycznie jest to para przeciwnie skierowanych dżetów emitowanych z otoczenia czarnej dziury. Tym samym badacze odkryli pierwszy przykład, w którym ochładzanie gazu w gromadzie występuje obok dżetów emitowanych z czarnej dziury.

    Radiowe obserwacje centrum gromady galaktyk Feniks wskazujące struktury rozciągające się od centralnej galaktyki w gromadzie. Źródło: Akahori et al.

    Dalsze szczegóły galaktyki i dżetów naukowcy poznają wykonując obserwacje jeszcze wyższej rozdzielczości za pomocą obserwatoriów następnej generacji, takich jak Square Kilometer Array, którego uruchomienie planowane jest na koniec dekady.

    Wyniki badań opublikowano w periodyku Publications of the Astronomical Society of Japan.

    ]]>
    20415 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy badania nad podróżami kosmicznymi pomogą w walce ze skutkami pandemii COVID-19?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/czy-badania-nad-podrozami-kosmicznymi-pomoga-w-walce-ze-skutkami-pandemii-covid-19/ Wed, 02 Sep 2020 07:22:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20420

    Naukowcy z Placówki Badawczej LunAres w Pile od kilku lat symulują załogowe misje kosmiczne izolując od świata międzynarodowe zespoły śmiałków. Teraz planują wykorzystać zarówno placówkę jak i swoje doświadczenie do określenia jak przymusowa kwarantanna wpływa na nasz mózg. 

    Historia stacji Lunares

    Placówka Badawcza LunAres  założona w 2017 roku to wyspecjalizowane laboratorium do przeprowadzania symulowanych załogowych misji kosmicznych, zwanych misjami analogowymi. Jednym z głównych celów placówki są badania nad zdrowiem, psychologią i socjologią sześcioosobowych załóg zamkniętych na 165 metrach kwadratowych. 


    Codziennie rano zapraszam na podcast "Dzień Dobry Kosmos"

    https://dziendobrykosmos.podigee.io/


    Kwarantanna analogiem izolacji w kosmosie

    Pandemia COVID-19 stworzyła nowe możliwości wykorzystania potencjału LunAresa do badań nad neurologicznymi i psychologicznymi skutkami kwarantanny, w której obecnie znajduje się ponad sto tysięcy Polek i Polaków. Rozpoczynająca się w listopadzie kampania badawcza ma skupić się m.in. na tym jak nasz mózg dostosowuje się do przymusowego zamknięcia w czterech ścianach. Nabór kandydatów na tzw. analogowych astronautów trwa:

    “Badania izolacyjne mające na celu symulację warunków lotów na inne ciała niebieskie, w tym Marsa i Księżyc, wydawały się niezwykle oderwane od rzeczywistości jeszcze rok temu. Obecnie, wskutek pandemii, niemal każdy rozumie jak istotne jest dogłębne zbadanie psychologii izolacji, zarówno wybranej z wolnej woli jak i przymusowej.” - komentuje naczelny lekarz załogi dr. Aleksander Waśniowski - ”Dzięki przystosowaniu habitatu LunAres do prowadzenia badań nad chronobiologią, cyklami funkcjonowania w czasie małych grup ludzi, jesteśmy w stanie dostarczać cennej wiedzy popartej eksperymentalnie, potencjalnie przydatnej tu i teraz, dla całych społeczeństw. Niebagatelne tutaj znaczenie mają również eksperymenty z użyciem nowoczesnych technik obrazowania układu nerwowego, sprzężone z oceną czynnościową i aspektami psychofizycznymi Analogowych Astronautów.” dodaje dr. Waśniowski.

    Placówka Badawcza LunAres pozwala na całkowitą izolację ludzi przebywających na jej terenie od środowiska zewnętrznego. Infrastruktura bazy pozwala na ciągłe monitorowanie zdrowia, zachowania mieszkańców oraz pełną immersję podczas izolacji. Od początku istnienia placówki, z sukcesem przeprowadzono 10 misji naukowych. W okresie od listopada 2020 do marca 2021 badacze planują pięć dwutygodniowych symulacji z udziałem międzynarodowych załóg.

    “Na chwilę obecną zgłaszają się kandydaci z całej Europy. Niektóre terminy badań są już po naborze, niektóre szukają jeszcze kandydatów, dlatego zachęcam do wypełniania formularza zgłoszeniowego na naszej stronie.” - mówi Leszek Orzechowski, dyrektor placówki. - “Zdajemy sobie sprawę, że pandemia to wyzywający czas na organizację tego typu badań, ale też pamiętajmy o potencjalnej użyteczności uzyskanych wyników. Niezależnie od patogenów nieodłącznym aspektem każdej pandemii będzie fizyczna izolacja społeczeństwa.”

    Nabór ochotników trwa

     Z uwagi na charakter symulacji załogowej misji kosmicznej zazwyczaj w załodze znajdziemy inżynierów, naukowców, lekarzy, podróżników oraz artystów, którzy opłacając udział w symulacji realizują swoje badania i projekty.“Obecnie udział w naszych badaniach trzeba potraktować jak dwutygodniowy wyjazd naukowy i szkoleniowy. Każdy coś zyskuje i przy okazji pozyskiwane są dane pożyteczne dla wielu zespołów badawczych. Ciągle rozbudowujemy naszą siatkę naukową i w niedalekiej przyszłości mamy nadzieję pochwalić się pierwszymi międzynarodowymi grantami badawczymi.” dodaje Orzechowski. W celu dalszych informacji możesz odwiedzić stronę placówki z formularzem zgłoszeniowym pod linkiem: www.lunares.space/crew

    ]]>
    20420 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Program Orion przeszedł kluczowy przegląd przed misją Artemis I]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/program-orion-przeszedl-kluczowy-przeglad-przed-misja-artemis-i/ Wed, 02 Sep 2020 08:32:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20427

    Program Orion zakończył właśnie przegląd System Acceptance Review and Design Certification Review, który był niezbędnym elementem certyfikacji statku do misji Artemis I, w ramach której poleci on z Ziemi w okolice Księżyca, a następnie powróci i wyląduje na Ziemi.

    W ramach przeglądu sprawdzono każdy system statku, wszystkie dane testowe, raporty inspecji oraz analizy potwierdzające dane weryfikacyjne.

    Zakończony przegląd oznacza zielone światło dla całego statku i ostatni etap formalny przed integracją statku na szczycie rakiety Space Launch System (SLS).


    Codziennie rano zapraszam na podcast "Dzień Dobry Kosmos"

    https://dziendobrykosmos.podigee.io/


    Oprócz samego projektu statku, w ramach przeglądu certyfikacji poddano wszystkie analizy bezpieczeństwa, jakość produkcji oraz systemy zarządzania konfiguracją.

    Orion, rakieta SLS oraz Exploration Ground Systems stanowią podstawowe elementy programu Artemis, który rozpocznie się w przyszłym roku wraz ze startem misji Artemis I. Będzie to pierwszy lot SLS i Oriona. W ramach misji Artemis II, na pokładzie Oriona astronauci polecą dalej niż kiedykolwiek w historii.

    ]]>
    20427 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1015 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/06/rakieta-sls-gotowa-do-testu/ 0 0
    <![CDATA[Dysk gazowy może wyjaśniać tajemnicze zmiany jasności gwiazd w gwiazdozbiorze Strzelca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/dysk-gazowy-moze-wyjasniac-tajemnicze-zmiany-jasnosci-gwiazd-w-gwiazdozbiorze-strzelca/ Wed, 02 Sep 2020 10:02:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20430

    Enigmatyczne zmiany jasności układu podwójnego znajdującego się w gwiazdozbiorze Strzelca można wyjaśnić obecnością zmiennego dysku gazowego otaczającego gorącą gwiazdę, która z kolei krąży wokół chłodniejszej towarzyszki. Do takich wniosków doszli badacze z Chile, Serbii i Polski/

    Układ podwójny OGLE-BLG-ECL-157529 znajdujący się 10,567 lat świetlnych od Ziemi wykazuje nietypową zmienność jasności trwającą prawie 800 dni, oraz typowe zmiany zachodzące w układzie zaćmieniowym powtarzające się co 24,8 dni. Przeanalizowane przez badaczy dane obejmują ponad 19 lat obserwacji prowadzonych w obserwatorium Las Campanas w Chile w ramach polskiego projektu OGLE.


    Codziennie rano zapraszam na podcast "Dzień Dobry Kosmos"

    https://dziendobrykosmos.podigee.io/


    Niezwykle interesujący układ podwójny

    Astronomowie zidentyfikowali obiekt jako układ podwójny, w którym chłodniejsza i znajdująca się na późniejszym stadium ewolucji gwiazda przekazuje masę swojej gorętszej towarzyszce, tworząc w ten sposób pyłowy dysk rozciągający się na 30 promieni gwiazdy. Temperatura dysku wynosi ok. 3000K, a jego rozmiary i temperatura zmieniają się w zależności od ilości materii otrzymywanej z chłodniejszej gwiazdy.

    W swoim artykule naukowym badacze wykazują w jaki sposób właściwości dysku przekonująco tłumaczą zmiany jasności układu podwójnego. W szczególności układ ten charakteryzuje się nietypową zmiennością głębokości zaćmień, którą można wyjaśnić ewolucją dysku gazowego.

    ]]>
    20430 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Najnowsze obserwacje pozwoliły badaczom dojrzeć dysk protoplanetarny rozerwany przez jego trzy gwiazdy centralne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/03/najnowsze-obserwacje-pozwolily-badaczom-dojrzec-dysk-protoplanetarny-rozerwany-przez-jego-trzy-gwiazdy-centralne/ Thu, 03 Sep 2020 18:00:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20433
    Sieć ALMA, w której ESO jest partnerem, oraz instrument SPHERE na należącym do ESO teleskopie VLT uzyskały obrazy GW Orionis, układu potrójnego z nietypowym wewnętrznym obszarem. Nowe obserwacje pokazały, że obiekt ten posiada zakrzywiony dysk protoplanetarny oraz odstający od niego pierścień. W szczególności, obraz ze SPHERE (panel po prawej) pozwolił astronomom po raz pierwszy zobaczyć cień rzucany przez pierścień na resztę dysku. Pomogło to w ustaleniu trójwymiarowego kształtu pierścienia i całego dysku. Lewy panel pokazuje artystyczną wizję wewnętrznego rejonu dysku, w tym pierścień. Rysunek oparto na trójwymiarowym kształcie zrekonstruowanym przez zespół naukowy.

    Zespół naukowców zidentyfikował pierwszy bezpośredni dowód na to, że grupy gwiazd mogą rozerwać swój dysk protoplanetarny, pozostawiając go w zaburzonym kształcie i z pochylonymi pierścieniami.

    https://www.youtube.com/watch?v=SEDKd1z0YwA

    Nowe badania sugerują, że egzotyczne planety, w przeciwieństwie do Tatooine z Gwiezdnych Wojen, mogą powstawać w nachylonych pierścieniach w zakrzywionych dyskach wokół gwiazd wielokrotnych. Wyniki udało się uzyskać dzięki obserwacjom przy pomocy Bardzo Dużego Teleskopu (VLT), który należy do ESO, a także Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA).

    Sieć ALMA, w której ESO jest partnerem, oraz instrument SPHERE na należącym do ESO teleskopie VLT uzyskały obrazy GW Orionis, układu potrójnego z nietypowym wewnętrznym obszarem. W przeciwieństwie do płaskich dysków protoplanetarnych, które obserwujemy wokół wielu gwiazd, GW Orionis ma dysk zakrzywiony, zdeformowany na skutek ruchów trzech gwiazd w jego centrum. Obraz z ALMA (po lewej) pokazuje pierścieniową strukturę dysku, z najbardziej wewnętrznym pierścieniem odseparowanym od reszty dysku. Obserwacje SPHERE (po prawej) pozwoliły astronomom na zobaczenie po raz pierwszy cienia rzucanego przez najbardziej wewnętrzny pierścień na resztę dysku, co umożliwiło rekonstrukcję zakrzywionego kształtu dysku.

    Nasz Układ Słoneczny jest niezwykle płaski, z wszystkimi planetami krążącymi po orbitach w praktycznie tej samej płaszczyźnie. Ale nie zawsze mamy do czynienia z taką sytuacją, szczególnie w przypadku dysków, w których formują się planety (tzw. dysków protoplanetarnych) wokół gwiazd wielokrotnych, takich jak obiekt analizowany w nowych badaniach: GW Orionis. System ten znajduje się nieco ponad 1300 lat świetlnych od nas w kierunku konstelacji Oriona, posiada trzy gwiazdy i otaczający je zdeformowany, rozerwany dysk.

    https://open.spotify.com/episode/3naX2hPBVn2GMfSVEVVWHE?si=akn1xZYbSb-iEZmNOjV0OA

    “Nasze obrazy ukazują ekstremalny przypadek, w którym dysk nie jest wcale płaski, ale zakrzywiony i ma nierówno ustawiony pierścień, który oderwał się od dysk” mówi Stefan Kraus, profesor astrofizyki na University of Exeter w Wielkiej Brytanii, który kierował badaniami opublikowanymi dzisiaj w czasopiśmie Science. Odstający pierścień znajduje się w wewnętrznej części dysku, blisko trzech gwiazd.

    Sieć ALMA, w której ESO jest partnerem, oraz instrument SPHERE na należącym do ESO teleskopie VLT uzyskały obrazy GW Orionis, układu potrójnego z nietypowym wewnętrznym obszarem. W przeciwieństwie do płaskich dysków protoplanetarnych, które obserwujemy wokół wielu gwiazd, GW Orionis ma dysk zakrzywiony, zdeformowany na skutek ruchów trzech gwiazd w jego centrum. Ten złożony obraz pokazuje obserwacje dysku zarówno z ALMA, jak i SPHERE.
    Obraz z ALMA pokazuje pierścieniową strukturę dysku, z najbardziej wewnętrznym pierścieniem (którego część jest widoczna jako podłużna kropka w samym centrum obrazu) odseparowanym od reszty dysku. Obserwacje SPHERE pozwoliły astronomom na zobaczenie po raz pierwszy cienia rzucanego przez najbardziej wewnętrzny pierścień na resztę dysku, co umożliwiło rekonstrukcję zakrzywionego kształtu dysku.

    Nowe badania pokazały także, że wewnętrzny pierścień zawiera pył o masie 30 mas Ziemi, co powinno być wystarczające do formownia planet. „Ewentualne planety uformowane w tym inaczej ustawionym pierścieniu będą okrążać gwiazdę po bardzo nachylonych orbitach. Przewidujemy, że wiele planet na nachylonych orbitach o dużej separacji, będzie można odkryć w przyszłości przy pomocy obserwacji obrazujących, na przykład z użyciem ELT” tłumaczy członek zespołu Alexander Kreplin z University of Exeter, odnosząc się do Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT), budowanego przez ESO, który ma według planów zacząć działanie w dalszej części tej dekady. Ponieważ ponad połowa gwiazd na niebie narodziła się z jedną lub większą liczbą towarzyszek, rodzi to ciekawe perspektywy: może istnieć nieznana populacja egzoplanet, które okrążają swoje gwiazdy po bardzo nachylonych i odległych orbitach.

    https://www.youtube.com/watch?v=evIniOIe11s

    Wywnioskowanie takich konkluzji było możliwe dzięki obserwacjom GW Orionis prowadzonym przez 11 lat. Zaczynając od 2008 roku, zespół używał instrumentu AMBER, a potem GRAVITY na należącym do ESO interferometrze VLT w Chile, który łączy światło od różnych teleskopów VLT. Naukowcy badali grawitacyjny taniec trzech gwiazd w tym układzie i wykonali mapy ich orbit. „Odkryliśmy, że trzy gwiazd nie krążą w tej samej płaszczyźnie, ale ich orbity są nachylone względem siebie i względem dysku” mówi Alison Young z uniwersytetów Exeter i Leicester, należąca do zespołu badawczego.

    https://www.youtube.com/watch?v=mSRO6tehJ5M

    Naukowcy obserwowali system także przy pomocy instrumentu SPHERE na teleskopie VLT i przy pomocy ALMA, w której ESO jest partnerem. Dzięki temu byli w stanie uzyskać obraz wewnętrznego pierścienia i potwierdzić jego odstające położenie. Dzięki SPHERE udało się także zobaczyć, po raz pierwszy, cień, który pierścień rzuca na resztę dysku. Pomogło to w ustaleniu trójwymiarowego kształtu pierścienia i całego dysku.

    Międzynarodowy zespół, który obejmuje naukowców z Wielkiej Brytanii, Belgii, Chile, Francji i Stanów Zjednoczonych, połączył następnie swoje wyczerpujące obserwacje z symulacjami komputerowymi, aby zrozumieć, co stało się z systemem. Po raz pierwszy byli w stanie wyraźnie połączyć zaobserwowane odstające położenie z teoretycznym „efektem rozrywania dysku”, co sugeruje, że konfliktujące ze sobą przyciąganie grawitacyjne od gwiazd w różnych płaszczyznach, może zakrzywiać i rozrywać ich dyski.

    Mapa pokazuje położenie układu potrójnego GW Orionis w gwiazdozbiorze Oriona. Uwzględniono większość gwiazd widocznych nieuzbrojonym okiem w dobrych warunkach. Pozycję GW Orionis wskazano czerwonym okręgiem.

    Symulacje pokazały, że niezgodności orbit trzech gwiazd mogą powodować, że dysk wokół nich rozrywa się na osobne pierścienie, czyli dokładnie to, co zobaczono w trakcie obserwacji. Obserwowany kształt wewnętrznego pierścienia pasuje także do przewidywań z symulacji numerycznych dotyczących tego, w jaki sposób dysk powinien być rozrywany.

    Co ciekawe, inny zespół badawczy, który analizował ten sam system przy pomocy ALMA, sądzi, że do zrozumienia tego systemu potrzebny jest jeszcze inny składnik. „Uważamy, że do wyjaśnienia dlaczego dysk uległ rozerwaniu jest potrzebne istnienie planety pomiędzy pierścieniami” mówi Jiaqing Bi z University of Victoria w Kanadzie, który kierował badaniami GW Orionis opublikowanymi w The Astrophysical Journal Letters w maju tego roku. Jego zespół zidentyfikował na podstawie obserwacji ALMA trzy pierścienie pyłowe, z najbardziej zewnętrznym pierścieniem będącym największym kiedykolwiek zaobserwowanym dyskiem protoplanetarnym.

    https://www.youtube.com/watch?v=KRqJoZapRcI

    Przyszłe obserwacje przy pomocy ELT i innych teleskopów mogą pomóc astronomom w pełni odkryć naturę GW Orionis i ukazać młode planety powstające wokół trzech gwiazd tego systemu.

    ]]>
    20433 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Lunar Cruiser - tak będzie się nazywał księżycowy samochód dla astronautów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/lunar-cruiser-tak-bedzie-sie-nazywal-ksiezycowy-samochod-dla-astronautow/ Wed, 02 Sep 2020 10:32:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20439

    Od kilku dni wiemy już jak będzie nazywał się załogowy pojazd księżycowy projektowany obecnie wspólnie przez japońską agencję kosmiczną JAXA oraz Toyotę.

    Lunar Cruiser - tak będzie nazywał się pojazd, który wystartuje w kierunku Księżyca pod koniec lat dwudziestych. Nazwa oczywiście przypomina legendarnego SUVa Toyoty, Land Cruisera.

    JAXA i Toyota rok temu podpisały umowę na opracowanie pojazdu księżycowego napędzanego ogniwami wodorowymi. W tym roku prace skupiają się na budowaniu elementów testowych dla każdego głównego elementu pojazdu, a także nad pierwszym prototypem Lunar Cruisera.

    Prace obejmują wykorzystanie symulacji do potwierdzenia mocy i skuteczności w rozpraszaniu ciepła podczas jazdy, produkcję i ocenę prototypowych opon oraz wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości i pełnowymiarowych modeli do planowania rozłożenia sprzętu w kabinie Lunar Cruisera.

    https://www.youtube.com/watch?v=sse1OasKB5M

    Lunar Cruiser może odgrywać kluczową rolę w rozwoju obecności ludzi na powierzchni Księżyca. Pojazd może pomagać astronautom w eksploracji biegunowych rejonów Księżyca i poszukiwaniach lodu i innych wartościowych zasobów - przekonują przedstawiciele Toyoty.

    Lunar Cruiser nie będzie jednak pierwszym pojazdem załogowym, który będzie przemierzał księżycowe wzgórza. Już w trakcie trzech ostatnich misji Apollo zrealizowanych w 1971 i 1972 roku NASA zapewniła astronautom swego rodzaju pojazdy. W przeciwieństwie do Lunar Cruisera nie posiadały one kabiny ciśnieniowej, przez co astronauci musieli korzystać z nich w kombinezonach.

    ]]>
    20439 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kartka z kalendarza: 4 lata temu sonda Rosetta odnalazła lądownik Philae na komecie 67P]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/kartka-z-kalendarza-4-lata-temu-sonda-rosetta-odnalazla-ladownik-philae-na-komecie-67p/ Wed, 02 Sep 2020 12:17:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20443

    2 września 2016 r. Europejska Agencja Kosmiczna w końcu znalazła lądownik Philae, który zniknął po niefortunnym lądowaniu na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko.

    Philae był lądownikiem o rozmiarach zbliżonych do przeciętnej pralki, opuszczonym na powierzchnię komety 67P przez sondę Rosetta w listopadzie 2014 r.


    Codziennie rano zapraszam na podcast "Dzień Dobry Kosmos"

    https://dziendobrykosmos.podigee.io/


    Gdy harpunom nie udało się przyczepić lądownika do powierzchni komety, Philae odbił się od niej i wylądował w zacienionym miejscu, w którym jego panele słoneczne nie mogły skutecznie ładować akumulatorów. Philae przesłał na pokład sondy trochę danych tuż po lądowaniu i od czasu do czasu odzywał się do niej nawet kilka miesięcy po lądowaniu.

    Philae odnaleziony

    Sonda Rosetta poszukiwała lądownika krążąc wokół komety i wykonując jej kolejne zdjęcia. Na odnalezienie lądownika potrzeba było prawie dwóch lat. Zdjęcie wykonane 2 września 2016 r. przedstawia lądownik leżący na boku w ciemnej, skalistej szczelinie na powierzchni komety.

    ]]>
    20443 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Bum! Najmasywniejsze zderzenie czarnych dziur jakie dotąd udało się zaobserwować]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/03/bum-najmasywniejsze-zderzenie-czarnych-dziur-jakie-dotad-udalo-sie-zaobserwowac/ Thu, 03 Sep 2020 07:44:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20458

    Mimo całej swojej ogromnej pustki wszechświat brzęczy od aktywności w postaci fal grawitacyjnych. Wytwarzane przez ekstremalne zjawiska astrofizyczne, te pogłosy rozchodzą się i wstrząsają tkanką czasoprzestrzeni, jak brzęk kosmicznego dzwonu.


    Codziennie rano zapraszam na podcast "Dzień Dobry Kosmos"

    https://dziendobrykosmos.podigee.io/


    Teraz naukowcy wykryli sygnał z prawdopodobnie najbardziej masywnego połączenia czarnych dziur, jakie dotychczas zaobserwowano w falach grawitacyjnych. Efektem połączenia jest pierwsze wyraźne odkrycie czarnej dziury o masie pośredniej, o masie od 100 do 1000 razy większej od masy Słońca.

    Badacze wykryli sygnał, który oznaczyli jako GW190521. Do odkrycia doszło 21 maja 2019 r., za pomocą Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory (LIGO) - pary identycznych 4-kilometrowych interferometrów w Stanach Zjednoczonych oraz Virgo - 3-kilometrowego detektora we Włoszech.

    Sygnał, przypominający cztery pojedyncze fale jest niezwykle krótki, trwał mniej niż jedną dziesiątą sekundy. Z tego, co naukowcy ustalili, GW190521 został wyemitowany przez źródło oddalone o około 5 gigaparseków, w czasach gdy Wszechświat był o połowę młodszy, co czyni go jednym z najbardziej odległych wykrytych dotychczas źródeł fal grawitacyjnych.

    Jeśli chodzi o źródło tego sygnału, w oparciu o potężny zestaw najnowocześniejszych narzędzi obliczeniowych i modelujących, naukowcy uważają, że GW190521 został najprawdopodobniej wygenerowany przez połączenie dwóch czarnych dziur o niezwykłych właściwościach.

    Prawie każdy dotychczas potwierdzony sygnał fal grawitacyjnych pochodzi z podwójnego połączenia dwóch czarnych dziur lub dwóch gwiazd neutronowych. Ta najnowsza fuzja wydaje się być jak dotąd najbardziej masywna i obejmuje dwie zbliżające się do siebie po spirali czarne dziury o masach około 85 i 66 mas Słońca.

    Zespół LIGO-Virgo zmierzył również rotację każdej czarnej dziury i odkrył, że gdy czarne dziury krążyły coraz bliżej siebie, mogły obracać się wokół własnych osi, pod kątami, które nie były wyrównane z osią ich orbity. Niewłaściwie ustawione obroty czarnych dziur prawdopodobnie powodowały chybotanie ich orbit, czyli „precesję”, gdy obie zbliżały się do siebie.

    Nowy sygnał prawdopodobnie przedstawia moment, w którym dwie czarne dziury się połączyły. Fuzja stworzyła jeszcze bardziej masywną czarną dziurę, o masie około 142 mas Słońca i uwolniła ogromną ilość energii, odpowiadającą około 8 masom Słońca, która rozleciała się po całym wszechświecie w postaci fal grawitacyjnych.

    To nie wygląda jak ćwierkanie, co zwykle wykrywamy. To bardziej przypomina coś, co brzmi„ huk” i jest to najbardziej masywny sygnał, jaki LIGO i Virgo widziały.

    - mówi członek Virgo Nelson Christensen, naukowiec z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS), porównując sygnał z pierwszym wykryciem fal grawitacyjnych przez LIGO w 2015.

    Międzynarodowy zespół naukowców, który tworzy LIGO Scientific Collaboration (LSC) i Virgo Collaboration, przedstawił swoje odkrycia w dwóch opublikowanych wczoraj artykułach. Jeden, opublikowany w Physical Review Letters, szczegółowo opisuje odkrycie, a drugi w The Astrophysical Journal Letters omawia właściwości fizyczne sygnału i implikacje astrofizyczne.

    LIGO po raz kolejny zaskakuje nas nie tylko wykrywaniem czarnych dziur o rozmiarach, które są trudne do wyjaśnienia, ale robieniem tego przy użyciu technik, które nie zostały zaprojektowane specjalnie do łączenia się gwiazd. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ pokazuje zdolność instrumentu do wykrywania sygnałów z całkowicie nieprzewidzianych zdarzeń astrofizycznych. LIGO pokazuje, że może również obserwować nieoczekiwane.

    - mówi Pedro Marronetti, dyrektor programowy fizyki grawitacyjnej w NSF.

    Luka masowa

    Wyjątkowo duże masy dwóch czarnych dziur, a także masa powstałej w wyniku zderzenia czarnej dziury, rodzą mnóstwo pytań dotyczących ich powstawania.

    Wszystkie zaobserwowane do tej pory czarne dziury mieszczą się w jednej z dwóch kategorii: czarne dziury o masach gwiazdowych, które mierzą od kilku mas Słońca do dziesiątek mas Słońca i uważa się, że powstają, gdy umierają masywne gwiazdy; lub supermasywne czarne dziury, takie jak ta w centrum galaktyki Drogi Mlecznej, które są od setek tysięcy do miliardów razy większe niż nasze Słońce.

    Czarna dziura o masie 142 mas Słońca, powstała w wyniku połączenia GW190521, znajduje się w pośrednim zakresie mas między masami gwiazdowymi a supermasywnymi czarnymi dziurami - jest to pierwsza tego rodzaju czarna dziura, jaką kiedykolwiek wykryto.

    Dwie czarne dziury, które utworzyły tę czarną dziurę, również wydają się być wyjątkowe pod względem wielkości. Są tak masywne, że naukowcy podejrzewają, że jedna lub obie z nich mogły nie powstać z zapadającej się gwiazdy, jak ma to miejsce w przypadku większości czarnych dziur o masach gwiazdowych.

    Zgodnie z fizyką ewolucji gwiazd, zewnętrzne ciśnienie fotonów i gazu w rdzeniu gwiazdy równoważone jest przez grawitację, dzięki czemu gwiazda jest stabilna, tak jak Słońce. Po tym, jak jądro masywnej gwiazdy zacznie syntetyzować jądra żelaza, nie jest już w stanie wytworzyć wystarczającego ciśnienia, aby utrzymać warstwy zewnętrzne. Kiedy to ciśnienie nie jest już w stanie równoważyć grawitacji, gwiazda zapada się pod własną masą i dochodzi do eksplozji supernowej, po której może pozostać czarna dziura.

    Proces ten może wyjaśnić, w jaki sposób gwiazdy o masie 130 mas Słońca mogą wytwarzać czarne dziury o masach do 65 mas Słońca. Ale w przypadku cięższych gwiazd uważa się, że pojawia się zjawisko znane jako „niestabilność par”. Kiedy fotony w rdzeniu stają się niezwykle energetyczne, mogą przekształcić się w parę elektronów i antyelektronów. Te pary wytwarzają mniejsze ciśnienie niż fotony, powodując, że gwiazda staje się niestabilna w obliczu kolapsu grawitacyjnego, a wynikająca z tego eksplozja jest na tyle silna, że ​​nic nie pozostawia. Jeszcze bardziej masywne gwiazdy, powyżej 200 mas Słońca, ostatecznie zapadłyby się bezpośrednio w czarną dziurę o masie co najmniej 120 mas Słońca. Zapadająca się gwiazda nie powinna zatem być w stanie wytworzyć czarnej dziury o masach od około 65 do 120 mas Słońca - zakres ten jest znany jako „luka masowa niestabilności par”.

    Ale teraz: cięższa z dwóch czarnych dziur, które wytworzyły sygnał GW190521, przy 85 masach Słońca, jest pierwszą jak dotąd wykrytą w obrębie luki masy niestabilności pary.

    Fakt, że widzimy czarną dziurę w tej luce masowej, sprawi, że wielu astrofizyków podrapie się po głowach i spróbuje dowiedzieć się, jak powstały te czarne dziury

    - mówi Christensen, dyrektor Laboratorium Artemis w Obserwatorium Nicejskim we Francji.

    Jedną z możliwości, którą badacze rozważają w swoim drugim artykule, jest połączenie hierarchiczne, w którym dwie czarne dziury mogły powstać z połączenia dwóch mniejszych czarnych dziur, zanim same ostatecznie się połączyły.

    To wydarzenie otwiera więcej pytań niż dostarcza odpowiedzi. Z punktu widzenia odkryć i fizyki jest to bardzo ekscytujące

    - mówi członek LIGO Alan Weinstein, profesor fizyki w Caltech.

    "Coś niespodziewanego"

    Pozostało jeszcze wiele pytań dotyczących GW190521.

    Gdy detektory LIGO i Virgo nasłuchują fal grawitacyjnych przechodzących przez Ziemię, automatyczne algorytmy przeczesują zbierane za ich pomocą dane w poszukiwaniu interesujących sygnałów. Te wyszukiwania mogą wykorzystywać dwie różne metody: algorytmy, które wybierają określone wzorce fal w danych, które mogły zostać wytworzone przez kompaktowe układy podwójne i bardziej ogólne wyszukiwania typu „burst”, które zasadniczo szukają czegoś niezwykłego.

    Członek LIGO, Salvatore Vitale, profesor fizyki na MIT, porównuje kompaktowe wyszukiwania układów podwójnych do „przeczesywania danych grzebieniem, który wychwytują rzeczy w określonych odstępach”, w przeciwieństwie do wyszukiwań seryjnych, które są bardziej podejściem typu „catch-all” .

    W przypadku GW190521 było to wyszukiwanie seryjne, które odebrało sygnał nieco wyraźniej, otwierając bardzo małą szansę, że fale grawitacyjne powstały z czegoś innego niż połączenie binarne.

    „Poprzeczka pozwalająca stwierdzić, że odkryliśmy coś nowego, jest zawieszona bardzo wysoka” - mówi Weinstein. „Dlatego zazwyczaj stosujemy brzytwę Ockhama: prostsze rozwiązanie jest lepsze, w tym przypadku jest to podwójna czarna dziura”.

    Ale co, jeśli coś zupełnie nowego wytworzyło te fale grawitacyjne? Jest to kusząca perspektywa, a w swoim artykule naukowcy krótko rozważają inne źródła we wszechświecie, które mogły wytworzyć ten sygnał. Na przykład, być może fale grawitacyjne zostały wyemitowane przez zapadającą się gwiazdę w naszej galaktyce. Sygnał może również pochodzić z kosmicznej struny powstałej tuż po tym, jak wszechświat rozrósł się w pierwszych momentach życia - chociaż żadna z tych egzotycznych możliwości nie pasuje do danych ani do połączenia binarnego.

    Odkąd po raz pierwszy włączyliśmy LIGO, wszystko, co z pewnością zaobserwowaliśmy, to zderzenie czarnych dziur lub gwiazd neutronowych. Jest to jedyne zdarzenie, w przypadku którego nasza analiza dopuszcza możliwość, że to zdarzenie nie jest taką kolizją. Chociaż to zdarzenie jest zgodne z pochodzeniem z wyjątkowo masowego połączenia podwójnych czarnych dziur, a alternatywne wyjaśnienia są odrzucane, to przesuwa granice naszej pewności siebie. I to potencjalnie czyni je niezwykle ekscytującymi. Ponieważ wszyscy liczyliśmy na coś nowego, coś nieoczekiwany, który może podważyć to, czego się już nauczyliśmy. To wydarzenie ma potencjał, by to zrobić.

    - mówi Weinstein.

    ]]>
    20458 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Zdjęcie dnia: Twin Peaks na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/03/zdjecie-dnia-twin-peaks-na-marsie/ Thu, 03 Sep 2020 09:20:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20465

    Sonda Mars Pathfinder wylądowała na powierzchni Marsa 4 lipca 1997 r. - pamiętam, oglądałem na żywo. :) Z lądownika na powierzchnię wyjechał łazik Sojourner, który zamiast planowanych siedmiu, zwiedzał okolicę przez całe 83 dni. W tym czasie łazik wykonywał zdjęcia i pomiary chemiczne, atmosferyczne i inne.

    W momencie gdy Pathfinder zbliżał się do celu swojej podróży, minęło już ponad 20 lat od czasu kiedy po raz ostatni cokolwiek wylądowało na Marsie.

    Powyższe zdjęcie przedstawia Twin Peaks, dwa niewysokie wzgórza znajdujące się na południowy wschód od miejsca lądowania Pathfindera. Wzgórza naukowcy dostrzegli już na pierwszych panoramach wykonanych za pomocą kamery IMP już 4 lipca. Później udało się je także odnaleźć na zdjęciach z orbitera Viking wykonanych ponad 20 lat wcześniej. Oba wzgórza mają wysokość 30-35 metrów. North Twin znajduje się ok. 860 metrów od lądownika, a South Twin ok. 1000 m od lądownika.

    Źródło: NASA/JPL

    https://open.spotify.com/episode/3naX2hPBVn2GMfSVEVVWHE?si=VhSpS8MgQ7SK2qWZFlMq1Q
    ]]>
    20465 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Starlink-13: dzisiaj kolejny start]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/03/starlink-13-dzisiaj-kolejny-start/ Thu, 03 Sep 2020 11:59:21 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20469
    https://www.youtube.com/watch?v=_j4xR7LMCGY

    Już dzisiaj o godzinie 14:46 z platformy LC-39A w Centrum Kosmicznym im.Johna F. Kennedy'ego wystartuje kolejna partia satelitów Starlink.

    Pierwszy stopień wykorzystywanej dzisiaj rakiety poleci w kosmos po raz drugi. Wcześniej ten sam człon brał udział w misji GPS III SV03.

    Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem pierwszy człon rakiety wyląduje na pokładzie platformy oceanicznej Of Course I Still Love You na Atlantyku.

    https://open.spotify.com/episode/3naX2hPBVn2GMfSVEVVWHE?si=O6HHZ0swTxSiNcDy-UbVrA
    ]]>
    20469 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kolejny podskok Starshipa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/03/kolejny-podskok-starshipa/ Thu, 03 Sep 2020 18:23:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20472
    Starship SN6 podczas testu statycznego

    SpaceX zrobił to po raz kolejny.

    Nie przegap najciekawszych newsów, kliknij Obserwuj w Google News.

    Szósty, pełnowymiarowy prototyp potężnej rakiety Starship podskoczył na 150 metrów podczas testu przeprowadzonego przed chwilą w ośrodku Boca Chica w Teksasie.

    https://twitter.com/NASASpaceflight/status/1301578029366480898

    To już drugi lot eksperymentalnego statku kosmicznego: 4. sierpnia SpaceX dokonał tego samego z prototypem SN5.

    Fantastyczne jak poprzednio

    Tak jak i wtedy, było co oglądać. Niczym gigantyczny silos, masywny cylinder ze stali nierdzewnej wzniósł się z ogromnego obłoku dymu, a następnie łagodnie opadł z powrotem na Ziemię.

    https://twitter.com/SciGuySpace/status/1301577811241639940

    To wygląda jednocześnie niesamowicie odlotowo i zajebiście niedorzecznie - napisał Eric Berger, reporter z portalu Ars Technica po pierwszym podskoku z 4 sierpnia.

    Po dzisiejszym lądowaniu prototyp SN6 wydawał się nieznacznie przechylony. Najprawdopodobniej coś nie tak z jedną z nóg.

    Nie przegap najciekawszych newsów, kliknij Obserwuj w Google News.

    https://open.spotify.com/episode/3naX2hPBVn2GMfSVEVVWHE?si=QDclXrUFTnmeOA1knK7nGA
    ]]>
    20472 0 0 0

    IGNITION! Starship SN6 Hop Test!

    Under the power of Raptor SN29, SN6 has completed a near-mirror test of SN5's hop!

    SUCCESS Again!https://t.co/0MpH7zzx7X pic.twitter.com/gwiaHI3hLU

    — Chris B - NSF (@NASASpaceflight) September 3, 2020]]>

    Good paint can! pic.twitter.com/2zsW0lRZim

    — Eric Berger (@SciGuySpace) September 3, 2020]]>
    ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    IGNITION! Starship SN6 Hop Test!

    Under the power of Raptor SN29, SN6 has completed a near-mirror test of SN5's hop!

    SUCCESS Again!https://t.co/0MpH7zzx7X pic.twitter.com/gwiaHI3hLU

    — Chris Bergin - NSF (@NASASpaceflight) September 3, 2020]]>

    Good paint can! pic.twitter.com/2zsW0lRZim

    — Eric Berger (@SciGuySpace) September 3, 2020]]>
    ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    IGNITION! Starship SN6 Hop Test!

    Under the power of Raptor SN29, SN6 has completed a near-mirror test of SN5's hop!

    SUCCESS Again!https://t.co/0MpH7zzx7X pic.twitter.com/gwiaHI3hLU

    — Chris Bergin - NSF (@NASASpaceflight) September 3, 2020]]>

    Good paint can! pic.twitter.com/2zsW0lRZim

    — Eric Berger (@SciGuySpace) September 3, 2020]]>
    ]]>
    <![CDATA[Wciąż nie wiadomo jaka rakieta wyniesie sondę Europa Clipper]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/04/wciaz-nie-wiadomo-jaka-rakieta-wyniesie-sonde-europa-clipper/ Fri, 04 Sep 2020 12:42:41 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20481
    Źródło: NASA/JPL

    Bardzo wyczekiwana misja sondy kosmicznej do Europy, jednego z czterech księżyców Jowisza, potrzebuje rakiety i to natychmiast - przekonują inżynierowie z zespołu przygotowującego misję Europa Clipper.

    Sonda Europa Clipper ma wystartować w 2024 roku, aby już od początku lat trzydziestych rozpocząć badanie Europy, księżyca pod powierzchnią którego znajduje się ocean ciekłej wody. Clipper będzie miał za zadanie zbadać ten ocean i dokonać wielu innych pomiarów, które mogą pomóc w przygotowaniu ewentualnej przyszłej misji, której zadaniem byłoby poszukiwanie życia na Europie.

    https://open.spotify.com/episode/2ZY51cbg59ZcCF8MjEMMnE?si=CEtRbfJPSm6CgS-tjxf42g

    Kongres zobowiązał agencję do wysłania Clipper w podróż na szczycie rakiety Space Launch System (SLS) przygotowywanej przez NASA od lat. Jednak budowa SLS charakteryzuje się głównie opóźnieniami i wielokrotnim przekroczeniem budżetu. Aktualnie mówi się, że megarakieta po raz pierwszy wystartuje pod koniec 2021 r.

    Pierwszy SLS poleci wraz z kapsułą Orion w bezzałogowy lot testowy dokoła Księżyca w ramach misji Artemis I. SLS oraz Orion stanowią absolutną podstawę całego projektu Artemis, w ramach którego NASA planuje dostarczenie dwójki astronautów w okolice południowego bieguna Księżyca jeszcze w 2024 r.

    SLS czy jednak Falcon Heavy

    Zważając na fakt, że pierwsze SLSy będą obsługiwały program Apollo oraz na powolne tempo budowy rakiety, wątpliwe czy choć jeden SLS będzie faktycznie dostępny, aby móc wysłać sondę Europa Clipper w podróż do Jowisza.

    Takie obawy prawdopodobnie pojawiły się także w Izbie Reprezentantów. W ramach propozycji budżetu na 2021 r. opublikowanego w lipcu, agencja planuje wysłać Clippera przed 2025 r, a lądownik przed 2027 r. W propozycji zapisano także, aby obie sondy wysłać na szczycie SLS "jeżeli będzie dostępny". Taki zapis pozostawia furtkę do wykorzystania komercyjnej alternatywy, np. rakiety Falcon Heavy firmy SpaceX.

    Od samego początku zespół misji przygotowuje się na obie wersje planu, ale teraz doszedł już do punktu, w którym konieczne jest podjęcie decyzji.

    Potrzebujemy konkretnej deklaracji do końca tego roku kalendarzowego, abyśmy mogli rozpocząć budowę samej sondy

    - mówi Jan Chodas, menedżer projektu Europa Clipper w NASA JPL.

    Europa Clipper, której koszt oszacowano na 3 mld dol. zmaga się także z innymi problemami. Koszty budowy kilku z jej instrumentów znacząco wzrosły. Pandemia koronawirusa także miała znaczący wpływ na rozwój projektu.

    Aktualnie plan przewiduje gotowość sondy do startu na początku 2024 r. Do startu może natomiast dojść latem lub jesienią tego roku.

    Po dolocie do Jowisza Clipper wejdzie na orbitę wokół Jowisza. W ten sposób sonda będzie badała Europę podczas każdego z blisko 50 bliskich przelotów w pobliżu księżyca na przestrzeni prawie czterech lat trwania misji.

    ]]>
    20481 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 777 https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/05/to-ile-bedzie-kosztowala-rakieta-sls-oczywiscie-po-raz-kolejny-wiecej-niz-zakladano/ 0 0 821 https://avanaavanafil.com/ avana 200 mg]]> 0 0 982 https://chloroquineorigin.com/ 20201023 chloroquine drug class]]> 0 0
    <![CDATA[To ile będzie kosztowała rakieta SLS? Oczywiście (po raz kolejny) więcej niż zakładano]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/05/to-ile-bedzie-kosztowala-rakieta-sls-oczywiscie-po-raz-kolejny-wiecej-niz-zakladano/ Sat, 05 Sep 2020 12:31:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20484

    Space Launch System, w skrócie SLS, największa rakieta kosmiczna budowana już od wielu lat pochłania pieniądze niczym czarna dziura o masie pośredniej. SLS to podstawowy instrument do realizacji misji księżycowych w ramach programu Artemis. Według planów rakieta miała wynieść sondę Europa Clipper w stronę Jowisza.

    Nie przegap najciekawszych newsów, kliknij Obserwuj w Google News.

    Rosnące koszty budowy megarakiety i związanej z nią infrastruktury naziemnej z hukiem przebiły górny limit kosztów i zmusiły właśnie agencję do poinformowania Kongresu o rosnących kosztach.

    Nowy koszt rozwoju całego projektu SLS wyniesie 9,1 mld dol., a wstępne koszty wstępne systemów naziemnych wspierających pierwszą misję rakiety wynoszą 2,4 mld dol.

    - pisze Kathy Lueders, nowa dyrektor programu załogowych lotów kosmicznych NASA w poście na blogu agencji.

    Choć Lueders o tym nie wspomniała, to w 2019 r. Kongres zakładał przeznaczenie na projekt SLS kwoty 7 mld dol.

    Program Artemis a SLS

    W ramach pierwszego lotu SLS będzie realizował misję Artemis 1. Będzie to lot testowy, w ramach którego statek Orion (bez załogi) poleci do Księżyca, okrąży go i wróci na Ziemię. Aktualnie termin lotu ustalono na listopad 2021 r., aczkolwiek agencja zaznacza, że możliwe są opóźnienia spowodowane pandemią koronawirusa.

    https://www.youtube.com/watch?v=_T8cn2J13-4

    Jeżeli misja Artemis 1 przebiegnie bez problemów, to już w 2023 r. NASA planuje wysłać pierwszych astronautów, który Orionem także okrążą Księżyc. Będzie to przygotowanie przed misją Artemis 3, w ramach której w 2024 r. ma dojść do lądowania ludzi na południowym biegunie Księżyca.

    Nie przegap najciekawszych newsów, kliknij Obserwuj w Google News.

    ]]>
    20484 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1031 https://www.pulskosmosu.pl/2022/12/11/artemis-i-przed-ladowaniem/ 0 0
    <![CDATA[Kartka z kalendarza: 43 lata temu wystartowała sonda Voyager 1]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/05/voyager-1-43-lata/ Sat, 05 Sep 2020 14:16:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20487

    5 września 1977 r. sonda Voyager 1 rozpoczęła swoją epicką podróż najpierw przez Układ Słoneczny, a później dalej w przestrzeń międzygwiezdną. Lot rozpoczął się porannym startem w Przylądka Canaveral na Florydzie.

    Nie przegap najciekawszych newsów, kliknij Obserwuj w Google News.

    https://www.youtube.com/watch?v=3LoWEncvTLQ

    Po przelocie w pobliżu Jowisza w 1979 r. oraz Saturna w 1980 r. sonda mocno skręciła i skierowała się w stronę przestrzeni międzygwiezdnej, w którą wleciała w 2012 r. Po drodze jeszcze udało jej się odwrócić i wykonać fotografię Ziemi, jedno z najsłynniejszych zdjęć z kosmosu. Tutaj jednak warto podkreślić, że nie ma jednej bardzo wyraźnej granicy między Układem Słonecznym a przestrzenią międzygwiezdną, dlatego naukowcy nie są w stanie jednoznacznie powiedzieć kiedy do tego doszło.

    Jak wygląda przyszłość sondy Voyager 1?

    Następnym ważnym punktem na drodze sondy będzie przelot w pobliżu innej gwiazdy, do którego dojdzie za około 40 000 lat. W razie gdyby przy okazji przelotu, sondę przechwycili przedstawiciele jakiejś obcej cywilizacji, to na jej pokładzie znajdą złotą płytę z nagranymi dźwiękami przyrody i pozdrowieniami z planety Ziemia.

    https://www.youtube.com/watch?v=aalfNIvQaJ4

    Nie przegap najciekawszych newsów, kliknij Obserwuj w Google News.

    ]]>
    20487 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Meteoryty w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego posiadają materię z obszarów bliskich Słońcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/09/meteoryty-w-zewnetrznych-rejonach-ukladu-slonecznego-posiadaja-materie-z-obszarow-bliskich-sloncu/ Wed, 09 Sep 2020 05:49:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20498
    Fragment meteorytu Allende odnalezionego w Meksyku

    Najnowsze badania rzadko występującego typu meteorytów wskazują, że materia z rejonów bliskich Słońcu docierała w zewnętrzne rejony Układu Słonecznego nawet wtedy gdy Jowisz wyczyścił swoją orbitę tworząc lukę w dysku pyłowo-gazowym, z którego powstały planety. Wyniki opublikowane w tym tygodniu w periodyku Proceedings of the National Academy of Sciences stanowią kolejny wkład w naszą wiedzę o powstawaniu Układu Słonecznego i planet krążących wokół innych gwiazd.

    Powszechnie przyjmowana teoria mówi, że planety powstają w toku akrecji w dysku pyłowo-gazowym otaczającą nowo uformowaną gwiazdę. Dowody informujące nas o składzie chemicznym tego dysku protoplanetarnego w Układzie Słonecznym skrywają się w chondrytach, typie meteorytów zbudowanych z chondruli, niewielkich cząstek, które zlepiały się ze sobą.

    Jeżeli zrozumiemy transport, zrozumiemy też właściwości dysku, a tym samym będziemy w stanie stwierdzić jak powstawały planety

    - mówi Qingzhu Yin,profesor planetologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davies oraz współautor opracowania.

    Materia w chondrytach jest ekstremalnie stara i stanowi pozostałości pyłu i odłamków z bardzo wczesnych etapów istnienia Układu Słonecznego. Innymi dowodami są skały na Ziemi i Księżycu oraz próbki pyłu kosmicznego czy materii kometarnej zebranej przez sondę Stardust i inne.

    Mierząc obfitość poszczególnych izotopów pierwiastków takich jak tlen, tytan czy chrom naukowcy mogą ustalić mniej więcej w której części dysku powstały poszczególne skały.

    Wcześniejsze prace przeprowadzone w laboratorium Yina wykazały, że co do zasady meteoryty pod względem składu chemicznego dzielą się na dwie szerokie kategorie. Meteoryty węglowe powstawały w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego, a niewęglowe bliżej Słońca.

    Dlaczego się ze sobą nie mieszały, skoro wszystkie planety powstały z tego samego dysku protoplanetarnego? Jowisz powstał wcześniej i wyciął w dysku protoplanetarnym lukę, która stanowiła barierę dla pyłu. Za pomocą radioteleskopu ALMA w Chile naukowy obserwują to samo zjawisko także w innych dyskach protoplanetarnych otaczających inne gwiazdy.

    A mimo to...

    A mimo to, niektóre meteoryty wydają się stanowić wyjątki od tej reguły.

    Yin wraz z Curtisem Williamsem, badaczem z UC Davis oraz współpracownikami przeanalizował szczegółowo izotopy z 30 meteorytów. Badacze potwierdzili, że dzielą się one na dwie wyraźne grupy: niewęglowe chondryty oraz meteoryty węglowe.

    Następnie szczegółowej analizie poddano pojedyncze chondrule z dwóch chondrytów: meteorytu Allende, który spadł w Meksyku w 1969 r. oraz meteorytu Karoonda, który spadł w Australii w 1930 r.

    Oba meteoryty posiadają chondrule pochodzące zarówno z wewnętrznych i zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. Część materii z obszarów bliższych Słońcu musiała przedostać się przez barierę wytworzoną przez Jowisza i połączyć się z chondrulami z dalszych rejonów w meteoryty, które spadły na Ziemię miliardy lat później.

    Jak do tego doszło? Kilka możliwych mechanizmów

    Widocznie wciąż istniał ruch wzdłuż płaszczyzny dysku, choć powinien być on zatrzymany przez Jowisza. Możliwe także, że wiatr słoneczny w wewnętrznej części układu planetarnego był w stanie wypchnąć cząstki przez lukę stworzoną przez Jowisza

    - mówi Williams.

    Każdy z tych mechanizmów może być odpowiedzialny za transport materii z wewnętrznej części układu.

    Najnowsze badania pozwalają połączyć wysiłki kosmochemików, planetologów i astronomów, aby stworzyć pełen obraz procesu powstawania planet

    - dodaje Yin.
    ]]>
    20498 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[METISSE opowiada o życiu i śmierci masywnych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/09/metisse-ewolucja-masywnych-gwiazd/ Wed, 09 Sep 2020 06:21:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20503
    Wizja artystyczna przedstawiająca gwiazdy o różnej masie: od najmniejszych czerwonych karłów o masie 0,1 masy Słońca po masywne błękitne olbrzymy o masie nawet 100 mas Słońca

    Masywne gwiazdy to te, których masa jest ok. 10 razy większa od masy Słońca. Gwiazdy tego typu powstają znacznie rzadziej od swoich mało masywnych towarzyszek. Mimo to, to one najbardziej przyczyniają się do ewolucji gromad gwiazd i galaktyk. Masywne gwiazdy są prekursorami wielu jasnych i energetycznych zdarzeń we wszechświecie, włącznie z wzbogacaniem swojego otoczenia w cięższe pierwiastki w eksplozjach supernowych.

    Najlepszym narzędziem do badania masywnych gwiazd są szczegółowe kody ewolucji gwiazd: programy komputerowe, które obliczają budowę wewnętrzną oraz ewolucję takich gwiazd. Niestety, szczegółowe obliczenia wymagają sporej mocy komputerów i dużej ilości czasu - symulacja ewolucji jednej gwiazdy może zająć nawet kilka godzin. Z tego też powodu, kody takie nie nadają się do modelowania gwiazd w układach tak złożonych jak chociażby gromady kuliste, w których oddziałują ze sobą nawet miliony gwiazd.

    Z tego też powodu, zespół badaczy z ARC Center of Excellence for Gravitational Wave Discovery (OzGrav) opracował kod ewolucji gwiazd METhod of Interpolation for Single Star Evolution (METISSE). Interpolacja to metoda szacowania ilości w oparciu o pobliskie wartości, np. szacowanie rozmiarów gwiazdy w oparciu o rozmiary gwiazd o podobnej masie. Poprzez interpolację METISSE szybko oblicza właściwości gwiazd wykorzystując do tego wybrane modele gwiazd obliczone za pomocą szczegółowych kodów ewolucji gwiazd.

    Dzięki temu, METISSE jest w stanie obliczyć ewolucję 10 000 gwiazd w mniej niż trzy minuty. Co najważniejsze, potrafi wykorzystywać zestawy modeli ewolucji do przewidywania właściwości gwiazd - to niezwyklwe ważne w przypadku masywnych gwiazd. Takich gwiezdnych behemotów jest niewiele, a ich złożone i krótkie życie sprawia, że trudno obliczyć ich właściwości. Z tego też powodu, szczegółowe kody ewolucji gwiazd muszą czynić wiele założeń obliczając ich ewolucję. Różnice w założeniach wykorzystywane przez różne kody ewolucji gwiazd mogą znacząco wpływać na przewidywania dotyczące życia i własności masywnych gwiazd.

    W niedawno opublikowanych badaniach, badacze z grupy OzGrav wykorzystali METISSE wraz z dwoma najbardziej zaawansowanymi modelami ewolucji gwiazd: MESA (Modules for Experiments in Stellar Astrophysics) oraz BEC (Bonn Evolutionary Code).

    Interpolowaliśmy gwiazdy o masie między 9 a 100 mas Słońca i porównaliśmy przewidywania ostatecznych losów tych gwiazd. W przypadku najmasywniejszych gwiazd w zestawie odkryliśmy, że masy pozostałości po gwiazdach (czarnych dziur lub gwiazd neutronowych) mogą różnić się o nawet 20 mas Słońca w zależności od kodu

    - mówi Poojan Agrawal, badacz z OzGrav i główny autor opracowania.

    Gdy takie pozostałości po gwiazdach łączą się ze sobą, emitują fale grawitacyjne czyli swoiste zmarszczki czasoprzestrzeni, które jesteśmy w stanie odkrywać na Ziemi za pomocą detektorów LIGO i Virgo. Tym samym wyniki symulacji gwiazd będą miały ogromny wpływ na przyszłe przewidywania w astronomii fal grawitacyjnych.

    METISSE jest tylko pierwszym krokiem na drodze do poznania wiedzy o tym jaką rolę odgrywają masywne gwiazdy w takich układach jak gromady kuliste. Już pierwsze wyniki są naprawdę ekscytujące

    - dodaje Agrawal.
    ]]>
    20503 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Rezonans magnetyczny mózgu kosmonautów wskazuje na reorganizację ale nie na neurodegenerację podczas długich misji kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/09/rezonans-magnetyczny-mozgu-kosmonautow-wskazuje-na-reorganizacje-ale-nie-na-neurodegeneracje-podczas-dlugich-misji-kosmicznych/ Wed, 09 Sep 2020 07:10:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20508

    Międzynarodowy zespół badaczy odkrył, że długotrwały lot kosmiczny może prowadzić do niewielkiej reorganizacji mózgu, ale nie do jego degeneracji. W swoim artykule opublikowanym w periodyku Science Advances, grupa badaczy opisuje przeprowadzone przez siebie badania mózgów kosmonautów powracających na Ziemię po długich misjach realizowanych na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Wcześniejsze badania wskazywały, że długoterminowe misje kosmiczne mogą prowadzić do degeneracji mięśni i kości wskutek przebywania w stanie nieważkości. Niektóre badania wskazywały także na utratę ostrości wzroku wskutek napływania płynów do oczu. W ramach najnowszych badań naukowcy chcieli sprawdzić jakie skutki takie misje mogą mieć dla mózgu tych osób, które pozostają w przestrzeni kosmicznej przez dłuższe okresy czasu.

    Aby to sprawdzić badacze wykonali specjalne badanie rezonansem magnetycznym na 11 rosyjskich kosmonautach, którzy spędzili na pokładzie ISS około sześciu miesięcy. Badania wykonano przed i po powrocie z misji, a następnie siedem miesięcy później.

    Naukowcy przeskanowali mózgi astronautów wykorzystując do tego metodę obrazowania tensora dyfuzji (diffusion MRI), w którym wykonuje się wiele skanów na raz. W tym przypadku, podczas każdej sesji wykonywano po 153 skany. Każdy z nich miał nieco inne parametry, dzięki czemu można było wykonać obrazy na wiele różnych sposobów.

    Badacze odkryli, że mózg zmienia orientację w przestrzeni podczas długotrwałych misji kosmicznych, zasadniczo przepływając w inne rejony czaszki. To prowadzi z kolei do delikatnej reorganizacji w samym mózgu. Z czasem mózgi kosmonautów reagowały w nowy sposób na nietypowe otoczenie - nabierały nowych umiejętności motorycznych i uzyskiwali lepszą równowagę i koordynację. Badacze odkryli także, że reorientacja nie powodowała neurodegeneracji, a normalna orientacja powracała niemal w całości w ciągu siedmiu miesięcy po powrocie na Ziemię.

    ]]>
    20508 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Od gwiazdy do układu planetarnego. Jak powstają pierścienie protoplanetarne w obłokach gazowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/16/obloki-protoplanetarne-a-uklady-planetarne/ Wed, 16 Sep 2020 05:36:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20512

    Czterysta pięćdziesiąt lat świetlnych od Ziemi, w centrum układu koncentrycznych pierścieni gazu i pyłu rośnie nowa gwiazda. W jej otoczeniu powstają nowe planety, po jednej w każdej luce między pierścieniami.

    Odkrycie tej gwiazdy porządnie wstrząsnęło wszystkimi teoriami powstania układu słonecznego. Mayer Humi, naukowiec z Worcester Polytechnic Instittute uważa, że układ ten stanowi doskonały obiekt do testowania teorii opisujących pierścienie protoplanetarne otaczające młode gwiazdy. Wyniki swoich badań opublikował właśnie w periodyku Journal of Mathematical Physics.

    Gwiazda HL Tauri znajduje się w gwiazdozbiorze Byka. Jej zdjęcie wykonane w 2014 r. za pomocą radioteleskopu ALMA (Atacama Large Milimeter Array) stanowi pierwsze zdjęcie pierścieni protoplanetarnych, które niejako potwierdzają teorię opracowaną w 1796 r. przez Pierre-Simona Laplace'a, mówiącą, że pył i gaz wokół młodych gwiazd formują się najpierw w dysk i pierścienie, a z czasem powstają z nich planety.

    We wszechświecie obserwujemy wiele obłoków gazowych, które mogą wyewoluować w układy planetarne. Najnowsze dane obserwacyjne wskazują, że układy planetarne są czymś powszechnym we wszechświecie

    - mówi Humi.

    Podstawowym pytaniem od zawsze jest jak obłok gazu jest w stanie pod wpływem własnej grawitacji zamienić się w układ planetarny

    - dodaje.

    W swojej pracy Humi wykorzystał równania Eulera-Poissona, które opisują ewolucję obłoków gazowych i zredukował je z 6 do 3 równań, które następnie zastosował do rotujących obłoków gazu.

    Analizując obłok gazu jako nieściśliwy, warstwowo ułożony płun, Humi wyprowadza rozwiązania (zależne od czasu), które pozwalają badać ewolucję gęstości i oscylacji w obłoku.

    W swojej pracy Humi wykazuje, że przy odpowiednich okolicznościach, pierścienie mogą powstawać w obłokach gazu i dysku, co jedynie potwierdza hipotezę Laplace'a sprzed ponad 200 lat, że nasz układ planetarny powstał z podobnego obłoku gazu i pyłu otaczającego nasze słońce.

    Udało mi się wykazać trzy analityczne rozwiązania, które wskazują, że pierścienie faktycznie mogą tak powstawać. Pierwotny zestaw sześciu równań nie pozwalał na dojście do takich wniosków. Teraz kolejnym krokiem będzie wykazanie, że z czasem pierścienie mogą ewoluować w planety

    - podsumowuje Humi.
    ]]>
    20512 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Poszukiwanie dowodów życia na Marsie jest naprawdę trudne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/16/poszukiwanie-dowodow-zycia-na-marsie-jest-naprawde-trudne/ Wed, 16 Sep 2020 06:00:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20516

    Za nieco ponad dekadę, próbki gruntu pobrane z powierzchni Marsa wystartują w drogę na Ziemię.

    Choć naukowcy bardzo palą się do badania próbek skał marsjańskich w poszukiwaniu oznak życia, to muszą jednak wziąć pod uwagę nowe wyzwanie: kwaśne płyny - które kiedyś spływały po powierzchni Marsa - mogły zniszczyć wszystkie dowody biologiczne skrywające się w bogatych w żelazo glinach Czerwonej Planety - wskazują badacze z Uniwersytetu Cornell oraz hiszpańskiego Centro de Astrobiologia.

    Badacze przeprowadzili symulacje zawierające glinę oraz aminokwasy, sprawdzając w ten sposób prawdopodobieństwo degradacji materii biologicznej na Marsie. Wyniki swoich badań opublikowali wczoraj w periodyku Nature Scientific Reports.

    30 lipca w stronę Marsa wystartował łazik Perseverance, który w lutym 2021 r. wyląduje w kraterze Jezero. Europejski łazik Rosalind Franklin natomiast wystartuje w swoją podróż pod koniec 2022 r.

    W ramach swojej misji Perseverance będzie zbierał próbki gruntu marsjańskiego, które w latach trzydziestach zostaną zabrane z powierzchni Marsa i przesłane na Ziemię. Rosalind Franklin natomiast będzie wwiercał się w powierzchnię Marsa, zbierał próbki materii spod powierzchni i analizował je na miejscu.

    Naukowcy, którzy planują poszukiwać śladów przeszłego życia na Marsie skupiają się na glinach występujących na powierzchni, bowiem są one zdolne utrzymać w swoim wnętrzu materię organiczną. Niemniej jednak, obecność kwasów na powierzchni planety mogła znacznie utrudnić glinom ochronę dowodów na istnienie życia w przeszłości.

    Wiemy, że kwaśne płyny przemierzały powierzchnię Marsa w przeszłości, zmieniając przy tym grunt i jego możliwość ochrony wszelkie materii organicznej - mówi Fairen.

    Według Fairena wewnętrzna struktura gliny zorganizowana jest w warstwy, w których przy odrobinie szczęścia mogą skrywać się dowody na życie biologiczne - tłuszcze, kwasy nukleinowe, peptydy oraz biopolimery.

    W ramach prac laboratoryjnym, naukowcy symulowali warunki panujące na powierzchni Marsa, próbując przechować w glinie jeden z aminokwasów - glicynę, która wcześniej została wystawiona na działanie kwaśnych płynów.

    Skupiliśmy się na glicynie ponieważ może ona ulegać szybkiej degradacji pod wpływem panujących na Marsie warunków środowiskowych

    - mówi Fairen.

    Po długim wystawieniu na działanie promieniowania ultrafioletowego, eksperymenty wykazały fotodegradację cząsteczek glicyny skrywających się w glinie.

    Gdy glinę wystawimy na działanie kwaśnych płynów, jej warstwy rozpadają się, przez co nie może ona skutecznie chronić materii organicznej, która ulega wtedy degradacji. Nasze wyniki wyjaśniają zatem dlaczego poszukiwanie związków organicznych na Marsie jak na razie do niczego ciekawego nie doprowadziło

    - podsumowuje Fairen.
    ]]>
    20516 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowe obserwatorium fal grawitacyjnych już "wkrótce"]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/16/nowe-obserwatorium-fal-grawitacyjnych-juz-wkrotce/ Wed, 16 Sep 2020 06:50:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20519
    fale grawitacyjne

    Postępy na drodze do budowy nowego flagowego obserwatorium fal grawitacyjnych w Europie sprawiają, że stopniowo zbliżamy się do punktu, w którym badacze będą w stanie wykrywać więcej procesów łączenia czarnych dziur i gwiazd neutronowych.

    Naukowcy właśnie zaproponowali wprowadzenie Teleskopu Einsteina (ET) na mapę drogową Europejskiego Forum Strategicznego Infrastruktur Badawczych.

    ET to proponowany naziemny detektor fal grawitacyjnych, który będzie w stanie testować ogólną teorię względności Einsteina i wykonywać precyzyjne pomiary fal grawitacyjnych.

    Przyszłe obserwatoria fal grawitacyjnych, takie jak chociażby proponowany ET, oznaczają, że badacze będą w stanie rejestrować więcej procesów łączenia czarnych dziur i gwiazd neutronowych, pozwolą nam tworzyć mapy tempa rozszerzania wszechświata oraz obserwować zupełnie nowe zjawiska. Unikalny trójkątny kształt pozwoli wyciągać więcej informacji z sygnałów astrofizycznych, lepiej lokalizować źródła sygnałów na niebie, a tym samym pozwoli nam lepiej zrozumieć zachowanie materii i grawitacji w silnych polach grawitacyjnych.

    - mówi prof. Stuart Reid.

    Projekt budowy ET wspierany jest przez granty Komisji Europejskiej oraz konsorcjum składających się z około 40 instytucji badawczych i uniwersytetów w całej Europie.

    Teleskop Einsteina

    Obserwatorium będzie wymagało 30 km podziemnych tuneli ułożonych w kształt trójkąta. Podobnie do detektorów LIGO, ET będzie wykorzystywał lasery do pomiarów odkształceń czasoprzestrzeni.

    Projekt ET bazuje na osiągnięciach naukowych zebranych na przestrzeni ostatnich pięciu lat przez detektory Virgo oraz LIGO. To LIGO jako pierwsze we wrześniu 2015 r. zarejestrowało pierwsze fale grawitacyjne. W sierpniu 2017 r. zarejestrowano natomiast pierwsze fale grawitacyjne wyemitowane przez dwie łączące się ze sobą gwiazdy neutronowe.

    Drugiego września 2020 r. naukowcy z obu detektorów poinformowali o odkryciu fal grawitacyjnych wyemitowanych w procesie łączenia dwóch czarnych dziur, którego wynikiem było powstanie jednej czarnej dziury o masie 142 mas Słońca. To wyjątkowe odkrycie, bowiem jak dotąd naukowcom nigdy nie udało się zaobserwować takiej czarnej dziury o masie pośredniej. Teraz, dzięki LIGO i Virgo wiemy, że one faktycznie gdzieś tam istnieją.

    Detektor LIGO

    Aby w pełni wykorzystać możliwości astronomii fal grawitacyjnych, potrzebne są obserwatoria fal grawitacyjnych nowej generacji. Teleskop Einsteina, przynajmniej w teorii, umożliwi badaczom odkrycie sygnałów emitowanych w procesach łączenia dwóch czarnych dziur o masie pośredniej.

    Teleskop Einsteina, który według planów mógłby wejść do użytku w połowie lat trzydziestych, może powstać albo na granicy Belgii, Niemiec i Holandii, albo na Sardynii - decyzja w tym zakresie zostanie podjęta w ciągu nadchodzących pięciu lat.

    ]]>
    20519 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jeziora na Tytanie podlegają stratyfikacji niczym jeziora na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/30/jeziora-na-tytanie-podlegaja-stratyfikacji-niczym-jeziora-na-ziemi/ Wed, 30 Sep 2020 06:00:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20525
    Zdjęcie Tytana na tle Saturna wykonane przez sondę Cassini w 2012 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SSI

    W przeciwieństwie do jezior na Ziemi wypełnionych wodą, jeziora na Tytanie, jednym z księżyców Saturna, składające się z metanu, etanu i azotu, doświadczają stratyfikacji. Chemiczne reakcje zachodzące między cieczami na powierzchni a atmosferą sprawiają, że w zależności od głębokości, każda warstwa wygląda nieco inaczej.

    Do stratyfikacji dochodzi gdy różne części jeziora charakteryzują się różnymi gęstościami, przez co rzadsze warstwy wynoszą się nad gęstsze. Na Ziemi, jeziora znajdujące się w klimacie umiarkowanym często składają się z różnych warstw latem, gdy Słońce ogrzewa powierzchnię jeziora sprawiając, że gęstość warstw powierzchniowych spada. W ten sposób powstaje warstwa ciepłej wody, która dosłownie pływa na chłodniejszej wodzie znajdującej się pod spodem. Do takiego samego rozwarstwienia dochodzi także na Tytanie, jednak tam dzieje się to ze względu na ilość azotu z atmosfery, który ciecz na powierzchni jezior może rozpuścić.

    Jeziora na Tytanie to naprawdę dynamiczne miejsca, w których zachodzi wiele złożonych procesów fizycznych. Dzielą się one na warstwy, mieszają się, a nawet być może dochodzi w nich do erupcji -

    - mówi Steckloff, główny autor artykułu opublikowanego w The Planetary Science Journal.

    Z uwagi na to, że ciekły metan jest rzadszy od ciekłego etanu, od dawna badacze zakładali, że metan na Tytanie unosi się na ciekłym etanie. Niemniej jednak gdy uwzględni się bezpośrednią bliskość metanu i atmosferycznego azotu, metan może rozpuścić wystarczająco dużo azotu w niskiej temperaturze, że staje się on gęstszy od etanu.

    Steckloff wraz ze swoim zespołem badawczym uświadomił sobie, że takie zachowanie może prowadzić do stratyfikacji jezior w temperaturach zaledwie kilka stopni niższych od tego co zazwyczaj obserwuje się na Tytanie.

    Skupiliśmy się na małych, płytkich jeziorach, które wypełniają się podczas opadów deszczu na Tytanie i okazało się, że gdy temperatura jest niska, odparowywanie metanu z powierzchni może usuwać rozpuszczony azot, który jest ciężki, przez co warstwa bogata w etan wypływa na powierzchnię warstwy bogatej w metan

    - dodaje Steckloff.

    Pomimo wyjątkowo niskiej temperatury panującej na powierzchni Tytana (-183 st. Celsjusza), fakt, że padają tam deszcze i istnieją jeziora sprawia, że bardzo często porównuje się go do Ziemi.

    Ziemia jest planetą najbardziej przypominającą Tytana. Tak samo jak Tytan, Ziemia posiada dynamiczne jeziora. Na obu globach zachodzą podobne procesy fizyczne, co wyraźnie wskazuje, że złożone zachowanie cieczy wypełniających jeziora mogą być kontrolowane przez kilka prostych zasad

    - dodaje.

    Źródło: Phys.org

    ]]>
    20525 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA i SpaceX planują start pierwszej komercyjnej misji załogowej na ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/30/nasa-i-spacex-planuja-start-pierwszej-komercyjnej-misji-zalogowej-na-iss/ Wed, 30 Sep 2020 08:00:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20527

    Po udanym pierwszym testowym locie załogowym statku Crew Dragon i rakiety Falcon 9, NASA i SpaceX planują już rozpoczęcie regularnych lotów załogowych na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). W ramach pierwszej regularnej misji Crew-1 realizowanej dla NASA, na pokład ISS poleci czworo astronautów.

    Michael Hopkins, Victor Glover, Shannon Walker z NASA oraz Soichi Noguchi z japońskiej agencji kosmicznej JAXA wystartują w kierunku stacji na pokładzie statku Crew Dragon zainstalowanego na szczycie rakiety Falcon 9.

    Start misji Crew-1 zaplanowany jest na sobotę, 31 października. Rakieta ze statkiem i załogą wystartuje ze stanowiska 39A w Centrum Lotów Kosmicznych im. JFK na Florydzie. Zgodnie z planem załoga zostanie na pokładzie stacji przez kilka miesięcy i powróci na Ziemię wiosną 2021 r.

    Załoga misji Crew-1

    Start programu regularnych lotów załogowych na pokładzie Crew Dragona możliwy jest dzięki udanej misji testowej Demo-2, w ramach której astronauci Robert Behnken oraz Douglas Hurley, jako pierwsi przetestowali cały system lecąc na pokład ISS i bezproblemowo wracając na Ziemię.

    Po starcie Crew Dragon rozpędzi swoich czterech pasażerów do prędkości ponad 23 000 km/h i po około dobie spędzonej na orbicie, zacumuje do stacji kosmicznej. Zaprojektowany przez SpaceX statek zaprojektowany jest do autonomicznego cumowania do stacji.

    Crew Dragon będzie zacumowany do stacji kosmicznej przez cały czas trwania misji, czyli przez jakieś sześć miesięcy. W tym czasie stację najprawdopodobniej odwiedzi statek Cygnus, transportowy Dragon nowej generacji oraz Boeing CST-100 Starliner, który będzie realizował swój bezzałogowy lot testowy do stacji. Oprócz tego w tym czasie na stację przylecą kolejni astronauci na pokładzie rosyjskiego statku Sojuz oraz nowego statku Crew Dragon.

    Po zakończeniu misji, Crew Dragon autonomicznie odcumuje od stacji z czwórką astronautów na pokładzie i wejdzie w atmosferę ziemską, aby po kilkunastu minutach wylądować na wodzie.

    Źródło: NASA

    ]]>
    20527 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tymczasem na stacji kosmicznej tempo wycieku wzrasta. Astronauci szukają jego źródła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/30/tymczasem-na-stacji-kosmicznej-tempo-wycieku-wzrasta-astronauci-szukaja-jego-zrodla/ Wed, 30 Sep 2020 10:00:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20531

    W poniedziałek w nocy, załoga Ekspedycji 63 została obudzona przez kontrolerów lotu z Ziemi, aby rozpoczęła poszukiwanie źródła wycieku na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, który zdaje się powiększać. Analiza modułów przeprowadzona w nocy pozwoliła inżynierom ustalić, że źródło wycieku znajduje się w module serwisowym Zwiezda.

    Wyciek, który analizowany jest od kilku tygodni, nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla załogi przebywającej na pokładzie stacji.

    Dowódca stacji Chris Cassidy oraz rosyjscy kosmonauci Anatolij Iwaniszin oraz Iwan Wagner otrzymali polecenie przeniesienia się do rosyjskiego segmentu w celu zebrania danych w różnych miejscach rosyjskich modułów stacji. Wzrost tempa wycieku w międzyczasie został powiązany z tymczasową zmianą temperatury na pokładzie stacji.

    Wcześniejsze kontrole wycieku przeprowadzono w amerykańskich, europejskich i japońskich modułach stacji.

    Astronauci po kolei zamykali śluzy między przednią i tylną sekcją modułu Zwiezda oraz przejściami z modułu cumowania oraz modułu Poisk do modułu Zwiezda. W tym czasie ultradźwiękowy detektor wycieków zbierał niezbędne dane. W trakcie nocy pomiary ciśnienia wykonywane były przez amerykańskich i rosyjskich specjalistów starających się wyizolować źródło wycieku. Po zakończeniu kontroli załoga otworzyła śluzy między segmentami rosyjskimi i amerykańskimi i wróciła do planowych zadań.

    W weekend na pokład stacji przyleci bezzałogowy statek Cygnus, który wystartuje z Wirginii w czwartek. Po drugiej stronie Ziemi na terenie Kosmodromu Bajkonur, astronautka Kate Rubins oraz kosmonauci Siergiej Ryżnikow oraz Siergiej Kud-Swerczkow przygotowują się do startu zaplanowanego na 14 października.

    Źródło: NASA

    ]]>
    20531 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Aby mógł powstać Księżyc, Ziemia musiała stracić sporo atmosfery]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/30/aby-mogl-powstac-ksiezyc-ziemia-musiala-stracic-sporo-atmosfery/ Wed, 30 Sep 2020 12:00:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20535

    W potężnym zderzeniu, w wyniku którego powstał Księżyc, Ziemia mogła stracić od 10 do 60 procent swojej atmosfery.

    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Durham University w Wielkiej Brytanii wskazują rozmiary utraty atmosfery w zależności od typu zderzenia.

    Badacze z Durham przeprowadzili ponad 300 symulacji sprawdzając w ten sposób skutki różnych potężnych zderzeń obiektów kosmicznych z planetami skalistymi otoczonymi cienką warstwą atmosfery.

    Wyniki symulacji zrealizowanych za pomocą superkomputerów pozwoliły stworzyć nowy sposób szacowania skali utraty atmosfery w wyniku zderzeń z planetami skalistymi. Dane będzie można wykorzystać do badania procesu powstawania Księżyca, ale także do wszystkich innych potężnych zderzeń.

    Astronomowie odkryli także, że powolne gigantyczne zderzenia między młodymi planetami i masywnymi obiektami mogą prowadzić do zwiększenia objętości atmosfery planety, jeżeli uderzający w nią obiekt także miał własną atmosferę.

    Aktualnie uważa się, że Księżyc powstał jakieś 4,5 mld lat temu w wyniku zderzenia młodej Ziemi z obiektem o rozmiarach Marsa.

    Dr Jacob Kegerreis, główny autor opracowania z Instytutu Kosmologii Obliczeniowej przyznaje: Naukowcy od dawna próbują rozwiązać zagadkę powstania Księżyca, przy okazji jednak poznają także inne konsekwencje gigantycznych zderzeń z wczesną Ziemią.

    https://www.youtube.com/watch?v=WM-o0y_pfRw

    Zbadaliśmy kilkaset różnych scenariuszy zderzeń potężnych obiektów z planetami skalistymi. W ten sposób udało nam się sprawdzić różne uderzenia i ich skutki na atmosferę planety, w zależności od kąta uderzenia, prędkości uderzenia czy rozmiarów planety. Choć te symulacje komputerowe nie mówią nam bezpośrednio jak powstał Księżyc, wpływ zderzenia na atmosferę Ziemi pozwala nam zawęzić liczbę scenariuszy zderzenia, które doprowadziło do jego powstania

    - mówi dr Kegerreis.

    W badaniach, których wyniki ukazały się kilka miesięcy temu badacze z Durham wskazywali jaki wpływ mogą mieć gigantyczne zderzenia charakterystyczne dla późnych etapów powstawania planet na ich atmosfery. Owe wyniki wyraźnie wskazywały, że w przypadku wielu zderzeń może dochodzić do całkowitego "zdmuchnięcia" atmosfery z młodej planety.

    W najnowszym artykule badacze rozważają znacznie szerszą paletę zderzeń, różniących się od siebie rozmiarami, masą, prędkością i kątem uderzenia impaktora. Astronomowie uwzględnili tutaj także obiekty o różnych gęstościach, tj. zbudowane z żelaza, skał lub z mieszaniny obu.

    Wyniki symulacji wskazują, że w zależności od poszczególnych parametrów, zderzenie może prowadzić do całkowitej lub częściowej utraty atmosfery, ale także do jej powiększenia.

    W skład zespołu badawczego wchodzili także naukowcy z BAERI/NASA Ames Research Centre oraz Uniwersytetu Waszyngtońskiego i Uniwersytetu w Glasgow.

    Źródło: phys.org

    ]]>
    20535 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Najmasywniejsza gromada gwiazd w Drodze Mlecznej mogła pożreć inną, mniejszą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/30/najmasywniejsza-gromada-gwiazd-w-drodze-mlecznej-mogla-pozrec-inna-mniejsza/ Wed, 30 Sep 2020 15:00:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20538

    W centrum Drogi Mlecznej znajdują się dwa giganty: supermasywna czarna dziura oraz otaczająca ją gromada składająca się z kilkudziesięciu milionów gwiazd, gęstsza i masywniejsza od jakiejkolwiek innej gromady gwiazd w naszej galaktyce.

    Większość gwiazd w gromadzie znajduje się w promieniu 20 lat świetlnych od centrum galaktyki i łącznie ma masę ok. 25 mln mas Słońca. Najnowsze obserwacje wskazują, że ta "jądrowa gromada gwiazd" zawdzięcza swoje rozmiary innej dużej grupie gwiazd, a być może nawet małej galaktyce, którą pochłonęła w przeszłości.

    Jądrowe gromady gwiazd istnieją w wielu galaktykach i są najgęstszymi gromadami gwiazd we wszechświecie. Astronomowie wciąż starają się zrozumieć w jaki sposób owe gromady są w stanie się tak "upakować" i w jaki sposób zasilają czarne dziury znajdujące się w centrach galaktyk.

    Podczerwień daje radę

    Aby zajrzeć do samego centrum Drogi Mlecznej, Tuan Do, astronom z UCLA wraz ze współpracownikami obserwował około 700 czerwonych olbrzymów znajdujących się w odległości mniejszej niż 5 lat świetlnych od SgrA*. Ponieważ pył znajdujący się między Ziemią a samym centrum galaktyki blokuje promieniowanie widzialne, astronomowie skupili się na promieniowaniu podczerwonym, które jest w stanie wydostać się spod zasłony pyłowej.

    Zauważyliśmy coś niezwykle ciekawego w naszych danych. Gwiazdy zawierające mniej metali niż nasze słońce zdają się poruszać inaczej niż gwiazdy z większą zawartością metali

    - mówi Do.

    Około 7 procent gwiazd w omawianej gromadzie gwiazd krąży wokół centrum galaktyki szybciej od swoich towarzyszek i wokół innej osi rotacji. Dane zebrane w podczerwieni wskazują, że te szybkie gwiazdy charakteryzują się metalicznością na poziomie zaledwie 30 proc. metaliczności Słońca. W odróżnieniu od nich, większość pozostałych gwiazd ma w sobie więcej metali niż słońce.

    Nasze odkrycie wskazuje, że co najmniej część jądrowej gromady gwiazd pochodzi z zewnątrz. Uboga w metale gromada gwiazd o średnicy kilku tysięcy lat świetlnych mogła wniknąć w główną gromadę gwiazd i stać się jej częścią.

    Omega Centauri. Credit: NASA/ESA/Hubble SM4 ERO team

    Według Do taka zewnętrzna gromada gwiazd mogła paść ofiarą tarcia dynamicznego, procesu który zmienia trajektorię lotu gromady w przestrzeni kosmicznej. Grawitacja gromady gwiazd zaczyna przyciągać materię, która pozostaje za nią. Taka materia z kolei wyhamowuje prędkość gromady, przez co stopniowo opada ona do centrum galaktyki.

    Według symulacji przeprowadzonych przez astronomów z Uniwersytetu w Heidelbergu, do wchłonięcia gromady mogło dojść mniej niż 3 miliardy lat temu, a ofiara mogła mieć łączną masę ok. miliona mas słońca. Taka masa oznacza, że gromada mogła przypominać Omega Centauri, najmasywniejszą gromadę kulistą w Drodze Mlecznej.

    ]]>
    20538 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Teleskop ESO dostrzegł galaktyki uwięzione grawitacyjnie przez supermasywną czarną dziurę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/01/teleskop-eso-dostrzegl-galaktyki-uwiezione-grawitacyjnie-przez-supermasywna-czarna-dziure/ Thu, 01 Oct 2020 07:00:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20543
    SDSS J103027.09+052455.0

    Za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) astronomowie odkryli sześć galaktyk krążących wokół supermasywnej czarnej dziury w epoce, w której wszechświat miał mniej niż miliard lat. To pierwszy przypadek odkrycia takiej grupy galaktyk tak wcześnie po Wielkim Wybuchu. Wyniki obserwacji pomogą nam lepiej zrozumieć w jaki sposób powstają i rosną do ogromnych rozmiarów supermasywne czarne dziury takie jak chociażby Sagittarius A* w środku Drogi Mlecznej. Odkrycie wspiera teorię, według której czarne dziury mogą szybko osiągać potężne rozmiary w rozległych strukturach sieciowych bogatych w gaz.

    W ramach tego projektu chcieliśmy przede wszystkim zrozumieć jedne z najbardziej tajemniczych obiektów astronomicznych - supermasywne czarne dziury we wczesnym Wszechświecie. To naprawdę masywne obiekty i jak na razie nie mamy żadnego pomysłu na to, jak mogły powstać tak szybko

    - mówi Marco Mignoli, astronom z Narodowego Instytutu Astrofizyki (INAF) w Bolonii.

    Najnowsze obserwacje prowadzone za pomocą VLT pozwoliły astronomom odkryć kilka galaktyk otaczających supermasywną czarną dziurę. Wszystkie te obiekty leżą w kosmicznej pajęczynie gazowej rozciągającej się na obszarze 300 razy większym od Drogi Mlecznej.

    Włókna kosmicznej sieci przypominają nici w pajęczynie. Galaktyki powstają i rosną tam gdzie włókna się przecinają, a strumienie gazu zasilające zarówno galaktyki jak i supermasywną czarną dziurę - przepływają wzdłuż tych włókien

    - mówi Mignoli.
    https://www.youtube.com/watch?v=sMRDN85QmvQ

    Światło z tej struktury kosmicznej, w której znajduje się czarna dziura o masie miliarda mas Słońca, podróżowało do nas od momentu gdy wszechświat miał zaledwie 900 milionów lat.

    Wyniki naszych badań dołożyły kolejny ważny klocek do bardzo niekompletnej zagadki, jaką jest powstawanie tak ekstremalnych obiektów tak szybko po Wielkim Wybuchu

    - mówi Roberto Gilli, astronom z INAF, który jest współautorem artykułu naukowego opublikowanego w periodyku Astronomy & Astrophysics.
    https://www.youtube.com/watch?v=_-yx0292cdU

    Pierwsze czarne dziury we wszechświecie, które mogły powstać w kolapsie pierwszych gwiazd, musiały rosnąć bardzo intensywnie, aby w ciągu 0,9 mld lat osiągnąć masy rzędu miliarda mas Słońca. Jednak astronomowie nadal mają poważny problem z wyjaśnieniem skąd takie obiekty wzięły tak dużo materii, które pomogłyby im rozrosnąć się do takich rozmiarów w tak krótkim czasie. Nowo odkryta struktura może jednak skrywać odpowiedź na to pytanie: pajęczyna składająca się z galaktyk i gazu mogła zawierać wystarczająco dużo gazu, aby intensywnie zasilać czarną dziurą, tym samym wspomagając jej szybki wzrost do rozmiarów supermasywnej czarnej dziury.

    Powstaje zatem pytanie: w jaki sposób powstały zatem takie duże kosmiczne sieci pajęcze? Według wielu astronomów kluczem do rozwiązania tej zagadki są gigantyczne halo składające się z tajemniczej ciemnej materii. To właśnie one mogły przyciągać grawitacyjnie olbrzymie ilości gazu. Gaz wraz z ciemną materią mógł z kolei tworzyć włókniste struktury, w których mogły powstawać liczne galaktyki.

    Uzyskane przez nas wyniki wskazują, że najodleglejsze i najmasywniejsze czarne dziury powstawały i rozrastały się w masywnych, rozległych obłokach ciemnej materii . Brak wcześniejszych obserwacji takich struktur spowodowany był najprawdopodobniej ograniczeniami obserwacyjnymi

    - mówi Colin Norman z Uniwersytetu Johns Hopkins w Baltimore.

    Odkryte teraz galaktyki są jednymi z najciemniejszych jakie można zaobserwować za pomocą największych dostępnych teleskopów. Odkrycie wymagało obserwowania jednego wycinkanieba przez kilka godzin za pomocą największych teleskopów optycznych na Ziemi.

    Jesteśmy przekonani, że to dopiero czubek góry lodowej

    - mówi Barbara Balmaverde, astronomka z Turynu.
    ]]>
    20543 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Misja sondy Hayabusa2 wydłużona!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/01/misja-sondy-hayabusa2-wydluzona/ Thu, 01 Oct 2020 09:00:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20549

    Ależ to jest genialna informacja! Japońska sonda Hayabusa2, która aktualnie wraca w kierunku Ziemi od planetoidy Ryugu, z fragmentami materii z jej powierzchni, nie zakończy się wraz z dostawą cennego ładunku na Ziemię. Po zrzuceniu kapsuły zawierającej materię z Ryugu w ziemską atmosferę, sonda... poleci do kolejnej planetoidy.

    Jeszcze przed końcem roku, po tym jak na Ziemię dotrze zasobnik z materią pobraną z planetoidy Ryugu, sonda Hayabusa2 skieruje się w stronę planetoidy 1998 KY26, do której dotrze w 2031 r.

    Badanie Ryugu

    Japońska sonda dotarła do planetoidy Ryugu w czerwcu 2018 r. i pozostała w jej bezpośrednim otoczeniu przez kolejne 17 miesięcy. W trakcie swojej misji sonda zbliżyła się do celu swojej podróży i pobrała z jej powierzchni odrobinę materii. Teraz, niczym kosmiczny prezent, materia ta wyląduje 6 grudnia na australijskim pustkowiu. Głównym celem misji sondy Ryugu było zrozumienie pochodzenia i ewolucji Ziemi i całego Układu Słonecznego. Nowa, druga część misji planetoidy skupi się na ochronie planetarnej i budowie pyłu w przestrzeni międzyplanetarnej.

    Wizja artystyczna przedstawiająca sondę Hayabusa oddalającą się od Ziemi. Źródło: JAXA

    Cel podrózy

    Planetoida 1998 KY26 to szybko rotująca skała, która okrąża Słońce między orbitami Ziemi i Marsa w trakcie 1,37 roku ziemskiego. Obiekt ten ma średnicę zaledwie 30 metrów i obraca się wokół własnej osi w ciągu zaledwie 10 minut i 42 sekund.

    Japońscy badacze są przekonani, że zbliżenie się do obiektów tego typu pozwoli nam się lepiej przygotować na ewentualny wlot takiego obiektu w atmosferę ziemską. Słynny meteor czelabiński z 2013 roku miał dwa razy mniejsze rozmiary od 1998 KY26, a i tak spowodował sporo zniszczeń na Ziemi.

    W międzyczasie, podczas długotrwałej podróży do obiektu, sonda Hayabusa2 będzie badała rozkład pyłu w przestrzeni międzyplanetarnej.

    W trakcie całej swojej wydłużonej misji, sonda Hayabusa2 przeleci także z dużą prędkością w pobliżu planetoidy 2001 CC21.

    ]]>
    20549 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chińczycy budują nową rakietę. Chcą nią wozić tajkonautów na Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/01/chinczycy-buduja-nowa-rakiete-chca-nia-wozic-tajkonautow-na-ksiezyc/ Thu, 01 Oct 2020 19:03:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20551

    A to niespodzianka! Chiny poinformowały właśnie, że budują nową rakietę, która będzie w stanie dostarczyć tajkonautów aż na Księżyc.

    Nowa rakieta zaprezentowana została podczas Chińskiej Konferencji Kosmicznej w Fuzhou we wschodnich Chinach. Pojazd będzie w stanie wynieść 25 ton metrycznych ładunku na orbitę Księżyca. W momencie startu rakieta będzie miała masę 2200 ton metrycznych, czyli niemal trzykrotnie większą od obecnie największej rakiety Długi Marsz 5.

    Rakieta 921

    Do napędu rakiety posłużą trzy rakiety o średnicy 5 m, dzięki czemu będzie ona w całości przypominać rakietę Delta IV Heavy oraz Falcon Heavy. Sama rakieta będzie miała wysokość 87.

    Cały świat obserwuje właśnie wzrost zainteresowania eksploracją Księżyca, zarówno załogową jak i bezzałogową. Tym razem zawiązują się jednak porozumienia międzynarodowe, które pozwolą większej liczbie krajów realizować załogowe misje księżycowe - mówi Zhou Yanfei, zastępca głównego inżyniera programu załogowych misji kosmicznych w Chinach.

    Jak na razie nie wiadomo kiedy nowa rakiety odbędzie chociaż pierwszy lot testowy, nie mówiąc już o lądowaniu na Księżycu.

    Zanim do tego dojdzie musimy opanować technikę lądowania na Księżycu i powrotu na Ziemię. Do realizacji załogowych misji księżycowych, obecnie największa chińska rakieta Długi Marsz 5 jest za mała. Analogicznie, statki Shenzhou nie są przystosowane do lądowania na Księżycu - dodaje Zhou.

    Nie będzie wielkiej rakiety?

    Oficjalnie nikt w Chinach nie mówi jeszcze o konkretnym planie załogowych misji księzycowych. Nie zmienia to jednak faktu, że wielokrotnie wspominano, że w przyszłości Chiny chcą wysłać swoich ludzi na Srebrny Glob. Pierwotnie miała do tego posłużyć rakieta Długi Marsz-9 napędzana pierwszym członem o średnicy 10 m, przypominająca chociażby rakietę Saturn V czy Space Launch System. Niemniej jednak, nowy projekt składający się z trzech członów może pozwolić Chinom szybciej zrealizować misję.

    Rakieta jak na razie nie otrzymała jeszcze własnej nazwy, choć nazywana jest w mediach rakietą 921, co stanowi odniesienie do daty ogłoszenia chińskiego programu kosmicznych lotów załogowych czyli do 21 września 1992 r.

    W międzyczasie, w przyszłym roku Chiny rozpoczną wynosić na orbitę moduły swojej przyszłej stacji kosmicznej.

    ]]>
    20551 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsze testy łazika, który będzie jeździł po Fobosie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/02/pierwsze-testy-lazika-ktory-bedzie-jezdzil-po-fobosie/ Fri, 02 Oct 2020 06:00:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20555

    Już za cztery lata planowany jest start japońskiej sondy kosmicznej Martian Moons eXploration (MMX). Na jej pokładzie znajdzie się przygotowywany przez niemiecko-francuski zespół inżynierów łazik. Nie będzie to jednak łazik marsjański. Jego celem będzie Fobos, większy z dwóch niewielkich księżyców Marsa. Według planów łazik będzie przemierzał powierzchnię księżyca przez trzy miesiące.

    Aktualnie właśnie trwają wstępne testy lądowania łazika na powierzchni Fobosa. Testy przeprowadzane są w ośrodku niemieckiej agencji kosmicznej DLR w Bremie. Korzystając ze wstępnego modelu łazika, inżynierowie starają się ustalić jak wytrzymały musi być 25-kilogramowy łazik i jakie siły będzie musiał wytrzymać podczas opadania na powierzchnię Fobosa z wysokości 40 do 100 metrów.

    W warunkach laboratoryjnych zrzucamy model łazika MMX z wysokości pięciu centymetrów na zmieniającą się powierzchnię pod różnymi kątami. W ten sposób, zważając na to, że grawitacja na powierzchni Fobosa jest równa zaledwie 0,002g możemy symulować uderzenie łazika w powierzchnię

    - mówi Michael Lange, menedżer testów z DLR.
    Łazik MMX

    Problem jednak w tym, że swobodnie opadający łazik może opaść na powierzchnię dowolną stroną i przy okazji np. uderzyć w jakiś głaz. Dokładne miejsce lądowania na powierzchni Fobosa jest nie do przewidzenia, dlatego badacze muszą przygotować się na różne scenariusze.

    Choć do testów wykorzystywany jest wstępny model łazika, to przypomina on już dosyć dokładnie ostateczny łazik MMX. Posiada zamontowane koła i mechaniczne systemy bezpieczeństwa do startu i lądowania. Przy jego pomocy inżynierowie chcą wykryć i wyeliminować potencjalne słabości konstrukcji. Sam łazik ma rozmiary 47,5 x 55 x 27,5 cm.

    Testy bardziej zaawansowanego łazika planowane są na 2021 r. Łazik ten będzie wyposażony we wszystkie komponenty pozwalające łazikowi poruszać się po powierzchni Fobosa: cztery koła oraz składany mechanizm w tylnej części łazika. Jeżeli w trakcie misji łazik wyląduje na księżycu na boku, mechanizm ten pozwoli mu postawić się na koła i rozłożyć panele słoneczne.

    Fobos

    Oprócz testów strukturalnych łazik będzie testowany także pod względem odporności na warunki środowiskowe. Temperatura na powierzchni Fobosa zmienia się w zakresie od -150 do +50 stopni Celsjusza w ciągu doby, która trwa na Fobosie zaledwie siedem godzin. Aby zapewnić wysoką jakość pomiarów naukowych wykonywanych za pomocą łazika, w jego wnętrzu musi być utrzymywana stosunkowo stała temperatura.

    Misja MMX wystartuje w 2024 r., a na orbitę wokół Marsa dotrze w 2025 r. Celem misji są księżyce Fobos i Deimos, które mogą być planetoidami przechwyconymi przez Czerwoną Planetę. Możliwe jednak, że są one pozostałościami po zderzeniu masywnego obiektu z Marsem. Zrozumienie mechanizmu powstania księżyców Marsa pozwoli nam lepiej zrozumieć ewolucję ciał Układu Słonecznego.

    Lądowanie łazika na Fobosie planowane jest na przełom 2026/27 roku. Łazik będzie przez około 100 dni analizował właściwości powierzchni Księżyca, przyczyniając się do znaczącego zwiększenia naszego korpusu wiedzy o nim.

    ]]>
    20555 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje spektakularną supernową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/02/hubble-obserwuje-spektakularna-supernowa/ Fri, 02 Oct 2020 07:46:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20562

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a zarejestrował gasnącą poświatę po eksplozji supernowej, do której doszło w galaktyce spiralnej NGC 2525 oddalonej od nas o 70 milionów lat świetlnych. Supernowe tego typu można wykorzystywać do mierzenia odległości we wszechświecie. Hubble zarejestrował powyższe zdjęcie w ramach jednego z głównych programów obserwacyjnych, którego celem jest mierzenie tempa ekspansji wszechświata.

    Supernowa oznaczona numerem SN2018gv została zarejestrowana w połowie stycznia 2018 r. Kosmiczny Teleskop Hubble'a rozpoczął obserwacje supernowej w lutym tego roku w ramach programu badawczego realizowanego przez laureata Nagrody Noble'a Adama Riessa z STScI i Uniwersytetu Johns Hopkins w Baltimore. Wykonane zdjęcia przedstawiają centrum galaktyki spiralnej z poprzeczką NGC 2525, znajdującej się w gwiazdozbiorze Rufy na południowym niebie.

    Galaktyka NGC 2525 oddalona od nas o 70 mln lat świetlnych

    Supernowa na wykonanych zdjęciach znajduje się w lewej dolnej części kadru. Wygląda jak bardzo jasna gwiazda znajdująca się na zewnętrznej krawędzi jednego z ramion spiralnych. Nowy time-lapse złożony ze zdjęć z Hubble'a pokazuje jak supernowa, która początkowo przyćmiewa wszystkie inne gwiazdy w galaktyce, stopniowo gaśnie w trakcie roku po eksplozji. Timelapse złożony jest ze zdjęć wykonywanych od lutego 2018 do lutego 2019 r.

    Supernowe stanowią niezwykle jasne eksplozje masywnych gwiazd na koniec ich życia. Powyższa supernowa to tak zwana supernowa typu Ia. Do tego typu eksplozji dochodzi w ciasnych układach podwójnych, w których biały karzeł zasysa materię z towarzyszącej mu gwiazdy. Gdy masa białego karła osiąga krytyczny poziom (1,44 masy Słońca), jego jądro staje się wystarczająco gorące, aby rozpocząć proces fuzji węgla, co powoduje proces ucieczki termojądrowej, w której olbrzymie ilości tlenu i węgla ulegają fuzji w ciągu dosłownie sekund. Uwolniona w nim energia rozrywa gwiazdę, wyrzucając jej szczątki w przestrzeń z prędkością do 6% prędkości światła. Wszystkie supernowe typu Ia osiągają w maksimum jasność 5 miliardów razy większą od jasności Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?v=hB2QQyEyF5k

    Dzięki temu, że za każdym razem supernowe tego typu osiągają taką samą jasność, stanowią one doskonałe narzędzie do mierzenia odległości we wszechświecie. Supernowe typu Ia to jedne z tak zwanych "świec standardowych". Skoro wiemy jaką jasność faktycznie ma taka supernowa, to obserwują jej jasność pozorną na niebie, astronomowie mogą obliczyć jej odległość od Ziemi. Riess wraz ze swoim zespołem połączył pomiary odległości z supernowych z odległościami zmierzonymi na podstawie gwiazd zmiennych znanych jako cefeidy. Cefeidy to gwiazdy, które pulsując zmieniają swoje rozmiary. Z uwagi na fakt, że okres zmian jest związany bezpośrednio z jasnością gwiazdy, astronomowie także mogą je wykorzystywać do pomiarów odległości - to świece standardowe innego rodzaju.

    https://www.youtube.com/watch?v=iJGX7hJVwvk

    Riess wraz ze swoim zespołem zainteresowany jest precyzyjnymi pomiarami odległości do galaktyk, bowiem to właśnie one pozwalają mu nakładać coraz lepsze ograniczenia na tempo ekspansji wszechświata, tzw. stałą Hubble'a.

    Wyniki pomiarów realizowanych przez Riessa pozwoliły na zmniejszenie niepewności pomiarów stałej Hubble'a do poziomu 1,9%. Dalsze pomiary jasności obiektów znajdujących się w NGC 2525 pozwolą postawić kolejny krok na drodze do zmniejszenia poziomu niepewności do 1%.

    Precyzyjne wyznaczenie stałej Hubble'a może pozwolić nam rozwiązać zagadkę ciemnej materii i tajemniczej ciemnej energii odpowiedzialnej za przyspieszanie tempa ekspansji wszechświata.

    ]]>
    20562 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Niebezpieczne zdarzenie na orbicie. Trzy tony żelastwa zmierzają w swoją stronę z prędkością ponad 50 000 km/h]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/15/niebezpieczne-zdarzenie-na-orbicie-trzy-tony-zelastwa-zmierzaja-w-swoja-strone-z-predkoscia-ponad-50-000-km-h/ Thu, 15 Oct 2020 21:32:58 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20582

    Problem śmieci kosmicznych może w nocy z czwartku na piątek stać się dużo poważniejszy niż dotychczas. Inżynierowie z kalifornijskiej firmy LeoLabs informują o możliwym zderzeniu w nadchodzących godzinach.

    O godzinie 2:56 polskiego czasu, 991 km nad Południowym Atlantykiem i wybrzeżami Antarktydy dojdzie do bliskiego przelotu lub zderzenia dwóch śmieci kosmicznych: niedziałającego radzieckiego satelity Parus oraz jednego z członów chińskiej rakiety.

    Łączna masa obu obiektów to aż 2800 kg i te 3 tony żelastwa zmierzają w swoją stronę z względną prędkością 52 950 km/h czyli bardziej obrazowo mówiąc 15 km/s.

    https://twitter.com/LeoLabs_Space/status/1316410784075972609

    Szacunki LeoLabs wskazują, że odległość między obiektami może wynieść zaledwie 12 metrów. Zważając na fakt, że oba będą przemieszczać się względem siebie z prędkością 15 km/s to ryzyko zderzenia wynosi aż 10 procent. To zatrważająco wysoka liczba zważając na skutki ewentualnego zderzenia.

    Czym grozi zderzenie śmieci kosmicznych?

    Jeżeli faktycznie doszłoby do zderzenia obu satelitów, to zamieniłyby się w ogromne chmury odłamków, które zwiększyłyby liczbę śmieci kosmicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej o 10 do 20 procent. Każde takie zderzenie zwiększa na orbicie ryzyko rozpoczęcia reakcji łańcuchowej, w której odłamki powstałe w zderzeniu, niekontrolowanie uderzają w kolejne satelity, prowadząc do powstawania kolejnych setek i tysięcy śmieci kosmicznej.

    Taki scenariusz to tak zwany syndrom Kesslera. Taki samonapędzający się i całkowicie niekontrolowany z Ziemi proces może doprowadzić do powstania tak dużej liczby odłamków na orbicie, że nie będziemy w stanie bezpiecznie wysłać na orbitę żadnego nowego satelity, nie mówiąc już o ludziach.

    Nic nie możemy zrobić

    Zważając na fakt, że jak na razie nie mamy do dyspozycji żadnego wydajnego i skutecznego sposobu ściągania śmieci kosmicznych z orbity oraz że możemy śledzić tylko największe odłamki, wystąpienie syndromu Kesslera może doprowadzić do zahamowania eksploracji przestrzeni kosmicznej (tak załogowej jak i bezzałogowej) na całe dziesięciolecia.

    2009: Kosmos 2251 vs Iridium 33

    Zderzenie obu śmieci kosmicznych, do którego może dojść dzisiaj, nie byłoby pierwszym w historii. W 2009 r. doszło na orbicie do zderzenia działającego satelity komunikacyjnego Iridium 33 z niedziałającym rosyjskim satelitą wojskowym Kosmos 2251. Prędkość względna obu satelitów wyniosła w momencie zderzenia 11,6 km/s. W wyniku zderzenia powstało 1800 większych odłamków i wiele mniejszych, których nie da się bezpośrednio śledzić.

    Już kilkanaście minut po godzinie trzeciej w nocy będziemy wiedzieli czy faktycznie doszło do zderzenia czy tym razem satelity przejdą jedynie blisko siebie. Astronomowie będą prowadzili obserwacje momentu maksymalnego zbliżenia, sprawdzając czy po minięciu nadal będą w obiektywach dwa obiekty czy jedynie chmury odłamków.

    AKTUALIZACJA: Dane obserwacyjne po momencie potencjalnej kolizji wskazują, że do zderzenia nie doszło. Tym razem nam się udało.

    https://twitter.com/LeoLabs_Space/status/1316919600160903168
    ]]>
    20582 0 0 0

    2/ Current risk metrics from our most recent CDMs:
    Miss distance: 12 meters (+18/-12 meters)
    Probability of Collision: >10%, scaled to account for large object sizes
    Relative velocity: 14.7 km/s pic.twitter.com/y44QXyhHJK

    — LeoLabs, Inc. (@LeoLabs_Space) October 14, 2020]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    2/ Current risk metrics from our most recent CDMs:
    Miss distance: 12 meters (+18/-12 meters)
    Probability of Collision: >10%, scaled to account for large object sizes
    Relative velocity: 14.7 km/s pic.twitter.com/y44QXyhHJK

    — LeoLabs, Inc. (@LeoLabs_Space) October 14, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    2/ Current risk metrics from our most recent CDMs:
    Miss distance: 12 meters (+18/-12 meters)
    Probability of Collision: >10%, scaled to account for large object sizes
    Relative velocity: 14.7 km/s pic.twitter.com/y44QXyhHJK

    — LeoLabs (@LeoLabs_Space) October 14, 2020]]>
    <![CDATA[Awaria systemu dostarczania tlenu w rosyjskim module ISS.]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/16/awaria-systemu-dostarczania-tlenu-w-rosyjskim-module-iss/ Fri, 16 Oct 2020 05:05:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20588

    W rosyjskim segmencie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) doszło w środę do awarii systemu dostarczania tlenu. Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos informuje jednak, że awaria nie ma wpływu na przebywających na stacji astronautów.

    System dostarczania tlenu w module Zwiezda na stacji przestał działać w środę. Nadal jednak prawidłowo działa analogiczny system umieszczony w amerykańskiej części stacji.

    Nic nie zagraża bezpieczeństwu załogi ani samej stacji

    - poinformował rzecznik Roskosmosu.

    Do awarii doszło już po tym gdy trójka nowych astronautów dotarła w środę na pokład stacji i podniosła jej obecną liczebność do sześciu.

    To kolejny problem na stacji - której pierwszy segment został wyniesiony na orbitę w 1998 r. - po tym jak w sierpniu na stacji dostrzeżono wyciek powietrza. Rosyjska stacja kosmiczna podkreślała, że wyciek nie jest poważny i nie stanowi żadnego zagrożenia. Niemniej jednak ustalenie miejsca wycieku okazało się nad wyraz trudne.

    ]]>
    20588 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Przepis na silne dżety emitowane przez kwazary]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/16/przepis-na-silne-dzety-emitowane-przez-kwazary/ Fri, 16 Oct 2020 05:37:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20591

    Tylko niektóre supermasywne czarne dziury emitują niezwykle silne strumienie materii, dżety. Pozostałe tego nie robią. Być może właśnie naukowcom udało się ustalić dlaczego tak się dzieje.

    Korzystając z Kosmicznego Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, europejskiego satelity XMM-Newton, niemieckiego satelity ROSAT oraz Very Large Array, badacze przeanalizowali ponad 700 kwazarów - gwałtownie rosnących supermasywnych czarnych dziur - starając się określić czynniki odpowiadające za emisję dżetów.

    Dżety z supermasywnych czarnych dziur mogą dostarczać ogromne ilości energii do ich otoczenia i silnie wpływać na jego ewolucję. Wcześniej naukowcy wiedzieli, że supermasywne czarne dziury muszą szybko wirować, aby napędzać silne dżety. Problem jednak w tym, że nie wszystkie szybko wirujące czarne dziury takie dżety mają.

    Odkryliśmy, że jest jeszcze jeden czynnik odpowiadający za to czy supermasywna czarna dziura wyemituje dżety. Jest to swego rodzaju korona czarnej dziury. Jeżeli nie ma korony jasnej w zakresie rentgenowskim, to i do emisji silnych dżetów nie dojdzie - mówi Shifu Zhu z Penn State, autor artykułu.

    W astronomii mianem korony określa się najczęściej zewnętrzną atmosferę słońca. Korona czarnej dziury to region rzadkiego, gorącego gazu znajdujący się nad i pod dużo gęstszym dysskiem materii wirującym wokół czarnej dziury. Tak samo jak w przypadku korony słonecznej, korony czarnej dziury związane są z bardzo silnym polem magnetycznym.

    Badacze uzyskali najnowsze wyniki badań poprzez szczegółową analizę emisji w zakresie rentgenowskim z kwazarów. Wcześniejsze badania wskazywały, że kwazary bez dżetów wykazują charakterystyczny związek między jasnością w zakresie rentgenowskim i ultrafioletowym. Związek ten tłumaczy się tym, że ultrafioletowe promieniowanie z dysku uderza w cząstki gazu w koronie. W wyniku tych zderzeń promieniowanie ultrafioletowe zmienia się w rentgenowskie.

    W ramach najnowszych badań astronomowie postanowili zbadać zachowanie kwazarów emitujących dżety. Okazało się, że także w ich przypadku, podobnie jak w przypadku kwazarów bez dżetów występuje bardzo podobna korelacja między promieniowaniem rentgenowskim i ultrafioletowym, a zatem promieniowanie X także powstaje w koronie czarnej dziury.

    Takie wnioski są dużym zaskoczeniem. Wcześniej, astronomowie uważali, że promieniowanie rentgenowskie w kwazarach z dżetami powstaje u podstawi dżetów, ponieważ takie kwazary wydają się jaśniejsze w zakresie rentgenowskim od kwazarów bez dżetów. Nowe badania potwierdzają taką różnicę jasności, ale wskazują, że dodatkowe promieniowanie rentgenowskie pochodzi z jaśniejszej korony czarnej dziury.

    Odkrycie, że promieniowanie rentgenowskie w kwazarach z dżetami pochodzi z korony czarnej dziury, a nie z dżetów, podważa przekonanie jakie naukowcy analizujący naturę tego promieniowania mieli przez ostatnie 35 lat

    - mówi Guang Yang z Texas A&M University, współautor opracowania.

    Wnioski zatem wskazują na to, że aby doszło do emisji silnych dżetów, kwazar musi posiadać jasną koronę zanurzoną w silnym polu magnetycznym wokół szybko wirującej czarnej dziury. Kwazary z ciemniejszymi koronami i słabszym polem magnetycznym emitują słabsze dżety, albo w ogóle nie emitują dżetów.

    Jak wskazuje Zhu, zarówno silne dżety jak i jasne korony czarnych dziur mogą być napędzane przez silne pole magnetyczne, które z kolei może być wynikiem obecności gęstego dysku, z którego więcej materii opada na czarną dziurę.

    ]]>
    20591 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Przypadkiem odkryta gromada kulista o rekordowo niskiej metaliczności]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/16/20594/ Fri, 16 Oct 2020 05:59:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20594

    Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez Sorena Larsena z Uniwersytetu Radboud w Holandii przypadkowo odkrył gromadę kulistą, która zawiera niezwykle mało metali (pierwiastków cięższych od wodoru i helu). Astronomowie w trakcie wolnego czasu obserwacyjnego przyjrzeli się za pomocą teleskopów gromadzie kulistej krążącej wokół galaktyki Andromedy. Wyniki badań zostaną opublikowane dzisiaj w periodyku Science.

    Gromady kuliste zazwyczaj składają się z setek tysięcy lub milionów starych gwiazd, które w grupie przemieszczają się wokół galaktyki. Uboga w metale gromada kulista RBC EXT8 znajduje się w galaktyce Andromedy. Gwiazdy tej gromady mają średnio 800 razy mniej metali niż Słońce i trzy razy mniej metali niż dotychczasowa rekordzistka w tym względzie.

    To nie lada zagadka dla astronomów, ponieważ dotychczas uważano, że duże gromady kuliste muszą posiadać znaczącą zawartość metali. Nowe odkrycie jednak zdaje się miażdżyć tę teorię. Co więcej, odkrycie może mieć istotny wpływ na teorie opisujące powstawanie galaktyk we wczesnym wszechświecie.

    Astronomowie wykonali swoje obserwacje za pomocą spektrometru HIRES zainstalowanego na Teleskopie Keck na Hawajach. 25 października 2019 r. przeanalizowali oni promieniowanie pochodzące z pięciu gromad kulistych w galaktykach znajdujących się w otoczeniu Drogi Mlecznej. Pierwotnie gromada kulista RBC EXT8 nie znajdowała się na liście, ale z uwagi na pozostały czas obserwacyjny, astronomowie postanowili przyjrzeć się także jej. Na przestrzeni kilku godzin wykonali dwie obserwacje spektroskopowe po 20 minut każda, a do analizy dorzucili trzy archiwalne zdjęcia wykonane za pomocą teleskopu CFHT, które pozwoliły określić rozmiary gromady.

    Źródło: 1

    ]]>
    20594 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>
    <![CDATA[Spin supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/16/spin-supermasywnej-czarnej-dziury-w-centrum-drogi-mlecznej/ Fri, 16 Oct 2020 06:32:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20599

    Gdy już powstanie czarna dziura, jej intensywne pole grawitacyjne powoduje powstanie powierzchni, zza której już nawet światło nie ucieknie, przez co czarna dziura jest czarna dla wszystkich obserwatorów na zewnątrz. Wszystkie szczegóły złożonej mieszani materii i energii, z której powstała znikają na zawsze, przez co czarną dziurę możemy w całości opisać za pomocą jedynie trzech parametrów: masy, spinu i ładunku elektrycznego.

    Astronomowie mogą mierzyć masę czarnych dziur w stosunkowo prosty sposób: analizując ruch materii w jej otoczeniu pod wpływem jej pola grawitacyjnego.

    Ładunek czarnych dziur zazwyczaj jest niewielki gdy na czarną dziurę opada mniej więcej tyle samo ładunków dodatnich jak i ujemnych. Spin czarnej dziury dość trudno określić - zazwyczaj robi się to analizując promieniowanie rentgenowskie emitowane z gorącej wewnętrznej krawędzi dysku akrecyjnego wokół czarnej dziury.

    W centrum naszej galaktyki, Drogi Mlecznej, znajduje się supermasywna czarna dziura, Sagittarius A* o masie około czterech milionów mas Słońca. Oddalona od nas o 27 000 lat świetlnych, jest najbliższą supermasywną czarną dziurą od Ziemi. Dzięki temu nawet pomimo tego, że nie jest ani tak aktywna, ani tak jasna jak inne supermasywne czarne dziury, jej bliskość sprawia, że stanowi ona doskonałą okazję do badania tego co się dzieje blisko "krawędzi" masywnej czarnej dziury.

    Sagittarius A* otoczony jest przez gromadę gwiazd i zagęszczenia słabo świecącej materii. W ostatnich latach astronomowie przesunęli granice testów ogólnej teorii względności dość znacząco właśnie poprzez pomiary i modelowanie ruchu tych zagęszczeń wokół SgrA*. Spin czarnej dziury nie został określony w żaden konkretny sposób. A szkoda, bo gdybyśmy znali jego wartość, można by było nałożyć ograniczenia na modele możliwych dżetów.

    Astronomowie Giacomo Fragione oraz Avi Loeb z harwardzkiego Centrum Astrofizyki (CfA) wpadli na pomysł, że przestrzenne rozłożenie pewnej grupy obiektów w gromadzie, tak zwanych gwiazd S, można wykorzystać do zbadania spinu czarnej dziury. Aktualnie naukowcy znają około 40 gwiazd S, okrążających SgrA* w ciągu zaledwie 9,9 lat. Ostatnie analizy wskazują, że znajdują się one w dwóch dyskach widocznych z Ziemi od strony krawędzi. Gwiazdy w obu dyskach okrążają czarną dziurę w przeciwnych kierunkach.

    Astronomowie uświadomi sobie, że ta nietypowa geometria może pozwolić im na oszacowanie spinu czarnej dziury. Jednym z najciekawszych, ale także nieintuicyjnych przewidywań ogólnej teorii względności jest fakt, że przestrzeń jest nie tylko zakrzywiana przez grawitację masywnego obiektu, ale także jest zakrzywiana (w mniejszym stopniu) przez wirowanie takiego obiektu.

    Badacze wykazali, że w przypadku SgrA* takie wleczenie układu inercjalnego (efekt Lensego-Thirringa) ma istotny wpływ na orbity gwiazd S w tych dyskach. Zakładając, że płaszczyzny orbit gwiazd S są stabilne w czasie, można stwierdzić, że spin supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej jest mniejszy niż 0,1 (wartość spinu określa się w zakresie od 0 do 1).

    ]]>
    20599 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Planet przyjaznych dla życia jest w naszej galaktyce całkiem sporo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/30/planet-przyjaznych-dla-zycia-jest-w-naszej-galaktyce-calkiem-sporo/ Fri, 30 Oct 2020 08:05:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20602

    Najnowsze analizy przeprowadzone na danych zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepler wskazują, że w naszej galaktyce może istnieć nawet 300 milionów planet przyjaznych dla życia. Część z nich może znajdować się nawet bliżej niż 30 lat świetlnych od Słońca.

    Po raz pierwszy naukowcom udało się zebrać wszystkie niezbędne dane, aby oszacować liczbę planet potencjalnie przyjaznych dla życia. To kluczowy element równania Drake'a, które przynajmniej w teorii powinno pozwolić na ocenę liczby cywilizacji w naszej galaktyce.

    Aby ustalić tę liczbę, badacze przyjrzeli się egzoplanetom o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów Ziemi, a tym samym najprawdopodobniej skalistym. Oprócz tego ograniczono się do gwiazd podobnych do Słońca, w wieku zbliżonym do wieku Słońca, oraz o zbliżonej temperaturze. Na końcu sprawdzono, na powierzchni której planety może istnieć woda w stanie ciekłym

    Wcześniejsze szacunki, w których próbowano oszacować liczbę planet potencjalnie przyjaznych dla życia, opierały się w dużej mierze o odległość planety od gwiazdy. W nowych badaniach naukowcy uwzględniali także ilość światła docierającego do planety od gwiazdy, czyli wartość, która istotnie wpływa na zdolność utrzymania wody na powierzchni planety. Aby tego dokonać, badacze przyglądali się nie tylko danym z Keplera, ale także z satelity Gaia, w których zawarte są informacje o tym ile energii emituje dana gwiazda.

    Uwzględnienie danych z Keplera i Gai pozwoliło lepiej odtworzyć różnorodność gwiazd, egzoplanet i układów planetarnych w naszej galaktyce.

    Dalsze badania będą uwzględniały także rolę atmosfer planetarnych w utrzymaniu wody w stanie ciekłym na powierzchni. W swoich badaniach naukowcy póki co przyjęli konserwatywne szacunki dot. wpływu atmosfery na wodę na powierzchni planety.

    Teleskop Kepler, który oficjalnie zakończył swoją pracę w 2018 r. zidentyfikował i potwierdził ponad 2800 egzoplanet oraz kilka dodatkowych tysięcy kandydatek, które wciąż czekają na potwierdzenie. Jak na razie w tej puli planet badacze zidentyfikowali kilkaset planet w ekosferach swoich gwiazd. Odkrycie całych 300 milionów może nam zatem trochę zająć.

    Źródło: 1, 2

    ]]>
    20602 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 781 https://enarche.pl/tajemnice-komorki-z-michaelem-behe-cykl-filmowy-o-zlozonosci-zywej-komorki/ 0 0 783 https://enarche.pl/kilka-slow-o-wyjatkowej-planecie/ 0 0 812 https://avanaavanafil.com/ avanafil stendra]]> 0 0 820 https://avanaavanafil.com/ buy avana online]]> 0 0 875 https://tadalisetadalafil.com/ tadalafil 40 mg from india]]> 0 0 946 https://elitadalafill.com/ cialis at canadian pharmacy]]> 0 0 973 https://chloroquineorigin.com/ hydroxychloroquine bnf is chloroquine an antibiotic]]> 0 0 975 https://elitadalafill.com/ buy tadalafil tadalafil citrate powder]]> 0 0
    <![CDATA[Sonda Mars Express fotografuje tryplet kraterów na Czerwonej Planecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/10/30/sonda-mars-express-fotografuje-tryplet-kraterow-na-czerwonej-planecie/ Fri, 30 Oct 2020 09:59:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20607

    Sonda Mars Express sfotografowała ciekawe trio nakładających się na siebie kraterów uderzeniowych na Marsie.

    Nawet eksperci z Europejskiej Agencji Kosmicznej przyznają, że formacja jest wyjątkowo nietypowa. Obiekt znajduje się w rejonie Noachis Terra, usianym kraterami po uderzeniach planetoid i komet 4 miliardy lat temu. Największy krater z całej trójki ma średnicę 45 kilometrów.

    Badacze podejrzewają, że trzy impaktory, które stworzyły ten konkretny tryplet, wcześniej stanowiły jeden obiekt, który rozpadł się na trzy elementy tuż przed uderzeniem w powierzchnię Marsa. To wskazuje na jeden bardzo ciekawy fakt: jeżeli faktycznie impaktor rozpadł się podczas lotu przez atmosferę, to musiała być ona dużo gęstsza niż obecnie. Takie wnioski wspierają teorię mówiącą o dużo cieplejszym i wilgotniejszym Marsie od obecnego.

    Powyższe kratery z pewnością nie są młode. Nie dość, że na ich dnie znajduje się już wiele osadów, to i krawędzie kraterów uległy znacznej erozji. Stosunkowo gładki krajobraz wokół trypletu wskazuje na obecność lodu tuż pod powierzchnią na przestrzeni milionów lat.

    Mimo swojego wieku kratery stanowią swego rodzaju okno do przeszłości Marsa.

    Źródło: 1

    ]]>
    20607 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skąd pochodzi woda tryskająca z powierzchni Europy? To może nie być ocean]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/11/11/skad-pochodzi-woda-tryskajaca-z-powierzchni-europy-to-moze-nie-byc-ocean/ Wed, 11 Nov 2020 10:50:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20611

    Europa to zdecydowanie jeden z najciekawszych księżyców w Układzie Słonecznym. Lodowy księżyc Jowisza pokryty w całości lodem najprawdopodobniej skrywa pod powierzchnią ocean ciekłej wody, w którym potencjalnie mogą panować warunki sprzyjające powstaniu życia.

    Nic więc zatem dziwnego w tym, że astronomowie, którzy w danych z sond kosmicznych dostrzegli gejzery tryskające z powierzchni Europy zaczęli się zastanawiać czy przelot przez taki gejzer nie mógłby czasem dostarczyć nam informacji o tym czy we wnętrzu księżyca faktycznie życie powstało.

    Teraz jednak badacze ze Stanford wykazali, że źródłem gejzerów wcale nie musi być podpowierzchniowy ocean, a jedynie kieszenie wypełnione wodą, znajdujące się wewnątrz skorupy lodowej.

    Na podstawie zdjęć wykonanych przez sondę Galileo, badacze opracowali model, który uwzględniając zamarzanie oraz podwyższone ciśnienie może prowadzić do erupcji kriowulkanicznych i gejzerów. Wyniki badań potencjalnie mogą tłumaczyć gejzery obserwowane także na innych ciałach niebieskich w Układzie Słonecznym.

    Życie na Europie

    To wcale nie jest dobra wiadomość dla poszukiwaczy życia. Jeżeli źródłem gejzerów są niewielkie zbiorniki wody znajdujące się w samej skorupie lodowej, to w wodzie możemy nie znaleźć żadnych dowodów na istnienie życia. Rozważania dotyczące życia pod powierzchnią Europy zakładają, chociażby istnienie kominów hydrotermalnych na styku ciekłej wody i skalistego jądra. Jeżeli gejzer nie będzie pochodził z oceanu, a z izolowanego zbiornika, to może nam nic nie powiedzieć o życiu w oceanie.

    W trakcie analizy, badcze skupili się na 30-kilometrowym kraterze Manannan na Europie, powstałym w zderzeniu z innym ciałem niebieskim kilkadziesiąt milionów lat temu. Według badaczy takie zderzenie uwolniło ogromne ilości ciepła, które doprowadziło do stopienia i ponownego zamarznięcia otworów z wodą ciekłą w lodowej skorupie. To właśnie takie luki, takie zbiorniki mogą być źródłem erupcji.

    Model wskazuje, że gdy woda na Europie zamieniała się w lód na dalszych etapach zderzenia, na powierzchni mogły tworzyć się swego rodzaje kieszenie z wodą o wyższej zawartości soli. Co więcej, takie kieszenie mogą swobodnie przesuwać się na boki wewnątrz skorupy lodowej topiąc przylegający do nich półsłony lód, tym samym zwiększając tylko swoje zasolenie. Gdy taka kieszeń dotarła do centrum krateru Manannan utknęła tam i zaczęła zamarzać, generując przy tym ciśnienie, które doprowadziło z czasem do erupcji i gejzeru o wysokości ok. 2 kilometrów. To właśnie tę erupcję zauważyła sonda Galileo na powierzchni Europy.

    Ale może jednak...?

    Niewielkie rozmiary tego gejzeru wskazują, że raczej w taki sam sposób nie powstają inne, większe gejzery na Europie. Być może zatem oprócz takich lokalnych gejzerów pojawiają się także gejzery, których źródło faktycznie znajduje się w podpowierzchniowym oceanie.

    Na podstawie uzyskanych wyników naukowcy ze Stanford oszacowali także zasolenie wierzchniej warstwy lodu, które może wpłynąć na możliwość badania oceanu za pomocą radarów. Okazało się jednak (na podstawie danych z lat 1995-97), że poziom zasolenia nie powinien przekraczać 20 proc. zasolenia ziemskich oceanów, a to oznacza, że sonda Europa Clipper powinna wciąż zebrać sporo danych o wnętrzu księżyca kiedy już tam doleci w latach trzydziestych.

    Wiedzieliście, że Europa świeci sama z siebie?

    ]]>
    20611 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Webb nie pokaże nam pierwszych gwiazd we wszechświecie. Do tego potrzeba LLMT]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/11/17/lunar-liquid-mirror-telescope-powraca/ Tue, 17 Nov 2020 07:36:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20616

    Astronomowie z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin odkryli, że teleskop, którego budowę NASA odłożyła na półkę ponad dziesięć lat temu może rozwiązać problem, z którym nie poradził sobie dotąd żaden inny teleskop: byłby w stanie obserwować pierwsze gwiazdy we wszechświecie.

    Co do zasady coraz to nowsze teleskopy, które były w stanie dostrzegać coraz to słabsze i odleglejsze obiekty w kosmosie, zaglądały coraz bardziej w przeszłość wszechświata - im dalej dany obiekt się znajdował, tym dłużej jego światło leciało, zanim dotarło na Ziemię. Dzięki temu astronomowie mogą oglądać obiekty z różnych etapów historii wszechświata. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, kiedy już znajdzie się na orbicie, będzie w stanie obserwować czasy, w których powstawały pierwsze galaktyki.

    Jeszcze wcześniej, w czasach kiedy galaktyki jeszcze nie istniały, istniały jednak już pierwsze gwiazdy, tzw. gwiazdy III populacji. Te gwiazdy wciąż pozostają poza zasięgiem największych współczesnych teleskopów, ale także poza zasięgiem, chociażby Jamesa Webba.

    Mowa tutaj o gwiazdach, które powstały zaledwie kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu, czyli ponad 13 miliardów lat temu, z czystego wodoru i helu. Naukowcy wskazują, że takie gwiazdy mogły być dziesiątki czy nawet setki razy większe od Słońca.

    Jak dojrzeć pierwsze gwiazdy?

    Badacze wskazują, że jednym ze sposobów na dostrzeżenie tak odległych gwiazd mogłoby być powrócenie do pomysłu teleskopu LLMT. Nazwa być może nie jest ekscytująca, ale sam pomysł jest wprost fantastyczny.

    LLMT to skrót od Lunar Liquid-Mirror Telescope czyli Księżycowy Teleskop z ciekłym zwierciadłem. Kosmos? A jakże.

    Pomysł teleskopu powstał w 2008 roku. Według projektu przedstawionego przez naukowców z Uniwersytetu Arizony, teleskop miałby zwierciadło o średnicy 100 metrów i działałby całkowicie autonomicznie na jednym z biegunów Księżyca. Kontakt z teleskopem realizowany byłby dokładnie tak samo jak obecnie utrzymywany jest kontakt z chińskim łazikiem jeżdżącym po niewidocznej stronie Księżyca, czyli za pomocą satelity znajdującego się na orbicie okołoksiężycowej.

    Zamiast potężnego sztywnego zwierciadła, którego budowa byłaby niemożliwa na Księżycu, powierzchnią odbijającą w przypadku LLMT byłaby ciecz, którą znacznie łatwiej (o ile w tym przypadku można mówić o czymkolwiek łatwym) przetransportować na Księżyc. Wklęsły, paraboliczny kształt zwierciadła powstawałby podczas obracania potężnego zbiornika na ciecz. Na powierzchni natomiast znajdowałaby się metaliczna ciecz, która odbijałaby padające na nią światło.

    Oczywiście cała konstrukcja byłaby umieszczona wewnątrz jednego z kraterów znajdujących się w okolicy południowego lub północnego bieguna Księżyca. Dzięki temu teleskop mógłby bezustannie obserwować ten sam wycinek nieba, zbierając ogromne ilości światła.

    Nasz wszechświat składa się z gwiazd. Nic zatem dziwnego, że badacze zainteresowani są tym skąd się wzięły pierwsze gwiazdy i jak wyglądały. Powstanie pierwszych gwiazd to przełomowy moment w historii Wszechświata, który doprowadził nas do dnia dzisiejszego.

    Czy teleskop powstanie? Wydaje się, że jego stworzenie jest zadaniem ponad nasze dzisiejsze możliwości. Niemniej jednak, aby zbliżyć się, chociaż do realizacji tego projektu, trzeba powrócić do desek kreślarskich, w przeciwnym razie nigdy nie da się tego zrobić.

    Źródło: 1

    ]]>
    20616 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[A co to przeleciało w pobliżu Ziemi? Niby nic, a jednak fajne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/11/17/a-co-to-przelecialo-w-poblizu-ziemi-niby-nic-a-jednak-fajne/ Tue, 17 Nov 2020 09:10:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20624

    W ubiegły piątek po raz kolejny Ziemia minęła się o włos z kosmiczną skałą, której nawet wcześniej nie zauważyła. No dobra, to gruba przesada, ale i tak ciekawy news.

    Teleskop ATLAS (Asteroid Terrestrial-impact Last Alert System), jak sama nazwa wskazuje, zarejestrował przelot 10-metrowej planetoidy w ubiegły piątek trzynastego (!).

    Planetoida zbliżyła się do Ziemi na odległość zaledwie 386 kilometrów, po czym poleciała dalej. Jak słusznie media zauważają, w pewnym momencie planetoida znalazła się bliżej Ziemi niż stacja kosmiczna czy satelity Starlink. Całe szczęście, że orbita jest tak rozległa, że szansa uderzenia w którykolwiek z tych obiektów była całkowicie pomijalna.

    https://twitter.com/fallingstarIfA/status/1328397901987409920

    Oczywiście nie jest to jakiś rekord "zbliżenia do Ziemi", ale już jest to rekord pod względem bliskiego przelotu, który nie zakończył się wejściem planetoidy w ziemską atmosferę.

    Tych, które wchodzą w atmosferę jest oczywiście znacznie więcej. Wśród nich znajdują się takie rarytasy jak chociażby 20-metrowa planetoida, która nieproszona wlazła w ziemską atmosferę nad Czelabińskiem w 2013 r. robiąc przy tym sporo hałasu i wybijając sporo szyb.

    Co by się stało, gdyby obiekt ten skończył w ziemskiej atmosferze?

    Zapewne wielkie nic. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie byłoby nic poza ładnym meteorem i tyle. 10-metrowy obiekt najprawdopodobniej spłonąłby w atmosferze i tyle.

    Jedyne co mi tutaj daje do myślenia to fakt, że jednak ten sam obiekt gdyby uderzył w stację kosmiczną, mógłby doprowadzić do potężnej katastrofy. To tak à propos przepełnionej stacji kosmicznej. Od kilku godzin na pokładzie ISS znajduje się aż siedmioro astronautów, po tym jak na pokładzie Crew Dragona dotarła tam pierwsza komercyjna misja załogowa.

    ]]>
    20624 0 0 0

    ATLAS discovers asteroid 2020 VT4, a 5-10 meter asteroid that passed within 240 miles of the Earth's surfacehttps://t.co/QaDGnYKITPhttps://t.co/0c0XUJAiDF

    — ATLAS Project (@fallingstarIfA) November 16, 2020]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    ATLAS discovers asteroid 2020 VT4, a 5-10 meter asteroid that passed within 240 miles of the Earth's surfacehttps://t.co/QaDGnYKITPhttps://t.co/0c0XUJAiDF

    — ATLAS Project (@fallingstarIfA) November 16, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    ATLAS discovers asteroid 2020 VT4, a 5-10 meter asteroid that passed within 240 miles of the Earth's surfacehttps://t.co/QaDGnYKITPhttps://t.co/0c0XUJAiDF

    — ATLAS Project (@fallingstarIfA) November 16, 2020]]>
    <![CDATA[Po 16 latach w końcu wiemy skąd się wzięła błękitna poświata wokół odległej gwiazdy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/11/19/po-16-latach-w-koncu-wiemy-skad-sie-wziela-blekitna-poswiata-wokol-odleglej-gwiazdy/ Thu, 19 Nov 2020 08:19:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20629

    Zderzenie dwóch gwiazd kilka tysięcy lat temu doprowadziło do powstania dwóch międzygwiezdnych stożków pełnych gorącego gazu.

    Wyobraź sobie, że wokół Słońca krąży mała gwiazda. Wzajemne orbity obu gwiazd stopniowo ewoluują tak, że gwiazdy zbliżają się stopniowo do siebie, aż w pewnym momencie dochodzi do zderzenia. Takie zderzenie może pozostawić po sobie niebieskie obłoki pyłu i gazu, mgławicę, która rozlewa się w otoczeniu gwiazdy. Z czasem obłok rozciąga się na 13 lat świetlnych. OK, wokół Słońca nie krąży taka gwiazda, więc i nigdy ten scenariusz się nie spełni. Mogło natomiast tak być w przypadku gwiazdy TYC-2597-735-1 leżącej ponad 6000 lat świetlnych od Ziemi.

    Od momentu odkrycia błękitnego obłoku otaczającego gwiazdę ponad 15 lat temu, astronomowie starali się zrozumieć, w jaki sposób on powstał.

    https://www.youtube.com/watch?v=3BrCXDvYRRs

    Dane obserwacyjne z niedziałającego już teleskopu GALEX oraz wielu innych teleskopów naziemnych i kosmicznych pozwoliły teraz stworzyć teorię, która może tłumaczyć powstanie obłoku. Według naukowców to właśnie zderzenie dwóch gwiazd mogło doprowadzić do powstania owej mgławicy.

    Na poniższej grafice widać niebieską poświatę promieniowania ultrafioletowego otaczającego żółtą gwiazdę TYC 2597-735-1. Pomarańczowe okręgi z kolei to słabe promieniowanie w zakresie widzialnymi. W zderzeniu powstały dwa symetryczne, przeciwnie skierowane stożki. Jednak układ ten jest tak zorientowany w przestrzeni, że widzimy tylko jeden z nich, stąd i początkowe problemy ze zidentyfikowaniem jego pochodzenia.

    Badacze zauważają, że zaobserwowanie takiego zderzenia na tym etapie wymagało sporo szczęścia. Za kilkaset tysięcy lat (czyli w skali kosmicznej bardzo krótko) po błękitnej poświacie nie będzie już śladu.

    ]]>
    20629 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: Ryugu już na Ziemi, Księżyc za chwilę, SpaceX leci do ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/07/codziennik-kosmiczny-ryugu-juz-na-ziemi-ksiezyc-za-chwile-spacex-leci-do-iss/ Mon, 07 Dec 2020 08:07:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20648

    Puls Kosmosu coś ostatnio przykurzył się, przez co część newsów gdzieś zaczęła przeciekać mi przez palce. Postanowiłem zatem raz dziennie zarzucić was zestawieniem najważniejszych aktualności i linków, w które warto spojrzeć, jeżeli chcecie być na bieżąco z tym co się dzieje w kosmosie.

    Jeżeli taka forma Wam przypadnie do gustu, to zostanie. :)

    Ryugu już na Ziemi

    Powyższe zdjęcie przedstawia przedstawiciela Japońskiej Agencji Kosmicznej, który niesie... kapsułę z próbkami z planetoidy Ryugu. Kapsuła wylądowała w sobotę na australijskim pustkowiu po trwającej sześć lat misji sondy Hayabusa2. Teraz próbki trafią do laboratoriów w Japonii, gdzie będą badane najprawdopodobniej przez długie lata.

    https://twitter.com/AusSpaceAgency/status/1335351850770567168

    Warto tutaj nadmienić, że powrót próbek z planetoidy w ogóle nie oznacza końca misji Hayabusa 2. Po wrzuceniu kapsuły w ziemską atmosferę sonda wykonała kilka manewrów, zmieniła trajektorię lotu i będzie teraz zmierzać w kierunku planetoidy 1998KY26. I bardzo dobrze. Podróż do planetoidy zajmie kolejne... 10 lat. :) Ale w przestrzeni kosmicznej to nic nadzwyczajnego.

    https://twitter.com/DLR_en/status/1333732980142043136/photo/1

    SpaceX Mikołaj poleciał z prezentami na ISS

    W niedzielę, w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wystartował nowy, większy statek transportowy Dragon. Na jego pokładzie znalazły się oczywiście prezenty świąteczne (oraz wiele innych rzeczy, takich jak, chociażby miliardy mikrobów, skruszone próbki planetoid, nowe urządzenia medyczne do przeprowadzania szybkich testów krwi u astronautów, czy 40 myszy laboratoryjnych, które posłużą do badania wpływu stanu nieważkości na strukturę kości oraz wzrok) dla nad wyraz bogatej ekipy znajdującej się teraz na pokładzie stacji.

    https://twitter.com/SpaceX/status/1335767256526045186
    https://twitter.com/SpaceX/status/1335622715013701632
    https://twitter.com/SpaceX/status/1335621834495016966

    Swoją drogą, jest to pierwszy raz kiedy na orbicie znajdują się jednocześnie dwie kapsuły Dragon. Dzisiejszy Dragon wróci na Ziemię za około miesiąc.

    Chińskie próbki księżycowe wracają na Ziemię

    Tymczasem chiński program kosmiczny stawia kolejne, coraz odważniejsze kroki. Księżycowa misja Chang'e-5 znajduje się w ostatniej, kluczowej fazie. W ciągu ostatnich kilku tygodni sonda wystartowała z Ziemi, doleciała do Księżyca, wypuściła w kierunku jego powierzchni lądownik, który zebrał próbki materii z powierzchni Księżyca, a następnie wrócił na orbitę. Po połączeniu się z orbiterem próbki zostały przełożone na pokład modułu powrotnego i wracają na Ziemię. Gdy za 10 dni skały z Księżyca wylądują w Mongolii Wewnętrznej, będą to pierwsze skały przywiezione z Księżyca na Ziemię od ponad 40 lat.

    https://www.youtube.com/watch?v=iABFC9V3cPc

    Sukces tej misji po raz kolejny wyraźnie wskaże, że Chiny już należą do czołówki potęg kosmicznych. Pytanie tylko, czy wkrótce nie wysuną się całkowicie na prowadzenie.

    NASA rozważa budowę konstelacji satelitów na orbicie wokół Marsa

    Podczas jednej z ostatnich prezentacji dla komitetów doradczych przedstawiciele NASA poinformowali, że rozważają, czy nie warto byłoby umieścić na orbicie wokół Marsa konstelacji kilku satelitów, które mogłyby służyć do przekazywania informacji z misji znajdujących się na powierzchni planety.

    Według inżynierów można by było w ten sposób znacząco powiększyć ilość przesyłanych na Ziemię danych i zakończyć erę, w której to misje orbitalne służyły jednocześnie za przekaźniki danych między powierzchnią a Ziemią.

    W najbliższych latach na Marsie znajdzie się wiele różnych łazików, lądowników, a i na orbicie pojawi się kilka nowych instrumentów. Zapewnienie im możliwości szybkiego przesyłania danych na Ziemię może wynieść jakość misji marsjańskich na zupełnie nowy poziom. Naukowcy zwracają tutaj szczególną uwagę na planowaną misję orbitera Mars Ice Planner, który za kilka lat poleci w kierunku Marsa, aby tworzyć mapy lodu wodnego pod powierzchnią planety. Inżynierowie zaznaczają, że misja ta będzie generowała ogromne ilości danych, przez co obecność dodatkowych satelitów przekaźnikowych znacząco ułatwiłaby przesyłanie danych na bieżąco na Ziemię.

    Jedna z propozycji przedstawionych podczas prezentacji mówiła o trzech satelitach znajdujących się na orbitach równikowych na wysokości 6000 km nad powierzchnią Marsa.

    ]]>
    20648 0 0 0 ]]>

    Tracking footage from a helicopter of today’s Falcon 9 launch off LC-39A pic.twitter.com/7rYVZRTS18

    — SpaceX (@SpaceX) December 7, 2020]]>

    Dragon separation confirmed; the spacecraft is on its way to the @space_station. Autonomous docking tomorrow at approximately 1:30 p.m. EST pic.twitter.com/NJhm7q7PP7

    — SpaceX (@SpaceX) December 6, 2020]]>

    Falcon 9 booster has landed on the Of Course I Still Love You droneship pic.twitter.com/cNL6t0LQ0g

    — SpaceX (@SpaceX) December 6, 2020]]>

    If you weren't in Coober Pedy to see it, we're bringing it to you! ☄️

    Watch as the #Hayabusa2 capsule fireball crosses the sky headed for the Woomera Prohibited Area. Thanks to @JAXA_en for capturing this incredible #space moment. @haya2e_jaxa pic.twitter.com/L1cSA9Ep5z

    — Australian Space Agency (@AusSpaceAgency) December 5, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    If you weren't in Coober Pedy to see it, we're bringing it to you! ☄️

    Watch as the #Hayabusa2 capsule fireball crosses the sky headed for the Woomera Prohibited Area. Thanks to @JAXA_en for capturing this incredible #space moment. @haya2e_jaxa pic.twitter.com/L1cSA9Ep5z

    — Australian Space Agency (@AusSpaceAgency) December 5, 2020]]>

    Tracking footage from a helicopter of today’s Falcon 9 launch off LC-39A pic.twitter.com/7rYVZRTS18

    — SpaceX (@SpaceX) December 7, 2020]]>

    Dragon separation confirmed; the spacecraft is on its way to the @space_station. Autonomous docking tomorrow at approximately 1:30 p.m. EST pic.twitter.com/NJhm7q7PP7

    — SpaceX (@SpaceX) December 6, 2020]]>

    Falcon 9 booster has landed on the Of Course I Still Love You droneship pic.twitter.com/cNL6t0LQ0g

    — SpaceX (@SpaceX) December 6, 2020]]>
    ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    If you weren't in Coober Pedy to see it, we're bringing it to you! ☄️

    Watch as the #Hayabusa2 capsule fireball crosses the sky headed for the Woomera Prohibited Area. Thanks to @JAXA_en for capturing this incredible #space moment. @haya2e_jaxa pic.twitter.com/L1cSA9Ep5z

    — Australian Space Agency (@AusSpaceAgency) December 5, 2020]]>

    Tracking footage from a helicopter of today’s Falcon 9 launch off LC-39A pic.twitter.com/7rYVZRTS18

    — SpaceX (@SpaceX) December 7, 2020]]>

    Dragon separation confirmed; the spacecraft is on its way to the @space_station. Autonomous docking tomorrow at approximately 1:30 p.m. EST pic.twitter.com/NJhm7q7PP7

    — SpaceX (@SpaceX) December 6, 2020]]>

    Falcon 9 booster has landed on the Of Course I Still Love You droneship pic.twitter.com/cNL6t0LQ0g

    — SpaceX (@SpaceX) December 6, 2020]]>
    ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: Dzisiaj startuje Starship. Będzie eksplozja?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/08/codziennik-kosmiczny-dzisiaj-startuje-starship-bedzie-eksplozja/ Tue, 08 Dec 2020 07:30:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20665

    Świąteczna gwiazda

    Zostały zaledwie niecałe dwa tygodnie, więc warto przypomnieć. 21 grudnia będzie można na niebie (o ile pogoda pozwoli) zobaczyć dość nietypowy widok. Saturn i Jowisz zbliżą się na niebie tak blisko do siebie, że będą wyglądały niemal jak gwiazda podwójna. Co w tym takiego niezwykłego? Zasadniczo nic, bo to tylko pozorne zbliżenie, akurat widoczne z Ziemi. Ciekawe jest natomiast to, że obie planety nie zbliżyły się na ziemskim niebie tak bardzo od prawie 800 lat. Po raz ostatni planety były tak blisko siebie w 1226 r. Kolejne zbliżenie tego typu będzie miało miejsce w 2080 r.

    Jakby tego było mało, do maksymalnego zbliżenia dojdzie w dniu przesilenia zimowego, czyli na początku najdłuższej nocy w ciągu roku. Od następnego dnia dzień zacznie się stopniowo wydłużać, a noc skracać.

    Więcej o tym przeczytacie w artykule sprzed kilku tygodni: https://spidersweb.pl/2020/11/jowisz-saturn-jak-jedna-planeta.html

    Nowe planety w katalogu TESS

    Kosmiczny teleskop TESS odkrył dwa nowe układy planetarne. Wokół odległej o 324 lata świetlne gwiazdy TOI-251 krąży mini-Neptun, który okrąża ją w ciągu zaledwie 4,94 dnia w odległości zaledwie 0,06 AU. Obecne pomiary wskazują, że planeta TOI-251b jest niemal 3 razy większa od Jowisza, przy czym jej masa jest zbliżona do masy Jowisza.

    Warto tutaj zauważyć, że gwiazda TOI-251 jest gwiazdą o masie zbliżonej do masy Słońca i promieniu równym 0,88 promienia Słońca. Gwiazda obraca się wokół własnej osi w ciągu 4 dni, a jej wiek szacuje się na 40-320 mln lat.

    498 lat świetlnych od Ziemi znajduje się natomiast gwiazda TOI-942. Rozmiarami przypomina Słońce, aczkolwiek jest od niego nieco masywniejsza. Jej wiek szacuje się na 20-160 mln lat. TESS w jej pobliżu odkrył dwie dość mocno rozdęte planety. TOI-942b jest niemal pięć razy większa od Jowisza (masa 2,6 masy Jowisza) i okrąża gwiazdę w ciągu zaledwie 4,32 dni. TOI-942c jest jeszcze większa - jej promień jest niemal sześć razy większy od Jowisza i okrąża gwiazdę w ciągu "aż" 10,16 dni.

    Nowy cykl słoneczny będzie jednym z najsilniejszych?

    A tego akurat nie wiadomo. Oficjalna prognoza mówi, że rozpoczynający się właśnie kolejny cykl aktywności słonecznej będzie zbliżony do poprzedniego pod względem aktywności. Zakończony cykl nr 24 osiągnął 116 plam słonecznych i specjaliści z NASA oraz NOAA przewidują że cykl nr 25 osiągnie ok. 115 plam słonecznych.

    Zespół naukowców z National Center for Atmospheric Research (NCAR) podejrzewa jednak, że rozpoczynający się cykl będzie jednym z najsilniejszych w historii i osiągnie aktywność na poziomie nawet 210-260 plam słonecznych. No co zrobić, mamy 2020 r. - wszystkie szokujące prognozy mogą okazać się prawdziwe.

    Tutaj przy okazji należy wspomnieć o zdjęciu plamy słonecznej wykonanym przez Teleskop Słoneczny Daniela K. Inouye opublikowanym niedawno przez naukowców pracujących nad budową teleskopu.

    Więcej: https://phys.org/news/2020-12-sunspot-strongest.html

    Zmarł gen. Chuck Yeager

    W wieku 97 zmarł gen. Charles Elwood Yeager, pierwszy człowiek, który przekroczył barierę dźwięku. Później ponownie pobił rekord osiągając prędkość Mach 2,44. Wszystkim, którzy dokładniej chcieliby poznać sylwetkę Yeagera szczerze polecam książkę pt. "Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos" autorstwa Toma Wolfe'a, która po raz ostatni została wydana na polskim rynku w 2018 r. Jej recenzję napisałem wtedy tutaj.

    Więcej o Chucku przeczytacie tutaj: https://spidersweb.pl/2020/12/zmarl-chuck-yeager.html

    Dzisiaj może dojść do pierwszego lotu Starshipa na 12,5 km

    https://twitter.com/elonmusk/status/1336041065879580673

    To może być naprawdę fascynujące. Na dzisiaj, na godzinę 15:00 polskiego czasu planowana jest relacja z pierwszego lotu Starshipa, nowej rakiety Elona Muska, która docelowo będzie miała potencjał wynoszenia ludzi nie tylko na orbitę, ale także na Księżyc czy na Marsa.

    Warto obejrzeć dzisiejszą relację, bo jak to z pierwszymi lotami bywa, jest duża szansa na to, że lot zakończy się fajerwerkami. W świecie rakiet nie ma nic ciekawszego niż nieudany lot zakończony efektowną eksplozją. Taka moja opinia

    Relację będzie można obejrzeć poniżej:

    https://www.youtube.com/watch?v=nf83yzzme2I&feature=emb_title

    Więcej informacji o dzisiejszym locie tutaj: https://spidersweb.pl/2020/12/pierwszy-lot-starship-sn8.html

    Jedna z najczarniejszych planet ma przed sobą czarną przyszłość

    WASP-12b to planeta krążąca wokół gwiazdy nieco większej od Słońca, oddalonej od nas o 1410 lat świetlnych. Jest to tzw. gorący jowisz, który krąży niezwykle blisko swojej gwiazdy. Planeta okrąża ją w ciągu zaledwie jednego dnia ziemskiego. Z uwagi na tak niewielką odległość, gaz z atmosfery planety jest bezustannie odsysany grawitacyjnie.

    Precyzyjne obserwacje pozwoliły astronomom ustalić, że orbita planety ulega bezustannej degeneracji, w efekcie której już za 2,9 mln lat planeta, cóż... skończy w swojej gwieździe.

    Uff, dobry początek tygodnia

    A na koniec pocieszenie: dzięki temu, że Puls Kosmosu to tylko niewielki blog, to nie należy do koncernu Polska Press, który wczoraj w stylu soc-real, został przejęty przez Orlen, czyli spółkę Skarbu Państwa. Dzięki temu tutaj pisowskiej propagandy nie musicie się obawiać. :)

    ]]>
    20665 0 0 0 ]]>

    Out on the pad in South Texas pic.twitter.com/RcYOXXpTc2

    — Elon Musk (@elonmusk) December 7, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]>

    Out on the pad in South Texas pic.twitter.com/RcYOXXpTc2

    — Elon Musk (@elonmusk) December 7, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Out on the pad in South Texas pic.twitter.com/RcYOXXpTc2

    — Elon Musk (@elonmusk) December 7, 2020]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: Starship nie startuje, Chang'e-5 rozbija się o Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/09/starship-nie-startuje-change-5-rozbija-sie-o-ksiezyc/ Wed, 09 Dec 2020 07:03:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20681

    Dopiero co był początek tygodnia, a tu cyk - i już środa. Zanim się obejrzę będzie już piątek wieczorem. Wezmę głębszy oddech szykując się na weekend i jak wypuszczę powietrze będzie pewnie poniedziałek rano. :) Im człowiek starszy, tym szybciej ten czas leci, I tell you.

    Abort Raptor!

    Ależ to były emocje! Najpierw w sieci pojawiła się informacja o starcie Starshipa o godzinie 13:00 polskiego czasu. Potem szybko przesunięto początek relacji na godzinę 15:00. Trochę niefortunna godzina, bo i pracy i wszystkiego wokół dużo, ale stream w zakładce włączony, głośność max, aby nie przegapić początku relacji. Potem 17:00, a potem oczekiwanie na uruchomienie streamu. Gdy na alternatywnym streamie zobaczyłem, że silniki udało się już schłodzić, to wiedziałem, że jednak oczekiwanie się opłaciło i do startu w końcu dojdzie. I faktycznie! O 23:00 stream się uruchomił i zaczęło się odliczanie do startu.

    Jakże fantastycznie to całodzienne oczekiwanie zakończyło się sygnałem "Abort!" na 1,3 sekundy przed startem. :D Serio, uwielbiam takie sytuacje. Strasznie mnie śmieszą. Nawet w redakcji udało mi się zmobilizować kilka osób niekosmicznych do obejrzenia startu na żywo. No cóż - dostali dawkę słynnego "space is hard" w wykonaniu SpaceX. Ale nie szkodzi. Czekamy na kolejną próbę startu Starshipa. Kiedyś ten słoik ze skrzydełkami przecież musi polecieć, czyż nie?

    Hayabusa 2 dotarła do domu

    We wtorek niewielka kapsuła zawierająca próbki gruntu z powierzchni planetoidy Ryugu dotarła w końcu do Japonii. Szczelnie zamknięty pojemnik jeszcze wczoraj trafił do ośrodka badawczego w Sagamiharze pod Tokio.

    Po ponad 5 miliardach kilometrów kosmicznej podróży trwającej sześć lat kapsuła w końcu jest w domu

    - poinformował Yuichi Tsuda, menedżer projektu Hayabusa2.

    Kapsuła zostanie otwarta w przyszłym tygodniu. Dopiero wtedy naukowcy dowiedzą się co tak naprawdę udało się zebrać. Ekscytacja i niepewność muszą być ogromne.

    Powyższe zdjęcie zostało wykonane przez sondę Hayabusa2 z odległości 130 000 km od Ziemi, w jakieś 6 godzin po wypuszczeniu kapsuły z próbkami w stronę Ziemi. Genialne!

    NASA ustala priorytety dla astronautów misji Artemis III. Serio?

    Nie chcę być jakimś przesadnym sceptykiem, ale ta informacja akurat trochę mnie śmieszy. Z nowego obszernego raportu dowiadujemy się ile skał kosmicznych mają przywieźć na Ziemię astronauci w ramach pierwszej od ponad 50 lat załogowej misji księżycowej. Dowiadujemy się też, że jeszcze przed ich wizytą na Księżyc, na docelowe miejsce lądowania być może zostanie wysłany dodatkowy lot transportowy z instrumentami naukowymi, które będą oczekiwały na astronautów.

    Ale tak na poważnie. Szanse na realizację misji Artemis III w założonym terminie (2024 r.) są tak małe, że właściwie można było sobie oszczędzić pracy nad raportem, no bo przecież ile można ludzi zwodzić. Mam wrażenie, że obecna administracja NASA, gdyby pozostała na dłużej, to utrzymywałaby ludzi w przekonaniu o starcie w 2024 r. co najmniej do 2023 r.

    To szczególnie śmieszne biorąc pod uwagę to, jak taką robotę wykonuje się w Chinach - zero PRu, mnóstwo efektów. Dokładne przeciwieństwo tego co robi NASA. Szkoda, że ten balonik mitu "You're NASA, you put a man on the Moon" rozpływa się na naszych oczach.

    Aha, jakby tego było mało, NASA przekonuje, że po udanym starcie w 2024 r. stała załogowa baza na Księżycu powinna powstać do 2030 r. Jasne!

    Więcej o tym: https://spidersweb.pl/2020/12/priorytety-dla-astronautow-artemis-iii.html

    Start rakiety Sojuz-2

    Nie wiem właściwie, czy jest o czym wspominać, ale za to zdjęcie mi się bardzo podoba. Widzimy na im silniki pierwszego stopnia rakiety Sojuz-2 wynoszącej na orbitę trzy satelity komunikacyjne Gonets-2. Do startu doszło 3 grudnia o 2:14 polskiego czasu na kosmodromie w Plesiecku.

    Wideo ze startu poniżej:

    https://www.youtube.com/watch?v=tOtGcZvzXYQ

    Chang'e-5 rozbija się o Księżyc

    Nie ma to jak chwytliwy nagłówek prawda? Moduł wznoszenia, który wyniósł próbki z powierzchni Księżyca na orbitę, a następnie przekazał je orbiterowi do modułu powrotnego otrzymał następnie polecenie "twardego powrotu na orbitę. Komendę nakazującą mu rozbić się o powierzchnię Księżyca wysłano do niego o 5:59 w poniedziałek. Moduł wznoszenia wykonał ją bezbłędnie pół godziny później.

    https://twitter.com/LaunchStuff/status/1335507557100773376

    Skąd taki pomysł? Ziemska orbita jest już pełna śmieci kosmicznych i naukowcy podjęli decyzję, że przynajmniej orbity okołoksiężycowej nie ma co zaśmiecać.

    Tak swoją drogą, wbrew temu co napisałem dwa dni temu, próbki z modułem powrotnym nadal znajdują się na orbicie okołoksiężycowej i czekają na polecenie powrotu na Ziemię. Włączenie silników spodziewane jest w ciągu kilku najbliższych dni. Próbki wrócą na Ziemię 112 godzin później.

    Łazik Curiosity dostrzegł kolejny ciekawy głaz na Marsie

    W tym roku Mikołajki zostały anulowane na Ziemi. Na szczęście pandemia i cały ten fatalistyczny rok nie dotarły na Mars, więc tam Mikołaj się pojawił.

    Na zdjęciu wykonanym właśnie 6 grudnia naukowcy dostrzegli stosunkowo duży, ciemny i błyszczący głaz w oddali. Jak wskazują, nie przypomina on żadnego innego głazu w okolicy. Charakterystyczna barwa kamienia wskazuje, że może to być meteoryt. Curiosity ma już na swoim koncie odkrycie kilku podobnych obiektów, które po dokładniejszym zbadaniu okazały się meteorytami żelaznymi.

    Wincyj, wincyj!

    Pisząc to zastanawiam się, czy znowu mamy jakieś święto w Stanach Zjednoczonych, czy też naukowcy powoli przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia. Wiadomości w sieci jakoś mało. Mam nadzieję, że jeszcze coś ciekawego przed świętami się wydarzy. Tymczasem, do jutra!

    ]]>
    20681 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: Ależ grzmotnęło. Starship wybuchł i wszyscy się z tego cieszą]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/10/starship-wybuchl-wszyscy-zadowoleni/ Thu, 10 Dec 2020 08:07:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20695

    No w końcu jakaś ekscytacja. Przyznaję bez bicia, że wyczyn Muska wczoraj naprawdę mi się podobał. Ale po kolei.

    Silos Elona Muska poleciał

    Widocznie: do dwóch razy sztuka. Choć we wtorek Starship nie wystartował, to w środę już mu się to udało. Cała próba wyglądała dość niepozornie. W kadrze udostępnionym przez SpaceX Starship wyglądał bardziej jak kawał złomu stojący na parkingu przed centrum handlowym w Słupsku, a nie wielka rakieta, która chwilę później będzie robiła jakieś cyrki w powietrzu.

    Pozory jednak mylą. Starship wystartował dość ciężko, powoli wznosząc się do góry niczym tuwimowska lokomotywa, najpierw powoli, ociężale, itd.

    Po kilkunastu sekundach lotu, gdy zauważyłem, że jeden z trzech silników Raptor nie działa, przez chwilę pomyślałem, że coś poszło nie tak i czeka nas eksplozja. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że przecież rakieta przed lądowaniem, w przeciwieństwie do Falcona9, musi się położyć na boku. Tak też stało się chwilę później.

    https://youtu.be/ap-BkkrRg-o?t=6495

    Ostatnie sekundy przed przyziemieniem były najbardziej interesujące. Starship z pozycji poziomej po prostu zamachnął się i ustawił się w pozycji pionowej z gracją baleriny. Coś wspaniałego.

    Szkoda jedynie, że troszeczkę po tym zarzucie siadło ciśnienie w zbiornikach z paliwem, przez co rakieta nie była w stanie na czas wyhamować przed przyziemieniem. Efekt? Lekko za twarde lądowanie.

    https://youtu.be/COsT6DqkTDc?t=12

    A nie, to nie to. Ale efekt był i tak podobny.

    Czy to coś zmienia? Nie do końca. Ten lot z pewnością dostarczył inżynierom SpaceX ogromnych ilości informacji i danych telemetrycznych, które pozwolą przygotować się do kolejnego lotu, który zostanie zrealizowany za pomocą prototypu SN9, który praktycznie jest już gotowy do testów.

    No, nie widzę siebie mówiącego to zbyt często, ale: GO SPACEX!

    Więcej informacji o locie Starshipa tutaj: https://spidersweb.pl/2020/12/pierwszy-wysoki-lot-starship.html



    Izrael nie odpuszcza. Rozpoczyna prace nad sondą Beresheet 2

    Jeszcze w ubiegłym roku oglądaliśmy start izraelskiej sondy Beresheet, której celem było wylądowanie na Księżycu. Można powiedzieć, że sonda wylądowała, ale z prędkością wskazującą na "brak śladów hamowania". Pech, pierwszy raz jest zawsze bardzo trudny.

    Wczoraj dowiedzieliśmy się o tym, że twórcy sondy Beresheet - firma SpaceIL oraz agencje rządowe Izreala rozpoczęli budowę nowej sondy - Beresheet 2 - która ponownie spróbuje wylądować na Księżycu. Tym razem jednak sonda będzie nieco bardziej skomplikowana. Projekt zakłada zbudowanie zestawu składającego się z orbitera i dwóch lądowników. Całość ma wystartować w stronę Księżyca za 4 lata, co wydaje się rozsądnym terminem. Cztery lata to dużo czasu na to, aby porządnie przygotować się do drugiej próby.

    NASA przedstawia kandydatów na astronautów do misji Artemis

    Nie wiem czemu to ma służyć. W moim osobistym przekonaniu to kolejne mydlenie oczu, które ma tylko służyć do tego, aby stwarzać pozory tego, że coś się dzieje i przygotowania do misji Artemis III trwają.

    Tak czy inaczej, wczoraj poznaliśmy Artemis Team, czyli zespół 18 mężczyzn i kobiet, wśród których znajdują się osoby, które polecą w kierunku Księżyca w ramach misji Artemis II oraz Artemis III - o ile w ogóle dojdą one do skutku. Jeszcze w 2021 r. spośród tych osób NASA wybierze cztery osoby, które polecą wokół Księżyca w ramach Artemis II.

    Delta IV Heavy też szykuje się do lotu - oglądaj!

    Po wielu miesiącach przerwy, z Przylądka Canaveral na Florydzie wystartuje dzisiaj jedna z największych rakiet na świecie: Delta IV Heavy. Na szczycie rakiety znajduje się satelita szpiegowski - taki uroczy ładunek. Sam start pierwotnie był planowany na 26 sierpnia, ale kilkukrotnie był przekładany.

    Wydaje się jednak, że czas oczekiwania dobiegł końca. Start zaplanowany jest na 15 minut po północy dzisiaj, czyli niemal dokładnie 24 godziny po starcie Starshipa.

    Start będziecie mogli obejrzeć poniżej. Początek relacji zaplanowano na 23:55.

    https://www.youtube.com/watch?v=1BSVonaUBvY

    Choć wszystko powyższe to ciekawe newsy, to jednak dzisiaj ich jakoś mało. Pozostaje zatem czekać na jutro. Miejmy nadzieję, że będzie o czym pisać.

    ]]>
    20695 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: mamy zdjęcie Chang'e-5 na powierzchni, nie mamy zdjęcia Planety 9]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/11/codziennik-kosmiczny-mamy-zdjecie-change-5-na-powierzchni-nie-mamy-zdjecia-planety-9/ Fri, 11 Dec 2020 07:13:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20711

    Oh wow! Już piątek. Pierwszy tydzień codziennika za nami. Nie jest tak źle. Wydaje mi się, że to dobra koncepcja na prowadzenie Pulsu Kosmosu. Forma wydaje się umiarkowanie popularna w social mediach co jest dobrym znakiem, ale mniejsza o tym.

    NASA i Boeing przymierzają się do kolejnego lotu Starlinera

    Pamiętacie ten beznadziejny lot statku kosmicznego Starliner, konkurenta Crew Dragona? W raporcie opisującym ten lot chyba łatwiej było ustalić co poszło dobrze, od tego co poszło źle. Tak czy inaczej, już po fakcie znaleziono niemal sto błędów/problemów, które trzeba rozwiązać przed kolejną próbą lotu na orbitę.

    Teraz dowiadujemy się, że CST-100 Starliner poleci w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w marcu 2021 r. Wstępnie NASA planuje start na 29 marca. Wbrew wcześniejszym przypuszczeniom, będzie to wciąż lot bezzałogowy (OFT-2, OrbitalFlight Test 2), w ramach którego statek będzie musiał zacumować do stacji.

    Jeżeli lot przebiegnie zgodnie z planem, już latem 2021 r. CST-100 zabierze pierwszych astronautów na pokład ISS.

    Więcej: https://www.space.com/boeing-starliner-test-flight-march-2021-launch

    Sonda LRO fotografuje lądownik Chang'e-5 na Księżycu

    To jest jednak zawsze bardzo przyjemne. Na początku grudnia Chiny dostarczyły na powierzchnię Księżyca sondę Chang'e-5. Nie zwlekając zbyt długo lądownik pobrał próbki materii z powierzchni, wystrzelił się na orbitę, a w ciągu najbliższych kilku dni wróci na Ziemię. W międzyczasie, nad miejscem lądowania sondy w Oceanie Mórz przeleciała sonda Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO). Korzystając z okazji sonda wykonała zdjęcia regionu, na których następnie astronauci znaleźli... sam lądownik.

    Chang'e-5 w obiektywnie LRO

    Sonda LRO krąży wokół Księżyca już od 11 lat, wykonując niezwykle szczegółowe zdjęcia jego powierzchni.

    Więcej: https://www.livescience.com/change-5-moon-lander-photo-lunar-reconnaissance-orbiter.html

    Jesteś architektem, designerem lub inżynierem, a może fanem astronomii? Twoi znajomi potrafią projektować, a Ty znasz się na ciałach niebieskich?

    Skonstruuj unikatową rzeźbę - zegar słoneczny działający nocą!

    Fundacja TworzyMY Kraków zaprasza do wzięcia udziału w ogólnopolskim konkursie architektonicznym na projekt „24-godzinnego Zegara Słonecznego”.

    Zadaniem uczestników jest przygotowanie autorskiego projektu małej bądź średniej formy architektonicznej. Obiekt ma stanowić wyobrażenie autora/autorów na temat „Zegara Słonecznego” – instalacji nie związanej na stałe z gruntem, mającej dowolny kształt.

    Pomysł powinien nosić znamiona nowatorskiego rozwiązania architektonicznego i łączyć w sobie elementy sztuki nowoczesnej z wykorzystaniem innowacyjnych rozwiązań technologicznych.

    Mechanizm zegara ma obejmować:

    • działanie w systemie całodobowym (wskazywać czas po zmierzchu),
    • symulację ruchu Słońca po ekliptyce,
    • wskazanie czasu słonecznego i strefowego.

    Wytyczne projektowe dostępne na stronie http://tworzymykrakow.org/zegarsloneczny/

    Zwycięski projekt zostanie zbudowany przez Fundację i będzie eksponowany u stóp Zamku Królewskiego na Wawelu w Krakowie. Jako rzeźba mobilna (należy uwzględnić łatwy demontaż jej elementów) będzie prezentowana w prestiżowych miejscach największych polskich miast.

    Z uwagi na interdyscyplinarny charakter konkursu, swoje projekty mogą wysyłać zarówno zespoły wieloosobowe, jaki i samodzielni uczestnicy. Jedynym kryterium jest umiejętność przygotowania projektu zgodnego z wytycznymi.

    Nagroda główna to 15 000 zł. Łączna pula nagród wynosi 25 000 zł.

    Termin nadsyłania prac upływa 14.03.2021 r. (wymagane jest wcześniejsze zgłoszenie na stronie www. Organizatora).

    W jury zasiadają wybitni specjaliści z dziedziny sztuki, astronomii i architektury. Prace oceniać będą m.in.: dr hab. Ewa Janus, prof. ASP, popularyzator astronomii Radosław Kosarzycki, Dziekan prof. dr hab. Zbigniew Zembaty, architekt Stanisław Deńko, Plastyk Miasta Krakowa Agnieszka Łakoma oraz dziennikarz naukowy Karol Wójcicki.

    Zgłoszenia, wytyczne projektowe i regulamin dostępne są na stronie Fundacji TworzyMY Kraków: http://tworzymykrakow.org/zegarsloneczny/ Masz pytania? Zadzwoń lub napisz do nas: + 48 692 422 717, joanna.kowalik@tworzymykrakow.org

    Hubble odkrywa bardzo ciekawą planetę

    Niedaleko, zaledwie 336 lat świetlnych od Ziemi znajduje się układ dwóch gwiazd krążących wokół wspólnego środka masy, który może nam powiedzieć coś niezwykle ciekawego o naszym własnym podwórku planetarnym.

    https://www.youtube.com/watch?v=0EFWGUA0zK8

    Wokół układu planetarnego HD 106906 uformował się dysk gazowo-pyłowy. Jednak daleko za jego granicą astronomowie dostrzegli masywnego gazowego olbrzyma. Porównując do Układu Słonecznego, planeta ta krąży daleko poza tamtejszym Pasem Kuipera. Co ciekawe, sama planeta wielu astronomom przypomina hipotetyczną Planetę 9, która miałaby znajdować się w Układzie Słonecznym. Jej orbita jest tak samo wydłużona i nachylona jak modele przewidują dla Planety 9.

    Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 2-hubblepinsdo.jpg

    Co ciekawe sam układ planetarny ma zaledwie 15 milionów lat, co oznacza, że nasza Planeta 9 teoretycznie także mogła powstać na bardzo wczesnym etapie formowania Układu Słonecznego, nawet 4,5 miliarda lat temu.

    Sama planeta HD 106906b została odkryta w 2013 r. jednak dopiero teraz astronomowie dowiedzieli się o jej nietypowej orbicie. Na szczęście w archiwalnych danych Kosmicznego Teleskopu Hubble'a znalazły się dane o ruchu planety na przestrzeni ostatnich 14 lat. Były one na tyle precyzyjne, że udało się ustalić jej orbitę wokół obu gwiazd macierzystych.

    https://www.youtube.com/watch?v=E3FjaQyCQLs&feature=emb_title

    Planeta oddalona jest od swoich gwiazd o 730 jednostek astronomicznych, czyli ponad 100 miliardów kilometrów. Dla porównania: Ziemia oddalona jest od Słońca o "zaledwie" 150 mln km. Tak rozległa orbita sprawia, że na jedno okrążenie gwiazd planeta potrzebuje 15 000 lat.

    ]]>
    20711 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: próbki wracają, Virgin na minus, SpaceX i Angara na plus]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/14/codziennik-kosmiczny-probki-wracaja-virgin-na-minus-spacex-i-angara-na-plus/ Mon, 14 Dec 2020 06:26:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20724

    Z weekendami to zawsze jest tak, że 90 proc. portali informacyjnych nie publikuje absolutnie niczego. W sumie weekend powinien być weekendem. Problem jednak w tym, że potem w poniedziałek nie ma o czym pisać, bo przez poprzedzające go dwa dni nic się nie działo. I tak źle i tak niedobrze. Coś tam jednak udało mi się ustrzelić, więc do dzieła.

    Chang'e 5 wraca do domu

    Chińska kapsuła z próbkami pobranymi kilkanaście dni temu z Oceanu Burz na powierzchni Księżyca rozpoczęła w niedzielę trzydniową podróż do domu. Po ponad tygodniu spędzonym na orbicie okołoksiężycowej sonda uruchomiła swoje silniki na 22 minuty, co pozwoliło jej uwolnić się spod wpływu grawitacji Księżyca.

    Kapsuła wyląduje w północnej części Chin, w tzw. Mongolii Wewnętrznej najpóźniej w czwartek. Będą to pierwsze próbki dostarczone z Księżyca na Ziemię od 1976 r.

    Virgin Galactic znowu bez cygara

    W piątek firma Virgin Galactic należąca do brytyjskiego miliardera Richarda Bransona przeprowadziła testowy lot suborbitalny. To znaczy nie do końca: samolot-matka WhiteKnightTwo VMS Eve wyniósł samolot rakietowy SpaceShipTwo VSS Unity na wysokość ponad 12 km, gdzie uwolnił go spod podwozia. Po oddaleniu od Eve silnik rakietowy Unity włączył się, ale jedynie na sekundę, po czym komputery pokładowe przerwały procedurę jego odpalania i ostatecznie Unity wylądował na lotnisku kosmicznym Spaceport America.

    Jak się później okazało, po odłączeniu od Eve, komputery pokładowe Unity straciły połączenie, w związku z czym natychmiast przerwały lot. No cóż, akurat Virgin Galactic ma doświadczenie w takich sytuacjach i wie, że w branży lotów kosmicznych nie można pozwolić sobie na ryzyko.

    Więcej o tym napisałem TUTAJ.

    SpaceX wynosi na orbitę satelitę Sirius XM SXM-7

    https://www.youtube.com/watch?v=RB_NBNqAtJo

    W niedzielę jeden z używanych Falconów 9 wyniósł na orbitę okołoziemską sporych rozmiarów satelitę Sirius XM. Był to 25. lot realizowany przez SpaceX w 2020 r. Dziewięć minut po starcie pierwszy człon rakiety powrócił na Ziemię i wylądował na barce Just Read the Instructions na Atlantyku. Był to już siódmy lot tego konkretnego egzemplarza rakiety Falcon 9.

    A tymczasem w Plesiecka właśnie wystartowała Angara

    Tymczasem z kosmodromu w Plesiecku dzisiaj o 7 rano, w trakcie pisania tego posta w swój kolejny lot testowy wystartowała rakieta Angara A5. Rakieta wyposażona jest w jeden główny silnik i cztery dodatkowe boostery, które działają niczym pierwszy człon. Podczas startu uruchamiane są wszystkie silniki, przy czym główny silnik po 47 sekundach ogranicza się do pracy na 30 procentach mocy, i boostery dodatkowe odpowiadają za wznoszenie przez kolejne dwie i pół minuty. Po 3 minutach 29 sekundach od startu boostery odłączają się od rakiety na wysokości ok. 86 km. Rakieta daje w tym momencie ponownie pełną moc głównego silnika na kolejne 5 minut. Pomocnicze boostery lądują na Poligonie Wuktyl w Republice Komi 869 km od miejsca startu.

    https://twitter.com/Rogozin/status/1338365963306225664/photo/1

    Po osiągnięciu wysokości 160 km od ładunku odłącza się drugi człon rakiety, który następnie spada na ziemię w Regionie Tomska, 2300 km od kosmodromu. A zresztą zobaczcie to wszystko na rewelacyjnej infografice.

    Był to drugi z trzech testowych lotów Angary A5. Pierwszy odbył się w 2014 r., dzisiaj był drugi, a trzeci zaplanowany jest na 2026 r. i najprawdopodobniej odbędzie się z Kosmodromu Wostocznyj.

    Wszystkie powyższe informacje o starcie Angary pochodzą ze strony Anatolija Zaka. Więcej możecie przeczytać TUTAJ

    To tyle na dzisiaj. Na kolejny przegląd newsów zapraszam jutro.

    ]]>
    20724 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: zdmuchnięte czerwone olbrzymy i proch z planetoidy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/15/codziennik-kosmiczny-zdmuchniete-czerwone-olbrzymy-i-proch-z-planetoidy/ Tue, 15 Dec 2020 08:25:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20734

    Dzień dobry! Dzisiaj przegląd z lekkim poślizgiem. Uzasadnienie bardzo poważne: wciągnąłem się w serial na Netflixie i zanim się zorientowałem była już 3 nad ranem. Co zrobić, są rzeczy ważne i ważniejsze. Kosmos nie ucieknie, a Netflix może usunąć serial w każdej chwili. :) Aha, serial nie był kosmiczny.

    Azjatycki SpaceX? Azja lubi to

    W sieci pojawiają się informacje, że władze Indonezji zachęcają Elona Muska do tego, aby zbudował sobie stanowisko startowe dla rakiet w Azji Południowowschodniej.

    Jak przekonują, w Indonezji znajduje się kilka bardzo dobrych lokalizacji w pobliżu równika. Koszty startu z takiego miejsca powinny być niższe, chociażby dlatego, że wynoszące stamtąd satelity nie będą wymagały dodatkowych manewrów, aby znaleźć się na orbicie równikowej.

    Po rozmowie z prezydentem Indonezji Joko Widodo Elon Musk stwierdził, że już w styczniu 2021 r. jego zespół poleci do Indonezji, aby uzyskać więcej informacji i rozważyć propozycję współpracy.

    Jedyne całkowite zaćmienie Słońca w 2020 r.

    https://www.youtube.com/watch?v=XBkEkRXGF-U

    14 grudnia o godzinie 17:13 polskiego czasu w wąskim pasie w Argentynie zrobiło się ciemno. Rozpoczęła się wtedy całkowita faza jedynego całkowitego zaćmienia Słońca w tym roku.

    Kolejna okazja do zobaczenia całkowitego zaćmienia już w 2024 r. Jeżeli natomiast koniecznie chcecie zobaczyć je z terytorium Polski, to musicie poczekać nieco dłużej - do 11 lipca 2075 r. No taki pech.

    Więcej TUTAJ

    Bezpośrednie zdjęcie nowo odkrytego brązowego karła

    Astronomowie pracujący na Teleskopie Subaru oraz w Obserwatorium W. M. Kecka odkryli brązowego karła krążącego wokół gwiazdy podobnej do Słońca "zaledwie" 86 lat świetlnych od Ziemi.

    Albo odwrotnie, astronomowie pracujący na Teleskopie Subaru sfotografowali bardzo wyraźny obiekt, a następnie badając go dokładniej ustalili, że jest to brązowy karzeł o masie 46 mas Jowisza, krążący wokół gwiazdy HD 33632 Aa.

    Po dokładniejszym zbadaniu astronomowie ustalili, że brązowy karzeł HD 33632 Ab posiada atmosferę, w której znajduje się zarówno woda jak i tlenek węgla.

    Artykuł naukowy

    C1-23152: bardzo młoda i... bardzo dojrzała galaktyka

    Astronomowie korzystający z Wielkiego Teleskopu Lornetkowego odtworzyli nietypową ścieżkę ewolucyjną wyjątkowo masywnej galaktyki, która istniała już 12 miliardów lat temu, gdy wszechświat miał zaledwie 13 proc. swojego obecnego wieku. C1-23152 powstała w ciągu zaledwie 500 milionów lat. To niezwykle szybko, zważając na to, że jej masa to niemal 200 miliardów mas Słońca. Aby tak szybko urosnąć, galaktyka musiała tworzyć średnio 450 gwiazd rocznie, więcej niż jedną dziennie. Dla porównania w naszej galaktyce powstaje jedna gwiazda, ale rocznie.

    Fakt, że galaktyka powstała tak szybko to jedna rzecz, ale fakt, że metaliczność gwiazd ją tworzących jest wyższa od metaliczności Słońca to coś zupełnie innego. Naukowcy podejrzewają, że galaktyka powstała w wyniku kolapsu grawitacyjnego wielu masywnych obłoków gazowych, które zderzając się ze sobą prowokowały krótkie, ale gwałtowne procesy gwiazdotwórcze, które pozwalały na tak intensywne produkowanie nowych gwiazd. Na potwierdzenie tej teorii musimy poczekać jednak na nowe teleskopy: Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba oraz Ekstremalnie Wielki Teleskop (ELT), które rozpoczną pracę odpowiednio w 2021 i 2026 roku.

    Artykuł naukowy

    Czarny pył z planetoidy Ryugu

    W końcu coś ekscytującego. Na zdjęciu powyżej widzicie odrobinę czarnego pyłu, który pochodzi prosto z powierzchni planetoidy Ryugu. Został on zebrany przez sondę Hayabusa 2 i w ubiegłym tygodniu dotarł na Ziemię.

    To jednak nie jest wszystko, co sonda zebrała. Jak na razie główny pojemnik z próbkami wciąż jest zamknięty. Pył ze zdjęcia zgromadził się poniekąd pomiędzy samym zbiornikiem na próbki a jego osłoną. W środku z pewnością znajduje się znacznie więcej materii z planetoidy.

    Aby zebrać próbki z planetoidy sonda Hayabusa 2, która wystartowała z Ziemi w 2014 r. musiała pokonać 300 milionów kilometrów w przestrzeni kosmicznej. Po zrzucenia próbek na Ziemię w ubiegłym tygodniu sonda włączyła silniki i poleciała do kolejnej planetoidy - podróż do celu zajmie jej kolejne... 11 lat.

    Lądownik Chang'e-5 przeszedł do historii

    Tak zresztą miało być. Lądownik, który był odpowiedzialny za pobranie próbek księżycowych, które w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin dotrą na Ziemię, nie był wyposażony w żaden system ogrzewania.

    Wraz z zachodem Słońca nad miejscem lądowania wszystkie instrumenty łazika ulegną temperaturze -190 stopni Celsjusza. Lądownik nie działa już teraz. Najprawdopodobniej został uszkodzony podczas odpalenia modułu wznoszenia na orbitę 3 grudnia. Tuż po starcie, lądownik przesłał na Ziemię zdjęcie wznoszącego się modułu z próbkami, ale od tego czasu już nie było z nim kontaktu. Nie jest to jednak żadna strata, bowiem lądownik wykonał wszystkie przypisane mu zadania w trakcie ten 23-dniowej misji.

    LIVE: Rocket Lab wynosi japońskiego satelitę na orbitę

    https://www.youtube.com/watch?v=AmbjFv3wa68&feature=emb_title

    Już o godzinie 11:09 polskiego czasu z Nowej Zelandii wystartuje rakieta Electron firmy Rocket Lab. Na jej szczycie znajduje się japoński satelita wyposażony w osprzęt do obrazowania radarowego. Relacja w oknie powyżej.

    Sagittarius A* a czerwone olbrzymy

    W odległości 1,5 roku świetlnego od supermasywnej czarnej dziury SgrA* w centrum Drogi Mlecznej znajduje się mnóstwo gwiazd. Jednak o dziwo, wśród nich jest niewiele czerwonych olbrzymów.

    Astronomowie najprawdopodobniej znaleźli wyjaśnienie takiego stanu rzeczy. Twierdzą bowiem, że silny dżet gazu wyemitowany z bezpośredniego otoczenia czarnej dziury 4 miliony lat temu był w stanie zerwać z czerwonych olbrzymów rzadkie zewnętrzne powłoki. W ten sposób chłodne i duże czerwone olbrzymy mogły zmienić się w mniejsze czerwone olbrzymy lub wręcz gorętsze i bardziej błękitne gwiazdy - twierdzi Michal Zajacek, astrofizyk z Polskiej Akademii Nauk.

    Oczywiście, nie był to proces natychmiastowy. Aby czerwony olbrzym zamienił się w niebieską gwiazdę, musiałby prelecieć przez taki dżet gazowy setki jeżeli nie tysiące razy.

    Artykuł naukowy

    ]]>
    20734 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: modyfikujemy pogodę kosmiczną, kolejny Starship chce sobie podskoczyć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/16/pasy-van-allena-spacex-starship-mars-jowisz-sonda-juno/ Wed, 16 Dec 2020 06:42:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20742

    Mars: krater zalany lawą w obiektywie kamery HiRISE

    Miejsce, w którym lawa przerwała ścianę krateru i zaczęła go wypełniać

    To, że na Marsie w przeszłości były aktywne wulkany raczej nikogo nie powinno dziwić. Nie bez powodu na powierzchni Czerwonej Planety znajduje się Olympus Mons - największy wulkan w Układzie Słonecznym o wysokości nawet 26 km. W rzeczywistości pond połowa powierzchni Marsa pokryta jest materiałem wulkanicznym, choć czasami ciężko to dostrzec, bowiem ostatnie procesy wulkaniczne ustały ponad 500 mln lat temu.

    https://vimeo.com/486983806

    Kamera HiRISE zainstalowana na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter wykonała zdjęcie jednego z kraterów ukształtowanych przez dawne wypływy lawy.

    Chiny otwierają FAST na naukowców z całego świata

    W ubiegłym tygodniu ze światem pożegnał się legendarny, ikoniczny i pobudzający wyobraźnię 300-metrowy radioteleskop Arecibo w Portoryko. Po ponad pięćdziesięciu latach służby, starzejąca się konstrukcja po prostu się poddała. 900-tonowy odbiornik zawieszony 150 metrów nad czaszą radioteleskopu zerwał się i z impetem grzmotnął w czaszę znajdującą się pod nim.

    W tej sytuacji bardzo dobrą informacją jest to, że Chińczycy postanowili otworzyć FAST - największy radioteleskop na świecie (średnica 500 m) na naukowców z całego świata. Chińska instalacja znajduje się w miejscowości Pingtang, w chińskiej prowincji Guizhou. Teleskop jest niemal trzy razy czulszy od Arecibo i otoczony jest strefą o promieniu 5 km, w której panuje tzw. cisza radiowa.

    Prace nad budową FAST rozpoczęto w 2011 r. W pełni został on uruchomiony w styczniu 2020 r.

    SpaceX wprost galopuje Starshipami

    Z pewnością widzieliście już wiele zdjęć podobnych do powyższego w ostatnich dniach. Po niemal idealnym locie testowym Starshipa SN8 na wysokość 12 km i eksplozji, do której doszło przy jego lądowaniu (film poniżej) świat obiegło powyższe zdjęcie przedstawiające kolejny prototyp statku, SN9. Ów prototyp wydaje się przechylony i oparty o ścianę hangaru.

    https://www.youtube.com/watch?v=uIyKS_9tP08

    Możliwe jednak, że sytuacja nie jest aż tak poważna jakby mogło się wydawać, bowiem SpaceX poinformował, że SN9 wkrótce może stanąć już na stanowisku startowym. Bazując na planowanych zamknięciach dróg w rejonie kompleksu startowego, internauci mówią, że już jutro - w czwartek - SN9 może wyjechać z hangaru i udać się na stanowisko startowe.

    Sonda Juno fotografuje fantastyczne cyklony na północnym biegunie Jowisza

    Północny biegun Jowisza obfituje w liczne cyklony. Podczas swojego 29. okrążenia największej planety w Układzie Słonecznym, sonda Juno wykonała zdjęcia tych cyklonów w zakresie optycznym.

    Na powyższej animacji widać duże cyklony. Animacja złożona została z pięciu zdjęć wykonanych z odległości 28 567 km nad powierzchnią planety. Chmury tworzące zewnętrzne krawędzie cyklonów obracają się w kierunku przeciwnym do kierunku wskazówek zegara, ale już wewnętrzne zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Może to być spowodowane pionową strukturą całego cyklonu. Aktualnie, aby to ustalić naukowcy analizują dane zebrane w zakresie promieniowania mikrofalowego.

    Ludzie modyfikują pogodę kosmiczną w otoczeniu Ziemi

    W 2017 r. sondy kosmiczne wysłane przez NASA odkryły masywną bańkę stworzoną przez człowieka i rozciągającą się daleko od Ziemi. Teraz wiemy także, że ma ona istotny wpływ na pogodę kosmiczną w otoczeniu naszej planety.

    Tak, weszliśmy już na ten etap, w którym modyfikujemy nie tylko Ziemię, ale jej otoczenie w przestrzeni kosmicznej. Tym razem jednak to bardzo dobrze.

    Sondy Van Allena wysłane w 2012 r. nie miały zbyt wdzięcznego zadania. Przelatywały sobie przez... wiadomo... Pasy Van Allena z prędkością 3200 km/h i zbierały dane. W 2017 r. dostrzegły jednak coś, czego nikt się nie spodziewał. Niebezpieczne do niedawna wyładowania na Słońcu hamowane są w jakiś sposób jeszcze przed dotarciem na Ziemię.

    Po dokładniejszym zbadaniu okazało się, że stworzona przez człowieka na Ziemi bańka promieniowania o niskiej częstotliwości stopniowo odpycha od Ziemi Pasy Van Allena (znajdujące się dotychczas: między 640 a 9600 km oraz między 13500-58000 km). Dzięki temu dolne ograniczenia strumieni promieniowania znajdują się teraz dalej od Ziemi niż chociażby w latach sześćdziesiątych.

    https://www.youtube.com/watch?v=cFYoYUBGw4s

    Komunikacja na bardzo długich falach radiowych (VLF) powszechnie występuje na Ziemi. Okazuje się jednak, że to samo promieniowanie VLF wpływa na właściwości otoczenia Ziemi i na wysokoenergetyczne promieniowanie docierające ze Słońca do naszej planety.

    Więcej o tym za kilka godzin.

    Tymczasem to już wszystko w dzisiejszym przeglądzie, a na nowy zapraszam już jutro.

    ]]>
    20742 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: piach z Księżyca już na Ziemi, samotne podwójne planety i radiowe sygnały z egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/17/radiowy-sygnal-z-egzoplanety-change-5-podwojne-planety/ Thu, 17 Dec 2020 07:01:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20752

    Miały powstać gwiazdy, a powstały planety

    Badacze z Uniwersytetu w Bern odkryli interesujący układ dwóch młodych planet krążących wokół wspólnego środka masy. Choć oba obiekty wyglądają jak egzoplanety, powstały w ten sam sposób, w który powstają gwiazdy. Może to oznaczać, że czasami procesy gwiazdotwórcze prowadzą do powstawania planet swobodnych pozbawionych własnych gwiazd.

    Oddalony od nas układ Oph 98 składa się z dwóch obiektów oddalonych od siebie o 200 jednostek astronomicznych. Masywniejszy z nich to młody brązowy karzeł o masie 15 mas Jowisza. Jego towarzyszem jest natomiast Oph 98 B, którego masa jest "jedyni" 8 razy większa od masy Jowisza.

    Astronomowie szacują, że oba obiekty znajdujące się w gwiazdozbiorze Wężownika mają zaledwie po 3 miliony lat co oznacza, że są właściwie noworodkami w skali kosmicznej.

    Więcej informacji TUTAJ

    Pierwsze próbki księżycowe od czterech dekad już na Ziemi

    Chińskie media poinformowały w środę wieczorem, że próbki gruntu księżycowego pobrane dwa tygodnie temu z powierzchni Oceanu Burz wróciły już na Ziemię i bezpiecznie wylądowały w Mongolii Wewnętrznej.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1339275806024069127

    W ten sposób Chiny stały się trzecim krajem na świecie, któremu udała się realizacja takiej misji. Wcześniej kamienie księżycowe przywieźli na Ziemię tylko Amerykanie i Rosjanie.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1339280614617477122

    Uuu, radiowy sygnał z egzoplanety?

    Międzynarodowy zespół naukowców z Uniwersytetu Cornell zarejestrował za pomocą sieci radioteleskopów \ błyski promieniowania radiowego pochodzące z gwiazdozbioru Wolarza. Mogą to być pierwsze sygnały radiowe pochodzące z egzoplanety.

    Sygnał pochodzi z oddalonego od Ziemi o 51 lat świetlnych układu Tau Bootes składającego się z gwiazdy podwójnej oraz egzoplanety. Naukowcy podejrzewają, że źródło sygnału znajduje się na planecie. Do takiego wniosku doszli badając siłę i polaryzację sygnału radiowego oraz pola magnetycznego planety.

    Więcej tutaj.

    W załodze misji Artemis II znajdzie się Kanadyjczyk

    NASA oraz kanadyjska agencja kosmiczna CSA podpisały umowę dotyczącą współpracy przy budowie stacji Gateway na orbicie okołoksiężycowej. W ramach umowy - jak można się domyślać - Kanadyjczycy dostarczą na stację swoje sprawdzone rozwiązanie -robotyczne ramię Canadarm w nowej wersji Canadarm3.

    Jednocześnie, zupełnie przy okazji NASA zapewni sąsiadom z północy dwa miejsca dla astronautów - jedno w misji do stacji Gateway i jedno w misji Artemis II. W ramach tej drugiej załoga znajdująca się na pokładzie statku Orion dokona oblotu Księżyca bez lądowania.

    Więcej informacji tutaj.

    SpaceX wynosi dzisiaj satelitę NROL-108 na orbitę - oglądaj

    Albo i nie oglądaj. Nie oszukujmy się, loty Falcona 9 stały się już dość rutynowym elementem codzienności. Jeżeli jednak lubicie oglądać starty rakiet - początek relacji o godzinie 15:00 polskiego czasu

    https://www.youtube.com/watch?v=2D8IT7nKUmc&feature=emb_title
    ]]>
    20752 0 0 0 ]]>

    A closer look: pic.twitter.com/k8qOBWm2Ix

    — Andrew Jones (@AJ_FI) December 16, 2020]]>

    pic.twitter.com/6EInZvHoHS

    — Andrew Jones (@AJ_FI) December 16, 2020]]>
    Tweets by pulskosmosu]]>

    A closer look: pic.twitter.com/k8qOBWm2Ix

    — Andrew Jones (@AJ_FI) December 16, 2020]]>

    pic.twitter.com/6EInZvHoHS

    — Andrew Jones (@AJ_FI) December 16, 2020]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    A closer look: pic.twitter.com/k8qOBWm2Ix

    — Andrew Jones (@AJ_FI) December 16, 2020]]>

    pic.twitter.com/6EInZvHoHS

    — Andrew Jones (@AJ_FI) December 16, 2020]]>
    ]]>
    <![CDATA[Codziennik kosmiczny: znalazłem psa, a naukowcy znaleźli anioła na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2020/12/18/codziennik-kosmiczny-znalazlem-psa-a-naukowcy-znalezli-aniola-na-marsie/ Fri, 18 Dec 2020 10:04:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20758

    Dzisiejszy codziennik ze sporym opóźnieniem, ale za to ze szlachetnym usprawiedliwieniem. Na ostatnim spacerze o północy znalazłem bezdomnego psa. Nie mogąc zostawić go samego na noc musiałem wprowadzić go do domu, do dwóch własnych psów, aby przeczekał do rana, kiedy to będzie mógł być oddany Straży Miejskiej. Uspokojenie sytuacji w domu potrwało do 3:30. O siódmej pies trafił na SM, a o 9:00 znalazł się właściciel. W efekcie dopiero o 10:00 mogłem usiąść do codziennika. O! A teraz już do rzeczy.

    Najdłuższe międzygalaktyczne włókno gazu

    Astronomowie od dawna zastanawiali się gdzie podziewa się brakująca część materii we wszechświecie. Wiele wskazywało na to, że przynajmniej za część mogą odpowiedać rozległe włókna gorącego gazu otaczające i łączące poszczególne galaktyki czy nawet gromady galaktyk.

    Astrofizycy z Uniwersytetu w Bonn zaobserwowali właśnie włókno gazowe o długości... 50 milionów lat świetlnych. Dla porównania można przypomnieć, że średnica Drogi Mlecznej, naszej galaktyki, w której znajduje się ok. 400 miliardów gwiazd to "zaledwie" 100 000 lat świetlnych, czyli opisywane włókno gazowe jest 500 razy dłuższe. To trzeba pozostawić bez komentarza, do przemyślenia, do przetrawienia.

    Więcej TUTAJ

    Gdzie jest ta wielka czarna dziura?

    Pomimo poszukiwań prowadzonych za pomocą Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra oraz Kosmicznego Teleskopu Hubble'a astronomom nie udało się jak na razie znaleźć supermasywnej czarnej dziury o masie 3-100 miliardów mas Słońca w odległej galaktyce.

    Brakująca czarna dziura powinna znajdowałć się w potężnej galaktyce leżącej w centrum gromady galaktyk Abell 2261 oddalonej od nas o 2,7 miliarda lat świetlnych.

    https://www.youtube.com/watch?v=8XykKM65K60

    Powyższe zdjęcie przedstawia gromadę Abell 2261 widzianą w zakresie optycznym przez teleskop Hubble'a oraz teleskop Subaru z nałożoną warstwą w zakresie rentgenowskim (różowy). W samym centrum zdjęcia znajduje się rzeczona galaktyka eliptyczna.

    Co do zasady niemal każda masywna galaktyka we wszechświecie posiada w centrum supermasywną czarną dziurę o masie miliardów mas Słońca. Masa czarnej dziury zazwyczaj rośnie wraz z masą galaktyki, z tego też powodu astronomowie spodziewali się odkryć właśnie taką czarną dziurę w tej galaktyce.

    Obserwacje rentgenowskie wykonane w 1999 i 2004 r. nie przyniosły żadnych rezultatów. Wewnątrz galaktyki nie udało się znaleźć superrozgrzanej materii, która mogłaby otaczać supermasywną czarną dziurę.

    W 2018 r. badacze przeprowadzili dodatkowe, dokładniejsze obserwacje. Wciąż nic. Jedyne co, to teraz astronomowie zastanawiają się, czy poszukują we właściwym miejscu. Jeżeli galaktyka eliptyczna jest skutkiem zderzenia dwóch galaktyk, to mogło dojść do wyrwania czarnej dziury jednej galaktyki przez czarną dziurę drugiej.

    Więcej tutaj

    A Rosjanie znów strzelają do satelitów

    Siły Kosmiczne USA poinformowały, że 15 grudnia Rosja przeprowadziła kolejny test pocisku balistycznego, który potencjalnie może strącać satelity z niskiej orbity okołoziemskiej. Mowa tutaj o pocisku DA-ASAT zaprojektowanym do niszczenia niewielkich satelitów. Był to już trzeci tego typu test w tym roku.

    Test naturalnie wywołał zaniepokojenie i złość ze strony innych krajów, które posiadają swoje satelity na orbicie.Pomijając już możliwość utraty satelity w wyniku takiego ataku, to strzelanie do satelitów zawsze powoduje ryzyko powstania tysięcy nowych śmieci kosmicznych, które w najgorszym przypadku mogą całkowicie zablokować nam możliwość eksploracji przestrzeni kosmicznej na całe lata i dekady.

    Z jednej strony Moskwa wysyła pociski na orbitę, a z drugiej oficjalnie twierdzi, że robi wszystko, aby przestrzeń kosmiczna nie stała się kolejnym polem bitwy. No i bądź tu mądry.

    I coś śmiesznego na koniec

    Prawdziwy kosmiczny weteran, sonda Mars Express sfotografowała w okolicach południowego bieguna Marsa strukturę, która na pierwszy rzut oka kształtem przypomina... człowieka? anioła? człowieka z ptasim skrzydłem i aureolą? :)

    Wiadomo, święta się zbliżają i choinki, anioły i św. Mikołajów widzimy wszędzie wokół. W rzeczywistości to tylko zbieg okoliczności. Według najlepszej wiedzy naukowców "ręka" anioła po lewej stronie to uskok po sublimacji lodu, głowa i aureola to z kolei krater uderzeniowy, a za ciemny kolor odpowiadają wydmy.

    Tym wesołym akcentem zakończę dzisiejszy przegląd, bo przez nocnego gościa jestem totalnie całkowicie nieprzytomny.

    Do poniedziałku!

    ]]>
    20758 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Największe jezioro na Tytanie ma nawet 300 metrów głębokości]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/22/glebokosc-kraken-mare-na-tytanie/ Fri, 22 Jan 2021 07:38:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20774

    Kraken Mare to największe jezioro na powierzchni Tytana. Naukowcy z Uniwersytetu Cornell postanowili oszacować jego głębokość - jak się okazało idealnie nadaje się ono do badań za pomocą automatycznych, bezzałogowych łodzi podwodnych.

    W sumie nie można tu mówić o niczym "podwodnym", bowiem jeziora na Tytanie wypełnione są nie wodą, a ciekłym metanem. Analiza danych zebranych podczas jednego z ostatnich przelotów sondy Cassini w pobliżu Tytana pozwoliła ustalić, że w okolicach centrum jeziora Kraken Mare jego głębokość wynosi nawet 300 metrów. Wcześniej astronomowie ustalali głębokość innych zbiorników na powierzchni Tytana, ale to właśnie największy z nich pozostawał niezbadany. Warto tutaj zauważyć, że w Kraken Mare znajduje się blisko 80 procent wszystkich cieczy na powierzchni księżyca.

    Dane obserwacyjne pozwalające uzyskać taki wynik zostały zebrane podczas przelotu T104 w dniu 21 sierpnia 2014 r. To właśnie wtedy podczas badania nieco mniejszego jeziora Ligeia Mare naukowcy poszukiwali pojawiającej się i znikającej wyspy na jego powierzchni.

    Przelatując z prędkością 20 000 km/h na wysokości 1000 km nad powierzchnią Tytana, sonda Cassini za pomocą radaru zmierzyła głębokość Kraken Mare oraz Moray Sinus, odpływu znajdującego się na północnym krańcu jeziora. Pomiar różnicy czasu odbicia wiązki od tafli jeziora oraz od jego dna pozwolił ustalić głębokość zbiornika. Jednocześnie udało się także ustalić, że wypełniająca jezioro mieszanina ciekłego metanu i etanu, zdominowana jest przez metan, choć wcześniej podejrzewano, że to etanu jest w nim więcej.

    Wyślijmy tam łódź!

    https://www.youtube.com/watch?v=NnKxbdpLP5E

    Czy kiedyś doczekamy się sondy, która zanurkuje pod powierzchnią któregoś z tytanowych jezior? Nie wiadomo, jednak z pewnością byłaby to jedna z najciekawszych misji kosmicznych w historii. Jakby nie patrzeć poza Ziemią w całym Układzie Słonecznym tylko na Tytanie znaleziono zbiorniki wypełnione jakąkolwiek cieczą.

    Źródło: 1

    ]]>
    20774 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Myśleliście, że wiecie coś o największych czarnych dziurach? No cóż...]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/22/slab-zdumiewajaco-duze-czarne-dziury/ Fri, 22 Jan 2021 08:15:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20779

    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Londyńskiego wskazują, że we wszechświecie mogą się czaić zdumiewająco duże czarne dziury, masą i rozmiarami znacznie przewyższające supermasywne czarne dziury.

    Zdumiewająco duże czarne dziury (SLAB, ang. stupendously large black holes) wymykają się obecnie obowiązującym teoriom opisującym powstawanie i ewolucje masywnych czarnych dziur. Dotychczas bowiem uważano, że istnieje pewna górna granica masy i rozmiarów, której czarna dziura nie jest w stanie przekroczyć.

    Powszechnie wiadomo, że w centrach masywnych galaktyk znajdują się supermasywne czarne dziury (w naszej galaktyce jest to SgrA*), których masa mierzona jest w milionach, a nawet miliardach mas Słońca. Choć wciąż nie wiadomo na pewno jak zaczynają one swoje życie, to wiemy, że na późniejszych etapach swojego istnienia nabierają one masy pożerając gwiazdy oraz gaz ze swojego bezpośredniego otoczenia, a czasami zderzają się z innymi czarnymi dziurami. Procesy te jednak mają swoje ograniczenia - górna granica masy takiej czarnej dziury kończy się przy wartości 100 miliardów mas słońca i rozmiarach Układu Słonecznego.

    Czarne dziury o rozmiarach całej galaktyki

    W najnowszym artykule naukowym badacze dowodzą, że supermasywne czarne dziury teoretycznie mogą jednak obejść to ograniczenie. Takie zdumiewająco duże czarne dziury mogły powstawać we wczesnym wszechświecie na długo przed pojawieniem się pierwszych galaktyk. Zważając na to, że takie obiekty nie powstawałyby w procesie kolapsu jądra masywnej gwiazdy, mogły one przyjmować zarówno bardzo małe jak i zdumiewająco duże rozmiary. Według Bernarda Carra, SLABy mogą mieć rozmiary galaktyk i masę nawet 100 miliardów miliardów mas Słońca.

    Jak na razie nie mamy żadnych bezpośrednich dowodów na to, że SLABy istnieją. Natomiast możliwe, że mogły one powstawać i wciąż mogą istnieć poza galaktykami, w przestrzeni międzygalaktycznej. To zdumiewające, ale taka możliwość jak dotąd nie była szczegółowo badana

    - mówi prof. Bernard Carr z University of London.

    Czarne dziury a ciemna materia

    Naukowcy zauważają, że jest to bardzo ciekawa informacja w kontekście... poszukiwań ciemnej materii. Powszechnie przyjmuje się, że ciemna materia - której jak dotąd nie udało nam się wykryć - tworzy 80 procent masy we Wszechświecie. Jej oddziaływanie grawitacyjne na materię barionową jest natomiast bardzo dobrze poznane.

    Czarne dziury powstające we wczesnym wszechświecie mogą właśnie okazać się taką ciemną materią. Jeżeli obiekty te powstały z dala od gwiazd i galaktyk i znajdują się w przestrzeni międzygalaktycznej, to nic dziwnego, że nie możemy ich w żaden sposób dostrzec. Czarne dziury jako obiekty, które nie emitują same z siebie żadnego promieniowania, pozostają przed nami skryte do momentu kiedy nie zdarzy im się pożreć jakiejś gwiazdy czy też rozgrzać otaczającego je gazu.

    Jak zauważa prof. Carr, zdumiewająco duże czarne dziury (SLAB) z pewnością nie są w stanie samodzielnie rozwiązać problemu ciemnej materii. Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli SLABy powstały we wczesnym wszechświecie, to mogły także powstać ich mniejsze odpowiedniki, które w większej liczbie mogłyby już znacząco zmienić krajobraz poszukiwań ciemnej materii.

    ]]>
    20779 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Juno odwiedza Ganimedesa i odkrywa na nim lód wodny]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/22/woda-na-ganimedesie/ Fri, 22 Jan 2021 19:30:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20789

    Sonda Juno, której misja została kilka tygodni temu przedłużona o kolejne dwa lata odwiedziła Ganimedesa, największy księżyc w Układzie Słonecznym, poszukując na nim wody.

    Ganimedes jest unikatowym obiektem. Jego średnica to aż 5268 km (dla porównania średnica Księżyca to 3474 km), przez co jest on większy nawet od Merkurego, najmniejszej planety Układu Słonecznego.

    Ganimedes jest także jedynym księżycem, który posiada własne pole magnetyczne, a pod jego powierzchnią najprawdopodobniej znajduje się ocean ciekłej wody. Nic więc dziwnego, że od dawna przyciąga on uwagę tak astronomów, jak i inżynierów projektujących misje kolejnych sond kosmicznych. W jego pobliżu w przeszłości przelatywały już takie sondy jak Pioneer, Voyager czy Galileo.

    Juno odwiedza Ganimedesa

    Ganimedes

    Od końca misji Galileo w 2003 roku żadna inna sonda nie zbliżyła się do Ganimedesa, aż do teraz. Sonda Juno przeleciała w jego okolicy 26 grudnia 2019 r. Choć odległość między nimi wyniosła 100 000 km, to pozwoliło to instrumentom sondy na sfotografowanie części powierzchni księżyca z dokładnością do 23 km na piksel.

    Fotografując księżyc pod różnym kątem, Juno stworzyła swego rodzaju mapę albedo (zdolności odbijania światła na poszczególnych falach) jego powierzchni.

    Sonda Juno

    Analizując dane obserwacyjne wykonane w linii absorpcyjnej lodu wodnego, autorzy opracowali mapę przedstawiającą rozkład lodu wodnego w okolicach północnego bieguna księżyca. Oprócz wody na powierzchni zarejestrowano także obecność amoniaku, dwutlenku węgla czy sól magnezową.

    Wkrótce poznamy Ganimedesa dużo lepiej

    Obecnie nasza wiedza o Ganimedesie jest szczątkowa, a i w powszechnej świadomości ten księżyc nie istnieje. O ile Jowisza kojarzy każdy, to Ganimedesa już tylko nieliczni. Jest jednak szansa, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat ten stan rzeczy ulegnie diametralnej zmianie.

    Sonda JUICE

    W 2022 roku w kierunku Jowisza wystartuje europejska sonda JUICE. Po siedmiu latach lotu w 2029 r. sonda wejdzie na orbitę wokół Jowisza, gdzie będzie badała między innymi Ganimedesa, Europę i Kallisto.

    We wrześniu 2032 r. sonda wejdzie na eliptyczną orbitę Ganimedesa, stając się tym samym pierwszą sondą kosmiczną, która będzie krążyła wokół księżyca innego niż ziemski. Początkowo sonda będzie krążyła w odległości ok. 5000 km od powierzchni Księżyca, aby w 2033 roku zejść na wysokość 500 km. Zdjęcia wykonane z orbity pozwolą nam dokładnie poznać ten fascynujący glob. Z pewnością powierzchnia Ganimedesa stanie się dla milionów ludzi dużo bardziej rozpoznawalna niż dzisiaj. Ostatecznie sonda JUICE rozbije się o powierzchnię Ganimedesa w 2034 r.

    ]]>
    20789 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gorący jowisz bez ani jednej chmury. To pierwsza taka planeta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/23/bezchmurny-gazowy-olbrzym-wasp-62b/ Sat, 23 Jan 2021 11:50:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20801

    Astronomowie z Centrum Astrofizyki na Harvardzie odkryli nietypowego gazowego olbrzyma. Planeta WASP-62b jest pierwszym gorącym jowiszem, który zdaje się nie posiadać jakichkolwiek chmur w swojej atmosferze.

    Nie jest to nowa planeta w katalogu znanych egzoplanet. WASP-62b po raz pierwszy została odkryta w 2012 r. w ramach przeglądu nieba WASP. Teraz jednak naukowcy postanowili uważniej przyjrzeć się jej atmosferze.

    Planeta, której masa szacowana jest na 0,5 masy Jowisza oddalona jest od nas o około 575 lat świetlnych. Jako gorący jowisz, okrąża ona swoją gwiazdę macierzystą po bardzo ciasnej orbicie, przez co całe okrążenie dokoła gwiazdy wykonuje w ciągu zaledwie 4,5 dnia. Dla porównania Jowisz na okrążenie Słońca potrzebuje 12 lat.

    Astronomowie z Harvardu skierowali w kierunku WASP-62b oko Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który wykonał obserwacje spektroskopowe planety w zakresie widzialnym, próbując sprawdzić obecność sodu i potasu w atmosferze planety przechodzącej na tle tarczy swojej gwiazdy.

    Czysta, przejrzysta atmosfera

    Ku zdumieniu naukowców w atmosferze planety nie było potasu, a sodu było mnóstwo. Jakiekolwiek chmury czy mgły w atmosferze przesłoniłyby linię sodu, co oznacza, że na tej planecie ewidetnie chmur żadnych nie ma. Mamy do czynienia z czystą atmosferą.

    Co ciekawe, to generalnie jest bardzo rzadka cecha. Naukowcy szacują, że niecałe 7 procent egzoplanet posiada czyste atmosfery, a przed WASP-62b jedyną znaną taką planetą była WASP-96b odkryta w 2018 roku.

    Astronomowie planują dokładniejsze obserwacje WASP-62b kiedy już do pracy wejdzie Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.

    Źródło: 1

    ]]>
    20801 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1023 https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/13/kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-pierwsze-zdjecia/ 0 0
    <![CDATA[HD 163296: A tu powstaje nowa planeta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/23/hd-163296-nowa-planeta/ Sat, 23 Jan 2021 13:12:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20805

    Międzynarodowy zespół astronomów kierowany przez badaczy z Holandii odkrył wir pyłu i skał krążący wokół bardzo młodej gwiazdy. Ów wir znajduje się w rozległym dysku pyłowo-gazowym otaczającym gwiazdę. Całkiem możliwe, że jest to początek formowania się zupełnie nowej planety.

    Cały proces ma miejsce na orbicie wokół dobrze znanej astronomom gwiazdy HD 163296 oddalonej od nas o 330 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Już wcześniej na różnych orbitach wokół tej gwiazdy znaleziono dowody na powstawanie trzech dużych egzoplanet. Nowy wir może wskazywać także na czwartą.

    Położenie gwiazdy HD 163296

    Obserwując gwiazdę w marcu i czerwcu 2019 r. badacze zwrócili oko teleskopu na wewnętrzną część otaczającego ją dysku pyłowego. To właśnie tam zauważyli pierścień gorącego, drobnego pyłu oddalony od gwiazdy mniej więcej tyle samo co Merkury od Słońca. Co ciekawe, jeden fragment tego pierścienia był gorętszy od reszty. Ten gorący fragment zdawał się wykonywać pełne okrążenie w ciągu miesiąca.

    Astronomowie podejrzewają, że jest to wir pyłowy w dysku, z którego może właśnie teraz powstawać planeta. Czy tak faktycznie jest? Nie wiadomo. Astronomowie będą musieli sprawdzić to za pomocą modeli komputerowych.

    Co do zasady, w reszcie dysku pył i głazy zbierają się w swego rodzaju skupiska, ale w wirze taki pył jest "mielony" na drobny pył i to właśnie on świeci w owej gorącej plamie.

    Do obserwacji dysku protoplanetarnego posłużył instrument MATISSE zbierający światło z czterech zwierciadeł Bardzo Dużego Teleskopu w Obserwatorium Cerro Paranal w Chile.

    ]]>
    20805 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NA ŻYWO: Start rekordowej misji Transporter-1 [start anulowany]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/23/na-zywo-start-rekordowej-misji-transporter-1/ Sat, 23 Jan 2021 14:23:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20811
    https://www.youtube.com/watch?v=PSIcspDHbu0

    Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem o godzinie 15:40 polskiego czasu z Przylądka Canaveral wystartuje misja Transporter-1.

    W ramach misji, na szczycie rakiety Falcon 9 w przestrzeń kosmiczną polecą aż 143 satelity. Po wykonaniu swojego zadania pierwszy człon rakiety Falcon 9 wejdzie w ziemską atmosferę i wyląduje na oceanicznej barce Of Course I Still Love You na Atlantyku. Pierwszy człon rakiety Falcon 9, który dzisiaj wzbije się w powietrze zrealizował już cztery inne misje, w tym m.in. misję Demo-2 w maju 2020 r., kiedy to w przestrzeń wyniósł Douga Hurleya i Boba Behnkena.

    W trakcie dzisiejszego lotu na orbitę trafi m.in. 10 Starlinków, 48 satelitów SuperDove obserwujących Ziemię oraz jeden nanosatelita Charlie. Wśród firm wysyłających dzisiaj satelity są Planet, Kepler Communications, Spire, Capella Space, ICEYE, NASA i wielu innych. Pod względem liczby wynoszonych za jednym razem satelitów, jest to absolutnie rekordowy lot. Poprzedni rekord wynosił 104.

    Relacja ze startu rozpocznie się w oknie powyżej 15 minut przed planowanym startem.

    AKTUALIZACJA: Na kilka minut przed startem, SpaceX anulował start ze względu na niekorzystne warunki pogodowe. Kolejne okno pogodowe otwiera się jutro o godzinie 16:00.

    https://twitter.com/spacexcompl/status/1352988404183691265
    https://twitter.com/SpaceX/status/1352988853494116353
    ]]>
    20811 0 0 0 ]]>

    Start z misją Transporter-1 w dniu dzisiejszym został odwołany ze względu na niekorzystne warunki pogodowe. Kolejna próba startu zaplanowana jest na jutro. #SpaceX

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) January 23, 2021]]>

    Due to unfavorable weather, we are standing down from today's launch; the team will continue with the countdown until T-30 seconds for data collection. Another launch attempt is available tomorrow, January 24 with a 22-minute window opening at 10:00 a.m. EST

    — SpaceX (@SpaceX) January 23, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    Start z misją Transporter-1 w dniu dzisiejszym został odwołany ze względu na niekorzystne warunki pogodowe. Kolejna próba startu zaplanowana jest na jutro. #SpaceX

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) January 23, 2021]]>

    Due to unfavorable weather, we are standing down from today's launch; the team will continue with the countdown until T-30 seconds for data collection. Another launch attempt is available tomorrow, January 24 with a 22-minute window opening at 10:00 a.m. EST

    — SpaceX (@SpaceX) January 23, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    Start z misją Transporter-1 w dniu dzisiejszym został odwołany ze względu na niekorzystne warunki pogodowe. Kolejna próba startu zaplanowana jest na jutro. #SpaceX

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) January 23, 2021]]>

    Due to unfavorable weather, we are standing down from today's launch; the team will continue with the countdown until T-30 seconds for data collection. Another launch attempt is available tomorrow, January 24 with a 22-minute window opening at 10:00 a.m. EST

    — SpaceX (@SpaceX) January 23, 2021]]>
    <![CDATA[Okiem Hubble'a: galaktyka spiralna z poprzeczką - NGC 4535]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/24/okiem-hubblea-ngc4535/ Sun, 24 Jan 2021 08:36:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20822

    NGC 4535 to galaktyka spiralna z poprzeczką znajdująca się 50 milionów lat świetlnych do Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Panny. Powyższe zdjęcie zostało wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

    Barwy na powyższym zdjęciu nie są przypadkowe. Bardzo dużo mówią o strukturze i ewolucji galaktyki. Niebieskie jasne gwiazdy widoczne wzdłuż ramion spiralnych galaktyki to młode gorące gwiazdy wskazujące na intensywne procesy gwiazdotwórcze. Kolor pomarańczowy dominujący w centralnej części galaktyki to z kolei gwiazdy starsze i chłodniejsze.

    Źródło: Stellarium

    Zdjęcie wykonano w ramach przeglądu PHANGS (Physics at High Angular resolution in Nearby Galaxies), którego głównym celem jest poznanie zależności między obłokami chłodnego gazu, procesami gwiazdotwórczymi oraz kształtem i właściwościami galaktyk.

    Źródło: ESA/Hubble & NASA

    ]]>
    20822 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wszystkie planety układu TRAPPIST-1 są do siebie zaskakująco podobne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/24/trappist-1-gestosc-planet/ Sun, 24 Jan 2021 09:44:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20828

    Wszystkie siedem planet krążących wokół czerwonego karła TRAPPIST-1 zdaje się mieć zbliżoną gęstość, co może bardzo dużo mówić o tym fascynującym układzie planetarnym.

    TRAPPIST-1 to najliczniejszy układ planetarny poza Układem Słonecznym spośród dotychczas odkrytych. Nic zatem dziwnego, że jest on bardzo uważnie badany przez wiele zespołów badawczych.

    Najnowsze badania wskazują, że wszystkie planety w układzie zdają się posiadać mniej więcej podobną gęstość, co z kolei wskazuje, że ich skład chemiczny jest mniej więcej taki sam. Co ciekawe, oznacza to, że wszystkie planety układu mają gęstość o jakieś 8 procent mniejszą od Ziemi.

    Warto tutaj przypomnieć, że wszystkie siedem planet układu okrąża swoją gwiazdę w odległościach na tyle małych, że nawet najodleglejsza planeta zmieściłaby się wewnątrz orbity Merkurego w naszym układzie planetarnym. Oczywiście samych planet nie da się dostrzec bezpośrednio, ale na szczęście układ jest zorientowany w przestrzeni tak, że obserwator na Ziemi ma możliwość obserwowania tranzytów. Wszystkie siedem planet zostało odkrytych właśnie za pomocą tej metody.

    Obserwacje spadków jasności gwiazdy TRAPPIST-1 pozwoliły badaczom oszacować masy i średnice planet, co z kolei pozwoliło na obliczenie ich gęstości. Wcześniejsze obserwacje wskazywały, że planety mają rozmiary masę zbliżone do ziemskiej, a więc są to planety skaliste. Nowe wyniki obserwacji stanowią jednocześnie najbardziej precyzyjne pomiary gęstości jakichkolwiek planet spoza Układu Słonecznego.

    W Układzie Słonecznym część planet charakteryzuje się wyższą gęstością, a część mniejszą. Wynika to z faktu, że cztery pierwsze planety to planety skaliste, a cztery kolejne to gazowe olbrzymy o dużo mniejszej gęstości. W układzie TRAPPIST-1 jest jednak inaczej. Wszystkie planety zdają się być skaliste.

    Różnice gęstości między tymi planetami nie są wielkie, mieszczą się w zakresie rzędu 3 procent. Modele opracowane przez naukowców wskazują, że niższa gęstość może oznaczać, że zawierają mniej żelaza niż Ziemia (21 zamiast 32 procent). albo przynajmniej część żelaza jest na nich utleniona.

    Możliwe także, że na planecie jest więcej wody niż na Ziemi, aczkolwiek na trzech najbliższych gwieździe do utrzymania wody potrzeba by było gęstej atmosfery, aby utrzymać wodę na powierzchni. Zważając jednak na fakt, że wszystkie planety mają zbliżoną gęstość, jest to raczej mało prawdopodobne rozwiązanie.

    Jak na razie zatem układ TRAPPIST-1 stawia więcej pytań niż daje odpowiedzi. Z drugiej strony cała historia odkrywania planet pozasłonecznych ma niecałe 30 lat, więc jeszcze wiele odkryć przed nami. To dobrze, będzie o czym pisać.

    https://www.youtube.com/watch?v=uXN9kv1osH8
    ]]>
    20828 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[No i znowu! Zaskakujący układ planetarny z sześcioma planetami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/25/toi-178-nowy-rytmiczny-uklad-planetarny/ Mon, 25 Jan 2021 14:57:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20836

    Międzynarodowy zespół astronomów korzystających m.in. z Bardzo Dużego Teleskopu w Chile odkrył układ planetarny składający się z sześciu planet. Co ciekawe, pięć z sześciu planet w tym układzie okrąża swoją gwiazdę centralną w specyficznym rytmie. Badacze uważają, że cały ten system może dostarczyć nam mnóstwo informacji o tym jak powstają i jak ewoluują układy planetarne.

    Gdy po raz pierwszy astronomowie zauważyli planety na orbicie wokół gwiazdy TOI-178 oddalonej od nas o 200 lat świetlnych, wydawało im się, że widzą dwie planety poruszające się po tej same orbicie. To byłby pierwszy taki układ, dlatego też naukowcy postanowili przyjrzeć mu się dokładniej. Okazało się, że rzeczywistość jest jeszcze ciekawsza.

    W trakcie kolejnych obserwacji uświadomiliśmy sobie, że nie są to dwie planety krążące wokół gwiazdy w mniej więcej tej samej odległości, a w rzeczywistości jest to wiele planet w bardzo szczególnej konfiguracji

    - mówi Adrien Leleu z Uniwersytetu Genewskiego, pierwszy autor artykułu naukowego opublikowanego w periodyku Astronomy & Astrophysics.

    Sześć planet na szczególnych orbitach

    https://www.youtube.com/watch?v=-WevvRG9ysY

    Obserwacje potwierdziły, że wokół gwiazdy krąży sześć planet, z których wszystkie poza najbliższą gwieździe, poruszają się w rezonansie, czyli regularnie co kilka orbit spotykają się ze sobą.

    Przykładem tutaj mogą być np. księżyce Jowisza, które także okrążają gazowego olbrzyma w rezonansie. Io, najbliższy księżyc okrąża Jowisza dwukrotnie w czasie, w którym Europa okrąża go raz. Europa natomiast dwukrotnie okrąża Jowisza na każde okrążenie Ganimedesa. Można zatem powiedzieć, że rezonans w przypadku tych księżyców wynosi 4:2:1, czyli cztery okrążenia Io = dwa okrążenia Europy = jedno okrążenie Ganimedesa.

    Zabawa w cyferki

    https://www.youtube.com/watch?v=17wisX7RqO0

    Rezonans w przypadku TOI-178 jest jednak dużo bardziej skomplikowany. Wszystkie planety, poza najbardziej wewnętrzną, regularnie okrążają gwiazdę w cyklu 18:9:6:4:3.

    Oznacza to, że druga planeta okrąża gwiazdę 18 razy w czasie gdy trzecia okrąża ją 9 razy. W tym samym czasie czwarta planeta okrąża ją 6 razy, piąta 4 i szósta 3.

    Takie precyzyjne ustawienie planet wskazuje, że w przeszłości tego konkretnego układu nie było burzliwych okresów wyrzucania planet, spychania ich do wnętrza układu planetarnego czy też potężnych zderzeń. W takim przypadku tak dokładny rezonans dawno już zostałby zaburzony.

    Szczypta chaosu dla smaku

    https://www.youtube.com/watch?v=jXOlaP6tqKQ

    Nie wszystko jednak w tym układzie planetarnym jest takie poukładane. Kiedy spojrzymy na Układ Słoneczny, to bliżej gwiazdy znajdujemy gęste planety skaliste, a dalej znajdujemy rzadsze gazowe olbrzymy.

    Tymczasem w przypadku TOI-178 jest inaczej. Można tam znaleźć planetę skalistą o gęstości zbliżonej do gęstości Ziemi, obok niej znajduje się planeta dwa razy rzadsza od Neptuna, a za nią... planeta o gęstości Neptuna.

    To właśnie ta pozorna sprzeczność: bardzo rytmiczne orbity planet i jednocześnie brak konsekwencji co do gęstości kolejnych planet sprawia, że naukowcy będą musieli się mocno nagłowić, aby poznać ewolucję tego układu planetarnego.

    ]]>
    20836 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Gorąca plama na Jowiszu. Ciemna dla oczu, jasna w podczerwieni]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/25/goraca-plama-na-jowiszu/ Mon, 25 Jan 2021 06:29:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20843

    Powyższa grafika przedstawia gorącą plamę w atmosferze Jowisza. Na zdjęciu po lewej, wykonanym 16 września 2020 roku przez teleskop Gemini North w podczerwieni plama jest bardzo jasna. Na zdjęciu po prawej, wykonanym przez sondę Juno tego samego dnia, podczas 29 bliskiego przelotu w pobliżu planety plama jest jednak ciemna.

    Rozwiązanie zagadki jest stosunkowo proste. Obserwowana gołym okiem czy też w zakresie widzialnym plama jest ciemna, bo jest pusta. W tym obszarze nie widać wysokich chmur w atmosferze Jowisza. Nie zmienia to jednak faktu, że w podczerwieni wyraźnie widać cieplejsze chmury znajdujące się na dnie plamy, w niższych warstwach atmosfery. To właśnie te ciepłe chmury emitują to promieniowanie podczerwone.

    Źródło: International Gemini Observatory/NOIRLab/NSF/AURA M.H. Wong; NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Brian Swift/Tom Momary

    ]]>
    20843 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Skąd się wziął azot w atmosferze ziemskiej?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/25/azot-na-ziemi-pochodzenie/ Mon, 25 Jan 2021 09:06:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20851

    Atmosfera Ziemi w 78 procentach składa się z azotu. Niby to oczywisty fakt, ale naukowcy od dawna próbowali ustalić skąd ten azot wziął się na Ziemi. Teraz naukowcy z Uniwersytetu Rice dowodzą, że pochodzi on z naszej okolicy.

    Izotopy azotu odkryte w żelaznych meteorytach znalezionych na Ziemi wskazują, że azot na naszej planecie pochodzi nie tylko z obszaru znajdującego się za orbitą Jowisza, ale także z bardziej wewnętrznej części dawnego dysku protoplanetarnego.

    Skąd w ogóle problem z azotem?

    Naukowcy od dawna zastanawiają się skąd na Ziemi znalazły się lekkie pierwiastki, które w ogóle umożliwiają istnienie życia. Mowa tutaj o węglu, wodorze czy tlenie. Na wczesnym etapie ewolucji Układu Słonecznego, w wewnętrznej części dysku pyłowo-gazowego, bliżej niż orbita Jowisza, panowały zbyt wysokie temperatury aby takie pierwiastki mogły istnieć w stanie stałym.

    Wewnętrzne planety Układu Słonecznego powstawały tutaj gromadząc coraz więcej pyłu, w którym według badaczy nie było azotu, ani innych związków lotnych. Mogłoby to oznaczać, że azot w ziemskiej atmosferze musiał dotrzeć na Ziemię z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego, zza orbity Jowisza. Naukowcy podejrzewali nawet, że większość azotu dotarła na Ziemię w trakcie kolizji, która doprowadziła do powstania Księżyca.

    Meteoryty opowiadają jednak inną historię

    Najnowsze badania pokazują jednak, że tylko część azotu może pochodzić z odległych rejonów Układu Słonecznego. Od kilku lat badacze analizujący skład chemiczny materii tworzącej meteoryty żelazne spadające od czasu do czasu na Ziemię, zauważyli, że pierwiastki je tworzące, w zależności od tego czy pochodzą z wewnętrznej, czy zewnętrznej części Układu Słonecznego mają zupełnie różny skład izotopowy.

    Teraz naukowcy postanowili sprawdzić, czy to samo dotyczy pierwiastków takich jak azot, tlen czy węgiel. Taka wiedza powinna pomóc ustalić skąd takie pierwiastki wzięły się na Ziemi.

    Meteoryty żelazne stanowią pozostałość po jądrach protoplanetarnych, które istniały w tym samym czasie, w którym formowały się obecne planety skaliste. W toku badań udało się ustalić, że meteoryty z wewnętrznej części dysku protoplanetarnego zawierają niewiele izotopu azot-15, a z zewnętrznej zawierają go mnóstwo. Wskazuje to wyraźnie na to, że na wczesnym etapie ewolucji, wewnątrz dysku dominował azot-14, a w zewnętrznej części dysku azot-15.

    Okazało się zatem, że azot był obecny w pyle wypełniającym cały dysk protoplanetarny. Oznacza to, że był on dostępny także w miejscu, w którym formowała się Ziemia i nie musiał docierać na nią z zewnętrznych rejonów układu planetarnego.

    Potencjalnie może to być bardzo ważna informacja dla badaczy analizujących przydatność egzoplanet do życia.

    Przynajmniej teraz wiemy, że nie cały azot na Ziemi pochodzi z daleka. Część była tutaj gdzie Ziemia od samego początku

    - podsumowuje Rajdeep Dasgupta, z Uniwersytetu Rice, główny autor opracowania.

    Źródło: 1

    ]]>
    20851 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[NASA ma nowe ucho do słuchania sond kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/26/dss-56-deep-space-station-56/ Tue, 26 Jan 2021 07:05:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20860

    Deep Space Network, sieć radioteleskopów służących do komunikacji z sondami kosmicznymi przemierzającymi Układ Słoneczny właśnie wzbogaciła się o jedną nową antenę. W sam raz na planowany na przyszły miesiąc tłok na orbicie Marsa.

    Deep Space Station 56 to 34-metrowej średnicy antena, która od 2017 roku powstawała w Hiszpanii. Podczas gdy wszystkie dotychczas wykorzystywane anteny były zdolne nasłuchiwać niebo tylko na wybranych częstotliwościach, DSS-56 jest pierwszą anteną, która będzie mogła rejestrować sygnały w pełnym zakresie częstotliwości komunikacyjnych, przez co będzie mogła nasłuchiwać wszystkich ponad 30 sond kosmicznych obecnie "obsługiwanych" przez DSN.

    O sieci Deep Space Network zazwyczaj się nie mówi w kontekście misji kosmicznych, jednak jak przekonuje Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych w siedzibie NASA w Waszyngtonie:

    DSN jest niezbędna w wielu aspektach naszej obecnej oraz przyszłej pracy w Układzie Słonecznym. To za jej pomocą Ziemia łączy się z odległymi sondami kosmicznymi. Teraz stopniowo przygotowujemy ją do obsługi załogowych misji kosmicznych na Księżyc oraz w dalsze ostępy Układu Słonecznego.

    Antena została uroczyście włączona do pracy w piątek, 22 stycznia.

    ]]>
    20860 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Czy w końcu pojawi się konkurencja dla Crew Dragona? Wkrótce kolejny test Starlinera]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/26/starliner-misja-oft-2/ Tue, 26 Jan 2021 08:21:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20864

    NASA oraz Boeing poinformowały, że kolejny bezzałogowy lot testowy statku załogowego Starliner planowany jest najwcześniej 25 marca.

    Misja OFT-2 (skrót od Orbital Flight Test-2) stanowi jeden z najważniejszych etapów w rozwoju statku załogowego opracowanego przez Boeinga. Jeżeli tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem, Boeing tak samo jak SpaceX w maju 2020 r. zacznie wozić astronautów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Statek zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Atlas V. Podczas lotu zostaną przetestowane wszystkie kluczowe systemy pokładowe oraz proces dokowania do stacji kosmicznej. Statek powróci na Ziemię około tygodnia po starcie.

    W ostatnich dniach zakończył się przekrojowy test oprogramowania statku. Przed samym lotem inżynierowie przeprowadzą kompletną symulację lotu OFT-2 z wykorzystanie statku i jego oprogramowania, aby uniknąć sytuacji z pierwszego, bardzo nieudanego lotu, który o mały włos nie zakończył się zniszczeniem statku.

    Źródło: 1

    ]]>
    20864 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co się stało w Arecibo? Wyniki pierwszych analiz]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/26/co-sie-stalo-w-arecibo-wyniki-pierwszych-analiz/ Tue, 26 Jan 2021 07:37:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20868

    Pierwsze wyniki badań prowadzonych od grudnia w Obserwatorium Arecibo w Portoryko dostarczyły wstępnych informacji wskazujących na przyczyny zniszczenia legendarnego teleskopu.

    Co się wydarzyło?

    Potężna platforma z instrumentami naukowymi o masie ponad 900 ton zawieszona była nad czaszą teleskopu za pomocą osiemnastu kabli. W sierpniu 2020 roku jeden z tzw. pomocniczych kabli wysunął się z uchwytu. Zanim zorganizowano akcję naprawczą, w październiku zerwał się kolejny kabel. W tym momencie inżynierowie uznali, że naprawa instrumentu byłaby zbyt ryzykowna i postanowił go rozebrać. Teleskop jakby go posłuchał i 1 grudnia sam postanowił się rozebrać, co widać na nagraniu poniżej.

    https://www.youtube.com/watch?v=b3AASKr_iHc

    Podczas jednego z paneli dyskusyjnych, dyrektor obserwatorium Francisco Cordoba podzielił się z uczestnikami wstępnymi informacjami o możliwych przyczynach katastrofy i postępach prac nad usuwaniem zniszczeń.

    Inżynierowie jak na razie usunęli elementy sterujące instrumentami zainstalowanymi na podwieszonej platformie. W najbliższym czasie planowane jest usunięcie pozostałości po samej platformie. Aby się za to zabrać konieczne było usunięcie części paneli tworzących 305-metrowej średnicy czaszę teleskopu. Jak na razie nie wiadomo jak dużą część czaszy trzeba będzie usunąć, a jaką zachować.

    Arecibo Observatory, Puerto Rico

    Dwa niezależne zespoły badawcze zajmują się analizą tego co doprowadziło do zawalenia się teleskopu. Pierwszy zespół skupił się na 12 kablach pomocniczych, które zostały dodane do teleskopu w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy nad obserwatorium zainstalowano masywną kopułę z instrumentami. To właśnie jeden z tych pomocniczych kabli wysunął się z uchwytu na jednej z trzech wież utrzymujących całą platformę nad czaszą. Najprawdopodobniej stało się tak z powodu błędu, do którego doszło przy produkcji kabla.

    Drugi zespół z kolei skupił się na głównych kablach podtrzymujących instrumenty od lat sześćdziesiątych. Jak na razie nie wiadomo dlaczego jeden z nich zerwał się w listopadzie, ze względu na to, że wyliczenia wskazywały, iż wskutek zerwania kabla pomocniczego musiał on utrzymać zaledwie 60 proc. maksymalnej masy, z którą powinien sobie poradzić.

    Inżynierowie pracujący na miejscu aktualnie przygotowują wnioski do raportu, który ma trafić do amerykańskiego Kongresu w lutym. Według Cordovy do katastrofy nie doprowadził jeden konkretny czynnik, a raczej zbieg wielu różnych. Poza samymi elementami mechanicznymi radioteleskopu pośrednimi przyczynami mogły być, chociażby liczne huragany, które smagały obserwatorium na przestrzeni lat czy niezwykle liczne trzęsienia ziemi (10 000 drobnych wstrząsów w samym 2020 r.).

    Jak na razie nie wiadomo, jaki będzie ostateczny los radioteleskopu.

    ]]>
    20868 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[A niech to! To znowu nie była obca cywilizacja]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/27/blc-1-raczej-australia-niz-proxima-centuari/ Wed, 27 Jan 2021 07:14:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20878

    Na początku grudnia w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja o zarejestrowaniu przez naukowców intrygującego sygnału, który na pierwszy rzut oka wydał się naukowcom równie interesujący co słynny Sygnał Wow! Fakt, że źródłem sygnału był punkt na niebie zbliżony do najbliższej nam gwiazdy - Proxima Centauri - tylko pobudził ich wyobraźnię.

    Sygnał BLC-1 (Breakthrough Listen Candidate 1) momentalnie trafił do mediów wraz z niewypowiedzianym pytaniem: czy to jest to? Czy w końcu udało nam się odkryć sygnał pochodzący od obcej cywilizacji? Co pocieszające, tym razem naukowcy od razu wyrażali ogromną dawkę sceptycyzmu wskazując, że szansa na to jest mikroskopijna.

    Obca cywilizacja? No chyba nie bardzo

    W najnowszym artykule naukowym opublikowanym na portalu preprintów naukowych arXiv Abraham Loeb, astrofizyk z Harvardu dowodzi, iż szanse na to, że sygnał został wyemitowany przez przedstawicieli obcej cywilizacji wynoszą ok. 1 do 100 milionów.


    Korzystasz z Discorda? Dołącz do nas


    Skąd taki wniosek? Astronom wraz ze swoimi współpracownikami wskazuje, że my jako obserwatorzy nie znajdujemy sie na Ziemi ani w żadnym szczególnym miejscu we wszechświecie, ani w żadnym szczególnym czasie. Szanse zatem na to, że przy najbliższej nam gwieździe krąży planeta skalista podobna do naszej, na której rozwinęła się cywilizacja, która jest w stanie emitować sygnały radiowe akurat wtedy kiedy my jesteśmy w stanie ich słuchać lub nadawać są jak 1 do 100 milionów.

    To faktycznie byłby ogromny zbieg okoliczności, że na dwóch sąsiadujących ze sobą gwiazdach, akurat teraz, niemalże jednocześnie istnieją dwie cywilizacje na zbliżonym poziomie rozwoju, korzystające mniej więcej z tej samej technologii.

    To ciekawe stanowisko, zważając na to, że Abraham Loeb jest znany raczej z prowokacyjnych tez dotyczących obcych cywilizacji. Wystarczy wspomnieć, że to właśnie on wielokrotnie przekonywał, że 'Oumuamua, pierwsza międzygwiezdna kometa odkryta przez ludzi w Układzie Słonecznym, może być sondą kosmiczną z innego układu planetarnego.

    Według Loeba BLC-1 w rzeczywistości najprawdopodobniej był sygnałem przypadkowo nadanym przez kogoś w Australii, przypadkowo przechwyconym przez teleskop. Choć brzmi to prowokująco, to należy pamiętać, że takie przypadki już się zdarzały. Wystarczy przypomnieć przypadek z 2015 roku, kiedy to teleskop Parkes w Australii rejestrował tajemnicze sygnały kosmiczne, po czym okazało się, że ich źródłem jest kuchenka mikrofalowa otwierana przed zakończeniem procesu ogrzewania.

    ]]>
    20878 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx w maju opuści okolice planetoidy Bennu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/27/osiris-rex-powrot-na-ziemie/ Wed, 27 Jan 2021 17:11:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20886

    Sonda kosmiczna OSIRIS-REx, która w 2016 roku wystartowała z Ziemi zbadać planetoidę Bennu, przygotowuje się do powrotu do domu.

    Po czterech latach bardzo owocnej misji, 10 maja 2021 r. sonda OSIRIS-REx rozpocznie swoją zaplanowaną na dwa lata podróż na Ziemię. Po dolocie do Ziemi 24 września 2023 r. zrzuci w ziemską atmosferę kapsułę zawierającą ok. 60 gramów próbek materii pobranych z powierzchni planetoidy 20 października 2020 r. Próbki powinny wylądować na pustyni w Utah.

    Oczywiście teoretycznie sonda mogła nie czekać tyle czasu, tylko już w październiku rozpocząć podróż do domu, jednak majowa data odlotu od planetoidy sprawia, że sonda będzie w stanie zużyć możliwie najmniej paliwa na powrót do Ziemi.

    Zanim sonda na dobrze pożegna się z planetoidą Bennu, w kwietniu jeszcze raz zbliży się do powierzchni na odległość ok. 3 km, aby przyjrzeć się miejscu, z którego pobrała próbki. Naukowcy chcą sprawdzić jak zmienił się wygląd powierzchni po kontakcie z sondą.


    Jesteś na Discord? Dołącz do nas


    Obserwacje te mają jeszcze jeden istotny cel. Po pobraniu próbek z powierzchni istnieje ryzyko, że część kamer została pokryta drobinami pyłu. Wykonując obserwacje całej powierzchni planetoidy naukowcy będą mogli porównać nowe zdjęcia ze zdjęcia sprzed "kontaktu" z planetoidą i sprawdzić ile tego pyłu faktycznie jest. Informacja ta może wpłynąć na decyzję o ewentualnym przedłużeniu misji sondy.

    Czy OSIRIS-REx poleci do słynnej planetoidy?

    Jest co sprawdzać, bowiem jak donoszą inżynierowie z zespołu misji OSIRIS-REx po dostarczeniu kapsuły z próbkami na Ziemię, planetoida mogłaby być wykorzystana do przelotu w pobliżu... planetoidy Apophis, która w kwietniu 2029 zbliży się do Ziemi. OSIRIS-REx mógłby potencjalnie przelecieć w pobliżu 300-metrowej planetoidy już tydzień po historycznym przelocie planetoidy w pobliżu naszej planety.

    ]]>
    20886 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Szybko poszło. Już za 22 dni łazik Perseverance wyląduje na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/28/perseverance-wkrotce-laduje/ Thu, 28 Jan 2021 07:13:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20891

    Za dokładnie 22 dni amerykański łazik Perseverance wyląduje na powierzchni Marsa. Od momentu startu łazik przemierzył już prawie 440 mln km w drodze do Czerwonej Planety. Pozostało jedyne 41 milionów. To była jednak spokojna część całej misji. Za trzy tygodnie rozstrzygnie się kluczowe, trwające siedem długich minut, wejście w atmosferę Marsa.

    https://www.youtube.com/watch?v=tITni_HY1Bk

    To od tych siedmiu minut zależy czy największy i najcięższy i najnowocześniejszy łazik będzie mógł przez kolejne lata poszukiwać śladów życia na Marsie i zbierać co ciekawsze próbki gruntu, które w nieodległej przyszłości potencjalnie mogą wrócić na Ziemię.

    Dokąd leci Perseverance?

    Na Marsa, a gdzie?! Oczywiście chodzi o miejsce lądowania. Po długich namysłach i rozważaniach badacze i naukowcy za cel misji obrali krater Jezero. Miliardy lat temu w tej niecce o średnicy ok. 45 km najprawdopodobniej istniało rozległe jezioro ciekłej wody. Badacze podejrzewają, że osady z tego jeziora będą w stanie nam powiedzieć czy kiedykolwiek na Marsie istniało życie.

    Jeżeli uda się wylądować, to co wtedy?

    Oprócz typowych dla łazika eksperymentów i instrumentów badawczych, na pokładzie Perseverance znalazł się też instrument MOXIE (Mars Oxygen In-Situ Resource Utilization Experiment), którego zadaniem będzie wyprodukowanie tlenu z dwutlenku węgla znajdującego się w atmosferze. To lekko przeskalowany eksperyment, który ma sprawdzić, czy w ogóle w ten sposób przyszli koloniści będą w stanie produkować tlen niezbędny dla przyszłych... marsonautów.

    Do "podbrzusza" łazika przymocowany jest natomiast helikopter Ingenuity, który jeżeli wszystko się powiedzie, będzie pierwszym obiektem latającym nad powierzchnią planety innej niż Ziemia. Inżynierowie jednak od początku podkreślają, że ten element misji obarczony jest ogromnym ryzykiem i może zakończyć się fiaskiem.

    No risk, no fun - jak to pisano na przyciemnianych szybach VW Golfów w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

    https://www.youtube.com/watch?v=70rKVFNtV7c

    Chcesz pogadać o kosmosie z innymi astrofilami?

    Wpadaj na nasz Discord


    ]]>
    20891 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Czy fosfina w atmosferze Wenus to dwutlenek siarki? Może tak być]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/28/dwutlenek-siarki-na-wenus/ Thu, 28 Jan 2021 19:23:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20899

    Kilka miesięcy temu międzynarodowy zespół astronomów ogłosił sensacyjne odkrycie fosforowodoru w atmosferze Wenus. Analizując skład chemiczny atmosfery drugiej planety od Słońca astronomowie doszli do wniosku, że fosforowodór, o ile nie jest uzupełniany, np. w procesach biologicznych, zbyt długo nie byłby w stanie przetrwać w atmosferze Wenus. Wnioski te zostały ogłoszone jako możliwe odkrycie życia w atmosferze Wenus. Nic dziwnego, że poniosło się to niesamowicie szeroko po wszystkich możliwych mediach. 

    Problem jednak w tym, że sygnał od fosforowodoru w danych był niezwykle słaby i istniała bardzo duże prawdopodobieństwo, że w rzeczywistości tego związku tam po prostu nie ma. Wiele kolejnych zespołów naukowych wykazywało się daleko idącym sceptycyzmem co do ogłoszonych wyników. Nic w tym dziwnego, wszak jak to się mówi “niesamowite twierdzenia wymagają niesamowitych dowodów”. 

    Najnowszym etapem tej historii jest artykuł przyjęty już do publikacji w periodyku The Astrophysical Journal autorstwa naukowców z Uniwersytetu Waszyngtońskiego. 

    Fosforowodór czy może jednak coś zwykłego?

    Badacze przekonują, że to co pierwotnie zaobserwowano w atmosferze Wenus nie było fosforowodorem, a zwykłym dwutlenkiem siarki, czyli trzecim najczęściej występującym związkiem chemicznym w atmosferze Wenus. Co ważne, obecność dwutlenku siarki w żaden sposób nie implikuje istnienia życia czy procesów biologicznych w atmosferze Wenus. 

    Naukowcy przekonują, że pierwotny sygnał, zidentyfikowany jako fosforowodór (fosfina) nie miał źródła w chmurach Wenus a 80 km wyżej w mezosferze planety. Obecność dwutlenku węgla w tym miejscu, wysoko nad siarkowymi chmurami planety jest dużo łatwiejsza do wyjaśnienia i nie stanowi żadnej rewelacji. Co więcej, gdyby w tym miejscu znajdował się fosforowodór, to uległby zniszczeniu w ciągu kilku sekund. Badacze są przekonani, że w badaniach prowadzonych w 2017 r. za pomocą obserwatorium ALMA nie doszacowano ilość dwutlenku siarki w atmosferze Wenus. Taki wniosek po części mógł doprowadzić kolejny zespół naukowców do stwierdzenia, że jeżeli to nie jest dwutlenek siarki to musi to być fosforowodór. 

    Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od tego czy fosforowodór faktycznie istnieje, czy nie istnieje w atmosferze Wenus, to druga planeta od Słońca, najbliższa nam planeta wciąż jest niezwykle tajemnicza i musimy się o niej jeszcze wiele dowiedzieć. Osobiście prowadzi mnie to do wniosku, że nawet jeżeli fosforowodoru nigdy tam nie było, to odkrycie to (nawet fałszywe) pozwoliło przesunąć trochę środków na badanie Wenus czy też wysłanie do niej dodatkowej sondy  kosmicznej. Jeżeli tak, to w sumie dobrze, że udało się odkryć coś, czego tam nigdy nie było. 

    [spreaker type=player resource="show_id=4758510" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] ]]>
    20899 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsza pełnia Księżyca w 2021 roku. Widzieliście?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/28/pelnia-wilczego-ksiezyca-2021/ Thu, 28 Jan 2021 19:52:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20903
    https://www.youtube.com/watch?v=BbNrOGpDfMM

    Powyższe nagranie przedstawia tzw. Pełnię Wilczego Księżyca. Nagranie jest montażem dwóch identycznych ujęć zarejestrowanych na różnych ustawieniach kamery. W ten sposób Zbyszek z portalu nocneniebo.pl był w stanie wydobyć więcej szczegółów Księżyca jednocześnie zachowując szczegóły otaczających go chmur.

    Zważając na to, że nad sporą częścią kraju dzisiaj chmury, zawsze można chociaż włączyć takie nagranie, prawda? :)

    Źródło: nocneniebo.pl

    [spreaker type=player resource="show_id=4758510" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] ]]>
    20903 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Woda na Księżycu może pochodzić z Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/29/woda-na-ksiezycu-moze-pochodzic-z-ziemi/ Fri, 29 Jan 2021 07:37:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20906

    Przez wiele dziesięcioleci na Ziemi dominowało przekonanie, że na Księżycu jest sucho jak na pustyni. Nic w tym dziwnego, brak atmosfery, wystawienie powierzchni na bezpośrednie oddziaływanie przestrzeni kosmicznej, ekstremalne temperatury w dzień i w nocy - wszystko się zgadzało. Jednak w ciągu ostatnich kilku dekad naukowcy zbierali coraz więcej dowodów na to, że wody na Księżycu jest całkiem sporo. Powstało zatem pytanie skąd ona się tam wzięła.

    Przez wiele lat dominująca teoria mówiła, że to dodatnio naładowane jony wodoru znajdujące się w wietrze słonecznym, bombardując powierzchnię Księżyca wchodzą w reakcje, które prowadzą do powstania wody.

    Najnowsze badania wskazują jednak, że woda na Księżycu wcale nie musi pochodzić wyłącznie z wiatru słonecznego. Co więcej, źródłem wody na naszym satelicie mogą być cząsteczki pochodzące... z Ziemi.

    Jak się okazuje, wody w przestrzeni kosmicznej jest więcej niż nam się wydawało. Na Marsie jest woda, we wnętrzu księżyców Jowisza i Saturna też, komety w dużej części zbudowane są z wody, a nawet odległy od nas Pluton ma całe wzgórza o wysokości kilku kilometrów zbudowane z lodu wodnego. Pierwotnie zatem uważano, że woda w tych obiektach pojawiła się ponad 4 miliardy lat temu, w okresie formowania się Układu Słonecznego. Teraz jednak wszystko wskazuje, że woda faktycznie jest dużo bardziej dynamiczna i bezustannie przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej.

    Ciągły strumień wodoru z wiatru słonecznego teoretycznie miał zasilać Księżyc w wodę, która powinna na bieżąco znikać. Naukowcy podejrzewali jednak, że raz na pełne okrążenie wokół Ziemi, gdy Księżyc chowa się przed wiatrem słonecznym w magnetosferze Ziemi, strumień wodoru ze Słońca powinien zanikać, przez co w ciągu trzech dni spędzonych w magnetosferze, na powierzchni Księżyca ilość wody powinna maleć o 50 procent.


    O kosmosie gadamy ostatnio dużo na Discord. Dołączysz?


    Najnowsza analiza map wody na powierzchni Księżyca wykonanych przez satelitę Chandrayaan-1 wykazuje, że woda na powierzchni nie znika gdy Księżyc chowa się za Ziemią.

    Porównując ilość wody na powierzchni Księżyca przed przelotem przez magnetosferę Ziemi, w trakcie i po nim, badacze doszli do wniosku, że ilość wody na Księżycu zasilana jest strumieniem jonów z magnetosfery, tak zwanym wiatrem ziemskim.

    Satelita Kaguya potwierdziła na Księżycu obecność jonów pochodzących z Ziemi. Sonda THEMIS-ARTEMIS natomiast potwierdziła charakterystyczne różnice między jonami pochodzącymi z wiatru słonecznymi a tymi pochodzącymi z magnetosfery Ziemi.

    Kaguya mówi co innego

    Sonda Kaguya

    Obserwacje prowadzone za pomocą sondy Kaguya podczas pełni (gdy Księżyc znajduje się w zasięgu magnetosfery Ziemi) wskazują dużą ilość izotopów tlenu, które wyciekły z warstwy ozonowej Ziemi i osiadły na powierzchni Księżyca oraz dużą ilość jonów wodoru pochodzących z rozległej egzosfery Ziemi. To właśnie te dwa strumienie zasadniczo różnią się od typowego wiatru słonecznego.

    Wniosek jest jeden: gdy Księżyc chowa się za Ziemią przed wiatrem słonecznym, to sama Ziemia dostarcza mu ogromnych ilości surowca do produkcji wody.

    Co istotne, badacze podejrzewają, że taki proces dotyczy nie tylko Ziemi i Księżyca, ale także innych planet i ich księżyców w Układzie Słonecznym. W związku z powyższym badacze postulują wyposażanie kolejnych sond kosmicznych obserwujących planety Układu Słonecznego w instrumenty pozwalające badać ilość oraz pochodzenie wody na innych globach. Pozwoli to sprawdzić jak powszechny jest to mechanizm i jak dużo wody transferowane jest między planetami i ich księżycami.

    [spreaker type=player resource="show_id=4758510" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]
    https://www.facebook.com/pulskosmosu/posts/2899479213669878
    ]]>
    20906 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Załogowa baza Artemis - czego będzie potrzeba na początek?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/29/zalogowa-baza-artemis-poczatek/ Fri, 29 Jan 2021 10:20:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20913

    Czysto teoretycznie w 2024 roku w ramach programu Artemis ludzie wylądują ponownie na powierzchni Księżyca. Celem całego programu ma być powrót na stałe, czyli nie tylko postawienie flagi na powierzchni Księżyca, ale stworzenie stałej bazy załogowej. Choć szanse na to są niewielkie, to naukowcy i inżynierowie wciąż pracują nad wymaganiami dla takiej bazy.

    Podstawowe założenie jest takie, że baza księżycowa powstanie w pobliżu południowego bieguna naszego naturalnego satelity. Zważając jednak na to, że w przeciwieństwie do osi Ziemi, która nachylona jest o 23,5 stopnia, oś rotacji Księżyca nachylona jest jedynie o 1,5 stopnia. W efekcie na księżycowych biegunach nie ma dnia czy nocy polarnej i cały czas są one oświetlone tak samo. Astronauta znajdujący się na biegunie będzie widział słońce przesuwające się powolnie nisko nad horyzontem.

    Biegun południowy usiany jest licznymi kraterami, do których z uwagi na powyższe słońce nigdy nie zagląda. To właśnie wewnątrz tych kraterów może znajdować się całkiem sporo zamarzniętego lodu wodnego, który astronauci potencjalnie będą mogli wykorzystywać jako źródło wody.

    Z tego też powodu sama baza powinna znajdować się na jakiejś równinie, w pobliżu krawędzi takiego krateru, tak aby jednocześnie otrzymywać możliwie dużą dawkę światła słonecznego, a jednocześnie miała łatwy i bliski dostęp do wody, w kraterze, na którego dnie temperatura może spadać do nawet -235 stopni Celsjusza.

    https://www.youtube.com/watch?v=Kkj0TN5pi9E

    Wycieczka z bazy na lotnisko

    Pierwsze plany wskazują, że baza powinna znajdować się na możliwie płaskim i równym i dobrze oświetlonym terenie w pobliżu krateru.

    Jak podkreślają inżynierowie, miejsce lądowania powinno być oddalone od bazy oraz farmy paneli słonecznych co najmniej o kilometr. Oprócz tego powinno znajdować się na zupełnie innej wysokości niż owa baza. Jeszcze lepiej gdyby było od niej oddzielone jakimiś niewielkimi wzgórzami.

    Skąd ten pomysł? Chodzi o to, że lądujący statek kosmiczny może rozrzucać wokół miejsca lądowania mnóstwo pyłu i głazów znajdujących się w miejscu lądowania. Badacze szacują, że samo lądowanie może stanowić procę dla nawet kilkuset kilogramów skał i pyłu, które zostaną wyrzucone na odległość kilku kilometrów wokół miejsca lądowania.

    https://www.youtube.com/watch?v=pwHUbftMPvg

    Zważając na to, że naukowcy w bazie będą wykonywać mnóstwo badań geologicznych, idealnie byłoby gdyby ten cały "lotniskowy spray" nie wpływał na bezpośrednie otoczenie bazy.

    Naukowcy wskazują, że szczególnie ciekawym rejonem na organizację bazy jest ten obszar biegunowy, w którym strona Księżyca widoczna z Ziemi łączy się z tą, która jest przed nami ukryta. Obie strony ewoluowały w inny sposób, przez co poznanie różnic między nimi byłoby z pewnością wartościowe.

    Nie zmienia to jednak faktu, że baza musi powstać po stronie skierowanej w stronę Ziemi, aby możliwa była stała łączność z Ziemią na falach radiowych. Zresztą blisko tej umownej linii podziału na powierzchni bliższej strony Księżyca z pewnością jest mnóstwo skał wybitych podczas uderzeń meteoroidów z niewidocznej strony Księżyca. Byłby to idealny materiał do badań.

    Pytanie zatem, czy uda się zrealizować załogowy lot na Księżyc w 2024 roku. W najbliższych tygodniach z pewnością dowiemy się jak duża jest na to szansa. Trzeba poczekać na nowego administratora NASA. Jego wizja będzie miała duży wpływ na przyszłość programu Artemis.

    [spreaker type=player resource="show_id=4758510" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] ]]>
    20913 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 1054 https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/nasa-bazy-ksiezycowe-artemis/ 0 0
    <![CDATA[Czy zmiany w polityce USA pogrzebią projekt Artemis? Niekoniecznie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/04/artemis-a-joe-biden/ Thu, 04 Feb 2021 19:14:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20924

    Wybory prezydencie w Stanach Zjednoczonych to nie tylko zmiana prezydenta, ale także zmiana całego sztabu jego doradców i namiestników w wielu instytucjach publicznych. Wraz z odchodzącym Donaldem Trumpa z funkcji administratora NASA zrezygnował Jim Bridenstine. Jak na razie nie wiemy, kto zostanie jego następcą.

    Informacje przebijające się do mediów w trakcie kampanii wyborczej obu prezydentów wskazywały, że Joe Biden w przeciwieństwie do swojego poprzednika, będzie chciał skupić się na obserwacjach satelitarnych Ziemi i walce z klimatem, na czym teoretycznie mógłby stracić ambitny i niezwykle kosztowny program powrotu na Księżyc.

    Tniemy koszty i to ostro

    Pierwsze informacje w tym zakresie nie wyglądały zachęcająco. NASA w tym roku chciała w swoim budżecie przeznaczyć 3,3 mld dol. na finansowanie projektu budowy jednego lub dwóch lądowników księżycowych, które miałyby dostarczyć ludzi z powrotem na Księżyc. Jednak przedstawiona w Kongresie ustawa o środkach zawiera jedynie 850 mln dol. na ten cel. To zdecydowanie za mało, aby w terminie wybudować i przetestować model lotny. Od momentu przyjęcia ustawy, NASA w ogóle nie wypowiada się w tej kwestii, a więc cały harmonogram realizacji programu Artemis pozostaje pod dużym znakiem zapytania.

    To znaczący problem bowiem już od 10 miesięcy trzy firmy: SpaceX, Dynetics oraz Blue Origin przygotowują swoje wstępne projekty lądowników. W lutym NASA miała podjąć decyzję o tym, który projekt (ewentualnie dwa projekty) otrzyma dalsze finansowanie i tym samym zielone światło na budowę lądownika.

    Ograniczone koszty, ale także niepewność związana z dalszą polityką Stanów Zjednoczonych względem pomysłu powrotu na Księżyc sprawiły, że NASA postanowiła przedłużyć pierwszy etap projektu jeszcze o dwa miesiące. Decyzja o tym, która firma dostarczy ludzi na Księżyc zostanie zatem podjęta dopiero 30 kwietnia.

    Światełko w tunelu?

    W środę jedenastu senatorów z Partii Republikańskiej zwróciła się do prezydenta Joe Bidena o utrzymanie "szerokiego finansowania" programu budowy załogowego lądownika księżycowego (HLS, Human Landing System).

    W liście datowanym na 3 lutego senatorzy podkreślają, że budowa lądownika stanowi kluczowy element programu powrotu ludzi na Księżyc. Jak zauważają analitycy, w liście nie ma natomiast mowy o konkretnej dacie powrotu na Księżyc. Nieoficjalnie specjaliści przyznają, że od samego początku 2024 r. był raczej ambicją, ale trudną do zrealizowania.

    Senatorzy zwracają także uwagę, że decyzja o wyborze firmy budującej lądownik powinna zostać podjęta w ciągu najbliższych 30 dni tak, aby dalej nie opóźniać postępów programu, w który już zainwestowano niemal 1,5 mld dol.

    W obecnej sytuacji mimo wszystko lepsze by było przesunięcie lądowania o kilka lat zamiast potencjalnego skasowania całego programu Artemis.

    Spytana o nastawienie nowej administracji do programu Artemis, rzeczniczka prasowa Białego Domu Jen Psaki powiedziała, że jeszcze nie rozmawiała ze swoim zespołem o tym konkretnym programie, dlatego odpowie na to pytanie jak uzyska bardziej szczegółowe informacje.

    Pozostaje nam zatem czekać.

    AKTUALIZACJA: No i Jen Psaki właśnie się wypowiedziała w kwestii programu. Wydaje się, że program Artemis zostaje utrzymany przy życiu. Szczegółów brak.

    https://twitter.com/Forbes/status/1357374826898485255
    [spreaker type=player resource="show_id=4758510" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] ]]>
    20924 0 0 0

    JUST IN: Jen Psaki highlights Artemis Program: We will send “another man and another woman to the moon.” pic.twitter.com/LSGaFphxXZ

    — Forbes (@Forbes) February 4, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]>

    JUST IN: Jen Psaki highlights Artemis Program: We will send “another man and another woman to the moon.” pic.twitter.com/LSGaFphxXZ

    — Forbes (@Forbes) February 4, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    JUST IN: Jen Psaki highlights Artemis Program: We will send “another man and another woman to the moon.” pic.twitter.com/LSGaFphxXZ

    — Forbes (@Forbes) February 4, 2021]]>
    <![CDATA[Sonda Hope o krok od Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/06/hope-dolot-do-marsa/ Sat, 06 Feb 2021 18:32:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20943

    Po siedmiu miesiącach lotu sonda Hope zbudowana przez inżynierów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich już we wtorek podejmie próbę wejścia na orbitę Marsa. W zespole odpowiadającym za misję ekscytacja miesza się z niepewnością.


    Zanim przejdziesz dalej - zasubskrybuj podcast na Spotify, Spreaker lub YouTube.


    Hope to pierwsza w historii ZEA misja marsjańska, aczkolwiek wnioskując z wypowiedzi przedstawicieli zarówno samego programu, jak i rządu tego kraju, z pewnością nie będzie to ostatnia misja tego typu. Wszystko jednak zależy od powodzenia obecnej misji. Sonda dotrze na Marsa we wtorek 9 lutego o godzinie 16:41 polskiego czasu. To właśnie wtedy sonda włączy swoje silniki na 27 minut, aby zwolnić na tyle, aby grawitacja Marsa mogła ją przechwycić i wprowadzić na orbitę.

    Nie ma co ukrywać - wejście na orbitę jest jednym z najbardziej krytycznych momentów całej misji. Błąd w trakcie tego manewru może zaprzepaścić całą misję. W 2010 roku nieprawidłowe uruchomienie silników sondy Akatsuki w pobliżu Wenus sprawiło, że sonda przeleciała w pobliżu planety i... poleciała dalej wchodząc na orbitę okołosłoneczną. Szczęśliwie pięć lat później, gdy sonda ponownie zbliżyła się do Wenus manewr wejścia na orbitę zakończył się powodzeniem.

    W 2003 roku taki sam los spotkał japońską sondę Nozomi, która po burzliwym trwającym pięć lat locie dotarła do Marsa. To było już drugie podejście tej sondy do Marsa. Za pierwszym razem Nozomi znalazła się na nieprawidłowym kursie i minęła się z Marsem w dużej odległości. Gdy w 2003 roku dotarła do niego po raz drugi... silnik na pokładzie sondy się nie uruchomił, sonda nie zwolniła i nie weszła na orbitę Czerwonej Planety kończąc misję, zanim ją zaczęła.

    Taki los spotykał jednak nie tylko Japończyków, wszak w 1999 r. sonda Mars Climate Orbiter z powodu "banalnego błędu obliczeniowego" zamiast wejść na orbitę wokół planety, po prostu w nią uderzyła.

    27 minut horroru?

    Inżynierowie z ZEA, ale także z innych krajów, którzy brali udział w budowie sondy mają świadomość, że na tych 27 minutach wisi cała przyszłość programu oraz ostatnie siedem lat przygotowywania misji. W trakcie wejścia na orbitę sonda zużyje ponad połowę paliwa znajdującego się w jej zbiornikach.

    Jeżeli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem sonda Hope z orbity będzie wykorzystywała trzy instrumenty naukowe do badania atmosfery Marsa, do śledzenia jej pogody oraz analizowania procesu ucieczki atmosfery w przestrzeń kosmiczną. Badania jednak rozpoczną się gdy sonda ostatecznie znajdzie się na docelowej orbicie 20 000 x 43 000 km, na której sonda będzie okrążała Czerwoną Planetę raz na dziewięć dni.

    ]]>
    20943 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 785 https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/07/tianwen-1-pierwsze-zdjecie-marsa/ 0 0
    <![CDATA[Chińska sonda Tianwen-1 przesłała pierwsze zdjęcie Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/07/tianwen-1-pierwsze-zdjecie-marsa/ Sun, 07 Feb 2021 08:02:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20950

    Piątego lutego chińska agencja kosmiczna (CNSA) opublikowała pierwsze zdjęcie Marsa wykonane kamerami zainstalowanymi na pokładzie sondy Tianwen-1, która już za kilka dni spróbuje wejść na orbitę wokół Czerwonej Planety.

    Zdjęcie w odcieniach szarości zostało wykonane z odległości 2,2 mln km od Marsa.

    Na zdjęciu pracownicy CNSA zaznaczyli najbardziej charakterystyczne punkty na powierzchni planety:

    1. Acidalia Planitia
    2. Chryse Planitia
    3. Meridiani Planum
    4. krater Schiaparelli
    5. Valles Marineris

    Od tego czasu sonda zdążyła jednak zbliżyć się już do Marsa i aktualnie znajduje się niecały milion kilometrów od celu.

    Manewr wejścia na orbitę wokół Czerwonej Planety przewidziany jest na środę, 10 lutego, zaledwie jeden dzień po tym jak na orbitę spróbuje wejść arabska sonda Hope.

    Przez ostatnie 200 dni sonda Tianwen-1 pokonała ponad 465 mln km i aktualnie znajduje się 184 mln km od Ziemi. Oczywiście z uwagi na tę odległość cały proces wejścia na orbitę zostanie wykonany automatycznie, bowiem opóźnienie sygnału między Marsem a Ziemią wynosi około 10 minut.

    Wejście na orbitę to dopiero początek

    Jeżeli manewr się powiedzie, to sonda rozpocznie szczegółowe obserwacje równiny Utopia Planitia, na której kilkadziesiąt lat temu osiadł lądownik Viking 2. Na podstawie tych obserwacji inżynierowie z centrum kontroli misji przygotują się do wysłania na powierzchnię planety łazika. Do lądowania może dojść w maju br. Jeżeli i ten etap się powiedzie to będzie to pierwszy łazik marsjański zbudowany poza Stanami Zjednoczonymi.

    [spreaker type=player resource="episode_id=43318964" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]
    https://www.youtube.com/watch?v=0TqAm1iIjcw
    ]]>
    20950 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Helikopter Ingenuity melduje gotowość do pracy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/22/helikopter-ingenuity-dziala/ Mon, 22 Feb 2021 06:34:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20962

    Inżynierowie z centrum kontroli misji w JPL w Kalifornii otrzymali już pierwszy raport od helikoptera/drona Ingenuity przyczepionego do spodniej części łazika Perseverance, który 18 lutego 2021 r. wylądował w kraterze Jezero na Marsie.

    Pierwsze informacje od helikoptera zostały wysłane na Ziemię za pomocą sondy Mars Reconnaissance Orbiter. Dane wskazują, że Ingenuity działa prawidłowo, aktualnie ładuje baterie i pozostanie przyczepiony do łazika przez najbliższe 30-60 dni.

    W tym czasie inżynierowie będą regularnie ładowali jego akumulatory. Według planów pierwsze ładowanie pozwoli osiągnąć poziom 30 procent naładowania, a kolejne - kilka dni później - podniesie go do 35 procent. Helikopter będzie otrzymywał kolejne dawki energii w odstępach tygodniowych. Dzięki temu naukowcy będą w stanie dokładnie ocenić tempo ładowania i utraty energii w warunkach marsjańskich.

    Kluczowe 30 dni po odłączeniu od łazika Perseverance

    Po tym jak łazik Perseverance postawi helikopter na powierzchni Marsa i oddali się od niego, Ingenuity będzie mógł polegać tylko na naładowanych akumulatorach i na własnym panelu słonecznym. Od tego momentu naukowcy będą mieli 31 ziemskich dni na wykonanie wszystkich eksperymentalnych lotów.

    Jeżeli Ingenuity przetrwa pierwsze kilka mroźnych marsjańskich nocy (podczas których temperatura spada do -90 stopni Celsjusza), kontrolerzy misji podejmą próbę wykonania pierwszego lotu nad powierzchnią planety innej niż Ziemia.

    Każdy udany lot to będzie ogromny sukces

    Jeżeli pierwszy lot się powiedzie, Ingenuity wzbije się w "powietrze", a następnie bezpiecznie wyląduje, będzie można mówić o faktycznym sukcesie. Badacze zauważają, że w tym momencie 90 procent jego misji będzie już zakończone. Mimo to, jeżeli po pierwszym locie Ingenuity będzie nadal nadawał się do lotu, naukowcy mają w zanadrzu cztery kolejne loty o rosnącym stopniu skomplikowania.

    To dla nas zupełnie nowe środowisko, ale jesteśmy na to gotowi. Praktycznie każdy krok od momentu wykonania pierwszego lotu, będzie pierwszym takim krokiem w historii

    - mówi MiMi Aung, menedżerka projektu Ingenuity w JPL.

    Ingenuity z założenia ma jedynie sprawdzić, czy posiadamy już technologię pozwalającą na wykonywanie automatycznych lotów nad powierzchnią innej planety. Nie dość, że całym lotem musi zawiadywać sam helikopter (opóźnienie sygnału między Ziemią a Marsem to aktualnie ponad 11 minut, przez co helikopter musi sam się wznieść, sam przemieścić, sam wybrać właściwe miejsce lądowania i samodzielnie wylądować), to na Marsie mamy do czynienia z innym przyciąganiem grawitacyjnym (3 razy mniejsze niż na Ziemi (3,7 m/s^2 vs 9,8 m/s^2) i inną atmosferą (ciśnienie 7 hPa vs 1000 hPa na Ziemi).

    https://www.youtube.com/watch?v=vnH4yD0s8QM
    https://www.youtube.com/watch?v=qwdfdE6ruMw

    Przeczytaj inne materiały o łaziku Perseverance

    ]]>
    20962 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Ależ to jest piękne! Zobacz nagranie z lądowania łazika Perseverance]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/22/film-ladowanie-perseverance/ Mon, 22 Feb 2021 19:12:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20972

    No w końcu! Teraz będę miał do czego odsyłać maruderów z komentarzy, którzy od zawsze każdy news o nowych zdjęciach z tego czy innego łazika, z tej czy innej sondy reagują słowami "Łeeee, co to za jakość? Ja mam w telefonie lepszą. Wydają miliony dolarów, a na kamerkę 4K ich nie stać".

    Podczas dzisiejszej konferencji prasowej, której zapis znajdziecie poniżej, inżynierowie z zespołu misji łazika Perseverance zaprezentowali pierwsze ciekawe zdjęcia miejsca, w którym wylądował łazik, ale przede wszystkim przedstawili pierwsze nagranie przedstawiające lądowanie łazika na powierzchni Marsa. Całe nagranie składa się z kilkudziesięciu tysięcy zdjęć wykonanych kilkoma kamerami od momentu otwarcia spadochronów do wylądowania na powierzchni. Niestety dźwięku nie udało się nagrać.

    https://www.youtube.com/watch?v=gYQwuYZbA6o

    Chwilę przed konferencją

    https://twitter.com/Astro_Nerd/status/1363923845946687488
    https://twitter.com/ThePlanetaryGuy/status/1363928328261033991

    Instrukcja obsługi nagrania

    1. Najpierw oglądać
    2. Zbierać zęby z podłogi
    3. Oglądać ponownie
    https://www.youtube.com/watch?v=4czjS9h4Fpg

    Skoro już napatrzyliście się na film, to teraz możemy przejść do zdjęć.

    https://twitter.com/nextspaceflight/status/1363934700344016897
    https://twitter.com/NASAPersevere/status/1363934171358367747
    https://twitter.com/jeff_foust/status/1363933132236468228
    ]]>
    20972 0 0 0 ]]>

    NASA: we have new footage.
    Twitter: pic.twitter.com/XQJTtA6UO5

    — Rose DF (@_Astro_Nerd_) February 22, 2021]]>

    pic.twitter.com/URfMm8Vlgb

    — Prof. Paul Byrne (@ThePlanetaryGuy) February 22, 2021]]>

    You've never seen a @NASAMars landing like this!

    This is REAL footage captured by cameras on @NASAPersevere rover's entry, descent & landing suite. By turning sci-fi into reality, the team is inspiring millions with incredible visuals from another world. #CountdownToMars pic.twitter.com/DKBRhjHLZv

    — Thomas Zurbuchen (@Dr_ThomasZ) February 22, 2021]]>
    ]]>

    Landing on Mars is a rush of tension, drama, and noise. Then, when the dust clears: tranquility and grandeur.#CountdownToMars
    Explore in 3D in the YouTube app: https://t.co/iz9YIvEsvy
    More images: https://t.co/Ex1QDo3eC2 pic.twitter.com/cj7NOpGysR

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) February 22, 2021]]>

    Another neat photo! pic.twitter.com/wngPF0mPFz

    — Michael Baylor (@nextspaceflight) February 22, 2021]]>

    Bye, skycrane. pic.twitter.com/Zd2YiMR6Rs

    — Jeff Foust (@jeff_foust) February 22, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    pic.twitter.com/URfMm8Vlgb

    — Paul Byrne (@ThePlanetaryGuy) February 22, 2021]]>
    ]]>

    Another neat photo! pic.twitter.com/wngPF0mPFz

    — Michael Baylor (@nextspaceflight) February 22, 2021]]>

    Landing on Mars is a rush of tension, drama, and noise. Then, when the dust clears: tranquility and grandeur.#CountdownToMars
    Explore in 3D in the YouTube app: https://t.co/iz9YIvEsvy
    More images: https://t.co/Ex1QDo3eC2 pic.twitter.com/cj7NOpGysR

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) February 22, 2021]]>

    Bye, skycrane. pic.twitter.com/Zd2YiMR6Rs

    — Jeff Foust (@jeff_foust) February 22, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    pic.twitter.com/URfMm8Vlgb

    — Paul Byrne (@ThePlanetaryGuy) February 22, 2021]]>
    ]]>

    Another neat photo! pic.twitter.com/wngPF0mPFz

    — Michael Baylor (@nextspaceflight) February 22, 2021]]>

    Landing on Mars is a rush of tension, drama, and noise. Then, when the dust clears: tranquility and grandeur.#CountdownToMars
    Explore in 3D in the YouTube app: https://t.co/iz9YIvEsvy
    More images: https://t.co/Ex1QDo3eC2 pic.twitter.com/cj7NOpGysR

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) February 22, 2021]]>

    Bye, skycrane. pic.twitter.com/Zd2YiMR6Rs

    — Jeff Foust (@jeff_foust) February 22, 2021]]>
    787 https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/24/perseverance-pierwsze-kolorowe-zdjecie/ 0 0
    <![CDATA[Gwiazd podwójnych ci u nas dostatek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/24/gwiazd-podwojnych-ci-u-nas-dostatek/ Wed, 24 Feb 2021 08:00:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20992

    Powszechnie przyjmuje się, że ponad połowa gwiazd powstających we wszechświecie to gwiazdy podwójne. Gwiazdy pojedyncze takie jak Słońce powstają znacznie rzadziej. Teraz naukowcy z Kalifornii postanowili sprawdzić to założenie.

    Dzięki najnowszym danym zebranym przez kosmiczne obserwatorium Gaia, badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley byli w stanie stworzyć obszerny, trójwymiarowy atlas układów podwójnych znajdujących się w promienieniu 3000 lat świetlnych od Ziemi. W swoim atlasie uwzględnili pary gwiazd, których składniki są od siebie stosunkowo daleko oddalone.

    Przed tym jak w 2013 r. Europejska Agencja Kosmiczna wyniosła w przestrzeń kosmiczną teleskop Gaia, najlepszy katalog pobliskich gwiazd podwójnych, opracowany na podstawie danych z teleskopu Hipparcos zawierał 200 potencjalnych par gwiazd.

    To zupełnie inne rozmiary próbki badawczej. W naszej próbce samych białych karłów jest 17 000

    - przyznaje Kareem El-Badry, doktorant na UCB.

    Białe karły to pozostałości po gwiazdach podobnych do Słońca, które przeszły już w swojej historii przez miliardy lat stabilnego spalania wodoru, następnie przez fazę czerwonego olbrzyma, aż po odrzuceniu zewnętrznych warstw, stały się stygnącymi powoli białymi karłami.

    W najnowszym katalogu astrofizycy uwzględnili 14000 układów składających się z dwóch białych karłów i 16 000 układów, w których jeden z elementów to biały karzeł, a drugi to gwiazda na ciągu głównym.

    To stosunkowo mała liczba, jeżeli uwzględnimy fakt, że astronomowie zidentyfikowali w swojej próbce prawie 1,3 miliona potencjalnych układów podwójnych. Mimo tego to właśnie na białych karłach mają zamiar teraz skupić swoją uwagę, ponieważ to właśnie one pozwalają na dużo bardziej precyzyjne ustalenie wieku. O ile gwiazdy ciągu głównego wyglądają tak samo przez długie miliardy lat, to białe karły stygną w taki sam sposób, w tym samym tempie. Co więcej, większość układów podwójnych powstaje w tym samym czasie, dlatego ustalenie wieku białego karła, pozwala dokładniej ustalić wiek gwiazdy ciągu głównego znajdującego się w tym samym układzie.

    https://www.youtube.com/watch?v=mFTAH3AznoU

    W naszym spisie znalazło się około piętnastu układów składających się z gwiazdy, planety i białego karła. Układów dwóch gwiazd z planetą jest kilkaset. To niezwykle interesujące układy, bowiem druga gwiazda zazwyczaj wywiera jakiś dynamiczny wpływ na planetę

    - mówi El-Badry.

    Gdyby nie Gaia, nie byłoby katalogu

    Poszukiwanie układów podwójnych nie należy do łatwych zajęć. Z perspektywy obserwatora znajdującego się na Ziemi wiele gwiazd może wyglądać na gwiazdy podwójne, jednak często okazuje się, że jedynie znajdują się na naszej linii wzroku bardzo blisko siebie, ale w rzeczywistości są oddalone od siebie o tysiące lat świetlnych. Ustalenie, które gwiazdy są faktycznie związane ze sobą grawitacyjnie, a które jedynie z naszej perspektywy są blisko siebie wymaga długotrwałych obserwacji. Gaia z kolei jest teleskopem, który został stworzony do pomiarów odległości do gwiazd oraz do pomiarów ich ruchu na niebie. Dane o prędkości, kierunku ruchu i odległości pozwoliły badaczom z Kalifornii na szybkie ustalenie, które gwiazdy faktycznie są gwiazdami podwójnymi.

    Naukowcy skupili się na układach podwójnych, których składniki oddalone są od siebie o co najmniej 10 jednostek astronomicznych, czyli 1,5 mln km. Gwiazdy, które są bliżej siebie wyglądają dla teleskopu jak jeden punkt na niebie i wymagają dodatkowych obserwacji spektroskopowych, aby można było ustalić, że patrzymy na dwa, a nie jeden obiekt.

    Ponad połowa gwiazd podobnych do Słońca powstaje w układach podwójnych. Około 25 proc. wszystkich gwiazd podobnych do Słońca ma natomiast towarzysza w odległości większej niż 30 AU. Najczęściej występująca odległość między dwiema gwiazdami układu to 30-50 AU

    - dodaje astrofizyk.

    Jednym z najciekawszych odkryć podczas tworzenia katalogu było odkrycie zaskakującej zależności mas w układach podwójnych: gwiazdy podwójne często są identycznymi bliźniakami. Choć to zdumiewające, bowiem często składniki układu oddalone są od siebie o setki czy tysiące jednostek astronomicznych, to mimo to bardzo często mają one dokładnie taką samą masę.

    Badacze przypuszczają, że jest to związane z tym, że oba składniki powstają bardzo blisko siebie, przez co na początku ich istnienia następuje transfer masy między nimi, który sprawia, że oba składniki kończą z tą samą masą, a dopiero potem stopniowo się one od siebie oddalają.

    Źródło: http://dx.doi.org/10.1093/mnras/stab323

    ]]>
    20992 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Perseverance: pierwsze kolorowe zdjęcie powierzchni Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/24/perseverance-pierwsze-kolorowe-zdjecie/ Wed, 24 Feb 2021 08:34:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20996

    To pierwsze wysokiej rozdzielczości kolorowe zdjęcie wykonane za pomocą kamery Hazcam znajdującej się na pokładzie łazika Perseverance. Zdjęcie wykonano tuż po wylądowaniu w kraterze Jezero 18 lutego 2021 r.

    Zdjęcie to już wcześniej pojawiło się w wielu mediach, ale jakoś na Pulsie Kosmosu jeszcze nie zawitało, więc tak na wszelki wypadek, "ku pamięci" wrzucam je tutaj - będzie idealne do wspominania, gdy za 14 lat łazik zamilknie na powierzchni Marsa.

    Tutaj z kolei możecie zobaczyć nagranie wykonane podczas lądowania łazika na Marsie. Tego dobra akurat nigdy za dużo.

    Dźwięki z Marsa? Proszę bardzo.

    https://soundcloud.com/nasa/first-sounds-from-mars-filters-out-rover-self-noise?in=nasa/sets/sounds-from-mars

    Przeczytaj inne materiały o łaziku Perseverance

    ]]>
    20996 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Starship: prototyp SN10 przetestował silnik przed lotem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/24/starship-prototyp-sn10-przetestowal-silnik-przed-lotem/ Wed, 24 Feb 2021 09:12:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=20999

    Kolejny już prototyp Starshipa po raz pierwszy odpalił testowo silnik. Jeżeli podczas testu wszystko poszło dobrze, możemy się spodziewać lotu w ciągu kilku najbliższych dni.

    Do statycznego testu silników Raptor doszło o godzinie 1:03 polskiego czasu w nocy z wtorku na środę. Możliwe zatem, że Starship już w czwartek podejmie kolejną próbę lotu na wysokość 10 kilometrów, a następnie próbę wylądowania z powrotem na lądowisku. O ile Starship SN8 wzbił się już na 12,5 km, a SN9 na 10 km, to jak na razie żadnemu z nich nie udało się wylądować bezpiecznie po zakończeniu lotu, dzięki czemu mieliśmy okazję pooglądać trochę spektakularnych fajerwerków.

    https://www.youtube.com/watch?v=_qwLHlVjRyw
    https://www.youtube.com/watch?v=_zZ7fIkpBgs

    Czy tym razem kolekcja fajerwerków się powiększy?

    Nie wiadomo. Oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, aczkolwiek podejrzewam, że tym razem Starship przeżyje lądowanie i będziemy mieli pierwszy prototyp, któremu uda się wykonać nie jeden a dwa wysokie loty.

    Elon Musk kilka dni temu w podcaście u Joe Rogana przekonywał, że jeszcze w tym roku możemy zobaczyć pierwszy lot Starshipa na orbitę. Tak bardzo jak lubię oglądać eksplozje podczas startów, to chciałbym zobaczyć Starshipa na orbicie, więc - wbrew pozorom - trzymam kciuki za SN10.

    A co do podcastów - w kolumnie obok macie link do podcastu. Tyle wystarczy. :)

    https://twitter.com/elonmusk/status/1355255403945332737
    ]]>
    20999 0 0 0 ]]> ]]>

    Starship SN9 & SN10 pic.twitter.com/urtPJn7amo

    — Elon Musk (@elonmusk) January 29, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]>

    Starship SN9 & SN10 pic.twitter.com/urtPJn7amo

    — Elon Musk (@elonmusk) January 29, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>

    Starship SN9 & SN10 pic.twitter.com/urtPJn7amo

    — Elon Musk (@elonmusk) January 29, 2021]]>
    <![CDATA[Mars miał kiedyś jeden duży księżyc. Dwa obecne to tylko jego szczątki]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/24/mars-mial-kiedys-jeden-duzy-ksiezyc-dwa-obecne-to-tylko-jego-szczatki/ Wed, 24 Feb 2021 20:00:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21003

    Fobos i Deimos, dwa księżyce Marsa nie przypominają w żaden sposób naszego Księżyca. Naukowcy z Zurychu podejrzewają, że miały one bardzo ciekawą przeszłość.

    Fobos ma zaledwie 22 km średnicy. Deimos jest jeszcze mniejszy - jego średnica to zaledwie 12 km. Oba obiekty bardziej przypominają planetoidy, aniżeli naszego satelitę. Ich niewielkie rozmiary sprawiły, że mają one kształt bardzo nieregularny. Stąd i od początku naukowcy podejrzewali, że Mars mógł w ogóle nie mieć żadnego księżyca tak jak Merkury i Wenus, a jedynie przechwycić dwie planetoidy z pobliskiego Pasa Planetoid.

    Planetoidy też do końca nie pasują

    Problem jednak w tym, że takie przechwycone grawitacyjnie obiekty zazwyczaj poruszają się po orbitach wydłużonych i najczęściej nachylenie orbity takiego obiektu do płaszczyzny obrotu planety jest całkowicie losowe. Tymczasem i Fobos i Deimos poruszają się po orbitach kołowych i to znajdujących się w płaszczyźnie równika Marsa - zbyt duży zbieg okoliczności jak na przechwycone planetoidy.

    Badacze z ETH w Zurychu postanowili przeanalizować orbity tych obiektów wstecz. W toku symulacji okazało się, że w pewnym momencie w przeszłości oba obiekty znajdowały się w tym samym miejscu. To by wskazywało, że mają one wspólną przeszłość.

    Co to oznacza? Najprawdopodobniej w odległej przeszłości wokół Marsa krążył jeden większy księżyc, który uległ zniszczeniu w wyniku zderzenia z jakimś innym masywnym obiektem. Zderzenie było na tyle silne, że księżyc Marsa uległ zniszczeniu, a Fobos i Deimos, jego największe fragmenty stanowią jedynie pozostałość po tej katastrofie. W zależności od symulacji, do potencjalnego zderzenia doszło między 1 a 2,7 mld lat temu. Precyzyjne określenie tego momentu zależy od własności fizycznych obu księżyców. Danych na ten temat możemy się spodziewać już za 4-5 lat, kiedy do Fobosa doleci japońska sonda, której start zapowiedziano na 2025 rok.

    Źródło: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-021-01306-2

    ]]>
    21003 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chińska sonda Tianwen-1 weszła na orbitę parkingową]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/chinska-sonda-tianwen-1-weszla-na-orbite-parkingowa/ Thu, 25 Feb 2021 07:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21007

    Chińska sonda kosmiczna Tianwen-1, która weszła na orbitę wokół Marsa 10 lutego, weszła właśnie na tymczasową orbitę parkingową. Kolejnym krokiem tej przełomowej dla Chin misji będzie opuszczenie łazika na powierzchnię Czerwonej Planety.

    Manewr wejścia na orbitę został wykonany w nocy z wtorku na środę polskiego czasu. Sonda pozostanie na obecnej orbicie przez kolejne trzy miesiące. W tym czasie od sondy Tianwen-1 odłączy się lądownik z łazikiem, które spróbują wylądować na powierzchni. To zupełnie inne podejście od zastosowanego 18 lutego przez Amerykanów. Łazik Perseverance wszedł w atmosferę Marsa "z biegu", bez wcześniejszego wchodzenia na orbitę. Można jednak powiedzieć, że to rozważne posunięcie ze strony Chin. Przez najbliższe trzy miesiące sonda będzie wykonywała pomiary i zdjęcia planowanego miejsca lądowania, aby przygotować się do próby lądowania.

    Jeżeli łazik wyląduje na powierzchni, Chiny przesuną się o kolejny krok w rankingu potęg kosmicznych. Jak dotąd bowiem tylko Amerykanom udało się bezpiecznie dostarczyć łazik na powierzchnię Marsa.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZLXPz4ZIp-Y

    Jaki jest plan lądowania?

    Chińczycy opracowali swój własny sposób lądowania, który stanowi mieszaninę rozwiązań stosowanych w przeszłości przez NASA. Podczas wejścia w atmosferę lądownik do wyhamowania wykorzysta spadochron, silniki rakietowe oraz poduszki powietrzne. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, do lądowania dojdzie na równinie Utopia Planitia, na której w 1976 r. lądował Viking 2.

    Można zatem powiedzieć, że tegoroczny nalot na Marsa tak naprawdę jeszcze się nie skończył. Czeka nas lądowanie jeszcze jednego łazika. I bardzo dobrze, bo byłoby nudno.

    ]]>
    21007 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[To zostało po gwieździe, która eksplodowała jako supernowa 33 lata temu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/sn1987a-pozostalosc/ Thu, 25 Feb 2021 09:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21010

    W 1987 roku tuż obok naszej galaktyki eksplodowała gwiazda. Dotychczas szczątki odrzucone po eksplozji przesłaniały centrum supernowej. Jednak teraz dwa teleskopu rentgenowskie dostarczyły nowych informacji.

    24 lutego 1987 r. astronomowie zarejestrowali jasną eksplozję supernową. Była to pierwsza supernowa widoczna gołym okiem od ponad 400 lat. Obserwacje potwierdziły, że do eksplozji doszło w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce karłowatej krążącej wokół Drogi Mlecznej, zaledwie 170 000 lat świetlnych od Ziemi.

    Od momentu eksplozji naukowcy próbowali się dowiedzieć co pozostało po eksplozji. Problem jednak w tym, że krótko po eksplozji samo centrum wybuchu było otoczone gęstymi szczątkami eksplodującej gwiazdy i za nic nie udawało się odnaleźć pozostałej po niej gwiazdy neutronowej.

    Centrum eksplozji się przejaśnia

    Dane z Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra, sieci NuSTAR oraz z naziemnej sieci ALMA w Chile silnie wskazują na to, że w centrum SN 1987a znajduje się gwiazda neutronowa.

    Od 34 lat astronomowie przeszukiwali pozostałości po gwieździe w poszukiwaniu gwiazdy neutronowej, której się tam spodziewali. W końcu chyba nasze najnowsze wyniki wskazują na jej położenie

    - mówi Emanuele Greco z Uniwersytetu w Palermo.
    https://www.youtube.com/watch?v=uzHNaeEILpU

    Co tam się stało?

    W momencie eksplozji supernowej gwiazda zapada się pod wpływem grawitacji, po czym jej zewnętrzne warstwy są wyrzucane w przestrzeń kosmiczną. Podczas zapadania gwiazdy jej jądro zamienia się w wyjątkowo gęsty obiekt o masie Słońca i średnicy rzędu ok. 20 km. Obiekt ten składa się z gęsto upakowanych neutronów.

    Bardzo szybko rotujące gwiazdy neutronowe o niezwykle silnym polu magnetycznym, tzw. pulsary emitują strumienie promieniowania, które astronomowie mogą obserwować gdy omiatają Ziemię.

    Teleskopy Chandra oraz NuSTAR zarejestrowały niskoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie w miejscu eksplozji SN 1987A. NuSTAR dzięki swoim możliwościom wykrył także bardzo energetyczne promieniowanie X. Skąd ono tam się wzięło? Albo jest to mgławica wiatru pulsarowego, albo są to cząstki przyspieszone do wysokich energii przez falę uderzeniową po eksplozji.

    Najnowsze badania jednak wskazują, że bardziej prawdopodobne jest pierwsze rozwiązanie, a więc wewnątrz pozostałości musi znajdować się gwiazda neutronowa. Gdyby w grę wchodziła tylko fala uderzeniowa od eksplozji to na rozpędzenie cząstek do obserwowanych przez NuSTAR energii, potrzebowałaby około 400 lat, a przecież do eksplozji doszło zaledwie 33 lata temu.

    Jeżeli faktycznie mamy do czynienia z mgławicą pulsarową w centrum SN 1987A, to jest to najmłodszy pulsar spośród wszystkich dotychczas odkrytych.

    To może być jedyna okazja w życiu, aby zbadać początek życia nowego pulsara

    - mówi Salvatore Orlando z Obserwatorium Astronomicznego w Palermo.

    Jak na razie jednak potrzeba większej ilości danych, aby upewnić się, że na pewno mamy do czynienia z pulsarem.

    Źródło: https://arxiv.org/abs/2101.09029

    ]]>
    21010 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Zobacz rewelacyjne zdjęcie Wenus wykonane przez sondę zmierzającą do Słońca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/zobacz-rewelacyjne-zdjecie-wenus-wykonane-przez-sonde-zmierzajaca-do-slonca/ Thu, 25 Feb 2021 11:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21014

    Sonda Parker Solar Probe w lipcu 2020 roku zmierzając do Słońca przeleciała w pobliżu Wenus. Skoro już tam była to zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie.

    To nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy Parker Solar Probe odwiedzi Wenus. Aby dotrzeć w pobliże naszej gwiazdy dziennej, sonda musi aż siedmiokrotnie przelecieć w pobliżu Wenus, za każdym razem nieznacznie przy niej hamując. Dolot w pobliże Słońca zajmie sondzie całe siedem lat.

    Lipcowy przelot w odległości zaledwie 12 000 km od Wenus sprawił, że naukowcy postanowili wykorzystać zainstalowaną na pokładzie sondy kamerę Wide-field Imager for Parker Solar Probe (WISPR) do wykonania zdjęcia drugiej planecie od Słońca.

    Docelowo kamera będzie wykonywała zdjęcia korony słonecznej i wewnętrznej części heliosfery w zakresie widzialnym. Póki co jednak wykorzystano ją do sfotografowania Wenus. Na zdjęciu widać jasną krawędź planety - to światło emitowane przez atomy tlenu znajdujące się wysoko w atmosferze planety, które po nocnej stronie planety ponownie łączą się w cząsteczki.

    Ciemna plama na środku tarczy planety to Aphrodite Terra, największa wyżyna na powierzchni planety. Jest ona ciemniejsza od otoczenia, bowiem temperatura na jej powierzchni jest 30 stopni Celsjusza niższa od otaczających ją niższych terenów.

    Warto tutaj zauważyć, że w międzyczasie sonda po raz kolejny zbliżyła się do Wenus i 20 lutego ponownie wykonała nowe obserwacje nocnej strony planety. Dane z tego przelotu powinny dotrzeć na Ziemię do końca kwietnia.

    Okazuje się zatem, że także sonda zmierzająca do Słońca może przed osiągnięciem celu swojej podróży pobawić się w planetologa. I bardzo dobrze.

    Źródło: https://go.nasa.gov/3aPwvws

    ]]>
    21014 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Co się stało z kosmicznym dźwigiem, który dostarczył Perseverance na Marsa?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/koniec-kosmicznego-dzwigu/ Thu, 25 Feb 2021 08:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21017

    OK, to nawet nie jest news, bo tutaj za bardzo nie ma co pisać. Nie zmienia to jednak faktu, że szybko takiego spektaklu pewnie nie będziemy obserwować, więc trzeba go wydoić do końca.

    Na ostatnim etapie lądowania na Marsie, łazik Perseverance korzystał z kosmicznego dźwigu, który bezpiecznie opuścił go na powierzchnię, następnie odłączył się od niego i....

    Zresztą zobaczmy to jeszcze raz.

    https://www.youtube.com/watch?v=4czjS9h4Fpg

    Na samym końcu widać tylko jak kosmiczny dźwig odlatuję na bezpieczną odległość, aby... cóż, rozbić się odpowiednio daleko od łazika.

    Teraz na Twitterze NASA opublikowała zdjęcie, na którym łazik zarejestrował dym powstały po uderzeniu dźwigu w powierzchnię tuż za pobliskim zboczem. Świetne ujęcie.

    I to wszystko już w tym newsie. :)

    https://twitter.com/NASAPersevere/status/1364702229567967235

    ]]>
    21017 0 0 0 ]]>

    A moment of respect for the descent stage. Within two minutes of safely delivering me to the surface of Mars, I caught the smoke plume on one of my Hazcams from its intentional surface impact — an act that protected me and the scientific integrity of my landing site. pic.twitter.com/bG4dekrbvJ

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) February 24, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    A moment of respect for the descent stage. Within two minutes of safely delivering me to the surface of Mars, I caught the smoke plume on one of my Hazcams from its intentional surface impact — an act that protected me and the scientific integrity of my landing site. pic.twitter.com/bG4dekrbvJ

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) February 24, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    A moment of respect for the descent stage. Within two minutes of safely delivering me to the surface of Mars, I caught the smoke plume on one of my Hazcams from its intentional surface impact — an act that protected me and the scientific integrity of my landing site. pic.twitter.com/bG4dekrbvJ

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) February 24, 2021]]>
    990 https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/29/cisza-na-marsie-2021/ 0 0 1001 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/koniec-misji-insight-zbliza-sie-wielkimi-krokami/ 0 0 1019 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/16/perseverance-fragment-oslony-termicznej/ 0 0
    <![CDATA[SpaceX wymienia jeden z silników Starshipa SN10 tuż przed startem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/spacex-wymienia-jeden-z-silnikow-starshipa-sn10-tuz-przed-startem/ Thu, 25 Feb 2021 10:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21021

    A już miało być tak kolorowo. Okazuje się jednak, że po teście statycznym nowego prototypu Starshipa, wykryto jakieś nieprawidłowości.

    SpaceX zdecydował się wymienić jeden z trzech silników Raptor, które będą napędzały rakietę podczas jej pierwszego lotu na wysokość 10 km.

    Decyzję o wymianie silnika podjęto tuż po przeprowadzeniu testu statycznego.

    https://twitter.com/elonmusk/status/1364473175279620096

    Jeden z silników wydał nam się podejrzany, więc zamieniamy go na inny

    - napisał na Twitterze Elon Musk.

    Możliwe zatem, że zamiana nieco opóźni planowany na najbliższe dni start, ale jak na razie firma nie wspomina o żadnych innych zmianach.

    Tak czy inaczej, pytanie: czy eksploduje czy nie, nabiera właśnie kolorów.

    https://twitter.com/elonmusk/status/1364806085610147844

    AKTUALIZACJA:

    https://twitter.com/spacexcompl/status/1365186551118925824
    ]]>
    21021 0 0 0

    One of the engines is suspect, so we’re swapping it out

    — Elon Musk (@elonmusk) February 24, 2021]]>

    Out on launch pad, engine swap underway pic.twitter.com/QNXGtL90WN

    — Elon Musk (@elonmusk) February 25, 2021]]>

    Około północy czasu polskiego przeprowadzono drugi test statyczny prototypu Starship SN10, który był konieczny po wymianie jednego z silników Raptor. Jeżeli dane nie wykażą żadnych problemów, testowy lot powinien odbyć się w najbliższych dniach. #SpaceX #Starship https://t.co/S6qcjGn0yJ

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) February 26, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    One of the engines is suspect, so we’re swapping it out

    — Elon Musk (@elonmusk) February 24, 2021]]>

    Out on launch pad, engine swap underway pic.twitter.com/QNXGtL90WN

    — Elon Musk (@elonmusk) February 25, 2021]]>

    Około północy czasu polskiego przeprowadzono drugi test statyczny prototypu Starship SN10, który był konieczny po wymianie jednego z silników Raptor. Jeżeli dane nie wykażą żadnych problemów, testowy lot powinien odbyć się w najbliższych dniach. #SpaceX #Starship https://t.co/S6qcjGn0yJ

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) February 26, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    One of the engines is suspect, so we’re swapping it out

    — Elon Musk (@elonmusk) February 24, 2021]]>

    Out on launch pad, engine swap underway pic.twitter.com/QNXGtL90WN

    — Elon Musk (@elonmusk) February 25, 2021]]>

    Około północy czasu polskiego przeprowadzono drugi test statyczny prototypu Starship SN10, który był konieczny po wymianie jednego z silników Raptor. Jeżeli dane nie wykażą żadnych problemów, testowy lot powinien odbyć się w najbliższych dniach. #SpaceX #Starship https://t.co/S6qcjGn0yJ

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) February 26, 2021]]>
    <![CDATA[Problem z zaworem. NASA opóźnia drugi test rakiety SLS. Artemis I opóźniony]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/opoznienie-sls/ Thu, 25 Feb 2021 15:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21024

    No kto by się spodziewał? Od dłuższego czasu NASA przeprowadza testy pierwszego członu rakiety Space Launch System, która ma stanowić trzon całego programu Artemis, w ramach którego człowiek stanie, a właściwie miał stanąć, ponownie na Księżycu.

    Testy jednak nie idą tak dobrze jak się spodziewano. Aktualnie w centrum kosmicznym Stennis w Mississippi trwają testy głównego członu rakiety, który po zakończeniu prac miał trafić na Florydę w celu przygotowania do realizacji misji Artemis 1.

    https://www.youtube.com/watch?v=ELHOXi2t3lk

    W poniedziałek, 22 lutego NASA poinformowała, że analizuje pracę jednego z zaworów na głównym członie rakiety SLS. W związku z powyższym drugi test ogniowy rakiety nieco się opóźni. Jak na razie nie podano daty drugiego testu.

    Pierwszy test ogniowy rakiety odbył się 16 stycznia, jednak został przerwany już po 67 sekundach, choć miał docelowo trwać osiem minut. Z uwagi na przerwanie testu, agencja postanowiła wykonać jeszcze jeden, dodatkowy. Ten drugi test zaplanowany był na dzisiaj, na 25 lutego. Teraz okazuje się, że testu nie będzie i musimy poczekać na ustalenie nowej daty.

    https://www.youtube.com/watch?v=ewnrAmjLakQ

    To wszystko byłoby normalne, wszak jest to pierwszy egzemplarz zupełnie nowej rakiety. Problem jednak w tym, że to ta rakieta miała odpowiadać za realizację programu Artemis. Pierwszy lot (bezzałogowy) w ramach tego programu miał się odbyć jeszcze w tym roku.

    https://twitter.com/SciGuySpace/status/1364679743392550917

    Ze względu na opóźnienie drugiego testu ogniowego, można zakładać, że rakieta nie opuści Mississipi przed końcem lutego, a tym samym nie będzie w stanie wystartować w tym roku. Aktualnie start misji Artemis I jest już planowany na 2022 r.

    Kiedy zatem człowiek stanie ponownie na Księżycu? Nie wiadomo, ale szanse na to, że będzie to 2024 r. właśnie poważnie zmalały.

    ]]>
    21024 0 0 0 ]]> ]]>

    Hearing from several sources that the realistic NET date for Artemis I is now February, 2022. (@NASASpaceflight has reported the same). This assumes a good SLS core stage hot fire test in early March.

    — Eric Berger (@SciGuySpace) February 24, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]>

    Hearing from several sources that the realistic NET date for Artemis I is now February, 2022. (@NASASpaceflight has reported the same). This assumes a good SLS core stage hot fire test in early March.

    — Eric Berger (@SciGuySpace) February 24, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>

    Hearing from several sources that the realistic NET date for Artemis I is now February, 2022. (@NASASpaceflight has reported the same). This assumes a good SLS core stage hot fire test in early March.

    — Eric Berger (@SciGuySpace) February 24, 2021]]>
    <![CDATA[ZDJĘCIE: Odblask czarnej dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/26/zdjecie-odblask-czarnej-dziury/ Fri, 26 Feb 2021 06:07:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21035

    Powyższe zdjęcie stanowi tak naprawdę mozaikę zdjęć (dane rentgenowskie - niebieski i zielony, dane optyczne - czerwony), na której uwieczniono aktywną galaktykę NGC 1068. Na zdjęciu widać gaz wywiewany w postaci wiatrów gwiezdnych z pobliża centralnej supermasywnej czarnej dziury. Regiony, w których zachodzą intensywne procesy gwiazdotwórcze w wewnętrznych ramionach spiralnych galaktyki widoczne są zarówno w zakresie rentgenowskim jak i optycznym.

    Wydłużony kształt obłoku gazowego spowodowany jest powstaniem swoistego torusa zbudowanego z zimnego gazu i pyłu otaczającego czarną dziurę. Choć ów torus gazowy wygląda jak delikatna poświata, to jego masę szacuje się na około 5 milionów mas Słońca. Obserwacje radiowe wskazują natomiast, że zaczyna się on kilka lat świetlnych od czarnej dziury i kończy aż 300 lat świetlnych dalej.

    Promieniowanie rentgenowskie torusa pochodzi najprawdopodobniej od dysku gorącego gazu krążącego bezpośrednio w pobliżu horyzontu zdarzeń supermasywnej czarnej dziury.

    Źródło: NASA/CXC/MIT/UCSB/P. Ogle et al // NASA/STScI/A. Capetti et al.

    ]]>
    21035 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Polscy naukowcy pomogą w budowie baz na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/26/polscy-naukowcy-baza-ksiezycowa/ Fri, 26 Feb 2021 06:57:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21040

    Rusza projekt Centrum Badań Kosmicznych PAN, którego celem jest próba wydobycia regolitu z powierzchni Księżyca, a w przyszłości - rozszerzenie naszej cywilizacji na inne planety Układu Słonecznego. W zespole badawczym projektu pracuje prof. Jacek Katzer z Wydziału Geoinżynierii Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie.

     „Wydobycie regolitu na powierzchni Księżyca w warunkach obniżonej grawitacji” to projekt, dzięki któremu naukowcy chcą pozyskać z powierzchni Księżyca regolit – rodzaj luźnej, zwietrzałej skały pokrywającej skaliste powierzchnie. Według naukowców regolit może stanowić potencjalne źródło paliwa rakietowego oraz materiał budowlany. Dzięki jego wydobyciu na Księżycu byłoby możliwe m.in. tankowanie satelitów i statków kosmicznych paliwem wytworzonym na miejscu, naprawa i konserwacja satelitów, budowa baz i ustanowienie gospodarki kosmicznej, a co za tym idzie badania załogowe Układu Słonecznego.

    - Powodzenie tego projektu tak naprawdę pokaże, na ile możliwe jest funkcjonowanie poza naszą planetą: przebywanie na Księżycu, później na Marsie itd. Jeżeli nasze badania potwierdzą, że pokrywający całą powierzchnię księżyca regolit może być powszechnie używany, żeby to nasze pozaziemskie funkcjonowanie umożliwić i ułatwić, będzie to prawdziwy przełom

    – mówi prof. Jacek Katzer z Katedry Inżynierii Budowlanej Wydziału Geoinżynierii.

    Zespół naukowców z UWM, którym kieruje profesor Jacek Katzer, będzie odpowiadał za badania dotyczące technologii przetwarzania regolitu w celu pozyskania trwałego i odpowiedniego materiału, który w przyszłości ma posłużyć do budowy baz księżycowych.

    Regolit nie występuje na Ziemi, natomiast spotyka się go na Księżycu oraz innych skalistych planetach (Mars). Za pozyskiwaniem regolitu z Księżyca przemawia księżycowa grawitacja - sześciokrotnie niższa, w porównaniu z ziemską, brak atmosfery oraz bliskość Ziemi. Na podstawie danych z miejsca lądowania księżycowych misji Apollo wiemy, że regolit pokrywający powierzchnię Księżyca składa się m.in. z tlenu, krzemu – 18,9%, żelaza – 15%, wapnia – 7,9%, tytanu – 6,5%, glinu – 5%, magnezu – 4,3% i innych – 1,3%.

    W trakcie badań w ramach projektu naukowcy będą mieć na uwadze wykorzystanie technologii In-Situ Resource Utilisation (ISRU). ISRU to gromadzenie, przetwarzanie, przechowywanie i wykorzystanie materiałów z kosmosu do wykorzystania w kosmosie, które zmniejsza całkowity koszt misji kosmicznych i powiązane z nim ryzyka.

    - Będziemy korzystać z symulantów gruntów księżycowych, ponieważ oryginalnego, pochodzącego z Księżyca, materiału jest bardzo mało i jest on niezwykle rzadko udostępniany do badań

    – mówi prof. Katzer i dodaje, że docelowo - w ramach projektu – na Księżyc ma zostać wysłany specjalny pojazd do pozyskiwania regolitu, nad którym zaawansowane prace prowadzi Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.

    Projekt dotyczący badań na Księżycu potrwa 3 lata. Jego główne cele naukowe to m.in. analiza wpływu zredukowanej grawitacji na sprawność systemów wydobywczych, analiza interakcji między ziarnami regolitu podczas wydobycia, wpływ próżni na wydajność i niezawodność systemów wydobywczych.

    Prowadzi go konsorcjum, w skład którego wchodzą: Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk - lider projektu oraz partnerzy: Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie (Wydział Inżynierii Mechanicznej i Robotyki) oraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie (Wydział Geoinżynierii). Kierownikiem projektu jestdr hab. inż. Karol Seweryn, prof. CBK PAN. Projekt finansuje Narodowe Centrum Nauki. Księżyc to jeden z trzech obszarów badawczych, w których naukowcy widzą potencjał wykorzystania zasobów kosmicznych. Badania skupiają się obecnie na asteroidach z zasobami węgla, wody i metali (duże ilości chondrytów węglowych byłyby opłacalną ekonomicznie rudą dla metali z grupy platynowców), Księżycu z zasobami tlenu i księżycowego regolitu oraz Marsie z dwutlenkiem węgla i zasobami wody podpowierzchniowej. Mars jest również potencjalnym miejscem poszukiwania życia pozaziemskiego.

    ]]>
    21040 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[A już było tak blisko. Start kolejnej partii satelitów Starlink odwołany w ostatniej chwili]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/03/01/starlink-17-2021-02-28/ Mon, 01 Mar 2021 06:43:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21044

    Na sam koniec miesiąca, o godzinie 20:15 lokalnego czasu 28 lutego, SpaceX próbował wystrzelić na orbitę 60 kolejnych satelitów konstelacji Starlink. Odliczanie do startu zostało automatycznie wstrzymane na niecałe półtorej minuty przed startem.


    Nowy podcast - posłuchaj, polub, zasubskrybuj, skomentuj. Albo nie. :) ---->


    Rakieta Falcon 9 stojąca na stanowisku startowym 39A w Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego na Przylądku Canaveral na Florydzie sama przerwała odliczanie do startu 84 sekundy przed czasem.

    Zarówno rakieta jak i ładunek mają się dobrze. Następny termin startu: dokładnie za 24 godziny

    - powiedział w trakcie relacji na żywo Andy Tran ze SpaceX.
    https://www.youtube.com/watch?v=DpsrExXlQrA

    Warto tutaj zauważyć, że rakieta Falcon 9 stojąca na stanowisku startowym to już prawdziwy weteran. Kiedy w końcu wyniesie zainstalowany na niej ładunek na orbitę, będzie to już jej ósmy lot na orbitę. Będzie to już trzecia rakieta Falcon 9, która osiągnęła taką liczbę lotów.

    Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu, każda rakieta, która leciała na orbitę, kończyła swoje życie na locie nr 1. Co by nie myśleć o Elonie Musku, to sprawił on, że rakiety "jednorazówki" w ciągu kilku lat stały się przesadnie drogim przeżytkiem.

    ]]>
    21044 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje ponowne powstawanie atmosfery na skalistej egzoplanecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/03/11/hubble-gj-1132-b/ Thu, 11 Mar 2021 16:08:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21063

    Od ponad 25 lat astronomowie odkrywają planety pozasłoneczne. Są wśród nich planety o różnych rozmiarach: niewielkie planety skaliste, planety o rozmiarach Neptuna, Jowisza, a nawet większe. Część z nich posiada atmosfery, a część jest ich pozbawiona. Wśród ponad 4000 odkrytych dotychczas planet są nawet takie, które aktywnie tracą swoją atmosferę, wskutek oddziaływania silnych wiatrów gwiazdowych.

    Teraz jednak astronomowie po raz pierwszy w historii dostrzegli planetę, na której atmosfera się aktywnie odradza.

    GJ 1132 b to planeta bardzo podobna do Ziemi

    https://www.youtube.com/watch?v=tF440YUy0PI

    Planeta przypomina Ziemię zarówno gęstością, rozmiarami, jak i wiekiem. Wstępne informacje wskazują, że początkowo planeta charakteryzowała się rozległą otoczką gazową, przez co była nawet kilkukrotnie większa od Ziemi. Gdybyśmy ją wtedy obserwowali, zostałaby zaklasyfikowana jako podneptun. Planeta jednak stosunkowo szybko straciła swoją otoczkę wodorowo-helową, która została po prostu wywiana przez intensywne promieniowanie młodej gwiazdy macierzystej. W efekcie, po wielkiej planecie pozostało jedynie skaliste jądro.

    Region nieba w otoczeniu GJ 1132 b

    Taka planeta nie wyróżniałaby się niczym szczególnym, gdyby nie fakt, że astronomowie odkryli właśnie za pomocą kosmicznego teleskopu Hubble'a, że na planecie stopniowo odradza się atmosfera. Nowa atmosfera jednak składa się z wodoru, cyjanowodoru, metanu i amoniaku. Skąd się bierze taka otoczka gazowa? Nie wiadomo, ale astronomowie podejrzewają, że przynajmniej część wodoru z pierwszej atmosfery została związana przez stopioną magmę, a teraz jest stopniowo uwalniana w procesach wulkanicznych. Gwiazda macierzysta planety jednak za bardzo się jeszcze nie zmieniła, przez co nowa atmosfera także jest wywiewana w przestrzeń kosmiczną z jednej strony, produkowana w procesach wulkanicznych z drugiej.

    Widmo atmosfery egzoplanety GJ 1132 b

    Astronomowie zastanawiają się, ile z odkrytych planet skalistych zaczynało swoje życie jako planety gazowe, z których w ciągu pierwszych 100 milionów lat całkowicie wywiewana jest atmosfera. Jeżeli jednak procesy zachodzące na powierzchni i we wnętrzu planety pozwalają odtworzyć nową atmosferę, to z czasem, gdy gwiazda macierzysta się trochę "uspokoi", a jej temperatura spadnie, planeta może stworzyć i utrzymać nową atmosferę.

    https://www.youtube.com/watch?v=xfCO8hOXKgo

    GJ 1132 b jednak trochę różni się od Ziemi

    Ziemia według naszej najlepszej wiedzy nigdy nie była planetą gazową z rozległą otoczką tak jak GJ1132b. Omawiana egzoplaneta ponadto krąży na tyle blisko swojego czerwonego karła, że jedno okrążenie zajmuje jej mniej niż 40 godzin. Jak zazwyczaj w takim przypadku, planeta jest bezustannie zwrócona tą samą stroną do gwiazdy.

    Skąd procesy wulkaniczne na tej planecie? Astronomowie podejrzewają, że odpowiada za to rozciąganie i ściskanie planety poruszającej się po eliptycznej orbicie. Co więcej, w tym układzie planetarnym znajduje się jeszcze jedna planeta, która także oddziałuje grawitacyjnie na GJ 1132 b. Wszystkie te oddziaływania i naprężania sprawiają, że we wnętrzu planety wciąż istnieje ciekły płaszcz.

    Astronomowie podejrzewają, że skorupa planety jest wyjątkowo cienka i ma zaledwie kilkaset metrów grubości. Na tak cienkiej skorupie nie można jednak spodziewać się wysokich wulkanów. Zamiast tego raczej gazy zawierające wodór wydostają się z wnętrza planety przez szczeliny i uskoki sięgające bezpośrednio do płaszcza.

    James Webb będzie mógł na niej szaleć

    Astronomowie przypuszczają, że rodząca się atmosfera na planecie jest bardzo rzadka i cienka, przez co można przez nią zajrzeć bezpośrednio na powierzchnię planety - chociażby w zakresie podczerwonym. Jeżeli tak faktycznie jest, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie w stanie przyjrzeć się nie atmosferze, ale bezpośredniej powierzchni planety. Jeżeli faktycznie są tam uskoki zaglądające do głębokiego wnętrza, te miejsca na powierzchni powinny być widoczne jako gorętsze. Być może zatem wkrótce będzie to pierwsza planeta pozasłoneczna, na której uda się dostrzec procesy geologiczne.

    Podobało ci się? Postaw mi kawę :)

    Postaw mi kawę na buycoffee.to ]]>
    21063 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Recenzja: Houston, lecimy! czyli misje promów kosmicznych z perspektywy centrum kontroli]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/03/17/recenzja-houston-lecimy-paul-dye/ Wed, 17 Mar 2021 07:45:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21074

    Równo tydzień temu (10 marca) na polskim rynku księgarskim nakładem Wydawnictwa Muza ukazała się książka autorstwa Paula Dye’a pt. Houston, lecimy! Czy warto po nią sięgnąć?

    Paul Dye przez ponad 30 lat pracował na stanowisku dyrektora lotów w Centrum Lotów Kosmicznych im. Lyndona Johnsona w Houston. Jego praca przypadła na fascynujący okres realizacji programu wahadłowców kosmicznych. W trakcie swojej pracy miał okazję brać udział w 39 misjach wahadłowców. Gdy w 2013 r. odchodził na emeryturę, był najdłużej pełniącym stanowisko dyrektorem lotów w NASA. Można by pomyśleć, że w tak długim przedziale czasu autor musiał doświadczyć zarówno wielu sukcesów, jak i porażek, sytuacji euforycznych i skrajnie stresujących. I tak faktycznie było. Nic zatem dziwnego, że już na emeryturze Paul Dye postanowił spisać swoją historię.

    Książka pt. Houston, lecimy! autorstwa Paula Dye’a to lektura nieoczywista, która może przypaść do gustu szerokiemu gronu czytelników. Z jednej strony znajdziemy na niej doskonale poprowadzoną, emocjonującą opowieść o tym, jak wyglądały loty promów kosmicznych z perspektywy osób dbających o bezpieczeństwo załogi w centrum kontroli misji, a z drugiej strony osoby fascynujące się astronautyką w tejże opowieści znajdą multum szczegółowych informacji niedostępnych praktycznie nigdzie indziej.

    Niezależnie zatem od tego czy masz nadzieję na doskonały thriller trzymający w napięciu i opisujący zarządzanie kryzysowe, gdy na pokładzie promu kosmicznego coś idzie nie tak, czy też raczej liczysz na ogrom wiedzy o procedurach jak i szczegółach technicznych budowy promu kosmicznego - obie te rzeczy bez problemu znajdziesz podczas lektury.

    Sama książka zaczyna się mocnym akcentem. Autor rzuca czytelnika od razu na głęboką wodę, rozpoczynając swoją opowieść od opisu dnia, który tylko na początku wydaje się kolejnym rutynowym dniem w centrum kontroli misji. Spadek ciśnienia powietrza na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej sprawia, że natychmiast trzeba wdrożyć procedurę poszukiwania przyczyn i miejsca wycieku, a jednocześnie poszukiwania potencjalnych rozwiązań. Od samego początku zaczyna się zatem rozważanie, czy załoga stacji powinna przenieść się do promu Atlantis i wrócić na Ziemię? Pytanie jednak gdzie miałaby wylądować.

    W toku prac okazuje się jednak, że źródło wycieku nie znajduje się na pokładzie ISS, a na pokładzie podłączonego do niej promu kosmicznego Atlantis. To znacznie większy problem, bowiem w trakcie każdej innej misji wahadłowca rozwiązaniem mogłoby być wysłanie na orbitę drugiego wahadłowca, którym załoga mogłaby wrócić na Ziemię. W takcie każdej innej, ale nie tej. To była bowiem ostatnia misja ostatniego wahadłowca w programie i żadnego zapasowego promu na Ziemi już nie było. Porażka oznaczała porzucenie promu, który miałby spłonąć w atmosferze i powolne sprowadzanie załogi na Ziemię za pomocą statków Sojuz na przestrzeni ponad roku.

    Ta wciągająca anegdota na początku robi swoje - całkowicie wciąga Czytelnika w atmosferę panującą w centrum kontroli misji. Uczucie to nie mija nawet w momencie, w którym czytelnik dowiaduje się, że jest to tylko symulacja, jaką trzeba było zrealizować w Houston, aby przygotować cały zespół kontroli misji na najgorsze.

    Houston, lecimy! to świetnie napisana historia promu kosmicznego, jednego z największych osiągnięć technicznych XX wieku. Mowa wszak o samolotopodobnym urządzeniu, które jednocześnie musiało osiągać prędkość 25-krotnie większą od prędkości dźwięku, znosić niewiarygodnie przeciążenia, tolerować ekstremalnie niskie temperatury przestrzeni kosmicznej, aby chwilę później znosić ekstremalnie wysokie temperatury podczas wlotu w ziemską atmosferę. W trakcie lektury autor przeprowadzi Cię przez największe sukcesy, największe porażki, euforię i tragedie związane z próbami podboju przestrzeni kosmicznej. Niczego ciekawszego na rynku księgarskim obecnie nie znajdziecie. Polecam!


    Tytuł: Houston, lecimy! Podbój kosmosu oczami człowieka, który 40 lat pracował w NASA i dowodził naziemną kontrolą lotów

    Autor: Paul Dye

    Stron: 414

    Wydawnictwo: Muza

    Link: Empik

    ]]>
    21074 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba coraz bliżej. Przygotowania do startu trwają]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/08/oslona-jwst-zlozona-do-startu/ Thu, 08 Apr 2021 06:55:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21090

    Zespół inżynierów przygotowujący następcę Kosmicznego Teleskopu Hubble’a złożył i spakował w podróż potężną, pięciowarstwową osłonę słoneczną teleskopu.

    Według planów osłona zostanie ponownie rozłożona dopiero gdy teleskop będzie już od kilku dni znajdował się w przestrzeni kosmicznej rozpoczynając podróż do swojej lokalizacji docelowej oddalonej od Ziemi o 1,5 mln km.

    Osłona stanowi niezwykle ważny element teleskopu, albowiem to ona będzie chroniła instrumenty optyczne teleskopu od jakichkolwiek źródeł ciepła, które mogłyby negatywnie wpływać na możliwości obserwacyjne teleskopu, który będzie obserwował niebo w zakresie podczerwonym. Właśnie ten zakres promieniowania wymaga, aby instrumenty, czujniki i zwierciadła były w trakcie obserwacji schłodzone do możliwie najniższych temperatur. Tylko dzięki temu będą w stanie wykryć promieniowanie termiczne z odległych obiektów we wszechświecie.

    Ta część osłony, która będzie zwrócona w stronę Słońca, Ziemi i Księżyca będzie - według obliczeń - rozgrzana do 109 stopni Celsjusza. Z drugiej jednak strony, ostatnia warstwa osłony, zwrócona w stronę głębokiego kosmosu będzie już utrzymywała temperaturę rzędu -237,15 stopni Celsjusza.

    Po co w ogóle składać osłonę?

    Grafika z 2015 roku przedstawiająca Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba w przestrzeni kosmicznej. Źródło: Northrop Grumman/NASA via AP

    Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba nie należy do najmniejszych instrumentów. Sama osłona już po rozłożeniu będzie miała rozmiary 21 × 17 metrów, czyli będzie rozmiarami zbliżona do kortu tenisowego. Siłą rzeczy w takiej formie nie zmieści się ona w osłonie ładunku na szczycie rakiety Ariane 5, której średnica to zaledwie 5,4 m.

    Proces złożenia osłony trwał ponad miesiąc, ale było to naprawdę wymagające zadanie. Wystarczy sobie wyobrazić próbę dokładnego złożenia płachty o rozmiarach kortu tenisowego i grubości pięciu setnych milimetra. Oczywiście to jest ta najgrubsza warstwa. Pozostałe cztery mają grubość 0,02 mm.

    Zanim dojdzie do startu inżynierowie mają jeszcze dużo pracy, włącznie z ostatnim złożeniem i rozłożeniem głównego zwierciadła teleskopu. Miejmy jednak nadzieję, że także i tu wszystko przebiegnie zgodnie z planem i jeszcze jesienią obejrzymy start teleskopu. Jakby nie patrzeć naukowcy stoją już w długiej kolejce do obserwacji za jego pomocą.

    ]]>
    21090 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda OSIRIS-REx pożegnała planetoidę Bennu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/08/sonda-osiris-rex-ostatni-raz-spotyka-bennu/ Thu, 08 Apr 2021 11:01:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21097

    7 kwietnia br. sonda OSIRIS-REx po raz ostatni zbliżyła się do planetoidy Bennu. Wkrótce rozpocznie powolną podróż do domu. Za kilka dni otrzymamy także ostatnie zdjęcia z powierzchni planetoidy.

    W trakcie ostatniego zbliżenia do planetoidy Bennu, które trwało niemal sześć godzin, sonda znalazła się w odległości zaledwie 3,5 km od jej powierzchni. Przelatując nad miejscem, z którego kilka miesięcy temu (20 października 2020 r.) pobrała próbkę materii, sonda spróbowała wykonać zdjęcia miejsca, z którego pobrała próbki.

    Z uwagi na fakt, że sonda OSIRIS-REx już za kilka tygodni rozpocznie podróż do domu, inżynierowie szczególnie się nie spieszą. Dane z ostatniego przelotu powinny dotrzeć na Ziemię najwcześniej 13 kwietnia. Wtedy też zobaczymy szczegółowe zdjęcia z przelotu, a tym samym ostatnie zdjęcia planetoidy Bennu wykonane z bliska na bardzo długo. W trakcie manewru sonda zebrała aż 4 GB danych, więc jest co przesyłać na Ziemię, a jakiegoś szczególnie szybkiego łącza między Ziemią a oddaloną od nas o 300 mln km planetoidą niestety nie ma. Maksymalna przepustowość wynosi 412 kb/s.

    Choć już więcej sonda nie zbliży się do planetoidy, to pozostanie w jej otoczeniu jeszcze do 10 maja. To wtedy, zgodnie z planem, włączy swoje silniki i rozpocznie dwuletnią podróż w kierunku Ziemi.

    Kiedy na Ziemię dotrą próbki materii z Bennu?

    Według harmonogramu kapsuła z próbkami wyląduje na poligonie w Utah w dniu 24 września 2023 r.

    ]]>
    21097 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda Mars Odyssey wystartowała 20 lat temu. Wciąż obserwuje Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/08/sonda-mars-odyssey-20-lat/ Thu, 08 Apr 2021 17:57:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21102

    7 kwietnia minęło już okrągłe dwadzieścia lat od dnia, w którym sonda Mars Odyssey została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną, w kierunku Czerwonej Orbity. Od tego czasu sonda bezustannie obserwuje Marsa z orbity.

    Pierwotnym zadaniem sondy było badanie składu chemicznego powierzchni Marsa i poszukiwanie innych informacji o ewolucji planety. Jednak w ciągu trwającej już dwie dekady misji sonda przydała się do wielu innych zadań. Na przestrzeni lat sonda odkryła wiele dowodów na obecność lodu wodnego na marsie, ale także stanowiła, chociażby za łącznika między lądownikami i łazikami a radioteleskopami na Ziemi.

    Zdjęcie wydm na Marsie wykonane przez sondę Odyssey między 2002 a 2004 rokiem.

    Jakby nie patrzeć, przez bardzo długie lata, większość przeglądowych map Marsa wykonanych była właśnie za pomocą kamery THEMIS zainstalowanej na pokładzie sondy Odyssey. Dzięki temu, że kamera rejestrowała obrazy w zakresie podczerwonym, dostarczała ona informacji o temperaturach panujących na powierzchni planety w ciągu dnia i nocy. Informacje te z kolei pozwalały na ustalenie, z czego składają się formacje widoczne z orbity.

    Od początku swojej misji, sonda Odyssey przesłała na Ziemię ponad milion zdjęć powierzchni Marsa. To dzięki tym mapom naukowcy mogli wybierać najlepsze miejsca lądowania dla kolejnych sond, lądowników i łazików marsjańskich. Co więcej, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jeżeli kiedyś na Marsa poleci człowiek, to przy wyborze miejsca lądowania ktoś wyciągnie mapy wykonane przez Odyssey.

    https://www.youtube.com/watch?v=dMzX3odi1K8
    Film opublikowany w 2010 r. kiedy to sonda Odyssey stała się najdłużej pracującą sondą marsjańską. To było 11 lat temu.
    ]]>
    21102 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[LIVE: Start rakiety Sojuz z amerykańsko-rosyjską załogą do ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/09/live-start-rakiety-sojuz/ Fri, 09 Apr 2021 05:10:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21107

    Już za kilka godzin, o godzinie 9:42 polskiego czasu w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wystartuje rakieta Sojuz, na której pokładzie znajdzie się amerykańsko-rosyjska załoga.

    https://www.youtube.com/watch?v=SobHsVuwpgI

    Na pokładzie kapsuły Sojuz MS-18 w trakcie dzisiejszego lotu znajdą się trzy osoby: amerykański astronauta Mark Vande Hei oraz rosyjscy kosmonauci Oleg Nowicki i Piotr Dubrow. Lot z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie na pokład ISS potrwa około 3 godzin.

    Relacja na żywo w oknie powyżej rozpocznie się o godzinie 8:45 polskiego czasu. Statek powinien natomiast zacumować do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej już o 13:07 polskiego czasu. Relacja z cumowania powinna rozpocząć się o godzinie 12:15. Według planów NASA będzie także relacjonowała moment otwarcia włazu łączącego statek z orbitalnym laboratorium. Początek tej relacji zaplanowano na godzinę 14:30.

    Dla amerykańskiego astronauty dzisiejszy lot będzie drugim w jego karierze, dla Nowckiego trzecim, natomiast Dubrow poleci w przestrzeń kosmiczną po raz pierwszy.

    Gdy statek z załogą dotrze dzisiaj do stacji kosmicznej, załoga ISS powiększy się do okrągłych 10 osób. Już dawno na pokładzie starzejącej się stacji kosmicznej nie było tak tłoczno.

    ]]>
    21107 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pulsary mogą emitować znacznie więcej promieniowania niż nam się wydawało]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/09/pulsary-moga-emitowac-znacznie-wiecej-promieniowania-niz-nam-sie-wydawalo/ Fri, 09 Apr 2021 11:23:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21112

    Gigantycznym impulsom radiowym emitowanym przez pulsar znajdujący się w Mgławicy Kraba oddalonej od nas o 6500 lat świetlnych towarzyszy wzrost emisji promieniowania rentgenowskiego - takie informacje uzyskali astronomowie obserwujący ten nietypowy obiekt.

    Może to oznaczać, że głośne radiowo pulsary mogą emitować znacznie więcej promieniowania, niż astronomowie dotąd przypuszczali. Badacze przypuszczają, że odkrycie to może mieć istotny wpływ na naszą wiedzę o szybkich błyskach radiowych (FRB), które docierają do Ziemi po milionach lat podróży przez przestrzeń międzygalaktyczną.

    Pulsary stanowią podgrupę gwiazd neutronowych, niewielkich, ale masywnych pozostałości po masywnych gwiazdach, które eksplodowały pod koniec swojego życia jako supernowe. O ile zwykłe gwiazdy neutronowe są zwykłe, to pulsary bardzo szybko rotując, emitują niezwykle krótkie impulsy promieniowania radiowego.

    Mgławica Krab i jej pulsar

    Pulsar w centrum Mgławicy Krab to zupełnie nowy obiekt na niebie. Badania wskazują, że powstał on w eksplozji supernowej, do której doszło niecałe 1000 lat temu. Stąd jest to jeden z najmłodszych znanych obiektów tego typu. Szczegółowe obserwacje pozwoliły astronomom ustalić, że obiekt ten, o średnicy zaledwie dwudziestu kilometrów obraca się wokół własnej osi w tempie 30 obrotów na sekundę.

    Rzeczony pulsar wyróżnia się spośród innych także tym, że gdy błyska w naszą stronę radiowo, emituje także więcej promieniowania w zakresie optycznym.

    Ten ciekawy fakt sprawił, że badacze z Japonii postanowili sprawdzić, czy ta sama prawidłowość odnosi się także do innych zakresów promieniowania. Po trzech latach badań, naukowcy z RIKEN Cluster for Pioneering Research w Japonii ogłosili właśnie, że wraz z impulsami radiowymi pulsar uwalnia także 4 proc. więcej promieniowania rentgenowskiego.

    Co to oznacza?

    Zważając na to jak bardzo energetyczne jest promieniowanie rentgenowskie, okazuje się, że impulsy uwalniają setki razy więcej energii, niż wcześniej podejrzewano.

    Badacze jak na razie nie wiedzą, co odpowiada za tak niezwykle silne impulsy radiowe. Możliwe, że mają one jakiś związek z szybkimi błyskami radiowymi, które docierają do nas spoza naszej galaktyki. W ubiegłym roku po raz pierwszy udało się zarejestrować FRB, którego źródłem okazał się magnetar w naszej galaktyce. Część badaczy podejrzewa, że magnetary na wcześniejszym etapie ewolucji były pulsarami. Jak na razie jednak naukowcy posiadają zbyt mało informacji, aby jednoznacznie te dwie grupy obiektów ze sobą połączyć.

    Jak zwykle ma to miejsce w astronomii - na rozwiązanie zagadki będziemy musieli jeszcze sporo poczekać.

    ]]>
    21112 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Okiem Hubble’a: NGC 1947 jako umierająca galaktyka]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/12/okiem-hubblea-ngc-1947/ Mon, 12 Apr 2021 06:09:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21118

    Widoczna na zdjęciu powyżej galaktyka NGC 1947 to obiekt głębokiego nieba widoczny tylko z półkuli południowej w gwiazdozbiorze Złotej Ryby. Pod względem kształtu, galaktyka klasyfikowana jest przez astronomów jako galaktyka soczewkowata, a więc znajdująca się gdzieś między klasycznymi galaktykami spiralnymi a eliptycznymi.

    NGC 1947 została odkryta 200 lat temu przez szkockiego astronoma Jamesa Dunlopa. Przez ostatnie dwa stulecia astronomowie obserwowali, jak materia tworząca ramiona spiralne galaktyki powoli z niej uciekała. Na powyższym zdjęciu wykonanym za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble’a można dostrzec delikatne włókna gazu i pyłu będące pozostałością po spiralnej strukturze galaktyki, podświetlone promieniowaniem milionów tworzących ją gwiazd.

    Gdy galaktyka traci gaz i pył, jej przyszłość całkowicie się zmienia. To właśnie gaz i pył stanowią surowiec, z którego powstają nowe gwiazdy. Gdy ich zabraknie, procesy gwiazdotwórcze ustają, a galaktyka zaczyna się starzeć. Tak samo jest i tutaj: z braku gazu i pyłu galaktyka NGC 1947 stopniowo będzie świeciła coraz słabiej i na przestrzeni kolejnych miliardów lat będzie powoli obumierała.

    ]]>
    21118 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[No i miał polecieć, a nie poleciał. Pierwszy lot Ingenuity opóźniony]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/12/ingenuity-pierwszy-lot-opozniony/ Mon, 12 Apr 2021 06:35:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21123
    https://www.youtube.com/watch?v=hkVXe2dBGxg

    W poniedziałek rano, o godzinie 9:30 miała rozpocząć się konferencja, na której specjaliści z NASA mieli przedstawić informację o tym, jak udał się pierwszy w historii lot silnikowy nad powierzchnią Marsa. Konferencji jednak nie będzie, bowiem i samego lotu też nie było.

    Pierwotnie lot był zaplanowany na niedzielę, 11 kwietnia. Jednak podczas przeprowadzonego kilka dni wcześniej testu wirników wykryto ich nieprawidłowe działanie.

    Aktualnie zespół inżynierów zajmujących się Ingenuity analizuje wszystkie dane telemetryczne, starając się ustalić przyczynę nieprawidłowego działania wirników. Dopiero po rozwiązaniu tego problemu, zostanie ustalona nowa data lotu. Już teraz jednak wiadomo, że nie dojdzie do niego wcześniej niż 14 kwietnia. Warto jednak pamiętać, że czas jest w przypadku helikoptera Ingenuity mocno ograniczony. Od momentu odłączenia się od łazika Perseverance, helikopter ma jedynie miesiąc na wykonanie całej misji, w ramach której miało dojść do serii lotów nad powierzchnią Marsa.

    https://www.youtube.com/watch?v=qwdfdE6ruMw

    Według pierwotnego planu w niedzielę Ingenuity miał się wzbić w powietrze na 30 sekund, wykonać zdjęcie łazika Perseverance, a następnie wylądować. Podczas kolejnych lotów helikopter miał także przemieszczać się na odległość kilkudziesięciu metrów od miejsca startu, a następnie do niego wracać.

    Po pierwszym całkowicie autonomicznym locie helikopter musi przesłać wszystkie zebrane dane na pokład łazika Perseverance, który z kolei w najbliższym oknie będzie wysyłał te dane na Ziemię. Wśród danych będą znajdowały się między innymi czarno-białe zdjęcia powierzchni Marsa wykonane przez helikopter w trakcie lotu. Dzień po locie, po doładowaniu akumulatorów, Ingenuity prześle na pokład łazika kolorowe zdjęcie horyzontu marsjańskiego wykonane podczas lotu za pomocą innej kamery.

    Jeżeli pierwszy lot się uda, kolejny odbędzie się w ciągu kolejnych czterech dni. W ciągu miesiąca, w najbardziej optymistycznym scenariuszu, może dojść do pięciu różnych lotów.

    Helikopter (lub dron) Ingenuity to niewielkie urządzenie o masie zaledwie 1,8 kg zasilane aktualnie jedynie akumulatorami i niewielkim panelem słonecznym. Do lotów w rzadkiej atmosferze Marsa urządzenie wykorzystuje dwa wirniki o średnicy 120 cm, które rozpędzają się do 2500 obr/min.

    AKTUALIZACJA:

    https://twitter.com/cbs_spacenews/status/1381762475255795715?s=21

    Jeżeli faktycznie jest tak, jak pisze William Harwood... to lot helikoptera odbędzie się dopiero w przyszłym tygodniu. Zważając na to, jak mało czasu na wykonanie całej swojej misji ma to urządzenie, to opóźnienie o ponad tydzień stanowi ponad 25% całego dostępnego czasu.

    ]]>
    21123 0 0 0 ]]> ]]>

    Ingenuity: JPL engineers have tracked down the cause of a glitch that interrupted a test of the Ingenuity Mars helicopter late last week, delaying its maiden flight; the team is hopeful they'll be able to set a new flight date next week

    — William Harwood (@cbs_spacenews) April 13, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]>

    Ingenuity: JPL engineers have tracked down the cause of a glitch that interrupted a test of the Ingenuity Mars helicopter late last week, delaying its maiden flight; the team is hopeful they'll be able to set a new flight date next week

    — William Harwood (@cbs_spacenews) April 13, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>

    Ingenuity: JPL engineers have tracked down the cause of a glitch that interrupted a test of the Ingenuity Mars helicopter late last week, delaying its maiden flight; the team is hopeful they'll be able to set a new flight date next week

    — William Harwood (@cbs_spacenews) April 13, 2021]]>
    <![CDATA[Starship SN15 wyjechał z hangaru na stanowisko startowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/14/starship-sn15-wyjechal-z-hangaru/ Wed, 14 Apr 2021 04:42:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21133

    Obserwowanie aktywności firmy SpaceX to doświadczenie wyjątkowe, nawet w sektorze technologii kosmicznych. W erze pre-SpaceX na pojawienie się nowego typu rakiety czekało się latami, firma Elona Muska wyrzuca z siebie coraz to bardziej dopracowane prototypy rakiet tak często, jak schodzą plastikowe zabawki za 3 zł z taśmy produkcyjnej w chińskiej fabryce.

    Kolejny Starship, tym razem oznaczony numerem SN15, wyjechał 8 kwietnia z hangaru i trafił na stanowisko startowe.

    https://www.youtube.com/watch?v=2jJ0T401rtE

    Rakieta tym samym rozpoczęła przygotowania do lotu w zaledwie tydzień po tym, jak poprzedni prototyp SN11 eksplodował podczas lądowania po krótkim locie na wysokość 11 km.

    SN15 charakteryzuje się całą paletą zmian w stosunku do SN11. Być może wprowadzone zmiany sprawią, że będzie to pierwszy prototyp, który wyląduje prawidłowo po skoku na 10 km. Dotychczas, wszystkie Starshipy, które dotarły na wysokość 10 km, eksplodowały albo podczas lądowania, albo kilka minut po nim. Inaczej mówiąc, wciąż czekamy na pierwszy w pełni udany wysoki lot Starshipa.

    Cel jest ambitny, ale tempo konieczne. SpaceX bowiem upiera się, że jeszcze w tym roku pierwszy Starship trafi na orbitę, a to znacznie trudniejsze zadanie od lotu na 10 km, więc pracy przed inżynierami jeszcze ogrom.

    Poniżej w ramach przypomnienia znajdziecie zapis wszystkich dotychczasowych wysokich lotów Starshipa.

    Starship SN8

    https://www.youtube.com/watch?v=_qwLHlVjRyw

    Starship SN9

    https://www.youtube.com/watch?v=_zZ7fIkpBgs

    Starship SN10

    https://www.youtube.com/watch?v=ODY6JWzS8WU

    Starship SN11

    https://www.youtube.com/watch?v=gjCSJIAKEPM
    ]]>
    21133 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Czarne dziury uwielbiają jeść, ale każda inaczej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/14/czarne-dziury-uwielbiaja-jesc/ Wed, 14 Apr 2021 06:30:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21137

    Praktycznie w każdej dużej galaktyce znajdziemy przynajmniej jedną supermasywną czarną dziurę. Naukowcy katalogujący ich zachowanie zauważają jednak, że każda z nich zachowuje się w nieco inny sposób.

    Przegląd aktywnych jąder galaktycznych (AGN) znajdujących się w wycinku nieba znanym jako GOODS-North w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy pozwolił naukowcom porównać ze sobą znajdujące się w nich supermasywne czarne dziury. W przeciwieństwie do większości przeglądów tego wycinka nieba tym razem do obserwacji posłużyła sieć radioteleskopów.

    Każda czarna dziura ma inne zwyczaje

    W trakcie swoich obserwacji badacze doszli do ciekawych wniosków. Nie ma jednego schematu, według którego postępują wszystkie czarne dziury. Jedne czarne dziury pożerają ogromne ilości gazu i pyłu w swoim otoczeniu, inne raczej ograniczają się do stabilnego pochłaniania umiarkowanych ilości materii, a jeszcze inne - mimo znajdowania się w centrum swojej galaktyki - głodzą się.

    Analogicznie, nie ma jednej zależności wiążącej aktywność czarnej dziury z procesami gwiazdotwórczymi w jej otoczeniu. W części przypadków pochłanianie dużej ilości gazu przez czarną dziurę prowokuje wzrost aktywności gwiazdotwórczej w jej otoczeniu (wtedy też młode gwiazdy przyćmiewają blaskiem samą czarną dziurę, przez co ciężko ją dostrzec), a w części obserwuje się jedynie aktywność czarnej dziury i brak aktywności gwiazdotwórczej. Taki sam brak zależności dotyczy także tego czy aktywnie pochłaniająca gaz czarna dziura emituje dżety radiowe, czy nie.

    Radioteleskopy FTW

    Przeprowadzone badania, choć wskazują na niezwykłą złożoność procesów zachodzących w aktywnych jądrach galaktycznych, wskazują na jeszcze jeden element: radioteleskopy doskonale nadają się do badania aktywności supermasywnych czarnych dziur. W ramach tego programu wykorzystano przede wszystkim teleskopy VLA, e-MERLIN oraz EVN (European VLBI Network), jednak wkrótce astronomowie będą mieli do dyspozycji nowe narzędzia, takie jak chociażby radioteleskopy kilometrowe (SKA), które jeszcze dokładniej będą mogły przyglądać się supermasywnym czarnym dziurom. Najbliższe lata gwarantują zatem stopniowy rozwój naszej wiedzy na temat ewolucji samych czarnych dziur, jak i aktywnych jąder galaktycznych.

    ]]>
    21137 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Oglądaj: Blue Origin testuje boarding i ewakuację z kapsuły rakiety New Shepard]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/14/ogladaj-blue-origin-test/ Wed, 14 Apr 2021 07:23:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21140
    https://www.youtube.com/watch?v=domwsgorRW0

    W przeciwieństwie do SpaceX kosmiczna firma Jeffa Bezosa - Blue Origin - jest bardzo powściągliwa w informowaniu o każdym kolejnym etapie rozwoju swoich projektów. Dzisiaj jest jeden z tych nielicznych dni, kiedy będziemy mogli obejrzeć test wyprodukowanej przez nich rakiety na żywo.

    To już 15 lot New Sheparda (NS-15). Podczas lotu na pokładzie jeszcze nie znajdzie się żaden człowiek, ale już przed i po locie owszem.

    https://twitter.com/blueorigin/status/1381982455872200709?s=21

    Przy okazji lotu bowiem Blue Origin postanowiło przetestować procedurę wpuszczania pasażerów do kabiny oraz testowania przez nich zestawów komunikacyjnych już z foteli pasażerów. Po zajęciu miejsca przez personel Blue Origin, który będzie udawał pasażerów, inżynierowie zamkną na krótko właz kapsuły tak, jak będzie to miało miejsce podczas faktycznych lotów załogowych. Przed lotem jednak "pasażerowie" opuszczą kapsułę.

    Rakieta New Shepard tak jak w każdym z 14 poprzednich lotów wyniesie kapsułę na granicę przestrzeni kosmicznej. Kapsuła oddzieli się od boostera i opadnie na Ziemię na spadochronach. Po locie do kapsuły ponownie wejdą "astronauci" i przetestują procedurę otwierania włazu i wychodzenia po zakończeniu lotu.

    W międzyczasie, na kilka minut przed lądowaniem kapsuły, booster wyląduje nieopodal miejsca, z którego startował.

    Kiedy pierwszy lot z pasażerami?

    Mimo tego, że testy rakiety i kapsuły rozpoczęły się już pięć lat temu, jak na razie nie wiadomo kiedy Blue Origin rozpocznie realizację programu lotów załogowych. Przedstawiciele firmy przyznają jednak, że dzisiejszy lot (NS-15) stanowi jeden z ważniejszych kroków na drodze do rozpoczęcia lotów załogowych.

    Pozostaje zatem trzymać kciuki za to, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Lot zaplanowany jest na godzinę 17:15. Relacja na żywo w oknie powyżej rozpocznie się godzinę wcześniej.

    AKTUALIZACJA: Po lekkim opóźnieniu relacja rozpocznie się o 16:56, a start odbędzie się o 17:56 polskiego czasu.

    ]]>
    21140 0 0 0 ]]>

    Launch Update: #NewShepard NS-15 is go for launch tomorrow at 10:15 AM CDT / 15:15 UTC. Live webcast starts at T-60 minutes on https://t.co/7Y4The9OmR

    — Blue Origin (@blueorigin) April 13, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    Launch Update: #NewShepard NS-15 is go for launch tomorrow at 10:15 AM CDT / 15:15 UTC. Live webcast starts at T-60 minutes on https://t.co/7Y4The9OmR

    — Blue Origin (@blueorigin) April 13, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    Launch Update: #NewShepard NS-15 is go for launch tomorrow at 10:15 AM CDT / 15:15 UTC. Live webcast starts at T-60 minutes on https://t.co/7Y4The9OmR

    — Blue Origin (@blueorigin) April 13, 2021]]>
    <![CDATA[NASA ma potężne problemy z lądownikiem InSight. Jego misja może się wkrótce zakończyć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/15/czy-insight-przezyje-zime-na-marsie/ Thu, 15 Apr 2021 05:45:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21147

    Lądownik InSight, który wylądował na Marsie w 2018 roku, jest w potężnych tarapatach. Amerykańska agencja kosmiczna rzuciła właśnie wszystkie ręce na pokład, starając się ocalić jego misję.

    Sensacyjny nagłówek już jest, więc można przejść do konkretów. Lądownik InSight to waerte 800 mln dol. urządzenie, które od trzech lat dostarcza nam bezcennych informacji o budowie wewnętrznej Czerwonej Planety. Zainstalowany na jego pokładzie sejsmometr zarejestrował w tym czasie kilkaset wstrząsów sejsmicznych na Marsie, z czego kilka nawet było stosunkowo dużych (jak na Marsa).

    Problem jednak z tym, że na panelach słonecznych sondy zebrało się tak dużo pyłu, że InSight nie jest w stanie pozyskać z nich odpowiednio dużo energii, aby móc kontynuować pracę. Członkowie zespołu misji lądownika InSight w ostatnim czasie zmuszeni byli wyłączać kolejne instrumenty na pokładzie sondy, a w końcu wprowadzić go w stan hibernacji w oczekiwaniu na lepsze czasy.

    Co by mogło pomóc?

    Oczywiście wystarczyłby odpowiednio silny wiatr, który byłby w stanie zdmuchnąć przynajmniej część pyłu z powierzchni paneli. Nad lądownikiem mógłby przejść także wir pyłowy, który - jak wiemy z doświadczenia - jest w stanie oczyścić panele. Niestety tego typu zjawiska naturalne to coś, nad czym nikt nie ma kontroli, a miejsce, w którym znajduje się lądownik - Elysium Planitia - nie słynie ze szczególnie silnych wiatrów. Warto również pamiętać, że o ile wiatr jest w stanie zdmuchnąć część pyłu, to równie dobrze może dostarczyć go jeszcze więcej. W takim przypadku mogłoby dojść do całkowitego unieruchomienia lądownika i przedwczesnego zakończenia jego misji.

    https://www.youtube.com/watch?v=C0lwFLPiZEE

    To co robimy?

    W ciągu najbliższych kilku tygodni inżynierowie najprawdopodobniej wprowadzą lądownik w stan całkowitej hibernacji. W tym czasie dostępna obecnie moc z paneli słonecznych (które obecnie generują zaledwie nieco ponad 25 proc. nominalnej mocy) będzie służyła utrzymaniu kluczowych instrumentów w odpowiednio wysokiej temperaturze, pozwalającej lądownikowi przetrwać zimę na Marsie. Wraz z nadejściem lata, większa ilość energii powinna pozwolić na powrót do prac badawczych. Nie wiadomo jednak czy w czasie zimy ilość pyłu zgromadzonego na panelach słonecznych nie wzrośnie i całkowicie nie "ubije" misji lądownika. Jeżeli temperatura kluczowych instrumentów spadnie zbyt nisko w trakcie zimy, to latem nie będzie już czego uruchamiać.

    Pozostaje mieć nadzieję, że InSight nie skończy tak jak skończył łazik Opportunity W jego przypadku także pył na panelach słonecznych ostatecznie zakończył misję łazika, który wydawał się niezniszczalny. Aż szkoda, że faktycznie nie ma na Marsie ani jednego serwisanta, jakiegoś Marka Whatneya, który mógłby wpaść na chwilę i odkurzyć panele słoneczne. Jak pech to pech.

    ]]>
    21147 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Zjednoczone Emiraty Arabskie chcą wysłać łazik na Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/15/rashid-pierwszy-lazik-arabski-na-ksiezycu/ Thu, 15 Apr 2021 06:18:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21153

    Niezależnie co robisz, to każdy sukces zawsze sprawia, że chcesz zrobić więcej. Tak też widocznie działa to w przypadku programu kosmicznego Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po historycznym wejściu na orbitę Marsa sondy Al-Amal (Hope), kraj spogląda już w kierunku innego globu.

    Już we wrześniu 2020 r. pojawiła się informacja, że w 2024 r. ZEA planuje wysłać na Księżyc łazik o nazwie Rashid. Teraz do tematu powróciła japońska spółka iSpace, która poinformowała, że na pokładzie stworzonego przez nią lądownika, już w 2022 r. na Księżyc poleci arabski łazik.

    Zgodnie z informacją prasową iSpace dostarczy Rashida na powierzchnię Księżyca, zapewniając mu po drodze możliwość komunikacji z Ziemią oraz zasilanie. Na powierzchni Księżyca natomiast lądownik będzie odpowiadał za bezprzewodową komunikację między łazikiem a Ziemią.

    Lądownik z Rashidem na pokładzie zostanie wyniesiony w kierunku Księżyca na szczycie rakiety Falcon 9 dostarczanej przez SpaceX. Jeżeli misja się powiedzie, Rashid będzie pierwszym urządzeniem dostarczonym na Księżyc przez kraj arabski. Władze ZEA sięgają jednak znacznie dalej. Jak informuje biuro prasowe w Dubaju, 10-kilogramowy łazik stanowi jedynie element większego planu, którego celem jest zbudowanie pierwszej arabskiej osady na Marsie do 2117 r.

    ]]>
    21153 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1030 https://www.pulskosmosu.pl/2022/12/11/hakuto-r-start-misji/ 0 0
    <![CDATA[Układy podwójne sprzyjające powstaniu życia. W którym z nich jest Tatooine?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/16/uklady-podwojne-sprzyjajace-powstaniu-zycia-w-ktorym-z-nich-jest-tatooine/ Fri, 16 Apr 2021 07:27:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21160

    Już 44 lata minęły odkąd w Gwiezdnych Wojnach pojawiła się Tatooine, planeta z dwoma słońcami. Teraz naukowcy donoszą o odkryciu pięciu układów wielokrotnych, które przynajmniej w teorii mogą sprzyjać powstawaniu życia.

    Mowa tutaj o układach skatalogowanych jako Kepler-34, -35, -38, -64 oraz -413. Kepler-64 składa się z aż czterech gwiazd, krążących wokół siebie, a pozostałe cztery układy to układy podwójne.

    Naukowcy z Uniwersytetu Nowojorskiego oraz Waszyngtońskiego dzięki symulacjom matematycznym wykazali, że wszystkie te układy wielokrotne oddalone od Ziemi o 2754-5933 lata świetlne w kierunku gwiazdozbiorów Lutni oraz Łabędzia mogą posiadać stałą ekosferę wokół siebie, czyli region, w którym na powierzchni hipotetycznej planety może występować woda w stanie ciekłym. Co więcej, w każdym z tych układów zidentyfikowano przynajmniej jedną planetę o rozmiarach Neptuna lub większą.

    Tak naprawdę celem badania było sprawdzenie, czy w układach podwójnych, w których znamy gazowe olbrzymy, mogą istnieć inne planety potencjalnie przyjazne dla życia. W ramach swojej misji naukowej Kosmiczny Teleskop Kepler, który poszukiwał planet pozasłonecznych w latach 2009-2018, odkrył 12 planet krążących wokół ciasnych układów podwójnych. Nie powinno to zasadniczo być nic zaskakującego - z jednej strony Kepler w trakcie swojej misji odkrył aż 2662 planety, a z drugiej aż 50-75 proc. gwiazd powstaje właśnie w układach podwójnych lub wielokrotnych.

    Czy gazowe olbrzymy uniemożliwiają istnienie planet przyjaznych życiu?

    Tutaj jednak należy zauważyć, że wszystkie planety odkryte na orbitach wokół układów podwójnych to gazowe olbrzymy. Możliwe jednak, że w otoczeniu takich układów znajdują się także planety skaliste, być może posiadające własne księżyce. Problem jednak w tym, że grawitacja układu podwójnego to zupełnie coś innego niż grawitacja pojedynczej gwiazdy. Badacze podejrzewają, że planety mogą poruszać się wokół nich po orbitach wysoce eliptycznych, przez co naprzemiennie zbliżają się do gwiazd i od nich oddalają.

    W pięciu na dziewięć analizowanych układów wielokrotnych astronomowie byli w stanie odkryć stałe ekosfery o szerokości 0,4-1,5 AU oddalone o 0,6-2 AU od wspólnego środka masy układu podwójnego. W układach Kepler-453 oraz -1661 ekosfery są zbyt wąskie i znane gazowe olbrzymy w tych układach szybko zdestabilizowałyby jakiekolwiek planety skaliste. Szans na mniejsze planety skaliste w ekosferze w układzie Kepler-16 i -1647 także raczej nie ma.

    Warto jednak pamiętać o tym co tak naprawdę definiuje nam planeta. Badacze podkreślają, że mowa o planetach skalistych z wodą w stanie ciekłym. Czy jeżeli takich planet nie ma, to nie ma szansy na życie? Wystarczy rozejrzeć się po Układzie Słonecznym. W ekosferze Słońca znajduje się Wenus, Ziemia i Mars, ale podejrzewamy, że życie może istnieć także pod powierzchnią Europy, Enceladusa, Ganimedesa czy też w jeziorach Tytana. Analogicznie zatem - czysto teoretycznie - życie mogłoby równie dobrze rozwinąć się na księżycach znanych gazowych olbrzymów krążących wokół układów podwójnych. Nigdy nie wiadomo.

    Spośród zbadanych układów gwiazd, badacze pokusili się o wybranie tego, w którym potencjalnie przyjazna dla życia planeta miałaby najlepiej. W tym konkursie na Miss Układów Podwójnych wygrywa Kepler-38, układ oddalony od nas o 3970 lat świetlnych, w którym znamy jedną planetę o rozmiarach Neptuna.

    Zdjęcie główne: kadr z jednego z filmów z serii Star Wars.

    ]]>
    21160 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Łuna 25: Rosja wraca w tym roku na Księżyc. Lepiej późno niż wcale]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/16/rosja-wraca-w-tym-roku-na-ksiezyc/ Fri, 16 Apr 2021 16:28:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21166

    Czy w końcu Rosji uda się wrócić do eksploracji przestrzeni kosmicznej? Na to - przynajmniej na razie - się zanosi. Nie będzie to z pewnością powrót do dawnego statusu supermocarstwa kosmicznego, ale będzie to jakiś ruch w dobrą stronę.

    Bardzo rozsądnie Rosja chce na razie skupić się na Księżycu

    Pierwszą misją realizowaną przez Rosjan ma być Łuna 25, która według planów ma wystartować w październiku tego roku. To niezwykle istotne wydarzenie dla Rosjan, bowiem jeżeli faktycznie misja się powiedzie, będzie to pierwsze od 45 lat rosyjskie lądowanie na Księżycu. Co więcej, ma być to lądowanie na południowym biegunie Księżyca, czyli w miejscu, którym zainteresowani są także Amerykanie i Chińczycy.

    Choć najmłodsze pokolenia Rosjan mówiąc o programie kosmicznym, mogą wspominać jedynie dawną siłę radzieckiego przemysłu kosmicznego, to obecni decydenci wiedzą jak z niej skorzystać. Zamiast ogłosić zupełnie nowy program kosmiczny - tak jak chociażby robią to Amerykanie z programem Artemis - Rosjanie postanowili podłączyć się pod stary program Łuna i na dodatek pierwszą misję „ubrać” w kolejny numer po ostatniej misji, która została zrealizowana w 1976 r.

    Łuna 25

    Według planów lądownik wysłany w ramach nowej misji będzie badał lód wodny znajdujący się tuż pod powierzchnią Księżyca. To kluczowy element wszystkich planowanych obecnie załogowych misji księżycowych, a także przyszłych załogowych baz księżycowych. Niezależnie od tego czy są to Rosjanie, Amerykanie czy Chińczycy - wszyscy liczą na to, że wysłani przez nich astronauci będą mogli korzystać z księżycowego lodu jako źródła wody do picia, ale także do produkcji paliwa dla rakiet lecących w dalsze ostępy Układu Słonecznego.

    Łuna 25 to jednak dopiero początek. Rosjanie spoglądają (przynajmniej na etapie planów) znacznie dalej. W 2023 lub 2024 r. na orbicie Księżyca miałby się znaleźć także orbiter Łuna 26, który oprócz badania pola magnetycznego naszego naturalnego satelity, będzie wykonywał wysokiej jakości zdjęcia potencjalnych miejsc lądowania dla przyszłych misji kosmicznych.

    Dalej w 2025 roku na południowym biegunie Księżyca miałaby się znaleźć Łuna 27, która miałaby za zadanie wwiercać się w skały znajdujące się na biegunie bez konieczności topienia zawartego w nich lodu wodnego.

    Co dalej?

    Wiadomo - Łuna 28, która miałaby dostarczyć na Ziemię zmrożone próbki lodu wodnego z bieguna oraz Łuna 29, w której na powierzchnię Księżyca miałby dotrzeć łazik Łunochod, czyli następca Łunochoda-1, który był pierwszym w historii łazikiem jeżdżącym po innym globie niż Ziemia.

    Pomysły, jak na obecny rosyjski program kosmiczny, są niezwykle ambitne, ale mierzyć trzeba wysoko. Nam pozostaje jedynie trzymać kciuki za powodzenie tych misji. Przynajmniej nie będzie nudno i będzie o czym czytać.

    ]]>
    21166 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 962 http://Url:%20https://supremepressurewashing.net/supreme-pressure-washing-of-ennis/ 0 0 972 https://7e67a50oqxqeu.com jdf free red milf productions free amateur bestiality. omiya japan escorts massive orgasm squirter cda madaline zima naked story of kick ass boots. best sexual positions for women orgasim stories by james bondage 007 ktc cunnilingus real sample video tommys bookmarks amature milf. darkstalkers hentai felicia cheap travel fucking insurance yww tony sees angela naked in the shower old fat sexy mexical womeb. adult films director blake vintage appliances toronto xrr small teen panties keira knightley naked gallery. hollywood escort services porn star women have anal sex wru naked bound and gagged teenage girl highchool pussy. women taking it up thier cunt priest fucks two nuns unj asian college of science technology philippines long play xxx movies. ts girls fucking guys free pictures gay pornography tab ashley greene nude pix female urethra insertion sex. nasty anal crempies adult transformer costumes cqw does whey contribute to breast cancer family nudist campgrounds. john meyers midget racing ron jeremy male porn star cvy caitlyn from teen mom last name hitting bottom only. names black porn stars lesbo sex xxx pimples on penis skin granny suckin sperm nude sexy picture of jennifer lopez. ariel rose porn hooker with a penis mp3 free nude photobox photos by mail catalogs for boy teens blowjob hot redhead. grids and strips epilep best international escorts nude galerie of jennifer tilly escort sharjah naruto porn vids. vintage sex movies tube raven riley fucking videos sundaze spank jillian reynolds nude the best cumshots ever. black creamy pussy wet snow white geting fuck anal ass butt fuck hardcore mouth on cunt sex with bahen stories. tennage girls boobs download free glory hole sample penis gallery sitting cammy dana nude young teen anal bbs tiny. breast augmentation tucson weird old boobs free celeb toon porn chubbies bar be que live tv boob flash. green valley nude jason o'mara nude terrence stamp nude round breasts dixie dynamite boobs. clip fuck please homemade cum in mouth redtube adult xxx cartoon drawings amatuer video naked simple strip. boys sex filmed lisa rinna porn jenny reeder black cock humiliated spanked superheroines busty harts strip club. crohns disease breast development in male at puberty black cock loving woman https://tinyurl.com/yjsddwlm album strip jointz 2 melayu sex video. autism and facial expressions nude very young boy pics https://tinyurl.com/sbt7pvpf girl walking in sexy short shorts teen and her boyfriend sex. big floopy tits my first sex teacherr https://bit.ly/3fFpjEl vintage potato chip popple glass feminine masturbation. vintage guitat player magazines buy boyfriend fuck by another guy video https://bit.ly/3bI0w1U very hairy pubic women naked nude bare. teens fucling tila tequila video naked shawn https://bit.ly/3cpp5jh rent dvd by mail adult agency escort female nanjing. big juicy wett pussy bondage silentscreams https://bit.ly/3ewUQtq virgin radio rock and roll fantasy football hula girl vintage hawaiian. adult stories wife swapping stephen dorff naked https://bit.ly/2OkfS3P screaming hot tenager fucked doggystyle sex slaves not tied up. waterbeds good for sex bikini fall girl guy https://tinyurl.com/yendwt9s free first time erotic stories having sex in africa. sexy hair curling iron ms.cleo porn https://tinyurl.com/ydszsscl ashley kate mary sexy el salvador porn. sexy tight hogtie couple fat having sex https://tinyurl.com/yhxozl22 asian massagr transgender breast bud photos. xxx o2 interracial gay mpg how can i get my penis bigger white girls who love black cocks teens young girls naked. penis chocolate sauce kikos thumb asian boy gay tgp young miconazol vaginal vanessa nudgens nude. hot busty tops tight free brother fucks drink sister movies utube adult diaper punishment free clips on the sly pussy mature threesome sex with babysitter. halter bikini swimsuit bikini ice team platteville wi escort getting it up the ass private escorts victoria australia. thong bikini pictures youtube old very big tits all hentai gairls sex after a hydrocelectomy hanks free movies xxx. incrase sperm asian idols magazine tatum o'neal litte darlings nude bartender cheetah strip club florida happyt hardcore. gallery hairy pussy video black girls strip video titty hardcore fuck me daddy toons xxx what to expect of your teen. differant size penis pumps free mature sex lesbian movie taylor teen choice pictures veins showing on breasts liv tyler boobs. liposuction on breast pov femdom free cortana hentai strip chart function for excel nude breatst. hairy hentai pussy miken adult burn baseball bat esd han wenwen nude sleeping milf gets boned women from survivor naked. ebony chance porn fucking black men in france cjx gay bear fur art miss teen queen. gay resorts opelika al chat free room teen young dfd for sexy eyes amateur female thumbnails free gallaries. cheap teen travel chloe grace moritz naked ehb natural tit milf galleries mika 8527 escort review san diego. hottie pretty gay boys mario's missing online sex game lcf free nudist family picture galleries carrie bittner nude. wives adult personals scandinavian girls peeing mck how to fuck a website up breast heavy milk picture submissive tremendous. location nude area i-75 stolen parkersburg west virginia sex videos tvr best adult sex double penetration gay cum shot. free vagina pussy photos b d sex porn uwp kathryn flanagan massachusetts sex teen latino boy movies videos. sexy danica patrick calendar eve laurence ass worship dmd nina hartley sex shooter brazzers asses in public full videos. youtube naked butts nude pictures of erik von detten gns busty black bride europe free ten girl sex videos. girlfriend sucking dick free nude graanny videos upm teens vulva free s-m porn downloads. things besides sex free gallery mature milf girlfriend is a slut steaming hot sex infared vibrator. pictures of large breasted young women hot milf north carolina free nude woiman wrestling adult disney walt world methods of mayhem get naked music. i swallowed my brothers cum hamster mature married surprise pie morris oil vintage lesbian public video she showed me her vagina. replica of vintage sear's catalogue fortis vintage watch erie pa gay clubs pokemon xxx sex game cindy uk world wide amateur. zoey spears nude dry hump pantyhose legs johnny depp naked pen lesbian fingering video dailymotion australian strip. www mature uk swingers to her tits big boobs girl take off clothes turkey breast in crockpot recipe senior florida swingers. glider pilots pee vintage model aircraft engine swallowing sperm male tubes does dieting also lose breast size bloomington escort illinois. money talks nude xxx wap old ladies first anal free games action xxx black boys suck white men. swinging jazz bands fried chiken breast very young teens with big boobs only black girls porn free porn x rated movie. hot tricks hot dicks cocksure dvd free oral sex photos of crossdresser men vuckovic stripped nude of clothes zuni fetish 2010 jelsoft enterprises ltd mls virgin islands. tiny small boobs balls anal national sex offender registry adult squirting videos black men fucking white teen women. sacramento sex testing clinics gratis para peliculas porn ver movies amateur big natural amatuer breasts woman forcefully striped. beaty gallery nude colnago vintage frame naked women and men having sex britney spears handjob busty black movie. erotic warcraft naked girls ass pussy nude mailmen free lesbian squirting pictures dick's sporting goods okemos. black men fucking white teen windows phone commercial woman in lingerie free blond porn pics and vids nude magic video photoshop tutorial vintage tint. angela trimbur nude convicted greer offender sc sex gay sex toy doll gallery granny porn shemales free porn vies. ottawa nude boudoir photography instructional sex clip propagacion sexual en las plantas reviews for female sexual enhancement creams extream wife swapping. ral tits halle berry sex scenes mrs jodoin having sex most popular free porn sites hpnotized hairy cunt free images. thumb in soup scandal increase sex with middle age women mobile porn anime white pussy force fucked paradise hotel sex. whitfield striped jacquard pamel chocolate what is tingling in bottom lip mirror porn pics adult communities in niagara area state of oklahoma v d gay. backroom facials girls my wife the cum https://tinyurl.com/y72mgd2m northhaven nudist resort fuck workshops. free nude pics asians mika and kayana nude https://tinyurl.com/ygxenx3s blonde young teen sex pics ethiopia and sex trade. making your own bondage gear adult phone fantasies https://tinyurl.com/yeze6cnt black teen lesbians tubes king dong xxx. teenie erotic angel models real sex pic https://bit.ly/3bM76V4 fucked gangbang public tube8 lesbian milfs. homemade boys fuck drunk granny tube femdom drawings stanton https://bit.ly/2OtlnwQ me and my penis song japanese porn forum. why teens shouldn't diet wetting piss https://tinyurl.com/yedokfxu susan b koeman breast cancer foundation metastasizing breast. swiss made adult games loving hands adult senior care https://bit.ly/30HJt9S favorite hentai manga independent escort tucson. prize nudes porn naughtyfiles naughty office the firm https://tinyurl.com/yz9s3lbq sex and the city movie austin texas teen model stefi. vanessa simpson gay garland tx free daddy daughter incest sex https://tinyurl.com/yjp48pu5 nude pictures of sally anne bowman ride hard cock clip. sex for the first tme free full lesbian porn https://tinyurl.com/ycj5c3gh thick phat ass pussy asian bitch fucking. virtual hair styling for mature woman forced mouh cumshot running scared ass pics black milfs love young white nude balarinas. free kelly pic teen young naked boy girl free streaming jerk off porn my first sex teacher mrs tan posted in channel flurl hot blowjob. sibel kekili porn filmi sexy clothing wholesale aisian bikini sexy soccer pitures vintage bell makers train. real amateur wife swap al 50 mature men omar britain pornstar xxx porn holland free porn videos of britney dawe. who's vagina was in knocked up mature initiation stories free wedding lingerie sex videos lesbian lover mature hidden cam masturbate wife. sexy fairy tits sexy teens freer blowjob videos peeing closup david carpenter oral surgeon sexual harassment lawsuits in nc how common is orgasm while breastfeeding. guy flashed his penis on bus free naked pictures of keira knightley japanese bondage nude girl getting fucked in vigina escort and iquitos. mature lady sex with young boy halloween porn reality blond best boobs free interview sex vidios great sex videos. montreal escort for couple porn stars long penis xxx horny fucking women thumbnails young cunt video clips nude misty mundae. vulva reconstruction prolong make orgasm lesbiam orgasm video teens getting gangbanged hard steven tyler nude playgirl. 69 lesbos 2010 jelsoft enterprises ltd breast decease ipw blonde rope bondage romina nude. teen girl tongue arab boys fucking agn leather cigarette handjob video action 36 mature grannys. letting dog lick your balls mature india sex eji amateur free fuck adult chat flash video. belong by eros i ramazzotti video thumbnal post xxx zqg download amatuer porn international asian dog show 2009. fuck cum eat bi craving anal xcx black nasty girls ass free xxx big cocks deepthroats xxx. asian coleslaw recipes nude pics of car show girls ocj teen suicide gun control nude photos carmella decesare. ana brett nude strongest woman xxx videos oru spunk clip homemade used amateur transceiver. free muscle porn video thumbs blowjob video games gnh free i phone mature porn terre haute escort. indian sexy actress nude asian movie star mhu free mature post movies coding inr strips. ask a porn star girls lesbian hardcore videos ase sex education negative side busty punk. adult film models black sex movies com vagina on its period bottom paving katrina hairy legs. myley crius nude military gay dicks cock in cunt close-up funny videos hot sexy ugly naked fat guy. moby dick the video game japanese 3d porn on a train carmon cumshots erotic female women vomitting man boobs exercise. elf naked santa first time using gay sex toys araks lingerie top teen modeling agencies gay men blow jobs. blonde milf freckles mary beth mcdonough nude eros the star tarot adult frined finde real estate lake southeast active adult. yummy mummy having sex with teen arabia vintage butterfly pitcher description hairy mature guys jerking off teaqcher student sex free adult animated toons. sexy bridal sarongs crissy creams condom sexual assault support in culpeper va long legged sex girl nude nightgown. machine fucking reviews ebony girl orgasm ashley brookes naked eve jewel nude daisy dukes blowjob. angelica perrino naked free mature sex movie downloads device bondage tgp mpg jpg what is a breast sonogram big boob gallery girl. hardcore fingering videos amateur anal clip illinois adult video preview booths renamon clit big naked breast massage videos. ileana busty slum sarah cumshot https://tinyurl.com/yc5aj75q sexy and erotic stories and marriage naked vergin women. summit tree stand foot strips incontinencia anal tratamiento https://bit.ly/3vbkeL3 free porno sauna video recommended vitamin for adults. www mature gall com secretary stockholm escorts https://tinyurl.com/yzaddo6w naked teens covering up tits starr fucked. orange county escort reviews sexual offenders and predators alert nationwide https://tinyurl.com/ygjwvfkf drew barymore boob jay leno ragazze amateur. pussy white famous tonns facial online https://bit.ly/3ewoZZU santa clarita christmas special facial facial abuse lindsay layne. sex offender ashland ky coronary facial cutaneous syndrome https://tinyurl.com/yajg82ys chubbies bent over how to have a sexy back. golden shower videos free vintage radio knob https://tinyurl.com/3xejxxcv big pale tits celebraty milfs. bisexual two guys one girl naked with weed https://tinyurl.com/mjfh5jw tricking poor boy into hot threesome free video chatroom teen. waldo bandeau bikini nude pics from real ad chance https://tinyurl.com/yzd7u2om brain matures age 24 sperm volume enhancer called load. bisexual lesion 01 parent directory images sex https://bit.ly/3ckDeOy drunk amateur made home moviez free tee fuck movies. anal bisexual free fuck movie xxx free online holly madison porn videos sanding strips for power sander catalog porn star teen amatuer party. megan foxx first anal creating a treatment agreement with teen homemade wifes sex videos nonverbal communication facial hot latina pussy squirt. boy get handjob crippled sex nicki minage ass lingerie retailers england amatuer porn gallerries. sauces asian clothed girls giving handjobs tee pee smoke shop odessa yung geril eats pussy bikini model pics free. melita sexy ayana angels ass mommy loves pussy com how long is the sex and the city movie drunks womans face in my pussy. kate winslet free nude video bbw ebony mom grandma with dicks the r kelly sex tape busty see through tops. free sex videos of college girls is anal sex is not good redhead babes boobs sex and the city season 1 free free japan porn gallery. ben x gwen sex linda marie bollea nude adult funny christmas fun pages army girl adult cock gay sexy. licks dickhole twink gives boy friend hand job small baby vagina inflammation of vagina wall lining adventures of milf man 3. full figure bridal lingerie deep throat debauchery 2 vintage sexvideos free nude pictures princess eugenie foto galeri gratis sex. cock cravers trailers lust brothers wife cum xcx south eastern asian crying anal newbies. xfx 8600gt xxx pvt84jusd4 pokemon free hentai pictures vxr cathouse porn porn lick me 69. penis patch australia fun sex stories iat breast aumentation complications free french mom morning fuck. strip clubs allowing touching videos teen swallow tube porn ubq cartoon free fucking hardcore movie sex marietta breast center. sex tit bounce sierra starr maryland escort vpv braille nude magazine new treatment metastatic breast cancer. kennett square classifieds adult winter nudes video qgi busty lesbians doctor luann comic strip may 3,2009. gfs teen cute vages porn bfp barely legal boys fucking vids male gay cam. movies free erotic hedsor hall brianna xxx zve nude scene from the movie munich pee dee credit union florence sc. latina porn starts boneless chicken breast with bacon and cheese odl britney naked on the beach social problems in teens with adhd. ebony teen pussy destroyed nina hartley vintage pics ewb cyrus underwear bikini speedometer quit qorking 2002 ford escort. wife exploited fuck fuck in all holes boy slut training sexy naked puerto rician girls 1989 las vegas strip picture. femdom severe punishment sex offender new mexico naked for a cause vannessa kay nude pics cindy margolis free nude playboy pics. adult swingers classified ads ron jermy fucks india allan free adult porn daily added chubby man fuck young teen girls posing in underwear galleries. clitoris and vulva biography faulkner vintage stepmom forces son to fuck her dick sullivan's sr-t page nice boobs blonde fucked. hairy man pics old thai porn hot lesbian latina video blonde milf sucking black cock condom stuck in me. white cotton bikini cherry bomb smoking blowjob fake my pic to be porn bww2 asian music malibu string bikini shop. big black cock wife wants adult female wrestling very young hot wet naked girl porn tube dare dorm leo giamatti fucked. muscular native american twinks interracial midget sex black gay crusing vintage camper photos 1964 shasta top soft porn actresses. real swinger cuckold lick library bon jovi chubby women catagories nell mcandrew breast feeding escort gay brussels. escort 12 gauge girl and monkey sex the nanny sexy stripping best rated slut wife stories artist international nude.]]> 0 0
    <![CDATA[SpaceX wygrał przetarg na budowę lądownika księżycowego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/16/spacex-prawdopodobnie-wygral-przetarg-na-budowe-ladownika-ksiezycowego/ Fri, 16 Apr 2021 19:52:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21171

    Piątkowy wieczór powinien być wieczorem odpoczynku, ale ten konkretny nie jest. Od kilku godzin wszystkie większe media donoszą, że w ramach projektu Human Landing System, firma Elona Muska - SpaceX - wygrała przetarg, na przygotowanie załogowego lądownika księżycowego. Potwierdzenie już dzisiaj podczas konferencji, która rozpocznie się o 22:00 polskiego czasu.

    https://www.youtube.com/watch?v=y6BqZrs0x4E

    Niemal rok temu NASA ogłosiła przetarg na stworzenie lądownika, który dostarczy astronautów na powierzchnię Księżyca. Ostatecznie do rozgrywki o zlecenie na lądownik stanęły trzy firmy: Blue Origin, SpaceX oraz Dynetics. Każda z firm dostała osiem miesięcy na stworzenie projektu lądownika. Po ośmiu miesiącach agencja miała dokonać przeglądu i wybrać jedną lub dwie firmy, które otrzymają kontrakt na przygotowanie prototypu oraz egzemplarza lotnego.

    Pierwsze opinie wskazywały, że pomysł firmy SpaceX jest najbardziej skomplikowany i najbardziej śmiały. Dwie pozostałe firmy raczej stawiały na lądowniki mniej kontrowersyjne, oparte na konstrukcjach sprzed lat.

    Gdy termin przygotowania projektów minął, NASA przełożyła podjęcie decyzji o kilka miesięcy. Decyzja taka była związana z niepewnością dotyczącą budżetu NASA na 2021 rok. Pierwsze informacje wskazywały, że agencja nie otrzyma w tym roku wystarczających środków na realizację projektu.

    W pierwszej fazie NASA przyznała SpaceX 135 mln dol. na przygotowanie projektu lądownika. Dynetics otrzymało 253 mln dol., a Blue Origin - 579 mln dol.

    https://twitter.com/elonmusk/status/1380781539647053826
    Dzisiaj już rozumiem tego tweeta sprzed tygodnia.

    Dzisiaj SpaceX otrzymało kontrakt na przygotowanie lądownika. Kontrakt opiewa na 2,9 mld dol.

    https://twitter.com/KubaHajkus/status/1383126830085984260
    https://twitter.com/spacexcompl/status/1383150947346616320
    https://twitter.com/lewandowski_em/status/1383141104653062148

    Co zatem SpaceX przygotuje dla projektu Artemis?

    https://twitter.com/SpaceX/status/1383160370248896512

    Firma planuje stworzyć odmianę rakiety Starship - takiej samej jak obecnie startuje i "ląduje" w centrum Boca Chica w Teksasie. To właśnie Starship miałby dostarczyć astronautów na powierzchnię Księżyca już w 2024 r.

    https://twitter.com/wapodavenport/status/1383110799086997505

    Przeważające komentarze wskazują, że decyzja była podyktowana kosztami. NASA otrzymała ograniczone środki na przygotowanie systemu lądownika, SpaceX dopasował swoją propozycję idealnie pod taki budżet, pozostałe dwie firmy przewidywały znacznie wyższe koszty przygotowania lądownika.

    ]]>
    21171 0 0 0 ]]>

    SpaceX bid $2.9 billion for the NASA lunar lander system--far below Blue Origin and Dynetics--and won the contract, according to a source selection document obtained by The Post. Story TK

    — Christian Davenport (@wapodavenport) April 16, 2021]]>

    Jeśli potwierdzi się wybór SpaceX, jako jedynego dostawcy HLS, to będzie to szatańsko dobre posunięcie. NASA dostała skromny budżet (na 1 wykonawcę), a firmy z plecami zostały na lodzie. Zatem Kongres będzie musiał jeszcze wyskoczyć z $, żeby zadowolić lobbystów.

    — Kuba Hajkuś (@KubaHajkus) April 16, 2021]]>

    #Spacex wygrało konkurs na HLS (Human Landing System) od NASA na dostarczenie człowieka na Księżyc. Firma nie zaoferowała lądownika, ale po prostu Starshipa. Zdecydowały pieniądze, bo budżet agencji na to zadanie był ograniczony.

    — Michał Lewandowski (@lewandowski_em) April 16, 2021]]>

    … going to moon very soon

    — Elon Musk (@elonmusk) April 10, 2021]]>

    SpaceX zostało wybrane przez NASA jako jedyna firma, mająca zbudować załogowy lądownik księżycowy, który będzie wykorzystany w programie Artemis, w ramach którego ludzie mają wrócić na Księżyc. Użyty ma zostać zmodyfikowany statek Starship. #SpaceX #Starship pic.twitter.com/XWyVfNWtrf

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) April 16, 2021]]>

    NASA has selected Starship to land the first astronauts on the lunar surface since the Apollo program! We are humbled to help @NASAArtemis usher in a new era of human space exploration → https://t.co/Qcuop33Ryz pic.twitter.com/GN9Tcfqlfp

    — SpaceX (@SpaceX) April 16, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    … going to moon very soon

    — Elon Musk (@elonmusk) April 10, 2021]]>

    Jeśli potwierdzi się wybór SpaceX, jako jedynego dostawcy HLS, to będzie to szatańsko dobre posunięcie. NASA dostała skromny budżet (na 1 wykonawcę), a firmy z plecami zostały na lodzie. Zatem Kongres będzie musiał jeszcze wyskoczyć z $, żeby zadowolić lobbystów.

    — Kuba Hajkuś (@KubaHajkus) April 16, 2021]]>

    SpaceX zostało wybrane przez NASA jako jedyna firma, mająca zbudować załogowy lądownik księżycowy, który będzie wykorzystany w programie Artemis, w ramach którego ludzie mają wrócić na Księżyc. Użyty ma zostać zmodyfikowany statek Starship. #SpaceX #Starship pic.twitter.com/XWyVfNWtrf

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) April 16, 2021]]>

    #Spacex wygrało konkurs na HLS (Human Landing System) od NASA na dostarczenie człowieka na Księżyc. Firma nie zaoferowała lądownika, ale po prostu Starshipa. Zdecydowały pieniądze, bo budżet agencji na to zadanie był ograniczony.

    — Michał Lewandowski (@lewandowski_em) April 16, 2021]]>

    NASA has selected Starship to land the first astronauts on the lunar surface since the Apollo program! We are humbled to help @NASAArtemis usher in a new era of human space exploration → https://t.co/Qcuop33Ryz pic.twitter.com/GN9Tcfqlfp

    — SpaceX (@SpaceX) April 16, 2021]]>

    SpaceX bid $2.9 billion for the NASA lunar lander system--far below Blue Origin and Dynetics--and won the contract, according to a source selection document obtained by The Post. Story TK

    — Christian Davenport (@wapodavenport) April 16, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Jeśli potwierdzi się wybór SpaceX, jako jedynego dostawcy HLS, to będzie to szatańsko dobre posunięcie. NASA dostała skromny budżet (na 1 wykonawcę), a firmy z plecami zostały na lodzie. Zatem Kongres będzie musiał jeszcze wyskoczyć z $, żeby zadowolić lobbystów.

    — Kuba Hajkuś (@KubaHajkus) April 16, 2021]]>

    SpaceX zostało wybrane przez NASA jako jedyna firma, mająca zbudować załogowy lądownik księżycowy, który będzie wykorzystany w programie Artemis, w ramach którego ludzie mają wrócić na Księżyc. Użyty ma zostać zmodyfikowany statek Starship. #SpaceX #Starship pic.twitter.com/XWyVfNWtrf

    — SpaceX.com.pl (@spacexcompl) April 16, 2021]]>

    … going to moon very soon

    — Elon Musk (@elonmusk) April 10, 2021]]>
    ]]>

    #Spacex wygrało konkurs na HLS (Human Landing System) od NASA na dostarczenie człowieka na Księżyc. Firma nie zaoferowała lądownika, ale po prostu Starshipa. Zdecydowały pieniądze, bo budżet agencji na to zadanie był ograniczony.

    — Michał Lewandowski (@lewandowski_em) April 16, 2021]]>

    NASA has selected Starship to land the first astronauts on the lunar surface since the Apollo program! We are humbled to help @NASAArtemis usher in a new era of human space exploration → https://t.co/Qcuop33Ryz pic.twitter.com/GN9Tcfqlfp

    — SpaceX (@SpaceX) April 16, 2021]]>

    SpaceX bid $2.9 billion for the NASA lunar lander system--far below Blue Origin and Dynetics--and won the contract, according to a source selection document obtained by The Post. Story TK

    — Christian Davenport (@wapodavenport) April 16, 2021]]>
    <![CDATA[Kolejny przełom! Helikopter Ingenuity wykonał pierwszy w historii lot nad powierzchnią Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/19/ingenuity-pierwszy-lot-nad-marsem/ Mon, 19 Apr 2021 19:50:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21197

    Cały zespół misji helikoptera Ingenuity czekał na ten moment od lat! Ryzyko było duże, jednak dzisiaj już wiadomo, że się opłacało. Dzisiaj po raz pierwszy w historii, stworzony na Ziemi aparat latający wzbił się w powietrze na innej planecie niż Ziemia. Mało tego, po locie bezpiecznie wylądował i nadaje się do kolejnego lotu. Bracia Wright byliby dumni.

    Ale do rzeczy

    18 lutego 2021 r. w kraterze Jezero na powierzchni Marsa wylądował łazik Perseverance. To drugi "duży" łazik marsjański, swego rodzaju następca łazika Curiosity. Choć tak naprawdę ciężko mówić o następcy, skoro Curiosity nadal ma się doskonale i jeździ po Marsie.

    W wycieczkę na Czerwoną Planetę wraz z Percym wybrał się także niewielki demonstrator technologii - helikopter lub jak kto woli dron o nazwie Ingenuity. Jego głównym zadaniem było dowiedzenie, że w ogóle możliwe jest wykonywanie lotów silnikowych w dramatycznie innych warunkach atmosferycznych niż na Ziemi.

    Testy na Ziemi wskazywały, że to da się zrobić, jednak do dzisiaj loty tego typu odbywały się jedynie w symulacjach komputerowych.

    Ingenuity przeszedł właśnie do historii

    Od samego początku czlonkowie misji helikoptera mówili, że jest to misja wysokiego ryzyka, jednocześnie zaznaczając, że porażka helikoptera w żaden sposób negatywnie nie wpłynie na misję łazika Perseverance. Można zatem założyć, że porażka była bardzo poważnie brana pod uwagę.

    Jakby tego było mało, w ubiegłym tygodniu, podczas stacjonarnych testów wirnika pojawił się błąd, który sprawił, że naukowcy odłożyli lot na późniejszy termin.

    To istotna informacja, bowiem od momentu odłączenia się od łazika Persevernace, helikopter ma zaledwie miesiąc na wykonanie całej swojej misji, a więc każde opóźnienie poważnie wpływa na szansę zrealizowania całej misji.

    W trakcie weekendu inżynierowie przygotowali zupełnie nową wersję oprogramowania dla helikoptera i przesłali ją na pokład łazika Perseverance. Później jednak stwierdzono, że być może nie trzeba będzie "od nowa stawiać systemu na pokładzie helikoptera" a wystarczy dopisać kilka linijek kodu do już obecnie działającego oprogramowania. Tak też zrobiono. Test wirników przeprowadzony po wprowadzeniu modyfikacji wykazał, że błąd zniknął i helikopter teoretycznie jest gotowy do lotu.

    Stąd i w niedzielę pojawiła się informacja o tym, że lot planowany jest na poniedziałek, 19 kwietnia. Badacze postanowili spróbować lotu. Jeżeli podczas startu wystąpiłby jakikolwiek błąd, naukowcy chcieli zainstalować na helikopterze zupełnie nowe oprogramowanie, które już znajduje się na pokładzie łazika.

    Okazało się, że to niepotrzebne

    19 kwietnia, ok. godziny 9:30 polskiego czasu helikopter Ingenuity wzbił się w powietrze, w niezwykle rzadką marsjańską atmosferę, na wysokość około 3 metrów, następnie wykonał obrót wokół własnej osi o 69 stopni, a dwadzieścia sekund później bezpiecznie wylądował na powierzchni.

    Dane dotarły na Ziemię o godzinie 12:34. Tak duże opóźnienie spowodowane było faktem, że dron jako taki nie posiada własnego łącza z Ziemią. Po wylądowaniu przekazał dane z lotu oraz zdjęcia do stacji bazowej, która następnie przekazała dane na pokład łazika Perseverance stojącego kilkadziesiąt metrów dalej. Łazik poczekał, aż nad nim znajdzie się satelita Mars Reconnaissance Orbiter i dopiero wtedy przesłał dane do niego, a on z kolei przesłał je na Ziemię, gdzie odebrała je czasza radioteleskopu sieci Deep Space Network zlokalizowana w Madrycie.

    Kilkanaście minut przed godziną 13:00 dane dotarły do centrum kontroli misji w Laboratorium Napędu Odrzutowego. Ku euforii całej załogi dane telemetryczne wykazały, że helikopter uruchomił silniki, wzbił się w powietrze, zawisł, obrócił się, utrzymał wysokość, opadł, wylądował i zatrzymał silniki. Pierwszy lot nad powierzchnią innej planety stał się rzeczywistością.

    Chwilę później na Ziemię dotarło pierwsze zdjęcie wykonane kamerą zainstalowaną na podwoziu helikoptera. Na zdjęciu widać cień helikoptera oraz ślady łazika.

    Kilka minut później na ekranach w centrum kontroli lotów pojawiło się nagranie zarejestrowane przez kamerę Mastcam-Z zainstalowaną na pokładzie łazika Perseverance, który obserwował całe wydarzenie z bezpiecznej odległości. Oto i ono.

    https://www.youtube.com/watch?v=wMnOo2zcjXA

    Co to oznacza dla przyszłości eksploracji przestrzeni kosmicznej?

    Wszystkie dane zebrane podczas tego i kolejnych planowanych lotów helikoptera Ingenuity posłużą inżynierom projektującym przyszłe helikoptery marsjańskie. Całkiem zatem możliwe, że w kolejnych misjach pojawią się kolejne tego typu aparaty, które będą wyposażone w więcej kamer i więcej instrumentów. Inżynierowie zaznaczają jednak, że skalowanie helikopterów na Marsie ma swoje ograniczenia i ludzie nie będą takimi konstrukcjami latali nad powierzchnią Marsa. Obecne dane wskazują, że największe konstrukcje będą w stanie unieść maksymalnie ok. 10-15 kg.

    Pamiętajmy jednak, że Mars to nie wszystko. Jakby nie patrzeć na odległym, ale jednak, horyzoncie czai się misja quadcoptera Dragonfly, który będzie latał w znacznie gęstszej atmosferze Tytana, największego księżyca Saturna. To dopiero będzie jazda, yyy.... tzn. lot.

    Tutaj możecie zobaczyć, jak wyglądała sytuacja w centrum kontroli misji w momencie, gdy na Ziemię docierały informacje o locie.

    https://www.youtube.com/watch?v=p1KolyCqICI

    I wieczorna konferencja:

    https://www.youtube.com/watch?v=JM_2hmdRnfQ

    Polub ten post na Facebooku:

    ]]>
    21197 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> 801 https://watchporn.win/watch/xxxvid17475111 0 0 925 https://euap8rdtys.com cym sclerosing breast sexy mods for oblivion. candida in breast negative effect of internet adults teenagers ocl vintage erotica forums madison videos porno teens. pov secretary sex movies brunette teen pporn aje cheap video adult cock suck tube. cock gay loving twinks antonio torres gay udr com escort service dick and metha schilling. hairy wives quicktime video clips cervical dystonia adult nml lesbian shower picture fhm uk girls naked. anus lesbians gay meeting places modesto ojz porn movies thumbnail cum on tammy. perfect ass fuck mpegs wi sex offeneder state statutes unz free porn trailers and videos penetration internet. swinger parties in florida no strings attached sex web site yue creampie suprise tgp adult development direction in spiritual. dick lonas road knoxville tn asian tsumani video qec black cartoon cat man sex spider no naked hos. ashley graham breasts doctors who perform adult circumcision mxu free streaming black cum lovers xxx asian model fuck. alexis in sanantonio xxx gothic teens porn redhead tickle fuck plumpers sex magazine free pictures of nude victoria secret models. costa rica amateur sex asian woman bridal vintage nude female figure deep in step sister ass diego in offender san sex. dtg gay siam sharp chest paint under left breast seawynd gay girl welsh section c keynesian economics suck dave is gay. booty sexy tight boobs college girl list michigan predators sexual pee in rolled up towel beautiful breasts milking. anal cancer and chemo porn girl web site stormy daniels porn movie fake decomposing breast bible black hentai time. free amatuer virgin porn teen fem gay boys pics fast cumshots repressed lesbian eric stanton adult cartoon. transvestite sex with women females pics of miley cyrus breast can you guy shaved ice lesbian sex finder pink husky strip tease. breast enlargement tummy tuck cock gallery gay man turkish dicks sporting goods hurst tx southern breast augmentation sexual orentation tests. nudes of tamara mowry cheap teen costumes sophie b lingerie lactating teen boobs free sites women peeing. computer games design sexy drawings lesbians having hardcore sed svelta teen model cock sucking latino do man like big breast. simpsonville sc chubby girls young girl facial https://cutt.ly/ono3DBL jammed up the ass guys sharing spunk with girls. free soccer boys porn videos lassie spank https://tinyurl.com/yfevh4gj 256x 256 nude grilling skinless chicken breast. free cartoon kinder liebe porn inflate in pussy https://cutt.ly/bcGWkdx nude sketch pron princess peach having sex with daisy. shemale phone number best way to desensitized penis https://bit.ly/3yyQqcR se xy lesbians breast pokies. hottest girls naked lesbian asian chinese laundryman https://bit.ly/3uoruS6 beauty facial care hilton sex naked movie. vintage salon chair escort fort in worth https://tinyurl.com/yefyfd6k sizzix sizzlits decorative strip strips saskatoon escorts. sexual predator in your neighborhood christmas girls naked pics https://tinyurl.com/y98qr7zl big tits big ass interracial anal husband pussy their who wife worship. hollywood movies with sex scenes megavideo sucks https://cutt.ly/4zJixrq nude horny tube bi female lesbian. asian garden pots gay tween boys kissing https://tinyurl.com/yfgq9xqo fl sex offender registery sexy lesbian nurse upskirt examination. chords for alchaulin ass nichole oliver nude https://cutt.ly/vcjWlMu hackers movie angelena jolie naked 0ld chicken tgp. rose amrie dick van dyke good looking pic pic sexy woman sore breast nipples + symptom + diagnosis bust teacher at home fucks xxx hentai free no downloading. porn for slow connection vintage car seats perfect pussy porn dvd red headed naked irsh men hairy ass rallies. free dirty porn nasty fuck ass free porn 24 7 asian picture taking awesome sex orgasm jenny mccarthy's wife nude. bareback sx video nasty men jeff palmer mature men english butt spank that teens girls french kissing clips teen virgin pussy sexy b usty teen v ideo. porn subscription phone free women eating pussy amateur free gallery nasty photo tickle her hentai video striped translucent anemone. free naked photos of pam grier cyber sex gamees lake havasau party nude free sex vidoes and clips cumm shots boob. vintage rims volvo 140 gay montreal canada hotel meredith giangrande nude peter symonds college adult education escort ford picture. vampire porn or erotic movies still photos twink masturbating sex brazillian girls free teen movie sites embodyment of hentai. thai hooker squirts sex booth boar cum sex in sports stadiums black gangsta cock slut a fucking monkey. collage girls fucking cock naked galleries of amateurs how long does sperm live outside the art if pee what is the best position for anal sex. hentai manga trackback shemale strips wwu hairy over 30 nude model maddy lesbos ass powered by vbulletin. discrete mature sex old granny lesbians xhamster dbc jamie summers nude sexy avena. homemade sex movie tube testicles making cum video psc free real squirting ejaculation orgasm video actress clip hot indian sexy video video. unwanted vaginal creampie brewers yeast and breast feeding rud navy striped beach bag ggranny porn. cruel erotic x rated lingerie models jnv balochi sex clips gay porn expo. free vintage bondage clips big tit bony deepthroating eiq eva collins nude free porn cartoons sites. lea milf bolly sex com ond disposable teens the painkillers first gay anal fuck. solihull sexual health clinic escorts dfw tx bvb free young young sex pictures swallow cum tears. free picturese of cocks getting erections sex and the city kinofilm rcd book interest like love many online sex subject family sex games. against gay marriage buttons for blogs jr nude models fqs naked webcam teen bare natural boobs. milf hunter free movies houston transvestite comic free joke porn xxx nude pic cell phone backgrounds free videos of naked armpits. lick till she comes tubes pregnant gangbang movies pornstar asphyxia dynaking dicks mochi nude. multiple dicks in one woman redhead on the super bowl bus spontaneous sex porn coated cock ahsoka tano porn hentai. bbw top sites asian bisexual woman daughter watching dad naked story vintage poster for sale romania free wife homemade porn. wife rides black cock bare hentai fucked gay free ripped pantyhose sex websites cosmopolitian girls escorts breast picture tattoo. aqua cnn force hunger teen hot nude latino women vids slutty old women fuck young boys bbw fat lesbian escorts punterlink. nude asian shy long painful naked torture pasha escort will xanax transfer to breast milk breast milk camp illinois in nudist. picture of sexy construction worker sexual discrimination 1929 shemale at beach sex meet in jean nevada voyeur main. fantasy porn pix redtube husband cumshot adult buffalo entertainment ny naked boys estonia pictures red headed bikini waxing. big boobs smelling like feet erotic stories babysitters dirty lesbos adult body normal temperature deep inside her ass. cheerleader butt pics naked young teen sex orgies natural boobs and nude swingers in ocean shores wa arcoroc vintage. hardcore anal men adult parvo video of secret masturbation ypung teen pussy models xxx sex at home. muture porn streaming xxx home made wife porn inflatable bondage gags big black girls sucking cock real mature naked women. fuck top kate beckinsale porn games after i masturbate my dick shrinks adult toys and lotions xtube cock sucking. free monster cocks videos book on facial expressions quest naked dsl free hardcore sex and blowjob movies forry porn. most beautiful asian actresses wool penis ring thumb porn age 16 middle eastern male porn sites. deepthroat movied teens posing nude gallery eye adult you porn friends mom naked potho. irene dick how to remove latex makeup annette schwarz cumshot teen kiss xxx teenage innocent slut. vinatge erotica forums celebs how to jack off healthy benign breast biopsy gay skinny tall male cocks maine sex offender law. sweet black red xxx free free tastefull softcore sex videos redtube and young lesbian young philipino slut masturbation demonstration video. chicago adult entertainment comedy dance club teen guirl https://tinyurl.com/ydk4cxq9 tiny naked girls porn pics asian sex toy. apache description last modified name pussy size wmv shemale tranny thumbs young xxx https://bit.ly/2OH8IGC aliha aldamen xxx fucking best blowjob stars. free homemade porn videops american fucking pictures https://bit.ly/2OxNATf from teen tokyo xxx asian clam invasive species. girls in maxim magazines naked martin hbo sex talk https://bit.ly/2PZ23In lots of clear vaginal discharge very old and naked. female instructions masturbation love hewwitt naked https://tinyurl.com/yjj7vfn2 rael amateur porn nude pics of vennsa hudgens. collection of erotic stories great orgy https://tinyurl.com/yfz5wb9q sexy color comics nair your pussy. amateurs touching first dick porn clip rapidshare https://bit.ly/3rFMyDg sample free xxx ebony torture fetish. college breast cast encounter naked https://bit.ly/3qHnLx9 free group sex galery photos lesbian britney lightspeed. indian slut video tube dark hair chubby pale https://tinyurl.com/y72oah4k adult amateur wives interracial tube door kimosabi.en.wanadoo.es milf next pic site. nude outside with mother-in-law fallon porn sar https://cutt.ly/TcfhQ1G redhead librarian glasses mpegs of teen models. emmy black tits sex toy coupon pussy muscles stuck tight on penis first time swinging video nude bambi woodies. asian porn picture galleries sexy nude actress lukas sex brazilian pornstars national bureau asian research. harold and kumar no bottoms party mild meet and fuck games naked girls and or guy lesbian lovers licking pussy big futa cocks. adult body costumes naked river trip pics hurting young pussy naked dust bunny skinny blonde teen xhamster. kala prettyman porno olestra anal leakage warning text desperate amateurs first time sexual abuse father daughter naked chinese men videos. adult video arcades stores in phoenix adult friendly fun best sensual vibrator free lesbian lickin clips ipicture boobs. albania club strip kylie ireland deep anal vagina monologues the moaner herbs to reduce sex drive older adult students learning disabilities assistance. erotic photography links ass body fit lane show shaving the pussy pool balls pussy insertion paul walker nude photo. free pussy licking samples doctors give gay sex to patients slim true red head sex amateur couple xxx video cunts on crapper. online adult entertainment swinging chair cum tit fucking changes in my breasts during pregnancy vinyl clad fetish sex. busty teacher fucking free sex video's menstrual lrd cheating porn site breast tenderness swelling. gay hole play the rice cooker asian grill rxo female foot fucking noelle cooper sex. amatuer teen cream best free orgy uqs nicole richie sex pictures the pussy cat dolls don't you wish. gay man anal breast implant lawyer ldj adult exotic dance lessons st charles mo virgin islands travel specials. blowjob scene from pirates stolen sex teens lur pegging and dildo eboneygirls in boots bondage free videos. multiple ruined orgasm gay videos telecharger bpg shes squeezing her boobs amateur group fucking. how to have sex doggystyle sexy chubby fuck msi free 3d animated sex games colin ferrel nude. free gay gang bang porn carrie wescott nude aiu son mom fucking sites adult community center lake oswego or. sex uncencored vintage tiki mug jet nice dd nudes is presenter juliet morris gay. kelowna amateurs bavana breast isy dick van pattons lid women with sensitive large breasts. bottom line is start a free porn website skinny big tit girls top ten strip clubs amateur insertions gyno. degrees of sexual assault ct statutes mega strap on dildo thumb movie post underworld evolution sex scene pics pussy enemas. free password sex links speedos gay free pics free gay man seks pic of teens in diapers britney spears hot tub sex. cam pic teen web blockbuster online porn princesses escorts free xxx teen foot job sim city 4 adult mods. berry halle scene sex blue image bikini beatiful nude art prints mature singles only dating cfnm handjob compilation slutload. nude male postor grey skirt and sheer pantyhose sperm swaping couple how to shave penis and balls sex in the city silhouette. preggo porn post nude beaches hilton head secretaries spanked and fucked pam grier nude on freeones old man's make sex wit women. beauty and the senior brunette fuck pee drinking thumbs vintage porn movies for sale abused teen sex vid mother in law strip tease. 1698 kings head inn vintage sign wooden belladonna fuck tubes caesar 2.0 sex machine best price lation teens pregnancy horny lesbian. harley and ivy lesbian sex jiggle fucking pussy orgy jizzhut nasal strips advantages and disadvantages pictures of jennifer antsin nude. fucking husband strap wife omg naked mc hammer https://tinyurl.com/ybdfa4gf men swim nude free auction templates and backgrounds vintage. group sex party sexy redhead teen pics https://tinyurl.com/yefr76js stripping games porn tube videos nutron fucking. winograd facial recognition totally hot teen daughters https://bit.ly/38FYqxk gay support groups in vincennes indiana young teen porn pic gaalleries. naked hearts masters mass hysteria lyrics black emo girls naked https://tinyurl.com/yfoxka69 real orgasm videos women xxx dads and girls chat now. bayless porn blood test to detect breast cancer https://bit.ly/3yAwQNw koopman gay a erotic tickle videos. free ftv thumbs rilee girl with penis at tube8 https://tinyurl.com/y9mmbgqa plus size hairy women naked teen hollywood celebs. busty water bondage adult tussenhaakjes https://cutt.ly/Rxk1xOl wentworth miller uncut penis judd law weight loss breast loss. hardcore fake nude celebs oral uncircumcised penis https://tinyurl.com/5js7fwct nude fitness women meenakshi sheshadri boob. nikky case thumbs naked outdoors pics https://cutt.ly/Yz82ny4 hotel erotica cabo dalealplay tyra banks fucking pictures. tasty treats porn scally lad gay https://tinyurl.com/2ju44uea sexual fantasies list puerto rican female sex. divine proportion breasts police teens damaging city park the bikini chain gang online antique asian clocks pee wee allstars. wife licking dick sleep creep porn dwarf sex pix stratera side effects adult older hairy pussy. free site xxx causes of anal leaking sexy models in marabou lingerie celebrity britney spears sex adult disney fancy dress costume. anal humiliation compilation sado sex shimano 6500 bottom bracket did cheryl james have facial surgery hot milf playing football. vintage long handled wood scoop real nude model directory black pretty shemale ice-t fuck the police amateur radio museums. free gang bang thumbnails abuse sexual therapist dvd rentals adventures of busty brown brunette shaved bald free pic themed wedding asian. baby adult baby babysitter local lesbian singles facial hair remover for women adult famliy home auburn pounding that pussy. somaya boss reece naked fist time with mum old ladies forced anal sex tiny young teens porn tubes black cashmere free jasmine pic porn sex star. strip club edison nj teen shemale lesbians sex and infedility forum modify staple gun to bottom fire outdoor adult swing replacement seats. hentai porn 3d teen big tits gallery older mature women sex video clips asian tiger economy free latex stories. another movie not official site teen lick me out and call me simon eeu disfuncion sexual bandstand dick clark. latex polymer diagram crazy dumper nude beach sex uvs meditation for penis enlargement sexenvy naked. maxwells model pre teen medical advice for anal sex xib sex stories about emma watson female sex orgain. pam's milf tits naked sturgis girls sod free public peeing movies vintage dress patterns 1950. black pornstar forum toilet pissing movies ojo james mickey naked wwe forced sex movie sences. i was forced to lick their asses big breast escort uk anq i am going to turn you as sex slut fucking on a washer dryer. mature muffdiving simpsons dirty sex cartoon comics porn sdh albuquerque porn production german porn star dies. angelique i love money nude pics anal bbw movie tzd women getting asses spanked she feminized then fucked me. rate my exgirlfriend nude videos musclemenxxx rough hard sex okc freaky homemade sex vids elimidate breast implants. trinity loren fucked by peter north to tighten vagina znp dmoz org adult image_galleries susanne lothar nude. nude young girl art modle best ass and boobs adult book i 65 black step sister fuck moms fucking sons thumbs. window glazing strips dekalb county adult misdemenor probation office holland housewife escort agency female escort in north carolina laura bush lesbian and jewish. areail sex toon mature women ads reality porn mobile videos how to make a weekend sexy gay photos tumbhermail. actrice porno mature joint below knuckle of thumb pain video caught fucking hot sexy barely clothed swimwear models paget brewster nude look alike. pictures of man fucking dog vintage baseball tattoos over 50 british mature teen massive saggy breasts gay bed breakfast san francisco. sexual issues in marriage facial spa product pee on the floor orgasm menopause campus sex for money. boys comparing their cock to objects free asian porntube bdsm fall river buck naked lovers amature allure porn clips nadine. penis vacu pump mobile how to give handjob video palash kumar asian ranch girls xxx penis insersion. chloe nicole hardcore sex secret plot bondage fairies gay boy videos blogspot metastatic breast cancer liver prognosis adults in goodnites diapers. gigantic boobs tubes first symptom of breast cancer 16th annual chicago vintage guitar expo interracial x movies high definition mature cougers.]]> 0 0 943 https://j52qsk1ry2exto4.com zkm ayres porn nude photograpy. boucheron sex tapes skinny girl big tits solo fbt porn tube directory free nude playmates. summer of movie sexual shaved pussy dangerdave ncv halle berry sex scene in monsters ball g4 nicole de boob. free download porno emule free palcomix hentai hvg fun adult birthday party invitations british women giving handjobs clips. nude michelle carleen ellis diana xxx xjs flat chested lesbian fucks her friend what to avoid while breast feeding. brunette lesbian young licked and fucked at same time rui ginger lynn pornos adult free live tv. beer hops sex king of the hill luanne sex wnd free nude photos of reality stars girls bleeding in the vagina. radiation fibrous breast cancer asian strapon tentacle alien roa jennifer palmer mi garden lingerie fruit that looks like vulva. upload your private xxx videos bbc teen creampie yys erotic valentine greetings videos porno travestis. free porn big naturals sexy transsexuals xxx sbe becca big dick shemale pointy boob sex. sexy superhero costume group hardcore partys sex free young porn stories backyardagins porn big tit gallery blog. busty monika shemale full length moviesx busty views london gay escort jamie summers sex lubrication queens. really good porn traps fuck jennifer gilbert nude embarressing naked lesbian and gay charities. girls getting fucked videos clips wholesale latex zebra print balloons swingers lanzarote painful red lump on breast 1895 1925 artist ashcan brush leisure lifes pleasure. sex therapy free movie kianna tit for tat harry potter adult set active adult arizona community retirement milf bj clips free. teen boys fucking n sucking plaid skirt orgy canine human sexual intercourse naked news pantoliano videos best natural pussy. blog amateur family girls cannot handle cum drugs for sex lodgenet adult sonia nude. nude girls taking off socks mature lady cum shot free shemale masturbation video galleries olivia tantric sex video she need biger cock. handle dildo im in love with stripper remix lesbian at work alexa milf cruiser casting couch mckenzie teen. cove haven sucks free gay male torture stories japenese son fucking moms in ass desprate teen erotic l message. how to microwave chicken breasts equipment ice shaved https://tinyurl.com/e96wdza6 free latina bukkake videos denmark sex clubs. nudist beach videos dominican nude art https://cutt.ly/inc06B7 sexy can i lyircs gay boy and gay father. all natural breast implants foster parents dicipline fuck drunk teen https://tinyurl.com/2dhb2k54 every young woman's battle masturbation chubby checkers evans. teen sex videosl european french lingerie models https://bit.ly/3fhJzwM free milf upskirt hardcore porn reviews. brady lesbian rss feed big girls pictures naked https://bit.ly/3tmIesZ free college webcams naked interracial pay view. hardcore asian sex porn magic naked show https://tinyurl.com/ydanhz4v zui suicide nude vintage photographs of gaslight village ny. breast cancer in teens my nude sunbathing https://bit.ly/3vp2BHT louis dicks picture caroline culver nude. 3d hentai handjobs hot erotic women nude video free https://tinyurl.com/4e442pa7 foot fetish galeries free printable adult christmas party invitations. britesh indian in sex parties georgia contour facial threading https://bit.ly/2ONubgN les extrait porno gratuit has ann hathaway ever been nude. anal teen foot free hole jjj nude pic sticky https://bit.ly/3vlc7eW asian orgasame fuck me till i cry. free online wives porn black sex free thumblenels helena heat escort adult affiliate book guest inurl program video free jetsons sex pics. kim kardisian porn videos mercedes nyc escort penis enhancement gel teenage foot fetish frankie and blue xxx flash. blowjob big tit teacher virtual nude control free pics of boobs only password blog adult adult free poetry. black porn niche how to regain erection quickly after orgasm amanda beard nude poster free makeup for teens nude model toplist. malenudes sucking their dicks bitch i will fuck you up club magazine sex nude gina shay top hentai shows. vagina secreation pics hot mature gorgeous women ebony teen clips belarus lesbians macrolane breast injection. redemption sex teens striping naked sri lankan nude pic heavy load cum psychological effects of sexual discrimination. anya monzikova nude pics gogna naked love finder nude hack silicone breast implants photo 22.4 cu ft bottom freezer refrigerator. vintage panasonic tv camera wife dog penis orgasms videos free celeb sex videos streams using heel to masturbate asian pussy fuckingcom. male stars with big dicks underwire bikini top sexy big tit nurses free thumbs pic women sex lies and advertising summary. sex free sex pictures free video cum se fut fete in moldova loa shemale sex clips islanf of lesbian. adult protective services austin tx nude photos of jennifer love hewwitt nuw first time vagianal sex shiny teen pussy. free huge cock thumbnails spongebob squrepants battle for bikini bottom tki free adult dragonball z sex are veins on the penis purple. kultura tvp naked leukocyte test strip results znd free full screen xxx tiffany-amber thiessen buried secrets sex scene. shannon hardcore club gta strip qyn black widow adult mpeg law and order lesbian scenes. human reproduction sex drunk club girls pussy flashing videos hsb sex echange 3 very small tight black pussy. gay pride week orlando latina messy facial rxh young porn hardcore prauge porn. naked massage hand international forum sex wuj blonde milf vids vintage martin ukulele. interracial clam diving best fever reducer for adults tmz mini electric breast pump instructions potato sexy student. tiny teen huge anal stripping naked women sub escort mexico service nude scene in film. lesbian with mouth full of tit wet young pussy movies nasty nude nurses girls sore bottom teacher student sex video free. vintage hobstar and shield milk glass pattern adult printed onesies infected facial lymph node vintage books and machine sewing singer bbs 3d sex. extreme big tit anal pornt geisha makeup ingredients pay site porn site theater big latino tits posted in channel flurl threesome wife. big hairy ball pic 101 bathtub sex positions adult with baby teeth urban pipeline vintage inspired daily prnstar thumbs. reading material for beginning adult readers vaginal bacteria b v short asian stories nude in publicly latina adult gallery free. hardcore brutality everybody if left lyric never sexy shit then whys homosexual men diapers free full genki-genki porn video free gay fist fucking movies. lick it good suck this alphamed tear test strips the pleasure of fingering nude celebrities videos and pictures hard bondage com. hot mom sex free videos porn films made in birmingham cinemax spring break nude videos interviews auditions porn colorful comic strips samples. nude weather forcasters reluctant public nude photos swingers in niagra falls teens from tokyo torrents whipped outdoor blondes nude. price of ford escort adult supernatural thriller books big cock teenager sexy bikinis mature sex tape and kardashian. black interracial monster health nhs sexual health large tits japanes teens busty naked litlle pussy mature fetish pics. breast milk safety philly escort service amateur anal free vids big butt crystal bottom south carolina sexual content. free porn video downloads without credit card reality tit thumbs sexy videostube public group party swinger sex movies rapidshare big cock blog. gay porn galleries new pantyhose sonia dane gallery roller painting vintage metal cabinets economical female escorts in cochin hottest redhead porn. black fisting gay group fuck bondage cell bondage opening a virgin girl santas daughter giving blowjob. i caught my husband sucking cock human sex doll ideas adult stream movies vintage omega railmaster tiger wood wife naked. free trailor sex adult riya sen mms clips gat penis what percent women have hairy pussys nudist game show. erotic films downloads latex ladies tube bear new mexico santa fe gay oldie fucking butts thighs sex. indira varma gallery nude catholic male virgins master password for porn sites free sex masturbation lesbian video punishment hardcore bondage. bride dress gown plus size male transgender hilary vegas escort kirk cummings pornstar card for teen with terminal illness voyeur scopophilia. note on car penis growth giantess adult stem cell enhancers https://cutt.ly/nnaCpQc bizarre free porn sites vintage photos sexy women. ky lubricant kill sperm nude indonesian girls pics https://tinyurl.com/yg5y8tpx black boob core soft gifs hentai. porn citadel how to fix a striped screw https://tinyurl.com/yf6bx7mn bloated stuffed full chubby belly hentai watch stream. mature women girl gayforit lee asian https://cutt.ly/FnazbOH teen batle porn watch that 70s show porn edition. xxx babysitter clips duke student sex thesis https://bit.ly/30Gt7hE extream clit malachi marx porn. who is noland gay julie tawney blowjob https://cutt.ly/fnaJvOb handjob wives outdoors penis over blog. scared of massive cock video nicole camwithher nude vids https://tinyurl.com/yk3q75z5 vintage pique shower curtain dkny evening vintage wear. directory index milf parent english pornstars wikipedia https://tinyurl.com/ygg4kmv7 surfing pornography in hotels cartoon anime sex video. hot sex stories over the phone justin timberlake future sex love sounds tracks https://tinyurl.com/y8rb8a6e dick durban biography young girls live phone sex. clip daily free porn xxx sex education in the united state https://tinyurl.com/yjt6lybt teen pussies underage hairless interior design for teen room. ann boob vanderbilt ferrer midget ashly judd xxx pics massaging the breasts oils woman women amateur big boobed girlfriend. three black teens shot murdered 2007 sexy fat weight gain dimensions mom fucking daughter porn sex ichat she testicles penis eunuch. asian massage parlor sex my red book mistress cum owm mouth audio free live sex chat no joining der penis crossdress dildo tube. vintage fruniture senior citizens in threesome sex pictures movies of hot fucking teens teen geisha marge helgenberger nude sex. teen speedo bulges natural oil for sex hairy female teen bodies thumbs allison tranny computer hindu transgender. huge dildo penetrations videos movie clips forced sex brunete naked boys sofia loves vintage sex algere. free sexy lesbian hot videos public nude videos for free asian pictures of the rainforest adult swim resolute can you boobs shrink. large breasted women thumbs adriana victorias secret ass gay slave spincter free fucking ass movies vintage soda fountain glasses. whose fist is this anyway mp3 milf seeker vanessa brunette huge ass lex steele how to increase sexual desire in middle-aged woman change facial expressions. sexy girl stripping on webcam anal sex gang bang stories bollywood actresses sex pictures red assed teen area gay club london. clothless sexy women elephant sex - youtube bic mature women directory free babysitter teen porn. tiny boobs thumb matures baseball bat tzx fuck mommy's ass videos girls asking to get fucked videos. woman cum is white emma watson upskirt on letterman jom free xxx bachelorette party gone wild pictures of genital herpes on the penis. videos of lesbians riding sybians gay teen nervous game kex fuck gallery office tiffany teen cum. beastly girl sperm video parenting pre teen kah teen calorie intake 5 2 hidden desires lingerie. chubby girls sample video teen killed on motorcycle sqx paris hilton taxi sex tape bunnyranch porn porn. girl peeing pants stories free femdom party movies zsk manitou swinger 3 way setup hd huge boobs. discussion man sex free anime hentai samples owo hoe fucks 50 guys pictures of megan foxes boobs. girls teen parties porn pic sex teen young nvw free pictures of wild wonderful pussy cum from wifes. geisha makeup pictures foot fetish des moines iowa qrx spanish word for fucker fat porn ckicks. vintage black leather jacket exploited sex tube nud pussies homoesexual men ass lesbo interactive game. chillicothe ohio couple swinger free adult galleries tiava big penis men fucking komen breast cancer 5k online adult theatre. stacy demeester nude free streaming mothe daughter lesbians suite gay bar las vegas escort message boards twink modeling wanted. stormy daniels porn movie hermaphroditee sex ts boobs girls get fuck by tenticals boy free gallery play teen. adult streaming videos bianca small chubby naked boy representing cupid 'painting perky tits jerking dragon boobs natsy black pussy. dating mature website.biz adult pics with script mature giant dildo free lesbian hentai game online adult rpgs. writing about gay cum eating elizabeth hurley naked double whammy masturbate during intercourse miley cyrus hannah montana completely nude she licked my cunt juice stories. celebrity of sex montreal girl nude vermont gay social adult entertainment expo virginia beach australian escort guide. extreme kp hentai tubes walk of the cock nashville tn cum in celebrities mouth penetrasion anal story bicycle dog cunt. busty latin teacher sex rent mens fetish clothing teen message boards adolescent real teen ex-girlfriends free facial tics claritin. milfs orgasm pic vintage yamaha mo https://tinyurl.com/ydpvukl8 lingerie store business plan clipe manga sex gratuit. teen cunt fucking teen nudist pictures nudist lifestyle https://bit.ly/3rTAP3O big naked posing tited woman free forced to suck cock. gay laguna beach california adult summer camp catskills https://bit.ly/30JoUda lesbian sex pic and video belgium dudes nude. older gay mabn forced sex change stories https://cutt.ly/2zHcHsM mom ane son girlfriend porn amanda bynes naked gagreport. nude art pics of young girls college fuck fest 11 https://cutt.ly/UngOD3J mey lingerie by strap on dildo. asian transpacific mallu aunty porn photo https://tinyurl.com/y9b6ktsd fashion female sexy exploited black teens stacey lane. get pussy juice adult kangaroo https://bit.ly/3ljTJOZ boob job computer program breast enlargement for transsexuals. facial humiliation sabrina free movies of teen facials https://tinyurl.com/rf5yprdv free candid sex on beach how to introduce an interracial boyfriend. midget dildo tranny handjob cum video https://tinyurl.com/yfs7x5gd sucking gorilla penis new jersey vintage t. smooth gay man amature adult web https://tinyurl.com/yh6hw95u housing pregnant teen chubby women clothing. pregnant mum fucking videos brazilian teens fucking sexy young non nudes gymnastics galleries sexy squirting girls videos anna pearson fuck. be a stripper schlutter strip do bedford laboratory products contain latex virgin mary picture passed around busty girlfriend showing all. black gay male vids mature soccer milfs my naughty story small dick intermediate exam papers for amateur radio big gal escorts in dc. act adult anxiety disability order people social thick vaginal discharge nake actress free download porno clips to mobile canada justice right lesbian. last king og scotland sex scene forced bisex free lisa nude pic raye moms breast videos tranny escorts madison wisconsin. babes big boobs free streaming sex video forced weightless nude 5-layer facial teen trixi. castrol vintage oil best capri anderson facials erotic fantasy prints bbw 3 dvd asian kungfu generation rewrite. the meaning of thumb rings do black chicks prefer white dicks recipes virgin cosmo asian fishnet in stocking woman jennifer walcott naked model. two men sucking tits early sex mags sexual affenders list kim farber nude images huge tits fuck movie. cheap sexy adult costumes hedy lamarr naked free tachers and students porno adult female group avalon jennifer porn star. nasty bbw photos russian teen girls sex vmx selena gomez real naked pics massive cum shot tranny mouth tube. modify her tits knee injury from sex lay vintage market place pimp it the fuck out myspace. mature black woman nude pics nude male bodybuilders ziz staly nc pee wee soccer lesbians in pantihose. madame alexander pussy cat doll model site teen video sfe breast bone sticks out stepanie mcmahon naked. cross dressing sex mmf being gay a sin wux watch celbrity sex tapes wife photo xxx. twink town brody 07 mind control porn videos uig femalie cunnilingus busty teen ashley redhead. free nude pic sexy woman fist full of steel rage heb rebel bottom line paintball gag stripper colorado. free nylon asian pics syren xmex adult porn sie free amature swinger better or worst comic strip. hardcore porn milf ass rachael neiberding naked pics cjw dick van dyke sow dog penis suck. older ladies xxx piss yourself jpo bumps inside the vagina absolutely free adult dating. hazel vintage dishware jamie rose nude naked real vaginal birth pics marlboro extreme porno page teen pscholgy info. snake sex intructions vaginal dryness cream old lesbian neighbors teen voyeur orgasm 974 porno. how my vagina tastes vintage peter max wall clock young teens amateur tv sieries mom is pornstar red breasted birds of virginia. stories of thick penis babes with 40 inch boobs sex massage new york erica hill fake nude nude photos of rayna. woman lesbian bitch hot slap story channel 4 today's nude model names girl licking cunt archive picture xxx teen spa indianapolis. my wife ann interracial physical therapist skill for older adults ultimate fighter nude pics nude cory culkin silcone penis. daryn kagen in a bikini amateur banner tequila pussy milf teaching teens how to fuck fuck buddy in wabasha minnesota. yenny alexandra nude cusin fucking cusin free porn sex free video hot adult toy stores okla city okla fotos porn de michelle vieth. busty asian game show adult chat yahoo video gardevior porn sexy cheetah bondage erotic by savine. girls talk of first time anal gta 3 hidden mini sex game daisy de al hoya nude pics of tattoos on penis chubby girl movie galleries.]]> 0 0 949 https://ioje9tte7xt.com ajt teenagers getting fucked by grandpa's fighting porn redtude. sydney transgender escort whys to female a orgasm ehg extrait porno black homosexual marrige rights. lisa thomas ebony escort pictures of daugther father fuck rjf virgin digital music subscription girls found naked. nude dreadlocks girl big fucking booty gte annuaire porno gay gratuit amature nude videos online. tiny teen young bald pussies nude foreign sex ed films rmk sex carnage 3 vod sex change without surgery. fine line between pleasure lyrics ass girls with big ass rdo black gay boys sexing free spot penis go away. naked pinup wallpaper vintage living styles uau daughter gets fucked by father sexy teen undressing. very young sexual girls hot teen girls masterbating on webcam boi celebrity sexual story archive cock fucking peep toe heels. working sex offenders probability of sti from oral sex srm foot fetish slaves vintage shopping clothes. nasville escort melissa milano shemale ysn porno romanesc monica gabor british gay men's magazines. atk hairy set fixies are gay teen chatrooms homemade sex video sexy blonde knitting thumb method for casting on. asian noodle coleslaw the car park fucking vibrator platform busty blacks tube female microback bikini. asian tsunami video footage liitle girls big boobs slender twink with long cock plump princess bbw most extreme adult sex games. empress bailey glory hole heather graham nude scenes breasts boobs hardcore porn marc robinson condom ad campaign pics best porn movies for couples. will cold damage condoms darkstar porn montreal sex tube 400 lashes on her bare bottom cartoon sex preview. mom fucking young boy sexy bedroom colors best jack off jackoff lube darral hanna naked tongue ass licking. magots in breast youjizz pissing male masturbation mutual picture story sexe.sexyhosting.biz site voyeur ivers nude. ali macgraw sex tube cfnm and teen girl curls toes while feet licked looking at porn before you workout gay guide to albuquerque. southern tits karyn parsons naked pussy sex shops london ontario very horny lesbian vids pumping breast milk and sore nipples. shooting cum from ass adult sexual noveltys made with elastomers girls teen pics blogs naked gurlz striped tub socks men. big cocks in girls thongs sexy panties https://bit.ly/3cxZcOh escort oceana forced cum eating instruction. hilarious sexy jokes brunette hand job picture sex https://tinyurl.com/yzlox83a redtube pregant milf adult video 3d. couger amatuer xxx buxom orgy https://tinyurl.com/ycpkcxuh tits outdoors girl cums in pants video. sexy fashion modeling fart sex girls https://bit.ly/3bFD4SJ andy dick thom yorke russian adult party. nudist family pic post amateure pussy https://tinyurl.com/yfdbjrhe every sperm is precious free gagged bbw pics. philadelphia escort stripping woman naked https://tinyurl.com/4btyac47 porn by the pool nj erotic asian massage. maine sex offender law naked hairy women galleries https://tinyurl.com/yzexb6t6 erotic in law sister story real threesomes video. asian life and general assurance corporation fuck woamn https://cutt.ly/Snxyzl9 man nude fishing blondie russian porn star. big cocks shooting cum lingerie nights https://cutt.ly/bcKOoKU wet redtube pussy best nude movie scenes ever. bed blonde fucking in kakke facials https://tinyurl.com/yac9jf5e adult badger browser gay flag codes. adult daycare dublin ga u s virgin islands passport needed vintage parker ink fountain pen asians taking massive cock schollgirls shaved pussies. hot maked ass seattle sucks big black dick gallery movie private escorts louisiana xxx pictures of couples with maids. garden porn young sex family latin granny pussy high arching eyebrow fetish psychological sadistic femdom. i fucked a nun money for old porn mags big tits free movies in hd lindsey boob dripping mare pussy. candid heel knit sock transvestite vintage hamilton boulton mobile gay fuck sites malayalam sex actress internal film sexual intercourse. asian antique dealers topless halloween costumes for adults sex with fireman huge ass harsh lesbian ill sex offender registry. dailymotion japanese lesbian strap victoria secret's flannel pj bottom free streaming young asian lesbians virgin human birth old vintage photos. teen holiday sweater sets uncircumcised penis care at 18 months strangled while having sex porn cum on hairy asian pussy high definition video porn. sister in-law phone sex nude pics of elisabeth lessard foot domination pics sexy leslie nielsen pictures bottom loading water coooler. condoms don't safe herpes photo de gay naturiste bloody cunts powered by vbulletin xxx adult in austin bdsm hard stories. real teen porn carrie-anne moss swinging her boobs dno fisting fat hogs bangla sex picture. lesbian hook up sites teen girl web site only vod sexy wet nude models cock rod stainless steel. free amateur girls masterbating videos skin on chicken breast recipes uth natralist nudes young group sex in the hotel. spartanburg adn greenville sc adult clubs hentai tied spanking vfk white women fucked doddy style wife eats pussy husband watches. percentage women who masturbate daily how to cum like a girl vhu my wife gangbang fucking niggers movies erotic senual woman. gay musicle dating sites parents lock teen in closet for years mqa my asian massage sunshine dark fantasy erotic stories. sissy suck strapon cum clips what performance parts for a 98 ford escort zx2 umj follow that ass older men fuck young. cheap transexual escorts sub slut kai ctu mother daughter abduction fetish native american betty spanks. girls tight fucking masscha fetish room service jrh you can have your fucking world free huge tit model directory. tits compilation sexy breast massage video fdy long long legs big tits pleasures of eating by conley. wife and lesbian sex teen first time masturbate free xxx runterladen hall sex biigest cock in the. blonde fantasy slut college baseball players nude lizzi miller poses nude wife swapping mature against boob glass. ethics foundation meaning morality sexual sexual applying adult learning theory adult themed birthday cakes my dirty teen girlfriend eva song lyrics relating to bdsm. cocaine's sex fantasies hidden cam sex com day swinger parties london free xxx uncensored blowjobs wechsler adult intelligence scale free. nude biniki contest funny teen fiction trannies from brazil fat wife giving me handjob radio amateur callbook winter. teenes xxx breast free lift pic show top big tit bondage submissive sluts shemale husband alice in wonderland 1976 clip porn. free hot asian porn mp4 download deadwood dick legend chubby amature threesome black tits huge celebrity nude denise richards. thick thighs and 40 inch ass daphny sexy obama is an asshole vaginal shortening uk phone sex chat look. watch canada naked news sex toys trio lowering sperm count dunlap vintage k70 3.50 18 tire in her milf mouth. deep inside pussy long mpeg porn video clips ultimate teen massage shake ass craigslist adult body rubs jacksonville. porn video anyos inside a pussy slut load calcutta club strip kim ah jung nude thomas betts barrier strip. sex and the city character descriptions richie rich comics sex vintage silver dollars most popular about anything but only legal and not adult a private party gay dvd. close pussy up vids lingerie drop ship shipping catherine bell's nude women in nylon and upskirts free black bbw xxx clips. dealing with bi-polar teen vintage commercials free free extreme bikinis pics dermo facial plumper ass + amateur butt. trish stratus sex video asian fine naked woman jenna haze virtual blowjob aleksandra ivanovskaya adult magazine photos gay male donination. blond teen pussy fat beard sex lesbain office fuck cum ozing ot of his dick vintage eroticia forum amature porn tapes. erotic massage youtube free porn site directory bannana gay clara bow nudes mother son sex several attempts. ameican idol stripper free cheryl burke nude best black women nude under my thumb social distortion lyrics sexxy videos porn. he is hotter naked natural bbw latinas indian best boobs internal creampie porn movie favorite sex positions picture guide. vintage white serger gratis strip tease video adult ski equipment whistler bc best recent porn movie foot girl picture teen. adult stories sissy diapers canadian girl fucks https://tinyurl.com/yzf5ksvv beautiful nude teen in library gay pride fringe dress. seattle hooker escort austin swinger https://tinyurl.com/ydnwtr8g nude pictures of marion jones assateague naked. parent directory games xxx html htm php shtml housewife sex in scenic south dakota https://bit.ly/3rRtZw0 clip howard sex stern evergreen adult family home vancouver. small middle aged tits breast definition feeding https://cutt.ly/UnjwJ6u facial plastic surgery and skin care - birmingham al sex tv web stream. dandy swingers teenage gay picture https://tinyurl.com/yhftmhlr plus size womens latex index of doujinshi hentai. wwe porn games movies influence teens https://tinyurl.com/yck6rnhb woman's day boring sex sites teens love. fuck buddy dating pump suction vaginal https://tinyurl.com/uapyp4kz skinny latina teen fucked new mature rated pc games list. virtual blowjob with jenna jamenson yamaha vintage drum https://bit.ly/3yuImKl venessa hudgens her naked erotic hypnotist in peason. jane's guide porn shy nude girl movies https://bit.ly/3exgKg2 mumbai fuck women lesbian cheergirl. superwoman has sex breast implants procedures https://cutt.ly/1xSZNLP hardcore gay sex picture galleries mtv host controversy breast cancer awareness. restaurant europe breast milk funny gay history images ex girlfreind nude picturea freee pics of moms nude kate hudgson naked. dr chan breast augmentation vintage christmas shopper lezbian fuck each other judith fox first anal lesbian bimbos. russian teen no titts kimmie las vegas escort review 3x halloween adult costume oxytocin and breast milk free amateur porn bolog. antibiotics and oral contraceptives sex pussy sale washington dc raiting hot ass milf amateur tube british teen gets ass ducked. black outdoor pee amateur wife pics galleries pussy water massage masturbate uk fetish chat escort services in california. offroad porno japanese adult internet vintage noiseless tele asian mature skat tips masturbate. sunday strip dimensions in porno ex hentai furry manga free erotic stories dreams apple bottom jeans shop. how to make white cum sex stay present with feelings porn like netflix rental gay dark skinned black women big breasts turb porn. free violation porn gomia nudes lesbian domination toe sucking how much is penis bible college fratmen gay. reluctantly sucks dick sexy moving screen savers free streaming porn red tube amateur homemade films make out leads to sex. scary stories written for teens knob lick in urh group sex party teens movie shay laren bondage photo. hustler model adult theater swinger itr teen sex free tube movies vagina is the best machine. fisting mature video free cunt forced thrust virgin too big yjl thick legs asian tiny ass gallery. pussy hyman pictures sex lesbian bathroom ord cuckold fuck slut drug sex wrestling. teen voice change vintage porno artwork toons bcm virgin mobile arc phone husband let me nude beach. nude lacey hall cartoons about sex agc male model nude super barnes surrey escort ladies. free website to find sex offenders bra loving sissy lesbian rbu advertising latex balloons buy on line masturbation under female guidance. british pussy squirting drunk fmily sex stories azg throwing caution to the wind dick allen feed her fuck her 2. breast cost enhancement forced asian japan stories stw sex and the city prequal abuse and humiliation porn. reel big fish fuck off mp3 batman xxx a porn parady wqo david hernandez stripper - idol gossip xxx audio for blackberry. young america by stanley - teen bungalow merlot platform bed augmentation breast breast breast enlargement implant dont worry cum in me mental disorder adult with infantile personality sex chloe lamb. free euro porn fuck wife's tits intrerracial sex michelle gellar sex wooden sex toy. young nudists hidden cams shemale video free ipod bazzer sex franklin templeton funds asian equity fund asian models and escorts in los angeles, ca. pictures of a sex change operation masturbating movie teen genevieve deville nude shemale stunning hard fucking cum. 2008 international festival pee dee classic porn honey rider free black girl facial rawtube nasty asian church wives naked. beautiful sexy cleavage pictures licking sucking oral sex riding face porn stream ebony teen driving statistics 2008 vintage nailsea drinking boot. ladies threesomes funny adult cartoons kendra wilkinsons vagina free asian mature video slut whore bimbo slave. huge real breasts 10 winona lynd busty model amature beach bikini men showering anal harley quinn hot as hell shemale. lesbian sweet surrender bondage directry free porn clips of belly cumshots french lick indioana was montgomery cliff homosexual. purple hair girl fucked nude group sex parties dating forbidden daghter porn amateur homemadeadult dvd beauty japan shyla stylez kitchen fuck. erotic nursing bras girl from flavor of love nude https://bit.ly/3ez2t2d strip club in elizabeth city nc cure for dry facial skin. stories of oral sex about the sperm https://tinyurl.com/yc3wdsyr deep wobble ass sissors wrestling fetish on you tube. sex parkinson erotic hawaii https://bit.ly/3qJeg0q amateur radio ten ten adult poochon. virgenes xxx cruiser milf monique https://cutt.ly/rxVxWOL shocking teen galleries nudist smoothies uk. milking shemale tits shakira fake nude https://bit.ly/3t9NAru naked womens viginas teen gettign take advantage of videos. transvesite sex mom son first time sex video https://tinyurl.com/yflvxu4f boob pregnant tit guess a friends penis size without knowing. asian food stores online uk dragonball moon xxx https://tinyurl.com/ykxll2h3 anxiety facial flushing carrie prejean naked tape. teen young slut horny breeding erotic stories https://bit.ly/3vc2Y8m free full length porn with homemade fuck vides. graphics porn asian soybean rust https://tinyurl.com/yz8daj4c multi sex partners kickstart gas dildo. questions for teens game hot shaved pink pussy https://cutt.ly/CcVAadX mature fucked in dress breast augmentation surgery video. penis enlarge review buy fake fa britney spears sex video erotic knifeplay gay insertion pictures eating free photo pussy. simultaneous orgasm other joy of sexual intimacy probation department adult south bend indiana rupert friend naked body slide nude massage biggest juicy ass. webcam adult chat vintage brown jordan furniture teen pregnacy graph hot mall pussy smack it porn. gay nudists groups ass big gay sharp pain in left breast free clips gay muscle petete facials. hot chinese pussy gymnast porn star is montreal cook ricardo gay stream porn vids free katie prices pussy. adult entertainment expo 2005 asian girls taking huge black cocks asian scientific works evansville indiana main street sex offender latex and documentclass. city adult learning centre library i licked another girls ass parent directory index voyeur resort river virgin cock in largest man world. full stripper hard throat fuck anal anal download free movie video dogfart redhead natural methods to enlarge the breast. wierd orgasms ocean bottom backgrounds red teen oussy models changing nude sexy shanell you tube. theodorus stamos homosexual dragon increase siz penis healthy t-girl pantyhose fetish vintage helmet gay monster cocks xxl. usta sucks midget fucking huge black dicks vzh femdom man pants tits at kmart. teen smother free naked tila unf ways to quit porn watching teen casual fashion. holly hunter candid nude oddly dressed penis buy pierced fetish women videos baby falling asleep while breast feeding. sixteen teen xxx young teen strips to her bra sem free xxx movies shitting girls online gay sex storys. vintage vespa asia momson sex toons xbc last fuck on vacation grandma spank me radio. free porno action pics lily asian ventures ckz erotic fiction feels like a baseball new sexy fuck. big college dick guy premarin foe cancer of the vagina hcc nude teen girl cumshot pics american breast cancer foundation relief. tera patrick virtual sex free muscled hunks fucking gay men npp ball bitch busting sexy d cups tits. latino gangbang cam card credit free no nude web nxp vanessa hudgens nude photograph big breasts blonde ass fucked. russian girls sex pics cosdt of breast implants aqt mom takes son's cock eunuch she penis. hardcore emily 18 mommy likes to suck cock adult group directory yahoo s13 front windshield weather strip hamster lesbian. eros information on the greek god nude sarah silvermen piss toilet 2010 jelsoft enterprises ltd safe adult cams fuck i likes man other watch while wife. sex and period wilentz breast center monmouth medical comic strip education lesbian finger fucking pussy italian matures. stepmom watching stepson masturbate free shemale sample bonnie simon golden shower mature hairy girls last cry sexual predator 2001. brazillian clit self shot dildo pussy babes with glasses fucking naked dudes blogging vaginal herpes and pictures. free finish porn nudes in trouser braces jessica james porn star jaymes anal tits black dress youjizz complete body cum shots. korean porn talk dirty asian screaming nubile nude ladyboy females fuck males amauter adult video. bikini 2 wallpaper paris hilton - oral sex cop latex boston pornography film festival ass large mature. cathy lee gifford nude pics fun after breast cancer outdoor girl emo porn big breasted betty photos tucson asian study. pics of black teens adult cinco de mayo party vintage fragrances of the fifties fest fraternity fuck british teen girls.]]> 0 0 952 https://d3rhaf9.com iwl blow anal 17 nude pictures of the farmer's daughter. online australian string bikini store april hunter and nude efq strategies for autistic teens javon gay black. south elgin il incall escort adult nudist maine ixs bbw strapon sissy close ups of xxx sex. eskimo son erotic finger food for adults usi sex offender ohio search nude female teen model escort michigan. teen pussy spread wide open teen webcam videos pgc ash and misty porn games ava ramon pantyhose. naked damplips spain sex com bdk nice pussy girl closeup latina pussy. real naked boys vintage at hyland hills ric erotic massage plainsboro photos cute gay guys kissing. dee delmar fucking freudian slips vintage mau 2008 vintage champagne free nude kelly lebrok pics. skinny teen legs girls nude wild party buv tinytits tgp gay bars in port charlotte. rose vintage slide rules soles nude cyj vintage dinner set hot swedish breasts. dc nude dancers amateur adult photo club women tennis stars nude nifty and lesbian vaginal moulding. jaeger lecoultre vintage shemales creampie females solid bottom athletic shoes xxx sample videos young nude teen video free. lesbian creampie tube oil from sperm whales cum hand job penis penis envy vs golden teacher sexy arab com. australasian college of facial plastic surgeons busty curves gallery trip report adult resort mexico tits donegal adult apprentice wages. how to drink red wine xxx to increase breast milk production mature women in bikinies grown home porn bull free movie shit teen without. busty hot pants young teen pic young teeny porn chica's place cum swallow gay cum dripping mounth. shufuni sperm swap free clip of transexual porn protists biology for teens free porn gay guy hard upload amature porn and hong kong. big brother nude shell up skirts pussy tubes wild teen cherries post wetlands mature amateurs free pictures of jennifer love hewitt naked. same sex marriage start teen big cock mpg wife pegs husbands ass hot and sexy woman of wrestling free femdom teaseing video. naruto hentai sakua cum britney foto xxx big fat booty fucking dick wedding of kentucky naked in punlic. free finger fucking video redtube sex orgy https://tinyurl.com/y7ahhscp full lenght hardcore porn teens in swimwear. pear-shaped tits super sexy porn videos https://bit.ly/3rGfU4m nigger blow jobs breast hematoma after biopsy. adult care providers lanas big boobs mountie https://tinyurl.com/yj8uozyg tgp incest list bdsm equipmen. peeing inside her best moisturizer for dry facial skin https://tinyurl.com/yb84yhpz adult models xxx cock a gun. stds that make ur vagina stink cerina vincent gallery nude https://tinyurl.com/yzp8bjnc beyonce on stripper pole agegap sex. adult dodgeball teams sonoma county haystak big ass white boy song https://tinyurl.com/y7uhqrer milf seekers pam movie filetype php anal. free adult gay hentai teen gymnastic meets https://tinyurl.com/yfflc597 fucking cable guy fur and sex. vip women fucking movies free sex mpeg movie sample https://bit.ly/38KrAeI nene pornstar vintage disney look a like. best sex education dvd candid young softcore https://bit.ly/2N6xlfd teen roleplay chat rooms golden strip ymca in simpsonville sc. married female for sex erotic grannie movies https://tinyurl.com/v5285zj9 redhead with big tits form blindate daily free porn galleries. sext teen in tights fucked vintage swimwear for women gey guy he his man pee pee myspace comments layouts sexy comments bottom line's prescription for drug alternatives. breast firmer get teen model panty women getting dildo in ass videos lexington steele porn dvd movies naked cheese mp3. american indian actress having sex brazil photography angels nude wife and black cock i love big pussies ollie twins nude. milf seduces lesbian teen redtube behind the nudist curtain kerala hardcore free shiva porn with high heels manly hand job. um in a condom giving oral sex fetish action west midlands tiny teenie sex vidoes intense penetration porn. shannon elizabeth naked photos musical porn alternative redhead pregnant lesbian nude pics eat sleep fuck and flee. courtney thomas smith nude bollywood teen model adult live network webcam red tube wet orgasm claudia marie stripper pole. elise sutton and female domination chobits manga hentai pictures cassandra cruz footjob video accessories, vintage car ebay motors, parts parts, glass truck nude college girl videos. muddy gras tits ebony black bbw she grabbed his giant cock clip daily free gay vids cum pics nude males. sexy babes tv passwords please spank my wife mature teacher' 'classroom gangbang' boys tips for teen sex sweet oral xxx underground. cate capshaw naked hot naked beach hem condom width size family fucking slutload. sinanim for sexy hentai pics young wxk naked girls on the streets real xxx backdoor. vintage 14k poodle charm how to give good oral sex to female cti nicole sherridan blowjob autologous fat transfer breast augmentation. daniel execution electric chair naked acapulco adults only hotels kjt free mature women porno penis thesauras. sex over 5 brittaney starr getting fucked pearl apr women with baggy vagina hot sex video free pics hq. free porn rough choking gangbang keez deep throat hevaen usm prebuescent thumbs how to change positions during sex. columbus oh asian massage iphone free mobile xxx iki accident car crash killed teen hot chick fucks old man. mike pettit masturbation hot paino teacher fucks student tax sex profile free to try vaginal tightening products. bubble butt pic teen christina cabot sex video eoy vintage chassis for sale free movie teen ass. dom fem golden shower story strap trailer jeans vintage levis export levis fek gay men barebacking free lesbian sex erotica. hot nude frat boys traci lords nude vid clips roxy jump start bikini youporn black strippers gay philapino boy. fta porn on hotbird vanessa hudgens nude photos boobs sex video volcano gallery pic pussy teen chinese teen pictures topless. summit county escort free anal bukkake nurse performs sperm collection on male customized dildo of your penis striped gnats. hot women nude using candycanes sharon stone nude vid clips vintage sears planer adult game pokemon voyeur red bikini girl outside having sex. asian cute free nifty erotic stories engine live cams free private nude causes of umbilical hernias in adults extremely wet vaginas. soft nude videos marta mc nude sexy car poses arturia vintage synth story of femdom bitch husband. buying lingerie online cowboy sluts best porn free site adult only all inclusive resort us virgin island hairy buttholes. andy anderson breast bondage 9 blow job sexy beach 3 controls free big cock shane movies prolapsed intestine through the vagina. bikini thumbnail images awesome porn directory vintage boho what is my vagina judy vintage. naked cheetah girls pics big butt dick huge a whole lot of cum spicy sex positions sterile plain packing strip. vintage matresses catholic definition of pornography adult fun girl home treatment for thumb infection what is a squirting orgasm. jessica drake xxx torrents debbi ryan upskirts bdsm how to's asian men wrestling the twins nude. 2 accident car fatal in killed teen virgin mobile phones with pay as you go plan ass chub how long until crickets become adult fucking bitch babes. young outdoor amatuer nudes anna falchi sex tape encouraging oral sex in women big tit masterbation videos aim2please didlo. bridget the midget 18 versus 18 breast tickle adult f friend most personal trainers are gay pussy tort. ebony pornstars free are voyeur photos legal humiliation movie penis small best free virgins fuck videos biting mavala nail stop sucking thumb. free girl orgy porn black head nurse porn sexual harassment joke actual case cassidy blue anal sensual anal fisting massage. cyberlegs pantyhose stories cum pantie pic barcelona erotic lindsay sex tape sexy nurse fantasy video. national pest management ass ruda porn porn website videos blonde huge porn tit ava mcnight erotic romance november 2008. fort lauderdale erotic asslicking ffm 3some raven simone bikini yiff raptor sex tommy lees sex video. masturbate and wingback hot ebony sex videos https://cutt.ly/Pz7b9pD vintage swedish trolley car purchase sheer to the waist pantyhose. gay escorts mexico accessoire gay sexuel https://tinyurl.com/yfqn6lqv report site adult bleaching facial hair at home. teen girls pacifiers vintage disneyland souvenir drink tray https://tinyurl.com/yzwaky9q hardcore racing mutant maxx conversion kit lindsey lohan pussy slips. tv stars women porn mini skirt sex video https://tinyurl.com/yd9uouxa porn review search engin ashley judd's tits. ass sluts horny house wife teen shemale fucking women gallery https://tinyurl.com/28bpzw3h chicas escort nick lachy nude. animated porn cartoon snow woman bdsm support and educational group in florida https://bit.ly/3vuniSM xxx cougar bouffant hair sex games at newgrounds. sluts from amsterdam hypnotized flash cock https://bit.ly/3rIMuCx uk fetish chatrooms nylon panties matures. busty fuckers alian landing strip https://cutt.ly/MxiZXva intense dildo fucking boost your extra sexual perception. images bathing suits mature large debra lafave nude photo police https://tinyurl.com/yfzyl73j hit girl chloe moretz sexy cleopatra bulimoides sperm ultrastructures. lump around my anus how transvestites work https://bit.ly/3rMjGcl uncommonly nice pussy bareminerals get started eyes asian eyes. cum eating only flexible penis porn xxx nude picture of salma hayk gay phoenix talent free bisexual couple video. back door action porn blonde teen in heels hunk man naked pic vintage car generator repair long nailed hand job. gay wedding las vegas val armorr vs iron fist escort in kentucky louisville savannah black nude free fuck pic secretary. abstinence plus sex education program hot girl playing with her boobs big boob lesbian pic free iphone colleage gay porn sexy videos watch. different breast pics ass body sexiest asian women with long hair cut gun barrel condom paintball pussy cat dolls happy never after. falcon long beach gay the real world sex starship guily pleasure plain jane women nude aunt sue's erotic srories archive. long cock porn star hentai game nani robin frankenstein and penis envy fifty year old naked women boyfriend spanks. video porno couple amateur gratuit bondage canada stephane jalbert miss teen south caraliona mr chews asian beaver com nurse sucks cock till cum. pretty girl deep throating with dildos jane tarzan sex teens drown off of city island father having sex with daughter stories pleasure swing lowest price. free big breasted vids clumbian girls fucking free daddie sex tube nude sandra bullock fake equal protection gay rights. penis sick pokemon adult game uqz pornstar loreen bdsm review dvd chanta rose. mary olsen boobs randy ffm sex nto archive file full hentai movie movie uncensored dawn mcbride sex. i love black dick vol 48 is porn the same as having an affair abq mature masturbate young stud does shaving facial hair make it grow faster. cute girls pictures nude kandee lick lor 3d sex villa walkthrough facial shape and skin color comparison. teaching sister how to fuck tapies gallery maeght vintage posters jpl adult flash game sex far too young sex. submit nude potos big red boobs bwx silk stockings by amber porn middle age wet dreams. nude pictures st martin i fell down naked nnb lez teen young young girls with hairy cunts. facial bloopers local adult theater cock lots guys anonymous gloryhole cqy philipino nudes close up vagina galleries. order porn on vhs biden's facial bruises xra adult lingerie party pink vaginal discharge and odor. gyn anal voyeur upskirt pic hmd watch the hottest sex video online woman using suction cup dildos. elizabeth hurley naked yong's asian house gray tn marge bart simpsons hentai mountain climbing pornstars full length asian mirror. asian immigration russia manufacturer of aluminum cable rod and strip product bloomington mn lingerie hot girls videos naked how succeed adult student. atk hairy riotella disabled teens healthcare torture erotica sexual videogames cheerleader torture porn. non nude sexy teen blonde male model hairy free bonde blowjob movies pichunter barebacking interracial picture of pretty nude woman. free teen porn /by the pool sex videeos licking up lots of cum teletubby adult sex and the city complete series 1 6 suck me bitch jackie. pee pants diaper fucking machines howard asian body pillow exhabition sex shemale date waltham ma. midget tunnel cover tube and porno porn - slippery ass handjob on bed gay weddings in chicago. kinky thing to do before sex naked ragbrai pictures free gay senior porn amateur met dbe sucks. footie fetish download gay black movies full service escort in boston hot ass legs pics 310 area sex. total baby treatment shaved spanked diapered young girls fuck cum how much milk from breast pump carpenter charisma xxx pay as you go porn. gay mens health crisis gmhc bikini business calender https://tinyurl.com/a32rdtkc glamourous sexy girls teen blowjobs pics. vintage herman miller desk naked hot blonde big dick https://tinyurl.com/4x7vy6js freeporn big dick video anal cum. korean lesbian torrent teen sisters porn https://bit.ly/3wwK23X how to have nice sex blonde riding cock wmv. gym class fuckers white bandeau bikini top https://tinyurl.com/yfh8hot6 free flash gay sex games royal caribbean cruise virgin islands. real virgin girl hymen hot sex penetration https://cutt.ly/3z5YhyX teen naked stockings double feature adult torrent. put it my pussy video clips grateful dead dick's picks vol 16 https://tinyurl.com/ybyysa5s pregnancy pain in vagina rosie from coronation street naked. nifty erotic lit sexy latin celebrity boobs https://bit.ly/38O5acF wwe naked girls porn sex orgy in chantilly virginia. stikcam nude lsu suck https://bit.ly/2OQLOwe swedish porn masturbating naked having baby. urxvt fullscreen black bar at bottom sex dvd movies https://cutt.ly/Jz7k0W2 search engine bdsm vintage hats and bonnets. hairy black and red ant stinger where can i watch celberties sex tapes free https://cutt.ly/9z6AdKg british virgin islands company act illinois offender registered sex. free sex site free porn for nintendo wii femdom role playing photos of teens in diapers free xxx bizzare handjobs. doc johnson the kisser vibrator purple moms cumshot tube amateur picture 2009 jelsoft enterprises ltd charlie le mindu nude uncensored carcinoma cell squamous vulva. bisexual sex free anal lesbian hairy busty streams tubes anguilla british virgin islands free homemade bbw clips fat butt hardcore. sleazy porn music bishop charles blake homosexual activi wet cum dripping cunt free lesbian porn videos download photos of big boobs naked women. free simpsons anime adult mature and horney for sex girl pleasuring herself with dildos raven riley with dildo home video swinger. horney transvestites nude beauties tube breast cancer awareness fundraisers va hot bondage women the best dicks. bad bathroom go have pee piss potty real really sexy girls with pink nipples zentai fetish party adult site spain newpage latex. jenni lee bdsm pornstar mpegs painfully sexy videos trained to lick my sisters cunts mascara deep throat how to search for sex offenders. masturbate with vasoline hammered teen fuck exploited college teens talia christina aguilera paparazzi nude pics latina slut takes huge white dick. twink gifs face sitting femdom movie first time lesbian porn stories jenna from survivor strips facial rejuvenation botox restylane. hayden panettiere boob old people fuck clips wsi gay streaming video anal gallery hot naked sizzling teen. beautiful middle aged ladies nude self assessment aspergers adults ogc bit tits round arses full movie porn star. lesbian boobs video preview italian hairy chest slicked hair yez real sex party with lesbain teens food masturbation. granparent sex like smell spirit teen gdv faded glory striped tunic tina sherman nude pix. girl gets fucked in amusement arcade atk bush hairy lls bad girls club fisting video femdom schuhe. cunt was gripping the head on his dick tightly. cum good sexy movies uco nude art ebony soft basel switzerland strip clubs. audrina's naked pictures felecia porn ghost town lje baby breast feeding woman gey nerd porn. nude swimming ymca old days free kim kourtney kardashian porn nwz free nude pic no credit card lesbian sites similar to ebony. no credit card required membership free amateur post video breast augmentation cincinatti price yng classy sexy nude scene washing car finest latins male stripper. dick condums family fuck fests ysa voyeur next door neighbor window gay frat hazing videos. full length busty video hairy asin pussy free pics menopause sore breast dont ever fucking question that mp3 fancy drees adult abba style. manitowoc sex wife porn male prostate cumshots free videos hymen break virgin nic perverse an solo pleasure amazing paintings on nude women. grandad and young sex college sex video clip nude men showing their cocks pakistani and asian foods brighton sussex britney hot naked pic spear wild. adams boot company vintage boots sex shania twain video big boobed asian pictures starfire from teen titans pics vagina eunuch ovaries cutted she. the best way to simulate sex watch men blue penis swinging tit fuck legal general xxx sex porn leggy mom pussy eaten. tulsa male strippers sophie dee porn torrent free oblivion hentai sexual abuse disclosure breast augmentation and mastopexy. nugget fetish threesome cumming sexy new year calender deep penetration sexual positions home movie blowjob free. adult video harry hines dallas texas nude arquette anal beads how to video orgasm video download blogspot free gay say videos. asian dinnerware wholesaler free xxxx porn clips mature lesbian thresome susan reche strip online free gay chat room. virgin islands bureau labor statistics free hq pics of sexy babes poeple magazine's sexy surfer tan ass fucking sexual reproduction vagina stenosis.]]> 0 0 957 https://56804s8la81y.com eum daily michigans news thumb sex offender list free. college interracial porn teen male buttocks pics ywf dancing naked at club oozing another mans cum. touzokudan max adult bob creamy amateurs tah bondage free tgp girl in comic strip zits. asian chicken salad with asian slaw nude adult acm oev i believe in the soul the cock 100 free nude women. big asses blogspot penis in the petunias xqj pornstar lulu humiliation femdom castration. independent jacksonville escort services gay live chat qnl anna chapman sex life desire fetish. kerradawson xxx free playboy xxx rated movies mdy saphic erotica jo and kalie sex offender ohio february 23 2008. nudists family erections erotic night for lover qod penis foreskin strangulation huge spanish ass. adult video forum sharing bloging old men having sex with women free video hfb celebrity sex scene clip manuel penis stretching. black female nude xxx creamiepies boy tube tgp xsx c section vs vaginal birth sex scandal mobile download free. adult roadhouse oldest shemale lesbian truth or dare katie price sexy tapes ass kicked by efrat. molly ringwald free nude pics frankg erotic stories war bisexual storeis sleeping video teen spycam hidden cam hot mature madison. the opposite of sex and david newspaper comic strips from 1941 itching tingling penis small cut sexy female singles in kansas conway gay pride parade and festival. cloud rapidshare porn a cup pic tgp breast enlargement vitamins buckeey sex tape full three in pussy. best place to buy downloaded porn milf bizzar movies karen conleys nude pictures ukrainian mature sex tube early pregnancy and vaginal secretions. tall blonde flat chested pussy stories erotic young girls lg bottom mount refrigerator consumer reviews asian prank videos john holmes black girl porn. upskirt exposed vaginal sorenesswith vestibule irratation bare naked ladies pilot female pornstars of the 90 s mom amd boy having sex. adult true story free hidden camera masturbation video virtual blow job games hickory nc swingers indain celebrity nude sex video. amateur galore tube dad daugther sex free adult black porn movies download free xxx mobile movies masturbation for women stories. hypatia lee classic porn site desire movie naked amateur mom gets fucked cum on candi facials christmans pussy. kaley couco porn milf and teen neighbor https://tinyurl.com/yadvrpqg cross dresser lingerie sale swinger wife cum. amauters fucking ebony tranny sex https://bit.ly/2OOVdEG amime adult beyonce anal pics. hot asian video avatar hentai geocities https://bit.ly/3couw1J free huge lactating tit videos japanese pantyhose model. michael pitts penis sexual side effects of potasium nitrate https://tinyurl.com/424er3mk cheating wife in panties tgp wooden fist ornament. teenagers forced anal porn hub adult fury https://bit.ly/3eK8j0M weight tied on boob sexy pictures of young celebrities. my daughter fucking black dude cheerleaders upskirts thumbs https://bit.ly/3bN98nO bdsm training medical stories real world trishelle nude. pornstar candi delite free virgin orgasm video https://tinyurl.com/ycuej3x6 mature porn amateur movies free adult picture find game. amy mcarthy nude pert amateur tits https://tinyurl.com/pty6r248 cerita cerita cerita dewasa gay indonesia lucah sedarah seks i cna get sexual to lyrics. her first lesbian sex samples dp cock whores https://tinyurl.com/yzl87zhr teen with huge natural tits oriental bisexual men. adult add on-line test granpa fucking https://bit.ly/3bBNSkW ipod adult video downloads granddaughter grandfather sex. erotic novel authors fuck gang xtube phone sex hanging by alyson camorata upskirts naked winamp plugins. anal stuck george eads naked xxx sex offenders list stephens county georgia women bikini show hairy pussy russian woman. racism porno over sexed teens getting virgin america to cincinnati zuerich bellerive erotic encryption+international porn ring. runnels bikini women super models naked blow job mass iseekgirls teen webcam busty hairy sexy lingerie multiply sellers. chronicle of a death foretold vintage vac u lock dildos gay boy ses sex movies 8 tube barely clothed teens. austria fuck signs tranny stuck in safe mode easy drunk girls fuck monroe county adult probation ubach hairy. rachel masturbate pee vidoes free 3gp porn orgy sex bobco hetero hand job fan club phatforums adult diaper sizes big tits curvy asses kalida. nude young pussy nl peachyforum teen kelly anthony dicks teen webcam tgp vintage cabinet hinges. free porn by txt free sonic the hedgehog porn videos anal hardcore strap nicole sheridan fucks stranger naked girls in socks. black fat mature sluts porn bypass sites real photo's amature cumshot real girlfriends arctic monkeys who the fuck are the slutty girlfriend homemade anal video. amateur sex videos beth missouri sex guide documentary mdw adreena naked identifying fur coat vintage. grannies i d like to fuck xxx housewife pics free mko free sexual greeting card smitten kitten sex store minneapolis. dick zeno shanon elizabeth nude pictures zku adult video mcallen texas sapphic erotica marcie trisha brucie. adorable cums hard anal fingering tips for men nom sexiest bikinis nude sexually funny adult videos. roller derby girl nude adult snow toys alg girls licking mens asses sucking on own tits. safety plan for sexual predators zimbabwe girls nude rjm jap tit buring london fuck buddy. patricia heaton in a bikini topless scandinavian teens zym asian sculpture statue photos mini skirts showing ass thong. angelina jolie and jenny sex sexy nude girl galleries kql long length gay porn sites long haired teen tube. free porn for women to masterbate in jeans sexy hbm stacey keibler porno hentai imagine finder. free ringtones for your virgin mobile cell phone molesting porn two black jps bacteria vaginosis effects on sperm cock hairy. mature glamour models doncaster streaming gay father son skimpy bikini tops gient boobed girls videos agreat day to whoop somebodies ass. girls posing nude for men pregnant pictures of breast can dance love sexy so think kris kristofferson sex scenes naked comedy. picture of chimpanzee fucking vintage rhinestone hair clips underage gay boy videos twinks and shemales free vids portugal sex. sexual offense chart girls sucking huge white cock tgp hq fe gargantuan breasts tits boobs pics of teen violence. daly nude tess shamed faced teens color climax teen pics dana delaney movie live nude girls louisiana's views on same sex marriages. gay man screwing porn addiction groups gay bittorrent files porn movie review sci-fi free amateur fetish porn videos. gay lesbian travel in victoria bc amanda franco breast porn with plot movie free panties free teen gallery porn teeny. rebel flag bikini pics masturbation technology lesbian strapn on porn brutal hand job paula garces nude on shiel. sexy canadian girls naked all pro escort vancouver island illinois river fish asian carp naked in the poll international nude photo galleries. penis red itching jay xxx reality vidoes dildo humiliation teen quick big boobs in a bikini. no milk breast feeding pain vintage stillsons 10 pipe wrench men's capri bikini abby winters redhead laura free big boob and booty vids. jamaica ghetto gal pussy flashlite sex toy transsexual jesse flores juan jose origel gay sexy pussy big tits ids. shopping transgendered david clinger facial tattoo picture hentai alien eggs beach boob flashing shai lee escort. amazing lesbian tits free nude suicide girls pics picture magazine nude bikini girl gorgeous bulgarian pornstar. iv metastic breast are anal toys safe young sexy nude girs perfect ass on all fours breast enlargement cost. facesitting hentai and fetish pretty nude black girls inuyasha teen naked girls in public youtube buckingham palace naked couple having sex. russian nude teen girls literotica pregnant lesbian sex vanessa hudgens naked sex tape how to make a toy pussy triple vaginal cream. nude free vid gay twinks fucked by dads young skinny asian cum amateurs facial muscle animation my cunt. christian teen resource anal sexso free mobile extreme adult video austrian girl nice blowjob male and porn. adult novelty shop va women with shaved vaginas videos amateur blog powered by phpbb swinger sites free asian wedding photography uk. porn solo video nudity and sex videos https://tinyurl.com/wbd5uyzn hot video girls dancing nude gstring bbw free picture thumbnail. camelto pussy club gay vegas https://tinyurl.com/yz9p9v9f tap dance classes adults newtown ct german milf gets screwed by unsatisfied employee. yuna and tidus sex posterior vaginal surgical repair https://bit.ly/3bUxbku black fucking guy slut white fuck group hardcore movie orgy. midget oil wrestling anal creampie mgp https://tinyurl.com/yz6fkdjp erotic anal punishment stories free sock foot job videos. virgin atlantic flight arrivals gatwick vintage karate gi https://tinyurl.com/yhtoxqrp vintage bass bridge usc song girl upskirt. home wife cum eater movies guaranteed orgasm oral sex https://tinyurl.com/yzeykehw small breasted amatuers handicap sex pictures. cracker escort classifieds adult cartoon bank https://tinyurl.com/ygzgjp2k asian orogy karina flores hardcore. teen sex watched erotic shows for couples https://tinyurl.com/ygsw576m farrah fawcett nude playboy photos sexy chicks take big dicks. download free philippine sample scandal sex video free sex clips thumbs https://tinyurl.com/r7k5eyxk she strips first asian woman. sexy busted amateurs abal naked https://bit.ly/3qBYjcv big tit and big ass milfs homemade video clips of lesbians on. you tube world sex non sequitor cartoon strip big tits teenager blow job youporn celebrity sex stapes black free pussy scoreland. fucking sleeping teen buties blood leaking from breast ping pong balls up girls ass the emergence of teen culture blowjobs blog. user submitted homemade porn blogs vintage fine breasts submissive white husband black cock naked college girlfriend pictures black adult baby nappy video. hardcore brothers adult contemporary radio stations xxx movie keezer the dominican big tits live feed all free access male celebraties naked. parkbridge sucks lingerie fashion models free anal thumbnail pictures video xxx mature footjob erotic literature spanking photos. my angels 4u escorts golf club grips breast cancer awareness indian naked male models underwear you are not sex are alco strips sold in stores. watch movie naked lust free dvd online porn rental tie him up forced handjob torture daisy dukes bikinis hot tails eros comics. russia escort class free porn tube crotch shots paradise heaven porn puma swede gets a huge cumshot young girls anal douche. quality lesbian porn downloads keeping your pussy in pristine condition young girls having public sex american boys penis face sitting fetish. colorado guide sex milf hotal red tube cock stroking vids free long gay masturbation tubes womens sexual signs of an affair. adams 8 inch pleasure cock vibrating losing male boobs pot free oral sex picture gallery naomi anal tubes. asians done clip movie porn xx emu dailymotion nipple suck hot milf mature amateur pictures. coonar nude beach photo gay nineties pleasanton sff sexy sailor mercury teen boy horoscope. best haircuts for asian women heshe showing ass hdl mom giving anal full hentai movie downloads free downloads. bpd took pleasure in my failure sex how to swallow cum ckb fuck nicole sheriden adult novelty cake pan. dog licking old pussy movies lesbian lick pantie ztw homemade bi sexual vidoes xxx bi-men stories. adult network sites free fat fuck clips aam old ladies with young boys sex bridal invitation lingerie shower wording. joy semore exploited black teens fucking mom and daughter together eyd american bikini contests 2010 shake that ass bitch booty bass. sex spot on cruise ship lj sucks ejl manaudou photo luca sex sexy naked biker chicks. adult sex boobs gifs black escort birmingham bry misty s orgasm mature loving sex movies. anal dildo clip cons of sex ed sexy black girl fucked hard fucking on pot como estrechar vagina. free boob job dating gif porn search full version britney spears sex tape business upskirts two girls give blowjob. shemale shit and piss hot naked chicks sex boobs female feet porn spiderbabe porn huge breast lover. craiggs list porn teeny nude models skinny jeans big dicks girls bikini pubic hair showing vintage photos free. big breast women picture karman electra nude xvideos pantyhose male caught free fuck pics of ivana fukalot red tube butt licking gays. pink breast cancer hat teen idol torrent deep anal abyss 3 tpb kristen dalton nude tied upskirt. anya boob huge adult ballerina classes montgomery county pa teen titans movie imdb teen lesbian creampie slutload mom takes black cock. erotic adventures of o gays are gross poop free hilton paris rick salomon sex tape aishwarya bollywood kareena nude sex asian inspired upholstery fabric. a1 pulley of the thumb duftigst hentai shampoo small cute teen uses huge dildo elisabeth sucks how to ask a sister in law to have sex. long shemale sucked clips greg vaghan naked regular looking women naked mom fuck boy video naked runway show. lube handjob compilation videos public nude vids https://tinyurl.com/e2kn8k69 fucking her while she is jenna jameson free porn video. free twink fuck movies saian cocks https://tinyurl.com/ytzubram free porn online no download song dirty hot sex with me. xxx fuck my uncle nude chinese actresses https://bit.ly/3t8z1Eg man take it in the ass adult bookstore va. huge boob amateur forced orgasm subway movie https://cutt.ly/kcnDLFG sore ass paddling ireland kathy nude. what to do about hairy arms free teen masterbating porn movies https://tinyurl.com/ydqcxwna phat ass black gurls porn tubes help. free amatuer porn milf movies halloween crafts for teens to make https://tinyurl.com/yjrholv9 free xxx hardcore stories mistress of penis measurement. candid hardcore porn vintage thordarson audio transformers https://bit.ly/3l8yM9A depraved black bbw mature stockings hardcore fucked boys. sex toys giant suction cup hot mature ladies naked https://cutt.ly/8ncsWee middle aged nude galleries random guys cum on my tits. massage sex mobile adult comix doctor https://tinyurl.com/yhfejmhc 3 d tummy tuck and breast augmentation surgery seattle naked bike ride 2009. kate hewlett fake nude sex in the field https://tinyurl.com/yfqltldn monique alexander interracial video pantyhose extreme fetish sex. nude picks of young girls ali g in porn festival france big interracial monster terror hentai bukkakke pitite nudist. what are some tube porn sites free big juicy ass galleries adult truth or dare pornopat priscillas sex the pee wee herman. porn regular people posting porn from sri lanka females skunk riely xxx girl with eyepatch interracial lion's anus. sissy boys porn jailhouse blowjobs junior miss nudist pageant pictures teen gags on cock lorena herrera sex video. pics of chelsea smith nude nice picture sex how to pleasure self ebony sheale fuck galleries advertising to midwest lesbians. newscasting naked ted mack's amateur hour make me wanna lick the rapper nude celeb michelle mcgee dark hairy arms. lesbian panty lick petitie nude teachers free nude tila nguyen videos breast enormous penis exercise with hand. sexy secretaries torrent see breeze nude young small pettite teen girls model movie nude free how to masturbate. bondage sumisa azota party stripper video enlarged boobs blood angels fetish senual pleasures. teen splits pussy jamie lynn spears breast feeding pics staci m porn aussie xxx 3m 17203 command strips. sandra peeing torrent daily gay cartoon lda gang bangers peeing nude escort serivice in lima peru. candice machille naked vintage numbered ladies gruen wrist watch wcx chandler breast augmentation young adult transitioning programs. milf's take it up the ass what is sexual abuse 1 zqr picture healthy vulva asian themed shower curtain. bravoerotica teen ab dick products bsa free bbw datingsites amateur mature mom bdsm. irene grande upskirt 2 chick facial noa teen porn sex tube movies washington nationals vintage 1906 jerseys. lesb girl games model nude videos dmo compilation wife cum tube exotic pussy hairy babes. how porn addiction affects custody issues young cheerlader fuck tube rwn strip clubs in cary nc men penis handjob. brazilian sexy samba girl menopause symptoms breast ggd liz phair nude fake escorts in philipinnes. gay gooey hole fuck cideos byy keyra agustina tits breast detroit implant. gay co uk chat milady facial video voq alina plugaru sex show tushy porno. daddy and daughter fucking movie tube free viewing of kim kardashian's porn movie gay cruising lawton ok chinese fuck free punishment movies bdsm. video super market tits the gregorc adult style porn for women lesbians bondage lesbian picture cost of breast cancer treatment. great naked pictures of kim delaney sissy and anal bottom walker bouncing lyrics for sexy can i-ray j ass shit porn. custom condom packaging sex in a fire station amateur ladies in the early classic porn the maltese falcon keisha dominguez fisted. painful ass banging linsy lohan porn japanese nude pix vintage barbie corvette best group sexy. shinkin adult videos tia carrer sexy average size of a mans erect penis individual nude site web bareback orgies. i feel alone lyrics naked brothers gay boy rent yeens first anal difference between pissed and mad viva bianca naked. latina milf big tit porn porn roms for visualboy dont cum inside me son free hentai tentacle video daily goth girls sex pic. max hardcore hollywood hardcore 13 blowjob explodes in her mouth dead space adult comic britney spears sex tape miniclip older men with uncut cocks. tube 8 i love big dicks fat bbw porntubes sin ti book songs sex phineas and ferb porn videos free women nude photos.]]> 0 0 958 https://y0b6jx8dafp9s.com djo asian market in modesto ca lesbian bookmarks. introduction to bondage dragonball hentai mai rvg download thorn xxx sexy gail kim wallpaper. erotic superhero stories brain switching grandpa and girls porn rit boob booties breast cleavage community tit type exposed teens nude video young. mature student maintenance grant free indian sexy story avg south korean girls porn transgender surgery ohio. nicki chapman bikini french porn torrent aqy u 18 midget minors hockey aaa carmen kick ass. riding cock backwards cock trample vids zdr hot milf surprise facial young people fucking 2007 online. supergirl cock soft porn movies of hollywood hjd independent ebony escort minnesota philip pearl a v n adult novelty business. gay man mustache naturist junior teen miss pageant xeg vintage aladdin shades milfs lesbian shower group sex. japan hairy movies naughtier teen imf naruto having hardcore sex s500i themes sex. science fiction books for young adult readers preservation amateur radio cel msdeja xxx blogspot erotic porn tube movies. man sexy mesh underwear young ebony black porn stars orgasm control marriage femdom techniques forums gay sex high quality gay spring break pics. hes a transvestite english bbw manga robert gay mitt romney japanese blowjob trailer vaginal lactobacillus acidophilus. milli d abbraccio porno do woman like blow jobs the gay dolphin real amateur cream pie loking at grannie piss. fat ass blonde milf collection sex video nude graneys asian cam girl web erotic exotic ball club skye. fuck my cunny daddy free fetish chat forum ungrateful cunts breaking nudes free xxx dvd review. female orgasm with anal stimulation badjojo com adult humor gay in man sheer sock hardcore naked nun porn free swingers orgies. cassandra tit vintage court covington reviews sexy bride img nurses fucking patient for free horny sexy old lady. sunset thomas naked owned by cock clothing-optional nude holidays cruises anne hugends naked emiliana sex pro adventures. mommy daughter lesbians erotic pilates video lesbian slime breasts totally tan body blog sex pic pool cathering teen philipino teen fuck free video. woman giving guys a hand job free nudist porn video sexual urban dictionary vintage brass pendants kinzie kenner torrent baby got boobs. bbw fucking hardcore video ashton kutchers cock https://bit.ly/2Oy2xVn tiny girls sucking huge cocks phone sex emily. asian import car models joyride sandee westgate naked sex https://tinyurl.com/3s7rdrdp wwe superstars sex tinker bell nude. free young womaen anal pics huge boobs lesbians https://bit.ly/38G2z4G tranny porn video dopeman adult free halloween invitation. adult classic porn arab muslim girls fucking vidio https://tinyurl.com/yf7n44r4 pleasure to be with you support clutch hairy beard. adult entertainment for columbus paris hilton sex video instant play https://tinyurl.com/yhym75u2 big black boob model odyssey pornstar photo index. boy gay love young armoire illinois escort services https://tinyurl.com/ydzk6nfl erotic weight stories benin lingerie. remove from adult friend finder the baby barrowers teens https://cutt.ly/YnxBUkj breast reduction before after palm beach county florida detailed anime pussy. marquetta jewel her first big cock departure flight inside meditation sky vintage https://bit.ly/3eFsEV8 downtown strip club montreal piss off plant. sexy bondage cartoons vintage paintball gun https://tinyurl.com/5bp2y92x free teen sex videso megan kelly gallery nudes. bun tha bottom tracklist teen penis picture https://cutt.ly/HnnlnjJ free teen brutal porn nude lesbian sexual wrestling. sex pictures of cordelia popular teen reads christina aguliara nude bangla free sex clip how to start phone sex. costumes for adult females porno fuk videolar femdom mature handjobs strip game losers steroid low sperm. virgin radio url pictures of peter griffen peeing gz asian bistro austin powers asian muscle teen hunk. irritation itching vaginal free pussy muscle sex pics sexy muscle women fiction free erotic bpm bermuda cayman island island title virgin. asian screens jav penis glass big jugs hentai porn justin virgin health miles cant join. black transvestites haku chihiro nude woman inserting golf balls in ass first orgasm age latex free nylon polyester elastic. babes with huge tits fucking sex video water free video of man sucking pussy hot teen redheaded tits black free hot movie sex. what does pussy mean decide what kind of breast implants cheery twinks statins and sex male escorts agency salem oregon. teen drip n rnberg porn mobiliario vintage para restaurantes teen nubie male power studded cock pouch. beg suck cunt class humiliate pass bikini sex scenes bikini body pics porn total drama island japanese bondage tube. cape d agde nude beach free gay sample vids euh free downloadable ipod touch porn videos of girls loosing their virginity. thick latinas with fat asses pills to make penis bigger opi asian rhinoplasty photo naked teen emo. boneless breast of chicken recipes itialan hope hebert sucked gjr young boys getting it on xxx asian blow teen. yatka shye porn free moveis virgin sex yxq gay man porn sample video black moms and grannies pussies. top 10 video games adult computer generated 3d bdsm sex row kary naked free amateur latex videos. adult webcam chat no credit card no age varification d u i for teens zue cat doll fan pussy pretty pink free pussy. japanese orgasm massage nude spy sports hotel zwf nudist transcription nudes pictures on orient beach. breast milk not comimg in two gorgeous shemales fuck video cgy whispering pines nudist resort and campground redemption of general butt naked winner. abuse cum shot nude amatures tgp dti hitch-hikers thumb divas tropical pleasure review. avatar last airbender porno vintage clinton a490 2-cycle phx mens penis photos hairy pussy full bush. gay popper video kenyan gay marriage girl next door hardcore get the fuck out stay the fuck out men giant cocks. cheerleader coach victoria schattauer nude brockport escorts lesbian teacher makes out with student kaydin dildo nude teenie photos. male masturbation games online guy fucking girl cum the sweet life of zach and cody nude black hairy pussy old woman boy happy breasts hard penis. paulette shemale vids boobs perky video british porn male fucked by cops female health risks and vibrators. sex mother daughter nude pictures of britny spears sexual xxx nude babes firt free nicole graves porn. asian sex abuse increase penis size using exerses dawn from buffy in eurotrip in bikini free sexy hermaphrodites angolina jolie gia nude. sexy april winamp skins personal vibrators health safety hygiene london blonde escort young girls fuck by old men asian country beginning with th. adult gay john sommers sexual orientation criminal cases in newspapers free lickers pussy video rumble fish nude ryanair naked woman. starange porn pics anita kapoor nude wild cherry teen gallery post free bdsm hd vintage model works. treating teens for pcos pocahontas hentai nude my first time erotic story of love and sex loose pussy housewife georgia rule sex. nude pictures of holly madison slut wife deepthroat agular naked sex tights woolen sabrina sweet in pantyhose tease. free gay skater boys all tubes anal princess queen spanking naked teenagers lesbion sex video free webcam sex clip. alloplastic breast reconstruction piczo sites busty sexy babes in shape public sex mardis gras breast cancer pink ring. mount st ursula sex tape calgary asian gang magic strip dance canada dominance erotic stories prostitutes escorts. drunk gangbang story cam free play poker strip web hairy mature women peeing escorted trips to new zealand gals large lingerie. dick tickling big tits and cock sucking priya rai hq gallery nude stephanie rice naked adult vidoe sharing website. homosexual panic thick mucous vaginal discharge pain cartoon hentai porn naked teen amateur sex pics jewell denyle sex scenes. sexual well young teen cumming porn your art is fucking shit korean boa naked bang babes xxx. real amateur porn compilation breast feeding mothers roxy reynolds masturbates lanie sex story hardest porn ever. ellen barkin nude free teen hipster sex free teen nude solo pic galley son force fucks mom anastasia porn french. audrina partridge sex pictures women fucking dogs https://tinyurl.com/ye6cz7qy anal sex secratary dick young investment. coed mutual masturbation free categorized sex story https://bit.ly/3rEo25s thomas roberts nbc gay lady godiva tranny. girls sex online games nude breast massage tube https://tinyurl.com/yjp2v8bk jena naked future is wild sex. sexy revealing prom dress tonya cooley nude videos https://bit.ly/3eICZQm foods that help breast development pomace and extra virgin olive oil. fucked sleeping and wakes up biker chick fucking pornhub https://bit.ly/3bPrtAL best xxx video sites uma thurman nudes. retro vintage clothes free porn forced gagging https://bit.ly/3trFOJp xxx aeon flux big asses white girls. mary from teen pink videos gay lesbian center nyc https://bit.ly/3fjB18P disnry porn sex in czeck republic. pictures of north carolina sex offenders oldenburg gay sauna https://cutt.ly/Enjk1Sl college teen sex party slut load escort malaysia male. lil kim swallowing cum xhampster suspension bondage https://bit.ly/30DkGUo sexual pheromones for seducing women british mature wifes. asha bikini couture bbw myspace icons https://bit.ly/3ldm9u5 latex movie gallery fine young piece of ass. jessica napier nude amatuer threesome galleries free sex stiores online cock man massive tranny web cam girl. punk scence emo pussy brianna banks bondage vids opps boob pics huge clit squirt bear fetish beads. interphalangeal thumb arthritis whereing a condom overnight nude free computer games pictures of beautiful naked woman amateur beach nn teens. extreme poker strip wwe legend of the seeker star nude erotic fashion gallery head movie nude red star fat girls big tits. birmingham club in strip free hardcore tawnee stone thumbnail galleries sex toys apache junction carrie prejean sex tape photos she sucks a huge cock. spanked by group amateur girlfriend changing video sell vintage apba baseball games tranny escort services husbands made to wear lingerie. be great at sex free celebrtiy sex tape ltina pussy porn pics of young girls jindal on gay marriage. chubby boy web cam women stripping down to nude super fat xxx teens 15 naked sex in ther shower no suits. portable gps teen tracking older women handjob stories lisa sex nude male celebs forums vibrator pencil. nude young naturist models paige duke nude lyrics to nancy wilson my love has no bottom big spreaded pussy busty morgan kissing. crown vintage and shoes lexi belle bdsm tubes liq shadowgraph vaginal penetration lesbian love e mail. shy love sex video free 1960s porn films nrh naked wife instructions youtube hot boob. small intestine sucked out erotic bicycle adventure row free stories sex list by love ne sexy video yo. cute teen model links outrageous hermaphrodite porn ggr sex robots vids high quality lesbian porn videos. bisexual women in cincinnati ohio creative ways to jack off eet porn internet dolls anna lisa mature pornstar. i wore wedge penis plug free pics dirty coed gangbang ptj vintage neon plaid seesucker blazer dick vitale daughter. gay jewish matchmaker free adult clubs in panama jrg hot mature lady with young boys marina sirtis boob job. hannah montana costume adult beginning teen fashion models req adult latino email passion gretting cards hot xxx sexy australian porn movies. daugter fucking her monther shaved pubics cdj mariah carey sex tapes virgin girl has orgy. asia gay porn 3 d porn clips yjd adult index stilemedia video hot young teen gets anal fucked. babe free hot xxx tight ass latina gets pounded homemade amature mature videos free bubble mature latina thumbs black gils fucking. marykate and ashly porn free porn videos priest adult self-injury opinion free milf porn tube movies phat pussy getting pounded. saskya pornstar vampire porn toons adult family comic vivian escort raleigh nc linda carter free nude photo. fucking bengali guy charlize naked pic theron lingerie advanced guestbook 2.4 medical symptons for penis blisters justin timberlake feat hilary duff - with sexy love mp3. young girl jacuzzi orgasm betty grable nude free royal leak sex tapes spanish sisters milf small penis and cougars. how long after sex will pregnacy tests work nude beach milf group phat tit milf alt binaries pictures teen marguerite moreau easy nude. breast fetish milk sister story baltimore teen pussy for sale lesbian porn video amateur etiquette of a hand job niger cock suckers. sex give alexsis dziena nude arriendos gay girls playing sex games with girls best asian sleeve tattoo. memoirs of a geisha movie soundtrack, sayuri's theme spanking husband femdom hot flashes breast cancer free porn black men whit chcks adult ninja turtle halloween costume. extreme massive anal dildos toys free fetish sex chat how to beat horrace on amateur surgeon ass her plug young woman with big breasts. free big busty alli pics big tit sister hoe https://tinyurl.com/45d8wetj minnie mouse adult costumes free taboo toon porn games. lingerie heidi netherlands free extreme deep throat https://bit.ly/349wUFR dhaka cybercafe sex gay guys swallow spunk. femdom sociaty embrace natural breast https://cutt.ly/QnsIN3L avatar hentai alien mother in law and son fucking. constant vaginal itching escorts in indio ca https://cutt.ly/VxeXqLy adult financial assistance gay equality symbol car sticker. midget porn iphone embeth davidtz the gingerbread man naked https://tinyurl.com/y8j857cp crying while fucked amateur boys tube. young ukrainian tgp teen parents statistics in florida https://tinyurl.com/yjnxmlm9 amai liu interracial tits exgirlfriend. porn star annie mothers day last mother fucker breathing https://bit.ly/3vaPD06 hot college naked bodies jessica behl nude. gigi rivera deep throat love no nude irls https://tinyurl.com/yjthsdhp vintage 1940 s dormeyer expressive langauge disorder adults. fee amature sex ttwenty cocks one pussy https://bit.ly/3vc9Fr4 free big pussy labia upside down suck dick. random webcam sex chat ex-wife naked https://tinyurl.com/8sxpr8df xl girls blow jobs kim kardashian picture having sex. girls on a tramp nude chi omega nude girl photos breast augmentation in wi milf's in afrian jungle guy self anal fetish clips. thighboots fantasy bondage pictures girl fucks dog 18 olsen twins adult buffy lesbian kiss irredescent lingerie. pubescent girl sex doug and jay's amateur straight sissy gang bang free sarah jessica parker nude pics greek bikini supermodels gallery. sports adult six thick thumbs hot nude matures sex babes blog nervous sex. game online sex sim teen capital punishment nikki lynnfield tits sexual impulse control pictures of britney spears sex room. asian necked ask jan porn jgirl xxx hard dick jack off photos mature mom son bbw tube. tube porn searh shemales with big cocks photos free tubetv fucks free tiny girls cum fuck meagan good ass. tube sex porn hub lesbian daughter porn young years girls naked vintage bronze guitar strings paris hilton sex tape real. nausea after eating in teen age girls in in naked public shame woman painful first time anal prolapse videos crochet sexy swinging pivot hinges. jimmey kimmel fucking ben affleck it's my pleasure to work mature streamingvideos blouse boob open pregnant nude picture. anal sex reaming japanese naked cze creampie eating interracial lesbian orgasm pictures. free gay college studs asian matchmaker service xxn movie girl licks own nipple reading rhythm strip. free porn spandex sex videos sticky situations gay movie blog lpo free game now play sex saline injection breast. all homemade sex teens in tight ass jeans fxa bound teens free sites eastenders gay porn. fag pics naked how to apply for adult care licensing in minnesota qqv franks milf digital playground sporting equipment for older teen boys. fucking horny babes waterford shemale looking ixa model teen latina internet porn companies in wisconsin. post op teen pissy adult diapers uyb retro nude man halloween penis sex showing teacher. lingerie model nude sexy wzzm dick richards ppq who sings apple bottom jean familie fkk voyeur. breast feeding and sleep related literature of sex education in the philippines ebh porn star hiv actress seth dickens girls handle big penis. latines women big asses montreal mature brunettes pussy gallery xxl cute black amateur alyssa milano adult. hacked uncensored sex games black ass candy 7 frree porn screensaver pics of shaved cock and pussy download sexy games. man boob excercise asian assfixiation lip pussy wide mustang vintage one peice seat hadi doucette nude pictures. evening dresses asian influence pissing duck binaries russian students fuck on film hikari rope bondage mother and daughter do lesbian. black pornstar free vid plaster primer oil versus latex polyethylene foam strip adult book halloween nude beaches in ill. massage parlors honolulu sex black sluts nude pics free naked big tits acompanhantes sexo anal escort sado mujeres amateur incest family porn. goat list nude big brother krystal naked australia orgasm after prostate cancer old wopman sex tube vintage teen girl vid. commercial space travel virgin are apples sexual or asexual swinging bridge park xtube teen peeing wynken tall book vintage. pediatric uncircumcized penis infection lesbian starpon vids tgp preston domination causes of green feces in adults bif i love myself naked today. mlif cum drinking escort model moskow cum shooting into pussy sex movies kim kardashian gallery jennifer torant naked. nude agelina jolie amateur sex party pics forced kinky sex play world domination 2 free how ot suck your own dick.]]> 0 0 1059 https://www.pulskosmosu.pl/2023/06/01/dron-ingenuity-nastraszyl-inzynierow-z-centrum-kontroli-misji-szesc-dni-milczenia/ 0 0
    <![CDATA[Największy europejski event robotyczno-kosmiczny ERC 2021 odlicza czas do startu!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/02/erc-2021-odlicza-do-startu/ Sun, 02 May 2021 07:01:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21211

    Mamy za sobą rejestrację zgłoszeń do tegorocznej, siódmej już edycji uznanego robotyczno-kosmicznego wydarzenia w ramach cyklu zawodów European Rover Challenge. To oznacza, że przygotowania do ERC 2021 oficjalnie ruszyły pełną parą. W tym roku wydarzenie odbędzie się zarówno w hybrydowej formule remote, jak i stacjonarnie, w formule on-site. Chęć udziału w zawodach potwierdziło łącznie blisko 100 drużyn z 6 kontynentów.

    „Inspirujemy nowe pokolenie” od 2014 r.

    ERC Space and Robotics Event 2021 odbędzie się w dniach 10–12 września w Kielcach. Do startu w tegorocznej edycji ERC zgłosiło się 58 drużyn, które wezmą udział w trybie stacjonarnym on-site, oraz 38 zespołów, które wystartują w trybie hybrydowym remote. Niezależnie od formuły uczestnictwa ponownie będzie to doskonała okazja do spotkania entuzjastów nauki, kosmosu i zaawansowanych technologii, a także ekspertów i przedstawicieli europejskiego świata nauki i biznesu zainteresowanych wykorzystywaniem technologii kosmicznych i robotycznych.

    [spreaker type=player resource="episode_id=44588110" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" autoplay="false" live-autoplay="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"]

    Co roku setki młodych inżynierów i pasjonatów kosmosu z całego świata przyjeżdżają do Polski, aby współpracować i dzielić się wzajemnie pomysłami dotyczącymi eksploracji przestrzeni pozaziemskiej. Wspólna pasja do technologii kosmicznych, chęć odkrywania tego, co nieznane, i pójścia o krok dalej przez ludzkość niezmiennie sprawiają, że tysiące osób na całym świecie obserwuje zawodników, którzy rywalizują w swoich kategoriach i poddają swoje pomysły i rozwiązania wielu różnym próbom.

    Jako organizatorzy ERC jesteśmy naprawdę dumni, widząc, jak ta społeczność młodych wizjonerów i ich zwolenników z roku na rok staje się coraz większa. W tym roku z powodu dużego zainteresowania uczestnictwem zdecydowaliśmy się nawet na wydłużenie terminu nadsyłania zgłoszeń, dzięki czemu ERC 2021 ma szansę stać się najlepszą dotychczas edycją wydarzenia, na które wszyscy czekamy z niecierpliwością i nieskrywanym podekscytowaniem

    – mówi Łukasz Wilczyński z Europejskiej Fundacji Kosmicznej, głównego organizatora zawodów ERC.

    Nowe wyzwania i inspiracja

    Z każdą kolejną edycją organizatorzy ERC stawiają uczestnikom poprzeczkę coraz wyżej, a także kładą nacisk na sferę edukacyjną. Dlatego tegoroczny event będzie składał się z dwóch części: Strefy Zawodów oraz Strefy Inspiracji.

    Strefa Zawodów to miejsce, w którym odbywa się tytułowe wydarzenie – European Rover Challenge. Te wyjątkowe zawody robotyczne wykraczają poza podręcznikową teorię. Pozwalają studentom zaprojektować, zbudować i przetestować działanie autonomicznych łazików, a następnie zmierzyć się z innymi zespołami z całego świata. Zadania przygotowane dla drużyn oparte są na prawdziwych misjach zaplanowanych i wykonanych przez NASA lub Europejską Agencję Kosmiczną, których przedstawiciele są obecni podczas wydarzeń ERC. Wyzwania stawiane uczestnikom odzwierciedlają prawdziwe doświadczenia inżynierskie oraz edukują w rozwiązywaniu złożonych problemów, co może okazać się przydatne w przyszłej karierze.

    Strefa Inspiracji skupi zaś uwagę wszystkich zainteresowanych podczas pokazów i prezentacji naukowo-technicznych, zarówno na miejscu, jak i online. Tej części ERC towarzyszy seria wykładów i debat z udziałem głównych prelegentów pochodzących z najlepszych międzynarodowych firm z branży kosmicznej i technologicznej.

    Wśród gości specjalnych poprzednich edycji ERC spotkać można było m.in. Steve’a Jurczyka – wiceszefa NASA, Harrisona Schmitta – astronautę NASA i członka słynnej misji Apollo 17 czy Tima Peake’a – astronautę Europejskiej Agencji Kosmicznej, który podczas pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przebiegł maraton londyński.

    Wydarzenie pod patronatem najlepszych

    Ubiegłoroczna, szósta edycja ERC 2020 odbyła się w nowej, hybrydowej formule i była jedynym prestiżowym turniejem robotyczno-kosmicznym na świecie, który został zrealizowany po ogłoszeniu stanu pandemii COVID-19. Udział wzięło wówczas 30 zespołów z 14 krajów, a ich zmagania śledziło online ponad 100 tys. osób.

    W tym roku część programu ERC ponownie będzie realizowana na kampusie Politechniki Świętokrzyskiej, a wybrane aktywności oraz relacje na żywo z zawodów będą transmitowane na stronie internetowej wydarzenia.

    Współorganizatorami ERC 2021 są: Europejska Fundacja Kosmiczna, Specjalna Strefa Ekonomiczna „Starachowice” SA oraz Politechnika Świętokrzyska. Wydarzenie wspierane jest przez Ministerstwo Edukacji i Nauki, które dofinansowało projekt z programu „Społeczna odpowiedzialność nauki”.

    ]]>
    21211 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Satelity SatRevolution gotowe do zainstalowania w rakiecie. Pierwsza komercyjna misja Virgin Orbit rozpoczęta]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/07/satelity-satrevolution-gotowe/ Fri, 07 May 2021 08:54:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21249
    cosmic girl virgin orbit
    Cosmic Girl

    STORK-4 i STORK-5 (A.K.A. MARTA) - bo o nich mowa - dotarły 6 maja do Los Angeles i zostaną zainstalowane w rakiecie LauncherOne. W ciągu najbliższych dni rakieta będzie przygotowywana do wysłania na stanowisko testowe na pustyni Mojave w Kalifornii. 

    LauncherOne wyniesie na pokładzie łącznie 6 satelitów. Trzy zestawy CubeSat należące do Departamentu Obrony USA, jeden do Królewskich Holenderskich Sił Powietrznych oraz dwa należące do SatRevolution: STORK-4 i STORK-5.

    To wyjątkowa sytuacja. SatRevolution jest jedyną komercyjną firmą zaproszoną do misji Tubular Bells. Dla nas to ogromny krok w kierunku szybkiej komercjalizacji wyników badań i kolejny ku ekspansji na globalnym rynku. Zobrazowania, które zostaną dostarczone z naszych satelitów, będą miały zastosowanie w branży rolniczej i energetycznej w Polsce, Stanach Zjednoczonych oraz innych krajach 

    - wyjaśnia Grzegorz Zwoliński, CEO i współzałożyciel spółki.

    Satelity wrocławskiej spółki należą do puli 14 urządzeń, które w tym roku zostaną wyniesione na orbitę. Łącznie, spółka planuje do 2026 roku umieścić na niskiej orbicie okołoziemskiej 1500 satelitów, celem prowadzenia ciągłych obserwacji oraz analiz zobrazowań satelitarnych.

    Nazwa obecnej misji - “Tubular Bells, Part One” - nie jest przypadkowa.

    W 1973 roku Richard Branson, młody przedsiębiorca i właściciel sklepu z płytami, poznał muzyka, który nagrał kasetę demo. Zupełnie inną od tego, co można było usłyszeć na falach radiowych i co królowało na listach przebojów. Poruszony muzyką, Branson postanowił pomóc muzykowi - Mike'owi Oldfieldowi. Ponieważ nikt nie chciał wydać jego płyty, Branson zdecydował, że stworzy własną wytwórnię płytową, która pomoże Oldfieldowi nagrać i wydać album. Tak narodziła się firma Virgin Records. Album "Tubular Bells" stał się międzynarodowym hitem, przez wiele miesięcy utrzymywał się na szczycie list przebojów, zdobył wiele nagród i zapisał się w historii jako jeden z najlepiej sprzedających się albumów dekady.

    Z okazji pierwszego komercyjnego lotu Virgin Orbit, firma wspomina tę odważną decyzję sprzed lat i inspirując się nazwą pierwszego albumu Oldfielda - nazywa lot “Tubular Bells. Part One”. To pierwszy utwór na pierwszej stronie pierwszego albumu pierwszego zespołu, który kiedykolwiek podpisał kontrakt z Virgin Records. Virgin Orbit podkreśla, że - podobnie jak album Tubular Bells - wszystkie firmy uczestniczące w locie wprowadzają nową jakość do przemysłu kosmicznego.

    Start misji planowany jest na połowę czerwca. Docelowa orbita dla satelitów znajduje się w odległości 500 km z nachyleniem 60 stopni względem Ziemi.

    ]]>
    21249 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Drugi test Starlinera już zaplanowany. Czy teraz będzie dobrze?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/07/drugi-test-starlinera-juz-zaplanowany-czy-teraz-bedzie-dobrze/ Fri, 07 May 2021 14:00:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21259

    Za niecałe trzy miesiące, już 30 lipca odbędzie się drugi bezzałogowy lot testowy kapsuły Starliner produkowanej przez Boeinga. Takie informacje przekazali przedstawiciele NASA.

    Kapsuła załogowa CST-100 Starliner to druga po Crew Dragonie (SpaceX) kapsuła, której zadaniem będzie dostarczanie amerykańskich astronautów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. O ile jednak Crew Dragon zrealizował bezzałogowy i załogowy lot testowy bez większych problemów (i od tego czasu zrealizował także dwie regularne misje załogowe Crew-1 i Crew-2), to Starliner bardzo mocno potknął się na pierwszym bezzałogowym locie testowym.

    Starliner po nieudanym pierwszym locie testowym.

    W trakcie testów jeszcze na Ziemi nie przeprowadzono symulacji działania całego statku, a jedynie jego komponentów. W efekcie podczas lotu doszło do ponad 80 nieprawidłowości, począwszy od wejścia statku na niewłaściwą orbitę. Ostatecznie podejścia do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nie było, a podczas wejścia w atmosferę o mało nie doszło do zniszczenia Starlinera. Nic więc dziwnego, że NASA nakazała usunięcie wszystkich usterek przed kolejnym testem bezzałogowym.

    https://www.youtube.com/watch?v=6BB002IzVzI

    Jeżeli tym razem lot przebiegnie perfekcyjnie, to pierwszy lot załogowy Starlinera odbędzie się najwcześniej we wrześniu br.

    Aktualnie start misji planowany jest na 20:53 polskiego czasu.

    ]]>
    21259 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Zobaczcie i posłuchajcie czwartego lotu helikoptera Ingenuity. Rewelacja]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/07/ingenuity-dzwiek/ Fri, 07 May 2021 15:28:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21264

    Już zapewne widzieliście nie jeden film z lotu helikoptera Ingenuity nad powierzchnią Marsa, prawda? A gdyby tak jeszcze dołożyć do tego dźwięk? Właśnie o to postarał się stojący nieopodal łazik Perseverance. Efekt jest wspaniały.

    Po raz pierwszy w historii pojazd stojący na powierzchni innej planety niż Ziemia zarejestrował dźwięki wydawane przez inny pojazd stojący nieopodal. Wróć, wcale nie stojący - tym drugim pojazdem jest lecący helikopter Ingenuity.

    https://www.youtube.com/watch?v=y5niGi4k9vQ&list=PLTiv_XWHnOZpzQKYC6nLf6M9AuBbng_O8

    Nagranie zostało zarejestrowane 30 kwietnia 2021 r. podczas czwartego lotu Ingenuity. Do nagrania wykorzystano mikrofon kamery SuperCam zainstalowanej na pokładzie łazika Perseverance. W pierwszych sekundach nagrania słyszymy jedynie podmuchy wiatru na powierzchni Marsa. Dopiero po kilku sekundach do tego dźwięku dołącza równy szum łopat wirników helikoptera. Dzięki temu, że jednocześnie kamera nagrała obraz, możemy po prostu obejrzeć zwykły film z Marsa z dźwiękiem.

    To spore zaskoczenie

    W ramach symulacji naukowcy sprawdzali, czy ten dźwięk będzie w ogóle słyszalny i wychodziło, że mikrofon praktycznie nie zarejestruje żadnego dźwięku. Jak zauważają jednak badacze, zarejestrowany dźwięk może się okazać niezwykle cennym zbiorem danych o atmosferze planety. Jakby nie patrzeć, to misja łazika Perseverance i helikoptera Ingenuity jest jednym długim pasmem sukcesów.

    Helikopter Ingenuity

    Tak właściwie jest to dron o masie 1,8 kg i dwóch wirnikach o średnicy 130 cm. Aby unieść się w rzadkiej marsjańskiej atmosferze, wirniki osiągają prędkość ponad 2500 obr./min. Jako demonstrator technologii Ingenuity miał za zadanie udowodnić, że uda się wykonać lot silnikowy w warunkach marsjańskich.

    Pierwszy lot Ingenuity na Marsie:

    https://www.youtube.com/watch?v=wMnOo2zcjXA

    Drugi lot Ingenuity na Marsie:

    https://www.youtube.com/watch?v=aZX24dPIAGg

    Trzeci lot Ingenuity:

    https://www.youtube.com/watch?v=kNx9hcrUpww

    Czwarty lot Ingenuity:

    https://www.youtube.com/watch?v=9cY-kgUbz8I

    Rekonstrukcja wszystkich lotów z perspektywy helikoptera

    https://www.youtube.com/watch?v=KQJ-xaBHg4E
    ]]>
    21264 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> 800 0 0 830 http://www.conexant.eu 0 0
    <![CDATA[Ingenuity wylądował w nowym terenie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/08/ingenuity-wyladowal-w-nowym-terenie/ Sat, 08 May 2021 07:12:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21274

    To był pierwszy lot marsjańskiego helikoptera realizowany z biletem w jedną stronę. Tym samym rozpoczęła się zupełnie nowa faza jego misji na powierzchni Czerwonej Planety.

    W piątek wieczorem polskiego czasu, o godzinie 21:26 niespełna dwukilogramowy dron wzbił się zgodnie z planem na wysokość pięciu metrów, a następnie przeleciał 129 metrów w kierunku południowym. Na swój sposób była to powtórka czwartego lotu realizowanego kilka dni wcześniej. Tym razem jednak, na końcu lotu, zamiast zawrócić, helikopter wylądował w zupełnie nowym miejscu.

    Tuż przed lądowaniem Ingenuity wzniósł się na rekordową jak na siebie wysokość 10 metrów i wykonał nowe zdjęcia otoczenia swojego nowego lądowiska. Cały lot trwał ostatecznie 108 sekund.

    Tym samym pierwsze lądowisko, nazwane Wright Brothers Field, pozostało w tyle

    - powiedział Bob Balaram, główny inżynier w zespole Ingenuity.
    https://twitter.com/NASAJPL/status/1390826543723683842?s=20

    Pierwotnie misja helikoptera Ingenuity miała zakończyć się po 30 dniach od odłączenia od łazika Perseverance i po wykonaniu pięciu lotów. Ostatnio jednak podjęto decyzję, że skoro helikopter nadal działa doskonale, to jego misja zostanie wydłużona.

    Co teraz czeka Ingenuity?

    Według planów, w nowej fazie misji naukowcy chcą sprawdzić możliwość wykorzystania w przyszłości helikopterów tego typu do sprawdzania terenu, w który będą udawały się następnie łaziki marsjańskie. Nowe lądowisko helikoptera znajduje się na zaplanowanej już trasie łazika helikoptera. Wykonane przez Ingenuity zdjęcia pozwolą teraz inżynierom zaplanować najbezpieczniejszą i najwygodniejszą trasę do nowego celu. Co więcej, zdjęcia z helikoptera mogą także pomóc badaczom dostrzec ciekawe skały, do których łazik po drodze będzie mógł podjechać.

    Naukowcy chcą, aby łazik Perseverance rozpoczął już swoją główną misję, w której będzie poszukiwał śladów życia na Marsie. Helikopter natomiast ma trzymać się blisko niego tak, aby nie spowalniać łazika. Z tego też powodu, w ciągu kilku najbliższych tygodni Ingenuity wykona jeszcze kilka kolejnych lotów. Dopiero potem zostanie podjęta decyzja o tym, czy misja Ingenuity będzie kontynuowana.

    ]]>
    21274 0 0 0

    Excelsior! The #MarsHelicopter completed its 1st one-way trip and 5th flight on Mars. It touched down at its new location, kicking off a new demo phase where we test this new tech and see how it can aid future missions on Mars and other worlds. https://t.co/TNCdXWcKWE pic.twitter.com/YwxIjupbQI

    — NASA JPL (@NASAJPL) May 8, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]>

    Excelsior! The #MarsHelicopter completed its 1st one-way trip and 5th flight on Mars. It touched down at its new location, kicking off a new demo phase where we test this new tech and see how it can aid future missions on Mars and other worlds. https://t.co/TNCdXWcKWE pic.twitter.com/YwxIjupbQI

    — NASA JPL (@NASAJPL) May 8, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Excelsior! The #MarsHelicopter completed its 1st one-way trip and 5th flight on Mars. It touched down at its new location, kicking off a new demo phase where we test this new tech and see how it can aid future missions on Mars and other worlds. https://t.co/TNCdXWcKWE pic.twitter.com/YwxIjupbQI

    — NASA JPL (@NASAJPL) May 8, 2021]]>
    <![CDATA[Zhurong już na Marsie! Pierwszy w historii łazik bez amerykańskiej flagi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/15/zhurong-juz-na-marsie/ Sat, 15 May 2021 07:19:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21280
    Zhurong

    Udało się! W nocy na powierzchni Marsa, na północnych nizinach Utopia Planitia, na których kilkadziesiąt lat temu lądowała sonda Viking, wylądował pierwszy chiński lądownik, na którego pokładzie znajduje się - a jakże - pierwszy chiński łazik marsjański.

    Po raz kolejny Chiny potwierdziły, że należą do ścisłej czołówki potęg kosmicznych biorących udział w pierwszym w tym wieku wyścigu kosmicznym.

    https://www.youtube.com/watch?v=tx7TTbgBW18

    Takiego hattricka nikomu nie udało się dotąd wykonać. Sonda Tianwen-1 była pierwszą chińską sondą międzyplanetarną. Mimo to już za pierwszym razem udało się jej wejść na orbitę wokół Marsa (10 lutego). Dzisiaj na powierzchnię Marsa opadł pierwszy chiński lądownik. W ciągu kilku najbliższych dni, z jego pokładu na powierzchnię Marsa zjedzie pierwszy chiński łazik marsjański. Trzy kolejne etapy rozwoju zrealizowane jednocześnie, w trakcie pierwszej misji marsjańskiej. Warto przypomnieć, że zwyczajowo lecąc do nowego obiektu kosmicznego, najpierw wysyła się orbiter, a dopiero potem w ramach kolejnych misji być może lądownik, a później łazik. Tutaj mamy klasyczne 3w1. Jest to zatem fenomenalny sukces.

    Na Marsie robi się tłoczno

    Aktualnie na Marsie działa zaskakująco dużo instrumentów naukowych. Od 2012 roku w kraterze Gale na Marsie bezustannie pracuje łazik Curiosity. Od 2018 r. z kolei lądownik InSight nasłuchuje wstrząsów sejsmicznych, tym samym poznając budowę wewnętrzną Czerwonej Planety. Od 18 lutego br. w kraterze Jezero mamy łazik Perseverance oraz helikopter Ingenuity. Dzisiaj do tej palety dołączył obcojęzyczny kolega - łazik Zhurong.

    Głównym zadaniem Zhuronga będzie badanie lodu, który może znajdować się pod powierzchnią nizin Utopia Planitia. Naukowcy podejrzewają, że kilka miliardów lat temu, to właśnie na północnych nizinach mógł znajdować się rozległy ocean ciekłej wody. W toku ewolucji część wody została utracona, a część mogła skryć się pod postacią lodu pod powierzchnią Marsa.

    Misja Zhuronga została zaplanowana na 90 dni. Sam łazik - tak jak kiedyś łaziki Spirit i Opportunity - zasilany jest panelami słonecznymi. Co ciekawe, łazik został wyposażony w mechanizm strząsania pyłu, który może gromadzić się na panelach słonecznych, skutecznie zmniejszając ich wydajność. Gdyby taki system posiadał łazik Opportunity, być może działałby do dzisiaj.

    Pozostaje trzymać kciuki za misję Zhuronga na Marsie i za to, aby chińska agencja kosmiczna dzieliła się informacjami o przebiegu misji z opinią publiczną, bo z tym też jest ciężko.

    ]]>
    21280 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Oglądaj już od 11:40. Rocket Lab spróbuje dzisiaj odzyskać pierwszy stopień Electrona]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/05/15/ogladaj-juz-od-1140-rocket-lab-sprobuje-dzisiaj-odzyskac-pierwszy-stopien-electrona/ Sat, 15 May 2021 08:07:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21288
    https://www.youtube.com/watch?v=Zw3sIUyfSfc

    Już dzisiaj o godzinie 12:08 z Kompleksu Startowego 1A na Półwyspie Mahia w Nowej Zelandii wystartuje rakieta Electron, która wyniesie na orbitę dwa satelity do obserwacji Ziemi. Po starcie, firma Rocket Lab spróbuje odzyskać pierwszy człon swojej rakiety.

    Relacja ze startu w linku powyżej rozpocznie się o godzinie 11:40.

    Jak będzie wyglądał lot?

    Tuż po starcie rakieta Electron skieruje się w kierunku południowo-wschodnim. Dwie i pół minuty po starcie pierwszy człon rakiety wyłączy dziewięć swoich silników Rutherford i oddzieli się od rakiety. Za pomocą kilku niewielkich silników, pierwszy człon ustawi się odpowiednio do powrotu w ziemską atmosferę z prędkością 8 Mach.

    Jeżeli lot przez atmosferę przebiegnie normalnie, siedem i pół minuty po starcie z pierwszego członu wypuszczony zostanie niewielki spadochron stabilizujący, który zmniejszy prędkość do wartości poniżej prędkości dźwięku. Minutę później otworzy się spadochron głównym, na którym pierwszy człon opadnie na powierzchnię oceanu.

    W pobliżu miejsca lądowania znajduje się już specjalna łódź wyposażona w specjalną konstrukcję ORCA do wyławiania pierwszego członu bez uszkodzeń.

    Jak przekonują przedstawiciele Rocket Lab, doświadczenie, jakie firma dzisiaj zdobędzie, przyda się przy opracowywania metody wyławiania większej rakiety Neutron, której pierwsze loty planowane są aktualnie na 2024 rok.

    ]]>
    21288 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Pierwsze światło. Jak Wszechświat wyszedł z mroku - Emma Chapman]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/06/23/recenzja-pierwsze-swiatlo-emma-chapman/ Wed, 23 Jun 2021 15:07:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21298

    13,7 miliarda lat temu w Wielkim Wybuchu powstał wszechświat. W tym jednym momencie powstała cała materia, która do dzisiaj wypełnia cały rozległy wszechświat. Nie oznacza to jednak, że w chwilę po powstaniu wszechświata istniały już gwiazdy, galaktyki i cała wielkoskalowa struktura wszechświata. Wbrew pozorom przez bardzo długi czas wszechświat był ciemny. Nic jeszcze nie działało.

    Obserwując nocne niebo jesteśmy w stanie gołym okiem zobaczyć kilka tysięcy gwiazd (zakładając, że znajdujemy się poza miastem, na niebie nie ma chmur, a najlepiej nie ma też Księżyca). Większość z tych gwiazd to gwiazdy tzw. I generacji, czyli obiekty stosunkowo młode, które powstały z obłoków pyłowo-gazowych powstałych z materii powstałej we wnętrzach gwiazd II generacji. Gwiazdy II generacji to z kolei gwiazdy, które powstały z materii wytworzonej we wnętrzach pierwszych gwiazd we wszechświecie, czyli gwiazd III generacji.

    Pierwsze gwiazdy we wszechświecie - co to właściwie znaczy?

    Gwiazdy III generacji to obiekty, które kiedyś musiały istnieć, a których jak dotąd nie udało nam się znaleźć. Gwiazdy tego typu powstały dopiero 180 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Wcześniej we wszechświecie nie świeciło absolutnie nic, a na powstanie pierwiastków cięższych od wodoru, helu i litu trzeba było jeszcze trochę poczekać. Jakby nie patrzeć wszystkie pierwiastki cięższe od tych trzech powstały już we wnętrzach gwiazd.

    Pierwsze gwiazdy są tym samym wyjątkowe, bowiem powstały z materii bez domieszki jakichkolwiek metali. Z tego też powodu zarówno proces ich powstawania, jak i cykl życia mógł być zupełnie inny niż aktualnych gwiazd. Wszystko wskazuje na to, że pierwsze gwiazdy we wszechświecie były setki razy masywniejsze od Słońca i żyły intensywnie i stosunkowo krótko. Naukowcy jednak podejrzewają, że obok tychże masywnych gwiazd, z obłoków protogwiazdowych musiały powstawać także dużo mniejsze gwiazdy, które towarzyszyły swoim potężnym sąsiadom. Gwiazdy III generacji o masie niższej niż 0,8 masy Słońca teoretycznie mogą wciąż istnieć także i dzisiaj.

    Poszukiwaniem takich właśnie gwiazd zajmuje się Emma Chapman, astrofizyczka z brytyjskiego Towarzystwa Królewskiego. W swojej najnowszej książce obszernie tłumaczy, z jakimi problemami muszą mierzyć się astronomowie starający rozwikłać tajemnicę pierwszych gwiazd we wszechświecie. Z uwagi jednak na to, że jest to bardzo wąska i ścisła dziedzina, autorka poprzedza tę część książki solidną dawką astrofizyki gwiazdowej. Zanim zaczniesz czytać o pierwszych gwiazdach we wszechświecie, dowiesz się jak powstawał korpus naszej wiedzy o gwiazdach, z czego są one zbudowane, jak się je klasyfikuje, jak wyglądał pierwszy potencjalny sygnał z odległego wczesnego wszechświata zarejestrowany w ramach eksperymentu EDGES.

    Kiedy już staniesz się potencjalnym ekspertem od gwiazd, poznasz takie obiekty jak SMSS J1605-1443 czy SM0313-6708, które posiadają naprawdę bardzo mało metali, a wręcz w tym drugim przypadku w ogóle nie posiada żelaza.

    Jeżeli opowieść Emmy Chapman o gwiazdach nie zrobi z ciebie miłośnika gwiazd, to chyba nic tego nie zrobi. Książka z jednej strony serwuje olbrzymią dawkę wiedzy, a z drugiej czyta się jak dobra powieść detektywistyczna. Naprawdę fajne czytadło wakacyjne, ale wyłącznie dla miłośników astronomii i nocnego nieba. Polecam!


    Tytuł: Pierwsze światło. Jak Wszechświat wyszedł z mroku

    Autor: Emma Chapman

    Wydawnictwo: MUZA

    Stron: 314

    Link: https://www.empik.com/pierwsze-swiatlo-chapman-emma,p1267665238,ksiazka-p

    ]]>
    21298 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[ICEYE umieścił na orbicie cztery nowe satelity radarowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/05/iceye-umiescil-na-orbicie-cztery-nowe-satelity-radarowe/ Mon, 05 Jul 2021 11:05:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21305

    ICEYE kontynuuje rozwój największej na świecie konstelacji satelitów radarowych (SAR) wykorzystywanych do obserwacji Ziemi. Rakieta Falcon 9 firmy SpaceX wystrzeliła właśnie na orbitę cztery kolejne satelity ICEYE.

    Polsko-fińska firma ICEYE, światowy lider w dziedzinie monitoringu z wykorzystaniem technologii radarowej (SAR) poinformowała, że na orbicie okołoziemskiej znalazły się jej cztery nowe satelity. Zostały one umieszczone na orbicie przez rakietę Falcon 9 dostarczoną przez operatora EXOLAUNCH. Trzy satelity najnowszej generacji włączone zostaną do istniejącej już konstelacji satelitarnej ICEYE. Czwarty natomiast będzie pełnił funkcję demonstratora satelitów nowej generacji. Do tej pory ICEYE umieścił na orbicie 14 satelitów, zarówno komercyjnych jak i tych przeznaczonych dla klientów.

    Wraz z wystrzeleniem nowych satelitów, ICEYE kontynuuje budowę największej na świecie konstelacji SAR przeznaczonej do stałego monitorowania Ziemi. Została ona zaprojektowana tak, aby wykonywane przez nią zobrazowania były niezawodne i trafiały do klienta w jak najkrótszym czasie. Technologia ICEYE umożliwia wykrywanie i śledzenie szczegółowych zmian, niezależnie od pory dnia oraz warunków pogodowych.

    - ICEYE jest wiodącą na świecie firmą umożliwiającą stały monitoring Ziemi z wykorzystaniem danych satelitarnych – przekonuje Rafał Modrzewski, Prezes i współzałożyciel ICEYE - Jeśli potrzebujesz informacji na temat tego, co się dzieje w dowolnym miejscu na świecie, ICEYE powinien być Twoim wyborem.

    Wyniesiony na orbitę satelita nowej generacji wyposażony jest w najnowszą, innowacyjną technologię obrazowania radarowego. Ulepszenia te obejmują dwukrotne zwiększenie rozdzielczości oraz możliwość jednoczesnego obrazowania i przesyłania danych na Ziemię w celu niemal natychmiastowego dostarczenia ich do klienta.

    ICEYE dostarcza dane SAR do klientów na całym świecie w trzech trybach obrazowania: Spot, Strip i Scan. Każdy z nich posiada rozdzielczość zoptymalizowaną do obrazowania zarówno konkretnych obiektów w bardzo wysokiej rozdzielczości, jak i rozległych obszarów, o rozmiarach nawet kilkudziesięciu tysięcy kilometrów kwadratowych. Wlipcu, ICEYE planuje ogłosić kolejne osiągnięcia w dziedzinie obrazowania z wykorzystaniem satelitów radarowych, a kolejne starty zaplanowane są jeszcze w tym roku.

    ]]>
    21305 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiński łazik Zhurong zwiedza Marsa. W końcu są wakacje]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/09/zhurong-jezdzi-po-marsie/ Fri, 09 Jul 2021 10:46:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21312

    15 maja 2021 roku pierwszy w historii chiński łazik marsjański Zhurong wylądował na powierzchni Mars. Dzień wcześniej oddzielił się od sondy Tianwen-1, która notabene jest pierwszą w historii sondą marsjańską. Spektakularny sukces. Najnowsze wieści z Państwa Środka wskazują, że Zhurong ma się bardzo dobrze na Marsie i wcale się tam nie nudzi.

    Jak donosi Andrew Jones obserwujący postępy chińskiego przemysłu kosmicznego, Zhurong w ciągu niemal dwóch miesięcy pokonał już około 300 metrów w pobliżu miejsca lądowania.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1413438910957424646

    Jak widać na powyższym zdjęciu, aktualnie stopniowo zbliża się do osłony ładunku oraz do spadochronu, które dostarczyły go bezpiecznie na powierzchnię Marsa. Na zdjęciu powyżej osłona znajduje się około 130 metrów od łazika.

    Na zdjęciach wykonanych 26 czerwca łazik prowadził obserwacje wydm marsjańskich, zbliżając się do nich w pewnym momencie na zaledwie 6 metrów. Jak wiadomo wydmy nie są niczym dobrym dla łazików, które mogłyby się w nich zakopać i w ten sposób skutecznie unieruchomić. Jeden już taki przypadek mamy za sobą (jako ludzkość) więc lepiej nie ryzykować drugi raz.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1413443109174669318

    Ciekawe jak długo będzie trwała misja łazika. Wiemy wszak, że amerykańskie łaziki marsjańskie są wyjątkowo odporne na panujące na Marsie warunki i w skrajnych przypadkach pracują na Marsie nawet kilkadziesiąt razy dłużej niż planowano. Łazik Opportunity miał działać wszak 3 miesiące, a ostatecznie jeździł po Marsie niemal 15 lat. Oby Zhurongowi zdrowie służyło tak samo długo.

    ]]>
    21312 0 0 0

    Would be interesting to get a close-up look at the backshell... But what an ignominious end it would be to get tangled in that parachute... pic.twitter.com/qp96K9dy77

    — Andrew Jones (@AJ_FI) July 9, 2021]]>

    This image is from July 4 (Sol 50), around 210 metres from the landing site and about 130 meters from the landing site, with total drive distance of over 300 metres. pic.twitter.com/GfbjR2Fz7s

    — Andrew Jones (@AJ_FI) July 9, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    This image is from July 4 (Sol 50), around 210 metres from the landing site and about 130 meters from the landing site, with total drive distance of over 300 metres. pic.twitter.com/GfbjR2Fz7s

    — Andrew Jones (@AJ_FI) July 9, 2021]]>

    Would be interesting to get a close-up look at the backshell... But what an ignominious end it would be to get tangled in that parachute... pic.twitter.com/qp96K9dy77

    — Andrew Jones (@AJ_FI) July 9, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    This image is from July 4 (Sol 50), around 210 metres from the landing site and about 130 meters from the landing site, with total drive distance of over 300 metres. pic.twitter.com/GfbjR2Fz7s

    — Andrew Jones (@AJ_FI) July 9, 2021]]>

    Would be interesting to get a close-up look at the backshell... But what an ignominious end it would be to get tangled in that parachute... pic.twitter.com/qp96K9dy77

    — Andrew Jones (@AJ_FI) July 9, 2021]]>
    1044 https://www.pulskosmosu.pl/2023/02/24/mro-zhurong-wciaz-spi/ 0 0 1005 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/koniec-misji-insight-zbliza-sie-wielkimi-krokami/ 0 0
    <![CDATA[A niech to! Europa Clipper poleci do Jowisza dzięki SpaceX]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/24/europa-clipper-falcon-heavy/ Sat, 24 Jul 2021 05:30:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21322

    W końcu jest jakaś decyzja. W piątek, 23 lipca 2021 r. NASA poinformowała, że planowana i przygotowywana od dawna sonda kosmiczna, której celem będą badania księżyców Jowisza, wystartuje z Ziemi na szczycie rakiety Falcon Heavy.

    Jest to decyzja oczekiwana od bardzo dawna. Przez wiele lat plan był inny - Europa Clipper miała być jedną z pierwszych misji do zewnętrznej części Układu Słonecznego, wysłanych tam na szczycie rakiety Space Launch System (SLS).

    https://twitter.com/SpaceX/status/1418667693016711170

    Opóźnienia w budowie pierwszego egzemplarza rakiety sprawiły jednak, że nawarstwiło się w międzyczasie dużo innych misji, które chcą skorzystać z rakiety SLS. Co więcej, kilka tygodni temu NASA poinformowała, że z uwagi na planowaną intensywność programu Artemis, czyli programu załogowych misji księżycowych, które będą realizowane za pomocą SLSa, nie będzie "wolnych" rakiet do końca lat dwudziestych.

    https://www.youtube.com/watch?v=GqTaDCt_F1Y

    Podjęta wczoraj decyzja pozwoli teraz naukowcom z programu misji Europa Clipper zmodyfikować sondę tak, aby pasowała do wyniesienia za pomocą Falcona Heavy. Czasu na to nie zostało zbyt dużo. Aktualnie start misji planowany jest na październik 2024 r.

    Europa Clipper

    https://www.youtube.com/watch?v=9Xx0IRlh4hw

    W ramach swojej misji sonda Europa Clipper będzie miała za zadanie sprawdzić, czy lodowy księżyc Jowisza może posiadać w swoim wnętrzu warunki sprzyjające powstaniu i utrzymaniu życia. W trakcie misji sonda będzie wykonywała wysokiej rozdzielczości zdjęcia powierzchni Europy, ustali jej skład chemiczny, będzie poszukiwała śladów aktywności geologicznej i wykona pomiary grubości lodowej skorupy skrywającej globalny ocean.

    Falcon Heavy

    https://www.youtube.com/watch?v=A0FZIwabctw

    Falcon Heavy to superciężka rakieta skonstruowana przez SapceX. Podczas jej pierwszego lotu 6 lutego 2018 r. rakieta wyniosła na orbitę samochód Tesla Roadster należący do Elona Muska. Samochód znajduje się aktualnie na orbicie, której aphelium znajduje się w okolicach Pasa Planetoid.


    Więcej o kosmosie przeczytasz także w kategorii Kosmos na Spider's Web.


    ]]>
    21322 0 0 0

    NASA has selected Falcon Heavy to fly Europa Clipper! Launching in October 2024, this interplanetary mission will study whether Jupiter's icy moon Europa could have conditions suitable for life. https://t.co/KJt7Natn7i pic.twitter.com/sfcdrcKE77

    — SpaceX (@SpaceX) July 23, 2021]]>
    ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    NASA has selected Falcon Heavy to fly Europa Clipper! Launching in October 2024, this interplanetary mission will study whether Jupiter's icy moon Europa could have conditions suitable for life. https://t.co/KJt7Natn7i pic.twitter.com/sfcdrcKE77

    — SpaceX (@SpaceX) July 23, 2021]]>
    ]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    NASA has selected Falcon Heavy to fly Europa Clipper! Launching in October 2024, this interplanetary mission will study whether Jupiter's icy moon Europa could have conditions suitable for life. https://t.co/KJt7Natn7i pic.twitter.com/sfcdrcKE77

    — SpaceX (@SpaceX) July 23, 2021]]>
    ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[NA ŻYWO: Rocket Lab wraca do gry. Rakieta Electron wyniesie dzisiaj eksperymentalnego satelitę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/29/its-a-little-chile-up-there-rocket-lab-start-rakieta-electron/ Thu, 29 Jul 2021 04:26:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21331
    rocket lab electron

    Już w czwartek o godzinie 8:00 polskiego czasu z portu kosmicznego na Półwyspie Mahia w Nowej Zlenadii wystartuje rakieta Electron firmy Rocket Lab. Na jej szczycie w ramach misji "It's a Little Chile Up There" wystartuje eksperymentalny satelita dostarczony przez Siły Kosmiczne USA.

    Okno startowe, które otworzy się o godzinie 8:00 pozostanie otwarte do godziny 10:00. Relacja na żywo ze startu będzie dostępna w oknie poniżej dwadzieścia minut przed startem.

    https://www.youtube.com/watch?v=XEAKezzYi4Q

    Satelita Monolith wysyłany w ramach tej misji pozwoli Siłom Kosmicznym (Space Force) oszacować przydatność cubesatów do realizacji zadań dla amerykańskiego Departamentu Obrony.

    Dzisiejszy start będzie czwartym startem Electrona w tym roku i ogólnie 21. lotem tej rakiety.

    https://twitter.com/RocketLab/status/1420610293776850946

    Więcej o kosmosie przeczytasz także w kategorii Kosmos na Spider’s Web.


    ]]>
    21331 0 0 0

    LOx'd and loaded. T-60mins until lift-off. pic.twitter.com/N3Tx6zooeh

    — Rocket Lab (@RocketLab) July 29, 2021]]>
    ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    LOx'd and loaded. T-60mins until lift-off. pic.twitter.com/N3Tx6zooeh

    — Rocket Lab (@RocketLab) July 29, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    LOx'd and loaded. T-60mins until lift-off. pic.twitter.com/N3Tx6zooeh

    — Rocket Lab (@RocketLab) July 29, 2021]]>
    <![CDATA[Gorący i suchy jowisz: fascynująca atmosfera planety Tau Boötis b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/29/atmosfera-gazowy-olbrzym-tau-bootis-b/ Thu, 29 Jul 2021 04:50:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21335

    Tau Boötis b to niezwykle gorąca planeta okrążająca swoją gwiazdę w zaledwie trzy dni. Naukowcy właśnie przyjrzeli się jej atmosferze za pomocą spektropolarymetru SPIRou zainstalowanego na teleskopie CFHT na Hawajach.

    Sam układ planetarny w żaden sposób nie przypomina naszego. W jego centrum znajduje się niezwykle jasna gwiazda, jedna z najjaśniejszych gwiazd, wokół której odkryto planetę, widoczna gołym okiem w gwiazdozbiorze Wolarza. Gwiazda jest nieco większa i 40 proc. masywniejsza od Słońca i oddalona od nas o zaledwie 51 lat świetlnych.

    Wokół gwiazdy Tau Boötis krąży gorący jowisz, w przybliżeniu ponad 6 razy masywniejszy od jowisza. Odległość między gwiazdą a planetą jest osiem razy mniejsza od odległości między Słońcem a Merkurym, pierwszą planetą Układu Słonecznego. Tau Boötis b jest zresztą jedną z pierwszych odkrytych egzoplanet. Jej odkrycia dokonano metodą prędkości radialnych jeszcze w XX wieku, czyli na samym początku ery odkryć egzoplanet.

    A gdzie woda?

    Naukowcy byli przekonani, że we wnętrzu takiej planety znajdą mnóstwo wody. Tymczasem okazało się, że nie tylko nie było jej mnóstwo, ale nie było jej wcale. Para wodna teoretycznie powinna znajdować się w atmosferze takiej planety. Zamiast tego instrument SPIRou odkrył jedynie duże ilości tlenku węgla.

    Skład chemiczny atmosfery planety zazwyczaj jest w stanie bardzo dużo nam powiedzieć o tym, w jaki sposób taka planeta powstała. Zazwyczaj jednak skład chemiczny atmosfer egzoplanetarnych mierzy się w przypadku planet przechodzących na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej. Tau Boötis b jednak do takich planet nie należy. Jest to pierwsza planeta nietranzytująca, dla której uzyskano precyzyjne pomiary składu chemicznego atmosfery analizując promieniowanie termiczne emitowane przez samą planetę.

    Dane uzyskane podczas obserwacji prowadzonych w latach 2019-2020 wskazują, że Tau Boötis b musiała powstać znacznie dalej od swojej gwiazdy macierzystej, a w toku ewolucji układu planetarnego przenieść się na ciasną orbitę wokół gwiazdy. Aktualnie w atmosferze planety znajduje się pięć razy więcej węgla niż w Słońcu, czyli mniej więcej tyle samo co w Jowiszu. Możliwe zatem, że planeta na wcześniejszym etapie ewolucji znacznie bardziej przypominała gazowe olbrzymy Układu Słonecznego.

    Źródło: http://dx.doi.org/10.3847/1538-3881/ac0428


    Więcej o kosmosie przeczytasz także w kategorii Kosmos na Spider’s Web.


    ]]>
    21335 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wow! Astronomowie sfotografowali egzoplanetę w naszej okolicy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/29/najblizsza-sfotografowana-egzoplaneta-coconuts-2b/ Thu, 29 Jul 2021 07:35:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21340
    coconuts egzoplaneta

    Najbliższą nam egzoplanetą jest Proxima b, krążąca wokół najbliższej nam gwiazdy innej niż Słońce. Problem jednak w tym, że samej planety jak dotąd nie udało się dostrzec bezpośrednio. Jej obecność wykryto metodą zmian prędkości radialnej samej gwiazdy. Teraz naukowcy odkryli jednak najbliższą dotąd planetę, którą udało się po prostu sfotografować.

    W ramach przeglądu nieba COol Companions ON Ultrawide orbITS - odlotowo skróconego do COCONUTS - naukowcy odkryli egzoplanetę krążącą wokół gwiazdy COCONUTS-2.

    Fascynujący układ planetarny

    Układ COCONUTS-2. Źródło: ApJL

    COCONUTS-2b znajduje się zaledwie 35 lat świetlnych od Ziemi. Jest to stosunkowo chłodny, masywny gazowy olbrzym, który okrąża swoją gwiazdę w stosunkowo dużej odległości. O jakiej odległości mowa? Planeta oddalona jest od swojej gwiazdy o 6471 jednostek astronomicznych. W tak dużej odległości jedno okrążenie gwiazdy zajmuje planecie nieco ponad milion lat.

    To właśnie ta odległość umożliwiła astronomom sfotografowanie planety. Zazwyczaj większość odkrywanych w przestrzeni kosmicznej gazowych olbrzymów znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej, przez co są one odkrywane albo metodą tranzytów, albo prędkości radialnych. Detektory jednak nie potrafią z tak dużej odległości oddzielić promieniowania pochodzącego od gwiazdy i od planety. Jeżeli jednak mówimy o odległości 6471 AU to sprawa ma się inaczej. Wystarczy porównać tę odległość do odległości ostatniej planety Układu Słonecznego od Słońca: Neptun znajduje się zaledwie 30 AU od Słońca.

    Jak na tak potężną odległość, to ów gazowy olbrzym i tak jest bardzo ciepły - z danych obserwacyjnych wynika, że jego temperatura wynosi ok. 434K. Z tego można wnioskować, że planeta, jak i jej gwiazda są bardzo młode i mają zaledwie ok. 800 mln lat. W tym czasie planeta nie była w stanie utracić jeszcze ciepła wygenerowanego w procesie formowania, a tym samym - z korzyścią dla nas - świeci w podczerwieni.

    Źródło: https://iopscience.iop.org/article/10.3847/2041-8213/ac1123


    Więcej o kosmosie przeczytasz także w kategorii Kosmos na Spider’s Web.


    ]]>
    21340 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Usunął Plutona. Twierdzi, że znalazł inną dziewiątą planetę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/20/dziewiata-planeta-ukladu-slonecznego-mike-brown/ Mon, 20 Sep 2021 05:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21347

    Astronoma Mike'a Browna nie trzeba żadnemu miłośnikowi astronomii szczególnie przedstawiać. Jakby nie patrzeć to on lobbował (zresztą skutecznie) 15 lat temu za tym, aby Plutona usunąć ze spisu planet Układu Słonecznego. Z tego zresztą powodu do dzisiaj przezywany jest mordercą Plutona (Pluto Killer). Teraz jednak Brown wraca z pomysłem przywrócenia dziewiątej planety.

    Od zjazdu Międzynarodowej Unii Astronomicznej w 2006 roku Pluton nie jest już planetą Układu Słonecznego. Teraz jest to jedna z kilku oficjalnie uznanych planet karłowatych. Niby to samo, a jednak wciąż, po 15 latach mnóstwo osób na całym świecie nie pogodziło się z tą decyzją.

    Warto wspomnieć, że do tej symbolicznej zmiany doszło w zaledwie kilka miesięcy po wystartowaniu z Ziemi sondy New Horizons, której celem było... odwiedzenie Plutona w celu zakończenia przeglądu planet Układu Słonecznego. Co więcej, dziewięć lat później, gdy sonda ostatecznie przeleciała w pobliżu Plutona 14 lipca 2015 r. okazało się, że jest to glob dużo bardziej skomplikowany niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Wtedy tym bardziej powróciły pytania o słuszność decyzji z 2006 r. Jak na razie jednak nie przywrócono Plutonowi statusu planety i póki co na to się nie zanosi.

    A może co innego jest dziewiątą planetą?

    Otóż Mike Brown wraz ze swoim doktorantem Konstantinem Batyginem od kilku lat poszukuje "prawdziwej dziewiątej planety Układu Słonecznego". Nietypowy ruch licznych obiektów Pasa Kuipera - według badaczy - wskazuje na to, że na ich orbity oddziałuje grawitacyjnie inny odległy masywny obiekt Układu Słonecznego, który mógłby być dziewiątą planetą naszego układu planetarnego.

    Teraz jednak Brown przekonuje, że znalazł dowody na obecność potencjalnej planety w odległości 160 mld km od Ziemi. Co to takiego? Nie wiadomo. Astronom twierdzi, że planeta może być sześć razy masywniejsza od Ziemi i w efekcie mogłaby być piątą pod względem rozmiarów planetą Układu Słonecznego po Jowiszu, Saturnie, Uranie i Neptunie.

    Mamy dowody grawitacyjne na istnienie tego obiektu. Aczkolwiek nie spoczniemy, dopóki nie sfotografujemy tego obiektu

    - dodaje Konstantyn Batygin.

    Z pewnością jednak poszukiwania nie będą łatwe. 160 mld km od Ziemi to naprawdę daleko. Jeżeli zwrócimy uwagę na fakt, że Pluton znajduje się średnio 5 mld km od Ziemi i do 2015 r. mieliśmy tylko mgliste informacje na temat jego wyglądu, to znalezienie i sfotografowanie czegoś znajdującego się ponad 30 razy dalej, nawet jeżeli ma rozmiary większe od Ziemi, będzie wymagało lepszych instrumentów niż te, którymi obecnie dysponujemy. Jak zawsze w astronomii zatem - na wyniki przyjdzie nam trochę poczekać.

    ]]>
    21347 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Gdzie się podział amoniak na lodowych olbrzymach? Jest hipoteza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/20/amoniak-na-lodowych-olbrzymach/ Mon, 20 Sep 2021 09:47:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21353

    Planety zewnętrznej części Układu Słonecznego można podzielić na dwie kategorie: gazowe olbrzymy (Jowisz i Saturn) oraz lodowe olbrzymy (Uran i Neptun). Ta druga grupa ma pozornie mylącą nazwę. Wszak ani Uran, ani Neptun nie są wielkimi kulami lodu. Naukowcy nazywają je tak, ponieważ w przeciwieństwie do Jowisza i Saturna w ich atmosferach jest wiele złożonych wniosków takich jak chociażby metan czy amoniak. Problem w tym, że tego drugiego jakoś zaskakująco tam brakuje.

    Obserwacje prowadzone w podczerwieni i w paśmie radiowym wyraźnie wskazują, że w atmosferach obu planet brakuje amoniaku, choć teoretycznie powinno go tam być więcej niż na Jowiszu czy Saturnie.

    Proces powstawania amoniakowo-wodnych kul gradowych w atmosferze Jowisza.
    Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/CNRS

    Rozwikłanie tej zagadki przyszło jednak z zupełnie innej strony. Sonda Juno krążąca wokół Jowisza zebrała dane, które wskazują, że w atmosferze Jowisza znajduje się sporo amoniaku, ale jest on widoczny dopiero bardzo głęboko w atmosferze planety. Dlaczego?

    W atmosferze planety tworzy się swego rodzaju grad, składający się z wody i amoniaku. W otoczeniu amoniaku kryształki wody mogą bowiem przechodzić w stan ciekły nawet przy temperaturze -90 stopni Celsjusza. Powstałe w ten sposób kule gradowe o masie nawet kilograma skutecznie transportują amoniak z wyższych do niższych warstw atmosfery, gdzie pozostaje on uwięziony pod postawą chmur.

    W ramach przedstawionego podczas Europlanet Science Congress (EPSC) artykułu, naukowcy przekonują, że ten sam proces może zachodzić także na Uranie i Neptunie, przy czym na tych dwóch planetach, amoniak pod postacią gradu dociera w jeszcze głębsze warstwy atmosfery. W ten sposób, choć związek ten znajduje się na tej planecie, to pozostaje ukryty na tyle głęboko, że nie jest on widoczny dla obecnie wykorzystywanych teleskopów.

    ]]>
    21353 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Supermasywna czarna dziura a obumieranie galaktyk]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/20/supermasywna-czarna-dziura-a-obumieranie-galaktyk/ Mon, 20 Sep 2021 14:07:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21359

    Czym się różni młoda galaktyka od starzejącej się galaktyki? W młodych galaktykach wciąż zachodzą procesy gwiazdotwórcze. Młode niebieskie gwiazdy wchodzą w miejsce starzejących się czerwonych olbrzymów.

    Od czasu do czasu astronomowie natrafiają jednak na galaktyki, w których młodych, gorących, błękitnych gwiazd już nie ma. Taka galaktyka stopniowo gaśnie. Wypełniające ją gwiazdy świecą, ale w toku ewolucji zaczną się starzeć i wypalać, a na ich miejsce już nic nowego nie przyjdzie. Z kiedyś jasnej galaktyki pozostanie tylko gwiezdny cmentarz.

    Życiodajny gaz

    Tak naprawdę jedyną różnicą między jednym a drugim typem galaktyk jest zawartość gazu. Tam, gdzie gazu jest dużo, tam pojawiają się chłodne obłoki, w których przy odpowiednich warunkach dochodzi do fragmentacji i kolapsu, pierwszych etapów powstawania gwiazd. Gdy jednak gaz zniknie, nic już nie pomoże: galaktyka zacznie się starzeć.

    W jaki sposób może zniknąć gaz? Czasami dochodzi do takich sytuacji podczas zderzenia dwóch galaktyk. Mniej masywna z nich przelatując przez większą galaktykę, często pozostawia w niej swój gaz. Nawet jeżeli wyrwie się z więzów grawitacyjnych, to w takiej galaktyce zacznie się proces obumierania.

    Teraz jednak naukowcy odkryli jeszcze jeden mechanizm. Tym razem winnymi zabijania galaktyk są supermasywne czarne dziury znajdujące się w ich wnętrzach.

    Galaktyka MaNGA 1-166919

    Galaktyka MaNGA 1-166919 to obiekt sklasyfikowany jako aktywne jądro galaktyczne (AGN). W centrum tej galaktyki znajduje się zatem bardzo aktywna supermasywna czarna dziura otoczona gęstym obłokiem opadającej na nią materii. Z uwagi na to, że materii tej jest dużo, jej nadmiar emitowany jest w formie dwóch przeciwnie skierowanych dżetów z biegunów czarnej dziury.

    Obserwacje tego obiektu w zakresie radiowym i widzialnym pozwoliły naukowcom ustalić, że oba dżety niejako "przy okazji" wyprowadzają ogromne ilości gazu z galaktyki. Oba dżety zazwyczaj skierowane są w kierunku prostopadłym do płaszczyzny dysku galaktyki. Wyprowadzany wzdłuż dżetów gaz nieznacznie zwiększa tempo powstawania gwiazd nad/pod czarną dziurą, czyli tam, gdzie dostarcza na chwilę świeżego gazu, ale jednocześnie hamuje powstawanie nowych gwiazd w samym dysku galaktyki.

    Jak na razie jednak nie wiadomo, kiedy taki los spotka naszą galaktykę, Drogę Mleczną. Być może dopiero podczas jej zderzenia z Galaktyką Andromedy, która zmierza w naszą stronę. Tego się jednak nie doczekamy, bowiem na to trzeba będzie poczekać jeszcze kilka miliardów lat. Z drugiej strony, skoro minister edukacji narodowej Przemysław Czarnek jest przekonany, że ludzie istnieją na Ziemi od miliardów lat, to może i mogą istnieć także za kilka kolejnych miliardów lat. Ci będą mieli okazję sprawdzić ,czy wszystkie gwiazdy na niebie zaczną stopniowo się czerwienić. A nie, przecież ludzi na Ziemi nie będzie już za 800 mln lat.

    ]]>
    21359 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Jest już data! Europejski łazik marsjański Rosalind Franklin leci na Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/20/kiedy-leci-lazik-rosalind-franklin/ Mon, 20 Sep 2021 15:17:47 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21364

    Jeszcze w ubiegłym roku był to ogromny zawód. W drogę na Marsa startował amerykański łazik, chiński łazik i arabska sonda. Europa wtedy sobie odpuściła. Teraz już wiemy kiedy europejska misja ExoMars poleci w kierunku Czerwonej Planety.

    Pod koniec pierwszego kwartału 2021 r. na Marsa doleciała istna armada instrumentów z Ziemi. Na Marsie pojawił się łazik Perseverance z helikopterem Ingenuity, na orbicie pojawiła się sonda Al-Amal oraz sonda Tianwen-1. Co więcej, z tej ostatniej na powierzchnię planety przedostał się lądownik z łazikiem Zhurong, który do dzisiaj jeździ i bada powierzchnię planety. Tylko Europa jakoś nie miała się czym pochwalić

    Ale to dobrze!

    https://www.youtube.com/watch?v=BNItE7zjhq8

    Póki co nic nowego w kierunku Marsa się nie szykuje. Dzięki opóźnieniu misji łazika Rosalind Franklin mamy na co czekać w przyszłym roku. Dzisiaj opublikowano datę startu i planowaną datę lądowania łazika na Marsie. I już można zacząć oficjalne odliczanie.

    Rosalind Franklin poleci na Marsa dokładnie za rok!

    Nie inaczej, dwunastodniowe okno startowe otwiera się 12 września 2022 roku. Natomiast lądowanie planowane jest na 10 czerwca 2023 r.

    https://twitter.com/esa_exomars/status/1439960781458706435?s=21

    Nie wiem jak wy, ale ja już się nie mogę doczekać!

    ]]>
    21364 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[NASA ogłosiła miejsce lądowania misji Viper]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/20/viper-miejsce-ladowania-ksiezyc/ Mon, 20 Sep 2021 20:06:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21368

    VIPER to skrót od Volatiles Investigating Polar Exploration Rover. Jak sama nazwa wskazuje to swego rodzaju łazik, którego zadaniem będzie wylądowanie na południowym biegunie księżyca w celu zbadania z bliska położenia oraz objętości lodu wodnego, z którego w przyszłości astronauci będą korzystać do pozyskiwania wody pitnej i paliwa rakietowego.

    Misja VIPERa wpisuje się w cały projekt załogowego powrotu na Księżyc w ramach programu Artemis. Jeżeli bowiem ludzie chcą wrócić na Księżyc i tym razem zostać tam na dłużej, zapewnienie dostępu do lodu wodnego znajdującego się na miejscu jest jednym z najważniejszych zadań misji automatycznych, które poprzedzą stworzenie bazy księżycowej.

    20 września podczas krótkiej konferencji prasowej NASA ogłosiła gdzie dokładnie wyląduje VIPER. To właśnie tam rozpoczną się w 2023 r. poszukiwania źródła wody na Księżycu.

    Lądownik zostanie dostarczony na powierzchnię Księżyca w ramach programu CLPS (Commercial Lunar Payload Services). Misja łazika według założeń potrwa 100 dni, a dane dostarczone w tym czasie przez niego na Ziemię pozwolą opracować najlepsze metody pozyskiwania wody z takich źródeł, jakie uda mu się znaleźć. W trakcie misji VIPER pokona około 20 kilometrów po powierzchni Księżyca.

    Na pokładzie VIPERa znajdują się trzy instrumenty naukowe oraz metrowej długości wiertło, które będzie w stanie sprawdzać skład gruntu znajdującego się pod wierzchnią warstwą regolitu księżycowego.

    Warto tutaj zauważyć, że w przeciwieństwie do łazików marsjańskich, VIPER będzie na bieżąco sterowany z Ziemi. Opóźnienie sygnału rzędu 1 sekundy jest wystarczająco małe, aby można było na bieżąco reagować na zagrożenia pojawiające się na trasie łazika.

    VIPER to łazik o rozmiarach ok. 1,5 × 1,5 × 2,5 m i masie 430 kg. Z uwagi na fakt, że będzie on eksplorował wiecznie zacienione dna kraterów księżycowego bieguna, zostanie on wyposażony w reflektor, który będzie oświetlał otoczenie w pobliżu łazika.

    Gdzie wyląduje VIPER?

    VIPER wyląduje przy zewnętrznej krawędzi krateru Nobile na południowym biegunie Księżyca.

    Krater Nobile
    https://www.youtube.com/watch?v=bd7ekqMrHkg

    Obszar, który VIPER będzie badał rozciąga się na powierzchni ok. 93 kilometrów kwadratowych. VIPER powinien przemierzyć ok. 16-24 km poszukując ciekawych miejsc do wykonania odwiertów. W trakcie swojej misji łazik wykona przynajmniej trzy odwierty, w różnych miejscach. Informacje o zawartości lodu w tych trzech miejscach, przy różnych temperaturach i na różnych głębokościach pozwoli określić gdzie jeszcze lód powinien znajdować się na Księżycu.

    ]]>
    21368 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1024 https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/19/viper-mial-poleciec-na-ksiezyc-i-nie-poleci-misja-przelozona-na-2024-rok/ 0 0
    <![CDATA[SpaceX poczuł krew. Miliarderzy ustawiają się w kolejkę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/21/spacex-starship-cruise/ Tue, 21 Sep 2021 04:13:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21386

    W trakcie trwania lotu kosmicznego Inspiration4 w ubiegłym tygodniu SpaceX odmieniany był przez wszystkie przypadki, tak samo zresztą jak turystyka kosmiczna. Teraz firma odkryła, że przynajmniej przez chwilę może to być fajna żyła złota.

    Cały termin "turystyka kosmiczna" jest niezwykle złudny. 95 proc. z nas doskonale wie, że astronautą nigdy nie zostanie. Z pozostałych pięciu procent 95 proc. to wariaci. Jednak jeżeli spytamy, czy ktoś zostanie w przyszłością turystą kosmicznym, to mówimy "no gdyby to lotto w końcu". Wszak kim trzeba być, aby być turystą? Każdy może nim zostać. Turyści wchodzą na statki wycieczkowe, choć nie mają licencji sternika (ani karty pływackiej). Turyści wchodzą na pokład samolotu pasażerskiego, choć w życiu nie trzymali wolantu w dłoniach. Turysta jest od tego, żeby lecieć i się nie przejmować. O i takim turystą ewentualnie chcielibyśmy zostać.

    https://www.youtube.com/watch?v=3pv01sSq44w&t=15430s

    No ale nie zostaniemy. Aktualnie, aby sobie pozwolić na taki lot jak Jared Isaacman, trzeba być miliarderem. Jeżeli miliarderzy zaczną jednak latać coraz częściej, to cena w końcu spadnie. Ale czy cena spadnie do kilku tysięcy dolarów? A w życiu? Spadnie z powiedzmy 100 mln dol. do 40 mln dol. A do miliarderów dołączą w tym przedsięwzięciu jedynie multimilionerzy (czyli biedniejsi od miliarderów). Dalej tego spadku jednak nie przewiduję.

    Miliarderzy ustawiają się w kolejce

    Nie zmienia to jednak faktu, że SpaceX ze zdumieniem stwierdził w ostatnich dniach, że chętnych miliarderów jest wystarczająco dużo, aby poważnie zastanowić się nad tym, jak przyciąć na tym sektorze trochę pieniędzy.

    https://www.youtube.com/watch?v=C8JyvzU0CXU

    Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w sobotę, Benji Reed, dyrektor lotów załogowych w SpaceX przyznał, że wraz ze startem misji Inspiration4 liczba zapytań o możliwość odbycia takiego lotu momentalnie wzrosła.

    Orbita Starshipem - ceny last minute!

    Jak przekonuje Reed, możliwe, że wkrótce powstanie Starship, który będzie przeznaczony do takich lotów. To z pewnością byłoby coś nowego. Jakby nie patrzeć na pokład Starshipa, zamiast 4 osób mogłoby trafić ich np. sto. Oczywiście jest to pieśń odległej przyszłości. Jak na razie żaden Starship jeszcze nie trafił na orbitę, a szansa na taki lot jeszcze w tym roku z dnia na dzień maleje.

    Póki co na razie firma planuje skupić się na analizie popytu. Jeżeli faktycznie takowy istnieje, to wkrótce może powstać jeszcze kilka turystycznych Crew Dragonów takich jak Resilience. Aby jednak ich budowa miała sens, w kolejce muszą ustawiać się kolejni miliarderzy, którzy w ręku będą trzymali grube pęczki banknotów.

    ]]>
    21386 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Na pustą stację kosmiczną Tiangong poleciały zapasy dla kolejnej załogi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/21/tianzhou-3-juz-na-stacji-tiangong/ Tue, 21 Sep 2021 05:36:29 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21389

    O godzinie 9:10 polskiego czasu w poniedziałek z portu kosmicznego Wenchang w Chinach wystartowała 53-metrowej wysokości rakieta Długi Marsz 7. Na jej szczycie znajdował się statek transportowy Tianzhou 3.

    Na pokładzie statku znajdowało się blisko 6 ton zapasów, które posłużą drugiej w historii załodze, która odbędzie swoją misję na pokładzie nowej chińskiej stacji kosmicznej.

    Tuż po starcie rakieta skierowała się w stronę Morza Południowochińskiego, dopasowując swój kurs do nachylonej o 41,5 stopnia względem równika płaszczyzny orbity stacji Tiangong.

    Lot na stację kosmiczną nie trwał zbyt długo. Po odłączeniu się od rakiety Długi Marsz 7, statek Tianzhou 3 rozłożył panele słoneczne i rozpoczął serię manewrów korekcyjnych, które pozwoliły mu przechwycić znajdującą się na wysokości 385 km nad Ziemią stację kosmiczną. Do cumowania do stacji doszło o godzinie 16:08 polskiego czasu, zaledwie 7 godzin po starcie. Tym samym na stacji kosmicznej Tiangong aktualnie znajdują się dwa statki transportowe Tianzhou.

    https://www.youtube.com/watch?v=MLEcT9OCEEs
    Start misji Tianzhou 3

    Druga misja załogowa na Tiangong

    https://www.youtube.com/watch?v=qEgqb1SXxnw
    Powrót misji Shenzhou 12

    Zaledwie kilka dni temu, 15 września po rekordowym, trzymiesięcznym pobycie na stacji na Ziemię wróciła pierwsza trzyosobowa załoga. W połowie października jednak w ramach misji Shenzhou 13 w kierunku stacji poleci kolejna trójka astronautów. Tym razem jednak ich misja będzie trwała aż sześć miesięcy. Jak na razie nie podano oficjalnie składu załogowego tej misji, aczkolwiek obserwatorzy spekulują, że na stację polecą Zhai Zhigang, Wang Yaping oraz Ye Guangfu.

    https://twitter.com/CNSAWatcher/status/1435673392422731776

    Start Shenzhou 13 będzie ostatnim lotem do stacji Tiangong w tym roku. W 2022 roku natomiast do stacji polecą jeszcze dwa nowe moduły stacji: Wentian oraz Mengtian, dwie misje transportowe Tianzhou oraz dwie misje załogowe Shenzhou. Po ich wykonaniu budowa stacji Tiangong zostanie ukończona.

    ]]>
    21389 0 0 0 ]]>

    #Shenzhou12 detached from #Tiangong space station and completed the radial rendezvous test at UTC 05:38 on Sept 16. Three astronauts Nie Haisheng, Liu Boming, and Tang Hongbo are about to return to earth on Sept 17 after their 90+days mission. https://t.co/EOh23EVKL5 pic.twitter.com/hr15pinClG

    — CNSA Watcher (@CNSAWatcher) September 16, 2021]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 1011 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/29/shenzhou-14-zbliza-sie-wielkimi-krokami/ 0 0
    <![CDATA[Mars jest za mały. Dlatego nie ma na nim wody]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/21/mars-jest-za-maly-dlatego-nie-ma-na-nim-wody/ Tue, 21 Sep 2021 18:01:26 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21395

    Wszystko wskazuje na to, że na wczesnym etapie istnienia Marsa, wody w stanie ciekłym było na nim pod dostatkiem. Dzisiaj nie ma jej jednak ani trochę. W najnowszym artykule naukowcy wskazują, że Czerwona Planeta jest po prostu za mała na to, aby mogła utrzymać duże ilości wody na swojej powierzchni.

    To, że woda na Marsie występowała wiemy bardzo dobrze. Dowodzą tego badania przeprowadzane od dekad na meteorytach marsjańskich, ale także fantastyczne zdjęcia krajobrazu marsjańskiego wykonane przez łaziki takie jak chociażby Curiosity czy Perseverance. Wyraźnie na nich widać formacje geologiczne ukształtowane przez płynącą dawno temu wodę.

    Teorii tłumaczących fakt, że aktualnie na Marsie wody nie ma żadnej było już mnóstwo. Jedną z najpopularniejszych z pewnością jest utrata gęstej atmosfery wskutek osłabienia pola magnetycznego wokół planety.

    A może to po prostu rozmiary planety?

    Tak przynajmniej zdaje się uważać Kun Wang, planetolog z Uniwersytetu w Waszyngtonie. Naukowiec przekonuje, że w przyrodzie musi istnieć jakaś dolna granica rozmiarów planety, powyżej której będzie ona w stanie utrzymać wodę na swojej powierzchni. Mars ewidentnie nie osiągnął wystarczających rozmiarów.

    Skąd takie przypuszczenie? W swojej pracy badacze przyjrzeli się zawartości stabilnych izotopów potasu na różnych obiektach planetarnych. Potas jest pierwiastkiem lotnym, aczkolwiek nie tak lotnym jak woda. Analizując jego zachowanie na różnych obiektach planetarnych można porównać jak zachowują się pierwiastki lotne w zależności od tego na jak dużej planecie się znajdują.

    Badania przeprowadzone na 20 różnych meteorytach marsjańskich wykazały, że Mars utracił w toku ewolucji i formowania znacznie więcej potasu niż Ziemia, a jednocześnie mniej niż Księżyc czy planetoida Westa. Okazuje się zatem, że im mniejszy obiekt, tym łatwiej traci pierwiastki lotne. Tak samo mogło być z wodą, która jest dużo bardziej lotna od potasu.

    Na podstawie powyższej analizy naukowcy doszli do wniosku, że istnieje tylko stosunkowo wąski zakres mas, który pozwala na przetrwanie odpowiedniej ilości wody w stanie ciekłym na powierzchni planety. Poniżej niego, woda z planety z czasem zniknie. Powyżej - będzie jej za dużo. To niezwykle cenna wskazówka dla naukowców poszukujących egzoplanet, na których mogłyby panować warunki sprzyjające powstaniu życia takiego, jakie znamy z Ziemi.

    ]]>
    21395 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Fenomenalne zdjęcie krateru Tycho na Księżycu wykonane z Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/zdjecie-krater-tycho-ksiezyc/ Wed, 22 Sep 2021 04:17:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21399

    Do wykonania zdjęcia wykorzystano Green Bank Telescope oraz zupełnie nową technologię radarową. W realizację projektu zaangażowani byli specjaliści z Obserwatorium Green Bank, National Radio Astronomy Observatory oraz firmy Raytheon Intelligence & Space.

    Mimo odległości Księżyca od Ziemi wynoszącej min. 340 000 km, nowe zdjęcie krateru Tycho ma rozmiary 5 × 5 metrów i składa się z blisko 1,4 miliarda pikseli.

    Na zdjęciu przedstawiono fragment powierzchni Księżyca o rozmiarach 200 × 175 km, a w jego centrum znajduje się rzeczony krater o średnicy 86 km.

    Jak powstało powyższe zdjęcie?

    Teleskop GBT został wyposażony przez firmę Raytheon w nowe oprzyrządowanie, które pozwala wysyłać sygnały radiowe w przestrzeń kosmiczną. Każdy taki impuls odbija się - w tym przypadku - od powierzchni Księżyca i wraca na Ziemię. Tak zebrane odbicia porównywane są ze sobą i na tej podstawie powstaje obraz.

    To może być dopiero początek

    Dotychczas takiej rozdzielczości obrazy tworzono dla obiektów oddalonych o kilkaset kilometrów. Nigdy jednak nie próbowano wykorzystać tej techniki dla obrazowania obiektów oddalonych o kilkaset tysięcy kilometrów. Wyniki jednak okazały się na tyle obiecujące, że naukowcy otrzymali właśnie 4,5 mln dol. na opracowanie dalszych planów rozwoju. Naukowcy chcieliby teraz stworzyć system setki razy silniejszy od obecnego. Teoretycznie mógłby on pozwolić na wykonywanie takich zdjęć także innych ciał w Układzie Słonecznym. Pojawiłoby się tym samym zupełnie nowe okno na nasze najbliższe otoczenie kosmiczne.

    https://www.youtube.com/watch?v=nr5Pj6GQL2o
    ]]>
    21399 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Równonoc jesienna 2021. Koniec lata, do roboty!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/rownonoc-jesienna-2021-kiedy-gdzie-po-co/ Wed, 22 Sep 2021 07:00:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21402

    O właśnie! Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że już dzisiaj przypada równonoc jesienna na półkuli północnej. Australijczycy z kolei cieszą się z nadejścia wiosny, choć akurat u nich to nawet kończąca się zima nigdy nie jest szczególnie "zimowa". Mniejsza o Australię.

    To właśnie dzisiaj o godzinie 21:21 będzie ten moment, w którym bez większych fanfar lato zamieni się w jesień. To jeden z dwóch dni w roku, w którym Słońce świeci pionowo nad równikiem, dzięki czemu dzień i noc stają się niemal idealnie równe i na całym świecie trwają po ok. 12 godzin. Już jutro noc będzie dłuższa od dnia i każdej doby będzie się wydłużała aż do dnia przesilenia zimowego. Ale o tym kiedy indziej.

    Dość już tych banałów.

    Rzućcie okiem na obrazek powyżej. Aktualnie dzisiaj znajdujemy się w tym punkcie na pierwszym planie (Fall Equinox - ang. równonoc jesienna). Stąd zmierzamy w kierunku punktu przesilenia zimowego (rys. Winter). Jak widzicie na zdjęciu w tymże punkcie biegun północny tego globu będzie maksymalnie odchylony w kierunku przeciwnym do Słońca, a więc tamże na biegunie będzie trwała noc polarna.

    20 marca jednak znajdziemy się w punkcie równonocy wiosennej (rys. spring equinox).

    I to jest fajna informacja. Popatrzcie na ten rysunek. Dzisiaj nasza odległość od Słońca to 150 mln km. W układzie odniesienia związanym ze Słońcem, punkt, w którym znajdziemy się 20 marca 2022 r. będzie oddalony od tego miejsca, w którym znajdujemy się dzisiaj o blisko 300 mln km.

    Zatem jeżeli będziecie mieli przez całą jesień i zimę wrażenie, że nic się ciekawego nie dzieje, jesteście tam, gdzie byliście, codziennie to samo: spacer, praca/szkoła, obiad, Netflix i spać, to w rzeczywistości... za pół roku będziemy w miejscu oddalonym od dzisiejszego o 300 mln km. Co więcej, Ziemia w tym czasie nie będzie przecież poruszała się po linii prostej do tego punktu (musiałaby wtedy przejść przez Słońce), a po okręgu, a więc droga będzie jeszcze dłuższa.

    Od równonocy jesiennej do równonocy wiosennej Ziemia pokona drogę blisko 500 mln km. No nie możecie powiedzieć, że nigdzie się nie ruszacie i nic nie robicie. Przez 180 dni pokonamy 500 mln km, to daje ponad 2,5 mln km dziennie, czyli ok. 108 000 km/h. Nawet jak nie zrobicie ani kroku, to w każdej godzinie pokonujecie niezły dystans.

    I z tą myślą zostawię Was do przesilenia zimowego, kiedy mając dosyć ponurych dni, zaczniemy irracjonalnie cieszyć się z tego, że w końcu dzień zacznie się stopniowo wydłużać. I tak już bez końca, co trzy miesiące: przesilenie, równonoc, przesilenie, równonoc, przesilenie...

    Miłego dnia!

    ]]>
    21402 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Wideo: jesteś na pokładzie Crew Dragona i odkrywasz szklaną kopułę. O cholera!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/wideo-szklana-kopula-inspiration4/ Wed, 22 Sep 2021 05:34:19 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21408

    Misja Inspiration4, choć niesamowicie nagłośniona, nie rozpieściła miłośników astronomii i podboju kosmosu relacją na żywo z pokładu statku. Przez trzy dni między środą a sobotą niemal nic nie usłyszeliśmy od czteroosobowej załogi najciekawszego lotu orbitalnego tego roku. Teraz na szczęście ktoś wypełnia te luki.

    Dr Sian Proctor, która podczas lotu pełniła rolę pilota opublikowała wczoraj wieczorem na swoim koncie na Twitterze nagranie zarejestrowane na pokładzie Crew Dragona. Na nagraniu możemy zobaczyć jak wyglądały reakcje załogi misji Inspiration4 na otwarcie osłony szklanej kopuły, która została zainstalowana na pokładzie statku Crew Dragon Resiliance specjalnie dla tej misji.

    Na początku nagrania widać głównie zachwyt na twarzach Hayley Arceneaux i Jareda Isaacmana. Na szczęście dr Proctor skierowała obiektyw swojego telefonu także w stronę samej szklanej kopuły i widocznej przez nią Ziemi.

    Nie powiecie, że ten widok nie przyprawia was o dosłowny opad szczęki!

    https://twitter.com/DrSianProctor/status/1440406356670894080

    Koniecznie powiększcie to nagranie na cały ekran. Ilość szczegółów widocznych w atmosferze Ziemi na tym nagraniu zapiera dech w piersi. Osobiście, gdy pierwszy raz oglądałem to nagranie, to autentycznie żałowałem, że nie wybrałem na studiach jakiegoś miliardoznawstwa. Nie miałbym żadnego problemu z wydaniem każdych pieniędzy, aby zobaczyć na żywo to, co widzę na tym nagraniu. Teraz może być już za późno.

    Swoją drogą wyobraźcie sobie możliwość oglądania Ziemi w ten sposób przez trzy doby zasadniczo bez przerwy. Nie dziwię się teraz Chrisowi Sembroskiemu, który po wylądowaniu powiedział, że jedyne, z czym wrócił na Ziemię po tej misji, to chęć odwiedzenia tak wielu miejsc na Ziemi, które widział z przestrzeni kosmicznej.

    https://www.youtube.com/watch?v=qr7afhe2Gxk

    Gdy znajdujemy się na powierzchni, to odległe kraje, wyspy, cuda natury wydają się... cóż, odległe i niedostępne. Obserwowanie ich z perspektywy kosmicznej, kiedy okrąża się Ziemię w ciągu niecałych dwóch godzin może jednak skutecznie zmienić tę perspektywę. Na Ziemi w rzeczywistości wszystko jest pod ręką i zbrodnią jest spędzanie jednego jedynego życia na siedzeniu w jednym miejscu, kiedy tyle jest do zobaczenia.

    Idę szukać jakiegoś pomysłu na wyjazd. W międzyczasie możecie sobie przypomnieć jeszcze raz najważniejsze etapy całej misji.

    Start misji Inspiration4

    https://www.youtube.com/watch?v=3pv01sSq44w&t=15430s

    Relacja z pokładu misji Inspiration4

    https://youtu.be/E71ffwc13y4?t=611

    Lądowanie i koniec misji Inspiration4

    https://youtu.be/dpFKNNl47AM?t=3901
    ]]>
    21408 0 0 0

    The moment when me and my amazing crew, @rookisaacman, @ArceneauxHayley, @ChrisSembroski opened up the @SpaceX cupola for the first time, a true highlight of the @inspiration4x mission. Make sure you tune into Countdown on @netflix to see more epic moments from space! @TIME pic.twitter.com/AKmturr9Du

    — Dr. Sian “Leo” Proctor (@DrSianProctor) September 21, 2021]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    The moment when me and my amazing crew, @rookisaacman, @ArceneauxHayley, @ChrisSembroski opened up the @SpaceX cupola for the first time, a true highlight of the @inspiration4x mission. Make sure you tune into Countdown on @netflix to see more epic moments from space! @TIME pic.twitter.com/AKmturr9Du

    — Dr. Sian “Leo” Proctor (@DrSianProctor) September 21, 2021]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    The moment when me and my amazing crew, @rookisaacman, @ArceneauxHayley, @ChrisSembroski opened up the @SpaceX cupola for the first time, a true highlight of the @inspiration4x mission. Make sure you tune into Countdown on @netflix to see more epic moments from space! @TIME pic.twitter.com/AKmturr9Du

    — Dr. Sian “Leo” Proctor (@DrSianProctor) September 21, 2021]]>
    ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[NASA nie chce budować kolejnej stacji kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/nasa-nastepca-stacji-kosmicznej/ Wed, 22 Sep 2021 08:50:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21414

    Amerykańskiej agencji kosmicznej najwyraźniej bardzo podobają się efekty prac nad budowanymi przez sektor prywatny statkami kosmicznymi. Co więcej, podobają się na tyle, że agencja pragnie w ten sam sposób załatwić zastępstwo dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Gdy era promów chyliła się już ku swojemu zmierzchowi, NASA zorganizowała przetarg na przygotowanie dla nich godnego zastępstwa. Przetarg ten wygrały SpaceX oraz Boeing. SpaceX w ciągu kilku lat zaprojektował, zbudował i przetestował Crew Dragona, który w maju 2020 r. po raz pierwszy zabrał ludzi w lot na orbitę, Boeing przygotował Starlinera, który... który jak na razie wykonał jeden bardzo nieudany lot bezzałogowy i.... i nadal jest poprawiany przed kolejnym lotem próbnym.

    NASA zatem może teraz wysyłać swoich astronautów w kosmos, ale statkami zbudowanymi przez przedsiębiorstwo prywatne.

    Outsourcing budowy stacji kosmicznej

    Teraz przedstawiciele agencji kosmicznej poinformowali, że kiedy już Międzynarodowa Stacja Kosmiczna zakończy swoją misję i obróci się w pył wchodząc w ziemską atmosferę, agencja NIE PLANUJE budowy kolejnego laboratorium orbitalnego. Tak po prostu.

    Międzynarodowa Stacja Kosmiczna

    Zamiast tego natomiast, agencja chce zlecić budowę stacji kosmicznych podmiotom sektora prywatnego. W tym celu w budżecie agencji zarezerwowano 400 mln dol. na najlepsze propozycje stacji kosmicznej. Kiedy już owe stacje powstaną, NASA planuje wynajmować na nich miejsce, kiedy będzie miało potrzebę skorzystania z takiej stacji. Można zatem powiedzieć, że jest to sytuacja analogiczna do obecnej sytuacji Crew Dragonów. Jak agencja chce wysłać astronautów na ISS to leci kontrakt. Jak nie chce, SpaceX sprzedaje loty komercyjnie (jak w przypadku misji Inspiration4).

    Wbrew pozorom uzasadnienie takiej decyzji jest nawet całkiem sensowne. Agencja kosmiczna szacuje, że w ten sposób będzie oszczędzała nawet miliard do półtora miliarda dolarów rocznie na obsłudze stacji. Zaoszczędzone w ten sposób środki będą wykorzystywane na budowę sond kosmicznych, które będą mogły częściej badać mniejsze i większe ciała Układu Słonecznego.

    Zagrożenie?

    Z pewnością zagrożeniem w tej sytuacji jest oddanie kontroli nad stacjami kosmicznymi w ręce firm sektora prywatnego. Jak zresztą zauważają eksperci, jeżeli dojdzie do sytuacji takiej jak miała miejsce w przypadku promów kosmicznych, to może być tak, że Międzynarodowej Stacji Kosmicznej już nie będzie, nowej stacji kosmicznej jeszcze nie będzie, a wszystkie kraje, które będą chciały wysłać swoich astronautów w kosmos zmuszone będą nawiązać współpracę z chińskim sektorem kosmicznym, który na orbicie będzie miał swoją stację Tiangong. Dla amerykańskiego sektora kosmicznego byłby to poważny cios.

    ]]>
    21414 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Drugi testowy lot Starlinera - kolejne przesunięcie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/drugi-testowy-lot-starlinera-przesuniety/ Wed, 22 Sep 2021 14:47:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21419

    To się chyba nigdy nie skończy. Wszystko wskazuje na to, że drugi bezzałogowy testowy lot Starlinera, załogowego statku kosmicznego budowanego przez Boeinga, ulegnie kolejnemu przesunięciu.

    Warto przypomnieć, że Starliner swój pierwszy lot testowy wykonał już w grudniu 2019 r. Problem jednak w tym, że wtedy podczas jednego lotu kilkukrotnie omal nie doszło do katastrofy i całkowitej utraty statku. Ostatecznie podjęto decyzję o przerwaniu misji i anulowaniu próby cumowania do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po skróconym locie statek wrócił na Ziemię - jakimś cudem - w całości.

    Raport po locie wykazał co najmniej 80 usterek i błędów, które producent zobowiązał się usunąć przed kolejnym lotem.

    https://youtu.be/PIDytLL734A?t=3864
    https://www.youtube.com/watch?v=hkFQs4kIoxs

    Dopiero kilka tygodni temu, po ponad 18 miesiącach od tego pechowego lotu, Starliner wytoczył się z hangaru i trafił na stanowisko startowe gotowy do lotu. W pierwszym terminie jednak nie poleciał ze względu na niekorzystne warunki pogodowe. Próbę przełożono na kolejny dzień, 30 lipca. Wtedy jednak okazało się tuż przed startem, że w systemach kontroli pojawiają się błędne odczyty 13 różnych zaworów na pokładzie statku. Inżynierowie co prawda próbowali usunąć usterkę, ale okazało się to zbyt skomplikowane i Starliner wraz z rakietą trafił z powrotem do hangaru. Jak pech to pech, ale zakładam, że producent nie chciał powtórki blamażu z 2019 r.

    Kilka tygodni później...

    Dzisiaj natomiast pojawia się informacja o tym, że misja Orbital Test Flight 2 (OFT-2) może nie odbyć się już w tym roku. Co więcej, opóźnienie może się przeciągnąć aż do maja 2022 r.

    CST-100 Starliner to załogowy statek kosmiczny, który miał być alternatywą dla Crew Dragona w zakresie dowożenia astronautów na trasie Ziemia-Międzynarodowa Stacja Kosmiczna-Ziemia. W ostatnich latach jednak SpaceX dwukrotnie wyniósł za pomocą swojego statku astronautów na orbitę, a ostatnio także pierwszych turystów. Starliner tymczasem ma wciąż przed sobą udany bezzałogowy lot automatyczny.

    Szczerze mówiąc, współczuję astronautom, którzy już dawno temu zostali wybrani do pierwszego lotu załogowego Starlinera. Jakoś wsiadałbym do tego statku z sercem na ramieniu. Na szczęście jednak nie będę musiał tego robić.

    ]]>
    21419 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> 998 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/20/boeing-cst-100-starliner-drugi-lot-testowy/ 0 0
    <![CDATA[Lucy już zakłada skafander. Wkrótce poleci w kierunku Jowisza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/22/sonda-lucy-przygotowania-do-startu/ Wed, 22 Sep 2021 15:57:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21423

    W końcu! Po latach przygotowań już wkrótce w swoją podróż wyruszy sonda Lucy. Jej celem będą obiekty (tak, liczba mnoga) iście wyjątkowe. Sonda leci bowiem pozwiedzać dwie chmury planetoid trojańskich, które okrążają Słońce po tej samej orbicie co Jowisz, przy czym jedna leci przed, a druga za nim.

    Lucy będzie pierwszą sondą kosmiczną, która dotrze do planetoid trojańskich. Jak dotąd mamy o nich dość mgliste pojęcie, więc z pewnością czeka nas sporo zaskoczeń.

    Start sondy Lucy zaplanowany jest na 16 października 2021 r.

    Okno startowe dla sondy Lucy otwiera się 16 października 2021 r. i pozostanie otwarte przez 21 dni. Lucy zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Atlas 5 z Przylądka Canaveral. Sam cel misji to jednak nie wszystko. Architektura misji też należy do wyjątkowych. W ciągu dwunastu lat swojej misji sonda odwiedzi osiem różnych planetoid, przy czym jedną z nich będzie planetoida Pasa Głównego, niejako po drodze do Jowisza.

    Mowa o tym, że sonda odwiedzi siedem planetoid trojańskich to jednak taki trochę trik, bowiem cztery z nich w rzeczywistości tworzą dwa układy podwójne, w których dwie planetoidy krążą wokół wspólnego środka masy.

    Warto zauważyć, że inżynierowie tak zaplanowali trajektorię lotu sondy Lucy, że odwiedzi ona obie chmury planetoid trojańskich. Zresztą sami zobaczcie. Na grafice poniżej kolorem zielonym zaznaczono trajektorię lotu sondy kosmicznej.

    Po starcie sonda najpierw wykona dwa bliskie przeloty w pobliżu Ziemi, a następnie skieruje się w stronę zewnętrznej części Układu Słonecznego. W 2025 r. sonda przeleci w pobliżu planetoidy Donaldjohanson. W chmurze L4 sonda przeleci w pobliżu planetoidy Eurybates o jej satelity, planetoidy Polymele, Leucus, a następnie Orus. Do wszystkich tych spotkań dojdzie w latach 2027-2028. Następnie odrywając się od tej chmury planetoidy Lucy ponownie przeleci w pobliżu Ziemi, kierując się do chmury L5 gdzie w 2033 r. odwiedzi układ podwójny Patroclus-Menoetius. Od tego czasu sonda będzie regularnie podróżowała między jedną a drugą chmurą odwiedzając każdą co 6 lat.

    ]]>
    21423 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda InSight rejestruje trzy największe dotychczas trzęsienia na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/23/sonda-insight-trzy-najwieksze-trzesienia-marsa/ Thu, 23 Sep 2021 04:54:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21430

    25 sierpnia 2021 r. sejsmometry znajdujące się na pokładzie lądownika InSight zarejestrowały dwa wstrząsy o magnitudzie 4,2 i 4,1. Były to rekordowo silne wstrząsy spośród wszystkich dotychczas zarejestrowanych w ramach tej misji. Wcześniej najsilniejszy miał 3,7 magnitudo i został zarejestrowany w 2019 r.

    Nic jednak nie przebije wstrząsu zarejestrowanego zaledwie kilka dni temu, 18 września 2021 r. czyli dokładnie w tysiąc dni od lądowania na Marsie. Trzęsienie Marsa miało także siłę 4,2 magnitudo, ale wstrząs trwał prawie 90 minut.

    Sonda InSight

    Co ciekawe, do odkrycia tych wstrząsów nie doszłoby gdyby naukowcy nie powzięli ryzyka i nie spróbowali oczyścić paneli słonecznych zasilających sondę w prąd elektryczny za pomocą... sypania piasku na te panele. W toku misji, od momentu lądowania na Marsie w 2018 r. na ich powierzchni zebrała się całkiem spora warstwa pyłu marsjańskiego, przez co ilość generowanej przez panele mocy regularnie spadała. Co więcej, Mars niedawno przechodził przez aphelium swojej orbity, czyli punkt znajdujący się najdalej od Słońca. W efekcie naukowcy zmuszeni byli wyłączyć część instrumentów, aby zachować minimum energii do czasu kiedy Mars znajdzie się bliżej Słońca i będzie otrzymywał choć trochę energii słonecznej więcej. Sypiąc kilkukrotnie piaskiem w pobliżu krawędzi paneli słonecznych, naukowcom udało się strząsnąć część pyłu z ich powierzchni, dzięki czemu nie było konieczności wyłączenia sejsmometru.

    Analiza sygnału zarejestrowanego przez sondę 25 sierpnia pozwoliła ustalić, że źródło wstrząsu znajdowało się 8500 km od lądownika. Tym samym było to najodleglejsze dotąd zarejestrowane trzęsienie Marsa.

    Drugie trzęsienie z tego samego dnia, o sile 4,1 magnitudo miało swoje źródło zaledwie 925 km od sondy Insight.

    Analiza trzęsienia z 18 września jeszcze się nie zakończyła.

    W najbliższym czasie zespół misji najprawdopodobniej zdecyduje się na kolejne próby oczyszczenia paneli słonecznych. 29 września jednak, ze względu na to, że Mars znajdzie się dokładnie po drugiej stronie Słońca, naukowcy na jakiś czas dadzą mu spokój i przerwą komunikację z lądownikiem do czasu aż pojawi się po drugiej stronie tarczy słonecznej. Mimo to, sejsmometr na pokładzie lądownika będzie wciąż nasłuchiwał wstrząsów na Czerwonej Planecie.

    ]]>
    21430 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kometa Bernardinelli-Bernstein to będzie hasło tej dekady]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/23/kometa-bernardinelli-bernstein-zbliza-sie-do-ziemi/ Thu, 23 Sep 2021 07:28:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21435

    Czy już przećwiczyliście szybkie wymawianie nazwy "kometa Bernardinelli-Bernstein"? Tak? To jesteście już ustawieni na najbliższą dekadę opowiadania o astronomii w gronie rodziny i znajomych.

    Dwadzieścia lat temu dr Ross Geller sprawiał wrażenie poważnego naukowca, gdy z dachu budynku na Manhattanie opowiadał swoim znajomym o komecie Bapstein-Kinga. No dobra, ale to był serial "Friends", a kometa taka nigdy nie istniała. My mamy dużo lepiej.

    Kometa Bernardinelli-Bernstein leci już w naszą stronę

    Oczywiście to jest nagłówek, więc implikuje więcej niż jest prawdą. Owszem, kometa faktycznie leci w naszą stronę, tj. w stronę wewnętrznej części Układu Słonecznego. Tylko tyle i aż tyle. Nie ma bowiem żadnego ryzyka, że będzie ona stanowiła jakiekolwiek zagrożenie dla Ziemi.

    Mowa oczywiście o komecie, która została odkryta kilka miesięcy temu i natychmiast stała się sensacją. Dlaczego? Ze względu na swoje zaskakująco duże rozmiary.

    Kometa Bernardinelli-Bernstein skatalogowana pod numerem C/2014 UN271 najprawdopodobniej jest największą z wszystkich odkrytych dotąd komet. Początkowo naukowcy przypuszczali, że jej średnica to nawet 200 km. Teraz najnowsze obserwacje pozwoliły ustalić, że średnica jądra komety to "zaledwie" 150 km.

    Zaledwie jest pozornym określeniem. Jeżeli jesteście co najmniej w moim wieku (a mi już stuknęło 40 lat), to zapewne pamiętacie doskonale fenomenalną kometę Hale-Boppa z 1997 roku, prawda? Otóż kometa Bernardinelli-Bernstein jest aż dziesięć razy od niej masywniejsza. A to już spora różnica.

    Jeden z astronomów udzielających się na Twitterze, Will Gater opublikował bardzo fajną grafikę, która przedstawia rozmiary jądra komety w porównaniu do innych, zbliżonych rozmiarami obiektów Układu Słonecznego.

    https://twitter.com/willgater/status/1440714403523874822

    Jak widać na grafice, kometa jest znacznie większa od księżyców Marsa, Fobosa i Deimosa. De facto gdyby jeden księżyc postawić na drugim, to wciąż byłyby one mniejsze od jądra komety.

    Zdecydowanie jest zatem na co czekać. W ciągu najbliższych dziesięciu lat kometa będzie zbliżała się do nas, aby minąć peryhelium swojej orbity w 2031 roku. Całkiem możliwe, że do tego czasu będzie co jakiś czas przebijała się do mediów, bowiem wszystko wskazuje na to, że lubi ona zwracać na siebie uwagę. Już teraz pojawiają się na niej rozbłyski i odgazowania, więc co będzie gdy faktycznie zbliży się do Słońca? Tego nikt nie wie.

    ]]>
    21435 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chmury w atmosferze egzoplanety WASP-127b]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/24/wasp-127b-zachmurzona-egzoplaneta/ Fri, 24 Sep 2021 05:07:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21440

    To jest jednak zupełnie nowy poziom obserwacji planet pozasłonecznych. Międzynarodowy zespół astronomów dowodzony przez dr. Romaina Allarta przedstawił właśnie wyniki swoich obserwacji, w których nie tylko odkrył obecność chmur w atmosferze egzoplanety WASP-127b, ale także ustalił ich wysokość nad powierzchnią planety.

    Warto nadmienić, że mowa tutaj o planecie oddalonej od Ziemi o 525 lat świetlnych. Planeta ta należy do kategorii tzw. gorących saturnów, czyli planet, które rozmiarami przypominają Saturna, ale krążą wokół swojej gwiazdy po bardzo ciasnej orbicie.

    Do przeprowadzenia tak dokładnej analizy budowy planety niezbędne było wykorzystanie danych obserwacyjnych pochodzących z kilku różnych instrumentów. Tym razem naukowcy wykorzystali dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Bardzo Dużego Teleskopu w Chile. Dzięki temu każdy z nich był w stanie skupić się na innym regionie atmosfery planety.

    Chmur ci u nas pod dostatkiem

    Naukowcy jak na razie nie wiedzą, z czego składają się chmury otaczające planetę, aczkolwiek z pewnością nie składają się z kropel wody jak na Ziemi. Jakby nie patrzeć, w tej odległości, w jakiej WASP-127b znajduje się od swojej gwiazdy, planeta otrzymuje 600 razy więcej promieniowania niż Ziemia i rozgrzewa się do około 1100 stopni Celsjusza. W efekcie rozmiarami planeta przewyższa rozmiary "naszego" Jowisza, największej planety Układu Słonecznego, choć pod względem masy jest od niego pięć razy mniejsza.

    Jak powstał ten układ? Nie wiadomo

    Astronomowie zauważają, że planeta okrąża swoją gwiazdę w przeciwnym kierunku do tego, w którym rotuje sama gwiazda, co mogłoby wskazywać, że planeta nie powstała w jej otoczeniu, a po prostu została przez nią przechwycona grawitacyjnie. Płaszczyzna orbity planety jest też wyraźnie nachylona do płaszczyzny równikowej gwiazdy. Tutaj tak naprawdę nic nie pasuje. Jednocześnie, to właśnie z tego powodu jest to tak fascynujący obiekt. Można spokojnie zakładać, że w najbliższych latach naukowcy jeszcze wielokrotnie będą zwracali zwierciadła swoich teleskopów w kierunku właśnie WASP-127b.

    ]]>
    21440 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Pluszowa krowa pilnuje stacji Tiangong w oczekiwaniu na załogę Shenzhou 13]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/29/pluszowa-krowa-stacja-tiangong/ Wed, 29 Sep 2021 04:19:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21446

    Chińska stacja kosmiczna Tiangong od kilku tygodni krąży wokół Ziemi bez załogi. Trójka astronautów realizująca pierwszą misję załogową do nowej stacji po trzech miesiącach pobytu na orbicie opuściła już orbitę i wróciła na Ziemię.

    Kilka dni temu do stacji dołączył wystrzelony z Ziemi statek transportowy Tianzhou 3, który przywiózł na pokład stacji zapasy, które powinny wystarczyć na kolejną, tym razem półroczną misję załogową.

    Statek Tianzhou 3 przycumował do modułu Tianhe stacji Tiangong 20 września br. Na pokładzie statku znajduje się także kosmiczna krowa, która aktualnie jest jedynym członkiem chińskiej załogi na pokładzie stacji Tiangong. Zbyt długo jednak krowa nie będzie musiała walczyć z samotnością, bowiem już 16 października w kierunku stacji kosmicznej poleci załoga misji Shenzhou 13. Według nieoficjalnych informacji trójka astronautów spędzi na pokładzie stacji kolejnej sześć miesięcy nadzorując rozbudowę kompleksu orbitalnego.

    https://www.youtube.com/watch?v=5fRmwENH9Rs

    Pytanie o to czy, w następnej misji załogowej na pokład stacji poleci także kolejna pluszowa krowa, pozostaje otwarte. Misja Shenzhou 14 zaplanowana jest na maj 2022 r., a w Chinach to już wypada w Roku Tygrysa. Być może zatem na stację poleci pluszowy tygrys? Póki co, muszą nam wystarczyć jedynie czyste spekulacje.

    ]]>
    21446 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1012 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/29/shenzhou-14-zbliza-sie-wielkimi-krokami/ 0 0
    <![CDATA[Przemysł filmowy leci na orbitę. Pierwsze zdjęcia już za tydzień]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/29/rezyser-i-aktorka-miedzynarodowa-stacja-kosmiczna/ Wed, 29 Sep 2021 04:46:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21449

    To się może wydawać całkowicie nieprawdopodobne, ale jednak to prawda. Już od wielu lat mówi się o tym, że w pewnym momencie na pokładzie stacji kosmicznej oprócz samych astronautów, tudzież losowych miliarderów, zaczną się pojawiać ekipy filmowe, które będą kręciły tam fragmenty swoich filmów fabularnych o przestrzeni kosmicznej.

    Co więcej, od dłuższego czasu mówi się, że takim aktorem, który poleci w kosmos kręcić film będzie Tom Cruise. On sam jest bardzo żywo zainteresowany tematem. Ostatnio podczas misji Inspiration4 miał nawet okazję porozmawiać z załogą statku i dopytać o wrażenia i odczucia z orbity nad powierzchnią Ziemi. Tak czy inaczej, Cruise na orbitę trafi najwcześniej w przyszłym roku. Jednak nie będzie on pierwszym aktorem, który będzie "grał w kosmosie".

    Już w przyszłym tygodniu, 5 października 2021 r. na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej poleci pierwsza prawdziwa ekipa filmowa. Na pokład orbitalnego laboratorium poleci reżyser Klim Szipenko oraz rosyjska aktorka Julia Peresild. To właśnie na pokładzie stacji będzie rozgrywała się przynajmniej część filmu "Wyzwanie", w którym Peresild gra chirurga wysłanego na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, aby uratować życie astronauty.

    https://www.youtube.com/watch?v=ofTs-TOyLzU

    Na nagranie wszystkich niezbędnych scen ekipa będzie miała 10 dni, po których powróci na Ziemię. Jak przekonują pomysłodawcy projektu, fakt, że Peresild nie posiada żadnego doświadczenia ze stanem nieważkości gra tylko na ich korzyść. Jakby nie patrzeć, kamera będzie mogła uchwycić przerażenie i wyzwania prawdziwego "zwykłego lekarza", który nagle znalazł się na pokładzie stacji kosmicznej i musi walczyć ze stanem nieważkości.

    To mi już coś przypomina

    Komentatorzy zauważają, że pomysł wysłania rosyjskiej ekipy filmowej na pokład ISS jest stosunkowo świeży i być może jest jedynie reakcją na amerykańską próbę zrobienia tego samego. Być może jedynie Rosjanie chcieli być tymi pierwszymi, którzy zaczną kręcić filmy fabularne na orbicie i gdy usłyszeli o planach Cruise'a, na szybko wymyślili film i wysyłają ekipę.

    Przypominałoby to sytuację sprzed kilku miesięcy, kiedy to Jeff Bezos poinformował, że jako pierwszy miliarder w historii poleci 20 lipca w kosmos za pomocą rakiety zaprojektowanej przez jego własną firmę. Deklaracja ta wywołała jednak ekstremalną mobilizację w konkurencyjnym zespole firmy Virgin Galactic. W efekcie, jako pierwszy w kosmos poleciał Sir Richard Branson, zaledwie 9 dni przed Jeffem Bezosem.

    Być może w tej sytuacji jest podobnie i Rosja przede wszystkim chce sprzątnąć Amerykanom sprzed nosa tytuł pierwszej ekipy filmowej na ISS. Cóż, rywalizacja to jedna z najsilniejszych motywacji.

    ]]>
    21449 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Odpoczynek od wieści z Marsa. Czerwona Planeta znika za Słońcem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/09/29/cisza-na-marsie-2021/ Wed, 29 Sep 2021 05:21:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21453

    Mars to pierwsza planeta, o której wiemy, że jest zamieszkana głównie przez roboty. Życia żadnego tam jak na razie nie odkryliśmy, ale robotów jest tam już całkiem sporo. Mimo tego, przez najbliższe dwa tygodnie żaden z nich nie będzie rozmawiał z Ziemią.

    Tak się bowiem składa, że Mars i Ziemia znajdą się w tym czasie po przeciwnych stronach Słońca. W efekcie żadne sygnały z Marsa na Ziemię ani z Ziemi na Marsa nie dotrą, bowiem Słońce będzie stało na ich drodze. Do takiej sytuacji dochodzi raz na dwa lata.

    Inżynierowie zaznaczają, że przede wszystkim przerwa w komunikacji związana jest z bezpieczeństwem misji. W bezpośrednim otoczeniu Słońca jest mnóstwo zjonizowanego gazu, który mógłby wprowadzać sporo zakłóceń do sygnałów przesyłanych z Ziemi na Marsa. Istnieje zatem ryzyko, że sygnał wysłany z Ziemi do sondy czy łazika na Marsie mógłby zostać zniekształcony po drodze. Wykonanie przez łazik czy orbiter nieprawidłowej komendy mogłoby spowodować trwałe uszkodzenie urządzenia, czy też utratę możliwości komunikacji z Ziemią. Ryzyko jest po prostu za duże.

    Zamiast tego, roboty zajmą się sobą

    W dniach 2-16 października żaden aparat marsjański nie będzie próbował skontaktować się z Ziemią. Wszystkie sondy działające aktualnie w okolicach lub na powierzchni Marsa otrzymały listę zadań na te dwa tygodnie i same będą realizowały swoją misję bez możliwości kontaktu z Ziemią.

    Łazik Perseverance skupi się w tym czasie na pomiarach pogodowych oraz spróbuje zarejestrować wiry pyłowe za pomocą swoich kamer. Helikopter Ingenuity, który dotarł wraz z nim na powierzchnię Marsa pozostanie tam, gdzie stoi, w odległości 175 metrów od łazika Perseverance. Jak na razie nie będzie planował kolejnego lotu. Wszystko wskazuje na to, że kolejny lot miał się odbyć 18 września, ale podczas kontroli przed lotem system pokładowy wykrył usterkę napędu serwo i odwołał lot. Inżynierowie planują kolejny lot już na drugą połowę października.

    Łazik Curiosity - podobnie do swojego młodszego brata - skupi się na pomiarach warunków pogodowych w bezpośrednim otoczeniu.

    Lądownik InSight jak gdyby nigdy nic nadal będzie nasłuchiwał pomruków dochodzących z wnętrza planety, a sondy znajdujące się na orbicie - Odyssey, Mars Reconnaissance Orbiter oraz Maven - będą wykonywały dalsze obserwacje powierzchni i atmosfery planety, jednocześnie odbierając dane od lądowników i łazików znajdujących się na powierzchni planety.

    Nie tylko NASA

    Nie wiadomo jak na razie jakie plany mają nowi gracze w marsjańskim wyścigu kosmicznym. Jakby nie patrzeć na orbicie wokół Marsa mamy jeszcze arabską sondę Hope (Al-Amal) oraz chińską Tianwen-1, a na powierzchni łazik Zhurong. Nie wiadomo jednak czy przedstawiciele obsługujących je agencji kosmicznych poinformują o swoich planach na te dwa tygodnie. W razie czego trzymam rękę na Pulsie... kosmosu.

    ]]>
    21453 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[RECENZJA: Kosmiczna rekrutacja - Tim Peake]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/02/recenzja-kosmiczna-rekrutacja-tim-peake/ Tue, 02 Nov 2021 07:25:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21464

    Mamo, jak dorosnę, to będę się zajmował dinozaurami! Albo nie, będę robił eksperymenty! O, właśnie! Zostanę astronautą! Takie deklaracje wypowiadane z pełnym przekonaniem zapewne padają codziennie na całym świecie. W większości przypadków dzieci wyrastają z takich pomysłów i gdy podrosną nigdy więcej takie myśli im do głowy nie przychodzą. Mimo to ktoś wciąż zajmuje się odkrywaniem szkieletów dinozaurów i wciąż ktoś lata w kosmos. Jeżeli nie udało ci się wyrosnąć z myśli o zostaniu astronautą, to właśnie na rynku księgarskim pojawiła się pozycja dla Ciebie.

    Tim Peake, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej, opracował dość nietypową pozycję książkową. Nie jest to bowiem tym razem kolejny zapis wspomnień z przygotowania, lotu i pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Takich książek w ostatnich latach na rynku pojawiło się już od zatrzęsienia i można nawet powiedzieć, że wszystkie w pewnym stopniu są do siebie podobne. Jakże zresztą mogłyby się od siebie różnić, skoro zawsze opisują tę samą stację kosmiczną, prawda?

    Kosmiczna rekrutacja nie jest też podręcznikiem, który miałby młodego człowieka poprowadzić za rękę od marzenia o zostaniu astronautą do centrum szkolenia astronautów. To zbiór autentycznych testów, jakie muszą zdać kandydaci na astronautów w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Można wręcz powiedzieć, że pozycja ta od momentu publikacji stała się automatycznie pozycją obowiązkową, bowiem pozwala nieco odczarować cały proces wyboru astronautów i przede wszystkim pokazuje jakich kompetencji agencje kosmiczne oczekują od kandydatów.

    Jak słusznie już we Wprowadzeniu zauważa Tim Peake, nie ma jednej właściwej ścieżki, podążanie, którą mogłoby doprowadzić do zatrudnienia w charakterze astronauty. Nie można pójść na kierunek astronautyka, który przez pięć lat przygotowywałby do podjęcia pracy w takim charakterze. Po pierwsze, oprócz twardej wiedzy dobry kandydat na astronautę musi charakteryzować się odpowiednimi cechami fizycznymi i psychicznymi, których nie da się "wyuczyć w szkole", a trzeba się z nimi urodzić. Po drugie, jakby nie patrzeć na świecie aktualnie żyje niemal osiem miliardów ludzi, a jak dotąd w kosmos poleciało około 600 osób. Brutalna prawda jest taka, że astronauta czy astronautka zdecydowanie należą do najrzadziej wykonywanych zawodów na świecie, a więc gdyby istniał na studiach kierunek przygotowujący do pracy astronauty, zdecydowanie zajmowałby ostatnie miejsce we wszelkich rankingach wskazujących ilu absolwentów danego kierunku podjęło po zakończeniu studiów pracę w wyuczonym zawodzie.

    Z drugiej strony jest to dobra wiadomość dla wszystkich chętnych do podróży w bezkres przestrzeni kosmicznej. Kiedy bowiem agencja kosmiczna organizuje nabór na astronautów, może się do niego zgłosić praktycznie każdy. Owszem, chętnych zazwyczaj jest kilkanaście tysięcy, a selekcję przechodzi kilka osób, ale przynajmniej można spróbować.

    I właśnie z myślą o takich osobach, które chciałyby spróbować swojego szczęścia w selekcji na astronautę, powstała książka Tima Peake'a Kosmiczna rekrutacja. Sama książka, tak jak prawdziwa rekrutacja została podzielona na cztery części, w których przedstawiono przykładowe testy badające: 1. kompetencje twarde, 2. kompetencje miękkie, 3. testy medyczne oraz 4. rozmowę kwalifikacyjną. W poszczególnych częściach książki możesz zatem trafić na pytania testujące twoją percepcję wzrokową, logikę, umiejętności matematyczne, koncentrację, umiejętność pracy zespołowej, czy w końcu zdolności językowe.

    Przyznam szczerze, że nie sądziłem, że książka z testami może być interesująca, choć zawsze lubiłem zbiory testów z j. angielskiego. Niemniej jednak po pierwszych kilkunastu stronach całkowicie się wciągnąłem w lekturę, zasadniczo z dwóch powodów. Po pierwsze, pytania testowe okazały się nie przypominać typowych testów na inteligencję. Zamiast tego dostajemy do głowy nieoczywiste zadania, na które całkowicie nie jesteśmy przygotowani - to naprawdę odświeżająca odmiana. A po drugie: to nie jest prawdziwy test, dzięki czemu oprócz pytań, mamy w książce obszerne odpowiedzi na każde z pytań. Dzięki temu nawet osoba, która nie planuje startu w rekrutacji na astronautę może dowiedzieć się jak wygląda droga do zostania astronautą, a przy okazji może sprawdzić swoje kompetencje.

    Bez bicia przyznam się, że po lekturze książki jestem pewien, że akurat ja na żadnego astronautę bym się nie nadawał. Mimo to, zmaganie się z pytaniami testowymi stanowiło niezłą rozrywkę. Polecam szczególnie miłośnikom krzyżówek i sudoku, ale nie tylko. Każda osoba zainteresowana załogową eksploracją przestrzeni kosmicznej powinna przynajmniej spróbować zmierzyć się z testami na astronautę, nawet jeżeli tylko w zaciszu domowym, przy dobrej kawie, gdy za oknem pada deszcz.

    Całkowicie subiektywna ocena: 8/10


    Tytuł: Kosmiczna rekrutacja. Testy i ćwiczenia ESA dla przyszłych astronautów i astronautek

    Autor: Tim Peake

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

    Stron: 256

    Link: https://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/kosmiczna-rekrutacja-testy-i-cwiczenia-esa-dla-przyszlych-astronautek-i-astronautow/

    ]]>
    21464 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiny planują już przywiezienie próbek gruntu z Marsa. Kto będzie pierwszy?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/04/chiny-planuja-juz-przywiezienie-probek-gruntu-z-marsa-kto-bedzie-pierwszy/ Thu, 04 Nov 2021 16:18:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21471

    Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych NASA myśl o przywiezieniu próbek gruntu z Marsa przyprawia inżynierów o zawrót głowy, chińscy naukowcy po cichu, bez blasku fleszy i kolorowych wizualizacji przygotowują konkurencyjną misję. Odpowiedź na pytanie o to kto pierwszy przywiezie próbki Marsa na Ziemię pozostaje na razie bez odpowiedzi.

    Według pojawiających się informacji misja, która najprawdopodobniej będzie nosiła nazwę Tianwen-2, powinna wystartować w kierunku Czerwonej Planety w 2028 roku i dostarczyć próbki z Marsa na Ziemię dwa lata później. Warto tutaj dodać, że takiej misji jak na razie nikt nawet nie próbował zrealizować.

    Pierwsze informacji o misji przekazał podczas forum kosmicznego główny projektant pierwszej chińskiej misji marsjańskiej Tianwen, Zhang Rogqiao.

    Wszystko wskazuje na to, że w 2028 roku Chiny planują start dwóch rakiet Długi Marsz. Długi Marsz 3B wyniesie w kierunku marsa lądownik i segment powrotny, a Długi Marsz 5 zabierze w podróż orbiter i kapsułę, w której próbki wejdą w ziemską atmosferę.

    Cała architektura misji będzie opierała się na doświadczeniu zebranym podczas misji Tianwen (przetestowano wtedy osłonę termiczną, spadochrony naddźwiękowe i system hamowania silnikami przed lądowaniem, wykorzystanie paneli słonecznych na łaziku Zhurong i wiele innych) oraz podczas misji Chang'e-5, w ramach której przywieziono na Ziemię próbki gruntu z Księżyca. Oczywiście, zanim dojdzie do misji Tianwen-2, chińscy konstruktorzy mają przed sobą jeszcze sporo pracy. Jak przekonuje Rogqiao do udanego startu z powierzchni Marsa potrzeba technologii zbliżonej do tej, jakiej potrzebujemy do startu z Ziemi, a nie z Księżyca.

    Warto zauważyć, że w celu maksymalnego uproszczenia misji, Chiny nie zamierzają wysyłać w misję łazika. Za pobranie próbek gruntu odpowiedzialny będzie sam lądownik.

    Zanim jeszcze dojdzie do startu tej misji, Państwo Środka chce przetestować dwie technologie pobierania próbek. Do tego posłuży doskonale sonda Zheng He, która w 2023 r. wystartuje z Ziemi, poleci w kierunku planetoidy Kamo'oalewa, pobierze tam próbki, dostarczy je na Ziemię, a następnie poleci na spotkanie komety Pasa Głównego 311P/PANSTARRS. Doświadczenie zyskane w tej misji zostanie wykorzystane później w realizacji misji Tianwen-2.

    Tymczasem w Stanach Zjednoczonych

    Teoretycznie można powiedzieć, że misja, w ramach której Amerykanie planują przywieźć próbki gruntu z Marsa, już się rozpoczęła. Łazik Perseverance, który dotarł na Marsa w lutym 2021 r. jest pierwszym elementem całego programu. Problem jednak w tym, że architektura całej tej misji jest dużo bardziej skomplikowana od misji chińskiej, przez co w efekcie może zostać zrealizowana dużo później.

    Łazik Perseverance obecnie zbiera próbki gruntu na powierzchni Marsa, pakuje je w specjalne szczelne fiolki i pod koniec swojej misji pozostawi je w jednym miejscu na powierzchni Marsa. Hipotetyczny drugi lądownik zabierze ze sobą łazik, który po lądowaniu w pobliżu Perseverance (to już jest trudne) pozbiera te próbki i dostarczy je do niewielkiego zasobnika, który zostanie wystrzelony na orbitę okołomarsjańską. Na orbicie w tym czasie powinien znajdować się już europejski orbiter, który będzie musiał znaleźć zasobnik na orbicie i wysłać go w stronę Ziemi.

    Porównując obie koncepcje misji naprawdę trudno stwierdzić, kto swoją misję zrealizuje jako pierwszy. Z jednej strony NASA ma dużo więcej doświadczenia niż Chiny. Z drugiej stronie to Amerykanie niepotrzebnie skomplikowali całą misję, przez co rozrosła się ona do potężnego behemota, którego teraz ciężko będzie ujarzmić.

    Dla nas tak naprawdę to całkowicie nieistotne. Fakt, że ludzkość zdobędzie próbki Marsa i dostarczy je do laboratoriów na Ziemi będzie tak samo ekscytujący gdy zrobią to Amerykanie jak wtedy gdy dokonają tego Chińczycy. No. To czekamy.

    Źródło: SpaceNews

    ]]>
    21471 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chiny: mamy największy radioteleskop na Ziemi? Lepiej byłoby mieć pięć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/04/radioteleskop-fast-piec-nowych/ Thu, 04 Nov 2021 16:50:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21475

    Dawno już minęły czasy, kiedy największym radioteleskopem na Ziemi był legendarny 308-metrowy radioteleskop w Arecibo, po którym swego czasu zsuwał się James Bond. Od ponad roku największym działającym teleskopem jest 500-metrowej średnicy teleskop FAST w Chinach.

    Sytuacja wydaje się absurdalna. Kraj, który jeszcze dekadę temu miał co najwyżej potężne radioteleskopy w książkach science-fiction autorstwa Cixina Liu, teraz ma instrument, który nie ma na świecie praktycznie żadnej konkurencji. Owszem konkurencją (i punktem odniesienia) miał być Arecibo, ale pech chciał, że kilkanaście miesięcy temu na czaszę teleskopu po zerwaniu lin spadł potężny odbiornik z instrumentami. W efekcie radioteleskop postanowiono rozebrać. Czy na jego miejsce powstanie inny instrument? Tego na razie nie udało się ustalić.

    Tymczasem w Chinach

    Radioteleskop FAST w trakcie budowy

    Five-hundred-metre Aperture Spherical Telescope (FAST) znajdujący się w południowo-zachodniej prowincji Guizhou w Chinach jest aktualnie instrumentem, który zbiera takie dane, jakich za bardzo nie można zweryfikować porównując z danymi z innych podobnych teleskopów. Takich teleskopów po prostu nie ma.

    Z tego też powodu operator obecnego radioteleskopu rozważa budowę... pięciu kolejnych radioteleskopów o podobnych rozmiarach. Jak przekonuje prof. Wu Xiangping z Narodowego Obserwatorium Astronomicznego w Chinach, FAST dokonał w swoim krótkim życiu tak wielu ważnych odkryć, że władze chcą powiększyć jego możliwości tworząc pięć dodatkowych instrumentów tego typu. Wszystkie miałyby stanąć w tym samym rejonie Chin co FAST.

    https://www.youtube.com/watch?v=_zLbpufkKDQ

    Naukowiec zaznacza - co wcale może nie być przesadą - że realizacja takiego ambitnego projektu sprawi, że w zakresie radioastronomii Chiny wyprzedzą resztę świata o blisko pięćdziesiąt lat.

    Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że Chiny już raz wydały pieniądze na badania i projektowanie FAST. Jeżeli kolejne pięć teleskopów będzie wykorzystywało te same projekty i technologie - powinny być one znacznie tańsze. FAST kosztował około 100 mln dol. Jeżeli uda się obniżyć koszty budowy całej sieci teleskopów o kilkadziesiąt procent, to naprawdę niskim kosztem Chiny zdeklasują konkurencję i nikt nie będzie w stanie nic na to poradzić.

    Źródło: SCMP

    ]]>
    21475 0 0 0 ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[SpaceX wraca do życia. W końcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/13/spacex-wraca-do-zycia-w-koncu/ Sat, 13 Nov 2021 13:05:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21480

    Przyznam, że stęskniłem się już za relacjonowaniem tego co się dzieje w firmie Elona Muska. Przyzwyczaiłem się bowiem wcześniej do marudzenia na częste starty Falconów 9 z satelitami konstelacji Starlink, czy też za kolejnymi startami kolejnych prototypów rakiety Starship. Wygląda jednak na to, że wszystko powoli wraca do normy.

    W piątek, 12 listopada w kompleksie Boca Chica w Teksasie po długiej przerwie przetestowano silniki Starshipa SN20, tego samego, który jako pierwszy spróbuje polecieć na orbitę. Obserwatorzy z NASASpaceflight na szczęście złapali cały test swoimi kamerami, dzięki czemu jeżeli przegapiliście go wczoraj, możecie obejrzeć go dzisiaj.

    https://youtu.be/g8ja43uGrdQ?t=9445

    Kolejne Starlinki trafiają na orbitę

    Po kilku opóźnieniach dzisiaj o godzinie 13:40 z centrum kosmicznego na Przylądku Canaveral na orbitę okołoziemską poleciała paczka 53 nowych satelitów Starlink. Był to pierwszy lot Starlinków od maja. Cały lot przebiegł prawidłowo, a pierwszy człon rakiety o numerze B1062 bezpiecznie wylądował na barce oceanicznej Just Read the Instructions.

    https://twitter.com/zshauladventure/status/1459508157743513602?s=21

    Powtórkę ze startu rakiety możecie obejrzeć sobie w oknie poniżej. Warto, chociażby dla samej estetyki. Dzisiejszy start miał bowiem wyjątkową otoczkę pogodową.

    https://youtu.be/AtmtP4vouSY?t=1120

    Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie firma utrzyma tempo i w końcu doczekamy się pierwszej próby startu 120-metrowego zestawu Super Heavy Starship. Niezależnie od tego czy rakieta trafi na orbitę czy nie, z pewnością będzie to niebywałe widowisko.

    ]]>
    21480 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Chińska sonda marsjańska Tianwen 1 zmienia orbitę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/15/tianwen-1-zmiana-orbity/ Mon, 15 Nov 2021 06:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21484

    Tianwen-1, pierwsza w historii chińska sonda planetarna, która nieco ponad pół roku temu dotarła do Marsa, rozpoczyna właśnie zupełnie nową fazę swojej misji.

    Jak dotąd orbiter skupiał się najpierw na badaniu potencjalnych miejsc lądowania dla lądownika, a następnie po lądowaniu w rejonie Utopia Planitia całkowicie na przekazywaniu na Ziemię danych z lądownika oraz łazika Zhurong. Teraz jednak sonda zmieni orbitę i skupi się na swoich zadaniach, to jest do tworzenia map Czerwonej Planety.

    Jak dotąd, sonda Tianwen 1 okrążała Marsa trzy razy dziennie, raz dziennie przelatując dokładnie nad łazikiem. Podczas tych przelotów dane z powierzchni Marsa były przekazywane na orbitę, a następnie Tianwen 1 wysyłał je na Ziemię.

    Tydzień temu, w poniedziałek 8 listopada, sonda Tianwen 1 uruchomiła swoje silniki na 260 sekund. Po zakończeniu manewru sonda zacieśniła swoją orbitę wokół Marsa. Teraz Tianwen 1 na zmianę zbliża się do Marsa na 265 km i oddala na 10700 km, a pełne okrążenie planety zajmuje jej 7 godzin i 5 minut. Dla porównania wcześniej było to odpowiednio 400 km, 12 000 km oraz 8 godzin i 12 minut.

    https://www.youtube.com/watch?v=aYFciS2_Rsg

    Tianwen 1 uzbrojony jest po zęby w przeróżne instrumenty naukowe. W najbliższym czasie możemy zarówno spodziewać się rewelacyjnych, wysokiej rozdzielczości zdjęć powierzchni Marsa, jak i danych radarowych wskazujących co znajduje się pod powierzchnią Marsa. Naukowcy mają nadzieję, że tuż pod powierzchnią odkryją spore złoża lodu wodnego.

    Chińskie sondy kosmiczne zazwyczaj należą do długowiecznych i wielokrotnie przekraczają pierwotnie zakładany czas pracy. Misję orbitera Tianwen 1 rozpisano wstępnie na dwa lata, ale już teraz naukowcy podejrzewają, że pozostanie ona na orbicie na znacznie dłużej. Z pewnością zadań jej nie będzie brakowało. Najnowsze informacje wskazujące na to, że Chiny mogą już planować drugą misję marsjańską, w ramach której mieliby spróbować pobrać próbki gruntu i dostarczyć je na Ziemię sprawiają, że Tianwen 1 może się przydać przy ustalaniu najlepszych miejsc na powierzchni Marsa do realizacji takiej właśnie misji. Misja Tianwen 2 wstępnie mogłaby wystartować "już" w 2028 roku.

    Harmonogram misji Tianwen 1

    23 lipca 2020 r. - start z Ziemi

    10 lutego 2021 r. - wejście na orbitę Marsa

    14 maja 2021 r. - lądowanie łazika Zhurong w rejonie Utopia Planitia

    ]]>
    21484 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kometa 67P/Czuriumow-Gerasimienko znika na 200 lat]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/15/kometa-67p-odlatuje/ Mon, 15 Nov 2021 08:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21488

    Kto pamięta jeszcze fenomenalną misję sondy Rosetta i lądownika Philae na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko ręka w górę! Kometa (a tym samym szczątki obu instrumentów) zbliżyła się do Ziemi po raz ostatni na 200 kolejnych lat.

    W środę, 3 listopada kometa 67P przeleciała przez peryhelium swojej orbity (punkt najbliżsży Słońcu) w odległości około 181 mln km od Słońca. Dziewięć dni później, w piątek, 12 listopada o godzinie 1:50 w nocy kometa znalazła się w odległości "zaledwie" 62,8 milionów kilometrów od Ziemi, po czym zaczęła się od nas oddalać. Szybko jednak do nas nie powróci.

    kometa 67p
    Zdjęcie komety 67P/Czuriumow–Gerasimenko wykonane 10 września 2014 r., kiedy sonda Rosetta znajdowała się 27,8 km od jądra komety.

    Nie, nie. Spokojnie, orbita komety nie zmieniła się w żaden tajemniczy spokój. Nadal będzie krążyła wokół Słońca, wykonując pełen obieg raz na około sześć i pół roku. Problem jednak w tym, że orbity Ziemi i komety zaczną się trochę rozmijać, przez co kometa zbliży się do Ziemi tak jak w piątek dopiero w 2214 roku. Można powiedzieć, że to ostatnia okazja, aby spróbować znaleźć ten fascynujący obiekt za pomocą teleskopu. Przez najbliższe niemal 200 lat nie będzie już na to lepszej okazji.

    Misja sondy Rosetta

    Europejska sonda kosmiczna Rosetta wystartowała w podróż w kierunku komety 2 marca 2004 r. Lot do komety z przygodami trwał niemal dziesięć lat. Sonda została wybudzona ze stanu hibernacji (w który została wprowadzona w 2011 r.) 20 stycznia 2014 r. kiedy znajdowała się w odległości 9 mln km od komety i 673 mln km od Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?v=fNBUep7mPdI

    Sonda weszła na orbitę wokół jądra komety 6 sierpnia 2014 r. od tego czasu stając się jego sztucznym satelitą.

    https://www.youtube.com/watch?v=mggUVLFPkQg

    12 listopada 2014 r. od sondy odłączył się niewielki lądownik Philae, który miał wylądować na powierzchni jądra komety, a następnie m.in. za pomocą polskiego instrumentu kret wbić się w tworzące ją skały. Niestety po wylądowaniu Philae nie uruchomiły się harpuny kotwiczące, przez co lądownik odbił się od komety, aby wylądować dopiero kilkaset metrów dalej niemal dwie godziny później. Pech chciał, że miejsce lądowania okazało się wyjątkowo niekorzystne. Lądownik znalazł się bowiem w takim miejscu, w którym nie miał dostępu do promieni słonecznych, przez co nie mógł ładować baterii pomocniczych. W efekcie zamiast badań powierzchni, lądownik przesłał jedynie najważniejsze dane i wyłączył się niecałe trzy doby później.

    Warto tutaj wspomnieć o swoistej niespodziance, jaką Philae sprawił swoim inżynierom. Mimo tego, że od 15 listopada 2014 r. lądownik nie dawał znaku życia, 13 czerwca 2015 r. odezwał się do sondy Rosetta. Instrumenty na pokładzie orbitera odebrały wyraźny, trwający 78 sekund sygnał zawierający dane telemetryczne o lądowniku. W kolejnych dniach także pojawiały się bardzo krótkie, trwające po kilka, kilkanaście sekund sygnały. Ostatecznie jednak Philae zamilkł na zawsze 9 lipca 2015 r.

    https://www.youtube.com/watch?v=HD2zrF3I_II

    30 września 2016 r. niecałe dwa miesiące po przejściu komety 67P przez peryhelium orbity, sonda Rosetta wylądowała na powierzchni jądra komety tym samym kończąc swoją trwającą 12 lat misję kosmiczną.

    ]]>
    21488 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Chiny budują statek do wystrzeliwania rakiet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/15/chiny-buduja-statek-do-rakiet/ Mon, 15 Nov 2021 10:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21492

    To się nazywają problemy pierwszego świata. Chiny rozpoczęły budowę statku, z którego możliwe będzie wystrzeliwanie rakiet oraz na którym będą mogły lądować pierwsze człony rakiet, po tym jak wyniosą ładunek na orbitę. Statek jest potrzebny, bo istniejące na lądzie porty kosmiczne nie wyrabiają już z obsługą wszystkich startów.

    Statek wykorzystywany będzie przez najnowszy z chińskich portów kosmicznych: China Oriental Spaceport w Haiyang w prowincji Shandong. Według projektu będzie miał on 162 m długości i 40 metrów szerokości i wejdzie do służby już w 2022 roku. Docelowo statek będzie obsługiwał starty rakiety Długi Marsz 11 oraz Smart Dragon.

    Aktualnie w Chinach istnieją cztery porty kosmiczne, ale i one osiągają granice w swoich możliwości w wynoszeniu rakiet. Dlatego przezniesienie startu Długich Marszów 11 na morze powinno przynajmniej w jakimś stopniu odciążyć je. Jak dotąd w 2021 r. Chiny wystrzeliły na orbitę już 41 rakiet (Stany Zjednoczone "jedynie" 39).

    Start rakiety Długi Marsz 11 z platformy De Bo 3 we wrześniu 2020 roku

    Tempo wystrzeliwania rakiet w Chinach wciąż jednak rośnie. Oprócz programów realizowanych przez wojsko bezustannie na scenę wchodzą także kolejne projekty komercyjne, a zatam można zakładać, że w nadchodzących latach startów będzie jeszcze więcej.

    Starty z morza mają jedną istotną zaletę. Jakby nie patrzeć, rakietę stojącą już na platformie oceanicznej można przed startem dostarczyć w dowolne miejsce na wodach terytorialnych Chin. Dzięki temu operator zyskuje możliwość startu z takiego miejsca, które pozwoli wynieść rakietę na różne orbity, albo ustalić tor lotu tak, aby rakieta nie przelatywała nad miejscami zamieszkanymi.

    Warto też zauważyć, że w porcie kosmicznym Haiyang, gdzie statek będzie obsługiwany powstanie także fabryka, w której montowane będą rakiety. Docelowo będzie można tam produkować oraz testować nawet 20 rakiet rocznie.

    Jak widać, można się spodziewać, że w najbliższych latach chiński program kosmiczny nie zwolni, a nadal będzie się rozpędzał. Pora chyba wziąć się za naukę mandaryńskiego. Za kilka lat znajomość tego języka może stać się niezbędna, aby na bieżąco relacjonować postępy w podboju kosmosu.

    ]]>
    21492 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Inspektor Generalny NASA miażdży projekt Artemis. Jest gorzej niż myśleliście]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/15/program-artemis-raport-iog/ Mon, 15 Nov 2021 17:18:22 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21496

    O tym, że NASA bezustannie koloryzuje program załogowych lotów księżycowych Artemis wie już chyba każdy. Opublikowany dzisiaj raport Inspektora Generalnego NASA pokazuje jednak jak bardzo optymistyczne są deklaracje regularnie powtarzane przez przedstawicieli agencji.

    Na początku listopada NASA przyznała w końcu, że pierwsze załogowe lądowanie na powierzchni Księżyca w ramach programu Artemis przesunie się z 2024 roku na co najmniej 2025 rok. Już wtedy zastanawiałem się co tak naprawdę oznacza "co najmniej". Dzisiaj chyba nie ma już co do tego wątpliwości.

    Raport OIG jest pierwszym obszernym i przekrojowym raportem, który jednocześnie przedstawia konkretny plan programu Artemis, a następnie zestawia go z rzeczywistością. Z tego też powodu przeczytałem go, abyście wy nie musieli. Poniżej znajdziecie najważniejsze elementy raportu.

    Artemis I

    Opóźnienia spowodowane przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 spowodowały, że najprawdopodobniej pierwszy lot rakiety SLS oraz statku Orion przesunie się na lato 2022 roku. Tego akurat już się wszyscy spodziewali.

    Artemis II

    Problem jednak w tym, że według obecnego planu, druga misja - Artemis II - w ramach której w podróż dokoła Księżyca wybiorą się już astronauci, odbędzie się w 2023 roku. Inspektor Generalny zauważa jednak, że do realizacji tej misji wykorzystana będzie część komponentów pochodzących z misji Artemis I. Z tego też powodu misja Artemis II najprawdopodobniej przesunięta zostanie co najmniej na połowę 2024 roku.

    Artemis III - pierwsze załogowe lądowanie na Księżycu

    Choć na początku listopada NASA ogłosiła, że lot na powierzchnię Księżyca nie odbędzie się w 2024 roku a w 2025, dzisiejszy raport wskazuje, że najprawdopodobniej opóźnienie wyniesie kilka lat.

    Skąd takie przekonanie? Wśród wielu czynników raport wymienia m.in. nierealistyczny obecnie program rozwoju lądownika księżycowego (SpaceX) oraz niewystarczające finansowanie ze strony Kongresu.

    Wszystko wskazuje na to, że na realizację pierwszych trzech misji księżycowych do 2025 roku NASA będzie musiała wydać 93 miliardy dolarów, a każdy z pierwszych co najmniej czterech lotów zestawu rakieta SLS/statek Orion będzie kosztował ok. 4,1 mld dol. Jeszcze raz - każdy z czterech pierwszych lotów będzie kosztował ponad 4 miliardy dolarów.

    Artemis - koszt każdego z pierwszych czterech lotów.

    Jak wygląda obecny plan programu Artemis

    W ramach pierwszych dwóch misji księżycowych statek Orion wyniesiony na orbitę przez rakietę Space Launch System poleci w stronę Księżyca, okrąży go i wróci na Ziemię. Z uwagi na fakt, że w trakcie drugiej misji na pokładzie statku będzie znajdowała się już załoga, po starcie statek spędzi kilka dni na orbicie okołoziemskiej, aby załoga mogła upewnić się, czy wszystkie systemy podtrzymywania życia pracują prawidłowo. Dopiero potem statek skieruje się w stronę Księżyca.

    Kluczowa i najważniejsza, trzecia misja programu Artemis będzie obejmowała lądowanie na Księżycu, jej obecną architekturę przedstawiono na grafice poniżej.

    Mówiąc najprościej, najpierw na orbitę trafi Starship będący stacją paliwową. Następnie w jego stronę wyruszą kolejne Starshipy, które napełnią zbiorniki na stacji paliwowej. Dopiero wtedy na orbitę poleci Starship-lądownik księżycowy, który zatankuje tam zbiorniki, a następnie skieruje się na orbitę okołoksiężycową.

    Kiedy lądownik znajdzie się już na orbicie wokół Księżyca, z Ziemi wystartuje rakieta SLS, która wyniesie statek Orion z załogą. Orion skieruje się w stronę Księżyca i po dolocie wejdzie na orbitę wokół naszego satelity. Po dotarciu na miejsce statek Orion połączy się ze Starshipem-lądownikiem. Dwóch z czterech astronautów na pokładzie Oriona przejdzie do Starshipa i poleci na południowy biegun Księżyca. Po zakończeniu trwającej nawet tydzień misji na powierzchni Starship wraca na orbitę, łączy się z Orionem, załoga wraca na Oriona, statek odłącza się od Starshipa i wraca na Ziemię. Starship pozostaje na orbicie okołoksiężycowej w oczekiwaniu na kolejną załogę.

    Warto zauważyć, że architektura lotu Artemis III nie obejmuje stacji orbitalnej Gateway na orbicie wokół Księżyca. Do tego czasu po prostu jeszcze jej nie będzie.

    Opóźnienia, opóźnienia

    Autorzy raportu szacują, że po zrealizowaniu misji Artemis I w połowie 2022 roku, NASA będzie potrzebowała około 27 miesięcy na przygotowanie pierwszego lotu załogowego w ramach misji Artemis II. Oznacza to, że pierwsi astronauci wejdą do Oriona dopiero w połowie 2024 roku, a i to tylko pod warunkiem, że po drodze nie trafią się już żadne opóźnienia.

    Najgorzej jednak sytuacja wygląda w przypadku najważniejszej z misji - Artemis III. Autorzy piszą jasno i wyraźnie: harmonogram prac jest całkowicie nierealistyczny. Według obecnego planu SpaceX przekonuje, że załogowy lądownik będzie gotowy do zabrania załogi na powierzchnię Księżyca w ciągu zaledwie 14 miesięcy po pierwszym demonstracyjnym locie bezzałogowym. Zważając jednak na dane historyczne, inspektor generalny przewiduje opóźnienie rzędu trzech lat.

    Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku skafandrów księżycowych. Pierwotnie, jeszcze przed ogłoszeniem programu Artemis, NASA przewidywała, że skafandry księżycowe będą gotowe do 2028 roku. Po ogłoszeniu programu prace teoretycznie zostały przyspieszone. Od połowy roku jednak wiemy, że wyprodukowanie pierwszych dwóch skafandrów opóźni się do grudnia 2024 roku. Po ich zbudowaniu konieczne będą także testy integracyjne (za stworzenie poszczególnych elementów skafandra odpowiadają różne firmy). Przyjmuje się zatem, że skafandry będą gotowe najwcześniej w maju 2025 roku.

    Okazuje się zatem, że powrót człowieka na Księżyc nie jest tak łatwy, jak się wydawało. Wszystkie powyższe zastrzeżenia sprawiają, że nagle lądowanie załogowe na Księżycu w 2025 roku wydaje się bardzo mało realistyczne. Jeżeli uda się postawić astronautów na Księżycu w 2028 roku to i tak będzie to sukces.

    Warto jednak pamiętać, że Chińczycy przekonani są, że będą gotowi do załogowego lotu na Księżyc jeszcze przed 2030 rokiem. Kwestia tego, kto będzie pierwszy pozostaje zatem otwarta.

    Źródło: 1

    ]]>
    21496 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[A więc jednak! Rosja celowo zniszczyła satelitę i zagroziła stacji kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2021/11/16/rosja-test-asat-kosmos-1408-iss/ Tue, 16 Nov 2021 05:46:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21509

    Rosja przeprowadziła w ciągu ostatnich 48 godzin test broni ASAT. Pocisk wystrzelony z powierzchni Ziemi uderzył w rosyjskiego nieaktywnego satelitę Kosmos 1408 zamieniając go w chmurę dziesiątek tysięcy odłamków. Odłamki następnie zagroziły bezpośrednio Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i znajdującym się na jej pokładzie astronautom i kosmonautom.

    Takiego idiotyzmu chyba już nikt się nie spodziewał. Tak przeprowadzony test będzie miał poważne konsekwencje dla wszystkich użytkowników przestrzeni kosmicznej przez najbliższych kilka, kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy lat. Ale po kolei.

    https://twitter.com/seradata/status/1460219170403061761?s=21

    Do samego testu broni ASAT doszło na przełomie 14 i 15 listopada. Celem pocisku wystrzelonego z Ziemi był satelita o masie około 2200 kilogramów wystrzelony na orbitę w 1982 roku. Choć pierwotnie satelita znajdował się na wysokości 650 km, w momencie zderzenia stacje radarowe odnotowały, że znajdował się na wysokości 485 km, czyli kilkadziesiąt kilometrów nad orbitą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    W wyniku zderzenia z pociskiem satelita zamienił się w co najmniej 1500 odłamków na tyle dużych, że identyfikowalnych przez satelity, oraz zapewne dziesiątki tysięcy mniejszych, choć wciąż niebezpiecznych dla innych satelitów czy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Czerwony alarm na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

    https://twitter.com/liamkennedy/status/1460155995791912963?s=21
    https://twitter.com/seradata/status/1460230826361294850?s=21

    W poniedziałek, 15 listopada siedmioosobowa załoga Międzynarodowej Stacji Kosmicznej otrzymała polecenie natychmiastowego przejścia do przyczepionych do stacji statków Crew Dragon oraz Sojuz. Powodem była... zbliżająca się do stacji chmura odłamków. W tym momencie nie było jeszcze wiadomo czy obydwa zdarzenia są w jakikolwiek sposób ze sobą powiązane.

    https://twitter.com/cbs_spacenews/status/1460233490599919616?s=21

    Co gorsza, 90 minut po tym jak stacja przeszła przez punkt największego zbliżenia z chmurą odłamków, ostrzeżenie wydano po raz drugi. Okazało się, że orbita odłamków ma zbliżone parametry do orbity stacji kosmicznej, i co 93 minuty obydwa obiekty znajdują się mniej więcej w tym samym miejscu.

    Oświadczenie Sił Kosmicznych USA

    Mimo wagi zdarzenia ani władze NASA, ani wojska, ani nawet Sił Kosmicznych USA nie śpieszyły się z wydaniem jakiegokolwiek oświadczenia. Dopiero po niemal 10 godzinach, pojawiły się oświadczenia zarówno Sił Kosmicznych jak i NASA.

    https://twitter.com/jeff_foust/status/1460305019824009219?s=21
    https://twitter.com/thesheetztweetz/status/1460365539776339970?s=21

    W dniu 15 listopada 2021 roku Rosja przeprowadziła test pocisku DA-ASAT, w wyniku którego doszło do zniszczenia rosyjskiego satelity KOSMOS 1408 oraz powstania chmury odłamków na niskiej orbicie okołoziemskiej. Test spowodował powstanie ponad 1500 śmieci kosmicznych o rozmiarach pozwalających na śledzenie za pomocą radarów oraz najprawdopodobniej kilkuset tysięcy mniejszych odłamków.

    Rosja zaprezentowała całkowity brak poszanowania dla bezpieczeństwa, stabilności i długotrwałego utrzymania przestrzeni kosmicznej, z której korzystają wszystkie narody świata. Śmieci kosmicznej powstały w wyniku testu będą stanowiły zagrożenie dla wszelkiej działalności orbitalnej przez najbliższe lata. Na niebezpieczeństwo z ich strony narażone będą zarówno satelity, jak i wszystkie inne misje kosmiczne.

    Wstępna ocena sytuacji przeprowadzona przez Dowództwo Sił Kosmicznych USA wskazuje, że odłamki powstałe w zderzeniu pozostaną na orbicie przez lata, a być może nawet przez całe dekady i będą stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz satelitów należących do wielu różnych krajów świata.

    ]]>
    21509 0 0 0

    U.S. Space Command on Russia’s ASAT weapons test:

    “Russia has demonstrated a deliberate disregard for the security, safety, stability, and long-term sustainability of the space domain for all nations.”

    Full statement: pic.twitter.com/T3cjJnhSVe

    — Michael Sheetz (@thesheetztweetz) November 15, 2021]]>

    Reports coming through of ASAT (Anti-satellite) test by Russia on one of its own satellites Cosmos 1408 (Kosmos-1408) (1982-092A/13552). Some debris caused. More soon.

    — Seradata (@seradata) November 15, 2021]]>

    BREAKING NEWS: "ISS crew told to hide due to threat of space debris - Ground control in both Russia and the US ordered the crew to briefly hide inside their spacecrafts" RThttps://t.co/lPot7FMVJ9

    — Liam Kennedy (@liamkennedy) November 15, 2021]]>

    Note sure it is related but ASAT test just done. Cosmos 1408 destroyed.

    — Seradata (@seradata) November 15, 2021]]>

    ISS/debris: Details are sketchy, but the 7-member crew of the ISS took refuge in their Soyuz MS-19 and Crew Dragon Endurance spacecraft earlier today as a precaution due a predicted close pass to (or through) a "debris cloud" resulting from a satellite breakup

    — William Harwood (@cbs_spacenews) November 15, 2021]]>

    SpaceX’s Bill Gerstenmaier, on Cosmos 1408: we have created another large debris field. Chinese ASAT test has been a nemesis for us for years, now we’ve got another one of these. #ascendspace

    — Jeff Foust (@jeff_foust) November 15, 2021]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Reports coming through of ASAT (Anti-satellite) test by Russia on one of its own satellites Cosmos 1408 (Kosmos-1408) (1982-092A/13552). Some debris caused. More soon.

    — Seradata (@seradata) November 15, 2021]]>

    BREAKING NEWS: "ISS crew told to hide due to threat of space debris - Ground control in both Russia and the US ordered the crew to briefly hide inside their spacecrafts" RThttps://t.co/lPot7FMVJ9

    — Liam Kennedy (@liamkennedy) November 15, 2021]]>

    Note sure it is related but ASAT test just done. Cosmos 1408 destroyed.

    — Seradata (@seradata) November 15, 2021]]>

    ISS/debris: Details are sketchy, but the 7-member crew of the ISS took refuge in their Soyuz MS-19 and Crew Dragon Endurance spacecraft earlier today as a precaution due a predicted close pass to (or through) a "debris cloud" resulting from a satellite breakup

    — William Harwood (@cbs_spacenews) November 15, 2021]]>

    SpaceX’s Bill Gerstenmaier, on Cosmos 1408: we have created another large debris field. Chinese ASAT test has been a nemesis for us for years, now we’ve got another one of these. #ascendspace

    — Jeff Foust (@jeff_foust) November 15, 2021]]>

    U.S. Space Command on Russia’s ASAT weapons test:

    “Russia has demonstrated a deliberate disregard for the security, safety, stability, and long-term sustainability of the space domain for all nations.”

    Full statement: pic.twitter.com/T3cjJnhSVe

    — Michael Sheetz (@thesheetztweetz) November 15, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Reports coming through of ASAT (Anti-satellite) test by Russia on one of its own satellites Cosmos 1408 (Kosmos-1408) (1982-092A/13552). Some debris caused. More soon.

    — Seradata (@seradata) November 15, 2021]]>

    BREAKING NEWS: "ISS crew told to hide due to threat of space debris - Ground control in both Russia and the US ordered the crew to briefly hide inside their spacecrafts" RThttps://t.co/lPot7FMVJ9

    — Liam Kennedy (@liamkennedy) November 15, 2021]]>

    Note sure it is related but ASAT test just done. Cosmos 1408 destroyed.

    — Seradata (@seradata) November 15, 2021]]>

    ISS/debris: Details are sketchy, but the 7-member crew of the ISS took refuge in their Soyuz MS-19 and Crew Dragon Endurance spacecraft earlier today as a precaution due a predicted close pass to (or through) a "debris cloud" resulting from a satellite breakup

    — William Harwood (@cbs_spacenews) November 15, 2021]]>

    SpaceX’s Bill Gerstenmaier, on Cosmos 1408: we have created another large debris field. Chinese ASAT test has been a nemesis for us for years, now we’ve got another one of these. #ascendspace

    — Jeff Foust (@jeff_foust) November 15, 2021]]>

    U.S. Space Command on Russia’s ASAT weapons test:

    “Russia has demonstrated a deliberate disregard for the security, safety, stability, and long-term sustainability of the space domain for all nations.”

    Full statement: pic.twitter.com/T3cjJnhSVe

    — Michael Sheetz (@thesheetztweetz) November 15, 2021]]>
    <![CDATA[Chińska sonda Tianwen fotografuje samą siebie na orbicie wokół Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/01/01/zdjecie-tianwen-1-na-orbicie/ Sat, 01 Jan 2022 10:24:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21524

    Przyznam, że takiego czegoś jeszcze nie widziałem. Być może jakaś inna sonda kosmiczna już to kiedyś zrobiła, ale ja takiego przypadku nie pamiętam.

    Pierwsza w historii chińska sonda marsjańska Tianwen-1, która od ponad pół roku znajduje się na orbicie wokół Marsa wypuściła ostatnio ze swojego pokładu miniaturową sondę, której głównym zadaniem było wykonanie zdjęcia sondy Tianwen-1 na tle tarczy Marsa.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1477077043435163650

    Dzięki temu w końcu mamy zdjęcie sondy krążącej wokół Marsa, przy którym nie musimy irytować się gdy ktoś nas zapyta

    Ciekawe, kto zrobił zdjęcie tej sondzie?

    Odpowiedź zresztą widać na drugim z poniższych tweetów. To animacja wykonana ze zdjęć zrobionych przez sondę Tianwen. Widać na niej jak kamera oddala się od pokładu sondy Tianwen-1.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1477084140340224000

    Misja sondy Tianwen-1 to niezwykle udany projekt. Jakby nie patrzeć jest to pierwsza chińska sonda marsjańska, która nie tylko doleciała i prawidłowo weszła na orbitę wokół Marsa, ale także wysłała na powierzchnię Marsa lądownik zawierający pierwszy chiński łazik marsjański - Zhurong. Coś, co Stanom Zjednoczonym zajęło wiele lat i wiele misji kosmicznych, Chiny postanowiły i wykonały w ramach jednej misji kosmicznej.

    ]]>
    21524 0 0 0

    Wow! This is yet another surprise from the Tianwen-1 mission. The orbiter had apparently released a small sub satellite while in Mars orbit, returning these outrageous images. [CNSA/CLEP/PEC] https://t.co/hPezkaDOgn pic.twitter.com/b22JvIQgAb

    — Andrew Jones (@AJ_FI) January 1, 2022]]>

    And here's said camera tumbling off into deep space... [CNSA/PEC] pic.twitter.com/BqKm8Y6KpT

    — Andrew Jones (@AJ_FI) January 1, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]>

    Wow! This is yet another surprise from the Tianwen-1 mission. The orbiter had apparently released a small sub satellite while in Mars orbit, returning these outrageous images. [CNSA/CLEP/PEC] https://t.co/hPezkaDOgn pic.twitter.com/b22JvIQgAb

    — Andrew Jones (@AJ_FI) January 1, 2022]]>

    And here's said camera tumbling off into deep space... [CNSA/PEC] pic.twitter.com/BqKm8Y6KpT

    — Andrew Jones (@AJ_FI) January 1, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Wow! This is yet another surprise from the Tianwen-1 mission. The orbiter had apparently released a small sub satellite while in Mars orbit, returning these outrageous images. [CNSA/CLEP/PEC] https://t.co/hPezkaDOgn pic.twitter.com/b22JvIQgAb

    — Andrew Jones (@AJ_FI) January 1, 2022]]>

    And here's said camera tumbling off into deep space... [CNSA/PEC] pic.twitter.com/BqKm8Y6KpT

    — Andrew Jones (@AJ_FI) January 1, 2022]]>
    <![CDATA[Życie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wydłużone!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/01/02/zycie-miedzynarodowej-stacji-kosmicznej-wydluzone/ Sun, 02 Jan 2022 14:56:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21528

    Administracja prezydenta Joe Bidena zdecydowała o wydłużeniu działania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej co najmniej do 2030 roku. To bardzo dobra, ale też chyba jedyna możliwa decyzja.

    O decyzji poinformował w piątek Bill Nelson, obecny administrator NASA. To pierwsza taka deklaracja, która niejako kończy przedłużający się okres niepewności co do przyszłości stacji kosmicznej. Pierwotnie stacja miała działać do końca 2024 r., ale od dawna mówiło się o możliwym przedłużeniu jej funkcjonowania do 2028 roku.

    https://twitter.com/SenBillNelson/status/1477021179533742082

    Aktualnie sytuacja na orbicie wygląda tak, że Amerykanie, we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną ESA, Japońską Agencją Kosmiczną JAXA oraz Rosyjską Agencją Kosmiczną Roskosmos od dwóch dekad działają wspólnie na pokładzie ISS. Od marca 2021 r. w przestrzeni kosmicznej znajduje się także druga, chińska stacja kosmiczna Tiangong. Gdyby zatem Amerykanie zrezygnowali z dalszego utrzymywania stacji kosmicznej i ISS zostałaby "zrzucona" w ziemską atmosferę, na orbicie znajdowałaby się jedynie chińska stacja kosmiczna, z której Amerykanie nie mogliby korzystać.

    Zważając na fakt, że jak na razie nie ma żadnych szans na szybkie powstanie nowej amerykańskiej stacji kosmicznej, Amerykanie mogli jedynie przedłużyć działanie ISS. Warto tutaj wspomnieć, że kilka tygodni temu NASA rozdzieliła środki finansowe na kilka firm, które aktualnie mają za zadanie przygotować projekt nowej prywatnej stacji kosmicznej. Do czasu jednak rozstrzygnięcia projektu i przydzielenia finansowania na budowę nowej stacji i w końcu na zbudowanie funkcjonującej stacji trzeba będzie jeszcze poczekać. Zapewne do tego czasu Amerykanie będą zmuszeni utrzymywać ISS na orbicie.

    https://www.youtube.com/watch?v=jmi0wxZd_pg

    Europejska Agencja Kosmiczna zapewne także przyklaśnie takiemu wydłużeniu funkcjonowania stacji. Niepewna jest jednak decyzja Rosji, która od kilku lat deklaruje chęć wycofania się ze stacji kosmicznej. Z drugiej strony czyny Rosjan mówią coś innego - wszak to w 2021 r. po kilkunastu latach opóźnienia Rosjanie wysłali do stacji moduł Nauka, a kilka miesięcy później także moduł Priczal, który będzie służył za port dla kilku kolejnych statków.

    Na deklarację Rosji przyjdzie zapewne jeszcze trochę poczekać.

    ]]>
    21528 0 0 0

    Thank you for your support, @VP Harris!

    Extending US participation in the @Space_Station to 2030 will enhance innovation and competitiveness, and help develop the science and technology needed to send the first woman and person of color to the Moon — and all the way to Mars. https://t.co/lWD4Z9rCDB

    — Bill Nelson (@SenBillNelson) December 31, 2021]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    Thank you for your support, @VP Harris!

    Extending US participation in the @Space_Station to 2030 will enhance innovation and competitiveness, and help develop the science and technology needed to send the first woman and person of color to the Moon — and all the way to Mars. https://t.co/lWD4Z9rCDB

    — Bill Nelson (@SenBillNelson) December 31, 2021]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Thank you for your support, @VP Harris!

    Extending US participation in the @Space_Station to 2030 will enhance innovation and competitiveness, and help develop the science and technology needed to send the first woman and person of color to the Moon — and all the way to Mars. https://t.co/lWD4Z9rCDB

    — Bill Nelson (@SenBillNelson) December 31, 2021]]>
    ]]>
    <![CDATA[To zdjęcie nie przedstawia gwiazd. To czarne dziury]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/01/03/to-zdjecie-nie-przedstawia-gwiazd-to-czarne-dziury/ Mon, 03 Jan 2022 06:32:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21530

    Na pierwszy rzut oka zdjęcie jak zdjęcie. Podobnych zdjęć miłośnicy astronomii widzieli już mnóstwo. Gdyby to zdjęcie było zrobione przez amatora astronomii, zapewne przedstawiałoby mrowie gwiazd widzianych w kierunku dysku galaktyki. Gdyby to było zdjęcie wykonane za pomocą któregoś z dużych teleskopów, mogłoby przedstawiać odległe galaktyki. Nie jest to jednak żaden z tych dwóch przypadków.

    Każda biała kropka na tym zdjęciu to aktywna supermasywna czarna dziura znajdująca się w jakiejś odległej galaktyce i pochłaniająca materię ze swojego otoczenia. Na zdjęciu widać aż 25 000 takich czarnych dziur rozsianych na powierzchni około 4 proc. nieba widocznego na półkuli północnej.

    Dane obserwacyjne niezbędne do wykonania tego zdjęcia zostały zebrane na początku 2021 roku za pomocą teleskopu LOFAR obserwującego niebo w zakresie niskich częstotliwości radiowych. LOFAR skłąda się z 20 000 anten radiowych rozsianych po całej Europie. Aktualnie jest to jedyny radioteleskop zdolny do obserwowania nieba w wysokiej rozdzielczości na częstotliwościach poniżej 100 MHz.

    Wykonanie powyższego zdjęcia nie należało do prostych zadań. Jak podkreślają astronomowie, jedną z największych przeszkód w prowadzeniu tych obserwacji jest jonosfera Ziemi, która jest nieprzezroczysta dla promieniowania o częstotliwości niższej niż 5 MHz, a i wprowadza zaburzenia do obrazu dla wyższych częstotliwości.

    Aby wyeliminować wpływ jonosfery na obserwacje, niezbędne było wykorzystanie superkomputerów, które w trakcie 256 godzin obserwacji co 5 sekund analizowały stan jonosfery i korygowały dane obserwacyjne. Dzięki temu - jak podkreślają badacze - niejako skutkiem ubocznym całego programu obserwacyjnego jest mnóstwo danych o samej jonosferze, o pojawiających się w niej falach, scyntylacjach i o jej interakcjach z promieniowaniem słonecznym.

    Źródło: Uniwersytet w Lejdzie

    ]]>
    21530 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Bingo! Helikopter Ingenuity właśnie wykonał dziewiętnasty lot na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/02/08/bingo-helikopter-ingenuity-wlasnie-wykonal-dziewietnasty-lot-na-marsie/ Tue, 08 Feb 2022 22:26:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21537

    Przyznać się bez bicia - ilu z was już zapomniało, że na Marsie istnieje jeszcze helikopter Ingenuity? Przyznam się szczerze, że sam przestałem już śledzić jego poczynania. Po tak długiej przerwie spowodowanej niekorzystną pogodą obstawiałem, że jego mechanizmy już po prostu nie ruszą. Jakby nie patrzeć jego misja planowana była jedynie na 30 dni.

    We wtorek, 8 lutego helikopter Ingenuity po wielu tygodniach w bezruchu wzbił się w powietrze po raz pierwszy od 15 grudnia 2021 r. Przez ostatnie siedem tygodni helikopter nie był w stanie nigdzie polecieć, bowiem w kraterze Jezero trwała intensywna burza pyłowa.

    https://www.youtube.com/watch?v=wMnOo2zcjXA

    Można powiedzieć, że to wyjątkowe wydarzenie. Jakby nie patrzeć, jest to pierwszy przestój helikoptera na planecie innej niż Ziemia spowodowany niekorzystną pogodą. Zawsze to jakieś osiągnięcie.

    Zważając na fakt, że Ingenuity zasilany jest niewielkimi panelami słonecznymi, istniało ryzyko, że osiądzie na nich na tyle duża warstwa pyłu, że uniemożliwi ona generowanie niezbędnej energii. Co więcej, kiedy w atmosferze znajduje się dużo pyłu, jego ziarna pochłaniają promieniowanie słoneczne i się ogrzewają, ogrzewając też powietrze wokół. Efekt? Im cieplej na Marsie, tym rzadsze powietrze, tym trudniej wzbić się powietrze. A przecież należy pamiętać, że ciśnienie atmosferyczne na Marsie jest sto razy mniejsze niż na Ziemi.

    Lot nr 19

    Podczas trwającego 100 sekund lotu helikopter pokonał 62 metry, wylatując przy okazji z obszaru znanego pod nazwą South Seitah i lądując na równinie obok.

    Zaczynam się zastanawiać ile jeszcze razy Ingenuity wzbije się w powietrze. Pamiętam jeszcze jak rok temu zespół misji przygotowywał się do pierwszego lotu. Ekscytacja w centrum kontroli lotu sięgała zenitu, naprawdę coś się działo. Wtedy też niepoważnym optymizmem wydawała się nadzieja, że helikopter nie tylko poleci, ale też wykona wszystkie pięć zaplanowanych na całą misję lotów. I oto jesteśmy, niecały rok później i czytamy o locie nr 19. Fenomenalne.

    ]]>
    21537 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[NASA wybrała firmę, która zbuduje rakietę do przywiezienia próbek z Marsa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/02/09/nasa-wybrala-firme-ktora-zbuduje-rakiete-do-przywiezienia-probek-z-marsa/ Tue, 08 Feb 2022 23:10:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21541

    Nic nie robi tak dobrze jak konkurencja, szczególnie w kosmosie. Wystarczy sobie przypomnieć lata sześćdziesiąte i wariacki wyścig kosmiczny. Dopóki Rosjanie czuli oddech Amerykanów na plecach, przechodzili sami siebie: pierwsze zwierzę w kosmosie, pierwszy człowiek w kosmosie, pierwsza kobieta w kosmosie. Ta seria zwycięstw zmobilizowała Amerykanów do szaleńczego lotu na Księżyc. Kiedy Amerykanie tam dotarli, wynik wyścigu został ustalony i rozwój spowolnił na kilkadziesiąt lat.

    Na szczęście żyjemy właśnie w drugim wyścigu kosmicznym. Tym razem cele tych wyścigów są dwa - Księżyc i Mars. Gracze też się zmienili - główna oś wyścigu przebiega między Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

    W kwestii Marsa w najbliższych latach wyścig będzie koncentrował się na kwestii przywiezienia z Marsa próbek gruntu. Obydwa kraje mają już własne próbki z Księżyca, jednak przywiezienie próbek z Marsa to zupełnie inny poziom trudności.

    Gdy jeszcze nikt nie myślał o Chinach jak o realnym zagrożeniu w eksploracji przestrzeni kosmicznej Amerykanie wymyślili niezwykle skomplikowany plan na przywiezienie próbek z Marsa. W ramach tego planu na Marsa miał polecieć łazik, który zebrałby w toku swojej misji co ciekawsze próbki i grzecznie odłożył je na powierzchni Marsa już zapakowane w specjalnych fiolkach. Następnie na Marsa miała polecieć sonda z drugim łazikiem, którego zadaniem miałoby być zebranie tychże fiolek, dostarczenie do lądownika, zapakowanie ich do minirakiety, która miałaby wynieść je na orbitę wokół Czerwonej Planety. Stamtąd z kolei próbki miałby zabrać znajdujący się już na orbicie orbiter, który następnie wyruszyłby w drogę powrotną na Ziemię.

    Ten plan jest już realizowany. Jego pierwszą częścią jest misja łazika Perseverance, który od niemal roku jeździ już po Marsie, szuka, wącha, ogląda i wybiera co smakowitsze skały i następnie pakuje je do specjalnie do tego przeznaczonych fiolek. Dalsza część misji póki co pozostawała mglista i niedookreślona.

    Problem jednak w tym, że Chiny poinformowały otwarcie, że same przygotowują taką misję. Po tym jak w grudniu 2020 roku chińska sonda Chang'e-4 przywiozła próbki Księżyca na Ziemię, Chiny planują w ciągu kilku najbliższych lat przywieźć na Ziemię próbki pobrane z powierzchni jednej z planetoid bliskich Ziemi, a następnie podjąć próbę przywiezienia na Ziemię próbek z Marsa. Co ciekawe, chińscy naukowcy przekonują, że uda im się to zrobić w ramach jednej misji, dokładnie tak jak w przypadku Księżyca. Jeżeli tak, to może się okazać, że chińska misja wystartuje dużo później niż Perseverance, a mimo to dotrze na Ziemię z próbkami jeszcze przed Amerykanami.

    Czy to możliwe? Nie wiadomo, ale jednak Chin nie można lekceważyć. Wystarczy przypomnieć, że w 2021 roku Chiny załatwiły w ramach jednej misji trzy etapy eksploracji nowej planety. W ramach misji Tianwen-1 na Marsa poleciała pierwsza chińska sonda kosmiczna. Na pokładzie sondy znajdował się jednak lądownik, który kilka miesięcy po dotarciu na orbitę z powodzeniem wylądował na Marsie. Jakby tego było mało, z lądownika wyjechał łazik, który do dzisiaj jeździ i bada Marsa. Nikt wcześniej tych trzech etapów nie zrealizował w ramach jednej misji.

    Ciśnienie rośnie?

    Efekt mógł być jeden. Amerykanie właśnie ogłosili, że Lockheed Martin zbuduje Mars Ascent Vehicle, czyli rakietę, która za kilka lat miałaby wystrzelić z powierzchni Marsa próbki na orbitę wokół Czerwonej Planety. Byłby to pierwszy start jakiejkolwiek rakiety z powierzchni innej planety niż Ziemia.

    Aktualnie plan przewiduje, że lądownik Sample Retrieval Lander z rakietą Mars Ascent Vehicle wystartuje w kierunku Marsa w drugiej połowie lat dwudziestych. Krótko po nim, Euiropejska Agencja Kosmiczna wyśle na orbitę wokół Marsa orbiter Earth Return Orbiter (ERO), który przechwyci próbki na orbicie i dostarczy je na Ziemię. W tym scenariuszu skały i regolit marsjański miałby dotrzeć na Ziemię już w 2031 roku.

    Kto będzie pierwszy? Dzisiaj jest zdecydowanie za wcześnie, aby udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Sam fakt tego, że oba kraje idą łeb w łeb sprawia, że żaden z nich nie odpuści i będzie próbował wyprzedzić przeciwnika na ostatniej prostej. I dobrze, należy zaopatrzyć się w popcorn, rozsiąść się wygodnie i obserwować.

    ]]>
    21541 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Statek kosmiczny Boeing CST-100 Starliner zmierza właśnie do stacji kosmicznej. Czas najwyższy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/20/boeing-cst-100-starliner-drugi-lot-testowy/ Fri, 20 May 2022 14:52:51 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21568

    Kapsuła załogowa Starliner to bezpośredni i jedyny konkurent kapsuły Crew Dragon zbudowanej przez SpaceX. Obydwa statki mają według projektu zapewnić amerykańskim astronautom środek transportu na orbitę oraz do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. O ile Crew Dragon lata już regularnie, tak Starliner miał znacznie trudniejszą drogę do pokonania.

    Wszystko zaczęło się od wyjątkowo pechowego lotu testowego Starlinera w grudniu 2019 roku. Przygotowywana przez Boeinga kapsuła stwarzała potężne problemy od samego początku lotu. Systemy pokładowe wariowały i zaledwie kilka godzin po starcie podjęto decyzję o przerwaniu całej misji. Naukowcy na tyle nie panowali nad statkiem, że nie zdecydowali się na próbę cumowania do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W sumie nie było w tej decyzji nic dziwnego. Jakby nie patrzeć, uderzenie w stację kosmiczną stwarzałoby realne niebezpieczeństwo nie tylko dla statku, ale dla całej załogi znajdującej się na pokładzie orbitalnego laboratorium.

    Co więcej, podczas powrotu w ziemską atmosferę pojawiły się kolejne problemy, które o mało co nie zakończyły się dezintegracją i całkowitym zniszczeniem Starlinera. Natychmiast po lądowaniu wszczęto śledztwo, które już po kilku miesiącach wykazało ponad 61 usterek na pokładzie statku. O szybkim powrocie na stanowisko startowe można było zapomnieć.

    Starliner zniknął na niemal dwa lata. W 2021 roku ponownie wyprowadzono pechowca na stanowisko startowe. Rakieta i statek były przygotowane do startu, odliczanie trwało, kiedy w centrum kontroli misji zapaliła się lampka wskazująca na usterkę jednego z zaworów na pokładzie statku. Po raz kolejny nieudany projekt Boeinga musiał trafić do hangaru.

    W końcu! Lecimy

    Nic zatem dziwnego, że gdy dowiedzieliśmy się, iż w nocy z 19 na 20 maja 2022 r. planowany jest kolejny start Starlinera, wszyscy podeszli do tej informacji z ogromnym dystansem.

    Poleci, albo i nie poleci. Raczej to drugie

    - zapewne myślało wielu.

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Starliner nigdzie nie poleci. Nawet podczas transportu statku na stanowisko startowe, nieoczekiwanie z jednego z okien statku odpadła plastikowa osłona. Niby to nic istotnego, ale można to było wziąć co najmniej za zły omen.

    https://twitter.com/SpaceflightNow/status/1521981695104360448

    Mimo to, o godzinie 00:54 polskiego czasu, rakieta Atlas V odpaliła silniki i... wyniosła Starlinera w drugi bezzałogowy lot testowy na orbitę. Co do zasady start przebiegł bez szwanku, statek gładko przeleciał przez punkt maksymalnego naprężenia dynamicznego i skierował się na orbitę. Od tego czasu nie ma z centrum kontroli misji żadnych nowych informacji o przebiegu lotu. Miejmy zatem nadzieję na to, że nic po prostu się nie dzieje.

    https://youtu.be/gy6iam6NjsU?t=3329

    Wkrótce, tak czy inaczej, dowiemy się co się dzieje na orbicie, bowiem już za kilka godzin Starliner zgodnie z planem ma cumować do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Jeżeli wszystko przebiegnie prawidłowo, statek pozostanie przy stacji do środy, po czym wróci na Ziemię. Istnieje zatem szansa, że krótko potem statek uzyska certyfikację, a astronauci amerykańscy wkrótce polecą na stację na pokładzie Starlinera. W ten sposób lata dwudzieste dwudziestego wieku stanowiłyby okres, w którym USA mają nie jeden, a dwa różne środku transportu na stację kosmiczną, po niemal dekadzie, kiedy to po wycofaniu wahadłowców, Amerykanie latali na orbitę na pokładzie statków Sojuz.

    Cumowanie Starlinera do stacji kosmicznej będzie można oglądać w oknie poniżej już od 21:30. Samo cumowanie zaplanowano na godzinę 1:10 polskiego czasu.

    https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

    W międzyczasie możesz zawsze posłuchać nowego odcinka podcastu Puls Kosmosu. :)

    [spreaker type=player resource="episode_id=49879995" width="100%" height="200px" theme="light" playlist="false" playlist-continuous="false" chapters-image="true" episode-image-position="right" hide-logo="false" hide-likes="false" hide-comments="false" hide-sharing="false" hide-download="true"] ]]>
    21568 0 0 0 ]]>

    A protective cover detached from Boeing’s Starliner crew capsule during a move to ULA’s Cape Canaveral launch facility today.

    Boeing says the detachment of the window shield, which isn't a flight article, was not an issue for the spacecraft.

    Full video: https://t.co/O2djtn6ekH pic.twitter.com/7840eKnbRV

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) May 4, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    A protective cover detached from Boeing’s Starliner crew capsule during a move to ULA’s Cape Canaveral launch facility today.

    Boeing says the detachment of the window shield, which isn't a flight article, was not an issue for the spacecraft.

    Full video: https://t.co/O2djtn6ekH pic.twitter.com/7840eKnbRV

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) May 4, 2022]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    A protective cover detached from Boeing’s Starliner crew capsule during a move to ULA’s Cape Canaveral launch facility today.

    Boeing says the detachment of the window shield, which isn't a flight article, was not an issue for the spacecraft.

    Full video: https://t.co/O2djtn6ekH pic.twitter.com/7840eKnbRV

    — Spaceflight Now (@SpaceflightNow) May 4, 2022]]>
    ]]> ]]>
    <![CDATA[Udało się! Starliner zacumował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/21/starliner-zacumowal-do-iss/ Sat, 21 May 2022 06:31:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21577

    Trochę przeszkód było po drodze, ale ostatecznie wyprodukowany przez Boeinga statek kosmiczny CST-100 Starliner zacumował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nieco ponad 24 godziny po starcie z Przylądka Canaveral.

    Od kilku godzin Starliner przyczepiony jest do modułu Harmony. Cały proces dokowania był dosyć żmudny jednak przebiegał bez większych problemów.

    https://twitter.com/NASA/status/1527809051358273536

    Procedura łączenia obu statków zakończyła się o 2:48, nieco ponad godzinę później niż pierwotnie planowano.

    Otwarcie włazu

    Póki co, Starliner pozostaje zamknięty. Według aktualnego harmonogramu prac właz dzielący wnętrze statku od stacji kosmicznej zostanie otwarty około 17:45 polskiego czasu w sobotę. Relacja z otwarcia włazu rozpocznie się o 17:30 w oknie poniżej.

    https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

    Na długo oczekiwanym briefingu po zakończeniu procedury cumowania, przedstawiciele Boeinga przyznali, że w trakcie lotu musieli rozwiązać kilka dobrych problemów, w tym także problem z systemem chłodzenia całego statku. Najprawdopodobniej odrobina wilgoci zamarzła i zablokowała jeden z filtrów, co spowodowało wzrost ciśnienia w układzie chłodzenia. Mimo to jednak kontrola misji była w stanie utrzymać temperaturę całego układu na odpowiednim poziomie.

    https://twitter.com/BoeingSpace/status/1527813970278633472

    Podczas lotu awarii uległy także dwa z dwunastu skierowanych do tyłu silników służących do manewrowania statkiem. Choć zespół inżynierów zidentyfikował trzy możliwe przyczyny usterki, ostatecznie nie dowiemy się, która z nich faktycznie była tą właściwą. Silniki bowiem umieszczone są w module serwisowym statku, który zostanie odrzucony przed wejściem statku w atmosferę, i spłonie zanim dotrze do powierzchni Ziemi.

    Co teraz?

    Starliner pozostanie przycumowany do stacji co najmniej do 25 maja. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Starliner wyląduje w zatoce White Sands w Nowym Meksyku o godzinie 00:46 polskiego czasu w czwartek.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21577 0 0 0 ]]>

    #Starliner has completed hard capture, successfully docking to @Space_Station.

    — Boeing Space (@BoeingSpace) May 21, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> ]]>

    #Starliner has completed hard capture, successfully docking to @Space_Station.

    — Boeing Space (@BoeingSpace) May 21, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>

    #Starliner has completed hard capture, successfully docking to @Space_Station.

    — Boeing Space (@BoeingSpace) May 21, 2022]]>
    1000 https://newsy24.000webhostapp.com/2022/05/udalo-sie-do-stacji-kosmicznej-przycumowal-zupelnie-nowy-statek-kosmiczny-zdjecia 0 0 1003 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/starliner-na-atlasie-5/ 0 0 1008 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/25/oft-2-starliner-wraca-na-ziemie-relacja/ 0 0
    <![CDATA[Woda na Marsie istniała znacznie dłużej niż sądzono. Tak wskazuje łazik Zhurong]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/21/kiedy-zniknela-woda-na-marsie/ Sat, 21 May 2022 18:03:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21581

    Powszechnie przyjmuje się, że ostatnie resztki wody w stanie ciekłym na Marsie zniknęły jakieś trzy miliardy lat temu. Chiński łazik Zhurong wskazuje jednak, że może to być przesadnie pesymistyczny scenariusz.

    Zhurong pobrał w toku swojej misji próbki ze skał marsjańskich, a następnie przeanalizował je za pomocą dwóch znajdujących się na pokładzie łazika spektrometrów.

    https://www.youtube.com/watch?v=yWl4Om-aOro

    Porównanie uwodnionych minerałów znalezionych w skałach marsjańskich z takimi samymi minerałami na Ziemi pozwoliło naukowcom ustalić, że woda na Marsie mogła występować przynajmniej kilkaset milionów lat dłużej niż sądzono.

    Woda na Marsie

    Choć jak na razie nie udało się ustalić kiedy ostatecznie woda zniknęła z Marsa, to jednak warto się dokładnie przyjrzeć wszystkim danym. Jakby nie patrzeć informacja o tym, kiedy powierzchnia Marsa wyschła może nam wskazać ile wody wciąż skrywa się w lodzie znajdującym się pod powierzchnią planety. To właśnie z tej wody będą korzystali astronauci jeżeli człowiekowi kiedykolwiek uda się dolecieć na powierzchnię Marsa.

    Chiński łazik Zhurong stanowiący element pierwszej chińskiej misji marsjańskiej Tianwen-1 jeździ po równinie Utopia Planitia od 15 maja 2021 roku. Utopia Planitia to rozległe równiny, na których od kilku dekad stoi już lądownik Viking 2. Mimo to szacowana odległość między oboma aparatami to 1758 km.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21581 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Koniec misji InSight zbliża się wielkimi krokami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/koniec-misji-insight-zbliza-sie-wielkimi-krokami/ Mon, 23 May 2022 06:26:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21587

    To już cztery lata odkąd sonda InSight wylądowała na powierzchni Marsa i rozpoczęła nasłuch wnętrza planety za pomocą niezwykle czułego sejsmometru SEIS. Piątego roku jednak już nie będzie. Warstwa pyłu na panelach słonecznych lądownika skutecznie uniemożliwia zasilanie instrumentów. Misja zatem w ciągu kilku miesięcy dobiegnie końca.

    Warto jednak pamiętać, że nawet jeżeli lądownik InSight zamilknie i przestanie przesyłać na Ziemię dane, to informacje zgromadzone w ciągu ostatnich czterech lat będą analizowane przez naukowców jeszcze przez długie lata. Można zatem śmiało założyć, że dzięki tej niezwykle udanej misji, nasza wiedza o budowie wnętrza Czerwonej Planety będzie się poprawiała jeszcze przez długie lata.

    Mars miał być cichy

    https://www.youtube.com/watch?v=JJZ6UlH_TfQ

    Brak pola magnetycznego wskazujący na brak ciekłego jądra w centrum planety oraz brak tektoniki płyt na Marsie pozwalały naukowcom zakładać, że wnętrze Marsa w przeciwieństwie do wnętrza Ziemi jest ciche. Kosmos jednak potrafi nas zaskakiwać. Tak też było i tym razem. Niezwykle czuły sejsmometr SEIS w toku swojej misji na powierzchni Marsa zarejestrował ponad 1300 wstrząsów sejsmicznych. O ironio, najsilniejszym z nich był wstrząs zarejestrowany zaledwie dwa tygodnie temu. Czwartego maja 2022 r. InSight zarejestrował wstrząs o sile 5 magnitudo.

    Można powiedzieć, że udało mu się tego dokonać w ostatniej chwili, bowiem sejsmometr zostanie wyłączony już za kilka tygodni, jeszcze w czerwcu. Po tym momencie naukowcy będą sprawdzali jeszcze poziom zapasów energii na pokładzie lądownika, być może wykonają jeszcze kilka pożegnalnych zdjęć otoczenia lądownika i tyle. Do końca 2022 roku lądownik zamilknie całkowicie.

    Bezpośrednią przyczyną zakończenia misji jest gruba warstwa pyłu na powierzchni obu paneli słonecznych służących do zasilania lądownika. Szanse na to, że nagle jakiś podmuch wiatru zdmuchnie pył i przywróci wydajność lądownika praktycznie nie ma. Nie jest jednak tak, że jest to dla naukowców jakieś zaskoczenie.

    Już na etapie planowania misji zakładano, że mniej więcej po czterech latach panele słoneczne staną się bezużyteczne. Warto tu pamiętać, że podstawowa misja lądownika planowana była na dwa lata. Nie jest zatem tak, że InSight przedwcześnie kończy swoją misję. Jest dokładnie odwrotnie. Zrobił dwa razy więcej niż planowano.

    Dlaczego nie ma wycieraczki?!

    Pył na jednym z paneli słonecznych lądownika InSight

    Zazwyczaj w takiej sytuacji pojawia się natychmiast pytanie: to nie można było jakiejś zmiotki czy wycieraczki zamontować na panelach? Ile by to kosztowało? Trzy dolary?

    Odpowiedź jest zwykle bardzo prosta: przy projektowaniu misji kosmicznej każdy element musi być przygotowany zgodnie z wyśrubowaną specyfikacją. Co więcej, im więcej na pokładzie lądownika jest komponentów, tym większe ryzyko problemów. Co więcej, dodanie jednego komponentu ogranicza liczbę instrumentów naukowych, które można zainstalować na pokładzie takiego lądownika. Szybki rachunek zysków i strat w takiej sytuacji zazwyczaj wskazuje, że bardziej opłaca się umieścić więcej instrumentów naukowych, które nawet w krótszym czasie zbiorą więcej informacji naukowych.

    Kiedy InSight zamilknie, liczba aktywnych robotów na powierzchni Marsa zmniejszy się o jeden. Przy pracy pozostaną tam łaziki Perseverance, Curiosity i Zhurong. Na początku 2023 r. miał do nich dołączyć pierwszy europejski łazik Rosalind Franklin. Tak się jednak nie stanie. Misja łazika przygotowywana była wspólnie przez Europejską Agencję Kosmiczną i Roskosmos. Na skutek inwazji Rosji na terytorium Ukrainy, współpracę zerwano, a łazik trafił do magazynu. Aktualnie przedstawiciele ESA przekonują, że łazik może polecieć na Marsa dopiero w 2026 lub nawet 2028 roku.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21587 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1004 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/zhurong-zapada-w-sen-zimowy-na-marsie/ 0 0
    <![CDATA[Kosmiczne wyzwanie w Rzeszowie. Podkarpackie Space Day 2022]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/podkarpackie-space-day-2022/ Mon, 23 May 2022 09:26:37 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21592

    Solidna dawka wiedzy kosmicznej, praktyczne warsztaty, inspirujące wykłady. Już 26 maja, w budynku Podkarpackiego Centrum Innowacji przy ul. Lenartowicza 4 w Rzeszowie odbędzie się pierwszy Podkarpackie - Space Day.

    Od 25 lat, z inicjatywy Lockheed Martin Corporation i NASA, obchodzony jest Światowy Dzień Kosmosu. To doskonała okazja do tego, aby docenić oraz lepiej poznać dotychczasowe odkrycia związane z kosmosem i zainspirować uczniów, studentów i naukowców do dalszych działań.

    Podkarpackie – Space Day organizowane przez Podkarpackie Centrum Innowacji jest wydarzeniem na szczeblu regionalnym, organizowanym w ramach Światowego Dnia Kosmosu. Jest to dzień informacyjno-promocyjny projektu PCI Space Exploration, którego celem jest wszechstronne wsparcie potencjału rozwojowego uczniów i studentów realizujących autorskie projekty i prototypy rozwiązań w obszarze lotnictwa i kosmonautyki na Podkarpaciu.          

    Podkarpackie - Space Day to dzień pełen inspiracji związanych z eksploracją przestrzeni kosmicznej. Będziemy rozmawiać i poznawać aktualne trendy w sektorze lotniczo-kosmicznym, poznamy lepiej projekty rozwijane na Podkarpaciu. To wydarzenie jest dobrym punktem na podsumowanie dotychczasowych efektów realizacji projektu PCI Space Exploration, ale jest też punktem rozmowy o tym jakie projekty chcemy rozwijać razem na Podkarpaciu, w PCI ProtoLab - zachęca Marcin Rudnicki, Business Developer ProtoCreativeLabs: Space Exploration.

    Podkarpackie – Space Day to wydarzenie dla każdego młodego mieszkańca Podkarpacia, który chce lepiej poznać zagadnienia eksploracji przestrzeni kosmicznej od strony prawnej, technologicznej i nie tylko. Wśród gości zaproszonych do udziału znaleźli się przedstawiciele Polskiej Agencji Kosmicznej, Lockheed Martin Corporation i Klastra Technologii Kosmicznych jako eksperci tematyczni i mentorzy branżowi, pierwszego wydarzenia tego typu na Podkarpaciu.

    Podkarpackie - Space Day będzie wydarzeniem pełnym merytorycznych dyskusji panelowych z udziałem ekspertów branżowych poświęconych aktualnym i przyszły trendom w sektorze lotniczo-kosmicznym. To również dzień interaktywnych warsztatów, które są dobrą okazja dla zespołów szkolnych i studenckich, aby zaprezentować wypracowane rozwiązania o tematyce kosmicznej. 

    Podkarpackie Space Day zostało objęte Patronatem Honorowym Prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej, Jego Magnificencji Rektora Politechniki Rzeszowskiej im. Ignacego Łukasiewicza oraz Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego. Partnerami Merytorycznymi wydarzenia są Lockheed Martin Corporation oraz PZL Mielec. Współorganizatorami wydarzenia jest ELSA Rzeszów i zespół Supercluster.  


    Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, ale wymaga wcześniejszej rejestracji. Wszelkie informacje na temat Podkarpackie - Space Day oraz link do rejestracji znajdują się na stronie:  https://event.pcinn.org/spaceday.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21592 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Japonia planuje wysłać astronautę na Księżyc. W ramach misji Artemis]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/japonski-astronauta-na-ksiezycu-artemis/ Mon, 23 May 2022 13:36:52 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21595

    Można się było tego spodziewać. Już jakiś czas temu premier Japonii zapowiadał, że jego kraj planuje wysłać astronautę na powierzchnię Srebrnego Globu, a i NASA od jakiegoś czasu wskazywała, że w ramach programu Artemis na Księżyc będą latali nie tylko amerykańscy astronauci.

    Dzisiaj jednak słowo stało się ciałem. Podczas konferencji prasowej w Pałacu Akasaka w Tokio, prezydent Joe Biden poinformował, że pierwszy japoński astronauta, który pojawi się na Księżycu, dotrze tam w ramach jednej z misji programu Artemis.

    https://youtu.be/EHH_-o1wNpw?t=2318

    Warto tutaj zauważyć, że jak dotąd na powierzchni Księżyca lądowali wyłącznie Amerykanie. Deklaracja wysłania tam astronauty spoza Stanów Zjednoczonych wskazuje, że i to wkrótce się zmieni.

    Stacja Gateway

    Wypowiedzi zarówno Joe Bidena, jak i premiera Japonii Fumio Kishidy wskazują, że nie będzie to jedyny element współpracy obu krajów przy realizacji misji księżycowych. Wszystko wskazuje także na to, że oba narody planują rozszerzoną współpracę przy budowie oraz obsłudze stacji Gateway, która po eliptycznej orbicie będzie krążyła wokół Księżyca i będzie stanowiła swoisty punkt przesiadkowy dla astronautów, którzy na pokładzie Oriona będą docierali w otoczenie Księżyca i na pokładzie Starshipa będą schodzili na jego powierzchnię.

    Miejmy zatem nadzieję, aby opóźnienie w realizacji programu Artemis nie przeciągało się przesadnie. Im szybciej rozpoczną się regularne loty na Księżyc, tym szybciej do szerokiej opinii publicznej przebije się przekonanie, że wracamy w kosmos. Kto wie, może czeka nas renesans ekscytacji kosmosem? Oby!


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21595 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1032 https://www.pulskosmosu.pl/2022/12/11/artemis-i-przed-ladowaniem/ 0 0
    <![CDATA[Już za miesiąc sonda BepiColombo po raz drugi przeleci w pobliżu Merkurego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/juz-za-miesiac-sonda-bepicolombo-po-raz-drugi-przeleci-w-poblizu-merkurego/ Mon, 23 May 2022 15:05:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21600

    Dokładnie miesiąc od dzisiaj, 23 czerwca 2022 r. sonda BepiColombo przeleci w pobliżu Merkurego. Będzie to drugi z sześciu bliskich przelotów w pobliżu Merkurego niezbędnych do wyhamowania i wejścia za siódmym razem na orbitę wokół planety.

    Po raz pierwszy sonda BepiColombo przeleciała w pobliżu Merkurego o 1:34 polskiego czasu 2 października 2021 roku. Od tego czasu minęło ponad osiem miesięcy i sonda znowu zbliża się do celu swojej podróży.

    https://twitter.com/BepiColombo/status/1528729424086147073

    Jak zapowiada Europejska Agencja Kosmiczna także i tym razem sonda wykorzysta okazję do wykonania zdjęć Merkurego podczas przelotu.

    Zaraz, zaraz, skoro sonda leci do Merkurego... coś tu nie gra

    Faktycznie, to może wydawać się nieintuicyjne, że aparat wysłany z Ziemi w kierunku Merkurego, aby wejść na orbitę wokół Merkurego, musi najpierw kilkukrotnie obok niego przelecieć i dopiero potem spróbować manewru wejścia na orbitę.

    https://www.youtube.com/watch?v=OuQtRRQVlmg

    Tak to jednak wygląda. Opadając w kierunku wnętrza Układu Słonecznego, w dół studni grawitacyjnej, sonda kosmiczna nabiera energii kinetycznej, w efekcie czego po dotarciu do Merkurego porusza się ona ze zdecydowanie za dużą prędkością, aby grawitacja najmniejszej planety Układu Słonecznego mogła przechwycić ją na orbitę wokół siebie. Z tego też powodu podczas sześciu kolejnych przelotów zaplanowanych na kilka kolejnych lat, sonda będzie oddawała część tej energii Merkuremu tak, aby podczas siódmego podejścia, które zaplanowanego jest na 5 grudnia 2025 roku sonda w końcu mogła wejść na orbitę wokół planety.

    Po wejściu na orbitę rozpocznie się ukołowianie orbity, które potrwa kolejne trzy miesiące. W końcu 14 marca 2026 roku sonda BepiColombo znajdzie się na ostatecznej orbicie naukowej wokół Merkurego. Wtedy też rozpocznie się główna część misji, która potrwa do 1 maja 2027 roku z opcją przedłużenia o rok.

    Sonda rozpoczęła swoją podróż do Merkurego 20 października 2018 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZD1cNvOPzAw

    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21600 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Starliner będzie dalej latał w kosmos na rakiecie Atlas 5]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/starliner-na-atlasie-5/ Mon, 23 May 2022 16:36:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21603

    Drugi testowy bezzałogowy lot statku kosmicznego CST-100 Starliner wciąż trwa. Jak na razie z drobnymi potknięciami lot przebiega mniej więcej prawidłowo. Mimo to Boeing już teraz podpisuje umowy kształtujące odległą przyszłość Starlinera.

    Aktualnie Starliner zacumowany jest do modułu Harmony stanowiącego integralny element Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pierwsze cumowanie Starlinera miało miejsce w nocy z piątku na sobotę, a włazy dzielące stację od wnętrza statku otwarto w sobotę o godzinie 17:45 polskiego czasu.

    https://www.youtube.com/watch?v=3Ni-YetdacA

    Aktualnie plan misji OFT-2 wygląda tak, że statek odłączy się od stacji kosmicznej najwcześniej w środę 25 maja w godzinach wieczornych i w czwartek ponownie znajdzie się - miejmy nadzieję w całości - na powierzchni Ziemi.

    Co dalej ze Starlinerem?

    Starliner został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Atlas 5. Ewidentnie oba systemy bardzo przypadły sobie do gustu, bowiem dzisiaj Boeing wspólnie z United Launch Alliance poinformowały, że Starliner będzie wynoszony w kosmos na szczycie Atlasa 5 nawet wtedy, kiedy rakieta nie będzie już oferowana klientom do realizacji innych misji kosmicznych.

    Jak na razie obie firmy wiąże umowa na wyniesienie dwóch testowych lotów załogowych (CFT - Crew Flight Test), czyli pierwszych misji załogowych realizowanych za pomocą Starlinera oraz sześciu kolejnych misji załogowych do Międzynarodowej Stacji Kosmicznych.

    Zważając na to, że w momencie gdy dostępne będą dwa statki kosmiczne - Starliner i Crew Dragon - NASA planuje wykorzystywać je naprzemiennie, można założyć, że wypełnienie powyższego kontraktu potrwa nawet siedem kolejnych lat.

    Tymczasem już teraz, ULA nie przyjmuje nowych zamówień na transport ładunków na orbitę na szczycie rakiety Atlas 5. Jak zapewniają eksperci z ULA, zapas Atlasów 5 jest na tyle duży, że wystarczy do realizacji wszystkich zakontraktowanych misji.

    Co będzie potem?

    ULA zapewnia, że kiedy skończą się Atlasy 5, firma będzie posiadała już rakietę Vulcan Centaur. Zanim jednak ktokolwiek będzie mógł polecieć na jej szczycie, operator będzie musiał certyfikować rakietę do lotów załogowych oraz przystosować kilka istotnych systemów rakiety do statku Starliner. Jest na to jednak jeszcze trochę czasu.

    Póki co powinniśmy skupić się na tym, aby Starliner bezpiecznie i bez żadnych problemów wrócił z kosmosu na powierzchni Ziemi.

    Źródło: SpaceNews


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21603 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Zhurong zapada w sen zimowy na Marsie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/zhurong-zapada-w-sen-zimowy-na-marsie/ Mon, 23 May 2022 19:21:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21609

    Chiński łazik marsjański to zaskoczenie ostatnich lat. Chiny jako pierwszy kraj w historii za jednym zamachem wysłały swoją pierwszą sondę marsjańską, lądownik marsjański i bezpiecznie dostarczyły łazik na powierzchnię Marsa. Stanom Zjednoczonym przejście tych wszystkich etapów zajęło ponad dwie dekady. Po roku ciężkiej pracy łazik bierze sobie zasłużony urlop.

    Może urlop to niewłaściwe słowo, bowiem urlop powinno się brać, aby wyskoczyć w tropiki i poopalać się na Słońcu. Tymczasem Zhurong robi dokładnie odwrotnie. Inżynierowie z zespołu misji poinformowali właśnie, że zasilany panelami słonecznymi łazik przeszedł właśnie w stan uśpienia na czas marsjańskiej zimy, która właśnie się zaczyna w miejscu jego lądowania. Jak podają przedstawiciele CNSA łazik został uśpiony 18 maja, kiedy to w jego miejscu temperatury w ciągu dnia sięgają -20 stopni Celsjusza, a w ciągu nocy spadają do -100 stopni Celsjusza.

    https://www.youtube.com/watch?v=yWl4Om-aOro&t=37s

    Swoją drogą niezwykle ciekawe będzie obserwowanie tego jak i kiedy (oraz czy) łazikowi uda się wybudzić ze snu kiedy pogoda zacznie się już poprawiać. Jakby nie patrzeć setki kilometrów dalej właśnie obumiera amerykański lądownik InSight. Powodem końca jego misji jest pył, który na przestrzeni czterech lat zgromadził się na panelach słonecznych lądownika. Zhurong także jest zasilany panelami słonecznymi i w najbliższym czasie będzie musiał się zmierzyć z burzami pyłowymi. Jak przekonują inżynierowie misji łazik poradzi sobie z tym doskonale, ponieważ potrafi pochylić swoje panele słoneczne, aby zmaksymalizować ilość padającego na nie światła. Co więcej, takie pochylenie w połączeniu z powłoką antypyłową, pozwala zsunąć nadmiar pyłu z paneli słonecznych i zapewnić im prawidłowe funkcjonowanie. Być może gdyby InSight był w stanie pochylić swoje panele, jego misja nie musiałaby się jeszcze kończyć (just saying).

    Kiedy Zhurong wróci do żywych?

    Tego nie wiadomo. Według informacji z centrum kontroli misji łazik wyposażony jest w system, który autonomicznie wykryje poprawę warunków pogodowych i zdecyduje kiedy łazik będzie mógł ponownie wrócić do pracy. Naukowcy przewidują, że takie warunki pojawią się najwcześniej w grudniu, kiedy na północnej półkuli Marsa zacznie się wiosna.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21609 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1018 https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/16/perseverance-fragment-oslony-termicznej/ 0 0 1043 https://www.pulskosmosu.pl/2023/02/24/mro-zhurong-wciaz-spi/ 0 0
    <![CDATA[Rakieta SLS będzie miała mnóstwo okazji do startu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/24/rakieta-sls-kiedy-start-artemis-i/ Tue, 24 May 2022 07:05:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21646

    Wielkimi krokami zbliża się pierwszy lot rakiety Space Launch System w kierunku Księżyca. Potężna rakieta księżycowa teoretycznie może wystartować w pierwszą misję programu Artemis jeszcze pod koniec lipca. Inżynierowie przekonują, że okazji do startu będzie mnóstwo.

    W ramach misji Artemis I rakieta SLS wyniesie w przestrzeń kosmiczną załogowy statek Orion (podczas pierwszego lotu jeszcze bez załogi), który poleci w kierunku Księżyca, okrąży go, a następnie powróci na Ziemię. Jeżeli lot przebiegnie bez zakłóceń, a statek wróci na Ziemię cały i zdrowy, za kilkanaście miesięcy w dokładnie taką samą podróż, w ramach misji Artemis 2, wybiorą się pierwsi astronauci.

    To kiedy SLS w końcu wystartuje?

    https://www.youtube.com/watch?v=u2nod-ek7ys

    Absolutnie najwcześniejszą datą startu misji Artemis 1 jest 26 lipca. Wiadomo jednak, że przygotowania do tego lotu będą niezwykle skomplikowane, a po drodze rakieta musi jeszcze z wyróżnieniem przejść test silników, który powinien odbyć się w ciągu kilku najbliższych tygodni. Z tego też powodu inżynierowie przygotowali już cały spis potencjalnych okien startowych na okres od lipca do grudnia 2022 r.

    Okna startowe oknami startowymi, jednak infrastruktura na Przylądku Canaveral także ma swoje ograniczenia. Chodzi tutaj o zbiorniki do przechowywania paliwa, którym podczas każdej próby należy wypełnić zbiorniki rakiety. Z tego też powodu rakieta może podchodzić do próby startu maksymalnie trzy razy w tygodniu. Przy każdej próbie startu, główny człon oraz górny człon rakiety należy od nowa wypełnić ciekłym wodorem i ciekłym tlenem.

    https://www.youtube.com/watch?v=QBgbieQnwaI

    Pierwsze okno startowe dla misji Artemis 1 będzie otwarte od 26 lipca do 10 sierpnia. W tym czasie ustalono już 13 możliwych dat startu. Po 10 sierpnia na kolejną okazję trzeba będzie poczekać na okres od 24 sierpnia do 6 września. Potem... a zresztą, nie bądźmy pesymistami. Załóżmy, że SLS wystartuje jednak w pierwszym lub drugim oknie startowym i wszystkie późniejsze terminy staną się nieistotne. Nie można całe życie być pesymistą.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21646 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Hubble’a obserwuje strumienie gwiazdotwórcze między galaktykami]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/24/kosmiczny-teleskop-hubblea-hickson-31/ Tue, 24 May 2022 10:01:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21653

    Naukowcy analizujący archiwalne zdjęcia wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a postanowili na nowo przyjrzeć się zdjęciu przedstawiającemu zwartą grupę galaktyk Hickson 31 (HCG 31) i opublikowanemu po raz pierwszy w 2010 roku.

    W skali kosmicznej te dwanaście lat nie robi absolutnie żadnej różnicy, dzięki temu także i dzisiaj zdjęcie zdecydowanie zachwyca.

    Co widać na zdjęciu?

    Hickson Compact Group 31 (HCG 31) to grupa czterech galaktyk karłowatych, które łączy swoista „rzeka gwiazdotwórcza”. Zresztą sami spójrzcie na to zdjęcie. Nieco nad środkiem kadru widać jasną, białoniebieską plamę. Na pierwszy rzut oka wygląda ona jak kolejna galaktyka na zdjęciu. Pozory jednak mylą. Kiedy się dokładnie przyjrzycie, zobaczycie, że to są dwie galaktyki, które właśnie się ze sobą zderzają. Obiekt ten nosi oznaczenie NGC 1741.

    Jakby tego było mało, od prawej krawędzi kadru do owej pary galaktyk dołącza jeszcze jedna galaktyka karłowata. Całe trio połączone jest jasnoniebieskim wąskim strumieniem gwiazd przecinającym środek kadru i prowadzącym do... a jakże, do czwartej galaktyki karłowatej, która ewidentnie także oddziałuje grawitacyjnie z pozostałymi galaktykami.

    Wyobraźcie sobie jak to jest urodzić się nie w jednej galaktyce, nie w drugiej, a na planecie krążącej wokół gwiazdy, która należy do takiego strumienia, swoistej autostrady ciągnącej się z jednej galaktyki do drugiej. Widok na niebie musi być iście spektakularny.

    Cały ten układ galaktyk znajduje się „zaledwie” 166 milionów lat świetlnych od Ziemi. Jak na tak fascynujący twór, to jest to naprawdę stosunkowo blisko.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21653 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Start misji Psyche do metalowej planetoidy opóźniony]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/24/start-misji-psyche-opozniony/ Tue, 24 May 2022 14:35:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21657

    Już 1 sierpnia 2022 r. w kierunku jednej z najbardziej nietypowych planetoid w Układzie Słonecznym miała polecieć przygotowywana od lat sonda Psyche. Tak się jednak nie stanie, ale spokojnie - nie ma powodu to paniki.

    Przedstawiciele NASA jakoś szczególnie nie mają ochoty rozwodzić się nad powodami swojej decyzji, która zaskoczyła środowisko naukowe w poniedziałek. O opóźnieniu startu sondy poinformowano jedynie za pomocą dość lakonicznego oświadczenia.

    Jedyna informacja, która może wskazywać na przyczyny decyzji mówi, że jak na razie nie ma potwierdzenia, że oprogramowanie kontrolujące sondę w przestrzeni kosmicznej pracuje zgodnie ze specyfikacją. Naukowcy muszą zidentyfikować pojawiającą się w nim usterkę, a następnie ją usunąć. Jak poważna jest to usterka i ile potrwa naprawa? Tego nie wiadomo.

    https://twitter.com/ltelkins/status/1528898393623474176

    Póki co, także konstruktorzy sondy nie chcą potwierdzać jednoznacznie informacji o opóźnieniu. Główna badaczka projektu Linda Elkins-Tanton powiedziała jedynie, że cały zespół pracuje nad misją i jak na razie nie ma żadnego oficjalnego potwierdzenia informacji. Istnieje zatem niewielka nadzieja, że być może do opóźnienia nie dojdzie.

    Jeżeli jednak wstępne informacje okażą się prawdziwe, to nowym terminem startu sondy jest 20 września br. Opóźnienie o półtora miesiąca to nie dramat, więc dla pewności wolałbym, aby start opóźniono, ale żeby sonda jednocześnie była przygotowana do lotu bez zarzutu.

    https://www.youtube.com/watch?v=tAUbLVS243E

    Warto tutaj jednocześnie podkreślić, że nawet jeżeli sonda wystartuje 20 września, to nie będzie to opóźnienie. Pierwotnie bowiem planowano, że Psyche wystartuje w swoją podróż w 2023 roku, a dopiero w toku realizacji misji podjęto decyzję o przyspieszeniu startu o rok. Skąd taka decyzja? Początkowo zakładano, że sonda poleci w 2023 roku i doleci do celu swojej misji w 2030 roku. Dobre postępy w powstawaniu misji pozwoliły jednak stworzyć alternatywną i korzystniejszą trajektorię lotu. Jeżeli sonda wystartuje jeszcze w 2022 roku, to po drodze w 2023 roku wykorzysta Marsa do asysty grawitacyjnej, dzięki czemu doleci do celu już w 2026 roku, cztery lata wcześniej niż pierwotnie planowano.

    Co to jest Psyche?

    https://www.youtube.com/watch?v=aa28FejUW8s

    Psyche to nazwa zarówno sondy kosmicznej, jak i celu jej podróży. Planetoida 16 Psyche znajdująca się w Pasie Planetoid to szesnasta z kolei odkryta planetoida (pierwszą odkrytą planetoidą była Ceres, którą Giuseppe Piazzi odkrył 1 stycznia 1801 r.). Do jej odkrycia doszło 17 marca 1852 roku.

    Mimo rozmiarów rzędu 277 × 238 × 168 km jest to jedna z najmasywniejszych planetoid - odpowiada ona za 1 proc. masy wszystkich planetoid Pasa Głównego. Jej masa według wielu wskazuje, że jest to metalowa planetoida, choć wcześniej podejrzewano, że jest to dawne jądro protoplanetarne odarte z zewnętrznej części.

    Według planu sonda Psyche wejdzie na orbitę wokół Psyche w 2026 roku i będzie krążyła wokół niej przez 21 miesięcy w tym czasie fotografując i badając dokładnie jego powierzchnię, skład chemiczny, topografię czy właściwości magnetyczne. Miejmy zatem nadzieję, że problem z oprogramowaniem (!) zostanie szybko rozwiązany i sonda jak najszybciej wyruszy na stanowisko startowe. Misja zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną na szczycie rakiety Falcon Heavy.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21657 0 0 0

    Not yet public, we're working on it.

    — Lindy Elkins-Tanton (@ltelkins) May 24, 2022]]>
    ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Not yet public, we're working on it.

    — Lindy Elkins-Tanton (@ltelkins) May 24, 2022]]>
    ]]> ]]> 1007 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/25/kolejna-misja-ksiezycowa-opozniona-spokojnie-tym-razem-o-tydzien/ 0 0
    <![CDATA[Kolejna misja księżycowa opóźniona. Spokojnie, tym razem o tydzień]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/25/kolejna-misja-ksiezycowa-opozniona-spokojnie-tym-razem-o-tydzien/ Wed, 25 May 2022 04:33:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21670

    To już trochę wygląda jak jakaś czarna seria. Jak nie piszę o anulowanej misji (łazik Rosalind Franklin), to piszę o opóźnionej (Artemis I oraz Psyche). Tym razem do tej drugiej kategorii dołącza CAPSTONE, misja, w ramach której w kierunku Księżyca poleci niewielki satelita.

    Na szczęście tak samo jak w przypadku misji Psyche, opóźnienie nie jest liczone w latach, a jedynie w tygodniach. Psyche zamiast 1 sierpnia poleci do metalowej planetoidy 20 września, a CAPSTONE, zamiast wystartować 31 maja, poleci sobie w stronę Księżyca najwcześniej 6 czerwca. Okno startowe otwarte będzie jednak do 22 czerwca.

    https://www.youtube.com/watch?v=wSwJzy5LXb0

    CAPSTONE to skrót od Cislunar Autonomous Positioning System Technology Operations and Navigation Experiment. Uff, a ja myślałem, że już CAPSTONE to stosunkowo długa nazwa. Mówiąc najprościej jest to misja, w ramach której na wydłużoną orbitę wokół Księżyca zostanie wysłany niewielki satelita o rozmiarach mikrofalówki. Po dotarciu do Księżyca satelita wejdzie na tzw. prawie prostoliniową orbitę halo (NRHO). Podczas każdego okrążenia sonda będzie zbliżała się do południowego bieguna Księżyca na odległość 1600 km, aby następnie oddalić się od Księżyca na 70 000 km. Jak dotąd żadna sonda jeszcze nie poruszała się po takiej orbicie, przez co CAPSTONE będzie niejako jej testerem. Za kilka lat na tej samej orbicie wokół Księżyca znajdzie się stacja kosmiczna Gateway, która domyślnie będzie swoistym dworcem przesiadkowym dla astronautów lecących z Ziemi na Księżyc. No kto to widział, żeby tak bez przesiadki lecieć z A do B?! No!

    https://www.youtube.com/watch?v=WWvrXtPK6gI

    O właśnie! Warto tutaj wspomnieć o tym, że CAPSTONE zostanie wyniesiony w drogę do Księżyca z portu kosmicznego w Nowej Zelandii, a jej taksówką będzie rakieta Electron wyposażona w górny człon Lunar Photon. Cały system został przygotowany przez amerykańską firmę Rocket Lab.

    Trzymajmy kciuki za powodzenie startu. Nie dość, że to już jakiś przedsmak załogowych misji księżycowych, to jeszcze będziemy mieli okazję przetestować zdolność wynoszenia sond księżycowych przez Rocket Lab. Czego chcieć więcej?

    Tak czy inaczej, już teraz umawiamy się na oglądanie startu CAPSTONE 6 czerwca.

    https://www.youtube.com/watch?v=Efxtw79_PAM

    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21670 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[To już dzisiaj Starliner wraca na Ziemię. Boeing w końcu dopiął swego]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/25/oft-2-starliner-wraca-na-ziemie-relacja/ Wed, 25 May 2022 09:46:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21674

    Nie wiem jak dla was, ale dla mnie bardzo szybko minęło te kilka dni od momentu kiedy statek Starliner zainstalowany na szczycie rakiety Atlas 5 wystartował w przestrzeń kosmiczną w swój drugi bezzałogowy lot testowy. Tymczasem już dzisiaj misja ta dobiegnie końca. Najwyraźniej to prawda, że z wiekiem czas szybciej mija.

    Wyprodukowany przez Boeinga statek kosmiczny Starliner przycumowany jest od soboty do jednego z portów modułu Harmony przy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po tym jak we wtorek 24 maja zamknięto włazy dzielące wnętrze statku od stacji kosmicznej, dzisiaj, w środę 25 maja Statek odłączy się od stacji i rozpocznie trwającą cztery godziny podróż na powierzchnię Ziemi.

    Według harmonogramu statek odcumuje od stacji o godzinie 20:36 polskiego czasu. Relacja z tego wydarzenia rozpocznie się o godzinie 20:00 w oknie poniżej. Po odlocie od stacji kosmicznej i przejęciu kontroli nad statkiem przez centrum misji na Ziemi nastąpi trwająca kilka godzin przerwa w relacji.

    https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

    Jednak już o godzinie 23:45 wrócimy do centrum kontroli misji OFT-2, aby pięć minut po północy obserwować włączenie silników umożliwiających zejście z orbity. Lądowanie statku planowane jest na godzinę 0:49 polskiego czasu. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem Starliner wyląduje na poligonie w Nowym Meksyku, kończąc tym samym swój drugi bezzałogowy lot testowy.
    Zakładając, że nie będzie żadnych problemów w tym ostatnim etapie misji, już latem możemy poznać datę pierwszego załogowego lotu testowego Starlinera.

    ]]>
    21674 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Chiny krzywo patrzą na Starlink. Tylko ktoś chory na umyśle mógł wpaść na taki pomysł]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/25/chiny-chca-niszczyc-starlink/ Wed, 25 May 2022 15:16:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21678

    Chiński przemysł kosmiczny rozwija się od dekady w zdumiewającym tempie. Wysokie tempo rozwoju po części spowodowane jest tym, że Chiny kopiują co ciekawsze projekty kosmiczne od dotychczasowych potęg kosmicznych. Dzięki temu krajowi, który bardzo długo nie interesował się kosmosem w ciągu kilku ostatnich lat udało się wysłać łazika na Księżyc, wysłać drugiego łazika na niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca, wysłać orbiter, lądownik i łazik na powierzchnię Marsa, a nawet stworzyć własną stację kosmiczną. Innym potęgom takie same projekty zajmowały długie dekady.

    Plany Chin na najbliższe lata są równie ambitne. Misja do planetoidy w celu pobrania próbek regolitu, rozbudowa stacji kosmicznej, misja po próbki regolitu z powierzchni Marsa oraz budowa bazy załogowej na powierzchni Księżyca. Można powiedzieć, że pod względem ambicji kosmicznych Chiny są już w czołówce.

    Od jakiegoś czasu wiadomo także, że przy współpracy z sektorem prywatnym Chiny planują także stworzyć własną, składającą się z kilku tysięcy satelitów megakonstelację. Inspiracją z pewnością jest megakonstelacja Starlink tworzona obecnie przez Elona Muska.

    I tu pojawia się pewien problem

    Jak informuje dzisiaj chiński dziennik South China Morning Post, chińscy eksperci i badacze uważają, że Kraj Środka zdecydowanie powinien się zająć budową narzędzi, które

    w razie potrzeby będą w stanie wyłączyć, uszkodzić lub zniszczyć satelity Starlink. Nie jednego, ale całą konstelację. Oczywiście urządzenia takie mają być użyte „gdyby groziły bezpieczeństwu narodowemu Chin”.

    Z tego też powodu w artykule opublikowanym w kwietniu w chińskim periodyku naukowym Modern Defence Technology badacze chcą zbudować system niszczenia megakonstelacji satelitów. Według założeń miałby mieć on niespotykane dotąd możliwości śledzenia i monitorowania wszystkich satelitów Starlink przelatujących nad terytorium Chin.

    Nie wiadomo jak na razie jak odnosi się do takiego pomysłu rząd Chin. Nie zmienia to jednak faktu, że informacja jest niepokojąca z kilku względów. Po pierwsze nie możemy być pewni co Chiny za jakiś czas mogą uznać za zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Obecny konflikt na Ukrainie wskazuje wyraźnie - na przykładzie Rosji - że w obliczu jakiegokolwiek konfliktu militarnego, praktycznie wszystko można uznać za zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Niedawna wypowiedź prezydenta USA Joe Bidena, który powiedział, że w razie zagrożenia ze strony Chin, USA może wesprzeć militarnie Tajwan, wskazuje wyraźnie jak chwiejny jest obecny pokój między oboma państwami.

    Zupełnie innym problemem jest wykorzystanie broni antysatelitarnej do niszczenia satelitów znajdujących się na orbicie. Chiny (ale także Stany Zjednoczone, Indie i ostatnio Rosja) już dowiodły po jednym razie, że są w stanie wystrzelić z Ziemi rakietę, która zniszczy satelitę na orbicie. W każdym z takich testów z jednego satelity tworzono tysiące odłamków, które zagrażają całej orbicie okołoziemskiej. Jakby nie patrzeć nad szczątkami zniszczonych satelitów nikt nie ma już żadnej kontroli, a więc niekontrolowane latają one z ogromnymi prędkościami po orbicie okołoziemskiej i zagrażają wszystkim aktywnym satelitom, startującym rakietom czy stacjom kosmicznym i znajdującym się na ich pokładzie astronautom.

    Gdyby zatem ktoś w Chinach wpadł na pomysł niszczenia serii satelitów Starlink, momentalnie mielibyśmy do czynienia z syndromem Kesslera, który w efekcie uniemożliwiłby nie tylko korzystanie z obecnie istniejących satelitów na orbicie (a przecież jest ich mnóstwo i korzystamy z nich na co dzień), ale także na długie dziesięciolecia zamknęłyby nam możliwość wysłania czegokolwiek i kogokolwiek w kosmos. Odpowiednio dużo śmieci kosmicznych na orbicie sprawiłoby, że wysłanie rakiety z nadzieją, że akurat w nią nic nie wleci stałoby się praktycznie niewykonalne.

    Miejmy zatem nadzieję, że to tylko umysł jakiegoś chorego chińskiego naukowca, a nie oficjalna linia ministerstwa obrony ChRL.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21678 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Starliner wrócił na Ziemię! Misja OFT-2 zakończona sukcesem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/26/starliner-wyladowal-koniec-misji-oft-2/ Wed, 25 May 2022 22:57:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21682

    Dokładnie o godzinie 0:50 polskiego czasu statek Boeing CST-100 Starliner wylądował na poligonie White Sands w Nowym Meksyku. Wygląda na to, że lądowanie przebiegło bez żadnych problemów. Szczegóły wkrótce. Tymczasem trochę zdjęć z ostatnich minut lotu.

    ]]>
    21682 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nowa superziemia odkryta w ekosferze czerwonego karła]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/27/ross-508-b-nowa-superziemia/ Fri, 27 May 2022 07:31:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21724

    Ross 508 to czerwony karzeł oddalony od nas o 36,5 roku świetlnego. Jak na czerwonego karła przystało, nawet przy tak małej odległości jest on wciąż zbyt ciemny, aby go dojrzeć gołym okiem. Mimo to właśnie teraz astronomowie obserwujący delikatne ruchy tej gwiazdy odkryli okrążającą go planetę.

    Dane obserwacyjne wskazują, że w tym przypadku mamy do czynienia z planetą o masie czterokrotnie większej od masy Ziemi. Oznacza to, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z planetą skalistą, a nie gazową.

    Ross 508 b

    No dobrze, tutaj dobre wiadomości raczej się kończą. Małe bowiem istnieją szanse, że na powierzchni planety odkrytej za pomocą japońskiego Teleskopu Subaru istnieją warunki sprzyjające powstaniu życia.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    W 2019 r. naukowcy z Japonii postanowili poszukać planet pozasłonecznych krążących wokół stosunkowo ciemnych czerwonych karłów. W tym przypadku jednak nie poszukiwali - jak to się zwykle robi - spadków jasności gwiazdy na skutek tranzytu planety na jej tle. Zamiast tego naukowcy przyglądali się czerwonym karłom mierząc precyzyjnie ich ruch własny. Delikatne wahania gwiazdy mogą bowiem wskazywać, że wokół takiej gwiazdy krąży jakaś planeta. Jakby nie patrzeć, gdy mamy układ dwóch ciał, takich jak np. gwiazda i planeta, to nawet jeżeli mówimy, że planeta krąży wokół gwiazdy, to w rzeczywistości oba te składniki krążą wokół wspólnego środka masy. Tak samo jak gwiazda oddziałuje grawitacyjnie na planetę, tak i planeta oddziałuje - aczkolwiek słabiej - na gwiazdę.

    Precyzyjny pomiar prędkości gwiazdy w kierunku do i od Ziemi - za pomocą przesunięcia dopplerowskiego - pozwala ustalić, czy mamy do czynienia z gwiazdą, wokół której krąży planeta.

    Ross 508 b to pierwsza planeta odkryta w ramach nowego programu obserwacyjnego realizowanego za pomocą Teleskopu Subaru. Superziemia (najprawdopodobniej) o masie 4 mas Ziemi okrąża swoją gwiazdę w ciągu zaledwie 10,75 dni.

    Oczywiście to znacznie szybciej niż Ziemia okrąża Słońce, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z dużo mniejszą i dużo chłodniejszą od Słońca gwiazdą. W efekcie, mimo znacznie mniejszej odległości między oboma składnikami, ilość promieniowania z gwiazdy docierająca na powierzchnię Ross 508 b jest tylko 40 proc. większa od ilości światła słonecznego padającego na powierzchnię Ziemi. Możemy zatem powiedzieć, że planeta znajduje się przy wewnętrznej krawędzi ekosfery swojej gwiazdy.

    Możliwe, że wkrótce dowiemy się nieco więcej o samej planecie, bowiem wszystko wskazuje na to, że Ross 508 b przechodzi regularnie na tle swojej gwiazdy, a to znaczy, że np. obserwatorium TESS będzie w stanie dostrzec powodowane przez nią spadki jasności. Dzięki temu, że TESS w kwietniu i w maju obserwuje właśnie ten sektor nieba, być może już teraz naukowcy mają dane dot. składu atmosfery planety.

    Gwiazda Ross 508, której masa to zaledwie 0,18 masy Słońca, jest aktualnie jedną z najmniejszych i najciemniejszych gwiazd, wokół której udało się odkryć planetę metodą prędkości radialnych. Możliwe zatem, że wkrótce zaleje nas cała fala nowych egzoplanet.

    Źródło: arXiv


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21724 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Ludzie wylądują na planetoidzie w 2073 roku. Albo i nie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/27/zalogowa-eksploracja-kosmosu-wrozba/ Fri, 27 May 2022 09:48:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21727

    Wróżenie z fusów to bardzo satysfakcjonujące zajęcie. Tak przynajmniej mi się wydaje, kiedy obserwuję jak dobrze radzą sobie wróżki i wróże oraz jak zadowoleni są zwykle ich klienci. Czasami jednak i w nauce można natrafić na wróżki. Wtedy wróżby spisywane są w formie artykułów naukowych. Ostatnio na przykład ktoś pokusił się o ustalenie przyszłości załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej. Oto wyniki.

    Bardzo długo nie było wiadomo czy i kiedy ludzie polecą w przestrzeń kosmiczną. Nawet kiedy Gagarin, Glenn czy Tierieszkowa polecieli w kosmos, nie było wiadomo czy kiedykolwiek polecimy dalej. W 1969 roku jednak w przestrzeń kosmiczną poleciał statek Apollo 11, który wyrwał się z bezpośredniego otoczenia Ziemi i dostarczył trzech astronautów w okolicę Księżyca, a następnie dwóm pozwolił stanąć na jego powierzchni. Wydarzenie to na ekranach telewizorów obserwowały setki miliony ludzi na całym świecie. Potem udało się po raz drugi, a gdy w końcu leciał statek Apollo 13, to nikt już nawet nie chciał tego relacjonować, no bo w sumie "co nowego, Panie?". Dopiero gdy statek uległ awarii i rozpoczęła się walka o życie astronautów oddalających się od Ziemi, media zainteresowały się tym lotem.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    Pod koniec 1972 r. gdy z powierzchni Księżyca startował ostatni statek programu Apollo, ludzkość spoglądała już w przyszłość. Na Księżyc wszak umieliśmy już polecieć, wylądować, pozwiedzać i wrócić. Trzeba było patrzeć dalej. Szacunki zatem wskazywały, że do końca XX wieku astronauci postanowili polecieć w kierunku Wenus (!) lub Marsa.

    Rozwój nie jest jednak liniowy

    Świat nas zweryfikował. Owszem rozwój technologii galopuje od wtedy po dzień dzisiejszy. Mimo to nie polecieliśmy ani na Marsa, ani na Wenus. Więcej, nie polecieliśmy przez kolejne 50 lat nawet na Księżyc, na który przecież latać już umieliśmy. Nawet teraz pół wieku później, powrót na Księżyc okazuje się wymagać dekady zmagań. Można zaryzykować twierdzenie, że nie tylko nie zrobiliśmy kolejnego kroku do przodu, ale nawet zrobiliśmy jeden w tył. Lot na Księżyc wydaje się dzisiaj trudniejszy niż 1970 roku.

    Mimo to naukowcy starają się bezustannie zgadnąć co będzie możliwe za 10, 20 czy 50 lat. Jeżeli wybierzemy odpowiednio duży odstęp czasowy, to zazwyczaj wszyscy są przekonani, że w tak długim okresie czasu to zasadniczo będziemy w stanie zrobić wszystko. Nawet mimo tego, że ostatnie 50 lat pokazuje na coś dokładnie odwrotnego.

    Kiedy polecimy gdzieś dalej?

    W najnowszym artykule naukowym specjaliści od rakiet z JPL w Pasadenie postanowili spróbować ustalić kiedy ludzkość doleci w dalsze rejony Układu Słonecznego. Oczywiście, w takich badaniach nie sposób uwzględnić wszystkich wyzwań stojących przed naukowcami. Z tego też powodu cała analiza oparta jest jedynie o dwa czynniki: tempo wzrostu budżetów sektora kosmicznego, tempo rozwoju technologii od czasu powstania agencji kosmicznej.

    Trzeba mieć świadomość jak ogromny jest tu margines błędu i jak naiwne mogą być te obliczenia. Z drugiej jednak strony prezes SpaceX Gwynne Shotwell także przekonuje, że ludzie staną na powierzchni Marsa przed końcem tej dekady, choć doskonale wie, że to całkowita bzdura. Dobrze będzie, jeżeli do tego czasu człowiekowi uda się stanąć ponownie na powierzchni Księżyca. O Marsie możemy zapomnieć.

    Co zatem wyszło z obliczeń?

    Najpierw w najbliższych kilku latach musimy wrócić na Księżyc i stworzyć tam załogową bazę. To ona będzie stanowiła niejako przygotowanie dla załogowych misji marsjańskich. Jakby nie patrzeć, lepiej we własnym ogródku (Księżyc) przetestować wszystkie technologie niż dopiero w trakcie podróży do dużego miasta (Mars), bo jak nam coś wysiądzie po drodze, to z Księżyca wrócimy, ale z drogi do Marsa już nie zawrócimy.

    Według speców z JPL na Marsie możemy wylądować w okolicach 2037 roku. Brzmi to nawet w miarę rozsądnie. Chciałbym zobaczyć jak Elon Musk przekonuje, że to bardzo pesymistyczna wizja.

    Idąc dalej - zakładając, że na Marsie także stworzymy bazę, która w jakimś sensie stanie się niezależna od Ziemi - możemy myśleć o eksploracji dalszych rejonów Układu Słonecznego. Gdzie lecimy dalej?

    Naukowcy ewidentnie podążyli tropem twórców serialu Expanse i wysłali ludzi w rejon Pasa Planetoid, gdzie powinniśmy dotrzeć w 2073 roku, a następnie w okolice Jowisza i Saturna, gdzie dotrzemy odpowiednio w 2103 i 2132 roku.

    Czyli w ciągu 110 lat mielibyśmy rozciągnąć swoją obecność z orbity okołoziemskiej (400 km nad powierzchnią Ziemi) do orbity Saturna (1 300 000 000 km od Ziemi). Odważne założenie, zważając na fakt, że w ciągu ostatnich 50 lat rozciągnęliśmy swoją obecność z orbity Księżyca do.... a nie, nawet na Księżyc nie umiemy wrócić.

    Zastanawiam się, jakie wy macie na ten temat zdanie? Weźmy na przykład rok 2100. Gdzie do wtedy najdalej dotrze ludzkość? Saturn? Jowisz? Pas Planetoid? Może jednak tylko Mars? A może Księżyc? Zostawcie odpowiedź w komentarzu pod spodem. I tak nikt nie sprawdzi, czy mieliście rację. Za 80 lat tylko najmłodsi z nas jeszcze będą mogli zweryfikować te założenia.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21727 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> 1010 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/27/ingenuity-slady-perseverance/ 0 0
    <![CDATA[Rok na karku nie robi wrażenia na dronie Ingenuity. Przeleć się razem z nim]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/27/ingenuity-slady-perseverance/ Fri, 27 May 2022 14:46:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21731

    Już dawno wszyscy zapomnieli, że dron Ingenuity poleciał na Marsa tak naprawdę tylko po to, aby sprawdzić, czy w ogóle istnieje możliwość sterowania dronem w tak nietypowych warunkach (niska grawitacja, rzadka atmosfera). To już dawno nieaktualne.

    Dron Ingenuity zgodnie z planem oderwał się od powierzchni Marsa, wzniósł na kilka metrów i stabilnie wylądował na Marsie. W centrum kontroli misji zapanowała euforia. Udało się. Każdy kolejny lot miał być już tylko przedłużaniem tego sukcesu. Misja już była sukcesem, pozostało jedynie ustalenie jak dużym. A może uda się polecieć wyżej, a może uda się obrócić w czasie lotu, a może uda się polecieć i wylądować gdzie indziej. Rozszerzona, najbardziej optymistyczna wersja misji zakładała nawet pięć coraz trudniejszych lotów.

    https://twitter.com/NASAPersevere/status/1527371991073710081

    Jak już wiemy, Ingenuity poradził sobie doskonale i po pięciu lotach nie miał absolutnie zamiaru kończyć misji. Z braku innego pomysłu naukowcy postanowili sprawdzić, czy dron można wykorzystać do rekonesansu terenu przed wysłaniem w niego łazika Perseverance stojącego nieopodal. I tak od roku to nietypowe marsjańskie duo podróżuje sobie po dnie krateru Jezero na Marsie.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    https://www.youtube.com/watch?v=UAnlPIujNCA

    Podczas ostatniego lotu dron leciał sobie nad śladami pozostawionymi przez łazik Perseverance, oczywiście przy okazji je fotografując. Zdjęcia te właśnie dotarły na Ziemię. Przyznacie, że to niesamowite, że na tym niesamowicie małym wycinku powierzchni Marsa aż kipi od mechanicznego życia. Po powierzchni sunie kilkusetkilogramowy łazik, nad nim leci minihelikopter. A przecież w rzeczywistości wokół nich są tylko miliony kwadratowe powierzchni Marsa, na których nikt, nigdy przez 4,5 miliarda lat nie był. Żadnego życia, nic. Można powiedzieć, że nawet te skały marsjańskie w pobliżu nigdy nie słyszały nic poza delikatnym pomrukiem wiatru czy głuchym uderzeniem o powierzchnię jakiegoś meteoru. Ok, może trzy miliardy lat temu faktycznie była tam woda. Ale co do zasady, urządzenia, mechaniczne istoty poruszające się niechaotycznie, ale z konkretnie sprecyzowanymi zamiarami? Tego Mars nigdy nie widział i to my zmieniliśmy to jako pierwsi. Chyba.

    Jak na razie możemy cieszyć się zdjęciami przesłanymi na Ziemię przez naszych mechanicznych pomocników. Być może jednak kiedyś człowiek sam tam stanie. Gwynne Shotwell ze SpaceX mówi, że będzie to w ciągu najbliższych ośmiu lat, naukowcy przekonują, że raczej w ciągu dwudziestu. Niezależnie od tego kto ma rację, jest na co czekać. Póki co, lecimy z Ingenuity.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21731 0 0 0

    I’m headed westward, skirting the lower part of the river delta on the lookout for good rock targets for #SamplingMars. Soon, I may get my first real taste of the delta.

    More on my sampling strategy in this week’s blog: https://t.co/rjnDDF6VSI pic.twitter.com/vgT0HFELMK

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) May 19, 2022]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    I’m headed westward, skirting the lower part of the river delta on the lookout for good rock targets for #SamplingMars. Soon, I may get my first real taste of the delta.

    More on my sampling strategy in this week’s blog: https://t.co/rjnDDF6VSI pic.twitter.com/vgT0HFELMK

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) May 19, 2022]]>
    ]]>
    <![CDATA[Sonda MAVEN na dniach powinna wrócić do pełni zdrowia. W końcu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/29/maven-wraca-do-zycia/ Sun, 29 May 2022 11:46:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21735

    Pamiętacie jeszcze sondę kosmiczną MAVEN? Jest to sonda kosmiczna krążąca wokół Marsa, której głównym zadaniem jest poszukiwanie rzadkich gazów w atmosferze marsjańskiej. Od początku roku MAVEN ma pewne problemy.

    Mówiąc najprościej ostatnimi czasy sonda nie ma okazji badać atmosfery Czerwonej Planety. Wszystkie moce przerobowe nastawione są na to, aby usunąć usterkę systemu nawigacyjnego sondy, która krąży wokół Marsa już od 2014 roku.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    Wszystko zaczęło się 22 lutego br., kiedy to sonda MAVEN weszła w tryb awaryjny. Stało się tak bowiem systemy odpowiedzialne za monitorowanie położenia sondy w przestrzeni zaczęły zachowywać się bardzo nietypowo. Zgodnie z procedurą w tym momencie wyłączone zostały wszystkie instrumenty naukowe i sonda nastawiła się na odbieranie danych z Ziemi.

    https://www.youtube.com/watch?v=zm3b3kwzSF4

    W ciągu ostatnich trzech miesięcy NASA w pewnym stopniu przywróciła sondę do pracy. MAVEN znajduje się na stabilnej orbicie, a jego główna antena skierowana jest w stronę Ziemi.

    Niby wszystko jest OK, ale w takiej konfiguracji tracimy jedną istotną zaletę sondy. MAVEN dotychczas służył do komunikacji między Ziemią a łazikami Curiosity oraz Perseverance. Obydwa łaziki wysyłały zdjęcia i dane z Marsa do sondy MAVEN, a dopiero stamtąd trafiały one na Ziemię.

    19 kwietnia sonda została ostatecznie wyprowadzona z trybu awaryjnego, a wszystkie jej instrumenty badawcze wróciły do pracy. Inna kwestia jest taka, że dopóki sonda zwrócona jest w stronę Ziemi anteną wysokiego zysku to część z tych instrumentów nie będzie miała tak naprawdę czego badać. Aktualnie trwają prace nad przywróceniem sondy do pełni zdrowia i wszystko wskazuje na to, że być może do końca miesiąca wszystko wróci do normy, a łaziki marsjańskie będą mogły znowu wykorzystywać MAVEN do kontaktu z Ziemią. I dobrze, bo misja MAVEN zaledwie kilka tygodni temu została przedłużona o kolejne trzy lata.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21735 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Oho! Kolejna załoga leci na stację Tiangong. Rakieta ze statkiem stoi już w blokach startowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/29/shenzhou-14-zbliza-sie-wielkimi-krokami/ Sun, 29 May 2022 19:16:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21740

    Zaczyna się kolejny, ekscytujący etap budowy chińskiej stacji kosmicznej Tiangong. Dzisiaj rano na stanowisko startowe na kosmodromie Jiuquan na Pustyni Gobi wyjechała rakieta Długi Marsz 2F.

    Sześćdziesięciodwumetrowy kolos wraz ze statkiem Shenzhou-14 załogowym został dzisiaj w pozycji pionowej przetransportowany z hangaru na stanowisko startowe. Pokonanie odległości wynoszącej 1500 m zajęło rakiecie niemal godzinę.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    Warto tutaj wspomnieć, że rakieta ze statkiem gotowe są do startu już od niemal dziesięciu miesięcy. Nie jest to jednak efekt jakiegokolwiek opóźnienia (tak charakterystycznego dla amerykańskiego programu kosmicznego). Statek z rakietą przygotowany był już na czas trwania poprzedniej załogowej misji do stacji Tiangong. W razie gdyby na pokładzie stacji doszło do jakiejkolwiek awarii i konieczna byłaby ewakuacja załogi, rakieta mogłaby być natychmiast wykorzystana do realizacji misji ratunkowej.

    https://www.youtube.com/watch?v=5fRmwENH9Rs&t=31s

    Mimo tego, że stacja Tiangong stanowi jeden z największych sukcesów chińskiego programu kosmicznego, to Chińczycy nie przepadają za zapowiedziami ciekawszych wydarzeń związanych z kosmosem, a zazwyczaj informują o ich realizacji dopiero po fakcie. Tak też jest i teraz. Z jednej strony rakieta została przetransportowana już na stanowisko startowe, a oficjalnie wciąż nie wiadomo kiedy dojdzie do jej startu. Szacunki wskazują, że kolejna załoga stacji kosmicznej poleci na orbitę 5 czerwca. Co więcej, nie wiadomo nawet kto tym razem poleci na stację kosmiczną, jako że chińska agencja kosmiczna nie ujawniła jeszcze nazwisk członków załogi.

    Kiedy załoga dotrze już na miejsce, poczuje się jak w domu. Kilkanaście dni temu do stacji zacumował transportowy statek Tianzhou-4, na którym znalazły się zapasy żywności, wody i eksperymentów, które wystarczą załodze na realizację całej misji załogowej Shenzhou-14.

    Do tego czasu jednak stacja Tiangong przypomina stację kosmiczną rodem z ponurych filmów science-fiction. Moduł Tianhe opuszczony jest już od 16 kwietnia, kiedy to zakończyła się misja Shenzhou-13.

    Wkrótce stacja przejdzie metamorfozę lepszą niż większość telewizyjnych metamorfoz domów. Jak na razie do dyspozycji załogi jest jedynie moduł Tianhe o długości 16,6 metra i średnicy 4 metrów. W lipcu jednak dołączy do niego 20-metrowej długości moduł Wentian, a w październiku kolejny 20-metrowy moduł Mengtian. Obydwa moduły wystartują z kosmodromu Wenchang w południowych Chinach. Tym samym zakończy się budowa stacji kosmicznej Tiangong.

    W grudniu na pokład stacji poleci załoga misji Shenzhou-15, a dopiero po kilku dniach, na Ziemię wróci załoga Shenzhou-14. Po raz pierwszy zatem na pokładzie stacji Tiangong jednocześnie będzie sześcioro astronautów.

    Co będzie później?

    Tego na razie nie wiadomo. Tu i ówdzie pojawiały się informacje o tym, że docelowo stacja może rozrosnąć się ostatecznie do sześciu modułów. Po zakończeniu misji Shenzhou-15 rozpocznie się właściwa badawcza część jej eksploatacji planowanej na dziesięć lat. Kilka tygodni temu specjaliści z Chin wspominali także o tym, że być może na pokład stacji kosmicznej będą mogli latać także chińscy turyści kosmiczny.

    Pozostaje mieć nadzieję, że Chiny nie są tak głupie jak Rosja i nie postanowią doprowadzić do samozagłady wdając się w konflikt militarny na Tajwanie. Dzięki temu świat będzie miał jeden problem z głowy, a stacja kosmiczna będzie mogła dalej cieszyć naukowców i inżynierów z chińskiej agencji kosmicznej.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21740 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SpaceX musi wymienić osłonę termiczną statku Crew Dragon przed misją Crew-5]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/30/spacex-oslona-termiczna-crew-dragon-crew-5/ Mon, 30 May 2022 04:30:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21747

    Już we wrześniu w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wystartuje kolejny załogowy statek Crew Dragon, na którego pokładzie znajdą się astronauci realizujący misję Crew-5. Zanim jednak do tego dojdzie, SpaceX musi wymienić osłonę termiczną na spodniej części statku.

    Jak poinformowała kilka dni temu NASA aktualnie zainstalowana na zewnątrz statku osłona wymaga wymiany. Menedżer projektu komercyjnych lotów załogowych poinformował podczas krótkiego briefingu prasowego, że osłona zainstalowana aktualnie na Crew Dragonie nie przeszła rutynowych testów realizowanych przed każdym lotem. Okazało się, że w trakcie testu uległa ona uszkodzeniu. W związku z tymże uszkodzeniem nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby astronauci polecieli takim statkiem.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    Warto tutaj zauważyć, że ta konkretna osłona była już na orbicie i skutecznie osłoniła statek podczas wejścia w atmosferę. Ewidentnie jednak każdy lot stanowi nie lada wyzwanie dla osłony termicznej.

    To już nie pierwszy taki przypadek. W kwietniu kiedy na Ziemię wracała ekipa turystów kosmicznych, którzy spędzili dwa tygodnie na stacji kosmicznej w ramach misji Ax-1 także pojawiły się informacje o uszkodzonej osłonie termicznej na statku Crew Dragon wskutek wycieku. Wtedy jednak agencja zdementowała te informacje przekonując jednocześnie, że wielokrotnie wykorzystywana jest jedynie struktura osłony termicznej, ale sam materiał chroniący przed wysoką temperaturą jest wymieniany po każdym locie.

    https://youtu.be/bK29EBx7AH8?t=3978
    Powrót misji Ax-1

    Uszkodzenie struktury osłony termicznej statku załogowego jednak jest absolutnie niedopuszczalne. Wszak nikt przy zdrowych zmysłach, nawet gdyby mu zaoferowano lot w przestrzeń kosmiczną, nie chciałby lecieć ze świadomością, że na statku uszkodzona jest osłona termiczna, która podczas wejścia w atmosferę będzie go chroniła przed potężnymi temperaturami. Po katastrofie promu Columbia, do której doszło wskutek... uszkodzenia osłony termicznej, każdy operator lotów kosmicznych musi mieć ten komponent misji dopracowany do perfekcji.

    Stąd też rygorystyczna procedura sprawdzania osłony termicznej przed każdym lotem. SpaceX już poinformowało, że osłona termiczna zostanie zamieniona na nową i sprawdzona jeszcze przed startem w dokładnie taki sam sposób jak poprzednia.

    Tak naprawdę nie ma tutaj za co krytykować firmy. Nikt nie jest nieomylny i wszyscy zawsze popełniamy błędy. Jednak fakt przeprowadzania rygorystycznych testów przed każdym lotem wskazuje, że bezpieczeństwo zarówno dla NASA, jak i dla SpaceX jest absolutnym priorytetem. Osłony mogą pękać, różne komponenty statków mogą ulegać awariom. Jeżeli jednak wszystkie te usterki będą wyłapywane na czas, można spać spokojnie.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21747 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> 1014 https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/30/starliner-przyszlosc-po-oft-2/ 0 0
    <![CDATA[Chiny przymierzają się do eksploracji stale zacienionych kraterów księżycowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/30/chiny-przymierzaja-sie-do-eksploracji-stale-zacienionych-kraterow-ksiezycowych/ Mon, 30 May 2022 11:20:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21759

    Wszystko wskazuje na to, że Chiny powoli przymierzają się do badania tych obszarów Księżyca, w których przyszłości można by było stworzyć załogową bazę księżycową. Mowa oczywiście o okolicach wiecznie zacienionych kraterów.

    Opublikowany niedawno artykuł opisujący proces wyboru miejsca lądowania sondy Chang’e-7 wskazuje, że w przypadku tej misji naukowcy planują wylądować w takim miejscu na biegunie północnym gdzie sonda będzie stale oświetlana przez Słońce, a jednocześnie znajdzie się na krawędzi krateru, którego dno jest wiecznie zacienione. Będzie to zatem wymagało wyjątkowo precyzyjnego lądowania. Takie położenie lądownika pozwoli dokładnie przeanalizować skład chemiczny dna krateru, a w szczególności zbadać ilość znajdującego się tam lodu wodnego.


    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    Na dno kraterów znajdujących się na biegunach Księżyca nigdy nie dociera żadne promieniowanie słoneczne. Przy temperaturze rzędu -230 stopni Celsjusza jest tam zimniej niż na powierzchni Plutona. Teoretycznie trafiające tam cząsteczki wody, metanu, dwutlenku węgla i amoniaku nigdy już się stamtąd nie wydostają. Możliwe zatem, że na przestrzeni setek milionów lat lodu wodnego nazbierało się w kraterach całkiem sporo, a przynajmniej tyle, aby zapewnić bazie załogowej zapas wody pitnej oraz zapasy niezbędne do produkcji paliwa na miejscu.

    https://www.youtube.com/watch?v=wGmyQsDfa14

    Misja Chang’e-7 będzie zdecydowanie najbardziej skomplikowaną chińską misją księżycową w historii. Na pokładzie znajdzie się orbiter, lądownik, satelita przekazujący informację na Ziemię, łazik oraz specjalny aparat latający. Głównym celem misji będzie oczywiście poszukiwanie lodu wodnego na dnie kraterów. Mimo wysokiego poziomu zaawansowania misji, wszystko wskazuje, że jej start zaplanowano na 2024 lub 2025 rok.

    Gra idzie jednak o dużą stawkę. Jeżeli uda się potwierdzić obecność dużych ilości lodu wodnego na Księżycu, będzie to silny bodziec do przyspieszenia prac koncepcyjnych nad stworzeniem załogowej bazy księżycowej.

    Jednocześnie warto pamiętać, że w najbliższych dwóch dekadach możemy być świadkami swoistego wyścigu o zasoby księżycowe. Już w 2023 roku w kierunku bieguna południowego, a konkretnie krawędzi krateru Nobile poleci amerykański łazik VIPER. Jego zadaniem także będzie poszukiwanie wody. Jakby nie patrzeć obydwa kraje planują znacząco rozbudować swoją aktywność na Księżycu. Amerykanie przygotowują się do rozpoczęcia programu załogowych misji księżycowych Artemis, a Chiny planują stworzyć wspólnie z rosją załogową bazę badawczą. Obydwa programy będą skupiały się przede wszystkim na okolicach bieguna południowego naszego naturalnego satelity.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21759 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Starliner poleciał na ISS i przyleciał. Co teraz?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/30/starliner-przyszlosc-po-oft-2/ Mon, 30 May 2022 15:58:15 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21763

    Załogowy statek kosmiczny CST-100 Starliner wyprodukowany przez Boeinga zrealizował w ubiegłym tygodniu swój pierwszy udany lot testowy na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Powstaje zatem pytanie o to kiedy Starliner dołączy do Crew Dragona i zacznie regularnie latać na pokład stacji kosmicznej.

    Jakby nie patrzeć Boeing już od ośmiu lat związany jest z NASA umową na transport astronautów na orbitę i z powrotem. SpaceX już realizuje podobny kontrakt od dwóch lat, a Boeing jak dotąd miał spore opóźnienie wynikające z nieudanego pierwszego bezzałogowego lotu testowego do ISS zrealizowanego pod koniec 2019 roku. W trakcie tamtego lotu statek kilkukrotnie uległ awarii i istniało realne ryzyko zniszczenie statku przed powrotem na Ziemię. Po tym jak ostatecznie statek wylądował na powierzchni Ziemi, gruntowny przegląd wykazał ponad 60 różnych usterek, które przez kolejne dwadzieścia miesięcy rozwiązywano. Ostatecznie jednak drugi lot testowy zrealizowany w połowie maja przebiegł prawidłowo.

    https://www.youtube.com/watch?v=gy6iam6NjsU&t=3329s

    Puls Kosmosu możesz śledzić także na Telegramie


    https://www.youtube.com/watch?v=8UP1zYQxWAU

    NASA nie zamierza przesadnie zwlekać z wprowadzeniem statku do służby, szczególnie zważając na fakt, że nie wiadomo tak naprawdę jak długo jeszcze będzie istniała stacja kosmiczna. Konflikt na Ukrainie całkowicie wywrócił do góry nogami współpracę świata cywilizowanego z Rosją, także i w przestrzeni kosmicznej. Możliwe zatem, że Rosja postanowi przed czasem zrezygnować ze współpracy w projekcie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a wtedy nie wiadomo czy uda się bez udziału Rosji utrzymać stacji kosmicznej na orbicie.

    Starliner - najbliższe miesiące

    Starliner w najbliższym czasie trafi do Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy’ego na Florydzie, gdzie rozpocznie się przygotowywanie statku do pierwszej testowej załogowej misji kosmicznej.

    Niezależnie od tego, NASA będzie szczegółowo analizowała przebieg całego lotu OFT-2, który zakończył się w środę. Przed podjęciem decyzji o certyfikacji statku do lotów załogowych należy sprawdzić każdy element lotu i działanie każdego systemu i układu na pokładzie statku. Dopiero gdy będzie wiadomo, że statek może bezpiecznie dostarczyć załogę na orbitę, NASA podejmie decyzję o jego certyfikacji.

    Jak na razie nie wiadomo kiedy Starliner po raz pierwszy zabierze w kosmos astronautów, aczkolwiek zarówno NASA, jak i Boeing tu i ówdzie przekonują, że dojdzie do tego jeszcze przed końcem roku. Po udanym załogowym locie testowym NASA będzie miała do dyspozycji zarówno Crew Dragona, jak i Starlinera. Oznacza to, że oba statki będą woziły astronautów na ISS na zmianę. W razie gdyby jeden statek uległ jakiejś awarii, drugi będzie zawsze w gotowości.


    Obserwuj nas w Wiadomościach Google


    ]]>
    21763 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje galaktykę spiralną IC 342. Schowała się za Drogą Mleczną]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/31/hubble-galaktyka-ic-342/ Tue, 31 May 2022 03:53:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21767

    Na swój sposób jest to naprawdę wyjątkowa "ukryta galaktyka". IC 342 znana także pod oznaczeniem Caldwell 5 to potężna galaktyka spiralna, która gdyby nie jej położenie, byłaby jedną z najjaśniejszych galaktyk nocnego nieba. Pech jednak chciał, że z perspektywy mieszkańca Ziemi, znajduje się ona dokładnie za duża ilością pyłu, gazu i gwiazd.

    Dzięki temu, że Hubble obserwuje przestrzeń kosmiczną także w zakresie bliskiej podczerwieni, to jest w stanie skutecznie zajrzeć także za dysk galaktyki. W zakresie promieniowania podczerwonego gaz i pył praktycznie są przezroczyste, przez co można spojrzeć na to co się znajduje tuż za nimi.

    Centrum galaktyki IC 342 pełne jest wodoru atomowego, który został zjonizowany. W takich miejscach niezwykle aktywnie powstają nowe gwiazdy. Szacuje się, że na przestrzeni kilku milionów lat mogły tam powstać tysiące gwiazd.

    Galaktyka IC 342 znajduje się stosunkowo blisko nas, zaledwie 11 milionów lat świetlnych od Ziemi. Średnica jej dysku równa jest połowie średnicy Drogi Mlecznej, czyli wynosi około 50 000 lat świetlnych.

    ]]>
    21767 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Hubble’a wyjaśnia różnicę barw lodowych olbrzymów]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/01/kosmiczny-teleskop-hubblea-kolory-urana-i-neptuna/ Wed, 01 Jun 2022 04:20:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21771

    Powszechnie przyjmuje się, że w Układzie Słonecznym mamy cztery planety skaliste i cztery planety gazowe. Jak ktoś troszeczkę bardziej interesuje się astronomią to wie, że tę drugą grupę dzielimy tak naprawdę na gazowe olbrzymy oraz lodowe olbrzymy. W tej drugiej kategorii znajdują się Uran i Neptun, przedostatnia i ostatnia planeta Układu Słonecznego. Teraz poznaliśmy także powód różnego zabarwienia obu planet.

    Oczywiście tak naprawdę zarówno Uran, jak i Neptun są planetami gazowymi. Nazwa dotyczy jednak gazów, z jakich są one zbudowane. W przeciwieństwie do Jowisza i Saturna, które w dużej mierze składają się z wodoru i helu, w atmosferze lodowych olbrzymów mamy związki chociażby takie jak metan.

    https://www.youtube.com/watch?v=sbmHwFcXAqU

    Obie planety pod wieloma względami są do siebie podobne. Uran i Neptun mają mniej więcej tę samą masę, te same rozmiary i skład chemiczny. Mimo to, w zakresie widzialnym Neptun jest głęboko niebieski, a Uran ma odcień bardziej jasnobłękitny, pastelowy. Skąd zatem taka różnica?

    Najnowsze badania przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a wskazują, że obie planety przykrywa warstwa mgły, która po prostu jest znacznie grubsza na Uranie, przez co sprawa ona, że błękitne wnętrze planety jest z zewnątrz bardziej pastelowe i jasne. Gdyby owej mgły nie było na obu planetach, obie wyglądałyby niemal identycznie.

    Aby dojść do tego wniosku, naukowcy musieli przeanalizować dane archiwalne z kilku ostatnich lat, kiedy to Kosmiczny teleskop Hubble'a obserwował planety w szerokim zakresie częstotliwości, od ultrafioletu, przez światło widzialne po bliską podczerwień. Do danych z Hubble'a dodano także obserwacje prowadzone za pomocą teleskopu Gemini North oraz dane archiwalne z teleskopu ITF na Hawajach.

    Tak rozległa baza danych pozwoliła naukowcom przeanalizować skład chemiczny oraz grubość poszczególnych warstw górnej warstwy atmosfer obu planet. Dopiero na podstawie wyników takiej analizy można było stworzyć wiarygodny model atmosfer obu planet. Model ów obejmuje trzy warstwy zewnętrznej części atmosfery. Za barwę planety widzianą z zewnątrz odpowiada druga, środkowa z nich. Na obu planetach w tej warstwie lód metanowy kondensuje się na cząstkach mgły, ściągając je następnie w głębsze warstwy atmosfery, gdzie opadają one jako śnieg metanowy.

    Z uwagi na to, że Neptun posiada bardziej aktywną i bardziej burzliwą atmosferę niż Uran, to i w niej szybciej lód kondensuje się na cząstkach mgły i produkuje intensywniejsze śnieżyce metanowe. W efekcie, cząstki mgły szybciej usuwane są z tej warstwy atmosfery, przez co jest ona rzadsza niż na Uranie i bardziej odsłania błękitne wnętrze planety.

    ]]>
    21771 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> ]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[NASA przyznała kontrakty na stworzenie skafandrów kosmicznych nowej generacji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/02/axiom-space-collins-aerospace-skafandry-kosmiczne/ Thu, 02 Jun 2022 08:03:01 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21778

    Na zorganizowanej w środę konferencji prasowej NASA poinformowała o wyborze dwóch firm, które będą w najbliższych latach odpowiedzialne za stworzenie nowych skafandrów kosmicznych, które będą w przyszłości wykorzystywane zarówno na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, jak i na powierzchni Księżyca.

    Wbrew pozorom stworzenie odpowiedniego skafandra kosmicznego nie należy do rzeczy trudnych. Budowa aktualnych skafandrów, które mają służyć pierwszym astronautom, którzy wrócą na powierzchnię Księżyca w ramach misji Artemis 3 trwa już od blisko dziesięciu lat i pochłonęła ponad miliard dolarów. Mimo to pierwszy egzemplarz miał być gotowy dopiero w 2025 roku.

    Jednocześnie od kilku lat astronauci przebywający na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i realizujący tam spacery kosmiczne zmagają się z problemem pojawiającej się wewnątrz skafandra wody, która bezpośrednio zagraża astronautom podczas realizacji misji na zewnątrz stacji kosmicznej. W ostatnich miesiącach agencja zakazała realizacji spacerów kosmicznych do czasu rozwiązania tego konkretnego problemu. Astronauci będą mogli póki co korzystać z nich jedynie w sytuacjach awaryjnych, np. w czasie ewakuacji z pokładu stacji kosmicznej.

    Zważając na te dwa kluczowe problemy, agencja kosmiczna ostatecznie postanowiła zlecić budowę skafandrów podmiotom zewnętrznym.

    Axiom Space i Collins Aerospace przejmują skafandry

    W ramach programu Extravehicular Activity Services (xEVAS) dwie wybrane firmy będą miały za zadanie stworzyć zupełnie nowe skafandry kosmiczne. Kontrakty opiewające łącznie na maks. 3,5 mld dol. otrzymały firmy Axiom Space (firma, która dotychczas realizowała komercyjne loty do ISS) oraz Collins Aerospace.

    Obie firmy mają za zadanie zaprojektować, certyfikować i wyprodukować skafandry oraz ich oprzyrządowanie tak, aby możliwe było ich wykorzystanie zarówno na ISS, jak i na Księżycu.

    ]]>
    21778 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pierwsze zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba już 12 lipca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/02/pierwsze-zdjecie-z-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba-juz-12-lipca/ Thu, 02 Jun 2022 15:03:50 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21780

    NASA, Europejska Agencja Kosmiczna oraz Kanadyjska Agencja Kosmiczna poinformowały, że pierwsze kolorowe zdjęcia z najnowszego teleskopu kosmicznego, który jednocześnie jest największym i najbardziej skomplikowanym obserwatorium, jakie kiedykolwiek znalazło się w przestrzeni kosmicznej zobaczymy już 12 lipca 2022 r.

    Trzeba przyznać, że agencja całkiem sprawnie buduje napięcie przed rozpoczęciem właściwej naukowej misji Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Do wczoraj nie wiedzieliśmy jeszcze kiedy rozpoczną się pierwsze naukowe obserwacje astronomiczne za pomocą nowego teleskopu. Teraz to już wiemy, nadal jednak bez odpowiedzi pozostaje pytanie o to, co zobaczymy na tych pierwszych zdjęciach.

    Owszem, można obstawiać, że zobaczymy jakiś obiekt, który choć może nie najbardziej interesujący, to sprawi, że mówiąc potocznie "opadną nam szczęki". NASA z pewnością chce wykorzystać efekt nowości i hype'u wytworzonego podczas wynoszenia i uruchomienia teleskopu w przestrzeni kosmicznej i pierwszymi zdjęciami zainspirować nowych ludzi do tego, że może warto poświęcić się zgłębianiu nauk ścisłych.

    Naukowców z pewnością nie trzeba zachęcać

    Oni doskonale wiedzą, że nowy teleskop to nowe odpowiedzi na pytania, które dotychczas pozostają bez odpowiedzi. Co jednak bardziej interesujące, w przypadku takich teleskopów to to, że odpowiadają nam one z czasem na pytania, których w momencie startu misji jeszcze nikt nie zadał. Nie ma wątpliwości, że i tak też będzie w tym przypadku.

    Jak myślicie, co zobaczymy na pierwszym zdjęciu z Jamesa Webba? Czy będzie to egzoplaneta, galaktyka, czy gromada gwiazd? Sprawdzimy 12 lipca.

    Źródło: NASA


    Śledź nas w mediach społecznościowych

    ]]>
    21780 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Chińczycy też chcą szukać obcych cywilizacji. Mają nawet plan]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/02/chinczycy-szukaja-ziemi-20-ches-earth-20/ Thu, 02 Jun 2022 16:02:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21783

    Chińscy astronomowie myślą nad stworzeniem kosmicznego teleskopu, którego głównym zadaniem byłoby poszukiwanie planet pozasłonecznych, na których mogłyby przynajmniej teoretycznie istnieć obce cywilizacje. Co ciekawe naukowcy nie nastawiają się na znalezienie jak największej liczby egzoplanet, a raczej skupiają się na ich określonym wycinku. O co chodzi?

    W ramach programu Closeby Habitable Exoplanet Survey (CHES) naukowcy chcą się skupić na poszukiwaniu egzoplanet skalistych krążących wokół najbliższych nam gwiazd. Projektowany do tego teleskop będzie poszukiwał planet metodą prędkości radialnych. Oznacza to, że wpatrując się dokładnie w gwiazdy teleskop będzie badał ich położenie oraz prędkości w linii do/od Ziemi starając się wyłapać regularne wahania gwiazdy w obu kierunkach. Takie wahania z definicji mogą oznaczać, że wokół gwiazdy krąży planeta, która oddziałuje na gwiazdę grawitacyjnie przyciągając ją w swoją stronę. W efekcie w toku całego obiegu gwiazdy, planeta to przyciągałaby gwiazdę nieznacznie w naszą stronę, to znowu odciągałaby ją od nas.

    Sama metoda nie jest nowatorska. W taki sam sposób europejskie obserwatorium Gaia bada położenie i ruch własny ponad miliarda gwiazd w naszym otoczeniu.

    CHES zainteresowany będzie tylko niektórymi gwiazdami

    Teleskop, który przed rozpoczęciem obserwacji ma trafić do oddalonego od Ziemi o 1,5 miliona kilometrów punktu libracyjnego L2 (tam, gdzie znajduje się Gaia oraz Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba), skupi się na obserwowaniu 100 gwiazd podobnych do Słońca oddalonych od nas maksymalnie o 33 lata świetlne. W takim układzie teleskop przynajmniej w teorii będzie w stanie wykryć planety o rozmiarach Ziemi krążące w ekosferze gwiazd podobnych do Słońca. Szukamy zatem bezpośrednich analogów Ziemi krążących w ekosferach analogów Słońca. Konkretnie.

    Jak przypominają chińscy naukowcy, choć dotychczas naukowcom na całym świecie udało się odkryć ponad 5000 planet pozasłonecznych, to zaledwie około pięćdziesięciu z nich to planety skaliste podobne do Ziemi krążące w ekosferach swoich gwiazd. problem jednak w tym, że wszystkie one znajdują się setki lat świetlnych od Ziemi.

    Pytanie tylko, czy teleskop w ogóle powstanie

    Jak na razie CHES jest tylko propozycją misji kosmicznej, która rywalizuje o środki z przygotowywanym w Szanghaju teleskopem Earth 2.0. Choć obydwa teleskopy będą poszukiwały planet, to jednak zupełnie innych. Earth 2.0 według założeń ma monitorować 1,2 miliarda czerwonych karłów w naszej galaktyce poszukując w ich otoczeniu planet podobnych do Ziemi. W przeciwieństwie do CHES Earth 2.0 do swoich poszukiwań będzie wykorzystywał technikę poszukiwania tranzytów.

    W ciągu kilku najbliższych miesięcy dowiemy się, czy to CHES, czy jednak Earth 2.0 będą wkrótce poszukiwać przyjaznych życiu planet.

    Źródło: Space


    Śledź nas w mediach społecznościowych

    ]]>
    21783 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kolejny lot turystyczny Blue Origin już dzisiaj]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/04/kolejny-lot-turystyczny-blue-origin-juz-dzisiaj/ Sat, 04 Jun 2022 07:24:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21786

    Już w sobotę, o godzinie 15:00 polskiego czasu z prywatnego portu kosmicznego w zachodnim Teksasie wystartuje misja NS-21. W kapsule zainstalowanej na szczycie rakiety New Shepard prosto nad linię Karmana poleci kolejna szóstka turystów kosmicznych.

    Relacja z przygotowań do lotu oraz z samego trwającego kilkanaście minut lotu rozpocznie się na stronie Blue Origin, oraz w oknie poniżej o godzinie 14:00. Jak we wszystkich poprzednich lotach tego typu, rakieta New Shepard wyniesie kapsułę na wysokość 85 km. Mniej więcej na tej wysokości kapsuła oddzieli się od rakiety i jeszcze przez jakiś czas będzie kontynuowała lot w górę, osiągając apogeum lotu na wysokości ponad 100 kilometrów. Oznacza to tym samym przekroczenie umownej granicy kosmosu, tzw. linii Karmana. Tam też załoga będzie mogła przez kilka minut cieszyć się stanem nieważkości. Po osiągnięciu maksymalnej wysokości kapsuła i rakieta zaczną opadanie ku Ziemi. W około 9 minut po starcie rakieta New Shepard powinna bezpiecznie wylądować na specjalnym lądowisku. Kapsuła z załogą opadając na spadochronie wyląduje kilka minut po niej.

    https://www.youtube.com/watch?v=TRA2MyRTmVM

    Blue Origin jak na razie jedynym regularnym kosmicznym operatorem turystycznym

    W 2021 roku turystyka kosmiczna stała się rzeczywistością. W kosmos poleciał statek VSS Unity należący do Virgin Galactic, rakieta i kapsuła New Shepard należąca do Blue Origin, a nawet Crew Dragon należący do SpaceX jeden raz zabrał turystów (choć jeżeli uwzględnimy lot na ISS w ramach misji Ax-1, to będą dwa).

    Różnica pomiędzy SpaceX/Virgin Galactic a Blue Origin jest taka, że tylko ta ostatnia firma wyszła poza jeden lot. Dzisiejszy lot New Sheparda to piąty lot turystyczny realizowany przez Blue Origin. Poprzednie loty odbyły się w lipcu, październiku, grudniu 2021 oraz w marcu 2022 roku.

    W składzie dzisiejszej załogi znajdzie się m.in. 26-letnia Katya Echazarreta, popularyzatorka nauki, która będzie najmłodszą Amerykanką w przestrzeni kosmicznej oraz pierwszą kobietą urodzoną w Meksyku, która dotarła w przestrzeń kosmiczną. Oprócz niej na pokładzie znajdzie się też Evan Dick, inżynier i inwestor, który... już w grudniu miał okazję polecieć sobie na w przestrzeń kosmiczną New Shepardem. Widocznie mu się spodobało.

    ]]>
    21786 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Nowa chińska załoga poleciała na stację kosmiczną Tiangong. Początek misji Shenzhou-14]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/05/start-misji-shenzhou-14/ Sun, 05 Jun 2022 19:32:30 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21790

    Zgodnie z przewidywaniami w nocy z soboty na niedzielę wystartowała z Ziemi trójka chińskich astronautów, którzy następne sześć miesięcy spędzą na stacji kosmicznej Tiangong. W załodze nowej misji znajduje się m.in. Liu Yang, która dokładnie dziesięć lat temu została pierwszą Chinką w przestrzeni kosmicznej.

    Dokładnie tak jak podejrzewano, informacje o starcie rakiety jak i skład załogi misji poznaliśmy zaledwie kilkanaście godzin przed startem. W sobotę ujawniono, że najbliższe sześć miesięcy na stacji kosmicznej spędzy Chen Dong (43), Liu Yang (43) oraz Cai Xuzhe (46).

    https://twitter.com/XHscitech/status/1533335451477880832

    Rakieta Długi Marsz 2F wystartowała z Centrum Kosmicznego Jiuquan na Pustyni Gobi o godzinie 4:44 polskiego czasu w niedzielę 5 czerwca. Załoga dotarła do celu swojej podróży, pustej od niemal dwóch miesięcy stacji Tiangong zaledwie sześć godzin później.

    https://twitter.com/AJ_FI/status/1533390800066957312

    To będzie przełomowa misja w ramach programu Tiangong

    Na załogę czekał dzisiaj Tianhe, jak na razie jedyny moduł stacji kosmicznej. Do modułu podłączony jest także Tianzhou 4, statek transportowy, który kilka dni temu dostarczył na pokład stacji zapasy dla załogi Shenzhou-14. 16,6-metrowy moduł Tianhe został wyniesiony na orbitę okołoziemską w kwietniu 2021 roku. Na jego pokładzie jak dotąd zrealizowano dwie trzymiesięczne misje załogowe, w ramach których stację odwiedziło łącznie sześcioro astronautów.

    Teraz jednak sytuacja się zmieni. W trakcie rozpoczętej dzisiaj sześciomiesięcznej misji Shenzhou-14 na orbitę dotrą także dwa nowe moduły Wentian i Mengtian. Ich starty zaplanowano na koniec lipca oraz październik. Załoga stacji będzie miała za zadanie połączyć oba moduły ze swoim modułem Tianhe za pomocą robotycznego ramienia przymocowanego do stacji kosmicznej. W ten sposób końca dobiegnie budowa stacji kosmicznej Tiangong.

    https://twitter.com/XHscitech/status/1533426989084078081

    Dzięki temu, że pod koniec misji na stacji kosmicznej będzie znacznie więcej miejsca dla załogi, załoga misji Shenzhou-14 najprawdopodobniej już w grudniu powita na stacji załogę statku Shenzhou-15, aby przekazać jej dowodzenie na stacji kosmicznej. Przez chwilę zatem na stacji będzie sześcioro astronautów.

    Do tego czasu jednak statek Shenzhou-15 oraz rakieta Długi Marsz 2F już teraz stoją gotowe do lotu na orbitę, w raie gdyby konieczna była ewakuacja załogi ze stacji kosmicznej.

    Pracy zatem będzie co niemiara. Trójka astronautów ma zatem przed sobą liczne spacery kosmiczne, ale także wiele badań naukowych oraz zadań popularyzujących naukę w Chinach. Można się spodziewać, że w wolnych chwilach - dokładnie tak jak załoga misji Shenzhou-13 - astronauci będą prowadzić z orbity lekcje dla uczniów w Chinach.

    ]]>
    21790 0 0 0

    A small mechanical arm installed on the Wentian lab module will promote China's space station's construction and future operation: China Manned Space Agency https://t.co/fBIM0yj9hK pic.twitter.com/WxWWyHCER5

    — China Xinhua Sci-Tech (@XHscitech) June 5, 2022]]>

    Shenzhou-14 crewed mission arrives at Chinese space station https://t.co/SRwz5zcqnA

    — Andrew Jones (@AJ_FI) June 5, 2022]]>

    China on Sunday launched the crewed spaceship Shenzhou-14, sending three astronauts to its space station combination for a six-month mission. pic.twitter.com/5upGq4hAGc

    — China Xinhua Sci-Tech (@XHscitech) June 5, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    China on Sunday launched the crewed spaceship Shenzhou-14, sending three astronauts to its space station combination for a six-month mission. pic.twitter.com/5upGq4hAGc

    — China Xinhua Sci-Tech (@XHscitech) June 5, 2022]]>

    Shenzhou-14 crewed mission arrives at Chinese space station https://t.co/SRwz5zcqnA

    — Andrew Jones (@AJ_FI) June 5, 2022]]>

    A small mechanical arm installed on the Wentian lab module will promote China's space station's construction and future operation: China Manned Space Agency https://t.co/fBIM0yj9hK pic.twitter.com/WxWWyHCER5

    — China Xinhua Sci-Tech (@XHscitech) June 5, 2022]]>
    <![CDATA[Rakieta SLS ponownie na stanowisku startowym. Test już wkrótce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/06/rakieta-sls-gotowa-do-testu/ Mon, 06 Jun 2022 15:27:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21795

    Czy tym razem się uda? Tego nie wiadomo. Nie zmienia to jednak faktu, że rakieta Space Launch System (SLS) przygotowywana do realizacji pierwszej misji w ramach programu Artemis, po raz kolejny wyjechała na stanowisko startowe. Miejmy nadzieję, że tym razem dojdzie faktycznie do testu napełniania zbiorników paliwem, a następnie testu odliczania końcowego aż do samego startu. Dopiero pozytywny wynik tego testu pozwoli ustalić datę startu misji Artemis I.

    Wycieczka z hangaru na stanowisko startowe 39B rozpoczęła się dzisiaj w nocy polskiego czasu i trwała pełne osiem godzin. Teraz po dotarciu rakieta oraz załogowy statek Orion zostaną podłączone do wszystkich systemów wsparcia naziemnego, a następnie gruntownie sprawdzone pod kątem bezpieczeństwa. Jeżeli wszystko będzie gotowe, inżynierowie przeprowadzą test, w ramach którego przetestowana zostanie pełna procedura przedstartowa od momentu napełnienia zbiorników rakiety paliwem, po przygotowanie wszystkich systemów do startu, włącznie z odliczaniem do T-0.

    https://www.youtube.com/watch?v=bL_Eul7y5Ts

    Artemis I

    Misja Artemis I będzie najważniejszych jak dotąd krokiem na drodze do powrotu człowieka na powierzchnię Księżyca. Rakieta Space Launch System jak dotąd jeszcze nigdy nie oderwała się od Ziemi. Lot Artemis I będzie pierwszym w historii lotem tej rakiety. W przeciwieństwie do testów przeprowadzanych przez SpaceX, w których rakieta testowana jest wielokrotnie na kolejnych etapach powstawania, SLS zostanie przetestowany już w ramach rzeczywistej misji.

    Podczas pierwszego swojego lotu, rakieta będzie musiała wynieść w przestrzeń kosmiczną statek Orion, którego zadaniem będzie dotrzeć dalej niż jakikolwiek statek załogowy w historii, na odległość około 450 000 km od Ziemi. Podróż w to miejsce oraz powrót zajmą statkowi Orion od czterech do sześciu tygodni. Co więcej, wracający z przestrzeni kosmicznej statek wejdzie w ziemską atmosferę szybciej i gwałtowniej niż jakikolwiek statek załogowy w historii, co będzie niezwykle ważnym testem jego osłony termicznej. Jeżeli misja Artemis I zakończy się sukcesem, rok-dwa lata później w taką samą podróż poleci Orion już z astronautami.

    https://www.youtube.com/watch?v=XcPtQYalkcs

    Sam SLS wyniesie statek Orion jedynie na orbitę. Następnie Orion uruchomi człon Interim Cryogenic Propulsion Stage (ICPS), który pozwoli mu opuścić orbitę okołoziemską i rozpocząć podróż w stronę Księżyca. Po dwóch godzinach ICPS odłączy się od Oriona i uwolni zestaw małych satelitów, tzw. cubesatów, które niejako przy okazji zabiorą się w podróż na orbitę.

    Orion w tym czasie rozpocznie podróż do Księżyca napędzany przez tzw. moduł serwisowy przygotowany przez Europejską Agencję Kosmiczną. Po kilku dniach Orion przeleci około 100 kilometrów nad powierzchnią Księżyca wykorzystując go jako swoistą trampolinę grawitacyjną, aby dotrzeć jeszcze 70 000 km dalej. Po osiągnięciu tego punktu rozpocznie się "podróż do domu". Także i w tym przypadku Orion przeleci 100 km nad powierzchnią Księżyca rozpędzając się tym razem w kierunku Ziemi.

    Wejście w ziemską atmosferę będzie nie lada wyczynem. Orion wejdzie w nią z prędkością 11 kilometrów na sekundę, przez co jego osłona termiczna rozgrzeje się do 2760 stopni Celsjusza. Jeżeli statek wytrzyma, wkrótce po wodowaniu u wybrzeży Kalifornii statek zostanie wyłowiony przez specjalny, przeznaczony do tego statek, który dostarczy go na ląd.

    ]]>
    21795 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Sonda Europa Clipper nabiera kształtu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/08/sonda-europa-clipper-nabiera-ksztaltu/ Wed, 08 Jun 2022 06:11:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21799

    Główny korpus sondy kosmicznej Europa Clipper, której celem będzie najciekawszy księżyc Jowisza dotarł właśnie do laboratorium JPL w Kalifornii. Przez najbliższe dwa lata inżynierowie będą instalowali na jego pokładzie wszystkie instrumenty sondy kosmicznej.

    Korpus sondy kosmicznej aktualnie ma 3 metry wysokości i 1,5 metra średnicy. Jak na razie do obudowy Clippera przymocowane są systemy elektroniczne, system chłodzenia i system napędowy. Docelowo dołączą do niego jeszcze panele słoneczne, które po rozłożeniu sprawią, że rozmiarami sonda będzie przypominała boisko do koszykówki, a tym samym będzie największą planetarną sondą kosmiczną w historii.

    Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Europa Clipper wystartuje w podróż do Jowisza już w październiku 2024 roku. Po dolocie do celu krążąc wokół Jowisza sonda wykona ponad 40 bliskich przelotów w pobliżu Europy - lodowego księżyca, który według naszej obecnej wiedzy posiada w swoim wnętrzu (pod lodową skorupą) dwa razy więcej ciekłej wody niż wszystkie oceany na Ziemi.

    Sonda Europa Clipper wyposażona będzie docelowo w dziewięć instrumentów naukowych, które podczas każdego przelotu będą badały atmosferę, powierzchnię oraz wnętrze Europy. Zebrane za ich pomocą instrumenty pozwolą zbadać głębokość oraz zasolenie podpowierzchniowego oceanu, grubość skorupy lodowej oraz gejzery tryskające od czasu do czasu na powierzchni Europy. Część z instrumentów jest już gotowa i czeka na instalację na pokładzie sondy. Reszta powinna trafić do Kalifornii przed końcem bieżącego roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=oj_wZzcWEG8

    Stelaż sondy kosmicznej to w rzeczywistości połączone ze sobą dwa aluminiowe cylindry z licznymi otworami, do których stopniowo przymocowywane będą kolejne komponenty sondy: moduł do komunikacji radiowej, czujniki promieniowania, elektronikę systemu napędowego, okablowanie oraz osiem anten, w tym antena wysokiego zysku o średnicy 3 metrów oraz oczywiście zbiorniki na paliwo, które będzie napędzało 24 silniki sterujące sondą zarówno podczas kluczowych manewrów, takich jak wejście na orbitę Jowisza jak i do mniejszych manewrów wykonywanych w celu poprawiania orbity czy precyzyjnego ustawiania sondy do przelotu nad powierzchnią Europy.

    Po starcie z powierzchni Ziemi 2024 roku sonda będzie potrzebowała ponad sześć lat, aby dotrzeć do Jowisza. Pierwszych danych oraz pierwszych zdjęć możemy się spodziewać już w... 2031 roku.

    ]]>
    21799 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Ingenuity zalicza usterkę. Będzie latał dalej]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/09/ingenuity-usterka-inklinometr/ Thu, 09 Jun 2022 06:53:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21803

    Håvard Grip, główny pilot marsjańskiego helikoptera Ingenuity poinformował ostatnio, że Ingenuity zaliczył poważną usterkę. Nie działa jeden z jego czujników. Jak jednak zapewnia, specjalna łatka w oprogramowaniu powinna załatwić sprawę i umożliwić dalsze funkcjonowanie drona na Marsie.

    Niezależnie od tego, co się stanie z dronem Ingenuity na Marsie, urządzenie to wygrało wszystko, co miało do wygrania. Warto przypomnieć, że dron dotarł na powierzchnię Marsa w lutym 2021 roku na pokładzie łazika Perseverance. Jego głównym zadaniem było sprawdzenie, czy w rzadkiej atmosferze Marsa możliwe jest w ogóle wykonanie lotu silnikowego. Gdyby się to udało, naukowcy chcieli skorzystać z okazji i wykonać do pięciu lotów o rosnącym poziomie trudności. Pierwotnie zakładano, że Ingenuity musi wszystkie te zadania wykonać w ciągu 30 dni, bowiem później nie wiadomo czy będzie jeszcze działał. Naukowcy mieli wątpliwości co do wytrzymałości m.in. paneli słonecznych zasilających drona, a w szczególności co do ich odporności na duże dobowe wahania temperatur.

    Od tego czasu jednak minął już ponad rok, Ingenuity wykonał 28 lotów i wciąż działa. Pojawienie się jakiejś usterki dopiero teraz dowodzi tylko jak fantastycznie Ingenuity został przygotowany do warunków marsjańskich.

    W jego projekcie jest jednak kilka niedociągnięć. Skoro zakładano, że helikopter wytrzyma jedynie miesiąc, nikt się nie zastanawiał nad jego wydajnością w trakcie marsjańskiej zimy. Teraz gdy zima przyszła okazuje się, że panele słoneczne nie otrzymują wystarczająco dużo energii. W efekcie na noc Ingenuity jest wyłączany, aby oszczędzać energię (coś, co zapewne sami będziemy musieli robić zimą, dzięki rosji). Oprócz niskich temperatur zimą helikopter musi się mierzyć także z większą ilością pyłu w atmosferze niż latem.

    Co się stało helikopterowi?

    Awarii uległ inklinometr - czujnik mierzący pochylenie helikoptera. O ile w trakcie samego lotu nie jest on niezbędny, to jednak tuż przed startem czujnik ten dawał swoim operatorom pojęcie o nachyleniu powierzchni, na której stoi. Dzięki temu można było prawidłowo przygotować się do startu. Teraz inżynierowie przygotowali aktualizację oprogramowania helikoptera, która będzie pobierała dane o nachyleniu z innych czujników, a następnie będzie "udawała", że są to dane z inklinometru. Badacze spodziewają się, że po przeprowadzeniu aktualizacji, Ingenuity wróci do pracy. I bardzo dobrze, oby latał jak najdłużej.

    ]]>
    21803 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[ESA zatwierdziła do budowy sondę Comet Interceptor]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/09/comet-interceptor-coraz-blizej/ Thu, 09 Jun 2022 08:45:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21805

    Comet Interceptor, brawurowa misja przygotowywana przez Europejską Agencję Kosmiczną, a której celem jest zbadanie tzw. dziewiczej komety lub innego obiektu międzygwiezdnego, który być może właśnie rozpoczyna swoją podróż do wewnętrznego Układu Słonecznego, została w środę zatwierdzona do realizacji.  Faza badań dobiegła końca i po wyborze głównego wykonawcy sondy wkrótce rozpoczną się prace konstrukcyjne. Co ciekawe, w projekt realizacji misji zaangażowane jest polskie Centrum Badań Kosmicznych PAN.

    Comet Interceptor poleci w kosmos z obserwatorium egzoplanet Ariel w 2029 roku. Sonda ma opierać się na sukcesach Rosetty i Giotto, misji ESA, które już dowiodły, że potrafimy dokładnie badać komety. Rosetta dokonała pierwszego historycznego lądowania na komecie. Miało to miejsce w 2014 roku. CBK PAN uczestniczyło również w tej misji. A chociaż Rosetta i Giotto całkowicie zmieniły nasze rozumienie komet, to badane przez nie ciała niebieskie już wielokrotnie okrążyły Słońce i dlatego znacznie się zmieniły od czasu ich stworzenia.

    Comet Interceptor ma natomiast na celu zbadanie komety, która spędziła niewiele czasu w wewnętrznym Układzie Słonecznym lub wręcz odwiedza go po raz pierwszy. Takie komety nazywa się dziewiczymi. Innym potencjalnym celem może być "międzygwiezdny intruz" spoza Układu Słonecznego – coś podobnego do "Oumuamua", który niespodziewanie przeleciał obok Słońca w 2017 roku. Badanie takiego obiektu może dać szansę na dowiedzenie się, w jaki sposób ciała podobne do komet powstają i ewoluują w innych układach gwiezdnych.

    Comet Interceptor będzie składał się z głównego statku kosmicznego i dwóch sond, które otoczą kometę, aby obserwować ją pod wieloma kątami. W ten sposób innowacyjna misja zbuduje profil 3D swojego jeszcze nieodkrytego celu. ESA jest odpowiedzialna za główny statek kosmiczny i jedną z sond, podczas gdy JAXA jest odpowiedzialna za drugą sondę.

    "Kometa na swojej pierwszej orbicie wokół Słońca zawierałaby nieprzetworzoną materię z zarania Układu Słonecznego" wyjaśnia Michael Küppers, naukowiec z ESA zajmujący się przechwyceniem komet. "Badanie takiego obiektu i pobieranie próbek tej materii pomoże nam zrozumieć nie tylko same komety, ale także pomoże nam dowiedzieć się więcej o tym, jak Układ Słoneczny formował się i ewoluował w czasie."

    Profesor Hanna Rothkaehl z Centrum Badań Kosmicznych PAN jest Prime Investigator (PI) instrumentu Dust Filtr Plasma misji Comet Interceptor. Kieruje międzynarodowym zespołem, w skład którego wchodzą naukowcy z Włoch, Francji, Szwecji, Austrii, Czech, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

    - Wykonywany przez nas przyrząd składa się z pięciu instrumentów diagnozujących pole magnetyczne, elektryczne i właściwości plazmy pyłowej oraz modułów centralnego komputera i systemów zasilania, które są umieszczone na statku macierzystym i małym satelicie. To naprawdę ogrom pracy, ale jeśli się uda, to dokonamy trójwymiarowej diagnostyki i zbadamy procesy fizyczne zachodzące na powierzchni komety i w jej otoczeniu. Te dane zapewnią nam także lepsze zrozumienie procesu powstania Układu Słonecznego

    – mówi prof. Hanna Rothkaehl.

    Comet Interceptor zaliczany jest do grona misji fast, czyli szybkich, których budowa trwa zaledwie około ośmiu lat. Właśnie ze względu na tempo prac, do takiej misji zapraszani są tylko naukowcy o udokumentowanym i cenionym dorobku. Profesor Rothkaehl została zaproszona ze względu na jej wysoko ocenioną pracę przy misji JUICE.

    Oczekuje się, że Comet Interceptor wystartuje wraz z misją Ariel 2029 roku. Ariel to obserwatorium mające badań atmosfery egzoplanet, tzw. gorących Jowiszów. Również w tę misję zaangażowane jest Centrum Badań Kosmicznych PAN. Obie misje udadzą się razem do L2 – miejsca położonego 1,5 miliona km "za" Ziemią widzianą ze Słońca. Tam Comet Interceptor będzie czekać na odpowiedni cel. Gdy jeden z nich zostanie zauważony i wybrany, misja będzie kontynuować swoją podróż.

    ]]>
    21805 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[FAA w końcu podjęło decyzję. SpaceX może wrócić do prac nad Starshipem]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/14/starship-decyzja-faa/ Tue, 14 Jun 2022 05:33:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21809

    A już myślałem, że to się nigdy nie stanie. Federalna Administracja Lotnictwa w końcu się ogarnęła i postanowiła zezwolić Elonowi Muskowi na starty Starshipa z kompleksu Boca Chica w Teksasie.

    https://twitter.com/SpaceX/status/1536413480042893312

    Już nawet sam SpaceX nie był w stanie wykrzesać z siebie przesadnego entuzjazmu w powyższym tweecie, w którym poinformował o pozytywnej decyzji FAA.

    https://www.youtube.com/watch?v=K5Vw2ZDe-G0

    Warto przypomnieć, że Starship SN15 wzbił się w powietrze po raz ostatni 6 maja 2021 roku. Od tego czasu SpaceX zbudował już wieżę, przy której Starship będzie stawiany na szczycie 70-metrowego pierwszego członu rakiety (Super Heavy), nawet dwukrotnie przetestował tę procedurę i zaczęło się długotrwałe oczekiwanie. Pierwotnie decyzja FAA miała się pojawić do końca 2021 roku. Potem termin jej wydania został przesunięty na 31 stycznia, a potem 28 lutego, 31 marca, 30 kwietnia, 31 maja...

    Szczerze mówiąc, zastanawiałem się, czy nie jest przypadkiem tak, że FAA zwleka z decyzją, aby jednak jako pierwsza wystartowała księżycowa rakieta SLS, a dopiero potem Starship. Możliwe nawet, że ktoś po prostu uznał, że SLS to albo poleci, albo nie poleci i chyba nie ma na co czekać.

    Nieistotne!

    Niezależnie od motywacji FAA, ważne, że w końcu SpaceX może wrócić do prac nad Starshipem. Jakby nie patrzeć w międzyczasie firma Elona Muska zdążyła już stworzyć wizję rozwoju rakiety na kilka lat do przodu. Mamy wszak mieć Starshipy, które będą wynosiły Starlinki 2.0 na orbitę, Starshipy cysterny do tankowania paliwa na orbicie, załogowy lądownik księzycowy na bazie Starshipa itp. itd.

    Teraz jednak najważniejszy będzie pierwszy lot orbitalny. Jakby nie patrzeć, będzie to niesamowite wydarzenie. Mamy wszak do czynienia z prawdziwym monstrum. Starship postawiony na Super Heavy ma 120 metrów wysokości. Start tego zestawu będzie z pewnością imponujący. Ewentualna eksplozja podczas startu będzie równie widowiskowa. Nie wiem, jak wy, ale ja się nie mogę doczekać.

    ]]>
    21809 0 0 0

    One step closer to the first orbital flight test of Starship https://t.co/MEcQ6gST6Q pic.twitter.com/jxqEsM62gc

    — SpaceX (@SpaceX) June 13, 2022]]>
    ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    One step closer to the first orbital flight test of Starship https://t.co/MEcQ6gST6Q pic.twitter.com/jxqEsM62gc

    — SpaceX (@SpaceX) June 13, 2022]]>
    ]]>
    <![CDATA[Chińczycy odkrywają pochodzenie wody na Księżycu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/14/woda-na-ksiezycu-pochodzenie-change-5/ Tue, 14 Jun 2022 19:29:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21811

    Zebrane przez chińska sondę próbki z powierzchni Oceanu Burz na powierzchni Księżyca mogą pomóc w ustaleniu źródła wody na naszym jedynym naturalnym satelicie.

    Chiński lądownik księżycowy Chang'e-5 już w 2020 roku dostarczył z powierzchni Księżyca informacje o tym, że w bazaltowym regolicie w miejscu lądowania znajduje się woda. W 2021 roku do takich samych wniosków doszli naukowcy analizujący próbki regolitu dostarczone przez sondę na Ziemię. Teraz w końcu udało się ustalić skąd ta woda na Księżycu się wzięła.

    Do ustalenia pochodzenia wody znajdującej się w skałach księżycowych naukowcy wykorzystali zarówno dane z pomiarów widmowych wykonanych na powierzchni Księżyca, jak i dane pochodzące z badań laboratoryjnych.

    Warto tutaj podkreślić, o czym tak naprawdę mowa. Lądownik Chang'e 5 nie wylądował bynajmniej na bryle lodu księżycowego. Zamiast tego w regolicie udało się odkryć wodę pod postacią 30 grup hydroksylowych (jeden atom wodoru i jeden atom tlenu) na milion. Jak tłumaczą badacze, grupy hydroksylowe są dla wody, tym czym dym jest dla ognia. Są po prostu dowodem obecności wody na Księżycu.

    Próbki regolitu pobrano w momencie, kiedy na oświetlonej przez Słońce stronie Księżyca temperatura wynosiła ok. 93 stopni Celsjusza, a więc powierzchnia była bardzo sucha. Mimo wysokich temperatur grupy hydroksylowe wciąż znajdowały się w regolicie.

    Skąd jest woda na Księżycu?

    Badania wskazują, że źródła wody na Księżycu są dwa. Część grup hydroksylowych jest efektem oddziaływania wiatru słonecznego na materię bazaltową na powierzchni Księżyca. Stąd też zresztą pochodzi woda odkryta w próbce zebranej na Księżycu w 1971 r. w ramach misji Apollo 11. Pozostałe grupy hydroksylowe obecne są w apatycie, krystalicznym minerale bogatym w fosforany i występującym zarówno na Księżycu, jak i na Ziemi.

    Wniosek jest zatem jeden. Część wody na Księżycu powstała na Księżycu i na przestrzeni milionów lat odpowiadał za tworzenie się księżycowej magmy bazaltowej.

    Dla Chin nie jest to jeszcze koniec eksploracji Księżyca. Na horyzoncie w kolejce stoją jeszcze misje Chang'e-6 oraz Chang'e-7. W ramach tych misji lądowniki będą badać wodę księżycową zarówno z orbity, jak i z powierzchni Księżyca. Próbki gruntu księżycowego po raz kolejny trafią także do ziemskich laboratoriów. Im więcej będziemy wiedzieli o wodzie na Księżycu, tym lepiej się przygotujemy do powrotu na Księżyc i do przygotowania długotrwałego pobytu naukowców na powierzchni naturalnego satelity Ziemi..

    Wyniki badań opublikowano 14 czerwca w periodyku naukowym Nature Communications.

    ]]>
    21811 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Pobliska gwiazda otoczona jest wyjątkowo dziwnym dyskiem odłamków]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/14/dysk-odlamkow-hd-53143/ Tue, 14 Jun 2022 20:10:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21815

    Astronomowie pracujący na radioteleskopie ALMA ogłosili dzisiaj odkrycie bardzo nietypowego dysku odłamków wokół jednej z pobliskich gwiazd. Pierwotnie naukowcy zakładali, że w pobliżu gwiazdy HD 53143 widzą od góry typowy dysk odłamkowy. Obserwacje za pomocą ALMA pokazały jednak, że dysk otaczający gwiazdę jest wyjątkowo nietypowy i bardzo wydłużony.

    HD 53143 to gwiazda podobna do Słońca, aczkolwiek znacznie młodsza. O ile nasze Słońce ma ok. 4,5 miliarda lat, to ta gwiazda ma dopiero zaledwie około miliarda lat. Gwiazda znajduje się w odległości około 60 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Kila. Po raz pierwszy została ona odkryta w 2006 roku za pomocą kamery ACS zainstalowanej na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. HD 53143 otoczona jest dyskiem odłamków, które bezustannie się ze sobą zderzają i rozbijają na mniejsze odłamki. Przed obserwacjami za pomocą obserwatorium ALMA wydawało się, że ów pierścień przypomina na swój sposób znany z naszego układu planetarnego Pas Kuipera rozciągający się za orbitą Neptuna.

    Najnowsze obserwacje wskazują jednak, że ów dysk jest niezwykle wydłużony i za nic nie przypomina kształtem okręgu, w którego centrum znajduje się gwiazda. W omawianym eliptycznym dysku gwiazda znajduje się w jednym z ognisk elipsy, daleko od środka dysku. Co więcej, całkiem możliwe, że gwiazdę otacza jeszcze jeden niezależny dysk, który jest nachylony pod pewnym kątem względem dysku eliptycznego. Naukowcy przyznają, że tak skomplikowanego dysku odłamków nie oglądali jeszcze wokół żadnej gwiazdy. Astronomowie wskazują, że za tak nietypowy układ może odpowiadać masywna planeta, która może krążyć wokół gwiazdy.

    Autor opracowania przypomina, że już w 2017 roku udało mu się odkryć eliptyczny dysk odłamków wokół gwiazdy Formalhaut, jednak jak przyznaje, dysk wokół HD 53143 jest dwa razy bardziej wydłużony niż w tamtym przypadku.

    Naukowcy szczegółowo analizują dyski odłamków krążące wokół gwiazd podobnych do Słońca z jednej strony, aby poznać procesy ewolucji układów planetarnych, ale także, aby pośrednio zdobyć wiedzę o tym, jak mogła wyglądać ewolucja młodego Układu Słonecznego. Nie jesteśmy w stanie cofnąć się o cztery miliardy lat w przeszłość, aby sprawdzić, jak wyglądało formowanie się Ziemi, ale jesteśmy w stanie obejrzeć powstawanie układów podobnych do naszego. Dyski odłamków wokół młodych gwiazd możemy zatem traktować jako swoisty zapis kopalny naszej własnej historii.

    Dr Joe Pesce, oficer programowy NSF dla ALMA, dodał: "Znajdujemy planety wszędzie, gdzie tylko spojrzymy, a te wspaniałe wyniki uzyskane przez ALMA pokazują nam, jak powstają planety - zarówno te wokół innych gwiazd, jak i w naszym własnym Układzie Słonecznym. Badania te pokazują, jak ewoluuje nasza wiedza astronomiczna i jak dokonuje się postęp w tej dziedzinie."

    Źródło: NASA

    ]]>
    21815 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tysiące galaktyk na nowym ultrafioletowym zdjęciu z Hubble'a]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/14/tysiace-galaktyk-uvcandels/ Tue, 14 Jun 2022 21:19:03 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21822

    Nowe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pełne jest tysięcy odległych galaktyk, których nikt nigdy wcześniej nie widział. Na zdjęciu widoczne są zarówno galaktyki spiralne, jak i eliptyczne. Widać je zarówno od góry, jak i od strony krawędzi.

    Światło ultrafioletowe emitowane jest przez najmasywniejsze, a tym samym najmłodsze i najgorętsze gwiazdy w każdej z tych galaktyk. Obserwując odległe obiekty kosmiczne właśnie w ultrafiolecie astronomowie mogą wiele dowiedzieć się o ewolucji tych galaktyk, o miejscach, w których powstają jej gwiazdy i procesach temu towarzyszących.

    Patrząc na powyższe zdjęcie warto uświadomić sobie, że każda z tych kolorowych plam na zdjęciu to osobna galaktyka, w której znajdują się setki miliardów gwiazd, przy których znajdują się setki miliardów planet, na których - być może - może istnieć życie, o którym nie mamy pojęcia. To na swój sposób ironiczne, że patrzymy na jakiś obiekt, analizujemy jego kształt i nie mamy zielonego pojęcia, że w rzeczywistości patrzymy na dom jakiejś cywilizacji, o której nie mamy pojęcia.

    W ramach swojego projektu badawczego UVCANDELS (Cosmic Assembly Near-infrared Deep Extragalactc Legacy Survey) naukowcy zebrali promieniowanie ultrafioletowe z obszaru nieba odpowiadającego około 60 proc. wielkości Księżyca w pełni. W trakcie 10 dni obserwacji udało się zarejestrować na tym obszarze 140 000 galaktyk.

    Tak właśnie powstał największy jak dotąd ultrafioletowy przegląd Hubble'a dotyczący odległych galaktyk. Naukowcy twierdzą, że stworzone w ramach przeglądu zdjęcia pomogą rozwiązać zagadkę sięgającą początków naszego wszechświata, czyli epoki rejonizacji. To właśnie wtedy wysokoenergetyczne promieniowanie ultrafioletowe pochodzące z pierwszych gwiazd i galaktyk zjonizowało spowijającą wszechświat mgłę wodoru, rozbijając atomy na naładowane elektrony i protony. W ten sposób wszechświat znów stał się przezroczysty i światło mogło swobodnie przemieszczać się po wszechświecie kończąc ostatecznie wieki ciemne wszechświata. Nie wiadomo dokładnie, jak do tego doszło, ale badając ekstremalne światło ultrafioletowe emitowane przez odległe galaktyki, naukowcy mogą poznać szczegóły tego procesu.

    Pierwszego światła we wszechświecie, wyemitowanego 13 mld lat temu nie będziemy w stanie zobaczyć, bowiem wszystkie te fotony zostały pochłonięte przez wodór. Na szczęście możemy obserwować światło wyemitowane 11 mld lat temu przez kolejne galaktyki, które istniały i lśniły wtedy, kiedy wszechświat był już przezroczysty. Na ich podstawie możemy dowiedzieć się co działo się na samym początku wszechświata.

    ]]>
    21822 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Nie tylko Elonowi wybuchają rakiety. W Chinach dzieje się to samo]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/15/eksplozja-na-chinskim-kosmodromie/ Wed, 15 Jun 2022 08:15:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21827

    Na początku 2021 roku niemal co tydzień mogliśmy obserwować eksplozje lądujących/spadających z nieba Starshipów. Elon Musk wysyłał na wysokość 10-12 kilometrów kolejne prototypy swojej nowej rakiety, a następnie inżynierowie analizowali co poszło nie tak podczas lądowania, wprowadzali poprawki i wysyłali kolejne rakiety. Dzięki temu 6 maja udało się wysłać Starshipa na 12 km, a następnie miękko nim wylądować na stanowisku startowym. Teraz okazuje się, że w Chinach także dochodzi do eksplozji na kosmodromach.

    Zdjęcia satelitarne wykonana przez satelity komercyjne wskazują, że w październiku 2021 roku doszło do potężnej eksplozji w Centrum Startów Satelitarnych w Jiuqyan na pustyni Gobi w Chinach. To najważniejszy kosmodrom w Chinach. To właśnie stamtąd startują misje załogowych statków kosmicznych Shenzhou.

    Chiny oczywiście nie informowały o eksplozji. Przypadkiem dostrzegł ją na zdjęciach Airbusa miłośnik przestrzeni kosmicznej Harry Stranger. Dowodami eksplozji podzielił się kilka dni temu na Twitterze.

    https://twitter.com/Harry__Stranger/status/1535071686529548288

    Na zdjęciach widać stanowisko wykorzystywane najprawdopodobniej do testowania silników rakietowych na paliwo stałe. O ile na zdjęciu z października wszystko wygląda w porządku, to już na zdjęciu z listopada widać skutki potężnej eksplozji, która musiała wstrząsnąć kompleksem dni lub tygodnie wcześniej. Dodatkowe informacje zebrane przez dziennikarzy z portalu SpaceNews pozwoliły ustalić, że do eksplozji doszło między 15 a 16 października 2021 r.

    Ewidentnie jednak ryzyko eksplozji było wliczone w testy, bowiem nie miało większego wpływu na działalność portu kosmicznego. Jak zauważają dziennikarze, 15 października z tego samego centrum kosmicznego wystartowała misja załogowa Shenzhou-13.

    ]]>
    21827 0 0 0

    High resolution satellite imagery shows that there was an explosion at a launch pad south of the Jiuquan Satellite Launch Center in October 2021.

    The location of this pad is 40°50'13.3"N, 100°10'31.8"E (https://t.co/KjLngbke1t). pic.twitter.com/Qckwaqtcrj

    — Harry Stranger (@Harry__Stranger) June 10, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    High resolution satellite imagery shows that there was an explosion at a launch pad south of the Jiuquan Satellite Launch Center in October 2021.

    The location of this pad is 40°50'13.3"N, 100°10'31.8"E (https://t.co/KjLngbke1t). pic.twitter.com/Qckwaqtcrj

    — Harry Stranger (@Harry__Stranger) June 10, 2022]]>
    <![CDATA[Bogaty układ planetarny w naszym bezpośrednim gwiezdnym otoczeniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/16/egzoplanety-hd-260655/ Thu, 16 Jun 2022 17:05:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21830

    Na przestrzeni ostatniej dekady odkrycia planet pozasłonecznych stały się na tyle powszechne, że naukowcy donoszą jedynie o tych najciekawszych. O ile samych egzoplanet znajduje się mnóstwo, to już całych układów planetarnych znowu tak dużo nie ma.

    Tymczasem kilka dni temu naukowcy z MIT ogłosili odkrycie układu planetarnego, w którym wokół niewielkiego czerwonego karła krążą co najmniej dwie planety. Co ciekawe, układ ten znajduje się dosłownie na naszym gwiezdnym podwórku, nawet za płot za bardzo nie trzeba wychodzić.

    O co chodzi?

    Mowa tutaj o dwóch planetach skalistych krążących wokół gwiazdy skatalogowanej pod numerem HD 260655 znajdującej się zaledwie 10 parseków, czyli około 33 lat świetlnych od nas.

    Żeby nie było aż tak kolorowo, nowo odkryte planety raczej na pewno nie posiadają na swojej powierzchni żadnego życia, bowiem obie krążą bardzo blisko swojej gwiazdy, przez co nie mogą posiadać wody w stanie ciekłym na swojej powierzchni. Tak, tak, wiem: nie każde życie musi być oparte na wodzie. :)

    Naukowcy jednak i tak są bardzo podekscytowani nowym odkryciem ze względu na niewielką odległość dzielącą układ od Ziemi oraz ze względu na jasność gwiazdy, która umożliwi nam wkrótce dokładne przyjrzenie się planetom i ich ewentualnym atmosferom. Jeżeli któraś z planet posiada atmosferę, naukowcy powinni być w stanie poznać jej skład chemiczny i sprawdzić, czy są w niej jakieś związki oparte na wodzie lub węglu.

    Po raz pierwszy planety zostały odkryte przez kosmiczne obserwatorium TESS. Analiza danych archiwalnych pozwoli szybko potwierdzić sygnał. Aby się upewnić czy TESS faktycznie zarejestrowała planety, a nie jest to jedynie błąd instrumentu, naukowcy przeczesali dane archiwalne spektrometru HIRES zainstalowanego na teleskopie w Obserwatorium Kecka na Hawajach. Jak się okazało, także i ten instrument zarejestrował charakterystyczne spadki jasności gwiazdy. Dzięki temu odkrycie planety udało się potwierdzić w czasie zaledwie sześciu miesięcy.

    O jakich planetach mówimy?

    Szczegółowa analiza danych wykazała, że wokół gwiazdy HD 260655 krążą co najmniej dwie planety. Pierwsza okrąża gwiazdę w ciągu 2,8 dni i ma masę 1,2 masy Ziemi. Druga planeta potrzebuje na pełne okrążenie gwiazdy 5,7 dni i jest nieco większa - jej masa to 1,5 masy Ziemi. Na pierwszej planecie temperatura wynosi ok. 436 stopni Celsjusza, a na drugiej 286 stopni Celsjusza. O wodzie w stanie ciekłym na powierzchni możemy zatem zapomnieć. Mimo to obie planety najprawdopodobniej są skaliste.

    W najbliższym czasie naukowcy chcą sprawdzić, czy w układzie planetarnym HD 260655 nie kryją się jeszcze inne planety. Może akurat znajdzie się jeszcze coś nieco dalej, gdzie temperatura na powierzchni wyniesie... nie wiem, np. 25 stopni Celsjusza?

    ]]>
    21830 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[To się nazywa zaskoczenie! Chciałbym zobaczyć twarz łazika Perseverance jak to zobaczył]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/16/perseverance-fragment-oslony-termicznej/ Thu, 16 Jun 2022 17:44:13 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21833

    Łaziki różnego typu jeżdżą po powierzchni Marsa od 1997 roku, kiedy to wylądował tam lądownik Pathfinder z niepozornym łazikiem Sojourner. Potem poleciał jeszcze Spirit, Opportunity, Curiosity i w końcu w 2021 roku Perseverance. Kilka miesięcy później dołączył do nich nawet pierwszy nieamerykański łazik - chiński Zhurong, ale to jest opowieść na inną okazję.

    Na przestrzeni lat przywykliśmy nieco do zdjęć z powierzchni Marsa. Bezustannie łaziki przesyłają zdjęcia, a to wzgórz, a to kamieni, a to głazów, własnych śladów czy też krawędzi kraterów. Nie zrozumcie mnie źle, te zdjęcia są absolutnie fenomenalne. Kiedy podczas ich oglądania uświadomimy sobie, że są to zdjęcia wykonane naszymi ziemskimi aparatami na powierzchni innej planety, na której nigdy, od momentu jej powstania nie pojawiła się (najprawdopodobniej) żadna żywa istota, szczęka powinna opaść każdemu. Wyobraźcie to sobie: jesteście jednym z marsjańskich głazów. Siedzicie w tym samym miejscu przez 4,5 miliarda lat. Gdzieś tam kiedyś obok słychać było jeszcze szum wody. Znikł on jednak 3 miliardy lat temu i od tego czasu cisza, nic się nie dzieje. Dzień, noc, dzień, noc, szum wiatru. Wtem, po 4,5 miliarda lat oczekiwania nagle coś słychać. BRRRRRR. Dźwięk się nasila, wibracje odczuwa każdy kamień w pobliżu. Wtem zza wzgórza wyjeżdża dziwny metalowy przedmiot. Zatrzymuje się, rozgląda się obracając urządzeniem zainstalowanym na szczycie jakiegoś masztu. KLIK. Coś strzeliło. Obiekt ten wykonał zdjęcie. Stoi. Nic nie robi. Tzn. wydaje wam się, że nic nie robi, ale cóż... jesteście tylko kamieniem. Nie wiecie, że w tym czasie ów metalowy robot kontaktuje się bezprzewodowo z tym dziwnym światełkiem przelatującym po nieboskłonie. Nie wiecie też, że w ramach tej komunikacji wasze zdjęcie wysyłane jest właśnie w kosmos, a następnie na odległą planetę, gdzie jakieś dziwne organiczne istoty będą się tym zdjęciem zachwycać na Twitterze. Cóż, jako marsjański kamień właśnie doznaliście bliskiego spotkania z obcą cywilizacją.

    To dzieje się codziennie. Curiosity, Perseverance i Zhurong codziennie właśnie w taki sposób wpływają na kamienie marsjańskie. Być może w ten sposób warto przedstawiać doniosłość tego co robią roboty wysłane z Ziemi na Marsa. Swoją drogą to ciekawe, że nie wierzymy w to, że na Ziemię mogą przylecieć aparaty wysłane przez obce cywilizacje, podczas gdy sami jesteśmy taką samą obcą cywilizacją na Księżycu i na Marsie.

    Ale co sfotografował Perseverance?!

    Otóż 13 czerwca 2022 roku podczas rutynowej wędrówki po dnie krateru Jezero na Marsie, łazik Perseverance sfotografował typową marsjańską wychodnię, tj. specyficzną warstwę skalną, która wychodzi spod piasku, regolitu na powierzchnię.

    Dokładniejsza analiza zdjęcia sprawiła jednak, że naukowcy zaczęli się drapać po głowie. W wychodni - jak gdyby nigdy nic - siedział sobie kawałek folii plastikowej, która najprawdopodobniej jest fragmentem osłony termicznej modułu, który dostarczył łazik Perseverance na powierzchnię Marsa.

    https://twitter.com/NASAPersevere/status/1537120573314113536

    Co w tym takiego nietypowego? Niby nic, ale jednak moduł opadania, rozbił się dwa kilometry dalej. Kiedy zatem odpadł ten konkretny element i jakim cudem znalazł się tak daleko od reszty modułu? Na to pytanie na razie nie ma żadnej odpowiedzi.

    Fragment folii z osłony termicznej sfotografowany przez łazik Perseverance. Źródło: NASA

    Jakby nie patrzeć jest to zaskakujące odkrycie. Od momentu lądowania Percy przejechał już wiele kilometrów po powierzchni Marsa. Fakt, że udało mu się niejako przypadkiem znaleźć fragment sondy, która dostarczyła go na powierzchnię Marsa jest ogromnym zaskoczeniem i można tutaj mówić jednak o ogromnym szczęściu.

    Naukowcy pozachwycali się przez chwilę tym zbiegiem okoliczności, a następnie Perseverance ze swoim dzielnym giermkiem Ingenuity wrócili do poszukiwania śladów życia u ujścia rzeki, która w tym miejscu, w którym akurat znajduje się łazik kilka miliardów lat temu wpadała do jeziora wypełniającego cały krater Jezero. Czekamy zatem na naprawdę fascynujące odkrycie.

    Czytaj także:

    https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/25/koniec-kosmicznego-dzwigu/
    ]]>
    21833 0 0 0

    My team has spotted something unexpected: It’s a piece of a thermal blanket that they think may have come from my descent stage, the rocket-powered jet pack that set me down on landing day back in 2021. pic.twitter.com/O4rIaEABLu

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) June 15, 2022]]>
    Co się stało z kosmicznym dźwigiem, który dostarczył Perseverance na Marsa?]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    My team has spotted something unexpected: It’s a piece of a thermal blanket that they think may have come from my descent stage, the rocket-powered jet pack that set me down on landing day back in 2021. pic.twitter.com/O4rIaEABLu

    — NASA's Perseverance Mars Rover (@NASAPersevere) June 15, 2022]]>
    Co się stało z kosmicznym dźwigiem, który dostarczył Perseverance na Marsa?]]>
    <![CDATA[Tak żarłocznej czarnej dziury jeszcze nigdy nie widzieliśmy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/17/tak-zarlocznej-czarnej-dziury-jeszcze-nigdy-nie-widzielismy/ Fri, 17 Jun 2022 04:17:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21838

    Supermasywne czarne dziury to jedne z najbardziej fascynujących obiektów we wszechświecie. Zazwyczaj otoczone niezwykle gęstym i gorącym dyskiem akrecyjnym i licznymi gwiazdami od czasu do czasu pożerają sobie jakąś gwiazdę, która akurat za bardzo się do nich zbliży. Są jednak we wszechświecie olbrzymy, które naprawdę są nienażarte.

    Dziewięć miliardów lat świetlnych od Ziemi w odległym, wczesnym wszechświecie naukowcy dostrzegli gigantyczną czarną dziurę o masie 3 miliardów mas Słońca (dla porównania masa supermasywnej czarnej dziury w centrum naszej galaktyki to zaledwie 4,2 mln mas Słońca). Czarna dziura o tej masie ma horyzont zdarzeń większy od rozmiarów Układu Słonecznego.

    Owa czarna dziura jest rekordzistką jeżeli chodzi o pochłanianie materii z otoczenia. Sama czarna dziura jest otoczona cienkim rotującym dyskiem gazu i pyłu, z którego materia bezustannie wpada za horyzont zdarzeń. W tym przypadku wpada tam naprawdę dużo materii. Naukowcy szacują, że obiekt ten pochłania materię o masy Ziemi... w każdej sekundzie.

    W najbliższym czasie naukowcy przyjrzą się czarnej dziurze i spróbują się dowiedzieć co spowodowało taką ucztę. Możliwe, że jest to efekt zderzenia dwóch galaktyk. W takim środowisku masy gazu i pyłu ulegają zaburzeniu, przez co duże ilości materii mogą trafić w otoczenie czarnej dziury.

    Taka uczta spowodowała powstanie kwazaru, który emituje nawet 7000 razy więcej energii niż wszystkie gwiazdy w Drodze Mlecznej łącznie. Obserwowany z Ziemi kwazar ma jasność 14,5 magnitudo, czyli porównywalną z jasnością Plutona widocznego z Ziemi. Zważając na to, że Pluton znajduje się 5 mld kilometrów od Ziemi, a kwazar SMSS J114447.77- 430859.3 znajduje się 9 mld lat świetlnych od Ziemi, można śmiało sobie wyobrazić jak oślepiający jest z bliska.

    ]]>
    21838 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Tak wygląda planetoida Psyche. Już wkrótce poleci do niej sonda kosmiczna]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/17/psyche-mapa-planetoidy/ Fri, 17 Jun 2022 07:17:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21841

    Już za kilka miesięcy w kierunku metalowej planetoidy 16 Psyche poleci sonda kosmiczna o tej samej nazwie. Aktualnie trwają intensywne przygotowania, w ramach których naukowcy postanowili stworzyć m.in. możliwie najdokładniejszą mapę planetoidy.

    Oczywiście do dolotu jeszcze trochę czasu minie. Po starcie z Ziemi sonda Psyche skieruje się w stronę Marsa, w pobliżu którego przeleci w 2023 roku wykorzystując go jako trampolinę grawitacyjną. Dzięki temu sonda doleci do celu swojej podróży w 2026 roku.

    Planetoida Psyche jest naprawdę interesującym obiektem. Ze względu na bardzo nietypowy skład chemiczny naukowcy podejrzewają, że Psyche może być jądrem planety, która uległa zniszczeniu na wczesnym etapie formowania się Układu Słonecznego.

    W artykule opublikowanym w periodyku Journal of Geophysical Research: Planets naukowcy opublikowali teraz wysokiej jakości model planetoidy z mapą o wysokiej rozdzielczości.

    https://www.youtube.com/watch?v=tAUbLVS243E&t=2s

    Mapa została opracowana na podstawie obserwacji prowadzonych za pomocą sieci radioteleskopów ALMA w Chile. Dzięki niej przygotowując misję naukowcy mogą mniej więcej zorientować się gdzie znajdują się szczególnie bogate w metale regiony na powierzchni planety, a gdzie kratery wypełnione regolitem. Rozdzielczość mapy wynosi 35 km/piksel.

    Aktualnie planetoida Psyche znajduje się 502 mln km od Ziemi w Pasie Planetoid między orbitami Marsa i Jowisza.

    ]]>
    21841 0 0 0 ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]>
    <![CDATA[Roc poleciał wyżej niż kiedykolwiek wcześniej. Siódmy lot zaliczony]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/18/stratolaunch-roc-lot-nr-7/ Sat, 18 Jun 2022 12:04:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21846

    W czwartek 17 czerwca dwukadłubowy samolot Roc firmy Stratolaunch po raz siódmy w swojej historii wzbił się w powietrze i podczas trwającego ponad trzy godziny lotu pobił swój rekord wysokości.

    Jeżeli nie pamiętacie, to Roc jest samolotem, który pierwotnie miał służyć do wynoszenia na kilkanaście kilometrów rakiet, które wystrzelone z pylonu pomiędzy kadłubami miałyby dostarczać satelity na niską orbitę okołoziemską. Firma Stratolaunch była dzieckiem Paula Allena, jednego z założycieli Microsoftu. Po śmierci Allena firma wpadła w tarapaty finansowe i o mały włos nie zniknęła z powierzchni Ziemi. Projekt jednak został uratowany. W ostatnich latach zmieniło się jedynie docelowe zastosowanie samolotu. Roc będzie teraz służył do wynoszenia i testowania pojazdów hipersonicznych.

    https://www.youtube.com/watch?v=3WVemISnSYg

    Podczas swojego czwartkowego lotu Roc osiągnął wysokość 8200 metrów, co jest największą wysokością w historii tego samolotu.

    https://www.youtube.com/watch?v=7Mmo4c3GQjY

    Roc może i nazwę ma krótką, ale rozmiary naprawdę imponujące. Samolot ma 117 metrów rozpiętości skrzydeł. Na nagraniach powyżej widać między kadłubami charakterystyczny uchwyt do podczepiania pojazdów hipersonicznych. Aktualnie przygotowywany do testów jest hipersoniczny Talon-A o długości 8,5 metra, który docelowo ma osiągać prędkość sześciokrotnie większą od prędkości dźwięku. Inżynierowie przewidują rozpoczęcie lotów Talona-A na przyszły rok (2023).

    ]]>
    21846 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[SpaceX podkręca tempo. Trzy starty w 36 godzin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/19/spacex-3-starty-w-36-godzin/ Sun, 19 Jun 2022 06:32:54 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21849

    W niedzielę rano o godzinie 6:27 polskiego czasu z Przylądka Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Falcon 9. Na pokładzie rakiety znalazł się satelita komunikacyjny firmy Globalstar. Sam start rakiety Falcon 9 nie jest raczej niczym nowym. Nowe jest natomiast to, że w ciągu weekendu udało się firmie Elona Muska wysłać na orbitę aż trzy rakiety.

    Niedzielny start rakiety przebiegł zgodnie z planem. Dziesięć minut po uruchomieniu silników pierwszy stopień rakiety wrócił na powierzchnię Ziemi, gdzie wylądował na pokładzie drona Just Read the Instructions na Atlantyku. Satelita według planów trafi na orbitę o godzinie 8:17.

    https://www.youtube.com/watch?v=94cClvOFWH4

    W samym dzisiejszym starcie nie było nic szczególnego. Jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w piątek 17 czerwca SpaceX wystrzelił Falcona 9 z 53 satelitami Starlink, a w sobotę18 czerwca niemieckiego satelitę wojskowego SARah-1. Mamy zatem do czynienia ze swoistym weekendowym hattrickiem.

    https://www.youtube.com/watch?v=lCX-KUCn4A4
    https://www.youtube.com/watch?v=oCN-BMU9-hM

    Co ciekawe piątkowy start zaliczył przy okazji jeszcze jeden rekord. Pierwszy człon rakiety Falcon 9, który wyniósł na orbitę Starlinki wykonał wtedy już trzynasty lot w swojej historii. SpaceX ewidentnie wie co mówi, kiedy mówi o rakietach wielokrotnego użytku. 13 lotów na orbitę, 13 lądowań i rakieta wciąż nadaje się do użytku.

    Miejmy nadzieję, że SpaceX utrzyma w najbliższych miesiącach częstotliwość startów Falcona 9 i w końcu dorzuci do nich starty Starshipa. Wszak Elon kilka dni temu przekonywał, że Starship będzie startował regularnie co miesiąc. Oby.

    Aktualizacja: Globalstar FM15 już na orbicie.

    https://twitter.com/SpaceX/status/1538406750092595200
    ]]>
    21849 0 0 0 ]]> ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]>

    Deployment of Globalstar FM15 confirmed pic.twitter.com/nIFOk5sqKF

    — SpaceX (@SpaceX) June 19, 2022]]>
    Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]> ]]>

    Deployment of Globalstar FM15 confirmed pic.twitter.com/nIFOk5sqKF

    — SpaceX (@SpaceX) June 19, 2022]]>
    <![CDATA[30 Doradus - burzliwy gwiezdny żłobek na zdjęciach z ALMA]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/19/30-doradus-alma/ Sun, 19 Jun 2022 08:17:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21852

    30 Doradus to nazwa mało ekscytująca. Być może dlatego naukowcy wymyślili dla niego bardziej "ekscytujące" określenie: Mgławica Tarantula. Kilka dni temu naukowcy opublikowali nowe zdjęcie tego fascynującego obszaru gwiazdotwórczego stworzone na podstawie danych z sieci radioteleskopów ALMA stojących na płaskowyżu Chajnantor w Chile. Obserwacje za pomocą tych wyjątkowych anten pozwoliły zwizualizować włóknistą strukturę gazu w mgławicy, dzięki czemu można zobaczyć jak młode masywne gwiazdy kształtują tam otoczenie międzygwiezdne.

    To, co widać na zdjęciu to tak naprawdę szczątki znacznie większych obłoków gazowych rozszarpanych przez niezwykle intensywne promieniowanie emitowane przez młode i masywne gwiazdy. Mimo tego, że gaz mgławicy jest skutecznie rozwiewany przez promieniowanie gwiazd, część włókien jest nadal bardzo gęsta, przez co nadal mogą zachodzić tam procesy formowania nowych gwiazd.

    Mgławica Tarantula oczami obserwatorium ALMA. Na zdjęciu tytułowym dane z ALMA nałożono na zdjęcie wykonane w podczerwieni

    Mgławica Tarantula znajduje się w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce karłowatej krążącej wokół Drogi Mlecznej. Jednocześnie jest to jeden z najjaśniejszych i najaktywniejszych obszarów gwiazdotwórczych w naszym otoczeniu. Odległość od Ziemi szacowana jest na około 170 000 lat świetlnych. W centrum 30 Doradus znajdują się najmasywniejsze znane gwiazdy, których masa w niektórych przypadkach przekracza nawet 150 mas Słońca. Gwiazdy takie formują się stosunkowo szybko i żyją zaledwie kilka milionów lat.

    https://www.youtube.com/watch?v=S5YPPzBDVpw

    Czytaj także:

    To właśnie na centrum mgławicy skupiała się większość wcześniejszych programów obserwacyjnych tej mgławicy. Teraz naukowcy postanowili przyjrzeć się także obszarom zewnętrznym, aby dostrzec to, co pozostało po dawnych obłokach gazu i pyłu. Obserwacje za pomocą ALMA pozwoliły stworzyć mapę tlenku węgla, który jest składnikiem zimnych obłoków gazowych, które wskutek kolapsu mogą zapaść się w nowe gwiazdy.

    https://www.youtube.com/watch?v=rw0iY8l_rZA

    Naukowcy zaznaczają, że dane zebrane w ramach projektu badawczego wciąż stanowią przedmiot analizy i jeszcze wiele informacji nt. rywalizacji między silnym promieniowaniem a grawitacją będzie można z nich wyciągnąć. Tarantula nie przestaje zachwycać.

    ]]>
    21852 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[To się musiało w końcu wydarzyć. Chiny będą miały próbki z Marsa przed USA?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/20/chiny-probki-z-marsa-tianwen-3/ Mon, 20 Jun 2022 17:06:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21856

    Przywiezienie na Ziemię próbek z powierzchni Marsa jest chyba jednym z najbardziej ambitnych zadań jakie stoją dzisiaj przed sektorem kosmicznym. NASA planuje taką misję już od wielu lat. Chiny od niedawna. Ale to właśnie ten ostatni kraj najprawdopodobniej jako pierwszy zrealizuje taka misję.

    Plan przygotowany i realizowany przez NASA we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną jest niezwykle skomplikowany i realizowany jest już od kilku lat. Pierwszym etapem całej misji było wysłanie w 2020 roku w kierunku Marsa łazika Perseverance. Łazik dotarł na Marsa w pierwszej połowie 2021 roku i od tego czasu jeździ po powierzchni, szuka co ciekawszych skał i próbek regolitu, pakuje je w specjalne szczelne fiolki, aby na końcu zostawić je na powierzchni Marsa. W kolejnym etapie na Marsa poleci sonda, której zadaniem będzie wylądowanie koło tych próbek, pobranie ich, załadowanie do specjalnej kapsuły, załadowanie kapsuły na szczycie niewielkiej rakiety i wystrzelenie jej na orbitę wokół Marsa. Tam też próbki będą oczekiwały na przylot europejskiego orbitera, którego zadaniem będzie znalezienie próbek na orbicie, przechwycenie ich, a następnie powrót w kierunku Ziemi. Jeżeli cała misja przebiegnie zgodnie z planem (co w przypadku misji amerykańskich jest bardzo często wątpliwe) pierwsze próbki z powierzchni Marsa trafią na Ziemię w 2033 roku.

    A Chińczycy na to, jak na lato

    Główny konstruktor pierwszej chińskiej misji marsjańskiej Tianwen-1 oraz łazika Zhurong zaprezentował dzisiaj chiński pomysł na przywiezienie próbek z powierzchni Marsa. Jeżeli Chinom uda się zrealizować ten plan - a w przeciwieństwie do USA Chiny zazwyczaj dotrzymują swoich terminów - to chińskie próbki z Marsa trafią na Ziemię już w lipcu 2031 roku.

    https://twitter.com/YuqiiQian/status/1538712547875991552

    Tianwen-3

    Chiński pomysł składa się z dwóch etapów. W pierwszym etapie na Marsa miałby polecieć lądownik i moduł wznoszenia, a w drugim orbiter i moduł powrotny.

    Pierwsza misja miałaby wykorzystać w misji technologię wejścia w atmosferę i lądowania wykorzystaną i przetestowaną w 2021 roku w ramach misji Tianwen-1. Już na powierzchni Marsa naukowcy chcą wykorzystać technologię pobierania próbek, a następnie cumowania do orbitera na orbicie wykorzystaną w 2020 roku w ramach księżycowej misji Chang’e-5, kiedy to Chiny po raz pierwszy przywiozły na Ziemię próbki regolitu z powierzchni Księżyca.

    Od strony harmonogramu wygląda to tak, że planowane lądowanie Tianwen-3 na Marsie miałoby się odbyć we wrześniu 2029 roku. Po pobraniu próbek niewielka rakieta na stałe lub ciekłe paliwo wyniesie próbki na orbitę wokół Marsa, skąd próbki wystartują w drogę na Ziemię w październiku 2030 roku, aby powrócić na Ziemię w lipcu 2031 r.

    Źródło: SpaceNews

    ]]>
    21856 0 0 0

    Mars sample return mission of China, presented by Sun Zezhou, the chief designer of the Tianwen-1 mission. Two launches and returning at the July of 2031. #CNSAhttps://t.co/DCAs6uoArq pic.twitter.com/VPMcerxvfm

    — Yuqi Qian (@YuqiiQian) June 20, 2022]]>
    Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>

    Mars sample return mission of China, presented by Sun Zezhou, the chief designer of the Tianwen-1 mission. Two launches and returning at the July of 2031. #CNSAhttps://t.co/DCAs6uoArq pic.twitter.com/VPMcerxvfm

    — Yuqi Qian (@YuqiiQian) June 20, 2022]]>
    <![CDATA[Test rakiety SLS okazał się sukcesem. Nawet pomimo lekkiego wycieku wodoru]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/23/test-rakiety-sls-okazal-sie-sukcesem-nawet-pomimo-lekkiego-wycieku-wodoru/ Thu, 23 Jun 2022 10:20:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21861

    Przeprowadzony w weekend test odliczania do odpalenia silników rakiety Space Launch System ewidentnie zadowolił wszystkich ekspertów w NASA. Nawet pomimo drobnych problemów.

    Odliczanie do startu 98-metrowej rakiety Space Launch System zakończyło się w niedziele na 29 sekund przed planowanym startem. Pierwotny plan zakładał przeprowadzenie testu do 9 sekundy przed startem. Teoretycznie zatem test nie został w pełni przeprowadzony. Naukowcy zatem nie wiedzą jak zachowają się instrumenty, które miały zostać uruchomione bądź wyłączone w ostatnich 30 sekundach przed lotem. Po dwóch dniach jednak okazało się, że najwidoczniej inżynierowie zebrali wszystkie niezbędne informacje o tym jak działa rakieta i uznali test za zaliczony.

    To oznacza tylko jedno - następnym razem czeka nas już start misji Artemis 1

    Owszem, podczas testu doszło do wycieku wodoru. Inżynierowie jednak uważają, że to usterka prosta do usunięcia i tym zresztą zajmą się teraz kiedy rakieta wróci ponownie do hangaru, gdzie będzie przygotowywana do misji Artemis 1.

    W ramach misji Artemis 1 rakieta wyniesie na orbitę statek Orion, który poleci w kierunku Księżyca, okrąży go i wróci na Ziemię. Będzie to niejako lot testowy przed misją Artemis 2, w ramach której statek Orion zrobi dokładnie to samo, ale już z załogą na pokładzie.

    Jak na razie nie ma jeszcze daty możliwego startu misji Artemis 1. Należy jednak zakładać, że najwcześniejszy termin przypadnie gdzieś pod koniec sierpnia. Każde okno startowe będzie trwało około dwóch tygodni. Jeżeli zatem rakieta nie wystartuje między 23 sierpnia a 6 września, to następne okno otworzy się 19 września. Tak czy inaczej, początek programu Artemis zbliża się wielkimi krokami. W końcu!

    ]]>
    21861 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Sonda BepiColombo przeleciała dzisiaj obok Merkurego. Zdjęcia już są na Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/23/bepicolombo-przelot-nr-2-merkury/ Thu, 23 Jun 2022 14:27:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21864

    Wystrzelona z Ziemi w 2018 roku europejska sonda BepiColombo dzisiaj o godzinie 11:44 polskiego czasu przeleciała po raz drugi w pobliżu Merkurego. Podczas przelotu sonda zbliżyła się na odległość zaledwie 200 km od powierzchni. Dla porównania stacja kosmiczna oddalona jest od Ziemi o 420 km.

    Zanim bepiColombo wejdzie na orbitę wokół Merkurego będziemy musieli poczekać jeszcze trzy dodatkowe lata. W tym czasie sonda kosmiczna zbliży się do planety jeszcze 5 razy, za każdym razem wykorzystując ją do hamowania grawitacyjnego. Dopiero za szóstym razem prędkość względna między sondą a planetą będzie na tyle mała, że grawitacja planety będzie w stanie przechwycić sondę na stałe. Dopiero wtedy rozpocznie się właściwa kilkuletnia misja, podczas której poznamy pierwszą planetę od Słońca tak dobrze, jak jeszcze nigdy jej nie widzieliśmy.

    Przelot jednak należy wykorzystać.

    Owszem, główne kamery sondy, które potrafią wykonywać rewelacyjne zdjęcia były dzisiaj zamknięte za osłoną sondy. Na szczęście inżynierowie wykorzystali kamery nawigacyjne do zrobienia planecie kilku zdjęć 1024 × 1024 pikseli. Pierwsze zdjęcia trafiły właśnie na Ziemię. Oto Merkury sfotografowany dzisiaj przed południem.

    https://twitter.com/ESA_Bepi/status/1539973211495862272

    A jeżeli nie wiecie co tu widać, to proszę: to samo zdjęcie z podpisanymi najważniejszymi kraterami.

    https://twitter.com/BepiColombo/status/1539973407852269570
    https://twitter.com/BepiColombo/status/1540259362345832448
    ]]>
    21864 0 0 0 Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Auć! Nie będzie w tym roku misji do Psyche]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/06/25/misja-psyche-przesunieta-ponownie/ Sat, 25 Jun 2022 08:32:25 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21871

    Już wkrótce z Ziemi w podróż kosmiczną miała wystartować sonda Psyche, której celem miała być fascynująca, bogata w metale planetoida (16) Psyche. W piątek jednak okazało się, że przynajmniej w tym roku z misji nici.

    W telekonferencji (serio, NASA wciąż organizuje telekonferencje audio, wdzwaniane przez prasę i charakteryzujące się dźwiękiem jak z kalkulatora, zresztą zobaczcie w oknie na końcu tekstu), przedstawiciele agencji poinformowali, że problemy związane z testami oprogramowania sondy wymuszają przełożenie misji co najmniej do lipca 2023 roku.

    To jednak nie jest koniec złych informacji. Jak przyznała Lori Glaze, dyrektorka działu misji planetarnych w NASA, aktualnie prowadzony jest niezależny przegląd całej misji i finansowych skutków wszystkich możliwych opcji. Tak jak sądzicie, może to oznaczać tylko jedno. Agencja dopuszcza także możliwość anulowania całej misji, na której przygotowanie wydano do dzisiaj 717 mln dol.

    https://www.youtube.com/watch?v=tAUbLVS243E

    Absurd sytuacji polega na tym, że według członków zespołu misji Psyche sonda działa prawidłowo. Jedynym problemem jest brak czasu na gruntowne sprawdzenie oprogramowania.

    A miało być tak pięknie...

    Wybrana do realizacji w 2017 roku sonda Psyche miała wystartować w kierunku planetoidy w oknie startowym między 20 września a 11 października. Po dotarciu do 225-kilometrowej planetoidy sonda miała zbadać jej fascynujący skład chemiczny, który wskazuje, że może to być jądro protoplanety, której nigdy nie udało się rozwinąć w pełnoprawny obiekt planetarny.

    https://www.youtube.com/watch?v=JqCSlC6Plzk

    Misję uziemiło oprogramowanie sondy. Pierwotnie sonda miała wystartować w sierpniu 2022 r. NASA jednak przełożyła start na wrzesień wskazując, że nie uda jej się na czas sprawdzić oprogramowania służącego do kontroli i nawigacji. Teraz okazało się, że wrzesień jest także zbyt optymistyczną datą. Stąd i wstępna decyzja o przełożeniu misji na przyszły rok. Jeżeli jednak okaże się, że koszt przełożenia misji o rok będzie za duży, NASA może podjąć decyzję o anulowaniu misji w całości. Cóż, pozostaje trzymać kciuki za pozytywny wynik przeglądu.

    ]]>
    21871 0 0 0 ]]> ]]> Tweets by pulskosmosu]]> Tweets by radekkosarzycki]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Chmury na brązowych karłach składają się z piasku]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/11/brazowe-karly-piaskowe-chmury/ Mon, 11 Jul 2022 05:02:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21880

    Myśląc o tym, jak wyglądają atmosfery tak nietypowych obiektów jak brązowe karły, musimy rozszerzyć swoją skalę tego, co możliwe, a co niemożliwe. Najnowsze dane wskazują bowiem, że spoglądając z powierzchni takiego globu na niebo, moglibyśmy zobaczyć chmury składające się z gorących minerałów krzemianowych, które jak każde inne chmury ulegają kondensacji, rozrastają się i rozmywają na rozpalonym niebie.

    Chmury składające się z pary wodnej - jakby nie patrzeć - charakterystyczne są akurat dla naszej planety. Chmury składające się z amoniaku przykrywają gazowe wnętrze Jowisza, chmury składające się z kwasu siarkowego skrywają z kolei przed nami powierzchnię Wenus. Co planeta, to inna chmura. Tak jest w Układzie Słonecznym i tak też jest daleko za nim.

    Właśnie poszukując chmur na globach znajdujących się poza Układem Słonecznym naukowcy jak na razie bezpośrednio wykryli je w atmosferach brązowych karłów, ciemnych, rdzawych obiektów, które nie są już planetami, ale nigdy nie stały się gwiazdami.

    Już w 2004 roku Kosmiczny Teleskop Spitzer dostrzegł za pomocą swoich instrumentów ziarna minerałów krzemianowych takich jak chociażby kwarc w atmosferze brązowego karła. W kolejnych latach to samo obserwowano w przypadku innych brązowych karłów.

    Wbrew pozorom nie potrzeba jakiejś przesadnej wyobraźni, aby zrozumieć, co się dzieje w tych atmosferach. Wlatując kosmicznym samolotem w chmurę takiego piasku unoszącej się nad powierzchnią brązowego karła, czulibyśmy się jakbyśmy trafili na burzę piaskową na Ziemi. Być może za wyjątkiem tego, że mierzylibyśmy się oczywiście z bardzo gorącym piaskiem.

    Gdy teleskop Spitzera działał naukowcy w ten sposób odkryli piaszczyste chmury na sześciu różnych brązowych karłach. Teraz jednak naukowcy postanowili przeanalizować archiwalne dane z tego teleskopu i sprawdzić, czy takie same sygnały pochodzą także z innych obserwowanych brązowych karłów. Okazało się, że to był dobry trop. W próbce ponad stu brązowych karłów naukowcy odkryli, że jeżeli temperatura atmosfery wynosi powyżej 1700 stopni Celsjusza, krzemiany występują w formie gazowej. Poniżej tej temperatury pojawiają się wyraźne oznaki obecności chmur piaskowych, które są najobfitsze przy temperaturach ok. 1300 st. C i znikają poniżej 1000 st. C. kiedy to chmury znikają głęboko w atmosferze.

    Warto tutaj pamiętać o jednym: brązowe karły od urodzenia są bardzo gorące, ale z racji tego, że nie są w stanie rozpocząć procesów fuzji w swoich jądrach, na przestrzeni miliardów lat powolnie się ochładzają. Możliwe zatem, że w toku swojej ewolucji każdy brązowy karzeł przechodzi przez stadium piaszczystych chmur. Więcej informacji na ten temat będziemy mieli już wkrótce, wszak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba ma w planach obserwacje atmosfer brązowych karłów. Wystarczy zatem poczekać.

    Źródło: 1, 2

    ]]>
    21880 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba - pierwsze zdjęcia naukowe]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/13/kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-pierwsze-zdjecia/ Wed, 13 Jul 2022 05:28:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21884

    Świat się zachwycił! Naukowcy z zespołu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, ponad 7 miesięcy po wyniesieniu teleskopu w przestrzeń kosmiczną w końcu mogli zaprezentować pierwsze właściwe, naukowe zdjęcia wykonane za jego pomocą. Teraz mamy mniej więcej jakieś pojęcie o tym, jak będzie wyglądało kolejne dwadzieścia lat ikonicznych zdjęć kosmicznych.

    Łącznie na przestrzeni dwóch dni, NASA zaprezentowała pięć różnych zdjęć. Najpierw w nocy z poniedziałku na wtorek, pierwsze zdjęcie nazwane Pierwszym Głębokim Polem Webba zaprezentował Bill Nelson, Joe Biden i Kamala Harris. Krótka konferencja prasowa z tego wydarzenia najpierw opóźniła się o 80 minut, a następnie sprowadzona została do banałów wypowiadanych automatycznie przez całą trójkę. Choć samo zdjęcie jest wspaniałe i pokazuje kolosalną różnicę możliwości między Jamesem Webbem a starzejącym się Kosmicznym Teleskopem Hubble'a, to autentycznie cieszę się, że wydarzenie zostało czasowo ograniczone do minimum. Ani Harris, ani Biden nie mieli zielonego pojęcia, o czym mówią/czytają. Nelson niby wiedział, ale też nie wiedział, jak to przekazać. Tak naprawdę wystarczyło pokazać zdjęcie i wskazać na nim na obiekty, których nikt nigdy wcześniej nie widział, jak chociażby jedna z galaktyk widziana z odległości 13,1 miliarda lat. Oto to zdjęcie.

    SMACS 0723

    Konferencja właściwa

    Właściwa, zapowiadana już od dawna konferencja prasowa z prezentacją pierwszych zdjęć rozpoczęła się jednak dopiero we wtorek 12 lipca o godzinie 16:30. Przyznam, że byłem nawet podekscytowany oczekiwaniem na pierwsze zdjęcia, i to z dwóch dowodów. Po pierwsze, wiedziałem, że w końcu opinia publiczna zobaczy te zdjęcia i w końcu dowie się czego może się spodziewać po Jamesie Webbie. To istotne, bowiem nieporadny marketing prowadzony od wielu miesięcy przez NASA wywołał u wielu osób niezwiązanych na co dzień z astronomią wrażenie, że gdy Webb otworzy swoje oczy zobaczymy egzoplanety tak dokładnie jak teraz widzimy powierzchnię Ziemi z satelitów krążących na orbicie okołoziemskiej. Krótkie i brutalne rozczarowanie mogłoby skutecznie oczyścić sytuację i uciąć wszelkie debaty. Po drugie jednak sam chciałem zobaczyć jak różni się poziom szczegółowości zdjęć tych samych obiektów wykonanych za pomocą Hubble'a i Jamesa Webba.

    Moja ekscytacja była jednak mordowana tępym nożem przez kolejne 53 minuty. Owszem, zdjęcia powoli się pojawiały jedno po drugim, ale ich prezentacja była co i rusz przerywana kolejnymi opowieściami o pracy zespołowej, podziękowaniami i machaniem ręką do dzieci siedzących w Izraelu, Indiach i Japonii niczym w latach dziewięćdziesiątych, kiedy takie połączenia były czymś ekscytującym. Generalnie konferencja pod względem jakości i zawartości merytorycznej wyglądała jak zajęcia w grupie przedszkolnej Leśne Grzybki.

    Ostatecznie jednak zdjęcia dostaliśmy i prezentują się one tak.

    Mgławica Pierścień Południowy

    Widmo egzoplanety WASP-96b

    Kwintet Stephana

    Mgławica Carina

    Teraz już nie ma wątpliwości co do tego, jak będą wyglądały zdjęcia z Webba przez kolejne dwadzieścia lat. Ci, którzy spodziewali się obcych na zdjęciach mogą już wrócić do swojego życia, reszta pozostanie fanami Webba na długo.

    Tymczasem, warto zwrócić uwagę, że dopiero kilka dni temu zakończył się proces kalibracji wszystkich instrumentów Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba i dopiero w poniedziałek teleskop rozpoczął właściwe obserwacje naukowe. Możemy się zatem spodziewać, że nowe zdjęcia, nowe dane z Jamesa Webba szybko przyćmią te zaprezentowane wyżej. Tutaj należy pamiętać, do czego tak naprawdę przeznaczony jest teleskop. Nie zawsze, a właściwie nigdy, nie chodzi o ładne i zachwycające zdjęcia, a o zawarte w nich dane o wszechświecie i wypełniających go obiektach kosmicznych. Tych danych zazwyczaj nie widać na zdjęciach, a to one będą rewolucjonizowały naszą wiedzę o naszym bliskim i dalekim otoczeniu kosmicznym.

    ]]>
    21884 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[To z tego krateru na Marsie przyleciał do nas meteoryt]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/13/nwa-7034-black-beauty-pochodzenie-karratha/ Wed, 13 Jul 2022 09:10:35 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21893

    To się nazywa wyczyn! Naukowcom udało się ustalić, z którego dokładnie miejsca na powierzchni Marsa został wybity głaz, który po milionach lat podróży uderzył w powierzchnię Ziemi. Nie sądziłem, że to jest możliwe.

    Zacznijmy jednak od początku. Miliony lat temu, 227 mln km od Słońca przypadkowa, zbłąkana, kosmiczna skała w absolutnej ciszy przestrzeni kosmicznej zbliżała się do Czerwonej Planety. Niczym wieloryb z "Autostopem przez Galaktykę" zmierzający w kierunku powierzchni Ziemi, nie wiedziała co ją czeka. Skała, która w rzeczywistości była gigantyczną planetoidą z całym impetem uderzyła w powierzchnię Marsa. W trakcie uderzenia potężne ilości marsjańskiej skorupy zostały wystrzelone w przestrzeń kosmiczną. Większość z tych fragmentów wkrótce trafiła z powrotem na powierzchnię planety. Część jednak uzyskała w momencie uderzenia tak dużą prędkość, że wyrwała się z więzów grawitacji Marsa i rozpoczęła podróż po stosunkowo pustym Układzie Słonecznym.

    Choć szanse na to były niewielkie, to jedna z tych skał po milionach lat błąkania się w przestrzeni międzyplanetarnej trafiła na przelatującą w pobliżu Ziemię, weszła w jej atmosferę i wylądowała na fragmencie lądu. Jak się okazało, skała wylądowała na Saharze, gdzie została odkryta w 2011 roku.

    Meteoryt Black Beauty

    Meteoryt skatalogowany pod numerem NWA 7034 zwany także Czarną Pięknością ze względu na jego nietypowy wygląd jest jak dotąd najstarszyym fragmentem Marsa, jaki udało się znaleźć na powierzchni Ziemi.

    Skąd na Marsie pochodzisz?

    Naukowcy poinformowali właśnie, że udało się zidentyfikować krater uderzeniowy na powierzchni Marsa, z którego pochodzi Czarna Piękność. Wszystko wskazuje, na to, że meteoryt rozpoczął swoją podróż w miejscu, w którym teraz znajduje się krater Karratha na Marsie.

    Black Beauty zawiera w sobie materię, która datowana jest na 4,48 mld lat, a więc pochodzi z bardzo młodego Marsa. Oznacza to także, że obszar krateru Karratha może w przyszłości stanowić prawdziwe okno do odległej przeszłości nie tylko Czerwonej Planety, ale także i Ziemi. Fakt, że na Marsie nie ma procesów tektoniki płyt pozwolił zachować bardzo stare fragmenty skorupy. Na Ziemi bezustanne zderzanie i odświeżanie fragmentów skorupy ziemskiej już dawno usunęły ślady młodej Ziemi z jej powierzchni.

    Karratha został zlokalizowany przez algorytmy, które katalogowały kratery uderzeniowe na powierzchni Marsa. Stopniowo z 90 milionów wykrytych kraterów eliminowano kolejne, które nie pasowały do opisu Czarnej Piękności.

    Analizując meteoryt naukowcy zauważyli, że do jego powstania przyczynił się nie jedno, a kilka uderzeń w powierzchnię Marsa. Najstarsze jego fragmenty wybite zostały ponad 1,5 mld lat temu z miejsca, w którym znajduje się 40-kilometrowy krater Khujirt. Materiał ten opadł po jakimś czasie z powrotem na powierzchnię Marsa, gdzie spokojnie sobie leżał, aż 5-10 milionów lat temu grzmotnęła planetoida, która wybiła krater Karratha, a pechową skałę tym razem wybiła w przestrzeń kosmiczną, która zakończyła się na ziemskiej pustyni.

    Naukowcy zauważają, że także do krateru Khujirt materia znajdująca się w meteorycie przybyła z innego uderzenia, do którego doszło 4,45 mld lat temu. Gdzie jednak do niego doszło, tego nie wiadomo.

    Źródło: 1

    ]]>
    21893 0 0 0 Tweets by radekkosarzycki]]>
    <![CDATA[VIPER miał polecieć na Księżyc i nie poleci. Misja przełożona na 2024 rok]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/07/19/viper-mial-poleciec-na-ksiezyc-i-nie-poleci-misja-przelozona-na-2024-rok/ Tue, 19 Jul 2022 05:25:28 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21900

    Wolałbym mówić "a niech to!", a nie "a nie mówiłem?". Tylko co z tego. Sprawdzają się kolejne moje pesymistyczne prognozy co do terminu realizacji kolejnych misji kosmicznych, szczególnie tych, które niejako otaczają cały program Artemis.

    NASA poinformowała, że robot VIPER, który już w listopadzie 2023 roku miał polecieć na Księżyc, aby poszukiwać tam wody pozostanie na Ziemi co najmniej przez rok dłużej. To kolejna z wielu misji, których datę startu należy przesunąć w kalendarzu i to aż o 12 miesięcy. Bezpośrednią przyczyną opóźnienia - według oficjalnego komunikatu, jest konieczność wykonania dodatkowych testów lądownika, który miał dostarczyć łazik na powierzchnię Księżyca.

    Z jednej strony takie informacje są frustrujące, z drugiej... lepiej, żeby misja uległa opóźnieniu i zakończyła się sukcesem, niż gdyby ktoś miał wysłać nieprzygotowany lądownik tylko po to, aby potem oglądać jak rozbija się o powierzchnię Księżyca niczym izraelski Beresheet.

    Czym jest VIPER?

    VIPER to skrót od Volatiles Investigating Polar Exploration Rover. W ramach misji tej łazik wyposażony w odpowiednie instrumenty naukowe oraz sprzęt do wykonywania odwiertów będzie miał za zadanie poszukiwać lodu wodnego na lub tuż pod powierzchnią Księżyca. Na podstawie uzyskanych przez łazik danych naukowcy chcą oszacować ile lodu wodnego faktycznie znajduje się na Księżycu, jak jest rozłożony oraz w jakiej formie faktycznie występuje. Jakby nie patrzeć są to niezbędne dane dla wszystkich naukowców, którzy planują w dalszej przyszłości zakładanie załogowych baz księżycowych. Za przygotowanie lądownika Griffin odpowiedzialna jest firma Astrobotic. Na dodatkowe testy lądownika, które opóźniają dzisiaj misję, NASA przekazała firmie dodatkowe 67 mln dol. Tym samym całkowity koszt misji VIPERa wzrósł do 320 mln dol.

    ]]>
    21900 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Jeżeli tak powstają superziemie, to życia na nich raczej nie znajdziemy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/09/jak-powstaja-superziemie/ Tue, 09 Aug 2022 13:53:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21907

    Minineptuny i superziemie to dwa rodzaje planet, które naukowcy bezustannie odkrywają w otoczeniu wielu różnych gwiazd, ale które nie mają swoich przedstawicieli w Układzie Słonecznym. Okazuje się jednak, że te dwie kategorie mają ze sobą zaskakująco dużo wspólnego.

    W najnowszym artykule naukowym opublikowanym na portalu preprintów naukowych arXiv naukowcy wskazują na cztery minineptuny, czyli planety gazowe o rozmiarach nieco mniejszych od rozmiarów naszego Neptuna, które zdają się powoli przepoczwarzać w superziemie. Proces, który miałby do tego prowadzić jest zaskakująco prosty. Badacze wskazują, że to intensywne promieniowanie emitowane przez ich gwiazdy macierzyste może generować strumień wiatru gwiezdnego na tyle intensywny, że stopniowo odziera on owe planety z ich rozległej otoczki helowej. Za taką planetą tworzy się wtedy swoisty ogon gazowy zbudowany z gazu, który oderwał się od planety i ucieka w przestrzeń kosmiczną.

    Kiedy cały gaz uleci w przestrzeń kosmiczną, w miejscu planety pozostanie jedynie jej skaliste jądro, które zważając na rozmiary rzędu 1,5 średnicy Ziemi będzie wpadało w kategorię superziemi. Oczywiście jak na razie nie wiadomo tak naprawdę jak będzie przebiegał proces ucieczki atmosfery w czasie. Możemy jedynie obserwować to co się dzieje teraz. Nie wiadomo jednak czy wcześniej gazu uciekało więcej i czy obecne tempo utrzyma się w przyszłości. Nie zmienia to jednak faktu, że ewolucja minineptuna w superziemię obecnie wydaje się całkiem prawdopodobna.

    Naukowcy zwracają uwagę, że jeżeli faktycznie superziemie powstają w taki sposób, to źle wróży to poszukiwaniom na nich życia. Jakby nie patrzeć, jeżeli planety są w stanie stracić tak masywne atmosfery, to nie będą w stanie utrzymać cienkiej, która pozwoli na istnienie na ich powierzchni jakiegokolwiek życia. Być może zatem nie są to najlepsze kandydatki na cele dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego.

    Źródło: 1

    ]]>
    21907 0 0 0
    <![CDATA[Zdjęcie dnia: Gemini North fotografuje kosmiczną katastrofę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/gemini-north-zderzenie-galaktyk-ngc-4568/ Sat, 13 Aug 2022 06:09:39 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21910

    Jeżeli w ciągu kilku ostatnich tygodni widzieliście jakieś zdjęcia przestrzeni kosmicznej, to na pewno były to zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Ewentualnie gdzieś między nie mogły się wcisnąć pojedyncze zdjęcia z Hubble’a. To wprost niedopuszczalne, bo przecież mamy na powierzchni Ziemi oraz w przestrzeni kosmicznej także inne obserwatoria. Z tego też powodu cieszy najnowsze zdjęcie z teleskopu Gemini North znajdującego się na Hawajach.

    Zdjęcie to przedstawia swoistą stopklatkę z fascynującego wydarzenia rozciągniętego nieco w czasie. Para galaktyk spiralnych NGC 4568 oraz NGC 4567 zderza się ze sobą i łączy w jedną galaktykę w całkowitej ciszy i niezauważona przez większą część ludzkości. Wzajemne oddziaływanie galaktyczne sprawia, że oba te kolosy połączą się w jedną potężną galaktykę eliptyczną za około 500 milionów lat.

    Gemini North to jeden z dwóch identycznych teleskopów tworzących Międzynarodowe Obserwatorium Gemini. Teleskop uchwycił na powyższym zdjęciu zupełnie początkowy etap galaktycznego zderzenia, które zachodzi zaledwie 60 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Panny.

    Na widocznym na zdjęciu etapie centra obu galaktyk oddalone są od siebie o około 20 000 lat świetlnych. Dla porównania odległość Ziemi od centrum naszej galaktyki wynosi około 27 000 lat świetlnych.

    https://www.youtube.com/watch?v=aR_QKaEEn2c

    Czego można się spodziewać po takim zderzeniu?

    W toku postępującego mieszania się obu galaktyk i zderzania się kolejnych obłoków gazu i pyłu można w najbliższym czasie spodziewać się istnej eksplozji procesów gwiazdotwórczych, powstawania nowych gwiazd przez długie miliony lat. Obie galaktyki, a właściwie ich szczątki będą krążyć jeszcze wokół siebie do czasu kiedy wymieszają się w jedną, pozbawioną charakterystycznych wiatraków strukturę - gigantyczną galaktykę eliptyczną. Można się spodziewać, że po pewnym czasie zapasy gazu wyczerpią się w galaktyce lub zostaną z niej wywiane. Wtedy to galaktyka przejdzie w kolejne stadium, w którym tempo powstawania nowych gwiazd drastycznie spadnie i galaktyka zacznie się starzeć, z czasem stając się ostoją dla starszych, małomasywnych gwiazd.

    Nas też to czeka

    Dla mieszkańców Drogi Mlecznej (być może nie tylko Ziemian) powinno to być interesujące wydarzenie, bowiem ich także czeka takie samo zderzenie. Warto tu przypomnieć, że Droga Mleczna zmierza na podobne spotkanie z Galaktyką Andromedy. Owszem obie galaktyki zderzą się ze sobą za około 5 miliardów lat, ale jest to absolutnie nieuchronne. Już teraz galaktyki zbliżają się do siebie w imponującym tempie, a część naukowców podejrzewa, że halo jednej i halo drugiej galaktyki już zderzają się ze sobą.

    ]]>
    21910 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Kosmiczne Obserwatorium Fermiego przygląda się szczątkom gwiazdy, która eksplodowała jako supernowa]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/14/fermi-pozostalosc-po-supernowej/ Sun, 14 Aug 2022 06:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21915

    Od wielu lat astronomowie poszukiwali miejsc we wszechświecie, które mogłyby być źródłem jednych z najbardziej energetycznych protonów w naszej galaktyce. Dwanaście lat pracy Kosmicznego Teleskopu Promieniowania Gamma Fermi pozwoliło odkryć, że takim źródłem może być jedna z pozostałości po supernowych.

    Dane z Fermiego jednoznacznie wskazują, że fale uderzeniowe powstałe w eksplozjach supernowych mogą przyspieszać część cząstek do prędkości bliskich prędkości światła. Takie promienie kosmiczne zazwyczaj przyjmują formę protonów (aczkolwiek mogą to być też jądra atomowe lub elektrony). Przemierzając przestrzenie międzygwiezdne, często zmieniają one kierunek lotu, bowiem posiadają własny ładunek elektryczny, a tym samym reagują na galaktyczne pole magnetyczne. Efekt tego jednak jest taki, że bardzo ciężko jest stwierdzić skąd takie cząstki do nas przyleciały skoro zanim do nas dotarły wielokrotnie zmieniły kierunek lotu. Naukowcy zwracają jednak uwagę, że gdy takie cząstki zderzają się z gazem międzygwiezdnym w bezpośrednim otoczeniu pozostałości po supernowej, emitują one charakterystyczne promieniowanie gamma.

    https://www.youtube.com/watch?v=oYm-0MX_3HE

    Uwięzione przez chaotyczne pole magnetyczne, cząstki takie wielokrotnie przecinają falę uderzeniową supernowej, za każdym razem zyskując prędkość i energię. W końcu szczątki po eksplozji nie mogą już ich utrzymać i odlatują w przestrzeń międzygwiezdną.

    Astronomowie zidentyfikowali kilka podejrzanych PeVatronów (źródeł protonów o energii rzędu milionów miliardów elektronowoltów), w tym jedno w centrum naszej galaktyki. Oczywiście na szczycie listy kandydatów znajdują się pozostałości po supernowych. Jednak spośród około 300 znanych szczątków po takich eksplozjach, tylko kilka emituje promieniowanie gamma o wystarczająco wysokich energiach.

    G106.3+2.7, to przypominający kształtem kometę obłok znajdujący się ok. 2600 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Cefeusza. Na północnej granicy obłoku znajduje się jasny pulsar, pozostałość po supernowej. Astronomowie podejrzewają, że oba te obiekty powstały w wyniku tej samej eksplozji.

    https://www.youtube.com/watch?v=1XkQ5KJD25A

    Fermi odkrył w tej pozostałości po supernowej promienie gamma o energii rzędu miliarda elektronowoltów. Sieć teleskopów VERITAS z Obserwatorium Freda Lawrence’a Whipple w Arizonie zarejestrował w tym samym miejscu nawet bardziej energetyczne promieniowanie gamma.

    Pulsar, J2229+6114, podczas wirowania emituje własne promienie gamma niczym latarnia morska. Jego poświata dominuje cały region promieniowaniem o energii kilku miliardów elektronowoltów.

    „Jak dotąd G106.3+2.7 wydaje się wyjątkowa, ale może okazać się, że jest po prostu najjaśniejszym członkiem całej nowej populacji pozostałości po supernowych, które emitują promienie gamma osiągające energię TeV” – przekonują naukowcy. „Kolejne mogą zostać odkryte w przyszłości za pomocą Fermiego oraz innych obserwatoriów poszukujących wysokoenergetycznego promieniowania gamma”.

    ]]>
    21915 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Lądownik InSight straszy. Można kopać i kopać na Marsie, a lodu i tak się nie znajdzie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/mars-insight-brak-lodu-na-marsie/ Sat, 13 Aug 2022 07:50:12 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21919

    Najnowsze dane sejsmiczne zebrane przez lądownik InSight na Marsie dostarczyły naukowcom kilku zaskakujących informacji. Jak się okazuje, przynajmniej tam, gdzie wylądował InSight w pierwszych trzystu metrach pod powierzchnią nie ma ani grama lodu wodnego. To może być poważny problem.

    Naukowcy przyznają, że odkrycie to stanowi spore zaskoczenie. Wszystko wskazuje na to, że podłoże, na którym stoi lądownik jest luźne i porowate. Gdyby był tam lód nie byłoby tylu szczelin i pustych przestrzeni. Oczywiście, teoretycznie mogłyby tam istnieć drobne ziarna lodu, które się ze sobą nie połączyły. Tyle teoria. Pozostaje jednak pytanie na ile jest to realne.

    To jednak nie wszystko. Dotychczas uważano, że w odległej przeszłości na powierzchni Marsa istniały ogromne ilości wody tworzące liczne mniejsze i większe jeziora, a nawet całe oceany. Eksperci podejrzewali, że spora część tej wody została z czasem uwięziona w minerałach, które stworzyły zwartą warstwę tuż pod powierzchnią planety. Jakby nie patrzeć, na styku wody i skał powstają zupełnie nowe minerały, których elementem składowym jest woda. Nic jednak nie wskazuje na to, aby w miejscu lądowania misji InSight tak było.

    https://www.youtube.com/watch?v=JJZ6UlH_TfQ

    Tu pojawia się problem. InSight wylądował na obszarze Elysium Planitia w okolicach marsjańskiego równika. Panujące tam temperatury znacznie poniżej zera sugerują, że gdyby woda tam była, to i powinna z czasem zamarznąć lub stworzyć trwały związek z materiałem skalnym. Tymczasem, dane sejsmiczne zebrane przez sejsmometr SEIS wskazują, że w pierwszych 300 metrach pod powierzchnią zwartych struktur nie ma wcale.

    Naukowcy badają to co znajduje się pod powierzchnią Marsa z jednego podstawowego problemu. Jeżeli jakieś życie istnieje na Marsie, to musi się ono znajdować pod powierzchnią planety. Na powierzchni nie ma już wody, a na dodatek jest ona bezustannie bombardowana szkodliwym promieniowaniem kosmicznym. Woda teoretycznie może istnieć w formie lodu pod powierzchnią planety, gdzie i promieniowania mniej dociera. Nawet jeżeli życia nie ma, to w teoretycznych glinach powstałych w wyniku łączenia skał z wodą mógł zachować się zapis życia, które kiedyś tam istniało. Nic zatem dziwnego, że brak lodu wodnego stanowi srogie rozczarowanie.

    W takiej sytuacji znaczenia nabiera planowana misja kosmiczna Mars Ice Mapper, która miałaby zidentyfikować miejsca na Marsie, w których lodu pod powierzchnią jest najwięcej. W przyszłości mogłyby to być preferowane miejsca lądowania pierwszych marsjańskich misji załogowych. O ile w ogóle człowiekowi kiedykolwiek uda się polecieć na Marsa.

    ]]>
    21919 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Kolejne Starlinki na orbicie biegunowej. Dziesiąty lot tego samego Falcona 9]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/starlinki-grupa-3-3-na-orbicie/ Sat, 13 Aug 2022 09:19:44 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21923

    O godzinie 23:40 polskiego czasu w piątek 13 sierpnia z Bazy Sił Kosmicznych Vandenberg w Kalifornii na szczycie rakiety Falcon 9 wystartowała kolejna paczka satelitów megakonstelacji Starlink. Satelity poleciały na orbitę biegunową.

    Dziewięć minut po starcie pierwszy człon rakiety stał już na platformie oceanicznej na Pacyfiku, a drugi człon sześćdziesiąt trzy minuty po starcie zwolnił zaczepy i wypuścił wszystkie 46 satelitów na orbicie. Warto tutaj zauważyć, że satelity te nie będą miały lekko, bowiem znajdują się na orbicie przecinającej tor lotu odłamków powstałych w listopadzie 2021 roku wskutek zniszczenia przez Rosjan własnego satelity.

    https://youtu.be/SU5FbiCbjic?t=289

    Jak niedawno poinformowała firma COMSPOC monitorująca aktywność na orbicie okołoziemskiej w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy ponad 6000 razy dochodziło do zbliżenia szczątków satelity z 841 satelitami Starlink. Inaczej mówiąc, aż 30 proc. wszystkich satelitów Starlink spotkało w ostatnim roku na swojej drodze odłamki z rozwalonego przez Rosjan satelity. W każdym z takich zbliżeń odłamki znajdowały się w odległości mniejszej niż 10 km od satelity.

    Wysłane w piątek na orbitę satelity docelowo trafią na wysokość 560 km nad powierzchnią Ziemi i będą poruszały się po orbicie nachylonej do równika pod kątem 97,6 stopni. Na tej orbicie znajdują się już satelity wysłane także 10 i 22 lipca br.

    Warto zwrócić uwagę na to, że pierwszy człon rakiety Falcon 9, który wyniósł wczoraj satelity na orbitę odbył tym samym swój dziesiąty lot na orbitę.

    ]]>
    21923 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Na Betelgezie doszło do powierzchniowego wyrzutu masy]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/13/betelgeza-powierzchniowy-wyrzut-masy/ Sat, 13 Aug 2022 11:46:11 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21927

    Pamiętacie zapewne jak w 2019 roku cały świat astronomii (i nie tylko) z zaskoczeniem obserwował jak Betelgeza, jedna z najciekawszych gwiazd nocnego zimowego nieba, traci z dnia na dzień na blasku. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział co się dzieje.

    Wielu obserwatorów, którzy doskonale wiedzieli, że ów czerwony olbrzym jest gwiazdą, której czas życia dobiega już końca, zastanawiało się, czy jesteśmy świadkami ostatnich chwil jej życia i doczekamy się w najbliższym czasie potężnej eksplozji supernowej. Wizja była fantastyczna. Jakby nie patrzeć, Betelgeza znajduje się zaledwie 500 lat świetlnych od Ziemi, a więc jej ewentualna eksplozja sprawiłaby, że gwiazda stałaby się absolutnie najjaśniejszym obiektem nocnego nieba. Po kilku jednak miesiącach entuzjazm i oczekiwanie straciły na impecie, bowiem gwiazda jak gdyby nigdy nic wróciła do swojej dawnej jasności.

    Supernowej raczej nie doczekamy, ale też będzie ciekawie

    Najnowsze dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a wskazują, że na powierzchni gwiazdy doszło do powierzchniowego wyrzutu masy (SME, surface mass ejection). To zjawisko dotąd nieobserwowane na tak bliskiej nam gwieździe. W przeciwieństwie do koronalnych wyrzutów masy, które znamy z naszego Słońca, a które mają miejsce w najbardziej zewnętrznej warstwie atmosfery naszej gwiazdy dziennej, na Betelgezie doszło do wyrzutu masy bezpośrednio z powierzchni gwiazdy. Różnica jest taka, że na Betelgezie doszło do wyrzutu 400 miliardów razy większej ilości masy.

    Naukowcy wskazują, że do wyrzutu doszło wtedy, gdy z wnętrza gwiazdy do powierzchni dotarł bąbel materii o średnicy ponad 1,5 miliona kilometrów. Dla porównania całe Słońce ma średnicę 1,3 mln km. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że jak na Betelgezę nie jest to dużo, bowiem gwiazda ta ma średnicę ponad miliarda kilometrów. Gdyby umieścić ją w tym samym miejscu, w którym znajduje się Słońce, to Merkury, Wenus, Mars i Ziemia znalazłyby się we wnętrzu gwiazdy, a Jowisz ocierałby się niemalże o jej powierzchnię.

    https://www.youtube.com/watch?v=MXh7n7Dhvbk

    Wyrzucona z powierzchni gwiazdy materia, oddalając się od gwiazdy uległa ochłodzeniu i zamieniła się w gęsty obłok pyłu, który przypadkiem znalazł się dokładnie między Betelgezą a Słońcem i tym samym przesłonił nam część jej tarczy. To z kolei spowodowało, że z naszej perspektywy jasność gwiazdy po prostu spadła.

    Od tego czasu obłok jednak się rozproszył i ponownie zaczął przepuszczać promieniowanie emitowane przez gwiazdę. Z tego też powodu na Ziemi mogliśmy obserwować powrót do pierwotnej jasności gwiazdy.

    Najnowsze badania wskazują, że faktycznie gwiazda galopem goni do końca swojego życia, ale na supernową możemy poczekać jeszcze jakieś 100 000 lat.

    Źródło: 1

    ]]>
    21927 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Rocket Lab wkrótce znów będzie łapał helikopterem spadające rakiety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/14/rocket-lab-przechwytywanie-rakiety-electron/ Sun, 14 Aug 2022 08:01:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21933

    W maju 2022 r. amerykańska firma Rocket Lab podjęła próbę odzyskania pierwszego stopnia rakiety, który po wykonaniu swojej misji opadał ku powierzchni ziemi na spadochronie. Wszystko wskazuje na to, że pierwszy test pod wieloma względami był sukcesem.

    Pod koniec 2022 r. firma planuje ponowną próbę przechwycenia za pomocą helikoptera pierwszego stopnia rakiety Electron. Takie informacje przedstawiciele firmy Rocket Lab przekazali podczas spotkania z udziałowcami, które miało miejsce 11 sierpnia.

    https://www.youtube.com/watch?v=vhW2GASlBtM

    Warto tutaj przypomnieć, że pomimo tego, iż rakietę udało się złapać, piloci helikoptera ostatecznie upuścili ją na powierzchnię wody ze względu na nieprawidłowe zachowanie helikoptera z podczepionym ładunkiem.

    Docelowo Rocket Lab chce dopracować technologię przechwytywania pierwszych członów rakiety, aby helikoptery mogły dostarczać je bezpośrednio na ląd, gdzie byłyby poddawane serwisowi i przygotowane do kolejnych lotów. W ten sposób Electron mógłby stworzyć konkurencję dla rakiet Falcon 9, które etap dopracowywania technologii mają już dawno za sobą i rutynowo dostarczają ładunki na orbitę nawet po kilkanaście razy.

    Neutron - nowa rakieta od Rocket Lab

    https://www.youtube.com/watch?v=7kwAPr5G6WA

    W międzyczasie inni specjaliści z Rocket Lab zajmują się opracowywaniem Neutrona, rakiety kolejnej generacji. Według planów Neutron będzie w stanie wynosić większe ładunki na orbitę, dzięki czemu będzie mógł wynosić pakiety satelitów tworzących całe megakonstelacje satelitów. O rakiecie tej więcej szczegółów dowiemy się jednak dopiero 21 września.

    Electron zaledwie kilka tygodni temu wszedł na rynek lotów międzyplanetarnych wysyłając satelitę CAPSTONE w kierunku Księżyca. W przyszłym roku natomiast inny Electron wyniesie pierwszą prywatnie finansowaną misję badawczą do Wenus.

    ]]>
    21933 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Na Europie śnieg pada od środka. Tego bym nie wymyślił]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/17/snieg-na-europie/ Wed, 17 Aug 2022 06:06:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21937

    Pod grubą lodową skorupą Europy, lodowego księżyca Jowisza znajduje się ocean ciekłej wody, w którym znajduje się więcej wody niż we wszystkich oceanach na Ziemi. Teraz naukowcy donoszą, że jest to dość nietypowe miejsce, bowiem we wnętrzu tego oceanu śnieg unosi się ku górze i "opada" na odwrócone szczyty lodowe wyrastające z wewnętrznej powierzchni skorupy lodowej księżyca. Brzmi abstrakcyjnie? Naukowcy przekonują, że taki podwodny śnieg występuje także pod lodowcami szelfowymi na Ziemi. Taki "odwrotny śnieg" może przyczyniać się do powiększania od wnętrza grubości skorupy lodowej na Europie.

    Podwodny śnieg jest znacznie czystszy niż inne rodzaje lodu, co z kolei oznacza, że ​​lodowa skorupa Europy może być znacznie mniej słona niż wcześniej sądzono. To akurat jest niezwykle ważne dla naukowców i inżynierów, którzy przygotowują sondę kosmiczną Europa Clipper, która już za kilka lat poleci do Jowisza i po dotarciu do celu będzie używała radaru do zaglądania pod powłokę lodową, aby sprawdzić, czy ocean Europy może być przyjazny dla życia. Najnowsze informacje są tutaj niezwykle ważne ponieważ sól w lodzie może bezpośrednio wpływać na to, jak głęboko radar będzie w stanie zajrzeć do wnętrza Europy. Im więcej zatem będziemy wiedzieć o składzie chemicznym skorupy, tym lepiej zrozumiemy przesłane przez sondę dane obserwacyjne.

    Informacje o skorupie lodowej oraz o jej potencjalnym zasoleniu zostały opublikowane przez zespół z Uniwersytetu Teksasu w Austin w najnowszym wydaniu periodyku naukowego Astrobiology. To właśnie naukowcy z UT kierują projektem budowy radaru, który będzie penetrował głębiny oceaniczne Europy.

    Badacze przyznają, że zasolenie i skład oceanu są kluczowymi danymi jeżeli chodzi o Europę. To właśnie te dwa czynniki decydują tak naprawdę o tym, czy ów ocean jest miejscem przyjaznym dla życia, a jeżeli tak to także o tym, jakiego życia możemy się tam spodziewać. Póki co wszystkie badania wskazują, że temperatura, ciśnienie i zasolenie oceanu Europy przypominają te, które rejestruje się pod lodowcami szelfowymi na Antarktydzie. Tam akurat na brak życia nie sposób narzekać. Nic zatem dziwnego, że Europa od lat uważana jest za najbardziej obiecujące miejsce w Układzie Słonecznym dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego.

    Zaraz, zaraz, jak śnieg w wodzie ma się unosić?

    Mowa tutaj o tzw. lodzie śryżowym, który powstaje w przechłodzonej wodzie morskiej. Taki lód przyjmuje formę płatków lodu, które unoszą się w górę i próbują się wydostać na powierzchnię. W przypadku Europy zamiast powierzchni wody jest dolna, wewnętrzna powierzchnia skorupy lodowej. To właśnie tam odkłada się ów lód stopniowo zwiększając grubość warstwy lodu. Jeżeli faktycznie tak jest, to oznacza to, że zasolenie skorupy lodowej Europy jest znacznie niższe niż wcześniej podejrzewano. To z kolei sprawia, że dostajemy informację o elastyczności lodu, jego przewodnictwie cieplnym oraz ewentualnej tektonice lodu. To zupełnie nowe pole badań tego fascynującego globu.

    „Możemy wykorzystać Ziemię do oceny zdatności Europy do zamieszkania, zmierzyć wymianę zanieczyszczeń między lodem a oceanem i ustalić, gdzie w lodzie znajduje się woda” – dodaje Donald Blankenship, główny badacz w zespole przygotowującym radar do penetracji lodu Europy w ramach misji Europa Clipper..

    ]]>
    21937 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Egzoplaneta pokryta w całości oceanem? Być może]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/24/wodny-swiat-toi-1452b/ Wed, 24 Aug 2022 16:58:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21941

    Naukowcy z Uniwersytetu w Montrealu poinformowali właśnie o odkryciu nowej planety pozasłonecznej. TOI-1452 b, bo takie oznaczenie nosi planeta odkryta za pomocą kosmicznego teleskopu TESS krąży wokół jednej z dwóch małych gwiazd tworzących układ podwójny znajdujący się w gwiazdozbiorze Smoka.

    Opisywany przez astronomów układ znajduje się stosunkowo blisko Układu Słonecznego. Oczywiście mowa tutaj o bliskości w skali kosmicznej: jakby nie patrzeć w porównaniu do oddalonej od nas o 4,2 lata Proximy Centauri, układ znajdujący się w odległości 100 lat świetlnych jest daleko od nas. W porównaniu do rozmiarów naszej galaktyki (średnica: 100 000 lat świetlnych), jest on jednak bardzo blisko, wręcz na naszym lokalnym podwórku.

    Planeta pod względem masy przypomina Ziemię, natomiast rozmiary ma nieco większe od niej. To już bardzo dobra wiadomość. Jakby jednak było tego mało, to wszystko wskazuje, że planeta znajduje się w tzw. ekosferze swojej gwiazdy macierzystej. Teoretycznie zatem na jej powierzchni może występować woda w stanie ciekłym. Wiele informacji wskazuje, że w tym przypadku możemy mieć do czynienia z planetą, której całą powierzchnię pokrywa głęboki ocean składający się z ciekłej wody.

    https://www.youtube.com/watch?v=AFs8-Zcli1U

    Dane obserwacyjne wskazują, że gwiazdę TOI-1452 co 11 dni okrąża planeta o 70 proc. większa od Ziemi. Taka szczegółowość danych wskazuje na niezwykłe zdolności naszych instrumentów obserwacyjnych. Układ dwóch znacznie mniejszych od Słońca gwiazd jest tak ciasny, że odległość między oboma składnikami wynosi zaledwie 97 AU, czyli jest dwa razy większa od odległości Plutona od Słońca. TESS widzi zatem obie gwiazdy jako jeden punkt. Tylko instrument PESTO obsługiwany przez astronomów z Japonii jest w stanie wciąż oddzielić te składniki od siebie.

    TOI-1452 b

    Naukowcy sugerują, że egzoplaneta może być w całości pokryta przez głęboki ocean ciekłej wody. Owszem, dotychczas to o naszej planecie mówiło się, że jest błękitną kropką. Jakby nie patrzeć, to 70 proc. powierzchni naszej planety zajmują oceany. Problem jednak w tym, że warstwa wody na Ziemi jest znikoma, przez co cała woda to zaledwie 1 proc. masy Ziemi. Mieszkamy na suchej planecie. W porównaniu z nią TOI-1452 b jest zupełnie innym tworem. Badacze podejrzewają bowiem, że aż 30 proc. masy tej planety to czysta woda.

    Skoro TESS odkrył tak fascynującą planetę, to możemy być niemal pewni, że wkrótce będzie obserwował ją także Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Wtedy też dowiemy się znacznie więcej o jej atmosferze i składzie chemicznym. Dzięki „niewielkiej” odległości planety od Ziemi Webb będzie w stanie dokładnie przyjrzeć się jej atmosferze. Czego się wtedy dowiemy, jak na razie nie wiadomo. Nie zmienia to faktu, że jest na co czekać.

    ]]>
    21941 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Ostatnie przygotowania do misji Artemis 1. Czy SLS w końcu wystartuje?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/24/ostatnie-przygotowania-artemis-1/ Wed, 24 Aug 2022 17:29:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21946

    W 1972 roku zakończył się trwający już od trzech lat program załogowych misji księżycowych Apollo, największe osiągnięcie techniczne tamtej epoki. Dokładnie pół wieku później, we wrześniu 2022 roku być może rozpocznie się nowy program załogowych misji księżycowych Apollo. Już za kilka dni może rozpocząć się pierwsza, kluczowa, choć jeszcze bezzałogowa misja księżycowa Artemis 1.

    Docelowo Artemis ma być sposobem na powrót człowieka na Księżyc, tym razem na stałe. To hasło towarzyszyło przygotowaniom do misji Apollo od wielu lat. Ostatnio jednak koncepcja NASA nieco się zmieniła. Teraz, zamiast mówić o powrocie na stałe, NASA zaczyna podkreślać, że Księżyc ma być tylko etapem pośrednim w drodze na Marsa. Niezależnie jednak od tego jak będzie to przedstawiane ważne jest, aby misja w ogóle się rozpoczęła. Nasze pokolenie musi mieć swoje lądowanie na Księżycu.

    Plan jest taki, aby potężna, wysoka na 98 metrów rakieta Space Launch System wystartowała z Przylądka Canaveral na Florydzie w poniedziałek 29 sierpnia o godzinie 14:33 polskiego czasu. Choć na pokładzie statku Orion nie będzie tym razem jeszcze żadnej załogi, będzie to przełomowa misja. Jakby nie patrzeć, SLS jeszcze nigdy nie wzbił się w powietrze. Udany start i udana misja ustawi agencję kosmiczną na drodze do faktycznego, załogowego powrotu na powierzchnię Księżyca. W ten sposób być może NASA choć na chwilę odstawi peleton i przestanie czuć oddech Chin na swoim karku (Chiny także intensywnie pracują nad pierwszą załogową misją księżycową).

    Dawno już w amerykańskim kosmosie nikt nie odczuwał takiej satysfakcji. Agencje prasowe podają, że start rakiety na żywo z okolicy Centrum Kosmicznego Kennedy'ego będzie obserwowało nawet 200 000 widzów. Takich tłumów nie było tam... od pół wieku.

    Artemis 1

    https://www.youtube.com/watch?v=5Wu4D-Db678

    Na pokładzie pustego statku kosmicznego Orion, który w ramach misji poleci w kierunku Księżyca, wejdzie na orbitę wokół niego, a następnie wróci na Ziemię znajdą się manekiny, które w trakcie całej misji będą rejestrowały przyspieszenia, przeciążenia, wibracje oraz poziom promieniowania, na które w przyszłości narażeni będą ludzie latający na Księżyc w ramach kolejnych misji programu.

    Cała misja została zaplanowana na 42 dni. W tym czasie statek Orion przeleci na wysokości zaledwie 100 km nad powierzchnią Księżyca, a następnie wyleci aż 60 000 km za orbitę Księżyca. Każdy moment tej misji będzie monitorowany i rejestrowany za pomocą pełnej palety czujników i kamer. W trakcie misji możemy zatem spodziewać się wielu fascynujących zdjęć, w tym także selfie samego statku na tle Księżyca czy odległej Ziemi.

    Napięcie z pewnością będzie udzielało się nam nie tylko podczas startu, ale także, a może przede wszystkim podczas powrotu w atmosferę ziemską. Wtedy to zostanie przetestowana zupełnie nowa osłona termiczna, która będzie musiała osłonić statek przed tarciem atmosfery przy prędkości ponad 40 000 km/h. Naukowcy spodziewają się, że osłona termiczna rozgrzeje się do 2760 stopni Celsjusza, aby chwilę później statek w całości mógł wylądować u wybrzeży Pacyfiku.

    Do biegu, gotowi, pogoda!

    Start misji planowany jest na poniedziałek 29 sierpnia o godzinie 14:44 polskiego czasu. Okno startowe będzie otwarte przez dwie godziny. Jeżeli w tym czasie nie uda się wystartować, najbliższa możliwość będzie drugiego, a następnie piątego września.

    Ta misja po prostu musi się udać. Program Artemis przez lata pochłonął wiele miliardów dolarów. Jeżeli teraz, podczas startu doszłoby do awarii czy eksplozji, cały program Artemis uległby opóźnieniu o wiele kolejnych lat. Jeżeli jednak się uda, w kolejnej misji - Artemis 2 - w taką samą podróż jak teraz wybierze się Orion z załogą. W trakcie misji Artemis 3 miałoby natomiast dojść do pierwszego od dekad lądowania człowieka na powierzchni Księżyca. NASA upiera się, że stanie się to w 2025 roku, choć zważając na brak wielu kluczowych komponentów takich jak skafandry kosmiczne, czy lądownik (przygotowywany przez SpaceX) jest to całkowicie nierealne.

    Nie ma jednak co narzekać. Trzymajmy kciuki w poniedziałek. Oby się udało/

    ]]>
    21946 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[NASA ma chrapkę na Urana. Czy w końcu wyślemy jakąś sondę do lodowego olbrzyma?]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/24/uranus-orbiter-and-probe/ Wed, 24 Aug 2022 18:05:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21950

    Spokojnie, nawet jeżeli faktycznie już teraz zabierzemy się za przygotowywanie misji do Urana, to i tak doleci ona do celu w latach czterdziestych. Policzcie sobie ile wtedy będziecie mieć lat. Mnie wynik tego działania co najmniej nie cieszy.

    Wizjonerzy już teraz bardzo często roztaczają przed nami wizję kosmosu, w których to nie latamy już na Księżyca (to to robiliśmy 50 lat temu), nie odwiedzamy Marsa (bo przecież Elon zawiezie nas tam za kilka lat i to będzie norma), ale wybieramy się już do egzoplanet, pokonujemy odległości międzygwiezdne, a nawet międzygalaktyczne. Wizjonerzy wizjonerami, a rzeczywistość swoją drogą.

    Do najbliższej egzoplanety światło leci (z prędkością światła) ponad cztery lata. Człowiek w całym swoim programie kosmicznym jak dotąd oddalił się od Ziemi maksymalnie na odległość, którą światło pokonuje w nieco ponad jedną sekundę. Taka jest przepaść pomiędzy tym co nam się udało zrobić, a tym co byśmy chcieli zrobić.

    Pocieszające zatem jest to, że tak naprawdę wciąż jeszcze musimy się nauczyć na naszym lokalnym podwórku. Jakby nie patrzeć w całej historii podboju kosmosu tylko jedna, jedyna sonda kosmiczna wysłana z Ziemi w 1977 roku zbliżyła się do Urana i Neptuna. Zbliżyła się, zrobiła zdjęcie i poleciała dalej. Koniec. Nic nigdy więcej tam nie poleciało.

    Uranus Orbiter and Probe

    https://www.youtube.com/watch?v=tCmC0XOKO5Q

    Nic zatem dziwnego, że w NASA pojawiają się głosy, że trzeba wrócić do tych błękitnych lodowych olbrzymów. Sonda Voyager 2 przeleciała w jego otoczeniu w 1986 roku. Od tego czasu wiemy o nim tyle, co powie nam od czasu do czasu Kosmiczny Teleskop Hubble’a.

    Wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że to właśnie misja sondy kosmicznej lecącej do Urana może być misją flagową nadchodzącej dekady. Cały program miałby się zacząć w 2024 roku. Wtedy to naukowcy i inżynierowie mieliby rozpocząć pracę nad koncepcjami misji, w ramach której do Urana miałaby polecieć sonda, która weszłaby na orbitę wokół planety.

    Sonda UOP (nie, nie Urząd Ochrony Państwa) czyli Uranus Orbiter and Probe miałaby po dotarciu do celu wejść na orbitę wokół Urana i w trakcie trwającej kilka lat misji wrzucić w chmury planety swoisty próbnik, który dostarczyłby na Ziemię dane o górnych warstwach chmur planety.

    Jeżeli wszystko poszłoby dobrze, sonda mogłaby wystartować w podróż do Urana na początku lat trzydziestych i dotrzeć do celu w latach czterdziestych. Lot powinien potrwać od 12 do 15 lat. Szybciej niestety się nie da. Inaczej, dałoby się, ale skończyłoby się to misją przypominającą misję New Horizons, kiedy to sonda pokonała odległość między Ziemią a Plutonem w ciągu niecałych 10 lat. Niestety po dotarciu do celu sonda miała zbyt dużą prędkość, aby wejść na orbitę wokół swojej planety. Jeżeli jednak chcemy, aby sonda krążyła wokół Urana przez kilka lat, musi ona zostać wysłana z odpowiednio niską prędkością.

    ]]>
    21950 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[James Webb odkrywa dwutlenek węgla w atmosferze egzoplanety]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/25/james-webb-wasp-39-b-co2/ Thu, 25 Aug 2022 15:30:38 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21953

    Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba ewidentnie zabrał się do pracy pełną parą. Naukowcy z zespołu analizujące zebrane za jego pomocą dane poinformowali dzisiaj o fascynującym i bardzo dobrze rokującym na przyszłość odkryciu. Obserwując planetę gazową krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca 700 lat świetlnych od Ziemi, udało się jednoznacznie potwierdzić obecność dwutlenku węgla w atmosferze.

    Jakość dostarczonych przez teleskop danych wskazuje, że w przyszłości teleskop najprawdopodobniej będzie w stanie dokonywać takich samych odkryć także w atmosferach mniejszych planet skalistych.

    Celem obserwacji w tym przypadku był gorący olbrzym WASP-39b, którego masę szacuje się na 25 proc. masy Jowisza, a rozmiary na 1,3 średnicy Jowisza. Tak duże rozdęcie atmosfery planety spowodowane jest jej stosunkowo niewielką odległością od gwiazdy macierzystej. Owa odległość sprawia, że temperatura atmosfery planety szacowana jest na 900 stopni Celsjusza. W Układzie Słonecznym nie mamy odpowiednika takiej planety, bowiem wszystkie gazowe olbrzymy znajdują się znacznie dalej od Słońca. Jowisz oddalony jest od Słońca o 778 mln km, podczas gdy WASP-39 b oddalony jest od swojej gwiazdy o zaledwie 7 mln km. Jowisz okrąża Słońce w ciągu 12 lat, a WASP-39 b na okrążenie swojej gwiazdy potrzebuje czterech dni. Tym samym, choć mówimy o dwóch gazowych olbrzymach, to bardzo się one od siebie różnią.

    WASP-39 b nie jest niczym nowym dla naukowców. Planeta została odkryta już w 2011 roku i od tego czasu była wielokrotnie obserwowana przez teleskopy naziemne oraz kosmiczne. W ciągu ostatniej dekady naukowcy odkryli w jej atmosferze parę wodną, sód i potas. Do potwierdzenia obecności dwutlenku węgla potrzeba było jednak dużo bardziej precyzyjnego teleskopu - Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba idealnie się do tego nadawał.

    Czytaj więcej:

    ]]>
    21953 0 0 0
    <![CDATA[Star Trek: Uhura w końcu poleci w kosmos]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/29/por-uhura-star-trek-poleci-w-kosmos/ Mon, 29 Aug 2022 05:04:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21960

    Porucznik Nyota Uhura odpowiedzialna była za łączność na pokładzie statku Enterprise w serialu Star Trek: Seria oryginalna oraz w siedmiu pierwszych filmach z serii Star Trek. Tę niezwykle fascynującą postać przez długie lata grała Nichelle Nichols, afroamerykańska aktorka, która zmarła 30 lipca 2022 r. w wielu 89 lat. Teraz jej prochy polecą tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.

    Prochy Nichols polecą w przestrzeń kosmiczną w doborowym towarzystwie. Na pokładzie tego samego "statku" polecą także prochy Jamesa Doohana, który grał postać Scotty'ego, Majel Barrett Roddenberry, grającej postać pielęgniarki Chapel oraz twórcy całego serialu Gene'a Roddenberry.

    Całą misję nazwaną - a jakże - Enterprise organizuje firma Celestis z Teksasu, która od kilku dekad wysyła w przestrzeń kosmiczną prochy osób, które zdecydowały się opłacić sobie taką pośmiertną podróż kosmiczną.

    Misja Enterprise jest niejako dodatkiem do innej misji kosmicznej. Rakieta Vulcan Centaur, która wystartuje najwcześniej w grudniu tego roku, będzie miała za zadanie wynieść w kosmos lądownik Peregrine firmy Astrobotic zmierzający na Księżyc. Zasobnik z prochami aktorów grających w serialu Star Trek będzie przyczepiony do Centaura, górnego stopnia rakiety. Kiedy Peregrine oddzieli się już od górnego stopnia, ten skieruje się na tzw. orbitę cmentarną, na której wraz z prochami aktorów będzie krążył wokół Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?v=22MLsyCFokg

    Bez bicia przyznam, że jest to w jakiś sposób ekscytująca myśl. Nie jestem na co dzień miłośnikiem produkcji z gatunku science-fiction. Jednak w ubiegłym roku natrafiłem gdzieś przypadkiem na artykuł opisujący ile na przestrzeni pół wieku nagrano filmów i seriali opowiadających o przygodach Enterprise. Było to chyba przy emisji pierwszego sezonu serialu Picard. Rozbawiony ogromem tego uniwersum postanowiłem obejrzeć całość, wszystkie filmy i seriale. Mimo upływu wielu miesięcy moja podróż przez wszechświat patrolowany przez Enterprise wciąż trwa i nie zbliżyła się nawet do połowy. Siłą rzeczy jestem zatem w jakiś sposób emocjonalnie związany z postaciami granymi przez Shatnera, Nimoya, czy właśnie Nichols. Mam wrażenie, że podczas startu Peregrine'a to właśnie misja Enterprise będzie dla mnie bardziej emocjonująca niż misja księżycowego lądownika.

    https://www.youtube.com/watch?v=rtMNAHwPSgA

    ]]>
    21960 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Dwie supermasywne czarne dziury zderzą się na naszych oczach. I to już wkrótce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/08/30/dwie-supermasywne-czarne-dziury-zderzenie/ Tue, 30 Aug 2022 06:15:34 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21963

    Miliard lat świetlnych od nas znajduje się dość nietypowa galaktyka. Astronomowie analizujący emitowane przez nią sygnały wskazują, że wkrótce może w niej dojść do zdarzenia, które naukowcy bardzo chcieliby zobaczyć w czasie rzeczywistym. Tym razem jednak "wkrótce" nie oznacza "w ciągu najbliższych 100 000 lat".

    Źródłem owego nietypowego sygnału jest galaktyka SDSS J1430+2303. Wszystko bowiem wskazuje, że w centrum tejże galaktyki znajduje się nie jedna, a dwie supermasywne czarne dziury o łącznej masie rzędu 200 milionów mas Słońca. Obie czarne dziury krążą wokół wspólnego środka masy, emitują fale grawitacyjne i coraz bardziej się do siebie zbliżają. Wszystko wskazuje na to, że są one już skazane na zderzenie i połączenie się w jedną, większą supermasywną czarną dziurę.

    https://www.youtube.com/watch?v=I_88S8DWbcU

    Zwykle, gdy astronomowie mówią, że już wkrótce coś się wydarzy w kosmosie, słowo "wkrótce" trzeba rozumieć w kontekście kosmicznym. Doskonałym przykładem może tutaj być eksplozja Betelgezy jako supernowej. Owa najpopularniejsza gwiazda na nocnym niebie wkrótce dokona swojego żywota, eksploduje jako supernowa i stanie się jednym z najjaśniejszych obiektów nocnego nieba na Ziemi. W tym kontekście wkrótce oznacza od 100 000 do 1 000 000 najbliższych lat. Nie ma w tym nic dziwnego. Jeżeli gwiazdy są w stanie żyć po kilka, kilkanaście miliardów lat, to załapanie się na ostatni milion lat wydaje się sporym zbiegiem okoliczności.

    W przypadku krążących wokół siebie supermasywnych czarnych dziur w galaktyce J1429+2303 jest jednak inaczej. Tutaj wkrótce oznacza wkrótce. Naukowcy analizujący sygnały docierające do nas z tego obiektu wskazują, że do zderzenia obu czarnych dziur dojdzie w ciągu najbliższych... trzech lat.

    https://www.youtube.com/watch?v=i2u-7LMhwvE

    Zważając na to, jak rzadko dochodzi do takich wydarzeń, a szczególnie do takich, o których wiemy przed czasem, nie będzie przesadą, jeżeli powiemy, że za naszego życia może być to jedyna okazja do obejrzenia takiego zderzenia "na żywo".

    Tutaj jednak należy dodać jedno zastrzeżenie: to będzie wyjątkowe zdarzenie, jeżeli faktycznie astronomowie dobrze zinterpretowali dane. Zawsze należy dopuszczać możliwość, że obserwujemy coś zupełnie innego, co tylko pozornie wygląda jak krążące wokół siebie supermasywne czarne dziury. Już teraz badacze planują dodatkowe badania, które pozwolą się upewnić czy dane zostały zinterpretowane prawidłowo.

    To byłoby coś wyjątkowego

    Astronomowie podkreślają, że jeżeli mamy do czynienia z dwoma supermasywnymi czarnymi dziurami, to ich zderzenie byłoby pierwszą obserwacją tego typu. Dotychczas obserwowane zderzenia czarnych dziur zawsze dotyczyły czarnych dziur o masach gwiazdowych. Fale grawitacyjne emitowane przez supermasywne czarne dziury słyszalne są w niższym zakresie częstotliwości, którego nasze obserwatoria - takie jak LIGO czy Virgo - nie są w stanie usłyszeć. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet bez odpowiedniego instrumentu, jesteśmy w stanie przygotować się do obserwacji. Badacze podejrzewają bowiem, że zderzenie wyemituje rozbłysk światła w całym zakresie promieniowania elektromagnetycznego. Tak czy inaczej, wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu najbliższych trzech lat.

    ]]>
    21963 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[My tu gadu-gadu, a nasza galaktyka może się właśnie rozpadać]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/10/04/droga-mleczna-sie-rozpada/ Tue, 04 Oct 2022 05:38:16 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21968

    Duże, masywne gwiazdy żyją intensywnie i umierają bardzo szybko. Mniejsze żyją spokojnie, ale z czasem także i one gdzieś umierają. Czerwone karły natomiast, cóż, one żyją tak długo, że wszystkie - nawet te najstarsze - są wciąż jak na siebie bardzo młode. Pytanie tylko gdzie się podziewają te wszystkie pozostałości po dawnych gwiazdach.

    Weźmy np. gwiazdy masywne, które przepalają całe wewnętrzne zapasy paliwa w ciągu kilku, kilkudziesięciu milionów lat, a następnie eksplodują jako supernowe. Po takich gwiazdach pozostają albo czarne dziury, albo gwiazdy neutronowe. Oba typy obiektów nie są zbyt łatwe do znalezienia. Jeżeli czarna dziura nie ma żadnego towarzysza, to nie będzie pochłaniać żadnej materii, a tym samym będzie bardzo ciężko ją dojrzeć. Z gwiazdami neutronowymi jest to samo - jeżeli nie widzimy jej jako pulsara dzięki jej polu magnetycznemu, to najprawdopodobniej wcale jej nie zobaczymy - jakby nie patrzeć mówimy tu o obiektach o średnicy rzędu 20 km znajdujących się całe lata świetlne od nas.

    Skoro nie możemy ich wszystkich tak łatwo zobaczyć, to naukowcy postanowili stworzyć model naszej galaktyki i na jego podstawie ocenić, gdzie takie pozostałości po dawnych gwiazdach mogą zmierzać. Uwzględnienie oddziaływań grawitacyjnych między takimi obiektami, a innymi przelatującymi w ich pobliżu gwiazdami w galaktyce wykazało ku zaskoczeniu naukowców, że aż jedna trzecia takich obiektów jest wyrzucana grawitacyjnie z naszej galaktyki. Bliskie przeloty sąsiadujących z nimi gwiazd działają niczym trampoliny grawitacyjne, które nadają im prędkości wyższe od prędkości ucieczki z Drogi Mlecznej.

    https://www.youtube.com/watch?v=Q1GFP__38gI

    Jakby nie patrzeć, oznacza to tylko i wyłącznie, że Droga Mleczna powoli, ale stale traci na masie. Co więcej, symulacja wskazała także, że tak naprawdę w każdym punkcie naszej galaktyki jest mniej więcej tyle samo pozostałości po gwiazdach. To z kolei pozwala oszacować, że średnio w promieniu 100 lat świetlnych od Słońca też musi znajdować się jakaś czarna dziura, albo gwiazda neutronowa, a jedynie jak dotąd jej nie zauważyliśmy.

    ]]>
    21968 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Już dzisiaj wieczorem Crew Dragon zawiezie kolejną załogę na ISS [OGLĄDAJ]]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/10/05/crew-5-start/ Wed, 05 Oct 2022 14:51:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21971

    Trwają ostatnie przygotowania do startu kolejnego załogowego lotu na orbitę. Misja Crew-5 startuje w środę, 5 października o godzinie 18:00.

    Na pokładzie statku Dragon Endurance tym razem znajdą się:

    • Nicola Mann (NASA)
    • Josh Cassada (NASA)
    • Koichi Wakata (JAXA)
    • Anna Kikina (Roskosmos).

    Tym razem statek Dragon z załogą zostanie wyniesiony na orbitę przez zupełnie nowy egzemplarz rakiety Falcon 9, dla którego będzie to pierwszy lot.

    https://www.youtube.com/watch?v=5EwW8ZkArL4

    Po starcie, który możecie obejrzeć w oknie powyżej, Falcon 9 rozpędzi statek Dragon do prędkości 28 000 km/h i wypuści na trajektorię prowadzącą wprost do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po dotarciu do celu statek zostanie przycumowany do modułu Harmony. Jak zwykle w takich przypadkach statek będzie cumował do stacji autonomicznie, aczkolwiek załoga w każdej chwili będzie miała możliwość przejęcia kontroli nad statkiem i zacumowania manualnie.

    Według planu załoga pozostanie na pokładzie stacji przez sześć miesięcy. W tym czasie do stacji powinny dotrzeć jeszcze dwa statki transportowe: Dragon oraz Cygnus.

    ]]>
    21971 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba odkrywa najmniejszą galaktykę odległego wszechświata]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/10/22/jwst-najmniejsza-odlegla-galaktyka/ Sat, 22 Oct 2022 13:43:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21979

    Nie jest to bynajmniej najmniejsza odkryta galaktyka w historii. Chodzi tutaj natomiast o najmniejszą galaktykę odkrytą naprawdę daleko, poza naszym "lokalnym wszechświatem".

    Odkrycie nie byłoby możliwe, gdyby nie fakt, że na drodze między obserwatorami na Ziemi a rzeczoną galaktyką nie znajdowała się najmasywniejsza znana gromada galaktyk - El Gordo. To ona w tym przypadku posłużyła za gigantyczną soczewkę, która wzmocniła sygnał lecący do nas od tej niewielkiej galaktyki. Gdyby El Gordo nie było, to byśmy nie byli w stanie jej zobaczyć.

    Sama gromada El Gordo została odkryta nieco ponad 10 lat temu. Astronomowie odpowiedzialni za jej odkrycie oszacowali jej masę na 3 biliardy mas Słońca. Nie, w tym słowie nie ma pomyłki, faktycznie bowiem chodzi o 3 biliardy, czyli 3 miliony miliardów mas Słońca.

    Astronomowie postanowili wykorzystać najnowszy teleskop kosmiczny - Jamesa Webba - do przyjrzenia się okolicy gromady w zakresie podczerwieni. Obserwacje, jak można było się tego spodziewać, przyniosły wymierne korzyści. Astronomom udało się odkryć 28 nowych galaktyk, których wcześniej nikt nie dostrzegł. Jedną z tych galaktyk była niepozorna galaktyka karłowata o masie zaledwie miliarda mas Słońca.

    Co więcej, obecność samej galaktyki karłowatej wywnioskowano z zaburzeń obrazu innej galaktyki La Flaca, rozciągniętej przez soczewkę grawitacyjną. Masę miniaturowej galaktyki szacuje się na zaledwie 1/1000 masy drogi Mlecznej.

    Źródło: 1

    ]]>
    21979 0 0 0 1034 https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/11/james-webb-egzoplanety-lhs-475-b/ 0 0
    <![CDATA[ESA sama zbuduje lądownik marsjański dla Rosalind Franklin]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/10/22/esa-buduje-ladownik-exomars-rosalind-franklin/ Sat, 22 Oct 2022 14:25:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21983

    Nie powiem, że taki pomysł nie brzmi ekscytująco. Po tym co Europejska Agencja Kosmiczna przeszła już w trakcie realizacji programu ExoMars, najlepiej byłoby, gdyby postanowiła sprawę dopiąć na ostatni guzik samemu, bez pomocy jakiegokolwiek zagranicznego podmiotu.

    Na początku września br. z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie miała wystartować rosyjska rakieta, na której pokładzie miał się znaleźć rosyjski lądownik marsjański Kozaczok. Na jego pokładzie natomiast miał się znajdować pierwszy europejski łazik marsjański Rosalind Franklin. W ten sposób miał się zakończyć długotrwały pech europejskiego programu marsjańskiego. Wystarczy tutaj przypomnieć, że pierwotnie Rosalind Franklin miała polecieć na Marsa w 2018 roku. Nie udało się. Potem miała wystartować w podróż na Marsa w 2020 roku razem z innymi misjami marsjańskimi, takimi jak chociażby amerykański łazik Perseverance, arabska sonda Hope (Al-Amal) oraz chińska sonda Tianwen-1 z łazikiem Zhurong. Wszystkie inne wystartowały, europejska misja jako jedyna nie. Powodem kolejnego już opóźnienia był brak czasu na gruntowne przetestowanie spadochronów, które miały dostarczyć Rosalind bezpiecznie na powierzchnię Marsa. ESA z pewnością nie chciała ryzykować pamiętając dobrze jak zakończyła się misja lądownika Schiaparelli. Postanowiono zatem opóźnić start misji do września 2022 roku tak, aby dać sobie wystarczająco dużo czasu na gruntowne sprawdzenie spadochronów.

    https://www.youtube.com/watch?v=MldaFYv6DgU

    Kto by wtedy pomyślał, że w międzyczasie wybuchnie wojna na Ukrainie?

    Otóż nikt wtedy o tym nie myślał. Nic w tym zasadniczo dziwnego. Przez wiele lat wszyscy żyliśmy w przekonaniu, że mamy XXI wiek, nikt się już nigdy nie będzie bawił w tradycyjne konflikty zbrojne prowadzone za pomocą armat, haubic, czołgów i tankietek rodem z lat czterdziestych XX wieku. Okazało się jednak, że nie dość, że Rosja postanowiła się właśnie w to bawić, to nawet postanowiła robić to (całe szczęście) sprzętem z pierwszej połowy XX wieku.

    https://www.youtube.com/watch?v=sfgoePffOhs

    Tak czy inaczej, po tym jak pod koniec lutego 2022 r. dowiedzieliśmy się, że słowa cywilizacja i Rosja nie mają nic ze sobą wspólnego, państwa świata cywilizowanego postanowiły słusznie zerwać współpracę z barbarzyńskim mocarstwem ze wschodu w każdej dziedzinie aktywności gospodarczej. Siłą rzeczy sankcjami oberwał też przemysł kosmiczny. I tak oto, łazik Rosalind Franklin po raz kolejny dostał kosza i pozostał bez rakiety i bez lądownika, którym mógłby dotrzeć na powierzchnię Marsa. Po raz kolejny musiał zatem zostać spakowany i włożony do magazynu z nadzieją na to, że trwający od lat program ExoMars nie zostanie całkowicie porzucony.

    https://www.youtube.com/watch?v=T8DE2wKD67w

    Tego programu nie można odpuścić

    Warto pamiętać, że Rosalind Franklin, choć jest pierwszym europejskim łazikiem marsjańskim, to wyznaczył sobie niezwykle ambitne zadania. Na swoim pokładzie łazik ma wiertło, które pozwoli mu się wwiercić nawet na 2 metry pod powierzchnię Marsa i pobrać stamtąd próbki. Informacje pozyskane w ten sposób o tym, co znajduje się pod powierzchnią marsa mogą mieć ogromne znaczenie dla dalszej eksploracji Czerwonej Planety.

    Warto pamiętać także, że przerwanie teraz projektu ExoMars byłoby wyrzucenie do kosza pracy wielu naukowców, którzy przez całe swoje trwające dekady zawodowe życie pracowali nad przygotowaniem tej misji.

    Z tego też powodu na jednej z ostatnich konferencji prasowych Europejskiej Agencji Kosmicznej padła bardzo ważna deklaracja. Władze agencji już w listopadzie będą przekonywać państwa członkowskie do sfinansowania własnego lądownika marsjańskiego, który miałby dostarczyć łazik w końcu na powierzchnię. Koszt opracowania i zbudowania lądownika szacuje się na 360 mln eur. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, łazik mógłby wystartować w kierunku Marsa "już" w 2028 roku. Łazik miałby dotrzeć do celu w 2030 roku i wylądować na równinie Oxia Planum

    , która została już kilka lat temu wybrana ze względu na obecność w przeszłości wody i liczne skały osadowe, które do dzisiaj mogą przechowywać tam niezwykle cenne wskaźniki przeszłego życia na Marsie.

    ]]>
    21983 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Mengtian dzisiaj leci na orbitę!]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/10/31/mengtian-leci-na-orbite/ Mon, 31 Oct 2022 07:01:02 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=21986

    Już dzisiaj o godzinie 8:37 polskiego czasu wystartuje rakieta Długi Marsz 5B, na której pokładzie znajduje się Mengtian, trzeci i ostatni moduł chińskiej stacji kosmicznej Tiangong.

    Kiedy już moduł dotrze na orbitę okołoziemską i zostanie połączony z krążącymi tam modułami Tianhe oraz Wengtian, trwająca półtora roku budowa stacji kosmicznej zostanie oficjalnie ukończona. Astronauci z obecnie trwającej misji załogowej będą nadzorować całym procesem przyłączania nowego modułu bezpośrednio z pokładu stacji kosmicznej.

    https://twitter.com/radekkosarzycki/status/1586972391846076416

    Wszystko wskazuje na to, że budowa stacji zakończy się tym samym bez opóźnień w terminie podanym już na początku 2021 roku, kiedy na orbitę leciał pierwszy moduł powstającej stacji.

    Wraz z zakończeniem budowy stacji rozpocznie się nowy etap jej działalności. Przedstawiciele chińskiego programu kosmicznego wielokrotnie przekonywali, że po ukończeniu budowy, podwoje stacji kosmicznej zostaną otwarte na astronautów z całego świata. Możemy się zatem spodziewać, że w najbliższych latach wiele krajów będzie świętowało wysłanie na orbitę swoich pierwszych astronautów.

    https://www.youtube.com/watch?v=87Rvieu6Aec
    Relacja ze startu

    Gdzie tym razem spadnie rakieta?

    Dwudziestotrzytonowy moduł Mengtian potrzebuje do lotu na orbitę silnej rakiety Długi Marsz 5B. Tak jak w przypadku Tianhe i Wengtiana, tak i tym razem zapewne dojdzie do deorbitacji rakiety. Można zatem spodziewać się, że przynajmniej część rakiety dotrze z powrotem na powierzchnię Ziemi. Gdzie jednak spadnie? Tego niestety nie wiadomo.

    https://twitter.com/CNSpaceflight/status/1586995392020824064
    https://twitter.com/CNSpaceflight/status/1586995534300008448
    ]]>
    21986 0 0 0

    Mengtian dzisiaj leci na orbitę! https://t.co/XUM6rEDzYj

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) October 31, 2022]]>
    ]]>

    Mengtian dzisiaj leci na orbitę! https://t.co/XUM6rEDzYj

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) October 31, 2022]]>
    ]]>

    Mengtian dzisiaj leci na orbitę! https://t.co/XUM6rEDzYj

    — Radek Kosarzycki (@radekkosarzycki) October 31, 2022]]>
    ]]>
    <![CDATA[Poleciał! Hakuto-R wystartował w podróż na Księżyc]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/12/11/hakuto-r-start-misji/ Sun, 11 Dec 2022 09:43:43 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22005

    Mogło się wydawać, że do tego startu już nie dojdzie. Ostatnie tygodnie to tylko kolejne przełożenia daty startu. Wbrew oczekiwaniom jednak japoński lądownik Hakuto-R wystartował dzisiaj w kierunku Księżyca.

    Na swój sposób jest to pionierska misja. Jeżeli się powiedzie, to na powierzchni Księżyca po raz pierwszy w historii wyląduje całkowicie prywatny japoński lądownik przygotowany przez firmę ispace. Co więcej, na pokładzie lądownika znajduje się także pierwszy w historii arabski łazik księżycowy Rashid.

    Rakieta Falcon 9 wystartowała w niedzielę 11 grudnia o godzinie 8:38 polskiego czasu z Przylądka Canaveral na Florydzie.

    https://www.youtube.com/watch?v=UaaF0IgzGSI

    Osiem minut po starcie pierwszy człon rakiety bezpiecznie wylądował na Przylądku Canaveral. W tym czasie górny człon rakiety kontynuował wynoszenie lądownika na orbitę transferową do Księżyca. Hakuto-R rozpoczął samodzielny lot dokładnie 47 minut po starcie.

    Warto zauważyć, że sześć minut później od górnego członu rakiety odczepiła się jeszcze niewielka sonda Lunar Flashlight przygotowana przez NASA. Sonda za około trzy miesiące wejdzie na wydłużoną orbitę halo wokół Księżyca, tj. na orbitę, na której ma się w przyszłości znaleźć stacja kosmiczna Gateway, która będzie stacją przesiadkową dla astronautów podróżujących z Ziemi na Księżyc i z powrotem. W trakcie swojej misji Lunar Flashlight będzie poszukiwał śladów lodu wodnego w wiecznie zacienionych kraterach w pobliżu południowego bieguna Księżyca. Stąd i nazwa - Flashlight, czyli latarka, która będzie starała się rzucić światło na to, co znajduje się na dnie ciemnych kraterów.

    Hakuto-R ma kilka miesięcy podróży przed sobą

    https://www.youtube.com/watch?v=abu50hzfjUc

    Choć do Księżyca jest stosunkowo niedaleko, to japoński lądownik z arabskim łazikiem nigdzie nie będą się spieszyły. Aktualny plan przewiduje lądowanie w kraterze Atlas na południowo-wschodniej krawędzie Mare Frigoris w kwietniu 2023 roku. Czy lądowanie się uda? Tego nie wiadomo. Wbrew pozorom, miękkie i bezpieczne lądowanie na Księżycu jak na razie udało się jedynie Stanom Zjednoczonym, ZSRR oraz Chinom. Wiele innych krajów próbowało swojego szczęścia, ale poległo po drodze.

    Warto jednak zwrócić uwagę, że ispace nie będzie próżnować w najbliższych miesiącach. Firma już teraz - zakładając sukces swojej misji - przygotowuje kolejne misje księżycowe, które miałyby wystartować w kierunku Srebrnego Globu w 2024 i 2025 roku. Co dalej? Przedstawiciele firmy mówią o dwóch misjach księżycowych rocznie. Jakby nie patrzeć, można stwierdzić, że firma chce stać się pierwszym pełnoprawnym księżycowym kurierem, który będzie komercyjnie dostarczał ładunki na powierzchnię Księżyca.

    ]]>
    22005 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[To najważniejszy test Oriona. Dzisiaj zdecyduje się przyszłość programu Artemis]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/12/11/artemis-i-przed-ladowaniem/ Sun, 11 Dec 2022 15:32:07 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22019

    Już dzisiaj wieczorem o godzinie 18:40 u wybrzeży San Diego w Kalifornii powinien wylądować statek Orion, który 26 dni temu rozpoczął swoją podróż w kierunku Księżyca. Jeżeli wszystko się powiedzie, będziemy mogli uznać, że program załogowego powrotu człowieka na Księżyc faktycznie się rozpoczął.

    Na rozpoczęcie misji Artemis 1 czekaliśmy latami. NASA na rozwój poszczególnych komponentów misji wydała na przestrzeni ponad dekady 93 miliardy dolarów. Można wręcz powiedzieć, że 50 lat po zakończeniu programu Apollo, powrót na Księżyc okazał się równie trudny i kosztowny co pół wieku temu. Nic się nie zmieniło. Wysłanie człowieka na Księżyc jest po prostu bardzo skomplikowane i ryzykowne. Teraz nie ma już zimnej wojny, nie ma brutalnego wyścigu o dominację, a więc skłonność do podejmowania ryzyka jest niższa. Z jednej strony chcemy latać na Księżyc, a z drugiej nie akceptujemy zbyt dużego ryzyka dla członków misji załogowych.

    Początek misji Artemis I

    Rakieta Space Launch System wystartowała z Przylądka Canaveral na Florydzie 15 listopada br. Był to pierwszy lot rakiety budowanej przez dekadę we wszystkich pięćdziesięciu stanach. Pomimo licznych opóźnień, które zaczęły się jeszcze w sierpniu, w listopadzie SLS w końcu wystartował. Mimo licznych obaw rakieta sprawiła się doskonale i bezpiecznie wyniosła załogowy statek Orion (choć jeszcze bez załogi) na orbitę okołoziemską. Taki pierwszy orbitalny lot rakiety zawsze jest obarczony sporym ryzykiem. O ile modele są w stanie sprawdzić i przewidzieć wiele elementów lotu, to niektórych po prostu nie da się przetestować za pomocą komputerów. Testem musi być rzeczywisty, prawdziwy lot rakiety.

    https://twitter.com/NASA/status/1601972495590232064

    Tym razem obeszło się bez żadnych problemów, jeżeli nie liczyć przypalenia wieży startowej. Ale to akurat można uznać za taki symbol potęgi nowej rakiety. To coś takiego jak ślady pozostawione na asfalcie po gwałtownym starcie supersamochodu.

    https://www.youtube.com/watch?v=VP6QWrrNJGk

    W trakcie swojej ponad trzytygodniowej misji statek Orion zbliżył się do Księżyca na odległość 120 km, włączył silnik, oddalił się od Srebrnego Globu na rekordową odległość 60 000 km ustanawiając rekord dla najodleglejszego od Ziemi załogowego statku kosmicznego, wrócił w kierunku Księżyca, ponownie zbliżył się do niego na 120 km, po czym rozpoczął podróż w kierunku Ziemi.

    Koniec misji Artemis I

    Cała ta misja skończy się już dzisiaj o godzinie 18:40 polskiego czasu. Statek Orion w okolicach godziny 17:00 odrzuci moduł serwisowy, który przez całą misję dostarczał mu energię elektryczną, a następnie dotknie ziemskiej atmosfery, odbije się od niej i za drugim podejściem wejdzie w atmosferę z prędkością 40 000 km/h, czyli 11 km/s. Podczas hamowania aerodynamicznego osłona termiczna o średnicy około 5 metrów będzie musiała osłonić statek przed rozgrzaną plazmą o temperaturze rzędu 2600 stopni Celsjusza.

    Po wstępnym wyhamowaniu, na przestrzeni kilkunastu minut Orion wypuści aż 11 spadochronów, które spowolnią go na tyle, aby w miarę miękko wylądował na wodach oceanu.

    Jeżeli Orion przetrwa dzisiejszy lot, to być może, BYĆ MOŻE za dwa lata w podobną podróż wybierze się już Orion wraz z załogą. Jeżeli pojawią się dzisiaj jakieś problemy, to... NASA nie ma żadnego planu awaryjnego.

    Oglądamy zatem relację na NASA TV lub w oknie poniżej.

    https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

    Czytaj więcej:

    To ile będzie kosztowała rakieta SLS? Oczywiście (po raz kolejny) więcej niż zakładano

    Japonia planuje wysłać astronautę na Księżyc. W ramach misji Artemis

    Inspektor Generalny NASA miażdży projekt Artemis. Jest gorzej niż myśleliście

    ]]>
    22019 0 0 0 ]]> ]]>

    This is a live view of the Earth from a distance of 15,000 miles away.

    The @NASA_Orion spacecraft is mere hours away from arriving home. #Artemis pic.twitter.com/jyq7Hnv0Zp

    — NASA (@NASA) December 11, 2022]]>

    This is a live view of the Earth from a distance of 15,000 miles away.

    The @NASA_Orion spacecraft is mere hours away from arriving home. #Artemis pic.twitter.com/jyq7Hnv0Zp

    — NASA (@NASA) December 11, 2022]]>
    ]]> ]]>
    <![CDATA[Ależ to jest świetne zdjęcie! Ta fiolka sobie trochę poleży]]> https://www.pulskosmosu.pl/2022/12/23/alez-to-jest-swietne-zdjecie-ta-fiolka-sobie-troche-polezy/ Fri, 23 Dec 2022 14:51:33 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22030

    Łazik Perseverance w końcu to zrobił. Po ponad półtora roku zwiedzania krateru Jezero i zbierania próbek materii z jego powierzchni łazik przeszedł do tworzenia pierwszego magazynu z próbkami. Jeżeli dobrze pójdzie za kilka lat dokładnie w tym miejscu pojawi się lądownik, z którego wyskoczą drony, które zbiorą pojedynczo kolejne próbki i dostarczą ją do zasobnika rakiety, która wyśle je na Ziemię.

    Na opublikowanym właśnie zdjęciu znajduje się pierwsza z dziesięciu próbek, które zostaną złożone na powierzchni Marsa w punkcie Three Forks. Każda z próbek znajdzie się w odległości min. 5 metrów od pozostałych, tak aby drony mogły bezpiecznie lądować i zabierać je na pokład rakiety lecącej na Ziemię.

    Oczywiście ani dronów, ani lądownika, który po owe próbki ma polecieć jeszcze nie ma i znajdują się dopiero na etapie koncepcji. Całe szczęście, że próbki tego nie wiedzą, bo smutek gwarantowany.

    I teraz zobaczcie, widoczna na zdjęciu fiolka 3 lata temu była na Ziemi, przez pół roku leciała na Marsa, przez ostatnie półtora roku towarzyszyła łazikowi Perseverance i dronowi Ingenuity w podróży po Marsie i właśnie teraz, 21 grudnia została upuszczona na powierzchni Marsa. Leży sobie taka fiolka na piachu i... nie wiadomo ile będzie tam leżała. Całkiem możliwe, że na następny etap swojej podróży będzie musiała poczekać nawet osiem-dziesięć lat, a i to jeżeli nie będzie żadnych opóźnień. Ciekawe zatem jak będzie wtedy wyglądała. Ile pyłu się na niej znajdzie? Tego nie wie nikt.

    Na pokładzie łazika pozostaje jeszcze druga próbka pobrana w tym samym miejscu co widoczna na zdjęciu powyżej. Generalnie w każdej lokalizacji łazik pobierał po dwie próbki. Jedna zostanie odłożona w Three Forks, druga pozostanie na pokładzie łazika. Można zatem powiedzieć, że aktualnie łazik tworzy magazyn zapasowy, tak na wszelki wypadek.

    Przywieźć próbki z Marsa na Ziemię

    Warto także zobaczyć jak według NASA będzie wyglądała misja, która przyleci po próbki i przywiezie je na Ziemię.

    https://www.youtube.com/watch?v=t9G36CDLzIg&list=PLTiv_XWHnOZpzQKYC6nLf6M9AuBbng_O8

    Jak widać powyżej, jest to misja naprawdę skomplikowana. Najbardziej skomplikowanie wygląda tutaj start niewielkiej rakiety wyrzuconej z zasobnika lądownika. Oczami wyobraźni widzę sytuację, w której rakieta wyskakuje z lądownika, nie odpala silnika i spada smutne 40 centymetrów od niego kończąc cały misterny plan.

    https://www.youtube.com/watch?v=KdhwopvTf18

    Owszem start rakiety wygląda jak wiele startów rakiet balistycznych na Ziemi. Pamiętajmy jednak, że ta rakieta, startując w ten sposób musi trafić na orbitę wokół Marsa. A następnie pozostawiony tam przez nią zasobnik z próbkami wielkości kilkudziesięciu centymetrów będzie sobie krążył wokół Marsa, aż znajdzie go europejski orbiter. W sensie ja wiem, że Mars jest mniejszy od Ziemi, ale mimo to wciąż mówimy o niewielkim zasobniku rozmiarów niewielkiej piłki, którego trzeba będzie znaleźć na orbicie wokół planety. Głowa mi wybucha jak o tym myślę.

    Mimo to, dopóki nic się nie zepsuło trzeba trzymać kciuki, aby jednak się to udało. Nie ma co ukrywać, Chiny także pracują aktualnie nad misją, której zadaniem będzie przywiezienie próbek z Marsa. W chińskim modelu pomysł jest jednak bardziej konwencjonalny. Jedna sonda ma polecieć na Marsa, wylądować, pobrać próbki z otoczenia i wystartować w drogę na Ziemię. NASA musi się zatem pilnować, aby nie przekombinować, bo jeżeli ta misja się nie uda, to Stany Zjednoczone stracą szansę na to, aby dokonać tego jako pierwszy kraj na świecie.

    ]]>
    22030 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Hubble'a fotografuje pobliską gromadę gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/08/ngc-376-hubble/ Sun, 08 Jan 2023 14:28:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22036
    Gromada otwarta NGC 376

    Uwielbiam zdjęcia gromad gwiazd. Żadne galaktyki nie są w stanie - w moim oczywiście mniemaniu - dorównać urodą gromadom gwiazd. Szczególnie urodziwe są gromady kuliste, ale czasami także wśród gromad otwartych zdarzają się istne piękności. Taką właśnie urodziwą gromadą otwartą jest NGC 376, która wpadła ostatnio w oko Kosmicznemu Teleskopowi Hubble'a.

    O ile gromady kuliste utrzymują swój kształt przez długie miliardy lat, o tyle gromady otwarte mają dość krótki żywot. Gwiazdy je tworzące jeszcze w okresie swojej młodości stopniowo się od siebie oddalają, aby z czasem polecieć każda w swoją stronę. Szczęściem zatem jest je dojrzeć, zanim się rozpadną.

    Przedstawione powyżej zdjęcie opublikowane przez NASA i ESA pod koniec 2022 roku przedstawia gromadę otwartą NGC 376 znajdującą się w Małym Obłoku Magellana, czyli w galaktyce karłowatej krążącej wokół Drogi Mlecznej.

    https://www.youtube.com/watch?v=aJNfqRo6A1A

    Porozmawiajmy o rozmiarach

    Nasza galaktyka - Droga Mleczna - ma średnicę rzędu 100 000 lat świetlnych i składa się z kilkuset miliardów gwiazd. Mały Obłok Magellana ma 7000 lat świetlnych średnicy i składa się z kilkuset milionów gwiazd. Gromada otwarta NGC 376 ma masę zaledwie 3400 mas Słońca, więc jest naprawdę niewielka

    Badania sprzed kilku lat wykazały, że gromada tak naprawdę znajduje się już w końcowym etapie rozpadu i jej obecna masa to zaledwie 10 proc. masy pierwotnej. Pozostałe 90 proc. gwiazd już dawno rozleciało się w przestrzeni międzygwiezdnej. Pozostałe 10 proc. też prędzej czy później rozmyje się w pustce przestrzeni kosmicznej, a pomoże im w tym brak gazu do tworzenia nowych gwiazd oraz niezmordowana grawitacja Małego Obłoku Magellana.

    ]]>
    22036 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[James Webb odkrywa bliźniaczki Drogi Mlecznej we wczesnym wszechświecie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/09/james-webb-odkrywa-blizniaczki-drogi-mlecznej-we-wczesnym-wszechswiecie/ Sun, 08 Jan 2023 23:10:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22053

    Najnowsze zdjęcia wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba przedstawiają fascynujące obiekty. Nigdy wcześniej takich galaktyk w tak odległym wszechświecie nie obserwowano.

    Na pierwszy rzut oka galaktyki na powyższych zdjęciach to zwykłe galaktyki spiralne. Na zdjęciach wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przypominały one wszystkie inne galaktyki spiralne, które obserwować można na niemal wszystkich etapach rozwoju wszechświata. Wyższa rozdzielczość teleskopu Jamesa Webba w podczerwieni pozwoliła naukowcom odkryć coś nowego. Otóż owe galaktyki są galaktykami spiralnymi z poprzeczką, dokładnie takimi jak Droga Mleczna.

    Mówiąc "poprzeczka" astronomowie mają na myśli wydłużone zgrubienie przechodzące przez centrum galaktyki i rozciągające się aż do dysku zewnętrznego. Zdjęcie powyżej przedstawia taką galaktykę w czasach kiedy wszechświat miał zaledwie jedną czwartą obecnego wieku.

    Jak zwykle w przypadku takich odkryć, naukowcy będą musieli wrócić do swoich teorii ewolucji galaktyk i zmodyfikować je tak, aby opisywały wszechświat, w którym galaktyki spiralne już we wczesnym wszechświecie mogłyby mieć własne poprzeczki.

    https://www.youtube.com/watch?v=wpgzLNE02mA

    Pierwszą odkrytą za pomocą JWST galaktyką z poprzeczką była EGS-23205. Kiedy jednak badacze ją odkryli, zaczęły się poszukiwania kolejnych. Wkrótce udało się odkryć EGS-24268 odległą od nas o 11 miliardów lat świetlnych. To absolutnie najodleglejsze galaktyki spiralne z poprzeczką, jakie dotąd udało się odkryć.

    Zanim naukowcy zakończyli swoje badania, udało się odkryć jeszcze cztery inne galaktyki tego typu odległe o co najmniej 8 miliardów lat świetlnych.

    Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że powyższe poprzeczki zmieniają procesy ewolucji galaktyk. Mogą bowiem stanowić swego rodzaju autostradę dla gazu międzygwiezdnego, którą może on sprawniej przemieszczać się ku centralnym regionom galaktyki, gdzie z jednej strony może on stanowić doskonały surowiec do intensywnych procesów gwiazdotwórczych, a z drugiej mogą "karmić" supermasywne czarne dziury.

    ]]>
    22053 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[SpaceX wynosi dzisiaj na orbitę satelity własnej konkurencji]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/09/spacex-wynosi-dzisiaj-na-orbite-satelity-wlasnej-konkurencji/ Mon, 09 Jan 2023 09:01:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22058

    Już w nocy z poniedziałku na wtorek o godzinie 5:50 polskiego czasu z Bazy Sił Powietrznych na Przylądku Canaveral na Florydzie wystartuje rakieta Falcon 9, która wyniesie na orbitę czterdzieści satelitów tworzących konstelację satelitów, które będą dostarczać internet z orbity. Tym razem jednak nie jest to Starlink.

    Tak się składa, że tym razem na szczycie rakiety Falcon 9 na orbitę trafi czterdzieści satelitów konstelacji OneWeb, która docelowo ma się składać z 648 satelitów. Jak dotąd na orbitę trafiły 502 satelity. Większość z nich dotarła tam na pokładzie rakiet Sojuz.

    Sytuacja brytyjskiego operatora zmieniła się jednak pod koniec lutego 2022 roku, kiedy Rosja zaatakowała zbrojnie Ukrainę. W ciągu kilku tygodni amerykański i europejski sektor kosmiczny zerwał współpracę z Roskosmosem. Sankcje nałożone na Rosję dotknęły jednak także OneWeb. Nagle okazało się, że firma nie ma jak budować swojej konstelacji satelitów. Szybko jednak przedstawiciele firmy podpisali nowe umowy na wynoszenie swoich ładunków z innymi operatorami, tj. ze SpaceX oraz z NewSpace India Limited. Dzięki temu w październiku indyjska rakieta Indian Launch Vehicle Mark-3 wyniosła na orbitę 36 satelitów konstelacji, a SpaceX w grudniu wyniósł kolejne 40. Dzisiaj w nocy na orbitę trafi taki sam ładunek.

    Dzisiejszy start będzie jak zawsze relacjonowany na kanale SpaceX.

    https://www.youtube.com/watch?v=ut2WyGCqH_w
    ]]>
    22058 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Myślisz, że stacja kosmiczna nie jest wygodna dla astronautów? Poczekaj na Gateway]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/09/stacja-gateway-to-zasadniczo-trumna/ Mon, 09 Jan 2023 09:58:05 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22061

    Relacje turystów kosmicznych, którzy mieli okazję przebywać na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej są naprawdę różne. Bardzo często jednak można usłyszeć, że przebywanie tam przez dłuższy czas wiąże się z licznymi wyrzeczeniami. Jakby nie patrzeć, ze stacji nie można wyjść na chwilę odetchnąć świeżym powietrzem, a wewnątrz też za dużo miejsca nie ma.

    Stacja Gateway ma być w przyszłości swoistym portem przesiadkowym dla astronautów lecących na pokładzie Oriona z Ziemi w kierunku Księżyca. Po zacumowaniu do stacji Gateway, załoga miałaby przejść z Oriona do stacji, a z niej do Starshipa będącego lądownikiem księżycowym. Według pierwotnych planów Gateway miał być też stacją, na której pokładzie astronauci mogliby realizować także dłuższe misje symulujące np. lot na Marsa.

    Okazuje się jednak, że stacja może stanowić dla astronautów poważne wyzwanie. Nie dość, że będzie znajdowała się 360 000 km od Ziemi (a nie jak ISS zaledwie 400 km), to na dodatek będzie - mówiąc eufemistycznie - skromnych rozmiarów.

    Stacja, której budowa rozpocznie się w ciągu najbliższych kilku lat, a zakończy przed końcem obecnej dekady będzie miała objętość równą 1/6 objętości Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kiedy się to tak przedstawia, to być może nie brzmi to źle. Dobrze jednak nie jest.

    Wszystko wskazuje bowiem na to, że Gateway będzie składała się z dwóch modułów o pojemności 8 metrów sześciennych (2 x 2 x 2 metry) każdy. Tą obłędną przestrzenią każdy astronauta będzie musiał dzielić się z trzema innymi. Drugi moduł będzie przeznaczony bowiem do pracy.

    https://www.youtube.com/watch?v=mSLJM-6YoOk

    Opisując wnętrze stacji Gateway naukowcy przyznają, że tak naprawdę nie będzie można się w niej wyprostować, jeżeli astronauta nie ułoży swojego ciała wzdłuż korytarza. Wspaniale.

    Dlaczego taka mała stacja? Powód oczywiście jest banalny - aktualnie nie da się wynieść większych modułów na orbitę wokół Księżyca. Pierwotnie planowano moduły podobne do tych na orbicie okołoziemskiej, tj. o średnicy zewnętrznej 4,5 metra i długości 6 metrów. Ograniczenia związane z wynoszonym ładunkiem wymusiły jednak stworzenie modułów o średnicy 3 metrów. Mało. Ale to są wciąż wymiary zewnętrzne. Wewnątrz jeszcze musi się znaleźć cała elektronika i osprzęt. Efekt? Od środka stacja będzie tunelem o przekątnych 120 × 120 cm.

    I nagle okazuje się, że stacja ISS na naszej orbicie, której wymiary wnętrza to 220 × 220 cm, to istny Hilton w porównaniu do Gateway.

    https://www.youtube.com/watch?v=Q6yGbbjM6qs

    Można zatem polecieć na stację okołoksiężycową, ale będzie można w niej co najwyżej siedzieć, bo stać za bardzo się już nie da. Ba, nawet trudno będzie minąć się w korytarzu (a cała stacja będzie korytarzem) z innym astronautą. Nie wiem jak wy, ale ja bym podziękował.

    Aha, na pokładzie stacji Gateway nie będzie żadnego okna na zewnątrz. A myśleliście, że już gorzej być nie może.

    ]]>
    22061 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Astronomowie odkrywają najodleglejsze gwiazdy w naszej galaktyce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/astronomowie-odkrywaja-najodleglejsze-gwiazdy-w-naszej-galaktyce/ Tue, 10 Jan 2023 06:54:21 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22065

    Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz odkryli ponad 200 gwiazd zmiennych należących do grupy RR Lyrae w gwiezdnym halo Drogi Mlecznej. Tak odległych gwiazd należących do naszej galaktyki jeszcze nie widzieliśmy.

    Czytaj więcej:

    Warto tutaj przypomnieć, że dysk naszej galaktyki ma około 100 000 lat świetlnych średnicy. Układ Słoneczny znajduje się jakieś 27000 lat świetlnych od centrum i 20 000 lat świetlnych od zewnętrznej krawędzi dysku. Gdzie zatem znajdują się zidentyfikowane teraz gwiazdy? Otóż najodleglejsza z nich znajduje się ponad... milion lat świetlnych od Ziemi, czyli zasadniczo jest już prawie w połowie drogi między Drogą Mleczną a Galaktyką Andromedy, która oddalona jest od nas o 2,5 mln lat świetlnych.

    Czytaj więcej:

    To właśnie okres pulsacji i jasność gwiazd zmiennych RR Lyrae pozwoliła naukowcom precyzyjnie ustalić ich odległość od Ziemi, a tym samym określić granice zewnętrznego halo galaktycznego. Efekt badań jest co najmniej interesujący. Powszechnie przyjmuje się bowiem, że Droga Mleczna i Galaktyka Andromedy wkrótce się ze sobą zderzą, bowiem zbliżają się do siebie od miliardów lat. Z ich zderzenia w przyszłości ma powstać jedna większa Milkomeda. Rzeczywistość jest jednak taka, że jeżeli uwzględnimy w strukturze obu galaktyk ich halo gwiezdne, to zasadniczo nie musimy czekać na żadne zderzenie, bowiem między jedną a drugą galaktyką nie ma już żadnego miejsca. Galaktyki zaczęły się już ze sobą zderzać. Kierowcy są jeszcze od siebie daleko, ale zderzak naszej galaktyki już zgniata zderzak galaktyki Andromedy. Kamery na desce rozdzielczej poszły w ruch.

    Gwiazdy odkryto w ramach programu Next Generation Virgo Cluster Survey prowadzonego za pomocą teleskopu CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope). Podstawowym celem badania było zbadanie gromady galaktyk znajdujących się znacznie dalej od nas. Jedną z obserwowanych w ramach programu galaktyk, była galaktyka M87 i towarzyszące jej galaktyki satelitarne. To właśnie wykonując obserwacje tej galaktyki, naukowcy zarejestrowali siłą rzeczy także gwiazdy znajdujące się w tym samym kierunku, ale znacznie bliżej Ziemi. Z tego zestawu danych badaczom udało się wyłuskać 208 gwiazd RR Lyrae do dalszego zbadania.

    ]]>
    22065 0 0 0
    <![CDATA[Najgorętsze znane gwiazdy we wszechświecie. Właśnie odkryliśmy osiem nowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/najgoretsze-znane-gwiazdy/ Tue, 10 Jan 2023 07:25:53 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22069

    Naukowcy pracujący na największym pojedynczym teleskopie optycznym na półkuli południowej odkryli osiem najgorętszych znanych gwiazd we wszechświecie. Temperatura powierzchni każdej z nich przekracza 100 000 stopni Celsjusza.

    W trakcie realizacji prowadzonego za pomocą teleskopu SALT (Southern African Large Telescope) programu badań bogatych w hel podkarłów naukowcy odkryli kilka bardzo gorących białych karłów i gwiazd znajdujących się na etapie tuż przed zostaniem białym karłem. Najjaśniejszy z tych obiektów szczyci się temperaturą rzędu 180 000 stopni Celsjusza. W porównaniu do takich obiektów, nasze Słońce, którego powierzchnia osiąga "zaledwie" 5700 stopni Celsjusza, jest stosunkowo chłodne.

    Gwiazda SALT J203959.5-034117. Źródło:  Tom Watts (AOP), STScINASA, The Dark Energy Survey, Licence type Attribution (CC BY 4.0)

    Jedna z odkrytych w ten sposób gwiazd jest gwiazdą centralną nowo odkrytej mgławicy planetarnej, której średnica to zaledwie jeden rok świetlny. Jak się można spodziewać wszystkie opisywane tutaj gwiazdy to gwiazdy na późnym etapie swojego życia, które przeszły już przez stadium życia na ciągu głównym, następnie przez fazę czerwonego olbrzyma, a teraz odrzucają swoje zewnętrzne warstwy, aby stać się białym karłem. Każda z nich jest na tym etapie swojego życia ponad sto razy jaśniejsza od Słońca.

    Czym jest biały karzeł?

    Białe karły to tak naprawdę pozostałości po gwiazdach podobnych do Słońca. Rozmiarami biały karzeł przypomina Ziemię, ale jest od niej milion razy masywniejszy. Są to najgęstsze istniejące we wszechświecie obiekty zbudowane z normalnej materii. Gęstsze mogą być jedynie gwiazdy neutronowe, ale one są już zbudowane z materii zdegenerowanej.

    Warto tutaj zauważyć, że gwiazdy, które dopiero stają się białymi karłami są jeszcze kilka razy od nich większe i dopiero rozpoczynają trwający zaledwie kilka tysięcy lat proces kurczenia się do ostatecznego białego karła. Wraz z wiekiem taka gwiazda, w której już nie zachodzą procesy fuzji jądrowej będzie powolnie stygła wypromieniowując zgromadzoną w sobie energię.

    Artykuł naukowy: DOI: 10.1093/mnras/stac3531

    ]]>
    22069 0 0 0
    <![CDATA[Virgin Orbit wykonuje historyczny lot. Satelity nie dotarły na orbitę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/virgin-orbit-pierwszy-lot-z-kornwalii-stork-6/ Tue, 10 Jan 2023 08:11:57 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22074

    To miało być naprawdę donośne wydarzenie. Po raz pierwszy w historii satelity miały trafić na orbitę po starcie z terytorium Wielkiej Brytanii. Można powiedzieć, że prawie się udało, ale jednak trochę zabrakło.

    Jak w dzisiejszym oświadczeniu opublikowanym na Twitterze poinformowali przedstawiciele Virgin Orbit, samolot Cosmic Girl, czyli przystosowany do tego celu Boeing 747, wystartował z Portu Kosmicznego w Kornwalii. Po dotarciu do strefy zrzutu spod kadłuba samolotu uwolniona została rakieta Launcher One.

    https://twitter.com/VirginOrbit/status/1612685727657066496

    Początkowo wszystko przebiegało prawidłowo: rakieta uruchomiła swoje silniki, szybko osiągnęła prędkość hipersoniczną i wkrótce dotarła w przestrzeń kosmiczną. Po odrzuceniu pierwszego stopnia rakiety, uruchomiony został silnik drugiego stopnia. To właśnie w tym punkcie, gdy rakieta przemieszczała się już z prędkością 18 000 km/h doszło do jak na razie nieokreślonej anomalii, przez co misja zakończyła się porażką, a znajdujące się na jej pokładzie satelity nie dotarły na orbitę docelową. Warto tutaj zwrócić uwagę, że na pokładzie rakiety LauncherOne znajdowało się dziewięć różnych satelitów, które miały dotrzeć na orbitę okołoziemską. Jednym z nich był polski satelita STORK-6 przygotowany przez polską firmę SatRevolution.

    https://twitter.com/satrev_space/status/1612430033251094529

    Choć każda porażka jest gorzka, to warto jednak pamiętać, że była to dopiero pierwsza próba wyniesienia ładunku z Portu Kosmicznego w Kornwalii. Nie mam wątpliwości, że w najbliższym czasie uda się wynieść satelity na orbitę także i stamtąd.

    https://www.youtube.com/watch?v=fm3ehjjCGaE

    ]]>
    22074 0 0 0

    Read more here: https://t.co/9l1h82OsXY pic.twitter.com/RvBjMu9a5R

    — Virgin Orbit (@VirginOrbit) January 10, 2023]]>

    The first Omani satellite #AMAN and #STORK-6 will be launched into orbit today at 10:15 pm Polish time aboard a #LauncherOne rocket from @VirginOrbit!
    Link to the Livestream:https://t.co/ILPIFQTZA4 pic.twitter.com/55NjNKa4tH

    — SatRev (@satrev_space) January 9, 2023]]>
    <![CDATA[Dwie gigantyczne supermasywne czarne dziury. Wkrótce dojdzie do zderzenia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/dwie-supermasywne-czarne-dziury-blisko-zderzenia/ Tue, 10 Jan 2023 10:33:23 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22080

    Kiedy dochodzi do zderzenia dwóch masywnych galaktyk, tak naprawdę nic się nie dzieje. Przestrzeń między gwiazdami jednej galaktyki i drugiej jest na tyle dużo, że gwiazdy jedynie przelatują obok siebie, nawet się ze sobą nie zderzając. Co więcej, proces łączenia galaktyk trwa miliardy lat. Zupełnie inną sprawą jest proces zderzenia się dwóch supermasywnych czarnych dziur.

    Naukowcy właśnie poinformowali o odkryciu dwóch supermasywnych czarnych dziur, którym do zderzenia pozostało już naprawdę niewiele czasu. Dzięki temu możemy obserwować ostatnie chwile życia układu dwóch supermasywnych czarnych dziur, zanim zleje się on w jedną jeszcze większą supermasywną czarną dziurę, czemu towarzyszyć będzie emisja niezwykle silnych fal grawitacyjnych.

    Oczywiście mówimy tutaj wciąż o skali kosmicznej. Nie można zatem liczyć na to, że do zderzenia obu obiektów dojdzie za naszego życia, albo nawet wtedy, kiedy jeszcze ludzie będą na Ziemi istnieli. Nie oszukujmy się jednak, nasz gatunek jest naprawdę tylko chwilowym wybrykiem w historii wszechświata.

    Wracając jednak do odkrytego obiektu: obie supermasywne czarne dziury oddalone są od siebie o 750 lat świetlnych i zderzą się ze sobą za jakieś kilkaset milionów lat. Nie zmienia to faktu, że obserwując ten układ astronomowie mogą sporo dowiedzieć się o procesach, które umożliwiają stopniowe zbliżanie się do siebie obu gigantów. Wiedza ta pozwoli tworzyć lepsze modele fal grawitacyjnych emitowanych przez podobne układy na różnym etapie ewolucji.

    https://www.youtube.com/watch?v=50eVUy3xZ-A

    Jakby nie patrzeć, w skali kosmicznej, prędzej czy później także nasza supermasywna czarna dziura - SgrA* - zderzy się z supermasywną czarną dziurą znajdującą się w centrum Galaktyki Andromedy. Najpierw obie galaktyki się ze sobą zderzą, a setki milionów lat później obie czarne dziury znajdą do siebie drogę i zleją się w jedną, masywniejszą supermasywną czarną dziurę, która będzie centralnym punktem powstałej w tym procesie Milkomedy. Ludzi zapewne na Ziemi już nie będzie, możliwe, że nawet samej Ziemi już nie będzie, aczkolwiek jak przekonują naukowcy, sondy Voyager wysłane z Ziemi w 1977 roku nadal będą wtedy przemierzały pustkę przestrzeni międzygwiezdnej.

    Warto zwrócić uwagę na fakt, że tak naprawdę, gdyby oba składniki układu znajdowały się bliżej siebie, nie bylibyśmy w stanie określić czy mamy do czynienia z jedną, czy z dwoma czarnymi dziurami. Już w tym przypadku udało się rozdzielić układ na dwa składniki tylko dzięki obserwacjom prowadzonym za pomocą siedmiu różnych teleskopów.

    Widoczny powyżej układ oddalony jest od nas o 480 milionów lat świetlnych. Składa się on z dwóch naprawdę potężnych czarnych dziur. Ich masy oszacowano odpowiednio na 200 milionów i 125 milionów mas Słońca. Dla porównania supermasywna czarna dziura w centrum naszej galaktyki ma masę "zaledwie" 4 milionów mas Słońca. Mamy tutaj zatem do czynienia z prawdziwymi kosmicznymi potworami.

    Obserwuj nas w mediach społecznościowych

    ]]>
    22080 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Koniec czekania? Musk sugeruje start Starshipa już wkrótce]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/musk-pierwszy-lot-starshipa-w-lutym-2023/ Tue, 10 Jan 2023 11:25:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22083

    Nie miałbym nic przeciwko temu, aby to oczekiwanie się już skończyło. Starship miał wystartować w pierwszy lot orbitalny już w sierpniu 2021 roku. Tymczasem 2021 rok się skończył, a potem przeleciał cały 2022 rok, a Starship jak stoi twardo na ziemi tak stoi. Niech już to w końcu poleci.

    Początek 2021 roku dla projektu Starshipa był fascynujący. Wszyscy z zainteresowaniem obserwowali kolejne próby lotu i lądowania pierwszych prototypów Starshipa. Próby odbywały się w odstępie dosłownie dni czy tygodni. Owszem, pierwsze Starshipy po skoku na 10-12 kilometrów eksplodowały podczas lądowania. Ale po każdym takim locie inżynierowie SpaceX wprowadzali kolejne poprawki do kolejnych prototypów i testowali je ponownie. W ten iteracyjny sposób w ciągu zaledwie kilku miesięcy 5 maja 2021 r. udało się podskoczyć Starshipem i bezpiecznie wylądować na Ziemi.

    https://www.youtube.com/watch?v=7CZTLogln34

    Sukces. Kolejnym etapem miał być pierwszy lot orbitalny. Na to jednak mieliśmy trochę poczekać. Jakby nie patrzeć, lot na orbitę to zupełnie inna historia. Poza tym, na orbitę Starshipa miałby wynosić jeszcze nietestowany wtedy pierwszy człon rakiety o nazwie Super Heavy.

    Od samego początku było wiadomo, że szanse na udany lot na orbitę są niewielkie. Jakby nie patrzeć, część parametrów lotu można wcześniej sprawdzić w symulacjach. Część jednak wymaga rzeczywistego lotu.

    Skrzydła zostały firmie podcięte przez FAA, która uziemiła Starshipa na czas przeprowadzenia przeglądu wpływu aktywności SpaceX na środowisko naturalne w pobliżu Boca Chica w Teksasie. Daty wydania decyzji zmieniały się z miesiąca na miesiąc. Ostatecznie przegląd się zakończył, jednak ostatnie miesiące w temacie Starshipa niewiele się działo.

    W niedzielę 8 stycznia Elon Musk przyznał na Twitterze, że istnieje realna szansa na pierwszy lot orbitalny pod koniec lutego lub w marcu. W końcu! Lepiej późno niż wcale.

    https://twitter.com/elonmusk/status/1611931024514060289

    Planowany test ma obejmować Super Heavy Booster 7 oraz Starship 24. Oba komponenty były testowane już w Boca Chica od jakiegoś czasu, a wczoraj nawet zostały ze sobą połączone. Ship 24 w trakcie testów statycznych uruchomił już wszystkie sześć swoich silników Raptor. Super Heavy 7 natomiast jak na razie uruchomił 14 ze swoich 33 silników. Zanim zatem dojdzie do faktycznego startu, firma ma przed sobą jeszcze kilka testów do wykonania.

    https://www.youtube.com/watch?v=ufyqE7-fLPs

    Jak będzie wyglądał orbitalny lot Starshipa?

    Według planów przedstawionych jeszcze w 2021 roku Starship po starcie z Boca Chica w Teksasie okrąży Ziemię raz, wejdzie w atmosferę i woduje na Oceanie Spokojnym. Super Heavy tymczasem po wyniesieniu Starshipa będzie wodował w Zatoce Meksykańskiej. Ani jeden, ani drugi nie będą jednak lądowały na autonomicznych dronach pływających, bo cała uwaga będzie skupiona na monitorowaniu parametrów wznoszenia i lotu orbitalnego.

    Istnieje jednak nadzieja na to, że po pierwszym locie SpaceX nie odpuści i wróci do testowania kolejnych prototypów w tempie porównywalnym z 2021 roku. Jakby nie patrzeć firma musi się spieszyć, wszak nieuchronnie zbliża się misja Artemis III, w której ludzie mają wylądować na Księżycu. Do tego czasu Starship musi najpierw ogarnąć latanie na orbitę, a następnie w wersji załogowej dotrzeć na orbitę wokół Księżyca i wykonać przynajmniej jeden test lądowania księżycowego. Będzie się działo.

    ]]>
    22083 0 0 0

    We have a real shot at late February. March launch attempt appears highly likely.

    — Elon Musk (@elonmusk) January 8, 2023]]>
    ]]> ]]>
    <![CDATA[TESS odkrywa drugą planetę skalistą w osobliwym układzie planetarnym]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/10/toi-700-e-odkrycie/ Tue, 10 Jan 2023 20:53:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22086

    Kosmiczny poszukiwacz planet pozaziemskich TESS podczas obserwacji otoczenia gwiazdy TOI 700 odkrył planetę przypominającą Ziemię w ekosferze tejże gwiazdy. Jakby tego było mało planeta najprawdopodobniej jest skalista i ma średnicę rzędu 95 proc. średnicy Ziemi.

    Planeta TOI 700 e - bo takie oznaczenie otrzymała - jest już czwartą planetą krążącą wokół TOI 700. Planeta oznaczona literą "d" także znajduje się w ekosferze gwiazdy. Teoretycznie, czysto teoretycznie, na powierzchni obu tych planet może zatem znajdować się woda w stanie ciekłym. To akurat święty Graal poszukiwaczy planet. Takie warunki zawsze dają jakąś nadzieję na to, że na powierzchni planety mogą istnieć warunki sprzyjające powstaniu życia, a przynajmniej takiego, jakie znamy z naszej własnej planety.

    https://www.youtube.com/watch?v=tqUtKNKD8UM

    Wyniki obserwacji i parametry planety zodtały właśnie zaprezentowane podczas 241 spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego odbywającego się w ostatnich dniach w Seattle. Artykuł naukowy opisujący odkrycie został natomiast zaakceptowany do publikacji w periodyku Astrophysical Journal Letters.

    Musi być przecież jakiś minus!

    No i jest. Gwiazda TOI 700 to mały chłodny karzeł oddalony od nas o około 100 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Złotej Ryby. Skoro gwiazda jest mała, to i ekosfera tejże gwiazdy znajduje się stosunkowo blisko samej gwiazdy. W tym przypadku planeta TOI 700 d znajduje się na orbicie, na której pełne okrążenie gwiazdy zajmuje jej zaledwie 37 dni. To z kolei oznacza, że powierzchnia planety wystawiona jest na potężne rozbłyski, do których zazwyczaj dochodzi na powierzchni czerwonych karłów. Takie rozbłyski natomiast mogą sterylizować powierzchnię niszcząc silnym strumieniem promieniowania wszelkie życie, które mogłoby tam powstać.

    Jeszcze gorzej mają planety takie jak TOI 700 b. Ta akurat planeta, choć rozmiarami też przypomina Ziemię, okrąża planetę w ciągu 10 dni. Jej siostra TOI 700 c, dwa razy większa od Ziemi, potrzebuje na ten sam wyczyn 16 dni. Obie planety najprawdopodobniej zwrócone są w stronę swojej gwiazdy cały czas tą samą stroną.

    Nowo odkryta planeta - TOI 700 e - odkryta rok po powyższej trójce potrzebuje na okrążenie swojej gwiazdy 28 dni.

    To dopiero początek badania tego układu. Naukowcy zaprzęgli już kolejne teleskopy kosmiczne i naziemne do obserwacji tego układu. Być może zatem uda się pozyskać bardziej szczegółowe dane, które mogłyby nam powiedzieć nieco więcej o tych fascynujących globach.

    ]]>
    22086 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Gdzie jest Ingenuity? Łazik Perseverance fotografuje swojego towarzysza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/11/ingenuity-po-38-locie-zdjecie/ Wed, 11 Jan 2023 06:02:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22089

    Nie oszukujmy się - dron Ingenuity według planów miał być do dzisiaj już tylko elementem zamierzchłej przeszłości. Według pierwotnych planów dron miał wykonać pięć lotów, a i to w optymistycznym scenariuszu - w ciągu maksymalnie 30 dni od postawieniu go na powierzchni Czerwonej Planety. Tymczasem niemal dwa lata później Ingenuity nie tylko żyje, ale także ma się dobrze i lata tu i ówdzie.

    Generalnie, kiedy inżynierowie się przekonali, że Ingenuity to doskonałe urządzenie, którym można dość sprawnie sterować podczas lotów w marsjańskiej atmosferze uznali, że można go wykorzystać do wstępnego skanowania otoczenia przemieszczającego się po dnie krateru Jezero łazika Perseverance. Dron może odlatywać od niego co jakiś czas, wykonywać zdjęcia swojego otoczenia w trakcie lotu tak, aby naukowcy sprawdzili, czy czasem w okolicy nie ma miejsca, do którego warto byłoby podjechać łazikiem.

    Dron Ingenuity sfotografowany przez łazik Perseverance 8 stycznia 2023 r.

    Widzicie problem?

    Chodzi o to, że na zdjęciu poza marsjańskim piachem za wiele nie widać. To jednak efekt tego, że łazik znajduje się stosunkowo daleko od drona, a sam dron nie ma przesadnie dużych rozmiarów. Jego masa to wszak jedynie 1,8 kg.

    Dla ułatwienia możecie spojrzeć na mapę, na którą naniesiono położenie zarówno łazika, jak i drona.

    W internecie także wiele osób próbowało znaleźć na zdjęciach Ingenuity. Na szczęście niektórym się udało i podzielili się swoim odkryciem z innymi. Przyznam, że sam też bym tego nie znalazł.

    Ingenuity jest o tu.

    https://twitter.com/dejasu/status/1612508591117811712

    Ile jeszcze nasz pierwszy marsjański dron polata po powierzchni Marsa? Tego chyba już nikt próbuje oszacować. Dawno przekroczył swój planowany czas pracy, więc teraz wszyscy korzystają z niego tak długo, jak się da. To zresztą dotyczy większości amerykańskich misji marsjańskich. Wystarczy tutaj chociażby wspomnieć łazik Opportunity, który został wysłany na Marsa w misję mającą trwać 90 soli. Ostatecznie Oppy poddał się dopiero po 15 latach pracy.

    Swoją drogą, jeżeli chcecie przeżyć jeszcze raz całe życie Opportunity, jest na to unikalna szansa. W serwisie Amazon Prime Video pojawił się bowiem jakiś czas temu film Goodbye Oppy opowiadający o tej misji. Jeżeli mentalnie wyłączycie cały amerykański, niezwykle dziecinny sentymentalizm z tego filmu, ogląda się go naprawdę przyjemnie. Krótki trailer poniżej.

    https://www.youtube.com/watch?v=W4t58Yruhds
    ]]>
    22089 0 0 0

    Here's @NASAPersevere #MarsHelicopter Ingenuity in the closest/best view we've seen in quite a long time, safely at the Flight 38 landing zone on the side of a shallow sand ripple, ~280m NNE

    dual x-eye-3d
    Mastcam-Z Jan 8 2023 Sol 670 LMST 14:14
    Image Credit: NASA/JPL-Caltech/ASU pic.twitter.com/uFZvXWUWM0

    — DejaSu (@dejasu) January 9, 2023]]>
    ]]>
    <![CDATA[Rosja wysyła na ISS zapasowego Sojuza]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/11/rosja-wysyla-na-iss-sojuz-ms-22/ Wed, 11 Jan 2023 13:37:06 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22094

    W końcu jest decyzja. Po tym, jak przycumowany do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej statek załogowy uległ uszkodzeniu na skutek zderzenia z mikrometeoroidem lub śmieciem kosmicznym, kierownictwo Roskosmosu przez dobrych kilka tygodni analizowało sytuację i ewentualne środki zaradcze.

    Wskutek uderzenia meteoroidu z systemu chłodzenia Sojuza uciekł płyn chłodzący. Sytuacja na pokładzie statku co prawda została opanowana, jednak powstało pytanie o bezpieczeństwo załogi, która miałaby ewentualnie opuścić stację kosmiczną na pokładzie tak uszkodzonego statku. Zarówno przycumowany do stacji Sojuz, jak i Crew Dragon mają za zadanie zabrać z powrotem na Ziemię astronautów, których tam dostarczyły. W międzyczasie w trakcie trwania misji stanowią swego rodzaju szalupy ratunkowe. Gdyby doszło do jakiejkolwiek awaryjnej sytuacji na pokładzie stacji i konieczna byłaby ewakuacja załogi, właśnie te statki by za to odpowiadały.

    https://www.youtube.com/watch?v=YqMXhvWICQg

    Co jednak zrobić z uszkodzonym Sojuzem?

    Przedstawiciele Roskosmosu poinformowali dzisiaj, że Rosja wyśle nowego Sojuza na pokład ISS, aby zastąpił ten uszkodzony. Nowy statek w marcu przywiezie na Ziemię Siergieja Prokopiewa, Dmitrija Petelina oraz Franka Rubio, którzy we wrześniu dotarli na pokład stacji na pokładzie Sojuza, który niedawno uległ uszkodzeniu. Nowy statek poleci na stację kosmiczną 20 lutego. Lot odbędzie się w trybie automatycznym.

    ]]>
    22094 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Pierwsza egzoplaneta odkryta przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/11/james-webb-egzoplanety-lhs-475-b/ Wed, 11 Jan 2023 19:44:27 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22098

    Prędzej czy później musiało do tego dojść. Naukowcy potwierdzili dzisiaj odkrycie przez najnowszy teleskop kosmiczny nowej egzoplanety. Obiekt ten skatalogowany pod nazwą LHS 475 b ma średnicę 99 proc. średnicy Ziemi.

    Wielkie, 6,5-metrowe zwierciadło Jamesa Webba przyjrzało się oddalonej od nas o zaledwie 41 lat świetlnych gwieździe LHS 475 po tym, jak dane z kosmicznego teleskopu TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) wskazywały, że być może w jej otoczeniu może znajdować się jakaś planeta. Zainstalowany na pokładzie teleskopu Jamesa Webba spektrograf NIRSpec potrzebował jedynie dwóch tranzytów, aby wyraźnie dostrzec planetę na tle tarczy jej gwiazdy macierzystej.

    Odkrycie tak zaskakująco małej skalistej planety wskazuje na to, że Webb ma naprawdę ogromny potencjał do odkrywania planet podobnych do Ziemi. Możliwe zatem, że będzie ich w przyszłości znacznie więcej. Warto tutaj przypomnieć, że unikalne zdolności Webba do prowadzenia obserwacji w zakresie podczerwieni umożliwiają mu charakteryzowanie atmosfer egzoplanet o rozmiarach Ziemi. Także i w tym przypadku astronomowie próbowali przyjrzeć się atmosferze nowej planety. Jak na razie jednak trwa analiza danych, aby ustalić, czy planeta - choć jest rozmiarów Ziemi - w ogóle posiada jakąś atmosferę. W celu ustalenia, z czym mamy tutaj do czynienia niezbędne będzie uzyskanie dodatkowych widm w trakcie obserwacji zaplanowanych na lato.

    To, co udało się dotychczas ustalić to fakt, że na powierzchni planety temperatura jest kilkaset stopni wyższa od temperatury na Ziemi. Jeżeli zatem uda się ustalić, że pokrywa ją atmosfera, to planeta może przypominać bardziej Wenus niż Ziemię.

    Wysokie temperatury są spowodowane przede wszystkim niewielką odległością między planetą a jej gwiazdą macierzystą. LHS 475 b okrążą swoją gwiazdę w ciągu zaledwie dwóch ziemskich dni. Sama gwiazda to natomiast czerwony karzeł o temperaturze dwa razy niższej od temperatury Słońca.

    Źródło: 1

    ]]>
    22098 0 0 0
    <![CDATA[Najlepsze zdjęcia powierzchni Księżyca wykonane z Ziemi. Są wprost genialne]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/11/najlepsze-zdjecia-ksiezyca-z-ziemi/ Wed, 11 Jan 2023 20:31:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22103

    Na konferencji prasowej zorganizowanej podczas 241 spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Seattle naukowcy zaprezentowali zdjęcia przedstawiające miejsce lądowania misji Apollo 15 oraz krater Tycho znajdujący się w południowej części Księżyca.

    Niezwykle dokładne zdjęcia zostały wykonane za pomocą 100-metrowego Teleskopu Green Bank (GBT) w Wirginii Zachodniej. Radioteleskop, który obecnie jest największym sterowanym radioteleskopem na Ziemi wyemitował w kierunku Księżyca fale radiowe, które po odbiciu od powierzchni naszego naturalnego satelity wróciły na Ziemię i zostały zarejestrowane przez cztery czasze radioteleskopów VLBA na Hawajach.

    Warto tutaj zauważyć, że instrument zainstalowany na GBT wyemitował zaledwie 700 W, a mimo to był w stanie wykonać fenomenalne zdjęcia. Po precyzyjnej obróbce naukowcy byli w stanie wyłuskać na powierzchni Księżyca szczegóły o rozmiarach rzędu 1,5 m (dla miejsca lądowania Apollo 15) oraz 5 m (krater Tycho). Jak na zdjęcia wykonane z powierzchni Ziemi... rewelacja.

    Krater Tycho

    W ogóle instrument można wykorzystać także do innych wartościowych informacji. Dla przykładu naukowcy podali, że za jego pomocą udało się odkryć planetoidę o średnicy ok. 1 kilometra, która przeleciała w odległości pięciokrotnie większej od odległości Ziemia-Księżyc. Podczas przelotu naukowcy ustalili nie tylko rozmiary planetoidy, ale także jej prędkość, tempo obrotu i skład chemiczny.

    Teraz naukowcy planują stworzyć bardziej zaawansowaną wersję tego samego instrumentu, która byłaby w stanie wyemitować ok. 500 kW energii. Przynajmniej w teorii taki instrument byłby w stanie prowadzić badania geologiczne na Księżycu z Ziemi, a nawet poszukiwać śmieci kosmicznych krążących wokół Księżyca. Jeżeli faktycznie ludzie zaczną wkrótce regularnie latać na Księżyc, to taki instrument byłby nieoceniony do zapewnienia im odpowiedniego bezpieczeństwa.

    Jakby nie patrzeć, jest to także ogromna szansa dla samego teleskopu Green Bank, który mógłby w ten sposób zająć miejsce nieodżałowanego radioteleskopu Arecibo, który uległ zniszczeniu w 2020 roku, a który najprawdopodobniej już odbudowywany nie będzie.

    ]]>
    22103 0 0 0
    <![CDATA[Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba fotografuje gwiezdny żłobek]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/12/jwst-ngc-346/ Thu, 12 Jan 2023 05:11:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22107

    Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba ewidentnie nie traci ani chwili i bezustannie coś obserwuje. Nic dziwnego, że niemal codziennie do nas docierają nowe fascynujące zdjęcia obiektów zupełnie nieznanych, ale także tych, które już widzieliśmy za pomocą wcześniejszych instrumentów obserwacyjnych. W obu przypadkach jednak JWST potrafi dostarczyć zupełnie nowych wrażeń.

    Tak też i jest w tym przypadku. Naukowcy wykorzystujący czas obserwacyjny na teleskopie sfotografowali ostatnio jeden z najszybciej ewoluujących obszarów gwiazdotwórczych w naszym galaktycznym otoczeniu.

    Celem teleskopu był obszar gwiazdotwórczy znajdujący się wewnątrz Małego Obłoku Magellana (SMC), karłowatej galaktyki krążącej wokół Drogi Mlecznej.

    https://www.youtube.com/watch?v=LKvv787-WXE

    Pierwotnie badacze podejrzewali, że skoro w SMC nie ma zbyt wielu metali (w żargonie astronomów są to pierwiastki cięższe od wodoru i helu), to i zapewne nie będzie tam przesadnie dużo pyłu międzygwiezdnego, który właśnie z tych metali się składa.

    https://www.youtube.com/watch?v=U7L_mI90w3A

    James Webb jednak szybko badaczy wyprowadził z błędu. Badacze przyjrzeli się obszarowi zwanemu skatalogowanemu pod nazwą NGC 346. Jest to nic innego jak gromada otwarta, w której nowe gwiazdy powstają w zawrotnym tempie. Jak na galaktykę pozornie bez dużych ilości pyłu było to spore zaskoczenie. Naukowcy podejrzewają, że SMC oraz NGC 346 przypominają pod wieloma względami galaktyki, jakie dominowały we wszechświecie jakieś 2-3 miliardy lat po Wielkim Wybuchu, z tą różnicą, że wtedy każda galaktyka miała tysiące takich gromad gwiazd, a nie jedną. To w tej epoce historii wszechświata procesy gwiazdotwórcze dominowały aktywność większości istniejących wtedy galaktyk.

    Naukowcy prowadzący obserwacje chcą sprawdzić, czy procesy gwiazdotwórcze zachodzące w tej nietypowej ubogiej w metale gromadzie różnią się w jakiś konkretny sposób od tych, które obserwujemy w podobnych gromadach w Drodze Mlecznej. Przed erą Webba astronomowie mogli prowadzić takie badania dla protogwiazd masywnych o masie co najmniej 5 mas Słońca. Dzięki Webbowi teraz w swoich badaniach mogą skupić się na większej liczbie gwiazd o masie nawet 0,1 masy Słońca.

    https://www.youtube.com/watch?v=msg13lHhbAI

    We wnętrzu takiej gromady pył i gaz opadają na młode ewoluujące protogwiazdy tworząc wokół nich dyski akrecyjne. Wcześniej badacze mieli możliwość obserwowania gazu opadającego na gwiazdy. Dzięki obserwacjom w podczerwieni za pomocą JWST teraz będzie można się przyjrzeć także pyłowi.

    ]]>
    22107 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Właz do statku kosmicznego Orion już otwarty]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/12/wlaz-do-statku-kosmicznego-orion-juz-otwarty/ Thu, 12 Jan 2023 10:46:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22111
    statek orion

    Astronauci by tak długo nie wytrzymali, ale właśnie taki cel miała misja Artemis I: gruntowne przebadanie rakiety SLS, statku Orion i wszystkich ich komponentów.

    Po przetransportowaniu statku Orion do Centrum Lotów Kosmicznych im. JFK na Florydzie, odprowadzeniu z niego wszystkich pozostałych w nim płynów i zdemontowaniu do analizy paneli osłony termicznej, inżynierowie otworzyli w końcu właz Oriona. W tym momencie rozpoczęła się procedura wyciągania ze statku manekinów, eksperymentów naukowych oraz instrumentów pokładowych. Cały proces jest niezwykle czasochłonny.

    Tak jak już wcześniej informowano, ze statku Orion zostanie pobranych dziewięć instrumentów systemu awioniki, które po gruntownej analizie i kalibracji zostaną zainstalowane na pokładzie nowego Oriona, który w 2024 lub 2025 roku w ramach misji Artemis II zabierze w okolice Księżyca pierwszych od 50 lat astronautów.

    Wbrew pozorom to wciąż jeszcze nie jest koniec historii Oriona, który pod koniec roku poleciał do Księżyca. Po usunięciu wszystkich niezbędnych komponentów statek zostanie przetransportowany do Ośrodka Testowego im. Neila A. Armstronga w Ohio, gdzie przejdzie testy odporności na wibracje, które wystąpiłyby w przypadku przerwania startu.

    ]]>
    22111 0 0 0 1053 https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/nasa-bazy-ksiezycowe-artemis/ 0 0
    <![CDATA[Sonda Juno wróciła do pracy po pechowym przelocie w pobliżu Io]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/13/sonda-juno-wrocila-do-pracy/ Fri, 13 Jan 2023 05:32:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22115
    Sonda Juno

    Piętnastego grudnia 2022 r. sonda Juno przeleciała w pobliżu wulkanicznego księżyca Jowisza, Io. NASA już od kilku dni zapowiadała ten bliski przelot jako okazję do wykonania fenomenalnych zdjęć wulkanicznego globu. Jednak na kilkanaście godzin przed samym przelotem informacje o sondzie zniknęły.

    Jak się okazuje na pokładzie sondy doszło do usterki systemu pamięci, w którym przechowywane są wykonane przez sondę zdjęcia samego Jowisza, jak i księżyców. Początkowo NASA nie chciała informować o usterce mając nadzieję na to, że uda się przywołać sondę do początku. Siedemnastego grudnia jednak sytuacja wyglądała tak, że sondę wprowadzono w tryb awaryjny, w którym jedynie kluczowe komponenty sondy pozostały uruchomione.

    Na zdjęciu zaznaczono położenie nowego źródła ciepła w pobliżu południowego bieguna Io. Zdjęcie zostało stworzone na podstawie danych zebranych 16 grudnia 2017 roku za pomocą instrumentu JIRAM zainstalowanego na pokładzie sondy Juno. Credit: NASA/JPL-Caltech/SwRI/ASI/INAF/JIRAM

    Walka z usterką sondy trwała niemal dwa tygodnie. Dopiero 29 grudnia inżynierom udało się przywrócić sondę do pełni zdrowia. Jak się szczęśliwie okazało, większa część danych przechowywanych w pamięci pozostała nietknięta i można było rozpocząć przesyłanie zdjęć wulkanicznego księżyca na Ziemię.

    https://www.youtube.com/watch?v=FsEKPbXTJlU

    Sonda Juno miała szczęście, że tak szybko udało się ją przywołać do porządku, jakby nie patrzeć już za kilka dni - 22 stycznia - sonda ponownie, już po raz 48 przeleci przez peryjowium swojej orbity i ponownie będzie mogła wykonywać pomiary i robić zdjęcia największej planecie Układu Słonecznego. Jeżeli natomiast chodzi o Io, nie wszystko stracone. W ciągu nadchodzących 12 miesięcy Juno wykona jeszcze osiem innych bliskich przelotów w pobliżu tego globu. W dwóch przypadkach nawet uda jej się zbliżyć do niego na odległość mniejszą niż 1500 km. Okazji na wykonanie zdjęć i pomiarów będzie zatem jeszcze sporo.

    ]]>
    22115 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Jak naprawdę wygląda Galaktyka Trójkąta? To zależy od wieku badanych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/13/populacje-gwiazd-galaktyka-trojkat/ Fri, 13 Jan 2023 07:28:56 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22120

    Kiedy po raz ostatni słyszeliście coś o Galaktyce Trójkąta? Jak na trzecią pod względem wielkości galaktykę naszej Lokalnej Grupy, niewiele się o niej słyszy. Okazuje się jednak, że skrywa ona sporo tajemnic. Teraz Galaktyka Trójkąta pojawiła się w prezentacji przedstawionej w ramach 241. spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Seattle.

    W ramach przeglądu nieba o nazwie Panchromatic Hubble Andromeda Treasury Triangulum Extended Region (PHATTER) astronomowie przyjrzeli się różnym populacjom gwiazd tworzących galaktykę. Wyniki badań okazały się co najmniej zaskakujące.

    Na pierwszy rzut oka Galaktyka Trójkąta o średnicy 61 000 lat świetlnych ma strukturę kłaczkowatą. Z jasnego, wyraźnego centrum galaktyki zdają się wychodzić liczne niewielkie ramiona spiralne.

    Kosmiczny Teleskop Hubble'a na przestrzeni 108 swoich orbit fotografował różne fragmenty galaktyki, aby uchwycić jak najwięcej szczegółów jej struktury.

    https://www.youtube.com/watch?v=6nCsGkbT8Es

    W trakcie analizy danych naukowcy postanowili rozdzielić gwiazdy tworzące galaktykę na gwiazdy młode - mające mniej niż miliard lat - oraz na gwiazdy stare. Można było tego dokonać za pomocą odpowiednich filtrów dostępnych na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Zazwyczaj jest tak, że gwiazdy zarówno młode, jak i stare koegzystują ze sobą i rozmieszczone są w ramach galaktyki w ten sam sposób.

    W przypadku Galaktyki Trójkąta jest jednak zupełnie inaczej. Gwiazdy młode nie wzbudziły żadnych emocji u astronomów. Są one bowiem rozłożone mniej więcej wzdłuż całej kłaczkowatej struktury galaktyki i wypełniają liczne, małe ramiona wychodzące z centrum galaktyki.

    Starsze gwiazdy jednak wyglądają jak z innej galaktyki. Dojrzałe, czerwone gwiazdy znajdujące się już na późnym etapie swojego życia ułożone są bowiem w dwa wyraźne i masywne ramiona spiralne wychodzące z prostokątnej poprzeczki znajdującej się w centrum galaktyki. Takiej struktury w Trójkącie nikt wcześniej nie widział.

    Źródło: A. Smercina/M.J. Durbin/J. Dalcanton/B.F. Williams/University of Washington/NASA/ESA

    Zaskakująca budowa galaktyki ukryta była dotąd przed astronomami, głównie ze względu na to, że mimo tego, iż stare gwiazdy stanowią większość masy galaktyki, to są one ciemniejsze i giną w blasku gwiazd młodszych i jaśniejszych.

    Skąd taka zaskakująca struktura? Tego, jak na razie nie wiadomo. Galaktyka Trójkąta jest galaktyką satelitarną znacznie większej od niej Galaktyki Andromedy. A galaktyki satelitarne zazwyczaj mają bardzo nieregularne kształty, które ewoluują pod wpływem grawitacji galaktyk, które okrążają. Dobrym przykładem może być kulisty i nieregularny Wielki Obłok Magellana, czyli galaktyka satelitarna krążąca wokół Drogi Mlecznej. Swoją drogą Wielki Obłok Magellana przypomina Galaktykę Trójkąta zarówno pod względem rozmiarów, jak i masy.

    Zaprezentowane w Seattle wyniki obserwacji sprawiają, że z pewnością naukowcy będą chcieli w najbliższym czasie uważniej przyjrzeć się Trójkątowi i przynajmniej podjąć próbę zrozumienia historii formowania się gwiazd w tej galaktyce.

    To z kolei oznacza, że Galaktyka Trójkąta wkrótce wróci do nas. I bardzo dobrze.

    ]]>
    22120 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Wizja na przyszłość: samolot latający nad powierzchnią jezior Tytana]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/wizja-na-przyszlosc-samolot-hybrydowy-latajacy-nad-powierzchnia-jezior-tytana/ Sun, 15 Jan 2023 08:46:55 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22128
    tytan

    W NASA niemal bezustannie trwają prace nad kolejnymi, bliższymi i dalszymi misjami kosmicznymi. Część naukowców zajmuje się jednak przygotowywaniem koncepcji misji kosmicznych, których realizacja nie będzie możliwa jeszcze przez bardzo długo. Z jednej strony, autorzy takich koncepcji nie muszą ograniczać się do współcześnie istniejących technologii, a z drugiej strony mimo wszystko próbują wskazać kierunek, w jakim nauka powinna podążać.

    Po raz kolejny NASA wybrała w ramach programu Innovative Advanced Concepts kilka koncepcji przedstawiających futurystyczną technologię do wykorzystania w przyszłości w ramach eksploracji Układu Słonecznego. Część z nich z pewnością nigdy nie wyjdzie poza fazę koncepcyjną, ale możliwe, że kilka zagnieździ się w umysłach naukowców i prędzej czy później stanie się rzeczywistością.

    Każdy z 14 wybranych zespołów otrzymał od agencji grant w wysokości 175000 dol. na dalszy rozwój swojej koncepcji. Analizując wyniki prac, NASA sprawdzi, czy któraś z opracowanych technologii byłaby faktycznie przydatna w nadchodzących dekadach.

    https://www.youtube.com/watch?v=lc9KlJFX8Us

    Latać nad czy pływać po jeziorach Tytana? Oto jest... a nieważne

    Najbardziej poruszającym wyobraźnię projektem jest ten przygotowany przez Quinna Morleya z Planet Enterprises. Według projektu misji kosmicznej TitanAir na największy księżyc Saturna NASA miałaby wysłać urządzenie będące hybrydą samolotu i łodzi. TitanAir miałby latać nad powierzchnią metanowych jezior na północnej półkuli globu od czasu do czasu na nich lądując i żeglując przez dłuższy czy krótszy czas.

    Z jednej strony pomysł taki wydaje się całkowicie zwariowany, ale z drugiej strony musimy pamiętać, że nie jesteśmy już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to NASA po raz pierwszy próbowała posadzić niewielki łazik (Sojourner) na powierzchni Marsa. Żyjemy bowiem w czasach, w których nad powierzchnią Marsa od półtora roku z powodzeniem lata sobie dron Ingenuity i - co więcej - w czasach, w których w NASA przygotowywana jest misja Dragonfly, w ramach której na Tytana właśnie poleci duży dron, który wykorzystując gęstą atmosferę księżyca Saturna, będzie pokonywał w powietrzu całe kilometry zwiedzając ten fantastyczny, mroźny i usiany jeziorami ciekłych węglowodorów glob.

    W tym kontekście nagle misja TitanAir nie wydaje się już tak bardzo futurystyczna jak na pierwszy rzut oka. Wygląda bowiem bardziej jak ewolucja, a nie rewolucja istniejącej już technologii.

    Owszem, Dragonfly nie dotknie nawet metanowych jezior, bo znajdzie się zupełnie w innej części Tytana. To akurat może być zupełnie nowe wyzwanie - dostarczyć sondę kosmiczną na powierzchnię jakiegokolwiek ciekłego zbiornika na powierzchni innego globu. Jakby nie patrzeć nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiliśmy. Dlaczego? A no tak się składa, że w całym Układzie Słonecznym ciekłe jeziora obecnie znajdują się jedynie na Ziemi i na Tytanie. Koniec. Nie ma nic więcej. A zważając na to, że na Tytana jak dotąd dotarł jedynie lądownik Huygens, to doświadczenie z pozaziemskimi zbiornikami mamy dokładnie zerowe.

    Oczywiście, jedną z największych zachęt do eksploracji takich zbiorników jest potencjał na występowanie tam jakiejś formy życia. Owszem, gdyby sonda kosmiczna odkryła życie w jeziorach Tytana, byłoby ono skrajnie różne od nas. Cała biologia takiego życia musiałaby się opierać na zupełnie innych związkach i zupełnie innych procesach. Takie odkrycie miałoby także dużo szersze znaczenie. Okazałoby się bowiem, że we wszechświecie może istnieć wiele różnych form życia, że nie każde życie musi opierać się lub też wymagać do istnienia wody. To z kolei - po przełożeniu na większą skalę kosmiczną - oznaczałoby, że życie może istnieć nie tylko na planetach podobnych do Ziemi, nie tylko na planetach istniejących w ekosferach swoich gwiazd, ale także na miliardach innych, dotychczas ignorowanych przez astrobiologów. Szanse na to, że wszechświat kipi życiem, automatycznie wzrosłyby i to dramatycznie.

    Czytaj więcej:

    ]]>
    22128 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Hubble obserwuje: czarna dziura rozciąga gwiazdę]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/rozerwanie-plywowe-gwiazdy-at2022dsb/ Sun, 15 Jan 2023 17:48:10 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22133

    Wbrew pozorom czarne dziury nie są jakoś przesadnie agresywne. Nie polują na wszystko, co znajdzie się w ich otoczeniu, a raczej zjadają to, co samo na nie wpadnie. Naukowcy nawet mówią w żartach, że obiekty te są bardziej zbieraczami niż myśliwymi. Nie zmienia to jednak faktu, że jak przypadkowa gwiazda przypadkiem za bardzo zbliży się do czarnej dziury, to na przesadne miłosierdzie liczyć nie może.

    Naukowcy korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a zarejestrowali właśnie taki przypadek zjadania przez czarną dziurę gwiazdy, która za bardzo się do niej zbliżyła. Dostrzeżenie tego zdarzenia możliwe było głównie dzięki temu, że czarne dziury strasznie brudzą w swoim otoczeniu podczas posiłku. Zamiast po cichu połknąć gwiazdę, to zazwyczaj najpierw ją spektakularnie niszczą i kiedy już z gwiazdy pozostanie strumień szczątków powoli go pochłaniają.


    Śledź Puls Kosmosu także na Twitterze, Instagramie i TikToku


    Całe zdarzenie miało miejsce bardzo daleko do nas. Rzeczona czarna dziura skatalogowana pod numerem AT2022dsb znajduje się w centrum galaktyki ESO 583-G004 oddalonej od nas o niemal 300 milionów lat świetlnych. Nic zatem dziwnego, że zbyt dokładnie nie jesteśmy się w stanie temu miejscu przyjrzeć. Na szczęście, na ratunek obserwatorom przyszło promieniowanie ultrafioletowe, które pozwoliło nam wystarczająco dobrze zbadać promieniowanie emitowane przez szczątki gwiazdy opadającej na czarną dziurę.

    https://www.youtube.com/watch?v=Q6gYWFgal8k

    Analiza widma w ultrafiolecie pozwoliła naukowcom określić co się działo ze szczątkami nieszczęsnej gwiazdy. Choć zazwyczaj w przestrzeni kosmicznej zjawiska zachodzą w naprawdę potężnej skali czasowej rzędu milionów czy miliardów lat, to w przypadku rozrywania gwiazdy całe zjawisko zamyka się w ciągu zaledwie kilku dni, tygodni czy miesięcy, dzięki czemu naukowcy, którzy trafią na takie zdarzenie mogą je obejrzeć w całości.

    Powyższe zdarzenie zarejestrowano po raz pierwszy 1 marca 2022 roku w ramach programu ASAS-SN. Podstawowym założeniem tego programu jest skanowanie całej przestrzeni poza Drogą Mleczną w poszukiwaniu gwałtownych, zmiennych i chwilowych energetycznych zdarzeń.

    Dane zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przedstawiają bardzo jasny, gorący strumień gazu ułożony w obręcz. W rzeczywistości są to szczątki gwiazdy, która została rozciągnięta w strumień, który z czasem otoczył całą czarną dziurę i powoli na nią opada. Cała obręcz ma rozmiary zbliżone do rozmiarów Układu Słonecznego. W jej centrum znajduje się czarna dziura.

    Teraz naukowcy szczegółowo składają w całość przebieg całego zdarzenia. Nie zmienia to faktu, że udało im się dostrzec ostatnie tygodnie życia gwiazdy, która zapewne istniały wiele milionów, jeżeli nie miliardów lat. Świetny zbieg okoliczności.

    Czytaj dalej:

    ]]>
    22133 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Habitable Worlds Observatory. Tak może wyglądać przyszłość teleskopów kosmicznych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/15/habitable-worlds-observatory/ Sun, 15 Jan 2023 20:53:24 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22136

    Zaledwie rok temu w przestrzeń kosmiczną w końcu po latach opóźnień i po wielokrotnym przekroczeniu pierwotnego budżetu w przestrzeń kosmiczną trafił Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który w pewnym stopniu jest następcą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Pierwsze dane i pierwsze zdjęcia z JWST przyprawiają naukowców o zachwyt. Najprawdopodobniej James Webb będzie dostarczał nam spektakularnych odkryć przez długie lata. Nie zmienia to jednak faktu, że naukowcy już dawno pracują nie tylko nad jego następcą, ale nawet nad następcą jego następcy.

    Już w drugiej połowie obecnej dekady na orbitę poleci Kosmiczny Teleskop Nancy Grace Roman (wcześniej znany jako WFIRST - Wide-Field Infrared Survey Telescope). Teleskop obserwujący wszechświat w podczerwieni będzie poszukiwał między innymi eksplozji kilonowych, do których dochodzi podczas zderzania się gwiazd neutronowych lub też gwiazd neutronowych z czarnymi dziurami.

    https://www.youtube.com/watch?v=fv7Romak77E

    Aby poszukiwać takich zjawisk przejściowych, teleskop ten został zaprojektowany tak, że jego pole widzenia jest 200 razy większe od pola widzenia Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Dzięki temu, że teleskop będzie obserwował znacznie większy obszar nieba, szanse na odkrycie niespodziewanej eksplozji będą znacznie większe, niż kiedykolwiek wcześniej.


    Śledź Puls Kosmosu także na Twitterze, Instagramie i TikToku


    Poszukiwacz światów przyjaznych życiu

    W swoim przeglądzie dekadalnym opublikowanym w listopadzie 2021 roku NASA zasugerowała rozpoczęcie prac nad kolejnym teleskopem. Urządzenie to miałoby obserwować wszechświat w zakresie promieniowania podczerwonego, widzialnego i ultrafioletowego. Podstawowym zadaniem teleskopu miałoby być poszukiwanie planet krążących w ekosferach swoich gwiazd i poszukiwanie na nich śladów życia.

    https://www.youtube.com/watch?v=uzFEaCYhmEs

    To jednak były tylko wstępne założenia. Teraz pojawiły się pierwsze nowe informacje o teleskopie. Dyrektor działu astrofizyki w NASA Mark Clampin poinformował podczas spotkania AAS w Seattle, że jak na razie teleskop będzie nosił roboczą nazwę Habitable Worlds Observatory. Z czasem, kiedy teleskop zacznie nabierać kształtu, z pewnością dostanie własnego patrona, którego imię będzie nosił zanim zostanie wystrzelony w przestrzeń kosmiczną.

    Zważając na podstawowy cel swojej misji HWO będzie wyposażony w precyzyjny koronograf, który będzie umożliwiał zasłonięcie blasku gwiazd macierzystych i poszukiwanie w ich bezpośrednim otoczeniu planet.

    Warto zwrócić uwagę na to, że NASA zasugerowała zbudowanie dodatkowych dwóch mniejszych teleskopów, które będą mogły wspierać HWO w obserwacjach. Jeden z nich miałby skupić się na promieniowaniu rentgenowskim, a drugi na dalekiej podczerwieni.

    https://www.youtube.com/watch?v=vKnr3reBYBs

    NASA ma jednak świadomość tego, jak wyglądała praca nad Kosmiczny Teleskopem Jamesa Webba i stara się przygotować harmonogram prac nad HWO tak, aby nie doszło do przekroczenia budżetu, ani przedziału czasowego zaplanowanego na jego stworzenie.

    Tak samo, jak James Webb, HWO ma obserwować wszechświat z punktu Lagrange'a L2 oddalonego od Ziemi o 1,5 mln km w kierunku przeciwnym do Słońca. Co jednak ważne, badacze zakładają także, że pomimo odległości, kiedy już HWO rozpocznie obserwacje, będzie można wykonywać do niego robotyczne misje serwisowe, co dzisiaj jest jeszcze niemożliwe. Za 10-15 lat sytuacja najprawdopodobniej będzie wyglądała zupełnie inaczej. No cóż, zobaczymy.

    ]]>
    22136 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Enceladus pokryty jest grubą, naprawdę grubą warstwą śniegu]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/16/enceladus-warstwa-sniegu/ Mon, 16 Jan 2023 06:09:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22139

    Enceladus, niewielki lodowy księżyc Saturna to jedno z najciekawszych miejsc w Układzie Słonecznym. Ten niepozorny glob o średnicy zaledwie kilkuset kilometrów, krążący wokół wspaniałego Saturna najprawdopodobniej skrywa w swoim wnętrzu ocean ciekłej wody. Aż chciałoby się w końcu na niego wysłać jakiś lądownik. Zanim jednak ktokolwiek się tego podejmie, wypadałoby wiedzieć, na czym ten lądownik miałby ostatecznie wylądować.

    Gdyby nie było sondy Cassini, która przez ponad dekadę krążyła wokół Saturna i wielokrotnie miała okazję przyjrzeć się nietypowemu Enceladusowi, pewnie nikt nie zwróciłby przesadnej uwagi na ten niewielki glob. Precyzyjne obserwacje jego ruchu oraz obserwacje tryskających z jego powierzchni gejzerów sprawiły, że naukowcy momentalnie się nim zainteresowali.

    https://www.youtube.com/watch?v=yN9V0ywQdFU

    Saturn znajduje się średnio 1,5 mld km od Słońca. Nikt wcześniej nigdy tam nawet nie poszukiwałby jakichkolwiek śladów życia. Jakby nie patrzeć, Saturn i jego księżyce leżą naprawdę daleko od tzw. ekosfery Słońca. W takiej odległości na powierzchni żadnego globu nie znajdziemy wody w stanie ciekłym.


    Śledź Puls Kosmosu także na Twitterze, Instagramie i TikToku


    https://www.youtube.com/watch?v=s6xl9abYL2k

    Problem w tym, że powierzchnia to jedno, a wnętrze księżyca to drugie. Oddziaływania grawitacyjne zachodzące między planetą, księżycem, a innymi księżycami układu bezustannie oddziałują na wnętrze takiego globu, to je ściskając, to rozciągając. Już same te naprężenia są w stanie utrzymać we wnętrzu globu temperatury na tyle wysokie, że wypełniająca go słona woda może utrzymywać się w stanie ciekłym. Dane z sondy Cassini wskazują, że we wnętrzu Enceladusa wody jest sporo i skrywa się ona pod lodem. W niektórych rejonach skorupa lodowa jest grubsza, w innych cieńsza. Najcieńsza natomiast jest w okolicach bieguna południowego, przy tzw. pasach tygrysich. To stamtąd można obserwować tryskające gejzery pary wodnej, których źródłem najprawdopodobniej jest podpowierzchniowy ocean.

    https://www.youtube.com/watch?v=QuAgTEunHFA

    Naukowcy zwracają uwagę na fakt, że otoczenie Saturna nie jest być może idealnym miejscem na poszukiwanie życia, ze względu chociażby na ogromne pole magnetyczne gazowego olbrzyma. Z drugiej jednak strony gruba warstwa lodu oddzielająca to otoczenie od oceanu we wnętrzu Enceladusa, może skutecznie chronić cokolwiek mogłoby powstać w jego wnętrzu. Nic zatem dziwnego, że tak samo, jak Europa krążąca wokół Jowisza, Enceladus otrzymał łatkę jednego z najciekawszych miejsc dla naukowców poszukujących życia pozaziemskiego w Układzie Słonecznym.

    Czytaj o Cassini:

    Co z tymi gejzerami?

    Część materii wyrzucanej z południowego bieguna Enceladusa ucieka grawitacji globu i zasila materią jeden ze spektakularnych pierścieni Saturna. Pozostała materia opada jednak z powrotem na powierzchnię Enceladusa jako śnieg. Powstaje natychmiast pytanie: ile tego śniegu tam jest. Jeżeli chcielibyśmy w przyszłości wysłać tam lądownik, wypadałoby wiedzieć, czy wyląduje on na miękkim puchu, czy na skalistej/lodowej powierzchni.

    https://www.youtube.com/watch?v=-nzaFDkDU7c

    Podejmując się tego wyzwania naukowcy postanowili przyjrzeć się geologii Islandii, a w szczególności licznym formacjom geologicznym i kraterom, które tam można znaleźć, a następnie poszukać ich odpowiedników na Enceladusie. Porównanie tych formacji, z tymi sfotografowanymi na powierzchni Enceladusa przyniosło zaskakujące wyniki. Okazało się, że grubość warstwy śniegu na księżycu Saturna jest różna w różnych miejscach (średnio szokujące). Nie zmienia to jednak faktu, że w większości miejsc wynosi ona kilkaset metrów, osiągając wartość 700 metrów tam, gdzie śniegu jest najwięcej.

    Takie wyniki przyniosły jeszcze jedno pytanie: skąd tego śniegu jest tam tak dużo. Przy obecnie rejestrowanych gejzerach stworzenie tak grubej warstwy śniegu zajęłoby około 4,5 miliarda lat. Problem w tym, że warunki w Układzie Słonecznym na pewno nie były takie same przez całą jego historię. Oznacza to, że w stosunkowo nieodległej przeszłości gejzerów na Enceladusie musiało być znacznie więcej, a teraz obserwujemy spokojniejszy etap rozwoju tego księżyca.

    Nie zmienia to jednak faktu, że wyniki obserwacji mogą się nam przydać w przyszłości, kiedy to będziemy planowali wysłanie pierwszego lądownika na Enceladusa. Będziemy wiedzieli przynajmniej gdzie lądować nie można, bo... jest za miękko. Głupio by było, gdyby sonda leciała długie lata do Saturna tylko po to, aby na końcu wylądować i zanurzyć się w grubej warstwie śniegu.

    ]]>
    22139 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Supermasywna czarna dziura, która pożera gwiazdę na raty. Nie ma co się spieszyć]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/01/16/at2018fyk-drugi-kawalek-gwiazdy/ Mon, 16 Jan 2023 19:14:40 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22149

    Astronomom już kilka razy udało się dostrzec w odległym wszechświecie jak czarna dziura rozszarpuje, a następnie pochłania gwiazdę, która za bardzo się do niej zbliżyła. To jednak co się dzieje 900 mln lat świetlnych od nas w jednej z galaktyk to prawdziwy unikat. Jak dotąd udało się odkryć tylko dwa takie przypadki.

    Mamy tutaj bowiem do czynienia z sytuacją, w której niemal dokładnie co 1200 dni gwiazda krążąca wokół czarnej dziury zbliża się do niej na tyle, że ta odrywa jej kawałek. Jednocześnie gwiazda jest w stania tę walkę przetrwać, ponownie oddala się od czarnej dziury tylko po to, aby za 1200 dni ponownie wrócić i znów stracić odrobinę swojej masy. Ten konkretny przypadek skatalogowano pod numerem AT2018fyk.


    Śledź Puls Kosmosu także na Twitterze, Instagramie i TikToku


    Układ pechowej gwiazdy i masywnej czarnej dziury został dostrzeżony po raz pierwszy w 2018 roku. Wtedy to astronomowie dostrzegli gwałtowny wzrost jasności supermasywnej czarnej dziury o masie 6 miliardów razy większej od masy Słońca. Obiekt ten następnie pozostał jasny przez kolejne 600 dni. Późniejsze obserwacje wykazały, że pojaśnienie było spowodowane oderwaniem z przelatującej gwiazdy części jej masy. Ów fragment gwiazdy został rozciągnięty w długi, gorący i przede wszystkim jasny strumień materii, który stopniowo wpadał za horyzont zdarzeń czarnej dziury. Gdy wszystko już "wpadło" do niej, jasność czarnej dziury spadła. Obserwujący całe zdarzenie astronomowie uznali, że po gwieździe już nic nie zostało, a czarna dziura wróciła na stałe do stanu sprzed 2018 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=hcatuINTtS0

    Powtórka z rozrywki

    Niemal cztery lata po pierwszym pojaśnieniu, astronomowie postanowili sprawdzić co się dzieje z tym obiektem. Ku wielkiemu zdziwieniu okazało się, że czarna dziura ponownie jest jasna. Co więcej, profil jasności był niemal dokładnie taki sam jak poprzednio. Naukowcy założyli zatem, że gwiazda wykonała kolejne okrążenie wokół czarnej dziury, ponownie się do niej zbliżyła i ponownie straciła część swojej masy.

    Wszystko wskazuje na to, że za każdym przelotem gwiazda "odchudza się" o 1-10 proc. swojej masy. Wiadomo, że gwiazda jest coraz mniejsza i za każdym razem dynamika zdarzenia i towarzyszące mu oddziaływania są nieco inne. Jeżeli gwiazda traci więcej masy, to być może wytrzyma jeszcze dwa, trzy przeloty. Jeżeli mniej, może przetrwać jeszcze kilkadziesiąt lat. Jakby nie patrzeć, astronomowie mają wygodne miejsca w pierwszym rzędzie na spektakl pt. koniec życia zbłąkanej gwiazdy. Możliwe, że jeszcze za naszego życia gwiazda skończy swój żywot za horyzontem zdarzeń, a czarna dziura zamilknie na kolejne tysiące, czy miliony lat.

    Póki co czarna dziura jeszcze trawi drugi kawałek gwiazdy i jest jasna. Astronomowie spodziewają się, że jasność obiektu spadnie w sierpniu 2023 roku i ponownie wzrośnie w marcu 2025 r. Jest na co czekać, a jak na skalę kosmiczną, to naprawdę musimy poczekać tylko chwilkę.

    ]]>
    22149 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[James Webb odkrywa niewielki okruch w Pasie Planetoid]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/02/07/james-webb-odkrywa-niewielki-okruch-w-pasie-planetoid/ Tue, 07 Feb 2023 11:35:09 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22161

    Ok, niewielki okruch to przesada. Nie zmienia to faktu, że odkrycie w Pasie Planetoid znajdującym się między orbitami Marsa i Jowisza obiektu o rozmiarach rzędu 100-200 metrów to ogromne osiągnięcie. Choć astronomowie od dekad obserwują, monitorują i katalogują obiekty poruszające się w tym rejonie, to tego konkretnego obiektu nikt wcześniej nie zarejestrował.

    Jak donosi Europejska Agencja Kosmiczna, obiekt został dostrzeżony zupełnie przypadkiem w publicznie dostępnych danych obserwacyjnych zebranych podczas kampanii kalibracyjnej instrumentu MIRI zainstalowanego na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. MIRI służy do obserwowania przestrzeni kosmicznej w zakresie średniej podczerwieni.

    Warto tutaj podkreślić, że jak na razie jest to najmniejszy obiekt zarejestrowany za pomocą nowego teleskopu kosmicznego. Teraz kiedy udało się ustalić położenie obiektu i ustalić jego orbitę, możemy być pewni, że astronomowie będą do niego regularnie wracać, aby możliwie najdokładniej go scharakteryzować.

    Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba od roku obserwuje przestrzeń kosmiczną z punktu libracyjnego L2 znajdującego się w odległości 1,5 miliona kilometrów od Ziemi na przedłużeniu linii łączącej Słońce z naszą planetą. W punkcie tym równoważą się siły grawitacyjne Słońca i Ziemi, dzięki czemu obiekt znajdujący się w pobliżu tego punktu, taki jak James Webb, może utrzymywać stałe położenie względem Ziemi.

    W trakcie obserwacji kalibracyjnych, kiedy to naukowcy po raz pierwszy zwrócili 6,5-metrowe zwierciadło JWST w kierunku ekliptyki i pasa planetoid plan był taki, żeby wykonać obserwacje planetoidy 1998 BC1 odkrytej w 1998 roku. Plan się jednak nie powiódł, bowiem planetoida była zbyt jasna w zwierciadle teleskopu. Mimo to dane wystarczyły do określenia orbity obiektu i określenia jego rozmiaru. To właśnie podczas tych czynności na zdjęciach odkryto jeszcze jeden obiekt, którego tam nie powinno być. Ostatecznie zatem obserwacje okazały się udane.

    Tak dla perspektywy: warto sobie uświadomić jak fascynujące są współczesne instrumenty astronomiczne. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba był w stanie dostrzec obiekt o średnicy 100 metrów z odległości ponad stu milionów kilometrów. Sto metrów, ze 100 milionów kilometrów. To tak samo jakbyśmy byli w stanie dostrzec człowieka (zagubionego astronautę w skafandrze) z odległości 2 milionów kilometrów. To się w głowie nie mieści. Przynajmniej w mojej.

    To jednak dopiero początek, prędzej czy później naukowcy zajmujący się małymi planetoidami dostaną swój czas na JWST i będą mogli faktycznie przeczesywać nocne niebo w poszukiwaniu okruchów o średnicach mniejszych niż 1 kilometr. Wkrótce zatem możemy ich poznać znacznie więcej.

    Aha, jeszcze jedno: artykuł naukowy opisujący odkrycie planetoidy wśród autorów wymienia astronomów z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jeżeli nie wiecie, to właśnie tu znajdują się najlepsi w Polsce specjaliści od małych ciał Układu Słonecznego.

    ]]>
    22161 0 0 0
    <![CDATA[Sonda Mars Reconnaissance Orbiter potwierdza los łazika Zhurong]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/02/24/mro-zhurong-wciaz-spi/ Fri, 24 Feb 2023 11:07:32 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22166
    zhurong

    Pierwszy chiński łazik marsjański Zhurong po wielu sukcesach na powierzchni Czerwonej Planety został wprowadzony w stan hibernacji w maju 2022 roku. Od kilku miesięcy jednak pojawiają się pytania o jego dalsze losy. Przedstawiciele chińskiego sektora kosmicznego jak na razie milczą.

    Na szczęście w okolicach Marsa znajdują się także sondy kosmiczne, przed którymi łazik - szczególnie uśpiony - nie może się za bardzo schować. Jedną z takich sond jest wiekowa już, aczkolwiek wciąż spisująca się rewelacyjnie sonda Mars Reconnaissance Orbiter (MRO).

    https://www.pulskosmosu.pl/2022/05/23/zhurong-zapada-w-sen-zimowy-na-marsie/

    Dwa tygodnie temu, sonda Tianwen-1, na pokładzie której Zhurong dotarł na orbitę Marsa, powinna świętować okrągłe dwa lata na orbicie. To święto jednak nie było dla Chin tak wesołe, jak powinno. Łazik Zhurong, po ponad 7 miesiącach milczenia, wciąż nie odezwał się do kontrolerów na Ziemi. Warto tutaj wspomnieć, że sam łazik został wprowadzony w stan hibernacji celowo. Chodziło o oszczędzanie energii elektrycznej w okresie ciemnej i zimnej marsjańskiej zimy. Plan jednak był taki, aby łazi wyprowadzić ze stanu uśpienia na początku grudnia, wraz z nadejściem wiosny. Nic takiego jednak się nie stało.

    https://www.pulskosmosu.pl/2021/07/09/zhurong-jezdzi-po-marsie/

    Sonda MRO, która przeleciała nad miejscem, w którym znajduje się łazik potwierdziła, że od ostatniego przelotu 7 września do 8 lutego łazik nie zmienił swojego położenia. Może to oznaczać kilka rzeczy. Albo operatorzy z Państwa Środka zdecydowali się nie wybudzać jeszcze łazika, albo panele słoneczne łazika zostały przysypane taką ilością pyłu, że łazik nie jest w stanie wybudzić się ze stanu hibernacji.

    Łazik Zhurong na trzech zdjęciach wykonanych w latach 2022-2023. Źródło: NASA/JPL-Caltech/UArizona

    Możliwe też, że temperatury na Marsie są wciąż za niskie, aby można było podjąć próbę przywrócenia łazika do pracy. Z tego, co wiadomo, temperatury muszą sięgnąć -15 stopni Celsjusza, a łazik musi wygenerować co najmniej 140 W energii, aby można było mówić o powrocie do pracy.

    Im dłużej trwa milczenie przedstawicieli chińskiego sektora kosmicznego, tym bardziej prawdopodobna staje się teoria mówiąca o tym, że misja łazika już się skończyła. Nawet jeżeli tak się stało, to i tak była ona spektakularnym sukcesem. Jakby nie patrzeć, przed Zhurongiem tylko Stanom Zjednoczonym udało się dostarczyć łazik na powierzchnię Marsa.

    ]]>
    22166 0 0 0 Chiński łazik Zhurong zwiedza Marsa. W końcu są wakacje]]> Zhurong zapada w sen zimowy na Marsie]]>
    <![CDATA[W kosmosie miejsca na życie jest naprawdę sporo. Astronomowie odkryli już 5300 egzoplanet]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/03/10/5300-egzoplanet/ Fri, 10 Mar 2023 07:57:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22178
    egzoplanety

    Aż trudno uwierzyć, że jeszcze trzydzieści lat temu astronomowie mogli jedynie zgadywać, czy wokół innych gwiazd krążą planety, czy nie. Wszystko wskazywało na to, że planet we wszechświecie jest pod dostatkiem, ale wciąż czekaliśmy na pierwszą odkrytą planetę pozasłoneczną. Trzy dekady później jednak odkrywamy planety hurtowo.

    Prowadzona przez NASA strona internetowa katalogująca wszystkie odkryte planety wybiła w ostatnich dniach liczbę 5300 potwierdzonych egzoplanet. Można zatem rzucić okiem co i jak dotychczas odkryliśmy, aby zorientować się chociaż w tym, co już mamy potwierdzone. Do samej liczby 5300 nie ma sensu się przywiązywać, bo może ona wzrosnąć w ciągu kilku najbliższych dni, a poza tym europejski katalog egzoplanet exoplanet.eu już dzisiaj wskazuje liczbę 5336 egzoplanet.

    Przed nami zatem trochę danych statystycznych

    Wśród 5300 egzoplanet udało się odkryć 1836 planet podobnych do Neptuna, 1659 gazowych olbrzymów rozmiarami zbliżonych do Jowisza, aż 1605 superziem oraz 195 planet skalistych typu ziemskiego.

    Źródło: NASA

    Warto tutaj zwrócić uwagę na kilka istotnych aspektów. Taki podział nie odzwierciedla częstotliwości występowania poszczególnych planet we wszechświecie. Dużo łatwiej odkrywa się gazowe olbrzymy, niż planety skaliste. Te pierwsze odbijają sporo światła, są większe, a więc znacznie łatwiej jest je wyłuskać z blasku ich gwiazd macierzystych. Co więcej, gazowe planety czy planety podobne do Neptuna są po prostu masywniejsze, a więc bardziej wpływają grawitacyjnie na swoje gwiazdy, przez co znacznie łatwiej dostrzec ich obecność w trakcie badań prędkości radialnych ich gwiazd macierzystych.

    Ciekawe jest natomiast to, jak sporo dotychczas odkryliśmy tzw. superziem, czyli planet skalistych, kilkukrotnie masywniejszych od Ziemi, a mniejszych od Neptuna. To szczególny typ planety, który nie występuje w naszym układzie planetarnym. Jakby nie patrzeć, w Układzie Słonecznym największą planetą skalistą jest Ziemia, a po niej jest spora luka i następną pod względem masy jest już lodowy Neptun.

    Planety skaliste są zdecydowanie najtrudniejsze do odkrycia, co też odzwierciedla się w liczbie odkrytych planet tego typu. Na każde dziesięć znanych superziem, mamy niespełna jedną planetę skalistą. Trudno. Wraz z rozwojem kolejnych obserwatoriów przeznaczonych do poszukiwania planet pozasłonecznych także ta liczba będzie rosła coraz szybciej.

    Tranzyty - najlepszy sposób poszukiwania planet

    Na przestrzeni lat naukowcy wykorzystywali kilka różnych metod poszukiwania planet pozasłonecznych. Trzy na cztery dotychczas odkryte egzoplanety zostały odkryte za pomocą metody tranzytów, czyli podczas przejścia planety na tle tarczy jej gwiazdy macierzystej. Planeta, przechodząc między gwiazdą a nami, przesłania niewielki fragment jej tarczy. Precyzyjne pomiary jasności gwiazd pozwalają dostrzec spowodowany tym przesłonięciem spadek jasności i wywnioskować z niego względny rozmiar planety i część danych dotyczących orbity takiej planety. Pomiary spektroskopowe takich tranzytów pozwalają nawet zbadać skład chemiczny atmosfer takich planet, o ile oczywiście owe planety atmosfery posiadają.

    Większość z pozostałych planet została odkryta za pomocą metody prędkości radialnych. W tym przypadku naukowcy mierzą prędkość gwiazd w kierunku od/do Ziemi. Jeżeli owa prędkość regularnie spada i rośnie, może to oznaczać, że wokół niej krąży planeta, która oddziałuje na nią grawitacyjnie. Kiedy planeta znajduje się za gwiazdą, prędkość gwiazdy w kierunku od Ziemi rośnie, kiedy przed planetą - spada.

    Oprócz tych dwóch metod czasami udaje się odkrywać planety za pomocą mikrosoczewkowania grawitacyjnego lub bezpośredniego obrazowania. Odkrycie planety za pomocą tych metod wciąż jest nadal rzadkością.

    Warto tutaj zwrócić uwagę, że wszystko zależy od wykorzystywanych instrumentów badawczych.

    Jeszcze w 2005 roku większość znanych planet pozasłonecznych odkrywana była za pomocą metody prędkości radialnych. 155 na 172 znane egzoplanety zostały odkryte właśnie za pomocą tej metody. Nikt się jednak nie spodziewał jak bardzo zmieni się sytuacja po wysłaniu w przestrzeń kosmiczną teleskopu Kepler. Teleskop umieszczony w przestrzeni kosmicznej na początku 2009 roku całkowicie zmienił i zrewolucjonizował sektor poszukiwania planet pozasłonecznych.

    Teleskop wyposażony w zwierciadło o średnicy 95 centymetrów i wyposażony w 95-megapikselową matrycę CCD na przestrzeni całej swojej misji podstawowej i rozszerzonej (K2) odkrył metodą tranzytów ponad 2600 planet. Po dziś dzień naukowcy znajdują kolejne planety w danych archiwalnych z tego teleskopu.

    Warto tutaj zwrócić uwagę, że wszystkie powyższe dane obejmują tylko planety już potwierdzone. Astronomowie mają aktualnie na stanie 9325 kandydatek na planety. Obiekty te już zostały co najmniej raz zaobserwowane, jednak wciąż nie zostały potwierdzone. Istnieje zatem możliwość, że część z nich to w rzeczywistości nie są planety. Po kolejnych obserwacjach i potwierdzeniu większość z tych kandydatek z pewnością dołączy do katalogu znanych egzoplanet.

    Aktualnie naukowcy mają do swojej dyspozycji przede wszystkim teleskop TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite), który niejako przejął pałeczkę po Keplerze oraz oczywiście Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Oba teleskopy z pewnością będą bezustannie dodawały nowe planety do powyższego katalogu.

    W ciągu 30 lat udało nam się odkryć 5000 planet pozasłonecznych. Ciekawe ile czasu zajmie nam podwojenie tej liczby. Jestem pewien, że nie będziemy musieli na to czekać kolejnych 30 lat. Czas pokaże, czy mam rację.

    ]]>
    22178 0 0 0
    <![CDATA[Niebieska mgła na Plutonie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=4893 Thu, 14 Jan 2016 20:32:29 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=4893 Niebieska_mgła_na_Plutonie

    Nasa opublikowała dziś przetworzone zdjęcie jakie udało im sie otrzymać po naniesieniu na siebie obrazów wykonanych przez instrumenty Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) oraz Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera (MVIC) znajdujące się na pokładzie sondy New Horizons. Zdjęcia wykonane zostały 14 lipca 2015 roku w rozdzielczości 1 km/piksel. 

    Naukowcy uważają, że mgła obserwowana w atmosferze Plutona to fotochemiczny smog, który powstał w wyniku reakcji metanu oraz innych molekuł z atmosfery Plutona z promieniami Słońca, tworząc tym samym skomplikowaną mieszankę weglowodorów takich jak etyleny czy acetyleny. Węglowodory te akumulują się do cząstek o wielkości dziesiętnych części mikrometra i rozpraszają promienie Słońca tworząc jasną błękitną mgłę widoczną na powyższym zdjęciu.

    Przemierzając atmosferę Plutona, cząsteczki te formują różnego rodzaju skomplikowane poziome warstwy, rozciągające się na setki kilometrów wokół Plutona, do wysokości nawet 200 km nad jego powierzchnią.

    Pięknym uzupełnieniem tego zdjęcia są góry Plutona (prawa strona, godzina 4-ta) które cudownie komponują się z niebieską mgłą.

    Link do obrazu w pełnej rozdzielczności: http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/01142016_color_haze_layers_no-scale.png

    Żródło: NASA/JHUAPL/SwRI

    ]]>
    4893 0 0 0
    <![CDATA[Juno bije rekord !]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5593 Wed, 13 Jan 2016 23:29:48 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5593 Juno1 NASA właśnie poinformowała nas o kolejnym kamieniu milowym, który został osiagnięty przez sondę Juno. Konkretnie dziś o godzinie 19:00 czasu UTC (13 stycznia 2016) Juno oddalony był od ziemi o 793 miliony kilometrów, pokonując tym samym rekord Rosetty (ESA) jako najdalej oddalonego satelity zasilanego słonecznie. Są to jedyne sondy z zasilaniem słonecznym operujące poza pasem asteroid! Juno jak wiemy leci dalej! Obecne technologie paneli słonecznych, które wykorzystane zostały do budowy paneli dla Juno nie są już wystarczające dla misji NASA, które miałyby zmierzać w kierunku Saturna. Potrzebne są nowe zdecydowanie wydajniesze oraz lżejsze panele, najprawdopodobniej tego typu rewolucyjne w tej dziedzinie rozwiązania użyte zostaną po raz pierwszy w misji na Europę - księżyc Jowisza. Juno ma wejść na orbitę Jowisza w tym roku - dokładnie 4 lipca, ma być to orbita okołobiegunowa (na takich orbitach poruszają się satelity szpiegowskie..), z tego względu, iż Juno to taki nasz mały szpieg który po eliptycznej orbicie będzie starał sie zajrzeć jak najgłębiej, przebijając się wzrokiem przez chmury radiacyjne Jowisza - zbliżając się do nich na odległość 5000km! Satelita waży około 4 ton, a każde ramię na którym znajdują się panele słoneczne jest długości 9 metrów. Generuja one łącznie około 14 kW mocy.. ale tylko w momencie gdy satelita znajduje się w odległości jednej jednostki astronomicznej (au) od Słońca (czyli w odległości Ziemi od Słońca). Obecnie natomiast Juno znajduje się już ok 5.29 au od Słońca i jak możemy sobie wyobrazić, sprawność paneli nie jest już taka sama... Przy Jowiszu maksymalna generowana moc to już tylko 500 Watów. Obecna technologia pozwala nam na zasilanie satelitów energią słoneczną do około 840 milionów kilometrów, czyli nie dalej niż do Jowisza. Maksymalna odległość Juno od Słońca podczas swojej 16-miesięcznej misji ma wynieść 832 miliony kilometrów. Podczas "pobytu" na orbicie Jowisza, Juno dokona 33 okrążeń, które zajmą mu około roku. Dane które zbierze są kluczowe jeśli chodzi o zrozumienie ewolucji naszego Układu Słonecznego.]]> 5593 0 0 0 <![CDATA[O tym jak na Słońce patrzy astronom słów kilka..]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5649 Sun, 10 Jan 2016 11:20:46 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5649 słońce Zastanawialiście się kiedyś skąd ludzie zajmujący sie heliofizyką (fizyka Słońca) czerpią dane ? Postaramy się w sposób bardzo przystępny powiedzieć o tym słów kilka. Obecnie na Słońcu trwa 24. cykl słoneczny (aktywność powoli spada), wkraczamy powoli w tak zwaną fazę minimum, związane jest to bezpośrednio z 11-sto letnim (choć tak naprawdę cykl ten jest nie regularny i trwa od mniej więcej 9 do 13 lat) cyklem słonecznym w którym aktywność okresowo wzrasta a następnie maleje. Aktywność określa na przykład Liczba Wolfa, która jest ściśle związana z liczbą plam oraz ilością grup plam na Słońcu. Czyniąc długą historię tej liczby krótką - większa aktywność Słońca = większa Liczba Wolfa. ssn_predict_l Trochę bliższe i ciekawsze spojrzenie na to zjawisko w cyklu 24: 20151110 Warto może tutaj wspomnieć czym jest owa Plama Słoneczna zanim przejdziemy dalej. Otóż wyglądać ona może na przykład w ten sposób (czarny obszar na zdjęciu) : 172197main_nasa_flare_gband_lg W zależności od wyglądu takiej plamy oraz od pewnych cech charakterystycznych astronomowie klasyfikują takie plamy. Ciemniejszy obszar to obszar.. chłodniejszy! Tutaj wymaga to kilku słów wyjaśnienia, otóż w otoczeniu plamy temperatura oscyluje w okolicach 5,500 °C natomiast temperatura plamy waha sie w granicach 2700-4200 °C, co daje widzialny obraz plamy jako.. czarnej (za sprawą luminancji ) - tutaj pozwolę Sobie nie wchodzić w dalsze szczegóły aby się zbytnio nie mędrkować i odsyłam czytelnika na stronę Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego (http://helio.astro.uni.wroc.pl/helio_sundescrip.html), który jest liderem jesli chodzi o badanie Słońca w Polsce, przy Instytucie działa również Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk a konkretnie Zakład Fizyki Słońca (http://www.cbk.pan.wroc.pl). Jak powstają takie plamy słoneczne to już zdecydowanie bardziej skomplikowane zagadnienie, wiąże się ściśle z liniami pola magnetycznego i tutaj znów czyniąc długą historię krótką - w miejscach tych przebija się przez fotosferę bardzo silny strumień pola magnetycznego. Aby zachować równowagę ciśnienie plazmy jest tam trochę niższe w porównaniu do sąsiedniej fotosfery. Przy takich parametrach transport konwektywny z wnętrza zostaje zaburzony i obszar sie trochę wychładza - powstaje 'czarna' plama słoneczna. Wracając do tematu.. Mamy więc plamy słoneczne, mamy również rozbłyski słoneczne ! I te są znacznie bardziej spektakularne! Tutaj fantastyczny film z misji SDO (Solar Dynamic Observatory) który nie tylko pokazuje jak piękne mogą być rozbłyski słoneczne ale także jak wyglądają wyrzuty koronalne oraz kilka innych zjawisk na naszej gwieździe: http://svs.gsfc.nasa.gov//vis/a010000/a010900/a010966/G2012-041_SDO_Year_2_ipod_lg.m4v Podczas rozbłysku emitowane są ogromne ilości energii w postaci fal elektromagnetycznych (od gamma do radiowych) oraz strumienie cząstek (elektronów, protonów, jonów) o prędkościach dochodzących do 70% prędkości światła! Jeśli rozbłysk był w kierunku Ziemi to po około jednym - dwóch dniach cząstki te docierają do Ziemi i część mieszkańców Ziemi ulokowanych bliżej bieguna może podziwiać piękne zorze polarne! Dlaczego tylko bliżej bieguna ? Ano dlatego, że cząstki te trafiają w naszą naturalną tarczę w postaci ziemskiego pola magnetycznego i wędrując wzdłuż lini pola docierają do... biegunów, tam też możemy podziwiać te piękne dla oka zjawisko zorzy. Sam proces powstawania rozbłysków jest ponownie dosyć skomplikowany, aby nie zostawiać czytelnika z niczym, tak jak się pewnie domyślacie wiąże się on z nagłym wydzieleniem ogromnej ilości energii na skutek... anihilacji pola magnetycznego (gwałtowna zamiana energii pola magnetycznego na energie kinetyczna i termiczną). Ale to co jest dla astronomów zazwyczaj najciekawsze dzieje się w spektrum nie widzialnym dla ludzkiego oka. Satelity GOES (Obecnie o numerach : 12, 13, 14, 15) monitorują rozbłyski i klasyfikują je (A,B,C,M,X) w zależności od maksymalnej jasności rozbłysku w dziedzinie rentgenowskiej. Tutaj pewnego rodzaju ciekawostka i zarazem garść informacji, jeśli koronalny wyrzut materii (o wyrzucie nie mówiliśmy zbyt wiele, ale bardzo często towarzyszy on rozbłyskowi słonecznemu) podczas rozbłysku zmierza w kierunku ziemi to klasyfikuje sie go jako typ HALO - to właśnie te zjawiska wywołują największe zorze polarne. Ale to co piękne niesie ze sobą także poważne niebezpieczeństwo, mowa o burzach magnetycznych! Cytując: "1 września 1859 roku podczas obserwacji Słońca angielski amator astronomii Richard Carrington zauważył w pobliżu plam słonecznych dwie jasne wstęgi. Zjawisko to trwało około pięciu minut. Gdy nastała noc, niebo zasnuło się światłami zorzy polarnej, którą można było zaobserwować nawet na Karaibach, linie telegraficzne w Europie i USA zaczęły iskrzyć, a indukowane w nich prądy wystarczały do utrzymywania pracy telegrafów nawet po odłączeniu od zasilania. Zarejestrowano także wahania ziemskiego pola magnetycznego. Dziś możemy się domyślać, że zaobserwował on rozbłysk na Słońcu, któremu prawdopodobnie towarzyszył koronalny wyrzut masy i po dotarciu do Ziemi spowodował potężną burzę magnetyczną. Naukowcy uważają, że powtórka z 1859 jest tylko kwestią czasu! Ponieważ badania rdzeni ziemskich lodowców wykazały, że wyrzuty ze Słońca o takiej sile występują średnio raz na 500 lat! Zdaniem wielu naukowców rozbłyski słoneczne i związane z nimi koronalne wyrzuty masy mogące wywołać wielką burzę słoneczną są zagrożeniem znacznie większym niż ocieplenie klimatu." za [Krzysztof Kida: Kosmos. Koronalne wyrzuty masy.. T. 79. Poznań: Amermedia Sp. z o.o., 2013, s. 18-20] Na sam koniec najlepsze! z lekkim przymrużeniem oka ;-) ! Jeśli chcecie być uprzedzeni zanim odłączą wam telewizor, internet, radio i generalnie wasze lokalne transformatory pójdą z dymem to obserwujcie często Słońce (szczególnie w okresach maksimum aktywności) tak by zdążyć zrobić jeszcze zapasy zanim świat na chwilę zgaśnie i zapanuje chaos - możemy nie zdążyć was poinformować :) Link do obserwacji tutaj: http://www.lmsal.com/solarsoft/latest_events/ AIA20160110_184641_0193_2048 PS. Niedługo kontynuacja tego artykułu!]]> 5649 0 0 0 162 http://www.pulskosmosu.pl/index.php/2016/02/02/nasa-space-launch-system-sls-i-cubesat-y/ 0 0 <![CDATA[Chandra odkrywa ciekawą czarną dziurę!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5672 Fri, 08 Jan 2016 22:22:38 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5672 9962afd4d7801adbe96e49a2f2eab69f_L
    Noworoczny sezon na siłownie wydaje sie nie tylko otwarty u nas na Ziemi.. Schudnąć lub w tym przypadku zgubić troche gwiazd.. zapragnęła także chyba jedna z czarnych dziur obserwowanych przez Teleskop Hubble oraz Chandra X-Ray Observatory.
    Konkretnie chodzi o galaktykę SDSS J1126+2944 , powstałą na skutek połączenia się dwóch innych galaktyk w jedną, a dokładniej o czarną dziure która się tam znajduje. Nowo odkryta czarna dziura, wydaje się nie mieć odpowiedniej ilości gwiazd w swojej okolicy co może rzucić nowe światło na ewolucję oraz zachowanie takich obiektów. Z wiedzy jaką obecnie posiadamy, wiemy że supermasywne czarne dziury istnieją w centrach każdej galaktyki, nie wyłączając z tego naszej Drogi Mlecznej. Ich masy oscylują w granicach od mniej więcej miliona do miliarda mas słońc a powstawanie takich czarnych dziur wiąże sie ściśle z tak zwanym promieniem Schwarzschilda. Wzór na promień pojawił sie w rozwiązaniach równań pola grawitacyjnego prowadzonych przez Karla Schwarzschilda w 1916 roku. Promień ten jest ściśle związany z masą i w dużym skrócie pozwala nam określić jak sfercznie mały musi być obiekt aby stał się czarną dziurą. Z ciekawostek dla słońca promień ten wynosi : 2953 metry, co oznacza tyle, że jeśli ścisnąć by nasze Słońce do takiego promienia, to powstała by czarna dziura z horyzontem zdarzeń o takim samym promieniu. Ale wracając do tematu.. Otóż typowa czarna dziura w centrum galaktyki jest zazwyczaj otoczona przez .. powiedzmy sobie.. 'bardzo dużo' gwiazd i można by śmiało rzec, że z naszej dotyczasowej wiedzy wynikał fakt skalowania się tego zjawiska. W skrócie więcej gwiazd w okolicy implikuje więcej "jedzenia" dla czarnej dziury i większą jej masę. Tymczasem.. w okolicach SDSS J1126+2944 galaktyki powstałej w wyniku połączenia sie dwóch mniejszych galaktyk (które jak już wiemy także posiadały swoje czarne dziury w centrum), Chandrazaobserwował dwie CD (Czarne Dziury) z których jedna pasuje do owego modelu, natomiast druga wydaje się być zaskakująco osamotniona.. I nie chodzi tutaj o kilka zagubionych gwiazdek ale o ponad 500x mniejszą ich ilość! Naukowcy głowią się obecnie co mogło lub może być tego przyczyną. Jedną z możliwych opcji wydaję się zawłaszczenie gwiazd CD przez jej bliźniaczkę z drugiej galaktyki podczas łączenia się galaktyk. Druga z opcji jest znacznie bardziej ciekawa. Drugą opcją jest to, że podczas procesu łączenia sie galaktyk, przy okazji wyłoniła się nam rzadka czarna dziura (IMBH - Intermediate-Mass Black Hole) o masie w granicach 100 do miliona słońc. Postuluje się, że obiekty typu IMBH są wczesnym stadium powstawania supermasywnych czarnych dziur w centrach galaktyk. Istnienie takich czarnych dziur przewiduje się w centrach Galaktyk Karłowatych (Dwarf Galaxies) i wtedy faktycznie mogą one mieć sporo mniej gwiazd w swoim otoczeniu - Pierwszą tego typu CD odkryto dopiero w 2012 roku (Obiekt nazywa się ESO 243-49 HLX-1 Link: http://www.sciencemag.org/content/337/6094/554 ). Jest spora szansa, że właśnie odkryto drugi tego typu obiekt! Jeśli odkrycie stanie się faktem, pozwoli to ustalić czy IBMH są obiektami które nie jako początkują życie supemasywnych czarnych dziur, a to rzuci nowe światło na procesy ewolucji Czarnych Dziur!   Link do oryginalnej publikacji NASA: http://arxiv.org/pdf/1504.01391.pdf Link do zdjęcia: http://chandra.harvard.edu/photo/2016/j1126/j1126.jpg
    ]]>
    5672 0 0 0
    <![CDATA[New Horizons nadaje! Lodowe Równiny Plutona!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5684 Thu, 07 Jan 2016 23:50:29 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5684 9911ecbea07a30e7c89fdadbe8a058e8_L New Horizons dostarcza nowe dokładniejsze zdjęcia lodowych równin na Plutonie! Poniższe zdjęcie w skali rzeczywistej ma ok 80km na 700km , wykonane zostało z odległości ok 17 000 km nad powierzchnią Plutona dnia 14 lipca 2015 roku. new.sputnik.top_ Oryginalny obraz: http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/new.sputnik.top_.jpg Ale to nie wszystko.. Naukowcy z NASA nanieśli na siebie dane z dwóch instrumentów pomiarowych Long Range Reconnaissance Imager (LORRI) oraz Ralph Multispectral Visible Imaging Camera (MVIC), które sonda New Horizons zebrała mniej więcej w odstępie 20 minut między pomiarami dnia 14 lipca 2015 roku i otrzymali taki oto obraz obszaru zwanego Viking Terra: pluton Obraz wysokiej rozdzielczości: http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/test.png Przybliżona scena ma ok. 250 km szerokości. Co ciekawe, naukowcy zwrócili uwagę na jasne skondensowane smugi na zboczach kraterów (jest to tak zwany po polsku klatrat metanu - czyli metanowy lód , substancja złożona z cząsteczek wody i metanu) oraz na miejsca, w których znajduje się czerwonawa, jakby grubsza, intensywniejsza warstwa materii (tego typu 'materia' nosi nazwę tholin) - w miejscach tych naukowcy podejrzewają pewnego rodzaju ruch, którego natura jest póki co nie znana. Mianowicie wygląda na to, że czerwonawa materia (tholiny) skupia się w niektórych kraterach oraz przmieszcza się, bądź za pomocą wiatrów wiejących na Plutonie, bądź spowodowane jest to ruchami lodów pod powierzchnią po których tholin... serfuje. Póki co czekamy na dalsze wieści i dane z New Horizons, które może nieco rozjaśnią sytuację.]]> 5684 0 0 0 <![CDATA[Teleskop Fermi pokazuje więcej!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5692 Thu, 07 Jan 2016 20:01:59 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5692 79e08f32fa8a036f84441baab7b7a7ff_L
    Teleskop Fermiego ma za zadanie analizować duże połacie kosmosu w konkretnym celu, szukania wysoko-energetycznych źródeł promieni Gamma, konkretnie energii z przedziału - 50 GeV i 2 TeV cytując NASA. W zasadzie od początku eksperymentu wiadome było, że kluczową częścią projektu jest sam program odpowiedzialny za detekcje.
    Fermi jest nie tyle teleskopem, co może mylnie wskazywać na jakies lustro, co detektorem bardziej podobnym do tego co widzimy w ośrodkach badawczych CERNu. Przez cały czas detekor taki jest bombardowany cząstkami o różnych energiach i różnego pochodzenia. Zadaniem takiego detektora jest ustalić, które z tych cząstek to promienie gamma, a które nie, a następnie spróbować wskazać z jak największą dokladnością z której strony owa cząstka przybyła. Tutaj zaczyna sie cała zabawa, bo o ile detektor jest sam w sobie konstrukcją wysoce skomplikowaną - o czym powiemy może w osobnym artykule, o tyle oprogramowanie analizujące dane wymaga nie tylko przemyślanej strategii działania, ale dodatkowo okresowej kalibracji. W takiej analizie danych wykorzystuje się różne techniki i metody sztucznej inteligencji czy też uczenia maszynowego, popularnymi metodami stosowanymi przez fizyków sa np. SVMy (Support Vector Machine) - które pomagają wykrywać pewne wzorce w danych z dosyć dobrymi rezultatami. Dzięki ponownej analizie ponad 61 tysięcy promieni Gamma, zebranych przez ostatnie 80 miesięcy przez LAT (Large Area Telescope - oficjalna nazwa teleskopu) NASA otrzymała właśnie najdokładniejszy widok całego nieba pomiędzy energiami 50GeV i 2TeV. Skatalogowanych zostało ok 360 źródeł, z czego 75% to blazary (odległe galaktyki z supermasywnymi czarnymi dziurami). Większość z tego co obserwujemy w naszej galaktyce jako źródło promieniowania gamma to pozostałości po wybuchach supernowych oraz mgławice pulsarowe (które często znajdują się właśnie w miejscach po wybuchach supernowych). Najbardziej znaną jest mgławica Kraba (poniżej na zdjęciu), która stale generuje ogromne ilości cząstek przekraczających energie 1TeV. 1280px-Crab_Nebula A wszystko za sprawą ulepszonych metod analizy danych - ściśle mówiąc za sprawą skorzystania z danych dotychczas zebranych od roku 2008 oraz ich ponownej analizie, którą nazwana została "Pass 8", domyślamy się iż jest to ósma korekcja algorytmów na podstawie zebranych danych. Astronomowie uważają, iż te wysoko energetyczne promienie gamma produkowane są gdy nisko energetyczne promienie światła kolidują z rozpędzonymi cząstkami, efektem czego rozpędzone cząstki tracą niewiele, natomiast zyskują głównie promienie światła - transformując sie tym samym w promienie gamma - w dużym skrócie. Efekt jest taki, że wzbogaciliśmy się o kolejne źródła warte obserwacji, oraz po raz pierwszy w historii mogliśmy w kosmosie zaobserwować energie, które do tej pory dostępne były jedynie w detektorach naziemnych.   Link do oryginalnej publikacji NASA: http://arxiv.org/pdf/1508.04449v1.pdf Link do obrazu w pełnej rozdzielczości : http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/2fhl_all-sky_labels_0.jpg
    ]]>
    5692 0 0 0
    <![CDATA[IC 2944]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5721 Tue, 19 Jan 2016 20:22:49 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5721 IC2944_Pugh_2255-2 Na powyższym zdjęciu widzimy IC 2944 - tak zwana Mgławica Biegnący Kurczak! Około 6000 lat świetlnych od nas. Ciemne "plamy" to tak zwane Globule Thackeraya. Globule tego typu (Globule Boka) znajdujemy w obszarach gwiazdotwórczych. Składają się z gęstego pyłu oraz gazu, moga formować gwiazdę (Bart Bok postawił hipotezę o gwiezdnych kokonach). Ciemne mgławice zasłaniające praktycznie całe emitowane w nich światło, pozostają trudnymi obiektami do badania. W 1990 roku Jao Lin Yun oraz Dan Clemens, potwierdzili hipotezę Boka w swojej pracy dostępnej dla ciekawskich pod adresem: http://adsabs.harvard.edu/full/1990ApJ...365L..73Y]]> 5721 0 0 0 <![CDATA[Mars 'inaczej' oczami Curiosity]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5724 Tue, 19 Jan 2016 20:27:03 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5724 12565600_1700335076917637_4111696951117710558_n 12509338_1700335080250970_380614317077832025_n Zapierające dech w piersiach zdjęcia z Marsa od Curiosity! Wschód Słońca oraz.. zaćmienie Słońca przez Phobosa!]]> 5724 0 0 0 <![CDATA[Widok na M106]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5731 Fri, 15 Jan 2016 20:41:37 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5731 m106_neyer-3 NGC 4258, znana również jako M106 (według katalogu Messiera). Jedna z galaktyk w grupie galaktyk w Psach Gończych 2 (Jest także grupa galaktyk w Psach Gończych 1 (więcej informacji o grupie tutaj http://www.atlasoftheuniverse.com/galgrps/cvnii.html ). Znajduje się około 23.5 miliona lat świetlnych od nas. Jej odległość została dosyć dobrze zmierzona, głównie ze względu na naturalną (bardzo rzadko spotykaną) emisję, tak zwany MASER(Microwave Amplification by Stimulated Emission of Radiation) w tłumaczeniu na polski jest to proces wytwarzania bądź wzmacniania promieniowania elektromagnetycznego mikrofalowego. W tym konkretnym przypadku emisja pochodzi od molekuł wody z obłoków molekularnych orbitujących wokół aktywnego jądra galaktyki.  ]]> 5731 0 0 0 <![CDATA[NGC 1973, NGC 1975 oraz NGC 1977]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5735 Tue, 12 Jan 2016 20:48:05 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5735 RunningN1977Block-2 NGC 1973, NGC 1975 oraz NGC 1977, grupa mgławic refleksyjnych. Cechą charakterystyczną tego typu mgławic jest to, że światło z nich pochodzące jest światłem odbitym od innych gwiazd, ponieważ promieniowanie pobliskiej gwiazdy/gwiazd nie jest wystarczające aby nastąpiła jonizacja gazów w mgławicy. Te trzy piękne formacje często są pomijane, gdyż w ich sąsiedztwie znajduje się Wielka Mgławica Oriona (mgławica typu emisyjno-refleksyjnego (dyfuzyjna)) która widoczna jest gołym (nieuzbrojonym) okiem, wchodzi ona także w skład tak zwanego Obłoku Molekularnego w Orionie.]]> 5735 0 0 0 <![CDATA[Mgławica Laguna]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5738 Tue, 12 Jan 2016 20:51:41 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5738 LagoonHSO_Nemcik_1829 Właśnie znajduję się niedaleko Obserwatorium Nicejskiego, które może się niektórym kojarzyć z Modelem Nicejskim (i słusznie!) I chociaż bez teleskopu.. jest taki obiekt na Niebie który można spróbować zauważyć okiem nieuzbrojonym ! NGC 6523, M8 bądź po prostu Mgławica Laguna. Około 5000 lat świetlnych od nas, w gwiazdozbiorze Strzelca. Naprawdę warto. Oto i ona w pełnej krasie !]]> 5738 0 0 0 <![CDATA[Prometeusz]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5741 Sun, 10 Jan 2016 20:55:58 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5741 PIA17207prometheus Na zdjęciu powyżej widzimy.. Prometeusza! Prometeusz to wewnętrzny mały księżyc Saturna, widoczny jest także pierścień F Saturna. Zdjęcie zrobione zostało oczywiście przez sondę Cassini. Ale co ciekawe księżyc ten w pewien sposób wchodzi w interakcje z pierścieniem! Zaobserwował to dokładniej Cassini Link: http://photojournal.jpl.nasa.gov/jpegMod/PIA06143_modest.jpg dokładny mechanizm zmian kształtu pierścienia nie jest do końca wyjaśniony.. ale zapewne spory udział ma tutaj tak zwany rezonans orbitalny Prometusza oraz jego kolegi - księżyca Pandora, który wchodzi w podobną interakcje w wyniku czego pierścień F cały czas praktycznie zmienia swój kształt.]]> 5741 0 0 0 <![CDATA[NGC 1300]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5744 Fri, 08 Jan 2016 20:58:25 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5744 ngc1300_hst_6637 Na zdjęciu obiekt NGC 1300 sfotografowany przez Hubble Space Telescope, tak zwana Galaktyka Spiralna z poprzeczką. Znajduje się ok 69 milionów lat świetlnych (21 mega-parseków) od nas na brzegach gwiazdozbioru Erydanus (Eridanus). Rozciąga się na około 100,000 lat świetlnych i jest jedną z największych galaktyk tak dokładnie i w całości sfotografowanych przez Hubble. Tutaj gdyby ktoś chciał na tapetę w domu w formacie rastrowym : http://imgsrc.hubblesite.org/…/im…/hs-2005-01-a-full_tif.tif]]> 5744 0 0 0 <![CDATA[Ostatnie chwile życia gwiazdy okiem teleskopu Jamesa Webba]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/03/15/wr-124-jwst-james-webb/ Wed, 15 Mar 2023 07:46:42 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22191

    Bardzo często jest tak, że o znanych wartościowych ludziach dowiadujemy się dopiero w momencie ich śmierci. Informacja o śmierci osoby ubóstwianej w jednych kręgach, swoistej gwiazdy rozlewa się po mediach i dociera do osób, które nigdy wcześniej o niej nie słyszały. Paradoksalnie w astronomii bywa podobnie. Często bowiem zdarza się tak, że astronomowie najpierw rejestrują eksplozję supernowej, która jest swoistą śmiercią gwiazdy, a dopiero potem sprawdzają w danych archiwalnych, która to gwiazda mogła eksplodować. Nie zawsze jednak tak jest. Czasami bowiem udaje się dostrzec na niebie gwiazdę, która jeszcze istnieje, która jest już na ostatniej prostej przed eksplozją. W kierunku takiej właśnie gwiazdy swoje 6,5-metrowe zwierciadło zwrócił ostatnio Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.

    Mowa tutaj o gwieździe WR 124, która należy do tzw. gwiazd Wolfa-Rayeta. Nie każda masywna gwiazda przechodzi przez to niezwykle krótkie stadium życia przed eksplozją. Spójrzcie tylko na zdjęcie poniżej. Gwiazda centralna otoczona jest fenomenalną otoczką świecące w podczerwieni gazu i pyłu. Dzięki fenomenalnej optyce JWST możemy dostrzec nie tylko samą poświatę, ale także skomplikowaną strukturę obłoku złożonego z kolejnych wyrzutów materii z powierzchni gwiazdy.

    NASA/ESA/CSA James Webb Space Telescope

    Na taki obiekt można tak naprawdę patrzeć z dwóch kosmicznych perspektyw. Z jednej strony jest to ostatnie stadium życia masywnej gwiazdy, która za chwilę zakończy swoje stosunkowo krótkie życie przyćmiewając choć na chwilę blask wszystkich gwiazd w swojej galaktyce. Z drugiej jednak strony właśnie wyrzucany z jej powierzchnie teraz gaz i pył pełne są ciężkich pierwiastków, które powstały we wnętrzu gwiazdy, a które będą stanowiły surowiec do powstawania nowych gwiazd kolejnej generacji. Można zatem stwierdzić, że jest to swego rodzaju obraz przedstawiający prawdziwą ewolucję materii we wszechświecie.

    Powyższe zdjęcie jest tak naprawdę jednym z pierwszych wykonanych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba.

    Czym jest WR 124?

    https://www.youtube.com/watch?v=2oFmouRSM0g

    Ta konkretna gwiazda uchwycona na zdjęciu znajduje się około 15 000 lat świetlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Jej masę szacuje się na 30 mas Słońca, z czego 10 mas słońca materii zostało już wyrzuconych w przestrzeń międzygwiezdną. Taki gaz wyrzucony z gwiazdy stopniowo się od niej oddalając, powoli się ochładza, dzięki czemu zaczyna tworzyć się pył, który jest bardzo wyraźnie widoczny dla Jamesa Webba.

    Czytaj także: Hen 2-427: ognista kula

    Jak dotąd astronomowie odkryli zaledwie kilkaset gwiazd Wolfa-Rayeta w naszej galaktyce i około tysiąca w pozostałych galaktykach Grupy Lokalnej. Po części wynika to z tego, że stadium WR jest niezwykle krótkie. Gwiazda znajduje się na tym etapie przez około 500 000 lat, po czym eksploduje. Trzeba mieć dużo szczęścia, aby istnieć na Ziemi jako obserwator właśnie wtedy, gdy obserwowana gwiazda przechodzi przez ten "chwilowy" etap swojej ewolucji.

    Astronomowie od lat zafascynowani są procesami formowania pyłu we wszechświecie. Jakby nie patrzeć jest on jednym z najważniejszych składników wszechświata: to z niego powstają gwiazdy, to z niego powstają planety, to z niego powstają podstawowe składniki życia. Co ważne, jak na razie wydaje się, że pyłu we wszechświecie jest za dużo, a przynajmniej znane procesy powstawania pyłu nie miały wystarczająco dużo czasu, aby wyprodukować go tyle, ile obserwujemy we wszechświecie. Nic zatem dziwnego, że specjaliści zajmujący się wyjaśnianiem tej zagadki bardzo liczą na Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który jest wprost idealnie skrojony pod obserwowanie pyłu w podczerwieni, gdzie widoczny jest on najwyraźniej.

    ]]>
    22191 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[NASA już nie chce budować bazy na Księżycu. Chce budować co najmniej dwie]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/nasa-bazy-ksiezycowe-artemis/ Tue, 18 Apr 2023 11:16:49 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22199

    Celem całego programu załogowych lotów księżycowych Artemis jest powrót człowieka na powierzchnię naszego naturalnego satelity i w przeciwieństwie do misji Apollo sprzed ponad pół wieku, pozostanie tam na stałe. Oczywiście nie znaczy to, że ktoś na stałe będzie mieszkał na Księżycu, to akurat jest nierealne. Zamiast tego powierzchnia Księżyca miałaby osiągnąć status taki, jak stacje kosmiczne. Kolejne załogi miałyby regularnie latać na Księżyc, realizować tam swoje misje przez na przykład tydzień i wracać na Ziemię. Choć jeszcze żaden człowiek nie stanął na Księżycu w XXI wieku, to plany i ambicje NASA bezustannie rosną.

    Jak na razie udało się zrealizować pierwszą misję programu Artemis. Rakieta Space Launch System oraz statek Orion zostały w jej trakcie gruntownie przetestowane i wszystko wskazuje na to, że NASA odwaliła kawał dobrej roboty. SLS spisał się znakomicie, Orion poleciał do Księżyca, wrócił, wszedł w atmosferę Ziemi i przetrwał wszystko bez żadnego zająknięcia.

    W przyszłym roku w podobną podróż wybiorą się pierwsi astronauci. Po raz pierwszy od 1979 roku człowiek wyleci poza bezpośrednie otoczenie Ziemi, okrąży Księżyc i wróci na Ziemię. Lądowania jeszcze nie będzie, ale i tak będzie to znaczący krok do przodu.

    https://www.youtube.com/watch?v=dao2to00mro&pp=ygUJYXJ0ZW1pcyBp

    TEORETYCZNIE w 2025 roku mogłoby dojść do misji Artemis III, w ramach której astronauci mieliby w końcu wylądować na powierzchni Księżyca. Tak, ten pierwszy wyraz napisany Caps Lockiem wskazuje na to, że w mojej opinii ta konkretna data jest całkowicie nierealistyczna. Niech jednak nawet ten pierwszy lot się opóźni o rok, dwa, czy trzy, nie ma to znaczenia. Po pół wieku można te kilka lat już poczekać.

    https://www.pulskosmosu.pl/2021/01/29/zalogowa-baza-artemis-poczatek/

    Według długofalowych planów NASA od tego momentu człowiek miałby latać na Księżyc regularnie co roku. Z czasem, po nabraniu księżycowej wprawy astronauci mieliby stworzyć swoistą księżycową bazę w okolicach krateru Shackleton w pobliżu bieguna południowego. W bazie tej mieliby mieszkać astronauci realizujący misję, budujący instalacje pozyskiwania wody z dna wiecznie zacienionych kraterów, czy tworzący instalacje przetwarzania tejże wody na paliwo rakietowe. Sama baza wyposażona miałaby być w instalację zasilającą, osłony przeciwko promieniowaniu, urządzenia do przetwarzania odpadów, lądowiska dla kolejnych załóg i schron dla załogowego łazika księżycowego. Brzmi obiecująco, prawda?

    NASA chce więcej, znacznie więcej

    Jim Free, zastępca administratora NASA zasugerował w poniedziałek (17 kwietnia), że w ramach programu Artemis agencja może zbudować na Księżycu kilka baz załogowych zamiast jednej. Owe bazy miałyby być budowane we współpracy z agencjami z innych krajów. Teoretycznymi partnerami mogłyby tu być chociażby europejska, japońska czy kanadyjska agencja kosmiczna.

    Czytaj także: Myślisz, że stacja kosmiczna nie jest wygodna dla astronautów? Poczekaj na Gateway

    Plan wydaje się racjonalny. Gdyby NASA posiadała dwie, trzy czy cztery bazy w różnych lokalizacjach na powierzchni Księżyca, uzysk naukowy byłby znacznie większy, niż gdyby powstała tylko jedna duża baza na biegunie.

    Warto jednak pamiętać, że to wszystko wciąż pieśń przyszłości. W ramach misji Artemis III na razie sukcesem będzie bezpieczne lądowanie na Księżycu, pobyt tam trwający około tygodnia i bezpieczny powrót na Ziemię. Jeżeli to się uda, agencja będzie stopniowo wydłużała czas spędzany w trakcie misji na powierzchni Księżyca oraz liczebność załóg. Kiedy będzie miało to już sens, NASA zacznie wysyłać na Księżyc łaziki, najpierw otwarte, a z czasem wygodniejsze, hermetyzowane. Japońska agencja kosmiczna zresztą już pracuje nad takim łazikiem we współpracy z Toyotą.

    https://www.pulskosmosu.pl/2020/09/02/lunar-cruiser-tak-bedzie-sie-nazywal-ksiezycowy-samochod-dla-astronautow/

    Dopiero wtedy, gdzieś w okolicy misji Artemis 7, 8, 9 będzie można myśleć nad budową bazy. Kiedy miałoby do tych misji dojść? Tego chyba nikt nie próbuje dzisiaj szacować. Ale dobrze, chęci są. Teraz trzeba jeszcze trochę czasu, jak zawsze w astronomii i eksploracji kosmosu.

    ]]>
    22199 0 0 0 Lunar Cruiser – tak będzie się nazywał księżycowy samochód dla astronautów]]> ]]> Załogowa baza Artemis – czego będzie potrzeba na początek?]]>
    <![CDATA[NASA też chce kawałek Fobosa. Dołącza do japońskiej misji MMX]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/nasa-jaxa-fobos-sonda-mmx/ Tue, 18 Apr 2023 17:08:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22204
    sonda mmx

    Próbki z Księżyca już na Ziemi mamy, próbki pobrane z powierzchni planetoid także. Cały świat marzy o próbkach z Marsa, a tymczasem nieco w ciszy szykuje się jeszcze jedna spektakularna misja, która może dostarczyć nam informacji o jednym z najbardziej tajemniczych obiektów wewnętrznej części Układu Słonecznego.

    Mowa tutaj o Fobosie, większym z dwóch księżyców Marsa. Misję do tego właśnie obiektu przygotowuje japońska agencja kosmiczna JAXA. W ramach misji Martian Moon Exploration, w kierunku niewielkiego satelity Czerwonej Planety poleci sonda, której zadaniem będzie zbadanie Fobosa z orbity, wylądowanie na jego powierzchni, pobranie próbek gruntu i przetransportowanie ich na Ziemię.

    Jak się teraz okazuje, na pokładzie sondy kosmicznej MMX lecącej do Fobosa znajdą się także dwa instrumenty naukowe przygotowane przez sopecjalistów z NASA. Umowę dotyczącą takiej właśnie współpracy podpisano podczas odbywającego się właśnie 38. Sympozjum Kosmicznego. Informację o tym przekazał administrator NASA Bill Nelson.

    https://twitter.com/SenBillNelson/status/1647618745806749698

    W ramach umowy ustalono, że NASA dostarczy do specjalistów z JAXA dwa instrumenty: Mars-moon Exploration with Gamma rays and Neutrons (MEGANE) oraz próbnik pneumatyczny.

    https://www.youtube.com/watch?v=Xgo76Mrs-x0

    Sonda MMX według planów powinna wystartować w kierunku Marsa już w 2024 roku. W 2025 roku MMX wejdzie na orbitę wokół Marsa, skąd kilkukrotnie przeleci w pobliżu zarówno Fobosa, jak i Deimosa. Po okresie przygotowania i mapowania księżyca sonda wyląduje na powierzchni Fobosa. W ciągu kolejnych kilku godzin pobierze próbki z jego powierzchni, wystartuje i rozpocznie podróż w kierunku Ziemi. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze (to moja ulubiona fraza w kontekście misji kosmicznych) próbki z Fobosa dotrą na Ziemię w 2029 roku.

    Zagadka Fobosa zostanie w końcu rozwiązana.

    Do dzisiaj bowiem nie wiadomo, czy księżyce Marsa powstały tam, gdzie się obecnie znajdują, czy też bóg wojny Mars ukradł je sobie po prostu z sąsiadującego z nim Pasa Planetoid. Próbki z powierzchni pozwolą ustalić to raz a dobrze.

    Fobos na zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter. Źródło: NASA
    ]]>
    22204 0 0 0

    The collaboration between @JAXA_en and @NASA continues to strengthen as we work towards bringing back the first samples from Phobos. Can't wait to see JAXA President Yamakawa and NASA Deputy Administrator Pam Melroy sign the agreement at Space Symposium next week! pic.twitter.com/TASpNNNAi2

    — Bill Nelson (@SenBillNelson) April 16, 2023]]>
    ]]> 1057 https://www.focus.pl/artykul/deimos-zdjecie-z-sondy-al-amal 0 0
    <![CDATA[Z Księżyca na Marsa. NASA przedstawia plan rozwoju misji załogowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/18/z-ksiezyca-na-marsa-nasa-przedstawia-plan-rozwoju-misji-zalogowych/ Tue, 18 Apr 2023 20:03:36 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22208

    Choć jak na razie żaden astronauta nie stanął na powierzchni Księżyca w ramach programu Artemis i tak naprawdę nie wiadomo kiedy do tego dojdzie, NASA odważnie spogląda w przyszłość. I to tak daleko, jak daleko w przeszłość spogląda Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. We wtorek agencja opublikowała wyniki przeglądu koncepcji rozwoju misji załogowych, sięgające aż do Marsa.

    Inaczej mówiąc, amerykańska agencja kosmiczna uparcie stwarza się podtrzymywać pozory planowania załogowych misji marsjańskich. Jest to w sumie jakieś zajęcie, wszak nikt im nie zabroni marzyć o tym, że w przyszłości NASA powróci do pełni glorii z czasów programu Apollo.

    W opublikowanym raporcie przeznaczonym dla specjalistów oraz w sześciu towarzyszących mu dokumentach specjaliści z NASA opisali bardzo wstępny szkic rozwoju załogowych misji kosmicznych, uwzględniając w nim także sprzęt niezbędny do realizacji kolejnych etapów w przyszłości. Żeby jednak było jasne, dokument nie stwarza pozoru bezpośredniego planu czy zestawu wymogów. Zamiast tego znajdziemy tam plan rozwoju i produkcji rakiet, statków kosmicznych, łazików, skafandrów kosmicznych czy urządzeń komunikacyjnych, które w kolejnych latach i dekadach będą opracowywane po to, aby w końcu, za jakiś czas, człowiek mógł chociaż podjąć próbę załogowego lotu na Marsa.

    Czytaj także: A po Księżycu, ludzie na Marsie do 2033 roku… albo 2060

    Sam dokument może się okazać przydatny podczas planowania kolejnych budżetów zarówno amerykańskiej, jak i zagranicznych agencji kosmicznych, które będą chciały wziąć udział w realizacji tego ambitnego (jeżeli nie nierealistycznego celu).

    Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z całym dokumentem, ale rzuciłem chociaż okiem na plany na przyszłość. Co tam można znaleźć?

    Najpierw na Księżyc, a potem na Marsa

    Pierwsze etapy programu wydają się realistyczne i tak naprawdę w zasięgu wzroku. Jeżeli człowiek wyląduje w końcu na Księżycu i zacznie tam wracać regularnie to będzie musiał stopniowo wydłużać czas trwania misji na powierzchni satelity, zwiększać obszar eksplorowany podczas każdej misji, realizować coraz to nowe eksperymenty i testować nowy sprzęt badawczy.

    Czytaj także: Załogowa misja NASA na Marsa w 2033 roku? No can do

    W tym celu niezbędne będzie zbudowanie stacji kosmicznej Gateway na orbicie okołoksiężycowej oraz dostarczenie modułów mieszkalnych na powierzchnię Księżyca. To one pozwolą na wydłużenie misji i realizowanie zaawansowanych eksperymentów i badań bezpośrednio na miejscu.

    Zobacz także: Galaktyczne promienie kosmiczne a załogowe misje marsjańskie

    Kiedy już ten etap prac zostanie opanowany - co wcale nie będzie łatwe - NASA będzie musiała we współpracy z partnerami międzynarodowymi opracować plany komercjalizacji powierzchni Księżyca, rozszerzania zakresu badań naukowych oraz przede wszystkim uruchomienia wielkoskalowej produkcji dóbr bazujących na zasobach księżycowych. Z pewnością poważnym wyzwaniem będzie tutaj dopracowanie metod generowania prądu na Księżycu, opracowanie metod produkcji paliwa, zapasów dla załóg i materiałów budowlanych.

    Na typ etapie w końcu przyjdzie czas na rozważenie planów załogowych misji marsjańskich. Aktualnie analizowane są pomysły "lekkiej" załogowej misji marsjańskiej, w ramach której czterech astronautów miałoby dotrzeć na orbitę wokół Marsa, dwóch miałoby wylądować na jego powierzchni i spędzić tam 30 soli (dób księżycowych). Następnie na Marsa miałoby polecieć wiele lądowników, które miałyby tam dostarczyć zapasy i sprzęt niezbędny dla kolejnych misji załogowych, budowa minimalnej infrastruktury obejmującej sprzęt do generowania energii elektrycznej i zapewniający komunikację z Ziemią. W końcu miałoby dojść do pełnej misji, w ramach której załoga miałaby dotrzeć na powierzchnię Marsa, a następnie wystartować z niego wykorzystując paliwo przywiezione z Ziemi. Na tym etapie nie ma planów na produkcję paliwa z lokalnych zasobów na Marsie.

    Teoretycznie mamy zatem szkielet, w który trzeba teraz wstawić odpowiedni sprzęt i zaplanować kto i kiedy będzie go produkował. Nie zmienia to faktu, że tak naprawdę nie ma co się spieszyć. Dojście do etapu swobodnego latania na Księżyc i prowadzenia tam długotrwałych misji powierzchniowych może zająć kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt kolejnych lat. W tym czasie możemy natrafić na liczne przeszkody, które mogą zahamować rozwój lub nawet cofnąć nas do stanu obecnego, w którym pod względem załogowych lotów kosmicznych nie tylko nie rozwinęliśmy się względem 1972 roku, ale nawet się cofnęliśmy w rozwoju.

    ]]>
    22208 0 0 0
    <![CDATA[Gdzie szukać życia pozaziemskiego? W pobliżu tych gwiazd]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/19/egzoplanety-atmosfery-zycie-uv/ Wed, 19 Apr 2023 14:07:17 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22215

    Kiedy trzy dekady temu astronomowie odkrywali pierwsze planety pozasłoneczne, poszukiwania życia można było prowadzić na każdej z nich, wszak nie było większego wyboru. Teraz jednak sytuacja jest inna. Naukowcy odkryli i potwierdzili już istnienie ponad 5000 planet pozasłonecznych. 10 000 kolejnych kandydatek na planetę wciąż czeka na potwierdzenie. Wszystkich tych egzoplanet nie da się jednak zbadać pod kątem występowania na nich życia. Trzeba zatem wybrać, wokół których gwiazd powinniśmy szukać.

    Astronomowie z Instytutu Maxa Plancka przeprowadzili szeroko zakrojoną analizę i doszli do wniosku, że powinniśmy się skupić na planetach skalistych podobnych do Ziemi krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca o stosunkowo niskiej zawartości metali. Okazuje się, że na powierzchnię takich planet może docierać mniej szkodliwego promieniowania ultrafioletowego, które skutecznie może niszczyć wszelkie oznaki życia.

    Tutaj jednak sprawy się trochę komplikują. Wszak gwiazdy o niskiej zawartości metali emitują... więcej promieniowania ultrafioletowego. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że planety skaliste otoczone atmosferami o wysokiej zawartości tlenu posiadają grubą warstwę ozonową. Ta z kolei skutecznie chroni przed promieniowaniem ultrafioletowym.

    Co ciekawe, obce cywilizacje spoglądające na Układ Słoneczny mogłyby uznać, że nic tutaj nie ma. Ilość promieniowania ultrafioletowego w zakresie UV-C oraz UV-B jest zbyt duża dla jakiegokolwiek życia. Fakt, że na Ziemi to życie jednak istnieje jest zasługą tlenu. Tlen cząsteczkowy w górnych warstwach atmosfery pochłania większość promieniowania UV-C. Ozon natomiast pochłania promieniowania UV-B.

    Co ma jednak piernik do wiatraka?

    Promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez gwiazdę wpływa bezpośrednio na powstawanie odpowiednio grubej warstwy ozonowej, która z czasem może skutecznie chronić życie powstające na powierzchni planety. Jak piszą naukowcy w swoim artykule, promienie UV o długości poniżej 240 nm rozbija cząsteczki tlenu O2. Powstałe w ten sposób atomy tlenu mogą zderzać się z innymi cząsteczkami O2 i doprowadzić do powstania cząsteczek ozonu O3. Promienie UV o większej długości fali mogą z kolei prowadzić do rozbijania cząsteczek ozonu. Z czasem jednak cała ta walka promieniowania UV z atmosferą prowadzi do powstania skutecznej warstwy ozonowej.

    Gwiazdy o wyższej metaliczności emitują mniej promieniowania UV, co sprawia, że w bogatych w tlen atmosferach planet tworzy się znacznie mniej ozonu, a tym samym promienie UV są w stanie przenikać przez atmosferę, docierać do powierzchni planety i skuteczniej niszczyć powstające tam życie.

    ]]>
    22215 0 0 0
    <![CDATA[Lot w kosmos za 132 000 dolarów? Prawie, ale nie do końca]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/04/20/zephalto-lot-balonem/ Thu, 20 Apr 2023 09:55:08 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22218
    zephalto

    Dwa lata temu przez chwilę ludzkość miała wrażenie, że właśnie wchodzi w erę turystyki kosmicznej. Na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy na granicę przestrzeni kosmicznej wystartowały prywatne przedsiębiorstwa Virgin Galactic oraz Blue Origin. Z pewnym ociąganiem kilka miesięcy później swoich turystów na orbitę wysłał także SpaceX. Jak szybko się zaczęło, tak szybko się jednak skończyło.

    Virgin Galactic wykonał jeden lot turystyczny, na pokładzie którego znalazł się Richard Branson, właściciel marki Virgin. Lot był ekscytujący, co zresztą było widać na nagraniach zarówno ze środka, jak i z zewnątrz. I tyle, na tym przygoda z turystyką kosmiczną w wydaniu VG się - przynajmniej jak na razie - skończyła.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZPrB3WvnZpE

    Blue Origin poradził sobie dużo lepiej. Nie dość, że rakieta z kapsułą faktycznie dociera na wysokość powyżej 100 km nad powierzchnią Ziemi (umowna granica przestrzeni kosmicznej), to lotów turystycznych odbyło się już całkiem sporo, a firma planuje dalsze w drugiej połowie 2023 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=91KTUAXuzqc

    Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo szybko okazało się, że turystyka kosmiczna to jednak tylko fanaberia dla najbogatszych, do której zwykły śmiertelnik nigdy nie będzie miał dostępu. Nawet jeżeli firmy takie jak VG czy BO zaczną latać znacznie częściej i z czasem obniżą koszt lotu w kosmos, to nigdy cena takiego skoku za linię Karmana nie zejdzie do poziomu biletu na samolot Ryanaira do Londynu.

    Owszem można szukać tańszych alternatyw, ale wciąż będzie to alternatywa typu: nie kupuj nowego Mercedesa, wydaj te pieniądze na kilka minut czy godzin w górnych warstwach atmosfery.

    Jeżeli jesteś z dużego miasta, możesz nawet pomyśleć, że to już jest całkiem dobra oferta. Idziesz miastem i gdzie nie spojrzysz, wszędzie mercedesy, audi, bmw, czy Porsche. Uwagę może zwrócić jeszcze jakiś Bentley czy Maserati, ewentualnie Ferrari czy Lamborghini, ale za Porsche Cayenne, nawet tym, który na klapie dumny dopisek Turbo S raczej już nikt się nie obejrzy. Skoro ludzi stać na takie samochody, to może i te wszystkie osoby stać też na lot w kosmos? (Wcale nie, większość z tych aut to leasing :))

    Taką tanią alternatywą może być lot balonem na granicę kosmosu

    Już w 2025 roku francuski (!) startup Zephalto we współpracy z francuską agencją kosmiczną chce zaoferować klientom komercyjnym loty balonem do stratosfery. No ok, nie jest to jeszcze kosmos, ale przynajmniej cały lot trwa sześć godzin, a nie 10 minut jak w przypadku lotu w kosmos z Blue Origin.

    Firma właśnie otworzyła system rezerwacji biletów. Cena - jak w tytule - to jedyne 132 000 dolarów. Co dostaniemy za tę cenę?

    Sześciogodzinny lot w sześcioosobowej kapsule o powierzchni 20 m kw. podczepionej do balonu wypełnionego wodorem i helem. Pierwsze 90 minut lotu to wznoszenie na wysokość 25 km (dla porównania samoloty pasażerskie latają na wysokości 8-12 km). Następnie balon unosi się na tej wysokości przez trzy godziny pozwalając turystom nasycić się widokiem ciemnego nieba i chmur z tej wysokości znajdujących się daleko w dole. Ostatnie 90 minut to powolny powrót do rzeczywistości.

    Tak, 25 km to zaledwie 1/4 drogi w kosmos. Z drugiej strony poza astronautami, Felixem Baumgartnerem i pilotami niektórych myśliwców, miliardy ludzi nigdy nie były tak wysoko, więc ci, którzy zdecydują się na taki lot, będą mieli o czym opowiadać do końca swojego życia. Poza tym, na tej wysokości 98 proc. atmosfery znajduje się już pod tobą, a więc masz wrażenie, że sam znajdujesz się już w czerni przestrzeni kosmicznej i spoglądasz w dół na rozświetloną Ziemię niczym żołnierz obcej cywilizacji na chwilę przed inwazją.

    Francuska firma z optymizmem patrzy na zamożną część społeczeństwa i planuje realizację 60 lotów rocznie. 60 x 6 = 360 osób chętnych zapłacić po 100 000 euro za sześciogodzinną rozrywkę. Chciałbym móc zobaczyć jak szybko będą się zapełniały listy rezerwacyjne.

    ]]>
    22218 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Dron Ingenuity nastraszył inżynierów z centrum kontroli misji. Sześć dni milczenia]]> https://www.pulskosmosu.pl/2023/06/01/dron-ingenuity-nastraszyl-inzynierow-z-centrum-kontroli-misji-szesc-dni-milczenia/ Thu, 01 Jun 2023 19:32:18 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=22224

    Kiedy łazik Perseverance wylądował na powierzchni Marsa, cieszyliśmy się, że oto swoją misję rozpoczyna kolejny już łazik marsjański, który zapewne przez kolejną dekadę będzie dostarczał nam fascynujących informacji o środowisku Czerwonej Planety. Wisienką na torcie jednak było dostarczenie razem z nim niewielkiego drona, którego zadaniem miało być sprawdzenie, czy możliwe jest wykonanie lotu silnikowego w warunkach marsjańskich. Wiadomo było, że będzie to wyczyn niesamowity, bowiem na Marsie mamy niższe przyciąganie grawitacyjne, ale też rzadką atmosferę (ciśnienie ponad sto razy niższe niż na Ziemi). Nikt się nie spodziewał, że misja okaże się aż takim sukcesem.

    Jeszcze dzisiaj pamiętam konferencję z członkami zespołu Ingenuity zorganizowaną przed pierwszym lotem. Inżynierowie zakładali, że sukcesem będzie wzbicie się drona w powietrze i prawidłowe lądowanie. Gdyby to się udało, na przestrzeni kolejnych trzydziestu dni zaplanowane było 5 różnych lotów o rosnącym stopniu zaawansowania. Opcja prawidłowego wykonania pięciu wszystkich lotów wydawała się wtedy bardzo optymistycznym celem.

    Czytaj także: Kolejny przełom! Helikopter Ingenuity wykonał pierwszy w historii lot nad powierzchnią Marsa

    Wystarczy tutaj dodać, że oczywiście Ingenuity wykonał wszystkie pięć lotów, a w ciągu kolejnych 755 marsjańskich dni wykonał jeszcze 45 innych. Można zatem powiedzieć, że misja okazała się spektakularnym sukcesem.

    https://www.youtube.com/watch?v=bHMOzGXEjTc

    Ingenuity milknie na Marsie

    W najnowszym wpisie na blogu misji Ingenuity, operatorzy drona opisali stres, jakiemu zostali poddani, gdy Ingenuity postanowił zerwać komunikację z Ziemią. Przez ponad dwa lata spędzone na Marsie tylko dwukrotnie dron miał jakiegokolwiek problemy z komunikacją, ale nawet wtedy centrum kontroli misji otrzymywało jakieś informacje z urządzenia. W 755. dniu misji jednak wszystko się zmieniło. Ingenuity po prostu przestał się odzywać i wszystkie podejmowane przez inżynierów próby nawiązania komunikacji nie dawały żadnych rezultatów. Dopiero sześć marsjańskich dni później, w 761. dniu misji do Ziemi dotarł pojedynczy sygnał informujący, że dron wciąż działa.

    Późniejsza analiza wykazała, że milczenie drona miało dwie niezależne przyczyny. Przede wszystkim warto przypomnieć, że Ingenuity nie kontaktuje się bezpośrednio z Ziemią, a wszystkie dane przesyła i odbiera z pokładu łazika Perseverance, który to kontaktuje się z Ziemią. Problem jednak w tym, że po wykonaniu ostatniego lotu, Ingenuity wylądował w takim miejscu, z którego łazik Perseverance nie był widoczny. Między oboma urządzeniami znajdowało się niewielkie wzgórze. Jakby tego było mało, antena służąca do komunikacji z dronem, znajdowała się po przeciwnej stronie łazika, przez co sam łazik blokował sygnał między oboma urządzeniami. Sytuacja uległa poprawie dopiero wtedy, gdy łazik zbliżył się bezpośrednio do drona.

    Ostatecznie udało się przywrócić komunikację i w najbliższym czasie możemy spodziewać się kolejnego lotu, jak gdyby nigdy do niczego nie doszło. Warto jednak pamiętać, że dron przekroczył już planowany czas lotu o 1250 proc. i pokonał w trakcie tych lotów 2214 proc. zamierzonego dystansu. Nawet gdyby Ingenuity zamilkł teraz na zawsze, jego misja będzie uważana za spektakularny sukces.

    Jakby nie patrzeć, to właśnie misja tego niepozornego urządzenia o masie zaledwie 1,8 kg przetarła szlak dla takich latających aparatów jak duży dron Dragonfly, który w latach trzydziestych będzie latał nad powierzchnią Tytana. Było zatem warto.

    ]]>
    22224 0 0 0 ]]>
    <![CDATA[Niebieska Poświata - Airglow]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5704 Wed, 27 Jan 2016 19:55:33 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5704 AirglowFan_Lane_2400-2 Tak! zgadliście, jest to Droga Mleczna! Ale nie to jest tutaj z punktu widzenia obserwatora może najciekawsze.. Ale to jak powietrze świeci! Po polsku zjawisko to nazywa się Niebieską Poświatą, tym nie mniej tłumaczenie to jest w moim odczuciu nietrafione - oryginalnie Airglow. Za zjawisko to odpowiada chemiluminescencja.. Owa poświata odpowiedzialna jest za fakt, że niebo nigdy nie jest całkowicie czarne, a czasami tworzy także takie piękne widowiska jak na załączonym obrazku!]]> 5704 0 0 0 <![CDATA[Złoto i jego początki..]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5708 Mon, 25 Jan 2016 20:01:24 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5708 http://adsabs.harvard.edu/abs/1999ApJ...525L.121F ) ,iż powstaje na skutek kolizji ( i w efekcie eksplozji - krótki rozbłysk gamma ) gwiazd neutronowych, co znaczyło by nie mniej ni więcej, że nosicie na szyjach, palcach, w uszach bądź gdziekolwiek lubicie.. pozostałości po najmocniejszych znanych światu eksplozjach. Z ciekawostek: Naukowcy badając rozbłysk GRB 130603B oszacowali ilość wyrzuconego w przestrzeń złota na około 10 mas Księżyca. Poniżej tablica Mendelejewa z oznaczeniem skąd pochodzą poszczególne pierwiastki we Wszechświecie. Nucleosynthesis_Cmglee_1280-2]]> 5708 0 0 0 <![CDATA[R136]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5713 Sun, 24 Jan 2016 20:11:13 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5713 30dor_hubble_3939-2 R136 to gromada gwiazd w mgławicy Tarantula w gwiazdozbiorze Złota Ryba! R136a1 to jedna z gwiazd gromady, która jest obecnie najmasywniejszą nam znaną gwiazdą szacowaną na 265 mas Słońca! Co ciekawe zanim Teleskop Hubble'a wykonał zdjęcia gromady w 1992 roku, podejrzewano nawet iż jest to tajemniczy jeden obiekt o masie tysięcy Słońc. Szacowany wiek gromady to około 2-3 milionów lat, dla porównania wiek Słońca.. ~5 miliardów...]]> 5713 0 0 0 <![CDATA[Ziemia widziana z Księżyca!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5716 Sat, 23 Jan 2016 20:16:28 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5716 content_earth_and_limb_m1199291564l_color_2stretch_mask2048p Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) - a dokładnie LROC, wykonał to zdjęcie będąc 134 kilometry ponad księżycowym kraterem Compton. Poruszając się z prędkością 1600 metrów na sekundę w stosunku do powierzchni księżyca nie jest łatwo wykonać takie zdjęcie! Gdyby ktoś chciał to zdjęcie w naprawdę dużym rozmiarze (302MB!) to zapraszamy do ściągnięcia na samym dole tej strony: http://lroc.sese.asu.edu/posts/895]]> 5716 0 0 0 <![CDATA[Centrum galaktyki]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=5728 Tue, 19 Jan 2016 20:32:13 +0000 http://test.pulskosmosu.pl/?p=5728 5728 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[IC 342 - Ukryta Galaktyka]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7033 Sun, 31 Jan 2016 00:44:56 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7033 IC_342 IC 342 to odległa od nas o ~10 milionów lat świetlnych galaktyka. Znajduje się na tyle blisko naszej galaktyki, że wpływa grawitacyjnie na ewolucję galaktyk tak zwanej Grupy Lokalnej (patrz poniżej) [caption id="attachment_7047" align="aligncenter" width="640"]640px-Local_Group_pl.svg Lokalna Grupa Galaktyk[/caption] Jej bliskie położenie wpływa na fakt, iż jest ona również nazywana ukrytą galaktyką (leży bardzo blisko (10.5 stopnia) płaszczyzny dysku Drogi Mlecznej. W związku z powyższym światło IC 342 jest przysłonięte przez gwiazdy, gazy oraz obłoki pyłowe naszej własnej galaktyki. Gdyby nie to feralne położenie, to byłaby to jedna z najjaśniejszych galaktyk naszego nieba. Wchodzi w skład grupy galaktyk Meffei, która to grupa z kolei wchodzi w skład Supergromady Lokalnej. Więcej o tej ciekawej bliskiej nam Grupie galaktyk Meffei można dowiedzieć się z artykułu naukowego: http://iopscience.iop.org/article/10.1086/313255/pdf;jsessionid=A36DF6560BB3F5BBBA652B6244B01315.c3.iopscience.cld.iop.org  oraz http://adsabs.harvard.edu/abs/1999ApJS..124...33B]]> 7033 0 0 0 <![CDATA[Czerwona kwadratowa mgławica]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7266 Sun, 31 Jan 2016 17:20:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7266 Czerwona Kwadratowa Nebula Co może powodować tak kwadratowy, niemalże idealnie symetryczny kształt tej mgławicy? Nikt do końca nie jest pewien. Gorąca gwiazda znana jako MWC 922, znajduje się w jej samym środku. Powyższe zdjęcie to efekt naniesienia na siebie dwóch różnych fotografii, wykonanej teleskopem Hala  na górze Palomar w Kaliforni oraz teleskopem Keck-2 na Hawajach. Peter Turthill z Uniwersytetu Sydnejskiego oraz James Lloyd z Uniwersytetu Cornella uważają, że to co widzimy to swego rodzaju dwa stożki w rzucie bocznym, nie jest natomiast jasne jak miałoby dojść do wytworzenia takich kształtów. Naukowcy uważają, że hipoteza ze stożkami mogłaby również tłumaczyć widoczne podwójne pierścienie Supernowej SN 1987A. Po więcej informacji (w języku angielskim) : http://www.physics.usyd.edu.au/~gekko/redsquare.html oraz magazyn Science: http://science.sciencemag.org/content/316/5822/247 ]]> 7266 0 0 0 163 0 0 165 http://www.minus4.info/ 163 3 <![CDATA[Metan w atmosferze Saturna]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7304 Mon, 01 Feb 2016 21:04:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7304 Atmosfera Saturna Saturn[/caption] Powyższe zdjęcie zostało wykonane 6 września 2015 roku przez sondę Cassini. Nie jest to bynajmniej zwykła fotografia. Zdjęcie wykonano w specjalnym filtrze o długości fali 728 nanometrów (bliska podczerwień), która jest absorbowana przez metan z atmosfery Saturna. Ciemne regiony to miejsca w których światło przemieszcza się dalej w głąb atmosfery (przechodzi przez większą ilość metanu) nim zostanie odbite i rozproszone przez chmury a następnie wyjdzie poza atmosferę. Na tej fotografii im głębiej światło dotrze, tym większa jego część zostanie zaabsorbowana przez metan i tym ciemniejsze będzie to miejsce na fotografii. Widoczny na fotografii obiekt poniżej pierścieni Saturna to księżyc Dione. Widoczne są także cienie pierścieni na południowej hemisferze (półkuli) planety. Można je porównać do wcześniejszych zdjęć z misji Cassini, z rzutem pierścieni na półkulę północną: [caption id="attachment_7306" align="aligncenter" width="1000"]Cassini - Saturn Saturn w filtrze 728 nanometrów[/caption] Skala w pierwszej fotografii to ok 79 kilometrów na piksel, odległość od celu około 1.32 miliona kilometrów. Sam księżyc Dione został rozjaśniony (około 2x) aby lepiej go uwydatnić na fotografii.  ]]> 7304 0 0 0 <![CDATA[Największy wulkan Układu Słonecznego!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7310 Mon, 01 Feb 2016 22:49:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7310 Olympus Mons Olympus Mons[/caption] Oto widziana z pokładu Indyjskiego Orbitera Marsjańskiego  najwyższa góra (wulkan) Układu Słonecznego! Tak zwany Olympus Mons, z łacińskiego góra Olimp! Zdjęcie wykonano 27 Listopada 2015 roku z wysokości 32,282 kilometrów. Olimp przewyższa najwyższą górę naszej planety prawie 3 krotnie, w zależności jak liczyć jego faktyczną wysokość to jest to od 21 000 metrów (średnio) do około 26 000 metrów w stosunku do nizin. Jego szerokość u podstawy to około 550 kilometrów a sama głębokość centralnego krateru to przeszło 3 kilometry. Gdyby nanieść ów górę na powierzchnię Francji to wyglądałoby to mniej więcej tak: Francja Wulkan   Tak wysoki wulkan jest najprawdopodobniej efektem braku płyt tektonicznych na Marsie. Dzięki czemu czas aktywności w porównaniu do średniego ziemskiego czasu aktywności wulkanu jest znacznie dłuższy. Olympus_Mons Chmury pary wodnej widoczne ponad szczytami wulkanów na pierwszej fotografii to zjawisko normalne dla tego okresu na Marsie. Chmury te zwane są Nix Olympica (Śniegi Olimpu). Fachowa nazwa tego zjawiska to chmura orograficzna, po raz pierwszy na Marsie zaobserwowane zostały przez Giovanni Schiaparelliego a następnie zbadane przez sondę Mariner 9 w latach 71-72 XX wieku.]]> 7310 0 0 0 <![CDATA[NASA - Space Launch System (SLS) i CubeSat-y]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7358 Tue, 02 Feb 2016 21:25:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7358 cubegif31-1041 CuSP (kliknij aby uruchomić animację)[/caption] Podczas kiedy NASA pracuje nad swoim najbardziej zaawansowanym obecnie przedsięwzięciem czyli systemem SLS (Space Launch System), który docelowo ma być gotowy do testów w 2018 roku i ma służyć jako docelowy transport człowieka w kierunku Marsa, wychodzi na to, że rozstrzygnięta została kwestia co znajdziemy na pokładzie pierwszej rakiety SLS. NASA ogłosiła dzisiaj, że na inauguracyjny lot SLS załapie się heliofizyczny CubeSat!  Poniżej krótki film o SLS. https://youtu.be/FhzyIWKvo9Q O co chodzi z tym Cube Satem ? CubeSat w tłumaczeniu na język polski to po prostu mały satelita w kształcie sześcianu, nie cięższy niż 1.33 kg. Tyle teorii. Ten konkretny (CuSP - CUbesat Solar Particles) ma badać słoneczne cząstki oraz pola magnetyczne naszej gwiazdy. CuSP będzie orbitował wokół Słońca w przestrzeni międzyplanetarnej mierząc docierające do niego promieniowanie słoneczne, które jak już wiemy z poprzednich artykułów (edukacja) jest sprawcą wielu obserwowanych na ziemi ciekawych, ale i czasami niebezpiecznych dla naszej infrastruktury zjawisk. CuSP jest dla nas niezwykle ważny, pozwoli on na obserwację oraz przewidywanie możliwych skutków promieniowania co najmniej kilka godzin przed tym jak dotrą do Ziemi. Pozwoli nam to także zdecydowanie lepiej zrozumieć i w efekcie poprawić obecne modele pogody kosmicznej (w tym naszej magnetosfery). CuSP składa się z sześciu pojedynczych CubeSatów, heliofizycy już zacierają ręce na wieści, iż już pod koniec 2018 roku będziemy mieć w kosmosie przyrządy, które pozwolą nam spojrzeć dokładniej na zjawiska takie jak Koronalny Wyrzut Masy czy Wiatr Słoneczny. Obecnie zjawiska te badane są przez różne instrumenty, które zazwyczaj znajdują się bądź na orbicie ziemskiej bądź w punkcie L1 Lagrange'a (punkt między Słońcem a Ziemią około miliona mil od Ziemi, w którym równoważą się przyciąganie ze strony Ziemi i ze strony Słońca). To tak jakbyśmy chcieli zrozumieć pogodę na całym Pacyfiku posiadając dane z tylko kilku lokalnych stacji. CuSP ma być też testem dla takiej dość taniej sieci stacji naukowych. [caption id="attachment_7361" align="aligncenter" width="479"]55870main_lagrange4a Punkty Lagrange'a[/caption] Trzy instrumenty które działać będą na tych sześciu satelitach, to odpowiednio: Superthermal Ion Spectrograph (Supertermiczny spektrograf jonowy) SIS, zbudowany przez Southwest Research Institute - ma za zadanie wykryć i scharakteryzować nisko energetyczne cząstki słoneczne. NASA Goddard's Miniutarized Telescope oraz Proton Telescope (MERiT) odpowidzialny będzie za cząstki wysoko-energetyczne. Ostatni przyrząd to Vector Helium Magnetometer (VHM) zbudowany przez NASA Jet Propulsion Labolatory (JPL) - zbada siłę oraz kierunek pól magnetycznych. swridesigned CuSP docelowo przewidziane były na niską orbitę ziemską do badania cząstek blisko bieguna polarnego. Jednak dzięki  możliwości jaka pojawiła się razem z testowym lotem SLS pod koniec 2018 roku, naukowcy postanowili zmienić dotychczasowe plany i skorzystać z szansy realizacji dużo ambitniejszego planu. Źródło: NASA]]> 7358 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[W Polsce powstanie gigantyczna baza danych pochodzących z satelitarnych obserwacji Ziemi]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7389 Wed, 03 Feb 2016 13:33:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7389 Przetarg na budowę bazy danych obserwacyjnych Ziemi dla ESA wygrało konsorcjum pod wodzą firmy Creotech Instruments z Piaseczna. Gotowe repozytorium danych będzie działało niczym dobra biblioteka, wyposażona nie tylko w bogaty księgozbiór, ale i w dobrą czytelnię.

    [caption id="attachment_7538" align="aligncenter" width="700"]Sentinel-1_radar_vision_node_full_image_2 Wizualizacja działania radaru satelity Sentinel-1A Copyright ESA/ATG medialab[/caption]

    Wartość zleconego przez Europejską Agencję Kosmiczną projektu stworzenia bazy danych to ponad 8 mln zł. Zadanie to będzie realizowane przez konsorcjum złożone z trzech podmiotów. 97% udziału mają w nim polskie przedsiębiorstwa, wspomniany Creotech oraz spółka CloudFerro. Reszta należy do niemieckiej firmy konsultingowej Brockman Consult Ltd.

    Całość przedsięwzięcia nazywa się „EO Innovation Platform Testbed Poland”. W ramach jego realizacji na terenie Polski powstanie zespół serwerów, na których gromadzone będą dane pozyskiwane z urządzeń obserwujących powierzchnię Ziemi, takich jak np. satelity Landsat. Po powstaniu nowego centrum dane obserwacyjne z różnych źródeł będą zebrane w jednym miejscu. Stąd będą mogły je czerpać podmioty komercyjne, potrzebujące tych danych do tworzenia rozmaitych aplikacji, oraz naukowcy. Dostęp do danych w celach naukowych będzie zapewne tańszy niż dla użytkowników komercyjnych.

    Ogromnym udogodnieniem dla podmiotów korzystających z danych satelitarnych będzie fakt, iż nie będą one musiały ściągać tych danych na swoje komputery. Nowopowstałe repozytorium będzie bowiem wyposażone w infrastrukturę niezbędną do przeszukiwania danych i przetwarzania ich w taki sposób, żeby wyciągnąć z surowych informacji esencję niezbędną dla celów danej firmy czy instytucji badawczej. Wszystkie te operacje będzie można zrealizować w chmurze obliczeniowej oraz na serwerach wybudowanych przez wyłonione konsorcjum.

    Jak wskazuje dr Grzegorz Brona, prezes Creotech Instruments, usługą mogą być zainteresowane firmy zajmujące się przeróbką danych wykorzystywanych w ekologii i rolnictwie (np. informacje o suszy), podczas obsługi flot transportowych (np. informacji o natężeniu ruchu na autostradach), czy instytucje zajmujące się zarządzaniem kryzysowym.

    Do oficjalnego rozpoczęcia realizacji projektu doszło 14 stycznia 2016 w siedzibie Ministerstwa Rozwoju z udziałem przedstawicieli ESA oraz POLSA.

    - (…) będzie to największa tego typu instalacja w Polsce. Gdyby dane, które będą tam zgromadzone, wydrukować na papierze, wieża ułożona z kartek sięgnęłaby Księżyca – podkreślił Stanisław Dałek, wiceprezes CloudFerro.

    Infrastruktura, którą zbuduje polsko-niemieckie konsorcjum, może stać się podstawą do stworzenia repozytorium dla niezwykle istotnego programu ESA Copernicus. Do końca dekady zaangażowane weń satelity Sentinel zbiorą co najmniej kilkanaście petabajtów nieobrobionych danych.

    ]]>
    7389 0 0 0
    <![CDATA[Prawdziwa galaktyczna bitwa! M81 vs M82]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7393 Wed, 03 Feb 2016 19:20:23 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7393 M81vM82_AvdHoevenEtAl_1406 W lewym dolnym rogu M81 - spiralna galaktyka, w prawym górnym M82 - galaktyka nieregularna. Bitwa, którą toczą od milionów lat to grawitacyjne starcie dwóch gigantów. Obydwie galaktyki znajdują się w silnym polu grawitacyjnym przeciwnika. Grawitacja M82 wpłynęła już na zwiększenie gęstości ramion spiralnych M81 przy tym wzbogacając jej spiralne ramiona o kilka kolejnych warstw. Oddziaływanie M81 na M82 natomiast, spowodowało tak duże zagęszczenie regionów gwiazdotwórczych czy galaktycznych obłoków gazowych, że nawet Chandra X-Ray Observatory zaobserwowała nienaturalnie szeroką emisje promieniowania rentgenowskiego! [caption id="attachment_7399" align="aligncenter" width="225"]M82, at a distance of 11 million light years from Earth, is the nearest starburst galaxy. Massive stars are forming and expiring in M82 at a rate ten times higher than in our galaxy. The bright spots in the center are supernova remnants and X-ray binaries. These are some of the brightest such objects known. The luminosity of the X-ray binaries suggests that most contain a black hole. The diffuse X-ray light in the image extends over several thousand light years, and is caused by multimillion degree gas flowing out of M82. A close encounter with a large galaxy, M81, in the last 100 million years is thought to be the cause of the starburst activity. M82 uchwycona przez Chandra X-Ray. Duża rozpiętość obszaru promieniowania spowodowana jest oddziaływaniem galaktyki M81[/caption] Co ciekawe z Ziemi widzimy tę bitwę niemal jak przez zaparowaną szybę, którą ktoś koszulą specjalnie wytarł w jednym miejscu abyśmy mogli zerknąć! A to za sprawą faktu, że po drodze znajduję się  specyficzna mgławica, (z angielskiego: Integrated Flux Nebulae), nie ma dobrego polskiego tłumaczenia tej nazwy, ale można by się pokusić o nazwę Mgławica Strumieniowa, ze względu na fakt, iż światło, które odbija pochodzi nie od jednej gwiazdy ale od całej naszej galaktyki! Jest więc jedyna w swoim rodzaju! Za kilka miliardów lat na placu boju pozostanie tylko jedna.... tylko która... ? rogelio_bernal_andreo_1]]> 7393 0 0 0 <![CDATA[Lód wodny na Plutonie..płynie!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7433 Thu, 04 Feb 2016 19:35:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7433 nh-plutosfloatinghills-context-lables_v3-sml-02-04-16 Azotowe lodowce ( lodowy azot) na Plutonie zdają się przenosić niezwykły ładunek, liczne odizolowane wzgórza, mogą być fragmentami lodu wodnego, z pobliskich okolic górskich. Te pojedyncze fragmenty/wzgórza, jak wynika z danych New Horizons mają wymiary od około jednego do kilku kilometrów wszerz. Wzgórza znajdujące się w rozległej lodowej równinie zwanej potocznie Sputnik Planum  wyglądają jak miniatury większych gór z zachodnich rubieży. To kolejny przykład jak bogata i fascynująca jest geologia tej tak mało jeszcze poznanej planety. Ponieważ lód wodny ma mniejsza gęstość w porównaniu z tym zdominowanym przez azot. Naukowcy uważają, że te lodowe wzgórza płyną po oceanie lodowego azotu, tak jak znane nam góry lodowe na Arktyce. Te fragmenty to kawałki pobliskich lodowych wzgórz, które odrywając się płyną zgodnie z ruchem lodowca tworząc swoiste łańcuchy oraz miejscowe skupiska, skupiska powstają na skutek ruchów innych lodowców, poprzez ruchy lodowego azotu, które "zaganiają" te potężne fragmenty lodu wodnego w jedno miejsce, zupełnie tak samo jak śmieci czy innego rodzaju pływające obiekty gromadzą się często na wodzie w jednym miejscu. Na północnym krańcu zdjęcia, widzimy Challenger Colles (Challenger - od nazwy i ku pamięci tragicznie zmarłej załogi promu Challenger), miejsce w którym obserwujemy bardzo duże nagromadzenie odłamków lodu wodnego (60 na 35 kilometrów). Naukowcy podejrzewają, że lodowy azot w tamtym miejscu jest dosyć płytki (blisko terenów górzystych), dokładnie tak jak na plaży część śmieci trafia na płycizny i skupia się w grupy, tak samo i tutaj. Zdjęcie w zbliżeniu zostało wykonane przez przyrząd MVIC (Multispectral Visible Imaging Camera) z pokładu New Horizons. Rozdzielczość to ~320 metrów na piksel, sfotografowany obszar ma około 500 kilometrów długości na 340 kilometrów szerokości. Zdjęcie wykonane zostało około 16 tysięcy kilometrów nad Plutonem na 12 minut przed najbliższym zbliżeniem New Horizons do Plutona dnia 14 lipca 2015 roku. Źródło: NASA]]> 7433 0 0 0 <![CDATA[NGC 6357]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7468 Fri, 05 Feb 2016 20:34:57 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7468 NGC6357schedler_S2HaO3_60 NGC 6357[/caption] Około 6500 lat świetlnych od ziemi w ogonie konstelacji Skorpiona, znajduje się mgławica emisyjna NGC 6357. W pobliżu centrum tej mgławicy znajduje się wyjątkowa gromada gwiazd zwana Pismis 24-1. W gromadzie tej obserwujemy jedne z najbardziej masywnych gwiazd jakie znamy, których masy szacowane są na około 100 mas Słońca, przy czym najmasywniejsza z nich ma masę szacowaną na blisko 200 mas Słońca! I jest jedną z najmasywniejszych gwiazd jakie znamy. Powyższy kolorowy obraz to wynik nałożonych barw dla emisji atomów wodoru(zielony), tlenu(niebieski) oraz siarki (czerwony). [caption id="attachment_7470" align="aligncenter" width="1000"]NGC6357_80 NGC 6357[/caption]   [caption id="attachment_7471" align="aligncenter" width="636"]EmissionNebula_NGC6357 Pismis 24-1[/caption] Więcej o mgławicy w artykule naukowym: http://arxiv.org/abs/astro-ph/0609304  ]]> 7468 0 0 0 <![CDATA[Łączące się galaktyki w gwiazdozbiorze Erydanus]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7482 Sat, 06 Feb 2016 00:33:39 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7482 NGC 1487[/caption] Powyższe zdjęcie wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a ukazuje wyjątkową galaktykę znaną jako NGC 1487. Znajduje się ona około 30 milionów lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Erydanus. To co jest wyjątkowego w tej galaktyce to proces jaki obserwujemy. Jesteśmy tutaj świadkami łączenia się co najmniej dwóch galaktyk, najprawdopodobniej trzech lub nawet większej ilości. Ciężko jest dokładnie ocenić, gdyż oryginalne, referencyjne kształty pierwotnych galaktyk uległy już całkowitemu przekształceniu w nowe formy wpadając w swoistą kosmiczną grawitacyjną wirówkę. Co prawda starsze żółte oraz czerwone gwiazdy znajdują się w zewnętrznych regionach galaktyki, to ich okolice są zdominowane przez duże jasne obszary iluminujących na niebiesko młodych gwiazd które podświetlają pobliskie obszary gazu które dały im życie! Te nowe regiony gwiazdotwórcze, mogą być efektem ubocznym łączenia się galaktyk w NGC 1487. Źródło: NASA]]> 7482 0 0 0 <![CDATA[Zmarł Edgar Mitchell - człowiek który chodził po księżycu..]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7486 Sat, 06 Feb 2016 01:26:36 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7486 s70-55387 Alan B. Shepard Jr.(po środku), Stuart A. Roosa (po lewej) oraz Edgar D. Mitchell (z prawej)[/caption] [caption id="attachment_7488" align="aligncenter" width="1000"]s71-19474 9 luty 1971- Edgar D. Mitchell oraz Nurek U.S. Navy na Pacyfiku[/caption] [caption id="attachment_7489" align="aligncenter" width="1000"]s71-19509 5 luty 1971 - astronauta Edgar Mitchell podczas eksperymentu (Active Seismic Experiment)[/caption] [caption id="attachment_7490" align="aligncenter" width="1000"]12-as14-64-9089b Edgar Mitchell podcas spaceru księżycowego[/caption] [caption id="attachment_7491" align="aligncenter" width="1000"]s70-19764 18 września 1970 - Alan B. Shepard Jr. oraz Edgar D. Mitchell[/caption] [caption id="attachment_7492" align="aligncenter" width="1000"]7-as14-67-9389hrb Edgar Mitchell podczas instalowania sprzętu do eksperymentu księżycowego[/caption] [caption id="attachment_7493" align="aligncenter" width="913"]5-s71-18395b 31 styczeń 1971 - Start Apollo 14[/caption] [caption id="attachment_7494" align="aligncenter" width="1000"]2-s70-46152 Lipiec 1970 - Edgar Mitchell oraz Alan Shepard podczas treningu w Kennedy Space Center[/caption] [caption id="attachment_7495" align="aligncenter" width="1000"]gpn-2000-001147 5 luty 1971 - załoga misji Apollo 14 ląduje na księżycu[/caption] [caption id="attachment_7496" align="aligncenter" width="808"]s70-54121 Vehicle Assembly Building (VAB)[/caption] [caption id="attachment_7497" align="aligncenter" width="1000"]513609main_GPN-2000-001144_full Antares[/caption] [caption id="attachment_7499" align="aligncenter" width="1000"]s71-18753 9 luty 1971 - moduł dowodzenia zaraz dotknie powierzchni Pacyfiku i tym samym zakończy udaną misję Apollo 14[/caption] [caption id="attachment_7500" align="aligncenter" width="1000"]257705main_as14-66-9233_full-2 Edgar D. Mitchell przy fladze USA w pierwszych chwilach po lądowaniu na księżycu[/caption] Źródło: NASA]]> 7486 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> <![CDATA[Konstelacja satelitów Galileo coraz bogatsza]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7522 Sat, 06 Feb 2016 19:12:43 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7522 30-satellite_Galileo_constellation_node_full_image_2 Pełna konstelacja 30 satelitów Galileo. Copyright ESA-P. Carril[/caption] Satelity numer 9 i 10 wchodzące w skład przyszłego europejskiego systemu nawigacji Galileo pomyślnie przeszły fazę testów orbitalnych i zakończyły ją kilka dni wcześniej niż planowano. 29 stycznia br. oba urządzenia zaczęły nadawanie roboczych sygnałów nawigacyjnych. Satelity 9 i 10 zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną 11 września 2015 r. z wykorzystaniem rakiet Sojuz. Przez ostatnie miesiące prowadzono rygorystyczne testy ich systemów nawigacyjnych oraz systemów poszukiwania i ratowania oraz mierzono częstotliwości radiowe sygnałów od tych satelitów, żeby określić kształt sygnału i rozdzielczość. Upewniono się także, że satelity będą prawidłowo współpracować z naziemną infrastrukturą systemu Galileo. Obecnie Europejska Agencja Kosmiczna prowadzi też testy następnych satelitów nawigacyjnych (numer 11 i 12), które wyniesiono na orbitę 17 grudnia ubiegłego roku. Dwa następne urządzenia, o numerach 13 i 14 z sukcesem przeszły testy poprzedzające wystrzelenie w należącym do ESA centrum ESTEC w holenderskim Noordwijk. Czekają teraz w magazynie na dzień startu. Produkcja pozostałych satelitów do nawigacyjnej konstelacji trwa w zakładach OHB w Bremie. [caption id="attachment_7524" align="alignleft" width="300"]Encapsulatiion GALILEO 5 AND 6 Galileo 9 i 10 przygotowane do lotu rakietą Sojuz. Copyright ESA–M. Pedoussaut, 2015[/caption] Docelowo sieć Galileo będzie liczyła 30 satelitów, po 10 urządzeń (8 plus 2 zapasowe) umieszczonych w trzech płaszczyznach orbitalnych. Aktualnie wysyłane przez aktywne już satelity robocze sygnały wykorzystywane są przez przemysł satelitarny do przygotowania produktów i usług, które w późniejszym czasie zostaną udostępnione użytkownikom. Aktualny stan konstelacji Galileo można sprawdzić na stronie European Commission’s European GNSS Service Centre. Źródła: http://www.esa.int/ http://naukawpolsce.pap.pl/]]> 7522 0 0 0 <![CDATA[Herbig-Haro 24]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7530 Sat, 06 Feb 2016 20:16:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7530 Star Wars release Herbig-Haro 24 / NASA, Hubble-Europe Collaboration[/caption] 1300 lat świetlnych od nas w gwiezdnym żłobku w Obłoku Molekularnym w Orionie, potężne strumienie kosmicznych energetycznych dżetów, to znak narodzin nowej gwiazdy! Protogwiazda w centrum HH24 otoczona jest przez obłoki molekularne, dlatego też sama protogwiazda nie jest bezpośrednio widoczna. O jej obecności informują nas chociażby piękne dżety. Te wysoko skolimowane dżety częściowo zjonizowanej plazmy, mogą poruszać się z prędkością nawet do 1000 km/s ! Związane są bezpośrednio z młodą gwiazdą, a konkretnie z jej dyskiem akrecyjnym. Ich obraz może zmienić się w bardzo krótkich odstępach czasu, poruszają się one w kierunku od swoich macierzystych gwiazd do obłoków gazu w przestrzeni międzygwiazdowej. Obserwacje Kosmicznego Teleskopu Hubble'a ujawniają bardzo skomplikowaną ewolucję obiektów Herbiga-Haro na przestrzeni kilku lat, spośród których jedne zanikają, a inne ulegają pojaśnieniu w wyniku zderzeń z większą ilością materiału ośrodka międzygwiezdnego. Nazwa Herbig-Haro pochodzi od nazwisk odkrywców. HH_object_diagram.svg  ]]> 7530 0 0 0 <![CDATA[LIGO czyli.. obserwatorium fal grawitacyjnych!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7552 Sun, 07 Feb 2016 23:32:32 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7552 hanford_ligo_960 Laserowe Obserwatorium Interferometryczne Fal Grawitacyjnych[/caption] Słyszeliście może o falach grawitacyjnych ? Nie ? A więc spróbuję pokrótce przedstawić Wam o co w tym wszystkim chodzi... Albert Einstein tworząc ogólną teorię względności przewidział, że skutkiem ruchu obiektów obdarzonych masą powinna być fala.. fala grawitacyjna. Fale te są niczym innym jak zaburzeniami czasoprzestrzeni. Im większa będzie masa obiektu i szybszy jej ruch, tym analogicznie obserwowana fala powinna być łatwiejsza do wychwycenia. Wavy No właśnie ale jak zabrać się za wykrycie tego typu fali ? Joseph Tylor oraz Russel Hulse w 1974 roku obserwując dwa okrążające się pulsary PSR 1913+16 ogłosili coś, za co w 1993 roku otrzymali Nagrodę Nobla, a co było swoistym pośrednim potwierdzeniem istnienia fal grawitacyjnych, a tym samym Ogólnej Teorii Względności. Panowie Hulse i Tylor zauważyli, że obserwowany przez nich układ traci energię wywołując zaburzenia czasoprzestrzeni. Bingo! Ale wciąż brakowało dowodów z pomiarów bezpośrednich. W 1992 roku naukowcy z Caltech oraz MIT wpadli na pomysł budowy ziemskiego detektora fal grawitacyjnych, którego budowa rozpoczęła się w 1996 roku i została ukończona cztery lata później w roku 2000. Co tak naprawdę planowali naukowcy ? Jaki mechanizm stoi za detektorem fal grawitacyjnych ? Przyjrzyjmy się bliżej... LIGO (Laser Interferometer Gravitational Wave Observatory) to tak naprawdę dwa identyczne obserwatoria. Otóż przy detekcji tego typu fal największym problemem okazują się zakłócenia, choćby takie jak przelot samolotu, czy jakiekolwiek drgania sejsmiczne. Schemat_detektora_interferometrycznego_LIGO.svg Dwie identyczne rury o długości około 4 kilometrów, stykające się ze sobą pod kątem prostym. Rozdzielacz wiązki w miejscu styku odpowiada za skierowanie wiązek w każdy z tuneli w tym samym czasie. Wiązki te odbijane są tam i z powrotem około 100 razy by wyeliminować ewentualne błędy pomiarowe, na końcu trafiają do fotodetektora, dwie wiązki zostają porównane a następnie za pomocą zjawiska interferencji wyliczona zostaje różnica dróg przebytych przez obydwie wiązki. Jeśli przez ziemię przeszła fala grawitacyjna, to powinna być zaobserwowana różnica między drogami przebytymi przez wiązki. Problemem przy detekcji jest wpływ fal na drogę przebytą przez wiązkę. Otóż mówimy tutaj o wielkościach rzędu... jedna tysięczna średnicy.. protonu! W momencie kiedy wchodzimy w tego typu dokładności pomiarowe, wiemy już, że kluczem są zakłócenia, a właściwie ich wyeliminowanie! Z tego też powodu LIGO istnieje w dwóch identycznych wersjach oddalonych od siebie o około 3 tysiące kilometrów (jedno w stanie Waszyngton, a drugie w stanie Luizjana). Dzięki czemu ewentualne różnice powinny być zauważone w dwóch  obserwatoriach. Pomimo prób do tej pory nie wykryto bezpośrednio fal grawitacyjnych, dlatego też w 2008 roku postanowiono udoskonalić instrument i zwiększyć jego dokładność 10-cio krotnie. Ponowne wznowienie pomiarów nastąpiło we wrześniu 2015 roku, czyli dosyć niedawno. Na efekty przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Polepszanie zdolności tego typu detektorów to bardzo trudna sprawa, dlatego też pierwsze pomiary wykonane 18 września 2015 roku, były około 4 razy dokładniejsze niż ich poprzednia wersja. Natomiast pełna w pełni operacyjna czułość (10-cio krotna w porównaniu do poprzedniej wersji) planowana jest dopiero na około 2021 rok. Fig_aligo_sensitivity Ciekawym projektem, którego start przewidziany jest dopiero w 2034 roku(!) jest projekt eLISA (extended Laser Interferometer Space Antenna). Ma on w dużym skrócie dokonać podobnych pomiarów (również opartych o metodę interferometryczną) ale w kosmosie. Wystarczy pomyśleć o dokładności pomiarowej o której wspomnieliśmy wcześniej, aby zdać sobie sprawę jak trudny jest to technicznie projekt. [caption id="attachment_7556" align="aligncenter" width="1000"]Orbity satelitów LISA dobrane są tak, by utrzymywać stałą odległość pomiędzy nimi przez cały okres obiegu, pomimo zmian ich wzajemnej orientacji Orbity satelitów LISA dobrane są tak, by utrzymywać stałą odległość pomiędzy nimi przez cały okres obiegu, pomimo zmian ich wzajemnej orientacji[/caption] 3 grudnia 2015 roku ESA wystrzeliła z Gujany Francuskiej satelitę LISA Pathfinder, który ma przetestować rozwiązania techniczne dotyczące możliwości kontrolowania położenia satelity z wymaganą dokładnością. Analizy z tego instrumentu rozpoczną się już w marcu 2016 roku, z pewnością będziemy śledzić wyniki i nie omieszkamy was o tym poinformować! 11 lutego, planowana jest konferencja na której możliwe jest potwierdzenie istnienia fal grawitacyjnych! Plotki z początku rozpowszechniane przez Lawrence'a Kraussa przez twittera jakoby LIGO wykryło fale grawitacyjne, 3 lutego zostały lekko uwiarygodnione (tylko plotki i to pośrednio..) przez Cliffa Burgessa, który także twierdzi (powołując się na wewnętrzne źródła w LIGO), że naukowcy z LIGO zaobserwowali fale grawitacyjne z układu binarnego dwóch łączących się czarnych dziur, dwa detektory niezależnie wykryły je zgodnie z przewidywaniami. Masy czarnych dziur to odpowiednio 29 i 36 mas słońca oraz 62 masy po złączeniu. Sygnał był podobno spektakularny. Zaznaczamy, iż póki co są to tylko plotki i nie potwierdzone oficjalnie informacje. Tym niemniej poinformujemy was o wynikach 11 lutego, gdyż ewentualne potwierdzenie tej plotki to niemalże pewniak do Nagrody Nobla.]]> 7552 0 0 0 183 0 0 184 183 1 185 http://www.minus4.info/ 183 3 186 185 0 <![CDATA[Luksemburg pionierem kosmicznego górnictwa]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7571 Mon, 08 Feb 2016 11:00:27 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7571 468195main_4_closest_approach_full Planetoida Lutetia sfotografowana przez sondę kosmiczną Rosetta. Image credit: ESA 2010 MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/RSSD/INTA/UPM/DASP/IDA[/caption] Pod koniec zeszłego roku przyjęto w USA przepisy zapewniające amerykańskim firmom prawo do surowców pozyskanych przez nie z planetoid. Amerykańskie firmy takie jak Deep Space Industries oraz Planetary Resources już prowadzą badania nad rozwojem pozaziemskiego górnictwa. W Europie rękawicę rzuconą zza Atlantyku jako pierwszy postanowił podjąć Luksemburg. Władze tego zaliczającego się do najmniejszych a zarazem najbogatszych europejskich krajów postanowiły zachęcić europejskie firmy zainteresowane pozyskiwaniem bogactw kosmicznych, żeby inwestowały właśnie w tym państwie. Jak zapowiedział luksemburski wicepremier Étienne Schneider: „Będziemy wspierać długofalowy ekonomiczny rozwój w nowym, innowacyjnym segmencie przemysłu kosmicznego i satelitarnego, jako kluczowy sektor high-tech dla Luksemburga.” W jaki sposób rząd chce przyciągnąć kosmiczne firmy górnicze do Luksemburga? Przede wszystkim tamtejsze władze chcą przyjąć regulacje prawne, podobne do tych za oceanem. Chodzi o to, żeby europejscy przedsiębiorcy, którzy zainwestują ogromne pieniądze w pozyskanie bogactw naturalnych z planetoid, mieli pewność, że to, co stamtąd wydobędą, będzie należeć do nich i będą mogli czerpać korzyści np. ze sprzedaży tych surowców. Ponadto rząd planuje zachęty finansowe dla firm. Międzynarodowe firmy, które zdecydują się inwestować w badania i rozwój pod kątem kosmicznego przemysłu wydobywczego na terenie Luksemburga, będą mogły ubiegać się o zwrot 45% poniesionych na to kosztów. Co więcej władze tego kraju obiecują, że będą też bezpośrednio zasilać kapitałem same przedsiębiorstwa, których kosmiczne projekty okażą się szczególnie obiecujące. Przy realizacji opisywanych przedsięwzięć luksemburski rząd będzie korzystał z pomocy amerykańskiego, chińskiego oraz europejskiego doradcy. Tym ostatnim został Jean-Jacques Dordain, były szef Europejskiej Agencji Kosmicznej, który już zaangażował się w projekt. Zdaniem Dordaina, wszystkie główne elementy misji, niezbędne do wydobywania surowców z planetoid, został już przetrenowane przez światowe agencje kosmiczne: „Dotarcie do asteroidy – zrobione. Lądowanie na asteroidzie – zrobione. Pobieranie próbek – zrobione. Dostarczenie próbek na Ziemię – zrobione.” Jeśli chodzi o aspekt prawny całej sprawy, to wciąż nie ma jednoznacznej interpretacji, czy roszczenie przez firmy prawa własności do surowców pozyskanych z planetoid nie stoi w sprzeczności z zapisami Układu o zasadach działalności państw w zakresie badań i użytkowania przestrzeni kosmicznej z 1967 r. Artykuł drugi tego traktatu mówi bowiem, że przestrzeń kosmiczna, łącznie z Księżycem i innymi ciałami niebieskimi, nie podlega zawłaszczeniu przez państwa ani poprzez ogłoszenie suwerenności, ani w drodze użytkowania lub okupacji, ani w jakikolwiek inny sposób. Zdaniem wicepremiera Schneidera kosmiczne górnictwo nie narusza traktatu. Działalność tę można porównać do działania rybaków, którzy łowiąc ryby na wodach międzynarodowych nie roszczą sobie przecież praw do posiadania na własność całych mórz czy oceanów. Zdaniem Schneidera, Luksemburg, ze swoją opinią kraju nikomu nie zagrażającego i neutralnego, ma szansę przyczynić się do osłabienia prawnych sprzeciwów wobec komercyjnego pozyskiwania bogactw z planetoid a zarazem do poszerzenia międzynarodowej współpracy w tej dziedzinie.]]> 7571 0 0 0 <![CDATA[Zmiany klimatu – globalny problem, kolejny wykład popularnonaukowy w Planetarium Niebo Kopernika]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7581 Mon, 08 Feb 2016 14:28:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7581 jo1 Temperatura na świecie wzrasta i obserwujemy ekstremalne zjawiska pogodowe. Które procesy nasilają te zmiany i jakie są ich ekologiczne efekty na świecie i w Polsce? Jaką rolę w walce ze zmianami klimatu mają ekosystemy lądowe? Jak krytycznie słuchać doniesień dotyczących zmian klimatu, jak odróżnić fakty od mitów? W którym kierunku posuwają się badania naukowe poświęcone temu problemowi? O tym wszystkim podczas swojego wykładu opowie prof. Janusz Olejnik. Prof. Dr hab. Janusz Olejnik, Sukcesy Wielkopolski 7 Programu Ramowego UE http://michal.kalet.pl Prof. dr hab. Janusz Olejnik – kierownik Katedry Meteorologii na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Od wielu lat zajmuje się zmianami klimatycznymi skupiając się na wymianie masy i energii między różnymi ekosystemami a atmosferą oraz nowoczesnymi technikami pomiarów strumieni gazów cieplarnianych. Był między innymi stypendystą Międzynarodowego Instytutu Analizy Systemowej (IIASA- Laxenburg, Austria), Fundacji Alexandra von Humboldta (Monachium i Berlin) oraz Fundacji Dekaban (UBC – Vancouver, Kanada). Koordynował wiele naukowych projektów Unii Europejskiej, w ramach których współpracował z ekspertami z zakresu zmian klimatu na Uniwersytetach w Europie, USA i Kanadzie. Wykładał na międzynarodowych konferencjach naukowych oraz prowadził zajęcia dydaktyczne na uniwersytetach w kraju i poza Polską. Reprezentował Polskę w pięciu Akcjach COST UE oraz jest przewodniczącym polskiego konsorcjum ICOS-PL (Integrated Carbn Observation System – Polska).   ]]> 7581 0 0 0 <![CDATA[Supernowa 2015F oraz.. 2016adj!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7626 Tue, 09 Feb 2016 21:04:48 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7626 Tymczasem ciekawostka z dnia 8/9 lutego 2016. Zaobserwowano właśnie nową supernową (SN 2016adj ) typu najprawdopodobniej Ib (według najnowszych pomiarów) w NGC 5128!  Najnowsze analizy oraz dane dostępne na stronie: http://www.astronomerstelegram.org/?read=8657 oraz http://wis-tns.weizmann.ac.il/object/2016adj [caption id="attachment_7627" align="aligncenter" width="1000"]NGC5128_SN2016adj_9feb2016 SN 2016adj[/caption] NGC 5128 znajduje się około 15 milionów lat świetlnych od nas i jest silnym źródłem fal radiowych a przy tym najbliższą nam radiogalaktyką.]]> 7626 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> ]]> 192 0 0 193 192 1 194 http://www.minus4.info/ 192 3 <![CDATA[Poszukiwania drugiej ziemi! ESA - PLATO]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7658 Wed, 10 Feb 2016 22:10:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7658 PLATO45deg-Dark_MGzoom Misja PLATO w skrócie Planetary Transits and Oscillations of stars, czyli planetarne tranzyty i pulsacje gwiazd. Pierwsza część nazwy sugeruje, że do czynienia będziemy mieć tutaj z egzoplanetami, druga związana z oscylacjami/pulsacjami to działka tak zwanej astrosejsmologii, a w przypadku Słońca heliosejsmologii. Astrosejsmologia wprowadza zasadniczy podział na co najmniej dwie kategorie, oscylacje wzbudzane pulsacyjnie oraz te wzbudzane przez turbulencje konwekcyjną. Słońce zalicza się do tej drugiej kategorii gwiazd, podobnie jak na przykład alfa Centauri. Ale wróćmy do PLATO. PLATO została wybrana przez ESA jako jedna z misji programu ESA Cosmic Vision 2015-2025 i jej start planowany jest dopiero na 2024 rok, spróbujmy przyjrzeć się tej misji nieco bliżej. Dwa główne pytania na jakie odpowiedzieć ma PLATO to: jakie są sprzyjające warunki do formacji planet i powstania na nich życia ? oraz jak działa System Słoneczny ? PLATO przyjrzy się głównie gwiazdom relatywnie bliskim nam, poszukując zmian jasności tarczy gwiazdy spowodowanych tranzytem planety na jej tle. Używając 34 małych teleskopów zbadane zostanie niemal milion gwiazd! Bardzo ważnym będzie także zbadanie aktywności sejsmicznej gwiazdy, czyli wspomniana wcześniej astrosejsmologia. Pozwoli to na szczegółową charakterystykę gwiazdy, w tym pomiar jej masy, promienia czy nawet wieku. Korzystając z danych z obserwacji naziemnych dotyczących prędkości radialnej będzie można ustalić masy oraz promienie planet, a co za tym idzie ich gęstość co pozwoli z kolei ocenić ich skład! Misja skupiona będzie na poszukiwaniu planet wielkości Ziemi oraz Super-Ziemi, idealnie znajdujących się w takich odległościach od swojej gwiazdy, które pozwalają na istnienie wody w stanie ciekłym. Wyniki misji PLATO pozwolą nam lepiej zrozumieć układy podobne do naszego układu Słońce-Ziemia. Start misji planowany jest na rok 2024 z Kourou i trwać ma 6 lat, operując z punktu Libracyjnego L2 około 1.5mln kilometrów od Ziemi. Skoro mamy juz wstęp, to spróbujmy przyjrzeć się bliżej misji PLATO.
    Tranzyt planety na tle tarczy gwiazdy i jej wpływ na jasność obserwowaną jest raczej dosyć jasny, ale dla tych którzy jeszcze nie znają tej metody, poniższa grafika z pewnością wiele wyjaśni.
    trans_ani
    [caption id="attachment_7678" align="aligncenter" width="698"]screen-shot-2011-09-26-at-5-40-04-pm Tranzyt na tle gwiazdy[/caption] Prędkość radialna wymaga trochę lepszej animacji, ale na szczęście mamy i taką która powinna wam rozjaśnić sprawę lepiej niż jakiekolwiek słowa: spectro OK, mam nadzieję, że sytuacja się delikatnie rozjaśniła! Znając masę oraz promień planety, możemy policzyć średnią gęstość planety, przy tym ocenić czy mamy do czynienia z planeta gazową czy może skalistą ? Znając dystans orbitalny oraz parametry atmosfery, stwierdzimy czy planeta nadaje się do życia (w sensie w jakim życie znamy, czyli na podstawie obserwacji z naszej planety). Znając wiek scharakteryzujemy planety oraz dowiemy się więcej o ewolucji systemów planetarnych, im więcej danych zbierzemy tym więcej możliwych korelacji jesteśmy w stanie zauważyć. W tym celu potrzebujemy także danych o samej gwieździe aby móc ją odpowiednio scharakteryzować. Błędna charakterystyka wpłynęłaby na dalszą propagację błędów i w rezultacie na złą klasyfikację egzoplanety (na przykład jako znajdującą się w strefie nadającej się do życia). [caption id="attachment_7682" align="aligncenter" width="1000"]Untitled Strefa przyjazna życiu[/caption] Poniższa grafika przedstawia rzeczywiste sklasyfikowane egzoplanety, przy czym jak widzimy czynnik błędu jest bardzo wysoki, szczególnie jeśli chodzi o masę, jest to spowodowane tym, ze Kepler nie dostarcza nam specjalnie żadnych konkretnych informacji o charakterystyce odkrytych egzoplanet. Untitled 2 Tymczasem potrzebujemy tych parametrów zmierzonych z wysoką dokładnością aby móc oddzielić planety typu ziemskiego od planet mini-gazowych. Untitled 3 PLATO ma wskazać planety które powinny być poddane dokładniejszemu badaniu spektroskopowemu ich atmosfer, wskazując dzięki temu potencjalne planety na których może istnieć życie! Ci którzy śledzą aktualne misje NASA bądź ESA z pewnością słyszeli o misjach takich jak Cheops(ESA) czy TESS (NASA) oraz K2 (NASA), problem z tymi misjami jest taki, że skupiają się one głównie na szukaniu planet, których okres obiegu wokół gwiazdy to nie więcej jak ~80 dni. W skrócie misje te nie wykryłyby nawet w naszym układzie niczego poza Merkurym! Untitled 4 Ponadto PLATO po raz pierwszy oszacuje wiek obserwowanych systemów planetarnych, co z pewnością przyczyni się do lepszego ocenienia w jakiej aktualnie fazie obserwowane planety mogą się znajdować. Untitled 5 Z powyższej grafiki, widać także, że nie bez znaczenia jest średnia gęstość, co z kolei jeśli się bliżej przyjrzeć daje pewien obraz i pozwala snuć wnioski na temat ewolucji układów planetarnych. Pozwala nam to też stawiać pytania, na które dziś nie znamy odpowiedzi. Czy istnieją super-masywne planety skaliste ? Jeśli tak to jak powstają ? Untitled 6 [caption id="attachment_7690" align="aligncenter" width="866"]Untitled 7 Przewidywany model formowania się planet[/caption]
    PLATO pozwoli skonfrontować nasze przewidywania z obserwacjami i pomiarami, łącząc w sobie zarówno parametry i charakterystykę gwiazdy, jak również szczegółowe dane dotyczące planet, tego jak ich gęstości oraz masy mają się do odległości od gwiazdy, czy do samych parametrów gwiazdy. Świetnie, dobrnąłeś aż tutaj, więc należy Ci się jeszcze solidniejsza dawka informacji! Otóż poniżej spróbuje przedstawić w jaki sposób naukowcy misji PLATO mają zamiar dokonać powyższego! Dwie koncepcje budowy, obydwie na zakładają 32 wolniejsze kamery 25s(sekundowe) (światło białe) oraz dwie szybkie 2.5s(sekundowe) dwu kolorowe. Untitled 10 Untitled 9 Untitled 8 Untitled 11 Strategia obserwacyjna rozłożona na 6 lat, uwzględnia 2 obszary na niebie w których przegląd potrwa dłużej. Untitled 12 Potencjał misji PLATO w detekcji planet podobnych do Ziemi oraz Super-Ziemi w porównaniu do misji Kepler oras TESS. [caption id="attachment_7696" align="aligncenter" width="1000"]Untitled 13 Po lewej: krótki okres obiegu, Po prawej: Odległości dla układów podobnych do Słońce-Ziemia które uznajemy za zdolne do życia[/caption] Wyniki misji PLATO pozwolą skierować teleskopy misji JWST, E-ELT czy SPICA w konkretnie wskazane miejsca w celu dalszego badania atmosfer wskazanych planet oraz późniejszego przygotowania nowych misji w celu szukania śladów życia we Wszechświecie!  ]]>
    7658 0 0 0
    <![CDATA[NA ŻYWO: Konferencja - czyżby przełom w sprawie fal grawitacyjnych?]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7728 Thu, 11 Feb 2016 14:31:31 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7728
    ]]>
    7728 0 0 0 ]]> 203 0 0
    <![CDATA[ASTRO-H - będzie obserwować czarne dziury!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7787 Fri, 12 Feb 2016 12:06:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7787 Japan Aerospace EXploration Agency) przygotowuje się właśnie do wystrzelenia swojego szóstego już satelity dedykowanego obserwacjom w paśmie rentgenowskim (X-ray) z centrum Tenegashima, Kagoshima w Japonii. ASTRO-H ma dostarczyć danych z różnego rodzaju wysokoenergetycznych zjawisk kosmicznych, poczynając od super rozgrzanej materii opadającej w kierunku czarnej dziury, a na ewolucji rozległych gromad galaktyk kończąc. Obserwatorium posiada na swoim pokładzie cztery zaawansowane instrumenty pokrywające różne zakresy spektrum energetycznego, poczynając od niskoenergetycznych promieni rentgenowskich rzędu 300 eV aż do promieni gamma o energiach rzędu 600,000 eV. Dla porównania energia światła widzialnego mieści się w przedziałach 2-3 eV. [caption id="attachment_7788" align="aligncenter" width="1000"]astro-h_illo_labels_0 Lokalizacja instrumentów pomiarowych ASTRO-H[/caption] Obserwujemy promieniowanie rentgenowskie z różnego rodzaju źródeł kosmicznych, takich jak eksplozje gwiazd czy silne pola magnetyczne. Badanie tych fenomenów jest jest możliwe właśnie dzięki obserwatoriom takim jak ASTRO-H. Najnowsze obserwatorium jest w stanie obserwować promieniowanie rentgenowskie około 10 razy słabsze niż jego poprzednik - japońskie obserwatorium Suzaku, które działało w latach 2005-2015. Aby osiągnąć takie rezultaty ASTRO-H używa czterech osobnych ale wzajemnie dostrojonych instrumentów. [caption id="attachment_7789" align="aligncenter" width="683"]p100010349 ASTRO-H[/caption] Dwa identyczne teleskopy rentgenowskie, posiadają elementy lustra dostarczone przez zespół z centrum lotów kosmicznych Goddarda (NASA). Ponieważ promienie rentgenowskie mogą penetrować materię, lustra bazują na rozwiązaniach znanych z teleskopów Woltera (bardzo mały kąt odbicia) - szczegóły tej specyficznej optyki w artykule: http://www.x-ray-optics.com/index.php?option=com_content&view=article&id=59&Itemid=71&lang=en#Wolter_optics . Działa to podobnie do kamienia który odbija się na tafli wody (który pod większymi kątami także ma możliwości penetracyjne tafli wody). [caption id="attachment_7791" align="aligncenter" width="1000"]x-ray_mirror Lustro teleskopu rentgenowskiego ASTRO-H[/caption] Jeden z instrumentów kieruje promienie do szerokokątnej kamery dostarczonej przez JAXA, a w tym samym czasie drugi przyrząd pomiarowy kieruje je do spektrometru rentgenowskiego (SXS - Soft X-Ray Spectrometer) zbudowanego przez NASA (Goddard Space Centre). Zazwyczaj aby dowiedzieć się czegoś więcej o obserwowanym obiekcie (temperatura, skład) astronomowie rozdzielają wiązkę na różne długości fali (tworząc pewnego rodzaju swoista tęczę, taką jaka powstaje gdy światło przechodzi przez pryzmat). Tak powstałe widmo może być swoistym odciskiem palca obserwowanego obiektu, który może nam powiedzieć dużo więcej o strukturze, temperaturze czy jego składzie. Natomiast w tym przypadku astrofizycy opracowali alternatywną metodę badania tych specyficznych "kolorów" rentgenowskich, zwaną mikrokalorymetrią. Metoda ta daje niespotykaną rozdzielczość widmową bez "rozrzedzania" intensywności promienia, jak miało to miejsce w poprzednio stosowanych metodach pomiarowych. [caption id="attachment_7792" align="aligncenter" width="1000"]microcal_sxs Serce ASTRO-H, SXS - Spektrometr miękkiego promieniowania rentgenowskiego. 5mm tablica mikrokalorymetru w samym środku.[/caption] To niezwykłe przedsięwzięcie Japonii oraz Stanów Zjednoczonych zaowocowało nowej jakości spektrometrem promieni rentgenowskich. Pionierami tej technologii byli naukowcy ze Stanów Zjednoczonych, których pierwsze prace ukazały się w latach osiemdziesiątych. ASTRO-H to pierwsza możliwość przetestowania tej technologii  bezpośrednio jako element kosmicznego obserwatorium. SXS mierzy generowane ciepło w momencie gdy pojedyncze cząstki światła (fotony) uderzają w detektor. SXS jest w stanie bardzo dokładnie zmierzyć energię tych cząstek, mierząc minimalny wzrost temperatury jaki powoduje każda z nich. Ponieważ zmiany te są bardzo małe, detektor jest schłodzony do temperatury -273.1 stopni Celcjusza -- delikatnie ponad temperaturę zera absolutnego (-273.15 C). Dzięki super schłodzonemu ciekłemu helowi oraz całej gamie innych przyrządów oraz swoistego rodzaju magnetycznych "chłodziarek", SXS planuje utrzymać odpowiedni stopień schłodzenia przez około 3 lata. Technologia użyta w SXS, przyniesie nową jakość obrazowania rentgenowskiego. Ponadto obserwatorium posiada również dwa identyczne teleskopy twardego promieniowania rentgenowskiego (wraz z kamerami) - o zakresie 5,000 do 80,000 eV oraz dwa miękkie detektory promieni gamma o czułości 60,000 do 600,000 eV ale bez kamer umożliwiających jednoczesne obrazowanie i dokonywanie pomiarów. Po więcej informacji odsyłamy na strone NASA: http://www.nasa.gov/astro-h Start na żywo oglądać można na stronie: http://www.nasa.gov/content/jaxa-youtube-live-astro-h-launch Start pierwotnie miał nastąpić dziś, tj. 12.02.2016, obecnie został przesunięty (ze względu na zapowiadaną złą pogodę) jak informuje JAXA: https://www.youtube.com/watch?v=kH-wJ1E00wA Źródło: NASA]]> 7787 0 0 0 718 http://dekrtyuijg.com/ do an essay for me http://dekrtyuijg.com/ Fine posts. Thank you.]]> 0 0 229 http://www.pulskosmosu.pl/2016/03/27/japonczycy-utracili-kontakt-z-obserwatorium-kosmicznym-hitomi/ 0 0 <![CDATA[Interaktywna panorama z chińskiego lądownika Chang'e 3]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7815 Sat, 13 Feb 2016 15:04:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7815 lunar-panorama-change-3-lander-2013-12-17-2 Panorama księżycowa z chińskiego lądownika księżycowego Chang'e 3, w tle łazik księżycowy Yutu. Chang'e wykonał te połączone ze sobą zdjęcia 17 grudnia 2013 roku. Lądowanie było obserwowane przez NASA za pomocą Lunar Reconnaissance Orbiter Camera (LROC): change3-timelapse-feb after_3_m1147290066rlabeled_blownup Lądowanie miało miejsce w obszarze zwanym Mare Imbrium (Morze Deszczów). Po przebyciu 100 metrów łazik Yutu zatrzymał się w styczniu 2014 roku, aczkolwiek instrumenty pokładowe łazika cały czas pracują, analiza danych z miejsca lądowania wykonana przez chińskich naukowców dostępna jest pod adresem: http://www.nature.com/ncomms/2015/151222/ncomms9880/pdf/ncomms9880.pdf  Na sam koniec najciekawsze! Pełna interaktywna panorama z Chang'e 3 dostępna pod adresem https://www.360cities.net/image/lunar-panorama-change-3-lander  ! Serdecznie polecamy !    ]]> 7815 0 0 0 <![CDATA[NGC 6888]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7838 Sun, 14 Feb 2016 12:14:11 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7838 ngc6888_soap_eder_m Mgławica emisyjna w konstelacji Łabędzia, tak zwana Mgławica Półksiężyc.. chociaż bardziej przypomina... mózg albo serce... ze względu na swoją dosyć skomplikowaną strukturę. Ta mocno zjonizowana struktura uformowała się na skutek swojej centralnej gwiazdy Wolfa-Rayeta WR 136. Gwiazda ta początkowo jako gorący nadolbrzym wyewoluowała w gwiazdę Wolfa-Rayeta. Podczas tej ewolucji zewnętrzna powłoka czerwonego karła została wyrzucona przez silny wiatr gwiazdowy, tym samym wokół nowo powstałej gwiazdy możemy dziś obserwować serię złożonych powłok dodatkowo zjonizowanych przez ultrafioletowy strumień swojej gwiazdy centralnej. Bingo. Powstała mgławica emisyjna. Podejrzewa się, że centralna gwiazda mgławicy niedługo zakończy swoje życie jako spektakularna supernowa. Obiekt który znajduje się w dole po lewej stronie to nie tak dawno temu odkryta mgławica planetarna ... bańka mydlana. Zaobserwował ją amator astronom Dave Jurasevich 19 czerwca 2007 roku, później obserwacje powtórzyli Keith. B. Quattrocchi oraz Mel Helm 18 lipca 2008 roku zgłaszając obserwację do Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU). Inna obecnie obowiązująca nazwa tej mgławicy to PN G75.5+1.7. Zdjęcie samej mgławicy w ekstremalnie dużej rozdzielczości : 8578 x 8205 206.3 Mb 24-bit color TIFF Więcej o odkryciu PN G75.5+1.7 : http://www.starimager.com/Image%20Gallery%20Pages/Hydrogen%20Alpha%20Images/ic%201318_AP_8%20pane%20mosaic_bubble%20nebula.htm]]> 7838 0 0 0 <![CDATA[Seks na orbicie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7849 Sun, 14 Feb 2016 16:04:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7849 0071b18900172f6150f00553 Stan mikrograwitacji to kupa niesamowitej zabawy, wszystko wraz z nami się unosi i nawet proste czynności takie jak picie płynów stają się niezwykłe. A to co nowe i niezwykłe potrafi być podniecające. No nie ukrywajmy, nowa kanapa w mieszkaniu bywa wystarczająco stymulująca, to co dopiero STAN NIEWAŻKOŚCI NA STACJI KOSMICZNEJ?! To robili to w końcu? Nigdy nikt tego oficjalnie nie powiedział, ale jest kilka powodów do plotek. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej pojawiali się już astronauci będący ze sobą w związku.  oczywiście byli pytani o seks na orbicie. Odpowiedź nie została udzielona. Od razu nabieramy więc podejrzeń, że to musiało się odbyć, no ale pewności nie ma. Skoro nikt nie może udzielić odpowiedzi jak to jest, możemy jedynie spróbować wysnuć jakieś przypuszczenia. A wszystko wskazuje na to, że nie byłoby wcale tak super. Ze względu na stan mikrograwitacji pojawiają się problemy z naszym ciałem. Znany jest fakt, że słabną nasze mięśnie i kości, przez co astronauci spędzają dużo czasu na siłowni, ale to nie są oczywiście jedyne efekty. Mikrograwitacja ma także wpływ na nasz układ krwionośny. Z tego powodu może pojawić się spory problem, aby genitalia astronautów obu płci były odpowiednio przygotowane do wspólnej zabawy. Ale żeby nie było mało, to wciąż nie jedyna przeciwność losu. Przypomnijcie sobie filmik astronauty Chrisa Hadfielda, na którym wyciska wodę z ręcznika. Cały płyn wciąż przylega do powierzchni i dygocze sobie na niej jak galareta. A teraz zinterpolujcie tę wiedzę o płynach do uciech na orbicie. Trochę fuj. https://www.youtube.com/watch?v=o8TssbmY-GM Lista takich potencjalnych problemów jeszcze się ciągnie: poziom hormonów, bezpieczeństwo związane z wysiłkiem fizycznym, wpływ promieniowania na spermogenezę, czy same technikalia związane z zasadami dynamiki Newtona. Ta dziedzina jest bardzo słabo zbadana, o co chyba można z resztą mieć pretensje. Bo w zasadzie czemu tego nie badać? Seks to bardzo ważna część naszego życia, eksploracja kosmosu rozwija się coraz prężniej i prędzej czy później do seksu w tych warunkach dojdzie. Ba, nawet przymierzają się do tego wytwórnie filmów pornograficznych. (Pornhub uruchomił na Indiegogo kampanię, by uzbierać fundusze na nakręcenie pierwszego filmu dla dorosłych w kosmosie, ale udało im się otrzymać od fanów zaledwie 7% funduszy. Ludzkości, zawiodłem się na tobie!) Czemu agencje kosmiczne tym tematem się nie zajęły? Kinsey Institute, zajmujący się badaniami w tej dziedzinie życia, zarzuca im zwyczajny dystans do tematu uwarunkowany uprzedzeniami społecznymi i kulturowymi, traktowanie seksu jako tabu. NASA z drugiej strony uważa, że to jeszcze nie jest temat ważny do badań, a zachowania seksualne mogą źle wpływać na załogę, rozpraszając ich i tworząc podziały między jej członkami przez co też stara się nie wysyłać astronautów będących razem w związku na wspólne misje. Bądź co bądź, idziemy do przodu i nie będzie można chować tego wiecznie pod kołderką. Niezależnie od tego czy okaże się to możliwe czy niemożliwe, przyjemne czy nieprzyjemne, bezpieczne czy niebezpieczne, to jest to tylko ten fizyczny aspekt miłości. Czy w przestrzeni kosmicznej, czy tu na Ziemi, możemy złapać naszą drugą połówkę za rękę i razem patrzeć w gwiazdy. Bo sama miłość nie zależy od grawitacji. 09ROUNDUPA2-articleLarge]]> 7849 0 0 0 ]]> ]]> <![CDATA[Kepler odkrył skalistego olbrzyma!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=7898 Mon, 15 Feb 2016 19:00:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=7898 Artystyczna wizja dużej planety skalistej, takiej jak BD+20594b. Źródło: JPL-Caltech/NASA Artystyczna wizja dużej planety skalistej, takiej jak BD+20594b.
    Źródło: JPL-Caltech/NASA[/caption] Kosmiczny Teleskop Keplera pozwolił astronomom odkryć największą z dotąd znanych planetę skalistą. BD+20594b, bo to o niej mowa, orbituje wokół odległej od nas o ponad 500 lat świetlnych gwiazdy w konstelacji Barana. Masywny glob okrąża swoje słońce co zaledwie 42 ziemskie dni, po dosyć ciasnej orbicie.  Średnica egzoplanety to około połowy średnicy Neptuna, jest mniej więcej 2,2 raza większa od średnicy Ziemi. Niemniej masa tego globu szacowana jest na 16-krotność masy naszej planety. To oznacza, że gęstość BD+20594b to niebagatelne 8 g/cm sześcienny. Dla porównania, średnia gęstość Ziemi to 5,5 g/cm sześcienny. Zważywszy na rozmiar nowo odkrytego ciała niebieskiego badacze z początku sądzili, że mają do czynienia z gazowym gigantem. Jednak z pomocą instrumentu HARPS, zainstalowanego na należącym do ESO teleskopie w chilijskim La Silla, udało się potwierdzić, iż planeta BD+20594b musi być globem skalistym. Odnalezienie skalistej planety pozasłonecznej o niespotykanych dotąd rozmiarach oznacza, że stosowane przez naukowców teoretyczne modele formowania się planet wokół gwiazd wymagają ciągłej weryfikacji i ulepszania, gdyż w tym temacie wiele jeszcze może nas zaskoczyć. ------------------------------------------------------- A tutaj dobrze ukryty mini-konkurs. Aby wygrać jedną z czterech książek autorstwa Caleba Scharfa pt. "Kompleks Kopernika" ufundowanych przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka poniżej w komentarzach napisz czego jeszcze brakuje Ci na Pulsie Kosmosu: może zapomnieliśmy o jakimś obszarze astronomii; może chcesz więcej informacji o działaniach miłośników astronomii; może korzystasz z jakiegoś medium społecznościowego gdzie nas nie ma? Dwie książki powędrują do Autorów dwóch pierwszych komentarzy, a dwie do Autorów najciekawszych wpisów. :) Na odpowiedzi czekamy 24 godziny od publikacji tego wpisu :) ------------------------------------------------------]]>
    7898 0 0 0 223 0 0 224 0 0
    <![CDATA[Zatarte ślady na Weście]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8077 Sat, 20 Feb 2016 18:56:37 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8077 Planetoida Westa w obiektywie sondy Dawn. Image credit: NASA/JPL-Caltech/UCAL/MPS/DLR/IDA Planetoida Westa w obiektywie sondy Dawn.
    Image credit: NASA/JPL-Caltech/UCAL/MPS/DLR/IDA[/caption] Między 4,1 a 3,8 mld lat temu planety typu ziemskiego i inne ciała niebieskie w wewnętrznej części Układu Słonecznego zostały intensywnie obrzucone okruchami skalnymi. Okres ten zwany jest Wielkim Bombardowaniem. Było ono prawdopodobnie związane z kształtowaniem się orbit wielkich zewnętrznych planet gazowych. Jego liczne ślady odnajdujemy dziś wśród kraterów na powierzchni Księżyca. Wiele takich śladów było też zapewne na Ziemi, jednak z czasem uległy one zatarciu za sprawą procesów erozyjnych. Takie procesy erozyjne jak na Ziemi nie mogły mieć miejsca na pozbawionej atmosfery planetoidzie Westa, krążącej w Pasie Głównym. Niemniej, zdjęcia wykonane w latach 2011-2012 przez sondę Dawn wskazują, iż powierzchnia Westy pozbawiona jest niemal zupełnie śladów Wielkiego Bombardowania. Co sprawiło, że uległy one zatarciu? Przyczyny tego stanu rzeczy analizuje Simona Pirani, doktorantka z Lund Observatory w Szwecji, w pracy, której wstępna wersja ukazała się na portalu arxiv.org. Pirani wskazuje przynajmniej dwa możliwe powody tego, iż na Weście nie widać kraterów z okresu Wielkiego Bombardowania. Pierwsza możliwość jest taka, iż te dawne kratery zostały gruntownie przykryte przez materiał wyrzucony ze skorupy planetoidy podczas późniejszych zderzeń z kosmicznymi skałami. Im większa masa trafianej taką skałą planetoidy, tym więcej okruchów skalnych i pyłu wyrzuconego ze skorupy uderzonego obiektu osiądzie z powrotem na jego powierzchni. W ten sposób materiał wzniecony przy wybijaniu późniejszych kraterów mógł w ciągu ostatnich blisko 4 mld lat całkowicie zaścielić kratery z czasów Wielkiego Bombardowania, czyniąc je niewidocznymi. Druga opcja związana jest z aktywnością sejsmiczną planetoidy. Zdjęcia ukazały dwa ogromne baseny uderzeniowe w pobliżu południowego bieguna Westy. Uderzenia skalistych brył, które doprowadziły do powstania owych zagłębień, musiały być dość mocne. Po nich mogły nastąpić na planetoidzie silne „trzęsienia ziemi”, które przyczyniły się do zatarcia wcześniejszych kraterów z okresu Wielkiego Bombardowania. Co więc zniwelowało ślady po Wielkim Bombardowaniu na Weście? Do poznania odpowiedzi może przyczynić się fakt, iż na Ziemi odnaleziono kamienne meteoryty, znane jako HED, pochodzące właśnie z tej planetoidy. Rozwiązanie owej zagadki może nas też przybliżyć do zrozumienia dlaczego, jak pokazują symulacje komputerowe, we wczesnym etapie formowania się naszego układu planetarnego, jego wewnętrzna część mogła cierpieć na pewien niedobór masy (co może leżeć u źródła niewielkich rozmiarów Marsa). Według Simony Pirani, kolejnym krokiem w badaniach powinno być doszukanie się, w jaki sposób ta brakująca masa zniknęła, prawdopodobnie w czasie kiedy zalążki planet wchodziły ze sobą w interakcje. Źródło: http://www.space.com/]]>
    8077 0 0 0
    <![CDATA[Szklarnia z pomidorami zagraża rezerwatowi ciemnego nieba]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8188 Wed, 24 Feb 2016 10:33:20 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8188 Zanieczyszczenie świetlne nad szklarnią w Langley, w Kolumbii Brytyjskiej. Fot. Gavin Schaefer; licencja: CC BY-SA 3.0 Zanieczyszczenie świetlne nad szklarnią w Langley, w Kolumbii Brytyjskiej.
    Fot. Gavin Schaefer; licencja: CC BY-SA 3.0[/caption] Izerski Park Ciemnego Nieba jest poważnie zagrożony, przez gigantyczną szklarnię. Należąca do firmy Citronex cieplarnia o powierzchni 10 ha została wybudowana pod Bogatynią. Uprawia się w niej pomidory i ogórki. Niestety, nocą cała konstrukcja emituje olbrzymią ilość światła. Jako pierwsze zaprotestowało Czeskie Towarzystwo Astronomiczne. Jak zauważył reprezentujący je astronom, Martin Gembec, szklarnia świeci tak jasno, jak 100-tysięczne miasto. Taki stan rzeczy nie tylko zagraża polsko-czeskiemu rezerwatowi ciemnego nieba w Górach Izerskich, ale także utrudnia życie okolicznym mieszkańcom. Czesi z przygranicznego Frydlandu narzekają, że przez łunę świetlą bijącą od szklarni nie mogą spać. Spór wywołany przez cieplarnię wchodzi osiąga coraz wyższe instancje. Regionalne władze czeskie zwróciły się o pomoc do polskiego ambasadora w Pradze oraz do własnego przedstawiciela w Warszawie. O problemie dyskutowali też niedawno ministrowie środowiska obu krajów. - Postaramy się znaleźć rozwiązanie – zapewnił rzecznik Ministerstwa Środowiska, Jacek Krzemiński. Sprawa otarła się już także o Parlament Europejski. Władze spółki Citronex przesłały do agencji AP oświadczenie, z którego wynika, że szklarnie zostały skonstruowane zgodnie z przepisami polskiego prawa budowlanego. Firma zwróciła się też do holenderskiego instytutu badawczego z prośbą o zaprojektowanie „specjalnego systemu zasłon, które ograniczają emisję światła”. Miejmy nadzieję, że problem uda się wkrótce rozwiązać i powstałe już cieplarnie osłonić tak, by światło nie wydostawało się na zewnątrz. Docelowo bowiem firma chce pod Bogatynią postawić 100 ha szklarni, w których pracę znajdzie 1 tys. osób.]]>
    8188 0 0 0
    <![CDATA[SpaceX na żywo!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8208 Wed, 24 Feb 2016 20:10:42 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8208
    ]]>
    8208 0 0 0
    <![CDATA[Europejska Agencja Kosmiczna: czas na Marsa!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8469 Tue, 08 Mar 2016 08:00:05 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8469 esa atg mediala Poniedziałek 14 marca przejdzie do historii Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Godzina 10:31 czasu polskiego, kosmodrom Bajkonur w Kazachstanie. Rakieta Proton gotowa do startu. Na jej pokładzie część pierwsza misji ExoMars. Wspólne przedsięwzięcie ESA oraz rosyjskiej agencji ROSKOSMOS - orbiter TGO oraz lądownik Schiaparelli wyruszą razem w kierunku Marsa, a ich podróż potrwa siedem miesięcy. Część pierwsza ExoMars (Exobiology on Mars) ma zbadać przede wszystkim skąd w atmosferze Marsa bierze się metan. Ten gaz może mieć źródło w procesach organicznych (biologicznych) jak również geologicznych [geo - z łac. ziemia; w niedalekiej przyszłości warto zmienić pojęcia]. Między innymi na pytanie skąd metan, odpowie nam orbiter TGO (Trace Gas Orbiter), który będzie stanowił bardzo ważny element w kolejnej fazie misji. TGO będzie przekaźnikiem do komunikacji z łazikiem w drugiej części misji, planowanej na 2018 rok. Zanim nadejdzie pora na łazika, należy przetestować innowacyjne metody kontrolowanego i bezpiecznego lądowania na powierzchni Czerwonej Planety. Do tego celu posłuży lądownik EDM Schiaparelli (Entry, Descent and Landing Demonstrator Module), podczepiony pod orbiter TGO. Będzie to eksperymentalna platforma wyposażona w nowoczesną osłonę ablacyjną (chroniącą przed spaleniem kapsuły w czasie wchodzenia w atmosferę). Za moduł lądownika odpowiedzialny jest włoski oddział Thales Alenia Space, wspierający m.in. misję Cassini/Huygens - stąd też nazwa modułu na cześć XIX wiecznego włoskiego astronoma Giovanni Virginio Schiaparelli. EDM ma 600 kg masy, a lądować będzie za pomocą silników rakietowych na paliwo ciekłe. Po wylądowaniu będzie aktywny przez 2-8 sol (1 sol - 1 doba marsjańska, ok. 24 godziny 40 minut). W tym czasie analizować będzie warunki atmosferyczne takie jak temperaturę, prędkość wiatru czy wilgotność. Ponadto zbada środowisko wokół, zmierzy przejrzystość atmosfery oraz natężenie promieniowania. Punkt kulminacyjny misji planowany jest na 19 października 2016 roku. Trzy dni wcześniej od orbitera oddzieli się moduł Schiaparelli. Będzie zmierzał w kierunku Marsa, tak by 19 października wejść w jego atmosferę z prędkością 21 000 km/h. W tym czasie orbiter TGO wejdzie na orbitę okołomarsjańską i będzie przekazywał dane z lądownika na Ziemię. Co dalej? Podczas kolejnego okna startowego, które w przypadku Marsa zdarza się raz na około 26 miesięcy (jest to korzystne wzajemne położenie Ziemi i Marsa na swoich orbitach; lot odbywać się będzie po trajektorii z użyciem manewru transferowego Hochmanna), w jego kierunku wyruszy część druga ExoMars - platforma badawcza, a na jej pokładzie łazik (ExoMars Rover), w którego konstruowanie zaangażowany został zespół z Polski, konstruktorzy łazika Magma White. Wszystko jest teraz uzależnione od powodzenia pierwszej części misji. Zatem, mocno trzymamy kciuki i kibicujemy podczas startu 14 marca o 10:31!]]> 8469 0 0 0 <![CDATA[Hegel, Marks i tajemnica szybkich wybuchów radiowych]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8524 Sat, 12 Mar 2016 08:27:38 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8524 crab-nebula-pulsar-radiation-beam Młode pulsary, takie jak ten znajdujący się w centrum Mgławicy Krab, mogą emitować powtarzające się szybkie wybuchy radiowe. (Źródło: David A. Aguilar / NASA / ESA)[/caption] Można, powołując się na opinię Hegla, utrzymywać, że wszystkie historyczne fakty i postacie powtarzają się. Karol Marks uściślił tę wypowiedź, mówiąc że pierwsza z tych powtórek to tragedia a druga to farsa. Brzmi to interesująco zwłaszcza teraz, gdy okoliczności towarzyszące próbom wyjaśnienia pochodzenia potężnych wybuchów w dziedzinie radiowej, tzw. szybkich wybuchów radiowych (ang. fast radio bursts, FRB), mogą się kojarzyć z badaniami prowadzonymi nad gwiazdami supernowymi w latach 30-tych XX wieku. W tamtym czasie zagadką numer jeden było, dlaczego wybuchy gwiazd supernowych wykazują tak duży stopień zróżnicowania. Dopiero w latach 90-tych XX wieku zdano sobie sprawę, że za krótkotrwałe i długotrwałe wybuchy w promieniowaniu gamma odpowiedzialne są różne mechanizmy. Podobną zagadką dziś jest zjawisko szybkich wybuchów radiowych, które zostały opisane w przeciągu dwóch tygodni, w dwóch niezależnych pracach naukowych opublikowanych w magazynie Nature. Kłopot w tym, że podczas gdy w pierwszej z tych prac, opublikowanej 26 lutego przez Evana Keana i współpracowników, proponowanym mechanizmem powstawania zjawisk FRB jest zderzenie się gwiazd neutronowych i w konsekwencji ich destrukcja, druga z publikacji, opublikowana tydzień później przez Laurę Spitler i współpracowników, donosi o powtarzających się szybkich wybuchach radiowych pochodzących z tego samego źródła, czego nie da się pogodzić z mechanizmem opisanym w pierwszej pracy! Szybkie wybuchy radiowe są rzeczywiście szybkie - ich czas trwania liczy się w milisekundach. Pojawić się one mogą, i zapewne się pojawiają na sferze niebieskiej, tysiącami. "Zapewne", gdyż detekcja tych zjawisk nie jest trywialna. Największym problemem jest fakt, że radioteleskopy mają bardzo niewielkie pole widzenia, czyli że ogromna większość sfery niebieskiej umyka naszym obserwacjom. Zapewne również są to zjawiska niezwykle energetyczne. "Zapewne", gdyż w sytuacji, w której nie znamy odległości do źródeł FRB (jedyne, co wiemy, to że pochodzą z bardzo odległych galaktyk), dokładne wyliczenie ich energii nie jest możliwe. Zjawiska FRB zostały odkryte przez Davida Narkevica, studenta Uniwersytetu Zachodniej Wirginii w Morgantown, który, współpracując z Duncanem Lorimerem, w roku 2007 odkrył pierwszy FRB podczas przeglądania archiwalnych obserwacji zgromadzonych za pomocą 64-metrowego radioteleskopu w Obserwatorium Parkes. Kolejnych 16 zjawisk FRB zostało zaobserwowanych w następnych latach, głównie w danych zgromadzonych teleskopem z tegoż obserwatorium. Można powiedzieć, słusznie lub nie, że nie jest to imponująca liczba. Faktycznie: o wiele bardziej imponująca jest ilość teorii tłumaczących naturę zjawisk FRB, która znacznie przewyższa ilość zaobserwowanych zjawisk, a wśród których są tak niezwykłe pomysły, jak "wywracające się na lewą stronę" czarne dziury! Pomysł, którego nie powstydził by się Stanisław Lem! Pytanie, która z tych teorii zwycięży i czy będzie ona w stanie wyjaśnić wszystkie obserwowane zjawiska FRB, łącznie z tymi, które są powtarzalne, czy, jak w przypadku prac nad gwiazdami supernowymi, okaże się, że potrzeba więcej niż jednego mechanizmu na wyjaśnienie obserwacji? Zdaniem Duncana Lorimera, próby wyjaśnienia natury zjawisk FRB staną się w najbliższym czasie jednym z gorących tematów badań astrofizycznych, tak więc ci, którzy widzą siebie w tej dziedzinie nauki, już wiedzą, gdzie sięgać, aby zdobyć laury. Pytanie tylko, kto będzie miał rację: Hegel, który twierdził, że historia się powtarza, czy Marks, który tę opinię "uściślił". Cóż - pożyjemy i być może wkrótce, zobaczymy!]]> 8524 0 0 0 <![CDATA[Kosmiczny Arbitraż]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8533 Wed, 09 Mar 2016 20:46:41 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8533 Arbitraż; http://www.corporatelivewire.com/ Symbole prawniczne; http://www.corporatelivewire.com/[/caption]
    Nie da się ukryć, że prywatne loty w kosmos mają przed sobą świetlaną przyszłość. Kwestią czasu pozostanie kiedy takie organizację rządowe jak NASA czy Roscosmos oddadzą pałeczkę w dostępie do przestrzeni kosmicznej prywatnemu sektorowi. Jednak ze zwiększoną dostępnością kosmosu dla osób prywatnych, firmy czy innych rządów zwiększa się również możliwość wystąpienia sporów. Problemem będzie wówczas ustalenie kto, jeśli ktokolwiek, ma kompetencje do rozpoznawania i rozstrzygania zaistniałego sporu. Traktaty międzynarodowe takie jak Traktat Kosmiczny z 1967 zakreśla tylko ogólne definicje w tej materii, podobnie zresztą jak Układ Księżycowy z 1979 r., stanowiący że Księżyc i jego orbity są domeną całej ludzkości.
    Ze względu na koszty kosmicznych podróży niektóre państwa uchwaliły stosowne prawa ograniczające odpowiedzialność kosmicznych przewoźników. Nastąpi to, jeśli ich klienci podpiszą odpowiednie dokumenty o zrzeczeniu się dochodzenia ewentualnych roszczeń. W takim wypadku kłopotem będzie określenie zakresu ochrony jeśli np. wypadek nastąpi w przestrzeni kosmicznej czy też w ogóle poza jurysdykcją takiego państwa. Co więcej, ustalenie związki przyczynowego i odpowiedzialności będzie dodatkowo skomplikowane przez samą zaawansowana technologię użytą w takich podróżach. Ponieważ rozstrzygnięcie takiego sporu jest uzależnione od wielu czynników, choćby tych przytoczonych wcześniej, to wydaje się, że najlepszym sposobem jest odwołanie się do arbitrażu.
    Mało kto wie ale taki arbitraż już istnieje. Jest nim Międzynarodowy Sąd dla Lotnictwa i Arbitrażu Kosmicznego (International Court for Aviation and Space Arbitration – ICASA), który został powołany w Paryżu w 1994 r. przez Societe Francaise de Droit Aerien et Spatial. Jest on otwarty zarówno dla osób fizycznych, prawnych i jednostek nie posiadających osobowości prawej  jeśli pośrednio lub bezpośrednio prowadzą działalność lotniczą lub kosmiczną. Takie szerokie podejście do członkowska świadczy o tym że ICASA jest idealny miejscem do rozstrzygania kosmicznych sporów. ICASA zajmuje się wyłącznie sporami wynikłymi na tle działalności lotniczej i kosmicznej a sami arbitrzy specjalizują się w prawie lotniczym i kosmicznym, przez co gwarantują profesjonalne i rzetelne rozwiązanie zaistniałego sporu.
    Porównując do postępowania tradycyjnego, te prowadzone przez ICASA charakteryzuje się niskim kosztem oraz krótkim czasem do wydania rozstrzygnięcia. Ogólnie, wiele międzynarodowych organizacji, jak np. ONZ, częściowo zaadoptowało francuskie standardy oraz język francuski jako język roboczy i w tym zakresie ICASA się nie rożni. Ponadto ICASA posiada długą listę ekspertów z branży lotniczej i kosmicznej, z której to arbitrzy, przy zachowaniu przewidzianej procedury, mogą wybrać tych najbardziej odpowiednich do wyjaśnienia wyjątkowo skomplikowanych materii zaistniałego sporu. Dodatkowo, jeśli zachodzi taka potrzeba, strony zaangażowane w spór mogą wnioskować o wydanie rozstrzygnięcia tymczasowego.
    Z uwagi na to, że firmy takie jak Virgin Galactic czy SpaceX zwiększają corocznie swoje programy kosmiczne, rola ICASA staje się jeszcze bardziej donioślejsza właśnie ze względu na swoją wyjątkową pozycję jako, jak na razie, jedynego miejsca do arbitrażu sporów wynikłych na tle działalności lotniczej i komicznej.  Warto również wspomnieć o tym, że samo istnieje ICASA może wzmocnić dalszy rozwój firm w sektorze kosmicznym, choćby dlatego, że zapewnia on pewną stabilność prawną w obszarze, który tak właściwie nie podlega niczyjej kontroli.
    ]]>
    8533 0 0 0
    <![CDATA[Jakaż to gwiazda błyszczy na wschodzie?]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8631 Mon, 14 Mar 2016 11:17:04 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8631

    Późnym latem bieżącego roku Sojuz 2 ma wynieść na orbitę nowego rosyjskiego satelitę o nazwie Mayak (czyli „latarnia”). Zadaniem Mayaka będzie świecić i to jasno. Nie jak Jutrzenka, czyli Wenus, która, zwłaszcza na miejskim niebie, czasem ledwo daje się zauważyć, ale jak latarnia właśnie! Mayak ma stać się najjaśniejszą gwiazdą nocnego nieba. Być może będzie jaśniejszy od Księżyca.

    Projekt satelity stworzony został z inicjatywy rosyjskiego portalu społecznościowego Boomstarter. Choć sam satelita będzie na tyle mały, że porównuje się go do bochenka chleba, po umieszczeniu na orbicie ma rozwinąć żagiel o powierzchni 16 metrów kwadratowych wykonany z bardzo cienkiego materiału polimerowego, którego zadaniem będzie jak najbardziej efektywne odbijanie promieni słonecznych.

    Pomysł umieszczania systemów odbijających na orbicie nie jest nowy. Oryginalna idea takiej konstrukcji powstała w głowie niemieckiego naukowca Hermanna Obertha w roku 1920. 4-go lutego 1993 roku prom kosmiczny Progress M-15 umieścił na orbicie, obok stacji kosmicznej Mir, plastikowy, pokryty aluminium dysk o średnicy około 20 metrów, o nazwie Znamya (czyli „banner”). Znamya odbijała światło słoneczne, a celem tego eksperymentu było m.in. przetestowanie możliwości doświetlania z orbity wybranych miejsc na powierzchni Ziemi. Znamya spisała się bardzo dobrze. Wyprodukowała plamę światła o średnicy 5 km, która przemieszczała się po powierzchni Ziemi od południowej Francji do zachodniej Rosji w prędkością 8 km/s. Pomimo, że tego dnia nad Europą znajdowały się chmury, niektórzy obserwatorzy donosili o udanych obserwacjach tak wyprodukowanego strumienia światła. Eksperyment nie trwał długo. Znamya została usunięta z orbity po kilku godzinach i spłonęła w atmosferze Ziemi nad Kanadą.

    Za projektem Mayak stoi grupa dwunastu inżynierów współpracujących z Moskiewskim Uniwersytetem Inżynierii Mechanicznej, oraz pies Kwazar, który jest trzynastym członkiem ekipy. Jednym z głównych celów Mayaka, podkreślanym na stronie internetowej projektu, a zarazem skrzętnie pomijanym milczeniem przez międzynarodowe portale informacyjne (wyjątkiem jest np. The Independent), jest „przypomnienie światu, kto był pierwszy w kosmosie”. Gdy spojrzeć na plakat reklamujący projekt, można nawet sądzić, że ma to być przypomnienie skierowane do Wiadomo-Kogo. Z całą pewnością jednak zadaniem Mayaka nie jest „po prostu świecić” i podnosić ciśnienie astronomom.

    Wśród naukowych celów misji wymieniane jest (1) testowanie systemu aerodynamicznych hamulców, które mogą posłużyć do sprowadzania Mayaka i być może przyszłych satelitów z orbity do atmosfery ziemskiej, pomagając rozwiązać problem śmieci kosmicznych, (2) udział w projekcie mającym ułatwić obliczanie jasności satelitów na niebie zanim zostaną umieszczone na orbicie, oraz (3) pomiar gęstości górnych warstw atmosfery ziemskiej. Czas przebywania Mayaka na orbicie nie został określony.

    Organizatorzy dawno już zebrali kwotę potrzebną do konstrukcji i wyniesienia satelity na orbitę. Kwotą, do której dążono, było 1,5 miliona rubli. Tymczasem w chwili pisania tego artykułu portal Boomstarter zgromadził już 1 993 146 rubli (czyli około 25 590 EUR lub 28 500 USD), a wciąż można przekazywać nowe datki. Począwszy od najmniejszego, wysokości 100 rubli (5,50 PLN), do największego, wysokości 300 000 rubli (16 650 PLN), dzięki któremu będzie można obejrzeć z Bajkonuru start rakiety Sojuz 2 z Mayakiem na pokładzie.

    Wraz z Mayakiem wystartuje też mobilna aplikacja umożliwiająca śledzenie satelity i wskazywanie jego lokalizacji w wybranej chwili.

    Najnowsze wiadomości o statusie Mayaka, celach naukowych, oraz zadaniach wszystkich członków ekipy (w tym Kwazara!) można znaleźć na stronie projektu http://cosmomayak.com/

    ]]>
    8631 0 0 0
    <![CDATA[Prawne aspekty użycia silników jądrowych w kosmosie]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=8713 Thu, 17 Mar 2016 17:50:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=8713 Mars, http://www.iflscience.com Mars, http://www.iflscience.com[/caption] Mars - czwarta planeta naszego Układu Słonecznego - ciekawi swoją historią, geologią, atmosferą. Właśnie rozpoczęła się wspólna misja badawcza ESA i Roskosmosu ExoMars 2016 szukająca śladów procesów biologicznych i geologicznych na tej planecie. Wyścig na Marsa się rozpoczął, ale kto pierwszy pozostawi swój odcisk buta, załoga jakiej agencji, państwa czy też firmy będzie tam pierwsza. Ostatnie tygodnie przynoszą wiadomości o tym jak to Chińczycy przygotowują się do swojej podróży na czerwoną planetę. Podczas konferencji Horizion 2020 Space Information Days” odbywającej się w Warszawie można było się dowiedzieć, że ESA wspólnie z Rosjanami pracują nad zastosowaniem w kosmosie silników napędzanych energią jądrową. Po drugiej stronie Atlantyku amerykańska spółka SpaceX zastanawia się nad użyciem napędu jądrowego o nazwie NERVA zbudowanego w latach 60-tych przez NASA. Zapewne już wkrótce technologia pozwoli wyposażyć statki kosmiczne w różnego rodzaju silniki napędzane energią jądrową, które to zabiorą człowieka na Marsa. Ale pozostaje jeszcze jedna przeszkoda w wyścigu na Marsa, o której inżynierowie nie pomyśleli. Tą przeszkodą mogą być uregulowania prawne. W zakresie wykorzystania energii atomowej w kosmosie mają zastosowanie dwa dokumenty międzynarodowe. Pierwszym z nich jest Konwencja o międzynarodowej odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne z 1972 r., która obejmuje swoim zakresem szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne, niezależnie od miejsca jej wyrządzania (na powierzchni ziemi czy w przestrzeni kosmicznej lub na powierzchni ciał niebieskich). Drugim dokumentem jest Rezolucja ONZ o wykorzystaniu energii atomowej w przestrzeni kosmicznej z 1992 r., która określa wytyczne i kryteria w tym zakresie. Konwencja o międzynarodowej odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne z 1972 r. Konwencja ta jest jednym z czterech głównych traktatów kosmicznych. Tymi pozostałymi są: Układ o zasadach działalności państw w zakresie badań i wykorzystania przestrzeni kosmicznej łącznie z Księżycem i innymi ciałami niebieskimi z 1967 roku., Umowa o ratowaniu kosmonautów, powrocie kosmonautów i zwrocie obiektów wypuszczonych w przestrzeń kosmiczną z 1968 roku oraz Konwencja o rejestracji obiektów wypuszczonych w przestrzeń kosmiczną z 1975 roku. [caption id="attachment_8719" align="alignleft" width="200"]Model rakiety sondującej ILR-33 Bursztyn,Space24.pl Model rakiety ILR-33 Bursztyn, http://www.space24.pl[/caption] Konwencja o odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne została ratyfikowana przez ponad 90 państw w tym USA, Chiny oraz Rosję ponadto 23 kraje podpisało choć jeszcze jej nie ratyfikowało. Konwencja czyni państwa wysyłające odpowiedzialnym za szkody wyrządzone innym państwo przez obiekty kosmiczne. Dla zobrazowania można przytoczyć hipotetyczną sytuację w której to rakieta ILR-Bursztyn należąca do Instytutu lotnictwa wynosi na orbitę satelitę, która w wyniku awarii spada na terytorium Gabonu. W takim przypadku Polska jako państwo będzie odpowiedzialna za szkody powstałe w Gabonie włączając w to utratę życia, zranienie czy też uszkodzenie mienia Gabończyków. Niestety Polska to nie USA i będzie zobowiązana zapłacić pełne odszkodowanie. W USA obowiązują odpowiednie przepisy regulujące ubezpieczenie na wypadek takich sytuacji. Co więcej podmiotom wysyłającym obiekty w przestrzeń kosmiczną nie zostanie udzielona licencja na takie loty bez uprzedniego uzyskania takiego ubezpieczenia. Powracając do rakiety Bursztyn, jeśli jednak szkoda powstanie w przestrzeni kosmicznej a nie na terytorium Gabonu odpowiedzialność będzie obowiązywać na zasadzie winy, czyli mniej więcej jak w wypadku samochodowym, gdzie to już konkretnym osobom a nie państwu zostanie przedstawiony zarzut stosownie do ich winy. W przypadku statku kosmicznego napędzanego energią jądrową państwo wysyłające jak i jego operator staną przed jedynym w swoim rodzaju wyzwaniem a mianowicie wyznaczeniem potencjalnego zakresu szkód spowodowanych trwałym skażeniem promieniotwórczym. Będą musieli ustalić najbezpieczniejszy start i plan lotu tak aby zminimalizować potencjalne szkody poczynione innym państwom czy też pojedynczym osobom. Zapewne będą musieli wprowadzić podobne, jeśli nie ostrzejsze, środki bezpieczeństwa jak te zastosowane przy sondzie Cassini-Huygens. W wielkim skrócie Cassini przenosi 33 kilogramy plutonu umieszczanego w 18 specjalnie zaprojektowanych modułach, które testowane były w warunkach znacznie cięższych niż te występujące podczas wystrzelenia. Rezolucja ONZ o wykorzystaniu energii atomowej w przestrzeni kosmicznej z 1992 r. Rezolucje ONZ nie mają charakteru prawnie wiążącego, czyli państwa mogą, ale nie muszą ich przestrzegać. Jednakże większość z nich traktuje rezolucje ONZ jako część zwyczaju międzynarodowego. Zwyczaj międzynarodowy to powszechna praktyka przyjęta za prawo. Jeszcze inaczej, zwyczaj międzynarodowy to dżentelmens agreement między państwami, który nigdzie nie jest spisany a jednak państwa przestrzegają jego postanowień. Zdarza się również, że w razie sporu sądowego zwyczaj międzynarodowy ma prawne znaczenie, nawet jeśli państwo zaangażowane w spór nie brało udziału w procesie uznania danej praktyki za zwyczaj międzynarodowy. Niemniej państwa dokonujące wystrzelenia obiektów o napędzie atomowym w przestrzeń kosmiczną przestrzegają zapisów Rezolucji ONZ o wykorzystaniu energii atomowej w przestrzeni kosmicznej. Nie inaczej było w przypadku wystrzelenia sondy Cassini, kiedy to rząd USA poinformował Sekretarza Generalnego ONZ o jej wystrzeleniu oraz przedstawił stosowne świadectwa bezpieczeństwa. Rezolucja ONZ o wykorzystaniu energii atomowej w przestrzeni kosmicznej określa zasady wykorzystania silników napędzanych energią jądrową w kosmosie. Rezolucja podkreśla by silniki te wykorzystywać tylko wtedy gdy nie można wykorzystać innych źródeł zasilania. I tutaj problematyczne jest czy zapisy mają zastosowanie do sondy Casisni czy New Horizons albo też napędu NERVA. Niemniej, rezolucja wymaga by obiekty kosmiczne napędzane energią jądrową były projektowane w taki sposób, by w razie jakiegokolwiek wadliwego działania ograniczyć ewentualny wyciek radioaktywny. Ponadto wszystkie satelity wyposażone w jądrowe źródła zasilania muszą posiadać systemy umożliwiające ich umieszczenie na orbicie cmentarnej aż do czasu rozpadu materiałów promieniotwórczych. [caption id="attachment_8737" align="alignright" width="438"]SNAP_10A_Reactor Reaktor SNAP 10A, http://etec.energy.gov[/caption] Tak na zakończenie i dla przykładu można wspomnieć o amerykańskim satelicie wojskowym wyposażonym w reaktor atomowy SNAP-10A, który w zamierzeniach jego twórców pozostać ma na orbicie przez kolejne..........4000 lat.   Źródło: SpaceX. Making Commercial Spaceflight a Reality

    ]]>
    8713 0 0 0
    <![CDATA[PTMA Poznań - jutro spotkanie - zapraszamy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9013 Thu, 31 Mar 2016 18:41:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9013 sy-1024 Jutro, 1. kwietnia o godz. 19:30 w budynku Obserwatorium UAM w Poznaniu przy ul. Słonecznej odbędzie się marcowe spotkanie poznańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. PTMA Poznań na spotkania zaprasza wszystkich zainteresowanych astronomią głównie z Poznania i okolic. Podczas spotkania przedstawiona zostanie działalność edukacyjna Astronomii dla dzieci, powiemy o dziennym zakryciu Wenus przez Księżyc, przejściu Merkurego przed tarczą Słońca, opozycji Marsa, będzie wykład o promieniowaniu gamma. Przedstawione zostaną również symulacje ciekawych zjawisk na niebie.

    PTMA Poznań

    Astronomia dla dzieci

    [caption id="attachment_9014" align="aligncenter" width="538"]logo PTMA logo PTMA[/caption]]]>
    9013 0 0 0
    <![CDATA[Gruz kosmiczny w prawie]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9054 Thu, 07 Apr 2016 06:34:54 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9054 Space debris, www.artstation.com/artwork/NaJlJ Space debris, www.artstation.com/artwork/NaJlJ[/caption] Na początku ery kosmicznej, kiedy Amerykanie testowali zdobyczne niemieckie rakiety V-2, jedna z nich wystrzelona z White Sand w stanie Nowy Meksyk, zboczyła z kursu i spadła na cmentarz w pobliżu miejscowości Juarez na terytorium Meksyku. Nie wyrządziła ona większych szkód jak również nie wywołała żadnych roszczeń odszkodowawczych ze strony Meksyku wobec USA. Jedynym rezultatem tego wypadku było to, że kupcy szybko wykorzystali sytuację i otoczyli cmentarz kioskami z jedzeniem i napojami chłodzącymi i przez kilka następnych tygodni zwozili na to miejsce ciekawskich turystów pokazując im wryte w ziemię szczątki rakiety. Kolejny wypadek miał miejsce na Kubie, gdzie amerykańska rakieta startująca z przylądka Canaveral na Florydzie spadła zabijając jedną krowę. Cała sprawa zakończyła się na proteście dyplomatycznym ze strony władz kubańskich. Jeszcze inny przypadek dotyczy sytuacji kiedy to na posiedzeniu komitetu kosmicznego ONZ przedstawiciel Stanów Zjednoczonych okazał 7-kilogramowy odłamek metalu, oświadczając że jest to część rakiety nośnej radzieckiego satelity Kosmos-4, który spadł na terenie stanu Wisconsin, nie wyrządzając żadnych szkód. Podobnych historii mnożna usłyszeć mnóstwo, ale jak to wygląda z prawnego punku widzenia? Na początek należy wyjaśnić, że samo pojęcie „gruz kosmiczny” jest nowe, a zasady semantyczne nakazywałyby wprowadzić rozróżnienia pomiędzy „ gruzem” (tj. niesprawnymi obiektami pozostającymi w przestrzeni kosmicznej czy też obiektami zagubionymi lub porzuconymi przez kosmonautę) a „szczątkami” obiektów kosmicznych (takich jak np. w wyniku wybuchu satelity czy kolizji obiektów). Według Komitetu ONZ do spraw pokojowego wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej gruz kosmiczny został zdefiniowany jako „każdy obiekt stworzony przez człowieka, w tym jego fragmenty i części, znajdujący się na orbicie okołoziemskiej lub powracający na Ziemię, który nie jest dłużej użyteczny”. Jednak definicja ta nie ma charakteru prawnie wiążącego. Niemniej wprowadza rozróżnienie pomiędzy sztucznym gruzem (zwanym również gruzem orbitalnym) a naturalnym gruzem do którego zalicza się ciała niebieskie. Kwestia gruzu kosmicznego nie została bezpośrednio uregulowana w żadnym z traktatów kosmicznych. Choć ogólnie kwestia środowiska kosmicznego została wspomniana w Traktacie Kosmicznym z 1967 r. w art. 9 w którym „ Państwa Strony Układu prowadzą studia i badania przestrzeni kosmicznej ……w taki sposób, aby uniknąć ich szkodliwego zanieczyszczenia ..........a w razie konieczności podejmują właściwe kroki w tym celu”. Niestety brak jest definicji co to właściwie jest "szkodliwe zanieczyszczenie”. Traktat Kosmiczny ustala jedynie procedurę konsultacji w przypadku gdy „działalność lub doświadczenie w przestrzeni kosmicznej ……stanowić mogą potencjalne zakłócenie działalności innych Państw ……. w zakresie pokojowych badań i użytkowania przestrzeni kosmicznej”. Niektóre kraje same wprowadziły odpowiednie regulacje dotyczące gruzu kosmicznego. NASA w 1997 r. stworzyło Orbital Derbis Mitigation Standard Practices. Zbiór ten został oficjalnie zaaprobowany przez rząd USA w 2001 r. Prawo rosyjskie stanowi że: „w celu zapewnienia strategicznego i ekologicznego bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zabrania się ……szkodliwego zanieczyszczania przestrzeni kosmicznej, prowadzącego do nieprzychylnych zmian środowiska, w tym intencjonalnego niszczenia obiektów kosmicznych w kosmosie”. Prawo angielskie udziela licencji podmiotom na działalność przestrzeni kosmicznej, a w niej znajdują się odpowiednie wymogi dotyczące polityki zapobiegania zanieczyszczaniu przestrzeni kosmicznej i niekorzystnym zmianom w środowisku ziemskim oraz unikanie interferencji w podejmowanych działaniach kosmicznych. Prawo belgijskie również przewiduje mechanizm udzielania licencji, gdzie: „wstępne rozpoznanie powinno podjęte przed przyznaniem autoryzacji ………….Celem tego rozpoznania jest oszacowanie potencjalnego wpływu na środowisko Ziemi lub przestrzeni kosmicznej przez wystrzeliwującego obiekt kosmiczny lub jego operatora ……… Rozpoznanie to powinno oszacować realne konsekwencje na środowisko ziemskie lub kosmiczne przez działanie kosmiczne". Zanieczyszczenia dokonane przez obiekt spadający na ziemię, czy też zniszczenia dokonane przez kolizję z innym obiektem przestrzeni kosmicznej zostały ujęte w Traktacie Kosmicznym z 1967 r. oraz Konwencji o międzynarodowej odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne z 1972 r. Oprócz wspominanych regulacji kwestia środowiska została również uregulowana przez zasadę 21 Deklaracji Sztokholmskiej z 1972 r. w której to: „kraje zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych mają suwerenne prawo wykorzystywać własne surowce ………. oraz są odpowiedzialne za zapewnienie, że działania obrębie ich jurysdykcji lub kontroli, nie powodują szkody dla środowiska innego kraju lub obszarów poza granicami jurysdykcji państwowej”. Zasada ta została uznana za międzynarodowe prawo zwyczajowe i uwzględniona została również w późniejszej Deklaracji ONZ z Rio de Janeiro w sprawie Środowiska i Rozwoju. Reasumując, każdy kraj jest zobowiązany do zapewnienia, że jego poczynania nie będą powodować szkód w środowisku poza danym krajem, czyli również i w przestrzeni kosmicznej. Niestety obie wspomniane deklaracje nie mają charakteru prawnie wiążącego. Dodatkowo w 2007 r. Komitet Techniczny i Naukowy COPUOS ukończył pracę nad zasadami dotyczącymi gruzu kosmicznego. Najważniejsze wśród nich to: ograniczenie tworzenia gruzu kosmicznego podczas rutynowych operacji, zminimalizowanie liczny odłączeń obiektów podczas faz operacyjnych, zmniejszenie prawdopodobieństw przypadków kolizji, unikanie intencjonalnych zniszczeń i innych szkodliwych działań i inne. Rekomendacje te nie są prawnie wiążące i kraje same decydują czy do nich przystępują. Podsumowując, gruz kosmiczny od początków działalności człowieka w kosmosie stanowił wyzwanie zarówno w sferze teoretycznej ale i praktycznej. Oczywiście prewencja stanowi klucz do sukcesu. Niestety większość międzynarodowych instrumentów odnoszących się do gruzu kosmicznego nie jest prawnie wiążąca. Niezmiernie istotne jest by kraje prowadzące działalność kosmiczną prowadziły odpowiednią politykę i procedury odnoszące się do gruzu kosmicznego, by później przekuły ją w praktykę. Również międzynarodowe badania powinny być podjęte w celu znalezienia jeszcze lepszych rozwiązań dotyczących gruzu kosmicznego. Źródła: Paragrafy dla kosmosu, Jacek Machowski, Gruz kosmiczny-problem Polski, Europy i Świata, Damian Maria Bielicki]]> 9054 0 0 0 <![CDATA[Relacja z kwietniowego spotkania PTMA Poznań]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9077 Thu, 07 Apr 2016 20:35:24 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9077 IMG_8207

    1 kwietnia o godz. 19:30 w budynku Obserwatorium UAM w Poznaniu miało miejsce kwietniowe spotkanie poznańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Podczas spotkania zaprezentowane zostały nadchodzące ciekawe zjawiska astronomiczne na niebie: opozycja Marsa, tranzyt Merkurego, dzienne zakrycie Wenus przez Księżyc. Ponadto oprócz spraw bieżących dotyczących oddziału była prezentacja działalności Astronomii dla dzieci (Pikników Naukowych oraz pokazów nieba jakie zostały przeprowadzone) oraz jakie są zaplanowane. Piotr Wiśniewski zaprezentował wykład na temat gwiazd neutronowych, a Krzysztof Stępień pokazał zdjęcia słońca pobocznego, które wykonał.

    IMG_8208

    PTMA Poznań

    Astronomia dla dzieci

    ]]>
    9077 0 0 0
    <![CDATA[Michio Kaku, "Przyszłość Umysłu" - krótka recenzja]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9301 Thu, 21 Apr 2016 13:39:06 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9301   "Jeśli nasze mózgi byłyby dostatecznie proste, aby je zrozumieć, nie bylibyśmy wystarczająco inteligentni, aby pojąć ich działanie" Najnowsze dzieło pana Kaku różni się od innych jego książek tematyką, a mimo wszystko czytając je wciąż śmiało da się odczuć, że to stary dobry Dr. Michio Kaku :) Dlatego też jeżeli sięgaliście wcześniej po jego książki, aby poznać tajniki teorii strun czy wraz z nim pokminić jakie to niesamowite technologie nas nawiedzą w przyszłości, to nie myślcie sobie, że tych rzeczy nie znajdziecie w tej książce. Jest ich całe mnóstwo! Nie brakuje odniesień do literatury science fiction (co sobie bardzo cenię) i rozważań na ile możliwe są przedstawiane w nich koncepcje. Wszystko jednak kręci się w okół mózgu - na ile udało nam się go poznać, jakie są prowadzone badania i co chcemy osiągnąć w przyszłości. To wszystko jest szalenie ciekawe. Czytałem "Przyszłość umysłu" z wielką przyjemnością, zwłaszcza, że nie jest to temat w którym jakkolwiek mogę czuć się mocny. Często czytając literaturę popularnonaukową po raz setny czyta się o tym samym i choć nie jest to wcale strasznie nużące, to jednak nie po to sięgamy po te książki, by znowu pocieszyć się opisem cywilizacji typu I, II i III. "Przyszłość umysłu" w dużej mierze była dla mnie jak zupełnie nowo odkryty plac zabaw. Czytajcie śmiało, bo warto :)  ]]> 9301 0 0 0 <![CDATA[Kosmiczne ustawodawstwo Wyspy Man]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9448 Sun, 01 May 2016 06:00:47 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9448 http://www.spaceisle.com/ Wyspa Man z kosmosu; http://www.spaceisle.com/[/caption] Od paru dni portale internetowe rozpisują się o założeniach do projektu polskiej ustawy o Krajowym Rejestrze Obiektów Kosmicznych, która tak właściwe we wcześniejszej wersji miała mieć nieco inną nazwę a mianowicie Prawo kosmiczne. Projektów ustaw o prawie kosmicznym było wiele a ich początki sięgają wielu lat wstecz. W każdym razie w zamierzeniach urzędników nowa ustawa ma regulować m.in. warunki uzyskania zgody na wypuszczenie obiektu w przestrzeń kosmiczną, warunki rejestracji tychże obiektów oraz zagadnienia ubezpieczenia i ewentualnego odszkodowania za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne. Tyle, że co wspólnego z polskim prawem kosmicznym ma tytułowa Wyspa Man. Właściwie to nic. Ta mała wysepka położona na morzu Irlandzkim między Wielką Brytania a Irlandią robi dużo a mało mówi. Formalnie nie jest częścią ani Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej ani też Unii Europejskiej, choć jest członkiem unii celnej Unii Europejskiej i z tego korzysta. Ustawodawstwo Wyspy Man w zakresie działalności kosmicznej o lata świetlne wyprzedza nasze projekty ustaw. [caption id="attachment_9450" align="alignright" width="226"]https://commons.wikimedia.org/wiki/File:British_Isles_Isle_of_Man.svg Wyspa Man; https://commons.wikimedia.org/wiki/File:British_Isles_Isle_of_Man.svg[/caption] Abstrahując już od samego systemu podatkowego bardzo przyjaznego każdemu przedsiębiorcy (stawki podatkowe wynoszą 0 lub 10%) rząd Wyspy Man wyszedł naprzeciw przedsiębiorcom i stworzył całe środowisko legislacyjno-ekonomiczne ułatwiające inwestowanie w działalność kosmiczną. Zaplecze oferowane na wyspie obejmuje min. usługi prawnicze ze specjalizacją w prawie kosmicznym, usługi księgowo-finansowe przejawiające się w dużej liczbie centrów finansowych oraz usługi ubezpieczeniowe nakierowane na ubezpieczenie wszelkiej działalności kosmicznej. Dodatkowo rząd Wyspy Man stworzył cały program wsparcia finansowego dla inwestorów chcących angażować się w działalność kosmiczną. Obejmują one nie tylko nisko oprocentowane kredyty i pożyczki, ale też liczne formy grantów przeznaczonych na realizację działalności kosmicznej. Wysokość ich jest różna i górną granicę stanowi 40% poczynionych wydatków. Wydatki te mogą dotyczyć zakupu całej infrastruktury budowlanej, urządzeń czy też oprogramowania. Ponadto granty mogą pokrywać wydatki poczynione na reklamę, systemy jakości, systemy oszczędzania energii oraz dzierżawę całych fabryk w początkowej fazie działalności kosmicznej itd. W zakresie spraw kosmicznych rząd Wyspy Man reprezentuje instytucja o nazwie ManSat. Pośredniczy ona w kontaktach z Brytyjską Agencją Kosmiczną, Ofcom czyli ze swym brytyjskim odpowiednikiem oraz z Międzynarodowym Związkiem Telekomunikacyjnym. Na wyspie na swoją siedzibę Space Data Association, która zajmuje się najogólniej rzecz ujmując satelitami i szeroko powiązanymi z nimi kwestiami wymiany informacji, bezpieczeństwa i ochroną środowiska kosmicznego. Również najwięksi dostawcy usług satelitarnych ulokowali swoje oddziały na wyspie, a wśród nich SES, Inmarsat, Avanti i Telesat. Należy też wspomnieć o innych firmach jak Odyseey Moon biorącej udział w konkursie Google Lunar X Prize czy też o firmie Excalibur Almaz zaangażowanej w turystykę kosmiczną. Kolejnym pomysłem rządu Wyspy Man dotyczącym wsparcia sektora kosmicznego było utworzenie we Współpracy z Międzynarodowym Uniwersytetem Kosmicznym instytutu całkowicie poświęconego szeroko rozumianemu biznesowi kosmicznemu (International Institute of Space Commerce). Podsumowując mieszczańscy Wysp Man podchodzą do tematu działalności kosmicznej zdroworozsądkowo i nader całościowo. Rozpoczął się nowy etap ludzkości związany z podbojem kosmosu, a oni postanowili na tym skorzystać z nadzieją, że rozwinie się na tyle by generować pokaźne źródło dochodu. Dlatego w szybkim tempie uchwalono cały szereg ustaw, których celem jest wparcie każdego kto tylko podejmie takiej działalności. Z tej oferty skorzystało wiele światowych firm i instytucji. Dlatego pozostaje zadawać pytanie czy po uchwalaniu polskiej ustawy regulującej sprawy kosmiczne światowi giganci zechcą inwestować w Polsce i czy dla naszych rodzinnych firm zostanie stworzone odpowiednie środowisko do szybkiego rozwoju i walki na równych zasadach na rynku kosmicznym. Jeśli jednak traci się czas na decydowanie jak ma się nazywać nowa ustawa to niestety obrazuje to tylko podejście naszych urzędników do tematu.]]> 9448 0 0 0 <![CDATA[PTMA Poznań – spotkanie po tranzycie – zapraszamy!]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=9771 Wed, 18 May 2016 22:56:58 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=9771 logo PTMA logo PTMA[/caption] Poznański oddział Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii zaprasza na majowe spotkanie, które jak zawsze odbędzie się w budynku Obserwatorium UAM w Poznaniu przy ul. Słonecznej w piątek 20 maja o godz. 19:30. Na spotkanie zapraszamy wszystkich członków oddziału oraz osoby zainteresowane astronomią, jak również tych, którzy dopiero chcą rozpocząć przygodę z obserwacjami nieba. Głównymi tematami będą: tranzyt Merkurego na tle Słońca oraz opozycja Marsa. http://www.poznan.ptma.pl/]]> 9771 0 0 0 <![CDATA[Wakacyjne spotkanie PTMA Poznań]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=10478 Fri, 08 Jul 2016 22:52:13 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=10478 logo PTMA logo PTMA[/caption] Zapraszamy wszystkich na wakacyjne spotkanie naszego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii, które odbędzie się w poniedziałek 11.07 o godz. 19:30 w budynku Obserwatorium UAM w Poznaniu przy ul. Słonecznej. Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii Poznań]]> 10478 0 0 0 Wakacyjne spotkanie PTMA Poznań]]> <![CDATA[Udany spacer kosmiczny na ISS]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=11026 Thu, 01 Sep 2016 18:44:09 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11026 Dwoje astronautów NASA zakończyło drugi w odstępie kilku tygodni spacer na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tym razem głównymi zadaniami były: złożenie zapasowego radiatora oddającego ciepło ze stacji oraz instalacja kamery HD. O 13:53 czasu polskiego dowódca ekspedycji Jeff Williams i inżynier pokładowy Kate Rubins przełączyli swoje skafandry na zasilanie wewnętrzne, oficjalnie rozpoczynając 195. spacer na ISS. Do zadań podczas tego spaceru należało złożenie radiatora wchodzącego w skład systemu chłodzącego stacji, instalacja jednej z ulepszonych kamer wysokiej rozdzielczości na kratownicy stacji oraz dokręcenie śrub na jednym z przegubów umożliwiających obrót paneli słonecznych. [caption id="" align="aligncenter" width="591"] Jeff Williams sfotografowany podczas montowania adaptera dokującego IDA w czasie poprzedniego spaceru kosmicznego. (NASA)[/caption] Był to już drugi spacer w przeciągu niecałych dwóch tygodni. Podczas poprzedniego wyjścia, ta sama para astronautów zamontowała uniwersalny adapter dokujący (IDA-2). Posłuży on już niedługo komercyjnym kapsułom załogowym. IDA będzie "miejscem parkingowym" dla przygotowywanych statków Dragon 2 firmy SpaceX oraz Starliner firmy Boeing. Kapsuły tych firm przywrócą zdolność Stanów Zjednoczonych do transportowania załóg na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Program komercyjny umożliwia agencji NASA skupienie się na przygotowywaniu załogowych lotów poza orbitę ziemską.

    Niespodziewany spacer

    EVA-37, bo tak Amerykanie nazywają ten spacer, jeszcze ponad miesiąc temu nie był nawet planowany. Dopiero gdy okazało się, że statki zaopatrzeniowe Cygnus i HTV nie wystartują w zakładanym czasie, zrobiła się spora luka w harmonogramie astronautów. Tę lukę postanowiono wykorzystać na wykonanie dodatkowego spaceru, zważywszy jeszcze na obecność na pokładzie do 6 września astronauty Jeffa Williamsa, który jest już weteranem spacerów kosmicznych (był to jego piąty!). Nie bez znaczenia była też oszczędność czasowa wynikająca z takiej zagrywki - skafandry były już niedawno testowane, a śluza, z której wychodzą astronauci odpowiednio przygotowana. Pozwoliło to oszczędzić kilka dni, co przy tym kosmicznym przedsięwzięciu ma bezcenną wartość.

    Przebieg spaceru

    Pierwszym zadaniem było złożenie radiatora TTCR (Trailing Thermal Control Radiator). Dlaczego nie jest już potrzebny? Historia sięga 2012 roku kiedy na stacji wykryto wyciek płynu z systemu chłodzącego. Wówczas używany w tym czasie podstawowy radiator fotowoltaiczny PVCTS został złożony, bo podejrzewano (okazało się później, że niesłusznie), że to on jest źródłem wycieku. W tym samym czasie rozłożony został zastępczy TTCR, żeby zapewnić ciągłość operacji systemu kontroli termalnej. Aktywność związana ze zwijaniem radiatora polegała na przekręceniu specjalnej śruby składającej (trzeba było to zrobić 50 razy!). Zadanie wykonywał Jeff Williams, w tym samym czasie jego współtowarzyszka Kate kontrolowała czy nic nie stoi, a w zasadzie nie "wisi" na drodze. Następnie para astronautów zabezpieczyła radiator w złożonej pozycji i przykryła go osłoną termalną. Drugim zadaniem była instalacja kamery wysokiej rozdzielczości. Jednego z serii nowych urządzeń umożliwiających inspekcję przylatujących statków oraz obserwację Ziemi. Kamera będzie zwrócona w stronę Ziemi i w jej zasięgu znajdą się cumujące kapsuły Soyuz. [caption id="" align="aligncenter" width="612"] Przygotowywania skafandrów przed spacerem kosmicznym (NASA)[/caption] Do tej pory wszystkie kamery zewnętrzne (poza systemami UrtheCast do ziemskiej obserwacji oraz HDEV, których obraz podziwiać można tutaj) to kamery standardowej rozdzielczości o formacie obrazu 4:3 (jak w starych telewizorach). Jest to więc bardzo duże ulepszenie i unowocześnienie infrastruktury na orbicie. Kamera została zamontowana przez Jeffa na dużo przed planowanym czasem, dlatego zdążył zamontować dodatkowo drugą! Obie zostały podłączone kablami do systemów stacji i przetestowane. Kate Rubins w czasie instalacji kamer przez Jeffa zajęła się konserwacją przegubów paneli słonecznych. Dokręcała śruby w celu zmniejszenia wibracji tego elementu oraz sprawdzała ile smaru zostało po poprzedniej konserwacji. Przeguby te to bardzo wrażliwe miejsce, które jest punktem obrotu paneli słonecznych. Załoga spaceru dokonała jeszcze kilku dodatkowych czynności z uwagi na lekki zapas czasowy i wróciła bezpiecznie do śluzy Quest, skąd przed ponad 6 godzinami zaczęła pracę.]]>
    11026 0 0 0
    <![CDATA[Niebiański Pałac czeka na chińskich astronautów]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=11247 Tue, 20 Sep 2016 18:04:00 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11247 W ubiegły czwartek Chiny wysłały na orbitę własną załogową ministację kosmiczną Tiangong-2. Tym samym powracają z załogowymi lotami w kosmos po trzech latach przerwy. Misja Tiangonga ma też akcent polski. Niebiański Pałac 2 (天宫二号, czy w transkrypcji łacińskiej: Tiangong-2) został wyniesiony na orbitę w czwartek 15 września o godzinie 16:04 czasu polskiego przy pomocy rakiety Long March 2F (Długi Marsz 2F). Po 10 minutach prawidłowej pracy rakiety moduł znalazł się na wstępnej orbicie. Tiangong-2 jest drugą chińską stacją kosmiczną i jej misja ma przybliżyć rozwój i powstanie docelowej dużej stacji kosmicznej pod koniec tej dekady. [caption id="" align="aligncenter" width="656"] Start misji Tiangong-2 za pomocą rakiety Long March 2F. Chińska ministacja jest już na właściwej orbicie. (Zdjęcie: agencja Xinhua)[/caption] Pierwszy praktyczny krok ku temu poczyniono w 2011 roku kiedy na orbicie znalazło się pierwsze chińskie funkcjonalne laboratorium orbitalne. Misja miała zademonstrować możliwości technologiczne potrzebne na takiej stacji. Przetestowano ręczne i automatyczne dokowanie do stacji chińskiego statku załogowego, a także w praktyce sprawdzono działanie systemów podtrzymywania życia i ogólne przystosowanie prototypu do goszczenia ludzi. Tiangong-1 był dwukrotnie odwiedzany przez tajkonautów (tak określa się chińskich astronautów). Po bezzałogowym przylocie statku Shenzhou-8 do stacji przycumował Shenzhou-9 z trójką astronautów, w tym pierwszą chińską kobietą na orbicie - Liu Yang. Rok później przyleciał Shenzhou-10 z również trzyosobową załogą. Pobito też wtedy chiński rekord długości trwania misji orbitalnej - 15 dni. Tiangong-1 był więc pierwszą przymiarką przed budową modułowej stacji z prawdziwego zdarzenia. Stacja ta ma być bazowana na radzieckim Mirze, a rozpoczęcie jej budowy planuje się na 2018 rok. Wysłana przed tygodniem ministacja także jak w przypadku Tiangonga-1 posłuży testowaniu systemów załogowych i zbieraniu niezbędnego w takim przedsięwzięciu doświadczenia. W przeciągu kilku tygodni do stacji zawita kolejna chińska misja załogowa. Trójka tajkonautów przyleci na pokład Tiangong-2 statkiem Shenzhou-11 i spędzi na stacji miesiąc, bijąc poprzednio ustanowiony rekord. W dalszej fazie misji, już po powrocie załogi, do stacji przycumuje pierwszy chiński statek zaopatrzeniowy Tianzhou-1. Jak wiemy na przykładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, umiejętność bezpiecznego i niezawodnego przysyłania zaopatrzenia logistycznego jest niezbędna dla funkcjonowania takiego obiektu. Oczywiście nikogo już na stacji nie będzie, więc nie ma mowy o sprawdzaniu możliwości wyładunku, jednak sprawdzony zostanie równie krytyczny automatyczny transfer wody i paliwa ze statku na stację. [caption id="" align="aligncenter" width="745"] Ostatnie przygotowania modułu Tiangong-2 do startu. (Zdjęcie: ChinaSpaceFlight.com, SpaceFlight101.com)[/caption] Stacja Tiangong-2 swoim wyglądem zewnętrznym do złudzenia przypomina poprzednika. Składa się z modułu serwisowego z parą paneli słonecznych i systemem napędowym oraz modułu orbitalnego o średnicy 3.35 m. Całość ma długość nieco ponad 10 metrów i waży niecałe 9 ton. Moduł Tiangong-2 mieści w sobie wiele eksperymentów, które zostaną przeprowadzone podczas misji załogowej, a także cześć takich, która będzie przeprowadzana zdalnie, z Ziemi. Stacja ma zamontowane potężne ramie robotyczne, o długości 10 metrów. Sprawdzone zostanie jak w praktyce konstrukcja poradzi sobie w przenoszeniu elementów podczas budowy przyszłej stacji. Tiangong-2 mieści w sobie także eksperyment POLAR (zbudowany wspólnie przez Chiny, Szwajcarię i Polskę!). Urządzenie mierzyć będzie rozbłyski gamma. Niebiański Pałac zakończył ostatnio dwa manewry podnoszenia orbity i znajduje się już na orbicie operacyjnej, z której przyjmie niebawem tajkonautów podróżujących na pokładzie statku Shenzhou-11.]]> 11247 0 0 0 <![CDATA[Wrześniowe spotkanie astronomiczne w Obserwatorium UAM w Poznaniu]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=11277 Wed, 21 Sep 2016 21:44:51 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=11277 logo PTMA logo PTMA[/caption] W piątek 23 września o godz. 19:30 w budynku Obserwatorium UAM w Poznaniu przy ul. Słonecznej odbędzie się wrześniowe spotkanie poznańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Zapraszamy wszystkich chętnych z całej Wielkopolski! W programie min. relacje z dwóch zlotów astronomicznych, kilka słów na temat radioastronomii oraz najnowszych odkryć, pokaz najciekawszych zjawisk na niebie. Będzie również o "Uranii Postępach Astronomii", pokaz zdjęć z Izerów, o popularyzacji astronomii wśród dzieci i młodzieży. Zaprosimy także na nasze przyszłe pokazy min. podczas Nocy Naukowców. Więcej na stronie PTMA Poznań...]]> 11277 0 0 0 <![CDATA[W monstrum na Księżyc - Saturn V]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=12301 Sun, 22 Jan 2017 16:05:16 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=12301 25 maja 1961 roku prezydent Stanów Zjednoczonych, J.F. Kennedy, na specjalnej sesji Kongresu ogłosił ambitny plan wysłania człowieka na Księżyc, nim skończy się dekada. Była to odpowiedź Ameryki na lot Gagarina z 12 kwietnia 1961 roku, którego to lotu nie udało się przyćmić przygodą Alana Shepparda z 5 maja. Związek Sowiecki wygrał wyścig o pierwszego człowieka w kosmosie - Ameryka musiała więc dokonać czegoś więcej. Tym czymś miało być pierwsze lądowanie na Księżycu. Dlatego wkrótce potem, kiedy Kennedy ogłosił swoją wizję programu kosmicznego, a NASA na dobre rozkręcała program lotów Merkury, a później i Gemini, w tle pracowano już nad programem Apollo, który miał zanieść ludzi na Księżyc. Ale by tego dokonać, potrzeba było zbudowania zupełnie nowej rakiety - o ówcześnie niespotykanej mocy. Zbudowania tej rakiety podjął się Wernher von Braun.

    Wernher von Braun i jego marzenie

    Von Braun marzył o locie na Księżyc od wczesnej młodości - choć jego głównym marzeniem było osobiste postawienie nogi na Srebrnym Globie. Dlatego od wczesnej młodości rozwijał swoje zainteresowanie technologią rakietową. Jednak wybuch II Wojny Światowej sprawił, iż von Braun musiał porzucić chwilowo swoje marzenia o Księżycu, kiedy został zwerbowany do prac wojennych. Był obywatelem Niemiec, został więc wciągnięty w wir wojny, a także w Partię Nazistowską. [caption id="attachment_241" align="alignleft" width="700"]Wernher_von_Braun Wernher von Braun, w tle modele zaprojektowanych przez niego rakiet (NASA)[/caption] Do dziś toczą się dyskusje (bez definitywnej odpowiedzi) na temat tego, czy von Braun był nazistą, czy tylko udawał, by móc przetrwać i rozwijać technologię rakietową. Bez względu na to, faktem jest, iż to właśnie Wernher von Braun był liderem projektu rakiet V2, które w czasie II Wojny Światowej, zabiły tysiące osób. Kiedy wojna zbliżała się ku końcowi i było oczywiste, że Niemcy przegrywają, von Braun zebrał swoich naukowców i wraz z planami rakiet i możliwym do zabrania sprzętem, uciekł na zachód, by oddać się w ręce Amerykanów. Werner von Braun wraz ze swoimi naukowcami oddał się w ręce Amerykanów w ramach Operacji Paperclip (Spinacz do papieru), kiedy to Amerykanie przetransportowali naukowców do USA i umieścili ich w barakach wojskowych. Przez kolejne lata von Braun przekazywał amerykańskim inżynierom swoją wiedzę na temat budowy rakiet V-2, choć wciąż marzył o locie na Księżyc - w wielu napisanych przez siebie artykułach próbował przekonać rząd USA do rozwijania programu kosmicznego, krytykując przy tym rozwój programu Vanguard - rakiet nośnych, które częściej wybuchały, niż osiągały jakiś sukces. Pod koniec lat 40-tych, zespół naukowców przeniesiony został do Alabamy, by dalej rozwijać technologię rakietową, gdzie w ramach kontraktów rządowych w małym miasteczku Huntsville, zbudowano nowe ośrodki naukowe i fabryki, które wkrótce miały stać się Centrum Lotów Kosmicznych Marshalla. Huntsville przeżyło swój renesans - miasteczko na nowo podniosło się po bankructwie, wywołanym upadkiem dominującego wcześniej przemysłu wojskowego. Tam, w Alabamie, Wernher von Braun pracował nad swoim projektem rakiet zdolnych do wynoszenia obiektów na orbitę. Z uwagi na politykę nie udało mu się jednak przekonać rządu USA do wystrzelenia pierwszego sztucznego satelity. Dopiero Sputnik zmienił podejście amerykanów. Kiedy powołano NASA po 1957 roku, von Braun dostrzegł swoją szansę, by zrealizować marzenie lotów na Księżyc. Dla von Brauna, Sputnik 1 okazał się kartą przetargową. Sputnik 1 został wystrzelony przez Związek Radziecki 4 października 1957 roku. Rząd USA szybko zwrócił się do ignorowanego wcześniej von Brauna. Ten, z nowym budżetem i wolną ręką, opracował rakiety Jupiter, które wkrótce, w styczniu 1958 roku wyniosły na orbitę pierwszego amerykańskiego sztucznego satelitę. To na bazie Jupiterów von Braun zaczął rozwijać projekt pierwszych Saturnów. Na przestrzeni kolejnych lat opracowano Saturna I i Saturna IB, które testowały technologie, a przede wszystkim silniki rakietowe F-1 i J-2. [caption id="attachment_242" align="alignleft" width="200"]Saturn I Saturn I[/caption] By zrealizować plan Kennedy'iego, NASA potrzebowała rakiety tak potężnej, jak nigdy wcześniej. Zadania zbudowania największej rakiety świata podjął się właśnie Wernher von Braun, wtedy kierujący już należącym do NASA Centrum Lotów Kosmicznych Marshalla. Rakiety nośnej, zdolnej do wyniesienia obiektów na orbitę, nie dało się jednak zbudować od razu. Zanim bowiem Kennedy ogłosił swój plan księżycowy, USA rozwijało już projekt lotów kosmicznych. Ale nawet w 1961 wszyscy wiedzieli, iż trzeba będzie zacząć od prostszych rakiet.

    Rola programów Merkury i Gemini

    5 maja 1961 roku na niską orbitę poleciał Alan Sheppard. Był to lot w ramach programu lotów załogowych Merkury. Ale Merkury - pierwszy poważny program NASA, zaczął się od lotów bezzałogowych na małych rakietach Little Joe. Dopiero później NASA zaczęła eksperymentować z lotami z szympansami, by w końcu w 1961 roku wysłać na suborbitę pierwszego Amerykanina. Dopiero jakiś czas później, 20 lutego 1962 roku, oficjalnie na orbitę poleciał John Glenn - technicznie ujmując, pierwszy Amerykanin w kosmosie. Pierwsze loty odbywały się na rakietach nośnych Little Joe, a później też na Atlasach, Redstone oraz Scoutach. Większość misji Little Joe i Scout było misjami bezzałogowymi, lub z załogą w postaci pojedynczych szympansów. Loty załogowe Merkury odbywały się już na Atlasach i Redstone. Same rakiety nośne Atlas i Redstone były zmodyfikowaną wersją Atlasów i Redstone’ów służących do przenoszenia ładunków nuklearnych - astronauci latali po prostu na zmodyfikowanych pociskach międzykontynentalnych. Misje Gemini różniły się od Merkury ilością załogi - rakiety i kapsuły stawały się coraz większe, a w samych kapsułach latało już dwoje astronautów. Programy Merkury i Gemini miały charakter rozwojowy i eksperymentalny. Naukowcy oraz inżynierowie, łącznie z pracującym przy programach Wernherem von Braunem, opracowywali technologie, od samych rakiet nośnych przez elementy kapsuł i systemy awaryjnej ucieczki (montowane na szczycie kapsuł). Wszystkie te elementy były niezbędne do opracowania na potrzeby realizacji lotu na Księżyc.

    Pierwszy Saturn

    Kiedy NASA rozwijała technologie w ramach programów Merkury i Gemini, Wernher von Braun już wtedy pracował także nad rakietą, zdolną dostarczyć ludzi na Księżyc. Przemówienie Kennedy'iego zdawać się może zaledwie dodatkiem, choć może i nawet źródłem dodatkowej motywacji i budżetu, bowiem NASA dała zielone światło na opracowanie księżycowej rakiety nośnej już w sylwestra 1959 roku, na wiele miesięcy przed przemówieniem styczniowym. Saturn I, mający 49 metrów wysokości, wystartował 27 października 1961 roku, zataczając łuk nad Atlantykiem, wynosząc ładunek 136 kilometrów w górę. Saturn I startował na suborbitę cztery razy, do 28 marca 1963 roku. 29 stycznia 1964 roku poleciał Saturn IB - udoskonalona wersja Saturna. Rakieta miała za zadanie wynieść ładunek aż na orbitę, głównie z pomocą drugiego członu. Na orbitę w postaci makiety dostarczono 17 ton. Już 28 maja tego samego roku kolejny lot nowej wersji Saturna ponowił, z sukcesem, dostarczenie makiety na orbitę. Saturn I miał potem polecieć jeszcze 4 razy, już z misjami naukowymi (dostarczając na orbitę satelity eksperymentalne Pegasus). Nowe Saturny wynosiły ładunek nawet na orbitę na wysokość 740 kilometrów. 10 stycznia 1962 roku NASA dała oficjalnie zielone światło na budowę C-5, co było oznaczeniem kodowym Saturna V. W 1963 roku, kiedy coraz więcej testów nowej rakiety zwracało pozytywne rezultaty, NASA oficjalnie ogłosiła, iż załogowe misje Apollo polecą na Saturnach V. To właśnie w tym roku zmieniono nazwę z C-5 na oficjalną: Saturn V. NASA, wraz z Centrum Marshalla, wybrała podwykonawców: Boeing zbudował pierwszy człon, North American Aviation drugi, Douglas Aircraft trzeci, a IBM zajęło się jednostkami instrumentów z elektroniką itp. 25 maja 1966 roku, von Braun w końcu wytoczył do testów rakietę o oznaczeniu AS-500F - był to pierwszy gotowy Saturn V. Rzymska cyfra V znalazła się w nazwie rakiety z uwagi na liczbę głównych silników F-1, których było pięć w pierwszym członie. [caption id="attachment_243" align="alignleft" width="700"]Saturn V Apollo 17 Saturn V na stanowisku startowym - zdjęcie z ostatniej misji Apollo, o numerze 17 (NASA)[/caption]

    Saturn V

    Saturn V był ponad 2 razy większy, niż rakiety Saturn I i Saturn IB. Miał 111 metrów wysokości. To prawie 18 metrów więcej, niż ma Statua Wolności. Nasz warszawski Pałac Kultury ma nieco ponad 180 metrów, można więc sobie nieco porównać. Waga rakiety, zatankowanej do pełna, wynosiła 2,8 miliona kilogramów. Saturny V były w stanie wynieść na orbitę Ziemi aż 130 ton, a na Księżyc dostarczyć 50 ton. Każdy z Saturnów V składał się z 3 milionów części. Kiedy startował, produkował tyle energii, że byłby w stanie zasilić cały Nowy Jork przez 75 minut. Wszystko opracowano i zbudowano w zakładach Centrum Lotów Kosmicznych Marshalla w Huntsville, w stanie Alabama. Na potrzeby Saturnów V na Florydzie zbudowano wielką halę, w której cała rakieta była składana - później ta sama hala była wykorzystywana do składania wahadłowców kosmicznych. Zbudowane człony dostarczane były na Florydę, najczęściej na pływających barkach, testowano je w poziomie, a następnie składane były, pionowo, w hali montażowej. Pierwszy człon budowano w Nowym Orleanie i płynął na Florydę wielką rzeką Mississippi. Drugi człon budowano w Kalifornii i transportowano przez Kanał Panamski. Trzeci człon transportowano wielkim samolotem. Złożone i ponownie przetestowane, Saturny V trafiały na Mobilną Platformę Startową, która była transportowana z hali montażowej na stanowisko startowe przez wielki crawler - olbrzymi gąsienicowy transporter, który lata później przewoził tą samą drogą wahadłowce kosmiczne. [caption id="attachment_244" align="alignleft" width="700"]Saturn V Saturn V na mobilnej platformie startowej, transportowanej przez olbrzymi crawler - w tle, hala montażowa na Florydzie (NASA)[/caption] Pierwszą załogową misją Apollo, która poleciała na Saturnie, było Apollo 8. Załoga okrążyła Księżyc bez lądowania. Kolejne misje Apollo 9 i Apollo 10 testowały lądowniki na orbicie Ziemi i Księżyca, a dopiero Apollo 11 zaniósł pierwszych ludzi na powierzchnię Księżyca. Wszystkie misje Apollo od Apollo 4 aż do Apollo 17, latały na Saturnach V. Każdy z Saturnów V misji Apollo miał trzy człony, które po kolei odpalały swoje silniki aż do wyczerpania paliwa. Kiedy dolny człon wypalał paliwo, był odstrzelony, a silniki drugiego członu podejmowały pracę i tak jeszcze raz, aż do trzeciego członu. Pierwsze dwa człony Saturnów V spadały na Ziemię, do oceanu, częściowo płonąc w atmosferze. Natomiast ostatni, trzeci człon albo zostawał na orbicie Ziemi, albo rozbijał się na Księżycu. Pierwszy człon to S-IC, to najniższy człon z głównymi silnikami. Zbudował go Boeing, a pracował na silnikach F-1, opracowanych przez Rocketdyne. Każdy z silników F-1 produkował 1,5 miliona funtów ciągu, a było ich w pierwszym członie aż pięć sztuk. Wszystkie pięć silników spalało 15 ton kerosenu i ciekłego tlenu na sekundę. Drugi człon to S-II, napędzany pięcioma silnikami J-2, spalającymi ciekłe wodór i tlen. Trzeci człon to S-IVB, zasilany był pojedynczym silnikiem J-2. Ten człon zbudował McDonnell Douglas. Pomiędzy poszczególnymi członami znajdowały się moduły łączące, pełne sprzętu potrzebnego do bezpiecznego odstrzelenia dolnego członu przez zapłonem wyższego, na który składały się głównie retrorakiety, służące do bezpiecznego odstrzelenia członu. Powyżej trzeciego członu znajdowała się osłona lądownika księżycowego, a nad nią sam pojazd Apollo - kapsuła wraz z modułem serwisowym. Jeszcze wyżej znajdowała się wieża systemu awaryjnego - opracowana jeszcze na potrzeby programu Merkury, zawierała kilka rakiet, które w razie sytuacji awaryjnej odlatywały wraz z kapsułą załogową na bezpieczną odległość. Pierwszy człon odpalał przez około 2 i pół minuty, po czym był odstrzelony. Drugi człon wynosił rakietę wyżej i odpalał przez 6 minut. W ten sposób Apollo docierało na wysokość 185 kilometrów, gdzie po odstrzeleniu drugiego członu, trzeci podejmował pracę, umieszczał pojazd na orbicie okołoziemskiej, po czym kierował go w kierunku Księżyca. Odpalał tym samym przez prawie 3 minuty. Ten ostatni człon nie był od razu odstrzeliwany - wpierw wynosił pojazd Apollo na orbitę okołoziemską, gdzie w ciągu sekund podejmowano decyzję "go/no-go" - czyli decyzję o kontynuacji misji. Jeśli wszystko szło sprawnie, trzeci człon odpalał ponownie i słał załogę na Księżyc, osiągając prędkość ucieczki - zdolną do przerzucenia pojazdu poza orbitę okołoziemską. Jeśli coś by poszło nie tak, przed ponownym odpaleniem trzeciego członu można było go odstrzelić, a kapsułę Apollo skierować z powrotem na Ziemię.

    Zejście ze sceny

    Po zakończeniu programu Apollo i wyniesieniu na orbitę stacji Skylab, Saturny V miały dalej być wykorzystywane, na przykład do wystrzelenia sond Voyager 1 i 2, a nawet do wynoszenia wahadłowców kosmicznych. Główną przyczyną rezygnacji z tych planów były koszta - bez względu na moc i myśl technologiczną, Saturn V był niezwykle drogą rakietą do zbudowania i wystrzelenia. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze, każda misja Apollo kosztowała około 800 milionów dolarów. Cały program Saturnów V - opracowania, budowy i wystrzelenia - w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze kosztował ponad 41 miliardów dolarów - a suma ta nie uwzględnia kapsuł i kosztów samej misji załogowej - tylko budowę i wystrzelenie rakiety nośnej. Werner von Braun planował dalej rozwijać Saturny, zwiększając ilość silników, a także poprawiając ich osiągi, chcąc nawet wysłać ludzi na Marsa - dwa razy potężniejszy niż Saturn V, planowany Saturn MLV miał dostarczyć dwa razy więcej ładunku aż na Marsa w misjach planowanych w okolicach 1980 roku. Program Constellation po 2006 roku planował budowę Aresów na bazie Saturnów, a dzisiejszy program SLS od NASA to również spadkobierca projektów von Brauna. Saturn V używany był regularnie do lotów misji Apollo na Księżyc, a następnie w programie stacji orbitalnej Skylab. To właśnie wtedy, w 1973 roku, ostatni Saturn V poleciał na orbitę Ziemi, wynosząc tam Skylaba. Do dziś jest najpotężniejszą rakietą w historii, a do tego rakietą z największych w historii udźwigiem, jeśli chodzi o ładunek wyniesiony poza orbitę Ziemi. W sumie poleciało 13 Saturnów V, choć zbudowano ich 15 sztuk. Kiedy Apollo 17 okazało się ostatnią misją na Księżyc, co było wynikiem potyczek finansowych i politycznych, NASA została z trzema Saturnami V, które zbudowano wcześniej - 12 rakiet wyniosło misje Apollo. Jeden z Saturnów został nieco zmodyfikowany w trzecim członie dla misji Skylab. Pozostałe dwa Saturny V trafiły ostatecznie do muzeów. Jeden z nich znajduje się w Centrum Kosmicznym Kennedy'iego na Florydzie, a drugi w Houston, w stanie Texas, w tamtejszym Centrum Kosmicznym. W Huntsville zaś, gdzie budowano Saturny, znajduje się replika rakiety w skali 1:1. Popularną plotką krążącą w światku jest stwierdzenie, iż zgubiono plany techniczne Saturnów. Plotkę tę puścił John Lewis w swojej książce "Mining the Sky". Samych dokumentów technicznych znaleźć faktycznie się nie udało, co potwierdziło NASA, ale oryginalne plany wciąż znajdują się w archiwach na mikrofilmach. Do dziś Saturn V pozostaje najpotężniejszą rakietą świata, która pobiła rekord wynoszonego ładunku. Saturn V jest również jedyną rakietą w historii, która wyniosła ludzi poza orbitę okołoziemską. Ta rakiety nośne są cudem myśli inżynieryjnej XX wieku - myśli, która poszerzyła granice naszego bezpośredniego poznania dalej, niż sądzono, iż jest to możliwe w latach 60-tych.]]>
    12301 0 0 0 ]]> ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Houston, mieliśmy problem]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=14241 Thu, 06 May 2021 15:24:35 +0000 http://www.pulskosmosu.pl/?p=14241   Wybrane materiały źródłowe:
    • Kranz, G., Failure Is Not an Option: Mission Control From Mercury to Apollo 13 and Beyond, Simon & Schuster 2009.
    • Lovell, J., Kluger, J., Apollo 13. Utracony Księżyc. Prószyński i S-ka 1995.
    ]]>
    14241 0 0 0
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 4]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19004 Thu, 03 Oct 2019 11:19:46 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19004

    Budowanie teleskopu

    Już od lat 60-tych LST był projektowany, a jego plany były dopracowywane, kiedy naukowcy walczyli z administracją o budżet na początku lat 70-tych. 

    Kiedy tylko projekt teleskopu kosmicznego oficjalnie ruszył, powołane komitety i grupy robocze w latach 60-tych od razu zaczęły zastanawiać się, jakie instrumenty naukowe zainstalować na teleskopie. Największym problemem już na starcie było wybranie głównego detektora – czyli instrumentu, który wykonywałby główne zdjęcia. 

    Pierwsze zdjęcie obiektu astronomicznego wykonał Louis Daguerre w 1839 roku i było to zdjęcie Księżyca. W 1859 roku wykonano pierwszą fotografię gwiazdy - Vega sfotografowana została przez obserwatorium w Harwardzie. Ale wczesna fotografia w astronomii nie była zachwycająca. Brak odpowiedniej technologii sprawiał, że zdjęcia były rozmyte, a krótkie naświetlenia sprawiały, że wcale nie dało się zobaczyć aż tylu gwiazd na niebie. Kolejne lata przynosiły postępy w fotografii chemicznej, ale dopiero lata 70-te i 80-te przyniosły rewolucję, która pomogła zrealizować ideę teleskopu kosmicznego.44

    Główna kamera

    W przeszłości, przed latami 70-tymi XX wieku, naukowcy musieli korzystać z normalnych klisz fotograficznych do wykonywania fotografii nieba przez teleskopy. Ale już w 1974 roku James Westphal, kierując zespołem naukowców z Caltech45 i JPL46, zbudował pierwszy Widikon SIT – po zamontowaniu go na teleskopie Hale'a w Palomar, w ciągu jednej sekundy naświetlania udało się sfotografować obiekty słabsze, niż kiedykolwiek udało się naświetlić na kliszy filmu fotograficznego. Widikony, czyli pewien rodzaj kamer wideo, były obecne już od lat 50-tych, ale dopiero Westphal zaczął rozwijać tę technikę na potrzeby teleskopów, choć wcześniej Widikon znalazł się na wielu sondach badawczych lat 60-tych i 70-tych. 

    Ponieważ Widikony były powszechne w użyciu i ich sygnał wideo był bez problemu transmitowany falami radiowymi z powrotem na Ziemię, Nancy Roman, kiedy jeszcze pracowała jako główny astronom w NASA, przyznała Lymanowi Spitzerowi budżet na prace nad Widikonem SEC, który opracowano na potrzeby wojska. Na bazie tej kamery, Spitzer miał zbudować główny detektor dla teleskopu kosmicznego. Niestety, wojskowy Widikon SEC miał swoje ograniczenia, na przykład źle wyłapywał światło z czerwonej części spektrum. Nie mógł też wykonywać długich naświetleń, a jego rozdzielczość była wciąż za mała jak na oczekiwania środowisk naukowych. A do tego zbudowanie tub dla Widikonu było bardzo problematyczne, z wieloma niedziałającymi odrzutami.47

    Zmiana czekała już jednak na horyzoncie. W 1970 roku laboratoria Bell opracowały zupełnie nową technologię, którą JPL szybko zaadaptowała na potrzeby NASA, montując ją w sondzie na Galileo, która miała lecieć na Jowisza. Tą technologią nie był już system video, ale system całkowicie elektroniczny – matryca CCD. Dokładnie ta sama matryca, którą odnajdujemy dziś w aparatach telefonów komórkowych, a powstała w 1970 roku. JPL szybko zainteresowało się nową technologią, która była mniejsza i lżejsza od Widikonów, a jednocześnie miała zdolność do obserwacji czerwonego zakresu spektrum – wszystko, czego JPL potrzebowało dla swoich sond badawczych. Ale, żeby nie było zbyt łatwo, CCD cechowało się wciąż zbyt małą rozdzielczością, a to znaczyło, że efektem są małe zdjęcia i w dodatku CCD wymagało sporego chłodzenia rzędu -73 stopni Celsjusza by poprawnie działać i być w stanie dostrzec naprawdę małe i słabe obiekty. I, o ile Widikon miał problemy z czerwonym końcem spektrum, CCD miało problemy z całym zakresem ultrafioletu. Tymczasem wiele rzeczy takich jak gazy czy pewne pierwiastki, można dostrzec tylko w ultrafiolecie. 

    Mimo tych utrudnień, ludzie stojący za LST szybko zaczęli myśleć nad zastosowaniem kamery CCD w teleskopie. Jednym z powodów był szybki rozwój tej technologii pomiędzy 1970 a 1974 rokiem, podczas gdy Widikon nie rozwijał się praktycznie w ogóle. Później Widikona nazwano martwym punktem technologii – jego rozwój dotarł do maksymalnego punktu i nie dało się już nic zrobić. Tymczasem rozwój technologii CCD pędził do przodu. Już w 1974 roku rozdzielczość CCD sięgnęła z 40 do 400 pikseli (400x400), a nowe rozwiązania pozwoliły pracować matrycom w wyższych temperaturach.

    W październiku 1976 roku odbyło się kolejne spotkanie grupy roboczej pod przewodnictwem Nancy Roman. Widikon SEC stał się tam praktycznie celem ataku – właśnie z powodu braku postępów w rozwoju technologii. Jednocześnie przedstawiono wtedy potencjał matryc CCD dla teleskopu kosmicznego. Praktycznie cały zespół naukowców zdecydował, że kwestia głównego detektora zostanie wystawiona do konkursu – Widikon Spitzera musiał się zmierzyć z nową konkurencją. Wcześniej wszyscy byli przekonani, że Widikon będzie głównym detektorem LST – jednak decyzja ta została podjęta prawie 10 lat wcześniej i w ciągu tego czasu technologia zupełnie się zmieniła. Nikt, ani Roman, ani O'Dell, ani Bahcall, nie mogli już wspierać Spitzera w jego projekcie Widikonu SEC. 

    Na spotkaniu październikowym obecny był również James Westphal, ten sam, który opracował Widikon SIT. Wkrótce miał stać się ważnym członkiem projektu LST. Jakiś czas po październikowym spotkaniu NASA opublikowała RFP, szukając wykonawców do przetargu dla nowej głównej kamery teleskopu kosmicznego. Westphala w jego biurze w Caltech odwiedził astronom James Gunn, który powiedział krótko: „zbudujemy dla LST kamerę szerokiego pola.”48 Gunn przekonał Westphala argumentując, że teleskop kosmiczny jest niezbędny dla rozwoju astronomii, przytaczając wszelkie klasyczne argumenty: o poradzeniu sobie z problemem falującej atmosfery, o większej widzialności spektrum ultrafioletowego, o większym zasięgu. 

    Westphal był oporny, ale w końcu się zgodził. I choć był odpowiedzialny za Widikon SIT zamontowany w teleskopie Hale'a, jego nowa kamera dla LST miała oprzeć się o technologię CCD, z którą Westphal miał już doświadczenie.

    Westphal nie tracił czasu. Naukowcy, a konkretniej Robert O'Dell, chcieli detektora o rozdzielczości minimum 2000 na 2000 pikseli, podczas gdy największą rozdzielczość w tamtych czasach miał detektor opracowany przez zespół Westphal'a w JPL, mając 400 na 400 pikseli. Za sugestią O'Della Westphal łatwo rozwiązał ten problem – połączył cztery detektory razem, zamiast próbować budować jeden duży CCD. Problem ultrafioletu również został rozwiązany. Westphal zbudował filtr pokryty koronenem, związkiem fluorescencyjnym, który reagował na światło ultrafioletowe, co detektor CCD mógł bez problemu wykryć. 

    Westphal zbudował swoją kamerę, którą nazwał Wide Field/Planetary Camera, czyli kamera szerokiego pola/kamera planetarna, w skrócie WF/PC. We wrześniu 1977 roku dokonano ostatecznego wyboru – głównym detektorem LST miała zostać właśnie WF/PC, a nie Widikon Spitzera. 

    Centrum dowodzenia

    Teleskop kosmiczny, będąc już na orbicie, musiał być w jakiś sposób kontrolowany od strony technicznej – ktoś musiał nim więc zarządzać. Kiedy tylko pierwsze komitety i grupy robocze zaczęły pracę nad budową LST, środowisko naukowe od razu poruszyło temat naziemnego centrum kontroli. I praktycznie całe środowisko naukowe jednogłośnie stwierdziło, że pod żadnym pozorem kontrola nad LST nie może przypaść Centrum Goddarda. 

    Centrum Goddarda nie miało dobrej reputacji wśród naukowców w latach 60-tych i 70-tych. Działo się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, Goddard zatrudniał „średniaków” - naukowców, którzy często nawet nie posiadali doktoratów. Po drugie zaś, Goddard bardzo lubił się rządzić w kontaktach ze środowiskiem zewnętrznym, przez co naukowcy z zewnątrz niechętnie współpracowali z tą instytucją. Dlatego Robert O'Dell, sam niechętny do Centrum Goddarda, intensywnie promował ideę stworzenia niezależnego „instytutu”, który miałby zająć się kontrolą nad teleskopem kosmicznym, gdy ten znalazłby się już na orbicie. NASA przychylna była Centrum Goddarda, które i tak było pod kontrolą agencji. NASA nie chciała przekazać kontroli na zewnątrz, czego znowu chciało środowisko naukowe i większość osób, które już w latach 70-tych pracowały nad budową teleskopu kosmicznego. 

    Zażarte dyskusje trwały latami, aż do 1976 roku. Wtedy to komisja Narodowej Akademii Nauk pod przewodnictwem Donalda Horniga przekonała NASA, by kontrolę nad LST miał niezależny, zewnętrzny instytut naukowy. NASA rozpisała więc kolejny konkurs – tradycją stało się, że tego typu instytuty były kontrolowane przez konsorcja co najmniej kilku Uniwersytetów. Tego typu konsorcja – stowarzyszenia kilku lub kilkunastu instytucji akademickich z całego kraju, już w latach 50-tych zaczęły się formować celem kontrolowania dużych projektów, takich jak zespół radioteleskopów z Nowego Meksyku, czy choćby przechowywanie i badanie skał księżycowych, przywiezionych przez misje Apollo. W latach wcześniejszych natomiast, zwłaszcza w pierwszej połowie XX wieku, większość teleskopów była prywatna, lub należała do jednej instytucji, która całkowicie zamykała dostęp do swojego sprzętu naukowcom z zewnątrz.

    Kiedy więc pod koniec lat 70-tych zaczęto rozpisywać ideę niezależnego instytutu dla teleskopu kosmicznego, naukowcom nie tylko zależało na kontroli akademickiej, ale przede wszystkim na otwartym dostępie. Środowiska naukowe chciały, by z LST mógł skorzystać każdy naukowiec z całego świata, bez względu na powiązania z Uniwersytetami czy instytucjami naukowymi. 

    Kiedy więc NASA ogłosiła przetarg, przystąpiły do niego stabilne już wtedy konsorcja akademickie: AUI, AURA, USRA i URA. Konsorcja te zrzeszały różne Uniwersytety i Politechniki z całej Ameryki. Ostatecznym celem było zbudowanie fizycznego instytutu na terenie kampusów jednej z zrzeszonych instytucji. Lyman Spitzer, po utracie kontraktu na główną kamerę, pracując na Uniwersytecie w Princeton, również nie próżnował, kontaktując się z różnymi konsorcjami, by instytut teleskopu kosmicznego umieścić właśnie w Princeton, gdzie Spitzer mógłby pozostać częścią całego projektu. 

    W 1980 NASA zaczęła analizować zgłoszenia od różnych konsorcjów, aż w końcu wybrała dwóch finalistów – oferty AUI oraz AURA. W ramach tych ofert, wszystkie konsorcja opracowały konkretne plany, określając wszystkie elementy instytutu, od jego powierzchni przez liczbę pracowników po podwykonawców i dostawców oprogramowania. Z tych ofert ostatecznie NASA wybrała dobrze przygotowaną propozycję AURA, co było bólem dla Spitzera, związanego z AUI. AURA zaproponowała mały, tańszy, ale też bardziej uniwersalny i nowocześniejszy instytut. W ten sposób, w 1980 roku NASA podjęła ostateczną decyzję: na Uniwersytecie Johns Hopkins, promowanym przez AURA, miał powstać Instytut Naukowy Teleskopu Kosmicznego z siedzibą w Baltimore. Instytut ten znajduje się tam do dziś.

    Instytut w Baltimore miał zająć się kontrolą LST jako instrumentu naukowego, tymczasem operacje LST jako satelity miał przejąć Goddard. Ten podział funkcjonuje do dziś, gdzie Goddard kontroluje teleskop kosmiczny jako pojazd orbitalny, a Instytut z Baltimore zarządza wszystkimi danymi i projektami naukowymi.

    W 1981 roku na pierwszego dyrektora nowego instytutu mianowano Riccardo Giacconiego. Lata później Giacconi wspominał, że był przeciwnikiem finansowania LST,49 ale zostając szefem naukowym projektu, mógł przynajmniej uczestniczyć w tym historycznym projekcie mimo wcześniejszej niechęci.50

    Zarządzanie teleskopem kosmicznym

    Struktura zarządzania teleskopem kosmicznym nie zmieniła się od ponad 30 lat. Warto więc dowiedzieć się, jak to wszystko wyglądało i jak wygląda po dziś dzień.

    Ośrodek w Baltimore

    Piękne zdjęcia kosmosu wykonane przez Hubble'a znane są na całym świecie. Nowe zdjęcia zaś pojawiają się dość regularnie - jak jednak wygląda proces wykonania takiego zdjęcia? Praca teleskopu Hubble'a koordynowana jest przez ludzi z dwóch instytucji. Pierwszą z nich jest Instytut Naukowy Teleskopu Kosmicznego (STScl) w Baltimore. Instytut ten odpowiada za operacje naukowe teleskopu jako międzynarodowego instrumentu obserwacyjnego. Znajduje się on w kampusie Johns Hopkins Homewood i zarządzany jest przez organizację AURA - Stowarzyszenie Uniwersytetów na Rzecz Badań Astronomicznych. Dziś to już międzynarodowe stowarzyszenie, które koordynuje pracę obserwatoriów astronomicznych na całym świecie. AURA zarządza instytutem w Baltimore w imieniu NASA. Aktualnie w instytucie STScl pracuje około 500 osób, z których przynajmniej część do naukowcy, a 15 z nich to przedstawiciele Europejskiej Agencji Kosmicznej. Celem instytutu jest wybieranie celów dla Hubble'a do obserwacji, a także wykonywanie tych obserwacji, oraz monitorowanie osprzętu naukowego w HST, by móc sprawnie prowadzić badania naukowe. 

    Wkład europejski

    Od 1984 do 2010 roku, Europejska Agencja Kosmiczna posiadała swój własny ośrodek koordynacji pracy Hubble'a, który koordynował korzystanie z Hubble'a przez europejskich badaczy, a także utrzymywał spore archiwum danych. 

    Europejski ośrodek Hubble'a, znany jako ST-ECF (Space Telescope European Coordinating Facility), zamknięty został w grudniu 2010 roku po 26 latach działalności. Powodem zamknięcia była konsolidacja ESA - agencja europejska dokonywała wewnętrznej przebudowy swoich instytucji zarządczych, a elementem tego było właśnie zamknięcie ST-ECF. Część działalności wcześniejszych instytucji przeniesiono do centrum ESAC (European Space Astronomy Centre) w Hiszpanii. 

    ST-ECF utworzono w 1984 roku jako ważny element międzynarodowej współpracy pomiędzy NASA i ESA. Z pomocą europejskiego ośrodka teleskopu Hubble'a, ESA chciało ułatwić dostęp do instrumentu naukowcom i instytucjom europejskim w czasach, kiedy Internet jeszcze nie istniał. Ale powołanie tego ośrodka do życia sprawiło, że stał się on dodatkowo miejscem inkubacji wielu ciekawych idei i rozwiązań, z których warto wymienić choćby oprogramowanie, czy systemy przechowywania danych, które zostały przez NASA wykorzystane w obsłudze teleskopu kosmicznego. A doświadczenia zebrane przy HST zostały też przełożone na późniejszy Bardzo Duży Teleskop.51

    Ośrodek ST-ECF pomógł rozwinąć techniki obróbki zdjęć, zanim Hubble został naprawiony w czasie pierwszej misji serwisowej. Ośrodek europejski był też pionierem w komunikacji internetowej, tworząc sieć komputerów, dzięki którym można było przesyłać dane między ośrodkami ESA a NASA. ST-ECF stworzył też jedną z pierwszych europejskich stron internetowych w historii już w 1993 roku. 

    Zamknięcie ośrodka europejskiego nie sprawiło, że ESA zakończyła swój etap Hubble'a - zespół naukowców europejskich z ESA wciąż pracuje w Instytucie Naukowym Teleskopu Kosmicznego w Baltimore, a koordynacją zajmuje się również ośrodek ESA w Hiszpanii. Z pewnością era rozwiniętego Internetu przyczyniła się do zamknięcia ośrodka europejskiego - dostęp do danych z HST jest dziś znacznie łatwiejszy dzięki globalnej sieci.

    Centrum Goddarda

    Drugą instytucją koordynującą pracę HST jest Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda (GSFC) w Greenbelt - ta instytucja zajmuje się Hubblem nie jako instrumentem naukowym, ale jako satelitą. Jest to bardziej techniczna część projektu.

    Kiedy teleskop Hubble'a działa, otwiera główną przesłonę, przez co światło (jako pełne spektrum elektromagnetyczne) pada na zwierciadło główne. Odbijane jest na zwierciadło wtórne, po czym kierowane jest do detektorów, czyli zestawu kamer i spektrografów, które niejako tłumaczą zebrane informacje elektromagnetyczne na dane rozumiane przez komputer. Te informacje komputerowe zarejestrowane przez instrumenty teleskopu przesyłane są następnie z HST do orbitujących satelitów TDRSS - są to satelity śledzące i przekazujące dane na Ziemię. Na Ziemi dane odbierane są przez naziemne odbiorniki systemu TDRSS, a potem przesyłane są do Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda, należącego do NASA. Z tego centrum, dane są przesyłane ostatecznie do Instytutu Naukowego Teleskopu Kosmicznego w Baltimore, gdzie dane są ponownie "tłumaczone" na obrazy i konkretne informacje. Następnie, wszystko to jest analizowane i zapisywane w archiwum. Naukowy, którzy chcą skorzystać z zebranych w czasie obserwacji danych, mogą zrobić to albo w siedzibie Instytutu, albo z innych punktów na świecie, korzystając ze zdalnego dostępu do danych.

    Sam teleskop Hubble'a działa praktycznie nieprzerwanie przez całą dobę - ale nie każdy obiekt kosmiczny jest w stanie obserwować w dowolnym momencie. Obiekty, które w danym momencie znajdują się zbyt blisko Słońca, nie są obserwowane, bowiem Słońce jest po prostu zbyt jasne - w takich sytuacjach trzeba poczekać,aż Ziemia wykona swoją część orbity, a docelowe obiekty odsuną się od blasku słonecznego. Co więcej, HST krąży po orbicie i nie zawsze można się z nim skomunikować - czasem teleskop znajduje się poza zasięgiem i wszelkie planowane obserwacje trzeba wprowadzić do komputera odpowiednio wcześniej. HST jest programowany, by w konkretnym momencie wykonał konkretną obserwację danego obiektu kosmicznego. Dane są więc programowane i przesyłane do teleskopu, który w odpowiednim momencie wykonuje powierzone mu zadanie. 

    Teleskop działa praktycznie nieprzerwanie od 1990 roku, nie licząc misji serwisowych i poprzedzających je awarii. Na swoją 25 rocznicę Hubble zgromadził ponad 100 terabajtów danych, a ilość ta każdego miesiąca zwiększa się o kolejne 800 gigabajtów. Dane są zapisywane na dyskach twardych na Ziemi, po czym każdy chętny naukowiec może uzyskać do nich dostęp. Danych jest tak dużo, że wyniki analiz mogą pojawić się dopiero po wielu latach od wykonania danej obserwacji.

    Obserwacje nie są też prowadzone na okrągło - HST ma swój własny grafik. W czasie 97 minut wykonywanej przez siebie orbity wokół Ziemi musi dokonać obserwacji, ale też wykonać manewry, które pozwolą mu uniknąć przesłonięcia przez Słońce lub Księżyc, czy po prostu odwrócić się w kierunku wybranego obiektu, który ma później obserwować. Dodatkowo, HST przeznacza część swojego czasu orbitalnego na przesył danych na Ziemię i odbieranie danych z Ziemi, przełączanie anten i systemów komunikacyjnych. I wszystko to odbywa się, będąc koordynowanym przez centrum kontroli misji HST w Centrum Goddarda. Dane koordynujące pracę HST aktualizowane są kilka razy w ciągu doby.

    Obserwując kosmos, Hubble często korzysta z dwóch instrumentów na raz, by nie marnować cennego czasu. Dodatkowo, kiedy jakiś spektrograf52 Hubble'a wykonuje obserwację kosmicznego obiektu, w tym samym czasie kosmos obserwują czujniki FGS. Są to czujniki sterujące, a ich zadaniem jest obserwowanie konkretnych gwiazd w polu widzenia Hubble'a. Czujniki FGS analizują pozycję kilku wybranych gwiazd i przesyłają dane do żyroskopów i kół reakcyjnych, dzięki czemu HST jest w stanie dokładnie utrzymać swój "cel" obserwacji przed sobą - to dzięki precyzyjnym czujnikom pozycji i celu, HST jest w stanie wykonywać zdjęcia wysokiej jakości. Centrum kontroli HST posiada bazę obiektów - gwiazd, zgromadzonych w HGSC, Hubble Guide Star Catalogue. Katalog tych gwiazd "sterujących" zawiera około 15 milionów obiektów gwiezdnych. Gwiazdy te służą celowaniu teleskopu, dzięki czemu bez względu na to, jaki region nieba jest obserwowany, HST cały czas pozostaje niezwykle precyzyjnym teleskopem. 

    Wiele obserwacji wykonywanych jest bez bezpośredniej kontroli naziemnej - zadanie jest zaprogramowane i wykonywane przez komputery, a dane są przesyłane na Ziemię i zapisywane w komputerach. Jeśli jednak zajdzie chęć lub potrzeba obserwacji "na bieżąco", zarówno w Instytucie w Baltimore jak i w Centrum Goddarda istnieją konsole, przy których można na bieżąco obserwować spływające z HST dane. Sterowanie HST "na żywo" nie jest możliwe, ale obserwacja przesyłanych danych już tak. 

    ***

    Powracając jednak do lat 70-tych, kiedy NASA rozpisywało przetarg na siedzibę teleskopu kosmicznego, sam instrument był już budowany. W Centrum Goddarda pracowano nad instrumentami naukowymi, a w Wilton, w stanie Connecticut, jeden z podwykonawców wykonywał główny szkielet teleskopu oraz jego zwierciadła. Po umieszczeniu na orbicie, teleskop Hubble'a został nazwany "bublem za miliard dolarów". To właśnie w firmie Perkin-Elmer miały miejsce wydarzenia, które o mały włos nie uśmierciły projektu teleskopu kosmicznego na dobre.

    Przypisy

    44 Dickinson, s. 108.

    45 California Institute of Technology.

    46 Jet Propulsion Laboratory.

    47 Zimmerman, s. 81.

    48 W literaturze polskiej kamera szerokiego pola często jest też nazywana kamerą szerokokątną.

    49 Giacconi specjalizował się w latach 60-tych w badaniu spektrum promieniowania Roentgena. Pierwotną niechęć do LST wykształcił zapewne z powodu Nancy Roman, która odmówiła mu funduszy na badania promieni X, podczas gdy LST był w pełni finansowany przez NASA. W latach późniejszych jednak stał się obrońcą i zwolennikiem teleskopu kosmicznego.

    50 Zimmerman, s. 96.

    51 Bardzo Duży Teleskop, z angielskiego Very Large Telescope (VLT), to zestaw czterech teleskopów należących do ESA, znajdujących się na pustyni Atacama w północnej części Chile. Każde z luster VLT ma 8,2 metra średnicy. Teleskopy zazwyczaj operują niezależnie od siebie, ale jeśli zajdzie potrzeba, mogą współpracować, obserwując ten sam obiekt, w efekcie dając dużą rozdzielczość obserwacyjną. VLT oddano do użytku w latach 1998-2000.

    52 Spektrograf jest urządzeniem, które zbiera informacje na temat danego zakresu spektrum elektromagnetycznego. Tak jak nasze oko zbiera informacje na temat zakresu spektrum widzialnego, co sprawia, że po prostu widzimy to, co nas otacza, tak i spektrograf gromadzi informacje na temat spektrum, którego normalnie nie widzimy, przerabiając te informacje na obrazy i dane, które możemy zobaczyć i zanalizować na potrzeby nauki. Innymi słowy, spektrografy to "kamery", dzięki którym możemy obserwować to, czego nie można zaobserwować zwykłym sprzętem optycznym, czy nawet ludzkim okiem. Uwaga: technicznie ujmując, spektrograf jest urządzeniem do rejestrowania widma, natomiast spektroskop jest urządzeniem do analizy widma. Współcześnie jednak, terminy te bardzo często używane są zamiennie, ponieważ każdy współczesny spektrometr rejestruje widmo.

    ]]>
    19004 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 5]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19006 Thu, 10 Oct 2019 10:25:59 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19006

    Perkin-Elmer

    Perkin-Elmer został wybrany jako podwykonawca Centrum Marshalla i jego zadaniem było zbudowanie głównego szkieletu teleskopu kosmicznego, zwierciadła głównego oraz systemu celowniczego, który pozwoliłby LST utrzymywać skupienie na konkretnym obiekcie kosmicznym w ramach obserwacji.53 Już w grudniu 1978 roku do fabryki firmy w Wilton dostarczono główną taflę szkła, która miała stać się wkrótce zwierciadłem głównym teleskopu. Perkin-Elmer został wybrany do wykonania zwierciadła z uwagi na to, że miał już sprzęt, formy i doświadczenie w tej pracy. Wykonywał wcześniej zwierciadła dla satelitów wojskowych USA. 

    27 marca 1979 roku skończono wstępne polerowanie zwierciadła. Wtedy pojawił się pierwszy problem, inżynierowie bowiem zauważyli sieć małych pęknięć w okolicach krańców lustra. Przez kilka tygodni zastanawiali się, co zrobić. Zdecydowano się na standardową procedurę wywiercenia pęknięć i zatkania tak powstałych otworów, co uchroniło by zwierciadło przed postępowaniem pęknięć, a jednocześnie nie miałoby wpływu na zdolności skupiające lustra. Do tego okazało się, co potwierdzili kontrolerzy prac, Bill Keathley i Robert O'Dell, że pracowników Perkin-Elmer cechował wewnętrzny chaos – zdawało się, że nikt tak naprawdę nie wiedział, co robi w wyniku goniących terminów, kolejnych problemów i dziur budżetowych. Perkin-Elmer, jak okazało się w czasie budowana teleskopu, dość swobodnie złożył ofertę do przetargu. Innymi słowy, zaniżył koszty teleskopu poniżej realnej sumy i w rezultacie nie miał pieniędzy, by zrealizować zamówienie na zwierciadło i pozostałe komponenty LST. W efekcie doszło do przetasowania w kadrze zarządzającej i do Perkin-Elmer trafił Fred Speer, który miał ratować projekt teleskopu po stronie podwykonawcy. Speer szybko dokonał przebudowania procesów w Perkin-Elmer, ale jednocześnie zaczął irytować środowisko naukowców stojących za LST, proponując radykalne cięcia kosztów, na przykład przez usunięcie przednich drzwi teleskopu, redukcję liczby aktuatorów za zwierciadłem głównym, czy ograniczenie liczby testów instrumentów naukowych. Speer chciał również ograniczyć modułową budowę teleskopu, żeby tylko zmieścić się w budżecie. O'Dell dał radę uchronić drzwi i aktuatory, ale nie testy i moduły, których liczba została zmniejszona, tym samym ograniczając ilość sprzętu w teleskopie, który mógł być łatwo wymieniany na orbicie przez astronautów w czasie misji serwisowych.

    O'Dell ostatecznie sam zaczął naciskać na swoich podwykonawców, zaczynając od Centrum Goddarda, gdzie dwa spektrografy, FOS i HRS, znacznie się opóźniały w budowie. O'Dell planował nawet całkowicie opóźnić ich instalację w teleskopie. Brał pod uwagę, że kontrola naziemna Hubble'a będzie miała do dyspozycji regularne misje wahadłowców kosmicznych, dzięki czemu jakikolwiek dodatkowy instrument naukowy mógł być bez problemu zainstalowany już na orbicie, jeśli nie udałoby się go zbudować odpowiednio wcześnie. Speerowi ten pomysł się spodobał – niestety, tym razem środowisko naukowe nie było zbyt przychylne. 

    O'Dell pod koniec lat 70-tych zaczął tracić poparcie wśród członków projektu teleskopu kosmicznego. Wielu jego znajomych nie pracowało już nad LST – Spitzer stracił swój Widikon, Nancy Roman przeszła na emeryturę, a administracja NASA zmuszała O'Della do coraz intensywniejszego cięcia kosztów. To sprawiło, że twarda ręka O'Della zniechęciła do niego wielu naukowców i inżynierów. Kiedy w 1980 roku na spotkaniu grupy roboczej Speer z O'Dellem zaproponowali odsunięcie instalacji spektrografów i wysłanie teleskopu tylko z główną kamerą i fotometrem, nawet kierownicy z NASA byli przeciwni temu pomysłowi. Spotkanie to miało miejsce 26 lipca – kiedy pomysły spotkały się z falą krytyki, O'Dell stracił ostatecznie zapał do pracy nad teleskopem. Dla O'Della był to początek końca jego przygody z LST. 7 września 1982 roku, po dziesięciu latach ciężkiej pracy, O'Dell przyjął posadę profesora astronomii na Uniwersytecie w Rice, a 1 października 1983 oficjalnie zrezygnował ze stanowiska szefa naukowego LST w Marshallu. Zastąpił go Bob Brown.

    Ostateczne szlifowanie zwierciadła

    W połowie czerwca 1980 roku Perkin-Elmer przeniósł wypolerowane lustro z Wilton do Danbury, gdzie mieścił się inny warsztat firmy. W Danbury zwierciadło LST miało przejść ostateczny proces polerowania i zostać w pełni wykończone. Prace nad głównym lustrem były poważnie opóźnione, przynajmniej o 9 miesięcy. W tym czasie nie tylko naprawiano małe spękania tafli szkła, ale też musiano naprawiać poważniejsze rysy w regionie połączenia – zwierciadło było bowiem polerowane z dwóch połączonych tafli, a problematyczne rysy i rowki musiały być wycięte. Gdyby tego nie zrobiono, lustro mogłoby popękać w czasie startu. Jak wspomina szef projektu, Bud Rigby, czas gonił jego zespół tak bardzo, że sypiano w biurach, zapominając o własnych domach.54

    Ilustracja 2: Sprawdzanie jakości lustra głównego (NASA)

    W celu wykonania głównego zwierciadła, Perkin-Elmer wykonał mniejsze lustro, by przetestować technologię. Teleskop kosmiczny wymagał znacznie dokładniejszego lustra, niźli satelity wojskowe. Polerowanie luster wklęsłych wymaga dokładnych instrumentów pomiarowych – taki instrument mierzy powierzchnię lustra i wskazuje, gdzie należy dokonać dodatkowego polerowania, by lustro uzyskało dokładny kształt. Perkin-Elmer zmodyfikował dla lustra LST urządzenie zwane Reflective Null Corrector – RNC. Składało się ono z dwóch luster i soczewki. W urządzeniu tym lustro lasera padało na zwierciadło główne RNC, a potem odbijało się na zwierciadła wtórne. Wszystko było tak ustawione, iż urządzenie tworzyło obraz składający się z naprzemiennych wzorów jasnych i ciemnych, zwane interferogramem – wzory te można przyrównać do konturów i linii na mapach topograficznych. Gdy powierzchnia polerowanego lustra nie jest odpowiednia według specyfikacji, RNC stworzy obraz pokręconych i wygiętych wzorów, zamiast prostych – dzięki temu inżynierowie wiedzą, gdzie należy lustro poprawić.

    RNC został skonfigurowany na potrzeby lustra testowego o średnicy 1,52 metra. Dlatego inżynierowie w Perkin-Elmer musieli skonfigurować RNC na potrzeby właściwego lustra o średnicy 2,4 metra. W tym celu przestawili dwa lustra wtórne RNC i poprawili pozycję soczewki głównej tak, by znalazła się dokładnie 58 centymetrów poniżej punktu skupienia światła dolnych luster wtórnych urządzenia. Cały RNC zamontowany był pod sufitem pomieszczenia testowego w warsztacie Perkin-Elmer. Do każdego testu zwierciadła, inżynierowie przenosili lustro z pomieszczenia do polerowania do pomieszczenia testowego z RNC. Miernik był tak wysoko ustawiony, że dostać się do niego, zwłaszcza do soczewki skupiającej na dole, trzeba było z pomocą odpowiedniego rusztowania. 

    Precyzja była niezbędna – soczewka musiała być ustawiona w stosunku do punktu skupienia promieni świetlnych odbijanych przez lustra, dlatego Perkin-Elmer zbudował specjalny pręt pomiarowy zbudowany z materiału, który nie kurczył się pod wpływem temperatur i warunków zewnętrznych. Na górze pręta znalazła się nieprzeźroczysta zasłonka z otworem w środku, dzięki czemu światło lasera trafiało do środka pręta. Pręt został umieszczony w RNC, a laser świecił przez otwór w zasłonce – jeśli laser nie trafił by w ten otwór, inżynierowie by go nie zobaczyli i wiedzieli by, że pręt musi być przesunięty. Gdy pręt znalazł się na pozycji, można było ustawić w końcu wysokość soczewki RNC. 

    Wtedy okazało się, że śruby mocujące soczewkę nie pozwalają na jej odpowiednie obniżenie tak, jak wykazał to pręt mierniczy – nikt jednak nie wiedział, dlaczego tak się dzieje. Pręt wskazywał, że soczewka musi być obniżona o dodatkowe 1,3 milimetra. Terminy i budżet goniły, więc inżynierowie zdecydowali się na naprawę w stylu domowym – pod mocowania soczewki podłożono trzy małe podkładki pod śruby, obniżając ostatecznie soczewkę o 1,3 milimetra. Pręt mierniczy został usunięty, rusztowanie służące do dostępu do RNC zdemontowano i operacja, w oczach inżynierów, zakończyła się sukcesem.

    Do RNC nie było już dostępu, a inżynierowie zabrali się za polerowanie zwierciadła teleskopu kosmicznego. Nikt nie sprawdził miernika, nikt nie zadał pytania, skąd wziął się błąd 1,3 milimetra. Nikt z NASA nie przyszedł na kontrolę. Zapomniano o problemie z dodatkowym milimetrem, zapomniano o podkładkach, nawet projektant RNC niczego się nie dowiedział od Perkin-Elmer. Dodatkowo, tajność wielu projektów w Perkin-Elmer poważnie ograniczała dostęp kontrolerów NASA do warsztatów firmy. 

    I tak 3 sierpnia 1980 roku rozpoczęło się polerowanie lustra głównego LST, które miało potrwać kolejne 9 miesięcy. Prace postępowały, a zwierciadło było regularnie sprawdzane pod miernikiem RNC. I nawet, kiedy okazało się, że pomiary RNC każą zdjąć z tafli więcej materiału, niźli przewidywano w projektach, nikt nie zastanawiał się, dlaczego tak jest – polerowano więc dalej. 

    Był rok 1980 – dziesięć lat później śledztwo wykaże, jak błaha była przyczyna dodatkowego milimetra, a jak poważne były konsekwencje pośpiechu i braku zainteresowania ze strony kogokolwiek w NASA czy Perkin-Elmer. Wtedy też ostatecznie okaże się, że dziesiątki wcześniejszych lat walk o budżet, niedofinansowanie, złe pierwotne oszacowania kosztów i goniące terminy, wszystko to było przyczyną jednego z najsłynniejszych problemów instrumentu naukowego w historii. 

    Zimmerman w swojej książce kładzie nacisk na serce problemu, czyli decyzję Fletchera o oszacowaniu budżetu LST na 300 milionów dolarów. Ale też kontynuuje, wskazując, jak problematyczne były walki pomiędzy wszystkimi podwykonawcami teleskopu i jak problematyczne były sposoby prowadzenia interesów przez NASA w latach 70-tych i 80-tych – budżet szacowano na zbyt mały, a kolejne pieniądze z opóźnieniem były wyciągane z budżetu federalnego. W takich nastrojach nie dało się normalnie prowadzić projektów naukowych, stąd pojawiały się walki i opóźnienia.55

    Dalsze opóźnienia

    Perkin-Elmer nie przejmował się aż tak problemami z budową, co z jej terminami – regularne negocjacje z NASA pozwoliły firmie na zwiększenie budżetu i na zatrudnienie nowych ludzi, ale to również nie pomogło sytuacji teleskopu kosmicznego, którego budowa coraz bardziej się opóźniała. Pod koniec 1980 roku Perkin-Elmer zatrudnił nowego managera, Dona Fordyce'a, który miał zająć się projektem LST, który był już opóźniony o cztery miesiące na koniec 1980 roku. Choć Fordyce się starał, poddał się w grudniu 1982 roku – nie widział szans, by Perkin-Elmer wyrobił się z budową teleskopu, jeśli NASA nie wpompowałaby w firmę olbrzymiej sumy.

    W styczniu kolejnego roku Fordyce udał się do NASA i nakreślił sytuację administracji. Ówczesny dyrektor NASA, Jim Beggs, choć niechętnie, wynegocjował w Kongresie przelewy z różnych projektów na cele LST i w ten sposób, teleskop kosmiczny dostał nową porcję gotówki. Centrum Marshalla zatrudniło setki specjalistów, którzy przeniesieni zostali do warsztatów Perkin-Elmer w celu dokończenia budowy teleskopu. W rezultacie, Fred Speer został też usunięty ze stanowiska managera projektu. Jego miejsce zajął April Lucas, który, w przeciwieństwie do Speera, miał inny styl zarządzania – na jego spotkaniach rzadko mówiono o problemach. Co samo w sobie było problemem. 

    Kiedy więc 26 maja 1981 inżynier Albert Slomba z pomocą miernika optycznego postanowił zbadać poprawność kształtu głównego zwierciadła na warsztacie Perkin-Elmer, zdziwił się swoimi wynikami, które jasno pokazywały, że zwierciadło ma wadę. Jego test miał na celu wykazać położenie centrum wklęsłości lustra, nie jego kształt, ale i tak wyniki były dla Slomby podejrzane – jego test wykazał, że środek lustra znajduje się tam, gdzie powinien być, ale już całe lustro wokół centralnego punktu wykazywało wadę. Udał się więc do projektanta głównego RNC, Luciena Montagnino, który jednak zapewnił Slombę, że jego mały przyrząd nie ma takiej dokładności, jak montagninowski duży RNC. Montagnino nawet nie zamierzał nic sprawdzać – nie podejrzewał problemów, jako iż inżynierowie Perkin-Elmer nie poinformowali go błędzie 1,3 milimetra i zastosowaniu podkładek w RNC. W rezultacie, Slomba swojego odkrycia praktycznie nigdzie nie zgłosił, będąc przekonanym o kiepskiej jakości swojego urządzenia pomiarowego. Jego raport trafił jednak wyżej do NASA, ale i tam został on zignorowany. 

    Niektórzy inżynierowie chcieli jeszcze raz mierzyć zwierciadło główne, ale administracja Perkin-Elmer się na to nie zgodziła – terminy wciąż goniły. Carl Fuller, pracownik NASA, który miał przetestować jakość zwierciadła, nie dostał na ten cel żadnego budżetu, choć dostał odpowiedzialność. Gdy przyszło mu podpisać dokumentację poprawności zwierciadła, odmówił i nigdy tego nie podpisał, ponieważ nie miał fizycznych możliwości sprawdzenia lustra – nikt w NASA się tym nie przejął. Kiedy nadzorca prac w Perkin-Elmer otrzymał w końcu raport o dodaniu podkładek w RNC, schował go do szuflady, nie przekazując go do Centrum Marshalla. 

    Mimo to, prace postępowały – minęły już lata od planowanego startu teleskopu w 1977 roku, ale budowa nie stała w miejscu mimo dużych opóźnień.

    Narodziny HST

    W 1983 roku NASA oficjalnie zaprzestała stosowania nazwy LST na rzecz nowej – teleskop kosmiczny nazwano imieniem Edwina Hubble'a. 

    Teleskop Kosmiczny Hubble'a nosi swoją nazwę po wielkim astronomie XX wieku - Edwinie Powellu Hubble'u. To dzięki niemu nasza perspektywa na Wszechświat zmieniła się całkowicie, a nasz kosmos rozszerzył się do niewyobrażalnych rozmiarów, i to dosłownie. Edwin Hubble to człowiek, który ostatecznie umieścił Ziemię poza centrum Wszechświata. Hubble urodził się w Missouri, w 1889 roku. W wieku 9 lat jego rodzina przeniosła się do Chicago. Szkołę średnią skończył w 1906 roku, słysząc te słowa od swojego dyrektora: "Edwinie Hubble'u, w ciągu czterech lat nigdy nie widziałem, byś uczył się przez więcej, jak 10 minut." Po krótkiej przerwie dla uzyskania dramatycznego efektu, dyrektor oznajmił Hubble'owi przyznanie stypendium na Uniwersytet w Chicago - dla Hubble'a wiedza przychodziła bowiem z łatwością. 

    W 1910 roku Hubble uzyskał swój dyplom z matematyki i astronomii. Później uzyskał stypendium na Uniwersytecie Oxfordu, gdzie zgodnie z wolą swojego ojca, zaczął studiować prawo, mimo swego zamiłowania do astronomii. Powrócił do Stanów Zjednoczonych w 1913 roku, gdzie uzyskał prawo do wykonywania zawodu. Przez 1914 rok nauczał hiszpańskiego, fizyki i matematyki oraz koszykówki w liceum w New Albany w Indianie, ale już rok później zdecydował się skupić na astronomii. Zaczął robić swój doktorat w 1914 roku na Uniwersytecie Chicago. 

    Pracując wciąż nad swoim doktoratem, w 1917 roku Hubble został zaproszony przez George'a Hale'a do jego zespołu w Pasadenie, gdzie Hale zbudował obserwatorium astronomiczne na Mount Wilson. Hubble jednak odmówił - skończył pisać swój doktorat, obronił go i zaciągnął się do armii, by walczyć w Wielkiej Wojnie. Po służbie wrócił do USA w 1919 roku - major Edwin Hubble stawił się w końcu w obserwatorium na Mount Wilson. Hubble trafił idealnie - w obserwatorium właśnie zakończono montaż teleskopu Hookera i to właśnie w tym obserwatorium zaczęła rodzić się dziedzina astrofizyki. 

    W Mount Wilson pracował wtedy Harlow Shapley, który zyskał rozgłos po tym, jak dzięki obserwacji Cefeid56 obliczył rozmiar Drogi Mlecznej - między 150 a 200 tysięcy lat świetlnych, czyli znacznie więcej niż ówcześnie myślano. Ale Hubble miał dokonać czegoś więcej - Shapley bowiem, podobnie jak większość astronomów ówczesnych czasów, przekonany był, że Droga Mleczna jest wszystkim, co istnieje we Wszechświecie - i nie ma nic więcej. Hubble miał dokonać rewolucji.

    Hubble przez wiele lat pracował przy teleskopie Hookera, obserwując nocne niebo. W październiku 1923 roku zaobserwował coś, co miało prowadzić do przełomu. Dostrzegł coś, co według jego pierwszych myśli miało być supernową, która rozbłysła w mgławicy M31 w gwiazdozbiorze Andromedy. Jego smykałka badawcza skierowała go jednak do analiz płyt fotograficznych wykonanych wcześniej przez innych astronomów. Hubble odkrył, że zaobserwowany przez niego obiekt był tak naprawdę Cefeidą. Hubble wykorzystał więc technikę Shapleya by zmierzyć dystans do nowo odkrytej Cefeidy - i to był przełom. Hubble wyliczył, że nowa Cefeida oddalona była od Ziemi o milion lat świetlnych, czyli znacznie dalej, niż granica Drogi Mlecznej. Hubble nagle zrozumiał, że M31 nie jest mgławicą, ale całą nową galaktyką, którą dziś znamy jako M31 Andromeda. Kosmos nagle stał się olbrzymi, a wiele obiektów wcześniej uważanych za mgławice okazało się być kolejnymi galaktykami. 

    Odkrycie to było po prostu wielkie dla całego świata, a nawet i New York Times wspomniał o nim w druku. Ale nie było to ostatnie odkrycie Hubble'a. Zaczął on badać prędkość wszystkich znanych mgławic w oparciu o ich spektrum światła. W 1929 roku zauważył, że wszystkie obserwowane galaktyki oddalają się od nas z coraz większą prędkością - im większa odległość między galaktykami, tym większa prędkość "ucieczki". Zależność tę znamy dziś jako Prawo Hubble'a. I sprowadza się do prostego faktu, odkrytego przez Hubble'a - Wszechświat się rozszerza. Kilka lat wcześniej ekspansję Wszechświata przewidział Albert Einstein, a Hubble potwierdził to swoimi obserwacjami, za co dostał osobiste podziękowania od Einsteina.

    Hubble pracował na Mount Wilson do 1942 roku, kiedy ruszył walczyć na froncie II Wojny Światowej. Wrócił do pracy w 1946 roku i w kolejnych latach pracował nad opracowaniem nowego teleskopu Hale'a, który dziś znajduje się w obserwatorium Palomar. Hubble zmarł w 1953 roku.

    Przypisy

    53 Wiele zdjęć kosmosu wymaga bardzo długich naświetleń, od kilkunastu minut do kilkudziesięciu godzin. To sprawia, iż teleskop musi być wyposażony w dokładne systemy celowania, dzięki którym cały czas będzie nakierowany na swój cel, nie powodując tym samym rozmycia obrazu.

    54 Zimmerman, s. 107.

    55 Zimmerman, s. 111-112.

    56 Cefeidy są gwiazdami zmiennymi, które pulsują w równych odstępach czasu, a co w związku z tym, zmieniają swoją jasność. Zmiany te, obserwowane na Ziemi, pozwalają na obliczenie odległości między obiektami kosmicznymi, co pierwsza omówiła Henrietta Leavitt w 1912 roku. To właśnie dzięki Cefeidom mierzymy odległości między galaktykami.

    ]]>
    19006 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 6]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19009 Thu, 17 Oct 2019 10:26:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19009

    Hubble nie poleci 

    Kiedy prace nad teleskopem postępowały. Perkin-Elmer ukończył szkielet, lustro i połączył je razem wraz z systemem celowniczym w 1984 roku, wiele lat po planowanym starcie teleskopu. Rok później wszystko to zostało przetransportowane do zakładów Lockheed, gdzie teleskop, pod nadzorem Marshalla, został złożony z obudową i instrumentami naukowymi dostarczonymi przez Goddarda. Zamontowano też panele słoneczne, zbudowane przez Europejską Agencję Kosmiczną, która nawiązała współpracę z NASA w sprawie HST już w 1975 roku. NASA było chętne na współpracę: ESA dostała by gwarantowany czas na użycie teleskopu, a NASA dostała by partnera w finansowaniu urządzenia.

    Nastąpiły testy i kolejne testy. HST został oficjalnie ukończony i też w 1985 roku zaplanowano start teleskopu na pokładzie wahadłowca kosmicznego na jesień 1986 roku.

    28 stycznia 1986 wydarzyła się największa tragedia NASA od czasów kapsuły Apollo 1.57 74 sekundy po starcie w powietrzu wybuchł wahadłowiec Challenger – ofiara tego samego ignorowania problemów przez managerów, który trapił NASA w latach 70-tych i 80-tych. Tragedia ta sprawiła, że start teleskopu Hubble'a znowu został opóźniony, zwłaszcza, że Teleskop Hubble'a był kolejnym planowanym ładunkiem dla Challengera i miał zostać wyniesiony na orbitę przez ten właśnie wahadłowiec na jesień 1986 roku.58 Dla pracujących nad teleskopem jednak był tu też pewien plus – otrzymali oni więcej czasu na ukończenie teleskopu. 

    HST został więc dopracowany, a później schowany do magazynu, gdzie teleskop oczekiwał na start, który miał nastąpić dopiero po wznowieniu lotów wahadłowcami. Te zostały zawieszone po tragedii Challengera – przez lata naukowcy analizowali, co poszło nie tak, a potem przebudowywali silniki wahadłowców, by NASA znów mogła latać.

    I tak HST miał czekać w zamknięciu aż do 1990 roku. Po latach oczekiwania, kiedy nadeszła jego pora, teleskop Hubble'a został przetransportowany samolotem na Florydę, gdzie ostatecznie umieszczono go w ładowni promu kosmicznego. 24 kwietnia 1990 roku wahadłowiec Discovery wystartował z Przylądka Canaveral na Florydzie. W końcu, po wielu latach pracy, teleskop kosmiczny znalazł się na orbicie. Co dla wielu kojarzyło się z końcem opowieści, okazało się być dopiero początkiem.

    Ilustracja 3: Start Hubble'a na pokładzie Discovery (NASA/ESA)

    Hubble na orbicie

    Kiedy Teleskop Kosmiczny Hubble'a znalazł się na orbicie, kolejnym krokiem było jego skalibrowanie i wykonanie wielu testów, nim naukowcy mogli w końcu przejść do pierwszego światła. Pierwszym światłem nazywa się moment, kiedy dany teleskop wykonuje swoją pierwszą obserwację. 

    Zanim jednak teleskop mógł wykonać pierwsze zdjęcia, Centrum Marshalla i Perkin-Elmer, teraz znany już jako Hughes-Danbury Optical Systems po wykupieniu przez General Motors, planowali poświęcić sześć tygodni na kalibracje HST oraz na „przewietrzenie” teleskopu. Chciano się tym samym upewnić, że wszelkie gazy ujdą z wnętrza instrumentu, by nie doszło do jakichkolwiek zwarć w instalacji. Po sześciu tygodniach testów Marshall miał przekazać oficjalnie kontrolę nad teleskopem dwóm instytucjom: Centrum Goddarda i Instytutowi Naukowemu Teleskopu Hubble'a. Przez kolejne sześć tygodni te dwie instytucje wykonywałyby własne testy i kalibracje, by ostatecznie dopuścić HST do użytku naukowego. 

    Szybko okazało się, że plany można wyrzucić do kosza – HST nie zachowywał się tak, jak oczekiwano. Już wkrótce po umieszczeniu na orbicie inżynierowie odkryli, że nie są w stanie utrzymać teleskopu na celu. HST trząsł się i drgał na tyle, że jakiekolwiek dłuższe obserwacje w ogóle nie były możliwe. Po krótkim śledztwie okazało się, że problem tkwi w panelach solarnych teleskopu. Te dostarczyła Europejska Agencja Kosmiczna lata wcześniej. Okazało się, że inżynierowie nie wzięli pod uwagę różnic temperatur pomiędzy oświetloną a zaciemnioną orbitą HST na tyle, by ich panele były przygotowane na te różnice. Kiedy więc światło słoneczne padało na panele, te nie wytrzymywały gwałtownego wzrostu temperatury i zaczynały poważnie drgać. Drgania te przenosiły się na resztę teleskopu, uniemożliwiając obserwacje. Takie drgania trwały od kilku minut do pół godziny. Jednocześnie, teleskop pokonywał swoją orbitę tak szybko, że pomiędzy jasną a ciemną stroną tejże leciał zaledwie przez 45 minut – to sprawiało, że czas na możliwe obserwacje skracał się do kilku minut. 

    Ustawienie ostrości teleskopu również dostarczało problemów – wbudowane w HST interferometry miały pomóc inżynierom szybko ustawić ostrość, działając podobnie jak RNC, ale z nieznanego wtedy powodu inżynierzy nie byli w stanie tej ostrości uzyskać. Miesiąc po umieszczeniu teleskopu na orbicie nie było żadnych postępów w kalibracji urządzenia. 

    Opinia publiczna domagała się szybkiego udostępnienia pierwszych zdjęć wykonanych przez teleskop kosmiczny, co znowu było nie na rękę naukowcom, również i tym, którzy pracowali nad teleskopem, a którzy w zamian za pracę otrzymali gwarantowany czas przy HST. Mogli więc przeprowadzić swoje badania i obserwacje przed kimkolwiek innym. Z uwagi na to podejście, nikomu nie śpieszyło się do wykonania pierwszych oficjalnych zdjęć. Osobom pracującym nad Hubblem udało się wynegocjować całe 7 miesięcy czasu obserwacyjnego i w tym samym czasie nikt nie myślał o zdjęciach dla opinii publicznej, która w końcu sfinansowała budowę HST – budżet federalny bowiem finansowany z podatków. Pod koniec lat 80-tych rzecznik Instytutu Naukowego Teleskopu Kosmicznego, Eric Chaisson proponował różne rozwiązania, byle by tylko opublikować zdjęcia dla mediów, ale naukowcy odrzucali wszelkie pomysły. 

    Ostatecznie, nikt pracujący nad Hubblem nie opracował planu na publikację zdjęć, mimo iż media się takowych domagały. Ale już wkrótce przed startem wahadłowca Discovery w kwietniu 1990 roku, Lennard Fisk, ówczesny dyrektor naukowy NASA, na konferencji prasowej obiecał reporterom zdjęcia – choć z nikim tego wcześniej nie ustalił. I tak cztery tygodnie po wystrzeleniu HST, pierwsze zdjęcie zaczęło ściągać się na ekran komputera. Wykonano je 20 maja 1990 roku i prasa miała mieć do niego dostęp w tym samym czasie, co naukowcy.59

    Nie było to do końca prawdą mimo teoretycznych ustaleń. Zdjęcie to, pokazujące gwiazdy z regionu gwiazdozbioru Kila,60 zostało już wcześniej wyświetlone w Baltimore, choć reporterzy znajdowali się w Centrum Goddarda zgodnie z planami prasowymi NASA. W centrum operacji naukowych HST w Baltimore czekali tymczasem podekscytowani naukowcy, wśród nich Roger Lynds, który wraz z Westphalem budował kamerę WF/PC. Kiedy pierwsze światło trafiło na ekran komputera, a technik pracował z kontrastem, Lynds zaczął się martwić – obraz na ekranie nie przypominał niczego, czego Lynds oczekiwał. Pojawiły się pierwsze podejrzenia, że coś jest nie tak z optyką teleskopu, zwłaszcza, że technicy z Marshalla nie informowali o problemach z kalibracją kolegów z Baltimore. Tak wyglądało zamieszanie wokół pierwszego światła. Naukowcy w Baltimore zobaczyli zdjęcie jako pierwsi, ale martwili się, bo coś było nie tak. Było to niespodziewane, bowiem Marshall nie informował nikogo o swoich problemach z kalibracją. A reporterzy i tak byli zadowoleni, bo dostali to, czego chcieli.

    Reporterzy mieli więc swoje pierwsze zdjęcie, inżynierowie mieli trochę spokoju, ale w Instytucie teleskopu w Baltimore zaczęto się martwić. Chris Burrows, pracownik Instytutu również miał pewne obawy, że coś jest nie tak. Jego zadaniem w Instytucie była interpretacja danych zbieranych przez teleskop. Dodatkowo, wspólnie z Hashimą Hasan napisał oprogramowanie do symulacji obserwacji wykonywanych przez Hubble'a, by mieć materiał porównawczy. Kiedy Lynds zaczął na spotkaniach naukowców sugerować problem z optyką, Burrows pracował już nad swoimi symulacjami komputerowymi. 

    Pierwsze światło pokazywało różne gwiazdy, ale Burrows skupił się na jednej z nich, Iota Carina.61 Ta nie wyglądała tak, jak powinna – większość światła była rozmazana, podczas gdy symulacje wykazały, iż światło gwiazdy powinno być dobrze skupione na zdjęciu. Gwiazda miała też dziwne macki – artefakty powstałe przy wykonywaniu zdjęcia. Potencjalnych źródeł tego problemu było wiele, Burrows nie wiedział więc, czego dokładnie szukać. Swoje obawy przedstawił na kolejnym spotkaniu w Centrum Goddarda – wytłumaczył, na bazie wielu dni analiz, że obrazy tworzone przez Hubble'a mogą mieć jedną z dwóch przyczyn: aberrację komatyczną lub aberrację sferyczną – obydwie wady sprawiają, że światło – zamiast skupiać się w jednym punkcie zwierciadła – skupia się w różnych punktach tegoż, prowadząc do rozmazania obrazów i powstawania artefaktów. Na spotkaniu tym, 22 maja, zasugerowano użycie tylnich aktuatorów zwierciadła głównego do wyregulowania obrazu. Niestety, praktycznie nikt nie uwierzył w twierdzenia Burrowsa. Dlatego nie poczyniono żadnych starań w kolejnych dniach, by rozwiązać problem. 

    Inżynierowie w Marshallu wykonywali więc kolejne zdjęcia i kolejne kalibracje, próbując uzyskać ostrość w teleskopie z pomocą dostępnych środków, ale bez użycia aktuatorów.

    I zapewne trwało by to bardzo długo, gdyby nie Sandra Faber. Szanowana i doświadczona naukowiec, była członkiem zespołu Jima Westphala budującego kamerę WF/PC. 

    31 maja wykonano zdjęcie galaktyki NGC188 – miało ono pomóc dalszym próbom kalibracji teleskopu kosmicznego. Zdjęcie to trafiło również do Sandry Faber. Sprawiło ono, że Faber zaczęła na poważnie podejrzewać aberrację sferyczną zwierciadła głównego. Swoje podejrzenia przedstawiła innym członkom projektu, ale nie przyniosło to rezultatu. Jednocześnie, Marshall upierał się przy swoich próbach naprawienia teleskopu, a Hughes-Danbury bronił się przed wypuszczeniem danych ze swoich analiz problemu. Burrows liczył na aberrację komatyczną, którą dałoby się łatwo naprawić aktuatorami. W gruncie rzeczy, wszyscy krążyli po omacku.

    Faber jednak nie poddawała się łatwo – chodziła na spotkania, domagała się kolejnych zdjęć i udostępnienia informacji. Faber udało się przekonać zespół do wykonania serii zdjęć testowych – miało to miejsce 14 czerwca. Były one jeszcze bardziej zamazane, niźli się spodziewano. 19 czerwca Hughes-Danbury udostępnił w końcu dane o aktuatorach i ich możliwościach. Dopiero wtedy zespół Hubble'a zrozumiał, że nie ma znaczenia, jaką aberrację ma HST – żaden sprzęt na pokładzie teleskopu nie był w stanie naprawić błędu optycznego. 

    Faber wciąż jednak nie była pewna, co jest problemem w teleskopie. Użyła więc symulacji Burrowsa by przeanalizować różne możliwości. Komputer wykonywał symulacje, a HST dostarczał kolejne zdjęcia porównawcze. Idea była prosta – komputer musiał stworzyć te same obrazy, co teleskop – wtedy wiedziano by, co jest przyczyną błędów optycznych. 24 czerwca komputer dostarczył odpowiednich danych z pomocą jednego ze zdjęć. 

    Na dzień następny Faber wraz z Jonem Holtzmanem przygotowali prezentację na kolejne spotkanie całego zespołu teleskopu kosmicznego. Holtzman poprowadził tę prezentację – w rezultacie, na bazie przedstawionych danych i dowodów, 25 czerwca 1990 roku cały zespół naukowy był już pewny - Teleskop Kosmiczny Hubble'a miał aberrację sferyczną zwierciadła głównego. Zwierciadło zostało źle wypolerowane. 

    ***

    Kiedy źródło problemu było już znane, zaczęto szukać rozwiązania, mimo obecnego wśród członków projektu lęku, że NASA może uśmiercić projekt teleskopu. A gdyby nie zrobiła tego NASA, zrobiłby to Kongres, który od dawna szukał sposobu na cięcie kosztów agencji kosmicznej. Pojawiły się sugestie, aby problem optyki rozwiązało specjalne oprogramowanie komputerowe, które by kompensowało błąd optyczny. Dwa dni po prezentacji Faber i Holtzmana, odbyło się kolejne spotkanie grupy roboczej, w czasie którego zespoły poszczególnych instrumentów naukowych na pokładzie teleskopu przedstawiły, jak aberracja sferyczna wpływa na ich instrumenty.

    Najważniejszym instrumentem Hubble'a była kamera WF/PC, stanowiąca główny detektor teleskopu. 50 procent obserwacji teleskopu miało być prowadzonych właśnie przez tę kamerę. Aberracja sferyczna uśmierciła jednak wszystkie plany obserwacyjne – WF/PC nie była zdolna do pracy z tak dużą wadą optyki. Tak samo sytuacja wyglądała z FOC. Problemy miał też fotometr HSP, oraz spektrograf FOS. Spektrografy jednak były do pewnego stopnia użyteczne, bowiem nie potrzebowały ostrości, a tylko odpowiednią ilość światła, więc Hubble wciąż mógł być przydatny, o ile spektrografy dostałyby więcej czasu na obserwacje i naświetlenia. 

    Ale naukowcy nie chcieli kolejnego spektrografu – tylko teleskopu optycznego na orbicie. Pomysł ściągnięcia HST z orbity w celu wykonania napraw nie wchodził w grę. Praktycznie przypieczętował to Ed Weiler w 1983 roku, następca Nancy Roman. To Weiler przekonał NASA do obsługi teleskopu z pomocą regularnych lotów wahadłowcami kosmicznymi. To także Weiler znalazł fundusze na budowę drugiej, zapasowej kamery WF/PC, później znanej jako WF/PC-2, oraz nowego spektrografu STIS i kamery podczerwonej NICMOS. Dzięki Weilerowi w 1990 roku wszystkie te trzy instrumenty były na dobrej drodze do ukończenia budowy, celem montażu w czasie pierwszej misji serwisowej Hubble'a, planowanej na 1993 rok, i drugiej misji w 1996. Te misje zaplanowano jeszcze przed wystrzeleniem HST na orbitę w 1990 roku. Jeśli teleskop dałoby się naprawić, trzeba było wysłać do niego wahadłowiec. O ile więc ściągnięcie teleskopu na Ziemię nie wchodziło w grę, to działania Weilera sprzed wielu lat wpłynęły pozytywnie na możliwości uratowania Hubble'a.

    Pośrednio dzięki Weilerowi, nowa kamera WF/PC-2 była gotowa do startu – a zespół ją budujący był pewien, że dzięki posiadanym danym o wadzie optycznej lustra głównego Hubble'a, jego ludzie z łatwością wbudują w nową kamerę optykę korekcyjną, odzyskując zdolność ostrego widzenia. Podobnie sytuacja wyglądała ze STIS i NICMOS – dzięki odpowiednim danym, optyka korekcyjna mogła być wbudowana w te dwa instrumenty.

    Tego samego dnia, kiedy naukowcy zaczynali prace nad koncepcją odratowania teleskopu, inni naukowcy oznajmiali światu problem na konferencji prasowej. 27 czerwca 1990 roku cały świat dowiedział się o „bublu za miliard dolarów”. Nagłówki gazet dużym drukiem oznajmiały porażkę NASA. Dla agenji był to kolejny cios – kilka lat wcześniej, w 1986 roku, tragedią zakończył się start promu Challenger. Hubble był ofiarą tej samej polityki agencji z lat 70-tych i 80-tych, która doprowadziła wtedy do śmierci astronautów. Ten kiepski PR sprawił, że dla NASA uratowanie teleskop kosmicznego zaczęło nagle jawić się jako punkt honoru – NASA miała okazję pokazać – po raz kolejny – że jest w stanie zmienić swój sposób bycia. Ale wtedy, 27 czerwca, były to dopiero zaczątki idei.

    Jeszcze tego samego dnia powołana została komisja śledcza, która miała odkryć, dlaczego lustro główne HST miało wadę. Nazwana od przewodniczącego Lew Allena komisja Allena, stawiła się 25 lipca 1990 roku do warsztatu w Danbury, gdzie dawny Perkin-Elmer budował lustro. Komisja odkryła, że pomieszczenie z RNC, w którym wykonywano pomiary zwierciadła głównego, nie było w ogóle ruszane od czasów budowy teleskopów. Komisja szybko odkryła dodatkowe podkładki w RNC, a potem znaleźli przyczynę dodatkowego 1,3 milimetra na pręcie mierniczym – laser przez niego świecący dawał błędne pomiary – w jednej z przesłonek, tej z otworem na laser, odprysła farba. Laser świecił nie tak, jak powinien, odbijał się błędnie od przeciwległej przesłonki w pręcie i w efekcie dał pomiar przesunięty o 1,3 milimetra. W rezultacie, Perkin-Elmer wypolerował lustro zbyt płasko.

    Przypisy

    57 27 stycznia 1967 cała, trzyosobowa załoga Apollo 1 zginęła w pożarze kapsuły w ramach testów na stanowisku startowym. Byli to pierwsi astronauci, którzy zginęli w ramach amerykańskiego programu kosmicznego.

    58 Dickinson, s. 17.

    59 Zimmerman, s. 125.

    60 Jeden z gwiazdozbiorów nieba południowego. 

    61 W języku polskim znana pod nazwą Aspidiske lub Scutulum.

    ]]>
    19009 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 7]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19033 Thu, 31 Oct 2019 07:47:04 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19033

    Rozwiązanie problemu

    Naukowcy pracujący nad teleskopem przedstawili NASA zaczątki planu – kolejne instrumenty posiadałyby wbudowaną optykę korekcyjną. Był to dobry, prosty plan. Niestety, nie było planu na naprawę instrumentów takich jak FOC, FOS, HRS i HSP. Wmontowanie optyki korekcyjnej na orbicie było niewykonalne, a zbudowanie nowych instrumentów przed 1993 też nie wchodziło w grę z powodu zbyt małego budżetu w NASA. Dodatkowo, STIS i NICMOS miały polecieć dopiero w 1996 roku i nie dało się ich przyśpieszyć. 

    Riccardo Giacconi, dyrektor Instytutu Hubble'a, naciskał na NASA w celu szybkiej naprawy teleskopu, ale wciąż trzeba było opracować plan, jak to zrobić. Dlatego Giacconi pozwolił Holandowi Fordowi stojącemu za FOS na uformowanie zespołu roboczego, który miał opracować konkretny plan. W skład tego zespołu wszedł Bob Brown, następca Roberta O'Della, a także Lyman Spitzer, Sandra Faber czy Chris Burrows. Zespół Forda analizował różne pomysły, niektóre bardzo ambitne, niektóre dziwaczne – ale takie mieli zadanie. Kolejne miesiące przebiegały pod znakiem spotkań naukowców i inżynierów i spotkań komisji, które równolegle do Forda szukały rozwiązań. NASA była pewna jeszcze jednej rzeczy – żadna wymiana instrumentów nic nie da, póki panele solarne będą trzęsły teleskopem w wyniku zmian temperatur. Do tego doszły analizy samych astronautów, którzy czarno na białym określili, co są w stanie zrobić na orbicie – to uśmierciło wiele ambitnych planów naprawy Hubble'a. 

    I wtedy, w drugiej połowie roku 1990, na scenę wszedł Jim Crocker, członek zespołu Forda. Crocker był doświadczonym inżynierem, pracującym w Instytucie Hubble'a od 1981 roku. Opowieść o sposobie, w jaki Crocker postanowił naprawić teleskop kosmiczny, jest już niemal legendarna – biorąc prysznic, Crocker zwrócił uwagę na sposób, w jaki wysokość słuchawki prysznica może być regulowana na jej montażu, w górę i w dół, oraz na boki. Crocker wpadł na pomysł – zastąpić jeden z instrumentów naukowych nowym urządzeniem, które, z pomocą mechanicznych wysięgników poruszających się w górę i w dół oraz na boki, umieszczałoby zestaw optyki korekcyjnej w odpowiednim miejscu dla każdego instrumentu naukowego z osobna. 

    Wkrótce Crocker przedstawił pomysł grupie roboczej – natychmiast przystąpiono do dokładnej analizy. Bob Brown szybko zasugerował, by wykorzystać zbudowany wcześniej moduł STAR, skrót od Space Telescope Axial Replacement – był to pusty moduł dla Hubble'a, zbudowany na wszelki wypadek. Miał on być zainstalowany w teleskopie, gdyby jakiś instrument naukowy spóźnił się na tyle, że HST musiałby startować bez niego. Jednak okazało się, że tańszym rozwiązaniem będzie zbudowanie nowego modułu od zera – tak narodziła się idea Corrective Optics STAR, czyli COSTAR. Inżynierowie opracowali moduł optyki korekcyjnej. Zmodyfikowano ideę wysięgników z optyką, ale wciąż był to dość prosty mechanizm. W lutym 1991 roku pomysł COSTAR został przedstawiony NASA. 

    Agencja od razu zaczęła przesuwać budżet – poświęciło na cel ratowania Hubble'a nawet część pieniędzy przeznaczonych na budowę obserwatorium orbitalnego Chandra. W końcu udało się zbudować nowy moduł, składający się z czterech wysięgników i dziesięciu dodatkowych luster. Wszystko to zbudowano z bardzo wysoką precyzją, by nie było już więcej niespodzianek. W międzyczasie, Europejska Agencja Kosmiczna dostarczyła nowe panele solarne, a inżynierowie w NASA opracowali plan dodatkowych napraw – niektóre elementy, takie jak żyroskopy, zdążyły się już zepsuć pomiędzy startem teleskopu, a pierwszą misją serwisową, teleskop bowiem był używany na bieżąco, mimo swoich codziennych problemów.

    Kiedy inżynierowie i naukowcy pracowali nad COSTARem i planami pozostałych napraw, NASA opracowała plan lotu i przypisała do niego załogę, która ćwiczyła w wielkich basenach, symulujących mikrograwitację, krok po kroku cały proces naprawy Hubble'a na orbicie. Nie było miejsca na błędy, toteż astronauci spędzili cały rok na ćwiczeniach w wodnej symulacji stanu nieważkości. W basenie zbudowano makietę teleskop, a astronauci pracowali z makietami instrumentów i modułów. Start, ustalony na 2 grudnia 1993 roku, zbliżał się wielkimi krokami. 

    Pierwsza misja serwisowa (SM1)

    Choć problem z aberracją sferyczną głównego lustra Hubble'a potwierdzony został po kilku tygodniach od wyniesienia teleskopu na orbitę, to naprawa problemu miała potrwać dłużej. Pierwotne plany zakładały, że teleskop zostanie sprowadzony na Ziemię z ładowni wahadłowca, który miałby po Hubble'a polecieć. Plan ten był jednak bardzo drogi - zakładał wysłanie wahadłowca po teleskop, a także kolejny start promu celem ponownego wyniesienia instrumentu na orbitę. Koszta takiego przedsięwzięcia byłyby olbrzymie. Ostatecznie więc zrezygnowano z pomysłu, który szybko przestał wchodzić w grę. Zapadła decyzja: odbędzie się tylko jedna misja wahadłowca. Astronauci przeprowadzą naprawdę na orbicie, bez ściągania teleskopu na Ziemię.62

    Cel wydawał się realny - teleskop był dość blisko, w zasięgu lotów wahadłowcem. Od samego początku był budowany tak, by można było go serwisować z pomocą promów. Odpowiedni instrument mógł być zbudowany. Pozostało więc go stworzyć, a astronautów przeszkolić do wykonania tej bardzo skomplikowanej misji. Przez kolejne dwa i pół roku miały, od czerwca 1990 roku, potrwać: trening astronautów oraz budowa instrumentu. Moduł z optyką korekcyjną nie miał zastąpić lustra - miał tylko korygować sposób, w jaki światło trafiało do instrumentów Hubble'a. Tak powstał moduł COSTAR.

    By jednak zainstalować moduł, trzeba było zrobić na niego miejsce w trzewiach teleskopu. Coś trzeba było usunąć. Wybór padł na szybki fotometr HSP, który był mało wymaganym elementem wyposażenia Hubble'a. Astronauci mieli więc usunąć fotometr i w jego miejsce umieścić COSTAR'a. COSTAR składa się z pięciu par luster, które miały korygować światło padające na główne instrumenty Hubble'a, rozwiązując problem rozmytych obrazów. 

    Między odkryciem aberracji sferycznej w teleskopie, a wystrzeleniem promu, do listy prac naprawczych dodano kilka dodatkowych drobnostek. Kamera szerokokątna WF/PC miała zostać zastąpiona nowszą wersją, WF/PC-2, co zwiększyło wrażliwość Hubble'a na ultrafioletową część spektrum elektromagnetycznego. Astronauci mieli również podmienić panele fotowoltaiczne wraz z ich elektroniką sterującą, procesory, sensory oraz żyroskopy elektroniczne.

    Tak oto opracowano plan pierwszej misji serwisowej Teleskopu Kosmicznego Hubble'a. Każdy element misji musiał być dokładnie przećwiczony. Na orbicie nie byłoby miejsca na błąd czy niepewność. 

    Misja, której nadano oznaczenie STS-61, miała trwać ponad tydzień. 

    Start

    15 listopada 1993 roku, olbrzymi transporter NASA przewiózł wahadłowiec Endeavour z hali montażowej na stanowisko startowe 39B na przylądku Canaveral, na Florydzie. Zaczęły się ostateczne przygotowania do startu. Pierwotnie, Endeavour miał startować ze stanowiska 39A, jednak doszło tam do zanieczyszczenia komory wymiany ładunku63, co zmusiło NASA do zmiany stanowiska startowego.

    1 grudnia załoga i obsługa naziemna szykowały się na start, jednak warunki pogodowe nie niego nie pozwoliły. Start odłożono do kolejnego dnia. W końcu o godzinie 9:27:00 GMT, prom Endeavour wystartował. Na pokładzie znajdowali się dowódca misji Richard O. Covey, pilot promu Kenneth D. Bowersox, dowódca ładunku F. Story Musgrave i specjaliści misji: Kathryn C. Thornton, Claude Nicollier, Jeffrey A. Hoffman i Tom Akers. Rozpoczęła się jedna z najtrudniejszych misji wahadłowca kosmicznego w historii NASA. Jeśli by się powiodła, byłoby to olbrzymie osiągnięcie dla Amerykańskiej Agencji Kosmicznej w kwestii możliwości promów kosmicznych.

    Musiały minąć trzy dni, nim wahadłowiec dotarł do Hubble'a. Z pomocą robotycznego ramienia, astronauta Claude Nicollier pochwycił teleskop Hubble'a i umieścił go pionowo nad ładownią wahadłowca. Rozpoczęła się główna część misji. Pięć wyjść w przestrzeń kosmiczną miało wystarczyć na wykonanie wszystkich zadań, które opracowano na Ziemi. Wszystkie wyjścia zajęły w sumie 35 godzin i 28 minut. Wbrew obawom NASA, większość zadań została wykonana bardzo sprawnie i przed czasem. 

    Po każdym wykonaniu zadania przez astronautów, obsługa teleskopu w Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda na Ziemi testowała poszczególne elementy teleskopu Hubble'a, by upewnić się, że wszystko idzie zgodnie z planem. 

    ***

    Czwartego dnia misji, Musgrave i Hoffman wykonali wspólny, pierwszy spacer kosmiczny do Hubble'a. Wymienili drobne elementy elektroniczne, niemal bijąc przy tym rekord najdłuższego w historii wyjścia w przestrzeń. Spacer Musgrave'a i Hoffmana trwał 7 godzin i 54 minuty. Najdłuższy spacer kosmiczny miał miejsce w czasie misji STS-49 i trwał 8 godzin, 29 minut.

    Piątego dnia misji, Thornton i Akers zainstalowali nowe, wykonane przez Europejską Agencję Kosmiczną, panele fotowoltaiczne, dzięki którym Hubble'a miał stałe zasilanie w prąd elektryczny i w końcu mógł zapomnieć o drgawkach. Kamera szerokokątna WF/PC została wymieniona w rekordowym tempie 40 minut, choć plan zakładał, że potrwa to aż 4 godziny. Miało to miejsce szóstego dnia. Wymiana kamery była potrzebna, bowiem nowa wersja posiadała poprawki, kompensujące problemy z głównym lustrem teleskopu. 

    Misja nie przebiegała bez problemów – momentami astronauci musieli improwizować, choćby w momencie, kiedy radio w skafandrze Thornton przestało odbierać komunikaty z Ziemi i musiała ona polegać na Akersie, który przekazywał je polecenia z centrum kontroli lotów.64

    Najbardziej oczekiwano siódmego dnia misji, kiedy Thornton i Akers usunęli z Hubble'a fotometr HSP i zainstalowali zbudowany na Ziemi moduł COSTAR. Odbyło się to bez problemu. Astronauci zainstalowali też nowe procesory i moduły pamięci w komputerach Hubble'a. 

    Ostatnie wyjście w przestrzeń ósmego dnia Hoffman i Musgrave zainstalowali ostatnie mniejsze komponenty na teleskopie. Kontrola naziemna uruchomiła nowe panele, a Hubble został wyniesiony przez prom na wyższą orbitę, na wysokość 595 kilometrów nad Ziemią. 

    Dziewiątego dnia Teleskop Kosmiczny Hubble'a został wypuszczony z ładowni wahadłowca. Prom skierował się w drogę powrotną na Ziemię. 

    13 grudnia 1993 roku o 17:25:37 GMT, Endeavour wylądował bezpiecznie w Centrum Kosmicznym Kennediego na Florydzie. STS-61 trwała 10 dni, 19 godzin, 58 minut i 37 sekund. Misja serwisowa się zakończyła - obsługa Hubble'a musiała teraz przekonać się, czy wszystko poszło zgodnie z planem.

    Ilustracja 4: Instalacja COSTARa w teleskopie kosmicznym (NASA/ESA)

    Kiedy słyszy się o kolejnych odkryciach, których pomógł dokonać Teleskop Kosmiczny Hubble'a, lub kiedy oglądamy kolejne piękne zdjęcia kosmosu, często nie myśli się, że wszystko to zawdzięcza się ciągłemu rozwijaniu i utrzymywaniu w sprawności kosmicznego teleskopu. Wiele odkryć i pięknych zdjęć zawdzięczamy instrumentom naukowym, które nie istniały w momencie, kiedy w kwietniu 1990 roku Hubble był wynoszony na orbitę. Misje serwisowe – naprawy i modyfikacje teleskopu w kosmosie – stanowią ważną część historii HST. Trzeba mieć świadomość, że wiele odkryć nie byłaby możliwa, gdyby astronauci nie ryzykowali swojego życia, by na pokładzie wahadłowców dotrzeć do Hubble'a w celu wykonania postawionego przed nimi zadania. 

    Misja z grudnia 1990 roku, pierwsza misja serwisowa HST, była kamieniem milowym. NASA pokazała, że promy kosmiczne są w stanie serwisować satelity orbitalne. Wiedza i doświadczenie zdobyte tego miesiąca pomogły rozwijać amerykański program kosmiczny przez kolejne 20 lat i mocno przyczyniły się do ostatecznej misji wahadłowców: zbudowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. 

    Czy się udało?

    Mimo problemów z optyką, Teleskop Kosmiczny Hubble'a okazał się cennym instrumentem naukowym – jego zdolności obserwacyjne, mimo aberracji, przebijały możliwości teleskopów naziemnych. Dlatego w latach 1990-1993 pomagał już naukowcom w wykonywaniu badań naukowych. Wszyscy wciąż jednak oczekiwali, że HST spełni ich oczekiwania, planowane od dziesiątek lat. 

    Zaraz po pierwszej misji serwisowej, Goddard nie zorganizował konferencji prasowej – naukowcy zebrali się natomiast w Baltimore. Tym razem wystarczyło kilka dni na kalibracje i testy teleskopu – 18 grudnia HST, z pomocą kamery szerokokątnej WF/PC-2 wykonał zdjęcie gwiazdy w gwiazdozbiorze Żyrafy. 

    Wszyscy wpatrywali się w monitor, oczekując rezultatów „drugiego światła”. Po kilku sekundach ładowania się zdjęcia, naukowcy krzyknęli z radością. Zdjęcie było idealnie ostre – i nawet sami naukowcy nie spodziewali się takiej jakości. Teleskop Kosmiczny Hubble'a był sprawny.

    Tu jednak historia postanowiła się nie skończyć, a Hubble miał wkrótce okazać się jeszcze lepszy – Chris Burrows na bazie kolejnych symulacji komputerowych zasugerował dodatkowe zmiany. Następne dni naukowcy i inżynierowie poświęcili właśnie na jeden ciągły proces: zdjęcie, symulacje Burrowsa, sugestie i kolejne zdjęcie. Z każdym naświetleniem Hubble robił coraz lepsze fotografie kosmos – dodatkowe kalibracje, które miały zająć długie miesiące, wykonano w ciągu kilku dni.65 Pod koniec grudnia naukowcy byli już pewni, że HST jest w stanie robić zdjęcia idealne. Zbliżała się konferencja Amerykańskiego Stowarzyszenia Astronomicznego (AAS), która miała mieć miejsce na początku stycznia 1994 roku. Zespół Hubble'a wiedział, że tym razem muszą pokazać efekty pracy Hubble'a całemu światu.

    Ilustracja 5: Galaktyka M100 przed COSTARem (NASA/ESA)

    31 grudnia 1993 roku, w sylwestrowy wieczór naukowcy pracujący przy Hubble'u wstrzymali oddech. WF/PC-2 miała sfotografować galaktykę M100. I w końcu naukowcy zobaczyli to:

    Ilustracja 6: M100 po naprawie optyki (NASA/ESA)

    Wszystko było już pewne – Teleskop Kosmiczny Hubble'a został naprawiony.

    Nowe zdjęcie przedstawiało galaktykę spiralną M100 – była to dokładnie ta sama galaktyka, którą fotografowano wcześniej, kiedy Hubble miał jeszcze wadę. 

    Co ciekawe, samo zwierciadło teleskopu cały czas ma wadę – ta nie została nigdy naprawiona, zwierciadła nie da się bowiem wymienić na orbicie. COSTAR pełnił funkcję okularów korekcyjnych. Jak pokazało 25 lat pracy Hubble'a, „okulary” te sprawdziły się doskonale. 

    Pierwsza misja serwisowa teleskopu Hubble'a okazała się olbrzymim sukcesem. NASA pokazała, że jest w stanie dokonać skomplikowanej operacji w kosmosie – misja tego typu była wcześniej nie do pomyślenia. Opinia publiczna uspokoiła się, bowiem pieniądze nie zostały wyrzucone w błoto. A Hubble, z biegiem czasu, dostarczył nam gigantycznych ilości danych naukowych, które zmieniły nasze pojmowanie wszechświata. Chwile niepewności się skończyły – teleskop kosmiczny był sukcesem. Nie było już co do tego wątpliwości. Jednak Hubble nie miał pozostać taki sam na przestrzeni lat, bowiem przyszłość przyniosła kolejne misje serwisowe, które regularnie podmieniały instrumenty teleskopu, rozwijając jego zdolności coraz bardziej i bardziej. 

    Na przełomie 1993 i 1994 roku, zaczynała się era wielkich odkryć astronomicznych - era Hubble'a. 

    Kamera WF/PC-2 była fenomenalna, a naukowcy zaczęli intensywnie używać też samego COSTARa – zdjęcia z jego pomocą trwały dłużej, bowiem wszyscy dopiero się uczyli kalibracji jego 10 luster. Uczyli się szybko. Jeszcze przed konferencją AAS, pracownicy Instytutu Teleskopu posiadali już zdjęcia wykonane przez inne instrumenty, korzystające właśnie z COSTARa. Na AAS przygotowano szybko prezentację naukową, która miała miejsce 14 stycznia 1994 roku. Środowisko naukowe poznało wtedy możliwości naprawionego teleskopu kosmicznego. 

    Można było rozpocząć obserwacje naukowe. Jednak możliwości Hubble'a okazały się nie być tak ograniczone jak sądzono, dzięki temu, że lata wcześniej postanowiono zbudować ten teleskop w systemie modułowym, na co naciskali i o co walczyli Spitzer, Robert O'Dell czy Ed Weiler. Kolejne misje serwisowe miały aktualizować sprzęt na pokładzie – i choć misje były przekładane w porównaniu do pierwotnych planów, to – dzięki promom kosmicznym – miały jednak miejsce. Z każdym nowym instrumentem teleskop kosmiczny widział lepiej, ostrzej, dalej. 50 lat po wizji Lymana Spitzera, Teleskop Kosmiczny Hubble'a stał się faktem.

    Przypisy

    62 Clark, S., Wszechświat w obiektywie. Historia teleskopu Hubble'a. Wyd. RTW, 1997, s. 17

    63 Promy kosmiczne startowały z naprawdę olbrzymich wież startowych. Komora wymiany ładunku (ang. Payload Changeout Room), znana potocznie jako „biały pokój”, to dosłownie duża komora, znajdująca się na RSS – rotacyjnej części wieży. Komora ta szczelnie dopasowywała się do promu kosmicznego, zamykając się wokół jego ładownii. Umożliwiało to bezpieczne i sterylne załadowanie wahadłowca bez strachu o zanieczyszczenie ładunku czy samego promu. Po zakończonym przeładunku, ładowania promu była zamykana, a komora, wraz z całą sekcją RSS, odjeżdżała na bok – prom był gotowy do startu. 

    64 Zimmerman, s. 153-154.

    65 Zimmerman, s. 161.

    ]]>
    19033 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 8]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19039 Thu, 07 Nov 2019 12:32:20 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19039

    Czas Hubble'a

    Od stycznia 1994 roku, Teleskop Kosmiczny Hubble'a stanowi jeden z najważniejszych instrumentów naukowych świata. Dostęp do jego możliwości i danych ma praktycznie każdy naukowiec na świecie – i nie tylko. Ciekawostką jest, że każde ze zdjęć wykonanych przez HST, udostępnianych opinii publicznej, ma charakter naukowy. Nie są to zaledwie piękne obrazki, ale cenne materiały badawcze. Warto zdać sobie sprawę z tego, iż dowolne zdjęcie wykonane przez Hubble'a, a dostępne choćby na stronach internetowych Europejskiej Agencji Kosmicznej, jest dokładnie tym samym, z którego korzystają naukowcy w swoich odkrywczych badaniach. 

    Na początku 1990 roku to właśnie ten fakt był powodem, dla którego naukowcy pracujący z HST tak niechętnie podchodzili do pomysłu udostępnienia pierwszych zdjęć wykonanych przez teleskop kosmiczny. Argumentowali, iż do zdjęcia wydrukowanego w lokalnej gazecie, każdy amator może przyłożyć linijkę i dokonać rewolucyjnego odkrycia. Tego typu przypadki miały miejsce już w przeszłości w przypadku misji Voyagerów. 

    Dziś jednak środowiska naukowe są bardziej otwarte, a dane zbierane przez teleskop Hubble'a są znacznie łatwiej dostępne dla każdego chętnego.

    Proces planowania obserwacji

    Do lat 70-tych, wiele teleskopów naziemnych było operowanych przez konkretne uczelnie, które rezerwowały swoje teleskopy dla swoich własnych naukowców. Kiedy zaczęto formować konsorcja uczelni, dostęp do teleskopów poszerzył się, ale dopiero teleskop kosmiczny zmienił to podejście, umożliwiając dostęp do HST praktycznie każdemu naukowcowi z całego świata, stowarzyszonemu czy nie. To samo podejście zaadaptowały współczesne duże teleskopy naziemne – dziś, co pierwotnie funkcjonowało tylko w przypadku HST, każdy może zgłosić wniosek o obserwacje do komitetu naukowców zarządzającego danym teleskopem. A obserwacje, po pewnym „prywatnym” czasie przyznanym danemu naukowcowi, są w końcu udostępniane publicznie każdemu zainteresowanemu.

    Naukowcy z całego świata mogą zgłosić swoją chęć wykorzystania możliwości teleskopu kosmicznego. Ponieważ jednak naukowców chętnych na skorzystanie z HST jest wielu, nie każdy dostanie tę możliwość. We wniosku kierowanym do specjalnej komisji trzeba wykazać, że żaden inny teleskop nie jest w stanie wykonać planowanej obserwacji i tylko Hubble nadaje się do wykonania wnioskowanego zadania. Wniosków o skorzystanie wpływa sześć razy więcej, niż jest akceptowane. 

    Wnioski składa się co roku - na kolejny rok pracy teleskopu. Dzieli się je na kategorie takie jak Układ Słoneczny, gwiazdy, czarne dziury i tak dalej. Każdy wniosek musi być podparty chęcią rozwiązania jakiegoś zagadnienia naukowego. Wnioski przyjmuje Instytut Naukowy Teleskopu Kosmicznego. W takim wniosku naukowiec opisuje cel obserwacji, naukowy powód, listę instrumentów do wykorzystania i szacowany czas obserwacji, liczony w 55-minutowych cyklach orbitalnych. 

    Wnioski trafiają do komisji w Instytucie, która poddaje je dokładnej analizie. To faza pierwsza. Wszystkie wnioski są następnie dzielone i trafiają albo do kategorii GO, czyli głównych obserwacji wymagających kilku cyklów orbitalnych, lub do kategorii drugiej, wymagającej mniej niż 45 minut cyklu orbitalnego. Te drugie projekty mogą wypełnić czas pomiędzy głównymi obserwacjami. Ostatecznie, po analizie, komisja składa swój raport do dyrektora Instytutu Teleskopu Kosmicznego, który dokonuje, na bazie raportu komisji, ostatecznego wyboru na kolejny rok. Tak oto wnioski trafiają do drugiej fazy.

    Naukowcy, którzy złożyli wybrane wnioski, muszą następnie ustalić z pracownikami Instytutu dokładne szczegóły obserwacji. Wszystkie obserwacje wpisuje się w grafik obserwacji, na bazie którego teleskop jest programowany do wykonania danego zadania. Każdy wniosek badawczy dostaje swojego koordynatora i naukowca pracującego dla Instytutu. Ci pomagają naukowcom składającym wnioski w dobraniu jak najlepszych warunków obserwacyjnych celem jak najefektywniejszego wykorzystania możliwości teleskopu. Faza druga jednak nie gwarantuje wykonania obserwacji. Naukowcy i koordynatorzy muszą sprawdzić, czy wniosek nie zawiera niezauważonych błędów. Sprawdzane są też aktualnie wykonywane obserwacje i obserwacje przeszłe, by nie pojawiły się duplikaty. Jeśli wszystko jest poprawne, wnioski obserwacyjne trafiają do grupy planującej. Ta ostatecznie układa oficjalny grafik obserwacyjny. 

    Obserwacje wymagają precyzji i dokładnego planowania. Obiekty kosmiczne mogą być oślepione przez Słońce, zasłonięte przez Ziemię lub Księżyc, dlatego proces planowania zajmuje sporo czasu. W końcu, wnioski podzielone są na obserwacje tygodniowe i tak przygotowany grafik trafia do Centrum Goddarda, które jeszcze raz sprawdza, czy wszystko się zgadza. Jeśli tak, plan obserwacji zostaje zaprogramowany i wgrany do komputerów pokładowych teleskopu kosmicznego.66

    By ujednolicić proces udostępniania danych, pracownicy Instytutu Teleskop Kosmicznego sami kalibrują sprzęt i przygotowują dane, które potem udostępniane są naukowcom. Dzięki temu, wszystkie dane są jednakowo ujednolicone przez ekspertów, którzy wiedzą, jak pracować z HST. Ogranicza to ilość błędnych danych i nadinterpretacji wynikających z nieznajomości sprzętu. Model ten również przeniknął do obserwatoriów naziemnych. Naukowcy, którzy nie umieją operować teleskopem, nie muszą się już martwić o jego kalibrację – mogą skupiać się na zebranych danych. 

    Barwy Wszechświata

    Jednym z częstych pytań przejawiających się w temacie astrofotografii jest zagadnienie: czy zdjęcia kosmosu przedstawiają realne barwy? Czy to, co widzimy na zdjęciach jest dokładnie tym, co można zobaczyć gołym okiem? Prawda nie jest taka prosta. Otóż, w niektórych przypadkach możemy zobaczyć realne kolory obiektu astronomicznego - na przykład barwy planet Układu Słonecznego, czy odcienie gwiazd. Ale wiele obiektów jest od nas tak bardzo oddalonych, że nasze czopki w ogóle nie reagują - czopki to fotoreceptory w oku, które reagują na kolor. Drugim rodzajem fotoreceptorów są pręciki, które reagują po prostu na światło - i te receptory reagują na odległe obiekty astronomiczne, pozwalając nam je obserwować w skali szarości. 

    Obiekty astronomiczne takie jak planety mają swój zestaw kolorów dzięki temu, iż składniki ich atmosfer czy powierzchni absorbują pewne fale świetlne, przepuszczając inne. Zaś gwiazdy czy chmury gazów kosmicznych emitują światło z uwagi na swoją temperaturę, mają więc swoją barwę. Ale, z uwagi na odległość, odległe mgławice widzimy w skali szarości, z rzadka z nutką kolorów. Tak się dzieje, patrząc własnym okiem przez teleskop. 

    Kamery teleskopów natomiast są tak konstruowane, by dosłownie widzieć zakres promieniowania niewidzialny dla naszego oka. Ale tu pojawia się komplikacja. Dane zebrane przez Hubble'a to całe dziesiątki, nawet setki terabajtów. Przechowywane są one na serwerach w postaci surowej. Kiedy zdjęcie ma być "pobrane", musi przejść obróbkę komputerową, która ujednolica obraz z różnych detektorów. Najpierw usuwane są artefakty wywołane przez promieniowanie kosmiczne, które tworzy dodatkowe zabrudzenia na "zdjęciu". Ale zdjęcie takie składa się w wielu naświetleń - obserwowane obiekty zawsze są takie same, ale wzory uderzeń promieniowania kosmicznego są już różne. Oprogramowanie komputerowe analizuje wszystkie naświetlenia danego obiektu i usuwa artefakty, następnie łącząc czyste naświetlenia w całość. 

    Następnie kontrast i stosunek jasności są edytowane ręcznie przez ekspertów w Instytucie Teleskopu. W dalszej kolejności zdjęcia są kolorowane - dosłownie. Każde z naświetleń obiektu kosmicznego wykonywane jest w innym zakresie kolorów - poprzez filtry czerwone, zielone i niebieskie. Dzięki temu uzyskuje się bardzo wysoką rozdzielczość obserwowanych obiektów, co ma duże znaczenie w nauce.67 Kolejne naświetlenia wykonane są z pomocą filtrów w teleskopie, które dodają informacje o kolorze, na przykład mgławic: wodór jest różowy, azot czerwony, tlen zielony, a siarka niebieska. 68 Ponieważ wiele gazów ogrzewanych było w laboratoriach tu na Ziemi, wiemy już, jakich barw powinniśmy się spodziewać w kosmosie. W innych przypadkach, niektóre kolory przypisane są stałe do pewnych zakresów spektrum i nie odzwierciedlają realnych barw obiektu. Wszystko potem składa się w całość - w ten sposób powstają kolorowe zdjęcia wykonane przez Hubble'a. Choć brzmi to dość ogólnie i faktycznie nie zawsze odzwierciedla realne barwy kosmosu, to technika ta jest bardzo naukowa, bowiem rozdzielczość połączona z ustalonymi kolorami, opartymi o setki lat nauki i badań, pozwala odzwierciedlić Wszechświat na tyle, że naukowcy są w stanie go odczytać. Dalszy proces obróbki łączy różne części nieba w mozaikę, usuwa kolejne artefakty. W ten sposób powstają zdjęcia Wszechświata.

    Bardzo podobnie wygląda sytuacja ze zdjęciami z podczerwieni lub ultrafiolecie - normalnie nasze oko nie widzi tych barw, ale na potrzeby zdjęć barwy są sztucznie przypisane. Na przykład dla podczerwieni krótkie fale podczerwone barwi się na niebiesko, zieleń stosuje się do średnich fal, a najdłuższe fale są po prostu czerwone. 

    ***

    W 1990 roku, zanim Hubble został wyniesiony na orbitę, najpotężniejsze ziemskie teleskopy były w stanie dostrzec zaledwie kawałek Wszechświata - wiele rzeczy, takich jak supermasywne czarne dziury czy ciemna energia, w ogóle nie istniały w naszej świadomości - to znaczy nie były znane nauce, choć pojawiały się koncepcje i zalążki teorii.

    Przed teleskopem kosmicznym Hubble'a postawiono różne cele naukowe, przede wszystkim Hubble miał pomóc naukowcom określić wiek Wszechświata oraz tempo jego ekspansji. Cele te faktycznie osiągnął, ale co najważniejsze, Hubble pomógł też odpowiedzieć na wiele pytań, których w latach 70-tych i 80-tych naukowcy jeszcze nawet nie zadawali. Hubble pomógł odkryć ciemną energię i wyliczyć ilość ciemnej materii. Pomógł też dostrzec kiedyś jeszcze teoretyczne supermasywne czarne dziury w sercach praktycznie każdej galaktyki. Pomógł przebadać atmosferę odległych pozasłonecznych egzoplanet. 

    Jednym z najczęściej przytaczanych osiągnięć teleskopu kosmicznego jest tak zwane Głębokie Pole.

    Głębokie Pole Hubble'a

    Dzięki Hubble'owi, naukowcy rozwinęli swoją wiedzę na temat ewolucji galaktyk, odkrywając, iż te ewoluują z mniejszych struktur w większe. To jedno z ważniejszych odkryć, których dokonano z pomocą HST.

    Światło płynie przez Wszechświat z ograniczoną prędkością, zwaną po prostu prędkością światła, która wynosi około 300 tysięcy kilometrów na sekundę. Oznacza to, że światło potrzebuje sekundy, by przebyć odległość 300 tysięcy kilometrów. Światło ma więc ograniczoną prędkość - w ciągu roku jest w stanie pokonać odległość zaledwie 9,5 biliona kilometrów. Samo światło płynące do nas z powierzchni Słońca potrzebuje około 8 minut, by dotrzeć do Ziemi. Im dalej oddalony obiekt, tym dłużej jego światło docierało do nas. Innymi słowy, obrazy kosmosu docierające do nas są obrazami przeszłości. Galaktyki oddalone od nas o 7 miliardów lat świetlnych to galaktyki, których światło docierało do nas przez 7 miliardów lat. A więc to co widzimy, to obraz galaktyki takiej, jaką była 7 miliardów lat temu. 

    Patrząc w dal kosmosu, patrzymy w przeszłość i możemy zobaczyć, jak wyglądał Wszechświat miliardy lat temu.

    ***

    W 1985 roku naukowcy, którzy mieli zamiar korzystać z Hubble'a w swoich badaniach, martwili się, czy teleskop ten będzie w ogóle w stanie dostrzec światło pierwszych galaktyk. Nim nastała era Hubble'a, naukowcy byli w stanie dostrzegać galaktyki oddalone od nas o 7 miliardów lat świetlnych, nie więcej. Obawiano się, że światło z odleglejszych obiektów będzie rozmazane i HST nic tu nie zdziała. Prawda była zupełnie inna. Hubble był w stanie dostrzec galaktyki o przesunięciu ku czerwieni z=1,5, co odpowiada odległości 9 miliardów lat świetlnych, a w lutym 2016 roku oznajmiono, iż Hubble sfotografował galaktykę odległą od nas o ponad 13 miliardów lat, bijąc tym samym rekord.

    Każda misja serwisowa teleskopu Hubble'a pozwalała temu obserwatorium sięgać swoim wzrokiem coraz dalej w otchłanie czasu. W 1995 roku Hubble był w stanie widzieć Wszechświat takim, jakim był, mając zaledwie 1,5 miliarda lat. Ale już misja serwisowa z 2009 roku umożliwiła HST zobaczyć kosmos takim, jakim był, mając zaledwie 480 milionów lat. Naukowcy są przekonani, że budowany aktualnie Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba pozwoli zerknąć jeszcze dalej, kiedy kosmos miał zaledwie 200 milionów lat. 

    Teleskop Hubble'a, patrząc w przeszłość, pozwolił naukowcom zobaczyć młode galaktyki o dziwnych kształtach, niepodobnych do tego, co dostrzegamy w przypadku młodych galaktyk, do tego o znacznie mniejszych wymiarach niż to, co dostrzegamy "współcześnie". Te odkrycia pozwoliły naukowcom rozwinąć wiedzę na temat ewolucji galaktyk, kiedy to małe protogalaktyki zderzały się ze sobą regularnie, tworząc coraz większe obiekty. 

    Jedno z największych osiągnięć HST miało miejsce wkrótce po pierwszej misji serwisowej.

    Pomiędzy latami 1993-1998, Robert Williams przeprowadził eksperymenty z Głębokim Polem Hubble'a, sięgając wzrokiem teleskopu dalej, niż ktokolwiek myślał, że jest możliwe.

    Do wykonania zdjęć Głębokiego Pola naukowców zainspirowały pierwsze fotografie wykonane zaraz po misji serwisowej. Zdjęcia te pokazywały słabe, odległe galaktyki o dziwnych kształtach. Zainspirowani, naukowcy zdecydowali się na wykonanie obserwacji HDF-N. W święta 1995 roku przez 100 godzin naświetlano obszar w pobliżu gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Wybrano obszar wyjątkowo ciemny i pusty, w którym nic nie było widać. I tak przez 100 godzin Hubble naświetlał ten mały wycinek nieba. Efektem było zdjęcie zawierające prawie 3 tysiące galaktyk, wyjątkowo młodych, wyjątkowo dziwnych pod względem kształtu. Niektóre z tych galaktyk nie tworzyły jeszcze swoich własnych gwiazd.

    Ilustracja 7: Pierwsze Głębokie Pole Hubble'a. Każdy z widocznych obiektów to odległa galaktyka (R. Williams (STScI), the Hubble Deep Field Team and NASA/ESA)

    Dzięki kamerze ACS, Steve Beckwith rozwinął ideę głębokiego pola, prowadząc projekt Ultra Głębokiego Pola, patrząc jeszcze dalej w przeszłość kosmosu. W 2004 roku wykonano obserwację Ultra Głębokiego Pola, w którym nowa kamera ACS obserwowała region w gwiazdozbiorze Pieca. Efektem było zdjęcie bardzo młodych galaktyk, które pojawiły się krótko po Wielkim Wybuchu. Były to jednak wciąż galaktyki widoczne w świetle widzialnym. Z uwagi na rozszerzanie się Wszechświata, pewne galaktyki wciąż były niewidoczne z uwagi na przesunięcie ku czerwieni. Z tego względu NICMOS wykonał obserwacje pierwotnego HDF-N w spektrum podczerwieni, a region gwiazdozbioru Pieca sfotografowano w podczerwieni dopiero po instalacji WFC3 w 2009, dostrzegając obiekty istniejące we Wszechświecie mającym zaledwie 450 milionów lat.69

    Każda z tych obserwacji pomogła naukowcom zobaczyć dalej – dostrzec coraz młodsze galaktyki, rozwijając naszą wiedzę o ewolucji tychże.

    Przypisy

    66 Chen, s. 215-218

    67 W przypadku zwykłych kamer dostępnych na rynku, jeden piksel rezerwowany jest dla jednej z trzech barw podstawowych, to znaczy jeden piksel może zapisać jedną z trzech barw – dzięki temu kamera jest tańsza dla zwykłego Kowalskiego, ale jej rozdzielczość jest zbyt niska. Kamery naukowe w teleskopach składają obraz z różnych detektorów – każda z barw ma swój osobny piksel. Dzięki temu uzyskuje się bardzo wysoką rozdzielczość.

    68 Dickinson, s. 118.

    69 Dickinson, s. 49

    ]]>
    19039 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 9]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19042 Thu, 14 Nov 2019 07:41:14 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19042

    Druga misja serwisowa (SM2)

    Po naprawieniu pierwotnej wady optycznej teleskopu, Hubble przez wiele lat obserwował kosmos, pomagając naukowcom w dokonywaniu wielu odkryć. Technologia jednak nie stała w miejscu. Rozwijała się elektronika, usprawniano instrumenty naukowe - Hubble nie mógł zostać w tyle. Dlatego zdecydowano się na kolejną misję serwisową. Podobnie jak kilka lat wcześniej, w 1997 prom kosmiczny miał wystartować na misję trwającą dziesięć dni, w czasie których zmodernizowano by instrumenty Hubble'a i dokonano pomniejszych napraw. 

    Misja wahadłowca dostała oznaczenie STS-82, a w kosmos miał polecieć prom Discovery, dokładnie ten sam, który pierwotnie wyniósł Hubble'a w przestrzeń w 1990 roku. Głównym zadaniem misji była instalacja dwóch nowych instrumentów obserwacyjnych, których technologia nie istniała wcześniej, kiedy budowano Hubble'a. Tymi instrumentami była kamera dla spektrum podczerwieni i spektrograf NICMOS, oraz spektrograf STIS. Ukończone one zostały w czasie, kiedy inżynierowie opracowywali pierwszą misję serwisową na 1993 rok. By zainstalować te dwa instrumenty, astronauci musieli na orbicie zdemontować z teleskopu spektrografy FOS i GHRS. 

    Prom Discovery wystartował z przylądka Canaveral na Florydzie ze stanowiska startowego 39A, dokładnie o 8:55:17 GMT 11 lutego 1997 roku. Na pokładzie był dowódca misji Kenneth D. Bowersox, pilot Scott J. Horowitz i specjaliści misji:Mark C. Lee, Steven A. Hawley, Gregory J. Harbaugh, Steven L. Smith i Joseph R. Tanner.

    Po dotarciu do teleskopu po dwóch dniach lotu, robotyczne ramię promu kontrolował Hawley, który 7 lat wcześniej robił to, umieszczając Hubble'a na orbicie. Tak jak odbyło się to w czasie pierwszej misji serwisowej, także i teraz teleskop został umieszczony pionowo nad ładownią wahadłowca. Przystąpiono do pracy. 

    Lee i Smith wykonali pierwsze wyjście w przestrzeń, wymieniając FOS i GHRS na nowe instrumenty.

    Instalacja spektrografu NICMOS, składającego się z trzech kamer, umożliwiła naukowcom zajrzenie w serca galaktyk i poznanie tajemnic formowania się gwiazd i planet. Spektrograf ten pozwolił też obserwować kosmos w bliskiej podczerwieni, co dało zupełnie nowe, nie obserwowane wcześniej wizje otaczającego nas Wszechświata.

    Natomiast STIS to urządzenie wyczulone na spektrum ultrafioletowe, znacznie bardziej zaawansowane od wcześniejszego spektrografu UV na pokładzie Hubble'a. STIS pozwolił na dogłębne badanie rozmieszczenia masy we Wszechświecie, formowanie się gwiazd w odległych galaktykach i analizowanie supermasywnych czarnych dziur. 

    W czasie misji serwisowej astronauci dokonali też drobnych napraw i zmian w teleskopie Hubble'a. Podmieniono sensory FGS, odpowiedzialne za pozycjonowanie teleskopu w czasie obserwacji, oraz powiązaną z nimi elektronikę i kilka elementów mechanicznych.

    Wymieniono też dwa zestawy elektroniki sterującej panelami solarnymi i jednostki DIU odpowiedzialne za kontrolowanie przesyłu danych. Wymieniono również urządzenie do zapisu danych z taśmowego na cyfrowe, SSR. 

    Prawdziwą zabawą a'la MacGyver była naprawa uszkodzeń w izolacji teleskopu, kiedy wykorzystano linkę od spadochronu, izolację teflonową trzymającą się na rzepach, miedziany drut i plastikowe zaciski. I to zanim Marsjanin wszedł na ekrany kin. Problemy z izolacją zauważyli Harbaugh i Tanner w czasie drugiego wyjścia, jednak NASA zdecydowała się na naprawę problemu po kilku godzinach - astronauci musieli wykonać piąty, nie planowany wcześniej spacer kosmiczny. Wcześniej jednak zaimprowizowali materiały do naprawy izolacji, co udało się w czasie ostatniego, 5-godzinnego wyjścia w kosmos. W sumie, załoga Discovery w czasie misji STS-82 wykonała pięć wyjść, które trwały łącznie 33 godziny i 11 minut.

    Podobnie jak w czasie poprzedniej misji serwisowej, także i teraz Discovery wykonał manewr podniesienia orbity Hubble'a. Z biegiem czasu, w wyniku tarcia atmosfery, która, choć rzadka, wciąż jest obecna na wysokości lecącego teleskopu, a także pod wpływem grawitacji, orbita teleskopu się obniża i trzeba go od czasu do czasu "podnieść". Hubble nie posiada własnych silników manewrowych zdolnych do tego typu rzeczy. 

    19 lutego teleskop został wypuszczony z promu Discovery, a kontrola naziemna przetestowała instrumenty Hubble'a. Przez kolejne tygodnie trzeba było kalibrować nowe instrumenty, a pierwsze zdjęcia po misji serwisowej miały pojawić się po około 8 tygodniach. 

    Misja trwała 9 dni, 23 godziny, 37 minut i 9 sekund - Discovery bezpiecznie wylądował 21 grudnia o 8:32 GMT w Centrum Kosmicznym Kennediego. 

    Druga misja serwisowa teleskopu Hubble'a była kolejnym sukcesem NASA. Agencja pokazała, że z pomocą promów kosmicznych jest w stanie wykonywać skomplikowane misje na orbicie w sposób rutynowy, nie tylko jednorazowy. Te doświadczenia miałby być bardzo przydatne przy budowie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

    Czarne dziury i ciemna energia

    Terence Dickinson w swojej książce Hubble's Universe wymienia kilka najważniejszych odkryć naukowych, które umożliwił HST. Pierwszym były badania związane z ewolucją galaktyk, opisane wcześniej.

    Drugim wielkim odkryciem według Dickinsona było odkrycie, że supermasywne czarne dziury znajdują się w jądrach praktycznie każdej galaktyki. Już w 1786 roku naukowcy spekulowali istnienie "czarnych gwiazd", które byłyby tak masywne, że nawet światło nie mogłoby uciec z ich pola grawitacyjnego. W latach 60-tych XX wieku termin "czarnej dziury" ukuł astrofizyk John Wheeler, tworząc koncepcję gwiazdy, która po zapadnięciu się staje się właśnie supermasywnym obiektem grawitacyjnym. Kilka lat później naukowcy odkryli pierwsze czarne dziury o masie kilku mas słonecznych dzięki badaniom w podczerwieni.70

    Naukowcy podejrzewali też, że musi istnieć bardziej masywny rodzaj czarnej dziury, by wyjaśniać niektóre fenomeny astronomiczne takie jak kwazary. Kwazary potrafią wyrzucać w przestrzeń kosmiczną gigantyczne ilości energii, a tym samym być bardzo jasnymi obiektami na niebie. Naukowcy poszukiwali źródła tej energii przez długi czas, ale na ratunek przyszedł dopiero HST. W 1994 roku Hubble obserwował jądro galaktyki M87 w gwiazdozbiorze Panny. Obliczenia wykazały, że masa jądra w M87 wynosi 3 miliardy mas słonecznych, lecz masa ta nie była widoczna, jedynie wyliczalna, na bazie wykonanych obserwacji - był to dowód na istnienie tam supermasywnej czarnej dziury, pierwszej w historii. Kolejne obserwacje wykonane przez Hubble wykazały, że supermasywne czarne dziury znajdują się w jądrach kolejnych 27 pobliskich galaktyk. I to pozwoliło naukowcom postawić teorię o tym, iż supermasywne czarne dziury znaleźć można praktycznie w każdej galaktyce, co potwierdziły i wciąż potwierdzają kolejne badania. Nasza własna Droga Mleczna nie jest wyjątkiem – w jej sercu tkwi Sagittarius A*, supermasywna czarna dziura.

    Ilustracja 8: Dysk akrecyjny wokół czarnej dziury (Roeland P. van der Marel (STScI), Frank C. van den Bosch (Univ. of Washington), and NASA/ESA)

    Dickinson wspomina również o ważnym odkryciu, jakim było potwierdzenie istnienia ciemnej energii. Na bazie obserwacji Edwina Hubble'a z początku XX wieku naukowcy stworzyli koncepcję Wielkiego Wybuchu oraz koncepcję ekspansji Wszechświata. W momencie wystrzelenia HST na orbitę wiedzieliśmy już, że Wszechświat się rozszerza, ale naukowców ciekawiło, jak szybko ta ekspansja zwalnia. Spowolnienie rozszerzania się Wszechświata było według naukowców dość logiczną rzeczą. Naukowcy więc do lat 90-tych przekonani byli, że siła grawitacyjna wszystkich obiektów w kosmosie sprawi, że tempo ekspansji zwolni, a Wszechświat może wręcz zacząć się ponownie zapadać. W 1990 roku potwierdzono teorię Wielkiego Wybuchu, mierząc promieniowanie tła, wciąż widoczne po wielu miliardach lat od początku kosmosu. 

    Hubble mógł więc zbadać tempo "zwalniania" Wszechświata poprzez obserwację odległych supernowych - wybuchów supermasywnych gwiazd. Dane zebrane przez teleskop Hubble'a pozwoliły Adamowi Riessowi z Johns Hopkins University na stworzenie programu komputerowego w 1998 roku, w który wprowadzono dane z obserwacji HST. Program miał wyliczyć tempo zwalniania kosmosu - tymczasem wyrzucił błąd, wskazując na ujemną masę Wszechświata - naukowcy się tego nie spodziewali. Ale komputer się nie pomylił - Riess nie wziął pod uwagę jednej koncepcji - koncepcji, że Wszechświat nie tylko wciąż się rozszerza, ale wręcz przyśpiesza swoje tempo ekspansji. Do tych samych wniosków doszedł drugi zespół naukowców pracujących nad tym samym zagadnieniem w Lawrence Berkeley National Laboratory. 

    Naukowcy odkryli tym samym potwierdzenie w rzeczywistości stałej kosmicznej, opracowanej przez Alberta Einsteina na początku XX wieku, która w obliczeniach matematycznych sprawiała, że Wszechświat się nie zapadał - fenomen tej stałej, tego nieznanego czynnika, który w rzeczywistości przyśpiesza ekspansję Wszechświata, nazwano ciemną energią. Kolejne obserwacje wykonane przez HST tylko potwierdziły istnienie tej nieznanej wcześniej siły. 

    Ale tu nie kończy się historia Einsteina i Edwina Hubble'a - Einstein był przekonany, iż Wszechświat jest wieczny - w przeciwnym wypadku, według jego obliczeń, mógłby albo dosłownie wybuchnąć, rozpadając się na kawałki, albo zapaść - Einstein odrzucił swoją koncepcję stałej kosmologicznej, związanej z ciemną energią, która nie pasowała do ówcześnie akceptowanych teorii i poglądów. Ale już kilka lat po przedstawieniu teorii względności, Edwin Hubble dał namacalne dowody na to, iż Wszechświat ma skończony wiek - rozszerza się, a co za tym idzie, kiedyś miał swój początek, niejako punkt wyjścia. Stała Hubble'a mówi nam, że im dalej znajduje się dany obiekt, tym szybciej się od nas oddala. Obliczając tempo tej ekspansji, naukowcy byli w stanie wyliczyć wiek Wszechświata. By jednak dokonać poprawnych obliczeń, musimy sięgnąć daleko w przeszłość kosmosu. 

    Pozwolił nam na to teleskop Hubble'a i jego obserwacje Cefeid, czyli gwiazd zmiennych, które pozwalają na obliczanie odległości we Wszechświecie. Teleskop Hubble'a, widząc dalej, mógł też widzieć znacznie odleglejsze Cefeidy niż kiedykolwiek wcześniej. W 1990 roku naukowcy mniej więcej obliczyli wiek Wszechświata na ilość pomiędzy 8 a 16 miliardami lat - dosłownie były to ogólne obliczenia, brakowało nam bowiem danych obserwacyjnych. Niestety, naukowcy natknęli się na olbrzymi problem - jeśli Wszechświat miałby tylko 8 miliardów lat, to byłby młodszy od jego najstarszych gwiazd. 

    Badania jednak postępowały, zwłaszcza dzięki nowym danym dostarczanym przez HST. Już w 1994 roku Wendy L. Freedman wprowadziła dokładniejszą liczbę - 10 miliardów lat - ale i to sprawiało, że kosmos wciąż był młodszy od niektórych gwiazd. Naukowcy albo mylili się w wyliczeniu wieku Wszechświata, albo cała teoria ewolucji gwiazd wymagała poprawek. Adam Riess prowadził intensywne obserwacje Cefeid i supernowych, biorąc pod uwagę również czynnik ciemnej energii, obliczając ostateczny - a przynajmniej aktualnie akceptowany - wiek Wszechświata na 13,7 miliarda lat. 

    W ten oto sposób, Teleskop Kosmiczny Hubble'a pomógł nam uzmysłowić sobie ilość czarnych dziur w kosmosie, odkryć, iż Wszechświat się rozszerza i do tego określić wiek tegoż Wszechświata – a wszystko to w ciągu zaledwie kilku lat od wyniesienia na orbitę Ziemi.

    ***

    Kolejna misja serwisowa była planowana na lipiec 2000 roku. Hubble jednak nie dał rady czekać tak długo – trzeci z sześciu żyroskopów teleskopu przestał działać w 1999 roku, jako kolejny po dwóch wcześniejszych. Misja serwisowa SM3 musiała być przyśpieszona, dlatego NASA podzieliła ją na dwie – 19 grudnia 1999 roku prom miał wystartować do wcześniejszej misji SM3a. Dla NASA była to dobra decyzja, choć jeszcze tego nie wiedzieli. Na miesiąc przed startem misji, 13 listopada, czwarty żyroskop uległ zepsuciu. Hubble musiał przejść w stan hibernacji, bowiem bez co najmniej trzech żyroskopów, teleskopem nie dało się sterować. Discovery musiał jeszcze raz ruszyć w przestrzeń kosmiczną.

    Trzecia Misja Serwisowa (SM3A)

    W grudniu 1999 roku, Discovery ponownie ruszył do Hubble'a celem wymienienia wszystkich żyroskopów, a także kilka innych elementów sterujących systemami celowania teleskopem. 

    Pierwotnie, Discovery miał startować z misją STS-103 już 14 października 1999 roku, ale wcześniej, w sierpniu, odkryto problemy z elektryką w promie Columbia, co zmusiło NASA do przeglądu wszystkich promów. To sprawiło, że misja została przesunięta i Discovery mógł wystartować najwcześniej 28 października. 

    Okazało się jednak, że elektrykę w Discovery trzeba było poprawić, co przesunęło misję do 19 listopada. Niecały tydzień wcześniej zepsuł się czwarty żyroskop w teleskopie Hubble'a. Jednak naprawy musiały być wykonane w wahadłowcu, więc misję przesunięto aż do 2 grudnia. Odkryto jednak problemy z jednym z trzech silników promu, więc przed startem cały silnik wymieniono już na stanowisku startowym. I wtedy w promie odkryto jeszcze dodatkowe problemy z elektryką - wpierw przesunięto start na 6 grudnia, a potem jeszcze raz, na 11 grudnia.

    To nie był jednak koniec - przy silnikach odnaleziono kolejne wady techniczne, które naprawiano do 16 grudnia. Jednak już 14 grudnia odnaleziono podejrzany spaw na głównym zbiorniku paliwa i inżynierowie znowu przełożyli start do 17 grudnia - musieli dokładnie sprawdzić jakość spawu. Analizy dokumentacji wykazały, że spaw był poprawny i start mógł się odbyć. 17 grudnia pogoda nie pozwoliła jednak na lot, podobnie jak 18 grudnia okazał się nieprzyjemny. I tak misja ostatecznie przełożona została na 19 grudnia.

    Discovery wystartował o 12:50:00 GMT ze stanowiska 39B 19 grudnia 1999 roku, osiem dni po pierwotnym terminie. Na pokładzie znajdowali się dowódca misji Curtis L. Brown, pilot Scott J. Kelly oraz specjaliści misji:Steven L. Smith, Michael Foale, John M. Grunsfield, Claude Nicollier i Jean-Francois Clervoy.

    Misja trwała 8 dni, a astronauci - oprócz wymiany żyroskopów - wykonali też wiele innych napraw. Przede wszystkim wymieniono komputer pokładowy - nowy był o 20 razy szybszy i miał 6 razy więcej pamięci, niż wcześniejsza wersja. Wymieniono również sześć jednostek VIK, odpowiedzialnych za kontrolowanie temperatury baterii - moduły VIK chronią w Hubble'u baterie przed przegrzaniem i przed przeładowaniem. Było to ważne, by je zamontować - trzeba pamiętać, że w momencie tej misji serwisowej Hubble i jego akumulatory miały już prawie 10 lat. 

    Wymieniono też stare systemy nagrywania danych ESTR na nowe, SSR. Zamontowano nowy system komunikacji SSAT, służący do przesyłania danych na Ziemię. 

    Zmieniono też całkowicie zewnętrzne warstwy osłony termalnej, dzięki której Hubble jest w stanie bez problemu wykonywać swoją 90-minutową orbitę, w czasie której doświadcza gwałtownych zmian temperatury. 

    I to wszystko w ciągu zaledwie trzech wyjść w przestrzeń kosmiczną. 25 grudnia 1999 Hubble został wypuszczony z wahadłowca z nową elektroniką i sprawnymi żyroskopami. Nawet przy ewentualnym braku kolejnej misji serwisowej, Hubble był gotowy na kolejne 10 lat obserwacji.

    Discovery bezpiecznie wylądował o 15:01:34 GMT 27 grudnia na w Centrum Kosmicznym Kennediego.

    Przypisy

    70 Dickinson, s. 50

    ]]>
    19042 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 10]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19045 Thu, 21 Nov 2019 08:00:00 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19045

    Ciemna materia

    Ważnym osiągnięciem HST była też pomoc przy odkrywaniu ciemnej materii. Już w 1933 roku Fritz Zwicky wykonał obliczenia matematyczne, według których coś się nie zgadzało - masa obserwowanych przez niego galaktyk nie zgadzała się z ich oddziaływaniem grawitacyjnym - same galaktyki były zbyt lekkie, niźli sugerowałaby ich grawitacja. Brakowało sporej części masy, dzięki której grawitacja obserwowanych obiektów zgadzała by się z obliczeniami. W kolejnych dziesięcioleciach zaczęła się rodzić teoria ciemnej materii - materii, której nie widać, ale która istnieje, i która tworzy lwią część masy całego Wszechświata. Podejrzewano, że na brakującą masę galaktyk składają się czerwone karły – mało masywne i słabo świecące gwiazdy, ale po obserwacjach z pomocą Hubble'a stwierdzono, że gwiazd tego typu jest za mało, by wyjaśnić brakującą masę Wszechświata.

    Ilustracja 9: Soczewkowanie grawitacyjne i zagięcie światła pozwala nam wyliczyć ilość ciemnej materii "widocznej" na tym zdjęciu (NASA, ESA, M.J. Jee and H. Ford (Johns Hopkins University))

    Z pomocą przyszły kolejne obserwacje wykonane przez HST - naukowcy zaczęli badać soczewkowanie grawitacyjne. Według teorii względności postawionej przez Einsteina, duże skupiska masy zaginają światło (i nie tylko) - jeśli gdzieś w kosmosie znajduje się duża ilość niewidzialnej materii, będzie ona oddziaływać grawitacyjnie na obserwowane światło gwiazd czy galaktyk. I to faktycznie Hubble zaobserwował. Dzięki obserwacjom soczewkowania grawitacyjnego naukowcy byli w stanie zbudować modele rozmieszczenia ciemnej materii we Wszechświecie, tworząc trójwymiarową mapę obserwowanego Wszechświata. Odkryto dzięki temu, że większość galaktyk formuje się i skupia wzdłuż "pasów" ciemnej materii, ciągnących się przez cały Wszechświat. I w pewnym sensie potwierdzono istnienie ciemnej materii, która tworzy większą część naszego kosmosu.

    Choć fakt pozostaje niezmienny, iż do dziś nie wiemy tak naprawdę, co tę ciemną materię tworzy. Według obliczeń jednak, ciemna materia stanowi około 25 procent masy całego Wszechświata. 70 procent to ciemna energia, a pozostałe 5 procent to zwykła materia, którą możemy obserwować z pomocą posiadanych instrumentów naukowych.71

    Nie wiemy tak naprawdę, czym ciemna materia jest - wiemy natomiast, że można ją przyrównać do "rusztowania" Wszechświata, bowiem wzdłuż pasów i skupisk ciemnej materii skupia się także cała materia pod postacią galaktyk z cała ich zawartością: gwiazdami, mgławicami i czarnymi dziurami. Ciemna materia jest zagwozdką - nie reaguje z normalną materią, ale posiada masę, a co za tym idzie również i grawitację, dzięki czemu jej obecność i wpływ może być dokładnie zmierzony.

    To właśnie dzięki ciemnej materii gwiazdy i gaz w galaktykach trzymają się "razem", nie rozpływają się po całym Wszechświecie, a formują kosmiczne wyspy zwane galaktykami. Nasza galaktyka, dla przykładu, Droga Mleczna, otoczona jest skupiskiem ciemnej materii 10-krotnie masywniejszej niźli wszystkie gwiazdy galaktyki zebrane razem. 

    Teleskop kosmiczny Hubble'a pozwolił dostrzec ciemną materię - choć nie bezpośrednio, to pośrednio, poprzez obserwację jej wpływu grawitacyjnego. Światło, według teorii względności, zagina się pod wpływem grawitacji i to właśnie Hubble dostrzegł w otaczającym nas kosmosie. Fenomen ten nazywamy, jak już wspomniałem, soczewkowaniem grawitacyjnym - Dickinson nazwał je największą iluzją optyczną natury.72 Już Albert Einstein spekulował, że grawitacja, a więc i duża masa, zagina czasoprzestrzeń - a taka zagięta czasoprzestrzeń wpływa na ruch obiektów i cząstek. 

    Naukowcy często tłumaczą grawitację według Einsteina, wykorzystując dla przykładu kawał tkaniny, zawieszonej w przestrzeni - jeśli na środek tkaniny położymy piłkę do tenisa, tkanina odkształci się do środka. A jeśli na tkaninę wrzucimy potem piłeczki pingpongowe, zaczną one wirować i toczyć się w kierunku centralnej piłki tenisowej – centralnego ośrodka masy. W ten sposób działa siła grawitacji. Patrząc na to w większej skali, planety Układu Słonecznego krążą po swoich orbitach, sunąc po zagiętej "powierzchni rzeczywistości", niczym na olbrzymiej wygiętej tkaninie ze Słońcem zamiast piłki tenisowej.

    I grawitacja ta oddziałuje na fotony. Światło dosłownie zagina się pod wpływem grawitacji, pozwalając nam widzieć obiekty, znajdujące się dosłownie za innymi obiektami. To właśnie soczewkowanie grawitacyjne - w dużej skali potwierdzono je w 1979 roku, kiedy odkryto, że odległe kwazary potrafią rozszczepić światło na dwoje, tworząc w ten sposób podwójne obrazy galaktyk. 

    Wiemy, że światło danego obiektu jest zaginane, kiedy obserwujemy tak zwany Pierścień Einsteina, rodzaj artefaktu wizualnego wokół obiektu. Ten jednak jest rzadki, więc najczęściej wypatruje się powielonych obrazów tła - dosłownie, pewne obiekty widać podwójnie. Albo i poczwórnie, co nazwano krzyżem Einsteina. Lub też w postaci smug świetlnych - wszystko zależy od tego, jaki obiekt w jakim kształcie i masie zagina czasoprzestrzeń.

    Ilustracja 10: Piękny przykład soczewkowania grawitacyjnego i zagniania światła pod wpływem grawitacji (NASA & ESA, Judy Schmidt (geckzilla.org))

    Hubble pomógł nam jednak udowodnić istnienie ciemnej materii, a także zbudować pierwsze modele całego Wszechświata.

    Czwarta misja serwisowa (SM3B)

    Czwarta misja serwisowa Hubble'a miała oznaczenie SM3B - w teorii była drugą częścią trzeciej misji, która musiała być przyśpieszona z 2000 na 1999 rok.

    Pierwotnie start misji planowano na 28 lutego, ale zła pogoda pokrzyżowała NASA plany. Dopiero 1 marca 2002 roku wahadłowiec Columbia w ramach lotu STS-109 ze swoją 7-osobową załogą ruszył na spotkanie teleskopu kosmicznego. 11 dni misji było bardzo wymagających - wykonano aż pięć specjalistycznych wyjść w przestrzeń. 

    Columbia wystartowała ze stanowiska 39A o 11:22:00 GMT. Na pokładzie znajdowali się dowódca misji Scott D. Altman, pilot Duane G. Carey, dowódca ładunku John M. Grunsfeld oraz specjaliści misji: Nancy J. Currie, James H. Newman, Richard M. Linnehan i Michael J. Massimino.

    Ważnym elementem czwartej misji serwisowej była instalacja nowej kamery ACS, najbardziej zaawansowanej jak dotąd w teleskopie, która zastąpiła wcześniejszą kamerę FOC. ACS jest w stanie zebrać 10 razy więcej informacji niż kamery WF/PC-2. To właśnie ta kamera pomogła później naukowcom w eksperymencie zwanym "Ultra Głębokim Polem Hubble'a", gdzie naukowcy dokonali obserwacji najsłabszych i najodleglejszych obiektów naszego Wszechświata. 

    Oprócz wymiany kamery, misja serwisowa wymieniła starzejące się panele fotowoltaiczne na nowe, dające 20 procent więcej mocy. Do 30 procent mocy zwiększono cały układ zasilania, wymieniając jednostkę PCU, kontrolującą dystrybucję mocy w teleskopie. 

    Kamery NIC i NICMOS nie zostały zapomniane. Wymieniono im system chłodzenia, dzięki czemu kamery wróciły do pełnej sprawności. Dzięki temu, Hubble na nowo mógł obserwować Wszechświat w zakresie podczerwieni - utracił tę zdolność w 1999 roku, kiedy wyczerpało się chłodziwo dla kamer. Urządzenia do obserwacji podczerwieni mogą działać tylko w bardzo niskich temperaturach, dlatego ich chłodzenie jest niezbędne do sprawnego funkcjonowania. 

    Podobnie jak w czasie poprzednich misji serwisowych, także i teraz załoga promu musiała ściśle współpracować z kontrolą misji na Ziemi oraz z kontrolą teleskopu. Na przykład w momencie wymieniania kontrolera przepływu mocy, kontrola naziemna musiała wyłączyć zasilanie Hubble'a, by astronauci mogli bezpiecznie dokonać napraw. 

    Dodatkowo wymieniono jedno z czterech kół reakcyjnych - to elementy używane do utrzymania teleskopu w konkretnej pozycji i są elementem systemu celowania teleskopem. Hubble dostał też kolejne aktualizacje w swojej osłonie termicznej.

    Wszystkie wyjścia w przestrzeń trwały 35 godzin i 55 minut, tym samym była to najdłuższa misja serwisowa Hubble'a jak dotąd. 

    Prom Columbia wylądował o 9:33:05 GMT w Centrum Kosmicznym Kennediego.

    Egzoplanety w zwierciadle

    Teleskop Hubble'a pozwolił też na pierwszą w historii analizę składu chemicznego egzoplanet, czyli planet krążących wokół innych gwiazd. Pierwsze planety pozasłoneczne odkryto dopiero w 1995 roku z pomocą teleskopów naziemnych, analizując tranzyty planet na tle tarcz ich macierzystych gwiazd oraz wpływ grawitacyjny planet na okrążane gwiazdy.73 Bezpośrednia obserwacja planet nie była jednak możliwa przez bardzo długi czas. Planeta zawsze tonie w blasku macierzystej gwiazdy - dziś zazwyczaj stosuje się specjalne koronografy, zakrywające blask gwiazdy, w celu poszukiwania planet - ale pierwsze obserwacje bezpośrednie miały miejsce dopiero w 2008 roku i były realizowane właśnie przez HST. 

    W 2008 Hubble sfotografował egzoplanetę w systemie Fomalhaut - teleskop badał spektrum elektromagnetyczne atmosfery planety na tle jej rodzimej gwiazdy, głównie poprzez obserwację światła gwiazdy przefiltrowanego przez atmosferę planety, będącej gazowym gigantem. W ramach obserwacji, Hubble wykrył sód, dwutlenek węgla, metan, tlen i opary wodne. Tym samym udowodnił, że jest w stanie badać atmosfery planet pozasłonecznych, przynajmniej do pewnego stopnia.

    Ilustracja 11: Fomalhaut b - pierwsze zdjęcie planety pozasłonecznej (NASA, ESA and P. Kalas (University of California, Berkeley, USA))

    Z pomocą Teleskopu Hubble'a obserwujemy nie tylko odległe galaktyki, czy egzoplanety, ale i własne podwórko. Hubble pomógł nam monitorować burze i zmiany pogodowe na Marsie, czy zmienną pogodę i zorze polarne na gazowych olbrzymach, od Jowisza po Neptuna.74 Ale też jednym z dużych osiągnięć jest wykonanie pierwszych zdjęć dysków protoplanetarnych. Teleskop Kosmiczny Hubble'a, fotografując odległe mgławice w naszej galaktyce, w których to rodzą się nowe gwiazdy, wykonał też pierwsze w historii zdjęcia proplydów - dysków protoplanetarnych, z których w przyszłości narodzą się nowe układy planetarne.75 Takie proplydy to dyski pyłu krążące wokół młodych gwiazd. Z tegoż pyłu tworzą się małe skały, które potem łączą się w asteroidy, planetoidy, a w końcu w planety. W ten sposób narodził się nasz własny Układ Słoneczny. HST umożliwił nam obserwację narodzin takich układów po raz pierwszy w historii.

    Ilustracja 12: Proplyd w mgławicy Oriona (ESA/Hubble, J. Bally (University of Colorado), H. Throop (SWRI))

    Spektrografia dla początkujących

    Wielokrotnie wspomniałem w książce o spektrografach i spektrografii. Wypada wspomnieć na sam początek, iż w literaturze popularnonaukowej często używa się terminów spektrograf, spektrometr i spektroskop zamiennie. Formalnie jednak, spektrograf jest urządzeniem zapisującym obraz widma; spektroskop zaś bada zapisany obraz widma. Obydwa te urządzenia są spektrometrami.

    Isaak Newton był pierwszym, który z pomocą pryzmatu rozszczepił światło na podstawowe kolory: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo oraz fioletowy. W 1800 roku William Herschel natomiast uzmysłowił sobie dzięki swoim badaniom, iż poza widzialnym światłem istnieje też światło niewidzialne dla ludzkiego oka - w ten sposób odkrył spektrum podczerwieni. Jakiś czas później Johann Wilhelm Ritter odkrył ultrafiolet. Kolejne lata zaś przyniosły odkrycia fal radiowych, promieniowania rentgenowskiego czy promieniowania gamma. W połowie XIX wieku Gustav Kirchhoff oraz Robert Bunsen zbudowali pierwszy spektroskop. To instrument naukowy, który pozwala na określenie składu chemicznego obserwowanych obiektów na podstawie obserwacji spektrum elektromagnetycznego. To właśnie dzięki spektroskopom jesteśmy w stanie badać skład chemiczny gwiazd, gazów międzyplanetarnych czy atmosfer odległych planet. 

    Kiedy patrzymy na takie zdjęcie analizy chemicznej spektrum elektromagnetycznego, widzimy barwy światła, ale też ciemne pionowe kreski. To właśnie te kreski - każda w konkretnym miejscu - są niczym odciski palców, reprezentując konkretny pierwiastek czy związek chemiczny. Kiedy analizujemy taki spektrogram, dokonujemy „analizy widma”.

    Każdy pierwiastek chemiczny pochłania pewną unikalną dla siebie część spektrum elektromagnetycznego. Można sobie to wyobrazić tak, jakby część światła prześwitywała przez pierwiastek, a część była w nim blokowana i nie świeciła dalej. Na spektrogramie - wykresie widma - tę brakującą część zobaczymy jako pionowe kreski, cieńsze i grubsze w różnych miejscach spektrogramu. Każdy pierwiastek tworzy inny wzór tych pionowych ciemnych kresek i jest to niczym odcisk palca dla pierwiastka. Naukowcy, analizując ten "odcisk palca" mogą określić, z jakim pierwiastkiem mają do czynienia. W ten sposób odczytuje się skład atmosfery choćby egzoplanet - światło ich rodzimej gwiazdy prześwituje przez atmosferę egzoplanety, niosąc do nas informacje o składzie chemicznym. Problemem jest nakładanie się różnych pierwiastków na siebie, atmosfera rzadko bowiem jest jednolita, ale naukowcy i z tym sobie radzą.

    ***

    Kolejne obserwacje egzoplanet i skanowanie nieba pozwoliło naukowcom wyliczyć, iż w naszej galaktyce znajduje się około sześciu miliardów samych gazowych olbrzymów – spekuluje się, iż planet skalistych jest drugie tyle. Nim w przestrzeń kosmiczną trafił teleskop Keplera, a odkrywanie nowych światów stało się codziennością, były to olbrzymie liczby i wielkie osiągnięcie dla teleskopu kosmicznego Hubble'a.

    ***

    Na egzoplanetach się nie skończyło. Teleskop Kosmiczny Hubble'a był pierwszym, który dał radę zaobserwować Białe Karły - pozostałości po gwiazdach, ukryte w obłokach gazu i pyłu, będących pozostałościami umierania gwiazdy. Fotografował też niezliczone ilości mgławic planetarnych - pozostałości po śmierci małych gwiazd. Fotografował olbrzymie mgławice, pozostałości supernowych. Hubble obserwował nie tylko śmierć gwiazd, ale ich narodziny. Z pomocą instrumentów naukowych, zwłaszcza obserwujących kosmos w podczerwieni, udało się przejrzeć przez zasłonę pyłów i gazów mgławic, fotografując nowo narodzone gwiazdy i protogwiazdy w odległych częściach galaktyki. Dzięki takim obserwacjom, rozwinęliśmy swoją wiedzę na temat ewolucji gwiazd. 

    Hubble pokazał nam też, że pewne kosmiczne wydarzenia są na tyle dynamiczne, iż jesteśmy je w stanie obserwować w czasie rzeczywistym i tworzyć nawet ruchome filmy. Tak było z odkryciami dynamicznych jetów, czyli wystrzeliwujących z młodych gwiazd strumieni gazowych w mgławicach, gdzie gwiazdy takie się rodziły, wyrzucając strumienie gazów tak intensywnie, iż Hubble w ciągu 25 lat był w stanie wykonać wystarczającą ilość zdjęć do stworzenia pełnoprawnych filmów krótkometrażowych.

    Przypisy

    71 Dickinson, s. 299

    72 Dickinson, s. 303

    73 Metoda tranzytowa jest dość prosta – teleskop obserwuje światło danej gwiazdy. Jeśli jakaś planeta przejdzie na jej tle, siła światła tejże gwiazdy spada, co da się zaobserwować z pomocą fotometrów. Regularne spadki w sile światła pozwalają wnioskować, iż wokół danej gwiazdy krąży po orbicie planeta. Najsłynniejszym obserwatorium tranzytów jest dziś teleskop kosmiczny Keplera.

    74 Chaisson, s. XII

    75 Chaisson, s. XIII

    ]]>
    19045 0 0 0 ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 11]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19051 Thu, 19 Dec 2019 08:06:45 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19051

    Ogień nad Teksasem

    Pierwotnie, Hubble miał działać przez 15 lat, ale już na 2004 rok planowano kolejną misję serwisową, która okres pracy teleskopu przedłużyłaby o kolejne 10 lat. Niestety, 1 lutego 2003 roku, w czasie powrotu na Ziemię z kilkudniowej misji, pierwszy amerykański wahadłowiec kosmiczny Columbia76, rozpadł się w powietrzu, otoczony kulą ognia. Druga katastrofa promu kosmicznego w historii NASA wstrzymała loty wahadłowców – Hubble ponownie stanął na krawędzi śmierci.

    Kiedy w sierpniu 2003 roku kolejna komisja przedstawiła wyniki swoich analiz katastrofy Columbii, wykazano, iż NASA nie zmieniło się tak bardzo od katastrofy Challengera – jednak głosy niektórych do dziś sugerują, iż NASA, mimo swoich zaniedbań, była tylko ofiarą skostniałego systemu pełnego biurokracji i sztywnego łańcucha dowodzenia. Ale kiedy Kongres dostał swój raport o katastrofie, dostał jednocześnie kolejny powód do obcięcia budżetu NASA. Choć George D. Bush w styczniu 2004 roku zapowiadał reorganizację amerykańskiego programu kosmicznego, budżet NASA wcale nie miał rosnąć.77

    Dlatego w listopadzie 2003 roku ówczesnemu dyrektorowi NASA, Seanowi O'Keefe, ciężko było domknąć plan budżetu na 2005 rok. Elementem tego budżetu były kolejne misje wahadłowców kosmicznych, które miały w końcu zostać zwolnione ze „szlabanu”, by – zgodnie z planem Busha – dokończyć budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Bush chciał nowego programu misji załogowych, ale promy nie miały być już jego częścią. Ogłoszono, iż w 2010 roku flota wahadłowców zostanie uziemiona na dobre.78

    Jednak planowane misje wahadłowców po 2003 roku musiały implementować nowe zasady bezpieczeństwa, które podnosiły koszty każdego z lotów, ale przede wszystkim, wymagały obecności stacji kosmicznej, z której można by obserwować poszycie wahadłowców. Columbia uległa zniszczeniu w wyniku uszkodzeń w poszyciu, przez co nie wytrzymała temperatury wejścia w atmosferę. Nowe zasady uwzględniały, że każdy prom wykona manewr obrotowy przy ISS, dzięki czemu astronauci na stacji oraz kamery zamontowane na tejże sprawdzą dokładnie poszycie wahadłowca. W razie problemu, załoga promu mogła czekać na ratunek na pokładzie ISS. 

    Teleskop Kosmiczny Hubble'a znajduje się jednak setki kilometrów wyżej, niż orbitująca Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Gdyby coś poszło nie tak, astronauci mogli by nie wrócić na Ziemię. Do tego każdy lot wahadłowcem był drogi. Kiedy więc O'Keefe przygotowywał budżet na 2005 rok, piąta i ostatnia planowana misja serwisowa, która miała mieć miejsce w 2004 roku, przykuła jego uwagę – teleskop już w 2003 roku był poważnie podstarzały i wymagał napraw poszycia oraz kolejnej wymiany żyroskopów. Misja była więc konieczna – co więcej, w magazynach Goddarda czekały już dwa kolejne instrumenty – trzecia wersja kamery WF/PC i nowy spektrograf COS. Z drugiej strony, HST według planów był już prawie u kresu swojego życia, a jego akumulatory mogły nie dotrwać nawet do 2009 roku. 

    W tym samym czasie, kiedy O'Keefe pracował nad budżetem, naukowcy obmyślali plany dalszych teleskopów – część naukowców nie była już tak zainteresowana nowym teleskopem optycznym jak dawniej, pozostali preferowali teleskop na podczerwień, ale ogólne nastroje zdawały się sugerować, iż HST stracił zainteresowanie, mimo wszystkich swoich rewolucyjnych obserwacji. Już w latach 90-tych zastanawiano się, co zbudować po Hubble'u – ostatecznie wybór padł na teleskopy podczerwone. Jednym z nich stał się teleskop Spitzera, drugim budowany w momencie pisania tej książki teleskop Jamesa Webba. Jednak z uwagi na rozwój teleskopów naziemnych, optyczny następca Hubble'a nie był brany pod uwagę w XXI wieku przez większość naukowców, a pojawiły się także i głosy, że Hubble nie musi już być serwisowany po 2005 roku. Z drugiej strony, Bahcall już w sierpniu 2003 roku wypuścił raport własnej komisji, która stwierdziła, z drugiej znów strony, iż jest bardzo zainteresowana utrzymaniem sprawności Hubble'a przynajmniej do 2010 roku. Jednocześnie, Bahcall i inni naukowcy związani z HST zaczęli naciskać na NASA, by kolejna misja serwisowa się odbyła, a co więcej, by NASA zdecydowało się na kolejne misje serwisowe, które pozwoliłyby HST operować przynajmniej do 2015 roku. 

    O'Keefe dostał jednak to, czego chciał – powód, by przyciąć budżet. Raport Bahcalla według dyrektora NASA spóźnił się, ponieważ wcześniej zainteresowanie Hubblem, w oczach O'Keefiego, spadało. Dlatego O'Keefe postanowił wykreślić z budżetu ostatnią misję serwisową Hubble'a. O'Keefe do tego brał pod uwagę ryzyko wynikające z tej misji – z punktu widzenia nowych, po-columbijskich zasad bezpieczeństwa, ryzyko to było za duże. W styczniu 2004 roku George D. Bush przedstawił swoją wizję programu kosmicznego. 15 stycznia 2004 roku, dzień po konferencji,w Washington Post Kathy Sawyer napisała tylko jedno zdanie: „nie będzie więcej misji serwisowych Teleskopu Kosmicznego Hubble'a.”79 O'Keefe potwierdził to na konferencji w Centrum Goddarda kolejnego dnia, 16 stycznia 2004 roku.

    Walka o ostatnią misję serwisową

    Tak samo, jak w przeszłości, także i teraz zaczęto „misję ratunkową”. NASA została zalana listami oraz e-mailami, prasa rozpisywała się krytycznie o decyzji agencji, pojawiały się też petycje na rzecz przywrócenia ostatniej misji serwisowej do budżetu. Sam Instytut Teleskopu Kosmicznego nie próżnował, organizując spotkania naukowe – podczas gdy prasa krytykowała, a astronomowie pisali e-maile do NASA, sam Instytut postanowił położyć nacisk na PR, organizując konferencje i udostępniając informacje prasowe przynajmniej raz w tygodniu. Ówczesny dyrektor Instytutu, Steve Beckwith, dla przykładu, 9 marca 2004 roku, opublikował zdjęcie Ultra Głębokiego Pola Hubble'a, które naświetlał przez cztery miesiące i skończył dokładnie w momencie, kiedy O'Keefe ogłosił usunięcie misji serwisowej z budżetu. Beckwith wykorzystał swoje wyśmienite zdjęcie w idealnym czasie – 10 tysięcy galaktyk głębokiego pola zachwyciło nie tylko opinię publiczną, ale też kongresmenów. 

    W rezultacie 11 marca tego samego roku, kiedy O'Keefe zeznawał przed komisją budżetową, miał już małe grono przeciwników – rezultatem przesłuchania było zabronienie O'Keefiemu jakichkolwiek dalszych działań: choć pozycja w budżecie nie została przywrócona, O'Keefe nie mógł zwolnić pracowników, którzy przygotowywali tę misję serwisową. Dodatkowo powołano kolejną komisję, która miała ocenić decyzję O'Keefiego i przydatność misji serwisowej. W skład tej komisji weszli między innymi Riccardo Giacconi, Sandra Faber, a także Gret Harbaugh i Charles Bolden, którzy, jako astronauci, serwisowali HST w czasie wcześniejszych misji serwisowych. 

    Nowa komisja nie miała łatwego zadania – choć misja serwisowa była mile widziana, dostrzegano problemy pod postacią ryzyka czy kosztów. Jednocześnie, Centrum Goddarda pracowało już nad planami zbudowania robota, zdolnego do serwisowania teleskopu kosmicznego, pod wodzą Franka Cepolliny, który był odpowiedzialny za wszystkie misje serwisowe HST od 1993 roku włącznie. Cepollina przeanalizował ówczesny status robotyki w różnych centrach badawczych, szukając maszyny, zdolnej serwisować teleskop orbitalny. 12 marca 2004 roku zdał raport O'Keefiemu, który szybko zgodził się, by Goddard zbadał dokładniej temat. Opracowane przez Centrum roboty okazały się dość sprawne i była szansa, że robot poleci do Hubble'a już w 2007 roku. Taka misja z użyciem robota, jak wtedy uważano, byłaby znacznie tańsza, niż przeszkolenie astronautów i wysłanie dużego wahadłowca na orbitę. Pomysł robota został oficjalnie przedstawiony przez NASA 1 czerwca i zyskał aprobatę opinii publicznej. 

    Dla NASA było to dobre rozwiązanie – teoretycznie tańsze, wygodniejsze i oferujące dobry PR. Jednocześnie, NASA i tak wiedziała, że będzie potrzebować misji automatycznej sondy, która doleci do Hubble'a i wprowadzi go na bezpieczną tor lotu celem deorbitacji nad Pacyfikiem. Administracja agencji wyszła więc z założenia, że skoro robot i tak będzie potrzebny, można go zbudować już teraz i dać mu więcej możliwości manualnych. 

    Czerwiec stanął pod znakiem konferencji prasowych – Beckwith miał swoją, O'Keefe swoją, a wszyscy spierali się o lepsze rozwiązanie sytuacji z HST, dodatkowo zeznając przed komisjami Kongresu. Omówiono niedoskonałość technologii naziemnych teleskopów, omówiono możliwości i osiągnięcia teleskopu Hubble'a. Omówiono też niedoskonałość technologii robotów, wspominając o problemie zdalnej kontroli, nie dającej zbyt dużo czasu na reakcję. Wspomniano też, że nie ma czasu i budżetu na przetestowanie robota w kosmosie, a misja bez testów byłaby tak samo ryzykowna, jak wysłanie promu.

    Przez kolejne miesiące problemów było coraz więcej – NASA nie podjęła ostatecznej decyzji, a w budżecie nie było miejsca ani na misję promu, ani na misję robota. Eksperci natomiast z dnia na dzień coraz bardziej krytykowali pomysł Goddarda, który, z uwagi na ówczesną technologię, wydawał się coraz bardziej niemożliwy. W końcu, komisja powołana przez Kongres, ta z Faber i Giacconim, opublikowała swój raport, w którym wyjaśniła, iż większość technologii dla misji robota po prostu nie istnieje, czasu na jego budowę jest mało, a ostateczny koszt – do 1,6 miliarda dolarów – znacznie przewyższa koszta misji wahadłowca.80 Raport opublikowano 8 grudnia 2004 roku. Kilka dni później, O'Keefe złożył swoją rezygnację – choć pracował w NASA jeszcze do lutego, konsultując budżet. Jednak głosy z zewnątrz nie zmieniły jego poglądów na misję wahadłowca – z uwagi na to, że nie mógł znaleźć sojuszników dla misji robota, zdecydował się usunąć całkowicie misje serwisowe z planu budżetu na 2006 rok. 

    Stanowisko po O'Keefim zajął Michael Griffin – nowy dyrektor NASA miał już inne poglądy i był gotów przywrócić do budżetu misję serwisową z pomocą wahadłowca. Griffin, inżynier z doświadczeniem, nie tylko miał głowę na karku, ale też wiele lat wcześniej pracował przy budowie Hubble'a. Zeznając przed komisją Kongresu 12 kwietnia 2005 roku praktycznie skreślił możliwość misji robota – albo przeprowadzi się misję serwisową z pomocą wahadłowca, albo robot, zamiast naprawiać teleskop, od razu wykona jego deorbitację, która jednak, w oczach większości ekspertów, nie była i wciąż nie jest potrzebna aż do połowy lat 20-tych tego wieku. I tak skończyła się batalia o misję serwisową – bez sukcesu, ale w stanie zawieszenia. 

    Pod przewodnictwem Griffina, misja serwisowa wahadłowca została ustalona na 2008 rok, choć nie posiadała ona budżetu i nie była pewna – po prostu wrzucono ją w grafik z nadzieją, że do tego czasu uda się rozwiązać wszystkie kwestie bezpieczeństwa. Wznowiono loty promów kosmicznych, które po kilku misjach wykazały, iż nowe zasady bezpieczeństwa się sprawdzają – wznowiono też budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a po tych kilku sukcesach, Griffin ogłosił 31 października 2006 roku, że kolejna misja serwisowa teleskopu kosmicznego została zaakceptowana i oficjalnie wprowadzona do rozpiski lotów. Październikowa decyzja zakładała, że misja przeprowadzona zostanie na jesień 2008 roku.

    Start został jednak odwołany, kiedy Hubble doznał kolejnych uszkodzeń w wyniku zużycia, a inżynierowie musieli opracować plany dla dodatkowej naprawy. Gdy jednak w maju 2009 roku Atlantis poleciał do Hubble'a, ostatnia misja serwisowa została przeprowadzona w sposób wręcz idealny.

    Piąta misja serwisowa (SM4)

    Pierwotnie, misja serwisowa SM4, czyli już piąta misja serwisowa w kolejności, planowana była na 28 września 2008 roku, jednak Hubble doznał kolejnej awarii w jednym z systemów komputerowych. Misja musiała więc być przełożona, by inżynierowie na Ziemi dokonali analizy sytuacji i opracowali plan dodatkowej naprawy. Ostatecznie, SM4 zaczęła się 11 maja 2009 roku - była to ostatnia misja serwisowa Teleskopu Kosmicznego Hubble'a. 

    Michael Griffin stwierdził, że Hubble jest niezastąpionym i niezwykle cennym instrumentem naukowym, toteż ryzyko lotu promem kalkulowało się jako opłacalne. Zakładała wymianę dwóch głównych detektorów, naprawę kilku problemów, wymianę wszystkich żyroskopów, baterii i podzespołów, które pozwoliłyby Hubble'owi działać aż do 2014 roku.

    Ostatnia misja serwisowa była też pierwszą i jedyną, w czasie której na Ziemi gotowy do natychmiastowego startu i lotu był drugi wahadłowiec, który miał za zadanie polecieć na ratunek astronautom w razie jakiejkolwiek awarii. 

    O 19:01:00 GMT, 11 maja 2009 roku prom kosmiczny Atlantis wyruszył ze stanowiska 39A w ramach misji STS-125. Na pokładzie znajdowali się dowódca misji Scott D. Altman, pilot Gregory C. Johnson i specjaliści misji Michael J. Massimino, Michael T. Good, K. Megan McArthur, John M. Grunsfeld i Andrew J. Feustel.

    Najważniejszym celem misji była wymiana dwóch głównych instrumentów obserwacyjnych. Nowy spektrograf COS zastąpił wysłużonego COSTARa, który od pierwszej misji serwisowej korygował optykę teleskopu Hubble'a. Wszystkie instrumenty na Hubble'u posiadają już własną, wbudowaną optykę korekcyjną. COSTAR nie był już potrzebny. Natomiast kamera WF/PC-2 została wymieniona na nową, WFC-3. Obydwa nowe instrumenty w olbrzymim stopniu rozwinęły możliwości obserwacyjne Hubble'a. COS przede wszystkim służy do obserwacji minimalnych zmian w świetle emitowanym przez odległe obiekty, co pozwala studiować naturę przestrzeni międzygalaktycznej. Natomiast WFC-3 to kamera, pozwalająca na wykonywanie wysokiej jakości fotografii kosmosu w bardzo szerokim zakresie spektrum, od bliskiej podczerwieni po daleki ultrafiolet.

    Wymiana tych dwóch urządzeń była bardzo ważna, ale ważna była też naprawa instrumentów ACS i STIS. Niestety, inżynierowie napotkali problem - ani jeden ani drugi z tych instrumentów nie został zaprojektowany do bycia naprawianym na orbicie w stanie nieważkości. Inżynierowie musieli więc opracować nowe narzędzia i procedury, by naprawa się udała. 

    STIS zainstalowano w czasie drugiej misji serwisowej w 1997 roku. Przestał działać w sierpniu 2004 roku w wyniku problemów z zasilaniem. By dostać się do wnętrza instrumentu, astronauci musieli w stanie nieważkości odkręcić 111 śrub. Nie musieli na szczęście dokręcać ich w nowym urządzeniu, którego panel zastosował dwa zatrzaski. 

    COS i STIS pozwalają naukowcom na badanie efektu Dopplera w świetle otaczającym czarne dziury, a także na badanie galaktyk, gwiazd i planet krążących wokół innych gwiazd. 

    ACS zainstalowano w czasie misji SM3B w 2002 roku. Urządzenie przestało działać w lipcu 2006 roku. ACS składa się z trzech modułów - kamery szerokokątnej WFC, kamery HRC i kamery SBC. Urządzenie, podobnie jak STIS, nie było zaprojektowane do orbitalnej naprawy. Astronauci musieli dosłownie wykonać bajpas, omijając zepsute układy elektryczne. Niestety, naprawa była tylko częściowa, modułu HRC nie udało się naprawić. 

    ACS, wyposażona w koronograf81, pozwala na dogodne badanie planet krążących wokół innych gwiazd. To właśnie to urządzenie pomogło w wykonaniu pierwszych zdjęć planety pozasłonecznej, Fomalhaut.

    Misja serwisowa dokonała też wymiany wszystkich sześciu żyroskopów i układów elektronicznych sterujących systemami celowania Hubble'a. Astronauci wymienili też akumulatory, wciąż oryginalne z 1990 roku, a także kolejne fragmenty osłony termicznej. 

    Drobną modyfikacją była instalacja mechanizmu miękkiego przejęcia - SCM - to rodzaj pierścienia mocującego opracowany specjalnie na potrzeby Hubble'a. W przyszłości, umożliwi on łatwe pochwycenie Hubble'a przez pojazd nowej generacji, kiedy zostanie on opracowany. To ten element pozwoli albo skierować Hubble'a bezpiecznie nad Pacyfik, gdzie ulegnie zniszczeniu, albo wynieść go wyżej, by dać mu drugie życie i kolejne lata na obserwację. 

    Atlantis wylądował bezpiecznie 24 maja 2009 o godzinie 16:39:00 GMT - wyjątkowo nie w Centrum Kosmicznym Kennediego, ale w Bazie Sił Powietrznych Edwards w Kalifornii. Misja trwała 12 dni, 21 godzin i 37 minut. W czasie jej trwania wykonano aż pięć wyjść w przestrzeń kosmiczną. 

    Przypisy

    76 Columbia była pierwszym wahadłowcem, który poleciał w kosmos. Wcześniej jednak NASA zbudowała prom kosmiczny Constitution, przemianowany potem na Enterprise – był to model testowy, służący do sprawdzenia możliwości lotów atmosferycznych. Enterprise nigdy nie poleciał w kosmos. 

    77 I, jak to bywa w przypadku agencji rządowych, wraz z nadejściem nowej administracji, wszystko się zmieniło. O ile George D. Bush chciał powrotu na Księżyc, jego program Constelation został anulowany kilka lat później, kiedy władzę w Białym Domu przejął Barrack Obama, preferujący misję na Marsa. Nie zlikwidowano jednak programu Orion – nowej kapsuły załogowej i systemu rakietowego SLS. Dziś, po Obamie i Trumpie, sytuacja znowu wygląda zupełnie inaczej.

    78 Ostatecznie jednak, ostatni wahadłowiec poleciał w kosmos w 2011 roku. Potem, wahadłowce przeniesiono do muzeów w różnych lokacjach USA.

    79 Zimmerman, s. 196.

    80 Zimmerman, s. 205.

    81 Koronograf to urządzenie, którego zadaniem jest zasłonięcie bezpośredniego światła gwiazdy. Stosuje się go do obserwacji korony gwiazd, zarówno tych oddalonych, jak i naszej najbliższej – Słońca. Koronograf wykorzystuje się również do wizualnego badania planet pozasłonecznych. Są one zbyt blisko jasnej gwiazdy, by móc je normalnie dostrzec, dlatego koronograf zasłania bezpośrednie światło gwiazdy, a planety stają się widoczne dla instrumentów obserwacyjnych.

    ]]>
    19051 0 0 0 ]]> ]]> ]]>
    <![CDATA[Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 12]]> https://www.pulskosmosu.pl/?p=19052 Fri, 27 Dec 2019 13:14:48 +0000 https://www.pulskosmosu.pl/?p=19052

    Instrumenty naukowe HST

    W 2009 roku odbyła się ostatnia misja serwisowa teleskopu kosmicznego. Uzupełniła ona wyposażenie HST. Aktualnie na pokładzie teleskopu znajdują się następujące instrumenty naukowe.

    WFC-3 - to najnowsza wersja kamery szerokokątnej (kamery szerokiego pola). Pierwotnie, HST był wyposażony w kamerę WF/PC, którą zastąpiono nową, WF/PC-2 w czasie pierwszej misji serwisowej w 1993 roku. W 2009 roku zamontowano WFC-3. Kamera ta obserwuje Wszechświat w zakresie od ultrafioletu do podczerwieni. To właśnie ta kamera odpowiedzialna jest za najpiękniejsze zdjęcia kosmosu, dostarczone nam przez Hubble'a.

    COS – ang. Cosmic Origin Spectrograph, czyli Spektrograf Początków Kosmosu to bardzo czuły detektor zainstalowany w 2009 roku, obserwujący kosmos w zakresie ultrafioletu. 

    ACS – Zaawansowana Kamera Przeglądowa zainstalowana w 2002 roku zastąpiła kamerę FOC. Jest kamerą obserwującą Wszechświat w zakresie od ultrafioletu po podczerwień i dzięki swojej wysokiej rozdzielczości i polu widzenia, pozwala na wykonywanie rozległych fotografii, stąd nazwa. ACS składa się z trzech osobnych instrumentów: kamery szerokokątnej WFC, kamery o wysokiej rozdzielczości HRC oraz kamery przesłaniającej Słońce SBC, czyli właśnie koronografu.

    STIS – Spektrometr Obrazujący Teleskopu Kosmicznego zastąpił wysłużony GHRS w 1997 roku, jest połączeniem kamery i spektrografu. Wspiera COS w badaniu odległych kwazarów i czarnych dziur. STIS, dzięki możliwością analizy widma, pozwala na badanie temperatury, czy składu chemicznego odległych obiektów.

    NICMOS – Kamera Bliskiej Podczerwieni i Spektrometr Multiobiektowy to kolejny instrument zainstalowany w czasie misji serwisowej w 1997 roku. Jest instrumentem skupiającym się na obserwacji kosmosu w podczerwieni i stanowi cenne narzędzie w badaniu najodleglejszych i najstarszych obiektów kosmicznych. Z uwagi na konieczność pracy w niskich temperaturach, posiada swój własny system chłodzenia, utrzymujący temperaturę -195 stopni Celsjusza.

    Te pięć instrumentów stanowi jedyne wyposażenie naukowe na pokładzie teleskopu kosmicznego. COSTAR został już wcześniej zdemontowany w 2009 roku, by zrobić miejsce dla spektrografu COS. Wszystkie instrumenty na pokładzie HST posiadają już własną, wbudowaną optykę korekcyjną, dzięki czemu COSTAR, po 16 latach pracy, mógł w końcu przejść na emeryturę.

    W 1990 roku HST został wysłany w kosmos z kamerą WF/PC-1, spektrografem GHRS i FOS, kamerą FOC i fotometrem HSP. FOC to kamera obiektów słabych, która zdolna była do obserwacji światła widzialnego i zakresu promieniowania ultrafioletowego w pewnej części. Posiadała dużą rozdzielczość, dzięki czemu pozwalała na fotografowanie bardzo słabych i odległych obiektów. FOS natomiast był spektrografem obiektów słabych, obserwującym kosmos zarówno w ultrafiolecie, jak i bliskiej podczerwieni. Pozwalał na analizę widma obiektów, tym samym pozwalając na przykład na badanie składu chemicznego. W końcu, GHRS był spektrografem o wysokiej rozdzielczości służącym do obserwacji Wszechświata w ultrafiolecie. FOS i GHRS miały podobne zadanie, ale FOS wykonywał obserwacje o małej rozdzielczości dla słabych obiektów, a GHRS obserwował jasne obiekty w dużej rozdzielczości. 

    HSP był szybkim fotometrem, pozwalającym na pomiar zmian jasności obserwowanych obiektów. 

    Pierwsza misja serwisowa zamieniła WF/PC-1 na drugą wersję, WF/PC-2, a także zastąpiła fotometr HSP urządzeniem COSTAR. Druga misja serwisowa zastąpiła GHRS STISem, a FOS został poświęcony na rzecz NICMOSa. W czasie czwartej misji serwisowej, czyli 3B, FOC zastąpiony został przez ACS. W czasie ostatniej misji serwisowej WF/PC-2 została zastąpiona przez WFC-3, a COSTAR zamieniono na COS.

    Wszechświat, jakiego nie znamy

    Lyman Spitzer powiedział kiedyś, iż teleskop kosmiczny pozwoli nam uzyskać odpowiedzi na pytania, których jeszcze nie ośmieliliśmy się zadać. Miał rację, choćby w przypadku odkrycia ciemnej energii, o której istnieniu nawet nie śniliśmy w czasach, gdy HST był projektowany. Hubble, choć jest instrumentem naukowym, to jest również symbolem. 

    Ideologiczna rola Hubble'a

    Teleskop kosmiczny Hubble'a to nie tylko cud technologii XX wieku. To także pewien symbol, idea, która przelała się na ludzi bez względu na ich narodowość, rasę, wyznanie czy poglądy.

    Zdjęcia wykonane przez Hubble'a “nie znają ani granic narodowych ani różnic ideologicznych. Nie znają barier językowych ni kulturalnych (...)”, napisał w swojej książce Terence Dickinson. “Zdjęcia Hubble'a (…) dotarły do ludzi w każdym wieku, przypominając nam wszystkim, że żyjemy na małej planecie w sercu rozległego Wszechświata, którego zaledwie cząstkę znamy.”

    “Teleskop kosmiczny Hubble'a zyskał miejsce w podręcznikach historii, które będą publikowane w kolejnym millenium”, pisze Dickinson. HST jest “czystym przejawem ludzkiej ciekawości.”82

    Już w 1994 roku Chaisson pisał, iż Hubble jest w stanie zainspirować dzieci i młodzieży do podążania ścieżką nauki i obierania kierunku karier naukowych. Po 20 lat można przyznać, iż Hubble z pewnością rozbudził nie tylko umysły młodzieży, ale i starszych ludzi.83

    Dickinson wskazuje ważną rzecz – ideę stojącą za teleskopem Hubble'a. Teleskop ten trafił do świadomości opinii publicznej już w momencie, gdy prom kosmiczny Discovery pędził w obłokach ognia na orbitę, by umieścić tam warty miliardy dolarów sprzęt, będący efektem 20 lat pracy. Opinia publiczna zapamiętała Hubble'a kilka tygodni później, gdy “bubel za miliard dolarów” trafił na pierwsze strony gazet, wraz z informacją o wadzie zwierciadła głównego. Na stałe jednak Hubble zakorzenił się w ludzkich umysłach, gdy jego zdjęcia przeszły najśmielsze oczekiwania. Gdy Hubble pokazał nam Wszechświat z jego gwiazdami, mgławicami i gromadami galaktyk w jakości, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy, wtedy nic już nie mogło zmienić faktu, ze Hubble na stałe zagości w umysłach zwykłych ludzi. Na potwierdzenie faktu wystarczy wspomnieć o popularności publikowanych na całym świecie albumach, prezentujących zdjęcia wykonane przez HST.

    Ludzie dziś w różnych zakątkach globu znają Teleskop Kosmiczny Hubble'a. Znają wiele jego zdjęć, czasem bezpośrednio, a czasem pośrednio, dzięki plakatom, filmom science fiction i mass-mediom, w których efekty pracy teleskop przejawiają się od 25 lat. Dickinson zwraca nam uwagę, iż zdjęcia Hubble'a często stają się ikonami w popkulturze, obecnymi na kubkach, koszulkach, okładkach popularnych magazynów, ale też pojawiają się w tle hollywoodzkich superprodukcji. 

    Na swój sposób, Teleskop Hubble'a stał się naszym współczesnym lotem Armstronga na Księżyc. Wyścig na Księżyc był siłą napędową dla rozwoju technologii, ale był też sposobem na przyciągnięcie ludzi do nauki i astronomii. Całe pokolenia inżynierów i naukowców, którzy dziś pracują przy Hubble'u czy badają Wszechświat, mogą wspominać, jak program Apollo ich inspirował. Inni naukowcy mogą wspominać, jak pierwsze zdjęcia Hubble'a przekonały ich do wybrania takiego, a nie innego zawodu. A kolejne pokolenia wciąż się edukują, wybierając swoje przyszłe ścieżki kariery. Ciągła, tak silna pozycja Hubble'a w mediach, ale też w popkulturze, to jeden ze sposobów na przekonywanie młodych ludzi do wejścia na ścieżkę nauki, od inżynierii po astrofizykę. 

    Następca Hubble'a

    Teleskop Hubble'a nie jest jedynym teleskopem kosmicznym. W przestrzeni są umieszczone jeszcze teleskopy Spitzer oraz Chandra X Ray Observatory, a także teleskop Keplera, a i to nie wszystko. Lecz tylko teleskop Hubble'a jest teleskopem optycznym, umożliwiającym obserwowanie tak szerokiego spektrum promieniowania elektromagnetycznego, od ultrafioletu po podczerwień. Co ciekawe, to właśnie sukcesy Hubble'a ułatwiły wysłanie na orbitę kolejnych teleskopów – świetne osiągnięcia naukowe i płynne misje serwisowe były kartą przetargową, która umożliwiła agencjom kosmicznym wybudowanie kolejnych obserwatoriów orbitalnych.

    Mimo obecności wielu teleskopów kosmicznych w przestrzeni, takich jak Kepler, Spitzer, Chandra czy SWIFT, ich możliwości są ograniczone – żadnej z nich nie ma takich zdolności obserwacyjnych, jak Hubble. Wielu naukowców zaczyna coraz intensywniej myśleć o zastąpieniu HST nowym instrumentem. W 2018 roku w kosmos ma polecieć Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba o lustrze znacznie większym, niż to w HST, ale jednak przeznaczonym zaledwie do obserwacji kosmosu w spektrum podczerwieni. W latach 20-tych do użytku zostanie oddany także teleskop EELT budowany przez Europejską Agencję Kosmiczną, który będzie największym teleskopem optycznym naziemnym. Korzystając z najnowszych zdobyczy technicznych, ma być równie potężny, jak Hubble, a nawet silniejszy.

    Mimo wszystko nawet najlepsze oprogramowanie i najwyższa góra nie są w stanie zaoferować nam tego, co oferuje nam obecność dużego teleskopu optycznego na orbicie okołoziemskiej. Nowe teleskopy orbitalne i ich sukcesy dają nam jednak nadzieję. Tę daje też rozwijający się rynek prywatnych systemów nośnych, takich jak SpaceX czy Orbital ATK. Nowe pomysły na górnictwo kosmiczne i druk 3D na orbicie również są częścią większej układanki. Być może za 10, 20 czy 30 lat rozwój technologii skłoni nas do umieszczenia w kosmosie kolejnego teleskopu optycznego, znacznie potężniejszego, niż sam Hubble.

    Sam Instytut Teleskopu Kosmicznego rozpoczął już prace nad koncepcją następcy, projekt nazywa się ATLAST. Jeśli zostanie zrealizowany, nowy teleskop z pewnością dostanie bardziej wdzięczną nazwę.

    Wstępne szkice projektowe sugerują, iż ATLAST może mieć zwierciadło główne o średnicy od 8 do prawie 17 metrów i miałby być teleskopem optycznym, zdolnym do obserwacji kosmosu w świetle zarówno w ultrafiolecie, jak i w świetle widzialnym i podczerwieni. I podobnie jak teleskopem Jamesa Webba, miałby zostać umieszczony w punkcie L2 dla systemu Ziemia-Słońce. Olbrzymia rozdzielczość tego teleskopu sprawia, iż głównym celem ATLASTa byłoby poszukiwanie życia w kosmosie na bazie analizy widm planet pozasłonecznych. Jeśli projekt zostanie zrealizowany, powinien polecieć w kosmos już w latach 30-tych. ATLAST ma być zasilany panelami solarnymi i ma być serwisowany albo przez kapsuły Orion z załogą, albo przez automatyczne sondy-roboty. 

    Aktualnie pracują grupy robocze, które rozwijają ideę nowego teleskopu, podobnie jak w latach 60-tych i 70-tych pracowały grupy rozwijające Hubble'a, zanim projekt oficjalnie trafił do budżetu. Z pewnością przez najbliższe kilka lat projekt nie ruszy oficjalnie, bowiem NASA skupia się na budowie Jamesa Webba.

    Hubble okazał się być olbrzymim sukcesem mimo wielu lat problemów i komplikacji. Jeśli James Webb okaże się równie dużym sukcesem, a rozwój technologii i opłacalności lotów będzie wciąż pędził do przodu, być może w najbliższych dziesięcioleciach uda się zbudować kolejny kosmiczny teleskop optyczny, który – podobnie jak Hubble – pokaże nam Wszechświat, jakiego jeszcze nie znamy. A sam HST jeszcze przez jakiś czas będzie pracował na orbicie.

    Jak zakończy się era Hubble'a?

    Misja serwisowa w 2009 roku była ostatnią wizytą astronautów przy HST. W 2011 roku w kosmos poleciał ostatni wahadłowiec, a potem NASA zamknęła program promów na dobre. Aktualnie, to znaczy w momencie pisania tych słów, nie ma możliwości dotarcia do Hubble'a z załogową misją serwisową. Jeśli coś pójdzie nie tak - zepsuje się koło reakcyjne, przepalą się komputery, wysiądą żyroskopy - będzie to koniec Teleskopu Kosmicznego.

    Ale teraz - prawie siedem lat po ostatniej misji serwisowej, Teleskop Kosmiczny Hubble'a wciąż jest w świetnym stanie technicznym, jak zapewnia jego naziemna obsługa. Ta aktualnie znajduje się w Baltimore, USA, w Instytucie Naukowym Teleskopu Kosmicznego.

    Jeśli nic niespodziewanego się nie stanie, HST będzie działał bez problemu co najmniej do 2024 roku. Przez długi czas będzie współpracował z Teleskopem Kosmicznym Jamesa Webba, który ma zostać wyniesiony do punktu L2 2021 roku.84

    Dni HST są jednak policzone. Hubble znajduje się na wysokości 568 kilometrów, gdzie pokonuje swoją regularną orbitę wokół Ziemi. Ale wciąż znajduje się w resztkach ziemskiej atmosfery, dlatego na Hubble'a działa opór atmosferyczny, powoli go wyhamowując i obniżając jego orbitę, nie można też zapomnieć o sile grawitacji naszej planety. Modele i wyliczenia są różne, ale ogółem mówiąc, gdzieś pomiędzy 2024 a 2030 rokiem Hubble spadnie na Ziemię - ponieważ jest dość duży, nie spłonie całkowicie w atmosferze, a jego szczątki mogą spaść na tereny zamieszkałe. Nie byłby to dobry koniec tego cudu techniki.

    Dlatego NASA i ESA z pewnością będą musiały podjąć konkretne kroki. Najprawdopodobniej zbudowana zostanie sonda, sterowana komputerowo, która poleci do Hubble'a z własnymi silnikami. Od sprawności Hubble'a będzie zależeć, co nastąpi dalej. NASA może bowiem dokonać deorbitacji Hubble'a, sprawiając, że jego szczątki spadną bezpiecznie do Pacyfiku. Ale może też wynieść teleskop wyżej na orbitę, przedłużając jego życie o kolejne 5, 10 lub nawet 15 lat, zakładając, że jego instrumenty pokładowe będą wciąż działać. 

    W Hubble'u zepsuć może się wiele - elektryka i elektronika miejscami ma ponad 25 lat. Żyroskopy czy koła reakcyjne są dość delikatnymi instrumentami i psuły się już w przeszłości. Komputery też mogą zawieść. Na szczęście dla samego Teleskopu, kontrola misji ma opracowane szczegółowe plany działania na wypadek każdego problemu - jeśli coś się zepsuje, zapewne uda się to jakoś ominąć, a Hubble będzie mógł jeszcze długo działać. 

    Mamy jeszcze trochę czasu - kto wie, jak rozwinie się technika na przestrzeni kolejnych kilku lat. Jeśli technologia pozwoli, Hubble może mieć przed sobą jeszcze 10, a może i kolejne 25 lat. NASA nie zamyka sobie drzwi – świadczyć może o tym sam fakt, iż budowy teleskop Jamesa Webba będzie wyposażony w moduł dokujący, na wypadek, gdyby rozwój technologii pozwolił nam urzeczywistnić ideę tak odległych misji serwisowych. Może i sam Hubble doczeka czasów, kiedy idea robota serwisowego zamieni się w rzeczywistość.

    Spod ludzkich rąk

    Opisując misje serwisowe, przy każdej z nich wymieniłem nazwiska astronautów, którzy znajdowali się na pokładach wahadłowców lecących Hubble'owi na spotkanie. Ludzi Ci za każdym razem ryzykowali swoje życie, by przywrócić teleskopowi kosmicznemu sprawność. Jak pokazały misje Challengera i Columbii, każdy lot wahadłowcem mógł być dla astronautów ostatnim. Nie można napisać książki o HST, nie wspominając o tych dzielnych ludziach. Historia Hubble'a to bowiem nie tylko historia sprzętu - to przede wszystkim historia ludzi, którzy teleskop ten zbudowali, poświęcając na to dziesiątki lat swojego życia. To też historia astronautów, którzy ryzykowali swoje życie, by naprawiać teleskop na orbicie, byśmy my - zwykli ludzie tu na Ziemi - mogli poszerzać swoje zrozumienie otaczającego nas Wszechświata. O ludziach, którzy poświęcili wiele lat swojego życia na budowę teleskopu Hubble'a, nie można zapomnieć. To wizjonerzy, dzięki którym wielkie odkrycia XX i XXI wieku stały się możliwe. Świat potrzebuje takich ludzi - pracujących poza sceną, którzy sami nigdy nie dokonali wielkiego odkrycia z pomocą zbudowanego przez siebie teleskopu, ale gdyby nie oni, to nikt by takich odkryć nie dokonał. 

    Zimmerman wskazuje nam, jak wiele poświęcenia wymagała budowa Hubble'a – Lyman Spitzer został odsunięty od projektu w wyniku wielu okoliczności i tylko dzięki O'Dellowi dostał czas do wykorzystania na obserwacje przy HST. Robert O'Dell czy Fred Speer praktycznie zniechęcili do siebie środowiska naukowe i zyskali złą sławę przez błędy organizacyjne swoich przełożonych. Nancy Roman również nie była zbyt lubiana poprzez swoje decyzje finansowe. Wielu inżynierów pracujących nad Hubblem poświęciło swe kariery na budowę teleskopu, nie dostając nic w zamian.

    W styczniu 2006 roku na konferencji AAS, John Bahcall został, pośmiertnie, uhonorowany nagrodą Amerykańskiego Stowarzyszenia Astronomicznego za swój wkład w rozwój astronomii i NASA, a także za wkład w budowę Hubble'a. Bahcall zmarł w lecie 2005 roku. Lyman Spitzer odszedł 31 marca 1997 roku. Choć sam nie wykorzystał nigdy w pełni teleskopu Hubble'a tak, jak planował, to jego zawzięcie i idea sprzed 60 lat pozwoliła nam zobaczyć Wszechświat w zupełnie nowym świetle. Po dziś dzień pamiętany jest jako ojciec HST. Idea Spitzera uhonorowana została także 6 lat po jego śmierci, kiedy to w 2003 roku NASA nazwała jeden ze swoich teleskopów orbitalnych jego imieniem.

    10 stycznia 1994 roku na konferencji AAS w sali pełnej astronomów i naukowców innych dziedzin, Ed Weiler powiedział również pamiętne słowa: „Jeśli Lyman Spitzer był ojcem teleskopu Hubble'a, to Nancy Roman jest jego matką,” co wywołało łzy wzruszenia Roman, siedzącej na widowni, oraz długie brawa od wszystkich obecnych.

    Ćwierć wieku odkryć

    Naukowcy, dzięki obserwacjom Hubble'a, napisali dziesiątki tysięcy prac naukowych na temat otaczającego nas Wszechświata - te prace, stanowiące lwią część prac na bazie misji NASA, dokonały rewolucji w naszym postrzeganiu kosmosu. 

    Hubble pomógł zrozumieć nam ewolucję gwiazd i całych galaktyk. Obserwował fenomeny atmosferyczne na planetach Układu Słonecznego, w tym zorzę na Saturnie, burze na Marsie i zaburzenia atmosfery na Jowiszu po uderzeniu komety Shoemaker-Levy 9. Fotografował śmierć gwiazd i dyski akrecyjne czarnych dziur. Pomógł poznać ciemną materię i odkryć ciemną energię. Był pierwszym, który wykonał fotografię planety pozasłonecznej. Pozwolił nam sięgnąć ponad 13 miliardów lat w przeszłość.

    Hubble dał nam też rewolucję w fotografii codziennej - matryce CCD używane dziś w aparatach cyfrowych opracowano wpierw na potrzeby sondy Galileo, a później rozwijano je na potrzeby teleskopu Hubble'a - gdyby nie te dwa programy naukowe, CCD tak szybko by się nie rozwinęło

    Nie ulega wątpliwości, iż Teleskop Kosmiczny Hubble'a jest najważniejszym instrumentem naukowym w astronomii na przełomie XX i XXI wieku. 

    Choć teleskop Hubble'a nie będzie istniał wiecznie, to jego idea przez wieki będzie pomnikiem ludzkiej kreatywności i chęci zrozumienia Wszechświata, który nas otacza, a którego wszyscy jesteśmy częścią. 

    - KONIEC -

    Przypisy

    82 Tłumaczenie własne.

    83 Chaisson, s. 31

    84 Punkt Lagrange'a to strefa równoważenia się wpływu grawitacyjnego dwóch ciał niebieskich. Jednym z takich punktów jest punkt L2 dla Ziemi i Słońca, znajdujący się za orbitą Księżyca. Teleskop Jamesa Webba będzie mógł tam zachować tę samą pozycję przez wiele lat przy minimalnym zużyciu paliwa. L2 Ziemia-Słońce znajduje się w odległości około 1,5 miliona kilometrów od Ziemi.

    Słowo od autora

    W czasie opisywania historii budowy teleskopu kosmicznego, od początków idei po dzień wystrzelenia, korzystałem głównie z pracy Roberta Zimmermana "The Universe in a Mirror", kompleksowo opisujące kulisy postaci i polityki, tkwiących za kurtyną. Osobom zainteresowanym szczegółową historią serdecznie polecam tę książkę. Artykuły internetowe i archiwalne newsy, oraz bogate raporty misji NASA dostępne publicznie również były bardzo pomocne.

    Materiał ten napisałem w postaci książki kilka lat temu. Widzę dziś, jak bardzo zmienił się mój styl pisarski, w szczególności dostrzegam też, jak wiele "dziwów" stylistycznych niegdyś stosowałem, czy też jak błędnie zapisywałem dekady, używając kreski, zamiast kropki. Proszę o wybaczenie wszelkich dziwnych form stylistycznych.

    Wybrana bibliografia i źródła

    Książki i artykuły

    1. Chaisson, E. J., The Hubble Wars. Wyd. Harvard University Press, 1998.
    2. Chen, J. L., A Guide to Hubble Space Telescope Objects. Wyd. Springer, 2015.
    3. Clark, S., Wszechświat w obiektywie. Historia teleskopu Hubble'a. Wyd. RTW, 1997.
    4. Dickinson, T., Hubble's Universe. Greatest Discoveries and Latest Images. Wyd. Firefly Books, 2012.
    5. Ferris, T., Hubble's Greatests Hits. W: National Geographic Magazine, Kwiecień 2015, s. 62-75.
    6. Padmanabhan, T., Gdy minęły pierwsze trzy minuty. Wyd. Amber, 1998.
    7. Whitfield, S., Hubble, kosmiczny teleskop. Wyd. Prószyński Media, 2006.
    8. Zimmerman, R., The Universe in a Mirror. The Saga of the Hubble Telescope and the Visionaries Who Built It. Wyd. Princeton University Press, 2010.

    Źródła On-line:

    1. Spacetelescope.org – strona Europejskiej Agencji Kosmicznej poświęcona teleskopowi Hubble'a.
    2. Nasa.gov – strona Amerykańskiej Agencji Kosmicznej
    3. The 200-inch (5.1-meter) Hale Telescope, dostęp on-line: http://www.astro.caltech.edu/palomar/about/telescopes/hale.html
    4. http://asd.gsfc.nasa.gov/archive/hubble/
    ]]>
    19052 0 0 0 ]]> ]]> ]]>